E-commerce w Polsce 2021 – raport Gemius

Po ok. 200 złotych miesięcznie wydają podczas e-zakupów polscy konsumenci na obuwie (201 zł), odzież (199 zł) oraz artykuły spożywcze (188 zł). To wartości zbliżone do tych sprzed roku – wówczas badani deklarowali wydatki na produkty z wymienionych kategorii odpowiednio w wysokości 228, 190 i 194 zł. W tym roku natomiast znacząco więcej wydają na sprzęt RTV/AGD: 1232 zł w skali 6 miesięcy, w porównaniu do deklarowanych 915 zł w poprzedniej fali badania.

Młodsi kupują komórki, starsi żywność i leki

Mieszkańcy największych miast wydają więcej na produkty z większości kategorii. Na artykuły spożywcze i farmaceutyki największe kwoty przeznaczają najstarsi badani, powyżej 50. roku życia (odpowiednio 211 i 138 zł). Najmłodsi (15-24 lata) wydają natomiast najwięcej na urządzenia mobilne – w ich przypadku jest to kwota sięgająca blisko 1300 zł w okresie 6 miesięcy, niemal 2 razy wyższa niż przeznaczana na produkty z tej kategorii przez osoby w wieku 25-34 lat (677 zł).
E-commerce w Polsce 2021

Większość nie planuje zmian

Aż 62% respondentów nie zamierza zmieniać poziomu swoich wydatków online w przyszłości. Jeśli jednak planują zmianę, to raczej przewidują zwiększenie wydatków (25%) niż ich zmniejszenie (5%). Grupą badanych, która najliczniej opowiedziała się za zwiększeniem kwot przeznaczanych na e-zakupy są najmłodsi (15-24 lata) – taką opcję wskazało aż 35% z nich. Zmniejszyć wydatki online chcą natomiast osoby negatywnie oceniające sytuację materialną swojego gospodarstwa domowego (15% wskazań).
E-commerce w Polsce 2021 2

Szybkie płatności najpopularniejsze

Zapytani o formy płatności, z których kiedykolwiek korzystali podczas zakupów online, badani zdecydowanie wskazali szybki przelew przez serwis płatności (70%). Na drugim miejscu znalazły się płatności mobilne (48%) oraz przelew tradycyjny (42%). Na szczególną uwagę zasługują płatności mobilne (np. BLIK), które odnotowały wyjątkowo duży wzrost wskazań w porównaniu z rokiem ubiegłym, gdy korzystanie z tej formy płatności deklarowało jedynie 35% respondentów, co przekładało się na szóstą pozycję w zestawieniu. Wyżej plasowały się wówczas m.in. wysyłka za pobraniem, przelew tradycyjny czy płatność kartą płatniczą.E-commerce w Polsce 2021 3

Płatności mobilne są relatywnie bardziej popularne wśród młodszych e-konsumentów (66% wskazań w grupie 15-24 lat oraz 57% w grupie 25-34 lat przy 32% wskazań w grupie osób powyżej 50 r.ż.). Szybki przelew jest zdecydowanie ulubioną formą płatności wśród osób, które pierwszy raz zetknęły się z zakupami online wcześniej niż na przestrzeni dwóch ostatnich lat (74% wskazań). W grupie osób z krótszym stażem w e-commerce odsetek ten wyniósł znacząco mniej, bo 49%.

PayU liderem serwisów płatności

Wśród serwisów płatności, z których badani korzystają podczas zakupów online najczęściej, szczególnie duży odsetek wskazań dotyczy PayU (48%). Na drugim miejscu uplasowała się marka Przelewy24, wskazana przez 36% badanych.

E-commerce w Polsce 2021 4

O raporcie
Celem badania, którego wyniki zostały zaprezentowane w raporcie „E-commerce w Polsce. 2021”, było poznanie postaw, zwyczajów i motywacji związanych z kupowaniem online. Przedmiotem badania były m.in. zachowania zakupowe e-konsumentów, rozpoznawalność marek, czynniki, które zachęcają internautów do zakupów w sieci, ale też napotykane przez użytkowników problemy. Raport przygotowała firma Gemius. Prezentowane w raporcie badanie zostało zrealizowane w formie ankiety elektronicznej z wykorzystaniem techniki CAWI (ang. computer-assisted web interview) na reprezentatywnej próbie 1769 internautów, mających co najmniej 15 lat. Dane zbierano na przełomie maja i czerwca 2021 roku.

Stopa procentowa w Polsce już 1,25%. Jastrzębi skręt RPP

Rada Polityki Pieniężnej wyraźnie zmieniła strategię i po próbie przekonania wszystkich, że problemu nie ma, w ciągu dwóch miesięcy podniosła stopy procentowe o 1,15%. Niestety inflacja rośnie szybciej niż stopy.

Jednak 0,75%

Wczoraj stopy procentowe zgodnie z oczekiwaniami wzrosły. Wzrost wyniósł jednak 0,75%, czyli 0,25% powyżej najpopularniejszego scenariusza prezentowanego przez analityków. Reakcja rynków była zgodna z oczekiwaniami. Skoro podwyżka stóp była wyższa, niż sądzono, waluta się umacniała. Złoty umacniał się już we wtorek, kiedy to zyskał na wartości już we wtorek, kiedy to rosły oczekiwania względem podwyżki stóp. Wczoraj na koniec dnia euro kosztowało już poniżej 4,59 zł. Nie oznacza to wcale, że inne waluty są na atrakcyjnych poziomach do kupna. Szczególnie słabo wygląda frank, który znów kosztuje powyżej 4,35 zł.

Konferencja znów zaskakuje

Wbrew ostatnim zwyczajom konferencja prasowa prezesa NBP odbyła się tego samego dnia, co poznaliśmy decyzję. W rezultacie rynki nie czekały jak miesiąc temu całego dnia na uzasadnienie. Podobnie jednak jak miesiąc temu samo przemówienie, jak i odpowiedzi na pytania mogły budzić podejrzenia. Szczególnie dziwny był fragment o wykorzystywaniu wszystkiego, co możliwe, by przywrócić inflację do celu. Jest to o tyle dziwne, że w takim razie skoro wszystko, co możliwe, to dlaczego podnosimy stopy procentowe wolniej, niż rośnie inflacja, a nie od razu szokowo w górę. Można się również dowiedzieć, że co prawda inflacja będzie rosnąć do stycznia, ale potem będzie spadać. Jest to odważna prognoza, aczkolwiek być może w grudniu i styczniu RPP zrobi coś, co uzasadni to przewidywanie.

FED bez niespodzianek

Wczorajsze posiedzenie FED było wręcz nudne względem tego, co działo się w Polsce. Rynek był informowany o tym, że stopy się nie zmienią i się nie zmieniły. Była informacja o rozpoczynaniu zmniejszania programu skupu aktywów o 15 mld. Właśnie o tyle obniżono program skupu. W komentarzach do decyzji również niczym nie zaskoczono. Część inwestorów liczyła co prawda na pewien przełom, ale się zawiedli, czego dowodem jest osłabienie dolara po decyzji. Amerykańska waluta wraca jednak dzisiaj do łask, również za sprawą słabszych danych z przemysłu Niemiec.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych,
13:30 – USA – bilans handlu zagranicznego,
13:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:30 – Czechy – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Rosną zarobki i liczba ogłoszeń o pracę dla juniorów w IT

Wyobrażenie o wysokich zarobkach i dużej liczbie ofert pracy w branży IT jest znane od dawna. Doświadczeni programiści rzeczywiście nie mają na co narzekać. O juniorach jeszcze niedawno pisano jednak inaczej. W ich przypadku poziom wynagrodzenia był niższy, a znalezienie pracy wymagało cierpliwości. Ostatnie raporty, doniesienia i komentarze ekspertów mówią jednak o poprawiającej się sytuacji juniorów. Przede wszystkim finansowej. W trzecim kwartale 2021 roku ich zarobki po raz pierwszy w historii przekroczyły granicę 10 tys. zł. Równie istotna jak rosnące wynagrodzenia jest zwiększająca się liczba ogłoszeń o pracę dla początkujących specjalistów branży IT.

Aktualną sytuację zawodową juniorów w branży IT komentuje Mikołaj Demko, Chief Innovation Officer w szkole IT Coders Lab.

Opublikowany w październiku raport inhire.io „IT Market Snapshot” zauważa, że w trzecim kwartale bieżącego roku liczba ofert na stanowiska juniorskie wzrosła o ponad 7 proc. względem kwartału poprzedniego. Co ciekawe, w tym samym okresie nieznacznie spadła liczba ofert dla seniorów. Wcześniejsze wyniki porównujące Q2 i Q1 mówiły o wzroście liczby ofert dla juniorów jedynie o 1,6 proc. Jeśli pod koniec roku zanotujemy wynik jeszcze lepszy niż w ostatnim kwartale, zdecydowanie będziemy mogli powiedzieć o rosnącym trendzie w tym segmencie rynku pracy w IT.

Raport „IT Market Snapshot” daje wiarygodny obraz sytuacji. Swoje wnioski opiera na danych z czterech serwisów z ofertami pracy: inhire.io, pracuj.pl, nofluffjobs.com oraz justjoin.it. Jego analizy koncentrują się jednak przede wszystkim na zawodach typowo programistycznych, takich jak deweloperzy technologii Java, .NET czy React. Badania, które Coders Lab przeprowadził niedawno z Pracuj.pl pokazują natomiast, że już niemal połowa ogłoszeń o pracę w branży IT dotyczy zawodów, które nie są bezpośrednio związane z programowaniem.

W pierwszym półroczu 2021 roku wysokim powodzeniem cieszyli się zwłaszcza specjaliści w takich obszarach IT jak analiza biznesowa, wsparcie techniczne, zarządzanie projektem czy testowanie. Jako bootcamp programistyczny, który zajmuje się kształceniem także w tych obszarach, również tutaj widzimy zwiększone zapotrzebowanie na pracę juniorów. Wiele firm zgłasza się do nas bezpośrednio i pyta o specjalistów, którzy dopiero wkraczają na rynek pracy w IT.

Cieszy nas fakt, że osoby stawiające swoje pierwsze kroki w branży mogą liczyć na coraz wyższe wynagrodzenie. Warto zauważyć, że podana w raporcie inhire.io górna granica płacy dla juniora, która przekroczyła poziom 10 tys. zł dotyczyła pracy zdalnej. Jej coraz większa powszechność to olbrzymie możliwości dla młodych pracowników. W tym obszarze również odnotowano historyczny wynik. Jak podaje raport, udział ofert zdalnych we wszystkich ofertach wzrósł od początku 2020 roku o 50 pp. i w ostatnim kwartale zanotował poziom aż 64 proc.

Wszystko to sprawia, że osoby, które dopiero myślą o wejściu do branży IT mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość. Wyniki z bieżącego roku pokazują, że rośnie zarówno liczba ofert dla juniorów, jak i poziom ich wynagrodzenia. Doniesienia o tym, że w Polsce możemy mieć nawet 100-tysięczny niedobór programistów wyraźnie pokazują, że naszemu rynkowi pracy wciąż daleko do poziomu nasycenia, a swojej szansy mogą na nim szukać także początkujący specjaliści IT.

Coders Lab to pierwsza w Polsce szkoła IT, która powstała w 2013 roku jako bootcamp programistyczny. Firma rozpoczynała jako start-up stworzony przez braci Marcina Tchórzewskiego i Jacka Tchórzewskiego. Dziś jest dynamicznie rozwijającym się przedsiębiorstwem z 5. oddziałami regionalnymi w Polsce – w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Katowicach. Kursy Coders Lab mają swoich odbiorców również za granicą – w Rumunii, Indonezji i Hiszpanii – gdzie spółka działa poprzez partnerów franczyzowych. W 2018 roku Coders Lab otrzymał prestiżową nagrodę dla start-upów podczas jubileuszowej, 10. edycji Aulerów. Szkoła posiada w swojej ofercie kursy z zakresu testowania manualnego i automatyzującego oraz programowania front-end i back-end – w tym m.in. kursy programowania w językach JavaScript, Python, PHP, .Net czy Node.js. Kursy przeznaczone są zarówno dla osób początkujących, pragnących rozpocząć karierę w IT, jak i dla programistów posiadających już doświadczenie w branży, którzy myślą o rozwinięciu swoich umiejętności. Współpracując z portalem Pracuj.pl, Coders Lab pomaga absolwentom w poszukiwaniu pracy i ułatwia nawiązanie kontaktu z przyszłymi pracodawcami.

Bestseller Klabatera, Heliborne już dziś na konsolach PlayStation

Heliborne, jedna z najpopularniejszych gier w portfolio Klabatera, już dziś będzie dostępna na PlayStation 4 oraz PlayStation 5. Produkcja w wersji na konsole Sony zawierać będzie wszystkie dotychczas opublikowane dodatki z kamuflażami i inne rozszerzenia dostępne z wersji na PC. Cena gry wynosi 29,99 EUR.

– Na konsolach PlayStation jest niewiele gier, które pozwalają odkryć ekscytujący świat śmigłowego lotnictwa wojskowego i doświadczyć podniebnych starć. Oddajemy do dyspozycji graczy maszyny z różnych epok (od lat 50. aż do współczesnych) oraz szeroki wachlarz map i misji. Heliborne oferuje przy tym dynamiczne pole bitwy, gdzie siły powietrzne wspierają oddziały naziemne, odpowiedzialne za fortyfikowanie pozycji i tworzenie linii zaopatrzeniowych – komentuje Michał Gembicki, członek zarządu Klabatera.

Łącznie do dyspozycji użytkowników jest oddanych ponad 40 śmigłowców z lat 1955 – 2003. Gracze mogą walczyć z przyjaciółmi w trybie kooperacji lub rywalizować w trybie wieloosobowym. Dotychczas gra, której sprzedaż przekroczyła już ponad 135.000 egzemplarzy oraz ponad 120.000 DLC, była dostępna na PC (Steam) i konsolach z rodziny Xbox.

Mimo obaw dotyczących dalszych podwyżek, OC znowu poszło w dół. Czy zdrożeje w najbliższej przyszłości?

Po trzecim kwartale 2021 r., średnia wysokość składki na ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej (OC) wyniosła 587 złotych – wynika z raportu „Rynek ubezpieczeń komunikacyjnych” opracowanego przez porównywarkę Punkta.pl. Taka kwota oznacza, że Polacy płacili za obowiązkowe ubezpieczenie średnio o 12 zł mniej niż w drugim kwartale 2021 i aż o 33 zł mniej niż w analogicznym okresie zeszłego roku.

Przeciętnie najmniej za obowiązkowe ubezpieczenie OC w okresie od lipca do września zapłacili mieszkańcy województw: kujawsko-pomorskiego (562 zł), małopolskiego (565 zł), opolskiego (568 zł) i podkarpackiego (576 zł). Nie wszędzie jednak było tak tanio – najwyższe średnie sumy składek odnotowano w: pomorskim (729 zł), dolnośląskim (674 zł) i mazowieckim (669 zł). W zależności od regionu, różnica w stawce OC mogła wynieść nawet 167 zł.

W porównaniu z drugim kwartałem 2021, wartość średniej składki OC w kraju spadła o 12 zł – z 599 zł do 587 zł. Największe zmiany w cenach w tym okresie zaobserwowano w województwie łódzkim (z 615 zł na 581 zł – spadek o ponad 5 proc.), kujawsko-pomorskim oraz podkarpackim. Średnia cena wzrosła za to w podlaskim (z 539 zł na 547 zł – wzrost o niemal 2 proc.) oraz opolskim. Stabilizację cen na Podlasiu widać w szerszym horyzoncie czasowym. Przeciętna wartość składki w tym województwie spadła zaledwie o 2 proc. rok do roku – to najwolniejsze tempo w całym kraju. Największa przecena w tym czasie nastąpiła na Podkarpaciu (-15 proc.).

Biorąc pod uwagę średnią krajową stawkę OC, która – przypomnijmy – po trzecim kwartale 2021 plasowała się na poziomie 587 zł, stawki znacząco poniżej średniej płacą aktualnie mieszkańcy województwa: podkarpackiego (-17 proc.), opolskiego (-11 proc.), kujawsko-pomorskiego (-9 proc.) i małopolskiego (-8 proc.). Najbardziej obciążone są portfele właścicieli samochodów z Pomorza (19 proc. powyżej średniej), Mazowsza (10 proc.) oraz Dolnego Śląska (9 proc.).

W Warszawie najdrożej? Niekoniecznie

Najwyższą składkę w ubiegłym kwartale płacili mieszkańcy Gdańska (774 zł) i Wrocławia (745 zł) – tuż po nich plasuje się stolica kraju z kwotą 741 zł. Na najniższe ceny mogli liczyć właściciele samochodów zarejestrowanych w: Bydgoszczy (553 zł), Rzeszowie (575 zł) i Opolu (587 zł). To oznacza, że w zależności od miasta wojewódzkiego, w którym zarejestrowano samochód, można było przepłacić lub zaoszczędzić nawet do 221 zł.

Mimo ogólnego spadku średniej ceny ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej w całym kraju, w niektórych miastach wojewódzkich składka podrożała. O ile stawki za OC w Gdańsku, Wrocławiu i Warszawie niezmiennie należą do najwyższych, o tyle w pozostałych stolicach województw sytuacja bywa zmienna.

Opole, mimo że wciąż pozostaje w czołówce najtańszych miast, na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy zanotowało największy wzrost ceny – aż o 9 proc. Podwyżki odnotowaliśmy także w Olsztynie (8 proc.) oraz Białymstoku (niemal 7 proc.). Z niższych stawek natomiast mogli skorzystać mieszkańcy: Łodzi (obniżka o 9 proc.), Szczecina i Gorzowa Wielkopolskiego (po 8 proc.). W szerszym horyzoncie czasowym – rok do roku – największa rewolucja w cenach zaszła w tym ostatnim mieście (rekordowy spadek o 15 proc.), największy wzrost nastąpił z kolei w Kielcach, gdzie składki poszły średnio o 10 proc. w górę. Wszystko to pokazuje, że w zależności od aglomeracji, średnie składki mogą bardzo się różnić, co wynika m.in. z odsetka kierowców tzw. niskiego ryzyka rejestrujących samochody w danym mieście – komentuje Michał Daniluk, członek zarządu Punkta.pl.

Różnice w cenach widać także między kierowcami z mniejszych miast i tymi ze stolic województw. W przypadku miejscowości do 100 tys. mieszkańców, średnia składka OC jest niższa o 29 zł w porównaniu do średniej ogólnopolskiej. Największe dysproporcje między pojazdami zarejestrowanymi w aglomeracjach a tymi z miejscowości do 100 tys. mieszkańców dostrzegalne są w mazowieckim, łódzkim i świętokrzyskim – w tych województwach stawki mogą się różnić nawet o 7-8 procent. Najmniejsze różnice z kolei odnotowano w lubuskim, warmińsko-mazurskim i kujawsko-pomorskim – od 1 do 3 procent.

Młodzi i szkodowi kierowcy płacą więcej

Kolejnym czynnikiem, który wpływa na wyższą lub niższą stawkę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej jest profil kierowcy, czyli m.in. jego wiek oraz tzw. szkodowość. W zależności od tych parametrów, stawki OC mogą się drastycznie zmieniać. Doświadczają tego m.in. młodzi kierowcy, którzy jako jedyna grupa doświadczyli lekkiego wzrostu składek. Po trzecim kwartale br. osoby w wieku 18-25 lat płacą nawet do 1184 zł – to o 100 proc. więcej w porównaniu ze średnią ogólnopolską oraz ponad dwa razy więcej od starszych kolegów i koleżanek z wypracowaną historią ubezpieczeniową. Z drugiej strony, kierowcy powyżej 45. roku życia mogą cieszyć się przeciętnymi składkami na poziomie 543 zł, czyli nawet o 8 proc. mniej niż średnia stawka krajowa.

Na wysokość składki wpływa także stan cywilny – single płacą za OC średnio o 27 proc. więcej niż osoby zamężne lub żonate oraz o 19 proc. więcej niż średnia krajowa. Z kolei kraksy w historii ubezpieczeniowej, co oczywiste, skutkują podwyżką dla szkodowych kierowców. Średnia różnica w cenie wynosi obecnie nawet o 50 proc. w stosunku do przeciętnej stawki ogólnopolskiej. Im więcej szkód, tym wyższą cenę dyktują ubezpieczyciele.

Elektryk się opłaca

Jednym z istotnych czynników kształtującym cenę, którą przyjdzie zapłacić za ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, są parametry techniczne samochodu. Na najtańsze OC mogą liczyć właściciele pojazdów z silnikami o mniejszej pojemności silnika (do 0.9 l) oraz aut elektrycznych.

Krajobraz ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej jest powoli zmieniany właśnie przez rosnącą liczbę pojazdów z napędem elektrycznym. Pod koniec września 2021 r. w Polsce było ich już prawie 32 tys., z czego 13 tys. zarejestrowano tylko w tym roku – to o 120 proc. więcej w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku .

W ślad za rosnącą popularnością aut zasilanych paliwami alternatywnymi, idzie coraz większa liczba zapytań o możliwość ich ubezpieczenia. W porównywarce Punkta w tym roku było to już o ponad 70 proc. zapytań więcej niż w roku ubiegłym. Patrząc na popularność rozwiązań związanych ze świadomością środowiskową i zapowiadane inwestycje infrastrukturalne, można spodziewać się, że pojazdy z napędem elektrycznym coraz częściej będą obecne na polskich drogach – mówi Małgorzata Adamczyk, członkini zarządu Punkta.pl.

Na przestrzeni obecnego roku, właściciele tzw. elektryków mogli liczyć na średnią składkę w wysokości 459 zł, podczas gdy w przypadku hybryd było to już 624 zł – ponad jedna trzecia więcej.

Czy w najbliższej przyszłości Polacy i Polki powinni spodziewać się wzrostu opłat za ubezpieczenie OC? Eksperci Punkta wskazują, że od początku 2019 roku średnie stawki konsekwentnie spadają. Pandemia przełożyła się na mniejszą wypadkowość i przestój na rynku, co z kolei wzmocniło konkurencję między towarzystwami, które próbują zaoferować klientom tak atrakcyjne ceny, aby mieć jak największy udział w rynku. Z drugiej strony, obserwowany wzrost kosztów średniej szkody likwidowanej z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej w parze z inflacją – a więc cenami i kosztami pracy idącymi w górze – sprawiają, że Michał Daniluk z Punkta.pl szacuje, że z początkiem następnego roku składki mogą pójść w górę.

Warto pamiętać jednak o tym, że przy wycenie stawki niezmiennie najważniejsza jest osobista historia kierowcy: jego profil, bezszkodowość oraz parametry techniczne pojazdu. Mniej lub bardziej ryzykowne wybory dokonywane przez Polki i Polaków mogą wpłynąć na ostateczny kształt opłaty bardziej niż zewnętrzne warunki rynkowe.

Źródło danych: dane własne Punkty na podstawie sprzedanych polis w okresie 01.01.2021-30.09.2021

Polski Cyfrowy Operator Logistyczny – podpisanie umowy między GPW a NCBiR

  • Celem projektu „Polski Cyfrowy Operator Logistyczny” (PCOL) jest usprawnienie
    i ułatwienie procesów dla branży TSL oraz zapewnienie bezpieczeństwa polskiego rynku transportowego
  • Projekt uzyskał dofinansowanie NCBiR o wartości 5 400 511,49 PLN
  • Część badawczo-rozwojowa projektu została wyceniona na kwotę 9 304 459,85 PLN
  • PCOL to projekt referencyjny zespołu „Synergia” działającego przy Ministerstwie Aktywów Państwowych

Umowa z NCBiR dotyczy dofinansowania projektu pt. „Opracowanie Polskiego Cyfrowego Operatora Logistycznego – PCOL” kwotą 5 400 511,49 zł PLN, co stanowi 58,04% całkowitych wydatków kwalifikujących się do objęcia wsparciem w ramach części badawczo-rozwojowej projektu, która została wyceniona na kwotę 9 304 459,85 PLN.

– Opracowana w ramach projektu nowatorska platforma PCOL bazować będzie na metodach uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji, analityki Big Data, teorii grafów, uczenia głębokiego oraz telemetrii, które pozwolą na szybsze, niż ma to miejsce w przypadku wyszukiwania manualnego, przedstawienie matchingowej listy możliwych, najbardziej optymalnych tras, zgodnie z wymaganiami zleceniodawcy. Platforma PCOL umożliwi obsługę zleceń spotowych oraz optymalizację frachtu poprzez synchronizację zleceń – powiedział Marek Harasny, koordynator i współautor koncepcji PCOL.

Celem platformy PCOL jest automatyzacja i cyfryzacja procesów dla branży Transport-Logistyka-Spedycja (TLS) oraz zapewnienie bezpieczeństwa obiegu dokumentów transportowych. Uruchomienie projektu to odpowiedź na zapotrzebowanie branży o kluczowym znaczeniu dla polskiej gospodarki.

