Samochody będą droższe w całej Europie, motobranża w Polsce ucierpiała mniej niż w innych krajach UE

30% przedstawicieli zakładów motoryzacyjnych uważa, że polskie automotive zostało w mniejszym stopniu dotknięte pandemią COVID-19 niż w innych państwach Unii Europejskiej. Jest to najwyższy wynik wśród 11 krajów objętych badaniem zrealizowanym przez Exact Systems „MotoBarometr 2021. Nastroje w automotive w Polsce i Europie”. Niepewność co do kolejnych fal epidemii i kryzys półprzewodnikowy przełożyły się na niejednoznaczne prognozy dotyczące powrotu do sytuacji sprzed kryzysu. W opinii 32% zapytanych wolumeny produkcyjne zostaną odbudowane za 2-3 lata, w opinii 31% – do końca przyszłego roku, a 22% zapytanych założyło różowe okulary i twierdzi, że stanie się to jeszcze na koniec tego roku. W 8 na 11 krajów najczęściej wskazywanym długotrwałym skutkiem pandemii COVID-19 jest wzrost cen samochodów i części do nich. W Polsce takiej odpowiedzi udzieliło aż 54% zapytanych.

63% przedstawicieli zakładów motoryzacyjnych w Polsce uważa, że pandemia COVID-19 ma niekorzystny wpływ na ich działalność. Z takim wynikiem plasujemy się w środku badanej stawki, którą stanowiło aż 11 państw (Polska, Belgia, Czechy, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Turcja, Węgry). Najbardziej dotknięte skutkami koronawirusa zostało automotive w Portugalii (81% wskazań na niekorzystny i bardzo niekorzystny wpływ) oraz na Węgrzech (80%), najmniej w Turcji (49%).

– Zapytani przez nas przedstawiciele zakładów motoryzacyjnych w 10 z 11 krajów w większości przyznają, że koronawirus miał niekorzystny wpływ na działalność ich firm, jednak powrót do przedpandemicznych wolumenów produkcji i sprzedaży wcale nie musi zająć wiele czasu. W Polsce co piąty zapytany uważa, że stanie się to już na koniec tego roku. W żadnym innym państwie ten odsetek nie jest tak wysoki! Co więcej, to w naszym kraju najwięcej przedstawicieli motozakładów jest zdania, że nasze automotive ucierpiało mniej niż pozostałe kraje UE. Takich odpowiedzi udzielili zapytani przez nas uczestnicy branży motoryzacyjnej zaledwie cztery miesiące temu, ale czy dziś również tak wielu założyłoby różowe okulary?  Sytuacja jest bardzo dynamiczna – kryzys półprzewodnikowy pogłębia się, kolejna fala pandemii COVID-19 przed nami. W konsekwencji mamy zerwane łańcuchy dostaw, które wymuszają postoje w fabrykach, już nawet kilkumiesięczne. To wszystko dotyka klientów salonów samochodowych, którzy na nowe „cztery kółka” muszą czekać nawet 9-12 miesięcy – mówi Paweł Gos, prezes zarządu Exact Systems.

(Moto)odporność najwyższa w Polsce

W każdym z 11 państw, w których zostało przeprowadzone badanie „MotoBarometr 2021”, przedstawiciele zakładów motoryzacyjnych najczęściej byli zdania, że automotive w ich kraju ucierpiało tak samo jak w pozostałych krajach Unii Europejskiej (w Polsce – 43%). To zrozumiałe, gdyż zdecydowana większość motofabryk jest uczestnikiem międzynarodowych łańcuchów dostaw, większość swojej produkcji eksportuje i jest wzajemnie od siebie zależna. Warto jednak pod lupę wziąć drugą najczęściej wskazywaną odpowiedź, która rzuca światło na stan motobranży w poszczególnych krajach po kilkunastu miesiącach pandemii COVID-19. W Polsce najwięcej przedstawicieli motozakładów jest zdania, że nasze automotive ucierpiało mniej niż pozostałe kraje UE. Uważa tak prawie co trzeci zapytany (30%). Grupa optymistów jest jeszcze dość silna w Belgii (24%) i Turcji (21%). Na drugim krańcu znalazły się kraje Półwyspu Iberyjskiego, w których więcej respondentów twierdzi, że ich motobranża ucierpiała bardziej niż w pozostałych krajach UE – w Hiszpanii co trzeci, a w Portugalii co czwarty. W Polsce tylko 6% respondentów jest zdania, że nasze automotive ucierpiało bardziej niż w innych krajach Unii Europejskiej.

Paweł Borys z Polskiego Funduszu Rozwoju podkreśla, że prognozy PKB Polski na 2021 roku wskazują, że gospodarka bardzo dynamicznie odbiła i odrabia straty po recesji w 2020 roku. – Oczywiście tak gwałtowne i bezprecedensowe wahania koniunktury jak w ostatnich kwartałach podczas pandemii nie są dobre i powodują olbrzymie wyzwania dla przedsiębiorstw. Początkowo głównym problemem był szok podażowy i popytowy wywołany lockdownem. Obecnie trudności powodują zrywające się łańcuchy dostaw, które nie są w stanie obsłużyć takiego skoku zamówień oraz rosnące ceny surowców i energii. Jest to widoczne w wielu branżach przemysłowych, ale szczególnie w branży motoryzacyjnej, która jest ściśle uzależniona od płynnych dostaw tysięcy komponentów do produkcji. Stwarza to obecnie ryzyko dla dynamiki wzrostu w kolejnych kwartałach, choć ożywienie aktywności gospodarczej powinno być kontynuowane – mówi Paweł Borys, prezes zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju.

Samochody będą coraz droższe

W ośmiu na jedenaście badanych krajów najczęściej wskazywanym długotrwałym skutkiem pandemii COVID-19 jest wzrost cen samochodów i części do nich. I choć w trzech pozostałych ta odpowiedź była wymieniana w drugiej kolejności, to za każdym razem wskazała na nią ponad połowa przedstawicieli zakładów motoryzacyjnych. Droższe auta już są faktem w Polsce – jak podaje IBRM Samar, w 2020 roku średnie ważone ceny nowych samochodów osobowych wzrosły o 10%, podczas gdy rok czy dwa lata wcześniej wzrosty nie przekraczały 6%.

– Tak naprawdę obecny kryzys tylko przyspiesza tempo wzrostu cen samochodów, z którym mamy do czynienia już od ubiegłego roku. Na droższe auta wpływ mają także regulacje Unii Europejskiej w zakresie emisji spalin, którym muszą sprostać producenci. Do tego należy dodać rosnące oczekiwania samych klientów w zakresie bezpieczeństwa pojazdu czy zaawansowania technologicznego. A to tylko wierzchołek całej góry, bo przecież są jeszcze czynniki rynkowe i makroekonomiczne jak choćby inflacja czy problem z dostępnością surowców – mówi Jacek Opala, członek zarządu Exact Systems. I dodaje: – Spodziewamy się, że wzrost cen samochodów w przypadku marek popularnych w 2022 roku osiągnie dynamikę około 15% r/r, w segmencie premium może to być nawet +25% r/r. Natomiast tanieć będą auta elektryczne, co w konsekwencji pomoże w przesiadaniu się między innymi polskich kierowców na zeroemisyjne pojazdy – prognozuje Jacek Opala z Exact Systems.

Powrót do przeszłości za 2-3 lata

Niepewność co do kolejnych fal epidemii przełożyła się na niejednoznaczne prognozy dotyczące powrotu do sytuacji sprzed początku kryzysu. W opinii 32% zapytanych, wolumeny produkcyjne zostaną odbudowane za 2-3 lata, a w opinii 31% – do końca przyszłego roku. Jesteśmy jednak bardziej optymistyczni niż np. nasi zachodni sąsiedzi, wśród których niemal połowa zapytanych uważa, że odbudowa dokona się dopiero za 2-3 lata, a 13%, że wielkość produkcji nie powróci już do wolumenów przedpandemicznych. Najwięcej przedstawicieli fabryk motoryzacyjnych przez różowe okulary patrzy w Belgii, Holandii i Turcji, gdzie w opinii więcej niż połowy zapytanych wolumeny produkcyjne zostaną odbudowane już w 2022 roku. Warto jednak zwrócić uwagę na bardzo wysoki odsetek respodentów z Polski, których zdaniem będziemy cieszyć się wolumenami na podobnym poziomie co przed pandemią już na koniec tego roku (22%). W żadnym innym kraju ten odsetek nie jest tak wysoki, jedynie w Turcji przekracza 10% i wynosi 13%.

Badanie „MotoBarometr 2021. Nastroje w automotive w Polsce i Europie” zostało przeprowadzone przez firmę Exact Systems na celowej próbie przedstawicieli firm z sektora automotive. Wśród nich znajdują̨ się m.in. producenci samochodów, poddostawcy części i komponentów samochodowych Tier I i Tier II takich jak wycieraczki, szyby samochodowe, dachy, kolumny kierownicze czy elementy bezpieczeństwa. Wielkość próby wyniosła 776 respondentów z 11 państw (Polska, Belgia, Czechy, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Turcja, Węgry). Respondentami byli przedstawiciele zakładów motoryzacyjnych, w tym OEM i Tier, a w szczególności inżynierowie ds. jakości, dyrektorzy zakładów, managerowie ds. jakości i produkcji. Badanie zrealizowano metodą telefonicznych wywiadów (CATI), ankiet online oraz ankiet indywidualnych od maja do lipca 2021 roku.

Dolar słabnie przez obawy inflacyjne, euro ma szansę na aprecjację po zebraniu EBC

W tym tygodniu kluczowym wydarzeniem dla rynku finansowego będzie czwartkowe posiedzenie EBC. Oczekiwania rynkowe zostały sprowadzone niżej przez niedawną gołębią komunikację i jakikolwiek sygnał, że w Radzie formuje się jastrzębie skrzydło, powinien wesprzeć euro.

Na światowych rynkach trwa wyprzedaż obligacji rządowych, podczas gdy ceny akcji wykazują się odpornością na spadki. Inwestorzy zakładają, że korporacje są w stanie przerzucić rosnące koszty na klientów i czerpać korzyści z wyjątkowo stymulacyjnej polityki monetarnej.

Sytuacja dolara w obliczu rosnących oczekiwań inflacyjnych nie jest dobra – stracił on względem pozostałych walut G10 z wyjątkiem dolara kanadyjskiego. Na uwagę zasługuje juan chiński, który wciąż opiera się problemom na rynku nieruchomości w Chinach i umacnia się względem wszystkich głównych podobnych walut.

Poza październikowym posiedzeniem EBC w tym tygodniu istotne będą również wstępny odczyt inflacji w strefie euro w październiku (piątek 29.10) oraz odczyty PKB i inflacji w USA w III kwartale (odpowiednio czwartek 28.10 i piątek 29.10).

PLN

Polski złoty zakończył tydzień osłabieniem, które wpisywało się w zachowanie walut regionu. Można je wiązać zarówno ze zmianami rentowności papierów skarbowych w USA, jak i ze wzrostem obaw o sytuację covidową. Podwyższone poziomy zakażeń notujemy obecnie nie tylko w Rumunii i Bułgarii, gdzie sytuacja jest wyjątkowo trudna. Także w Polsce liczba nowych zakażeń pod koniec tygodnia dobiła do najwyższego poziomu od maja. Wzrosty notowane są też w Czechach i na Węgrzech. Wydaje się jednak, że gospodarka Polski jest odporna i nawet ewentualne przywrócenie niektórych restrykcji nie przełoży się na istotne pogorszenie sytuacji gospodarczej.

W tym tygodniu warto zwrócić szczególną uwagę na piątkowe dane o inflacji w Polsce. Mogą one mieć kluczowe znaczenie dla wyniku posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej w następnym tygodniu. Ostatnie odczyty z Polski i regionu często zaskakiwały w górę, zatem przebicie poziomu 6% w październiku jest bardzo prawdopodobne.

EUR

W przeciwieństwie do odczytów w USA i Wielkiej Brytanii wskaźniki PMI dla strefy euro spadły, choć wciąż utrzymują się na wysokich poziomach zgodnych z dalszym silnym wzrostem.

Najważniejsze w tym tygodniu będzie październikowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego zaplanowane na czwartek. Po raz kolejny nie oczekuje się zmian w polityce, a uwaga będzie skierowana na komunikację ze strony Rady – rynek spodziewa się bardzo gołębiej retoryki.

Warto jednak zauważyć, że różnica między wrześniowymi projekcjami EBC dotyczącymi inflacji i jej rzeczywistymi odczytami jeszcze się zwiększyła. Dzień po posiedzeniu opublikowane będą wstępne dane – spodziewany jest wówczas kolejny wzrost tej luki. Biorąc pod uwagę oczekiwania rynku, nawet neutralny ton prezes Christine Lagarde mógłby prawdopodobnie skutkować istotnym wzmocnieniem euro.

USD

Podczas gdy wyższe rentowności zwykle są pozytywne dla dolara, tak teraz ich wzrost jest napędzany raczej przez rosnące oczekiwania inflacyjne niż przez nadzieję na lepsze realne zwroty. Prezes Fed Jerome Powell potwierdził w zeszłym tygodniu, że w listopadzie bank centralny rozpocznie tapering, nie było to jednak szczególnie pomocne dla dolara, który ponownie stracił względem większości walut G10.

Publikowane w tym tygodniu dane o wzroście gospodarczym i inflacji w III kwartale powinny rozjaśnić kwestię stagflacji. Uważamy, że obecne otoczenie jest wyraźnie inflacyjne, ale jednocześnie stosunkowo przyjazne wzrostowi, i oczekujemy pozytywnych zaskoczeń na obu tych frontach. Nadal dostrzegamy możliwość, że rynkowe oczekiwania w zakresie podwyżek stóp procentowych przez Fed odsuną się w czasie.

GBP

Prezes Banku Anglii Andrew Bailey i jego główny ekonomista Huw Pill zasugerowali w zeszłym tygodniu, że do podwyżek stóp procentowych może dojść już na najbliższym posiedzeniu Komitetu Polityki Pieniężnej na początku listopada. Rynki terminowe (futures) zareagowały gwałtownie i obecnie w pełni wyceniają pierwszą podwyżkę stóp w dobie pandemii na zebraniu w przyszły czwartek (4.11). Spodziewamy się wzrostu stóp o 15 pb., i kolejnej podwyżki o 25 pb., która obecnie wydaje się prawdopodobna w lutym.

Silne wzrosty cen domów i ogólnie inflacji utrzymywały się odpowiednio w październiku i wrześniu, z kolei odczyty PMI również pozytywnie zaskoczyły w zeszłym tygodniu mimo trwających niedoborów podażowych. Ograniczona reakcja na te korzystne dla funta wieści jest nieco zastanawiająca, jednak obecnie jego kurs względem dolara jest niewiele niższy od notowanego w połowie września.

W tym tygodniu wszystkie oczy powinny zwrócić się ku środowemu raportowi dotyczącemu budżetu rządowego. Będziemy uważnie śledzić wpływ szybszych niż oczekiwano podwyżek na rewizję projekcji wzrostu.

CHF

Frank w zeszłym tygodniu kontynuował aprecjację względem euro, osiągając na krótko najlepszą pozycję od lipca 2020 r. W stosunku do innych walut safe haven okazał się w ostatnich tygodniach wyjątkowo odporny – nawet w okresach lepszego sentymentu do ryzyka, które zwykle oznaczałyby jego wyprzedaż. Uważamy, że może to wynikać, przynajmniej po części, z rosnących oczekiwań podwyższenia stóp przez Szwajcarski Bank Narodowy (SNB). Rynki terminowe wyceniają obecnie pierwszą podwyżkę w Szwajcarii od początku pandemii na wrzesień 2022 r. To znacznie wcześniej niż w przypadku Banku Japonii, który również należy do safe haven wśród G10.

Czwartkowe posiedzenie EBC prawdopodobnie będzie bardzo istotne dla franka, ponieważ SNB zwykle podąża śladami Rady Prezesów w kwestii polityki monetarnej. Jastrzębi zwrot EBC mógłby podnieść oczekiwania dotyczące podwyżki SNB, co powinno wzmocnić franka względem większości walut G10.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

W czasie pandemii 32% kandydatów zmieniło swoje kwalifikacje, a 34% podniosło kompetencje zawodowe

Wyniki badania Michael Page przeprowadzonego w marcu 2021 r. pokazują, że w czasie pandemii kandydaci nie próżnowali. Co trzeci badany (32%) przyznał, że zmienił swoją specjalizację (przekwalifikował się). Jeszcze więcej, bo 34% ankietowanych zainwestowało w podniesienie swoich kompetencji. Czy do rozwoju zawodowego popchnęła kandydatów niepewna sytuacja na rynku pracy, potrzeba stałego doskonalenia swoich umiejętności, czy może jest to efekt „pracy z domu”?

Pandemia pobudziła w nas chęć do rozwoju

Firma rekrutacyjna Michael Page zapytała kandydatów o ich podejście do tematu przekwalifikowania oraz podnoszenia kwalifikacji. Okazało się, że okres pandemii wielu ankietowanych poświęciło na zmianę kompetencji zawodowych lub rozwój aktualnych umiejętności. Wśród osób, które regularnie inwestowały w rozwój zawodowy – także przed pandemią – 41% przyznało, że kontynuowało zwyczaj uczestniczenia w webinariach, a 50% nie zaprzestało korzystania z kursów doszkalających. Dodatkowo, okres pandemiczny do udziału w webinariach przekonał kolejne 21% respondentów, a 13% zapisało się w tym czasie na szkolenia. Tylko 38% kandydatów na przestrzeni 2020 i 2021 r. nie zajmowało się rozwojem zawodowym.

Motywacje do rozwoju

Ankietowani, którzy wzięli udział w badaniu Michael Page, zostali również zapytani o to, co skłania ich do uczestniczenia w kursach i szkoleniach. 64% chce doskonalić swoje umiejętności, 53% czuje potrzebę zdobycia nowych kompetencji wymaganych na aktualnym stanowisku, a 37% chciałoby lepiej przygotować się do objęcia nowego stanowiska w przyszłości. 31% kandydatów czas pandemii wykorzystało na zgłębianie wiedzy z dziedzin, którymi się interesują, lecz nie są one związane z ich specjalizacją. 12% ankietowanych potwierdziło, że zdobyło nowe umiejętności niezwiązane z ich stanowiskiem. To pokazuje, że niektórzy kandydaci starają się zbudować wszechstronny profil zawodowy na rynku pracy lub myślą o zmianie ścieżki kariery.

– Zauważamy, że coraz więcej kandydatów nie tylko jest zainteresowanych swoim rozwojem zawodowym, ale podejmuje też konkretne działania mające na celu podniesienie lub nauczenie się nowych kompetencji. Rozwój osobisty i zawodowy zyskuje na znaczeniu i staje się stałym elementem planowania ścieżki kariery. 8 na 10 badanych, którzy wzięli udział w ankiecie Michael Page stwierdziło, że do pracy nad sobą motywuje ich właśnie myślenie o karierze. 40% porównuje swoje umiejętności z oczekiwaniami rynku i stara się uzupełniać swoje braki. 22% przegląda profile specjalistów ze swojej branży i próbuje podążać ich krokami. Co dziesiąty kandydat przyznał również, że do pracy nad sobą zmotywował go feedback, który dostał od rekrutera. To pokazuje, że pracownicy świadomie podchodzą do wymagań rynku pracy, potrafią realnie ocenić swoją wartość oraz zależy im na wypełnianiu luk kompetencyjnych, jeśli takie zauważą w swoim doświadczeniu. Na początku 2020 r. takie podejście mogło wynikać ze wzrostu niepokoju na rynku pracy i obaw o swoje stanowisko. Teraz, kiedy sytuacja pracowników jest znacznie lepsza, a firmy powracają do planów biznesowych i zwiększają zatrudnienie, chęć rozwoju zawodowego może być wynikiem ambicji kandydatów. Pozytywnie na rozwój zawodowy wpływa również model pracy z domu i większa elastyczność pracodawców,  dzięki czemu przed wieloma specjalistami otworzyły się nowe możliwości i chętniej korzystają z kursów i szkoleń – mówi Greta Wikiera z Michael Page.

Rozwojowe miejsce pracy poszukiwane

W związku z tym, że kandydaci przykładają coraz większą wagę do swojego rozwoju, wzrastają również wymagania dotyczące potencjalnych możliwości oferowanych przez pracodawców. Tymczasem, zdaniem 44% badanych w ich miejscu pracy w ogóle nie poruszano tematu szkoleń, a w przypadku 17% ankietowanych nie były one wymagane w pracy (traktowano je opcjonalnie). 30% kandydatów przyznało, że ich przełożeni zalecali regularne korzystanie z kursów. Natomiast tylko od 9% badanych oczekiwano regularnego uczestniczenia w szkoleniach.

Porównując oczekiwania kandydatów względem rozwoju zawodowego z możliwościami oferowanymi przez pracodawców, możemy stwierdzić, że pod tym kątem firmy mają jeszcze dużo do zrobienia, aby sprostać potrzebom obecnych i przyszłych pracowników. Pracodawcy, którzy stawiają na rozwój i oferują swoim zespołom unikatowe możliwości są często traktowani jako pracodawca „pierwszego wyboru”. Obecna sytuacja na rynku pracy i odczuwalny w wielu branżach deficyt specjalistów oraz wzrost ich wymagań płacowych sprawia, że konkurowanie wysokością wynagrodzenia może nie wystarczyć, aby zatrzymać i przyciągnąć talenty. Inwestycja w kompetencje i stałe rozwijanie zespołu może być skuteczną, długoterminową strategią rekrutacyjną, która powstrzyma rotację kadr – komentuje Greta Wikiera z Michael Page.

Gorszy sentyment w europejskiej gospodarce

Piątkowe odczyty wskaźników PMI dla usług i przemysłu wskazują na osłabienie koniunktury w europejskich gospodarkach. Negatywnie na koniunkturze w usługach ciąży jesienne przyśpieszenie zachorowań na koronawirusa. W przemyśle odczyty były pozytywne i w wielu przypadkach przebiły oczekiwania, ale ten sektor gospodarki nadal zmaga się z problemem niedrożnych łańcuchów dostaw i wpływu podażowych ograniczeń na prowadzenie biznesu.

Na polskim rynku długu skarbowego w dalszym ciągu utrzymuje się negatywny sentyment. W minionym tygodniu poza pogłębieniem spadków cen obligacji skarbowych stałokuponowych, widzieliśmy również przeceny obligacji skarbowych zmiennokuponowych, co negatywnie wpłynęło na wyniki. Inwestorzy bardzo agresywnie wyceniają kolejne podwyżki stóp procentowych w Polsce, co zwiększa szanse na odreagowanie i wzrost cen obligacji po najbliższym posiedzeniu RPP, które będzie miało miejsce w pierwszym tygodniu listopada.

Kolejny świetny tydzień mają za sobą złoto oraz srebro, które po dynamicznym spadku cen w końcówce września sukcesywnie rosną. Srebro od początku miesiąca wzrosło o 10,65%, co pozytywnie przekłada się na wyniki funduszy srebra. Wszystko wskazuje na to, że upadająca narracja banków centralnych o przejściowym charakterze inflacji ma szansę pozytywnie wpłynąć na ceny metali szlachetnych i zdynamizować ruch wzrostowy.

W tym tygodniu czeka nas wysyp danych w czwartek oraz w piątek. W czwartek poznamy dane o inflacji w Niemczech oraz pierwsze dane o wzroście gospodarczym w USA w III kw. Tego dnia również poznamy decyzję Europejskiego Banku Centralnego dotyczącą stóp procentowych. Z kolei w piątek pojawi się odczyt inflacji CPI w Polsce, prognozy wskazują, że inflacja przyśpieszy do 6,4% rdr. Ze strefy euro spłyną wstępne dane o wzroście gospodarczym w III kwartale.

Departament Zarządzania i Analiz
SUPERFUND TFI S.A.

Czym cechują się maszyny do cięcia tworzyw sztucznych?

Plastik odgrywa dzisiaj ważną rolę w życiu codziennym oraz w przemyśle. Wszyscy nieustannie korzystamy z przedmiotów wykonanych z tworzyw sztucznych. Aby mogły powstać, niezbędna jest profesjonalna obróbka plastiku. Jest to niezbędne również w przypadku elementów wykorzystywanych w przemyśle, takich jak na przykład rury plastikowe. Do cięcia tworzyw sztucznych wykorzystuje się specjalistyczne urządzenia. Czym się cechują?Czym cechują się maszyny do cięcia tworzyw sztucznych?

Profesjonalne cięcie tworzyw sztucznych

Istnieją różnorodne maszyny i narzędzia umożliwiające cięcie tworzyw sztucznych. W przypadku najprostszych elementów plastikowych wystarczy zwykle niewielkich wymiarów nóż. Stosuje się go głównie w niewielkich, przydomowych warsztatach do podstawowej obróbki plastiku. Jednak jeśli chodzi o zastosowanie przemysłowe, niezbędne są specjalistyczne piły. Zanim w ruch zostaną uruchomione urządzenia do obróbki precyzyjnej, niezbędne są zwykle piły do cięcia poprzecznego. Mowa o maszynach z ostrą i twardą powierzchnią tnąca, która jest w stanie poradzić sobie z obróbką największych i najgrubszych elementów plastikowych.

Profesjonalne cięcie tworzyw sztucznych wymaga zastosowania fachowego sprzętu we właściwy sposób. Urządzenia o których mowa są wyposażone w szereg funkcji dodatkowych, ułatwiających przeprowadzenie procedury. Jednak aby cięcie zostało przeprowadzone prawidłowo nie wystarczy po prostu uruchomić maszyny. Po pierwsze konieczny jest wybór odpowiedniego urządzenia. Po drugie natomiast trzeba potrafić odpowiednio je ustawić.

Najpopularniejsze piły do plastiku

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że istnieją różnorodne piły do plastiku. Różnice dotyczą rozmaitych cech. Po pierwsze wyróżniamy piły stacjonarne i mobilne. Te pierwsze są zwykle większe i radzą sobie z nieco grubszymi materiałami. Natomiast piły mobilne mają tę nieocenioną zaletę, że można korzystać z nich w różnych miejscach. Ponadto, piły różnią się również rodzajem napędu. Wciąż dostępne są piły manualne. Jednak większą popularnością cieszą się modele hydrauliczne, natomiast najpowszechniej wykorzystuje się dzisiaj elektryczne maszyny do cięcia plastiku.

Dobra piła do cięcia plastiku, czyli jaka?

Jak już wcześniej wspomniano, piła do cięcia plastiku może być wyposażona w szereg funkcji ułatwiających obróbkę tworzyw sztucznych. Każda dobra piła powinna posiadać niektóre funkcjonalności. Bardzo przydatna jest na przykład możliwość laserowej projekcji linii cięcia. Dzięki niej uzyskanie wysokiej precyzji działania staje się bardzo proste. Kolejna kwestia to system odciągania wiór. Podczas obróbki niektórych elementów wykonanych z tworzyw sztucznych może powstawać wiele odpadów. Ich szybkie usuwanie jest niezbędne, aby możliwe było sprawne przeprowadzenie cięcia. Dobre maszyny są wyposażone w system generujący sprężone powietrze, które odciąga wióry. Nie można również zapominać o tym, że podczas cięcia wytwarza się wysoka temperatura. Aby uchronić urządzenie przed uszkodzeniem oraz zapewnić bezpieczeństwo operatorowi maszyny, producenci wyposażają sprzęt w systemy chłodzenia.

Polski rynek energetyki odnawialnej staje się coraz bardziej atrakcyjny dla inwestorów

Polska utrzymała stabilne, 22 miejsce w najnowszym zestawieniu RECAI, krajów atrakcyjnych dla inwestycji w sektor energetyki odnawialnej. Otrzymała też 12 miejsce w nowo powstałym rankingu korporacyjnego PPA, obrazującym jego atrakcyjność dla inwestorów. Na czele głównego rankingu wciąż utrzymuje się USA, przed Chinami kontynentalnymi i Indiami. Kluczowym wyzwaniem będzie unowocześnienie i rozwój infrastruktury przesyłowej – wynika z najnowszej edycji rankingu EY RECAI.

