Chińskie rafinerie wyraźnie zwiększyły zakupy ropy z Arabii Saudyjskiej po ostatniej obniżce cen. Na styczeń zakontraktowano około 49,5 mln baryłek saudyjskiej ropy, czyli blisko 1,6 mln baryłki dziennie. To najwyższy poziom od trzech miesięcy i wzrost o ponad 10 mln baryłek w porównaniu z dwoma poprzednimi miesiącami.
Impulsem do większych zakupów była decyzja Saudi Aramco z 4 grudnia o obniżeniu oficjalnych cen sprzedaży. Cena referencyjnej ropy Arab Light została ustalona na poziomie 0,60 dolara za baryłkę powyżej benchmarku Oman/Dubai, wobec 1,00 dolara miesiąc wcześniej. To najniższa premia od stycznia 2021 r. i element walki o utrzymanie udziałów w rynku przy rosnącej globalnej podaży.
Z obniżek skorzystały m.in. PetroChina, Rongsheng Petrochemical i Shenghong Petrochemical, które zwiększyły odbiory ropy na styczeń. Łącznie Arabia Saudyjska obniżyła ceny wszystkich gatunków kierowanych do Azji o 20–60 centów za baryłkę, przy czym najmocniej potaniały cięższe odmiany. W efekcie saudyjska ropa stała się bardziej konkurencyjna nie tylko względem innych dostawców, ale także wobec rynku spot.
Wzrost popytu z Chin wpisuje się w szerszą zmianę sytuacji na rynku. OPEC+ w grudniu zwiększył wydobycie o 137 tys. baryłek dziennie w ramach stopniowego wycofywania wcześniejszych cięć, choć dalsze podwyżki zostały wstrzymane co najmniej do marca 2026 r. ze względu na obawy o popyt sezonowy.
Dodatkowym czynnikiem są decyzje administracyjne w Chinach. Pod koniec listopada rafinerie otrzymały pierwsze limity importowe na 2026 r. – 21 niezależnym zakładom przydzielono łącznie ok. 8 mln ton, więcej niż rok wcześniej. Całkowity limit importu dla prywatnych firm pozostał jednak na niezmienionym poziomie 257 mln ton.
Na rynek wpływają także sankcje USA wobec Rosnieftu i Łukoilu z października, które skłoniły odbiorców z Chin i Indii do szukania alternatywnych dostaw. W efekcie ropa z Bliskiego Wschodu zyskuje na znaczeniu.
Analitycy prognozują, że w 2026 r. może pojawić się globalna nadwyżka ropy rzędu 2–4 mln baryłek dziennie. To zwiększa presję na producentów, zwłaszcza OPEC+, by ostrożnie zarządzać podażą, podczas gdy ceny ropy Brent utrzymują się w okolicach 63 dolarów za baryłkę.






