Koniec z papierową korespondencją: e-Urząd Skarbowy obowiązkowy dla spółek, fundacji i stowarzyszeń

Przez system e-Urząd Skarbowy można m.in. uzyskać zaświadczenie o braku zaległości podatkowych. Platforma eliminuje też konieczność obsługi papierowych dokumentów i ułatwia komunikację spółek z urzędami skarbowymi. 23 czerwca 2023 roku korzystanie z tego systemu stało się obowiązkowe dla spółek, fundacji i stowarzyszeń.

System teleinformatyczny e-Urząd Skarbowy został wprowadzony w 2022 roku, w ramach procesu automatyzacji komunikacji podatnika z urzędem skarbowym. Teraz oprócz osób fizycznych mogą korzystać z niego również spółki kapitałowe, czyli spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i akcyjne, a także spółki osobowe, komandytowe oraz fundacje i stowarzyszenia.

Konieczna jest zgoda na elektroniczną komunikację z urzędem

Za pośrednictwem e-Urzędu można otrzymywać i składać pisma do Urzędów Skarbowych i Krajowej Administracji Skarbowej. Aby spółki, fundacje i stowarzyszenia mogły korzystać z platformy, najpierw muszą jednak wyrazić zgodę na prowadzenie korespondencji w formie elektronicznej.

Poprzez e-Urząd można ubiegać się o wydanie zaświadczenia o braku zaległości podatkowych, a dzięki elektronicznemu obiegowi informacji dokument można otrzymać jeszcze tego samego dnia. System ułatwia również komunikację między instytucją a urzędem w przypadku wykrycia błędów w dokumentacji czy wszczęcia kontroli – tłumaczy Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Upoważnienie tylko dla osób z numerem PESEL

Warto zaznaczyć, że spółka jako taka nie korzysta bezpośrednio z e-Urzędu. – Pracownicy oraz osoby zasiadające w zarządzie, włączając w to prezesa oraz upoważnionych pracowników spółki, fundacji czy stowarzyszenia, mogą używać platformy w imieniu swojej instytucji, po uzyskaniu odpowiedniego upoważnienia – wskazuje ekspert inFakt.

Instytucje mogą udzielić upoważnienia jednemu lub kilku pracownikom. Otrzymają oni dostęp do e-Urzędu pod warunkiem, że posiadają numer PESEL. Po uwierzytelnieniu konta instytucji w systemie podatki.gov.pl wszystkie dokumenty będą przysyłane wyłącznie w formie elektronicznej, co wyeliminuje konieczność obsługi papierowych formularzy i przyspieszy proces biurokratyczny.

TSUE rozstrzygnął wątpliwości w zakresie opodatkowania VAT usług turystycznych na korzyść przedsiębiorców

Artykuł 306 unijnej dyrektywy VAT należy interpretować tak, że szczególną, preferencyjną procedurą opodatkowania VAT marża dla usług turystyki można objąć odsprzedaż usług noclegowych przedsiębiorcom, mimo że odsprzedaży tej nie towarzyszą żadne usługi dodatkowe. Tak orzekł unijny Trybunał Sprawiedliwości 29 czerwca 2023 r. w sprawie polskiej spółki z o.o., która toczyła swój spór z organem podatkowym od kwietnia 2017 roku.

Usługi turystyki na VAT marża

W art. 119 ustawy o podatku od towarów i usług uregulowana została szczególna procedura opodatkowania świadczenia usług turystyki. W ust. 1 przepis ten przewiduje, że przy wykonywaniu usług turystyki podstawę opodatkowania stanowi kwota marży pomniejszona o kwotę należnego podatku. Marżą jest różnica między kwotą, którą ma zapłacić nabywca usługi, a faktycznymi kosztami poniesionymi przez usługodawcę z tytułu nabycia towarów i usług od innych podatników dla bezpośredniej korzyści turysty. Chodzi w szczególności o koszty transportu, zakwaterowania, wyżywienia i ubezpieczenia. W ust. 7 przewidziano również, że usługi turystyki podlegają 0% stawce VAT jeżeli usługi nabywane od innych podatników dla bezpośredniej korzyści turysty są świadczone poza terytorium Unii Europejskiej.

Odsprzedaż usług noclegowych

W styczniu 2017 r. spółka z o.o. wystąpiła do organu podatkowego o potwierdzenie, że świadczone przez nią usługi turystyki mogą podlegać opodatkowaniu VAT w ramach przewidzianej w art. 119 ustawy o VAT procedurze szczególnej VAT marża. Przedsiębiorca oferował innym przedsiębiorcom możliwość dokonywania rezerwacji usług noclegowych w hotelach oraz innych obiektach o podobnej funkcji znajdujących się na terytorium RP i poza jej granicami. Jednak spółka sama nie posiadała bazy hotelowej, a usługi noclegowe nabywała we własnym imieniu, a następnie odsprzedawała je swoim klientom.

Organ uznał, że spółka jest w błędzie

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w wydanej 3 miesiące później interpretacji podatkowej stwierdził, że świadczonej przez spółkę usługi nie można zakwalifikować jako usługi turystyki w rozumieniu art. 119 ustawy o VAT. Nie stanowi bowiem usługi kompleksowej, obejmującej zespół więcej niż jednego świadczenia. Spółka ogranicza się jedynie do odsprzedaży usługi noclegowej, bez usług towarzyszących, charakterystycznych dla usług turystyki.

Pojedyncza usługa też może być usługą turystyki

Przedsiębiorca wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu, który podzielił stanowisko spółki (wyrok z 16 listopada 2017 r., sygn. akt I SA/Wr 814/17). Sąd oparł się w swoim rozstrzygnięciu m.in. na definicji usług turystycznych w brzmieniu obowiązującym wówczas w ustawie z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych, zgodnie z którą należało pod nią rozumieć „usługi przewodnickie, usługi hotelarskie oraz wszystkie inne usługi świadczone turystom lub odwiedzającym”. Również definicja usługi turystycznej zawarta w unijnej dyrektywie 2015/2302 w sprawie imprez turystycznych i powiązanych usług turystycznych stanowiła, że usługą turystyczną jest m.in. „zakwaterowanie, które nie jest nieodłącznym elementem przewozu pasażerów oraz w celach innych niż pobytowe”. WSA podniósł także, że art. 119 polskiej ustawy o VAT dokonuje implementacji art. 306 unijnej dyrektywy VAT. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 26 kwietnia 2016 r. (sygn. akt I FSK 26/15) powołując się na orzecznictwo TSUE w zakresie art. 306 i 307 unijnej dyrektywy VAT powtórzył za Trybunałem, że usługami turystyki mogą być również pojedyncze usługi świadczone na rzecz turysty, niepołączone z innymi usługami.

Na potrzeby VAT marża usłudze turystyki nie muszą towarzyszyć usługi dodatkowe

Dyrektor KIS zaskarżył rozstrzygnięcie wrocławskiego sądu do NSA. Postanowieniem z 26 sierpnia 2021 r. NSA, mimo że obstawał przy wyrażonym już zdaniu, skierował pytanie prejudycjalne do TSUE argumentując, że wykładnia regulacji art. 306 – 310 dyrektywy VAT dokonana przez unijny Trybunał pozwoliłaby ostatecznie rozwiać wątpliwości co do stosowania tych przepisów również do usług noclegowych sprzedawanych bez świadczeń dodatkowych.

TSUE przypomniał, że celem przedmiotowych uregulowań dyrektywy VAT, ustanawiających procedurę szczególną w tym podatku, było uniknięcie trudności, jakie wynikałyby dla przedsiębiorców ze stosowania ogólnych zasad dyrektywy w zakresie transakcji obejmujących świadczenia nabywane od podmiotów trzecich, ze względu na mnogość i lokalizację świadczonych usług, przepisów dotyczących miejsca opodatkowania, podstawy opodatkowania i odliczenia podatku. Trudności te realnie utrudniałyby prowadzenie tego rodzaju działalności. A wyłączenie usługi z zakresu stosowania art. 306 dyrektywy tylko dlatego, że obejmuje ona jedynie zakwaterowanie, skutkowałoby skomplikowaniem procedury podatkowej. W wydanym 20 czerwca 2023 r. wyroku stwierdził więc, że: „Artykuł 306 dyrektywy (…) należy interpretować w ten sposób, że: świadczenie podatnika polegające na zakupie usług noclegowych od innych podatników i na ich odsprzedaży innym podmiotom prowadzącym działalność gospodarczą jest objęte procedurą szczególną podatku od wartości dodanej mającą zastosowanie do biur podróży, mimo że usługom tym nie towarzyszą usługi dodatkowe.” (sprawa C-108/22, Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej przeciwko C. sp. z o.o. w likwidacji).

Podsumowanie

To bardzo ważny wyrok dla przedsiębiorców branży turystycznej i hotelarskiej. Na kanwie tego rozstrzygnięcia unijnego trybunału mogą zrewidować swoje rozliczenia VAT świadczonych usług. Być może więcej firm padło ofiarą niekorzystnej, błędnej interpretacji organów podatkowych.

Postępowanie NSA nadal jest zawieszone w oparciu o postanowienie I FSK 329/18 i wkrótce należy się spodziewać końcowego rozstrzygnięcia w tej sprawie.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Rynki na razie bez zdecydowanej tendencji

Na Wall Street po wczorajszej publikacji danych o CPI (roczna dynamika CPI drugi miesiąc z rzędu w górę do 3,7 proc., roczna dynamika bazowego CPI najniżej od prawie 2 lat na poziomie 4,3 proc.) brak było wczoraj jakiejś dominującej tendencji (S&P 500 +0,12 proc., DJIA -0,2 proc., Nasdaq 100 +0,38 proc.). Dziś rano kontrakty na amerykańskie indeksy notowały minimalne wzrosty (S&P 500 +0,15 proc.). Na giełdach Azji i Oceanii przeważały w czwartek zwyżki. Japoński Nikkei 225 (1,41 proc.) był dziś najwyżej od tygodnia, a australijski All Ordinaries wzrósł o 0,5 proc.

W Europie dla odmiany dzień rozpoczął się niewielkimi zniżkami (DAX -0,33 proc., CAC 40 -0,43 proc.).

Na GPW początek czwartkowej sesji przyniósł niewielkie wzrosty (WIG-20 +0,27 proc.). Najwyższy kurs w historii osiągnęła cena akcji PZU, zaś najniżej w swej historii były notowania akcji Pepco Group NV. Wśród składowych mWIG-u 40 aż o ponad 21 proc. drożały dziś rano akcje Ciechu osiągając swój najwyższy poziom od 7 lat. Wczoraj KI Chemistry zaprosiło do sprzedaży do 11.752.018 akcji spółki, po 54,25 zł za papier. Najniżej od ponad rok był kurs akcji Bumechu. Jeśli chodzi o akcje tworzące sWIG-80, to swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś notowania spółek AB i Grupa Ambra.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA lekko dziś rano rosła (4,26 proc. ok. godz. 10:30). Powyżej poziomu 5,6 proc. utrzymywała się rentowność 10-latek polskiego rządu. Najwyżej od ponad roku była rentowność 10-latek rządu Turcji.

Kurs EUR/USD był dziś rano stabilny (+0,08 proc.), podobnie jak notowania amerykańskiego dolara do japońskiego jena (-0,02 proc.). Swój historyczny rekord zaliczył dziś kurs amerykańskiego dolara względem tureckiej liry.

Po wczorajszym silnym umocnieniu złotego, o którym spekulowano, że było spowodowane interwencją NBP na rynku walutowy, dziś rano polski złoty minimalnie słabł (EUR/PLN +0,16 proc., USD/PLN 0,07 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara próbował dziś wyjść na swe 2-tygodniowe maksimum (+0,32 proc. ok. godz. 10:30).

Ceny kontraktów na ropę naftową notowanych na NYMEX-ie i ICE, które wczoraj osiągnęły swe najwyższe od listopada ub.r. poziomy, ale zakończyły dzień niewielkimi spadkami, dziś ponownie wznowiły próbę zwyżki (WTI +0,92 proc., Brent +0,84 proc. ok. godz. 10:15). Kurs kontraktu na gaz ziemny na NYMEX-ie rósł dziś rano po wczorajszym spadku o 1,83 proc. Na rynku metali taniały dziś rano złoto (-0,29 proc.), srebro (-1,72 proc.) i platyna (-0,39 proc.), natomiast rosły ceny palladu (+0,26 proc.) i miedzi (+0,56 proc.). Cena kontraktów na kakao notowanych na ICE była wczoraj już o krok od poziomu swego szczytu z 2011 roku. Dziś rano lekko drożały soja, cukier i bawełna, natomiast taniała pszenica, która 2 dni temu zaliczyła swój najniższy poziom ceny od końca 2020 roku.

Autor: Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Trudne decyzje EBC, inflacja czy wzrost gospodarczy

Posiedzenie banku centralnego strefy euro najważniejszym punktem dnia. Inflacja w USA wyższa od prognoz, czy oznacza to kontynuację zacieśniania monetarnego? Krajowa waluta odrobiła część strat, pomaga osłabienie dolara amerykańskiego na szerokim rynku.

EBC decyduje

Dzisiaj uwaga inwestorów będzie skupiona na tym, co zdecydują decydenci polityki monetarnej ze strefy euro. Tym bardziej, że zdania są podzielone, co może dzisiaj się wydarzyć. Z jednej strony EBC zapowiadał walkę z inflacją do momentu, aż zejdzie do zakładanego celu, z drugiej pogarszająca się sytuacja gospodarcza w tym Niemiec musi odbić swoje piętno. Szansa na ruch o 25 pkt bazowych wynosi 70%, to dużo, ale nadal pozostawia pole do zaskoczenia i np. brak ruchu dzisiaj. Europejski Bank Centralny niejednokrotnie pokazywał w przeszłości, że równie mocno co o ceny martwi się perspektywami wzrostu gospodarczego. Czy więc zaryzykuje dzisiaj i podejmie dalsze kroki zacieśniania? Można wątpić, uniknięcie recesji jednak jest pokusą, której trudno się oprzeć. Tym bardziej że sytuacja gospodarcza na naszym kontynencie wygląda coraz gorzej, a niemal wszystkie wskaźniki dają marny obraz, sygnalizujący prostą linię do wspomnianego załamania gospodarczego, czyli recesji. Brak zmian na stopach dzisiaj zdecydowanie mogłoby dać pozytywny impuls. Jeśli chodzi o notowania EUR/USD to widzimy delikatny ruch w górę w okolice 1,0750, co może sygnalizować, że inwestorzy jednak liczą na jastrzębie sygnały. Decyzję poznamy o 14.15, konferencja prasowa pani prezes EBC 30 minut później.

Inflacyjne sygnały alarmowe

Wczoraj rynkiem rządziła publikacja inflacji z USA, która zaskoczyła wyższymi wartościami, aniżeli mówiły prognozy. Wzrósł wskaźnik CPI za sierpień do poziomu 3,7% r/r przy poprzednim odczycie 3,2%. Decydentów z Fed na pewno może zmartwić wzrost wartości bazowego CPI w relacji m/m, który wzrósł o 0,3% przy prognozach na poziomie 0,2%. To sygnał, że walka z inflacją nadal trwa, a ostatnie spadki nie rozwiązują problemu, tym bardziej przy tak rosnących cenach ropy naftowej. W przypadku decyzji Fed to rynek jest przekonany, że we wrześniu na posiedzeniu nie zobaczymy zmian w polityce monetarnej. Jeśli chodzi o kolejne spotkanie w listopadzie, to już analitycy mają ból głowy, bo szanse na wzrost stopy procentowej o 25 pkt bazowych wzrósł już do poziomu 42% po wczorajszych wskazaniach inflacji. Co ciekawe, dla USD publikacje CPI nie miały, aż tak wielkiego znaczenia, gdyż inwestorzy ustawiają się już pod posiedzenie EBC.

Odbicie z pomocą NBP?

Nieco lepiej wygląda sytuacja krajowej waluty, która wczoraj zaliczyła zdecydowany dzień odreagowania ostatnich spadków. Sporo się o tym mówi, że „kroplówkę” podał NBP i wsparł PLN na rynku. I trzeba oddać, moment był naprawdę idealny, jeśli tak było, gdyż panika i emocje po cięciu stóp aż o 75 pkt bazowych minęło, a też inwestorzy wpadli w fazę wyczekiwania na posiedzenie EBC. Niemniej jednak oficjalnej wiadomości nie było, choć nasz bank centralny sygnalizował taką możliwość w komunikacie po decyzji. EUR/PLN i USD/PLN zaliczyło dość spore spadki odpowiednio o 7 i 8 groszy, co jak na krótki czas takiego ruchu może robić wrażenie. Nadal jednak nie można mówić o wyjściu z kłopotów, bo oczekiwania co do dalszych obniżek stóp w Polsce (mowa o spadku głównej stopy od 75 pkt do 100 do końca roku) po prostu źle wróżą naszym aktywom. Niemniej jednak w krótkim terminie złoty może złapać wiatr, tym bardziej, jeśli zrealizuje się scenariusz podwyżki stóp przez EBC dzisiaj i będzie możliwe umocnienie euro do dolara na głównej parze walutowej świata.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Lexus w Polsce: 50 tys. sprzedanych aut, NX najpopularniejszy

  • Od początku działalności Lexusa w Polsce sprzedano już 50 381 aut marki
  • Dynamiczny rozwój marki w ostatnich pięciu latach. 30 tys. sprzedanych aut
  • Lexus NX najpopularniejszym modelem
  • 64% wszystkich sprzedanych Lexusów w Polsce miało napęd hybrydowy

Globalna historia Lexusa rozpoczęła się w 1989 roku wraz z debiutem modelu LS. W Polsce marka oficjalnie pojawiła się w 1997 roku, a pierwszym oferowanym na naszym rynku modelem był sedan GS. Od tamtej pory Lexus stale rozbudowuje sieć sprzedaży, która liczy już 19 obiektów, i stał się jednym z najważniejszych graczy w klasie premium. Przez 26 lat sprzedano w Polsce 50 381 Lexusów, a szczególnie dynamiczny rozwój zauważalny jest w ostatnich pięciu latach. W 2018 roku marka świętowała 20 tys. sprzedanych aut, w ciągu kolejnych niespełna 60 miesięcy ten wynik poprawiono o ponad 30 tys. egzemplarzy.

„Lexus od lat jest wyborem dla osób szukających aut premium spoza niemieckich marek. Gwarantuje unikalny styl, doskonałą jakość wnętrza oraz technologię hybrydową dla każdego modelu. I to właśnie napędy zelektryfikowane (hybrydy, hybrydy plug-in oraz wkraczające bateryjne auta elektryczne) stanowią o sile Lexusa. Dzięki hybrydom Lexusy mają mocne osiągi, zachowując umiarkowane zużycie paliwa. Do tego są wybitnie niezawodne. A to w połączeniu z wysoko ocenianą siecią salonów i serwisów Lexusa powoduje, że także auta używane są bardzo poszukiwane na rynku i długo utrzymują wysoką wartość. Lexus nigdy nie będzie aspirował do pozycji numer jeden w liczbie sprzedanych aut, ale zdecydowanie chce być takim liderem w obszarze obsługi salonowo-serwisowej i zawsze oferować samochody w najwyższej możliwej jakości wykonania. Bo Lexusy to auta na lata, a nawet dekady” – mówi Robert Mularczyk, PR Senior Manager, Toyota & Lexus Central Europe.

Najpopularniejszym Lexusem w Polsce jest model NX. Od 2014 roku, gdy ten SUV trafił do oferty, sprzedano już 16 936 egzemplarzy obu generacji auta. Drugim najczęściej wybieranym samochodem marki jest RX (10 tys. egzemplarzy), który w naszym kraju oferowany jest od 2000 roku. Ogromny sukces odniósł też model UX. Crossover z segmentu C-SUV Premium zadebiutował w 2019 roku i w niespełna cztery lata sprzedano 6,5 tys. aut.

Hybrydy napędzają sprzedaż Lexusa w Polsce

64% wszystkich sprzedanych w Polsce Lexusów to hybrydy. Ten rodzaj napędu zadebiutował w 2005 roku wraz z premierą modelu RX 400h. Od tamtej pory sprzedano już 32 072 zelektryfikowane auta, z czego ponad jedną trzecia stanowi model NX.

Obecnie Lexus oferuje auta z niskoemisyjnym napędem hybrydowym w niemal wszystkich segmentach – od crossoverów (LBX i UX), przez SUV-y (NX i RX) i eleganckie limuzyny (ES i LS), a także w stylowym aucie sportowym (LC 500h) oraz w ekskluzywnym vanie (LM). W 2023 roku hybrydy stanowią już 87,4% wszystkich sprzedawanych w Polsce Lexusów. Od początku roku klienci kupili 2595 egzemplarzy modelu NX z klasyczną hybrydą lub hybrydą plug-in, 1356 RX-ów, który obecnie oferowany jest z trzema rodzajami hybrydy, oraz 1068 UX-ów.

Columna Medica: kompleksowa regeneracja dla ciała i ducha

Ponad 80% Polaków jest wyczerpanych i nie ma wigoru do realizacji swoich pasji, samorozwoju czy spędzania czasu z rodziną i przyjaciółmi. 70% respondentów trudno odnaleźć ulgę i zregenerować się w wolnym czasie, jak wskazują najnowsze dane Human Power. Wzrasta liczba menedżerów, którzy poszukują relaksu w weekendy zarówno dla ciała, jak i dla ducha.

Relaks w otoczeniu natury, odprężenie fizyczne i umysłowe to główne czynniki wpływające na dobre samopoczucie pracujących w Polsce – zauważa Damian Danielski, fizjoterapeuta z kliniki i hotelu Columna Medica, specjalista od terapii regeneracyjnej.

Aż 73% ankietowanych potwierdza, że łatwo wpada w złość, irytuje się czy ma mniej cierpliwości. Na poziom zmęczenia wpływają różne czynniki. Najczęściej nakładają się na siebie czynniki indywidualne, kulturowe i te wynikające ze środowiska pracy. Wielu zapracowanych menedżerów poszukuje pomocy w wysoce specjalistycznych klinikach za granicą. Tymczasem okazuje się, że w Polsce powstaje coraz więcej prywatnych ośrodków regeneracji, które nie tylko dorównują zachodnim placówkom, ale często wyprzedzają je poziomem kadry i sprzętu.

Ośrodki i usługi są wielokrotnie tańsze, zarówno w zakresie usług ambulatoryjnych, jak i pobytowych o najwyższych standardach. Jednym z przykładów nowoczesnego ośrodka jest Columna Medica, klinika regeneracji położona w centralnej Polsce, koło Łodzi. O wysokim poziomie polskiej przekonali się już pacjenci m.in. z Niemiec, Francji czy z Izraela, którzy odbywają długie programy regeneracji i rehabilitacji.

Na miejscu zmęczeni menedżerowie mogą również rozwiązać inny problem – bólu kręgosłupa, będący efektem wymuszonej, stałej pozycji w pracy, obciążającej kręgosłup i prowadzącej do trwałych uszkodzeń.  W klinice nie brakuje polskich autorytetów w dziedzinie neurochirurgii takich jak Prof. D. Jaskólski, wybitny polski neurochirurg, specjalizujący się w zabiegach u pacjentów z urazami głowy i kręgosłupa, guzami mózgu. Z kliniką od dawna współpracuje również Dr Bartosz Bryszewski na co dzień pracujący na Oddziale Klinicznym Neurochirurgii i Onkologii Centralnego Układu Nerwowego UM w Łodzi. Każdy przewlekły ból pleców, stawów czy mięśni wymaga kompleksowej diagnostyki i terapii. Pozwala to nie tylko obniżyć koszty leczenia, ale przede wszystkim ograniczyć zasięg interwencji i w wielu przypadkach uniknąć skomplikowanych zabiegów chirurgicznych – podkreślają specjaliści łódzkiego ośrodka.

Regeneracja to nie tylko odprężenia dla ciała, lecz duszy. W ośrodku prowadzone są zajęcia jogi, QiGonga, aquarobiku w wodzie , ćwiczeń fizycznych pod okiem fizjoterapeutów i profesjonalnych trenerów. Ale odpoczynek to również kulinarna przygoda, którą zapewnia zespół pod wodzą szefa kuchni Marcina Stasiaka.

Klinika oferuje pomoc najlepszych specjalistów rehabilitacji i terapeutów.  można również skorzystać z bogatej oferty kosmetycznej oraz z zabiegów medycyny estetycznej. Hotel doskonale łączy charakter medyczny z relaksacyjnym, a wszystko tutaj jest doskonale przemyślane, od najmniejszego detalu wnętrz aż po bogate pakiety pobytowe.

Miliardy wciąż krążą na lewych fakturach. W I półroczu br. fiskus ujawnił blisko 70 tys. takich dokumentów

Według danych Ministerstwa Finansów, w pierwszej połowie br. liczba wykrytych fikcyjnych faktur spadła o ponad 26% w porównaniu z analogicznym okresem 2022 roku. W opinii ekspertów, mogły o tym zadecydować różne czynniki, w tym narzędzia informatyczne fiskusa oraz rosnąca świadomość przedsiębiorców. Z kolei kwota brutto wynikająca z tego procederu wyniosła blisko 3,5 mld zł. Rok wcześniej była o prawie 1,5 mld zł większa. Spadek rdr. jest na poziomie blisko 30%. Komentując te dane, część ekspertów mówi, że nie spodziewa się w najbliższej przyszłości wzrostu popularności takich oszustw. Ale nie brakuje też opinii, że luka VAT rośnie, a trend spadkowy fikcyjnych faktur ulegnie zahamowaniu lub nawet zatrzymaniu.

Dwucyfrowy spadek wykrywalności

Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, w pierwszej połowie br. w toku kontroli prowadzonych przez organy KAS wykryto przeszło 69,3 tys. fikcyjnych faktur. To o 26,5% mniej niż w analogicznym okresie ub.r. Wówczas takich przypadków stwierdzono nieco ponad 94,3 tys. Według dr. Sławomira Dudka, głównego ekonomisty Instytutu Finansów Publicznych, a także byłego dyrektora Departamentu Polityki Makroekonomicznej Ministerstwa Finansów, spadek ten może być uwarunkowany wieloma czynnikami. Po pierwsze, mamy recesję w przemyśle i konsumpcji, również PKB zaliczył mocne hamowanie. Zmniejsza się aktywność ekonomiczna, a tym samym liczba wystawionych faktur legalnych i fikcyjnych. Po drugie, zdaniem eksperta, działają wprowadzone rozwiązania, np. JPK. One zostały wymyślone jeszcze za poprzednich rządów, czego być może już niektórzy nie pamiętają.

– Mniej wykrytych fikcyjnych faktur może być efektem spadku zjawiska ich wystawiania wobec rosnącej świadomości przedsiębiorców o skuteczności działań fiskusa. Byłoby to najbardziej pożądane. Możliwe są też inne przyczyny. Władze podatkowe mogły zmniejszyć wysiłki mające na celu wykrywanie tego typu oszustw. Ewentualnie podatnicy zaczęli stosować nowe metody zmniejszające szanse wykrycia takich faktur – komentuje Stefan Kawalec, prezes Capital Strategy, były wiceminister finansów.

