Inflacja spada również we Włoszech

Dane pokazały, że ceny w ujęciu miesięcznym we Włoszech spadły. Analitycy wskazują jednak na inflację bazową i sugerują poczekać ze świętowaniem. OPEC winduje ceny ropy ograniczeniem wydobycia.

Włochy ze spadkiem cen!

W przeciwieństwie do innych państw, w których poznawaliśmy zmiany inflacji za marzec, we Włoszech tempo wzrostu cen nie tylko spadło, ale zrobiło to również mocniej, niż oczekiwali tego analitycy. Miesiąc temu było to 9,1%. Dzisiaj mamy 7,7%. Jest to nadal wynik powyżej średniej unijnej, która wynosi obecnie 6,9%, ale widać pozytywną zmianę. Co ciekawe, w ujęciu miesięcznym mieliśmy dawno niewidziane zjawisko deflacji. Tak, w ujęciu miesięcznym ceny w marcu względem lutego spadły. Należy jednak pamiętać, że gospodarka Włoch ma swoje problemy i nie można jej przekładać na całą Unię.

Ceny w eurozonie niby rosną coraz wolniej

Piątkowe dane, jak pisaliśmy w paragrafie powyżej, pokazały spadek inflacji konsumenckiej. Problem w tym, że cały czas rośnie inflacja bazowa w strefie euro. Wynik 5,7% nie jest teoretycznie dramatem. Pokazuje jednak pewien fundamentalny problem. Na ceny energii nie można już winy zrzucać od dawna. Nowym winnym są zatem ceny produktów spożywczych. Inflacja bazowa pokazuje jednak, że ceny po prostu rosną. Powoli przyzwyczajamy się do tego, że robi się drożej i wpadamy w coś, co ekonomiści nazywają spiralą inflacyjną. Nie jest to dobra wróżba na przyszłość.

Przypadkowi przyjaciele Rosji z Zatoki

Koncern OPEC dokonał prawdopodobnie najsilniejszego wsparcia, jakie na arenie międzynarodowej otrzymała Rosja od początku jej zeszłorocznej inwazji na terytorium Ukrainy. Obniżenie limitów wydobycia czarnego złota spowodowało skokowy wzrost cen tego surowca. Piątek zakończyliśmy z ceną na poziomie 80 dolarów za baryłkę. Dzisiaj na otwarciu rynku odbiła się ona od 85 dolarów. Kartel oczywiście dba o własny interes gospodarczy, by utrzymywać wysokie ceny, aczkolwiek największym beneficjentem zmian są Rosjanie. Ich infrastruktura wydobywcza jest relatywnie dużo droższa niż państw Zatoki Perskiej, zatem na sprzedawaniu mniej, ale drożej zyskują oni najwięcej. Dodatkowo kraj ten i tak musiał ograniczać produkcję przez problemy z eksportem.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na publikację wskaźników PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Badanie SAS: Co drugi biznes nie jest gotowy na kryzys

Aż 53 proc. menedżerów twierdzi, że odporność ich firm na niekorzystne czynniki musi zostać wzmocniona. Firma SAS, jeden z wiodących dostawców rozwiązań z zakresu analityki i sztucznej inteligencji, przeprowadziła badanie Resiliency Rules, które sprawdziło obecny stan gotowości przedsiębiorstw na kryzysy. W opracowaniu zostały również zaprezentowane najskuteczniejsze sposoby walki z trudnościami oraz kroki, które podejmują firmy, aby przystosować się do obecnych warunków i wykorzystać nadarzające się możliwości.

Firma SAS udostępniła również Resilience Assessment Tool – bezpłatne narzędzie, które umożliwia menedżerom dokonanie oceny odporności ich firm w oparciu o pięć podstawowych czynników: szybkość działania, innowacyjność, równość i odpowiedzialność, kulturę i edukację w zakresie odpowiedniego zastosowania danych, a także dociekliwość.

Najważniejsze wyniki badania:

  • Prawie wszyscy menedżerowie (97 proc.) zgadzają się co do tego, że odporność jest ważna, jednak mniej niż połowa (47 proc.) uważa, że ich firma jest przygotowana na zakłócenia.
  • 46 proc. respondentów przyznaje, że nie jest w pełni przygotowana do poradzenia sobie z kryzysami i zmaga się z takimi wyzwaniami, jak bezpieczeństwo danych (48 proc.), produktywność (47 proc.) czy wprowadzanie innowacji technologicznych (46 proc.).
  • Ponad 90 proc. badanych postrzega dane i analitykę jako kluczowe elementy strategii gotowości na kryzysy.

Między teorią a praktyką

Mimo iż 70 proc. menedżerów nie ma obaw związanych z przyszłością gospodarki swojego kraju, to aż 80 proc. planuje zainwestować w strategię odporności do końca 2024 roku – wskazują wyniki badania SAS, które zostało przeprowadzone wśród 2 414 liderów biznesu w firmach zatrudniających ponad 100 pracowników. Ankieta ukazała znaczącą lukę między tym, jak dużą wagę menedżerowie przykładają do gotowości na kryzysy zarządzanych przez nich biznesów, a faktycznym przygotowaniem na wyzwania.

– Chcemy pomóc liderom z różnych branż zwiększać konkurencyjność biznesu poprzez wykorzystanie danych i analityki do zbudowania trwałej strategii odporności – powiedział Jay Upchurch, wiceprezes i dyrektor ds. informatyki w SAS. – Wykorzystując Resiliency Index organizacje będą mogły lepiej określić mocne strony biznesu i obszary, które należy usprawnić. Ta wiedza pomoże im zlikwidować luki i usprawnić narzędzia i systemy, które poprawiają zwinność organizacji w obliczu wyzwań i zakłóceń.

O metodologii badania

SAS przeprowadził badanie wśród 2 414 menedżerów pracujących w pełnym wymiarze godzin w sektorze usług finansowych, handlu detalicznego/dóbr konsumpcyjnych, produkcji, opieki zdrowotnej oraz instytucjach rządowych w dniach 16 grudnia 2022 r. – 4 stycznia 2023 r.

Prognozy dot. posiedzenia RPP w dniach 4-5 kwietnia

W dniach 4-5 kwietnia odbędzie się kolejne dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej – wydarzenie istotne dla wszystkich kredytobiorców, okaże się bowiem czy raty kredytów pozostaną na obecnym poziomie, czy też ponownie wzrosną.

W połowie marca prezes NBP Adam Glapiński przekazał, że kolejne podwyżki stóp procentowych stają się coraz mniej prawdopodobne, ale jednocześnie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby zacząć dyskutować o ich ewentualnych obniżkach.

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) jest organem odpowiedzialnym za określanie wysokości stóp procentowych w Polsce. Decyzje, które podejmuje ta instytucja, mają bezpośredni wpływ na oprocentowanie kredytów udzielanych przez banki. To właśnie od tych decyzji między innymi zależy wysokość rat naszych kredytów.

Ostatnie posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbyło się zgodnie z planem, a decyzja o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie została ogłoszona zgodnie z przewidywaniami analityków. To już kolejna taka decyzja, co może być oczekiwane w kontekście stabilizacji rynku finansowego. Od października 2022 roku RPP utrzymuje stopy procentowe na niezmienionym poziomie – stopa referencyjna wynosi 6,75 proc. Ale w najbliższym czasie możemy zapomnieć o obniżkach stóp procentowych.

Zmiany wysokości stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej wpłyną na oprocentowanie kredytów, a tym samym na wysokość rat. Dlatego warto śledzić komentarze dotyczące posiedzeń RPP, aby być przygotowanym na ewentualne zmiany. Jeżeli RPP zdecyduje się na podniesienie stóp procentowych, to kredyty mogą być droższe, co oznacza wyższe raty dla kredytobiorców. Ten scenariusz jest jednak mało prawdopodobny. W przypadku obniżenia stóp procentowych sytuacja będzie odwrotna – niższe oprocentowanie może przekładać się na niższe raty kredytów. Według ekonomistów, taka zmiana może nastąpić dopiero w 2024 roku.

Przykład zmian oprocentowania i rat kredytowych:

Wysokość wybranych rat kredytu spłacanego w ratach równych (tzw. annuitetowych) wyrażona w walucie kredytu (zł) dla bieżącej wartości wskaźnika referencyjnego WIBOR 3M oraz dla następujących poziomów wartości wskaźnika referencyjnego, odpowiednio: 7,19%, 7,69%, 6,69%. Marża 1,69 %, okres spłat 30 lat. Przyjęte LTV 75%.

Kwota kredytu WIBOR 3M

6,94% + marża

WIBOR 3M

6,94% + marża (+0,25%)

WIBOR 3M

6,94% + marża (+0,75%)

WIBOR 3M

6,94% + marża (-0,25%)

200.000 1.556 1.592 1.664 1.521
400.000 3.113 3.184 3.328 3.042
600.000 4.669 4.776 4.993 4.563
800.000 6.225 6.368 6.657 6.083

 

W ostatnim czasie wiele mówi się o niepewności związanej z rozwojem sytuacji gospodarczej oraz spadkiem inflacji, tym bardziej, że w lutym mieliśmy rekordowo wysoki jej poziom – 18,4%. Przedłużający się kryzys gospodarczy może wpłynąć zarówno na zdolność kredytową kredytobiorców, jak i na strategie banków dotyczące udzielania kredytów. Dlatego warto być świadomym tych zagadnień i dążyć do zdobycia informacji ze źródeł godnych zaufania.

Wychodząc naprzeciw obawom i zagrożeniom, jakie związane są z zaciąganiem kredytu, rząd planuje wprowadzić nowy program „Bezpieczny kredyt 2%” mający na celu pomóc kredytobiorcom w trudnej sytuacji finansowej. Marcowe przyjęcie projektu ustawy to jedynie pierwszy krok w procesie ustanowienia programu. Teraz konieczne jest przeprowadzenie procesu legislacyjnego, który obejmuje debaty i głosowania w parlamencie, a następnie zatwierdzenie przez prezydenta lub inne organy odpowiedzialne za finalne przyjęcie ustawy.

Ostateczne kryteria kredytowe, które zostaną wprowadzone w ramach programu, również będą musiały być określone i ogłoszone przez odpowiednie instytucje lub organy rządowe. W zależności od ostatecznych wytycznych programu, kryteria te mogą obejmować różne czynniki, takie jak wysokość dochodów, poziom zadłużenia, historię kredytową i wiele innych.

Warto zauważyć, że pomimo nazwy „Bezpieczny kredyt 2%”, program ten może nie być odpowiedni dla każdego kredytobiorcy, w zależności od jego sytuacji finansowej i potrzeb oraz liczby posiadanych już nieruchomości lub kredytów hipotecznych. Dlatego przed podjęciem decyzji o skorzystaniu z programu, ważne jest dokładne zapoznanie się z warunkami i kryteriami kredytowymi oraz konsultacja z ekspertami w dziedzinie finansów.

Jeśli program wejdzie w tej formie i z tymi założeniami, jakie zostały ogłoszone w projekcie, a banki przystąpią do programu, kredytobiorcy mogą liczyć na spore wsparcie ze strony rządu. Na stronie gov.pl możemy przeczytać o programie oraz zapoznać się z przykładowymi wyliczeniami.

„Małżeństwo z jednym dzieckiem wzięło kredyt na okres 30 lat na kwotę 550 tys. zł. Oprocentowanie o stałej stopie wynosi 8,46%. Dla ustalenia dopłaty jest one pomniejszone o 10% (uwzględnienie składnika marży), czyli wynosi 7,61%.

  • W okresie 10 lat dopłata ze środków Rządowego Funduszu Mieszkaniowego pomniejszy ratę. Raty kapitałowo-odsetkowe będą w tym czasie malejące, dlatego rata i wysokość dopłaty będą się zmieniały.
  • Dla pierwszej raty różnica to prawie 2,6 tys. zł. Rata bez dopłaty wyniesie ok. 5,4 tys. zł, a z dopłatą ok. 2,8 tys. zł.
  • Po 10 latach kredytobiorca będzie spłacał kredyt w formie stałej raty kapitałowo-odsetkowej (przejście na tzw. annuitet). Bez zmiany oprocentowania miesięcznie będzie to 3 172,74 zł. Kwota ta może być niższa np. z uwagi na nadpłatę kredytu czy niższe stopy procentowe.
  • Dla porównania spłata kredytu w formie równych rat kapitałowo-odsetkowych (annuitet dla całego okresu – 30 lat) bez dopłaty wynosiłaby 4 213,44 zł.” *

Źródło przykładu: https://www.gov.pl/web/rozwoj-technologia/bezpieczny-kredyt

Rząd chce pomóc kredytobiorcom w spłacie kredytów. Chociaż szczegóły są jeszcze ustalane, warto śledzić sytuację, ponieważ ostateczne warunki mogą być atrakcyjne. Warto pamiętać jednak o tym, że czy banki przystąpią do programu oraz jakie warunki będzie trzeba spełnić, okaże się dopiero w końcowej wersji ustawy. Dlatego zachęcam do śledzenia aktualności na ten temat. Warto również skorzystać z pomocy doświadczonego eksperta kredytowego Lendi w celu znalezienia optymalnego rozwiązania, dostosowanego do indywidualnych możliwości finansowych.

W ostatnim czasie widzimy zmiany na rynku kredytowym, a w szczególności w zakresie wyliczania zdolności kredytowej przez banki. Wiele osób planujących zakup nieruchomości z pewnością zwraca uwagę na ten aspekt, ponieważ zdolność kredytowa jest jednym z kluczowych czynników decydujących o możliwości finansowania planowanej inwestycji. Przez ostatni rok od ostatniej Rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), banki musiały uwzględnić w swoich wyliczeniach bufor w postaci dodatkowych 5 punktów procentowych. Jednakże, w połowie lutego tego roku KNF zgodziła się na obniżenie tego bufora do poziomu minimalnego 2,5%. Konsekwencją tych działań jest podwyższenie zdolności kredytowej klientów, którzy starają się o kredyt hipoteczny. W zależności od banku, podwyższenie to wynosi nawet do 30%. Obniżenie buforu oznacza, że banki będą bardziej przychylne do udzielania kredytów, a klienci będą mieli większą szansę uzyskania finansowania na zakup wymarzonej nieruchomości. To na pewno dobra wiadomość dla tych, którzy zastanawiają się nad zakupem nieruchomości, ale cenią sobie stabilność finansową i chcą mieć pewność, że są w stanie spłacić zaciągnięty kredyt.

Autor: Paweł Komorowski, ekspert kredytowy Lendi

Deloitte: 8/10 klientów detalicznych oczekuje spersonalizowanej oferty

Zawirowania gospodarcze powodowane wydarzeniami geopolitycznymi i pandemią sprawiają, że przedstawiciele branży retail z niepokojem patrzą w najbliższą przyszłość. Obawy potęgują także spadki tempa wzrostu sprzedaży detalicznej na całym świecie. Zdaniem ekspertów firmy doradczej Deloitte, biorących udział w organizowanej w dniach 29-30 marca warszawskiej konferencji „Poland & CEE Retail Summit 2023” nadzieją dla sektora mogą okazać się rozwiązania technologiczne, umożliwiające odpowiadanie w elastyczny sposób na dynamicznie zmieniające się potrzeby konsumentów. Deloitte był partnerem tego wydarzenia.

Marża przede wszystkim

Podczas wydarzenia przedstawiciele firmy doradczej Deloitte zwracali uwagę na konieczność ochrony wartości, marży i zysku w czasach dynamicznie zmieniających się warunków rynkowych.

– Firmy z branży retail mierzą się obecnie z wieloma wyzwaniami. Wysoka inflacja, zaburzenia łańcuchów dostaw, spadek konsumpcji czy wzrost kosztów funkcjonowania sprawiają, że zarządzanie marżą może stanowić duże wyzwanie. Dlatego też firmy powinny uznać ten aspekt za swój priorytet. Niezwykle pomocne mogą okazać się rozwiązania technologiczne, takie jak narzędzia planistyczne, rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, Customer Data Platforms czy narzędzia analityczne. Umożliwiają one skuteczniejsze zarządzanie kosztami oraz optymalną politykę cenową, co w czasach perturbacji gospodarczych ma duże znaczenie dla wartości firmy – mówi Monika Warmbier, partnerka, liderka zespołu Finance & Performance w Polsce, Deloitte.

Marcin Stark, starszy menadżer ds. strategii w zespole Monitor Deloitte Polska zwraca uwagę na wpływ zdolności do podejmowania odważnych decyzji na możliwość kreowania wartości przez firmę w przyszłości.

Obecnie borykamy się z najwyższą od 2010 roku liczbą bankructw, w tym przedsiębiorstw o wieloletniej historii. Kluczową kwestią, z punktu widzenia sytuacji danego podmiotu, staje się umiejętność podejmowania decyzji w odpowiednim momencie. Przykłady marek, które w ostatnich miesiącach ogłosiły bankructwo pokazują, że zbyt późne podjęcie działań może okazać się jedną z przyczyn upadku firmy. Równie istotna jest także właściwa strategia, której stosowanie pozwala skutecznie wykorzystać pojawiające się możliwości jakie niewątpliwie dają kryzysy. Warto podkreślić, że obecna sytuacja rynkowa tworzy nie tylko niebezpieczeństwa, ale i unikalne szanse biznesowe wyjaśnia ekspert.

Opinię Marcina Starka podzielił biorący udział w panelu dyskusyjnym „Handel detaliczny w dobie nowych wyzwań i priorytetów” Armen Papazjan, wiceprezes Zarządu, CEO Brand Distribution Group. Jego zdaniem, jednym z ważniejszych czynników z punktu widzenia ewentualnego sukcesu firmy jest rozumienie w danym miejscu i czasie dynamicznie zmieniających się potrzeb klienta. Z kolei Marc Dherment, managing director ITM Polska podkreślił konieczność właściwego wyznaczania priorytetów biznesowych. Dyrektor zarządzający spółki, do której należy m.in. sieć InterMarche tłumaczył, że wszystkich ważnych inwestycji nie da się przeprowadzić jednocześnie, dodając, że wiele marek, które zbyt późno zaczęły inwestować upadło. Z kolei Jacek Palec, CEO frisco.pl, zwrócił uwagę na konieczność wsłuchiwania się w to, czego klient oczekuje od produktu. Właściwa identyfikacja tych kwestii, co umożliwić może nowoczesna technologia, jest podstawą do osiągniecia przez firmę zwinności – cechy mającej coraz większe znaczenie w dynamicznie zmieniającym się świecie.

Dane to podstawa

Rozumienie potrzeb i intencji klienta jest kluczowe w zdobyciu ich uwagi i przekonaniu do zakupu. O znaczeniu danych i narzędziach umożliwiających skuteczne zarządzanie nimi była mowa podczas prezentacji i panelu „Przyszłość danych klientów: jak ich używać do personalizacji zakupów?”.

– Działania firm w ostatnich latach spowodowały, że dziś 84 proc. konsumentów oczekuje zindywidualizowanej oferty, spersonalizowanego traktowania i rozumienia ich osobistych potrzeb. Rozwój narzędzi chmurowych, sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego przyspieszył w ostatnich latach tak bardzo, że nie da się dzisiaj przejść obok tej kwestii obojętnie – mówi Jakub Górnik, partner associate w Deloitte Digital.

Ekspert zwrócił uwagę na rosnące znaczenie istniejącej od niedawna klasy systemów IT znanej jako Customer Data Platform (CDP) – rozwiązania umożliwiającego agregację danych klienckich, tworzenie zunifikowanych profili i możliwość wykorzystania narzędzi zaawansowanej analizy danych czy uczenia maszynowego. Jednocześnie, ze względu na znaczną liczbę narzędzi służących zarządzaniu danymi konsumentów, wybór optymalnego z punktu widzenia firmy rozwiązania bywa wyzwaniem. Przedsiębiorcy powinni zwrócić uwagę na sposób wdrożenia danego narzędzia, tak aby umożliwić jak najskuteczniejsze skalowanie i elastyczność oraz monitorować czy jego implementacja faktycznie przyniosła korzyść przedsiębiorstwu.

– Wdrożenie narzędzi CDP powinno być przede wszystkim nakierowane na realizację jasno zdefiniowanych przypadków użycia, które adresują najbardziej priorytetowe cele firmy. Gwarantuje to, że zwrot z inwestycji w tego typu rozwiązania przyjdzie szybko i będzie mierzalny – wskazuje Jakub Górnik.

Konieczne jest również pogodzenie kwestii stricte biznesowych z technologicznymi w ramach prac nad personalizacją produktów.

– Do zarządzania danymi o klientach warto podejść dwutorowo celem wypracowania jak najskuteczniejszej metody wykorzystania zgromadzonych danych. Najbardziej pracochłonne jest bowiem zintegrowanie i przygotowanie danych do analizy. To domena obszarów technicznych w firmach. Jednak dopiero integracja z narzędziami do aktywacji danych, takich jak marketing automation czy dynamiczne generowana treść przynosi realne korzyści. Z naszego doświadczenia wspólna praca połączonych zespołów CIO i biznesu daje największe korzyści – wskazuje Jakub Górnik.

Cena kontraktów na gaz ziemny w USA nadal nurkuje

W ubiegłym tygodniu cena notowanych na NYMEX-ie kontraktów na gaz ziemny (Henry Hub) atakowała poziom swego minimum z 22 lutego (2,019 USD/mmBtu). W poniedziałek rano to wsparcie zostało dosyć zdecydowanie przełamane po spadku ceny o kolejne ponad 6 proc. do poziomu 2,071 proc. Rozmiary opuszczonej na tym rynku w styczniu br. 1,5-rocznej formacji szczytowej sugerują, że w okolicach połowy br. cena tego surowca energetyczne spadnie do najniższego poziomu od 1995 roku.

Ostatnia sesja pierwszego kwartału br. zakończyła się na rynku akcji w USA zwyżkami głównych indeksów. Nasdaq Composite (+1,74 proc.) zamknął się na najwyższym poziomie od września ub.r., chociaż nie zdołał na razie pokonać najwyższego poziomu osiągniętego w trakcie sesji z 2 lutego br. S&P 500 (+1,44 proc.) osiągnął najwyższy poziom od 1,5 miesiąca. Średnia przemysłowa Dow Jonesa (+1,26 proc.) była w piątek najwyżej od 7 marca. Dziś rano ok. godz. 9:30 cena kontraktów na S&P 500 minimalnie spadała (-0,17 proc.).

Na rynkach akcji Azji i Oceanii brak było dziś dominującej tendencji. Najsilniej – o 0,72 proc. – zwyżkował Shanghai Composite, największy spadek – o 0,75 proc. – notował filipińskie PSEi.

Główne indeksy europejskich rynków notowały dziś rano niewielkie zmiany (DAX -0,01 proc., CAC 40 +0,23 proc. ok. godz. 9:40).

Najsilniejszym głównym indeksem giełdowym był dziś rano WIG-20 (+1,77 proc. ok. godz. 9:45). Zwyżkowały kursu akcji wszystkich składników tego indeksu za wyjątkiem CD Projekt (-3,18 proc. ok. godz. 9:50). Ta zwyżka wyniosła WIG-20 na najwyższy poziom od 3 tygodni. Rosły dziś rano również pozostałe główne indeksy GPW, a sWIG-80 osiągnął swój najwyższy poziom od stycznia 2022 roku. Najwyżej od prawie 23 laty był dziś rano WiG-Budownictwo. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś ceny akcji spółek Eurocash i Ciech. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji spółek Echo Investment, Action, Mirbud, Atal i CI Games.

Rosła dziś rano rentowność 10-letnich obligacji skarbowych zarówno Stanów Zjednoczonych jak i Polski, ale w obu przypadkach pozostawała poniżej poziomów ubiegłotygodniowych maksimów.

Najwyższy poziom od ponad 2 tygodni osiągnął dziś kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena (+0,59 proc. ok. 9:35). Ok. 9:35 USD lekko umacniał się również względem euro (EUR/USD -0,1 proc.).

Stabilny był dziś rano kurs głównych walut względem polskiego złotego (EUR/PLN +0,03 proc., USD/PLN +0,14 proc.).

Kurs BTC/USD od ponad 2 tygodni balansuje w okolicach 28000 USD. Dziś rano ok. godz. 9:15 spadał o 0,62 proc. 17 marca br. doszło na tym rynku do wyłamania w górę z kształtującej się od czerwca ub.r. formacji „odwróconej głowy z ramionami”. Jej rozmiary – ok. 62 proc. pomiędzy ok. 15500 USD a ok. 25000 USD – sugerują średnioterminową zwyżkę kursu do poziomu ok. 40000 USD. Oczywiście, gdyby kurs BTC/USD spadł ponownie wyraźnie poniżej poziomu 25000 USD, to założenie przestałoby być aktualne.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Szara strefa tytoniowa w Polsce

W 2022 r. udział nielegalnych papierosów w rynku tytoniowym w Polsce wyniósł 5,35%. To najniższy wynik w historii badań Instytutu Doradztwa i Badania Rynku Almares na zlecenie wszystkich czterech międzynarodowych firm tytoniowych. Szara strefa tytoniowa w Polsce maleje konsekwentnie od 2015 r., gdy niemal co piąty (18,3%) papieros wypalany nad Wisłą pochodził z czarnego rynku. Dziś to zaledwie co dwudziesty.szara strefa tytoniowa w Polsce

Źródło: Raporty Empty Pack Survey (EPS) Instytutu Doradztwa i Badania Rynku Almares

Nawet podwyżki akcyzy na wyroby tytoniowe, które wprowadziła w ub. roku mapa akcyzowa, nie spowodowały wzrostu szarej strefy. Zyskał na nich za to budżet państwa. Według danych Ministerstwa Finansów w 2022 r. z tytułu akcyzy z wyrobów tytoniowych do budżetu trafiło 25,57 mld zł. Wpływy budżetowe były więc o 11% wyższe niż w 2021 r. (23,04 mld zł).

