Master Pharm S.A. po I kwartale 2016

Kwietniowy debiutant na głównym rynku GPW – Master Pharm S.A. – zaprezentowała wyniki finansowe za I kw. 2016 r., wykazując 36% wzrostu przychodów oraz 53% wzrostu zysku netto rdr.

Jednostkowe przychody działającej na rynku suplementów diety Spółki w I kw. wyniosły 9,7 mln PLN, czyli o 2,6 mln PLN więcej względem analogicznego okresu przed rokiem. Przełożyły się na blisko 1,6 mln PLN zysku netto, co oznacza poprawę o 0,5 mln PLN rdr. Rentowność sprzedaży wyniosła tym samym 16%, rosnąc o 2 p. p. rdr.

Od kwietnia 2015 r. Master Pharm S.A. konsoliduje wyniki, uwzględniając dane finansowe producenta kontraktowego Grokam GBL oraz dystrybutora suplementów diety pod marką własną, spółki Avet Pharma. Skonsolidowane przychody Grupy Kapitałowej Master Pharm wyniosły w I kw. 2016 r. 11,5 mln PLN, natomiast zysk netto osiągnął 1,3 mln PLN, wykazując 11% rentowności sprzedaży.
Jak wyjaśnia Spółka, na wzrost sprzedaży w analizowanym okresie wpływ miała przede wszystkim wysoka aktywność klientów – firm farmaceutycznych, dla których Master Pharm realizuje usługi produkcji kontraktowej. Na poziom skonsolidowanych przychodów korzystnie wpłynęła także sprzedaż suplementów pod marką własną AvetPharma, która wzrosła o 30% rdr. Na kształtowanie się pozycji wynikowych złożyły się m. in. koszty wynikające z rosnącego stanu zatrudnienia, a także zakupu i zakontraktowania dużych ilości surowca na poczet planowanych na przyszłe kwartały wzrostów sprzedaży.

Jacek Franasik, Prezes Zarządu Master Pharm S.A.
Jacek Franasik, Prezes Zarządu Master Pharm S.A.

Odnotowaliśmy bardzo dobry I kw. 2016 r., działalność operacyjną skupiając na zawieraniu kolejnych umów dystrybucyjnych, a także rozwijając obecność na rynkach zagranicznych, m. in. na Węgrzech oraz w Afryce. Rozpoczęliśmy również prace modernizacyjne w naszych zakładach produkcyjnych, na które planujemy przeznaczyć część środków pozyskanych w drodze oferty publicznej. Jestem przekonany, że wsparcie inwestorów ułatwi nam realizację ambitnych celów biznesowych na bieżący rok oraz lata kolejne – stwierdził Jacek Franasik, Prezes Zarządu Master Pharm S.A.

Grupa Master Pharm działa na perspektywicznym rynku suplementów diety, który jak podkreśla Zarząd, jest obecnie najszybciej rosnącą częścią rynku farmaceutycznego w Polsce. Zgodnie z prognozami PMR opublikowanymi w raporcie „Rynek Suplementów diety w Polsce 2015”, w minionym roku był on wyceniany 3,6 mld PLN (+6,6% rdr), natomiast do 2020 jego wartość ma przekroczyć 5 mld PLN, wykazując 42% wzrostu względem 2015 r.

Rosnąca świadomość zdrowotna społeczeństwa, a także szeroka dostępność tego rodzaju wyrobów sprawiły, że rynek suplementów diety jest dziś najdynamiczniej rosnącą częścią całego rynku farmaceutycznego. Planowane inwestycje umożliwią nam skuteczną realizację strategii biznesowej, zakładającej aktywne uczestnictwo w tych wzrostach – stwierdził przed giełdowym debiutem Jacek Franasik.

Spółka zadebiutowała na GPW 28 kwietnia 2016 r., pozyskując z rynku 18 mln PLN. Środki planuje przeznaczyć na dalszy rozwój działalności, w szczególności doposażenie i rozbudowę zakładów produkcyjnych, wsparcie działalności marketingowej spółki zależnej Avet Pharma oraz przeprowadzenie akwizycji innych podmiotów z branży farmaceutycznej. Cena emisyjna akcji wyniosła 6 PLN. Dziś papiery Spółki wyceniane są na 6,86 PLN (+14%).

Źródło: Master Pharm S.A.

Auctionata oraz Paddle8 połączyły się, tworząc globalnego lidera w segmencie domów aukcyjnych online

0
  • Auctionata od 2015 r. znajduje się w portfelu funduszu MCI.TechVentures
  • Połączony podmiot będzie najszybciej rosnącą platformą aukcyjną online dla dzieł sztuki i przedmiotów wartościowych, oraz będzie jednym z 10 największych światowych domów aukcyjnych.
  • Połączenie dwóch najbardziej innowacyjnych podmiotów w sektorze pozwoli na zaoferowanie kolekcjonerom oraz inwestorom globalnej platformy online handlu sztuką.

Auctionata, spółka z siedzibą w Berlinie, znajdująca się w portfelu inwestycyjnym funduszu MCI.TechVentures, oraz Paddle8, z siedzibą w Nowym Jorku, podały informację o fuzji, w wyniku której powstanie największy dom aukcyjny online dla dzieł sztuki oraz dóbr kolekcjonerskich i luksusowych na świecie. Jednocześnie, dzięki tej transakcji, Auctionata Paddle8 będzie najszybciej rosnąca spółką w sektorze oraz wejdzie do pierwszej dziesiątki największych domów aukcyjnych na świecie (z wyłączeniem rynku Chin). Auctionata posiada silną pozycję rynkową w Europie, szczególnie na rynku Niemiec, z kolei Paddle8 jest największą platformą aukcyjną online w USA; obydwie spółki posiadają rozpoznawalne marki w środowisku kolekcjonerskim.

Geewa z portfela MCI z nowym finansowaniem
Sylwester Janik

– Gratulujemy zarządom Auctionata i Paddle8 zawartej transakcji i jako inwestorzy wspieramy ich w realizacji przyjętej strategii wzrostu. Z wartością sprzedaży przekraczającą 150 mln dolarów oraz blisko 800 tys. zarejestrowanych użytkowników, połączona spółka stanie się dominującym graczem w segmencie aukcji online na największych światowych rynkach – powiedział Sylwester Janik, Partner zarządzający funduszem MCI.TechVentures zarządzanym przez grupę Private Equity Managers SA i członek Rady Nadzorczej Auctionata, prowadzący inwestycję funduszu w spółkę.

–  Auctionata i Paddle8 łączą komplementarne modele biznesowe, które będą się wzajemnie uzupełniały na rynkach, na których działają spółki. Nasza zdolność do rozwoju innowacyjnych usług daje nam możliwości do przyśpieszenia dalszego wzrostu. Uzupełniające się modele Auctionaty i Paddle8, połączone ze wspólną wizją rozwoju w naturalny sposób ułatwiły podjęcie decyzji o transakcji – powiedział Alexander Zacke, założyciel i CEO, Auctionata.

Wspólnie, Paddle8 i Auctionata będą się skupiać na niezagospodarowanym średnim segmencie cenowym rynku. Obecnie, po jednej stronie rynku uznani, tradycyjni liderzy branży rywalizują ze sobą w segmencie dóbr kolekcjonerskich i dzieł sztuki o najwyższych wartościach, po drugiej stronie zaś rynku działa wiele małych platform online, które nie są jednak w stanie dostarczyć kolekcjonerom odpowiedniego poziomu transparentności oraz bezpieczeństwa dot. autentyczności sprzedawanych dóbr. Taka sytuacja sprawia, że średni segment cenowy (tj. dzieła sztuki o wartości do 500 tys. dolarów) jest niezagospodarowany, Zarówno Auctionata, jak i Paddle8 koncentrowały się dotychczas na tej części rynku,

–  Fuzja pozwoli nam na przeznaczenie większych środków na doskonalenie poszczególnych elementów procesu sprzedaży, od usług wyceny dóbr online, aż do obsługi posprzedażowej oraz na poszerzenie oferty o nowe kategorie i kanały sprzedażowe skomentował Aditya Julka, współzałożyciel Paddle8 – Dzięki temu, będziemy w stanie zapewnić najwyższą jakość obsługi klienta oraz najbardziej wszechstronną platformę w średnim segmencie cenowym rynku dóbr kolekcjonerskich dostępną dla kupujących i sprzedających z każdej części świata.

Połączona spółka będzie ofertować szerszy i bardziej zróżnicowany wachlarz produktów – dotychczas Paddle8 była głównie ukierunkowana na sztukę współczesną i design, podczas gdy Auctionata specjalizowała się w kategorii klasycznych dóbr luksusowych i kolekcjonerskich. Silna pozycja Paddle8 w segmencie aukcji z określonym czasem ich trwania, sprzedaży prywatnych kolekcji i aukcjach charytatywnych połączona ze zbudowanym w Auctionata unikalnym formatem aukcji realizowanych online na żywo pozwoli na zaoferowanie kolekcjonerom szerokiego wyboru kategorii i formatów. Komplementarność rynków (Auctionata – Europa, Paddle8 – USA) pozwoli równocześnie nowej spółce skonsolidować rynek nie tylko pod względem kategorii, ale także geograficznie.

–  Połączenie sił Auctionata i Paddle8 wzmocni ten rosnący segment rynku–  powiedział David Zwirner, jeden z najbardziej wpływowych marszandów na świecie oraz członek Rady Nadzorczej Paddle8 –  Na całym świecie jesteśmy świadkami powstawania nowej ery kolekcjonerstwa online. Kolekcjonerzy już nie tylko mają zaufanie do rozwiązań online, ale wręcz oczekują możliwości dokonywania zakupów z każdego miejsca na świecie i o dowolnej porze. Te zmiany przynoszą korzyści obydwu stronom rynku aukcyjnego.

Warunki finansowe transakcji nie zostały ujawnione. W wyniku fuzji kierownictwa obu spółek zostaną połączone. Alexander Zacke, dotychczasowy CEO Auctionata, pokieruje globalnym zespołem zarządzającym utworzonej grupy. Obydwie marki, Paddle8 i Auctionata, zostaną zachowane.

Ponadto, wszyscy dotychczasowi inwestorzy Paddle8 i Auctionata pozostaną zaangażowani w spółkę. Dotychczas, Auctionata otrzymała 88 mln dolarów finansowania od międzynarodowej grupy funduszy takich jak wspomniany MCI.TechVentures oraz Earlybird, eVentures, Kite Ventures, Hearst Ventures i Groupe Arnault. Z kolei Paddle8 pozyskało łącznie 44 mln dolarów od inwestorów prywatnych związanych z sektorami nowych technologii i sztuki, w tym m.in. od Founder Collective, Mousse Partners i Skate Capital, a także od aktywnych na rynku dzieł sztuki Davida Zwirnera, Damienaa Hirst i Jay Jopling.

Powstała w 2012 roku Auctionata jest jedną z najszybciej rozwijających się europejskich spółek internetowych. W 2015 roku spółka pośredniczyła w sprzedaży dzieł sztuki o wartości 90 mln dolarów, co stanowi wzrost o 165% w stosunku do roku poprzedniego. Większość sprzedaży odbywa się podczas aukcji realizowanych online i transmitowanych na żywo z krajów Europy kontynentalnej. Kategorią, która odniosła największy sukces w 2015 były klasyczne dobra luksusowe (stare samochody, wina, zegarki i biżuteria). Łącznie, w zeszłym roku spółka przeprowadziła aż 249 aukcji. Jednym z większych wydarzeń 2015 roku była czerwcowa aukcja osiemnastowiecznego chińskiego zegara sprzedanego za 3,83 mln dolarów, która ustanowiła rekord najwyższej ceny zapłaconej za dzieło sztuki z krajów Azji sprzedane online.

Paddle8 powstało w 2010 roku z inicjatywy Aditya Julka, Alexandra Gilkes i Osmana Khan i szybko osiągnęło wzrost na rynku USA i UK dzięki formule aukcji o określonym czasie trwania, sprzedaży prywatnych kolekcji i aukcjom charytatywnym. W 2015 roku większość przychodów Paddle8 realizowała w kategoriach sztuki współczesnej oraz designu, w oparciu o selekcję prowadzoną przez takie autorytety w dziedzinie sztuki jak Grace Coddington, Damien Hirst i Tory Burch, a także dzięki prezentowaniu wyjątkowo rzadkich dóbr kolekcjonerskich takich jak karta kredytowa Kurta Cobaina. Przychody spółki w 2015 roku osiągnęły wartość 50 mln dolarów, co daje 26% wzrost rok do roku, z jednoczesnym ponad 100% wzrostem operacji prowadzonych for-profit.

MCI Capital S.A. po I kwartale 2016

• Aktywa netto (NAV) na akcję wyniosły 19,63 zł na 31.03.2016 r. w porównaniu do 18,69 zł na koniec 2015 r. (wzrost o 5%)
• Spółka wypracowała 64,5 mln zł zysku netto i 67,5 mln zł zysku z inwestycji w I kw. 2016 r.
• Wartość aktywów MCI wyniosła na 31.03.2016 r. 1 mld 457,6 mln zł
• Invia – rekordowe wyjście z inwestycji w Funduszu MCI.TechVentures
• Finalizacja sprawy spornej z Panią Anną Hejką – prawomocny wyrok odrzucający wszystkie roszczenia.

Tomasz Czechowicz, prezes zarządu MCI Management
Tomasz Czechowicz, prezes zarządu MCI Management

– I kwartał to czas intensywnej pracy zespołu nad realizacją nowych inwestycji. Fundusze z naszej grupy zaangażowały się w przejęcie giełdowej ATM S.A., kolejną inwestycję w eCard, ale również doprowadziły do finalizacji przejęcia Mobilteku (Dotpay). Jednocześnie w połowie marca zakończyliśmy 8-letni proces budowania wartości Invia, kończąc go sprzedażą przez Fundusz MCI.TechVentures całego posiadanego pakietu. Na sprzedaży Fundusz osiągnął 11-krotny zwrot z pierwotnej inwestycji oraz 46% IRR. Nasze zasoby gotówkowe i plany na najbliższe kwartały pozwalają oczekiwać podtrzymania dużej aktywności – powiedział Tomasz Czechowicz, Prezes Zarządu MCI Capital S.A.

W I kw. 2016 r. MCI Capital S.A. wypracowała 64,5 mln zł zysku netto. Wskaźnik aktywów netto na akcję wyniósł na koniec marca 2016 r. 19,63 zł w porównaniu do 18,69 zł na koniec 2015 r. Wyniki finansowe spółki są przede wszystkim pochodną wzrostu wartości posiadanych certyfikatów inwestycyjnych. Wartość aktywów MCI na koniec marca 2016 r. wynosiła  1 mld 457,6 mln zł. Do wyniku GK MCI Capital kontrybuowały głównie następujące fundusze:

  • TechVentures – wzrost wartości certyfikatów inwestycyjnych funduszu o 1,7 mln zł
  • EuroVentures – wzrost wartości certyfikatów inwestycyjnych funduszu o 63,9 mln zł
  • CreditVentures – wzrost wartości certyfikatów inwestycyjnych funduszu o 1,4 mln zł

Buy back

Od początku 2016 r. Zarząd MCI realizuje skup akcji własnych w celu stabilizowania kursu i zmniejszenia dyskonta ceny rynkowej od NAV na akcję. To również forma dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami. Do dnia publikacji sprawozdania Spółka wydała na buy back łącznie 9,2 mln zł, nabywając 849.068 akcji własnych stanowiące 1,4% w kapitale zakładowym MCI.

Proces z Anną Hejką zakończony

Na początku kwietnia 2016 r. łódzki sąd oddalił apelację Pani Anny Hejki w toczącym się od kilku lat sporze z MCI. Wyrok jest prawomocny i oznacza, że wszystkie roszczenia Anny Hejki zostały w całości oddalone.

Citi Handlowy po I kwartale 2016 r.

W pierwszym kwartale 2016 roku Bank wypracował zysk netto na poziomie 104 mln zł. Przy wymagających warunkach rynkowych oraz dynamicznej sytuacji na rynkach finansowych Citi Handlowy zachował silną pozycję kapitałową z poziomem wskaźnika Tier1 powyżej średniej sektora, na poziomie 17,5%, (średnia dla sektora 15% – dane na koniec I kwartału).

Ponad poziomem sektora plasuje się także efektywność Banku: ROTE na poziomie 10,3 %, ROE – 8,2%, a ROA – 1,0 %. Pozostałe kluczowe wskaźniki, takie jak wskaźnik kredytów do depozytów (64%) oraz NPL (3,4%) potwierdzają gotowość Banku na wspieranie planów rozwoju i inwestycji swoich klientów. Bank konsekwentnie wypracowuje wzrost wolumenów kredytowych – klientów instytucjonalnych o 7% r./r. oraz detalicznych o 5% r./r.

Konsekwentny rozwój bankowości detalicznej

Citi Handlowy kontynuuje realizację ogłoszonej 3 lata temu strategii budowy Bankowego Ekosystemu Smart i rozwoju sieci placówek smart. Na koniec I kwartału 2016 roku udział transakcji dokonanych za pomocą kanałów bankowości internetowej lub mobilnej w transakcjach bankowych wyniósł 97% i wzrósł o 2 p.p. względem analogicznego okresu 2015 roku, co potwierdza słuszność obranego przez bank kierunku rozwoju kanałów zdalnych. Stale rośnie również udział w sprzedaży zlokalizowanych w 9 największych miastach w Polsce oddziałów smart. . W stosunku do analogicznego okresu w roku ubiegłym sprzedaż pożyczek gotówkowych w oddziałach Smart wzrosła o 27%, a akwizycja kart kredytowych w oddziałach wzrosła trzykrotnie względem poprzedniego roku.

Uruchomiona w ostatnim kwartale 2015 roku aplikacja mobilna Citi Mobile stale zyskuje nowych użytkowników. Wskaźnik NPS dla aplikacji Citi Mobile odnotował wzrost o 15% r./r., a klienci w pozytywnych komentarzach doceniają szczególnie możliwość przepięcia karty oraz funkcję snapshot, umożliwiającą podgląd salda bez konieczności logowania.

Portfel kart kredytowych, jednego z flagowych produktów Citi Handlowy, kontynuuje trend wzrostowy od początku 2016 roku przy jednoczesnym spadku liczby zamykanych kart. Na koniec I kwartału 2016 roku liczba kart kredytowych wyniosła 696,7 tys. Saldo zadłużenia na kartach kredytowych na koniec I kwartału 2016 roku wyniosło 2,1 mld zł, tj. było wyższe o 6% w stosunku do tego samego okresu w roku poprzednim. W rezultacie Bank wzmocnił pozycję lidera na rynku kart kredytowych pod względem wartości kredytów udzielonych na kartach kredytowych, z udziałem rynkowym według danych na koniec marca 2016 roku na poziomie 25,2%. W I kwartale 2016 roku akwizycja kart kredytowych była wyższa o 51% niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Utrzymano wysoki poziom aktywacji oraz transakcyjności pośród nowo pozyskanych klientów.

Wprowadzona w ubiegłym roku i doceniona przez klientów karta kredytowa Citi Simplicity odnotowała w I kwartale 2016 roku wzrost akwizycji o 56% w porównaniu do czwartego kwartału 2015 roku. Karta Citi Simplicity zyskała również uznanie ekspertów, stając na podium tegorocznej edycji nagrody Złoty Bankier w kategorii karta kredytowa.
Wprowadzona pod koniec 2015 przełomowa oferta Citigold Private Client znalazła się na podium tegorocznego rankingu brytyjskiego miesięcznika co stanowi obok 5 gwiazdek przyznanych przez Forbes kolejne wyróżnienie i zarazem podkreślenie wysokiej pozycji oferty Private Banking w Citi Handlowy zarówno na poziomie lokalnym jak i globalnym.

Bankowość korporacyjna: koncentracja na kluczowych obszarach

Citi Handlowy od lat konsekwentnie pomaga firmom w dążeniach do ekspansji zagranicznej. Bank rozwija swój program Emerging Market Champions skierowany do globalnych firm inwestujących w Polsce oraz polskich firm inwestujących za granicą, w ramach którego Citi Handlowy wspiera dzisiaj 403 klientów, o 15% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

W styczniu 2016 roku Bank po raz czwarty z rzędu zwyciężył w konkursie Ministerstwa Finansów na pełnienie funkcji Dealera Skarbowych Papierów Wartościowych (DSPW). Bank konsekwentnie, od lat, działa na rzecz promowania polskiego rynku oraz aktywnie wspiera realizację polityki emisyjnej krajowego długu.

W I kwartale 2016 roku Bank był aktywny również na rynku dłużnych papierów wartościowych, flagowym projektem było zawarcie umowy na program emisji obligacji dla spółki należącej do Skarbu Państwa na kwotę PLN 700 mln zł.

Platforma Elektroniczna CitiFx Pulse, która zadebiutowała 10 lat temu, niezmiennie cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem klientów. W w pierwszym kwartale 2016 roku Citi Handlowy jako pierwszy na rynku udostępnił zintegrowane z platformą walutową Polecenie Zapłaty w Euro. Prawie 80% wszystkich transakcji FX zawierane jest poprzez Citi FX Pulse, co oznacza wzrost r./r. o 5p.p..

W obszarze bankowości transakcyjnej znaczącym osiągnięciem było wygranie przetargu na wdrożenie 230 tysięcy transakcji polecenia zapłaty, dzięki czemu Bank osiągnął 48% udziału rynkowego tego typu transakcji w Polsce, co plasuje Citi Handlowy na 1 miejscu w tej kategorii na polskim rynku.

W I kwartale 2016 roku Bank odnotował istotny przyrost sald na rachunkach klientów korporacyjnych. Średnie miesięczne salda utrzymywane na rachunkach bieżących w tym okresie w Banku wzrosły o 32% w stosunku do adekwatnego okresu 2015 roku.

Na koniec marca 2016 roku Dom Maklerski Citi Handlowy pośredniczył w ramach transakcji sesyjnych w 10 % obrotów akcjami na rynku wtórnym, zajmując pod tym względem po raz kolejny pierwszą pozycję na rynku. Wartość transakcji sesyjnych zawartych za pośrednictwem DMBH na rynku akcji na GPW wyniosła 8,9 mld zł.

Europa Środkowa nadal przyciąga inwestorów nieruchomości komercyjnych

Branża motoryzacyjna z dobrymi średnioterminowymi perspektywami wzrostu produkcji w Polsce

Produkcja samochodów osobowych i dostawczych w Polsce zakończyła ubiegły rok na dwucyfrowym plusie przerywając aż 6-letni okres spadków. Ta część rynku będzie dynamicznie rosła również w kolejnych latach, m.in. dzięki planowanemu uruchomieniu produkcji VW Crafter we Wrześni w drugiej połowie tego roku. Po rekordowym 2015 roku, także eksport części i akcesoriów samochodowych ma przed sobą bardzo dobre perspektywy. Jak wskazują eksperci Banku Zachodniego WBK, popyt na nie zależy nie tylko od zamówień z Unii Europejskiej, ale w dużym stopniu od popytu na nowe samochody w Ameryce Północnej i Azji.

Produkcja motoryzacyjna to przede wszystkim dwie gałęzie – samochody i części do nich. Odnosząc się do tych pierwszych, Polska powoli odbija się od dna. W 2008 roku produkcja aut w Polsce osiągnęła pułap blisko 1 mln sztuk, aby w 2014 roku skurczyć się o ponad jedną trzecią. Dopiero w ubiegłym roku po sześciu latach spadków, odnotowaliśmy solidny 11% wzrost produkcji[1]. A to za sprawą uruchomienia produkcji nowej generacji Opla Astry przez zakład w Gliwicach. W związku z całoroczną produkcją tego modelu (produkcja została uruchomiona jesienią 2015 roku) oraz planowanemu uruchomieniu produkcji VW Crafter w nowej fabryce we Wrześni, spodziewamy się, że także w tym i 2017 roku, produkcja samochodów będzie rosła dynamicznie na poziomie 7-9% rocznie – mówi Wojciech Żuk, dyrektor kredytowy ds. sektora motoryzacyjnego w Banku Zachodnim WBK.