Z kolei Jerzy Martini, doradca podatkowy z Kancelarii MartiniTAX, zwraca uwagę na narzędzia informatyczne fiskusa. Dzięki nim wykrycie nieprawidłowości jest dużo łatwiejsze niż kiedyś. To może zniechęcić zarówno wystawców, jak i nabywców takich faktur. Według eksperta specjalizującego się w podatku VAT, rośnie też świadomość ryzyka wśród potencjalnych klientów. Kiedy wykryta zostanie pusta faktura, skarbówka może łatwo zweryfikować wszystkich kontrahentów podmiotu, który ją wystawił. Dotyczy to zwłaszcza osób, które ogłaszają publicznie taką „usługę”. Wystarczy zakup kontrolowany ze strony urzędnika KAS i analiza rejestru sprzedaży takiego podmiotu, żeby w krąg zainteresowania fiskusa trafili wszyscy nabywający puste faktury od niego.

– Organy podatkowe mogły zajmować się innymi tematami lub realizować kontrole w innych zakresach. Nie jest wykluczone, że wpływ na zmniejszenie ilości wykrytych pustych faktur wynika z korzystnego dla podatników orzecznictwa i wygranych przez nich spraw przed sądami administracyjnymi. Z doświadczenia wiemy, że często wykazane w statystykach postępowania dotyczące pustych faktur nie są do końca jasne. Urzędy czasem kwestionują wystawione dokumenty, pomimo tego, że transakcje miały rzeczywisty przebieg. Podatnicy wówczas muszą dochodzić swoich praw przed sądem – zaznacza Natalia Stoch-Mika, doradca podatkowy z Kancelarii NSM LEGAL & TAX.

Miliardy złotych pod lupą fiskusa

Według danych Ministerstwa Finansów, 3,44 mld zł wyniosła kwota brutto wynikająca z fikcyjnych faktur wykrytych przez organy KAS w I poł. 2023 roku. To o 29,5% mniej niż w analogicznym okresie 2022 roku, kiedy było to 4,88 mld zł. Jak informuje resort, spadek wartości brutto prawdopodobnie związany jest z przyjmowaniem przez nieuczciwych przedsiębiorców założenia, że mniejsze wartości na fakturach będzie łatwiej ukryć.

– Możliwe jest, że oszuści coraz częściej operują na mniejszych kwotach lub angażują większą liczbę podmiotów. Fiskus też ma ograniczone pole działania i zasoby kadrowe do weryfikacji wszystkich dokonywanych przez podatników transakcji. Całkiem prawdopodobne jest, że organy podatkowe w pierwszej kolejności zajmują się transakcjami o znacznych wartościach, pozostawiając te mniejsze – mówi Natalia Stoch-Mika.

Z kolei Stefan Kawalec szacuje, że ubytek dochodów podatkowych z tytułu fikcyjnych faktur wykrywanych przez skarbówkę to ok. 2 mld zł rocznie. Do tych orientacyjnych wyliczeń ekspert, wobec braku szczegółowych danych, hipotetycznie założył, że średnia stawka VAT na ww. fakturach wyniosła 20%, a średnia stawka CIT płacona przez ich wystawców – 14%. Powyższa kwota stanowi ok. 0,7% łącznych dochodów z obu danin, a także 0,07% PKB. Ona nie jest wielka, lecz może być wierzchołkiem góry lodowej. Były wiceminister finansów nie potrafi ocenić, jaki fragment tej góry lodowej ukryty jest pod powierzchnią wody, tzn. jaka część fikcyjnych faktur pozostaje niewykryta przez fiskusa.

– Warto byłoby odnieść fikcyjne faktury do ogólnej liczby tego typu dokumentów. Ten parametr powinien być celem fiskusa. Jeżeli relatywnie w obrocie gospodarczym spada udział faktur fikcyjnych, to z perspektywy dochodów budżetowych jest to pozytywne. Ale jeśli zmniejsza się liczba faktur, bo w ogóle spada aktywność gospodarcza i mniej faktur w gospodarce jest wystawianych, to jest oznaką recesji. Dla budżetu oczywiście dobrze byłoby, żeby ten trend obiektywnego spadku udziału ww. faktur był utrzymany i trwały – analizuje dr Dudek.

Trend ulegnie zatrzymaniu?

Jerzy Martini nie spodziewa się w najbliższej przyszłości wzrostu popularności pustych faktur. Świadomość podatkowa przedsiębiorców w Polsce rośnie, podobnie jak wiedza o coraz lepszych narzędziach i możliwościach fiskusa. Według eksperta, ten trend będzie się jeszcze pogłębiał. Od lipca 2024 roku ma przecież wejść KSeF. Stosowanie faktur ustrukturyzowanych da fiskusowi jeszcze więcej informacji o transakcjach. To spowoduje, że oszustwa będą jeszcze bardziej ryzykowne.

– Napływające dane dotyczące dochodów z podatków VAT są bardzo słabe. Pierwotnie rząd zakładał wpływy z tego tytułu w br. na poziomie 286,3 mld zł. Niedawno prezydent popisał nowelizację, gdzie skorygowano to do 272,9 mld zł. Teraz mamy kolejną korektę – do 259,6 mld zł. Łącznie dochody z VAT są gorsze o 27 mld zł od pierwotnie planowanych. A i to jest optymistyczne, bo w drugiej połowie roku VAT musi rosnąć w każdym miesiącu o 18% rdr. Przy recesji w konsumpcji to jest mało prawdopodobne. Moim zdaniem, luka VAT rośnie. Jest więc bardzo prawdopodobne, że trend spadkowy fikcyjnych faktur ulegnie zahamowaniu lub nawet zatrzymaniu – dodaje ekspert z Instytutu Finansów Publicznych.

Jak stwierdza Jerzy Martini, proceder związany z wystawianiem pustych faktur może jeszcze funkcjonować w zamkniętym kręgu zaufanych przedsiębiorców. Ale i tu ryzyko jest bardzo duże. Wystarczy jeden, który wyłamie się, ewentualnie niezadowolony pracownik złoży donos. Zaangażowanie się w tego typu interesy to obecnie niemalże rosyjska ruletka. Natomiast Natalia Stoch-Mika zaznacza, że wiele zależeć będzie od zasobów fiskusa, a także wdrażanych przez resort programów i systemów do wykrywania oszustw. Jeśli transakcji o znacznych wartościach będzie coraz mniej, wówczas prawdopodobnie kontrole zaczną obejmować także te mniejsze.

– Kwestia fikcyjnych faktur jest zjawiskiem wymagającym przeciwdziałania i monitorowania. Dobrze, że Ministerstwo Finansów zajmuje się tą sprawą i informuje o efektach swoich działań. Należałoby postulować, aby resort podawał szacunki ubytku dochodów podatkowych z wykrytych fikcyjnych faktur, w okresach rocznych. Do tego dochodzi kwestia przeprowadzenia przez ministerstwo, ewentualnie zlecenia tego zewnętrznym ośrodkom, badań i szacunków, jaki procent fikcyjnych faktur w ogóle jest wykrywany przez fiskusa – podsumowuje Stefan Kawalec, były wiceminister finansów.

Branża mody i dóbr luksusowych odporna na kryzys

Branża mody i dóbr luksusowych, mimo trudnych warunków ekonomicznych i geopolitycznych, wciąż jest atrakcyjnym celem dla inwestorów. Jak wynika z raportu Global Fashion & Luxury Private Equity and Investors Survey 2023, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, w ub. roku przeprowadzono łącznie 292 transakcje fuzji i przejęć w tym sektorze, z czego ponad 40 proc. dotyczyło sektora osobistych dóbr luksusowych. Procesy akwizycyjne o największej wartości był z kolei domeną producentów luksusowych samochodów.

W raporcie firmy Deloitte, obok podsumowania wartości branży mody i dóbr luksusowych (Fashion & Luxury), znalazła się też analiza transakcji fuzji i przejęć (M&A) dokonanych w tym sektorze w 2022 r. W ubiegłym roku doszło tam do 292 transakcji, co oznacza wzrost o 2,7 proc. w porównaniu z rokiem 2021.

Co ciekawe, niższym zainteresowaniem cieszyły się spółki z sektora osobistych dóbr luksusowych, a liczba transakcji spadła w tym obszarze o 20 proc. r/r. Stanowiły one jednak około 43 proc. wszystkich umów. Jednocześnie, więcej transakcji zostało przeprowadzonych w branży luksusowych hoteli, bo ich liczba zwiększyła się o 20 proc. w stosunku do poprzedniego roku, stanowiąc 34 proc. całości. Najwięcej umów M&A, podobnie jak w poprzednich latach, sfinalizowano w Europie (61 proc.) oraz Ameryce Północnej (21 proc.) – mówi Michał Tokarski, partner zarządzający działem doradztwa finansowego Deloitte.

Transakcje o najwyższej wartości dotyczyły producentów luksusowych aut

W minionym roku średnia wartość transakcji fuzji i przejęć w całym sektorze F&L wyniosła 564 mln dol., co daje spadek aż o 69 proc. w porównaniu z 2021 r., który był rekordowy pod tym względem. Średnia wartość transakcji w kategorii osobistych dóbr luksusowych wyniosła 1 mld dolarów w 2022 r. Transakcją o największej wartości był w omawianym okresie zakup szwajcarskiego producenta perfum Firmenich przez Royal DSM za 20,6 mld dolarów.

Co ciekawe, transakcji o najwyższej średniej wartości w 2022 r. dokonano w sektorze motoryzacyjnym (średnio prawie 3 mld dolarów), a na drugim miejscu znalazła się branża odzieżowa (średnio 1,5 mld dolarów) i kosmetyczna (średnio 1,45 mld dolarów). Transakcje o najmniejszej średniej wartości przeprowadzano w sektorze restauracyjnym (52 mln dolarów).

Branża odporna na inflację

W 2022 r. liczba transakcji przeprowadzanych przez inwestorów strategicznych wzrosła o 21 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Większość transakcji w branży, bo aż 51 proc., została jednak przeprowadzona przez inwestorów finansowych, z których aż 28 proc. stanowiły podmioty z branży Private Equity.

Po pandemii, której skutki odczuwane są do dziś, obecnie na pierwszy plan wybija się niepewność makroekonomiczna, inflacja i wojna w Ukrainie. – Zdaniem inwestorów z funduszy private equity te zjawiska mają wpływ na działalność wielu sektorów, w tym również dobra luksusowe. Jednak pomimo trudnej konfiguracji czynników zewnętrznych, respondenci w dalszym ciągu prognozują dobrą koniunkturę dla tej branży, szczególnie jeżeli chodzi o osobiste dobra luksusowe i hotele. Zdaniem inwestorów są to kategorie, która mają szansę na największy wzrost przychodów i zysków w ciągu najbliższych trzech lat – mówi Arkadiusz Strasz, partner w dziale Doradztwa Finansowego Deloitte, M&A Transaction Services.

Rosnąca presja inflacyjna jest jednym z kluczowych negatywnych skutków dla podmiotów z branży dóbr luksusowych. Inwestorzy skupiają swoją uwagę na sektorach wykazujących wobec niej najwyższy poziom odporności. Jak wynika z badania, zegarki i biżuteria (30 proc.) to w oczach ankietowanych kategoria, która najlepiej radzi sobie z rosnącymi cenami. Z kolei za najmniej odporny uchodzi sektor samochodów luksusowych (4 proc.). Większość inwestorów (55 proc.) uważa, że połączenie wzrostu przychodów i redukcji kosztów to działanie, które powinny podjąć przedsiębiorstwa, by skutecznie walczyć z inflacją.

W strategiach wciąż widać wpływ pandemii

W raporcie znajdziemy również podsumowanie wyników ankiety, w której udział wzięli inwestorzy z branży mody i dóbr luksusowych, w tym przedstawiciele funduszy Private Equity. Zapytani o postrzeganie skutków ekonomicznych i geopolitycznych, które mają wpływ na sektor dóbr luksusowych oraz strategie inwestycyjne na bieżący rok wskazali oni, że kluczowymi czynnikami dla rozwoju ich spółek mają być m.in. internacjonalizacja oraz rozwój nowych kategorii produktów.

Pandemia poważnie wpłynęła na branżę mody i luksusu. W sektorach, które mogły się pochwalić najszybszym finansowym odbiciem w 2022 r. są kosmetyki i perfumy, meble oraz odzież i akcesoria. W 2023 r. znaczące ożywienie odnotują za to branże hoteli (28 proc.) i restauracji (21 proc.).

Jednym ze skutków pandemii była inwestycja w rozwój kanałów sprzedaży online. Niemal 80 proc. inwestorów oczekuje się, że trend ten będzie kontynuowany. Ich zdaniem internacjonalizacja (71 proc.) i wprowadzanie nowych kategorii produktów (43 proc.) to główne dźwignie strategiczne wykorzystywane przez sektor dóbr luksusowych, aby zwiększyć wartość swoich aktywów w tym roku.

Rynek osobistych dóbr luksusowych nadal pozostaje atrakcyjnym celem dla inwestorów – tak uważa ponad 80 proc. uczestników naszego badania. Prawie dwie trzecie respondentów za najciekawszy biznesowo sektor uznało kosmetyki i perfumy, a 50 proc. meble oraz produkcję odzieży i akcesoriów. Jedna trzecia wskazała zegarki i biżuterię. Osobiste dobra luksusowe są wciąż najbardziej atrakcyjne dla inwestorów, zarówno tych, którzy są już obecni w tym sektorze, jak również dla wielu, którzy obecnie przygotowują się do ewentualnych inwestycji – mówi Michał Tokarski.

Bardziej atrakcyjne mniejsze podmioty

Zgodnie z raportem dwie trzecie ankietowanych wyraża chęć inwestowania w małe firmy o obrocie do 50 mln dol. – to o 10 proc. więcej w ujęciu rok do roku. Natomiast 31 proc. jest zainteresowanych inwestycjami w przedsiębiorstwa średniej wielkości o przychodach w przedziale 50-250 mln dolarów i w tym przypadku jest to spadek o 7,2 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Tylko 3 proc. badanych wskazało na możliwość inwestycji w firmy z obrotem powyżej 250 mln dolarów – o 2,4 proc. mniej w stosunku do roku 2022. Aż 66 proc. ankietowanych przez Deloitte inwestorów ocenia, że stopa zwrotu z inwestycji w firmy związane z dobrami luksusowymi wyniesie między 21 a 30 proc. Jedynie 7 proc. pytanych uważa, że zwrot z inwestycji będzie większy niż 30 proc.

Zasady ESG najrzadziej stosowanymi zasadami ładu korporacyjnego spółek giełdowych

Tylko 16 firm deklaruje stosowanie wszystkich zasad DPSN 2021 (Dobrych Praktyk Spółek Notowanych na GPW 2021) związanych z zagadnieniami zrównoważonego rozwoju. Tylko 10% badanych spółek deklaruje przyjęcie polityki różnorodności. Jest to najrzadziej stosowana zasada. 67% spółek giełdowych nie uwzględnia kwestii środowiskowych, a 58% kwestii społecznych w swojej strategii biznesowej. W stosowaniu Dobrych Praktyk najlepiej radzą sobie największe i najbardziej płynne spółki – w tym przede wszystkim z WIG20. Główną przyczyną mającą wpływ na zmianę w podejściu spółek do zrównoważonego rozwoju są regulacje – wynika z analizy PwC Polska dotyczącej stosowania zasad zrównoważonego rozwoju zawartych DPSN 2021.

Zasady Dobrych Praktyk obejmują sześć obszarów tematycznych: polityka informacyjna, zarząd i rada nadzorcza, systemy i funkcje wewnętrzne, walne zgromadzenie i relacje z akcjonariuszami, konflikt interesów i transakcje z podmiotami powiązanymi oraz wynagrodzenia. DPSN 2021 to wymogi ujawniania informacji, nie nakazują wdrożenia zasad, natomiast zobowiązują do publikowania informacji na temat poziomu ich stosowania w raportach EBI oraz w rocznych raportach okresowych. Informacje podlegają zasadzie comply or explain (spółka powinna wskazać w raporcie czy daną zasadę stosuje czy nie, a jeśli zasada nie jest stosowana wymagane jest podanie przyczyn takiej decyzji). Dobre Praktyki chronią prawa akcjonariuszy, zwiększają transparentność i podnoszą jakość komunikacji spółek giełdowych.

W ramach Dobrych Praktyk uwzględniono najnowsze trendy z obszaru corporate governance, w tym te obejmujące kwestie zrównoważonego rozwoju. Odniesienia do kwestii ESG występują w większości rozdziałów zasad DPSN 2021, jednak zasadami, które bezpośrednio i w sposób szczególny odwołują się do działań ESG są te dotyczące: uwzględniania kwestii zrównoważonego rozwoju w strategii spółek, informowania inwestorów o założeniach i miernikach strategii, zasad wynagrodzeń zarządu i kluczowych menedżerów oraz polityki różnorodności (łącznie dziewięć zasad). Wyniki analizy PwC Polska dotyczącej stosowania zasad ESG zawartych Dobrych Praktykach wskazują, że zrównoważony rozwój nie jest jeszcze dla polskich spółek giełdowych kwestią strategiczną. Zasady ESG są najrzadziej stosowanymi zasadami ze wszystkich zasad Dobrych Praktyk. Na 10 zasad o najniższym współczynniku COMPLY, 7 zasad związanych jest z kwestiami ESG. Patrząc szczegółowo na poszczególne zasady i zaczynając od opracowania strategii biznesowej:  tylko jedna na trzy spółki bierze pod uwagę zagadnienia związane ze środowiskiem w swoich planach strategicznych. Zagadnienia społeczne i pracownicze są uwzględniane w strategiach spółek nieco częściej (42%) niż kwestie środowiskowe, jednak nadal nie jest to wynik satysfakcjonujący. W odniesieniu do czynników środowiskowych (w tym kwestii klimatycznych), dominuje przekonanie, iż mają one znikomy wpływ i znaczenie dla działalności firmy. Wielokrotnie pojawia się argument pracy typowo biurowej pozbawionej, zdaniem spółek, powiązań z czynnikami ESG. W przypadku zagadnień społecznych i pracowniczych, firmy podkreślają, że uważają ten obszar za istotny, jednak nie był on do tej pory postrzegany jako punkt ściśle biznesowy (tj. dotyczący działań strategicznych). W wyjaśnieniach, spółki zwracają również uwagę na brak obowiązku regulacyjnego dotyczącego uwzględniania zrównoważonego rozwoju w strategii.

“ESG to szerokie pojęcie, które obejmuje swoim zakresem tematykę społeczną, środowiskową, a także ładu korporacyjnego. Jest ono związane zarówno z oceną wpływu firmy na otoczenie (np. zanieczyszczanie środowiska, wpływ na społeczności lokalne), ale także analizą tego jak to otoczenie (np. rynek pracy, wyczerpujące się zasoby, uzależnienie od zasobów, zmieniające się oczekiwania kontrahentów czy klientów) może oddziaływać na funkcjonowanie biznesu. Wdrożenie elementów ESG do działalności firmy ma bezpośrednie przełożenie na dane finansowe, np. bardziej efektywne korzystanie z surowców, czy przyciąganie do firmy najlepszych kandydatów może wpłynąć pozytywnie na wypracowywane przychody przedsiębiorstwa. Ocena działalności pod kątem zrównoważonego rozwoju to także ocena ryzyk oraz konsekwencji finansowych tych ryzyk, np. zmiany klimatu i związane z nim ryzyka fizyczne, takie jak anomalie pogodowe, mogą powodować istotne zaburzenia w łańcuchach dostaw, co z kolei może mieć negatywne przełożenie na finanse spółek” – mówi Tomasz Barańczyk, partner PwC Polska.

Najgorzej spółki radzą sobie z zasadą dotyczącą przyjęcia polityki różnorodności. Tylko 10% badanych spółek deklaruje przyjęcie takiej polityki. Tym samym jest to najrzadziej stosowana zasada DPSN 2021. Jako uzasadnienie firmy wskazują najczęściej, że czynniki takie jak płeć nie stanowią wyznacznika uzasadniającego powołanie danej osoby do organów zarządczych i nadzorczych. Nieliczne firmy zwróciły uwagę na specyfikę branży lub skalę działalności/strukturę zarządu (np. jednoosobowy skład zarządu). Część spółek deklaruje przywiązanie do zasad równego traktowania wszystkich pracowników lub nawet wdrożenie polityki różnorodności jednak nie w takim zakresie jak wymaga tego zasada. Problematyczne dla firm okazuje się osiągnięcie udziału mniejszości w organach spółki na poziomie nie niższym niż 30% oraz osiągnięcie zróżnicowania pod względem płci jednocześnie w obu organach. Duża grupa firm wprost deklaruje, że nie zamierza podejmować w tym obszarze istotnych zmian z uwagi na brak celowości i zasadności takich działań.

“Rozporządzenie Ministra w sprawie informacji bieżących i okresowych nakłada na spółki giełdowe obowiązek opisania polityki różnorodności w odniesieniu do organów administrujących, zarządzających i nadzorujących emitenta, a w przypadku gdy emitent nie stosuje takiej polityki – wyjaśnienia takiej decyzji. W sektorze bankowości przepisy są bardziej restrykcyjne: prawo bankowe nie pozostawia możliwości wyboru, i nakazuje wprost przyjęcie polityki różnorodności. Jak pokazuje analiza przestrzegania zasad dobrych praktyk, niestety tylko twarde regulacje (za którymi idą konkretne sankcje w razie ich nieprzestrzegania) przyczyniają się do konkretnych działań podejmowanych przez spółki. Wyjaśnienia spółek niekiedy zdradzają dużą dozę stereotypów stojącą za konstruowaniem jednolitych zarządów i rad nadzorczych. Skupiają się one niekiedy na przedstawieniu fałszywej alternatywy występującej pomiędzy rekrutacją ze względu na kompetencje i promowaniem różnorodności w składach organów spółek. Zwiększenie udziału kobiet w organach spółek jest nie tyle celem, co środkiem do celu” – mówi Katarzyna Komorowska, partnerka PwC Polska, zespół People & Organization.

W stosowaniu zasad ESG najlepiej radzą sobie spółki największe i najbardziej płynne, w tym przede wszystkim spółki z WIG20 oraz część spółek z mWIG40 (tj. prawdopodobnie te spółki, które już podlegają podstawowym obowiązkom wynikającym z dyrektywy NFRD oraz co do których oczekiwania od interesariuszy są największe). Na 9 zasad ESG w 7 z nich jednoznacznie dominują spółki z indeksu WIG20 oraz mWIG40. Jednak zmieniające się dosyć intensywnie otoczenie regulacyjne wpływa na postawę firm, które w wielu komentarzach deklarują rozpoczęcie procesu nad wypracowaniem strategii ESG właśnie z uwagi na wchodzenie w życie nowych przepisów dotyczących zrównoważonego rozwoju.

Raport PwC Polska wskazuje, że polskie przedsiębiorstwa mają jeszcze zadanie domowe do wykonania w obszarze zrównoważonego rozwoju. Jakie stoją przed nimi największe wyzwania? Spółki przede wszystkim powinny dokonać merytorycznej i szczegółowej analizy szans i ryzyk niefinansowych, a następnie opracować konkretne cele strategiczne i wskaźniki mierzące efekty zaplanowanych działań. Szczególną kwestią, która wymaga większej uwagi, a także wysiłku ze strony firm, jest zmiana podejścia do koncepcji różnorodności w organach zarządzających i nadzorujących oraz do tematyki związanej z wynagrodzeniami (systemy zachęt). Kolejnym celem jednostek powinno być zwiększenie transparentności w obszarze podejścia firmy do kwestii strategii ESG oraz poszczególnych jej elementów.

“Nie można powiedzieć, że biznes lekceważy ochronę środowiska czy swoich pracowników, jednak zrównoważony rozwój nadal nie jest postrzegany jako integralny element strategii i działalności biznesowej firm. Wiele spółek deklaruje w swoich komentarzach, że kwestie zrównoważonego rozwoju ich nie dotyczą, podczas gdy większość z nich nie przeprowadziła właściwej, dogłębnej analizy pod tym kątem. Spółki powinny zrozumieć, że ESG nie jest tematem, który ma miejsce gdzieś obok lub poza ich działalnością, ale że jest to sposób prowadzenia biznesu. Spółki mogą odnieść szereg konkretnych korzyści dzięki wdrażaniu zrównoważonego rozwoju do swoich strategii i codziennego biznesu, takich jak zwiększenie dostępu jednostki do finansowania, dojrzałych rynków i nowych odbiorców, bardziej efektywne zarządzanie ryzykiem czy poprawienie dialogu i komunikacji z interesariuszami firmy. Włączenie kwestii zrównoważonego rozwoju do zadań zarządu, rady nadzorczej oraz na agendę walnego zgromadzenia jest elementem stabilnego działania spółki i jej długoterminowego rozwoju” – mówi Krzysztof Szułdrzyński, partner PwC Polska.

*COMPLY: stosunek zasad stosowanych do łącznej liczby zasad stosowanych i niestosowanych (odpowiedzi 'nie dotyczy’ nie są uwzględnione w wyliczeniu).

FBI wyłączyło Qbota. Trojan Nanocore coraz groźniejszy dla polskich użytkowników

  • W sierpniu br. FBI ogłosiło triumf globalnej operacji wymierzonej przeciwko botnetowi Qbot. Mimo akcji FBI, wpływ Qbota był w sierpniu potężny i pozostawał on najpopularniejszym szkodliwym oprogramowaniem – wykrytym w 5 proc. sieci organizacji na całym świecie
  • W Polsce również dominuje Qbot (4%), natomiast drugie miejsce wśród najpopularniejszego typu malware do trojana zdalnego dostępu Nanocore (wpływ na ok 2,5% sieci). Posiada on funkcjonalności takie jak przechwytywanie ekranu, wydobywanie kryptowalut, zdalne sterowanie pulpitem czy przejęcie dostępu do kamery internetowej.
  • Check Point Research ujawniło również, że najczęściej wykorzystywaną luką było „Zdalne wykonanie kodu nagłówków HTTP”, wpływającą na 40% organizacji na całym świecie.

Krajobraz zagrożeń cybernetycznych w najbliższym czasie ulegnie znacznym zmianom. Wszystko za sprawą akcji FBI, które „wyłączyło” botnet Qbot, będący w sierpniu najpopularniejszym złośliwym oprogramowaniem w Polsce oraz na świecie. W naszym kraju rośnie za to obecność trojana zdalnego dostępu Nanocore, który potrafi dokonywać zrzutów ekranu, zdalnie sterować pulpitem, a nawet przejmować obrazy z kamery internetowej – ostrzegają eksperci Check Point Research.

W sierpniu br. FBI ogłosiło triumf globalnej operacji wymierzonej przeciwko Qbotowi (znanemu również jako Qakbot). W ramach akcji „Duck Hunt” FBI przejęło kontrolę nad botnetem, usunęło złośliwe oprogramowanie z zainfekowanych urządzeń i zidentyfikowało znaczną liczbę urządzeń, których dotyczy problem. Qbot przekształcił się w usługę dostarczania złośliwego oprogramowania wykorzystywaną do różnych działań cyberprzestępczych, w tym ataków ransomware. Zwykle rozprzestrzenia się poprzez kampanie phishingowe i współpracuje z innymi podmiotami zagrażającymi. Mimo akcji FBI, wpływ Qbota był w sierpniu potężny i pozostawał on najpopularniejszym szkodliwym oprogramowaniem – wykrytym w 5 proc. sieci organizacji na całym świecie. Firma Check Point zaobserwowała jednak znaczny spadek jego wpływu po operacji Federalnego Biura Śledczego.

