Plany urlopowe Polaków i ich rola w karierze

Urlop ma kluczowe znaczenie dla jakości pracy pracownika. Czas wolny jest źródłem dobrego samopoczucia i większej produktywności, pozwala uzyskać odpowiedni dystans do zawodowych trudów. 81% Polaków badanych przez Pracuj.pl deklaruje, że dobry urlop jest kluczowy, aby utrzymać zadowolenie z pracy. Jak Polacy przygotowują się w pracy do wakacyjnych wyjazdów? Czy jeszcze przed udaniem się na urlop przygotowują współpracowników, którzy będą ich zastępowali? O tym piszemy w tekście opartym na badaniu Pracuj.pl „Nowe oblicza pracy”.

Najważniejsze ustalenia:

75% Polaków spędza urlop między lipcem, a sierpniem.
Aż 1/2 bierze dwutygodniowy urlop w jednym terminie.
61% badanych może dowolnie wybrać termin swojego urlopu.
82% badanych stara się przekazać współpracownikom obowiązki przed urlopem.

Jak minął Ci urlop?

Każdy pracownik potrzebuje relaksu i oderwania się od obowiązków. Samo myślenie o planach urlopowych jest przyjemną czynnością – w szczególności, gdy nadchodzi wakacyjny okres. Taki odpoczynek jest bardzo istotny – według badań Pracuj.pl 56% Polaków uważa, że życie zawodowe jest źródłem większych napięć i stresu, niż jeszcze dekadę temu.

Jednak także same przygotowania do urlopu nie zawsze są łatwe, a czasem mogą okazać się stresujące. Wynika to z presji na zachowanie ciągłości wykonywanych zadań. Pracownik musi m.in. rozplanować szereg wykonywanych przez siebie obowiązków dla osób, które będą go zastępować. Często oznacza to zastosowanie wewnętrznych procedur, a także dopasowanie się do firmowego grafiku, co napędza wyścig między pracownikami o terminy.

Zanim rzucimy się w wir planów urlopowych i odpoczynku po trudach pracy, zachęcamy do zapoznania się z wynikami najnowszego raportu Pracuj.pl. Postanowiliśmy zbadać, jak w tym roku Polacy planują urlopy i jak się do nich przygotowują. Badanie „Nowe oblicza pracy” przeprowadzone zostało na reprezentatywnej grupie 1796 Polaków posiadających pracę.

Długie i nie zawsze dowolne urlopy

Polska jest krajem umożliwiającym spędzenie urlopu w różnorodnych warunkach. Posiadamy dostęp do morza, gór, zacisznego klimatu jezior czy agroturystyki. W szczególności w czasie stanu pandemii i lockdownu każdy ze wspomnianych kierunków cieszył się zainteresowaniem podczas urlopów. Obecnie coraz łagodniejsze obostrzenia pandemiczne w krajach europejskich pozwalają Polakom ponownie podróżować do innych państw.

Według opinii pracowników, większość pracodawców daje zespołom dowolność w wyborze terminu urlopu wakacyjnego. Tak deklaruje 61% Polaków. Natomiast 18% badanych wskazało, że muszą odbywać urlopy wakacyjne w konkretnych terminach określonych przez pracodawcę. Jednak dowolność daty wypoczynku ograniczana jest przez firmowy grafik czy plan. Często nasze możliwości ograniczają decyzje współpracowników. 45% badanych zadeklarowało, że muszą się dostosować do grafiku.

Każdy z pracowników, z powodu uwarunkowań życia prywatnego, termin urlopu wybiera w inny sposób. Na przykład, posiadanie dzieci zazwyczaj wiąże się z wyznaczaniem urlopu w okresie szkolnych wakacji. W efekcie łącznie w lipcu i sierpniu urlop ma zamiar odbyć 75% Polaków. Wrześniowy wypoczynek deklaruje 14% Polaków, natomiast tylko 8% badanych wskazuje, że urlop biorą już w czerwcu.

Ciekawymi miesiącami do analizy preferencji urlopowych pod względem struktury wiekowej są czerwiec i wrzesień. Są to miesiące znacznie częściej wybierane przez osoby w wieku 18-24, niż przez inne grupy. Z pewnością wpływ na decyzje o urlopach w tym okresie ma fakt, że większość osób z Generacji Z nie ma jeszcze dzieci, dzięki czemu nie muszą dostosować się do ich obowiązku szkolnego. Dodatkowo wrzesień to czas wakacji dla studentów. Oba miesiące są również nieznacznie tańsze i znajdują się poza widełkami „szczytu sezonowego” dla turystyki.

Urlopy można planować w różnych formach, np. w ramach jednego dłuższego wypoczynku, rozbite na kilka krótszych okresów lub poprzez wykorzystywanie dni ustawowo wolnych od pracy. Polacy preferują dłuższe formy (54%), czyli wykorzystanie znacznej części dni urlopowych w jednym ciągu. Zdecydowanie rzadziej rozbijają przerwę na np. dwie „tury” (31%). Mniejszym zainteresowaniem cieszy się rozłożenie urlopu tak, aby był on uzależniony od tzw. „długich weekendów” (8%). Wiele jednak zależy od modelu pracy firmy. W niektórych środowiskach dłuższe, np. dwutygodniowe urlopy mogą sprawiać trudności organizacyjne, w innych sami pracownicy preferują krótsze formy.

Polacy nie tylko częściej wybierają dłuższe, pojedyncze terminy, ale planują w większości przynajmniej dwutygodniowy wypoczynek. W momencie przeprowadzania badania planowało go aż 51% pracowników, a 15% wskazało nawet ponad dwutygodniową przerwę. Prawie 1/3 respondentów zadeklarowała, że swój wypoczynek planuje na minimum 5 dni roboczych. Jedynie 8% pracowników bierze urlop wakacyjny na maksymalnie kilka dni i są to przeważnie (19%) osoby z grupy wiekowej 18-24 lata.

Pracodawca dba o polepszenie samopoczucia pracownika

Okres wakacyjny i w ogóle wypoczynek jest bardzo istotny dla zdrowia. Wakacje w nowych miejscach przełamują rutynę, pozwalają się oderwać od trudności zawodowych. To także dlatego dla 81% Polaków dobry urlop jest kluczowy, aby utrzymać zadowolenie z pracy.3xzdrowie

Zarówno nasze życie prywatne, jak i zawodowe jest obciążone niewiarygodnie dużą ilością bodźców. Codziennie nasz smartfon wyświetla kolejne powiadomienia, a w aplikacjach pojawia się masa informacji. Wytwarzany jest szum informacyjny, a nasz umysł musi ciągle oddzielać informacje istotne od mniej ważnych. Wielu pracodawców zdaje sobie sprawę, że odpoczynek jest niezwykle istotnym okresem dla pracowników. Jest kluczowy do wykonywania jakościowej pracy, a pracownicy szczególnie doceniają firmy, które ten czas szanują. Benefity związane z wakacjami, takie jak dofinansowanie do wakacji, premia wakacyjna, bonusowe dni wolne czy tzw. Summer Fridays, czyli skrócenie godzin pracy w piątki, mogą budować pozytywne skojarzenia z brandem pracodawcy, niekoniecznie związane z czysto zawodowymi kwestiami -komentuje Jolanta Lewandowska-Bitkowska, HR Business Partner w Grupie Pracuj

Dodatkowymi benefitami, jakie pracownicy mogą otrzymać podczas okresu wakacyjnego są między innymi bony zakupowe o określonej wartości, jednorazowy bonus półroczny czy zniżki na usługi oraz akcesoria do wybranych partnerów. To, że takie działania są podejmowane w firmach, w których są zatrudnieni deklaruje 43% Polaków. Niewiele mniej, bo 39% stwierdza, że takie działania nie mają miejsca w kulturze ich firmy.

Procedury podczas nieobecności

Przed udaniem się na urlop dobrą praktyką jest usystematyzowanie zadań, jakie będą czekać osobę zastępującą urlopowicza. Przydatne w takich sytuacjach są m.in. wszelkiego rodzaju listy, podsumowania, narzędzia do pracy grupowej i dzielenia się plikami funkcjonujące w modelu chmurowym. Eksperci podkreślają, by w takich sytuacjach zawsze spróbować spojrzeć na prowadzone zadania “zewnętrznym okiem” i wnikliwie zastanowić się, czy wszystkie nasze codzienne rutyny są zrozumiałe dla osoby, która na co dzień zajmuje się innymi kwestiami, a będzie nas zastępować.

Niektóre procedury, podejmowane w momencie, kiedy pracownik planuje urlop, są niezbędne do tego, aby zachować ciągłość działania firmy na wysokim poziomie. Ich brak może prowadzić do nieporozumień i rzutować na wizerunek firmy. Zwłaszcza, kiedy dana osoba prowadzi częstą korespondencję z zewnętrznymi partnerami. Dlatego tak ważne jest przygotowanie listy zadań, zebranie kluczowych informacji dla zespołu i stosowanie odpowiednich narzędzi chmurowych, umożliwiających dostęp do plików spoza osobistego komputera. Takie dobre praktyki mają za zadanie zapewnić płynność działań i klarowność zadań oraz budować poczucie bezpieczeństwa dla osób, które podczas urlopu danego pracownika przejmują jego obowiązki -komentuje Agata Grzejda, ekspertka ds. komunikacji wewnętrznej w Grupie Pracuj

Z badań Pracuj.pl wynika bardzo pozytywny obraz pracowników w Polsce – aż 82% respondentów stara się przekazać wszystkie ważne informacje swoim współpracownikom zanim pójdą na urlop. W badaniu respondenci wskazali w badaniu, że w 50% przypadków taka procedura jest wymagana przez pracodawcę.

Podczas urlopu mogą pojawić się różne niespodziewane sytuacje. Ze względu na pilną sytuację w firmie pracodawca może wymagać przyspieszonego powrotu pracownika z urlopu. Co piąty Polak przyznaje, że zdarzyło mu się znaleźć w takiej sytuacji. Skrócenie urlopu to jedno, a kontaktowanie się z pracownikiem podczas jego przerwy przez zespół czy przełożonego – to drugie. Jak na takie praktyki pracodawców zapatrują się badani? 49% Polaków stwierdza, że w nagłych przypadkach takie działania są uzasadnione.

Konieczność odbierania wiadomości związanych z pracą z pewnością nie jest przyjmowana z entuzjazmem przez pracownika będącego na wakacjach. Praktyki takie jak odwołanie urlopu czy wymaganie przyspieszonego powrotu do pracy mogą znacząco wpłynąć na relacje pracownika z pracodawcą. Tego typu działania powinny być ograniczane do minimum. Należy pamiętać, że odwołując pracownika z urlopu wypoczynkowego, pracodawca jest zobowiązany do pokrycia poniesionych przez niego kosztów, które są bezpośrednio związane z odwołaniem z urlopu. Takie koszty wykraczają jednak poza zwykły rachunek ekonomiczny, bo przerwanie wypoczynku zawsze jest poważnym naruszeniem tzw. work-life balance -komentuje Jolanta Lewandowska-Bitkowska

Podczas urlopu … nie zapomnij o wypoczynku

„Ucieczka” od pracy w czasie wolnym stała się bardzo trudna. Świat cyfrowy coraz intensywniej wpływa na codzienność ludzi. Możliwość śledzenia poczty mailowej czy korzystania z telekonferencji z pozycji smartfona wpłynęła na równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, wywierając trwały wpływ na całe pokolenie.

Warto pamiętać, aby podczas urlopu jak najlepiej wykorzystać czas wolny od pracy zawodowej. Wypoczynek przynosi korzyść zarówno pracownikowi, jak i pracodawcy. Jak dowodzą badania Pracuj.pl, to aspekt, który dla wielu osób stanowi istotny aspekt miejsca zatrudnienia, decydujący o jego ocenie. Kolejny egzamin z wypoczynku czeka nas już za chwilę – w najbliższych kilku miesiącach.

O BADANIU

Badanie „Nowe oblicza pracy” zostało przeprowadzone w marcu 2022 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie portalu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI przeprowadzono na próbie 1796 Polaków, reprezentatywnej dla populacji osób czynnych zawodowo w wieku 18-65 pod względem płci, wieku oraz wielkości miejscowości zamieszkania.

Control Tower – nowy wymiar zarządzania łańcuchami dostaw

Łańcuchy dostaw w ostatnim czasie przeszły wiele istotnych zmian w wyniku pandemii, wojen, sankcji handlowych czy nawet ekstremalnych zjawisk pogodowych. W tych okolicznościach i przy dynamicznym rozwoju branży e-commerce, konieczne było odejście od dotychczasowego modelu biznesowego i sposobu realizacji dostaw.

Nową normą stały się wielokanałowe strategie realizacji zamówień i obsługi klienta. Taka zmiana była poważnym wyzwaniem dla wielu przedsiębiorstw, które musiały przemodelować swoje procesy biznesowe. Ewolucja objęła szeroką sieć partnerów handlowych i operatorów logistycznych, zarządzających łańcuchami dostaw. Ponadto pojawiła się konieczność opracowania kompleksowego podejścia, które będzie sprzyjać przejrzystości środowiska operacyjnego. W tych okolicznościach powstała koncepcja Control Tower.

Control Towers to punkty agregacji danych generowanych przez różne systemy operacyjne w sieci logistycznej. Źródła danych obejmują systemy zarządzania zapasami, zamówieniami i transportem, systemy do śledzenia przepływów, zarządzane przez różnych przewoźników. Dane pochodzą również ze źródeł zewnętrznych, m.in. stacji meteorologicznych.

Jak podkreślają specjaliści GEFCO, Control Towers służą nie tylko do śledzenia przepływów, które oczywiście są traktowane jako istotne źródło danych. Control Tower przyjmuje dane generowane przez wiele aplikacji i czujników pracujących w środowisku operacyjnym. Systemy wykorzystywane przez partnerów w łańcuchu dostaw powinny również dostarczać cennych danych do systemu.

„Od początku pandemii jednym z priorytetów menedżerów łańcucha dostaw stało się budowanie odporności biznesowej. Dlatego nasze Control Towers opieramy na zaawansowanym systemie orkiestracji, obejmującym najnowocześniejsze funkcje planowania i widoczności transportów. Dzięki temu możliwe jest wczesne ostrzeganie o wszelkich odchyleniach od normy i tworzenie kopii zapasowych w celu zapewnienia odpowiedniego poziomu obsługi” — mówi Nicolas Thomas, kierownik ds. inżynierii z GEFCO Francja.

Łańcuchy dostaw muszą stać się bardziej elastyczne. Od wielu lat ten trudny do osiągnięcia cel jest priorytetem wielu menedżerów ds. łańcucha dostaw. Jednak dzięki połączeniu platform chmurowych, zaawansowanych systemów informatycznych, tanich urządzeń sensorycznych i wszechobecnej łączności, jego realizacja staje się prostsza. Aby osiągnąć cel, jakim jest elastyczny łańcuch dostaw, niezbędna jest pełna widoczność procesów, od etapu zaopatrzenia produkcji po ostateczną dostawę do klienta.

Kompleksowa widoczność musi obejmować wielu partnerów handlowych i podwykonawców, a także wszystkie operacje dodatkowe, związane na przykład z obsługą zwrotów towarów. Tylko dzięki pełnej widoczności przepływów możliwe będzie uzyskanie odpowiednich informacji, niezbędnych do reagowania na alerty, powiadomienia i nieoczekiwane zdarzenia, które mogą wystąpić praktycznie w każdym łańcuchu dostaw.

Taka gigantyczna ilość danych może być następnie wykorzystana przez Control Tower w celu zrozumienia, określenia, a następnie podjęcia odpowiedniej reakcji. Control Tower będzie zatem funkcjonować niczym centralny układ nerwowy. Obecnie klienci oczekują możliwości dostosowania każdego zamawianego produktu do swoich potrzeb oraz szybkiej dostawy z niemal każdej lokalizacji. Według ekspertów GEFCO można to osiągnąć tylko wtedy, gdy łańcuch dostaw stanowi zintegrowaną sieć systemów produkcji, realizacji i obsługi klienta.

„Jeśli elastyczny łańcuch dostaw porównamy do żywego organizmu, Control Tower będzie pełnić funkcję centralnego układu nerwowego. W taki sam sposób, jak organizmy kierują się „czuciem i reagowaniem”, łańcuchy dostaw będą wykazywać podobieństwo do tego biologicznego modelu funkcjonowania. Jest to zrozumiałe, gdy spojrzymy, w jaki sposób produkcja przeszła ewolucję od „sprzedawania tego, co wyprodukowaliśmy” do „produkowania tego, co sprzedajemy” – podkreśla Cyril Bonnin, Control Tower Manager z GEFCO France.

Work-life fit, nowy trend na rynku pracy?

Jeden z najnowszych światowych trendów na rynku pracy – work-life fit – powoli wkracza do Polski. Wśród jego głównych założeń i wyróżników można wymienić m.in. dowolność wyboru modelu pracy oraz elastyczne podejście do czasu i godzin realizacji projektów. Według raportu „Aktualny model pracy w firmach a system pracy work-life fit”, przygotowanego przez SW Research na zlecenie platformy rekrutacyjnej Talent Place, tylko 10 proc. firm daje swoim pracownikom wybór, czy chcą pracować stacjonarnie, hybrydowo czy zdalnie. W przypadku połowy podmiotów pracownicy mają ustalone odgórnie godziny realizacji zadań, a w 70 proc. firm są oni zawsze rozliczani z liczby godzin poświęconych na swoje obowiązki. 

  • Jedynie 25 proc. firm w Polsce pozwala swoim pracownikom na pracę zdalną, a 18 proc. na pracę w modelu hybrydowym. W co drugiej firmie model pracy jest odgórnie ustalony przez pracodawcę.
  • Pracownicy większości firm (61 proc.) mają odgórnie ustalony czas pracy, natomiast w 30 proc. firm możliwość wyboru ram czasowych pracy zależy od stanowiska.
  • Co trzeci badany (30 proc.) deklaruje, że obowiązki zawodowe utrudniły mu zmianę miejsca zamieszkania. Taki sam odsetek wskazuje, że praca była przeszkodą w rozpoczęciu lub kontynuowaniu nauki, a dla 24 proc. respondentów także w założeniu rodziny lub rodzicielstwie.
  • Pracownicy pytani o pożądane benefity, które wspierałyby opiekę nad dzieckiem i/lub ich prywatne cele, wymieniali najczęściej: dopłaty do wakacji (42 proc.), elastyczny czas pracy (39 proc.), dodatkowe dni urlopu (34 proc.), bony na zakupy (34 proc.) czy możliwość regulowania czasu pracy (30 proc.).

Wprowadzenie zdalnego, a następnie hybrydowego modelu pracy do firm na całym świecie, było niewątpliwie jednym z efektów pandemii COVID-19. Jak wynika z badania „Aktualny model pracy w firmach a system pracy work–life fit”, przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie platformy rekrutacyjnej Talent Place, obecnie mniej niż połowa firm w Polsce daje swoim pracownikom możliwość pracy zdalnej (25 proc.) lub hybrydowej (18 proc.). Co więcej, w co drugiej firmie (51 proc.) model pracy jest ustalany odgórnie przez pracodawcę. W przypadku 39 proc. firm możliwość wyboru modelu pracy zależy od stanowiska, a w 10 proc. decyzja zależy od woli pracownika. Badanie wskazuje również, że w 82 proc. firm praca odbywa się w stałych i powtarzalnych godzinach, a tylko w blisko co piątej organizacji (19 proc.) obowiązuje stały czas pracy, ale z elastycznymi godzinami jej rozpoczęcia, np. między 8:00 a 10:00. Ponadto, w 67 proc. firm pracownicy zawsze są rozliczani z tego, ile godzin w ciągu pracy poświęcają faktycznie na swoje zadania, ale w 31 proc. organizacji czasem takie działanie się pomija. Prawie połowa pracowników (48 proc.) uważa za bardziej sprawiedliwe traktowanie w oparciu o efekty pracy, ale aż 44 proc. rozpatruje w ten sposób rozliczenie czasu, w którym wykonało się swoje zadania.

Wpływ obowiązków zawodowych na inne aktywności życiowe

– Z naszego badania wynika, że pracownicy nie mogą liczyć na elastyczność ze strony pracodawców, a większość z nich ma narzucony model i stałe godziny pracy. Z tego powodu przeważnie są oni rozliczani z przepracowanego czasu, a nie zrealizowanych zadań. Mała elastyczność miejsca pracy często wpływa negatywnie na życie osobiste pracowników, którzy ze względu na pracę muszą rezygnować ze swoich prywatnych celów. Tego typu sytuacje doprowadzają często do szybszego wypalenia, frustracji pracowników. Natomiast dla firm – do mniejszej efektywności i zwiększonej rotacji kadr skomentował Przemysław Kadula, CEO Talent Place. 

Na potwierdzenie tych słów warto wskazać, że blisko co trzeci badany (30 proc.) deklaruje, że obowiązki zawodowe utrudniły mu zmianę miejsca zamieszkania. Głównymi przyczynami tego były mało elastyczne miejsce pracy (47 proc.) bądź kwestie finansowe (41 proc.). Ponadto, 30 proc. respondentów wskazuje, że obowiązki zawodowe utrudniły podjęcie bądź kontynuowanie nauki. Najważniejsze powody tego to: mało elastyczny czas (45 proc.) lub mało elastyczne miejsce pracy (42 proc.). Ograniczenie w zakresie założenia rodziny lub rodzicielstwa deklaruje prawie co czwarty badany (24 proc.), a co trzeci uczestnik badania (36%) wskazuje również, iż praca utrudniała rozwijanie zainteresowań.

Udogodnienia i sprawy prywatne w godzinach pracy

To samo tyczy się udogodnień dla pracowników. Możliwość realizowania prywatnych celów ułatwia 37 proc. firm, ale taki sam odsetek podmiotów nie wspiera tego w szczególny sposób. Występujące benefity zwykle polegają na dofinansowaniu do kursów i szkoleń (51 proc.), zapewnieniu możliwości pracy zdalnej (49 proc.), pożyczkach pracowniczych (31 proc.) czy możliwości regulowania czasu pracy (29 proc.). Podobnie jest w przypadku załatwiania spraw prywatnych w trakcie czasu pracy – w 49 proc. firm jest to dozwolone jedynie w wyjątkowych przypadkach. Sami pracownicy pytani o ewentualne benefity w pracy, które wspierałyby opiekę nad dzieckiem i/lub ich prywatne cele, wymieniali najczęściej: dopłaty do wakacji (42 proc.), elastyczny czas pracy (39 proc.), dodatkowe dni urlopu (34 proc.), bony na zakupy (34 proc.) czy możliwość regulowania czasu pracy (30 proc.).

Work-life fit – światowy trend w sposobie pracy

– Odpowiedzią na współczesne wyzwania na rynku pracy, ale też wśród samych pracowników może być koncepcja work-life fit, która polega nie tylko na możliwości pracy z dowolnego miejsca, w różnych godzinach, ale też bardziej elastycznego podejścia do formy świadczenia obowiązków, skupienie uwagi na efektach, a nie na czasie pracy. Chodzi tu o takie tworzenie kultury organizacyjnej pracy, która ułatwia łączenie życia zawodowego z osobistym i daje wybór. Takie podejście powoduje, że pracownicy są bardziej zaangażowani, mniej zestresowani, zdrowsi i lepiej skupieni na swoich obowiązkach w momencie, gdy poświęcają swój czas na pracę. To również wymierne korzyści dla pracodawców – większa lojalność pracowników, kreatywność czy efektywność. Pandemia pokazała, że potrafimy pracować zdalnie i jest to bardzo wydajne. Takie podejście wymaga jednak większej elastyczności i zaufania. Niezadowolenie z przymusu powrotu do biura będzie skutkowało zwiększoną rotacją, a to generuje niepotrzebne dodatkowe koszty po stronie pracodawcy – wskazuje Przemysław Kadula. 

Adaptacja modelu work-life fit w Polsce – to już powoli się dzieje

Jak wynika z badania, 18 proc. respondentów wykazuje się znajomością trendu work-life fit, przy znajomości work-life balance na poziomie 29 proc. wszystkich respondentów. Po zaznajomieniu się z założeniami obu koncepcji, 39 proc. pracowników wskazało work-life fit jako tę preferowaną (21 proc. wybrało work-life balance.

Taki sam procent respondentów (27) w równym stopniu wskazał work-life fit, jak i work-life balance, w zakresie tego, który z tych modeli bardziej pasuje do opisu obecnych relacji pracownika między życiem zawodowym a prywatnym. Natomiast 29 proc. odpowiedziało, że oba te modele pasują do ich sytuacji w równym stopniu. Zwolennicy koncepcji work-life fit wśród głównych jej zalet wymieniają możliwość wprowadzenia harmonii między życiem zawodowym a prywatnym (51 proc.), wskazujących na work-life fit jako bardziej im odpowiadający. Dodatkowo pracują oni wydajniej, gdy nie czują na sobie presji przełożonych (48 proc.), świadczy to o zaufaniu, jakim pracodawca obdarza pracowników (42 proc.). Przeciwnicy work-life-fit za główny powód podają chęć pracy wg. ściśle ustalonego planu (39 proc.), przyzwyczajenie do obecnego modelu (35 proc.) lub obawę przed chaosem między życiem zawodowym a prywatnym (32 proc.). Jako najważniejsze rozwiązanie, jakie powinna wdrożyć organizacja według badanych w ramach work-life fit wskazują oni przede wszystkim na elastyczny czas pracy (1/3 wymieniła tę cechę jako pierwszą), jasne i sprecyzowane cele dla pracowników (24 proc. na 1 miejscu), elastyczne miejsce pracy (18 proc.), kulturę pracy (16 proc.).

