Kurs scrum master w praktyce – co warto o nim wiedzieć?

Branża IT stale się rozwija. Na rynku pojawiają się nowe propozycje pracy, jednak aby móc się wyróżnić ze swoim CV, warto stale się doszkalać. Z pomocą może przyjść szkolenie Scrum Master. O czym mowa w praktyce i co warto o nim wiedzieć? Podpowiadamy.

Kurs Scrum Master – co warto o nim wiedzieć?

Zanim przejdziemy do kwestii technicznych, zajmijmy się najpierw samą profesją Scrum Mastera. Polega ona na usprawnianiu pracy zespoły IT, a Scrum Master dba o komfort programistów, zarządza przepływem informacji i pośredniczy w kontaktach z tak zwanym Product Ownerem. Z tego powodu warto zastanowić się, czego oczekujemy od swojego przyszłego pracodawcy. Kurs ten będzie świetny dla osób, które chcą pracować w IT, ale nie chcą programować. Ponadto lubią ludzi i potrafią z nimi współpracować. Z pewnością w cenie będą rozwinięte umiejętności miękkie i dobre zrozumienie technologii, z którą pracujemy. Dobrze, abyśmy byli konsekwentni i asertywni. To świetna opcja dla osób, które lubią się uczyć i mają zmysł analityczny.

Na kursie Scrum Master poznamy metodykę Agile, zrozumiemy rolę w Scrumie i nauczymy się budować zespół, który będzie z nami bezpośrednio współpracował. Dowiemy się również, jak skutecznie planować i prowadzić projekty zgodnie z Agile. Nauczymy się, jak działają procesy wytwórcze oprogramowania i nauczymy się korzystania z narzędzi, takich jak Jira oraz Miro. To świetna opcja dla osób, które będą chciały podjąć się pracy jako Junior Scrum Master.

Zakres kursu Scrum Master – o czym mowa w praktyce?

Zakres Bootcampu, na którym odbywa się Scrum Master to szkolenie przez 5 tygodni, co daje nam 75 godzin cennej wiedzy. Całość podzielona jest na 9 lekcji, z której każda z nich pełni określoną rolę. Pierwszym etapem, który składa się z czterech lekcji jest wprowadzenie. Dowiemy się na nim, czym jest podejście Zwinne Agile, a także poznamy Agile Manifesto oraz rodzaje projektów. Ta część przewiduje również zapoznanie się z procesami wytwórcze oprogramowania. Poznamy adaptację tego procesu w modelu klasycznym oraz kaskadowym, a także Scrum. Zrozumiemy również proces o nazwie Gitlab.

W dalszej części kursu zapoznamy się z wykonywaniem Sprintu, a także naczymy się, jak przygotowywać Backlog, prawidłowe User Stories, Definition of Ready oraz Definition of Done. Na samym końcu jedna lekcja będzie poświęcona przygotowaniu do egzaminu PSMI. Zapoznamy się z certyfikacją iPSMI oraz sposobami na przygotowanie się do egzaminu, włącznie z omówieniem zagadnień potrzebnych do egzaminu. Więcej informacji można znaleźć tutaj: https://futurecollars.com/kursy/scrum-master/.

Na czym polegają panele badawcze?

Coraz więcej osób wyraża chęć dzielenia się swoimi przemyśleniami w przestrzeni internetowej. Wiele firm wychodzi takim osobom naprzeciw i tworzy specjalne panele badawcze. Nie dość, że można tam zawrzeć wszystko to, co siedzi nam w głowie to jeszcze możemy uzyskać za ten proces atrakcyjne nagrody. Na czym zatem polegają panele badawcze, kto może z nich skorzystać i jak to robić? Podpowiadamy.

Czym jest panel badawczy?

Panel badawczy jest platformą, która zbiera opinie ludzi na temat różnych aspektów ich życia codziennego. Różnego rodzaju przedsiębiorstwa, a także ośrodki z dziedziny wszelkich nauk zlecają wykonanie badanie opinii. To z kolei jest formułowane w postaci ankiet, które wypełniają użytkownicy danego portalu. Pytani są oni o różne ważne kwestie społeczne i konsumenckie, ale także o ocenę produktów i usług. Zebrane dane następnie analizowane są statystycznie, a wyniki i wnioski z badań przekazywane są zleceniodawcy, dlatego mogą mieć one duży wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. Dzięki temu opiniodawcy mogą przyczynić się do dobrych zmian.

Badanie opinii przeprowadzone przez panele badawcze jest w pełni bezpieczne. Są one bowiem dobrowolne i anonimowe, jednak wymagają przejścia procesu weryfikacji tożsamości.

Jak korzystać z panelu badawczego?

Osoby, które chcą wypełniać ankiety i mieć wpływ na ważne kwestie społeczne i konsumenckie, a przy okazji zdobywać nagrody, powinny zarejestrować się na stronie panelu badawczego. Proces ten jest niezwykle łatwy, jednak warto współpracować jedynie z funkcjonującymi na rynku już od dawna przedsiębiorstwami, które są polecane przez wielu użytkowników i dodatkowo przestrzegają obowiązującego prawa i zasad etycznych, a także najnowszych regulacji ochrony danych osobowych RODO.

Po wypełnieniu krótkiego formularza rejestracyjnego otrzymamy link potwierdzający chęć dołączenia do panelu, a także pierwszą ankietę, za którą przyznane nam zostaną punkty. Udzielając rzetelnych odpowiedzi możemy mieć pewność, że zostaniemy zaproszeni do kolejnych badań i zarobimy dzięki temu kolejne punkty, które możemy następnie wymienić na interesujące nas nagrody. Wszystkie odpowiedzi, jakich udzielamy, są w pełni anonimowe – są one analizowane statystycznie i nikt nie ma do nich wglądu. Na wypełnienie jednej ankiety trzeba poświęcić od 3 do 20 minut. Warto jednak pamiętać, że badania te nie oferują wynagrodzenia, a atrakcyjne nagrody, które można otrzymać za pomocą wymiany punktów. Im więcej ankiet wypełnimy, tym więcej punktów możemy mieć na swoim koncie.

Dolar przestał zyskiwać

Rentowności amerykańskich obligacji i oczekiwania dotyczące podwyżek stóp Fedu wzrosły do rekordowych wartości. Dolar nie tylko na tym nie zyskał, lecz także zakończył tydzień spadkiem względem wszystkich innych walut G10. Na rynkach walutowych panuje przekonanie, że okres nieustępliwych wzrostów amerykańskiej waluty dobiegł końca – przynajmniej na razie.

Rynkowe stopy procentowe w innych krajach wiernie podążają w górę śladami tych w USA, a rynki prawdopodobnie dochodzą do wniosku, że wyolbrzymiły ryzyko załamania energetycznego w Europie. Utrudnia to dolarowi utrzymanie się na bardzo wysokim poziomie.

Najważniejsze w tym tygodniu posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego odbędzie się w czwartek 27.10. Rynki, konsensus inwestorów i my oczekujemy kolejnej dużej podwyżki o 75 pb., lecz najistotniejsza dla reakcji rynków będzie komunikacja prezeski Christine Lagarde podczas konferencji prasowej. Poniedziałkowe (24.10) wstępne odczyty wskaźników PMI dla aktywności biznesowej w głównych gospodarkach również skupią na sobie uwagę. Tydzień zakończy raport dotyczący inflacji PCE w USA (28.10) – to kluczowa miara dynamiki cen dla Rezerwy Federalnej.

PLN

Wyprzedawane krajowe obligacje – których rentowności sięgnęły 9% – nie pociągnęły za sobą złotego. Waluta kontynuowała dobrą passę i pod koniec tygodnia kurs EUR/PLN spadł poniżej poziomu 4,80. Umocnienie złotego nie było odosobnione, zyskiwały również inne waluty o podobnym profilu, w tym te regionalne. Wygląda na to, że pomógł słabszy dolar, ale też lepszy sentyment rynkowy. W kontekście tego ostatniego pomocny był spadek cen gazu w Europie.

Ubiegły tydzień przyniósł również sporo danych z Polski. Część z nich rozczarowała, z czego najmocniej produkcja budowlano-montażowa. Wiele było jednak jasnych punktów. Wynagrodzenia zaskoczyły solidnie in plus (+14,5%), pokazując, że skala uderzenia w realne płace jest – przynajmniej na razie – ograniczona. Najniższa od listopada 2020 r. miesięczna dynamika cen producentów (+0,2%) z jednej strony dokłada do obrazu schłodzenia sytuacji w sektorze, z drugiej rozbudza nadzieje na wyhamowanie inflacji w przyszłym roku.

W tym tygodniu odczytów z Polski będzie znacznie mniej. Uwaga powinna koncentrować się głównie na informacjach z zewnątrz. Biorąc jednak pod uwagę jego dużą ostatnią zmienność, z zainteresowaniem będziemy śledzić również rozwój wydarzeń na krajowym rynku długu.

EUR

Ten tydzień zapowiada się na niezwykle ważny dla euro. W czwartek odbędzie się posiedzenie EBC, a w poniedziałek poznaliśmy wstępne odczyty wskaźników PMI za październik. Pesymistyczne oczekiwania się sprawdziły – indeks dla przemysłu i zbiorczy spadły nawet mocniej niż zakładał konsensus. Pewne nadzieje w kontekście perspektyw budzą jednak niezwykle hojne pakiety wsparcia dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.

Od EBC oczekuje się kolejnej podwyżki stóp procentowych o 75 pb. Poza tym być może dowiemy się od prezeski Lagarde więcej na temat spodziewanej przez bank ostatecznej wysokości stóp. Wycena rynkowa to obecnie poniżej 3%, co wydaje się nam zbyt niskim poziomem. Wraz ze wzrostem oczekiwań do bardziej – naszym zdaniem – uzasadnionego poziomu euro powinno zyskać nieco wsparcia.

USD

Oczekiwania rynkowe dotyczące ostatecznej wysokości stóp procentowych Rezerwy Federalnej w zeszłym tygodniu w końcu przekroczyły poziom 5% mimo niewielu nowych wieści makroekonomicznych. Pierwszymi przedstawicielami Fedu, którzy przemawiali po przebiciu tej psychologicznej granicy, byli Mary Daly i Charles Evans. Zdawali się sugerować, że to wystarczająco wysoko lub w ich ocenie nawet nieco zbyt wysoko.

Kolejnym krokiem milowym w tym bezprecedensowym cyklu podwyżek będzie piątkowa publikacja raportu dotyczącego inflacji PCE. Najistotniejsza będzie miara bazowa – jeśli będzie na nieakceptowalnie wysokim zanualizowanym poziomie bliskim 6%, to negatywne zaskoczenie może mieć nieproporcjonalnie duży niekorzystny wpływ na dolara, biorąc pod uwagę konsensus i pozycjonowanie rynkowe w kierunku jeszcze silniejszej waluty.

GBP

Po rezygnacji Liz Truss ze stanowiska premierki brytyjski rynek długu ustabilizował się, a kurs funta niepewnie szuka odpowiedniego poziomu po niezwykle trudnym miesiącu. Wieści z soboty 22.10, że Boris Johnson rezygnuje z udziału w wyborach na przewodniczącego partii i tym samym otwiera drzwi dla Rishiego Sunaka, zdawały się ucieszyć inwestorów podczas wczesnego handlu w poniedziałek, co zapewniło dodatkowe wsparcie funtowi. Obecnie jednak wyjątkowo niskie odczyty PMI ściągają walutę w dół.

Wygląda na to, że największe ryzyka na razie zniknęły i najważniejsza jest teraz reakcja Banku Anglii na posiedzeniu na początku listopada. Podwyżka stóp o 100 pb. mogłaby rozwiać wszelkie utrzymujące się wątpliwości dotyczące tego, czy władze zamierzają pożegnać się z problemami, i byłaby znacząco pozytywna dla funta. Może to jednak być dość wysoko zawieszona poprzeczka do przeskoczenia.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Dobra sprzedaż, słabe nieruchomości

W dobie rosnących stóp procentowych i inflacji widać pewne zmiany w gospodarkach. Podobnie reaguje zarówno rynek polski, jak i kanadyjski. W tle tanieje ropa, ale na stacjach benzynowych wciąż problem.

Sprzedaż detaliczna wciąż silna

Piątkowe wyniki sprzedaży detalicznej wbrew oczekiwaniom pokazały przyspieszenie wzrostu. To, że w kraju z ponad 17% inflacją szybko rośnie sprzedaż, wydaje się oczywiste. To, że rośnie ona o 21,9% w skali roku, pokazuje tylko, jak duży problem obecnie mamy. Pokazuje również, że jest jeszcze pole, by się odbić w górę ze wzrostem cen z tego “płaskowyżu”, na którym podobno się obecnie znajdujemy. Lepsze dane są jednak powodem wzrostu optymizmu na rynku, to dlatego polska waluta w ostatnich dniach zyskiwała, a euro znów zameldowało się poniżej poziomu 4,80 zł. Wpływ tych danych został jednak silnie ograniczony przez słabszy odczyt produkcji budowlano-montażowej. Ta z kolei jest obecnie brutalnie dociśnięta przez rosnące stopy procentowe.

Dane z Kanady

Kanadyjczycy oprócz tego, że są bardzo silnie powiązani z USA, pokazują podobne odczyty jak Polska. Również mają lepsze od oczekiwań wyniki sprzedaży detalicznej i to nawet tej z samochodami, która w USA wypada słabo. Z drugiej strony kanadyjski rynek pracy też łapie zadyszkę. Stopy procentowe w Kanadzie nie są oczywiście nawet zbliżone do polskich, ale wyraźnie rosną, co odkłada się negatywnie na tym rynku. Dolar kanadyjski podobnie jak amerykański miał w tym roku dobrą passę, jednak ostatni miesiąc to wyraźna strata, która powoduje osłabienie względem większości walut. Dane te pozwoliły złapać tzw. kanadyjczykowi trochę oddechu, jednak w ciągu kwartału jest on nadal blisko 7% stratny względem dolara amerykańskiego.

Ropa znów tanieje

Chwila braku nowych zagrożeń na rynku powoduje, że ceny ropy znowu próbują się stabilizować. Niepokoje we Francji i brak produkcji w tamtejszych rafineriach powoduje, że mimo stabilizacji hurtowej ceny surowca w dalszym ciągu wzrastają. Na stacjach benzynowych odbywają się straszliwe sceny. Diesel powyżej 8 zł był bardzo powszechnym scenariuszem na stacjach paliw w ten weekend, a wiele osób zastanawia się, kiedy będą tankować już po 9 zł.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Deloitte: bez zmiany sposobu myślenia klientów nie uda się osiągnąć celów Porozumienia Paryskiego

Za niecały miesiąc politycy, naukowcy oraz biznesmeni spotkają się w Egipcie, gdzie w ramach 27. edycji szczytu klimatycznego COP będą dyskutować na temat największych wyzwań związanych z walką ze zmianami klimatu. Zdaniem ekspertów firmy doradczej Deloitte – uczestników konferencji PRECOP, poprzedzającej światowy szczyt klimatyczny, wojna w Ukrainie stanie się akceleratorem zmian w obszarze podejścia do kwestii energetycznych, zrównoważonego rozwoju oraz gospodarki obiegu zamkniętego.

W dniach 18-19 października 2022 r. przedstawiciele władz, biznesu, środowisk naukowych spotkali się na organizowanej co roku konferencji PRECOP celem wypracowania polskiego stanowiska na zbliżający się Szczyt Klimatyczny COP 27. Wśród prelegentów znaleźli się przedstawiciele firmy doradczej Deloitte, którzy wskazywali na największe wyzwania dla zielonej transformacji z punktu widzenia przedsiębiorstw, branż oraz podmiotów państwowych.

Biznes wobec zielonej rewolucji

Jednym z filarów współczesnej ekonomii jest zasada maksymalizacji zysku ekonomicznego przez przedsiębiorstwa. W ostatnich latach coraz większe znaczenie dla ostatecznego wyniku finansowego firm zaczęła mieć koncepcja zrównoważonego rozwoju, która wpływa nie tylko na regulacje prawne warunkujące działalność przedsiębiorstw, ale również codzienne wybory konsumenckie. Ważnym czynnikiem jest także zdolność przedsiębiorstw do pozyskiwania wykwalifikowanych pracowników, którzy coraz częściej wracają uwagę na działania danego podmiotu związane z ograniczaniem śladu węglowego.

Kwestia postawy względem zmian klimatycznych w najbliższej przyszłości będzie miała ogromne znaczenie dla przyszłości biznesu. Firmy będą musiały brać pod uwagę to, czy klienci będą chcieli kupować ich produkty, jeśli będą one powstawały przy udziale emisyjnych źródeł energii. Podobnie wygląda kwestia talentu– z naszych badań wynika, że młodsze pokolenia coraz większą wagę przywiązują do tego, czy potencjalny pracodawca angażuje się w walkę ze zmianami klimatu. To mogą być kluczowe czynniki wpływające na kondycję firmy w najbliższym czasie – mówi Tomasz Konik, prezes zarządu, Deloitte Polska.

Ekspert zwrócił również uwagę na różnice w strategii wdrażania zmian na rzecz zrównoważonego rozwoju w różnych częściach świata. Podczas gdy kraje europejskie uznały, że optymalną strategią będzie promowanie zielonego ładu za pomocą regulacji prawnych, w Stanach Zjednoczonych dominuje podejście, że tego typu zmiany powinny być przede wszystkim opłacalne biznesowo. Zdaniem Tomasza Konika żadna z tych dróg nie jest wystarczająca i rolą państwa jest uwzględnianie w rozwiązaniach prawnych interesu przedsiębiorców, którzy powinni widzieć korzyści wynikające z wdrożeń na rzecz klimatu.

Jednym z przykładów właściwych rozwiązań, jakie mogą umożliwić biznesowi zieloną transformację jest przytoczona przez prezesa Deloitte metodologia Science Based Targets Initiative (SBTi). Opracowane z inicjatywy m.in. ONZ narzędzie pozwala niemal każdej filmie przygotować swój własny plan dekarbonizacji, wdrożyć go i weryfikować postępy w tym zakresie. W ten sposób przedsiębiorstwa mogą w transparentny sposób pokazywać i rozliczać się ze swoich celów zrównoważonego rozwoju.

Odpowiedzialność za produkty drogą do cyrkularności

W 2021 r. w Polsce zebranych zostało 13,7 mln ton odpadów komunalnych – o 4 proc. więcej niż w roku poprzednim (dane: Główny Urząd Statystyczny). Kluczowa dla ograniczania zanieczyszczenia staje się zdolność danego państwa do odzyskiwania surowców oraz promowania idei gospodarki obiegu zamkniętego. O największych szansach i wyzwaniach w tym obszarze dyskutowali uczestnicy Okrągłego Stołu Odpadowego, zorganizowanego w pierwszym dniu PRECOP 27. Jednym z tematów debaty była kwestia legislacji oraz zjawiska szarej strefy gospodarki odpadami.

Jednym z największych problemów jest niewłaściwa ewidencja odpadów. Samorządy często uznają zawartość żółtych pojemników za odpady z tworzyw sztucznych. Dodatkowo, na skutek m.in. niejednoznacznych oznaczeń zarówno Polacy, jak i cudzoziemcy dokonują segregacji w niewłaściwy sposób (okres dostosowawczy minął w lipcu 2022). W efekcie jako kraj ponosimy opłaty za niewystarczający recykling odpadów z tworzyw sztucznych – mówi Joanna Leoniewska–Gogola, Deputy Director, Sustainability & Economics Consulting CE, Deloitte.

Ekspertka podkreśliła, że ważne jest skupienie się na początkowym etapie życia produktów poprzez implementację takich rozwiązań prawnych jak Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta. System kaucyjny powinien z kolei być narzędziem do poprawy osiąganych poziomów oraz maksymalnie ułatwiać segregację użytkownikom indywidualnym.

Cyrkularność branży odzieżowej to nie utopia

Branża odzieżowa globalnie jest warta 2,4 bln dol. i zatrudnia w światowym łańcuchu dostaw ponad 300 mln ludzi, w większości kobiet. Jednocześnie jest odpowiedzialna za 8-10 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych – to więcej niż w przypadku emisji pochodzącej z przelotów międzynarodowych i żeglugi morskiej łącznie. Niepełne wykorzystanie wyprodukowanych tekstyliów oznacza roczne straty materiałowe o wartości 100 mld dol., a od 25 do 40 proc. wszystkich tkanin użytych w fabrykach pozostaje albo staje się odpadem.

Aby zmienić ten stan rzeczy, Komisja Europejska zaproponowała szereg twardych regulacji mających na celu dostosowanie ekosystemu tekstylnego do wymogów zrównoważonej produkcji i konsumpcji. Zgodnie z nimi przemysł modowy do 2030 r. ma stać się cyrkularny, a większość wyrobów włókienniczych wprowadzanych na rynek europejski ma: cechować się trwałością, nadawać się do recyklingu i być wolna od niebezpiecznych substancji. Ich produkcja ma odbywać się z poszanowaniem środowiska i ludzi w całym łańcuchu wartości.

Najprostszym wyjaśnieniem tego, czym jest zrównoważona moda jest świadomość wpływu społecznego i środowiskowego, jaki mają zarówno projektanci, producenci jak i konsumenci. Największym wyzwaniem, bez względu na branżę, jest zmiana sposobu myślenia o odpowiedzialności, bo w całym łańcuchu wartości jest wiele osób, które nie rozumieją tego wpływu albo nie chcą go dostrzec, uważając, że wdrażanie strategii ESG się nie opłata. – mówiła Marta Karwacka, Senior Manager, Sustainability & Economics Consulting CE, Deloitte, uczestnicząca podczas PRECOP 27 w panelu Zrównoważona moda.

Zdaniem ekspertki ta sytuacja zaczyna się jednak zmieniać i jest coraz więcej firm w branży mody, które przygotowują i wdrażają strategie zrównoważonego rozwoju. Bez wątpienia dla wielu jest to temat nowy, dlatego dla znaczącej części firm wejście na ścieżkę zrównoważonego rozwoju to spore wyzwanie, tym bardziej, że konsumenci są coraz bardziej wymagający. Menadżerowie rozumieją, że w branży mody nie ma innej drogi, nawet jeśli nie rozumieją ESG i sądzą, że wiąże się to przede wszystkim z generowaniem kosztów.

Tymczasem ESG jest to inwestycja – świadomie i rozsądnie wdrożona, pozwoli skutecznie zarządzać ryzykiem i dostosować się do kierunku toczących się na rynku zmian. Musimy zdawać sobie sprawę, że motywacje firm do zajęcia się ESG są bardzo różne. Jedne muszą przygotować się do ujawnień taksonomicznych lub raportowania niefinansowego, inne chcą podnieść swoje wyniki w ratingach ESG, kolejne mają wyraźny sygnał od swoich partnerów biznesowych, że to jest warunek by nie „wypaść” z łańcucha dostaw.

Ekspertka Deloitte wskazywała, że sektor, nie może koncentrować się tylko na zagospodarowaniu nadprodukcji ubrań, ale powinien też brać pod uwagę ich wpływ od momentu ich projektowania.