– Zniszczenie QBota było znaczącym przełomem w walce z cyberprzestępczością. Nie możemy jednak popadać w samozadowolenie, ponieważ kiedy jedno złośliwe oprogramowanie upadnie, inne ostatecznie zajmuje jego miejsce. – powiedziała Maya Horowitz, wiceprezes ds. badań w Check Point Software. – Wszyscy powinniśmy zachować czujność, współpracować i nadal przestrzegać zasad higieny bezpieczeństwa niezależnie od wektorów ataków – dodała ekspertka.

Drugim najpopularniejszym złośliwym oprogramowaniem był w sierpniu Formbook, infostealer atakujący użytkowników systemu Windows, który po raz pierwszy wykryty został w 2016 r. Narzędzie, dystrybuowane w cyfrowym podziemiu jako Malware as a Service, wpłynęło na 4% sieci na całym świecie. Niespodziewanie, trzecie miejsce przypadło w programowi Fakeupdates (AKA SocGholish), downloaderowi wykrytemu w około 3% sieci.

Eksperci Check Point Research poinformowali również o czołowych zagrożeniach w Polsce. Pierwsze miejsce również należy do Qbota (wpływ na niecałe 4% polskich sieci), natomiast drugie do trojana zdalnego dostępu Nanocore (wpływ na ok 2,5% sieci). Wszystkie jego wersje zawierają podstawowe wtyczki i funkcjonalności, takie jak przechwytywanie ekranu, wydobywanie kryptowalut, zdalne sterowanie pulpitem czy przejęcie dostępu do kamery internetowej. Ostatnie miejsce „podium zagrożeń” należało do Fakeupdates (obecność w 1,3% polskich sieci).

Ciekawą obserwacją jest z kolei ChromeLoader, będący uporczywym hijackerem (porywaczem) przeglądarki Google Chrome, odkrytym po raz pierwszy w 2022 roku. Według analityków Check Pointa zajmuje obecnie 10. miejsce w rankingu najpopularniejszych rodzin złośliwego oprogramowania. Jego zadaniem jest potajemne instalowanie złośliwych rozszerzeń poprzez fałszywe reklamy w przeglądarkach internetowych. W przypadku wykrytej niedawno kampanii „Shampoo”, w której ChromeLoader gra główną rolę, na urządzeniach ofiar uruchamiane są pliki VBScript, które instalują złośliwe rozszerzenia Chrome. Po zainstalowaniu rozszerzenia mogą zbierać dane osobowe i zakłócać przeglądanie treści za pomocą niechcianych reklam.

Check Point Research ujawniło również, że najczęściej wykorzystywaną luką było „Zdalne wykonanie kodu nagłówków HTTP”, wpływającą na 40% organizacji na całym świecie.

Healthnomic SA: zmiana na stanowisku prezesa

Rada Nadzorcza Healthnomic SA powołała Tomasza Skalskiego do pełnienia funkcji nowego Prezesa Zarządu. Manager o wieloletnim doświadczeniu przez ostatnie lata zajmował stanowiska zarządcze między innymi w dużych firmach doradczych w Polsce. Specjalizuje się w optymalizacji i zwiększaniu rentowności przedsiębiorstw oraz pozyskiwaniu zewnętrznych funduszy. W ostatnim czasie szeregi spółki zasiliło także dwóch nowych członków Rady Nadzorczej. To Jarosław Kaim z AIDA Diagnistics oraz Mateusz Spałek z Instytutu Radiologii. Healthnomic SA konsekwentnie realizuje założony plan rozwoju. Spółka obserwując panujące trendy rynkowe, przy równoczesnym dialogu z Inwestorami, podtrzymuje plany debiutu na NewConnect i stara się o pozyskanie zewnętrznych Inwestorów Instytucjonalnych, zaznaczając, że planowane złożenie Dokumentu Informacyjnego odbędzie się w najkorzystniejszym dla Spółki momencie.

– Dziękuję Radzie Nadzorczej za zaufanie. Mam nadzieję, że moje wieloletnie doświadczenie, oparte na budowaniu długofalowej rentowności przedsiębiorstw, pozytywnie przełoży się na dalsze skalowanie działalności Healthnomic. Spółka ma duży potencjał wzrostu, a jej model biznesowy wpisuje się w klasyczny schemat branży medtech, który zakłada rozwój technologii gotowych do komercjalizacji, następnie ich sprzedaż lub licencję. Jest to atrakcyjne dla otoczenia rynkowego i Inwestorów. Moim i Spółki celem będzie konsekwentne budowanie wartości firmy i projektów, a także wejście na rynek kapitałowy. Jesteśmy już po opracowaniu strategicznych celów działania, które obejmują rozwój dotychczasowych projektów oraz przygotowanie kolejnych, które będą ubiegać się o dotacje w nadchodzących konkursach. Sekwencja podjętych działań sprawi, że planowany debiut na giełdzie niepodważalnie zapewni akcjonariuszom wymierną wartość.  – mówi Tomasz Skalski, Prezes Zarządu w Healthnomic SA. – Moim celem jest efektywne wsparcie tych procesów, bazujące m.in. na rozległych relacjach w kraju i za granicą. – dodaje.

Rada Nadzorcza Healthnomic upatruje dużo korzyści z powołania nowego Prezesa. – Przed Healthnomic wiele biznesowych i strategicznych wyzwań. Cieszę się więc, że na stanowisko CEO udało nam się powołać osobę, która posiada bogaty dorobek biznesowy i ważne dla tego stanowiska cechy managerskie. Tomasz przez lata zasiadał w zarządach, także jako prezes, oraz Radach Nadzorczych licznych spółek. tj. Euro Invest Group czy Chemicals SA. Wierzymy, że jego doświadczenie i zdobyte umiejętności będą cennym wsparciem w realizacji postawionych przez spółkę celów.  – mówi Katarzyna Łuczak-Celińska, Przewodnicząca Rady Nadzorczej w Healthnomic SA.

Co ważne, skład Rady Nadzorczej Spółki również został w ostatnim czasie zasilony przez dwóch doświadczonych ekspertów, wywodzących się z szeroko pojętego świata medycyny. To Jarosław Kaim z AIDA Diagnistics oraz Mateusz Spałek z Instytutu Radiologii. Zarząd Healthnomic liczy, że cenne doświadczenie specjalistów z obszaru nowoczesnej medycyny przysłuży się dalszemu rozwojowi obecnie prowadzonych projektów oraz pozwoli ocenić potencjał komercyjny nowych produktów.

Healthnomic to hub technologiczny do diagnostyki chorób cywilizacyjnych, oparty o autorskie rozwiązania, wspierane algorytmami sztucznej inteligencji (AI). Spółka opracowuje też rozwiązania terapeutyczne dla wybranych chorób cywilizacyjnych. Jednym z obecnie rozwijanych przez spółkę produktów są wyroby medyczne wspierające leczenie bezdechu sennego oraz rejestrację diagnostyki tego schorzenia. Wraz z rozwojem biznesu, Healthnomic liczy, że wkrótce pozyska dodatkowy kapitał na rozwój ww. projektów z PARP. Zakładana kwota ubieganego dofinansowania to ok 4,5 mln zł, przy całkowitym szacowaniu wniosków na ponad 6,5 mln.

Ponadto, tak jak wspomniano, jednym z kluczowych celów biznesowych Healthnomic pozostaje dołączenie do grona spółek notowanych na NewConnect. Pomimo strategicznej wagi tego ruchu, Zarząd i kluczowi akcjonariusze na bieżąco badają trendy rynkowe  w celu przeprowadzenia debiutu w najbardziej korzystnym momencie. Stabilna sytuacja finansowa podmiotu, zapewniona dzięki wsparciu finansowemu największych akcjonariuszy pozwala nie tylko na zachowanie ciągłości realizacji projektów badawczo – rozwojowych, ale i podejmowanie strategicznych decyzji w oparciu o niezależne analizy koniunkturalne. – Prace nad Dokumentem Informacyjnym trwają, a z jego złożeniem celujemy na najbliższe miesiące. Ostatecznie termin wejścia na Giełdę będzie uzależniony od bieżącej sytuacji rynkowej, jednak biorąc pod uwagę poprawiające się od początku roku nastroje na rynku kapitałowym, spodziewamy się, że nasze działania przebiegną sprawnie. Wcześniej w planach mamy pozyskanie zewnętrznych Inwestorów Instytucjonalnych. Aktualnie jesteśmy na etapie negocjacji umowy inwestycyjnej. – mówi Tomasz Skalski.

Rodzimy sektor medtech to największy rynek urządzeń medycznych w Europie Środkowo-Wschodniej, wyceniany w 2024 r. na 13,8 mld USD.

Ukraińska konkurencja rolna zagraża polskiej produkcji

Koszty produkcji rolnej w Ukrainie są zdecydowanie niższe niż w Polsce. Stąd są atrakcyjne cenowo wobec polskich produktów, które tej konkurencji na otwartym rynku nie są w stanie wygrać. Ewentualne cła czy zakaz importu być może osiągną skutek. Należy jednak myśleć długofalowo o tym, co będzie, kiedy Ukraina zawrze bliższe ustalenia z Unią Europejską, a być może stanie się członkiem Unii Europejskiej. W jaki sposób wtedy polscy producenci rolni, w tym sadownicy, producenci owoców, wytrzymają konkurencję z tanimi produktami z Ukrainy?

– W ciągu minionego roku zostaliśmy poddani bardzo silnej konkurencji ze strony tanich produktów z Ukrainy. Najwięcej oczywiście mówiło się o zbożach, bo to najbardziej strategiczny produkt. Były protesty rolników, były zapowiedzi ograniczania importu ze strony rządu czy Komisji Europejskiej – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP. – Warto jednak pamiętać o tym, że trwa nadal masowy import mrożonych malin, mrożonych truskawek, porzeczek, wiśni. Czyli wszystkich tych gatunków, które są na Ukrainie produkowane przy niższych kosztach produkcji. Te produkty swobodnie wchodzą na rynek Unii Europejskiej – a szczególnie Polski, z racji naszego sąsiedztwa i bliskiego położenia. I wchodzą niestety na półkę polskich sklepów, na półkę polskich magazynów – zabierając w nich miejsce dla produktu polskiego. Jeśli ta tańsza produkcja zmierzy się z droższą, polską produkcją na zupełnie wolnym, otwartym rynku – to boję się, że tę rywalizację polscy producenci, w tym polscy sadownicy, przegrają. Więc należy bezwzględnie rozpocząć dyskusję na temat warunków, terminu i zasad członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej – apeluje Maliszewski.

Na rynku materiałów budowlanych rozpoczęła się korekta

Średnia dynamika cen materiałów budowlanych w sierpniu zniżkowała w relacji rok do roku do zaledwie 1 proc., z kolei w odniesieniu do poprzedzającego lipca nastąpił już minimalny spadek cen rzędu -0,4 proc. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl tym samym można uznać, że na krajowym rynku materiałów budowlanych rozpoczęła się korekta. Pytanie, jak trwałym okaże się zjawiskiem w sytuacji wciąż wysokiej inflacji i ostatniego, mocnego cięcia stóp procentowych NBP.  

Krajowy rynek materiałów budowlanych z końcem wakacji wyraźnie zasygnalizował początek korekty cenowej po z góra dwuletnim okresie galopującej drożyzny. Trudno to jednak uznać za dużej miary niespodziankę w sytuacji bardzo szybkiego, w ostatnich miesiącach, spadku dynamiki cen, z 20 proc. w końcówce ubiegłego roku do niemal zera obecnie.

Wyk. 1 - Średnia dynamika cen materiałów budowlanych

W najnowszym odczycie dynamiki cen materiałów budowlanych autorstwa Grupy PSB Handel w dalszym ciągu na szczycie tabeli samotnie przoduje cement-wapno jako pozycja najmocniej zwyżkująca rok do roku o 21 proc. Kolejne dodatnie wskaźniki mają już wartości jednocyfrowe, znacznie poniżej lidera klasyfikacji. Co więcej, jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl, z miesiąca na miesiąc przybywa pozycji o ujemnej dynamice cen, czyli rok do roku taniejących. W sierpniu na dwadzieścia monitorowanych przez Grupę PSB grup towarowych już siedem notowanych było z minusem. Wśród nich, tak jak przed miesiącem, wyróżniają się płyty OSB z drewnem oraz izolacje termiczne, z cenowym regresem rzędu odpowiednio -24 i -17 proc.Wyk 2. - Średnia dynamika cen materiałów budowlanych

Tym samym zasadnicza przyczyna sytuacji na krajowym rynku materiałów budowlanych, jakim jest dotkliwy spadek popytu w stosunku do lat ubiegłych, niestety nie wykazuje tendencji do większej metamorfozy. Wciąż dość wyraźnie kuleją statystyki budownictwa mieszkaniowego, zwłaszcza w segmencie budownictwa jednorodzinnego. Z kolei deweloperzy nie decydują się na bardziej zdecydowane zwiększenie produkcji mieszkań, nie postrzegając programu kredytów preferencyjnych jako wiarygodnego i trwałego czynnika stymulującego popyt na nowe lokale.

Niewiele też wskazuje na to, by podjęta ostatnio przez RPP decyzja o zdecydowanym cięciu stóp procentowych o 75 pb. mogła w bardziej spektakularny sposób wpłynąć na obecną sytuację rynkową w budowlance i deweloperce. De facto branża budowlana pozostaje w środowisku koniunkturalnego spowolnienia, a pierwotny rynek mieszkaniowy przeżywa okresowy, nieco sztuczny boom wykreowany przez rządowy program dopłat do hipotek.

W tej sytuacji na pewne korzyści mogą liczyć jedynie eksporterzy materiałów budowlanych, dzięki rekordowemu od dawna osłabieniu złotego. Jednak z historii notowań rodzimej waluty nie wynika, by tego typu tendencja miała większe szanse na wykreowanie trwalszego trendu. Tym samym raczej należy nastawić się na nieco dłuższą, co najmniej kilkumiesięczną korektę cenową na omawianym rynku, który może w dłuższej perspektywie okazać się najlepszym okresem dla inwestorów planujących inwestycje budowlane i zakupy materiałów budowlanych.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Rynek reklamy w Polsce – sierpień 2023 r.

W internecie i radiu najaktywniejsze reklamowo były marki z branży „Trade”, natomiast w telewizji – „Pharmaceuticals – wynika z danych gemiusAdReal za sierpień 2023.

Prezentowane dane pochodzą z gemiusAdReal – cross-mediowego badania rynku reklamowego. Analizie poddano kreacje reklamowe emitowane w sierpniu 2023 w internecie, telewizji oraz radiu.

RYNEK REKLAMY INTERNETOWEJ

W sierpniu 2023 odnotowaliśmy 74,3 mld emisji kreacji reklamowych display i wideo, a średnia częstotliwość kontaktu z reklamą na użytkownika wyniosła 2670 kontaktów. Działania reklamowe online dotarły łącznie do 85,15% populacji Polaków w wieku od 7 do 75 lat.

Średni czas trwania kontaktu z kreacją wyniósł 9,79 sekundy (10,08 sekundy dla kreacji typu display i 7,66 sekundy dla kreacji wideo).

Średnia widoczność kreacji digital w sierpniu (wskaźnik Viewability Rate liczony zgodnie z definicją IAB) wyniosła 47,70%. Wyższy wskaźnik widoczności osiągnęły kreacje wideo, dla których 59,17% kontaktów reklamowych znalazło się w polu widzenia użytkownika. W przypadku kreacji display było to 47,55%.

Najbardziej aktywna pod względem liczby kontaktów reklamowych online była branża „Trade” (28,8 mld), dla której Share of Voice we wszystkich kontaktach reklamowych online w sierpniu wyniósł 38,7%. Średni czas kontaktu dla tej branży wyniósł 10,26 sekundy, a wskaźnik widoczności kreacji –  51,68%.

Na kolejnych miejscach podium znalazły się branże „Media, books, CD&DVD (5,9 mld kontaktów reklamowych i SoV na poziomie 8%) oraz Clothing and accessories (4,8 mld kontaktów reklamowych i SoV – 6,5%).RYNEK REKLAMY INTERNETOWEJ

Top reklamodawcy online

Najbardziej aktywnym reklamodawcą digital w sierpniu 2023 była marka Media Expert, która wygenerowała 2,37 mld kontaktów reklamowych online, docierając do 75,94% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazło się Ceneo.pl z 2,27 mld kontaktów i 73,31% zasięgu. Trzecie miejsce na podium należało do Allegro.pl (2,23 mld kontaktów i zasięg na poziomie 76,44%).

Ranking TOP 10 marek zamyka marka Player.pl, który odnotowała 0,6 mld kontaktów reklamowych.Top reklamodawcy online

Wydatki na reklamę online

Analiza wydatków reklamowych na kampanie display online potwierdza aktywność marki Ceneo.pl, która znalazła się na pierwszym miejscu zestawienia – jej udział w wydatkach wśród wszystkich marek wyniósł 4,22%. Na drugim miejscu uplasował się MediaExpert z 3,98% udziału, natomiast podium zamyka Allegro.pl (3,24% udziału).Wydatki na reklamę online

 

Należy pamiętać, że dane na temat wydatków w internecie stanowią wartości estymowane na podstawie cenników wydawców, gdzie wszystkie aktywności liczone były po stawce CPM (Cost per mile). Wyliczane są dla aktywności display, na platformach PC i Mobile, z wykluczeniem wideo i mediów społecznościowych/wyszukiwarek.

RYNEK REKLAMY TELEWIZYJNEJ

W sierpniu w telewizji najbardziej aktywna reklamowo była branża „Pharmaceuticals”, która wyprzedziła branżę „Trade”. Wygenerowała ona ponad 15 mld kontaktów reklamowych, docierając do 94,66% populacji w wieku od 7 do 75 lat. Share of Voice we wszystkich kontaktach reklamowych w sierpniu wyniósł dla tej branży 24,4%, natomiast średni czas kontaktu z reklamą w tradycyjnym odbiorniku – 20,49 sekundy. Na drugim miejscu znalazła się branża „Trade” (10,7 mld kontaktów reklamowych, SoV na poziomie 17,3% oraz 94,73% zasięgu), podium zamyka natomiast branża Food (7,8 mld kontaktów reklamowych, SoV – 12,6% i zasięg – 94,23%).RYNEK REKLAMY TELEWIZYJNEJ

Top reklamodawcy TV

Najbardziej aktywnym reklamodawcą w telewizji w sierpniu była marka Kinder, która w tym miesiącu zdetronizowała markę Media Expert. Wygenerowała ona 1,35 mld kontaktów reklamowych, docierając do 86% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazł się Media Expert (1,16 mld kontaktów reklamowych i 88,44% zasięgu), natomiast na trzecim – Lidl (1,12 mld kontaktów i 87,75% zasięgu). Na 10. miejscu prezentowanego rankingu uplasowała się marka Allegro z 0,66 mld kontaktów reklamowych i 84,22% zasięgu w populacji 7-75.Top reklamodawcy TV

Wydatki na reklamę TV

Pod względem estymowanych wydatków reklamowych w telewizji na pierwszym miejscu znalazła się marka Media Expert – jej udział w wydatkach wyniósł 2,68% – a na drugim Kinder, z udziałem na poziomie 2,66%. Trzecie miejsce należało do Biedronki z udziałem 2,05%.Wydatki na reklamę TV

RYNEK REKLAMY RADIOWEJ

W radiu branżą o największej liczbie kontaktów reklamowych w sierpniu była branża „Trade” (7,6 mld). Na drugim i trzecim miejscu znalazły się branże „Pharmaceuticals” (4,1 mld kontaktów) oraz „Media, books, CD & DVD” (0,93 mld kontaktów reklamowych).RYNEK REKLAMY RADIOWEJ

Najbardziej aktywnym reklamodawcą w radiu w sierpniu była ponownie marka Media Expert – wygenerowała ona 1,93 mld kontaktów reklamowych, docierając do 86,67% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazło się Euro RTV AGD (0,94 mld kontaktów reklamowych, 79,47% zasięgu), na trzecim – Lidl (0,61 mld kontaktów, 78,77% zasięgu). Zestawienie TOP 10 zamyka Carrefour (0,24 mld kontaktów i 69,75% zasięgu).Wydatki na reklamę radiową

Wydatki na reklamę radiową

Najwyższy udział w wydatkach reklamowych w radiu miała w sierpniu marka Media Expert (12,25%). Kolejne miejsca należą do Euro RTV AGD (5,91%) oraz Lidla (2,72%).Wydatki na reklamę radiową

Inflacja CPI w USA negatywnie zaskoczyła

W sierpniu inflacja w USA wyniosła 3,70% r/r (prognoza 3,60%) i 0,60% m/m (zgodnie z prognozą). Mamy zatem lekko negatywne zaskoczenie i odczyt wyższy niż w poprzednim miesiącu, kiedy to inflacja wyniosła 3,20%.

W USA drożała przede wszystkim energia i usługi. Biorąc pod uwagę ostatnie wzrosty cen surowców oraz mocny ISM dla usług (54,5) nie dziwi odczyt bliski konsensów. Jeżeli połączymy to ze wzrostem stopy bezrobocia (do 3,80%) oraz rozbieżności względem przewidywań co do recesji (Goldmans Sachs obniża prawdopodobieństwo recesji, a model New York Fed podwyższa) – powyższy odczyt dalej niczego nie przesądza. Wszystkie scenariusze są na stole, a niepewność, którą obecnie obserwuje się na rynkach prawdopodobnie, wciąż się utrzyma.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Czy jesteśmy gotowi na 5G? Komentarz BCC

Aukcja częstotliwości 5G trwa i procedura jej prowadzenia, póki co, odbywa się bez zakłóceń. Niedługo poznamy zapewne więcej szczegółów dotyczących rezerwacji oraz licytowanych kwot. Wszystkie agendy państwowe chuchają i dmuchają, aby wszystko skończyło się tej jesieni sukcesem. Z kolei operatorzy będą wyjątkowo starannie przygotowywać dokumentację i przestrzegać harmonogramu postępowania, aby dowieźć projekt do szczęśliwego końca, ograniczając maksymalnie ryzyko potencjalnych skarg i odwołań.

Pytanie, co dalej? Czy jesteśmy jako kraj przygotowani na rewolucję w szybkości transmisji danych, czy uda nam się z powodzeniem skonsumować nowe funkcjonalności i wykorzystać je z największym możliwie efektem dla gospodarki i społeczeństwa?

Na pierwszy rzut oka okazuje się, że jest lepiej niż można byłoby się spodziewać. Polska robi duże postępy – znacząco, bo trzykrotnie poprawiliśmy penetrację sieci 5G. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Sukces jest, ale wciąż daleko nie wystarczający. Osiągane prędkości transmisji danych nie są bowiem imponujące, pomimo że operatorzy „wyciskają” na dotychczasowych częstotliwościach co mogą. W rezultacie Polska zanotowała, mierzony rok do roku 30-procentowy przyrost w kategorii „gotowości” na wdrożenie 5G, ale wciąż znajdujemy się w ogonie rankingu zarówno globalnie jak i w gronie państw europejskich.

Mimo wszystko jest więc powód do ostrożnego optymizmu. Wydaje się, że właściwe służby państwowe też stanęły w końcu na wysokości zadania i przygotowały grunt pod oczekiwany od dawna profesjonalny podział częstotliwości 5G. Tymczasem na pewno w ten pozytywny trend nie wpisuje się ostatnia inicjatywa ogłoszona najwyraźniej w ferworze kampanii wyborczej. Odgrzanie pomysłu telewizji w komórce poprzez doskonałą skądinąd aplikację mObywatel (w kontekście transmisji meczów reprezentacji piłki nożnej) jest chybione i mało poważne. Aktualni decydenci już chyba zapomnieli jaką porażką zakończyła się inicjatywa związana z konkursem na telewizję mobilną sprzed 15-tu lat. Wówczas można było uznać to za oryginalny pomysł, ale teraz? Jeśli będziemy mieć do dyspozycji prawdziwe 5G, wszelkie transmisje sportowe oparte na streamingu, z minimalnym opóźnieniem, przestaną być luksusem, a staną się codziennością, także na smartfonach.

Od agent rządowych odpowiedzialnych za cyfryzację chciałoby się oczekiwać większej refleksji i przemyślanych pomysłów, bo czekają nas naprawdę istotne wyzwania cywilizacyjne jak: przemysł 4.0, rozwój inteligentnych miast, przemysłowego Internetu rzeczy i tutaj chciałoby się widzieć aktywną, konkretną i rozsądną rolę administracji państwowej, likwidującej bariery inwestycyjne i prawne.

Jestem z kolei dziwnie spokojny o kreatywność przedsiębiorców telekomunikacyjnych, którzy choć nie planowali, mieli wyjątkowo dużo czasu na przygotowanie ofert opartych na funkcjonalnościach 5G. Operatorzy już teraz efektywnie wdrażają we współpracy z samorządami użyteczne społecznie i biznesowo rozwiązania w obszarze inteligentnych miast (inteligentne oświetlenie, liczniki elektryczne, na wodę itd), czy z powodzeniem wprowadzają infrastrukturę campusową 5G dla zakładów przemysłowych oraz uczelni.

Wszystkie te rozwiązania dostaną ogromnego przyspieszenia po wejściu na tory upowszechnionej prędkości 5G. Pojawi się wiele nowych innowacyjnych rozwiązań, chociażby w obszarze zdrowia, czy handlu, na które czekają Polacy i polska gospodarka. Odblokowanie potencjału nowych możliwości jest tuż za rogiem.

Wojciech Płażalski, ekspert BCC ds. telekomunikacji i inwestycji w rozwój cyfrowy

Europejskie standardy raportowania zrównoważonego rozwoju (ESRS) wprowadzają analizę podwójnej istotności

2024 rok będzie ważnym okresem dla pierwszej grupy firm, objętej obowiązkiem raportowania kwestii zrównoważonego rozwoju. Sprawozdania za ten okres będą musiały wpisywać się w ramy zarysowane w dyrektywie CSRD oraz towarzyszących jej Europejskich Standardach Raportowania Zrównoważonego Rozwoju (ESRS). Nowością, a zarazem podstawową ramą analiz bogatego zestawu wskaźników zrównoważonego rozwoju, zaprezentowanych w standardach ESRS, jest podwójna istotność, obejmująca konieczność analizy zarówno wpływu przedsiębiorstwa na ludzi, jak i wpływu trendów społecznych i ekologicznych na jego kondycję finansową.

Grono podmiotów, które w najbliższych latach zostanie objęte powiązanymi z Europejskim Zielonym Ładem regulacjami, ulegnie znaczącemu zwiększeniu w porównaniu z dotychczas obowiązującą dyrektywą NFRD. Standardy ESRS dotyczą szerokiej gamy zagadnień, związanych ze środowiskowymi, społecznymi i zarządczymi aspektami funkcjonowania przedsiębiorstw. Będą one w istotny sposób wpływać na kształt unijnego rynku poprzez rosnące oczekiwania w kwestiach ESG wobec partnerów handlowych w łańcuchach dostaw.

Wskaźniki ESRS mają za zadanie ujednolicenie standardów raportowania kwestii niefinansowych w obrębie Unii Europejskiej. Tworzone były we współpracy m.in. z Międzynarodową Radą ds. Standardów Zrównoważonego Rozwoju, odpowiedzialną za kreowanie międzynarodowych standardów ujawnień w dziedzinie zrównoważonego rozwoju. Unifikacja standardu ma ułatwić spełnienie nowych wymogów regulacyjnych przez przedsiębiorstwa, które wcześniej decydowały się na korzystanie z dobrowolnych ram raportowych, takich jak standardy GRI czy rekomendacje TCFD – mówi Iwona Galbierz-Sztrauch, Partner, Lider Usług Doradczych dla Sektora Finansowego, Lider ESG w KPMG w Polsce.

