Fabrice Bansay pokieruje Grupą Apsys

Wyjątkowy model biznesowy w połączeniu ze strategią rozwoju portfolio pozwoliły Apsys odnieść w ostatnich latach znaczące sukcesy. By osiągać jeszcze lepsze wyniki i konsekwentnie zwiększać wartość swoich aktywów, firma zdecydowała się utworzyć stanowisko CEO Grupy Apsys, które obejmie Fabrice Bansay, obecny CEO Apsys Polska. Benoît Charles, poprzednio dyrektor ds. rozwoju, promocji i budowy w Immochan, zastąpi Fabrica Bansay i pokieruje Apsys Polska.

Rozwój Apsys nie byłby możliwy bez unikalnego modelu biznesowego Grupy oraz strategii rozwoju portfolio nieruchomości komercyjnych. Do najważniejszych osiągnięć Apsys kilku minionych lat należą: budowa centrów handlu i rozrywki Muse w Paryżu oraz Posnanii w Poznaniu – obecnie największego projektu retail w budowie w regionie CEE, ogromny sukces paryskiego Beaugrenelle oraz wygranie przetargu na realizację centrum Steel we francuskim Saint-Étienne. W 2015 roku Apsys Polska pozyskał 5 nowych projektów zarządczych i stał się liderem zarządzania centrami handlowymi na polskim rynku.

Fabrice Bansay Apsys Polska
Fabrice Bansay

Aby kontynuować rozwój i nieustannie zwiększać wartość swoich aktywów, Apsys utworzył Dyrekcję Generalną Grupy odpowiedzialną za działania w Polsce i we Francji oraz prawidłową realizację biznesplanu. Na jej czele stanie Fabrice Bansay – obecny CEO Apsys Polska. Maurice Bansay, prezes-założyciel Grupy Apsys, pozostanie na stanowisku prezesa zarządu i skoncentruje się na strategii firmy, jej finansach i rozwoju.

Fabrice Bansay (37 lat) dołączył do Apsys w 2000 roku. Pracował jako dyrektor ds. leasingu we Francji, dyrektor ds. rozwoju na Europę Wschodnią i CEO Apsys Rosja, a następnie CEO Apsys Polska. W ciągu ostatnich pięciu lat, jako szef Apsys Polska, zapewnił Apsys wraz z zespołem pracowników pozycję lidera wśród firm zarządzających centrami handlowymi na lokalnym rynku. Obecnie Apsys Polska posiada w swoim portfolio 22 centra o łącznej powierzchni najmu wynoszącej około 840 000 m2 oraz wskaźniki efektywności zarządczej znacznie przekraczające średnią rynkową. Fabrice Bansay doprowadził również do rozpoczęcia budowy centrum Posnania (Poznań/Wielkopolska), które jest obecnie największym projektem retail w trakcie budowy w Europie Środkowo-Wschodniej.

Benoît Charles Apsys Polska
Benoît Charles, Apsys Polska

Następcą Fabrice’a Bansay w Apsys Polska został doświadczony manager – Benoît Charles (50 lat), poprzednio dyrektor ds. rozwoju, promocji i budowy w Immochan. W latach 2007–2013 Benoît Charles pełnił funkcję CEO Immochan Polska, dzięki czemu bardzo dobrze zna polski rynek. Benoît Charles zna też Apsys, ponieważ przez trzy lata pracował dla firmy w przeszłości.

Generalna Dyrekcja Grupy rozpocznie efektywną działalność jesienią br. W Polsce, Fabrice Bansay będzie pracował w tandemie z Benoit Charles’em do czasu otwarcia Posnanii (jesień 2016), a we Francji – z Markiem Wainbergiem, zastępcą dyrektora generalnego, i Claire Vandromme, dyrektor finansową.

„W tym roku Apsys świętuje swoje 20 urodziny. Jestem przekonany, że pozycja naszej firmy jest obecnie najsilniejsza w całej jej historii. Nie tylko na poszczególnych rynkach: polskim i francuskim, lecz także globalnie dzięki naszym projektom odpowiadającym na oczekiwania konsumentów, miast i najemców. Nowa organizacja firmy oparta na doświadczonej kadrze pozwoli nam budować i zarządzać coraz większą liczbą centrów handlowych, które wspierają rozwój miast i niejednokrotnie stają się ich symbolami” – powiedział Maurice Bansay, prezes-założyciel Apsys.

Krzysztof Pawlak: Draghi teoretycznie nie zaskoczy

Krzysztof Pawlak - dealer walutowy Internetowykantor.pl i Walutomat.pl
Krzysztof Pawlak – dealer walutowy Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Polska waluta na niezmienionym poziomie mimo niekorzystnych czynników. Odczyt PMI potwierdzeniem dobrej sytuacji w Polsce. Rosną emocje związane z Brexitem. Ruch korekcyjny na EUR/USD mimo dobrych danych z USA. Posiedzenie EBC kulminacyjnym punktem dnia.

Wczorajszy dzień minął pod znakiem stabilizacji notowań złotego do większości głównych walut. I trzeba przyznać, że można uznać to za małe zaskoczenie, biorąc pod uwagę wczorajsze niekorzystne czynniki. Polska waluta zupełnie nie zareagowała na wystąpienie wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa na temat praworządności w Polsce.

Fakt, trzeba zauważyć, że opinia ta była już przesądzona od pewnego czasu, a inwestorzy nie wierzą w nałożenie sankcji na Polskę. Również wczorajsze słabsze dane PMI z Chin i gorsze sondaże na temat Brexitu nie wywarły większego wpływu na rodzimą walutę. Z pewnością złotówce pomógł bardzo dobry odczyt PMI dla sektora przemysłowego. Potwierdza to dobrą sytuację w polskiej gospodarce, a co jeszcze ważniejsze daje spore nadzieje, że sytuacja gospodarcza w kolejnych kwartałach będzie jeszcze lepsza.

Warto zwrócić uwagę na kurs GBP/PLN, gdzie widać spadek w dwa dni o prawie 15 groszy. Wszystko oczywiście za sprawą słabnącego funta na szerokim rynku. Kolejne sondaże pokazują przewagę zwolenników wyjścia Wielkiej Brytanii ze strefy euro. Do zaplanowanego referendum 23 czerwca zostało już niewiele czasu, więc emocje z pewnością będą rosły. Wydaje się, że losy Wielkiej Brytanii będą się ważyć do ostatniego dnia, a ostrzeżenia o choćby 20% spadku wartości funta, czy możliwej recesji po wyjściu z UE, mogą na nic się zdać.

Polski złoty od kilku dni nieznacznie zyskuje do dolara, wykorzystując korektę na głównej parze walutowej świata EUR/USD, a to za sprawą malejących szans na podwyżkę stóp procentowych w USA na czerwcowym posiedzeniu.

Mimo wszystko ruch korekcyjny może zaskakiwać, biorąc pod uwagę chociażby wczorajszy dobry odczyt indeksu ISM, który odbił do 51,3 z 50,8 pkt., jak również wyższy od oczekiwań PMI. Korekta na EUR/USD spowodowana mogła być publikowaną beżową księgą Fed, której wymowa nie była aż tak optymistyczna. Ten raport gospodarczy Fed pokazał, że wzrost gospodarczy nie jest jeszcze w pełni zadowalający. Trzeba jednak zauważyć, że i tak polityka banku centralnego USA jest jastrzębia w porównaniu z tym co prezentuje EBC, a to oznacza, że dolar powinien w najbliższych tygodniach się wzmacniać. Ale wiadomym jest, że ruchy korekcyjne na tej parze są całkiem możliwe, w końcu bez przystanku nastąpił spadek z 1,16 na 1,11.

Punktem kulminacyjnym dzisiejszego dnia będzie posiedzenie EBC o 14.30. W teorii wydaje się, że żadnego przełomu nie będzie. Mario Draghi jasno dał do zrozumienia, że poczeka na wyniki wcześniejszych swoich działań. Nie mniej jednak w obliczu rosnących cen ropy i innych surowców szef EBC może lekko zmienić swoje gołębie nastawienie. Spodziewane jest zwiększenie prognoz co do inflacji, a to zmniejszałoby siłę argumentów za luźną polityką. Widać, że inwestorzy mają spore wątpliwości i to może wstrzymać póki co ruch pro-dolarowy trwający od początku maja.

Warto o 14.30 zwrócić uwagę na dane z USA o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Jednak biorąc pod uwagę, że o tej samej godzinie rozpocznie się konferencja Mario Draghiego, może ten odczyt wyjątkowo zejść na dalszy plan bardziej jeżeli okaże się zgodny z prognozami. Ważniejsze będą z pewnością jutrzejsze dane z rynku pracy w USA.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Przecena na rynkach i kłopoty w Warszawie

Na światowych parkietach środa przebiegła pod dyktando sprzedających akcje. O ile rynki rozwinięte radziły sobie z przeceną trochę lepiej, tak na parkietach rynków wschodzących widać było prawdziwą siłę „niedźwiedzi”. Indeks w Rosji zamknął notowania spadkiem o 1,53%, a na parkiecie w Turcji strata sięgnęła 0,99%. Jednak rynkiem najbardziej dotkniętym wyprzedażą była giełda w Warszawie.

Indeks WIG 20 zamknął dzień ze stratą 2,70%, a obroty na całym rynku wyniosły 715 mln zł. Według większości analityków, głównym powodem panujących nastrojów są piątkowe doniesienia Rzeczpospolitej o scaleniu OFE w jeden podmiot, który byłby zależny od Skarbu Państwa. Do tego nakłada się fakt, że OECD obniżyła prognozę wzrostu gospodarczego Polski w 2016 r. z 3,4% do 3%. OECD prognozuje również, że deficyt sektora finansów publicznych wzrośnie z 2,6% PKB w tym roku do 3,2% w przyszłym.

W tej sytuacji, nie pomógł nawet lepszy od prognoz odczyt indeksu PMI, który w Polsce wzrósł do 52,1 pkt. z 51 pkt. Indeks liczony dla całej strefy euro był zbieżny z oczekiwaniami i wyniósł 51,5 pkt., natomiast w przypadku Niemiec okazał się on jeszcze słabszy od wcześniejszych wyliczeń i wyniósł 52,1 pkt. (prognoza 52,4 pkt.).

Spośród publikowanych wczoraj danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na odczyty z Państwa Środka, a konkretnie indeks PMI dla przemysłu. Wskaźnik liczony przez Markit obniżył się do 49,2 pkt. z 49,4 pkt. Jest to o tyle niepokojące, że odczyty już od ponad roku wskazują na kurczenie się sektora przemysłowego w Chinach. Zza oceanu dowiedzieliśmy się, że indeks PMI spadł do 50,7 pkt. z 50,8 pkt., jednak mimo to był wyższy niż zakładał konsensus (50,5 pkt.). Wskaźnik ISM dla przemysłu wzrósł natomiast do 51,3 pkt. z 50,8 pkt., co też może być argumentem dla Rezerwy Federalnej USA za podwyżką stóp procentowych.

Przed nami ważny dzień, bogaty w ciekawe informacje. Po pierwsze, poznamy decyzję Europejskiego Banku Centralnego w sprawie wysokości stóp procentowych, a po niej odbędzie się konferencja prasowa z udziałem Mario Draghiego. Dodatkowo, poznamy poziom inflacji PPI strefy euro, a także raport ADP z rynku pracy i tygodniową zmianę zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych. Inwestorzy na pewno będą dziś przyglądać się ropie, ponieważ czeka nas spotkanie kartelu OPEC w sprawie ewentualnego zamrożenia produkcji surowca.

Sesja w USA:

Środowa sesja na nowojorskich giełdach zakończyła się minimalnymi wzrostami. Rynki najwyraźniej czekają na piątkowe dane makro z amerykańskiej gospodarki oraz na czwartkową decyzję ECB. Indeks Dow Jones Industrial Average zyskał 0,01%, S&P 500 wzrósł o 0,11%, a Nasdaq Composite o 0,08%.

Waluty:

Środowe notowania dla EURUSD zakończyły się wzrostem o 0,49% do poziomu 1,1187.

Kurs EURGBP zakończył dzień wzrostem o 0,91 do poziomu  0,7759, natomiast EURJPY stracił 0,63%, docierając do poziomu 122,47.

Polska waluta dziś rano wyceniana jest przez rynek następująco: 4,3964 PLN za euro, 3,9215 PLN za dolara amerykańskiego, 3,9737 PLN za franka szwajcarskiego oraz 5,6593 PLN za funta szterlinga.

Surowce:

Złoto zakończyło środowe notowania wzrostem o 0,08% do poziomu 1215,75 USD za uncję. Srebro natomiast straciło  0,12% i osiągnęło poziom 15,975 USD za uncję. Po wtorkowych zwyżkach w drugiej połowie sesji, notowania ropy świeciły na czerwono. W centrum uwagi rynku jest dzisiejsze spotkanie państw OPEC, a większość inwestorów spodziewa się decyzji o braku ograniczenia wydobycia surowca. Odmiana WTI zakończyła dzień na poziomie 48,9 USD za baryłkę, tracąc tym samym 0,41%. Natomiast odmiana Brent wzrosła o  0,08% i była notowana po 49,73 USD za baryłkę.

Konrad Mikołajko, Head of Support, Patron FX

Łukasz Bugaj, DM BOŚ: Trudny powrót z długiego weekendu

Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ
Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ

Spokojniejszy okres długiego weekendu przyniósł istotne doniesienia dotyczące dwóch ważnych ryzyk związanych z polskim rynkiem kapitałowym. Najpierw w piątek ukazała się nieoficjalna informacja o planach rządu na „ostateczne rozwiązanie kwestii OFE”, a z początkiem tego tygodnia tempa nabrała dyskusja odnośnie uregulowania kwestii kredytów walutowych. Początkowo mogło się wydawać, że rynek dość spokojnie przyjął te doniesienia, ale wiązać to można było z trwaniem dłuższego weekendu rozciągniętego aż do poniedziałku, kiedy z powodu święta w Wielkiej Brytanii i USA cały inwestycyjny świat wyraźnie spowolnił. Od wtorku machina ponownie ruszyła i inwestorzy zagraniczni wyraźnie zaakcentowali swój stosunek do napływających informacji, a ten był oczywiście niekorzystny. Od dawna czekaliśmy na sesję z większym obrotem i pojawiała się ona we wtorek przy spadku indeksu WIG20 o 1,8%. Kolejny dzień był tego konsekwencją ze zniżką o prawie 3%, włączając w to przekroczenie psychologicznego poziomu 1800 pkt. Tym samym zła passa związana z letnim okresem po raz kolejny zaczyna nabierać realnych kształtów. Najgorsze w tym całym zamieszaniu jest to, że wciąż sprawnie działa efekt negatywnej kuli śnieżnej, kiedy zakończenie jednego niekorzystnego czynnika nie prowadzi do spokoju, gdyż na horyzoncie pojawia się kolejny problem. Dobrą tego ilustracją są wspomniane na początku dwa najważniejsze ryzyka. Dotychczas inwestorzy żyli sprawą kredytów walutowych, która wkroczyła w decydującą fazę z włączeniem się do dyskusji banków poprzez zaprezentowanie propozycji pod auspicjami Związku Banków Polskich. W czerwcu poznać powinniśmy finalną wersję rozwiązania i jakakolwiek by ona nie była, kończyć powinna męczący okres niepewności. Z punktu widzenia inwestorów lepiej szybko poznać wiadomość i wycenić jej wpływ, niż przez dłuższy okres czasu być trzymanym w niepewności. Teraz jednak można powiedzieć, że od lata zacząć się może podobnie nerwowe wyczekiwanie związane z planowanym na sierpień startem przeglądu funkcjonowania systemu emerytalnego. Tym samym wciąż mglista pozostaje wizja ustanowienia klarownego punktu startowego dla krajowego rynku, czyli jasnych, stabilnych i przewidywalnych fundamentów, na których po turbulentnym okresie budować można przyszłą wartość. Oczywiście niepewność w pewnym sensie wpisana jest w DNA rynku kapitałowego, który nieustannie stara się wyceniać możliwe pozytywne i negatywne wydarzenia. Gorzej, gdy tych drugich jest więcej i tak jak w przypadku OFE dotyczą ram, w oparciu o które od wielu już lat funkcjonuje rynek przy Książęcej.

Autor: Łukasz Bugaj, Dom Maklerski BOŚ S.A.

Nowa dyrektor marketingu w MasterCard

Marta Życińska, dyrektor marketingu w MasterCard
Marta Życińska, dyrektor marketingu w MasterCard

Z dniem 1 czerwca Marta Życińska objęła stanowisko dyrektora marketingu w polskim oddziale MasterCard Europe. Będzie odpowiadać za działania promujące firmę MasterCard, należące do niej marki, rozwiązania i produkty, a także za współpracę marketingową z bankami i sieciami handlowymi oraz za projekty sponsoringowe firmy w Polsce. Będzie jednocześnie zarządzać kilkuosobowym zespołem. Dotychczasowa dyrektor marketingu, Luiza Derek, objęła nową rolę w europejskich strukturach firmy, gdzie będzie odpowiadać za współpracę marketingową z kluczowymi wydawcami kart płatniczych.