– PCOL to bardzo innowacyjny pomysł. Wyróżniać go mają takie rzeczy jak: automatyczna i cyfrowa optymalizacja parametrów czasu i kosztów usług transportowych, dzięki zastosowaniu modułu automatycznego doboru zleceń transportowych. Optymalizacja doboru ładunków transportowych w celu minimalizacji ilości i długości tras, minimalizacji kosztów transportowych oraz pustych przebiegów. Zapewnienie elektronicznego obiegu dokumentacji transportowej. Eliminacja obiegu papierowego. Zapewnienie e-usług w procesach pomocniczych w modelu one-stop-shop. Pobieranie danych wejściowych do optymalizacji zleceń i ładunków z wielu zewnętrznych źródeł danych – powiedział Marcin Wolak, projekt manager PCOL.

Grupami docelowymi dla PCOL są między innymi: przedsiębiorstwa publiczne i prywatne zlecające transport. Przedsiębiorstwa transportowe/przewoźnicy z rynku europejskiego. Ponadto w ramach platformy będzie prowadzona współpraca z Partnerami, jak banki czy firmy ubezpieczeniowe, co pozwoli na zaoferowanie dodatkowych usług, jak szybki faktoring czy preferencyjne warunki ubezpieczeniowe.

– Bardzo się cieszymy, że to właśnie podczas naszych targów pokazano założenia bardzo ważnej dla całej branży inicjatywy, jaką jest Polski Cyfrowy Operator Logistyczny. To największe tego typu wydarzenie dla firm transportowych i logistycznych w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej – ponad 200 wystawców i ponad 8000 uczestników. Tak duże przedsięwzięcie budzi ogromne i uzasadnione zainteresowanie rynku, ale już dzisiaj można powiedzieć, że jest traktowane jako szansa dla całej branży TSL. Będziemy uważnie przyglądać się postępowi prac nad tym projektem – powiedział Paweł Konowałek, Dyrektor Targów TransLogistica Poland.

Projekt PCOL powstał z myślą o ochronie oraz zapewnieniu bezpieczeństwa polskiego łańcucha logistyki i transportu przed presją kapitału zagranicznego na obniżanie kosztów działalności polskich firm i obniżanie potencjalnych dochodów skarbu państwa. Innym ważnym aspektem jest optymalizacja kosztowa po stronie spółek skarbu państwa w obszarach związanych z obsługą transportu i logistyki, przy jednoczesnym zachowaniu marży przez podmioty realizujące przewozy polskich przewoźników.

– Dla takich dużych podmiotów jak nasza grupa, optymalizacja łańcucha transportowego to możliwość potencjalnie sporych oszczędności oraz dodatkowe zabezpieczenie łańcucha logistyki i transportu – powiedział Paweł Gruza – Wiceprezes KGHM i współautor koncepcji PCOL.

Polski Cyfrowy Operator Logistyczny, dzięki przejmowaniu kolejnych segmentów transportu (drogowy, kolejowy, morski, lotniczy), rodzajów transportu (drobnica, cało-pojazdowe, kontenerowe, wagonowe) oraz rozszerzając kolejno działalność (od spedycji i przewozu towarów, dystrybucji, zarządzania frachtami poprzez logistykę magazynową czy usługi celne) od państwowych spółek i firm działających na rynku polskim logistycznym, może w perspektywie 5 lat zdobyć pozycję jednego z dominujących podmiotów wśród operatorów logistycznych. Wszystko dzięki wykorzystaniu know-how i zasobów krajowych.

– GPW ma 30-letnie doświadczenie w tworzeniu, ale też rozwoju platform obrotu, dysponuje środkami oraz technologią umożliwiającą bezpieczną realizację transakcji i rozliczeń, obsługę dużych zbiorów danych w czasie rzeczywistym oraz zapewnia najwyższy poziom ich zabezpieczenia. W ramach PCOL będziemy mieć dostęp do transportu kołowego, kolejowego i lotniczego. Projekt docelowo ma być dedykowany dla całego rynku TSL. Biorąc pod uwagę wielkość rynku oraz wrażliwość przetwarzanych danych – jest to też projekt ważny dla gospodarki oraz z punktu widzenia bezpieczeństwa transportowego Polski – podkreślił Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW i współautor koncepcji PCOL.

Dalszy proces cyfryzacji pozwoli na zbieranie danych dotyczących korytarzy transportowych, obsługę polskich terminali przeładunkowych, a wdrożenie elektronicznego krajowego i międzynarodowego listu przewozowego pozwoli ograniczyć działalność w szarej strefie. Dodatkowo nowe usługi pozwolą na uszczelnienie systemu VAT poprzez ułatwienie kontroli transportu. PCOL da również możliwość wdrożenia monitoringu przewozu odpadów w Polsce.

 

– Polski Cyfrowy Operator Logistyczny to projekt, który tworzy nową wartość dzięki wykorzystaniu efektu synergii. 17 podmiotów, w oparciu o innowacyjną technologię dostarczoną przez wiarygodnego, niezależnego partnera, jakim jest Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, wypracuje szereg korzyści. Dodatkowo, państwo zyska na uszczelnieniu systemu podatkowego, a silna, polska branża zyska dodatkowe narzędzie ochrony przed nieuczciwą konkurencją. Najlepsze pomysły zawsze powstają na styku różnych potrzeb, tam gdzie jest przestrzeń do rozmowy o nich i współpracy. Taką płaszczyznę tworzy program  „SYNERGIA”. Gratuluję dobrego projektu, życzę owocnej realizacji oraz kolejnych innowacyjnych pomysłów wzmacniających współpracę w ramach polskiej gospodarki – powiedział dr inż. Wojciech Kamieniecki, dyrektor NCBR.

 

Projekt jest efektem prac zespołu „Synergia” działającego przy Ministerstwie Aktywów Państwowych. Jacek Sasin, Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Aktywów Państwowych wielokrotnie podkreślał jak ważne jest wspieranie działań w obszarze synergii spółek skarbu państwa, których celem jest maksymalne wykorzystanie zasobów publicznych. Zwracał też uwagę, że działania zespołu „Synergia” to istotny element patriotyzmu gospodarczego, będącego jednym z ważnych przejawów rozwoju dojrzałych gospodarek.

 

– Polski Cyfrowy Operator Logistyczny to pierwsze wdrożenie, które jest efektem działalności w ramach Programu Synergia. To też dowód, że państwo jest w stanie bardzo efektywnie wspierać sensowne i prorynkowe projekty i to poza bieżącą polityką. Wspieramy PCOL przy kontaktach na poziomie administracji, bo poza biznesową działalnością GPW ma on bardzo ważne funkcje dla Państwa. Projekt może realnie pomóc uszczelnić system podatkowy oraz pomóc identyfikować wwożone do Polski transporty odpadów, a także może pomóc w implementacji rozporządzenia unijnego nakazującego cyfryzację dokumentów w logistyce. Celem PCOL-a jest też ochrona polskiej gospodarki poprzez zapobiegnięcie odpływu wielomiliardowego kapitału w postaci marż oraz wrażliwych informacji o transportach poza granice kraju – na rzecz zagranicznych podmiotów – powiedział Łukasz Turkowski, koordynator Programu Synergia Ministerstwa Aktywów Państwowych.

Spółki, które w ramach prac zespołu Synergia wyraziły zainteresowanie podjęciem współpracy w ramach PCOL  to: Jastrzębska Spółka Węglowa S.A., Grupa Lotos S.A., Gas Trading S.A., Polska Grupa Zbrojeniowa S.A., Grupa Azoty S.A., PKP S.A., Totalizator Sportowy, Enea S.A., Polski Holding Nieruchomości S.A., Exalo Drilling S.A., Polski Holding Hotelowy S.A., Bank Polska Kasa Opieki S.A., Poczta Polska S.A., Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski S.A., Powszechny Zakład Ubezpieczeń S.A., KGHM Polska Miedź S.A., Polska Grupa Lotnicza S.A. oraz Trans.eu Group S.A.

Inicjatywa strategiczna „Polski Cyfrowy Operator Logistyczny” (PCOL) to kolejny element dywersyfikacji działalności GPW. Polski rynek Transportu Spedycji i Logistyki jest szacowany rocznie na około 140 mld złotych.

Dokąd zmierza RPP? Co dalej ze stopami procentowymi?

W środę Rada Polityki Pieniężnej podniosła główną stopę procentową w Polsce o 75 punktów bazowych. Obecnie stopa referencyjna znajduje się na poziomie 1,25 proc. i jest zaledwie 0,25 pkt. proc. niższa od stanu sprzed wybuchu epidemii COVID19. Złoty umocnił się względem głównych rywali, ale zyskiwał już przed posiedzeniem. Czy 75 punktów wystarczy, aby PLN zyskał więcej?

Na samym początku warto podkreślić, iż działania Rady Polityki Pieniężnej nakierowane są na zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych i przeciwdziałanie dynamicznemu wzrostowi cen w kolejnych okresach (obecny wzrost cen jest w większej części poza kontrolą władz monetarnych). Z ruchów RPP można wywnioskować, że podnosząc, zaskakująco mocno, koszt pieniądza Rada chce „przejąć inicjatywę”. Patrząc na stawki FRA można jednak dojść do wniosku, że rynek wciąż liczy na więcej, a RPP wydaje się być spóźniona względem oczekiwań.

Dynamiczny wzrost inflacji (pokazany również w najświeższych prognozach DA NBP) zmusza RPP do działania. Z danych publikowanych przez NBP wynika, że CPI nie wraca do celu NBP w horyzoncie prognozy (3,65 proc. w 2023 roku). Coraz bardziej prawdopodobne jest podążanie ścieżką Czech, do niedawna wyśmiewaną przez prezesa Glapińskiego, a więc ścieżką wyraźnych podwyżek stóp, aż do momentu spadku prognoz inflacji w okolice celu inflacyjnego. CNB kolejną decyzję podejmie w czwartek (14:30), a rynek oczekuje ruchu w górę, tym razem o 75pb (do 2,25 proc.). Również w przypadku RPP, rynek nie zakłada innego kierunku, niż podwyższanie kosztu pieniądza. Kwestią sporną pozostaje natomiast dynamika.

Z przebiegu konferencji prezesa Glapińskiego trudno prognozować skalę ruchu na kolejnym posiedzeniu. Przed posiedzeniem pisałem, że pozytywnie oceniam zwołanie konferencji tuż po posiedzeniu (jest to krok w kierunku normalności), jednak tezy jakoby Rada dążyła do zaskakiwania rynku nie służą poprawie komunikacji. Pewna przewidywalność działań władz monetarnych służy wszystkim uczestnikom rynku, zarówno drobnym, jak i instytucjonalnym. Najlepiej obrazują to działania Fed (w środę odbyło się również posiedzenie FOMC), który tak zbudował oczekiwania przed posiedzeniem, że rozpoczęcie redukcji QE (o 15 mld USD miesięcznie) nie wstrząsnęło rynkiem.

W przypadku reakcji na działania RPP można ją rozpatrywać dwojako. Najbardziej zaskakująca była przecena banków notowanych na GPW. Indeks zrzeszający sektor cofnął się o 3,47 proc., a najmocniej zniżkował Getin Noble (potencjalne problemy kapitałowe). Sektor ma silną reprezentację w indeksie WIG20, co sprawiło, że krajowe blue chips zniżkowały o 1,14 proc.

Złoty wprawdzie zyskał, ale większa część umocnienia przypada na okres przed ogłoszeniem decyzji. Biorąc pod uwagę skalę podwyżek spadek EUR/PLN do 4,58 pokazuje brak apetytu na złotego, który wynikać może zarówno z tarć politycznych pomiędzy Warszawą a Brukselą, jak i z chaotyczności działań RPP. Choć nie lubię tego robić, warto również spojrzeć na reakcję „ulicy” na środową podwyżkę. Jest ona szeroko komentowana w rozmaitych mediach i choć sam ruch postrzegany jest jako dobry (aczkolwiek wymuszony wcześniejszym gołębim nastawieniem), to całość działań obecnej RPP oceniana jest raczej negatywnie, co nie podnosi zaufania do decydentów monetarnych.

Z perspektywy rynku kluczowe jest w tej chwili to jak wysoko mogą zawędrować stopy procentowe w trakcie obecnego cyklu. Apetyt inwestorów sięga nawet 3 proc., ale jeśli wierzyć prognozom DA NBP tak wysokie stopy mogą nie być konieczne do sprowadzenia inflacji w okolice celu. Przedsiębiorstwa powinny jednak zakładać radykalny scenariusz, choć szansa na jego materializację wydaje się nie być duża. Z pewnością Radzie pomogłoby wyraźne umocnienie złotego (najszybszy kanał transmisji, zwłaszcza przy wysokich cenach surowców), jednak zachowanie rynku wskazuje, że odziaływanie na inflację przez kanał kursowy nie będzie proste. Złoty pozostaje słaby i nie pomaga mu nawet znacząca podwyżka stóp procentowych. Rynek wyraźnie nie wykazuje apetytu na PLN. Wprawdzie działania RPP są jastrzębie, ale okraszone zbyt mało przekonywującymi komentarzami, co sprawia, że o wyraźne umocnienie złotego może być trudno. Z pewnością pomogłaby poprawa nastrojów na rynkach bazowych.

autor: Maciej Madej, analityk DM TMS Brokers

Fundusze ETF z wpływem na globalny rynek złota, biżuteria korzysta z ożywienia gospodarczego – analiza raportu Światowej Rady Złota za III kwartał 2021 roku

Popyt na złoto (bez OTC) w III kwartale br. nieznaczne spadł względem analogicznego okresu w 2020 r. i wyniósł 831 ton (-7% rdr.) – wynika z najnowszych danych raportu Gold Demand Trends 3Q 2021. Spadek w głównej mierze został spowodowany przez odpływ z funduszy ETF opartych na złocie – fakt ten przyćmił ożywienie w innych sektorach. Mimo to wartym zaznaczenia są bardzo dobre wyniki rynku złotej biżuterii (+33% rdr.) oraz niezmiennie rosnące zainteresowanie fizycznym złotem inwestycyjnym w postaci sztabek i monet (+18% rdr.). Wzrost popytu był także obserwowalny w obszarze sektora technologicznego (+9% rdr.), który mierzy się z problemem braku półprzewodników.

Rozchwytywana biżuteria

W III kwartale br. cena złota w dolarach amerykańskich wynosiła średnio 1 789,5 USD/oz – daje to wartość o 6% mniejszą niż w analogicznym okresie rok temu, co odzwierciedla rekordowo wysoki kurs dolara amerykańskiego w sierpniu 2020 r. Porównując dane z poprzednim kwartałem cena nieznacznie spadła (w II kwartale było to 1 816,5 USD/oz).

Skupiając się na poszczególnych sektorach rynku złota, w pierwszej kolejności zwraca na siebie uwagę wynik rynku biżuterii – w tym przypadku popyt w III kwartale wzrósł o 33% r/r do 443 ton. Sektor czerpał siłę z trwającego globalnego ożywienia gospodarczego. Dla porównania w III kwartale 2020 r. wynik sprzedaży kształtował się na poziomie 333 ton.

Raport Światowej Rady Złota pokazuje, że pomimo niewielkich odpływów z funduszy ETF, rynek złota niezmiennie jest stabilny. Szczególnie wyróżniają się wyniki rynku biżuterii, na którym popyt wzrósł aż o jedną trzecią – korzystał on z wciąż trwającego ożywienia gospodarczego. Osiągnięte rezultaty złota z raportu są zgodne z dynamiką popytu i podaży oraz otoczeniem makroekonomicznym, a także sentymentem do ryzyka – mówi Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu, Tavex.

Mocne sztabki i monety

Globalny popyt na sztabki i monety odnotował w III kwartale br. wzrost o 18% r/r – wyniósł 262 ton. Co ciekawe, jest to już piąty kwartał z rzędu, w którym zaobserwować można znaczący wzrost tym zakresie. Zwiększenie popytu w III kwartale br. było efektem szeregu czynników, w tym znaczącego luzowania restrykcji związanych z COVID-19 w wielu krajach, utrzymujących się obaw o rosnącą inflację oraz spadku cen złota w sierpniu br., który zachęcił wielu inwestorów do zakupu kruszcu. W analizowanym okresie Grupa Tavex sprzedała przeszło 63 600 uncji złota, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku było to 41 600 uncji.

Bardzo cieszy, że Polacy coraz częściej decydują się na wybieranie alternatywnych inwestycji, szczególnie teraz – w rzeczywistości realnie ujemnych stóp procentowych, które niekorzystnie oddziałują na opłacalność przechowywania kapitału na lokatach. Zestawienie wyników firmy Tavex z tego i poprzedniego roku wpisują się w trend rosnącego zainteresowania fizycznym złotem inwestycyjnym, tym samym wskazując, że decyzje inwestycyjne Polaków coraz rzadziej są podyktowane przyzwyczajeniem, a świadomą analizą potencjalnych zysków i strat – wskazuje Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu, Tavex

Umocnił się także popyt na złoto używane w sektorze elektronicznym – wzrósł on o 9% rdr. do 84 ton (w 2020 r. było to 77 ton). Tak jak w przypadku sztabek i monet, za dobry wynik odpowiadały łagodniejsze restrykcje gospodarcze związane z pandemią, ale także duży popyt na luksusowe produkty, takie jak samochody i wysokiej klasy urządzenia elektroniczne. Warto zaznaczyć, że w III kwartale duże firmy technologiczne, jak Samsung i Apple, przeprowadziły premiery swoich produktów, co dodatkowo wzmocniło sektor. Jednakże branża technologiczna i motoryzacyjna stoi przed poważnymi wyzwaniami, jak np. globalny brak półprzewodników, co może mieć wpływ na przyszłe wyniki.

Podsumowując wyniki raportu Światowej Rady Złota za III kwartał 2021 roku warto wspomnieć o zakupach złota przez banki centralne. Były one skromne w porównaniu do poprzednich kwartałów. Zakupy netto spadły do 69 ton z 191 ton w II kwartale br. Z drugiej strony od początku roku zakupy osiągnęły 393 ton na koniec III kwartału i jest to rezultat ponad dwukrotnie większy niż w porównywalnym okresie w 2020 roku – podsumowuje Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu, Tavex. W III kwartale aktywność banków centralnych nie była zanadto widoczna, kontrastowała z sytuacją w I półroczu br. Mimo to popyt pozostał na wysokim poziomie, przy stałym, umiarkowanym poziomie zakupów dokonywanych przez kilka instytucji, które robią to regularnie – dodaje.

Spółka joint venture Patron Capital i Trei Real Estate zainwestuje 140 mln euro w budowę ok. 20 parków handlowych w Polsce

Patron Capital, paneuropejski inwestor instytucjonalny skupiający się na inwestycjach zabezpieczonych nieruchomościami, oraz Trei Real Estate, międzynarodowy deweloper i właściciel nieruchomości mieszkaniowych oraz handlowych, zrealizują i będą zarządzać od 15 do 20 parkami handlowymi w Polsce. Współpraca przebiegać będzie na mocy zawartej właśnie umowy joint venture i dotyczy obiektów marki Vendo Park.

Partnerzy planują zainwestować we wspólne przedsięwzięcie około 140 mln euro w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat. Patron posiada 75 procent udziałów w spółce joint venture, a Trei 25 procent. W przygotowaniu jest już pięć Vendo Parków. Pierwszy z nich powstaje w Chorzowie w województwie śląskim, a jego otwarcie planowane jest przed końcem IV kwartału 2021 r. Pozostałe cztery lokalizacje to Otwock, Łapy, Skarżysko-Kamienna i Siedlce.

Ze względu na niezmiennie silne podstawy polskiego rynku oraz ewoluujące w kierunku wygodnych zakupów typu convenience preferencje konsumentów, utworzona spółka joint venture stanowi atrakcyjną szansę dla naszej strategii i wynika z wcześniejszych doświadczeń Patron w Polsce. Cieszymy się z możliwości współpracy z Trei i skorzystania z obecności dewelopera na rynku lokalnym, jak i jego rozległej sieci kontaktów oraz doświadczenia w sektorze parków handlowych. Wszystkie te atuty będą niezwykle cenne w trakcie realizacji naszego planu dla nowo utworzonego joint venture w nadchodzących latach, mówi Wiktor Lesinski, Dyrektor w Patron Capital.

Wejście w spółkę joint venture z partnerem zewnętrznym stanowi ważny krok strategiczny na ścieżce rozwoju Trei. Wkrótce osiągniemy cel pięćdziesięciu Vendo Parków w naszym międzynarodowym portfolio w Polsce, Czechach i na Słowacji i wciąż widzimy potencjał do dalszego wzrostu na polskim rynku. Wspólne przedsięwzięcie z Patron Capital da nam możliwość zwiększenia tempa ekspansji i skalowania biznesu. W ciągu ostatnich lat zdaliśmy sobie również sprawę, że popyt na parki handlowe w mniejszych miastach w Polsce jest znacznie silniejszy niż początkowo zakładaliśmy, dodaje Pepijn Morshuis, CEO Trei Real Estate.

Od 2013 r. firma Trei Real Estate oddała do użytku 27 Vendo Parków zlokalizowanych w Polsce, a plany dewelopera na 2021 r. obejmują budowę i otwarcie kolejnych ośmiu parków handlowych.

W ciągu ostatnich kilku lat regularnie zwiększaliśmy wolumen Vendo Parków oddawanych do użytku w Polsce. Od 2018 r. do dziś niemal potroiliśmy liczbę nowo otwieranych projektów w skali roku. Do grudnia 2021 r., oprócz już dostarczonych obiektów w Zielonce, Myśliborzu, Koszalinie, Piekarach Śląskich, Oświęcimiu i Inowrocławiu, uruchomimy także Vendo Parki w Radzyminie i Chorzowie. Ten ostatni realizowany jest już w ramach joint venture z firmą Patron, a jego otwarcie planujemy jeszcze w tym miesiącu, komentuje Jacek Wesołowski, Dyrektor Zarządzający Trei Real Estate Poland.

Środki na sfinansowanie akwizycji pochodzą z niedawno zamkniętego przez Patron Capital Funduszu VI. Firma Avison Young Poland doradzała Patron Capital i Trei przy tej transakcji.

Patron posiada doświadczenie w ramach kilku cykli gospodarczych i różnych klas aktywów w Polsce, gdzie lokuje kapitał od ponad 17 lat. W 2005 r. inwestor zwiększył swoją ekspozycję na tutejszym rynku nieruchomości, stając się większościowym udziałowcem w Capital Park SA (obecnie w pełni wycofany z inwestycji). Ostatnio Patron nabył hotel Sheraton Grand Warsaw, a w 2020 r. rozszerzył swoją działalność na sektor logistyczny poprzez joint venture z wiodącym deweloperem 7R.

Fed pozostaje elastyczny. RPP podnosi stopy procentowe

Rezerwa Federalna nie zaskoczyła niczym nowym. Przyjęła stanowisko mocno elastyczne dostosowując się do aktualnych warunków ekonomicznych. Dolar bezpośrednio po konferencji umocnił się choć dziś od wczesnych godzin porannych powraca do aprecjacji. Sesja na Wall Street przebiegała w dobrych nastrojach i mimo startu normalizacji polityki pieniężnej hossa trwa w najlepsze. W Polsce na ruch zacieśniający warunki monetarne zdecydował się NBP. Podwyżka o 75 pb. zaskoczyła w pewien sposób rynek. Złoty umocnił się ostatecznie. Dziś poznamy decyzję Banku Anglii.

Przy ogłoszonym wczoraj tempie taperingu, Fed zakończy skup obligacji do połowy przyszłego roku. Może to oczywiście ulec zmianie, ponieważ Rezerwa Federalna dała sobie możliwość skorzystania z furtki elastyczności, co oznacza że będzie gotowa do dostosowania tempa (jeśli będzie taka konieczność). Redukcji będzie na poziomie 15 mld USD (10 mld USD to obligacje skarbowe a 5 mld USD to listy zastawne). Do bardziej gołębich wypowiedzi należy zaliczyć słowa mówiące, że redukcja QE nie jest sygnałem podwyżek stóp procentowych. Tu nie padły żadne konkretne daty. Sprecyzowanie tej kwestii mogło dać kolejny impuls do umocnienia USD. Wszyscy Ci obserwatorzy rynku, którzy czekali na więcej konkretów w tej sprawie, mogli czuć pewne rozczarowanie. Teraz zaczną się spekulacje kiedy Fed przyspieszy redukcję skupu aktywów. Zatem nadal odczyty inflacyjne będą w centrum zainteresowania. Jest to w tym momencie największy czynnik niepewności zarówno dla rynku jak i banku centralnego. Wall Street na koniec dnia odnotowała kolejne wzrosty i tym samym poznaliśmy nowe historyczne szczyty. Sama redukcja QE nie robi wrażenia na inwestorach i nie powoduje odwrotu od ryzyka. Dopóki termin podwyżki stóp w USA jest zamglony, dopóty rynek nie zwraca na to żadnej uwagi.