Standardy ESRS wprowadzają analizę podwójnej istotności

Podstawową ramą analiz bogatego zestawu wskaźników zrównoważonego rozwoju, zaprezentowanych w standardach ESRS, jest podwójna istotność (ang. double materiality), obejmująca konieczność analizy zarówno wpływu przedsiębiorstwa na ludzi, jak i wpływu trendów społecznych i ekologicznych na jego kondycję finansową. Taka analiza ma pomóc w wybraniu wskaźników, mających kluczowy wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstwa, umożliwiając mu przejrzystą komunikację z interesariuszami oraz zapewniając bazę do tworzenia przemyślanych strategii zmian w modelu biznesowym.

Firmy będą zobligowane do raportowania kwestii związanych ze strukturą zarządczą, strategią, zarządzaniem ryzykami i szansami ESG, a także wybranymi w analizie podwójnej istotności wskaźnikami środowiskowymi, społecznymi i w obszarze zarządzania.

Kogo obejmą wymogi ESRS?

W pierwszej połowie 2025 roku zobligowane do publikacji swoich raportów za rok 2024 będą największe firmy interesu publicznego (tzw. public interest entities, PIE), zatrudniające ponad 500 osób – w tym te, objęte do tej pory obowiązkami raportowymi na bazie dyrektywy NFRD. W kolejnych latach pula podmiotów objętych regulacją poszerzy się o wszystkie duże przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 250 osób, które będą miały obowiązek raportowania za rok 2025, a następnie o notowane na giełdzie małe i średnie przedsiębiorstwa, których obowiązek będzie dotyczył dopiero w raportach za rok 2026.

Z opublikowanego w czerwcu br. przez KPMG w Polsce raporcie pt. „Benchmark Klimatyczno-Środowiskowy” wynika, że spełnienie wymogów wskazanych w europejskich standardach raportowania zrównoważonego rozwoju może być wyzwaniem nawet dla największych polskich przedsiębiorstw. Pod lupę wzięliśmy zestaw naszym zdaniem najważniejszych wskaźników środowiskowych spośród ESRS-ów, uwzględniających kwestie klimatyczne, surowcowe oraz związane z bioróżnorodnością. Średni wynik 100 największych polskich spółek to 5,2 na 10 możliwych do zdobycia punktów. Realizacja nowych wymogów regulacyjnych dla wielu firm oznaczać będzie konieczność przyspieszenia działań z zakresu zbierania danych, dialogu z interesariuszami oraz formułowania holistycznych strategii zrównoważonego rozwoju przedsiębiorstwa, umożliwiających tworzenie odpornych na wyzwania przyszłości modeli biznesowych – mówi Justyna Wysocka-Golec, Dyrektor w Zespole ds. Zmian Klimatycznych, Energii i Dekarbonizacji w Dziale Doradztwa Biznesowego w KPMG w Polsce.

Wykorzystanie wskaźników ESRS pozwoli nie tylko spełnić wymogi regulacyjne, ale też pomoże w budowie wiarygodności na dynamicznie zmieniającym się rynku. Zmiany w sposobie prowadzenia przedsiębiorstwa, wynikłe z rzetelnej analizy zgromadzonych danych, ułatwić mogą pozyskiwanie finansowania czy ubezpieczenia – mówi Przemysław Oczyp, Partner Associate w Dziale Doradztwa Biznesowego/ESG w KPMG w Polsce.

NSA: Zakwaterowanie i transport dla oddelegowanych pracowników nie podlegają opodatkowaniu

Popularną formą wykonywania obowiązków służbowych stosowaną przez pracodawców jest delegowanie i oddelegowywanie pracowników do pracy poza siedzibą firmy. Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, w którym zmienia swoje stanowisko z 2018 roku na temat opodatkowania świadczeń przy oddelegowaniu pracownika. W najnowszym orzeczeniu NSA wskazuje, że zakwaterowanie i transport w czasie oddelegowania nie podlegają opodatkowaniu.

Delegacja i oddelegowanie to terminy podobne, ale nie tożsame. Delegacja to krótkie i jednorazowe wykonywanie obowiązków służbowych poza siedzibą pracodawcy, np. wyjazd szkoleniowy lub spotkanie z klientem poza siedzibą pracodawcy. Z kolei oddelegowanie oznacza czasowe przeniesienie miejsca wykonywania obowiązków pracowniczych – przykładowo pracownik firmy budowlanej może zostać oddelegowany do pracy w innym mieście lub kraju, aby budować obiekt na zlecenie kontrahenta.

Koszty w ramach diet zwolnione z podatku

Jeśli koszty związane z delegacją mieszczą się w ramach diet lub innych świadczeń otrzymywanych od pracodawcy, są zwolnione z opodatkowania. Jeśli pracodawca nie zapewnia wyżywienia w czasie delegacji, pracownikowi wypłacana jest dieta, którą sam musi pokryć swoje potrzeby żywieniowe. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy posiłek kosztuje więcej niż wynosi stawka diety i od tej nadwyżki pracownik musi zapłacić podatek, który jest mu potrącany z pensji. Jeśli w czasie oddelegowania zatrudniony zapłaci za posiłek przykładowo o 100 zł więcej ponad limit diety to dostanie wynagrodzenie pomniejszone o 12 lub 32 zł, czyli wysokość podatku, w zależności od progu podatkowego w jakim znajduje się pracownik.

NSA zmienia swój własny wyrok

W przypadku oddelegowania pracowników sytuacja może być bardziej skomplikowana niż przy delegacjach. Według zapisów ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, zakwaterowanie przy okazji oddelegowania nie podlega opodatkowaniu do kwoty 500 zł miesięcznie. Jeśli pracodawca wynająłby pracownikowi hotel za 1000 zł, to połowa kwoty nie byłaby opodatkowana, a za 500 zł nadwyżki trzeba byłoby zapłacić podatek.

Naczelny Sąd Administracyjny wydał przełomowy wyrok, zmieniając swoje dotychczasowe stanowisko z 2018 roku. Od 1 sierpnia 2023 roku uznaje się, że świadczenia z tytułu noclegu i transportu podczas oddelegowania pracowników nie podlegają opodatkowaniu.

To wyjątkowe orzeczenie, ponieważ NSA odwołał się do przepisów unijnych. Określają one, że świadczenia rzeczowe nie stanowią elementu wynagrodzenia, a więc nie są zaliczane podstawy do opodatkowania. To znacząca zmiana po prawie pięciu latach obowiązywania jednolitego stanowiska sądów administracyjnych. Wcześniej orzekały one, że takie świadczenia podlegają opodatkowaniu.

Teraz pozostaje śledzić jak organy skarbowe będą odnosiły się do tego wyroku i czy zostaną dokonane zmiany w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych. Wyrok daje podatnikom silne argumenty w sporach z organami skarbowymi i może przyczynić się do zmiany prawa podatkowego w tym obszarze. Możliwe, że przepis dotyczący zwolnienia z opodatkowania w wysokości 500 zł miesięcznie zostanie zmieniony lub dostosowany do nowego stanowiska sądów.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Sektor mody na fali wzrostu: luksusowe marki wyprzedzają high street

  • Luksusowe marki modowe (+90 proc.) osiągnęły znacznie lepsze wyniki niż ich odpowiedniki high street +23 proc.) w ciągu ostatnich pięciu lat.
  • Marki high street walczą, odzyskując nieco gruntu pod nogami w ciągu ostatniego roku, w obliczu wyższych płac i spowalniającej inflacji.
  • Marki luksusowe wyprzedziły indeks Stoxx600 w stosunku 4:1 w ciągu pięciu lat.

Już tylko kilka dni pozostało do rozpoczęcia sezonu europejskich pokazów mody podczas London Fashion Week. Nowe badania przeprowadzone przez eToro pokazują, że w ciągu ostatnich pięciu lat, akcje luksusowych marek modowych wygenerowały ponad czterokrotnie wyższe zwroty niż ich odpowiedniki high street.

Przygotowując Koszyk Fashion Week, eToro przeanalizowało wyniki dziesięciu największych brytyjskich i europejskich sprzedawców luksusowych marek modowych oraz marek high street pod względem kapitalizacji rynkowej. Okazuje się, że luksusowe marki modowe znacznie przewyższyły wyniki swoich odpowiedników high street w ostatnich latach. W ciągu ostatnich pięciu lat, 10 największych spółek z branży mody luksusowej odnotowało 90 proc. wzrostu, w porównaniu do skromnych 23 proc. odnotowanych przez ich odpowiedniki z sektora fast fashion (Tabela 1). Liderami w sektorze luksusowym są LVMH i Hermes, którzy czerpią korzyści z silnej tożsamości marek, siły cenowej i lojalności klientów. W ciągu ostatnich pięciu lat, LVMH odnotowało oszałamiający wzrost wartości rynkowej (o 163 proc.), podczas gdy Hermes może pochwalić się zdumiewającą stopą wzrostu na poziomie 241 proc.

Tabela 1: 10 najlepszych marek pod względem kapitalizacji rynkowej

Luxury Basket: Wyniki giełdowe 10 najlepszych luksusowych marek modowych High Street Basket: Wyniki akcji 10 najpopularniejszych marek modowych
YTD 1 rok 5 lat YTD 1 rok 5 lat
1 LVMH 16% 16% 163% Inditex 39% 43% 21%
2 Hermes 31% 37% 241% H&M 46% 33% 26%
3 Richemont 3% 13% 45% Next 17% 13% 25%
4 Kering 5% -7% 9% JD Sport 12% 18% 47%
5 Christian Dior 9% 13% 101% Zalando -21% 6% -42%
6 Moncler 27% 35% 65% LPP 20% 34% 43%
7 Prada 21% 19% 46% Asos -27% -50% -94%
8 Burberry 5% 19% -5% Mavi 61% 199% 1725%
9 Brunello Cucinelli 3% 29% 74% SMCP -5% 3% -75%
10 Hugo Boss 30% 25% 1% OVS 6% 45% -8%

Wyniki osiągnięte w przeszłości nie są wyznacznikiem przyszłych wyników.

Dla kontrastu, europejscy sprzedawcy detaliczni high street odnotowali skromniejszy wzrost. Hiszpański Inditex, spółka matka Zary, odnotowała 21 proc. wzrostu w ciągu ostatnich pięciu lat, za szwedzkim H&M z 26-procentowym wzrostem i brytyjskim Next z 25 proc. wzrostu. ASOS osiągnął najgorsze wyniki, doświadczając znacznego spadku z 94 proc. spadkiem. Godnymi uwagi wyjątkami w tym scenariuszu są mniejsi gracze w branży. Turecka marka dżinsowa MAVI, prowadząca sprzedaż detaliczną online, odnotowała wzrost wartości o 1725 proc.

„Błyskawiczny wzrost LVMH do największej kapitalizacji rynkowej w Europie pokazuje trwały urok marek luksusowych, nawet w obliczu niepewności gospodarczej i kryzysu kosztów utrzymania, który spowodował, że klienci głównego nurtu zaciskają pasa” – wyjaśnił Ben Laidler, strateg rynków globalnych w eToro. „Marki high street zasługują na uznanie za sprawne poruszanie się w tym trudnym środowisku gospodarczym, a ich łączne ceny akcji są lepsze od średniej dla akcji europejskich. Jednak spadek cen akcji ASOS jest wyraźnym przypomnieniem tego, jak bezlitosna i konkurencyjna potrafi być ta branża. Podkreśla to znaczenie zdolności adaptacyjnych i innowacji w stale zmieniającej się branży modowej. Ponieważ sektor ten nadal ewoluuje, możemy spodziewać się dalszych zmian kierunku tych mainstreamowych marek”.

Sektor mody wyprzedza pozostałe sektory na rynku europejskim

Pomimo długoterminowych wyzwań stojących przed markami hight street, zarówno luksusowi, jak i detaliczni sprzedawcy modowi w Wielkiej Brytanii i Europie konsekwentnie osiągają lepsze wyniki niż szerszy europejski rynek akcji. W ciągu ostatnich pięciu lat, 10 największych spółek z sektora mody luksusowej przodowało w indeksie Stoxx600 w imponującym stosunku 4:1. W międzyczasie, koszyk eToro 10 najlepszych marek high street odnotował ostatnio skromny, ale zachęcający powrót w ciągu ostatniego roku, rejestrując 25 proc. wzrostu w porównaniu do 4,3 proc. Stoxx500.

Tabela 2: Wyniki segmentów Luxury i High Street na tle indeksu Stoxx600

Koszyk Luxury  Koszyk High Street  Stoxx 600
YTD 17% 14% 6%
1 rok 21% 25% 4%
2 lata 28% -12% -4%
3 lata 124% 29% 24%
5 lat 90% 23% 18%

Wyniki osiągnięte w przeszłości nie są wyznacznikiem przyszłych wyników.

Ben Laidler podsumował: „W ostatnim czasie, wzrost płac i zmniejszenie presji inflacyjnej przyczyniły się do wzrostu pewności konsumentów i poczucia siły nabywczej, demonstrując lekką równowagę między warunkami makroekonomicznymi a branżą modową napędzaną przez konsumentów. Wraz ze spowolnieniem wzrostu gospodarczego w Europie, sprzedawcy detaliczni, zarówno luksusowi jaki i high street, mogą zostać zmuszeni aby ponownie się dostosować”.

Konieczna regulacja działalności firm pogrzebowych w placówkach opieki i ochrony zdrowia

Akwizycja usług pogrzebowych, poprzez rozmieszczanie reklam czy zwłaszcza bezpośrednie nakłanianie rodzin osób zmarłych do wybrania jako wykonawcy usługi funeralnej określonej firmy (w imieniu której występuje akwizytor) w placówkach ochrony zdrowia i opiekuńczych to działania wymagające natychmiastowego uporządkowania, aby przestały one budzić jakiekolwiek wątpliwości prawne i etyczne – uważa Polska Izba Branży Pogrzebowej, która od lat promuje dobre praktyki w sektorze pogrzebowym.

Problem wymaga natychmiastowego rozwiązania – w ten sposób Polska Izba Branży Pogrzebowej odnosi się do zaprezentowanego ostatnio w mediach przypadku ewidentnej patologii, z jaką zetknęli się najbliżsi zmarłych w jednej z placówek ochrony zdrowia w Polsce. Chodziło m.in. o natrętną akwizycję usług funeralnych wobec osoby, która była tam podopieczną i zmarła na terenie tej placówki.

– Misją naszej Izby jest eliminacja wszelkich nieprawidłowości w funkcjonowaniu przedsiębiorstw sektora funeralnego. Jedną z nich jest problem nakłaniania rodzin podopiecznych placówek ochrony zdrowia czy opiekuńczych do wyboru usług określonych przedsiębiorstw pogrzebowych – jeszcze na terenie takich placówek, a także rozmieszczania tam reklam – przypomina Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Jego zdaniem, działania takich firm przynoszą szkodę tysiącom uczciwie działających firm w całej Polsce, które w ten sposób narażone zostają bezpodstawnie na słowa krytyki i porównywania do podmiotów o „wątpliwej reputacji”, a więc zajmujących się usługami funeralnymi w sprzeczności z zachowaniem empatii oraz etyki zawodowej. – W naszej pracy należy mieć przede wszystkim na uwadze odczucia najbliższych osób zmarłych. Konieczne staje się zatem zachowanie delikatności i poszanowanie pewnej intymności – jako koniecznych elementów naszego profesjonalizmu. Do tego dochodzi też przestrzeganie zasad ochrony osobowej, a to właśnie ich pogwałcenie miejsce ma najczęściej w przedstawianych przez media przypadkach – tłumaczy prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Zwraca on przy tym uwagę na to, co wymaga dziś natychmiastowego uporządkowania.

– Oprócz pewnych, jednoznacznie negatywnych, zachowań wśród wybranych podmiotów prowadzących działalność funeralną, wyeliminować trzeba także i inne patologie, które, co stwierdzam z bólem, bliskie są stania się codziennością w przestrzeni publicznej – stwierdza Robert Czyżak i wyjaśnia: – Możemy wciąż z łatwością znaleźć szpitale, na terenie których widnieją szyldy reklamujące działalność firm pogrzebowych. Dość prosto można wyobrazić sobie, co czują pacjenci takich ośrodków, którzy obserwują z okien to, co dzieje się np. w budynku prosektorium – uważa prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. Wskazuje tu, że cały czas liczne artykuły i programy telewizyjne pokazują patologiczne zachowanie właścicieli firm pogrzebowych, brak konsekwencji ze strony dyrekcji szpitali, a jednocześnie konstatacje, że przecież nic takiego się nie działo w połączeniu z brakiem dostrzegania tutaj żadnych nieprawidłowości.

– Problem polega na tym, że pomimo stale wysyłanych, a do tego licznych, sygnałów ze strony Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, problem cały czas wymaga rozwiązania. Swoistym antidotum na tego typu działania miała być nowelizacja Prawa Pogrzebowego, w pracach nad którą udział brali przedstawiciele należącej do Federacji Przedsiębiorców Polskich Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. W związku ze zbliżającymi się wyborami projekt znowelizowanego Prawa Pogrzebowego utknął w KPRM, a przecież zawiera on precyzyjne zapisy, które doprowadzić by mogły do dość szybkiego uporządkowania funkcjonowania firm pogrzebowych, w tym – do eliminacji wielu patologii, jakie cały czas mają w tym segmencie usług miejsce – zaznacza Robert Czyżak.

Według niego bowiem dzisiaj do czynienia mamy niestety tylko i wyłącznie z szeregiem sensacyjnych doniesień medialnych na temat pojawiających się patologicznych zachowań firm pogrzebowych, a można byłoby ich przecież uniknąć m.in. dzięki propozycjom, jakie Polska Izba Branży Pogrzebowej złożyła do projektu nowego Prawa Pogrzebowego.

– Akt ten jednak pozostaje wciąż w swoistej „zamrażarce”, na czym cierpi zarówno cały sektor funeralny, jak i jego reputacja – podsumowuje prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej i przypomina, że kierowana przez niego organizacja codziennie podejmuje działania na rzecz promocji właściwych – prawnie i etycznie – zachowań, a także eliminacji nieprawidłowości związanych np. z funkcjonowaniem firm pogrzebowych na terenie szpitali czy ośrodków opiekuńczych.

Premiera iPhone’a 15. Czy Apple złapie zadyszkę?

Od legendarnej premiery pierwszego iPhone’a, która w czerwcu 2007 roku zszokowała świat i rozpoczęła zakupowy szał na produkty Apple minęło blisko 16 lat. Przez cały ten czas gigant z Doliny Krzemowej cieszył się niemal wykładniczo rosnącą sprzedażą flagowych produktów, za którymi szły rekordowe przychody, marże i skup akcji własnych wart setki miliardów dolarów. 

Wczorajsza premiera nowego iPhone’a 15 nie przyniosła jednak kolejnej technologicznej rewolucji. Zmiany na tle poprzedniej wersji ‘telefonu z jabłuszkiem’ wydają się bardziej kosmetyczne niż przełomowe. Także nowy Apple Watch nie wstrząsnął światem nowych technologii, mimo kilku ‘gadżeciarskich’ funkcji opartych na haptyce.

Co więcej, premiera pojawiła się w czasie, gdy globalna gospodarka balansuje się na cienkiej linie, wzbraniając się przed recesją, w cieniu napiętych stosunków na linii Waszyngton – Pekin. Czy premiera nowego modelu okaże się dla firmy kolejnym ‘biznesowym sukcesem’? A może czerwoną flagą, która pokaże Wall Street, że nie ma drzew rosnących do nieba. Przecież jeśli coś nie może trwać wiecznie – musi kiedyś się skończyć.

Złoty biznes złapie zadyszkę?

Faktem jest, że Apple w pewnym sensie łączy (lub łączyła) miary spółki wzrostowej (dynamiczne wzrosty sprzedaży, zysków) i ‘value’ (fundamentalna ‘jakość’, przewagi konkurencyjne). Fundamentalną wartość firmy i całej marki podkreśla fakt, że jej akcje stanowią ponad połowę portfela wehikułu inwestycyjnego Berkshire Hathaway, Warrena Buffetta. Szeroka fosa biznesowa oraz konsekwentne zwiększanie udziałów w rynku (przy zdobywaniu ‘wiernych’ klientów po drodze) uczyniło Apple biznesem rosnącym, także w okresach podwyższonej inflacji. Umiejętne zarządzanie, programy skupu akcji i rosnące mnożniki – spółka jednym słowem ‘dowoziła’ jakość i świetne wyniki. ‘Tania’ produkcja w Azji wspierała jej marże netto. Oprogramowanie iOS dla wielu stało się wyznacznikiem intuicyjności i jakości (choć stwierdzenie, że przerasta konkurencyjny Android wydaje się subiektywne).

Wzrostowa fala sprawiła, że pozytywnie zaskakiwany przez ponad dekadę rynek stale przekonywał się, że wzrost ten będzie trwał długo. Być może nawet wiecznie. Wraz z tymi oczekiwaniami rosły akcje kalifornijskiego giganta. Czy rzeczywiście jest to tak oczywiste? Błędem byłoby niedocenianie konkurencji, choćby Samsunga. Co więcej, stawianie Apple coraz wyższej poprzeczki, po tak imponującym wzroście i kolejnych coraz mniej ‘emocjonujących’ premierach produktów stwarza potencjał do rozczarowania. Adekwatne wydaje się porównanie niesamowitej ery kilkunastoletniego wzrostu firmy do biegu przez płotki, w którym sportowiec pokonuje kolejne przeszkody – z każdą kolejną traci jednak nieco sił, co staje się coraz bardziej zauważalne.Grafika sprzedaz Apple

Sprzedaż iPhone w ujęciu r/r spada od 2021 roku- czy spadek ten będzie się pogłębiał? Po uwzględnieniu sezonowości i czynników ryzyka spodziewamy się, że w fiskalnym roku 2023 całkowita liczba sprzedanych modeli wyniesie 221 mln sztuk, co powoli zbliża się do poziomów z 2018 roku i jest wynikiem niższym od osiągniętego chociażby w roku 2015. Warto podkreślić, że iPhone był w ostatnich latach najmocniejszym produktem firmy, a spadek jego sprzedaży prawdopodobnie będzie wiązał się ze zdecydowanym spadkiem popytu na pozostałe produkty. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB Research

Koniunkcja czynników

Wydaje się, że jeśli kiedykolwiek dynamika sprzedaży iPhone’ów miałaby niepokojąco spaść, dzisiejsze środowisko makro zdaje się ku temu ‘najlepszą okazją’. Co prawda wartość netto amerykańskich gospodarstw domowych jest dziś rekordowa ii wg. Rezerwy Federalnej wynosi blisko 155 bln USD. Także bezrobocie nie stanowi dla firmy problemu w większości głównych gospodarek jest bardzo niskie.

Jednak to właśnie ta sytuacja makro ma szanse ulec zmianie w najbliższych miesiącach, gdy banki centralne dławią inflację, tłumiąc gospodarczy wzrost. Wydaje się, że mocniejsze uderzenie w rynek pracy i wzrost płac są raczej kwestią czasu i skali. Jak poradzi sobie z tym Apple? To nie jedyny problem a jedynie wierzchołek ekonomicznej góry lodowej. Wysokie stopy procentowe oznaczają droższy kredyt i wyższe raty. Dotychczas spora część produktów firmy nabywana była w ramach różnych form kredytowych – trend ten wyhamowuje. Co więcej, zacieśnianie kredytowe w bankach (wyższa poprzeczka dla kredytobiorców) i problem mocno zadłużonych gospodarstw domowych chętnie posiłkujących się kredytem w czasie gdy stopy procentowe były bliskie zeru…  Również może odbić się na dynamice sprzedaży. Do tego dochodzą kwestie geopolityczne.

Między USA a Chinami wciąż widać silne tarcia, a obie strony próbują w pewnym sensie zerwać nić współzależności, co być może pozwoli im wytaczać stopniowo coraz cięższe działa. Apple ponosi koszty stopniowego przenoszenia produkcji z Chin do sąsiednich krajów w Azji. Chińscy regulatorzy tuż przed premierą iPhone’a wprowadzili zakaz użytkowania telefonów Apple przez urzędników państwowych. Morgan Stanley szacuje, że zakaz ten oznacza mniej więcej 4% niższe przychody w tym roku. Chiny odpowiadają za około 20% rynku Apple ale pytanie brzmi raczej czy… Chiński zakaz nie zostanie w pewien sposób rozciągnięty? Wojna handlowa to kolejny powód dla którego Apple stoi na rozdrożu. Ryzyko to nie było oczywiste przez kilkanaście poprzednich lat działalności firmy.

Czerwona flaga za nami?

Wydaje się, że wstęp do tej historii widzieliśmy już w wynikach za II kw., które mimo imponującego zysku netto wskazały, że popyt na ‘jabłko’ nie jest już tak gwałtowny – zwłaszcza niższa sprzedaż dotknęła iPady czy Macbooki. Oczywiście bardzo mocno wypadają wysoko marżowe usługi Apple (TV, Pay etc.), ale pamiętajmy, że… Ich wzrostowy potencjał jest w pewnym stopniu ograniczony sprzedażą urządzeń – głównie iPhone’ów. Popyt na iPhone’a wydaje się więc pewnego rodzaju bazą dalszego wzrostu. Jeśli nie będzie rósł lub miary te okażą się wysoce niesatysfakcjonujące – rynek może zacząć postrzegać Apple jako spółkę, która swoje najlepsze ‘5 minut’ ma już za sobą. W końcu historia zna wiele przypadków świetnych biznesów, które docierały do pewnych ograniczeń. Warto też wspomnieć przypadki takich spółek jak Xerox czy Polaroid, które w szczycie świetności także były ‘skazywane na wzrost’.

W lipcu największy na świecie koncern luksusowy LVMH ostrzegł, że popyt na luksusowe produkty w USA zaczął bardzo dynamicznie spadać. Oczywiście Apple to nie marka luksusowa, ale w świecie technologii bez wątpienia za taką uchodzi. Ostrzeżenie LVMH wydaje się więc poważne choć jego bezpośrednie przełożenie na wyniki Apple w tym kwartale – niepewne. Sezonowo jednak III kwartał (IV kwartał wg. Fiskalnych miar spółki) okazywał się często tym najsłabszym, a po premierach iPhone’ów cena akcji Apple na zamknięciu kwartału okazywała się niższa w 75% przypadków. Wg. danych Counterpoint Research dostawy smartphone’ów na globalnym rynku w II kw. roku wyniosły 294,5 mln wobec 268 mln w I kw.  Apple trzymał się najmocniej na tle konkurencji. Dostawy iPhone’ów wyniosły 45,3 mln wobec 46,5 mln poprzednio (ale wciąż to niższy wynik).

Wiatr już nie wieje w plecy

Pozytywne czynniki, które napędzały wzrost sprzedaży i biznesu Apple wydają się stopniowo wyczerpywać. Pamiętajmy jednak, że na rynkową sytuację wpływają niezliczone czynniki, także losowe, a przyszłość bardzo trudno precyzyjnie oszacować. Możemy nie wiedzieć dokąd zmierzamy, ale powinniśmy próbować dobrze określić w jakim miejscu jesteśmy. Obecnie Apple nie wydaje się przewartościowany i firmie daleko do ‘szalonej wyceny’ podobnej do Nvidia czy innych technologicznych spółek. Trudno powiedzieć jednak, by dzisiejsza wycena stanowiła ‘margines bezpieczeństwa’ na wypadek recesji, która może przynieść potencjalnie gwałtowne zmiany w liczbie sprzedawanych urządzeń. Nie można jednak spisywać wzrostu Apple na straty, byki z niecierpliwością czekają na premierę VR Vision Pro, która może ‘ożywić’ rynek wirtualnej rzeczywistości. Także dalszy rozwój AI – jeśli przełożony zostanie na nowe funkcje ‘Siri’ może elektryzować rynek.