Marta Życińska posiada ponad czternastoletnie doświadczenie w marketingu. Przez ostatnie siedem lat pracowała w Grupie PZU, najpierw jako dyrektor ds. komunikacji marketingowej, a następnie – dyrektor biura marketingu. Odpowiadała tam za komunikację, media, działania digital, badania marketingowe oraz trade marketing, przeprowadzając m.in. strategiczny projekt odświeżenia marki i zmiany logo PZU. Wcześniej związana była z PTK Centertel,  gdzie przez kilka lat budowała markę Idea dla Firm, a następnie brała udział w rebrandingu na Orange i kierowała komunikacją masową tej marki. Wielokrotnie zasiadała w kapitule konkursu EFFIE, jest także laureatką nagrody Osobowość Roku w konkursie Dyrektor Marketingu Roku.

Nowa dyrektor marketingu polskiego oddziału MasterCard ukończyła Brock University w Kanadzie na kierunku marketing, posiada także dyplom MBA zdobyty w Wyższej Szkole Zarządzania i Oxford Brookes University.

Dwutorowe wsparcie unijne dla polskiej innowacyjności

Europa stawia na innowacje. W najnowszej perspektywie unijnej przeważają programy wspierające nowatorskie projekty i badania rozwojowe. W Programie Operacyjnym Innowacyjna Gospodarka dla przedsiębiorców przygotowywano łącznie prawie 3 mld złotych. Mimo dużej puli środków w programach, nie każde przedsiębiorstwo ma szanse na bezzwrotne finansowanie. Dlatego oprócz dotacji Europejski Fundusz Inwestycyjny przygotował instrumenty gwarancyjne, które mają ułatwić dostęp do atrakcyjnych kredytów, leasingów i pożyczek. Specjalnie dla innowatorów uruchomiono instrument o nazwie InnovFin.

Małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią około 99% wszystkich firm w Unii Europejskiej i tworzą dwie trzecie miejsc pracy w sektorze prywatnym. Nic więc dziwnego, że innowacyjność, będąca podstawą ich dynamicznego rozwoju i konkurencyjności, stała się najważniejszym celem perspektywy unijnej na lata 2014-2020.

Szereg programów udostępniono również przedsiębiorcom z Polski. Przykładowo w ramach działania „Bon na innowacje dla MSP” na firmy czeka 62,5 mln zł bezzwrotnych dotacji, którymi mogą sfinansować realizację innowacyjnych projektów.  Dla firm, które nie są w stanie spełnić wymagań kwalifikujących do bezpłatnych dotacji lub mają potrzebę uzyskania wsparcia w krótszym czasie, EFI przygotował instrumenty gwarancyjne. Dzięki nim mimo niskiej wiarygodności finansowej lub braku historii kredytowej, MŚP mogą uzyskać korzystny leasing lub pożyczkę na wdrożenia w swojej firmie. Gwarancje finansowe oraz bezzwrotne dotacje, w najnowszej perspektywie unijnej, wspólnie mają zapewnić pełne, dwutorowe wsparcie dla europejskich przedsiębiorców.

Instrumentem dedykowanym innowacyjnym przedsiębiorcom, poszukującym finansowania na działalność badawczo-rozwojową jest InnovFin, uruchomiony w ramach programu Horyzont 2020. Instrumenty finansowe programu Horyzont 2020 są realizowane ze wsparciem Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS), jednego z trzech filarów Planu Inwestycyjnego dla Europy (tzw. Planu Junckera). Preferencyjna oferta finansowania dystrybuowana jest przez Narodowych Pośredników Finansowych – krajowe instytucje finansowe, które przeszły proces aplikacyjny i zostały włączone do programu. Pierwszym polskim pośrednikiem leasingowym w nowych programach UE jest Raiffeisen-Leasing Polska SA. Całkowita wartość portfela Raiffeisen Leasing pokrytego gwarancją EFI w ramach programu InnovFin wynosi 150 mln zł. Finansowanie w ramach programu ruszyło 1 maja 2016 r.

Procedura pozyskania leasingu z dofinansowaniem nie wymaga składania specjalnych wniosków, ani stania w kolejkach – Firma leasingowa sama przechodzi proces aplikacyjny w celu pozyskania finansowania lub gwarancji z instytucji unijnych. Z punktu widzenia przedsiębiorcy procedura ubiegania się o leasing jest standardowa, a nawet prostsza ze względu na obniżone wymagania kwalifikacyjne – Monika Ostaszewska z Raiffeisen Leasing, ekspert ds. produktów finansowych z gwarancjami UE.

InnovFin jest instrumentem finansowym wspierającym innowacyjność przedsiębiorstw – obejmuje finansowanie leasingiem lub pożyczką o wartości od 107 tys. do prawie 4 mln zł (25-930 tys. EUR). Mikro, mali i średni przedsiębiorcy ubiegający się o preferencyjne finansowanie muszą spełnić przynajmniej jedno z kryteriów innowacyjności. Mogą przy tym liczyć na bardziej atrakcyjną strukturę transakcji, niż w ramach standardowego finansowania, a więc np. na korzyści cenowe.

– Gwarancje udzielone przez EFI w ramach InnovFin sprawiają, że przedsiębiorca nie musi posiadać dodatkowego zabezpieczenia rzeczowego. Ponadto może on liczyć na szereg korzyści takich jak obniżony udział własny, niższa marża na umowie czy finansowanie niestandardowych przedmiotów dodaje Monika Ostaszewska z Raiffeisen Leasing.

Instrument InnovFin dedykowany jest w szczególności tym przedsiębiorcom, którzy inwestują w badania i innowacje oraz w projekty o podwyższonym ryzyku niepowodzenia.

Ole Hansen o szczycie OPEC w Wiedniu i jego wpływie na rynek ropy

Jakie tematy mogą zostać poruszone na szczycie OPEC?

Ponieważ jest to pierwsze spotkanie z udziałem nowego saudyjskiego ministra ds. energii, Chalida al-Fatiha, rosną nadzieje, że członkowie przynajmniej spróbują zademonstrować solidarność. Zarówno poprzedni szczyt OPEC, jak i spotkanie w kwietniu w Doha zakończyły się niepowodzeniem i pojawiły się na nich wyraźne konflikty interesów, w szczególności pomiędzy Iranem a Arabią Saudyjską.

Przed szczytem przeważała powszechna opinia, że spotkanie to okaże się nieistotne. Nie spodziewano się podjęcia jakichkolwiek decyzji, ponieważ żadna decyzja nie była konieczna. Uwagę rynku od OPEC odciągnął problem spadającej produkcji w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy znaczne, ale chwilowe zakłócenia podaży w Kanadzie, Nigerii i Wenezueli przyczyniły się do przywrócenia równowagi na rynku w maju. W efekcie ceny wzrosły znacznie bardziej, niż przewidywano na tym etapie procesu ożywienia gospodarczego.

Gdy cena ropy powróciła do poziomu 50 USD, wszyscy zadają sobie pytanie, o ile dłużej może potrwać rajd bez konieczności przyciągnięcia z powrotem na rynek producentów wysokokosztowych. Ponieważ globalny stan zapasów jest nadal bardzo wysoki, wcześniejsza, niż przewidywano stabilizacja produkcji w Stanach Zjednoczonych może stanowić istotny problem dla rynku na tym etapie.

W jakim stopniu szczyt ten wpłynie na ceny ropy?

W związku z powyższym OPEC będzie starać się zademonstrować jedność, równocześnie powstrzymując się od inicjatyw, które wywindowałyby ceny jeszcze bardziej, zagrażając procesowi stopniowego i długoterminowego ożywienia. Wprowadzenie limitu na produkcję nie będzie miało znaczącego przełożenia na ceny, jednak w perspektywie krótkoterminowej może przyczynić się do wzrostu, biorąc pod uwagę ostatnie niepowodzenia.

Jakie są perspektywy dla ropy Brent i WTI w drugiej połowie 2016 r.?

W perspektywie krótkoterminowej zarówno ceny ropy WTI, jak i ropy Brent pozostaną w stabilnym przedziale pomiędzy 45 i 50 USD. W zależności od popytu na półkuli północnej, w szczególności w Stanach Zjednoczonych tego lata, ceny ropy powinny rosnąć aż do końca roku. W efekcie ceny obydwu rodzajów ropy powinny pod koniec roku znaleźć się w widełkach 50-55 USD. W 2017 r. ceny powinny w dalszym ciągu rosnąć, mimo iż tempo tego wzrostu będzie wolniejsze, niż w tym roku. W tym momencie przewidujemy, że cena ropy Brent do końca 2017 r. nie przekroczy poziomu 65 USD.

Jakie istotne czynniki kształtują obecnie rynek ropy? Czy jest możliwość, że cena ropy ponownie spadnie?

W maju głównym czynnikiem generującym wzrost cen ropy były istotne zakłócenia podaży. Niektóre z nich będą trwać również i w czerwcu, zapewniając wsparcie. Z drugiej strony rynek będzie uważnie obserwował dane dotyczące produkcji w Stanach Zjednoczonych. Gwałtowny rajd ropy w ciągu ostatnich trzech miesięcy może przyczynić się do zahamowania spadku produkcji, a w przypadku odwrócenia trendu może się on negatywnie przełożyć na ceny w ujęciu krótkoterminowym. W efekcie uwaga rynku powróciłaby do producentów z krajów OPEC, którzy w ostatnich miesiącach w dalszym ciągu zwiększali swoją produkcję.

Inne istotne czynniki to decyzja amerykańskiego Federalnego Komitetu Otwartego Rynku w sprawie stóp procentowych i jej potencjalny wpływ na kurs dolara.

Równie ważne będą zamieszki w Libii i Wenezueli, gdzie trwa walka od podtrzymanie produkcji w miarę, jak kraj znajduje się coraz bardziej na krawędzi.

W Stanach Zjednoczonych kluczowy będzie również popyt na benzynę i marże rafinerii z początkiem sezonu wakacyjnego ze względu na potencjalny wpływ na popyt na ropę i zdolność do obniżenia stanu zapasów, które obecnie osiągnęły osiemdziesięcioletnie maksimum.

Ole Hansen, szef działu strategii rynków towarowych, Saxo Bank

Rada Nadzorcza TFI PZU SA powołała do zarządu spółki Piotra Bienia oraz Marcina Wlazło.

3 edycja targów REDI

Handel zmienia miasta – otwarcie 3. edycji targów REDI1-2 czerwca 2016 r. na stadionie PGE Narodowym odbywa się trzecia edycja międzynarodowych targów poświęconych nieruchomościom handlowym ReDI, CEE Trade Fair for Retail Investment. Organizatorem wydarzenia jest Polska Rada Centrów Handlowych (PRCH), największa polska organizacja reprezentująca firmy związane z centrami handlowymi i ulicami handlowymi.

Jest coraz więcej nowych obiektów handlowych, które przestały być wyspami na peryferiach miast. Mają one na celu nie tylko budowanie potencjału handlowego, ale również wpływają na rozwój miast.– podkreślał Wiceprezydent Warszawy, Michał Olszewski otwierając trzecią edycję targów ReDI. Wiceprezydent zwrócił również uwagę na rosnącą rolę współpracy z deweloperami i inwestorami zainteresowanymi tym segmentem rynku.

Jestem zadowolony z zainteresowania trzecią edycją. Cieszy nas fakt, że gospodarzem wydarzenia jest Warszawa, stolica nie tylko Polski ale też regionu Europy Środkowo-Wschodniej. – powiedział Patrick Delcol, Prezes Zarządu PRCH, Prezes Zarządu BNP Paribas Real Estate, CEE. Inaugurując trzecią edycję ReDI Patrick Delcol podkreślił znaczenie partnerskiej współpracy PRCH z międzynarodowymi instytucjami reprezentującymi interesy branży nieruchomości handlowych. – Jako PRCH jesteśmy członkiem jednej z najbardziej wpływowych organizacji reprezentujących sektor handlowy, zlokalizowanej w Brukseli, European Property Federation. Dzięki współpracy z tą organizacją mamy bieżący dostęp do informacji dotyczących sektora handlowego na płaszczyźnie Unii Europejskiej – dodał Patrick Delcol.

Targi ReDI to miejsce spotkań przedstawicieli miast, deweloperów, zarządców, inwestorów oraz sieci handlowych działających i rozwijających się na rynku Europy Środkowo-Wschodniej.

Zrzeszająca ponad 200 członków i działająca od 2003 roku PRCH jest stowarzyszeniem not-for-profit. Rada jest również narodowym partnerem International Council of Shopping Centers (ICSC).

Uwaga skierowana na ECB i Fed

W czwartek w centrum uwagi rynków finansowych będą banki centralne. ECB w sposób bezpośredni, a Fed pośredni. Wyjątkiem będzie rynek ropy, gdzie uwagę graczy będzie absorbował szczyt OPEC i dane o zapasach paliw w USA.

Czwartkowy poranek upływa na rynku walutowym w spokojniej atmosferze. Kurs EUR/USD lekko rośnie, kontynuując zapoczątkowane w tym tygodniu wzrostowe odbicie i testując poziom 1,1198. Notowania EUR/CHF pozostają w konsolidacji wokół 1,1050. Funt po dwóch dniach przeceny, sprowokowanej sondażowymi lękami przed BREXIT-em, lekko odbija i trzeba za niego zapłacić 1,4430 dolara. Są też wyjątki. Trzeci kolejny dzień wyraźnie spada USD/JPY. Jednak już np. spokojnie jest na krajowym rynku walutowym, gdzie o godzinie 08:07 za euro trzeba było zapłacić 4,3892 zł, dolar kosztował 3,9195 zł, a szwajcarski frank 3,9693 zł.

Spokojna atmosfera panuje też na rynku ropy. Po wczorajszych silniejszych wahaniach, dziś rano za baryłkę ropy Brent trzeba zapłacić 49,77 dolara. To poziom zbliżony do zamknięcia ze środy. Ta atmosfera wyczekiwania jest jak najbardziej zrozumiała. Inwestorzy czekają na wyniki spotkania państw OPEC, a także na popołudniowe tygodniowe dane o zapasach paliw w USA (godz. 17:00; prognoza: -2,5 mln baryłek).
Na tym relatywnie spokojnym morzu finansowym wyróżnia się m.in. giełda w Japonii, która w reakcji na wspomniane wyżej umocnienie jena, zanurkowała aż o 2,3%, kontynuując realizację zysków z poprzedniego dnia.

W dzisiejszym kalendarium dominuje Europejski Bank Centralny. Wprawdzie zmiana stóp procentowych nie jest spodziewana, co oznacza pozostawienie głównej stopy w strefie euro na poziomie zera, a stopy depozytowej na poziomie -0,40% (decyzja w tej sprawie zostanie ogłoszona o godzinie 13:45), ale już zaplanowana na godzinę 14:30 konferencja prasowa po posiedzeniu może dostarczyć większych emocji. Tradycyjnie już inwestorzy będą w wypowiedziach prezesa ECB szukać wskazówek na przyszłość. Pomóc w tym mogą nowe prognozy makroekonomiczne ECB jakie dziś zostaną zaprezentowane. To pozwoli ocenić, czy scenariusz bazowy zakładający odbicie w gospodarce strefy euro, jest realizowany? W jakim tempie? Czy może jednak jest on zagrożony? Od tej oceny natomiast będzie zależało zachowanie wspólnej waluty oraz nastroje na europejskich giełdach.

Uwaga graczy będzie też koncentrować się na amerykańskim Fedzie. Aczkolwiek w sposób pośredni. Publikowany dziś raport ADP nt. zmiany zatrudnienia w sektorze prywatnym w USA w miesiącu maju (godz. 14:15; prognoza: 178 tys.), a także wystąpienia trzech przedstawicieli banku centralnego, będą analizowane w kontekście terminu ewentualnej podwyżki stóp procentowych przez Fed (najbliższe posiedzenie Fed zaplanowane jest na 15 czerwca).

Komentarz przygotował:
Marcin Kiepas
Główny Analityk
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Rady nadzorcze w regionie EMEA odchodzą od redukcji kosztów na rzecz rozwoju i innowacji

Strategia, wzrost, wyniki, fuzje i przejęcia oraz innowacje – to pięć najważniejszych wyzwań, z którymi będą w najbliższym czasie mierzyć się rady nadzorcze i rady dyrektorów z Europy, Bliskiego Wschodu oraz Afryki. Do tego dojdą nowe wyzwania i zagrożenia w postaci cyberataków, nowych regulacji oraz wymogów dotyczących składu i kompetencji rad – wynika z raportu „EMEA 360 Boardroom Survey” przeprowadzonego przez Deloitte wśród firm w 20 krajach regionu, w tym także w Polsce. Rodzime rady nadzorcze są dobrze przygotowane na nowe zagrożenia, jednak muszą jeszcze popracować nad wdrożeniem niektórych standardów ładu korporacyjnego powszechnych w innych krajach. Dotyczy to szczególnie różnorodności oraz prowadzenia regularnej oceny rad nadzorczych.