Polska, gospodarczy lider regionu, jest również czołowym emitentem dwutlenku węgla. Jest jednak w naszym kraju szereg obszarów atrakcyjnych dla inwestorów w energetykę odnawialną. Jednym z nich są korporacyjne PPA (Power Purchase Agreement), czyli rynek obrotu prawami na dostawy energii elektrycznej. Polska otrzymała 12 miejsce w nowo powstałym sub-rankingu z prognozą na szybki marsz do przodu w zestawieniu – wynika z 58. edycji rankingu EY Renewable Energy Country Attractiveness Index (RECAI), indeksu obejmującego 40 krajów najbardziej atrakcyjnych dla energetyki odnawialnej pod względem inwestycji i rozwoju technologii.

Polski rynek energetyki odnawialnej staje się coraz bardziej atrakcyjny dla inwestorów

Polska na stabilnym 22 miejscu w zestawieniu RECAI

Jednym z wiodących tematów ostatniej edycji RECAI 58 jest analiza, w jaki sposób kraje Europy Środkowo-Wschodniej mogą osiągnąć cel zeroemisyjności, który Unia Europejska planuje osiągnąć w 2050 r. Tylko Polska i Węgry znalazły się w najnowszym zestawieniu RECAI, a rozwój infrastruktury energetyki odnawialnej jest w tyle za Europą Zachodnią. Polska utrzymała stabilną, 22 pozycję w głównym rankingu RECAI. Największe nadzieje na wzrost w kolejnych edycjach rankingu RECAI ma rozwój morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku. Po ostatnich aukcjach na farmy wiatrowe, firmy zdobyły kontrakty na prawie 6GW mocy, co powinno być co najmniej podwojone w kolejnej rundzie, zwiększając całkowitą moc morskiej energetyki wiatrowej do poziomu 10-12GW do 2030 r.

Polska na stabilnym 22 miejscu w zestawieniu RECAI

– Polska, tak jak inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, będzie musiała wdrożyć szereg zmian, by spełnić unijne cele klimatyczne. Wraz z napływem środków unijnych i zmniejszeniem barier regulacyjnych, zmienia się klimat dla inwestycji w energetykę odnawialną w naszym kraju. Kolejne firmy analizują inwestycje w Polsce, największym rynku energii odnawialnej w Europie Środkowo-Wschodniej, posiadającym równolegle jeden z droższych i „bardziej emisyjnych” systemów energetycznych. Inwestycje analizują inwestorzy instytucjonalni, którzy wcześniej nie interesowali się naszym krajem a ci, którzy mieli Polskę już wcześniej na radarze, teraz zwiększają zainteresowanie – mówi Jarosław Wajer, Partner EY Polska, Lider Działu Energetyki w Polsce i regionie CESA.

Wąskie gardło infrastruktury przesyłowej

Energetyka odnawialna w skali całego globu przeżywa złoty okres w obliczu korzystnych dla niej decyzji regulacyjnych, otoczenia rynkowego, poprawy warunków inwestycyjnych i technologii. Kluczem do utrzymania dynamiki rozwoju jest rozwiązanie problemu wąskich gardeł – wynika z rankingu RECAI.

– Różnorodne źródła zasilania, które coraz częściej są rozproszone i w różnym stopniu dostarczają energię w skali całej doby, są narastającym obciążeniem dla sieci przesyłowej, która jest modernizowana i rozwijana w niewystarczającym stopniu. Konieczny jest wzrost inwestycji rzędu 50% w ciągu kolejnej dekady, jeśli sieć ma sprostać wymogom jej użytkowników – mówi Jarosław Wajer.

Inwestycje w moce energetyki odnawialnej wzrosły o 2% do 303,5 mld USD w ubiegłym roku, pomimo pandemii koronawirusa i recesji. Instalacje odnawialnych źródeł energii wzrosły 45% rok do roku do 265GW w 2020 r, pokazując największą dynamikę wzrostu od 1999 r. Prognozy są jeszcze bardziej optymistyczne: Międzynarodowa Agencja Energetyczna (International Energy Agency – IEA) spodziewa się, że sektor wytwarzania odnawialnej energii wzrośnie o ponad 8% do 8 300 TWh – taka dynamika wzrostu byłaby największa od lat 1970-tych.

USA, Chiny kontynentalne i Indie wciąż w ścisłej czołówce

Pierwsze miejsce w światowym zestawieniu RECAI zajmuje USA. Spodziewamy się, że kraj ten utrzyma pozycję leadera w kolejnych edycjach rankingu dzięki szeregu inicjatyw ogłoszonych za prezydentury Joe Bidena. Kontynentalne Chiny i Indie utrzymały odpowiednio drugie i trzecie miejsce, dzięki panującym w nich przyjaznym warunkom regulacyjnym i inwestycyjnym.

Kraje ze ścisłej czołówki utrzymały miejsca w rankingu – żaden z pierwszych ośmiu krajów nie spadł na niższą pozycję, nikt też nie dołączył do ścisłego grona leaderów rankingu RECAI. Francja (czwarte miejsce, oczko do góry) i Wielka Brytania (piąte miejsce, jedna pozycja w dół) zamieniły się miejscami, podczas gdy Niemcy zastąpiły na szóstym miejscu Australię (która spadła o jedno miejsce w dół w rankingu) po bardzo dobrej pierwszej połowie 2021 r., gdy w systemie pojawiło się dodatkowe 971MW pochodzące z energetyki wiatrowej, co oznacza wzrost o 62% w porównaniu do pierwszej połowy 2020 r.

Najnowsza edycja RECAI analizuje również rosnące znaczenie sektora wodoru w obszarze energetyki odnawialnej w krajach takich jak Niemcy, Kazachstan, Niderlandy, Wielka Brytania i USA, szczegółowo opisując różnorodne modele finansowania inwestycji i redukcji ryzyka. Raport opisuje też rozwój morskiej energetyki wiatrowej w Japonii, Niderlandach, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, z Francją i Belgią (pozycja 26, cztery miejsca do góry) poprawiającymi swoje miejsca w zestawieniu po tym jak ogłosiły plany rozwoju morskiej energetyki wiatrowej.

Analiza rynku mieszkaniowego w Warszawie – 3 kwartał 2021

Szanowni Państwo, przesyłamy kwartalny raport dotyczący analizy rynku mieszkaniowego w Warszawie. Raport został opracowany przez firmę – REDNET Consulting, która oferuje kompleksową analizę rynku nieruchomości z wykorzystaniem nowoczesnych metodologii badawczych. Raporty zawierające najważniejsze wskaźniki związane z sektorem mieszkaniowym na sześciu największych rynkach w Polsce (Warszawa, Kraków, Trójmiasto, Poznań, Wrocław, Łódź) będą przygotowywane dla Państwa raz na kwartał. Ekspertem, udzielającym komentarza do ujętych w raporcie danych jest prezes firmy redNet 24 – Robert Chojnacki.

Poniższa tabela przedstawia ofertę mieszkaniową, sprzedaż, mieszkania wprowadzone do sprzedaży i średnią cenę ofertową mieszkań pozostających w ofercie Warszawy w III kwartale 2021 roku wraz z zestawienie danych z analogicznym kwartałem ubiegłego roku oraz poprzednim kwartałem.

III kwartał 2021 r.

III kwartał 2021 zmiana k/k zmiana r/r
Oferta mieszkaniowa 11 499 1,70% -27,40%
Sprzedaż 4 016 -33,60% -12,80%
Mieszkania wprowadzone do sprzedaży 4 215 -24,12% -5,37%
Średnia cena ofertowa mieszkań pozostających w ofercie [PLN/mkw.] 12 325 1,16% 10,88%

źródło: REDNET Consulting

  • Na koniec III kwartału 2021 roku w ofercie mieszkaniowej w Warszawie pozostawało 11 499 lokali (co jest drugim najniższym wynikiem od 2015 roku), z czego 1 432 stanowiły mieszkania gotowe (12,5%).
  • Względem II kwartału 2021 roku odnotowano wzrost oferty mieszkań o 197 sztuk (+1,70%), natomiast względem III kwartału 2020 roku odnotowano spadek oferty o 27,40% (mniej o 4 350 mieszkań).
  • W minionym kwartale sprzedano 4 016 mieszkań, o 2 035 lokali mniej niż kwartał wcześniej (-33,60%).
  • Udział dzielnic lewobrzeżnych w sprzedaży mieszkań w Warszawie, w porównaniu do poprzedniego kwartału wzrósł i osiągnął poziom 67,3%.
  • Zmalał udział dzielnic prawobrzeżnych w sprzedaży warszawskiej, który osiągnął poziom 32,7%.
  • Spośród dzielnic, w których sprzedaż przekroczyła 100 mieszkań największy kwartalny wzrost popytu odczuła jedynie dzielnica Ursus (+21 szt.).
  • Największy spadek odnotowano w dzielnicy Mokotów (-462 szt.) i na Białołęce (-438 szt.).
  • W III kwartale 2021 roku w Warszawie do sprzedaży wprowadzono 48 nowych inwestycji/etapów z łączną liczbą 4 215 lokali mieszkalnych.
  • Nowa podaż zasiliła ofertę 12 dzielnic, z czego najwięcej mieszkań wprowadzono do sprzedaży w dzielnicach: Ursus (1 427 nowych mieszkań w ramach 8 projektów mieszkaniowych), Białołęka (844 nowych mieszkań w ramach 8 projektów mieszkaniowych) i Włochy (426 nowych mieszkań w ramach 7 projektów mieszkaniowych).
  • Średnia cena oferty na koniec września 2021 roku wyniosła 12 325 PLN/mkw.
  • W ujęciu rok do roku średnia cena mieszkań pozostających w ofercie w Warszawie wzrosła o 10,88%.
  • Największe roczne wzrosty średniej ceny ofertowej mieszkań pozostających w ofercie odnotowano w dzielnicach: Wesoła, Ursynów, Żoliborz i Rembertów. Spadku średniej ceny mieszkań pozostających w ofercie nie odnotowano w żadnej dzielnicy.

Komentarz do analizy rynku mieszkaniowego w Warszawie w III kwartale 2021 r., Roberta Chojnackiego, prezesa zarządu redNet 24:

– W ostatnich kwartałach popyt znacząco wyprzedził podaż mieszkań, co sprawia, że oferta lokali deweloperskich zarówno w Warszawie jak i innych regionach kraju stale maleje. W III kwartale 2021 roku odnotowano drugą najniższą ofertę mieszkaniową od 2015 roku. Spadła też znacząco sprzedaż osiągając wartość 4026 lokali. Warto jednak zaznaczyć, iż w poprzednich dwóch kwartałach obserwowano bardzo wysoką sprzedaż, odpowiednio 6 751 mieszkań w I kwartale 2021 r. i 6 051 mieszkań w II kwartale 2021 r. Biorąc zatem pod uwagę malejącą ofertę mieszkaniową w ostatnich kwartałach, ciężko byłoby utrzymać sprzedaż na tak wysokim poziomie. Z naszej najnowszej analizy danych rynku mieszkaniowego za III kwartał 2021 w Warszawie, wynika iż średnie ceny za mkw. mieszkania w stolicy zanotowały kolejne wzrosty względem II kwartału br. Przewidujemy, że trend wzrostowy będzie wyhamowywał w najbliższych miesiącach, choć nadal ceny będą rosły.

Polski Ład wprowadza definicję miejsca faktycznego zarządu

Zgodnie z obecnie funkcjonującym art. 3 ust. 1 ustawy o CIT podatnicy mający siedzibę lub zarząd na terytorium Polski podlegają obowiązkowi podatkowemu od całości swoich dochodów, bez względu na miejsce ich osiągania. Określenie siedziby spółki co do zasady nie jest problematyczne, ponieważ każda spółka powinna mieć tę kwestię uregulowaną w umowie lub statucie. Problem pojawia się, jeżeli chodzi o kwestię posiadania zarządu na terytorium Polski. W związku z tym ustawodawca w ramach pakietu zmian podatkowych wprowadzanych Polskim Ładem planuje doprecyzowanie pojęcia zarządu w Polsce.

Zmiany przewidziane w Polskim Ładzie

Polski Ład chce skończyć z praktyką zakładania zagranicznych spółek, które są kontrolowane przez polskich podatników, ale służą optymalizacji zobowiązań podatkowych. W tym zakresie zaproponowane zmiany stanowią implementację wyroku NSA z 18 listopada 2016 r., nr II FSK 2475/14, w którym NSA wskazał, że miejsce zarządu to nie tylko miejsce, gdzie podejmowane są zasadnicze decyzje dotyczące przedsiębiorstwa, ale także miejsce faktycznego prowadzenia bieżącej działalności gospodarczej.

Polski Ład przewiduje wprowadzenie ust. 1a do artykułu ustawy o CIT, zgodnie z którym podatnik ma zarząd na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej między innymi, gdy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej są prowadzone w sposób zorganizowany i ciągły bieżące sprawy tego podatnika na podstawie w szczególności:

  • umowy, decyzji, orzeczenia sądu lub innego dokumentu regulującego założenie lub funkcjonowanie tego podatnika, lub
  • udzielonych pełnomocnictw, lub
  • powiązań w rozumieniu art. 11a ust. 1 pkt 5.

Powyższy katalog przesłanek wystąpienia zarządu na terytorium Polski ma charakter przykładowego wyliczenia, na co wskazuje użycie słów „między innymi”. Przyjąć zatem należy, że definicja wskazana w nowo dodanym przepisie ma charakter bardzo otwarty, co może w przyszłości prowadzić do licznych sporów z fiskusem.

Zaproponowane rozwiązanie sprawdzi się jedynie w czysto teoretycznych, podręcznikowych sytuacjach przewidujących, że sposób prowadzenia spraw spółki świadczący o zorganizowaniu oraz ciągłości będzie uregulowany w umowie, decyzji, orzeczeniu sądu lub innym dokumencie regulującym założenie lub funkcjonowanie podatnika. Należy jednak wskazać, że takie kwestie najczęściej nie są uregulowane w tego typu dokumentach.

Problematyczne są sytuacje, w których przykładowo członkowie zarządu mieszkają w Polsce, a siedziba spółki to Cypr. Na Cyprze odbywają się także spotkania zarządu i podejmowane są kluczowe decyzje dla spółki, jednak część bieżącej działalności wykonywana jest przez członków zarządu w Polsce. Czy zgodnie z powyższą definicją w Polsce wystąpi miejsce zarządu? Jest to bardzo problematyczna kwestia, zwłaszcza w obecnych czasach, gdy do wykonywania bieżącej działalności przez zarząd często wykorzystywana jest praca zdalna.

Prowadzenie spółki na podstawie powiązań

W Polskim Ładzie wprowadzono też całkowicie nowe ujęcie w zakresie ustalania miejsca prowadzenia zarządu spółki. W zakresie ustalenia powiązań dokonane zostało odwołanie do definicji powiązań, zgodnie z którą podmioty powiązane to:

  • podmioty, z których jeden wywiera znaczący wpływ na co najmniej jeden inny podmiot, lub
  • podmioty, na które wywiera znaczący wpływ: ten sam inny podmiot lub (ii) małżonek, krewny lub powinowaty do drugiego stopnia osoby fizycznej wywierającej znaczący wpływ na co najmniej jeden podmiot, lub
  • spółki niemające osobowości prawnej i ich wspólników, lub
  • podatnika i jego zagraniczny zakład, a w przypadku podatkowej grupy kapitałowej – spółkę kapitałową wchodzącą w jej skład i jej zagraniczny zakład.

Odwołanie do powiązań na gruncie przepisów o cenach transferowych może prowadzić do różnych, skrajnych sytuacji, ponieważ definicja i sposób ustalania powiązań są bardzo szerokie. Przykładowo, jeżeli polska spółka z ograniczoną odpowiedzialnością posiada udziały w zagranicznej spółce, może okazać się, że zagraniczna spółka, pomimo iż jest zakładem polskiej spółki, będzie także polskim rezydentem. W takiej sytuacji powstaną liczne wątpliwości, jak należy traktować takie przypadki.

Ponadto należy zwrócić uwagę na szeroki sposób ustalania powiązań w ramach przepisów o cenach transferowych, w szczególności na kwestię wywierania znaczącego wpływu na inny podmiot oraz powiązań „rodzinnych”. Innymi słowy, na ustalenie rezydencji podatkowej wpływ zacznie mieć nie tylko miejsce sprawowania faktycznego zarządu, ale także miejsce zamieszkania rodzin członków zarządu. Jest to kryterium kwestionowane w ramach przepisów o cenach transferowych, z uwagi na trudności w ustalaniu powiązań rodzinnych oraz wpływu tych powiązań na podejmowane decyzje. Podobny problem może też wystąpić w przypadku ustalania miejsca zarządu.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Wyniki Grupy Banku Millennium po 3 kwartałach 2021

Skonsolidowany wynik netto grupy Banku Millennium po 3 kwartałach 2021 wyniósł -823 mln zł (-311 mln zł w 3 kwartale). Strata spowodowana była utworzeniem rezerw na ryzyko prawne związane z portfelem walutowych kredytów hipotecznych w wysokości 1 573 mln zł (526 mln zł  w 3 kwartale) oraz kosztami indywidualnych ugód z kredytobiorcami kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich – 218 mln zł (146 mln zł w 3 kwartale). Po skorygowaniu wyniku o powyższe koszty, zysk netto Grupy wyniósłby 791 mln zł netto (269 mln zł tylko w 3 kwartale). Sprzedaż nowych kredytów hipotecznych osiągnęła wartość 6,9 mld zł (+ 50% r/r), pożyczek gotówkowych 4,2 mld zł (+20% r/r), co ustanowiło kolejny rekord detalicznej akcji kredytowej.

– Wyniki za 9 miesięcy 2021 roku wskazują na fakt, że Grupa z powodzeniem przezwyciężyła pośrednie i bezpośrednie skutki pandemii. Bez rezerw i kosztów związanych z walutowymi kredytami hipotecznymi, Grupa zanotowałaby zysk netto za 9 miesięcy 2021 roku w wysokości 791 mln PLN i za 3 kwartał 2021 w wysokości 269 mln PLN. Przychody na działalności podstawowej wzrosły, efektywność kosztowa została utrzymana na wysokim poziomie, Bank z powodzeniem rozwija proces digitalizacji i oferuje klientom nowe funkcjonalności. Bank pozostaje otwarty wobec swoich klientów w kwestii walutowych kredytów hipotecznych mając na celu osiągnięcie polubownych rozwiązań na wynegocjowanych warunkach. Dzięki temu, w okresie od stycznia do września 2021 roku, liczba aktywnych walutowych kredytów hipotecznych spadła o prawie 6 600. Warto podkreślić, że w ostatnich miesiącach obniżenie liczby walutowych kredytów hipotecznych w ujęciu miesięcznym i kwartalnym było wyższe niż napływ indywidualnych pozwów przeciwko Bankowi. Obecnie koncentrujemy się na finalizacji strategii na lata 2022-2024, która określi przyszłe kierunki rozwoju Grupy – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

Główne osiągnięcia finansowe i biznesowe

Wyniki za 3kw21 były kolejnym wskazaniem, że Grupa BM z powodzeniem przezwyciężyła większość bezpośrednich i pośrednich skutków pandemii. W 3kw21 skorygowany zysk przed rezerwami (bez kosztów rezerw na ryzyko prawne portfela mieszkaniowych kredytów walutowych, kosztów prawnych związanych z tym portfelem oraz bez kosztów dobrowolnych konwersji) wyniósł 528 mln zł i był 8% powyżej wyniku w 3kw20 (1-3kw21: 1 525 mln zł, +12% r/r).

Poprawa wynikała z „pozytywnych nożyc operacyjnych” (ang. operating jaws) – przychody w 1-3kw21 wzrosły o 1% r/r (1-2kw21: 0% r/r) z dynamiką r/r wyniku z odsetek zbliżającą się do 0%, tempie wzrostu wyniku z prowizji pozostającym na mocnym poziomie 11% r/r , podczas gdy koszty operacyjne (bez BFG oraz kosztów prawnych) obniżyły się o 9% r/r (1-2kw21: -12%). Przyspieszający wzrost przychodów podstawowych (ang. core income) (3kw21: +8% r/r vs. 5% w 2kw21 oraz -6% w 1kw21) był głównym elementem stabilizującym przychody podczas gdy przychody pozostałe spadły w 1-3kw21 (oraz w 3kw21) z powodu, między innymi, niższych zysków z obligacji oraz przeszacowań. Redukcja kosztów operacyjnych wynikała z oszczędności w kosztach osobowych (1-3kw21: -7% r/r, 1-2kw21: -9% r/r), a przede wszystkich kosztów nieosobowych bez amortyzacji (1-3kw21: -14%, 1-2kw21: -19%). Dodatkowe wsparcie zapewniły składki na BFG, które w 1-3kw21 były o 28% niższe niż w tym samym okresie w zeszłym roku.

Następujące wydarzenia w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy determinujące poprawę wyników r/r są naszym zdaniem szczególnie warte podkreślenia:

  • kontynuacja odbudowy wyniku z odsetek ze wzrostem r/r w 3kw21 o 6% to poziomu 94% rekordowego poziomu z 4kw19;
  • kontynuacja (aczkolwiek wolniejsza) poprawy kwartalnej NIM (261 pb w 3kw21, jedynie 38 pb poniżej szczytu w 3kw19 na poziomie 299 pb oraz 12 pb powyżej najniższego poziomu 249 pb w 3kw20);
  • ponad-rynkowy poziom wzrostu kredytów (+6% r/r) pomimo przyspieszenia redukcji portfela walutowych kredytów hipotecznych; stabilny wzrostowy trend produkcji kredytów detalicznych odegrał tu kluczową rolę – wypłaty kredytów hipotecznych w 3kw21 osiągnęły poziom 2,2 mld zł, co oznacza wzrost o 29% r/r. (1-3k21: 6,9 mld zł, wzrost o 50% r/r) przekładający się na udział rynkowy 10.4% w por. z 14,5% w 2kw20, natomiast produkcja pożyczek gotówkowych w 3kw21 osiągnęła nowy rekordowy poziom niemal 1,6 mld zł, wzrost o 30% r/r (1-3kw21: 4,2 mld zł, wzrost 20% r/r); niezależnie od tego nasz portfel walutowych kredytów hipotecznych zmniejszył się o 26% r/r, co jest wynikiem spłat, tworzenia rezerw (zgodnie z MSSF9 rezerwy na ryzyko prawne księguje się jako pomniejszenie wartości brutto zasądzonych kredytów) i konwersji na kredyty złotowe negocjowanych przez Bank oraz kredytobiorców; w wyniku tych czynników udział walutowych kredytów hipotecznych w kredytach Banku brutto ogółem zmniejszył się do 13,6% (kredyty udzielone przez BM:12,6%) z 19,6% (18,3%) w tym samym okresie w zeszłym roku.
  • poprawa efektywności kosztowej w wyniku stałego wzrostu ucyfrowienia naszego biznesu, jak również relacji z klientami i silnej odpowiedzi kosztowej na presje przychodowe; spadająca liczba pracowników (liczba aktywnych pracowników spadła o 648, tj. 9% od 3kw20), trwająca optymalizacja naszej sieci dystrybucji fizycznej (liczba oddziałów własnych spadła o 59 jednostek, tj. 12% w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy) komplementarna w stosunku do rosnącego udziału usług cyfrowych (klienci cyfrowi: 2,2 mln, wzrost o 9% r/r, aktywni użytkownicy bankowości mobilnej: 1,9 mln, wzrost o 15% r/r); kosztowe działania optymalizacyjne nie tylko prowadziły do nominalnej redukcji kosztów operacyjnych, lecz również przełożyły się na znaczną poprawę efektywności kosztowej; raportowany wskaźnik koszty/dochody („K/D”) spadłi do 45,9% w 3kw21 z 46,4% w tym samym okresie poprzedniego roku ale wskaźnik K/D z wyłączeniem BFG, portfela FV, kosztów prawnych, kosztów dobrowolnych konwersji oraz wpływu pozycji kompensujących rezerwy utworzone na walutowe kredyty hipoteczne dot. portfela d. EB zmniejszył się w ciągu roku do poziomu 41%);
  • stabilna jakość portfela kredytowego i w rezultacie niski koszt ryzyka (42 pb w 3kw21 w por. z 80 bp w 3kw20) które odzwierciedlają pozytywne trendy w jakości zarówno portfela detalicznego jak i korporacyjnego oraz dalszą sprzedaż kredytów zagrożonych (NPL) (w samym 3kw21 taka transakcja nie miała jednak miejsca); wskaźnik NPL zmniejszył się do 4,7% na koniec czerwca 2021 r. z prawie 4,9% rok wcześniej;
  • depozyty klientów byly stabilne w kwartale (i wzrosły 5% r/r) z depozytami korporacyjnymi rosnącymi 1% kw/kw i depozytami detalicznymi na niezmienionym poziomie; płynność Banku pozostawała na bardzo komfortowym poziomie ze wskaźnikiem K/D w wys. 85,6%;wskaźniki kapitałowe nieco się obniżyły w kwartale (skonsolidowany TCR: 18.2%/T1: 15.1% w porównaniu z odpowiednio 18.7%/15.6% na koniec czerwca’21) gdyż zmniejszenie kapitałów własnych było większe niż spadek aktywów ważonych ryzykiem (RWA);
  • Aktywa zarządzane zarówno przez Millennium TFI, jak i fundusze zewnętrzne wzrosły o 1% kw/kw do ponad 9,5 mld zł ze wzrostem r/r o 21%.

Udział w kluczowych segmentach rynkuWyniki Grupy Banku Millennium po 3 kwartałach 2021

Wdrożenie strategii

Z uwagi na bezprecedensową skalę zmian środowiska biznesowego spowodowanych wybuchem pandemii COVID-19 na początku 2020 r. Grupa BM podjęła decyzję o przedłużeniu strategii na lata 2018-20 o jeszcze jeden rok i o przygotowaniu nowej strategii na lata 2022-2024 której publikacja jest planowana pod koniec 4kw21.

Bank stara się odbudować na zasadzie like-for-like swoje wyniki operacyjne, na które niekorzystnie oddziałał kryzys COVID-19 oraz jego pośrednie i bezpośrednie konsekwencje w terminie od 1,5 do 2 lat. Zamierza się to osiągnąć poprzez dokończenie obecnego programu redukcji kosztów, wprowadzenie nowego programu efektywności operacyjnej, jak również poprawę wyników biznesowych poprzez ulepszoną wycenę i wzrost sprzedaży produktów podstawowych. Poprawa będzie dodatkowo wspierana przez ostatnią podwyżkę stóp procentowych.

Grupa jest zaawansowana w realizacji swoich celów na rok 2021:Wyniki Grupy Banku Millennium po 3 kwartałach 2021 2

Przedsiębiorcy: „Brak regulacji dotyczących szczepień odbija się na działalności operacyjnej firm. Coraz więcej pracowników na kwarantannach”

– Przedsiębiorcy nie są gotowi na czwartą falę pandemii koronawirusa. Podstawowym problemem jest brak regulacji, które pozwalają przedsiębiorcom np. na weryfikację, którzy pracownicy są zaszczepieni, a którzy nie. To poważna sprawa, bo efekty braku tej ustawy są już odczuwalne w zakładach pracy. Otrzymujemy sygnały o tym, że coraz więcej osób choruje, a pracownicy kierowani są na kwarantannę. Tak nie da się spokojnie planować produkcji czy ogólnie działalności operacyjnej – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej. Problemów jest jednak jeszcze więcej. Przedstawiciele Izby wymieniają choćby brak regulacji dotyczących pracy zdalnej czy brak środków z Funduszu Odbudowy, które jeszcze kilka miesięcy temu były obiecywane przedsiębiorcom. Mamy głęboką nadzieję, że negocjacje rządu  z Unią Europejską zakończą się ostatecznie uwolnieniem tak potrzebnego kapitału.

Przedsiębiorcy: jeszcze nie jest za późno na ustawę o szczepieniach

Czwarta fala pandemii koronawirusa staje się faktem, co znajduje potwierdzenie w codziennych statystykach Ministerstwa Zdrowia. Każdego dnia odnotowywanych jest ok. 5 tysięcy nowych zakażeń,  statystycznie jest wynikiem najgorszym od wiosny. Lekarze nie mają wątpliwości, że to nie koniec problemów i możliwe jest wracanie do regionalnych obostrzeń. Lockdown wydaje się być rozwiązaniem ostatecznym, którego na szeroką skalę nie należy się spodziewać. Przedsiębiorcy przyznają jednak, że ich sytuacja jest trudna , bo nie jest stabilna i przewidywalna.