– Chociaż znajomość idei work-life fit nie jest jeszcze na wysokim poziomie w Polsce, to jednak część pracowników już teraz widzi w niej dla siebie wiele zalet. To model korzystny nie tylko dla młodych rodziców czy kobiet w ciąży lub wracających z urlopu macierzyńskiego, ale dla wszystkich tych, którzy dobrze odnajdywali się w okresie powszechnej pracy zdalnej w trakcie pandemii. Czynnikiem, sprawiającym, że wdrożenie idei work-life fit może zakończyć się w danej firmie sukcesem jest na pewno zmiana podejścia samych organizacji na bardziej elastyczne formy współpracy i komunikacji. Już teraz wiele firm, głównie międzynarodowych, wprowadza różne rozwiązania, które są charakterystyczne dla tego modelu – krótszy dzień czy tydzień pracy, dodatkowe dni urlopowe, nie wspominając o możliwościach pracy zdalnej z dowolnej lokalizacji czy dofinansowania domowego biura – podsumowuje Przemysław Kadula. 

Metodologia badania „Aktualny model pracy w firmach a system pracy work–life fit”

Badanie zostało zrealizowane w dniach 18 – 22 marca 2022 r. przez agencję badawczą SW Research na zlecenie Talent Place. Do zebrania wyników wykorzystano metody badawcze CATI (120 wywiadów ze zróżnicowaną próbą pracowników na określonych stanowiskach w określonych segmentach sektora prywatnego w firmach liczących co najmniej 10 pracowników) oraz CAWI (1053 ankiet internetowych wśród aktywnych zawodowo Polek i Polaków powyżej 18 roku życia).

S&P 500 i Nasdaq najwyżej od prawie miesiąca

Dosyć silny wzrost cen akcji w USA w czwartek wyprowadził wartość S&P 500 i Nasdaq Composite na najwyższe poziomy od 5-6 maja. Średnia przemysłowa Dow Jonesa nie zdołała wczoraj pokonać środowego maksimum, ale też osiągnęła najwyższe od 4 maja zamknięcie.

Trzysesyjny wzrost S&P 500 ze środy, czwartku i piątku w ubiegłym tygodniu o 5,5 proc. był najsilniejszym tego typu ruchem od połowy marca br., kiedy to podobnie jak ostatnio indeks ten wyszedł po dłuższym okresie słabości na najwyższy poziom od 3-4 tygodni. Można to uznać za potwierdzenie hipotezy, że dołek cen akcji w USA z 20 maja był dołkiem cyklu 10-tygodniowego, ale na razie raczej trudno sądzić by obecna zwyżka mogła już w obecnym ruchu wyprowadzić główne amerykańskie indeksy powyżej poziomów szczytów z przełomu kwietnia i maja (4287-4300 pkt.). W piątkowy poranek kontrakty na amerykańskie indeksy notowały niewielkie zmiany (S&P 500 -0,07 proc.).

Dziś rano na giełdach w Azji i Oceanii przeważały wzrosty. Najsilniej zwyżkował japoński Nikkei 225 (+1,27 proc.), który osiągnął najwyższy poziom od 2 miesięcy.
Również w Europie dominowały dziś rano zwyżki głównych indeksów (DAX +0,41 proc., CAC 40 +0,33 proc.). Najwyżej w swej historii był dziś turecki XU100.

WIG-20 rósł dziś rano o +0,76 proc., ale nadal pozostawał poniżej poziomów maksimów z końca maja. Silnie zwyżkował na początku piątkowej sesji WIG-Energetyka (+4,15 proc.). Główną przyczyną był silny – +5,72 proc. ok. 9:45 – wzrost cen akcji PGE, które osiągnęły najwyższy poziom od czerwca ub.r. Jeszcze silnie – o +6,66 proc. – drożały dziś akcje Lotosu. Wśród składników sWIG-u 80 swe kolejne 12-letnie maksimum ustanowiły dziś rano ceny akcji Arctic Paper.

W wielu krajach europejskich – Francji, Hiszpanii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Austrii, Finlandii, Portugalii, Włoszech, Niemczech oraz Belgii – rentowności 10-letnich obligacji skarbowych zaliczyły dziś swe nowe cykliczne maksima. Rosła również lekko rentowność 10-latek rządu USA.

Ceny kontraktów na ropę naftową spadały dziś rano o ok. 1 proc. Wczoraj najwyżej od 2016 roku były ceny kontraktów na biały cukier na ICE.

USD notował niewielkie zmiany w stosunku do innych głównych walut (EUR/USD +0,09 proc., USD/JPY +0,02 proc.). Złoty lekko słabł (EUR/PLN +0,19 proc., USD/PLN +0,11 proc.).

Kurs BTC/USD rósł dziś rano o 0,24 proc. drugą sesję z rzędu próbując odrobić silny środowy spadek.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Długi Polaków większe niż zarobki

Według ostatnich dostępnych danych GUS przeciętne wynagrodzenie w Polsce wyniosło w marcu 6665 zł brutto. Krajowy Rejestr Długów wskazuje, że średnie zadłużenie, przypadające na jednego konsumenta, to 18 651 zł. Oznacza to, że aby spłacić zaległości, statystyczny Polak musiałby pracować prawie 3 miesiące, a pensję w całości przeznaczyć na ich uregulowanie. Tymczasem długi Polaków wynoszą już 45,2 mld zł. Ma je 2,4 mln osób.

Jeszcze na koniec 2021 r. zaległe raty kredytów bankowych i niezapłacone rachunki za prąd, wodę, gaz, telefon, telewizję czy Internet wynosiły 44,4 mld zł. Obciążały one 2,39 mln konsumentów. W ciągu zaledwie trzech miesięcy tego roku zwiększyły się o blisko 800 mln zł.

Patrząc przez pryzmat niezapłaconych kwot, jakie obciążają mieszkańców poszczególnych regionów, najmocniej zadłużeni są konsumenci z  województwa śląskiego, którzy powinni oddać 6,4 mld zł,  drugie jest Mazowsze z kwotą 6,3 mld zł, a trzeci Dolny Śląsk, gdzie uzbierało się 4,2 mld zł nieuregulowanych opłat. Na mieszkańców tych trzech regionów przypada aż 1/4 całego zadłużenia widniejącego w KRD.

Lubelszczyzna musi pracować najdłużej na spłatę długów

Jeśli zderzymy dane GUS o średnich zarobkach z danymi KRD o przeciętnym zadłużeniu, widać różnice w tym, ile pensji musieliby przeznaczyć mieszkańcy poszczególnych województw na pokrycie statystycznego długu. Najwięcej, bo 3,68 wypłaty, wyłożyliby mieszkańcy Lubelszczyzny. Tam średnie zarobki to 5 345 zł, a przeciętny dług to 19 661 zł. Niewiele lepiej wygląda sytuacja w Świętokrzyskiem, gdzie potrzeba 3,44 miesięcznego wynagrodzenia, wynoszącego 5 354 zł, aby pokryć 18 393 zł średnich zaległości. Pierwszą trójkę zamyka województwo warmińsko-mazurskie. Aby uwolnić się od długów, mieszkańcy powinni oddać 3,43 wypłaty. Pracownicy co miesiąc otrzymują w tym regionie 5 316 zł, a ich nieuregulowane zobowiązania wynoszą przeciętnie 18 214 zł.

Średnia płaca w Polsce w marcu wyniosła 6 665 zł, natomiast dług statystycznego Kowalskiego to 18 651 zł. Musi on więc przeznaczyć prawie 3 pensje (dokładnie 2,80), aby uwolnić się od obciążenia.

Województwo Średnie zadłużenie w KRD Średnie wynagrodzenie Ile pensji musiałby przeznaczyć statystyczny dłużnik na spłatę zadłużenia
MAZOWIECKIE 21 280 zł 7 947 zł 2,68
DOLNOŚLĄSKIE 18 367 zł 6 711 zł 2,74
POMORSKIE 19 426 zł 7 067 zł 2,75
MAŁOPOLSKIE 19 580 zł 7 063 zł 2,77
ŚLĄSKIE 18 521 zł 6 677 zł 2,77
WIELKOPOLSKIE 17 405 zł 5 997 zł 2,9
ŁÓDZKIE 17 622 zł 5 986 zł 2,94
ZACHODNIOPOMORSKIE 17 791 zł 6 030 zł 2,95
LUBUSKIE 17 113 zł 5 616 zł 3,05
OPOLSKIE 18 884 zł 6 108 zł 3,09
KUJAWSKO-POMORSKIE 19 284 zł 5 881 zł 3,28
PODKARPACKIE 17 990 zł 5 432 zł 3,31
PODLASKIE 18 516 zł 5 519 zł 3,36
WARMIŃSKO-MAZURSKIE 18 214 zł 5 316 zł 3,43
ŚWIĘTOKRZYSKIE 18 393 zł 5 354 zł 3,44
LUBELSKIE 19 661 zł 5 345 zł 3,68
Polska 18 651 zł 6 665 zł 2,8

 

W najgorszej sytuacji są osoby, które mają do spłacenia kredyty, zwłaszcza hipoteczne. Rosnące stopy procentowe sprawiają, że niekiedy nawet co miesiąc rata jest wyższa. W górę idą też ceny energii i paliwa, a na to nakłada się jeszcze inflacja, przez co w portfelu zostaje coraz mniej pieniędzy. Na razie przyrost zadłużenia konsumentów nie jest duży, bo zwiększają się też płace, a połowa Polaków dysponuje wciąż oszczędnościami. Ale spodziewamy się, że w kolejnych kwartałach grono dłużników się powiększy – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Mazowsze, Dolny Śląsk i Pomorze najszybciej uwolnią się od długu

Po przeciwnej stronie jest województwo mazowieckie, gdzie choć jest największe średnie zadłużenie – 21,28 tys. zł – to zarobki też są najwyższe w całym kraju. W tym regionie pensja wynosi 7 947 zł, ale należy pamiętać, że zawyża je Warszawa. Mieszkańcy muszą pracować tam najkrócej w kraju na spłatę średniego zadłużenia, bo 2,68 miesiąca. Nieco więcej, bo 2,74 pensji pochłonie uregulowanie zobowiązań Dolnoślązakom. Mają oni do oddania przeciętnie 18 367 zł, a ich wynagrodzenie to 6 711 zł. Trzecie w tym gronie jest województwo pomorskie, gdzie trzeba oddać 2,75 pensji, wynoszącej 7 067 zł, aby uwolnić się od 19 426 zł zaległości.

– Pozornie dwa, trzy miesiące to mało, aby wyjść na prostą. Wydaje się to w zasięgu ręki. W praktyce nikt nie jest jednak w stanie przeznaczyć całej pensji na spłatę zadłużenia. Co więcej, problemy finansowe powodują, że niektórzy, chcąc utrzymać swój status materialny, zaciągają kolejne zobowiązania, zamiast ograniczyć wydatki i próbować uregulować zaległości. Nawet jeśli pensja wystarcza tylko do „pierwszego”, zawsze da się zrewidować comiesięczne wydatki i wprowadzić zmiany w budżecie – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Polacy mają największe zaległości – 24,2 mld zł – wobec  wtórnych wierzycieli, czyli firm windykacyjnych i funduszy sekurytyzacyjnych, które wykupiły długi od pierwotnych wierzycieli, głównie od banków, a w mniejszym stopniu od operatorów telekomunikacyjnych i towarzystw ubezpieczeniowych. 12,47 mld zł to niezapłacone alimenty na dzieci. Z kolei instytucjom finansowym, głównie bankom, powinni zwrócić 3,78 mld zł. 1,86 mld zł to zaległe czynsze, opłaty za wodę, prąd, gaz i wywóz śmieci. Na zapłatę od niesolidnych konsumentów czekają też operatorzy komórkowi, dostawcy Internetu i telewizji, którym rodacy są winni 886 mln zł.

W I kw. br. przedsiębiorcy złożyli o ponad 35 proc. rdr. mniej odwołań do sądów na decyzje ZUS-u

W I kwartale br. liczba przekazywanych do sądu odwołań od decyzji ZUS-u dotyczących zakresu ubezpieczeń społecznych spadła o przeszło 35% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Spośród 43 Oddziałów Zakładu ostatnio najwięcej odwołań złożyły Poznań II, Lublin i Kraków. Na końcu zestawienia jest Gorzów Wielkopolski. Eksperci komentujący ww. dane największą uwagę zwracają na czynnik pandemii. I prognozują, że jeśli faktycznie z niej wyjdziemy, to nie jest wykluczone, że skala opisywanego zjawiska się zmieni, bo ZUS przez odblokowanie pandemicznych procedur powróci do zwiększonej działalności kontrolnej.

Mniej odwołań

W pierwszym kwartale tego roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych przekazał do właściwego sądu 5 190 odwołań od decyzji ZUS dotyczących zakresu ubezpieczeń społecznych. Mowa tu o sytuacjach, w których przedmiotem postępowania był zakres zagadnień wymienionych w artykule 83 pkt. 1-3a ustawy systemowej. To o 35,4% mniej takich przypadków niż w analogicznym okresie 2021 roku, kiedy odnotowano ich 8 037.

– Istnieje duże prawdopodobieństwo, że czas pandemii miał wpływ na liczbę spraw rozpatrywanych przez Zakład oraz na procedury z tym związane. Być może ZUS w tym okresie wydawał mniej decyzji niepomyślnych dla wnioskodawców. Spadek liczby spraw przekazanych do sądu może też oznaczać, że w procedurze odwoławczej, czyli po wniesieniu przez wnioskodawcę odwołania od decyzji, ZUS częściej uznawał odwołanie za zasadne i zmieniał albo uchylał decyzję w danej sprawie – komentuje dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego i ekspert Pracodawców RP.

Jak podkreśla Sabina Carbol-Majnusz, radca prawny z CRIDO Legal, liczba odwołań przekazanych do sądu jest stosunkowo niewielka względem spraw, które toczą się przed ZUS-em. Ekspert zaznacza, że nie wszyscy zainteresowani decydują się na kontynuowanie sprawy przed wymiarem sprawiedliwości. Postępowania są z reguły długotrwałe i stresujące, a nie zawsze wyrok jest satysfakcjonujący dla składającego odwołanie.

– ZUS zyskał m.in. narzędzia ułatwiające kontrolę zwolnień lekarskich. To z pewnością przyczyniło się do uszczelnienia systemu, a co za tym idzie – zapewne wpłynęło na zmniejszenie się liczby sporów sądowych w tym zakresie. Spadek ilości odwołań nie jest niepokojący, gdyż świadczy o tym, że mogła spaść liczba kontroli albo zwiększyło się zaufanie obywateli do rozstrzygnięć ZUS. Nie zakładam bowiem, aby tendencja wynikała z tego, że obywatele nie widzą nadziei na pozytywne rozstrzygnięcie ich sprawy przez sąd powszechny – mówi Marek Niczyporuk, doradca podatkowy i radca prawny z Kancelarii Ars AEQUI.

Oddziały w akcji

Uwzględniając dane z 43 Oddziałów ZUS-u, widać, że w pierwszym kwartale br. najwięcej odwołań złożyły Poznań II – 402 (w I kw.  ub. r. – 958), Lublin – 303 (303), Kraków – 280 (366), Warszawa I – 249 (291), a także Toruń – 246 (143). Na końcu listy widzimy Gorzów Wielkopolski – 10 (w ub.r. – 116), Siedlce – 17 (23) oraz Elbląg – 18 (27). Dla porównania, od stycznia do marca ub.r. zdecydowanym liderem zestawienia był Oddział Warszawa III – 1 248. W tym roku uzyskał wynik 217 i ósmą pozycję w rankingu.

– Patrząc na zestawienie oddziałów z największą liczbą odwołań, można podejrzewać, że wpływa na to siedziba przedsiębiorców. Poznań, Lublin, Kraków czy Warszawa to miasta cieszące się dużo większym zainteresowaniem pod względem biznesowym i ekonomicznym niż np. Elbląg czy Siedlce. Należy też brać pod uwagę zasięg terytorialny konkretnych urzędów – stwierdza radca prawny z CRIDO Legal.

Jak podkreśla dr Kolek, jeśli w najbliższych miesiącach faktycznie wyjdziemy z pandemii, to nie jest wykluczona większa skala odwołań do sądu. Według eksperta, może to wynikać głównie ze zwiększonej działalności kontrolnej Zakładu, odblokowania procedur, a także powrotu do standardowego przyznawania świadczeń i kontroli ich wykorzystania.

– Trudno określić, jak będzie kształtowała się liczba spraw. Jednak zakładam, że w dalszym ciągu na prowadzeniu będą duże miasta. Kluczową rolę odgrywa tu przede wszystkim świadomość przedsiębiorców na temat możliwości wniesienia odwołania i korzyści z tego płynących. Odwołanie od decyzji ZUS jest zwolnione z opłat. Ponadto Skarb Państwa jest obciążony wydatkami w toku postępowania w sprawach ubezpieczeń społecznych. To także może mieć istotne znaczenie dla firm – podsumowuje Sabina Carbol-Majnusz.

Kim Ruymbeke nową Prezes Regionu na Europę Wschodnią w UPS

  • Firma UPS powołała nową osobę na Prezesa Regionu Europy Wschodniej. Kim Ruymbeke jest pierwszą kobietą w historii firmy, która objęła to stanowisko w Europie. Będzie odpowiedzialna za operacje paczkowe na jednym z najszybciej rozwijających się rynków europejskich oraz wspieranie efektywnego połączenia regionu z kluczowymi europejskimi i globalnymi rynkami eksportowymi. Jednym z wyzwań czekających nową Prezes jest sprostanie rosnącym potrzebom e-commerce.
  • Kim rozpoczęła swoją karierę w UPS w 2003 roku w dziale finansowym UPS w Belgii. Przez lata regularnie awansowała w strukturach firmy obejmując szereg kierowniczych stanowisk m.in. w siedzibie Regionu Europejskiego UPS w Belgii oraz w globalnej centrali firmy w Atlancie. Na ostatnim stanowisku, jako Wiceprezes ds. Finansów i Księgowości, kierowała realizacją europejskiej strategii planowania finansowego i analizy, obejmującą swoim zasięgiem całą Europę.
  • 27 maja w Polsce odbyła się inauguracja programu NEXT, który w tym roku został objęty patronatem UPS Polska. Nowo mianowana Prezes wygłosiła przemówienie online do polskiej publiczności, podkreślając, że obecnie możemy stworzyć przestrzeń dla nowego pokolenia kobiet-przedsiębiorców. Uczestniczki wydarzenia zorganizowanego przez Sieć Przedsiębiorczych Kobiet, miały okazję wysłuchać rad Kim Ruymbeke, a także porozmawiać z przedstawicielami polskiego oddziału UPS.
  • Program NEXT ma na celu wspieranie edukacji kobiet, które zajmują się prowadzeniem mikro oraz małych firm, i których aspiracją jest rozwijanie swoich biznesów oraz ekspansja na zagraniczne rynki. W ramach inicjatywy, polskie przedsiębiorczynie mogą korzystać z mentoringu biznesowego oraz brać udział w bezpłatnych wykładach, seminariach i szkoleniach.
  • UPS aktywnie wspiera przywództwo kobiet, włączając się w liczne kampanie promujące firmy zarządzane przez kobiety oraz inwestując w partnerstwa społeczne. UPS dąży również do zwiększenia reprezentacji pań w zarządzie firmy. Aktualnie, w UPS jedną trzecią kadry kierowniczej stanowią kobiety, a odsetek pań w zarządzie sięga 46%.

„Rozwój globalnego rynku jest kluczowy, jeśli zależy nam na rozwijaniu bardziej inkluzyjnej, zrównoważonej i prosperującej gospodarki. Europa Wschodnia to miejsce, w którym jest bardzo dużo wysoko wykwalifikowanych pracowników i wiele rozwijających się gałęzi przemysłu. Jestem dumna, że mogę kierować zespołem, który koncentruje się na zapewnieniu wzrostu importu oraz eksportu dla firm w tym regionie” – mówi Kim Ruymbeke, Prezes Regionu Europy Wschodniej w UPS.

Jak nauczyć się prowadzenia kampanii Google Ads? Szybciej, skuteczniej, lepiej

Bądź zorganizowany. Planuj zadania. Ustal minimalną ilość godzin w tygodniu.

W procesach nauczania najbardziej liczy się regularność i systematyczność. Jeśli chcesz robić postępy musisz poświęcać na to czas. Nie ma złotych i szybkich sposobów, nie ma drogi na skróty. Największe trudności w nauczaniu wynikają z procesu, w którym efekt jest odłożony w czasie. Możesz to porównać do ćwiczeń na siłowni – prawdopodobnie po jednym dwóch, pięciu, czy dziesięciu treningach nie zauważysz efektu, nawet jeśli z każdego z nich wróciłeś ledwo żywy. Z dużym prawdopodobieństwem jednak wiesz, że jeśli będziesz kontynuował ten sam trening miesiącami efekt jest pewny. To wymaga wielkiej organizacji i samozaparcia.

Jeśli zarezerwujesz sobie konkretne przedziały czasu w tygodniu, będziesz o krok do przodu. Pozwoli Ci to z góry zaplanować to, czego chcesz się nauczyć i ile czasu na to poświęcisz – nazwijmy to planem treningowym/szkoleniowym. Oczywiście, możesz mieć przygotowane dodatkowe lekcje, w przypadku gdzie niespodziewanie pojawi się więcej wolnego czasu. Jeśli chcesz być efektywny w nauce i robić postępy pewnym minimum jest 3-4h w tygodniu.

Uważaj na zadania, które próbują wyrwać Cię z nauki, czyli pracy głębokiej. Będą regularnie wracać i zaburzać Twój cykl nauki. Pomocne może okazać się wyłączenie części urządzeń czy aplikacji jak np. poczta, telefon, komunikatory etc. Nauka jest najbardziej efektywna, jeśli potrafisz się skupić. Można powiedzieć, że lepsze jest 20 min głębokiej pracy niż 1h chaotycznej lekcji z wieloma rozpraszaczami.

Motywacja do nauki? Skąd ją brać?

Motywacja może okazać się Twoją główną przeszkodą. Brak motywacji powoduje odkładanie zadań na później, spowalnia Twój plan, tworzy bariery, może końcowo prowadzić do rezygnacji.

Zawsze miej w głowie cel końcowy – odpowiedz sobie na pytania co chcesz osiągnąć na samym końcu drogi? Świetne stanowisko, wynagrodzenie, premie, własny biznes, nagrody, uznanie u znajomych? Jeśli będziesz koncentrował się na dużym efekcie, a nie analizował bardzo małe kroczki, możesz opanować sferę motywacyjną.

Sprawdzaj siebie regularnie. Podchodź do testów, wchodź w internetowe dyskusje, zadawaj trudne pytania, rób błędy. Challengowanie siebie wspomaga i uruchamia nowe pokłady zaangażowania.

Obserwuj i czytaj najlepszych w branży. Podpatruj jak się komunikują, co potrafią, o czym obecnie rozmawiają, jakie tworzą prezentacje. Jeśli chcesz być wśród najlepszych musisz się wokół nich obracać. Wejdź w ich kręgi, poznaj, dyskutuj.

Pracuj z trenerem. Rozwiązaniem bardzo skutecznym jest po prostu trener, taki który potrafi z Tobą dobrze się komunikować, zna Twoje cele, regularnie Cię sprawdza i motywuje. Postaw na takiego, który jest wymagający – potrafi upomnieć się o zadanie po terminie i ścignąć Cię na komunikatorze, jeśli widzi, że nie zajrzałeś do swoich zadań.

Weź kartę papieru, dużymi literami napisz swój cel końcowy. Pod nim napisz najważniejsze cele cząstkowe, np. za dwa miesiące chcę rozumieć kampanie performance max, potrafić analizować zasoby, przetestować typ bidowania i umieć je zaplanować. Pod każdym celem cząstkowym napisz, co zrobisz aby to osiągnąć. W naszym przykładzie może być to np.:

  • Uruchomię dwie nowe kampanie performance max;
  • Przenalizuję dwie inne kampanie performance max na koncie kolegi;
  • Wykonam analizę zasobów i wyciągnę wnioski;
  • Przesłucham podcastu X;
  • Przeczytam artykuł Y oraz przejdę przez video Y;
  • Wypiszę 10 wniosków z przeczytanych materiałów;
  • Zapytam support o dodatkowe materiały i poproszę szkolenie;
  • Przeszukam wątek na grupie SEM w poszukiwaniu pytań o performance max;

Pamiętaj, rozpisz te zadania w pierwszej osobie, to zadziała motywująco J

Jak się uczyć? Czytać, słuchać, testować?

Uwierzysz, jeśli powiem, że to nie ma wielkiego znaczenia? Twój plan działania szybko zaprowadzi Cię do źródeł, które powinieneś znać.

Zadbaj natomiast o sam proces nauki i zbieranie źródeł. Możesz do tego wykorzystać wiele aplikacji – jedną z nich jest Trello. Tablica tam założona może być miejscem, gdzie monitorujesz postępy, trzymasz materiały źródłowe, czy organizujesz swoje lekcje. Zaglądaj tam często, przenoś ukończone zadania, używaj funkcji deadlinów w poszczególnych zadaniach.

Przygotuj dla siebie listę źródeł, z których będziesz czerpać wiedzę. Będą to na pewno blogi, grupy socialowe, podcasty, video etc. Tam, gdzie to możliwe zasubskrybuj kanały. Zobaczysz, że szybko pojawią się również podpowiedzi dobrego, podobnego contentu. Co więcej, zaczniesz zauważać nowe tematy warte zainteresowania jak tylko przescrollujesz subskrybowane kanały. To od razu wyznaczy Ci nowe cele.

