Polski Kongres Rolnictwa

0

Polski Kongres Rolnictwa 2014Podlaska wieś potrzebuje pomocy – apelowali rolnicy podczas Polskiego Kongresu Rolnictwa, który odbył się 22 października w Białymstoku.

Dyskusję o problemach i wyzwaniach polskiego rolnictwa prowadził dziekan Wydziału Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu Białostockiego prof. Henryk Wnorowski. W rozmowie Andrzej Remisiewicz, Krajowy Mistrz Agroligi z 2011 r., podkreślił, że Podlasie to kraina mlekiem i miodem płynąca. Ale nie brak tu również wielu poważnych problemów, których rozwiązanie utrudnia brak silnej reprezentacji rolników. Dzięki odważnym i mądrym decyzjom powstało wiele firm, prężnych gospodarstw czy ciekawych inicjatyw. Ale wciąż brakuje wsparcia i pomysłu jak zjednoczyć polską wieś, przedsiębiorców i samorządy. „Ile jeszcze biedy musi być na polskiej wsi, żebyśmy zaczęli razem działać? Dziś w Białymstoku odbywa się Kongres Rolnictwa z udziałem premiera Pawlaka. Czemu nie ma tu tłumu rolników? Czy nie interesuje nas przyszłość? A może już osiągnęliśmy taki dobrobyt?” – pytał retorycznie Remisiewicz. I apelował do samorządowców, aby wkładali dużo serca i zaangażowania w codzienną pracę na rzecz wsi, a nie jedynie przed wyborami.

Barbara Groele z KUPS podkreślała, że to od samych rolników w dużej mierze zależy kondycja sektora. „Inicjatywa musi być oddolna. Jak najczęściej powinniśmy spotykać się w szerokim gronie, rozmawiać o problemach, stworzyć jednolity i silny głos branży”.

Województwo podlaskie słynie z prężnego mleczarstwa, które obecnie przeżywa problemy związane z rosyjskim embargiem, a także przekroczeniem kwot mlecznych. „W naszej branży to my, rolnicy, jesteśmy właścicielami zakładów produkcyjnych. Tyle, że tych zakładów jest zdecydowanie za dużo. Konsolidacja pozwoliłaby nam stworzyć jeden front w rozmowach z sieciami handlowymi czy władzami. Dzięki niej możemy zyskać większą stabilność” – zasygnalizował Jan Zawadzki, właściciel jednej z najnowocześniejszych obór w Europie, przewodniczący Rady Nadzorczej SM Mlekpol z Grajewa. Hodowca dodał, że jego spółdzielnia przejęła 13 zakładów, co oczywiście niosło ze sobą duże koszty, ale dziś gwarantuje dużą stabilność. Spółdzielnia dziennie przerabia 4 mln l mleka i oferuje swoim dostawcom najwyższe stawki za surowiec.

Zawadzki odniósł się także do problemu związanego z przekroczeniem kwot mlecznych. „Polscy rolnicy z pewnością zapłacą kary za przekroczenie kwot. Prognozuje się, że będą one w wysokości 1 zł lub więcej. I niestety zapłacą je ci, którzy inwestowali w rozwój. Kary w połączeniu z ratami kredytów i niestabilną sytuacją rynkową mogą doprowadzić do bankructwa wielu gospodarstw”.

Obecnie bodaj najważniejszym problemem, jaki dotknął województwo jest wystąpienie wirusa ASF i duża populacja dzików.„Trzoda jako pierwszy kierunek produkcji rolniczej odczuła rosyjskie embargo. A do tego mamy jeszcze ASF. Dziki, które ten wirus roznoszą, mają obecnie bardzo dużą populację. Zagrażają nie tylko nam, ale także hodowcom bydła (niszczą użytki zielone) i rolnikom uprawiającym kukurydzę” – zasygnalizował hodowca Adam Kochański.