– Północna Izba Gospodarcza od wielu miesięcy aktywnie namawia przedsiębiorców do szczepień i promocji szczepień. Jesteśmy rozczarowani tym, że nie udało nam się jako społeczeństwu osiągnąć odporności zbiorowej. Przedsiębiorcy nie mają obecnie skutecznych narzędzi, by móc egzekwować od swoich pracowników szczepienia. To sytuacja paranoiczna, bo przedsiębiorca nie może w żaden sposób przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się pandemii w swoich zakładach pracy. Jeżeli zapyta pracownika czy jest zaszczepiony czy podejmie decyzje np. o skierowaniu niezaszczepionego pracownika do innych obowiązków naraża się na hejt, groźby czy nawet kontrole inspekcji pracy. Z jednej strony Rząd mówi: promujcie szczepienia, a z drugiej przedsiębiorcy są zniechęcani do tego, by w ich miejscach pracy premiowani byli pracownicy zaszczepieni – mówi Hanna Mojsiuk. – Taka ustawa powinna być przygotowana już kilka miesięcy temu. Tu nie chodzi o zwalnianie niezaszczepionych czy dyskryminacje, a o układanie planu pracy tak, by zniwelować zagrożenia – mówi Hanna Mojsiuk.

Czy zagrożenia są realne? – Oczywiście. Otrzymujemy wiele sygnałów o tym, że w fabrykach i firmach produkcyjnych dochodzi do zakażeń. Przedsiębiorcy mają związane ręce. Zaszczepieni mieszają się z niezaszczepionymi, wszyscy mają kontakt z klientami, przy obecnej sytuacji to prosta droga do lockdownu. Apelujemy: jeszcze nie jest za późno na tę ustawę – mówi Hanna Mojsiuk.

Praca zdalna nadal bez odpowiednich regulacji

Spraw związanych z porządkiem pracy w czasie pandemii jest jeszcze więcej. Przedsiębiorcy zwracają uwagę na obiecywaną od miesięcy ustawę o pracy zdalnej.

– Przedsiębiorcy mają już opracowane procedury na wypadek kolejnej fali pandemii i konieczności pracy w systemie zdalnym. Nie zmienia to faktu, że oczekiwana jest ustawa, która reguluje zakres obowiązków pracownika i pracodawcy w czasie pracy zdalnej i hybrydowej. Znowu dochodzi do sytuacji, że mamy czwartą falę pandemii i kompletny brak regulacji w tym zakresie. Pragnę podkreślić, że to nie jest nasz kaprys, a realna potrzeba oczekiwana zarówno przez pracodawców jak i pracowników. Praca zdalna stała się naszą codziennością w wielu firmach, a mimo to nie ma regulacji ustalających np. kontrolę efektywności pracownika czy podział kosztów pracy w domu. To rzecz, która mogłaby być gotowa wiele miesięcy temu. Apeluję zatem do rządu o regulacje w tym ważnym temacie   – mówi Hanna Mojsiuk.

– Odbieramy także dużo sygnałów od przedsiębiorców, że w firmach brakuje środków płynnościowych. Wielkie nadzieje pokładano w Funduszu Odbudowy, tak mocno reklamowanym przez rząd ,  ale tutaj na ten moment trudno o konkretne plany. Na pewno przedsiębiorcy mają przed sobą bardzo niepewny czas przełomu roku. Wiele firm ostrożnie szykuje budżety  bo inflacja też jest dużym zagrożeniem – dodaje Hanna Mojsiuk.

Kawalerka w cenie domu z basenem

Czy można wyobrazić sobie kawalerkę w centrum Warszawy za ponad 800 tysięcy złotych, lub mieszkanie o powierzchni 15 metrów kwadratowych za 320 tysięcy złotych? Nie ma tam złotych klamek, dzieł sztuki, czy basenu z ofertą spa. Skąd więc biorą się takie ceny? Czy to, co się dzieje na rynku nieruchomości, jest jeszcze akceptowalne? Microliving to trend z punktu widzenia rynku mieszkaniowego, jak również instytucjonalnego.

Najbardziej znana mikrokawalerka ma 7 metrów kwadratowych i znajduje się w Rzymie. Projektant Marco Pierazzi zaaranżował to mikrownętrze, w sposób maksymalnie praktyczny. Wykorzystał do tego wielozadaniowe meble, dzięki czemu jest tam kuchnia, łazienka i sypialnia na antresoli.  Znajduje się tam wszystko, co powinno – brakować może tylko przestrzeni. Tego typu rozwiązania są od lat stosowane w Chinach, Japonii, czy Nowym Yorku. Tak zaczęła się moda na mikrokawalerki, która od kilku lat gości również w kraju nad Wisłą.

Ciasne, ale własne

– Ciche, jasne i eleganckie mieszkanie na Starym Mieście czeka na nowego właściciela. Jak twierdzi autor ogłoszenia, uwielbiana przez turystów lokalizacja to przepis na sukces inwestycyjny. Za jednopokojowe mieszkanie o powierzchni 27 metrów, przyszły właściciel musi zapłacić… 803 tysiące złotych. To nie jest żart. Za metr kwadratowy, cena wynosi 29 740 zł. To rekord, jeśli chodzi o ceny kawalerek na sprzedaż na portalu GetHome.pl. Są też ciekawe oferty mikrokawalerek.

Za lokal o powierzchni 15m2 m na Mokotowie trzeba zapłacić 320 tys. zł, co oznacza, że metr kosztuje ponad 20 tysięcy złotych. Taka kwota, raczej nie jest do osiągnięcia, biorąc pod uwagę, że najwyższa cena transakcyjna w Warszawie w II kwartale 2021 roku wyniosła 10224 zł/m2 –  tak wynika z Ogólnopolskiego raportu o kredytach mieszkaniowych i cenach transakcyjnych nieruchomości 2/2021 przygotowanego przez AMRON-SARFiN.

Ofert mikrokawalerek jest więcej. Wystarczy ustawić filtr do 15m2, a po chwili wyszukiwarka GetHome.pl, wskazuje na kilkadziesiąt tego typu ofert. 389 tys. zł za 12-metrowe mieszkanie w Poznaniu, 320 tys. zł na 15-metrową mikrokawalerkę w Warszawie, czy 275 tys. zł za mieszkanie o powierzchni 13 metrów w Krakowie. Takie oferty już nikogo nie dziwią, a powodem są najwyższe w historii ceny nieruchomości. Dlatego w ostatnich latach coraz większą popularnością cieszą się małe mieszkania, a nawet mikrokawalerki. Z reguły, o mikroapartamentach mówi się, o ile powierzchnią  nie przekraczają 30 metrów kwadratowych.

Singiel doceni

Tego typu ofertami interesują się głównie młode osoby, które cenią niezależność. Chcą być w centrum wydarzeń, z drugiej zaś strony, nie stać ich na większe mieszkanie. Stołują się na mieście, więcej czasu spędzają poza domem, więc nie wymagają mieszkania o wielkim metrażu. Traktują mieszkanie jak sypialnię, łącznik między dniami pełnych wrażeń. Najczęściej jednak takimi mieszkaniami interesują się inwestorzy, bo można je z łatwością wynająć i dodatkowo odliczyć od ich zakupu 23% Vat-u.

Cena nie jest mikro

Ceny nieruchomości podawane są w Polsce w przeliczeniu na metr kwadratowy. Wydawać by się mogło, że skoro mowa o mikrokawalerce, to cena również powinna być mikro. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że ceny mniejszych mieszkań, są o wiele droższe niż tych dużych. Cena zależy przede wszystkim od lokalizacji i standardu wykończenia. Te w przypadku mikrokawalerek, mają kluczowe znaczenie. Bez projektanta wnętrz urządzenie tak małego mieszkania, byłoby z pewnością zbyt skomplikowane. Dlatego w cenie zazwyczaj jest wliczona usługa projektanta, modułowe meble i pozostałe wyposażenie.

Służą do mieszkania, ale mieszkaniami nie są

Jeszcze w 1959 roku normatywy mieszkaniowe wskazywały, że kawalerka powinna mieć od 17 do 20 metrów kwadratowych. 25 lat później zmieniono wytyczne i wskazano, że mieszkanie 1-pokojowe, może mieć minimalnie 25 metrów. Tak jest do teraz — obowiązujące w Polsce prawo budowlane stanowi, że mieszkaniem może być lokal o powierzchni przynajmniej 25m2. Mikrokawalerki, więc mieszkaniami nie są, oficjalnie są lokalami użytkowymi.

Czy właściciel ponosi jakieś ryzyko związane z zakupem takiej mikrokawalerki? – I tak, i nie.  Kupić oczywiście może, ale mieszkać już nie. Jeśli się na to zdecyduje, może zapłacić grzywnę. Aby tak się stało, ktoś musiałby donieść do powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego, a ten wszcząć postępowanie – wyjaśnia Marta Kubacka, ekspert portalu GetHome.pl.

Styl życia, zwany microlivingiem związany jest bezpośrednio z tym, że do życia potrzebujemy coraz mniej przestrzeni. Przyczyniły się do tego warunki rynkowe, urbanistyczne, ale też nowe preferencje kupujących. W Polsce zarobki są nadal na zbyt niskim poziomie, a priorytetem pozostaje praca w mieście. W takich realiach – kompromisem staje się mikrokawalerka.

Sprzedaż kredytów bije kolejne historyczne rekordy – dane za wrzesień 2021

We wrześniu 2021 r., w porównaniu do września 2020 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej trzech rodzajów produktów kredytowych: o (+31,3%) więcej kredytów mieszkaniowych, o (+18,5%) kredytów gotówkowych oraz o (+0,5%) kredytów ratalnych. Spadek o (-25,8%) odnotowały limity na kartach kredytowych. W ujęciu wartościowym wzrost widoczny był w trzech produktach kredytowych – banki i SKOK-i przyznały na wyższą wartość kredytów mieszkaniowych (+52,4%), kredytów gotówkowych (+26,4%) oraz kredytów ratalnych (+14,1%). Spadła natomiast wartość przyznanych limitów kartowych (-5,8%).

W okresie trzech kwartałów 2021 r. banki i SKOK-i udzieliły łącznie 2 687,1 tys. kredytów ratalnych (+5,3%) na kwotę 12,57 mld zł (+21,5%) oraz 2 369,4 tys. kredytów gotówkowych (+17,9%) na kwotę 50,30 mld zł (+28,4%). Kredytów mieszkaniowych zaciągnięto 205,6 tys. (+28,3%) na kwotę 65,97 mld zł (+42,5%).

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie wnioski, BIK zawsze bierze pod uwagę trzy ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank (zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu). Zatem w przypadku tych produktów, wrześniowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków we wrześniu 2021 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procesowane dłużej, nawet do dwóch miesięcy od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych we wrześniu 2021 r. jest efektem wniosków składanych w lipcu i sierpniu 2021 r.

Po drugie, oceniając wartość akcji kredytowej we wrześniu 2021 r. w porównaniu do września ubiegłego roku, musimy pamiętać, że we wrześniu 2020 r. nadal obserwowaliśmy spadki zarówno liczby jak i wartości udzielanych kredytów szczególnie gotówkowych w porównaniu do września 2019 r. Jedynym wyjątkiem były kredyty ratalne, w przypadku, których zarówno w ujęciu liczbowym jak i wartościowym odnotowano dodatnie dynamiki w porównaniu do sierpnia 2019 r.

Po trzecie, duże problemy ze spłacaniem kredytów mogą w pełni zmaterializować się w odczytach Indeksów Jakości dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty, co wynika z ich konstrukcji, ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni.

Kontynuacja hossy w wysokokwotowych kredytach gotówkowych

Wysokie wrześniowe odczyty dynamiki w kredytach gotówkowych – o 18,5% w ujęciu liczbowym i o 26,4% w ujęciu wartościowym nadal robią wrażenie. Częściowo tak wysokie dynamiki są efektem niskiej bazy z września zeszłego roku. Ale nie tylko, bowiem jest jeszcze jeden istotny powód – wzrost udziału w akcji kredytowej kredytów udzielonych na wysokie kwoty, których dynamika wzrostu jest najwyższa.

– Kredyty gotówkowe ze wszystkich przedziałów kwotowych odnotowały dodatnie dynamiki w dziewięciu miesiącach 2021 r. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku. Jednak to kredyty wysokokwotowe są głównym czynnikiem wzrostów. Odnotowały one najwyższe dodatnie dynamiki akcji kredytowej od stycznia do września 2021 r. zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym. Dynamika kredytów wysokokwotowych tj. z dwóch przedziałów kwotowych 30 – 50 tys. zł oraz powyżej 50 tys. zł wynosi odpowiednio (+24,4% L) i (+23,9% W) oraz (41,7% L) i (42,0% W). Kredyty na wyższe kwoty odpowiadają za 64,6% wartości sprzedaży w pierwszych dziewięciu miesiącach 2021 r. Same kredyty powyżej 50 tys. zł mają 43,7% udział w wartości akcji kredytowej. W ujęciu liczbowym udział kredytów z tych dwóch przedziałów to 22% liczby udzielonych kredytów gotówkowych – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

– Choć w pierwszym roku pandemii banki dość ostrożnie udzielały kredytów gotówkowych, w szczególności na wyższe kwoty, to już od początku 2021 r. widzimy odwrotne zjawisko. Obecnie banki dużo chętniej udzielają kredytów na wyższe kwoty. Sprzyjają temu zarówno nadal niskie stopy procentowe oraz ogólna poprawa nastrojów zarówno po stronie konsumentów, jak i instytucji finansowych. Trzeba również pamiętać, że obecnie to właśnie kredyty gotówkowe są jednym z najbardziej rentownych produktów kredytowych, co przy polepszeniu jakości tych kredytów, dodatkowo zachęca do udzielania tego rodzaju kredytów, szczególnie znanym bankowi klientom. 45% akcji kredytowej z trzech kwartałów 2021 r. to konsolidacja, odnowienie czy rolowanie już posiadanego długu, a jedynie 25% to dodatkowy kredyt (kolejny obok już obsługiwanego). Tak więc 70% wartości akcji kredytowej z okresu styczeń – wrzesień 2021 r., to kredyty osób, które już spłacały kredyt gotówkowy. Często są to klienci o znanej bankowi historii kredytowej, a przez to są bardziej wiarygodni. Tylko 12% wartości akcji kredytowej to pierwszy kredyt, a 18% dotyczy powrotu klienta do kredytu gotówkowego – puentuje prof. Rogowski.

Wzrosty tylko wysokokwotowych kredytów ratalnych

W przypadku kredytów ratalnych we wrześniu mamy dużo wyższy wzrost r/r w ujęciu wartościowym (+14,1%), niż w ujęciu liczbowym (+0,5%).

– Podobnie, jak w przypadku kredytów gotówkowych, wysoki wzrost dynamiki sprzedaży kredytów ratalnych ma zróżnicowany charakter. Najwyższe 40% dodatnie dynamiki liczby udzielonych kredytów w okresie styczeń – wrzesień br. dotyczyły kredytów ratalnych na najwyższe kwoty, tzn. z przedziału powyżej 10 tys. zł. Kredyty ratalne z przedziału 5-10 tys. zł odnotowały niższą, ale również wysoką dynamikę (+29,9%). Kredyty ratalne do 1 tys. zł oraz z przedziału 1-2 tys. zł odnotowały natomiast ujemną dynamikę na poziomie (-9,0%) oraz (-5,7%). W ujęciu wartościowym występuje takie samo zjawisko. Dynamika kredytów wysokokwotowych wyniosła (+35,5%), a kredytów w przedziale 5-10 tys. zł (+30,8%). Natomiast zarówno kredyty do 1 tys. zł, jak i z przedziału 1-2 tys. zł. mają ujemną dynamikę na poziomie odpowiednio (-8,3%) oraz (-5,0%). Zjawisko to można tłumaczyć tym, że w 2021 r. poprzez kredyt ratalny finansowane są zakupy droższych towarów. Ponadto coraz częściej z kredytu ratalnego, z uwagi na wysoką inflację i zerową RRSO (czyli ujemną realną stopę procentową), korzystają osoby posiadające wystarczające własne zasoby finansowe na sfinansowanie zakupu. Skutkuje to również bardzo niskim poziomem szkodowości kredytów ratalnych – stwierdza główny analityk BIK.

Średnia wartość kredytu ratalnego we wrześniu 2021 r. to 4 814 zł i jest ona wyższa niż we wrześniu rok temu o 13,5%. Dla kredytów gotówkowych, średnia wartość udzielonego we wrześniu 2021 r. kredytu to 20 945 zł – to wzrost o 6,7% w stosunku do września 2020 r.

Obserwowany przez BIK co miesiąc poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych), w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na bardzo niskim, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący, wrześniowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych wynosi 1,20%. Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Wrześniowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wynosi 4,17%.

– W porównaniu do września 2020 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wrosła) o 0,18 pkt proc., najwięcej ze wszystkich produktów kredytowych. Należy jednak pamiętać, że we wrześniu zeszłego roku Indeks odnotował jedną z kilku najniższych wartości w historii. Na odczyt wrześniowy wpływ ma bieżące zachowanie kredytów udzielonych przed pandemią, i to zarówno tych, które były objęte moratoriami, tych, które moratoriami nie były objęte, jak i „pandemicznych kredytów”. Po marcowym pogorszeniu odczytu w porównaniu do lutego 2021 r., od pól roku w ujęciu m/m mamy polepszenie (spadek) Indeksu, co niewątpliwie jest sygnałem pozytywnym. Na uwagę zasługuje nadal niski odczyt Indeksu dla kredytów ratalnych. W okresie 12-miesięcznym wartość Indeksu polepszyła się (spadła) o 0,22. Głównym powodem jest to, że z kredytu ratalnego coraz częściej jak już wspomniałem korzystają osoby o wysokich dochodach i wysokiej wiarygodności kredytowej. Kredyt ratalny staje się więc dla banku bardzo bezpiecznym produktem kredytowym – wyjaśnia główny analityk BIK.

Kredyty mieszkaniowe – miesięczna akcja kredytowa osiągnęła prawie 8,5 mld zł co jest kolejnym historycznym rekordem

We wrześniu br. w porównaniu z wrześniem 2020 r., na rynku kredytów mieszkaniowych odnotowaliśmy, może nie tak spektakularne jak w sierpniu, ale nadal bardzo wysokie dodatnie dynamiki zarówno wartości (+52,4%), jak i liczby udzielonych kredytów (+31,3%). W okresie trzech kwartałów 2021 r. już ponad połowa (56,2%) wartości udzielonych kredytów to kredyty z przedziału kwotowego powyżej 350 tys. zł. Same kredyty powyżej 500 tys. zł stanowią 27% łącznej akcji kredytowej i udział ten co miesiąc rośnie.

Analizując sytuację w poszczególnych przedziałach kwotowych określających wartość udzielanego kredytu mieszkaniowego, w okresie styczeń – wrzesień 2021 r. widać duże zróżnicowanie. Najwyższe dodatnie dynamiki sprzedaży kredytów mieszkaniowych, zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym, dotyczyły kredytów z dwóch przedziałów tj.: od 350 do 500 tys. zł i powyżej 500 tys. zł, odpowiednio w ujęciu liczbowym (+47,6%) i (+89,3%) oraz wartościowym (+48,9%) i (+95,3%). W pozostałych przedziałach zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym dynamiki nie przekroczyły (+25,3%).

Wyniki wrześniowej akcji kredytowej w zakresie kredytów mieszkaniowych są odzwierciedleniem popytu z lipca oraz sierpnia 2021 r. Możliwość osiągnięcia we wrześniu rekordowej akcji kredytowej sygnalizowały już zarówno lipcowy (+33,2%), jak i sierpniowy (+39,5%) odczyt Indeksu Popytu na kredyty mieszkaniowe.

– Dla kredytów mieszkaniowych wrzesień ub.r. pomimo tego, że był najlepszym miesiącem od początku pandemii, to pod względem liczby i wartości akcji kredytowej (19,26 tys. szt. i 5,56 mld zł) nadal nie osiągnął poziomu sprzed pandemii (-6,4% r/r w ujęciu liczbowym oraz -3,5% w ujęciu wartościowym). Wysokie dynamiki we wrześniu 2021 r. są więc w części spowodowane efektem nadal niższej bazy z września 2020 r. Drugim, w mojej opinii ważniejszym czynnikiem jest rekordowa wartość akcji kredytowej we wrześniu 2021 r. Padł po raz kolejny rekord. Po raz pierwszy w historii miesięczna akcja kredytowa przekroczyła 8,45 mld zł. Ponadto warto odnotować, że wrzesień jest już siódmym z rzędu miesiącem o wartości miesięcznej akcji kredytowe powyżej 7,5 mld zł – stwierdził prof. Rogowski.

Wrzesień br. to kolejny miesiąc, w którym kredyty mieszkaniowe odnotowują wysokie dodatnie dynamiki sprzedaży. Kontynuowana jest hossa w wysokokwotowych kredytach mieszkaniowych. Widać to w średniej wartości udzielanego kredytu, która we wrześniu 2021 r. osiągnęła kolejną rekordową wartość tj. 335,26 tys. zł i była wyższa o 16,1% od średniej z września 2020 r.

– Niewątpliwie źródłem tak dobrej koniunktury na rynku kredytów mieszkaniowych jest zarówno nadal wysoki popyt na kredyt, jak i większa skłonność banków do udzielania kredytów (pozytywna reakcja podażowa), zwłaszcza wysokokwotowych, widoczna w poluzowaniu wymagań między innymi w zakresie wkładu własnego. Wzrost średniej kwoty kredytu mieszkaniowego to zaś bezpośredni efekt dalszego wzrostu cen nieruchomości, którego źródłem jest zarówno strona popytowa (gotówkowa – ucieczka przed inflacją i traktowanie nieruchomości jako alternatywy inwestycyjnej, jak i finansowana kredytem oraz zakupy przez inwestorów instytucjonalnych), jak i podażowa (ograniczona liczba nieruchomości przeznaczonych do sprzedaży). W mojej opinii kolejne miesiące będą ciekawe na rynku kredytów mieszkaniowych. Należy założyć dalszy wzrost cen nieruchomości, co będzie skutkowało koniecznością zaciągania jeszcze wyższego kredytu. To może jednak być utrudnione z uwagi na dwa czynniki negatywnie wpływające na zdolność kredytową. Pierwszym z nich są wyższe po październikowej podwyżce stopy procentowe. Drugim zaś ograniczenie zgodnie z Rekomendacją KNF okresu kredytowania do 25 lat na potrzeby szacowania zdolności kredytowej – puentuje prof. Rogowski.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych we wrześniu 2021 r. wyniósł 0,57%.

W ostatnich 12 miesiącach (od września 2020 r. do września 2021 r.) jakość portfela nieznacznie pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,03 p.p.).

– W pierwszym okresie pandemii do listopada 2020 r. jakość portfela kredytów mieszkaniowych polepszyła się. Wpłynęło na to kilka czynników, m.in. moratoria kredytowe zaproponowane przez banki w pierwszych miesiącach pandemii, które w dużym stopniu zmitygowały wzrost ryzyka kredytowego związanego z niepewną sytuacją części zadłużonych gospodarstw domowych. Od grudnia 2020 r. do marca 2021 r. wartość Indeksu pogarszała się (rosła). Od kwietnia br. Indeks odnotowuje niewielką zmienność (trend boczny).

– Jak już sygnalizowałem w komentarzach do wcześniejszych Newsletterów czynnikiem, który może niekorzystnie w przyszłości wpłynąć na jakość portfela kredytów mieszkaniowych jest podwyżka stóp procentowych. Bowiem prawie cały portfel kredytów mieszkaniowych, to kredyty na zmienną stopę. Dużym zagrożeniem nie byłaby jednak pojedyncza podwyżka, lecz cała seria podwyżek stóp procentowych – ostrzega prof. Rogowski.

Karty kredytowe – powrót do sytuacji sprzed pandemii

We wrześniu 2021 r. banki wydały 51,1 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 404 mln zł.

– W okresie styczeń – wrzesień 2021 r. pomimo efektu niskiej bazy sprzed roku, nadal mamy w ujęciu liczbowym ujemną dynamikę, która wyniosła (-4,5%). W ujęciu wartościowym mamy jednak dynamikę dodatnią (+7,8%). Podobnie, jak w pozostałych produktach kredytowych, dodatnie dynamiki dotyczą jedynie wyższych przedziałów kwotowych. Należy pamiętać, że limity kartowe są po kredytach gotówkowych, drugim najbardziej ryzykownym produktem kredytowym (wartość Indeksu Jakości we wrześniu, pomimo poprawy wyniosła 2,97%) – mówi prof. Rogowski z BIK.

Revolut wchodzi na rynek turystyczny w Polsce

  • Polscy klienci Revolut kilkoma kliknięciami w aplikacji wykupią pobyt w kraju lub za granicą 
  • Otrzymają dostęp do wyjątkowych cen z rynku turystycznego, bez opłat rezerwacyjnych*
  • Dodatkowo, otrzymają natychmiast do 10% cashbacku

Revolut udostępnił w Polsce platformę do wynajmu miejsc noclegowych. Firma nie chce ograniczać się już wyłącznie do oferowania usług finansowych i planuje wejść w inne branże. Dzięki funkcji Stays, chce wejść na globalny rynek rezerwacji turystycznych i stworzyć korzystną alternatywę dla najemców i wynajmujących. W momencie gdy poszczególne kraje znoszą ograniczenia dla zaszczepionych turystów, Revolut umożliwia klientom dokonanie błyskawicznej rezerwacji pobytu, bezpośrednio z poziomu aplikacji.

Co oferuje usługa Stays? Polscy klienci otrzymują dostęp do wyjątkowych cen z rynku turystycznego, bez opłat rezerwacyjnych ze strony Revolut. Dodatkowo, otrzymają natychmiastowo do 10% cashback, by w ten sposób zaoszczędzić na urlopowe atrakcje i przyjemności, gdy dotrą już do miejsca docelowego.Revolut Stays – Zakopane, Sopot – light

Inwestycje Revolut w ofertę turystyczną będą rosły wraz z powracającym optymizmem i odkładaną na skutek pandemii potrzebą wyjazdów zagranicznych. Na przełomie kwietnia i maja b.r. Revolut zapytał 12 tys. klientów, w tym 2 tys. z Polski, o plany odnośnie urlopu. 80% zapytanych klientów z Polski odpowiedziało, że chce wyruszyć za granicę najszybciej jak to możliwe. I tak się stało. Ponad 480 tys. polskich klientów Revolut w okresie czerwiec-październik b.r. wyjechało za granicę (+92% r/r). Ich średnie wydatki wyniosły 2167 zł na osobę i były wyższe o 12% niż rok temu i o 6% niż przed pandemią, w 2019 r.

Od Sopotu do Zakopanego, od Egiptu po Fuerteventurę, od pokojów typu bed & breakfast w okazyjnej cenie, po luksusowe apartamenty, polscy klienci Revolut będą mogli wyszukać dla siebie wymarzone miejsca pobytu na całym świecie i zarezerwować je kilkoma kliknięciami, resztę czasu poświęcając na to co przyjemne.

Rezerwowanie miejsc pobytu z Revolut to element kompleksowej oferty. Na turystów czekają tradycyjnie konta wielowalutowe, funkcje do łatwego dzielenia rachunku, sejfy grupowe na wspólne wakacyjne wydatki, polisy podróżne i możliwość wstępu do saloników lotniskowych w razie opóźnienia lotu. Niebawem pojawią się kolejne funkcje dla podróżujących.

Spędziliśmy wiele godzin rozmawiając z naszymi klientami i pytając jakie kolejne produkty i usługi chcieliby zobaczyć w swojej aplikacji. Ponieważ turystyka, po długim okresie pandemii, stopniowo się odradza, stworzyliśmy funkcję Stays by pomóc klientom w Polsce i na świecie szybciej, łatwiej i taniej rezerwować noclegi. Revolut będzie aplikacją, która spełni wszystkie potrzeby związane z podróżowaniem” – mówi Marsel Nikaj, Head of Savings w Revolut.

* * *

*Revolut nie pobiera żadnych opłat rezerwacyjnych, nie mniej jednak obowiązują ceny i opłaty pobierane przez stronę udostępniającą miejsce pobytu.

Spadek bezrobocia w Polsce

We wrześniu br. bezrobocie wyniosło 5,6%, co oznacza spadek w stosunku do poprzedniego miesiąca 0,2 pkt proc. – podał GUS.