Żadna nauka teoretyczna oczywiście nie zastąpi implementacji i testowania. Większość tych zadań możesz wykonywać sam, obserwując wyniki, pytając i wyciągając wnioski. Tutaj idealnie byłoby mieć również doświadczonego kompana, trenera, kolegę, koleżankę – abyś mógł wymienić poglądy i sprawdzić ustawienia. Oprócz samego eksperymentowania rozważ przygotowanie case study, napisanie artykułu, nagranie video, uzyskanie certyfikatów.

Jak więc zacząć?

Jeśli masz w głowie cel, wiesz po co chcesz się uczyć to nic trudnego. Zacznij od napisania tych celów, nadaj temu terminy i mniejsze cele. Do każdego celu napisz co zamierzasz zrobić w tym kierunku i ile czasu poświecisz. Niech to będzie Twoje zobowiązanie. Jeśli masz problem z realizacją takiego podejścia, brakuje Ci motywacji, czujesz że nie robisz podstępów, rozważ pracę z trenerem osobistym ze schoolup.pl – pierwszej w Polsce szkoły marketingu online z nauczaniem indywidualnym!

Urządzamy biuro w domu – na jakie artykuły biurowe postawić?

Praca zdalna z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością. Z tego też powodu wiele osób interesuje się efektywnym urządzaniem małego biura we własnym domu. Oprócz wygodnego fotela i biurka niezbędne okażą się także liczne akcesoria i artykuły biurowe, które ułatwią wykonywanie codziennych obowiązków. Na jakie warto postawić? Podpowiadamy.

Długopisy, ołówki i pisaki

Niezbędnym wyposażeniem każdego stanowiska pracy są różnego rodzaju artykuły piśmiennicze. Zawsze powinniśmy mieć pod ręką co najmniej ich kilka. Jeśli długopis przestanie pisać to w rezerwie musi być inny, który go zastąpi. Nawet jeśli większość notatek prowadzimy elektronicznie za pomocą komputera, to jednak niektóre mniej lub bardziej istotne informacje dobrze jest osobno rozpisać na podręcznej kartce.

Teczki oraz segregatory

Urządzając biuro w domu warto zadbać o porządek wszystkich przechowywanych tam dokumentów. Jeśli chodzi o artykuły biurowe to niezastąpionym wyposażeniem półek okazują się pojemne segregatory. Nawet jeśli nie dysponujemy dużą ilością papierowych dokumentów to mimo to warto kupić ich kilka, najlepiej w odróżniających się kolorach. Pozwoli to intuicyjnie grupować sprawozdania, rachunki, akta osobowe i pozostałe papierowe pisma w sposób, który ułatwi wykonywanie pracy.

Na półkach i w biurku warto także przechowywać najpotrzebniejsze dokumenty w łatwo dostępnych teczkach, które możemy zabrać ze sobą na przykład na spotkanie służbowe. Te najtańsze są wykonane ze zwykłej tektury. Jeśli jednak szukamy dobrej jakości to warto zaopatrzyć się w teczki zrobione z wytrzymałych tworzyw sztucznych. Są one najczęściej nieprzezroczyste i dostępne w szerokiej gamie barw.

Przyborniki

Klasyczne przyborniki pozwalają zachować estetykę i porządek na biurku. Te najprostsze modele to po prostu metalowe, siatkowe koszyczki. Można w nich przechowywać długopisy, ołówki, nożyczki, zszywacze i wszelkie inne akcesoria, które chcemy mieć na wyciągnięcie ręki. Natomiast te bardziej rozbudowane modele cechują się najczęściej wysoką estetyką wykonania. Dobrze wyglądają zarówno bez wyposażenia, jak i wraz z nim.

Przy wyborze konkretnego przybornika warto kierować się przede wszystkim jego wymiarami. Niektóre z nich posiadają dwie warstwy – w jednej przechowujemy niewielkie przedmioty w postaci ołówków i długopisów, a w drugiej jest miejsce na duże dokumenty, teczki, a nawet książki. Droższe modele przyborników posiadają wbudowaną delikatną wyściółkę z miękkiego materiału, która chroni zawartość przed uszkodzeniami.

Presja inflacyjna rozlewa się po rynku. Co dalej z inflacją i podwyżkami stóp procentowych?

Inflacja w maju znów była wyższa niż spodziewali się rynkowi eksperci. Wzrosła do 13,9% r/r, gdy według konsensusu analityków powinna wynieść 13,5%.

Tak wysoka inflacja CPI jest złą informacją, także dlatego że bardzo wysoka okazała się także inflacja bazowa. Coraz trudniej byłoby bronić złych danych o wzrostach cen czynnikami przede wszystkim zewnętrznymi, niezależnymi zwłaszcza od rządowych decyzji.

– Jednak percepcja polskich danych o inflacji była taka ze strony inwestorów, jak gdyby problem inflacji został rozwiązany – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Taka reakcję można uzasadniać tym, że w ostatnich miesiącach inflacja często mocno zaskakiwała wzrostem, nie wykluczało się nawet publikacji na poziomie powyżej 14%.

Dane nie są dobre, nadal rosną ceny w najważniejszych kategoriach. Tylko w samym maju paliwa podrożały o 5%, zaś ceny energii wzrosły o 3,4%. Jednak inflacja widoczna jest także w innych kategoriach. Dane są wstępne, więc nie znamy szczegółów, ale sugerują one inflację bazową na poziomie ok. 8,5%, co oznacza dalszy niepokojący wzrost.

– Inflacja bazowa jest bardzo ważna, ponieważ pokazuje jaka jest presja na wzrost cen, pokazuje czego powinniśmy spodziewać się w najbliższych miesiącach – dodaje P.Kwiecień. – Inflację bazową trudniej obniżyć przy próbach sprowadzenia inflacji ogółem do celu inflacyjnego wynoszącego 2,5%.

Inflacja bazowa będzie rosnąć bo jest konsekwencją wydatków konsumenckich. RPP podnosząc stopy procentowe dała konsumentom sygnał, aby ograniczali swoje wydatki. Jednocześnie rząd oddziałuje w przeciwnym kierunku na przykład poprzez trzynaste oraz czternaste emerytury i proponując wakacje kredytowe dla wszystkich, którzy sięgnęli po pożyczki przy niemal zerowej stopie referencyjnej NBP. Tym trudnej będzie zwalczyć inflację, a koszty tej walki będą wyższe.

Nadal wygląda na to, że szczyt inflacji wypadnie pomiędzy czerwcem a wrześniem, ale kwestia późniejszego jej spadku to osobny temat. Przy mocno rosnących płacach i silnym konsumencie dane te nie zostawiają Radzie Polityki Pieniężnej wielkiego wyboru.

– Moim zdaniem w czerwcu podstawowa stopa procentowa wzrośnie do 6%, czyli przed nami podwyżka prawdopodobnie o 75 pkt. bazowych – ocenia ekspert XTB. – I spodziewam się zagęszczenia podwyżek w kolejnych miesiącach.

Stopy w górę, marże w dół

Wielkość wkładu własnego stała się bardzo istotna przy wysokich stopach procentowych i przy obniżającej się akcji kredytowej dotyczącej rynku nieruchomości, na którą banki zareagowały obniżeniem marży.

Skutki podwyżek stóp procentowych w wykonaniu RPP są coraz bardziej widoczne. Na rynku kredytów mieszkaniowych w kwietniu br., w porównaniu z kwietniem 2021 r., odnotowano bardzo duży spadek liczby udzielonych kredytów (-38,7 proc.). Również w ujęciu wartościowym dynamika była ujemna (-32,5 proc.). Natomiast średnia wartość udzielonego w kwietniu 2022 r. kredytu mieszkaniowego była wyższa w ujęciu rocznym o 10,2 proc. i wyniosła 352,93 tys. zł.

Stopy w górę, marże w dół. W ostatnich trzech latach trudno było znaleźć kredyt z marżą poniżej 2%. Teraz staje się to standardem na rynku.

Przy kredycie ok. 500 tys. zł przyznanym na 20-30 lat marża niższa o 1 pkt. proc. daje oszczędność na poziomie 100 tys. zł.

– Wysoka inflacja spadnie, bo taka jest natura cyklu koniunkturalnego, gdy natomiast marża wynegocjowana dzisiaj pozwoli zaoszczędzić w przyszłości 50 tys. zł – mówi w rozmowie z MarketNews24 Łukasz Cudek, prezes zarządu Albero Invest sp. z o.o.

Przy obecnej wysokiej inflacji, wynoszącej w maju aż 13,9% podejmowanie decyzji o kupnie mieszkania na kredyt powinno tym bardziej wynikać z tego, jak dużym wkładem własnym dysponujemy negocjując z bankiem.

– Jeżeli ktoś ma wkład własny na poziomie 30-50% i ma też zdolność kredytową, to kupując obecnie mieszkanie w przyszłości może zaoszczędzić dzięki takiej decyzji inwestycyjnej – dodaje Ł.Cudek.

Procesory w co dziesiątym smartfonie na świecie mają lukę bezpieczeństwa

  • Układy scalone UNISOC, instalowane w 11% smartfonów na świecie, posiadają poważną lukę bezpieczeństwa
  • Podatności przyznano 9,4 pkt w dziesięciopunktowej skali CVSS
  • Hakerzy, instytucje rządowe lub wojskowe mogłyby wykorzystać podatność np. do zablokowania łączności w określonym terytorium

Układy scalone UNISOC, instalowane w 11% smartfonów na świecie, posiadają poważną lukę bezpieczeństwa – ostrzega Check Point Research. Podatność, której przyznano 9,4 pkt CVSS, dotyczy chipsetów modemów 4G oraz 5G, a jej wykorzystanie która pozwala uzyskać dostęp do wszystkich danych przechowywanych na urządzeniu oraz przejąć nad nim kontrolę. Zagrożenie zostało wykryte dzięki tzw. inżynierii wstecznej, przeprowadzonej przez specjalistów Check Pointa.

Modemy UNISOC, odpowiedzialne za komunikację komórkową, wbudowane są w co dziesiątym smartfonie na świecie, przede wszystkim w urządzeniach popularnych w Afryce i Azji. Eksperci bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Research postanowili dokładnie przebadać firmware UNISOC, w poszukiwaniu podatności, które potencjalnie mogłyby zostać wykorzystane przez cyberprzestępców lub szpiegów. Było to pierwsze tak precyzyjne badanie oprogramowania podzespołów producenta z Szanghaju. Dzięki zastosowaniu inżynierii wstecznej zidentyfikowano lukę bezpieczeństwa, uznaną za krytyczną, której przyznano notę 9,4 w dziesięciopunktowej skali CVSS.

Po przeskanowaniu obsługi komunikatów NAS (warstwy niedostępnej) wykryto lukę, która mogła zostać wykorzystana do zakłócenia komunikacji radiowej urządzenia za pomocą nieprawidłowo sformatowanych pakietów. Eksperci wyjaśniają, że hakerzy, instytucje rządowe lub wojskowe mogłyby wykorzystać podatność np. do zablokowania łączności w określonym terytorium.

– Jako pierwsi przeprowadziliśmy inżynierię wsteczną, badając modem UNISOC pod kątem luk w zabezpieczeniach. Efektem było odkrycie podatności w modemie UNISOC wbudowanym w ok 11% smartfonów na całym świecie. Potencjalny napastnik mógł wykorzystać stację radiową do wysłania źle sformatowanego pakietu, który zresetowałby modem, pozbawiając użytkownika możliwości komunikacji – mówi Slava Makkavev, badacz bezpieczeństwa i inżynierii wstecznej w Check Point Software Technologies.

Odkrycie zostało ujawnione firmie UNISOC w maju br., po czym chiński producent wydał łatkę bezpieczeństwa oznaczoną jako CVE-2022-20210. W tym samym czasie Google zapowiedziało, że poprawka zostanie opublikowana w nadchodzącym biuletynie bezpieczeństwa systemu Android. Analitycy Check Pointa rekomendują jak najszybszą aktualizację systemu operacyjnego, a jednocześnie podkreślają, że luka znajduje się w oprogramowaniu modemu, a nie w samym systemie operacyjnym Android.

PHN rozpoczyna pierwszą inwestycję mieszkaniową we Wrocławiu

Grupa PHN rusza z budową swojej pierwszej inwestycji mieszkaniowej we Wrocławiu przy ulicy Zatorskiej. Sprzedaż 172 mieszkań o łącznej powierzchni użytkowej ponad 8 tys. mkw. rozpocznie się jeszcze w czerwcu br. Generalnym wykonawcą inwestycji jest spółka z Grupy PHN – Chemobudowa-Kraków. Zakończenie budowy planowane jest w I kwartale 2024 r.

Kameralne osiedle powstanie w dynamicznie rozwijającej się dzielnicy Zakrzów, położonej w spokojnej części miasta. Dzielnica jest dobrze skomunikowana z pozostałymi częściami Wrocławia, z łatwym dostępem do głównych arterii drogowych i autostrady A2. Oprócz terenów zielonych w pobliżu planowanego osiedla znajdują się także sklepy i punkty usługowe.

Nasz pierwszy projekt mieszkaniowy we Wrocławiu jest zgodny ze strategią Grupy PHN, zakładającą obecność w najważniejszych miastach regionalnych. Atutem tej inwestycji jest bliskość natury i terenów rekreacyjnych, co sprzyja ludziom spędzającym aktywnie wolny czas, ceniącym równowagę pomiędzy życiem a pracą – powiedział Tomasz Sztonyk, członek zarządu ds. Zarządzania Aktywami Nieruchomościowymi Polskiego Holdingu Nieruchomości S.A.

Na osiedlu będą przeważały mieszkania dwu i trzypokojowe o średnim metrażu od 41 do 57 mkw. o funkcjonalnym rozkładzie. Mieszkańcy do swojej dyspozycji będą mieli miejsca postojowe w garażu podziemnym oraz zewnętrzne, a także komórki lokatorskie. Mieszkania położone na parterze będą posiadać duże ogródki. Na wewnętrznym dziedzińcu znajdzie się plac zabaw. Na terenie osiedla zaplanowano także siedem lokali usługowych.

Jest to kolejna inwestycja, której generalnym wykonawcą będzie spółka z naszej Grupy – Chemobudowa-Kraków. Jest to firma o dużym doświadczeniu w realizacji budynków mieszkalnych i użyteczności publicznej, co zapewnia wysoki standard realizacji inwestycji. Widzimy już pierwsze efekty synergii, płynące z wykorzystania potencjału i know-how w ramach spółek Grupy PHN w zakresie realizacji naszych inwestycji – dodał Tomasz Sztonyk.

Bardzo cieszymy się, że możemy przystąpić do budowy osiedla mieszkaniowego na rynku wrocławskim. Jesteśmy przekonani, że zarówno nasze bogate doświadczenia w realizacji różnorakich inwestycji, rzetelność wykonawcza, jak również wysokie kompetencje Grupy PHN są najlepszą  gwarancją na sprawny przebieg procesu realizacyjnego tego ciekawego zadania inwestycyjnego – powiedział Andrzej Wyszyński, prezes zarządu Chemobudowa – Kraków S.A.

Grupa PHN, zgodnie ze planowaną dywersyfikacji działalności, konsekwentnie wzmacnia swoją pozycję w segmencie mieszkaniowym. Obecnie realizowane są trzy inwestycje, a spółka wybrała generalnego wykonawcę także dla warszawskiego osiedla mieszkaniowego przy ulicy Kolejowej 19.

Dążenie do zabezpieczenia łańcuchów dostaw będzie napędzać popyt na magazyny wśród inwestorów

Jak podaje firma doradcza Savills w swoim tegorocznym raporcie Impacts, w najbliższej przyszłości globalny rynek nieruchomości logistycznych będzie się rozwijał głownie za sprawą wzrostów w branży e-commerce oraz popytu na dodatkową powierzchnię magazynową generowanego przez firmy chcące zabezpieczyć swoje łańcuchy dostaw.

Zgodnie z danymi Savills, wartość transakcji inwestycyjnych na globalnym rynku nieruchomości logistycznych w 2021 r. wyniosła 237 mld funtów – oznacza to wzrost o 81 mld rok do roku. Rekordowy popyt na obiekty logistyczne odnotowano zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych. Savills prognozuje, że udział sektora e-commerce w całkowitej sprzedaży detalicznej wzrośnie w 2025 r. do 25%.

„Pod względem rozwoju rynku e-commerce, Wielka Brytania pozostaje o około pięć lat w tyle za USA, natomiast o tyle samo wyprzedza pozostałe kraje europejskie. Oznacza to, że branża ta ma przed sobą bardzo dobre perspektywy wzrostu. Chociażby firma Amazon dopiero niedawno weszła do Polski czy Hiszpanii” – mówi Marcus De Minckwitz, dyrektor działu nieruchomości przemysłowych i logistycznych w regionie EMEA, Savills.

Z powodu globalnych zawirowań związanych z pandemią Covid-19 oraz wojną w Ukrainie firmy na całym świecie zmagają się od dwóch lat z zakłóceniami w łańcuchach dostaw.

„Zabezpieczenie łańcuchów dostaw wymaga od firm zmiany strategii działania z modelu just-in-time na just-in-case, a to wiąże się nie tylko z koniecznością zwiększenia poziomu zapasów, lecz także z nearshoringiem produkcji, czyli przenoszeniem jej bliżej rynków zbytu” – komentuje Kevin Mofid, dyrektor działu badań rynku nieruchomości magazynowych i logistycznych w regionie EMEA, Savills.

Z raportu opublikowanego w 2021 r. przez firmę McKinsey wynika, że 61% firm zwiększyło poziom zapasów produktów krytycznych, co przyczyniło się do znaczącego wzrostu popytu na powierzchnię magazynową na całym świecie w ostatnich dwóch latach i nadal będzie istotnym czynnikiem wpływającym na wolumen transakcji najmu. Stopy pustostanów jednak utrzymują się na rekordowo niskich poziomach. Ponadto, według opracowanego przez Savills raportu „Logistics and Industrial Real Estate Census 2021”, do głównych wyzwań stojących przed uczestnikami rynku należą niewystarczająca podaż i brak gruntów pod nowe inwestycje.

„Zapotrzebowanie na dodatkową powierzchnię jest tak duże, że nawet niektóre budynki biurowe klasy A w Stanach Zjednoczonych są wyburzane, aby zrobić miejsce dla obiektów magazynowych, ponieważ taką zmianę funkcji uważa się za najlepszy sposób wykorzystania nieruchomości” – mówi Gregg Healy, dyrektor działu powierzchni magazynowych w Savills na Amerykę Północną.

Podaż powierzchni logistycznej na większości globalnych rynków nadal będzie niewystarczająca w najbliższych latach ze względu na spowolnienie aktywności deweloperskiej, co przyspieszy wzrost czynszów.

„Brak równowagi pomiędzy podażą a popytem może spowodować silny wzrost stawek czynszu na całym świecie. Rosnące czynsze niepokoją najemców magazynów, ale dla wielu firm stanowią one zaledwie ułamek wszystkich ponoszonych kosztów – średnio około 5%. Znacznie większym obciążeniem są, również rosnące, koszty transportu i pracy” – mówi Marcus De Minckwitz.

Savills prognozuje, że presja na zwiększenie podaży wymusi na branży innowacje, w wyniku których będą powstawać kolejne wielokondygnacyjne obiekty magazynowe na terenie Europy, zwłaszcza w najlepszych lokalizacjach w pobliżu dużych miast. Niezbędne będzie także wdrażanie coraz bardziej zaawansowanych technologii, które mogłyby zapobiec zakłóceniom w łańcuchach dostaw w przyszłości.

Na horyzoncie widoczne są jednak kolejne wyzwania. Problemy z łańcuchami dostaw w tym roku mogą spotęgować m.in. rosnąca inflacja, eskalacja konfliktu zbrojnego w Ukrainie i polityka zero tolerancji w Chinach, której celem jest powstrzymanie rozprzestrzeniania się pandemii Covid-19.

Jednak, jak wyjaśnia Kevin Mofid, szanse na szybkie zażegnanie problemów, z jakimi boryka się sektor logistyczny na całym świecie, są niewielkie i dodaje: „W perspektywie długofalowej rozwiązaniem może być reorganizacja globalnych łańcuchów dostaw. Nearshoring produkcji może korzystnie wpłynąć na rynki magazynowe w krajach rozwiniętych, natomiast dalszy wzrost PKB oraz rozwój sektora e-commerce na rynkach rozwijających się oznaczają, że popyt na powierzchnię magazynową wzrośnie, nawet w przypadku spowolnienia produkcji przemysłowej”.

„Obecna sytuacja geopolityczna będzie kolejnym katalizatorem przyspieszającym napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Polski. Przewidujemy, że dzięki rozwiniętej infrastrukturze drogowej, kolejowej i portowej, doświadczonym deweloperom oraz efektywnej polityce przestrzennej, Polska będzie zyskiwała na popularności wśród firm produkcyjnych i operatorów dużych regionalnych centrów dystrybucyjnych. W krótkiej i średniej perspektywie może to przyczynić się do dalszego wzrostu popytu na powierzchnię magazynową ze strony najemców oraz kompresji współczynnika pustostanów, który w pierwszym kwartale 2022 r. spadł do rekordowo niskiego poziomu 3,2%. Aktualne warunki rynkowe w Polsce z pewnością będą przyczyniać się do dynamicznego wzrostu czynszów” – podsumowuje John Palmer, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego dla sektora nieruchomości magazynowych w Savills w Polsce.

Eesti Energia chce czterokrotnie zwiększyć moce wytwórcze energii elektrycznej z OZE

Grupa Eesti Energia wdraża nową, pięcioletnią strategię, która zakłada, że do 2026 r. moce wytwórcze energii elektrycznej grupy produkowane ze źródeł odnawialnych wzrosną prawie czterokrotnie. W tym okresie koncern działający w Finlandii, krajach bałtyckich i w Polsce, planuje zainwestować około 2 mld euro w nowe projekty, z czego większość zostanie przeznaczona na rozwój farm wiatrowych i fotowoltaicznych.

Plany dotyczące rozwoju energetyki odnawialnej, realizowane przez spółkę zależną Enefit Green, wzrosły ponad dwukrotnie w porównaniu z poprzednią strategią. Obecnie spółka zakłada zwiększenie aktualnej mocy wytwórczych nowych farm wiatrowych i fotowoltaicznych z 457 MW do około 1 900 MW do 2026 roku.

Znalezienie równowagi pomiędzy przystępnością cenową energii, wpływem na środowisko, a bezpieczeństwem dostaw stało się kwestią o krytycznym znaczeniu społecznym na wszystkich rynkach, na których działamy – powiedział Hando Sutter, Prezes Zarządu Eesti Energia i Przewodniczący Rady Nadzorczej Enefit Green.Najszybszym i najbardziej opłacalnym rozwiązaniem dla społeczeństwa jest elektryfikacja poprzez energię odnawialną, zastępującą kopalne źródła energii, takie jak paliwa silnikowe w transporcie czy gaz ziemny w energetyce cieplnej. Obiecaliśmy naszym klientom, że dostarczymy im wystarczającą ilość energii elektrycznej pochodzącej z OZE – produkując ją sami bądź kupując ją od innych producentów.

Nowa strategia Grupy zakłada, że do 2026 r. roczna produkcja energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych ma wynieść łącznie prawie 5 TWh, w porównaniu do 1,5 TWh w 2021 roku. Jest to równoważne ze średnim, rocznym zużyciem energii elektrycznej 1,5 miliona gospodarstw domowych.

Eesti Energia pracuje obecnie nad inwestycjami o łącznej mocy 226 MW energii: dwiema elektrowniami fotowoltaicznymi w Polsce (15 MW), farmą wiatrową Tolpanvaara (72 MW) w Finlandii, farmami wiatrowymi Akmene (75 MW) i Šilale II (43 MW) na Litwie oraz farmą wiatrową Purtse (21 MW) w Estonii. Oprócz tych projektów, do końca 2026 roku w Estonii i na Litwie zostaną ukończone farmy wiatrowe o mocy prawie 600 MW, a także elektrownie słoneczne w Estonii, na Łotwie, Litwie i w Polsce o łącznej mocy blisko 600 MW.

Przejście na bezemisyjną produkcję oraz wprowadzanie różnorodnych rozwiązań energetycznych opartych na odnawialnych źródłach energii nazwaliśmy w Eesti Energia: Podróżą do zeramówi Hando Sutter. – Nasi klienci, którzy wybrali ofertę długoterminowych umów na zakup energii elektrycznej z OZE, nie doświadczają zmian cen energii, jednocześnie zapewniając Eesti Energia bezpieczeństwo inwestycyjne. Pozwala to nam na budowę nowych farm wiatrowych i fotowoltaicznych, w ramach korzystnego dla wszystkich stron „zielonego” partnerstwa.

Grupa Eesti Energia wspiera klientów we wdrażaniu zielonej rewolucji oraz zmniejszaniu ich wpływu na środowisko, oferując rozwiązania z zakresu energii słonecznej i cieplnej, usług elektromobilności, modernizacji oświetlenia, magazynowania energii, a także efektywności energetycznej.

2,5 mln kary i rok więzienia za tzw. sharing internetowy. Padł rekord!