Badanie przeprowadzone zostało wśród 271 dyrektorów niewykonawczych oraz członków rad nadzorczych spółek z 20 krajów Europy, Bliskiego Wschodu oraz Afryki. „Wśród badanych znaleźli się respondenci z krajów, w których temat kultury organizacyjnej jest stosunkowo nowy i odpowiednie standardy są dopiero wypracowywane, a także państw, które mają bogate doświadczenia w tej dziedzinie, takie jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja. – mówi Dorota Snarska-Kuman, Partner w Sektorze Instytucji Finansowych i liderka programu rozwoju rad nadzorczych w Deloitte. – Mieliśmy również okazję porównać różne systemy nadzoru, czyli anglosaski model spółki, której przewodzi rada dyrektorów oraz dwupoziomowy model z zarządem i radą nadzorczą obowiązujący między innymi w Polsce, w Niemczech czy w Austrii. Tym samym udało nam się uzyskać szeroką perspektywę i możliwość porównania stosowanych praktyk” – dodaje.

Ankietowanych poproszono o wskazanie pięciu najważniejszych problemów, które miały wpływ na pracę rad nadzorczych w ciągu ostatniego roku, a także o podanie, które priorytety wybiją się na pierwszy plan i wpłyną na pracę rad w ciągu następnych 12-24 miesięcy. Główny wniosek płynący z analizy danych wskazuje, że respondenci optymistycznie patrzą w przyszłość. Numerem jeden na liście priorytetów pozostanie strategia, ale w najbliższej przyszłości rady planują skupić swoją uwagę przede wszystkim na rozwoju i innowacyjności. Priorytetowa dotąd redukcja kosztów i zarządzanie kapitałem będące odpowiedzią na niekorzystną sytuację gospodarczą odejdą na dalszy plan. Oprócz tego na liście pięciu kluczowych kwestii pozostaną fuzje i przejęcia oraz wyniki finansowe.

Lista priorytetów wskazywanych przez respondentów z Polski jest dość podobna, choć widać pewne odstępstwa. Według badanych w najbliższej przyszłości uwaga rad nadzorczych powinna skupić się przede wszystkim na rozwoju, innowacyjności, wynikach i tworzeniu wartości dla akcjonariuszy. Jedynym elementem wskazującym na pewną dozę ostrożności w ocenie przyszłości przez członków polskich rad nadzorczych jest (wymieniana na piątym miejscu) niepewność dotycząca sytuacji polityczno-społecznej. W regionalnym zestawieniu zagadnienie to znalazło się dopiero na 17. miejscu.

 

Członkowie polskich rad nadzorczych dobrze oceniają poziom zintegrowania systemu kontroli ryzyka ze strategią, co wskazuje na dobre przygotowanie firm do reagowania na zagrożenia oraz zmiany. Respondenci wysoko oceniali również otwartość na innowacje w swoich spółkach. Przekonanie o ich znaczeniu nie jest co prawda tak silne jak we Włoszech, Niemczech lub Holandii, gdzie kultura start-upów jest znacznie bardziej rozpowszechniona i wspierana przez rząd, niemniej wyniki uzyskane w Polsce są porównywalne z deklaracjami respondentów z Irlandii czy Wielkiej Brytanii.

Coraz więcej uwagi rad zarówno w Polsce, jak i pozostałych krajach biorących udział w badaniu przykuwa temat cyberbezpieczeństwa. Znalazł się on na 13. miejscu rankingu wyzwań na najbliższe 12-24 miesiące, podczas gdy wśród priorytetów ostatniego roku znajdował się dopiero na 23. pozycji. Niepokoi natomiast, że jedna piąta badanych z Polski przyznała, że w ich firmach nie ma planu zarządzania cyberryzykiem. Na taki stan rzeczy może jednak w istotny sposób wpływać fakt, że zdaniem 90 proc. respondentów odpowiedzialność za tę sferę w ich firmach ponosi zarząd. „Cyberbezpieczeństwo zaczęło być postrzegane jako poważny problem między innymi ze względu na coraz liczniejsze i coraz zuchwalsze ataki. Ich ofiarami padają już nie tylko informatyczne kolosy czy też banki. Idące za atakami ryzyko utraty reputacji oraz wartości przez firmy staje się coraz bardziej realne bez względu na branżę. Rady muszą obecnie zwracać coraz baczniejszą uwagę na tę sferę i uwzględniać zagrożenie cyberprzestępczością podczas podejmowania strategicznych decyzji oraz regularnie rozmawiać z zarządem na temat planów zapewnienia cyberbezpieczeństwa” – twierdzi Wiesław Thor, Doradca Zarządu Deloitte oraz członek rady nadzorczej mBank S.A.

Mało kobiet w radach i brak kompleksowej oceny

O ile w sferze podstawowych obowiązków polskie rady nadzorcze radzą sobie na tle regionu naprawdę dobrze, to sprawy mają się już gorzej w kwestiach związanych z wdrażaniem niektórych dobrych praktyk ładu korporacyjnego.

Polska niekorzystnie wypada na tle reszty badanych, jeżeli chodzi o zapewnienie różnorodności w radach nadzorczych. Większość respondentów przyznała, że ich firmy nie mają ustalonej polityki w tym zakresie. Jak jednak zauważa Dorota Snarska-Kuman z Deloitte, to nie rady są winne takiemu stanowi rzeczy. „Rady nadzorcze same nie ustalają własnego składu. Robią to akcjonariusze. Przyczyną, dla której małą wagę przykłada się w Polsce do różnorodności, jest brak odpowiednio wykształconej kultury organizacyjnej. Nie ma regulacji wprowadzających kwoty w organach takich jak rada nadzorcza. Nawet oficjalne kodeksy ładu korporacyjnego nie podają konkretów, jak w praktyce powinna wyglądać różnorodność w radzie. Wyniki uzyskane w Polsce kontrastują szczególnie z wynikami uzyskanymi w krajach takich jak Włochy, Francja, Niemcy, Norwegia czy Holandia, gdzie obowiązkowe kwoty w radach zostały już wprowadzone bądź trwają prace nad ich wdrożeniem na poziomie przepisów lub kodeksów dobrych praktyk” – tłumaczy ekspertka Deloitte.

Podobny problem dotyczy prowadzenia regularnej oceny działania rady. Eksperci Deloitte zgodnie przyznają, że praca oraz kompetencje rad nie podlegają uporządkowanej ocenie tak naprawdę ze szkodą dla samych rad. „Akcjonariusze nie chcą od rad kompleksowej ewaluacji własnych kompetencji i działań, ponieważ zwykle oczekują od jej członków przede wszystkim wykonywania woli udziałowców. Tymczasem w wielu krajach, w których kultura korporacyjna jest lepiej ugruntowana, kodeksy dobrych praktyk wymagają prowadzenia regularnej kompleksowej oceny” – mówi Dorota Snarska-Kuman.

„Znam sytuacje, kiedy członkowie rady podczas głosowania nad absolutorium otrzymywali różną liczbę głosów, ponieważ akcjonariusze przypisywali im winę za niepowodzenia, które miały miejsce w spółce. Prowadzenie regularnej kompleksowej oceny mogłoby pomóc w sposób bardziej rzetelny i merytoryczny oceniać radę oraz jej poszczególnych członków” – dodaje Wiesław Thor.

O badaniu:

Badanie „EMEA 360 Boardroom Survey” przeprowadzone zostało na próbie 271 dyrektorów niewykonawczych oraz członków rad nadzorczych, pochodzących z 20 krajów położonych w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki. Respondentów pytano o wyzwania, jakim rady dyrektorów oraz rady nadzorcze firm będą zmuszone stawić czoła w następujących obszarach: strategia i ryzyko, innowacje, cyberbezpieczeństwo, wynagrodzenia, talenty i sukcesja, a także skuteczność i ocena rady nadzorczej.

Draghi potrafi zaskakiwać

Czwartkowymi emocjami można by obdzielić co najmniej cały tydzień. Wydarzeniem dnia jest posiedzenie EBC, który żadnych decyzji dotyczących stóp procentowych nie podejmie, ale to, co zadeklaruje Mario Draghi po spotkaniu może mieć wpływ na notowania euro. EBC dużo zrobił i wiele powiedział już w marcu, więc wielkich rewelacji nie ma teraz co się spodziewać, jednak pytania o granice luzowania polityki monetarnej zawsze są aktualne. Czy Draghi da jakąś na nie odpowiedź? Pewno usłyszymy coś nowego na temat projekcji makroekonomicznych i inflacji, a ten wątek jest dla euro wyjątkowo ważny. Rynek nie spodziewa się po dzisiejszym EBC wielkich niespodzianek, co wcale nie oznacza, że ich nie będzie.

Ameryka rozpędza się przed piątkowymi danymi z rynku pracy, tzw. payrollsami, więc nie można spuścić jej z oka. Jak zawsze forpocztą oficjalnego raportu są dane ADP, które pojawią się dzisiaj wczesnym popołudniem. Kilku członków Rezerwy Federalnej zapowiedziało na czwartek swoje wystąpienia, a ponieważ od ostatniej serii wypowiedzi niewiele w gospodarce się zmieniło, więc ich ton nie powinien odbiegać od poprzedniej narracji.

Jeszcze kilka dni temu oczekiwania wobec dzisiejszego szczytu OPEC były niewielkie, ale ostatnio pojawiły się pogłoski, że jakeś porozumienie w sprawie zamrożenia produkcji jest jednak przygotowywane. Ma się podobno dołączyć do niego Iran, a to znaczy, że i Arabia Saudyjska wzięłaby w nim udział. Na razie nie wiadomo, ile jest w tym prawdy, ale rynek zaczął czekać na wyniki posiedzenia kartelu z dużym zainteresowaniem.

Funt przeżywa zmienne nastroje w zależności od wyników sondaży, które pokazują ostatnio na co najmniej równowagę pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami Brexitu. Dzisiaj wystąpienie publiczne zapowiedział Mark Carney, szef Bank of England. Jego stanowisko w sprawie Brexitu jest znane, ale ponieważ sytuacja jest cały czas niepewna i nie wiadomo, kto zwycięży, opinie tak prominentnych bankierów mają znaczenie dla funta.

dr Maciej Jędrzejak, Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska

Radosław Jarema: Mali eksporterzy i importerzy „wymieniają” banki na instytucje płatnicze

Polskie firmy na dobre rozgościły się na zagranicznych rynkach i odnoszą tam spore sukcesy. Wraz z rosnącą wymianą handlową zwiększa się popyt na usługi walutowe, które na polskim rynku oferują nie tylko banki. Swoją wyspecjalizowaną ofertą o handlującego z zagranicą klienta walczą m.in. instytucje płatnicze.

Jak analizuje NBP[1], już od wielu kwartałów sytuacja przedsiębiorstw prowadzących działalność eksportową jest lepsza – pod względem dynamiki inwestycji oraz wzrostu zatrudnienia – niż tych, które sprzedają swoje towary wyłącznie w kraju. Szef polskiego oddziału instytucji płatniczej AKCENTA, Radosław Jarema zwraca uwagę, że w tym zakresie pierwsze skrzypce grają duże firmy i korporacje, które mogą generować spore oszczędności dzięki bardzo dobrym warunkom obsługi finansowej w bankach. – Obsługa walutowa małych i średnich firm w bankach wygląda nieco inaczej niż w przypadku firm dużych. Jest na ogół nieco gorsza. Firmy na operacjach walutowych nie generują więc takich oszczędności, jakie mogłyby. Przyczyną jest najczęściej niewiedza, nieznajomość dostępnych możliwości oraz po prostu przyzwyczajenie do instytucji finansowej, która obsługuje całe finanse firmy – zauważa Jarema.

Mniejsi mogą więcej, ale… poza bankiem

Skrojona na potrzeby najmniejszych eksporterów i importerów obsługa walutowa to nisza, którą od kilku lat zawłaszczają instytucje płatnicze. Łącząc wysoki poziom bezpieczeństwa, gwarantowany przepisami prawa, w tym regulacjami unijnymi i nadzorem banków centralnych, instytucje płatnicze oferują niższe ceny przelewów, lepsze warunki prowadzenia rachunków i korzystniejsze kursy walut, a dodatkowo zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym.

Klienci instytucji płatniczej posiadają, podobnie jak w banku, rachunek, poprzez który mogą przesyłać, ale i również odbierać płatności od zagranicznych kontrahentów. Wewnętrzny rachunek płatniczy jest na ogół oferowany przez instytucje płatnicze bezpłatnie – tak jest np. w AKCENCIE. MŚP, podobnie jak w banku, mają dostęp do swoich finansów za pośrednictwem bezpiecznej platformy internetowej, ale też mogą kontaktować się ze specjalistami i doradcami. – Instytucje płatnicze nie działają tylko w internecie. W AKCENCIE dużą wagę przywiązujemy do kontaktu osobistego. Mamy swoich przedstawicieli w całej Europie, również w Polsce. Silny akcent na bezpośrednie relacje wynika ze specyfiki naszej oferty, która jest zawsze szyta na miarę dla danego przedsiębiorstwa  podkreśla Jarema. „Indywidualny krój” oferty oznacza również możliwość negocjacji kursów walut, która jest proponowana wszystkim firmom. Oprócz tego, że kursy są atrakcyjne i można je negocjować, ważna jest liczba walut dostępnych do wymiany, która w bankach jest nieporównywalnie niższa niż w instytucjach płatniczych. – Dostępność tylko kilku czy kilkunastu podstawowych walut w ofercie banków jest dla eksporterów i importerów sporym ograniczeniem. Polskie firmy handlują z całym światem i chcą unikać niepotrzebnego przewalutowania regionalnych walut do euro czy dolara – wskazuje Jarema. Instytucje płatnicze wyróżniają się także niskim opłatami za przelewy, które można sprawdzić w ogólnodostępnych cennikach i porównać z ofertami bankowymi.

Elementy obsługi walutowej dla MŚP Banki Instytucja płatnicza AKCENTA
Uregulowania prawne Bardzo mocne Bardzo mocne
Platforma online Bezpieczna, nowoczesna Bezpieczna, nowoczesna
Kontakt W placówce, telefoniczny, online Przedstawiciel mobilny (dojazd do klienta), telefoniczny, online
Kursy walut Średnio atrakcyjne Atrakcyjne, zbliżone do międzybankowych
Możliwość negocjacji walut Dla wybranych firm, mniejsza elastyczność Dla każdej firmy, duża elastyczność
Liczba walut Wąska, na ogół ograniczona do tabeli kursowej Szeroka
Opłaty za przelewy Wyższe, uzależnione od oferty danego banku Niższe
Opłaty za rachunek Uzależnione od oferty, większe w przypadku mniejszych firm Zerowe, niezależnie od wielkości firmy
Narzędzia zabezpieczające przed ryzykiem kursowym Tak, forwardy i inne, bardziej zaawansowane (np.opcje) Tak, tylko forwardy (darmowe)

Instytucje płatnicze także chronią

W instytucjach płatniczych klienci z sektora MŚP mogą znaleźć także inne usługi potrzebne w prowadzeniu w międzynarodowej działalności handlowej, takie jak np. narzędzia minimalizujące ryzyko kursowe. Najprostszym są forwardy, które chronią marże przedsiębiorcy handlującego z zagranicą. – Przy długim okresie realizacji kontraktu i wysłania lub otrzymania zapłaty sytuacja na danej parze walutowej może się istotnie zmienić. Oznacza to dużą niepewność i trudności w planowaniu finansów. Duże firmy są w stanie takie wahania łatwiej zrównoważyć, w przypadku mniejszych firm to już większy problem – wskazuje przedstawiciel AKCENTY. Radosław Jarema dodaje, że to szczególnie wygodne rozwiązanie dla firm z sektora MŚP, gdyż jest na polskim rynku dostepne za darmo i oferują je zarówno banki, jak i instytucje płatnicze.

[1] Szybki Monitoring NBP, Informacja o kondycji sektora przedsiębiorstw ze szczególnym uwzględnieniem stanu koniunktury w I kw. 2016 r. oraz prognoz na II kw. 2016 r., Nr 02/16 (kwiecień 2016), http://www.nbp.pl/publikacje/koniunktura/raport_2_kw_2016.pdf.

Inwestorzy wstrzymują się z kupowaniem aktywów w polskiej walucie do czasu wyjaśnienia kształtu ustawy frankowej i szczegółów budżetu na 2017 rok

CEO Magazyn Polska

Mimo solidnych podstaw makroekonomicznych polskiej gospodarki zagraniczni inwestorzy wciąż nie chcą wrócić na nasz rynek. Zdaniem Rafała Beneckiego, głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego, przyczyny tego stanu są dwie: widmo ustawy o przewalutowaniu kredytów frankowych i niepewność co do utrzymania w ryzach deficytu budżetowego w 2017 r.

– Na rynkach finansowych wciąż są spore obawy o to, jak będzie wyglądać ostateczny kształt ustawy frankowej. Konieczność przewalutowania dużej liczby walut w krótkim czasie to ryzyko, które wisi nad złotym i prawdopodobnie nie dowiemy się zbyt wielu szczegółów aż do przełomu czerwca i lipca, czyli do momentu kiedy pojawi się nowy prezes banku centralnego. Prawdopodobnie pojawi się również nowy projekt ze strony prezydenta – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Kancelaria Prezydenta, która jest autorem projektu, pracuje obecnie nad jego zmianą. Wyniki prac zespołu ekspertów mają być znane na przełomie czerwca i lipca. 7 czerwca nastąpić ma ostatnie spotkanie tego gremium. Projekt wymaga zmian, gdyż koszt jego pierwotnej wersji został wyceniony przez NBP na 44 mld zł, a przez KNF – w zależności od scenariusza – na od 45 do nawet 100 mld zł. Tymczasem sektor bankowy w Polsce zarobił w ubiegłym roku 11,5 mld zł, a został już obciążony 5,5-mld podatkiem bankowym.