W porównaniu do sytuacji sprzed pandemii stopa bezrobocia jest nadal wyższa, aczkolwiek różnica stopniowo ulega zmniejszeniu (we wrzesień 2019 rok wskaźnik ten wynosił 5,1%). Wśród 934,7 tys. osób zarejestrowanych jako bezrobotne było 507,9 tys. kobiet, co stanowi 54,3%. Przewaga kobiet w grupie bezrobotnych jest zjawiskiem występującym stale; w analogicznych miesiącach lat ubiegłych kobiety stanowiły w 2019 – 56%, a w 2020 roku – 54% bezrobotnych. Jeśli chodzi o proporcje pomiędzy osobami z doświadczeniem zawodowym, zdecydowana większość osób to uprzednio pracujący (832,1 tys.). Grupa osób dotychczas niepracujących liczy 121,6 tys.

Analizując dane z poprzednich miesięcy, widać, że zmniejsza się liczba osób zwolnionych z przyczyn leżących po stronie zakładu pracy – we wrześniu br. było to 39,5 tys., podczas gdy rok wcześniej grupa ta liczyła 52,1 tys. W analogicznym okresie sprzed pandemii (czyli we wrześniu 2019 roku) – liczba tych osób wynosiła 33,8 tys., co może oznaczać, że procesy zmian w przedsiębiorstwach połączone z redukcją liczby pracujących, wynikające z pandemii Covid -19, zostały zakończone.

Zdecydowana większość osób w rejestrach urzędów nie ma prawa do zasiłku dla osób bezrobotnych (814,8 tys.), co oznacza, że chęć uzyskania zabezpieczenia w tej formie nie jest dominującą przyczyną rejestracji w powiatowym urzędzie pracy. Z uwagi na fakt, iż statut bezrobotnego jest powiązany z prawem do korzystania ze świadczeń opieki lekarskiej, można zaryzykować tezę, że to jest czynnikiem który zwiększa skłonność do rejestracji w urzędach pracy przez osoby de facto bierne zawodowo lub świadczące pracę nierejestrowaną.

W ciągu września powiatowe urzędy pracy wyrejestrowały 140,3 tys. osób, z czego 83,4 tys. z powodu podjęcia pracy (niestety nie ma tu rozróżnienia na oferty pracy subsydiowanej i niesubsydiowanej). Warto zauważyć, że blisko 9% osób zarejestrowanych w urzędach pracy zostało wpisanych na listę osób bezrobotnych po raz kolejny, co oznacza, że efekty realizowanych wcześniej form wsparcia nie były wystarczająco skuteczne dla utrzymania miejsca pracy lub po prostu osoby te wróciły po zakończonym udziale w aktywizacji.

W minionym miesiącu pracodawcy zgłosili 124,2 tys. ofert pracy, z czego przeważająca większość pochodziła z sektora prywatnego 122,3 tys. Oczywiście, nie odzwierciedla to zapotrzebowania na pracowników w całej gospodarce – do powiatowych urzędów pracy trafia tylko część ofert, głównie dotyczących zapotrzebowania na pracowników nisko i średnio wykwalifikowanych.

Monika Fedorczuk, Konfederacja Lewiatan

Wstępne wyniki finansowe Grupy XTB za III kwartał 2021 roku

196,6 mln zł przychodów, 101,5 mln zysku i ponad 38 tys. nowych klientów. Wstępne wyniki finansowe Grupy XTB za III kwartał 2021 roku.

Wzrost zysków i przychodów w III kwartale

W III kwartale 2021 roku Grupa XTB odnotowała znaczący 40,8% wzrost przychodów
(w porównaniu z III kwartałem 2020 roku) ze 139,6 mln zł do 196,6 mln zł. Zwiększeniu uległ także wypracowany w tym okresie skonsolidowany zysk netto, który sięgnął 101,5 mln zł (wzrost o 48,4 % w porównaniu do III kwartału ub. r. kiedy zysk sięgnął 68,4 mln zł). Wskaźnik zysku z działalności operacyjnej (EBIT) w III kwartale 2021 roku również uległ zwiększeniu do 111,8 mln zł wobec 79,4 mln zł rok wcześniej.

– W III kwartale br. Grupa wypracowała znaczące wzrosty jeżeli chodzi zarówno o przychody, jak i o zysk. Co najważniejsze, wzrosty te oparte są na silnym fundamencie w postaci stale rosnącej bazy nowych i aktywnych klientów. Pomimo tego, że trzeci kwartał to głównie wakacyjne miesiące, osiągnęliśmy bardzo dobre wyniki – także dzięki codziennemu wysiłkowi naszego zespołu. Stale rozwijamy ofertę i doskonalimy naszą platformę oraz technologię. W tym kwartale otworzyliśmy także nowe biuro w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz otrzymaliśmy licencję w Republice Południowej Afryki. – powiedział Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

W III kwartale 2021 roku znacząca aktywność klientów XTB na rynku przełożyła się na większy obrót instrumentami pochodnymi CFD, który wyniósł 1 044 tys. lotów (III kwartał 2020: 760 tys. lotów), oraz wzrost rentowności na lota do 188 zł (III kwartał 2020: 184 zł).

Zrealizowany cel oraz więcej nowych i aktywnych klientów

Stale rosnąca liczba nowych klientów stanowi jeden z fundamentów rozwoju Grupy XTB. Już w lipcu – pierwszym miesiącu III kwartału – Grupa XTB zrealizowała zapowiadany przez prezesa Omara Arnaout cel na ten rok i przekroczyła barierę 120 000 nowych klientów znacznie przekraczając ją na koniec kwartału i kończąc pierwsze dziewięć miesięcy tego roku z wynikiem 146 427 nowych klientów. Stanowi to rekordowy 98,9% wzrost wobec 73 612 nowych klientów pozyskanych w ciągu pierwszych 9 miesięcy ubiegłego roku. W trzecim kwartale br. Grupa pozyskała 38 573 nowych klientów, blisko o połowę więcej niż 21 178 pozyskanych w analogicznym okresie 2020 roku. Łącznie do grona klientów XTB na koniec III kwartału 2021 roku należało 388 973 osób.

Wskutek kontynuowania zoptymalizowanej strategii sprzedażowo-marketingowej, większej penetracji rynków już istniejących, sukcesywnego wprowadzania do oferty nowych produktów oraz ekspansji na nowe rynki geograficzne o 100,6% wzrosła także średnia liczba aktywnych klientów – z 53 309 w III kwartale 2020 roku do 106 961 w analogicznym okresie tego roku.

W obszarze klienckim cieszy nas nie tylko realizacja założonego celu 120 tys. nowych klientów aż na 5 miesięcy przed końcem roku, ale przede wszystkim stałość w pozyskiwaniu nowych klientów, gdyż to ten parametr ma znaczenie dla zabezpieczenia wzrostu przychodów i zysków Grupy w długim terminie. Co ważne, wspiera go także rosnąca baza aktywnych klientów, którą de facto podwoiliśmy w porównaniu z III kwartałem ubiegłego roku. – podsumował Omar Arnaout.

We wrześniu rozpoczęła się także nowa odsłona globalnej kampanii marketingowej promującej możliwość bezprowizyjnego inwestowania w akcje do 100 000 Euro miesięcznie. Nowy spot z udziałem ambasadora XTB portugalskiego trenera José Mourinho obejrzano już ponad 3 mln razy. Kolejne etapy kampanii i inne działania marketingowe będą realizowane także w kolejnym kwartale.

Celem Grupy jest staniem się pierwszym wyborem i kompleksowym rozwiązaniem dla każdego inwestora. Obecnie, klienci XTB mogą inwestować w aż 5400 różnych instrumentów finansowych w tym m.in akcji i funduszy ETF oraz kontraktów CFD na rynku Forex, na indeksy, towary, akcje, oraz fundusze ETF, XTB oferuje także możliwość inwestowania w CFD na kryptowaluty. Na początku września do oferty dołączyło dziewięć nowych instrumentów opartych o kryptowaluty. Zainteresowanie tymi instrumentami stale rośnie – w pierwszej połowie 2021 roku 20% klientów XTB wykonało choć jedną transakcję z użyciem CFD opartych na tych instrumentach, a dla blisko 10% nowych klientów transakcja z użyciem CFD na kryptowaluty była pierwszą, którą wykonali po otwarciu rachunku.

Koszty działalności operacyjnej w III kwartale 2021 r. ukształtowały się na poziomie 84,8 mln zł i były o 24,7 mln zł wyższe w stosunku do okresu porównywalnego (III kwartał 2020 r.: 60,1 mln zł).

Grupa XTB kontynuuje ekspansję geograficzną

29 lipca 2021 roku, wraz z rozpoczęciem działalności operacyjnej przez XTB MENA Limited w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Grupa XTB osiągnęła kolejny ważny etap w ramach ekspansji geograficznej. Na otwarcie nowego biura w Dubaju pozwoliło uzyskanie licencji
od lokalnego regulatora DFSA, które miało miejsce również w III kwartale br. – 11 lipca. Klienci nowo otwartego biura posiadają dostęp do prawie 2 tys. instrumentów finansowych CFD.

Z czasem oferta ta będzie rozwijana i modyfikowana w odpowiedzi na potrzeby i preferencje lokalnych inwestorów. Podobnie jak na innych rynkach, w ZEA XTB mocno stawia na edukację i współpracę z uznanymi lokalnymi partnerami.

Również w III kwartale br. tj. 10 sierpnia 2021 roku spółka zależna XTB Africa (PTY) Ltd. otrzymała licencję na prowadzenie działalności w Republice Południowej Afryki. Zarząd Grupy koordynuje obecnie prace przygotowawcze mające na celu rozpoczęcie działalności operacyjnej na tym rynku w II połowie 2022 r.

Zgodnie z założonym planem i zaledwie po trzech tygodniach od otrzymania licencji Dubai Financial Services Authority rozpoczęliśmy działalność w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oferując klientom z tego regionu dostęp do blisko 2 tys. instrumentów oraz naszych rozwiązań i najwyższej klasy obsługi. Choć na ocenę jego sukcesu musimy poczekać 9-12 miesięcy, chcemy mocno inwestować w ten region i z czasem stać się znaczącym brokerem w krajach Bliskiego Wschodu. – dodał Omar Arnaout.

Kluczowe znaczenie polskiego rynku

Równolegle z ekspansją geograficzną, Grupa XTB poświęca uwagę na umacnianie pozycji
na rynkach, na których prowadzi działalność. W III kwartale 2021 r. 31,0% przychodów Grupy pochodziło z Polski (III kwartał 2020 r.: 34,5%).

III kwartał br. upłynął pod znakiem umacniania pozycji na rynku oraz przygotowywania działań inicjujących ofensywę marketingową i edukacyjną, której start miał miejsce pod koniec III
i na początku IV kwartału. Wsparta nową odsłoną kampanii marketingowej z udziałem José Mourinho oferta bezprowizyjnego inwestowania w akcje do 100 000 EUR obrotu miesięcznie cieszy się dużym uznaniem przyciągając nowych klientów. W porównaniu do poprzedniego kwartału, do ponad 5 400 wzrosła także liczba dostępnych dla polskich inwestorów instrumentów finansowych. Stale rozwijana platforma xStation oraz udoskonalana aplikacja xStation Mobile cieszy się dużym uznaniem klientów i należy do grona najlepiej ocenianych aplikacji brokerów.

Na jesień zaplanowano także VI edycję największej bezpłatnej konferencji online
dla inwestorów – XTB Investing Masterclass, która odbyła się 22 października.

– Na sukces XTB w Polsce składają się trzy elementy – największa darmowa baza wiedzy dla inwestorów na rynku, własna wielokrotnie nagradzana platforma xStation oraz xStation mobile połączona ze świetną obsługą klienta i stale rozwijaną oferta inwestycyjną. W trzecim kwartale pomogła również nowa odsłona kampanii marketingowej z José Mourinho promująca bezprowizyjne inwestowanie oraz działania edukacyjne, które są szczególnie istotne w sytuacji, kiedy pozyskujemy tysiące nowych klientów, dopiero zaczynających swoją przygodę z inwestowaniem. Wraz z partnerami, chcemy im pokazać najlepsze praktyki i podzielić się doświadczeniami, które pomogą zorientować im się w świecie inwestycji – powiedział Jakub Paturalski dyrektor polskiego oddziału XTB.

Ekologia coraz bardziej wpływa na postawy i wybory Polaków

Zmiany klimatu są dziś jednym z największych wyzwań, przed którymi stoimy jako społeczeństwo. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte „Climate Sentiment Index” 64 proc. Polek i Polaków deklaruje, że w ciągu ostatniego miesiąca martwiła się konsekwencjami zmian klimatycznych. Obawy te przekuwamy w działanie. Ponad 80 proc. ankietowanych deklaruje, że troskę o środowisko wyraża w proekologicznych zachowaniach, a 58 proc. deklaruje, że wybiera produkty marek, które podejmują działania na rzecz zrównoważonego rozwoju. Co drugi respondent sprawdza, czy proekologiczne deklaracje firm pokrywają się z rzeczywistością.

W badaniu zwrócono uwagę na opinie i postawy Polaków w trzech głównych obszarach – jako konsumentów, obywateli i pracowników. Z uzyskanych odpowiedzi wyłania się obraz osób coraz bardziej świadomych zmian klimatu, i co za tym idzie – bardziej zaniepokojonych. Około 1/3 pracowników deklaruje, że rozważyłaby zmianę pracodawcy, jeśli ten nie wprowadzi zrównoważonych praktyk biznesowych, a także przyjęłaby propozycję gorszą finansowo, ale od pracodawcy, który jest przyjazny środowisku.

Wyniki naszego badania wskazują, że presja oddolna na działania firm w kierunku zrównoważonego rozwoju będzie wzrastać. Kluczowe jest teraz podjęcie działań pro-klimatycznych na poziomie firm, a także dialog biznesu z instytucjami tworzącymi otoczenie regulacyjne. Od lat wspieramy przedsiębiorstwa i sektor publiczny w działaniach w kierunku zrównoważonego rozwoju, w tym także ograniczania negatywnego wpływu na środowisko. Dziś przyszedł czas na to, by zobowiązania w tym zakresie wzięli na siebie nie tylko branżowi i sektorowi liderzy, ale po prostu większość podmiotów. Marki i produkty, które będą to robić opieszale, stracą klientów, a ich producenci – pracowników. – mówi Irena Pichola, partner w Deloitte, lider zespołu ds. zrównoważonego rozwoju w Polsce i Europie Środkowej.

Jak pokazuje badanie, konsumenci w swoich codziennych decyzjach zakupowych starają się ograniczać konsumpcję i stawiać na produkty przyjazne środowisku. Najwięcej ankietowanych dba o to, by nie marnować żywności, wody i energii, ale wiele osób ogranicza także zakupy czy podróże i stawia na lokalne produkty. W podejmowaniu działań proekologicznych troska o kondycję planety wydaje się kluczowa. Osoby deklarujące, że w ciągu ostatniego miesiąca martwiły się konsekwencjami zmian klimatycznych, podejmowały około 5-ciu różnych działań prośrodowiskowych (na przykład dbałość o niemarnowanie żywności, energii czy wybór ekologicznych produktów). Pozostali ankietowani wskazali na podejmowanie tylko 3 takich działań – zazwyczaj była to segregacja odpadów. Najczęściej podejmowanymi działaniami przyjaznymi dla planety w ostatnim roku było segregowanie odpadów (67 proc.), niemarnowanie żywności (62 proc.) ograniczenie zużycia wody (61 proc.). Takie aktywności najczęściej deklarują kobiety, osoby po 50. roku życia oraz osoby z wyższym wykształceniem. Niemal połowa z ankietowanych kobiet w ostatnim roku ograniczała liczbę kupowanych ubrań, a blisko 30 proc. zredukowała spożycie mięsa. Dodatkowo 33 proc. respondentów częściej wybiera lokalne produkty, 20 proc. zaś decyduje się jedynie na produkty przyjazne dla środowiska. Tylko 4 proc. ankietowanych nie podjęło żadnych działań proekologicznych.

Wpływ klimatu na konsumenta

Obawy o zmiany klimatu wpływają na wybory konsumenckie. Dla ponad połowy respondentów aspekt środowiskowy był ważny lub bardzo ważny podczas ostatnich zakupów, a 58 proc. badanych deklaruje, że wybiera produkty marek, które podejmują działania na rzecz zrównoważonego rozwoju. Dodatkowo, co drugi respondent zapewnia, że sprawdza marki, czy faktycznie robią to, co mówią w kwestii zrównoważonego rozwoju. Kobiety częściej deklarują troskę o środowisko przy dokonywaniu zakupów. Zależność tę obserwujemy nawet po uwzględnieniu faktu, że częściej są także zaniepokojone zmianami klimatycznymi. Jest to ważna informacja dla sprzedawców, ponieważ to kobiety częściej robią codzienne zakupy.

Za troską o klimat i deklaracjami podąża także zgoda na wyższą cenę za produkty przyjazne środowisku. Większość respondentów przyznaje, że jest skłonna zapłacić o 10 proc. więcej za produkty ekologiczne. Kobiety są nieznacznie bardziej przychylne płaceniu dodatkowej premii za „zielone” produkty. W tym przypadku tę zależność da się jednak wytłumaczyć wyższym poziomem obaw klimatycznych wśród kobiet. Średnio konsumenci są skłonni dopłacić ok. 8 proc. więcej za produkty eko.

Coraz bardziej widoczne skutki zmian klimatycznych od kilku lat prowadzą do wzrostu obaw, a one częściej znajdują odzwierciedlenie w wyborach konsumenckich. Demografia i rosnący niepokój o klimat sprawią, że konsumenci będą skłonni zapłacić więcej za produkty przyjazne środowisku. Wraz z upływem czasu będzie rósł dochód osób gotowych kupować „zielone” produkty (pokolenie Y i Z). A rosnąca świadomość społeczna i rzetelna edukacja środowiskowa, będzie przekładać się na wzrost postaw proekologicznych. – podsumowuje Marta Karwacka, starszy menedżer w zespole ds. zrównoważonego rozwoju Deloitte w Polsce i Europie Środkowej.

Produkty ekologiczne są dziś droższe od swoich mniej zrównoważonych odpowiedników, różnica ta jednak będzie maleć. Rosnąca skala produkcji oraz postęp techniczny będą prowadziły do spadku cen „zielonych” towarów. Dziś mamy do czynienia z ograniczeniem podaży – liczba producentów produktów ekologicznych jest niewystarczająca w stosunku do zgłaszanego popytu. Wyższe ceny mogą być częściowo pochodną wyższej marży, na jaką mogą pozwolić sobie producenci ze względu na małą konkurencję. Wraz z pojawieniem się nowych firm na rynku, marża powinna spadać. W tą samą stronę będą działały zmiany technologiczne. Dziś, proces produkcji towarów zrównoważonych jest nadal bardzo kosztowny, ale zmiany są coraz bardziej widoczne. Równolegle ze spadającymi cenami zielonych towarów będzie rosła presja na regulacje zwiększające koszty szkodliwych działań, czego najbardziej namacalnym przykładem są obecnie rosnące koszty emisji gazów cieplarnianych.

Nie tylko konsumenci, ale przede wszystkim firmy, zdają sobie sprawę, jak ważne są odpowiedzialne wybory związane z zakupami i konsumpcją. Dlatego Deloitte w Polsce również stawia sobie ambitne cele w duchu zrównoważonego rozwoju. Do 2025 roku będziemy korzystać w biurach tylko z zielonej energii, a także znacznie zredukujemy nasz ślad węglowy wynikający z podróży służbowych. Wszyscy pracownicy Deloitte do końca tego roku przejdą szkolenie na temat zapobiegania zmianom klimatu, a do roku 2030 działania naszej firmy będą neutralne klimatycznie – dodaje Tomasz Konik, partner zarządzający Deloitte w Polsce.

NFOŚiGW dofinansuje prywatne ładowarki do samochodów elektrycznych

Dotacje do prywatnych punktów ładowania samochodów elektrycznych w ramach programu „Mój Prąd”, zapowiedziane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, to krok w dobrym kierunku. Rozwój elektromobilności i fotowoltaiki powinien iść w parze – ocenia Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA). Nowa, czwarta już z kolei, edycja programu NFOŚiGW ruszy w I kwartale 2022 r.

“Mój Prąd” koncentruje się na wsparciu rozwoju mikroinstalacji fotowoltaicznych (PV). Jak poinformowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska, celem nowej odsłony programu będzie m.in. zwiększenie produkcji energii elektrycznej z takich urządzeń na terenie Polski i w konsekwencji wzrost udziału odnawialnych źródeł energii miksie energetycznym. „Mój prąd 4.0” zostanie rozszerzony o dofinansowanie punktów ładowania samochodów elektrycznych, inteligentnych systemów zarządzania energią w domu, magazynów energii elektrycznej, jak również magazynów ciepła i chłodu.

Bardzo cieszy fakt, że rząd powrócił do koncepcji dotowania prywatnych stacji ładowania samochodów elektrycznych w ramach programu „Mój Prąd”. W połączeniu z postulowanymi od dawna przez branżę zmianami prawnymi ułatwiającymi instalację takich ładowarek w budynkach wielorodzinnych, które zostały częściowo uwzględnione w ostatniej nowelizacji Ustawy o elektromobilności, to krok na drodze do popularyzacji samochodów elektrycznych w Polsce. Ponad 80% kierowców EV preferuje ładowanie swoich pojazdów w domu – to najwygodniejsze, a dzięki możliwości skorzystania z taryfy nocnej również zdecydowanie najbardziej opłacalne ekonomicznie rozwiązanie – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

Jak wynika z prowadzonego przez PSPA i PZPM „Licznika elektromobilności”, pod koniec września 2021 r. w Polsce funkcjonowało zaledwie 1 675 ogólnodostępnych stacji ładowania samochodów elektrycznych. To wciąż o wiele za mała liczba w kontekście rozwoju zeroemisyjnego transportu na masową skalę. W pokonaniu bariery infrastrukturalnej mogą pomóc ładowarki prywatne, jednak do tej pory w Polsce nie funkcjonował żaden efektywny instrument wsparcia instalacji stacji niepublicznych. Taką opcję przewidywały jedynie ubiegłoroczne, zakończone już programy pilotażowe NFOŚiGW „eVan” oraz „Koliber”, jednak ładowarka musiała być nabywana tylko wraz z samochodem elektrycznym.

W najnowszej edycji raportu „Polish EV Outlook 2021” szacujemy potencjał polskiego rynku prywatnej i półprywatnej infrastruktury ładowania na 90-115 tys. punktów. Bez wdrożenia dotacji ze środków publicznych osiągnięcie takiej liczby będzie bardzo trudne – dodaje Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA).

Równolegle do programu „Mój Prąd” rząd pracuje nad zupełnie nowym programem wsparcia, adresowanym przede wszystkim do operatorów infrastruktury ogólnodostępnej. Wg deklaracji przedstawicieli NFOŚiGW, które padły podczas niedawnego Kongresu Nowej Mobilności 2021, decyzja Komisji Europejskiej co do propozycji polskich regulacji w tym zakresie może zostać podjęta jeszcze w październiku. Ogłoszenie pierwszego naboru mogłoby nastąpić w takiej sytuacji już w listopadzie. Ostatni projekt przepisów dotyczących wsparcia zakłada m.in. dofinansowanie ogólnodostępnych stacji ładowania o mocy od 50 kW do mniej niż 150 kW dotacją w wysokości do 30% kosztów kwalifikowanych, zaś urządzeń o mocy co najmniej 150 kW – do 50% kosztów kwalifikowanych.

„Mój Prąd 4.0” jest adresowany do osób fizycznych, które zawarły umowę kompleksową z Operatorem Sieci Dystrybucyjnej. Rząd zapowiada zachowanie prostej formy oraz procedury złożenia wniosku. Co istotne, o dofinasowanie dodatkowych elementów, w tym stacji ładowania samochodów elektrycznych, będą mogli się ubiegać również beneficjenci wcześniejszych edycji programu. Według oficjalnych informacji, suma środków zarezerwowanych na wsparcie wyniesie ok. 1 mld zł.

Google otwiera nowe biuro – siedzibę Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie

Google otwiera w Warszawie nowe biuro – siedzibę Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud. Będzie to największe europejskie centrum skupiające najlepszych ekspertów i ekspertki od rozwoju technologii chmury obliczeniowej Google, z których korzystają klienci Google Cloud na całym świecie. Nowe biuro będzie dynamicznie zwiększać zatrudnienie w najbliższych latach, rekrutując do Warszawy utalentowanych inżynierów i inżynierki – także z zagranicy. Przestrzenie warsztatowe nowego centrum staną się miejscem szkoleń i programów edukacyjnych skierowanych do polskich firm i przedsiębiorców zainteresowanych wykorzystaniem chmury obliczeniowej oraz cyfrową transformacją ich biznesu.

Nowe centrum to kolejny element trwających inwestycji Google w Polsce. Zlokalizowane jest na ponad 20 tys. m2 przestrzeni w kompleksie The Warsaw Hub przy Rondzie Daszyńskiego. Duża skala inwestycji związana jest z planami dynamicznego rozwoju i zwiększania zatrudnienia w najbliższych latach. Aktualnie Google zatrudnia w Warszawie ponad 800 osób, z czego już ponad 500 to załoga działu inżynieryjnego. W ostatnich trzech latach zespół biura powiększył się trzykrotnie.

– Nasze nowe warszawskie biuro to inwestycja w wiedzę, którą za pośrednictwem programów edukacyjnych i szkoleń będziemy się dzielić. Po kwietniowym otwarciu regionu Google Cloud, pierwszej w Polsce infrastruktury umożliwiającej lokalne przetwarzanie danych w chmurze, kontynuujemy realizację naszej wizji, by Warszawa stała się chmurową stolicą Europy. Nasze miasto ma ogromny potencjał i zapewnia doskonałe warunki do przyciągania najlepszych ludzi w sektorze nowych technologii, by to tu właśnie pracowali i rozwijali swoje kariery – powiedziała Magdalena Kotlarczyk, szefowa Google Polska.Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (32) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (31) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (30) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (29) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (28) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (27) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (26) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (25) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (24) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (23) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (22) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (21) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (20) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (19) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (18) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (17) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (16) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (15) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (14) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (13) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (12) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (11) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (10) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (9) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (8) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (7) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (6) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (5) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (3) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (2) Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud w Warszawie (1)

Nowe biuro będzie największym centrum rozwoju technologii chmury Google w Europie, które przyciągnie nad Wisłę wiele talentów technologicznych z Polski i zagranicy. Zespół centrum już teraz pracuje nad kluczowymi komponentami technologii Google Cloud, odpowiadając m.in. za usługi dynamicznie przydzielające moc obliczeniową centrów danych dla klientów biznesowych, maszyny wirtualne, a także za właściwe działanie globalnej sieci łączącej usługi chmurowe Google.

– Nasze centrum w Warszawie to miejsce, w którym zespoły będą pracować nad rozwojem najbardziej zaawansowanych rozwiązań, produktów i usług chmury obliczeniowej. Już teraz stworzyliśmy największy zespół inżynieryjny pracujący nad technologiami Google Cloud w Europie. Warszawscy inżynierowie i inżynierki już odpowiadają za opracowanie takich produktów jak Google Compute Engine czy Google Kubernetes Engine, które stanowią fundamenty technologii chmurowych Google. Rozbudowujemy także dział Cloud Networking, który zajmuje się rozwojem globalnej infrastruktury sieciowej, a także pracujemy nad rozwiązaniami z zakresu analizy danych. W Warszawie obecni będą także pracownicy zespołu dbającego o niezakłócone działanie najważniejszych usług Google, z których korzystają miliardy ludzi na całym świecie  – podsumował Dan Decasper, wiceprezes Google i szef Centrum Rozwoju Technologii Google Cloud.

Kluczowym aspektem działalności biura będzie także działalność edukacyjno-warsztatowa. Google będzie dzielić się swoim know-how, by coraz więcej specjalistów i specjalistek zdobyło kompetencje umożliwiające pracę w sektorze chmurowym, który jest obecnie najdynamiczniej rozwijającym się sektorem IT. Warszawskie centrum będzie też miejscem szkoleń dla polskich firm, które chcą wykorzystać potencjał chmury w rozwoju swojego przedsiębiorstwa. Realizację tych celów umożliwi także nowa infrastruktura – biuro wyposażone zostało w dwupiętrowe audytorium na 100 miejsc, 3 duże sale warsztatowe oraz pracownię UXLab, która umożliwia prowadzenie warsztatów z UX design produktów i usług.

