Pogłębiające się dywergencje

Podczas gdy nikt nie ma wątpliwości, że Rezerwa Federalna pomału wychodzi ultra luźnej polityki pieniężnej, uwagę przykuwa sytuacja w Wielkiej Brytanii. Przedstawiciele BoE coraz mocniej wyrażają obawy związane z rosnącą inflacją. Złoty stabilizuje się po rozchwianym ubiegłym tygodniu. Na większą zmienność trzeba będzie jednak poczekać prawdopodobnie do piątku.

Po jastrzębich sygnałach wysyłanych przez niektórych członków MPC (Saunders, Bailey), podwyżka stóp procentowych wydaje się być nieuchronna. To, jak szybko nastąpi ten krok, będzie prawdopodobnie w dużej mierze zależało od rozwoju sytuacji na brytyjskim rynku pracy. Przypomnijmy, że w weekendowym wywiadzie dla The Yorkshire Post, prezes BoE – Andrew Bailey przyznał, że inflacja przekraczająca 2 proc. jest niepokojąca i musi być odpowiednio zarządzana, aby nie dopuścić do jej trwałego zakorzenienia. Komentarz Bailey-a wspiera scenariusz normalizacji polityki pieniężnej. Prezes BoE obawia się, że inflacja wydaje się być mniej przejściowa niż pierwotnie instytucja przewidywała. Duża w tym zasługa rosnących cen energii. Rynki finansowe w pewnym stopniu zdyskontowały już pierwsza podwyżkę stóp jeszcze w tym roku.

Dzisiejsze dane, choć mocno historyczne (za sierpień), mogą wesprzeć wszystkich tych, którzy oczekują wzrostu kosztu pieniądza na „Wyspach” jeszcze w tym roku. Zatrudnienie w wyniku ożywienia po pandemii uległo mocnemu ożywienia w ostatnim czasie. Również dynamika płac okazała się dość silna.

Z kolei z EBC słychać nieco bardziej gołębie głosy. Philip Lane – główny ekonomista tej instytucji – nie obawia się rosnącej inflacji w Europie. Choć wskaźnik CPI znacznie urósł w ostatnim czasie, a presja cenowa utrzyma się prawdopodobnie dłużej z racji ograniczeń podaży oraz wzrostu cen energii, Lane zachowuje spokój. Ekspert EBC przyznał, że nawet silniejszy wzrost płac nie będzie dla niego jednoznacznym sygnałem ostrzegawczym przed trwałą inflacją. Nie odrzuca on przejściowego scenariusza. Lane opowiada się za obserwacją bieżącego rozwoju cen przez jakiś czas, dlatego też w nadchodzących miesiącach nie powinniśmy spodziewać się większych zmian w polityce monetarnej europejskiej instytucji.
Ostatnie wypowiedzi przedstawicieli BoE i EBC powodują, że dywergencja w prowadzonych politykach monetarnych zaczyna się pogłębiać na korzyść funta szterlinga. W trwającym IV kwartale możemy wreszcie zobaczyć zdecydowany kierunek na FX. Para walutowa EUR/GBP w ostatnich dniach mocno zbliżyła się do dołka z sierpnia na poziomie 0,84 50. Przełamanie tego poziomu otworzy drogę w kierunku 0,8280. Przypomnijmy, że na EUR/GBP od dłuższego czasu panuje trend boczny.

EUR/PLN utrzymuje się poniżej 4,59. Po wczorajszym umocnieniu PLN, dziś o poranku panuje niższa zmienność na złotym. Naszej walucie wczoraj z pewnością pomogły wzrosty WIG20. Do środy nie zobaczymy żadnych danych z polskiej gospodarki. Dopiero w czwartek poznamy dane na temat bilansu płatniczego Polski. Utrzymująca się przez dłuższy czas nadwyżka na rachunku obrotów bieżących ostatnio przerodziła się w deficyt, co może ciążyć złotemu. W krótkim i średnim terminie istotne będą jednak piątkowe dane inflacyjne. Są to co prawda publikacje finalne, co nie zmienia faktu, że wyższe odczyty od konsensusu będą zwiększać prawdopodobieństwo kolejnych podwyżek stóp procentowych w tym roku (listopad, grudzień).

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Ożywienie po stronie stołecznych najemców na rynku biurowym w III kw.

Wolumen nowej podaży w pierwszych trzech kwartałach 2021 roku osiągnął poziom niemal 300 000 m kw., co było wartością jedynie o 5% niższą od wyniku osiągniętego w całym ubiegłym roku na rynku biurowym w Warszawie. Sukcesywnie oddawane do użytku kolejne projekty nie zachęcają jednak deweloperów do rozpoczynania nowych inwestycji. Obecnie wolumen projektów biurowych na etapie realizacji jest najniższy od dekady i szacowany jest na około 353 000 m kw. Decyzje coraz większej liczby firm, które deklarują powrót do biur przynajmniej w wariancie hybrydowym napawają optymizmem, a potwierdza to również wzrost aktywności najemców w III kw. w porównaniu do poprzedniego kwartału. Współczynnik pustostanów utrzymuje się na stabilnym poziomie 12,5%.  

Zrealizowane w pierwszych trzech kwartałach wielkoskalowe inwestycje biurowe: Skyliner (48 500 m kw., Karimpol Polska), Generation Park Y (44 200 m kw., Skanska Property Poland), Warsaw UNIT (56 400 m kw., Ghelamco) i Widok Towers (28 600 m kw., S+B Gruppe) stanowiły 1/3 nowej podaży na warszawskim rynku biurowym. Dzięki dostarczonym na rynek 300 000 m kw. nowoczesne zasoby wzrosły do poziomu 6,16 mln m kw.

Magdalena Czempińska, Dyrektor w Dziale Badań Rynku w Knight Frank
Magdalena Czempińska, Dyrektor w Dziale Badań Rynku w Knight Frank

„Na podstawie przeanalizowanej przez nas podaży w realizacji do końca 2021 roku na rynek powinno trafić jeszcze około 60 000 m kw. Jeśli deweloperzy nie przesuną dat otwarcia, rok 2021 osiągnie drugi (po 2016 roku) najwyższy wynik po stronie podaży w historii warszawskiego rynku biurowego. Obserwując obecną aktywność deweloperów można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że rok 2022 będzie dla odmiany jednym z najsłabszych pod względem wolumenu zrealizowanej nowej powierzchni biurowej. Projekty z terminem oddania do użytku na 2022 rok oferują ponad 230 000 m kw. powierzchni biurowej. Ten poziom wynika bezpośrednio z niepewności związanej z rozwojem pandemii COVID-19, która sprawiła, że w 2020 roku wiele decyzji o rozpoczęciu nowych inwestycji zostało wstrzymanych do czasu zakończenia pandemii i powrotu aktywności najemców,” – komentuje Magdalena Czempińska, Dyrektor w dziale Badań Rynku w Knight Frank.

Obecnie wolumen projektów biurowych na etapie realizacji jest najniższy od dekady i jest szacowany na około 353 000 m kw.

W minionym kwartale odnotowano wzrost aktywności najemców w porównaniu do II kw. 2021 roku. Podpisane umowy obejmowały niemal 150 000 m kw. W rezultacie tego wolumen popytu zanotowany od początku roku osiągnął blisko 400 000 m kw. i był o około 10% niższy niż w analogicznym okresie 2020 roku.

„Mimo pozytywnego trendu jakim jest większa dynamika działań najemców w trzecim kwartale, odnotowany popyt od początku roku jest najniższy od ponad 10 lat. Kolejny kwartał z rzędu zarejestrowano bardzo wysoki udział renegocjacji umów najmu w wolumenie wynajętej powierzchni i stanowiło około 41%. Pomimo szerokiej oferty w ramach inwestycji na etapie realizacji, zainteresowanie najemców projektami w budowie jest relatywnie małe, a udział umów przednajmu w całkowitym popycie wyniósł zaledwie 10%, przy średnim kwartalnym wyniku z lat 2011-2020 na poziomie 20%. Struktura lokalizacji wolumenu najmu z trzech kwartałów bieżącego roku pokazuje, że największym zainteresowaniem najemców cieszyły się strefy centralne (ponad 228 000 m kw. ) oraz Służewiec (ponad 60 000 m kw.),” – wyjaśnia Magdalena Czempińska.

 

Wzrost aktywności najemców w porównaniu z II kwartałem 2021 roku oraz relatywnie niewielki przyrost nowej podaży sprawiły, że współczynnik pustostanów w III kw. 2021 roku ustabilizował się na poziomie z czerwca 2021. W stolicy dostępne jest nadal 12,5% całkowitych nowoczesnych zasobów biurowych, czyli 768 000 m kw. powierzchni. Ofertę na wynajem poszerzają dodatkowo inwestycje z powierzchnią oferowaną do wynajęcia w ramach podnajmu. W III kw. 2021 roku zidentyfikowano co najmniej 80 000 m kw. takich biur w Warszawie.

„Współczynnik pustostanów wykazuje wyraźne zróżnicowanie pod względem lokalizacji. W obszarach centralnych wyniósł on 13,2% (spadek o 0,6 pp. w porównaniu z II kw. 2021), natomiast w rejonach poza centrum 11,9% (wzrost o 0,5 pp. w ciągu kwartału),” – dodaje Magdalena Czempińska.

Zmieniająca się sytuacja rynkowa nie wpłynęła na wywoławcze stawki czynszu, które utrzymywały się dotychczas na stabilnym poziomie (poza niewielkimi korektami odnotowanymi w I kw. 2021 głównie w centralnie zlokalizowanych obiektach). Czynsze wyjściowe w Centralnym Obszarze Biznesu, uwzględniając nowe prestiżowe projekty, kształtują się w przedziale 20-25 EUR/m kw./miesiąc, aczkolwiek zidentyfikowano projekty, w których najlepsza powierzchnia biurowa na najwyższych piętrach wież dochodzi do poziomu nawet 27-28 EUR. W pozostałych lokalizacjach centralnych stawki znajdowały się w przedziale od 15 do 22 EUR/m kw./miesiąc. Czynsze wywoławcze poza centrum wynoszą od 10 do 15 EUR/m kw./miesiąc. Ze względu na szeroki pakiet zachęt, który właściciele budynków oferują przyszłym najemcom, szczególnie w dobie pandemii COVID-19 chcąc przyciągnąć najemców, stawki efektywne pozostają o ok. 20% niższe niż poziom wywoławczy.

15 nowych Partnerów w KPMG w Polsce

Grono Partnerów KPMG w październiku br. powiększyło się o 15 doświadczonych profesjonalistów w Departamentach: Audytu, Financial Services, Deal Advisory oraz Doradztwa Podatkowego. Nominacje partnerskie są wynikiem konsekwentnego rozwoju firmy oraz stałego poszerzania oferty usług odpowiadających na potrzeby klientów w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości biznesowej.

Awanse partnerskie dotyczą ekspertów KPMG, którzy w sposób wybitny wspierają klientów w rozwiązywaniu złożonych problemów biznesowych, zachowaniu zgodności z obowiązującymi regulacjami oraz pomagają im wykorzystywać szanse rynkowe związane m.in. z nowymi technologiami.

Partnerami w Departamencie Audytu zostali: Marta Zemka i Bogusław Kowal. Z kolei na stanowisko Partner Associate w tym dziale awansowali: Małgorzata Kochanowska, Bartłomiej Lachowicz oraz Anna Paszkiewicz. Nominacje na stanowiska Partner Associate w Departamencie Financial Services otrzymali: Michał Herbich (usługi aktuarialne), Katarzyna Łącka-Dziekan (audyt instytucji finansowych) oraz Mariola Szczesiak (audyt instytucji finansowych). W Departamencie Doradztwa Podatkowego na stanowisko Partnera awansowali: Joanna Krzemińska (strukturyzacja podatkowa), Renata Pięta-Mintus (doradztwo podatkowe) oraz Kiejstut Żagun (innowacje, ulgi i dotacje), a Wojciech Majkowski (doradztwo w zakresie podatku CIT) został nominowany na stanowisko Partner Associate. Partnerem w Departamencie Deal Advisory został: Tomasz Pasiewicz (fuzje i przejęcia), natomiast Dorota Miziołek (finansowanie) oraz Iwona Sprycha (zarządzanie ryzykiem nadużyć) objęły stanowiska Partner Associate.

Nominacje partnerskie, ogłoszone w tym roku, są naturalną konsekwencją dynamicznego rozwoju KPMG w Polsce. Na bieżąco analizujemy potrzeby klientów i w efekcie poszerzamy katalog oferowanych usług. Kompetencje, doświadczenie i zaangażowanie nowych Partnerów stanowią dużą wartość dodaną dla naszych klientów, którzy mogą liczyć na obsługę na najwyższym poziomie. Najważniejszym kapitałem KPMG jest wiedza zgromadzona przez naszych pracowników, dlatego zapewnienie optymalnych warunków do rozwoju traktujemy priorytetowo. Ze swojej strony chciałabym serdecznie pogratulować nowym Partnerom, a wszystkich klientów zapraszam do kontaktu z naszymi ekspertami – mówi Stacy Ligas, Senior Partner, CEO KPMG w Polsce.

Spokojny sen zależy od dochodów. Polacy im więcej zarabiają, tym lepiej śpią

Blisko 56% Polaków jest zadowolonych z jakości swojego snu, a prawie 40% społeczeństwa źle sypia. Zdecydowanie najlepiej wysypiają się najzamożniejsi rodacy, co potwierdza ponad 72% osób zarabiających przeszło 9 tys. zł netto miesięcznie. Natomiast najczęstszym powodem problemów ze snem są trudności z samym zasypianiem. Poza tym odpoczynek przeważnie niweczy wielokrotne budzenie się w nocy, martwienie się o swoją przyszłość i stres. Eksperci komentujący wyniki są nimi poważnie zaniepokojeni. Jak twierdzą, chroniczny deficyt snu jest jednym z decydujących czynników złego stanu zdrowia psychicznego.  

Wyniki sondażu, przeprowadzonego przez UCE RESEARCH dla platformy ePsycholodzy.pl w drugiej połowie września br. wśród ponad tysiąca dorosłych Polaków, pokazują, że 55,9% z nich dobrze ocenia jakość swojego snu. Natomiast 39,2% rodaków uważa odwrotnie, a 4,9% nie potrafi tego określić. Jak komentuje współautor badania Michał Murgrabia, psycholog, założyciel i prezes platformy ePsycholodzy.pl, te wyniki są mocno niepokojące. Brak właściwej regeneracji organizmu na co dzień może wynikać m.in. z zaburzeń psychicznych części społeczeństwa, niehigienicznego stylu życia i niezdrowych nawyków, w tym m.in. żywieniowych.

– Cieszy mnie, że takie badanie zostało zrealizowane. Wyniki są alarmujące, bo społeczeństwu brakuje świadomości na temat znaczenia snu dla zdrowia fizycznego i psychicznego. I dlatego ta sfera życia jest tak powszechnie zaniedbywana. Wiele mówi się np. o odżywianiu. A sprawa regeneracji jest spychana na margines, choć człowiek jest w stanie dłużej przeżyć bez jedzenia niż bez snu – komentuje prof. Włodzimierz Piątkowski z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej i Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

INFOGRAFIKA. Polacy mają problem ze snemWyniki poszczególnych grup wiekowych są do siebie bardzo zbliżone. Zadowoleni z jakości swojego snu są głównie Polacy mający 18-22 lata – 57,4%, a także 56-80 lat – 56,5%. Potem są respondenci w wieku 36-55 lat – 56,1%. Na końcu zestawienia są badani w przedziale wiekowym 23-35 lat – 55%.

– Na najlepsze wyniki wśród najmłodszych i najstarszych dorosłych Polaków wpływa oczywiście to, że mają oni z reguły mniej obowiązków zawodowych i rodzinnych niż osoby w średnim wieku. Łatwiej jest im więc pozwolić sobie na spokojny odpoczynek, regularne godziny snu, o właściwej porze w ciągu doby. Te kwestie mają kluczowe znaczenie dla kondycji nie tylko fizycznej, ale też psychicznej – dodaje prof. Piątkowski.

Uwzględniając miesięczne dochody netto, można zauważyć, że zadowolone z jakości swojego snu są głównie osoby uzyskujące ponad 9 tys. zł – 72,4%. Natomiast na końcu zestawienia widać ankietowanych z zarobkami poniżej 1 tys. zł – 47,6%.

– Badanie ukazało bardzo ciekawą korelację poziomu zarobków i zadowolenia ze snu. Im większe są dochody, tym lepsza jest jakość snu. Osoby mniej zasobne mogą pracować np. na zmiany, a do tego znaczenie dłużej i ciężej niż dobrze sytuowani Polacy. To przekłada się także na formy relaksu i zadowolenie z życia. Kolejną sprawą są warunki do spania, które również w dużej mierze zależą od możliwości finansowych – mówi Michał Pajdak, członek zarządu platformy ePsycholodzy.pl.

Respondenci wyjaśnili również w ankiecie, z czego mogą wynikać ich problemy ze snem. Najczęściej twierdzili, że długo nie mogą zasnąć, bo mają np. gonitwę myśli – 47%. Prof. Piątkowski uważa, że ten problem wynika z nadmiaru bodźców zewnętrznych. Natłok cudzych opinii i informacji z zewnątrz, głównie negatywnych, sprawia, że ludzie nie potrafią się od nich oddzielić i zachować spokoju. Mają ograniczony kontakt z własnymi uczuciami, emocjami i ciałem. Uciekają w myśli, zamiast czuć i realizować swoje potrzeby. Nie wiedzą, że zdrowy sen to podstawa zdrowia psychicznego.

– Osoby, które źle śpią w nocy, borykają się z wieloma skutkami tej sytuacji w ciągu dnia. Są mniej wydajne w pracy, rozdrażnione, a przez to mają większą skłonność do konfliktów. Dręczy je ogólne zmęczenie. Oczywiście wszyscy miewamy przełomowe okresy w życiu i możemy czasem więcej rozmyślać. Jeżeli jednak problemy z zaśnięciem przedłużają się, warto rozważyć wizytę u specjalisty, aby uniknąć negatywnych konsekwencji – przekonuje Michał Murgrabia.

Biorąc pod uwagę wiek respondentów, można zauważyć, że im są młodsi, tym częściej mają problemy z zaśnięciem. Osoby w wieku 18-22 lat deklarują je zdecydowanie najczęściej – 61,9%. Na drugim miejscu są ludzie mający 23-35 lat – 47%. Zbliżone wyniki odnotowano w grupach wiekowych 36-55 lat – 46,9%, a także 56-80 lat – 43,4%. Jak wyjaśnia prof. Piątkowski, młodzi ludzie najgorzej radzą sobie z nadmiarem bodźców, docierających m.in. za pośrednictwem mediów społecznościowych i innych kanałów internetowych. Trudno im się wyciszyć przed zaśnięciem i skoncentrować na regeneracji.

– Niektóre osoby, szczególnie młode, mają poważny problem z zachowaniem higieny snu. Objawia się to w ten sposób, że używają łóżek np. do nauki i pracy na laptopie, oglądania niekończących się seriali oraz filmów, w tym m.in. horrorów i dramatów, przeglądania wiadomości, a także spożywania posiłków czy przekąsek. Dodatkowo wieczorami piją pobudzające napoje i jedzą słodycze. Zmiana tak niezdrowych nawyków może przynieść widoczną poprawę. Tylko trzeba chcieć ją wdrożyć – zaznacza prezes platformy ePsycholodzy.pl.

Kolejne wskazywane przez respondentów przyczyny złej jakości snu tkwią w wielokrotnym budzeniu się w nocy – 38,4%, martwieniu się o swoją przyszłość – 28,1%, a także w stresie – 25,9%. Następnie wymieniane są problemy zdrowotne i rodzinne – odpowiednio 23,4% i 22,4%. Jak zaznacza ekspert z UMCS i UM w Lublinie, większość tych trudności wynika z nadmiernego analizowania swoich i cudzych spraw oraz potencjalnych zagrożeń. Chroniczny deficyt snu jest jednym z decydujących czynników złego stanu zdrowia psychicznego.

– Część osób cierpiących na bezsenność może nie do końca zdawać sobie sprawę z tego, w jakim napięciu żyje. Warto pogłębiać kontakt ze swoimi emocjami i nie spychać ich na margines, bo mogą objawić się nie tylko w postaci problemów ze snem, ale też innych zdrowotnych. Jeżeli kłopoty utrzymują się dłużej, to nie powinny być bagatelizowane, a ustalenie przyczyn najlepiej byłoby powierzyć specjaliście – podkreśla psycholog Murgrabia.

Według badania, najrzadziej zakłócają sen różnego rodzaju ekscytacje, związane np. z wyjazdami czy ze spotkaniami – 3,5%. Prawie tak samo rzadko są wymieniane używki. Respondenci sporadycznie widzą związek pomiędzy niewyspaniem i piciem kawy, herbaty czy alkoholu – 3,8%. Ponadto niewiele osób twierdzi, że ma kiepskie warunki do spania, np. nieodpowiednią temperaturę w pokoju czy niewygodny materac – 4%.

– Choć Polacy nie łączą problemów bezsenności z piciem kawy, to często może być ona właściwym źródłem niewyspania. Mało kto jest świadomy np. tego, jak długo utrzymuje się kofeina w organizmie i jak wpływa na samopoczucie. Często zbyt krótki sen prowadzi do zmęczenia i sięgnięcia właśnie po ten napój. I tak dzień po dniu toczy się to błędne koło – podsumowuje Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl.3xzdrowie

Tegorocznymi laureatami Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii zostali: David Card oraz Joshua D. Angrist i Guido W. Imbens

Tegorocznymi laureatami Nagrody Banku Szwecji im. A. Nobla w dziedzinie ekonomii zostali: David Card oraz Joshua D. Angrist i Guido W. Imbens.

Komentarze ekspertek i ekspertów centrum informacyjnego Tygodnia Noblowskiego Centrum Współpracy i Dialogu UW:

– Chciałabym rozpocząć od wspomnienia osoby, która dzisiaj powinna otrzymać tę nagrodę, ale niestety już nie żyje, Alana Kruegera. Alan Krueger był kolegą ze szkoły Davida Carda, razem studiowali na Princeton. Obydwaj pracowali nad zagadnieniem, które dzisiaj zostało docenione. W czasach, gdy panowie Krueger i Card chodzili do szkoły, wszyscy wiedzieliśmy, że przyczynowość i korelacja nie są tożsame. Nie mieliśmy jednak pomysłu, jak rozróżnić empirycznie różnicę między nimi. Zakładaliśmy, że jeżeli ktoś ma jakąś teorię i ona tłumaczy, co jest przyczyną i skutkiem, to wówczas korelację można interpretować przyczynowo. Matematycznie wszyscy wiedzieli, że nie można tak robić, ale jednak nie było wówczas właściwego rozwiązania. Alan Krueger i David Card postanowili sprawdzić, jak bardzo się mylimy, gdy jedno zagadnienie utożsamiamy z drugim. Badacze zaakceptowali fakt, że zazwyczaj nie są w stanie odróżnić korelacji od przyczynowości, jednak zauważyli, że czasami niezamierzonym zbiegiem okoliczności można obejrzeć dane z obydwu perspektyw. To był pierwszy element rewolucyjny ich pracy. W tamtych czasach nie było Internetu, masowego zbierania danych, danych z rejestrów publicznych, które można pobrać i analizować, dlatego badacze wykorzystywali tylko te dane, które byli w stanie pozyskać. Kluczowe w tamtym czasie było zatem pozyskiwanie własnych danych. Uczelnia Princeton w tamtym czasie bardzo dużo środków inwestowała we wspieranie naukowców w pozyskiwaniu potrzebnych danych. To właśnie pozyskiwanie własnych danych, zgłębianie poszczególnych zagadnień wniosło rewolucję do badań ekonomicznych. W wielu opracowaniach dokonanie Carda i Kruegera nazywane jest jako tzw. rewolucja wiarygodnościowa. Co w praktyce oznacza, że jeżeli mówimy, że coś jest przyczyną, a coś skutkiem, to wiarygodnie, naprawdę, sprawdziliśmy, że tak jest. Praca pozostałych dwóch laureatów to ekonometria, która podążyła tymi śladami. Najpierw należy wymyślić, jak coś zmierzyć, a następnie właściwie opracować otrzymane dane. I to właśnie jest ten obszar, za który docenieni zostali Joshua D. Angrist i Guido W. Imbens prof. dr hab. Joanna Tyrowicz, Katedra Metod Ilościowych, Wydział Zarządzania UW.

– Ta nagroda była oczekiwana od dłuższego czasu. Wielokrotnie przez ostatnie lata powtarzano, że są to osoby, które powinny otrzymać Nagrodę Nobla za wkład w rewolucję wiarygodnościową.

Za dostarczenie metod analizy ekonomicznej w badaniach empirycznych, które pozwalają z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że jakiś czynnik powoduje inne, że nie jest to przypadkowa korelacja, związek pozorny, że możemy na tym polegać i rządy mogą spodziewać się nastąpienia konkretnych efektów. W innym przypadku, gdyby nie uzyskano jakiejś prawdy o tym związku przyczynowym, to wówczas nasza polityka gospodarcza byłaby oparta na wątłych fundamentach. Ta Nagroda Nobla jest za dokonanie rewolucji w ekonomii empirycznej, która przyczyniła się do dużego postępu w tej dziedzinie –dr hab. Michał Brzeziński, prof. ucz., Katedra Ekonomii Politycznej, Wydział Nauk Ekonomicznych UW.

– Jak ważne jest rozróżnienie między przyczynowością a korelacją? Nawiązując do pracy Joshuy D. Angrista, widzimy w danych, że ludzie, którzy są lepiej wykształceni, więcej zarabiają. Czy w tej sytuacji jest przyczynowość? Czy zarabiają więcej dlatego, że poszli na lepsze uniwersytety, czy są bardziej zdolni? Gdyby rozszerzyć prowokacyjnie ten sposób myślenia, to czy na pewno potrzebujemy systemu edukacyjnego? Jak istotne jest to, żeby przechodzić przez kolejne szczeble edukacji? Zrozumienie przyczynowości, czy edukacja poprawia produktywność i wpływa na zarobki ludzi jest bardzo ważne w kontekście społecznym i politycznym. Nagrodzone dzisiaj metody pozwoliły nam to oszacować. Wcześniej dostrzegaliśmy tylko korelację, jednak nie wiedzieliśmy, z czego ona wynika – dr Jan Witajewski-Baltvilks, Warszawski Ośrodek Ekonomii Ekologicznej, Wydział Nauk Ekonomicznych UW.

Nagroda Nobla w dziedzinie ekonomii

W swoim testamencie Alfred Nobel nie wymienił nauk ekonomicznych jako dziedziny, w której miano nagradzać związane z nią osoby. Wyróżnienie powstało z inicjatywy Banku Szwecji i zbiegło się z trzechsetną rocznicą jego założenia. Od 1969 roku wyróżnienie przyznaje się rokrocznie. Pierwszymi zwycięzcami zostali Ragnar Frisch i Jan Tinbergen za „wkład w opracowanie modeli dynamicznych i ich zastosowanie do analizy gospodarczej”. Frisch jest uznawany za twórcę systemu rachunkowości narodowej, który odegrał znaczącą rolę w procesach planowania gospodarczego w Norwegii, natomiast Tinbergen to pionier w zakresie ekonometrii oraz stosowania metod statystycznych i matematyki w ekonomii.