20 kwietnia 2022 roku Sąd Okręgowy w Olsztynie, Wydział II Karny, wydał wyrok w sprawie mieszkańca powiatu mrągowskiego, który zajmował się procederem nielegalnego udostępniania sygnału płatnych platform telewizyjnych (tzw. sharing internetowy). Zgodnie z wyrokiem Sądu, oskarżony musi naprawić wyrządzone szkody i zapłacić pokrzywdzonym – CANAL+ Polska S.A. oraz Cyfrowemu Polsatowi – kwotę 2,5 mln zł. Sąd skazał również sprawcę na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres trzech lat. Dodatkowo Sąd orzekł środek karny w postaci podania wyroku do publicznej wiadomości poprzez umieszczenie odpisu wyroku ze wzmianką o prawomocności na tablicy ogłoszeń w budynku Urzędu Miasta w Mrągowie przez okres 6 miesięcy. Wyrok jest prawomocny.

Mężczyzna odpowiedzialny za proceder został zatrzymany w grudniu 2019 roku. Według ustaleń Policji współpracował z innymi tzw. dawcami i wspólnie z nimi stworzył infrastrukturę służącą do nielegalnego udostępniania programów telewizyjnych metodą sharingu internetowego.

Działania zostały przeprowadzone na terenie trzech województw przez funkcjonariuszy z Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, Wydziału dw. z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu oraz Wydziału dw. z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Na miejscu zostały zabezpieczone serwery, sprzęt elektroniczny, ok. 30 kart abonenckich należących do platform CANAL+ i Polsat Box jak również kryptowaluty – 20 BTC (Bitcoin). Po zbadaniu przez biegłego zabezpieczonego sprzętu ustalono, że z serwerów korzystało 600 biorców, a sprawca działał w okresie od października 2016 roku do grudnia 2019 roku.

Oskarżony został uznany za winnego popełnienia zarzucanego mu aktem oskarżenia czynu. Sąd na mocy art. 46. § 1 k.k. zasądził wobec oskarżonego obowiązek naprawienia szkody w części poprzez zapłatę na rzecz pokrzywdzonych:

– Canal+ Polska S.A. kwoty 1.000.000,00 zł
– Cyfrowy Polsat S.A. kwoty 1.500.000,00 zł

Jest to rekordowa kwota w historii walki z procederem sharingu w Polsce.

Przestępstwo sharingu polega na nielegalnym rozdzieleniu uprawnień karty abonenckiej i udostępnieniu tych uprawnień osobom do tego nieuprawnionym przy użyciu urządzeń niedozwolonych, za pośrednictwem Internetu. W procederze sharingu biorą udział dawca – oferujący nielegalną usługę i biorca – osoba, której udostępniana jest telewizja. Dawca popełnia przestępstwo określone w artykule 6, a biorca w artykule 7 ustawy o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych lub polegających na dostępie warunkowym:

Art. 6:

1. Kto, w celu użycia w obrocie, wytwarza urządzenia niedozwolone lub wprowadza je do obrotu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

2. Tej samej karze podlega, kto świadczy usługi niedozwolone.

Art. 7:

1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, posiada lub używa urządzenie niedozwolone, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

2. Jeżeli sprawca używa urządzenia niedozwolonego wyłącznie na własne potrzeby, podlega grzywnie.

Koszty utrzymania samochodu – nie tylko paliwo drożeje, na naprawy w warsztatach wydajemy coraz więcej

80% warsztatów samochodowych podniosło już ceny za swoje usługi, a w części z nich koszty napraw wzrosły nawet o jedną piątą. Jednocześnie kierowcy szukają oszczędności – większość mechaników zauważa, że zaczynamy wybierać tańsze części i odkładać naprawy na później.

Z badania przeprowadzonego przez DobryMechanik.pl, wynika, że 80,7% warsztatów samochodowych w ostatnich miesiącach podniosło swoje ceny za usługi. 32,7% warsztatów zdecydowało się podnieść ceny o ponad 20%, w 34,5% przypadków wzrost wyniósł pomiędzy 10 a 20%, a 13,5% warsztatów podniosło ceny o mniej niż 10%.
na naprawy w warsztatach wydajemy coraz więcej
70,7% serwisów planuje również kolejne podwyżki w najbliższych miesiącach. Większość z nich o maksymalne 10%, jednak 16,4% warsztatów zakłada podniesienie cen o kolejne 20%. Podwyżki w warsztatach można było już zaobserwować w pierwszych trzech miesiącach 2022 roku. W tym okresie średnio w ramach jednej wizyty w warsztacie zapłaciliśmy 729 zł. W poprzednim roku w tym samym czasie średnie koszty napraw wynosiły 662 zł.
na naprawy w warsztatach wydajemy coraz więcej 2

“Wzrost cen usług jest spowodowany głównie kosztami utrzymania działalności z uwagi na inflację. Koszty stałe tj. utrzymanie lokalu, eksploatacja, wyższe wynagrodzenia oraz droższe części dla klienta podwyższają finalną cenę za usługę nawet o kilkanaście procent” – Powiedział Hubert Ziółkowski, właściciel warsztatu Plus Auto Service w Warszawie.

Właściciele warsztatów obserwują również, że kierowcy coraz uważniej przyglądają się wydatkom związanym ze serwisowaniem auta. 65,5% z nich zaobserwowało, że kierowcy częściej niż w poprzednich miesiącach szukają możliwości obniżenia kosztów napraw, na przykład wybierając tańsze części zamienne. Z kolei 59,1% właścicieli serwisów zadeklarowało, że widzi coraz częstsze przypadki odkładania na później napraw, które nie wymagają natychmiastowej interwencji mechanika.

Badanie zrealizowane w maju 2022 r. przez DobryMechanik.pl zostało przeprowadzone w formie internetowej ankiety wysłanej poprzez e-mail do właścicieli warsztatów posiadających aktywną wizytówkę warsztatu na portalu. Odpowiedzi na pytania udzieliło 171 właścicieli warsztatów z całej Polski.

ORLEN VC inwestuje w ICsec

Fundusz kapitałowy należący do PKN ORLEN dokonał pierwszej bezpośredniej inwestycji. ORLEN VC samodzielnie objął nową emisję akcji firmy ICsec, polskiego producenta systemów cyberbezpieczeństwa dla przemysłu. Inwestycja jest częścią strategii koncernu, która zakłada inwestycje w spółki z autorskimi rozwiązaniami o potencjale międzynarodowym.
– Fundusz ORLEN VC to największy korporacyjny fundusz Venture Capital w Polsce. W ciągu 10 lat chcemy zainwestować ok. 100 milionów euro w spółki technologiczne oferujące przełomowe innowacyjne rozwiązania. Pierwszą bezpośrednią z nich jest inwestycja w ICsec, polskiego producenta systemów cyberbezpieczeństwa dla przemysłu. To spółka, która jest jednym z najbardziej perspektywicznych dostawców tego typu rozwiązań. Inwestycje w nowe obszary pozwolą na wymianę wiedzy i technologii, przyczyniając się do realizacji strategii koncernu – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

ICsec to polski producent systemów cyberbezpieczeństwa dla przemysłu. Firma oferuje rozwiązania do wykrywania anomalii i cyberzagrożeń w sieciach automatyki przemysłowej. ICsec w swojej działalności skupia się na bezpieczeństwie automatyki przemysłowej, które m.in. w Narodowym Programie Ochrony Infrastruktury Krytycznej wskazano jako jeden z kluczowych obszarów zapewnienia bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej. System budowany od kilku lat, działa w polskiej infrastrukturze przemysłowej i skutecznie monitoruje sieci przemysłowe.

Rynek cyberbezpiczeństwa jest jednym z najszybciej rozwijających się w Europie i na świecie. PKN ORLEN, podobnie jak największe koncerny przemysłowe, obserwuje znaczący wzrost zainteresowania rozwiązaniami związanymi z cyberbezpieczeństwem. Dodatkowo, wydarzenia z ostatnich miesięcy skokowo zwiększyły zapotrzebowanie na tego typu usługi zarówno w Europie, jak i w Polsce.

– Obecnie koncentrujemy się na nawiązaniu współpracy z dystrybutorami i partnerami biznesowymi w Polsce i za granicą. Nasze rozwiązania są w stanie zapewnić podwyższony poziom bezpieczeństwa narodowego, szczególnie w infrastrukturze krytycznej, która jest priorytetem na całym świecie. Dziękujemy za zaufanie zespołowi PKN ORLEN VC, jednocześnie cieszymy się że ICsec, działający w branży Cyberbezpieczeństwa, jest pierwszą spółką w którą bezpośrednio zainwestował ORLEN VC – mówi Prezes ICsec Robert Juszczyk.

– Dla nas w ICsec pozyskanie ORLEN VC jako inwestora utwierdza nas w przekonaniu, że obrana przez nas 5 lat temu droga była słuszna, i że zagospodarowaliśmy właściwy i niezwykle priorytetowy obszar technologiczny. Uważamy, że możliwość wymiany wiedzy i doświadczeń z ekspertami koncernu pozytywnie wpłynie na dalszy rozwój naszej technologii SCADvance XP – mówi Marek Smolik CTO ICsec.

Cyberbezpieczeństwo to nie jedyny obszar zainteresowania ORLEN VC, wśród nich znajdują się także branże, jak: petrochemia, energetyka (transformacja, efektywność, digitalizacja, OZE, magazynowanie), gospodarka o obiegu zamkniętym (recycling, gospodarowanie odpadami), nowoczesny detal (automatyzacja procesów zakupowych i digitalizacja sprzedaży i logistyki), biopaliwa drugiej generacji, nowoczesne materiały, nowa mobilność, cyfryzacja (software, IOT), oraz przemysł 4.0.

SoftBlue wypracowało 15,2 mln zł przychodów ze sprzedaży w 2021 r.

SoftBlue SA, spółka notowana na NewConnect działająca w dziedzinie IT, w 2021 r. wypracowała 15,2 mln zł przychodów ze sprzedaży, stanowi to ponad dwukrotność przychodów z 2020 r. (6,5 mln zł). Rosnąca skala działalności Spółki i bardzo dobre wyniki sprzedażowe przełożyły się na wzrost zysku operacyjnego z 0,7 mln zł w 2020 r. na 2,4 mln zł w ubiegłym roku. Spółka skoncentrowała się na dalszym pozyskiwaniu nowych klientów w Polsce i za granicą oferując usługi w zakresie software i hardware oraz autorskie rozwiązanie Eco Solutions (AirDron).

Kontynuacja założeń i planów z lat poprzednich pozwalała Spółce na jednoczesne podjęcie intensywnych prac nad poszerzeniem możliwości świadczenia usług programistycznych. W tym celu SoftBlue powiększyło zespół deweloperski oraz pozyskało nowe kontrakty na realizację takich zadań.

– Z dużą świadomością własnych potrzeb rozpoczęliśmy negocjacje z wybranym kontrahentem w celu akwizycji. Mając na uwadze dobro kondycji finansowej Spółki zdecydowaliśmy się zaoferować właścicielowi podmiotu instrumenty finansowe, które nie obciążą budżetu Spółki, a pozwolą dokonać rzetelnej zapłaty za nabycie przedsiębiorstwa. – powiedział Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA.

W maju br. akcjonariusze SoftBlue na Walnym Zgromadzeniu Spółki zdecydowali o podniesieniu kapitału zakładowego o kwotę 590 tys. zł. Podwyższenie kapitału zakładowego Spółki zostanie dokonane poprzez emisję 5,9 mln akcji zwykłych na okaziciela serii G o wartości nominalnej 0,10 zł. Cena emisyjna wyniesie 0,71 zł. Akcje w ramach oferty prywatnej zostały skierowane do obecnego właściciela podmiotu.

Spółka skupiła się na działalności Badawczo-Rozwojowej oraz realizowanych inwestycjach. SoftBlue podpisało umowy m. in. na świadczenie usług IT, badawczo rozwojowych oraz sprzedaży rozwiązania do badania zanieczyszczenia powietrza za pomocą dronów z głowicą dla podmiotów prywatnych oraz samorządowych.

– Jeśli chodzi o nasze rozwiązania w zakresie Eco Solutions to wyszliśmy poza dotychczasowe założenia komercjalizacji produktu AirDron na rodzimym rynku i zdecydowaliśmy się na ekspansję zagraniczną. Dywersyfikacja geograficzna sprzedaży jest fundamentem w dalszym dynamicznym rozwoju naszego przedsiębiorstwa – powiedział Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA.

Spółka aktywnie uczestniczy w budowaniu wartości projektów technologicznych. SoftBlue posiada własne projekty takie jak AirDron, które komercjalizuje. Spółka oferuje również kompleksowe wsparcie merytoryczne wspomagające projektodawców naukowych w komercjalizacji ich przedsięwzięć. Strategią SoftBlue jest dalsze zwiększanie skali prowadzonego biznesu jak również ekspansja opracowywanych produktów oraz pomysłów na rynki zagraniczne. Spółka konsekwentnie realizuje politykę sprzedażową w zakresie umacniania pozycji na rynku telekomunikacyjnym.

SoftBlue jest na etapie budowy własnego Centrum B+R będącego miejscem opracowującym rozwiązania optymalizujące zarządzenia zasobami wodnymi oraz energetycznymi. Spółka otrzymała na ten cel ponad 5,4 mln zł z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Wartość całej inwestycji to ponad 12 mln zł.

W kilku regionach Polski sprzedaż nowych aut spadła aż o 20% – 30%

Kryzys sprzedażowy na rynku nowych samochodów stał się faktem. Warto dowiedzieć się np. w których częściach Polski sprzedaż nowych aut spadła aż o 20% – 30%.

spadek liczby rejestracji nowych aut
Źródło: porównywarka ubezpieczeń Ubea.pl

Sprzedaż samochodów nie bez przyczyny bywa analizowana przez ekspertów opisujących koniunkturę gospodarczą. Statystyki sprzedażowe z rynku nowych aut bywają czasem określane jako papierek lakmusowy dla całej gospodarki. W świetle ostatnich statystyk GUS-u na temat liczby rejestracji nowych samochodów osobowych i ciężarowych, trudno o makroekonomiczny optymizm. Eksperci Ubea.pl analizują wspomniane informacje z I kw. 2022 r. Ciekawie wygląda również porównanie spadków sprzedaży nowych aut w różnych częściach Polski. Wspomniane spadki będą miały pewne znaczenie również dla ubezpieczycieli.

Niepokoi roczna zmiana rejestracji nowych samochodów

W przypadku Polski oraz wielu innych krajów, sprzedaż nowych samochodów osobowych może być traktowana jako swoisty miernik nastrojów konsumenckich. Historyczne dane dotyczące naszego kraju pokazują, że popyt notowany przez dealerów miał duży związek z ogólnym indeksem nastrojów konsumenckich. Właśnie dlatego ostatnie kwartalne dane GUS-u na temat liczby rejestracji nowych samochodów osobowych wyglądają niepokojąco. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę problemy z dostępnością nowych aut oraz wzrost ich cen. „Słabo wyglądają też statystyki rejestracji nowych aut ciężarowych, co świadczy o złych nastrojach przedsiębiorców” – mówi Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Główny Urząd Statystyczny informuje, że od początku stycznia do końca marca 2022 roku na terenie całej Polski zostało zarejestrowanych 102 326 nowych samochodów osobowych. To wynik nieznacznie lepszy od tego z ostatniego kwartału minionego roku (99 893), ale jednocześnie znacznie gorszy względem sytuacji sprzed dwunastu miesięcy (118 668 rejestracji). Sygnały napływające od dealerów w kwietniu 2022 r. sugerują, że wynik z bieżącego kwartału również będzie słaby. „Nie można wykluczyć spadku liczby rejestracji nowych aut znacząco poniżej granicy 100 000” – sądzi Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

W skali kraju skala sprzedażowego kryzysu jest dość różna

Jeżeli na podstawie powyższej tabeli porównamy wyniki dotyczące 2019 roku oraz 2021 roku i początku 2022 roku, to skala obecnego kryzysu sprzedażowego okaże się bardzo dobrze widoczna. Poniższa mapa przygotowana przez ekspertów porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl potwierdza, że nie we wszystkich częściach kraju spadek liczby sprzedawanych samochodów od dealera był równie duży. „W ramach analizy warto zestawić ze sobą dobry dla dealerów 2019 rok i 2021 rok, w którym rynek nie był poddawany takim pandemicznym wstrząsom jak nieco wcześniej” – uważa Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Porównanie liczby rejestracji nowych aut w 2019 r. oraz 2021 r. wskazuje, że największe powody do narzekania mają dealerzy z Podkarpacia. Sprzedaż nowych aut spadła tam bowiem aż o 29%. To wynik o wiele gorszy od krajowej średniej wynoszącej (-20%). Sprzedażowy kryzys okazał się bardziej łagodny na terenie woj. lubuskiego (sprzedaż w 2021 r. mniejsza o 15% względem 2019 r.), woj. dolnośląskiego (-16%), woj. kujawsko-pomorskiego (-16%), podlaskiego (-16%) oraz małopolskiego (-17%). „Oczywiście, takie spadki rzędu 15% – 16% również były mocno odczuwalne dla branży dealerskiej” – podkreśla Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.
Kryzys sprzedażowy na rynku nowych samochodów

Ubezpieczyciele nie narzekają na liczbę nowych OC i AC

Zakłady ubezpieczeń śledzą sytuację na rynku nowych samochodów, która oznacza dla nich między innymi spadek liczby polis sprzedawanych w ramach pakietów dealerskich oraz flotowych. Ubezpieczyciele na razie nie muszą się jednak obawiać spadku liczby klientów wykupujących obowiązkowe OC. Dane Komisji Nadzoru Finansowego z 2021 roku pokazują dalszy wzrost liczby aktywnych polis OC (o około 870 000 względem 2020 r.). W ujęciu rocznym (koniec 2020 r./koniec 2021 r.) wzrosła też liczba obsługiwanych ubezpieczeń autocasco. Mowa o dodatniej zmianie wynoszącej w przybliżeniu 620 000 polis. „Gorsza koniunktura gospodarcza może jednak spowolnić wzrosty liczby polis komunikacyjnych i zachęcić kierowców do uważniejszego szukania tanich ubezpieczeń” – podsumowuje Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Wpływ pandemii już nie tak istotny, jak niska dostępność aut. Elektryfikacja flot mocno przyspieszy

Już nie pandemia, ale dostępność nowych samochodów, skutki wojny w Ukrainie i zawirowania makroekonomiczne najmocniej wpływają na decyzje fleet managerów. Mimo to, jak wynika z nowego „Barometru Flotowego”, opublikowanego przez Arval Mobility Observatory, elektromobilna rewolucja się rozkręca. Ponad połowa firm w Polsce (54%) w ciągu kilku najbliższych lat będzie mieć w swojej flocie zelektryfikowane samochody.

  • W najbliższych latach 28% badanych firm w Polsce będzie mieć we flotach samochody czysto elektryczne.
  • W Polsce zamiar powiększenia parku samochodowego deklaruje więcej firm (27%) firm niż w UE (23%).
  • 14% polskich firm rozważa wykorzystywanie elektrycznych pojazdów użytkowych, z czego 2% badanych już je ma.
  • Aż 3/4 firm w Polsce jako powód wprowadzenia elektryków do flot podaje chęć oszczędzania na kosztach paliwa.
  • Blisko 1/3 (29%) polskich firm rozważa skorzystanie z wynajmu długoterminowego pojazdów. Na popularności mocno traci natomiast zakup aut ze środków własnych.
  • Część firm rezygnuje po pandemii z alternatywnych form mobilności, ale perspektywy tego rynku są obiecujące – 61% firm w Polsce i 77% w UE chce korzystać z takich rozwiązań.

Główną obawą fleet managerów biorących udział w badaniu Arval Mobility Observatory nie jest już pandemia COVID-19. Największymi zmartwieniami są dostępność nowych pojazdów oraz warunki makroekonomiczne.

Reperkusje wojny w Ukrainie, spowolnienie gospodarcze, inflacja oraz związane z tym dynamiczne podnoszenie stóp procentowych nie sprzyjają planowaniu inwestycji. Mimo to powiększenie flot w najbliższym czasie planuje 27% polskich firm (23% firm w pozostałych krajach, gdzie przeprowadzano badanie). Najczęściej wskazywany powód (74%) to rozwój firmy, co pozwala ocenić nastroje polskich przedsiębiorców jako optymistyczne. Około 35% ankietowanych w naszym kraju jako powód pozyskania nowych samochodów wskazywało potrzeby związane z rekrutacją i utrzymaniem pracowników, zaś 13% twierdziło, że chce rozwinąć wewnętrzny system współdzielenia pojazdów i bardziej efektywnego wykorzystania dostępnych środków mobilności w firmie. W przypadku innych rynków motywacje były podobne, choć trzecią najczęściej udzielaną odpowiedzią okazało się zapewnienie samochodów pracownikom, którzy dotychczas z nich nie korzystali (19% wskazań).

Niezmienna jest gotowość polskich przedsiębiorstw do rozbudowy flot, ale ewoluuje sposób finansowania tego rozwoju.Barometr flotowy wykres2 Barometr flotowy wykres3 Barometr flotowy wykres4 Barometr flotowy wykres5 Barometr flotowy wykres6 Barometr flotowy wykres7

– Najszybciej na popularności zyskuje wynajem długoterminowy. Już 15% firm chce uzupełniać swoje floty, korzystając z takich usług. Rosnące zainteresowanie widoczne jest przede wszystkim wśród małych firmach do 9 pracowników i tych zatrudniających od 100 do 499 osób. Oczywiście, popularyzacja jednej formy finansowania musi odbywać się kosztem innej. Duże spadki odnotowuje zakup samochodów firmowych za gotówkę – mówi Robert Antczak, Dyrektor Generalny Arval Service Lease Polska.

Jak wskazują wyniki badania przeprowadzonego przez Arval Mobility Observatory, zawirowania geopolityczne i gospodarcze, podobnie jak wcześniej pandemia, nie są w stanie powstrzymać rozwoju elektromobilności. Czysto elektryczne samochody osobowe we flotach ma już 13% polskich firm, a 28% chce je mieć w perspektywie trzech lat. Inne ekologiczne napędy również są popularne. Z pojazdów zelektryfikowanych (hybrydy, plug-in i auta czysto elektryczne) korzysta już co trzecia firma, a 54% planuje uzupełnienie o nie swoich flot w perspektywie 3 lat.

– Istotny wpływ na przyspieszenie elektryfikacji flot ma program „Mój Elektryk”. Osoby prywatne oraz firmy mogą na szeroką skalę korzystać z dotacji na pozyskanie samochodów elektrycznych, także korzystając z usług wynajmu czy leasingu. To dopiero początek zmian i nie mam wątpliwości, że w przyszłorocznym „Barometrze Flotowym” będziemy omawiać dalszy dynamiczny rozwój tego trendu – mówi Radosław Kitala, Consulting & Arval Mobility Observatory Manager w Arval Service Lease Polska.

Co ważne, wzrosty napędzane są już nie tylko przez auta osobowe, a w coraz większym stopniu także eLCV – elektryczne pojazdy użytkowe. Dziś we flotach ma je 2% badanych firm w Polsce. Zgodnie ze wskazaniami respondentów już wkrótce może to być 14%.

O ile elektromobilność okazuje się trendem stałym, którego dynamika rośnie, alternatywne formy mobilności lekko straciły na popularności. Były dobrą odpowiedzią na wyzwania związane z pandemią, ale boom minął, kiedy zniesione zostały obostrzenia, a zasada zachowywania dystansu społecznego przestała mieć zastosowanie. Wyniki badania pokazują jednak, że zainteresowanie takimi rozwiązaniami będzie w najbliższych latach znowu rosło – tłumaczy Rafał Tarnacki, Product & Innovations Manager w Arval Service Lease Polska.

Pomimo spadku popularności, w 2022 r. 42% firm w Polsce (wobec 65% wśród wszystkich badanych) wciąż korzysta z alternatywnych form mobilności. Obecny spadek nie oznacza, że firmy nie są zainteresowane wykorzystaniem takich rozwiązań, jak rowery, hulajnogi czy car sharing w przyszłości. W ciągu najbliższych trzech lat wynik ma ponownie przekroczyć 60% – wynika z badań Arval Mobility Observatory. Szczególnie wysokie zainteresowanie widoczne jest w największych i najmniejszych przedsiębiorstwach.

Raport potwierdza również rosnące wykorzystanie narzędzi telematycznych. Respondenci wskazali możliwość obniżenia kosztów użytkowania pojazdów, możliwość ich lokalizacji oraz poprawę zachowania kierowców podczas jazdy, jako podstawowe funkcjonalności telematyki. Z badania wynika również, że 1/3 polskich firm użytkuje pojazdy przystosowane do korzystania z tzw. connected services, czyli usług online.

Cały „Barometr Flotowy 2022” dostępny jest na stronie: https://raport-arval.pl/barometr-2022.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – maj 2022

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 14,0% rdr do 24,3 mld zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 34,5% rdr
    do poziomu 643,6 tys. szt.
  • Wzrost wartości obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst
    w ramach arkusza zleceń o 213,7% rdr do 843,1 mln zł
  • Spadek łącznej wartości obrotu obligacjami na TBSP o 12,0% rdr
    do 33,3 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 8,4% rdr
    do 273,0 mln zł
  • Wzrost wartości obrotu ETF-ami o 47,5% rdr do 89,0 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 50,9% do 11,5 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 16,1% rdr do 12,2 TWh

W maju 2022 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 24,5 mld zł, czyli o 24,6% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła o 14,0% rdr do poziomu 24,3 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1 154,9 mln zł, o 18,1% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec maja wyniosła 57 432,29 pkt i była o 13,4% niższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w maju odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 56,8% rdr do poziomu 176,9 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 58,0% rdr i wyniosła 167,5 mln zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w maju wyniósł 1 049,1 tys. szt., czyli o 31,1% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 34,5% rdr do poziomu 643,6 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 28,4% rdr do 132,6  tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 130,5% rdr do 241,6 tys. szt.