W budynku The Warsaw Hub nowe centrum Google zajmie 14 pięter (od 18 do 31). Inspiracją dla zaprojektowania każdego z nich były różne regiony Polski. Do dyspozycji pracowników i odwiedzających będzie taras zewnętrzny wraz z kawiarnią zlokalizowany na 31. piętrze oraz kantyna. Projekt uwzględnił także wiele udogodnień, takich jak np. siłownia, biblioteka, pokoje rozrywki czy pokoje dla rodziców z dziećmi. W budynku zlokalizowano także nowoczesny i strzeżony parking rowerowy, a na parkingu podziemnym zainstalowano ładowarki do samochodów elektrycznych. Kompleks wyposażono w zaawansowane rozwiązania technologiczne, a zintegrowane systemy zarządzania budynkiem są zarządzane przez infrastrukturę opartą na sztucznej inteligencji i obsługiwaną przez Google Cloud Platform. Nowa siedziba Google jest także w procesie certyfikacji LEED, która przyznawana jest budynkom spełniającym najwyższe standardy w zakresie efektywności energetycznej i zrównoważonego rozwoju.

Google otworzyło swoje pierwsze biuro w Polsce w 2006 roku. Obecnie zatrudnia ponad 900 osób w biurach w Warszawie i Wrocławiu. Od 2015 roku funkcjonuje również Campus Google for Startups na warszawskiej Pradze, a w kwietniu tego roku firma uruchomiła region Google Cloud – lokalny ośrodek przetwarzania danych – pierwszą tego typu infrastrukturę globalnego dostawcy usług chmury publicznej w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Jak działa finansowanie faktur?

Utrzymanie płynności finansowej to główne wyzwanie wielu działalności gospodarczych działających w Polsce. Czasy nie są łatwe, pandemia dała o sobie znać, a kontrahenci nie zawsze są uczciwi. Jak sobie poradzić z tymi problemami i zabezpieczyć przedsiębiorstwo? Odpowiedzią jest finansowanie faktur. Dowiedz się z tego tekstu, jak działa tego typu usługa i kto może z niej skorzystać. Zaczynamy!

Wszystkiemu winne są terminy płatności

Niemal każdy, kto wprowadził firmę w naszym kraju, spotkał się z sytuacją, w której kontrahent zaproponował wydłużony termin płatności. Taka prośba nie oznacza wcale braku dobrych intencji, ale nie zawsze też jest możliwa do zrealizowania. Musisz jednak zrozumieć, że każda ze stron transakcji chce się zabezpieczyć przed utratą płynności finansowej. Wszyscy czekają na pieniądze i jeśli chociaż w jednym miejscu ten łańcuch się przerwie, następują opóźnienia, które wpływają na wiele podmiotów gospodarczych.

Dlaczego zatem przedsiębiorcy wystawiają faktury z wydłużonym terminem?

Przede wszystkim dlatego, że zależy im na zleceniach. Niestety, ale funkcjonujemy w dosyć konkurencyjnej gospodarce. Oznacza to, że w wielu branżach zapotrzebowanie jest mniejsze niż to, ile firm świadczy usługi. Żeby więc stać się atrakcyjniejszymi na tle konkurencji, przedsiębiorcy starają się jak najbardziej iść na rękę swoim zleceniodawcom. Wydłużony termin płatności jest jedną z „zachęt”, jakie są stosowane przez właścicieli firm. Poza tym, w oczach zleceniodawcy firma, która jest w stanie zapewnić dłuższe terminy płatności, ma zasoby finansowe na działalność i ugruntowaną pozycję nas rynku.

Jak faktoring może pomóc w prowadzeniu firmy?

Ostatni czas pokazał, że przedsiębiorcy o wiele chętniej podchodzą do usługi faktoringu, której głównym zadaniem jest pomoc w zapewnieniu płynności finansowej i dostępu do gotówki. Faktoring polega na wykupie przez firmę faktoringową wierzytelności od swojego klienta. Dzięki temu ten może otrzymać zapłatę za wystawioną fakturę nawet tego samego dnia, w którym przesłał ją do firmy faktoringowej i przeznaczyć pieniądze na:

  • rozwój firmy,
  • nowe inwestycje,
  • zakup towarów i usług niezbędnych do prowadzenia działalności
  • wynagrodzenia, składki ubezpieczeniowe, podatki itp.

Faktoring w praktyce

Przebieg usługi faktoringowej jest bardzo prosty i tak naprawdę rola klienta ogranicza się do wykonania jednej czynności, o której dowiesz się niżej. Sprawdź jak w działa faktoring.

  1. Wykonujesz usługę i wystawiasz fakturę

To jest właśnie Twój jedyny obowiązek. Musisz wykonać usługę, do której zostałeś zatrudniony i wystawić za nią fakturę z wydłużonym terminem płatności. Jest to bardzo ważne, ponieważ bez tego dokumentu żadna firma nie będzie mogła odkupić od Ciebie wierzytelności.

  1. Przesyłasz fakturę do firmy faktoringowej

Gdy faktura trafi już do firmy, z którą masz podpisaną umowę, następuje krótka analiza poprawności wystawionego dokumentu. Faktor musi wiedzieć, że dokument ma umocowanie prawne.

  1. Otrzymujesz pieniądze

Po sprawdzeniu wszystkiego faktor prześle na Twoje konto pieniądze, na które umówiliście się podczas podpisywania umowy. Bardzo często środki znajdują się na koncie przedsiębiorcy jeszcze tego samego dnia, w którym ten przesłał fakturę do weryfikacji.

  1. Rozwijasz firmę

Pieniądze, które otrzymasz od firmy faktoringowej, możesz przeznaczyć na bieżącą działalność oraz rozwój firmy. W tym czasie faktor będzie czekał, aż Twój kontrahent w stosownym terminie opłaci dokument. Jeśli tego nie zrobi, zostaną wszczęte działania egzekucyjne mające na celu odzyskanie pieniędzy. To już jednak nie jest Twoje zmartwienie. Tym zajmuje się wyłącznie firma faktoringowa.

Jak kryteria trzeba spełnić, by móc skorzystać z faktoringu?

Faktoring nie jest usługą, która wymaga od przedsiębiorców sprostaniu wielu ciężkim kryteriom. Wszystkim bowiem zależy, by finansowanie faktur stało się jeszcze popularniejsze. Najważniejsze wymagania, które należy spełnić to:

  • Ty oraz Twoi kontrahenci nie możecie być wpisani do rejestrów dłużników (KRD, BIG itp.),
  • Twoja działalność musi istnieć co najmniej 12 miesięcy,
  • Termin na wystawionej przez Ciebie fakturze powinien mieścić się w przedziale od 7 do 90 dni,
  • kwota na fakturze nie może być niższa niż 250 zł brutto.

Ile kosztuje faktoring?

Na tak postawione pytanie bardzo trudno jest odpowiedzieć ze względu na fakt, że każda faktura jest wyceniana indywidualnie. Zazwyczaj ostateczna cena usługi jest wyświetlana klientowi po weryfikacji przesłanej faktury. Wiele firm udostępnia też specjalne kalkulatory, które mają pomóc w orientacyjnej wycenie. Pocieszające jest również to, że wiodące firmy zajmujące się świadczeniem usług faktoringowych, umożliwiają załatwienie wszystkich formalności przez Internet. Dzięki temu nie musisz jeździć po biurach i marnować czasu, który można przeznaczyć na rozwój firmy lub jej bieżącą działalność.

Klienci indywidualni liczą zyski z hossy na rynku magazynowo-logistycznym

Rynek centrów logistycznych okazał się jedną z najlepszych inwestycji czasu pandemii. Zdaniem ekspertów pandemia przyspieszyła dynamikę popytu na powierzchnie magazynowe – blisko 40 proc. całego rynku inwestycyjnego sektora nieruchomości komercyjnych w 2021 roku stanowiły transakcje magazynowe (dane AXI IMMO). Na zakończenie pierwszej połowy 2021 r. wolumen transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce osiągnął poziom 2 mld EUR (60 transakcji), z czego ponad 40% (około 900 mln EUR), stanowiły zmiany właścicielskie w sektorze przemysłowo-logistycznym. Stąd zainteresowanie tym segmentem funduszy, firm ubezpieczeniowych, spółek giełdowych, poszukujących nie tylko zysków, ale także bezpiecznego sposobu na ulokowanie kapitału w czasie pandemii.

Odpolscy inwestorzy indywidualni w ramach pierwszego na rynku funduszu skoncentrowanego na tym rynku – IPOPEMA Benefit 7 FIZ AN. Od początku swojej działalności, tj. od stycznia 2020 Fundusz osiągnął dokładnie 26,50 % stopę zwrotu, a tylko w tym roku kalendarzowym przez ostatnie 10 miesięcy cena certyfikatu inwestycyjnego wzrosła o 10,76% (Źródło: IPOPEMA TFI. Dane na 30.09.2021).   Wynik nie był jedynie tzw. „wyceną papierową”, bowiem środki pieniężne zostały już wypłacone pierwszym inwestorom, którzy rozpoczęli inwestycje w ostatnim półtorarocznym okresie rozliczeniowym.

Zarządzający Funduszem IPOPEMA Benefit 7 FIZAN uważają, że popyt inwestycyjny utrzyma się na wysokim poziomie w całym 2021 r., a także w kolejnych latach. Obecnie w dobie niskich stóp procentowych, wszyscy uczestnicy rynku szukają inwestycji z wysokimi stopami zwrotu przy określonym, akceptowalnym ryzyku inwestycyjnym. Przez wiele lat tylko nieliczni inwestorzy mogli korzystać z zysków na realizacji deweloperskich projektów magazynowych, gdzie przed wejściem w projekt na etapie uzyskania pozwolenia na budowę znane są w zasadzie wszystkie ryzyka inwestycyjne. Dzięki Funduszowi IPOPEMA Benefit 7 FIZAN z hossy na rynku magazynowym mogą wreszcie skorzystać również klienci indywidualni. Nie bez znaczenia dla uczestników Funduszu pozostaje fakt, że dodatkowo przed wejściem w dany projekt zawsze przygotowywane jest finansowanie bankowe, co również znacząco zmniejsza ryzyko, ponieważ bank dodatkowo przeprowadza swój własny audyt projektu. W strategii Funduszu zakładamy sprzedaż wybudowanego i skomercjalizowanego parku magazynowego do globalnych graczy, którzy czerpią zyski z długookresowego najmu danego obiektu – podkreśla Jacek Koprowski z IPOPEMA TFI.

Na potencjał polskiego rynku magazynów istotny wpływ ma strategiczne położenie naszego kraju na mapie Europy. To właśnie polskie magazyny często obsługują zachodnioeuropejskich konsumentów i to tutaj są przenoszone zakłady produkcyjne z krajów zachodnioeuropejskich. W Polsce mamy już wybudowaną infrastrukturę autostradową, koszty pracy są znacznie niższe niż w innych krajach UE, z ewentualnym dodatkowym dostępem do siły roboczej wliczając pracowników z Ukrainy i Białorusi. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że Polska to kraj, gdzie mieszka około 38 milionów konsumentów, więc zarówno popyt wewnętrzny, jak również perspektywy wzrostu krajowej gospodarki w najbliższych latach powodują duże zainteresowanie nieruchomościami zlokalizowanymi w naszym kraju przez inwestorów zagranicznych. Wiele międzynarodowych koncernów wyciągnęło wnioski z pierwszej fali pandemii i zastanawia się nad realokacją części fabryk z Azji do Europy – bliżej docelowych miejsc zbytu i konsumpcji. Tutaj też jako duży, dynamicznie rozwijający się kraj europejski, jesteśmy postrzegani bardzo pozytywnie. Wzrostowi rynku nieruchomości logistycznych sprzyja również rosnąca zamożność społeczeństwa oraz potrzeba skracania łańcucha dostaw na rynku usług e-commerce. Dlatego właśnie od kilku lat magazyny stanowią ważny element strategii inwestycyjnej największych funduszy, co zapewnia stabilne finansowanie kolejnych projektów

Polski rynek powierzchni magazynowych nadrabia bardzo dynamicznie dystans do rynków rozwiniętych.   W pierwszej połowie 2021 r. rynek był stymulowany przez silny popyt najemców na poziomie 3,3 mln mkw. Podobnie jak w poprzednich kwartałach najwięcej transakcji zawarli najemcy e-commerce i operatorzy logistyczni. Z kolei po stronie podażowej dostarczono w zaledwie pół roku ponad 1,1 mln mkw nowych powierzchni, co świadczy o solidnych fundamentach sektora. Wypadkową tej aktywności jest szybka absorpcja powierzchni, która wpływa na spadek poziomu pustostanów (obecnie około 5,4%). Hossa w tym segmencie rynku trwa w najlepsze – ilość powierzchni magazynowej w budowie jest rekordowa, deweloperzy realizują inwestycje o łącznej powierzchni około 3,4 mln mkw.

Czy ten wynik jest powtarzalny?

Nie wiemy co może się wydarzyć w przyszłości, natomiast wynik jak najbardziej może być powtarzalny. W swojej karierze zawodowej, gdzie od 2011 roku jestem ściśle związany z rynkiem nieruchomości, a od 2014 zajmuję się przede wszystkim budową parków magazynowych i uczestniczyłem w realizacji projektów w Polsce o łącznej powierzchni magazynowej około 500 tys. m2, we współpracy z największymi deweloperami, którzy w Polsce lub na świecie wybudowali kilka, może kilkanaście milionów m2, uważam, że mimo wzrostu cen materiałów budowlanych i kosztów pracy, w ostatnim czasie wartość magazynów typu prime bardzo wzrosła. Możemy zatem nadal korzystać z marży deweloperskiej i zarabiać kilkanaście procent w skali roku dla inwestorów – powiedział Jacek Koprowski, Dyrektor Departamentu Zarządzania Funduszami Nieruchomości w IPOPEMA TFI i zarządzający Funduszem IPOPEMA Benefit 7 FIZAN.

Wszystkie sklepy Grupy Morele będą działać pod jednym szyldem

Grupa Morele będąca właścicielem 9 sklepów internetowych z szerokim asortymentem w różnych kategoriach m.in. elektronika użytkowa, kosmetyki, zabawki, odzież czy wyposażenie wnętrz, podjęła decyzję o ich całkowitej integracji pod jedną witryną.Grafika 1

Grupa Morele konsekwentnie realizuje swoją strategię, w ramach której chce ułatwiać życie klientom poprzez proste i wygodne zakupy on-line. Pomóc w tym mają m.in. wdrożone lub będące jeszcze w fazie testowej rozwiązania ułatwiające podjęcie decyzji zakupowych. Jako przykłady mogą tu posłużyć m.in. Morele MAX – usługa w ramach której po wykupieniu abonamentu klienci mogą cieszyć się darmową wysyłką i Morele ASK, czyli platforma, na której znajdziemy odpowiedzi ekspertów lub innych członków społeczności na nurtujące nas pytania dotyczące produktów. Kolejnym udogodnieniem dla klientów ma być integracja wszystkich sklepów internetowych należących do grupy. Ich cały asortyment zostanie przeniesiony na platformę morele.net.

Połączenie naszych specjalistycznych sklepów to realizacja długofalowego planu spółki. Naszą misją jest ułatwienie zakupów online. Zależy nam m.in. na tym, aby Klienci mogli w jednym miejscu robić zakupy w różnych kategoriach, stąd też decyzja o integracji. Cały czas pracujemy nad tym, aby Morele zawsze były sklepem, w którym sami chcielibyśmy kupowaćmówi Michał Pawlik, CEO Morele.

Grupa Morele.net zadbała o to, aby Klienci należących do niej sklepów mogli logować się na platformę morele.net bez konieczności zakładania nowego konta. Wystarczy, że wykorzystają do tego celu e-mail i hasło, które wcześniej używali do logowania się w danym sklepie. Po zalogowaniu, podobnie jak wcześniej, będą mogli m.in. składać reklamacje i zwroty oraz sprawdzać historię zamówień. Udogodnieniem będzie dostęp do szerokiej oferty produktowej w różnych kategoriach, co daje możliwość zrobienia wszystkich zakupów  w jednym miejscu.

Do tej pory marka zintegrowała już ze swoją platformą sprzedażową 7 z 8 sklepów – hulahop.pl, amfora.pl, budujesz.pl, meblujesz.pl, ubieramy.pl, digitalo.pl oraz motoria.pl. Pozostaje jeszcze ostatni sklep-presto.pl, którego przeniesienie też jest planowane.

Robert Biedrzycki nowym CFO INEA

Z dniem 25 października Robert Biedrzycki obejmuje funkcję CFO w INEA. Odpowiedzialny będzie za obszar finansowy spółki oraz transformację cyfrową organizacji.

Robert Biedrzycki dołącza do Zarządu INEA Sp. z o.o. obejmując funkcję CFO odpowiedzialnego za całokształt kwestii finansowych spółki oraz tzw. Digital Transformation. Robert Biedrzycki jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej, Wydziału Finansów i Bankowości. Swoje wcześniejsze doświadczenia w obszarze finansów zdobywał w takich firmach, jak: Avenga, Lagardere, Allegro Group czy Biomet.

– Dziękuję za zaufanie i cieszę się, że mogę dołączyć do organizacji na tak ważnym dla niej etapie. Przed nami nowe wyzwania i jeden, nadrzędny cel – dostarczanie szybkiego i niezawodnego Internetu światłowodowego oraz pozostałych usług INEA do jak największej grupy mieszkańców naszego kraju. Z przyjemnością będę wspierał spółkę w ich realizacji – komentuje Robert Biedrzycki, CFO INEA Sp. z o.o.

– Witamy Roberta na pokładzie. Jestem przekonany, że jego umiejętności i doświadczenie zawodowe jeszcze bardziej wzmocnią INEA i pomogą nam mierzyć się z nowymi wyzwaniami oraz osiągać kolejne sukcesy – mówi Maciej Piechociński, Prezes INEA Sp. z o.o.

Trendy inwestycyjne dla rynku nieruchomości w Europie. Dalszy wzrost znaczenia sektorów living, logistycznego i supermarketów

W 2021 r. wartość transakcji inwestycyjnych na europejskim rynku nieruchomości może być wyższa od ubiegłorocznej o co najmniej 15% i wynieść około 270 mld euro, prognozuje firma doradcza Savills. Udział sektorów living i logistycznego wzrośnie znacznie powyżej średnich historycznych. Również w Polsce wstępne szacunki wolumenu inwestycyjnego po trzecim kwartale bieżącego roku wykazują absolutną dominację sektora logistycznego.

Jak podaje międzynarodowa firma doradcza Savills w swoim najnowszym raporcie European Investment, aktywność inwestycyjna w sektorze living, obejmującym m.in. mieszkania na wynajem instytucjonalny, utrzyma się na rekordowo wysokim poziomie, do czego przyczyni się rosnący popyt na rynku najmu wśród wszystkich grup demograficznych.

Duża wartość transakcji portfelowych w sektorach living i domów opieki oznacza, że ich udział w całkowitym wolumenie inwestycyjnym w Europie wyniesie około jednej trzeciej, a nieruchomości logistycznych – 20%.

„Ze względu na niskie stopy kapitalizacji i niewielki wzrost czynszów inwestorzy poszukują możliwości ochrony kapitału oraz aktywów przynoszących stały dochód w dłuższej perspektywie. Tego typu zabezpieczenie oferują mieszkania na wynajem instytucjonalny, domy seniora i opieki” – mówi Eri Mitsostergiou, dyrektor działu badań rynków europejskich w Savills.

Wśród istotnych trendów, jakie mogą się pojawić w 2022 r., warto wymienić wzrost kapitału przeznaczanego na inwestycje w supermarkety i obiekty handlowe z dominująca funkcją sklepu spożywczego, a także prosperujące parki i magazyny handlowe..

Konkurencja o tego rodzaju aktywa spowodowała spadek stóp kapitalizacji dla tego typu obiektów do rekordowo niskiego poziomu, zbliżonego do cen centrów handlowych, których korekta jest widoczna na wszystkich rynkach. Średnie stopy kapitalizacji dla najlepszych magazynów handlowych w Europie kształtują się na poziomie 5,41% i różnią się od centrów handlowych zaledwie 10 punktami bazowymi (według stanu na trzeci kwartał 2021 r.) w porównaniu ze średnią pięcioletnią wynoszącą 75 punktów bazowych. Stopy kapitalizacji w przypadku najbardziej atrakcyjnych supermarketów w Europie wynoszą ok. 5,38% i ulegają dalszej kompresji.

Trendom tym będzie towarzyszyć nieznaczny wzrost aktywności inwestorów zagranicznych w porównaniu z ubiegłym rokiem, do czego przyczyni się luzowanie obostrzeń związanych z pandemią COVID-19 i większa mobilność na świecie.

Savills dodaje, że inwestorzy poszukują możliwości ochrony kapitału przed wzrostem inflacji i szczegółowo analizują swoje alokacje pod względem zarówno sektorowym, jak i geograficznym – m.in. z tego względu nadal będą zainteresowani zakupem nieruchomości logistycznych. Wzrost czynszów w tym sektorze w Europie może być wyższy od wskaźnika inflacji i przekraczać 3% w ujęciu rocznym w latach 2021-2022.

Ten trend będzie najsilniejszy na rynkach, na których duży udział sektora e-commerce w całkowitej sprzedaży detalicznej powoduje szybki wzrost popytu wśród najemców na powierzchnie logistyczne, między innymi w krajach nordyckich, Holandii i Francji, gdzie obserwujemy rosnące zainteresowanie inwestorów.

Popyt na nieruchomości logistyczne osiąga rekordowy poziom również w Polsce, gdzie sektor napędzany jest nie tylko rosnącym udziałem e-commerce na rynku krajowym, ale również rozwojem branży na sąsiednich rynkach, dla których Polska, z uwagi na liczne przewagi konkurencyjne, staje się logistycznym hubem. Według wstępnych szacunków wolumenu inwestycyjnego po trzecim kwartale bieżącego roku wartość inwestycji w sektorze magazynowym w tym roku osiągnęła już blisko 1,7 mld euro, co stanowiło blisko połowę całkowitego wolumenu transakcji w Polsce.

Natomiast czynsze za wynajem powierzchni handlowych nadal będą pod presją zniżkową. W mniejszym stopniu będzie to dotyczyć lokalizacji odnotowujących wysokie wskaźniki odwiedzalności dzięki wzrostowi mobilności i ożywieniu turystyki.

Ceny najbardziej atrakcyjnych nieruchomości biurowych nadal będą konkurencyjne w 2022 r., a w przypadku najlepszych aktywów na największych rynkach mogą wzrosnąć.

Savills prognozuje również, że zmiany te wpłyną na rynek najmu, na którym utrzyma się popyt na najlepsze obiekty w atrakcyjnych lokalizacjach. Wskazuje także na ożywienie aktywności najemców na rynku biurowym, co przejawia się rosnącą liczbą zapytań oraz wzrostem metrażu poszukiwanych biur.

Według międzynarodowej firmy doradczej Savills, średnie czynsze w najlepszych biurowcach w COB na rynkach charakteryzujących się silnym popytem i ograniczoną podażą mogą nieznacznie wzrosnąć w perspektywie średnioterminowej. Wyższe czynsze wywoławcze mogą być również powiązane z premią za najlepsze w swojej klasie budynki, które spełniają odpowiednie standardy w zakresie ESG.

Savills prognozuje, że powyższe trendy będą miały pozytywny wpływ na sektor nieruchomości biurowych o niższym standardzie, które wynajmujący i inwestorzy będą chętnie modernizować i rewitalizować, aby spełniały kryteria najemców. Na taktyczną alokację kapitału w segmencie value-add będą decydować się inwestorzy poszukujący wyższego zwrotu z inwestycji.

Marcus Lemli, CEO Savills w Niemczech, podkreśla, że firmy, których pracownicy powracają do biur, rewidują swoje zapotrzebowanie na powierzchnie biorąc pod uwagę nowy model pracy hybrydowej, i dodaje: „Spowoduje to wzrost popytu na najlepsze biura w atrakcyjnych lokalizacjach, a także większą presję na modernizację obiektów o niższym standardzie”.

Ceny najbardziej atrakcyjnych nieruchomości w COB rosną szybciej niż stawki czynszowe w większości stolic europejskich i to w tempie najszybszym w historii.

„Naszym zdaniem coraz większy rozdźwięk pomiędzy tempem wzrostu czynszów i cen nieruchomości wynika z wolumenu kapitału posiadanego przez inwestorów i ograniczonej podaży produktów inwestycyjnych spełniających ich kryteria, czyli obiektów charakteryzujących się najlepszymi parametrami i najwyższymi standardami w zakresie ESG” – podsumowuje Eri Mitsostergiou.

Marek Paczuski, dyrektor w dziale doradztwa inwestycyjnego Savills w Polsce, zauważa, że ostatnie miesiące przyniosły ożywienie w sektorze biurowym, które przekłada się na wzrost aktywności inwestycyjnej: „Zmiany w sposobie pracy, które wymusiła pandemia, wyznaczyły kierunki rozwoju dla sektora nowoczesnych powierzchni biurowych. Ostatnie 18 miesięcy pozwoliło wypracować efektywne modele pracy i wskazać potrzeby jakim powinno odpowiadać nowoczesne biuro, nie tylko w okresie pandemii, ale również długoterminowo. Powinno to pozwolić ustabilizować sytuację na rynku, budując silne podstawy dla sektora biurowego na kolejne lata. Pierwsze symptomy powracającego dobrego sentymentu dla biur na rynku inwestycyjnym są już widoczne, co potwierdzają wstępne szacunki wolumenu transakcji inwestycyjnych po trzecim kwartale br. na poziomie ponad 1.2 mld euro. Substytutem kapitału krajowego, mającego szersze możliwości do zakupów, kiedy inwestorzy zewnętrzni wykazują mniejszą aktywność, staje się kapitał z innych krajów regionu Europy Środkowo-Wschodniej”.

Nowy dyrektor fabryki Nestlé Purina

Derk Paessens objął stanowisko dyrektora zarządzającego fabryki Nestlé w Nowej Wsi Wrocławskiej. Zakład produkuje najwyższej jakości żywność dla zwierząt domowych tak znanych marek, jak Friskies, Felix, Gourmet, Purina One. Fabryka zatrudnia 1250 pracowników.

Derk Paessens ma międzynarodowe doświadczenie, zdobyte m.in. w Szwajcarii, USA, na Dominikanie i w Niemczech. Z firmą związany jest od 22 lat – karierę zaczynał w szwajcarskiej centrali firmy jako lider międzynarodowych projektów z zakresu zarządzania. Po sześciu latach przeniósł się do USA na stanowisko Head of Operation Performance – kierował zespołem konsultantów, inżynierów i analityków biznesowych, odpowiadającym za usprawnienie operacji oraz rozwój produktów. W 2007 roku Derk Paessens awansował na stanowisko dyrektora fabryki Nestlé na Dominikanie, a po kolejnych 5 latach – powrócił do szwajcarskiej centrali na stanowisko zarządcze w dziale Global Strategic Business Unit for Food. W 2015 roku kontynuował karierę w USA jako dyrektor dwóch fabryk, a trzy lata później objął stanowisko dyrektora zakładu Nestlé w Euskirchen (Niemcy) – skąd w bieżącym roku przeniósł się do Polski. Zastąpił Jakuba Żurowskiego, który zdecydował się kontynuować karierę poza grupą Nestlé.

– Zakład w Nowej Wsi Wrocławskiej to najnowocześniejsza fabryka Nestlé Purina w Europie – mówi Derk Paessens – Cieszę się, że właśnie tu mogę dzielić się doświadczeniem, ale i inspirować dokonaniami, które dostrzegam na każdym kroku. Fabryka Nestlé w Nowej Wsi Wrocławskiej to dobry obywatel i odpowiedzialny partner lokalnej społeczności, atrakcyjny pracodawca, innowator w zakresie przemysłu i promotor zrównoważonego rozwoju – i w dalszym ciągu mierzymy wysoko.

Derk Paessens jest absolwentem Uniwersytetu Technicznego w Berlinie, gdzie uzyskał dyplom z zakresu inżynierii przemysłowej.

Piątek dniem indeksów

Miniony tydzień zakończył się publikacją indeksów koniunktury z głównych gospodarek. Rynki dobrze radzą sobie z wychodzeniem z kryzysu, aczkolwiek nie wszędzie optymizm jest równomierny.