Po tym jak prezes BoE Andrew Bailey dał wyraźną wskazówkę, podwyżka kosztu pieniądza na Wyspach wydaje się dziś bardzo prawdopodobna. Tak przynajmniej wynika z rynku OIS (swapów na stopę procentową). Konsensus Bloomberg-a co prawda nie zakłada żadnego ruchu. Ankietowani analitycy wydają się być podzieleni. Podwyżka może umocnić GBP, jednak większy ruch aprecjacyjny zapewni dopiero komunikat na temat dalszego zacieśniania polityki monetarnej. W ostatnich tygodniach na kontraktach futures wg raportu CFTC ponownie zaczęły przeważać długie pozycje. Urosła liczba „longów” ale zdecydowanie mocniej zostały zredukowane „shorty” na walucie co również wskazuje, że rynek bardziej nastawia się na zmianę „w górę” parametrów polityki.

Decyzja NBP o podwyżce stóp o 75 bps mogła być pewnym zaskoczeniem. Więcej głosów była za ruchem wielkości 50 bps. Złoty po samej decyzji umocnił się po czym oddał część zysków. Uważam, że aprecjacja PLN była kosmetyczna jak na tak znaczący ruch na stopach. Na koniec dnia EUR/PLN pozostał poniżej 4,59. Konferencja prasowa pozostawiała wiele do życzenia. Rynek przede wszystkim nie uzyskał odpowiedzi na pytanie czy RPP rozpoczyna cykl zacieśniający czy nie, dlatego też PLN pozostał w pewnym zawieszeniu. Dowiedzieliśmy się jedynie, że inflacja to zapłata za wyjście z kryzysu i nie powinno to nikogo dziwić. Profesor Glapiński odniósł się również do krytykowanej przez media komunikacji banku z rynkiem (forward guidance). Prezes NBP stwierdził, że nawet 6 latek wie, że „jak inflacja długo rośnie i się utrzymuje i jest trwała to stopy procentowe rosną, a jak jest w celu inflacyjnym i wszystko jest ok to nie rosną. A jak trzeba pobudzić gospodarkę a inflacja jest pod kontrolą no to stopy maleją”. Tu widać ewidentnie, że profesor musi jednak nadrobić wiedzę z programu nauczania w polskich szkołach. Komentarze dodatkowe są w tym momencie zbędne.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

GfK: Polacy coraz częściej sięgają po produkty premium

Z najnowszych analiz firmy badawczej GfK wynika, że wśród polskich nabywców zauważalnie wzrosło zainteresowanie produktami premium. Wyższa klasa nie wiąże się dziś jednak wyłącznie z wyższą ceną. Jako premium konsumenci postrzegają także marki, które m.in. wspierają ochronę środowiska, walczą z nadmiarem plastiku lub działają na rzecz lokalnej społeczności.

W minionym roku aż 1/3 polskich gospodarstw domowych dokonała zmiany w swoich postawach zakupowych i zaczęła sięgać po tzw. brands with purpose, czyli marki, które – poza celami biznesowymi – realizują także wyższe idee.

Trzy czynniki kluczowe dla konsumentów

Po wyhamowaniu pandemii polscy konsumenci znów szerzej otworzyli swoje portfele, o czym świadczą m.in. wzrosty w zakupach produktów premium. Przynależności do tej kategorii nie determinuje dziś jednak wyłącznie wyższa cena. Konsumenci, jako premium, określają także produkty, które reprezentują wyższą wartość, czyli np. powstają zgodnie z ideą zrównoważonego rozwoju, pochodzą z recyklingu lub ekologicznych farm czy upraw – mówi Ewa Sech, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Przy zakupie „produktów z wyższą ideą” szczególnie ważne dla polskich gospodarstw domowych stają się trzy czynniki: dbałość o środowisko, troska o dobrostan zwierząt oraz wspieranie lokalnych producentów.

Eko nie zawsze napędza sprzedaż

W opinii Barbary Lewickiej, senior director w GfK, budowanie wolumenu sprzedaży i wizerunku premium poprzez wartości wymaga przyjęcia dwóch oddzielnych strategii. Z obserwacji GfK wynika bowiem, że w wielu kategoriach podejście proekologiczne lub wspieranie zrównoważonego rozwoju nie przekłada się istotnie na wzrost liczby sprzedanych produktów. – Doskonałym przykładem są środki do prania, gdzie dla nabywców wciąż kluczowe pozostaje to, czy użyty detergent dopierze skutecznie. Jeśli z kolei zapewni ubraniom miękkość i przyjemny zapach, podniesie to percepcję premium. Natomiast skład produktu i sposób jego produkcji mogą stanowić wartość dodaną, jednak nie wpływają istotnie na sprzedażwyjaśnia Barbara Lewicka.

Kto za „wartości” zapłaci więcej?

W Niemczech za największy wzrost sprzedaży produktów wspierających ekologię i ważne cele społeczne odpowiadają obecnie „,millenialsi”. O klimat i zrównoważony rozwój chciałaby powalczyć również „generacja Z”, jednak w ich przypadku dużym ograniczeniem wciąż pozostaje budżet. – Dla producentów i detalistów jest to jednak niezwykle ważna grupa docelowa, o którą już dziś warto zabiegać. Za kilka lat to właśnie przedstawiciele „generacji Z” staną się głównymi nabywcami „produktów z wyższą wartością” podkreśla Ewa Sech.

Dla konsumentów równie istotna pozostaje możliwość szybkiego uzyskania lub zauważenia efektu, np. związanego z ekologią. Dla przykładu silniejszym argumentem za zakupem będzie dla nas mniejsze zużycie prądu i niższe rachunki za energię niż możliwość poddania pralki recyklingowi. – Aby przekonać konsumentów do długofalowych działań kluczowa jest edukacja u podstaw, a w Polsce w tej materii wciąż mamy jeszcze wiele do zrobienia. Najważniejsze jednak, że już dzieje się wiele dobrego, a prośrodowiskowe postawy z roku na rok zyskują coraz więcej zwolennikówpodsumowuje Barbara Lewicka.

Podwyżka stóp procentowych ochładza zapał Polaków do zaciągania kredytów

Ponad 1/3 Polaków nie jest zainteresowana zaciąganiem kredytów wobec informacji o podwyżce stóp procentowych – wynika z badania opinii przeprowadzonego w październiku br. przez Quality Watch dla BIK. Po ogłoszonej 3.11.2021 r. decyzji RPP o wzroście stopy referencyjnej do poziomu 1,25%, miesięczna rata odsetkowa dla kredytu hipotecznego zaciągniętego w ostatnim czasie wzrośnie średnio o 192,41 zł. Świadomość skutków tych podwyżek, czyli wyższy koszt spłacanego kredytu, może w najbliższej perspektywie wpłynąć na spadek zainteresowania kredytami.

Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej, kolejna podwyżka stóp procentowych może być szczególnie dotkliwa dla osób, które zaciągnęły złotowy kredyt mieszkaniowy od marca 2020 r. do września 2021 r., czyli w okresie, kiedy poziom stóp procentowych utrzymywał najniższą historyczną wartość. Średnia wartość takiego kredytu mieszkaniowego wyniosła 307 850 zł. Miesięczna rata odsetkowa dla hipoteki o tej wartości wzrosła po pierwszej, wrześniowej podwyżce stopy referencyjnej o 0,4 p.p. średnio o 102 zł.

– Podwyżka o 0,75 p.p. do 1,25%, ogłoszona 3.11.br., oznacza kolejny wzrost średniej raty takiego kredytu o 192,41 zł – mówi Sławomir Nosal, kierownik Zespołu Analiz Portfelowych w BIK.

– W związku z silnym trendem wzrostowym inflacji, można oczekiwać kontynuacji cyklu podwyżek stóp procentowych. Z perspektywy kredytobiorców oznacza to wyższe kwoty rat kredytów, co może negatywnie wpłynąć na spłacalność zobowiązań kredytowych, a tym samym osłabić kondycję finansową gospodarstw domowych – dodaje.

Najnowsze badania opinii BIK potwierdzają świadomość Polaków o kosztach, jakie się z tym wiążą. Aż 31% Polaków potwierdziło, że informacja o podwyżce stóp procentowych zniechęca ich do zaciągania kredytu.

Warto zaznaczyć, że ponad połowa Polaków (57%) w ogóle nie jest zainteresowana zaciąganiem kredytów, bez względu na zmiany polityki pieniężnej. Trend spadkowy liczby kredytobiorców finansujących się w bankach widoczny jest w danych Biura Informacji Kredytowej, z których wynika, że maleje ona sukcesywnie.

kredytobiorcy w polsce
Źródło: Badanie opinii na zlecenie BIK zrealizowane 25 października 2021 r. przez Quality Watch, N 1078, dla grupy 18+.

Policja ujawnia coraz więcej kradzieży w sklepach. Eksperci dodają wzrost poziomu agresji sprawców

Od stycznia do września br. w policyjnych statystykach odnotowano więcej kradzieży w sklepach niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Liczba przestępstw wzrosła o prawie 21%, a wykroczeń – o niespełna 6,5%. Najwięcej z nich zostało stwierdzonych odpowiednio na terenie działania KWP we Wrocławiu i KWP w Katowicach. Zdaniem ekspertów, najbardziej narażone na kradzieże są sklepy z odzieżą i dodatkami, elektroniką użytkową, a także drogerie i apteki. Na rynku działają też zorganizowane grupy, które przemieszczają się po całym kraju. Do tego w placówkach osiedlowych coraz częściej sprawcy używają siły wobec ofiar. 

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w trzech kwartałach br. stwierdzono 18 356 przestępstw kradzieży w sklepach. To o przeszło 3 tysiące więcej niż w analogicznym okresie 2020 roku, kiedy było ich 15 182. Ponadto w pierwszych dziewięciu miesiącach br. odnotowano 137 245 wykroczeń kradzieży w ww. miejscach. Rok wcześniej w policyjnych statystykach było ich 129 035.

– Nałożone restrykcje w trakcie pierwszego lockdownu ograniczyły kradzieże sklepowe. Wówczas, oprócz zamknięcia części handlu, obowiązywały limity w sklepach i ograniczenia w przemieszczaniu się. Z czasem sytuacja ulegała zmianie, a skutki pandemii dały się odczuć, uszczuplając budżety domowe. Presja zaspokojenia podstawowych potrzeb mogła wpłynąć na nasilenie drobnych kradzieży. Dodatkowo sprzyja temu obowiązek zakrywania ust i nosa, dający poczucie anonimowości – komentuje Łukasz Grzesik, ekspert ds. zapobiegania kradzieżom sklepowym.

Jak zaznacza Tomasz Wojak, prezes zarządu Seris Konsalnet Holding, największej firmy z branży ochrony i bezpieczeństwa w Polsce, w czasie pandemii potencjalni sprawcy przestępstw mogą legalnie występować z zasłoniętymi twarzami, a anonimowość zawsze utrudnia identyfikację i daje szansę na bezkarność. To z pewnością element, który sprawił, że wzrosły statystyki kradzieży. Teoria prawa mówi, że nie wysokość kary, ale jej nieuchronność jest czynnikiem zapobiegającym rozwojowi przestępczości. Wykrywalność w czasach Covidu znacząco pogorszyła się przez to, że rozpoznanie zamaskowanego sprawcy jest znacznie utrudnione niż przed pandemią.

– Do kradzieży najczęściej dochodzi w sklepach wielkopowierzchniowych i centrach handlowych. Dają one największy wybór i możliwości osobom ich dokonującym. Najbardziej są na nie narażone sklepy z odzieżą i dodatkami, elektroniką użytkową oraz drogerie i apteki. W czasie pandemii dodatkowo można było zaobserwować zwiększony popyt na art. higieniczne z uwagi na sytuację, jaka wytworzyła się wokół ochrony zdrowia – dodaje Łukasz Grzesik.

W pierwszych dziewięciu miesiącach br. najwięcej przestępstw kradzieży w sklepach stwierdzono na obszarach jednostek KWP we Wrocławiu – 2 940 (analogiczny okres 2020 r. – 2 696), KSP w Warszawie – 2 592 (2 082) oraz KWP w Katowicach – 2 354 (1 997). Z kolei najmniej odnotowano ich w Białymstoku – 255 (324), Opolu – 295 (337) i Kielcach – 316 (277). Natomiast w Szczecinie do września takich przestępstw odnotowano 1 007, a rok wcześniej – 679. Wzrost rok do roku wyniósł więc ok. 50%, najwięcej w całym kraju.

– Analiza tej kategorii kradzieży wykazała, iż najczęściej do zdarzeń dochodzi w sklepach wielkopowierzchniowych oraz znajdujących się na ich terenie punktów drogeryjnych. Łupem złodziei padają najczęściej droższe wyroby perfumeryjne. Po przeanalizowaniu tych sytuacji, skierowane zostały pisma do właścicieli obiektów handlowych o wzmocnienie ochrony takich sklepów. Od września br. odnotowujemy znaczący spadek kradzieży sklepowych – informuje kom. Anna Gembala z zespołu prasowego KWP w Szczecinie.

W pierwszych trzech kwartałach br. najwięcej wykroczeń kradzieży stwierdzono w Katowicach – 22 197 (rok wcześniej – 19 718). Na kolejnym miejscu jest Wrocław – 15 331 (14 894), a za nim uplasowała się Warszawa – 13 767 (13 165). Natomiast na końcu zestawienia widzimy Opole – 3 184 (3 244), Białystok – 3 264 (3 243), a także Kielce – 3 422 (3 401).

– W większych aglomeracjach działa więcej sklepów, do których statystycznie przychodzi szersze grono osób, również tych nieuczciwych. Mamy do czynienia też ze zorganizowanymi grupami przestępczymi, które poruszają się po całym kraju i dokonują kradzieży w różnych placówkach handlowych. Dotyczy to nie tylko marketów spożywczych, ale też oferujących elektronikę, czy wyposażenie domu i ogrodu, czyli towarów, które łatwo potem upłynnić. Sprzedaż towarów kradzionych w sklepach odbywa się później na rynkach, kiermaszach czy targowiskach – podkreśla Tomasz Wojak.

Jak zaznacza Łukasz Grzesik, w tym roku zaobserwować można rosnący poziom agresji sprawców dokonujących kradzieży sklepowych o charakterze rozbójniczym. Problem dotyczy małych osiedlowych formatów. Sprawcy napadów coraz części stosują użycie siły wobec ofiary – przede wszystkim kobiet, uderzając, odpychają i szarpiąc je. Głównym celem jest gotówka i alkohol, a w trakcie napaści wykorzystują nóż lub gaz.

– Ponad 20 lat temu mieliśmy do czynienia ze złodziejami, którzy, machając strzykawką, grozili, że zakażą HIV pracownika ochrony. Dzisiaj zdarza się, że sprawcy przestępstw straszą zakażeniem koronawirusem. To dodatkowe utrudnienie w kwestiach związanych z ujęciem sprawcy na gorącym uczynku i ryzyko, którego wcześniej nie było – podsumowuje prezes zarządu Seris Konsalnet Holding.

O 19,1% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe

Wartość BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM) informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych. Kolejny dodatni odczyt Indeksu jest nadal wysoki i wynosi 19,1%. Wartość Indeksu oznacza, że w październiku 2021 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 19,1% w porównaniu z październikiem 2020 r.

W październiku 2021 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 38,96 tys. potencjalnych kredytobiorców, w porównaniu do 38,42 tys. rok wcześniej – jest to wzrost o +1,4%. Jednak w porównaniu do września br. było ich mniej o 5,6%. Średnia wartość wnioskowanego kredytu w październiku br. wyniosła prawie 334 tys. zł i była wyższa o 12,2% w relacji do wartości z października 2020 r.

Na wartość Indeksu pozytywnie wpłynął przede wszystkim wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu mieszkaniowego, która po raz kolejny odnotowała historyczny rekord. W październiku 2021 r. średnia kwota wnioskowanego kredytu była o 36,2 tys. zł wyższa niż rok temu. Na wartość Indeksu pozytywnie wpłynął również niewielki wzrost liczby wnioskodawców. W porównaniu do października 2020 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało o 535 osób więcej.

– Analizując obecną wartość Indeksu należy zaznaczyć, że w październiku ub.r. odnotowaliśmy drugi w okresie pandemii dodatni (+8,1%) odczyt Indeksu. Liczba osób wnioskujących wówczas o kredyt była jednak o 1,8% niższa niż w październiku 2019 r. W październiku 2021 r. w porównaniu z październikiem 2019 r. jest ona niższa o 0,4% – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

– Pomimo nadal panującego dużego optymizmu na rynku kredytów mieszkaniowych, należy zwrócić uwagę, że od marca br. mamy stopniowy spadek liczby wnioskodawców w ujęciu m/m. Popyt w ujęciu liczby wnioskujących traci impet. Tym, co nadal utrzymuje wysoki odczyt Indeksu, jest przede wszystkim średnia kwota wnioskowanego kredytu, która w ujęciu m/m rośnie już od 16 miesięcy, czyli od czerwca 2020 r. i ponownie w październiku pobiła kolejny historyczny rekord. Z miesiąca na miesiąc efekt ten będzie się jednak zmniejszał, co przy spadku liczby wnioskodawców spowoduje w kolejnych miesiącach spadek wartości Indeksu.

– Czynnikiem, który może negatywnie wpłynąć na popyt na kredyt mieszkaniowy już w niedalekiej przyszłości, oprócz oczywiście coraz wyższych cen nieruchomości, może być zmiana podejścia do liczenia zdolności kredytowej dla kredytów powyżej 25 lat. Pomimo możliwego dłuższego okresu, na jaki kredyt może zostać udzielony (np. na 30 lat), to zdolność kredytowa jest liczona tak, jakby był on udzielony na maksimum 25 lat. W konsekwencji powoduje to wzrost wartości raty kapitałowej, a tym samym ogranicza możliwość udzielenia wyższego kredytu przy tych samych dochodach.

– W październiku doszedł jeszcze jeden negatywny czynnik, który w mojej opinii w sposób istotny może ochłodzić popyt na kredyty mieszkaniowe, a jest nim podwyżka stóp procentowych. Uważam, że jest to dopiero początek serii podwyżek. Wyższe stopy procentowe spowodują wyższą ratę odsetkową, a tym samym negatywnie wpłyną na zdolność kredytową potencjalnego kredytobiorcy – dodaje prof. Rogowski.

popyt na kredyty

Wskaźnik BIK Indeks – PKM obliczany jest w przeliczeniu na dzień roboczy po wyłączeniu zapytań o kredyty mieszkaniowe
na kwoty przekraczające 1 mln zł oraz zapytań o tego samego klienta w kolejnych 90 dniach. Metodyka indeksu została opracowana przez Biuro Informacji Kredytowej we współpracy z Instytutem Rozwoju Gospodarczego SGH. Indeks publikowany jest co miesiąc.

Wyniki finansowe Banku Pekao III kw. 2021

Wyniki Banku Pekao kontynuują dynamiczne odbicie – zysk netto o 70 proc. wyższy niż przed rokiem, rosną wszystkie kluczowe segmenty działalności

Trzeci kwartał 2021 roku przyniósł kontynuację dynamicznego odbicia wyników finansowych Banku Pekao, skonsolidowany zysk netto był o 70 proc. wyższy niż
w analogicznym okresie rok  wcześniej, co było zasługą wzrostów we wszystkich strategicznych segmentach działalności banku, w tym wolumenów i sprzedaży kredytów dla wszystkich grup klientów, a także obniżki kosztów operacyjnych. Pomimo dodatkowych rezerw ostrożnościowych na portfel kredytowy w CHF koszty ryzyka pozostały na niskim poziomie.

– Trzeci kwartał był czasem kontynuacji gospodarczego ożywienia po pandemii, a my potrafiliśmy przekuć to odreagowanie na dobre wyniki naszego banku. Wróciły już one na dobre do poziomów sprzed pandemii. Co ważne aktywność naszych klientów rośnie nie tylko w porównaniu z poprzednim rokiem, ale i poprzednim kwartałem, mamy duży popyt na kredyty, zwłaszcza wśród małych i średnich firm i klientów indywidualnych. Za wzrost rentowności banku odpowiada też nasza ciągła praca nad efektywnością i niższe koszty operacyjne. Dzięki tym działaniom powtarzalne ROE w trzecim kwartale wyniosło ponad 9 proc., a to w środowisku wyższych stóp procentowych powoduje, że spodziewamy się szybszego niż zakładaliśmy w strategii osiągnięcia dwucyfrowego poziomu tego wskaźnika – mówi Leszek Skiba, prezes Banku Pekao S.A.

WZROST zysków skokowy, sprzedaż nowych kredytów o kilkadziesiąt procent wyższa

  • Skonsolidowany zysk netto Banku Pekao w trzecim kwartale 2021 r. wyniósł 631 mln zł wobec 371 mln zł rok wcześniej. To oznacza wzrost w ujęciu rok do roku o 70 proc. Narastająco po 9 miesiącach 2021 roku zysk netto zamknął się kwotą 1,481 mld zł, czyli był 62 proc. wyższy niż za okres styczeń-wrzesień rok wcześniej oraz znalazł się na takim samym poziomie jak przed pandemią: w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2019 roku.
  • Wzrost wyników w III kw. bazował na wszystkich kluczowych segmentach działalności Banku Pekao. Wolumen kredytów w segmencie przedsiębiorstw zwiększył się w III kw. 2021 rok do roku o blisko jedną piątą, ale urósł też o 9 proc. w porównaniu z II kw. Nowa sprzedaż kredytów dla klientów indywidualnych (łącznie gotówkowych i hipotecznych) wzrosła w okresie lipiec-wrzesień 2021 w porównaniu z ubiegłym rokiem aż o 61 proc., a nowa sprzedaż kredytów dla MŚP o 40 proc.
  • Wynik z opłat i prowizji ponownie się poprawił i w III kwartale był o prawie 5 proc. lepszy niż w poprzednich trzech miesiącach, a w porównaniu z analogicznym okresem 2020 urósł o 18 proc. Wynik odsetkowy zwiększył się odpowiednio o 4 i 15 proc.

EFEKTYWNOŚĆ jednym z priorytetów, koszty wyraźnie w dół

  • Powtarzalny wskaźnik ROE przekroczył w III kwartale 2021 r. poziom 9 proc. W strategii Bank Pekao zakłada 10-proc. ROE w 2024 roku.
  • Koszty operacyjne w III kw. były o ponad 4 proc. niższe niż kwartał wcześniej.
  • Strategiczny cel Banku Pekao do 2024 r. to zmniejszenie wskaźnika koszty/dochody do 42 proc. W trzecim kwartale 2021 r. znalazł się on na poziomie 43,4 proc. w porównaniu do 45,4 proc. kwartał wcześniej.

KLIENCI z dostępem do nowych cyfrowych usług

  • Bank Pekao utrzymuje wysokie tempo wzrostu w sprzedaży produktów i rozwoju funkcjonalności kanałów bankowości cyfrowej.
  • Klienci mogą już korzystać z kolejnej wersji aplikacji mobilnej PeoPay, zawierającej narzędzia inwestycyjne i sukcesywnie poszerzanej o kolejne usługi dodane, takie jak płatności za bilety komunikacji miejskiej, parkingi czy zakupy ratalne online.
  • Zaowocowało to kolejnym kwartałem wzrostu aktywnych użytkowników bankowości mobilnej. Na koniec września było ich 2,3 miliona wobec 1,9 miliona rok wcześniej. W przypadku pożyczek konsumenckich, przez internet zostało sprzedanych aż 62 proc. z nich w porównaniu do 53 proc. rok wcześniej.
  • Wskaźnik digitalizacji usług tylko od czasu ogłoszenia strategii Pekao wiosną 2021 urósł aż o 5 punktów procentowych do 55 proc. Wskaźnik digitalizacji to miara możliwości cyfrowego dostępu do usług bankowych. Pekao zakłada, że w 2024 roku – na koniec okresu obecnej strategii – zbliży się on do 100 proc., czyli niemal każdą usługę bankową klient będzie miał dostępną poprzez kanały zdalne.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ w działaniu

  • Poprawa otoczenia gospodarczego, zdywersyfikowane portfolio kredytowe i konsekwentnie konserwatywna i odpowiedzialna polityka kredytowa pozwoliły zamknąć kolejny kwartał z niskimi kosztami ryzyka. W III kwartale wyniosły one 41 punktów bazowych, pomimo dodatkowych rezerw ostrożnościowych na portfel kredytowy w CHF. I były na poziomie sprzed pandemii.
  • Tradycyjnie Pekao utrzymuje wysoką bazę kapitałową. Na koniec września łączny współczynnik kapitałowy (TCR) wyniósł 17,6 proc., a Tier1 15,7 proc. Bezpieczny profil płynnościowy banku odzwierciedlony jest relacją kredytów netto do depozytów na poziomie 81 proc. i LCR w wysokości 247 proc.