W maju odnotowano wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 8,4% rdr do poziomu 273,0 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 47,5% rdr do 89,0 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec maja 96,9 mld zł, wobec 99,6 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła o 213,7% rdr do poziomu 843,1 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 33,3 mld zł wobec 37,8 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 12,0% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w maju br. 11,5 TWh, co oznacza spadek o 50,9% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot spadł o 0,1% rdr do poziomu 2,8 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 57,7% rdr do poziomu 8,7 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 16,1% rdr do 12,2 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 35,0% do poziomu 1,2 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 13,4% rdr do poziomu  11,0 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 3,2 TWh, co oznacza wzrost o 15,9% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 6,3% rdr do poziomu 13,3  ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 44,2% rdr, do wolumenu 3,1 TWh.

Kapitalizacja 376 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w maju 2022 r. wyniosła 585,8 mld zł (128,0 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 421 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 165,2 mld zł (254,6 mld EUR).

W maju br. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych, w porównaniu do 20 sesji rok wcześniej.

Na rynku Catalyst w maju 2022 r. zadebiutowały zrównoważone bankowe papiery wartościowe Santander Bank Polska S.A. (wartość emisji: 0,5 mln zł) oraz obligacje korporacyjne: INVEST TDJ ESTATE sp. z o.o. (wartość emisji: 115 mln zł) i NOVDOM sp. z o.o. (wartość emisji: 20 mln zł).

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Perspektywy w Polsce słabną

Wczorajsze dane jasno pokazują, że pomimo tego, jak dobrze Polska na razie sobie radzi, to perspektywy na przyszłość nie są wcale dobre. Optymizm spada, a to może się odbić na i tak fatalnych obecnie poziomach inwestycji.

Optymizm nad Wisłą spada

Wczorajsze dane z indeksów PMI pokazują, że entuzjazm w Polsce wyraźnie słabnie. Odczyt indeksu przemysłowego wyniósł 48,5 pkt. To zły wynik z dwóch powodów. Po pierwsze jest to aż 3,5 pkt poniżej oczekiwań. Po drugie i ważniejsze jest to też 2 pkt poniżej granicy 50 pkt. Dlaczego ta granica jest taka ważna? 50 pkt to wynik, przy którym istnieje równowaga pomiędzy odpowiedziami pozytywnymi i negatywnymi. Wynik poniżej pokazuje przewagę wskazań negatywnych. Większość menedżerów odpowiadających za zamówienia ma negatywny pogląd. Jest to silny ostrzegawczy sygnał o możliwym nadchodzeniu spowolnienia gospodarczego. Nie mówimy tutaj o recesji, ale o wolniejszym wzroście. To te dane odpowiadały za wczorajsze delikatne osłabienie złotego.

W strefie euro wciąż dobrze

Ten sam wskaźnik dla strefy euro w dalszym ciągu jest jednak na relatywnie wysokich poziomach. 54,6 pkt to wciąż spory zapas. Jest to więcej od oczekiwań, aczkolwiek analitycy oczekiwali większego spadku niż miał miejsce w rzeczywistości. Te dobre dane zostały jednak stonowane przez dane z rynku pracy. Stopa bezrobocia w strefie euro wbrew oczekiwaniom analityków nie spadła w maju i wciąż wynosi 6,8%. W rezultacie dane te nie miały większego wpływu na notowania euro względem dolara.

Kanada podnosi stopy procentowe

O godzinie 16:00 poznaliśmy decyzję Banku Kanady w sprawie stóp procentowych. Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe wzrosły o 0,5% do poziomu 1,5%. Powód w dzisiejszych czasach nie jest żadnym zaskoczeniem. Kanada podobnie jak niemal każdy kraj wysoko rozwinięty obecnie boryka się z problemami wywoływanymi wysoką inflacją. Po tych danych, pomimo że decyzja była zgodna z oczekiwaniami na rynkach walutowych, pojawiło się sporo zamieszania. Z jednej strony widzieliśmy dużo skoków w górę i w dół na dolarze kanadyjskim względem dolara amerykańskiego. Z drugiej strony, co zaskoczyło wielu analityków, byliśmy świadkami przepływu kapitału za ocean. Inwestorzy uznali, że rosnące stopy procentowe w Kanadzie do 1,5% są prognostykiem wyższych wzrostów w USA. To właśnie to wydarzenie spowodowało, że inwestorzy zamykali inwestycje w strefie euro, by inwestować w Ameryce.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
16:00 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Polska na 9. miejscu w rankingu planowanych bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie

  • Polska spadła o 2 miejsca w rankingu planowanych bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie.
  • Geopolityka może krótkoterminowo obniżyć atrakcyjność inwestycyjną Europy, w długim terminie decydenci spodziewają się powrotu na ścieżkę wzrostu.

Inwestorzy ogłosili 5 877 planowanych bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie w 2021 r., to o 5 proc. więcej niż rok wcześniej. To m.in. efekt odbicia z pandemicznego dołka. Polska zajęła 9. miejsce w rankingu. Inwestorzy zadeklarowali przeprowadzenie 193 inwestycji greenfield, o 12 proc. mniej niż w 2020 r. Liczba planowanych miejsc pracy z tych inwestycji, 21 tys., to ponad czterokrotnie więcej niż w 2020 r. – wynika z badania EY Atrakcyjność Inwestycyjna Europy 2022.

Inwestorzy zagraniczni wciąż wybierają Europę jako preferowane miejsce bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Wolumen planowanych inwestycji na starym kontynencie wzrósł w ubiegłym roku o 5 proc. po spadku o 13 proc. w 2020 r. To m.in. efekt odbicia z pandemicznego dołka, podczas którego inwestorzy wstrzymywali się z decyzjami – wynika z badania EY Atrakcyjność Inwestycyjna Europy 2022.

Atrakcyjność Inwestycyjna Europy 2022

– Obraz sytuacji gospodarczej w Europie jest dziś wyjątkowo niejednoznaczny i skomplikowany. Dane za 2021 rok pokazują, że odbicie po pandemii koronawirusa jest wolniejsze niż oczekiwano. Trendy, które niedawno się wykształciły, w tym wzrost popularności pracy zdalnej i hybrydowej, wpływają na różnice w tempie odbicia gospodarczego pomiędzy poszczególnymi sektorami i krajami. Firmy, które prowadzą działalność oraz zatrudniają ludzi w Ukrainie i w Rosji stoją przed bezprecedensowymi wyzwaniami. Dodatkowo, efekty uboczne wojny dotkliwie wpływają na firmy działające w Europie – od rosnących kosztów towarów i energii po sankcje i napięcia społeczne. Pomimo tych wszystkich negatywnych czynników, cieszy mnie, że inwestorzy są w stanie spojrzeć poza te krótkoterminowe wyzwania i że w dłuższym terminie wciąż postrzegają Europę jako atrakcyjne miejsce do lokowania inwestycji – mówi Bartosz Niedźwiedzki, Partner, Chief Innovation Officer, EY Polska.

Polska na 9. miejscu

Polska zajęła 9. miejsce w rankingu planowanych bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie i nadal przyciągamy najwięcej BIZ w regionie. W rankingu porównującym kraje pod względem ilości inwestycji greenfield tworzących miejsca pracy nasz kraj spadł o 2 miejsca w porównaniu do poprzedniej edycji badania EY. W 2021 r. inwestorzy zadeklarowali przeprowadzenie 193 tego typu inwestycji w Polsce, o 12 proc. mniej niż w 2020 r. W efekcie w zestawieniu wyprzedziła nas Portugalia i Włochy (te ostatnie zanotowały 83-procentowy wzrost rok do roku). Obraz sytuacji jest inny, jeśli porównamy miejsca pracy, które generują te inwestycje. Z deklaracji inwestorów wynika, że inwestycje ogłoszone w 2021 r. przyniosą 21 tys. nowych miejsc pracy. To ponad czterokrotnie więcej niż w 2020 r., gdy deklaracje zakładały 5 tys. miejsc pracy i blisko wyników z 2018 r., gdy inwestorzy deklarowali 22 tys. nowych miejsc pracy z 272 inwestycji.

– Te dane wskazują, że odbicie w Europie Środkowo-Wschodniej jest wolniejsze niż w niektórych krajach Europy Południowej, które wydają się być pierwszymi beneficjentami tendencji do skracania łańcuchów dostaw i nearshoringu. Na atrakcyjność inwestycyjną krajów w naszym regionie w krótkim terminie niekorzystnie wpływa także sąsiedztwo lub bliskość granic z Ukrainą i Rosją, krajami zaangażowanymi w konflikt zbrojny. Jednak w dłuższym terminie Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, z których większość to członkowie NATO i Unii Europejskiej, powinny odzyskać zaufanie inwestorów, m.in. dlatego, że firmy wycofujące się z Rosji i mniej stabilnych politycznie krajów będą szukać alternatywnych lokalizacji. Nasz region jest atrakcyjny kosztowo w porównaniu do Europy Zachodniej, ma wysoko wykwalifikowaną siłę roboczą i chroniona jest własność intelektualna. Członkostwo w UE i NATO daje nam również stabilność geopolityczną i wsparcie finansowe, tak pozytywnie oceniane przez inwestorów. W efekcie będziemy beneficjentami tzw. friend-shoringu, gdyż wzrosło znaczenie lokalizacji dostawcy w kraju należącym do przyjaznego bloku geopolitycznego – mówi dr Marek Rozkrut, główny ekonomista EY na Unię Europejską i region CESA (Europę Środkowo-Wschodnią, Południowo-Wschodnią i Azję Środkową).

Odbicie z pandemicznego dołka i reformy prezydenta Emmanuela Macrona sprawiły, że największe rzesze inwestorów przyciąga Francja, gdzie zaplanowano 1 222 inwestycji, co oznacza wzrost o 24 proc. r/r. Drugim krajem pod względem atrakcyjności jest Wielka Brytania, z deklaracjami na poziomie 993 inwestycji (wzrost o 2 proc. rok do roku). To czołowa w Europie lokalizacja dla inwestycji w technologie i usługi finansowe, a Londyn jest miastem numer jeden dla inwestorów. Trzecie miejsce w tegorocznym rankingu mają Niemcy, gdzie ogłoszono 841 inwestycji w ub. roku. To co prawda spadek o 10 proc. w porównaniu z 2020 r., ale należy tu nadmienić, że za naszą zachodnią granicą mają być zlokalizowane duże inwestycje przemysłowe, szczególnie w sektorze motoryzacyjnym i elektronicznym.

Inną perspektywę niż analiza ilościowa planowanych inwestycji pokazuje analiza średniej ilości miejsc pracy, które mają być stworzone z deklarowanych inwestycji: o ile w Wielkiej Brytanii na jedną inwestycje przypada średnio 79 miejsc pracy, w Niemczech jest to 45, a we Francji – jedynie 38.

Atrakcyjność Inwestycyjna Europy 2021

Europa atrakcyjna w dłuższej perspektywie

Otoczenie geopolityczne, głównie wojna w Ukrainie, powoduje wyzwania dla krótkoterminowej atrakcyjności inwestycyjnej Europy. Wybuch wojny zmniejszył optymizm inwestorów pytanych o możliwość ulokowania lub rozbudowania inwestycji w Europie w ciągu najbliższego roku: przed 1 marca aż 79 proc. badanych deklarowało inwestycje w Europie podczas gdy po 14 marca 2022 r. ten odsetek spadł do zaledwie 25 proc. ankietowanych. Jednak w dłuższym terminie stary kontynent powinien utrzymać wiodącą pozycję wśród miejsc lokowania inwestycji: 64 proc. inwestorów spodziewa się zwiększenia atrakcyjności inwestycyjnej Europy w ciągu kolejnych trzech lat.

Powrót do korzeni

Zmiany, które mają miejsce w światowej gospodarce na przestrzeni ostatnich lat, wpłynęły również na przetasowania wśród sektorów atrakcyjnych dla inwestorów. Reorganizacje łańcuchów dostaw, zwiększenie zainteresowania nearshoringiem i reshoringiem (czyli zbliżanie zakładu produkcyjnego do miejsca sprzedaży produktu lub usługi oraz lokowanie działalności z powrotem w kraju pochodzenia) spowodowało, że inwestycje w przemyśle wzrosły o 34 proc. rok do roku, a Europa Południowa tak mocno zyskała w oczach inwestorów.

Do niedawna nearshoring był konceptem wdrażanym z dużymi oporami ze względu na stosunkowo wysoki koszt, jaki ze sobą niesie. Jednak pojawienie się w 2021 r. bardzo silnych zaburzeń w łańcuchach dostaw, kiedy wysoki popyt na towary w połączeniu z lockdownami w Azji i zablokowaniem kanału Sueskiego spowodował opóźnienia w dostawach i drastyczny wzrost kosztów transportu międzynarodowego, uświadomiło konieczność dywersyfikacji łańcuchów dostaw. Wojna w Ukrainie nasiliła te tendencje, zmuszając firmy do szukania alternatyw dla pozyskiwania surowców i towarów z Rosji. Do tego dochodzi rosnąca presja na dekarbonizację łańcuchów dostaw.

– Paradoksalnie wojna w Ukrainie może pozytywnie wpływać na inwestycje w Europie, ponieważ może spowodować nasilenie tendencji do nearshoringu. Wskazują na to odpowiedzi respondentów, z których wynika, że 53 proc. badanych chce zbliżenia łańcuchów dostaw do miejsca sprzedaży produktu lub usługi, 43 proc. respondentów spodziewa się reshoringu produkcji i usług na rynek krajowy. Potrzebne w tym wypadku jest jednak zastrzeżenie, że wojna w Ukrainie zwiększa niepewność otoczenia gospodarczego i trudno w tym momencie jednoznacznie prognozować dalszy rozwój wypadków – mówi Marek Rozkrut.

Równolegle praca zdalna spowodowała spadek planowanych inwestycji zagranicznych w usługach – to dlatego, że praca hybrydowa umożliwia firmom realizację ekspansji w ramach dotychczas funkcjonujących lokalizacji. Ta tendencja uderzyła w inwestycje w Europie Zachodniej, gdzie gospodarka jest zdominowana przez usługi. Dla przykładu w ubiegłym roku ogłoszono 25 proc. mniej inwestycji w biura marketingu i sprzedaży niż rok wcześniej.
Atrakcyjność Inwestycyjna Europy 2021 2020

Co dalej?

EY zidentyfikował pięć obszarów kluczowych dla przyciągnięcia BIZ do Europy w średnim i dłuższym terminie:

Digitalizacja

Firmy będą inwestowały ogromne środki w technologie by ułatwić pracę zdalną, automatyzację i e-commerce. Prawdopodobnie firmy będą postrzegały umiejętności cyfrowe i ochronę praw intelektualnych jako kluczowe czynniki by utrzymać i zwiększyć swoje inwestycje w innowacje.
Zrównoważony rozwój

Większość firm postrzega Europę jako “lidera zielonej transformacji”. Jednocześnie uważają, że legislacja związana z ochroną środowiska jest jednym z ważniejszych źródeł ryzyka dla atrakcyjności inwestycyjnej Europy. Decydenci powinni ostrożnie posuwać się do przodu, utrzymując balans pomiędzy promowaniem zrównoważonego rozwoju i tworzeniem optymalnych warunków dla rozwoju biznesu.

Dobrze wyszkoleni pracownicy

Potrzeba wykształcenia nowych umiejętności jest wątkiem, który powraca w dyskusjach o cyfryzacji i zrównoważonym rozwoju. Kluczowy jest czas. Cyfrowa i zielona transformacja Europy zwolni, jeśli nowe umiejętności zostaną wykształcone zbyt późno.

Uproszczenie i digitalizacja podatków

Dla inwestorów zagranicznych stopień elastyczności organów podatkowych może być nawet bardziej istotny niż bezwzględna wysokość podatku.

Zwiększenie wsparcia dla małych i średnich firm

Małe i średnie firmy zostały najmocniej dotknięte przez pandemię. W efekcie nie powróciły na ścieżkę realizacji planów inwestycji zagranicznych tak szybko jak większe przedsiębiorstwa. Decydenci powinni uważniej przyjrzeć się potrzebom małych i średnich firm i stworzyć odpowiednie instrumenty wsparcia tego sektora.

Metodyka
Badanie EY Atrakcyjność inwestycyjna Europy 2022 składa się z dwóch części. Pierwsza to dane ilościowe gromadzone w ramach EY European Investment Monitor (EIM), we współpracy z OCO, o inwestycjach zagranicznych ogłoszonych w Europie w roku 2021, w których efekcie powstają miejsca pracy i otwierane są nowe placówki. W badaniu nie ujęto inwestycji portfelowych oraz fuzji i przejęć. BIZ jest ujęte w zestawieniu jeśli inwestor pozyskuje co najmniej 10-procentowe udziały w firmie oraz bierze udział w zarządzaniu. BIZ obejmuje inwestycje kapitałowe, reinwestowane zyski i pożyczki udzielane w ramach przedsiębiorstwa. Druga część to jakościowe badanie postrzegania Europy przez inwestorów zagranicznych, które zostało przeprowadzone w okresie luty-kwiecień 2022 r. przez agencję Euromoney w formie ankiety internetowej przeprowadzonej wśród reprezentatywnego panelu 501 respondentów – decydentów biznesowych odpowiedzialnych za inwestycje.

Polska wciąż kupuje towary od Rosji. Deficyt budżetowy Polski maleje, rosną dochody z podatków

Według wstępnych danych szacunkowych za I kwartał 2022 roku, opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny, PKB wzrósł w ujęciu realnym o 2,4% po wzroście o 1,8% w IV kw. 2021 roku. W I kwartale 2022 tempo wzrostu wyniosło 8,5%, wobec 7,6% w ostatnim kwartale 2021. Najnowsze prognozy gospodarcze dla Polski przygotowane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, opublikowane w kwietniu 2022 roku, wskazują na 3,7% realnego wzrostu PKB w całym 2022 roku, a następnie 2,9% w 2023 roku. Dla porównania prognoza dla 2021 r. wynosiła 5,7%. Z kolei przygotowane przez Dyrekcję Generalną ds. Gospodarczych Komisji Europejskiej prognozy dla Polski, opublikowane w pierwszym kwartale 2022 r. wskazywały na wzrost realnego PKB o 5,2% w 2022 roku, a następnie o 4,4% w 2023 roku. Bezrobocie wzrosło do 5,5% w pierwszych dwóch miesiącach 2022 roku, lecz już w marcu spadło z powrotem do poziomu 5,4%, czyli do stanu z końca 2021 roku.

„Za nami okres dynamicznego rozwoju gospodarczego na przełomie 2021/2022, a przed nami spodziewane pogorszenie koniunktury. Wysoki wzrost PKB w I kwartale 2022 powoduje, że średnioroczny PKB będzie w tym roku o ok. 4,7% wyższy niż w 2021. Niestety tempo wzrostu PKB w latach 2023-2024 będzie poniżej długofalowego trendu 3,5%. Jednym z czynników, które na to wpływają jest pogorszenie salda wymiany handlowej z zagranicą. Niepokoi rosnący w ostatnich 5 miesiącach w tempie ok. 1% m/m poziom inflacji bazowej. To sugeruje, że presja cenowa rozlewa się na coraz szerszą gamę towarów i usług. Uwaga Rady Polityki Pieniężnej w najbliższych miesiącach będzie zapewne skupiona na inflacji bazowej, a także dwucyfrowym wzroście płac w sytuacji bardzo niskiego bezrobocia oraz narastającym ujemnym bilansie w handlu zagranicznym” – komentuje Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.

Koszty transportu i energii powodują wzrost inflacji

Roczna stopa inflacji cen konsumpcyjnych pozostała wysoka w I kwartale 2022 roku, wzrastając z 8% w grudniu 2021 do 8,8% w styczniu, po czym nieco osłabła, ale utrzymała się na wysokim poziomie 8,1% w lutym 2022. Następnie ponownie przyspieszyła aż do 10,2% w marcu, według wskaźnika cen konsumpcyjnych. Oznacza to, że inflacja w Polsce była w marcu wyższa niż średnia w strefie euro wynosząca 7,4%. W ostatnim kwartale 2021 r. obserwowaliśmy taką samą sytuację, kiedy średnia w strefie euro wynosiła 5%, a w Polsce – 8%.

Inflacja oparta na krajowym wskaźniku cen konsumpcyjnych nadal rosła w kwietniu, do 12,4% z 11% w marcu, podczas gdy inflacja bazowa, po wyłączeniu zmiennych cen żywności i energii, wzrosła do 7,7%. Wysoka stopa inflacji była w dużej mierze wynikiem rosnących cen transportu, które wzrosły o 24,1% w marcu i 21,1% w kwietniu tego roku, oraz mediów (czynsz, woda, elektryczność, gaz i inne źródła energii), które wzrosły odpowiednio o 17,7% i 19,5% w tych dwóch miesiącach. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych, które mają największe znaczenie w koszyku dóbr i usług, rosły w tempie: 9,2% w marcu i 12,7% w kwietniu. Z kolei ceny usług z zakresu rekreacji i kultury wzrosły o 7,4% i 9,3%, a restauracji i hoteli o 12,7% i 14,1%.

Polska nadal importuje z Rosji

Wartość sprzedaży towarów wyniosła 33,1 miliardów dolarów w marcu 2022 roku i 90 miliardów dolarów w I kwartale 2022, wzrastając o 9,3% r/r z 89,1 miliardów dolarów w IV kwartale 2021. Zdaniem analityków CEIC z ISI Emerging Markets Group ma to związek z kontynuacją globalnego ożywienia gospodarczego po pandemii, a co za tym idzie – wzrostem cen i wolumenu eksportu. Do Niemiec, czyli głównego rynku zbytu dla polskich towarów, dostarczono w pierwszym kwartale dobra o wartości 25 miliardów dolarów, co oznacza wzrost o 7,3% r/r. Wartość eksportu do Czech wzrosła o 24,4% r/r do 5,6 miliardów dolarów, do Francji – o 10,2% r/r do 5,4 miliardów dolarów, a do Wielkiej Brytanii – o 18% r/r do 4,6 miliardów dolarów. Eksport maszyn i urządzeń transportowych, czyli największej kategorii produktów eksportowych Polski, wzrósł o 2,85% r/r do 20,5 miliardów dolarów w okresie styczeń-luty 2022 r., podczas gdy eksport towarów przemysłowych wzrósł o 17,7% r/r do 10,8 miliardów dolarów w tym samym okresie.

Wartość importowanych towarów wyniosła 37,6 miliardów dolarów w marcu i 97,6 miliardów dolarów w całym I kwartale 2022, wzrastając o 22,6%, co było skutkiem popytu krajowego i wyższych cen. Import z Rosji, wcześniej jednego z głównych dostawców do Polski, w I kwartale wyniósł 7,3 miliardów dolarów i wzrósł o 92,1% r/r. Dane te pochodzą w głównej mierze z okresu przed inwazją na Ukrainę. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w styczniu 2022 wartość surowców takich jak ropa naftowa czy olej wyniosła 3,4 miliardów złotych, a w marcu – 5,8 miliardów złotych. Rosja jest trzecim krajem, z którego Polska importuje najwięcej towarów pod względem wartości. W marcu kupiliśmy od Rosji aż o 65% więcej ropy niż w analogicznym miesiącu w roku poprzednim. W 2021 roku import z Rosji wyniósł 77,8 miliardów złotych i odpowiadał 6% całkowitego importu w Polsce. Jak podkreślają eksperci CEIC z ISI Emerging Markets Group sankcje nałożone na kraj rządzony przez Władimira Putina mogą przyczynić się do ograniczenia współpracy handlowej. Całkowite uniezależnienie się od rosyjskiego importu możliwe będzie tylko w przypadku zwiększenia dostaw z innych krajów. To jednak to wiąże się ze wzrostem cen, co mając na uwadze rosnącą inflację, dodatkowo uderzy w polskich konsumentów.

Deficyt budżetowy Polski maleje, rosną dochody z podatków

W całym 2021 roku Polska osiągnęła deficyt budżetowy w wysokości 26,3 miliardów złotych – spadek z prawie 85 miliardów złotych w 2020 roku. Według danych budżetowych Ministerstwa Finansów, w I kwartale 2022 Polska odnotowała deficyt budżetowy w wysokości 267,5 milionów złotych (w ujęciu rocznym), który był znacznie mniejszy niż w I kwartale 2021 r. kiedy wyniósł 3,4 mld złotych. Według analiz ekspertów z ISI Emerging Markets Group wynikało to głównie z większych wpływów podatkowych co ma związek z wprowadzeniem „Polskiego Ładu”. Dochody budżetu państwa w I kwartale 2022 roku wyniosły 120,1 miliardów złotych, co oznacza wzrost o 18,8% r/r. Dochody podatkowe, które stanowiły ok. 92% dochodów ogółem, wzrosły o 20,5% r/r do 111 miliardów złotych w I kw. 2022 r.

Najnowsza edycja raportu CEIC „Poland Economy in a Snapshot” zawiera dane za pierwszy kwartał 2022 roku. Eksperci i analitycy CEIC z ISI Emerging Markets Group przedstawiają sytuację makroekonomiczną Polski, a także zwracają uwagę na najważniejsze trendy oraz prognozy. Zebrane informacje pozwolą ocenić bieżący stan polskiej gospodarki w świetle obecnej sytuacji geopolitycznej i trwającego konfliktu zbrojnego w Ukrainie.