Sposób wprowadzenia podwyżek w mapie akcyzowej naszym zdaniem nie był optymalny. Najbardziej poszkodowaną kategorią były wkłady tytoniowe do podgrzewania, które dostały 50% podwyżkę akcyzy, a papierosy 10%. Natomiast sam fakt istnienia 5-letniej mapy jest bezsprzecznie bardzo dobrym rozwiązaniem, bo gwarantuje długoterminową przewidywalność podatkową. Polska wytyczyła w ten sposób kierunek, którym potem poszły inne kraje UE. Pomaga to prowadzić biznes, kontrolować szarą strefę i zwiększać wpływy budżetowe. Równolegle jesteśmy europejskim liderem w zwalczaniu przestępczości tytoniowej, co wiąże się ze skutecznym działaniem Policji, Straży Granicznej i Krajowej Administracji Skarbowej, z którą ściśle współpracujemy nie tylko w ograniczaniu szarej strefy, lecz także w ramach Programu Współdziałania KAS” – mówi Wojciech Niewierko, Członek Zarządu Philip Morris Polska i Kraje Bałtyckie ds. Relacji Zewnętrznych.

Wzrosła też legalna sprzedaż papierosów. Według danych przemysłu tytoniowego (Industry Data Exchange) w 2022 r. łączna sprzedaż papierosów nad Wisłą wyniosła 49,39 mld sztuk. To wzrost o 8,43% rok do roku, w porównaniu do 45,55 mld sztuk w 2021 r. Tendencja wzrostowa utrzymuje się od 2015 r., gdy na legalnym rynku sprzedało się 41,09 mld sztuk papierosów. W ostatnich 7 latach wzrost sprzedaży papierosów nad Wisłą pokrywa się ze spadkiem udziału nielegalnych papierosów w polskim rynku tytoniowym.Sprzedaż papierosów

Źródło: Dane przemysłu tytoniowego (Industry Data Exchange)

Instytut Doradztwa i Badania Rynku Almares prowadzi badanie metodą EPS (Empty Pack Survey). Polega ona na zbieraniu zużytych paczek po papierosach i weryfikacji obecności legalnych znaków polskiej akcyzy. Badanie prowadzone jest w 40 największych i 30 mniejszych miastach Polski. Jego wyniki były ważone z uwzględnieniem populacji miejscowości, w których prowadzono badania.

Główne kierunki przemytu nielegalnych papierosów do Polski to: Białoruś (1,9 pkt. proc. całości nielegalnego rynku papierosowego) oraz Ukraina (0,9 pkt. proc.). Z kolei główne marki zagraniczne, niesprzedawane w Polsce i znalezione w czasie badania to: „Mińsk” i „NZ” z białoruskiej fabryki w Grodnie. Najczęściej podrabiane krajowe marki papierosów to Marlboro (Philip Morris International) oraz Rothmans (British American Tobacco). Miasta z największą liczbą paczek bez polskich znaków akcyzy to Radom (17,8%), Warszawa (7,1%) i Łódź (7,1%).Szara strefa tytoniowa w Polsce

Źródło: Raporty Empty Pack Survey (EPS) Instytutu Doradztwa i Badania Rynku Almares

GfK: nastroje Polaków niezmiennie złe

Rozpoczynająca się wiosna i nadchodzące święta Wielkanocne nie wpłynęły na poprawę nastrojów polskich konsumentów. W przyszłość wciąż patrzymy z dużą ostrożnością i nie spodziewamy się znaczących zmian – zarówno we własnych portfelach, jak i w całej gospodarce. Jednocześnie prawie połowa z nas prognozuje dalsze wzrosty cen i bezrobocia. Takie dane płyną z najnowszego Barometru Nastrojów Konsumenckich opracowanego przez firmę GfK.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w marcu 2023 r. -17,1 i wzrósł nieznacznie, o 0,3 p.p. w stosunku do poprzedniego miesiąca. Nastroje wciąż utrzymują się zatem na bardzo niskim poziomie – jednym z najniższych w całej historii badania.

W marcu poziom nastrojów konsumenckich w Unii Europejskiej praktycznie nie uległ zmianie: średnia unijna wynosi -20,7 wobec -20,6 w lutym 2023 r.Nastroje konsumenskie Polaków vs. EU

Według badań GfK w marcu 2023 r. Polacy określali swoją aktualną sytuację finansową jako gorszą w porównaniu z lutym (wskaźnik -24,8 wobec -22,8 z lutego 2023 r.). Również w przyszłość spoglądali nieco bardziej krytycznie, niż jeszcze miesiąc temu (średni wskaźnik wyniósł -19,2 wobec -18,4 sprzed miesiąca). Prawie połowa badanych (47 proc.) spodziewa się, że kolejne miesiące przyniosą wzrost bezrobocia, jednak wynik ten jest niższy o prawie 3 p.p., niż w lutym 2023 r. Równocześnie już 57 proc. jest zdania, że ceny towarów i usług wciąż będą rosnąć, przy czym aż 45 proc. ankietowanych uważa, iż inflacja – wbrew zapowiedziom Rady Polityki Pieniężnej – utrzyma dwucyfrową dynamikę.

Z danych GUS wynika, że wynagrodzenia Polaków systematycznie rosną. Niestety, równolegle jeszcze szybciej przyspiesza wzrost cen produktów i usług. Nie spodziewamy się tym samym rewolucji w trendach konsumenckich – z małym wyjątkiem, którym mogą być Święta Wielkanocne. Doświadczenia i twarde dane statystyczne z przeszłości wskazują, że bez względu na sytuację gospodarczą i powszechne obawy społeczne, staramy się możliwie mocno celebrować najważniejsze, coroczne wydarzenia. I tak najpewniej będzie również tym razem. W kontekście Świąt nie odstraszą nas ani rekordowo wysokie ceny majonezu, ani drożejące inne, popularne produkty. Możemy jednak oczekiwać, że tuż po Świętach w handlu, zwłaszcza w sektorze FMCG, znów zagości większa wstrzemięźliwość. Polacy będą musieli wyrównać świąteczną nadwyżkę w wydatkach, co może przełożyć się na czasowy detoks od zakupów i mniejsze obroty całej branży handlowej – Barbara Lewicka, senior director w GfK.

W marcu 2023 r. dodatnie nastroje konsumenckie dotyczyły tylko jednej grupy wiekowej analizowanej przez GfK: były to osoby w wieku 23-29 lat (wskaźnik osiągnął 1,1). Na drugim biegunie znaleźli się seniorzy z wynikiem -24,1. Młodzi Polacy spodziewają się jednocześnie, że w najbliższym roku podniesie się jakość ich życia, na co wskazuje niebagatelny skok wartości wskaźnika o 21 p.p. (8,1 w marcu 2023 wobec -13,1 w lutym 2023).

W porównaniu z poprzednim miesiącem, ponownie zmniejszyła się dysproporcja w nastrojach w oparciu o poziom wykształcenia: najlepsze nastroje GfK odnotowało wśród osób z wykształceniem podstawowym (-14,4), zaś najgorsze u osób z wykształceniem wyższym (-21,5).

W marcu 2023 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:Barometr_tabelka_zmiany na przestrzeni miesiąca

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 3-8 marca 2023 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Sztuczna inteligencja zrewolucjonizuje świat finansów

Nowe technologie rewolucjonizują świat finansów. W dzisiejszych czasach blockchain, sztuczna inteligencja, big data, analiza predykcyjna i Internet rzeczy (IoT) zmieniają sposób, w jaki myślimy o finansach i jak nimi zarządzamy. Od początku 2023 r. uczestnicy rynku kapitałowego ze szczególną uwagą obserwują rozwój AI i tego, jak ona zmieni sposób inwestowania i czy upowszechni udział klientów w rywalizacji rynkowej.

– Na pewno gorącym tematem, który może wyznaczać nowe trendy nie tylko w inwestowaniu, ale również w naszym życiu codziennym jest sztuczna inteligencja. Wszystko za sprawą ChatGPT czyli oprogramowania, które jest w stanie odpowiedzieć na niemal każde pytanie. Oprogramowanie stworzone przez firmę OpenAI zdobyło milion użytkowników w zaledwie 5 dni. Dla porównania Instagram do uzyskania tego wyniku potrzebował dwóch i pół miesiąca podkreśla Łukasz Klufczyński, analityk rynków finansowych w InstaForex Polska. – Na początku roku zaczął się więc nowy trend, który powinien zostać z nami przez najbliższe lata. Badania pokazują, że nowa wersja ChatGPT, to znaczy wersja 4.0 dostanie się na prawie każde studia. Stwarza to masę nowych możliwości również inwestycyjnych i wyzwań w szybko zmieniającej się rzeczywistości.

W przypadku sztucznej inteligencji, dzięki wykorzystaniu uczenia maszynowego i analizy predykcyjnej, systemy finansowe będą w stanie lepiej przewidywać trendy i ryzyka finansowe, jak również identyfikować nieprawidłowości i oszustwa.

– Sztuczna inteligencja zdecydowanie w najbliższym czasie zamiesza w każdym aspekcie naszego życia. Rynki finansowe nie będą tutaj wyjątkiem. Sztuczna inteligencja upowszechni automatyczne systemy, które będą powstawały w oparciu o sieci neuronowe – podkreśla Marcin Wenus, prezes fundacji Invest Cuffs.

Sztuczna inteligencja (AI) ma potencjał, aby znacząco wpłynąć na świat finansowy. Z jednej strony ułatwia i usprawnia analizę ryzyka oraz predykcję. AI może pomóc w analizie ryzyka finansowego, identyfikacji potencjalnych zagrożeń i szacowania przyszłych trendów. Wynika to z możliwości analizy ogromnych ilości danych. Wpłynie z pewnością na optymalizację procesów biznesowych – pomoże w automatyzacji procesów biznesowych, takich jak zarządzanie portfelem inwestycyjnym, przetwarzanie wniosków kredytowych, analiza rynkowa i wiele innych.

– Systemy transakcyjne automatyczne, które powstawały w oparciu o sieci neuronowe nie są niczym nowym na rynku kapitałowym. Jestem pewny, że zanim ktokolwiek usłyszał o ChatGPT OpenAI to już wszystko działało na rynkach kapitałowych – podkreśla Marcin Wenus dodając, że wszyscy najlepsi specjaliści w swoich dziedzinach są wyciągani przez rynek kapitałowy i inwestycyjny, aby wdrażać innowacje i nowe technologie.

Ciekawym skutkiem silniejszego wejścia nowoczesnych technologii na rynek kapitałowy będzie personalizacja produktów finansowych. Na przykład sztuczna inteligencja pozwoli na dopasowanie produktów i usług finansowych do indywidualnych potrzeb klientów. Usprawni obsługę klienta, co może zachęcić wielu do tej pory niezdecydowanych do wejścia do świata inwestycji kapitałowych. Skoro doradcą będzie mógł być chatbot czy asystentem wirtualny, to udział w rynku kapitałowym nie będzie już tak straszny jak jeszcze kilka lat temu. Podobnie będzie w przypadku rynku kryptowalut, które zaczynają odzyskiwać zaufanie ze strony inwestorów.

– Rok 2023 będzie rokiem roll-up’ów. Dodatkowo istotny będzie przełom technologiczny, jaki nastąpi w branży AI. Również wpłynie na branżę kryptowalut. Bardzo dużo  projektów z tego obszaru pojawia się w świecie finansów – zaznacza Wojciech Gruszka, założycie GameSwift. – Rynek kryptowalut jest rynkiem mocno spekulacyjnym, więc musimy mieć też to na uwadze. W perspektywie przyszłego roku, ale także najbliższych lat kluczowym wyzwaniem będzie takie opakowanie technologii blockchain, aby użytkownicy nie musieli zastanawiać się nad tym, czy korzystają w ogóle z technologii czy nie.

Blockchain, pozwalający na tworzenie nowych sposobów transakcji bez udziału pośredników oraz na zwiększenie bezpieczeństwa i przejrzystości procesów transakcyjnych obok analizy big data, pomagają instytucjom finansowym w lepszym zrozumieniu zachowań klientów i trendów rynkowych. Te technologie już teraz zmieniają sektor finansowy, a ich wpływ będzie się tylko zwiększał w przyszłości. Można się spodziewać, że nowe technologie przyspieszą i ułatwią procesy finansowe, zwiększą bezpieczeństwo, a także pomogą w lepszym zrozumieniu potrzeb klientów i dostosowaniu oferty do ich potrzeb. Przełamią również barierę wielu Polaków do inwestowania i udziału w rynku kapitałowym nie tylko od strony klienta, ale również aktywnego gracza.

Program „Mieszkanie bez wkładu własnego” – uwaga, przyszłych kredytobiorców czekają zmiany

Inflacja i wysokie stopy procentowe zmniejszyły siłę nabywczą Polaków. Nowe zasady wyliczania zdolności kredytowej podyktowane przez rekomendację KNF przełożyły się na nieco bardziej restrykcyjną politykę banków wobec potencjalnych kredytobiorców. W 2022 roku mieliśmy do czynienia z wieloma wydarzeniami, które stanęły na drodze niemałej grupie osób w naszym kraju, chcących kupić własne lokum na kredyt. Pomóc miał program „Mieszkanie bez wkładu własnego”. Od marca wchodzi w życie nowelizacja ustawy regulująca program. Gwarancją zastępującą wkład własny ma zostać objętych jeszcze więcej osób. Teraz z programu będą mogli skorzystać kredytobiorcy, którzy nie posiadają środków na wkład własny oraz osoby, które mogą wnieść wkład własny nieprzekraczający 200 tys. zł. i niższy niż 20 proc. kwoty wydatków, na który kredyt jest udzielany. Ale zmian jest więcej. Jak je rozumieć i o czym trzeba wiedzieć przed skorzystaniem z programu „Mieszkanie bez wkładu własnego” – o tym eksperci Związku Firm Pośrednictwa Kredytowego (ZFPF).

„Mieszkanie bez wkładu własnego” – co trzeba wiedzieć o rządowym programie

„Mieszkanie bez wkładu własnego” to rządowy program powołany do życia przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii, który miał pomóc spełnić marzenia o posiadaniu własnego M. osobom mającym dochody, pozwalające na spłatę kredytu mieszkaniowego, ale niewystarczające fundusze na wkład Fwłasny. Funkcjonuje od połowy zeszłego roku.

W opinii rządzących program ma zaspakajać potrzeby mieszkaniowe Polaków, chcących posiadać nieruchomość na własność. Usuwa istotną barierę, która stoi na przeszkodzie wielu potencjalnym kredytobiorcom starającym się o kredyt hipoteczny – brak środków na wkład własny. To bardzo ważne, bo wsparcie nie jest kierowane do osób, których po prostu nie jest stać na kredyt, co podkreślają sami autorzy programu – zaznacza Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Na stronie ministerstwa Rozwoju i Technologii można znaleźć następującą informację[1]: „Gwarantowany kredyt mieszkaniowy nie jest instrumentem kierowanym do gospodarstw domowych o niskich dochodach. Możesz uzyskać kredyt o 100% wartości mieszkania, jeśli masz zdolność do obsługi tego zobowiązania. Do mniej zamożnych gospodarstw domowych adresujemy większość programów polityki mieszkaniowej, na które też przeznacza się najwyższe wydatki z budżetu”.

Program oferuje możliwość objęcia gwarancją części kredytu hipotecznego zaciąganego na zakup mieszkania. Gwarancja zastępuje wymóg wniesienia wkładu własnego. Gwarancji (gwarantowanych kredytów mieszkaniowych) na brakujące środki na wkład własny udziela BGK, a kredytu udzielają banki, które przystąpiły do programu.

Inne założenia programu „Mieszkanie bez wkładu własnego” mówią o tym, że kredyt z rządowym wsparciem jest udzielany na min. 15 lat, wyłącznie w polskiej walucie. Jak można przeczytać na stronie ministerstwa, ustawa dotycząca programu zawiera mechanizmy, które ograniczają ryzyko stymulowania wzrostu cen mieszkań, tzn. ustalony jest maksymalny limit ceny (w tym wkładu budowlanego) w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni użytkowej finansowanego mieszkania.

Kto może skorzystać z programu?

Program jest skierowany do singli, osób wychowujących co najmniej jedno wspólne dziecko, małżeństw i rodzin wielodzietnych. Co ważne, nie obowiązują żadne kryteria wiekowe.

Z rządowego wsparcia mogą skorzystać osoby, które nie posiadają prawa własnościowego do mieszkania czy też domu. Czego warto być świadomym, potencjalny kredytobiorca, jak i członkowie rodziny nie mogą być właścicielami takich lokali[2], chyba że w jej skład wchodzi co najmniej dwójka dzieci. Zasady jasno określają, w jaki sposób metraż takiego posiadanego mieszkania własnościowego jest uzależniony od liczby dzieci w gospodarstwie domowym: 2 dzieci – nie więcej niż 50 mkw., 3 dzieci – nie więcej niż 75 mkw., 4 dzieci – nie więcej niż 90 mkw., 5 dzieci i więcej – limit nie obowiązuje.

Zainteresowani skorzystaniem z programu „Mieszkanie bez wkładu własnego” powinni znać pojęcie „spłaty rodzinnej”. Dotyczy ono jednorazowej spłaty części kapitału kredytu mieszkaniowego, gdy w rodzinie pojawi się drugie i kolejne dziecko w trakcie trwania umowy kredytowej. Państwo w takiej sytuacji dołoży do spłaty 20 tysięcy złotych (w przypadku drugiego dziecka) bądź 60 tysięcy złotych (w przypadku kolejnego dziecka). Z tej opcji mogą skorzystać również osoby, które dysponują wkładem własnym na poziomie 20%. W dniu spłaty nie będzie można być właścicielem innego mieszkania niż zakupione z wykorzystaniem gwarantowanego kredytu mieszkaniowego.

Osoby zainteresowane skorzystaniem z programu powinny być świadome faktu, że dopłaty będą wypłacane tylko tym beneficjentom, którym po podpisaniu umowy kredytowej urodzi się drugie (i kolejne dziecko). W praktyce oznacza to, że nie do końca z góry wiadomo, kiedy dopłata realnie pomniejszy spłacane zadłużenie. Może być to nawet kilka lat po zaciągnięciu kredytu. Z pewnością, dopłaty dostępne w programie są dodatkowym plusem dla osób, które i tak planowały powiększenie rodziny w niedalekiej przyszłości – komentuje Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Pozostałe kryteria, które powinien spełnić beneficjent programu, to brak dokonania darowizny mieszkania lub domu jednorodzinnego na rzecz członka rodziny w okresie 5 lat poprzedzających złożenie wniosku
o gwarantowany kredyt mieszkaniowy. Nie można również przekroczyć ustawowego limitu ceny mieszkania nabywanego na rynku pierwotnym lub wtórnym (informacje poniżej).

Środki kredytu można przeznaczyć na zakup mieszkania lub domu jednorodzinnego oraz jego wykończenie lub budowę domu jednorodzinnego (również z wykończeniem i zakupem działki budowlanej pod budowę domu).

Co się zmienia od marca?

Najważniejsza informacja – planowane zmiany mają poszerzyć grono osób, które są uprawnione do otrzymania gwarancji BGK dotyczącej wkładu własnego. Zniesiony zostaje limit minimalny, gwarantowanego wkładu do kredytu hipotecznego. Do tej pory gwarancją było objętych nie mniej niż 10% i nie więcej niż 20% wydatków. Po zmianie przepisów z programu będą mogły skorzystać osoby niedysponujące wkładem własnym lub wkładem, który nie przekracza 200 tys. zł i nie niższy niż 20 proc. sumy wydatków, na który kredyt jest udzielany. Gdy w grę wchodzi kredyt ze stałym oprocentowaniem lub z okresowo stałą stopą procentową, limitem jest 30%.

Zmiany przede wszystkim mają sprawić, że z opcji kredytu bez wkładu własnego skorzysta dużo więcej osób niż dotychczas. Do tej pory wymogi były bardziej restrykcyjne. O dopłatę mogły się ubiegać osoby, które dysponowały wkładem własnym na poziomie minimum 10% i maksymalnie 20%, jednak jednocześnie nie przekraczając 100 tys. złotych – mówi Jakub Kucharek, ekspert ZFPF, Lendi.

A co z potencjalnymi kredytobiorcami, którzy posiadają środki na wkład własny, ale nie w takiej wysokości, które wymaga kredytodawca? Ich również czekają zmiany. – Jeśli wnioskujący o kredyt dysponuje wkładem własnym mniejszym niż 20 proc. (wysokość najczęściej wymagana przez banki), np. w wysokości 10%, gwarancją BGK będzie mogła być objęta także brakująca część wkładu, czyli kolejne 10% i to bez żadnych dodatkowych kosztów – wyjaśnia Jakub Kucharek, ekspert ZFPF, Lendi.

Podniesiono też współczynnik, który służy do wyliczania maksymalnej ceny metra kwadratowego kwalifikującej się do skorzystania z programu.

Różni się ona w przypadku nieruchomości deweloperskich i tych z rynku wtórnego, także współczynniki również są dwa. W pierwszym przypadku koszt 1 m kw. powierzchni jest mnożony przez współczynnik 1,4, a dla rynku wtórnego – przez 1,3. Przed zmianami limity te wynosiły odpowiednio 1,3 i 1,2. – Co warto wiedzieć, wspomniany limit jest również uzależniony od położenia nieruchomości chodzi
o
lokalizację uwzględniającą województwa, a w nich miasta wojewódzkie, gminy przylegające do tych miast i pozostałe lokalizacje w konkretnych województwach – dodaje Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

[1] Źródło: https://www.gov.pl/web/rozwoj-technologia/mieszkanie-bez-wkladu-wlasnego

[2] Lub innych lokali mieszkalnych.

Stany Zjednoczone – zmierzały w kierunku awaryjnego lądowania

Gospodarka USA nabrała tempa na początku 2023 r., ale Allianz Trade spodziewa się, że to ożywienie będzie krótkotrwałe. Wskaźniki wysokiej częstotliwości, takie jak sprzedaż detaliczna, produkcja przemysłowa i zamówienia na dobra podstawowe, odbiły się od dna w pierwszym kwartale 2023 roku. Rynek pracy również odzyskał nieco siły, a do końca lutego powstało 800 tys. miejsc pracy netto. To „mini”-cykliczne ożywienie wynika w dużej mierze z przyspieszenia wydatków gospodarstw domowych. Te ostatnie są napędzane przez gwałtowny wzrost zadłużenia na kartach kredytowych, wzrost świadczeń socjalnych, niższą efektywną stawkę podatku dochodowego od osób fizycznych oraz niską stopę oszczędności. Po stronie przedsiębiorstw, firmy kontynuują gromadzenie zapasów, aby zabezpieczyć się przed przyszłymi niedoborami. Firmy przemysłowe nadal pracują nad dużymi zaległościami w zakresie poprzednich zamówień. W tym środowisku presja cenowa i płacowa pozostaje niewygodnie podwyższona. Według ankiety NFIB, małe firmy nadal planują wysokie podwyżki wynagrodzeń w pozostałej części 2023 r., a inflacja CPI miesiąc do miesiąca nie zmniejszyła się w ujęciu sekwencyjnym.

Allianz Trade oczekuje, że w drugiej połowie roku dynamika gospodarcza ulegnie pogorszeniu ze względu na gwałtownie zaostrzające się warunki kredytowe, zaostrzone przez kryzys bankowy. Allianz Trade przewiduje recesję na poziomie -1% w okresie od połowy do końca 2023 r. Polityka monetarna działa z dużym opóźnieniem i większość wskaźników prognostycznych wskazuje na pogorszenie koniunktury w drugiej połowie 2023 r. Banki ograniczają podaż kredytów dla sektora prywatnego, a niskie zaufanie do sektora finansowego sprawi, że będą one prawdopodobnie jeszcze bardziej konserwatywne. Plany inwestycyjne przedsiębiorstw nigdy nie były tak niskie poza okresami recesji, natomiast obecnie spadające realne ceny domów powinny zacząć wpływać na wydatki konsumpcyjne przed końcem 2023 r., zgodnie ze zwyczajowymi opóźnieniami. Oczekiwane przez nas ograniczenie zagregowanego popytu powinno doprowadzić inflację zasadniczą do poziomu bardzo zbliżonego do celu 2% Fedu w drugim kwartale 2024 r.