Unia Europejska dała Polsce aż 84% wzrostu PKB

Z analiz Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że bez integracji europejskiej polska gospodarka byłaby o 12 proc. mniejsza. PKB Polski od wejścia do UE w 2004 r. zwiększył się o 84 proc. Dla porównania wzrost PKB Ukrainy, która pozostawała poza Wspólnotą, wyniósł jedynie 15,6 proc. Podsumowując ostatnie 17 lat nie sposób nie dostrzec procesu gospodarczej dyfuzji, powstałej za sprawą włączenia Polski w struktury Unii Europejskiej. Proces ten następował stopniowo – ale na trwałe przemodelował naszą gospodarkę i pozwolił wrzucić nam kolejny bieg rozwojowy. Według szacunków Komisji Europejskiej i Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, w Polsce niemal 2 miliony miejsc pracy to te, które powiązane są właśnie z funkcjonowaniem w ramach jednolitego rynku bądź z inwestycjami finansowanymi ze środków unijnych. Następny element to transformacja rolnictwa. W latach 90 była to jedna z gałęzi gospodarki, która u progu wejścia Polski do Unii była jednym z przodujących sektorów o dość niskiej produktywności oraz wysokim poziomie zatrudnienia. Na tej płaszczyźnie doszło do dość radykalnej transformacji sektora rolniczego – który obecnie zatrudnia znacznie mniej osób, ale z drugiej strony poczyniono tam bardzo daleko idące inwestycje. Dodatkowo luka wynagrodzeniowa między rolnikami a innymi pracownikami najemnymi zmalała do 4%.

– Z naszych najnowszych analiz wynika, że akcesja Polski do Unii przełożyła się na radykalną zmianę modelu gospodarczego w Polsce. Mieliśmy do czynienia z efektem dyfuzji gospodarczej – czyli przenikaniem się pewnych wartości i możliwości, które dała Unia Europejska – powiedział serwisowi eNewsroom Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – W naszej analizie zwróciliśmy uwagę na cztery podstawowe kwestie, jeżeli chodzi o zmiany polskiej gospodarki. Po pierwsze istotnym czynnikiem jest wiarygodność, co jest istotne głównie z perspektywy międzynarodowej – a więc tych instytucji, które analizują wiarygodność płatniczą Polski, ale także dla inwestorów zagranicznych. Ostatecznie wiarygodność, która wydaje się mało policzalnym elementem, ma bardzo ważny wpływ na funkcjonowanie polskiego państwa. Wpływa ona między innymi na koszty długu lub obsługi długu. Jest to o tyle istotne, że rentowności polskich obligacji są bardzo mocno zależne od tego, jak Polska jest oceniana na arenie międzynarodowej. Unia Europejska bardzo dużo w tym zakresie zmieniła – podnosząc wiarygodność kredytową Polski. Agencje ratingowe w momencie akcesji Polski do Unii zaczęły podnosić ratingi i utrzymują się one na dosyć stabilnych, wysokich poziomach. Gdybyśmy mieli znaleźć pewien element porównawczy pomiędzy Polską a innymi krajami, które są poza strukturą – zauważymy, że rating Polski jest porównywalny do ratingu krajów Azji czy Ameryki Południowej. Natomiast koszt obsługi długu jest dwukrotnie mniejszy. Z kolei gdy mowa o inwestorach zagranicznych – jest to drugi element, który stał się przewagą konkurencyjną Polski w stosunku do innych krajów poza unijnych. Także dostęp do jednolitego rynku Unii Europejskiej ma ogromną wartość – ponieważ przy wzroście wiarygodności danego kraju dostęp do tak wielkiego rynku eksportowego, jakim jest rynek Unii, przełożył się na gigantyczny wzrost eksportu z naszego kraju. Z naszych szacunków wynika, że polski wynik eksportowy byłby o 1/3 niższy, gdyby nie doszło do przyłączenia się Polski do Unii Europejskiej. Przełożyło się to także na napływ zagranicznych inwestycji do naszego kraju oraz powstawanie nowych miejsc pracy. Trzecim elementem, który możemy wyszczególnić, jest transformacja polskiego rynku pracy – który przeszedł od bardzo wysokiego bezrobocia do sytuacji, gdy poziom bezrobocia jest dziś jednym z najniższych w Unii Europejskiej. Reasumując, Polska gospodarka zmieniła się diametralnie za sprawą obecności w Unii Europejskiej. Ten element dyfuzji gospodarczej wpłynął na zmianę całego modelu funkcjonowania kraju. Obecnie mamy inne sektory strategiczne – na czele z motoryzacją, usługami wspólnymi i ogromnym przemysłem, który eksportuje do krajów Unii Europejskiej. Rozerwanie tego łańcucha, zmiana tego modelu i paradygmatów niosłaby za sobą drastyczne zmiany oraz daleko idącą recesję dla polskiej gospodarki. Dlatego trzeba uznać, że sama koncepcja Polexitu jest absurdalna i szkodliwa dla obu stron – wyjaśnia Kubisiak.

Polski Związek Innowacyjnych Firm Biotechnologii Medycznej BioInMed – nowy partner na mapie ekosystemu innowacji

Do grona obecnych w Polsce związków branżowych dołączył Polski Związek Innowacyjnych Firm Biotechnologii Medycznej BioInMed. Związek został powołany do życia przez 11 firm tj. Ardigen SA, Captor Therapeutics SA, Celon Pharma SA, ExploRNA Therapeutics SA, OncoArendi Therapeutics SA, Polski Bank Komórek Macierzystych SA, PolTREG SA, Pure Biologics SA, Ryvu Therapeutics SA, Selvita SA oraz WPD Pharmaceuticals Sp. z o.o. Podczas pierwszego Walnego Zgromadzenia, które odbyło się 20 października 2021 – na Prezesa Związku została powołana Marta Winiarska, która przez ostatnie pięć lat kierowała działaniami public affairs i public relations w Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA.

Biotechnologia jest uważana za przyszłość medycyny. Dziś jest jednym z kluczowych kierunków rozwoju branży life science. Dzięki niej możliwe było stworzenie wielu nowych leków, szczepionek i metod diagnostycznych, które przyczyniają się do wydłużenia oraz poprawy jakości ludzkiego życia.

Polski rynek biotechnologiczny, mimo że jest stosunkowo młody, bardzo dynamicznie się rozwija. Aby polskie firmy z obszaru biotechnologii medycznej mogły wprowadzić nasz kraj do globalnego krwioobiegu innowacji, potrzebne są warunki systemowe, które pozwolą rozwijać tę branżę.

Zagraniczne doświadczenia – na przykład Izraela czy Tajwanu pokazują, że odpowiednie zaplecze naukowe i wsparcie branży w skutecznej komercjalizacji, mogą uczynić z biotechnologii siłę napędową gospodarki. Dlatego Polska potrzebuje ambitnej strategii rozwoju, za którą pójdzie skoordynowana inwestycja środków publicznych i prywatnych w projekty z obszaru biotechnologii medycznej.

Polski Związek Innowacyjnych Firm Biotechnologii Medycznej BioInMed powstał po to, aby we współpracy ze wszystkimi interesariuszami i administracją publiczną budować ekosystem, który pozwoli uczynić z biotechnologii medycznej wizytówkę polskiej innowacji, a przyszłościowo również być może siłę napędową gospodarki.

Dziś Polska, doświadczająca wyzwań demograficznych i budująca swoją konkurencyjność w dużej mierze w oparciu o niskie koszty pracy i specjalizację w zakresie produktów rolniczych i dóbr pośrednich, jest mocno narażona na tzw. pułapkę średniego dochodu – czyli długotrwałą stagnację po latach intensywnego wzrostu. Aby temu zapobiec, konieczny jest rozwój innowacyjnych sektorów gospodarki. Biotechnologia medyczna, przy stworzeniu odpowiednich warunków odpowiedzialnego rozwoju, mogłaby stać się motorem tej transformacji” – podkreśla Marta Winiarska, prezes BioInMed.

Niestety polskie firmy z tej branży, pomimo że posiadają ogromny potencjał naukowy i stale rozwijające się portfolio nowych projektów, wciąż muszą ciężko pracować, by przekonać inwestorów do finansowania innowacyjnych przedsięwzięć. Dodatkowo budowa spółki biotechnologicznej – szczególnie w Europie – to bardzo długi i wymagający proces biznesowy. Aby możliwe było rozwinięcie takiego przedsięwzięcia, konieczne jest – poza wysoko-wykwalifikowanymi zasobami ludzkimi, wykorzystanie różnych źródeł finansowania, w tym m.in. grantów, venture capital, partneringu, możliwości rynku kapitałowego czy instrumentów dłużnych i wsparcie po stronie rządowej. Tylko synergia działania i współpraca wszystkich interesariuszy daje szanse powodzenia.

Ogólnoświatowy kryzys zdrowotny związany z pandemią COVID-19 pokazał, że badania i rozwój w obszarze medycyny są kluczowe nie tylko z punktu widzenia wskaźników zdrowotnych społeczeństw, ale również działania gospodarki. Po raz pierwszy w sposób tak namacalny można było zaobserwować te zależności. Sytuacja pandemiczna sprawiła również, że instytucje publiczne i prywatni inwestorzy zwrócili większą uwagę na firmy biotechnologiczne, które zaangażowały się w badania nad szczepionkami, testami diagnostycznymi i lekami na COVID-19. W tym obszarze mocno pojawił się również polski pierwiastek. Mam ogromną nadzieję, że będzie to bodziec do budowy bardziej ustrukturyzowanego, przystępnego i dopasowanego do potrzeb branży innowacyjnej biotechnologii medycznej systemu wsparcia instytucjonalnego” – podkreśla Marta Winiarska.  

Polski rząd wydaje się dostrzegać zarówno światowe tendencje, jak i potrzebne kierunki zmian w naszym kraju, które mogą zapewnić nam awans innowacyjny. Biotechnologia medyczna została ujęta m.in. w wykazie Krajowych Inteligentnych Specjalizacji (KIS), tj. branż priorytetowych w obszarze badań, rozwoju i innowacji, zapewniających zwiększenie wartości dodanej i konkurencyjności gospodarki na rynkach zagranicznych. Polski Związek Innowacyjnych Firm Biotechnologii Medycznej BioInMed, skupiając unikalną wiedzę i doświadczenie rodzimych firm, pragnie wspierać polską administrację w przeprowadzeniu koniecznych zmian systemowych, które pozwolą w perspektywie długoterminowej uczynić z biotechnologii medycznej wizytówkę polskiej innowacji.

Warszawski rynek biurowy w III kwartale 2021

W III kw. 2021 roku, całkowita aktywność najemców wyniosła 149 300 mkw. i była wyższa o 35% względem III kw. w 2020 roku. Natomiast stopa powierzchni niewynajętej wyniosła 12,5%, co oznacza wzrost o 2,9 pp. rok do roku. To niektóre wnioski wynikające z podsumowania III kw. 2021 r. na rynku powierzchni biurowej w Warszawie przez Cushman & Wakefield.

Perspektywa luki podażowej w najbliższych latach

Na koniec trzeciego kwartału 2021 roku całkowite zasoby powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły ponad 6,1 miliona mkw., a w pierwszych trzech kwartałach do użytku oddano ponad 290 200 mkw. powierzchni. Do największych projektów, które uzyskały pozwolenie na użytkowanie, możemy zaliczyć: Warsaw Unit (Ghelamco – 56 400 mkw.), Skyliner (Karimpol – 48 500 mkw.), Generation Park Y (Skanska Property Poland – 44 200 mkw.) oraz Widok Towers (28 600 mkw.). Na koniec września 2021 r. w Warszawie w budowie znajdowało się blisko 340 000 mkw. powierzchni biurowej planowanej do oddania w latach 2021-2024, co jest wartością o ponad połowę niższą niż średnia wielkość powierzchni w realizacji w ostatnich pięciu latach. Według szacunków Cushman & Wakefield w całym 2021 roku ukończonych zostanie blisko 337 000 mkw., natomiast w 2022 roku – ok. 215 000 mkw.

Biorąc pod uwagę obecną sytuację pandemiczną i mniejszą aktywność najemców spodziewamy się ograniczenia liczby nowych projektów wprowadzonych na rynek z terminem ukończenia w latach 2023-2024, co może doprowadzić do wystąpienia efektu luki podażowej w tym okresie. Obecnie w budowie znajdują się dwa projekty, których oddanie jest przewidziane w latach 2023-2024: Studio I (Skanska – 2023), The Bridge (Ghelamco – 2024). Niemniej jednak deweloperzy uważanie obserwują rynek i analizują sytuację pod kątem rozpoczęcia swoich projektów w ciągu kolejnych 6-9 miesięcy – mówi Katarzyna Lipka, Head of Consulting & Research w Cushman & Wakefield

Inflacja przybiera na sile

Polski produkt krajowy brutto wyrównany sezonowo w drugim kwartale 2021 roku wzrósł realnie o 11,1% r/r. Wysokie odbicie PKB jest efektem niskiej bazy spowodowanej pierwszą falą pandemii w 2020 roku, a poprawiająca się sytuacja ekonomiczna przygotowuje grunt pod znacznie silniejszy wzrost w drugiej połowie roku. Według prognoz Moody’s wskaźnik PKB na koniec roku osiągnie poziom 5,8% względem 2020 roku. Dodatkowo, wskaźnik inflacji w sierpniu osiągnął najwyższą wartość od 20 lat i we wrześniu wyniósł 5,8% rosnąc o 0,6 pp. względem sierpnia.

Wskaźnik pustostanów

Począwszy od drugiego kwartału 2020 roku, wskaźnik powierzchni niewynajętej był na ścieżce wzrostu, na co w dużym stopniu wpłynęła niepewna sytuacja gospodarcza wywołana przez wybuch pandemii Covid-19. W wyniku ograniczonej aktywności najemców w ostatnich kwartałach i kumulacji nowej podaży, stopa powierzchni niewynajętej wyniosła 12,5%, co oznacza wzrost o 2,9 pp. rok do roku.

Relatywnie wysoki współczynnik pustostanów przekłada się na 767 000 mkw. powierzchni biurowej dostępnej na wynajem od zaraz. Warto jednak odnotować, że poziom wynajęcia projektów oddanych do użytku 2021 roku wynosi ponad 66%, co jest zdrowym wskaźnikiem dla nowo zrealizowanych budynków, zwłaszcza biorąc pod uwagę spadek aktywności najemców i kumulację nowej podaży –  mówi Jan Szulborski, Senior Consultant, Consulting & Research, Cushman & Wakefield.

Popyt i przełamanie trendu spadkowego

Popyt na powierzchnie biurowe w okresie między I kw. 2020 a II kw. 2021 roku utrzymywał trend spadkowy w porównaniu do analogicznego okresu 12 miesięcy wcześniej. W III kw. 2021 roku, całkowita aktywność najemców wyniosła 149 300 mkw. i była wyższa o 35% względem III kw. w 2020 roku. Od początku roku aktywność transakcyjna na rynku najmu powierzchni biurowych wyniosła łącznie 398 100 mkw., co stanowi 10-procentowy spadek względem 2020 roku. Wstępne prognozy aktywności najemców na ostatni kwartał roku pozwalają zakładać, że całkowita wielkość popytu w 2021 będzie na poziomie zbliżonym do 2020 roku.

Niezmienne stawki czynszów

Po korekcie stawek czynszu w 2020 roku, stawki bazowe za najlepsze powierzchnie biurowe wyniosły 23,00-25,00 EUR/mkw./miesiąc w strefie Centrum oraz 13,50-16,50 EUR/mkw./miesiąc w lokalizacjach poza centralnych. W kolejnych kwartałach spodziewamy się dalszej stabilizacji czynszów bazowych, na który wpływać będzie stopniowa poprawa sytuacji pandemicznej oraz rosnąca aktywność najemców na rynku.

Odstąpienie od umowy na gruncie przepisów o rękojmi za wady rzeczy sprzedanej. Prawo pierwszej potrzeby, czy ostateczność?

Ustawodawca w polskim systemie prawnym przewidział szereg możliwych reakcji w sytuacji, gdy kupujący nabył od sprzedawcy rzecz, która posiada wady fizyczne lub prawne.

Reakcje te można, w świetle przepisów art. 556 i n. k.c. zdefiniować jako uprawnienia z tytułu rękojmi za wady.

Uprawnieniami z tytułu rękojmi za wady są:

  • żądanie wymiany rzecz na wolną od wad albo usunięcia wady;
  • prawo do złożenia oświadczenia o obniżeniu ceny;
  • prawo do odstąpienia od umowy.

Wobec mnogości mechanizmów, które mogą znaleźć zastosowanie w takim przypadku, należy zadać sobie pytanie, czy określony sposób reakcji podmiotu uprawnionego winien być powiązany z określonym stopniem wady rzeczy, czy też może podmiot uprawniony ma po swojej stronie w tym zakresie pełną dowolność, a w szczególności, czy w każdym przypadku można skorzystać z najdalej idącego uprawnienia z rękojmi, tj. z prawa do odstąpienia od umowy.

Odpowiedź na zadane pytanie jest sformułowana, po pierwsze w art. 560 § 1 k.c., zgodnie z którym

Jeżeli rzecz sprzedana ma wadę, kupujący może złożyć oświadczenie o obniżeniu ceny albo odstąpieniu od umowy, chyba że sprzedawca niezwłocznie i bez nadmiernych niedogodności dla kupującego wymieni rzecz wadliwą na wolną od wad albo wadę usunie. Ograniczenie to nie ma zastosowania, jeżeli rzecz była już wymieniona lub naprawiana przez sprzedawcę albo sprzedawca nie uczynił zadość obowiązkowi wymiany rzeczy na wolną od wad lub usunięcia wady.

Z powyższego przepisu wynika, że zarówno uprawnienie do obniżenia ceny, jak i uprawnienie do odstąpienia od umowy jest niedopuszczalne, gdy sprzedawca niezwłocznie i bez nadmiernych niedogodności wymieni rzecz na wolną od wad lub wadę usunie.

Wyjątkiem od tej reguły są sytuacje, w których:

(1) wadliwa rzecz była już wcześniej naprawiana lub wymieniona przez sprzedawcę, a wada znów się ujawniła oraz

(2)  sprzedawca nie uczynił obowiązkowi wymiany rzeczy na wolną od wad lub usunięcia wad.

Zgodnie z wolą ustawodawcy wymiana rzeczy na wolną od wad albo usunięcia wady jest prawem o charakterze podstawowym, a pozostałe środki reakcji mają charakter niejako subsydiarny.

Po drugie, w przypadku zaistnienia podstaw do skorzystania z prawa do odstąpienia od umowy w świetle art. 560 § 1 k.c., należy pamiętać o treści art. 560 § 4 k.c., zgodnie z którym

Kupujący nie może odstąpić od umowy, jeżeli wada jest nieistotna.

Wykładnia przedmiotowego przepisu nie jest zupełnie oczywista i dostarcza doktrynie oraz orzecznictwu szeregu problemów, których rozwiązanie często sprowadza się do kazuistycznego podejścia do sprawy.

W świetle brzmienia powołanego przepisu zauważenia wymaga przede wszystkim to, iż prawo do odstąpienia od umowy nie jest bezwzględne, tzn. jego skuteczność nie zależy od arbitralnej decyzji uprawnionego, lecz od przesłanki o charakterze obiektywnym, tj. od tego, czy wada ma charakter istotny, czy też nieistotny. Gdy wada ma bowiem charakter nieistotny, to kupujący od umowy odstąpić nie może, co oznaczać będzie bezskuteczność złożonego oświadczenia.

Takie skonstruowanie instytucji prawa do odstąpienia od umowy z tytułu rękojmi ma na celu z jednej strony chronić interesy kupującego, natomiast z drugiej – w zakresie wprowadzonej przesłanki istotności wady – interesy sprzedawcy. Z tego względu przy ocenie istotności wady należy uwzględnić interesy oraz uzasadnione oczekiwania kupującego i sprzedawcy, a nie – jak często się twierdzi – wyłącznie albo przede wszystkim punkt widzenia kupującego (zob. np. J. Jezioro (w:) Kodeks cywilny. Komentarz., red. E. Gniewek, P. Machnikowski, 2016, komentarz do art. 560, nb 18.

W rezultacie można stwierdzić, że istotna jest przede wszystkim taka wada, która mogłaby skłaniać do odstąpienia od umowy przeciętnego nabywcę rzeczy. W tym zakresie istotne znaczenie ma ocena, czy wpływ wady na walory użytkowe albo estetyczne rzeczy, tudzież właściwości związane z bezpieczeństwem mógłby skłaniać – z tego tylko powodu – przeciętnego uczestnika obrotu do odstąpienia od umowy (ustalenie wpływu wady na walory użytkowe rzeczy czy bezpieczeństwo może wymagać wiadomości specjalnych; por. E. Habryń-Chojnacka (w:) Kodeks cywilny. Komentarz., t. II, red. M. Gutowski, 2016, komentarz do art. 560, nb 25).

Po stronie sprzedawcy istotne są natomiast konsekwencje związane z odstąpieniem od umowy, a zwłaszcza związane z tym niedogodności, koszty i ryzyka. Jeżeli sprzedawca może bez trudu ponownie sprzedać wadliwą rzecz (jest praktycznie jak nowa) i nie ponosi istotnych kosztów, istotność należy oceniać łagodniej niż wtedy, gdy odstąpienie od umowy będzie się najprawdopodobniej wiązać dla sprzedawcy z trwałą stratą (R. Trzaskowski [w:] Kodeks cywilny. Komentarz. Tom IV. Zobowiązania. Część szczegółowa, wyd. II, red. J. Gudowski, Warszawa 2017, art. 560, art. 561).

Wydaje się, że pewne znaczenie może mieć także taki czynnik jak subiektywna odpowiedzialność sprzedawcy za sprzedaż rzeczy wadliwej (im wyższy poziom natężenia winy po stronie sprzedawcy, tym niższe wymagania należy stawiać kryterium istotności). Czynnik ten, jawiący się jako obcy, w rzeczywistości taki nie jest, wpływa bowiem na poziom usprawiedliwionych oczekiwań sprzedawcy (R. Trzaskowski [w:] Kodeks cywilny. Komentarz. Tom IV. Zobowiązania. Część szczegółowa, wyd. II, red. J. Gudowski, Warszawa 2017, art. 560, art. 561).

Po trzecie, uzupełniająco, wskazać należy na art. 565 k.c., zgodnie z którym

Jeżeli spośród rzeczy sprzedanych tylko niektóre są wadliwe i dają się odłączyć od rzeczy wolnych od wad, bez szkody dla stron obu, uprawnienie kupującego do odstąpienia od umowy ogranicza się do rzeczy wadliwych.

Powyższa regulacja stanowi lex specialis w stosunku do art. 560 § 1 k.c., a jej treść ogranicza wykonanie prawa odstąpienia od umowy jedynie do rzeczy wadliwych wśród rzeczy sprzedanych, jeżeli dają się one odłączyć od rzeczy niewadliwych bez szkody dla obu stron umowy sprzedaży.

Zasada ta znajduje zastosowanie w przypadkach, gdy wszystkie rzeczy, zarówno wadliwe, jak i niewadliwe pozostają przedmiotem jednej umowy sprzedaży, a więc sytuacja taka wystąpi np. w przypadku sprzedaży zbioru rzeczy.

Powołana regulacja powoduje zatem ograniczenie prawa odstąpienia od umowy, jeżeli możliwe jest odłączenie rzeczy wadliwych od niewadliwych, zaś żadna ze stron umowy sprzedaży nie poniesie wskutek tego szkody.

Artykuł przygotował: Przemysław Przyżycki, Radca prawny Kancelaria HWW Hewelt Wojnowski i Wspólnicy

*Treść niniejszego artykułu odzwierciedla jedynie stanowisko autora. Autor nie ponosi odpowiedzialności za umieszczoną w nim zawartość merytoryczną ani za sposób wykorzystania zawartych w nim informacji.

„Diament Meblarstwa 2022″ – jury wyłoniło najlepsze produkty 16. edycji

W tym roku w konkursie „Diament Meblarstwa”, organizowanym przez Wydawnictwo meble.pl, wydawcę miesięcznika „BIZNES.meble.pl” oraz Grupę Meble.pl S.A. kapituła miała za zadanie ocenić ponad 100 wyjątkowych produktów: mebli, a także akcesoriów i komponentów. 56 jurorów, wyłaniając zwycięzców, wzięło pod uwagę przede wszystkim wzornictwo i zgodność z aktualnymi trendami, innowacyjność oraz zaawansowanie technologiczne, funkcjonalność i ergonomię, a także ogólną prezencję zgłoszonych produktów. Przyznane nagrody są potwierdzeniem oryginalności i wysokiej jakości mebli, akcesoriów, półfabrykatów i komponentów meblowych, a laureaci zostaną uhonorowani statuetkami „Diament Meblarstwa 2022”.

Wyboru zwycięzców 16. edycji konkursu „Diament Meblarstwa” dokonało jury, w którego skład wchodzą architekci, projektanci wnętrz, jak również designerzy, blogerzy, przedstawiciele mediów i organizacji, naukowcy i eksperci z branży meblarskiej, przedstawiciele handlu, technolodzy produkcji, przedstawiciele hurtowni oraz firm patentowych i atestowych.