Choć konsumenci w skali masowej nie są jeszcze w pełni gotowi na postulowaną przez Komisję Europejską cyrkularność, należy się spodziewać, że za kilka lat będzie ona standardem. Nie może jednak dotyczyć tylko ostatniego etapu cyklu życia wyrobów tekstylnych. Tym bardziej, że zgodnie z analizami na etapie produkcji surowca generowanych jest ponad 60 proc. emisji GHG pochodzących z branży odzieżowej. Zdaniem Marty Karwackiej tym etapem trzeba się koniecznie zająć. Wyzwaniem jest też to, w jaki sposób marki odzieżowe zaczną identyfikować wpływ społeczny i środowiskowy swoich dostawców oraz współpracować z nimi by poprawić impakt w łańcuchu wartości. Sektor nie może koncentrować się tylko na zagospodarowaniu nadprodukcji ubrań, ale powinien też brać pod uwagę ich wpływ od momentu ich projektowania.

OZE sposobem na kryzys energetyczny

Kryzys energetyczny jest dobrze znany starszym mieszkańcom Europy. Przed około 50 laty, w latach 70. ubiegłego wieku, dotknął on niemal wszystkich krajów na kontynencie. Przyczyną był wzrost cen paliw – głównie ropy naftowej. W Europie kryzys energetyczny ponownie stał się faktem. Ceny energii osiągają rekordowe poziomy ze względu na niewystarczającą podaż energii i paliw przy rosnącej konsumpcji. Ceny węgla, ropy i gazu galopują – siejąc niepokój wśród polityków, instytucji oraz odbiorców energii, nie tylko w naszym kraju. W polskiej energetyce mamy obecnie do czynienia ze stanem wyjątkowym. Jest to związane nie tylko z sytuacją na rynku surowców, ale również z wieloletnim odkładaniem koniecznych decyzji modernizacyjnych. Polskie elektrownie oszczędzają węgiel przed zimą i produkują z niego coraz mniej energii. Elektrownie węglowe dostarczyły w lipcu do 15% mniej energii niż w ubiegłym roku w tym samym okresie. Niższa produkcja powoduje wzrost cen energii elektrycznej.

– Powinniśmy iść w odnawialne źródła energii, szukać wszelkich sposobów na to, żeby nie być zależnym od dostaw z jednego kraju – który akurat potwierdził to, że niekoniecznie jest naszym przyjacielem. Powinniśmy się również uczyć, w jaki sposób używać energii. To nie jest tak, że jest ona nieskończona – powiedziała serwisowi eNewsroom Henryka Bochniarz, Przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan. – I to dotyczy przecież nie tylko energii elektrycznej czy gazu, ale również wody. Tego wszystkiego, co dała nam natura. Ciągle panuje przekonanie, że można z tych zasobów korzystać bez żadnych granic. Tak nie jest. Niestety, powrót do węgla to droga donikąd. W obecnej sytuacji powinniśmy przyśpieszyć przede wszystkim inwestycje w odnawialne źródła energii. Oby nie było tak, że znowu będziemy krajem, który nie wyciągnął wniosków i uważa, że lepiej wrócić do przeszłości, czyli węgla. Cena za to będzie bardzo wysoka – ocenia Bochniarz.

Ponad połowa Polaków chce karty obiadowej od pracodawcy

Według badań IBRiS[1] przeprowadzonych na zlecenie Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP) aż 55% Polaków uważa, że pracownicy powinni otrzymywać dofinansowanie posiłków w postaci karty obiadowej od swojego pracodawcy. Więcej niż 80% badanych dobrze oceniłoby pracodawcę, który oferowałby dofinansowanie lub finansowanie posiłków w czasie pracy, a 35% uważa, że dofinansowanie posiłków powinno być obligatoryjne dla pracodawców. Nowe rozporządzenie Ministra Rodziny i Polityki Społecznej z dnia 22.02.2022 r. podwyższyło wartość dobrowolnych świadczeń żywnościowych, jakie pracodawca może zapewnić pracownikowi bez obciążenia składkami na ZUS ze 190 zł do 300 zł. To wzrost o 58% i pierwsze takie rozporządzenie od 18 lat.

Łącznie 75% ankietowanych deklaruje, że obecnie zakup żywności jest dużym obciążeniem dla ich gospodarstwa domowego, w tym 40% wskazuje, że jest to zdecydowanie duże obciążenie. Zdaniem 86% zapytanych ceny żywności w Polsce wzrosną w najbliższym czasie.

„Karty obiadowe dla pracowników powinny być jednym z ważniejszych i najbardziej popularnych benefitów pracowniczych, jakie stosują pracodawcy. Nie tylko dlatego, że prawnie są do odpowiedniego poziomu zwolnione z ZUS bez względu na sposób finansowania. Dobrowolne zapewnienie pracownikom możliwości zakupu właściwych produktów przez pracodawcę za pośrednictwem kart obiadowych wpływa pozytywnie na ich zdrowie, regularne posiłki w pracy, a skarbowi państwa przynosi dodatkowe wpływy. Ponadto wpływa na poprawę kondycji krajowego sektora rolnictwa i gastronomii – co jest szczególnie istotne w okresie recesji i spowolnienia gospodarczego” – podkreśla Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

W badaniu wzięły udział osoby, które pracują lub pracowały w firmach różnej wielkości. Blisko 40% zapytanych deklaruje pracę w firmach zatrudniających maksymalnie 50 pracowników. Firmy posiadające od 51 do 500 zatrudnionych wskazało 30% respondentów. Łącznie 23% pracuje lub pracowało w firmach o wielkości ponad 500 pracowników.

Ponad połowa ankietowanych to osoby, które wykonywały głównie pracę umysłową (58%), a 39% stanowią pracownicy fizyczni.

[1] Badanie zrealizowane metodą telefonicznych standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI), sierpień 2022, N=1000

Brak waloryzacji zasiłku pogrzebowego pogrzebie branżę pogrzebową?

Zasiłek pogrzebowy starcza obecnie często jedynie na pokrycie zaledwie części połowy kosztów pochówku, co przy pojawiającym się widmie lawinowej podwyżki cen energii elektrycznej i gazu staje się coraz bardziej dotkliwe dla przedsiębiorców funeralnych. Bezpośrednio przekłada się to bowiem na cenę usług pogrzebowych, którą – co coraz bardziej prawdopodobne – ponosić będą bliscy osób zmarłych. Takie, coraz bardziej niepokojące sygnały napływają do zarządu Polskiej Izby Branży Pogrzebowej od zrzeszonych w niej w całej Polsce firm. Aby można było dalej godnie organizować ceremonie pogrzebowe, przeznaczony na ten cel zasiłek powinien wzrosnąć do co najmniej 8-10 tys. złotych.

Świadczące usługi funeralne (np. przechowujące zwłoki i przygotowujące je do pochówku, jak również kremujące je) alarmują Polską Izbę Branży Pogrzebowej o coraz wyższych kosztach prowadzenia swojej działalności. Jak ostrzegają, skutki tej sytuacji mogą niebawem ponosić także klienci czyli najbliżsi zmarłych.

Obecny zasiłek pogrzebowy – za niski!

Jako główną przyczynę przedsiębiorcy pogrzebowi wymieniają zbyt niski – jak na obecne warunki – zasiłek pogrzebowy, który przy pojawiającym się widmie lawinowej podwyżki cen energii elektrycznej i gazu powoduje, że warunki funkcjonowania tej branży stają się coraz bardziej dotkliwe.

– Coraz częściej zauważamy sytuację, w której rodziny osób zmarłych muszą zaciągać zobowiązania kredytowe na organizację pochówku swoich najbliższych. Zasiłek pogrzebowy,  który wynosi dziś zaledwie 4000 złotych, to zaledwie nawet część połowy kosztów uroczystości pogrzebowej – podaje Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. Według wyliczeń kierowanej przez niego, a wchodzącej w skład Federacji Przedsiębiorców Polskich, Izby, na te koszty składają się przede wszystkim bardzo wysokie ceny miejsc grzebalnych na cmentarzach komunalnych i wyznaniowych, które przewyższają niejednokrotnie znacznie kwotę zasiłku.

Czy spodziewana waloryzacja zasiłku wystarczy?

To kolejny już głos Polskiej Izby Branży Pogrzebowej w tej sprawie, tym bardziej, że szykuje się wkrótce waloryzacja przeznaczonej na zasiłek sumy.
– Wielokrotnie wypowiadaliśmy się i stoimy nadal na stanowisku, że proponowana od nowego roku podwyżka zasiłku pogrzebowego do wysokości 5 tyś zł jest rażąco niska, zważywszy chociażby rosnące składki ZUS – przypomina Robert Czyżak.

Zdaniem zrzeszonych bowiem w kierowanej przez niego Izbie, kwota zasiłku pogrzebowego nie powinna być w tej chwili niższa niż 8-10 tyś złotych, co pozwalałoby na godne zorganizowanie ceremonii pogrzebowej. – Należy pamiętać również jeszcze o jednej ważnej kwestii: zasiłek pogrzebowy należny po osobie zmarłej powinien zostać wypłacony niezwłocznie, a zazwyczaj trwa to od 2 do nawet 6 tygodni. Rodziny osób zmarłych w tym okresie de facto kredytowane są wtedy przez firmy pogrzebowe – stwierdza prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny już wkrótce

Przypomina, że zbliża się Święto Zmarłych – czas szczególny dla wszystkich, którzy stracili swoich bliskich, czas wzmożonego ruchu wokół i wewnątrz cmentarzy.
– Lokalne samorządy wyrażają zgodę na dzierżawę terenów wokół cmentarzy na sprzedaż zniczy, wiązanek i kwiatów, często jednak mocno wykraczając poza zapisy prawne, które zakazują wręcz udostępniania terenu cmentarza na prowadzenie jakiejkolwiek sprzedaży – odnotowuje Robert Czyżak.

Zauważa przy tym, że funkcjonują niestety wciąż w Polsce miejsca, gdzie praktyki takie są w tym czasie stosowane nagminnie i tak np. na terenie cmentarza, obok grobów, ma miejsce w najlepsze handel.

– Zapisy ustawy, które mówią o zakładaniu i funkcjonowaniu cmentarzy, jasno wskazują, że teren cmentarza ma charakter parku i nie może na nim być prowadzona żadna sprzedaż oraz odbywać się ruch samochodów poza wyznaczonymi obszarami, zaś pojazdy te powinny w takim przypadku dysponować też specjalnym zezwoleniem na wjazd – zaznacza prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Przypomina również, że obowiązujące dziś przepisy określające wysokość zasiłku pogrzebowego na poziomie 4 tys. złotych obowiązują od marca 2011 roku, a tylko w ciągu ostatniego roku koszty funkcjonowania przedsiębiorstw funeralnych wzrosły średnio o 30-40%

Jakie witaminy suplementować w okresie jesienno-zimowym?

Wzmocnienie odporności

Podstawą prawidłowo funkcjonującego organizmu, w tym układu immunologicznego jest zdrowy styl życia. Składa się na niego unikanie używek (alkohol, papierosy), redukowanie stresu, regularna aktywność fizyczna oraz zbilansowana dieta. W jadłospisie powinny figurować świeże warzywa i owoce, produkty pełnoziarniste, zdrowe tłuszcze roślinne. Przynajmniej 2 razy w tygodniu powinno się spożywać tłuste ryby morskie. Należy ograniczać mięso czerwone, sól, cukier, słodycze oraz produkty wysokoprzetworzone. Suplementy diety powinny stanowić jedynie uzupełnienie zdrowej diety i stylu życia.

Produkty pszczele na odporność

Produkty pochodzenia pszczelego takie jak propolis, pierzga, pyłek pszczeli, miód są źródłem mikroelementów, witamin i innych związków bioaktywnych. Propolis czyli inaczej kit pszczeli jest substancją zbieraną przez pszczoły miodne z wydzielin brzozy, topoli oraz innych drzew liściastych i iglastych. W jego skład wchodzi mnóstwo substancji biologicznie czynnych, które wykazują działanie bakteriobójcze, bakteriostatyczne oraz przeciwbólowe. Cechuje się dużą aktywnością w stosunku do niektórych grzybów i pierwotniaków. Propolis można spotkać w sprzedaży w postaci surowca (produktu nieprzetworzonego), kropli, maści,drażetek, czopków oraz w mieszaninie z miodem. Mleczko pszczele odznacza się lekko kwaśnym smakiem i swoistym zapachem. W skład mleczka wchodzi wiele makro i mikroelementów, aminokwasy, enzymy, kwasy organiczne, witaminy oraz inne substancje biologicznie czynne. Wpływa na poprawę odporności oraz procesy regeneracyjne. Pyłek kwiatowy poleca się w przewlekłych stanach zapalnych, poza tym usprawnia układ immunologiczny, czyli poprawia odporność, a flawonoidy i kwas fenolowy w pyłku kwiatowym są odpowiedzialne również za działanie antybiotyczne przeciwko szeregowi bakterii Gram+ i Gram- oraz drożdżom Candida. Może wzmacniać układ nerwowy osłabiony przez stres oraz przemęczenie. Pierzga działa wzmacniająco i regenerująco w okresie rekonwalescencji, w spadku odporności, w stanach chronicznego zmęczenia. Stosuje się ją w mieszaninie z miodem.

Kwasy tłuszczowe omega-3 i probiotyki a odporność

Kwasy omega-3 znane są ze swoich właściwości przeciwzapalnych. Dostarczane

w odpowiednich ilościach zapewniają większą odporność na infekcje. Mają również pozytywny wpływ na florę jelitową, uzupełniając działanie probiotyków. Probiotyki poprawiają biofilm jelit, uszczelniając błonę śluzową jelit. Dzięki temu, patogeny chorobotwórcze w mniejszym stopniu przylegają do nabłonka i przenikają do krwioobiegu. Ponadto, bakterie probiotyczne stymulują odpowiedź immunologiczną humoralną i komórkową, a także wydzielają bakteriocyny, unieszkodliwiające bakterie oraz wirusy.

Witaminy a odporność

Witamina D ma wiele funkcji w naszym organizmie. Nie tylko zwiększa resorpcję wapnia w nerkach, wpływa na utrzymanie homeostazy wapniowej, ale również hamuje wytwarzanie cytokin prozapalnych oraz stymuluje pracę układu odpornościowego. W Polsce zaleca się jej suplementację od października do kwietnia.

Witamina C jest przez większość osób kojarzona z pracą układu odpornościowego. Zwiększa wydzielanie przeciwzapalnego interferonu. Zapotrzebowanie na nią wzrasta w chorobach infekcyjnych i onkologicznych.

W aptekach, sklepach zielarskich, drogeriach i Internecie dostępnych jest wiele preparatów korzystnie wpływających na odporność. Wśród suplementów na odporność i substancji wchodzących w nie wymienia się wśród nich m.in. spirulinę, jeżówkę purpurową, żeń-szeń, witaminę C i D, probiotyki, kwasy tłuszczowe omega-3 i produkty pochodzenia pszczelego.

Przypisy

  1. Bufalo, Michelle Cristiane, et al. "The immunomodulatory effect of propolis on receptors expression, cytokine production and fungicidal activity of human monocytes. Journal of Pharmacy and Pharmacology 66.10 (2014): 1497-1504.
  2. Costantini, Lara, et al. "Impact of omega-3 fatty acids on the gut microbiota. International journal of molecular sciences 18.12 (2017): 2645.
  3. Myszka, Marta, and Marian Klinger. "Immunomodulacyjne działanie witaminy D. Advances in Hygiene & Experimental Medicine/Postepy Higieny i Medycyny Doswiadczalnej 68 (2014).
  4. Baeke, Femke, et al. Vitamin D: modulator of the immune system.Current opinion in pharmacology. 10.4 (2010): 482-496.
  5. La Fata, Giorgio, Peter Weber, and M. Hasan Mohajeri. "Probiotics and the gut immune system: indirect regulation. Probiotics and antimicrobial proteins 10.1 (2018): 11-21.

Stres w pracy – jak sobie z nim radzić? Co powoduje stresujące sytuacje w pracy?

Stres w pracy – co go powoduje?

Stres w pracy może być powodowany przez wiele czynników. Bardzo często przyczynia się do tego przepracowanie i zmęczenie, zostawanie dłużej w pracy, branie nadgodzin, posiadanie zbyt dużej ilości obowiązków, które przekraczają możliwości czasowe i kompetencje pracownika. W znacznym stopniu na poziom stresu w pracy wpływa jej atmosfera. Konfliktowe środowisko pomiędzy pracownikami lub szefem i pracownikami, ostracyzm społeczny (wykluczenie lub zignorowanie przez pozostałych pracowników), a także mobbing w znacznym stopniu zwiększają stres powodowany pracą. Sprzyja mu również duża odpowiedzialność, nieadekwatna wysokość pensji do wkładanego wysiłku w pracę, brak możliwości rozwoju kariery, monotonia pracy, praca w trudnych warunkach (hałas, niskie lub wysokie temperatury, kontakt z substancjami szkodliwymi).

Objawy stresu

Stres może objawiać się w różny sposób. Do najczęstszych, początkowych symptomów zalicza się trudności z koncentracją, obniżenie nastroju, zwiększoną potliwość, przyspieszone bicie serca, problemy z zasypianiem, drżenie rąk oraz dolegliwości żołądkowo-jelitowe takie jak np. bóle brzucha, biegunka, niestrawność. Niestety, odległe skutki przewlekłego stresu są znacznie poważniejsze. Stres biologiczny i psychiczny uważany jest jako czynnik ryzyka rozwoju wielu chorób. Jest ich bardzo wiele, lecz wśród tych najczęściej występujących wymienić można cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, otyłość, zespół metaboliczny, zaburzenia snu, depresję stresozależną, zespół przewlekłego zmęczenia, a nawet zaburzenia neurodegeneracyjne.

Jak poradzić sobie ze stresem w pracy ?

Jak poradzić sobie ze stresem? Na początku powinniśmy poszukać u siebie źródła stresu. Wiedząc co konkretnie go powoduje, będzie można podjąć ukierunkowane działanie. Nawet jeśli nie możemy zmienić sytuacji, można postarać się spojrzeć na problem z innej perspektywy. Czasami można nadinterpretować niektóre zdarzenia, niepotrzebnie się stresując. Nie warto zakładać czarnego scenariusza, lecz skupić się na działaniach w danym momencie. Kiedy zadamy sobie pytanie „co najgorszego może się stać?” zazwyczaj okazuje się, że nic poważnego. Nie powinniśmy denerwować się sytuacjami, na które nie mamy wpływu. Stres warto również zwalczać humorem. W pracy należy zachować asertywność i nie dać się wykorzystywać np. zostając po godzinach czy realizując zadania innych pracowników. Należy zachować przyjemną atmosferę w pracy, lecz mieć jasno wyznaczone granice. W redukcji stresu pomaga także dobra organizacja czasu. Warto stworzyć listę zadań z przemyślaną kolejnością, zaplanować przerwy oraz czas po pracy. Powinno się widocznie oddzielić czas poświęcany na pracę od czasu wolnego. Warto zrekompensować sobie w nim trudności dnia czy tygodnia. Mimo obowiązków domowych, powinno się codziennie znaleźć czas na ulubione czynności, czy to będzie spacer, czytanie książki, spotkanie ze znajomymi czy realizowanie swojego hobby.

W radzeniu sobie ze stresem mogą pomóc również regularna aktywność fizyczna oraz techniki relaksacyjne takie jak kontrola oddechu, medytacja czy aromaterapia z użyciem olejku lawendowego, melisowego, rozmarynowego lub cytrynowego. Niektóre naturalne roślinne substancje mogą zwiększyć odporność organizmu na stres. Mowa tu o adaptogenach, do których zaliczamy m.in. ashwagandhę, różeniec górski, schisandra, żeń-szeń, gotu kola, korzeń lukrecji.

Przypisy

  1. A. Cunanan i inni, The general adaptiation syndrome: a foundation for the concept of perioditization. „Sports Medicine”, 2018, vol. 48(4).
  2. Implications for neurodegenerative diseases,„Neurobiology of disease”, 2020, vol. 134(1).
  3. A. Tomiyama, Stress and obesity, „Annual review of psychology”, 2019, vol. 70(1).
  4. L. Mei-Yan i inni, Association between psychosocial stress and hypertension: a systematic review and meta-analysis, „Neurological research”, 2017, vol. 39(6).
  5. K. Rygiel, Wybrane techniki relaksacyjne oraz możliwości ich zastosowania w kontekście zaburzeń i chorób psychofizycznych związanych ze stresem, „Neuropsychiatria i Neuropsychologia”, 2017, vol. 12(3).
  6. Z. Zdrojewicz, K. Minczakowska, K. Klepacki, Rola aromaterapii w medycynie, „Family Medicine & Primary Care Review”, 2014, vol. 16(4).

Content marketing w branży B2B – jak go tworzyć?

Wiele osób zastanawia się, czym jest content marketing i dlaczego warto go stosować. Obecnie wiele firm korzysta z niego. Nic dziwnego, ponieważ content marketing pozwala zwiększyć zainteresowanie marką. Przez to zwiększone są wpływy sprzedażowe w przedsiębiorstwie.

Bardzo dużo osób nie wie, jak zacząć tworzyć treści content marketingowe w B2B. Żeby strategia content marketingu była skuteczna, trzeba przede wszystkim rozpocząć od określenia, kto jest naszym odbiorcą, a ponadto jakie ma potrzeby. Co ciekawe, bardzo pomocne w tym jest stworzenie tak zwanego buyer persony. Należy wiedzieć, że ten termin to nic innego, jak pewien wzór klienta, do którego chcemy dotrzeć. Jeśli mowa o B2B to najczęściej wzorowym klientem nie jest jeden człowiek, lecz pełen komitet zakupowy. Jest to spowodowane przez proces zakupowy klientów z sektora B2B, który nie jest uznawany za prosty, przez co wielu ludzi ma z tym problem. Trzeba wiedzieć o tym, że podczas procesu decyzyjnego nierzadko zatrudniany jest specjalista, w którego obrębie pracy powstał problem. Ponadto zatrudniany jest menedżer, prezes oraz zakupowiec. Należy wiedzieć, że każda z tych osób definiuje wizję rozwiązania problemu w odniesieniu do podstawowych, własnych wymagań. Warto tutaj przytoczyć przykład. Menedżerowi zespołu zależy na tym, żeby jak najszybciej przywrócić pracownika do pracy, a zakupowcowi na niskiej cenie oraz jasnych warunkach zakupu. Prezesowi natomiast zależy na tym, żeby zastosować trwałe rozwiązanie przy zachowaniu niskiej ceny. Content marketing nie jest skomplikowanym zagadnieniem, jednakże warto korzystać z usług firm, które wyspecjalizowały się w tym zakresie. Dobrze jest zapoznać się z ofertą agencji marketingu internetowego Digitalk. Dzięki niej można zadbać o rozwój przedsiębiorstwa. Warto wejść na stronę: https://digitalk.pl/.