– W miarę neutralnym scenariuszem, jeżeli chodzi o ustawę frankową, byłby projekt zakładający ograniczony udział w tym projekcie do osób z problemami socjalnymi, które nie są w stanie podołać kosztom obsługi kredytów. To oznaczałoby, że skala przewalutowania byłaby również w miarę niewielka – tłumaczy Benecki. – Bardzo ważne są technikalia: to, żeby ewentualne przewalutowanie było rozłożone w czasie i żeby zdecydowanie odbyło się poza rynkiem walutowym. Również skala nie może być zbyt duża, aby uszczuplenie rezerw banku centralnego nie było znaczące. Scenariuszem bardziej optymistycznym jest poprzestanie na niewielkiej skali tego programu.

Przewalutowanie wszystkich kredytów frankowych oznaczałoby konieczność zakupu przez banki 30 mld franków lub euro. Na rynku zaowocowałoby to gwałtowną przeceną złotego. W razie zakupu od banku centralnego, jak zrobiono to na Węgrzech, nastąpiłoby uszczuplenie rezerw walutowych NBP o ok. jedną trzecią. Do tego gwałtowne przeprowadzenie całego procesu naraziłoby banki na destabilizację sytuacji płynnościowej.

– Drugi element, który istotnie waży na sytuacji na rynku obligacji, są oczekiwania na budżet w 2017 roku. To, co wiemy w tej chwili, to fakt, że jest on dosyć ciasno skrojony, nie ma zbyt wielu bezpieczników, które przygotowywałyby na ewentualne spowolnienie gospodarcze lub inne rzeczy obniżające dochody – opisuje drugie zagrożenie główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – Jest pewien dwugłos: z jednej strony politycy gospodarczy mówią o tym, że celem rządu jest utrzymanie deficytu poniżej 3 proc. PKB, z drugiej strony słyszymy wciąż o bardzo kosztownych rozwiązaniach. Tak jak np. zapowiedzi obniżenia wieku emerytalnego w najbardziej kosztownej wersji już od początku 2017 roku.

Koszty cofnięcia wieku emerytalnego z obecnych 67 lat dla wszystkich zatrudnionych do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn jeszcze w ubiegłym roku oszacowane zostały przez Kancelarię Prezydenta na 30 mld zł dla budżetu i 40 mld dla finansów publicznych w latach 2016–2019. Eksperci uważają jednak, że w tym roku ustawa nie wejdzie jeszcze w życie.

– Stąd posiadacze polskich obligacji, inwestorzy zagraniczni czekają na te dwie rzeczy, czyli na projekt ustawy frankowej i projekt budżetu na 2017 rok. Nie sprzedają ani nie kupują polskich obligacji i za bardzo nie ucieszyli się z decyzji Moody’s, która sprowadziła się wyłącznie do obniżki perspektywy – mówi Benecki.

Niesłyszący w Polsce mają problem z wzywaniem pomocy. Brakuje jednolitego alarmowego numeru telefonu

CEO Magazyn Polska

Z roku na rok coraz więcej ludzi przyznaje się do problemów ze słuchem. Według informacji GUS dotyczy to niemal 850 tys. ludzi. Problem pojawia się w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia. Zamiast jednego, scentralizowanego numeru w całej Polsce działa kilkanaście numerów alarmowych dla osób niesłyszących. W sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia niesłyszący może wezwać także pomoc przez alarmowy SMS.

W Polsce numerów alarmowych dla osób głuchoniemych jest kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt, ponieważ każde województwo ma swój numer, czasem nawet powiat. Co więcej, to nie są numery takie jak 112, tylko różne numery na policję, na straż pożarną oraz na pogotowie – mówi agencji Newseria Biznes Andrzej Ogonowski z SMSAPI.pl. – To stwarza problem, chociażby ze względu na zbliżające się podróże wakacyjne, osoby podróżujące po kraju mogą nie wiedzieć, na jaki numer ewentualnie zgłosić wypadek bądź poprosić o pomoc.

Niesłyszący wystąpili do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji o utworzenie jednego, zintegrowanego systemu powiadamiania służb dla osób niesłyszących. Poza obsługą SMS-ów miałby on także oferować pomoc wideotłumacza. Pomysł ten jednak odrzucono ze względu na koszty. W piśmie przesłanym do Polskiego Związku Głuchych we wrześniu 2014 roku resort poinformował, że ustawa o systemie zawiadamiania ratunkowego przewiduje udostępnienie SMS-owego zgłaszania zdarzeń na 112 na 2015 roku. Na razie jednak nie ma informacji o planach wznowienia projektu.

Andrzej Ogonowski podkreśla, że technicznie nie ma przeszkód, by taki jednolity system wprowadzić. Dodaje, że komunikacja SMS-owa to skuteczna metoda porozumiewania się, która jest już wykorzystywana przez jednostki administracyjne w kontakcie z obywatelami. Mechanizm może działać również w drugą stronę na linii człowiek–instytucja i tego typu dwukierunkowa komunikacja jest już powszechnie stosowana. W taki sposób mógłby właśnie funkcjonować ogólnopolski zunifikowany numer ratunkowy dla osób z problemami słuchu.

Brak koordynacji numerów alarmowych to jednak nie jest jedyny problem. Niesłyszący mają czasem problem z samą komunikacją, ponieważ języka polskiego jest ich drugim językiem. Jak wykazał raport Najwyższej Izby Kontroli, dla prawie 50 tys. z nich język migowy jest językiem podstawowym i w pełni zrozumiałym. Większość ma problemy z pełnym zrozumieniem języka pisanego.

Wiadomości SMS mogą przybierać formę piktogramów, tak już się dzieje w województwie warmińsko-mazurskim. Najprostszym rozwiązaniem problemu komunikacyjnego dla osób głuchoniemych byłoby jednak stworzenie szablonów zatytułowanych np. POŻAR. W treści SMS-a wystarczyłoby wprowadzić miejsce zamieszkania – mówi Ogonowski.

Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie udostępnia bramkę SMS i specjalną aplikację mobilną z obrazkiem odpowiadającym kategorii zdarzenia: np. wypadek, pożar, włamanie. Warunkiem korzystania z tego rozwiązania jest jednak wcześniejsza rejestracja.

Wszystkie numery osób głuchoniemych powinny być i to już się dzisiaj dzieje. W ten sposób unikamy nieporozumień i pewnej formy żartów czy też niepotrzebnych zgłoszeń – wyjaśnia przedstawiciel SMSAPI.pl.

Eksperci podkreślają, że ważna jest także edukacja odbiorców takich SMS-ów alarmowych. Pomyłki i błędy w pisowni, wynikające ze słabej znajomości języka polskiego, mogą być bowiem odebrane jako żart.

­– Zdarza się sytuacja, w której dane zgłoszenie należy wyjaśnić, dopytać o szczegóły i wtedy SMS nie jest wystarczający. Dlatego jest też pomysł, aby uruchomić wideotłumacza z językiem migowym. Czyli jedna osoba, która w trakcie połączenia wideo mogłaby przetłumaczyć np. służbie medycznej to, co się dzieje u osoby zgłaszającej ­– mówi Andrzej Ogonowski.

Kobiety mogą być przyszłością firm technologicznych. Obecnie stanowią zaledwie 15 proc. studentów kierunków technicznych

Rośnie liczba kobiet pracujących w branży technologicznej. Wciąż jednak jest ich zdecydowanie mniej niż mężczyzn, a to właśnie w paniach firmy widzą potencjał, który może być impulsem do rozwoju całej branży. Aby zwiększyć udział kobiet na stanowiskach menadżerskich i kierowniczych, konieczna jest walka ze stereotypami i zachęcenie pań do studiowana na kierunkach technicznych. Obecnie udział kobiet na nich sięga 15 proc., stopniowo jednak rośnie.

Trzeba dostrzec rolę, jaką kobiety mogą odegrać w budowaniu zyskowności, rentowności i silnej pozycji firmy na rynku. Ta rola jest nie do przecenienia. Poszukujemy ludzi młodych, wykształconych, którzy przejmą pałeczkę od tych doświadczonych, będą budować kreatywne zespoły i wniosą kompletnie inny sposób myślenia niż ten, który królował w firmie do tej pory. Właśnie kobiety mogą odegrać tę rolę, jeśli tylko będą chciały – przekonuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Dominika Bettman, prezeska ds. finansowych Siemensa w Polsce.

Z danych Siemensa wynika, że w 2035 roku firma może mieć problem ze znalezieniem wykwalifikowanej kadry. Dlatego konieczne jest podjęcie takich działań, które utorują kobietom drogę do firm technologicznych, zwłaszcza że na zatrudnieniu pań firmy mogą tylko zyskać.

Zyskujemy różnorodność, zespoły, które realizują wielkie przedsięwzięcia, mające charakter dynamiczny. Podejmowane są słuszne i szybkie decyzje, zespoły są kreatywne, odpowiadają na potrzeby i oczekiwania naszych klientów. Niejednokrotnie jesteśmy proszeni, aby w zespołach roboczych, które realizują duże projekty firmy, były kobiety. Wnoszą one inny punkt widzenia, zwracają uwagę na inne elementy niż mężczyźni – tłumaczy Bettman.

Z badań Europejskiej Agendy Cyfrowej wynika, że gdyby kobiety były reprezentowane w tym sektorze tak samo jak mężczyźni, PKB Unii Europejskiej zwiększyłoby się rocznie o ok. 9 mld euro. W firmach, które sprzyjają kobietom na stanowiskach kierowniczych, stopa zwrotu z kapitału własnego jest o 35 proc. wyższa, a ogólna stopa zwrotu dla akcjonariuszy o 34 proc. wyższa niż w innych, porównywalnych organizacjach.

Odsetek kobiet w firmach technologicznych na eksperckich i na wysokich stanowiskach jest obecnie stosunkowo niski. Jest więc w tej dziedzinie bardzo dużo miejsca dla kobiet do tego, aby rozwijać wiedzę ekspercką oraz by awansować w hierarchii firmy – wskazuje Bettman.

Raport Siemensa i Fundacji Edukacyjnej „Perspektywy” „Potencjał kobiet dla branży technologicznej” wskazuje, że ciągu ostatnich kilku lat udział kobiet pracujących w przedsiębiorstwach technologicznych wzrósł o 6 proc. do 20–25 proc., a w zarządach tych firm – o 11 proc. Potencjał jest jednak znacznie większy, konieczne jest jednak przezwyciężenie stereotypów i przełamanie barier.

Największą barierą jest brak wzorców w otoczeniu – podkreśla dr Bianka Siwińska, dyrektor zarządzająca Fundacja Edukacyjna „Perspektywy”. – Musimy opowiadać historię kobiet, które sprawdziły się w tym obszarze, stworzyły coś nowego, w którym czują się dobrze. Dostarczanie takich wzorców jest podstawowym elementem promowania kobiet w nowych technologiach. Nasze badania pokazują, że 90 proc. dziewczyn z takim przykładem w ogóle się nie spotkała – tłumaczy.

Z raportu wynika, że ponad 40 proc. ubiegłorocznych maturzystek ocenia swoje zdolności matematyczne jako dobre (a w grupie szykujących się na studia techniczne 85 proc. jako bardzo dobre), a jednak tylko niewielki procent dziewcząt podejmuje studia techniczne (12 proc. inżynierskie, a 4 proc. informatyczne). Większości młodych kobiet nikt nie zainteresował takimi kierunkami studiów, a wśród 7 proc. wciąż panuje przekonanie, że studia inżynierskie nie są odpowiednie dla kobiet.

Podobny problem jest w całej UE.

Komisja Europejska podejmuje działania zmierzające do zwiększenia udziału kobiet w pracach badawczych. Na poziomie magisterium na uniwersytetach kobiet i mężczyzn jest w zasadzie po równo. Na poziomie doktoratu odsetek kobiet spada do 40 procent. To i tak znaczące liczby w porównaniu do udziału kobiet w gremiach decyzyjnych w branży technologicznej. Tu ich udział waha się od 12 do 20 proc. Jednym z naszych priorytetów jest zwiększenie go do 40, a nawet 50 proc. Wszystko to należy jednak robić metodą małych kroków – zaznacza Karen Slavin, przedstawicielka Dyrekcji Generalnej ds. Badań Naukowych i Innowacji w Komisji Europejskiej.

W Polsce Siemens wspólnie z „Perspektywami” promuje hasło „Kobiety na politechniki”. W roku akademickim 2014/2015 na uczelniach technicznych studiowało 37 proc. dziewcząt. Blisko 44 proc. z nich otrzymuje lub otrzymywało stypendium za dobre wyniki w nauce, 31 proc. korzystało ze stypendium naukowego, a średnia ocen uzyskanych podczas obrony prac inżynierskich wynosiła 4,8.

W Akademii Górniczo-Hutniczej bardzo dużo kobiet studiuje na kierunkach ścisłych, na wydziale matematyki stosowanej, fizyki, a także na innych kierunkach związanych z informatyką, telekomunikacją, robotyką czy mechatroniką. Nie jest to jeszcze parytet 50/50, ale rośnie z roku na rok. Są już takie wydziały, gdzie ponad 30 proc. studentów to właśnie panie – wskazuje prof. Tadeusz Słomka, rektor i rektor elekt Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Jak podkreśla, na wszystkich kierunkach panie stanowią już 40 proc. wszystkich studentów. Przyciągają je nie tylko kierunki humanistyczne, lecz także te, które dotychczas kojarzyły się z mężczyznami. Jednocześnie blisko 80 proc. kobiet wskazuje, że konieczne jest powstanie programów, które zachęcałyby do nauki przedmiotów ścisłych.

Co roku w czasie dni otwartych AGH staramy się przyciągnąć panie, choćby dlatego, że maleje populacja kandydatów na studia. Jeśli więcej pań do nas dołączy, będziemy mieć lepszych studentów. To dla nas niezwykle istotne – podkreśla prof. Słomka.

W dniach od 31 maja do 1 czerwca 2016 w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie odbyła się międzynarodowa Konferencja Lean in STEM: „The STEM Education for Innovation – Women in the Forefront”, podczas której zorganizowano pod patronatem firmy Siemens Okrągły Stół dla STEM z udziałem przedstawicieli instytucji, organizacji i firm.

Rośnie popularność nieruchomości komercyjnych szytych na miarę. Często inwestorzy decydują się na rozwiązania energooszczędne i ekologiczne

CEO Magazyn Polska

Wymagania inwestorów na rynku nieruchomości komercyjnych, przemysłowych i magazynowych są coraz większe. Chociaż coraz więcej jest inwestycji o charakterze spekulacyjnym, czyli budowanym bez podpisanych umów z najemcami, to rośnie też zapotrzebowanie na obiekty w formule build-to-suit. To oznacza, że od początku do końca realizowane są na potrzeby konkretnej firmy. Proponujące tego rodzaju usługi przedsiębiorstwo musi mieć jednak kompleksową, bardzo szeroką ofertę.

– Pojawia się coraz większe zapotrzebowanie firm na obiekty szyte na miarę – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jacek Lewandowski, wiceprezes ds. handlowych w spółce PRO-INVEST S.A. – Szczególnie widoczne jest to wśród firm zachodnich. Nie chcą one inwestować zagranicznego kapitału tutaj, wolą wynająć obiekt z długim okresem najmu.

Jak precyzuje Jacek Lewandowski, formuła build-to-suit (BTS) uwzględnia szereg konkretnych potrzeb najemcy, takich jak konkretna lokalizacja, konieczność maksymalnego wykorzystania przestrzeni składowania, optymalizacji produkcji czy dopasowania do technicznych warunków prowadzonej działalności (pomieszczenia, urządzenia, taśmociągi, linie produkcyjne, niestandardowe zapotrzebowanie na energię elektryczną itp.).

Zdecydowanie widzimy na rynku tendencje zwyżkową, czyli coraz większe zapotrzebowanie klientów na obiekty tego rodzaju – zauważa Jacek Lewandowski. – Skłania nas to do tego, żebyśmy profil działalności ukierunkowali właśnie w kierunku zadań w formule BTS.

Tego typu rozwiązania stanowią atrakcyjną alternatywę dla zasobów powierzchni dostępnych na rynku. Tym bardziej że koszt budowy takich obiektów jest zwykle niższy niż standardowych nieruchomości przemysłowych, które trzeba przystosowywać do potrzeb klientów.

– Wymaga to zdecydowanie większych nakładów niż w przypadku obiektu, który od początku do końca jest projektowany, uzgodniony, ustalony, dograny w najdrobniejszych szczegółach – wskazuje Jacek Lewandowski.