Koniunktura w Europie

W piątek poznaliśmy dane na temat koniunktury w Europie. Indeksy PMI dla przemysłu wypadły lepiej od oczekiwań. Słabiej wypadły jednak dane na temat usług. Oba wyniki znajdują się jednak wyraźnie powyżej poziomu 50 pkt, oddzielającego symbolicznie rozwój od recesji. Zwyczajowo rynki uważają dane z indeksu przemysłowego za ważniejsze, zatem można uznać ten odczyt za korzystny dla euro. Tak też zareagowali inwestorzy, ale bez przesadnego entuzjazmu, gdyż euro nie szło szczególnie w górę. Powodem było prawdopodobnie oczekiwania na popołudniowe dane zza oceanu.

Dane z USA

Amerykańskie odczyty miały odmienny charakter. Indeks dla przemysłu wypadł tam nieznacznie słabiej od oczekiwań, aczkolwiek bardzo pozytywnie zaskoczył indeks dla usług. Warto w tym miejscu zauważyć, że optymizm ankietowanych w USA jest w przypadku obydwóch tych subindeksów obecnie na wyższych poziomach niż w strefie euro. Rezultatem tych danych była utrata przez euro porannych zysków wobec dolara amerykańskiego.

Funt znów na szczytach

W piątek funt po raz kolejny ustanowił najwyższy poziom od opuszczenia struktur unijnych. Mówimy o relacji względem euro, gdyż w odniesieniu do złotego wciąż brakuje kilku groszy do przekroczenia szczytów z marca. Tamten poziom jest jednak znacznie bardziej zasługą słabości złotego, a nie siły funta. W piątek brytyjska waluta dostała kolejne dobre dane, obydwa indeksy koniunktury wypadły tam wyraźnie lepiej, niż oczekiwali analitycy. Jak widać, o ile w ogólnych wiadomościach Wielka Brytania to głównie problemy około brexitowe, to jednak dane makroekonomiczne pokazują, że wcale nie jest tak źle.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Szybsza procedura legalizacji pobytu cudzoziemców ratunkiem dla polskiej gospodarki

Do rządu wpłynął nowy projekt zmiany ustawy o cudzoziemcach, który ma ułatwić i przyspieszyć procedurę legalizacji pobytu obcokrajowców w Polsce.

Szczególnie w przypadku łączonych zezwoleń na pobyt i pracę, które są obecnie najczęściej udzielanym rodzajem zezwoleń na pobyt czasowy w Polsce.

Mowa o nowym projekcie zmiany ustawy o cudzoziemcach oraz niektórych innych ustaw, przedłożony przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, który  przyjął rząd. Według nowych przepisów streszczonych na stronie MSWiA, obcokrajowcy ubiegający się o zezwolenia na pobyt czasowy i pracę nie będą już musieli udowadniać, że mają w Polsce zapewnione miejsca zamieszkania oraz źródło stabilnego i regularnego dochodu. Nowelizacja ustawy, przewiduje również nowy tryb zmiany zezwoleń na pobyt czasowy i pracę cudzoziemców w sytuacji zmiany pracodawcy, lub w warunkach zwolnienia z obowiązku posiadania zezwolenia na pracę. Poszerzony też będzie katalog okoliczności, które nie wymagają zmiany zezwolenia na pobyt czasowy i pracę.

 “Z perspektywy pracodawców i agencji zatrudnienia interesujące są kwestie dotyczące uproszczenia udzielania cudzoziemcom zezwoleń na pobyt czasowy i pracę. Również wprowadzenie przepisów, zgodnie z którymi wymiana informacji pomiędzy wojewodą lub Szefem Urzędu do Spraw Cudzoziemców a właściwymi służbami i organami przekazującymi informacje na temat migrantów może odbywać się za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w postępowaniach w sprawie udzielenia zezwoleń pobytowych. Dobrze, że rząd widzi potrzebę wprowadzenia tych zmian i wsłuchuje się w potrzeby polskich przedsiębiorców, ponieważ każde usprawnienie przyśpieszenia legalnego pobytu i zatrudnienia migrantów jest nam niezmiernie potrzebne.” – mówi Karolina Szleszyńska wiceprezes Gremi Personal

Pracodawcy oraz agencje zatrudnienia czekają na szczegóły projektu, żeby móc ocenić, czy proponowane zmiany realnie ułatwią zatrudnianie migrantów i realnie pomogą rozwiązać problem, a nie jedynie go załagodzić.

Ceny materiałów budowlanych – kolejny powód windowania cen nowych mieszkań

Jeżeli do tej pory mówiło się o „szybujących” cenach materiałów budowlanych, to po najnowszej publikacji PSB bardzo trudno będzie dobrać odpowiedni przymiotnik, opisujący dynamikę hossy na przedmiotowym rynku. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl, co gorsza jednak, nie jest to jedyna zła informacja dla potencjalnych klientów hurtowni budowlanych.

Jeszcze w styczniu br. dynamika cen materiałów budowlanych, choć od bardzo dawna nieprzerwanie na plusie, pozostawała pod wpływem wyraźnie spadkowej linii trendu, której kontynuacja w kolejnych miesiącach dawała szansę na długo oczekiwaną korektę stawek. Niestety, kolejne 4 miesiące zaowocowały bardzo silnym odreagowaniem, w efekcie którego tendencja powróciła do wzrostowej, a średnia dynamika cen z zaledwie 1 proc. we wrześniu 2020 r. wzrosła w lipcu br. do rekordowego i budzącego respekt pułapu 8,3 proc.Wyk. 1 – Materiały budowlane – średnia dynamika cen

Po takim wzroście w przeciągu siedmiu miesięcy tego roku, z końcem tegorocznych wakacji można było mieć nadzieję na początek hamowania dynamiki wzrostów cen materiałów budowlanych. Tymczasem Grupa PSB po jednomiesięcznej przerwie (brak danych za sierpień br.), w ostatnich dniach opublikowała dane za tegoroczny wrzesień. Wynika z nich gigantyczny wręcz skok średniej dynamiki cen z 8,3 proc. w lipcu do prawie 22 proc. we wrześniu.

Zdaniem ekspertów portalu RynekPierwotny.pl tak znaczne przyśpieszenie drożyzny materiałów budowlanych wynika z solidarnego odbicia stawek dosłownie wszystkich grup towarowych, ze szczególnym wyróżnieniem płyt OSB (wzrost rdr o 124,7 proc.), suchej zabudowy (60,1 proc.) oraz izolacji termicznych (53,1 proc.), których ceny szybują rok do roku wręcz w zastraszającym tempie. Co także warte podkreślenia, żadna z grup towarowych tym razem nie zanotowała cenowego regresu rdr, co zdarzyło się bodaj po raz pierwszy w historii publikacji trendów cenowych PSB.Tab. 1 – Materialy budowlane – średnia dynamika cen

Główne przyczyny galopady cen materiałów budowlanych pozostają wciąż bez zmian i w pierwszym rzędzie wynikają z niesłabnącej hossy na globalnym rynku surowców, których podaż z racji nieograniczonego wręcz popytu ze strony największych gospodarek świata pozostaje w coraz bardziej odczuwalnej defensywie. Do tego dochodzą rosnące koszty energii, logistyki czy pracy, bez większych nadziei na choćby wyhamowanie trendu, o jego odwróceniu nie wspominając. W efekcie także w krajowych hurtowniach materiałów budowlanych coraz częściej dochodzi do braków w zaopatrzeniu nawet w podstawowy asortyment.

Ceny materiałów budowlanych oraz perspektywy ich kształtowania w bliższej i dalszej przyszłości są niezwykle ważnym elementem planowania wszelkich inwestycji na rynku mieszkaniowym. Wynika to z faktu bardzo wysokiego, grubo ponad 50-procentowego ich udziału w kosztach budowy każdej nieruchomości mieszkaniowej. W ostatnich latach jednym z koronnych argumentów tendencji wzrostowej cen mieszkań było bowiem powszechne przekonanie o nieuchronności hossy na rynku materiałów budowlanych. Tymczasem obecna dynamika drożyzny w połączeniu z ich niedostateczną podażą, to perspektywa kolejnych etapów windowania cen nowych mieszkań, połączona z coraz bardziej realnym ryzykiem powszechnych opóźnień w realizacji inwestycji, pozbawionych możliwości terminowych dostaw materiałów.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Sygnalista w firmie – kim jest, jaką pełni rolę i w jaki sposób chroni go prawo?

Firmy i organizacje to podmioty realizujące określone zadania, obowiązki i pracujące według ścisłe ustalonych zasad. Niekiedy dochodzi w nich niestety także do zaniedbań i nadużyć mogących narazić pracowników i inne podmioty na straty. Zgłaszanie tego typu okoliczności jest domeną sygnalistów, czyli osób informujących opinię publiczną, pracodawcę lub zewnętrzne instytucje o zauważonych przez siebie problemach w funkcjonowaniu firmy. Z uwagi na swoją dość kontrowersyjną działalność, sygnaliści są szczególnie narażeni na mobbing i różnego rodzaju działania odwetowe. Ich sytuację zmienia dyrektywa UE, która obowiązuje wszystkie kraje wspólnoty.

Kim jest sygnalista i co jest jego celem?

Sygnalista (ang. whistleblower) to osoba nagłaśniająca działalność, która w jej mniemaniu i ocenie jest nielegalna lub nieuczciwa. Jego zadaniem jest informowanie opinii publicznej lub konkretnych instytucji o różnego rodzaju malwersacjach, nadużyciach, problemach oraz łamaniu przepisów mających miejsce w organizacji, w której pełni on obowiązki zawodowe. Sygnaliści dzielą się na wewnętrznych i zewnętrznych. Ci pierwsi są zatrudniani przez daną firmę, natomiast zewnętrzni nie pracują w niej lub należą do jej byłych pracowników. Z uwagi na swoją działalność i informowanie osób z zewnątrz organizacji o różnego rodzaju problemach związanych z jej funkcjonowaniem, sygnaliści są narażeni na działania odwetowe ze strony pracodawcy lub innych pracowników.

Główną motywacją skłaniającą pracowników do wcielenia się w rolę sygnalistów jest ich troska o interes innych pracowników oraz całej organizacji. Ich działalność jest jednak przydatna tylko w sytuacji, kiedy dostarczane przez sygnalistów informacje są traktowane poważnie, a kadra kierownicza podejmuje właściwe działania mające na celu wyeliminowanie zgłoszonych nadużyć. Częstym problemem, z jakim spotykają się sygnaliści jest mobbing. Nie każdemu podoba się ich działalność oraz walka o ochronę prawa i interesów innych pracowników. Do innych problemów należą m. in. szykany w miejscu pracy, prześladowania i poniżenia oraz nierówne traktowanie w obszarze finansowym.

Unijna dyrektywa gwarantująca sygnalistom ochronę

Działania prowadzone przez sygnalistów są dość kontrowersyjne, jednak mogą przynieść wiele dobrego zarówno firmie, jak i jej pracownikom. Nic więc dziwnego, że Parlament Europejski i Rada UE w trosce o ich dobro zdecydowały się na wydanie dyrektywy dotyczącej ochrony osób zgłaszających naruszenie praw UE. Została ona ostatecznie przyjęta w październiku 2019 r., a wszystkie kraje członkowskie zostały zobowiązane do wprowadzenia na swoim terenie regulacji gwarantujących sygnalistom możliwość bezpiecznego realizowania procedur zgłoszeniowych.

Pierwszym krokiem w celu wypełnienia kluczowych obowiązków, które nakłada na firmy unijna dyrektywa, może aplikacja dla sygnalistów Whiblo, której wdrożenie pozwala na bezpieczne i w pełni anonimowe zgłaszanie przez pracowników wszelkich nieprawidłowości. Aplikacja dla sygnalistów to innowacyjne i przydatne narzędzie, dzięki któremu firma może rozwijać się w przyjazny dla pracowników sposób, mając zawsze na uwadze ich głos i opinie oraz podejmując szybką reakcję na zgłaszane problemy.

Francja i Polska to dwa najmniej przyjazne do prowadzenia biznesu kraje w Europie

Francja jest najbardziej skomplikowaną jurysdykcją w Europie (i drugą na świecie), w której można prowadzić działalność gospodarczą, według Global Business Complexity Index (GBCI) raportu przygotowanego przez TMF Group – firmy świadczącej administracyjne usługi biznesowe w obszarze rozwoju międzynarodowego – zarówno organicznego lub w wyniku fuzji i przejęć oraz dla funduszy inwestycyjnych.

Polska znalazła się tuż za Francją. Pozycja drugiego, najtrudniejszego do prowadzenia biznesu kraju w Europie to najgorszy wynik Polski w historii zestawienia.

W raporcie przeanalizowano zasady, przepisy, stawki podatkowe, kary i kwestie zgodności w 77 jurysdykcjach, które odpowiadają za 92 proc. światowego PKB i 9 proc. globalnych przepływów bezpośrednich inwestycji zagranicznych netto.

Pierwsze miejsce w Europie (i drugie na świecie) Francji wynika ze złożoności procesów księgowych i podatkowych, przepisów kadrowych silnie skoncentrowanych na pracownikach oraz wymogów dotyczących raportowania księgowego w języku lokalnym. Mimo, że Francja była jedną z pierwszych jurysdykcji, która wprowadziła unijny system SAF-T (elektronicznej wymiany danych księgowych) oraz „Business France” – stronę internetową mającą na celu pomoc zagranicznym firmom w zachowaniu zgodności z francuskimi standardami rachunkowości – przedsiębiorstwa działające w tym kraju mogą nadal mieć trudności z powodu ciągłych zmian tych standardów. Kadry i płace są również silnie regulowane, a wyniki sporów sądowych dotyczących zatrudnienia są zazwyczaj korzystne dla pracowników. Zwolnienie słabo radzącego sobie pracownika może trwać nawet 12 tygodni, w przeciwieństwie do jednego tygodnia, jak ma to miejsce w Irlandii.

Polska znalazła się na drugim miejscu w Europie (i 10. miejscu na świecie) wśród państw posiadających najbardziej złożone przepisy regulujące prowadzenie biznesu.

Powodów takiej pozycji w rankingu można szukać m.in. w stale zmieniającym się scenariuszu legislacyjnym, który pozostawia firmom niewiele czasu na reakcję i wdrożenie zmian zgodnie z nowymi przepisami. Ponadto, pomimo przyjęcia przez rząd podpisu elektronicznego, polskie władze nie akceptują wielu międzynarodowych dostawców podpisów, a zamiast tego wymagają podpisów od określonych lokalnych dostawców, co dodatkowo zwiększa złożoność jurysdykcji. To jednak tylko wybrane utrudnienia. Jest ich znacznie więcej.

Raport stwierdza, że Europa jest nadal regionem, w którym kraje takie jak Holandia i Irlandia są bardzo atrakcyjnymi lokalizacjami dla międzynarodowych organizacji, zajmując odpowiednio 70. i 74. miejsce pod względem złożoności biznesowej spośród 77 badanych (czym niższa pozycja w zestawieniu, tym kraj bardziej przyjazny dla biznesu). Oba kraje oferują stabilne i sprawiedliwe otoczenie regulacyjne, zaawansowane, cyfrowe i konkurencyjne systemy podatkowe oraz wykształconych, wysoko wykwalifikowanych i zorientowanych na pracę w sektorze usług pracowników.

Komentarz polskich ekspertów do wyników raportu i najniższej w historii pozycji Polski w zestawieniu.

Maja Mandela, liderka praktyki Księgowości i Podatków na obszar Europy Centralnej i Środkowej, TMF Group.

Główne powody, dla których tak trudno na tle innych Państw europejskich prowadzi się biznes w Polsce to bardzo niestabilny system podatkowy i rosnący z roku na rok fiskalizm przejawiający się w dodatkowych opłatach i podatkach lub zwiększaniu już istniejących podatków. Dyskomfort przedsiębiorców powoduje też niepewność co do kierunku zmian i bardzo szybkie tempo ich wprowadzania często bez lub z niewielkim vacatio legis. Szybko tworzone prawo podatkowe jest często niezrozumiałe, nowelizowane wielokrotnie zaraz po wprowadzeniu, różnie interpretowane. W sytuacjach, gdy nowe regulacje krajowe wynikają z konieczności implementacji dyrektyw UE lub konieczności dostosowania do prawa UE, regulacje w Polsce wprowadzane są ad hoc, w niezbyt przemyślany, niedoprecyzowany sposób, a także często bardziej restrykcyjnie niż w innych krajach UE.

Powyższe działania przekładają się na wzrost kosztów podatkowych, wzrost obowiązków firm wynikających z dostosowania do nowych przepisów, konieczności większych nakładów na dostosowanie systemów informatycznych do nowych wymogów, rozbudowę działów finansów w firmach w związku ze zwiększoną czasochłonnością raportowania, a także konieczność poniesienia dodatkowych kosztów doradztwa podatkowego z uwagi na nieprecyzyjność przepisów. To także wpływa na dodatkowe koszty szkoleń pracowników. 

W kontekście rosnącego fiskalizmu warto podkreślić, że od 2015 roku naliczono około 35 nowych danin lub podwyżek/zaostrzeń istniejących podatków i opłat, m.in. podatek bankowy, podatek od sprzedaży detalicznej, „danina solidarnościowa”, opłata emisyjna od paliw, opłata mocowa (za energię elektryczną), podatek od nieruchomości komercyjnych, podatek cukrowy, opłata wodna, „opłata małpkowa”.

Poniżej najistotniejsze zmiany wprowadzane w polskim systemie podatkowym w ostatnich pięciu latach:

  1. Nowelizacja przepisów w zakresie dokumentacji cen transferowych od 2019 roku – wprowadzenie szeregu istotnych zmian, w tym podniesienie progów dokumentacyjnych dla dokumentacji lokalnej do 10 mln zł netto dla transakcji towarowych i finansowych oraz 2 mln zł netto dla transakcji usługowych i pozostałych, czy też uproszczenie zasad rozliczeń cen transferowych tzw. „safe harbours”. Nowe przepisy jednak nałożyły również na pewną grupę podatników obowiązek złożenia zaawansowanej informacji TP-R, który zastąpił dotychczasową formę raportowania o cenach transferowych (tj. formularz CIT/TP lub PIT-TP)

Podstawa prawna: Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 21 grudnia 2018 r. w sprawie dokumentacji cen transferowych w zakresie podatku dochodowego od osób prawnych wraz ze zmianami wprowadzonymi w kolejnych latach.

  1. Raportowanie schematów podatkowych MDR – 25 maja 2018 r. weszła w życie Dyrektywa Rady (UE) 2018/22 (Dyrektywa DAC6) Zgodnie z Dyrektywą DAC6 wprowadzająca obowiązek zgłaszania określonych uzgodnień transgranicznych w terminie 30 dni, tzw. Mandatory Disclosure Rules. Państwa członkowskie UE zostały zobowiązane do implementacji ww. dyrektywy w swoich systemach prawnych przed 1 stycznia 2020 r. Obecnie podejście innych państw członkowskich UE jest bardziej liberalne w porównaniu z Polską, która wprowadziła restrykcyjne przepisy w zakresie MDR. Obowiązujące zasady nakładają obowiązek raportowania schematów podatkowych, w których istotną rolę odgrywają korzyści podatkowe. Ustawa przewiduje bardzo dotkliwe sankcje finansowe za niewypełnienie obowiązków informacyjnych. Ponadto, przepisy są bardzo niejasne, budzące wiele wątpliwości interpretacyjnych, uzupełnione wieloma dodatkowymi objaśnieniami po wprowadzeniu powodują poczucie rosnącego ryzyka podatkowego u podmiotów działających w Polsce.
  1. Obowiązkowy split payment w przepisach o VAT – Wprowadzenie mechanizmu podzielonej płatności (split payment), obowiązkowego przy określonych transakcjach (tj. nabycia usług i towarów wymienionych w załączniku do ustawy o VAT w sytuacji, gdy wartość brutto transakcji wyniesie powyżej 15.000 zł lub równowartość tej kwoty, a sprzedawca i odbiorca są podatnikami VAT). Duża zmiana, która ze względu na wysokie sankcje (wynikające z przepisów o VAT, CIT jak i ustawy karno-skarbowej) wymusiła wprowadzenie przez przedsiębiorców dodatkowych działań w zakresie weryfikacji towarów zakupionych od kontrahentów, zwiększonej należytej staranności, zmian przy dokonywaniu przelewów i wystawianiu faktur.

Podstawa prawna: Ustawa z 9 sierpnia 2019 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw; ustawa z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług z  – Dz.U. z 2020 r., poz. 106

  1. Biała lista podatników VAT – Obowiązek weryfikacji kontrahenta w zakresie jego aktualnego statusu w podatku VAT z tzw. Białą listą VAT, powiązany z wprowadzeniem dotkliwych sankcji dla przedsiębiorcy polegających na odmowie prawa do zaliczenia wydatku do kosztów uzyskania przychodu i objęcie podatnika solidarną odpowiedzialnością w zakresie VAT.

Podstawa prawna:, Art. 96b Ustawa z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług. ; Art. 14 ust. 2h, 2i, 22p Ustawa z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych.; Art. 12 ust. 4i, 4j Ustawa z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych.; Art. 117ba, 117bb Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa.; Art. 28 ust. 4 Ustawa z dnia 5 listopada 2009 r. o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych.; Art. 7-14 Ustawa z dnia 12 kwietnia 2019 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw.; Art. 19 Ustawa z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców.

  1. Zmiany w zakresie podatku u źródła (WHT) – Nałożono na płatników obowiązek „dochowania należytej staranności” przy wypłacie należności zagranicznych. Aby nie pobierać podatku u źródła lub pobierać go z zastosowaniem niższej stawki zgodnie z zasadami należytej staranności polski podmiot wypłacający należności jednostce zagranicznej musi weryfikować uprawnienia odbiorcy do zwolnienia z podatku lub zastosowania niższej stawki, gromadząc informacje i dokumenty potwierdzające w szczególności rezydencję podatkową i charakter rzeczywistego odbiorcy należności. Nieproporcjonalnie dużo dodatkowych obowiązków nałożonych na przedsiębiorców w Polsce, z dużymi wątpliwościami interpretacyjnymi co do tego, jakie konkretne czynności zostaną uznane za spełnienie wymogu.

Podstawa prawna: art. 29 ust. 1 z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1387; ost.zm. Dz.U. z poz. 875), art. 21 ust. 1 ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 865; ost.zm. Dz.U. z 2020 r., poz. 695)

  1. Jednolity plik kontrolny (ustawa z 10 września 2015 r. o zmianie ustawy Ordynacja podatkowa) – Objęcie podatników obowiązkiem przekazywania danych w postaci jednolitego pliku kontrolnego (JPK). JPK to plik o uzgodnionej strukturze logicznej (w formacie xml), za pomocą którego podatnicy przekazują organom podatkowym dane (rejestry VAT, wyciągi bankowe, księgi rachunkowe, magazyny, faktury). Zmiana miała na celu „digitalizację podatków” oraz umożliwienie fiskusowi dokonywania szybkich i precyzyjnych kontroli rozliczeń podatkowych przedsiębiorców. Trudność polegała przede wszystkim na bardzo szybkim tempie, w jakim przedsiębiorcy musieli się do nich dostosować. Ponadto, przedsiębiorcy mieli do czynienia, od czasu wprowadzenia nowych wymogów, z częstą zmianą struktur plików JPK, co powodowało operacyjne problemy, zwiększało czasochłonność przygotowania i konieczność ponoszenia dodatkowych nakładów na dostosowanie systemów.

Agnieszka Nowocień, Starszy menadżer ds. płac w TMF Group

 

Powody, dla których źle prowadzi się biznes w Polsce to intensywne tempo zmian, które przekłada się bezpośrednio na wzrost kosztów, obowiązków pracodawców oraz wynagrodzenia pracowników. Wprowadzane są niespójne przepisy o podatkach dochodowych. Dotychczasowe ustawy, nowelizowane ponad 100-krotnie, są zbiorem skomplikowanych przepisów, w wielu miejscach wadliwie skonstruowanych i nieczytelnych dla przeciętnego podatnika. To zdecydowanie nie pomaga ani nie zachęca zarządzających firmami zagranicznymi do prowadzenia biznesu w naszym kraju. Powyższe utrudnienia powodują konieczność zwiększania, a nie optymalizacji zatrudnienia i zaangażowania pracowników działów kadr i płac w realizację nowych obowiązków.

Zapowiedzi kolejnych zmian wprowadzają niepokój zarówno wśród pracodawców, jak i pracowników.

Polski Ład został przyjęty na posiedzeniu Sejmu 1 października. Nowe rozwiązania mają dotyczyć m.in. przedsiębiorców, pracowników, seniorów i dużych rodzin. Główne zmiany będą dotyczyć obszaru podatkowego tj. ulg podatkowych, zerowego podatku dla zarabiających kwotę minimalnego wynagrodzenia, seniorów oraz dużych rodzin.

17 grudnia 2021 r. do polskiego porządku prawnego powinna zostać implementowana dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii (dyrektywa o sygnalistach). Jej celem jest ustanowienie standardu ochrony prawnej dla osób, które przekazują informację o nieprawidłowościach zauważonych w firmie. Wdrożenie dyrektywy oznacza dla pracodawców nowe obowiązki, takie jak m.in. konieczność utworzenia wewnętrznego kanału zgłoszeń, opracowania nowych procedur, na podstawie których sygnaliści będą mieli możliwość dokonywania zgłoszeń naruszeń, wyznaczenie osoby lub jednostki organizacyjnej odpowiedzialnej za przyjmowanie zgłoszeń i przeprowadzanie dalszych działań, czy zapewnienie ochrony sygnalistom.

Lista pozostałych zmian, które utrudniają prowadzenie biznesu w kontekście obowiązków kadrowo – płacowych w Polsce, to:

  1. Obowiązek ewidencjonowania umów o dzieło – Ustawa z 31.3.2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 568, dalej jako: ZmKoronawirusU20), wprowadziła obowiązek informowania ZUS o zawieraniu umowy o dzieło.

Każda umowa o dzieło w 2021 musi być zgłoszona do ZUS-u za pośrednictwem formularza RUD w terminie 7 dni od jej zawarcia. Informację można dostarczyć elektronicznie. Dla każdego wykonawcy należy wypełnić osobny dokument. Te obowiązki wpływają bezpośrednio na wzrost nakładu i kosztu pracy.

  1. Zmiany przepisów podatkowych w ciągu ostatnich 2 lat (2019 – 2020), zmiany wysokości stawek podatku w trakcie roku, wprowadzenie ulgi dla młodych, zmiany ryczałtowych kosztów uzyskana przychodu oraz zmiany formularzy podatkowych – stan ten wywołał chaos. Pracodawcy mieli bardzo krótki czas na wdrożenie oraz aktualizacje systemów płacowo-kadrowych. Chaotyczne rozwiązania przyczyniły się do zwiększenia kosztów pracodawców przez konieczność wprowadzenia niezbędnych zmian oraz dodatkowe szkolenia pracowników.
  2. Ustawa z dnia 4.10.20218 o pracowniczych planach kapitałowych – spowodowała wzrost kosztu zatrudnienia, większy zakres obowiązków względem Instytucji Finansowych (raportowanie, zgłoszenie/wyrejestrowanie uczestników, kontrola terminów obowiązkowego i ponownego przystąpienia uczestników do programu).
  3. Wzrost płacy minimalnej – Dz.U.2020.0.2207 t.j. – Ustawa z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę przyczyniła się do wzrostu kosztów stałych utrzymania pracowników, co może mieć przełożenie na renegocjację kontraktów z Klientami lub zastosowanie klauzul waloryzacyjnych ponieważ wzrost minimalnego wynagrodzenia nie jest często równoznaczny z lepsza kondycją finansową firmy.
  4. Niska elastyczność czasu pracy, prawo pracownika do urlopu na żądanie – art. 1672KP (Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dziennik Ustaw rok 2020 poz. 1320) – co do zasady pracodawca ma obowiązek zgadzać się na wnioski o urlop na żądanie. Urlop ten często dezorganizuje pracę w firmie i jest źródłem konfliktów na linii pracownik – pracodawca.

Kaucja a podstawa opodatkowania

W celu zabezpieczenia zwrotu opakowania przez klienta przedsiębiorcy pobierają często kaucję, która stanowi pieniężne zabezpieczenie roszczeń w sytuacji braku zwrotu w określonym terminie. Taki model obniża finalną wartość produktu o wartość opakowania, co sprawia, że produkt jest bardziej konkurencyjny, a działania przedsiębiorcy proekologiczne. W przypadku zwrotu opakowań w terminie pobrana kaucja powinna podlegać zwrotowi. Co jednak w przypadku, gdy kontrahent nie zwróci opakowania albo zwróci je z opóźnieniem? Jak ewidencjonować wydania i zwroty opakowań przy sprzedaży detalicznej? Zagadnieniem tym zajął się Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji z 10 września 2021 r., sygn. akt 0112-KDIL3.4012.50.2021.1.MS.