Kapituła zadecydowała o przyznaniu statuetek „Diament Meblarstwa 2021” następującym produktom:

podstawa wnętrza

Fot 3 Kolekcja płyty laminowanej i laminatów HPL Mood Stories Comfort Collection_Pfleiderer PolskaFot. 3 – Kolekcja płyty laminowanej i laminatów HPL Mood Stories Comfort Collection – Pfleiderer Polska

strefa dzienna – meble

klasa premium

Fot 4 BORGA_DIG-NETFot. 4 – „Borga” – Dig-Net Lenart

strefa dzienna – meble

klasa standard

Fot 5 Mono_Fabryka Mebli Piaski Henryk KaczorowskiFot. 5 – „Mono” – Fabryka Mebli „Piaski” Henryk Kaczorowski

strefa komfortu – meble

klasa premium

Fot 6 DOLCE VITA_Meble MarzenieFot. 6 – „Dolce Vita” – Meble Marzenie

strefa komfortu – meble

klasa standard

EX AEQUO

Fot 7 Narożnik ZEUS_P.W. Stagra Mieszała sp.jFot. 7 – Narożnik „Zeus” – P.W. Stagra Mieszała

Fot 8 Challanger_Noeme_Stella Sp. z o.o. (Grupa Poldem)Fot. 8 – „Challanger” – Noeme / Stella Sp. z o.o. (Grupa Poldem)

strefa komfortu – podstawa komfortu

Fot 9 KOLEKCJA AURA ITALIA_FargotexFot. 9 – Kolekcja „Aura Italia” – Fargotex

strefa kuchenna – meble

klasa premium

Fot 10 Industria_HalupczokFot. 10 – „Industria” – Halupczok

strefa kuchenna – meble

klasa standard

Fot 11 System Moduł Design_Fabryka Mebli LaymanFot. 11 – System Moduł Design – Fabryka Mebli Layman

strefa kuchenna – wyposażenie kuchni

klasa premium

Fot 12 Zlewozmywak granitowy Magnetic_DEANTE ANTCZAK SP.J.Fot. 12 – Zlewozmywak granitowy „Magnetic” – Deante Antczak

strefa kuchenna – wyposażenie kuchni

klasa standard

Fot 13 Płyta Franke CookTop MF licowana w blacie 38_Center-MebelFot. 13 – Płyta Franke CookTop MF licowana w blacie 38 – Center-Mebel

strefa przechowywania

klasa premium

Fot 14 Linia MAXIMA PURO_RejsFot. 14 – Linia „MAXIMA PURO” – system wyposażenia mebli garderobianych – Rejs

strefa przechowywania

klasa standard

Fot 15 HOUSE MASTER_RejsFot. 15 – „HOUSE MASTER” – system organizacji artykułów gospodarczych – Rejs

strefa jadalni – meble

Fot 16 KOLEKCJA MEBLI PRINT_Hubertus DesignFot. 16 – Kolekcja Mebli Print – Hubertus Design

strefa łazienki – meble

klasa premium

EX AEQUO

Fot 17 Look_ElitaFot. 17 – „Look” – Elita

Fot 18 Chic_KrofamFot. 18 – „Chic” – KROFAM

strefa łazienki – meble

klasa standard

Fot 19 MO_DefraFot. 19 – „MO” – marka Defra

strefa łazienki – wyposażenie łazienki

klasa premium

Fot 20 RAMSA_Aquastone Sp. z o.o._marka FJORDDFot. 20 – Kolekcja „Ramsa” – Aquastone Sp. z o.o. / marka FJORDD

strefa snu – meble

klasa premium

Fot 21 CLOUD_Comforteo Meble MarzenieFot. 21 – „Cloud” – Comforteo

strefa snu – meble

klasa premium

Fot 22 switch IT_Bovelli BeddingFot. 22 – „switch IT” – Bovelli Bedding

strefa snu – podstawa snu

klasa premium

Fot 23 PRO DYNAMIC H4_Comforteo Meble MarzenieFot. 23 – „PRO DYNAMIC H4” – Comforteo

strefa snu – podstawa snu

klasa standard

Fot 24 Sembella materac Harmony_RecticelFot. 24 – „Sembella materac Harmony” – Recticel / marka Sembella

strefa young – meble dziecięce i młodzieżowe

klasa premium

Fot 25 Mebel wielofunkcyjny DUO_IDŹCZAK-MEBLEFot. 25 – Mebel wielofunkcyjny „DUO” – „Idźczak-Meble” FPHU Roman Idźczak

strefa young – meble dziecięce i młodzieżowe

klasa standard

Fot 26 NERO_DOMEL MEBLE PODŁOGIFot. 26 – „Nero” – Domel Meble Podłogi

strefa pracy – podstawa pracy

klasa premium

Fot 27 FUTURO_RejsFot. 27 – „FUTURO” – elektryczny stelaż biurka z inteligentnym systemem sterowania” – Rejs

strefa pracy – home office

klasa standard

Fot 28 CASE loft black N#7_ABIKS marka CASEFot. 28 – „CASE loft black N#7” – Abiks Meble

strefa publiczna – meble

klasa premium

Fot 29 Sofa ELZA_Complet FurnitureFot. 29 – Sofa „Elza” – Complet Furniture

komponenty mebla

klasa premium

Fot 30 Kolekcja frontów 3D MELAFOL_MelacoFot. 30 – Kolekcja frontów „3D MELAFOL” – Melaco

komponenty mebla

klasa standard

Fot 31 Płyty fornirowane ECO_ZadrożniFot. 31 – Płyty fornirowane „ECO” – Zadrożni

powierzchnie meblowe

klasa premium

Fot 32 Kjerag_InterprintFot. 32 – Dekor „Kjerag” – Interprint

powierzchnie meblowe

klasa standard

Fot 33 Shaniko_Impress Decor PolskaFot. 33 – Dekor „Shaniko” – Impress Decor Polska

funkcje mebla

Fot 34 Recliner Europia 2021_SIGMA BKFot. 34 – Recliner Europia 2021 – SIGMA BK

młody design

Fot 35 na balkon!_Agnieszka Cieszanowska i Helena WierzbowskaFot. 35 – „na balkon!” – zestaw mebli i akcesoriów na balkony miejskie – Agnieszka Cieszanowska i Helena Wierzbowska

Tegoroczny Partner Technologiczny IFS przyznał specjalny „Diament Meblarstwa” marce Meble Wójcik.

Organizatorzy dziękują wszystkim firmom za udział w tej wyjątkowej edycji konkursu i serdecznie gratulują laureatom.

Podobnie jak w latach ubiegłych na potrzeby konkursu wydany zostanie specjalny Katalog Konkursowy, w którym znajdą się wszystkie zgłoszone produkty.

Patronami Honorowymi i Medialnymi 16. edycji konkursu „Diament Meblarstwa” są portale internetowe, czasopisma oraz instytucje związane z branżą meblarską, co wiąże się z szeroką promocją konkursu. Tegorocznym Partnerem Technologicznym jest firma IFS.

Uroczystość wręczenia nagród w konkursie odbędzie się 6 grudnia w Warszawie. Partnerem gali konkursowej jest WOODEXPERT.

Zainteresowanych zachęcamy do odwiedzania strony internetowej konkursu: www.diamentmeblarstwa.pl oraz śledzenia profilu www.facebook.com/diamentmeblarstwa.

SLIM VAT 2 – zmiany w zakresie ulgi na złe długi

Pakiet przepisów SLIM VAT 2 zaczął obowiązywać od 1 października 2021 r. Jedną z istotniejszych zmian przewidzianych w nowych przepisach jest uproszczenie stosowania ulgi na złe długi. Jest to bezpośredni skutek wyroku TSUE z 15 października 2020 r. w sprawie C-335/19. Na wstępie należy zaznaczyć, że pomimo kilku pozytywnych rozwiązań przewidzianych w SLIM VAT 2, to jednak pakiet ten nie implementuje w pełni wyroku TSUE.

Co to jest ulga na złe długi?

Ulga na złe długi w VAT są to przepisy, które umożliwiają wierzycielowi skorygowanie VAT należnego po upływie określonego czasu, jeżeli należności nie zostały uregulowane przez dłużnika w jakiejkolwiek formie. Innymi słowy, jeżeli dłużnik nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, to po upływie 90 dni od dnia upływu terminu płatności za zobowiązanie wierzyciel może skorygować należny VAT, a dłużnik musi dokonać korekty VAT naliczonego. W efekcie co do zasady wierzyciel nie będzie ponosił kosztów nieuregulowanego przez klienta podatku VAT. Dodatkowo w pierwotnym brzmieniu przepisy wprowadzały liczne ograniczenia dotyczące w szczególności obowiązku rejestracji wierzyciela i dłużnika jako podatników VAT w dacie złożenia korekty, czyli po upływie 90 dni od dnia upływu terminu, powiększone o okres do złożenia deklaracji.

Wcześniejsza praktyka organów podatkowych wskazywała, że korekta przewidująca obniżenie podstawy opodatkowania jest możliwa jedynie w przypadku, gdy w dniu poprzedzającym dzień złożenia deklaracji podatkowej dłużnik był zarejestrowanym podatnikiem VAT i nie był w trakcie likwidacji czy postępowania upadłościowego. W efekcie ulga na złe długi była w wielu przypadkach nieskuteczna – dłużnicy zalegający z licznymi płatnościami często byli na skaju finansowej płynności, a podatnik, chcąc skorygować VAT należny, musiał czekać kolejne 90 dni.

Orzeczenie TSUE

W orzeczeniu z 15 października 2020 r. w sprawie C-335/19 TSUE wskazał, że powyższa praktyka organów podatkowych jest nieprawidłowa i taka interpretacja przepisów art. 89a i art. 89b ustawy o VAT leży w sprzeczności z prawem UE. Wyrok TSUE wskazywał również, że niezgodne z prawem UE jest uzależnianie prawa do korekty podatku VAT należnego od faktur rejestracji wierzyciela jako podatnika VAT czynnego. W ocenie TSUE taki warunek nie jest konieczny dla osiągnięcia celów przewidzianych w dyrektywie VAT. Podsumowując, TSUE stwierdził, że ulga na złe długi nie powinna być zależna od statusu VAT wierzyciela i dłużnika.

Zmiany przewidziane w SLIM VAT 2

Na skutek powyższego wyroku ustawodawca zdecydował się wprowadzić zmiany do przepisów dotyczących ulgi na złe długi w VAT. W konsekwencji uchylony został obowiązek rejestracji dłużnika na potrzeby VAT w dacie złożenia korekty deklaracji podatkowej przez wierzyciela przewidziany w art. 89a ust. 2 pkt 1 ustawy o VAT. Tym samym zmniejszyła się też liczba warunków do skorzystania z ulgi na złe długi.

Uchylony został też warunek konieczności rejestracji wierzyciela na potrzeby VAT. W ocenie ustawodawcy rezygnacja z tego wymogu mogłaby przyczynić się do rozszczelnienia systemu VAT oraz powstawania wyłudzeń podatkowych. Brak implementacji wyroku TSUE w całości należy ocenić bardzo negatywnie, zwłaszcza z perspektywy przedsiębiorców. W konsekwencji pozostawienia tego warunku część podmiotów nie będzie mogła skorzystać ze swojego prawa, co należy uznać za naruszenie zasady neutralności podatku VAT.

Pozytywnie można natomiast ocenić rozszerzenie ulgi na złe długi na osoby fizyczne po stronie nabywców. Przy czym należy zwrócić uwagę, że przepisy art. 89a ust. 2a ustawy o VAT przewidują szereg ograniczeń w zakresie tego rozwiązania. Zgodnie z tym przepisem wierzyciel może skorzystać z ulgi na złe długi w przypadku dłużników będących osobami fizycznymi jedynie w sytuacji, jeżeli:

  • wierzytelność została potwierdzona prawomocnym orzeczeniem sądu i skierowana na drogę postępowania egzekucyjnego lub
  • wierzytelność została wpisana do rejestru długów prowadzonego na poziomie krajowym, lub
  • wobec dłużnika ogłoszono upadłość konsumencką na podstawie odrębnych przepisów.

Powyższa zmiana jest z pewnością zmianą w pozytywnym kierunku. Do tej pory przedsiębiorcy byli pozbawieni możliwości korzystania z ulgi na złe długi w przypadku osób fizycznych, co znacząco wpływało na wysokość podstawy opodatkowania oraz płynność przedsiębiorców, jeżeli VAT nie był zapłacony. W konsekwencji przedsiębiorcy unikali sprzedawania towarów lub usług z odroczonym terminem płatności osobom fizycznym.

Kolejna pozytywna zmiana wprowadzona SLIM VAT 2 przewiduje wydłużenie terminu na skorzystanie z powyższego mechanizmu ulgi na złe długi z 2 do 3 lat od daty wystawienia faktury, licząc od końca roku, w którym ta faktura została wystawiona. 3-letni termin jest teraz skorelowany z przepisami kodeksu cywilnego dotyczącymi terminów przedawnienia roszczeń i daje podatnikowi dłuższy okres na dokonanie korekty.

Autor: Kinga Hanna Stachowiak Członkini Zarządu firmy Skarbiec Corporate Services specjalizującej się w doradztwie księgowym, prowadzeniu ksiąg rachunkowych, sprawozdawczości finansowej i minimalizacji kosztów związanych z prowadzeniem przedsiębiorstwa. Prezes Zarządu spółek z branży nieruchomości i consultingu biznesowego.

Polski Ład: Czy jednoosobowe działalności gospodarcze masowo będą przekształcać się w spółki? Jakie są możliwe opcje?

29 października b.r. Sejm przypieczętował Polski Ład, czyli podatkową rewolucję, która wejdzie w życie od 1 stycznia 2022 r. Zmiany uderzą przede wszystkim
w przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą oraz będących wspólnikami spółek cywilnych lub jawnych. Przedsiębiorcy szukają rozwiązań, które mogłyby zneutralizować wpływ nowych regulacji zwiększających nałożone na nich obciążenia publicznoprawne, wśród których znajdują się powiększone składki zdrowotne oraz brak możliwości odliczania ich od podatku.

Coraz więcej przedsiębiorców jednoosobowych decyduje się na przekształcenie formy swojej działalności w spółkę. Jakie możliwe opcje istnieją, czym różnią się poszczególne formy przekształcenia i jakie aspekty brać pod uwagę dokonując wyboru?

„Wzorcowe” przekształcenie jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG) odbywa się na gruncie przepisów ustawy kodeksu spółek handlowych. Nie jest to jednak zawsze optymalna opcja, gdyż ogranicza możliwość wyboru spółki, w którą chce się przekształcić przedsiębiorca, wyłącznie do sp. z o.o.

Alternatywnym rozwiązaniem jest przekształcenie oparte na przepisach kodeksu cywilnego dające dowolność wyboru docelowej spółki, w którą chce się przekształcić przedsiębiorca.
W zależności od potrzeb, może nią być spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, spółka akcyjna, wprowadzona w lipcu 2021 prosta spółka akcyjna, ale także spółki osobowe takie jak: spółka jawna czy komandytowo-akcyjna.

W praktyce dostępne są dwie metody przekształcenia JDG w oparciu o przepisy kodeksu cywilnego. Są nimi:

  1. Wniesienie całego przedsiębiorstwa JDG do nowej spółki
  2. Stopniowe wygaszanie JDG na rzecz nowo powstałej spółki
  3. Wniesienie całego przedsiębiorstwa jednoosobowej działalności gospodarczej do nowej spółki

W rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego, przedsiębiorstwo
to zorganizowany zespół składników materialnych takich jak m.in.: urządzenia, maszyny, nieruchomości, oraz składników niematerialnych, którymi mogą być koncesje, zezwolenia, decyzje administracyjne czy know-how, wykorzystywanych do prowadzenia działalności gospodarczej. Składniki te tworzą zorganizowaną całość posiadającą określoną wartość, co oznacza, że mogą być przedmiotem zawieranych transakcji handlowych.

Składniki te jako całość mogą zostać wniesione do nowo powstałej spółki w drodze jednej czynności prawnej jako wkład niepieniężny, czyli aport. W rezultacie dotychczasowy przedsiębiorca działając w formie JDG staje się wspólnikiem nowej spółki, zaś wysokość jego wkładu, w przypadku braku odmiennych postanowień, stanowi odpowiednik wartości przenoszonego przedsiębiorstwa.

Forma i czas przekształcenia

Przekształcenie następuje z chwilą zawarcia umowy przeniesienia przedmiotu aportu do spółki. Umowa ta wymaga zachowania formy pisemnej z notarialnie poświadczonymi podpisami. Jeśli jednym ze składników wchodzących w skład JDG jest nieruchomość, aby ją przenieść, konieczne jest zachowanie formy aktu notarialnego.

Procedura, uwzględniając niezbędne do podjęcia czynności, trwa około jednego miesiąca. Należy jednak wziąć pod uwagę także konieczność przeprowadzenia audytu sytuacji majątkowej i podatkowej przenoszonego przedsiębiorstwa, oraz czas potrzebny na przeprowadzenie procedury założenia nowej spółki oraz rejestrację wszystkich zmian.

Brak sukcesji uniwersalnej po przekształceniu

W przypadku, gdy składniki majątku przedsiębiorcy przechodzą na nową spółkę jako całość, nie dochodzi do tzw. sukcesji uniwersalnej. Oznacza to, że spółka nie nabywa ogółu praw
i obowiązków dotychczas przysługujących przedsiębiorcy zorganizowanemu jako jednoosobowa działalność gospodarcza.

Przykładem braku sukcesji uniwersalnej są np. uzyskane przez przedsiębiorcę jednoosobowego w toku wykonywanej działalności zezwolenia, koncesje oraz inne decyzje administracyjne. Po dokonaniu przekształcenia nie przechodzą one na spółkę, do której aportem zostało wniesione przedsiębiorstwo, chyba, że przepisy szczególne przewidują wyjątek od tej reguły. Dlatego też niezbędne jest ponowne wystąpienie o ich wydanie, a co za tym idzie, dochodzi do czasowego ograniczenia wykonywania przedsięwzięć wymagających posiadania zezwoleń, koncesji i innych decyzji administracyjnych, co generuje także ponadprogramowe koszty.

Prawa i obowiązki wynikające z umów JDG

Równie kluczowa jest kwestia przejścia praw i obowiązków wynikających z umów zawartych przez przedsiębiorcę jednoosobowego, które w wyniku przekształcenia, ulegają rozszczepieniu. Prawa przysługujące przedsiębiorcy przechodzą na nowo utworzoną spółkę (chyba, że wolą stron wyłączono możliwość dokonania cesji), obowiązki zaś przechodzą na spółkę z zastrzeżeniem wymogu uzyskania akceptacji drugiej strony umowy. Warto podkreślić, że udzielenie zgody nie jest obowiązkiem, lecz dobrą wolą drugiej strony umowy, co może generować liczne trudności. Konsekwencją braku akceptacji może być sytuacja, w której mimo przeprowadzenia przekształcenia, w odniesieniu do niektórych umów, ich stroną w dalszym ciągu będzie przedsiębiorca jednoosobowy, nie zaś spółka.

  1. Wygaszanie jednoosobowej działalności gospodarczej na rzecz nowo powstałej spółki

W wyniku tej formy przekształcenia następuje zmiana formy prawnej prowadzonej działalności, natomiast nowo powstała spółka stanowi podmiot całkowicie odrębny od jednoosobowego przedsiębiorcy prowadzącego działalność gospodarczą. Warto podkreślić, że ta metoda przekształcenia jest procesem bardzo pracochłonnym i wydłużonym w czasie. Przekształcenie nie odbywa się w formie automatycznego i jednoczesnego przejęcia wszystkich dotychczasowych praw i obowiązków jednoosobowego przedsiębiorcy, natomiast wymaga dokonania wielu osobnych czynności prawnych. Oddziałuje to bezpośrednio na czas trwania procesu przekształcenia. Szybkość całego postępowania jest uzależniona od decyzji przedsiębiorcy w tym zakresie, jego indywidualnych potrzeb oraz tego, jak liczne składniki tworzą majątek jednoosobowego przedsiębiorstwa ulegającego przekształceniu.

Sytuacja prawna nowo powstałej spółki

W odniesieniu do umów z dotychczasowymi kontrahentami przedsiębiorcy, muszą one zostać rozwiązane przez przedsiębiorcę jednoosobowego oraz ponownie zawiązanie z udziałem spółki. Aby uprościć procedurę, można dokonać zmiany podmiotowej w zakresie każdej z umów za pośrednictwem umowy cesji. W każdym przypadku kontrahent musi jednak wyrazić zgodę na „wejście” w miejsce przedsiębiorcy nowej spółki. Decyzje administracyjne, w tym koncesje i zezwolenia uzyskane przez przedsiębiorcę w ramach prowadzonej dotychczas JDG nie przechodzą na nowo utworzoną spółkę. Oznacza to konieczność ponownego wystąpienie z wnioskiem o ich wydanie, poniesienie stosownych kosztów oraz uwzględnienie koniecznego na to czasu.

Prawnopodatkowe skutki przeniesienia praw i obowiązków

Z prawnopodatkowego punktu widzenia, dokonane czynności są kwalifikowana jako sprzedaż przedsiębiorstwa bądź jego zorganizowanej części. W konsekwencji, kupujący, czyli spółka, będzie zobowiązany do zapłacenia podatku od towarów i usług (VAT) w wysokości 23%. Opodatkowaniu tym podatkiem podlega bowiem zasadniczo każda transakcja sprzedaży składnika majątku, również wtedy, gdy przedsiębiorcy przy jego nabyciu nie przysługiwało prawo jego odliczenia. Nowo powstała spółka będzie uprawniona do odliczenia podatku naliczonego w związku z zakupem od jednoosobowej działalności gospodarczej składników majątkowych.

Jaką formę przekształcenia jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę wybrać?

Aby dokonać optymalnej decyzji dotyczącej metody przekształcenia jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę, warto przeprowadzić szczegółową analizę sytuacji przedsiębiorcy. Należy w niej uwzględnić wiele aspektów, wśród nich podstawowe zagadnienia takie jak:

  • czy docelową formą prowadzenia działalności gospodarczej ma być spółka z o.o., czy inna spółka?
  • czy decydując się na przekształcenie w spółkę z o.o., S.A. lub PSA przedsiębiorca chce mieć możliwość skorzystania z preferencyjnego 9% CIT?
  • czy zostały zawarte umowy kredytowe lub leasingowe?
  • czy dotychczasowa działalność opiera się na koncesji lub zezwoleniu?
  • czy wchodzące do JDG składniki majątku zostały nabyte z VAT?
  • czy przedsiębiorca chce podlegać obowiązkowemu ubezpieczeniu społecznemu (ZUS)?

To tylko podstawowe zagadnienia, które nie wyczerpują katalogu wszystkich istotnych aspektów związanych z przekształceniem jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę. Ważne jest, aby wybór metody był dopasowany do sytuacji konkretnego przedsiębiorcy oraz uwzględniał dużą dynamikę zmieniających się okoliczności zarówno prawnopodatkowych, jak i ekonomicznych. Wsparcie w tym procesie zawodowego pełnomocnika specjalizującego się w procesach przekształceń, zarówno w aspektach prawnych jak i podatkowych, z pewnością pomoże uchronić się przed błędami, które mogą słono kosztować.

Autorem artykułu jest Marcin Sadowski, prawnik, junior associate KZ Legal (Krzemień Zaliwska Adwokaci i Radcowie Prawni SP.P.)

Trojan Mekotio powraca silniejszy, atakując użytkowników bankowości elektronicznej

W lipcu br. hiszpańska policja aresztowała 16 osób podejrzanych o pranie pieniędzy. Źródłem ich zarobku było m.in. złośliwe oprogramowanie bankowe Mekotio, które obsługiwało przeprowadzane przez grupę przestępczą kampanie hakerskie. Zdaniem specjalistów Check Point Research na przełomie października i listopada Mekotio powróciło z nowymi funkcjami maskującymi, atakując kolejne ofiary. Jak do tej pory ekspertom udało się zablokować przeszło 100 ataków cybernetycznych wykorzystujących nową wersję trojana bankowego. Czy kolejne modyfikacje mogą zagrozić polskim użytkownikom bankowości internetowej?

Trojan Mekotio 

W ostatnich tygodniach firma Check Point Research wykryła i zablokowała ponad 100 cyberataków wymierzonych w użytkowników bankowości internetowej w kilku krajach Ameryki Południowej. Cyberprzestępcy do swoich działań wykorzystali zmodyfikowaną wersję trojana Mekotio, która wzbogacona została o funkcje pozwalające na unikanie detekcji przez oprogramowanie antywirusowe.

W lipcu tego roku hiszpańska policja aresztowała 16 podejrzanych o pranie pieniędzy skradzionych za pomocą trojana Mekito. Bieżące analizy ekspertów z Check Point Research wykazują, że cyberprzestępcy stojący za Mekotio nadal są aktywni, rozpowszechniając nową wersję Mekotio, która posiadać ma nowe i ulepszone zdolności ukrywania się i techniki uników. – Wygląda na to, że gang stojący za tym złośliwym oprogramowaniem nadal działa. Zakładamy, że opracowali i rozpowszechnili nową wersję trojana bankowego Mekotio, która jest skuteczniejsza pod względem umiejętności ukrywania się i techniki uników (…). Aresztowania zatrzymały działalność hiszpańskich gangów, ale nie głównych grup cyberprzestępczych stojących za Mekotio. – tłumaczy Kobi Eisenkraft, szef zespołu badań i ochrony przed malwarem w Check Point Software.