Jego zdaniem wykonawca musi jednak mieć kompleksową ofertę, czyli obsłużyć klienta od A do Z. Początkiem takiej współpracy z inwestorem powinno być ustalenie, zdiagnozowania jego potrzeb, następnie stworzenie projektu, uzyskanie pozwolenia na budowę, realizacja, a na koniec oddanie nieruchomości do użytkowania lub wynajmu w czasie, na który strony ustalą w umowie.

Zleceniodawcy coraz bardziej skłaniają się ku rozwiązaniom nowoczesnym i energooszczędnym.

Popularność zyskuje wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii i to mimo że w wielu przypadkach klientem BTS jest przemysł, niejednokrotnie ciężki – twierdzi Jacek Lewandowski. – Takie realizacje pojawiają się tam coraz częściej i jest to tendencja, z którą spotykamy się na co dzień, zdecydowanie ją popieramy. Myślę, że formuła projektuj, wybuduj i wynajmij to droga, którą będziemy skutecznie i zdecydowanie w najbliższym czasie podążać.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego produkcja budowlano-montażowa w kwietniu br., obejmująca realizowane przez przedsiębiorstwa na terenie kraju roboty inwestycyjne i remontowe, była o 14,8 proc. niższa niż przed rokiem. Podczas pierwszych czterech miesięcy br. także w stosunku rocznym odnotowano spadek (o 13,1 proc.).

Oknoplast szykuje się do podbicia rynków brytyjskiego i amerykańskiego

0

Mikołaj Placek, prezes firmy Oknoplast

Małopolski producent okien z PCV zamierza w tym roku osiągnąć 75-proc. udział sprzedaży zagranicznej w przychodach. Firma poza Polską obecna jest na 10 rynkach i na wszystkich zamierza osiągnąć w tym roku wzrosty rzędu 15–40 proc. W tym roku Oknoplast wszedł na rynek skandynawski, przymierza się też do ekspansji w USA i Wielkiej Brytanii.

– Najważniejszym planem rozwojowym jest umacnianie i zwiększanie sprzedaży na tych rynkach, na których już działamy – zapewnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Mikołaj Placek, prezes firmy Oknoplast. – Weszliśmy na rynek skandynawski w tym roku i tam też chcielibyśmy, żeby sprzedaż już w tym roku przyniosła zysk.

Polska jest liderem rynku stolarki otworowej w Europie pod względem eksportu. W 2015 roku wyprzedziła przodujące dotąd Niemcy z eksportem o wartości przekraczającej 1,5 mld euro. Najwięcej polskich okien wysyłanych jest właśnie do Niemiec, po nich plasują się Wielka Brytania i Francja.

– Rynek brytyjski to największy rynek w Europie, jeśli chodzi o okna PVC, i to jest w zasadzie jedyny rynek z tych dużych, na których firma Oknoplast jeszcze nie jest obecna. Chcielibyśmy tam wejść, bo widzimy duże możliwości. Chcielibyśmy konkurować tam najwyższą jakością oferowanych produktów i bardzo dobrą logistyką – zapowiada prezes Oknoplastu. – To jest oczywiście temat przyszłościowy, bo w tym roku zaczęliśmy badania marketingowe na tym rynku. Myślę, że realnie w przyszłym roku zaczniemy już tam sprzedawać.

Oknoplast działa na rynku okien PCV od 22 lat. Ma niemal 3 tys. salonów w 10 krajach Europy. Od początku swojej działalności sprzedał ponad 3,7 mln okien. W tym roku zamierza postawić pierwsze kroki poza Starym Kontynentem.

– Mamy plany związane z wyjściem poza kontynent europejski, natomiast nie będzie to jeszcze Azja i Chiny. Zaczęliśmy robić badania marketingowe na rynku amerykańskim – informuje Placek.

Na rynkach, na których firma działa obecnie, czyli na Słowacji, w Czechach, Niemczech, we Włoszech, Francji, na Węgrzech, w Austrii, Słowenii i Szwajcarii, producent zamierza zwiększyć sprzedaż dwucyfrowo. W zależności od kraju mają to być wzrosty rzędu 15–40 proc.

– W tym roku myślę, że udział eksportu w sprzedaży grupy powinien osiągnąć ok. 75 proc. – deklaruje Mikołaj Placek.

Stopniowo spada udział węgla w miksie energetycznym Polski. Lukę węglową mogłyby zapełnić energetyka jądrowa, geotermalna i OZE

CEO Magazyn Polska

W Polsce udział węgla w produkcji energii elektrycznej wynosi 87 proc. Ma być on jednak stopniowo zmniejszany. Zapełnić lukę węglową w miksie energetycznym mogłaby energetyka jądrowa, choć obecny program wdrażany jest bardzo wolno. Szanse daje energia geotermalna. – Perspektywiczne są też odnawialne źródła energii, energetyka wiatrowa i fotowoltaika. Wiatraki są jednak ingerencją w środowisko naturalne, a fotowoltaika jest słabo rozwinięta pod względem technologii – ocenia wicedyrektor Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Środowiska.

Energetyka węglowa jest dzisiaj w Europie energią nie tylko niechcianą, ale wręcz eliminowaną. Trudno się z tym nie zgodzić, bo węgiel w dalekosiężnej perspektywie z racji tego, że jest to nieodnawialne źródło energii, kiedyś się wyczerpie. Natomiast dla Polski jest to niezwykle dotkliwe, bo blisko 90 proc. naszej energetyki oparte jest właśnie na węglu – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Marian Bosowski, wicedyrektor Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Środowiska.

W jego ocenie Polska nie jest w stanie poradzić sobie bez węgla. Według opracowania Forum Analiz Energetycznych „Polska energetyka na fali megatrendów” węgiel kamienny jest kluczowym surowcem w wytwarzaniu ciepła w Polsce (powyżej 70 proc.). Zapowiedzi unijne wskazują jednak, że ze względu na ograniczenie zanieczyszczeń atmosfery udział węgla ma być coraz mniejszy.

Docelowo będziemy musieli poradzić sobie bez energetyki węglowej. Musimy jednak zrobić wszystko, żeby w ciągu najbliższych kilkunastu lat, może więcej, ją utrzymać. Polska absolutnie sobie nie poradzi w perspektywie kilku czy kilkunastu lat bez energetyki węglowej – ocenia Bosowski.

Od 1990 roku stan zasobów bilansowych w polskich kopalniach zmniejszył się o ponad 45 proc. Wielkość zasobów przemysłowych spadła aż o 75 proc., a liczba czynnych kopalń zmniejszyła się z 70 do 31. Główny Instytut Górnictwa oraz Agencja Rozwoju Przemysłu szacują̨, że przy obecnym wydobyciu węgla zasobów wystarczy na maksymalnie 30 lat eksploatacji.

Konieczne jest więc znalezienie takich źródeł energii, które pozwolą na zlikwidowanie luki węglowej.

Oczekiwałbym, że nastąpi znaczne przyspieszenie i urealnienie programu energetyki jądrowej. To energetyka środowiskowo neutralna, pewna i bezpieczna. Olbrzymim problemem jest to, że jest to inwestycja blisko trzykrotnie droższa od innych źródeł, ale kraj taki jak Polska moim zdaniem powinien sobie to zafundować. Już wiele lat temu ustanowiliśmy program energetyki jądrowej, niestety, jest on wdrażany bardzo powoli – ocenia wicedyrektor IGEiOŚ.

Program Polskiej Energetyki Jądrowej przewidywał, że w 2019 roku powinna się rozpocząć budowa pierwszego bloku elektrowni jądrowej, a do 2024 roku powinno nastąpić jego uruchomienie. Wszystko wskazuje jednak na to, że program będzie znacznie opóźniony. Co istotne, cieszy się on akceptacją połowy społeczeństwa (badanie zrealizowane na zlecenie Ministerstwa Energii).

Drugie źródło energii, które nie przewija się może zbyt intensywnie w programach rządowych, to energia geotermalna. Profesor Sokołowski, ojciec polskiej geotermii, stworzył mapę, z której wynika, że pod Polską są źródła gorącej wody o objętości dwa razy większej niż Bałtyk. Jest to ogromne źródło, które może być wykorzystane energetycznie. W Islandii z ziemi wydobywa się woda pod postacią pary, która napędza turbozespoły. Przy dzisiejszym poziomie techniki powinno to powstać i u nas – przekonuje Marian Bosowski.

Polska ma dobre warunki geotermalne. Taka energia w Polsce ma najwyższy potencjał techniczny ze wszystkich źródeł energii odnawialnej. Szacuje się go na poziomie 1512 PJ/rok – to ok. 30 proc. krajowego zapotrzebowania na ciepło.

Zdaniem eksperta należy też rozwijać inne odnawialne źródła energii, jak energetyka wiatrowa i fotowoltaika.

Jestem jednak bardzo sceptycznie nastawiony do energetyki wiatrowej. To ponad wszelką wątpliwość energia odnawialna, natomiast mam duże wątpliwości, czy jest ona ekologiczna. Wiatraki to niezwykle agresywna ingerencja w środowisko, w krajobraz – przekonuje wicedyrektor IGEiOŚ. – Fotowoltaika zaś jest perspektywiczna, ale jeszcze za słabo rozwinięta pod względem technologii.

Z danych Urzędu Regulacji Energetyki wynika, że na koniec I kwartału 2016 roku całkowita moc elektrowni wiatrowych w Polsce wyniosła blisko 5,5 GW (przy 4,5 GW na koniec 2015 roku). Farmy wiatrowe odpowiadają za zdecydowaną większość całkowitej mocy OZE, która wynosi blisko 8 MW.

Łączny potencjał elektrowni fotowoltaicznych wzrósł zaś w ubiegłym roku o 50 MW – do 71 MW, a w I kwartale do ponad 87 MW.

Wszyscy oczekujemy, że świat wymyśli sposób przechowywania i magazynowania energii. Gdybyśmy mogli naprodukować sobie energii na zapas w okresie, kiedy ona jest nam niepotrzebna, to rozwiązałoby to wszystkie nasze problemy. Życzmy sobie i następnym pokoleniom, żeby nie tylko w Polsce, lecz także na świecie ten problem został szybko rozwiązany – mówi Marian Bosowski.

Na stadionach Ekstraklasy coraz większą popularnością cieszą się sektory rodzinne. Najmłodsi kibice mogą się w nich cieszyć atmosferą piłkarskich widowisk

CEO Magazyn Polska

Sektory rodzinne na swoich stadionach wydzieliła już większość klubów Ekstraklasy. Można w nich w przyjaznej, rodzinnej atmosferze oglądać mecze. Dodatkowo, w specjalnych strefach obowiązują promocyjne ceny, często są również przygotowywane dodatkowe atrakcje dla najmłodszych. Na piłkarskie emocje stawia też coraz więcej pań, które chętnie przychodzą na stadiony, by dopingować swoje ulubione drużyny. 

Kluby Ekstraklasy dokładają wszelkich starań, by sektory rodzinne były najlepszym miejscem na stadionie, gdzie dzieci od najmłodszych lat mogą cieszyć się atmosferą piłkarskich widowisk.

Do tej pory uważało się, że piłka nożna to sport dla mężczyzn, natomiast mamy bardzo dobrą tendencję związaną z trybunami rodzinnymi w Ekstraklasie. Te trybuny się coraz bardziej powiększają. Zawodnicy coraz częściej chodzą do szkół, promują swoje kluby, w związku z tym mamy coraz więcej rodzin, które przychodzą z tymi dziećmi szkolnymi. Coraz więcej klubów prowadzi też takie szkolenie młodzieży w grupach otwartych, czyli tam, gdzie można przyjść rekreacyjnie i pobawić się tą piłką – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Dariusz Marzec, prezes zarządu Ekstraklasy.

Dla najmłodszych przewidziane są również rozmaite atrakcje. Na przykład w rodzinnym sektorze na stadionie PGE Arena Gdańsk na każdym meczu pojawia się maskotka klubowa. Często przychodzą również np. animatorki, które malują dzieciom buzie w klubowych barwach. Dodatkową zachętą, by przyjść z całą rodziną na stadion, są także promocje cenowe. W zależności od stadionu bilet dla dziecka pod opieką rodzica można dostać już od złotówki. Na niektórych arenach wprowadzono z kolei bilety rodzinne.

Mamy coraz więcej kobiet na stadionach, prowadzimy też różnego rodzaju konkursy i wyłapujemy atrakcyjne kobiety na trybunach. Na stadionie w Podbeskidziu Bielsko-Biała mamy z kolei grupę zakonnic, które też są takim twardymi kibicami przychodzącymi na mecze. Na stadionie można spotkać praktycznie całą społeczność lokalną i to nas bardzo cieszy. Na pewno będziemy się starali dopasować ofertę do każdej z tych grup społecznych – mówi Dariusz Marzec.

Dlatego zarządcy obiektów, które właśnie są przebudowywane, zapewniają, że w planach również jest przygotowanie sektorów rodzinnych.

Siedem mitów, które blokują karierę po czterdziestce

Po czterdziestce, to ty jesteś tym starszym i mądrzejszym. A jednak, twój zawodowy rozwój hamuje szereg nieporozumień i lęków. Jak sobie z nimi radzić? 

Wystarczy krótkie podsumowanie: co najmniej dekada (a często nawet dwie) doświadczenia zawodowego, bogaty wachlarz kwalifikacji i umiejętności, kalendarz pełen kontaktów, mnóstwo wydeptanych ścieżek. Słowem, wszystko to, czego pracownicy na początku kariery zazdroszczą starszym kolegom. Czemu więc po czterdziestce tak bardzo boimy się zaryzykować i zmienić pracę?

Wszystko przez mądrości ludowe, którym dajemy się pokonać. Wierzymy, że inny pracodawca uzna, że jesteśmy za starzy albo zbyt kosztowni. W każdym wieku zasługujemy na zawodową satysfakcję a z mitami, jak te poniżej, można walczyć.

  1. „Jestem za stary”

Pracowników po czterdziestce zwykle łapie ten lęk. Odrzucają potencjalne oferty, uważając, że wiek ich dyskwalifikuje. Jeśli uważamy, że wiek jest naszą słabą stroną, skupiamy się na tych mocnych. Zamiast rozwodzić się nad tym, dlaczego nie dostaniemy posady lepiej zadać sobie kilka ważniejszych pytań. Czy mam wymagane kwalifikacje? Co mogę zaproponować pracodawcy? Co mnie wyróżnia? I tym grać w CV i podczas rozmowy kwalifikacyjnej.

  1. „Pracę dostaje się po znajomości”

Trochę w tym prawdy, ale tylko trochę.

„Polacy uważają, że to najczęstszy sposób zdobycia pracy. W rzeczywistości równie często znajduje się ją, odpowiadając na ogłoszenie czy korzystając z pomocy rekrutera.” – mówi Bartosz Struzik z międzynarodowego serwisu z ofertami pracy MonsterPolska.pl.

Znajomości, które kojarzą się głównie negatywne, dziś rozumiane są inaczej i znacznie szerzej. Chodzi o budowanie sieci kontaktów zawodowych i bycie poleconym ze względu na swoje kwalifikacje. Poza tym, żeby być naprawdę skutecznym na rynku pracy, lepiej sięgać po kilka metod zamiast ograniczać się do jednej.

  1. „Będę postrzegany jako mniej produktywny niż młodsi”

To mit, nie ma potwierdzenia w faktach. Ale jeśli dopada, można go łatwo zwalczyć – aktywnością. Warto pokazać swoją innowacyjność, łatwość liderowania, sprawiania, że sprawy zostają załatwione. Przywołać przykłady ulepszeń, które się zastosowało czy projektów, które przyniosły firmie oszczędności lub zysk.

  1. Mniejsza odpowiedzialność, mniejsza satysfakcja

Myśl o zmianie pracy po czterdziestce rodzi obawę: a co jeśli nie będę tak samo ważny?.

„Przebijanie się na nowo może odstręczać. Z drugiej strony jednak, często zaczynamy karierę w bardzo młodym wieku i dochodzimy do miejsca, w którym wcale nie czujemy się dobrze. Nowa praca to szansa na reset, nowy początek.” – mówi ekspert serwisu MonsterPolska.pl.

Poza tym, jeśli nowe zajęcie będzie dawało satysfakcję, to mniejsza odpowiedzialność nie musi być wcale zła. Może pozwolić złapać oddech i pożyć własnym życiem.

  1. „Nie spodoba mi się młodszy szef”

Jeśli pracownik jest doceniany za swoją pracę, wiek przełożonego nie ma żadnego znaczenia.

  1. „Pracodawcę odstraszą moje płacowe wymagania”

„Za dużo” zależy tylko od tego, co mamy do zaoferowania. Jeśli domagamy się wysokiego wynagrodzenia, musimy przekonać potencjalnego pracodawcę, że robi dobry interes. Musi wiedzieć, jak skutecznego pracownika dostanie w zamian.

  1. Za późno na radykalną zmianę

Nigdy nie jest za późno dla kogoś, kto nie pozwala sobie na zapadanie w zawodowy letarg. Jeśli się stawia na rozwój, jest otwartym na naukę,  podejmuje ryzyko – żadne nowe zad

Co dalej z cenami mieszkań

Wysoki popyt na rynku nieruchomości mieszkaniowych w I kwartale br. wpłynął na poprawę wyników sprzedażowych deweloperów i w konsekwencji doprowadził do lekkiego wzrostu cen transakcyjnych w największych polskich miastach.