Główne zmiany wprowadzone w nowym modelu iPhone dotyczą łącza USB-C, aparatu (choć zdjęcie w trybie nocnym, w prezentacji przyciągnęło kontrowersje – jakość wzbudziła wątpliwości) oraz procesora A17 i możliwości w najmocniejszych wersjach Pro. Czy funkcja ‘pstrykania palcami’ w celu sprawdzenia pulsu za pomocą Apple Watch nowej generacji napędzi sprzedaż? Prawdopodobnie bez względu na koniunkturę, sam biznes Apple obroni się. Nawet jeśli jego rozwój spowolni lub odnotuje regres. Pytanie brzmi, co stanie się z giełdową wyceną, na którą przede wszystkim wpływają czynniki takie jak psychologia – chciwość i strach? Tu wątpliwości przybywa.

Rynki wyraźnie bez fajerwerków przyjęły wydarzenie Apple – o technologicznym przełomie nie ma tym razem mowy. Po prezentacji iPhone’a 15 akcje Apple na nowojorskiej giełdzie taniały blisko 1,5%.

Wykres akcji Apple (AAPL.US), interwał D1. Pierwszym istotnym poziomem wsparcia w scenariuszu spadków wydają się okolice 165 USD gdzie widzimy 23,6 zniesienie fali wzrostowej z marca 2020 roku oraz decydującą średnią wyznaczającą umowny trend, SMA200 (czerwony kolor). Źródło: Platforma XTB

Wykres akcji Apple (AAPL.US), interwał D1. Pierwszym istotnym poziomem wsparcia w scenariuszu spadków wydają się okolice 165 USD gdzie widzimy 23,6 zniesienie fali wzrostowej z marca 2020 roku oraz decydującą średnią wyznaczającą umowny trend, SMA200 (czerwony kolor). Źródło: Platforma XTB

Autor: Eryk Szmyd Analityk rynków finansowych XTB

Rynek pracy w Polsce: sektory odporne na kryzys i te, które go odczuwają

Przez krajowy rynek pracy i polską gospodarkę przebiega wyraźna granica dzieląca branże na te, które – mimo dynamicznej sytuacji – nadal mają się całkiem dobrze oraz te znajdujące się w gorszej sytuacji. Co widać również w rekrutacji. Mimo osłabienia popytu na pracowników nadal wiele wolnych miejsc czeka w branży spożywczej, handlu detalicznym, produkcji czy logistyce, wynika z raportu Grupy Progres. W tych sektorach tylko w lipcu pojawiło się ponad 107 tys. ofert zatrudnienia, a zapotrzebowanie na kandydatów rekrutowanych na wrzesień i pozostałe miesiące wzrosło o 26 proc. Jednak nie wszędzie na pracowników czekają z otwartymi ramionami.

Jak podaje GUS, w lipcu br. produkcja spadła w 24 z 34 podstawowych działów przemysłu (porównując rdr.) m.in. produkcji chemikaliów i wyrobów chemicznych – o 19,6 proc., wyrobów z drewna, korka, słomy i wikliny – o 15,5 proc., mebli – o 11,1 proc. czy metali – o 10,4 proc. Wzrost wystąpił w 10 działach, tj. naprawa, konserwacja i instalowanie maszyn i urządzeń – o 20,7 proc., produkcja pojazdów samochodowych, przyczep i naczep – o 15,0 proc., pozostałego sprzętu transportowego – o 8,1 proc., maszyn i urządzeń – o 4,9 proc. Jednostki z większości prezentowanych obszarów gospodarki oceniały koniunkturę podobnie jak w czerwcu, tylko w przetwórstwie przemysłowym gorzej, a w budownictwie nieco lepiej. Wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury we wszystkich obszarach, poza handlem detalicznym, znajdował się poniżej średniej długookresowej. Najbardziej pesymistycznie oceniały koniunkturę podmioty z sekcji przetwórstwo przemysłowe oraz budownictwo. Nie oznacza to jednak, że firmy przestają planować swoje działania, a przyszłość widzą jedynie w ciemnych barwach. Jak wynika z raportu Grupy Progres, wiele firm, mimo trudnych warunków, myśli o rozwoju i planuje rekrutacje kolejnych pracowników, chociaż i w tym obszarze nie brakuje przeszkód.

– Poprzednie lata i również ten rok nie należały do najłatwiejszych i z pewnością przyczyniły się do powstania pewnej granicy między branżami, które – w porównaniu z innymi – można zaliczyć do zielonych wysp. To sektory nadal poszukujące wielu pracowników i deklarujące największe zapotrzebowanie na kandydatów. Należą do nich m.in. logistyka i branża handlowa. Nie brakuje również ofert w produkcji, jednak tu również widoczny jest podział – wysokie zapotrzebowanie dotyczy np. firm spożywczych, niskie – przedsiębiorstw produkujących meble, RTV i AGD oraz chemię – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres. – Czerwone punkty na rekrutacyjnej mapie świecą się również w budowlance i sektorze HoReCa. Biznes w tych branżach bardzo ostrożnie planuje rekrutacje, wręcz wstrzymuje się z zatrudnianiem na większą skalę, myśli raczej o zwolnieniach – dodaje Cezary Maciołek.

Gdzie jest dobrze? Zielone wyspy rekrutacyjne

Logistyka to jedna z branż, którą można zaliczyć do najbardziej odpornych na tąpnięcia. Pracuje w niej prawie 3 mln Polaków i poszukiwani są kolejni, bo wielu przedsiębiorców z tego sektora chce się rozwijać niezależnie od kryzysu i wysokiej inflacji. W sierpniu 11,3 proc. z nich deklarowało poprawę koniunktury, a 14,4 proc. spadek. 74,3 proc. organizacji uważało, że ich sytuacja nie ulega zmianie (GUS). Długi w tym sektorze ma 37 tys. przedsiębiorców (wg. BIG InfoMonitor) i chociaż sytuacja nie jest najłatwiejsza, to od stycznia do czerwca 2023 w KRS zarejestrowano 1 894 nowych firm z branży transportu i gospodarki magazynowej. Jak wynika z raportu Grupy Progres i danych systemu rekrutacyjnego Element, sektor logistyka, transport, spedycja w 2023 r. jest jednym z wiodących pracodawców wśród przeanalizowanych 26 branż. W tej dziedzinie gospodarki od stycznia do sierpnia poszukiwano i zatrudniono najwięcej pracowników tymczasowych (w porównaniu z innymi branżami poddanymi analizie). Sektor wysoko uplasował się także, jeśli chodzi o liczbę opublikowanych ogłoszeń w 50 największych portalach rekrutacyjnych w Polsce – pod tym względem zajął 3 miejsce. Średnio w każdym miesiącu ukazywało się 26 287 ofert (styczeń-lipiec 2023). Najwięcej w maju, czerwcu i lipcu.

Liderem rekrutacji jest również rynek handlu detalicznego, który charakteryzuje się wysokim zatrudnieniem i zapotrzebowaniem na kandydatów szczególnie widocznym na tle innych branż. W sektorze handlu w Polsce zatrudnionych jest nawet 2 mln osób, a te pracujące w handlu detalicznym tworzą jedną z najliczniejszych grup zawodowych w kraju. Branża odczuwa oczywiście skutki wojny, inflacji oraz spadki wartości koszyka zakupowego klientów. W sierpniu 10,9 proc. firm deklarowało poprawę koniunktury, 13,8 proc. spadek, a 75,3 proc. organizacji uważało, że ich sytuacja nie ulega zmianie (GUS). Długi w tym sektorze ma ponad 74 tys. przedsiębiorców (wg. BIG InfoMonitor), 36 firm upadło, 242 ogłosiło postępowanie restrukturyzacyjne, ale powstało też wiele nowych – 5 178 (dane KRS, styczeń-czerwiec). Pojawiają się też nowe ogłoszenia o pracę, bo handel nadal rekrutuje i jest jednym głównych zleceniodawców pracy tymczasowej, również na ostatnie 4 miesiące tego roku. Zajmuje też czołowe miejsca pod względem liczby opublikowanych ogłoszeń (dane Element dla Grupy Progres) – średnio miesięcznie ukazywało się ich 18 112 (styczeń-lipiec 2023). Najwięcej w marcu, maju i czerwcu.

Kolejna branża, która od stycznia do sierpnia br. zatrudniała najwięcej pracowników tymczasowych i poszukiwała kolejnych na następne miesiące roku to produkcja. Wyprzedziła ona 24 inne dziedziny gospodarki (dane Grupy Progres) i zajęła też wysokie – 4. miejsce, jeśli chodzi o liczbę opublikowanych ogłoszeń w 50 największych portalach rekrutacyjnych w Polsce. Średnio w każdym miesiącu ukazywało się ich 22 798 (styczeń-lipiec 2023). Najwięcej w marcu, maju i czerwcu. Jednak nie w każdym z jej obszarów czekał etat. Szczególnie wysokie zapotrzebowanie na pracowników dotyczyło dziedzin tj. automotive, food, elektronika i odzież. Co nie dziwi, szczególnie biorąc pod uwagę dane GUS. Na 34 działy przemysłu najlepsze wyniki zaobserwowano w produkcji odzieży (+27,3 proc.), naprawie i instalowaniu maszyn (+20,7 proc.) oraz motoryzacji (+15,0 proc.). Najsłabiej radzą sobie branże: chemiczna (-19,6 proc.), drewniana (-11,5 proc.) i meblarska (-11,1 proc.), a ich kondycję potwierdza też bardzo niskie zapotrzebowanie na pracowników i planowanych rekrutacji.

– Rozwarstwienie rekrutacyjne, które widać między branżami, ale też wewnątrz nich – tak jak np. w produkcji – najkrócej można wytłumaczyć jednym słowem – dywersyfikacja. Firmy, które stawiały na elastyczne rozwiązania i zdywersyfikowały portfel klientów oraz otworzyły się na nowe kierunki biznesowe i pracowników z krajów innych niż Ukraina, są dziś w zdecydowanie lepszej sytuacji od tych działających bardzo konserwatywnie – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres. – Czasy, w których można było działać według utartych schematów i bazować tylko na jednym rozwiązaniu, minęły. Co odnosi się również do rekrutacji. Jeśli nawet co drugi pracodawca uważa, że przeszkodą w prowadzeniu biznesu jest dla niego brak pracowników, a na naszym rynku faktycznie jest nisza kandydatów, to – żeby ją pokonać – niezbędne jest zwiększenie horyzontu rekrutacyjnego. Do tego potrzebna jest nie tylko otwartość przedsiębiorców, której poziom obecnie jest bardzo wysoki, ale przede wszystkim dobrze zaplanowana polityka migracyjna – w tym obszarze mamy nadal dużo do zrobienia – dodaje Cezary Maciołek.

Branżowy alert rekrutacyjny

Słabnący popyt, rosnąca inflacja i wysokie ceny zniechęcające klientów, to jedne z czynników, które bezpośrednio wpływają na kondycję oraz wskaźniki rekrutacyjne. W największym stopniu w 2023 r. odczuwa je sektor budowlany, HoReCa oraz produkcyjny (chemiczny, meblarski oraz AGD i RTV).

Według raportu Grupy Progres, budownictwo to 9 z branż, która w tym roku zatrudnia pracowników tymczasowych, ale popyt na nich nie charakteryzuje się stabilnym poziomem. Firmy szukają chętnych na etat tymczasowy, jednak dyrektorzy przewidują ograniczenie kadrowe, zbliżone do prognozowanego w lipcu. W zestawieniu systemu rekrutacyjnego Element dla Grupy Progres branża budowlana zajmowała 5 i 6 miejsce (w zależności od miesiąca) pod względem liczby opublikowanych ogłoszeń w 50 największych portalach rekrutacyjnych w Polsce. Średnio w każdym miesiącu ukazywały się 20 943 oferty (styczeń-lipiec 2023). Najwięcej w marcu, maju i lipcu. Sytuacja rekrutacyjna w branży budowlanej jest tylko z pozoru może wydawać się stabilna i jest pokłosiem tego, z czym zmagają się przedsiębiorcy działający w tym sektorze. 50,4 tys. ma długi (wg. BIG InfoMonitor), 32 upadły, 127 ogłosiło postępowanie restrukturyzacyjne (styczeń-czerwiec 2023 r. dane: CEiDG). Wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury w sierpniu w budowlance wyniósł minus 8 (GUS). 10 proc. firm odnotowało poprawę koniunktury, 17,9 proc. spadek, a 72,1 proc. organizacji uważa, że ich sytuacja nie ulega zmianie. Jednak zdecydowanie uległa, biorąc pod uwagę liczbę rekrutacji i planowanych zatrudnień.

Podobnie jest w sektorze HoReCa, w którym dyrektorzy jednostek zapowiadają redukcje kadr, bardziej znaczące od oczekiwanych w lipcu. W branży zadłużonych jest 13 tys. przedsiębiorców (wg. BIG InfoMonitor). 9 firm upadło, a 49 ogłosiło postępowanie restrukturyzacyjne (styczeń-czerwiec 2023 r. dane: CEiDG). Wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury w sierpniu wyniósł minus 4,1 (GUS). 12,2 proc. firm deklarowało poprawę koniunktury, 16,3 proc. spadek, a 71,5 proc. organizacji stwierdziło, że ich sytuacja nie ulega zmianie (GUS). Pod względem planowanych rekrutacji i liczby opublikowanych ofert pracy od stycznia do lipca br. HoReCa nie zajmuje wysokiej pozycji. Średnio w każdym miesiącu ukazywało się nieco ponad 10 tys. ofert (styczeń-lipiec 2023). Najwięcej w marcu, kwietniu i maju.

– Mimo że nie ma dzisiaj praktycznie żadnej branży, która nie podchodzi ostrożniej do procesów rekrutacji i planów kadrowych, to jednak wymienione sektory są w tym zakresie najbardziej wstrzemięźliwe. Taka postawa szybko może się nie zmienić, bo ponad 70 proc. firm z sektorów zaliczanych do czerwonych punktów na mapie rekrutacji myśli o cięciu wydatków, a jako główną przeszkodę w prowadzeniu biznesu wskazuje koszty zatrudnienia pracowników. Te w najbliższym czasie nie spadną, bo od stycznia płaca minimalna znowu pójdzie w górę, co w wielu przedsiębiorstwach będzie oznaczało nie rekrutacje, a cięcia kadrowe. S.O.S. już wysyła nie tylko sektor chemiczny czy meblarski, ale też m.in. budowlanka i HoReCa. Pytanie, czy za moment do tego grona nie dołączą kolejne branże, którym obecnie bliżej do czerwonych punktów niż zielonych wysp – podsumowuje Cezary Maciołek.

Co to jest transport lotniczy i jakie ma znaczenie?

Transport lotniczy jest dziś uznawany za jedną z ważniejszych gałęzi gospodarki. Nie powinno to dziwić – pozwala na szybki przewóz osób lub towarów na duże odległości. Poniżej przedstawimy definicję transportu lotniczego oraz pokrótce omówimy jego znaczenie dla dzisiejszej gospodarki.

Transport lotniczy – definicja i charakterystyka

Najprostsza definicja transportu lotniczego to przemieszczanie osób i towarów drogą powietrzną za pomocą samolotów lub śmigłowców. Inne jego nazwy to transport powietrzny, fracht lotniczy (używana wyłącznie w przypadku przewozu towarowego) lub po prostu lotnictwo transportowe. Linie lotnicze mogą transportować najróżniejsze towary, ale ze względu na specyfikę tego rodzaju spedycji najczęściej wybiera się tę opcję przy towarach o krótkim terminie przydatności (np. świeże owoce, przyprawy) i dobrach luksusowych (np. dzieła sztuki) oraz przy przewozach na bardzo duże odległości, które muszą być realizowane w ekspresowym czasie (dobrym przykładem są tutaj konie wyścigowe).

Jego niewątpliwą zaletą jest fakt, że obecnie jest najbardziej dynamicznie rozwijającą się, a zarazem najnowocześniejszą, gałęzią transportu. Do prawidłowego działania wymaga dużych nakładów kapitałowych, wyszkolonego personelu lotniczego oraz odpowiedniej infrastruktury w postaci lotnisk, nawigacji i obsługi naziemnej transportu lotniskowego. W zamian transport lotniczy oferuje najkrótszy czas podróży do miejsca docelowego i jest statystycznie najbezpieczniejszą formą przewozu pasażerów i ładunków. Ponadto cechuje się wyższą efektywnością ekonomiczną, która jest wynikiem niższych kosztów inwestycyjnych i stale malejących kosztów produkcji/eksploatacji sprzętu lotniczego.

Rodzaje transportu lotniczego

Wyróżniamy trzy typy transportu lotniczego:

  • Przewozy osobowe
  • Osobowo-towarowe
  • Towarowe

W przypadku frachtu lotniczego realizowane są przeloty w ramach przesyłek liniowych lub czarterowych.

Wykorzystywane środki transportu

W transporcie lotniczym najczęściej wykorzystuje się następujące środki transportu powietrznego:

  • Samoloty małe – mogą przewieźć nie więcej niż 30 osób lub 2 tony towarów. Latają raczej na stosunkowo krótkich dystansach.
  • Samoloty średnie – ich ładowność to 200 pasażerów lub 20 ton ładunku. Samoloty tej klasy cechują się zasięgiem do 6 tys. km.
  • Samoloty szerokokadłubowe – to zdecydowanie najbardziej ładowne samoloty, występujące w kilku rozmiarach. Środki transportu tego typu mogą pomieścić od 200 do 800 pasażerów lub od 20 do 250 t towarów przy zasięgu 15 tys. km.

Zalety transportu lotniczego

Transport lotniczy cechuje kilka istotnych zalet, obok których trudno przejść obojętnie. Rozwińmy więc nieco myśl z początku tego tekstu.

Przede wszystkim należy wymienić tutaj czas realizacji – samoloty to najszybsze dostępne obecnie środki transportu, które w zaledwie kilkanaście godzin mogą przewieźć towary/pasażerów z jednego końca świata na drugi.

Drugim ważnym czynnikiem przemawiającym za lotnictwem transportowym jest rozbudowana sieć połączeń lotniczych – rozwijanie transportu lotniczego trwa od wielu lat, dzięki czemu dzisiaj porty lotnicze można znaleźć niemal w każdym kraju, co przekłada się na dużą ilość stałych połączeń lotniczych i ogromne możliwości transportowe. Połączenia międzykontynentalne mogą być realizowane regularnie i bez zbędnych komplikacji.

Bezpieczeństwo jest kolejnym solidnym argumentem przemawiającym za korzystaniem z linii lotniczych. Nie ma tutaj mowy o wypadkach komunikacyjnych czy kolizjach – przeloty są ściśle monitorowane i jakiekolwiek ryzyko wypadku jest minimalne.

Warto też wspomnieć o kompatybilności z innymi środkami transportu – dzięki standaryzacji kontenerów dostarczone za pomocą przewozów powietrznych towary można sprawnie przeładować na pociągi czy ciężarówki i przewieźć je z lotniska do miejsca docelowego.

Wady transportu lotniczego

Jak powszechnie wiadomo, żadne rozwiązanie nie jest pozbawione wad. W przypadku transportu lotniczego będą to:

  • Wysoki koszt – przewóz lotniczy wciąż jest jednym z najdroższych rozwiązań. Sprawia to, że jest opłacalny praktycznie wyłącznie przy długich trasach (500 km i więcej) lub gdy charakter przewożonego towaru wymaga ekspresowej realizacji transportu. Stawka jest jeszcze wyższa w przypadku lotów nocnych.
  • Ograniczona ładowność – choć pojedynczy samolot może przewieźć znacznie więcej niż ciężarówka, zdecydowanie przegrywa pod tym względem z koleją czy transportem morskim. Jeśli zależy nam np. na przewiezieniu dużej ilości taniego sprzętu, lepiej zdecydować się na inny środek transportu.
  • Duża zależność od warunków pogodowych – w transporcie powietrznym warunki pogodowe mają ogromne znaczenie. Silne wiatry czy przechodzące burze mogą łatwo doprowadzić do uziemienia ruchu lotniskowego na wiele godzin, a czasem nawet dni.
towary przygotowane do załadunku na samolot
Fot. Materiały prasowe

Znaczenie przewozu lotniczego w transporcie międzynarodowym

Dzięki temu, że sieć połączeń uległa zagęszczeniu, stałe połączenia lotnicze stanowią doskonałe uzupełnienie pozostałych metod transportu towarów. To świetny wybór, gdy musimy przewieźć coś na duże odległości w bardzo krótkim czasie. Stworzenie połączeń lotniczych z niemal wszystkimi krajami sprawiło, że dziś możemy wysłać dowolny towar w praktycznie każdy zakątek świata.

Biorąc to pod uwagę, transport lotniczy jest bardzo ważnym uzupełnieniem innych dalekosiężnych rozwiązań transportowych, takich jak kolej i przewóz morski. Fakt, jest droższy od obu tych opcji, ale pozwala dotrzeć w miejsca niedostępne dla pociągów i statków, skracając przy tym wielokrotnie czas przesyłki towarów.

Co więcej, trwają prace nad automatyzacją transportu lotniczego – przy krótkich trasach wykorzystuje się obecnie bezzałogowe drony, co pozwala znacznie zmniejszyć koszty. I nie chodzi tutaj wyłącznie o małe latające drony, które dostarczają przesyłki lokalnie (działają tak np. magazyny Amazon), ale także o całe samoloty transportowe.

Podsumowując, transport lotniczy odgrywa kluczową rolę w obsłudze potrzeb przewozowych o zasięgu globalnym i wciąż pozostaje jedną z najważniejszych gałęzi gospodarki w zakresie przewozów towarowych.

Transport lotniczy i jego znaczenie – podsumowanie

Transport powietrzny to jedna z gałęzi spedycji, która pozwala w ekspresowym tempie przewozić towary między bardzo odległymi punktami – transport z jednego końca świata na drugi trwa zaledwie kilkanaście godzin. Sprawia to, że jest on solidną alternatywą dla kolei i transportu morskiego – samoloty mogą docierać w miejsca, gdzie nie dojedzie pociąg i nie dopłynie statek. Oczywiście transport lotniczy ma swoje wady, ale przy odpowiednim planowaniu łańcuchów dostaw i wykorzystaniu transportu multimodalnego można je skutecznie zniwelować. Jak to zrobić? Najlepiej skorzystać z usług doświadczonego partnera spedycyjnego, który dysponuje rozbudowaną siecią kontaktów i pomoże dostarczyć towary do dowolnego miejsca na świecie.

Aleksandra Gawlas-Wilińska nową dyrektor marketingu w dziale Consumer Brands firmy Henkel Polska

Z dniem 1 września 2023 r. Aleksandra Gawlas-Wilińska objęła stanowisko dyrektora marketingu w dziale Henkel Consumer Brands w polskim oddziale firmy. Jest to nowo utworzone stanowisko, które swoim zakresem odpowiedzialności obejmie całe portfolio marek kosmetycznych i detergentów w dziale Henkel Consumer Brands, który powstał z początkiem 2023 roku. Gawlas-Wilińska będzie odpowiedzialna za tworzenie i realizację strategii marketingowej i trade marketingowej oraz za dział digital marketingu. Do jej obowiązków będzie również należeć planowanie i realizacja budżetu marketingowego, a także poszukiwanie nowych kierunków rozwoju biznesu.

Aleksandra Gawlas-Wilińska związana jest z firmą Henkel od 2012 roku, w swoim doświadczeniu zawodowym łączy pracę w marketingu, digital marketingu, E-commerce oraz stacjonarnej sprzedaży.

Karierę w Henklu rozpoczynała od stanowiska Brand Managera w dziale Laundry & Home Care (środki do prania i czystości) w polskich strukturach firmy. Następnie w latach 2014-2016 pracowała w globalnej centrali firmy Henkel w Düsseldorfie, w dziale Marketingu Międzynarodowego. Jako International Marketing Manager odpowiadała za globalny rozwój kategorii płynów do płukania, zarządzała także planem innowacji produktowych na wybranych rynkach krajowych, między innymi w USA, Meksyku, Europie, Dubaju, Iranie i Korei. Po powrocie do Polski przez kolejne dwa lata zdobywała doświadczenie w dziale sprzedaży, współpracując z kluczowymi klientami. Od 2019 roku pełniła funkcję dyrektora marketingu Laundry & Home Care, a w 2021 roku stanęła na czele nowo utworzonego w polskim oddziale Henkla działu – Digital & E-commerce w sektorze biznesowym Laundry & Home Care. Pracując na tym stanowisku wspierała  budowanie obecności henklowskich marek w obszarze online poprzez precyzyjnie celowane inwestycje w zróżnicowane działania digitalowe.

Gawlas – Wilińska z początkiem września br. przejmie pełną odpowiedzialność za całe portfolio marek kosmetycznych i detergentów w dziale Henkel Consumer Brands, który powstał z początkiem 2023 roku. Nowy sektor biznesowy HCB utworzony został z połączenia działów Beauty Care oraz Laundry & Home Care. Operacja ta ma na celu poprawę efektywności oraz zwiększenie możliwości dostosowania działań organizacji w wysoce zmiennym otoczeniu biznesowym.

Nowa dyrektor marketingu jest absolwentką Szkoły Głównej Handlowej, ukończyła studia magisterskie na kierunkach Zarządzanie i Marketing oraz Finanse i Bankowość, a także studia podyplomowe z Digital Marketingu. Jest również absolwentką międzynarodowego programu magisterskiego CEMS Master’s in International Management. Od 2012 r wykłada w Szkole Głównej Handlowej na studiach podyplomowych. W 2021 r. została członkinią Rady Programowej XXII Kongresu Badaczy Rynku i Opinii, a w 2022 członkinią jury nagród Effie.  Współtworzy także powstającą właśnie na rynku Polską Organizację Reklamodawców. Prywatnie jest mężatką i mamą Oliwii i Olka. Pasjonatka joggingu, jogi i dalekich podróży.

Obowiązki maklera giełdowego

Pomnażanie pieniędzy przez inwestorów na giełdzie papierów wartościowych wymaga nawiązania współpracy z domem maklerskim i otwarcie rachunku inwestycyjnego. Gracze mają dowolność w wyborze domu maklerskiego, z jakim podpiszą umowę na prowadzenie rachunku maklerskiego. Tam też są obsługiwani przez maklerów giełdowych. Jakie mają oni obowiązki?

Kim jest makler giełdowy?

Makler giełdowy, nazywany maklerem papierów wartościowych lub brokerem, jest to podmiot pośredniczący pomiędzy inwestorem a rynkiem giełdowym, który dokonuje na zlecenie graczy odpowiednich, zleconym mu transakcji. Może obsługiwać zarówno inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych. Jego głównym zadaniem jest przygotowywanie i przekazywanie na rynek giełdowy zleceń kupna i sprzedaży papierów wartościowych. 

Zawód maklera giełdowego może wiązać się z wykonywaniem inwestycji i usług finansowych na własny rachunek i na własne ryzyko. Makler może więc być jednocześnie inwestorem. Jeśli ma odpowiednie kompetencje, może też doradzać klientom w kwestii wyboru odpowiednich papierów wartościowych do podjęcia inwestycji. 