Wykres 1: Zmiana amerykańskich odpowiedników podaży pieniądza M2 (bez funduszy rynku monetarnego) w okresie sierpień 2022 r. – luty 2023 r.

Zmiana amerykańskich odpowiedników podaży pieniądza M2
[Securities held by bank = Papiery wartościowe w posiadaniu banku; Securities held by the FRB = Papiery wartościowe w posiadaniu FRB; Bank loans = Kredyty bankowe; Cash = Gotówka; Fed funds sold = Sprzedane fundusze Fed; Reserve balances = Salda rezerw; Reverse repos = Odwrotne umowy odkupu; Borrowings = Pożyczki; Net due to foreign offices = Zobowiązania netto wobec biur zagranicznych; Non-reserve deposits = Depozyty nierezerwowe; Other assets = Pozostałe aktywa; Other liabilities = Pozostałe pasywa; Total = Razem] Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research
Rekordowe skurczenie się podaży pieniądza w USA oznacza zgubę dla warunków finansowania w najbliższym czasie (Rysunek 2). Po osiągnięciu rekordowego poziomu w marcu 2022 r., podaż pieniądza w USA (M2) spadła o 472 mld USD (lub -2,2%), co było spowodowane w całości kurczącą się bazą depozytową (-720 mld USD). W tym samym okresie M1 zmniejszyła się jeszcze bardziej (-5,1%). W historii po II wojnie światowej jest to wydarzenie wyjątkowe. O ile wzrost kredytów jeszcze się utrzymał, o tyle znaczny spadek akcji kredytowej banków wydaje się nieunikniony w obliczu załamania agregatów monetarnych. Od listopada 2022 r. analizowana dynamika kredytów spadła do +8,4%. Jednak przy analizowanym tempie wzrostu +12,3% i +16,1%, kredyty na karty kredytowe i nieruchomości (zwłaszcza nieruchomości komercyjne) wciąż mają się dobrze.

Allianz Trade nie oczekuje, że polityka fiskalna przyjdzie z pomocą, aby złagodzić recesję. Apetyt na bodźce fiskalne osłabł wśród polityków w obliczu uznania, że inflacja została podniesiona przez luźne wydatki fiskalne podczas pandemii. Allianz Trade oczekuje, że latem Kongres zgodzi się na skromne zacieśnienie fiskalne, aby rozwiązać kryzys związany z pułapem zadłużenia. Stany Zjednoczone stoją w obliczu rosnących rachunków za odsetki oraz perspektywy zmniejszenia pomocy federalnej, co skłoni je do konsolidacji finansów.

Odporność gospodarki – w tym rynku pracy – oraz uporczywie utrzymująca się presja cenowa sprawiają, że Fed pozostanie w jastrzębim trybie, pomimo zwiększonej słabości sektora bankowego. Allianz Trade oczekuje, że stopa funduszy Fed (FFR) osiągnie w maju szczyt na poziomie 5,25% (górne pasmo celu). Szybko spadająca inflacja i słabość gospodarki w drugiej połowie roku skłonią Fed do lekkiego złagodzenia bardzo restrykcyjnego stanowiska: oczekujemy obniżki stóp o 25 pb na posiedzeniu FOMC w listopadzie 2023 r., a następnie obniżki o 50 pb w grudniu. Niemniej, przy poziomie 4,5%, FFR pozostanie na bardzo wysokim poziomie i nadal będzie znajdowała się w restrykcyjnym terytorium. W 2024 r. należy spodziewać się dalszych obniżek stóp, a w połowie 2024 r. końcowa stopa w tym cyklu osiągnie poziom 3,25%.

Kryzys bankowy zwiększa ryzyko dla amerykańskiego rynku mieszkaniowego poprzez dalsze zaostrzenie standardów udzielania kredytów hipotecznych. Jako najbardziej wrażliwy na stopy procentowe sektor gospodarki, rynek mieszkaniowy przeszedł gwałtowną fazę korekty od lata 2022 r. Typowe dla spowolnienia na rynku mieszkaniowym transakcje i rozpoczęte budowy to pierwsze domino, które upadło; ceny domów spadają w dalszej części cyklu. Sprzedaż nowych domów jednorodzinnych gwałtownie spadła ze szczytu 1 000 tys. (analizowanego) pod koniec lata 2020 r. do koryta 550 tys. we wrześniu 2022 r. Sprzedaż istniejących domów i rozpoczęcie budowy nowych mieszkań prywatnych nie osiągnęły jeszcze dna. Podczas gdy transakcje na istniejących domach powinny osiągnąć dno już wkrótce, oczekujemy, że spowolnienie w rozpoczęciu budowy mieszkań będzie miało dalszy ciąg. Allianz Trade oczekuje, że inwestycje mieszkaniowe osiągną najniższy poziom w III kw. 2023 r., po czym nastąpi jedynie skromne ożywienie w związku z utrzymującymi się trudnymi warunkami kredytowymi i wciąż podwyższonym oprocentowaniem kredytów hipotecznych. Jeśli chodzi o ceny nieruchomości, trzymamy się naszej wieloletniej prognozy, że indeks S&P Shiller-Case skorygowany o inflację spadnie o około -12% do -15% pomiędzy szczytem z maja 2022 r. a końcem 2023 r., w oparciu o wiodące sygnały wysyłane przez agregaty monetarne i kredytowe.

Indeks warunków finansowych (FCI)

Obecna dyskusja na temat zdolności banków centralnych do rozwiązania dylematu między ceną a stabilnością finansową wymaga solidnego zrozumienia, w jaki sposób polityka monetarna wpływa i będzie wpływać na warunki finansowania. Indeksy warunków finansowych (FCI) mierzą opóźniony wpływ zestawu zmiennych finansowych na gospodarkę realną. Allianz Trade opracowuje własny FCI dla gospodarki USA, który łączy wykładniczo ważoną rentowność pięciu kluczowych wskaźników finansowych, z których cztery mają dodatnie wagi: S&P 500 (opóźniony o dwa kwartały); indeks obligacji wysokodochodowych ICE BofA (opóźniony o dwa kwartały); łączna rentowność dwuletniego UST w stosunku do jednorocznego UST (opóźniony o osiem kwartałów) oraz indeksu nominalnego dolara ważonego handlem Rezerwy Federalnej (opóźniony o sześć kwartałów). Ostatnia – ropa (opóźniona o cztery kwartały) – ma ujemny współczynnik. Najmniejsze z opóźnień – dwa kwartały – wyznacza horyzont prognozy. Wagi nadane każdemu z pięciu składników są wyznaczane poprzez maksymalizację możliwości przewidywania tempa wzrostu realnego PKB USA w ujęciu rocznym od października 1984 r. (kiedy wprowadzono indeks ICE BofA) do końca 2019 r. Nasz FCI zachowywał się bardzo podobnie do Goldman Sachs FCI w ostatnich latach (Ramka 1, Wykres 1).

Allianz Trade stwierdza, że zarówno w okresie łagodzenia, jak i zacieśniania polityki monetarnej rentowność wysokodochodowych obligacji korporacyjnych była kluczowym czynnikiem napędzającym zmiany warunków finansowania, a następnie ropa naftowa i ważony handlem dolar (Ramka 1, Wykres 2). Przy obecnym poziomie +0,8% nasz FCI jest bardzo blisko historycznych minimów: częstotliwość niższych odczytów wynosi zaledwie 6,5%.

USA - indeks warunków finansowych
[Tigthening = Zacieśnianie; Loosening = Rozluźnianie; AZR daily nominal US financial conditions index, lhs = Dzienny nominalny indeks warunków finansowych w USA AZR, lewa skala; GS financial conditions index, rhs = Indeks warunków finansowych GS, po prawa skala; Dec = Grudzień]
Źródła: Goldman Sachs, Refinitiv, Allianz Research
USA - dekompozycja indeksu warunków finansowych
[Total = Ogółem; TW USD = TW USD; High yield = Wysokodochodowe; Yield curve = Krzywa dochodu; Oil = Ropa; S&P 500 = S&P 500; October 2022 to January 2023 = październik 2022 r. do stycznia 2023 r.; April 2021 to October 2022 = kwieceń 2021 r. do października 2022 r.]
Źródła: Allianz Researc

Samorządy podnoszą stawki podatku od nieruchomości. Największe wzrosty w miastach wojewódzkich

Na rok 2023 r. ministerstwo określiło górny pułap stawki podatku od nieruchomości. Maksymalna wartość za metr kwadratowy gruntu to 1,16 zł; za metr kwadratowy budynku – 28,78 zł. Bieżący rok przyniósł również duży, bo średnio aż 12 proc. r/r wzrost średniej stawki w miastach wojewódzkich. Bardziej zachowawcze pod tym względem były mniejsze miasta powiatowe. Tu wzrost r/r wyniósł 10,51 proc.

Ostatni kwartał roku to czas, kiedy rady miast i gmin przyjmują uchwały określające stawki podatku od nieruchomości na kolejny rok. Maksymalną ich wartość określa zawsze Minister Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej.

Wzrosty średnich stawek podatku od nieruchomości to wynik m.in. obecnej inflacji. Rosnące daniny mogą obniżyć zdolność firm do inwestowania w nowe obiekty czy tworzenia nowych miejsc pracy, a także skłonić je do podwyższenia cen swoich usług, w efekcie zatem wstrzymując rozwój całych branż komentuje Aleksandra Kania, Senior Consultant w Dziale Podatków i Opłat Lokalnych Ayming Polska.

Miasta wojewódzkie z najwyższą wartością stawki podatku od nieruchomości

Eksperci Ayming przeanalizowali uchwały rad 48 miast oraz gmin, a następnie wyliczyli średnie stawki podatku od gruntów i budynków w trzech kategoriach: miasta wojewódzkie, miasta powiatowe oraz gminy.

Ogólnopolska średnia dla miast wojewódzkich na rok 2023, jeśli chodzi o podatek za metr kwadratowy gruntu wynosi 1,14 zł, natomiast za metr kwadratowy budynku 28,61 zł. W stosunku do roku ubiegłego wzrost obu wskaźników wyniósł średnio 12%.

Z analizy wynika, że opodatkowanie nieruchomości najwyższymi stawkami ma miejsce głównie w miastach wojewódzkich. Najwyższą wartość zastosowało aż 11 z nich (Wrocław, Toruń, Warszawa, Rzeszów, Białystok, Gdańsk, Katowice, Olsztyn, Poznań oraz Szczecin). Najniższą stawkę znajdziemy natomiast w Kielcach. Stawka za metr kwadratowy gruntu wyniosła tam 1,01 zł; za metr kwadratowy budynku – 27,20 zł.

Miasta powiatowe i gminy

W przypadku miast powiatowych średnia wynosi z kolei 1,04 zł podatku za metr kwadratowy gruntu oraz 26,90 zł podatku za metr kwadratowy powierzchni budynku. Stawki podatku od nieruchomości wzrosły więc o 10,51% r/r, jeśli chodzi o grunty oraz o 11,04% r/r w odniesieniu do budynków. Również i w tej grupie znajdziemy uchwały określające stawki na maksymalnym poziomie jest to np. Szczecinek czy Szczyrk.

Jak wygląda to w odniesieniu do gmin? Dla gruntów średnia wartość stawki podatku od nieruchomości wynosi 1,03 zł za metr kwadratowy, natomiast dla budynków 24,98 zł za metr kwadratowy. Nastąpił zatem wzrost o 11,22% r/r dla gruntów oraz 10,98% r/r dla budynków. Maksymalne stawki znajdziemy w takich gminach jak Kamiennik (woj. Opolskie), Bircza (woj. Podkarpackie), czy Białogard (woj. Zachodniopomorskie).

Na wysokie stawki można zaradzić

Wzrost wartości stawek nie oznacza, że przedsiębiorcy są skazani na nadwyrężania budżetów wysokimi daninami. W całym procesie ważne jest również np. prawidłowe określenie podstawy opodatkowania, tj. przyporządkowanie obiektów do odpowiedniej kategorii, określenie prawidłowej powierzchni użytkowej budynków czy wartości budowli. Poprawne rozliczenie podatku od nieruchomości często wiąże się z wnikliwą analizą dokumentów technicznych oraz zapoznaniem się z aktualnym orzecznictwem sądów administracyjnych, a nie tylko odniesieniem się do aktualnych stawek.

Z naszych analiz wynika, że wielu przedsiębiorstwom, szczególnie tym dużym – tj. płacącym więcej niż 3 mln zł podatku rocznie – często zdarza się zawyżać swoje zobowiązania do gmin. Dzieje się tak, gdyż spółki te dysponują zróżnicowanym majątkiem, gdzie niektóre jego elementy są zakwalifikowanie do niewłaściwej kategorii opodatkowania lub w ogóle nie powinny być objęte podatkiem. Dodatkowym utrudnieniem jest nieznajomość aktualnej linii orzeczniczej oraz brak przepływu informacji pomiędzy zespołem księgowym i technicznym – tłumaczy Aleksandra Kania.

– Przedsiębiorcy nie powinni traktować podatku od nieruchomości wyłącznie jako kosztu operacyjnego, lecz także jako szansę na oszczędności w przypadku wykrycia ewentualnych nadpłat. Weryfikację deklaracji podatkowych i złożenie korekty można wykonać dla pięciu lat wstecz. Ustalenie prawidłowej wysokości podatku pozwoli również uniknąć nadpłat w bieżącym okresie rozliczeniowym oraz w przyszłościdodaje ekspertka.

Na co zwracać uwagę, zakładając konto firmowe?

Prowadzenie biznesu bez konta firmowego wydaje się wręcz niemożliwe. Z tego powodu wiele osób, które niedawno założyły własną działalność, szuka najlepszego rozwiązania. Wystarczy spojrzeć na dostępną ofertę instytucji bankowych aby przekonać się o tym, jak wiele rozwiązań jest do wyboru. Czy to oznacza że trzeba spędzić długie godziny, zanim wybierze się najlepsze konto dla firmy? Okazuje się że nie, a wystarczy jedynie wiedzieć gdzie szukać, i na jakie czynniki zwracać uwagę.

Jak znaleźć najlepsze konto dla firmy?

Jeżeli chcesz znaleźć najlepsze konto firmowe, to warto sprawdzić, co o danej ofercie sądzą inni użytkownicy. Opinie klientów często zawierają istotne szczegóły, dzięki którym o wiele łatwiej podjąć świadomą i satysfakcjonującą decyzję. Każdy medal ma jednak dwie strony, toteż może okazać się, że dana ocena została wystawiona pod wpływem frustracji lub przez kogoś, kto nawet danego konta nie używał. Poza internetowymi recenzjami, warto również zajrzeć na ranking kont firmowych, dostępny na https://finhack.pl/ranking-kont-firmowych/ . W ten sposób można dowiedzieć się, jakie oferty faktycznie są warte uwagi.

Zaletą internetowych zestawień najlepszych kont firmowych jest fakt, iż są one całkowicie bezpłatne i w żadnym stopniu nie wpływają na zdolność kredytową. Można przebierać w wartościowych ofertach bez ograniczeń, dzięki czemu o wiele łatwiej jest znaleźć opcję dopasowaną do oczekiwań i potrzeb. Co więcej, rankingi działają całodobowo, w każdym dniu tygodnia i są na bieżąco aktualizowane, aby zapewnić stały dostęp do nowych, atrakcyjnych ofert rachunków firmowych.

Czym się sugerować, zakładając konto firmowe?

Jednym z najważniejszych elementów konta dla firmy są obowiązujące koszty. Żaden z przedsiębiorców nie chce przecież znacząco obciążać budżetu swojej działalności, korzystając na co dzień z rachunku. Dlatego też niezwykle ważnym jest, aby przed założeniem konta dokładnie sprawdzić, ile wynoszą poszczególne opłaty. Może bowiem okazać się, że o ile samo konto dla firmy będzie darmowe, tak korzystanie z wielu jego funkcji już niekoniecznie. Banki mogą naliczać dodatkowe prowizje za przelewy, wypłaty gotówki, czy też przewalutowania.

Każdy rachunek firmowy oferowany przez banki będzie różnił się również warunkami korzystania z konta. Może okazać się, że na transakcje i wypłaty bankomatowe nałożony będzie limit, a sam bank nie udostępnia użytkownikom aplikacji mobilnej z pełną funkcjonalnością. Takie niedogodności wydają się pozornie małą przeszkodą, jednak w nagłych sytuacjach znacząco utrudniają rozliczanie się. Dobre konto dla firmy to takie, z którego przedsiębiorca może korzystać tak jak chce, i kiedy tylko chce.

Przelewy zagraniczne – czy można zminimalizować ten koszt?

W dobie home office na rynku pracy wiele się zmieniło. Jeszcze kilka lat temu większość firm, nawet w przypadku prac biurowych, bardzo mocno kładło nacisk na stacjonarny charakter pracy, więc talentów poszukiwano tylko w najbliższej okolicy. Temat ten w wyniku pandemii uległ silnej zmianie. Zatrudnianie pracowników, podwykonawców czy nawiązywanie współpracy z klientami coraz bardziej globalnie, wiąże się jednak z pewnymi niedogodnościami. Pieniądze nie płyną bowiem po świecie tak łatwo, jak dane. Opłata za przelew zagraniczny to ten element, który w comiesięcznym bilansie może dla niektórych stanowić znaczny koszt. Jak go zminimalizować?

Płatności zagraniczne to nie tylko faktury

Pomijając już ewentualne formalne kwestie związane z zatrudnianiem obcokrajowców, trzeba pamiętać, że pewne niedogodności nie kończą się wraz z zakończeniem procesu rekrutacji. Dobrym przykładem jest chociażby konieczność przelewania pensji. Wiąże się to z kosztami i z czasem. Dodatkowe obciążenia to zarówno samo wysłanie przelewu, jak również pozyskanie waluty, na którą opiewa wynagrodzenie w kontrakcie. W skrajnych przypadkach różnica w rozliczeniu etatu może sięgać nawet 10%. Z tego właśnie powodu na rynku pojawiło się w branży fintechowej wiele podmiotów świadczących usługi wymiany walut i transferów pieniężnych. Oczywiście można z nich nie korzystać, ale już sama wymiana waluty względem wysłania przelewu z rachunku złotowego to oszczędność 3-5% kwoty.

Wymiana walut. Jak duże znaczenie mają kursy walut?

Przelew można zlecić z dowolnego rachunku. Jednak jak już wspomniano wcześniej, nie zawsze jest to tanie. Jeżeli wyślemy przelew w banku z rachunku w PLN to bank samodzielnie przewalutuje środki. Skorzysta w tym celu z tzw. tabeli kursów walutowych. Jest to strata przeważnie wspomnianych 3-5%. Mamy kilka sposobów aby tego uniknąć.

Sprowadzają się one do wysyłania walut z odpowiedniego konta. Rachunki walutowe oferuje obecnie większość banków, jednakże dzięki kantorom internetowym czy innymi podmiotom z branży fintech, nie jest to nawet konieczne. Jeżeli jednak już posiadamy takie konto, możemy wpłacić na nie pieniądze zdobyte podczas wymiany w stacjonarnym kantorze lub podczas wymiany przez Internet.

Jak nietrudno się domyślić obsługa gotówkowa wpływa tutaj znacząco na koszty całej operacji. Wciąż jednak jest to często tańsze rozwiązanie niż kurs tabelowy banku, ale z kolei nie tak korzystne, jak wymiana walut online. Zarówno kosztowo, jak i czasowo.

Aby zminimalizować te koszty jak najbardziej, można założyć konto w jednym z takich serwisów, np. Walutomat.pl, przelać na nie złotówki i przewalutować po korzystnym kursie. Środki po wymianie możemy zostawić w portfelu lub zlecić przelew zagraniczny.

Jak długo księgowane są przelewy zagraniczne?

To, jak będzie realizowany przelew zagraniczny, zależy przede wszystkim od trybu wysyłki. Są systemy tańsze i droższe. Są systemy szybsze i wolniejsze. Generalnie im bardziej lokalny system tym korzystniejszy. Najlejpsze warunki otrzymamy najprawdopodobniej w przelewie wewnątrzbankowym, który będzie natychmiastowy i z dużym prawdopodobieństwem – darmowy. Najbardziej kłopotliwe w przelewach zagranicznych są inne strefy czasowe, które wpływają na czas księgowania środków.

Przelewy międzynarodowe to generalnie problem. W przypadku większych kwot, trzycyfrowa cena za samo przesłanie środków nie jest w bankach niczym nadzwyczajnym. Do tego dochodzi jeszcze potencjał na pobranie dodatkowych kosztów po drodze przez tzw. korespondentów, a przelew i tak może realizowany przez 2-3 dni robocze. Rozwiązaniem tego może być korzystanie z podmiotów branży fintech – np. serwis Walutomat, który oferuje szerokie spectrum przelewów zagranicznych https://www.walutomat.pl/przelewy-zagraniczne/.

Nawet w sytuacji gdy mamy dolary i chcemy je po prostu przelać, możemy zaoszczędzić na tym kilkaset złotych, wybierając korzystny serwis. Należy jednak pamiętać, że część podmiotów posiada dość wąską gamę destynacji, gdzie mogą wysyłać środki. W Walutomacie możemy wysyłać walutę do naprawdę szerokiej gamy państw, których lista wciąż się powiększa.

Nie bez znaczenia w naszej części świata jest też dostęp do systemu SEPA Instant. To podobna technologia do polskiego express elixir. Chodzi o to, że mamy system przelewów, który działa tak, jak przyzwyczaiły nas do tego aplikacje. Mamy dostęp do niego 7 (a nie 5) dni w tygodniu. Jest dostępny 24h na dobę, a pieniądze są u odbiorcy od razu zamiast znikać w jakichś dziwnych bytach w rodzaju banków pośredniczących czy izb rozliczeniowych na dni lub godziny.

Inflacja w Polsce. Marcowy odczyt wyższy niż konsensus rynkowy

W ujęciu rocznym ceny wzrosły o 16,2% wobec 18,4% w lutym. Marcowy odczyt jest wyższy niż konsensus rynkowy. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 1,1%. Marcowe dane o inflacji wpisują się w dotychczas oczekiwany przez nas scenariusz. Szczyt inflacji osiągnęliśmy w lutym, teraz czekamy na stopniowy spadek dynamik CPI – ciągnięty na razie przez efekty statystyczne (m.in. energia, paliwa). Inflacja bazowa pozostaje wciąż wysoka – w okolicach 12%. Oczekujemy, że inflacja bazowa w kolejnych miesiącach może utrzymywać się na wysokim poziomie. Różnica pomiędzy wskaźnikami będzie się zmniejszać.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Domu Maklerskiego

Wyniki rynku ubezpieczeniowego w 2022 r. – raport PIU

W 2022 r. Polacy otrzymali 44,4 mld zł odszkodowań i świadczeń ubezpieczeniowych – wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU). To 7,5 proc. więcej niż rok wcześniej. W 2022 r. ubezpieczonych na życie było 23,8 mln Polaków. Zawarliśmy też 71,2 mln polis majątkowych.

Kluczowe liczby:

  • 44,4 mld zł dla poszkodowanych, w tym:
  • 18,87 mld zł z ubezpieczeń na życie,
  • 16,26 mld zł z ubezpieczeń komunikacyjnych (OC+AC),
  • 9,25 mld zł z pozostałych ubezpieczeń.
  • Na ubezpieczenia Polacy przeznaczyli (składka przypisana brutto):
  • 72,4 mld zł, o 4,5 proc. więcej niż rok wcześniej.
  • Prawie 83,4 mld zł aktywów ubezpieczyciele ulokowali w obligacjach i innych papierach wartościowych o stałej kwocie dochodu, wspierających gospodarkę i finanse publiczne.
  • Ponad 17,3 mld zł aktywów było ulokowanych w akcjach spółek z GPW i innych papierach o zmiennej kwocie dochodu.
  • Ponad 1,4 mld zł podatku dochodowego zapłacili ubezpieczyciele.

Ubezpieczenia na życie

Na rynku życiowym w 2022 r. nadal utrzymuje się wzrost w wypłacanych świadczeniach. Widzimy też rosnące zainteresowanie ubezpieczeniami życiowymi. W 2022 r. 23,8 miliona Polaków miało ubezpieczenie na życie, w tym 12,7 mln w ramach ubezpieczeń grupowych. To o około 1 proc. więcej niż rok temu. Ogółem składka z ubezpieczeń na życie wyniosła 21,5 mld zł.

Wzrost zainteresowania polisami ochronnymi to efekt m.in. wydarzeń ostatnich lat. W pandemii doceniliśmy te ubezpieczenia. Nadal spłacamy dług zdrowotny zaciągnięty wówczas. Ochrona życia i zdrowia jest dla nas coraz ważniejsza, tym bardziej że życie i zdrowie ciągle budzi nasze największe obawy. 80 proc. Polaków obawia się braku pieniędzy na leczenie poważnej choroby – mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu PIU.

Ubezpieczenia komunikacyjne

W ubezpieczeniach majątkowych największą część odszkodowań stanowią ubezpieczenia komunikacyjne.

  • Odszkodowania i świadczenia z obowiązkowego OC posiadaczy pojazdów wyniosły w 2022 r. prawie 9,9 mld zł i były o 6 proc. większe niż przed rokiem.
  • Jednocześnie pomimo wzrostu kosztów szkód, średnia składka w ubezpieczeniach OC ppm wzrosła tylko o 0,4 proc. i wyniosła ona 490 zł. W tym samym czasie średnia szkoda z OC ppm wzrosła o 8,4 proc., do 9 199 zł.
  • Odszkodowania z autocasco wyniosły 6,4 mld zł, czyli o 6,9 proc. więcej niż przed rokiem.

Inne ubezpieczenia majątkowe

W 2022 r. mieliśmy do czynienia ze skutkami gwałtownej pogody, co przyniosło znaczące wzrosty odszkodowań w ubezpieczeniach majątkowych. Odszkodowania związane z żywiołami oraz pozostałymi szkodami rzeczowymi wyniosły 4,2 mld zł, czyli 23,7 proc. więcej niż rok temu.

Zjawiska związane z żywiołami to ryzyko, które będzie nam już stale towarzyszyć. Ubezpieczyciele są przygotowani, by nieść pomoc w takich przypadkach, jednak musimy też myśleć o rozwiązaniach systemowych, które ryzyko klimatyczne pozwoli zmitygować – mówi Andrzej Maciążek, wiceprezes zarządu PIU.

Zyski w 2022 r.

W 2022 r. ubezpieczyciele odprowadzili do budżetu państwa ponad 1,4 mld zł podatku dochodowego. Wypracowali w tym czasie 6,1 mld zł zysku netto, czyli o 8 proc. więcej niż przed rokiem.

Przykłady szkód ubezpieczeniowych z 2022 r.

Rodzaj polisy Składka Zdarzenie Pomoc dla poszkodowanych
Indywidualne ubezpieczenie na życie 2 088 zł (rocznie) 34-letni mężczyzna zmarł w wyniku tętniaka rozwarstwiającego aorty Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie w wysokości 400 000 zł
Indywidualne ubezpieczenie na życie 1 992 zł (rocznie) Rak naciekający NST piersi rozpoznany u 46-letniej kobiety Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie z tytułu poważnego zachorowania w wysokości 100 000 zł
Grupowe ubezpieczenie na życie 4 669,85 zł (rocznie) 50-letnia kobieta zmarła w wyniku nowotworu złośliwego płuc Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie w wysokości 581 462 zł
Indywidualne rodzinne ubezpieczenie NNW 43 zł (miesięcznie) Ubezpieczony podczas ścinki drzew został uderzony przez spadające drzewo – doszło do trwałego inwalidztwa Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie w wysokości 300 000 zł
Grupowe ubezpieczenie na życie 604,40 zł (rocznie) Niezdolność do pracy ubezpieczonego w związku z zachorowaniem na raka gruczołowego odbytnicy Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie w wysokości 240 000 zł
Ubezpieczenie grupowe NNW 335 zł (miesięcznie) Ubezpieczona przewróciła się podczas jazdy na nartach. Ubezpieczyciel wypłacił świadczenie z tytułu kosztów leczenia 21 937 zł, rekonwalescencji 240 zł, inwalidztwa 15 200 zł oraz 240 zł świadczenia szpitalnego
Ubezpieczenie NNW 149 zł (miesięcznie) 16-letnia dziewczyna została potrącona przez inną zawodniczkę na treningu koszykówki, upadając na parkiet doznała urazu prawego kolana. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w kwocie
7,3 tys. zł
OC komunikacyjne 4 560 zł (rocznie) Kierowca autobusu komunikacji miejskiej przedwcześnie zamknął drzwi, przytrzasnął nogę osoby wysiadającej. Pasażer przewrócił się na chodnik, doszło do złamań. Ubezpieczyciel wypłacił zadośćuczynienie za doznaną krzywdę oraz odszkodowanie

w wysokości 90 000 zł

OC komunikacyjne 409 zł (rocznie) Kierująca pojazdem osobowym nie ustąpiła pierwszeństwa motocyklowi. Kierujący motocyklem, chcąc uniknąć zderzenia, zjechał na przeciwny pas ruchu. Ubezpieczyciel wypłacił zadośćuczynienie za doznaną krzywdę oraz odszkodowanie za uszkodzone pojazdy w wysokości 52 000 zł
OC komunikacyjne 1 731 zł (rocznie) Kierujący pojazdem zjechał na przeciwny pas ruchu, uderzając w zaparkowany na poboczu pojazd. Ten z kolei przemieszczając się uderzył w stojącego przy nim mężczyznę. Mężczyzna zmarł. Ubezpieczyciel wypłacił zadośćuczynienie w wysokości około 254 000 zł
OC komunikacyjne 1 642 zł (rocznie) Uszkodzenie w kolizji lokomotywy na przejeździe kolejowym. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w wysokości 4 254 800 zł
Ubezpieczenie mieszkania 263 zł (rocznie) Pożar w domu, na skutek którego spalony został dach. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w wysokości 200 000 zł
Ubezpieczenie mieszkania 266 zł (rocznie) Zapalenie się obudowy akwarium spowodowało okopcenie pomieszczeń w domu. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w wysokości  26 732 zł
Ubezpieczenie firmy 1 005 zł (rocznie) Pod wpływem ciężaru śniegu załamała się woliera z ptakami. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w wysokości

201 765 zł

 

 

Gaz ziemny w USA najtańszy od września 2020

S&P 500 i średnia przemysłowa Dow Jonesa osiągnęły wczoraj swe najwyższe poziomu od ponad 3 tygodni (odpowiednio +0,57 proc. i +0,43 proc.). Nasdaq Composite wzrósł do najwyższego poziomu od połowy lutego (+0,73 proc.). Dziś rano cena kontraktów na S&P 500 na CME pozostawała stabilna (0,06 proc. ok. godz. 9:50).

Na rynkach akcji Azji i Oceanii przeważały dziś zwyżki głównych indeksów. Największy – +1,47 proc. – notował indyjski SENSEX 30.

Główne indeksy europejskiego rynku akcji osiągnęły wczoraj swe najwyższe poziomy od 3 tygodni, a dziś rano pozostawały stabilne (DAX +0,01 proc., CAC 40 +0,1 proc. ok. godz. 9:55).
WIG-20 minimalnie spadał na początku piątkowej sesji (-0,12 proc. ok. godz. 9:55). Swój najwyższy poziom od października 2021 osiągnął dziś WIG-Nieruchomości. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś rano kursy akcji spółek Eurocash i Develia. Wśród składników sWIG-u najwyższe od przynajmniej roku poziomu osiągnęły ceny akcji spółek Ambra i Sanok Rubber Company.

Lekko rosła dziś rano rentowność 10-letnich obligacji rządu Stanów Zjednoczonych utrzymując się jednak poniżej poziomu 3,6 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu pomimo dzisiejszego spadku o 0,41 proc. pozostawała powyżej poziomu 6 proc.

Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie osunęła się wczoraj do najniższego poziomu od września 2020. Dziś rano cena tych kontraktów była stabilna (+0,19 proc. ok. godz. 9:30). Lekko spadały dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową (WTI -0,23 proc., Brent -0,41 proc. ok. godz. 9:30). Cena kontraktów na kakao na ICE osiągnęła wczoraj najwyższy poziom od lutego 2020. Można tu spekulować o trwającym wyłamaniu w górę z 5-letniej formacji „trójkąta symetrycznego”. Cena kontraktów na cukier na ICE osiągnęła wczoraj swój najwyższy poziom od 2016 roku. Jeśli szczyt kursu z 2016 roku zostanie przełamany – co wydaje się prawdopodobne – cena tych kontraktów osiągnie najwyższy poziom od 2012 roku.

Nieznacznie umacniał się dziś rano amerykański dolar (USD/JPY +0,29 proc., EUR/USD -0,01 proc. ok. godz. 9:10. Swój najniższy poziom od roku osiągnął dziś rano kurs amerykańskiego dolara do czeskiej korony. Swe historyczne maksimum zaliczył dziś kurs euro względem tureckiej liry.

Kurs złotego był stabilny (EUR/PLN -0,07 proc., USD/PLN -0,05 proc.). ). Kurs USD/PLN przebywa tuż powyżej swego minimum z początku lutego.

Kurs BTC/USD próbował wczoraj wyrwać się powyżej poziomu 29000 USD. Ten atak okazał się nieudany i kurs skończył wczorajszą sesję na poziomie minimalnie powyżej 28000 USD. Dziś ok. godz. 9:00 kurs BTC/USD pozostawał stabilny (-0,03 proc.). 17 marca br. doszło na tym rynku do wyłamania w górę z kształtującej się od czerwca ub.r. formacji „odwróconej głowy z ramionami”. Jej rozmiary – ok. 62 proc. pomiędzy ok. 15500 USD a ok. 25000 USD – sugerują średnioterminową zwyżkę kursu do poziomu ok. 40000 USD. Oczywiście, gdyby kurs BTC/USD spadł ponownie wyraźnie poniżej poziomu 25000 USD, to założenie przestałoby być aktualne.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Adrian Jarosz powołany do roli Prezesa Zarządu NOTUS Finanse S.A.

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Spółki NOTUS Finanse S.A. powołało ze skutkiem od dnia 1 kwietnia 2023 roku Adriana Jarosza do pełnienia funkcji Prezesa Zarządu spółki.

Adrian Jarosz obejmuje funkcję zastępując na tym stanowisku Pawła Komara, który będzie kontynuował swoją karierą zawodową poza strukturami NOTUS Finanse.

Adrian Jarosz jest Absolwentem Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, a z branżą finansową związany jest od ponad 20 lat. Posiada wszechstronne i długoletnie doświadczenie w zarządzaniu największymi firmami działającymi w obszarze branży pośrednictwa finansowego. Przez ostanie 7 lat, odnosząc wiele sukcesów, pełnił funkcję Prezesa Spółki Expander Advisors. Wcześniej w latach 2013-2015 na stanowisku Wiceprezesa Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie AVIVA S.A. odpowiadał m.in. za rozwijanie nowych kanałów dystrybucji. W swojej karierze zawodowej pełnił także funkcję Prezesa w Spółkach Tax Care S.A., Idea Leasing S.A. oraz Open Finance S.A.

Od kilku lat jest Prezesem Związku Firm Pośrednictwa Finansowego – organizacji reprezentującej polski rynek firm pośrednictwa finansowego, gdzie prężnie i aktywnie działa na rzecz rozwoju całej branży.

W swojej nowej roli, jako Prezes Zarządu NOTUS Finanse S.A., Adrian Jarosz skupi się na dalszym wzmacnianiu pozycji spółki, jak również dalszym wzroście biznesu.

Zezwolenia na pobyt dla obywateli Ukrainy objętych ochroną czasową

Od 1 kwietnia 2023 r. obywatele Ukrainy, którzy posiadają numer PESEL ze statusem UKR, będą mogli ubiegać się o udzielenie zezwoleń na pobyt czasowy w celu podejmowania pracy lub prowadzenia działalności gospodarczej. Rozwiązanie jest opcjonalne i skierowane do osób, które czują się pewnie na polskim rynku pracy i chcą zrezygnować z korzystania z ochrony czasowej.

Ustawa o zmianie ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa oraz niektórych innych ustaw, z dniem 1 kwietnia 2023 r. wprowadzi nową regulację umożliwiającą obywatelom Ukrainy ubieganie się o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy. Dotyczy to osób, których pobyt na terytorium Polski uznaje się za legalny i status pobytowy dokumentuje posiadany numer PESEL ze statusem UKR.

Nowe regulacje dotyczą zezwoleń, które związane są z podstawowymi formami aktywności ekonomicznej czyli:

  • zezwolenia na pobyt czasowy i pracę (o którym mowa w art. 114 ust. 1 ustawy z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach),
  • zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie wymagającym wysokich kwalifikacji (o którym mowa w art. 127 ustawy z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach),
  • zezwolenia na pobyt czasowy w celu prowadzenia działalności gospodarczej (o którym mowa w art. 142 ust. 1 lub 3 ustawy z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach).

Aby uzyskać jedno z wymienionych zezwoleń na pobyt, obywatel Ukrainy powinien spełniać wymogi określone w przepisach ustawy o cudzoziemcach.

Wniosek o udzielenie zezwolenia najlepiej wypełnić za pośrednictwem portalu mos.cudzoziemcy.gov.pl. Następnie należy go wydrukować, podpisać, dodać niezbędne załączniki i przesłać pocztą lub dostarczyć do urzędu wojewódzkiego, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania obywatela Ukrainy. W przypadku pytań dotyczących prowadzenia postępowań należy kontaktować się z wydziałem właściwym do spraw cudzoziemców w danym urzędzie wojewódzkim.

Możliwość ubiegania się o wspomniane zezwolenia pobytowe jest opcjonalna. Obywatele Ukrainy, którzy przybyli do Polski od dnia 24 lutego 2022 r. i nie skorzystają z tego rozwiązania, będą mogli nadal legalnie przebywać w kraju na podstawie ochrony czasowej. Bazując na decyzji Rady UE o wprowadzeniu ochrony czasowej, z dużym prawdopodobieństwem można spodziewać się, że okres pobytu uznawanego za legalny, który aktualnie kończy się 24 sierpnia br., zostanie stosownie wydłużony przynajmniej do 4 marca 2024 r.

Obecnie ok. 1 mln obywateli Ukrainy i członków ich rodzin korzysta w Polsce z ochrony czasowej, czego potwierdzeniem jest posiadanie numeru PESEL ze statusem UKR (nadanego zgodnie z ustawą o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa).

Rynek nieruchomości komercyjnych w fazie przejściowej

Odbywające się w dniach 14-17 marca br. międzynarodowe targi nieruchomości MIPIM w Cannes jak zwykle były okazją do zapoznania się z najnowszymi trendów i wyzwaniami stojących przed rynkiem komercyjnym. Wśród kluczowych zagadnień znalazły się takie jak dekarbonizacja i ESG, inwestowanie oraz strategie najemców w czasie spowolnienia gospodarczego. Swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi targów MIPIM postanowiły podzielić się ekspertki AXI IMMO.

Renata Osiecka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO, mówi: „Rynek nieruchomości komercyjnych znajduje się w fazie przejścia, a kluczowymi czynnikami na następne miesiące pozostają kwestie związane z finansowaniem inwestycji, a także z rosnącymi kosztami zadłużenia. Większość uczestników i paneli dyskusyjnych podczas MIPIM wskazywała na widoczne ochłodzenie na rynku inwestycyjnym. Osiągnięcie wyników z poprzednich trzech lat będzie bardzo trudne”.

Joanna Lewandowska, Transaction Manager, AXI IMMO, komentuje: „Co ciekawe, dynamika wydarzeń na rynkach finansowych była w swoim szczycie w dniach samych targów. W weekend poprzedzający MIPIM dowiedzieliśmy się o potężnym załamaniu w sektorze bankowym w USA. Z kolei, 16 marca, Europejski Bank Centralny ogłosił podwyżkę stóp procentowych o kolejne 50 punktów bazowych. W naszym odczuciu wydarzenia te nie odbiły się aż tak silnym echem na nastrojach na samych targach, jak można by się spodziewać. Podwyższające się koszty finansowania stały się już nową normą dla inwestorów i oczekiwania podwyżek stóp znalazły już swoje odbicie w strategiach inwestycyjnych. Natomiast doniesienia z sektora bankowego były wciąż zbyt świeże, żeby móc ocenić ich konsekwencje dla rynku nieruchomości komercyjnych”.

Joanna Lewandowska, kontynuuje: „Obecnie wciąż znaczna grupa inwestorów instytucjonalnych odczuwa dużą niepewność, która przekłada się na przyjmowanie postawy wyczekującej. Sytuacja wpływa na wydłużenie procesów transakcyjnych. Droższe finansowanie ma bezpośredni wpływ na stopy kapitalizacji, co utrudnia osiągnięcie porozumienia pomiędzy sprzedającymi a kupującymi. Jednocześnie, w zdecydowanie lepszej sytuacji znajdują się inwestorzy dysponujący gotówką”.

Renata Osiecka, wyjaśnia: „Zauważamy również zwiększoną aktywność podmiotów z regionu CEE i Skandynawii, które w mniejszym stopniu obawiają się negatywnego wpływu rosyjskiej agresji w Ukrainie i aktywnie poszukują atrakcyjnych okazji do zakupu nieruchomości na głównych rynkach w Polsce”.

Renata Osiecka, dodaje: „Aktywność najemców w najbliższym czasie powinna pozostać wysoka, przy czym większość firm podczas spowolnienia gospodarczego nie będzie zabezpieczała dodatkowych powierzchni. Wśród trendów będzie dominować optymalizacja lub relokacja do bardziej zielonych nieruchomości gwarantujących realizację strategii ESG i obniżenia kosztów operacyjnych. Nieodłącznym tematem rozmów graczy rynkowych i ekspertów pozostaje zero emisyjność, całkowita dekarbonizacja ewentualnie redukcja emisji dwutlenku węgla. Eksperci ESG, którzy coraz częściej są stałymi pracownikami firm deweloperskich i doradczych mają być odpowiedzialni za wskazywanie, a także weryfikację działań w zakresie zrównoważonego rozwoju”.

Joanna Lewandowska, mówi: „Po stronie podaży widoczne jest ustabilizowanie się cen i dostępności materiałów budowlanych. Niemniej pozostają one wysokie, co wraz z wysokimi kosztami finansowania bezpośrednio wpływa na tempo dostarczania nowych projektów”.

Renata Osiecka, podsumowuje: „W kontekście kolejnych miesięcy wskazuje się, że Polska pozostaje atrakcyjną lokalizacją pomimo spowolnienia gospodarczego, kryzysu energetycznego i graniczenia z Ukrainą. Krajowe aktywa, a zwłaszcza segment logistyki miejskiej, jak i nowe inwestycje biurowe pozostaną szczególnie intersujące dla inwestorów. Wśród alternatywnych klas aktywów wskazuje się również sektor parków handlowych oraz PRS”.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Banku Millennium

30 marca 2023 roku odbyło się Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Banku Millennium, m.in. podsumowujące aktywność biznesową i wyniki finansowe Banku i Grupy Kapitałowej Banku Millennium za 2022 rok. Prezes Zarządu Joao Bras Jorge przedstawił wyniki Banku i Grupy za 2022 rok, a WZA zatwierdziło m.in. roczne sprawozdanie finansowe, raport ESG i sprawozdanie Rady Nadzorczej za rok obrotowy 2022, udzieliło absolutorium wszystkim członkom Zarządu i Rady Nadzorczej oraz zadecydowało o pokryciu straty za 2022 r. z kapitału rezerwowego.

Joao Bras Jorge
Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium

2022 był trudnym, pełnym nieprzewidzianych wydarzeń rokiem. Atak Rosji na Ukrainę, dwucyfrowa inflacja, podwyżki stóp procentowych, ogromne straty banków w związku z ustawowymi wakacjami kredytowymi… to wszystko odbiło się na wynikach Banku. Mimo to i mimo rekordowych obciążeń kosztami regulacyjnymi, podatkowymi i rezerwami na kredyty frankowe, zakończyliśmy rok z pozytywnym wynikiem (+249 mln zł w 4 kwartale). Po wyłączeniu kosztów związanych z walutowymi kredytami hipotecznymi, kosztów wakacji kredytowych i po dodaniu hipotetycznego podatku bankowego, wynik netto w całym 2022 roku wyniósłby +2 241 mln zł. Pokazuje to siłę modelu biznesowego, który pozwala na rozwój i konsekwentne generowanie przychodów. Nie byłoby to możliwe bez fantastycznego zespołu pracowników, którzy swoim codziennym zaangażowaniem współtworzyli te osiągnięcia.

W 2022 roku byliśmy nadal otwarci na polubowne rozwiązania kwestii kredytów we frankach szwajcarskich – zawarliśmy 7 943 indywidualnie negocjowane ugody, a od 2020 roku, kiedy uruchomiliśmy proces, blisko 18 000 ugód. W efekcie liczba aktywnych walutowych kredytów hipotecznych zmalała w 2022 roku o blisko 9 600 (jest ich teraz 38 011), co jest bardzo dobrym wynikiem w wyjątkowo niesprzyjającym środowisku. Konsekwentnie realizowaliśmy strategię na lata 2022-24, wdrożyliśmy kilkanaście istotnych inicjatyw, zrealizowaliśmy też kilka ważnych zadań urzeczywistniających ideę zrównoważonego rozwoju, m.in. osiągnęliśmy cel obniżenia o 50% własnych emisji gazów cieplarnianych w zakresie 1 i 2 w porównaniu do roku 2020. W obszarze ESG kontynuowaliśmy też prace związane z poszerzaniem oferty zielonych produktów, a po wybuchu wojny w Ukrainie, w geście solidarności, wprowadziliśmy wiele ułatwień dla obywateli Ukrainy, a w pomoc na rzecz uchodźców włączyła się cała millennijna społeczność – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy rozpatrzyło i powzięło m.in. następujące uchwały:

  • w sprawie zatwierdzenia za rok obrotowy 2022: sprawozdania finansowego Banku Millennium S.A. i łącznego sprawozdania Zarządu z działalności Banku Millennium S.A. i Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A. oraz łącznego raportu ESG Banku Millennium S.A. i Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A.
  • w sprawie zatwierdzenia sprawozdania finansowego Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A. za rok obrotowy 2022
  • w sprawie zatwierdzenia rocznego sprawozdania Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A. za rok obrotowy 2022 oraz dokonania oceny polityki wynagradzania w Banku Millennium S.A.
  • w sprawie pokrycia straty za rok obrotowy 2022.

Walne Zgromadzenie udzieliło absolutorium wszystkim członkom Zarządu Banku Millennium S.A. i członkom Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A. z wykonania obowiązków w roku obrotowym 2022, wyraziło pozytywną opinię na temat sprawozdania Rady Nadzorczej o wynagrodzeniach członków Zarządu i Rady Nadzorczej Banku oraz zatwierdziło Politykę doboru i oceny odpowiedniości członków Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A.

Dokonano również zmian w Statucie Banku Millennium S.A.

Rekordowe przychody Grupy InPost w 2022 r.

Skorygowana EBITDA osiągnęła poziom 1 961,4 mln zł po wzroście o 20,6% r/r.

Grupa InPost w 2022 roku osiągnęła imponujące rezultaty na wszystkich kluczowych rynkach, kończąc rok spektakularnymi wynikami zarówno pod względem przychodów, zysku EBITDA, jak i obsłużonych wolumenów. Przychody za 2022 rok wzrosły o 53,8% r/r, osiągając 7 079,1 mln zł, skorygowana EBITDA wzrosła o 20,6% r/r, osiągając wartość 1 961,4 mln zł, natomiast wolumen obsłużonych przesyłek zwiększył się w ciągu roku o 44% r/r, sięgając 744,9 mln sztuk. Już ponad 40% przychodów Spółka osiąga z zagranicy (25% w roku 2021).

W 2022 roku Grupa InPost dynamicznie kontynuowała ekspansję, rosnąc powyżej rynku w każdym kluczowym kraju, w którym jest obecna. Pomyślny rozwój firmy oraz wzrost wolumenów wyprzedzający rynkowe tempo, mimo trudnych warunków w sektorze
e-commerce, potwierdza efektywność modelu biznesowego i jego odporność na wymagające otoczenie makroekonomiczne. W Polsce Grupa InPost utrzymuje niekwestionowaną pozycję lidera, systematycznie umacniając swoją pozycję rynkową. Tymczasem na rynkach międzynarodowych, Grupa skupia się na rozwoju własnej sieci, kreowaniu świadomości marki oraz podnoszeniu jakości oferowanych usług. Międzynarodowa ekspansja Grupy InPost w 2022 roku stanowi ważny etap w kreowaniu autentycznie paneuropejskiej marki. W 2023 roku InPost będzie konsekwentnie realizować strategię zrównoważonego rozwoju Grupy, dążąc do przeobrażenia rynku logistyki e-commerce w całej Europie. – 
Rafał Brzoska, założyciel i prezes zarządu InPost

Kluczowe informacje

  • Wzrost wolumenu obsłużonych przesyłek na wszystkich rynkach do 744,9 mln w 2022 r. (+44% r/r).
  • Wzrost sieci punktów OOH (Out of Home – dostawy poza adresem zamieszkania) Grupy o 29% r/r do 54 059, w tym wzrost sieci urządzeń Paczkomat® o 37% r/r do 27 939.
  • Rekordowe przychody w wysokości 7 079,1 mln zł w 2022 r. (+53,8% r/r), z czego 40,7% stanowiły przychody z rynków międzynarodowych (w porównaniu do 25,0% zagranicznych przychodów Grupy w 2021 r.).
  • Rekordowa skorygowana EBITDA w wysokości 1 961,4 mln zł, (+20,6% r/r).
  • Działalność Grupy w Polsce wygenerowała w 2022 r. 673,7 mln zł wolnych przepływów pieniężnych (Free Cash Flow), ponad dwukrotnie więcej w stosunku do roku 2021.
  • InPost odnotował imponujący wzrost na każdym z kluczowych rynków:
  • W 2022 roku w Polsce udział wolumenowy InPost w rynku przesyłek
    e-commerce wzrósł do 43%, wolumen obsłużonych paczek osiągnął rekordowe 508,4 miliona (+20% r/r). Przychody w 2022 roku wyniosły 4,2 mld zł (+21,6% r/r), a skorygowana EBITDA 1,8 mld zł (+14,3% r/r), pomimo bardzo trudnego otoczenia rynkowego i presji inflacyjnej. Na koniec roku spółka posiadała sieć 19 306 urządzeń Paczkomat® (+17% r/r).
  • W ramach Mondial Relay, Grupa Inpost obsłużyła 213,2 miliona paczek (+21,21% r/r). Przychody Mondial Relay w 2022 roku wzrosły do 2,7 mld zł. (+17,4%[1] r/r), na koniec roku w ramach Mondial Relay funkcjonowały 2 564 urządzenia Paczkomat® InPost (+2 251 urządzeń w stosunku do końca 2021) oraz 19 446 punktów PUDO (+10% r/r).
  • W Wielkiej Brytanii popyt na usługi świadczone poprzez Paczkomat® InPost przekroczył oczekiwania. Wolumen obsłużonych paczek wzrósł o 151% r/r, osiągając poziom 20,5 mln. Na koniec 2022 roku w Wielkiej Brytanii funkcjonowało 4 835 urządzeń Paczkomat® InPost (+53% r/r).

[1] Wzrost w stosunku do 2021 liczony na podstawie danych pro-forma. Dane pro-forma uwzględniają wyniki Mondial Relay za cały 2021 r.

DB Energy S.A. ustaliło cenę emisyjną akcji serii D na poziomie 26 zł za jedną akcję

DB Energy S.A. ustaliło cenę emisyjną akcji serii D w Ofercie Publicznej na poziomie 26,00 zł za jedną akcję. Przy tak ustalonej cenie emisyjnej Oferta wynosi 10,79 mln zł, a środki z niej zostaną przeznczone na rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym modelu ESCO oraz intensyfikację działań związanych z internacjonalizacją. Dziś, 31 marca br., rozpoczynają się zapisy na akcje Spółki w Transzy Inwestorów Instytucjonalnych, które potrwają do 4 kwietnia br. Zgodnie z harmonogramem Oferty Publicznej, w II połowie kwietnia 2023 roku zakładany jest pierwszy dzień notowań Akcji Serii B i C oraz PDA na rynku równoległym GPW. Pierwszy dzień notowań Nowych Akcji planowany jest w ok. połowy maja, co będzie równoznaczne z notowaniem na GPW wszystkich Akcji Dopuszczonych.

Model biznesowy i strategia rozwoju DB Energy spotkały się z dużym zainteresowaniem Inwestorów, co pomimo wymagającego sentymentu na rynku IPO w ostatnich miesiącach pozwoliło nam na zbudowanie Księgi Popytu na akcje DB Energy. Ustaliliśmy cenę emisyjną na poziomie 26,00 zł za jedną akcję serii D, a zatem zgodnie z tymi parametrami powinniśmy pozyskać 10,8 mln zł. Jestem przekonany, że dzięki wsparciu Inwestorów będziemy mogli rozwijać naszą działalność zgodnie z planami oraz realizować kolejne, ambitne cele biznesowe.– komentuje Krzysztof Piontek, Prezes Zarządu DB Energy.

Oferta publiczna DB Energy obejmuje łącznie 415.000 akcji serii D, z czego 93.000 akcji serii D zostało dedykowanych do objęcia przez inwestorów w ramach Transzy Inwestorów Detalicznych, natomiast 322.000 akcji serii D w Transzy Inwestorów Instytucjonalnych. Informacja dotycząca ustalenia ceny emisyjnej akcji serii D oraz ostatecznej liczby akcji serii D oferowanych w ramach oferty publicznej oraz liczby akcji serii D oferowanych w poszczególnych transzach dostępna jest na stronie internetowej: https://www.dbenergy.pl/ipo. Koordynatorem całości oferty jest Dom Maklerski Navigator SA. Doradcą prawnym spółki jest kancelaria prawna SSW Pragmatic Solutions Spaczyński, Szczepaniak, Okoń Sp.k.

DB Energy specjalizuje się w oszczędzaniu energii, a jej kompetencje obejmują wiele różnych nośników energii, takich jak energia elektryczna, ciepło, chłód i sprężone powietrze. Spółka oferuje kompleksową obsługę od identyfikacji przedsięwzięć, doradztwa i audytu, przez projektowanie i wykonanie inwestycji w modelu ESCO lub w modelu Generalnego Wykonawstwa (GW).

DB Energy realizuje i rozlicza już 5 projektów w modelu ESCO, których nakłady inwestycyjne na realizację (już poniesione i przyszłe) wynoszą łącznie 35 mln zł. Z czego lwią część, bo aż 29 mln zł pochłania umowa ze Słodownią Soufflet Polska. Realizacja tej inwestycji została zakończona w czerwcu 2022 r. i od tej pory generuje przychody dla DB Energy.

Rynek efektywności energetycznej wchodzi w etap dynamicznego wzrostu, który stymulowany jest przez wiele czynników, takich jak chociażby rosnąca globalna konkurencja w przemyśle, przy jednocześnie niskiej efektywności polskiego przemysłu. Wymusza to na spółkach wdrażanie rozwiązań oszczędzania energii. Przedsiębiorstwa zmagające się z ograniczonymi budżetami inwestycyjnymi chętniej korzystają z finansowania inwestycji w modelu ESCO, a także przekazują chętniej odpowiedzialność za utrzymanie ruchu infrastruktury i jej modernizację.

BADANIE: Polacy najczęściej kupują mięso w dyskontach lub w małych sklepach na osiedlu

Jak wynika z najnowszego raportu branżowego, 3 na 4 osoby kupują mięso w dyskontach. Natomiast blisko co trzeci respondent wybiera małe niezależne sklepy, np. osiedlowe. Nieznacznie mniej wskazań mają placówki wielkopowierzchniowe, w tym hipermarkety. Z kolei do rezygnacji z zakupu skłania ankietowanych głównie zły wygląd. On może sugerować, że produkt jest przeterminowany lub przechowywany w nieodpowiedni sposób. Ponadto zniechęca też cena. Według sondażu, Polacy zwracają również uwagę na to, w jakim opakowaniu kupują mięso.

Z dyskontów lub ze sklepów osiedlowych

Z najnowszego raportu Kantar Polska i Grupy BLIX wiemy, w jakich miejscach Polacy najczęściej kupują mięso. Respondenci mogli wybrać maksymalnie 3 odpowiedzi. Zdecydowanie najwięcej wskazań mają dyskonty – 76%. Dalej są małe niezależne sklepy (np. osiedlowe) – 30%, placówki wielkopowierzchniowe, hipermarkety – 28%, supermarkety – 19%, a także zakupy bezpośrednio u rzeźnika – 13%. Jak stwierdza Marcin Lenkiewicz, ekspert rynku retailowego, badanie pokazuje, że konsumenci coraz bardziej zwracają uwagę na jakość i pochodzenie mięsa, ale wciąż borykają się z ograniczeniami finansowymi i czasowymi.

– Wśród wszystkich użytkowników aplikacji z promocjami ponad 80% robi zakupy w dyskontach przynajmniej raz w miesiącu, dlatego najwyższe wskazanie tego formatu – jako miejsca zakupu mięsa – ma swoje uzasadnienie. Jest ono jednym z głównych driverów, który skłania konsumentów do zakupów w danym sklepie – zauważa Patrycja Jedlińska z Grupy BLIX.

Z kolei Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego (PZHiPBM), zaznacza, że dyskonty stały się podstawowym miejscem zaopatrzenia w produkty żywnościowe. Nie powinno więc nikogo dziwić, że to tam kupujemy właśnie mięso. Przyzwyczailiśmy się bowiem do zakupów kompleksowych. Wszystko nabywamy w jednym miejscu. Eksperta cieszą zakupy w osiedlowych sklepach mięsnych oraz bezpośrednio u rzeźnika. To pokazuje, iż rośnie świadomość konsumenta, który woli kupić produkt w mniejszym sklepie, licząc na lepszą jakość.

– Kolejnym argumentem przemawiającym za zakupem mięsa w dyskontach jest fakt, że możemy zaoszczędzić sporo czasu. Podczas jednych zakupów możemy też nabyć jednocześnie nabiał, warzywa i pieczywo, bez konieczności odbycia wizyt w kilku sklepach. Zaskakująco wysoką, drugą pozycję osiedlowych sklepów mięsnych ekspertka tłumaczy faktem, że dla dużej grupy kupujących bardzo ważna jest jakość mięsa, jego pochodzenie i zdrowy wygląd. – Przy panującym przekonaniu, że w mniejszych punktach sprzedaży mięso jest lepszej jakości, wybór respondentów staje się już mniej zaskakujący – dodaje Jedlińska.

Rezygnujemy przez zły wygląd i cenę

Z badania wynika ponadto, że do rezygnacji z zakupu najczęściej skłania nas zły wygląd mięsa. Może on wskazywać na to, że produkt jest przeterminowany (62%), w nieprawidłowy sposób przechowywany (np. w zbyt wysokiej temperaturze – 50%). Ponadto zniechęcić nas może również to, że mięso jest za drogie (37%).

– Z roku na rok konsumenci są coraz bardziej świadomi. Dużo uwagi poświęca się ekologii, zdrowemu trybowi życia, a przy tym racjonalnemu odżywianiu. Większość powodów decydujących o rezygnacji z zakupu mięsa skupia się właśnie wokół czynników wpływających na zdrowie i dobre samopoczucie – podkreśla Patrycja Jedlińska.

Według prezesa Zarzeckiego, obecnie konsument kieruje się głównie ceną. Reszta to szukanie usprawiedliwienia dla takiego czy innego wyboru. Oczywiście, bardzo ważną rolę pełni tutaj sposób opakowania, ekspozycji etc. Ale niewiele możemy powiedzieć o jakości produktu, jeżeli jest on zapakowany i znajduje się w wielkiej chłodni.

– Jednocześnie coraz więcej konsumentów ma świadomość tego, że spożycie mięsa wpływa na środowisko i dobrostan zwierząt. W związku z tym 42% ankietowanych w tej grupie ogranicza spożycie mięsa ze względów etycznych. Ponadto 30% stara się jeść mięso rzadziej ze względów zdrowotnych, np. z powodu chorób układu krążenia. 27% badanych przyznaje, że po prostu nie lubi smaku mięsa – dodaje Marcin Lenkiewicz.

Zdaniem ekspertki z Grupy BLIX, to, że wysoki koszt odwodzi od zakupu 37% respondentów, nie może dziwić. Smart shopperzy doskonale orientują się w cenach poszczególnych produktów. Duża konkurencja pomiędzy producentami i retailerami sprawia, że konsument jest w stanie kupić produkt jak najatrakcyjniej.

Rosnąca świadomość i przemyślane wybory

Autorzy badania przedstawili też 12 zdań wypowiedzianych przez różne osoby na temat kupowania i spożywania mięsa. Ankietowani wskazują, na ile zgadzają się z każdym z nich, a odpowiedzi ulokowane są w skali 1-7. I tak „1” oznacza, że respondent zupełnie się nie zgadza, a „7” – całkowicie popiera. Najwyższy wynik w badaniu osiągnęła opinia „Zwracam uwagę na to, w jakim opakowaniu kupuję mięso” – 5,21. Dalej widać „Wolę samemu wybrać kawałek mięsa niż kupić porcjowane w opakowaniu” – 4,93, a także „Kupując mięso, zwracam uwagę na jego pochodzenie i typ chowu zwierzęcia” – 4,47. Na końcu zestawienia jest „Chciałbym zrezygnować ze spożywania mięsa, ale gotowanie z zamiennikami bądź potraw wegetariańskich jest drogie i czasochłonne” – 3,34.

– To dowód na to, iż rośnie społeczna świadomość dotycząca jakości mięsa i jego wpływu na środowisko oraz zdrowie. Klienci coraz częściej wybierają alternatywy roślinne lub ograniczają spożycie mięsa. Według badań, aż 51% osób rzadko je jada z powodu przekonania o złej jakości, co może wynikać z problemów związanych z hodowlą, przetwarzaniem czy też z zanieczyszczeniami środowiska – analizuje Lenkiewicz.

W opinii Jacka Zarzeckiego, konsument zwraca coraz częściej uwagę na to, co kupuje i co je. Wybiera staranniej produkty. Wynika to ze wzrostu cen, ale również z rosnącej świadomości. Dzisiaj problemem nie jest brak żywności na świecie, ale jej dystrybucja i marnowanie. Prawie 60% jedzenia trwonimy u nas w domach. Jak podkreśla prezes PZHiPBM, emisja gazów cieplarnianych z gospodarki odpadami jest w UE na podobnym poziomie co hodowla zwierząt. Jeżeli chcemy walczyć o klimat, to powinniśmy zacząć od siebie, poprzez większą świadomość zakupową.

– Firmy FMCG powinny brać pod uwagę te trendy i rozwijać swoje portfolio produktowe o alternatywy roślinne oraz oferować mięso wysokiej jakości, pochodzące z ekologicznych hodowli. Oferowanie większej ilości towarów w różnych przedziałach jakościowych i cenowych może przekonać rzadkich nabywców tej kategorii do częstszych zakupów – podsumowuje ekspert z Grupy BLIX.

Wysyłka palet

Jako przedsiębiorca, dzięki postępującej globalizacji mamy ogromne pole do popisu. Sklepy internetowe znacznie ułatwiają handel z klientami zarówno krajowymi, jak i zagranicznymi. Firmy kurierskie oferują z kolei swoje usługi, by dostarczać nasze towary dla potencjalnych odbiorców. Myśląc jednak o kurierach, przed oczyma może nam pojawić się stos małych paczek. Nie jest to mylne stwierdzenie, paczki takich rozmiarów często są obsługiwane. A jeśli chcemy eksportować towary na skalę hurtową – lub towary, które same w sobie są duże? Wtedy z pomocą przychodzi oferta wysyłek paletą. Przesyłki paletowe są często używane przez biznesy w transporcie międzynarodowym. Czym jednak dokładnie są? Jakie są przedziały wagowe? Jak zabrać się do nadania takowej? Z czyich usług skorzystać? Tego dowiedzą się Państwo w poniższym artykule. Zapraszamy do lektury!

Czym są wysyłki paletowe?

Wysyłki paletowe są wykorzystywane w sytuacjach, gdy wysyłamy towar o gabarytach przekraczających wymiary przesyłek standardowych. Mogą to być zarówno pojedyncze, spore przedmioty pokroju beczek, jak i duża ilość pomniejszych paczek. Istnieje kilka typów palet, różniących się wymiarami. Są one bardzo wytrzymałe, często są więc wykorzystywane nawet w transporcie bardzo ciężkich towarów.

Firmą kurierską, obsługującą różne gabaryty, w tym w wysyłkę palet, jest DSV XPress. Są to specjaliści w transporcie i spedycji międzynarodowej dla firm, również na skalę globalną.

paleta w magazynie wysyłkowym

Jakie są dopuszczalne przedziały wymiarowe dla towaru na palecie?

Palety, w porównaniu do przesyłek standardowych, mają dużo większe dopuszczalne gabaryty. Nie oznacza to jednak, że możemy załadować na nie cokolwiek. Przesyłka musi mieścić się w granicach krawędzi danej palety. Przedziały wagowy wynosi od 100 do 1000 kg, przy podziałce na wyższy gabaryt co 100 kg. Dla ułatwienia przytoczymy przykład. Nadając towar ważący 150 kg, musimy płacić za paletę o ładowności 200 kg. Podobnie, nadając towar ważący 308 kg, zapłacimy jak za ładunek do górnej ładowności 400 kg.

W kwestii samych wymiarów palety możemy wyróżnić trzy najpopularniejsze typy:

  • Europaleta 120×80 cm;
  • Półpaleta 60×80 cm;
  • Paleta przemysłowa – 120×100 cm, 120×120 cm lub 240×80 cm;

Przekroczenie dopuszczalnych wymiarów na wybranej palecie wiąże się z dodatkowymi opłatami. Przesyłka jest bowiem wówczas traktowana jako „niestandardowa”.

Jak przygotować paletę do wysyłki?

Jak przy każdej przesyłce, trzeba zadbać o jej zabezpieczenie. W przypadku wysyłek międzynarodowych – szczególnie. Trasa, w którą wyruszy nasz towar, będzie długa i zahaczy o wiele punktów po drodze. To z kolei naraża ją na potencjalne uszkodzenia, jeśli nieprawidłowo ją zabezpieczymy. Rzeczy znajdujące się na palecie warto zabezpieczyć przed warunkami atmosferycznymi, np. folią stretch. Krawędzie przesyłki powinny być okryte dodatkową warstwą kartony, tektury lub folii, by zapobiec uszkodzeniu. Obowiązkowe jest też usztywnienie zawartości. Najczęściej robi się to taśmami bindującymi. Luzy są niedopuszczalne – mogą one doprowadzić do obsunięć, a dalej do uszkodzenia lub zniszczenia towaru.

paleta gotowa do wysłania

Przesyłki paletowe – jakiego przewoźnika wybrać?

Wspomniana wcześniej firma DSV XPress zasługuje tutaj na wyróżnienie. Są na rynku od wielu lat, utrzymując bardzo dobrą reputację wśród klientów biznesowych. Szczycą się oni nie tylko szybkimi czasami dostawy, ale także zdolnością obsługi zarówno wysyłki hurtowej, jak i wielkogabarytowej. Wybierając ich jako kuriera, możemy mieć pewność, że nasze towary dotrą od odbiorców bezpiecznie. Jeśli są Państwo zainteresowani ich ofertą, należy wypełnić formularz kontaktu na podstronie kalkulatora wysyłek. Po wypełnieniu danych przesyłki, przedstawiciel DSV XPress wkrótce skontaktuje się z Państwem z ofertą transportową.

Inflacja w Niemczech

Po porannym inflacyjnym zaskoczeniu w Hiszpanii liczono na podobny scenariusz również w Niemczech – to jednak nie nastąpiło.

Inflacja CPI w Niemczech w marcu wyniosła 7,4% r/r. Marcowe dane o inflacji nieco zaskoczyły w górę. Rynkowy konsensus wynosił 7,3% r/r. Marzec jest pierwszym miesiącem, gdzie ceny porównywane były do wyższych cen (głównie paliw i energii), które wzrosły zaraz po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Spadek inflacji CPI w marcu jest pozytywnym sygnałem, jednak wynika on przede wszystkim z korzystnego efektu bazy. Problem podwyższonej inflacji nie został jeszcze rozwiązany, na co wskazuje inflacja bazowa, która w dalszym ciągu pozostaje wysoka i nie spada tak dynamicznie.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Domu Maklerskiego

Kiedy w końcu spadną ceny gazu w Polsce?

Ceny gazu ziemnego Europie i USA spadają. Przyczynia się to do obniżenia inflacji i utwierdza prognozy dotyczące aktywności gospodarczej. W Polsce jednak, ceny nadal pozostają wysokie – zarówno dla przemysłu jak i dla indywidualnych odbiorców.

Cena gazu ziemnego w USA spadły poniżej poziomu 2 dolarów (za 1 MMBtu – Million British Thermal Units) i zbliżają się do poziomu swoich najniższych notowań w historii. Gaz jest prawie dwa razy tańszy niż wynosi średnia długoterminowa jego notowań (wynosząca 3,85 dolara za MMBtu). Gaz był tak tani tylko 4 razy w ciągu ostatnich 25 lat. W USA odnotowano jeden z trzech najcieplejszych początków roku od 1895 roku. To spowodowało, że konsumpcja jest niższa niż w zeszłym roku, a zapasy są o 23 proc. wyższe od średniej. Amerykańska Energy Information Administration (EIA) prognozuje, że w 2023 roku ceny gazu wzrosną do średnio 3 USD/MMBtu, co będzie spowodowane dwucyfrowym wzrostem zapotrzebowania na gaz LNG i sezonowym zapotrzebowaniem na energię elektryczną. Tym co różni obecną sytuację od poprzednich dołków cenowych, to brak znacznej redukcji wydobycia gazu. Wynika to ze zmienności na rynku i obawy, że cena może się znacząco wahać w krótkim terminie. Obecnie, liczba urządzeń wiertniczych służących do wydobycia gazu ziemnego jest wyższa o 18 proc. niż rok temu, natomiast podczas dwóch poprzednich dołków cenowych gazu, liczba instalacji wydobywczych skurczyła się o 60-80 proc. w stosunku do szczytów cenowych.

Z podobną sytuacją mamy także do czynienia w Europie. Ceny gazu ziemnego TTF spadły z powodu ciepłej pogody, ograniczenia popytu przez przemysł i konsumentów oraz ponadprzeciętnego wypełnienia magazynów gazu. Jednak ten spadek cen ma swoje granice. Europa zaczyna się już koncentrować na kolejnym zimowym sezonie grzewczym i ponownym wypełnieniu magazynów. Wiąże się to z ryzykiem całkowitego odcięcia dostaw z Rosji i rosnącą konkurencją na rynku LNG ze strony ponownie otwierających się Chin. Popyt na LNG w Azji jest zazwyczaj ponad dwukrotnie wyższy niż w Europie. Ekspozycja kontynentu na rynek spot LNG wzrosła dramatycznie z 20 proc. do 50 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat.

Kluczowe pozostaje pytanie o ceny gazu w Polsce. Mimo spadków na światowych giełdach, cały czas pozostają one wysokie, co wzmacnia inflację i osłabia konkurencyjność polskich przedsiębiorstw. Klienci indywidualni, płacąc więcej za gaz, mają mniej pieniędzy na dokonywanie innych wydatków. Wysoki poziom regulacji polskiego rynku gazu umożliwił odsunięcie w czasie podwyżek cen, jednak teraz utrudnia dostosowanie ich do niższego poziomu z rynków światowych.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Ubezpieczenia należności w 2022 r. – dane PIU

W 2022 r. ubezpieczyciele należności zabezpieczyli 710 901 mln PLN obrotów. To wzrost o 10 proc. w porównaniu do roku 2021. Łączna wartość ubezpieczonych obrotów odpowiada 26,6 proc. wartości PKB Polski[1]. W 2022 r. ubezpieczyciele należności wypłacili odszkodowania o łącznej wartości 219,6 mln zł, czyli o 49 proc. więcej w porównaniu do 2021 r.

Zakłady ubezpieczeń zebrały w 2022 r. 1 072 mln PLN składki, co stanowi wzrost o 18 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Wynika to przede wszystkim z ubezpieczenia znacznie wyższej ekspozycji, rozumianej jako łączna wartość limitów kredytów kupieckich, przyznanych odbiorcom ubezpieczanych firm. Ekspozycja wzrosła aż o 26 proc. r/r.

Wzrost wypłat w ubezpieczeniach należności wynika z pogarszającej się sytuacji płatniczej przedsiębiorstw w porównaniu do roku 2020, kiedy funkcjonowały one w środowisku wysokiej podaży pieniądza. Gorszą płynność w gospodarce potwierdza także łączna wartość należności skierowana w ubiegłym roku do windykacji polisowej, która wyniosła aż 1 323,4 mln zł. Nie wszystkie kwoty skierowane do windykacji zamieniają się w szkody. Znacząca część z nich zostaje ostatecznie uregulowana. Jednak wielkość ta świadczy, że wiele przedsiębiorstw płaci swoim dostawcom w ostatnim możliwym momencie – mówi Andrzej Maciążek, wiceprezes zarządu PIU.

W opinii ekspertów rynkowych pogorszenie się sytuacji płatniczej utrzymuje się także w pierwszym kwartale bieżącego roku.

Szczególnie teraz, w coraz trudniejszych warunkach makroekonomicznych, ubezpieczenia należności są ważne dla stabilności gospodarki. Wsparcie firm przez zakłady ubezpieczeń polega m.in. na dostarczaniu informacji gospodarczej, pomocy w zarządzaniu limitami kredytu kupieckiego w odniesieniu do poszczególnych odbiorców towarów i usług, uczestniczeniu w procesie windykacji, a przede wszystkim na wypłacie odszkodowań w razie braku płatności za fakturę. Dzięki tak szerokiej pomocy firmy mogą zachować rentowność i rozwijać się mimo słabszej koniunktury gospodarczej.

Znaczenie ekonomiczne ubezpieczeń należności widać także w ujęciu wieloletnim. Od roku 2015 r. wartość łącznej ubezpieczonej ekspozycji uległa podwojeniu, a łączna wartość ubezpieczonych obrotów o 65 proc. Świadczy to o wzroście znaczenia tego typu ochrony ubezpieczeniowej dla przedsiębiorców.

Dane w mln PLN 2015 2022 Dynamika 2022/2021 Dynamika 2022/2015
Ekspozycja krajowa (31 grudnia) 93 114 167 032 124% 179%
Ekspozycja eksportowa (31 grudnia) 42 562 105 420 130% 248%
Ekspozycja łączna (31 grudnia) 135 676 272 453 126% 201%
Ubezpieczone obroty krajowe 330 063 552 839 110% 167%
Ubezpieczone obroty eksportowe 100 682 158 062 111% 157%
Ubezpieczone obroty łącznie 430 745 710 901 110% 165%
Składka przypisana brutto 528 1 072,2 118% 203%
Odszkodowania i świadczenia przypisane brutto 234 219,6 149% 94%

 

Dodatkowo
Łączna wartość należności skierowana do windykacji polisowej w roku kalendarzowym,
w odniesieniu do ubezpieczonych odbiorców
1 323,4

Słowniczek:

Ekspozycja – to ryzyko finansowe, jakie ponoszą zakłady ubezpieczeń. Innymi słowy, jest to suma limitów kredytowych przyznanych przez ubezpieczycieli dla wszystkich przedsiębiorstw korzystających z ubezpieczeń należności handlowych.

Ubezpieczone obroty – łączna wartość obrotów, które były objęte ochroną ubezpieczeniową w danym okresie.

Jak działa ubezpieczenie należności handlowych? Standardem wśród przedsiębiorców jest sprzedaż produktów i usług z odroczonym terminem płatności, czyli stosowanie kredytu kupieckiego. Ubezpieczenie należności handlowych zapewnia firmom ochronę finansową w przypadku strat wynikających z niewypłacalności kontrahentów. Co więcej, dzięki know-how ubezpieczyciela, przedsiębiorstwo otrzymuje profesjonalny i stały dostęp do monitoringów informujących o aktualnej kondycji finansowej kontrahenta.

[1] GUS, Wstępny szacunek produktu krajowego brutto w IV kwartale 2022 roku, https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rachunki-narodowe/kwartalne-rachunki-narodowe/wstepny-szacunek-produktu-krajowego-brutto-w-iv-kwartale-2022-roku,3,82.html

Digitalizacja procesów biznesowych – jakie zmiany przyniesie ustawa o pracy zdalnej i jak się na nie przygotować?

Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez Antal w raporcie „Model pracy a efektywność i zadowolenie pracowników”, praca zdalna jest bardzo dobrze oceniana, nie tylko przez pracowników, ale przede wszystkim przez pracodawców. Aż 92% z nich stwierdziło, że cyfryzacja pracy – ku zdziwieniu powszechnej opinii, wyróżnia się wysoką efektywnością.

Aż 97% kadry zarządzającej twierdzi, że pandemia COVID-19 przyspieszyła działania związane z transformacją cyfrową, tak wynika z badań statystycznych amerykańskiej organizacji Zippia. Okres po pandemii wymusił wprowadzenie nowych, zdigitalizawanych rozwiązań oraz alternatyw do tradycyjnych spotkań czy konferencji. W bardzo krótkim czasie trzeba było zmienić nawyki i przyzwyczajenia dotyczące tradycyjnych kontaktów międzyludzkich w miejscu pracy. Zmiana z trybu offline na online była dynamiczna i nagła, ale okazała się być korzystna dla firm i ich pracowników. Obecnie rozwiązania cyfrowe są coraz częściej stosowane, ponieważ nierzadko oszczędzają czas i koszty pracy.

Ustawa o pracy zdalnej – jakie zmiany nadchodzą?

Już 7 kwietnia 2023 r. zaczną obowiązywać nowe przepisy określające wymogi pracy zdalnej. Kodeks Pracy poszerzy się o regulacje dotyczące m.in. zasad wykonywania pracy w takim modelu, ewentualnych kontroli, tzw. pracy zdalnej na żądanie lub kwestii jej odmowy przez pracodawcę.

Ta szybka i dynamiczna transformacja w prawie wymusza na działach HR podjęcie drastycznych środków, ponieważ firmy i organizacje mają bardzo mało czasu na przystosowanie się do nadchodzących zmian. Nowe przepisy wymagają wprowadzenia przez firmy sprzętów służbowych, często nowych oprogramowań, dostosowaniu procedur on-boardingowych. Konieczność podjęcia szybkich działań przez wewnętrzny HR mogą zaburzyć codzienne obowiązki oraz zaplanowaną strategię pozyskiwania kandydatów – mówi Maja Wilczewska, ReX Leader, Antal.

Ustawa o pracy zdalnej jest ogromnym, ale koniecznym do podjęcia krokiem. Jasno pokazuje, że digitalizacja jest i będzie coraz bardziej obecna w większości sfer życia, w tym również w miejscu pracy. Jej wykonywanie będzie można uzgodnić przy podpisywaniu umowy o pracę albo w trakcie zatrudnienia. Trzeba wówczas złożyć papierowy lub elektroniczny wniosek. Również pracodawca może wyjść z inicjatywą uzgodnienia pracy zdalnej.

Pracodawca może narzucić wykonywanie pracy zdalnej w dwóch sytuacjach. Pierwsza to okres obowiązywania stanu nadzwyczajnego, stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii oraz w okresie 3 miesięcy po ich odwołaniu. Druga to brak możliwości zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy w dotychczasowym miejscu pracy pracownika spowodowany działaniami siły wyższej. Tutaj pracownik musi złożyć bezpośrednio przed wydaniem polecenia oświadczenie, że posiada warunki lokalowe i techniczne do wykonywania pracy zdalnej. Pracodawca może cofnąć polecenie wykonywania pracy zdalnej z co najmniej dwudniowym uprzedzeniem – wyjaśnia Paulina Szewczyk, Managing Consultant Antal, Engineering & Operations.

Jak podejść do zarządzania zmianą w organizacji?

W kontekście zarządzania zmianą spraw w obliczu nadchodzącej transformacji cyfrowej warto skorzystać z usługi outsourcingu, która staje się coraz bardziej popularnym działaniem w wielu firmach. Polega na zleceniu przez klienta wszystkich lub wybranych procesów rekrutacyjnych do wykonania przez firmę zewnętrzną. Jego pochodną jest crowdstaffing, czyli metoda rekrutacji, w której tłum (ang. crowd) rekruterów wykorzystuje swoje online’owe i offline’owe znajomości, koneksje, narzędzia i zasoby, aby w maksymalnie krótkim czasie znaleźć odpowiednich specjalistów (ang. staffing) w ramach konkretnego zlecenia. Wszystko to za sprawą technologii i platform crowdstaffingowych.

Dziś 43%, a dwa lata temu nieco ponad 10% przedstawicieli HR deklarowało wykorzystanie zasobów crowdstaffingu. Jednym z takich przykładów jest platforma crowdstaffingowa ReX.  Jest to niesamowity skok, jaki wykonała branża i sami pracownicy obszaru Human Resources. Weszliśmy na wyższy poziom optymalizacji, digitalizacji i automatyzacji procesu rekrutacyjnego. Korzystanie z usług partnerów zewnętrznych pomaga zaoszczędzić czas, jednocześnie zachowując jakość zlecanego działania. Wprowadzenie ustawy o pracy zdalnej jest wyzwaniem, ponieważ owe zmiany skłaniają do rozwiązań cyfryzacji procesów, przed którymi niektóre firmy mogły się wciąż bronić – komentuje Maja Wilczewska, ReX Leader, Antal.

To co może być również problematyczne to fakt, że zmiany w organizacji będą kontrolowane przez instytucje, pod ogromną presja czasową, jednocześnie przy ograniczonych zasobach, co może skutkować powstaniem chaosu organizacyjnego. Dlatego tak ważna jest umiejętność priorytetyzacji działań. Pomocny w tym procesie może być przygotowany plan i ustalenie, które z zadań koniecznie musi być przeprowadzone przez wewnętrzne działy firmy, a które z nich mogą zostać zlecone,
by usprawnić pracę i odciążyć pracowników.

Zacznij transformację cyfrową od digitalizacji procesów rekrutacyjnych

Przed okresem pandemii abstrakcją było myślenie, że prawie każdy etap rekrutacji może zostać przeprowadzony bez tak potrzebnego czynnika ludzkiego. Jednak teraz, dla wielu firm jest to codzienność. Procesy rekrutacyjne, w niektórych firmach już są maksymalnie zdigitalizowane, od etapu początkowego aż do ostatniego. Z raportu Antal „Trendy rekrutacyjne” wynika, że średnio 56% spotkań rekrutacyjnych w pierwszym etapie odbywa się w sieci. Co więcej, średnio prawie połowa wszystkich spotkań rekrutacyjnych odbywa się online, a 44% badanych wskazuje, że tylko finalny etap rekrutacji nie jest spotkaniem face to face.

Pracodawca często jest w stanie podjąć decyzję o zatrudnieniu jedynie po spotkaniu online z zainteresowanym. Powstaje również coraz więcej narzędzi zewnętrznych, które umożliwiają digitalizację procesów w jeszcze większym stopniu np. poprzez funkcjonalności automatycznego umawiania spotkań, całkowicie bez potrzeby nadzoru człowieka. Zcyfryzowane zarządzanie zasobami ludzkimi to możliwość ciągłego udzielania feedbacku, pokazującego, w jakim stopniu udaje się realizować wyznaczone cele. Wielkim wsparciem dla działania firmy może być wdrażanie nowoczesnych platform e-learningowych – mówi Maja Wilczewska, ReX Leader, Antal.

Dużym trendem w digitalizacji procesów rekrutacyjnych jest także przejście do sfery metaversum. Według raportu Antal „Trendy rekrutacyjne” aż 65% badanych osób odpowiedzialnych za zarządzanie kapitałem ludzkim ocenia, że w przyszłości więcej niż 10% procesów rekrutacyjnych będzie realizowane w przestrzeni metaversum.

Wdrożenie pracownika poprzez metawszechświat może nieść ze sobą wiele korzyści. Udostępnienie nowemu członkowi zespołu interaktywnej platformy onboardingowej, jak i cyfrowych materiałów szkoleniowych może ułatwić odnalezienie się w strukturach firmy. Dobrą praktyką jest stworzenie wirtualnej przestrzeni biurowej odzwierciedlającej rzeczywiste miejsce pracy. Dzięki temu dołączający pracownik łatwiej i naturalniej nawiąże nowe znajomości ze współpracownikami, czego nie gwarantują wideorozmowy – dodaje Paulina Szewczyk, Managing Consultant Antal, Engineering & Operations.

Firmy szukają sposobu na optymalizację działań przy jednoczesnym zwiększaniu współczynnika sukcesu i pozostaniu konkurencyjnym na rynku pracy. Jako ReX i Antal także stawiamy sobie za cel sprostanie coraz większym wyzwaniom digitalizacyjnym i chcemy w tym wspierać także inne firmy. Widzimy ogromny potencjał jaki drzemie w platformach crowdstaffingowych i cały czas staramy się wydobywać go na światło dziennie i zachęcać do skorzystania z naszego wachlarza zdigitalizowanych narzędzi rekrutacyjnych.

Najniższa inflacja w Hiszpanii

Wstępne dane na temat wzrostu cen z Madrytu są dużym zaskoczeniem. W USA rynek nieruchomości wciąż mocny. Czesi utrzymują stopy procentowe bez zmian.

Niespodzianka z Półwyspu Iberyjskiego

Dzisiaj nad ranem poznaliśmy dane o wzroście cen w Hiszpanii. Analitycy spodziewali się spowolnienia wzrostu cen do 3,8% w skali roku. Tak, 3,8% w skali roku, nie miesiąca. Wynik okazał się jeszcze niższy, bo zaledwie 3,3%. To ponad 5 razy mniej niż w Polsce. Są to co prawda tylko wstępne dane, ale pokazują bardzo korzystną tendencję. Tym bardziej, że miesiąc temu wzrost wynosił 6%. Nadal wartość, o której jeszcze przynajmniej przez kilka kwartałów będziemy musieli w Polsce pomarzyć. Zatem Hiszpania, dość niespodziewanie, została liderem wyścigu ograniczania inflacji. O 0,1% wyprzedza bowiem Lichtenstein i Szwajcarię.

Amerykański rynek nieruchomości wciąż rośnie

Wczorajsze dane pokazują wzrost o 0,8% indeksu podpisanych umów kupna domów. Trzeba pamiętać o pewnej specyfice tamtejszego rynku. Banki podchodzą tam znacznie bardziej rygorystycznie do zabezpieczeń kredytów, bo łatwiej jest oddać mieszkanie do banku i anulować kredyt. W rezultacie gorsza koniunktura w segmencie nieruchomości może być bombą, która przysłowiowo „wysadzi” gospodarkę. Dzieje się tak, gdyż kiedy spada wartość nieruchomości, bank domaga się większego zabezpieczenia. Jeżeli nie można tego zapewnić, trzeba sprzedać lub oddać mieszkanie. Trafiające na rynek w ten sposób nieruchomości były jednym z powodów głębokości kryzysu z 2008 roku.

Czesi nie zmieniają stóp procentowych

Nasi południowi sąsiedzi zgodnie z oczekiwaniami utrzymali wczoraj stopy procentowe na niezmienionym poziomie 7%. Kraj ten ma niższą od Polski inflację, bo „zaledwie” 16,7%. Inflacja bazowa w obu krajach oscyluje obecnie w okolicach 12% i jest poważnym problemem. Wygląda bowiem na to, że o ile na świecie nie dojdzie do poważnego spowolnienia, możemy zostać z tym problemem jeszcze na długo. Czeska korona w dalszym ciągu ma się dobrze i znów jesteśmy świadkami ataku na poziom 20 groszy za jedną koronę. W lutym już na większość miesiąca udało się te poziomy osiągnąć. Dla porównania, przed pandemią było to niecałe 17 groszy. To jeden z powodów, przez które wyjazdy do naszych południowych sąsiadów zrobiły się relatywnie droższe.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – PKB,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Normy metrażowe w nowym budownictwie – czy nadal ich potrzebujemy? Deweloperzy odpowiadają

Minimalna powierzchnia nowo budowanych lokali to temat, który budzi wiele emocji. Systematycznie powraca więc on do dyskursu publicznego. Na początku roku Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapowiedziało pakiet zmian w prawie budowlanym. Jedna z nich dotyczy właśnie wymaganej, minimalnej powierzchni. Czy regulacje dotyczące norm metrażowych są konieczne? Portal RynekPierwotny.pl zapytał o to deweloperów w swojej sondzie.

Boaz Haim, Prezes Zarządu RONSON Development

Na rynkach takich jak mieszkaniowy, niezbędne są pewne generalne uregulowania, wyznaczające granice podmiotów na nim aktywnych. Zupełna swoboda mogłaby doprowadzić do wypaczeń, policzonych na maksymalizację zysku, a finalnie dotykających klientów. O takich przypadkach czasem słyszymy. Nasze kluczowe założenie biznesowe zakłada, że RONSON Development ma się kojarzyć klientom przede wszystkim z jakością, dlatego procent najmniejszych lokali, typu studio jest w naszej ofercie niewielki. Uzasadnienie jest proste. W dłuższej perspektywie takie mieszkania nie są w stanie spełnić podstawowych funkcji mieszkalnych. Tymczasem nam zależy nam na tym, aby projektowane lokale były przestronne i funkcjonalne.

Małgorzata Wiśniewska, Dyrektor Sprzedaży w Cordia Polska

Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Z jednej strony, norma metrażowa jest czynnikiem, który ingeruje w relacje między deweloperem a klientem – i to nie zawsze w dobry, czyli korzystny dla klienta sposób. Normy siłą rzeczy ograniczają bowiem możliwość dopasowania oferty mieszkań do oczekiwań i siły nabywczej konsumentów. Z drugiej strony, aktualnie obowiązująca w Polsce norma mówi, że od stycznia 2018 r. każdy nowo realizowany lokal mieszkalny musi mieć przynajmniej 25 mkw. To w mojej opinii rozsądne „minimum” dla tego typu jednopokojowych lokali, które nie wpływa znacząco na ofertę dewelopera i jego relacje z klientami. Co więcej, zgadzamy się, że budownictwo w Polsce powinno spełniać jakieś normy jakościowe – które, co warto podkreślić, są standardem na rynkach zachodnich.

W Cordia Polska stawiamy sobie za cel realizację mieszkań komfortowych i funkcjonalnych, zgodnych z oczekiwaniami klientów. Kawalerki zgodne z aktualną normą – o powierzchni 25-30 mkw. –  dobrze wpisują się w te założenia.

Tomasz Kaleta, Dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A. 

Uważamy, że w budownictwie mieszkaniowym powinny obowiązywać normy metrażowe. Obecnie obowiązujące minimum, czyli  25 metrów kwadratowych, to wg nas zdrowy kompromis. W dyskursie publicznym toczą się spory o dodatkowe kryteria techniczne, takie jak wymagana w inwestycji liczba miejsc postojowych, odstępy między balkonami czy odległość budynku od granicy działki. Jak we wszystkich sferach życia, także tu potrzebny jest „złoty środek”, aby z jednej strony nieruchomości zapewniały nabywcom odpowiednie warunki, z drugiej –  żeby poprzez zbyt rygorystyczne zapisy nie ograniczać ich dostępności. Według danych Eurostatu jesteśmy na niskiej pozycji w Europie, jeśli chodzi o sytuację lokalową zarówno pod kątem dostępności mieszkań na 1000 mieszkańców, jak również średniego metrażu przypadającego na domownika. Wprowadzanie kolejnych obostrzeń prawnych nie poprawi tej sytuacji.

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca ACCIONA w Polsce

Normy są potrzebne z kilku względów. Dają jasne wytyczne do projektowania i sprawiają, że projektowane mieszkania mają porównywalną jakość i funkcjonalność. Równie ważne jest jednak doświadczenie i wiedza architekta, które przekładają się na projektowanie ergonomicznych i funkcjonalnych układów mieszkań. Szczególnym przypadkiem są jednak mieszkania powstające w adaptacjach budynków historycznych, w których ze względu na zastany układ konstrukcyjny czy wytyczne konserwatorskie wymagane jest od architektów kreatywne podejście do projektowania.

Angelika Kliś, Członek Zarządu ATAL

Jak każdy tego typu pomysł, ten również powinien być omawiany z branżą. Ważne, aby nieprzystającymi do realiów przepisami nie doprowadzić do przeregulowania rynku. Normy powinny być więc zgodne z przyjętymi standardami, ale też z oczekiwaniami klientów.

Justyna Wiśniewska, reprezentująca Scandic Park

Dyskusja dotycząca tego, ile metrów kwadratowych może mieć minimalnie mieszkanie, trwa już od jakiegoś czasu. Wynika głównie z tego, że niektóre firmy skłaniają się ku temu, by lokal mieszkalny miał mniejszą powierzchnię, niż standardowe 25 mkw. dla kawalerki. Sądzę, że nie jest kluczowe spełnienie normy co do detali, ale zapewnienie rzeczywistego komfortu osobom, które mają w danej przestrzeni mieszkać, tj. odpoczywać, czasami pracować i po prostu czuć się dobrze. Wsłuchując się w rzeczywiste oczekiwania klientów, nie mieliśmy żadnego problemu, by zaprojektować nasze osiedla. W inwestycji Nove Dopiewo są kawalerki, o powierzchni około 30 mkw., z dwoma oknami, oddzielnym aneksem kuchennym i balkonem lub ogrodem. Normy metrażowe będą kropką nad i, jednocześnie pozwolą uporządkować rynek, na którym zdarzają się pomysły, by tworzyć tzw. mikro mieszkania. W naszej ocenie jest to nieodpowiednie i nie takie powinny być standardy.

Patrycja Pilarczyk z biura sprzedaży inwestycji Nowa Murowana

Stawiamy na komfort życia naszych przyszłych mieszkańców i duża część firm z naszej branży podobnie jak my, wyznacza wysokie standardy. Niestety dziś nie możemy tak powiedzieć o wszystkich firmach deweloperskich, stąd dobrze takie normy metrażowe wyznaczyć. W naszym projekcie najmniejsze mieszkania mają niecałe 27 mkw. Natomiast zdecydowanie więcej mamy mieszkań 2-pokojowych około 40-50 mkw., ponieważ taka przestrzeń jest po prostu lepsza do życia.

Tomasz Pietrzyński, Członek Zarządu firmy More Place

Dyskusja na temat norm metrażowych rozpoczęła się ze względu na to, w jakim kierunku zmierzają trendy, a naszym zdaniem w kierunku dość niebezpiecznym. Naszym zdaniem nie można bez żadnych ograniczeń pomniejszać przestrzeni mieszkalnej, proponując powierzchnie mniejsze, niż np. 25 mkw. Mamy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości świadomość firm deweloperskich i klientów będzie tak duża, a standardy i praktyki na tak wysokim poziomie, że regulacje zewnętrzne nie będą konieczne. Dziś raczej są.

W naszej inwestycji „Osiedle Przy Jeziorach” stawiamy na przestrzeń, ponieważ proponujemy lokale w zabudowie bliźniaczej o ponad 100 mkw. Nie musimy borykać się z opiniami klientów, że zaprojektowana przestrzeń mieszkalna jest zbyt mała. Wręcz przeciwnie, mamy bardzo pozytywny feedback, ponieważ klienci – ci, którzy mają zdolność kredytową rzecz jasna – bardzo cieszą się z większego metrażu.

OECD proponuje podnieść w Polsce wiek emerytalny. Czy warto?

OECD, czyli Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, zaproponowała ostatnio, by wprowadzić nowe regulacje dotyczące wieku emerytalnego w Polsce.[1] Według OECD w Polsce trzeba podnieść minimalny wiek emerytalny, bo przyszli emeryci będą pobierać – na przestrzeni kolejnych dekad – coraz niższe świadczenia emerytalne, które nijak będą miały się do ich obecnych zarobków, a właściwie będą stanowiły ich niewielką część. Minister Rodziny i Polityki Społecznej twierdzi, że podniesienie wieku emerytalnego nie jest konieczne.[2] Z kolei Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM, zgadza się z rekomendacjami OECD pod jednym warunkiem. Jakim?

OECD proponuje, by Polska wydłużyła wiek emerytalny. Problemem jest starzejące się społeczeństwo, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Z danych ZUS wynika, że stopa zastąpienia, czyli relacja przeciętnej wypłacanej emerytury względem średniej krajowej wynosiła w 2018 roku 56,4 proc. To o ponad 5 pkt proc. mniej niż pięć lat wcześniej. Za 20 lat stopa zastąpienia będzie wynosiła już tylko 38 proc., a to oznacza, że dzisiejsi 40-45 latkowie, którzy zarabiają średnią krajową w wysokości ok. 3550-4000 zł netto, po przejściu na emeryturę, dostaną ok. 1300-1500 zł na rękę. Jeżeli system emerytalny się nie zmieni, nie uratuje ich nawet PPK. Co na temat proponowanych przez OECD zmian sądzi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM?

przeciętna emeryturaŹródło: Business Insider Polska

Komentarz ekspercki Roberta Majkowskiego, Prezesa Funduszu Hipotecznego DOM:

Indywidualny system emerytalny powinien składać się z szeregu elementów. Tylko puzzle emerytalne (wiele źródeł finansowania) mają szansę uchronić przyszłego emeryta przed katastrofą finansową.

O potrzebie podniesienia minimalnego wieku emerytalnego mówi się w Polsce, ale i całej Europie Zachodniej, już co najmniej od lat 90-tych XX wieku. Reforma emerytalna z roku 1999 miała służyć przede wszystkim zachęcaniu do jak najdłuższej pracy. Wydzielenie indywidualnych kont w ZUS, indywidualne konta w OFE miały uzmysławiać Polakom, że im dłużej pracujemy, tym więcej będziemy mieli środków na emeryturze. Niewiele osób dzisiaj pamięta, że podstawową wadą starego systemu, obowiązującego do 1998 roku, był szereg zachęt do wcześniejszej dezaktywizacji zawodowej i liczne przywileje emerytalne dla różnych grup zawodowych. W łatwy sposób można było nabyć prawo do wcześniejszej emerytury lub renty, a wysokość pobieranego świadczenia nie była powiązana z sumą wpłaconych składek. Nowy system – w założeniach – miał tworzyć więcej zachęt dla zwiększenia aktywności zawodowej i ograniczenia szarej strefy w gospodarce. Przedłużanie wieku naszej aktywności zawodowej jest po prostu dobre dla społeczeństwa, dla naszej gospodarki, a każdemu z nas pozwala na zgromadzenie większego kapitału do wykorzystania na emeryturze.

Pamiętajmy, że OECD od lat rekomenduje podnoszenie wieku emerytalnego, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Gdy spojrzymy na kraje Unii Europejskiej wszędzie, z wyjątkiem Polski, zachodzi proces stopniowego podnoszenia minimalnego wieku emerytalnego. Trzeba pamiętać jednak o tym, że system musi przewidywać opcję wcześniejszego przejścia na emeryturę w przypadku braku możliwości podjęcia pracy, na przykład ze względu na stan zdrowia. W mojej opinii indywidualny system emerytalny powinien składać się z szeregu elementów. Od lat promuję ideę tzw. puzzli emerytalnych – jest ZUS, OFE, IKE, IKZE, IKZE, PPE, ale są też oszczędności, aktywa które powinniśmy stale kumulować. Wiele osób w wieku emerytalnym posiada nieruchomości – one też mogą służyć uzyskiwaniu dochodu na emeryturze, a to oznacza, że hipoteka odwrócona może, a nawet powinna dołączyć do wyżej wymienionych puzzli, czyli elementów budujących bezpieczeństwo finansowe seniorów.

[1] https://tvn24.pl/biznes/dla-seniora/wiek-emerytalny-w-polsce-oecd-proponuje-zmiany-minister-rodziny-komentuje-6788953

[2] Tamże.

Bruksela zdecydowała. Cel OZE 42,5 proc. to duże przyspieszenie

42,5 proc. OZE w końcowym zużyciu energii w Unii Europejskiej w 2030 roku – to nowy cel dotyczący udziału odnawialnych źródeł, który podano w czwartek po negocjacjach między Komisją Europejską, Radą i Parlamentem UE. – Dla całej UE oznacza to blisko dwukrotne przyspieszenie rozwoju źródeł odnawialnych w obecnej dekadzie względem dotychczas obowiązujących celów. Polska ma tu szczególnie dużo do zrobienia – komentuje Aleksander Śniegocki, prezes Instytutu Reform.

Długie negocjacje dotyczące aktualizacji dyrektywy OZE w trilogu między Radą UE, Parlamentem Europejskim i Komisją zakończyły się nad ranem w czwartek 30 marca. Oficjalny tekst dyrektywy gotowy do zatwierdzenia przez europejskie rządy i Parlament Europejski ukaże się za kilka tygodni, ale już dziś poznaliśmy ogólny poziom ambicji Unii do 2030 r.

– Nowy wiążący cel udziału OZE w zużyciu energii końcowej dla całej Unii Europejskiej wynosi 42,5 proc. Do tej pory było to 32,5 proc. Jednocześnie negocjatorzy zgodzili się, że wartość ta jest minimalnym poziomem ambicji, a państwa europejskie powinny dążyć do jeszcze szybszej transformacji i osiągnięcia łącznie 45% udziału OZE w 2030 r. – zgodnie z zapisami planu REPowerEU – mówi Aleksander Śniegocki z Instytutu Reform.

Wynegocjowane 42,5 proc. oznacza, że instytucje unijne spotkały się w pół drogi, między wyjściowym i podwyższonym poziomem ambicji. Minimalny poziom oczekiwań wyznaczał pakiet Fit for 55, który zakładał 40 proc. udziału OZE, natomiast w planie REPowerEU mieliśmy propozycję przyspieszenia zazieleniania miksu do 45 proc. w 2030 r.

Nowy cel – co oznacza dla Polski

Jakie znaczenie dla Polski ma wynik czwartkowych negocjacji?

– Kluczowe jest to, że mamy ostatecznie określony punkt odniesienia dla przygotowania własnych dokumentów strategicznych, w szczególności Polityki Energetycznej Polski 2040 i Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu. Pamiętajmy, że KPEiK będzie oceniany przez Komisję w oparciu o nowe cele dla OZE. Aby uniknąć dalszego wzrostu dystansu do reszty Europy, powinniśmy ustalić znacznie ambitniejsze cele niż poprzednio – mówi Śniegocki.

Prezes IR wskazuje, że powinny to być okolice 35 proc. w 2030 r. dla całej polskiej gospodarki oraz ponad 50 proc. dla elektroenergetyki Do tego konieczne będzie przyspieszenie elektryfikacji ogrzewania i transportu oraz poprawa efektywności energetycznej.

OZE – najtańsza energia, nowe miejsca pracy

W raporcie „Rozpakowujemy RePowerEU. Czysta energia receptą na kryzys” eksperci Instytutu zaznaczają, że OZE stanowią w tej chwili najtańsze źródło energii i dominują wśród inwestycji w nowe moce wytwórcze na świecie. W kwietniu 2022 roku w Polsce, dzięki wysokiej produkcji energii z wiatru, energia z odnawialnych źródeł była nawet do pięciu razy tańsza niż w przypadku produkcji energii z węgla i gazu.

Jak podkreśla Instytut Reform, rozwój OZE to nie tylko kwestia bezpieczeństwa energetycznego i mniejszych kosztów energii, ale również przyspieszenia polskiej transformacji z licznymi korzyściami dla gospodarki i społeczeństwa. Jak wyliczyło Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW) same tylko nowe farmy wiatrowe na lądzie mogą przyczynić się do utworzenia do 2030 r. ponad 90 tysięcy nowych miejsc pracy, zagwarantować od 490 do 935 mln zł dodatkowych wpływów do samorządów oraz od 70 do 133 mld zł przyrostu PKB. Z kolei inwestycje w farmy wiatrowe na Bałtyku to nawet 100 tysięcy nowych miejsc pracy.

Już teraz widać też dynamiczny wzrost zatrudnienia w sektorze energii słonecznej – tylko w 2021 r. w Polsce utworzono tu około 113 tysięcy nowych miejsc pracy. Kolejną istotną gałęzią energetyki mogą stać się magazyny energii.

Bariery do zniesienia

W krajach Unii Europejskiej, w tym w Polsce, najczęstszymi barierami związanymi z procesem administracyjnym projektów w zakresie rozwoju inwestycji w OZE są obciążenia biurokratyczne, nieprzejrzyste procesy, brak spójności prawnej oraz niekompletne i niejasne ramy i wytyczne. Te bariery skutkują niepotrzebnym wydłużaniem procesu inwestycji w OZE.

Instytut Reform sformułował szereg rekomendacji, których implementację wskazuje w Polsce jako najpilniejszą. To m.in. wdrożenie obszarów docelowych dla OZE (ang. go-to areas) – np. na obszarach przemysłowych oraz rekultywowanych – na których będą obowiązywać skrócone i uproszczone procedury wydawania zezwoleń czy wypracowanie systemu zachęt dla samorządów oraz społeczności lokalnych w zamian za nadanie danemu terenowi statusu obszaru docelowego.

Kolejne to: uznanie inwestycji w OZE i powiązanych inwestycji sieciowych za inwestycje celu publicznego, uproszczenie i przyspieszenie postępowań związanych wydawaniem pozwoleń dla OZE zgodnie z propozycjami unijnymi, uproszczenie procedury dla repoweringu, czy wreszcie inwestycje w cyfryzację i potencjał kadrowy administracji publicznej odpowiedzialnej za wydawanie pozwoleń.

FPP: Aż 64% Polaków uważa, że system kaucyjny powinien ruszyć jak najszybciej

Według badań Insight Lab[1] aż 64 proc. Polaków uważa, że system kaucyjny na opakowania po napojach powinien zacząć obowiązywać w Polsce jak najszybciej. Najwyższe wskazania – aż 76 proc. uzyskano w grupie osób starszych – powyżej 65 roku życia. Jeszcze więcej osób – niemal 70 proc. – jest zdania, że prace nad rozwiązaniami prawnymi wprowadzającymi system kaucyjny powinny przyspieszyć. Z kolei 63 proc. Polaków i 76 proc. seniorów uważa, że brak wprowadzenia w 2025 roku tego rozwiązania będzie miał negatywny wpływ na środowisko. Zdecydowana większość respondentów – aż 83 proc. – deklaruje, że możliwość zbiórki opakowań po napojach w sklepie, w którym zazwyczaj robią zakupy, zachęci do ich oddawania. Co więcej – taki sam odsetek odpowiedzi (83 proc.) zanotowano na wsi.

Projekt ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi, wdrażający system kaucyjny w Polsce, trafił do Kancelarii Premiera. Zanim przepisy wejdą w życie, muszą jeszcze dostać pozytywną opinię rządu, przejść procedowanie w parlamencie, a na koniec uzyskać podpis prezydenta. Tymczasem w Europie system kaucyjny działa od lat.

„Każdy dzień zwłoki w procedowaniu ustawy o systemie kaucyjnym powoduje, że termin uruchomienia systemu od 1 stycznia 2025 roku staje się mniej realny. Brak systemu kaucyjnego będzie miał niewątpliwie negatywny wpływ na polską gospodarkę. Osiągnięcia wyznaczonych w ustawie SUP poziomów zbiórki butelek plastikowych jednorazowych (obecny poziom ok. 50%, wymagany już od 2025 r. 77%, a w 2030 już 90%) bez systemu kaucyjnego będzie niemożliwe. Oznacza to, że przedsiębiorstwa branży napojowej w Polsce będą musiały płacić zarówno bardzo wysokie karne opłaty produktowe, jak również ponosić znaczące koszty zakupu recyklatu za granicą. Jeśli system kaucyjny nie zostanie uchwalony i wejdzie w życie około 2030 roku to oznacza to minimum 5 miliardów złotych niepotrzebnych strat, które obciążą polski budżet, przedsiębiorców i konsumentów To niepotrzebne, szkodliwe dla środowiska i gospodarki opóźnienie. Ponadto sukces systemu kaucyjnego będzie zależeć od wielu czynników, a jednym z nich będzie jego wygoda i dostępność. Odpowiednie nasycenie punktami zbiórki, a także potencjalne wykorzystanie innowacyjnych technologii pozwolą Polakom na efektywne uczestnictwo w systemie, z korzyścią dla środowiska naturalnego i dla nas wszystkich” – podkreśla Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Polska płaci rocznie 1,7 mld zł podatku od plastiku. Kwota ta jest bezpośrednio zależna od ilości niezrecyklingowanych odpadów z plastiku w danym roku i wynosi 0,80 euro od kilograma odpadów z tworzyw sztucznych. W Polsce ponownie wykorzystujemy zaledwie około 1/3 odpadów z tworzyw sztucznych. Dlatego Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) apeluje o odblokowanie rządowego projektu wprowadzającego system kaucyjny i pilne skierowanie go do Sejmu. System kaucyjny to nawet o 400 mln zł niższy podatek od plastiku dla Polski, wyższy poziom odzysku surowców i łatwiejsza droga do osiągnięcia unijnych celów w tym obszarze. Jest to sytuacja korzysta dla Polski, dla przedsiębiorców oraz dla obywateli.

[1] Badanie zostało przeprowadzone przez pracownię badawczą Insight Lab na zlecenie FPP na reprezentatywnej próbie Polaków (N=1041), z wykorzystaniem wywiadów internetowych CAWI w dniach 23.02-02.03.

Stereotypowe myślenie Polaków o pracujących obcokrajowcach

Według danych straży granicznej w 2022 r. do Polski wjechało w sumie 13 667 986 os. z ponad 67 krajów. Wielu cudzoziemców zostaje u nas na dłużej – rozpoczyna tu studia lub pracę i układa sobie życie. Mimo że widok obcokrajowca nikogo już nie dziwi, to Polacy nadal myślą o nich dość stereotypowo, wynika z wielkanocnego badania Grupy Progres. Ponad 58 proc. nie zna dokładnych i podstawowych zasad religii, jaką wyznają przyjezdni, jednak uważa, że – również w związku z obchodzonymi przez nich świętami – będzie wymagała ona dodatkowych dni wolnych lub przerw w ciągu dnia pracy.

  • Większość Polaków przestrzega świątecznych tradycji i mówi o sobie, że nie wpływają one na ich pracę.
  • Jeśli chodzi o obcokrajowców, to mamy już inne zdanie – nie potrafimy określić, jakiej są dokładnie wiary, jednak uważamy, że ich obrzędy religijne kolidują z pracą.
  • Liczba stereotypów rośnie wraz z malejącym poziomem wiedzy o wyznaniu innych narodowości przyjeżdżających do Polski.
  • Sami zainteresowani przyznają jednak, że jest wręcz odwrotnie. Co potwierdza najnowsze badanie wielkanocne Grupy Progres – jedynie 8 proc. cudzoziemców aktywnych zawodowo deklaruje, że na święta weźmie wolne.
  • Obcokrajowcy pracujący w Polsce nie chcą korzystać powszechnie z prawa do urlopu na święta, które obchodzą. Mimo że – zgodnie z przepisami – mają do tego prawo.

Zbliżające się Święta Wielkanocne obchodzi co roku wielu naszych rodaków. Z ubiegłorocznego badania CBOC wynika, że dla 68 proc. z nich są one przede wszystkim świętem rodzinnym, niemal co drugi ankietowany (44 proc.) przyznaje, że to dla nich przeżycie religijne, 38 proc. uznaje je za miłą tradycję, a 16 proc. traktuje jako okazję do wypoczynku i przerwy od pracy. Najczęściej przestrzeganymi praktykami religijnymi i zwyczajami wielkopostnymi oraz wielkanocnymi zachowywanymi przez Polaków są: dzielenie się z najbliższymi święconym jajkiem (90 proc. badanych), święcenie pokarmów (88 proc.), wysyłanie życzeń za pośrednictwem SMS-ów lub internetu (81 proc.), święcenie palemki (72 proc.), domowy wypiek tradycyjnych wielkanocnych ciast, np. mazurków (72 proc.), malowanie pisanek (69 proc.) i obchodzenie tzw. lanego poniedziałku (67 proc.).

Najwięcej wiemy o Ukraińcach, ale…

Mimo że – jak wynika z najnowszego badania Grupy Progres – według opinii naszych rodaków przestrzegane przez nich praktyki religijne i tradycje świąteczne nie kolidują z pracą, to już w przypadku obcokrajowców nie jesteśmy tak optymistyczni. 58 proc. mieszkańców Polski uważa, że cudzoziemcy ze względu na religię nie mogą pracować w takim trybie jak Polacy. Sami zainteresowani przyznają jednak, że jest wręcz odwrotnie. Według Ukraińców, którzy stanowią najliczniejszą grupę obcokrajowców przyjeżdżających nad Wisłę (w 2022 r. granicę z naszym krajem przekroczyło w sumie 9 592 444 obywateli Ukrainy, dane: Straż Graniczna) i podejmujących tu pracę, religia nie koliduje z ich życiem zawodowym. Co więcej, wiara w znaczącym stopniu nie wpłynie na obecność w pracy w czasie świątecznym, a ten nastąpi tydzień po katolickiej Wielkanocy – 16 kwietnia. Nasi wschodni sąsiedzi poszczą przedtem 40 dni, a w Wielki Piątek nie powinni spożywać żadnych pokarmów i płynów. W Wielką Sobotę (15 kwietnia) w Cerkwi poświęcą pokarmy, wśród których znajdą się m.in. jajka, chleb, sól, wędlina, ser i pascha – symbol świąt i obowiązkowa pozycja na świątecznych stołach. W noc z Wielkiej Soboty na Niedzielę Wielkanocną wezmą udział w czuwaniu i Jutrzni paschalnej (nabożeństwo) zakończonej namaszczeniem wiernych. W tradycje Wielkanocy prawosławnej nie są wpisane baranki, zajączki czy kurczaczki – używa się ich raczej ze względu na komercjalizację tego święta. Inaczej jest z symbolami tych świąt – paschą, pisankami czy święceniem palmy głównie z gałązek wierzbowych udekorowanych wstążkami, która powinna być przechowywana w domu przez kolejny rok.

Jeśli chodzi o znajomość zwyczajów religijnych i tradycji wielkanocnych Ukraińców, to Polacy mieszkający np. na Podlasiu, którzy nie są prawosławni czy osoby na co dzień pracujące ludźmi z Ukrainy na ogół wiedzą, jak wygląda Wielkanoc u kolegi ze Wschodu. Tu poziom świadomości zwyczajów jest największy. Jednak powszechnie nadal panuje przekonanie, że w związku z nadchodzącymi świętami Ukraińcy będą potrzebowali specjalnych dni wolnych. Jest wręcz przeciwnie, bo osoby mieszkające w Polsce te dni spędzą oni w pracy. Z naszych danych wynika, że urlop weźmie jedynie 8 proc. cudzoziemców aktywnych zawodowomówi Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowej w Grupie Progres.

Swoje chwalimy, cudzego nie znamy

Liczba stereotypów rośnie wraz z malejącym poziomem wiedzy o wyznaniu innych narodowości przyjeżdżających do Polski. W ubiegłym roku granicę z naszym krajem (wg statystyk Straży Granicznej) przekroczyło ponad 13 mln. osób, również z odległych kierunków. Największą liczbę przyjezdnych – zaraz po Ukraińcach – stanowią obywatele państw tj. Białoruś, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Izrael, Rosja, Gruzja, Indie, Turcja, Korea Południowa, Kanada, Mołdawia, Kazachstan, Armenia, Filipiny i Azerbejdżan. Co więcej – jak wynika z danych Grupy Progres – w naszym kraju tymczasowo pracuje ponad 50 narodowości. Wielkanocne badanie agencji wskazało, że obcokrajowcy aktywni zawodowo nad Wisłą i pochodzący z Azji, Afryki lub Ameryki Południowej, deklarują, że są katolikami (28 proc. badanych), muzułmanami (25 proc.), wyznawcy hinduizmu stanowią 17 proc., a protestanci – 11 proc. Najmniej pracujących w Polsce cudzoziemców z innego kontynentu przestrzega wiary prawosławnej (8 proc.) i buddyzmu (6 proc.), pozostali (ok. 5 proc.) nie określają, czy w coś wierzą.

Katolicka Wielkanoc to dla wielu wyznawców islamu mieszkających nad Wisłą czas bez zmian. Muzułmanie mają jednak inne obrządki i święta, które są dla nich ważne. Istnieją dwa główne: Ramadan, który kończy się trzydziestodniowym postem oraz Wielkie Święta. W czasie Ramadanu nie wolno jeść, pić czy palić papierosów od wschodu do zachodu słońca, należy też unikać złych uczynków tj. przeklinanie, plotkowanie czy kłamanie. W tym roku data ramadanu przesunęła się o jeden dzień – zgodnie z decyzją duchownych rozpoczął się on w czwartek 23 marca i potrwa do 21 kwietnia. To czas, w którym mieszkający i pracujący w Polsce wyznawcy islamu najczęściej będą aktywni zawodowo. Tylko 8 proc. z nich deklaruje, że zamierza wziąć kilka dni wolnego.

– W zespołach, które tworzą różne narodowości, nie obserwujemy konfliktów na tle religijnym, ale powszechnie dostrzegamy stereotypowe myślenie, czasem zdarzają się też śmieszne pomyłki wynikające z braku wiedzy nt. danej religii. Powszechnym przekonaniem, które obserwujemy w badanych firmach i wśród pracujących Polaków jest to, że osoby innej wiary z uwagi na obchodzone święta, będą potrzebowały dodatkowych dni wolnych czy specjalnych przerw w ciągu dnia pracy w związku z obrzędami religijnymi – zaznacza Natalia Myskova, dyrektor ds. rekrutacji międzynarodowej w Grupie Progres. – Tymczasem nie tylko z naszego doświadczenia, ale również badania wynika, że 67 proc. badanych z innych kontynentów na swoje święta nie chce brać dni wolnych, a 71 proc. przyjezdnych z Azji i Ameryki Płd. nie potrzebuje w tym czasie również specjalnych przerw w pracy. Mimo że np. mają prawo do dni wolnych, to z niego nie korzystają – dodaje ekspertka. 

Prawo do wolnego

Cudzoziemcy pracujący w Polsce i wyznający inną wiarę niż katolicka mogą się starać o dodatkowe dni wolne na swoje święta. Warunkiem jego udzielenia jest wniosek danej osoby, która powinna złożyć go szefowi co najmniej 7 dni przed wystąpieniem święta. Jednocześnie nie później niż w terminie 3 dni przed dniem wolnym przełożony informuje pracownika o zasadach jego odpracowania. Wspomniany wniosek składa się dla świąt „jednorazowych”, występujących w określonym dniu w roku (jak np. katolicka Wielkanoc). Wnioski o ustalenie indywidualnego czasu pracy dotyczą świąt „regularnych”, obchodzonych w konkretnym dniu tygodnia. Jeśli pracownik nie zdąży złożyć wniosku z siedmiodniowym wyprzedzeniem, pracodawca może – ale nie musi – udzielić dnia wolnego na przypadające święto w terminie zgodnym z obrządkiem wyznania pracownika. Co ważne, przełożony nie ma prawa żądać od danej osoby, którą zatrudnił składania oświadczenia o wyznaniu.

Jeśli chodzi o dni wolne od pracy w Polsce, to oprócz niedziel, są nimi też 13 świąt, które zostały wskazane przepisami ustawy z 18 stycznia 1951 r. o dniach wolnych od pracy. Zgodnie z prawem trzynaście dni wolnych ma każdy pracownik niezależnie od wyznania. Przepisami regulującymi m.in. prawo do wolnego w przypadku wiary innej niż katolicka jest art. 42 ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. Szczegółowo te kwestie reguluje Rozporządzenie Ministrów Pracy i Polityki Socjalnej oraz Edukacji Narodowej z dnia 11.03.1999 r. w sprawie zwolnień od pracy lub nauki osób należących do kościołów i innych związków wyznaniowych w celu zwolnień od pracy, lub nauki osób należących do kościołów i innych związków wyznaniowych w celu obchodzenia świąt religijnych niebędących dniami ustawowo wolnymi od pracy.

************

Wielkanocne badanie Grupy Progres nt. wiary i obrzędów religijnych oraz ich wpływu na aktywność zawodową obcokrajowców, zostało zrealizowane w okresie od 1 do 13 lutego 2023 r. na reprezentatywnej grupie N=1000. Respondentami byli pełnoletni cudzoziemcy – pochodzący z Europy, Azji, Afryki, Ameryki (północnej lub południowej) – aktywni zawodowo i mieszkający w Polsce. W ramach badania ilościowego posłużono się ankietą internetową (CAWI) oraz badaniem DAR. Udział w badaniu był dobrowolny.

Komisja odrzuciła szkodliwe przepisy Lex Pilot

Członkowie Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii na środowym posiedzeniu zdecydowali o odrzuceniu rządowych projektów ustawy Prawo Komunikacji Elektronicznej (PKE) oraz przepisów wprowadzających ustawę PKE (tzw. Lex Pilot).

– Od początku apelowaliśmy o wyrzucenie szkodliwych zapisów, których wejście w życie zepsułoby bardzo dobrze funkcjonujący rodzimy rynek płatnej telewizji, będący jednym z najtańszych w Europie. Zwracaliśmy uwagę na to, że proponowane zmiany nikomu nie przyniosą korzyści, także abonentom, którzy ponieśliby wyższe koszty. Nowelizacja PKE i ustawy wprowadzającej (tzw. Lex Pilot) powinny być przedmiotem odrębnych prac legislacyjnych. Skutkiem połączenia prac legislacyjnych przez rząd jest teraz konieczność dalszego opóźnienia całego PKE. Strona rządowa zaproponowała poprawki, które wycofują się z wybranych przepisów, ale liczymy, że w całości zrezygnuje ona z zapisów Lex Pilot i parlament będzie mógł merytorycznie pracować nad przyjęciem PKE – mówi Jerzy Straszewski, Prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej (PIKE).

O negatywnych skutkach proponowanych zmian w ustawie przedstawiciele organizacji, instytucji, nadawców i operatorów, a także mediów lokalnych mówili na początku marca w trakcie wysłuchania publicznego, w którym udział wzięło niemal 200 osób.

W trakcie posiedzenia sejmowej komisji przedstawiciele rządu złożyli nowe propozycje zmian w przepisach, które zdaniem władz częściowo przychylają się do podnoszonych od miesięcy argumentów przedstawicieli wielu organizacji i instytucji, by wycofać się z kontrowersyjnych zapisów zwanych Lex Pilot.

41 proc. Polaków uważa, że bez Ukraińców pensje rosłyby szybciej

Wynagrodzenia w lutym br. według danych GUS wzrosły o 13,6 proc. W opinii 41 proc. Polaków ten odczyt byłby wyższy, gdyby nie napływ do Polski Ukraińców, którzy obniżają tempo wzrostu wynagrodzeń – wynika z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service. Ta obawa Polaków nie idzie w parze ze spadającym sentymentem do Ukraińców. Tylko 14 proc. osób wskazuje na negatywny stosunek do naszych wschodnich sąsiadów. Rośnie za to odsetek tych, którzy widzą w Ukraińcach konkurencję na rynku pracy. Rok temu 8 na 10 pracowników nie obawiało się utraty pracy na rzecz kadry ze Wschodu. Aktualnie ten odsetek jest niższy i wynosi 68 proc. spokojnych o swoją sytuację w kontekście obecności w Polsce Ukraińców.

Wybuch wojny w Ukrainie to moment ogromnego zrywu serca wśród Polaków, rosnącej z dnia na dzień chęci pomocy. Po roku od tego wydarzenia jesteśmy w innym miejscu. Jest to naturalne zjawisko, że nastroje z czasem erodują i nieco słabną, co jednak nie oznacza, że przestaliśmy lubić Ukraińców. Nadal dominują pozytywne i neutralne nastroje. Widać za to rosnące obawy Polaków związane z obecnością Ukraińców na rynku pracy w Polsce. A jest to pokaźna grupa. Z danych ZUS wynika, że pod koniec lutego br. 738,6 tys. Ukraińców odprowadzało w Polsce składki. Wcześniej raczej nie baliśmy się, że mogą oni nam zabrać pracę, choć mieliśmy świadomość, że wpływają na obniżanie tempa wzrostu wynagrodzeń. Teraz ta druga obawa się wzmacnia i jednocześnie rośnie odsetek tych, którzy obawiają się o utratę pracy na rzecz Ukraińca – mówi Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service i ekspert rynku pracy.

Nastroje wobec Ukraińców erodują

Z najnowszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że 45 proc. pracowników ma neutralny stosunek do Ukraińców. Nieco mniej, bo 35 proc. Polaków myśli o naszych wschodnich sąsiadach pozytywnie i oznacza to lekki spadek (o 3 pp.) w porównaniu do edycji badania zrealizowanej w listopadzie 2022 roku. Negatywny stosunek do Ukraińców ma tylko 14 proc. badanych.

Pozytywne i neutralne nastawienie do ukraińskich pracowników wiąże się z tym, że Polacy nie czują, że wschodni sąsiedzi zabierają im pracę. Nadal takich obaw nie ma większość, bo 68 proc. pracowników, zatem tyle samo co w listopadzie 2022 roku. Trzeba jednak wskazać, że rok do roku widać wzrost obaw. Wtedy 8 na 10 pracowników było spokojnych o swoje miejsca pracy z punktu widzenia napływu Ukraińców do Polski. Było to pochodną tego, że migracja z Ukrainy miała charakter komplementarny a nie substytucyjny, co oznacza, że pracownicy ze Wschodu wypełniali luki tam, gdzie nie było Polaków do pracy. Napływ rzeszy uchodźców do Polski nieco zmienił percepcję Polaków, którzy widzą rosnące zagrożenie ze strony Ukraińców.

Obawa o niższe tempo wzrostu wynagrodzeń

Obawa o utratę pracy na rzecz Ukraińców jest mniej nasilona niż strach, że napływ kadry ze Wschodu na krajowy rynek pracy obniża tempo wzrostu wynagrodzeń. A te pomimo spowolnienia gospodarczego nadal rosną w tempie szybszym niż zakładały prognozy. Z danych GUS z lutego br. wynika, że wynagrodzenia wzrosły o 13,6 proc. w ujęciu rocznym. Przeciętne wynagrodzenie wyniosło za to 7065,56 zł. Warto jednak dodać, że od połowy zeszłego roku wzrost płac nie nadąża za wzrostem cen. Polacy wskazują, że gdyby nie Ukraińcy wynagrodzenia mogłyby rosnąć szybciej. 41 proc. osób obawia się, że kadra ze Wschodu obniża tempo wzrostu płac w Polsce, o 3 pp. więcej niż w poprzedniej edycji badania. 36 proc. osób uważa, że imigracja ze Wschodu nie jest zagrożeniem dla podwyżek. W wynikach widoczna jest zależność między wiekiem respondentów a poziomem obaw o obniżanie tempa wzrostu wynagrodzeń przez Ukraińców. 55 proc. najmłodszych od 18 do 24 roku życia twierdzi, że dochodzi do takiego zjawiska, natomiast w najstarszej grupie wiekowej, czyli osób powyżej 55 roku życia, to samo twierdzenie popiera co czwarty badany.

Rosnące obawy Polaków wynikają z trudnego otoczenia gospodarczego. Stopa bezrobocia nadal jest niska, ale w lutym liczba bezrobotnych w porównaniu do stycznia wzrosła o 8,5 tys. Widać też spadającą liczbę wakatów. Do tej pory utrzymywała się ona na poziomie ok. 150 tys. Natomiast już w ostatnim kwartale ubiegłego roku było to 115 tys. Przed nami czas wyzwań dla pracowników – podsumowuje Krzysztof Inglot z Personnel Service.

Metodologia badania

Badanie pracowników w Polsce przeprowadzono na ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna metodą CAWI (Camputer-Assister Web Interview). Selekcja z ogólnopolskiej próby losowo-kwotowej wynoszącej N=1106 osób w wieku od 18-tu lat wzwyż. Kwoty łączne dla płci, wieku, wielkości miejscowości zamieszkania dobrane według reprezentacji w populacji pełnoletnich Polaków. Próba właściwa do analiz według kryteriów selekcyjnych wynosiła N=697 – osoby pracujące na dowolny rodzaj umowy lub prowadzące działalność gospodarczą. Badanie realizowane w dniach 6-10 lutego 2023 roku.

Sprzedaż fashion e-commerce wzrosła o 27%

Po wybuchu pandemii COVID19 w 2020 roku branża modowa była jedną z tych, które najmocniej odczuły skutki kryzysu. Wyniki sprzedażowe marek odzieżowych z całego świata spadły nawet o kilkadziesiąt procent. Odbudowa tego segmentu była czasochłonna, a dopiero w 2022 roku można było mówić o powrocie kupujących do aktywności na poziomie sprzed kryzysu.

Czy liderzy branży mogą już odczuwać ostrożny optymizm? Jakie czynniki najbardziej napędzają wzrost sprzedaży artykułów modowych? I w końcu, jaki udział ma w nim segment e-commerce i czy w tej branży również jest on przyszłością marketingu?

Najnowsze dane sprzedażowe wyglądają obiecująco

Jak udało się ustalić ekspertom sieci partnerskiej Admitad (grupa Mitgo), w 2022 r., czyli pierwszym roku po pandemii, liczba zakupów online w segmencie modowym wzrosła o ponad 30% na świecie i o ponad 12% w Polsce. Jeszcze bardziej, bo aż o 19%, wzrosła kwota, jaką polscy konsumenci byli skłonni zapłacić za zakupy modowe. Na całym świecie wzrost GMV (ang. Gross Merchandise Value, czyli wskaźnik wartości transakcji w danym okresie) zamówień osiągnął poziom 35%. Dane te bazują na próbie ponad 37 milionów zamówień, które przeanalizowali eksperci w dziedzinie e-commerce.

Pierwszy kwartał 2023 roku pokazuje bardziej umiarkowany, ale stały wzrost na całym świecie. Polscy klienci również konsekwentnie zwiększają tempo. Według szacunków Admitad, liczba zamówień w przemyśle fashion na całym świecie w styczniu i lutym br. wzrosła o 15% w porównaniu do tego samego okresu w roku ubiegłym. W Polsce wynik ten jest jeszcze lepszy i wynosi 27%.Sprzedaż fashion e-commerce wzrosła o 27%

Należy wziąć pod uwagę, że w branży modowej najgorętszymi okresami są zawsze wiosna i jesień, kiedy wiele marek i marketplace’ów oferuje masowe wyprzedaże. Z kolei organizowane na początku roku tygodnie mody nadają kierunek, w którym podążają preferencje konsumentów.

W Polsce dużą rolę w odbudowie wyników sprzedażowych odgrywa również napływ nowych klientów z Ukrainy. Według raportu Strategy&,  ponad 2 miliony potencjalnych klientów będących obywatelami Ukrainy znacząco zasiliło grupę polskich konsumentów e-commerce. Istotnie pobudziło to osłabioną koniunkturę polskiego handlu online. Drugim istotnym czynnikiem na polskim, ale też globalnym rynku jest inflacja, której rekordowy poziom wzbudza zaniepokojenie. Spadek wartości pieniądza przyczynił się do wzrostu średniej wartości koszyka, co widoczne jest jednak znacznie bardziej na rynkach zagranicznych niż w Polsce. Według danych Admitad, przeciętna wartość zamówienia modowego wzrosła w ostatnim roku na świecie z 45 do 74 dolarów, a w niektórych krajach przekroczyła nawet znacznie 100 dolarów. W Polsce ten wzrost był znacznie mniejszy – z 47 do 50 dolarów. Eksperci prognozują jednak, że w związku z obniżeniem siły nabywczej pieniądza konsumenci tym bardziej skierują swoją uwagę ku zakupom online w poszukiwaniu jak najkorzystniejszych cen.Sprzedaż fashion e-commerce wzrosła o 27% 2

Co jeszcze pobudza sprzedaż online?

Do głównych czynników napędzających wzrost w branży należy ogólny rozwój segmentu e-commerce – ponad 39% całej sprzedaży odzieży, obuwia i akcesoriów w Europie przypada na zamówienia online. Co więcej, odsetek ten systematycznie rośnie.

Klientów najmocniej przyciągają łatwość zwrotu towaru czy możliwość skorzystania z wirtualnej przymierzalni. Narzędzia te niwelują najpoważniejszy czynnik ryzyka związany z kupowaniem online, a więc zamówieniem nietrafionego produktu, który nie będzie pasował lub będzie źle leżał. Te innowacje, połączone z szeroką ofertą promocji i rabatów, zwiększają w coraz większym stopniu atrakcyjność zakupów przez Internet.

Oprócz typowych zakupów online, dokonywanych bezpośrednio na stronach marek i marketplace’ów, rozwijają się również alternatywne segmenty rynku mody. Szczególnie interesujący dla rynku europejskiego jest trend zakupów z drugiej ręki, który doskonale wpisuje się w nurty troski o środowisko naturalne i świadomej konsumpcji. Według ekspertów, wyniki odsprzedażowe w tym segmencie mody wzrosły o 24% w 2022 roku na całym świecie i będą rosły nawet trzykrotnie szybciej niż sprzedaż regularna. Można się spodziewać, że w 2026 roku wartość tego rynku osiągnie 228 miliardów dolarów.

Najskuteczniejsze kanały pozyskiwania klientówSprzedaż fashion e-commerce wzrosła o 27% 3

O ile polscy konsumenci generalnie podążają za globalnymi trendami, można zauważyć też ciekawe, lokalne niuanse. W Polsce widzimy utrzymującą się popularność Facebooka, jako najchętniej wykorzystywanej platformy społecznościowej. Podczas gdy w innych krajach marki przesunęły budżety na bardziej efektywne kosztowo platformy, jak Instagram i TikTok, w Polsce silna pozycja grup tematycznych na Facebooku pozwala monetyzować ten kanał z dobrym efektem bez ponoszenia znaczących kosztów. W rezultacie Facebook wygenerował ponad połowę wszystkich zleceń za pośrednictwem sieci społecznościowych – zauważa Mateusz Łukianiuk, Country Manager Mitgo, ekspert w dziedzinie e-commerce.

Na gruncie polskim wzrasta również rola najnowocześniejszych narzędzi e-commerce, a więc sieci afiliacyjnych i reklamy kontekstowej. Wprawdzie strony afiliacyjne były w Polsce niemal o połowę mniej popularne niż w reszcie świata, ale ich udział w ogólnej liczbie zamówień zwiększył się w ciągu roku o 20%. Może się więc okazać, że w niedługim czasie będą one równie efektywne, jak w pozostałych krajach. Z kolei reklama kontekstowa okazała się być znacznie skuteczniejsza i odpowiadała za niemal 16% zamówień od polskich kupujących. AOV (średnia wartość koszyka w e-commerce) w Polsce jest nadal niższy niż średnia światowa, jednak skuteczność reklamy natywnej to wyraźny sygnał zwiększonej siły nabywczej odbiorców kanałów online, a co za tym idzie – możliwości sprzedania więcej niż konkurencja.Sprzedaż fashion e-commerce wzrosła o 27% 4

Marketing afiliacyjny w fashion e-commerce

Aktywny rozwój fashion e-commerce w 2022 roku zbiegł się z okresem dużych zawirowań gospodarczych i rosnących kosztów dla producentów zarówno w samej Polsce, jak i fabrykach poza granicami naszego kraju. W tych warunkach marki i marketplace’y stały się jeszcze bardziej ostrożne w wydatkach marketingowych, a wiele z nich całkowicie je ograniczyło.

W tym niepewnym okresie branża modowa podążyła w stronę bardziej przewidywalnych i przejrzystych narzędzi, wśród których znalazł się marketing afiliacyjny. Według Admitad, w 2022 roku liczba marek i marketplace’ów wykorzystujących ten kanał do generowania sprzedaży wzrosła w kraju o 65%, a na świecie o 23%. Systematycznie zwiększa się też (o 54%) liczba właścicieli stron internetowych i twórców treści, którzy są gotowi współpracować z reklamodawcami na zasadach partnerskich (za nagrody od złożonych zamówień). Zyski z takiej działalności zwiększyły się w ciągu roku w naszym kraju aż o 14%.

Powyższe dane jasno wskazują, w jakim kierunku powinien podążać marketing w branży modowej. Dzięki możliwości wykorzystania niskokosztowych kanałów reklamowych i coraz lepszej koniunkturze, rok 2023 zapowiada się obiecująco i zachęca specjalistów ds. marketingu i sprzedaży do jeszcze bardziej precyzyjnego planowania kampanii marketingowych. Odpowiednio ukierunkowane działania z dużym prawdopodobieństwem mają szansę wykazać się skutecznością wyższą niż w ostatnich miesiącach.

Wzrosła liczba kredytów dla mikrofirm. Pojawiają się problemy z jakością portfeli kredytowych – dane za luty 2023 r.

W lutym 2023 r., w porównaniu do lutego 2022 r., banki udzieliły więcej kredytów mikroprzedsiębiorcom zarówno w ujęciu liczbowym
(+2,7%), jak i wartościowym (+0,7%).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

W ujęciu liczbowym banki przyznały mniej o (-25,8%) kredytów inwestycyjnych oraz o (-0,5%) kredytów w rachunku bieżącym. Natomiast banki udzieliły więcej o (+3,4%) kredytów obrotowych. W ujęciu wartościowym ujemną dynamikę odnotowały kredyty inwestycyjne (-27,8%). Natomiast niewielkie dodatnie dynamiki (+3,7%) wystąpiły w kredytach obrotowych, a także w kredytach w rachunku bieżącym (+0,3%).

W okresie styczeń – luty 2023 w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku banki udzieliły więcej o (+8,6%) kredytów mikroprzedsiębiorcom i na kwotę wyższą o (+0,9%). Nadal spada liczba (-26,3%) i wartość (-19,8%) udzielonych kredytów inwestycyjnych. Wzrosty w aspekcie liczbowym i wartościowym dotyczą tylko kredytów obrotowych: odpowiednio (+6,7%) oraz (+0,6%). Kredyty w rachunku bieżącym odnotowały dodatnią dynamikę w liczbie udzielonych kredytów (+7,6%), a spadki w wartości (-3,0%).

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Lutowy odczyt Indeksu jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 6,13% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on na w miarę bezpiecznym poziomie. Produktowe Indeksy jakości w lutym 2023 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 2,96%, kredyty w rachunku bieżącym 4,98% oraz kredyty obrotowe 10,89%. W lutym 2023 r. w porównaniu do stycznia 2023 r. pogorszył się (wzrósł) ogólny Indeks jakości o (+0,21). Ogólny Indeks pogorszył się (wzrósł) również w porównaniu do lutego 2022 o (+1,69). W okresie 12-miesięcznym pogorszyły się także Indeksy wszystkich trzech rodzajów kredytów. Najwyższe pogorszenie Indeksu wystąpiło w przypadku kredytów obrotowych (+2,78).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według sektorów

Na 12,6 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w lutym br., 5,8 tys. zaciągnęły firmy usługowe (45,5%) i 3,1 tys. handlowe (24,9%). Łącznie więc 70% udzielonych w lutym 2023 r. kredytów przypada na te dwa sektory. Z całkowitej kwoty 1,681 mld zł, banki udzieliły 624 mln zł (37,1%) kredytów firmom z sektora usług oraz 460 mln zł (27,4%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów to w lutym 2023 r. 64,5% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom. W lutym 2023 r. najwyższy wzrost r/r liczby udzielonych kredytów dotyczył finansowania budownictwa (+8,4%) oraz handlu (+2,7%). Banki udzieliły mniej kredytów firmom produkcyjnym (-5,1%). W ujęciu wartościowym w lutym 2023 r. w porównaniu do lutego 2022 r. dodatnia dynamika dotyczyła tylko kredytów dla firm budowlanych (+28,5%). W pozostałych trzech sektorach odnotowano ujemne dynamiki – najwyższe w handlu (-6,1%).

W okresie styczeń – luty 2023 w porównaniu do analogicznego okresu 2022 banki udzieliły o 8,6% więcej kredytów na wartość wyższą o 0,9%. Dodatnie dynamiki w ujęciu liczbowym dotyczyły kredytów udzielonych firmom ze wszystkich sektorów. Najwyższa dynamika dotyczyła firm budowlanych (+13,2%). W ujęciu wartościowym banki udzieliły o 23,8% wyższą kwotę firmom budowlanym i o 9% niższą firmom handlowym.

Jakości Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w lutym 2023 r. spłacane były kredyty przez firmy handlowe – wartość Indeksu wyniosła 6,77% oraz produkcyjne (6,13%). Najlepszy (najniższy) odczyt w lutym br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora budownictwo i wyniósł 5,05%. W porównaniu do lutego 2022 r. Indeks pogorszył się (wzrósł) we wszystkich branżach. Najbardziej w handlu (+2,5) oraz produkcji (+2,29).

Dlaczego praca z freelancerem jest bardziej opłacalna niż z agencją?

Freelancer vs firma zewnętrzna – podstawowe różnice.

Wiele firm decyduje się na zlecenie swoich projektów pracownikom zewnętrznych. Outsourcing daje możliwość zatrudnienia freelancera lub agencji. Poniżej znajdziesz informacje dotyczące różnic między tymi opcjami. I dowiesz się, dlaczego zdalny specjalista jest lepszym wyborem.

Szczególnie małe i średnie firmy decydują się na zatrudnienie freelancera. Głównie dlatego, że pozwala to im oszczędzić czas i pieniądze. Wybór zdalnego specjalisty oznacza brak potrzeby tworzenia nowego miejsca pracy i zatrudniania osoby na stałe. 

Freelancer vs firma zewnętrzna – podstawowe różnice

Podstawową różnicą są finanse. W przypadku zatrudnienia freelancera płacisz jedynie za jego pracę. Jeśli zdecydujesz się na firmę, koszt jaki przyjdzie Ci ponieść, będzie wyższy. Agencje obliczają cenę za wykonanie projektu biorąc pod uwagę takie czynniki jak:

  • opłatę za biuro (między innymi czynsz za wynajem),
  • koszty eksploatacyjne,
  • zadanie wykonane przez pracownika,
  • praca account managera (osoby, która odpowiada za kontakt z Tobą jako zleceniodawcą).

To właśnie w kontekście ceny widać największą różnicę między freelancerem a zatrudnieniem firmy zewnętrznej. Przykładowo: stworzenie identyfikacji wizualnej Twojego produktu w przypadku zdalnego specjalisty może zamknąć się w kwocie 2 tysięcy złotych. Zlecenie tego firmie to nawet dwa razy większy budżet.

Pieniądze to nie jedyna różnica między zatrudnieniem freelancera a firmy zewnętrznej. Drugim dużym plusem na konto pracownika zdalnego jest zaangażowanie. Forma w jakiej pracuje i zarabia freelancer powoduje jego większe zaangażowanie w projekt. Nawet wykonując kilka prac naraz zdalny specjalista poświęca na każde z nich dużo uwagi. W przypadku firm zewnętrznych wykonujących nierzadko kilkadziesiąt zleceń w jednocześnie trudno o takie zaangażowanie.

To przekłada się nie tylko na wykonanie Twojego projektu, ale też ciąg pracy. Mamy tutaj na myśli formę kontaktu i czas w jakim przekazywane są poszczególne elementy zlecenia (lub jego całość). Jeśli zależy Ci na szybkim wykonaniu projektu, zdalny specjalista jest lepszym wyborem.

Dlaczego warto zatrudnić freelancera?

Część z zalet takiego wyboru poznałeś wyżej. Ale nie wszystkie. Pokażmy to na konkretnym przykładzie. Potrzebujesz wspomnianej wyżej identyfikacji wizualnej dla swojego produktu. Wśród freelancerów na naszym portalu dla pracowników zdalnych możesz znaleźć kilkuset specjalistów, którzy się tym zajmują. Różnią się oni umiejętnościami i stopniem rozbudowania portfolio. Dzięki temu możesz wybrać osobę w pełni odpowiadającą na Twoje potrzeby.

Sposób prezentacji freelancera na Freelancehunt pozwoli Ci szybko ocenić, czy to właśnie jest specjalista, który wykona projekt. Przedstawione są jego umiejętności, wizualna prezentacja portfolio, referencje jak również cenę (często w postaci widełek). Cztery elementy z których powstanie Twoja aplikacja mobilna.

Co ważne – freelancer skupia się na wykonaniu tego konkretnego projektu. Wie jakie są jego zadania, bo jest specjalistą w zakresie pisania aplikacji. Dodatkowo kontakt z nim jest prosty. Przy pomocy obszaru roboczego w serwisie Sejf (o którym zaraz nieco więcej) wymieniacie wiadomości. Bez pośredników w postaci account managera z firmy zewnętrznej. Prosto i szybko.

Jest jeszcze jedna zaleta wyboru freelancera, którą musisz znać. Przeglądasz jeden portal dla zdalnych specjalistów. Wszyscy są w jednym miejscu. Ich portfolio, umiejętności i referencje poznajesz dzięki kilku kliknięciom. W przypadku firm, które wykonują wspomnianą identyfikację wizualną, spędzisz wiele czasu na przeglądaniu ofert. Tego jakich zleceń się do tej pory podejmowali. 

Dlaczego wybór freelancera z Freelancehunt jest opłacalny?

To szybki i prosty sposób na znalezienie idealnego wykonawcy Twojego zlecenia. Wspomnieliśmy już o funkcjonalności związanej z prezentacją poszczególnych freelancerów. To nie wszystko. Gwarantujemy również bezpieczną formę współpracy.

Serwis Sejf – to nasze innowacyjne rozwiązanie. Jego działanie jest bardzo proste. Współpraca z freelancerem przy jego udziale przebiega w następujących krokach:

  1. Publikacja zlecenia.
  2. Wybór specjalisty spośród zgłoszonych freelancerów.
  3. Ustalenie warunków współpracy.
  4. Wpłacenie środków przeznaczonych na zlecenie.
  5. Wykonanie projektu.
  6. Otrzymujesz ten ostatni. Sprawdzasz czy zgadza się z założeniami. Akceptujesz, a freelancer otrzymuje zarezerwowane wcześniej pieniądze.

Koniec. Właśnie zakończyłeś swoje zlecenie. Serwis Sejf to jednak dużo więcej. Przeczytasz o tym na stronie bezpieczna transakcja

Reasumując, współpraca z freelancerem przy Twoim projekcie w porównaniu do firmy zewnętrznej będzie szybsza i tańsza. Gotowy produkt w pełni będzie odpowiadał zaprezentowanym przez Ciebie założeniom w zleceniu.

Andrzej Sadowski: Inflacja jest niekorzystna dla obywateli

Jeszcze kilka lat temu Polacy doświadczali deflacji, która okazała się być czymś nieprawdopodobnie korzystnym dla obywatela. Mimo że nie zwiększały się nominalne wynagrodzenia polskich obywateli – to jednak za takie same pieniądze mogli kupować coraz więcej. Spora część ekonomistów, a tym bardziej polityków, oczekiwała jednak, że w Polsce zostanie przywrócona inflacja – bo inflacja miała być, jak niektórzy określali, poranną, mocną kawą, która pobudza do działania. Niestety te poglądy okazały się niezwykle fałszywe – bo z inflacji, która była dosyć niska, bardzo szybko doszło do spirali cenowej. I tak w lutym 2020 roku w Polsce inflacja rok do roku wzrosła o 100% i była już na poziomie ponad 4,7 proc. Taką inflację Francja osiągnęła dopiero po dwóch latach pandemii. A więc rozkręcenie inflacji w Polsce nastąpiło przed okresem pandemii. A jak szkodliwe ma to skutki, można dzisiaj obserwować – wartość złotego jest tak ograniczona, że obywatele powrócili do praktyk sprzed ponad dwóch dekad, kiedy oszczędności były trzymane w dolarach i innych walutach obcych.

– Dzisiaj znowu wracamy do sytuacji, kiedy przerwany został cykl oszczędzania w walucie narodowej i dzielenia się oszczędnościami z kolejnymi pokoleniami w polskich rodzinach. Stąd inflacja, która nie jest wynikiem wyłącznie napaści Rosji na Ukrainę i innych czynników zewnętrznych – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Andrzej Sadowski, Prezydent Centrum im. Adama Smitha. – Obecna inflacja w dużej mierze jest polityką tak zwanego wyrzucania pieniędzy z helikoptera, która doprowadziła do zatrzymania kumulacji bogactwa w polskich rodzinach oraz przerwania inwestycji w naszym państwie. Bo zauważmy, że trudno realizować inwestycje w cyklu wieloletnim – kiedy inflacja jest tym elementem, który powoduje zrywanie już zawartych kontraktów. Dziś bardziej opłaca się zapłacić wysokie odszkodowania niż realizować inwestycje. Inflacja jest, jak widać, złem. Tym bardziej kiedy jest tak wysoka, jak obecnie – co jest przede wszystkim skutkiem błędnych i złych decyzji wewnętrznych – wyjaśnia Sadowski.