Warto wiedzieć o tym, że buyer persony powinny być zbudowane w oparciu o sprawdzone informacje, które są rzetelne. Bardzo dobrze jest porozmawiać z bieżącymi, a ponadto niedoszłymi klientami, aby dowiedzieć się, z jakiego powodu wybrano bądź odrzucono konkretną firmę. Dzięki temu można implementować rozwiązania, które pomogą w rozwoju firmy. Wiele osób zastanawia się, w jaki sposób kierować content marketing do wielu różnych ludzi. Niestety wiele osób ma z tym problem. Jednakże istnieją sprawdzone rozwiązania w tej kwestii. Okazuje się, że bardzo przydatnym narzędziem w celu budowania strategii contentowej jest matryca contentowa, która jest ceniona od wielu lat. Mowa tutaj o rozbudowanej tabeli z wartościami, które chce się zakomunikować konkretnej osobie w określonej chwili w czasie drogi zakupowej. Jest to bardzo sprawdzone rozwiązanie, które jest popularne również w naszym kraju.

Każdy właściciel firmy powinien pamiętać o tym, że tworzone przez niego treści mają za zadanie pomóc klientom w podjęciu decyzji zakupowej. Na przykład w czasie poszukiwania informacji o problemie odbywa się to poprzez pomoc klientów w zrozumieniu problemów, z jakimi się mierzą, a ponadto co stoi za przyczyną ich występowania. Dzięki temu można dowiedzieć się, jakie są problemy firmy i co zrobić, żeby z nimi walczyć. Dostępna będzie implementacja takich rozwiązań, które skutecznie pomogą w pozyskiwaniu nowych klientów. Dlatego content marketing jest sprawdzony i ceniony na całym świecie. Dzięki niemu można zwiększyć zyski przedsiębiorstwa poprzez poszerzenie bazy klientów. Bardzo dużo osób zastanawia się również, jakie treści content marketingowe najlepiej tworzyć. Świetnym wyborem jest postawienie na to, co interesuje konkretnych odbiorców. W ten sposób można osiągnąć bardzo zadowalające rezultaty. Jeżeli bazuje się na wypracowanych buyer personach, a ponadto ich problemach czy wyzwaniach, warto dopasować tematy oraz zagadnienia w ich ścieżkach zakupowych skoncentrowanych w matrycy contentowej. Trzeba wiedzieć o tym, że tego typu strategia content marketingowa zakłada publikacje do wszelakich członków komitetu zakupowego na różnych etapach ich ścieżki zakupowej, co jest bardzo istotne.

Dennis Selinas został mianowany dyrektorem generalnym Grupy Globalworth

Globalworth, wiodący inwestor biurowy w Europie Środkowo-Wschodniej, informuje o mianowaniu Dennisa Selinasa na nowego dyrektora generalnego Grupy. Zarząd firmy i Dimitris Raptis, CEO, uzgodnili, że Raptis ustąpi z funkcji CEO i członka zarządu z dniem 31 grudnia 2022 r., ale nadal będzie wspierał Globalworth w roli doradcy. Dimitris Raptis dołączył do zarządu spółki jako zastępca dyrektora generalnego i dyrektor ds. inwestycji przed jej pierwszą ofertą publiczną (IPO) na londyńskim parkiecie AIM w 2013 r., a następnie został dyrektorem generalnym w 2020 roku.

Dennis Selinas dołącza do spółki jako dyrektor wykonawczy z dniem 21 listopada 2022 r. i obejmie stanowisko CEO Globalworth od 1 stycznia 2023 roku. Selinas ma prawie 20-letnie doświadczenie w branży nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej i obecnie zarządza portfelem nieruchomości Argo Capital Management Limited, notowanej na AIM spółki zarządzającej funduszami, który składa się z aktywów o wartości 500 mln euro w pięciu centrach handlowych w regionie SEE (około 275 000 mkw. GLA / Rumunia, Ukraina).

W imieniu Zarządu chciałbym wyrazić nasze podziękowania i uznanie dla Dimitrisa za jego zaangażowanie i poświęcenie w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Odgrywał on kluczową rolę, zwłaszcza w ostatnich kilku trudnych latach, w kierowaniu spółką w celu osiągania ciągłych, dobrych wyników oraz w kształtowaniu planów Globalworth na przyszłość. Pomógł również w wykształceniu pierwszorzędnego zespołu zarządzającego, który pod przyszłym kierownictwem Dennisa jest obecnie bardzo dobrze przygotowany do prowadzenia działalności. W imieniu Zarządu chciałbym powitać Dennisa w jego nowej roli w Globalworth. Rozległe doświadczenie Dennisa i dorobek w branży nieruchomości i finansów w Europie Środkowo-Wschodniej jest właściwym dopasowaniem do firmy i będzie miało kluczowe znaczenie dla wzmocnienia jej dominacji na rynku biurowym” – Martin Bartyzal, Przewodniczący Rady Dyrektorów Globalworth Group.

Jestem zaszczycony, że mogę objąć stanowisko dyrektora generalnego w Globalworth, wiodącego właściciela powierzchni biurowych w Europie Środkowo-Wschodniej. W ciągu ostatniej dekady byłem świadkiem niezwykłego wzrostu portfolio Globalworth, w którym znajdują się wysokiej jakości, funkcjonalne i trwałe powierzchnie biurowe wybierane przez najbardziej wymagających najemców. Zamierzam realizować wizję firmy polegającą na ciągłym unowocześnianiu jej aktywów, doskonałości operacyjnej i wzmacnianiu przewagi konkurencyjnej, która czyni ją preferowanym wynajmującym w Rumunii i Polsce. W szybko zmieniającym się zewnętrznym środowisku makroekonomicznym i geopolitycznym planujemy realizować dobrze opracowaną strategię przy wsparciu wnikliwego zespołu, który odegrał kluczową rolę w ewolucji Globalworth do jej obecnej, znaczącej pozycji rynkowej. Wszystko co firma osiągnęła do tej pory jest solidną podstawą do dalszego przemyślanego wzrostu, innowacji w zarządzaniu aktywami i ciągłej poprawy jakości usług świadczonych naszym najemcom oraz dostarczania wartości naszym udziałowcom” – Dennis Selinas, Dyrektor Generalny w Globalworth Group.

Dimitris Raptis, zastępca dyrektora generalnego i dyrektor ds. inwestycji Grupy Globalworth
Dimitris Raptis, zastępca dyrektora generalnego i dyrektor ds. inwestycji Grupy Globalworth

Moja kadencja w Globalworth była największym osiągnięciem w mojej karierze zawodowej. Od stosunkowo skromnych początków firmy jako dewelopera w Bukareszcie, w Rumunii, do bycia nie tylko wiodącym inwestorem i wynajmującym biura w Europie Środkowo-Wschodniej, ale także jedną z najbardziej podziwianych, szanowanych i rozpoznawanych firm i marek z branży nieruchomości w regionie, była to fenomenalna podróż pełna emocji, wyzwań, a także ogromnego spełnienia zawodowego i osobistego. Jestem wdzięczny wszystkim naszym klientom, doradcom i inwestorom za ich wsparcie w ciągu tych lat. Nie udałoby się tego wszystkiego osiągnąć bez nieocenionego wkładu mojego zespołu, z którym miałem przyjemność i przywilej pracować przez długi czas. Stworzenie niesamowitej grupy utalentowanych osób i prowadzenie jej przez ostatnie trzy lata jest tym, z czego jestem najbardziej dumny. Chciałbym życzyć całej społeczności Globalworth wszystkiego najlepszego w nadchodzącym czasie. Jestem przekonany, że firma i nasz zespół zarządzający, mając również silne wsparcie naszych akcjonariuszy, jest bardzo dobrze przygotowana do rozwoju w nadchodzących czasach” – Dimitris Raptis.

Dennis Selinas (54 lata) jest doświadczonym liderem biznesowym z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w branży finansowej i sektorze nieruchomości. Posiada wielodyscyplinarne doświadczenie (zarządzanie, restrukturyzacja operacyjna i finansowa, doradztwo w zakresie fuzji i przejęć, private equity, handel, strukturyzacja instrumentów pochodnych) w kilku klasach aktywów (nieruchomości, zadłużenie zagrożone, dochód stały, metale szlachetne) w różnych instytucjach (notowane spółki nieruchomości, fundusze private equity, banki inwestycyjne, fundusze hedgingowe), w kilku różnych jurysdykcjach (Europa Południowo-Wschodnia, Chiny, Brazylia, Bliski Wschód i Europa Zachodnia). Swoją karierę rozpoczął od handlu instrumentami pochodnymi o stałym dochodzie w Bank of Montreal, a po ukończeniu London Business School przeniósł się do działu M&A w Lazard London. Zajmował wysokie stanowiska w Charlemagne Capital oraz Argo Capital Management i był zaangażowany we wszystkie aspekty związane z nieruchomościami, w tym: nabywanie, rozwój, sprzedaż portfela, finansowanie, zarządzanie aktywami i restrukturyzację w sektorze handlowym, biurowym i mieszkaniowym.

Wyniki Grupy Banku Millennium po 3 kwartale 2022 r.

Bank Millennium – poprawa efektywności kosztowej, solidny wzrost sprzedaży pożyczek gotówkowych,  bezprecedensowy ujemny wynik netto 3 kwartału spowodowany kosztem wakacji kredytowych.

Skonsolidowane wyniki Grupy Kapitałowej Banku Millennium po 3 kwartałach 2022 r.

W 3 kwartale 2022 roku skonsolidowany wynik netto Grupy Banku Millennium wyniósł -1 001  mln zł (-1 264 mln zł po 3 kwartałach). Strata w 3 kwartale była w całości spowodowana rozpoznaniem z góry kosztów wakacji kredytowych nałożonych na polskie banki w lipcu b.r. Bez nich, mimo wysokich kosztów związanych z walutowymi kredytami hipotecznymi i kilku znaczących pozycji nadzwyczajnych, Grupa zaksięgowałaby zysk netto w wysokości 152 mln zł (743 mln zł po 3 kwartałach). Był to zarazem drugi kwartał z rzędu, w którym wyniki działalności podstawowej z nawiązką równoważyły ​​koszty związane z walutowymi kredytami hipotecznymi.

Joao Bras Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium
João Brás Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium

– W 3 kwartale osiągnęliśmy ujemy wynik z powodu wakacji kredytowych, ale warte podkreślenia są satysfakcjonujące wyniki biznesowe, z czego jestem bardzo zadowolony. Pozyskiwanie nowych klientów przebiegało wyjątkowo dobrze i jestem przekonany, że na początku przyszłego roku osiągniemy nasz strategiczny cel na 2024 rok czyli 3 mln klientów. W sposób konsekwentny i stabilny digitalizujemy siebie i naszych klientów. Już 2 miliony osób regularnie loguje się i aktywnie korzysta z aplikacji mobilnej Banku. Mimo, że sprzedaż kredytów detalicznych wyraźnie spowolniła, pożyczki gotówkowe wzrosły o 8% kw./kw. i osiągnęły wartość 1,5 mld zł. Depozyty odnotowały wzrost o 2% – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium. – W bankowości korporacyjnej obsługę klientów z mocną relacją z Bankiem traktowaliśmy priorytetowo, zaobserwowaliśmy wzrost wykorzystania kredytu na rachunkach bieżących i faktoringowych. Nadal zachowujemy ostrożność w zarządzaniu ryzykiem i w sposób zdyscyplinowany realizujemy Plan naprawy i Plan Ochrony Kapitału. Przede wszystkim skupiamy się na wdrażaniu projektów zgodnych z obowiązującą strategią na lata 2022-2024.

– Kontynuujemy zawieranie ugód z kredytobiorcami hipotecznymi we frankach szwajcarskich. Już szósty  kwartał z rzędu kończymy podpisaniem około 2 tys. ugód, nawet jeśli niektórzy klienci skierowali już swoje sprawy do sądów. W 2022 roku podpisaliśmy już 6 631 takich umów (2 175 tylko w 3 kwartale), a liczba aktywnych walutowych kredytów hipotecznych zmniejszyła się o ponad 7800. W efekcie był to już szósty kwartał z rzędu, w którym redukcja liczby aktywnych walutowych kredytów hipotecznych była wyższa niż napływ nowych pozwów. Będziemy kontynuować nasze działania w ramach negocjacji porozumień z klientami – dodał Joao Bras Jorge.

Następujące wydarzenia 3 kwartału 2022 roku determinujące poprawę wyników r/r są naszym zdaniem szczególnie warte podkreślenia:

  • kontynuacja odbudowy wyniku z odsetek ze wzrostem r/r w 3kw22 o 90%;
  • kontynuacja poprawy kwartalnej NIM (479 p.b. w porównaniu 448 p.b. w 2kw22 i 377 p.b. w 1kw22);
  • stabilny poziom portfela kredytowego (netto/brutto +2%/2% r/r) ze zmniejszającym się portfelem walutowych kredytów hipotecznych, niższym apetytem na ryzyko oraz koncentracji na aktywach ważonych ryzykiem ( RWA) mających coraz większy wpływ na wzrost kw/kw; produkcja kredytów detalicznych spowolniła w porównaniu do 2kw22; wypłaty kredytów hipotecznych w 3kw22 spadły do poziomu 1,4 mld zł i były 19% poniżej poziomu w tym samym okresie roku ubiegłego; produkcja pożyczek gotówkowych poprawiła się kw/kw do poziomu 1,5 mld zł ale był 4% niższa niż w rekordowym 3kw21; niezależnie od tego, portfel walutowych kredytów hipotecznych wyrażony w PLN zmniejszył się o 23% r/r, co było wynikiem spłat, tworzenia rezerw (zgodnie z MSSF9 rezerwy na ryzyko prawne księguje się jako pomniejszenie wartości brutto zasądzonych kredytów) i polubownych ugód z kredytobiorcami; w rezultacie udział całego portfela walutowych kredytów hipotecznych w kredytach brutto ogółem zmniejszył się do 10,2% (kredyty udzielone przez BM:9,4%) z 13,6% (12,6%) w tym samym okresie w zeszłym roku;
  • poprawa efektywności kosztowej w wyniku połączenia stałego wzrostu ucyfrowienia naszego biznesu, jak również relacji z klientami i silnej odpowiedzi kosztowej na presje przychodowe; spadająca liczba pracowników (liczba aktywnych pracowników spadła o 147, tj. 2% od 3kw21), trwająca optymalizacja naszej sieci dystrybucji fizycznej (liczba oddziałów własnych spadła o 34 jednostek, tj. 8% w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy) komplementarna w stosunku do rosnącego udziału usług cyfrowych (klienci cyfrowi: 2,48 mln, wzrost o 13% r/r, aktywni użytkownicy bankowości mobilnej: 2,2 mln, wzrost o 18% r/r); kosztowe działania optymalizacyjne pomogły ograniczyć inflacyjny wzrost kosztów operacyjnych oraz przełożyły się na znaczną poprawę efektywności kosztowej; raportowany wskaźnik koszty/dochody („K/D”) spadł do 32,7% z 45,2% w tym samych okresie roku ubiegłego a wskaźnik K/D z wyłączeniem BFG/IPS, portfela FV, kosztów prawnych, kosztów dobrowolnych ugód oraz wpływu pozycji kompensujących rezerwy utworzone na walutowe kredyty hipoteczne dot. portfela d. EB zmniejszył się dalej do poziomu istotnie poniżej 30% z poziomu około 40% w tym samym okresie ubiegłego roku;
  • generalnie stabilna jakość portfela kredytowego i w rezultacie niski koszt ryzyka (56 p.b. w 3kw22 w por. z 35 p.b. w 2kw22 oraz 40 p.b. w 1kw22) z nieco przeciwstawnymi trendami w portfelach detalicznym (lekkie pogorszenie, zwłaszcza w części nie-hipotecznej) i korporacyjnym (dalsza poprawa) oraz braku wpływów ze sprzedaż portfela kredytów niepracujących; wskaźnik NPL (4,5%) nieco się podwyższył w porównaniu z poziomem z końca grudnia 2021 r. (4,4%) i 2kw22 (4,3%) częściowo z powodu „efektu mianownika”; pokrycie kredytów niepracujących rezerwami pozostało praktycznie niezmienione na poziomie 69%;
  • depozyty klientów wzrosły w kwartale (+2%) z depozytami detalicznymi rosnącymi o 3% kw/kw i stabilnymi depozytami korporacyjnymi; struktura depozytów detalicznych dalej stopniowo się zmieniała z udziałem depozytów terminowych na poziomie 28% na koniec września w porównaniu z 15% na koniec 2021 r.; płynność Banku pozostawała na bardzo komfortowym poziomie ze wskaźnikiem K/D zmniejszającym się do poziomu 81%;
  • wskaźniki kapitałowe obniżyły się w kwartale (skonsolidowany TCR: 12,4%/T1: 9,4% w porównaniu z odpowiednio 15,2%/12,1% na koniec czerwca br.) poniżej wymaganych minimalnych poziomów jak informowano wcześniej; koszt wakacji kredytowych był głównym powodem zmniejszenia się kapitału regulacyjnego; negatywna wycena obligacji poprzez zysk całkowity zmniejszyła m.in. wskutek spadku rynkowych rentowności obligacji; aktywa ważone ryzykiem (RWA) nieznacznie wzrosły, głównie w następstwie zmian metodologicznych;
  • aktywa zarządzane zarówno przez Millennium TFI, jak i fundusze zewnętrzne spadły o 6% kw/kw do poziomu poniżej 6,4 mld zł i tempem spadku r/r na poziomie 33%.

Z końcem roku przedsiębiorcom mogą przepaść miliardy złotych z faktur

Niepewność gospodarcza spowodowana inflacją, rosnącymi cenami prądu, gazu i paliw oraz wojną na Ukrainie sprawia, że zachowanie płynności finansowej staje się coraz większym wyzwaniem dla firm. Do tego z końcem roku mogą przepaść miliardy złotych z faktur wystawionych przez przedsiębiorców dwa lata temu. 31 grudnia 2022 r. przedawnią się bowiem faktury z 2020 r. Należności można jednak odzyskać, jeśli przedsiębiorcy już teraz zdecydują się na windykację polubowną.

Z danych GUS wynika, że w 2020 r. małe i średnie firmy wystawiły faktury na 2,6 bln zł. W badaniu „Audyt windykacyjny”, przeprowadzonym na zlecenie Kaczmarski Inkasso na początku 2022 r.,  przedstawiciele 58,5 proc. z nich deklarowali, że część faktur jest płacona przez klientów z opóźnieniem. Na szczęście w przypadku 53 proc. MŚP wartość przeterminowanych faktur nie przekraczała 10 proc. wszystkich wystawionych.

– W gorszej sytuacji było 29 procent firm, w których wartość nieopłaconych faktur była wyższa niż jedna piąta całej sprzedaży. Z tego w przypadku 6 procent przedsiębiorstw nieuregulowane faktury stanowiły ponad 40 procent przychodów. Okres przeterminowania był bardzo różny, ale aż co czwarta faktura to taka, której termin płatności minął co najmniej rok wcześniej. Tak duża kwota przeterminowanych należności nie tylko szkodzi gospodarce, ale też blokuje działalność firm. Badania, jakie przeprowadziliśmy wśród przedsiębiorców, pokazały, że opóźnienia w płatnościach uniemożliwiają rozwój co drugiego przedsiębiorstwa w Polsce, a najmocniej dotykają najmniejsze działalności – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

W świetle danych GUS i badania Kaczmarski Inkasso szacunkowa wartość faktur, które pozostaną nieopłacone, może wynieść od kilku do nawet kilkunastu miliardów złotych.

Przerwać bieg przedawnienia

Tymczasem już niedługo, bo 31 grudnia 2022 r. przedawnią się niezapłacone faktury wystawione w 2020 r., dotyczące np. umów sprzedaży, świadczenia usług i o dzieło. Nowelizacja Kodeksu cywilnego  z lipca 2018 r. przesunęła termin przedawnienia długów, związanych z działalnością gospodarczą na ostatni dzień roku kalendarzowego, w którym przypada to przedawnienie. Jeśli więc przedsiębiorca sprzedał towar 20 lipca 2020 r., termin wymagalności zapłaty przypadał 20 sierpnia. W przypadku gdy klient nie uregulował faktury, dług przedawni się z końcem 2022 r.

Wyjątkiem jest m.in. branża transportowa, gdzie okres przedawnienia wynosi rok. Jeśli usługa obejmowała przewóz międzynarodowy, czas nieco się wydłuża – do roku i trzech miesięcy.

Dłużnik gra na zwłokę

Może się zdarzyć tak, że dłużnik celowo dąży do przedawnienia, ale w takim wypadku istnieją rozwiązania prawne, które pomagają wybrnąć z tej sytuacji zgodnie z interesem wierzyciela. Musi on podjąć konkretne działanie, aby przerwać bieg przedawnienia. Pierwsza opcja – tańsza i szybsza – to przekazanie niezapłaconych faktur do firmy windykacyjnej, w której negocjatorzy doprowadzą do zawarcia ugody z dłużnikiem przed upływem terminu przedawnienia. Druga – trwająca dłużej – to skierowanie sprawy do sądu.

Dlatego, aby pieniądze nie przepadły, przedsiębiorcy mogą szybko zlecić windykację polubowną. Samo przekazanie faktur do firmy windykacyjnej nie spowoduje jednak zablokowania przedawnienia. Konieczne jest jeszcze zawarcie do 31 grudnia tego roku ugody z dłużnikiem, w której uzna on roszczenia wierzyciela lub skierowanie sprawy do sądu.

– Trzeba jednak pamiętać, że negocjatorzy muszą mieć trochę czasu na kontakt z dłużnikiem i nakłonienie go do spłaty lub uznania długu. Nie warto więc zwlekać do ostatniej chwili z przekazaniem faktur do windykacji. W razie niepowodzenia mediacji możemy jeszcze skierować sprawę do sądu, co wstrzyma bieg przedawnienia. Czas, który pozostał do końca roku, warto poświęcić na jak najszybszy przegląd niezapłaconych faktur i skierowanie ich do windykacji. W niestabilnych czasach, jakie dziś mamy, liczy się każda złotówka. Jeśli firma wykonała pracę, powinna dostać za to zapłatę, aby mieć z czego pokrywać swoje zobowiązania. To naprawdę ostatni dzwonek, żeby odzyskać należne pieniądze za 2020 rok – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Przedawnienie to nie anulowanie

Należy pamiętać, że przedawnienie nie oznacza anulowania długu. Zobowiązanie nadal istnieje i wierzyciel ma prawo go dochodzić – nie może jedynie zrobić tego w sądzie. Ma także możliwość wpisania niesolidnego płatnika do Krajowego Rejestru Długów. Utrudni to dłużnikowi funkcjonowanie na rynku, ponieważ bank bądź firma leasingowa może mu odmówić udzielenia kredytu czy sfinansowania zakupu samochodu lub maszyny.

Cavatina Holding S.A. rozpoczyna zapisy na obligacje serii P2022D

Cavatina Holding S.A. przeprowadzi emisję 3,5 letnich obligacji serii P2022D o wartości do 20 mln zł. Oprocentowanie obligacji zostało ustalone w oparciu o WIBOR 6M powiększony o marżę 6 proc. Zapisy będą przyjmowane w dniach 24 października – 8 listopada 2022 r., a funkcję firmy inwestycyjnej pełni Michael/Ström Dom Maklerski.