Umocnienie złotego pod znakiem zapytania

Ceny ropy naftowej i ogólnie surowców energetycznych silnie wzrosły w ciągu tygodnia, presja inflacyjna może więc pozostać z nami dłużej, niż oczekują banki centralne państw emitujących waluty G10. Obawy o stagflację nie sprzyjają walutom ryzykownym. Złoty jest zaś obecnie walutą rozedrganą i jego aprecjacja w najbliższych tygodniach stoi pod coraz większym znakiem zapytania.

Wzrosły również rentowności obligacji skarbowych, napędzane przez rosnące oczekiwania inflacyjne. Na razie aktywa ryzykowne radzą sobie w obliczu burzy, a większość indeksów akcji zakończyła tydzień na plusie. Warto zauważyć, że dolar nie skorzystał na silnym wzroście rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, które zaczynają zbliżać się do letnich maksimów. Fakt, że to oczekiwania inflacyjne, a nie realne rentowności napędzają owe wzrosty w nominalnych, może wyjaśniać słabe wyniki dolara w ubiegłym tygodniu.

W tym tygodniu uwaga rynku skupi się na raporcie o wrześniowej inflacji w USA, który zostanie opublikowany w środę. Nieco później tego samego dnia poznamy minutki z posiedzenia Fed w zeszłym miesiącu. Dadzą one interesujący, ale nieco przestarzały wgląd w sposób rozumowania decydentów w kontekście wygaszania wsparcia dla gospodarki.

PLN

Polska waluta pozostaje pod presją związaną zarówno z czynnikami zewnętrznymi, jak i krajowymi. Te pierwsze zbiorczo dotyczą w większości obaw stagflacyjnych, wzmacnianych przez wzrosty cen surowców i negatywne wieści z istotnych gospodarek. Czynniki krajowe, dzięki którym złoty mógłby otrzymać wsparcie, obecnie go zaś nie zapewniają.

W ubiegłym tygodniu decydenci z RPP zagłosowali za podniesieniem stopy referencyjnej o 40 pb., do 0,50%, oraz zmodyfikowali większość pozostałych parametrów polityki pieniężnej, pozostających w ich gestii. Ani my, ani większość analityków nie spodziewała się, że do takiego ruchu dojdzie już teraz. Reakcją rynku było natychmiastowe umocnienie polskiej waluty, które w czwartek ustąpiło jednak miejsca dalszej wyprzedaży po konferencji prasowej prezesa NBP Adama Glapińskiego. Nie przyniosła ona odpowiedzi na pytanie, czy mamy do czynienia z jednorazowym ruchem czy cyklem podwyżek.

Złotemu nie sprzyja także orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o wyższości konstytucji nad prawem UE. Obecnie coraz bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym Polska nie otrzyma środków z funduszu odbudowy (24 mld euro dotacji i 12 mld euro pożyczek), a przynajmniej nie w najbliższym czasie. Nie wiadomo też, czy dalsza eskalacja nie będzie skutkowała innymi reperkusjami.

EUR

W strefie euro kluczowe pytanie brzmi: czy impuls z ponownego otwarcia gospodarki i wydatkowania funduszy europejskich wystarczy, żeby zniwelować słabość sektora przemysłowego powodowaną przez zwiększające się problemy z łańcuchami dostaw? Pozostajemy optymistami, jednak musimy przyznać, że bilans ryzyk przesunął się nieco w dół, biorąc pod uwagę nieproporcjonalnie duży wpływ rosnących cen energii na europejską gospodarkę.

W tym tygodniu opublikowane zostaną dane o produkcji przemysłowej w sierpniu. Uważamy jednak, że raport jest zbyt opóźniony, aby mieć znaczący wpływ na rynek, a dla euro istotne będą inne sygnały.

USD

Dane o zmianie zatrudnienia w sektorach pozarolniczych w USA rozczarowały drugi raz z rzędu, niemniej szczegóły raportu z rynku pracy były nieco bardziej zachęcające. W tym kontekście warto wspomnieć o spadku bezrobocia i wzroście dynamiki płac. Ogólnie rzecz biorąc, poprawa na rynku pracy trwa. Jej tempo jest jednak niższe, niż życzyłby sobie Fed, i prawdopodobnie nie tak dynamiczne, by w najbliższym czasie obniżyć inflację przez wystarczająco szybki wzrost podaży.

W tym tygodniu powinniśmy otrzymać potwierdzenie tego wniosku w ramach raportu o inflacji CPI. Rynek oczekuje kolejnego odczytu z inflacją powyżej 5% i miarą bazową wynoszącą co najmniej 4%. Trudno powiedzieć, jak zareaguje, jeśli dane pokażą wyższą niż oczekiwana dynamikę cen. Dolar jednak w ostatnim czasie miał tendencję do zachowywania się relatywnie gorzej w momencie wzrostu rynkowych oczekiwań inflacyjnych.

GBP

Oznaki, że niedobory benzyny w Wielkiej Brytanii osiągnęły szczyt, oraz coraz bardziej jastrzębie komunikaty wysyłane przez Bank Anglii wzmocniły funta brytyjskiego. W ubiegłym tygodniu była to jedna z najlepiej radzących sobie europejskich walut. Nasz pogląd, że podwyżka stóp procentowych w Wielkiej Brytanii nadejdzie przed końcem roku, został dodatkowo wsparty w weekend przez komentarze dwóch członków komitetu decyzyjnego: Michaela Saundersa oraz przewodniczącego Andrew Baileya. Ten ostatni wydawał się zmartwiony perspektywą „bardzo szkodliwej” inflacji. Ten pierwszy z kolei ostrzegł gospodarstwa domowe, żeby przygotowały się na „wyraźnie wcześniejsze” podniesienie stóp procentowych. Wszystko wskazuje na to, że podwyżka może nadejść już w listopadzie, co powinno skłonić rynki do przybliżenia oczekiwań. To z kolei powinno zapewnić funtowi zdecydowany impuls do umocnienia.

CHF

Po raz kolejny frank szwajcarski zakończył tydzień mniej więcej w połowie rankingu walut G10. Pomimo wyższych rentowności obligacji skarbowych w USA radził sobie lepiej niż pozostałe waluty safe haven. Frank pozostaje mocny, jednak wygląda na to, że krok po kroku staje się coraz mniej atrakcyjny w oczach spekulantów. Krótkie pozycje spekulacyjne netto na walutę osiągnęły kolejny szczyt.

Naszym zdaniem jest to kolejny argument wspierający oczekiwane przez nas osłabienie szwajcarskiej waluty w kolejnych miesiącach, kiedy globalny sentyment ulegnie poprawie. Kalendarz ekonomiczny dla Szwajcarii w tym tygodniu jest niemal pusty. Nadal będziemy skupiać się przede wszystkim na informacjach z zewnątrz.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Branża gier w Polsce warta prawie 4,5 mld zł

W 2020 roku przychody polskiej branży gier wyniosły 969 mln euro – podaje raport „The Game Industry of Poland 2021”. Branża, po roku pełnym ograniczeń związanych z pandemią COVID-19, wciąż dynamicznie się rozwija. Branża odnotowała wzrost o 30 przedsiębiorstw, rok do roku, jeżeli chodzi o liczbę producentów i wydawców gier. W sierpniu 2021 r. było ich na polskim rynku 470. Tylko w 2020 r. krajowi twórcy mogli pochwalić się premierami ponad 600 tytułów gier na wszystkich platformach łącznie. Kompleksowy raport na temat branży gier w Polsce przygotowała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości we współpracy z Ministerstwem Rozwoju i Technologii i przy wsparciu eksperckim Game Industry Conference.

Celem raportu „The Game Industry of Poland 2021” jest nakreślenie profilu polskiej branży gier, jej potencjału i mocnych stron, ze szczególnym uwzględnieniem zmian jakie zaszły w tym sektorze w ciągu ostatnich pandemicznych miesięcy.

– Możemy być dumni, że pomimo niezaprzeczalnych trudności związanych z ograniczeniami wynikającymi z pandemii COVID-19, branża gier jest jedną z tych, która nie tylko się nie osłabiła, ale wręcz pod wieloma względami wzmocniła – komentuje Mateusz Morawiecki, Prezes Rady Ministrów.

– PARP, w ramach przygotowania raportu, zebrał dane od ponad 180 podmiotów działających w branży gier w Polsce. Nasza publikacja została opracowana przy wsparciu merytorycznym Game Industry Conference i posiłkuje się danymi Gameanalytics.info i Euromonitor International, który pokazuje najnowsze trendy rynkowe oraz prognozy rozwoju rynku gier w Polsce.– wyjaśnia Sławomir Biedermann, PARP.

2020 w branży gier

Wzrost przychodów branży gier w Polsce, w ujęciu rok do roku, od trzech lat utrzymuje się na poziomie blisko 30%, a w 2020 roku jeszcze bardziej przyspieszył. Wśród spółek notowanych na warszawskiej giełdzie, publikujących swoje raporty finansowe, 73% z nich odnotowało wzrost przychodów. Najszybszy wzrost odnotowały Ten Square Games, HUUUGE Games i BoomBit (wszystkie trzy gry mobilne w modelu Free-to-Play), a także PlayWay, People Can Fly, Creepy Jar, Bloober Team, All in games , Forever Entertainment, 11 bit studios i QLOC.

Gry na PC w modelu Premium wciąż dominują

Produkcja gier na PC wciąż pozostaje główną specjalizacją polskiego gamedevu. Z premierami gier na PC często jednocześnie pojawiają się wydania tych samych tytułów na Xboxa i PlayStation, jednakże im mniejsze studio, tym większe prawdopodobieństwo, że najpierw powstanie gra na PC, a dopiero później wersja na konsole. Jednocześnie, w ostatnich latach obserwuje się bardzo dynamiczny wzrost nowych tytułów wydawanych na Nintendo Switch. Należy mieć jednak na uwadze, że są to zwykle gry portowane z platformy PC.

Polska jest jednym z liderów w produkcji gier na PC. W „Top 200 Steam wishlists” (ranking najbardziej oczekiwanych tytułów) Polska wysuwa się na globalne prowadzenie z 38 tytułami gier w sierpniu 2021 roku. Dla porównania, USA ma w tym rankingu 35 tytułów, Canada – 16, Wielka Brytania – 15. Analizując poszczególne rankingi „Steam Wishlists” można przyjąć założenie, że polskie gry osiągnęły szczególną przewagę w segmencie indie i AA+.

Eksport gier

W 2020 roku polska branża gier osiągnęła w końcu stan, w którym więcej gier jest eksportowanych niż importowanych. Oznacza to, że branża odnotowała większe przychody ze sprzedaży gier za granicę, niż polscy konsumenci wydali na zagraniczne tytuły. Produkcja gier jest jedyną branżą sektora kreatywnego, której udało się to osiągnąć. Polska importuje o wiele więcej zagranicznych filmów, płyt i książek niż eksportuje. Takim osiągnięciem może pochwalić się tylko kilka krajów na świecie.

Eksport generuje blisko 96% przychodów polskiej branży gier. Stany Zjednoczone pozostają kluczowym kierunkiem eksportu. Drugim co do wielkości rynkiem zbytu jest Unia Europejska, w tym przede wszystkim: Niemcy, Wielka Brytania i Francja. Eksport na rynki azjatyckie stanowi na ten moment tylko nieco ponad 10% przychodów branży.

Zatrudnienie w branży gier

W branży gier w Polsce pracuje ponad 12 tys. osób, co stanowi wzrost o 24% w stosunku do 2020 r. 25% osób zatrudnionych w branży to kobiety. Stawia to nasz kraj w światowej czołówce a wyższy odsetek w tej kategorii odnotowuje tylko Wielka Brytania. Z roku na rok polska branża gier przyciąga też coraz więcej doświadczonych pracowników z zagranicy. Aktualnie w polskiej branży gier pracuje ponad 1000 obcokrajowców.

Historie sukcesu

W raporcie, poza aktualnym stanem branży, opisane są również historie sukcesu polskich firm, w tym Donkey Crew, GOG.COM, HUUUGE Games, People Can Fly czy Roboto Global. Więcej informacji znajduje się w raporcie, który jest dostępny pod linkiem: https://www.parp.gov.pl/storage/publications/pdf/GIofP_2021_FINAL.pdf

Deweloperzy wciąż na fali. Dobre wyniki sprzedaży za III kwartał

Wyniki deweloperów giełdowych, malujące obraz koniunktury sprzedażowej na pierwotnym rynku mieszkaniowym w trzecim kwartale i dziewięciu miesiącach br. mogą budzić respekt. Tym razem jednak, pomimo świetnego rezultatu ogółem, widać pierwsze rysy na obrazie rynkowej prosperity. Pytanie, co je stanowi i jak powstały.

Wyraźny sygnał silnie wzrostowych perspektyw tegorocznych wyników sprzedaży deweloperów powiązanych z warszawską giełdą, zapowiedziały już bardzo dobre rezultaty pierwszego kwartału. Kwestią było jedynie pójście rynku za ciosem w kolejnych okresach, z czym nie było najmniejszego problemu na etapie półrocza, a teraz po dziewięciu miesiącach roku. W efekcie zaprezentowana piętnastka giełdowych tuzów zakomunikowała w sumie kwartalną kontraktację rzędu 6,7 tys., natomiast od początku roku wynik 20,4 tys. lokali.

Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl są to w obu przypadkach wyniki bardzo bliskie rekordowym w historii tej stawki spółek. Mimo to trudno mówić o w pełni optymistycznym, czy też perspektywicznym obrazie koniunktury w segmencie giełdowych deweloperów mieszkaniowych.

Boom mieszkaniowy widoczny w sprzedaży deweloperów

Jeśli chodzi o wynik kwartalny ogółem, to progres w relacji rdr wyniósł tu prawie jedną czwartą. To bez dwóch zdań rezultat nadspodziewanie dobry, by nie powiedzieć rewelacyjny. A to głównie dlatego, że tym razem, w odróżnieniu do poprzedniego kwartału, trudno mówić o niskiej bazie. W wypadającym tuż po lockdownie III kw. ub. roku nastąpiło bowiem silne wybicie statystyk sprzedażowych deweloperów do poziomów średnich z okresu sprzed pandemii. Na czym zatem może polegać problem z tak znaczną kwartalną poprawą wyników sprzedażowych mieszkaniowych deweloperów giełdowych?

Niestety wyraźnie rzucają się w oczy minusy w kolumnie prezentującej zmiany rok do roku sprzedaży kwartalnej, występujące w prawie co drugim przypadku. Z kolei wzrost ogółem w wymiarze 23,3 proc. został wypracowany głównie przez trójkę giełdowych tuzów – Robyg, Atal i Murapol. Zwłaszcza osiągnięcia pierwszej z wymienionych spółek mogą budzić prawdziwy respekt. Natomiast w rolę wyjątku potwierdzającego regułę, że „duży może więcej”, tym razem wcielił się Dom Development z kilkunastoprocentowym regresem, co również daje do myślenia.

Jak wskazują analizy ekspertów portalu RynekPierwotny.pl zupełnie inaczej sytuacja prezentuje się w przypadku wyniku liczonego od początku roku, a więc w sumie za trzy kwartały. Tu tylko jedna spółka – Marvipol odnotowała ujemną relację rok do roku. Z kolei pozostałe dwu- i trzycyfrowe dodatnie wyniki progresu zaowocowały ogólnym wymiarem wzrostu aż o 42,6 proc. rdr, co doskonale odzwierciedla skalę rynkowej prosperity.

Tym sposobem miniony kwartał ponownie uwiarygodnił wybitnie rozwojowy charakter sprzedażowego boomu na pierwotnym rynku mieszkaniowym z punktu widzenia wyników kontraktacji deweloperów giełdowych i bardzo trudno o jakiekolwiek argumenty poddające taką tezę w wątpliwość. Problem jednak polega na tym, że tym razem zabrakło tzw. szerokości, czyli zbliżonej do pełnej reprezentacji spółek potwierdzających w wynikach kwartalnych doskonałe perspektywy rozwoju koniunktury w kolejnych okresach.Tab.1 Wyniki sprzedaży deweloperów giełdowych

Co dalej?

Co najbardziej prawdopodobne, liczne ujemne wyniki kwartalnej kontraktacji deweloperów giełdowych nie wynikają z cofającego się popytu, który jak wiadomo wciąż napiera z rekordową determinacją, ale z braku dostatecznej i satysfakcjonującej podaży. Pytanie, czy ta już od dłuższego czasu intensywnie komunikowana nierównowaga popytowo-podażowa w kolejnych miesiącach będzie się w dalszym ciągu pogłębiać, czy też wręcz przeciwnie – ustąpi miejsca rynkowej równowadze. W pierwszym przypadku oznaczałoby to ryzyko koniunkturalnego przegrzania, zwłaszcza w środowisku rosnących niemal z dnia na dzień cen nowych mieszkań.  Pozostaje nadzieja, że popyt już niebawem nieco odpuści w reakcji na szybujące ceny, podaż się odbuduje, a sytuacja się w miarę szybko ustabilizuje.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Relacja z VII edycji Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021

W dniach 4-5 października 2021 r. w Lublinie odbyła się VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021, poświęcona filarom polskiej gospodarki przyszłości, którego głównym organizatorem jest Europejskie Centrum Biznesu.VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021 (1) VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021 (2) VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021 (3) VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021 (4) VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021 (5) VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021 (6) VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021 (7) VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021 (8) VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021 (9) VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2021 (10)

Szczyt objęty został Honorowym Patronatem przez Marszałek Sejmu Elżbietę Witek, Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego, Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Aktywów Państwowych – Jacka Sasina, Ministra Edukacji i Nauki dr hab. Przemysława Czarnka, Ministra Klimatu– Michała Kurtykę, Ministra Infrastruktury – Andrzeja Adamczyka, Minister Rodziny i Polityki Społecznej – Marlenę Maląg, Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi – Grzegorza Pudy, Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Rozwoju, Przewodniczącego Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej  – Tomasza Ławniczaka, Przewodniczącego Komisji Gospodarki i Rozwoju – Krzysztofa Tchórzewskiego, Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – Tomasza Chróstnego, Prezes Urzędu Patentowego RP – Edytę Demby-Siwek, Generalnego Inspektora Transportu Drogowego – Alvina Gajadhura, Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki – Rafała Gawina, Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego – Ignacego Górę, Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego – Piotra Samsona, Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego – Pawła Solocha, Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Rozwoju, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Centrum Unijnych Projektów Transportowych, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, 18 Dywizję Zmechanizowaną im. gen. broni Tadeusza Buka, Wojewodę Lubuskiego – Władysława Dajczaka, Wojewodę Pomorskiego –Dariusza Drelicha, Wojewodę Dolnośląskiego –Jarosława Obremskiego, Wojewodę Podlaskiego – Bohdana Paszkowskiego, Wojewodę Mazowieckiego – Konstantego Radziwiłła, Wojewodę Lubelskiego – Lecha Sprawkę, Marszałka Województwa Lubelskiego – Jarosława Stawiarskiego, Marszałka Województwa Świętokrzyskiego – Andrzeja Bętkowskiego, Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego – Piotra Całbeckiego, Marszałka Województwa Podkarpackiego – Władysława Ortyla, Marszałka Województwa Mazowieckiego – Adama Struzika, Prezydenta Miasta Lublin – Krzysztofa Żuka, Prezydenta Miasta Chełm – Jakuba Banaszka, Prezydent Miasta Gdańsk – Aleksandrę Dulkiewicz, Prezydenta Miasta Olsztyn – Piotra Grzymowicza, Prezydenta Miasta Zielonej Góry – Janusza Kubickiego, Prezydenta Miasta Biała Podlaska – Michała Litwiniuka, Prezydenta Miasta Siedlce – Andrzeja Sitnika, Prezydenta Miasta Gdynia – Wojciecha Szczurka, Prezydenta Miasta Białystok – Tadeusza Truskolaskiego, Prezydenta Miasta Zamościa – Andrzeja Wnuka, Prezydent Miasta Łódź – Hannę Zdanowską, Agencję Rynku Energii, Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, Ogólnopolską Izbę Gospodarczą Drogownictwa, Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji, Polską Izbę Spedycji i Logistyki, Polską Organizację Przemysłu i Handlu Naftowego, Polskie Towarzystwo Elektrociepłowni Zawodowych, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, Polskie Stowarzyszenie Energetyki Słonecznej, Polskie Towarzystwo Morskiej Energetyki Wiatrowej, Polskie Towarzystwo Przemysłu i Rozdziału Energii Elektrycznej, Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej – Polska PV, Stowarzyszenie Energii Elektrycznej, Zespół Doradców Gospodarczych TOR, Związek Cyfrowa Polska.

Dwa dni Szczytu zostały podzielone na trzy części: Sesję Plenarną, otwierającą obrady, zatytułowaną „Państwo – Gospodarka – Bezpieczeństwo: Filary polskiej gospodarki przyszłości”, Sesję I (poświęconą tematom przyszłości gospodarki po kryzysie, rozwoju, inwestycji i innowacji oraz energetyki,) oraz Sesję II (poświęconą tematom infrastruktury, transportowi, OZE, Offshore oraz samorządów lokalnych). W pierwszym dniu debat OSG 2021 odbyła się uroczysta gala wręczenia statuetek „Bursztyn Polskiej Gospodarki”.

W ramach oficjalnej inauguracji Szczytu odczytane zostały listy do uczestników Szczytu od Marszałek Sejmu Elżbiety Witek oraz Prezesa Rady Ministrów RP Mateusza Morawieckiego. Pani Marszałek zwróciła uwagę na kluczową rolę firm i przedsiębiorców oraz ich dialogu z przedstawicielami administracji państwowej w procesie budowania kraju silnego i stabilnego gospodarczo. Z kolei Premier Morawiecki zwrócił uwagę, w jak szczególnym momencie znajduje się obecnie Polska, przez pandemię COVID-19. Walka z niespotykaną od czasów II wojny światowej recesją i powrót na ścieżkę szybkiego rozwoju to kluczowe wyzwanie, przed jakim stoją zarówno władze państwowe, jak i przedsiębiorcy.

Sesją otwierającą Szczyt była Sesja Plenarna pt. „Państwo-Gospodarka-Bezpieczeństwo: Filary polskiej gospodarki przyszłości”. Debata podzielona została na dwie części – w pierwszej wzięli udział: Małgorzata Jarosińska-Jedynak – Sekretarz Stanu, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej; Piotr Patkowski – Podsekretarz Stanu, Główny Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych, Ministerstwo Finansów; Olga Ewa Semeniuk – Podsekretarz Stanu, Ministerstwo Rozwoju i Technologii; prof. dr hab. Grażyna Ancyparowicz – Członek Rady Polityki Pieniężnej; Radosław Brzózka – Pełnomocnik ds. Strategii Edukacji , Ministerstwo Edukacji i Nauki; gen. dyw. dr Jarosław Gromadziński – Dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej im. gen. broni Tadeusza Buka; Mariusz Jedynak – Członek Zarządu, Zakład Ubezpieczeń Społecznych; Artur Michalski – Wiceprezes Zarządu, NFOŚiGW. W drugiej części zaś udział wzięli: Paweł Cioch – Wiceprezes Zarządu ds. Korporacyjnych, PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.; Ewa Jankowska – Wiceprezes Zarządu, TAURON Wytwarzanie S.A.; Rafał Gawin – Prezes Urzędu Regulacji Energetyki; Zbigniew Gryglas – b. Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych; Artur Martyniuk – Prezes Zarządu, POLREGIO Sp. z o.o.; Jan Szewczak – Członek Zarządu ds. Finansowych, PKN ORLEN S.A.; Krzysztof Tchórzewski – Poseł na Sejm RP, Przewodniczący Komisji Gospodarki i Rozwoju, Przewodniczący Rady Doradców Politycznych Prezesa Rady Ministrów. Moderatorem Sesji był Michał Adamczyk – Dziennikarz TVP. Początek sesji poświęcony został ogólnemu zarysowaniu sytuacji Polski na tle UE i świata, co stanowiło wstęp do nakreślenia kierunków i uwarunkowań zrównoważonego rozwoju oraz stanowiło wstęp do omówienia Polskiego Ładu. Następnie odniesiono się do kwestii obecnej roli Państwa, jako kreatora i gwaranta rozwoju, ze szczególnym uwzględnieniem rozwoju społecznego w budowaniu nowoczesnej gospodarki. Następnie odniesiono się do kwestii strategii bezpieczeństwa Państwa z perspektywy najważniejszych sektorów gospodarki oraz nowej perspektywy budżetowej UE. Zastanawiano się także, przed jakimi wyzwaniami stoi nowoczesna edukacja w Polsce, zwłaszcza w dobie pandemii. Uczestnicy podkreślali także konieczność wspierania rozwoju polskich technologii oraz rozbudowę potencjału badawczo-rozwojowego. Na koniec prelegenci próbowali odpowiedzieć na pytanie o wykorzystywanie swojego potencjału innowacyjnego przez Polskę w budowaniu silniejszej gospodarki. Wszyscy uczestnicy debaty podkreślili, że jedynym sposobem na sprawną i efektywną zieloną transformację jest edukacja i promocja takich postaw w każdej grupie wiekowej.

W ramach Sesji Plenarnej odbyła się gala wręczenia statuetek „Bursztyn Polskiej Gospodarki 2021”. Statuetka „Bursztyn Polskiej Gospodarki” jest nagrodą przyznawaną osobom, instytucjom bądź firmom za szczególne działania w zakresie rozwoju i bezpieczeństwa polskiej gospodarki w kraju i zagranicą. Nagroda jest uhonorowaniem Laureatów za determinację oraz konsekwencję w realizacji podjętych zobowiązań lub wyzwań stawianych przed nimi z tytułu pełnionego stanowiska lub przyjętej strategii firmy.

Laureatami tegorocznej nagrody „Bursztyn Polskiej Gospodarki 2020” zostali:

Małgorzata Jarosińska-Jedynak – Sekretarz Stanu, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej

Rafał Gawin – Prezes Urzędu Regulacji Energetyki

Przemysław Daca – Prezes Zarządu, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie

Daniel Obajtek – Prezes Zarządu, PKN ORLEN S.A.

Tomasz Hinc – Prezes Zarządu, Grupa Azoty S.A.

KGHM Polska Miedź S.A.

Nagrodę „Bursztynowe Serce” otrzymała Fundacja PGE.

Sesja I składała się z trzech paneli dyskusyjnych pt. „Gospodarka po kryzysie – czas odbudowy”, „Rozwój, inwestycje, innowacje” oraz „Energetyka”.

Panel Gospodarka po kryzysie – czas odbudowy poprowadzony został przez Wojciecha Jakóbika – Redaktora Naczelnego, BiznesAlert.pl, zaś w dyskusji wzięli udział: Jarosław Kwasek – Prezes Zarządu, PGE Dystrybucja S.A.; Andrzej Łysakowski – Prezes Zarządu, Zakłady Chemiczne „NITRO-CHEM” S.A.; Paweł Przychodzeń – Członek Zarządu, Wiceprezes, PGNiG Termika S.A.; Jan Tabor – p.o. Zastępcy Dyrektora Generalnego ds. gospodarki leśnej, Lasy Państwowe; Daniel Węgrzynek – Zastępca Dyrektora w Departamencie Usług Proinnowacyjnych, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości; Tomasz Zdzikot – Prezes Zarządu, Poczta Polska S.A. Na początku zaproszeni goście omówili Krajowy Plan Odbudowy w kontekście priorytetów dla gospodarki w okresie pandemii, w tym kontekście starano się dokonać bilansu trudnego roku i wskazać obszary gospodarki odporne na kryzys. Następnie zastanawiano się nad rolą Państwa w kreowaniu, wspieraniu i regulowaniu nowych scenariuszy gospodarczych. Dużo uwagi poświęcono tematom innowacyjności, w szczególności jej sposobu rozumienia – jako ewolucji lub rewolucji. Wiązało się to z tematem kapitału na badania i rozwój i środków na innowacje w nowej perspektywie unijnej. Uczestnicy panelu zastanawiali się również nad problematyką dynamiki otoczenia regulacyjnego a bezpieczeństwa projektów inwestycyjnych, jak i również transformacji sektorów które najbardziej ucierpiały na kryzysie

Panel Rozwój, inwestycje, innowacje moderowany był przez Marcina Roszkowskiego – Prezesa Zarządu Instytutu Jagiellońskiego. Do dyskusji, w ramach powyższego panelu zasiedli: Mariusz Błasiak – Naczelnik Wydziału Koordynacji Projektów Rozwojowych Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych; Przemysław Daca – Prezes Zarządu, Wody Polskie; Jan Frania – Wiceprezes Zarządu ds. Infrastruktury Sieciowej, PGE Dystrybucja S.A.; Grzegorz Kotte – Wiceprezes Zarządu ds. Technicznych, ENEA Wytwarzanie Sp. z o.o.; Grzegorz Słomkowski – Członek Zarządu, Polska Agencja Inwestycji i Handlu; Roman Masek – Dyrektor Techniczny, Belse Sp. z o.o.; Tomasz Prejs – Prezes Zarządu, Stadler Polska Sp. z o.o.; Zbigniew Wojciechowski – Wicemarszałek Województwa Lubelskiego, Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego; Piotr Zakrzewski – Zastępca Prezesa Urzędu Patentowego RP. Dyskusję otworzyła kwestia europejskiego zielonego ładu w strategiach polskiego przemysłu. Stanowiło to wstęp do omówienia kwestii kapitału na inwestycje i innowacje, a także rozważań nad wodorem jako paliwem przyszłości. W dalszej kolejności analizowano skuteczne scenariusze odchodzenia od węgla i kolejnych etapach działań na rzecz poprawy jakości środowiska po programie „Czyste powietrze”. Na koniec poruszono kwestię potencjału eksportowego Polski po pandemii i możliwościom rozwoju dzięki środkom z PFR.

Panel Energetyka, zamykający Sesję I Szczytu został poprowadzony przez Janusza Pietruszyńskiego – Redaktora Naczelnego Portalu CIRE.PL. W roli prelegentów wystąpili: Dariusz Blocher – Członek Rady Nadzorczej, Budimex S.A., Artur Cieślik – Wiceprezes Zarządu ds. Strategii i Regulacji , PGNiG S.A.; Grzegorz Dolecki – Wiceprezes Zarządu ds. Operatora, PGE Dystrybucja S.A.; Dariusz Dumkiewicz – Zastępca Prezesa Zarządu ds. Rozwoju, Lubelski Węgiel BOGDANKA S.A.; Mariusz Gajda – Dyrektor Zarządzający, Energa OZE; Artur Michalski – Wiceprezes Zarządu, NFOŚiGW; Paweł Ziemnicki – Dyrektor ds. Technologii Kosmicznych i Satelitarnych w Allies Incorporated Sp. z o.o. Wstępem do debaty było ogólne omówienie przez prelegentów Polityki Energetycznej Państwa 2040, w szczególności w kontekście aktualizacji strategii grup energetycznych. Dzięki temu możliwe stało się omówienie tematu energii jądrowej dla Polski w 2030 r. oraz sposobów na pozbycie się balastu węglowego. W następnej części analizowano konieczność osiągnięcia balansu między bezpieczeństwem energetycznym, oczekiwaniami klientów, a interesem akcjonariuszy grup energetycznych. Zwrócono także uwagę na innowacje technologiczne wspierające zrównoważony rozwój i ich możliwy wpływ na modele rynkowe w poszczególnych podsektorach energetyki. Wśród takich rozwiązań znalazły się m.in. technologie satelitarne monitorujące emisję metanu. Na koniec omówiono zagadnienia dotyczące gazu jako alternatywnego surowca dla dużej energetyki oraz przyszłości dzisiejszych liderów rynku naftowego, przy czym z uwagi na rosnące w sposób niekontrolowany ceny gazu kwestia transformacji energetycznej i odejścia od węgla była przedmiotem burzliwej dyskusji. Z uwagi na rosnące także ceny węgla kwestie cen energii dla odbiorców indywidualnych i przemysłowych były jednym z głównych tematów dyskusji.

Sesja II składała się z dwóch paneli dyskusyjnych pt. „Infrastruktura i transport”, „Offshore, OZE i czyste ciepło jako priorytetowe kierunki rozwoju” oraz „Samorząd lokalny”.

Panel Infrastruktura i transport moderowany był przez prof. Halinę Brdulak ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. W debacie wzięli udział: Krzysztof Burda – Polska Izba Rozwoju Elektromobilności; Barbara Dzieciuchowicz – Prezes Zarządu, Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa; Paweł Engel – Zastępca Dyrektora Departamentu Analiz Transportowych i Programowania, Centrum Unijnych Projektów Transportowych; Dominik Landa – Commercial Director, DCT Gdańsk S.A.; Grzegorz Malec – Dyrektor, Zarząd Transportu Miejskiego w Lublinie; Emilia Szkódlarz – Zastępca Dyrektora Biura Strategii, PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Początek debaty zdominowany został przez temat Centralnego Portu Komunikacyjnego jako wartościowego rozwiązania dla gospodarki i logistyki kraju. Podjęto także dyskusję na temat zielonego transportu i kluczowych projektów kolejowych i drogowych z punktu widzenia gospodarki. Nie bez znaczenia pozostała także kwestia infrastruktury dla elektromobilności, zwłaszcza jeżeli chodzi o skalę i tempo rozwoju. Następnie uczestnicy panelu starali się odpowiedzieć na pytanie, jaka jest przestrzeń na rozwój infrastruktury XXI w. w Polsce Wschodniej. Stanowiło to wstęp do szerszych rozważań nad strategią transportową dla Polski po pandemii. Dużo uwagi poświęcono tematowi optymalizacji i synergii pomiędzy różnymi formami transportu w nadchodzących latach.

Panel Offshore, OZE i czyste ciepło jako priorytetowe kierunki rozwoju był moderowany przez Mariusza Marszałkowskiego – Dziennikarza BiznesAlert.pl zaś w dyskusji wzięli udział: prof. US dr hab. Wojciech Drożdż – Wiceprezes Zarządu ds. Innowacji i Logistyki, ENEA Operator Sp. z o.o.; Włodzimierz Ehrenhalt – Wiceprezes Zarządu, Stowarzyszenie Energii Odnawialnej; Jarosław Głowacki – Członek Zarządu, Wiceprezes Zarządu ds. Technicznych, PGNiG Termika S.A.; Henryk Kaliś – Przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu; Arkadiusz Musielewicz – Partner/ZPAS, Ecological Projects Poland Sp. z o.o.; Jacek Szymczak – Prezes Zarządu, Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie; Piotr Świecki – Dyrektor ds. Energetyki, Budimex S.A.; Robert Zasina – Prezes Zarządu, TAURON Dystrybucja S.A.; dr Przemysław Zaleski – Członek Zarządu, Elektrownia Ostrołęka Sp. z o.o. Zaproszeni prelegenci na początku odnieśli się do kwestii projektu ustawy o promocji morskiej energetyki wiatrowej i głównych obszarów regulacji także w kontekście Fitfor55. Zastanawiano się również nad potencjałem energetyki wiatrowej i fotowoltaiki, jak i również energii jądrowej. Następnie uczestnicy dyskusji poruszyli temat nowych regulacji w obszarze energetyki prosumenckiej oraz programów NFOŚiGW dla sektora odbiorców indywidualnych. Druga część dyskusji dotyczyła rynku ciepła bez węgla, zgłasza wyzwań, jakie pojawiają się w związku z tym przed wszystkimi graczami na rynku. Odniesiono się także do możliwości magazynowania energii w szczególności jeżeli chodzi o wszystkich uczestników rynku OZE. Na koniec poruszono zagadnienia związane z rozwojem e-mobility oraz rozbudowy i modernizacji sieci w kontekście rozwoju OZE.

Panel Samorząd lokalny poprowadzony został przez Jarosława Jóźwiaka – Adwokata w Kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy – Adwokaci i Radcowie Prawni, zaś w debacie wzięli udział: Mariusz Banach – Zastępca Prezydenta Miasta Lublin ds. Oświaty i Wychowania; Dorota Cieślik – Zastępca Prezydenta Miasta Chełm; Rafał Ciszewicz – Zastępca Burmistrza, Gmina Międzychód; Jarosław Głowacki – Członek Zarządu, Wiceprezes Zarządu ds. Technicznych, PGNiG Termika S.A.; Tomasz Ławniczak – Poseł na Sejm RP, Przewodniczący, Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej; Robert Mania – Prezes Zarządu, Miejska Energetyka Cieplna Spółka z o.o. w Koszalinie; prof. dr hab. Elżbieta Mączyńska – Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego; Barbara Pawlak – Dyrektor Delegatury w Lublinie, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów; Piotr Ratajkiewicz – Dyrektor ds. Rozwoju, Studio DL. W pierwszej kolejności zaproszeni goście odnieśli się do realizowanych i planowanych inwestycji samorządowych w kontekście nowej perspektywy finansowej UE. Starano się przy tym nakreślić sposoby utrzymania tempa inwestycji w kolejnych latach w kontekście mniejszych środków pochodzących z funduszy europejskich. Następnie podjęto temat smogu jako problemu trudniejszego do rozwiązania niż się spodziewano. W tym kontekście prelegenci odnieśli się również do reformy śmieciowej. Kolejna część panelu poświęcona była  współpracy biznesu i samorządu a zwłaszcza skuteczności samorządów w budowaniu środowiska otoczenia biznesu. Koniec panelu poświęcony był Funduszowi Dróg Samorządowych i polityce klimatycznej UE w kontekście działań na poziomie samorządów: gospodarka wodna, gospodarka odpadami, elektromobilność, niska emisja.

VII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego była wspierana przez liczne grono firm partnerskich oraz partnerów medialnych, które angażowały się w przygotowania wspomnianego przedsięwzięcia. Europejskie Centrum Biznesu główny organizator Szczytu pragnie szczególnie podziękować Partnerowi Strategicznemu: Państwowemu Gospodarstwu Wodnemu Wody Polskie, Partnerowi Energetycznemu: TAURON Polska Energia S.A., Partnerowi Głównemu: Enea S.A., Partnerowi Merytorycznemu PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., Partnerom: Bankowi Ochrony Środowiska S.A., firmie BELSE Sp. z o.o., Energa Grupie Orlen, Fortum Power and Heat Polska Sp. z o.o., Grupie LOTOS S.A., KGHM Polska Miedź S.A., Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, Lubelskiemu Węglowi BOGDANKA S.A., Poczcie Polskiej S.A., Polregio Sp. z o.o., PGNiG S.A., PGNiG Termika S.A., Stadler Polska Sp. z o.o., ZPAS S.A., Województwu Lubelskiemu, Partnerowi Społecznemu Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych. Dziękujemy także za współpracę 18 Dywizji Zmechanizowanej im. gen. broni Tadeusza Buka, Urzędowi Miasta Lublin,  MEDISEPT Sp. z o.o., Filharmonii Lubelskiej.

Podziękowania składamy także na ręce Patronów Medialnych: TVP3 Lublin, Polskie Radio Lublin, Dziennik Wschodni, Kurier Lubelski, Magazyn Autostrady, Magazyn Bezpieczeństwo Publiczne, Portal Biznesalert.pl, Portal Businesspl.com, Business Magazine, Portal CEO.com.pl, Centrum Informacji o Rynku Energii CIRE.PL, Dziennik Gazeta Prawna, Czasopismo Drogi Publiczne, Portal eGospodarka.pl, Magazyn Ekologia i Rynek, Portal Ekorynek.com, Portale grupy Xtech: elektroinzynieria.pl i środowisko.pl, Magazyn Energetyka Cieplna i Zawodowa, Magazyn Energetyka Wodna, Magazyn Eurologistics, Forum Samorządowe, ISB News, Portal kierunekenergetyka.pl, Czasopismo Kruszywa, Portal Log24.pl, Portal Logistyka.net.pl, Magazyn Świat Elit, Portal mBrokers.pl, Portal Multimodalny.pl, Czasopismo Nowa Energia, Portal Nuclear.pl, Magazyn Perspektywy, Magazyn OZEON, Czasopismo Przetargi Publiczne, Serwis Administracyjno-Samorządowy, Portal Smart-Grids.pl, Portal TerazSrodowisko.pl, Wiadomości Naftowe i Gazownicze, Czasopismo Mosty, Portal WysokieNapiecie.pl.

Kryptowaluty w górę

Kryptowaluty odnotowały znaczne wzrosty w zeszłym tygodniu, a bitcoin ponownie osiągnął swoje rekordowe poziomy.

Największa na świecie kryptowaluta, BTC, rosła w ciągu tygodnia. Po rozpoczęciu poniżej poziomu 48 000 dolarów, w czwartek BTC wzrósł do ponad 54 000 dolarów, a dziś już na wczesnym etapie odnotował dalsze wzrosty.

Kryptowaluta kosztuje obecnie około 56 500 dolarów i kształtuje się na najwyższym poziomie od maja tego roku, a co najważniejsze, powróciła do przedziału, w którym 14 kwietnia osiągnęła rekordowy poziom 63 569 dolarów.

W międzyczasie Ethereum miał bardziej mieszany tydzień ze znaczną zmiennością, ale nadal jest znacznie powyżej poziomów z końca września.

ETH rozpoczął zeszły tydzień na poziomie około 3350 dolarów, a jego cena osiągnęła w piątek 3665 dolarów.

Wśród ogólnej tendencji wzrostowej w ubiegłym tygodniu, kryptowaluta została powstrzymana przez zmienność – ETH spadła 6 października po rozpoczęciu dnia powyżej 3500 dolarów, po czym spadła do 3362 dolarów, a następnie wzrosła z powrotem do ponad 3600 dolarów.

ETH również odnotowało znaczne huśtawki późnym wieczorem w niedzielę, ale kryptowaluta kosztuje obecnie około 3500 dolarów.

Biały Dom rozważa zamówienie kryptowalut

Prezydent USA Joe Biden i jego zespół rozważają publikację zarządzenia wykonawczego w sprawie kryptowalut, które może mieć daleko idące konsekwencje dla klasy aktywów. Według Bloomberga, nakaz ma na celu koordynację odpowiedzialności różnych agencji federalnych w zakresie traktowania kryptowalut, a także upoważnienie tych agencji do badania i przedstawiania zaleceń dotyczących jego regulacji.

Z coraz bardziej agresywnym stanowiskiem regulatorów finansowych Bidena w sprawie kryptoaktywów, każde zarządzenie wykonawcze będzie rzucać więcej światła na branżę i próbować ją kontrolować.

Według Bloomberga nie podjęto jeszcze decyzji o zarządzeniu, ale jego ramy połączyłyby pracę takich agencji, jak Departament Skarbu, Departament Handlu, Narodowa Fundacja Nauki, organy nadzoru finansowego i agencje bezpieczeństwa.

Administracja chce również wyznaczyć „cara” ds. kryptowalut celem nadzorowania działań w ramach kompetencji prezydenta.

Koparka bitcoinów przygląda się giełdzie w Londynie

Firma wydobywająca bitcoiny Bitfury rozważa wprowadzenie 1 miliarda dolarów na Londyńską Giełdę Papierów Wartościowych.

Według The Telegraph, firma zamierza wejść na giełdę w ciągu najbliższych 12 miesięcy, co byłoby największym w historii europejskim obrotem kryptoaktywami.

Bitfury ma siedzibę w Holandii, ale jej działalność jest prawnie zarejestrowana w Wielkiej Brytanii. Dokumenty pokazują, że firma jest obecnie wyceniana na około 1 miliard dolarów na ostatnią rundę finansowania.

Firma założona w 2011 roku przez łotewskiego przedsiębiorcę Valery’ego Vavilova, wydobywa bitcoin, prowadząc działalność w Kanadzie, Norwegii, Islandii i Azji Środkowej. Firma dostarcza również miniaturowe centra danych zamknięte w kontenerach transportowych klientom, którzy chcą prowadzić własne operacje wydobywcze.

Brazylia przyjmie bitcoin jako prawny środek płatniczy

Brazylia może wkrótce przyjąć bitcoin jako prawny środek płatniczy, idąc w ślady Salwadoru. Najbardziej zaludniony naród Ameryki Południowej opracował projekt ustawy, który przechodzi obecnie przez izbę deputowanych (odpowiednik Izby Gmin w Wielkiej Brytanii), który stworzyłby prawne środowisko regulacyjne dla kryptowalut.

Zastępca federalny odpowiadający za projekt ustawy, Aureo Ribeiro, mówi, że za pomocą tego projektu ustawy chce stworzyć pewność regulacyjną dla konsumentów, co pozwoliłoby na przejrzystą transakcję koszyka kryptowalut.

„Chcemy oddzielić pszenicę od plew, stworzyć przepisy, dzięki którym będzie można handlować, wiedzieć, gdzie kupujesz i z kim masz do czynienia. Dzięki tym aktywom będzie można kupić dom, samochód, pójść do McDonalda po hamburgera – będzie to krajowa waluta, tak jak w innych krajach. Umożliwi to krajowe transakcje, które będą regulowane przez agencję rządową. Zawarliśmy już porozumienie zarówno z Bankiem Centralnym, jak i Komisją Papierów Wartościowych i Giełd Brazylii (CVM), dotyczące możliwości kryptoaktywa i np. jego uznania, w zakresie wartości nieruchomości lub waluty codziennego użytku”.

Simon Peters, analityk kryptowalut na platformie eToro

Miasta 15-minutowe – niedaleka przyszłość czy utopijne marzenie?

Coraz więcej mówi się ostatnio o koncepcji miast 15-minutowych, które oznaczają nic innego jak mieszkanie w takiej lokalizacji, aby wszędzie było blisko. Trend ten zyskuje na popularności również ze względów ekologicznych, które promują poruszanie się pieszo lub na rowerze. Zmiana modelu pracy na zdalną, spowodowana pandemią, również wzmaga chęć nabywców do posiadania różnego rodzaju usług w zasięgu ręki. Czy jednak w obliczu kurczącej się liczby gruntów ten trend jest możliwy do realizacji? Czy deweloperzy biorą pod uwagę tego rodzaju potrzeby przy planowaniu swoich inwestycji? O to portal RynekPierwotny.pl zapytał przedstawicieli największych firm deweloperskich w Polsce.

Anna Wojciechowska, Dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu Robyg w Gdańsku i Poznaniu.

Robyg jest wyraźnym liderem tej koncepcji. Samą ideę 15-minutowych miast realizujemy i szeroko propagujemy od wielu lat. Około 70% naszych inwestycji zrealizowaliśmy właśnie w myśl jej założeń czego najlepszym przykładem są nasze inwestycje w Warszawie na Wilanowie czy w Gdańsku na Jasieniu . Nasze osiedla od samego początku powstawały z uwzględnieniem infrastruktury w postaci sklepów, przedszkoli czy punktów usługowych oraz dobrze zagospodarowanych przestrzeni wspólnych, w tym terenów zielonych sprzyjających integracji wśród mieszkańców. Do tej oferty dodaliśmy też przestrzenie coworkingowe czy promujące aktywny tryb życia siłownie wewnętrzne i zewnętrzne. Można powiedzieć, że jesteśmy prekursorem rozwiązań tego typu, a nasi klienci od dawna korzystają z tych rozwiązań. Dziś wzbogacamy je o szereg ekologicznych aspektów takich jak wsparcie mikro i elektromobilności, dbałość o przyrodę i energooszczędne rozwiązania służące mieszkańcom. Tworzymy ogrody deszczowe, łąki kwiatowe, dbamy o bioróżnorodność, a energia zasilająca części wspólne pochodzi z odnawialnych źródeł. Obecnie, kiedy taki sposób tworzenia przestrzeni życiowej staje się dostrzegalnym trendem, możemy być dumni z tego, że nasze inwestycje były, są i będą tworzone w myśl tej zasady. Zdecydowanie to kierunek, który będzie coraz popularniejszy z uwagi na zmianę modelu życia i pracy osób w dużych miastach.

Angelika Kliś, Członek Zarządu ATAL S.A.

Coraz więcej aglomeracji podejmuje próbę adaptacji koncepcji 15-minutowego miasta i staje się ona także istotnym kierunkiem rozwoju sektora nieruchomości. Mieszkańcom dużych miast i aglomeracji zależy na dobrych doświadczeniach, wygodzie i łatwym dostępie w jednej lokalizacji do ulubionych sklepów, usług, miejsca pracy oraz mieszkania, ale także terenów rekreacyjnych i zielonych. Jest to motywacją dla deweloperów do inwestowania w projekty łączące w sobie przestrzenie o różnym charakterze. Priorytetem staje się wielofunkcyjność i odejście od idei kształtowania monofunkcyjnych struktur miejskich. Budynki wielofunkcyjne podnoszą komfort miejskiego życia i w bardziej zrównoważony sposób wykorzystują zasoby i cenną przestrzeń.

ATAL z powodzeniem realizuje innowacyjne kompleksy mixed-use zróżnicowane w zakresie funkcji, ale również pod kątem realizacji potrzeb potencjalnych użytkowników. Czego potwierdzeniem może być nagroda zdobyta w jednym z najbardziej prestiżowych konkursów międzynarodowych World Architecture & Design Awards 2019 w kategorii „Mixed Use” przez projekt ATAL Towers autorstwa AP SZCZEPANIAK czy nagroda w konkursie European Property Awards 2020-2021 w kategorii „Mixed Use Concept” dla projektu inwestycji ATAL Warta Towers. ATAL ma w portfolio także kilka realizacji osiedli łączących funkcję mieszkaniową, biurową i handlowo-usługową, jak chociażby wrocławska inwestycja Krakowska 37 czy krakowskie osiedle ATAL Aleja Pokoju. Co istotne, projekty łączące wiele funkcji cieszą się dużym zainteresowaniem wśród nabywców – mieszkania w takich projektach sprzedają się we wczesnych etapach budowy. Przyciągają one także uwagę inwestorów.

Michał Witkowski, dyrektor ds. sprzedaży Lokum Deweloper

Na koncepcję miast 15-minutowych patrzymy z dwóch perspektyw. Z jednej strony jest to bardzo dobra idea, która naszym zdaniem nie jest utopią. Dbałość o dostępność usług, infrastruktury, komunikacji, zaplecze sportowe i rozrywkowe w najbliższej okolicy zamieszkania podnosi komfort życia mieszkańców. Ma też istotne znaczenie w wymiarze społecznym, ułatwia kontakty między ludźmi i pomaga w integracji mieszkańców. Co ważne, ma to również pozytywny wpływ na gospodarkę, w wielu częściach miasta biznes będzie się rozwijał dzięki lokalnemu popytowi. Potrzebę realizacji takiej koncepcji widzimy już dzisiaj i nowe osiedla coraz częściej wpisują się w ten nurt.

Z drugiej strony nie możemy powiedzieć, że jest to niedaleka przyszłość. Nasze miasta łączą w sobie różne, nierzadko sprzeczne koncepcje i wyrównanie poziomów to proces, który wymaga czasu. Widzimy zarówno zabudowę kamieniczną ze sklepami i restauracjami na parterze czy zwarte osiedla mieszkaniowe sprzed 30-40 lat, na których nie brakuje pawilonów usługowych, szkół i przedszkoli. Są też nowe inwestycje charakteryzujące się sporą samowystarczalnością w zakresie usług, ale także duże osiedla, którym tego brakuje. Poprawa i uzupełnienie istniejącej infrastruktury wymagają czasu, podobnie jak usprawnienie komunikacji oraz uwzględnienie obecnych potrzeb w planowaniu przestrzennym.

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Koncepcja miasta 15-minutowego, w którym wszyscy jego mieszkańcy będą mogli zaspokajać wszystkie swoje życiowe potrzeby w ciągu krótkiego spaceru lub jazdy rowerem jest w polskich warunkach trudna do zrealizowania. Dostęp do oświaty, placówek medycznych, sklepów czy miejsc pracy możliwy jest w centrach miast lub w pobliżu dużych osiedli z wielkiej płyty, gdzie jest spory problem z podażą gruntów. Zwyczajnie brakuje działek, szczególnie dużych, niezabudowanych, bez wad prawnych, co wyklucza realizowanie projektów urbanistycznych na wielką skalę. Są jednak takie lokalizacje, gdzie ta koncepcja jest możliwa do wdrożenia. Mieszkańcy Alei Praskich, naszej nowej inwestycji na warszawskiej Pradze-Południe większość swoich życiowych potrzeb będą mogli realizować w bezpośredniej bliskości swojego miejsca zamieszkania. Na terenie inwestycji przewidzieliśmy powierzchnie na sklepy, punkty usługowe, restauracje i przedszkole. W najbliższej okolicy nie brakuje szkół i placówek ochrony zdrowia, a w ciągu kilkunastominutowego spaceru dojdziemy stąd do jednego z największych oraz najpiękniejszych warszawskich parków – Parku Skaryszewskiego im. Ignacego Paderewskiego. Osiedle będzie również dobre skomunikowane z innymi rejonami miasta – jeżdżą tu liczne linie autobusowe i tramwajowe, niedaleko planowana jest także stacja metra Mińska. Na uwagę zasługują inicjatywy urzędników, jak np. Nowe Żerniki we Wrocławiu, gdzie miasto – dysponując gruntem pod cele mieszkaniowe – ogłosiło konkurs na jego zabudowę. Dzięki temu oprócz lokali mieszkalnych powstały również niezbędne obiekty użyteczności publicznej.

Karolina Bronszewska, członek Zarządu, Dyrektor Marketingu i Innowacji RONSON Development

Koncepcja miast 15-minutowych, coraz śmielej podnoszona w planach urbanizacyjnych, ma na celu zagęszczenie obszarów miejskich w taki sposób, aby mieszkańcy w granicach najbliższego sąsiedztwa, mogli zaspokoić swoje najważniejsze potrzeby. Taki sposób przeobrażenia miasta, znany w stolicach europejskich takich jak Paryż, zaczął być traktowany na poważnie w efekcie pandemii koronawirusa, która upowszechniła pracę zdalną. A jednocześnie idealnie wpisuje się w strategię walki społeczeństw z kryzysem klimatycznym. Od wielu lat w RONSON Development jest nam bliska idea efektywnego planowania przestrzeni. Wierzymy, że bliskość rozwiniętej infrastruktury, komunikacji miejskiej, ścieżek rowerowych, a nade wszystko placówek edukacyjnych, podnosi jakość życia, wzmacnia więzi z lokalną społecznością, ale też idealnie wpisuje się w bardzo bliski nam trend ekologiczny. Takie właśnie są i stają się nasze kolejne projekty. Miasto moje na warszawskiej Białołęce, Ursus Centralny, czy Viva Jagodno we Wrocławiu – projektowane w taki sposób, aby mieszkańcy mieli jak najwięcej możliwości w zasięgu ręki.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

Wychodzisz z domu i wszędzie masz blisko. Tak, to świetna idea. Bez wątpienia podnosi jakość życia i zadowolenie mieszkańców. Trzeba mieć jednak świadomość, że to wieloaspektowy koncept, wychodzący poza kompetencje deweloperskie. To kwestia kooperacji biznesu, samorządów, instytucji kulturalnych i edukacyjnych. Taka współpraca udaje się w Montrealu, Paryżu, Londynie czy Wiedniu. Wierzę, że jest możliwa także w polskich miastach.

W Bouygues Immobilier Polska kierujemy się podobnymi zasadami przy projektowaniu naszych inwestycji. Dlatego wybieramy takie lokalizacje, w których przyszli mieszkańcy będą mieli łatwy dostęp do sklepów, usług, szkół i przedszkoli – jak np. Soleil de Malta w Poznaniu czy Grochowska 230 w Warszawie. Udostępniamy także lokale usługowe na parterach naszych osiedli. Co więcej, projektujemy miejsca spotkań, w których może toczyć się życie lokalnej społeczności. Takie powstają m.in. w Perspective we Wrocławiu czy warszawskim Aparté Mokotów.

Nikodem Iskra, prezes zarządu Murapol SA.

Wybierając lokalizacje pod inwestycje mieszkaniowe zwracamy uwagę aby były to dzielnice z rozwiniętą lub rozwijającą się infrastrukturą. Mamy świadomość jak istotna w codziennym życiu jest bliskość przedszkoli i szkół, a także punktów handlowo-usługowych, zaplecza kulturalnego czy placówek opieki zdrowotnej. Sąsiedztwo tych miejsc zaspokaja podstawowe potrzeby mieszkańców i wpływa na ich codzienny komfort życia. Zależy nam na wygodnej komunikacji mieszkańców naszych osiedli zarówno z centrum, jaki i innymi częściami miasta czy terenami rekreacyjnymi.

W swoim portfelu mamy także inwestycję, która powstaje w ramach pierwszej w Polsce zrównoważonej dzielnicy – Miasteczka Siewierz Jeziorna. To nowatorskie w skali naszego kraju przedsięwzięcie deweloperskie, zakłada stworzenie od postaw osiedla wraz z całą niezbędną do życia infrastrukturą. Dotychczas jako Grupa Murapol oddaliśmy w ramach tego projektu 5 budynków z 185 lokalami mieszkalnymi. Kolejne 7 budynków z ponad 220 mieszkania jest w fazie realizacji.

Michał Melaniuk, Dyrektor Zarządzający Inwestycjami Mieszkaniowymi w Cordia Polska i Prezes Zarządu Polnord SA

Koncepcja miast 15-minutowych to jak najbardziej realna wizja, która już teraz zaczyna się urzeczywistniać. Zgodnie z nią, podstawowa infrastruktura, taka jak szkoły i przedszkola, sklepy, placówki podstawowej opieki medycznej czy kluby fitness, powinna znajdować się w zasięgu kwadransa od planowanego osiedla. W Cordii już od kilku lat planujemy swoje osiedla w taki sposób, żeby maksymalnie zoptymalizować je pod kątem potrzeb przyszłych mieszkańców. Zazwyczaj nie mamy wpływu na istniejące otoczenie, ale jeśli zdiagnozujemy jakieś braki, możemy je uzupełnić – np. przeznaczając jeden z lokali usługowych na przedszkole, jeśli akurat nie ma go w okolicy. Liczymy na to, że takie działania niedługo staną się normą na rynku.

Grzegorz Smoliński, Dyrektor Działu Sprzedaży w Dom Development

Idea 15-minutowego miasta, w którym wszystko, co potrzebne do codziennego życia, znajduje się w odległości spaceru lub krótkiej przejażdżki rowerem, jest już coraz silniej obecna w wielu aglomeracjach. My również projektujemy inwestycje w tym duchu. Dzięki temu nasze realizacje charakteryzują się szybkim dojazdem do centrum czy bliskością punktów handlowych, usługowych i placówek oświatowych. Partery budynków często przeznaczamy na lokale usługowe, w których docelowo powstają sklepiki, piekarnie, kawiarenki oraz inne punkty usługowe niezbędne mieszkańcom i pracownikom okolicznych biur. Przykładem może być Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód na warszawskim Bemowie. Tworzymy tam kompleksową przestrzeń, w pobliżu planowanej stacji metra, w której powstanie rozbudowana oferta lokali od gastronomii po miejsca fitness, miejsca relaksu, place miejskie i tereny zielone. Innym przykładem jest Osiedle Wilno na warszawskim Targówku. Powstało tam już kilkadziesiąt budynków mieszkalnych ze sklepami, usługami i przedszkolami w parterach, a pomiędzy nimi liczne skwery, alejki oraz fontanny. Dodatkowo wyposażyliśmy osiedle we własną stację kolejową Warszawa Zacisze-Wilno, która pozwala w kilka minut dostać się drugiej linii metra a stamtąd szybko i wygodnie do Śródmieścia czy innych dzielnic Warszawy.

Anna Skotnicka-Ryś, Dyrektor Działu Handlowego firmy Profbud.

Szkoła, praca, sklep, ulubiona kawiarnia czy też park w zasięgu zaledwie kwadransa od miejsca zamieszkania – tym właśnie charakteryzuje się koncepcja miast 15-mnutowych. Jej celem jest możliwość zapewnienia mieszkańcom realizacji wszystkich podstawowych potrzeb we wspomnianym, krótkim czasie. Biorąc pod uwagę ilość nowo powstających inwestycji, a także zwiększenie zagęszczenia obszarów miejskich, wizja takich aglomeracji wydaje się być nie tylko możliwa, ale nawet bliska. Przed przystąpieniem do realizacji naszych inwestycji każdorazowo dokładnie analizujemy wybraną dzielnicę zarówno pod względem jej ogólnej atrakcyjności, jak i samego położenia oraz bliskości lokalnych sklepów, środków komunikacji, szkół czy przedszkoli. Przykładem inwestycji, którą moglibyśmy wpisać w nurt osiedla 15-minutowego jest nasz Zakątek Cybisa mieszczący się na warszawskim Ursynowie. Zaledwie 200 metrów od przystanku, przedszkola i parku, jedynie 800 metrów do metra, bliskość licznych restauracji, sklepów i ośrodków kulturalnych – to tylko kilka z wielu przykładów, które umożliwiają prowadzenie tam codziennego, wygodnego życia. Analizując zagadnienie z innej strony wiele nowo powstających osiedli ma w swoim projekcie przestrzeń usługową oraz lokale na wynajem. Te z kolei skłaniają inwestorów do otwierania nowych punktów, których brakuje w danej okolicy, a z których z chęcią skorzystaliby mieszkańcy. W ten sposób w naturalny sposób zmniejsza się odległość i czas dotarcia do miejsc codziennej użyteczności. Koncepcja miast 15-minutowych jest również atrakcyjna z ekologicznych powodów. Dostęp do licznych miejsc w zaledwie kilkanaście minut może skłonić mieszkańców do rezygnacji z jazdy samochodem na rzecz jednośladów czy spacerów, co z pewnością wpłynie pozytywnie zarówno na ich zdrowie, jak i środowisko.

Dobre dane zza oceanu

Piątek był dniem publikacji danych za oceanem. Zarówno Amerykanie, jak i Kanadyjczycy pokazali wyraźne spadki bezrobocia. W obydwóch przypadkach wyniki te nie są jednak w dalszym ciągu na poziomie zbliżonym do tych przed pandemią.

Bezrobocie w USA w dół

Piątkowe dane zza oceanu spowodowały poważne wątpliwości analityków. W tym tygodniu nisko wypadły wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, do tego raport o zatrudnieniu był bardzo wysoki. Spadek bezrobocia nie powinien zatem dziwić. Interesujące jest to, że oczekiwania były aż 0,3% wyższe od faktycznego odczytu, który wyniósł zaledwie 4,8%. W tym samym czasie jednak znacznie słabiej od oczekiwań wypadła zmiana zatrudnienia. W rezultacie analitycy przestali wierzyć w trwałość tendencji na rynku pracy i dolar zakończył tydzień delikatną korektą.

Weekendowe wybory w Czechach

Kolejny kraj w wyniku wyborów dochodzi do problematycznej sytuacji z tworzeniem rządu. Tym razem jest to problem Czechów, co wcale nie znaczy, że w Niemczech problem został już rozwiązany. Również w Czechach wynik wyborów spowodował, że dwie główne partie uzyskały zbliżony wynik. Oznacza to, że potencjalnie możemy szykować się na powtórkę sytuacji z Niemiec, gdzie już teraz zastanawiają się, czy aby na pewno będą mieć nowy rząd do końca roku. Im dłużej trwają tego typu przestoje, tym gorszy jest to sygnał dla rynków, świadczy to bowiem o potencjalnym impasie decyzyjnym.

Dobre dane z Kanady

Równocześnie z danymi z USA opublikowano odczyty z rynku pracy Kanady. Tam odczyt bezrobocia był również wyraźnie lepszy. Bezrobocie spadło do 6,9% z 7,1%. To połączone było z kolei ze znacznie wyższą od oczekiwań zmianą zatrudnienia. Jest to bardzo dobry prognostyk na przyszłość dla kanadyjskiego rynku pracy. Rynki przyjęły te dane jako bardzo korzystne dla dolara kanadyjskiego. Kanadyjska waluta zresztą ma ostatnio bardzo dobrą passę względem dolara Stanów Zjednoczonych. Dzieje się to pomimo tego, że w ostatnich tygodniach to dolar jest na rynkach jedną z najmocniejszych walut.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych wydarzeń.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

GPW zakończyła budowę Kalkulatora Indeksów

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie ukończyła budowę Kalkulatora Indeksów, bardzo istotnego modułu każdego systemu notującego, pozwalającego na obliczanie i publikację w reżimie czasu rzeczywistego wskaźników dotyczących rynku kapitałowego.

GPW, analizując rynek dostępnych rozwiązań, podjął decyzję o budowie autorskiego rozwiązania w oparciu o najnowocześniejszą technologię oraz kompetencje i doświadczenie własnej kadry. W rezultacie powstał produkt pozwalający na bardzo elastyczne definiowanie indeksów opartych na notowanych instrumentach a dzięki otwartemu interfejsowi wejściowemu możliwe jest zasilanie systemu danymi z wielu źródeł.

Nowoczesna architektura Kalkulatora Indeksów umożliwia skalowanie jego wydajności i oraz wielowątkowe, równoległe obliczanie wskaźników rynkowych. Istotne jest również to, że funkcjonalności wdrożonego rozwiązania pozwalają na wywiązanie się ze zobowiązań regulacyjnych wynikających z Rozporządzenia o Wskaźnikach Referencyjnych (BMR).

– Zakończyliśmy właśnie jeden z projektów wpisujących się w Strategię GPW2022, w ramach której wzmacniamy obszar technologiczny, tworząc rozwiązania nie tylko na własne potrzeby, ale również zakładając ich komercjalizację. Wdrożony w GPW Benchmark Kalkulator Indeksów współpracuje w tej chwili z obecnym systemem transakcyjnym, ale został tak przygotowany, że będzie jednym z elementów nowego systemu transakcyjnego budowanego przez GPW. Cieszę się bardzo, że wdrożenie tak krytycznego elementu systemu notującego odbyło się w sposób niemal niezauważalny przez otoczenie. To dodatkowy sukces projektu, który zawdzięczamy pracownikom GPW i GPW Benchmark oraz partnerowi technologicznemu tego przedsięwzięcia – mówi członek Zarządu GPW ds. Informatyki i Technologii Dariusz Kułakowski.

Od 24 września br. z nowego Kalkulatora Indeksów korzysta spółka GPW Benchmark odpowiedzialna za dostarczanie indeksów i wskaźników referencyjnych. – Nowy system do kalkulacji indeksów akcji i obligacji to przede wszystkim nowoczesna technologia, większa wydajność i możliwość poszerzenia oferty GPW Benchmark. Mamy ambitne plany w zakresie współpracy z rynkiem finansowym i nowe narzędzie stanowi ważny atut w tej współpracy – mówi prezes Zarządu GPW Benchmark Zbigniew Minda.

GPW Benchmark jest pierwszym podmiotem korzystającym z nowego Kalkulatora Indeksów. – Docelowo Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie chciałaby oferować nowy produkt także podmiotom zagranicznym. Komercjalizacją projektu zajmować się będzie spółka GPW Tech. Nowy Kalkulator Indeksów to kolejne narzędzie z grupy docelowych modułów nowego systemu transakcyjnego. Podobnie jak TCA Tools i Market Surveillance, nowy produkt będzie mógł być sprzedawany niezależnie od systemu transakcyjnego. Dzięki wysokiej wydajności obliczeniowej będzie skutecznie konkurował z podobnymi rozwiązaniami oferowanymi przez najbardziej technologicznie rozwinięte giełdy – mówi prezes zarządu GPW Tech Witold Wiliński.

Budowa Kalkulatora Indeksów trwała nieco ponad 2,5 roku.

Pandemia psuje jakość relacji między pracownikami a pracodawcami

Jak podaje NCBR, liczba wniosków o finansowanie B+R i innowacji rekordowo rośnie, a pandemia wzmocniła jeszcze ten trend wśród dużych firm, jak i startupów. Firmy mogą mieć jednak problem z wdrożeniem swoich innowacji. Pracownicy czują się zniechęceni do pracy, przeciążeni i niedoceniani – co z kolei pokazują badania Kincentric.

  • Pracownicy nie identyfikują się z wizją przyszłości firmy promowaną przez zarządy
  • Lawinowo spada poczucie, że pracownicy dzielą się swoją wiedzą – uważa tak 64% pracowników i jest to najniższy poziom od wielu lat
  • Realną barierą realizacji innowacji jest słaba współpraca wewnątrz organizacji. Jedynie 39% pracowników uważa, że poszczególne grupy skutecznie ze sobą współpracują
  • Prawie połowa (48%) polskich pracowników myśli o zmianie pracy

Wg nowego raportu NCBR, polskie firmy masowo interesują się pozyskaniem środków na badania i rozwój – w 2020 r. w porównaniu z rokiem 2015 liczba wniosków składanych przez duże przedsiębiorstwa wzrosła o 87 proc. a znaczna część przedsiębiorstw, które wykazują, że ponoszą nakłady na B+R (951 przedsiębiorstw wg danych GUS z 2019 r.) skutecznie stara się o fundusze na badania z NCBR[1]. Nie tylko duże firmy rozumieją, że ich rozwój wymaga inwestycji w innowacje, nowe technologie, transformację cyfrową. Rekordowe zainteresowanie wsparciem finansowym, m.in. w programie „Szybka Ścieżka”, wykazują także mniejsze firmy i start-upy.

Tymczasem badania Kincentric za pierwsze półrocze 2021 potwierdzają pogarszający się klimat wewnątrz polskich organizacji. Wyraźnie widać, że w drugim kwartale 2021 r. popsuła się jakość relacji między pracownikami a pracodawcami. Odsetek osób, które myślą o zmianie pracy zwiększył się do 48% na koniec pierwszego półrocza 2021 (z 38% na koniec 2019 r.).

Okazuje się także, że gotowość polskich pracowników do dzielenia się wiedzą, która jest niezbędna dla rozwoju organizacji jest najniższa od wielu lat – dostrzega ją w swoim otoczeniu tylko 64% ankietowanych pracowników (dla porównania: w pierwszym okresie pandemii odsetek ten wynosił 84%, a w czasach „przed Covid” 73%). Realną przeszkodą realizacji projektów innowacyjnych jest także osłabienie współpracy wewnątrz organizacji – jedynie 39% respondentów uważa, że poszczególne grupy czy działy firmy skutecznie ze sobą współpracują. Oznacza to, że percepcja współpracy wśród pracowników jest aktualnie niższa niż nawet w 2019 r., kiedy wynosiła 40%.

Kolejnym kluczowym czynnikiem, utrudniającym zaangażowanie pracowników w budowanie innowacyjności, jest radykalne osłabienie (o 12 p.p.) poparcia dla wizji przyszłości firmy. Mniej niż połowa pracowników, czyli 40% ankietowanych, identyfikuje się z wizją rozwoju firm promowaną przez management.

Analizy Kincentric pokazują jednocześnie, że w polskich firmach kurczy się przestrzeń dla różnorodności, akceptacji odmiennych punktów widzenia i sposobów rozwiązywania problemów – liczba pracowników zadowolonych z tego aspektu spadła w ostatnim czasie o 13 p.p., do poziomu 64% na koniec pierwszego półrocza 2021 r.

Firmy innowacyjne tworzą przestrzeń, w której pracownicy są zachęcani do otwartego dzielenia się opiniami, poszukiwania niestandardowych rozwiązań, testowania pomysłów bez obawy o negatywne konsekwencje – tłumaczy Magdalena Strózik, Senior Consultant, Kincentric Poland. W wielu przypadkach praca z domu powoduje także zanik spontanicznych interakcji między pracownikami, ścierania się pomysłów czy łączenia działań w różnych częściach organizacji w większe idee, które są podstawą innowacyjności – dodaje.

Jednocześnie, eksperci Kincentric zwracają uwagę na rosnące przeciążenie polskich pracowników. Z badań tej firmy doradczej wynika, że po pierwszym półroczu tego roku tyko połowa polskich pracowników ma poczucie równowagi między pracą a życiem osobistym i jest to najniższy poziom od wielu lat.

–  Jest to szczególnie niebezpieczne z dwóch powodów. Po pierwsze przeciążenie obowiązkami powoduje, że brak jest przestrzeni na twórczość i kreatywne myślenie. Drugi ważny aspekt ma swoje podstawy biologiczne – zwiększony poziom stresu sprawia, że skupiając się na „przetrwaniu” nie rozwijamy naszej kreatywnościpodkreśla Magdalena Strózik.

Narastającemu przeciążeniu pracowników towarzyszy spadek zadowolenia z otrzymywanego wynagrodzenia. Tylko 24% respondentów jest przekonanych, że ich wynagrodzenie jest adekwatne do wkładu pracy. Przed pandemią, czyli w 2019 r. wynik ten był wyższy o 4 p.p. w stosunku do początku 2021. O 6 p.p. spadł w tym samym okresie odsetek osób, które czują, że firma docenia ich wysiłek i teraz wynosi 44%.

Postawy pracowników zbadane przez Kincentric mogą utrudnić realizację wizji i koncepcji biznesowych, które inicjują polscy menadżerowie. Z czerwcowego raportu NCBR wynika, że 88% menedżerów uważa, że prowadzenie innowacyjnego projektu pozwoli uniknąć zahamowania działalności badawczo-rozwojowej. Realizacja nowatorskich projektów, ich zdaniem, pomaga firmom przezwyciężyć skutki wywołane przez pandemię COVID-19.[2]

Liczba składanych wniosków o środki na innowacje lawinowo rośnie, ponieważ menedżerowie widzą szansę dla swoich firm właśnie w podnoszeniu innowacyjności. Tym bardziej, pracodawcy powinni stworzyć w firmach odpowiedni grunt sprzyjający efektywnemu wykorzystaniu środków tłumaczy Magdalena Strózik. Kto i z jakim skutkiem będzie realizować projekty inwestycyjne, gdy pracownicy czują, że praca jest coraz bardziej absorbująca, a płynące z niej korzyści nie są adekwatne do wysiłku. Firmy nie wykorzystają w pełni środków pozyskanych na innowacje, jeśli nie zadbają o jakość współpracy, dzielenie się wiedzą, większą akceptację różnorodności, odbudowanie zaufania i adekwatne wynagradzanie pracowników – podsumowuje.

Bilans udziału dużych firm w programach NCBR z lat 2015 – maj 2021 to ponad 2,5 tysiąca wniosków o dofinansowanie prac badawczo-rozwojowych złożonych przez 1120 przedsiębiorstw i 811 przyznanych grantów dla 544 firm[3].

[1] NCBR, Finansowanie działalności B+R w dużych firmach i potencjał absorbcji w kolejnej perspektywie finansowej, 08.09.2021

[2] NCBR, „Wpływ pandemii na realizację projektów B+R w ramach programów NCBR”, 10.06.2021

[3] NCBR, Finansowanie działalności B+R w dużych firmach i potencjał absorbcji w kolejnej perspektywie finansowej, 08.09.2021

Afgańczycy i Białorusini złożyli najwięcej wniosków uchodźczych

Od lipca zauważalny jest wyraźny wzrost liczby składanych wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej w Polsce. W pierwszych trzech kwartałach tego roku złożyło je prawie 5,2 tys. cudzoziemców. Wnioski uchodźcze pochodziły głównie od obywateli Afganistanu i Białorusi.

Z danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców wynika, że do końca września tego roku najwięcej wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej złożyli obywatele Afganistanu. Było to 1,7 tys. osób, w tym ewakuowani do kraju współpracownicy polskiego kontyngentu wojskowego i dyplomacji. W dalszej kolejności pod względem liczby składanych wniosków uchodźczych byli obywatele: Białorusi – 1,4 tys. osób, Rosji – 0,8 tys. osób, Iraku – 0,5 tys. osób oraz Ukrainy – 0,2 tys. osób.

Cudzoziemcowi udziela się ochrony międzynarodowej (w formie statusu uchodźcy lub ochrony uzupełniającej), jeśli w jego kraju pochodzenia grozi mu prześladowanie lub rzeczywiste ryzyko utraty życia czy zdrowia. Wobec danej osoby nie mogą przy tym występować okoliczności wskazujące, że może np. stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa.

W pierwszych III kwartałach tego roku, Urząd do Spraw Cudzoziemców przyznał ochronę międzynarodową 934 osobom. Byli to głównie obywatele: Białorusi – 732 osoby, Rosji – 64 osoby oraz Turcji – 48 osób. Łączna średnia uznawalność dla wszystkich zakończonych postępowań wyniosła prawie 50 proc.

Decyzje negatywne otrzymało 941 osób – w większości obywatele Rosji (485 osób) i Ukrainy (196 osób). Nieco ponad 600 postępowań zakończyło się natomiast umorzeniem. Dotyczyło to przede wszystkim obywateli Afganistanu (208 osób) i Rosji (152 osoby). Sprawy są umarzane najczęściej w sytuacji gdy cudzoziemiec opuścił Polskę przed wydaniem decyzji.

Podczas trwania procedury uchodźczej cudzoziemcy mogą korzystać z pomocy socjalnej zapewnianej przez Urząd do Spraw Cudzoziemców. Obejmuje ona m.in. możliwość zakwaterowania z wyżywieniem w ośrodku dla cudzoziemców, opiekę medyczną czy naukę języka polskiego.

E-commerce w regionach Polski – sklepów internetowych najszybciej przybywa na Podlasiu

Według danych z KRS polski rynek eCommerce najbardziej dynamicznie rozwijał się wcale nie w czasie pandemii, ale w 2019 r. – liczba zarejestrowanych sklepów internetowych wzrosła wtedy o 26,5 proc. Obecnie najszybciej przybywa ich w województwie podlaskim – na koniec września było ich o 22 proc. więcej niż w grudniu 2020 r. Jednak tempo rozwoju rynku to nie wszystko. Aż 80 proc. wszystkich e-sklepów w Polsce ma kłopoty finansowe. Problemy często wynikają z błędów już na etapie projektowania strony internetowej.

mapa-pl

W Polsce zarejestrowanych jest obecnie 51 tys. sklepów internetowych, jak podaje globalna wywiadownia gospodarcza Dun & Bradtsreet na podstawie danych z KRS. Najwięcej ich działa w województwie mazowieckim – nieco ponad 10 tys., czyli niemal 20 proc. Drugie w kolejności pod tym względem jest województwo śląskie – 6,5 tys. Następnie: małopolskie (5,1 tys.),  wielkopolskie (4,9 tys.), dolnośląskie (4,2 tys.), łódzkie (3,6 tys.), pomorskie (2,6 tys.), podkarpackie (2 tys.), lubelskie (1,9 tys.), zachodniopomorskie (1,8 tys.), kujawsko-pomorskie (1,7 tys.), lubuskie (1,5 tys.), podlaskie (1,3 tys.) oraz świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie (po 1 tys.). Najmniej e-sklepów jest zarejestrowanych w województwie opolskim – tylko 914.

Pod względem tempa wzrostu liczby sklepów internetowych w Polsce najbardziej dynamiczny nie był wcale, jak mogłoby się wydawać, pandemiczny 2020 r., kiedy niemal wszystkie zakupy robiliśmy przez Internet, ale rok 2019. Największy wzrost liczby e-sklepów odnotowano wtedy w województwie dolnośląskim – o 44 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Na drugim miejscu znalazło się województwo warmińsko-mazurskie – wzrost o 41 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Następnie kolejno województwa: lubuskie (37,5 proc.), podlaskie (34,5 proc.), świętokrzyskie (32,5 proc.), łódzkie (32 proc.), zachodniopomorskie (31 proc.), podkarpackie i lubelskie (po 30 proc.), małopolskie (29 proc.), pomorskie (28 proc.), kujawsko-pomorskie (24 proc.), śląskie i wielkopolskie (po 20 proc.), mazowieckie (19 proc.) i opolskie (16 proc.). W sumie w 2019 r. liczba zarejestrowanych w Polsce sklepów internetowych wzrosła o 26,5 proc.

Rok 2019 był przełomowy dla polskiego eCommerce. Wtedy też liczba transakcji w Internecie dokonywanych za pomocą BLIKa przekroczyła liczbę tych dokonywanych kartami płatniczymi. Według danych NBP w 3. kwartale 2019 r. Internauci płacili kartami 28 mln razy, a BLIKiem niemal 40 mln razy – komentuje Rafał Gadomski, CEO Advox Studio, software house’u z główną siedzibą w Poznaniu i  oddziałami w Europie, który zrealizował ponad 120 projektów sklepów internetowych – W tym samym roku pierwszy raz w historii wydatki na reklamę internetową w Europie przekroczyły sumę wydatków na pozostałe media. Trudno się dziwić – według statystyk z 2018 r. już 24 proc. swojego czasu spędzaliśmy na korzystaniu z Internetu w smartfonach. Dla wszystkich stało się jasne, że osiągnięcie sukcesu w handlu wymaga obecności w Internecie.

Obecnie najszybciej przybywa e-sklepów w województwie podlaskim

W 2020 r. ten wzrost nieco spowolnił. Najwięcej nowych e-sklepów zarejestrowano w województwach kujawsko-pomorskim – wzrost o 37,5 proc. w stosunku do poprzedniego roku – i w podkarpackim –  o 35 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Najmniejszy wzrost był w województwie lubuskim – zaledwie 5 proc. W 2021 r. do końca września najbardziej dynamiczny wzrost liczby e-sklepów odnotowano w województwie podlaskim – 22 proc. w stosunku do 2020 r. Na drugim miejscu jest województwo lubelskie – 21,5 proc. – na trzecim zachodniopomorskie – 17,5 proc. Następnie kolejno województwa: lubuskie (17 proc.), świętokrzyskie (16 proc.), małopolskie i mazowieckie (po 14,5 proc.), kujawsko-pomorskie (14 proc.), dolnośląskie (13,5 proc.), pomorskie i warmińsko-mazurskie (13 proc.), śląskie (12,5 proc.) oraz wielkopolskie i łódzkie (po 12 proc.). Najwolniej przybywa sklepów internetowych w województwach podkarpackim i opolskim. Do końca września ich liczba wzrosła o 11,5 proc. w stosunku do poprzedniego roku.

W najlepszej kondycji finansowej są e-sklepy z województwa małopolskiego

Dynamiczny wzrost liczby sklepów internetowych na polskim rynku eCommerce nie idzie w parze z ich dobrą kondycją finansową. Wielką bolączką polskiego eCommerce jest popularne przekonanie, że do prowadzenia sklepu internetowego wystarczy zaopatrzyć się w towar i stworzyć stronę www – mówi Rafał Gadomski, CEO Advox StudioTymczasem dla powodzenia kluczowe są takie kwestie jak pozycjonowanie w wyszukiwarkach postrzegane jako proces długofalowy czy aktywność reklamowa. Często problem stanowi już sama strona www, fatalnie zaprojektowana, nieintuicyjna, zniechęcająca klientów. Dlatego sklep internetowy warto budować na specjalnie do tego przeznaczonej platformie zakupowej. My polecamy naszym klientom elastyczną i korzystającą z zaawansowanej sztucznej inteligencji platformę Magento, z której korzysta już 10 proc. sklepów na całym świecie.

Stosunkowo najlepiej wygląda obecnie sytuacja e-sklepów zarejestrowanych w województwie małopolskim, gdzie w dobrej lub bardzo dobrej sytuacji finansowej w ocenie Dun & Bradstreet znajduje się 30 proc. z nich. W województwie opolskim dobrze radzi sobie 27,5 proc. sklepów internetowych, a w mazowieckim 26,5 proc. Najgorzej jest w województwie łódzkim, gdzie zaledwie 18,5 proc. e-sklepów znajduje się w dobrej lub bardzo dobrej kondycji finansowej. Niewiele lepiej jest w województwach warmińsko-mazurskim i lubuskim – tylko 19,5 proc. W sumie w całej Polsce niemal 80 proc. sklepów internetowych boryka się z problemami finansowymi.

Dane cytowane w tekście pochodzą z badania Dun & Bradstreet. Analizie poddano dane z rejestru KRS. W przypadku spółek prawa handlowego sytuacja finansowa firmy była oceniana na podstawie bilansu i rachunków wyników, natomiast w przypadku podmiotów nieprowadzących pełnej księgowości, co wśród sprzedawców detalicznych zdarza się dość często, oparto się na przychodach, kosztach i wyniku finansowym firmy. Główne czynniki wpływające na ocenę to wskaźnik płynności, zadłużenia, rentowności, zdolność finansowa, poziom zarejestrowanych przeterminowanych płatności oraz zarejestrowane wnioski o upadłość, lub postępowanie naprawcze, ogłoszenie upadłości, rozpoczęcie procesu likwidacji oraz negatywne sygnały prasowe.

Zmienia się podejście do kwestii zdrowotnych

Wyniki ankiety przeprowadzonej na zlecenie Herbalife Nutrition i Rady Odpowiedzialnego Żywienia są jednoznaczne. Dla respondentów coraz ważniejsze stają się kwestie dbałości o zdrowie i dobre samopoczucie. Ponadto coraz więcej osób podejmuje konkretne działania w kierunku osiągnięcia swoich celów zdrowotnych.

Respondenci podejmują wiele kroków w celu poprawy swojego zdrowia i samopoczucia. Na ich czele są: lepsze odżywianie, częstsze ćwiczenia, korzystanie z aplikacji sportowych, kupowanie mniej niezdrowego jedzenia, przyjmowanie witamin i suplementów, spacery podczas przerw na lunch, wchodzenie po schodach zamiast korzystanie z windy, używanie aplikacji ułatwiających monitorowanie diety oraz dbanie o higienę snu.

Wnioski z Polski

Badanie zostało przeprowadzone między innymi na grupie 500 respondentów z Polski. Spora liczba z nich stanowczo (41%) lub w pewnym stopniu (39%) zgadza się z tym, że pracuje nad poprawą swojego zdrowia. Ankietowani z Polski ujawnili z jakich nawyków chcieliby zrezygnować, by poprawić swoje samopoczucie. Na górze listy są: źle zbilansowana dieta, brak regularnych ćwiczeń, zbyt krótki sen oraz palenie papierosów.

Na zmianę podejścia Polaków do kwestii zdrowia i samopoczucia wpływ miał między innymi czas pandemii. Uznali oni wówczas, że do zdrowszej diety warto też włączyć witaminy i suplementy, podejść do kwestii zdrowia bardziej holistycznie oraz zacząć od mniejszych, ale łatwiejszych do osiągnięcia celów.

Jeśli chodzi o grupę najbardziej zdyscyplinowaną w kwestii dbałości o zdrowie, w Polsce są to respondenci w wieku 25-40 lat. 70% z nich przyznaje, że regularnie ćwiczy, 54% dba o zbilansowaną dietę, 35% dba o higienę snu, a 45% przyjmuje witaminy i suplementy.

Podejście Amerykanów

Dzięki badaniom możemy poznać także aktualne podejście do kwestii zdrowia mieszkańców USA. Większość z 2000 ankietowanych Amerykanów uważa, że na dobre zdrowie trzeba zapracować (84% osób).

Wielu z nich poczyniło już pierwsze kroki w kierunku zmiany swojego stylu życia na lepsze. W stosunku do okresu sprzed pandemii, co trzeci badany odczuwa mniejsze zmęczenie przy dłuższych ćwiczeniach, wiele osób schudło o jeden rozmiar lub na tyle dużo, że mogą ciaśniej zapinać pasek. Ponadto, wielu ankietowanych nie tylko ma mniejszą ochotę na słodycze i więcej energii w ciągu dnia, ale także przestało odczuwać bóle w różnych częściach ciała.

Kolejne dwie zmiany jakie do swojego stylu życia wprowadzali – lub planują wprowadzić – respondenci z USA to kupowanie lepszego dla zdrowia jedzenia oraz przyjmowanie witamin i suplementów. Wyniki ankiety pokazują, że dla wielu osób witaminy i suplementy to kwestia priorytetowa. 47% ankietowanych odpowiedziało, że kładzie teraz większy nacisk na odżywianie, w tym także na kwestię wzbogacania swojej diety o witaminy i minerały. 69% badanych chciałoby wiedzieć więcej na temat korzystnego wpływu, jaki witaminy i suplementy mogą mieć na ich zdrowie.3xzdrowie

Jak naszywki na ubrania mogą promować biznes?

Obecnie nie jest łatwo wypromować swój biznes, ponieważ na rynku panuje spora konkurencja i to praktycznie w każdej branży. Większość osób korzysta z dostępnych środków reklamowych takich jak ulotki, estetyczne wizytówki czy też strona internetowa. Jest jednak wciąż sporo opcji na to aby zabłysnąć wśród konkurencji i czymś się wyróżnić.

Obecnie nie jest łatwo wypromować swój biznes, ponieważ na rynku panuje spora konkurencja i to praktycznie w każdej branży. Większość osób korzysta z dostępnych środków reklamowych takich jak ulotki, estetyczne wizytówki czy też strona internetowa. Jest jednak wciąż sporo opcji na to aby zabłysnąć wśród konkurencji i czymś się wyróżnić. Szansą na to może być korzystanie z naszywek. W jaki sposób?

Czym są naszywki ubraniowe?

Naszywki ubraniowe błędnie kojarzone są jedynie z elementami wykonywanymi z tkanin. Obecnie bowiem tworzy się je nie tylko ze standardowych materiałów, ale również z miękkiego PCV, przy pomocy mikro wtrysku. Nazywa się je wówczas żelkami lub też elastometrami. Zasada zdobienia nimi różnego rodzaju rzeczy jest jednak ta sama, służą one naszywaniu. Naszywki mają różną wielkość, w zależności od konkretnego zamówienia. Jednak korzystając z obecnych technik produkuje się nawet bardzo małe elementy, które mogą mieć wyraziste kontury i kolory. Jeśli chodzi o kolorystykę, jest ona naprawdę różnorodna.

Jakie rzeczy można ozdabiać przy pomocy naszywek?

Przy pomocy tego typu naszywek, można ozdabiać naprawdę mnóstwo różnych rzeczy. Jedną z nich są między innymi plecaki. Na co dzień narażone są one na działanie szkodliwych czynników atmosferycznych, deszczu, ostrego słońca itp. Ponadto plecaki lądują na ziemi i często bywają brudne. Niemniej jednak wysokiej klasy naszywka jest w stanie wytrzymać wiele i pozostać w nienaruszonym stanie.

Naszywki powstają również na czapki, aby nieco wyróżnić bardziej klasyczne i stonowane modele. Co więcej, można umieszczać je również na butach. Oczywiście tutaj należy kierować się rozsądkiem, ponieważ nie każdy rodzaj butów będzie się do tego nadawał. Ponadto warto przemyśleć ro wcześniej, najlepiej na etapie samej produkcji. Taka naszywka na bucie zawsze jest odporna na wszelkiego rodzaju zabrudzenia oraz ścieranie.

Naszywki ubraniowe, przykładowo na kurtki czy też spodnie, również produkuje się za pomocą mikro wtrysku, ale można skorzystać również z sitodruku. Mogą one powstawać na różnego rodzaju materiałach, między innymi na folii, skórze czy też na powierzchniach odblaskowych.

Jak wypromować biznes przy pomocy naszywek?

Czy da się wypromować swój biznes przy pomocy naszywek? Zdecydowanie tak. Mnóstwo firm działających na rynku, potrzebuje jakiegoś wyróżnika. Żywą reklamą w takiej sytuacji mogą okazać się pracownicy oraz to, w jaki sposób są ubrani. Jednolite ubrania dobrze się sprawdzają i klienci także pozytywnie na nie reagują. Przy pomocy naszywek można jednak stworzyć jakiś znak szczególny, dzięki któremu klienci czy też potencjalni klienci, lepiej zapamiętają naszą firmę. Będzie ona również kojarzyć im się z czymś nietuzinkowym.

Również gdy zajmujemy się produkowaniem ubrań to warto zdecydować się na to, aby umieszczać na nich naszywki. Mogą być one oczywiście niewielkie i subtelne, ale mimo wszystko stawiające sprawę jasno – „to mój produkt i ja odpowiadam za jego wysoką jakość oraz ponadczasowe wykonanie”.

Korzystając z rosnącej popularności naszywek, warto również przeliczyć koszty. Zazwyczaj najbardziej opłaca się zamawiać je w większej ilości i regularnie korzystać z pomocy tej samej firmy. Dzięki temu można uzyskać korzystniejszą cenę, a także szybszą realizację usługi. Początkowo można zamówić pewną ilość naszywek na próbę i zobaczyć jak wpłynąć one na nasz produkt. Pamiętajmy przy tym, że naszywki mogą być naprawdę bardzo różne. Warto uruchomić pod tym względem wyobraźnię i korzystać z nietuzinkowych rozwiązań.

Custom Embroidered Patches Australia
https://www.patchoz.com/

Minimalny CIT i Polski Ład. Nowy podatek przychodowy dla największych firm

W ostatnim czasie można zaobserwować znaczny wzrost fiskalizacji przedsiębiorców. Kolejną formą opodatkowania największych z nich ma być podatek przychodowy. Z planów Ministerstwa Finansów wynika, że obejmie on firmy wykazujące duże przychody, a niewykazujące podatku. Jednak wbrew zapowiedziom resortu finansów nowy podatek nie dotknie jedynie największych korporacji, ale także mniejszych przedsiębiorców. Dlaczego? Ponieważ ustawodawca nie przewidział żadnego progu przychodowego.

Cel przepisów

Zgodnie z uzasadnieniem do projektu przepisów Polskiego Ładu celem zmian w sferze podatku CIT jest uszczelnienie systemu podatkowego poprzez wprowadzenie nowej formy opodatkowania – podatku przychodowego CIT. Nowe rozwiązanie będzie generowało też dodatkowe wpływy budżetowe na funkcjonowanie sektora finansów publicznych oraz jednostek samorządu terytorialnego.

W ocenie ustawodawcy osiąganie i wykazywanie każdego roku niskiego dochodu czy ponoszenie w dłuższym okresie strat jest nieakceptowalne w państwie, którego ustrój opiera się na gospodarce rynkowej. Ministerstwo Finansów, dokonując jednostronnej wykładni realiów gospodarczych, wskazuje, że podmiot ponoszący straty w dłuższej perspektywie nie ma racji bytu na rynku. Alternatywnie taka sytuacja przedsiębiorstwa świadczy zdaniem Ministerstwa o wykorzystywaniu przez niego działań optymalizacyjnych. W argumentacji ustawodawcy nie pojawiają się natomiast żadne argumenty ekonomiczne. Tak sformułowany osąd stanowi mgliste wytłumaczenie konieczności zwiększenia fiskalizacji w Polsce.

Kto będzie płacił minimalny CIT?

Zgodnie z projektem art. 24ca ustawy o CIT minimalny podatek dochodowy dotyczyć będzie spółek będących polskimi rezydentami (w tym także grup kapitałowych), w sytuacji, gdy:

  • ponoszą straty ze źródła przychodów innych niż z zysków kapitałowych;
  • wykazują określony niski wskaźnik dochodowości w ramach działalności operacyjnej wynikający ze stosunku przychodów do kosztów ich uzyskania, stanowiący nie więcej niż 1% podstawy opodatkowania.

Minimalny podatek dochodowy znajdzie zastosowanie także do zagranicznych zakładów nierezydentów w zakresie, w jakim osiągane przychody i ponoszone straty związane są z działalnością tego zakładu.

Należy zwrócić uwagę, że projekt przepisów nie przewiduje progu przychodowego, którego ma dotyczyć minimalny podatek CIT oraz żadnych postanowień o działalności inwestycyjnej. Oznacza to, że przedsiębiorcy ponoszący krótkotrwałe straty z działalności gospodarczej albo osiągający słabą rentowność działalności gospodarczej będą zmuszeni do rozliczenia minimalnego podatku dochodowego, co z pewnością pogorszy znacznie ich płynność finansową.

Podstawa opodatkowania

Sposób kalkulowania podstawy opodatkowania jest bardzo prosty. Co do zasady podstawę opodatkowania w przypadku minimalnego podatku CIT będzie stanowiła suma:

  • 4% wartości przychodów ze źródła przychodów innych niż z zysków kapitałowych,
  • poniesionych na rzecz podmiotów powiązanych kosztów finansowania dłużnego,
  • odroczonego podatku dochodowego, wynikająca z ujawnienia w rozliczeniach podatkowych niepodlegającej dotychczas amortyzacji wartości niematerialnej i prawnej w zakresie, w jakim skutkuje ona zwiększeniem zysku brutto albo zmniejszeniem straty brutto, oraz
  • wartość poniesionych na rzecz podmiotów powiązanych kosztów nabycia określonych usług lub praw niematerialnych (dawny art. 15e ustawy o CIT).

Sposób kalkulacji podstawy opodatkowania jest czteroetapowy. Komentarza wymaga określenie podstawy opodatkowania jako 4% wartości przychodów, co może w wielu przypadkach okazać się zgubne, ponieważ przedsiębiorcy mogą pracować na wysokich przychodach i kosztach, jak choćby w przypadku sprzedaży nowych samochodów. W konsekwencji takie firmy będą musiały liczyć podatek od 4% swoich przychodów, gdzie kwoty są wielomiliardowe. Kolejne dwie kategorie dotyczą limitów finansowania dłużnego oraz kosztu usług niematerialnych. Obecnie funkcjonują już przepisy w tym zakresie, a nowa danina również je uwzględnia.

Stawka minimalnego podatku CIT wynosić będzie 10% podstawy opodatkowania określonej w powyższy sposób.

W jakich sytuacjach przepisy nie znajdą zastosowania?

Zgodnie z projektem Polskiego Ładu powyższe przepisy o minimalnym podatku CIT nie znajdą zastosowania do podatników, którzy: (i) rozpoczęli działalność (w kolejno następujących po sobie dwóch latach podatkowych) albo (ii) będących przedsiębiorstwami finansowymi, albo (iii) osiągających przychód niższy o co najmniej 30% w stosunku do przychodów uzyskanych w roku podatkowym bezpośrednio poprzedzającym ten rok podatkowy, albo (iv) których udziałowcami, akcjonariuszami lub wspólnikami są wyłącznie osoby fizyczne i nie występują powiązania kapitałowe.

Rezygnacja z art. 15e

Stosowanie przepisu art. 15e ustawy o CIT od lat wzbudza liczne wątpliwości. Pomimo iż przepis miał być prosty i miał na celu wyeliminowanie oszustw i nadużyć podatkowych, w praktyce doprowadził do jeszcze większego zamieszania i niepewności w zakresie skutków podatkowych dla przedsiębiorców chcących działać zgodnie z prawem.

Zgodnie z projektem Polskiego Ładu przepis art. 15e ustawy o CIT zostanie uchylony. Pozornie jest to dobra wiadomość, ponieważ regulacje te w całości zostaną włączone do przepisów definiujących minimalny podatek dochodowy (art. 24ca). Zmiana w obecnym kształcie nie ograniczy jednak wątpliwości podatników, a może prowadzić do jeszcze większego opodatkowania tego typu usług i praw. Jedynym plusem jest to, że w części przypadków art. 15e ustawy o CIT nie będzie miał zastosowania, w związku z czym niektórzy przedsiębiorcy będą płacić efektywnie niższy podatek niż obecnie.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Ceny wysokie a deweloperzy nie nadążają budować

Tak wysokich cen za własne cztery kąty w Polsce jeszcze nie było. W ostatnich kwartałach średnie ceny nieruchomości z rynku pierwotnego, pozostających w ofercie na największych rynkach mieszkaniowych w kraju – warszawskim, trójmiejskim, wrocławskim, krakowskim, poznańskim oraz łódzkim, cechowały się tendencją wzrostową. Jak wynika z danych serwisu tabelaofert.pl, w drugim kwartale 2021 roku średnia cena za mkw. mieszkania w stolicy osiągnęła stawkę 12 184 zł, co stanowi wzrost o 9,3% względem ubiegłego roku. Największy skok średnich cen mieszkań analitycy portalu odnotowali w Łodzi (+17,0%) oraz we Wrocławiu (+12,9%). W Krakowie, Trójmieście i Poznaniu roczny wzrost średniej ceny mieszkań wyniósł odpowiednio 12,2%, 6,7% oraz 6,5%.

Średnie ceny mieszkań w ofercie w Warszawie, Wrocławiu, Trójmieście, Krakowie, Poznaniu i Łodzi (drugi kwartał 2020 – drugi kwartał 2021).

Średnie ceny mieszkań
Źródło: dane pochodzą z serwisu www.tabelaofert.pl, opracowanie przez Rednet Consulting.

Zaraz po stolicy najwięcej za mkw. nowego mieszkania zapłacimy w Trójmieście – średnio 11 123 zł, podium uzupełnia Kraków, gdzie cena za mkw. własnego „M” wynosi 10 807 zł. Najmniej wydać będziemy musieli w Łodzi – średnio 7 426 zł.

Pomimo stale rosnących cen mieszkań deweloperzy nie nadążają z budową nowych inwestycji. W ostatnich kwartałach popyt znacząco wyprzedził bowiem podaż na lokale mieszkalne. W drugim kwartale 2021 roku deweloperzy sprzedali łącznie ponad 17,6 tys. lokali, wprowadzając jednocześnie na rynek ok. 15,7 tys. mieszkań.

– Popyt na mieszkania jest stymulowany historycznie niskimi stopami procentowymi. Polacy dodatkowo chcą zabezpieczyć majątek przed inflacją i w rezultacie lokują pieniądze w nieruchomości, które stanowią solidną formę zabezpieczenia oszczędności. Wysoki popyt w naszym kraju wynika także z intensywnych działań zagranicznych funduszy inwestycyjnych, które coraz śmielej skupują mieszkania w celu przeznaczenia ich na najem długoterminowy. Tak rozgrzany popyt może skutkować jeszcze większym wzrostem cen nieruchomości w nadchodzących miesiącach, szczególnie w stolicy – wyjaśnia Maciej Dymkowski, prezes zarządzający tabelaofert.pl.

Wpływ na wzrost popytu dodatkowo wzmocnić mógł trend wymiany mieszkań na większe. Według danych serwisu z nieruchomościami tabelaofert.pl stopień wyprzedania mieszkań pięciopokojowych i większych wzrósł w lipcu 2021 roku w Warszawie o ponad 30 p.p. w skali roku.

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy była zmiana stylu pracy wśród pracowników umysłowych, pracujących zdalnie. W okresie wprowadzania w naszym kraju kolejnych lockdownów potrzeby posiadania w mieszkaniu dodatkowego pomieszczenia nabrzmiały wyjątkowo mocno – dodaje Maciej Dymkowski.

Przewagę popytu nad podażą na rynku nieruchomości zaobserwowano również w poprzednich kwartałach. W pierwszym kwartale 2021 roku i czwartym kwartale 2020 roku liczba sprzedanych mieszkań była większa od liczby mieszkań oferowanych w danym kwartale – odpowiednio o ok. 3,6 tys. oraz 3,7 tys. lokali. Eksperci przewidują, że trend dotyczący większej liczby sprzedanych mieszkań od liczby mieszkań wprowadzonych do oferty powinien się utrzymać także w kolejnych miesiącach.

– Ograniczeniem dla podaży mogą być utrzymujące się problemy z dostępnością gruntów, wysokie ceny działek oraz możliwy dalszy wzrost kosztów wykonawstwa i materiałów. Wśród przyczyn wskazuje się też wydłużenie procedur administracyjnych związanych z uzyskaniem decyzji co do realizacji inwestycji oraz niezbędnych pozwoleń . Powyższe czynniki mają z kolei bezpośrednie przełożenie na poziom oferty deweloperskiej, a także koszty prowadzenia inwestycji oraz zdolność do sprawnego uruchamiania i oddawania do użytku budynków – mówi Katarzyna Tworska, dyrektor zarządzająca redNet 24, firmy specjalizującej się w sprzedaży mieszkań deweloperskich.

Mastercard: małe firmy przenoszą działalność do e-commerce trzy razy szybciej niż przed pandemią

Polska uplasowała się na 13. miejscu pod względem liczby nowo utworzonych małych firm, która wzrosła o 5% rok do roku.

Mastercard opublikował raport Recovery Insights: Small Business Reset, którego tematem jest wpływ globalnego kryzysu związanego z pandemią na małe firmy. Z raportu, obejmującego 19 krajów, wynika, że w szczytowym momencie kryzysu obroty małych i średnich przedsiębiorstw były nawet o 20 punktów procentowych niższe w porównaniu z dużymi. W 2021 roku drobny biznes zaczął jednak odrabiać straty. W okresie od początku roku do sierpnia osiągnął sprzedaż o 4,5% większą w porównaniu z analogicznym okresem roku 2020, podczas gdy obroty handlu internetowego zwiększyły się o 31,4%.

Instytut Ekonomiczny Mastercard opracował nowy Wskaźnik Wydajności Małych Firm (Small Business Performance Index)* oparty na zagregowanych i zanonimizowanych danych dotyczących aktywności handlowej w sieci Mastercard. Wskaźnik ten został wykorzystany w raporcie „Recovery Insights: Small Business Reset”, co pozwoliło wyróżnić kilka głównych trendów:

  • Zamykanie firm. Na całym świecie małe firmy, które zamknęły działalność na początku pandemii, pozostawały zamknięte przez dłuższy czas około trzy razy częściej niż duże przedsiębiorstwa. Jedna trzecia małych firm zamkniętych w kwietniu 2020 roku nie wznowiła działalności po sześciu miesiącach, a około jedna piąta ― po 12 miesiącach. W Polsce, po 6 miesiącach pozostawało zamkniętych około 19% małych firm z sektora handlu detalicznego, w porównaniu do 3% dużych przedsiębiorstw.
  • Lokalizacja: w sierpniu tego roku wydatki w małych i średnich firmach mających sklepy w dzielnicach biznesowych były na całym świecie średnio o 33% niższe niż w 2019 roku. Przyczyniła się do tego głównie praca zdalna wielu pracowników biur.
  • E-commerce: po zamknięciu gospodarki liczba firm, które w ciągu każdego miesiąca przenosiły swą działalność do e-commerce, wzrosła trzykrotnie w porównaniu z okresem przed pandemią, osiągając szczyt w lipcu 2020 roku. Odzwierciedla to wzrost zapotrzebowania na rozwój internetowych kanałów sprzedaży. Trend ten stał się widoczny z niewielkim opóźnieniem po rozpoczęciu lockdownów. Od tego czasu trend przechodzenia firm na sprzedaż cyfrową utrzymuje się na wysokim poziomie na całym świecie
  • Powstawanie nowych firm: w 2020 roku w sektorze handlu detalicznego powstało o jedną trzecią więcej małych firm niż w 2019, prawie 8 razy więcej niż dużych przedsiębiorstw. Znaczny wzrost liczby nowych małych i średnich firm w 2020 roku jest trendem widocznym na całym świecie: w Wielkiej Brytanii (+101%), Stanach Zjednoczonych (+86%), Australii (+73%), Niemczech (+62%), Brazylii (+35%). W Polsce wskaźnik ten wyniósł 5%.
  • Sektor restauracyjny i hotelarski: małe firmy z branży hotelarskiej osiągnęły duży wzrost przychodów w sezonie letnim roku 2020 i 2021. Turyści preferowali wyjazdy na niewielkie odległości, na czym skorzystały małe firmy hotelarskie, a straciły duże obiekty hotelowe w dużych miastach. Inaczej było w przypadku restauracji. W 2021 roku wyniki małych i średnich firm gastronomicznych na całym świecie wyraźnie spadły (o około 17 punktów procentowych rok do roku).

„Wspieranie lokalnego biznesu było hasłem przewodnim podczas pandemii. Pojawiły się jednak duże wyzwania związane z zależnością małych firm od lokalnych rynków i łańcuchów dostaw oraz ograniczeniami dotyczącymi przepływu środków pieniężnych. Przyszłość rysuje się bardziej optymistycznie. Przejście w tryb cyfrowy sprawiło, że pandemia przyniosła również pozytywny rezultat w postaci wzrostu liczby nowych firm i rozwoju innowacyjności” ― mówi Bricklin Dwyer, główny ekonomista Mastercard i dyrektor Instytutu Ekonomicznego Mastercard.

Brak fajerwerków nie oznacza zmiany stanowiska Fed

We wrześniu w USA powstało zaledwie 194 tys. nowych miejsc pracy. To znacznie mniej niż oczekiwano. Taki stan rzeczy można jednak tłumaczyć efektami specjalnymi. Rezerwa Federalna raczej nie zniechęci się do ograniczania skupu aktywów z rynku. Najbardziej rozczarowani piątkowymi danymi byli handlujący na FX. Zmienność na głównej parze walutowej sięgnęła zaledwie 30 pkt.

Zatrudnienie w USA wzrosło o 194 tys. we wrześniu. W poprzednim miesiącu wynik był na poziomie 366 tys.. Doszło do rewizji w górę. Piątkowy wynik nie spełnił oczekiwań rynkowych. Poprzeczka była zawieszona na poziomie 500 tys. etatów. Zaskakująco mocno spadła natomiast stopa bezrobocia (z 5,2 do 4,8 proc.).

Na raporcie z rynku pracy zaważyły czynniki specjalne. Tu kluczowy był sektor edukacji. Zwykle we wrześniu, na początku roku szkolnego, rząd zatrudnia ponad 1 mln nowych nauczycieli. Tym razem było ich mniej z powodu pandemii. Spadki były znaczne. W sektorze edukacji samorządowej było mniej etatów o 144 tys., w edukacji państwowej o 17 tys. a w prywatnej zatrudnienie zmalało o 19 tys. Zmiany są trudne w interpretacji. Pandemia zaburzyła normalne sezonowe wzorce zatrudnienia i zwalniania pracowników. Gorsze od oczekiwań dane NFP to również efekt słabych cyfr w gastronomii. Tam zatrudnienie we wrześniu zmieniło się nieznacznie przez drugi miesiąc z rzędu, w porównaniu do średniego miesięcznego przyrostu o 197 tys. miejsc pracy w okresie od stycznia do lipca. Dobrze wypadł sektor prywatny. Postało tam 317 tys. nowych miejsc pracy. Na uwagę zasługuje również fakt, że dane za lipiec i sierpień zostało zrewidowane w górę.

Dziwić może fakt, że wygasające z początkiem września dodatki do zasiłku dla bezrobotnych (300 USD tygodniowo) nie spowodowało, że dotychczasowi bezrobotni stali się bardziej skłonni do podjęcia pracy. Niektórzy woleli w ogóle opuścić rynek pracy.
Wskaźnik partycypacji w rynku pracy również zawiódł i wypadł na poziomie 61,6 proc. (oczekiwano 61,8 proc.). Widać, że jednym z długoterminowych efektów ekonomicznych pandemii jest mniejsza liczba obywateli USA w wieku produkcyjnym, którzy uczestniczą w rynku pracy.

Widać, że ożywienie gospodarcze po I fali pandemii w 2020 roku jest utrudnione przez nieobsadzone stanowiska pracy, które zostały stworzone na nowo. Najwyraźniej COVID-19 zmienił podaż miejsc pracy w sposób trwały.

Dolar prawie nie zareagował na dane o 14:30. Widać jednak było wzrost rentowności na amerykańskim rynku długu. 10-latki „skoczyły” do ponad 1,61 proc. Zauważalny był również wzrost stawek kontraktów na przyszłą stopę procentową. Skok oprocentowania obligacji spowodował spadek technologicznego NASDAQ-a (-0,51 proc.). Inne indeksy również nie zamknęły się nad kreską i na koniec tygodnia pokazały spadki.

Złoty w ok. 90 proc. zniósł ruch aprecjacyjny po nieoczekiwanej podwyżce stóp procentowych. Konferencja prof. Glapińskiego, która wniosła więcej znaków zapytania niż odpowiedzi, spowodowała, że EUR/PLN ponownie znalazł się w okolicach 4,60. Uważam, że przy utrzymującej się inflacji na podwyższonym poziomie, NBP zdecyduje się na kolejne kroki. Sam Glapiński może pozostać w obozie gołębi, ale to nie będzie oznaczać, że podwyżka jest niemożliwa. Odsyłam również do naszej piątkowej analizy dotyczącej ostatniego briefingu przewodniczącego RPP.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Savills Investment Management za 112,5 mln EUR kupił centrum logistyczne A2 Warsaw Park

Savills Investment Management, w imieniu Savills IM European Logistics Fund 3, nabył projekt magazynowy A2 Warsaw Park od Invesco Real Estate. Jest to największa transakcja w historii funduszu ELF3 w Europie i jedna z największych akwizycji magazynowych Savills IM w Polsce.

  • Wartość transakcji nabycia obiektu o powierzchni ponad 106 000 mkw. wyniosła 112.5 mln EUR.
  • Dzięki nabyciu A2 Warsaw Park wartość aktywów zarządzanych przez Savills Investment Management w Polsce przekroczyła 1,6 mld EUR.
  • Jest to jedna z największych inwestycji magazynowych Savills IM w Polsce.
A2 Warsaw Park
A2 Warsaw Park

Savills Investment Management (Savills IM), międzynarodowy menedżer inwestycyjny, nabył centrum logistyczne A2 Warsaw Park w miejscowości Adamów w okolicach Grodziska Mazowieckiego. Nieruchomość została zakupiona od Invesco Real Estate, globalnego menadżera inwestycyjnego, w imieniu funduszu logistycznego Savills IM European Logistics Fund 3 (ELF3), który posiada 11 inwestycji w Europie. Jest to największa transakcja tego funduszu w Europie i zarazem jedna z największych inwestycji Savills IM na polskim rynku nieruchomości komercyjnych.

Centrum magazynowe A2 Warsaw Park, zrealizowane przez Invesco w partnerstwie z wiodącym deweloperem, jest zlokalizowane jest w Adamowie, tuż przy węźle autostrady A2 „Grodzisk Mazowiecki”, zaledwie 35 km od centrum Warszawy. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów magazynowych położony jest bezpośrednio przy autostradzie A2, wyróżniając się bardzo dobrą widocznością i dostępem. Bliskość stolicy oraz usytuowanie przy kluczowym korytarzu transportowym sprawiają, że jest to idealny punkt do obsługi logistycznej zarówno rynku warszawskiego, jak i krajowego. Oddany do użytkowania w 2020 roku A2 Warsaw Park, jest jednym z największych obiektów magazynowych typu multi-let w Polsce, oferującym ponad 106 000 mkw. elastycznej i nowoczesnej powierzchni magazynowo-biurowej w ramach jednego budynku. A2 Warsaw Park przeznaczony jest zarówno do magazynowania, jak i lekkiej produkcji, spełniając najnowocześniejsze wymagania techniczne. Obiekt posiada także certyfikat BREEAM na poziomie Good i jest w całości wynajęty w oparciu o długoterminowe umowy.

Wartość inwestycji wyniosła 112.5 mln EUR, dzięki czemu wartość portfela aktywów zarządzanych przez Savills IM w Polsce przekroczyła 1,6 mld EUR.

Podczas transakcji Savills IM doradzały firmy: Wolf Theiss, JLL, KPMG i BNP Paribas. Sprzedających reprezentowały: Greenberg Traurig, EY, CBRE i AFM.

Piotr Trzciński, Head of Investment Poland w Savills Investment Management, skomentował: „Cieszymy się, że ten wyjątkowy obiekt dołącza do naszego portfela, szczególnie że wzbudził zainteresowanie wielu inwestorów. A2 Warsaw Park dobrze wpisuje się w strategię funduszu, opartą na jest inwestowaniu w nowoczesne i wielofunkcyjne obiekty logistyczne na kluczowych rynkach europejskich, charakteryzujących się  wysoką płynnością,  ponadprzeciętnym potencjałem wzrostu, długoterminowym przychodem oraz potencjałem w zakresie ESG. W wyniku tej transakcji, wartość inwestycji funduszu ELF3 w Europie wzrosła do ok. 470 mln EUR. Nadal aktywnie lokujemy kapitał w najlepsze w swojej klasie europejskie aktywa logistyczne, które spełniają oczekiwania naszych inwestorów co do zwrotu z inwestycji.”

Petr Sramek, Director of CEE Transactions w Invesco Real Estate, dodał: „Cieszymy się, że zrealizowaliśmy założenia biznesowe tego projektu dla naszych europejskich inwestorów z segmentu value-add wcześniej niż zakładaliśmy. Dzięki temu możemy dostarczyć ten wysokiej jakości projekt do Savills Investment Management i na rynek polski. A2 Warsaw Park, ze względu na całkowitą powierzchnię i znakomitą lokalizację, zdobył znaczne zainteresowanie zarówno renomowanych najemców, jak i międzynarodowych inwestorów. Sektor magazynowy pozostaje dla nas ważny i nadal będziemy w nim inwestowali w ramach naszego europejskiego programu value add. Obecnie jesteśmy zaangażowani w różne projekty związane z logistyką miejską w Polsce.”

RAION Games chce wykorzystać potencjał Nintendo Switch

RAION Games, spółka tworząca gry Indie Premium na Nintendo Switch chce skorzystać na rosnącym rynku konsol. Aktualnie studio pracuje nad trzema tytułami: osadzonym w cyberpunkowej stylistyce Datenshi: Reborn, zręcznościowej grze online Flyin Fat i będącej w fazie pre-produkcyjnej Blackwhite. Udziałowcem w spółce jest notowany na GPW PunkPirates. RAION Games nie wyklucza w najbliższym czasie emisji i debiutu na NewConnect. Spółka chce wydawać minimum dwie gry rocznie o budżetach do 0,5 mln zł. 

Na polskim rynku mamy relatywnie mało studiów, które zajmują się tworzeniem gier na Nintendo Switch. Ponad 71 proc. rodzimych podmiotów tworzy gry na PC. Dzięki takiemu nastawieniu jesteśmy w stanie zająć dużą część rynku na konsolach Nintendo. Dane pokazują, że konsolę Nintendo Switch posiada 89 milionów graczy, natomiast liczba użytkowników Nintendo Switch Online wynosi ponad 26 milionów subskrybentów – mówi Mateusz Niżnik, wiceprezes RAION Games.

Spółka chce skorzystać na małej konkurencji i rosnącej popularności gier typu Indie Premium na konsole. Budżet produkcyjny jednego tytułu wynosi maksymalnie 0,5 mln zł, a cykl produkcyjny 12 miesięcy. Inspiracją studia jest Bandai Namco Entertainment wraz z takimi tytułami, jak Tekken, Dragon Ball i Naruto, cieszące się powodzeniem wśród graczy młodszego, jak i starszego pokolenia na całym świecie.

Liczba wszystkich gier dostępnych na Nintendo Switch to około 6,3 tys. sztuk, w tym ponad 1000 gier to platformowe. Dla porównania na Steam jest to 108,8 tys. gier, z czego ponad 7,3 tys. to gry platformowe. Spoglądając na rynek, widzimy w platformie Nintendo Switch o wiele większy potencjał, przemawia za tym, chociażby mniejsza konkurencja i łatwiejsze promowanie gier wśród odbiorców – dodaje Mateusz Niżnik.

RAION Games jest spółką stowarzyszoną, 25 proc. akcji spółki posiada PunkPirates, które rozwija gry z segmentu VR. Najbliższe premiery zaplanowane przez RAION Games to: Datenshi: Reborn i Flyin Fat.

Przejście na samozatrudnienie – o jakich kwestiach formalnych muszą pamiętać pracodawcy?

Według danych Ministerstwa Finansów, około 470 tys. osób zatrudnionych obecnie na etacie poniesie straty finansowe w konsekwencji zmian wprowadzonych przez Polski Ład. Natomiast opłacalność samozatrudnienia będzie rosła wraz ze wzrostem dochodu, co może przełożyć się na większe zainteresowanie tą formą wśród części etatowców. Pracodawcy skłonni pójść na rękę swoim pracownikom powinni jednak pamiętać o kilku istotnych kwestiach wynikających z Kodeksu pracy.

Polski Ład to reforma, której jednym z kluczowych założeń są zmiany podatkowe. Z uwagi na różnice w wysokości danych składek, pracownicy będą musieli podjąć decyzję – jaka forma zatrudnienia będzie dla nich najkorzystniejsza: umowa o pracę, czy kontrakt B2B (Business to Business). W zależności od wybranej opcji, istotne będzie zweryfikowanie niezbędnej dokumentacji umożliwiającej rozpoczęcie pracy w nowej formule zatrudnienia.

Należy przede wszystkim pamiętać, że w przypadku umowy o pracę, obowiązują m.in. przepisy zawarte w Ustawie z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy. Natomiast podczas korzystania z umowy B2B, czyli tzw. samozatrudnienia, pracownicy są traktowani przez pracodawcę jako partnerzy. Można to uznać za główny plus tego rodzaju działalności, jednak z perspektywy zatrudnionych ma też minusy – nie obowiązują wówczas przepisy dotyczące płatnego urlopu wypoczynkowego, wynagrodzenia chorobowego oraz okresu wypowiedzenia. Natomiast bez względu na formę zatrudnienia, Kodeks pracy, art. 304, § 1 wskazuje, że pracodawca jest zobowiązany do zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy zarówno osobom fizycznym wykonującym pracę na innej podstawie niż stosunek pracy, jak również osobom prowadzącym w zakładzie pracy lub miejscu wyznaczonym przez pracodawcę działalność gospodarczą.

W tym obszarze konieczne jest skupienie na kwestiach formalnych dotyczących badań lekarskich, szkoleń BHP, czy ogólnie dokumentacji. W przypadku umowy o pracę to pracodawca jest zobowiązany zapewnić przeszkolenie pracownika w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy przed dopuszczeniem go do wykonywania obowiązków oraz do przeprowadzania okresowych szkoleń w tym zakresie, a sam pracownik jest zobowiązany do brania w nich udziału. Niezbędne jest również wykonanie wstępnych badań lekarskich stwierdzających brak przeciwskazań do wykonywania danych czynności – bez powyższych pracownik nie może zostać dopuszczony do pracy (art. 2373, § 2 Kodeksu Pracy oraz art. 211). Sytuacja wygląda natomiast inaczej w przypadku współpracy z pracownikami zatrudnionymi w formule kontraktu B2B. Aktualne przepisy nie wymagają od samozatrudnionych uczestnictwa w szkoleniu wstępnym czy badaniach lekarskich. Jednak pracodawca po zawarciu umowy na wykonanie danej usługi może w określonych sytuacjach wymagać od pracownika poddania się wstępnym badaniom lekarskim oraz szkoleniu BHP. Może być to uzależnione od wewnętrznych regulacji firmy oraz rodzaju czy miejsca wykonywanej pracy – mówi Aleksandra Silarska, Ekspert ds. BHP Firmy doradczej W&W Consulting.

Dodatkowo z punktu widzenia pracodawcy jednym z pierwszych elementów poza szkoleniami, który pozwala na analizę, a następnie zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, jest opracowanie oceny ryzyka zawodowego. Dokument ten wskazuje zarówno czynniki szkodliwe, uciążliwe czy niebezpieczne, które mogą pojawić się na danym stanowisku czy procesie pracy oraz ich możliwe konsekwencje dla stanu zdrowia, jak również sposoby przeciwdziałania. – Zgodnie z art. 226 Kodeksu Pracy, pracodawca ma za zadanie zarówno ocenić i udokumentować ryzyko zawodowe związane z wykonywaną pracą, jak również poinformować o nim pracowników wraz z zasadami ochrony przed zagrożeniami. Możemy więc przyjąć za obligatoryjne zapoznanie z dokumentem wszystkich pracowników wykonujących pracę na terenie danego zakładu, bez względu na to, czy są oni zatrudnieni na podstawie stosunku pracy, czy też umowy B2B – dodaje Ekspert W&W Consulting.

W tym kontekście warto również pamiętać o uzyskaniu pisemnego potwierdzenia od pracowników wskazującego, że zostali zapoznani z oceną ryzyka zawodowego, instrukcjami lub procedurami wewnętrznymi firmy. Dobrą praktyką może być także wpisanie obowiązku zapoznania z dokumentacją wewnętrzną firmy oraz odbycia szkoleń czy badań lekarskich do umowy pomiędzy firmą a pracownikiem na umowie B2B.

Szybki wzrost wartości zaciąganych kredytów mieszkaniowych

330 tysięcy złotych – na taką kwotę średnio zadłużają się Polacy, którzy myślą o kupnie mieszkania. Wysokość kredytów hipotecznych szybko rośnie. Jeszcze rok temu średnia wartość nowo zawartej umowy kredytowej w złotówkach była o blisko  34 tysięcy złotych niższa niż obecnie, dwa lata temu – przed pandemią – zadłużaliśmy się przeciętnie na ponad 50 tys. zł mniej. Szybki wzrost wartości zaciąganych kredytów mieszkaniowych to oczywiście skutek dynamicznego wzrostu cen mieszkań.

Dane na temat wysokości finansowania bankowego zakupów mieszkaniowych dostarcza nam ostatni raport Amron – Sarfin dla Związku Banków Polskich (za II kw. 2021). Wynika z niego, że  średnia wartość kredytu złotówkowego, zaciągniętego w analizowanym okresie wynosi 330 tys. 68 zł. Jeszcze rok wcześniej statystyczny Kowalski średnio zadłużał się na 296 tys. 220 zł.

Jak napisano we wspomnianym raporcie, w odniesieniu do II kwartału ubiegłego roku, przeciętna wartość nowych kredytów mieszkaniowych udzielonych w rodzimej walucie była wyższa o 11,43% (nominalnie o 33 848 zł) a średnia wartość kredytów denominowanych w obcych walutach – o 12,68% (czyli 31 945 zł). Średnia wartość kredytu hipotecznego ogółem udzielonego w badanym kwartale wzrosła o 10,78%, czyli nominalnie o 32 072 zł.

Wykres 1. Średnia wartość nowo udzielonego kredytu (źródło: raport Amron – Sarfin za II kw. 2021)Zadłużenie Polaków – wzrasta wysokość kredytów 2021

Eksperci podkreślają, że zaciąganie coraz większych kredytów na zakup mieszkania to coraz wyraźniejszy trend. We wstępie do cytowanego raportu napisano, kontynuowany był również wzrost średniej wartości udzielanego kredytu mieszkaniowego, która w drugim kwartale osiągnęła poziom prawie 330 tys. zł. Jest to wynikiem stale powiększającej się dysproporcji udzielanych kredytów – obserwowanego od kilku kwartałów konsekwentnego trendu „przesuwania” się rynku w kierunku kredytów o wyższych kwotach.

Bardzo mocny wzrost średniej wartości kredytu będzie jeszcze lepiej widoczny, jeśli sięgniemy do rzeczywistości sprzed pandemii. W II kw. 2019.  średnia wartość kredytu złotówkowego wynosiła 279 tys. 969 zł. Tak więc w ciągu zaledwie dwóch lat średnia wartość kredytów mieszkaniowych, jakie zaciągają Polacy wzrosła o 50 tysięcy zł.

Kredyt w 2021 roku

Statystyczny Kowalski, który w II kw. 2021 podpisywał umowę kredytową, najczęściej przynosił do banku wkład własny w wysokości od 20 do 50 procent wartości nieruchomości, a więc wcale nie najniższy z możliwych. Takich kredytów, o wskaźniku LtV na poziomie 50-80 proc. było w całej puli udzielonych kredytów nieco więcej niż połowa. Z kolei umowy z najniższym dopuszczalnym wkładem – poniżej 20 proc. wartości nieruchomości – stanowiły jedną trzecią (29,82 proc.) całości umów podpisanych w analizowanym okresie.

Warto tu zaznaczyć, że poziom wskaźnika LTV sukcesywnie rośnie, co oznacza, że zakup mieszkania finansujemy w coraz większym stopniu z własnych środków. Liczba przywołanych kredytów z LTV na poziomie 50-80 proc. tylko z kwartału na kwartał wzrósł o ponad 5 punktów procentowych.

Taki stan rzeczy koreluje zarówno z ogólnym obrazem sytuacji na rynku mieszkaniowo – kredytowym, jak i z danymi dotyczącymi akcji kredytowej w ostatnim okresie. Dynamiczny wzrost zakupów z udziałem środków własnych to efekt ucieczki inwestorów od inflacji, próba ulokowania posiadanych środków wynikająca także z popularności i potencjalnej zyskowności inwestycji pod wynajem.

Nie zmienia się natomiast zasadniczo okres kredytowania. Wg raportu Amron – Sarfin najwięcej, bo aż ponad 66 proc. kredytów w analizowanym okresie zaciągnięto na 25 do 35 lat.

Kredyty jak świeże bułeczki

Oczywiście coraz większe kredyty to skutek drożejących mieszkań. Z raportu Amron wynika, że w Warszawie, gdzie średnie ceny obecnie wynoszą 10 tys. 200 zł/ mkw., mieszkania w ciągu roku podrożały o blisko 10 proc. W Krakowie, gdzie średnio płaci się ponad 8700 zł/mkw., wzrost cen był 11 procentowy. O 9 proc. podrożały mieszkania w Gdańsku (8757 zł/mkw.), a o 7,5 proc. we Wrocławiu (7598 zł/mkw.). Mocno drożeją także mniejsze/mniej popularne rynki. Przykładem jest Białystok, gdzie ceny podskoczyły w ciągu roku o 9,03 proc. (w II kw. 2021 średnio wynosiły 6074 zł/mkw.).

Mimo “drożyzny” na rynku mieszkaniowym nie widać było do tej pory sygnałów załamania czy osłabienia popytu. Wręcz przeciwnie. Akcja kredytowa pobiła rekord. Jak informują autorzy raportu, liczba ponad 67 tys. nowo udzielonych kredytów była rekordowym wynikiem od kryzysu subprime i była wyższa o ponad 17% w relacji do I kwartału br. Natomiast pod względem wartości udzielonych kredytów, sektor bankowy osiągnął wynik wszechczasów z kwotą ponad 22 mld złotych, przekraczając rekordowy wynik ubiegłego kwartału o ponad 23%, a wynik sprzed roku o ponad 64%.

Eksperci podkreślają, że bardzo dobre dane w zakresie akcji kredytowej to efekt nie tylko bardzo wysokiego popytu na mieszkania, ale i skutek bardziej liberalnej polityki banków w zakresie kredytowania – m.in. większej skłonności do udzielania kredytów wysoko kwotowych. W II kw. 2021 wartość zadłużenia Polaków z tytułu zaciągniętych kredytów hipotecznych wzrosła do ponad 486 mld. zł.

Co dalej z akcją kredytową? Czy hossa będzie się utrzymywać, czy bank centralny zaczął schładzać rynek? To pytanie zasadne po ostatniej, zaskakującej decyzji Rady Polityki Pieniężnej, czyli podwyżce stóp procentowych. Podwyżka po serii cięć stóp, które sprowadziły je nieomal do zera, była co prawda oczekiwana, a nawet niektórzy ekonomiści apelowali do rady o taką decyzję, mimo to z RPP dopływały głosy sugerujące, że na razie podwyżek stóp nie będzie. Tym bardziej ostatnia decyzja rady zaskoczyła ekspertów. Obecnie – od 6 października 2021 – podstawowa, referencyjna stopa procentowa NBP wynosi 0,50 proc. i  wzrosła o 0,40 pb.

Jak taka zmiana wpłynie na akcję kredytową, sytuację na rynku kredytowo – mieszkaniowym, wreszcie na inflację, czy to jednorazowa podwyżka czy początek serii podwyżek stóp? W najbliższym okresie poznamy odpowiedzi na te pytania.

Autor: Marcin Moneta, ekspert portalu GetHome.pl

Fikcyjne koszty plagą systemu podatkowego. Tylko w pół roku fiskus wykrył fałszywe faktury na ponad 6 mld zł

Tylko w I połowie 2021 roku doszło do wykrycia ponad 85 tys. fikcyjnych faktur. Opiewały one na łączną kwotę 6,2 mld złotych. Analizy na plikach JPK_VAT, złożonych za pół roku, przyczyniły się do zidentyfikowania ponad 53 tys. fałszywych dokumentów, które zostały wystawione przez podmioty niezarejestrowane do VAT-u. W tym przypadku mówimy o kwocie blisko 794 mln zł. Natomiast na podstawie rozliczeń za okres od stycznia do maja wykryto podmioty niedeklarujące sprzedaży. One wystawiły około 320 tys. faktur na blisko 1,8 mld zł.

Jak wynika z danych Krajowej Administracji Skarbowej (KAS), w pierwszych sześciu miesiącach 2021 roku wykryto ponad 85 tys. fikcyjnych faktur na łączną kwotę brutto 6,2 mld zł. Nastąpiło to w toku kontroli podatkowych i celno-skarbowych oraz postępowań kontrolnych.

– To jest naprawdę bardzo duża kwota. Oczywiście, cieszą mnie te informacje, że udało się zidentyfikować kolejne fikcyjne faktury i wyeliminować je z obrotu. Ale KAS ma narzędzia od kilku lat, a cały czas można z łatwością dotrzeć do ofert sprzedaży kosztów. Ciągle jest to z jakichś względów proceder atrakcyjny dla nieuczciwych podmiotów – komentuje Michał Borowski, ekspert BCC ds. podatków i walki z szarą strefą.

Jak stwierdza Małgorzata Samborska, Partner w Grant Thornton Poland, obrót fikcyjnymi fakturami staje się coraz trudniejszy. To wynik głównie zmian legislacyjnych, połączony z wdrażaniem rozwiązań systemowych i narzędzi informatycznych. Jednak w dalszym ciągu mamy do czynienia z przestępcami, którzy zajmują się wyłącznie wyłudzaniem zwrotów podatków na podstawie sfałszowanych faktur.

– Kontrole z założenia są nastawione na wykrywanie nieprawidłowości, a wręcz kierowane z tezą, aby je znaleźć. Ale nie każda faktura zidentyfikowana przez organy podatkowe jako pusta jest związana z przestępczym procederem. Państwo nieskutecznie ściga rzeczywistych przestępców. Swoje działania skupia na podmiotach prowadzących legalne biznesy oraz posiadających majątek, z którego można przeprowadzić ewentualną egzekucję zobowiązań – mówi Marek Niczyporuk, doradca podatkowy i radca prawny z Kancelarii Ars AEQUI.

W wyniku przeprowadzonych analiz na plikach JPK_VAT, złożonych za pierwszych sześć miesięcy tego roku, przekazano do weryfikacji urzędom skarbowym faktury, które zostały wystawione przez podmioty niezarejestrowane do VAT. Zidentyfikowano ponad 53 tys. takich fałszywek na łączną kwotę prawie 794 mln zł.

– To szokująca kwota. KAS ma w zasadzie dostęp niemalże na żywo do tego typu informacji. Wszyscy podatnicy składają JPK również z częścią ewidencyjną, nawet ci najmniejsi przedsiębiorcy. Myślę, że tu jest problem związany z efektywnością systemu funkcjonowania administracji skarbowej – stwierdza Michał Borowski.

Z kolei Małgorzata Samborska zaznacza, że stawka podstawowa VAT wynosi 23%. Brak zapłaty podatku może więc stanowić sporą pokusę dla nieuczciwych podatników, stąd zjawiska braku rejestracji prawdopodobnie nie uda się nigdy całkowicie wyeliminować. Jak zaznacza ekspert, mówimy tu nie tylko o świadomym działaniu. Czasem sprzedawca, w sposób wynikający z niewiedzy, nie dopełnił czynności natury formalno-administracyjnej. Ewentualnie stracił status czynnego podatnika VAT.

– Sądzę, że wystawcami takich faktur mogą być firmy, które nie dokonały rejestracji do VAT, a także fikcyjne podmioty. Ale podatnik ma wiele narzędzi, żeby sprawdzić potencjalnego kontrahenta. Biała lista VAT czy bazy Ministerstwa Finansów dość dobrze funkcjonują. Można się uchronić przed różnego rodzaju negatywnymi konsekwencjami. Nadal jest wielu przedsiębiorców, którzy są nieświadomi lub nieostrożni. A te dane pokazują, że takim niezarejestrowanym podmiotom opłaca się działać – dodaje ekspert BCC.

Ponadto na podstawie rozliczeń za okres od stycznia do maja br. zidentyfikowano ponad 12 tys. podmiotów niedeklarujących sprzedaży, które wystawiły około 320 tys. faktur na łączną kwotę blisko 1,8 mld zł. Jak stwierdza Aldona Międlar, prawnik z Kancelarii Ars AEQUI, takie podmioty są nadal ogromnym problemem dla gospodarki, zwłaszcza że to zazwyczaj uczciwi przedsiębiorcy są wciągani w przestępczą działalność. Proceder ten opiera się na działalności tzw. słupów, tj. nieprowadzących działalności gospodarczej. Ich rola polega na wystawieniu faktury na podmiot, który pełni rolę bufora.

– Jeśli ktoś wystawia fakturę i jej nie deklaruje, to łamie prawo. Powyższe dane pokazują, że skala procederu nadal jest bardzo duża, a to powinno niepokoić. To znaczy, że jednak szara strefa, z którą oczywiście Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Sprawiedliwości starają się walczyć, cały czas istnieje. Ona się zmniejsza, przynajmniej według przekazywanych komunikatów. Jednak nadal problem jest bardzo duży – podkreśla Michał Borowski.

Zdaniem Marka Niczyporuka, wykrywalność fikcyjnych faktur z pewnością będzie rosła. Dzięki JPK organy mają szerszą wiedzę na temat wystawianych dokumentów. Jednakże w ewidencji raportowanej pusta faktura nie różni się od tej prawdziwej. Jak zaznacza ekspert, podatnik ma do wyboru różne narzędzia. Ale one nie są w stanie w pełni zagwarantować, że kontrahent jest rzeczywiście uczciwy.

– Jeżeli podatnicy nie będą korzystać z ofert sprzedaży kosztów, to część szarej strefy zdecydowanie zniknie sama. Do tego potrzebny jest też wysiłek administracji skarbowej. Ale on powinien być nie tylko nakierowany na identyfikowanie i eliminowanie, choć to bardzo ważny aspekt. Przede wszystkim brakuje edukacji. Ona nie przyniesie natychmiastowych rezultatów, ale w dłuższej perspektywie to bardzo ważny element – podsumowuje ekspert z BCC.

Jak multitasking wpływa na efektywność?

Multitasking, czyli wielozadaniowość – to termin, który wręcz przylgnął do współczesności. Był okres, kiedy multitasking był wskazywany jako sposób radzenia sobie z problemami w środowisku pracy. Multitasking, który swoją nazwę zaczerpnął z języka programistów i był ściśle związany z pracą komputera, przez wiele lat uznawany był za zaletę. Jednak ostatnie badania wykazały, że multitasking może negatywnie wpływać na wydajność pracownika – a tym samym na rozwój jego kariery i rozwój firmy, w której pracuje. O wiele więcej pozytywnych aspektów dla efektywności pracy przynosi skupienie się na jednym konkretnym zadaniu, zakończenie go i dopiero wówczas przestawienie się na kolejne. Pełne skupienie uwagi na informacjach pochodzących z różnych źródeł czy też wykonywanie kilku czynności jednocześnie jest dla mózgu praktycznie niemożliwe – a w dłuższej perspektywie może skutkować niezadowoleniem z pracy i chronicznym zmęczeniem. W związku z tym wielu naukowców przekonuje o tym, że taki system pracy jest szkodliwy dla pracownika – ale także dla całej organizacji, która jest oparta o jego pracę.

– Ważne jest zakończenie swoich obowiązków w sposób rytualny, a następnie rozpoczęcie kolejnych czynności. Branie sobie na głowę w tym samym momencie kilku zadań powoduje, że nasza uwaga jest na tyle rozproszona, że jest jej zbyt mało na to, aby wykonać daną pracę z taka samą skutecznością – powiedziała serwisowi eNewsroom Agnieszka Szczygielska, koordynatorka kampanii społecznej „Stres cyfrowy” i kierownik Ośrodka Promocji i Wdrażania w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy – Państwowym Instytucie Badawczym.

– Współczesne tempo życia jest tak duże, że czasami wydaje nam się, że jeżeli z tych 10 zadań, które mamy wykonać w ciągu dnia, 5 wykonamy równocześnie, to zostanie nam pół dnia na pozostałe obowiązki lub odpoczynek. Niestety życie pokazuje, że możemy wykonać 5 zadań w tym samym czasie – ale efektywność naszej pracy będzie na tyle niska, że być może efekty będą niesatysfakcjonujące. W procesie rozładowywania stresu cyfrowego muszą się zaangażować wszystkie trzy struktury organizacji. Mowa tu o pracownikach, menedżerach oraz pracodawcach. Pracownicy powinni rozumieć, na czym polega higiena czasu wolnego i w jaki sposób odpoczywać efektywnie. Z kolei menedżerowie i pracodawcy muszą zrozumieć, że zbytnie przytłaczanie pracownika obowiązkami i wymuszanie wykonywania na nim kilku rzeczy naraz powoduje, że efektywność pracownika spada. I jest to spowodowane nie tylko brakiem uwagi – ale też pojawia się nadmierne przemęczenie, które sprawia, że pracownik nie jest w stanie wykorzystać swojego potencjału w pełni. Gdy każdy w ramach tych trzech obszarów będzie rozumiał, czego nie powinien robić, a w jakim zakresie powinien wspierać pozostałych – to myślę, że każdemu będzie się pracowało lepiej – tłumaczy Szczygielska.

Turystyka złapała oddech w wakacje. Przedsiębiorcy obawiają się jednak czwartej fali pandemii

Dla zachodniopomorskich przedsiębiorców prowadzących działalność w zachodniopomorskim pasie nadmorskim mijający sezon letni (maj-koniec września 2021) był lepszy niż zakładano. Ponad 80% Polaków zdecydowało się na wakacje w kraju i nawet brak turystów z innych krajów (współczynnik ten spadł o kilkadziesiąt procent) pozwolił na wypracowanie odpowiednich zysków. To, że wakacje były udane nie oznacza jednak, że przedsiębiorcy zdążyli już spłacić długi z czasu lockdownu.

– Sytuacja wielu przedsiębiorców z sektora turystycznego, hotelarskiego i gastronomicznego jest nadal bardzo trudna. Wiele obiektów zostało sprzedanych zagranicznym funduszom inwestycyjnym. Udany sezon pozwolił na przetrwanie, ale nie zawsze na spłacanie zaległości czy oszczędzanie na kolejne miesiące przed bardzo niepewną, czwartą falą pandemii – mówi Katarzyna Michalska, doradca gospodarczy z Centrum Doradztwa Gospodarczego Kiżuk & Michalska, ekspert ekonomiczny Izby.

Obłożenie w zachodniopomorskim pasie nadmorskim? Ponad 95%!

Za oknami już jesień – czas więc na podsumowanie sezonu wakacyjnego dla zachodniopomorskich przedsiębiorców. Firmy zajmujące się turystyką, przyznają, że sezon letni był bardzo dobry. Obłożenie w hotelach i obiektach turystycznych było najwyższe od wielu lat. Pozwoliło to na nadrobienie części strat wynikających z lockdownu i pandemii. Trudno jednak mówić o tym, by oszczędzić środki lub czuć się pewnie na kolejne miesiące.

– Sezon był lepszy niż przewidywaliśmy we wstępnych szacunkach – mówi Magda Ziętek, Dune Beach Resort & Molo Park w Mielnie. – Mieliśmy obłożenie na poziomie 98% we wszystkich naszych obiektach. To lepiej niż w momencie, gdy robiliśmy szacunki na cały sezon. Bywały nawet sytuacje, że mieliśmy overbooking, czyli musieliśmy szukać dla naszych klientów innego, atrakcyjnego zakwaterowania. Na przełomie lipca i sierpnia znalezienie wolnego pokoju nad polskim morzem bywało zadaniem niemożliwym do realizacji. Pandemia dała nam czas na pracę nad ofertą, szykujemy między innymi symulator do gry w mini-golfa czy na sezon zimowy lodowisko z widokiem na morze. Sporo atrakcji ma na celu zaproszenie do nas lokalnego gościa i zapewnienie atrakcji całorocznych – dodaje Magda Ziętek. – W ubiegłych latach mieliśmy wysoki współczynnik klientów zagranicznych, a w tym roku to był w ponad 90% klient Polski. W minionych latach było to maksymalnie 70% – dodaje.

– Widzimy, że turyści już powoli opuszczają nasz region turystycznie. We wrześniu obłożenie było jeszcze wysokie, obecnie widzimy wzrost jesiennych przyjazdów turystów z Niemiec. Sezon w Świnoujściu był bardzo dobry, myślę, że nawet lepszy niż w roku 2020 – mówi Roman Kucierski, dyrektor hotelu Hamilton w Świnoujściu. – Patrzymy z lekkim niepokojem na święta i na sylwestra, bo był to dobry czas zwykle nad morzem, a w ubiegłym roku odebrano nam możliwość przyjmowania gości. Jeżeli nie będzie nowych obostrzeń to przeżyjemy ten rok. Bez wielkich zysków, ale z dobrą perspektywą na przyszłość. Turystyka się odrodzi – mówi Kucierski.

Izba w Koszalinie o wakacjach i jesieni: „Optymizm, podszyty niepewnością”

Dla oddziału Północnej Izby Gospodarczej w Koszalinie udany sezon letni to bardzo ważna sprawa. Oddział w dużej mierze składa się z firm zektora turystycznego, a samo miasto i jego okoliczne powiaty latem szykują się na przyjmowanie turystów chętnych do wypoczynku. Wśród kurortów, które cieszyły się największym zainteresowaniem należy tradycyjnie wymienić tradycyjnie: Świnoujście, Kołobrzeg, Mielno czy Międzyzdroje.

– Z informacji, które posiadam to przedsiębiorcy z Pomorza Zachodniego są zadowoleni z ostatnich miesięcy. Obłożenie turystami było bardzo wysokie, większość miejsc była wynajęta przez cały lipiec i sierpień, a turystów nie brakowało także we wrześniu, co oznacza, że sezon się wydłużył. Jak ludzie przyjeżdżają do hoteli to zyskuje również gastronomia czy ogólnie rozrywka w miastach. Nie brakuje jednak obaw. Znam przedsiębiorców, którzy bardzo poważnie obawiają się lockdownu. Możemy więc mówić, że jest lepiej, ale jest to podszyte niepewność – mówi Andrzej Mielcarek, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Koszalinie.

Do Biedronki albo do Dino zamiast do restauracji? Gastronomia wakacjami jest delikatnie rozczarowana

Trochę mniej optymistyczni niż hotelarze okazali się… restauratorzy. Jak mówi Katarzyna Michalska, doradca gospodarczy, wynika to z faktu, że wielu turystów postanowiło oszczędzać na wizytach w restauracjach i zaopatrywać się np. w dyskontach czy fast foodach. Złą prasę restauratorom zrobiły tzw. „paragony grozy”. Rzeczywiście, ceny w restauracjach wyraźnie wzrosły, ale nie na tyle, by można było mówić o sytuacji falowego wzrostu cen.

– Nadzieje były ogromne. Oczekiwania także. Zarówno pas nadmorski jak i pas górski czy miejscowości turystyczne szykowały się na najazd turystów i można powiedzieć, że w sumie te oczekiwania zostały spełnione. Trochę rozczarowana jest gastronomia. Media wręcz przerzucały się skargami na drogie ryby, drogie lody, zbyt wysokie ceny dań w restauracjach. Mieszkańcy stali się bardzo wrażliwi i widząc wzrost cen po prostu rezygnowali z żywienia się w restauracjach, karczmach czy smażalniach ryb. Obiektywnie musimy stwierdzić, że ceny na pewno poszły do góry. Byłabym jednak daleka od mówienia, że to jakieś kosmiczne wzrosty. Wszystko jest droższe, po prostu – tłumaczy Katarzyna Michalska. Gdzie więc żywili się turyści przebywający w górach czy nad morzem? – Odpowiedź jest bardzo prosta: w Dino, Biedronce czy innych sieciach, które w wakacje w kurortach były już czynne w niedzielę.

Vivid Games opublikował wstępne wyniki za wrzesień. Przychody w Q3 2021 o ponad 40% wyższe od sprzedaży w Q2 2021.

Spółka wypracowała w ubiegłym miesiącu najwyższe przychody ze sprzedaży w tym roku w wysokości 2,26 mln zł, generując zysk netto na poziomie 10 tys. zł. Narastająco za III kwartały sprzedaż wynosi 16,43 mln zł, wynik netto -(1,85) mln zł, a EBITDA 2,75 mln zł. Niezmiennie największe przychody w spółce generuje Real Boxing 2, który już w Q4 2021 zadebiutuje na Nintendo Switch.

 Ustabilizowaliśmy przychody w Q3 2021 na poziomie dużo wyższym niż pierwsze półrocze, przede wszystkim dzięki działaniom pogłębiającym zaangażowanie użytkowników w naszych największych tytułach. Najlepszy rezultat uzyskaliśmy w Real Boxing 2, gdzie efektywnie wdrażamy mechanizmy typowe dla gier w modelu free to play. W minionym tygodniu rozpoczęliśmy kolejną już kampanię LiveOps i spodziewamy się pozytywnych rezultatów. Pracujemy nad tym, by wynik netto za kolejne miesiące był lepszy. Reorganizujemy obecnie dwa kluczowe dla osiągnięcia tego efektu zespoły – dział wydawniczy oraz zajmujący się UA (pozyskiwaniem użytkowników). Więcej szczegółów w tym temacie przekażemy niebawem – podkreśla Jarosław Wojczakowski, prezes Zarządu Vivid Games.

Długo wyczekiwana premiera Real Boxing 2 na Nintendo Switch zbliża się wielkimi krokami.

Otrzymaliśmy informację od wydawcy, że port Real Boxing 2 został skierowany do weryfikacji technologicznej w Nintendo Store. Dokładna data premiery zostanie niebawem potwierdzona przez QubicGames. Zakładamy, że tytuł zadebiutuje w listopadzie. Spodziewamy się, że Real Boxing 2 będzie naszym największym sukcesem komercyjnym na japońskiej konsoli – podsumowuje Piotr Gamracy, General Manager Vivid Games.

Poza premierą Real Boxing 2 na konsoli Nintendo Switch, do dystrybucji na platformach iOS i Android trafi 24 listopada Mobbles Cards pozyskany do portfolio w marcu tego roku.

Przegląd wydarzeń tygodnia 11.10 – 15.10.2021

W nadchodzącym tygodniu uwagę inwestorów skupią publikacje z USA, gdzie poznamy wartość inflacji CPI, a także protokół z ostatniego posiedzenia decyzyjnego FOMC. Inflacja to jeden z determinantów polityki pieniężnej w USA, a po słabym raporcie NFP jej stabilizacja może oddalać termin zacieśniania w USA. Powell podkreślał jednak, że interesuje go trend, a nie jeden odczyt, co oznacza, że tapering jest przesądzony. Koniunktura w Niemczech wciąż jest dobra, jednak producenci nie nadążają za popytem. Oczekuję, że wtorkowy Zew jedynie trend potwierdzi. W Polsce brakuje istotnych danych, niemniej rynek złotego wcale nie musi być spokojny. Pierwszy raz od dawna realny wpływ na PLN będą miały czynniki polityczne.

Najważniejsze wydarzenia: Indeks Zew, Inflacja CPI z USA, Protokół z posiedzenia FOMC

USA

Tradycyjnie kluczowym rynkiem do obserwacji będą Stany Zjednoczone. W nadchodzącym tygodniu nastrojami inwestorów kierować będą: inflacja konsumencka oraz protokół z posiedzenia FOMC. Rynek wciąż wyczekuje na wyraźne sygnały z Fed’u, apropos terminu rozpoczęcia normalizacji polityki pieniężnej, w związku z czym każdy raport jest obserwowany z dużą atencją. Na ostatnim posiedzeniu decyzyjnym FOMC nie zapadły żadne rewolucyjne decyzje, niemniej rynek ma nadzieję, że z opisu dyskusji wywnioskuje potencjalny termin rozpoczęcia zacieśniania monetarnego, bo to, że do niego dojdzie jest przesądzone. Po danych z amerykańskiego rynku pracy (NFP), w przyszłym tygodniu poznamy raport o inflacji konsumenckiej CPI. Oczekuje się, żer presja cenowa w Stanach Zjednoczonych ustabilizuje się, a rezultat CPI uplasuje się na poziomie 5,3 proc r/r. Stabilizacja wzrostu cen paradoksalnie ułatwia Fed decyzję o rozpoczęciu taperingu, gdyż eliminuje argument o zbyt spóźnionej reakcji na inflację. Sporym czynnikiem ryzyka jest wzrost cen nośników energii, który z pewnością odbije się na wrześniowej inflacji. Ewentualny, ponowny powrót do rosnącej dynamiki wzrostu cen będzie zdecydowanie prodolarowy.

Strefa euro

Po drugiej stronie Atlantyku śledzona jest sytuacja gospodarcza w najważniejszych gospodarkach strefy euro. W przyszłym tygodniu więcej informacji na ten temat dostarczy odczyt Zew z Niemiec. W minionym tygodniu rynek ponownie został zaskoczony fatalnym rezultatem produkcji przemysłowej. Wprawdzie liczba nowych zamówień rośnie, ale wąskie gardła w łańcuchu dostaw sprawiają, że firmy nie są w stanie zrealizować popytu. Sądzę, że wtorkowy Zew pokaże podobne wyniki badania. Koniunktura na rynku jest relatywnie dobra, pomimo ryzyka kolejnej fali zachorowań na COVID19, ale problemy podażowe odbijają się negatywnie na ocenie i wynikach całej gospodarki.

Polska

Na krajowym podwórku istotnych odczytów właściwie nie ma. Z uwagą należy jednak śledzić rewizję inflacji konsumenckiej CPI (piątek). W obliczu szalejących cen energii nie można wykluczyć rewizji w górę ostatniego, wysokiego, odczytu. Wycenę złotego determinują obecnie dwie kwestie: z jednej strony wysoka inflacja i działania RPP, z drugiej ryzyka polityczne po wyroku Trybunały Konstytucyjnego ws. wyższości prawa krajowego nad unijnym. Dopóki sytuacja wokół kształtu polityki monetarnej w Polsce oraz sytuacja w systemie prawnym nie będzie jasna, dopóty złoty będzie wykazywał tendencję do osłabiania i pozostanie wrażliwy na wszelkiego rodzaju szoki zewnętrzne.

Maciej Madej, analityk DM TMS Brokers

Accor i Ennismore finalizują umowę joint venture

Accor staje się większościowym akcjonariuszem Ennismore, przejmując 66,67% udziałów spółki. Pozostałe akcje pozostają w dyspozycji Sharana Pasricha. Współpraca łączy know-how Ennismore w tworzeniu marek poprzez kreatywny storytelling z bogactwem wiedzy Accor w obszarze logistyki, rozwoju sieci i dystrybucji.

W ramach postanowień Accor dekonsoliduje wcześniej dzierżawione aktywa w osobną strukturę utworzoną z funduszu zarządzanego przez Keys REIM jako właściciela większościowego z 51% udziałów. Accor i Ennismore posiadają 24,5% udziałów.

Przewodnictwo w autonomicznie funkcjonującej spółce obejmą współwłaściciele Sharan Pasricha i Gaurav Bhushan. W skład nowego podmiotu wejdzie 14 marek hotelowych i coworkingowych oraz ponad 150 różnorodnych restauracji czy obiektów rozrywkowych.

Obecne portfolio spółki zawiera 87 obiektów na całym świecie, z planami na kolejnych 141 hoteli, działających pod bezkonkurencyjnymi markami. Wśród nich znalazły się m.in.: 21c Museum Hotels,  25hours,  Delano,  Gleneagles,  Hyde,  JO&JOE,  Mama  Shelter,  Mondrian,  Morgans Originals, SLS, SO/, The Hoxton, TRIBE i Working From_.

Ennismore tworzą jedni z najwybitniejszych inicjatorów, kreatorów i twórców, nie tylko z branży hotelowej. Autorskie studio kreatywne, platforma koncepcyjna dla obiektów gastronomicznych oraz laboratorium innowacji produktowych i technologicznych służą za bazę do rozwoju marek i inspirują nowe odkrycia.

To niezwykle ekscytujący dzień i początek nowego rozdziału dla Ennismore, która staje się największą i najszybciej rosnącą firmą w branży hotelarskiej. Włączenie naszego portfolio w skład nowej spółki to powód do dumy, a współpraca z moim wieloletnim przyjacielem Gauravem to wymarzona kombinacja komentuje Sharan Pasricha.

Ta współpraca powstawała od miesięcy, a współkierownictwo wraz z Sharanem, dzięki naszemu doświadczeniu, to gwarancja sukcesu. Nasze zespoły są w pełni gotowe i chętne do kreowania unikalnych marek lifestylowych, biorąc udział w tworzeniu całego ekosystemu niezapomnianych i wyselekcjonowanych doświadczeń w każdym z naszych obiektów – dodaje Gaurav Bhushan.

Polska jest 18. krajem, który podniósł stopy procentowe w tym roku

Polska to kolejny kraj, w którym podniesiono oficjalne stopy procentowe. Poza Polską stopy od początku roku podniesiono jeszcze w 17 istotnych gospodarczo krajach. Stopy podniosło wiele krajów z naszej części Europy – Czechy, Węgry, Rumunia i Rosja. A poza tym m.in. Norwegia, Brazylia, Meksyk, Korea i Nowa Zelandia. To prawdopodobnie dopiero początek serii podwyżek na całym świecie.

Stopa referencyjna NBP wzrosła z poziomu 0,1 proc. do 0,5 proc. Podwyżka była zaskoczeniem dla rynku, bowiem większość ekonomistów uważała, że RPP poczeka z decyzją do listopada, czyli publikacji kolejnej projekcji inflacyjnej. Jednak rosnąca inflacja, która we wrześniu wyniosła 5,8 proc., skłoniła RPP do szybszych decyzji. Tym bardziej, że wysoce prawdopodobne jest przekroczenie przez inflację w październiku 6 proc. W związku z tym bardzo prawdopodobne wydają się w najbliższym czasie kolejne podwyżki. Stopa rynkowa WIBOR, po której banki pożyczają pieniądze między sobą, w przypadku depozytów miesięcznych wynosi 0,56 proc. a rocznych 0,95 proc. (przed podwyżką wyniosła 0,56 proc.), co oznacza, że banki spodziewają się wzrostu stóp powyżej poziomu 1 proc. Takie przewidywania nie dziwią, bowiem cały czas różnica pomiędzy wysokością inflacji a stopami procentowymi to 5,3 p.p. Kolejne podwyżki mogą więc nastąpić jeszcze w tym roku jeśli projekcja inflacyjna będzie przewidywać dalszy wzrost inflacji. Wzrost inflacji jest wspierany także przez czynniki zewnętrzne, ostatnio najsilniejszym z nich jest wzrost cen gazu ziemnego, wynoszący w tym roku aż 530 proc. Ten wzrost już wpływa na ceny gazu dla firm, w nowym roku, gdy wejdą w życie nowe taryfy dla odbiorców indywidualnych, także oni odczują mocny wzrost cen.

Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro

Oskarżony o udział w karuzeli VAT przedsiębiorca wygrał z urzędem skarbowym, bo ten nie wykazał, że faktury są nierzetelne

Przedsiębiorca z tzw. branży wrażliwej został oskarżony przez naczelnika urzędu skarbowego o uczestnictwo w oszustwie karuzelowym w handlu sprzętem elektronicznym. Reprezentowany przez radcę prawnego Roberta Nogackiego z warszawskiej Kancelarii Prawnej Skarbiec podatnik zdołał częściowo obalić zarzuty organu i odzyskać część kilkusettysięcznego zwrotu VAT. Pół roku później skutecznie zakwestionował również pozostałe ustalenia naczelnika i chociaż decyzja uchylająca wydana przez Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Warszawie nakazała organowi I instancji rozpatrzeć sprawę jeszcze raz, to jednocześnie punktowała liczne nieprawidłowości w działaniu naczelnika, na czele z niewykazaniem przez niego, iż faktury, którymi posługiwał się przedsiębiorca, były nierzetelne.

Oskarżenie o uczestnictwo w karuzeli VAT

W 2017 r. naczelnik jednego z warszawskich urzędów skarbowych wszczął kontrolę podatkową w firmie prowadzącej działalność gospodarczą w branży fotograficznej i hurtowej sprzedaży sprzętu elektronicznego i telekomunikacyjnego. W protokole pokontrolnym zarzucił przedsiębiorcy uczestnictwo w karuzeli VAT w obrocie tym sprzętem. Stwierdził, że przedsiębiorca zawyżył wartość wewnątrzwspólnotowych dostaw towarów o 2 mln 800 tys. zł, a co za tym idzie – zawyżył wartość wykazanego do zwrotu podatku od towarów i usług na kwotę 400 tys. zł. Co ważne, naczelnik oparł swoją tezę na założeniu, że faktury, którymi posługiwał się przedsiębiorca, były nierzetelne.

Organ częściowo uwzględnił żądania firmy

Reprezentujący firmę radca prawny Robert Nogacki skutecznie wykazał dowody obalające oskarżenia o świadome uczestnictwo przedsiębiorcy w przestępczym procederze. Naczelnik urzędu skarbowego przyznał, że nie jest w stanie wykazać, iż do niektórych z zakwestionowanych dostaw nie doszło. Dlatego też w styczniu 2021 r. wydał decyzję, w której częściowo przyznał rację podatnikowi. Przedsiębiorca odwołał się od tej decyzji w zakresie, w jakim pozostawała ona dla niego niekorzystna, a więc nieuznająca jego prawa do pozostałej, wynoszącej kilkaset tysięcy złotych kwoty zwrotu VAT.

Brak dowodów fikcyjności dostaw

Decyzją z sierpnia 2021 r. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Warszawie przychylił się do podniesionych przez mec. Nogackiego w odwołaniu zarzutów. Przyznał między innymi, że organ I instancji nie wskazał dowodów na nierzetelność spornych faktur. Uznał, że naczelnik nie wykazał, iż faktury te stwierdzały czynności, które nie zostały dokonane.

W pozostałym zakresie decyzja dyrektora izby skarbowej była również miażdżąca dla organu I instancji, a dyrektor niemal w 100% przychylił się do zarzutów podniesionych przez pełnomocnika przedsiębiorcy.

Orzekamy do skutku

Wobec stwierdzenia tak daleko idących uchybień zasadne było uchylenie decyzji naczelnika i umorzenie przedmiotowego postępowania, co faktycznie kończyłoby całą sprawę. Jednakże dyrektor izby administracji skarbowej nakazał badać sprawę dalej – do skutku.

Należy zadać pytanie, czy to tylko przypadek, czy też efekt uszczelniania systemu podatkowego na siłę. Skoro bowiem naczelnik nie wykazał, że przedsiębiorca dopuścił się jakichkolwiek nieprawidłowości i dyrektor izby administracji skarbowej potwierdził to w swojej decyzji, to naturalną konsekwencją powinno być uchylenie błędnej decyzji i zwrócenie podatnikowi całości należących do niego środków finansowych.

Tymczasem Dyrektor warszawskiej izby z jednej strony przytaknął podniesionym przez pełnomocnika firmy zarzutom i wytknął błędy popełnione przez naczelnika US, z drugiej zaś wskazał mu, jak powinien prowadzić swoje postępowanie, aby jednak doprowadzić finalnie do domiaru podatku.

Bezprawna reasumpcja

Biorąc pod uwagę takie działanie DIAS, należało uznać je za bezprawne. Przy tak dużej skali argumentów pozwalających na pozytywne dla przedsiębiorcy zakończenie sprawy, organ II instancji nie powinien bowiem nakazywać dalszego procedowania sprawy, aż do skutku. Z tego też powodu przedsiębiorca, pomimo teoretycznie pozytywnego dla niego rozstrzygnięcia, postanowił zaskarżyć decyzję dyrektora. Jak podsumował reprezentujący przedsiębiorcę mec. Robert Nogacki: Działanie organu świadczy o uporczywym dążeniu do oskarżenia przedsiębiorcy, wbrew logice przedstawionych w sprawie dowodów. Nie możemy nie przeciwstawić się takiemu postępowaniu organów skarbowych, dlatego skierowaliśmy sprawę do rozpatrzenia przez wojewódzki sąd administracyjny”.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Tencent nowym inwestorem Bloober Team

Tencent, największy na świecie koncern technologiczny i inwestycyjny przejął mniejszościowy pakiet akcji Bloober Team SA. Tym samym spółka stała się znaczącym akcjonariuszem krakowskiego dewelopera gier, zastępując na tym miejscu Rockbridge TFI.

– Jesteśmy zaszczyceni zainteresowaniem Tencenta i cieszymy się, że możemy powitać go jako naszego nowego akcjonariusza. To transakcja na rynku kapitałowym pomiędzy Rockbridge i Tencentem i jako taka nie była związana z bieżącą działalnością komercyjną naszej spółki. Bardzo doceniamy zaś ogromną wiedzę branżową i cały ekosystem jaki posiada nasz nowy inwestor. Cieszymy się, że mamy go na pokładzie. Jednocześnie chcielibyśmy podziękować firmie Rockbridge za wiarę w nas i bycie jednym z naszych kluczowych udziałowców przez wiele lat podczas naszej podróży – powiedział Piotr Babieno, prezes Bloober Team.

W tym roku w październiku mija 13. rocznica powstania Bloober Team. Rok 2020 był dla spółki rekordowy, a już w 2021 roku z sukcesem uruchomili największy i najbardziej ambitny dotychczas projekt – The Medium, podpisali umowę o strategicznej współpracy z Konami oraz zawarli nową umowę wydawniczą z Take-Two Interactive, umożliwiającą pracę nad najnowszym i ekscytującym IP.

– Cieszymy się niesamowitym zaufaniem i wsparciem zarówno graczy, jak i partnerów biznesowych, co pozwala nam wyrosnąć na jednego z liderów horroru na świecie. W ciągu najbliższych 3-4 lat naszym celem jest praca i dostarczenie dwóch ekscytujących tytułów, które mają nas doprowadzić do poziomu produkcji AAA. Z kilkuosobowego studia w 2008 roku rozrośliśmy się do 150-osobowego zespołu i liczymy na więcej. Jestem dumny, że mogę prowadzić tak utalentowany i kreatywny zespół. Zaufanie, które otrzymaliśmy od Konami, Private Division/Take-Two, a teraz od Tencenta jest wspaniałym dowodem wiary w nasz zespół i strategię. Mówiłem już o tym wcześniej – ale warto powtórzyć przy tej okazji – polski rynek gier wchodzi w fazę dojrzałości. Powoli kończy się faza spekulacji, a rozpoczyna weryfikacja fundamentów i prawdziwej wartości. Jestem dumny, że Bloober Team rozpoczyna ten cykl na naszym rynku – kończy prezes Bloober Team.

W procesie transakcyjnym doradcami dla Rockbridge byli Trigon oraz Tyr Advisors.

Tencent, jest największą korporacją technologiczną na świecie. Posiada udziały w spółkach gamingowych z całego świata, w tym te kluczowe i najbardziej rozpoznawalne marki. Wśród nich jest między innymi Riot Games, twórcy League of Legends, w którym Tencent posiada 100% akcji. Ponadto, koncern posiada również pakiety mniejszościowe m.in. w Epic Games (40%), Ubisoft (5%) czy Activision Blizzard (5%).

Bloober Team to jeden z czołowych niezależnych twórców horrorów, znany z dobrze przyjętych serii, w które grają miliony graczy na całym świecie, takich jak Observer, Layers of Fear, The Medium czy Blair Witch. Nadrzędnym celem firmy jest tworzenie ambitnych, opartych na ciekawych postaciach tytułów z unikalnymi światami, przeznaczonych dla najbardziej wymagających klientów, które poruszają istotną tematykę.

Siedem prognoz walutowych Ebury na podium rankingu Bloomberga

W trzecim kwartale br. siedem prognoz walutowych analityków Ebury zajęło miejsca na podium rankingu Bloomberga. Zespół wyróżnił się celnymi przewidywaniami dla walut emerging markets, w tym pierwszymi miejscami dla korony czeskiej i rubla rosyjskiego względem euro. Zajął też trzecie miejsce dla wysoce konkurencyjnej pary: jen japoński względem dolara amerykańskiego.

Pozycję najlepszego prognosty rankingu Bloomberga Ebury zajęło w przypadku trzech par walutowych: korony norweskiej (NOK), korony czeskiej (CZK) i rubla rosyjskiego (RUB) względem euro. W poprzednim kwartale Ebury było wiceliderem zestawienia dla EUR/RUB.

Zespół uplasował się także na drugiej pozycji w zakresie przewidywań dla trzech innych walut rynków wschodzących w relacji do dolara amerykańskiego: randa południowoafrykańskiego (ZAR), peso chilijskiego (CLP) i peso meksykańskiego (MXN). W przypadku wszystkich trzech wymienionych prognoz to kolejny kwartał obecności Ebury na podium.

Ostatnie trafne prognozy dla walut rynków wschodzących to wyraz naszej uzasadnionej wiary w ich siły. Opieramy ją na oczekiwaniach w zakresie zacieśniania polityki pieniężnej, dobrych fundamentach gospodarczych i wzrostach cen surowców – komentuje Roman Ziruk z międzynarodowego zespołu analitycznego Ebury.

Analitycy Ebury zajęli również trzecie miejsce w prognozie dla jena japońskiego względem dolara amerykańskiego. Wyprzedzili 52 konkurentów, w tym wiodące światowe banki komercyjne i inwestycyjne.

Ebury przygotowuje prognozy walutowe zarówno dla walut G10, jak i dla wielu innych walut świata – także tych mniej popularnych w handlu międzynarodowym. Dzięki współczesnym rozwiązaniom technologicznym oraz możliwościom zabezpieczenia ryzyka kursowego waluty lokalne są coraz chętniej wybierane w rozliczeniach transakcji przez przedsiębiorców kosztem twardych walut, jak dolar czy euro. Co kwartał zestawienia Bloomberga potwierdzają trafność przewidywań zespołu analitycznego.

O rankingu

Bloomberg jest jedną z największych i najbardziej opiniotwórczych na świecie agencji informacyjnych skupionych na tematyce finansowo-ekonomicznej. Od lat prowadzi rankingi najtrafniejszych prognoz zarówno dla najważniejszych, jak i bardziej egzotycznych par walutowych. W klasyfikacji brane są pod uwagę trzy rygorystyczne kryteria: margines błędu, czas publikacji (im wcześniejszy, tym wyżej oceniana prognoza) oraz dokładność kierunkowa, tj. wyznaczenie ruchów zgodnych z ogólnym kierunkiem waluty. W zestawieniach rywalizuje ze sobą kilkadziesiąt zespołów analitycznych największych banków komercyjnych i inwestycyjnych oraz innych instytucji finansowych z całego świata. Rankingi publikowane są co kwartał.

Pełna lista wyróżnień prognoz Ebury w rankingu Bloomberga w trzecim kwartale br.:

#1 EUR/NOK

#1 EUR/RUB

#1 EUR/CZK

#2 USD/ZAR

#2 USD/MXN

#2 USD/CLP

#3 USD/JPY

NBP zaskoczył podniesieniem stóp procentowych

Posiedzenie NBP, które odbyło się w środę (6.10) przyniosło zaskakujący wynik, ponieważ przedstawiciele banku centralnego podnieśli stopy procentowe z 0,1% na 0,5%. Ze względu na fakt, że inflacja w Polsce znajduje się na najwyższym poziomie od 20 lat, jest to logiczna decyzja. Z drugiej strony, dla tych, którzy regularnie śledzą wypowiedzi przedstawicieli NBP, było to duże zaskoczenie. Dla porównania pozostałe dwa regionalne banki centralne (CNB i MNB) stosują tzw. forward guidance i ich władze przygotowują uczestników rynku na swoje decyzje z wyprzedzeniem. Prawdopodobnie presja spowodowana wysoką inflacją i plany innych banków centralnych skłoniły przedstawicieli NBP do zmiany stanowiska o 180 stopni.

Raport informacyjny, który NBP zawsze wydaje po swojej decyzji, został mocno skrócony i nie  wywołał istotnych zmian. Bank w dalszym ciągu zastrzega sobie prawo do interwencji wobec złotego oraz do zastosowania innych instrumentów polityki pieniężnej, co może oznaczać program skupu papierów wartościowych (QE). O kolejnych krokach można tylko spekulować. Ze względu na szybki wzrost PKB i gwałtowną inflację najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest stopniowa podwyżka stóp procentowych podczas kolejnych posiedzeń. Nie można jednak oczekiwać szybkiej normalizacji polityki pieniężnej, np. na wzór CNB.

Mimo gwałtownego wzrostu złotego po posiedzeniu w środę, polska waluta ponownie się osłabiła, a w piątek rano była na poziomie 4,60 PLN/EUR. Eurodolar w tym samym czasie był na poziomie 1,155 USD/EUR.

Malwina Krakus, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

Udział biegłego w inwentaryzacji znaczących składników majątkowych

Inwentaryzacja składników majątku trwałego i obrotowego to obowiązek każdej jednostki prowadzącej księgi rachunkowe. Jeśli jednostka ta zobligowana jest ustawą o rachunkowości do dokonania badania swojego sprawozdania finansowego, jej dodatkowym obowiązkiem jest umożliwienie biegłemu rewidentowi udziału w spisie z natury. O czym jeszcze pamiętać w kwestii współpracy z firmą audytorską?

Inwentaryzacja majątku jednostki to jeden z głównych zadań umożliwiających zamknięcie roku i sporządzenie sprawozdania finansowego. Jej rzetelność wpływa na wiarygodność samego sprawozdania.

Termin wyboru biegłego – obowiązki jednostki

Termin inwentaryzacji w przypadku roku bilansowego pokrywającego się z rokiem kalendarzowym musi być wyznaczony w okresie od początku października do połowy stycznia. Konkretne daty jej przeprowadzenia mają istotny wpływ na wybór biegłego rewidenta i podpisanie umowy o badanie. Zgodnie z art. 64 ust 5 UoR biegły rewident powinien mieć zapewnioną możliwość udziału w inwentaryzacji w roli obserwatora.

Po wyborze podmiotu uprawnionego i zawarciu umowy o badanie obowiązkiem jednostki jest zawiadomienie biegłego o terminie przeprowadzenia spisu z natury, a także przekazanie informacji czy przebiega ono w szczególnych warunkach, które mogą wymagać od niego odpowiednich uprawnień czy wyposażenia. Przykładem takiej sytuacji może być konieczność przeprowadzania spisu na dużych wysokościach.

Czemu biegły bierze udział w inwentaryzacji?

Obserwacja inwentaryzacji to jedna z wielu czynności, jakie wykonuje biegły rewident w ramach badania sprawozdania finansowego i nieodłączny element weryfikacji jego wiarygodności w zakresie np. zapasów. Zapewnia ona mu możliwość uzyskania informacji niezbędnych do wyrażenia oceny o sytuacji majątkowej i finansowej badanej jednostki, a w konsekwencji pozwala na wyrażenie opinii o sprawozdaniu finansowym i sporządzenie raportu z badania.

Co, jeśli biegły nie weźmie udziału w inwentaryzacji?

W sytuacji, gdy biegły nie ma możliwości uczestniczyć w inwentaryzacji zapasów, a są one istotną pozycją z punktu widzenia badania sprawozdania finansowego jako całości, jest on w obowiązku, zgodnie z wymaganiami wskazanymi w przyjętym również w Polsce Międzynarodowym Standardzie Badania 705 (MSB 705), wydać opinię z zastrzeżeniem, wskazując, że nie jest w stanie w pełni wypowiedzieć się o istnieniu tychże zapasów.

MSB 501 wskazuje czynniki z jakich może wynikać niewykonalność obecności biegłego podczas spisu z natury. Są to np. rodzaj i lokalizacja zapasów (gdy znajdują się one w lokalizacji stwarzającej zagrożenie bezpieczeństwa biegłego rewidenta).

Należy jednak podkreślić, że ogólne niedogodności biegłego rewidenta nie są wystarczającym uzasadnieniem dla decyzji, że jego obecność jest niewykonalna. Podobnie ważną podstawą do zaniechania tego udziału nie jest złożoność i czas tego procesu, ani koszty z tym związane.

Inwentaryzacja w dobie pandemii

Doświadczenia ubiegłego roku, kiedy firmy przygotowywały swoje sprawozdania w dobie pandemii, wpłynęły znacząco także na procedurę obserwacji inwentaryzacji przez biegłych. Okazało się, że nie zawsze możliwe jest ich personalne uczestnictwo (często wynikało to z kwestii bezpieczeństwa i wprowadzonych ograniczeń). W takich sytuacjach konieczne było wdrożenie, także w tym zakresie pracy biegłych, procedur zdalnych. Udział w spisie przy wykorzystaniu połączenia wideo wymagał jednak dużej ostrożności, ze względu na trudności w dotarciu do wszystkich zapasów, a co za tym idzie dodatkowych procedur kontrolnych w późniejszym terminie. Dlatego też, pomimo pandemii, większość naszych klientów zdecydowała się zaprosić nas na obserwację inwentaryzacji na żywo i przedstawiciele naszej firmy, zachowując wszelkie standardy bezpieczeństwa, na takie inwentaryzacje jeździli.

Należy podkreślić, że mimo zmiany formy na zdalną biegli byli zobligowani do zachowania wszystkich procedur wskazanych w standardzie MSB 501

Autorem komentarza jest Bartłomiej Kurylak, biegły rewident, partner i współzałożyciel sieci firm audytorskich Polska Grupa Audytorska.

128 mln zł to kolejny rekordowy wynik przychodów klubów piłkarskiej Fortuna 1 Ligi

Z roku na rok przychody klubów grających w rozgrywkach Pierwszej Ligi Piłkarskiej są coraz wyższe. Mimo pandemii w sezonie 2020/2021 wyniosły one aż 128 mln zł. Jak wynika z czwartej edycji raportu firmy doradczej Deloitte „1 Liga finansowa”, przygotowanego we współpracy z Pierwszą Ligą Piłkarską, w sezonie 2020/2021 na finansowym podium znalazły się Widzew Łódź, Arka Gdynia i Miedź Legnica. W strukturze przychodów klubów piłkarskich wciąż najistotniejszą rolę odgrywają wpływy komercyjne (73 proc.).

Z roku na rok przychody klubów grających w rozgrywkach Pierwszej Ligi Piłkarskiej są coraz wyższe. Mimo pandemii w sezonie 2020/2021 wyniosły one aż 128 mln zł. Jak wynika z czwartej edycji raportu firmy doradczej Deloitte „1 Liga finansowa”, przygotowanego we współpracy z Pierwszą Ligą Piłkarską, w sezonie 2020/2021 na finansowym podium znalazły się Widzew Łódź, Arka Gdynia i Miedź Legnica. W strukturze przychodów klubów piłkarskich wciąż najistotniejszą rolę odgrywają wpływy komercyjne (73 proc.).

Tegoroczny raport „1 Liga finansowa” jest już czwartą odsłoną opracowania przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte we współpracy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, Pierwszą Ligą Piłkarską oraz klubami 1 Ligi. Raport prezentuje przychody klubów piłkarskich uczestniczących w rozgrywkach w sezonie 2020/2021. Poprzednie edycje obejmowały analizę przychodów w sezonach ujętych w pełnym roku kalendarzowym. W bieżącej edycji zmieniono metodykę – dane dotyczące przychodów obejmują pełen sezon ligowy, czyli okres od 01.07.2020 do 30.06.2021. W zestawieniu nie został uwzględniony Bruk-Bet Termalica Nieciecza, ponieważ klub nie zdecydował się na przekazanie danych.

Imponujący wzrost przychodów ligi piłkarskiej

Łączne przychody wszystkich klubów uczestniczących w rankingu wyniosły 128,3 mln zł (bez uwzględnienia transferów).

W porównaniu z poprzednią edycją badania to imponujący wzrost o 37,2 mln zł, czyli o 29 proc. Biorąc pod uwagę fakt, że cały sezon 2020/21 rozgrywany był w czasie trwania pandemii, wynik wszystkich zespołów trzeba uznać za rewelacyjny. Co więcej, pierwsza piątka w rankingu wypracowała ponad połowę całej kwoty. Kluby 1 Ligi pobiły rekord przychodów, drugi raz przekraczając barierę 100 mln zł. Ostatni raz udało się to osiągnąć w 2017 roku, kiedy to liga wypracowała wynik 106,6 mln zł – mówi Przemysław Zawadzki, partner, lider Sport Business Group w Deloitte.

Struktura przychodów w klubach Pierwszej Ligi pozostaje niezmienna. Podobnie jak w latach poprzednich o ich sile finansowej stanowią przychody komercyjne, które odpowiadają za 73 proc. wpływów ogółem. Drugą kategorią przychodów pod względem wielkości są wpływy z transmisji i premii za start w rozgrywkach krajowych (19 proc.). Na ostatnim miejscu, na poziomie 8 proc. udziału pozostały przychody z organizacji dnia meczowego.

Dla klubów 1 Ligi ważnym źródłem przychodów są także wpływy z działalności transferowej. Z tego tytułu osiągnęły one łącznie w sezonie 2020/2021 9 mln zł przychodów. W kolejnych edycjach raportu Deloitte widać, że rok do roku przychody transferowe klubów są wartościowo wyższe.

W sezonie 2020/2021 najwyższe przychody z tytułu transferów, ponad 2 mln, uzyskały dwa kluby – Korona Kielce oraz ŁKS Łódź. Do klubowej kasy Korony wpłynęło łącznie 2,81 mln zł. Środki te zostały pozyskane głównie ze sprzedaży dwóch zawodników do ekstraklasowego Rakowa Częstochowa. Z kolei ŁKS zaksięgował przychód w tym obszarze w wysokości 2,16 mln zł. Ostatnie miejsce podium w rankingu przychodów transferowych zajęła Odra Opole z przychodami na poziomie 760 tys. zł. – mówi Karol Furmanek, starszy menedżer, ekspert Sport Business Group, Deloitte.

Widzew Łódź piłkarskim liderem

Zwycięzcą tegorocznego rankingu przychodów jest Widzew Łódź. Klub wygenerował w sezonie 2020/2021 przychody na poziomie 17,12 mln zł, dzięki czemu zostawił ligowych rywali daleko w tyle. Pod względem finansowym zespół z Łodzi aspiruje do walki o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Drugie miejsce zajęła Arka Gdynia uzyskując 12,73 mln zł. Na ostatnim miejscu na podium uplasowała się Miedź Legnica (12,65 mln zł). Czwartym klubem, o którym należy wspomnieć ze względu na bardzo zbliżone wyniki jest Korona Kiece (12,41 mln zł). Warto dodać, że w ubiegłych latach tylko dwa kluby osiągały przychody przekraczające 10 mln zł, co pokazuje rozwój 1 Ligi także w aspekcie finansowym.

Ostatni rok nie był dla nas łatwy tak, jak dla wszystkich. Ale staramy się nie zatrzymywać i wciąż się rozwijać. Odnotowaliśmy wzrosty niemal w każdym obszarze, nie tylko finansowym, ale także marketingowym, w aktywności w mediach społecznościowych, czy działalności CSR, a jednocześnie nadal pozostajemy tak blisko kibiców, jak tylko się da – mówi dr Marcin Janicki, prezes Pierwszej Ligi Piłkarskiej.

Widzew Łódź może pochwalić się najwyższymi przychodami w lidze z dnia meczu – 5,82 mln zł, co stanowi 61 proc. przychodów z organizacji dnia meczowego dla całej 1 Ligi. Było to możliwe dzięki kibicom, którzy licznie zakupili karnety na sezon 2020/2021 i nie dokonali ich zwrotów w związku z wprowadzonymi restrykcjami z powodu COVID-19. Dzięki nim został pobity rekord przychodów z dnia meczowego – 9,6 mln (ostatni tak wysoki wynik padł w 2017 roku – 7,4 mln).

Na drugiej pozycji w rankingu Deloitte uplasował się ze zespół z Pomorza – Arka Gdynia. Za niemal 72 proc. wpływów w klubie odpowiadają przychody ze źródeł komercyjnych, na które złożyły się w głównie środki pozyskane od sponsorów i partnerów biznesowych – 6,16 mln zł. Arka została najhojniej obdarowanym klubem przez sponsorów w całej lidze.

Ostatnie miejsce podium w tegorocznej edycji raportu Deloitte zajęła Miedź Legnica, czyli zeszłoroczny lider. Aż 93 proc. przychodów w klubie z Dolnego Śląska pochodzi z wpływów komercyjnych i jest to najwyższy udział spośród całej ligowej stawki.

Wynagrodzenia, koszty i przychody na optymalnym poziomie

Wynagrodzenia stanowią największą część kosztów ponoszonych przez kluby piłkarskie. W celu osiągnięcia zbilansowanej struktury wpływów i wydatków, koszty te powinny być utrzymywane w odpowiedniej relacji do uzyskiwanych przychodów.

W tegorocznej edycji rankingu Deloitte, kluby podzielono na cztery grupy: te o niskim wskaźniku wynagrodzeń, zbliżonym do optymalnego, wysokim i bardzo wysokim. Jako optymalny wskaźnik wynagrodzeń uznajemy 60 proc., czyli najczęstszy punkt odniesienia na całym świecie. Do grupy o niskim wskaźniku wynagrodzeń w omawianym roku zaliczamy Koronę Kielce (27 proc.) i Widzew Łódź (37 proc.) Z drugiej strony skali mamy ŁKS Łódź (119 proc.) i Radomiak Radom (144 proc.). Wskaźnik wynagrodzeń dla całej 1 Ligi kształtuje się na poziomie 57 proc. i oznacza optymalną relację ponoszonych kosztów wynagrodzeń do przychodów – mówi Karol Furmanek.

Podobnie jak w poprzedniej edycji raportu został przeanalizowany stosunek współczynnika wynagrodzeń do miejsca zajmowanego w Lidze. Jeżeli budżet klubu odpowiada w 100 proc. miejscu, które zajmuje w Lidze – wskaźnik równy jest 1. Wartości powyżej tej liczby oznaczają większe przychody nad oczekiwania, wartości poniżej – niespełnione nadzieje. Widzew Łódź w tym zestawieniu odnotował największą negatywną różnicę – przy najwyższych przychodach w rankingu Deloitte, zajął dopiero 9. lokatę w tabeli ligowej, co można uznać za niewykorzystany potencjał. Najbardziej pozytywnie wyróżnia się Radomiak Radom, którego wynik sportowy znacząco przewyższył wynik finansowy.

Siła sponsoringu

Już od dwóch lat Deloitte analizuje dane dotyczące sponsorów. Kluby występujące w 1 Lidze uzyskały przychody z umów sponsorskich i reklamy w wysokości 38 mln zł, czyli blisko 30 proc. wygenerowanych przez kluby przychodów ogółem. Wsparcie sponsorów jest istotnym elementem budowania strategii biznesowej klubu oraz często determinuje wyniki sportowe. W sezonie 2020/2021 najwięcej wsparcia sponsorskiego otrzymała Arka Gdynia – 6,16 mln zł, niewiele mniej, bo 6,11 mln zł zaksięgował Górnik Łęczna. Najmniej zaś pieniędzy od sponsorów uzyskała Puszcza Niepołomice – 540 tys. zł.

Największą liczbą sponsorów mogą pochwalić się zaś Korona Kielce oraz Miedź Legnica. Oba kluby były wspierane odpowiednio przez 38 i 37 partnerów. Średnio najwięcej pieniędzy od jednego partnera biznesowego pozyskał Górnik Łęczna – 321 tys. zł. W rzeczywistości ligowej istotne wartościowo kontrakty sponsorskie posiada również Widzew Łódź oraz Arka Gdynia (316 tys. i 280 tys. zł od każdego sponsora).

Z roku na rok jesteśmy coraz bardziej atrakcyjni nie tylko dla kibiców, ale też sponsorów. Do grona tych ostatnich dołączyła firma Zarys, jako oficjalny partner medyczny oraz marka Zakopiańska w roli oficjalnej wody rozgrywek. Co więcej, na kolejne trzy sezony przedłużyliśmy umowę ze sponsorem tytularnym rozgrywek – firmą Fortuna. Tym samym nazwa rozgrywek pozostanie niezmieniona przynajmniej do końca sezonu 2023/2024 – mówi dr Marcin Janicki.

Gospodarka o obiegu zamkniętym – co na to budowlanka?

Wyraźny wzrost cen materiałów budowlanych to zmora nie tylko inwestorów publicznych, ale także prywatnych. Kryzys na rynku budowlanym został wywołany gwałtownym wzrostem popytu po pandemii. Co więcej, budownictwo i ochrona klimatu nie miały ze sobą po drodze, wręcz przeciwnie – branża budowlana jest jednym z największych emitentów gazów cieplarnianych na świecie. Rozwiązaniem tych problemów może okazać się zamknięcie obiegu surowców w gospodarce. Jest to duże wyzwanie, przed którym stoi obecnie wiele krajów europejskich – w tym także Polska. Koncepcja gospodarki o obiegu zamkniętym (GOZ) stawia jako nadrzędny cel zapewnienie efektywnego przepływu surowców, energii, pracy i informacji. W przypadku budownictwa proces transformacji w kierunku GOZ wymaga podejścia holistycznego, angażującego wszystkie ogniwa łańcucha dostaw – na wszystkich etapach cyklu życia danego materiału. Eksperci przekonują, że częściowe przerzucenie się na zamienniki popularnych materiałów budowlanych niesie ze sobą wiele pozytywnych rozwiązań.

– Budownictwo stoi dzisiaj przez dużymi możliwościami, ale i ogromnymi zagrożeniami związanymi z gospodarką o obiegu zamkniętym i wykorzystaniem materiałów z recyklingu. Przede wszystkim po stronie tych potężnych szans warto wskazać rozszerzenie zasobów materiałów budowlanych – jakie są potrzebne, aby w przewidywalny sposób zrealizować inwestycje zamawiane przez inwestorów – powiedział serwisowi eNewsroom Jan Styliński, Prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. – Mówimy tu zarówno o inwestorach prywatnych, a także publicznych. Kluczem do tego, abyśmy byli w stanie efektywnie korzystać z materiałów budowlanych, jest proces zmiany sposobu myślenia o nich. Żyjemy w dość konserwatywnym środowisku budowlanym – gdzie przez lata byliśmy przyzwyczajeni do wykorzystywania zasobów, które są naturalne i znane od dziesiątek lat. Obecnie musimy przekonać się, że jest szereg innych materiałów, które spełniają te same parametry, a często nawet je przewyższają. Te nowe materiały często charakteryzują się większą i bardziej przewidywalną dostępnością, a także korzystniejszymi cenami. Wynika to z tego, że produkty te są zazwyczaj produktami pochodnymi produkcji przemysłowej. W związku z możemy przewidzieć, ile produktu będziemy w stanie wytworzyć. Wymaga to jednak całkowitej przebudowy sposobu myślenia – zarówno po stronie inwestora, jak i generalnego wykonawcy. Inwestorzy powinni podchodzić do nowych rozwiązań odważniej, a wykonawca generalny powinien wykazać się wsparciem przy ryzykownych i nowatorskich projektach – mówi Styliński.