Uważa się, że szczep złośliwego oprogramowania Mekotio jest dziełem brazylijskich grup cyberprzestępczych, które wynajmują dostęp do swoich narzędzi m.in. gangom odpowiedzialnym za dystrybucję trojana i pranie pieniędzy. Opracowany z myślą o komputerach z systemem Windows, Mekotio jest znany z wykorzystywania fałszywych wiadomości e-mail naśladujących znane organizacje.

Jedną z kluczowych cech Mekotio jest modułowa konstrukcja, dająca atakującym możliwość relatywnie swobodnej modyfikacji w celu uniknięcia wykrycia. Co więcej, Mekotio używa tzw. „szyfru zastępczego” aby ukryć zawartość pliku, w tym pierwszego modułu ataku. Ta prosta technika maskowania pozwala na ukrycie się przed większością produktów antywirusowych. Najnowsza wersja narzędzia o nazwie „Themida” zawiera w sobie bardziej zaawansowane szyfrowanie oraz ochronę przed debugowaniem i monitorowaniem.

 

Eksperci Check Point Research wskazują, że w pierwszej kolejności ofiarami Mekotio mogą być użytkownicy systemów bankowych z części krajów latynoamerykańskich oraz Hiszpanii. Jednocześnie podkreślają, że podobne kampanie są przeprowadzane na całym świecie. W Polsce ataki phishingowe przeprowadzane są z wykorzystaniem wizerunków niemal wszystkich czołowych banków i instytucji finansowych. W pierwszej połowie roku PKO BP ostrzegał swoich klientów przed coraz powszechniejszym procederem podszywania się cyberprzestępców pod pracowników banku i telefonicznym zachęcaniu pobrania oprogramowania lub udostępnienia danych logowania.

Zdaniem Kobiego Eisenkrafta z Check Point Software, istotnym krokiem w zapewnieniu bezpieczeństwa jest korzystanie z uwierzytelniania dwuskładnikowego oraz umiejętność wykrycia potencjalnego phishingu (często w postaci wiadomości o wyjątkowych promocjach lub nawiązującego do komunikacji czołowych firm).

Ponad 2 mln gospodarstw domowych w Polsce zagrożonych utratą sygnału naziemnej telewizji cyfrowej

W związku z nadchodzącą aktualizacją standardu nadawania naziemnej telewizji cyfrowej na DVB-T2, Związek Cyfrowa Polska, który reprezentuje producentów i dystrybutorów sprzętu elektronicznego, apeluje do konsumentów, aby upewnili się, czy ich telewizory będą w stanie odbierać nowy sygnał, gdy w lipcu przyszłego roku wejdzie w życie zapowiadana zmiana. Organizacja zwraca uwagę na konieczność obsługi przez odbiorniki telewizyjne kodeka HEVC i ostrzega wspólnie z Krajowym Instytutem Mediów, że na utratę dostępu do naziemnej telewizji cyfrowej narażonych jest wciąż nawet 2 miliony polskich gospodarstw domowych.

Wszystkie wprowadzane dziś do sprzedaży na polskim rynku telewizory muszą umożliwiać odbiór telewizji w nowym standardzie DVB-T2 i obsługiwać kodek HEVC. Te techniczne wymogi obowiązują od 1 grudnia 2019 r., co jednak oznacza, że urządzenia zakupione wcześniej mogą tej funkcjonalności nie posiadać i tym samym w połowie przyszłego roku przestaną odbierać cyfrowy sygnał telewizji naziemnej.

Telewizory do wymiany

Związek Cyfrowa Polska i Krajowy Instytut Mediów zwracają uwagę, że przez ostatnie pięć lat odsetek sprzedawanych odbiorników z modułem DVB-T2 znacznie zwiększył się: w roku 2016 r. standard obsługiwała ponad połowa urządzeń dostępnych na rynku, a z końcem 2020 r., ze względu na nowe regulacje, już niemal wszystkie. – Te dane napawają optymizmem, lecz według naszych badań ponad 2 mln gospodarstw domowych w kraju wciąż narażonych jest na zupełną utratę możliwość odbioru telewizji naziemnej ze względu na brak funkcji obsługi kodeka HEVC przez ich odbiorniki alarmuje Mirosław Kalinowski, dyrektor Krajowego Instytutu Mediów. Prezes Cyfrowej Polski Michał Kanownik dodaje, że w tej sytuacji konieczne jest dotarcie z informacją do tych telewidzów, których dotyczy problem.  – Wiedza o nadchodzących zmianach w standardzie nadawania jest wciąż niska. Odbiorcy mogą wciąż nie być świadomym problemu z odbiorem sygnału telewizyjnego, który w przyszłym roku może dotknąć ich gospodarstwa domowe. A w wielu przypadkach konieczny będzie zakup nowego odbiornika – zaznacza.

Jak dodaje prezes Związku Cyfrowa Polska, należy zachować czujność i w razie potrzeby wymienić sprzęt. – Zdajemy sobie sprawę, że część Polaków korzysta z odbiorników, które aktualnie umożliwiają im odbiór naziemnej telewizji cyfrowej, lecz mogą okazać się niedostosowane do obsługi nowego typu sygnału. Apelujemy tym samym, aby widzowie dokładnie sprawdzili posiadany sprzęt i zachęcamy do wymiany telewizorów w sposób odpowiedzialny, aby móc korzystać z możliwości nadchodzącego standardu. Zachowajmy również ostrożność w czasie zakupów, aby nie ryzykować nabyciem urządzeń, np. dekoderów, które jedynie rzekomo spełniają nowe wymogi obsługi standardu DVB-T2 HEVC – mówi Michał Kanownik.

Dotrzeć do Polaków z ostrzeżeniem

W kraju trwa informacyjna kampania społeczna, mająca na celu przygotować Polaków na przejście na standard nadawania naziemnej telewizji cyfrowej DVB-T2 HEVC i przypominać odbiorcom cyfrowej telewizji naziemnej o konieczności wymiany telewizorów na urządzenia kompatybilne z tym formatem. Zdaniem prezesa Związku Cyfrowa Polska kampania wymaga silniejszego i jasnego przekazu o dużym zasięgu. – Do konsumentów musi trafić jasny komunikat, że nawet zakupione w ostatnich latach urządzenia z płaskim ekranem, wcale nie gwarantują zgodności nowym formatem nadawania– zauważa Michał Kanownik.

Zmiana standardu naziemnej telewizji cyfrowej zbiega się dodatkowo w czasie z kryzysem dostępności urządzeń elektronicznych na rynku. Branża producentów i dystrybutorów elektroniki obawia się, że wiosną przyszłego roku mogą występować w naszym kraju niedobory odbiorników kompatybilnych z DVB-T2 i kodekiem HEVC. – Kluczowy w tym aspekcie okazać się może nadchodzący okres świąteczny. Warto, by konsumenci wykorzystali go do wymiany urządzeń na takie, które obsługują nowy standard – zaleca prezes Cyfrowej Polski.

Małe firmy płacą, bo nie mogą się optymalizować, tymczasem mniej niż połowa podatników płaci podatek CIT

  • Zaledwie 41% podatników CIT wykazało w 2018 r. podatek do zapłacenia. Dla porównania, odsetek „liniowców” wykazujących podatek PIT wynosił 83%. Przedsiębiorcy rozliczający się podatkiem liniowym płacą również efektywnie trzykrotnie więcej podatku dochodowego (w odniesieniu do przychodu), niż spółki kapitałowe.
  • Budżet jest drenowany z uwagi na powszechność unikania opodatkowania podatkiem CIT. Powstający w ten sposób deficyt jeszcze bardziej uderzy w małe polskie firmy – gdyż jak ukazuje raport – to właśnie na nie przerzucany jest cały ciężar podatkowy.
  • Polski Ład jedynie utrwali podatkowe dysproporcje. Przedsiębiorcy z sektora MŚP muszą się przygotować na podwyżki podatków, natomiast zagraniczni inwestorzy (którzy w 96% prowadzą działalność w formie spółek kapitałowych) mogą liczyć na kolejne ulgi i uproszczenia podatkowe.

W sierpniu br. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przygotował raport pt. „Francuskie firmy w Polsce”, pokazujący ogromną skalę unikania opodatkowania przez największe francuskie przedsiębiorstwa. Wnioski wyciągnięte z tego raportu, jak i fakt wdrażania przez rząd Polskiego Ładu zawierającego negatywne rozwiązania dla rodzimych MŚP skłonił nas do stworzenia opracowania ukazującego dyskryminację podatkową najmniejszych polskich firm.

– Fakty są jasne: o ile polscy przedsiębiorcy, których niektórzy przedstawiciele instytucji publicznych opisują jako „kombinatorów”, generalnie rzetelnie rozliczają się ze swoich podatków, o tyle w przypadku spółek kapitałowych panuje podatkowa dobrowolność – twierdzi Jakub Bińkowski, Członek Zarządu i Dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji ZPP – A z infrastruktury i usług publicznych korzystają przecież wszyscy.

Dane zebrane w raporcie są zatrważające i tym samym potwierdzają tezę o dysproporcji w opodatkowaniu MŚP i dużych przedsiębiorstw. Jeden z największych operatorów komórkowych w ciągu ostatnich 5 lat zapłacił zaledwie 30 tys. zł z tytułu CIT, a niemiecka sieć dyskontów w tym samym okresie nie zapłaciła ani złotówki podatku.

To zaledwie kilka z przykładów, które są odpowiedzialne za wygenerowanie luki CIT w polskim budżecie na poziomie 35 mld zł. Tolerancja takiego stanu rzeczy tym bardziej się wydaje być irracjonalna, biorąc pod uwagę kwoty pomocy publicznej, jakie otrzymują korporacje. Niemiecka fabryka silników samochodowych w latach 2016-2020 otrzymała prawie miliard zł pomocy, uiszczając zaledwie pół miliona zł podatku.

Międzynarodowe struktury własnościowe są bardzo często wykorzystywane przez dużych zagranicznych graczy do zaniżania podatku CIT – twierdzi Kamila Sotomska, Zastępca Dyrektora Departamentu Prawa i Legislacji ZPP. – Tłumaczenie, że niewielki podatek wynika ze skali inwestycji jest zupełnie nieprzekonujące. W sektorach takich, jak telekomunikacja, czy e-commerce mamy do czynienia z gigantycznymi różnicami w efektywnej skali opodatkowania różnych podmiotów, mimo że przecież wszyscy inwestują i wydają środki na rozwój.

Bioceltix 8 listopada zadebiutuje na New Connect

Uchwałą Giełdy Papierów Wartościowych na 8 listopada 2021 r. wyznaczono dzień debiutu wrocławskiej spółki biotechnologicznej Bioceltix na rynku New Connect.

Bioceltix jest spółką biotechnologiczną rozwijającą nowoczesne produkty lecznicze dla zwierząt towarzyszących ze szczególnym uwzględnieniem psów i koni. Firma rozwija autorską technologię wytwarzania leków biologicznych w oparciu o mezenchymalne komórki macierzyste. Przełomowość podejścia Bioceltix polega na wykorzystaniu metody umożliwiającej podanie komórek macierzystych pochodzących od niewielkiej liczby zdrowych dawców do dużej liczby pacjentów, czyli w modelu allogenicznym. Opracowane w ten sposób produkty lecznicze będą dostępne od ręki, na miejscu w klinice weterynaryjnej i gotowe do podania pacjentowi bezpośrednio po rozmrożeniu. Rozwijane w Bioceltix leki biologiczne mają szansę – obok działania objawowego – wykazywać również działanie przyczynowe poprzez wpływanie na środowisko zapalne oraz uruchomienie naturalnych mechanizmów odbudowy zmienionych chorobowo tkanek. Dzięki temu przyszłe leki Bioceltix mają szansę działać w sposób bardziej efektywny i długotrwały już po jednokrotnym podaniu.

Bioceltix zadebiutuje na New Connect 8 listopada b.r. o godz. 11:30. Wydarzenie będzie można śledzić online, na oficjalnym kanale GPW na YouTube.

Dzień banków centralnych

Dzisiejszy dzień na rynkach nie powinien wiać nudą. Dodatkową niespodzianką oprócz samych decyzji będzie godzina ich publikacji przez RPP, która nawet tym postanawia dodatkowo zaskakiwać rynek, wciąż mówiąc o stabilizacji.

Zbliża się decyzja RPP

Po ostatniej podwyżce i show na konferencji prasowej w wykonaniu prezesa Adama Glapińskiego wydawało się, że listopadowe posiedzenie będzie wiało nudą. Wynik inflacji z zeszłego tygodnia, gdzie wzrost cen niespodziewanie przyspieszył o niemal procent, nakazuje jednak zupełnie inaczej spojrzeć na problem. To, że 6,8% inflacji to problem, to większości osób nie trzeba przekonywać. W rezultacie znacznie bardziej prawdopodobna jest podwyżka stóp procentowych i to nawet taka w rodzaju 0,5%. Nie zmienia to faktu, że nawet gdyby zrealizować pomysł pana Zubilewicza, nie byłoby to nierozsądne. Dla przypomnienia od kilku spotkań wnioskował o podwyżkę do 2%, co wtedy wyglądało na szaleństwo. Jednym słowem, czeka nas duże zamieszanie na złotym. Wygląda na to, że podwyżka o 0,25% jest już dawno w cenach, zatem niski wzrost może nawet osłabić naszą walutę.

Czekając na FED

Posiedzenie RPP jest oczywiście ważne, ale z punktu widzenia Polski. Nie można zapomnieć, że na rynkach światowych ma dzisiaj miejsce znacznie ważniejsze posiedzenie, czyli FOMC. Federalny Komitet Otwartego Rynku to amerykański odpowiednik naszej RPP. W USA co prawda nikt nie spodziewa się jeszcze wzrostu stóp procentowych, ale oczekiwany jest początek wygaszania programu skupu aktywów. Wynosi on obecnie 120 mld dolarów miesięcznie, tak to więcej niż roczny budżet naszego kraju drukowane co miesiąc. Spodziewany poziom redukcji to 15 mld miesięcznie, czyli zakończenie programu w czerwcu 2022. Jeżeli scenariusz ten się potwierdzi, powinniśmy być świadkami umacniania się dolara.

Nie same decyzje

Pamiętajmy, że decyzje banków centralnych to jedno, ale są jeszcze potem komunikaty i konferencje prasowe. To one mogą pokazać przyszły kierunek zmian, przynajmniej w przypadku FED. Ma on znacznie większe zamiłowanie od RPP do transparentnej komunikacji z rynkiem. Jest to o tyle kluczowe, że tego typu wskazówki pozwalają rynkom przygotowywać się i uwzględniać zmiany stopniowo. Dzięki temu unikniemy sytuacji, która z bardzo dużym prawdopodobieństwem wydarzy się dzisiaj na złotówce.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
19:00 – USA – decyzja FOMC.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Nowy rozdział dla VMware: wydzielenie z Dell Technologies sfinalizowane

1 listopada ogłoszono zakończenie procesu rozdzielenia spółek. Oddzielenie od Dell Technologies, zapewni VMware większą swobodę w realizacji strategii multi-cloud, uprości strukturę kapitałową i model zarządzania oraz pozwoli na elastyczność operacyjną i finansową.

– Misja VMware to dostarczanie zaufanych narzędzi programistycznych, które przyspieszają innowacyjność — powiedział Raghu Raghuram, dyrektor generalny VMware. Jako samodzielne przedsiębiorstwo nadal będziemy wprowadzać w życie strategię multi-cloud, dostarczając naszym klientom moc, która pozwoli przyspieszyć ich działalność i kontrolować cele w nowej erze cyfrowości.

Warunki wydzielenia obejmowały specjalną dywidendę pieniężną w wysokości 11,5 mld USD. W dniu 1 listopada na rzecz wszystkich posiadaczy akcji VMware według stanu na koniec dnia 29 października 2021 roku („Dzień Ustalenia Praw”) wypłacono dywidendę w wysokości 27,40 USD na akcję. Dniem ustalenia prawa do dywidendy był 2 listopada 2021 roku.

VMware i Dell będą nadal współpracować, by dostarczać zróżnicowane rozwiązań dla swoich klientów. Ogłoszona wcześniej umowa handlowa wzmacnia synergię wypracowaną w ostatnich latach, co zapewni ciągłe wsparcie i usługi dla wspólnych klientów.

Lafarge w Polsce dokonuje nowych akwizycji w obszarze betonu

Lafarge w Polsce zamyka trzeci kwartał 2021 udanymi akwizycjami w obszarze betonu, rozwijając tym samym swoją działalność w tym obszarze. Wpływ tych działań na wynik firmy spodziewany jest już w 2022 roku.

Trzeci kwartał 2021 roku Lafarge zamyka realizacją czterech akwizycji w obszarze betonu zlokalizowanych w różnych częściach Polski – Ustroniu Morskim, Inowrocławiu (Alstal Beton), Włocławku (Budizol) oraz Lęborku, gdzie planowana jest budowa nowego zakładu. Główną działalnością wszystkich zakładów jest produkcja betonu. Transakcje te pozwolą na istotne zwiększenie wolumenu sprzedaży betonu przez Lafarge w ujęciu rocznym o około 120km³.

Dokonane transakcje to dalszy rozwój działalności betonowej w rejonie północnej Polski oraz zwiększenie dostępności oferowanych przez Lafarge innowacyjnych i zrównoważonych rozwiązań budowlanych. Klienci z tych rejonów zyskają dostęp m.in. do ECOPact, betonu o 40-50% mniejszym śladzie węglowym niż standardowy beton towarowy, Agilia Fibro, samozagęszczalnego betonu na fundamenty z włóknami stalowymi pozwalającego stosować między 40 a 50% mniej tradycyjnej stali, obniżając koszty i zmniejszając emisję ze stali. Poza tym w ofercie Lafarge znajdują się też Airium, lekka piana izolacyjna do ścian i stropów, która ma wysokie właściwości izolacyjne, nie zawiera związków lotnych i jest niepalna, a przez to bardzo bezpieczna. Posiada mniejszy ślad węglowy niż wełna i styropian oraz jest w 100% recyklingowalna.

Jako Lafarge stawiamy na zrównoważone rozwiązania budowlane, które mają zapewnić lepszy komfort tworzonych budynków, bezpieczeństwo i przede wszystkim przyczyniać się do obniżenia śladu węglowego nowych jak i tych remontowanych obiektów. Nowe akwizycje pozwolą zwiększyć dostępność takich rozwiązań na Polskim rynku – mówi Xavier Guesnu, Prezes Zarządu Lafarge w Polsce.

W sierpniu 2021 Lafarge zamknął proces zakupu spółki Polcalc Nawozy Wapniowe do której należał zakład produkcji nawozów wapniowych w Lubieniu Kujawskim. Połączenie pozwoliło na stworzenie uzupełniającej się oferty najwyższej jakości naturalnych nawozów dla rolnictwa, produkowanych na bazie wapienia.

Pracownikocentryzm – skup się na potrzebach pracowników albo ich stracisz

Przyszłość pracy to obecnie jeden z głównych tematów, którym żyje rynek. Pandemia zachwiała bowiem każdym obszarem ludzkiego życia, wprowadzając jednak nieodwracalne zmiany przede wszystkim w obszarze zawodowym. I choć wielu prognozowało odwrócenie trendu i powrót do „rynku pracodawcy”, obecna kondycja rynku pracy, jeszcze bardziej przeważyła szalę na stronę pracowników, którzy szczególnie w najbardziej topowych branżach, mogą obecnie dyktować warunki nie tylko w obszarze wynagrodzeń czy benefitów, ale przede wszystkim modelu pracy, wyznaczania granic pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym oraz decydowania o swoim dalszym rozwoju. Coraz więcej pracodawców doświadcza obecnie dużego odpływu pracowników zastanawiając się, co takiego robią źle, że tylu zatrudnionych decyduje się na odejście. Odpowiedź na to pytanie coraz częściej okazuje się niezwykle prosta – brak skupienia na pracownikach i ich aktualnych potrzebach, które przez ostatnie kilkanaście miesięcy uległy niewyobrażalnej zmianie. Wszystko wskazuje na to, że organizacje, które już teraz nie stawiają zatrudnionych w centrum uwagi, mierzą się z wieloma wyzwaniami, a niebawem mogą znaleźć się w położeniu, z którego w ekstremalnych przypadkach, może nie być już odwrotu. Co mogą zrobić pracodawcy, by szybko zareagować i zatrzymać w strukturach najcenniejszy obecnie zasób – pracowników?     

Pęknięta nic powiązania na linii pracownik-pracodawca

Jak pokazuje szereg badań przeprowadzonych w ostatnim czasie na pracownikach z różnych zakątków świata, w wyniku pandemii pękło silne połączenie na linii pracodawca-pracownik, które dotychczas było utrzymywane poprzez pracę w biurze i codzienny kontakt z przełożonymi oraz współpracownikami, w ramach obowiązującej hierarchii i wypracowanych procesów. Praca zdalna, wymuszona czynnikami zewnętrznymi, udowodniła rzeszom zatrudnionych, że w znacznej mierze można wykonywać codzienne obowiązki zawodowe z innego niż biuro miejsca i tak samo jak dotychczas, osiągać założone cele. Wielu menadżerów nie poradziło sobie ze skutecznym zdalnym zarządzaniem zespołami rozproszonymi, tracą przy tym kontakt i zaufanie podwładnych oraz zaniedbując elementy integrujące dotychczas zatrudnionych, a często niestety również w efekcie wprowadzając dodatkowy stres do ich codziennego funkcjonowania. Najważniejsze jednak było to, że część pracodawców wraz z utraconym kontaktem z pracownikami straciła również główny kanał informacji o ich aktualnych potrzebach, a w efekcie możliwość odpowiedzenia na nie. W wielu sytuacjach drogi organizacji i zatrudnionych w niej osób rozeszły się tak bardzo, że pracownicy zdecydowali się na odejście, a część firm obecnie stoi przed tym samym problemem w kontekście wdrażania nowego modelu pracy.

Hybrydowe miejsca pracy i zasoby ludzkie

Zebrane w ramach ostatnich badań dane pokazują, że nawet kilkadziesiąt procent zatrudnionych opuściło większe ośrodki miejskie i tymczasowo lub trwale zmieniło miejsce wykonywania pracy, deklarując jednocześnie, że nie chce już wracać do dawnego modelu, który na wielu wymuszał ponoszenie dodatkowych kosztów. Pandemia całkowicie zatarła dystans terytorialny w biznesie, pozwalając na pełne korzystanie z uroków pracy zdalnej przez wielu zatrudnionych, a jednocześnie stawiając pracodawców, żądnych stałej kontroli, w trudnej sytuacji.

Dodatkowo wielu zatrudnionych zrozumiało, że powrót do biura, wymuszany aktualnie przez część organizacji, nie powoduje automatycznego zniknięcia negatywnych objawów pracy w pandemii (zmęczenia, niepokoju, frustracji, itd.), zatem z ich punktu widzenia powrót do pracy stacjonarnej z określonego przez przełożonych miejsca, nie jest remedium na te dolegliwości. Wyrażając swoje potrzeby w tym obszarze, pracownicy dają do zrozumienia organizacjom, że rozwiązania pandemicznych problemów trzeba szukać gdzie indziej – w dopasowanych do obecnej sytuacji politykach HR, w nowej kulturze organizacji oraz skupieniu się na pracownikach i ich aktualnych potrzebach.

Stale bowiem rośnie różnica pomiędzy tym, jak przyszłość miejsca pracy widzą pracodawcy a tym, jak widzą ją sami zatrudnieni. Pracodawcy nadal uważają, że głównym miejscem pracy będzie biuro, w którym pracownicy będą pracować przez większość czasu. Pracownicy natomiast, preferują elastyczny model pracy, w którym mogą mieć możliwość samodzielnego wyboru miejsca, w którym pracują.

Aż 6 na 10 Polaków przebadanych przez Inquiry, po zakończeniu pandemii chce pracować zdalnie albo hybrydowo. Pozostali mimo, iż wybierają pracę w biurze nadal oczekiwać będą od pracodawcy elastyczności i pozostawienia możliwości pracy zdalnej przez przynajmniej kilka dni w miesiącu. W branży IT system pracy hybrydowej wybiera aż 93% specjalistów. Z danych tych wynika, że większość Polaków preferuje obecnie pracę poza biurem i nie chce być przymuszana do powrotu do dawnego systemu.

Ze względu na „odłączenie” biura od miejsca pracy, wprowadzanie twardego podziału home work – office work, które w ramach wypracowywania najlepszego obecnie modelu, zaczynają wprowadzać niektórzy pracodawcy, może wiązać się z utratą wartościowych pracowników. Stale rośnie pula zatrudnionych jasno komunikujących chęć zmiany miejsca pracy, gdy będą zmuszani do powrotu do biur, a często również konieczności zmiany miejsca obecnego zamieszkania – zmienionego niedawno w wyniku pandemii. Jak wynika z danych pochodzących z badania „Work Reimagined Employee Survey” przeprowadzonego przez EY, 54% ankietowanych deklaruje rozważenie odejścia od pracodawcy, jeśli nie zostanie im zapewniona możliwość elastycznej pracy, w zakresie tego „gdzie”, „kiedy” i „jak” będą wykonywać swoje obowiązki. W związku z tym już teraz pojawiają się nowe modele, które postulują wręcz przeprojektowywanie całej organizacji oraz jej kultury, stawiając odpowiedni nacisk na te elementy, które są obecnie kluczowe dla zatrudnionych.

Znalezienie odpowiedniego modelu pracy hybrydowej może potrwać nawet kilka lat. Nikt nie wie bowiem, co wydarzy się w najbliższych miesiącach i jak na kolejne zmiany zareagują zatrudnieni. Jednego możemy być jednak pewni, obecnie najważniejsze jest wsłuchanie się w potrzeby pracowników, i to na wielu płaszczyznach, oraz próba odpowiedzenia na nie. I nie chodzi tylko o dostosowanie samego modelu pracy, choć oferowanie możliwości pracy zdalnej nie jest już opcją, ale obowiązkiem pracodawcy. Chodzi również o wspieranie zatrudnionych w kolejnych fazach zmian – dostarczenie im benefitów adekwatnych do obecnej sytuacji, zapewnienie dalszego rozwoju w najbardziej odpowiedni dla nich sposób, ale także odpowiedzenie na ich oczekiwania w obszarze wynagrodzeń, zachwianych niestety stale rosnącą inflacją oraz zmianami, które wprowadzić Polski Ład, a które bez wątpienia będą miały przełożenie na wzrost tych oczekiwań. Rolą pracodawców jest zatem obecnie próba odbudowania nici łączącej zatrudnionych z samą organizacją, jednak przy jednoczesnym usłyszeniu, zrozumieniu i poszanowaniu ich aktualnych potrzeb, we wszystkich obszarach funkcjonowania w danych strukturach. Jakiekolwiek działanie podejmowane bez uwzględnienia ich perspektywy nie tylko nie przyniesienie oczekiwanych efektów, ale może wywołać nieoczekiwane straty, które szczególnie teraz, może być wyjątkowo ciężko uzupełnić, gdyż pozyskanie pracowników staje się coraz trudniejsze – mówi Grzegorz Święch, Wiceprezes i Partner w firmie szkoleniowej Nowe Motywacje.

Pracodawco posłuchaj

Najważniejszym obecnie zadaniem pracodawców jest poznanie potrzeb i opinii zatrudnionych w wielu obszarach. Na pierwszym miejscu postawić oczywiście należy kwestię wypracowania modelu pracy dostosowanego do oczekiwań zatrudnionych, tak by w zaproponowanych rozwiązaniach znalazła się przestrzeń zarówno dla tych chcących pracować zdalnie, ale także tych, którzy potrzebują powrotu do biur i osobistego kontaktu. Poza tym firmy muszą jak najszybciej znaleźć rozwiązania pozwalającej im na skuteczne zbieranie danych od poszczególnych zatrudnionych na temat ich oczekiwań również w innych obszarach: benefitów, wynagrodzeń, rozwoju, zasad funkcjonowania w nowych rolach wymuszonych przez obecną sytuację. Wymaga to nie tylko znalezienia odpowiednich narzędzi umożliwiających pozyskanie takich danych, ale przede wszystkim zmiany sposobu myślenia, ingerencji w dotychczas wypracowane wartości i kulturę, ale także procesy. Zmiana bowiem, z którą mierzymy się przez ostatnie kilkanaście miesięcy prowokuje kolejne, z którymi muszą skutecznie zmierzyć się organizacje. Zaniedbanie któregokolwiek elementu całego procesu może bowiem być niebezpieczne w skutkach, szczególnie jeśli dotyczy pracowników i jakiekolwiek możliwości ich utraty.

GK Kool2Play ogłasza plany wydawnicze

Przygotowania do debiutu Uragun oraz zakończenie pierwszej części prac nad Buffmaker należą do głównych planów GK Kool2Play do końca bieżącego roku. W marcu 2022 shooter zostanie wydany w ramach Early Access na platformie Steam, natomiast oprogramowanie autorstwa Kool Things przejdzie fazę szeroko zakrojonych zamkniętych testów

Debiut Uragun w wersji Early Access na platformie Steam planowany jest na marzec 2022. GK Kool2Play przewiduje, że pełna wersja gry będzie dostępna na PC, Switch, Xbox i PlayStation w II kwartale 2023 roku. Wydanie gry na inne platformy nie będzie stanowić jednak zakończenia prac nad grą – Kool2Play już teraz potwierdził popremierowe wsparcie gry, w postaci DLC.

Decyzja o przesunięciu została przez nas podjęta po wsłuchaniu się w rekomendację zespołu developerskiego. Uragun jest pierwszą dużą premierą autorstwa Kool2Play, dlatego pragniemy, aby wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Dodatkowe miesiące planujemy wykorzystać przede wszystkim na testowanie i balansowanie rozgrywki – wszystkie najważniejsze mechaniki mamy już gotowe – komentuje prezes GK Kool2Play, Marcin Marzęcki.

Na przyszły rok planowane są również szeroko zakrojone zamknięte testy oprogramowania tworzonego przez spółkę Kool ThingsBuffmaker, służącego do automatyzacji, przetwarzania i analityki danych usług marketingowych. Komercjalizacja rozwiązania przygotowywanego przez spółkę wchodzącą w skład GK Kool2Play przewidywana na I kwartał 2023 roku.

Prace nad Buffmaker idą zgodnie z wcześniejszymi planami i jeszcze w tym roku przeprowadzimy pierwsze, wewnętrzne testy. Wierzymy, że to innowacyjne oprogramowanie pozwoli nam zdystansować konkurencję, dzięki automatyzacji większości działań marketingowych i influencerskich. W naszej ocenie, potencjał komercyjny Buffmakera jest tak samo duży jak premiery gier K2P. Aby jednak być pewnym sukcesu naszego systemu, 2022 rok pragniemy przeznaczyć na testowanie naszego rozwiązania. – komentuje prezes GK Kool2Play – Buffmaker, pomimo swojej przełomowości, nie jest jednak naszą jedyną przewagą. W 2021 roku przeprowadziliśmy wzmocnienia zespołu, które okazały się strzałem w dziesiątkę. Pozwoliło nam to na szybsze niż zaplanowane skalowanie działalności. Mimo że jeszcze się nie zakończył, już teraz mogę powiedzieć, że 2021 to niezwykle udany rok pod względem nawiązywanych umów, jak również wzrostu przychodów i zysków – podpisaliśmy umowy m.in. z Bilibili, Private Division (część Take-Two Interactive), czy Sprite. – komentuje Marcin Marzęcki.

Równolegle Kool2Play pracuje nad dwoma planowanymi na kolejne lata produkcjami o kodowych nazwach Project X oraz Project Y. Pierwsza z wymienionych gier (znana wcześniej jako Restoration), została gruntownie zmieniona, a odświeżony projekt nosi nazwę Friendship. Będzie to nastawiona na kooperację gra multiplayer w której gracze łączą siły, by przetrwać w ciągle zmieniającym się labiryncie. Tytuł ten skierowany będzie do millenialsów i gen Z, którzy lubią niezobowiązujące i dynamiczne gry multiplayer. Premiera tej gry jest zapowiedziana na Q1 2023.

Technologia stworzona w ramach prototypowania Projektu X zostanie użyta w przyszłych produkcjach Kool2Playa, więc nie uznajemy poświęconego czasu za stracony. Covid-19 choć z branżą gier obszedł się bardzo łagodnie, miał pewien wpływ na zmiany trendów również i naszej branży. Olbrzymią popularność zaczęły zyskiwać gry z szeroko pojętego gatunku co-op multiplayer.  Dlatego też postanowiliśmy wpisać naszą drugą grę w ten rosnący trend – komentuje decyzję prezes GK Kool2Play, Marcin Marzęcki

Zarząd spółki poinformował również, że daty premiery trzeciej gry, „Project Y”, została wyznaczona na  r. na II kwartał 2024 r. “Każda z naszych 3 planowanych gier z założenia ma być jakościowym longsellerem, marką, która będzie monetyzowana przez wiele lat. Podobnie jest z Buffmakerem. Praca nad jakością wymaga jednak czasu, stąd przesunięcia premier w naszym planie wydawniczym.” dodaje Marcin Marzęcki.

Uragun to naładowany akcją futurystyczny top-down shooter, w którym gracz wciela się w uroczego, a zarazem zabójczego mecha, by następnie stanąć do walki z zastępami wrogów sterowanymi przez SI. Tytuł skierowany jest m.in. do fanów gier Hades, Enter the Gungeon, a dzięki unikalnej rozgrywce nastawionej na dynamiczną walkę z przeciwnikami, także do fanów serii DOOM. Najnowsze wideo promujące grę można zobaczyć m.in. na stronie gry w serwisie Steam.

Już w połowie miesiąca, 13 listopada, Uragun pojawi się na wydarzeniu MIX Next. Ta popularna, cyfrowa impreza to nic innego, jak pokaz najlepszych i najciekawiej zapowiadających się gier niezależnych z całego świata. Transmisja trafia do tysięcy widzów na całym świecie, dzięki m.in. emisjom na IGN, czy Gamespot.

Volkswagen akcjonariuszem EIT InnoEnergy

EIT InnoEnergy, wiodący globalny fundusz i akcelerator innowacji, od lat inwestujący w rozwiązania z obszaru zielonej transformacji energetycznej i grupa Volkswagen ogłosiły zawarcie strategicznego partnerstwa. Firmy chcą razem inwestować w rozwiązania wspierające dekarbonizację sektora transportowego i rozwój elektromobilności. W ramach porozumienia Volkswagen dołączy do grona udziałowców EIT InnoEnergy.

Jens Wiese, Head of Group M&A, Investment Advisory and Partnerships w grupie Volkswagen: „Osiągnięcie neutralności węglowej w sektorze transportu będzie wymagało wdrożenia wielu przełomowych technologii. Poza rozwojem własnych badań chcemy w coraz większym stopniu stawiać na współpracę ze startupami. Partnerstwo z EIT InnoEnergy pomoże nam docierać do najbardziej obiecujących firm, działających w obszarach związanych z transformacją energetyczną, aby wspierać ich rozwój i pomagać w skalowaniu ich działalności.”

Diego Pavia, dyrektor generalny w EIT InnoEnergy: „Sektor transportu przechodzi obecnie proces bezprecedensowych przemian. Firmy motoryzacyjne stoją przed wyborem – włączyć się w główny nurt zmian lub pozostać poza nim, tracąc wpływ na przyszły kształt sektora. Nasz partner wykorzystał okazję, by stanąć w awangardzie tej transformacji i aktywnie kształtować jej przebieg. Dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni, że Grupa Volkswagen zdecydowała się dołączyć do grona naszych udziałowców i podnieść naszą współpracę na wyższy poziom. Połączone siły naszych 300 spółek portfelowych działających we wszystkich obszarach związanych z transformacją energetyczną i Grupy Volkswagen to szansa na realne przyspieszenie dekarbonizacji sektora transportu.”

Współpraca partnerów trwa już od 5 lat. Jako kluczowi gracze Europejskiego Aliansu Bateryjnego (EBA – European Battery Alliance) Grupa Volkswagen i EIT InnoEnergy aktywnie angażują się w budowę silnego i konkurencyjnego europejskiego przemysłu bateryjnego. Zgodnie z aktualnymi przewidywaniami roczny wkład tego sektora w PKB już w 2025 r. osiągnie wartość 250 mld EUR i stworzy cztery miliony bezpośrednich i pośrednich miejsc pracy. Firmy łączą także wspólne inwestycje. Zainwestowały w spółkę H2 Green Steel (zdekarbonizowana stal) i firmę Northvolt (gigafabryka baterii litowo-jonowych). W marcu 2021 r. Grupa Volkswagen ogłosiła, że do 2030 r. wraz z partnerami zbuduje w Europie sześć gigafabryk baterii o łącznej mocy 240 GWh.

Zrównoważony rozwój cyfrowy w polskich firmach przemysłowych i architektoniczno-budowlanych

43,5% przedsiębiorstw postrzega zrównoważone praktyki jako ważne, jednak brakuje do nich formalnego podejścia. Dążenie do jak najniższej emisyjności, analiza danych oraz ciąg dalszy cyfrowej transformacji – to główne trendy w zakresie zrównoważonych działań w najbliższych 5–10 latach. Najnowsze badanie Autodesk pokazuje, na jakim etapie dojrzałości w kontekście zrównoważonego rozwoju są firmy w Polsce.

Dynamicznie zamieniająca się sytuacja na świecie, nie tylko w kontekście dostępu do zasobów, ale też wyzwań związanych z sytuacją klimatyczną zmusza firmy do prowadzenia działań z zakresu zrównoważonego rozwoju. Aby zilustrować tę trajektorię zmian, Autodesk, we współpracy z ASM – Centrum Badań i Analiz Rynku, zrealizował badanie pt. Zrównoważony rozwój cyfrowy w polskich firmach przemysłowych i architektoniczno-budowlanych.

Zrównoważony rozwój ma ważne miejsce w strategii, ale generuje koszty

Z badania wynika, że zrównoważony rozwój zajmuje kluczowe miejsce w strategii korporacyjnej większości firm, lecz w bardzo wielu przypadkach brakuje do tego zagadnienia formalnego podejścia. Najdobitniej świadczy o tym fakt, że w niemal 70% zbadanych przedsiębiorstw nie funkcjonuje oddzielny zespół ds. zrównoważonego rozwoju.

Zdaniem większości badanych, inicjatywy z zakresu zrównoważonego rozwoju często nie są opłacalne – generują koszty, a nie przynoszą dodatkowego zysku. Niespełna 10% badanych firm zamierza wydać w najbliższych latach więcej niż 500 tys. euro na inwestycje z zakresu zrównoważonego rozwoju, a w 24% przedsiębiorstw kwota przeznaczona na ten cel najprawdopodobniej nie przekroczy 10 tys. Euro. Warto zwrócić uwagę na fakt, że 25% badanych wskazało „brak środków finansowych” jako ważne wyzwanie dla firmy w związku z realizacją celów zrównoważonego rozwoju.

„Koncepcja zrównoważonego rozwoju nie jest nowa, lecz po nowemu wpisuje się w krajobraz biznesowy. Obecnie wiele firm w Polsce włącza zrównoważony rozwój w swój cykl biznesowy nie na zasadzie „nice-to-have”, lecz jako „must-have” w planowaniu i realizacji działań. Wyniki badania pokazują, że tylko 35% badanych firm podjęło nowe inicjatywy na rzecz zrównoważonego rozwoju w ciągu ostatniego pół roku. Misją Autodesk jest wsparcie firm i ułatwienie działań związanych ze zrównoważonym rozwojem – dlatego cieszę się, że dzięki naszemu badaniu widzimy dokładnie w jakim miejscu znajdują się polskie firmy i jak możemy im pomóc.” – mówi Grażyna Kołodziejek, Country Marketing Manager, Autodesk

Oczekiwania klientów motorem napędowym zrównoważonego rozwoju

W zakresie zrównoważonego rozwoju, firmy najwięcej inwestują w ograniczanie zużycia energii i materiałów (84,5%). Co więcej, 47,4% firm uważa, że w ciągu najbliższych dwóch lat inwestycje w tym zakresie wzrosną. Kolejno zgodność z przepisami prawa (67,7%) oraz technologia i oprogramowanie (60,4 %) to pozostałe sektory, w które firmy inwestują najwięcej. Dla 68,5% firm, z punktu widzenia realizacji strategicznych celów z zakresu zrównoważonego rozwoju, największe znaczenie ma wdrażanie innowacji niskoemisyjnych.

Tym, co motywuje firmy do zaangażowania się w zrównoważony rozwój, są oczekiwania klientów oraz partnerów biznesowych, a także presja wywierana przez regulacje i siły rynkowe.

Technologia w zrównoważonym rozwoju

Rola technologii w zakresie wspierania zrównoważonego rozwoju jest kluczowa – szczególnie na etapie projektowania oraz produkcji. Mimo, że uczestnicy rynku mają świadomość znaczenia technologii dla powodzenia inicjatyw zrównoważonego rozwoju, przyznają, że ich obecne wykorzystanie w badanych branżach jest stosunkowo niewielkie.

Zaangażowanie w działania związane ze zrównoważonym rozwojem będą przynosić korzyści, ale wymierne efekty pojawią się dopiero w dłuższej perspektywie. W wielu przypadkach przekłada się to teraz na „opieszałość” w podejmowaniu zrównoważonych inicjatyw. 42% ankietowanych oczekuje od firm technologicznych uproszczenia procesu rejestrowania oraz sprawozdania w zakresie zrównoważonych podejść

Polska na tle innych krajów europejskich

W 2020 r. na zlecenie Autodesk przeprowadzono analogiczne badanie dotyczące zrównoważonego rozwoju na rynkach brytyjskim, irlandzkim, w krajach nordyckich oraz krajach Beneluksu (WBINB) pt. Digital Sustainability. The Path to Net Zero for Design & Manufacturing and Architecture, Engineering, & Construction (AEC) Industries. Przy porównaniu wyników badania można zaobserwować, że firmy w Polsce charakteryzują się mniejszą znajomością dyrektyw unijnych w zakresie zrównoważonego rozwoju, w większości są na etapie zapoznawania się z nimi oraz czekają na regulacje krajowe.

Szczegółowe informacje i pełna wersja raportu dostępna jest pod adresem: autodesk.pl/sustainability

Metodologia badania
Raport powstał na podstawie wyników badania ilościowego wśród N=200 firm. Badanie zostało zrealizowane techniką CATI (wywiadów telefonicznych wspomaganych komputerowo), na przełomie maja i czerwca 2021 r. wśród managerów, kierowników wyższego stopnia, dyrektorów i osób decyzyjnych. W badaniu zastosowano celowy dobór próby. N=100 firmy przemysłowe (D&M), N=50 firmy budowlane (Construction), N=50 biura architektoniczne (A&C). Dodatkowo badanie zostało uzupełnione 11 wywiadami pogłębionymi z przedstawicielami wyżej wymienionych branż.

Aż 1/3 Polaków zdarzyło się skłamać na rozmowie o pracę, a dla 2/3 spotkanie z rekruterem oznacza stres. Wyniki badania

Badanie przeprowadzone przez serwis InterviewMe wykazało, że aż 34% kandydatów nie czuje stresu przed rozmową kwalifikacyjną. Jednocześnie 33% badanych przyznaje się do okłamania rekrutera. Najtrudniejsze pytanie zadawane kandydatom brzmi: Co powiedziałby o Tobie Twój poprzedni szef?

Badanie Jak przebiega rozmowa kwalifikacyjna w Polsce? zostało przeprowadzone w dniach 13-28 października 2021 roku. Wzięły w nim udział 474 osoby. Respondenci odpowiadali na pytania dotyczące najczęściej i najrzadziej zadawanych pytań na rozmowie o pracę.

Ankieta wykazała, że najczęściej zadawane przez rekruterów pytania to:

  • Powiedz nam coś o sobie.
  • Dlaczego chcesz u nas pracować?
  • Jak dowiedziałeś/aś się o tej ofercie pracy?
  • Jakie są Twoje mocne strony?

Co ciekawe, nie istnieje jedno uniwersalne pytanie, które pada na każdej rozmowie o pracę. To oznacza, że na spotkanie z rekruterem należy przygotować się bardzo dokładnie, nie oczekując, że zrealizuje się konkretny schemat rozmowy. Co prawda pytania zadawane przez rekruterów są typowe, ale ich zestaw zależy zarówno od pytającego, jak i od kandydata, branży czy stanowiska. — podsumowuje Marta Rojewska, autorka badania.

Ankietowani zostali również poproszeni o wskazanie tematów, które decydują się poruszyć na rozmowie kwalifikacyjnej. Co ciekawe, tylko 13% kandydatów pyta o benefity oferowane przez firmę.

W badaniu znajduje się również lista nietypowych pytań, zadawanych przez rekruterów, takich jak: Po co tu przyszedłeś bez CV?, Akceptujesz to, że szef ma czasem kaprysy? czy też Jak wytłumaczyłbyś kosmicie, jak przyrządzić omlet?

Rozmowa kwalifikacyjna z polskim rekruterem nie powinna zaskoczyć kandydata do pracy. Bardziej zaawansowane techniki selekcji kandydatów, jak np. pytania behawioralne, wykorzystywane są rzadko. Z kolei niepokojąco często polscy rekruterzy i pracodawcy decydują się zadawać pytania bardzo prywatne, dotyczące stanu cywilnego, potomstwa czy nawet niektórych kwestii związanych z życiem seksualnym kandydatów. — zauważa Wojciech Martyński, ekspert kariery w InterviewMe.

Oto inne ciekawe wyniki analizy:

  • Aż 46% z nas nie ma żadnych trudności z odpowiadaniem na pytania behawioralne.
  • Najczęściej (w 47% przypadków) rozmowa o pracę trwa 30 minut.
  • Pytania o zainteresowania nigdy nie usłyszało na rozmowie kwalifikacyjnej 12% badanych.
  • Tylko 9% badanych pyta o możliwość pracy zdalnej.
  • Najczęściej zadawanym przez kandydatów pytaniem jest pytanie o obowiązki na danym stanowisku. Zadaje je zawsze 64% badanych.

Inwestorzy wciąż aktywni w regionie EMEA

Jak wynika z najnowszego raportu Colliers, III kwartał br. na rynkach nieruchomości w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka) upłynął pod znakiem dobrej koniunktury. Trend wzrostowy ma się utrzymać na głównych rynkach także w kolejnych miesiącach.

Od lipca do września, w wiodących miastach Europy, m.in. Londynie, Mediolanie, Paryżu i Frankfurcie, doszło do finalizacji kilku dużych transakcji zakupu pojedynczych aktywów. Potwierdza to wzrost zaufania inwestorów w stosunku do słabszego początku roku. Dla inwestorów poszukujących możliwości bezpiecznego ulokowania kapitału magnesem pozostają najlepsze aktywa biurowe zlokalizowane w centrach stolic państw.

– Wprowadzenie szczepień w całej Europie umożliwiło podróżowanie oraz pozwoliło większej liczbie kupujących na wizytację obiektów do zakupu. Znacznie zwiększyło to poziom zaufania oraz zachęciło inwestorów do wykorzystania okazji pojawiających się na rynkach i w różnych klasach aktywów — powiedział Luke Dawson, dyrektor zarządzający ds. transgranicznych rynków kapitałowych w regionie EMEA, Colliers.

W głównym obszarze zainteresowania inwestorów nadal znajdują się aktywa logistyczne, co wiąże się z ciągłym rozwojem handlu elektronicznego i ograniczeniami łańcucha dostaw uwypuklonymi przez pandemię.

Inwestorzy wciąż pozostają ostrożni w odniesieniu do mocno dotkniętych pandemią nieruchomości handlowych i hotelowych, jednak na niektórych rynkach, np. w Hiszpanii, aktywność w tych sektorach zaczyna rosnąć. Powrót turystów i osób podróżujących służbowo sprawia, że wartość niektórych aktywów, szczególnie hotelowych, może być niedoszacowana i tym samym mogą one stanowić dobrą okazję inwestycyjną.

Nadal dużym zainteresowaniem wśród inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych w regionie cieszą się nieruchomości mieszkaniowe, w szczególności obiekty pod wynajem (ang. build-to-rent, BTR) zlokalizowane w obszarach miejskich w całym regionie.

Eksperci Colliers przewidują, że aktywność na rynkach EMEA utrzyma się także w IV kwartale, przy czym inwestorzy będą uważnie przyglądać się wzrostowi liczby przypadków COVID w miesiącach zimowych. Duże znaczenie dla nich będą miały wyniki negocjacji koalicyjnych w krajach, w których niedawno odbyły się wybory, np. w Niemczech i Czechach, choćby w kontekście rosnącej kontroli inwestycji na rynku mieszkaniowym w miastach takich, jak Berlin.

Niezależnie od krótkoterminowych trendów, w miarę zbliżania się nowego roku, oczekuje się, że nastroje pozostaną pozytywne.

– Inwestorzy wierzą, że sytuacja na rynku się odwróciła. W związku z tym dostosowują oni swoje strategie pod kątem powrotu stabilnego wzrostu gospodarczego i koncentrują się na zrównoważonym rozwoju, który w nadchodzących latach będzie pozytywnie kształtować regionalne rynki nieruchomości — powiedział Richard Divall, dyrektor ds. transgranicznych rynków kapitałowych w Colliers.

Niewielkie spadki w Wielkiej Brytanii

W III kwartale w brytyjski sektor nieruchomości zainwestowano ok. 11 mld funtów. To o 10% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, ale ok. 5 mld funtów mniej niż w II kwartale br. Jedocześnie wynik ten jest o ok. 25% poniżej pięcioletniej średniej kwartalnej. Spowolnienie to przypisuje się czynnikom sezonowym, takim jak wakacje, a także obowiązującym ograniczeniom w podróżowaniu i zawirowaniom związanym z tzw. „pingdemią”, czyli wprowadzeniem krajowego systemu śledzenia rozprzestrzeniania się COVID.