– Rozwijamy Grupę Cavatina Holding zgodnie z założeniami naszego modelu biznesowego. W sierpniu sfinalizowaliśmy transakcję sprzedaży trzech budynków z naszego portfolio za 139 mln EUR, a postępy w komercjalizacji kolejnych biurowców sprawiają, że są one atrakcyjnym aktywem dla funduszy. Dwie poprzednie emisje obligacji, które przeprowadziliśmy w czerwcu i lipcu zakończyły się wyraźną redukcją dlatego mając cały czas możliwość emisji obligacji w ramach zatwierdzonego przez KNF programu zdecydowaliśmy się uruchomić jeszcze jedną transzą – mówi Daniel Draga, Wiceprezes Zarządu Cavatina Holding S.A.

Cavatina Holding S.A. zdecydowała o emisji do 20 000 obligacji serii P2022D o wartości nominalnej 1 000 zł i oprocentowaniu bazującym na WIBOR 6M powiększonym o marżę 6%. Biorąc pod uwagę WIBOR 6M z 19 października 2022 r., który wyniósł 7,55% łączne oprocentowanie powiększone o marżę 6% wyniosłoby 13,55%. Zapisy będą przyjmowane w dniach 24 października – 8 listopada 2022 r. na stronie  oferującego, którym tak jak przy wcześniejszych emisjach jest Michael/Ström Dom Maklerski, a także w domach maklerskich wchodzących w skład konsorcjum dystrybucyjnego: Noble Securities, Dom Maklerski BDM i Dom Maklerski Banku BPS. Dzień Emisji obligacji przewidziany jest na 17 listopada 2022 r., a obligacje mają zadebiutować na rynku Catalyst jeszcze w listopadzie bieżącego roku. Termin wykupu 3,5 letnich papierów zabezpieczonych poręczeniem Cavatina sp. z o.o. przypada na maj 2026 r.

Szczegółowe informacje na temat prowadzonej emisji zawarte są w Ostatecznych Warunkach Emisji Obligacji zamieszczonych na stronie www spółki.

Emisja prowadzona jest na podstawie prospektu zatwierdzonego przez KNF 10 stycznia 2022 r pozwalającego na emitowanie zabezpieczonych obligacji w ramach programu emisji obligacji ustanowionego we wrześniu 2021 r.  Grupa przeprowadziła dotychczas trzy emisje w ramach tego programu i uplasowała obligacje łącznej wartości ponad 100 mln zł. Pierwsza emisja w której spółka uplasowała obligacje serii P2022A o wartości ponad 40 mln zł została przeprowadzona w pierwszym kwartale 2022 r. W czerwcu 2022 r. w ofercie publicznej na obligacje serii P2022B o wartości 40 mln zł  inwestorzy złożyli zapisy o wartości 63,4 mln zł, co oznacza stopę redukcji około 37%. A w lipcu 2022 r. spółka uplasowała wśród inwestorów indywidualnych 3,5-letnie obligacje serii P2022C o wartości 20 mln zł.  Łączna wartość złożonych zapisów w tej ofercie wyniosła 25,9 mln zł, a stopa redukcji około 23%.

Cavatina Holding S.A. to notowany na GPW, jeden z największych polskich deweloperów biurowych. Spółka kontynuuje proces dywersyfikacji źródeł finansowania, mający na celu wsparcie realizacji strategicznego celu Grupy, czyli osiągnięcia 1 mln mkw. portfela inwestycji w 2025 r. W sierpniu 2022 r. Grupa sfinalizowała transakcję sprzedaży portfolio trzech budynków Carbon Tower, Ocean Office Park A i Tischnera Office za ponad 139 mln euro do podmiotów związanych z amerykańskim funduszem Lone Star Funds. Oprócz ustanowionego we wrześniu programu obligacji do 200 mln zł, w ramach którego przeprowadzana została obecna emisji, w grudniu 2021 r. spółka ustanowiła nowy, bezprospektowy program emisji obligacji do kwoty 200 mln zł, które mogą być oferowane wybranym inwestorom kwalifikowanym.

Spadki chińskich cen akcji

Piątkowa sesja na Wall Street zakończyła się dosyć silnymi wzrostami głównych indeksów (S&P 500 +2,37 proc., DJIA +2,47 proc., Nasdaq Composite +2,31 proc.). Ta zwyżka była kontynuowana na większości czynnych dziś giełd Azji i Oceanii. Znamiennych wyjątkiem były giełdy chińskie, które po publikacji dzisiejszych danych makroekonomicznych silnie spadały (Shanghai Composite -2,02 proc., Shanghai B-Share -3,42 proc., Hang Seng -6,83 proc.). Hang Seng osiągnął najniższy poziom od 2009 roku.

Na rynkach akcji w Europie lekko przeważały dziś rano ostrożne zwyżki indeksów (DAX +0,48 proc., CAC 40 +0,27 proc.). Najwyżej w historii był dziś turecki XU100.

GPW otworzyła się na plusach, których skala była później redukowana (WIG-20 +0,12 proc. ok. godz. 9:50). Wśród składników WIG-u 20 swe nowe cykliczne minima osiągnęły ceny akcji PKN Orlen i PGNiG, co sprowadziła również do nowego cyklicznego minimum WIG-Paliwa. Wśród składników mWIG-u 40 najwyżej od ponad 2 lat były ceny akcji XTB, natomiast swe nowe cykliczne minima osiągały dziś ceny akcji spółek Neuca, Develia i Data Walk.

W piątek najwyższy poziom od 2008 roku osiągnęła rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Kanady (3,649 proc.). Dziś rano rentowność 10-latek rządu USA lekko spadała, ale utrzymywała się powyżej poziomu 4 proc. (4,15 proc.). W Azji najwyżej od ponad 2 lat była dziś rentowność 10-letnich obligacji rządu Indonezji. W piątek najwyżej od 2008 roku była rentowność 10-latek rządu Singapuru. W poniedziałek rano rentowności 10-letnich obligacji skarbowych w Europie spadały. Jednym z nielicznych wyjątków były 10-latki rządu Rumunii, których rentowność ustanowiła dziś swe nowe cykliczne maksimum.

Taniały dziś rano kontrakty na ropę naftową (Brent -3,68 proc., WTI -1,67 proc.), silnie drożał natomiast na NYMEX-ie amerykański gaz ziemny (+8,16 proc. ok. godz. 9:20). Najniższy od roku poziom zaliczyły dziś ceny kontraktów na kawę na ICE.

Kurs amerykańskiego dolara osiągnął dziś swe nowe cykliczne maksima względem chińskiego juana, malezyjskiego ringgita i dolara tajwańskiego. Silny spadek kursu USD/JPY w piątek (-1,67 proc.; to najsilniejszy dzienny spadek kursu od 26 listopada 2021) sugerował, że bank centralny Japonii ponownie zainterweniował w obronie japońskiej waluty. Dziś rano kurs USD/JPY dynamicznie odrabiał te piątkowe straty (+1,04 proc. ok. godz. 9:20). Kur EUR/USD lekko spadał dziś rano z najwyższego od ponad 2 tygodni poziomu (-0,15 proc. ok. godz. 9:20).

Lekko słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,09 proc., USD/PLN +0,18 proc. ok. 9:20).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara utrzymywał się powyżej poziomu 19000 USD spadając dziś ok. godz. 9:15 o 1,15 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Materiały budowlane i koszty robocizny już tak szybko nie drożeją. A ceny mieszkań?

W III kw. 2022 r. podwyżki cen wielu materiałów budowlanych wyraźnie spowolniły, a niektórych nawet spadły. Przyspieszył natomiast wzrost kosztów robocizny. Analitycy portalu GetHome.pl zbadali, jak zmieniły się w związku z tym koszty budowy domów i mieszkań oraz jaki to miało wpływ na ich ceny.

Ze względu na drożejące paliwo i energię raczej trudno sobie wyobrazić spadek cen wyrobów budowlanych. Z drugiej strony, ich producentów może zmusić do obniżek dramatycznie pogarszająca się koniunktura w budownictwie mieszkaniowym – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.Komunikat - zmiany cen wyrobów budowlanych

Trzeci kwartał jeszcze nie przyniósł przełomu w tej sprawie. Z danych serwisu Intercenbud, który analizuje ceny zawarte w kosztorysach sporządzanych przez inwestorów i wykonawców robót budowlanych wynika, że ceny większości wyrobów budowlanych poszły w górę np. gips i wyroby z gipsu były o 5,5% droższe niż trzy miesiące wcześniej, choć pierwsza połowa roku zapowiadała spadek cen.

Należy jednak podkreślić, że w trzecim kwartale wiele materiałów potaniało. Najbardziej spektakularna była blisko 30% obniżka cen stali konstrukcyjnej, która w drugim kwartale podrożała aż o ponad 53%. Część inwestorów najpewniej ucieszy wyhamowanie cen stolarki oraz korekta cen materiałów ociepleniowych i z betonu. W pierwszym półroczu drożały one bowiem bardzo mocno. Ponadto ustabilizowały się ceny wyrobów z drewna, które – przypomnijmy – w analogicznym okresie przed rokiem podrożały o 33%. Warto zwrócić uwagę, że równocześnie z powodu wysokiej inflacji rosną oczekiwania płacowe pracowników budowlanych. W trzecim kwartale koszty robocizny wzrosły o ponad 6%, czyli więcej niż przez całe pierwsze półrocze.

Jaki miało to wpływ na koszty budowy? Oczywiście zależą one od wielu czynników, m.in. metrażu, technologii wybranej do budowy czy standardu wykończenia. Serwis Intercenbud.pl ocenia, że ceny materiałów budowlanych użytych do budowy domu jednorodzinnego były w trzecim kwartale nawet o 22% wyższe niż przed rokiem. Nie dziwi więc, że budownictwo jednorodzinne przeżywa zapaść. GUS podał właśnie, że okresie dziewięciu miesięcy inwestorzy indywidualni rozpoczęli budowę ok. 68,5 tys. mieszkań, co jest wynikiem gorszym od ubiegłorocznego o blisko jedną piątą. Co gorsza, od marca z każdym miesiącem rozpoczynanych budów było coraz mniej.Komunikat-koszty budowy w III kw-inwetorzy indywidualni

Jeszcze większe hamowanie widać w budownictwie wielorodzinnym. Dobrą passę firm deweloperskich przerwała seria podwyżek stóp procentowych. Ich konsekwencją był spadek zdolności kredytowej potencjalnych nabywców mieszkań, a w efekcie – ich sprzedaż. Np. w stolicy była ona w III kw. 2021 r. o 38% mniejsza niż na początku roku. Ceny mieszkań osiągnęły bowiem poziom, który coraz mniej kupujących, zwłaszcza posiłkujących się kredytem, jest w stanie zaakceptować. W tej sytuacji wielu deweloperów wstrzymuje nowe inwestycje. Według GUS, w okresie dziewięciu miesięcy rozpoczęli budowę ok. 93,8 tys. mieszkań, czyli o ponad jedną czwartą mniej niż w analogicznym okresie przed rokiem.Komunikat-koszty budowy w III kw-deweloperzy

Z drugiej strony jak zauważa ekspert Gethome.pl wrzesień przyniósł odbicie w liczbie rozpoczynanych mieszkań. GUS nie podał jeszcze, jak wygląda sytuacja w poszczególnych powiatach. Jednak dane sierpniowe pokazały, że zapaść w budownictwie deweloperskim ma miejsce przede wszystkim w największych metropoliach, czyli w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu i Poznaniu.

Na pogłębiający się kryzys w budownictwie deweloperskim wskazują też dane podażowe bigdata.rynekpierwotny.pl z sześciu największych miast.

Natomiast w m.in. w Rzeszowie, Gdyni, Radomiu i Olsztynie GUS odnotował w okresie ośmiu miesięcy wzrost liczby rozpoczętych mieszkań. Wzrosła też w tym czasie aktywność lokalnych firm deweloperskich w niektórych miejscowościach okalających największe metropolie, gdzie mieszkania są średnio o 30-40% tańsze. Z drugiej strony, statystyki GUS wskazują, że z każdym miesiącem kurczy się liczba powiatów z dodatnią dynamiką rozpoczynanych mieszkań.Komunikat-koszty budowy w III kw-deweloperzy-wprowadzone

Deweloperzy najpewniej liczą na stabilizację lub nawet na spadek kosztów budowy. Jednak – póki co –  przeczą temu nie tylko dane Intercenbudu za III kw. dotyczące cen materiałów budowlanych, ale także najnowsze dane GUS o cenach produkcji budowlano-montażowej. Wynika z nich, że budowa budynków podrożała we wrześniu o 1,5% w stosunku do sierpnia. Problem w tym, że w lipcu dynamika wzrostu kosztów produkcji budowlano-montażowej wyraźnie wyhamowała. Po okresie marzec – czerwiec, gdy te koszty rosły w tempie 1,3 – 1,4% miesiąc do miesiąca, sierpień przyniósł spadek dynamiki wzrostowej do poziomu 0,8%. Wrzesień cofnął więc budowlankę z tego kursu. Dodajmy, że we wrześniu koszty budowy budynków były wyższe aż o 15,9% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Wygląda na to, że deweloperzy wstrzymują budowy przede wszystkim tam, gdzie już nie mogą rosnących kosztów przerzucić na klientów. Wskutek spadku ich zdolności kredytowej ceny mieszkań stały się zaporowe.

Ekspert GetHome.pl zwraca uwagę, ze koszty te w dużym stopniu zależą od cen użytych materiałów budowlanych. Według serwisu Intercenbud.pl w przypadku bloku podrożały one przez ostatni rok nawet o 30%. Największy udział w kosztach zakupu materiałów budowlanych mają wyroby betonowe, a ich cena poszła w górę aż o 41%. Dodajmy, że w budownictwie wielorodzinnym materiały budowlane odpowiadają za ok. 46% łącznych kosztów deklarowanych w kosztorysach inwestorskich i wykonawczych. Mniej więcej połowa kosztów budowy przypada zaś na robociznę. Oczywiście w poszczególnych miastach podwyżki są zróżnicowane.

Warto zwrócić uwagę, że w ostatnim roku w większości metropolii średnia cena m kw. mieszkań wzrosła mniej niż GUS-owski wskaźnik kosztów budowy.Komunikat-koszty budowy w III kw-deweloperzy-ceny mieszkań

Przy czym w przypadku Łodzi i Poznania ta średnia może być myląca. Po prostu podbiły ją luksusowe mieszkania z ceną powyżej 15 tys. zł za m kw., które deweloperzy zaczęli wprowadzać do sprzedaży. Tymczasem wrzesień przyniósł w większości największych miast stabilizację (Wrocław i Gdańsk) lub nawet 1% spadek średniej ceny metra kwadratowego mieszkań w ofercie firm deweloperskich (Warszawa, Kraków). Tylko w Łodzi średnia poszła w górę o 1%, ale to dlatego, że na rynek trafiły tu drogie mieszkania, za które deweloperzy życzą sobie średnio 12 tys. zł za m kw. W praktyce coraz więcej firm deweloperskich proponuje kupującym rabaty i różnego rodzaju bonusy takie jak wyposażenie kuchni, miejsce parkingowe w cenie mieszkania, które oznaczają de facto obniżkę cen.

Budowlańcy mają jeszcze pełne ręce roboty, ale w przyszłym roku dla wielu firm może jej zabraknąć.  Skutki pogorszenia koniunktury w budownictwie deweloperskim odczują nie tylko firmy wykonawcze. Zmniejszy się także sprzedaż wielu materiałów budowlanych i wyposażeniowych, czyli m.in. mebli, sprzętu RTV i AGD.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Małe obiekty nakręcają nową podaż – III kwartał 2022 na polskim rynku handlowym

Po oddaniu do użytku 72,7 tys. mkw. GLA zasoby powierzchni handlowej w Polsce zwiększyły się do 12,57 mln mkw. GLA w ramach 592 centrów – takim wynikiem zakończył się III kwartał na polskim rynku handlowym. W planach deweloperów na bieżący rok jest ukończenie kolejnych 148 tys. mkw. GLA powierzchni handlowej. Kolejne 180 tys., będące w budowie, ma trafić na rynek w 2023 r.

Parki handlowe wciąż górą

Największym obiektem oddanym do użytku w III kw. 2022 r. był Aniołów Park w Częstochowie (17,5 tys. mkw. GLA), gdzie swoje sklepy otworzyły m.in. Carrefour, Jula, Sinsay, Jysk czy Media Expert. Drugim co do wielkości był Cuprum Park w Lubinie (13 tys. mkw. GLA), zbudowany w sąsiedztwie centrum handlowego Cuprum Arena. Oba te obiekty to przebudowane hipermarkety Tesco.
– Małe centra handlowe o profilu zakupów codziennych wciąż wiodą prym, co potwierdza fakt, że w III kwartale na całą nową podaż złożyło się oddanie ośmiu tego typu obiektów – Katarzyna Michnikowska, dyrektor w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

Kolejny mixed-use w budowie

W polu zainteresowań deweloperów są także obiekty mixed-use, których będzie przybywać na rynku. W III kw. ogłoszono start inwestycji Liebrecht & wooD – Drucianka Campus. Projekt, który zoferuje ok. 42 tys. mkw. biur oraz 7,5 tys. mkw. powierzchni handlowo-usługowej, powstanie w miejscu Warszawskiej Fabryki Drutu, Sztyftu i Gwoździ w rejonie Dworca Wschodniego przy ul. Kijowskiej.

Nowe marki na rynku

W III kw. 2022 r. na polskim rynku zadebiutowało ok. 15 marek, z czego część stanowiły nowe wejścia, a część nowe koncepty marek już obecnych na naszym rynku.

– Widzimy, że Polska pozostaje atrakcyjna dla inwestorów i właścicieli światowych marek. W minionych trzech miesiącach swoje debiuty ogłosiły m.in. marka odzieżowa Uniqlo oraz nowy koncept klubów fitness dla mniejszych miast CityFit Blue. Z kolei

Adidas otworzył w Domach Towarowych Wars Sawa Junior swoją pierwszą w Europie Środkowo-Wschodniej flagową placówkę – wymienia Wojciech Wojtowicz, analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

– Debiuty nowych marek to dobry znak dla centrów handlowych, które ucierpiały w dobie pandemii i czasach świetności robienia zakupów online. Wyniki badania potwierdzają, że rynek centrów handlowych powoli dźwiga się z zapaści, jaką przeszedł w latach 2020-2021, wykazując spadek pustostanów do 4,7% na ośmiu głównych polskich rynkach w porównaniu do 5,2% w analogicznym okresie ubiegłego roku – dodaje Katarzyna Michnikowska.

Nowe technologie na zakupach

Firmy coraz chętniej testują różnego rodzaju rozwiązania, poczynając od pełnej digitalizacji sklepów jak Modivo i e-obuwie, kończąc na ciekawych innowacjach, np. sprzedaż hot dogów przez robota w Żabce Nano.

– W duchu mody na ekologię w wielu sklepach pojawiają się także automaty do segregacji opakowań. Tego typu inicjatywy podejmują między innymi Rossmann czy Lidl. Z kolei sieci takie jak 4F, CCC, Intersport, czy centra handlowe jak Blue City w Warszawie, instalują „ubraniomaty”, czyli urządzenia do odbioru używanej odzieży przeznaczonej na cele charytatywne – mówi Wojciech Wojtowicz.

Co czwarty przedsiębiorca nie liczy na powrót koniunktury w najbliższych latach. Przez wojnę i inflację, bo z pandemią już się oswoiliśmy

Im dłużej trwa wojna w Ukrainie, a inflacja się nie zatrzymuje, tym coraz więcej mikro, małych i średnich firm obawia się swojej przyszłości. Z Barometru EFL na IV kwartał br. wynika, że już ponad połowa przedsiębiorców (54%) spodziewa się pogorszenia sytuacji w najbliższych 6 miesiącach. Kwartał wcześniej pesymizm wyraziło 46% zapytanych, a po wybuchu konfliktu 31%. Niemal nikt nie spodziewa się powrotu koniunktury w przyszłym roku, 65% liczy, że nastąpi to w latach 2024-2025, a co czwarty zapytany w ogóle nie wierzy w optymistyczny scenariusz w najbliższych latach. Eksperci EFL zwracają uwagę, że wśród trzech największych czynników kryzysowych takich jak pandemia, wojna i inflacja, z pierwszym polscy przedsiębiorcy już na dobre się oswoili. Ponad 70% MŚP nie odczuwa wpływu COVID-19 na działalność biznesową.

W badaniu EFL przedsiębiorcy z segmentu MŚP zostali zapytani o wpływ sytuacji społeczno-polityczno-gospodarczej na kondycję branży w perspektywie 6 miesięcy. Wyniki nie są optymistyczne. Choć 36% zapytanych nie spodziewa się zmian, to aż 54% spodziewa się pogorszenia kondycji branży. Grupa pesymistów rośnie z pomiaru na pomiar. W III kwartale liczyła 46% przedsiębiorców, a w II kwartale br., czyli po wybuchu wojny – 31%.

Biorąc pod uwagę wielkość firmy, największy pesymizm ponownie notuje się wśród firm mikro. 56,5% z nich wskazuje na pogorszenie kondycji branży. W przypadku firm małych 53% spodziewa się pogorszenia sytuacji. W przypadku firm średnich 52% obawia się gorszego scenariusza.

Z wyników Barometru EFL wynika, że na pogarszające się nastroje wpływa coraz bardziej konflikt toczący się za naszą wschodnią granicą, a coraz mniej pandemia COVID-19.

Koronawirus już niegroźny…

Negatywna moc sprawcza koronawirusa z pomiaru na pomiar jest coraz słabsza. Z Barometru EFL na IV kwartał, który został zrealizowany na przełomie września i października br. wynika, że 28% firm wskazuje na negatywny wpływ pandemii na ich działalność (5,3% ocenia, że ma ona wpływ zdecydowanie niekorzystny, a kolejne 23% – raczej niekorzystny). W opinii aż 71% MŚP COVID-19 jest neutralny biznesowo. To bardziej optymistyczne wskaźniki niż w poprzednim pomiarze. W III kwartale br. 31% wskazało na negatywny wpływ koronawirusa na prowadzoną działalność, a 67% na naturalny.

– Od wybuchu pandemii COVID-19 minęło już dwa i pół roku. Ten czas nasi przedsiębiorcy wykorzystali bardzo efektywnie. Z jednej strony stosując się do rządowych wytycznych, przystosowali swoje organizacje i pracowników do pracy w trudnych i wyjątkowych warunkach. Z drugiej zaś, rozwijali te części biznesu, które pomagały im prowadzić działalność – nie tracić przychodów, a wręcz czasami je zwiększać. Mam tutaj na myśli przede wszystkim cyfryzację procesów. Wprowadzenie sprzedaży online, obsługa klienta online czy praca zdalna. Kiedyś na takie kroki firmy potrzebowałyby kilku czy kilkunastu lat. W dobie pandemii wystarczyły tygodnie i miesiące. I kiedy wydawało się, że powoli wracamy do „normy” za naszą wschodnią granicą wybuchła wojna. I ona ponownie budzi wśród przedsiębiorców niepokój – powiedział Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

…ale wojna coraz bardziej tak

59% firm wskazuje na negatywny wpływ wojny na ich działalność – 22,5% ocenia, że ma wpływ zdecydowanie niekorzystny, a kolejne 36,8% – raczej niekorzystny. 39,2% MŚP liczy, że to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą w ogóle nie wpłynie na ich biznesy. Kwartał wcześniej grupa pesymistów była bardzo podobna.