W I kw. 2016 r. spośród badanych przez Amron lokalizacji jedynie w Łodzi zanotowano spadek średniej ceny transakcyjnej 1 m2 powierzchni użytkowej mieszkania w ujęciu kwartalnym (o 65 zł/m2). W pozostałych miastach zarejestrowano niewielkie wzrosty – największe w Poznaniu, Krakowie i we Wrocławiu, odpowiednio o 138 zł/m2, 128 zł/m2 i 124 zł/m2 w porównaniu do IV kwartału 2015 r. Natomiast w stolicy przeciętna jednostkowa cena mieszkania wzrosła o 83 zł/m2.

-Zmiany cen były więc kosmetyczne – mówi w rozmowie z MarketNews24 dyr. Jerzy Ptaszyński z AMRON. I przedstawia swoje przypuszczenia jakie mogą być zmiany cen w następnych kwartałach tego roku.

Amex – przebita linia trendu spadkowego

Amex – przebita linia trendu spadkowego

maj 31, 2016 12:41

Amex - przebita linia trendu spadkowego 1
Akcje spółki American Express znajdują się w trendzie wzrostowym od prawie czterech miesięcy. Ostatnio kurs obronił obszar wsparcia w okolicach 63,80 – 65,30 USD i przełamał linię trendu spadkowego, który obserwowaliśmy od końca 2014 roku. Obecnie najbliższym poziomem oporu jest strefa w pobliżu 70,25 – 71,50 USD.

Spółka pokazała dobre wyniki za pierwszy kwartał br. Zysk na akcję wyniósł 1,45 USD i był wyższy od prognoz o 0,10 USD. Przychody wyniosły 8,1 mld USD i przewyższyły rynkowe prognozy o 110 mln USD oraz wzrosły o 1,9% w porównaniu z analogicznym kwartałem rok wcześniej. Firma ponadto potwierdziła swoją prognozę wyników na 2016 rok.

Dział Analiz

S&P 500 bardziej prawdopodobny scenariusz w górę

S&P 500 bardziej prawdopodobny scenariusz w górę

maj 31, 2016 15:14

S&P 500 bardziej prawdopodobny scenariusz w górę 2

Indeks S&P 500 zakończył tydzień o 2,3% wyżej, przełamując bez problemu poziom oporu w okolicach 2075 pkt. Obecnie walczy o przebicie 2100 – 2110 pkt. i gdyby ta sztuka się udała możemy spodziewać się ataku na historyczne maksima w okolicach 2137 pkt.

Za dobry nastrój na rynkach odpowiadają niezłe dane z amerykańskiej gospodarki, które poznaliśmy w zeszłym tygodniu. We wtorek były to bardzo dobre dane dotyczące sprzedaży nowych domów, w czwartek lepsze odczyty dotyczące zamówień na dobra trwałe, a w piątek rewizję PKB za pierwszy kwartał br., która okazała się zgodna z rynkowym konsensusem.

Rynki już tak bardzo nie obawiają się podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i tym samym nie reagują na dobre dane wyprzedażą akcji.

Należy jednak pamiętać, że choć scenariusz wzrostowy obecnie jest bardziej prawdopodobny, to wciąż nie zostały przełamane historyczne maksima w pobliżu 2137 pkt., więc należy zachować szczególną ostrożność.

Dział Analiz

Gold – możliwa głębsza korekta

Gold – możliwa głębsza korekta

czerwiec 01, 2016 08:18

Gold - możliwa głębsza korekta 3

Nieudany atak na psychologiczna barierę 1300 USD za uncję złota, jaki miał miejsce na przełomie kwietnia i maja br., w zestawieniu ze spadającym momentum, stał się pretekstem do silniejszej realizacji zysków, a w konsekwencji do wygenerowania sygnałów sprzedaży na podstawowych wskaźnikach (np. na MACD) i wybicia dołem z rysowanego od połowy lutego kanału o wzrostowym nachyleniu. Wspomniane wybicie, pomimo że obecnie ruch do dołu został zatrzymany przez układ wsparć tworzonych przez psychologiczny poziom 1200 USD i 1204,80 USD (38,2% zniesienie Fibo), każe oczekiwać dalszych spadków. Najbliższe liczące się wsparcia, poza opisaną strefą 1200-1204,80 USD, to 1191,54 USD (szczyt z października 2015) i 1174,50 USD (50% zniesienie Fibo). Jednak docelowym poziomem spadków są dopiero okolice 1144,30 USD. Czyli okolice 61,8% zniesienia Fibo wzrostów z okresu grudzień 2015 – maj 2016.

Powyższy spadkowy scenariusz straci na aktualności w momencie, gdy notowania złota wrócą powyżej 1233,10 USD, czyli powyżej dolnego ograniczenia opisanego wyżej kanału. Wówczas bowiem zostaną anulowane sygnały sprzedaży, co może skutkować szybkim zamykaniem krótkich pozycji w złocie i powrotem cen w okolice 1250-1260 USD.

Fundamentalnym impulsem do majowego spadku cen złota był powrót spekulacji odnośnie podwyżek stóp procentowych w USA (efekt wypowiedzi członków Fed i danych makro) i związane z tym umocnienie dolara. Czynnik ten będzie odgrywał pierwszoplanową rolę również w kolejnych tygodniach. Dlatego im lepsze będą napływać dane z USA, tym większe będzie prawdopodobieństwo podwyżki stóp, a co za tym idzie, będzie też zwiększać się presja podażowa na złocie.

Dział Analiz

1 mld zł na wdrożenie prac badawczo-rozwojowych

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości rozpoczęła dziś przyjmowanie wniosków o wsparcie w ramach konkursu „Badania na rynek”, którego celem jest wzmocnienie konkurencyjności i innowacyjności przedsiębiorstw poprzez wdrażanie wyników prac badawczo-rozwojowych. Działanie skierowane jest do przedsiębiorców realizujących duże projekty, a maksymalna kwota dofinansowania wynosi 20 milionów zł. Badania na rynek to konkurs z największą pulą środków przeznaczonych na wsparcie dla przedsiębiorców wśród wszystkich działań PARP w 2016 roku. Nabór wniosków potrwa do 31 sierpnia.

Dofinansowanie, które przedsiębiorcy otrzymają w ramach konkursu, zostanie wykorzystane na wydatki inwestycyjne (np. zakup nieruchomości, roboty budowlane), usługi doradcze lub eksperymentalne prace rozwojowe. Maksymalna wartość dofinansowania wynosi 20 mln zł (w tym: na eksperymentalne prace rozwojowe: 450 000 zł oraz na usługi doradcze: 500 000 zł). Całkowita kwota przeznaczona na dofinansowanie projektów w tegorocznej edycji konkursu wynosi 1 mld złotych.

Oferta skierowana jest do mikro, małych i średnich firm, które osiągnęły przychody ze sprzedaży nie mniejsze niż 1 mln złotych przynajmniej w jednym zamkniętym roku obrotowym w  okresie ostatnich 3 lat.

Konkurs jest prowadzony w ramach Poddziałania 3.2.1 „Badania na rynek”, które jest finansowane ze środków Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój na lata 2014-2020.

Ile pieniędzy zostało na dopłaty do mieszkań w MdM

Kiedy wyczerpią się środki przeznaczone na dopłaty w programie Mieszkanie dla młodych na 2017 rok? Jakie możliwości będą miały osoby chcące skorzystać z rządowego wsparcia, gdy przyjmowanie wniosków o dofinansowanie z przyszłorocznej puli zostanie wstrzymane? Komentarze na firm deweloperskich prezentuje serwis nieruchomości Dompress.pl

Mirosław Kujawski, członek zarządu LC Corp S.A.

W tym roku wnioski o dopłatę z MdM będą przyjmowane maksymalnie do kwoty 50 proc. budżetu przewidzianego na 2017 rok. Nie oznacza to, że klienci chcący nabyć mieszkanie z dopłatą będą musieli czekać aż do 2018 roku. W przypadku wstrzymania przyjmowania wniosków, trzeba będzie zaczekać do stycznia przyszłego roku, by szybko je ponownie złożyć. Na ten moment wykorzystano około 20 proc. z puli środków przeznaczonych na dopłaty na przyszły rok, z czego tylko w kwietniu aż 10 proc. Przy obecnym tempie przewiduje się, że wstrzymanie przyjmowania wniosków nastąpi w okolicy lipca.

Wioletta Kleniewska, dyrektor marketingu i sprzedaży w Polnord S.A.

Niezależnie od programów rządowych zawsze uwzględniamy potrzeby klientów. Zdajemy sobie sprawę z ich wrażliwości na cenę, dlatego nasza oferta dostosowana jest do bieżącej sytuacji rynkowej. Ze względu na ograniczoną dostępność wsparcia finansowego w ramach MdM część nabywców decyduje się na odłożenie zakupu w czasie. Osoby, które chciałyby skorzystać z rządowej dopłaty, ale nie moją na to szans, często rozważają inne możliwości finansowania i takim klientom przychodzimy z pomocą. Nasi doradcy zawsze starają się znaleźć najkorzystniejszą dla nabywcy formę finansowania zakupu mieszkania.

Zuzanna Kordzi, dyrektor ds. handlowych w ECO Classic

Dopłaty obejmują około 10 proc. wartości transakcji związanych zakupem mieszkań. Nie należy liczyć, że po wyczerpaniu środków w MdM na 2018 rok deweloperzy zdecydują się na obniżki cen w tej wysokości. Trudno tego oczekiwać, szczególnie przy tak dużym zainteresowaniu nowymi mieszkaniami jakie jest obecnie, które z pewnością utrzyma się w najbliższym czasie.

Marcin Mielcarz, wiceprezes zarządu Grupy Inwest

W naszych inwestycjach mieszkania spełniające wymogi programu MdM najczęściej sprzedawane są jako pierwsze. W projektach, których ukończenie zaplanowaliśmy w 2017 roku lokale, które oferowaliśmy w ramach MdM zostały już sprzedane. Klientom zainteresowanym zakupem w naszych nowych, warszawskich inwestycjach przy ul. Kałuszyńskiej i ul. Szklanych Domów doradzamy by skorzystali z dopłat w ramach budżetu na 2018 rok. Kilka tygodni oczekiwania dłużej na środki nie stanowi dla nas problemu, a nabywcom umożliwia uzyskanie rządowego dofinansowania.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Mieszkania w ramach programu MdM oferujemy w warszawskiej inwestycji Monte Verdi, zlokalizowanej przy ul. Popularnej. Liczymy na to, że uda się efektywnie wykorzystać te ostatnie miesiące i nasi klienci będą mogli skorzystać z puli środków przewidzianych na dopłaty w MdM na rok 2017. Należy zaznaczyć, że program jeszcze się nie kończy i nadal będą dostępne środki na dopłaty w kolejnym roku. Niektórzy deweloperzy prawdopodobnie będą musieli zgodzić się na otrzymanie zapłaty części ceny w odroczonym terminie. Trudniej będzie natomiast zawierać takie transakcje na rynku wtórnym, ponieważ właściciele mieszkań nie będą chcieli tak długo oczekiwać na zapłatę.

Małgorzata Ostrowska, członek zarządu oraz dyrektor pionu marketingu i sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Dane BGK jednoznacznie wskazują na to, że jeśli środki z programu MdM przeznaczone na 2017 rok zostaną wyczerpane w 50 proc. do końca listopada, banki przestaną przyjmować wnioski o dofinansowanie aż do 1. stycznia 2017 roku. Natomiast jeśli zainteresowanie nadal się utrzyma na tym samym poziomie, to prawdopodobnie w drugim kwartale przyszłego roku będą dostępne już tylko fundusze z puli przewidzianej na 2018 rok. Posiadamy w ofercie mieszkania w osiedlach, których termin oddania do użytku przypada zarówno na 2017 rok, jak i na rok 2018. Dla potencjalnych nabywców mieszkań z rynku pierwotnego oznacza to, że nadal mają duże szanse na kupno nowego lokalu w ramach MdM, nawet jeśli będą musieli poczekać na przeprowadzkę rok czy dwa. Mieszkania spełniające kryteria określone w programie oferujemy m.in. w osiedlach Zielona Dolina i Willa One w Warszawie oraz Nowe Tysiąclecie w Katowicach.

Jacek Bielecki, dyrektor ds. rozwoju i jakości Marvipol S.A.

Część środków z programie MdM jest zarezerwowana do wykorzystania w 2017 roku, choć należy spodziewać się, że zostaną one wykorzystane już na początku tego roku. Obecnie w ofercie deweloperów znajduje się duża liczba mieszkań z terminem na 2018 rok, część z nich może mieścić się w limitach programu.

Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska

W ramach naszej strategii postawiliśmy przede wszystkim na inwestycje ze średniego pułapu cenowego, dostarczane w bardzo dobrej jakości. Nie uzależniamy płynności naszej oferty od realizacji dopłat w ramach MdM. Zakończyliśmy właśnie budowę warszawskiego osiedla Księżycowa 60, w którym część mieszkań była objęta dopłatami i zakładamy, że niezależnie od dalszych losów programu MdM, wszystkie mieszkania w tej inwestycji znajdą nabywców jeszcze w tym roku.

Adrian Potoczek, dyrektor sprzedaży Wawel Service

W swoich działaniach i strategii biznesowej przewidzieliśmy różne możliwe scenariusze związane z programem MdM, dlatego teraz możemy zapewnić naszym klientom najlepsze rozwiązania spośród dostępnych na rynku. Osoby, które chciałyby skorzystać z szerokiej gamy możliwości ułatwiających finansowanie zakupu mieszkania znajdą je w Wawel Service.

Roma Peczyńska, marketing manager w RED Real Estate Development

Budżet na dopłaty w ramach MdM na 2017 rok wynosi 746 mln zł, ale ustawa pozwala na zarezerwowanie nie więcej niż połowy pieniędzy z tej puli w tym roku. Jeżeli zostanie osiągnięty ten pułap, to przyjmowanie wniosków zostanie wstrzymane. Kupujący otrzymają dofinansowania jedynie na mieszkanie oddawane w 2018 roku. Na znaczeniu mogą zyskać preferencyjne warunki płatności, na przykład takie, jak proponowany przez nas system płatności za mieszkanie 15/85, w którym 15 proc. wartości lokalu klient wpłaca po podpisaniu umowy deweloperskiej, a pozostałą część przy odbiorze kluczy.

Katarzyna Pietrzak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Victoria Dom S.A.

Posiadamy w ofercie szeroki wybór mieszkań w inwestycjach zlokalizowanych na Woli i Białołęce, a niebawem rozszerzymy go o propozycje także w innych dzielnicach Warszawy. Dzięki temu możemy zapewnić klientom mieszkania, spełniające ich wymagania względem lokalizacji i ceny, jak również lokale, przy zakupie których mogą skorzystać z dopłat w ramach programu MdM ze środków przeznaczonych na 2017 i 2018 rok.

Maria Doerre, dyrektor sprzedaży i marketingu Activ Investment

Mamy w ofercie dużą ilość mieszkań w cenach, które mieszczą się w limicie programu MdM. Większość realizowanych aktualnie inwestycji zakończymy w latach 2017 i 2018, dzięki temu klienci wciąż mogą skorzystać z rządowego wsparcia przy zakupie mieszkania.

Opracowanie: Kamil Niedźwiedzki

UniAkcje Dywidendowy zainwestuje na Zachodzie

Subfundusz UniAkcje Dywidendowy z oferty Union Investment TFI zmienia swoje oblicze. Dzięki poszerzeniu spektrum inwestycyjnego zarządzający zyskał możliwość inwestowania części aktywów w akcje spółek dywidendowych notowanych m.in. na giełdach Europy Zachodniej. W portfelu, co do zasady, nie będzie akcji tureckich.

Z dniem 1 czerwca br. weszły w życie zmiany w polityce inwestycyjnej subfunduszu UniAkcje Dywidendowy (UniFunduszeFIO). Główna zmiana dotyczy art. 227 Statutu, który dotychczas zobowiązywał Tomasza Matrasa, zarządzającego subfunduszem, do inwestowania w akcje spółek dywidendowych z krajów Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) minimum 60% aktywów. Odświeżona polityka subfunduszu UniAkcje Dywidendowy zakłada rezygnację z tego zapisu i poszerzenie spektrum inwestycyjnego.

Nie oznacza to całkowitego odejścia od walorów spółek notowanych na parkietach Europy Środkowo-Wschodniej. Przeciwnie – te nadal będą stanowiły istotny udział w portfelu. Jednocześnie zarządzający zyskał dodatkowo możliwość inwestowania w akcje najbardziej perspektywicznych spółek dywidendowych z innych regionów geograficznych, m.in. Europy Zachodniej.

Od samego początku swojego istnienia UniAkcje Dywidendowy jest pozycjonowany jako produkt o najniższym ryzyku w palecie naszych funduszy akcyjnych. Poprzez odświeżenie polityki inwestycyjnej zyska on dostęp do giełd rynków rozwiniętych, które z reguły cechują się mniejszą zmiennością niż rynki wschodzące. Powinno to skutkować jeszcze większym niż dotąd złagodzeniem wahań jednostki uczestnictwa subfunduszu UniAkcje Dywidendowy w porównaniu do najbardziej agresywnych subfunduszy. Jednocześnie inwestowanie w wybrane spółki zachodnioeuropejskie istotnie zwiększy możliwości generowania zysków – wyjaśnia Piotr Minkina, zastępca dyrektora w Departamencie Rozwoju Nowych Produktów Union Investment TFI.

Odświeżona polityka inwestycyjna subfunduszu UniAkcje Dywidendowy zakłada również eliminację udziału akcji tureckich z portfela. – Dążąc do maksymalnego obniżenia zmienności, zarządzający subfunduszem będzie unikał najbardziej ryzykownych, charakteryzujących się dużymi wahaniami rynków, takich jak Turcja – mówi Piotr Minkina.

Decyzja o wyeliminowaniu ekspozycji na rynek turecki jest podyktowana również chęcią dywersyfikacji oferty rozwiązań akcyjnych. – Inwestorzy, którzy poszukują wyższego potencjału oferowanego przez rynek turecki, mogą wybrać subfundusz UniAkcje: Turcja, inwestujący wyłącznie nad Bosforem, lub UniAkcje: Nowa Europa, który może elastycznie zwiększać zaangażowanie w Turcji, jeśli zarządzający nim uzna, że rynek ten może w danym czasie przynieść ponadprzeciętną stopę zwrotu – dodaje.

Złotówka w korelacji z EUR/USD

Złoty po porannym osłabieniu odrabia straty. Presja deflacyjna w Polsce utrzymana. Po mieszanych danych o polskim PKB, bardzo dobry odczyt indeksu PMI. Jutrzejsze posiedzenie EBC w centrum uwagi. Europejskie PMI bez wpływu na rynki. Słabnący juan warty uwagi.

Złoty od początku dzisiejszego dnia tracił do głównych walut, w efekcie wczorajsze umocnienie zostało praktycznie zniwelowane. Rodzima waluta podąża za kursem EUR/USD, to oznacza, że spadek głównej pary walutowej świata powoduje osłabienie polskiej waluty i odwrotnie. Wczorajsza aprecjacja złotówki nastąpiła jeszcze przed danymi GUS o PKB. Publikowane dane okazały się być dwuznaczne. Z jednej strony wzrost za pierwszy kwartał 3% wygląda dobrze, silny jest także popyt krajowy 4,1%. Z drugiej jednak strony słabo wyglądają inwestycje, na wyniku ciążył również ujemny eksport netto.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że w kolejnych kwartałach popyt gospodarstw domowych, a także inwestycje, powinny stopniowo rosnąć, co w konsekwencji przełoży się na wzrost PKB do okolic 4% r/r. Póki co najważniejsze dla rodzimej waluty będą czynniki globalne w szczególności dane z USA, a co za tym idzie przyszłe działania Fed, spór wokół TK i oczekiwane ustawa frankowa zejdą na dalszy plan.

Wczoraj poznaliśmy również dane o inflacji w Polsce. Inflacja za maj wyniosła -1% przy prognozie 0,9%, co potwierdza utrzymywanie się presji deflacyjnej. To wskazanie nie powinno jednak zmienić stanowiska większości członków RPP, którzy póki co trzymają się wspólnej wersji, czyli patrzymy i czekamy. Dzisiaj poznaliśmy indeks PMI dla przemysłu który wyniósł 52,1 i okazał się znacznie lepszy od prognoz, co w kolejnych godzinach powinno się przełożyć na umocnienie polskiej waluty.

Wczoraj polski złoty zanotował bardzo udaną sesję wobec funta brytyjskiego. Waluta brytyjska znalazła się pod silną presją również na szerokim rynku. To wszystko za sprawą opublikowanych kolejnych sondaży w sprawie brexitu. Ku zaskoczeniu większości analityków, zyskiwać zaczęli zwolennicy wyjścia Wielkiej Brytanii ze strefy euro. Spowodowało to osłabienie funta brytyjskiego do większości głównych walut. Warto dzisiaj zwrócić uwagę na publikacje indeksu PMI o 10.30, ale tylko wynik znacznie odbiegający od prognoz spowoduje większość zmienność na funcie.

Głównym wydarzeniem tego tygodnia będzie posiedzenie EBC. Rynki spodziewają się podniesienia prognoz inflacji i wzrostu gospodarczego. Zwiększenia stymulacji monetarnej na pewno nie będzie, a prowadzona łagodna polityka pieniężna przez Mario Draghiego powinna być kontynuowana. Jest to zupełnie odwrotne podejście do polityki Fed, gdzie trwają spekulacje co do zacieśniania polityki monetarnej i podnoszenia stóp procentowych. Może to wywołać presję na spadek wartości euro do dolara w najbliższym czasie.

Warto również spojrzeć na Chiny, gdzie od 2 tygodni juan traci na wartości do dolara. Pamiętajmy, że słabnąca chińska waluta na początku roku spowodowała spore zamieszanie na rynkach. W efekcie sentyment globalny wyraźnie się pogorszył, a awersja do ryzyka zauważalnie się zwiększyła.

Dzisiejsze odczyty PMI dla przemysłu z największych gospodarek europejskich nie zaskoczyły i były zbliżone do wstępnych prognoz. Mimo to euro odrabia część strat do dolara z początku tygodnia.

Dzisiaj warto zwrócić uwagę na szereg danych z USA – przede wszystkim indeks PMI i indeks ISM dla przemysłu, a także beżową księgę Fed.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

80% poleceń pracy w social media odbywa się za pomocą Facebooka

Nawet 80 proc. poleceń pracy w social media odbywa się za pomocą portalu społecznościowego Facebook, jak wynika z najnowszego badania Sotrender i Combine wykonanego na zlecenie platformy rekrutacyjnej LepszaPraca.pl „Rekrutacja 4.0”. W mediach społecznościowych najczęściej poszukuje się osób na stanowiska o dużej rotacji, choć nie brakuje ofert dla pracowników reklamy, programistów oraz pracowników z wąską specjalizacją. Pracę polecają najczęściej osoby prywatne (2/3 poleceń), nieco rzadziej publikują firmy pod konkretnymi markami. Potencjał mediów społecznościowych oraz polecania ofert pracy w internecie jest olbrzymim i wciąż nie w pełni wykorzystanym w rekrutacji zasobem. 

W dobie rynku pracownika proces rekrutacji stał się niezwykle czasochłonny  i wymagający, a znalezienie odpowiedniego kandydata, zwłaszcza na stanowisko specjalisty, zajmuje dziesiątki godzin. Pracownicy działów HR wskazują, że dostępne obecnie metody rekrutacji internetowej nie są w stanie sprostać ich oczekiwaniom. Podstawowym problemem, zdaniem ekspertów, jest niski poziom weryfikacji kompetencji i poziomu dopasowania kandydata do potrzeb organizacji w internetowych serwisach rekrutacyjnych. Specjaliści HR zwracają uwagę, że spora część CV trafiających do pracodawców za pośrednictwem serwisów pracy jest bowiem zupełnie nieadekwatna do potrzeb organizacji.

Coraz chętniej wykorzystywanym rozwiązaniem w rekrutacji staje się metoda rekomendacji. Zdaniem ekspertów, polecenie dla rekrutera to duże ułatwienie, wynikające z ograniczenia liczby analizowanych CV i jałowych spotkań z kandydatami. Pracownik, który rekomenduje znajomemu pracę już wcześniej „wchodzi w buty HR” i dokonuje wstępnej preselekcji. Rzadko zdarza się, jak twierdzą eksperci, by osoby rekomendowane nie spełniały wymagań firmy, czego nie można powiedzieć o osobach pozyskiwanych przez serwisy ogłoszeniowe czy metodami tradycyjnymi.

“Obecnie większość rekrutacji przeniosła się do Internetu, brakuje jednak adekwatnych narzędzi, które faktycznie ułatwiają pracę działów HR. Brakuje także rzetelnych informacji na temat rozpowszechnienia zjawiska polecania pracy w internecie, a w szczególności w mediach społecznościowych” – komentuje Tomasz Szpikowski, współzałożyciel platformy LepszaPraca.pl.

Tę lukę planuje wypełnić nowe, wygodne narzędzie rekrutacyjne LepszaPraca.pl. Rozwijając pomysł wykorzystania mediów społecznościowych oraz crowdsourcingu w rekrutacji, twórcy start up’u LepszaPraca.pl zdecydowali się na dokładne zbadanie potencjału rynku.

Jak poleca się pracę w social media

Według wyników badania przeprowadzonego przez firmy badawcze Combine przy wsparciu Sotrendera na zlecenie Platformy LepszaPraca.pl, obecnie najpopularniejszym w Polsce medium społecznościowym używanym do polecania pracy jest Facebook. Treści związane z rekomendacjami na tym serwisie stanowią aż 80% wszystkich wzmianek na temat polecania pracy w social media. Aktywni są tam zarówno pracodawcy jak i pracownicy. Poza Facebook’iem pracę poleca się za pośrednictwem branżowych portali internetowych, Twittera oraz na forach dyskusyjnych.

W mediach społecznościowych najczęściej poszukuje się osób na stanowiska o dużej rotacji. Mowa jest m.in. o sprzedawcach, kierowcach, barmanach i kelnerach, pracownikach ochrony. W mediach społecznościowych jest też wiele ofert dla pracowników marketingu i reklamy. Może to wynikać z dużej popularności social media w tych branżach. Na kolejnych pozycjach pod względem popularności polecanych w internecie stanowisk plasują się wakaty kierownicze, oferty zatrudnienia programistów oraz pracowników biurowych.

„Rekrutacja przez rekomendacje to znany „od wieków” sposób pozyskiwania sprawdzonych kandydatów, pasujących do poszukiwanego profilu oraz organizacji. Eksperci nie mają wątpliwości, że poprzez rekrutację w social media można poszukiwać pracowników na różnych szczeblach, także tych kierowniczych. Aplikacje pozyskiwane tradycyjnymi kanałami okazują się często nieadekwatne do potrzeb, a szansa pozyskania odpowiedniego kandydata z rekomendacji w szybszy sposób jest zdecydowanie większa” – dodaje Kaja Baszkiewicz, konsultant w firmie Combine.

Największą aktywnością w social media pod względem publikacji i polecania ofert pracy charakteryzują się osoby prywatne. Niemal 2/3 rekomendowanych ofert pracy stanowią treści publikowane przez konkretne osoby pod konkretnymi danymi. Oznacza to, że ujawnienie tożsamości nie stanowi problemu w kontekście polecania pracy. Marki, firmy i instytucje składały się łącznie na autorstwo około 37% treści związanych z rekomendowaniem pracy. Co ciekawe, ogłoszenia udostępniają zarówno pracownicy HR, dyrektorzy pionów, jak i sami pracownicy. W przypadku tych ostatnich, wynika to zwykle z chęci budowania dobrej atmosfery i zgranego zespołu oraz wsparcia znajomych.

„Ciekawy wniosek z badania wypłynął, kiedy zaczęliśmy analizować związek pomiędzy charakterem polecanej pracy a płcią osoby polecającej. Okazało się, że mężczyźni częściej publikują w sieci polecenia zawodów postrzeganych jako typowo męskie np. mechanik, operator maszyn, pracownik budowlany. Kobiety natomiast częściej publikują treści związane z zawodami biurowymi, pracą umysłową, obsługą klienta” – tłumaczy Wojciech Ciemniewski, badacz, założyciel firmy Combine.

Co do częstotliwości polecania pracy w social media, to największy ruch w obszarze rekomendacji ofert i pracowników odnotowuje się w dni robocze. W weekend także pojawiają się treści związane z polecaniem pracy, natomiast ich intensywność spada o około 1/3.

 

Kto odpowiada za szkody w wynajętym mieszkaniu?

Co piąty Polak mieszka w wynajętym mieszkaniu. Większość z nich, podobnie jak większość właścicieli, uważa, że kaucja to wystarczające zabezpieczenie. Okazuje się jednak, że część potencjalnych zdarzeń może kosztować znacznie więcej niż miesięczna opłata za mieszkanie. Kto odpowiada za szkody w wynajętym  mieszkaniu? To zależy – zarówno najemca, jak i właściciel mogą słono zapłacić, jeśli nie pomyślą wcześniej o ubezpieczeniu. O jakich polisach warto pomyśleć? Jak podkreślają eksperci Gothaer, ubezpieczenie mienia właściciela i najemcy oraz ich odpowiedzialności cywilnej to podstawa.

Dane Eurostatu pokazują, że 20 proc. Polaków wynajmuje mieszkanie, w którym mieszka, jednak niewielu z nich wie, o tym, że może skorzystać z ubezpieczenia nieruchomości stworzonego właśnie z myślą o najemcach. – Najemcy często nie są świadomi tego, że mogą ubezpieczyć własny majątek znajdujący się w wynajmowanym mieszkaniu, czyli stałe elementy nieruchomości, które zamontowali, np. glazurę, zabudowę kuchenną oraz ruchomości, które do nich należą czyli te przedmioty, które swobodnie można przenosić z miejsca na miejsce, jak np. meble, sprzęt RTV czy ubrania. Nie mogą natomiast ubezpieczyć murów, gdyż to może zrobić tylko właściciel mieszkania. Warto także pomyśleć o ubezpieczeniu OC w życiu prywatnym, które może się przydać nie tylko z racji najmowania mieszkania, ale w wielu innych niespodziewanych sytuacjach – mówi Anna Materny, dyrektor Biura Ubezpieczeń Detalicznych Gothaer TU S.A.

OC dla najemcy

Osoba najmująca mieszkanie od kogoś powinna kupić ubezpieczenie OC w życiu prywatnym, a zakres ochrony powinien obejmować odpowiedzialność za szkody wynikające z tytułu najmu. Polisa ta daje gwarancję, że ubezpieczyciel zrekompensuje szkody, które wyrządził najemca w wynajmowanym mieszkaniu. Ubezpieczenie OC w życiu prywatnym przyda się nie tylko na wypadek szkód, które można wyrządzić właścicielowi mieszkania, ale i innych przypadków, kiedy nasze działanie bądź zaniechanie doprowadzi do tego, że ktoś poniesie straty. O taką szkodę nietrudno. Może się zdarzyć, że zalejemy sąsiada albo na skutek nieuwagi doniczka wypadnie przez okno i porysuje zaparkowany samochód – wówczas za szkodę odpowiada ten kto aktualnie zajmuje mieszkanie, a nie jego właściciel. Co ważne, ubezpieczenie zapewnia ochronę także wtedy, jeśli szkodę wyrządzi nasz zwierzak, np. gdy pies lub kot zniszczy meble należące do właściciela mieszkania.

Od czego chroni OC właściciela?

Trudniej jest wyobrazić sobie, że wynajmujący może wyrządzić komuś szkodę, zwłaszcza gdy mieszka on daleko od wynajmowanego lokalu i rzadko w nim bywa. Jednak okazuje się, że nie trzeba być fizycznie obecnym w jakimś miejscu, żeby ponosić odpowiedzialność za powstałe straty.

Właściciel mieszkania ma obowiązek dbać o należyty stan nieruchomości i sprawne działanie instalacji i urządzeń związanych z budynkiem, a umożliwiających najemcy korzystanie z wody, gazu, ciepła, elektryczności. Jeżeli wskutek zaniedbania tych obowiązków dojdzie do awarii instalacji wodno-kanalizacyjnej – za szkody w mieniu najemcy odpowie właściciel mieszkania. Z tego powodu powinien on wykupić odpowiednie ubezpieczenie OC, dzięki któremu koszty odszkodowania może ponieść ubezpieczyciel.

Assistance – wygoda dla wszystkich?

W ramach ubezpieczenia nieruchomości zarówno najemca, jak i właściciel danej nieruchomości mogą także dodatkowo korzystać z usługi Assistance. W takim wypadku, w momencie, w którym potrzebujemy hydraulika, ślusarza lub elektryka to ubezpieczyciel zajmie się jego poszukiwaniem i pokryje koszt naprawy. To duża oszczędność czasu i pieniędzy, ale także maksymalne skrócenie okresu od momentu wystąpienia usterki do jej naprawienia. Koszty napraw potrafią być bardzo uciążliwe. Jednorazowo wykupiona roczna lub  dwuletnia polisa pozwala nam mieć problem z głowy na długi czas.

Tygodniowy przegląd rynku obligacji: prosimy zapiąć pasy – to miesiąc intensywnej działalności

  • To kluczowy miesiąc w kontekście banków centralnych i referendum w sprawie Brexitu 23 czerwca
  • Respondenci sondaży dotychczas preferowali pozostanie w Unii, jednak ostatnio zaczynają przeważać zwolennicy Brexitu
  • Biorąc pod uwagę przyszłą zmienność, podwyżka stóp Fed w czerwcu nadal wydaje się mało realna

Lato to zwykle spokojny, wakacyjny okres na rynkach finansowych ze względu na powolny napływ informacji i tendencję do porzucania wykresów na rzecz leżaków. W tym roku jednak może być konieczne przesunięcie urlopu, ponieważ w czerwcu będą mieć miejsce historyczne i (przynajmniej w świecie finansjery) przełomowe wydarzenia.

W Europie, gdzie w tym tygodniu rozpocznie się wdrażanie programu EBC dotyczącego skupu obligacji korporacyjnych, a komunikat EBC poznamy w najbliższy czwartek, szczególnie istotne będzie brytyjskie referendum w sprawie wyjścia z Unii 23 czerwca; sytuację można na bieżąco obserwować tutaj.

Chwilowo jednak wydaje się, że decyzja brytyjskich wyborców, która może całkowicie zmienić krajobraz polityczno-ekonomiczny w Europie, przyczyni się do utrzymania dotychczasowego kształtu UE, nie licząc ostatniego sondażu opublikowanego przez Guardian, według którego relacja przeciwników do zwolenników UE wynosi obecnie 52-48. Najważniejszym wydarzeniem dla rynku może więc okazać się posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku 15 czerwca.

Przedstawiciele Rezerwy Federalnej będą musieli przejść od słów do czynów w ramach ostatniej agresywnej retoryki, wskazującej na coraz większe szanse podwyżki stóp w Stanach Zjednoczonych w najbliższym czasie. Mimo iż w tym momencie prawdopodobieństwo podwyżki wynosi 30%, naszym zdaniem na posiedzeniu w czerwcu decyzja ta nie zostanie podjęta ze względu na zbieżność terminów z referendum w sprawie Brexitu.

Następnie głos przejmą wyborcy w Hiszpanii przy okazji wyborów powszechnych 26 czerwca, kiedy to z pewnością mniejszość katalońska wykorzysta okazję do ponownego zadeklarowania niepodległości.

Związana z powyższymi wydarzeniami niepewność w ostatnim miesiącu wygenerowała pewną zmienność, w szczególności na rynkach wschodzących, co do których zasadniczo nasze analizy #SaxoStrats nie uległy zmianie lub uległy niewielkim korektom w dół po okresie bardzo dobrych wyników.

W ostatnim miesiącu zamieniliśmy poszczególne obligacje w ramach analizy spółki Thomas Cook, która ostrzegła o spadku sprzedaży ze względu na zagrożenie terrorystyczne, ale równocześnie zainicjowała buy-back obligacji. W efekcie obligacje z terminem w 2020 r. – nasza pierwsza inspiracja inwestycyjna – zostały wycenione nieco niżej w kontekście wcześniejszego wykupu, zmuszając nas do zastąpienia ich obligacjami z dłuższym terminem – 2021 r., których nie można wykupić przed 2018 r.

Lepsze wyniki odnotowały Banco do Brasil i Stena, które odrobiły już straty po zdecydowanej zmianie nastrojów w Brazylii, odpowiednio po wymianie składu rządu i po odbiciu cen ropy.

Michael Boye, Saxo Bank

Grupa Jaguar S.A. oczekuje dalszej poprawy wyników finansowych

Grupa Jaguar S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect, zajmująca się obrotem nieruchomościami, budową domów oraz rewitalizacją kamienic, wypracowała w 2015 r. zysk netto w wysokości 57 tys. zł przy przychodach netto ze sprzedaży na poziomie 1.930 tys. zł. Spółka zamierza kontynuować realizację strategii rozwoju i koncentrować swoją działalność na rewitalizacji nieruchomości.

Emitent zanotował w 2015 r. mocny wzrost przychodów ze sprzedaży w ujęciu rdr., bowiem w 2014 r. ich wartość wynosiła 1.155 tys. zł. Warto również dodać, że w minionym roku Grupa Jaguar S.A. po raz pierwszy osiągnęła przychody we wszystkich trzech obszarach prowadzonej działalności, a więc sprzedaży nieruchomości gruntowych, domów rekreacyjnych oraz apartamentów w rewitalizowanych kamienicach. Dywersyfikacja segmentów biznesowych pozwala Spółce utrzymać wysoką płynność finansową oraz unikać sezonowości występującej w sprzedaży działek budowlanych. W 2015 r. Emitent dokonał również terminowego wykupu obligacji serii A oraz serii B, co potwierdza jego dobrą kondycję finansową.

„Wyniki finansowe Spółki za ostatni rok to po prostu rezultat konsekwentnej realizacji strategii biznesowej i ciągłe poszerzanie obszarów działania. Do tego modelu właśnie chcemy zmierzać, aby było możliwe osiąganie przychodów z kilku zdywersyfikowanych źródeł. W tym roku osiągniemy przychody ze sprzedaży apartamentów w Gdyni, domków w miejscowości Sznurki oraz prawdopodobnie ze sprzedaży kilku działek budowlanych. Nie chcemy natomiast zmieniać cen naszych działek budowlanych, gdyż jesteśmy przekonani, że ich wartość, szczególnie po przyjęciu nowej Ustawy o obrocie ziemią, powinna wzrosnąć.” – komentuje Robert Betka, Prezes Zarządu Spółki Grupa Jaguar S.A.

Podczas ZWZA Spółki zwołanego na dzień 21.06.2016 r. jej Akcjonariusze podejmą decyzję w sprawie przyjęcia Programu Motywacyjnego dla Zarządu i kluczowych pracowników. Łącznie w ramach programu może być zaoferowane maksymalnie 1.000.000 akcji po cenie emisyjnej wynoszącej 0,10 zł: do 800.000 akcji dla Zarządu oraz do 200.000 akcji dla pozostałych pracowników i współpracowników Spółki. Warunkiem uzyskania przez Zarząd Grupy Jaguar S.A. prawa do nabycia akcji jest osiągnięcie przez Emitenta w którymkolwiek z lat 2016-2019 zysku netto na poziomie 400.000 zł, co będzie uprawniało do objęcia łącznie do 400.000 akcji. Gdy zysk netto Spółki wyniesie 600.000 zł to jej Zarząd będzie uprawniony do objęcia łącznie do 600.000 akcji. Z kolei w przypadku wypracowania przez Emitenta zysku netto w kwocie 800.000 zł Zarząd będzie posiadał uprawnienie do objęcia łącznie do 800.000 akcji. Inni pracownicy lub współpracownicy Spółki będą uprawnieni do objęcia akcji w przypadku wypełnienia założeń określonych przez jej Zarząd. Osoby obejmujące akcje w ramach Programu Motywacyjnego będą zobowiązane do zawarcia umowy lock-up na okres 18-tu miesięcy.

„Już od pewnego czasu rozważaliśmy wprowadzenie elementów Programu motywacyjnego dla Zarządu i kluczowych współpracowników Spółki. Jego zarys ma być przyjęty podczas najbliższego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, natomiast jak będzie wyglądała jego realizacja w praktyce to okaże się w przyszłości. Z całą pewnością jest to istotny element dodatkowej motywacji dla wszystkich osób zatrudnionych w Spółce.” – dodaje Prezes Betka.

Spółka osiągnęła w 1 kw. 2016 r. 344 tys. zł przychodów netto ze sprzedaży wobec 71 tys. zł rok temu. W kwietniu br. Grupa Jaguar S.A. poinformowała o zmianie swojej polityki dywidendowej i planach regularnego dzielenia się ze swoimi Akcjonariuszami osiągniętym zyskiem. Spółka zakończyła również z sukcesem emisję akcji serii D, realizowaną z zachowaniem prawa poboru dla dotychczasowych Akcjonariuszy i dokonała przydziału wszystkich oferowanych akcji. Pozyskane środki w wysokości ponad 600 tys. zł zostały przeznaczone na kapitał obrotowy.

Emitent realizuje obecnie kilka projektów inwestycyjnych w zakresie nieruchomości, m.in. w kompleksie działek budowlanych Zdradzie, Odargowie oraz w Sznurkach. W tej ostatniej inwestycji Spółka prowadzi też sprzedaż całorocznych domów rekreacyjnych. Grupa Jaguar S.A. rozwija także działalność pośrednictwa w obrocie nieruchomościami na rynku wtórnym, która jest realizowana przez spółkę zależną – Jaguar Inwestycje Sp. z o.o., w której Emitent posiada 100% udziałów.

Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. kontynuuje dynamiczny rozwój

Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. zadebiutowała na rynku NewConnect w dniu 19.05.2015 r. i było to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Spółki. Po roku obecności na alternatywnym rynku Emitent konsekwentnie i z sukcesami realizuje przyjęty plan rozwoju całej Grupy Kapitałowej.

Z emisji akcji serii A3 Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. pozyskała łącznie środki w wysokości 200 tys. zł, które przeznaczyła na rozbudowę sieci sprzedaży oraz na zwiększenie inwestycji własnych w wierzytelności. Pozwoliło to na dynamiczny rozwój Spółki oraz podmiotów wchodzących w skład jej Grupy Kapitałowej. Cena emisyjna akcji w ofercie prywatnej wynosiła 0,27 zł, podczas ich obecny kurs  rynkowy wynosi 0,57 zł, co świadczy o bardzo wysokiej stopie zwrotu z inwestycji. Upublicznienie na rynku NewConnect wpłynęło również na pozytywnie wizerunek Emitenta, zwiększając jego wiarygodność biznesową oraz transparentność. Wszystkie te elementy przyczyniły się do dalszej poprawy wyników finansowych Spółki.

Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. wypłaciła w 2015 r. dywidendę z zysku wypracowanego rok wcześniej w wysokości 0,01 zł na akcję. W tym roku Spółka także planuje wypłacić dywidendę, a decyzję o tym podejmą jej Akcjonariusze podczas ZWZA zwołanego na dzień 06.06.2016 r. Zarząd i Rada Nadzorcza Emitenta zarekomendowały wypłatę dywidendy w wysokości 0,03 zł na akcję. Rynek NewConnect otworzył także Spółce drogę do pozyskiwania kapitału w drodze emisji obligacji. Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. planuje wykorzystać to źródło finansowania, a pozyskane środki przeznaczyć na finansowanie zakupu nieprzeterminowanych wierzytelności gospodarczych sektora B2B.

Spółka miała w 1 kw. 2016 r. 143 tys. zł skonsolidowanego zysku netto przy przychodach ze sprzedaży sięgających 1.295 tys. zł. Natomiast jednostkowy zysk netto Emitenta w 1 kw. br. wyniósł 122 tys. zł przy przychodach ze sprzedaży na poziomie 1.254 tys. zł. Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. prognozuje, że w tym roku uda jej się odnotować 10% wzrost wyników finansowych zarówno na poziomie jednostkowym, jak i skonsolidowanym. Spółka zakończyła miniony rok skonsolidowanym zyskiem netto w wysokości 428 tys. zł, a jej przychody netto ze sprzedaży produktów wyniosły 5.352 tys. zł. Z kolei na poziomie jednostkowym Emitent zanotował w 2015 r. 362 tys. zł zysku netto przy przychodach sięgających 5.248 tys. zł.

Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. specjalizuje się w kompleksowej obsłudze firm z zakresu windykacji i zarządzania wierzytelnościami z sektora B2B. Podstawowym celem Emitenta jest szybkie oraz skuteczne odzyskiwanie należności dla jego klientów. Spółka posiada elastyczną ofertę dla przedsiębiorstw z sektora małych i średnich przedsiębiorstw oraz dla innych podmiotów gospodarczych. Kancelaria Prawna-Inkaso WEC S.A. jest notowana na rynku NewConnect od maja 2015 r.

Firmy zwiększają zatrudnienie w wyniku restrukturyzacji

Wskaźnik PMI wyniósł w maju 2016 r. 52,1 rejestrując umiarkowane tempo wzrostu – podał Markit.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek
Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Wskaźnik PMI w maju 2016 r. wyniósł 52,1 i poprawił się w stosunku do kwietnia, gdy wyniósł 51,0. Rosły zamówienia krajowe, zwiększył się także napływ zamówień eksportowych. W efekcie nieco przyspieszył wzrost wielkości produkcji. Nieznacznie wzrosły zapasy pozycji zakupionych. Wzrósł także poziom zatrudnienia, co było efektem napływu nowych zamówień oraz … restrukturyzacji firm. Związek między zmianami zatrudnienia a wzrostem nowych zamówień jest czytelny. Trudno natomiast znaleźć związek między wzrostem zatrudnienia a restrukturyzacją firmy. Chyba, że mamy tu do czynienia z restrukturyzacją polegającą na zmianie formy zatrudnienia z umów cywilno-prawnych na umowy kodeksowe, czyli umowy o pracę na czas nieokreślony lub na czas określony. Jeśli tak, oznaczałoby to rozpoczęcie przez przedsiębiorstwa procesu dostosowawczego do zapowiadanych zmian w regulacjach dotyczących rynku pracy i zatrudnienia – wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej za prace (12 zł), ujednolicenia zasad obciążenia składkami na ubezpieczenia społeczne wszystkich form zatrudnienia.

Drugim ważnym spostrzeżeniem są niższe poziomy wskaźnika PMI od początku 2016 r. w stosunku do ich poziomów w początkach 2015 r. A ponieważ istnieje silny związek między sygnałami płynącymi ze zmian wskaźnika PMI a tym co realnie dzieje się w przemyśle, który tworzy ok. 25 proc. wartości dodanej brutto, to obserwowanie PMI jest istotne dla określania potencjału wzrostu PKB. I niestety nie płyną z tych obserwacji pozytywne wnioski.
W ciągu pierwszych 3. miesięcy 2016 r. wskaźnik PMI wyniósł średnio 52,4. Jednocześnie w tym czasie, jak podał GUS prezentując dane dotyczące wzrostu PKB w 1. kwartale br., wartość dodana brutto wytworzona przez przemysł wzrosła jedynie o 3,3 proc. (najniższa dynamika od 2013 r.). Tymczasem w 1. kwartale 2015 r. PMI wyniósł średnio ponad 55, a wzrost wartości dodanej brutto wytworzonej przez przemysł – 4,7 proc.

PMI w kwietniu br. to 51,0, a w maju 52,1. Wszystko wskazuje zatem, że 2. kwartał 2016 r. może być w przemyśle nieco słabszy niż 1. kwartał. Przy słabości budownictwa – spadek wartości dodanej brutto w 1. kwartale br. o prawie 13 proc. – które razem z przemysłem to ponad 34 proc. polskiej gospodarki, szanse na wzrost gospodarczy założony w tegorocznym budżecie (3,8 proc.) są niewielkie.

Po relatywnie słabym 1. kwartale br. (najsłabszy od 2013 r. wzrost PKB, spadek inwestycji, niższa dynamika eksportu niż importu, bardzo silny wzrost zapasów), 2. kwartał także nie rysuje się optymistycznie. Dane ciągle pokazują wzrost gospodarki, ale siła tego wzrostu zaczyna słabnąć i warto temu się przyglądać. Szczególnie tym zarysowującym się trendom powinien przyglądać się rząd, który już obciążył budżet poważnymi wydatkami (program Rodzina 500+), a planuje kolejne wydatki. Ponadto zrealizował (podatek bankowy) i planuje także wiele zmian w gospodarce, które mogą niestety przyspieszyć osłabienie gospodarki (m.in. podatek od sprzedaży detalicznej, zmiany dotyczące zatrudnienia, w tym zatrudnienia obcokrajowców, wzrost kosztów pracy w tym w wyniku silnego wzrostu wynagrodzenia minimalnego). Jeszcze jest całkiem dobrze w gospodarce, ale oby jak zwykle Polak nie był mądry po szkodzie.

Konfederacja Lewiatan

Samorządy zapłacą za leczenie mieszkańców

Dobrawa Biadun Lewiatan
Dobrawa Biadun

Zgodnie z przyjętym przez rząd projektem ustawy o działalności leczniczej samorządy będą mogły finansować mieszkańcom świadczenia zdrowotne, np. diagnostykę onkologiczną, dodatkowe szczepienia. Zostaną też zobowiązane do przymusowego podpisywania umów ze swoimi placówkami niezależnie od jakości usług i opinii pacjentów o placówce. Konfederacja Lewiatan zwraca uwagę, że takie rozwiązanie jest sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości dostępu do świadczeń zdrowotnych.

– Jeżeli samorząd będzie miał pieniądze to mieszkańcy otrzymają wsparcie. Jeżeli nie – zostaną z tym co jest. Może zatem trzeba będzie przenosić się do bogatszych gmin, które stać będzie na dodatkowe wydatki? – mówi dr Dobrawa Biadun, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Ministerstwo Zdrowia próbując znaleźć pieniądze na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia przerzuca odpowiedzialność na inne podmioty. Ale to nie zmieni faktu, że środków w systemie jest zbyt mało a koszyk świadczeń gwarantowanych zbyt szeroki. Dlatego zdaniem Lewiatana czas na poważną rozmowę o rewizji finansowania a nie doklejanie kolejnych łatek.

– Niezrozumiałe jest również wprowadzenie obowiązku zawarcia umowy z placówką podległą samorządowi, jeżeli wykonuje ona świadczenia zdrowotne, które chce sfinansować samorząd. To przeczy zasadzie konkurencyjności oraz uniemożliwia wybór placówki najlepszej dla pacjenta. Zadziwiające, że pomimo sprzeciwu tak wielu środowisk, w tym samorządów, Ministerstwo Zdrowia forsuje takie zmiany – dodaje Dobrawa Biadun.

Konfederacja Lewiatan