W Polsce znajduje się kilka zakładów produkujących samochody, m.in. Fiat Auto Poland, General Motors Manufacturing Poland oraz Volkswagen Poznań, ale to nie one, lecz części samochodowe stanowią obecnie o sile polskiego sektora samochodowego. Kilkaset fabryk dostawców i poddostawców branży motoryzacyjnej zlokalizowanych na terenie Polski w ubiegłym roku przyczyniło się do rekordowego eksportu części i akcesoriów samochodowych, którego wartość w 2015 roku wzrosła o ponad 10% r/r[2]. Jak oceniają przedstawiciele Banku Zachodniego WBK, także w tym roku ta grupa produktów motoryzacyjnych będzie rosła. – Produkcja części i podzespołów jest ściśle skorelowana z produkcją nowych pojazdów, ale nie w Polsce. Ponad 90% części samochodowych wytwarzanych w polskich fabrykach jest eksportowana do montowni samochodów zlokalizowanych w innych krajach Unii Europejskiej (przede wszystkim w Niemczech i Czechach, ale też we Włoszech, Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii czy Słowacji). I tutaj warto zwrócić uwagę, na jakie rynki trafiają samochody wyprodukowane w UE. W 65% do państw członkowskich, ale aż jedna trzecia na eksport poza Unię, z czego najwięcej do Stanów Zjednoczonych, Chin, Turcji, Rosji i Szwajcarii. W związku z tym, popyt na nowe części produkowane w naszym kraju będzie zależał nie tylko od zamówień europejskich, ale w znacznym stopniu też od popytu na nowe samochody głównie w Ameryce Północnej i w Azji, w tym przede wszystkim w Chinach – konkluduje Wojciech Żuk.

Motoryzacja perspektywicznym działałem polskiego eksportu

Z rankingu „Eksportowe TOP50 2016” przygotowanego przez BZ WBK wynika, że pojazdy i części do nich należą do najbardziej perspektywicznych działów polskiego eksportu. Zdaniem ekspertów banku, dobre perspektywy rozwoju motobranży w najbliższych miesiącach i latach wynikają z kilku czynników. Po pierwsze, zlokalizowane w Polsce firmy produkujące części samochodowe sygnalizują wzrost zamówień i rozbudowę mocy produkcyjnych pod kolejne projekty związane przede wszystkim z nowymi wersjami samochodów różnych marek. Po drugie, rentowność działalności produkcyjnej jest wysoka i zapewnia dobrą zdolność do spłaty kredytów inwestycyjnych. Po trzecie, zgodnie z niedawno opublikowanym przez Deloitte indeksem Global Manufacturing Competitiveness Index, do 2020 roku Polska awansuje na trzecią pozycję w Europie (po Niemczech i Wielkiej Brytanii) pod względem konkurencyjności produkcji i utrzyma pierwszą pozycję wśród krajów Europy Centralnej i Wschodniej. Na wyższą konkurencyjność polskich dostawców mają wpływ jeszcze dwa elementy. Pierwszy to obserwowane osłabienie PLN względem EUR. Drugi to rosnące problemy z pozyskiwaniem pracowników na Słowacji i w Czechach oraz rosnące tam koszty pracy. Z obawy przed brakiem kadr, dostawcy części do samochodów montowanych na Słowacji i Czechach poszukują producentów z Polski lub rozbudowują moce produkcyjne polskich fabryk.

Wzrost inwestycji w Automotive w Polsce jest w ostatnich latach bardzo znaczący, a jak wiadomo za każdą inwestycją stoją spore wydatki na ten cel oraz wzrost zatrudnienia. W związku z tym duże znaczenie ma także zaangażowanie przedstawicieli branży finansowej, bo bez finansowania nie ma inwestycji. Ze strony banków widać skupienie uwagi na motoryzacji, ze szczególnym uwzględnieniem sektora przemysłu i produkcji części i komponentów. Istotne przy tym jest to, aby sektor krajowych dostawców dla OEM położył nacisk na innowacje, które w gruncie rzeczy są przepustką do współpracy z producentami samochodów – mówi Roman Kantorski, Prezes Polskiej Izby Motoryzacji.

[1] Źródło: Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego

[2] Źródło: dane firmy analitycznej AutomotiveSuppliers.pl bazującej na najnowszych danych Eurostatu

JR HOLDING S.A. po I kwartale 2016 r.

JR HOLDING S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od listopada 2012 r., zanotowała 11,74 mln zł zysku netto na poziomie skonsolidowanym w 1 kw. 2016 r. Osiągnięcie tak dobrych wyników finansowych jest rezultatem realizacji nowej Strategii Rozwoju i prowadzeniem aktywnej działalności inwestycyjnej przez Emitenta.

Grupa Kapitałowa JR HOLDING S.A. wypracowała w 1 kw. 2015 r. zysk netto w kwocie 630 tys. zł, więc tegoroczny wynik finansowy pokazuje istotną progresję oraz świadczy o słuszności przyjętej polityki inwestycyjnej. Kluczowy wpływ na wysokość wypracowanego zysku netto w minionym kwartale miało połączenie notowanej na rynku NewConnect Spółki Columbus Capital S.A. ze Spółką Columbus Energy S.A., która działa w branży Odnawialnych Źródeł Energii. Emitent zaksięgował dzięki temu przychody finansowe w wysokości 21,58 mln zł.

January Ciszewski
January Ciszewski, Prezes Zarządu Spółki JR HOLDING S.A.

„Osiągnięte przez Spółkę wyniki finansowe w 1 kw. 2016 r. pokazują wyraźnie, że rozszerzenie naszej dotychczasowej działalności opartej głównie na branży nieruchomości komercyjnych i wejście w segment inwestycyjny było trafnym kierunkiem rozwoju. Liczymy, że Columbus Energy S.A., która zakończyła już proces połączenia z Columbus Capital S.A., będzie kontynuowała bardzo dynamiczny rozwój i wypracowywała coraz lepsze wyniki finansowe, co przełoży się na wzrost jej wartości. Zgodnie z przyjętą przez JR HOLDING S.A. nową Strategią Rozwoju cały czas penetrujemy rynek i poszukujemy interesujących projektów inwestycyjnych, które pozwolą nam osiągać ponadprzeciętne stopy zwrotu z zainwestowanych środków.” – wyjaśnia January Ciszewski, Prezes Zarządu Spółki JR HOLDING S.A.

Przedstawiona przez Emitenta w marcu br. nowa Strategia Rozwoju zakłada jego większą koncentrację na działalności inwestycyjnej oraz rozwijaniu nowych przedsięwzięć biznesowych w bardzo perspektywicznych branżach, przy uwzględnieniu szczegółowej oceny bezpieczeństwa finansowego dokonywanych inwestycji. Podstawowym segmentem biznesowym Spółki pozostanie nadal nabywanie oraz wynajmowanie  nieruchomości komercyjnych. Jednak działalność ta zostanie znacząco rozbudowana o kolejne inwestycje w branży Odnawialnych Źródeł Energii oraz o nowe projekty inwestycyjno-budowlane. JR HOLDING S.A. ma zamiar realizować nowe przedsięwzięcia deweloperskie w zakresie budowy biurowców klasy business, a także budownictwa mieszkaniowego.

„Prowadzone przez nas działania mające na celu rozwój segmentu inwestycyjnego przynoszą oczekiwane rezultaty. Oczywiście, chcemy być nadal aktywni w branży nieruchomości, o czym świadczy zawarte porozumienie inwestycyjne w zakresie planowanej budowy osiedla mieszkaniowego w Słomnikach k. Krakowa o łącznej powierzchni ok. 15 tys. PUM. Wartość tego projektu jest szacowana na mniej więcej 100 mln zł, co pokazuje jego skalę. W ostatnim czasie objęliśmy również 40% akcji w bardzo innowacyjnej i perspektywicznej spółce StepCloser S.A. Mam nadzieję, że realizowane przedsięwzięcia będą prowadziły do ciągłej poprawy wyników finansowych Spółki. Nasze długoterminowe plany rozwoju przewidują złożenie w przyszłym roku Prospektu Emisyjnego do KNF-u i zmianę rynku notowań na rynek regulowany GPW w Warszawie.” – zakończył Ciszewski.

StepCloser S.A. realizuje obecnie plan dynamicznego rozwoju oraz promocji programu karty StepCloser i posiada na ten cel środki w wysokości 2 mln zł. Zostaną one wykorzystane przede wszystkim do zbudowania i wdrożenia aplikacji oraz do rozszerzania struktury handlowej na terenie całej Polski. Spółka zamierza przeprowadzić w najbliższym czasie dystrybucję 1 mln kart oraz pozyskać 10.000 firm, które przystąpią do Programu StepCloser. Długoterminowym celem StepCloser S.A. pozostaje osiągnięcie wysokiej dynamiki wzrostu i skali działalności, a także wejście na rynek NewConnect.

JR HOLDING S.A. zakończyła 2015 r. skonsolidowanym zyskiem netto w wysokości 5,64 mln zł przy przychodach netto ze sprzedaży na poziomie 4,58 mln zł. Rok wcześniej było to odpowiednio: 2,59 mln zł zysku netto oraz 4,22 mln zł przychodów netto ze sprzedaży. Spółka od października 2015 r. znajduje się w składzie Segmentu NewConnect Lead, który grupuje 26 największych i najpłynniejszych podmiotów z alternatywnego rynku.

Kolejny dzień umocnienia złotego

Złoty zyskuje drugi kolejny dzień na wartości. To w mniejszym stopniu dalszy ciąg odreagowania po decyzji agencji Moody’s, w większym natomiast efekt utrzymujących się dobrych nastrojów na rynkach globalnych, co zwiększa apetyt na ryzyko.

O godzinie 09:40 kurs EUR/PLN testował poziom 4,3650 zł, USD/PLN 3,8530 zł, a CHF/PLN 3,9410 zł. We wszystkich trzech przypadkach oznacza to nieznaczne spadki w stosunku do poziomów z wczorajszego zamknięcia i wyraźnie niższe poziomy niż na zakończenie poprzedniego tygodnia. Złoty traci jedynie w relacji do brytyjskiego funta, za którego dziś trzeba zapłacić prawie 5,59 zł, czyli o 2,3 gr więcej niż w poniedziałek wieczorem.

Silniejszego złotego oczywiście można podciągnąć pod odreagowanie po weekendowej decyzji agencji Moody’s Investors Service, która pomimo wielu obaw utrzymała rating Polski na poziomie A2 (nie zmienił się on od 2002 roku), obniżając jedynie jego perspektywę do „negatywnej” ze „stabilnej”. Tyle tylko, że to byłaby dość naciągana teza. Odreagowanie miało miejsce wczoraj i było wydarzeniem jednorazowym. Dzisiejsze umocnienie złotego to efekt dobrych nastrojów płynących z rynków zagranicznych, co zwiększa apetyt na ryzyko i zachęca do zakupów złotego i innych polskich aktywów.

Powyższa teza o globalnym wpływie na notowania złotego znajduje odzwierciedlenie w notowaniach naszej waluty w relacji do węgierskiego forinta. Kurs PLN/HUF, po wczorajszym wyraźnym wzroście, wskazującym na zdecydowanie lokalny charakter poprawy sentymentu do złotego, dziś w sposób śladowy traci na wartości.
We wtorek do końca dnia nastroje na krajowym rynku walutowym będą kształtowane przez czynniki globalne. To oznacza, że potencjalny wpływ na nie będzie miała cała seria publikowanych po południu amerykańskich danych makroekonomicznych. O godzinie 14:30 będzie to niezwykle ważny raport o kwietniowej inflacji konsumenckiej (prognoza: 1,1% R/R) oraz znacznie mniej istotne dane nt. wydanych pozwoleń na budowy domów (prognoza: 1,13 mln) i rozpoczętych budów (prognoza: 1,125 mln). A o godzinie 15:15 będą to dane o produkcji przemysłowej (prognoza: 0,3% M/M).

Uzupełnieniem tych „figur” będą liczne dziś wystąpienia przedstawicieli Rezerwy Federalnej (Fed), które tradycyjnie będą analizowane w kontekście oczekiwanej daty kolejnej podwyżki stóp procentowych w USA. Z punktu widzenia polskiego rynku, podobnie jak w przypadku innych rynków wschodzących, im dalej ta podwyżka odsuwa się w czasie, tym lepiej. I odwrotnie.

Nastroje na świecie będą przez cały tydzień ważnym czynnikiem wpływającym na złotego. Nie będą jednak jedynym. Już jutro zostaną opublikowane miesięczne dane o płacach (prognoza: 3,8% R/R) i zatrudnieniu (prognoza: 2,8% R/R) w Polsce, które mogą lekko wpłynąć na nastroje. Kluczowe będą jednak dopiero czwartkowe dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w Polsce. Oczekuje się, że po zaskakującym załamaniu w marcu, roczna ich dynamika wróci w okolice 3,5%. Wyraźnie gorsze od prognoz dane byłyby mocnym ostrzeżeniem, że w gospodarce zaczyna się źle dziać, co musiałoby przełożyć się na osłabienie złotego (szczególnie w kontekście piątkowych rozczarowujących danych o PKB za I kwartał br.). Lepsze od prognozy wyniki oczywiście będą wsparciem dla złotego.

Komentarz przygotował:
Marcin Kiepas
Główny Analityk
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Intel kupuje kompleks biurowy w Gdańsku

Pierwszy kwartał 2016 na polskim rynku inwestycyjnym zakończył się znaczącą transakcją. BNP Paribas Real Estate Poland, działając jako agent wyłączny Allcon Group, reprezentował klienta w procesie sprzedaży Allcon Park, polskiej siedziby głównej firmy Intel, globalnego giganta w dziedzinie produkcji procesorów.  

Na mocy podpisanej umowy,  Intel Technology Poland został nowym właścicielem nieruchomości skaładającej się z pięciu budynków biurowych o całkowitej powierzchni 24,000 m kw oraz działki zlokalizowanej w Gdańsku. Kompleks biurowy Allcon Park nazywany jest polską Krzemową Doliną będąc wiodącym ośrodkiem badawczym Intela w Europie, gdzie obecnie  pracuje ponad 2000 osób.

Del Chandler, Dyrektor Zarządzający, Dział Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate, Europa Środkowo-Wschodnia
Del Chandler, Dyrektor Zarządzający, Dział Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate, Europa Środkowo-Wschodnia

“Ta transakcja odzwierciedla rosnącą pozycję Gdańska i regionu na polskim rynku inwestycyjnym.” – komentuje Del Chandler, Dyrektor Zarządzający, Dział Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate, Europa Środkowo-Wschodnia.

Mateusz Skubiszewski, Dyrektor, Dział Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate, Europa Środkowo-Wschodnia
Mateusz Skubiszewski, Dyrektor, Dział Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate, Europa Środkowo-Wschodnia

“Ta inwestycja to również dowód na długoterminowe plany Intela w Polsce.” – mówi Mateusz Skubiszewski, Dyrektor, Dział Rynków Kapitałowych, BNP Paribas Real Estate, Europa Środkowo-Wschodnia.

Intel jest amerykańską firmą o międzynarodowym zasięgu będącą największym na świecie producentem układów scalonych. Jest twórcą  serii mikroprocesorów x86, które znajdują się w większości komputerów osobistych. Intel dostarcza procesory producentom systemów komputerowych jak Apple, Samsung, HP i Dell.

Wyniki Grupy Enea za I kwartał 2016 r.

W I kwartale 2016 r. Grupa Kapitałowa Enea wypracowała  2.937 mln zł przychodów ze sprzedaży netto, tj. o 20,0 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2015 r. Skonsolidowana EBITDA, po wzroście o 31,3 proc. r/r, wyniosła 668 mln zł. Zysk netto ukształtował się na poziomie 290 mln zł, czyli o 9,4 proc. wyższym niż w I kwartale 2015 r.

W okresie styczeń – marzec 2016 r. najwyższa EBITDA, 305 mln zł, zrealizowana została w obszarze dystrybucji. W tym obszarze miał również miejsce najwyższy przyrost EBITDA, o 32 mln zł, w stosunku do I kwartału 2015 r. (wzrost o 11,9 proc.). Wynik EBITDA obszaru wytwarzania, po wzroście o 27 mln zł (15,4 proc. r/r), ukształtował się na poziomie 204 mln zł. Niesprzyjająca sytuacja na rynku energii elektrycznej wpłynęła na wynik obszaru obrotu, który w I kwartale br. wygenerował EBITDA w wysokości 18 mln zł. W związku z akwizycją LW Bogdanka działalność GK Enea została w IV kwartale 2015 r. rozszerzona o obszar wydobycia, który w okresie styczeń – marzec 2016 r. wypracował 150 mln zł EBITDA.

Mikołaj Franzkowiak Wiceprezes Zarządu ds. Finansowych ENEA S.A.
Mikołaj Franzkowiak Wiceprezes Zarządu ds. Finansowych ENEA S.A.

Patrząc na wymagającą sytuację w otoczeniu rynkowym i regulacyjnym, która wpływa na wszystkich uczestników rynku, nasze wyniki trzeba ocenić pozytywnie. Zwiększamy produkcję i wolumen sprzedaży energii elektrycznej i ciepła, aktywnie działamy na rynkach hurtowych, szybciej przyłączamy Klientów w dystrybucji. Wprowadzamy nowe produkty dla Klientów indywidualnych i dynamicznie rozwijamy handel gazem – podkreślił Mikołaj Franzkowiak, wiceprezes Enei ds. finansowych.

Od 2014 r. Grupa konsekwentnie realizuje program redukcji kosztów, który zakłada w 2016 r. oszczędności na poziomie 362 mln zł. W I kwartale wykonano 24 proc. tegorocznego planu.

Dobry pierwszy kwartał Bogdanki 

Grupa Kapitałowa Lubelskiego Węgla Bogdanka wypracowała w I kwartale 2016 r. przychody ze sprzedaży na poziomie prawie 421 mln zł, które były o 1,8 proc. niższe w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Jednocześnie poprawiły się pozostałe kluczowe wyniki finansowe: EBIT wyniósł 79 mln zł (wzrost o 63,8 proc. r/r), EBITDA 173 mln zł (wzrost o 20,0 proc. r/r), a zysk netto 54 mln zł (wzrost o 66,6 proc.). Osiągnięcie dobrych wyników było możliwe dzięki elastyczności działania oraz konsekwentnej realizacji rozpoczętego w ubiegłym roku programu optymalizacji nakładów inwestycyjnych i redukcji kosztów. Koszt własny produkcji sprzedanej został zredukowany o 39 mln zł (tj. o 10,3 proc.) w stosunku do I kwartału ub.r., zaś całkowite koszty produkcji o 25 mln zł (tj. o 6,4 proc.). W efekcie poprawie uległy wskaźniki rentowności. Marża EBITDA kształtowała się na ponadprzeciętnym poziomie 41,2 proc. (wobec 33,7 proc. w tym samym okresie rok wcześniej). Warto jednak podkreślić, że wpływ na to miało zwiększenie poziomu produkcji i zapasów w I kwartale tego roku. W efekcie utrzymanie się wskaźników rentowności na tak wysokim poziomie w kolejnych kwartałach wydaje się mało prawdopodobne.

W I kwartale br. produkcja węgla handlowego osiągnęła poziom 2,3 mln ton (o 17,3 proc. więcej w ujęciu rok do roku), a sprzedaż 2,2 mln ton (wzrost o 12,2 proc). Długość wykonanych w tym okresie wyrobisk korytarzowych wyniosła 6,4 km i była większa o 23,1 proc. w porównaniu z I kwartałem 2015 r. Łączne wydatki poniesione na nowe wyrobiska i modernizację istniejących opiewały na blisko 45 mln zł.

Zwiększenie produkcji i sprzedaży węgla pozwoliło Bogdance na umocnienie pozycji rynkowej w I kwartale 2016 r.. Udział w dostawach surowca do energetyki zawodowej w tym okresie wynosił 25,5 proc. (w I kwartale ub.r. było to 20,9 proc., a w całym 2015 r. 22,5 proc.). Udział w rynku węgla energetycznego ogółem wzrósł do 15,8 proc. (wobec 14,3 proc. w ujęciu rok do roku i 14,4 proc. w całym ub.r.). W I kwartale br. sytuacja na rynku węgla pozostawała trudna. Średnie ceny węgla energetycznego spadły o 10,9 proc. w porównaniu do I kwartału 2015 r., a ceny węgla sprzedawanego do energetyki zawodowej – o 11,5 proc. Na polskim rynku utrzymywała się nadpodaż węgla i wysoki poziom zapasów w kopalniach i elektrowniach. W tych bardzo niesprzyjających warunkach Bogdanka poradziła sobie dobrze dzięki elastycznej reakcji na sytuację rynkową oraz kontynuacji rozpoczętego w ubiegłym roku programu optymalizacji kosztów i nakładów inwestycyjnych.

Krzysztof Szlaga, prezes Bogdanki
Krzysztof Szlaga, prezes Bogdanki

Utrzymujemy bezpieczną płynność finansową. Pozostajemy najbardziej efektywną i najnowocześniejszą kopalnią węgla kamiennego w Polsce. Choć wyniki za I kwartał są satysfakcjonujące, obserwujemy utrzymującą się silną presję na ceny i wolumeny sprzedaży. Nie widzimy także przesłanek, aby oczekiwać w bliskiej perspektywie zmiany obecnych trendów rynkowych. Dlatego szacujemy naszą całoroczną sprzedaż węgla na poziomie 8,5 – 9 mln ton – powiedział Krzysztof Szlaga, prezes Bogdanki.

Nie ma rozwoju bez inwestycji

Ważnym wydarzeniem w I kwartale 2016 r. w obszarze wytwarzania było przekazanie do eksploatacji farmy wiatrowej Baczyna o mocy 14,1 MW. W ramach dostosowywania konwencjonalnych źródeł energii do norm środowiskowych firma kontynuuje projekty inwestycyjne dotyczące instalacji odazotowania spalin w Elektrowni Kozienice oraz odsiarczania w Elektrociepłowni Białystok. Trwa budowa bloku 1.075 MW – wiosną sukcesem zakończyły się próby wodna i ciśnieniowa kotła. Projekt jest zaawansowany w 83 proc.

W obszarze dystrybucji w okresie styczeń-marzec 2016 r. Enea Operator znacząco poprawiła kluczowe wskaźniki bezpieczeństwa i pewności dostaw. W stosunku do analogicznego okresu 2015 r. w przypadku przerw nieplanowanych wskaźnik SAIDI spadł aż o 71 proc., a SAIFI – o 50 proc. Wskaźniki przerw planowanych spadły odpowiednio: SAIDI – o 26 proc. i SAIFI – o 22 proc.

W I kwartale 2016 r. Enea zakończyła proces migracji danych Klientów do nowego, centralnego systemu bilingowego. Nowe narzędzie do kontaktu z firmą – elektroniczne Biuro Obsługi Klienta – jest już dostępne dla wszystkich chętnych, zarówno gospodarstw domowych, jak i firm. Spółka rozszerzyła także swoją ofertę produktową dla gospodarstw domowych o usługę ENERGIA + Fachowiec, łączącą sprzedaż energii po korzystnej cenie z usługą elektryka.