Stan faktyczny interpretacji

W związku ze sprzedażą towarów spółka planowała wydawać każdemu klientowi opakowanie zwrotne, za które pobierana byłaby kaucja. Sprzedaż będzie odbywała się w głównej mierze na rzecz osób fizycznych i będzie ewidencjonowana na kasie fiskalnej. Wydanie opakowania oraz pobranie kaucji ma być wyszczególnione na paragonie w części niefiskalnej, ponieważ sprzedawca nie chce wliczać kosztów opakowania zwrotnego do podstawy opodatkowania. Dzięki rejestrowaniu na kasie liczby opakowań wydanych oraz zwróconych podatnik będzie mógł ustalić dokładną liczbę niezwróconych opakowań w danym okresie.

Przepisy prawa

Kwestia zaliczenia wartości opakowań zwrotnych do podstawy opodatkowania została uregulowana w art. 29a ust. 11 i 12 ustawy o VAT. Zgodnie z ustępem 11 „do podstawy opodatkowania nie wlicza się wartości opakowania, jeżeli podatnik dokonał dostawy towaru w opakowaniu zwrotnym, pobierając kaucję za to opakowanie lub określając taką kaucję w umowie dotyczącej dostawy towaru”. Zatem co do zasady wartość opakowań zwrotnych nie powinna być zaliczana do podstawy opodatkowania, a tym samym nie powinna być opodatkowana.

Ustawodawca przewidział jednak sytuację, gdy podatnik nie dokona zwrotu opakowania, o którym mowa powyżej. Zgodnie z ustępem 12 w przypadku niezwrócenia przez nabywcę opakowania podstawę opodatkowania podwyższa się o wartość tego opakowania w dniu następującym po dniu, w którym umowa przewidywała zwrot opakowania albo jeżeli w umowie nie określono terminu zwrotu tego opakowania – sześćdziesiątego dnia od dnia wydania opakowania. Ustawodawca określił zatem maksymalny okres, w którym podatnik powinien otrzymać zwrot opakowania.

Z kolei art. 106i ust. 5 ustawy o VAT reguluje terminy na wystawienie faktur z tytułu braku zwrotu opakowania. Jest to termin nie późniejszy niż siódmego dnia od określonego w umowie dnia zwrotu opakowania lub, jeżeli w umowie nie określono terminu zwrotu opakowania, sześćdziesiątego dnia od dnia wydania opakowania.

Brak zwrotu towaru a ewidencja na kasie fiskalnej

W związku z takim brzmieniem przepisów podatnik nabrał wątpliwości, czy ewidencjonując kaucję za opakowania zwrotne wydane do klientów detalicznych na kasie fiskalnej, będzie zobowiązany do podwyższenia kwoty opodatkowania w przypadku braku zwrotu opakowań o wysokość kaucji. W jego ocenie nie będzie takiego obowiązku, ponieważ art. 106i ust. 5 ustawy o VAT nie będzie miał zastosowania do sprzedaży detalicznej, a poza tym wnioskodawca, ewidencjonując wydania jedynie na kasie rejestrującej, nie ma możliwości ustalenia, kiedy upłynął termin 60 dni od dnia wydania opakowania, ponieważ ewidencjonuje wartości bez podziału na konkretne opakowania. Organ co prawda wskazał, że rozumie powyższe ograniczenia, jednak uznał, że w jego ocenie nie zwalniają one podatnika z podwyższenia podstawy opodatkowania. W konsekwencji pomimo ewidencjonowania na kasie rejestrującej w sposób bardzo uproszczony wydań i zwrotów opakowań oraz braku wystawiania faktur w związku ze sprzedażą detaliczną podatnik i tak powinien ustalić, o jaką kwotę ma podwyższyć zobowiązanie podatkowe.

Jak to zrobić?

W pierwszej kolejności Dyrektor KIS wskazał, że w sytuacji ewidencjonowania wydania opakowania jedynie w części niefiskalnej paragonu nie można mówić o zawarciu umowy w zakresie zwrotu opakowania, a zatem co do zasady klient detaliczny może zwrócić opakowanie w każdym momencie, a podatnik powinien je przyjąć. Idąc dalej, organ przyjął bardzo rygorystyczne stanowisko, oparte o literalną wykładnię przepisów, że skoro podatnik pobrał kaucję, której nie wliczył do podstawy opodatkowania, to powinien podwyższyć podstawę opodatkowania w terminie 60 dni od dnia wydania opakowania. W przypadku zwrotu opakowań po tym terminie podatnik będzie miał możliwość obniżenia podwyższonej wcześniej podstawy opodatkowania, ale powinien wykazać, że obniżenie dotyczy tych opakowań, za które wcześniej zostało dokonane podwyższenie podstawy. W tym celu podatnik będzie musiał wystawiać odpowiednie dokumenty wewnętrzne, ponieważ takich rozliczeń co do zasady nie można dokonywać na kasie fiskalnej.

Interpretacja przedstawia zatem bardzo rygorystyczne stanowisko, dlatego podatnicy, którzy sprzedają towar w opakowaniach zwrotnych na rzecz klientów detalicznych, powinni zastanowić się nad prowadzeniem ewidencji wydań i zwrotu opakowań albo uprościć rozliczenia i wliczać wartość opakowań zwrotnych do podstawy opodatkowania, tj. nie pobierać za nie zwrotnej kaucji.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

ADP określa nowy wskaźnik pomiaru wydajności HR

Podczas gdy firmy starają się pozyskać nowych pracowników, badanie przeprowadzone przez ADP Research Institute przedstawia wpływ działań z zakresu HR na Talent Branding w przedsiębiorstwie i prezentuje nowy wskaźnik do pomiaru wydajności HR.

Badanie przedstawia konkretne czynniki wpływające na Talent Branding, czyli percepcję organizacji przez pracownika; powody sprawiające, że pracownik planuje odejście z pracy oraz czynniki, które faktycznie decydują o jego odejściu. Badanie ADP objęło ponad 32 000 respondentów z 25 krajów.

  • Możliwość bezpośredniej komunikacji z działem HR pozytywnie wpływa na wynik HR Xperience Score (HRXPS): Pracownicy dwukrotnie częściej doceniają swoje miejsce pracy, jeśli mogą kontaktować się z dedykowanym dla nich pracownikiem z działu HR.
  • Częstotliwość kontaktu między działem HR a pracownikami ma znaczenie: Osoby, które średnio 7 razy skorzystały z możliwości komunikacji z działem zajmującym się zasobami ludzkimi, są 7,4 razy bardziej skłonne do tego, aby stwierdzić, że HR promuje pozytywne wartości w firmie.
  • Obecność działu HR w firmie bezpośrednio wpływa na wyższy wskaźnik HRXPS: Im więcej pracowników będzie utrzymywało kontakty z działem HR, tym wskaźnik HRXPS jest wyższy. Co więcej, pracownicy, którzy skorzystają średnio z 5 działań proponowanych przez dział HR, 11 razy częściej twierdzą, że jego obecność odgrywa istotną rolę w dbaniu o wartości przedsiębiorstwa.

W pionierskim badaniu przeprowadzonym przez ADP Research Institute (ADPRI), określony został wskaźnik HR XPerience Score (HRXPS), dzięki któremu istnieje możliwość zmierzenia jakości i siły odziaływania działu HR na pracowników, a także pomaga określać czynniki, które bezpośrednio wpływają na Talent Branding.

Aby lepiej zrozumieć, co wpływa na Talent Branding – czyli prawdopodobieństwo, że pracownik zarekomenduje firmę członkowi swojej rodziny lub przyjacielowi – badanie ustala wskaźniki, które wpływają na poznanie pracownika i generują wysokie HRXPS. Określa ono również, co dokładnie rzutuje na to, czy pracownik nosi się z zamiarem odejścia z firmy i czy ostatecznie podejmie taką decyzję.

Częstotliwość współpracy między działem HR a pracownikiem, a także jakość budowania relacji między nimi wpływa na wysoki wskaźnik HRXPS. Pracownicy, którzy mają swojego osobistego opiekuna 2 razy częściej niż pracownicy, którzy nie mają dedykowanego opiekuna HR i aż 5 razy częściej niż pracownicy, którzy nie mają działu HR, zauważają, że wpływa on pozytywne na budowanie wartości w firmie. Warto zaznaczyć, że są oni ponad 7 razy bardziej skłonni przyznać, że dział HR promuje wartości firmy, gdy wejdą z nimi w częstszą interakcję. W badaniu zaobserwowano również, że tym wskaźnik HRXPS jest wyższy, im częściej pracownik korzysta z działań proponowanych przez dział HR. Należy zaznaczyć, że osoby, które współpracowały z działem HR co najmniej 5 razy, aż 11 razy częściej twierdzą, że ma on pozytywny wpływ na budowanie wartości przedsiębiorstwa. Badania wskazują również, że działania z zakresu wdrożenia nowego pracownika (tzw. onboarding), zwiększania efektywności zatrudnionych i zapewnienie pakietów zdrowotnych to główne obszary, które wpływają na podwyższenie się wskaźnika HRXPS.

Dzięki zastosowaniu odpowiedniego wskaźnika, pozwalającego na skutecznie mierzenie działań z zakresu HR możemy zbadać, co wpływa na postrzeganie firmy przez pracownika – powiedział Marcus Buckingham, specjalista w ADP Research Institute. – Nasze badanie wykazało, że działania z zakresu HR mają kluczowe znaczenie dla tego obszaru, do tego stopnia, że każda interakcja pomiędzy dedykowanym opiekunem z działu HR a pracownikiem ma wpływ na wyższy wskaźnik HRXPS. Warto podkreślić, że stworzenie pozycji opiekuna pracownika w dziale HR jest wbrew aktualnemu trendowi rezygnacji z wewnętrznych działów HR – dodał Buckingham.

Zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników jest wciąż bardzo wysokie, a ofert pracy jest dla nich coraz więcej. W związku z tym, pracodawcy wciąż konkurują między sobą o pozyskanie talentów do firmy – powiedział Sreeni Kutam, dyrektor ds. zasobów ludzkich w ADP – Katalizatorem w zakresie pozyskiwania i retencji specjalistów, jak i postrzegania firmy przez pracowników, jest dział HR. Działania przez niego prowadzone można teraz zmierzyć za pomocą wskaźnika branżowego. Co więcej, gdy w firmie zwiększa się liczba osób zatrudnionych, to dział HR powinien ponownie przyjrzeć się procesowi onboardingu, ponieważ to właśnie wtedy ma on największe znaczenie dla organizacji – dodała.

Co wpływa na HRXPS:

W ramach badania, ADPRI stworzyło metrykę do pomiaru i kategoryzacji działań z zakresu HR i roli tego działu w organizacji poprzez wzgląd na: promowanie (Value-Promoting), osiąganie (Value-Performing) i umniejszanie wartości (Value-Detracting). Może być on wykorzystywany jako branżowy punkt odniesienia dla porównania poziomu krajowego i globalnego działań z zakresu HR w firmie.

Skutki dla działów HR:

  • Gdy pracownicy uważają, że zadaniem HR jest Value Promoting są 8 razy bardziej skłonni do tego, aby wspierać markę pracodawcy.

Prawdopodobieństwo zamiaru odejścia z pracy

  • Ryzyko, że pracownicy, którzy działają w zgodzie z zasadą Value-Promoting i będą mieli zamiar odejścia z pracy jest 3,7 razy mniejsze niż u tych, którzy przyjmują postawę Value-Detracting.
  • Jak pokazuje wskaźnik HRXPS, w przypadku pracowników przyjmujących postawę Value-Detracting, prawdopodobieństwo poszukiwania nowej pracy jest 3,4 razy większe niż w przypadku osób działających w zgodzie z zasadą ich promowania.

Częstotliwość dobrowolnych wypowiedzeń:

  • Pracownicy, którzy dobrowolnie odchodzą z pracy są 1,6 razy bardziej narażeni na postrzeganie przez HR jako Value-Detracting już na trzy miesiące przed odejściem z niej.

Kluczowe czynniki wpływające na HRXPS:

Międzynarodowe badanie wykazało, że współpraca z HR oraz doświadczenie mają kluczowy wpływ na postrzeganie firmy przez pracowników i mogą wpływać na obniżenie retencji wśród pracowników.

Dedykowany opiekun w dziale HR:

  • Pracownicy, którzy posiadają własnego opiekuna w dziale HR, dwukrotnie częściej twierdzą, że HR działa w zgodnie z Value-Promoting niż pracownicy, którzy kontaktują się z wieloma osobami z działu HR i 5 razy częściej niż pracownicy, którzy w ogóle nie mają działu HR.

Częstotliwość interakcji:

  • Pracownicy, którzy mieli średnio siedem interakcji z działem HR, są 7,4 razy bardziej skłonni powiedzieć, że HR działa w zgodnie z Value-Promoting niż pracownicy, którzy nie mieli żadnych interakcji.
  • Jeśli pracownicy częściej korzystają ze wsparcia działu HR to wskaźnik HRXPS jest wyższy; pracownik, który korzystał pięć razy z HR, 11 razy częściej stwierdzi, że HR promuje wartość firmy niż pracownik, który nie korzystał z żadnych usług.

Najskuteczniejsze działania HR, które mają wpływ na HRXPS:

  • Onboarding:
    • Pracownicy, którzy przeszli formalny proces wdrożenia w nowej firmie, 8,5 razy częściej twierdzą, że HR działa w zgodzie z Value-Promoting w porównaniu do tych, którzy nie mieli formalnego wdrożenia.
  • Skoncentrowanie się na wydajności:
    • Pracownicy, którzy najczęściej zwracają uwagę na swoje wyniki, 4,4 razy częściej twierdzą, że HR działa zgodnie z Value-Promoting w firmie.
  • Benefity zdrowotne:
    • Pracownicy, którzy otrzymują świadczenia zdrowotne i korzystają z nich, 3,5 razy częściej twierdzą, że HR działa w zgodzie z Value-Promoting niż pracownicy, którym nie oferuje się świadczeń zdrowotnych.

Czynniki, które nie mają wpływu na HRXPS:

W badaniu przeanalizowano ponadto dodatkowe czynniki, które nie wpływają na jakość usług HR. Status zatrudnienia, zarówno w pełnym, jak i niepełnym wymiarze godzin, nie wpływa na HRXPS. Jest on stosunkowo równy dla obu grup pracowniczych. Ponadto, ani płeć ani wiek nie zwiększają prawdopodobieństwa postrzegania HR jako promowania bądź umniejszania wartością. Nie ma na to wpływu także poziom wykształcenia pracownika. Absolwenci szkół średnich są tak samo skłonni do oceniania HR jako dobrych wartości, jak absolwenci szkół wyższych. Okazało się natomiast, że staż pracownika w organizacji wpływa na jego zaangażowanie, choć nie zwiększa prawdopodobieństwa znalezienia się w żadnej z kategorii HRXPS. Stwierdzono również, że wielkość firmy nie ma wpływu na wspomniany wskaźnik.

DHL Express inwestuje w ciężarówki zasilane ciekłym gazem ziemnym

  • DHL Express optymalizuje transport drogowy i rozszerza flotę o pojazdy niskoemisyjne.
  • Wprowadzone samochody ciężarowe IVECO Stralis 460 KM, zasilane paliwami metanowymi, pozwalają zmniejszyć emisję CO2 o 15%.
  • Pojazdy mają zasięg do 1600 km i będą realizować trasy krajowe.

DHL Express

DHL Express inwestuje we flotę pojazdów zasilanych ciekłym gazem ziemnym (LNG). Samochody ciężarowe będą pokonywać krajową trasę Łódź-Poznań-Wrocław, realizując transport przesyłek między jednostkami przeładunkowymi DHL Express. Za dostawę pojazdów odpowiada jedna ze spółek Grupy DPDHL, DHL Fracht.

Nie ustajemy w dalszym rozwoju i doskonaleniu naszych procesów logistycznych. Rozszerzenie floty o pojazdy zasilane paliwami alternatywnymi to kontynuacja działań DHL Express w celu optymalizacji transportu w ramach naszej sieci. To też kolejny krok do realizacji naszej strategii GoGreen, która zakłada neutralizację do zera emisji CO2 do 2050 roku. Wdrożenie nowego typu pojazdów to również zapewnienie najwyższej jakości usług naszym Klientom – mówi Agnieszka Łukawczyk, Dyrektor ds. Operacji w DHL Express Polska.

Firma zdecydowała się na pojazdy ciężarowe IVECO Stralis 460 KM zasilane LNG, które znajdują szerokie zastosowanie w przewozach na dłuższych trasach krajowych i międzynarodowych. Ich zasięg wynosi 1 600 km. Jednocześnie DHL Express kontynuuje proces wymiany floty na wariant niskoemisyjny. Wybrane samochody ciężarowe, zasilane paliwami metanowymi, zastąpiły ciężarówki wykorzystujące olej napędowy i tym samym pozwoliły już zmniejszyć emisję CO2 o 15%. Zastosowane układy zasilania silników LNG sprzyjają znacznemu ograniczaniu szkodliwych składników spalin emisji – cząstek stałych (PM), tlenków węgla (NOx) i dwutlenku węgla (CO2) – w porównaniu z pojazdami wyposażonymi w napęd wysokoprężny, zgodny z aktualną normą Euro 6.

Wybraliśmy pojazdy LNG ze względu na ich duże możliwości. Posiadają zasięg 1 600 km, co pozwala nam realizować zadania transportowe bez przestojów, w ciągu jednej doby, na trasach Łódź-Poznań oraz Poznań-Wrocław. Tym samym udało nam się zoptymalizować jeden z najistotniejszych odcinków w naszej sieci logistycznej z wykorzystaniem dwóch pojazdów LNG zamiast 4 ciągników siodłowych DIESEL – mówi Mirosław Koszela, Manager ds. Kontroli i Planowania Sieci DHL Express Polska.

Firma planuje wykorzystanie kolejnych pojazdów LNG do obsługi tras między hubami przeładunkowymi. Trwają prace, aby do floty samochodów zasilanych paliwami alternatywnymi dołączyły również ciężarówki elektryczne.

Uzupełnienie floty pojazdami ciężarowymi zasilanymi gazem ziemnym to kolejny krok DHL Express do zwiększenia wydajności sieci i realizacji zrównoważonego transportu, przy jednoczesnym zmniejszaniu emisji CO2. Firma kontynuuje dywersyfikację floty w Polsce – nowe środki transportu dołączą do elektrycznych samochodów dostawczych oraz e-roweru dla kurierów, które pojawiły się na miejskich trasach już w ubiegłym miesiącu.

Ożywienie w Europie traci impet

W piątek Powell ponownie wypowiedział się na temat inflacji w USA i możliwych przyszłych działań Rezerwy Federalnej. Z indeksów amerykańskich najgorzej radził sobie NASDAQ, który stracił 0,87 proc. Przemysłowy Dow Jones zyskał jednak 0,21 proc. Jeśli chodzi o strefę euro widoczny jest spadek impetu ożywienia gospodarczego. Potwierdziły to wskaźniki PMI.

Prezes Fed podczas swojego piątkowego wystąpienia ponownie zabrał głos w sprawie inflacji. Jego zdaniem podwyższone odczyty mogą utrzymać się dłużej niż bank centralny oczekiwał wcześniej. Wyższe wskaźniki zostaną z Amerykanami w przyszłym roku. Wysoka dynamika wzrostu cen to zdaniem Powella wpływ ograniczenia podaży, z którymi borykają się przedsiębiorstwa. Ciężko na ten moment wskazać datę, kiedy problem „wąskich gardeł” w gospodarce zostanie rozwiązany. Prezes amerykańskiej instytucji dodał, że jeśli Fed dostrzeże ryzyko trwałego wzrostu inflacji, wówczas podejmie działania zacieśniające politykę monetarną. Dodał, że „nikt nie powinien mieć wątpliwości, że użyjemy naszych narzędzi, aby sprowadzić CPI z powrotem do poziomu 2 proc.”

Na piątkowej sesji indeksy amerykańskie radziły sobie w zróżnicowany sposób. Nasdaq tracił najmocniej (na skutek rozczarowujących wyników niektórych spółek), prawie na zero wyszedł SP500 a Dow Jones odnotował wzrosty. Należy wspomnieć, że dwa ostatnie wspomniane przeze mnie indeksy wspięły się na swoje historyczne maksima. Oznacza to, że po wrześniowej korekcie zostało jedynie wspomnienie i ślad na wykresie. Widać, że Wall Street jest niewrażliwe na szum wokół inflacji i zakłada, że co prawda normalizacja rozpocznie się już wkrótce, to jednak niskie stopy w USA pozostaną jeszcze przez jakiś czas. Piątkowe PMI z USA pokazują, że usługi maja się świetnie (58,2 pkt.) Tu widać znaczny wzrost w porównaniu do odczytu wrześniowego. Przemysłowy PMI (59,2 pkt.) wypadł co prawda gorzej od oczekiwań, ale nadal jest blisko 60 pkt.

Z kolei ożywienie gospodarcze w strefie euro w coraz większym stopniu traci impet. Indeksy PMI kontynuują tendencję spadkową, choć wskaźnik dla przemysłu spadł nieznacznie z 58,6 do 58,6 pkt. To może się wydawać nieco zaskakujące, ponieważ doniesienia o problemach w podaży mocno powinny hamować sektor. Odczyt dla Niemiec był również gorszy od poprzedniego, lecz tu spadek też był kosmetyczny. Gorzej jest w usługach. Tu dynamika zdecydowanie wyhamowała. Indeks menedżerów ds. zakupów spadł u naszych zachodnich sąsiadów do poziomu 54,7 pkt z 56,4 pkt. Widać, że wskaźniki pomału zaczynają się normalizować po dynamicznym wzroście jaki obserwowaliśmy w I połowie roku. Ankietowane firmy coraz częściej narzekają na problemy z zaopatrzeniem. Również niedawny wzrost liczby infekcji może mieć negatywny wpływ na działalność gospodarczą. Nie da się ukryć, że PMI dają sygnał ostrzegawczy.

W tym tygodniu poznamy szacunki CPI z Polski za październik. Jednak to dopiero w piątek o 10:00. Prawdopodobnie zobaczymy kolejny wzrost, co wzmocni presję na RPP. Złoty ubiegły tydzień nie zaliczy do udanych. EUR/PLN z poziomu 4,5550 urósł do poziomu 4,6090 (który stanowi techniczny, lokalny opór), po czym widzieliśmy kosmetyczną korektę. Dziś złoty ponownie ulega deprecjacji.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Los złotego w rękach NBP – prognoza kursu euro i dolara

Polski złoty pozostaje słaby. Cały czas zakładamy, że waluta powinna odrobić większość strat do końca 2022 r., jesteśmy jednak w tym zakresie nieco mniej optymistyczni niż wcześniej. Co więcej, w naszej ocenie ryzyko osłabienia złotego jest obecnie najwyższe od czasu rozpoczęcia pandemii. Jeśli sytuacja zewnętrzna będzie niesprzyjająca, a NBP nie będzie wyraźnie podnosił stóp procentowych, kurs EUR/PLN może przebić poziom 4,68 z marca 2021 r.

W październiku Rada Polityki Pieniężnej niespodziewanie zdecydowała się na podniesienie stóp procentowych, zwiększając m.in. stopę referencyjną o 40 pb., do 0,50%. Oprócz tego bank centralny w ostatnich tygodniach podjął szereg działań wpisujących się w ograniczanie stopnia akomodacji. Między innymi praktycznie zawiesił skup aktywów (QE) i przestał oferować bankom kredyt wekslowy.

Zwrot ten sprawiał jednak wrażenie dość chaotycznego, a komunikacja ze strony banku nie była precyzyjna, co – jak zakładamy – miało udział w silnym zwiększeniu oczekiwań dotyczących podwyżek stóp procentowych. Bazując na stawkach FRA, możemy powiedzieć, że rynek spodziewa się wzrostu stopy WIBOR 3M o ok. 135 pb. w perspektywie 6 miesięcy i ok. 190 pb. w perspektywie 15. Oznacza to, że oczekuje podniesienia stopy referencyjnej NBP w okolice 2,25-2,50% na koniec 2022 r. Są to oczekiwania rozedrgane i obecnie wydają się stosunkowo wysokie, niemniej gdyby uległy realizacji, stopy procentowe w Polsce byłyby zauważalnie wyższe niż przed pandemią.

Retoryka polskich decydentów jest niejasna i utrudnia rynkom ocenę sytuacji – rynkowa wycena nie jest jednak wyłącznie kwestią komunikacji NBP. Istotne znaczenie mają także odczyty inflacyjne, pokazujące wysoki wzrost cen (często silniejszy od oczekiwań) oraz działania banków centralnych w regionie i na świecie: trend odchodzenia od monetarnej akomodacji staje się coraz bardziej powszechny. Inwestorzy muszą polegać bardziej na sygnałach spoza krajowego banku centralnego, co zwiększa ryzyko gwałtownych zmian cen aktywów, jeśli tak powstałe oczekiwania okażą się istotnie różne od rzeczywistości.

Ostatni wzrost oczekiwań rynku dotyczących podwyżek stóp był w stanie wesprzeć złotego. Jeśli oczekiwania te zostaną zaspokojone w bardzo niewielkim stopniu lub nie zaspokojone wcale, repricing (zmiana wyceny) może doprowadzić do presji na walutę. Gdyby napięta sytuacja na globalnych rynkach się utrzymywała lub gdyby pogorszył się sentyment i działania NBP nie doczekałyby się kontynuacji, wówczas kurs EUR/PLN może istotnie wzrosnąć, potencjalnie nawet do okolic 4,70–4,80.

Nie jest to jednak nasz scenariusz bazowy. Zakładamy, że podwyżki stóp będą kontynuowane, a decydenci (widząc niedługo inflację rzędu 6–7%) zdecydują się na co najmniej dwie standardowe (o 25 pb.) podwyżki do końca I kwartału 2022 r., z czego jedna może nadejść przed końcem tego roku. Jeśli tak się stanie i komunikacja NBP z rynkiem ulegnie poprawie, złoty powinien odzyskać grunt. Liczymy też, że na owych dwóch podwyżkach się nie skończy, a stopa referencyjna w perspektywie kilku kwartałów znajdzie się w okolicy poziomu sprzed pandemii lub nieco wyżej. Zaznaczamy jednak, że brak klarownej komunikacji ze strony Rady oraz kończące się kadencje i w związku z tym wymiana większości członków RPP w początkach 2022 r. utrudniają szacowanie.

Złoty jest niedowartościowany, ale jest kilka zagrożeń

W naszej ocenie złoty pozostaje walutą niedowartościowaną, a polska gospodarka jest jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się i posiadających dobre fundamenty w gronie rynków wschodzących. Są to czynniki, które powinny sprzyjać umocnieniu polskiej waluty. Jednocześnie liczymy na docelową poprawę rynkowego sentymentu, która powinna sprzyjać walutom ryzykownym, takim jak złoty, podobnie jak oczekiwana przez nas dość łagodna aprecjacja pary EUR/USD. W ostatnim czasie zrewidowaliśmy prognozę dla owej pary w dół, kierując się w szczególności cały czas dość gołębim podejściem EBC do kwestii zacieśnienia polityki pieniężnej. Odstaje ono od nastawienia wielu innych banków centralnych, w tym tych najbardziej rozwiniętych krajów.

Niemniej zagrożenia czyhają na złotego – wielokrotnie dały o sobie znać w tym i poprzednim roku. W krótkim terminie polska waluta może doświadczać wyższej zmienności, a potencjalnie i słabości, z tytułu szeregu czynników:

  • ewentualnych silnych zmian rentowności obligacji w USA,
  • wzrostu ogólnych rynkowych obaw (dotyczących m.in. inflacji, perspektyw gospodarczych czy COVID-19),
  • ewentualnych niekorzystnych dla złotego sygnałów z RPP.

Złoty wydaje się obecnie narażony na większe wahania nie tylko ze względu na głęboko ujemne realne stopy procentowe, ale też na zmiany w bilansie płatniczym. W ostatnich miesiącach notowaliśmy deficyt na rachunku bieżącym. Zmiany w kierunku ograniczenia nadwyżki z wyjątkowo wysokich 3,5% PKB w 2020 r. nie są zaskoczeniem w kontekście odbudowy gospodarki po pandemicznym załamaniu, jednak ich tempo jest szybkie, a skala – względnie duża. W ujęciu 12-miesięcznym do sierpnia nadwyżka spadła do poniżej 1% PKB. Zmiana nie jest korzystna dla złotego, lecz może nakładać na RPP dodatkową presję do podjęcia działań, których efektem byłoby wsparcie waluty.

Złoty może też reagować słabością na ewentualne negatywne informacje dotyczące relacji Polski z UE, które ostatnio ponownie znalazły się w centrum uwagi. I tu liczymy jednak docelowo na unormowanie się sytuacji.

Podsumowując:

  • pozostajemy optymistycznie nastawieni do perspektyw złotego, jednak rewidujemy prognozę EUR/PLN w górę,
  • w tym kontekście istotne znaczenie mają: niekorzystna sytuacja zewnętrzna oraz niepewność dotycząca kwestii wewnętrznych, a szczególnie komunikacji banku centralnego i relacji z UE w połączeniu z pogorszeniem salda na rachunku bieżącym,
  • na naszą prognozę dla złotego wpływa też ostatnia rewizja w dół prognozy dla pary EUR/USD.
EUR/PLN USD/PLN
E-2021 4,50 3,81
Q1-2022 4,45 3,74
Q2-2022 4,40 3,67
Q3-2022 4,35 3,60
E-2022 4,30 3,52

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Emeryci coraz lepiej spłacają zadłużenie

Zadłużenie emerytów spada. Jeszcze w styczniu tego roku wynosiło 6,4 mld zł, a obecnie 5,9 mld zł. Seniorom pomaga trzynasta emerytura, zmiana w postawie wnuków, którzy nie kupują już sprzętu RTV na konto dziadków, a pośrednio… pandemia. Polacy, również ci ze starszego pokolenia, ograniczyli wydatki ze względu na lockdowny, ale i chęć odłożenia choćby niewielkich kwot w obawie przed nieznanym. Widać to w ich portfelach i bazie danych Krajowego Rejestru Długów.

Najnowsza analiza KRD wskazuje, że sytuacja finansowa emerytów poprawia się. Na początku roku mieli oni do oddania 6,4 mld zł, a więc o 0,5 mld zł więcej niż obecnie. W styczniu tego roku liczba dłużników-seniorów wynosiła 354,8 tys., teraz zmniejszyła się do 331,5 tys. Nieznacznie, bo o 38 zł, wzrosło średnie zadłużenie emerytów – z 17 954 zł w styczniu do 17 992 zł aktualnie.

Pierwsza połowa 2021 r. przyniosła starszym Polakom dodatkowe świadczenia w postaci trzynastej emerytury, która wyniosła 1250,88 zł brutto. To wsparcie dla 9,8 mln emerytów, do których trafiło łącznie 12,2 mld zł. Teraz trwają przygotowania do wypłaty czternastej emerytury. Seniorzy otrzymają ją pod koniec października. Wyniesie ona tyle samo, co „trzynastka” i zostanie wypłacona 9,1 mln osób. W pełnej wysokości będzie przysługiwać ok. 7,9 mln emerytów.

Dofinansowany wnuczek nie wspiera się babcią

Przez wiele lat zadłużenie najstarszych Polaków, widniejące w bazie danych KRD, stale rosło. Patrząc długoterminowo, widać, że na koniec 2018 r. starsi Polacy mieli do oddania 7,05 mld zł. Dług systematycznie jednak malał, aby obecnie osiągnąć wartość 5,9 mld zł.

Jedną z przyczyn nasilającego się wcześniej zadłużenia starszych Polaków było zaciąganie przez nich zobowiązań finansowych na rzecz młodszych członków rodziny, głównie wnuków, którzy nie mieli zdolności kredytowej, za to olbrzymią potrzebę posiadania dóbr, na które nie było ich stać. Miało to także oddźwięk w rozmowach, jakie negocjatorzy firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, partnera KRD, prowadzili z zadłużonymi seniorami. Bardzo często emeryci byli zdziwieni takimi telefonami, tłumacząc, że oni tylko podpisali umowę na telefon czy telewizor, a spłacać miał wnuczek lub wnuczka. Zazwyczaj tak się jednak nie działo.

To podejście w ostatnich latach się zmieniło. Młodzi Polacy, dofinansowani świadczeniami 500 plus, Dobry Start czy bonem turystycznym, coraz rzadziej kupują sprzęt RTV i AGD na raty, zawierając umowę na dziadków, których potem obarczają spłatą. W najbliższym czasie należy spodziewać się dalszej poprawy sytuacji finansowej starszych osób, nie tylko z powodu zmian w portfelach i mentalności ich młodszych członków rodziny, ale dlatego, że seniorzy mogą ubiegać się o dodatkowe świadczenia, jak 500 plus czy 200 złotych dopłaty za szczególną pracę wykonywaną w okresie aktywności zawodowej. Zapewne znajdzie to odzwierciedlenie w naszej bazie danych i zadłużenie starszych osób będzie się nadal zmniejszać – prognozuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Seniorzy mogą bowiem wnioskować o wsparcie w postaci 500-złotowego dodatku do emerytury. Muszą mieć ukończone 75 lat, pobierać zasiłek pielęgnacyjny, a także spełniać kryterium dochodowe. Z kolei 200-złotowy „bonus” do emerytury przysługuje tym osobom, które wykonywały w przeszłości szczególny zawód, jak służba strażaków-ochotników.

Ale to nie koniec wiadomości. W 2022 r. niektórzy seniorzy mogą zyskać nawet o 5 tys. zł więcej, niż w tym roku. W styczniu większość emerytur wzrośnie dzięki zwolnieniu ich z podatku, w marcu świadczenia te zostaną zwaloryzowane – według ekspertów wskaźnik waloryzacji może wynieść nawet 7,7 proc. – a w kwietniu każdy emeryt ponownie dostanie „trzynastkę”.

Kobiety górą pod względem długów

Nie zawsze starsi Polacy panują jednak nad spłatą zaległości. Z praktyki firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, która ma wieloletnie doświadczenie w obsłudze wierzytelności masowych, wynika, że seniorzy przejmują się zaległościami. W rozmowie z negocjatorem chętnie opowiadają o swojej sytuacji życiowej i rodzinnej. Okazuje się, że często mają niepoprawne stosunki z dziećmi czy innymi krewnymi i nie mogą liczyć na ich pomoc.

Są też dość odporni na argumentację negocjatorów, którzy potrafią ułożyć dogodny plan spłaty zaległości, uwzględniający sytuację materialną dłużnika. Seniorzy mają silne przeświadczenie, że lepiej nie będzie, więc nie są skłonni do wprowadzania zmian w swoim budżecie. Po prostu godzą się z losem i trudno ich zaangażować w działania. W rozmowach prowadzonych z negocjatorami jako powód niepłacenia podają zbyt wysoki kredyt, problemy zdrowotne, które pochłaniają pieniądze, pętlę kredytową lub utratę dodatkowego źródła dochodu. Mimo to są zdyscyplinowaną grupą, która sprawnie reguluje zaległości. W przeciwieństwie do młodych osób seniorzy rozumieją, jakie są konsekwencje niepłacenia – mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Wśród emerytów, figurujących w bazie danych KRD, przeważają kobiety. Jest ich 191 917, natomiast mężczyzn 139 575. Panie mają też wyższe zaległości, bo 3,3 mld zł wobec 2,6 mld zł panów. Ale to konto mężczyzn obciąża większe średnie zadłużenie, które wynosi 18 901 zł w stosunku do 17 331 zł kobiet.

Kredyty ciągną w dół

Najwięcej do oddania mają starsi mieszkańcy Śląska, ich zaległości wynoszą 996 mln zł. Drugie jest Mazowsze z sumą 823 mln zł, a trzeci Dolny Śląsk, gdzie uzbierało się 574 mln zł niezapłaconych rachunków.

Rekordzista ma do oddania 9,1 mln zł. To 74-letni mieszkaniec województwa łódzkiego, który powinien rozliczyć się z bankiem i firmą ubezpieczeniową.

Najwięcej – 4 mld zł – emeryci są winni firmom windykacyjnym i funduszom sekurytyzacyjnym, które odkupiły długi od pierwotnych wierzycieli. 952 mln zł powinny spłacić w instytucjach finansowych: bankach, firmach pożyczkowych, towarzystwach ubezpieczeniowych. Natomiast 522 mln zł to nieuregulowane opłaty administracyjne, głównie alimenty, zaś 105 mln zł to zaległości czynszowe. Niezapłacone rachunki z telefon, telewizję i Internet wynoszą blisko 100 mln zł.

Ceny w sklepach rosną jak na drożdżach. Dotyczy to zwłaszcza art. tłuszczowych, mięsa i warzyw

Jak wynika z monitoringu blisko 38 tys. cen detalicznych, we wrześniu Polacy najbardziej odczuli podwyżki na produktach tłuszczowych, które zdrożały średnio o przeszło 40% w relacji rocznej. Sam olej kosztował o prawie 60% więcej niż rok wcześniej. Na 2. miejscu wśród 12 przeanalizowanych kategorii znalazło się mięso. Tego typu produkty poszły w górę o blisko 33%. Następne były warzywa – wzrost o niespełna 18%. Podwyżki były widoczne jeszcze w 4 innych kategoriach, a spadki – w 5. Najmocniej w dół poszły produkty sypkie. Potaniały o ponad 5%. Spadły też ceny owoców – o 3,8%.

Dzięki cyklicznemu raportowi pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH, Hiper-Com Poland i Grupy AdRetail, widać, za co Polacy w sklepach płacą najwięcej. Analitycy porównali 12 kategorii, 45 konkretnych produktów, 200 marek i blisko 38 tys. cen. Badaniem objęto dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience i cash&carry, działające w 16 województwach. I tak z raportu wychodzi, że 7 kategorii podrożało we wrześniu br. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, a 5 – potaniało. Najmocniej w górę poszły ceny produktów tłuszczowych – o 40,2%. W tym przypadku najbardziej podrożał olej – o 58,8%.

– Wzrosty cen to efekt rekordowej inflacji. Podobną mogliśmy obserwować dwie dekady temu. Do tego coraz więcej kosztuje paliwo. Cały proces produkcji, transportu i magazynowania jest droższy, więc ma to odbicie w cenie końcowej – mówi Katarzyna Grochowska z Hiper-Com Poland.

Jak stwierdza Karol Kamiński z Centrum Analiz Grupy AdRetail, współautor badania, za podwyżkę produktów tłuszczowych w dużej mierze odpowiadają coraz droższe oleje pochodzenia roślinnego na rynkach światowych. Do tego sami producenci przewidują, że do końca roku tego typu produkty mogą podrożeć nawet o 8-10%. Takie obecnie trendy są obserwowane na świecie, a Polska nie jest oderwana od tego typu prognoz.

– W ostatnim czasie drożeje wiele artykułów spożywczych, co wynika głównie ze wzrostu cen surowców rolnych na świecie. We wrześniu indeks cen żywności FAO wyniósł 130 i był blisko 33% wyższy w relacji rocznej. W największym stopniu wzrost ten wynikał właśnie z podwyżki cen olejów roślinnych na świecie – o 61% rok do roku – komentuje dr Magdalena Kowalewska, starszy analityk Sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas.

Z analizy wynika też, że mocno w górę poszły ceny mięsa – o 32,6%. Ale w obrębie tej kategorii widać już zróżnicowaną sytuację. Wieprzowina potaniała o 9,1%, a wołowina podrożała o 18,6%. Zdaniem Karola Kamińskiego, ogólny wzrost cen tej kategorii może być częściowo pochodną spadku spożycia mięsa przez Polaków. Producenci, widząc to, próbują rekompensować sobie straty i finalnie żądają coraz więcej. Według eksperta, IV kwartał br. będzie najgorszy pod względem takich podwyżek. Głównym tego powodem będzie to, że branża znowu spodziewa się kolejnego wzrostu cen wołowiny.

– Podwyżki cen wieprzowiny wynikają z silnego spadku cen żywca wieprzowego w Polsce oraz w całej UE. We wrześniu, według danych MRiRW, żywiec wieprzowy skupowano w naszym kraju przeciętnie po 4,23 zł/kg, czyli o 6% mniej w relacji rocznej. To wynika głównie ze spadku średnich cen w UE, co z kolei jest pokłosiem nadpodaży żywca na rynku UE oraz zmniejszenia zakupów unijnych produktów wieprzowych ze strony Chin. Ceny skupu żywca wołowego są rekordowo wysokie. Ma to związek z ożywieniem po stronie popytu, a jednocześnie ograniczonych ubojów w Polsce i UE. Szczególnie brakuje żywca ras mięsnych – analizuje dr Kowalewska.

Na trzeciej pozycji w zestawieniu znajdują się warzywa, które podrożały o 17,8%. Największe wzrosty w obrębie tej kategorii dotyczą kapusty – 52,7%, ziemniaków – 34%, cebuli – 22,6%, a także pomidorów – 21,7%. Ekspert z Hiper-Com Poland zaznacza, że w tym przypadku podwyżki cen obserwujemy od dawna. I to mogłoby być również widoczne bez wysokiej inflacji czy coraz droższych paliw. Rolnikom utrudniają uprawę zmiany klimatu, łagodne zimy, powracające susze i powodzie. To przekłada się na gorsze zbiory, co skutkuje wyższymi cenami.

– Prognozowanie dotyczące tej kategorii będzie coraz trudniejsze. Na niektóre czynniki sami rolnicy nie mają wpływu. Z jednej strony szaleje inflacja, a z drugiej – obserwujemy wzrosty cen paliw, kosztów pracy i innych surowców. Do tego dochodzi czynnik klimatyczny, który obejmuje wszelkiego rodzaju anomalia pogodowe. Natomiast ciekawe jest to, że w badanym okresie warzywa średnio wzrosły o blisko 18%, ale już owoce potaniały o niecałe 4% – podkreśla współautor badania z Grupy AdRetail.

Z raportu wiemy również, że podrożały używki – o 3,3% (herbata czarna 500 g – o 19,4%), nabiał – 3% (jajka – 29,1%), dodatki spożywcze – 2,5% (musztarda – 3,1%) oraz pieczywo – 0,3% (bułka – 7,3%). Natomiast spadki najbardziej widoczne są w przypadku produktów sypkich, które potaniały o 5,1%. W dół poszły też ceny czterech pozostałych kategorii, inne – o 4,2%, owoce – 3,8%, napoje – 2,6%, a także chemia gospodarcza – 0,7%.

– Zdecydowanie klienci muszą się przygotować na podwyżki i to praktycznie większości produktów spożywczych. Ceny skupu zbóż sugerują, że będzie coraz drożej. Ponadto w przyszłym roku mamy więcej zapłacić za energię, a to czynnik mocno zasilający inflację. Największe różnice zaobserwujemy w małych sklepach – podsumowuje Karol Kamiński.

Jak zadbać o finansową przyszłość swoich dzieci?

Każdy kochający rodzic chce zapewnić swoim dzieciom jak najlepszy start w dorosłe życie. O przyszłości warto pomyśleć już wtedy, gdy pociechy są małe. Kluczem do zagwarantowania im bezpiecznej przyszłości jest rozsądne oszczędzanie. Dobre rozwiązanie stanowi też wykupienie ubezpieczenia na życie.

Ubezpieczenie na życie na nieprzewidziane sytuacje

Zadbanie o finansową przyszłość dzieci to odpowiedzialne zadanie. Warto do niego podejść we właściwy sposób. Najważniejsze jest posiadanie dobrze płatnej pracy, która pozwala na odkładanie odpowiednich sum pieniędzy. To jednak nie wszystko. Trzeba mieć świadomość tego, że życie bywa nieprzewidywalne. Niestety czasami zdarzają się różne groźne choroby i wypadki. Ich skutkiem może być nie tylko poważny uszczerbek na zdrowiu, który powoduje utratę zdolności do pracy, lecz nawet śmierć. Aby zabezpieczyć swoją rodzinę na taką ewentualność, warto wykupić dobre ubezpieczenie na życie. Taka polisa to gwarancja, że dzieci nie zostaną bez wsparcia finansowego i będą mogły opłacić m.in. naukę, a ich start w dorosłość będzie ułatwiony. Wykupienie takiego ubezpieczenia jest więc bardzo rozsądnym i odpowiedzialnym działaniem.

Oszczędzanie na przyszłość rodziny

Podstawowym sposobem na zapewnienie dzieciom bezpiecznej finansowej przyszłości jest zgromadzenie odpowiedniej sumy oszczędności. Należy przy tym pamiętać, że warto zacząć odkładać pieniądze jak najszybciej. Nie powinno się czekać z tym, aż dziecko podrośnie. Im szybciej zacznie się oszczędzać, tym lepsze przyniesie to efekty.

Najpierw warto określić cel oszczędzania. Trzeba zastanowić się, w sfinansowaniu czego chce się pomóc swojej pociesze. Czy ma to być nauka, a może pierwsze mieszkanie? Dzięki wyznaczeniu konkretnego celu odkładanie pieniędzy stanie się po prostu łatwiejsze.

Kolejnym krokiem jest wybranie odpowiedniej metody oszczędzania. W tym przypadku istnieje wiele rozwiązań. Można zdecydować się na prowadzenie konta oszczędnościowego, założenie lokaty bankowej, odkładanie gotówki w domu albo zainwestowanie w obligacje skarbu państwa, surowce lub nieruchomości. Wybór konkretnej opcji zależy od preferencji i wymagań konkretnej osoby. Przed podjęciem decyzji warto dobrze się zastanowić, porównać ze sobą dostępne rozwiązania i dopiero na tej podstawie wybrać najlepsze dla siebie.

Aby oszczędzanie przynosiło dobre rezultaty, należy też odpowiednio do niego podejść. Najlepiej zastosować tzw. zasadę 50/30/20. Zgodnie z nią połowę miesięcznych zarobków powinno się przeznaczać na główne potrzeby życiowe, 30% na przyjemności, natomiast 20% odkładać. Jeśli jednak nie ma się takiej możliwości, warto na początku oszczędzać nawet małe sumy. Nawet 5 zł odkładane każdego dnia (średnio 150 zł miesięcznie) po 10 latach urośnie do sumy około 18 tys. zł. Kluczem do sukcesu jest bowiem systematyczność.

Automatyzacja transportu w programie FireTMS

FireTMS to profesjonalny program dla firm transportowych i spedycyjnych. Pozwala kompleksowo realizować zlecenia przewozowe, od momentu przyjęcia zamówienia, poprzez komunikację z kierowcą i monitorowanie dostawy, aż po finanse i raportowanie. Zaawansowane narzędzia systemu umożliwiają sprawne i efektywne zarządzanie flotą.

Automatyzacja transportu. Dlaczego warto korzystać z FireTMS? 

FireTMS posiada szereg narzędzi do sprawnego i skutecznego zarządzania firmą transportową i spedycyjną. Automatyzuje i przyspiesza codzienną pracę przewoźników, spedytorów, dyspozytorów i księgowych. Umożliwia przejście z dokumentacji papierowej na cyfrową, dzięki czemu wszystkie dane dotyczące zleceń przewozowych znajdują się w jednym systemie. Najważniejsze funkcje programu:

  • planowanie przewozów
  • zarządzanie zleceniami
  • automatyczne generowanie faktur
  • komunikacja z kierowcą
  • monitorowanie płatności
  • kontrola finansów
  • planowanie trasy dla samochodów ciężarowych
  • raportowanie wyników

Program dla firm transportowych i spedycyjnych. Jakie spełnia funkcje? 

FireTMS jest oprogramowaniem online, więc zapewnia dostęp do informacji 24h/7, niezależnie od miejsca pracy. Nie wymaga instalacji i doskonale sprawdzi się w firmach  mających oddziały w kraju i za granicą, a także w przypadku pracy zdalnej.

Korzyści systemu:

  • integracja z dostawcami telematyk GPS
  • integracja z programami księgowymi
  • darmowa pomoc techniczna przez cały okres korzystania z systemu
  • dostosowanie funkcji do indywidualnych potrzeb klienta
  • darmowa aktualizacja danych w czasie rzeczywistym
  • najwyższy standard ochrony danych osobowych
  • integracja z zewnętrznymi systemami informatycznymi poprzez API

Komunikacja z kierowcą i monitoring przewozów 

Szybki kontakt spedytora z kierowcą pozwala szybko reagować na nagłe zdarzenia podczas przewozu ładunku. Nawet najbardziej skrupulatny plan trasy nie jest w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji, dlatego często trzeba podejmować decyzje na bieżąco. Dedykowane aplikacje FireTMS umożliwiają szybką wymianę informacji pomiędzy pracownikami, monitorowanie pracy kierowców oraz poszczególnych etapów realizacji zlecenia.

Aplikacja mobilna dla kierowców FireTMS Driver 

  • wysyłka zleceń na telefon kierowcy
  • nawigacja dla samochodów ciężarowych
  • mapy w trybie online i offline
  • wysyłka dokumentów do FireTMS
  • system lokalizacji GPS
  • statusy zleceń
  • czat z kierowcą

Aplikacja mobilna dla spedytorów i dyspozytorów FireTMS Dispo 

  • dostęp do zleceń 24 h/7
  • statusy przewozów
  • informacje o ładunkach
  • nadzór pracy kierowców
  • raportowanie wyników
  • monitorowanie trasy
  • czat z kierowcą

Obniżenie kosztów w firmie transportowej 

FireTMS automatycznie generuje raporty, dzięki czemu umożliwia kontrolę kosztów ponoszonych na transport. Raport rentowności floty przedstawia informacje na temat wykorzystania własnego taboru i bazuje na danych ze zleceń przewozowych. Można sprawdzić, który pojazd generuje największe koszty i jest nieopłacalny w utrzymaniu. Z kolei raport kosztów floty zawiera informacje na temat poszczególnych kosztów przypisanych do kierowców, naczep i pojazdów, a także pozwala wyliczyć zużycie paliwa. Dzięki szczegółowym raportom można porównać szacowane koszty z rzeczywistymi i optymalizować wydatki poniesione na transport, co przekłada się na zyski firmy.

Telematyka GPS – skuteczna kontrola transportu

Program jest zintegrowany dostawcami zaawansowanych telematyk GPS, które umożliwiają sprawny przepływ informacji pomiędzy spedytorem a kierowcą. Dzięki integracji można wysyłać bezpośrednio zlecenia z programu – wraz z informacją o czasie oraz miejscu załadunku i rozładunku – na terminal pokładowy kierowcy. Monitoring pojazdów z wykorzystaniem systemów GPS dostarcza informacje o ich aktualnym położeniu oraz statusie dostarczenia ładunku. Z kolei kierowca może raportować etapy realizacji przewozu oraz aktualnie wykonywane czynności, jak np. tankowanie lub korek. Urządzenia telematyczne dają pełną kontrolę nad transportem oraz pozwalają natychmiast reagować na opóźnienia, a w rezultacie zredukować puste przebiegi i wydatki na paliwo.

Dostosowanie FireTMS do potrzeb klienta

Funkcje FireTMS można dostosować do indywidualnych potrzeb firmy transportowej oraz specyfiki realizowanych przewozów. Proces wdrożenia narzędzi odbywa się przez wykorzystanie Agile Software Development oraz dedykowany zespół programistów. To bardzo korzystna opcja dla firm, które organizują transport na szeroką skalę oraz potrzebują automatyzacji pracy i sprawnego zarządzania zleceniami, dostosowanymi do profesjonalnej obsługi klienta oraz dynamiki rynku.

Testuj za darmo program FireTMS przez 14 dni.

Przegląd wydarzeń tygodnia 25 – 29.10.2021

W nadchodzącym tygodniu uwaga inwestorów powinna skupić się na danych o inflacji m.in. z Australii, Niemiec, Polski czy całej strefy euro. Z perspektywy rynku odczyt będzie szczególnie istotny dla złotego. Sądzę, że wzrost cen przyspieszy, co może wywoływać większą zmienność na PLN. Dla euro kluczowa będzie decyzja EBC, jednak trudno oczekiwać, aby bank drastycznie zmienił swoje podejście. W Stanach Zjednoczonych opublikowane zostaną m.in. wskaźnik PCE Core oraz annualizowana dynamika PKB. W mojej ocenie wpływ tych odczytów na rynek nie będzie jednak aż tak drastyczny. Kalendarz wypełnią wskaźniki koniunktury, w tym Ifo oraz Indeks Uniwersytetu Michigan.

Najważniejsze wydarzenia: CPI z Polski i Australii, HICP z Niemiec i Strefy euro, PCE Core, annualizowana dynamika PKB, indeks Ifo

Najważniejszą decyzją w przyszłym tygodniu będzie głosowanie ws. poziomu stóp procentowych w Strefie euro. Trudno jednak oczekiwać rewolucji w podejściu do polityki pieniężnej w EBC. Stopy procentowe pozostaną niezmienione, ale większą uwagę należy przyłożyć do przyszłości programu skupu aktywów. Naturalnie PEPP zostanie z czasem wygaszony, ale trudno oczekiwać, że luka po nim nie zostanie zapełniona. Rynki niemal uzależniły się od taniego pieniądza w związku z czym z perspektywy banków centralnych niemożliwe jest szybkie zaprzestanie wspierania. W odniesieniu do strefy euro bardziej interesujące niż odczyty inflacji mogą być wskaźniki koniunktury, szczególnie Ifo z Niemiec.

W Stanach Zjednoczonych największą uwagę przykuwać będą dane o dochodach i wydatkach amerykanów PCE, w których zawiera się m.in. ulubiona miara inflacji Fed, a więc PCE Core. Wcześniej poznamy również annualizowana dynamikę PKB z USA, a całości dopełni indeks koniunktury Uniwersytetu Michigan. Osobiście uważam jednak, że nie powinny one wywoływać większych emocji na rynku. Z uporem powtarzam, że tapering jest przesądzony, a szacowanie czy pierwsze podwyżki stóp wydarzą się w połowie przyszłego roku, czy raczej na jego koniec nie ma większego znaczenia. Do tego czasu sentyment do dolara i sytuacja na rynku akcji będą się wielokrotnie zmieniać.

Lokalnie najważniejsze będą dane o inflacji z Polski. Wstępne szacunki CPI poznamy w piątek o 10:00. Oczekuję, że wzrost cen będzie kontynuowany, choć jego dynamika pozostaje trudna do określenia. Działania RPP nakierowane są na średni i długi termin, a wzrost cen motywowany jest przede wszystkim czynnikami podażowymi. Od strony rynkowej wyższa inflacja może zwiększać presję na RPP. Coraz większa część członków opowiada się za kontynuowaniem ruchu w górę, ale jego skala pozostaje zagadką. Złoty w minionym tygodniu jest jedną z najsłabszym walut CEE, wiec przestrzeń do ewentualnego odreagowania jest dość duża.

Maciej Madej, analityk DM TMS Brokers

Produkcja przemysłowa w Polsce wrosła szybciej niż tego oczekiwano

W tym tygodniu z polskich danych makroekonomicznych największą rolę odegrały wyniki wrześniowej produkcji przemysłowej. Jej wzrost (o 8,8% r/r) okazał się szybszy niż oczekiwano. Wynik ten niestety trochę osłabił nieco wyższy wskaźnik rocznego wzrostu cen produkcji przemysłowej (10,2% r/r). Wysokie ceny i problemy z dostawami trapią sektor produkcyjny w całej Europie. Z drugiej strony, choć przemysł w strefie euro spowalnia, w Polsce utrzymuje solidną dynamikę wzrostu.

Z innych danych z polskiej gospodarki warto również wspomnieć o wynikach z rynku pracy. Według danych we wrześniu płace wzrosły o 8,7% r/r, a wskaźnik zatrudnienia o 0,6 % r/r. Relatywnie optymistyczne były również wyniki sprzedaży detalicznej, które we wrześniu wzrosły o 0,2% m/m i 5,1% r/r (wyrównane sezonowo). Przewidujemy, że pozytywny rozwój handlu detalicznego powinien być kontynuowany, gdyż konsumpcję napędza rosnące zatrudnienie, a przede wszystkim wyższe płace.

Złoty osłabił się w tym tygodniu i w piątek rano był na poziomie 4,61 PLN/EUR. Obecnie, zamiast negatywnego rozwoju gospodarki, umocnieniu złotego przeciwdziała niepewność co do przyszłego rozwoju sytuacji gospodarczej na świecie oraz napięcia polityczne między UE a polskim rządem. Z kolei euro umocniło się wobec dolara i na koniec tygodnia para walutowa USD/EUR oscylowała na poziomie 1,164.

Marta Pavlik, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA