Wojsko wezwie kierowców i mechaników na szkolenia. Przewoźnicy drogowi: „Nikt nie myśli o rekompensatach dla firm”.
Nawet 200 tysięcy kierowców może zostać wezwanych w 2026 roku na szkolenia wojskowe. Kartę powołania na trwające kilka lub kilkanaście dni szkolenie może dostać każdy kierowca, który nie ukończył jeszcze 55 lat, a ma prawo jazdy kategorii C lub D. – Zapowiedź szkolenia rezerwistów nie jest dla nas zaskoczeniem, ale potencjalna skala już może stanowić poważny problem. To kolejny temat, który powinien być przedmiotem dyskusji między zrzeszeniami kierowców i choćby Ministerstwem brony Narodowej czy Ministerstwem Infrastruktury. Obawiamy się, że zostaniemy podstawieni przed faktem dokonanym i kolejnymi stratami finansowymi – przyznaje Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
„Kierowcy są dla struktury wojskowej bardzo ważni”
Szkolenia wojskowe kierowców nie mają charakteru zorganizowanego. Jak mówią przedstawiciele Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych kierowcy póki co nie otrzymują powołań, ale prawdopodobne jest, że może to nastąpić jeszcze wiosną. Mobilizacja ma być rekordowa i sięgać nawet 200 tysięcy kierowców z prawem jazdy kategorii C i D w całej Polsce.
– Kierowcy są dla struktury wojskowej bardzo ważni. Wojsko potrzebuje kierowców, stąd też spodziewamy się dużej skali powołań na szkolenia, a co za tym idzie zmian w siatce funkcjonowania wielu firm na czas szkoleń. To nas martwi. Nikt nie zamierza uchylać się od tego obowiązku. Problemem jest jednak często brak wcześniejszego uprzedzenia, że taka sytuacja będzie miała miejsce i brak rekompensaty dla firm, które ze względu na szkolenia będą ponosić straty z tytułu niewykonanych transportów – mówi Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
Przedsiębiorcy oczekują większego zrozumienia ich sytuacji
Przedstawiciele Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych mówią o tym, że nagłe powołania mogą być problemowe do realizacji. Braki kadrowe w większości firm TSL są faktem.
– Obecnie przepisy przewidują rekompensatę wynagrodzenia dla pracownika, który powołany jest na szkolenie wojskowe. Nie ma jednak ani słowa o tym, że konsekwencje jego powołania to zmiana struktury pracy w firmie, co powoduje, że na kilka lub kilkanaście dni wypada nam z harmonogramu człowiek wykonujący konkretną pracę. Mało która firma transportowa ma nadmiar kierowców. A co jeżeli jednocześnie powołanych zostanie kilku kierowców z jednej firmy? Taka sytuacja naraża firmę na opóźnienia, straty finansowe, a być może także na kary finansowe jeżeli nie uda się znaleźć zastępstwa dla kierowców, którzy będą szkoleni – przyznaje Dariusz Matulewicz.
Wojsko koncentruje się przede wszystkim na osobach z pasywnej rezerwy, czyli tych, które mają uregulowany stosunek do służby wojskowej – najczęściej po kwalifikacji wojskowej.
Spodziewamy się, że poza przewoźnikami drogowymi najczęściej powoływani mogą być także technicy, mechanicy, elektrotechnicy, logistycy i spedytorzy.
– Nie ma nic złego w powołaniach. Problemem może być organizacja. Apelujemy, by było to uporządkowane – mówi Dariusz Matulewicz.
Szkolenia mogą być jednodniowe, ale także mogą trwać do 30 lub powyżej 30 dni. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że powołania szkoleniowe rezerw pasywnych trwają zwykle około tygodnia.