Rekordowa transakcja we Frankfurcie

Zakup budynku Tower 1 w kompleksie FOUR we Frankfurcie za ok. 1,4 mld euro przez firmę Allianz był największą krajową transakcją dotyczącą pojedynczego składnika aktywów w 2021 roku. Biura pozostają w Niemczech dominującą klasa aktywów – stanowią przedmiot 50% transakcji. Daleko w tyle pozostały aktywa handlowe, których udział w wolumenie wyniósł 16%.

Mniejsze transakcje we Francji

W ostatnich miesiącach obserwujemy gwałtowny napływ kapitału do miast regionalnych Francji. Na celownikach inwestorów, w dużej mierze również zagranicznych, znajdują się głównie aktywa logistyczne i handlowe. Podczas gdy całkowity wolumen transakcji w III kw. jest niższy niż w ubiegłym roku, ich liczba wykazuje mniejszy spadek. To efekt tego, że rynek ponownie skupił się na mniejszych transakcjach, głównie w przedziale od 50 do 100 mln euro.

We Włoszech dominuje logistyka

Transakcje w sektorze magazynowym stanowiły prawie 50% kwartalnego wolumenu inwestycji we Włoszech — to nowy rekord odzwierciedlający post-pandemiczne realia handlowe związane z dostawami na żądanie. W ciągu ostatniego roku włoski rynek inwestycyjny zdominowali inwestorzy zagraniczni – odpowiadają za 74% całkowitego wolumenu.

Rywalizacja o hiszpańskie hotele

Wraz ze zniesieniem ograniczeń w podróżowaniu po Europie inwestorzy zdali sobie sprawę, że niektóre aktywa hotelarskie mogą być niedoszacowane. To sprawiło, że III kwartał w Hiszpanii upłynął pod znakiem zaciętej rywalizacji o udział w sektorze hotelarskim. Powrót turystów na hiszpańskie plaże spowodował, że wartość inwestycji w tym sektorze przekroczyła 1,2 mld euro. Uwagę inwestorów przyciągają także aktywa alternatywne, m.in. centra przetwarzania danych i domy opieki.

Rosnący apetyt na nieruchomości typu core i rynek PRS w Polsce

W III kw. 2021 Polska odnotowała wolumen transakcji na poziomie ok. 1,5 mld euro. Od początku roku odbyło się tu blisko 40 transakcji, w których właścicieli zmieniło  sześćdziesiąt nieruchomości.

– Choć w głównych klasach aktywów odnotowujemy spadek aktywności inwestorskiej, został on zrekompensowany m.in. przez sektor PRS, którego udział w wolumenie transakcji wyniósł 15%. Tylko w tym roku w siedmiu transakcjach o łącznej wartości
600 mln euro inwestorzy podpisali umowy na budowę ok. 5 500 mieszkań pod wynajem – mówi Dorota Wysokińska-Kuzdra, Senior Partner, Dyrektor Działu Corporate Finance i Living Services na region Europy Środkowo-Wschodniej, Colliers.

Do największych transakcji w tym sektorze należało nabycie przez Heimstaden Bostad od Budimex Nieruchomości 2 496 mieszkań zlokalizowanych w głównych miastach Polski i podpisanie przez NREP umowy z YIT na realizację 1 071 mieszkań w Warszawie.

Ożywienie widać także w segmencie akademików prywatnych. W III kw. doszło tu do finalizacji dwóch transakcji na ponad 300 unitów łącznie.

Powoli wraca aktywność także na rynkach biurowym i magazynowym. Zwłaszcza ten ostatni cieszy się dużym zainteresowaniem inwestorów.

– Warszawa pozostaje w centrum aktywności inwestorów zainteresowanych rynkiem biurowym. Nabycie przez Morgan Stanley od DWS biurowca Metropolitan w warszawskim CBD za kwotę 240 mln euro oraz sprzedaż przez Echo Investment budynków G i H w inwestycji Browary Warszawskie funduszowi DEKA za 150 mln euro tworzą nowy punkt odniesienia do wycen w postpandemicznej rzeczywistości, a także świadczą o dużym apetycie inwestorów na nieruchomości typu core oraz ich zaufaniu do rozwoju warszawskiego sektora biurowego w perspektywie długoterminowej – mówi Piotr Mirowski, Senior Partner, Dyrektor Działu Doradztwa Inwestycyjnego Colliers w Polsce. – Wciąż dynamicznie rozwija się sektor magazynów. Wolumen transakcji w tej grupie aktywów utrzymuje się na wysokim poziomie przy rekordowej płynności, która tworzy dodatkową zwyżkową presję na ceny.

W ciągu trzech kwartałów 2021 r. sprzedano już ponad 2,1 mln mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej o łącznej wartości 1,6 mld euro. Przykładami transakcji z tego sektora są m.in. nabycie portfela pięciu parków logistycznych o łącznej powierzchni 209 000 mkw. GLA przez spółkę Reino Capital w imieniu Grosvenor Group, a także zakup gdańskiego parku logistycznego o powierzchni ok. 52 000 mkw. GLA przez firmę Generali. Sprzedającym był 7R.

Raport Colliers EMEA Market Snapshot – Q3 2021 można pobrać tutaj.

Wykładnia celowościowa a nie gramatyczna – po interwencji Rzecznika MŚP WSA w Szczecinie uchylił decyzję ZUS

Już kolejny WSA podzielił opinie rzecznika, że przy przyznawaniu zwolnienia ze składek liczy się wykładnia celowościowa a nie gramatyczna. Sąd potwierdził, że ustawodawca chciał przyznać tę ulgę faktycznie prowadzącym wymienioną w rozporządzeniu działalność a nie mającym wymieniony w rozporządzeniu kod PKD wpisany w REGON. W tym przypadku przedsiębiorca prowadzący realnie Agencję Eventową, której działalność została faktycznie zabroniona, nie otrzymałby zwolnienia ze składek pomimo, że PKD jego działalności było wymienione w rozporządzeniu tylko dlatego, że jako wiodące PKD miał w REGON wpisaną działalność doradczą.

Do Biura Rzecznika MŚP w Gdańsku zwrócił się przedsiębiorca, któremu ZUS na podstawie art. 31zo ust. 8 ustawy o COVID-19 odmówił zwolnienia z obowiązku opłacenia należności z tytułu składek za okres od 1 lipca 2020 r. do 30 września 2020 r. z uwagi na okoliczność, że podany przez przedsiębiorcę we wniosku o zwolnienie ze składek kod PKD przeważającej działalności 93.29.Z nie był zgodny z kodem przeważającej działalności podanym w rejestrze REGON. W ocenie organu kod PKD przeważającej działalności wpisany w rejestrze REGON na dzień składania przez przedsiębiorcę wniosku nie uprawniał do zwolnienia z obowiązku opłacania składek.

Rzecznik MŚP nie zgadzając się z decyzją ZUS wniósł skargę na ww. decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie. Decyzji ZUS zarzucił przede wszystkim naruszenie przepisów prawa materialnego, które miało wpływ na wynik sprawy, tj. art. 31zo ust. 8 ustawy COVID-19 poprzez bezzasadną odmowę przyznania przedsiębiorcy prawa do zwolnienia z obowiązku opłacania należności z tytułu składek za lipiec, sierpień i wrzesień 2020 roku wynikającą z bezpodstawnego przyjęcia, że dla przyznania ww. wsparcia konieczne jest prowadzenie przez płatnika przeważającej działalności według kodu PKD określonego ww. przepisie, a uwzględnionego w rejestrze REGON płatnika na dzień składania przez niego wniosku o zwolnienie, podczas gdy z przepisu tego wynika, iż ulgę należy przyznać, jeżeli płatnik na dzień złożenia wniosku rzeczywiście prowadzi działalność gospodarczą oznaczoną według PKD jako rodzaj przeważającej działalności z jednym ze wskazanych kodów, a art. 31zo ust. 8 ustawy o COVID-19 w celu weryfikacji tego warunku nie zawiera odesłania do rejestru REGON.

Po interwencji Rzecznika MŚP Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie uchylił decyzję Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w przedmiocie odmowy zwolnienia z obowiązku opłacania należności z tytułu składek za okres od 1 lipca 2020 r. do 30 września 2020 r.

WSA w Szczecinie w wydanym wyroku wskazał między innymi, że z przepisów ustawy o COVID-19 obowiązujących w dniu złożenia wniosku nie wynikało, żeby organ, przy ocenie spełnienia przesłanek, związany był wyłącznie danymi wynikającymi z urzędowych rejestrów, w tym dotyczących kodów PKD. Oznacza to, że przedsiębiorca prowadzący rzeczywistą działalność gospodarczą odpowiadającą treści kodów PKD wymienionych w art. 31zo ust. 8 ustawy o COVID-19, jako przeważającą może zgłosić wniosek dowodowy w celu wykazania prawidłowego kodu PKD uprawniającego do skorzystania przez niego z ww. ulgi innego niż wydruk z bazy REGON.

3T Office Park emituje obligacje o wartości 105 mln zł

  • 3T Office Park Sp. z o.o. wyemitowała obligacje o wartości 105 mln złotych.
  • Całość emisji została objęta przez inwestorów instytucjonalnych.
  • Organizatorem i agentem emisji był Michael / Ström Dom Maklerski.

Warto zauważyć, że obligacje w całości objęły renomowane fundusze inwestycyjne, co świadczy o jakości naszego projektu, największego spośród realizowanych w historii Gdyni i bez wątpienia jednego z najbardziej atrakcyjnych obiektów biurowych w Trójmieście. Należy podkreślić sprawny przebieg transakcji, wynikający przede wszystkim z profesjonalizmu i zaangażowania domu maklerskiego – mówi Sergiusz Gniadecki, inwestor biurowca, prezes zarządu w 3T Office Park Sp. z o.o. 

Wyłącznym organizatorem i agentem emisji był Michael / Ström Dom Maklerski. Rolę doradcy prawnego w transakcji pełniła kancelaria DJM Dubiński Jeleński Masiarz i Wspólnicy.

Największy projekt biurowy w Gdyni

Biurowiec 3T Office Park otrzymał formalną zgodę na użytkowanie w październiku 2021 roku. Trzy wieże o łącznej powierzchni 38 460 m2 GLA znajdują się na granicy dobrze skomunikowanych gdyńskich dzielnic: Wzgórze Św. Maksymiliana i Redłowo. Wraz z biurowcami usytuowanymi przy ul. Łużyckiej oraz Pomorskim Parkiem Naukowo-Technologicznym obiekt tworzy najważniejsze centrum biznesowe w Gdyni i jedno z największych w Trójmieście. W bezpośrednim sąsiedztwie inwestycji znajduje się ponadto szereg obiektów handlowych, sportowych i rekreacyjnych.

Budynek posiada certyfikaty: BREEAM Interim na poziomie „Excellent” oraz „Obiekt bez barier, przyznawany przez Fundację „Integracja”. 3T Office Park zdobył także nagrodę „Best Office Development Poland 2020-2021” w konkursie European Property Awards.

Na liście potwierdzonych najemców biurowca znajdują się Asseco Poland S.A., Wartsila Polska, Maersk Polska, centrum medyczne i stomatologiczne Medicover, restauracja Meating Point oraz żłobek i przedszkole Mały Einstein. Warto podkreślić, że tegoroczna umowa inwestora 3T Office Park z Asseco Poland na wynajem ponad 3700 m2 należy do największych na Północy kraju od rozpoczęcia pandemii.

Elastyczna praca nową walutą przyciągania i zatrzymywania najlepszych talentów

78% specjalistów i menedżerów chce móc wykonywać pracę indywidualną w skupieniu w domu, a 56% z nich chce pracować kreatywnie z domu. Na to, jak bardzo kadra wyższego szczebla docenia elastyczność w miejscu pracy wskazuje również to, że co dziesiąty respondent byłby w stanie zaakceptować obniżkę wynagrodzenia w zamian za zwiększenie możliwości pracy zdalnej.

Druga edycja raportu Antal oraz Cushman & Wakefield „Elastyczność specjalistów i menedżerów na rynku pracy” opisuje trendy m.in. w zakresie elastyczności specjalistów i menedżerów w kontekście czasu pracy, miejsca jej wykonywania, ale także – zajmowanej przez nich roli.

Wkroczyliśmy w pewnym sensie w wyjątkowe czasy, kiedy pierwszy raz możemy decydować o stylu pracy w zależności od jej specyfiki czy konkretnych zadań do wykonania. Pojawiają się też setki nowych możliwości – między innymi dostęp do kompetencji ulokowanych w jakimkolwiek miejscu na świecie. 41% ankietowanych w ogóle nie pracuje w biurze, natomiast niemal co trzeci specjalista wrócił do pracy w modelu hybrydowym, łącząc pracę z biura z pracą zdalną. Pracodawcy, którzy chcą zatrzymać najlepszych ludzi teraz i w przyszłości, będą musieli umieścić pojęcie elastycznej pracy na pierwszym miejscu i wokół niego budować strategię działania firmy – mówi Artur Skiba, Prezes Zarządu Antal.

Pracownicy, których firmy pozwalają im decydować, kiedy, gdzie i jak pracują, byli bardziej zadowoleni ze swojej pracy, osiągali lepsze wyniki i postrzegali swoją firmę jako bardziej innowacyjną niż konkurenci, którzy nie oferowali takiego wyboru – komentuje Magdalena Stańczuk, Senior Workplace Strategy Consultant, Cushman & Wakefield.

Zachwiany work-life balance

Ponad 30% specjalistów i menedżerów uważa, że pracuje więcej niż przed pandemią i ma trudności w rozgraniczaniu czasu pracy i czasu wolnego. Przy tym ponad połowa ankietowanych jest zdania, że pracuje tyle samo co zwykle i również tyle samo czasu przeznacza na rozwój prywatny. 67% pracujących w branży IT i telekomunikacji jest zdania, że ilość ich pracy się nie zmieniła. Natomiast co 5 ankietowany reprezentujący branżę nieruchomości oraz budowlaną twierdzi, że obecnie pracuje mniej niż zwykle.Zachwiany work-life balance

Zgodnie z Raportem Płacowym Antal z marca 2021 roku prawnicy skorzystali najbardziej podczas pandemii. Ich średnie miesięczne wynagrodzenie wyniosło 12 742 zł brutto. Na bardzo dobry rok zarówno dla kancelarii, jak i prawników in-house wpłynęła sytuacja gospodarcza – zmiany w prawie podatkowym i prawie pracy. Może być to powiązane z tym, że ¾ specjalistów i menedżerów reprezentujących kancelarie prawnicze uważa, że pracuje więcej niż do tej pory i nie jest im łatwo rozgraniczyć czas pracy od czasu wolnego – komentuje Agnieszka Tymoszyk, Senior Client Manager, Antal.

Jakie zadania wykonywane są efektywniej z domu, a jakie z biura?

Kwestia pracy zdalnej dzieli menedżerów oraz pracowników korporacji na dwie niemal równe grupy. Jedni twierdzą, że to praca poza biurem daje większą efektywność. Drudzy uważają, że prawdziwa praca jest w biurze i jeśli nie widzą swoich pracowników, to znaczy, że oni nie pracują. 88% badanych uważa, że pracodawcy powinni oferować większe możliwości pracy zdalnej, a 86% respondentów, że biura powinny być bardziej elastyczne i zapewniać szybką zmianę miejsc dla pracowników w zależności od wykonywanych zadań.Jakie zadania wykonywane są efektywniej z domu, a jakie z biura

W przypadku spotkań specjaliści i menedżerowie zdecydowanie preferują biuro niż dom bądź inne miejsce, z którego mogliby łączyć się online. Ankietowani zauważają potrzebę budowania zaangażowania poprzez kontakty face to face, szczególnie w przypadku burzy mózgów w zespole (59%), spotkań zewnętrznych z potencjalnym klientem (57%) oraz wewnętrznych w ramach firmy (56%). W przypadku pracy indywidualnej oraz kreatywnej ankietowani preferują wykonywanie swoich obowiązków z domu – odpowiednio 78% i 56%.

Jest wiele argumentów za i przeciw pracy zdalnej, ma ona tyle samo przeciwników, co zwolenników.

Z badania “Elastyczność specjalistów i menedżerów w dobie zmiany” wynika jednak jasno, że łączenie pracy z biura i domu to przyszłość. Już teraz większość warszawskich firm wdraża schemat 2 na 3, co oznacza, że zależnie od firmy pracujemy 2 dni w domu, a 3 w biurze, albo odwrotnie – komentuje Dominika Kowalska, Associate, Workplace Strategy, Office Department, Cushman & Wakefield. Część firm w ogóle nie wyznacza stałego miejsca pracy, można pracować wyłącznie zdalnie.

Te scenariusze sprawiają, że coraz więcej pracowników biurowych, którzy mogą wykonywać pracę niezależnie od miejsca, będzie chciało w tej kwestii elastyczności – dodaje.

Planowanemu ograniczeniu liczby stałych stanowisk pracy towarzyszy potrzeba zwiększenia liczby salek do spotkań, miejsc do samodzielnej pracy, a także powiększenia przestrzeni przeznaczonych na nieformalne spotkania – mówi Kacper Remiśko, Associate, Office Department, Cushman & Wakefield.

Wideokonferencje ważnym aspektem organizacji dnia w pracy

Jednym z rezultatów pandemii jest wzrost znaczenia i organizowania wideokonferencji. Połowa specjalistów i menedżerów stwierdza, że w tygodniu poświęca na spotkania online poniżej 5 godzin. ¼ spędza tygodniowo od 6 do 10 godzin, a 11% badanych poświęca od 11 do 15 godzin na wideokonferencje. Ponad połowa badanych jest zdania, że liczba wirtualnych spotkań w ciągu tygodnia jest odpowiednia, podczas gdy więcej niż co 5 specjalista uważa, że jest ich zbyt dużo.
praca zdalna

Wchodząc w nowy rok 2021 kadry zarządzające przedsiębiorstwami miały świadomość, że system pracy zdalnej to coś, co bez wątpienia pozostanie z nami na dłużej i należy kontynuować działania związane z wdrażaniem narzędzi i rozwiązań, które powodują jej usprawnianie i płynność, a tym samym cyfrowy rozwój organizacji. Jednym z takich narzędzi są aplikacje i programy pozwalające na spotkania online.

Czas poświęcany na wideokonferencje wpływa na organizację dnia pracy i na zmniejszenie ilości godzin przeznaczanego na pozostałe zadania w ciągu dnia. Pracodawcy powinni odpowiednio dobierać liczbę i pory dnia na wideokonferencje, aby pracownik nie poczuł się nimi zmęczony. Warto zadbać o odpowiednie przeszkolenie kandydata co do ergonomii pracy i korzystania z tego typu narzędzi, potrzebnych przerw, aby spotkania w formie on-line nie były ani trochę mniej efektywne niż te in-person – komentuje Karolina Bucka, Team Leader Antal, IT Services. Według dyrektora i założyciela Stanford Virtual Human Interaction Lab, profesora Jeremy Bailensona spędzanie godzin na platformach do wideorozmów niesie za sobą konsekwencje psychologiczne. Zarówno ilość kontaktu wzrokowego, jaki nawiązujemy na czacie wideo, jak i wielkość twarzy na ekranach jest nienaturalna. Dodatkowo, takie aspekty jak widok siebie podczas czatów wideo w czasie rzeczywistym czy liczba zdalnie przechwyconych informacji i bodźców jest męcząca – dodaje.

O badaniu

Badanie Antal oraz Cushman & Wakefield „Elastyczność specjalistów i menedżerów na rynku pracy” zostało zrealizowane metodą CAWI na próbie 1384 specjalistów i menedżerów w II kwartale 2021 roku. Raport do pobrania na stronie: https://antal.pl/wiedza/raport/elastycznosc-specjalistow-i-menedzerow-na-rynku-pracy

Dziś liczy się tylko Fed i RPP

Kalendarz marko jest dziś na tyle przepełniony, że o podwyższoną zmienność nie powinniśmy się martwić. Szczególna uwaga jednak będzie skupiona na wydarzeniach wieczornych, kiedy Rezerwa Federalna będzie podejmować decyzje o kształcie prowadzonej polityki pieniężnej w przyszłości. Zatem dolar, złoto, obligacje oraz indeksy mogą być szczególnie wrażliwe na doniesienia. Na krajowym podwórku dziś decyzja RPP. W ostatnich dniach narosły oczekiwania na kolejny ruch na stopach procentowych.

FOMC najprawdopodobniej ogłosi stopniowe ograniczanie zakupu obligacji na obecnym posiedzeniu. Aktualnie wynoszą one 120 mld USD i rynek oczekuje, że Fed zacznie redukować je sukcesywnie o 15 mld USD w proporcach: 10 mld USD obligacje skarbowe i 5 mld USD listy zastawne. Program zakończył by się w połowie 2022 roku. Takie działania rynek w dużej mierze już wycenił, więc jeśli nic nowego się nie pojawi, wówczas możemy obserwować sprzedaż faktów. Pamiętajmy o narosłej długiej pozycji na dolarze na kontraktach futures. To stwarza ryzyko realizacji zysków.

Prawdopodobieństwo takiego ruchu ze strony Fed-u jest wysokie, a wynika to z faktu, że „znaczący dalszy postęp” w kierunku celu inflacyjnego i poziomu zatrudnienia (który Fed wskazał w grudniu jako warunek wstępny taperingu) najprawdopodobniej już nastąpił na co wskazują liczne wypowiedzi urzędników amerykańskich. Przypomnijmy, że zakupy od lutego 2020 roku zwiększyły stan posiadania papierów wartościowych przez Fed o 4,2 bln USD i aktualnie przekraczają 8 bln USD. To równowartość 35 proc. PKB USA. Zanim Rezerwa Federalna po raz pierwszy rozpoczęła masową politykę luzowania ilościowego (kryzys subprime), jej zasoby obligacji wynosiły ok 5 proc. PKB z niewielkimi wahaniami. To pokazuje skalę działania.

Rynki finansowe będą chciały otrzymać jakąkolwiek wskazówkę dotyczącą daty pierwszej podwyżki stóp procentowych. W tym momencie nie powinniśmy oczekiwać żadnych zmian do początku 2023 roku. Jerome Powell na konferencji prasowej będzie starał się nie podsycać tych oczekiwań jeszcze bardziej.

Dawno nie było tak gorąco wokół NBP oraz decyzji w sprawie stóp procentowych w naszym kraju. Po ostatnim odczycie inflacyjnym (6,8 proc. r/r) narosły oczekiwania co do podwyżki na dzisiejszym posiedzeniu. Konsensus PAP-u zakłada wzrost o 50 pb., natomiast prognozy podawane przez agencję Bloomberg zostały zmienione w ostatnim czasie z 25 pb do 75 pb. Osobiście uważam, że dziś istotniejsze dla PLN będzie komunikat, czy rozpoczęliśmy cykl czy nie. Nasz konsensus zakłada podwyżkę o 25 pb. w listopadzie oraz 25 pb. w grudniu. Frakcja gołębi w NBP nadal jest silna i uważam, że musi zaistnieć pewien kompromis w całej RPP. Złotemu nie pomagał w ostatnim czasie ranking bankierów centralnych robiony przez Global Finance. Prezes Glapiński otrzymał notę C, podobnie jak przedstawiciele instytucji na Ukrainie i Białorusi. To najgorsza ocena w Europie, która dodatkowo psuje i tak kiepski wizerunek polskiego banku.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Październik 2021 r. w TIM SA: ponad miliard przychodów od początku roku, miesięczny rekord sprzedaży online

Ze wstępnych szacunków wynika, że w październiku 2021 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły 120,2 mln zł (+37,2% r/r). To drugi najlepszy miesiąc od rozpoczęcia działalności przez TIM. Suma przychodów po 10 miesiącach 2021 r. przekroczyła 1,03 mld zł (+35,1% r/r).

Październikowe przychody ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów po raz drugi w historii i podobnie jak miesiąc wcześniej przekroczyły 80 mln zł, osiągając rekordowy poziom 85,9 mln zł (+39,5% r/r). Ich suma od stycznia do października 2021 r. wynosi już 728,4 mln zł (+34,7% r/r).

Październik 2021 roku już przeszedł do historii TIM-u. To będzie miesiąc-symbol, w którym przychody ze sprzedaży TIM-u, liczone narastająco od początku roku, po raz pierwszy przekroczyły miliard złotych – mówi Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Nie osiągnęlibyśmy tego, gdy nie zaufanie rynku, które utrzymujemy ze strony dotychczasowych, ale i ciągle pozyskujemy u nowych klientów. To jeden z najważniejszych elementów wspierających sprzedaż online. Receptą na nie jest nie tylko szeroka oferta asortymentowa, ale i kompetentny zespół – zarówno w TIM-ie, jak i u naszego partnera logistycznego 3LP. Bez sprawnych, kompleksowych rozwiązań logistycznych nie ma szans na sukces w e-commerce. Doceniają je nie tylko klienci TIM-u, ale i innych firm sprzedających online, które korzystają z usług 3LP. Wierzę, że w już wkrótce docenią je także inwestorzy w związku z planowaną przez nas ofertą publiczną i debiutem spółki na warszawskim parkiecie – dodaje Krzysztof Folta.