Źródło: Poland Economy in a Snapshot

Kiedy ruszy CPK?

W odniesieniu do planów związanych z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego oficjalnie nic się nie zmieniło. Wbicie łopaty planowane jest na 2023 rok – mimo że nie ma dokładnej lokalizacji, ani nie ma zgłoszonych materiałów do decyzji środowiskowej. Zakończenie tych prac zaplanowano na 2027 rok – jednak wariantem minimum jest też wybudowanie w tym samym czasie połączenia kolejowego z Warszawy do lotniska. Pan Minister Horała zastrzegał, że pierwszy samolot niekoniecznie musi wystartować w 2027 toku – można poczekać na sezon letni, który rozpocznie się w drugim kwartale roku 2028. Koszt budowy CPK można szacować między 100 a 200 miliardów złotych. Warto jednak podkreślić, że w ostatnim czasie nadzór nad realizacją CPK został przesunięty z Ministerstwa Infrastruktury do Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Tymczasem u Ministra Infrastruktury zostanie strategia dla lotnictwa, strategia rozbudowy sieci drogowej oraz strategia rozbudowy linii kolejowych.

–  Obawiam się, że rozbicie jednego projektu na dwa ministerstwa będzie utrudnieniem procesu inwestycyjnego. Niestety cały czas nie ma dokładnych harmonogramów, nie ma też zapewnienia finansowania tej inwestycji.  Żeby przekonać Polaków do tego projektu, mówi się teraz o jego aspekcie militarnym – powiedział serwisowi eNewsroom Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. –  To jest pewnego rodzaju nowość, bo oczywiście nikt nie myślał, że wybuchnie wojna – kiedy w 2017 roku rząd przyjmował uchwałę o CPK. Dzisiaj doskonale widać, że centralizacja funkcji militarnych i lotniczych to byłby duży błąd. Jak widać bez dużego lotniska dajemy sobie doskonale radę w Rzeszowie – ale obsługa armii amerykańskiej jest realizowana przez lotniska typowo wojskowe. Dlatego trudno dziś przekonywać, że CPK może być elementem wspierającym rozwój bezpieczeństwa Polski. Niestety raczej nie widzę możliwości, by CPK ruszył w 2027 czy nawet 2028 roku – podsumowuje Furgalski.

Dobre dane wspierają dolara

Wczorajszy raport ISM wywołał aprecjację dolara. Inwestorzy otrzymali potwierdzenie, że gospodarka USA ma się jak na razie dobrze pomimo ostatnich zaostrzeń warunków finansowych. Nie da się ukryć, że w tym momencie większe emocje i tym samym większą zmienność na rynku będą wywoływać dane na temat koniunktury w Stanach Zjednoczonych. O inflacji wiemy już wszystko, jest wysoka i prawdopodobnie będzie spadać ale w wolnym tempie. W tych okolicznościach dane z rynku pracy dziś (ADP) a szczególnie te jutro (NFP) mogą ponownie wywołać większy ruch na USD. Nie zapominajmy o ISM dla usług.

W tym momencie lepsze dane od oczekiwań z amerykańskiej gospodarki wpływają pozytywnie na USD. Dolar w ostatnich 3 tygodniach oddał lekko pole na rzecz innych walut. Teraz ponownie zaczyna zyskiwać, gdyż spekulacje na temat mocnego spowolnienia koniunktury w USA i tym samym złagodzenia nastawienia Fed-u przestają obowiązywać. Interpretacja publikacji makro dla FX wydaje się w tym momencie prosta. Dla rynku akcyjnego z kolei dobre dane to złe dane, ponieważ dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej w takim tempie wpływa niekorzystnie na rynek kapitałowy.

Przechodząc do danych z rynku pracy. Jest oczywiste, że przy stopie bezrobocia na poziomie 3,6 proc. w USA mamy do czynienia z pełnym zatrudnieniem. Pamiętajmy, że Fed obawia się efektów drugiej rundy w postaci wzrostu płac. Te rosną już w wysokim tempie. W tym przypadku minimalny wzrost lub spadek stopy bezrobocia (np. o 0,1 proc.) nie zrobi raczej dużego wrażenia na USD. Większa uwaga będzie poświęcona płacy godzinowej. Z kolei jeśli zmiana zatrudnienia będzie na przyzwoitym poziomie, wówczas będziemy mieć potwierdzenie, że na rynku pracy nie ma załamania i USD powinien zyskać. Oczywiście dla dolara korzystniejsze będzie to, jeśli liczby wypadną lepiej od konsensusu. Jeśli dane pobiłyby wyniki sprzed miesiąca, spadki EUR/USD będą silniejsze a kurs ponownie będzie kierował się do dołków z 13 maja. Wydaje się również, że rynek będzie jutro koncentrował swoją uwagę nie tylko na rynku pracy. Bez wątpienia ważny będzie ISM dla usług. Tutaj oczekiwany jest lekki spadek do 56,4 pkt. z 57,1 pkt. miesiąc wcześniej.

Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby nagle doszło do załamania zatrudnienia, co sygnalizowałoby, że szybkie podwyżki stóp mają hamujący wpływ na gospodarkę. W takim przypadku wzrosłyby obawy rynkowe, że gospodarkę USA czeka „twarde lądowanie”, co z pewnością wywarłoby presję na dolara. Jesteśmy na początku cyklu podwyżek stóp procentowych, dlatego też uważam, że jest zdecydowanie za wcześnie na tego typu sygnały. Kilka tysięcy miejsc pracy więcej lub mniej nie jest obecnie sygnałem, że w zatrudnieniu zachodzą fundamentalne zmiany, a tym samym powodem do niepokoju. Wahania te wynikają raczej z czynników sezonowych lub specjalnych. A to, że gospodarka w USA nadal dobrze funkcjonuje, pokazał wczorajszy indeks ISM.

Łukasz Zembik, DM TMS Brokers

Wpływ wojny w Ukrainie na sytuację finansową polskich przedsiębiorstw

Ponad 80 proc. mikro, małych i średnich firm opowiada się za wprowadzeniem sankcji gospodarczych na Rosję i Białoruś – wynika z badania sektora MŚP dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, przeprowadzonego po dwóch miesiącach wojny. Sektor MŚP popiera ograniczenia, mimo przekonania o tym, że może się to niekorzystnie przełożyć na biznes. Już teraz bezpośredni negatywny wpływ na swoje działanie zauważa prawie co ósma firma. Przedsiębiorcy przestraszeni inflacją i ukraińską wojną coraz mocniej naciskają na zleceniodawców, by płacili im w terminie. Jedynie co czwarty podmiot nie robi nic w tym zakresie.

Pomimo tego, że sankcje mogą mieć wpływ na ich biznes, przedstawicie MŚP niemal jednogłośnie popierają ich nakładanie na Rosję i Białoruś, zdecydowanie za ich jest 69 proc. a raczej za 13 proc. Istotnie częściej za takimi ograniczeniami opowiadają się reprezentanci średnich przedsiębiorstw zatrudniających od 50 do 249 osób oraz handlu. Ambiwalentny stosunek – ani popieram, ani nie popieram ma 5 proc. ankietowanych, najczęściej firmy najmniejsze liczące do 9 pracowników (11 proc. wskazań). Przeciw sankcjom opowiedziało się jedynie 3 proc. badanych firm, a 10 proc. respondentów nie wie co ma myśleć na ten temat – wynika z badania Keralla Research dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Przedsiębiorcy akceptują sankcje, choć większość – 54 proc. – zdaje sobie sprawę, że restrykcje jak i konsekwencje wojny będą wpływać na ich finanse negatywnie. Co ciekawe liczba takich opinii nie zmieniła się od pierwszej połowy marca, gdy tego typu badanie wykonane zostało po raz pierwszy.

Firmy akceptują sankcje wobec Rosji
Źródło: badanie Skaner MSP dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor

Co może zaskakiwać, w badaniu realizowanym po drugim miesiącu wojny, spadł odsetek firm deklarujących, że ze względu na napaść Rosji na Ukrainę działają w ograniczonym zakresie. Po pierwszych dwóch tygodniach konfliktu o problemie tym informowało 20 proc. badanych firm, po dwóch miesiącach 12 proc. podmiotów. – Z jednej strony niektóre biznesy wyszły ze stanu zawieszenia w jaki wpadły na początku, z drugiej strony strach ma wielkie oczy i część przedsiębiorców przeszacowała skalę problemów, a także szybko znalazła sposoby jak zrekompensować sobie kłopoty – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor, prowadzącego rejestr dłużników konsumentów i firm.

firmy a wojna w ukrainie
Źródło: badanie Skaner MSP dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor

W większym stopniu problemy dotykają transport – 18 proc. oraz usługi 13 proc. Wśród firm budowlanych o odczuwaniu negatywnych konsekwencji mówi 12 proc. przedsiębiorstw, w przemyśle – 11 proc. Najmniej traci na wojnie handel. 8 proc. firm z tej branży deklaruje, że wojna obniżyła ich sprzedaż. Jednocześnie handel jest w największym stopniu beneficjentem sytuacji na Ukrainie, 9 proc. firm działa teraz bardziej intensywnie. Pozytywny wpływ konfliktu na sprzedaż zauważa także 7 proc. firm usługowych, przedstawiciele reszty branż rzadko mają do powiedzenia na ten temat coś dobrego. Jak wynika z badania, warunkiem by skorzystać z sytuacji jest też wielkość firmy – im większa tym większe ma na to szanse.

Ponad połowa MŚP obawia się skutków wojny

Generalnie panuje jednak lęk i obawy przed skutkami wojny. Przede wszystkim o jeszcze większy wzrost cen paliw i energii (80 proc.), pogłębienie się problemów z dostępnością surowców i półproduktów (40 proc.) oraz o podwyżki u podwykonawców (20 proc.). Inne negatywne czynniki związane z wojną to wzrost kosztów kredytów czy leasingu (14 proc) i problemy z transportem (13 proc.).

O ile wzrost cen paliw i energii najbardziej stresuje transport (96 proc.), to przerwane łańcuchy dostaw w większym stopniu niż resztę martwią przemysł (60 proc.). Firmy budowlane częściej niż pozostałe branże zwracają uwagę na negatywny wpływ na swój biznes podwyżki podwykonawców (47 proc.). Droższe finansowanie w większym stopniu jako problem postrzega handel (18 proc.), a problemy transportu – handel (27 proc.) i co zrozumiałe sam transport (22 proc.), który często pracuje na zlecenie innych firm ze swojej branży. Usługodawcy bardziej niż inne branże podkreślają utratę kontrahentów z Rosji, Białorusi i Ukrainy.

Ponad połowa MŚP obawia się skutków wojny
Źródło: badanie Skaner MSP dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor

Biznes przytłoczony najpierw pandemią, później inflacją, a teraz wojną zmuszony jest przykładać coraz większą wagę do dbania o płynność finansową.

– Zauważamy, że od momentu napaści Rosji na Ukrainę, firmy jeszcze bardziej dbają o poprawę jakości wzajemnych rozliczeń, a to bez wątpienia przekłada się na warunki działania biznesu i ogólną ocenę sytuacji. Udział firm, którym kontrahenci nie płacą przez ponad dwa miesiące od terminu, spadł w II kw. do 30 proc. z 33 proc. w I kw. Nie stało się to jednak samo, przedsiębiorcy chcąc aby w trudnych okolicznościach pandemii, a teraz inflacji i wojny przynajmniej ten element działał dobrze, coraz więcej uwagi poświęcają spływowi należności. I są w tym konsekwentni. Wystarczy przypomnieć, że przed rokiem o braku problemów z płatnościami mówiło jedynie 16 proc. ankietowanych w sektorze MŚP, a prawie 40 proc. nie robiło nic by poprawić sytuację. Teraz o braku problemów informuje dwa razy więcej, 30 proc. ankietowanych, a o tym, że nie podejmuje działań prawie o połowę mniej, bo 25 proc. firm – mówi Sławomir Grzelczak.

firmy a wojna w ukrainie sankcje inflacja
Źródło: badanie Skaner MSP dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor

Wyniki badania pokazują również, że bierną postawę zastępuje aktywne podejście do ściągania należności oraz to, że nie jest to tylko działanie samodzielnie, ale coraz częściej ze wsparciem zewnętrznym.

Na dłużników najbardziej naciskają obecnie firmy, których kłopoty ze ściąganiem należności wykraczają daleko ponad średnią dla całego sektora MŚP (30 proc.). Są to podmioty zatrudniające od 50 do 249 osób, gdzie klientów opóźniających płatności o co najmniej dwa miesiące ma prawie połowa (46 proc.) oraz reprezentanci handlu wśród których aż 44 proc. musi wykazywać się ogromną cierpliwością.

Przedsiębiorcy stawiają na rozmowę z klientem, mniej firm wydłuża terminy płatności

Co robią? Przede wszystkim stawiają na rozmowę i rozwiązania polubowne (23 proc.). Niemniej w tym kwartale wzrosło też wyraźnie wspieranie się zewnętrznymi profesjonalistami pomagającymi odzyskiwać należności. Blisko 12 proc. płaci za zewnętrzną windykację, a 10 proc. współpracuje z radcą prawnym i zdarza się, że decyduje się iść na drogę sądową z dłużnikiem. Mniej firm wydłuża też terminy płatności. Coraz częściej wykorzystywana jest istniejąca od lat ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom, sięga po nią 6,5 proc. firm.

mniej firm wydłuża terminy płatności
Źródło: badanie Skaner MSP dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor

 Niestety inny z najbardziej popularnych obecnie elementów działań nakierowanych na utrzymanie płynności finansowej to powstrzymywanie się od inwestycji, na który wskazuje 28 proc. firm MŚP. Na ograniczenia stawiają przede wszystkim firmy transportowe i przetwórstwa przemysłowego – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak. – A to już z pewnością nie wróży dobrze gospodarce – dodaje.

terminy płatności
Źródło: badanie Skaner MSP dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor

Badanie zrealizowane w ramach projektu „Skaner MŚP”, przez Instytut Keralla Research, prowadzone co kwartał wśród mikro, małych i średnich firm. Próba = 500, technika: wywiady telefoniczne, termin: 05.04-26.04.2022.

Czynny żal już nie pomoże podatnikom?

Czynny żal to rozwiązanie, które umożliwia uniknięcie kary za niedopełnienie obowiązków podatkowych. Wprowadzane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany w kodeksie karnym skarbowym znacząco ograniczą stosowanie tego narzędzia.

Dla wielu podatników poruszanie się po skomplikowanym systemie podatkowym jest trudne i rodzi wiele niezamierzonych pomyłek. Niezłożenie deklaracji podatkowej PIT w terminie, niedokonanie płatności podatku czy niewłaściwe rozliczenie kosztów uzyskania przychodów otwiera katalog wszystkich przewinień, które mogą skutkować sankcjami karno-skarbowymi w związku z popełnieniem przestępstwa lub wykroczenia skarbowego. Instytucja czynnego żalu jest obecnie jedynym dostępnym sposobem na ich uniknięcie.

Na czym polega czynny żal?

To instytucja, która polega na zgłoszeniu przez podatnika informacji o popełnieniu przez niego zabronionego czynu, zanim organ ścigania udokumentuje wystąpienie takiego zdarzenia. Osoba wyrażająca „czynny żal” przyznaje się zatem do winy, musi zaprzestać popełniania przestępstwa oraz zgłosić chęć uregulowania wszelkich spraw z Urzędem Skarbowym. Co jednak ważne, podatnik musi osobiście zawiadomić odpowiedni organ o popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia – najlepiej na piśmie albo ustnie do protokołu.

Zawiadomienie musi zawierać kluczowe informacje i okoliczności dotyczące popełnionego czynu, czyli na przykład wskazywać osoby uczestniczące w popełnionym czynie bądź przyczyny popełnienia wykroczenia. Wyjaśnienie musi być prawdziwe i może dotyczyć przypadku losowego albo sytuacji osobistej. Ponadto, należy uiścić całą wymagalną należność publicznoprawną uszczuploną w wyniku czynu zabronionego, wraz z odsetkami – informuje Maciej Blajer z Systim.pl.

Rozpoczęcie czynności urzędowych wyklucza czynny żal

Dotychczasowe przepisy mówiły o tym, że aby czynny żal był skuteczny, trzeba go złożyć przed rozpoczęciem czynności służbowych przez organ ścigania.  Decyzją Ministerstwa Sprawiedliwości nowe przepisy mają zmienić art. 16 § 5 pkt 2 Kodeksu karnego skarbowego (KKS), nadając mu inne brzmienie: „po rozpoczęciu przez organ ścigania czynności służbowej, w szczególności przeszukania, czynności sprawdzającej lub kontroli zmierzającej do ujawnienia przestępstwa skarbowego lub wykroczenia skarbowego, chyba że czynność ta nie dostarczyła podstaw do wszczęcia postępowania o ten czyn zabroniony.”

Oznacza to, że o ile dotychczas czynny żal był wykluczony po podjęciu działań przez organy ścigania, to teraz jego złożenie nie będzie możliwe już po podjęciu każdej czynności urzędowej wobec podatnika, jak na przykład sprawdzenia poprawności rozliczeń – dodaje specjalista z Systim.pl.

Resort w uzasadnieniu pisze, że „aktualnie często brak jest możliwości ścigania sprawców przestępstw skarbowych i wykroczeń ujawnionych w trakcie kontroli przeprowadzonej co prawda przez uprawniony organ, jednak inny niż organ ścigania”. Według ekspertów zmiany są niekorzystne dla podatników, gdyż odbierają im jedyną skuteczną możliwość uchronienia się przed odpowiedzialnością karną skarbową za niezamierzoną pomyłkę. W efekcie czynny żal może stać się instytucją, z której podatnicy już wkrótce będą mogli korzystać stosunkowo rzadko.

Kool2Play: Prezes sprzedał swoje akcje i objął papiery nowej emisji

Marcin Marzęcki, prezes Kool2Play dał mocny sygnał wiary w spółkę i jej flagowy produkt, grę Uragun, która we wczesnym dostępie zadebiutowała w ubiegłym miesiącu. Środki ze sprzedaży części swojego pakietu akcji, przeznaczył na zakup akcji nowej emisji, pomimo że ich cena emisyjna jest ponad dwukrotnie wyższa niż notowania spółki na NewConnect.

Marcin Marzęcki sprzedał 45 455 akcji serii A1, w cenie 6,60 zł, za łączną kwotę 300 003 zł. Środki te przeznaczył na zakup 15 000 akcji emisji G po 20 zł za sztukę.

Z jednej strony chciałem pokazać, iż uważam, że akcje spółki są moim zdaniem mocno niedoszacowane, a z drugiej maksymalne dofinansować spółkę po to, by ta mogła realizować w pełni swoją strategię między innymi w sferze rozwijania gry Uragun, której oceny pokazują, że ma duży potencjał komercyjny. Wierzę w naszą wizję i realizację wszystkiego o czym dotychczas mówiliśmy, widzę jednak potrzebę drobnych modyfikacji strategii działania spółki. Pracujemy nad ich wprowadzeniem i mam nadzieję, że już niebawem będziemy mogli opowiedzieć o nich więcej – mówi Marcin Marzęcki, prezes Kool2Play.

Zarząd Kool2Play jest zmotywowany i pewny, że maksymalne dofinansowanie pozwoli wejść spółce na najwyższe obroty i doprowadzić do komercyjnego sukcesu swoją flagową grę, która wzbudza coraz większe zainteresowanie wydawców. Game Developer znad Wisły dalej realizuje plan działania odnośnie animacji sprzedaży Uraguna.

Zakończyliśmy pierwszy etap współpracy z EXOR Studios, która polegała na sprzedaży gier Riftbreaker oraz Uragun w atrakcyjnym pakiecie cenowym. Wciąż trwa bundle gry Uragun z X-Morph: Defense. Już teraz możemy powiedzieć, że obie firmy są zadowolone ze współpracy – opowiada prezes. – Wkrótce w ofercie będziemy mieć także kolejny bardzo atrakcyjny pakiet z nowym partnerem.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Kool2Play uruchomiło akcję promocyjną Uraguna na platformie Steam. Gracze przez kolejne 14 dni będą mogli nabyć tytuł w cenie obniżonej o -20%. Dodatkowo twórca nie ustaje w dalszych działaniach mających na celu dotarcie z grą do szerszego grona odbiorców. Produkcja Kool2Play znalazła się wśród gier dostępnych w formule early access na festiwalu Steam Dreamhack Beyond. Zarząd prowadzi też dalsze rozmowy z potencjalnymi wydawcami.

Cieszymy się, że Uragun wzbudza zainteresowanie wśród wydawców. Uważamy, że pomoc w zakresie wydania i marketingu znacząco wpłynie na rozwój naszego tytułu i zdecydowanie zwiększy jego widoczność wśród innych tytułów – kończy prezes.

Przychody Digital Network w kwietniu wzrosły o 56%

Według wstępnych szacunków, przychody Digital Network w kwietniu wyniosły 3,9 mln zł i były o 56% wyższe w stosunku do kwietnia 2021 roku, w którym osiągnęły 2,5 mln zł. Po czterech miesiącach br., szacunkowe przychody Digital Network wyniosły łącznie 12,6 mln zł i były o 53% wyższe niż w analogicznym okresie 2021 roku. W przypadku spółki zależnej Screen Network SA sprzedaż w kwietniu była większa niż przed rokiem o 64% i wynosiła 3,6 mln zł.  Po czterech miesiącach br., szacunkowe przychody spółki zależnej wyniosły łącznie 11,4 mln zł i były wyższe o 63% r./r.

– Bardzo dobre wyniki sprzedaży kwietnia potwierdzają, że jesteśmy głównym beneficjentem transformacji cyfrowej w reklamie zewnętrznej. Mamy największą w Polsce sieć 20 tysięcy ekranów, posiadającą duże zasięgi reklamowe. Dzięki nim docieramy z kampaniami do 6,5 mln osób dziennie. Zbudowanie tak dużej infrastruktury reklamowej zajęło nam 10 lat. Jest to proces wieloletni i kosztowy. Obecnie czerpiemy z niego profity, a domy mediowe traktują nas jako lidera całej kategorii cyfrowej reklamy zewnętrznej w Polsce. Dzięki temu realizujemy coraz więcej kampanii i pozyskujemy nowych reklamodawców – komentuje Wojciech Bieńkowski, prezes Digital Network.

Model biznesowy Digital Network polega na sprzedaży czasu reklamowego  w dostępnej sieci nośników. Stałe koszty bezpośrednie obsługi sieci ekranów oraz istotnie większa od obecnie zakontraktowanej pojemność sieci daje możliwość dalszego zwiększania przychodów bez dodatkowych nakładów inwestycyjnych co przekłada się na wzrost rentowności. Infrastruktura Digital Network składa się z czterech rodzajów nośników. Najważniejszymi z nich są ekrany Super Screen, znajdujące się w centralnych punktach miast oraz wielkoformatowe ekrany LED CITY, mieszczące się  przy głównych skrzyżowaniach i arteriach komunikacyjnych.

Reklamodawcy wybierają ekrany LED ponieważ oferują nieporównywalnie większe możliwości w zakresie kreacji niż statyczna, papierowa ekspozycja  na bilbordzie. Badania dowodzą, że atrakcyjnie przygotowana reklama cyfrowa jest 20 razy lepiej zapamiętywana. Co ważne, nasze zasięgi reklamowe i pozycja lidera reklamy cyfrowej w Polsce umożliwia bezpośredni kontakt z centralami globalnych marek, takich jak na przykład Samsung. Dzięki temu mamy dostęp do ich międzynarodowych budżetów. Przykładem na to jest wspólna kampania nowych modeli telefonów w formacie 3D z udziałem Żabsona – podkreśla prezes Bieńkowski.

W ubiegłym roku Digital Network wypracowało przychody o 34% wyższe niż w 2020 roku. Spółka wygenerowała zysk netto na poziomie 10 mln natomiast EBITDA Digital Network wzrosła o 111% i wynosiła 18,7 mln zł. Digital Network do udanych może zaliczyć, również początek bieżącego roku. Lider rynku cyfrowej reklamy zewnętrznej odnotował w I kw. 2022 r. 8,7 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 54% r./r. Zysk netto wzrósł o 90% r./r. i wynosił 1,1 mln zł. EBITDA Digital Network wynosiła 4,2 mln zł, rosnąc o 12% r./r.

Dane z rejestrów dłużników: Mazowieckie, śląskie i wielkopolskie liderami zadłużenia wśród deweloperów

Ponad miliard złotych zalegają deweloperzy wraz z częścią firm budowlanych z woj. mazowieckiego. Będzie mniej inwestycji i więcej upadłości.

Jak podaje Krajowy Rejestr Długów, na koniec marca br. najwięcej zadłużonych firm deweloperskich było w województwach mazowieckim, śląskim oraz wielkopolskim. Dłużnicy z tych obszarów otwierają podobne zestawienie sporządzone na podstawie danych z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK. W tym przypadku analiza objęła podmioty wykonujące roboty budowlane związane ze wznoszeniem budynków. W zależności od rejestru, najmniej dłużników jest w woj. opolskim oraz świętokrzyskim. Z kolei największe średnie zadłużenie dotyczy dłużników bez adresu – ok. 158 tys. zł, a także z woj. podkarpackiego – ponad 629 tys. zł. Eksperci komentujący wyniki zwracają uwagę na to, że przez różne zawirowania w gospodarce i sytuację w branży będzie powstawało mniej nowych inwestycji.