Wrześniowe dane z budownictwa mieszkaniowego wciąż z pesymistyczna wymową

Najnowsze dane GUS, podsumowujące statystyki budownictwa mieszkaniowego we wrześniu oraz w trzech zakończonych kwartałach bieżącego roku, zakomunikowały odbicie kompletu danych inwestycyjnych rynku pierwotnego po ich wakacyjnym załamaniu. Na razie jednak brakuje jakichkolwiek przesłanek do zakwalifikowania tego ruchu jako początku trwalszego odreagowania.

Najnowszym potwierdzeniem załamania koniunktury sprzedażowej były niedawno opublikowane raporty deweloperów giełdowych. Jak wskazuje portal RynekPierwotny.pl kontraktacja branżowych tuzów okazała się po trzech kwartałach br. gorsza rok do roku o 37 proc. Jeszcze słabiej wypadł sam trzeci kwartał, ze sprzedażą mieszkań okrojoną o prawie połowę w odniesieniu do analogicznego okresu ub. roku. A to oznacza, że tendencja spadkowa popytu na nowe lokale nieprzerwanie ma się bardzo dobrze i wciąż poszukuje swojego dna. Wyk. 1 - Mieszkaniowe inwestycje deweloperskie

Stąd też bardzo ciekawie zapowiadała się publikacja danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego, ze szczególnym wyróżnieniem inwestycji rozpoczętych. Czy po sierpniowym rekordowo niskim wolumenie nowych budów inwestorzy jeszcze bardziej wyhamują z inwestycjami?

W sumie, we wrześniu, ruszyła budowa blisko 16 tys. mieszkań i domów, co oznacza spadek w relacji rdr o 28 proc., natomiast w odniesieniu do poprzedniego miesiąca zanotowano wzrost o ponad jedną piątą. Ta krótkoterminowa poprawa statystyk jest wyłączną zasługą deweloperów, którzy od sierpniowego dołka odbili z wynikiem 8,7 tys. jednostek o 68 proc. Tego typu poprawa tylko pozornie może cieszyć, gdyż każdy miesięczny wynik deweloperskich budów rozpoczętych poniżej 10 tys. jest rezultatem bardzo słabym i grubo poniżej średniej z ostatnich lat.

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl ogółem w trzech zakończonych kwartałach br. inwestorzy ruszyli z budową 165 tys. mieszkań i domów, co oznacza spadek w odniesieniu do analogicznych trzech kwartałów ub. roku o blisko jedną czwartą. Do końca roku ten regres zapewne ulegnie pogłębieniu co najmniej do 30 proc., a to niestety będzie oznaczało najgorszy rezultat od kilkunastu lat.

Z kolei gusowskie dane dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym zatrzymały tendencję spadkową, utrzymując się na niemal identycznym poziomie sprzed miesiąca. Wynik ogółem 22 tys. decyzji administracyjnych we wrześniu jest jednak o jedną piątą rok do roku niższy. Natomiast rezultat z trzech pierwszych kwartałów br. na poziomie 237 tys., jest o 7 procent słabszy od osiągniętego w analogicznym okresie 2021 r.

Co ciekawe jednak, w przypadku samych deweloperów zarówno wynik wrześniowy na poziomie blisko 15 tys. pozwoleń, jak i od początku roku – 161 tys., to rezultaty jak najbardziej korespondujące z osiąganymi w minionych latach inwestycyjnej prosperity. Wydaje się jednak, że ta kategoria danych obecnie mocno straciła na znaczeniu w charakterze czynnika prognostycznego, czy też wskaźnika oceny optymizmu inwestycyjnego deweloperów.

Tymczasem statystyki lokali oddanych do użytkowania we wrześniu dość wyraźnie poprawiły swoje notowania w każdej z okresowych relacji. Miesięczny wynik na poziomie 21,5 tys. oznacza poprawę rdr o prawie 2 proc., natomiast mdm już o blisko 17 proc. Także rezultat od początku roku rzędu 167 tys. jest minimalnie lepszy w relacji rok do roku.

W tym przypadku zdecydowanego regresu nie należy oczekiwać w najbliższej przyszłości, co jest oczywistym efektem charakteru tej kategorii danych, odzwierciedlających stan koniunktury rynkowej sprzed około 2 lat. Poza tym deweloperzy w sytuacji ograniczania wolumenów nowych budów obecnie gros swojej aktywności przekierowują na dokańczanie zaawansowanych inwestycji i przekazywanie lokali nabywcom, co w ostatnim tegorocznym kwartale powinno wpływać stymulująco na przedmiotowe statystyki GUS.

W sumie najnowsze dane GUS budownictwa mieszkaniowego nie wnoszą wiele nowego do zdecydowanie pesymistycznej wymowy obrazu mieszkaniowego rynku pierwotnego. Deweloperzy w dalszym ciągu będą zmuszeni równoważyć rynek poprzez ograniczanie nowych budów, a inwestorzy indywidualni wskutek m.in. sytuacji na rynku kredytowym będą budować coraz mniej domów. Co gorsza jednak, bardzo trudno jest na chwilę obecną oszacować perspektywę spowolnienia koniunkturalnego zarówno w kwestiach podażowych jak i popytowych. Trudno jednak liczyć na to, by była to domena wyłącznie najbliższych miesięcy czy kwartałów.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Zmiana na stanowisku Dyrektora Generalnego Allianz Trade

Allianz Trade ogłosił, że Aylin Somersan Coqui, obecnie Dyrektor ds. Ryzyka Grupy Allianz SE, obejmie stanowisko Dyrektora Generalnego i Prezesa Zarządu Allianz Trade. Zmiana ta podlega zatwierdzeniu regulacyjnemu i nastąpi w związku z odejściem Clarisse Kopff, która zdecydowała się od 30 listopada 2022 r kontynuować swą karierę kierowniczą poza Allianz.

Aylin Somersan Coqui (46) posiada stopień licencjata przyznany przez Davidson College oraz stopień MBA uzyskany w Harvard Business School. Karierę analityka finansowego rozpoczęła w Morgan Stanley w 1998 roku, a następnie w roku 2002 dołączyła do Grupy Allianz. W Allianz Global Investors i PIMCO piastowała wiele stanowisk, po czym pełniła wiele międzynarodowych ról kierowniczych w Grupie: Dyrektora Finansowego (2013-2015) oraz Dyrektora Generalnego (2016-2018) w Allianz Turcja, Dyrektora Kadrowego w Allianz SE (2019) oraz jako Członek Zarządu i Dyrektor ds. Kadrowych w Allianz Deutschland AG (2019-2020). Od roku 2020 Aylin pełniła funkcję Dyrektora ds. Ryzyka w Allianz SE.

Teraz obejmie ona stanowisko Dyrektora Generalnego i Prezesa Zarządu Grupy Allianz Trade, a jej powołanie podlega standardowym wymogom w zakresie zatwierdzenia regulacyjnego.

„Pragniemy podziękować Clarisse za wspaniałą pracę, jaką wykonała dla Allianz Trade i życzyć jej powodzenia w realizacji nowego rozdziału jej kariery. Aylin życzymy wszystkiego najlepszego w jej nowej roli i jesteśmy przekonani, że jej bogate doświadczenie, zarówno w zarządzaniu aktywami, jak i ubezpieczeniach, a także jej specjalistyczna wiedza w dziedzinie ryzyka, czynią ją idealną kandydatką na to stanowisko, z którego będzie nadzorować nabierającą tempa działalność Allianz Trade”mówi Chris Townsend, Członek Zarządu Allianz SE.

Zastrzeżenia odnośnie nowych kar dla firm i modyfikacji unijnych przepisów w sprawie kontroli wwozu i wywozu

Rząd pracuje nad zmianami w ustawie o KAS. Przewidują one m. in. nowe regulacje dotyczące kontroli wwozu i wywozu oraz kontroli ex post. Projekt nowelizacji, będący obecnie przedmiotem konsultacji publicznych, budzi poważne zastrzeżenia Rządowego Centrum Legislacji.

Zmiany, do których muszą dostosować się firmy

Chodzi o projekt ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej oraz niektórych innych ustaw opublikowany przez Ministra Finansów 6 lipca 2022 r. Nowelizacja przepisów dotyczących wwozu i wywozu towarów i pieniędzy z/na terytorium Unii Europejskiej, wymusza dostosowanie działalności do nowych regulacji pod groźbą zaostrzonych, milionowych kar.

Krytyczne uwagi RCL

Rządowe Centrum Legislacji skrytykowało projekt. Chodziło w szczególności o ,,kontrolę ex-post” (dodawany rozdział 1d w dziale V ustawy o KAS). Zdaniem RCL dopuszczalność uregulowania w prawie krajowym tej materii wymaga dodatkowej analizy i w zależności od jej wyników – merytorycznego uzasadnienia bądź usunięcia wątpliwych zapisów. Proponowane regulacje mogą zostać uznane za modyfikację unijnego rozporządzenia 2017/821 – gdyż art. 11 i art. 12 tego aktu bezpośrednio normuje sposób prowadzenia takich kontroli. Szczególne zastrzeżenia budzą normy „dublujące” zapisy rozporządzenia 2017/821 oraz wprowadzające ich modyfikacje.

RCL wskazało przykładowo, że art. 11 ust. 3 rozporządzenia 2017/821 rozstrzyga, iż kontrole ex-post „powinny obejmować kontrole na miejscu, w tym w pomieszczeniach unijnego importera”, natomiast projekt nowelizacji przewiduje stosowanie w tym zakresie art. 59 ust. 1 ustawy KAS, który szczegółowo wymienia również inne miejsca wykonywania czynności kontrolnych, znacznie poszerzając katalog.

Nasz ustawodawca domaga się kar, podczas gdy Unia mówi jedynie o działaniach naprawczych

Wątpliwości RCL wzbudziło również włączenie do projektu sankcji w postaci kary pieniężnej za naruszenie przepisów rozporządzenia 2017/821 (art. 94zh ust. 1 pkt 3 ustawy KAS). Wprawdzie cytowane rozporządzenie daje państwom członkowskim swobodę uregulowania sposobu postępowania w przypadku naruszenia przepisów, jednak na taką okoliczność przewidziano w nim jedynie skierowanie do unijnego importera wezwania do przeprowadzenia działań naprawczych. Zgodnie z projektowanym art. 94zh ustawy o KAS, karze pieniężnej od 1 000 zł do 500 000 zł podlegać będzie ten, kto będąc unijnym importerem:

  1. a) nie przedstawi w odpowiednim terminie dokumentów potwierdzających spełnienie obowiązków w zakresie: systemu zarządzania, audytu zewnętrznego, zarządzania ryzykiem i ujawniania informacji albo
  2. b) nie przedstawi w odpowiednim terminie planu wdrożenia działań naprawczych albo
  3. c) nie usunie w terminie stwierdzonych naruszeń.

W dalszej kolejności rozporządzenie zobowiązuje do składania przez państwa członkowskie sprawozdań z implementacji przedmiotowych regulacji oraz dokonywania przez Komisję Europejską (do dnia 1 stycznia 2023 r., a następnie co trzy lata) przeglądu funkcjonowania i skuteczności rozporządzenia. Na tej podstawie zostanie ocenione, czy państwa członkowskie winny mieć kompetencje do nakładania sankcji za ustawiczne niewywiązywanie się z obowiązków określonych w tym rozporządzeniu. Stąd, zdaniem RCL, do czasu przyznania takiej kompetencji państwom członkowskim – określonej w art. 94zh ust. 1 pkt 3 KAS – uprawnienie do nakładania sankcji wydaje się być sprzeczne z unijnym prawem.

Wątpliwości RCL budzi również kompletność zmian w ustawie KAS w odniesieniu do przeprowadzania kontroli celno-skarbowej środków pieniężnych wwożonych do Unii Europejskiej lub wywożonych z jej terytorium.

Niezgodność polskiej wersji przepisów z regulacjami unijnymi

Projekt zmian w ustawie o KAS jest obecnie na etapie konsultacji publicznych. W dalszej kolejności ma zostać skierowany do parlamentu.

W przypadku uchwalenia nowelizacji w obecnym kształcie, nie da się wykluczyć niezgodności polskich przepisów z uregulowaniami unijnymi, co w razie sporów z organami podatkowymi może skutkować możliwością powoływania się podatników bezpośrednio na przepisy UE.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

L4 od psychiatry – jak je uzyskać?

L4 od psychiatry — jak je uzyskać i co powinieneś wiedzieć?

W dobie dzisiejszych czasów coraz więcej osób decyduje się, na leczenie psychiatryczne i uzyskanie L4. Aberracje umysłowe stanowią poważne zagrożenie dla życia człowieka, nie mniejsze niż nowotwór. Na kondycję mentalną wpływają w szczególności aktualne wydarzenia m.in.: wojna w Ukrainie, inflacja, a także pandemia Covid-19. Dane schorzenie psychiczne może być na tyle dotkliwe, że będzie potrzebne wystawienie L4 w formie online. Jak zdobyć L4 od psychiatry online? Co powinieneś wiedzieć, ubiegając się o takowe zaświadczenie? Zapraszam do artykułu.

Czy kwalifikujesz się, żeby uzyskać L4 od psychiatry?

Zdobycie L4 od psychiatry, jest możliwe jedynie w istotnych przypadkach. Zatem nie jest możliwe, żeby uzyskać zwolnienie L4 w każdym stanie zdrowia. Do uzyskania zwolnienia o czasowej niemożności wykonywania danej pracy, potrzebna jest podstawa o złym stanie psychicznym. Dolegliwości muszą być na tyle dokuczliwe, że zaburzają funkcjonowanie pacjenta, czego efektem jest niedyspozycja do wykonywania obowiązków zawodowych. Natomiast, żeby stwierdzić daną aberrację psychiczną, potrzebny jest wywiad z cierpiącym. Podstawą do wypisania zwolnienia L4, jest na przykład.: wypalenie zawodowe, bezsenność, zmęczenie chroniczne, a także stany depresyjne.  

Zobacz, jak zadbać o swoje zdrowie psychiczne na e-lekarz24h.pl

Zwolnienie L4, jak zdobyć je w formie online?

Zdrowie psychiczne stanowi fundament naszego zdrowia. W głównej mierze to umysł przyczynia się do tego, czy jesteśmy w pełni sił, czy jednak niezbędna jest wizyta u lekarza. Jeżeli nasza kondycja psychiczna znacząco upadła i podjęliśmy decyzję o terapii psychicznej, niezbędne będzie wystawienie zwolnienia L4. Zaświadczenie najlepiej zdobyć w formie online, jeżeli osoba cierpiąca ma problemy z przebywaniem wśród społeczeństwa. Zdobycie L4 od psychiatry online — na regenerację i wsparcie farmakologiczne — nie jest wymagane od lekarza POZ. W ten sposób pacjent ma o wiele łatwiejszy dostęp do psychiatrów, a także skrócony zostaje czas oczekiwania na wizytę. Pacjent może zatem przeprowadzić wizytę online, a w ten sposób odebrać L4 bez wychodzenia z domu. Najbardziej intuicyjnym sposobem, na uzyskanie takowego zwolnienia, jest skorzystanie ze stron internetowych, na których różni psychiatrzy świadczą swoje usługi, m.in., wystawianie czasowych świadczeń o niezdolności do pracy. Zaświadczenie wystawione przez prywatnego psychiatrę w formie online, jest tak samo rozpatrywane, jak standardowy dokument wystawiony przez internistę. Właściwie przeprowadzony wywiad jest fundamentem do wystawienia odpowiedniego zaświadczenia L4.

Jak długo można pozostać na L4 od psychiatry?

Zaświadczenie o niemożności wykonywania pracy, wystawia lekarz psychiatra i to właśnie on decyduje o długości zwolnienia. Głównym determinantem, decydującym o okresie zwolnienia L4, jest schorzenie pacjenta, a także jego intensywność i nasilenie. Warto zaznaczyć, że okres ten nie może przekraczać 182 dni. L4 w formie online upoważnia, do pobiera honorarium lub zasiłku w wysokości 80% podstawy. Chory, który przebywa na terapii regeneracyjnej, musi zastosować się do zaleceń specjalisty, a zatem wszystkie asumpty świadczące o niepodporządkowaniu się wytycznym, mogą stanowić podstawę do unieważnienia L4. 

Apteki tracą na sprzedaży leków refundowanych

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) apeluje o natychmiastową zmianę wysokości marż w zakresie sprzedaży leków refundowanych. W przeciwnym razie bezpieczeństwo lekowe polskich pacjentów będzie zagrożone. Rosnące koszty paliw, energii oraz pracy sprawiły, że apteki i hurtownie obracające lekami refundowanymi tracą na prowadzeniu tej działalności. Od ponad dziesięciu lat nie zmieniono przepisów regulujących marże dla podmiotów prowadzących dystrybucję oraz sprzedaż produktów leczniczych. Rocznie korzysta z nich kilkanaście milionów osób. Dodatkowo sposób jej naliczania oraz spadająca cena leków refundowanych sprawiają, że negatywne zjawiska będą się pogłębiać.

Wysokość marż aptecznych i hurtowych reguluje ustawa refundacyjna, która weszła w życie 1 stycznia 2012 r. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wysokość marży hurtowej stanowi 5% urzędowej ceny zbytu danego produktu, ustalonej przez podmiot odpowiedzialny oraz Ministerstwo Zdrowia. Marża apteczna z kolei jest naliczana w sposób mieszany – kwotowo-odsetkowa, zgodnie z tabelą wskazaną w przepisach. Od wejścia w życie ustawy refundacyjnej oba rodzaje marż nie uległy zmianie. W tym samym czasie ceny leków refundowanych spadły, co sprawia, że łącznie apteki oraz hurtownie otrzymują mniej środków na prowadzenie tego rodzaju działalności.

„Przez ostatnich dziesięć lat koszty prowadzenia aptek oraz hurtowni zasadniczo wzrosły. Ceny energii elektrycznej, transportu oraz pracy sprawiają, że obrót lekami refundowanymi jest działalnością deficytową. Ministerstwo Zdrowia w ramach projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej zaproponowało podniesienie marż, jednakże termin jego przyjęcia przez rząd pozostaje nieznany. Projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej jest bardzo kontrowersyjny – co przekłada się na niewielkie tempo jej procedowania. Uważamy, że należy natychmiast znowelizować przepisy, w przeciwnym razie bezpieczeństwo lekowe milionów pacjentów zostanie zagrożone” – podkreśla Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Mirosław Maliszewski: potrzeba otwarcia naszego rynku pracy na migrantów zarobkowych

Wiele dziedzin polskiego rolnictwa, w tym sadownictwo i warzywnictwo, zachowało swoje przewagi konkurencyjne w ostatnich latach ze względu na niższe koszty. Mogliśmy dzięki temu wygrywać międzynarodową rywalizację z Włochami, Francuzami, czy też producentami z innych kontynentów. Niestety, zmieniło to się na niekorzyść polskich rolników – większość kosztów wzrosła nawet o kilkadziesiąt procent. Ponadto wojna w Ukrainie pogorszyła dodatkowo dostęp do siły roboczej. Szansą na powstrzymanie wzrostu kosztów jest otwarcie Polski na inne rynki w zakresie przyjęcia pracowników – na przykład na Uzbekistan, Filipiny, Nepal, Indie. Bez dopływu pracowników polskie gospodarstwa nie będą w stanie zatrzymać wzrostu kosztów produkcji – a tym samym podtrzymać konkurencyjności na rynkach zewnętrznych. Polska w niedalekiej przyszłości może stracić swoją pozycję – dlatego pilnie potrzeba otwarcia naszego rynku pracy na migrantów zarobkowych z zupełnie innych krajów niż Ukraina. Apeluje o to Związek Sadowników RP.

– Jeżeli chodzi o wpływ wojny i skutki chociażby migracji, liczbę uchodźców, którzy przybyli do Polski – rynek pracy jest po prostu niewystarczający, pozytywnie niewystarczający. Do tej pory bazowaliśmy na sile roboczej głównie z Ukrainy. Niestety, działania wojenne spowodowały, że mężczyźni nie mogą przekraczać granicy. Pojawiło się natomiast kilka milionów uchodźców – głównie kobiety z małymi dziećmi i mieszkańcy dużych miast, zupełnie niezwiązani z rolnictwem. Te osoby nie znają zupełnie specyfiki pracy na wsi – powiedział serwisowi eNewsroom Mirosław Maliszewski, Prezes Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej. –  Więc mimo dużego napływu osób z Ukrainy mieliśmy ogromne problemy z dostateczną ilością siły roboczej do zbiorów owoców miękkich. Później sytuacja się nieco poprawiła – przy zbiorze czereśni, borówki czy truskawek można było zarobić całkiem przyzwoite pieniądze. Niestety, zbiór jabłek i gruszek – zwyczajowo wykonywany przez mężczyzn – jest mocno zagrożony, choć stawki poszły bardzo mocno w górę. Doszło do tego, że sadownicy ze sobą konkurują o pracowników – trochę niepotrzebnie, bo nie mają gwarancji, że uzyskają odpowiednie ceny za owoce i pokryją wzrost kosztów siły roboczej. Ale owoce trzeba zebrać. W wielu gospodarstwach zbiór odbywa się tylko i wyłącznie siłami własnej rodziny. Dzieci przerywają szkołę czy studia, przyjeżdżają do gospodarstw i pomagają. Emeryci wsiadają na ciągniki po to, aby pomóc swoim dzieciom w gospodarstwach zebrać owoce. Sytuacja jest dramatyczna – alarmuje Maliszewski.

Rok z nowym systemem poboru opłat eTOLL

Mija właśnie rok od rewolucji w poborze opłat drogowych w Polsce.  Choć oficjalnie system eTOLL został wprowadzony w czerwcu 2021 roku, to zaczął obowiązywać na dobre od początku października ubiegłego roku, zastępując całkowicie funkcjonowanie viaTOLL-u. Firmy transportowe przyzwyczaiły się już do nowego systemu opłat elektronicznych i poruszają się po nim coraz sprawniej. Niemniej jednak w dalszym ciągu zdarza się im zaniedbać niektóre z obowiązków dotyczących nowego systemu poboru opłat. W przeciągu roku GITD odnotowało ponad 60 tys. naruszeń w obszarze eTOLLu dotyczących pojazdów ciężkich. O czym najczęściej zapominają przewoźnicy w natłoku spraw? Między innymi o kluczowej kwestii, czyli dokonaniu opłaty za przejazd. Jakie są inne błędy popełnianie przez przedsiębiorców i co może zrobić firma transportowa w sytuacji, gdy już została naliczona kara za przejazd po płatnym odcinku drogi? Między innymi na te pytania odpowiadają eksperci Grupy Inelo.

OBU, ZSL i aplikacja – w jaki sposób łączy się pojazd z eTOLLem?

Głównym elementem systemu jest tzw. identyfikator biznesowy. Jest to klucz, który należy powiązać z pojazdem zarejestrowanym w systemie na koncie użytkownika. Podobnie jak urządzenia OBU i ZSL, również aplikacja zainstalowana w telefonie ma swój unikatowy numer. W IKK (Internetowym Koncie Klienta) należy dokonać powiązania pojazdu do aplikacji oraz wyboru urządzenia monitorującego: aplikacja, OBU lub ZSL. Aplikacja umożliwia doładowanie i monitorowanie stanu konta rozliczeniowego w trybie przedpłaty.

Kto kontroluje prawidłowości związane z eTOLLem?

Kontrola prawidłowości uiszczenia opłaty elektronicznej w systemie e-TOLL jest realizowana przez Głównego Inspektora Transportu Drogowego oraz funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej. Organ posługuje się systemem identyfikującym występowanie naruszeń lub jednostkami terenowymi. Niezależnie od okoliczności, w jakich doszło do zidentyfikowania incydentu, przedsiębiorca może otrzymać zawiadomienie o wszczęciu postępowaniu z Warszawy lub z jednej z jednostek terenowych, jeżeli stwierdzenie naruszenia nastąpiło w następstwie kontroli drogowej  mówi Arkadiusz Góra, Grupa Inelo.

eTOLL – najczęściej spotykane błędy

Przewoźnicy dokonują opłat poprzez Internetowe Konto Klienta. Rejestrując się na stronie, firmy transportowe mają do wyboru dwie metody płatności. Pierwsza z nich opiera się na wystawianiu im noty obciążeniowej za przejazdy w terminie do 7 dni po zakończeniu okresu rozliczeniowego, a druga polega na pobieraniu opłat ze zgromadzonych środków na koncie

Wśród najczęściej stwierdzanych naruszeń znajdują się nieuiszczenie opłaty, uiszczenie opłaty w kwocie niższej niż wymagana lub też brak rejestracji pojazdu w systemie. W przypadków dwóch pierwszych – powód może być prozaiczny, a mianowicie brak lub niewystarczająca ilość środków na koncie w przypadku umowy w trybie przedpłaconym Kolejne przyczyny potencjalnych problemów wynikają z nieznajomości procedur w przypadku awarii urządzenia lub zbyt późnego doładowania konta. Takie przeoczenie może skutkować nałożeniem kary na przewoźnika – komentuje Arkadiusz Góra, Grupa Inelo i dodaje, że w każdym przypadku warto na bieżąco weryfikować sprawność urządzeń, stan konta (w przypadku konta przedpłaconego). Należy uczulać kierowców, aby bez zbędnej zwłoki zgłaszali wszelkie problemy dotyczące procesu uiszczania opłat, co pozwoli na szybką reakcję ze strony przewoźnik.

Z kolei Marta Staniszewska z Grupy Inelo zwróciła uwagę na dodatkowe aspekty związane z brakiem dopełnienia niezbędnych formalności.

Nie wystarczy jedynie zarejestrować urządzenia OBU lub ZSL na stronie. Trzeba je jeszcze aktywować, aby wszystko działało prawidłowo. Bardzo często zdarzają się sytuację, w których niestety ten drugi krok gdzieś umyka w obliczu innych obowiązków. Podobnie jest z dopisaniem nowego urządzenia do poboru opłat w systemie eTOLL, zmianą dostawcy usług czy dodaniem nowego pojazdu. Istotną rolą jest edukacja kierowców w przypadku, gdy urządzenia pokładowe działa nieprawidłowo. Choć urządzenia te są zazwyczaj wyposażone w alerty, to są one czasami ignorowane, a kierowca ma obowiązek zjechać z płatnej drogi lub zatrzymać się na najbliższym parkingu, jeśli urządzenie nie nadaje lokalizacji powyżej 15 minut.

Nowy system poboru opłat eTOLL – rodzaje i wysokość kar

W obecnym stanie prawnym za naruszenie związane z uiszczaniem opłat grożą kary administracyjne w przedziale 250 – 1500 zł. Najwyższa kwota przewidziana jest za nieuiszczenie opłaty, brak rejestracji pojazdu w systemie lub wprowadzenie do rejestru danych niezgodnych ze stanem faktycznym. W przypadku naruszenia obowiązku uiszczenia opłaty przyjmuje się, że kara jest nakładana nie za każdy incydent, ale za każdy dzień, w którym doszło do naruszenia. Szczegółowy wykaz oraz wysokość kar zostały określone w art. 13k ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych.

W transporcie lepiej zapobiegać niż leczyć

Warto zaznaczyć, że najbardziej istotnym elementem całego procesu jest zapobieganie. Właściwy nadzór ze strony przewoźnika oraz czujność i prawidłowa reakcja kierowcy pozwolą uniknąć problemów.

Jeśli ta strategia nie zadziała, a powodów takiego obrotu spraw może być wiele, pozostaje procedura reklamacji, która stanowić będzie podwaliny do podjęcia kroków w przypadku ewentualnego wszczęcia postępowania. Z podejmowaniem odpowiednich działań nie należy zwlekać, informacje o wszelkich nieprawidłowościach powinny być przekazywane przez kierowcę natychmiast, przewóz powinien zostać wstrzymany do czasu uregulowania płatności za dalszy odcinek drogi. Reklamację należy zgłaszać jak najszybciej, przy czym najlepiej korzystać z kanałów komunikacji zapewniających możliwość archiwizacji, np. poczta elektroniczna. – mówi Arkadiusz Góra.

Okres przedawnienia w przypadku naruszenia obowiązku uregulowania opłaty wynosi 9 miesięcy. Oznacza to, że właściwy organ ma prawo wszcząć postępowanie w danym terminie od daty incydentu. Jeśli od dnia nieuiszczenia opłaty upłynęło więcej czasu, wówczas można przyjąć, że sprawa uległa przedawnieniu i przewoźnik nie poniesie konsekwencji finansowych.

eTOLL – co, jeśli postępowanie ruszyło?

Zadaniem Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego oraz funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej jest kontrola tego, czy wszystkie opłaty naliczane są prawidłowo. Bazują oni na systemie identyfikującym występowanie danych naruszeń lub kontroli drogowej. W Polsce do opłaty zobowiązane są wszystkie samochody osobowe, pojazdy ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony, a także autobusy. W tym ostatnim przypadku nie ma znaczenia ich dopuszczalna masa całkowita. Płatności pobiera się za przejazd po drogach szybkiego ruchu, autostradach oraz wybranych drogach krajowych, a lista pełnych odcinków płatnych jest dostępna na oficjalnej stronie systemu eTOLL. 

W przypadku otrzymania zawiadomienia o wszczęciu postępowania w sprawie naruszenia obowiązku uiszczenia opłaty strona ma prawo do złożenia wyjaśnień. Jest to etap, podczas którego warto wskazać na powód wystąpienia incydentu oraz wskazać czy podjęto wszelkie niezbędne kroki w celu dochowania obowiązków oraz czy przeprowadzono procedurę reklamacyjną, jeśli naruszenia obowiązku uiszczenia opłaty nastąpiło z przyczyn nie leżących po stronie użytkownika systemu. Postępowanie administracyjne zakończy się wydaniem przez organ decyzji, od której nie przysługuje prawo do odwołania. Strona może jednak wnieść o ponowne rozpatrzenie sprawy. W zawitym terminie 14 dni od otrzymania decyzji administracyjnej w I instancji należy złożyć umotywowany wniosek oraz dołączyć ewentualnie dokumentację, jeśli nie została przedstawiona na etapie postępowania wyjaśniającego Arkadiusz Góra.

Ważny jest czynny udział w każdym etapie postępowania oraz wykazanie, że błąd związany z płatnością nie był zawiniony przez przewoźnika lub kierowcę. Trudno liczyć na wyrozumiałość organu prowadzącego postępowanie, jeśli na koncie zabrakło środków lub urządzenie uległo uszkodzeniu, a kierowca nadal kontynuował jazdę bez podjęcia właściwych działań, określonych przepisami.

Inflacja zmieni rynek biurowy

Za kilka miesięcy będziemy mogli przekonać się, w jak dużym stopniu wzrost kosztów wynajmu powierzchni biurowych i utrzymania nieruchomości wpłynie na dalsze kształtowanie się sektora biurowego. Wyższe koszty prowadzenia biznesu zmuszą bowiem firmy do weryfikacji założeń budżetowych.

Podwyżki czynszu i kosztów eksploatacyjnych

Najemcy biurowi muszą przygotować się na wzrost kosztów eksploatacyjnych. Avison Young zwraca uwagę, że będą one znacznie wyższe, nie tylko ze względu na rosnące ceny energii, ale również związane z inflacją podwyżki cen różnych usług, które składają się na tę opłatę. Opłaty wzrosną też choćby ze względu na zmianę płac minimalnych. Pojawiły się już pierwsze szacunki dotyczące ich wysokości, które przy utrzymaniu zakresu na obecnym poziomie mają wynosić 30 zł/mkw. i więcej, w zależności od budynku i jego lokalizacji. Mówimy więc o wzrostach, które mogą stanowić nawet 50% i więcej obecnej wartości.

Wzrost kosztów utrzymania budynków postawi w niełatwej sytuacji, zarówno właścicieli nieruchomości, jak również najemców. Budżetowanie długoterminowych umów najmu będzie z pewnością dużym wyzwaniem dla obu stron. Avison Young spodziewa się, że ze strony najemców pojawi się presja na wprowadzanie do umów zapisów, które w skuteczny sposób będą ograniczały niekontrolowane ryzyko wzrostów.

Niezwykle trudną kwestią będą obecnie wszelkie umowy pre-let, dotyczące budynków, które zostaną oddane na przykład za dwa lata. Określenie wysokości zobowiązania z takim wyprzedzeniem wydaje się dziś praktycznie niemożliwe, patrząc na zmiany, które miały miejsce tylko w okresie bieżącego roku.

Indeksacja stawek czynszu

Kolejnym ważnym elementem jest indeksacja czynszu, która jest nierozerwalną częścią każdej umowy najmu. Avison Young zaznacza , że indeksacja stawek czynszowych jest ściśle związana ze wskaźnikiem wzrostu cen koszyka dóbr i usług – najczęściej HICP w ujęciu rocznym w przypadku umów wyrażonych w EUR, a w przypadku umów w PLN wiąże się z danymi publikowanymi przez GUS. W ostatnich latach wskaźnik HICP był stabilny i wahał się od 0,1 do 2,6. Niestety, już wiemy, że za rok 2022 wskaźnik ten znacząco wzrośnie. Przewiduje się, że wskaźnik może wynieść 7% lub więcej w zależności od dynamiki zmian w ostatnich miesiącach. Jeszcze wyższe wzrosty osiągną umowy zawarte w PLN, gdzie inflacja wskazywana przez GUS jest jeszcze wyższa. Efekty tych zmian odczują wszyscy najemcy,  najbardziej użytkownicy nowoczesnych budynków zlokalizowanych w centrach miast, w których stawki są najwyższe, a tym samym podstawa do obliczeń jest największa.

Niezależnie od nadchodzących przeobrażeń w funkcjonowaniu biurowców, właściciele nieruchomości i najemcy są zgodni co do wdrażania zmian związanych z eksploatacją budynków. Już teraz właściciele analizują możliwości optymalizacji zużycia energii. Oszczędności ma przynieść montaż instalacji fotowoltaicznych, wymiana oświetlenia na LED, czy wykorzystanie czujników ruchu sterujących światłem oraz regulacja pracy urządzeń i instalacji wentylacyjnych, chłodzenia i grzania. Powyższe działania są jednakże tylko odpowiedzią na pojawiające się obecnie trudności, zauważa Avison Young. Kwestią, która prawdopodobnie rozstrzygnie się w najbliższych latach i w istotnym stopniu może zmienić rynek będzie implementacja rozwiązań, pozwalających na realizację pasywnych budynków. Pytanie tylko czy jesteśmy gotowi ponieść koszty tych zmian?

Autor: Robert Pastuszka, Director, Office Agency w Avison Young

Problemy funta nie zostały rozwiązane

Wiadomość o rezygnacji brytyjskiej premier Liz Truss nie spotkała się z dużą reakcją ani rynku walutowego ani rynku długu. Brak wyprzedaży sugeruje powszechne założenie, że proces poszukiwania nowego przywódcy – który ma potrwać najwyżej tydzień – nie przyniesie większej niepewności politycznej, oprócz tej, którą Wielka Brytania już odczuwa. Truss była najkrócej sprawującym swój urząd politykiem.

W tym momencie rynek chce zobaczyć wiarygodną ścieżkę fiskalną. Istnieje jednak kilka czynników ryzyka. Inwestorzy mogą zacząć wątpić, czy plan fiskalny może być wiarygodnie przedstawiony w ciągu kilku dni kadencji nowego premiera. Istnieje szansa, że plan zostanie przesunięty o tydzień lub dwa. Pamiętajmy, że 3 listopada odbędzie się posiedzenie Banku Anglii.

Po drugie, istnieje pytanie, czy wszyscy kandydaci na przywódców popierają plany kanclerza Jeremy’ego Hunta. Zachęta do tego jest duża, a żaden nowy lider nie będzie chciał podpaść rynkom w taki sam sposób jak ustępująca premierka. Rynki będą jednak uważnie obserwować potencjalnych faworytów do przywództwa – Rishi Sunaka, Penny Mordaunt i Borisa Johnsona. Brak porozumienia w sprawie strategii fiskalnej będzie negatywnie wpływać na GBP i powodować dalsze wzrosty rentowności obligacji rządowych.

Dodatkowo istnieje szansa, że w najbliższych dniach i tygodniach opozycyjna Partia Pracy złoży wniosek o wotum nieufności wobec rządu. Cała opozycja wzywa do rozpisania przedterminowych wyborów. Te planowo miałyby się odbyć w 2024 lub 2025 roku.

Bank Anglii stoi przed wyborem pomiędzy agresywną podwyżką i utrzymaniem ultrawysokich stóp procentowych kredytów hipotecznych i korporacyjnych (co spotęguje głębokość recesji w pierwszej połowie przyszłego roku), a zaniżeniem oczekiwań rynku, co grozi osłabieniem funta i wzrostem importowanej inflacji. W ostatnim czasie Ben Broadbent – zastępca prezesa BoE – dał do zrozumienia, że uważa, iż wyceny rynkowe są przesadzone, co skłania sądzić, że Bank Anglii przyjmie stanowisko bardziej zachowawcze.

Prawdopodobnie obligacje rządowe nadal będą handlowane z wysoką premią za ryzyko polityczne a funt będzie znajdował się pod presją. Dopiero za 10 dni politycy podejmą próbę przedstawienia zrównoważonego budżetu. Do tego czasu inwestorzy będą podchodzić do GBP z dużą dozą niepewności.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Co pomaga złotemu?

To, że złoty się umacnia to fakt. Powody za tym stojące nie są jednak wcale takie oczywiste. Trochę mówi się o uspokojeniu, ale czy to naprawdę uspokojenie? Może to oczekiwania względem stóp procentowych?

Złoty się umacnia czekając na RPP

Ostatnia passa polskiej waluty jest bardzo imponująca. Problem w tym, że trochę brakuje ku niej fundamentalnych podstaw. Z jednej strony mamy co prawda rosnący WIBOR, który sugeruje, że rynek spodziewa się wzrostu stóp procentowych. Z drugiej strony w RPP trwa już nawet nie konflikt a wojna ideologiczna. Gdyby w tej chwili członkowie rządowi i prezydenccy mieli się zgodzić na podwyżki stóp procentowych, musieliby oni przyznać się do błędu. Jest to oczywiście grono zacnych specjalistów makroekonomicznych, ale patrząc na ich wypowiedzi medialne zdolność do samokrytyki nie jest jedną z ich głównych zalet. W rezultacie jesteśmy trochę w sytuacji, gdzie rynek gra pod mało prawdopodobne wydarzenie. Z drugiej strony trwa wyprzedaż polskich obligacji. Jest to ciekawa sytuacja, gdzie mimo umocnienia waluty obligacje tracą na wartości. Może to być jednak efekt oczekiwań dalszego wzrostu stóp procentowych.

Płace znów w górę

Inflacja jest owszem problemem, nie da się tego negować. Na szczęście przyspiesza również wzrost wynagrodzeń. Jest to oczywiście element, który docelowo podnosi wtórnie inflację. Z drugiej strony, gdy ceny rosną, dobrze, że przynajmniej przeciętnie zarabiamy więcej. Wzrost wynagrodzeń jest co prawda niższy niż inflacja, ale niewiele. W ujęciu rocznym płace rosną bowiem o 14,5% i wzrost ten przyspieszył z 12,7%. Oznacza to, że przyspiesza szybciej niż inflacja, a to naprawdę dobra wiadomość dla naszych portfeli. Musimy jednak pamiętać, że podwyżki rozkładają się mniej sprawiedliwie w społeczeństwie niż wzrost cen, który dotyka wszystkich. Nadal rośnie zatrudnienie, co sugeruje, że kolejne rekordy niskiego bezrobocia przed nami.

Turcja obniża stopy procentowe

O działaniach Banku Turcji napisaliśmy tu wiele. Obecny stan wiedzy ekonomicznej nie pozwala uzasadnić tamtejszych działań. Albo czegoś bardzo ważnego nie wiemy, albo ten kraj, widząc przepaść, przyspiesza. Wczoraj stopy procentowe spadły z 12% na 10,5%. W rezultacie stopy procentowe nad Bosforem są już niższe nie tylko od Węgrów, ale również od Białorusi. W tym gronie państw autorytarnych inflacja różni się jednak znacznie. Białoruś i Węgry wciąż oscylują koło 20%. Z kolei Turcja przekroczyła już 80% i jak zauważają internetowi żartownisie niedługo będzie mieć całą inflację.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Polski deweloper gier Road Studio przyciągnął uwagę zagranicznego inwestora

Road Studio – notowany na NewConnect producent gier video o tematyce motoryzacyjno-survivalowej – zawarł Term-Sheet z zagranicznym funduszem, globalnie inwestującym w spółki z sektora nowych technologii. Tym samym warszawska firma ma szansę pozyskać strategicznego inwestora i zdobyć dodatkowy kapitał na rozwój. Potencjalna kwota inwestycji to 10 mln PLN w obligacjach zamiennych na akcje.

–  Road Studio przez blisko dwa i pół roku swojej działalności zbudowało doświadczony i kompetentny zespół, czego efektem był sukces zaprezentowanego w czerwcu dema Alaskan Truck Simulator – projekt w ciągu tygodnia został pobrany przez ponad 100 tys. graczy. Po tym wydarzeniu odezwało się do nas kilka zagranicznych instytucji, a podpisanie term-sheet z jednym z zagranicznych podmiotów jest efektem tego zainteresowania. Planowane pozyskanie inwestora finansowego jest dla nas ważnym krokiem w realizacji naszych planów rozwojowych i zapewnienia długoterminowego finansowania. Jesteśmy bardzo wdzięczni również naszemu głównemu akcjonariuszowi za dotychczasowe wsparcie na różnych etapach naszego rozwoju. Ufam, że nadal razem z nim i nowym inwestorem będziemy wspólnie działać na rzecz budowy wartości spółki dla akcjonariuszy. – mówi Maciej Nowak, Prezes Zarządu Road Studio S.A. – Zagraniczny inwestor wstępnie zaproponował inwestycję w naszą firmę poprzez objęcie obligacji konwertowanych na akcje. Konstrukcja ta ma na celu realizację spójnego celu Zarządu, akcjonariuszy oraz nowego inwestora strategicznego, polegającego na zapewnieniu elastycznego finansowania na rozwój  – dodaje.

Spółka Road Studio powstała  w 2020 roku, a zespół (wliczając w to współpracowników firmy) liczy już blisko 40 osób, które aktualnie pracują nad ośmioma projektami opartymi na motywie drogi i podróży. Celem studia jest tworzenie gier łączących symulację jazdy różnymi pojazdami z wyraźnym elementem fabularnym.

Założeniem planowanego procesu inwestycyjnego jest pozyskanie silnego międzynarodowego partnera, który stanowiłby stabilne zaplecze dla realizowanych projektów spółki, a także  w budowie jej stabilności  finansowej i niezależności produkcyjnej. Docelowo miałoby to również wpłynąć na rozbudowę zespołu, rozwój portfolio produkcyjnego studia oraz poszerzenie kompetencji teamu w zakresie portingu gier.

Wraz z pozyskanym finansowaniem spółka nie wyklucza akwizycji ciekawych zespołów na rynku.

Aktualnie w zaawansowanej fazie produkcyjnej znajdują się dwa autorskie tytuły studia. Mowa o Alaskan Truck Simulator oraz American Motorcycle Simulator. Wishlista pierwszego z nich liczy ponad 200 tys. zapisów, a na grudzień 2022 r. Road Studio wraz z wydawcą gry – studiem Movie Games, zapowiedziało premierę tytułu na platformie Steam. Jednocześnie na publikację daty dema drugiego tytułu: American Motorcycle Simulator, czeka ponad 70 tys. użytkowników platformy Steam. Warszawski deweloper pracuje także nad kilkoma innymi tytułami z serii Truck oraz Motorcycle.

–  Konsekwentnie, krok po kroku, realizujemy naszą strategię rozwoju. Z początkiem roku zadebiutowaliśmy na NewConnect. Kilka miesięcy później, w czerwcu, zaprezentowaliśmy demo ATS, które spotkało się z pozytywnym odbiorem. Przy okazji zebraliśmy niezbędny feedback, który mam nadzieję pozwoli spełnić oczekiwania graczy. Premiera naszego flagowego projektu – Alaskan Truck Simulator, została zapowiedziana przez wydawcę tytułu, na dzień 7 grudnia br. Tak dynamiczny rozwój wymaga stabilizacji i wsparcia strategicznego inwestora finansowego, po to by stać się coraz bardziej samodzielnym podmiotem w grupie MG, który generuje bardzo dobre wyniki – mówi Maciej Nowak. –  Zaangażowanie tak dużego podmiotu z pewnością dałoby nam bezpieczeństwo i obecnie rzadko spotykaną na rynku stabilizację. Wierzę w powodzenie tego procesu. – dodaje.

Globalny rynek gier wideo niezmiennie osiąga dobre wyniki. Z szacunków  wynika, że do 2026 r. osiągnie on wzrost o ok. 8 proc. Jednocześnie na koniec 2022 r. liczba graczy przekroczy 3 mld osób.

Dawno nie widziano tak niskich cen mieszkań na rynku wtórnym. Ekspert: „Właściciele wolą spuścić z ceny niż utrzymywać pustostan”  

Spadek cen na rynku wtórnym jest już widoczny. „Zdarzają się oferty poniżej 350 tysięcy złotych. Rok temu to wydawało się niemożliwe”.

Przed osobami planującymi zakup nieruchomości na rynku wtórnym otwierają się możliwości, których jeszcze kilka miesięcy temu nie było. – Ruch na rynku mieszkaniowym jest rzeczywiście zdecydowanie mniejszy niż w roku 2021. Ceny zatrzymały się w miejscu w przypadku mieszkań na rynku pierwotnym i widzimy delikatne spadki na rynku wtórnym. To rzeczywiście pierwsza od lat sytuacja, że osoba chcąca kupić mieszkanie może wynegocjować rabat – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości z kancelarii Król i Partnerzy.

  • W 2021 roku zdarzały się sytuacje, że proponowana cena zakupu mieszkania rosła już w trakcie negocjacji z klientem np. o kilkadziesiąt tysięcy złotych
  • Wzrost stóp procentowych sprawił, że zdolność kredytowa Polaków drastycznie spadła, co przełożyło się na zmniejszenie popytu na mieszkania
  • Cena nieruchomości na rynku pierwotnym raczej stoi w miejscu. Na rynku wtórnym widać pierwsze spadki
  • Wynika to z faktu, że właścicielom mieszkań bardzo często zależy, by sprzedać nieruchomość, są więc gotowi na cenowe ustępstwa

Ceny na rynku wtórnym delikatnie w dół. „Wszystko zależy od standardu i lokalizacji”

Obecna sytuacja na rynku nieruchomości to zupełna odwrotność tego, co mogliśmy zaobserwować jeszcze rok temu. Gdy kredyty były dostępniejsze zarówno klienci indywidualni jak i inwestorzy dosłownie bili się o mieszkania. Obecnie obserwujemy odwrotną sytuacje. Zainteresowanie nowymi mieszkaniami jest niewielkie, a na rynku wtórnym również ruch spadł.

W opinii ekspertów rynku nieruchomości to okazja, by kupić mieszkania taniej niż w roku 2021. Sprzedawcy są skłonniejsi do ustępstw finansowych. – Nie ma mowy o wielkich rabatach, bo mieszkania nadal są najsilniejszą lokatą kapitału – przyznaje Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości. – Jeżeli ktoś jest w potrzebie i dysponuje gotówką to mieszkania na rynku wtórnym są nawet kilka procent tańsze niż przed wakacjami. Wszystko zależy od standardu i lokalizacji, ale jeszcze niedawno oferty poniżej 350 tysięcy złotych za lokal były nieosiągalne, a teraz się takie zdarzają – przyznaje Mirosław Król. – Dyskont na jaki może sobie pozwolić właściciel to średnio 10-20 tysięcy złotych od ceny ofertowej – dodaje.

– Potrzeba mieszkaniowa Polaków nie znikła. Ona po prostu jest zawieszona lub ograniczona do ofert dostępnych dla nich finansowo. Wyobrażam więc sobie, że zainteresowanie niższymi ofertami będzie utrzymywać się na przyzwoitym poziomie – mówi Mirosław Król.

Deweloper może poczekać, właściciel indywidualny nie chce utrzymywać pustostanu

Rynek nieruchomości ostygł, ale eksperci podkreślają, że tak jak boom na szybki zakup mieszkań był chwilowy, tak całkowite zatrzymanie również nie będzie trwać wiecznie. Osoby decydujące się na zakup mieszkania na rynku wtórnym teraz mogą liczyć na lepsze oferty, ale ta sytuacja może się zmienić wraz z zatrzymaniem wzrostów stóp procentowych.

Kto obecnie decyduje się na sprzedaż mieszkania? – Osoby decydujące się na sprzedaż mieszkania zwykle są w pilnej potrzebie i nie mogą pozwolić sobie na utrzymywanie pustostanu, a w wynajmie nie widzą dla siebie perspektywy zysku – mówi Mirosław Król. – Sprzedawane są zwykle mieszkania, które przeznaczane były na wynajem lub których sprzedaż ma sfinansować utrzymanie innej nieruchomości lub budowę domu. We właścicielach jest większa skłonność do negocjacji cenowych. Klienci jednak muszą być świadomi, że nie można zaoferować komuś kto chce sprzedać mieszkanie za 400 tysięcy złotych 300 tysięcy i kwota ta zostanie zaakceptowana – mówi ekspert.

– Otrzymujemy od klientów upoważnienia, by negocjować ceny. Spadki póki co to tylko rynek wtórny. Wiele zależy od sytuacji indywidualnej właściciela nieruchomości – dodaje Mirosław Król.

Badanie ruchu w dyskontach: Biedronka utrzymuje pozycję lidera. Netto z dwucyfrowym wzrostem

  • Zmienia się układ sił na rynku dyskontów. Netto z największym wzrostem liczby unikalnych klientów.
  • Biedronka we wrześniu wygenerowała ponad 60 proc. wszystkich koszyków zakupowych wśród dyskontów.

Z badania, przeprowadzonego wśród ponad 470 tys. konsumentów, wynika, że we wrześniu br. Biedronka wygenerowała 63,8% wszystkich koszyków dyskontowych. Pod tym względem jest absolutnym liderem rynku, mimo małych spadków w relacji rocznej i miesięcznej. Ostatnio sieć Lidl zanotowała wynik 20,3%, Netto – 12%, a Aldi – 4%. Natomiast w kwestii liczby wizyt w sklepach zyskali rdr. wszyscy ww. gracze. Jednak zdecydowanie najbardziej poszło w górę Netto, bo aż o 52,7%. Kolejne sieci miały rdr. dużo słabsze wzrosty – Aldi 12,8%, Biedronka – 12,7%, a Lidl – 9,1%. Jednak każdy retailer poprawił też swój wynik od sierpnia br. Ponadto wszystkie dyskonty spożywcze rdr. powiększyły liczbę unikalnych klientów, ale tylko Netto na dwucyfrowym poziomie – 42,9%. Z kolei w zestawieniu miesiąc do miesiąca na czele jest Aldi – 2,3%, a za nim – Lidl z wynikiem 0,8%, a także Netto – 0,4%. Tylko Biedronka jest na minusie – 2,3%.

Jak wynika z najnowszego badania ruchu w dyskontach spożywczych firmy technologicznej Proxi.cloud i platformy analityczno-badawczej UCE RESEARCH, niezmiennie niepodważalnym liderem tego kanału sprzedaży jest wciąż Biedronka. We wrześniu 2022 sklepy tej sieci wygenerowały aż 63,8% wszystkich koszyków dyskontowych. Odnotowały przy tym niewielki spadek w porównaniu do sierpnia br. (64,7%). W relacji rocznej też miały ostatnio nieco słabszy wynik (wrzesień ub.r. – 65,4%).

– Spadki Biedronki nie powinny budzić niepokoju, bo nie są znaczne i nie przełożyły się na zmniejszenie liczby wizyt w sklepach tej sieci, a ponadto właśnie ona w dalszym ciągu dominuje na rynku. Warto mimo wszystko obserwować, jak będzie się rozwijała jej sytuacja w kolejnych miesiącach. Po wynikach widać, że wdrożenie przeszło miesiąc temu akcji Świeżaki Bystrzaki jak na razie nie spowodowało zwiększenia ruchu w placówkach – informuje Michał Rosiak, współautor badania z Proxi.cloud.

Z kolei sieć Lidl wygenerowała 20,3% wszystkich koszyków dyskontowych, czyli więcej niż w sierpniu br. (19,8%) i mniej niż we wrześniu ub.r. (21,5%). Z kolei Netto poszło w górę – do 12%, co jest skokiem mdm. (11,6%) i rdr. (9%). Zestawienie zamyka Aldi – 4%. To oznacza wzrost mdm. (3,8%) i minimalny spadek rdr. (4%).

– Netto dynamicznie się rozwija. Świadczy o tym wiele parametrów. W naszej ocenie, ta sieć ma duże perspektywy, żeby za kilka lat poważnie konkurować z liderami segmentu. Oczywiście na walkę wśród dyskontów trzeba popatrzeć też z pewnej perspektywy. Ani Biedronka, ani Lidl nie odpuszczają. Cały czas czymś zaskakują. Natomiast Netto ma ciągle otwartą drogę do szerszej rywalizacji. Patrzy też na rynek zupełnie inaczej niż konkurencja, co wyraźnie widać po ich strategii – komentuje Paweł Kołodziej, analityk sektora konsumenckiego z UCE RESEARCH.

Porównując liczbę wizyt w badanych sklepach w relacji rocznej (wrzesień 2022 r. i wrzesień 2021 r.), widać, że wszystkie analizowane sieci poszły w górę. Przy tym zdecydowanie najwięcej zyskało Netto, bo aż 52,7%. Dalej w zestawieniu plasuje się Aldi – 12,8%, Biedronka o 12,7%, a następnie Lidl – 9,1%. W zestawieniu z sierpniem br. też wszyscy gracze są na plusie. Sieć Netto odnotowała wzrost o 6%, Aldi – o 5,8%, Lidl – o 4,3%, a Biedronka – o 0,01%.

– Na rynku widać, że dyskonty nabierają coraz większego rozpędu. Polacy nie wyobrażają sobie bez nich codziennych zakupów. Tego typu sieci generują też najwięcej promocji, a więc naturalnie skupiają największy ruch w swoich placówkach. Szczególnie to widać podczas szalejącej inflacji. Z kolei to, że sieć Netto najwięcej zyskała w ww. kwestii, jest widocznym efektem tego, że już od dłuższego czasu prowadzi spójną i konkretną strategię w tym kierunku. Widać też, że walka na tym froncie mocno się zaostrza, szczególnie w zakresie zwracania uwagi konsumentów na ich ceny – dodaje analityk z UCE RESEARCH.

Analiza wykazała też, że w relacji rocznej wszystkim badanym sieciom przybyło unikalnych klientów. I to zestawienie otwiera Netto – 42,9%. Dalej widać Aldi – 8,8%, Lidla – 7%, a na końcu – Biedronkę, która odnotowała wzrost tylko o 1,1%. Natomiast nieco inaczej wygląda sytuacja miesiąc do miesiąca. Na czele jest Aldi – 2,3%, potem Lidl – 0,8%, a następnie Netto – 0,4%. Tylko Biedronka jest na minusie  – o 2,3%.

– Warto popatrzeć na to, że rok do roku sieć Netto zyskała najwięcej pod względem ruchu i ma to także odzwierciedlenie we wzroście unikalnej liczby klientów. Wynika to m.in. z faktu znacznego zwiększenia bazy placówek na terenie Polski. Dzięki temu większa liczba konsumentów zyskała łatwiejszy dostęp do sklepów tego dyskontu. Z kolei porównując dane miesiąc do miesiąca, widać, że sieć notuje wyższy ruch. Jednak nie przekłada się to na tak samo duży przyrost unikalnych klientów. Sam udział Netto w  liczbie koszyków wszystkich dyskontów jest bardzo zbliżony do tego, jaki był miesiąc temu – 12% vs 11,6% – komentuje Iwona Kołodziejek, współautorka badania z Proxi.cloud.

Natomiast analitycy z UCE RESEARCH zwracają uwagę na to, że Biedronce coraz trudniej jest zwiększać bazę klientów. Jednak w tym aspekcie trzeba koniecznie zaznaczyć, że Polacy są mało lojalnymi konsumentami, szczególnie w czasach wysokiej inflacji. Obecnie mniej liczy się szyld, a większe znaczenie mają ceny. Sieci to widzą i próbują na wszelkie możliwe sposoby przyciągać do siebie klientów konkurencji. Głównym atutem jest tutaj zakres promocji, które mocno eksponują. I to raczej szybko się nie zmieni.

– Niemiecka sieć Aldi wciąż jest najmniejsza na polskim rynku, ale udało jej się wzmocnić swoją pozycję, zwiększając ruch w sklepach w porównaniu do zeszłego roku oraz sierpnia br. Jednocześnie Aldi nie zmieniło swojego udziału w liczbie koszyków dyskontowych, co świadczy o tym, że sieć rozwija się w tym samym tempie co średnia rynkowa – stwierdza Mateusz Chołuj z Proxi.cloud.

Jak podsumowuje Michał Rosiak, udział Lidla w łącznym ruchu nieznacznie spadł w stosunku do roku ubiegłego i lekko wzrósł w odniesieniu do sierpnia br. W sklepach tej sieci przybyło wizyt w porównaniu do września rok temu. Jednak Lidl wypadł najgorzej w tym zestawieniu. Natomiast pod względem wyników notowanych miesiąc do miesiąca znalazł się na 3. miejscu. Z kolei Iwona Kołodziejek zaznacza, że Lidl plasuje się w środku stawki wzrostów liczby wizyt oraz unikalnych klientów. Jednak w analizowanych okresach niezmiennie stanowił drugą siłę na rynku dyskontów, z bezpieczną, kilkuprocentową przewagą nad Netto w zakresie udziału w ruchu.

Analiza została przygotowana przez firmę technologiczną Proxi.cloud i platformę analityczno-badawczą UCE RESEARCH. Monitoringiem objęto ponad 470 tys. konsumentów, którzy odwiedzali sklepy spożywcze w wybranych okresach, tj. we wrześniu 2022 roku, w miesiącu poprzedzającym (sierpień 2022 r.) i w analogicznym okresie ub.r. (wrzesień 2021 r.). Analizie poddano blisko 5,1 tys. placówek. Dane wykorzystane w badaniu zostały uzyskane za pomocą geofencingu, tj. wirtualnych okręgów naniesionych na mapę, które umożliwiają zebranie informacji o wejściu danego konsumenta w konkretny obszar i opuszczeniu go. Wejście do placówki badanej osoby było traktowane jako wizyta w sklepie, gdy pobyt w nim trwał co najmniej 2 minuty i nie więcej niż 2 godziny.

Długi małe dla wielkich, wielkie dla małych

Co siódma krajowa spółka notowana na giełdzie nie reguluje na czas swoich zobowiązań. Najczęściej dotyczy to sektora przemysłowego i handlowego. Na zadłużenie w wysokości 16,5 mln zł składa się prawie tysiąc niezapłaconych rachunków, na pieniądze z których czekają mniejsze firmy. Problem nie tkwi jednak w braku środków. Ponad 10 proc. zadłużonych gigantów to spółki, których wartość przekracza miliard złotych. Nie płacą, bo nie chcą. Takie wnioski płyną z analizy ekspertów Krajowego Rejestru Długów i Rzetelnej Firmy.

Już od 10 lat analitycy Krajowego Rejestru Długów i Rzetelnej Firmy raz w roku przyglądają się polskim spółkom notowanym na Giełdzie Papierów Wartościowych. Jak się okazało, 50 spośród 375 sprawdzonych przez nich firm, widnieje w bazie danych KRD jako dłużnicy. To oznacza, że ponad 13 proc. przedsiębiorstw notowanych 5 października 2022 r. na giełdzie miało problemy z regulowaniem swoich płatności.

– W zestawieniu z ubiegłoroczną edycją badania „Długi spółek giełdowych” widzimy, że liczba zadłużonych firm wzrosła i to pomimo tego, że w 2021 r. krajowych przedsiębiorstw było na giełdzie więcej. Znacznie zmniejszyła się za to łączna kwota zaległości, z 23,8 mln zł w lipcu 2021 r. do 16,5 mln zł we wrześniu br. Zadłużone spółki giełdowe mają w sumie 986 zobowiązań wobec 135 wierzycieli. Ale tu nie wielkość zadłużenia ma znaczenie, a sam fakt, że powstało, a nie powinno – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Giełdowi giganci nie przejmują się zaległościami

Wartość rynkowa zadłużonych spółek giełdowych przekracza 49 mld zł. W zestawieniu z tą kwotą suma nieuregulowanych zobowiązań jest niewielka. Tym bardziej, że każdy z giełdowych dłużników ma do oddania średnio ok. 330 tys. zł.

– To, co dla jednych jest niewielką kwotą, dla mniejszych przedsiębiorców może okazać się granicą stabilności biznesu. Dlatego tym bardziej powinniśmy wymagać od giełdowych firm, żeby dały przykład rzetelności. Regulowanie na czas swoich zaległości oraz równe traktowanie swoich kontrahentów, niezależnie od tego, jakim kapitałem dysponują, powinno być standardem etycznych zasad biznesu. Z drugiej strony mniejsze przedsiębiorstwa nie powinny z góry zakładać, że obecność na giełdzie to gwarancja rzetelności. Pozycję małych i średnich firm na pewno poprawi ostatnia nowelizacja tzw. ustawy antyzatorowej, która znosi zakaz cesji, w przypadku, gdy duży kontrahent nie zapłaci w odpowiednim terminie za usługę. Znacznie ułatwi to egzekwowanie długu przez przedstawicieli MŚP oraz zwiększy ich stabilność finansową – komentuje Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Powyższą tezę potwierdza to, że 20 proc. dłużników (10 na 50) to spółki, z których każda warta jest ponad pół miliarda zł. 6 z nich jest wartych jest ponad miliard, a kolejne 4  ponad 5 mld zł. Największa to gigant wyceniany na ponad 15 mld zł. Jak się więc okazuje, duży kapitał i wysokie notowania nie zawsze idą w parze z rzetelnością w płaceniu swoich zobowiązań.

Najwięcej do oddania spośród giełdowych dłużników ma firma przemysłowa. Przedsiębiorstwo o wartości blisko 95 mln zł zalega ze spłatą prawie 3,9 mln zł.

Handel i przemysł z największą liczbą dłużników

Wśród giełdowych dłużników najwięcej jest firm handlowych i przemysłowych. W KRD wpisanych jest po 10 przedstawicieli tych branż. Niewiele mniej, bo 7, to spółki z sektora budowlanego. Ta branża ma także najwyższe zadłużenie – 7,3 mln zł, co stanowi 44 proc. zaległości wszystkich spółek giełdowych, które figurują w KRD. Co ciekawe, drugie miejsce zajmują firmy zajmujące się telekomunikacją i technologiami informatycznymi. Te mają do oddania prawie 3,7 mln zł.

Spółki handlowe mają także najwięcej nieuregulowanych zobowiązań (189) oraz najliczniejszą grupę wierzycieli (37).

Badanie „Długi spółek giełdowych” zostało przeprowadzone na 375 krajowych spółkach, które od 3 do 6 października 2022 roku były notowane na głównym rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. To już jego 10. edycja. Obecne zestawienie zostało przygotowane wspólnie z ekspertami programu Rzetelna Firma pod patronatem KRD.

JRH wspiera Honey Payment w wejściu na giełdę

Wyceniany na 400 mln zł Honey Payment, polski fintech, który stworzył multiaplikację do zarządzania finansami DotBee, zawarł  z JR HOLDING ASI S.A. umowę inwestycyjną, w której strony określiły warunki na jakich Honey Payment obejmie akcje nowej emisji Maximus S.A. Honey Payment, poprzez wniesienie udziałów posiadanych przez dotychczasowych wspólników opłaci akcje nowej emisji Maximus S.A. i zostanie większościowym akcjonariuszem Spółki.

– Dzięki zawartej umowie już niedługo Honey Payment wejdzie na rynek akcji New Connect. Jest to dla nas niezwykle ważna chwila, na którą pracowaliśmy od początku założenia naszej firmy. Zwiększy to naszą rozpoznawalność i ułatwi konkurowanie na globalnym rynku o miano najlepszej multiaplikacji finansowej ułatwiającej życie. Dzięki uproszczeniu operacji płatniczych oraz skupieniu uwagi na kliencie już dzisiaj posiadamy ponad pół miliona użytkowników w samej Polsce. Również system LoanBy.link jak i marketplace usług Mambon mają ugruntowaną pozycję na rynku z wciąż dużą perspektywą wzrostów.  Teraz model, który sprawdził się nad Wisłą, zamierzamy przenieść na kolejne rynki. Naszym celem jest skalowanie – powiedział Grzegorz Szulik, Prezes Zarządu i założyciel Honey Payment.

Celem przygotowania do realizacji umowy, Maximus S.A. zobowiązany jest do dokonania podziału akcji poprzez obniżenie ich wartości nominalnej z 1,00 zł do 0,10 zł. Następnie, w terminie 2 miesięcy od spełnienia się warunków związanych z przygotowaniem Honey Payment do transakcji, Maximus S.A. przeprowadzi walne zgromadzenie, na którym zaproponuje akcjonariuszom podjęcie uchwały w sprawie emisji nowej serii akcji z wyłączeniem prawa poboru skierowanej do obecnych właścicieli Honey Payment. Nowa emisja ma stanowić szacunkowo 89% akcji Maximus S.A., przy założeniu wartości właściciela aplikacji szacowanej pomiędzy 300 a 400 mln zł.

­- Wycena Honey Payment na poziomie około 400 mln zł jest naszym zdaniem jak najbardziej zasadna. Ostatnią rundę finansowania przeprowadzoną kilka miesięcy temu, a w której zebraliśmy 11 mln zł, mieliśmy właśnie przy takiej wycenie, a od tego czasu liczba naszych klientów wzrosła z około 300 tys. do ponad pół miliona. Dla porównania mogę tylko dodać, że przy naszym obecnym stadium rozwoju Revolut czy Klarna były już wyceniane na ponad 1 mld USD, zatem potencjał mamy ogromny. – dodał Grzegorz Szulik.

­Obecnie większościowym udziałowcem Maximus S.A. jest JR HOLDING ASI S.A., który skupia się na inwestycjach i rozwoju firm w branżach, które należą do najbardziej perspektywicznych, takich jak odnawialne źródła energii, gaming, lifestyle, sztuczna inteligencja czy biotech. Po przeprowadzeniu transakcji Honey Payment przejmie pakiet kontrolny Maximus S.A, a JR HOLDING ASI S.A. pozostanie w akcjonariacie.

– Cieszymy się z dołączenia Honey Payment do naszego portfela. Widzimy bardzo duży potencjał w tej spółce i nie możemy się doczekać dalszej współpracy. Domeną produktów Honey Payment (DotBee, Mambon i LoanByLink) jest łatwość customizacji na innych rynkach. Jest to ważne zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Żyjemy w erze dropshippingu, gdzie platforma sprzedażowa jest ważniejsza niż sam produkt. Klient decydując się na zakup najpierw zastanawia się gdzie to kupi, a później szuka określonego produktu. DotBee to marketplace finansowy, który odpowiada na obecne rynkowe trendy i bardzo wierzymy w ten projekt – powiedział January Ciszewski, Prezes Zarządu JR HOLDING ASI S.A.

Moonlit zapowiedział nową grę

Moonlit, krakowskie studio specjalizujące się w tworzeniu gier hobbystycznych, ogłosiło nowy projekt. Gra o tytule Sector Sweep będzie roguelike shooterem z kamerą top-down, utrzymaną w popularnym klimacie science-fiction. Developer zapowiedział premierę na komputery osobiste w formule wczesnego dostępu na koniec bieżącego miesiąca.

Celem gry jest oczyszczanie kolejnych planet z hord przeciwników, takich jak: roboty, bandyci, czy kosmici i przejście do kolejnego poziomu. W trakcie rozgrywki gracz zdobywa kolejne poziomy i punkty, które może później przeznaczyć na kupno nowych umiejętności czy wyposażenia. Odbiorca na premierę dostaje do dyspozycji czterech grywalnych bohaterów posiadających specjalne umiejętności i dedykowane uzbrojenie, co nadaje rozgrywce unikatowości. W Sector Sweep będzie można grać od 1 do 4 osób dzięki funkcji Steam Remote Play.

Premiera tytułu zaplanowana jest na przełom października i listopada 2022 roku. Dokładna data premiery zostanie ujawniona na Karcie Steam, po akceptacji przez platformę. Gra początkowo zostanie wydana w formule Early Access i dalej rozwijana. Sector Sweep w dniu premiery będzie kosztować 2.99$.

– Sector Sweep to gra z budzącego duże zainteresowanie i popularnego gatunku roguelike. Dzięki zastosowaniu w niej naszej autorskiej technologii Angular Light będzie wyróżniać się na tle już dostępnych tytułów. Postawiliśmy również na klimat science-fiction, produkcja jest niesamowicie wciągająca, a jej cena dobrze wyważona – wylicza Maciej Kowalówka, wiceprezes Moonlit – Liczymy się ze zdaniem graczy więc formula wczesnego dostępu jest tu kluczowa. Wsłuchiwanie się w potrzeby odbiorców i możliwość komunikacji z nimi jest dla nas celem tak samo istotnym jak robienie dobrych gier – dodaje.

Najnowsza gra studia Moonlit to pierwszy tytuł który będzie wykorzystywał autorską technologię: Angular Light. Jest to system oświetlenia dedykowany dla dwuwymiarowych gier, który powstał w ramach dofinansowania NCBiR. Umożliwia wygenerowanie dowolnego kształtu światła, jego kierunku, czy rozproszenia, a także tworzenie efektów cząsteczkowych.

W Rzeszowie-Jasionce odbędzie się szczyt World for Ukraine pod hasłem „Zjednoczeni dla przyszłości”

Cierpienia ludności cywilnej, ponad 7 milionów uchodźców, ogromne straty  w infrastrukturze, przekraczające 100 miliardów dolarów – to tylko niektóre  z dotychczasowych kosztów rosyjskiej agresji na Ukrainę. Międzynarodowy szczyt World for Ukraine w G2A Arena w Rzeszowie-Jasionce połączy siły rządów  i samorządów, organizacji pozarządowych i biznesu, aby wspólnie jeszcze lepiej reagować na ukraiński apel o pomoc. Jest to szczególnie ważne dziś, gdy rosyjska kampania terroru grozi wywołaniem kolejnej fali kryzysu uchodźczego podczas nadchodzącej zimy.

Szczyt W4UA, międzynarodowe wydarzenie organizowane zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Ukrainą, ma na celu wypracowanie i wdrożenie lepszych rozwiązań pomocowych dla ukraińskiego społeczeństwa.

Wyrażam uznanie dla inicjatorów i organizatorów Szczytu poświęconego tak ważnym obecnie kwestiom, jak pomoc walczącej o niezawisłość Ukrainie – zarówno w wymiarze humanitarnym i społecznym, jak i politycznym oraz ekonomicznym – powiedział Prezydent Miasta Rzeszowa, Konrad Fijołek, który objął wydarzenie W4UA swoim patronatem honorowym.

Podkarpacie, gdzie odbywa się Szczyt, od początku konfliktu odgrywało kluczową rolę w budowaniu sieci wsparcia dla Ukrainy. Dwa główne miasta regionu, Rzeszów  i Przemyśl, zostały uhonorowane przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego zaszczytnym tytułem Miast-Ratowników. – Żywię nadzieję, że organizowane  w Jasionce spotkanie stanie się jednym z kluczowym forów w zabiegach świata  o uzgodnienie postępowania, które zapewni Ukrainie możliwie szybką odbudowę,  a następnie rozwój i podążanie w kierunku wspólnoty demokratycznych państw kulturowego Zachodu. Miasto Rzeszów, noszące zaszczytny tytuł „Ratownika”, nadany przez Prezydenta Ukrainy, jest żywo zainteresowane rezultatami planowanego Szczytu – podkreśla Prezydent Miasta Rzeszowa.

Patronaty nad wydarzeniem objęły Rada Europy oraz Prezydent Miasta Rzeszowa. Szczyt W4UA wspierają m.in. Global Empowerment Mission, UNITED24, Polska Akcja Humanitarna, Core Response, Americares, Project Hope, Stowarzyszenie Tratwa. Wiele innych partnerstw, zostanie potwierdzonych w najbliższych miesiącach. Organizatorzy ściśle współpracują z lokalnymi samorządami i miastami,  w szczególności Rzeszowem, Przemyślem.

Powinniśmy działać zjednoczeni dla Ukrainy oraz z Ukrainą, w miastach, miejscowościach, na stanowiskach kierowniczych, razem ze społeczeństwem oraz  z myślą o demokracji. Zjednoczeni wygramy – mówi Leendert Verbeek, przewodniczący Kongresu Władz Lokalnych i Regionalnych Rady Europy – instytucji, która objęła szczyt W4UA patronatem honorowym.

Od początku jesiennej ofensywy, Siły Zbrojne Ukrainy wyzwoliły około 9 tys. kilometrów kwadratowych terytorium i ponad 400 miejscowości. Wraz z usunięciem okupantów przyszła wyczekiwana radość miejscowej ludności i ogółu Ukraińców. Jednak z tą emocją kontrastuje świadomość tragedii i zniszczeń, które przyniosła rosyjska agresja. Odbudowa i rewitalizacja obszarów zniszczonych przez wojnę wymaga zbiorowego wysiłku społeczności międzynarodowej. Szczyt World for Ukraine 2022 będzie poszukiwał odpowiedzi na wyzwania humanitarne, gospodarcze i polityczne spowodowane rosyjską napaścią na Ukrainę. Debata obejmie najpilniejsze potrzeby  wynikające z trwającej wojny a także długofalowe działania w zakresie rehabilitacji osób poszkodowanych, zabezpieczenia zdrowia publicznego, dostarczania ludności kluczowych usług oraz odbudowy gospodarki. Poruszone zostaną takie obszary jak dobrostan rodzin, zapewnienie potrzeb mieszkaniowych, opieka nad dziećmi, edukacja  i sprawna administracja, a także odpowiedzialność za zbrodnie wojenne popełnione od początku rosyjskiej agresji na Ukrainie.

Wydarzenie kierowane jest do wszystkich instytucji a także osób prywatnych, które uczestniczą w działaniach pomocowych na rzecz Ukrainy. Spotkania panelowe, prelekcje i debaty będą stanowić okazję do wymiany doświadczeń, nawiązania roboczych kontaktów oraz poznania rzeczywistych potrzeb ukraińskich miast i wsi, reprezentowanych przez lokalne samorządy. Otwarta formuła szczytu przewiduje udział przedstawicieli władz centralnych i samorządowych, międzynarodowych  i krajowych organizacji pomocowych a także reprezentantów biznesu zarówno ze świata, z Ukrainy oraz z Polski. Ideą przewodnią szczytu jest, aby wszystkie te podmioty tworzyły jeden ekosystem pomocowy, oferujący Ukrainie skuteczną  i długofalową pomoc  w zwalczaniu skutków rosyjskiej agresji.

Według Michaela Capponiego, członka Rady Programowej W4UA oraz założyciela międzynarodowej organizacji pomocowej Global Empowerment Mission,  chodzi  o zabezpieczenie bieżących, konkretnych potrzeb w kontekście reagowania na katastrofy na całym świecie. – Potrzeby populacji ukraińskiej zależą od wielu czynników, jak na przykład od miejsca pobytu, i staramy się zaspokoić te wymagania. Jakkolwiek dużo już zostało zrobione, nadal jest wiele pracy do wykonania, aby zapewnić wsparcie naszym ukraińskim sąsiadom – podkreśla Michael Capponi.

W4UA: 7-9 grudnia 2022 r., G2A Arena Centrum Wystawienniczo-Kongresowe Województwa Podkarpackiego, Rzeszów-Jesionka, Polska.

Wydarzenie organizowane przez Fundację World For Ukraine (W4UAF), finansowane ze środków organizatora, sprzedaży biletów oraz z wpłat od sponsorów.

Rejestracja na wydarzenie: www.w4ua.com/registration

Queris wdraża system MES w spółce koncernu Toyota

Polski dostawca rozwiązań informatycznych dla przemysłu i produkcji, zrealizował prestiżowe wdrożenie systemu MES w strukturach światowej sławy koncernu Toyota. Firma Queris dostarczyła narzędzie do monitorowania i zwiększenia wydajności produkcji fabryce Toyota Boshoku Legnica.

Zakład Toyota Boshoku Legnica, produkujący części silników spalinowych oraz filtry powietrza na potrzeby swojego rodzimego koncernu, wybrał polskie rozwiązanie MES, które zasiliło bogaty wachlarz narzędzi optymalizujących procesy wytwórcze. Wdrożony system Queris MES umożliwi fabryce między innymi poprawę jakości informacji o produkcji, lepszą kontrolę realizacji planów produkcyjnych czy jeszcze większe ograniczenie czynności nieprodukcyjnych.

Wdrożenie kolejnego narzędzia optymalizacji produkcji wpisuje się w szereg udoskonaleń opracowanych właśnie przez koncern Toyoty, do których należą między innymi koncepcje just-in-time, kanban, czy muda (eliminacja marnotrawstwa).

Arkadiusz Więdłocha, członek zarządu polskiego producenta rozwiązań informatycznych dla przemysłu, podkreśla, że system Queris MES stanie się teraz elementem znanego środowiska produkcyjnego Toyoty (Toyota Production System):

„To dla nas wielki zaszczyt móc realizować optymalizację procesu wytwarzania w zakładzie Toyoty Boshoku, będącym częścią koncernu, który stworzył koncepcje usprawnień produkcji stosowane na całym świecie. Cieszymy się, że nasz system MES będzie cegiełką w systemie produkcyjnym zakładu globalnego koncernu, który we wszystkich podręcznikach świata jest stawiany jako wzór optymalizacji produkcji”.

Obecność Toyoty Boshoku w portfelu klientów Queris to niewątpliwie potwierdzenie wysokiej jakości oferowanych przez polską firmę rozwiązań, gdyż cały japoński koncern od dziesięcioleci słynie z zaawansowanych metod optymalizacji produkcji oraz bardzo restrykcyjnych wymogów stawianych swoim kontrahentom.

Więcej informacji o wdrożeniu można znaleźć na stronie dostawcy: https://queris.pl/klienci/toyota-boshoku-legnica/

Autor: Queris

Prowadzisz lokalny biznes? Sprawdź, jak go promować w internecie!

Reklamowanie lokalnego biznesu offline wydaje się proste – zlecasz kolportaż ulotek, jeśli budżet na to pozwala stawiasz na reklamę outdoorową w postaci billboardu. Pamiętaj jednak, że jeśli nie ma Cię w internecie, to nie istniejesz (w tym wypadku w świadomości potencjalnych klientów). Sprawdź, jak skutecznie promować swój biznes w sieci.

Załóżmy, że prowadzisz działalność w stolicy jako architekt wnętrz. Jak sprawić, by potencjalny klient po wpisaniu w wyszukiwarkę architekt wnętrz w Warszawie, trafił właśnie na Twoją stronę internetową? Poznaj kilka sposobów na poprawienie widoczności swojego biznesu w sieci, by zdobywać nowych klientów z okolicy.

Zadbaj o swoją wizytówkę w Google’ach

Wizytówka firmy w wyszukiwarce Google to absolutna konieczność, jeśli chodzi o promowanie biznesu w sieci. Jej założenie zajmuje kilka chwil i jest całkowicie darmowe. Wystarczy zalogować się na komputerze w Mapach Google, wpisać w pasku wyszukiwania adres firmy, a następnie wybrać opcję „Dodaj swoją firmę”.

Jakie informacje powinna zawierać wizytówka firmy w Google’ach?

  • dokładny adres
  • dane kontaktowe
  • krótki, ale konkretny opis działalności (pamiętaj o słowach kluczowych!)
  • godziny otwarcia

Na koniec pamiętaj, by przeprowadzić weryfikację profilu. Bez tego Twoja strona nie będzie wyświetlała się w Google’ach.

Dodaj swój biznes na lokalny portal z wyszukiwarką firm

Lokalne portale internetowe cieszą się dużą popularnością, skupiają się bowiem na sprawach ważnych dla danej społeczności. Niektóre z nich jak warszawski Wawanet.pl mają wyszukiwarkę firm, która pomaga konsumentom szukać w okolicy usług czy sklepów, np. Centrum Handlowe Wola Park – lista sklepów. Lokalnym przedsiębiorcom umożliwia zaś promowanie swojego biznesu i dotarcie do nowych klientów.

Właściciel firmy może dodać swoją działalność do katalogu oraz dodatkowo wykupić baner reklamowy. Użytkownicy mogą wystawiać firmom opinie, co może być dodatkową reklamą przedsiębiorstwa świadczącego usługi na wysokim poziomie.

Sprawdź również: Zdrowie, sport i wyposażenie domu wszystko znajdziesz w jednym miejscu

Postaw na pozycjonowanie lokalne

Pozycjonowanie strony internetowej wpływa na jej widoczność w sieci – o tym wie każdy przedsiębiorca. Na czym polega pozycjonowanie lokalne? Chodzi o to, by do frazy określającej przedmiot Twojej działalności dodać lokalizację (miasto, dzielnicę czy region), w której chcesz szukać klientów.

Frazę kluczową wraz z lokalizacją umieść w opisie strony, nagłówkach artykułów na stronie, opisach zakładek czy opisach obrazków. Nie zapomnij również o dodaniu adresu w zakładce „Kontakt” na swojej stronie internetowej.

Ponadto warto zastanowić się nad strategią link-buildingową, która pomoże poprawić widoczność Twojej strony w Google’ach. Zastanów się, jak możesz pozyskać linki z lokalnych portali np. informacyjnych, tak by prowadziły na stronę Twojej firmy. Może warto rozważyć zakup artykułu sponsorowanego, w którym zamieścisz odpowiedni link do siebie?

Handlowiec – zadania, wymagania, szkolenia

Kto jednocześnie jest trochę psychologiem, PR-owcem, marketingowcem i negocjatorem? Z pozoru te odległe od siebie profesje łączy zawód handlowca. Zastanawiasz się, czy to praca dla Ciebie? Sprawdź, jakie kompetencje powinien mieć dobry handlowiec i co robić, aby poprawić swoją skuteczność.

Praktycznie w każdej większej firmie zajmującej się produkcją lub dystrybucją towarów albo sprzedażą usług jest co najmniej kilku handlowców lub osobny dział handlowy. W związku ze wzrostem sektora usług zapotrzebowanie na handlowców również stale wzrasta, więc pracy w branży na pewno nie zabraknie.

Ponadto praca handlowca to zajęcie rozwojowe. Jeśli stawiasz na ciągłe podnoszenie swoich kompetencji i zastanawiasz się, czy handlowiec może podnieść swoje kwalifikacje, odpowiedź brzmi: tak!

Czym zajmuje się handlowiec?

Praca handlowca, w dużym skrócie, opiera się na sprzedaży produktów i usług. Jego zadania wykraczają jednak znacząco poza wydanie towaru i przyjęcie płatności, jak robi to sprzedawca.

Do zadań handlowca należy pozyskiwanie nowych i obsługa stałych klientów, negocjacje umów handlowych, ustalenie warunków zakupu, rozmaite działania marketingowe i promocyjne.

Poszczególne zadania mogą być rozdzielone na wiele osób zatrudnionych w dziale handlowym albo skupione w jednej, jeśli firma jest niewielka. Wiele zależy też od stażu pracownika – doświadczony handlowiec może przejmować zadania coraz bardziej złożone, odpowiedzialne – i lepiej płatne.

Ponadto handlowiec może znaleźć zatrudnienie nie tylko w wielkim mieście. Rynek pracy w Warszawie może wydawać się najbardziej atrakcyjny dla tej branży ze względu na bardzo rozwinięty sektor usług, jednak również w mniejszych miastach działają firmy zatrudniające handlowców.

Jakie cechy są przydatne w zawodzie handlowca?

Praca handlowca opiera się na kontaktach z ludźmi, można więc za najważniejsze kompetencje miękkie można uznać:

  • komunikatywność – czyli umiejętność przekazania w zrozumiały sposób tego, co chce się powiedzieć, łatwość w wyrażaniu myśli. W przypadku handlowca ważna jest także praktyczna znajomość języka korzyści. Dobrzy handlowcy często są postrzegani jako osoby wygadane i elokwentne.
  • empatia – umiejętność słuchania i rozumienia potrzeb drugiego człowieka. Z jednej strony pomaga przedstawić trafną ofertę, z drugiej zaś – zbudować relację z klientem.
  • umiejętność radzenia sobie w sytuacjach stresowych – nieunikniona w zawodzie handlowca jest konfrontacja z klientem trudnym lub wymagającym. Handlowiec powinien też być przygotowany na pracę pod presją czasu, niespodziewane sytuacje wymuszające zmianę planów. W takich sytuacjach przydaje się zdolność do zachowania zimnej krwi i podjęcia racjonalnych decyzji pomimo trudnych emocji.
  • dobra organizacja czasu – częste spotkania z klientami, terminy podjętych zobowiązań wymagają zdolności dobrego zaplanowania czasu. Zysk handlowca jest ściśle zależny od jego efektywności, ponieważ od ilości zawartych umów, kontraktów czy ilości przyjętych zamówień zależy jego premia.
  • konsekwencja w dążeniu do celów – handlowcy często rozliczani są z realizacji określonych z góry planów sprzedażowych. W dążeniu do tego pomaga upór i silna motywacja w osiąganiu postawionych sobie celów. Konsekwencja ważna jest też w pozyskiwaniu nowych klientów. Trzeba wówczas poświęcić szczególnie dużo czasu i wysiłku, by sprzedać dany produkt czy usługę, gdy klient handlowca jeszcze nie zna lub nie jest do niego przekonany.

Podnoszenie kwalifikacji handlowca

Czasami zdarza się spotkać „urodzonego sprzedawcę”. Wydaje się, że tacy ludzie posiadają wrodzony talent, dzięki któremu zawsze wiedzą, co powiedzieć, odgadują w lot potrzeby klienta i potrafią sprzedać właściwie wszystko. Można jednak byłoby się zdziwić, widząc tego samego człowieka na samym początku jego kariery. Być może zobaczylibyśmy zestresowanego pracownika, zapominającego z nerwów, co właściwie ma powiedzieć.

Nie tylko wiedza i praktyczne umiejętności są czymś, czego można się nauczyć w ciągu kariery zawodowej. Równie dobrze co obsługi programu czy jakiejś maszyny można nauczyć się, jak mówić przekonująco, radzić sobie ze stresem czy stać się asertywnym.

W pracy handlowca umiejętności miękkie właściwie przesądzają o jakości i efektywności jego pracy. Najbardziej pożądane i przez to najbardziej popularne są szkolenia o następującej tematyce:

  • techniki sprzedażowe i język korzyści – kształtują kompetencje komunikacyjne, potrzebne do osiągnięcia celu, jakim jest sprzedaż;
  • kształtowanie asertywności i techniki negocjacyjne – nakierowane na obronę własnego stanowiska, pokonanie obiekcji;
  • automotywacja – kształtowanie postawy nastawionej na osiąganie celów;
  • obsługa trudnego klienta – typowo psychologiczne szkolenia, kształtujące postawę empatyczną, jednocześnie uczące skutecznego działania w sytuacjach stresowych;
  • autoprezentacja i kreowanie wizerunku – szkolenia psychologiczno-motywacyjne, pomagające podnieść efektywność własnych działań.

Jeśli czujesz, że sprawdzisz się w zawodzie handlowca, warto spróbować. To praca, w której nie można się nudzić. Ponadto jeśli okażesz się skutecznym handlowcem, Twoja efektywność zostanie wynagrodzona w wysokich premiach.

Creotech Instruments coraz bliżej zakończenia projektu SAMPLE

Creotech Instruments – notowana na GPW spółka działająca w segmencie Deep – Tech, jest liderem konsorcjum tworzącego system SAMPLE, który ma posłużyć do automatycznego monitorowania przeszkód powietrznych. Spółka niedawno zakończyła kluczowy etap prac, związany z opracowaniem metodyki wyznaczania wysokości przeszkód napotkanych podczas lotu. Przedsięwzięcie dedykowane jest szeroko pojętej branży lotniczej i z powodzeniem znajdzie zastosowanie podczas lotów bezzałogowych statków powietrznych (BSP), czy operacji śmigłowców na terenie RP. Projekt realizowany jest przy współpracy z Państwową Agencją Żeglugi Powietrznej oraz AP-Tech Sp. z o.o. Jego wartość wynosi ponad 17,5 mln zł.

– Od prawie dwóch lat nasi eksperci opracowują innowacyjny projekt SAMPLE, który ma celu rozwinąć polski system automatycznego monitorowania przeszkód lotniczych. Projekt zapewni kompleksowe śledzenie obiektów będących przeszkodami lotniczymi dla statków powietrznych, w tym podejścia do lądowania i odchylenia od dozwolonej ścieżki podejścia. Prace idą zgodnie z planem. Niedawno zakończyliśmy kluczową fazę rozwoju projektu, polegającą na opracowaniu metodyki wyznaczania wysokości potencjalnych przeszkód lotniczych. Prototyp systemu jest już w pełni funkcjonalny i umożliwia zaplanowanie testów walidacyjnych przez konsorcjantów: AP-Tech oraz PAŻP. Zakończyliśmy również produkcję odbiorników ADS-B pierwszego prototypu wyposażonego w trzy różne czujniki ciśnienia. System został zweryfikowany w warunkach laboratoryjnych, w zakresie poprawności działania od strony elektronicznej oraz transferu danych. Połączenie możliwości technologii ADS-B z uzyskiwanymi przez system automatycznego monitorowania przeszkód lotniczych pozwoli stworzyć spójne środowisko analizujące i dbające o bezpieczeństwo operacji lotniczych – mówi Piotr Mazur, Kierownik Projektu w Creotech Instruments S.A.

Prototyp systemu SAMPLE jest w stanie określić napotkane podczas lotu obiekty i przeszkody na podstawie fuzji danych wejściowych, tj.: zobrazowania satelitarne, chmury punktów – skaning laserowy, produkty fotogrametryczne przy lotach bezzałogowych statków powietrznych (BSP), czy dane suplementarne. Docelowo system będzie posiadał funkcje wizualizacji analizy ryzyka, raportowania i automatycznej notyfikacji.

Projekt powstaje w ramach programu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, a środki na jego rozwój pochodzą z funduszy europejskich (Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Program Operacyjny Inteligentny Rozwój). Wartość projektu wynosi ponad 17,5 mln zł, a wysokość dofinansowania to ponad 12,7 mln zł.

– Biznes Creotech Instruments opiera się na zdywersyfikowanych obszarach działalności, co niewątpliwie jest naszą przewagą. Poza branżą kosmiczną i tworzeniem zaawansowanej elektroniki sterującej komputerami kwantowymi, od lat działamy także w coraz mocniej rozwijającym się segmencie Earth Observation. Wiąże się to z dostarczaniem zaawansowanego oprogramowania nadzorującego szeroko pojęty ruch lotniczy. Projekt SAMPLE, z uwagi na jego duży potencjał i szerokie zastosowanie, jest dla nas ważnym projektem. Jego wdrożenie pozwoli na wsparcie lotów BSP, czy też operacji śmigłowców na terenie Polski. – dodaje Grzegorz Brona, Prezes Zarządu w Creotech Instruments S.A.

W portfolio spółki znaleźć można także m.in. system GREY, opracowywany wspólnie z Partnerami. Jego głównym celem jest dostarczenie operatorom dronów niezbędnych analiz ryzyka planowanego lotu, m.in. wizualizacji topograficznej. Usługa dostępna jest na rynku od lutego 2022 r., a projekt powstał we współpracy z firmą Droneradar oraz Wrocławskim Instytutem Zastosowań Informacji Przestrzennej i Sztucznej Inteligencji.