Do głównych zadań, jakich na co dzień podejmuje się makler giełdowy, zalicza się przekazywanie na giełdę zleceń domów maklerskich oraz wszystkich klientów. Makler może być zatrudniony na giełdzie lub w biurze instytucji, która jest członkiem giełdy, tj. jest bankiem inwestycyjnym, biurem czy domem maklerskim. Praca maklerów pracujących na giełdzie wyraźnie różni się od pracy maklerów zatrudnionych w innych instytucjach. Ci pierwsi zajmują się kontrolowaniem pracy maklerów działających w biurach inwestycyjnych, którzy przekazują do nich zlecenia. 

Jakie zadania na co dzień wykonują maklerzy giełdowi i maklerzy zatrudnieni w biurze członka giełdy? Sprawdź to!

Kompetencje i obowiązki maklerów giełdowych

Jeśli makler zatrudniony jest na giełdzie, to określa się go mianem maklera back office i na co dzień nie ma on do czynienia z inwestorami giełdowymi. Nie obsługuje więc klientów, a zajmuje się analitycznymi zadaniami i kontrolą pracy maklerów typu front office, czyli tych, którzy zatrudnieni są przez członków giełdy, jak banki inwestycyjne, biura i domy maklerskie.

Makler typu front office zajmuje się sprawowaniem opieki nad rachunkami inwestycyjnymi swoich klientów. Otwiera je dla nich, prowadzi, zamyka, przyjmuje dyspozycje i zlecenia kupna i sprzedaży wybranych walorów giełdowy. Przy okazji kontroluje, czy owe zlecenia są odpowiednie pod względem merytorycznym, formalnym i ilościowym. Rozlicza zrealizowane transakcje po przekazaniu zleceń do maklerów pracujących na giełdzie i zrealizowaniu ich. Informuje klientów o tym, jakie ceny mają wybrane przez nich walory, a jeśli ma określone uprawnienia taki makler front office podczas obsługi klientów indywidualnych i instytucjonalnych może również wykonywać czynności z zakresu doradztwa inwestycyjnego. Obsługuje też oferty publiczne na giełdzie.

Czym zatem zajmują się maklerzy zatrudnieni na giełdzie, znani jako maklerzy back office? Nie mają oni do czynienia z klientami, ale za to przekazują ich zlecenia nadchodzące z biur maklerskich i realizują na giełdzie, czyli wprowadzają je do systemu giełdowego. Weryfikują, czy stworzone przez maklerów front office zlecenia są poprawne. Kontrolują prace maklerów zatrudnionych w biurach członków giełdy, przygotowują analizy giełdowe oraz rekomendacje. 

Jak zostać maklerem giełdowym?

Nie każda osoba zaznajomiona z funkcjonowaniem giełdy i mająca analityczne zdolności, może wykonywać zawód maklera. Zanim zacznie szukać zatrudnienia na giełdzie czy w biurze członka giełdy, musi zdać egzamin państwowy dla przyszłych maklerów, który organizowany jest najczęściej raz do roku przez Komisję Nadzoru Finansowego. Jeśli zda go poprawnie, to zostanie wpisana na listę maklerów. Osoba pretendująca do zawodu maklera nie może być skazana za przestępstwo skarbowe, przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów, mieniu, obrotowi gospodarczemu, obrotowi pieniędzmi i papierami wartościowymi.

Zobacz też: https://www.xtb.com/pl/edukacja/najlepszy-broker-forex

Coraz większe problemy branży budowlanej

Recesja dotyka naszą gospodarkę w coraz dotkliwszy sposób, co przekłada się między innymi na liczbę zawieszanych działalności w pierwszym półroczu 2023 roku. W niektórych branżach to już 70% całego wyniku z roku poprzedniego, a największe problemy ma branża budowlana.

Najwyższy udział w całkowitej liczbie zawieszonych firm w Polsce ma sektor budowlany. Spośród 110,5 tys. zawieszonych działalności w tym roku aż 27 tys. to firmy budowlane. To aż 24% całości. Sektor ten dotyka obecnie kilka negatywnych zjawisk, takich jak wysoki poziom cen materiałów wywołany wzrostami w latach poprzednich, wzrosty wynagrodzeń, wysokie ceny paliw czy rosnące koszty leasingów i kredytów. Koszty działalności gospodarczej przedsiębiorstw budowlanych wzrosły do niebotycznych rozmiarów.

– Spowolnienie gospodarcze i spadek liczby nowych inwestycji skutkują pogorszeniem się przychodów przedsiębiorstw budowlanych. Firmy, by zdobywać nowe kontrakty, prowadzą obecnie intensywną konkurencję cenową. Wysokie koszty i malejące przychody znacząco pogarszają ich rentowność. Nic więc dziwnego, że wiele z nich się zawiesza lub zamyka – wskazuje Tomasz Kochajkiewicz, członek zarządu Roof Renovation S.A., firmy budowlanej specjalizującej się w wykonawstwie dachów płaskich i fasad wielkopowierzchniowych obiektów logistycznych i przemysłowych.

Wielu ekspertów uważa, że wchodzimy w okres recesji, na co wskazują słabe wskaźniki makroekonomiczne. Jest to szczególnie dotkliwy czas dla mniejszych przedsiębiorstw, gdyż negatywne uwarunkowania rynkowe wpływają na nie znacznie szybciej i mocniej.

– Sektor budownictwa mieszkaniowego nadal kuleje. Deweloperzy wciąż wstrzymują nowe inwestycje, wyczekując efektów wprowadzonych programów oraz działań i zwiększenia się popytu na mieszkania. Gwałtownie spadły nowe inwestycje w przemyśle i logistyce. Wiele projektów publicznych, głównie samorządowych, oczekuje w uśpieniu na odblokowanie środków z KPO. Sektor tak naprawdę ratują długoterminowe inwestycje infrastrukturalne rozpoczęte w poprzednich latach, ale wymagają one waloryzacji – dodaje Tomasz Kochajkiewicz, członek zarządu Roof Renovation S.A.

Nadchodzi trudny okres nie tylko dla branży budowlanej, lecz także całej polskiej gospodarki. PKB z drugiego kwartału spadło o 3,7%, co jest najgorszym wynikiem w całej Unii. Jako gospodarka wyraźnie spowolniliśmy. Niestety sytuacja w trzecim kwartale wcale nie zapowiada się lepiej, gdyż dane GUS za lipiec 2023 roku wykazały wiele negatywnych tendencji, tj. spadek produkcji przemysłowej, wzrost płac był wolniejszy od inflacji, a na rynku pracy pojawiło mniej nowych etatów niż w latach poprzednich.

O połowę mniej magazynów w budowie

Widoczne spadki po stronie popytu na powierzchnię magazynową bezpośrednio przekładają się na niższą aktywność deweloperów. W pierwszej połowie 2023 roku do użytku oddano łącznie 2,6 mln m² nowoczesnej powierzchni magazynowej, przy czym za tak okazały wolumen odpowiada głównie I kw. 2023 roku. W II kw. zrealizowano niespełna 700.000 m² powierzchni magazynowej, co jest poziomem niespotykanym od dwóch lat..

Pierwsza połowa 2023 roku, w szczególności II kwartał przyniosły znaczące zmiany zarówno w aktywności deweloperów, jak i najemców. Nowa podaż dostarczona na rynek w I poł. 2023 roku utrzymała się na wysokim poziomie. Do użytku oddano łącznie 2,6 mln m² nowoczesnej powierzchni magazynowej, przy czym za tak okazały wolumen odpowiada głównie I kw. 2023 roku. W II kw. zrealizowano niespełna 700.000 m² powierzchni magazynowej, co jest poziomem niespotykanym od dwóch lat. W II kw. 2023 roku w Polsce rozpoczęto budowy magazynów o łącznym wolumenie 670.000 m², to o blisko 200.000 m² mniej niż w poprzednim kwartale. Najwięcej podaży w budowie odnotowano w warszawskiej Strefie II (390.000 m²), a największymi projektami w fazie budowy były Hillwood Łódź II (97.000 m²), kolejna hala magazynowa w parku Panattoni Park Wrocław Logistics South HUB (90.000 m²), oraz CTPark Gdańsk Port (82.000 m²).

Na koniec pierwszej połowy 2023 roku podaż w budowie szacowana była na 2,1 mln m², co oznacza, że wolumen ten był o ponad połowę niższy niż przed rokiem, jednak na porównywalnym poziomie do wyników notowanych przed pandemią.  Obniżony popyt ze strony najemców bezpośrednio przekłada się na niższą aktywność deweloperów. W obecnych czasach budowanie spekulacyjne jest bardzo niepewne, ponieważ firmy cały czas mierzą się ze skutkami wysokiej inflacji i stóp procentowych. Pesymistyczne prognozy dotyczące sprzedaży detalicznej przyczyniają się do spadków po stronie produkcji przemysłowej. Spadek wskaźnika PMI, który ocenia koniunkturę w sektorze przemysłu również to potwierdza. Wskaźnik ten w Polsce w sierpniu wyniósł 43,1 punktu wobec 47,5 punktu w styczniu. Nakładają się na to również wysokie koszty budowy i finansowania nowych inwestycji” – ocenia Szymon Sobiecki, Konsultant w dziale Research w firmie Knight Frank.

Znacząca zmiana trendu była również wyraźnie widoczna po stronie popytu. W pierwszej połowie 2023 roku wynajęto 2,24 mln m² tj. ponad 40% powierzchni logistycznej mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Z kolei wolumen powierzchni wynajętej tylko w II kw. 2023 roku był najniższym kwartalnym wynikiem od 4 lat. Nowe umowy stanowiły połowę całkowitego wolumenu wynajętej powierzchni magazynowej, renegocjacje obejmowały 40% udziałów, natomiast ekspansje pozostałe 10%. Słabe wyniki popytu odnotowane w pierwszej połowie 2023 r. doprowadziły do wzrostu wskaźnika pustostanów, który na koniec czerwca 2023 r. wyniósł 6,5%, co oznacza wzrost o 2,4 pp. w ciągu minionych 6 miesięcy.  Znacząca część powierzchni realizowanej spekulacyjnie, która została oddana do użytku w II kw. 2023, nie została skomercjalizowana w momencie oddania do użytkowania, co również wpłynęło na wzrost wskaźnika.

„Najemcy podchodzą obecnie do nowych projektów z dużo większym dystansem. Rozwój przedsiębiorstw planowany jest w oparciu o stabilne wzrosty, z maksymalnym ograniczeniem ryzyka.  Dlatego, ze względu na wysokie stawki czynszów decyzje o ekspansji lub relokacjach na większe powierzchnie są niejednokrotnie wstrzymywane i ustępują miejsca renegocjacjom warunków najmu w obecnie zajmowanych lokalizacjach. Deweloperzy wykazują się dużą elastycznością podczas negocjacji, ponieważ cenniejsze jest dla nich utrzymanie najemcy w budynku niż utrata go i konieczność czekania na „lepsze czasy”.dodał Przemysław Jankowski, Dyrektor w dziale Wynajmu Powierzchni Magazynowych i Przemysłowych w Knight Frank.

Dolar w opałach. Euro rośnie. Rynek w oczekiwaniu na kluczowe dane

Wczoraj amerykańskie indeksy spadały. W głównej mierze ucierpiały spółki technologiczne. Indeks Nasdaq Composite zniżkował aż 1proc. Lepiej radził sobie przemysłowy Dow Jones, który zamknął dzień niżej jedynie o 0,1 proc. Szeroki SP500 znalazł się „pod kreską” o 0,6 proc. W godzinach wieczornych kurs EUR/USD ponownie urósł powyżej poziom 1,0750. Dziś rynki spoglądają na kluczowy raport o inflacji z USA. Rynek wciąż daje bardzo niewielkie szanse na to, że Fed podniesie stopy procentowe na przyszłotygodniowym posiedzeniu. Zanim jednak dowiemy się co zrobi Rezerwa Federalna, wcześniej, bo już jutro, o dalszym kształcie polityki monetarnej będzie decydować EBC.

Dzisiejszy raport na temat inflacji w Stanach Zjednoczonych będzie tak naprawdę ostatnią istotną publikacją przed przyszłotygodniowym posiedzeniem FOMC. Moim zdaniem wyniki dzisiejszych wskaźników nie wpłyną na decyzję amerykańskiego banku centralnego. Będą jednak oddziaływać na perspektywy, jakie Fed przedstawi na nadchodzące miesiące. Rynek zastanawia się czy zostanie zasygnalizowany koniec cyklu, czy brak podwyżki będzie jedynie kolejną pauzą i swego rodzaju dostosowaniem polityki monetarnej do obecnej sytuacji w gospodarce.

Prognozy wskazują, że ceny konsumpcyjne w Stanach Zjednoczonych ponownie wzrosły w sierpniu (z 3,2 proc. do 3,6 proc. r/r). Prawdopodobnie było to jednak spowodowane głównie przez wzrost paliw. Z drugiej strony ważniejszy i mniej zmienny wskaźnik bazowy powinien wzrosnąć jedynie umiarkowanie o 0,2 proc. w relacji miesiąc do miesiąca. W relacji rok do roku wskaźnik „core” ma być niższy niż miesiąc temu (4,7 proc.) i wynieść 4,3 proc.

Jeśli wyniki będą mieścić się w ramach oczekiwań lub będą niższe, prawdopodobnie ta część rynku, która zakłada koniec cyklu zacieśniania monetarnego, będzie usatysfakcjonowana. W takim scenariuszu dolar powinien osłabić się a na głównej parze walutowej prawdopodobnie zobaczymy wyższe poziomy. Moim zdaniem kurs znajdzie się wówczas powyżej 1,08. Wall Street powinna zareagować wzrostami. Wszystko będzie zależeć od skali zaskoczenia. W scenariuszu wyższej inflacji, reakcja powinna być przeciwna. Wtedy bowiem rynek zacznie spekulować, że co prawda Fed może we wrześniu nie podnieść stóp, ale istnieje większe ryzyko, że w listopadzie koszt pieniądza w USA ponownie wzrośnie.

Ankietowani przez agencję Reuters oraz Bloomberg ekonomiści w większości wskazują, że do zmian nie dojdzie. Rynek futures jedynie daje 7 proc. szans na podwyżkę we wrześniu. Brak zaskoczeń w decyzji spowoduje, że o dalszym przebiegu notowań na rynku fx, obligacji czy akcji będzie decydować to jak rynek zinterpretuje słowa Powella na konferencji prasowej.

Przechodząc do innych wątków, warto zwrócić uwagę na sytuację na ropie naftowej z technicznego punktu widzenia. Cena brent (92,8 USD) oraz WTI (89,6 USD) opuściła „górą” formację trójkąta zwyżkującego, co jest kolejnym dość silnym sygnałem wskazującym na wysokie prawdopodobieństwo kontynuacji wzrostów.

Wyprzedaż złotego trwa w najlepsze. Po ubiegłotygodniowej deprecjacji spowodowanej zaskakującą decyzją RPP, ten tydzień przynosi ponownie kilkugroszowe osłabienie PLN. Na EUR/PLN zbliżyliśmy się wczoraj do 4,70 a na USD/PLN przez moment wyświetlił się poziom 4,38. Względem funta szterlinga nasza waluta jest najsłabsza od grudnia ubiegłego roku. Z kolei frank szwajcarski stał się przez moment najdroższy od października 2022 r.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Lot trzmiela na złotym. Czy to koniec?

Po raz kolejny dzień zaczęliśmy od osłabienia krajowej waluty. Tym razem złoty szybko przeszedł do kontry. Nikt nie wie, jak długo potrwa ten niespokojny lot i do jakich poziomów nas doprowadzi. Za nami kolejna dawka informacji z Wysp. Inwestorzy wyczekują na dane z USA.

Quo vadis?

Skala hejtu wymierzonego w ostatnich kilku dniach w PLN (a co za tym idzie w RPP) może mierzyć się z tą skierowaną w kadrę Reprezentacji Polski w piłce nożnej. W mediach nie milkną komentarze mówiące o tym, że w 4 dni krajowa waluta oddała cały zysk, który wypracowała w ciągu ostatnich 4 miesięcy. Obok tego prostego, ale jakże obrazowego zestawienia nie można przejść obojętnie. Po wczorajszym tragicznym poranku i dojściu na EUR/PLN do 4,49 i USD/PLN do 4,38 nastąpiło kilkugroszowe odreagowanie. Co ciekawe, działo się to przy rosnącym eurodolarze. Oznacza to, że ostatnia deprecjacja złotego była tak silna, że ostatecznie mimo wszystko musiała wyhamować. Środowy poranek rozpoczęliśmy podobnie jak wtorkowy. Kursy xxxPLN ruszyły w kierunku południowym. Tym razem siła ruchu nie była tak duża jak wczoraj. Pytanie, czy PLN znajdzie argument do odwrócenia kierunku i umocnienia lub chociaż stabilizacji, czy może wczorajsze odreagowanie to tylko chwilowy przystanek i przed nami kolejna fala wzrostów?

Uzupełnienie danych z Wysp

W środę z samego rana zostaliśmy poczęstowani kolejną dawką odczytów z brytyjskiej gospodarki. Tak jak wczorajsze dane można było uznać za mieszane, tak dziś szala przeważyła w negatywną stronę. Produkcja przemysłowa w ujęciu rocznym była mniejsza od prognozowanej i wyniosła tylko 0,4%. W ujęciu miesięcznym było to poniżej kreski (-0,7%). PKB w zestawieniu kwartalnym nie uległ zmianom, pozostając przy marnych 0,2%, natomiast w odniesieniu rocznym obniżył się do 0% (poprzednio 0,9%). Brytyjska gospodarka przeżywa osłabienie, co rzutuje na funta szterlinga, który chwile po dzisiejszych odczytach stracił w stosunku do euro, dolara czy franka. Na popularnym „kablu” po raz trzeci w tym miesiącu testujemy wsparcie 1,245 USD, natomiast złoty próbuje wykorzystać słabe dane z Wysp, chcąc o 9:30 przełamać od góry poziom 5,40 PLN.

Inflacja w Stanach

Odczytem dnia jest bez wątpienia publikacja dynamiki cen zza oceanu. Rynkowy konsensus zakłada, że czerwcowe CPI w wysokości 3% było lokalnym dołkiem i od teraz nie łatwo będzie zejść niżej. Zwłaszcza że wygasa jeden z akceleratorów wcześniejszych spadków dynamiki cen, jakim jest efekt bazy, gdyż w 2022 roku to właśnie czerwcowy odczyt był tym najwyższym. Zatem każde kolejne wartości z tego roku będą odnoszone do coraz niższej bazy z 2022. W konsekwencji dziś rynki spodziewają się drugiego z rzędu wzrostu inflacji konsumenckiej w Stanach do 3,6%. Ponowne oddalanie się od celu inflacyjnego FED tylko utwierdza inwestorów w przekonaniu o pozostawienie kosztu pieniądza w USA na wysokim poziomie. Prognozuje się, że z 93% prawdopodobieństwem kolejna decyzja FOMC (która już 20 września) pozostawi stopy procentowe w USA na dotychczasowym poziomie. Za podwyżką o 25 pb. jest tylko 7%. Większe szanse na pojedynczy ruch są w listopadzie – 38,2%. Za kilka godzin przekonamy się, czy dzisiejszy odczyt CPI wpłynie na zmianę tych predykcji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

11:00 – strefa euro – produkcja przemysłowa,
14:30 – USA – Inflacja konsumencka,
16:30 – USA – tygodniowa zmiana zapasów paliw.

Dawid Górny – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Mniej ofert pracy w marketingu i sprzedaży. Wyjątkiem sektor dóbr luksusowych

Choć w dobie kryzysu marki potrzebują skutecznych strategii w zakresie sprzedaży i marketingu, pracodawcy ostrożnie podchodzą do rekrutacji nowych pracowników z tego obszaru, co skutkuje zmniejszeniem liczby ofert. Nadal odnotowywany jest natomiast wzrost zapotrzebowania na kadry w obszarze sprzedaży eksportowej oraz dóbr luksusowych. Kto ma obecnie szansę na zatrudnienie na stanowiskach managerskich i jakie kompetencje są w cenie?

– Na rynku jest obecnie wielu świetnych specjalistów w obszarze marketingu. To skutek zarówno wyhamowania rekrutacji ze względów ekonomicznych, jak i efekt przechodzenia pracowników branży do innych sektorów. Wolne stanowiska, w tym wyższego szczebla, obejmują specjaliści już zatrudnieni w danym przedsiębiorstwie, którzy biorą jednocześnie na siebie więcej obowiązków. Coraz rzadziej zdarza się też sytuacja, w której w procesie rekrutacji to kandydat przesądza o stawce – komentuje Kacper Krasnodębski, manager odpowiedzialny za rekrutacje w obszarze Sales & Marketing w Wyser.

Choć mniej środków przeznacza się obecnie na nowe projekty e-commercowe, rynek handlu w sieci cały czas się rozwija. Pojemne stanowiska związane z marketingiem zostały zastąpione przez wąskie specjalizacje ukierunkowane m.in. na analizę statystyk i zachowań użytkowników, tworzenie i optymalizację precyzyjnych kampanii marketingowych, znajomość środowiska social mediów, czy współpracę z influencerami. Spowolnienie gospodarcze skutkuje jednak stagnacją w obszarze zatrudnień nowych pracowników. Zapotrzebowanie jest mniejsze, podczas gdy rekruterzy odnotowują setki aplikacji.

– Pandemia Covid-19 ukształtowała nowe nawyki konsumpcyjne i wpłynęła na dynamiczny wzrost rynku e-commerce. Zapotrzebowanie na rozwój usług online i konieczność ponownego ożywienia gospodarki wzmogły popyt na specjalistów sprzedaży i marketingu. Wraz z pogorszeniem się sytuacji ekonomicznej i rosnącymi kosztami, firmy zostały jednak zmuszone do korekty zatrudnienia – komentuje Kacper Krasnodębski.

Zakupy nie tylko online. Powrót Polaków do sklepów stacjonarnych

Jak informuje GUS, w pierwszej połowie br. sprzedaż detaliczna zmalała o 5,9% względem analogicznego okresu ubiegłego roku.  Mimo, że w maju – po raz pierwszy od ponad dwóch lat – odnotowano spadek sprzedaży tekstyliów, odzieży i obuwia, popularne sieci nawet trzykrotnie powiększają swoje sklepy. Według nich, większa ilość towaru ma zapobiec odkładaniu na później decyzji zakupowych. Powrót konsumentów do sprzedaży stacjonarnej generuje zapotrzebowanie na Sales Managerów i Key Account Managerów dla sieci i discountów. Widoczny jest również trend dywersyfikacji poprzez poszerzanie oferty o zupełnie nowe kategorie w obrębie jednej marki.

– W sektorze sprzedaży obserwujemy obecnie zapotrzebowanie na stanowiska takie jak Key Account Manager do sieci i discountów. Osoby obejmujące te posady mają duże pole do rozwoju. Złożone procesy, na które składa się analiza potencjału firmy, współtworzenie strategii i prowadzenia negocjacji wymagają nie tylko kompetencji analitycznych, ale także komunikacyjnych i przywódczych. Szeroki zakres obowiązków wiąże się z odpowiednią gratyfikacją finansową. Obecnie osoba na stanowisku Key Account Managera w branży FMCG może liczyć na wynagrodzenie w wysokości 12-16 tys. brutto i premie – komentuje Kacper Krasnodębski.

Ponadto, bez względu na sytuację ekonomiczną rośnie popyt na dobra luksusowe. Prężny rozwój sprzedaży przekłada się na wzrost ofert pracy, w tym na stanowiska Sales Managerów. Wzrost odnotowują jednak nie tylko marki luksusowe. W efekcie izolacji, której doświadczyliśmy podczas pandemii, można zaobserwować obecnie również zwiększenie sprzedaży w branży pet care. Duża liczba zwierząt, które pojawiły się w polskich domach, a także rosnąca świadomość w kwestii żywienia i dobrostanu czworonogów sprawia, że eksperci szacują podwojenie się zysków sektora w skali roku.

Poszukiwani eksperci ds. marketingu i sprzedaży eksportowej

Z powodu utrzymującej się inflacji, branża FMCG w coraz większej mierze otwiera się na eksport. Wzrost udziału sprzedaży na rynkach zagranicznych wynosi nawet 10-15% całego zysku w skali ostatniego roku. To nie tylko kwestia zamknięcia się części rynków na wschodzie i poszukiwania nowych. Minęły czasy, w których produkty znajomych marek kupowali w głównej mierze rodacy na emigracji. Producenci poszerzają również portfolio o zupełnie nowe produkty, dedykowane konkretnemu rynkowi. Od USA, przez Bliski Wschód po Chiny eksportuje się zarówno wyroby tradycyjne jak i zdrowe przekąski, słodycze o obniżonej zawartości cukru, napoje energetyczne czy izotoniczne. Jak ewoluujący rynek wpływa na rozwój stanowisk?

– W skali roku odnotowujemy 20-30% więcej ogłoszeń na stanowiska związane ze sprzedażą eksportową. To m.in. International Key Account Manager czy Export Manager. Na rynku nie ma wielu specjalistów w tej dziedzinie. Na stanowiska związane z eksportem rekrutuje się osoby, które znają dany rynek. Podstawowy warunek umożliwiający negocjacje to przede wszystkim stawka większa o 10-20%. Znaczenie ma jednak również podejście firmy do rozwoju, gotowość do poświęcenia czasu i środków na przygotowanie kompleksowej strategii na przyszłość – mówi Kacper Krasnodębski.

Na jakie zarobki mogą liczyć pracujący w marketingu firm eksportowych? Stawki na stanowisku specjalisty kształtują się od 13 do 17 tys. zł brutto i rosną wraz z odpowiedzialnością za ekspansję na kolejne rynki. Specjaliści odpowiadający za region mogą liczyć na 16-20 tys. zł brutto, a osoby na stanowiskach dyrektorskich, zarządzający zespołem 8-10 osób, na zarobki 23-30 tys. zł a nawet 50 tys. zł brutto.

Kompetencje interpersonalne w cenie

Pracę marketerów zmienia rosnąca rola nowych technologii i rozwój sztucznej inteligencji. Mając na uwadze ewolucję branży, warto skupić się obecnie nie tylko na znajomości konkretnych narzędzi i bacznym śledzeniu trendów, ale także rozwoju tzw. kompetencji przyszłości.

– Wysokie kompetencje interpersonalne, inteligencja emocjonalna i związana z nią empatia mają w rekrutacji znaczenie większe niż kiedykolwiek. Firmy poszukują obecnie przede wszystkim osób o odpowiednim nastawieniu, skupiając się na tych, które są skłonne do nieustannego podnoszenia kwalifikacji. W związku ze zwiększoną odpowiedzialnością, na znaczeniu zyskują zdolności adaptacyjne, umiejętność samodzielnego działania i określania priorytetów – komentuje Kacper Krasnodębski, manager odpowiedzialny za rekrutacje w obszarze Sales & Marketing w Wyser.

EBC: podwyżka czy pauza? Co dalej z kursem euro

Na początku miesiąca rynki były przekonane, że EBC nie podniesie we wrześniu stóp procentowych. Pogarszające się dane gospodarcze ze strefy euro i obawy związane ze stanem chińskiej gospodarki sugerowały inwestorom, że do ostatniej podwyżki dojdzie nieco później, jeśli w ogóle. Ostatnio jednak słychać jastrzębie głosy, co wzmaga napięcie. Podwyżka stóp procentowych powinna wzmocnić zmagające się z trudnościami euro, pauza zadziałałaby odwrotnie. My skłaniamy się ku podwyżce o 25 pb.