Enea to renomowany sprzedawca, dystrybutor i producent energii elektrycznej oraz cieplnej. Odpowiada za bezpieczne dostawy energii do 2,5 mln Klientów. Sieci Enei pokrywają 20 proc. kraju, w skład Grupy wchodzi także największa polska elektrownia na węgiel kamienny ‑ Elektrownia Kozienice. Lubelski Węgiel Bogdanka to z kolei najbardziej efektywne przedsiębiorstwo górnicze w Polsce. Enea jest głównym odbiorcą produktów kopalni, a Bogdanka to największy dostawca węgla dla aktywów wytwórczych koncernu. Obie firmy są notowane na warszawskiej giełdzie. Jesienią 2015 r. Grupa Enea stała się właścicielem łącznie 66 proc. akcji LW Bogdanka.

Jaki zakres danych obejmą e-kontrole? Jak przygotować firmę?

Za niespełna dwa miesiące ruszają e-kontrole podatkowe. Oznacza to, że urząd skarbowy będzie mógł żądać od dużych przedsiębiorstw (a w kolejnym terminie także od pozostałych firm) przekazania danych do kontroli w formie elektronicznej, w ściśle określonym formacie – Jednolitego Pliku Kontrolnego. Renata Łukasik, dyrektor ds. oprogramowania w firmie Macrologic, który jest polskim dostawcą systemów ERP, radzi, jak przygotować firmę do wprowadzenia nowej procedury tak, aby nie narazić się na ewentualne konsekwencje prawne.

Po pierwsze, sprawdź, czy będziesz podlegać e-kontrolom. Do wdrożenia Jednolitego Pliku Kontrolnego (JPK) powinny przygotować się wszystkie firmy, które zatrudniają ponad 250 pracowników. Jeśli jednak przedsiębiorstwo zatrudnia mniej osób, ale jego roczny obrót netto wynosi ponad 50 milionów euro lub suma aktywów bilansu przekracza 43 milionów euro, to ten obowiązek także go dotyczy. W przypadku, gdy twoja firma nie spełnia żadnego  z powyższych warunków, to  również warto przygotować ją do e-kontroli, choć prawo tego nie nakazuje. Należy przy tym pamiętać, że jeśli nie zrobisz tego teraz, taki obowiązek będziesz musiał spełnić do 1 lipca 2018 r.

Po drugie, zidentyfikuj źródła i proces zbierania danych w swojej firmie. Dokonaj przede wszystkim przeglądu procedur dotyczących zasad polityki rachunkowości. Ważne będą informacje, w jaki sposób są pozyskiwane dane, np. do ksiąg  rachunkowych, magazynu, a także wyciągi bankowe, faktury, inne dokumenty oraz jak są one ujmowane w systemie VAT. Ustalenie procedur sprawi, że uzyskasz cenną wiedzę na temat tego, co jeszcze należy doprecyzować, tak aby złożona deklaracja, a następnie utworzony Jednolity Plik Kontrolny były ze sobą spójne.

Po trzecie, skontaktuj się z producentem oprogramowania w celu aktualizacji obecnego systemu księgowego. Dzięki niej do dotychczasowego oprogramowania zostanie dodana funkcjonalność dotycząca możliwości generowania Jednolitego Pliku Kontrolnego. W zależności od rodzaju i zakresu umowy serwisowej zawartej z dostawcą oprogramowania otrzymasz ją bezpłatnie albo będziesz musiał ponieść koszty jej wdrożenia. Firmy, które pracują na starych wersjach systemu, powinny zadbać o dokonanie upgrade’u, gdyż do starszych wersji nie będą wykonywane aktualizacje umożliwiające generowanie pliku JPK. Dobrze zrobić to już dziś, bo realizacja takiego projektu informatycznego wymaga czasu, a w momencie otrzymania wezwania do e-kontroli możesz nie zdążyć już z dokonaniem niezbędnych aktualizacji.

Po czwarte, wygeneruj próbne pliki w celu przetestowania oraz ich zweryfikowania.  Po 1 lipca br. urząd skarbowy może zwrócić się potencjalnie do każdego przedsiębiorcy, którego dotyczy nowe prawo, po dokumenty w formacie Jednolitego Pliku Kontrolnego. Dlatego warto wcześniej przetestować działanie systemu. Pozwoli to na dokładne sprawdzenie, czy dane potrzebne do kontroli generują się poprawnie.

Po piąte, pamiętaj, że to przedsiębiorca, czyli podatnik odpowiada za jakość przekazanych danych i to w jego interesie jest jak najlepsze przygotowanie się do kontroli. Brak przekazania JPK na wezwanie kontroli skarbowej będzie skutkować odpowiedzialnością karno-skarbową. Dobrze zatem, jeśli w procesie przygotowania organizacyjnego możemy liczyć na wsparcie dostawcy systemu informatycznego, który wykonana odpowiednie analizy i doradzi najlepsze rozwiązania.

Od lipca w całej UE będą obowiązywać jednolite przepisy o bezpiecznym e-podpisie. Ułatwi to prowadzenie biznesu i rozwinie e-administrację

CEO Magazyn Polska

1 lipca wchodzi w życie rozporządzenie eIDAS, które ujednolici w UE przepisy dotyczące podpisów elektronicznych. Certyfikaty kwalifikowane e-podpisów wydawane przez poszczególne kraje będą uznawane w pozostałych 27 państwach. Ułatwi to przedsiębiorcom prowadzenie transgranicznego biznesu i startowanie w przetargach na terenie całej UE. Nowe przepisy uproszczą także kontakty z administracją. Eksperci oceniają, że wpłynie to na rozwój rynku usług elektronicznych.

Rozporządzenie ma spełnić jedno podstawowe zadanie – zapewnić pełną transgraniczność w dokumentach i w biznesie prowadzonym pomiędzy przedsiębiorcami z różnych państw – mówi agencji Newseria Biznes Elżbieta Włodarczyk, dyrektor Linii biznesowej podpis elektroniczny w KIR, jednej z pięciu instytucji w kraju, które mogą wystawiać certyfikaty kwalifikowane. – Dokument podpisany certyfikatem kwalifikowanym wydanym w Polsce będzie honorowany w całej Unii Europejskiej. To przyczyni się do skrócenia czasu realizacji różnych działań biznesowych i zaoszczędzenia pieniędzy.

Obecnie każde państwo członkowskie, bazując na Dyrektywie o podpisie elektronicznym z 1999 roku, stanowi własne przepisy dla podpisu elektronicznego. Od lipca tego roku wejdzie w życie zmiana związana z Rozporządzeniem w sprawie identyfikacji elektronicznej i usług zaufania w odniesieniu do transakcji elektronicznych na rynku wewnętrznym – eIDAS, które ujednolici te przepisy. Tym samym możliwe będzie podpisywanie umów handlowych, zaciąganie zobowiązań finansowych czy regulowanie płatności elektronicznie. Dzięki nowym regulacjom wyeliminowane mają zostać problemy z weryfikacją podpisu elektronicznego.

Rozporządzenie wprowadza także elektroniczną identyfikację obywateli. Pozwala to każdemu państwu po spełnieniu pewnych wymagań na wskazanie, jakim elektronicznym identyfikatorem posługują się jego obywatele. Notyfikacja takiego narzędzia spowoduje, że np. Polak, który będzie chciał załatwić coś w niemieckim urzędzie, będzie mógł to zrobić elektronicznie – wyjaśnia E. Włodarczyk.

Warto podkreślić, że nowe przepisy utrzymują moc prawną dotychczasowych kwalifikowanych podpisów elektronicznych. Ważne pozostaną też dokumenty, które zostały podpisane za pomocą certyfikatów kwalifikowanych wydanych przed 1 lipca 2016 r. Dodatkowo Rozporządzenie określa inne sposoby zabezpieczania dokumentów. Wśród tzw. usług zaufania – poza podpisami elektronicznymi i znakowaniem czasem – znajdą się także e-pieczęci, e-doręczenia, usługi konserwacji pieczęci i podpisu oraz usługi ich walidacji.

– Na zmianie regulacji skorzysta przede wszystkim administracja, dlatego że więcej odpowiednio zabezpieczonych dokumentów będzie mogło wpływać w postaci elektronicznej, ale skorzystają również przedsiębiorcy. Każdy kontakt elektroniczny z urzędem czy z innym przedsiębiorcą przekłada się na oszczędność czasu. Pamiętajmy także o tym, że te narzędzia dają nam gwarancję bezpieczeństwa – mówi Elżbieta Włodarczyk.

W związku z nowym unijnym rozporządzeniem Polska będzie zobowiązana do nowelizacji przepisów, a także do dostosowania systemów informatycznych. Od lipca 2016 r. traci moc ustawa o podpisie elektronicznym, dlatego Ministerstwo Rozwoju wspólnie z Ministerstwem Cyfryzacji przygotowało projekt ustawy o usługach zaufania, identyfikacji elektronicznej oraz zmianie niektórych ustaw, który został przesłany do konsultacji. Nowa ustawa ma umożliwić wykorzystanie wszystkich funkcjonalności przewidzianych w Rozporządzeniu eIDAS.

Dziś bezpiecznym podpisem elektronicznym, który ma certyfikat kwalifikowany, posługuje się kilkaset tysięcy osób, zastępując nim własnoręczny podpis. W komunikacji z urzędami administracji publicznej taka możliwość istnieje od 2001 roku, kiedy weszła w życie ustawa o e-podpisie. Do posługiwania się podpisem elektronicznym niezbędne jest posiadanie specjalnego zestawu umożliwiającego jego użytkowanie. Składa się on z karty, na której zapisany jest klucz prywatny użytkownika i certyfikatu kwalifikowanego.

Polska jednym z liderów branży call contact center. Firmy z branży świadczą coraz bardziej wyspecjalizowane usługi

CEO Magazyn Polska

Rynek usług call i contact center w Polsce rośnie w tempie 30 proc. Działające na nim firmy świadczą coraz bardziej wyspecjalizowane usługi dla większości sektorów. To już nie są zwykłe infolinie czy akwizycja przez telefon. Coraz większy nacisk kładziony jest na wielokanałowość. Dzięki temu branża zyskuje na atrakcyjności jako pracodawca. 

Sektor usług call i contact center w Polsce jest w bardzo dobrej kondycji. Centra rozwijają się bardzo dynamicznie, przez ostatnie dwa lata wzrost wyniósł prawie 30 proc. Branża obsługuje coraz więcej sektorów, a usługi, które świadczy, są coraz bardziej skomplikowane. To już nie tylko proste rozmowy, lecz także pełne procesy obsługiwane przez coraz bardziej wykwalifikowanych konsultantów – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Marcin Łukasik, dyrektor sprzedaży w firmie UniCall.

Call center wykorzystują zaawansowane systemy obsługujące nie tylko linie telefoniczne, lecz także strony internetowe, e-maile, webchaty, aplikacje mobilne i media społecznościowe. Obsługa staje się coraz bardziej profesjonalna, a w najbliższych latach branża będzie mocniej stawiała na wielokanałowość.

– Call center staje się de facto contact center. To nie jest tylko telefon, lecz także centrum kontaktu z klientem, czy to telefonicznego, e-mailowego, czy tradycyjnej korespondencji papierowej. To jest również czat i coraz popularniejsze media społecznościowe – przekonuje dyrektor UniCall.

Polska jest liderem outsourcingu usług w Europie Środkowo-Wschodniej i jednym z liderów na świecie. Szacuje się, że w sektorze nowoczesnych usług biznesowych zatrudnionych jest w Polsce ponad 170 tys. osób. Jak przekonuje Łukasik, silna pozycja Polski wynika z dostępu do wysoko wykwalifikowanych kadr.

Większość pracowników call contact center to absolwenci studiów wyższych albo studenci. Mamy dostęp do dużej osób posługujących się różnymi językami obcymi – wskazuje ekspert UniCall.

Według danych Fundacji Pro Progressio polskie centra operacyjne świadczą usługi obsługi klienta w blisko 40 językach, nawet tak egzotycznych jak chiński czy turecki. Znajomość języków obcych nie jest warunkiem koniecznym, jednak ma niebagatelne znaczenie dla wysokości wynagrodzenia.

Firmy mają coraz szerszą gamę usług i świadczą coraz bardziej wyspecjalizowane usługi dla coraz większych i coraz bardziej zaawansowanych technologicznie przedsiębiorstw – mówi Łukasik.

Call contact center to zaawansowana biznesowo i technologicznie branża świadcząca profesjonalne usługi dla największych przedsiębiorstw i organizacji z całego świata. Nie ma praktycznie branży, która nie byłaby przez nie obsługiwana. Wśród klientów call contact center są takie branże, jak m.in. energetyka, finanse, IT czy ubezpieczenia.

Współpracujemy również z firmami z branży retail, e-commerce oraz branżą motoryzacyjną – wymienia dyrektor sprzedaży w UniCall.

Wraz z rozwojem branży i jej specjalizacją rosną także możliwości kariery w branży. Praca w call contact center, jeszcze niedawno postrzegana jako praca na chwilę i mało perspektywiczna, przyciąga coraz więcej nowych pracowników. Niewielka rotacja pracowników w dużych centrach operacyjnych (4 proc. w skali roku) powoduje, że rośnie też jakość świadczonych usług.

Coraz więcej firm dba o pracownika, o to, żeby zmniejszyć rotację i zatrzymać zatrudnionych na dłużej. Firmy dbają o ścieżkę rozwoju pracownika, dają możliwości awansu i szkoleń – zaznacza Marcin Łukasik.

Większość centrów operacyjnych rekrutację na wyższe stanowiska managerskie rozpoczyna od poszukiwań wśród własnych pracowników. Zdecydowana większość kadry zarządzającej znalazła się na swoich stanowiskach w ramach konkursów i rekrutacji wewnętrznych.

Nowoczesne centra wyposażone są w strefy relaksu z kanapami, czasopismami, konsolami wideo czy nawet dostawami świeżych owoców. W standardzie często są bezpłatne pakiety medyczne, karty rabatowe, finansowanie hobby czy studiów.

Eksperci przekonują, że w branży najłatwiej znaleźć zatrudnienie osobom otwartym i łatwo nawiązującym kontakty z ludźmi, mającym dobrą dykcję i głos. Firmy organizują dla swoich pracowników szkolenia, zarówno produktowe, jak i sprzedażowe, a także z umiejętności miękkich. Wprawdzie wciąż żywy jest stereotyp, że praca konsultanta to domena ludzi młodych, którzy wchodzą na rynek pracy, ale mogą się tu odnaleźć również osoby dojrzałe i starsze.

Zarządy firm i szeregowi pracownicy muszą wiedzieć więcej o ochronie informacji. Odpowiedzialność leży już nie tylko po stronie działów IT

CEO Magazyn Polska

Rolą dyrektorów IT jest również edukowanie członków zarządu w zakresie zapewnienia ochrony informacji w firmie. Ujawnienie danych powierzonych przez kontrahentów może narazić firmę nie tylko na utratę klientów i straty wizerunkowe, lecz także na odpowiedzialność prawną. Jeśli zarządy będą zdawać sobie sprawę ze skali zagrożeń, działom IT będzie łatwiej uzyskać odpowiednie środki na zapewnienie bezpieczeństwa. Edukacja musi dotyczyć też szeregowych pracowników.

Utrata informacji może być bardzo szkodliwa z punktu widzenia zarówno finansów, jak i aspektów wizerunkowych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Paweł Korzec, Systems Engineering Manager, Eastern Europe, VMware. – Przykładem mogą być banki. To instytucje społecznego zaufania, a zatem są one zobligowane do zabezpieczania danych w taki sposób, aby nikt niepowołany nie miał do nich dostępu. Bank nie może dopuścić do utraty jakichkolwiek informacji.

Jak podkreśla Paweł Korzec, świadomość potrzeby ochrony danych jest w firmach wysoka, nie zawsze jednak praktyka nadąża za teorią.

O bezpieczeństwie musimy myśleć wielowymiarowo, np. już na etapie budowania aplikacji (tzw. security by design). Można to porównać z regularnym i profilaktycznym odwiedzaniem dentysty – przekonuje Korzec. – Drugi model polega na tym, że dbamy o zabezpieczenia wówczas, gdy zdarza się jakiś incydent. Czyli – pozostając przy powyższym przykładzie – idziemy do dentysty dopiero wtedy, kiedy boli nas ząb. Trzecia, najgorsza opcja, to wyrwanie zęba, bo nic nie jesteśmy w stanie zrobić. W takiej sytuacji dane bezpowrotnie znikają, a na to zarządy nie mogą pozwolić.

Podczas niedawnej konferencji Executive Exchange VMware zapytał swoich klientów o rolę dyrektorów IT w budowaniu świadomości zarządu na temat tego, jak ważna jest ochrona informacji. 80 proc. uczestników uznało ją za bardzo dużą, 20 proc. za dużą. Na podobne pytanie dotyczące roli dyrektorów IT w procesie uświadamiania wszystkich pracowników organizacji uczestnicy odpowiedzieli w następujący sposób: 60 proc. uznało ją za bardzo dużą, 40 proc. za dużą.

Zarząd określa ogólne wymogi oraz jest odpowiedzialny za ochronę informacji, natomiast to właśnie dyrektorzy IT odpowiadają za sposób wdrożenia danej reguły bezpieczeństwa oraz za edukację zarządów w tym zakresie. Robią to również po to, by otrzymać konkretne budżety na bezpieczeństwo – mówi Korzec.

Jak podkreśla ekspert, zarząd musi mieć odpowiednią wiedzę, by oddelegować zadania do dyrektorów IT. Do tego potrzebne są także mechanizmy i narzędzia, które pozwolą im weryfikować procedury związane z zapewnieniem bezpieczeństwa.

Każda osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo powinna mieć wgląd w systemy i możliwość monitorowania poziomu bezpieczeństwa za pomocą odpowiednich raportów – podkreśla Paweł Korzec.

Kolejnym wyzwaniem związanym z ochroną danych osobowych jest umożliwienie kontroli poziomu bezpieczeństwa uprawnionym instytucjom takim jak Generalny Inspektor Danych Osobowych czy Komisja Nadzoru Finansowego. Większość uczestników Executive Exchange uznała, że w tej dziedzinie rola dyrektorów IT jest już mniejsza: 40 proc. uznało ją za dużą i średnią, a 20 proc. za małą. Jak tłumaczy Korzec, wynika to z przekonania wielu osób, że to właśnie zarząd powinien odpowiadać przed organami kontrolnymi.

Różnice w ocenie roli dyrektora IT w zapewnianiu zgodności z regulacjami wynikają z faktu, że to zarząd bądź właściciel firmy są odpowiedzialni za utrzymanie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa, zlecając zadania i kontrolując ich wykonanie i utrzymanie. Zatem realizacja mechanizmów bezpieczeństwa w zależności od firmy spoczywa na różnych osobach funkcyjnych (CSO, CIO, ABI czy dyrektor IT) – mówi Paweł Korzec.

Wyjazdy zagraniczne na najbliższy długi weekend tańsze niż zwykle. Wśród najpopularniejszych kierunków Bułgaria, Grecja, Hiszpania i Chorwacja

CEO Magazyn Polska

Zbliża się długi weekend związany z Bożym Ciałem. Przypada on w tym roku wcześniej niż zwykle, kiedy w kurortach zagranicznych jest tzw. niski sezon. To oznacza, że ceny takich wyjazdów są bardzo atrakcyjne. W tym roku Polacy wyjadą przede wszystkim do Bułgarii, na wyspy greckie i do Hiszpanii, która notuje ponad 50 proc. wzrosty sprzedaży. Turyści wracają także do Turcji, gdzie obecnie można liczyć na bardzo atrakcyjne ceny.

– Coraz więcej Polaków wyjeżdża na długie weekendy, przeznaczając ten czas na podróże i wypoczynek – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Magda Plutecka, rzeczniczka firmy Neckermann Polska. – Przed nami kolejny już, długi weekend majowy, który wiele osób spędzi w turystycznych kurortach, udając się zarówno zarówno na krótszy wypoczynek, jak i regularne wakacje. Na te ostatnie Polacy coraz chętniej wyjeżdżają przed ścisłym sezonem.

Jak wynika z danych firmy Neckermann Polska obecnie około jednej trzeciej klientów udaje się na wypoczynek w maju i czerwcu, czyli poza tradycyjnym okresem wakacyjnym. Motywuje ich do tego między innymi niższa niż w ścisłym sezonie cena.

– W tym roku długi, związany z Bożym Ciałem, weekend wypada wcześniej, gdy w zagranicznych kurortach turystycznych jest jeszcze tzw. niski sezon, więc można liczyć na duże zniżki i atrakcyjną cenę wyjazdu – wskazuje Magda Plutecka. – Przykładowo tygodniowe wakacje na Rodos czy Bułgarii z pobytem w trzygwiazdkowym hotelu i wyżywieniem all inclusive kosztują około 1,4 tys. zł. Wyjeżdżając w maju, mamy też większy wybór zakwaterowania niż w szczycie sezonu, a jednocześnie możemy skorzystać z pełnej palety przelotów, bo biura podróży już w pełni realizują swój letni program czarterowy.

Jak wynika z ostatniej analizy firmy doradczej KPMG w ubiegłym roku podczas sezonu, czyli między czerwcem i wrześniem, na wakacje wyjechała prawie połowa dorosłych Polaków (15,5 mln osób). W ramach odpoczynku pasywnego (np. plażowanie) 48 proc. wybrało podróż za granicę. Na tego rodzaju wyjazdy Polacy przeznaczyli łącznie 9,6 mld zł. Celem podróży najczęściej były Chorwacja, Hiszpania, Włochy i Grecja.

Jak mówi Magda Plutecka w br. wyjedziemy na długi weekend majowy przede wszystkim do Bułgarii, na wyspy greckie oraz Hiszpanii, która notuje notuje nawet 50-proc. wzrost sprzedaży. Do łask krajowych turystów wraca także Turcja, gdzie można liczyć na wysokiej jakości usługi hotelowe oraz szczególnie rozbudowane programy all inclusive. Do tego w br. pobyt w tym kraju jest atrakcyjny cenowo. Zakwaterowanie w czterogwiazdkowym hotelu z bogatym programem usług dodatkowych i wyżywieniem kosztuje od około 1,6 tys. zł.

– Wiele osób decyduje się na wakacje o tej porze roku ze względu na pogodę – tłumaczy Magda Plutecka. – Na południu Europy jest wtedy ciepło, słonecznie, a jednocześnie nie ma jeszcze uciążliwych upałów. Przyjemne temperatury i większy niż w szczycie sezonu spokój wpływają na komfort wypoczynku, co szczególnie doceniają osoby starsze, podróżujące z małymi dziećmi czy nastawione na zwiedzanie.

Jak wynika z danych KPMG, przeciętny koszt wakacyjnego wyjazdu zagranicznego w ubiegłym roku wyniósł 4,6 tys. zł (na jedno gospodarstwo domowe). Aż 67 proc. respondentów podczas planowania wyjazdu kierowało się własnym doświadczeniem, 61 proc. wzięło pod uwagę rekomendacje rodziny i znajomych. Około 12 proc. skorzystało z oferty biura podróży.

Zdaniem Magdy Pluteckiej w br. więcej klientów wyjedzie na wakacje samochodem. Tylko w przypadku wypoczynku majowego wzrost ten wyniósł około 40 proc. w stosunku do tego samego miesiąca rok wcześniej.

– Swoboda podróżowania, możliwość robienia zakupów i atrakcyjne ceny to najczęściej wymieniane przez klientów atuty podróżowania autem – zauważa Magda Plutecka. – Wiele takich osób obok hoteli wybiera też apartamenty bez wyżywienia i tzw. wioski wakacyjne, gdzie cena jednostkowa jest bardzo atrakcyjna. Majówka w Chorwacji z pobytem w takich apartamentach może kosztować nawet nie więcej niż 300 zł od osoby. Tygodniowe wakacje nad Balatonem z pobytem w czterogwiazdkowym hotelu i dwoma posiłkami – około 800 zł.

Odpowiedni styl jazdy pozwala zmniejszyć zużycie paliwa nawet o 50 proc. Oszczędną jazdę ułatwiają też producenci aut

CEO Magazyn Polska

Ekonomiczna jazda to mniejsze zanieczyszczenie środowiska i realne oszczędności. Płynna jazda, bez gwałtownego hamowania i przyspieszania, oraz dbałość o dobry stan techniczny auta pozwalają obniżyć zużycie paliwa nawet o połowę. Uczestnikom tegorocznego Toyota Economy Race udało się uzyskać rekordowy wynik spalania na poziomie 2.807 l na 100 km.

Także wśród polskich kierowców popularny staje się ekonomiczny styl jazdy. Minimalizuje on zużycie paliwa nawet do 50 proc., a tym samym generuje spore oszczędności finansowe. Podstawowe zasady ekonomicznego stylu prowadzenia auta to płynność jazdy, utrzymywanie stałej prędkości przy optymalnie wybranym biegu, utrzymywanie odpowiedniego poziomu ciśnienia w oponach, wyłączanie silnika przy postojach dłuższych niż minuta, a także ograniczone użytkowanie klimatyzacji. Producenci samochodów coraz częściej wyposażają je w urządzenia wspomagające ekonomiczną jazdę. Starają się także w inny sposób promować taki styl.

Organizujemy różnego rodzaju rajdy ekonomiczne, podczas których sprawdzamy zużycie paliwa i nasze umiejętności posługiwania się autem na określonych trasach tak, żeby zużyć jak najmniej paliwa. To służy zwiększaniu świadomości użytkowania samochodów, pozwala także – nawet w dużych flotach – przenieść pewne nawyki i wyćwiczyć pewne zachowania. Ziarnko do ziarnka, a nagle oszczędzamy spore kwoty miesięcznie na użytkowaniu samochodu – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Robert Mularczyk, dyrektor ds. PR Toyota Motor Poland.

Jednym z takich wydarzeń jest Toyota Economy Race, podczas którego dziennikarze motoryzacyjni konkurowali ze sobą  pod względem jak najniższego zużycia paliwa za kierownicą nowej Toyoty Prius. Samochód ten ma homologację na spalanie 3 litrów benzyny na 100 przejechanych kilometrów. Organizatorzy chcieli sprawdzić, czy kierowcy w normalnych warunkach jazdy są w stanie osiągnąć, a nawet poprawić ten wynik. W dwudniowym rajdzie wzięło udział dziewięć ekip. Rajd podzielony był na dwa etapy – pierwszy z nich odbył się w mieście, a kierowcy mieli do przejechania trasę o długości 50 km.

– Część rajdu odbyła się w samym Krakowie, który jest znany z tego, że ma obecnie dosyć trudną sytuację w ruchu drogowym. W drugim etapie pojechaliśmy na południe od Krakowa, w stronę Wieliczki i Dobczyc. Zawodnicy pojechali malowniczymi trasami z dość dużymi wzniesieniami i spadkami, na tych trasach starali się również osiągnąć jak najmniejsze spalanie – mówi Artur Prusak, komandor rajdu, mistrz świata FIA Alternatywnych Energii 2015.

W ciągu dwóch dni uczestnicy rajdu przejechali łącznie 1844 km. Średnio udało im się uzyskać spalanie na poziomie 3,042 l na 100 km. Najlepszy wynik to 2,970 l na 100 km w jeździe miejskiej oraz 2,687 l na 100 km w jeździe poza miastem. Zwycięzcami etapu miejskiego zostali Jacek Jurecki i Wojciech Majewski, w drugim etapie najlepsi okazali się Tomasz Siwiński i Piotr Wielgus.

– Wyniki rajdu mocno nas zaskoczyły. Wprawdzie spodziewaliśmy się bardzo dobrych rezultatów, w końcu hybryda Prius to jest idealne rozwiązanie, jeżeli myślimy o połączeniu przyjemności z jazdy z niskim zużyciem paliwa, ale różnice w tym zużyciu między ostatnią w klasyfikacji generalnej załogą a tą pierwszą, zwycięską wyniosły zaledwie 0,3 litra – mówi Robert Mularczyk. – To pokazuje, jak łatwo jest samochodem hybrydowym uzyskać dobry wynik w zużyciu paliwa, nawet nie mając dużego doświadczenia.

W klasyfikacji generalnej Toyota Economy Race 2016 zwyciężyli Tomasz Siwiński i Piotr Wielgus z wynikiem zużycia paliwa 2,807 l na 100 km.

Polacy coraz częściej zlecają prace ogrodnicze profesjonalnym firmom

CEO Magazyn Polska

Coraz więcej Polaków szuka w sieci profesjonalnych firm, które mogłyby im pomóc w założeniu i pielęgnacji ogrodu. Tylko w marcu zapytania o usługi w tej branży w wyszukiwarce lokalnej PanoramaFirm.pl wzrosły o blisko 150 proc. Zakres usług ogrodniczych, jakie można zamówić, jest bardzo zróżnicowany – od sadzenia kwiatów i krzewów czy pielęgnacji trawnika po założenie oczka wodnego i czyszczenie mebli ogrodowych.

Wiosna to czas, w którym Polacy zakładają ogrody i tłumnie wybierają się na zakupy związane z ogrodnictwem. W tym czasie najchętniej kupują rośliny, ziemię ogrodową, a także środki do pielęgnacji roślin – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Sabina Kornblit, ekspert ds. komunikacji wewnętrznej i PR w Eniro Polska.

Ze statystyk wyszukiwarki lokalnej PanoramaFirm.pl wynika, że w miesiącach wiosennych odnotowano wzrost zapytań o szkółki drzew o 192 proc., o ziemię ogrodową o 189 proc., a środki ochrony roślin o 102 proc.

PanoramaFirm.pl w ostatnich miesiącach odnotowała również znaczący wzrost zapytań o pielęgnację trawników, pielęgnację roślin, a także o przycinanie krzewów – podkreśla Sabina Kornblit.

Zapytania o profesjonalne usługi ogrodnicze wzrosły o blisko 150 proc., o prace ziemne o 175 proc., natomiast o przycinanie drzew o ponad 160 proc. Tym samym kwestie dotyczące branży ogrodniczej znajdują się w czołówce zestawienia w wyszukiwarce w ostatnich miesiącach. Założenie ogródka, dobór odpowiednich roślin, ich umiejscowienie i właściwa pielęgnacja to zajęcia, które wymagają nie tylko dużo czasu, lecz także wyobraźni i kreatywności.

Chęć posiadania ładnie wypielęgnowanego ogródka i jednocześnie brak czasu sprawiają, że właściciele posesji chętnie sięgają po profesjonalne firmy i porady ekspertów w zakresie zakładania ogrodów i ich pielęgnacji – mówi Sabina Kornblit.

Duże znaczenie dla klienta ma dostępność firmy i jej lokalizacja. Najlepiej, jeśli ekipa usługowa znajduje się w tej samej okolicy i w każdej chwili służyć poradą czy pomocą.

Zakres usług ogrodniczych, jakie możemy zamówić u profesjonalnej firmy, jest bardzo zróżnicowany. Od zakładania trawników poprzez sadzenie kwiatów i krzewów, po ich pielęgnację, koszenie trawy, grabienie liści jesienią. Możemy także poprosić o założenie oczka wodnego czy profesjonalne czyszczenie tarasów i konserwację mebli ogrodowych – tłumaczy Sabina Kornblit.

Profesjonalne firmy oferują również kompleksowe usługi z użyciem nowoczesnych maszyn, wśród nich czyszczenie chodników, podjazdów, ścieżek czy poprawianie jakości gleby. Możliwa jest również aranżacja ogrodu wedle własnych upodobań lub na podstawie konkretnego zdjęcia.

Polacy aktywnie poszukujący informacji na temat aranżacji ogrodów najchętniej korzystają z inspiracji znalezionych w internecie – dodaje Sabina Kornblit.

Getin Holding po I kwartale 2016

W pierwszym kwartale 2016 roku Grupa Getin Holding wypracowała zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej na poziomie 33,3 mln PLN. Dzięki stabilizacji sytuacji spółek z Grupy, Holding odnotował poprawę rentowności biznesów zagranicznych. Grupa przeprowadziła także transakcję sprzedaży pakietu akcji Getin Leasing.

Piotr Kaczmarek, Prezes Zarządu Getin Holding
Piotr Kaczmarek, Prezes Zarządu Getin Holding

„Zakończony kwartał stał pod znakiem poprawy rentowności działalności zagranicznej.
Wszystkie grupy biznesowe działające w ramach Holdingu, z wyłączeniem Carcade, odnotowały zysk netto. Warto podkreślić, iż po raz pierwszy od dwóch lat zysk został wypracowany także przez Grupę Idea Bank Ukraina, co niewątpliwie świadczy o poprawie sytuacji w tym kraju” – powiedział Piotr Kaczmarek, Prezes Zarządu Getin Holding. „Zakup pakietu akcji Getin Leasing w pierwszym kwartale 2015 roku i obecna sprzedaż były udaną operacją z punktu widzenia zarówno zysku, jak i  płynności” – dodaje.

W pierwszym kwartale br. Grupa Idea Bank Polska wypracowała zysk netto na poziomie 61,1 mln PLN. Wynik odsetkowy wyniósł 125,3 mln PLN, a wynik z tytułu opłat i prowizji 104,9 mln PLN. Sprzedaż Grupy osiągnęła poziom ponad 1,6 mld PLN. Na koniec kwartału suma bilansowa Grupy Idea Bank wynosiła 18,9 mld PLN. Natomiast wskaźniki kapitałowe banku osiągnęły poziom: CAR 15,0%, i CET1 12,4%. Idea Bank Polska podpisała warunkową umowę sprzedaży spółki windykacyjnej GetBack za kwotę 825 mln PLN.

Działalność Grupy Getin Holding na terytorium Federacji Rosyjskiej była nadal w znaczącym stopniu uwarunkowana sytuacją ekonomiczno-polityczną w regionie. Dodatkowo, spółka prowadziła reorganizację związaną z powrotem do regularnej działalności biznesowej. Głównym wyzwaniem pozostaje nadal utrudniony dostęp i wysoki koszt finansowania. Mimo mało sprzyjającej sytuacji na rynku, spółka przeprowadziła z sukcesem, zakończoną
w kwietniu, emisję obligacji o wartości 2,5 mld RUB. W pierwszym kwartale Carcade odnotowała stratę netto na poziomie 7 mln PLN.

W ciągu pierwszych trzech miesięcy br. Grupa Idea Bank Białoruś wypracowała zysk netto na poziomie 4,7 mln PLN. Zysk w lokalnej walucie wyniósł 25,1 mld BYR i był o 13,4% lepszy
w ujęciu rok do roku. W minionym kwartale Bank kontynuował działania związane
z wyskalowaniem prowadzonej działalności do aktualnych warunków rynkowych. Wśród podjętych działań należy wymienić optymalizację kosztów nieosobowych oraz struktury
i poziomu zatrudnienia związanych m.in. z wyjściem z segmentu consumer finance. Grupa odnotowała ponad 2-krotny wzrost sprzedaży kredytów SME. Bank wdrożył również bankowość internetową, uznaną za jedną z najlepszych bankowości on-line na Białorusi, oraz bankowość mobilną. Idea Bank został również uznany, w prestiżowym konkursie, za najlepszy mały bank na Białorusi.

Stabilizowanie się sytuacji polityczno-ekonomicznej na Ukrainie oraz podjęte przez Getin Holding działania sprawiły, iż Grupa Idea Bank Ukraina wypracowała, pierwszy od dwóch lat, zysk kwartalny na poziomie 1,8 mln PLN. Bank zakończył również trzeci kwartał z rzędu ze sprzedażą na poziomie ponad 300 mln UAH. Grupa utrzymuje zrównoważony poziom ryzyka kredytowego przy jednoczesnym wzroście wskaźników przychodowych. NIM osiągnął rekordowy poziom 9,5% względem 0,2% w pierwszym kwartale 2015 roku.

W pierwszym kwartale 2016 roku Grupa Idea Bank Rumunia wypracowała zysk netto na poziomie 1,3 mln PLN. Był to pierwszy, od końca 2014 roku, kwartał zakończony pozytywnym wynikiem finansowym. Grupa odnotowała również rekordowe wolumeny sprzedaży zarówno na poziomie Banku (89,4 mln PLN,  x 2,5 q/q), jak i spółki leasingowej (110,7 mln PLN, +29,9% q/q). Na koniec marca 2016 roku suma bilansowa Grupy wynosiła ponad 1,3 mld PLN. Idea Bank Rumunia został uznany za najlepszy nowy projekt bankowy według miesięcznika Forbes Rumunia. Dodatkowo, kredyt gotówkowy Idea Selfie otrzymał tytuł najlepszego kredytu konsumenckiego w konkursie Bank Roku oraz w plebiscycie zorganizowanym przez Rumuńskie Stowarzyszenie Brokerów Finansowych.

Czy zmiana przepisów wpłynie na rekordowe wyniki zatrudnienia cudzoziemców?

Gwałtowny wzrost zainteresowania polskich pracodawców zatrudnianiem obcokrajowców rozpoczął się kilka lat temu. Trend ten sukcesywnie wzrasta, osiągając w zeszłym roku rekordowy poziom. Z jednej strony nasi rodacy coraz bardziej zdają się dostrzegać korzyści wynikające z zatrudniania cudzoziemców, z drugiej zaś migracja zarobkowa Polaków sprawia, że w naszej gospodarce istnieje wiele sektorów, w których brakuje rąk do pracy. Szacuje się, że w ciągu najbliższych 15 lat w Polsce zapotrzebowanie na siłę roboczą wzrośnie do 20 milionów pracowników. Jak wynika ze wstępnych analiz polskie społeczeństwo tylko w zeszłym roku zmniejszyło się o 33 tys. obywateli. Sytuacja ta  jest następstwem ujemnego przyrostu naturalnego oraz nasilającej się z roku na rok migracji zarobkowej. Według analiz ekspertów do 2030 roku czynna zawodowo pozostanie zaledwie część naszych rodaków. Powstałą na rynku zatrudnienia lukę będą w stanie zapełnić jedynie obcokrajowcy.

Na liczbę zatrudnianych w naszym kraju cudzoziemców wpływa również kondycja polskiej gospodarki, która znajduje się wśród najbardziej dynamicznie rozwijających się państw UE. W ubiegłym roku polski PKB zwiększył się o 3,6 proc., co stanowi najlepszy wynik zanotowany w ciągu ostatnich czterech lat. Także sytuacja na rynku pracy uległa polepszeniu. Pod koniec 2014 roku stopa bezrobocia wynosiła 11,4 proc., dwanaście miesięcy później zaledwie 9,8 proc. Według raportu GUS w zeszłym roku powstało ponad 601 tys. etatów, ponadto jak wynika z danych zebranych w okresie: I kwartał 2012 – IV kwartał 2015 r., w Polsce liczba nowo powstałych miejsc pracy znacznie przewyższała liczbę tych zlikwidowanych.

Nie bez znaczenia pozostaje także sytuacja polityczno-gospodarcza w Europie Wschodniej.  W wyniku ochłodzenia relacji pomiędzy Ukrainą a Federacją Rosyjską, Rosja przestała być traktowana jako główny rynek pracy dla migrantów sezonowych, jej miejsce natomiast zajęła Polska. Ukraina stanowiąca największy rynek delegujący cudzoziemców do Polski znajduje się obecnie w stanie głębokiej recesji. Według ekspertów potrzeba co najmniej siedmiu lat, aby kraj powrócił do stanu sprzed 2013 roku. Hrywna od początku konfliktu z Rosją traci na wartości, zbliżając się do historycznego minimum. Szacuje się również, że poziom bezrobocia w tym kraju może osiągnąć nawet poziom 50 proc.

Wszystkie te czynniki sprawiają, że polski rynek pracy jest chłonny jak nigdy wcześniej. W 2015 roku w Powiatowych Urzędach Pracy zarejestrowano 782 222 oświadczenia, na podstawie których obywatele Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji i Ukrainy mogą wykonywać pracę na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w okresie do 6 miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę. Dla porównania rok wcześniej było ich 387 398. Niezmiennie największa część oświadczeń (762 700, czyli około 97,5 proc. ogółu) przypada na obywateli Ukrainy.

Dwa sektory, które w największym stopniu skorzystały z procedur uproszczonych to rolnictwo a także działalność w zakresie usług administrowania i działalność wspierająca. W 2015 roku zarejestrowano 276 916 wniosków dla firm z branży rolnej, co oznacza wzrost o 55 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Także firmy z sektora administracyjnego zanotowały rekordowy, bo prawie czterokrotny przyrost zarejestrowanych oświadczeń (33 007 w 2014 roku oraz 125 102 w 2015 roku).

Liczba oświadczeń wydanych w latach 2011-2015
Liczba oświadczeń wydanych w latach 2011-2015. Źródło: Raport EWL

Wzrost rynku zatrudnienia obcokrajowców nie odnosi się wyłącznie do liczby wydanych oświadczeń, ale także liczby zezwoleń na pracę. W ubiegłym roku Urzędy Wojewódzkie wydały ich 65 786, co stanowi 50 proc. wzrost w porównaniu do roku poprzedniego
(43 663). Podobnie jak w przypadku oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy największa część zezwoleń (50 465) przypada na obywateli Ukrainy. Tuż za nimi plasują się mieszkańcy Białorusi (2037) oraz Mołdawii (1488).

Warto zaznaczyć, że polscy pracodawcy wykazują coraz większe zainteresowanie pracownikami wyższego szczebla. W 2015 roku wydano aż 6190 oświadczeń dla firm z sektora Informacji i komunikacji. Dla porównania rok wcześniej było ich zaledwie 3227. Gwałtowny wzrost zapotrzebowania na specjalistów z zagranicy przełożył się także na liczbę wydanych zezwoleń na pracę dla informatyków spoza granic naszego kraju. W 2014 roku było ich 469, rok później aż 1579. Wszystko za sprawą dynamicznie rozwijającego się sektora IT, który jest najmłodszym a zarazem jednym z najszybciej rozwijających się w naszym kraju. Dzięki temu Polska jest obecnie jednym z największych zagłębi IT w Europie a zagraniczne firmy z sektora teleinformatycznego coraz chętniej lokują w naszym kraju swój kapitał.

Michał Gajewski nowym prezesem Banku Zachodniego WBK

Rada Nadzorcza Banku Zachodniego WBK na dzisiejszym posiedzeniu powołała Michała Gajewskiego na stanowisko prezesa Zarządu Banku Zachodniego WBK. Jednocześnie bank złoży wniosek do Komisji Nadzoru Finansowego o zgodę na pełnienie przez Michała Gajewskiego funkcji prezesa Zarządu banku. Stanowisko będzie mógł objąć w momencie wypełnienia obecnych zobowiązań zawodowych.

Nowy prezes przejmie kierownictwo w trzecim pod względem wielkości banku w Polsce z aktywami na poziomie 139,7 mld zł, o stabilnej pozycji rynkowej, wysokim współczynniku adekwatności kapitałowej i najwyższym w sektorze wskaźnikiem rentowności. Bank Zachodni WBK jest liderem pod względem efektywności i w oparciu o zdefiniowaną strategię dąży do tego, aby stać się najlepszym bankiem na rynku.

– Nowy prezes Zarządu Banku Zachodniego WBK to bardzo doświadczony menedżer. Jestem przekonany, że sprawnie pokieruje świetnym zespołem współpracowników, aby pomimo pełnego wyzwań otoczenia rynkowego, w jakim obecnie funkcjonują polskie instytucje finansowe, realizować ambitną strategię dalszego rozwoju. Wierzę, że pod jego kierownictwem bank pokaże możliwość jeszcze skuteczniejszego dbania o potrzeby klientów, umacniania swojej pozycji na rynku, aktywnego wspierania polskiej gospodarki oraz zapewniania satysfakcjonującego zysku akcjonariuszom – mówi Gerry Byrne, przewodniczący Rady Nadzorczej Banku Zachodniego WBK. – Jako Przewodniczący Rady Nadzorczej będę w pełni wspierał Michała Gajewskiego w realizacji jego celów, które z pewnością skutecznie przyczynią się do dalszego rozwoju Banku Zachodniego WBK- dodaje.

Obecna pozycja banku to dowód, że realizacja strategii opartej na zrównoważonym rozwoju przynosi wymierne korzyści. Bank Zachodni WBK od kilku ostatnich lat jest jednym
z najdynamiczniej rozwijających się banków w Polsce, stając się w ten sposób jedną z kluczowych instytucji świadczących usługi finansowe i przyczyniając się do rosnącej siły polskiej gospodarki.

Strategia Banku Zachodniego WBK zakłada szybsze tempo wzrostu banku niż konkurencyjnych instytucji oraz osiągnięcie wyróżniającej pozycji na rynku usług finansowych. Bank chce to osiągnąć m.in. poprzez koncentrację na kliencie, w tym budowanie z nim dobrych i długotrwałych relacji.

W ramach strategii bank dąży do możliwie najszerszego wsparcia klientów w rozwoju; szybkiej i prostej obsługi we wszystkich kanałach dostępu oraz poprawy satysfakcji klienta dzięki umożliwieniu mu ciągłego dostępu do szerokiej oferty produktowej. Celem banku jest być najlepszym bankiem detalicznym i biznesowym, który dba o lojalność pracowników, klientów, akcjonariuszy i społeczności lokalnych.

*****

Grupa Alumast po I kwartale 2016

Wspólny majątek spółki Alumast i zależnej od niej Energy Composites osiągnął na koniec I kw. 2016 r. wartość ponad 10,6 mln zł wobec 7,9 mln zł w analogicznym okresie roku ubiegłego. Grupa odnotowała w raportowanym okresie przychody ze sprzedaż wyższe o 1,1 mln zł niż w I kw. 2015 r. Podjęte przez zarząd Alumastu działania zmierzające do zwiększenia produkcji i dywersyfikacji sprzedaży oraz wzrostu eksportu mają w przyszłości zniwelować presję sezonowości sprzedaży na wyniki grupy.

Przypomnimy, że pierwszy kwartał stanowi okres przestoju w modernizacjach i budowie infrastruktury – głównych odbiorców oferty grupy, co bezpośrednio przekłada się na przejściowe w skali roku, słabsze wyniki pierwszego kwartału. Niemniej dzięki rozwojowi biznesu – kompleksowej ofercie i nowym rynkom zbytu – strata na sprzedaży netto w raportowanym okresie wyniosła 0,24 mln zł i była o 50 tys. mniejsza niż w I kw. 2015 r.

– Jesteśmy coraz skuteczniejsi i wraz z rozbudową biznesu coraz uważniej przyglądamy się efektywności kosztowej. W grupie taniej: tylko koszty ogólnego zarządu dla jednej spółki są na poziomie 0,7 mln zł a dla dwóch już niecałe 0,9 mln zł. Już tylko biorąc pod uwagę wzrost zatrudnienia dla grupy o 17 osób kwartał do kwartału, widać wzrost skali przedsięwzięcia. Zasoby są dla nas kluczowe – dzięki pozyskanym specjalistom i dofinansowaniu oferujemy kompleksowe rozwiązania, możemy rozwijać produkty innowacyjne na skalę światową. Celem jest umocnienie przewag konkurencyjnych i odbudowa silnej pozycję eksportowej w przychodach. Zapewnienie sobie stałych rynków zbytu na czas przestojów w naszej szerokości geograficznej zniweluje sezonowość sprzedaży i ułatwi zarządzanie rosnącym majątkiem grupy – Zbigniew Szkopek, prezes zarządu Alumast SA

W I kw. 2016 r. Grupa Kapitałowa Alumast poniosła wyższe koszty na inwestycje w badania innowacyjnych produktów (bezpieczeństwo drogowe w pasie ruchu 50-120 km/h), na które pozyskała także dofinansowanie z NCBiR oraz na promocję kompleksowych rozwiązań kompozytowo-oświetleniowych i dla energetyki; w tym budowę sklepów internetowych i pozycjonowanie w przeglądarce internetowej.

Grupa INPRO po I kwartale 2016 r.

Grupa INPRO wypracowała skonsolidowane przychody ze sprzedaży na poziomie 41,6 mln zł netto, czyli o 30% wyższe niż w I kwartale 2015 roku. Natomiast zysk brutto ze sprzedaży w trzech pierwszych miesiącach br. wzrósł o 27% do wartości 9,9 mln zł, a zysk netto wyniósł 2,8 mln i był wyższy o 56% w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. 

Narastająco za pierwsze trzy miesiące 2016 roku Grupa sprzedała łącznie 124 lokale (w rozumieniu umów przedwstępnych netto), to jest o 27% więcej niż w porównywalnym okresie roku poprzedniego. Największym zainteresowaniem cieszyły się inwestycje Chmielna Park i Kwartał Uniwersytecki, ze względu na atrakcyjną lokalizację (zakup głównie w celach inwestycyjnych) oraz Wróbla Staw Domy Wielorodzinne, z uwagi na dostępność w programie Mieszkanie dla Młodych. Spółka zależna Przedsiębiorstwo Budowlane DOMESTA Sp. z o.o. zawarła w pierwszym kwartale 2016 roku 37 umów przedwstępnych netto.

Piotr Stefaniak Prezes Zarządu INPRO S.A.
Piotr Stefaniak, Prezes Zarządu INPRO S.A.

Pierwszy kwartał 2016 roku to kontynuacja dotychczasowego bardzo dobrego trendu sprzedażowego na rynku deweloperskim. Pomimo wyższych wymogów dla nabywców mieszkań od początku br., dotyczących wkładu własnego przy zaciąganiu kredytów, jakim jest 15% udziału własnego, korzystający z programu Mieszkanie dla Młodych oraz kupujący mieszkania w celach inwestycyjnych, zapewnili utrzymanie wysokiego poziomu sprzedaży” – mówi Piotr Stefaniak, Prezes Zarządu INPRO S.A.

W pierwszym kwartale br. Grupa Kapitałowa INPRO przekazała łącznie 110 lokali (w tym INPRO SA wydała 100 lokali) i było to o 45% więcej niż w I kwartale 2015 roku, kiedy to Grupa wydała 76 mieszkań. W okresie styczeń-marzec 2016 r. Grupa INPRO SA nie oddała do użytkowania żadnego budynku, a wydania realizowane były przede wszystkim na projektach zakończonych w ubiegłym roku: osiedle domów wielorodzinnych Wróbla Staw oraz osiedle Chmielna Park.

Przeważająca część obrotów Spółek INPRO i DOMESTA przypadać będzie na drugą połowę roku 2016, kiedy to, przy założeniu braku opóźnień w procedurach administracyjnych związanych z uzyskaniem pozwolenia na użytkowanie, zrealizowane zostaną następujące projekty: Osiedle Leszczynowe (budynek nr 16, 17, 18 i 19), osiedle Kwartał Uniwersytecki, osiedle Chmielna Park budynek C, domy jednorodzinne na Osiedlu Wróbla Staw etap H oraz na osiedlu Golf Park.

W lutym 2016 roku INPRO SA rozpoczęła sprzedaż 151 mieszkań z I etapu osiedla Harmonia Oliwska oraz 6 domów jednorodzinnych na osiedlu Golf Park, zaś PB DOMESTA rozpoczęła sprzedaż lokali z budynku nr 19 na osiedlu Leszczynowym (24 lokale). Do końca roku Grupa planuje uruchomić jeszcze sprzedaż w następujących lokalizacjach: I etap Osiedla OPTIMA w Gdańsku, przy ul. Stężyckiej (204 lokale), Osiedle Azymut w Gdyni (100 lokali), Osiedle Leszczynowe (budynek nr 20 – 35 lokali oraz nr 21 – 35 lokali), osiedle przy ul. Niepołomickiej w Gdańsku (budynek nr 1 – 47 lokali oraz nr 2 – 47 lokali).

Raport na temat dystrybucji materiałów budowlanych w Polsce

Firma badawcza IBP Research, specjalizująca się w analizach rynku chemicznego i materiałów budowlanych, opracowała kolejny raport na temat dystrybucji materiałów budowlanych w Polsce.

rynek budowlany dystrybucjaNa podstawie badania kilku tysięcy punktów sprzedaży, IBP Research diagnozuje, że rynek dystrybucji materiałów budowlanych w roku 2015 osiągnął sprzedaż ok. 40 mld zł. Na wartość tą składają się wszystkie materiały budowlane, które są sprzedawane przez system dystrybucji (pośredników handlowych), a jednocześnie część z nich, niezależnie, trafia bezpośrednio od producentów do wykonawców budowlanych (co tworzy dodatkowe 8 mld zł). Wartość rynku dystrybucji nie obejmuje wyrobów sprzedawanych wyłącznie linią bezpośrednią (nie ma tu więc rynku dystrybucji), w tym i ponad to, nie obejmuje sprzedaży wyrobów o charakterze surowca i półproduktu (ich sprzedaż ma charakter przemysłowy a nie budowlany).

Największe przyrosty sprzedaży dystrybutorzy materiałów budowlanych osiągali w latach 2006-2008, a największą wartość bezwzględną rynek osiągnął w roku 2011. Lata 2012-13 były wyraźnie spadkowe, 2014-ty przyniósł lekkie ożywienie, a zeszły rok to wzrost o prawie 7 punktów procentowych.

Rynek dystrybucji tworzą: hurtownie i składy ogólnobudowlane, hiper/supermarkety budowlane oraz sklepy specjalistyczne. W latach 2006-2015 udział hurtowni spadł z 67% do 50%, udział sklepów specjalistycznych oscyluje ok. 7-9%, tymczasem udział hiper/supermarketów wzrósł z 25% na 42%.

Wśród sieci hiper/supermarketów budowlanych liderem jest Castorama (36% udziału), następne miajsca zajmują Leroy Merlin i OBI (łącznie te 3 sieci reprezentują 3/4 rynku). Resztę dzielą: Bricomarche, Bricoman, Praktiker, sklepy Mrówka grupy PSB, sklepy Majster grupy PMB, Merkury Market i Jula.

Tymczasem w obszarze hurtowni ogólnobudowlanych i sklepów specjalistycznych, zdecydowanie dominuje Grupa PSB (udział blisko 20%, bez marketów Mrówka). Po kilka % rynku mają: Grupa Handlo-Budowa, Sieć Budowlana.pl, Saint-Gobain Dystrybucja Budowlana, SIG, Grupa PHMB, oraz sieci hurtowni instalacyjno-sanitarnych: Grupa ABG, BIMS Plus, Onninen, Grupa SBS.

Grupa 30-tu największych sieci hurtowni ogólnobudowlanych i sklepów specjalistycznych realizuje aż 75% sprzedaży w tym segmencie.

Na podstawie: IBP Research „Rynek dystrybucji materiałów budowlanych w Polsce. Edycja: styczeń 2016”. Więcej zobacz: http://ibpresearch.pl/

Auxilia SA po I kwartale 2016

Wrocławska Auxilia, specjalizująca się w usługach premium na rynku odszkodowawczym po skutecznej restrukturyzacji procesów zarządzania w centrali i optymalizacji kosztów przedstawiła wyniki za I kw. 2016 r. Przychody netto ze sprzedaży wzrosły w raportowanym okresie o 15 proc. do 2,3 mln zł, a zysk netto do 0,5 mln zł w porównaniu do analogicznego okresu 2015 r. Grupa odnotowała wzrost majątku o 180 proc. – do poziomu aktywów 31,5 mln zł.

Na szczególną uwagę zasługuje skuteczność wprowadzonych przez zarząd procedur biznesowych weryfikująca je pozytywnie skokowym wzrostem wartości portfela zakontraktowanych odszkodowań, który na koniec mara 2016 r. osiągnął wielkość 15,4 mln zł poprawiając wskaźniki z marca 2015 r. o ponad 50 proc.

Grupa prowadzi rekrutację do dwóch ostatnich, dopełniających mapę całego kraju oddziałów sprzedaży. Precyzyjnie ustawione procedury pracy i harmonogram zakładający pierwsze zyski oddziałów do końca br. przewidują uruchomienie procesu sprzedaży w nowych placówkach już po wakacjach. Doskonała sytuacja finansowa spółki z przyznaną na rok linią kredytową i z kapitalizacją na poziomie ponad 50 mln zł na dzień raportu okresowego pozwalają na realizację planu. Niemniej emitent nie wyklucza pozyskiwania finansowania na uruchomienie oddziałów ze źródeł zewnętrznych, jeszcze w czerwcu

Auxilia SA, Krzysztof Górka. (fot. GPW)
Auxilia SA, Krzysztof Górka. (fot. GPW)

– Jesteśmy w doskonałej sytuacji. Wykalibrowaliśmy biznes tak, aby wykorzystać wszystkie jego operacyjne atuty. Ustawiliśmy procesy w precyzyjną maszynę finansową, która w czytelny dla inwestorów sposób będzie przynosiła widoczne zyski – co już widać po wynikach za I kw. 2016 r. Bez przeszkód będziemy realizowali plan ekspansji, aby do końca br. uzyskać sprzedaż na terenie całej Polski. Niemniej, korzystna dla spółek odszkodowawczych koniunktura, która jak przewidujemy utrzyma się przez najbliższe lata skłania nas do rozważenia emisji papierów dłużnych – celem byłoby sfinansowanie dwóch nowych oddziałów, które już tworzymy, jesteśmy w procesie rekrutacji. Pozyskany kapitał wsparłby tempo prac i przyśpieszył uzyskanie rentowności nowych oddziałów. Rozmawiamy z potencjalnymi oferującymi, więc nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja – Krzysztof Górka, wiceprezes zarządu Auxilia SA.

W I kw. 2016 r. zdecydowano o rozdzieleniu w Auxilii odpowiedzialności dyrektora zarządzającego sprzedażą od funkcji zarządu. Rewizja strategii działu sprzedaży poprawiła motywację, zarządzanie organizacją notowaną na rynku alternatywnym i komunikowanie z inwestorami. W I kw. 2016 r. Grupa dokonała także przeglądu oferty produktowej, tak aby lepiej dostosować ją do potrzeb rynkowych i działającego od niedawna w pełni informatycznego systemu zarządzania sprzedażą.

Grupa Erbud po I kwartale 2016

Grupa Erbud zamknęła I kw. br. 9% wzrostem przychodów do poziomu 368 mln zł, pomimo 13% spadku rynku budowlanego. EBIT wzrósł o 45% rdr do 12,4 mln zł, a marża EBIT wyniosła 3,4%. Na początku czerwca br. spółka wypłaci dywidendę w kwocie 1,2 zł na akcję.  

Skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Erbud wg MSSF

mln zł I kw. 2016 I kw. 2015 Zmiana rdr
Sprzedaż 367,98 336,24 +9%
EBIT 12,4 8,5 +45%
Marża EBIT 3,4% 2,5%
Zysk netto 8,2 5,5 +49%
Środki pieniężne na koniec okresu 160,4 158,9 +1%

 

 

 

 

 

 

 

Dariusz Grzeszczak, Prezes Erbud SA
Dariusz Grzeszczak, Prezes Erbud SA

Weszliśmy w br. z dobrym portfelem zleceń, co pozwoliło wypracować 9% wzrost przychodów do poziomu 368 mln zł i zysk w wysokości 8,2 mln zł, tj. 49% wzrostu rdr mówi Dariusz Grzeszczak, Prezes Erbud SA – To dobry prognostyk dla wyników finansowych spółki w całym roku. Planujemy dalszy rozwój głównych segmentów naszej działalności, tj. budownictwa kubaturowego, inżynieryjno-drogowego i budownictwa dla energetyki.

POCZĄTEK ROKU ZE WZROSTEM PRZYCHODÓW I UMOCNIENIEM POZYCJI W BRANŻY

W I kw. 2016 r. Grupa Erbud umocniła pozycję w branży i zanotowała 9% wzrost przychodów rdr do poziomu 367,98 mln zł przy spadku rynku budowlanego o ponad 13%. Wszystkie segmenty działalności pokazały wzrost sprzedaży w omawianym okresie.

ZYSKI I RENTOWNOŚĆ W GÓRĘ

W I kw. 2016 r. EBIT Grupy wyniósł 12,4 mln zł wobec 8,5 mln zł w I kw. 2015 r. tj. 45% wzrostu rdr. Marża EBIT wyniosła 3,4% wobec 2,5% w I kw. 2015 r. Skokowy wzrost EBIT w omawianym okresie zanotował segment inżynieryjny, który pokazał 2223% wzrostu zysku do poziomu 1,4 mln zł. Segment kubaturowy pokazał 131% wzrost EBIT do poziomu 13,8 mln zł.  W powyższym wyniku EBIT uwzględniono wartość 3,67 mln zł jednorazowego zysku ze sprzedaży prawa do lokalu przy ul. Puławskiej w Warszawie (dawna siedziba Erbud SA) oraz nieruchomości w Toruniu. Negatywny wpływ na skonsolidowany EBIT Grupy w I kw. br. miał segment energetyczny, który obniżył wynik o 3 mln zł, pochodna sezonowości w branży.

Zysk netto Grupy w I kw. 2016 r. wyniósł 8,2 mln zł, tj. wzrost o 49% rdr. Marża netto wyniosła 2,24% wobec 1,7% w analogicznym okresie 2015 r.

1,3 MLD ZŁ PORTFELA ZLECEŃ I PONAD 160 MLN ZŁ W GOTÓWCE

Na koniec marca 2016 r. Grupa Erbud miała 160,4 mln zł w gotówce oraz dostępne linie bankowe i ubezpieczeniowe na łączną kwotę ok. 1,23 mld zł, w tym kredyty inwestycyjne w wysokości 92 mln zł.

Grupa zakończyła I kw. br. z portfelem zamówień o wartości ok. 1,3 mld zł, z czego do realizacji w 2016 r. zaplanowanych jest ok. 1 mld zł. W kwietniu-maju br. Grupa dodała do portfela 7 kontraktów na kwotę 157 mln zł. Główne segmenty w portfelu zleceń to obiekty: biurowe (21,9%), mieszkalne (29,6%), handlowo-usługowe (12,5%), energetyczne (7,5%), szpitalne (4,3%), użyteczności publicznej (4,8%), a także projekty inżynieryjne (4,9%) i drogowe (4,4%), deweloperka (5%) oraz przemysłowo-magazynowe (5,2%).
W negocjacjach pozostaje portfel projektów o wartości ok. 600 mln zł.

W br. Zarząd widzi możliwości dalszego rozwoju głównie w segmencie kubaturowym w kraju i za granicą, gdzie portfel zleceń osiągnął poziom 1 mld zł. W br. spółka widzi potencjał rozwoju w projektach centrów handlowych, biurowych, mieszkalnych, użyteczności publicznej. W działalności zagranicznej Grupa wypracowała portfel zleceń na poziomie 180 mln zł, co powinno przełożyć się na zyski w segmencie. W br. spółka planuje również dalsze rozliczenie projektu deweloperskiego w Niemczech.

W br. segment deweloperski będzie się koncentrował m.in. na przygotowaniu ok. 11 projektów mieszkaniowych, w tym dwóch w Warszawie. Grupa zakłada w br. sprzedaż na poziomie ok. 220 mieszkań, w przedsprzedaży na 2016-2017 jest już ok. 234 mieszkań.

W br. segment inżynieryjno-drogowy będzie rozwijał portfel drogowy. W I kw. br. spółka podpisała 14 kontraktów drogowych, w ofertowaniu jest portfel o wartości ok. 500 mln zł.

W oparciu o perspektywy dla branży oraz bieżący portfel zleceń, po kolejnym drugim rekordowym roku, Zarząd oczekuje w 2016 r. jednocyfrowego wzrostu przychodów i zysków.

29 kwietnia br. WZA przyjęło uchwałę w sprawie wypłaty dywidendy w kwocie 1,2 zł na akcję. Termin wypłaty dywidendy został ustalony na 2 czerwca 2016 r.

ES-SYSTEM S.A. po I kwartale 2016

Rosną przychody, stabilny portfel zleceń, dobre perspektywy w kolejnych kwartałach br.

w mln zł 1Q 2016 1Q 2015 Zmiana %
Przychody ze sprzedaży 40,64 37, 42 8,6%
Zysk brutto ze sprzedaży 14,79 12,86 15%
Koszty operacyjne 14,9 13,79 8,1%
EBIT (1,15) (0,77) -49,9%
EBITDA 0,99 1,46 -32,1%
Zysk netto (0,47) (0,51) 8,1%

 

Dobry początek roku ze wzrostem sprzedaży

Przychody ze sprzedaży ES-SYSTEM w I kw. 2016 r. wzrosły o 8,6% w stosunku do I kw. 2015 r. osiągając poziom 40,6 mln zł. Zysk brutto na sprzedaży wyniósł 14,8 mln zł, co oznacza wzrost o 15% r/r. W marcu br. rynek elektryczny wzrósł o 3,8% r/r w stosunku do dynamiki 13,1% w marcu 2015 r.

Uwzględniając wpływ sezonowości sprzedaży w pierwszych miesiącach roku, oceniamy pozytywnie poziom sprzedaży zrealizowanej w I kw. br. ES-SYSTEM zanotował wzrost zarówno na sprzedaży krajowej – o 0,8 mln zł, tj. 2,7% r/r, jak i sprzedaży eksportowej – o 2,4 mln, tj. 35,4% r/r. To dobry prognostyk na kolejne miesiące 2016 r. – komentuje Rafał Gawrylak, Prezes Zarządu ES-SYSTEM S.A.

Sprzedaż w kraju pod wpływem sezonowości, LEDY w górę

W I kw. 2016 r. Spółka zanotowała sprzedaż krajową na poziomie 31,5 mln zł, tj. 2,7% wzrostu r/r. W omawianym okresie sprzedaż we wszystkich segmentach była zbliżona do sprzedaży w I kw. 2015 r. W segmencie oświetlenia architektonicznego nastąpił wzrost sprzedaży o 1,5% r/r, a w oświetleniu zewnętrznym o 3,3% r/r. W oświetleniu przemysłowym sprzedaż spadła o 0,5% r/r.

I kw. br. przyniósł również wzrost sprzedaży sprzętu oświetleniowego w technologii LED. W I kw. br. spółka odnotowała wzrost sprzedaży oświetlenia LED o 37,2% r/r. W tym czasie oświetlenie LED w kraju stanowiło 54,9% całkowitej sprzedaży wobec 41,1% w I kw. 2015 r.

Rafał Gawrylak, Prezes Zarządu ES-SYSTEM S.A.
Rafał Gawrylak, Prezes Zarządu ES-SYSTEM S.A.

Na rynku występuje coraz większa presja na zamianę rozwiązań konwencjonalnych na LED-owe, zarówno na etapie projektowania, ofertowania, jak i realizacji, jako rozwiązanie coraz bardziej efektywne energetycznie i ekonomicznie. W odpowiedzi na to ES-SYSTEM koncentruje się na rozwijaniu oferty opraw produkowanych w najnowocześniejszych technologiach – mówi Prezes ES-SYSTEM.

W I kw. br. zakończono lub kontynuowano realizację kilku dużych inwestycji, m.in.:

  • Hala sportowa Centralnego Ośrodka Sportu – Zakopane
  • Biurowiec Francuska – III etap – Katowice
  • 3M zakład produkcyjny – Wrocław
  • Wydział Geologii UJ – Kraków

SKOKOWY WZROST SPRZEDAŻY ZAGRANICZNEJ NA BAZIE PORTFELA Z 2015 ROKU

W I kw. 2016 r. wartość sprzedaży zagranicznej ES-SYSTEM wyniosła 9,1 mln zł, co oznacza wzrost o 35,4% r/r. Największy wzrost sprzedaży nastąpił na rynkach rumuńskim, słoweńskim, brytyjskim, słowackim, belgijskim, austriackim i francuskim. Wartościowo największe rynki eksportowe w I kw. to: Francja, Szwecja, Rosja, Niemcy, Rumunia i Austria. Rynki te stanowiły łącznie 50% całego eksportu Grupy Kapitałowej. Odwrócono tendencję spadkową na rynku rosyjskim, gdzie odnotowano 68% wzrost r/r, będący pochodną zwiększonej sprzedaży do klientów, z którymi obroty w latach poprzednich znajdowały się na niższym poziomie. Na całym rynku wschodnim wzrost r/r wyniósł 25%.

W I kw. 2016 r. sprzedaż rozwiązań LED wzrosła o 110% r/r. W okresie od stycznia do marca 2016 r. oświetlenie LED w eksporcie stanowiło 74% całkowitej sprzedaży wobec 49% w I kw. 2015 r.

Przykładowe realizacje zagraniczne w I kw. 2016 r.:

  • Lotnisko Lizbona – Portugalia
  • Centrum Handlowe MEGA Kazań – Rosja
  • Modernizacja oświetlenia ulicznego Bukareszt – Rumunia

WYNIKI POD WPŁYWEM SEZONOWOŚCI

EBIT spółki w I kw. 2016 r. wyniósł -1,2 mln zł w porównaniu do -0,8 mln zł w analogicznym okresie 2015 r. Stało się tak głównie ze względu na ujemny wynik z pozostałej działalności operacyjnej. W stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego Grupa zanotowała poprawę zysku brutto na sprzedaży o 15% do 14,8 mln zł. Koszty operacyjne wzrosły o 8,1% do 14,9 mln zł. Wzrost miał miejsce na poziomie kosztów sprzedaży i kosztów zarządu, odpowiednio o 0,9 i 0,2 mln zł, tj. o 11% r/r i 3% r/r. Główne obszary generujące koszty w I kw. 2016 r. były związane z udziałem ES-SYSTEM w Targach Light&Building we Frankfurcie oraz wzrostem kosztów wynagrodzeń. Zysk z działalności finansowej w omawianym okresie wyniósł 0,04 mln zł, tj. o 350% więcej r/r. Strata netto w I kw. 2016 r. wyniosła 0,5 mln zł.

DALSZE PERSPEKTYWY ROZWOJU, WZROST AKTYWNOŚCI NA RYNKACH ZAGRANICZNYCH

W oparciu o poziom zamówień oraz założenia sprzedaży Spółka ma nadzieję na r/r utrzymanie wyniku sprzedaży w kraju w II kw. 2016 r.

Obecny portfel zleceń w kraju  znajduje się na podobnym poziomie jak w analogicznym okresie roku ubiegłego. Podejmowane są intensywne działania nad zwiększeniem portfela zamówień w eksporcie.

Na kolejne kwartały 2016 r. ES-SYSTEM zakłada dalszy wzrost aktywności na wybranych rynkach eksportowych w tym głównie na rynkach arabskich i rozwiniętych rynkach zachodnioeuropejskich. W planach jest intensyfikacja działań marketingowych oraz udział w targach branżowych, gdzie pokazane zostaną najnowsze konstrukcje i technologie. Do końca 2016 r. realizowane będą kontrakty wynegocjowane na Bliskim Wschodzie w latach ubiegłych. Kontynuowana będzie jest także rozbudowa sieci partnerów w Rosji, na Białorusi i na Ukrainie. Planowana jest znacząca rozbudowa biznesowych kontaktów na Dalekim Wschodzie i w Europie Południowej.

W oparciu o aktualny portfel zamówień Grupa oczekuje wzrostu sprzedaży w całym 2016 r. na poziomie przynajmniej jednocyfrowym.

Grupa Kapitałowa Emperia po I kwartale 2016

Przychody Grupy ze sprzedaży w I kwartale 2016 roku wyniosły 605 mln zł i były aż o 24,5%  wyższe niż w I kwartale 2015 roku. Jest to efekt dynamicznego rozwoju segmentu detalicznego. W trakcie I kwartału 2016 roku Grupa kontynuowała proces skupu akcji własnych. Wydatkowano na ten cel w tym okresie 10,3 mln zł.          

W I kwartale 2016 roku sieć Stokrotka konsekwentnie umacniała swoją przewagę konkurencyjną, a także realizowała ambitny plan rozwojowy. Przychody ze sprzedaży segmentu detalicznego w I kwartale 2016 roku były wyższe aż o 25,59% od przychodów uzyskanych w okresie porównawczym ubiegłego roku i wyniosły 593 mln zł. Na wzrost przychodów wpływ miały: wzrost sprzedaży LFL, który w I kwartale 2016 roku wyniósł 8,5% oraz wysokie tempo otwarć nowych placówek detalicznych, zarówno w roku 2015, jak i w I kwartale roku 2016.

I kwartał był kolejnym okresem intensyfikacji ilości otwarć nowych sklepów. Otworzonych zostało łącznie 17 nowych placówek detalicznych: 4 supermarketów, 11 marketów i 2 sklepów franczyzowych. Na koniec I kwartału sieć liczyła już 340 sklepów.

W odpowiedzi na trudny rynek i silną konkurencją cenową, sieć Stokrotka, w omawianym okresie znacznie zintensyfikowała swoją aktywność marketingową. Swoje działania skupiła na intensyfikacji akcji promocyjnych i realizacji atrakcyjnych programów lojalnościowych dla swoich klientów. Stokrotka wprowadziła również nową politykę cenową mającą istotny wpływ na poprawę postrzegania cenowego przez klientów.

W I kwartale uruchomione zostało centrum dystrybucyjne w Lublinie o powierzchni około 6 tys. mkw. Jest to drugie, po Teresinie, centrum w ramach własnej sieci logistycznej.

Mimo intensywnego tempa otwarć nowych sklepów realizowanego od początku 2015 roku, wydatków na nowe centrum dystrybucyjne oraz zwiększonych nakładów marketingowych i promocyjnych spółka uzyskała dobre wyniki finansowe.

W I kwartale bieżącego roku segment nieruchomości osiągnął stabilny poziom przychodów na poziomie 17,7 mln zł oraz wypracował wyniki finansowe porównywalne do analogicznego okresu roku poprzedniego. Należy jednak zauważyć, iż na wynik I kwartału ubiegłego roku wpływ miała transakcja zbycia nieruchomości, na której segment osiągnął 7,8 mln zł zysku netto.

Spółka Infinite konsekwentnie buduje swoją pozycję rynkową pracując nad portfolio proponowanych usług i rozwiązań informatycznych. W I kwartale 2016 roku odnotowano wzrost sprzedaży usług o 17,8% w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, w tym do podmiotów zewnętrznych o 27%. Infinite koncentruje swoje działania na rozwijaniu nowych produktów i rozwiązań, w związku z czym inwestuje w rozbudowę zaplecza badawczo-rozwojowego. Spółka wnikliwie obserwuje również rynek w poszukiwaniu podmiotów do przejęć, najchętniej małych i średnich spółek o portfolio komplementarnych produktów do Infinite.

Polnord SA po I kwartale 2016

W pierwszym kwartale 2016 r. Polnord SA wypracował 69,4 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży w porównaniu do 66,3 mln zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 4,7 proc rdr. Zysk netto wyniósł w tym okresie 183 tys. zł w porównaniu do 178 tys. zł straty netto rok wcześniej. Spółka przygotowuje do realizacji kolejne projekty.

Skonsolidowany zysk operacyjny wyniósł w I kwartale 2016 r. 2,2 mln zł w porównaniu do 7,4 mln zł w I kwartale 2015 r. Koszty sprzedaży i ogólnego zarządu wyniosły w tym okresie 7,3 mln zł, podczas gdy koszty finansowe zredukowano do 4,3 mln zł (tj. o 2,3 mln zł rdr).

Piotr Wesołowski, Prezes Zarządu Polnord SA
Piotr Wesołowski, Prezes Zarządu Polnord SA

Wyniki Grupy Polnord w I kwartale 2016 roku są zgodne z założeniami zarządu i stanowią potwierdzenie efektywności przyjętej strategii. Pierwszy kwartał upłynął pod znakiem przygotowania projektów. W kolejnych okresach czeka nas intensyfikacja prac związanych ze wprowadzaniem do realizacji kolejnych inwestycji i dalsza optymalizacja kosztów działalności Grupy, co wpływać będzie pozytywnie na wyniki finansowe Polnordu w kolejnych latach – mówi Dariusz Krawczyk, Prezes Zarządu Polnord.

Na wynik Grupy Kapitałowej Polnord w I kwartale 2016 r. złożyło się 301 lokali przekazanych klientom, w tym 38 lokali wydanych przez współkontrolowane przez Polnord SA: Grupę Kapitałową Fadesa Polnord Polska oraz Semeko Aquasferę (według danych ważonych udziałem Polnord w poszczególnych spółkach). Ważona sprzedaż lokali Grupy Polnord wyniosła w tym okresie 277 szt.

W I kwartale 2016 r. Grupa uruchomiła realizację 2 projektów: w Chabrowym Wzgórzu w Kowalach koło Gdańska w I etapie powstaną 152 mieszkania, a VIII etap Ostoi Wilanów, realizowany przez Fadesę Polnord Polska obejmie kolejne 23 lokale. Oba projekty zostaną oddane do użytkowania w II połowie 2017 r. Zgodnie z ogłoszoną strategią do końca br. Polnord planuje uruchomienie inwestycji w Warszawie, Trójmieście, Olsztynie, Szczecinie i Wrocławiu.

123Tłumacz.pl przetłumaczy zawartość strony Relacji Inwestorskich

Giełda Papierów Wartościowych w WarszawieRosnące wymagania inwestorów powodują, iż nowoczesny model zarządzania firmą nastawiony jest na kreowanie wartości dla akcjonariuszy. Celem nadrzędnym Relacji Inwestorskich jest budowanie profesjonalnego wizerunku spółki wśród inwestorów, zarówno tych obecnych, jaki przyszłych.

W I połowie 2015 r., podobnie jak w ostatnich latach, za największą część obrotów na Głównym Rynku GPW odpowiadali inwestorzy zagraniczni. Grupa ta w I pół. 2015 r. wygenerowała 51% obrotów akcjami, podczas gdy w całym 2014 r. jej udział w obrotach kształtował się na poziomie 49%. Wzrost o dwa punkty procentowe świadczy m.in. o powodzeniu działań Giełdy promujących polski rynek kapitałowy za granicą. Jest to również skutek wypełnienia luki po spadku udziału OFE w obrotach na GPW.

tlumaczNa rynku kapitałowym jest bardzo wiele grup odbiorców, które są – lub potencjalnie mogą być – zainteresowane organizacją. Dlatego w Biurze Tłumaczeń 123Tłumacz.pl wprowadziliśmy usługę abonamentową skierowaną dla spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. W ramach obsługi tłumaczeniowej oferujemy tłumaczenia raportów bieżących i okresowych, sprawozdań finansowych, informacji korporacyjnych. Nasze usługi cechują się: fachową terminologią, spójnością oraz terminowością.

Naszą kadrę stanowią specjaliści posiadający wymagane kwalifikacje oraz doświadczenie w tłumaczeniach tekstów specjalistycznych o tematyce finansowej i prawniczej. Można zatem powiedzieć, iż jesteśmy gotowi przejąć część obowiązków informacyjnych spółki giełdowej  i poprowadzić jej wielojęzyczne Biuro Relacji Inwestorskich – mówi przedstawiciel 123Tłumacz.pl.

Więcej informacji: https://123tlumacz.pl/

Rating bez zmian, jednak nowe perspektywy

Ostatnia sesja minionego tygodnia upłynęła w spokojnej atmosferze, a na parkietach przeważała strona popytowa. W piątek, rynki bazowe zachodniej części Europy, po niskim otwarciu, systematycznie parły na północ, aby zakończyć notowania wzrostami dochodzącymi nawet 0,9%. Finalnie, niemiecki DAX zakończył dzień wzrostem o 0,92%, francuski CAC 40 zyskał 0,62%, a brytyjski FTSE 100 wyszedł na plus, kończąc dzień powyżej poziomu otwarcia o 0,56%.

Warszawski WIG 20, mimo że od południa był na plusie, dzień zakończył niewielką stratą 0,04% przy obrotach dochodzących do 480 mln zł. Wszystko przez oczekiwaną decyzję agencji Moody’s odnośnie ratingu kredytowego dla Polski. Niestety, inwestorom nie było dane zareagować na publikację, ponieważ początkowo ogłoszenie miało nastąpić po zakończeniu sesji (około godz. 17:00). Później, pojawiła się informacja, że publikacja nastąpi około godz. 21:00, a finalnie agencja ogłosiła swoją decyzję z piątku na sobotę o godz. 3:00 w nocy. Agencja Moody’s utrzymała rating polskiego długu na tym samym poziomie, ale zmieniła jego perspektywę za stabilnej na negatywną. Zmiana perspektywy dla Polski wynika między innymi z ryzyka fiskalnego związanego ze wzrostem wydatków przez państwo, planu obniżenia przez rząd wieku emerytalnego czy niejasności związanych z ustawą frankową.

Takie decyzje mogą sprawić, że w następnych latach Polska przekroczy próg deficytu budżetowego na poziomie 3% PKB. Dziś, możemy zauważyć, że złoty zaczął odrabiać straty. Taki scenariusz jest prawdopodobny w krótkim terminie, ponieważ rynek, przy założeniu obniżki ratingu przez agencję Moody’s, najwyraźniej zbyt mocno wyprzedał naszą walutę. W dłuższym terminie, mimo że unikniemy krótkoterminowego odpływu kapitału, rynki z dużym prawdopodobnieństwem będą przyglądać się czynnikom ryzyka, o których pisze agencja. Ich ewentualna materializacja może oddziaływać niekorzystnie na polski rynek finansowy.

Wśród pozostałych danych, jakie zostały opublikowane w piątek, poznaliśmy wstępny odczyt PKB Polski za I kwartał. Odczyt okazał się zdecydowanie poniżej oczekiwań i wyniósł raptem 3%, podczas gdy konsensus rynkowy zakładał wzrost o 3,4%. Opublikowano również wskaźnik inflacji bazowej w Polsce, który wyniósł -0,4%. Odczyty PKB dla Niemiec, Włoch i strefy euro okazały się niczym nie odbiegać od wcześniejszych prognoz.

Dziś, kalendarz makroekonomiczny będzie ubogi w liczbę ważnych odczytów. Popołudniu, poznamy jedynie dane z USA dostyczące rynku nieruchomości (indeks NAHB), a także odczyt indeksu Produkcyjnego NY Empire State. W nocy, uwagę mogą przyciągnąć minutki z majowego posiedzenia Banku Rezerwy Australii.

Sesja w USA:
Piątkowa sesja na nowojorskich giełdach przyniosła spadki głównych indeksów. Po lepszych od oczekiwań danych na temat sprzedaży detalicznej, dolar umocnił się i pojawiły się spekulacje, że Fed zdecyduje się niedługo na podwyżkę stóp procentowych. Finalnie, indeks Dow Jones Industrial Average stracił 1,05%, S&P 500 spadł o 0,85%, natomiast Nasdaq Composite o 0,41%.

Waluty:
Piątkowe notowania dla EURUSD zakończyły się spadkiem o 0,61% do poziomu 1,1308.

Kurs EURGBP zakończył dzień bez zmian na poziomie 0,7873, natomiast EURJPY stracił 0,99% do poziomu 122,81.

Polska waluta dziś rano wyceniana jest przez rynek następująco: 4,3693 PLN za euro, 3,8592 PLN za dolara amerykańskiego, 3,9553 PLN za franka szwajcarskiego oraz 5,5457 PLN za funta szterlinga.

Surowce:
Złoto zakończyło piątkowe notowania wzrostem o 0,13% do poziomu 1271,90 USD za uncję. Srebro zyskało natomiast 0,17% i osiągnęło poziom 17,132 USD za uncję. Ropa naftowa, odmiana WTI zakończyła dzień na poziomie 46,21 USD za baryłkę, tracąc tym samym 1,05%. Natomiast odmiana Brent spadła o 0,52% i była notowana po 47,83 USD za baryłkę.

Konrad Mikołajko
Head of Support
Patron FX

GK ACTION S.A. po I kwartale 2016

Grupa Kapitałowa ACTION S.A. zamknęła I kwartał 2016 roku zgodnie z oczekiwaniami zarządu spółki. Działając na nasyconym, w pełni dojrzałym rynku dystrybucji IT, GK ACTION osiągnęła w omawianym okresie 1 089 529 tys. zł przychodów ze sprzedaży oraz 382 tys. zł zysku netto. Rentowność marży brutto wyniosła 6,18%, co oznacza wzrost o 1,2 p.p. wobec analogicznego okresu ubiegłego roku.

Wyniki finansowe w rynkowym trendzie

Piotr Bieliński, współzałożyciel i Prezes Zarządu ACTION S.A.
Piotr Bieliński, współzałożyciel i Prezes Zarządu ACTION S.A.

– Wyniki za pierwsze trzy miesiące 2016 r. są już historią – etapem, który trzeba było przejść, by wzbogacić się o nowe doświadczenia na kolejne kwartały. Dla nas był to czas na zoptymalizowanie kluczowych działań i procesów biznesowych w Grupie, a także na wykonanie przeglądu posiadanych w portfolio projektów w celu usprawnienia ich funkcjonowania. Wszystko po to, aby w tym przełomowym dla rynku momencie być jak najlepiej przygotowanym do nowych wyzwań, które stoją przed nami.komentuje Piotr Bieliński, Prezes Zarządu ACTION S.A.

Wyniki Grupy Kapitałowej ACTION S.A. są odzwierciedleniem trendu, który obecnie dotyka całą branżę IT w Europie Zachodniej, Stanach Zjednoczonych, a nawet w Azji.

– Nasza organizacja nie żyje w próżni. Tak jak pozostałe firmy w branży, musimy się dostosować do sytuacji panującej na światowych rynkach IT. I kiedy najwięksi gracze publikują wyniki poniżej oczekiwań rynkowych, to dla wielu firm z naszego regionu jest to sygnał ostrzegawczy do nadchodzących zmian, bo kosmetyczne poprawki na dłuższą metę nie wystarczą, aby budować trwały zysk. I właśnie tak do tego podchodzimy, by powiększać wartość Grupy Kapitałowej ACTION, poprzez szukanie synergii działań w konsolidacji obszarów sprzedażowych i kosztowych oraz poprzez inwestycje w całkowicie nowe projekty.stwierdza Sławomir Harazin, Prezes Zarządu Action Europe Gmbh i Wiceprezes Zarządu ACTION S.A.

Grupa Kapitałowa ACTION S.A. w branży medycznej i spożywczej
Oprócz prowadzenia działań mających na celu utrzymanie skali i rentowności w branży dystrybucji IT, Grupa rozwija nowe projekty. Jednym z nich jest spółka ActionMed, która w pierwszym kwartale 2016 r. zrealizowała kontrakt na RTG o wartości ponad 2 mln zł i rozszerzyła sprzedaż sprzętu USG do klinik weterynaryjnych. Równolegle został uruchomiony projekt Active&Food – eksport polskiej żywności do Chin. Chiny to jeden z największych na świecie rynków zbytu, na którym znaczna część społeczeństwa zaczyna dostrzegać benefity kultury Zachodu, w tym trend na żywność ekologiczną.

– Po przedstawieniu załogi, planów i pierwszych sukcesów ActionMed, przyszedł czas na zaprezentowanie naszego nowego biznesu. To projekt Active&Food, którego szefowie mają za zadanie rozwijać eksport najbardziej pożądanych produktów spożywczych do Chin.informuje Piotr Bieliński, Prezes Zarządu ACTION S.A.

Chiny straszą, ale Ameryka rządzi

Ten tydzień nie będzie miał takiego finału, jak ubiegły, ale może nie być tak nudny, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Ostatni piątek przyniósł dobre dane z USA, a noc z piątku na sobotę – ocenę Moody’s dla Polski. Ameryka miała oczywiście znaczenie globalne i otworzyła znowu pole do dyskusji nad polityką Fed. Moody’s był przede wszystkim ważny dla naszej gospodarki, co zostało docenione przez złotego, który urósł i nabrał wiatru w żagle. Agencja ratingowa nie potraktowała nas surowo, z czego można się tylko cieszyć.

Część Europy dzisiaj pauzuje z powodu Zielonych Świątków, więc ruch na rynkach jest mniejszy niż zwykle. Po południu trochę życia mogą tchnąć dane z USA. Ameryka w tym tygodniu i tak – po piątkowych danych o sprzedaży detalicznej – będzie skupiała uwagę inwestorów, którzy starają się odgadnąć, co zdobi Rezerwa Federalna. Dzisiejszy indeks z amerykańskiego rynku nieruchomości NAHB (National Association of Home Builders) nie należy wprawdzie do kluczowych, ale na bezrybiu i rak ryba. Juto będzie znacznie ciekawiej. Na razie w roli straszaka występują Chiny (produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna i inwestycje w środki trwałe wypadły słabiej od prognoz), ale do głównej roli hamulcowego jeszcze im daleko. 

Szefowa Rezerwy Federalnej, Janet Yellen, w tym tygodniu nie będzie zabierała głosu, a to ona jest jednak spiritus movens amerykańskiego banku centralnego. Jak wiadomo, Yellen zachowuje daleko idącą ostrożność, więc dane z gospodarki – amerykańskiej i globalnej – muszą być naprawdę mocne, by skłonić Fed do zmian w polityce monetarnej. W środę zostaną opublikowane minutes z kwietniowego posiedzenia FOMC, więc wiedza inwestorów na temat układu sił w Rezerwie Federalnej, i argumentów używanych przez jej członków, powinna być większa.

dr Maciej Jędrzejak, Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska

81 proc. przedsiębiorców przyznaje, że podczas procesu rekrutacyjnego spotkało się z próbą oszustwa

Większość z nas kłamie w swoim CV – aż 81 proc. przedsiębiorców przyznaje, że podczas procesu rekrutacyjnego spotkało się z próbą oszustwa. Kandydaci najczęściej, bo aż w 85 proc. przypadków naciągają informacje na temat posiadanych umiejętności dodatkowych. Najmniej prawdomówną grupą według ankietowanych są handlowcy – tak stwierdziło ponad 60 proc. pracodawców. Czy można więc wierzyć w to, co piszą w swoich dokumentach aplikacyjnych osoby poszukujące zatrudnienia, co najczęściej próbują ukryć i jak nie dać się nabrać?

Kłam jak z… CV

Bardzo dobra znajomość języków obcych, świetna obsługa programów komputerowych, prawo jazdy, przebyte dodatkowe kursy – to kwestie, o których kłamiemy w CV najczęściej – zgodnie z raportem „Kłamstwa w CV na polskim rynku pracy” (IBBC Group, 2015 r.) robi to aż 85 proc. z nas. Wynika z niego również, że ponad 58 proc. osób poszukujących pracy zmyśla też w związku z czasookresem zatrudnienia w poprzednich firmach, prawie 54 proc. podkolorowuje dane dotyczące zakresu pełnionych tam obowiązków, a niemal jedna trzecia z nas (28,9 proc.) kłamie na temat zajmowanych wcześniej stanowisk. I chociaż kreatywność jest cenioną cechą w wielu branżach, to sami pracodawcy zauważają, że kwestia naciągania prawdy wśród kandydatów poszukujących zatrudnienia to dziś plaga. – Tylko 19 proc. przedsiębiorców deklaruje, że nigdy nie spotkało się z jakąś próbą oszukania ich podczas procesu rekrutacyjnego. Sami potencjalni pracownicy nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że informacje, które umieszczają w dokumentach, można bardzo łatwo sprawdzić – mówi specjalistka HR, Agnieszka Szczypińska z Agencji Pracy GP People.– Kłamstwo w CV w większości przypadków da się wyłapać już podczas rozmowy kwalifikacyjnej, bo jeśli selekcję kandydatów przeprowadza profesjonalny HR-owiec, to wystarczy mu kilka sprytnie zadanych pytań, aby przekonać się, czy dana osoba napisała prawdę – dodaje

Handlowcy z fantazją

Z badań wynika, że najłatwiej fantazjowanie na temat swoich osiągnięć i dotychczasowego przebiegu kariery przychodzi handlowcom – twierdzi tak aż 66,3 proc. ankietowanych. Kolejne niechlubne miejsca w tym rankingu zajmują osoby aplikujące do działów produkcyjnych (31,4 proc.), administracyjnych (29,7 proc.) i finansowych (18,1 proc.). Pierwszą piątkę zamyka kadra menadżerska (14,5 proc.). Stosunkowo często kłamią też chętni na wakat w działach personalnych oraz marketingu (w obu przypadkach to około 11,5 proc. z nich).

Rodzajów i sposobów „naginania” rzeczywistości jest wiele. Niektórzy kandydaci jedynie koloryzują i upiększają fragmenty oraz drobne szczegóły, inni praktycznie tworzą całe fikcyjne życiorysy. Wiele osób w swoich dokumentach nie kłamie wprost, a jedynie ukrywa lub pomija pewne fakty uważając to za mniejsze zło. – Stosują oni wtedy pewne triki i zabiegi, którymi może i jednoznacznie nie oszukują, ale też nie do końca prezentują prawdziwy obraz sytuacji. Najczęściej na przykład nie wpisują konkretnych dat zatrudnienia w danej firmie i podają w tej kwestii jedynie ogólnikowe czy nawet roczne czasookresy. Na pierwszy rzut oka wydłuża to czas pracy kandydata u poprzedniego pracodawcy, jednak wprawnemu rekruterowi daje sygnał, że warto dopytać i doprecyzować ten fakt – mówi Agnieszka Szczypińska z Agencji Pracy GP People. – Inny popularny chwyt to wpisywanie w rubryce dotyczącej edukacji wszystkich rozpoczętych uczelni, szkoleń i kursów, bez określania tego, czy zostały one zrealizowane i zakończone pozytywną oceną, uzyskaniem oficjalnego tytułu czy certyfikatu. Często też kandydaci przypisują sobie różnego rodzaju zasługi czy projekty z poprzedniej pracy, w realizacji których wcale nie uczestniczyli – dodaje.

Rzeczywistość kontra aplikacja

Nawet drobne kłamstewko w życiorysie pracownika może oznaczać dla firmy poważne konsekwencje, w tym także te finansowe. Ankietowanym przedsiębiorcom trudno było jednak określić, na jakie konkretnie straty może narazić firmę osoba, która wprowadziła ich w błąd swoim CV. Prawie 60 proc. z nich nie umiało wycenić poniesionej w ten sposób szkody, ponad 25 proc. z nich oszacowało ją na mniej niż 50 tys. zł w skali roku, straty rzędu 50-100 tys. zł wskazało 10,7 proc. pytanych, a kwotę powyżej 100 tys. zł – jedynie 4,1 proc. z nich. – Niestety nadal większość przedsiębiorców samodzielnie przeprowadza wiele rozmów kwalifikacyjnych, często robiąc to bardzo powierzchownie i wierząc we wszystkie informacje przedstawione przez kandydata. Nie jest to dobre podejście, ponieważ chcąc zatrudnić profesjonalistę i być pewnym jego umiejętności, kwalifikacji oraz doświadczenia, podczas rekrutacji powinniśmy zawsze kierować się zasadą ograniczonego zaufania i przynajmniej wybiórczo sprawdzać, czy dane przedstawiane przez potencjalnego pracownika są zgodne z rzeczywistością – mówi Agnieszka Szczypińska.

Przeprowadzenie całego procesu rekrutacyjnego lub tylko zbadanie zawodowego background kandydata można zlecić firmie zewnętrznej i wyszkolonym rekruterom, którzy sprawnie „prześwietlą” naszego przyszłego pracownika i nierzadko dostarczą takich informacji, których nie zawarł on w dokumentach. Pracodawca może także, jeśli znajdzie na to czas, sam skonfrontować, czy kandydat nie mija się z prawdą. Najlepiej wtedy kolejno: zadzwonić do byłego pracodawcy, poprosić o referencje, poszukać w internecie informacji na temat danej osoby i przejrzeć jej profile w różnorakich mediach społecznościowych. Takie przeszpiegi to najlepszy sposób, aby sprawdzić, czy dostarczona do nas aplikacja pokrywa się z rzeczywistością i czy dany kandydat jest na tyle godny zaufania, aby włączyć go do zespołu i powierzyć mu firmowe tajemnice.

Polski rynek reklamy mobilnej szybko rośnie. Reklamy w aplikacjach generują wyższą sprzedaż niż na mobilnych stronach

Polski rynek reklamy mobilnej w 2015 roku wart był ponad 0,5 mld złotych i stanowił 16 proc. wszystkich wydatków reklamy online, notując wzrost na poziomie 259 proc. rok do roku. Rozwój „mobilnej potęgi” nie powinien nikogo dziwić – już blisko 60 proc. Polaków posiada smartfona, a aż trzech na czterech z nich korzysta z aplikacji mobilnych. Okazuje się, że to w aplikacjach reklamy generują wyższą sprzedaż niż na mobilnych stronach.

Infografika: Jak reklama w mobile to w aplikacjachJuż sześciu na dziesięciu Polaków posiada smartfony, z których korzystają średnio 2,5 godziny dziennie, spoglądając na ekran wyświetlacza ok. 240 razy.  I nic nie zapowiada, aby mobilna rewolucja miała się zatrzymać – do 2020 roku liczba smartfonów na świecie osiągnie 6,1 mld. Dlatego marketerzy przestają traktować kanał mobilny jako dodatek w stosunku do innych kanałów dotarcia do potencjalnego klienta i skupiają na nim coraz większą uwagę. Eksperci z Sociomantic Labs podkreślają, że chcąc prowadzić skuteczne działania w mobile, warto skoncentrować się na kampaniach w aplikacjach.

Reklamy w aplikacjach sprzedają więcej

Badania pokazują, że 76 proc. użytkowników smartfonów korzysta z aplikacji mobilnych. 24 proc. z nich stanowią aplikacje zakupowe. – Reklamy w aplikacjach dostarczają o 70 proc. wyższy współczynnik konwersji i 50 proc. większą sprzedaż w porównaniu do mobilnych stron internetowych – mówi Mariusz Pawełczyk, Commercial Director CEE w Sociomantic Labs. Taki wynik może być efektem kilku czynników. Po pierwsze, wielu marketerów ze względu na sposób użytkowania tego kanału uznaje środowisko reklamowe w aplikacjach za bardziej sprzyjające niż na stronach mobilnych czy na desktopie. Konsumenci korzystają z aplikacji w innych celach niż w przypadku przeglądania mobilnych stron internetowych – w pierwszych przypadku głównym powodem jest rozrywka, w drugim zaś poszukiwanie informacji. Ponadto w aplikacjach nie znajdziemy jeszcze tylu reklam co na stronach internetowych, dlatego tzw. „ślepota bannerowa” nie musi obniżać drastycznie wyników prowadzonych w aplikacjach kampanii reklamowych. Natomiast wysoka sprzedaż dzięki aplikacjom to w dużej mierze skutek znajomości przez kupujących środowiska danej aplikacji, zaufanie do określonej marki lub sklepu oraz wynik ułatwienia metod płatności. Eksperci z Sociomantic Labs podkreślają, że w prowadzeniu skutecznej kampanii reklamowej zwiększającej sprzedaż poprzez aplikację szczególnie pomocna jest integracja samej aplikacji z technologią  podmiotu, który prowadzi kampanie reklamowe danego sklepu. Dzięki takiemu rozwiązaniu marketerzy mogą zbierać, przetwarzać i wykorzystywać pochodzące z niej dane np. do pozyskania nowych użytkowników aplikacji lub emisji mocno spersonalizowanych reklam jej aktualnym użytkownikom.

Moc social mediów w mobile’u

Mobile jest social – wśród najchętniej wykorzystywanych aplikacji mobilnych prym wiodą te społecznościowe, takie jak Facebook czy Instagram. Według danych Bussiness Insider, aż 60 proc. czasu spędzanego w social media pochodzi z mobile. Kanały social media nie tylko stają się mobile first, ale wręcz mobile only. Jak podaje  Sproutsocial.com aż 581 milionów użytkowników Facebooka korzysta z niego tylko i wyłącznie za pośrednictwem z telefonu komórkowego. Mobilni użytkownicy korzystają z social media inaczej niż użytkownicy desktopów – częściej udostępniają treści i znacznie chętniej klikają w reklamy. Aż 78 proc. dochodu z reklam na Facebooku pochodzi właśnie z kanału mobilnego. W przypadku social mediów i mobile najchętniej stosuje się reklamę natywną – moduł reklamowy zaprojektowany w taki sposób, aby płynnie zintegrował się z portalem społecznościowym, idealnie „wtapiając” w otoczenie. Według danych LiveRail, reklamy natywne stanowią blisko 79 proc. reklam na Facebooku. Kampanie reklamowe przy jej wykorzystaniu docierają w mediach społecznościowych do 88 proc. użytkowników i są co najmniej dwa razy skuteczniejsze od kampanii prowadzonych poza kanałami social media.

Gry i marketing

Jak wynika z badania Payback Opinion Poll, 73 proc. wykorzystywanych aplikacji to gry. Marketerzy już od dawna wiedzą, że mogą być one dobrą przestrzenią do umieszczania przekazów reklamowych. Jak podaje eMarketer, w 2015 roku amerykańskie firmy wydały na reklamę w grach mobilnych 894 mln dolarów – dziesięciokrotnie więcej niż w 2010 roku. Stosując przekazy reklamowe w tego typu aplikacjach, najlepiej sięgać po te spersonalizowane, dostosowane do potrzeb i upodobań konsumenta, które trafią do niego we właściwym momencie. Użytkownik, który zobaczy przekaz w formie banneru lub przerywnika reklamowego w sprzyjających okolicznościach (ma więcej czasu, jest w odpowiednim nastroju, relaksuje się grając) i w odpowiednim kontekście (reklama będzie dotyczyć np. nowej konsoli do gier lub innego produktu powiązanego z rozrywką), z dużym prawdopodobieństwem chętniej kliknie w reklamę. Taki przekaz nie tylko może osiągnąć dwukrotnie lepsze efekty, ale jeszcze przekona użytkownika, że nie każda reklama musi być irytującym spamem, który warto zablokować, wykorzystując AdBlocka.

Aplikacje mobilne jako kanał dotarcia do klienta powoli stają się dla reklamodawców strategiczne. Im szybciej marketerzy zaczną poświęcać swój czas na działania służące rozwijaniu strategii reklamowej w mobile’u oraz przeznaczać środki na dedykowane rozwiązania usprawniające i podnoszące wyniki kampanii reklamowych, tym więcej mogą zyskać.

Blokowanie reklam deklaruje co piąty internauta

Blokowanie reklam wykorzystuje co piąty internauta

Blokowanie reklam w sieci zadeklarowało 22% internautów. Najpopularniejszym wykorzystywanym do tego programem jest AdBlock/ AdBlock Plus – 6 na 10 osób używających blokerów reklam zadeklarowało jego użycie (59%). Drugim najczęściej wymienianym był AdBlocker (17%). 5% respondentów podało, że korzysta z blokowania reklam ofertowanego przez ich program antywirusowy, a 1% wymieniło program Adobe.Blokowanie reklam w sieci - podział na wiek i płeć

Co dziesiąta osoba nie wie z jakiego programu korzysta

Prawie co dziesiąty respondent (8%) korzystający z blokowania reklam nie wiedział, z jakiego programu lub wtyczki korzysta. Korzystanie było tutaj wynikiem interwencji dzieci lub informatyków – „nie wiem, informatyk mi ustawił”, „nie wiem, syn zablokował reklamy”. 3% internautów nie chciało natomiast podać nazwy programu w obawie o późniejszego jego zablokowanie – „nie ma glupich, nie będzie potem dzialac”, „nie powiem bo zaraz przestana blokować”.

Mężczyźni i ludzie młodzi najczęściej blokują reklamy

Im młodsza grupa respondentów, tym częściej deklaruje blokowanie reklam. W grupie wiekowej 15-24 lata 36% osób zadeklarowało korzystanie z blokerów, w nieco starszej grupie 25-34 lata 26%, w grupie 35-44 lata 18%, natomiast w najstarszej grupie 45-59 lat już tylko 9%. Blokowanie częściej deklarowali też mężczyźni (26%) niż kobiety (17%). Reklamy częściej blokują też heavy userzy internetowi – osoby korzystające przynajmniej kilka razy w tygodniu z popularnych platform internetowych.

NIK o bezpieczeństwie danych w instytucjach publicznych

Stosowane przez skontrolowane podmioty państwowe systemy ochrony danych nie zapewniają ich bezpieczeństwa. Działania realizowane w celu jego zapewnienia są prowadzone opieszale, bez z góry przygotowanego planu, a środki przeznaczane na ten cel są niewystarczające. W efekcie istnieje ryzyko, że działanie istotnych dla funkcjonowania państwa systemów teleinformatycznych zostanie zakłócone, a dane w nich się znajdujące trafią w niepowołane ręce.

To kolejna z kontroli NIK dotyczących obszaru bezpieczeństwa systemów teleinformatycznych i przechowywanych w nich danych. Przypomnijmy, że 2015 r. opublikowana został informacja o wynikach kontroli Realizacja przez podmioty państwowe zadań w zakresie ochrony cyberprzestrzeni Rzeczypospolitej Polskiej, która wykazała, że państwo polskie nie jest przygotowane do walki z zagrożeniami występującymi w cyberprzestrzeni. Przykłady, takie jak choćby publikacja w internecie danych osobowych 50 mln obywateli Turcji w 2016 r., kradzież danych klientów Plus Banku w 2015 r. czy wyciek danych o kontach 5 mln użytkowników Gmail w 2014, pokazują, że zagrożenia te są realne, a konsekwencje wycieku danych poważne i mogą stanowić zagrożenie nie tylko dla wizerunku podmiotów, z których te dane wyciekły, ale przede wszystkim dla osób, których dane zostały wykradzione. Dlatego też NIK postanowiła przyjrzeć się, jak bezpieczne są dane znajdujące się w wybranych systemach informatycznych, mających istotne znaczenie dla funkcjonowania państwa. Kontrola objęła:

Jednostka System objęty badaniem Zadania publiczne realizowane za pomocą systemu
Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) Zintegrowany System Informatyczny (ZSI) Podstawowym systemem informatycznym, który obsługuje realizację ustawowych zadań MSP (gospodarowanie mieniem SP, komercjalizacja i prywatyzacja itd.) oraz wspomaga funkcjonowanie ministerstwa (m.in. księgowość i kadry).
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Centralna ewidencja wydanych i unieważnionych dokumentów paszportowych (CEWiUDP) System obsługujący wydawanie paszportów przez urzędy wojewódzkie oraz umożliwiający pogląd danych paszportowych.
Ministerstwo Sprawiedliwości Nowa Księga Wieczysta(NKW) System umożlwiający gromadzenie, przetwarzanie i udostępnianie informacji zawartych w księgach wieczystych (m.in. dane o właścicielu i stanie prawnym nieruchomości).
Komenda Główna Straży Granicznej Centralna Baza Danych Straży Granicznej (SI NKW) System którego jednym z podstawowych zadań jest wspomaganie realizacji podstawowych, statutowych zadań, nałożonych na Straż Graniczną w zakresie odprawy granicznej i kontroli realizowanych przez funkcjonariuszy SG
Narodowy Fundusz Zdrowia Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców (eWUŚ) System pozwalający szerokorozumianej służbie zdrowia na weryfikację posiadanych przez pacjenta praw do świadczeń opieki zdrowotnej.
Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Rolniczego FARMER System informatyczny wspomagający wypłatę świadczeń emerytalno-rentowych dla rolników. W chwili obecnej wspomaga wypłatę dla ok. 1,5 mln. świadczeniobiorców.

Niestety, wnioski z tej kontroli są  alarmujące. Oto obraz sytuacji w poszczególnych obszarach.

Zarządzanie bezpieczeństwem i procedury bezpieczeństwa

Stopień przygotowania oraz wdrożenia Systemu Zapewnienia Bezpieczeństwa Informacji w kontrolowanych jednostkach nie zapewniał akceptowalnego[1] poziomu bezpieczeństwa danych zgromadzonych w systemach informatycznych, wykorzystywanych do realizacji istotnych zadań publicznych. Procesy zapewnienia bezpieczeństwa informacji realizowane były w sposób chaotyczny i wobec braku procedur intuicyjny.

KRUS była jedyną skontrolowaną instytucją, w której formalnie wdrożono System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji. W KRUS, w przeciwieństwie do pozostałych skontrolowanych jednostek, formalnie wprowadzono wszystkie procesy wymagane dla zapewnienia bezpieczeństwa danych. Było to związane z działaniami podjętymi w celu uzyskania przez KRUS certyfikatu ISO 27001.

Jednakże również w systemie funkcjonującym w KRUS kontrola wykryła nieprawidłowości w postaci błędów w implementacji wymagań norm stanowiących podstawę uzyskania certyfikatu. W ocenie NIK, niektóre z nich były poważne i mogą mieć istotny, negatywny wpływ na wiele procesów zapewnienia bezpieczeństwa IT w KRUS. Stwierdzone nieprawidłowości dotyczyły m.in. rozbieżności pomiędzy deklarowanym a faktycznym poziomem zabezpieczenia informacji. W odniesieniu do głównych procedur bezpieczeństwa Izba wniosła wiele uwag do ich czytelności i kompletności. Przyjęta koncepcja powierzenia zasobów KRUS wykonawcy zewnętrznemu, m.in. w zakresie systemów służących realizacji podstawowych zadań ustawowych, nie została poprzedzona stosownymi analizami – m.in. nie określono sposobu szacowania ryzyka związanego z utratą informacji w sytuacji powierzenia zasobów firmie zewnętrznej.

W pozostałych skontrolowanych jednostkach sytuacja była niestety nieporównywalnie gorsza. Opierano się w nich wyłącznie na uproszczonych lub nieformalnych zasadach wynikających z dobrych praktyk lub dotychczas zdobytego doświadczenia pracowników działów IT. Doraźnie prowadzone działania nie zapewniały odpowiedniego, bezpiecznego i spójnego zarządzania bezpieczeństwem danych.Kontrola wykazała w tym obszarze m.in.: brak planów zapewnienia bezpieczeństwa danych, niewdrożenie systemów zarządzania bezpieczeństwem informacji, brak niezbędnych opracowań analitycznych i procedur (w tym dotyczących incydentów, identyfikacji zadań, dystrybucji oprogramowania antywirusowego), ograniczony zakres nadzoru, testowania i monitorowania bezpieczeństwa.

Identyfikacja ryzyka

Kontrolowane jednostki w ograniczonym zakresie wykorzystywały metody identyfikacji, monitorowania i zapobiegania ryzyku związanemu z bezpieczeństwem informacji przetwarzanych w systemach teleinformatycznych.

W trzech skontrolowanych jednostkach proces ten był prowadzony jedynie w zakresie niezbędnym dla realizacji wymagań Polityki Ochrony Cyberprzestrzeni, przepisów o ochronie informacji niejawnych lub obowiązków związanych z operowaniem infrastrukturą krytyczną. Te ograniczone działania nie mogły zastąpić odpowiednio przygotowanego procesu szacowania ryzyka przeprowadzonego w odniesieniu do wszystkich posiadanych i przetwarzanych informacji, z uwzględnieniem realizowanych zadań i specyfiki instytucji. Rzetelne przeprowadzenie procesu szacowania ryzyka powinno być poprzedzone m.in. doborem metodyki prac, zidentyfikowaniem aktywów i określeniem ich wartości. Działania te mają zasadnicze znaczenie dla rozpoznania obszarów z jednej strony „najcenniejszych” dla jednostki, a z drugiej strony najbardziej zagrożonych. W sytuacji ograniczonych zasobów przeznaczanych na bezpieczeństwo systemów przetwarzających dane, szacowanie ryzyka oraz kosztów niezbędnych celem jego ograniczenia powinno być podstawowym zadaniem osób odpowiedzialnych za ich bezpieczeństwo. W konsekwencjidecyzje w sprawie wydatkowania środków na zapewnienie bezpieczeństwa przetwarzanych informacji były podejmowane
w sposób intuicyjny
.

Zabezpieczenie informacji w kontrolowanych jednostkach

Istniała duża dysproporcja pomiędzy działaniami podejmowanymi dla ochrony poszczególnych grup informacji, tj. informacji objętych ustawową ochroną (niejawnych i danych osobowych) oraz innych informacji, których ochrona nie została wprost usankcjonowana w przepisach, ale które mają istotne znaczenie dla prawidłowej realizacji podstawowych zadań tych jednostek.

W jednostkach kontrolowanych brak było świadomości, że oprócz informacji, których wymóg ochrony zapisany jest wprost w przepisach prawa istnieją także inne informacje, równie ważne, o których ochronę każda jednostka powinna zadbać samodzielnie. W przeciwieństwie do normatywnie określonych wymogów dla ochrony informacji niejawnych i danych osobowych, zidentyfikowanie wszelkich innych, istotnych informacji oraz wybór metod ich chronienia jest praktycznie pozostawiony
w gestii ich posiadacza. Prowadzi to do sytuacji, w których instytucje, opierając się wyłącznie na analizie aktualnie funkcjonujących przepisów, nie widzą konieczności podejmowania innych działań związanych z bezpieczeństwem informacji niż te wprost zapisane w ustawie o ochronie informacji niejawnych oraz
w ustawie o ochronie danych osobowych. W ocenie NIK, stwierdzona w trakcie kontroli praktyka ograniczania zakresu ochrony do jedynie niektórych istotnych informacji może mieć poważne konsekwencje dla właściwego szacowania ryzyka, dzielenia zasobów, a przede wszystkim zapewnienia ciągłości działania instytucji mających istotne znaczenie dla funkcjonowania państwa.

Odpowiedzialność za bezpieczeństwo

W żadnej ze skontrolowanych jednostek nie określono precyzyjnie zakresu odpowiedzialności poszczególnych osób za zapewnienie bezpieczeństwa danych, co prowadziło do sporów kompetencyjnych. W większości kontrolowanych jednostekzagadnienia dotyczące bezpieczeństwa informacji znajdowały się wyłącznie w gestii komórek bezpośrednio odpowiedzialnych za systemy informatyczne. Skutkowało toograniczeniem faktycznego zakresu ochrony informacji jedynie do systemów informatycznych i nośników danych. Podejście to zawężało, z przyczyn kompetencyjnych, możliwości budowania systemów ochrony informacji obejmujących całe instytucje, ignorując powszechną prawdę, że system ochrony jest tak skuteczny, jak jego najsłabszy element. Należy zauważyć, że wiele udanych ataków hakerskich wcale nie polegało na fizycznym przełamaniu zabezpieczeń informatycznych, lecz na wykorzystaniu metod socjotechnicznych w celu uzyskania dostępu do chronionych systemów. Przyjęty w kontrolowanych jednostkach model organizacyjny powodował natomiast, że pozostałe komórki organizacyjne, nie czując się współodpowiedzialnymi za ochronę informacji, uznały jej wymagania jako nieuzasadnione utrudnienia, wynikające jedynie ze specyfiki pracy informatyków. Również kierownictwa tych instytucji, niejako „przekazując problem do rozwiązania” specjalistycznej komórce, w niedostatecznym zakresie uznawały swoją rolę w kreowaniu i osiąganiu strategicznych celów dotyczących bezpieczeństwa informacji.

W praktyce więc odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa informacji spoczywała przede wszystkim na wyznaczonym koordynatorze (często było to stanowisko jednoosobowe), który nie miał dostatecznych uprawnień i możliwości do działania w sferze zarządzania procesem i skoordynowania działań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa w skali całej jednostki.

Audyty bezpieczeństwa

We wszystkich kontrolowanych jednostkach prowadzono audyty bezpieczeństwa. Raporty ztych audytów stanowiły dla kierownictw kontrolowanych jednostek jedyne istotne źródło informacji o realnym stanie bezpieczeństwa, różnych aspektach jego utrzymania oraz działaniach niezbędnych do przeprowadzenia. Ustalony w kilku jednostkach stan dynamicznego wzrostu zainteresowania ich kierownictw jakością wykorzystywanych polityk bezpieczeństwa i towarzyszących im dokumentów, wdrażaniem Systemów Zapewnienia Bezpieczeństwa Informacji oraz modyfikowaniem struktur odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, wynikał bezpośrednio z otrzymanych raportów, m.in. obowiązkowych audytów wynikających z realizacji rozporządzenia KRI. Istotnym problemem był jednak brak konsekwencji i zaangażowania kierownictw kontrolowanych jednostek w realizację zaleceń audytorów. Większość podjętych interwencyjnie działań, mających poprawić stan bezpieczeństwa IT, utraciło początkowy impet, powołane zespoły specjalistyczne zbierały się nieregularnie, przygotowywanie nowych regulacji przebiegało opieszale, co przy ograniczonych zasobach wymuszało powrót do realizacji jedynie rutynowych zadań.

Zalecenia pokontrolne NIK

W dobie dynamicznego wzrostu zagrożeń, zapewnienie bezpieczeństwa systemów przetwarzających istotne dla funkcjonowania państwa dane nie może być oparte na podejmowanych ad hoc, ukierunkowanych jedynie na przezwyciężanie aktualnych trudności, chaotycznie zarządzanych działaniach.

Dostrzegając działania podjęte przez Ministra Cyfryzacji w zakresie budowy systemu ochrony polskiej cyberprzestrzeni, będące odpowiedzią m.in. na wnioski sformułowane przez NIK po kontroli Realizacja przez podmioty państwowe zadań w zakresie ochrony cyberprzestrzeni Rzeczypospolitej Polskiej, NIK postuluje rozszerzenie tych działań o zalecenia dla podmiotów publicznych w zakresie ochrony systemów przetwarzających dane istotne dla funkcjonowania państwa. Zdaniem NIK, konieczne jest opracowanie i wprowadzenie na szczeblu centralnym, ujednoliconych, obowiązujących wszystkie podmioty publiczne, generalnych zaleceń i wymagań dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa systemów przetwarzających dane.


[1] W przypadku systemów IT, ze względu na szybki rozwój technologii, nie można mówić o zapewnieniu pełnego bezpieczeństwa. Celem podmiotów publicznych powinno być natomiast dążenie do minimalizacji ryzyka utraty danych lub zakłócenia funkcjonowania systemów IT do poziomu akceptowalnego, który to poziom powinien być indywidualnie określany dla poszczególnych systemów.

Krajobraz po decyzji Moody’s

Złotówka odrabia straty do większości głównych walut. Czwartkowe dane makro z polskiej gospodarki mogą wspomóc ruchy umacniające złotego. USD/PLN uzależniony od ruchów na głównej parze walutowej świata czyli EUR/USD.

Krzysztof Pawlak - dealer walutowy Internetowykantor.pl i Walutomat.pl
Krzysztof Pawlak – dealer walutowy Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Tabela. Maksima i minima głównych walut w PLN. Zakres: 02.05-16.05.2016

Para walutowa EUR/PLN CHF/PLN USD/PLN GBP/PLN
Minimum 4,3644 3,9653 3,7683 5,5377
Maksimum 4,4360 4,0205 3,8975 5,6145

 

EUR/PLN – analiza od 1 kwietnia do 16 maja

EUR/PLN - analiza od 1 kwietnia do 16 maja
EUR/PLN – analiza od 1 kwietnia do 16 maja

Od początku kwietnia na parze EUR/PLN rysuje się kanał wzrostowy, mający swój początek w okolicach poziomu 4,23. Początkowo wzrost kursu przebiegał dość spokojnie, pod koniec kwietnia jednak sytuacja nabrała rozpędu. Kurs w dość krótkim czasie przebił poziom 4,40. W maju kurs osiągnął poziom ponad 4,43. Przebicie tego poziomu oznaczałoby ruch w okolice nawet 4,50. Tak się jednak nie stało, kurs zawrócił. Ruch typowo korekcyjny nabrał swojej siły po decyzji agencji Moody’s. Obecnie EUR/PLN zbliża się do wsparcia w postaci ostatnich minimów w okolicach 4,36. Przebicie tego poziomu mogłoby spowodować ruch nawet w okolice 4,32, czyli dolne ograniczenie kanału wzrostowego. Wszystko zależy w tym momencie od czwartkowych danych z rodzimej gospodarki, które mogłyby wesprzeć polską walutę. W przeciwnym wypadku możliwy jest ruch w górę kanału powyżej poziomu 4,40.

CHF/PLN – analiza od 1 kwietnia do 16 maja

CHF/PLN - analiza od 1 kwietnia do 16 maja
CHF/PLN – analiza od 1 kwietnia do 16 maja

Kurs CHF/PLN pod koniec kwietnia wszedł w dość dynamiczny trend wzrostowy. Od poziomu 3,88 w krótkim czasie zyskał niemal 14 groszy, ustanawiając maksimum na 4,02. Od tego momentu kurs się konsolidował w wąskim kanale pomiędzy 4,02 a 3,96. Wydawało się, że sytuacja ta może trwać jeszcze długo. Z pomocą przyszła jednak agencja ratingowa Moody’s, która spowodowała, że inwestorzy przychylniejszym okiem spojrzeli na polską walutę. Efektem było umocnienie się złotego do poziomu 3,95 a tym samym wybicie z kanału w którym kurs przebywał od końca kwietnia. Gdyby założyć, że dane z polskiej gospodarki w tym tygodniu będą przynajmniej dobre możliwe jest dojście do linii wsparcia w postaci minimów ostatnich tygodni w okolicach 3,89. Oporem w przypadku wzrostów będzie poziom 3,96.

USD/PLN – analiza od 1 marca do 16 maja

USD/PLN - analiza od 1 kwietnia do 16 maja
USD/PLN – analiza od 1 kwietnia do 16 maja

Kurs USD/PLN od początku kwietnia porusza się w ramach trójkąta zwyżkującego. Pole manewru robi się coraz mniejsze więc możliwe jest wybicie z tego trójkąta. Kurs obecnie testował górne ograniczenie trójkąta w okolicach 3,89. Po pozytywnym odebraniu decyzji agencji Moody’s przez inwestorów złoty zyskał także do dolara. Wiemy jednak, że kurs USD/PLN jest silnie skorelowany z główną parą walutową świata EUR/USD. Ewentualne ruchy na tej parze będą wpływać na złotego. Dolar do głównych walut odrabia straty, a co za tym idzie po krótkiej euforii na złotym możliwy jest powrót w okolice 3,89. Przebicie tego oporu oznaczałoby testowanie ostatniego maksimum na poziomie 3,92. Wsparcie stanowić będzie dolne ograniczenie trójkąta na poziomie 3,80.

GBP/PLN – analiza od 14 marca do 16 maja

GBP/PLN - analiza od 1 kwietnia do 16 maja
GBP/PLN – analiza od 1 kwietnia do 16 maja

Kurs od początku kwietnia zyskał niemal 40 groszy w przeciągu 2 tygodni. Po osiągnięciu maksimum na poziomie 5,69 kurs zawrócił i doszło do korekty ostatniego ruchu. GBP/PLN od początku maja porusza się w ramach wąskiego kanału spadkowego. Na fali powrotu sentymentu do złotego kurs zyskał ponad 7 groszy. W najbliższych godzinach możliwe jest testowanie wsparcia w postaci dolnego ograniczenia kanału na poziomie 5,52. Gdyby czwartkowe dane makro z polskiej gospodarki okazały się dobre możliwe jest dalsze zejście kursu, a nie wykluczone utworzenie jakiegoś trendu spadkowego. Trzeba też wziąć pod uwagę cały czas widmo brexitu, które ciąży notowaniom funta na szerokim rynku.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

BIG InfoMonitor: Wzajemne płatności przedsiębiorstw poprawiają się

Z 48 do 43 proc. ubyło firm skarżących się na problemy z zatorami płatniczymi, w ciągu ostatnich 6 miesięcy. Poprawę sytuacji zasygnalizował również wzrost Indeksu Zatorów Płatniczych BIG 30. edycji Raportu BIG InfoMonitor oraz spadek średniej wartości przeterminowanych należności. Jeśli lepsze wyniki utrzymają się w kolejnej fali badania, można będzie mówić o korzystnym trendzie. Przedsiębiorcy są jednak bardzo ostrożni w swoich przewidywaniach. Widać u nich jedynie mniejszą pewność, że sytuacja pozostanie bez zmian.

Wskaźnik BIG podniósł się od poprzedniego pomiaru z 3 do 9,1 punktu. Co oznacza, że firmy posiadające zatory płatnicze lepiej oceniają bezpieczeństwo działalności gospodarczej nadal jednak prawie połowa musi się zmagać z opóźnionymi płatnościami – wynika z 30. edycji Raport BIG na temat zatorów płatniczych (pomiar uwzględniający opinie mikroprzedsiębiorstw, obok firm małych i średnich – wykonany został po raz drugi).

Jak pod względem przeterminowanych płatności będzie wyglądała sytuacja za pół roku, przedsiębiorcom dziś trudniej stwierdzić. W swoich prognozach są niepewni – odsetek przekonanych, że się nie zmieni spadł z 68 proc. do 56 proc. Pozostali, przy z niewielkiej przewadze optymistów, są niemal równo podzieleni na przekonanych, że będzie lepiej lub gorzej.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor
Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

Budownictwo wciąż na minusie

Dziewięć kolejnych kwartałów wzrostu PKB przekraczającego 3 pkt. proc., a pod koniec zeszłego roku dochodzącego do 4 proc. zaczęło przekładać się na lepszą sytuację we wzajemnych płatnościach przedsiębiorstw, choć niestety nie aż tak wyraźne, jak można by się było tego spodziewać – mówi Sławomir Grzelczak, prezes Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor.

Pozytywne skutki poprawy rozkładają się nierówno wśród firm, a więc mimo lepszych warunków działalności nie wszystkie to odczuwają. Korzystnej zmiany nie widać np. w branży budowlanej dla której notowania Wskaźnika Zatorów Płatniczych BIG pozostały na minusie. Wprawdzie kłopoty z płatnościami kontrahentów ma mniej firm budowlanych, ale dotyczą one większych kwot – dodaje prezes BIG InfoMonitor.

Sygnały niewielkiej poprawy płynności w firmach:

  • Ubyło firm zgłaszających problem z zatorami z 48 proc. do 43 proc., wciąż jednak kłopot dotyczy niemal połowy przedsiębiorstw.
  • Szacunkowy poziom przeterminowanych należności obniżył się z 41,6 tys. zł do 29,1 tys. zł.
  • W gronie firm z zatorami płatniczymi zmalał odsetek przedsiębiorstw, które uważają, że problem ten występuje często – z 68 proc. do 58 proc.
  • W przypadku niemal 8 na 10 firm zgłaszających problem z zatorami płatniczymi należności opóźnione o ponad 60 dni nie przekraczają jednej piątej wszystkich należności. Wcześniej w takiej sytuacji było 7 na 10 firm.
  • Średni udział opóźnionych należności w stosunku do wszystkich należności firm zmagających się z zatorami wynosi 12,5 proc. Co oznacza, że na każde wystawione na fakturze 1000 zł przedsiębiorcy czekają ponad 60 dni na 125 zł.
  • Firmy z zatorami płatniczymi lepiej regulują swoje zobowiązania. Średnio zgodnie z terminem opłacają obecnie 63 proc. zobowiązań, wobec 53 proc. wcześniej.
  • Sytuacja poprawiła się w trzech z czterech analizowanych branż, w usługach, handlu i produkcji. Wyjątkiem pozostaje budownictwo. Wprawdzie zmalał odsetek firm budowlanych z problemem nieterminowego regulowania należności przez kontrahentów, ale tam gdzie występują zatory, kwoty zaległości wzrosły z przeciętnie 67,4 tys. zł do ponad 71 tys. zł.
  • Zwiększył się odsetek firm podejmujących działania wobec odbiorców towarów i usług, którzy nie płacą w terminie – z 67 proc. do 82 proc. Jedną z metod nacisku na dłużnika jest wpis dłużnika do rejestrów dłużników czyli do Biur Informacji Gospodarczej.

Firmom z zatorami szkodzi większa skłonność do ryzyka

– Kłopoty firm z zatorami płatniczymi to nie tylko pochodna koniunktury gospodarczej, ale również specyfika branży oraz bardziej ryzykownego podejścia do prowadzenia biznesu m.in.: większej akceptacji ponad 30-dniowych terminów płatności i dwa razy częstszego nawiązywania współpracy z kontrahentami ogłaszającymi upadłość – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak.

Wśród firm z zatorami współpracę w firmą zmuszona ogłosić bankructwo ma za sobą 65 proc. w przypadku pozostałych jest to 35 proc. Większość firm z zatorami płatniczymi (60 proc.) uznaje też, że aby współpracować z dużymi firmami konieczne jest akceptowanie ich długich terminów płatności – powyżej 30 dni uważa 57 proc. firm z zatorami płatniczymi i 44 proc. firm, które aktualnie nie mają takiego problemu. Choć poczucie „przymusu” spada, bo pół roku wcześniej takie przekonanie miało odpowiednio 64 proc. i 51 proc. badanych – wynika z ostatniej edycji Raportu BIG InfoMonitor na temat problemów firm z nieterminowym regulowaniem zobowiązań.

Co gorsza firmy z zatorami, mimo, że działają bardziej ryzykownie i poruszają się w trudniejszym otoczeniu najwyraźniej tego nie czują i w większości przypadków nie przygotowują planu na wypadek utraty płynności finansowej – zwraca uwagę prezes BIG InfoMonitor.

– Należy też mieć na uwadze, że niezależnie od koniunktury zawsze występuje grupa firm o gorszej kondycji, charakteryzujących się słabszą dyscypliną. Ich udział wpływa negatywnie na cały obieg gospodarczy, ograniczając skalę poprawy płynności – dodaje.

ERNE VENTURES po I kwartale 2016

ERNE VENTURES, fundusz kapitałowy notowany na rynku NewConnect, wypracował 2.134 tys. zł jednostkowego zysku netto w 1 kw. 2016 r. Spółka cały czas rozwija podmioty wchodzące w skład jej portfela inwestycyjnego, co powinno pozwolić utrzymać wzrost wyników finansowych w kolejnych kwartałach.

Jednostkowy zysk netto Spółki w 1 kw. ub. roku ukształtował się na poziomie 1.159 tys. zł. Skonsolidowany zysk netto ERNE VENTURES w 1 kw. 2016 r. wyniósł 1.710 tys. zł wobec 722 tys. zł rok wcześniej. Tak znacząca poprawa wyników finansowych zarówno w ujęciu jednostkowym, jak i skonsolidowanym, była rezultatem dynamicznego rozwoju spółek portfelowych oraz dokonywanych transakcji kapitałowych. ERNE VENTURES przeprowadza bardzo wnikliwą selekcję podmiotów, które trafiają do jej portfela inwestycyjnego, co pozwala na osiąganie wysokich stóp zwrotu z zainwestowanych środków, a tym samym i znaczących zysków.

Arkadiusz Kuich, Prezes Zarządu Spółki ERNE VENTURES
Arkadiusz Kuich, Prezes Zarządu Spółki ERNE VENTURES

„Nasze doświadczenie inwestycyjne w branży Venture Capital oraz kryteria inwestycyjne przyjęte przez fundusz umożliwiają nam efektywny dobór spółek portfelowych. Obecnie wszystkie z nich znajdują się w fazie bardzo dynamicznego wzrostu, więc spodziewam się dalszego zwiększania zysku ERNE VENTURES w nadchodzących kwartałach. Nasze dobre wyniki finansowe są zauważane przez inwestorów, bowiem widoczne jest utrzymanie trendu wzrostowego na kursie naszych akcji oraz w zakresie wartości obrotów” – ocenia Arkadiusz Kuich, Prezes Zarządu Spółki ERNE VENTURES.

Pierwszy kwartał 2016 r. był okresem, w którym spółka portfelowa Arrinera S.A. przeprowadziła światową premierę pierwszego polskiego samochodu wyścigowego Arrinera Hussarya GT4 podczas największych europejskich targów branży motorsport „Autosport International – The Racing Car Show”, które odbywały w styczniu w Birmingham. Dwie ze spółek portfelowych ERNE VENTURES z branży gier komputerowych: Huckleberry Games oraz QubicGames, dokonały przekształcenia w spółki akcyjne, co znacząco przybliża je do planowanego upublicznienia na rynku NewConnect. Z kolei spółka NanoStal, podmiot w którym ERNE VENTURES posiada 33,3% udziałów w kapitale zakładowym, weszła w skład Konsorcjum, które pozyskało dofinansowanie w wysokości 8,61 mln zł z NCBiR na realizację projektu dotyczącego opracowania innowacyjnej technologii produkcji elementów uzębionych z hybrydowymi warstwami powierzchniowymi o podłożu nanostrukturalnym do zespołów napędowych przenośników przeznaczonych do pracy w ekstremalnych warunkach eksploatacyjnych.

„Wszystkie nasze spółki prowadzą niezwykle interesujące i innowacyjne projekty, dlatego z dużym optymizmem podchodzę do ich dalszego rozwoju. Branża gier komputerowych i mobilnych jest dla nas niezwykle interesująca, bowiem oprócz Huckleberry Games i QubicGames, posiadamy również akcje notowanej na rynku NewConnect Spółki The Farm 51 Group. Realizuje ona unikatowe przedsięwzięcie o nazwie „Chernobyl VR Project”, które łączy świat gier komputerowych ze światem aplikacji edukacyjnych oraz narracji filmowej. W marcu br. zawiązaliśmy również spółkę ERNE CONSULTING zajmującą się doradztwem w zakresie pozyskiwania finansowania przez polskie i zagraniczne spółki, które planują debiut na rynku publicznym w Polsce.” – zakończył Prezes Kuich.

ERNE VENTURES będzie Sponsorem na Konferencji Digital Dragons 2016, która odbywa się w dniach 16-17.05.2016 r. w Krakowie i jest jedną z największych growych imprez w Polsce oraz w Europie Środkowo-Wschodniej przeznaczonych dla profesjonalistów.

ERNE VENTURES jest notowanym na rynku NewConnect funduszem kapitałowym (Venture Capital), który jako inwestor krótkoterminowy lub średnioterminowy nastawia się na inwestycje w produkty i usługi charakteryzujące się potencjałem rozwoju na rynku globalnym. Spółka zakończyła 2015 r. jednostkowym zyskiem netto w wysokości prawie 5 mln zł.

ERNE VENTURES konsekwentnie realizuje założenia przyjętej strategii rozwoju, co przekłada się  na istotny wzrost wartości jej akcji: w ciągu całego 2015 roku kurs akcji ERNE VENTURES wzrósł o 466,7%. Wysoka płynność obrotu (blisko 30 mln zł w roku 2015) pozwoliła również Spółce wejść w skład indeksu NCIndex30, który obejmuje swoim portfelem jedynie 30 najbardziej płynnych spółek spośród 420 notowanych na rynku NewConnect.

50 polskich branż skazanych na sukces za granicą wg BZ WBK

BZ WBK: eksport wzrośnie w tym roku o 6-7 proc i będzie głównym czynnikiem wzrostu PKB
Robert Antczak, dyrektor Sprzedaży Produktów Bankowości Korporacyjnej BZ WBK

O tym, że dynamicznie rosnący eksport to jeden z największych sukcesów polskiej gospodarki i siła napędowa rozwoju kraju wiedzą już wszyscy. Tylko co dalej? Eksperci Banku Zachodniego WBK prognozują, że przed nami kolejne lata dobrej passy i w swoim rankingu Eksportowe TOP50 2016 wskazują 50 branż, którym będziemy ją zawdzięczać. Na te towary zagranica będzie zgłaszała popyt, a my dostarczymy je w pierwszorzędnej jakości.

W 2015 r. polski eksport urósł o 7,8 proc., rok wcześniej o 7 proc.[1]. Według ekonomistów Banku Zachodniego kolejne lata również powinny być udane. Na ten moment prognoza to +6,9 proc. w 2016 r., +9,6 proc. w 2017 r. i +9 proc. w 2018 r. – Wzrosty eksportu wypracują wszyscy polscy eksporterzy, ale w rankingu Eksportowe TOP50 2016 typujemy branże z największym potencjałem mierzonym punktami od 0 do 100, które wyliczamy przy wykorzystaniu autorskiego indeksu. Wartości indeksów dla poszczególnych grup towarów ilustrują silną pozycję powszechnie znanych polskich hitów eksportowych, ale wskazują też działy mniej oczywiste – podkreśla Feliks Bentkowski, dyrektor kredytowy ds. sektorów Banku Zachodniego WBK.

Ranking Eksportowe TOP50 2016: na podium meble, produkty ze zbóż i mleka oraz skóry futerkowe i sztuczne futra

Na 1. miejscu w rankingu (z 75 pkt. indeksowymi na 100 możliwych), znalazły się meble i akcesoria wyposażenia wnętrz, znana od lat polska specjalność eksportowa. Wyniki zagranicznej sprzedaży tej branży rosną dynamicznie od wielu lat, w 2015 r. wzrost wyniósł 9,6 proc. r/r przy wartości 42,2 mld zł. Polskie elementy wystroju wnętrz trafiają głównie do europejskich domów i mieszkań, ale krajowi producenci wysyłają swoje produkty także na inne kontynenty, m.in. do USA, Chin czy Kanady. – Na razie Polska w eksporcie mebli zajmuje 3. miejsce w Europie i 5. miejsce na świecie. Z naszych analiz jasno wynika, że to jeszcze nie jest kres możliwości krajowych firm – mówi Feliks Bentkowski.

Miejsce 2. w rankingu Eksportowe TOP50 2016 zajęły przetwory ze zbóż, mąki i mleka (60 pkt.). Wartość eksportu tych towarów w 2015 r. stanowiła niecały 1 proc. całości, jednak bardzo duża dynamika wzrostu (+20,7 proc.) i wysokie miejsce w rankingu sugerują, że eksporterzy produktów zbożowych i mlecznych mogą swój udział mocno zwiększyć. W ich ślad pójdzie też wiele innych kategorii rolno-spożywczych.

Miejsce 3. eksperci BZ WBK przyznali skórom futerkowym i sztucznym futrom (55 pkt.). Polska jest czołowym eksporterem futer w Europie a branża futrzarska bardzo szybko się rozwija. W ubiegłym roku wysłała za granicę wyroby o wartości blisko 1,7 mld zł. Od dłuższego czasu triumfy świeci także eksport branży pokrewnej tj. artykułów ze skór. W zestawieniu Eksportowe TOP50 2016 znalazły się one na 14. miejscu. – W przypadku wyrobów skórzanych ubiegłoroczny wzrost był astronomiczny, wartość eksportu urosła prawie o połowę (+47,2% r/r). Z takimi wynikami i świetnymi prognozami branża futrzarska i skórzana mogą stać się kolejną polską wizytówką eksportową – wskazuje Feliks Bentkowski.

Zgodnie z rankingiem Eksportowe TOP50 2016 w najbliższych latach wzmocni się silna pozycja maszyn i urządzeń elektrycznych, które w tym roku znalazły się tuż za podium. – Nadal prężnie rozwijać się będzie polski eksport w sektorze automotive (w tym roku 6. miejsce), jak i statków powietrznych, kosmicznych (11. miejsce). Można się też spodziewać dalszej ekspansji branży kosmetycznej oraz preparatów czyszczących, w tym mydeł, proszków czy preparatów dentystycznych – dodaje Feliks Bentkowski. Ranking Eksportowe TOP50 2016 wskazuje na duży eksportowy potencjał branży drzewnej (7. miejsce), firm sprzedających obuwie (9. miejsce) czy tworzywa sztucznych i artykuły z nich (10. miejsce).Eksportowe TOP 50 2016

[1] Dane GUS, liczone w euro

Sporo eksportowych „tygrysów”

W zestawieniu najbardziej perspektywicznych branż polskiego eksportu znalazło się także kilka mniej oczywistych i powszechnie znanych kategorii towarów. Wśród mniej kojarzonych, które wyróżniono w rankingu, znalazły się np. cynk i art. z cynku; wata, filc i włókniny oraz przędze specjalne i artykuły z nichegary i zegarki, specjalistyczne przyrządy i aparatura np. optyczna, pomiarowa i medyczna, nakrycia głowy oraz osobliwa kategoria, do której GUS zalicza razem pierze, sztuczne kwiaty i artykuły z włosów ludzkich.

Eksport bez względu na branżę

Eksperci BZ WBK podkreślają, że choć ranking Eksportowe TOP50 2016 wskazuje na branże z największym potencjałem eksportowym, to zagraniczny sukces jest w zasięgu każdej firmy i w dowolnej branży. – Na każdym rynku zagranicznym są nisze, które można zapełnić lub branże bardzo mocne, które „zasysają” sporo importu. Wszystko jest kwestią dobrej analizy i przygotowania. To niełatwe, wymaga czasu i energii, ale narzędzia wspomagające są łatwo dostępne. Mówię tu o źródłach wiedzy na temat poszczególnych rynków, narzędziach badania ewentualnego popytu, ale też o instrumentach finansowych zabezpieczających eksportera i jego biznes zagraniczny: akredytywach, gwarancjach, usługach wymiany walut i płatności, forwardach czy faktoringu międzynarodowym – podkreśla Robert Antczak, dyrektor Sprzedaży Produktów Bankowości Korporacyjnej BZ WBK.

Eksportowe branze 2016Ranking Eksportowe TOP50 to opracowanie przygotowane przez ekspertów Banku Zachodniego WBK w oparciu o autorski indeks towarów eksportowych. Indeks jest wyliczany dla poszczególnych kategorii towarów (przyjęto klasyfikację wg CN GUSu) i przyjmuje wartości od 0 do 100 punktów, gdzie 100 punktów to maksymalny potencjał. Przy wyliczeniu wartości indeksu brane są pod uwagę: nominalna wartość polskiego eksportu danego towaru, tempo jego wzrostu, udział eksportu Polski w rynku światowym, wzrost światowej wymiany handlowej danym towarem i poziom koncentracji krajów odbiorców. Ranking Eksportowe TOP50 będzie publikowany cyklicznie.