Mazowieckie na czele

Z danych Krajowego Rejestru Długów (KRD) wynika, że na koniec pierwszego kwartału br. najwięcej zadłużonych firm deweloperskich było z woj. mazowieckiego – 1 020 (kwota zadłużenia – ok. 55 mln zł), śląskiego – 564 (ok. 20,7 mln zł), a także wielkopolskiego – 446 (ok. 17,2 mln zł). Natomiast według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, w ww. czasie najwięcej dłużników, wykonujących roboty budowlane związane ze wznoszeniem budynków, było w woj. mazowieckim – 2 709 (kwota zadłużenia – 1,003 mld zł). Dalej widać śląskie – 1 777 (ok. 170,1 mln zł), jak również wielkopolskie – 1 485 (163,3 mln zł).

– Mazowieckie, śląskie, wielkopolskie są województwami najludniejszymi. Dlatego aktywność branży deweloperskiej jest tam największa. To przekłada się również na występowanie na tych obszarach największej liczby dłużników. Biorąc pod uwagę ilość działających w Polsce firm deweloperskich, wydaje się, że istniejąca grupa dłużników nie powinna odbijać się na sytuacji branży w danym regionie – komentuje radca prawny Emilia Miśkiewicz z Kancelarii Radców Prawnych JK&M.

Według KRD, na koniec marca br. najmniej zadłużonych firm deweloperskich było z woj. opolskiego – 63 (kwota zadłużenia – ok. 1,4 mln zł), podlaskiego – 71 (prawie 1,7 mln zł), a także świętokrzyskiego – 79 (ok. 3 mln zł). Ponadto w zestawieniu jest ośmiu dłużników bez wskazania województwa (blisko 1,3 mln zł). Nieco inaczej wygląda sytuacja na podstawie danych z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK. Na koniec I kw. br. najmniej dłużników, wykonujących roboty budowlane związane ze wznoszeniem budynków, było z woj. świętokrzyskiego – 307 (54,6 mln zł). Następnie w rejestrze widnieją zadłużeni z woj. opolskiego – 313 (ok. 23,5 mln zł) oraz podlaskiego – 336 (ok. 35,8 mln zł).

– Dane dotyczące liczby dłużników są związane z tym, że poszczególne obszary wykazują się największą i najmniejszą aktywnością. Na przykład Podlasie to najmniej zasobne województwo, jeżeli chodzi o liczbę mieszkańców. Występuje tam najmniejsze zapotrzebowanie na nowe mieszkania. Z kolei równocześnie stamtąd odbywa się największa migracja do większych ośrodków – analizuje Wojciech Kuc, ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Średnie zadłużenie

Z zestawień KRD wynika, że na koniec pierwszego kwartału br. największe średnie zadłużenie dotyczyło dłużników bez wskazanego województwa – ponad 157,8 tys. zł, a także z woj. podkarpackiego – ok. 112,8 tys. zł, mazowieckiego – prawie 53,9 tys. zł, jak również łódzkiego – przeszło 48,5 tys. zł. Natomiast z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że 31 marca br. największe średnie zadłużenie analizowanej grupy dotyczyło dłużników z podkarpackiego – ok. 629,2 tys. zł. Na kolejnych miejscach widzimy woj. lubelskie – ok. 375,2 tys. zł, jak również mazowieckie – blisko 370,3 tys. zł.

– Połowa zadłużonych firm deweloperskich w Polsce to jednoosobowe działalności gospodarcze, a druga połowa to spółki prawa handlowego. Bardzo często zadłużone podmioty to małe firmy rodzinne realizujące inwestycje mieszkaniowe na niewielką lokalną skalę. Często budują na sprzedaż pojedyncze domy jednorodzinne, bliźniaki lub kilka segmentów w ramach szeregowców. I najczęściej te mniejsze podmioty popadają w problemy z długami, choć jak widać, raczej o zdecydowanie ograniczonej skali – analizuje Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Z kolei Mateusz Stachewicz, ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich, podkreśla, że wykonawstwo i materiały budowlane to często długie łańcuchy. Zadłużenie jednego z podmiotów może mieć wpływ na wiele następnych. PZFD nie wyklucza nawet wzrostu upadłości w sektorze wykonawczym. Według ankiety wśród firm członkowskich, w największych miastach koszty samego wykonawstwa wzrosły średnio o 500-1000 zł w przeliczeniu na metr kwadratowy wytworzonego mieszkania. I dotyczy to tylko okresu od początku agresji Rosji na Ukrainę.

– Na pewno część firm z branży deweloperskiej upadnie, ale to normalny proces na rynku. Już samo budowanie jest obecnie dużo trudniejsze ze względu na podniesienie cen produktów, ich niedostępność czy brak siły roboczej w związku z koniecznym powrotem ukraińskich robotników. Do tego dochodzi późniejsza sprzedaż z marżą. Widać to na obrzeżach Warszawy, gdzie powstaje dużo segmentów, np. w Markach, Ząbkach, Kobyłce czy Grodzisku Mazowieckim. Tu już pojawiają się problemy ze znalezieniem klientów – dodaje Wojciech Kuc.

Rynek pod lupą

Jak zaznacza Jarosław Jędrzyński, trudno nie zauważyć problemów, z jakimi deweloperka mieszkaniowa musi mierzyć się już teraz, a które będą przybierać na sile w przewidywalnej przyszłości. Jednak nie dotyczą one sytuacji finansowej i ryzyka niekontrolowanego wzrostu zadłużenia. Ekspert podkreśla, że z poważnymi trudnościami finansowymi zmaga się branża budowlana, obejmująca firmy wykonawcze i podwykonawcze. Tradycyjnie głównym powodem są zatory płatnicze, ale nie tylko.

– Spodziewamy się, że 2022 rok będzie o kilkadziesiąt procent gorszy od poprzedniego w zakresie nowych inwestycji. Wiele firm ograniczyło czy wstrzymało swoje plany w tym zakresie, które miały zostać zrealizowane w najbliższych miesiącach. Będziemy mieć więc ograniczenie po stronie podażowej, ale też znaczny spadek zdolności kredytowej Polaków – stwierdza ekspert PZFD.

Z kolei radca prawny Klaudyna Jarzec-Koślacz z Kancelarii Radców Prawnych JK&M zwraca uwagę na trudności w oszacowaniu kosztów samej budowy. One mogą wpłynąć na spowolnienie branży poprzez wstrzymanie nowych inwestycji, a tym samym na regulowanie zobowiązań. Według eksperta, pozytywnie na zadłużenie w deweloperce może wpłynąć pojawienie się funduszy inwestycyjnych. One kupują całe budynki mieszkaniowe z myślą o długoterminowym wynajmie. Wielu młodych ludzi nie będzie stać na kredyt. Sytuacja zmusi ich do tego, żeby wybrać taką opcję zamieszkania.

– Państwo powinno przygotować zmiany w przepisach, żeby ochronić klientów firm deweloperskich, bo rachunek powierniczy nie do końca się sprawdza. Powinny pojawić się regulacje o możliwości sprzedawania tylko gotowych mieszkań czy domów na wzór firm działających we Francji, bo też nie każdy ubezpieczyciel będzie chciał wziąć pod ochronę taką inwestycję – podsumowuje ekspert z PFRN.

Czy kosztowne kredyty inwestycyjne wyhamują rynek mieszkaniowy? Deweloperzy odpowiadają

Czy pozyskanie kapitału na inwestycje w bankach, które jest teraz obarczone wyższymi kosztami spowoduje ograniczenie ilości projektów wprowadzanych na rynek i ceny mieszkań? Czy deweloperzy poszukują alternatywnych sposobów finansowania nowych projektów? Jakich? Sondę opracował serwis nieruchomości dompress.pl

Andrzej Oślizło, prezes zarządu Develia S.A.

Wzrost stóp procentowych i wyższe koszty pozyskiwania kapitału będą miały negatywny wpływ na liczbę lokali wprowadzanych do oferty oraz wzrost cen. Nasza spółka, zgodnie z planem, zwiększa ofertę, ale utrzymanie założonego tempa uzależniamy od dalszego rozwoju sytuacji na rynku. Praktycznie wszystkie inwestycje finansujemy ze środków własnych oraz z przedpłat klientów. Dobra sprzedaż już na początkowym etapie realizacji umożliwia wsparcie finansowania projektów.

Z uwagi na zmieniające się realia na rynku i spodziewany spadek tempa sprzedaży analizujemy różne opcje, w tym rozwój w bardziej perspektywicznych obszarach, m.in. PRS, realizację projektów w formule JV czy też z większym udziałem finansowania bankowego. Posiadamy wystarczające rezerwy finansowe, aby w większym niż dotąd zakresie wesprzeć finansowanie projektów ze środków własnych, co będzie szczególnie istotne dla naszych klientów w trudniejszym czasie na rynku.

Dariusz Szczypiński, dyrektor finansowy w Nickel Development

Wielokrotne już podwyżki stóp procentowych miały niebagatelny wpływ na wzrost kosztów związanych z finansowaniem inwestycji, a jego poziom uzależniony jest oczywiście od specyfiki danego projektu deweloperskiego. Ogólnie rzecz biorąc, skokowy wzrost oprocentowania mógł przełożyć się nawet na kilkaset złotych wyższe koszty pozyskania finansowania w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni użytkowej nieruchomości.

Wzrost oprocentowania kredytów może dodatkowo spowodować wstrzemięźliwość części deweloperów w kwestii zakupu nowych gruntów oraz rozpoczynania inwestycji. Przy prognozowanym spadku tempa sprzedaży koszt w postaci procentu składanego, ponoszony z uwagi na długi czas, jaki upływa od nabycia gruntu do odzyskania środków podczas sprzedaży jest dla wielu deweloperów zwyczajnie nie do zaakceptowania. Część spółek deweloperskich sprzedaje właśnie teraz niektóre swoje aktywa, aby odmrozić gotówkę i tymi środkami sfinansować bliższe w czasie projekty i w ten sposób uniknąć zadłużania się. Tak więc, zawsze warto szukać alternatywnych źródeł finansowania, a mówię to z pełnym przekonaniem, ponieważ już od dawna korzystamy z takich możliwości.

Zbigniew Juroszek, prezes Atal S.A.

Spółka w swoim modelu zakłada finansowanie projektów, zarówno ze środków własnych, jak i obcych, a także w systemie mieszanym. Wyższe oprocentowanie kredytów i emitowanych przez Atal obligacji spowoduje oczywiście wzrost kosztów finansowych. Obecna sytuacja płynnościowa spółki w połączeniu z wpływami z zakontraktowanych wcześniej mieszkań pozwala jednak na ograniczenie obcych źródeł finansowania do niezbędnego minimum. Aktualnie Grupa zabezpieczyła środki finansowe, które pozwolą na finansowanie przedsięwzięć w dużej mierze ze środków własnych.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Finansowanie inwestycji to jedna ze składowych ceny mieszkania, a zatem wyższe stopy procentowe oznaczają wyższą finalną cenę. Jak dotąd ten czynnik nie wpłynął istotnie na koszt realizacji naszych inwestycji, ponieważ wiele z nich w znacznym stopniu lub nawet całkowicie finansujemy sami, bądź po spłacie kredytu sprzedajemy w projekcie gotowe lokale. Przykładem jest inwestycja Jerozolimskie Invest w alejach Jerozolimskich w Warszawie, gdzie klient możne kupić gotowy do zamieszkania, funkcjonalnie urządzony lokal.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. rozwoju w Wawel Service

Na tę chwilę nie widzimy zależności pomiędzy podwyższonymi stopami procentowymi a powstawaniem nowych inwestycji. Podobnie, wysoka inflacja to nie jest główny czynnik wpływający na cenę mieszkania i koszty budowy. Głównym czynnikiem jest tutaj cena gruntu. Posiadamy bank ziemi w całej Polsce oraz środki własne pozwalające na realizację kolejnych inwestycji. Obecnie nie przewidujemy również poszukiwania alternatywnych rozwiązań finansowych. Wszystkie nasze inwestycje są realizowane zgodnie z wyznaczonym wcześniej harmonogramem prac i nie prognozujemy na ten moment żadnych opóźnień.

Piotr Ludwiński, dyrektor ds. Sprzedaży i Obsługi Klientów w Archicom S.A.

Firma ma stabilną sytuację finansową, nie posiadamy kredytów inwestycyjnych i cieszymy się zaufaniem instytucji finansowych, a na zachodzące zmiany patrzymy w perspektywie długoterminowej. Nasze 35-letnie doświadczenie i mocna pozycja rynkowa pozwalają na elastyczne dostosowywanie oferty do aktualnego popytu. Decyzję o rozpoczęciu projektu każdorazowo poprzedzamy dokładną analizą, stawiając na pierwszym miejscu ochronę interesów spółki, akcjonariuszy i inwestorów. Zmiana stóp procentowych, a tym samym wzrost kosztu finansowania, dotyczy całego rynku i to naturalne, że będzie wpływać na ostateczną cenę mieszkań, jednak nie jest to jedyny czynnik. Z naszych obserwacji wynika, że istotnie zmieniają się również ceny i dostępność gruntów, materiałów czy koszty wykonawstwa, co może powodować potencjalne problemy u mniejszych podmiotów. Większe niebezpieczeństwo, będące skutkiem wyższych stóp procentowych, widzimy w ograniczeniu zdolności kredytowej naszych potencjalnych klientów.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Grupie Robyg

Wyższe stopy procentowe mają przede wszystkim przełożenie bezpośrednio na klientów, ich zdolność kredytową i wielkość mieszkania, na jakie mogą sobie pozwolić. Oczywiście finansowanie inwestycji w tak trudnych warunkach makroekonomicznych jest niełatwe. Należy jednak zaznaczyć, że Grypa Robyg ma bardzo dobrą pozycję gotówkową. Natomiast główny wpływ na ceny mieszkań ma inflacja oraz drastyczny wzrost kosztów materiałów budowlanych, energii, usług i surowców. To z pewnością będzie bardzo ważny czynnik, który zdeterminuje wielkość popytu na mieszkania, a tym samym dopasowującą się do niego podaż. Zakładamy, że zdecydowanie zwiększy się rynek mieszkań na wynajem i tu już obserwujemy rosnące zainteresowanie klientów.

Yaron Shama, dyrektor Finansowy Ronson Development

Wyższe stopy procentowe w znacznym stopniu przekładają się na koszty związane z finansowaniem procesu inwestycyjnego. W przypadku dewelopera, który emituje obligacje, by sfinansować zakup gruntu ponoszenie kosztów inwestycji rozpoczyna się od pierwszego dnia. Zwykle są to koszty stałe, doliczane do kosztów inwestycji i ponoszone aż do zakończenia budowy. Drugi aspekt dotyczy finansowania procesu budowy przez bank, co może oczywiście wpłynąć na całkowite koszty inwestycji. W tym przypadku najważniejsze jest to, w jakim tempie prowadzona jest sprzedaż. Jeśli jest ona na zadowalającym poziomie, ekspozycja na wysokie odsetki nie jest istotna.

Ronson Development stale poszukuje alternatywnych, dodatkowych sposobów na pozyskanie finansowania. W pierwszym kwartale 2022 roku, dzięki pomocy naszego głównego udziałowca, podpisaliśmy umowę SAFE z potencjalnymi inwestorami. Zawsze rozważamy także możliwości JV z właścicielami gruntów.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Wyższe stopy procentowe i zaostrzenie kryteriów dotyczących obliczania zdolności kredytowej mają przede wszystkim negatywny wpływ na możliwość uzyskania finansowania przez nabywców. W tej chwili nie jest to znaczący problem dla uzyskania finansowania inwestycji czy czynnik znacząco zwiększający koszty. Największe znaczenie dla potencjalnego dalszego wzrostu cen ma jednak wzrost kosztów budowy.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Generalnie finansujemy inwestycje z własnych środków oraz wpłat klientów. Pod koniec ubiegłego roku sprzedaliśmy jeden z naszych projektów w całości do funduszu. Dzięki temu zostało zapewnione m.in. finansowanie realizacji inwestycji. Takie doświadczenie pozwala nam szerzej otworzyć się na współpracę z funduszami także przy kolejnych projektach. Nie wykluczamy też pozyskiwania finansowania z banków.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Prawdą jest, że wyższe stopy procentowe i wymagania dotyczące zdolności kredytowej, jakie na banki nałożyła Komisja Nadzoru Finansowego sprawiły, że kredyt jest trudniej dostępny niż jeszcze kilka miesięcy temu. Gwałtowny wzrost stóp procentowych oddziałuje negatywnie na całą branżę. Liczymy się z tym, że droższe pozyskiwanie kapitału i obsługa zobowiązań będzie miała znaczący wpływ na ilość wprowadzanych na rynek mieszkań i ich ceny. W przypadku lokali deweloperskich ceny już wzrosły w marcu 2022 roku o 19,1 proc. względem marca poprzedniego roku. Przewidujemy, że ceny mieszkań nadal będą wzrastać, ponieważ wciąż w górę idą koszty realizacji inwestycji, jednak znacznie wolniej niż dotychczas ze względu na spadek popytu. Cały czas bacznie obserwujemy zmiany zachodzące na rynku i zastanawiamy się nad optymalnym rozwiązaniem dotyczącym finansowania kolejnych inwestycji.

Teresa Witkowska, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu Napollo Residential

Wzrost stóp procentowych wpływa bezpośrednio na wzrost kosztów finansowania nowych inwestycji. Należy się spodziewać, że w związku z tym wzrosną ceny mieszkań. Tu niestety nie da się od tego uciec, dlatego osoby, które obecnie zastanawiają się nad zakupem mieszkania nie powinny odkładać tej decyzji. W kwestii finansowania naszych, kolejnych inwestycji nie przewiduje zmian, będziemy działać jak dotychczas czyli poprzez pozyskanie finansowania we własnym zakresie.

Marcin Michalec, CEO Okam

Wzrost kosztów finansowania inwestycji z uwagi na rosnące koszty materiałów budowlanych czy podwyżki stóp procentowych w przypadku kredytu deweloperskiego lub obligacji zmiennokuponowych opartych o WIBOR mogą wpłynąć na finasowanie bieżących projektów przez niektórych deweloperów, czy na przesunięcie w czasie planowanych inwestycji.

Jednocześnie, mając na uwadze wzrost kosztów realizacji projektów w związku z rosnącymi cenami surowców i materiałów budowlanych na światowych rynkach, ceny mieszkań będą rosły, ale wzrost będzie raczej stabilny, na kilkuprocentowym poziomie. Klienci, którzy nie będą w stanie pozyskać niezbędnego finansowania na zakup mieszkania na własność zasilą zapewne, przynajmniej czasowo rynek najmu. Na wygląd rynku nieruchomości będzie miał wpływ dalszy rozwój sytuacji makroekonomicznej i finansowej w Polsce.

Joanna Janowicz, dyrektor zarządzająca w firmie Constructa Plus

Nowe inwestycje finansujemy ze środków własnych, więc potencjalne problemy wynikające z wyższych kosztów obsługi zadłużenia nas akurat nie dotyczą. Nie poszukujemy też alternatywnych rozwiązań. Mamy na różnym etapie przygotowań cztery projekty, na które zabezpieczyliśmy już finansowanie, jednak decyzja o ich uruchomieniu dopiero zapadnie. Większe znaczenie w tym kontekście mają dla nas rosnąca inflacja, niepewność na rynkach finansowych, ceny i dostępność materiałów budowlanych.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

Nasza najnowsza inwestycja Osiedle Natura 2 w Wieliszewie dotąd prowadzona była bez finansowania zewnętrznego. Udało nam się zrealizować dwie trzecie projektu ze środków własnych. Ze względu na skale naszych, nowych projektów w Poznaniu i okolicach Warszawy, jesteśmy otwarci na rozmowy z bankami i prywatnymi funduszami.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Rosnące stopy procentowe mogą znacząco wpłynąć na całkowite koszty inwestycji deweloperskich. Stąd niezmiernie ważnym aspektem jest odpowiedzialne budowanie harmonogramów projektów. Skorelowanie ze sobą wpływów ze sprzedaży z wydatkami na projekcie pozwala minimalizować koszty finansowe. Oczywiście spółka korzysta z finansowania zewnętrznego, ale nasza polityka zabezpieczeń i zarządzania płynnością pozwala minimalizować negatywne skutki wzrostów stóp procentowych na osiągane wyniki i co ważne – ceny oferowane klientom.

Naszym zdaniem większe ryzyko spadku ilości wprowadzanych na rynek projektów mieszkaniowych objawić się może od strony popytowej. Według danych z sektora bankowego zdolności kredytowe klientów skurczyły się o 50 proc. od początku cyklu podwyżek stóp przez RPP. Z drugiej jednak strony, zauważalny, drastyczny spadek oferty mieszkań na wynajem, spowodowany napływem uchodźców z Ukrainy pozwala oczekiwać wzrostu sprzedaży wśród klientów inwestycyjnych. Na bieżąco monitorujemy sytuację rynkową oraz stale poszukujemy nowych, atrakcyjnych źródeł pozyskiwania kapitału.

Ustawa deweloperska – kupujący nieruchomości pod większą ochroną. Czy na pewno?

Już 1 lipca br. wejdzie w życie nowa ustawa deweloperska. Zakłada ona powstanie Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego, mającego stać na straży bezpieczeństwa konsumentów, którzy kupią mieszkanie lub dom jednorodzinny. Przed czym mają być chronieni nabywcy nieruchomość? Z jakimi wyzwaniami będą musieli zmierzyć się deweloperzy i banki?

Kluczowym założeniem nowej regulacji jest poprawa skuteczności ochrony nabywców lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego. Ma ona także poprawić bezpieczeństwo obrotu prawnego na rynku nieruchomości, co w praktyce oznacza, że do jej stosowania zobligowani będą nie tylko deweloperzy, ale także banki.

„Deweloperzy nie są zadowoleni z nadchodzących zmian, twierdząc, że ich realizacja będzie w praktyce bardzo trudna. Więcej, że w jej wyniku wzrosną także ceny nieruchomości. Pojawiają się również postulaty, aby wejście w życie ustawy przesunąć o rok. Na razie jednak brak oficjalnych sygnałów wskazujących na to, że faktycznie miałoby się tak stać.” – wyjaśnia Agnieszka Rapcewicz Compliance Officerka w Grupie ANG.

Jakie zmiany przewiduje nowa ustawa deweloperska?

Ustawa ma przede wszystkim zapewnić efektywną ochronę osób kupujących nieruchomość czy to od dewelopera czy też innego podmiotu prowadzącego działalność w zakresie obrotu nieruchomościami (flipperów). „Zmiany zakładają wyeliminowanie ryzyka utraty środków finansowych, które nabywcy wpłacają na mieszkaniowe rachunki powiernicze. Stąd też planowane jest powołanie Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego. Ma on chronić klienta nie tylko przed problemami dewelopera realizującego inwestycję, ale także przed upadłością banku, który prowadzi rachunki powiernicze.” – wyjaśnia Agnieszka Rapcewicz z Grupy ANG.

Ustawa będzie miała zastosowanie do każdej umowy zawieranej przez dewelopera z nabywcą, na podstawie której deweloper zobowiązuje się do przeniesienia na nabywcę praw wynikających z umowy. Jest to ważna zmiana, ponieważ regulacjami poprzedniej ustawy nie były objęte umowy zawierane już po realizacji inwestycji. Teraz natomiast tak będzie.

Domniemanie uznania wad – co zyskuje „Kowalski”?

W celu lepszej ochrony praw nabywców wprowadzono tzw. domniemanie uznania wad. Na czym ono polega? I jakie prawa w związku z tym zyska nabywca nieruchomości?

„Jeśli deweloper nie poinformuje nabywcy o uznaniu wad albo odmowie ich uznania w ustawowym terminie 14 dni, wówczas przyjmuje się, że przedmiotowe wady uznał. Wtedy deweloper ma obowiązek usunięcia uznanych wad w terminie 30 dni od dnia podpisania protokołu. Co, jeśli wskazany termin nie będzie przestrzegany? Otóż, jeśli deweloper nie wyznaczy dodatkowego terminu na ich usunięcie, nabywca będzie mógł sam wyznaczyć termin na usunięcie wady. Więcej, w przypadku jego niedochowania przez dewelopera – może usunąć wady na jego koszt. Nabywca nieruchomości będzie mógł także odmówić odbioru lokalu lub domu w razie stwierdzenia wad istotnych. Problem polega jednak na tym, że ustawodawca nie określił, czym są dokładnie wady istotne, a to może generować istotne trudności po stronie nabywców w realizacji ich praw.” – mówi Agnieszka Rapcewicz z Grupy ANG.

Nowe obowiązki po stronie deweloperów

Wejście w życie nowej ustawy to szereg wyzwań, ale też nowych obowiązków, z którymi będą musieli się zmierzyć deweloperzy. I tak powstanie Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego wiąże się z tym, że będą zobligowani oni do odprowadzania składek na fundusz. Ale to nie jedyna nowość.

„Ustawa nakłada obowiązek na każdego dewelopera do sporządzenia prospektu informacyjnego już na etapie zawierania umów rezerwacyjnych. Oczywiście o ile zdecydują się na ich zawieranie. Na marginesie warto dodać, że do ustawy wprowadzono regulacje dotyczące umów rezerwacyjnych, określające m.in. formę zawarcia umowy rezerwacyjnej czy jej minimalną treść. Dotychczas sporządzanie prospektu informacyjnego miało miejsce dopiero przed zawarciem umowy deweloperskiej. Deweloper będzie miał także obowiązek doręczenia potencjalnemu klientowi prospektu informacyjnego na nieodpłatnym trwałym nośniku – niezależnie od tego, czy wyraził takie żądanie.” – wyjaśnia Agnieszka Rapcewicz z Grupy ANG.

Dokonywanie wpłat przez nabywcę na rachunek powierniczy będzie następowało zgodnie z postępem realizacji przedsięwzięcia deweloperskiego lub zadania inwestycyjnego. O zakończeniu etapu lub zadania deweloper zobowiązany poinformować nabywcę. „Powiązanie wpłat z postępem prac ma służyć ograniczeniu ryzyka utraty przez nabywcę wszystkich środków finansowych w przypadku ewentualnej upadłości dewelopera lub banku” – wskazuje Agnieszka Rapcewicz.

Wpływ ustawy deweloperskiej na sektor bankowy

Nowa ustawa, poza deweloperami, nakłada także nowe obowiązki na banki. Chodzi o ewidencjonowanie wpłat i wypłat przez bank prowadzący mieszkaniowy rachunek powierniczy odrębnie dla każdego nabywcy. Banki będą także zobligowane do tego, by na żądanie nabywcy, podać szczegółowe informacje dotyczące wpłat i wypłat dokonanych w wykonaniu umowy.

„Nowa ustawa ma uregulować sytuacje upadłości banku prowadzącego mieszkaniowy rachunek powierniczy. I tak pomimo ogłoszenia upadłości banku, umowa deweloperska pozostanie nadal ważna. Co oznacza, że środki zdeponowane na dotychczasowym rachunku banku upadłego będą podlegały ochronie gwarancyjnej. Jest ona przewidziana w ustawie o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji. Warto wiedzieć, że będzie to limit gwarancyjny do wysokości 100.000 euro.” – wyjaśnia Agnieszka Rapcewicz z Grupy ANG.

Artur Maliszewski nowym prezesem Europa Ubezpieczenia

Europa Ubezpieczenia ma nowego prezesa. 1 czerwca na to stanowisko został powołany Artur Maliszewski.

Obradujące 1 czerwca rady nadzorcze spółek Europa Ubezpieczenia (Towarzystwo Ubezpieczeń Europa S.A i Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie Europa S.A.) powołały na stanowisko prezesa zarządu Artura Maliszewskiego. Nominacja wymaga uzyskania zgody ze strony Komisji Nadzoru Finansowego.

Nowy prezes Europa Ubezpieczenia ma bogate doświadczenie w branży finansowej. W latach 2017-2021 był szefem grupy AXA w Polsce. Wcześniej był prezesem Nordea PTE oraz wiceprezesem w Alior Banku i Raiffeisen Banku.

Dotychczas pełniący obowiązki prezesa Marat Nevretdinov, pozostaje w zarządach obu spółek Europy na stanowisku wiceprezesa. Jednocześnie została mu powierzona funkcja COO International Partnerships. W ramach niej będzie odpowiedzialny za rozwój nowego międzynarodowego biznesu.

Jestem przekonany, że Artur i Marat wraz z pozostałymi członkami zarządu wspólnie zidentyfikują atrakcyjne oraz rentowne możliwości rozwoju dla Europa Ubezpieczenia i całej naszej Grupy HDI International. Arturowi i Maratowi życzę, w imieniu całej Rady Nadzorczej, dobrego startu w ich nowych rolach i już dzisiaj cieszę się na naszą owocną przyszłą współpracę -– mówi Wilm Langenbach, przewodniczący Rady Nadzorczej spółek Europa Ubezpieczenia.

Większościowym akcjonariuszem Europa Ubezpieczenia jest należący do Talanx – niemieckiego giganta ubezpieczeniowego – HDI International, który ma 50% + 1 akcję towarzystwa. W akcjonariacie Europy są także: japoński gigant ubezpieczeniowy Meiji Yasuda (33,46% akcji), Getin Noble Bank (9,08%) i Getin Holding (7,46%).

Faktura wystawiona z wyższym VAT – czy można dokonać korekty?

Art. 108 ustawy o podatku od towarów i usług sankcjonuje konieczność zapłaty VAT w przypadku wystawienia faktury, na której jest on wykazany. Co jednak w sytuacji, gdy po wystawieniu faktury okaże się, że wykazana kwota jest błędna?

Wystawienie faktury VAT uruchamia obowiązek zapłaty podatku, nawet jeśli jest wyższy niż powinien

W przypadku gdy osoba prawna, jednostka organizacyjna niemająca osobowości prawnej, lub osoba fizyczna wystawi fakturę, na której wykaże kwotę podatku, jest obowiązana do jego zapłaty. Przepis ten stosuje się również w przypadku, gdy podatnik wystawi fakturę, w której wykaże kwotę podatku wyższą od kwoty podatku należnego.

Prace w budynkach zbiorowego zamieszkania społecznego programu mieszkaniowego

Przedsiębiorca będący zarejestrowanym, czynnym podatnikiem VAT zawarł z inwestorem kontrakt na wykonanie projektu termomodernizacji, przebudowy, modernizacji i remontu dwóch budynków, oraz części zaprojektowanych robót budowlanych w obu budynkach w granicach środków finansowych, którymi będzie dysponował Inwestor.

Firma wykonała roboty we wszystkich branżach budowlanych: ogólnobudowlanej, sanitarnej i elektrycznej. Rozpoczynając prace główny wykonawca przyjął, że stawka VAT dla tych usług będzie wynosić 23%. W trakcie realizacji inwestycji częściowe odbiory robót następowały etapami, a za wykonane prace przedsiębiorca wystawiał inwestorowi faktury z przyjętą stawką. Powziął jednak wątpliwość, czy część fakturowanych prac nie powinna zostać obarczona niższą, 8% stawką podatku od towarów i usług. Chodziło o roboty budowlane wykonane w budynkach zaliczonych do budownictwa zbiorowego, objętego społecznym programem mieszkaniowym.

Zgodnie z wydanymi wcześniej interpretacjami, jeśli prace wykonano w takich budynkach jako całości, jak również w ich części, ale w zakresie części mieszkalnych – wówczas zastosowanie znajdzie stawka 8% VAT. W odniesieniu do części niemieszkalnej będzie obowiązywać natomiast stawka 23% VAT.

Co z korektą?

Główny wykonawca wystąpił do organu podatkowego z pytaniem, czy jeśli zawarł z inwestorem jedną umowę na remonty budynków zaszeregowanych z godnie z Polską Klasyfikacją Obiektów Budowlanych pod symbolem 1130 jako Budynki zbiorowego

zamieszkania i objętych społecznym programem mieszkaniowym, to prace w położnych w nich lokalach będą mogły zostać zafakturowane ze stawką 8% VAT? Jeśli tak, to czy wykonawca robót powinien dokonać korekty VAT na wystawionych już z wyższą stawką fakturach?

Obowiązek wystawienia faktury korygującej

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej przyznał, że na mocy art. 41 ust. 12 ustawy o VAT 8% stawkę podatku od towarów i usług stosuje się do dostawy, budowy, remontu, modernizacji, termomodernizacji lub przebudowy obiektów budowlanych lub ich części zaliczonych do budownictwa objętego społecznym programem mieszkaniowym. By podatnik mógł ją zastosować, niezbędne jest spełnienie dwóch warunków:

  • zakres wykonywanych czynności musi dotyczyć budowy, remontu, modernizacji, termomodernizacji budynków lub ich dostawy;
  • budynki, lub ich części, których dotyczą ww. czynności, muszą być zaliczane do budownictwa objętego społecznym programem mieszkaniowym.

Z uwagi na fakt, że w opisanym przez przedsiębiorcę we wniosku o wydanie interpretacji stanie faktycznym obie te przesłanki zostały spełnione, udokumentowane przez niego prace powinny korzystać z 8% stawki opodatkowania VAT. Powinien on więc skorygować dokonane już rozliczenie z błędną stawką 23% VAT.

„… jeżeli podatnik wystawił fakturę ze stawką wyższą od obowiązującej na dany towar lub usługę, to niezależnie od tego, że podatek ten zawyżył, ma obowiązek odprowadzenia go do budżetu w takiej wysokości, jaka została wykazana na wystawionej fakturze. W konsekwencji zastosowania błędnej stawki VAT dla danego towaru bądź usługi, sprzedawca musi ten błąd skorygować poprzez wystawienie faktury korygującej” (Interpretacja indywidualna z dnia 16 lutego 2022 r. Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej nr 0114-KDIP1-1.4012.821.2021.2.AKA).

Podsumowanie

W takich rozliczeniach najistotniejsze jest właściwe określenie świadczonych usług, czy dokonanych dostaw, zgodnie z odpowiednimi symbolami kwalifikacji: PKWiU, PKD, czy PKOB. Przedsiębiorcy muszą pamiętać, że na etapie wydawania interpretacji indywidualnej organ jest zobligowany do oceny skutków podatkowych dla czynności opisanych we wniosku przez podatnika i przez niego zaszeregowanych do danego symbolu.

Uzyskane dzięki korzystnej interpretacji organu podatkowego zabezpieczenie nie oznacza

jednak gwarancji pełnej ochrony przedsiębiorcy, jeśli skarbówka na późniejszym etapie stwierdzi, że faktycznie dokonane dostawy czy usługi różniły się od tych, które podatnik opisał we wniosku o wydanie interpretacji.

Autor: Agnieszka Stachurska, dyrektor biura rachunkowego Skarbiec Corporate Services, z grupy Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

 

Eurohold ze znacznym wzrostem w I kwartale 2022 r.

  • Przychody Euroholdu wzrosły ponad czterokrotnie w pierwszym kwartale 2022 r. i wyniosły 0,85 mld EUR
  • Zysk operacyjny (EBITDA) wzrósł prawie dziesięciokrotnie do 47 mln EUR
  • Aktywa zwiększyły się o 7,4% do ok. 2,5 mld EUR
  • Przychody ze składek Euroins, segmentu ubezpieczeniowego wyniosły 240 mln EUR (+88% r/r)

Eurohold Bulgaria AD, wiodąca grupa finansowo-energetyczna w Europie Południowo-Wschodniej i czwarta co do wielkości spółka z regionu CEE notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, odnotowała rekordowe przychody i zwielokrotniła zysk w pierwszym kwartale 2022 r.

Łączne przychody w okresie styczeń-marzec br. wzrosły ponad czterokrotnie do ponad 0,85 mld EUR. To głównie efekt konsolidacji wyników byłych spółek zależnych Grupy CEZ w Bułgarii, które zostały przejęte przez Eurohold w lipcu 2021 r. i obecnie działają pod marką Electrohold Bulgaria. W pierwszym kwartale 2022 r. działalność energetyczna stanowiła nieco ponad połowę łącznych przychodów grupy. Do wzrostu przyczynił się również wzrost przychodów ze składek z działalności ubezpieczeniowej, generowanych przez Euroins Insurance Group (EIG) na nowych rynkach, w tym w Polsce.

Główną rolę we wzroście rentowności holdingu odegrała działalność energetyczna. Zysk EBITDA segmentu energetycznego przekroczył w tym okresie 36 mln EUR. Znacząco poprawiła się także rentowność działalności ubezpieczeniowej – zysk operacyjny wygenerowany przez ten segment wzrósł ponad dwukrotnie do 10,4 mln EUR. Łączny zysk EBITDA holdingu przekroczył 47 mln EUR, co oznacza dziesięciokrotny wzrost w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Z kolei zysk netto w pierwszym kwartale wyniósł prawie 19 mln EUR, czyli 30-krotnie więcej niż w tym samym okresie 2021 r.

Aktywa holdingu wzrosły o 7,4% w ujęciu rocznym do prawie 2,5 mld EUR.

Rozpoczęliśmy 2022 rok bardzo pozytywnie w dwóch kluczowych segmentach naszej działalności, tym samym kontynuując bardzo dobre wyniki osiągnięte w 2021 r. Będziemy dążyć do utrzymania dodatniego tempa wzrostu przez resztę roku. Jak dotąd konflikt zbrojny na Ukrainie nie wpłynął na naszą działalność. Jesteśmy dobrze przygotowani, aby sprostać nowym wyzwaniom. Nasz biznes na Ukrainie nadal działa, choć w wolniejszym tempie i na obszarach mniej dotkniętych wojną. Co szczególnie istotne, zdołaliśmy ochronić naszych kolegów na Ukrainie oraz ich rodziny, które zakwaterowaliśmy w Bułgarii  – mówi Kiril Boshov, prezes zarządu Eurohold.

Spółka zależna Eurohold – EIG, jest właścicielem dwóch firm ubezpieczeniowych na Ukrainie – Euroins Ukraine i European Travel Insurance Ukraine, które nie zaprzestały działalności na Ukrainie. Udział obu firm w aktywach grupy ogółem jest niewielki i wynosi poniżej 5%. Większość pracowników obu ukraińskich spółek i ich rodzin została ewakuowana do Bułgarii tuż po rozpoczęciu konfliktu (obecnie pracują zdalnie).

Ilaria Caputo nową interim CEO Grupy ARC Europe

Firma ARC Europe ogłosiła, że Stefano Sarti, Dyrektor Zarządzający Grupy, z dniem 31 maja 2022 r. opuści firmę, aby realizować nowe projekty. Zarząd mianował Ilarię Caputo, Chief Finance & Insurance Officer, na nowego interim CEO Grupy.

„Pod kierownictwem Stefano, ARC Europe doskonale poradził sobie z bezprecedensowymi wyzwaniami stojącymi przed branżą motoryzacyjną” – powiedział Mahbod Asgari, Przewodniczący Rady Dyrektorów ARC Europe. „Obrane przez firmę kierunki działania podczas ośmioletniej kadencji Stefano zaowocowały poważnym procesem zmiany sposobu świadczenia usług assistance, przyspieszonym rozwojem electric and connected services, a także naszych rozwiązań z zakresu pozytywnego assistance, opartych na analizie danych oraz przewidywaniu awarii i prewencji. Taka strategia się sprawdza, ponieważ w ciągu ostatnich kilku lat ARC Europe osiągnęła znakomite wyniki w ekosystemie usług związanych z EV i connected cars, a dynamika tych zmian nadal rośnie”.

W czasie pełnienia swej funkcji Stefano Sarti był odpowiedzialny za wzmocnienie pozycji ARC Europe jako głównego gracza w Europie. Ujednolicenie grupy ARC Europe pozwoliło na zapewnienie najlepszej w swojej klasie, spójnej jakości usług na całym kontynencie, dzięki połączeniu doświadczenia poszczególnych członków sieci.

„Dziękujemy Stefano za jego stabilne przywództwo i wizję, które wniósł do firmy. Życzymy mu wszystkiego najlepszego w jego przyszłych przedsięwzięciach, a naszej nowej CEO sukcesów w nowej roli”, powiedział Oliver Schmerold, Członek Rady Dyrektorów ARC Europe.

Rada mianowała Ilarię Caputo nowym interim CEO ARC Europe i spodziewa się, że w nadchodzących latach firma będzie w dalszym ciągu podążać tą samą ścieżką sukcesu. Odkąd w 2015 roku dołączyła do Grupy ARC Europe, Ilaria jest filarem w zarządzaniu grupą, a jej wiedza i doświadczenie przyczyniły się do stworzenia i rozbudowy strategii rozwoju ubezpieczeń Grupy. W ciągu ostatnich 7 lat Ilaria Caputo odgrywała kluczową rolę w tworzeniu struktury ARC Europe jako Grupy Europejskiej, kierując działaniami w zakresie fuzji i przejęć. „Ostatnie lata były ważnym okresem w ewolucji firmy i nie ma osoby, która byłaby w stanie lepiej niż Ilaria poprowadzić firmę przez ten etap transformacji. ARC Europe jest teraz dobrze przygotowana do stawienia czoła wyzwaniom jutra i skutecznego reagowania na oczekiwania naszych klientów” – powiedział Stefano Sarti, ustępujący Dyrektor Zarządzający. „Życzę Ilarii wielu sukcesów na nowym stanowisku”.

Dotychczasowy wysoce kompetentny zespół zarządzający, który uczestniczył w procesie transformacji firmy, będzie nadal wspierał panią Caputo i rozwijał działalność firmy.

Inflacja jeszcze poniżej 14%

Wzrost cen nie jest nowym problemem, ale skala tego wzrostu jest jednak nowa. Zawsze możemy mówić, że gdzieś indziej jest gorzej, ale od takiego pocieszania wcale nie będzie lepiej.

Ceny nadal rosną

Kolejne rekordy inflacji wydają się już stałym elementem naszego krajobrazu ekonomicznego. Musimy oczywiście pamiętać, że poziom 13,9% to wynik wstępny. Wyniki finalne będą dostępne wkrótce. Problem w tym, że koniec miesiąca to również gwałtowny wzrost cen ropy naftowej. Niewykluczone zatem, że finalny poziom zmian cen okaże się jeszcze wyższy, niż wynika ze wstępnych danych. Nawet jeśli powinna to być symboliczna, przy tych poziomach, różnica 0,1-0,2%. Wysoka inflacja sprzyja jednak polskiemu złotemu. Rosnące ceny wskazują, że stopy procentowe powinny nadal iść w górę. Z drugiej strony widzimy, że WIBOR ostatnio się stabilizuje. Tempo wzrostów jest wyraźnie niższe, tak jakby rynek spodziewał się mniejszych wzrostów. Jest to dość dziwne, biorąc pod uwagę zapowiedź podwyżek, aż nie zostanie uzyskany stabilny spadek inflacji. Nie można jednak wykluczyć, że ponieważ wzrost stóp jest winą władz, a za inflację można winić Putina, rząd będzie wywierał nadal wpływ na niezależną przecież RPP.

Słabsze sygnały z Niemiec

Problemem gospodarek strefy euro nie jest tylko szybko rosnąca inflacja, ale również nie najlepiej radzące sobie gospodarki. Ostatnie dane o wzroście inflacji jasno pokazują, że problem jest żywy i rośnie. Z drugiej strony żaden bank centralny nie chce odpowiadać za wywołanie recesji. Dzisiejsze dane o sprzedaży detalicznej z Niemiec tylko potwierdzają to ryzyko. Zamiast 4% wzrostu w skali roku zobaczyliśmy bowiem 0,4% spadku w ujęciu rocznym. Gdyby z powodu słabszych wyników odsuwane w czasie miały być podwyżki stóp procentowych, szybko zobaczylibyśmy efekt tej decyzji na słabnącym euro.

Węgrzy podnoszą stopy procentowe

Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami Węgrzy podnieśli stopy procentowe. Wzrost był jednak niższy, niż oczekiwano. Rynek spodziewał się podwyżki o 0,6%, finalnie stopy wzrosły jednak o 0,5%. Z jednej strony podwyżka o okrągłą wartość jest bardziej typowa. Z drugiej po wzroście o 0,5% główna stopa procentowa wynosi obecnie 5,9%, co wskazuje, że faktycznie oczekiwanie podniesienia do 6% miało dużo podstaw. Rynki, jak to często ma miejsce przy niespełnionych oczekiwaniach, sprzedają walutę. Tym razem była to tylko mała cegiełka do projektu, który Budapeszt tworzy od dawna. W przypadku Węgier trzeba dołożyć przecież jeszcze fatalny PR tego kraju. W rezultacie pomimo tego, że np. polski złoty jest silniejszy względem euro w porównaniu do początku interwencji, to forint jest aż kilkanaście procent słabszy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto obserwować indeksy PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Wzrost roli Katowic w sektorze usług biznesowych

Z raportu Sektor usług biznesowych w Katowicach, który został opracowany przez ABSL – Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych – jednoznacznie wynika, że rośnie rola Katowic i GZM w sektorze nowoczesnych usług biznesowych stanowiących jeden z najszybciej rozwijających się obszarów gospodarki w Polsce. Katowice i GZM pozyskały w ciągu ostatniego roku sześciu inwestorów i jest to drugi pod względem nowych inwestycji w sektorze wynik w Polsce. W 126 centrach w regionie zatrudnionych jest już blisko 30 tys. osób, dzięki czemu Katowice znajdują się wśród czterech miast w Polsce, w których usługi biznesowe można uznać za mocną specjalizację lokalną.

Systematycznie rośnie rola Katowic i GZM w sektorze nowoczesnych usług biznesowych. Wysoką pozycję potwierdzają analizy i dane ABSL. Trójmiasto, Katowice i GZM oraz Kraków zanotowały największy wzrost zatrudnienia w sektorze nowoczesnych usług biznesowych. W przeciągu ostatnich 5 lat zatrudnienie w centrach usług w Katowicach i GZM wzrosło o 67,6 proc. co dało łącznie 12 tys. nowych miejsc pracy. Prognozowany poziom zatrudnienia w pierwszym kwartale 2023 r. wyniesie ponad 32 000 osób. Najwięcej ze wszystkich 126 centrów usług biznesowych zlokalizowanych jest w Katowicach (96), na kolejnym miejscu znajdują się Gliwice (14), na trzecim ex equo Chorzów, Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec (3). Inwestorzy zagraniczni pochodzą z 18 państw. Najwięcej inwestycji należy do firm z USA (25), Niemiec (13) oraz Francji (12). Polscy inwestorzy są obecnie właścicielami 35 centrów. Główną kategorią świadczonych usług pozostają usługi IT.

– Z dużym zadowoleniem i optymizmem na przyszłość przyjmuję wyniki katowickiego raportu diagnozującego sytuację sektora usług biznesowych w Katowicach i Metropolii. Wzrost sektora oznacza dobrą kondycję naszej lokalnej gospodarki. Jednocześnie zaakcentowane w raporcie trendy upewniają nas, że przyjęliśmy dobrą strategię rozwoju. W dzisiejszym świecie istnieją trzy rodzaje zasobów: surowce, energia i wiedza, która w przeciwieństwie do pozostałych się nie wyczerpuje, ale może stale rosnąć. W Katowicach robimy wszystko, aby nasze szkoły i uczelnie miały idealne warunki do działania. Mamy swój własny program wspierający start-upy i ambitny projekt nowoczesnych technologii komputerowych. Przyświeca nam idea współpracy złotego trójkąta (biznes-nauka-samorząd) i jasny cel zbudowania silnego ekosystemu innowacji. W 2024 roku Katowice będą się szczycić mianem Europejskiego Miasta Nauki, dlatego nie osiadamy na laurach i działamy dalej, by wykorzystać szanse, które daje nam wspomniany tytuł, a tym samym osiągać jeszcze lepsze wyniki – mówi Marcin Krupa, Prezydent Miasta Katowice.

Miasto przyszłości

Katowice w rankingu inwestycji zagranicznych FDI Strategy publikowanym przez Financial Times zostały uznane za piąte miasto wśród dziesięciu dużych europejskich miast przyszłości. Korzyści przemawiające za wyborem przez inwestorów od lat pozostają niezmienne i obejmują korzystną lokalizację, koszty oraz potencjał rynku, m. in. pod względem rynku pracy i wielkości zasobów wykształconych pracowników w stosunku do innych państw i miast regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Katowice i GZM wyróżniając się pod względem współpracy z lokalnymi uczelniami oraz dostępnością wysoko wykwalifikowanych pracowników – drugie miejsce w obu kategoriach w rocznym rankingu ABSL – stanowią atrakcyjny wybór, tym bardziej, że kluczowym ograniczeniem rozwoju jest dostępność pracowników posiadających kompetencje przyszłości.

Główną kategorią świadczonych usług w 126 centrach w regionie są usługi IT – 59 centrów (43 proc. ogółu zatrudnionych), następnie SSC/GBS (28,3 proc. zatrudnionych) i BPO (17,9 proc. zatrudnionych). Pozostałe rodzaje usług w tym R&D mają udział w zatrudnieniu na poziomie 10,8 proc.

Sektor usług biznesowych urósł w ciągu ostatnich, wyjątkowo trudnych dwóch lat, bardziej niż szacowano. O jego znaczeniu dla polskiej gospodarki, świadczy rekordowo wysoki wzrost eksportu usług na poziomie 26,4 mld USD i rosnący udział w PKB szacowany na 4,4 proc. Warto podkreślić, że Katowice mają mocny wkład w ten rozwój zarówno za sprawą pozyskiwania nowych inwestycji jak i współpracy z uczelniami, przekładającej się na dostępność wysoko wykwalifikowanych pracowników. W dobie niżu demograficznego to właśnie pula dostępnych talentów, posiadających kompetencje przyszłości będzie odgrywała kluczową rolę dla rozwoju – podkreśla Bartosz Szary, Członek Zarządu ABSL.

W obrębie Metropolii, zdecydowanym liderem są Katowice. Świadczy o tym zarówno liczba centrów, zatrudnienie i dostęp do wykwalifikowanej kadry pracowniczej. W pespektywie długookresowej wzrost intensywności współpracy miast w obrębie GZM prowadzić będzie do dalszej poprawy atrakcyjności lokalizacyjnej i inwestycyjnej.

Katowice i GZM to strefa, gdzie znaczenie usług biznesowych jako specjalizacji lokalnej jest bardzo wysokie i systematycznie rośnie. Jest to możliwe, między innymi, dzięki ścisłej współpracy samorządów z biznesem a także bliskiej kooperacji pomiędzy samymi firmami z sektora w regionie. Mamy wspólne wyzwania i cele, które nas łączą – mówi Stanisław Cieśla, ABSL Silesia Chapter Lead i Site Lead Centrum Usług Kyndryl w Katowicach

Raport Sektor usług biznesowych w Katowicach to zestawienie danych subiektywnego i obiektywnego rankingu, opracowanego na podstawie wyników badania ABSL 2022 w oparciu o odpowiedzi kadry zarządzającej centrów nowoczesnych usług biznesowych w Polsce oraz na podstawie analiz statystycznych.