Czwartkowa decyzja Europejskiego Banku Centralnego jest bez wątpienia jedną z najmniej oczywistych w trwającym cyklu. Z jednej strony bowiem otrzymujemy ostatnio kiepskie dane gospodarcze, z drugiej obecna jest zaś wciąż uporczywa presja inflacyjna – argumenty nie przechylają mocno szali na żadną ze stron.

Jeśli chodzi o odczyty gospodarcze, zarówno twarde dane, jak i wyprzedzające dane ankietowe wskazują co najwyżej na stagnację. W ubiegłym tygodniu zrewidowano w dół wzrost PKB strefy euro w II kwartale – do tylko 0,1% w ujęciu kwartalnym względem początkowych 0,3%. To samo spotkało i tak już słabe wskaźniki PMI. Indeks zbiorczy w sierpniu jeszcze bardziej oddalił się od granicy 50 pkt, odnotowując najniższy od listopada 2020 r. poziom 46,7 pkt.

Wykres 1: Wskaźniki PMI w strefie euro (2020 – 2023)Wykres 1: Wskaźniki PMI w strefie euro (2020 – 2023)

Źródło: LSEG Datastream Data: 07.09.2023

Wyraźne problemy mają Niemcy. Płaski wzrost w II kwartale jest poprawą względem technicznej recesji na przełomie 2022 i 2023 r., najnowsze dane nie wzbudzają jednak zbytnich nadziei, że los największej gospodarki strefy euro ulegnie wkrótce istotnej poprawie. Katastrofalne dane dotyczące zamówień fabryk na początku III kwartału, które wykazały spadek o 11,7% w skali miesiąca, tylko zwiększyły obawy. Biorąc pod uwagę powyższe, wkrótce jakikolwiek wzrost gospodarki strefy euro może być uznany za sukces.

Inflacja wciąż nie spadła jednak do akceptowalnych poziomów. Główna miara zaskoczyła ostatnio w górę, osiągając w sierpniu po raz drugi z rzędu 5,3%. To o połowę mniej niż rekordowy poziom z października, wciąż jednak ponad dwukrotnie więcej aniżeli zakłada cel inflacyjny EBC. Miara bazowa okazuje się jeszcze bardziej uporczywa. Na poziomie 5,3% jest bliska rekordowym 5,7% i wciąż nie wykazuje przekonujących oznak trendu spadkowego.

Wykres 2: Inflacja w strefie euro (2013 – 2023)Wykres 2: Inflacja w strefie euro (2013 – 2023)

Źródło: LSEG Datastream Data: 07.09.2023

Ostatnie komentarze jastrzębi z EBC dodatkowo skomplikowały sytuację, dezorientując inwestorów przed tegotygodniowym posiedzeniem. W ubiegłą środę Klaas Knot zasugerował, że rynki mogą niedoszacowywać prawdopodobieństwa podwyżki stóp procentowych we wrześniu. Przemawiający tego samego dnia Peter Kazimir przedstawił swoją opinię, zgodnie z którą EBC powinien w tym miesiącu podnieść stopy. Jastrzębie naciski zwiększają prawdopodobieństwo, że decyzja będzie kompromisem, a część członków będzie miało odrębne zdanie.

Ze względu na powyższe jastrzębie głosy skłaniamy się obecnie ku podwyżce o 25 pb. – przypisujemy jej 60% prawdopodobieństwo. Rynek również podniósł w ostatnim czasie swoje zakłady za takim ruchem (właściwie podwoił je z 20% wcześniej w tym miesiącu). Rozkładają się one 60:40 za tym, że EBC we wrześniu zdecyduje się na pauzę, zanim w dalszej części roku dokona ruchu w górę. Ekonomiści także podzieleni są na 2 obozy – nieznaczna większość zakłada utrzymanie we wrześniu stóp na niezmienionym poziomie.

Jak euro może zareagować na wieści z EBC?

Podwyżka stóp procentowych powinna być wybawieniem dla zmagającego się z trudnościami euro. Pauza zadziałałaby odwrotnie – wywarła na walucie presję. Nie mniej istotna może być retoryka towarzysząca decyzji – podobnie jak w lipcu, kiedy wspólna waluta doświadczyła wyprzedaży po „gołębiej podwyżce”.

„Jastrzębia pauza” może ograniczyć straty euro, jeśli EBC zdoła przekonać inwestorów, że gotów jest podnieść stopy procentowe przed końcem roku. Mało prawdopodobnym scenariuszem, który mógłby sprowadzić kurs EUR/USD do nowych minimów, byłoby oficjalne zakończenie cyklu zacieśniania. Biorąc pod uwagę niepewność dotyczącą dalszego kształtowania się inflacji nie spodziewamy się jednak takiego ruchu.

Dodatkowym aspektem, mogącym wpłynąć na ton posiedzenia, będą zrewidowane projekcje makroekonomiczne. Te dotyczące wzrostu zostaną prawdopodobnie obniżone, uwaga powinna jednak skupić się przede wszystkim na długoterminowych prognozach inflacji. Wszelkie zmiany w tym zakresie mogą wpłynąć na euro. Poza tym wspólna waluta może reagować na wszelkie oznaki komunikacji wbrew rynkowym zakładom za obniżaniem stóp, niedługo stanie się to bowiem głównym przedmiotem zainteresowania inwestorów.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (14.09) o godz. 14:15, a konferencja prasowa rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

Wyniki firm za II kwartał: koniunktura się chwieje

  • Co wpływało na wyniki firm w pierwszej kolejności? Spadek popytu
  • Wyższe stopy procentowe – i efekt wyższych kosztów widoczny będzie w nadchodzących kwartałach
  • III kwartał jest niejednoznaczny – ale na pewno najbardziej negatywny (wyniki firm) w Europie. Rośnie zapotrzebowanie na kapitał obrotowy (+3 dni r/r), najbardziej wzrost wskaźnika WCR odczuwa Wlk. Brytania (+8 dni r/r), wyprzedzając Hiszpanię (+7) i Niemcy (+4). W Europie wyróżnia się w tym względzie aż osiem sektorów: elektronika, chemia, budownictwo, sprzęt gospodarstwa domowego, metale, papier, usługi dla ludności i tekstylia.

Wyniki finansowe za II kwartał potwierdziły, że firmy odczuwają skutki słabnącego popytu i wciąż wysokich kosztów produkcji: Globalne przychody spadły średnio o -1,9% r/r, przy czym wszystkie regiony odnotowały spadki po raz pierwszy od 2020 roku.

Przychody w Stanach Zjednoczonych spadły o -0,3% r/r, chociaż warto zauważyć, że spółki z indeksu S&P 500 (czyli duże) uniknęły recesji, a ich sprzedaż wzrosła o +0,5% r/r, dzięki pozytywnemu wkładowi sektora finansowego (+11,3% r/r). Z drugiej strony, po wykazaniu odporności w sezonie wyników za I kwartał, europejskie spółki ostatecznie weszły na ujemne terytorium. Chociaż nie wszystkie spółki z indeksu Stoxx 600 opublikowały swoje wyniki, oczekuje się, że sprzedaż spółek w indeksie spadnie o -6,0% r/r, głównie pod wpływem sektora energetycznego. Wyłączając sektor energetyczny, oczekuje się, że przychody wzrosną o +0,6%. Tymczasem globalne zyski spadły średnio o -1,2% r/r, a spółki po obu stronach Atlantyku odnotowały spadki zysku na akcję (-2,9% r/r dla S&P 500 i -5,0% r/r dla Stoxx 600). Transport morski (-77% r/r), papier i leśnictwo (-52% r/r), chemikalia (-51% r/r) oraz metale i górnictwo (-45% r/r) odnotowały największe spadki, dotknięte słabnącym popytem, spadającymi cenami i wciąż wysokimi kosztami produkcji.

Kwartalny wzrost przychodów (r/r) firm w Europie i Stanach ZjednoczonychKwartalny wzrost przychodów (r/r) firm w Europie i Stanach Zjednoczonych

Źródła: Refinitiv IBES, Allianz Research

Pełny efekt wyższych stóp procentowych będzie nadal widoczny w nadchodzących kwartałach.

Będzie to miało szczególny wpływ na spółki o wysokiej rentowności, które zwiększyły dźwignię finansową od IV kwartału 2022 r. (wykres poniżej) i może spowodować potencjalne obniżenie ratingów. To jeszcze bardziej zwiększy presję, ponieważ niższe ratingi prowadzą do jeszcze wyższych kosztów finansowania i refinansowania. Firmy nadal mają zdolność do pokrywania odsetek powyżej poziomów sprzed pandemii (2017-2019), ale wskaźnik ten wyraźnie spada zarówno w przypadku segmentów wysokodochodowych, jak i inwestycyjnych. Biorąc pod uwagę ponure perspektywy gospodarcze, które zagrażają generowaniu zysków w drugiej połowie 2023 r., Allianz Trade nie spodziewa się odwrócenia tego trendu spadkowego w perspektywie krótkoterminowej.

Średnie wskaźniki zadłużenia do EBITDA (pierwszy) i pokrycia odsetek (drugi)Średnie wskaźniki zadłużenia do EBITDA (pierwszy) i pokrycia odsetek (drugi)Średnie wskaźniki zadłużenia do EBITDA (pierwszy) i pokrycia odsetek (drugi)

Źródła: Bloomberg, Allianz Research

Patrząc w przyszłość, oczekiwać można, że III kwartał będzie niejednoznaczny, ale niestety – w szczególności negatywny dla Europy. W ciągu ostatnich 30 dni oczekiwania dotyczące zysków za III kwartał zmieniły się o -1,0% na całym świecie, przy czym strefa euro odnotowała największą korektę w dół (-8,0%), a następnie cała Europa[1] (-6,0%) i rynki wschodzące (-2,6%). Z kolei w Stanach Zjednoczonych odnotowano niewielką korektę w górę (+3,5%), co sugeruje, że najgorsze dla amerykańskich korporacji być może już minęło. Około 52% europejskich spółek przedstawiło neutralne prognozy na drugą połowę 2023 r., ale stanowi to krok w dół w porównaniu z optymizmem z poprzednich kwartałów. Sektory o najwyższych wskaźnikach obniżania i podwyższania prognoz to materiały (2,6), technologia (1,5) i dobra konsumenckie (1,4), co nie jest zaskoczeniem w kontekście niepewności gospodarczej.

Europa – prognozy spółek ( na 2023 r.) w podziale na sektory, na podstawie udostępnionych wyników za II kwartałEuropa - prognozy spółek ( na 2023 r.) w podziale na sektory, na podstawie udostępnionych wyników za II kwartał

Źródła: Bloomberg, Allianz Research

Jednocześnie podwyższone zapasy i wysokie zapotrzebowanie na kapitał obrotowy (WCR) mogą zmusić firmy do obniżenia priorytetów w zakresie redukcji zadłużenia, inwestycji, rozwoju nowej działalności lub badań i rozwoju.

Według bilansów opublikowanych za II kwartał 2023 r.*, spadek zapasów tradycyjnie obserwowany w drugim kwartale roku albo nie zrekompensował trendów z poprzednich kwartałów (USA), albo nie wystąpił (Europa), co jest oznaką nadmiernych zapasów, które przynajmniej częściowo odzwierciedlają sprzedaż, która była mniej dynamiczna niż przewidywano. Ogólnie rzecz biorąc, zapasy pozostają powyżej poziomów z poprzedniego roku w USA (+2 dni r/r od II kwartału) i Europie (+3 dni r/r). W Stanach Zjednoczonych, pomimo spadku w drugim kwartale (-2 dni kw/kw, w porównaniu do -2 dni dla średniej z lat 2008-2022), większość sektorów (16 z 21) odnotowała wyższe zapasy niż w ubiegłym roku, w szczególności komputery/telekomunikacja, chemikalia i sprzęt transportowy. W Europie płaskie zapasy w ujęciu kwartalnym i globalnym (+0,4 dnia kw/kw wobec spadku o 1 dzień kw/kw dla średniej z lat 2008-2022) zamaskowały większość sektorów (15 z 21) odnotowujących wyższe zapasy w porównaniu rocznym, przy czym największe wzrosty odnotowano w elektronice, chemikaliach i papierze. Jednocześnie średnie opóźnienia w płatnościach skróciły się w USA i Europie dla większości sektorów w ujęciu rocznym i sekwencyjnym. Przyspieszenie płatności było jednak bardziej widoczne po stronie dostawców niż po stronie klientów, tak więc efekt netto pozostał dodatni (+1,8 dnia r/r i +0,3 w USA i Europie Zachodniej, odpowiednio). W rezultacie przyczyniło się to do wzrostu wskaźnika WCR (Zapotrzebowanie na kapitał obrotowy (Working Capital Requirement) = aktywa obrotowe – zobowiązania krótkoterminowe), zwłaszcza w przypadku sprzętu gospodarstw domowych w USA i Europie, a także usług B2B i sprzętu transportowego (USA) oraz usług dla konsumentów i motoryzacji (Europa Zachodnia).

Zmiana DSO, DPO, zapasów i WCR według sektorów, 2. kwartał 2023 r.

DSO – Days Sales Outstanding to wskaźnik księgowy, który mierzy średnią liczbę dni potrzebnych firmie na otrzymanie płatności za towary i usługi zakupione przez jej klientów na kredytZmiana DSO, DPO, zapasów i WCR według sektorów, 2. kwartał 2023 r.

DPO – Days Payable Outstanding to średnia liczba dni, jakiej firma potrzebuje na opłacenie faktur za towary i usługi otrzymane na kredyt

WCR – Working Capital Requirement, Zapotrzebowanie na kapitał obrotowy = aktywa obrotowe – zobowiązania krótkoterminowe

(*) na podstawie danych finansowych za II kw. 2023 r. firm, które opublikowały rozszerzoną i szczegółową wersję (tj. wyniki operacyjne/finansowe + bilanse) na dzień 1 września (1 560 firm w USA i 990 w Europie Zachodniej, z 12 700 firm na całym świecie) i przy użyciu prób cyklicznych dla każdego porównywanego okresu.
Źródła: Eikon/Refinitv, Allianz Research

Ogólnie rzecz biorąc, na początku III kwartału prawie trzy czwarte sektorów nadal odnotowywało wyższy wskaźnik WCR (zapotrzebowania na kapitał obrotowy) w porównaniu do ubiegłego roku.

Stany Zjednoczone (+3 dni r/r na poziomie krajowym) przewodzą globalnemu odbiciu wskaźnika WCR dla komputerów/telekomunikacji, energii, usług B2B i sprzętu transportowego, podczas gdy usługi konsumenckie, oprogramowanie/usługi IT i sprzęt gospodarstwa domowego odnotowują mniejsze wskaźniki WCR. W Europie (+3 dni r/r), gdzie Wielka Brytania (+8) najbardziej w regionie odczuwa wzrost wskaźnika WCR (zapotrzebowania na kapitał obrotowy), wyprzedzając Hiszpanię (+7) i Niemcy (+4), wyróżnia się w tym względzie aż osiem sektorów: elektronika, chemia, budownictwo, sprzęt gospodarstwa domowego, metale, papier, usługi dla ludności i tekstylia.

W perspektywie krótkoterminowej Allianz Trade nie spodziewa się znacznego spadku wskaźnika WCR, ponieważ niektóre z wyższych poziomów zapasów można wyjaśnić czynnikami strukturalnymi wynikającymi z niedawnych wydarzeń geopolitycznych i wstrząsów w łańcuchu dostaw, które skłoniły firmy do przejścia ze strategii zarządzania zapasami „just-in-time” na bardziej kosztowną strategię „just-in-case” (near/friend shoring).

[1] Strefa euro-15 + reszta Europy

PHN: solidny wzrost przychodów i zysków w pierwszym półroczu

Grupa Kapitałowa PHN, dzięki konsekwentnie realizowanej polityce dywersyfikacji działalności wypracowała w pierwszym półroczu br. 280,3 mln PLN skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży. Dzięki ścisłej kontroli kosztów skorygowana EBIDTA wyniosła 44,2 mln PLN.

Grupa PHN miała udane pierwsze półrocze 2023 r. pod względem operacyjnym. Skonsolidowane przychody z najmu, kluczowego segmentu działalności wzrosły licząc r/r o 20%, do 118,3 mln PLN, przy wyniku na poziomie 68,9 mln zł. Przychody z działalności budowlanej wyniosły 125,8 mln PLN, o 2% więcej r/r. W sumie przychody ze sprzedaży uzyskane w segmencie najmu, usług budowlanych, deweloperskim i pozostałej działalności wyniosły 280,3 mln PLN, na koniec czerwca br. Wynik netto ze sprzedaży wyniósł 43,2 mln PLN, po wzroście o 28% r/r.

W branży nieruchomości w Polsce, po okresie szoków rynkowych widać pierwsze pozytywne oznaki. Choć w pierwszym półroczu, ze względu na wysokie stopy procentowe, a tym samym mniejszą dostępność kredytów hipotecznych, jeden z naszych silników wzrostu, czyli segment mieszkaniowy nie dostarczył optymalnych wyników, to jednak dywersyfikacja działalności umożliwiła nam uzyskanie stabilnych wyników finansowych. Chciałbym szczególnie podkreślić dynamiczny rozwój segmentu najmu, oraz wzrosty w segmencie budowlanym, a także utrzymanie silnej dyscypliny kosztowej Grupy PHN – powiedział Adam Lesiński, członek zarządu ds. finansowych Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Zmiana wartości godziwej nieruchomości inwestycyjnych, których wartość wynosiła 3,7 mld PLN, spowodowała konieczność dokonania księgowego odpisu o 92,8 mln PLN. Wpływ na to miały przede wszystkim wysokość stóp procentowych w strefie euro, które wzrosły do poziomu najwyższego od ponad 20 lat (np. depozytowa do 3,75%) oraz umocnienie złotego wobec euro. Odpis nie miał oczywiście wpływu na core business, którego rozwój postępuje istotnie szybciej niż inflacja.

Najważniejszy jest core business, a ten ma zdrowe podstawy do dalszego rozwoju. Zmiana stóp kapitalizacji, choć dokuczliwa, ma wyłącznie księgowy charakter i zakładamy, że ma przejściowy charakter. Ostatnia redukcja stóp procentowych w Polsce o 0,75 pkt bazowych do 6% dla stopy referencyjnej, zdecydowanie mocniejsza niż zakładał konsensus rynkowy, spowodowała osłabienie złotego, co korzystnie wpłynie na przyszłą wycenę naszych nieruchomości. Co ważne rynek widzi szansę na kolejne obniżki stóp w ciągu kilku najbliższych kwartałów, co również wpłynie pozytywnie na wycenę naszego portfela. Tegoroczna prognoza wzrostu gospodarczego Polski została obniżona, ale w przyszłym roku wzrost ma przyśpieszyć i być wyższy niż średnia w UE. Dodatkowo obniżki stóp procentowych pobudzą rynek mieszkaniowy i pozwolą na istotne zmniejszenie kosztów obsługi zadłużenia – wyjaśnił Adam Lesiński, członek zarządu ds. finansowych Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Portfel inwestycyjny Grupy PHN obejmuje ponad 150 wydzielonych biznesowo nieruchomości o wartości rynkowej około 3,7 mld  PLN, co plasuje ją w ścisłej czołówce największych firm nieruchomościowych w Polsce. Wzrost przychodów i poprawę wyniku z najmu odnotowano we wszystkich perspektywicznych podsegmentach, czyli:

  • powierzchni biurowych – dzięki podpisaniu nowych umów z najemcami w warszawskim wieżowcu INTRACO, czy Alchemia II w Gdańsku. Dodatkowo przekazano PKO Bankowi Polskiemu powierzchnię w kompleksie SKYSAWA. Ponadto, udało się pozyskać kolejnego najemcę do INTRACO Prime, co w przypadku obu tych prestiżowych nieruchomości biurowych daje perspektywę na dalszą poprawę wyników z najmu jeszcze w tym roku, a w pełni znajdzie odzwierciedlenie w 2024 r.
  • powierzchni magazynowych – dzięki rozbudowie zlokalizowanego w podwarszawskim Brwinowie parku PHN Pruszków na potrzeby DPD Polska powierzchnia zajmowana przez tą firmę zwiększyła się blisko o 30%., tj. do 18 tys. mkw. W sierpniu na terenie Centrum Budownictwa i Wyposażenia Wnętrz w Warszawie, należącym do PHN, otwarty został sklep Castoramy w Polsce. PHN podpisał z siecią sklepów długoterminową umowę najmu.

Równocześnie kontynuowane są przygotowania przed rozpoczęciem budowy kompleksu logistycznego w Zgorzelcu z potencjałem ok. 220 tys. mkw. który ma zbudować joint venture PHN i Hillwood – amerykańskiego dewelopera specjalizującego się w budowie i zarządzaniu nieruchomościami komercyjnymi.

Grupa PHN pozostawała także aktywna w segmencie mieszkaniowym. Chcąc zapewnić sobie przychody w przyszłych okresach kontynuowano budowy dwóch kompleksów mieszkalnych: we Wrocławiu – Osiedla ŁAN oraz KOLEJ NA 19 w Warszawie. W sierpniu Grupa PHN podpisała umowę ze spółką Unibep na realizację drugiego etapu Osiedla Olimpijczyk w Łodzi, w dzielnicy Polesie przy ul. Janusza Kusocińskiego 119 i 121. W ramach inwestycji powstaną 132 mieszkania. Grupa PHN planuje także uruchomienie kolejnych projektów m.in. w Warszawie i Bydgoszczy.

Mex Polska z rekordowymi wynikami finansowymi w I półroczu 2023 r.

Mex Polska, notowana na GPW spółka zarządzająca siecią pięciu renomowanych brandów gastronomicznych w tym: ‘Pijalnią Wódki i Piwa’ i ‘The Mexican’, zaraportowała szacunkowe skonsolidowane wyniki za I półrocze 2023 r. Na koniec tego okresu Grupa spodziewa się, że zysk operacyjny EBIT przekroczy 2,4 mln zł i jeśli porównać go z analogicznymi danymi roku 2022 (eliminując wpływ jednorazowego zdarzenia w kwocie 1,1 mln zł) to wzrost jest niemal 4-krotny. Szacowany zysk netto w I półroczu 2023 r. to ponad 1,6 mln zł, kiedy to w I półroczu 2022 roku (przy tym samym założeniu oczyszczenia danych ww. jednorazowego zdarzenia w kwocie 1,1 mln zł) odnotowana była strata netto na poziomie blisko 0,5 mln zł. Szacunkowe przychody netto ze sprzedaży od stycznia do czerwca br. również mają wzrosnąć, do poziomu 44,59 mln zł (+ 27% rdr). Wpływ na osiągane wyniki finansowe ma skutecznie obrana strategia rozwoju oraz właściwy dobór lokalizacji. Spółki Grupy operują w dwóch segmentach gastronomicznych: restauracyjnym i bistro.

Widzimy wyraźny wzrost popytu szczególnie w segmencie restauracyjnym, co daje nam pewność, że I półrocze 2023 roku będzie okresem bardzo dobrych wyników finansowych. Przewidujemy za ten okres  ponad 2,4 mln zł skonsolidowanego zysku EBIT  oraz szacujemy 1,6 mln zł skonsolidowanego zysku netto. W analogicznym okresie roku poprzedniego, po oczyszczeniu z jednorazowego zdarzenia w wysokości 1,1 mln zł związanego z rozwiązaniem rezerwy na Program Motywacyjny, odnotowaliśmy 0,6 mln zł zysku EBIT i 0,5 mln zł straty netto. Niewątpliwie powracający sentyment konsumentów do nawyków sprzed pandemii ma wplyw na tak dużą poprawę wyników, ale nie tylko. Monitorowanie bardzo dynamicznie rosnących kosztów i systematyczna waloryzacja cen w naszej ofercie, a także zdywersykiwany model biznesowy i kolejne otwarcia nowych lokali własnych pozwalają nam osiągać coraz lepsze  wyniki i z optymizmem patrzeć w przyszłość. – mówi Dariusz Kowalik, Członek Zarządu i Dyrektor Finansowy w Mex Polska SA.

Zarząd spółki na bieżąco koncentruje się na monitorowaniu kosztów prowadzenia działalności, zwiększaniu wartości sprzedaży oraz marży, a także na kontynuowaniu działań nakierowanych na monitorowanie  kosztów pracy. Nadrzędnym celem Mex Polska pozostaje dalsze skalowanie biznesu, poprzez równoległy rozwój kilku niezależnych i rentownych konceptów gastronomicznych zlokalizowanych na terenie całego kraju.

– Podchodzimy do planów Grupy długoterminowo i w takiej perspektywie oceniamy aktualne pozycje naszych brandów. Różnorodność naszych marek  powoduje, że jesteśmy w stanie zaakceptować każdą, bez względu na jej wielkość, atrakcyjną lokalizację pod warunkiem akceptowalnych stawek czynszu.  – mówi Paweł Kowalewski, Prezes Zarządu w Mex Polska SA.

Jednym z bardziej dochodowych segmentów Grupy jest segment bistro, w którym działa m.in. jeden z najstarszych konceptów Grupy – ‘Pijalni Wódki i Piwa’. Marka od lat cieszy się ogromnym powodzeniem, zarówno w mniejszych, jak i większych aglomeracjach. Obecnie z 44 lokali Grupy, 32 należą  do tego konceptu. Zarząd szacuje, że docelowo lokali PWiP może powstać w Polsce około 100. Najnowszy punkt niedawno został otwarty w Nowym Targu, kolejnego można spodziewać się w Zamościu.

Pozostałymi konceptami Grupy są: największa sieć restauracji meksykańskich w Polsce ‘The Mexican’, sieć restauracji ‘Pankejk’, nowoczesny koncept ‘Prosty Temat’ oraz najmłodszy projekt Grupy shot-bar ‘Chicas & Gorillas’ Czwarty lokal tej marki zostanie otwarty jeszcze w tym roku w samym sercu stolicy.

Atende z rekordowymi wynikami finansowymi w I półroczu 2023 r.

Grupa Atende osiągnęła w I półroczu 2023 r. najlepsze wyniki finansowe w historii, na poziomach zarówno  zysku operacyjnego, jak i EBITDA, przed opodatkowaniem i netto.

W Strategii Atende Next określiliśmy, że najważniejszymi sektorami dla naszej działalności i jednocześnie sektorami na które położymy największy nacisk na rozwój w kolejnych latach są sektory telekomunikacji i energetyki. Dzisiejsze, bardzo dobre wyniki, zawdzięczamy w dużej mierze koncentracji Grupy na tych priorytetach, a jednocześnie sprzyjającej koniunkturze w obu sektorach – powiedział Marcin Petrykowski, prezes zarządu Atende.

W I półroczu 2023 r. Grupa Atende osiągnęła przychody ze sprzedaży na poziomie 145,8 mln zł, czyli wyższe o 42% w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego, zaś zysk brutto na sprzedaży wyniósł 34,5 mln zł, co oznacza wzrost o 37% r/r. Na poziomie wyniku na działalności operacyjnej Grupa wypracowała 8,4 mln zł zysku wobec 0,9 mln zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 849%. Analogicznie znacznej poprawie uległy EBITDA, zysk przed opodatkowaniem i netto. W I półroczu 2023 r. Grupa Atende osiągnęła 13,9 mln zł zysku EBITDA, wobec 5,7 mln zł rok wcześniej (wzrost o 143%), oraz 5,4 mln zł zysku netto przypisanego akcjonariuszom podmiotu dominującego, podczas gdy w analogicznym okresie roku poprzedniego zysk wyniósł 0,1 mln zł.

Na rynku operatorów telekomunikacyjnych i mediów Grupa Atende uzyskała przychody ze sprzedaży w wysokości 70,3 mln zł, co oznacza wzrost o 102% r/r. Wzrost ten jest w dużej mierze wynikiem popytu na unikalne na rynku, wyspecjalizowane usługi Atende w zakresie: rozbudowy infrastruktury do transmisji danych, w tym w zakresie technologii LTE, oraz autorskiego oprogramowania Atende SMaCS do rozliczeń i billingu usług IP.

Z kolei przychody od klientów sektora energetyki w I półroczu 2023 r. były wyższe niż rok wcześniej aż o 234% i wyniosły 36,5 mln zł. Największe projekty realizowane w tym sektorze dotyczyły budowy sieci LAN/WAN dla łączności radiowej operatora energetycznego przez Atende, oraz wdrożenia centralnych systemów CRM i Billing w spółkach Grupy PGE przez spółkę A2 Customer Care (przychody w wysokości 19,5 mln zł w porównaniu z 2,0 mln zł w I półroczu 2022 r.).

Warto także podkreślić ostatnie działania Atende w pozostałych, strategicznych obszarach, czyli cyberbezpieczeństwa oraz rozwiązań chmurowych. Projekty, które realizujemy w tych dziedzinach systematycznie zmieniają rynkowe postrzeganie Atende – z tradycyjnego integratora sieciowego, w jedną z niewielu spółek o tak szerokim profilu technologicznym. Klienci doceniają to, że w coraz większym stopniu łączymy na wysokim poziomie kompetencje stanowiące filary cyfrowej transformacji– dodał Marcin Petrykowski.

W ostatnich miesiącach Atende z sukcesem rozwinęło nowatorską usługę Atende Security Suite, obejmującą wykrywanie cyber-zagrożeń, zapobieganie im oraz odpowiadanie na nie. Łącznie w ostatnim półroczu spółka pozyskała 10 nowych klientów nowej usługi. Ponadto, wraz z najświeższą spółką w portfolio spółek Grupy Atende – Crytomage, Atende realizowało dofinansowany przez NCBR projekt pn. „Innowacyjna usługa SaaS wykorzystująca koncepcję triady widoczności Gartnera”. Opracowany system SaaS będzie integrował dane z rozproszonych systemów bezpieczeństwa, automatyzował inwestygację incydentów oraz zapewniał wsparcie informatyczne dzięki algorytmom inteligentnej oceny zagrożeń.

Z kolei w obszarze rozwiązań chmurowych, Atende dynamicznie rozwija współpracę z najważniejszymi  światowymi dostawcami (ang. hyperscalers). Wśród prowadzonych projektów warto wyróżnić rozpoczęcie prac nad nowatorskim projektem systemu wspierającego pracę lekarzy i pielęgniarek podczas szpitalnych obchodów pacjentów, opartego o rozpoznawanie mowy (speech-to-text) w języku polskim. System będzie wyodrębniał z mowy dane medyczne, klasyfikował je i zasilał nimi szpitalny system informatyczny (HIS). Ponadto zespół Atende Cloud prowadził prace rozwojowe mające na celu stworzenie pakietowego produktu, implementującego rozwiązania zgodne z regulacjami NIS2, dla mniejszych podmiotów publicznych.

Emerytury stażowe to zły pomysł – komentarz ekspercki R. Majkowskiego, Prezesa FH DOM

Rząd chce wprowadzić emerytury stażowe. Graniczny wiek dla kobiet miałby wynosić 38 lat pracy, a dla mężczyzn 42 lata.[1] W tej chwili w Polsce kobiety mogą przejść na emeryturę w wieku 60 lat a mężczyźni w wieku 65 lat. Emerytury stażowe pozwoliłyby przejść na emeryturę bez konieczności osiągnięcia wieku emerytalnego, w oparciu o staż pracy. Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM przekonuje, że wprowadzenie takiego rozwiązania nie jest dobrym pomysłem. Jego zdaniem każda propozycja obniżania wieku emerytalnego nie jest korzystna, zwłaszcza że Polska, podobnie jak cała Europa, stoi przed wieloma wyzwaniami demograficznymi.

Zgodnie z przewidywaniami emerytury stażowe miałyby dotyczyć osób urodzonych po
31 grudnia 1948 roku.[2] Takie emerytury miałyby być dobrowolne, co znaczyłoby, że Polacy, po osiągnięciu odpowiedniego stażu pracy, mogliby nabyć prawo do emerytury, ale gdyby nie chcieli na nią przejść, to mogliby kontynuować pracę i powiększać swój kapitał w ZUS.

Z wyliczeń FOR przygotowanych na zlecenie serwisu money.pl (w ramach projektu Licznik Obietnic Wyborczych) wynika, że emerytury stażowe miałyby „kosztować Państwo” ok. 40 mld zł w ciągu najbliższych 10 lat. Tylko w pierwszym roku wdrożenia tego pomysłu rządowa kasa skurczyłaby się o 3,2 mld zł.[3] A warto przypomnieć, że niedawno Rząd ogłosił projekt budżetu na 2024 rok i okazało się, że deficyt ma w przyszłym roku wzrosnąć do 164 mld zł (w tym roku wynosił nieco ponad 90 mld zł).[4]

Według prof. Gertrudy Uścińskiej, która stoi na czele ZUS, wdrożenie emerytur stażowych mogłoby nie tylko pogorszyć sytuację finansową budżetu państwa i FUS, ale również obniżyć wysokość emerytur osób, które z nich skorzystają. Kolejna kwestia to skrócenie aktywność zawodowej rodaków, ale również zmniejszenie liczby osób, które są w wieku przedemerytalnym i wciąż pracują, czyli są czynne zawodowo.[5] Na podobne czynniki zwraca uwagę Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM, który uważa, że wprowadzenie emerytur stażowych nie jest dobrym pomysłem.

Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM

Komentarz ekspercki

W mojej opinii każda propozycja obniżania wieku emerytalnego, skracania okresu aktywności zawodowej dla wszystkich, bez względu na charakter wykonywanej pracy, jest złym pomysłem. Moim zdaniem takie propozycje rozpowszechniają i utrwalają myślenie, że praca jest karą. Osobiście nie zgadzam się z takim podejściem. Pamiętajmy, że rolą państwa powinno być zachęcanie i promowanie pracy, a nie zniechęcanie do podejmowania wysiłku. Oczywiście jest szereg zawodów, dla których wiek emerytalny powinien być niższy, ale nie można tego rozciągać na całe społeczeństwo.

Po drugie stoimy przed ogromnym wyzwaniem demograficznym i rosnącą liczbą osób w wieku poprodukcyjnym przy jednoczesnym spadku liczby osób w wieku produkcyjnym. Nie możemy dodatkowo przyspieszać tego trendu działaniami politycznymi, a za takie można uznać emerytury stażowe. Wszystkie badania i zalecenia ekspertów powtarzają, że w Polsce musimy wydłużać okres pracy i zachęcać do wydłużenia naszej aktywności. Przede wszystkim jednak martwi brak kompleksowego i długofalowego spojrzenia na system emerytalny. Podkreślam, 13-tki, 14-ki, czy też emerytury stażowe – to są działania doraźne, które odkładają problem na później. Warto spojrzeć na system emerytalny kompleksowo, w długim horyzoncie.

[1] https://www.money.pl/emerytury/pis-chce-znow-mieszac-w-emeryturach-polacy-musza-to-wiedziec-6939731194841696a.html

[2] https://serwisy.gazetaprawna.pl/emerytury-i-renty/artykuly/8969260,emerytury-stazowe-dla-kobiet-i-mezczyzn-ile-lat-trzeba-ukonczyc-i-jak.html

[3] https://www.money.pl/emerytury/pis-chce-znow-mieszac-w-emeryturach-polacy-musza-to-wiedziec-6939731194841696a.html

[4] https://www.rp.pl/budzet-i-podatki/art38999731-projekt-budzetu-2024-deficyt

[5] Tamże.

Pożyczanie na wieczne nieoddanie – etyka płatnicza Polaków

Blisko 40 proc. Polaków uważa, że istnieją okoliczności, które usprawiedliwiają nieoddanie pieniędzy innej osobie, a 35 proc. – firmie lub instytucji. Takim uzasadnieniem są problemy osobiste, jak poważna choroba lub śmierć kogoś bliskiego – to aż 3/4 wskazań. Kolejnym powodem, ich zdaniem, może być utrata pracy. Z drugiej strony aż 83 proc. rodaków twierdzi, że należy upomnieć się o zwrot pożyczonych pieniędzy po upływie ustalonego terminu – wynika z najnowszego badania „Etyka płatnicza w ocenie konsumentów” Kaczmarski Inkasso.

Warunki ekonomiczne nie sprzyjają dziś stabilności finansowej rodaków. Nie mają oni pewności, czy ich stanowisko pracy nie jest zagrożone redukcją, czy każdego miesiąca będą mieli taki sam dochód i czy uda się pokryć wszystkie wydatki, bo inflacja powoduje duży wzrost cen. Więcej uwagi poświęcają podejmowaniu decyzji zakupowych. W badaniu „Oszczędzanie Polaków podczas inflacji”, przeprowadzonym w grudniu 2022 r. na zlecenie Krajowego Rejestru Długów, blisko 70 proc. konsumentów przyznało, że jest im coraz trudnej odkładać pieniądze. Podobnie liczna grupa uważała, że chcąc oszczędzać, muszą zrezygnować z jakichś wydatków. Prawie 2/3 konsumentów zgromadziło mniej gotówki niż wcześniej.

Aktualne dane KRD wskazują, że w tym roku sytuacja finansowa Polaków może się pogorszyć. Ich zadłużenie sięga 45 mld zł. Nieuregulowane zobowiązania – raty kredytów, pożyczek, czynszów mieszkaniowych, opłat za prąd, gaz, abonamentów za telefon, Internet i telewizję – ma 2,3 mln osób. Przez cały miniony rok przybywało zarówno długów, jak i dłużników, choć jeszcze w 2021 r. widoczny był trend zniżkowy.

Biorąc pod uwagę te uwarunkowania, w portfelach Polaków liczy się teraz każda złotówka. Dlatego ważne jest ich sumienne podejście do regulowania zobowiązań w terminie i rozliczania się z pożyczonych kwot. To obieg zamknięty: jeśli ktoś nie odda pożyczonej sumy, ktoś inny nie będzie w stanie pokryć swoich wydatków – mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

50 zł można nie oddać

Tymczasem badanie „Etyka płatnicza w ocenie konsumentów”, zrealizowane w lipcu 2023 r. na zlecenie Kaczmarski Inkasso, pokazuje, że choć większość, bo 3/4 rodaków uważa, że nie istnieje kwota, do wysokości której nie trzeba oddawać pieniędzy, to prawie 7 proc. jest przeciwnego zdania. W tej drugiej grupie co 4. sądzi, że można nie zwrócić pożyczonej sumy, jeśli jest to 50 zł lub mniej, a dla 18 proc. takim przedziałem jest 51-100 zł.

Niestety deklaracje o konieczności zwracania pożyczonych pieniędzy nie zawsze mają pokrycie w rzeczywistości. Nasze wieloletnie doświadczenie w odzyskiwaniu należności pokazuje, że choć konsumenci uważają zadłużanie się za niewłaściwe, to brną w zaciąganie kolejnych zobowiązań finansowych, wiedząc, że nie będą w stanie ich spłacić. Dotyczy to szczególnie zakupów ratalnych, które są dostępne niemal od ręki. Refleksja, z czego klient będzie opłacał raty za sprzęt elektroniczny, przychodzi zazwyczaj dopiero wtedy, kiedy nasi negocjatorzy dzwonią, aby w imieniu wierzyciela upomnieć się o zwrot długu. Oczywiście zdarza się też, że ktoś przeoczy termin zapłaty jednej czy kilku rat bądź faktur za abonament telefoniczny i jego zaległości trafiają do windykacji. Ale takie osoby zwykle sprawnie regulują należność, aby uwolnić się od długu. Pamiętajmy, że obecnie są dostępne aplikacje do monitorowania wydatków i alertów o terminach spłat, które pomagają zapanować nad osobistymi finansami. Korzystajmy z nich, bo bardzo upraszczają życie stwierdza Jakub Kostecki.

Okoliczność łagodząca

Badanie Kaczmarski Inkasso ujawnia, że 38 proc. rodaków akceptuje nieoddawanie w terminie pożyczonych pieniędzy innej osobie, a 35 proc. uważa, że można nie rozliczyć się na czas z firmą lub instytucją. W ich opinii „okolicznością łagodzącą” są problemy osobiste, jak poważna choroba, rozstanie z partnerem bądź śmierć kogoś bliskiego (odpowiednio 75 proc. – odpowiedzi dotyczących nieoddawania pieniędzy osobom i 72 proc. firmom). Drugim powodem wstrzymania zwrotu jest brak pieniędzy spowodowany utratą pracy (71 proc. – wobec osób i 69 proc. – wobec firm). Badani twierdzą też, że można uniknąć oddania kwoty, jeśli pojawi się inny, pilny wydatek, np. leczenie czy naprawa auta bądź sprzętu – to prawie 47 proc. wskazań w przypadku pożyczki od osób i 44 proc. – od firm. Podobnie, gdy trzeba opłacić inne zobowiązania, jak rachunki za czynsz, prąd, gaz lub raty. Z oddaniem pożyczonych wcześniej od rodziny czy znajomych pieniędzy wstrzyma się wtedy 36 proc. rodaków, a w przypadku konieczności rozliczenia się z firmą – niemal 1/3. Wśród pozostałych usprawiedliwień są także wyjazd na wakacje i okazyjny zakup np. sprzętu RTV (wskazania pomiędzy 8 proc. a 5 proc.).

Udajemy, że nie widzimy pomyłki kasjera

Etyka płatnicza to nie tylko terminowe rozliczanie się z pożyczonych kwot, zakupów ratalnych czy kredytów. To także nasza uczciwość w codziennym życiu. Niemal co 3. konsument uważa, że można nie zwrócić uwagi kasjerowi, gdy pomyli się on na swoją niekorzyść przy wydawaniu reszty, z czego 5 proc. twierdzi, że jest to akceptowalne zawsze. Takie same wskazania widać, kiedy respondenci zostali zapytani o to, czy można przymknąć oko na wykonywanie pracy „na czarno”, aby uniknąć ściągnięcia długu z pensji. Z kolei 35 proc. konsumentów nie widzi nic złego w zawyżeniu wartości szkody podczas ubiegania się o odszkodowanie, np. po kolizji samochodowej czy zalaniu mieszkania. Natomiast 1/4 badanych Polaków nie odesłałaby do sklepu towaru lepszego niż zamówiony. Jednak największe przyzwolenie wśród badanych zyskało zatajenie informacji przed bankiem, które uniemożliwiłyby zaciągnięcie kredytu. Taką postawę aprobuje aż 47 proc. osób.Etyka płatnicza

Najpierw prąd i gaz, potem raty w banku

W rankingu opłacenia rachunków dla 25 proc. respondentów najważniejsze jest regulowanie opłat za prąd lub gaz. Ponad połowa badanych pokrywa je w drugiej lub trzeciej kolejności. Dalej znalazł się czynsz mieszkaniowy – 26 proc. rodaków płaci go w pierwszej kolejności, a 45 proc w następnej. Dopiero na trzeciej pozycji znalazły się zobowiązania wobec banku lub firmy pożyczkowej (2/3 wskazało ją jako pierwszą, a 38 proc. jako dalszą w rankingu).Etyka płatnicza 2

Zarówno banki, firmy pożyczkowe, jak i dostawcy energii, gazu czy operatorzy komórkowi dochodzą zapłaty, jeśli pieniądze od klientów nie wpływają w terminie na ich konta. Pierwszym krokiem, zanim dojdzie do windykacji, jest wpisanie niesolidnego płatnika do Krajowego Rejestru Długów. Jeśli dłużnicy zostaliby dopisani do KRD, to – według badania Kaczmarski Inkasso – aż 83 proc. z nich natychmiast opłaciłoby swoje zobowiązania, aby zniknąć z rejestru. Nieco częściej taką postawę prezentują osoby młodsze – do 24 lat oraz starsze – po 55 roku życia.

Badanie „Etyka płatnicza w ocenie konsumentów” zostało przeprowadzone przez IMAS International na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso w lipcu 2023 r. metodą CAWI na reprezentatywnej grupie 1014 Polaków w wieku 18-74 lata.

Lokum Deweloper prezentuje wyniki finansowe za I półrocze 2023 r.

Lokum Deweloper, oferujący mieszkania o podwyższonym standardzie we Wrocław i w Krakowie, w I półroczu br. wypracował 135,8 mln zł przychodu, o 140% więcej niż rok wcześniej. Grupa przekazała klientom 231 mieszkań.

W pierwszych dwóch kwartałach 2023 r. Grupa Lokum Deweloper odnotowała 135,8 mln zł przychodów ze sprzedaży, co wobec 56,5 mln zł wypracowanych w ciągu pierwszego półrocza 2022 r. stanowi znaczący wzrost. Skonsolidowany zysk brutto ze sprzedaży wyniósł 50,6 mln zł. Zysk netto przypadający akcjonariuszom podmiotu dominującego w raportowanym okresie to 24,2 mln zł (wobec 14,8 mln zł straty netto rok wcześniej), co oznacza marżę zysku netto w wysokości 17,8%. Wynik I półrocza 2023 r. został rozpoznany z 231 lokali. Jest to o 154% więcej od zeszłorocznego rezultatu, kiedy deweloper wydał klucze do 91 mieszkań.

Od stycznia do czerwca Grupa zawarła 362 umowy deweloperskie i przedwstępne (+105% r/r): 187 we Wrocławiu oraz 175 w Krakowie. Wg stanu na koniec I półrocza deweloper miał też zawartych 57 umów rezerwacyjnych. W ofercie Grupy były wówczas 522 mieszkania, w tym 168 gotowych do odbioru. Realizacja pozostałych zostanie zakończona jeszcze w tym roku. W pierwszej połowie 2023 r. deweloper prowadził na obu rynkach budowy obejmujące 696 lokali.

Wynik finansowy pierwszego półrocza jest efektem kontraktacji mieszkań, których budowy kończyliśmy w zeszłym roku i które mogliśmy przekazać klientom w krótkim czasie od finalizacji transakcji zakupu. Obecnie nasza oferta jest bardzo atrakcyjna również z uwagi na fakt, że składają się na nią głównie mieszkania gotowe lub z terminem realizacji jeszcze w tym roku. Jednak przy tak pobudzonym popycie, jaki obserwujemy od kilku miesięcy, zasób oferowanych mieszkań szybko się kurczy. Dla rynku mieszkaniowego ważne jest więc wprowadzanie regulacji prawnych oraz korzystanie z już istniejących rozwiązań, które wesprą pobudzenie podaży. Istotnym impulsem dla poprawy dostępności mieszkań dla ich nabywców będzie otwartość samorządów na korzystanie ze specustawy mieszkaniowej. Cieszy nas, że coraz częściej włodarze, dbając o rozwój miasta i potrzebę zapewnienia dostępnych cenowo mieszkań na rynku, chcą korzystać z tego narzędzia – mówi Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper.

W lipcu deweloper wypłacił dywidendę w wysokości 1,69 zł na akcję. Łączna wartość dywidendy wyniosła 30,4 mln zł.

Na rynku giełdowym w obrocie znajdują się obligacje serii H oraz I Grupy Lokum Deweloper o łącznej wartości nominalnej 150 mln zł oraz terminie zapadalności kolejno w 2024 i 2025 r.

We wrześniu deweloper poszerzył wrocławską ofertę o nowe osiedle, realizowane przy ul. L. Herbsta na Sołtysowicach. W I etapie inwestycji powstanie 138 mieszkań. Grupa dysponuje bogatym bankiem ziemi, który, poza inwestycjami będącymi obecnie w budowie, wynosi około 74 ha, co pozwala na realizację kolejnych blisko 12 tys. lokali.

Czemu giełdy zwykle tracą we wrześniu?

Wrzesień to zwykle najsłabszy miesiąc na giełdach. Dotyczy to zarówno giełdy amerykańskiej, jak i Polskiej. Giełdy we wrześniu przeciętnie tracą 1,1 proc. W tym roku po gorszym sierpniu jest jednak szansa na przełamanie „efekt września”.  Rosnące zyski spółek oraz bezpieczne wyceny powinny wspierać rynki.

Giełdowi inwestorzy dobrze znają „efekt września”, czyli najsłabsze wyniki parkietów w tym właśnie miesiącu. Według danych historycznych z ostatnich 50 lat, z 15 największych parkietów, wrzesień to najgorszy miesiąc w roku, w którym inwestorzy przeciętnie tracili 1,1 proc., podczas gdy w najlepszym miesiącu – grudniu, zyskiwali przeciętnie 1,8 proc. W największym stopniu, wrześniowa słabość dotykała mniejszych i bardziej zmiennych aktywów, na czele z włoskim FTSE MIB, niemieckim DAX i brytyjskim FTSE 250. Dane wskazują również, że ten efekt występuje także na parkiecie w Warszawie.

Z czego wynika „efekt września”? To przede wszystkim odzwierciedlenie nastrojów inwestorów, którzy po wakacjach wracają do rzeczywistości. Warto nadmienić, że aż 85 proc. światowych aktywów jest zarządzana na półkuli północnej, dlatego nie obserwujemy np. efektu marca (czyli końca lata na półkuli południowej). We wrześniu, wiele funduszy inwestycyjnych w USA kończy rok podatkowy i aby zapłacić mniejszy podatek, w tym miesiącu częściej zamykają pozycje, na których ponosili straty. Poza tym, część rodziców musi zmniejszyć swoje oszczędności by sfinansować wydatki na powrót dzieci do szkoły (to drugi po Bożym Narodzeniu okres największych wydatków konsumenckich w USA w roku).

Wreszcie, wrzesień to najgorszy miesiąc z półrocza maj-październik – wtedy giełdy zwykle radzą sobie gorzej niż w okresie listopad-kwiecień. To do tego efektu nawiązuje znane powiedzenie „Sell in May and go away”.

Czasem „efekt września” pojawia się już w sierpniu i z taką sytuacja mieliśmy do czynienia w tym roku. Co prawda, na koniec miesiąca giełdy ograniczyły straty do około 2 proc., jednak wcześniej były większe. Gorsze wyniki w sierpniu były spowodowane trzema głównymi przyczynami: po pierwsze, wzrostem rentowności amerykańskich obligacji po obniżeniu przez agencję Fitch ratingu dla USA oraz planem emisji obligacji skarbowych o wartości 1 bln dolarów. Po drugie, wzrostem ceny ropy naftowej, po obniżeniu przez Arabię Saudyjską produkcji, a po trzecie – obawami o zadłużenie i wzrost w Chinach w związku z narastającą deflacją i obniżką stóp procentowych.

Po gorszym sierpniu jest zatem szansa, że w tym roku uda się przełamać „efekt września”.  Jako wsparcie rynków, powinny zadziałać rosnące zyski spółek oraz bezpieczne wyceny. Jednocześnie, globalna inflacja słabnie, co przekłada się na pauzę w podwyżkach stóp nie tylko FED, ale także EBC. Nie można jednak zapominać o ryzykach, którymi mogą być zdarzenia pogodowe, związane ze zjawiskiem El Niño. Zbliża się szczyt sezonu huraganów w USA, co może stanowić dodatkową presję dla rynku surowców.

Ważnym wydarzeniem będzie dzisiejsza premiera iPhone’a 15 oraz IPO: ARM oraz Birkenstock. Sezon publikacji wyników spółek za 3 kwartał rozpocznie się natomiast 13 października. Na polskim rynku, cały czas zmagamy się z efektami zeszłotygodniowej dużej obniżki stóp, która wywołała mocne osłabienie złotego oraz przecenę części akcji.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Rentowności obligacji w górę, złoty w dół

Po kolejnym wzroście głównych indeksów amerykańskiego rynku akcji w poniedziałek (S&P 500 +0,67 proc., DJIA +0,25 proc., Nasdaq 100 +1,19 proc.) dziś na giełdach Azji i Oceanii brak było dominującej tendencji (japoński Nikkei 225 +0,95 proc., australijski All Ordinaries +0,2 proc.).Notowania na rynkach akcji w Europie rozpoczęły się od niewielkich spadków (DAX -0,33 proc., CAC 40 -0,11 proc.).

Na GPW ok. godz. 10:15 WIG-20 zwyżkował o 0,31 proc. Wśród składników sWIG-u 80 o ponad 12 proc. drożały dziś rano akcje spółki Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja, która podała swe wyniki za I półrocze br. (zysk netto 227,46 mln zł). Swój historyczny rekord zaliczył dziś kurs akcji Echo Investment, zaś najniżej od ponad roku były notowania akcji spółki Captor Therapeutocs.

Reagując na ostatnie wypowiedzi przedstawiciela banku centralnego Japonii rentowność 10-letnich obligacji rządu tego kraju wzrosła do najwyższego poziomu od stycznia 2014 roku (0,698 proc.). W pobliżu swoich ponad 2-tygodniowych maksimów utrzymywała się rentowność 10-latek rządu USA (4,286 proc.). Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu spadła wczoraj do najniższego poziomu od ponad 3 tygodni, a dziś rano korygowała ten ruch (5,552 proc.).

Spadał dziś rano kurs EUR/USD (-0,33 proc. ok. godz. 9:50) zbliżają się do swego ubiegłotygodniowego ponad 3-miesiecznego minimum. Amerykański dolar lekko umacniał się również w stosunku do japońskiego jena (USD/JPY +0,18 proc.).

Nadal słabł po ubiegłotygodniowej zaskakująco silnej obniżce stóp RPP (z 6,75 proc. na 6 proc.) polski złoty. Kurs EUR/PLN (+0,98 proc. ok. godz. 9:55) był najwyżej od maja br., kurs USD/PLN (+1,32 proc. najwyżej od kwietnia br.

Kurs Bitcoina w stosunku do amerykańskiego dolara, który wczoraj spadł do najniższego poziomu od 3 miesięcy (ale utrzymał się powyżej kluczowego poziomu wsparcia wyznaczanego w okolicach poziomu 25000 USD przez jego lokalnego maksima z sierpnia ub.r. i lutego br. oraz dołek z czerwca br.), odbijał dziś ok. godz. 10:00 w górę o 2,69 proc.

Ceny kontraktów na ropę naftową utrzymywały się dziś rano w pobliżu swoich osiągniętych w trakcie minionego tygodnia najwyższych od listopada ub.r. poziomów (WTI +0,21 proc., Brent +0,09 proc. ok. godz. 9:40). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie nadal próbuje oderwać się od swoich minimów z okresu minionych 3 miesięcy (+0,84 proc. ok. godz. 9:40). Lekko taniały dziś rano metale (złoto -0,27 proc., srebro -0,38 proc., platyna -0,01 proc., pallad -0,24 proc., miedź -0,53 proc.). Cena kontraktów na pszenicę na CBOT atakowała dziś rano swe 2,5-letnie minimum osiągnięte pod koniec maja br. Spadły dziś rano także kontrakty na soję i cukier. Lekko rosły dziś rano ceny kontraktów na bawełnę.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers