Do końca 2025 r. w Polsce powstanie 1,2 mln mkw. GLA nowoczesnej powierzchni handlowej

Z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych wynika, że obecnie w fazie planowania, przygotowania inwestycji bądź w budowie jest ponad 1,2 mln mkw. GLA nowoczesnej powierzchni handlowej, z terminem otwarcia do końca 2025 r. To ponad 9% całości obecnej bazy nowoczesnych obiektów handlowych w Polsce. W ciągu trzech lat powstanie 110 nowych obiektów handlowych (w tym 98 parków handlowych), a 26 istniejących obiektów zostanie rozbudowanych. Łącznie inwestycje dotyczą 136 parków i centrów handlowych, obiektów wielofunkcyjnych (mixed-use) i centrów wyprzedażowych (outletów).

– Polska Rada Centrów Handlowych przygotowała bazę obiektów handlowych w budowie, która obejmuje bardzo szeroki przekrój inwestycji, w tym bardzo małe projekty o powierzchni od 2 tys. mkw. GLA. Łącznie jest to 136 parków i centrów handlowych, obiektów mixed-use i outletów z terminem uruchomienia do końca 2025 r. Ich powierzchnia obejmuje w sumie 1,2 mln mkw. GLA co oznacza, że w ciągu najbliższych trzech lat powierzchnia handlowa w Polsce zwiększy się o ponad 9%. Ponad 75% planowanej i realizowanej powierzchni dotyczy parków handlowych, a pozostałe ok. 25% to centra handlowe i obiekty mix-used. Na koniec I półrocza 2023 r. całkowita powierzchnia handlowa w Polsce przekroczyła 13 mln mkw. GLA – informuje Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Do końca 2023 r. planowane jest otwarcie łącznie 25 nowych obiektów handlowych o powierzchni ok. 186 tys. mkw. GLA. W 2024 r. inwestorzy planują otwarcie kolejnych 48 nowych projektów, których łączna powierzchnia wyniesie ok. 490 tys. mkw. GLA. Z kolei w 2025 r. ma zostać otwarte 37 nowych obiektów, o łącznej powierzchni ok. 344 tys. mkw. GLA. Nowe inwestycje dotyczą przede wszystkim bardzo małych i małych projektów o powierzchni od 2 do 20 tys. mkw. GLA.

W podziale na województwa w inwestycjach dominuje Mazowsze, gdzie w najbliższych trzech latach powstanie blisko 22% nowej powierzchni handlowej. W województwie śląskim przybędzie jej ponad 10%, a w dolnośląskim ponad 9%. Podobnie wygląda sytuacja pod względem liczby nowych obiektów handlowych: 22 powstaną na Mazowszu, w województwach śląskim i wielkopolskim przybędzie ich po 11, a w województwie łódzkim otwartych zostanie 9 obiektów.

Powierzchnia handlowa w Polsce na koniec I półrocza 2023 r. przekroczyła 13 mln mkw. GLA. W pierwszym półroczu otwarto 12 nowych obiektów, w tym 1 centrum handlowe i 11 parków handlowych. W podziale na rodzaje obiektów handlowych za 82% powierzchni odpowiadają centra handlowe, 16% to parki handlowe, a 2% stanowią centra wyprzedażowe.

Szukanie impulsów przed Fed

Kalendarz makro nie rozpieszcza nas na początku tygodnia. Jednakże wszelkie odczyty mogłyby okazać się bez znaczenia przy najważniejszym wydarzeniu, jakim niewątpliwie będzie posiedzenie FOMC. Nie oznacza to, że rynek zamierza czekać na decyzję Amerykanów z założonymi rękami, ponieważ taki okres to doskonały moment na rozgrywanie rynkowych emocji.

Azjatyckie niepokoje

Przy ubogim kalendarzu makro trwa poszukiwanie impulsów innego rodzaju, których chyba nie zabraknie na otwarciu tygodnia. Niepokojące doniesienia napływają z Dalekiego Wschodu. W Chinach jedna z najważniejszych instytucji zajmujących się finansowaniem rynku nieruchomości znowu spóźnia się z uregulowaniem zobowiązań. Po raz kolejny jest też głośno o największym tamtejszym deweloperze Evergrande, który był pierwszym poważnym ostrzeżeniem dla kryzysu w tym obszarze gospodarki. Tym razem pojawiła się informacja, że chińskie służby zatrzymały część kierownictwa firmy. Spowodowało to nagłą przecenę akcji tej spółki, a tym samym główny giełdowy indeks w Hongkongu zamknął się o 1% niżej. Jednak powyższe problemy przynajmniej w pewnym stopniu były już rozpoznane przez inwestorów w przeciwieństwie do rozgrzanego sektora półprzewodników. Ich największy światowy producent ogłosił, że obawia się o utrzymanie planowanego popytu na swoje produkty i równocześnie poprosił swoich dostawców o wstrzymanie dostaw. Takie działania mają związek m.in. z rozszerzającymi się strajkami w amerykańskich fabrykach samochodów, ponieważ branża motoryzacyjna jest jednym z największych odbiorców półprzewodników.

Optymizm poszukiwany

Negatywne doniesienia z Azji wpłynęły obciążająco na tamtejsze giełdy, z wyjątkiem Szanghaju (+0,26%) i Tokio, które dziś ma wolne. Jednak zanim Japończycy wzięli się za świętowanie, to szef tamtejszego banku centralnego zasugerował możliwość zakończenia ery ultra luźnej polityki monetarnej (posiedzenie BoJ już w ten piątek). Bez pozytywnych impulsów europejskie parkiety nie potrafią wykreować wzrostów. O godz. 10:30 wszystkie najważniejsze indeksy Starego Kontynentu są pod kreską, od minimalnie zniżkujących Londynu i Madrytu, po -0,7% w Paryżu. Przed kierunkiem rynków bazowych wciąż broni się Warszawa, WIG20 jeszcze utrzymuje głowę nad powierzchnią. Z frontu pocieszających informacji warto zwrócić uwagę na próbę wyprowadzenia korekty na rynku ropy. Mimo wszystko wciąż mówimy o wycenie najważniejszych odmian czarnego złota wyraźnie powyżej 90$.

PLN walczy na otwarciu tygodnia

Kurs EUR/USD po wyznaczeniu w ostatni czwartek półrocznych minimów przy 1,063$ próbuje się stabilizować powyżej 1,065$. Chwilowe wyciszenie nastrojów na eurodolarze powinno w pewnym stopniu pomagać złotemu i rzeczywiście możemy zobaczyć tego objawy w przedpołudniowym handlu. Kurs euro próbuje zejść poniżej 4,64 zł, kurs dolara balansuje na 4,35 zł, a kurs franka utrzymuje się powyżej 4,85 zł. Kolejną ciekawą walutą do obserwacji w najbliższych dniach będzie funt szterling, ponieważ już w czwartek decyzja Banku Anglii. Rynek spodziewa się 15. podwyżki stóp z rzędu, dzięki czemu główna znajdzie się na poziomie 5,5% (najwyżej od 16 lat). Na razie nie widać pozytywnego efektu na brytyjskiej walucie, a kurs funta zniżkuje do 5,38 zł.

W kalendarzu makro warto zwrócić uwagę na:

Godz. 14 – Polska – inflacja bazowa.

Adam Fuchs – analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Matysiak: Polska powinna odpowiadać informacją na dezinformację

W czasie konfliktu zbrojnego, w czasie sytuacji bardzo kryzysowej – a trudno sobie wyobrazić trudniejszą sytuację, bardziej kryzysową niż stan wojny – gdy cały naród cierpi, przekaz musi być spójny. I na Ukrainie taki jest. Polska nie jest w stanie wojny – tym niemniej powinna wyciągać najlepsze przykłady z tego, jak Ukraina sobie radzi z polityką informacyjną, a także jak przeciwdziała dezinformacji rosyjskiej i białoruskiej. Czyli odpowiadać informacją na dezinformację. Dezinformacja z reguły opiera się na informacjach nieprawdziwych, spekulacjach i ma wprowadzić nas oczywiście celowo w błąd. Celem jest budowanie negatywnych emocji i wywołanie poczucia zagrożenia.

– Jeśli chodzi o politykę informacyjną, należy popatrzeć na naszego wschodniego sąsiada – czyli Ukrainę. Polityka informacyjna Ukrainy jest nieco specyficzna, bo kraj ten jest w stanie wojny – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Maciej Matysiak, ekspert Fundacji Stratpoints, wykładowca ANS Gniezno. – Więc przekazy są zdeterminowane praktycznie tylko i wyłącznie działaniami wojennymi. Ukraina prowadzi bardzo dobrą i spójną politykę informacyjną, bardzo agresywną, bardzo dobrze ustawioną – na bardzo wielu poziomach jest ona wzorcem polityki. Polska ma duże pole do popisu – jak nie ulegać narracji rosyjskiej, tylko ją deprecjonować – ocenia Matysiak.

XTB rusza z kampanią reklamową na 12 rynkach. 0% prowizji za akcje i ETF-y

Firma XTB ogłosiła start kampanii marketingowej na 12 rynkach. W nowych spotach zaprezentowano Uniwersum XTB, czyli miejsce, gdzie każdy inwestor znajdzie dla siebie odpowiedni produkt.

Do nowej kampanii reklamowej XTB zaangażowało Ikera Casillasa, byłego zawodnika Realu Madryt oraz globalnego ambasadora marki. Po przedłużeniu kontraktu w kwietniu tego roku, legendarny bramkarz będzie nadal promował produkty inwestycyjne i aplikację mobilną na kluczowych rynkach działalności XTB.

W nowej kampanii głównymi bohaterami naszych spotów są inwestorzy. Niezależnie od tego czy inwestują w akcje, indeksy, ETFy czy też na rynku forex, Uniwersum XTB jest miejscem dla każdego z nich – powiedział Omar Arnaout, Prezes Zarządu XTB. Stale pracujemy również nad tym, by dodawać kolejne produkty inwestycyjne do naszej oferty. W ostatnich dniach nasz nowy produkt do pasywnego, długoterminowego inwestowania wystartował w Rumunii, gdzie spotkał się z bardzo dobrym odbiorem wśród naszych klientów. Obecnie pracujemy nad wprowadzeniem go na kolejne rynki europejskie – dodał Arnaout.

W nowej kampanii XTB będzie reklamować swoją ofertę 0% prowizji* za zakup akcji i ETFów oraz aplikację mobilną w ramach działań w kanałach cyfrowych na 12 rynkach, w tym w Polsce. Spoty XTB z Ikerem Casillasem zadebiutują również w telewizji w Hiszpanii, Portugalii i Włoszech.

Cieszę się, że po raz kolejny wziąłem udział w globalnej kampanii XTB, a nasza współpraca będzie kontynuowana również w przyszłym roku – powiedział Iker Casillas, globalny ambasador XTB.

PSNPH: Dlaczego centra handlowe pobierają opłaty parkingowe od klientów?

Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) alarmuje, że klienci coraz częściej są zmuszani do płacenia za parking w centrach handlowych – chociaż najemcy pokrywają koszty prowadzenia parkingu w ramach kosztów wspólnych. W ostatnich tygodniach takie opłaty wprowadziły m.in. CH Karolinka w Opolu, CH Posnania czy ETC w Swarzędzu. Takie praktyki to nie tylko utrudnienie dla klientów galerii handlowych, ale w długim terminie istotne zmniejszenie ruchu w danym obiekcie. To działa bezpośrednio na niekorzyść najemców sklepów i punktów usługowych, którzy co miesiąc opłacają całość kosztów prowadzenia parkingu.

– O ile opłatę parkingową w galeriach handlowych znajdujących się w centrum miast, objętych strefą płatnego parkowania,  można uznać za uzasadnioną i nie budzącą większych wątpliwości – o tyle koszty ponoszone w związku z parkowaniem w obiektach na obrzeżach miast są niedorzeczne i mogą przyczyniać się do zmniejszenia odwiedzalności przez klientów. Kluczowym jest pytanie – po co właściciele galerii handlowych pobierają dodatkowe opłaty, skoro my jako najemcy w całości pokrywamy te koszty tytułem opłat wspólnych? Czy ta praktyka przyczyni się do zmniejszenia kwot pobieranych od najemców? A może raczej właściciele galerii handlowej szukają nowych, dodatkowych zysków w kieszeniach swoich klientów? Właściciele galerii argumentują wprowadzane zmiany dobrem i komfortem odwiedzających. Z naszych doświadczeń i rozmów z klientami – a przecież mamy do tego okazję każdego dnia – wynika, że tego typu praktyki wręcz zniechęcają i ograniczają zainteresowanie centrum handlowym. Nawet jeżeli pierwsza godzina parkowania jest bezpłatna – to jest to zdecydowanie za krótko, by zrobić chociażby większe zakupy spożywcze, nie mówiąc już o przymierzaniu i wyborze odzieży. Argumenty wynajmujących są niespójne i nieprzekonujące. Myślę, że w długim terminie także oni odczują efekty błędnych decyzji – kiedy klienci, a za nimi najemcy, opuszczą galerię handlową – mówi Katarzyna Marczuk rzecznik Polskiego Stowarzyszenia Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH).

Klienci centrów handlowych jasno wyrażają swoje niezadowolenie z wprowadzenia opłaty za parkingi:

Nie wiem, jaki to ma sens – mówił pan Stanisław, klient Karolinki. – Ja mam wrażenie, że tu chodzi nie o większą rotację na parkingu, a o dodatkowe golenie ludzi z pieniędzy. Myślę, że na dłuższą metę właściciel centrum handlowego na tym straci, bo ludzie będą tu mniej chętnie przyjeżdżać.[1]

Pani Dagmara z Niemodlina nastawia się na „zakupy z zegarkiem w ręku” Przyjeżdżając tu wcześniej człowiek sam decydował, ile czasu tu spędzi. A teraz trzeba będzie co jakiś czas sprawdzać, czy aby już nie zbliża się termin ważności biletu i czy nie trzeba go przedłużyć. Trudno to nazwać komfortową sytuacją – komentowała.1

Jeden z kierowców, pan Jan, wyraził swoje rozczarowanie, mówiąc: „To jest absurd! Będziemy teraz płacić za to, że chcemy zrobić zakupy w Karolince. To jest bezsensowne i nieuczciwe.” [2]

Głos w sprawie zabrał także Mecenas dr Tomasz Henclewski z kancelarii Henclewski&Wyjatek.

Dyskusje na temat płatnych parkingów w centrach handlowych powracają za każdym razem, gdy kolejna galeria wprowadza opłaty za parkowanie dla klientów. Najemcy obawiają się i chyba słusznie, że płatny parking odstraszy klientów od robienia zakupów w danej lokalizacji, a już na pewno skróci czas przebywania klientów w obiekcie. To na pewno martwi sprzedawców oferujących tzw. zakupy impulsywne. Sami zarządcy reklamują galerie handlowe jako centra rozrywki. Najemcy poza czynszem płacą wynajmującemu tzw. koszty wspólne, które obejmują utrzymanie między innymi parkingów. Czy po wprowadzeniu płatnych parkingów, opłaty wspólne dla najemców zostaną obniżone czy też będą stanowić dodatkowy przychód wynajmujących? Należy pamiętać, że wprowadzenie płatnego parkingu wiąże się ze sporymi wydatkami związanymi z instalacją systemu do zarządzania parkingiem tj. bramek, kas biletowych, oprogramowania itp. Kto poniesie wydatki z tym związane? Najemcy w ramach kosztów wspólnych? Jeśli tak, to jest to na pewno nie fair. Każda Zmiana warunków „w trakcie gry” jest tak traktowana. A te zmiany dodatkowo mogą uderzyć w samych najemców i ich klientów – wskazał adwokat dr Tomasz Henclewski z kancelarii Henclewski&Wyjatek.

[1] Źródło: https://opolska360.pl/platny-parking-przy-ch-karolinka-zakupy-z-zegarkiem-w-reku/

[2] Źródło: https://nto.pl/kierowcy-niezadowoleni-po-wprowadzeniu-oplat-za-parkowanie-przy-ch-karolinka-w-opolu-mamy-placic-za-to-ze-chcemy-tu-zrobic/ar/c4-17691573

GAMIVO ponawia skup akcji własnych

Notowana na NewConnect spółka GAMIVO ogłosiła drugie zaproszenie do składania ofert sprzedaży akcji po cenie 100 zł za jedną akcję. Oferty można składać do godz. 17.00 20 września 2023 roku.

W ramach drugiego zaproszenia do sprzedaży akcji GAMIVO chce nabyć do 50 tys. akcji stanowiących maksymalnie 2,48 proc. kapitału zakładowego spółki. Oferty sprzedaży akcji można składać w domu maklerskim prowadzącym rachunek, na którym zapisane są akcje GAMIVO. Zapisy trwają od 7 września, a zakończą się o godz. 17.00 w dniu 20 września 2023 r.

– Duże zainteresowanie pierwszym skupem akcji własnych sprawiło, że zdecydowaliśmy się nie czekać długo i drugie zaproszenie do składania ofert sprzedaży ogłosić już na początku września. Zgodnie z decyzją akcjonariuszy łącznie na skup akcji własnych możemy przeznaczyć 15 mln zł – komentuje Mateusz Śmieżewski, prezes GAMIVO.

W ramach pierwszego zaproszenia do sprzedaży akcji (ogłoszonego 9 sierpnia br. i rozliczonego 25 sierpnia br.) GAMIVO nabyło 50 tys. akcji za łączną kwotę 5 mln zł. Akcje te stanowią 2,48 proc. kapitału zakładowego spółki. Inwestorzy zgłosili do sprzedaży 906 150 akcji, co przełożyło się na stopę redukcji w wysokości 94,48 proc.

GAMIVO od początku istnienia rozwijała się bardzo dynamicznie. W lipcu liczba zarejestrowanych użytkowników platformy przekroczyła próg 5 mln, którzy kupili już łącznie ponad 21,5 mln gier, programów, kart podarunkowych oraz innych produktów cyfrowych. Zaufanie graczy odzwierciedla się także w wynikach finansowych.

Spółka zakomunikowała w sierpniu swoje wyniki finansowe. Przy obrocie rzędu 43 mln zł, zanotowała przychody w wysokości 10,5 mln zł i zysk netto w kwocie 1,5 mln zł. Spółka nieustannie dąży do rozwoju swojej platformy. Do najważniejszych planów należy przebudowanie procesu zakupowego, by był jeszcze bardziej przyjazny dla użytkownika. Firma nieustannie znajduje też nowych partnerów wśród uznanych marek. Choćby w sierpniu ogłoszono współpracę z Alior Bankiem. W ramach pierwszej odsłony wspólnych działań vouchery na GAMIVO dołączyły do nagród dostępnych w programie Mastercard Bezcenne Chwile, natomiast drugi etap partnerstwa to promocja kont bankowych dla graczy.

AI przyspieszy procesy w bańkowości korporacyjnej

Rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję mogą znacząco przyspieszyć procesy w sektorze finansowym – zwłaszcza te związane z transakcjami w bańkowości korporacyjnej. „Od strony regulacji prawnych, wiele jednak do powiedzenia będzie miała Unia Europejska i opracowywany Artificial Intelligence Act, który może zakazać pewnych rozwiązań i wskazać kierunki rozwoju dla całej tej innowacyjnej branży” – mówi Jan Gąsiorowski, associate w warszawskim biurze Wolf Theiss.

AI Act, to przyjęta w tym roku rekomendacja dotycząca przyszłej dyrektywy regulującej kwestie związane z wykorzystaniem rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję. Ma ona być jeszcze obszarem negocjacji na forum unijnym i wejść w życie około 2026 r. Już dziś jednak można się spodziewać, że będzie zawierać szereg ograniczeń, takich jak min. ingerowanie w prywatność, czy też zakazywać rozwiązań mogących być uznanymi za dezinformację.

Sztuczna inteligencja, to szansa, na rozwój i innowacje, ale jednocześnie szereg obaw z nią związanych. Przykładowo w bankowości korporacyjnej może być z powodzeniem wykorzystywana choćby w procesach związanych z przygotowaniem dokumentów czy przetwarzaniem i analizowaniem kluczowych informacji, oszczędzając czas i zasoby zarówno po stronie stron transakcji jak i doradców – mówi mec. Jan Gąsiorowski, z kancelarii Wolf Theiss.

Parlament Europejski prace nad rozwiązaniami prawnymi związanymi z AI rozpoczął około 2 lata temu. Dziś postęp technologiczny, znacznie przyspieszył, a wykorzystanie takich narzędzi jak ChatGPT czy Midjourney wpłynęło nie tylko na zwiększenie popularności takich technologii, ale także rozbudziło obawy związane z nieetycznymi czy wręcz sprzecznymi z prawem rozwiązaniami.

Rozwój narzędzi opartych o AI w bankowości korporacyjnej jest obecnie na dość wczesnym etapie, choć zakładam że przełom może nastąpić niespodziewanie i bardzo szybko. Zwłaszcza że mamy dość dużo danych i powtarzalnych, ustandaryzowanych procedur, które mogą zostać zautomatyzowane. Osobiście uważam że trzy obszary są szczególnie ciekawe jeśli chodzi o użycie AI – są to rozwiązania wspierające proces due diligence, kwestie związane z przygotowaniem i negocjacjami umów oraz weryfikacja dokumentów dostarczanych przez kredytobiorców w ramach warunków zawieszających wypłatę kredytu – dodaje mec. Jan Gąsiorowski.

Z raportu “Bankowość w 2035: globalne badanie sektora bankowego”, przygotowanego przez Economist Impact wynika, że dla 55% respondentów digitalizacja usług finansowych i wprowadzanie nowych technologii należy do najważniejszych trendów w branży bankowej. Z kolei raport McKinsey „The state of AI in 2022” zawiera informację, że już ponad 52% przedsiębiorców na świecie przeznacza 5% lub więcej ze swoich budżetów IT, na rozwój sztucznej inteligencji, zaś 63% firm planuje zwiększyć swoje wydatki w tym obszarze w najbliższych latach.

Jeśli spojrzymy obecnie na rozwój narzędzi technologicznych, w tym tych opartych na sztucznej inteligencji, w bankowości internetowej, możemy się spodziewać ekspansji tych i podobnych rozwiązań na pozostałe sektory usług bankowych – w tym oczywiście na bankowość korporacyjną. Problemy mogą pojawić się jednak w newralgicznych obszarach, wymagających specjalistycznych, fachowych porad jak np. skomplikowane kwestie podatkowe. Z drugiej strony, mamy już dziś eksperymenty związane z wykorzystaniem AI przy wycenie aktywów, czy interpretacji danych finansowych. Myślę, że kolejnym krokiem będzie wykorzystanie sztucznej inteligencji do przeprowadzania analizy i weryfikacji wszelkiego rodzaju dokumentów dostarczanych przez kredytobiorcę w ramach warunków zawieszających wypłatę kredytu. Tego rodzaju rozwiązanie szczególnie przydałoby się do analizy umów najmu, które są dostarczane do banku przy transakcjach finansowania nieruchomości komercyjnych. Pozostaje jednak pytanie kto będzie odpowiedzialny za ew. błędy i niedopatrzenia AI – podkreśla mec. Jan Gąsiorowski.

Jak wynika z europejskiego badania przeprowadzonego przez IPSOS w 2020 r. – odpowiedzialność cywilna to jedna z trzech największych barier w korzystaniu z technologii opartych na sztucznej inteligencji.

Patrzymy jak dużym problemem jest to dla branży medycznej, gdzie odpowiedzialność za ewentualne błędy jest kluczowa. Mieliśmy też doniesienia związane z autonomicznymi samochodami, które mogą okazać się groźne dla innych użytkowników dróg. Z kolei w Holandii w 2019 r. wybuch skandal związany z kontrolami zasiłków. Jak się okazało, w wyniku zafałszowanych danych wyjściowych urząd posługując się algorytmami, stosował sankcje za wyłudzenia zasiłków tylko wobec bardzo konkretnej etnicznie grupy osób. W bankowości korporacyjnej łatwo możemy sobie również wyobrazić źle działający algorytm, jeśli dane służące do jego stworzenia okażą się błędne lub nieaktualne w odmiennej bądź dynamicznie zmieniającej się sytuacji gospodarczej. Stąd naturalne obawy związane z rozwojem AI w wielu sektorach gospodarki, co jednak nie powinno hamować rozwoju tych technologii.  – zaznacza mec. Jan Gąsiorowski.

Jak przewiduje aktualny projekt Artificial Intelligence Act, w UE mamy wyróżniać cztery progi ryzyka zastosowania AI – począwszy od nieakceptowanego do minimalnego. Od tego, jak zostanie zaklasyfikowane dane narzędzie czy obszar, będzie zależała również odpowiedzialność za stosowane rozwiązanie. Najwyższy poziom wiążący się min. z ryzykiem manipulacji ma być w UE zakazany, zaś za działanie systemów wysokiego ryzyka odpowiedzialność spadnie na dostawców. Co istotne dla usług bankowych, za wyjątkowo wrażliwe UE uznaje także scoring, czyli klasyfikowanie ludzi na podstawie ich zachowań, statusu społeczno-ekonomicznego lub cech osobistych.

E-commerce dla zaawansowanych: Jak podnieść standardy Twojego sklepu internetowego?

W dobie cyfrowej rewolucji, rynek e-commerce dynamicznie się rozwija, wymagając od przedsiębiorców elastyczności i zdolności do szybkiego dostosowywania się do zmieniających się warunków. Z każdym dniem pojawiają się nowe technologie, narzędzia oraz strategie, które definiują standardy branży. W tym złożonym środowisku, każdy detal ma kluczowe znaczenie. Aby osiągnąć sukces, nie wystarczy już tylko posiadać sklep online. Kluczem jest jego ciągłe udoskonalanie. Doradcy z doświadczeniem w branży, z firmy Web Development, podkreślają, że prawdziwa przewaga konkurencyjna pochodzi z głębokiego zrozumienia potrzeb klienta oraz stosowania najnowszych rozwiązań technologicznych w praktyce.

Analiza rynku i konkurencji

Zrozumienie rynku jest pierwszym krokiem w kierunku sukcesu w e-commerce. Bez głębokiego poznania dynamiki branży, trudno jest skutecznie konkurować i dostosowywać się do jej wymogów. Oto kilka kluczowych aspektów, na które warto zwrócić uwagę:

  • Badanie konkurencji: Poznanie działań konkurencji to nie tylko śledzenie ich oferty, ale także analiza ich strategii marketingowej, sposobów komunikacji z klientem oraz technologii, jakie wykorzystują. Dzięki temu można zidentyfikować luki w rynku i stworzyć unikatową propozycję wartości.
  • Monitoring trendów: Świat e-commerce jest podatny na szybkie zmiany. Nowe technologie, metody płatności czy wzory zachowań konsumentów mogą diametralnie zmienić krajobraz rynku w krótkim czasie. By być zawsze krok przed konkurencją, warto regularnie monitorować trendy i innowacje w branży.
  • Zrozumienie klienta: Twoi klienci są sercem Twojego biznesu. Dlatego tak ważne jest zrozumienie ich potrzeb, preferencji i oczekiwań. Ankiety, badania rynku czy analiza danych z narzędzi analitycznych mogą dostarczyć cennych informacji na temat tego, czego klienci oczekują od Twojego sklepu.
  • Adaptacja oferty: Bazując na zebranych danych i informacjach, warto dostosować asortyment, cenę, a nawet strategię komunikacji tak, aby odpowiadały one aktualnym wymaganiom rynku.
  • Szybka reakcja na zmiany: W środowisku e-commerce nie można stać w miejscu. Kiedy pojawią się nowe informacje czy zmieniające się warunki rynkowe, kluczowe jest szybkie dostosowanie się do nich.

Analiza rynku i konkurencji to nieustanny proces, który pozwala na dostosowywanie działalności sklepu do bieżącej sytuacji na rynku. Tylko poprzez ciągłe monitorowanie i adaptację można zapewnić sobie trwałą przewagę konkurencyjną w świecie e-commerce.

Optymalizacja UX/UI sklepu internetowego

Web Development: Tworzenie sklepów internetowych
W dzisiejszym dynamicznym świecie e-commerce, doświadczenie użytkownika (UX) oraz interfejs użytkownika (UI) stanowią fundament skutecznego tworzenia sklepów internetowych. Jakiekolwiek niedociągnięcia w tych obszarach mogą skutkować utratą potencjalnych klientów, co w konsekwencji przekłada się na mniejsze zyski.

Współczesny konsument oczekuje, że sklep internetowy będzie działać płynnie i bezproblemowo, niezależnie od urządzenia, na którym przegląda ofertę. Dlatego tak ważne jest, aby strona była intuicyjna i łatwa w nawigacji. Wyraźne przyciski, czytelne czcionki i przejrzyste menu to elementy, które mają bezpośredni wpływ na wskaźnik konwersji i lojalność klienta.

W erze smartfonów i tabletów, gdzie zakupy online stają się coraz bardziej mobilne, sklepy muszą dostosować się do nowych realiów. Design „mobile-first” nie jest już tylko dodatkiem, ale absolutnym priorytetem. Optymalizując interfejs użytkownika z myślą o urządzeniach mobilnych, sklepy internetowe mogą zapewnić użytkownikom płynne doświadczenie zakupowe.

Poza tym, kluczowe jest także dostosowywanie się do indywidualnych potrzeb i preferencji klientów. Dzięki analizie danych i obserwacji zachowania użytkowników, sklepy mogą dostosowywać UI, by lepiej odpowiadało ono potrzebom specyficznych grup klientów.

Ostatecznie, optymalizacja UX/UI to nieustanny proces, który wymaga ciągłego monitorowania, testowania i dostosowywania. W środowisku e-commerce, gdzie konkurencja jest ogromna, dbałość o detale i komfort użytkowników stanowi klucz do sukcesu.

Personalizacja zakupów

W dobie cyfrowej transformacji i postępu technologicznego, klienci stają się coraz bardziej wymagający w kwestii dostosowywania do nich usług i produktów. Personalizacja nie jest już jedynie miłym dodatkiem, lecz kluczowym elementem, który może przesądzić o sukcesie sklepu internetowego.

Dzisiejsi klienci oczekują nie tylko produktów dostosowanych do ich potrzeb, ale także komunikacji, która jest spersonalizowana. Czują się docenieni, gdy wiadomości, które otrzymują, czy produkty, które widzą, są dostosowane do ich preferencji i historii zakupów. Taka indywidualizacja sprzyja budowaniu lojalności i zwiększa szanse na powtarzalność zakupów.

Zaawansowane technologie, takie jak sztuczna inteligencja, big data czy uczenie maszynowe, pozwalają sklepom internetowym analizować ogromne ilości danych i na tej podstawie dostosowywać oferty i reklamy do indywidualnych potrzeb klienta. Na przykład, systemy rekomendacji produktów bazujące na AI mogą sugerować użytkownikom produkty na podstawie ich wcześniejszych zakupów, przeglądanych produktów czy aktywności na stronie.

Ale to nie koniec możliwości. Dzięki nowoczesnym technologiom, sklepy mogą oferować także spersonalizowane promocje, rabaty czy programy lojalnościowe. Klienci doceniają, gdy oferta jest dostosowana do ich profilu zakupowego, co przekłada się na wyższą satysfakcję i większe wskaźniki konwersji.

Personalizacja zakupów w e-commerce jest nie tylko odpowiedzią na rosnące oczekiwania klientów, ale również kluczem do zwiększenia efektywności i konkurencyjności sklepu na rynku. Sklepy, które inwestują w technologie personalizujące i skupiają się na indywidualnych potrzebach swoich klientów, mają większe szanse na sukces w dynamicznie zmieniającym się świecie handlu elektronicznego.

Zaawansowane techniki SEO

Web Development: Tworzenie sklepów internetowychKiedy mówimy o SEO (Search Engine Optimization, czyli optymalizacji pod kątem wyszukiwarek), wielu przedsiębiorcom przychodzi na myśl jedynie dobór odpowiednich słów kluczowych. Jednakże praktyki SEO znacznie przekraczają tę prostą definicję. W rzeczywistości, by odnieść sukces w tym obszarze, potrzebujemy kompleksowego podejścia, które obejmuje różne aspekty działalności online.

W dobie rosnącej konkurencji w internecie, zaawansowane techniki SEO stają się niezbędne dla każdego przedsiębiorstwa, które chce być widoczne online. Nie jest to jednorazowy wysiłek – SEO to ciągły proces dostosowywania, testowania i optymalizowania. Tylko holistyczne podejście, które uwzględnia wszystkie aspekty optymalizacji, przynosi trwałe i efektywne rezultaty.

Integracje z systemami zewnętrznymi

W erze cyfrowej transformacji, rozwijanie biznesu online wymaga więcej niż tylko atrakcyjnego designu i intuicyjnej nawigacji. Tworzenie sklepów internetowych w dzisiejszych czasach oznacza integrację z szeregiem zewnętrznych systemów, które pomagają optymalizować działalność, zwiększając jednocześnie komfort użytkowania dla klientów.

  • Systemy ERP (Enterprise Resource Planning): Integracja sklepu z systemami ERP pozwala na automatyzację procesów biznesowych, takich jak zarządzanie zapasami, logistyka czy obsługa zamówień. Dzięki temu, informacje o stanie magazynu czy statusie zamówień są aktualizowane w czasie rzeczywistym, co minimalizuje ryzyko błędów i poprawia satysfakcję klienta.
  • Systemy CRM (Customer Relationship Management): Połączenie sklepu z systemem CRM to klucz do skuteczniejszego zarządzania relacjami z klientami. Pozwala to na zbieranie i analizę danych o zachowaniach klientów, ich preferencjach czy historii zakupów. Dzięki temu, sklep może dostarczać spersonalizowane oferty i promocje, zwiększając tym samym lojalność klientów.
  • Platformy płatnicze: Bezpieczeństwo i różnorodność metod płatności to fundament e-commerce. Integracja z renomowanymi platformami płatniczymi, takimi jak PayPal, Stripe czy Przelewy24, zapewnia klientom wygodę i pewność podczas dokonywania transakcji. Ponadto, takie połączenie umożliwia automatyczne księgowanie wpłat i generowanie faktur, co znacznie usprawnia procesy wewnętrzne sklepu.

Zaawansowane integracje systemów zewnętrznych z platformą e-commerce nie tylko optymalizują działanie sklepu, ale przede wszystkim podnoszą jakość obsługi klienta. W świecie, gdzie konkurencja jest tylko jedno kliknięcie myszką dalej, oferowanie płynnych, spersonalizowanych i bezproblemowych doświadczeń zakupowych staje się kluczem do sukcesu.

Analiza danych i mierzenie efektywności

Zrozumienie klienta i jego zachowań na stronie to serce skutecznego e-commerce. W erze big data, gdzie każde kliknięcie, przewinięcie strony czy spędzony czas w danej sekcji sklepu staje się cenną informacją, analiza danych jest niezbędna do osiągnięcia sukcesu.

  • Zrozumienie ścieżki zakupowej: Poprzez analizę zachowania użytkowników na stronie, można zidentyfikować, które elementy sklepu przyciągają uwagę, a które są ignorowane. To pozwala zrozumieć, jak klienci przechodzą przez proces zakupowy i gdzie mogą pojawiać się ewentualne bariery.
  • Wskaźniki efektywności (KPIs): Określenie kluczowych wskaźników, takich jak wskaźnik konwersji, średnia wartość koszyka, czy wskaźnik rezygnacji z zakupów, pozwala mierzyć skuteczność poszczególnych działań marketingowych i strategii sprzedażowych.
  • Segmentacja klientów: Zaawansowane narzędzia analityczne pozwalają na segmentację klientów według różnych kryteriów, takich jak historia zakupów, preferencje czy demografia. Pozwala to na tworzenie spersonalizowanych kampanii marketingowych skierowanych do konkretnych grup klientów.
  • Testy A/B: By wiedzieć, która wersja strony, produktu czy kampanii reklamowej działa lepiej, testy A/B są nieocenione. Polegają one na prezentowaniu dwóch wersji czegoś (np. designu strony) różnym grupom użytkowników i analizie, która z nich przynosi lepsze rezultaty.
  • Reagowanie na opinie i feedback: Analityka to nie tylko suche dane. Opinie klientów, zarówno te pozytywne, jak i negatywne, dostarczają bezcennych informacji o tym, co można poprawić w sklepie.

Dzięki analizie danych i ciągłemu monitorowaniu efektywności działań, przedsiębiorcy mają możliwość nieustannego doskonalenia swojego e-commerce. W świecie, gdzie oczekiwania klientów są coraz wyższe, a konkurencja stale się zaostrza, taka wiedza jest kluczem do utrzymania przewagi na rynku.

Podsumowanie

E-commerce ewoluuje w błyskawicznym tempie, a z tymi zmianami rosną oczekiwania klientów. Przetrwanie i sukces w tym dynamicznym środowisku zależy nie tylko od posiadania sklepu internetowego, ale przede wszystkim od ciągłego podnoszenia jego standardów. Kluczowymi elementami tej ewolucji są zrozumienie rynku i konkurencji, zapewnienie wyjątkowego doświadczenia użytkownika poprzez optymalizację UX/UI, skuteczna personalizacja zakupów, wykorzystanie zaawansowanych technik SEO oraz integracja z systemami zewnętrznymi.

Równie ważne jest wykorzystywanie analizy danych w celu mierzenia efektywności i ciągłego doskonalenia strategii. Aby z sukcesem nawigować przez skomplikowany krajobraz e-commerce, przedsiębiorcy powinni polegać nie tylko na swojej intuicji, ale również na ekspertach w dziedzinie, takich jak firma Web Development, która dostarcza niezbędne wsparcie w zakresie tworzenia sklepów internetowych i innych kluczowych aspektach prowadzenia działalności online.

W świecie, gdzie technologia i trend konsumencki są w stałym ruchu, gotowość do adaptacji i innowacji stanowi różnicę między tymi, którzy prowadzą rynek, a tymi, którzy próbują nadążyć. W tym kontekście, nieustannie podnosząc standardy, przedsiębiorcy nie tylko spełniają oczekiwania klientów, ale także przewyższają je, budując silniejsze relacje i osiągając długotrwały sukces.

Do 30 października firmy mogą ubiegać się o dofinansowanie innowacyjnych projektów

Do 30 października br. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju przyjmuje wnioski o dofinansowanie innowacyjnych projektów w konkursach „Ścieżka SMART” oraz „Ścieżka SMART na rzecz dostępności”. Obydwa nabory adresowane są do dużych przedsiębiorstw, jednak aby uzyskać wsparcie, muszą one zaplanować współpracę z MŚP w ramach projektu. Konkursy, realizowane ze środków programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, wyróżnia nowatorska formuła, elastyczność i przyjazne procedury. Bądź SMART i wyprzedź konkurencję!

Wprowadzanie nowych lub ulepszonych produktów i usług ma kluczowe znaczenie dla rozwoju polskiej gospodarki. Program FENG daje możliwość finansowania projektów kompleksowych, a zarazem ściśle dopasowanych do potrzeb przedsiębiorstwa. To istotna zmiana w podejściu do inwestowania w innowacje.

 Każdy, kto chce odnieść sukces na rynku, wie, że nie liczy się tylko to, co oferuje dziś, ale również to, na czym oprze biznes za rok, dwa czy pięć lat. Dlatego tak ważna jest innowacyjność – kreowanie rozwiązań, które obecnie nie istnieją, a które zabezpieczą funkcjonowanie przedsiębiorstw i zyski w kolejnych latach. Wsparcie z Funduszy Europejskich pomaga w tworzeniu rozwiązań jutra, a tym samym wspiera konkurencyjność polskich przedsiębiorstw. Tym lepiej, jeśli wypracowane rozwiązanie przyniesie dodatkową korzyść społeczną, znosząc bariery, z którymi każdego dnia borykają się osoby ze szczególnymi potrzebami. Zachęcam więc do składania wniosków w obecnie trwających naborach dla firm – powiedział dr Jacek Orzeł, p.o. dyrektor NCBR. – W związku z dużym zainteresowaniem, jakim cieszą się konkursy NCBR, apeluję o nieodkładanie przygotowania aplikacji do ostatnich godzin naboru.

„Ścieżka SMART” oraz „Ścieżka SMART na rzecz dostępności” wychodzą naprzeciw potrzebom sygnalizowanym przez rynek.  W obydwu konkursach dofinansowanie można uzyskać na kompleksowe projekty z zakresu: prac B+R, wdrożeń innowacji, rozwoju infrastruktury B+R, internacjonalizacji, rozwoju kompetencji pracowników i osób zarządzających przedsiębiorstwem, cyfryzacji i zazieleniania działalności przedsiębiorstw. Realizacja modułu B+R jest obowiązkowa. Pozostałe moduły  przedsiębiorca może realizować w zależności od potrzeb i specyfiki projektu.

W naborach mogą wziąć udział duże przedsiębiorstwa samodzielnie występujące o wsparcie projektu. Zgodnie z kryteriami wyboru, firmy duże (za wyjątkiem małych spółek o średniej kapitalizacji), które przewidują realizację inwestycji produkcyjnych w module wdrożenie innowacji, zazielenienie przedsiębiorstw lub cyfryzacji, muszą zaplanować w projekcie współpracę z MŚP, aby uzyskać dofinansowanie. Taka współpraca może przyjąć formę m.in. transferu wiedzy, powiązania kooperacyjnego, w tym: klastrów innowacyjnych (także eksportowych), łańcuchów produkcyjnych, sieci technologicznych, platform technologicznych.

Bądź SMART

Budżet konkursu „Ścieżka SMART” wynosi 667 milionów złotych. NCBR szuka projektów, które najbardziej przyczynią się do osiągnięcia celów programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki oraz celu Priorytetu 1, którym  jest rozwijanie i wzmacnianie zdolności badawczych i innowacyjnych oraz wykorzystywanie zaawansowanych technologii. Projekty te muszą również wpisywać  się w co najmniej jedną Krajową Inteligentną Specjalizację.

Dofinansowanie w projektach będzie miało charakter dotacji i będzie udzielane w formie pomocy publicznej i pomocy de minimis.  Na realizację modułu wdrożenia innowacji będzie zaś udzielana dotacja warunkowa.

Przełamuj bariery

Budżet konkursu „Ścieżka SMART na rzecz dostępności” wynosi 445 mln zł. Przedmiotem zgłaszanych w nim projektów musi być rozwiązanie problemu bądź problemów osób ze szczególnymi potrzebami, istotnie przyczyniające się do zwiększenia dostępności. Wzrost dostępności nastąpi poprzez zniesienie co najmniej jednej lub więcej barier występujących np. w przestrzeni fizycznej (w tym budynkach, urządzeniach), rzeczywistości cyfrowej, systemach informacyjno-komunikacyjnych, produktach, usługach, procesach lub zaspokojenie szczególnych potrzeb tych osób. Każdy projekt dofinansowany w naborze ogłoszonym przez NCBR musi być zgodny z zakresem tematycznym konkursu oraz wpisywać w co najmniej jedną Krajową Inteligentną Specjalizację (KIS).

Rynki finansowe w niepewności przed decyzją FED

Po piątkowym spadku głównych indeksów amerykańskiego rynku akcji (S&P 500 -1,22 proc., DJIA –0,83 proc., Nasdaq 100 -1,75 proc.) dziś na giełdach Azji i Oceanii przeważały zniżki (australijski All Ordinaries -0,73 proc., giełda w Tokio była nieczynna z racji obchodów tamtejszego święta obchodzonego w 3-ci poniedziałek września na cześć tamtejszych seniorów – Keirō no hi). W środę FED podejmie decyzji na temat wysokości stóp procentowych. Rynek nie oczekuje zmiany wysokości stóp procentowych.

Dziś rano kontrakty na główne amerykańskie indeksy były stabilne (S&P 500 +0,13 proc. ok. godz. 10:40). Główne rynku akcji w Europie podążały za amerykańskim wzorcem z piątku (DAX -0,49 proc., CAC 40 -0,8 proc.).

Na GPW w poniedziałkowy poranek zmiany WIG-u 20 były niewielkie (+0,01 proc. ok. godz. 10:45). Swe nowe roczne maksimum zaliczył dziś kurs akcji Orange Polska, natomiast swe nowe historyczne minimum osiągnęła cena akcji Pepco Group NV. Wśród akcji wchodzących w skład sWIG-u 80 swój nowy historyczny rekord osiągnął kurs akcji spółki Decora, natomiast na swoje roczne minimum spadła cena akcji spółki Bowim.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych zaliczyła dziś rano swe 16-letnie maksimum, ale później podjęta została próba odparcia tego ataku (4,366 proc. ok. godz. 10:10). Jeszcze bardziej spektakularnie te ruchy wyglądały na rynku amerykańskich 2-latek. Najpierw nastąpił bardzo silny wzrost do najwyższy poziomów od 2007 roku, a później nadeszła kontra, która sprowadziła rentowność poniżej poziomów szczytów z lipca i sierpnia br.

Na rynku walutowym początek nowego tygodnia przyniósł minimalne zmiany kursów głównych walut (EUR/ USD +0,03 proc., USD/JPY -0,11 proc. ok. godz. 10:05).
Podobnie stabilny był polski złoty (EUR/PLN +0,03 proc., USD/PLN -0,01 proc. ok. godz. 10:05).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który tydzień temu obronił znajdujący się w okolicach 25000 USD kluczowy poziom wsparcia wyznaczany przez jego przełamane w górę w marcu br. sierpnia ub.r. i lutego br. lokalne maksima przebywał w obrębie konsolidacji z ostatnich kilku dni (+0,83 proc. ok. godz. 10:10).

Cena kontraktów na ropę naftową przebywała dziś rano w okolicach swoich piątkowych 10-miesięcznych maksimów (WTI -0,36 proc., Brent +0,37 proc. ok. godz. 10:10). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie od 3 miesięcy przebywa w obrębie kanału trendu bocznego (+0,91 proc. ok. godz. 10:15). Zmiany cen kontraktów na metale były dziś rano w większości kosmetyczne (złoto +0,06 proc., srebro -0,01 proc., platyna +0,55 proc., pallad -0,22 proc., miedź +0,02 proc.). Cena kontraktów na cukier, która w piątek zaliczyła swój najwyższy poziom od 2011 roku, spadała dziś rano. Lekko taniały również kontrakty na pszenicę, soję i kawę, natomiast lekko zwyżkowała cena bawełny.

Autor: Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Grupa ORLEN przejmie producenta rurociągów przemysłowych – ENERGOP

ORLEN Projekt podpisał z Agencją Rozwoju Przemysłu umowę warunkową zakupu 74,11 procent udziałów spółki ENERGOP z siedzibą w Sochaczewie. ENERGOP to doświadczony producent rurociągów przemysłowych, jego specjalizacją są instalacje dla sektora rafineryjnego, petrochemicznego i chemicznego. Transakcja pozwoli Grupie ORLEN zabezpieczyć realizację projektów inwestycyjnych w zakresie m.in. infrastruktury krytycznej.

– Włączenie spółki ENERGOP do Grupy ORLEN będzie wspierać nasze plany, dotyczące rozwoju kluczowych obszarów działalności. Do 2030 roku koncern przeznaczy ok. 170 mld zł na projekty infrastrukturalne związane z produkcją rafineryjną, wydobyciem i obrotem gazem oraz produkcją petrochemiczną. We wszystkich tych segmentach infrastruktura rurociągowa odgrywa istotną rolę. Dołączając do Grupy ORLEN, ENERGOP staje się częścią silnego, dynamicznie rozwijającego się koncernu, który gwarantuje spółce i jej pracownikom stabilny portfel zamówień oraz możliwość dalszego wzmacniania kompetencji – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Zgodnie z umową pomiędzy ORLEN Projekt a Agencją Rozwoju Przemysłu, spółka ORLENU kupi cały pakiet 74,11 proc. udziałów należących do Agencji. Warunkiem ostatecznej realizacji transakcji jest zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Pozostałe udziały należą do Skarbu Państwa, reprezentowanego przez Ministerstwo Aktywów Państwowych.

– Jako udziałowiec ENERGOP, cieszymy się że spółka znalazła dużego i wiarygodnego inwestora, jakim jest ORLEN Projekt. Cieszę się też, że Grupa ORLEN inwestuje w Sochaczewie. Ta transakcja jest korzystna dla obu stron. Wejście do Grupy ORLEN to dla szansa na rozwój dla spółki ENERGOP z Sochaczewa i dla jej pracowników, a dla ORLENU zabezpieczenie wykonania ważnych inwestycji. Jestem przekonany, że dzisiejsza umowa znacznie zwiększy potencjał ENERGOPU, a połączenie wiedzy i umiejętności wykwalifikowanej kadry obu firm przyniesie wiele korzyści, również z punktu widzenia efektywności realizacji projektów związanych z infrastrukturą krytyczną. Wykorzystanie synergii pomiędzy spółkami z udziałem Skarbu Państwa dla wzmocnienia bezpieczeństwa surowcowo-energetycznego państwa jest jednym z naszych priorytetów – mówi Maciej Małecki, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.

W efekcie transakcji w Grupie ORLEN powstanie kompleksowa struktura operacyjna o profilu inżynieryjno-wykonawczym, wyspecjalizowana w realizacji inwestycji przemysłowych, gdzie ważnym elementem są zaawansowane technologicznie rurociągi. Oprócz rurociągów przemysłowych ENERGOP wytwarza także konstrukcje stalowe, zbiorniki i elementy towarzyszące instalacjom rurociągowym. Jego oferta obejmuje zarówno prefabrykację, jak i kompletny montaż tych instalacji.

– ORLEN Projekt posiada status spółki celowej, powołanej do realizacji dla Grupy ORLEN wybranych projektów inwestycyjnych w zakresie m.in. infrastruktury przemysłowej. Wiele z tych zadań już teraz jest pośrednio lub bezpośrednio wykonywanych przez ENERGOP. W 2022 roku aż 80 proc. prac realizowanych przez tę firmę było wykonywanych dla Grupy ORLEN. To spółka z dużym potencjałem do rozwoju, dlatego podjęliśmy decyzję o zakupie większościowego pakietu udziałów. Dla nas to dodatkowe zabezpieczenie dla prowadzonych przez nas projektów inwestycyjnych – mówi Marcin Kasza, Prezes Zarządu ORLEN Projekt.

ORLEN Projekt prowadzi projekty inwestycyjne EPC (Engineering, Procurement, Construction) obejmujące wykonywanie dokumentacji projektowej na wszystkich etapach procesu inwestycyjnego, zakup dóbr inwestycyjnych oraz realizację i uruchomienie inwestycji. Spółka specjalizuje się w optymalizacji procesów inwestycyjnych, działając na zlecenie inwestora, co obniża koszt wykonywanych zadań inwestycyjnych. Z początkiem sierpnia 2023 r. ORLEN Projekt przejął 100 procent udziałów Energa Invest, co wzmocniło Grupę Kapitałową ORLEN Projekt, w skład której wchodzi także powołana w kwietniu 2023 roku spółka w Czechach ORLEN Projekt Česká Republika. Trwają prace nad włączeniem do Grupy ORLEN Projekt spółki PGNiG GAZOPROJEKT.

Polska drużyna AGH Space Systems najlepsza w Europie w robotyce kosmicznej

Dobiegła końca 9. edycja prestiżowych zawodów robotyki kosmicznej European Rover Challenge. Po zaciekłej rywalizacji na największym na świecie, sztucznym torze marsjańskim, pierwszą kosmiczną drużyną został zespół AGH Space Systems, który najlepiej sprostał wyśrubowanym wymaganiom jury. Drugie i trzecie miejsce przypadły szwajcarskim drużynom FHNW Rover Team oraz EPFL Xplore. Tuż za podium uplasowała się warszawska drużyna SKA Robotics z łazikiem Sirius II. Po raz pierwszy uczestnicy zawodów przeszli proces certyfikacji potwierdzający ich wiedzę i kompetencje. Emocjonującym zmaganiom zespołów z całego świata towarzyszyły liczne atrakcje i niespodzianki: spotkanie z polskim astronautą Sławoszem Uznańskim, kino plenerowe, obserwacja nieba czy możliwość kierowania robotami i dronami.

W finale brało udział 35 najlepszych na świecie drużyn akademickich z prawie wszystkich kontynentów. Tegoroczna edycja odbyła się w dwóch formułach: 20 drużyn rywalizowało stacjonarnie, a 15 stanęło w szranki łącząc się zdalnie z najdalszych zakątków globu. Konkurencje odbywały się na torze, którego powierzchnia inspirowana była fragmentem marsjańskiego krajobrazu, a drużyny musiały sprostać wyzwaniom stawianym inżynierom prawdziwych misji marsjańskich. Zadania przygotowane przez organizatorów sprawiły w tym roku drużynom niemałe trudności. Zagadka geologiczna okazała się na tyle skomplikowana, że tylko kilka drużyn zdołało ją rozwikłać. Z kolei ukształtowanie terenu powodowało trudności w poruszaniu się łazików, co miało duży wpływ na osiągnięte przez nich wyniki.

Pierwsze miejsca w zawodach zajęły: AGH Space Systems (w formule stacjonarnej) oraz Makercie z Holandii (w formule zdalnej). Na kolejnych pozycjach w formule stacjonarnej uplasowały się szwajcarskie drużyny: FHNW Rover Team oraz EPFL Xplore, a w formule zdalnej: DJS Antariksh z Indii oraz Project Red z Włoch.

Pełna lista nagrodzonych i wyróżnionych drużyn ERC 2023 prezentuje się następująco:

KATEGORIA ZWYCIĘZCA PAŃSTWO
I miejsce ERC (formuła stacjonarna)  AGH Space Systems Polska
II miejsce ERC (formuła stacjonarna) FHNW Rover Team Szwajcaria
III miejsce ERC (formuła stacjonarna) EPFL Xplore Szwajcaria
I miejsce ERC (formuła zdalna) Makercie Holandia
II miejsce ERC (formuła zdalna) DJS Antariksh Indie
III miejsce ERC (formuła zdalna) ProjectRED Włochy
Wyróżnienie Navigation
(formuła stacjonarna)
AGH Space Systems Polska
Wyróżnienie Navigation (formuła zdalna) ProjectRED Włochy
Wyróżnienie Maintenance
(formuła stacjonarna)
EPFL Xplore Szwajcaria
Wyróżnienie Maintenance (formuła zdalna) CRISS Robotics Indie
Wyróżnienie Science (formuła stacjonarna) Beyond Robotics Grecja
Wyróżnienie Collection & Probing FHNW Rover Team Szwajcaria
Wyróżnienie Presentation
(formuła stacjonarna)
Imperial Planetary Robotics Lab Wielka Brytania
Wyróżnienie Presentation (formuła zdalna) Makercie Holandia

Poza samym uczestnictwem w wyjątkowym projekcie kosmicznym, członkowie drużyn akademickich po raz pierwszy mogli zdobyć także formalny certyfikat w ramach programu „ERC Space & Robotics Industry Standard Practice Programme”, potwierdzający kompetencje w poszczególnych obszarach naukowo-technologicznych. Dzięki niemu każdy z członków startującego zespołu mógł otrzymać dokument poświadczający jego wiedzę i doświadczenie. Podobnie jak inne certyfikaty z branży kosmicznej, dokument ERC stał się formalnym potwierdzeniem merytorycznego wkładu uczestnika w budowę łazika, a także jego zaangażowania w projekt.

Odwiedzający 9. edycję ERC, poza trwającymi do samego końca emocjami towarzyszącymi zawodom, mogli doświadczyć przygotowanych przez wystawców warsztatów edukacyjnych, eksperymentów naukowych oraz zanurzyć się w interakcji z robotami i technologiami kosmicznymi. Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się spotkania ze Sławoszem Uznańskim, astronautą projektowym Europejskiej Agencji Kosmicznej i Robertem Zubrinem, adwokatem eksploracji Marsa. Najmłodsi goście poznawali Układ Słoneczny i dowiadywali się, gdzie we Wszechświecie może istnieć życie.

Obcokrajowcy chętnie pobierają 500 plus. W I półroczu 2023 r. ZUS wypłacił im ponad 2 mln świadczeń

Liczba świadczeń wypłaconych przez ZUS w programie Rodzina 500 plus za okres pierwszej połowy tego roku wyniosła nieco ponad 2 mln. Tylko za czerwiec było to ponad 258 tys. Za ten sam miesiąc na rzecz obywateli Polski zrealizowano ich nieco ponad 6,1 mln. Za pierwsze półrocze najwięcej świadczeń, bo blisko 1,8 mln, przekazano na rzecz Ukraińców. Na kolejnych miejscach znaleźli się obywatele Białorusi, Rosji, Wietnamu, Rumunii i Bułgarii. Jak wynika z wyliczeń znawców tematu, w ub.r. obcokrajowcy stanowili 4% świadczeniobiorców programu. Natomiast na podstawie obecnych informacji eksperci prognozują, że nastąpi w tej kwestii jeszcze lekki wzrost. I przewidują, że do końca roku obywatele innych państw będą stanowić już 5% beneficjentów ww. świadczenia.

Z programu Rodzina 500 plus mogą korzystać, po spełnieniu określonych warunków, obywatele innych państw. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że za okres od stycznia do czerwca br. wypłacono ponad 2 mln świadczeń na rzecz dzieci obcokrajowców. Tylko za czerwiec otrzymało je ponad 258 tys. osób pochodzących z innych krajów. Za ten sam miesiąc Polacy uzyskali w sumie przeszło 6,1 mln świadczeń. Natomiast za cały 2022 rok w przypadku cudzoziemców odnotowano ich ponad 3,2 mln.

– Z przytoczonych danych wynika, że udział obcokrajowców w programie Rodzina 500 plus w 2022 roku był na poziomie 4%. Biorąc pod uwagę, że tylko dzieci ukraińskie stanowiły w poszczególnych rocznikach w wieku szkolnym 5-8%, można wysnuć wniosek, iż istotna część cudzoziemców w Polsce nie korzystała od początku z przysługującego im prawa do świadczenia. Wiedza na ten temat prawdopodobnie upowszechniła się szczególnie wśród przedstawicieli innych nacji. W związku z tym można przewidywać, że liczebność obcokrajowców korzystających z tego prawa osiągnie w tym roku rekord – komentuje Kamil Sobolewski, główny ekonomista organizacji Pracodawcy RP.

Z kolei dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego, przypomina, że początkowo program Rodzina 500 plus miał mieć charakter prodemograficzny. – Jednak z czasem okazało się, że świadczenie jest jedynie formą transferu społecznego. Potwierdza to także przyznanie prawa do niego obywatelom innych państw. Działanie to ma charakter typowo socjalny i w tych kategoriach można ten transfer rozważać – wyjaśnia ekspert.

Spośród obcokrajowców zdecydowanie najwięcej wypłaconych świadczeń wychowawczych za okres od stycznia do czerwca br. uzyskali Ukraińcy, bo blisko 1,8 mln. Na kolejnych miejscach w tym zestawieniu znajdują się obywatele Białorusi – prawie 101,5 tys., Rosji – przeszło 20,8 tys., Wietnamu – 13,5 tys., Rumunii – 12,4 tys., Bułgarii – ponad 9,5 tys. Dalej są osoby pochodzące z Indii – z wynikiem nieco ponad 9,4 tys., z Gruzji – blisko 6,4 tys., z Mołdawii – przeszło 4,5 tys. oraz z Chin – prawie 4 tys.

– Imigrantami z Ukrainy są głównie kobiety z dziećmi, bo mężczyźni zostali na froncie. Te osoby naprawdę potrzebują takiej pomocy. Wypłacanie 500 plus jest działaniem sensownym i humanitarnym, wpisującym się w polską strategię wobec tego sąsiedniego państwa. Jeśli wojna dalej będzie się toczyć za naszą wschodnią granicą, to Ukrainki z dziećmi nie zaczną masowo wracać w swoje rodzinne strony. Wyjadą wtedy, kiedy zrobi się tam spokojniej i ustaną bombardowania – komentuje główny ekonomista BCC, prof. Stanisław Gomułka. Do tego były wiceminister finansów przekonuje, że świadczenia dla zagranicznych obywateli nie stanowią istotnego obciążenia dla budżetu państwa.

Natomiast Kamil Sobolewski wylicza, że po podniesieniu świadczenia do 800 zł miesięcznie jego koszt wyniesie ok. 65 mld zł rocznie. 5% tej kwoty, która przypada na obcokrajowców, to wydatek ok. 1,3 mld złotych.

– To umiarkowana kwota rzędu 0,16% wydatków budżetu albo niecały 1% przyszłorocznego deficytu budżetowego, jeśli chcemy przyciągnąć do Polski obcokrajowców, którzy podejmą w naszym kraju legalne zatrudnienie, zintegrują się społecznie i kulturowo. Jeśli te osoby poznają nasz język, normy prawne i zwyczaje, stając się z czasem pełnoprawnymi obywatelami, to uzupełniają deficyt osób w wieku produkcyjnym. Szacuje się, że przez następnych 30 lat będzie on narastał w Polsce w tempie nawet 1000 mieszkańców każdego dnia roboczego. Powinniśmy więc zapewnić cudzoziemcom równe, a także jasne zasady i szanse – mówi Sobolewski.

Jak przekonuje dr Kolek, Polska musi się nauczyć funkcjonowania jako państwo przyjmujące (imigracyjne). Powinniśmy opracować spójną wieloletnią politykę migracyjną. Ona, oprócz strategii działania wobec cudzoziemców od dyskryminacji, przez integrację, po asymilację, pozwoli określić, jakie świadczenia i kiedy powinny przysługiwać obcokrajowcom.

– Potrzebna jest mądra polityka imigracyjna, obejmująca wymagania, oczekiwania czy warunki pobytu, prawa do świadczeń czy obywatelstwa. Mowa tu po pierwsze o warunkach dla poszczególnych osób czy rodzin. W tym możliwe są kryteria, np. brak konfliktów z prawem, poznanie języka, akceptacja dla podstawowych norm prawnych i społecznych. Po drugie, mowa o warunkach dla całych grup, jak np. odsetek obywateli danego państwa popełniających pospolite przestępstwa wpływający na reguły imigracyjne, podobnie jak przewiduje amerykański system wizowy – wyjaśnia Sobolewski.

Główny ekonomista Pracodawców RP wylicza też, że do końca roku obcokrajowcy będą stanowić 5% beneficjentów świadczenia wychowawczego. – Ponad milion Ukraińców w Polsce to 3% mieszkańców Polski, ale wśród nich jest mało osób starszych, a niemal połowa to dzieci. Oby nie był to jedyny element prorodzinnej i prointegracyjnej polityki polskiego państwa wobec obcokrajowców, a szczególnie ich dzieci – podsumowuje ekspert.

KI Chemistry ponownie zaprasza do sprzedaży akcji Ciechu po 54,25 zł za sztukę

Tylko przez nieco ponad tydzień, od 18 do 25 września, inwestorzy będą mogli zadecydować o sprzedaży akcji Ciechu po 54,25 zł za sztukę w odpowiedzi na zaproszenie KI Chemistry, spółki z Grupy Kulczyk Investments. Strategiczny inwestor, do którego należy obecnie około 77,7% akcji chemicznej firmy, zamierza odkupić pozostałe około 22,3%. Oferowana cena jest o ponad 20% wyższa od notowań Ciechu na GPW przed ogłoszeniem zaproszenia.

– Ponawiamy naszą propozycję, aby dać pozostałym akcjonariuszom mniejszościowym Ciechu możliwość sprzedaży akcji po takiej samej cenie, po jakiej KI Chemistry nabywała akcje spółki w ramach wezwania ogłoszonego w marcu oraz w ramach zaproszenia ogłoszonego w czerwcu tego roku. Oferowana cena w wysokości 54,25 zł za akcję jest o ponad 20% wyższa od kursu Ciechu na GPW w ostatnich tygodniach poprzedzających ogłoszenia zaproszenia. Pragniemy zwrócić uwagę, że podtrzymujemy naszą ostatnią ofertę cenową pomimo istotnej dekoniunktury w kluczowych segmentach działalności Grupy CIECH, co czyni obecne zaproszenie do sprzedaży akcji jeszcze bardziej atrakcyjnym – podkreślił Dawid Jakubowicz, prezes Kulczyk Investments.

KI Chemistry zamierza nabyć do 11.752.018 akcji Ciechu stanowiących około 22,3% kapitału zakładowego spółki i tym samym zwiększyć swój udział do 100%. Oferty sprzedaży akcji będą przyjmowane od 18 do 25 września br. KI Chemistry nie przewiduje wydłużania tego terminu.

Podmiotem pośredniczącym w transakcji jest Santander Bank Polska S.A. – Santander Biuro Maklerskie. Inwestor posiadający akcje Ciechu może odpowiedzieć na zaproszenie większościowego akcjonariusza w biurze maklerskim, które prowadzi jego rachunek papierów wartościowych, a akcjonariusz posiadający akcje przechowywane przez bank powierniczy składa ofertę sprzedaży w Santander Biuro Maklerskie w sposób określony w zaproszeniu.

KI Chemistry konsekwentnie dąży do umocnienia kontroli korporacyjnej nad Ciechem poprzez zwiększenie udziału w kapitale zakładowym spółki, co umożliwi dalszą jej integrację w ramach Grupy Kulczyk Investments.

KI Chemistry zamierza nadal wspierać zrównoważony, międzynarodowy rozwój Grupy Ciech, w tym poprzez akwizycje. Celem jest wzmocnienie konkurencyjności Grupy w odpowiedzi na wyraźne pogorszenie koniunktury gospodarczej, które przekłada się na niższy popyt na produkty Grupy, a w konsekwencji także na jej tegoroczne wyniki finansowe. W ocenie KI Chemistry, zwiększanie konkurencyjności oraz dalszy rozwój Grupy Ciech będzie wymagać znacznych nakładów inwestycyjnych m.in. na realizację kompleksowej transformacji technologicznej oraz energetycznej, w tym nakładów na ograniczenie emisji CO2. Zarówno potencjalne akwizycje międzynarodowe, jak i intensywny kapitałowo program transformacji technologicznej i energetycznej w Grupie CIECH może skutkować koniecznością istotnego zwiększenia zadłużenia i w konsekwencji znacząco ograniczyć możliwości wypłaty dywidendy przez Spółkę w kolejnych latach.

W przypadku osiągnięcia w wyniku rozliczenia transakcji progu przynajmniej 95% ogólnej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu Ciech S.A., KI Chemistry zamierza przeprowadzić przymusowy wykup akcji należących do pozostałych akcjonariuszy, a następnie wycofać akcje spółki z obrotu giełdowego.

W opinii KI Chemistry, utrzymywanie statusu spółki publicznej ogranicza możliwość szybkiego i elastycznego reagowania na dynamicznie zmieniające się uwarunkowania ekonomiczne, regulacyjne oraz geopolityczne, zawirowania na globalnych rynkach finansowych i surowcowych, a także w bezpośrednim otoczeniu spółki.

Ważne terminy:

Rozpoczęcie przyjmowania ofert sprzedaży akcji 18 września 2023 r.
Zakończenie przyjmowania ofert sprzedaży akcji 25 września 2023 r.
Przewidywany dzień rozliczenia transakcji i nabycia akcji 28 września 2023 r.

 

AGH Space Systems wygrywa European Rover Challenge 2023

Zespół AGH Space Systems zwyciężył w zawodach łazików marsjańskich European Rover Challenge 2023, odbywających się w Kielcach w miniony weekend i tym samym obronił tytuł mistrzowski z zeszłego roku!

Łazik Kalman rywalizował z 24 finalistami w czterech konkurencjach. Pierwszą
z nich była Presentation Task, polegająca na zaprezentowaniu przed sędziami projektu łazika, całego zespołu, taktyki na zawody oraz zaimplementowanych rozwiązań technicznych.

Kolejną konkurencją była Navigation Task, czyli misja sprawdzająca zdolność łazika do poruszania się w wyznaczonym obszarze w sposób autonomiczny.
W ramach zadania Kalman musiał dotrzeć do wyznaczonych miejsc, oznaczonych wcześniej przez sędziów, a następnie wrócić na miejsce startu. Dzięki rozwijanemu przez zespół systemowi autonomii, łazik z AGH wykonał zadanie bez problemu.

Drugiego dnia zawodów rozegrane zostały kolejne dwie konkurencje. Maintenace Task sprawdziła zdolność Kalmana do obsługi różnych elementów zamontowanych w panelu operacyjnym. Za pomocą ramienia robotycznego Kalman musiał m.in. wcisnąć odpowiednie przełączniki, uruchomić elektromagnes, zmierzyć jego napięcie oraz umieścić na nim metalową płytkę. Organizatorzy przewidzieli na wykonanie tego zadania 30 minut. Kalman i zespół nie potrzebowali aż tyle czasu i wykonali je w 9 minut (!)

Ostatnią misją była Science Task. Względem poprzedniej edycji to właśnie w tym zadaniu wprowadzono największe zmiany i na jego potrzeby, zespół stworzył moduł wiertła do pobierania próbek gleby oraz drona do sfotografowania wybranego fragmentu Mars Yardu. Przed podejściem do wyzwania ekipa łazika musiała przygotować hipotezę badawczą na temat zjawiska geologicznego zachodzącego na konkursowym „Marsie” oraz plan misji naukowej, która pozwoliłaby to zweryfikować. W kolejnym kroku Kalman przeprowadził badania terenowe.

Zespół Kalmana pokonał w sumie 53 zespoły zgłoszone do rywalizacji, w tym 24 zespoły finałowe pochodzące m.in. ze Szwajcarii, Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytanii, Turcji i Bangladeszu. To ich kolejny sukces w tym roku. Na swoim koncie mają już I miejsce na International Rover Challenge 2023 (Indie), VIII miejsce (I miejsce wśród krajów europejskich) w czasie zawodów University Rover Challenge (USA) oraz I miejsce w czasie zawodów Canadian International Rover Challenge 2023 (Kanada).

AGH Space Systems to studencki zespół konstrukcyjny działający od 2014 roku, zajmujący się rozwijaniem technologii przemysłu kosmicznego. Budują rakiety, łaziki marsjańskie i lądowniki planetarne oraz gondole balonów stratosferycznych.

European Rover Challenge to coroczne, międzynarodowe zawody robotów marsjańskich, odbywające się od 2014 r. Należą one do prestiżowej serii Rover Challenge, podczas której wyłaniane są najlepsze projekty łazików planetarnych na świecie. Środowisko Mars Yard w Kielcach stworzone jest z myślą o imitacji powierzchni Marsa i należy do jednych z najbardziej wymagających tego typu terenów na świecie.

Branża papiernicza i opakowań: presja ze strony konsumentów, regulatorów i kosztów

Wdrażanie przyjaznej środowisku strategii rozwoju staje się kluczowe dla przyszłości branży papierniczej i opakowań, wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Bain & Company. W trudnych warunkach rynkowych, spowodowanych wysokimi cenami surowców i energii, strategia zrównoważonego rozwoju może pomóc zwiększyć zyski spółek i przyciągnąć zainteresowanie inwestorów.

Zdaniem Bain & Company, branża papiernicza i opakowań odczuwa coraz większą presję ze strony regulatorów, sieci handlowych jak i samych konsumentów na wprowadzanie rozwiązań, które pozwolą ograniczyć negatywny wpływ jej działalności na środowisko. Jak pokazują badania, w Europie aż 71 proc. konsumentów deklaruje, że chciałoby kupować produkty wytworzone w sposób przyjazny środowisku. Ponadto, Unia Europejska wdraża w coraz większym zakresie regulacje, których celem jest ograniczanie ilości opakowań do niezbędnego minimum oraz zintensyfikowanie działań związanych z ochroną klimatu i poszanowaniem bioróżnorodności.

Sytuacja na rynku, z jaką muszą mierzyć się przedsiębiorcy z branży papierniczej i opakowań jest pełna wyzwań i naturalnie przekłada się to na kształtowanie strategii biznesowych – mówi Patryk Rudnicki, partner w Bain & Company. – Lepsze zarządzanie zasobami i inwestycje w zrównoważony rozwój to odpowiedź na wymagania konsumentów, ale także sposób na zwiększanie zysków.

W ostatnich latach branża papiernicza i opakowań odczuła skutki gwałtownego wzrostu cen gazu ziemnego, energii elektrycznej, produktów chemicznych oraz transportu. Ponadto pandemia COVID-19 spowodowała zmiany w strukturze popytu – wzrosło zapotrzebowanie na produkty higieniczne, a spadło w takich kategoriach jak papier do drukarek w związku z przejściem na pracę zdalną i upowszechnieniem podpisów elektronicznych.

Realizując strategię zrównoważonego rozwoju, przedsiębiorstwa z branży papierniczej i opakowań mogą obniżyć koszty działalności poprzez zmniejszenie zużycia energii i emisji CO2 oraz lepsze zarządzanie odpadami i surowcami. Według szacunków Bain & Company, może to przyspieszyć wzrost zysku EBITDA firm o 1-2 punkty procentowe. Kolejne 3-4 punkty procentowe mogą przynieść zmiany w portfelu produktów na rzecz niskoemisyjnych, biodegradowalnych opakowań, użycie w produkcji recyklingowalnych składników, a także działania marketingowe przyciągające nowych klientów informacją o produktach wytworzonych bez chloru lub w oparciu o energię odnawialną.

Jak wynika z analiz Bain & Company, coraz więcej spółek z branży deklaruje działania związane z wdrażaniem zrównoważonych rozwiązań. Wiele z nich ma na tym polu znaczące sukcesy, chociaż nie wszystkim udaje się osiągnąć założone wyniki. Dla przykładu, krótkoterminowych celów związanych z niskoemisyjnością nie udało się osiągnąć w ubiegłym roku jednej trzeciej firm z sektora. W obszarze ochrony bioróżnorodności – krytycznym dla zatrzymania zmian klimatycznych, na który branża ma wpływ poprzez korzystanie z zasobów leśnych i wody – działania podejmuje niespełna jedna trzecia firm. Jednak 35 proc. firm deklaruje, że takie działania planuje podjąć w ciągu najbliższych dwóch lat.

Pomimo trudnych warunków rynkowych, branża papiernicza i opakowań cieszy się zainteresowaniem inwestorów, zarówno branżowych jak i funduszy private equity. Decydującym czynnikiem jest relatywnie większa odporność sektora na kryzysy ekonomiczne, podobnie jak to ma miejsce w przypadku branży farmaceutycznej czy spożywczej. W ciągu ostatniej dekady przeprowadzono dwukrotnie więcej transakcji fuzji i przejęć w tym sektorze niż w porównywalnych wielkością innych spółkach przemysłowych.

Branża papiernicza i opakowań jest nadal atrakcyjna, a inwestorzy, nauczeni doświadczeniem ostatnich lat, szukają sektorów odpornych na kryzys i będą chcieli w przyszłości powtórzyć sukcesy, które dotychczas na nim odnosili – dodaje Patryk Rudnicki. – Ponadto, rynek papierniczy i opakowań jest w wielu regionach rozproszony, co tworzy liczne okazje do korzystnych transakcji fuzji i przejęć.

Cały raport “Paper & Packaging Report 2023. Unpack the Power of Sustainable Packaging” dostępny jest na stronie: https://www.bain.com/insights/topics/paper-and-packaging-report/

W regionach coraz większy wybór biur

Na rynkach regionalnych łączny popyt na powierzchnie biurowe w pierwszym półroczu br. uplasował się na zbliżonym poziomie, jak rok temu, ale na wszystkich głównych rynkach poza Warszawą przybyło wolnych biur. Warszawa zanotowała 30 proc. spadek zapotrzebowania na biura, a mimo to współczynnik pustostanów obniżył się. Do realizacji w całej Polsce wchodzą tylko nieliczne projekty biurowe. 

– Mało stabilna sytuacja gospodarcza w kraju i na świecie, wysokie koszty budowy i finansowania projektów oraz rosnący poziom biurowych pustostanów na rynkach biurowych w Polsce sprawia, że inwestycje wyhamowały i nadal są ograniczane przez deweloperów. Najwięcej biur na rynkach regionalnych jest w budowie we Wrocławiu i Krakowie. Ogółem w trakcie realizacji w regionach jest o połowę mniej powierzchni niż przed pandemią. Poza Warszawą aktywność najemców utrzymała się natomiast na podobnym poziomie, jak w ubiegłym roku. Łączny wolumen najmu na biurowych rynkach regionalnych osiągnął niewiele mniejszą wartość, jak w pierwszej połowie 2022 roku – informuje Mateusz Strzelecki, partner i head of Tenant Representation w Walter Herz.

Łódź z największą ilością wolnych biur

W pierwszej połowie 2023 roku zasoby łódzkiego rynku biurowego wzrosły o 1,9 tys. mkw. powierzchni, którą dostarczył budynek biurowy oddany w kompleksie Fuzja. Na koniec czerwca łódzki rynek biurowy dysponował ponad 635 tys. mkw. powierzchni. W budowie jest ponad 46 tys. mkw. z czego większość zostanie oddana w 2024 roku. W trakcie realizacji jest m.in. Widzewska Manufaktura, w której powstaje 32 tys. mkw. biur. oraz kolejny etap projektu Fuzja.

Chłonność łódzkiego rynku pozostaje na stabilnym poziomie, w pierwszych 6 miesiącach br. do najemców trafiło 30,8 tys. mkw. Mimo niedużej nowej podaży współczynnik pustostanów w Łodzi wzrósł do ponad 23 proc. i pozostaje na najwyższym poziomie na rynku ogólnopolskim.

Trójmiasto na podium

Biurowe Trójmiasto oferuje ponad 1 mln mkw. nowoczesnej powierzchni. W pierwszym półroczu tego roku na trójmiejski rynek trafiło niespełna 7 tys. mkw., m.in. w projektach Officer oraz Matarnia Office Park bud. 2. W trakcie budowy jest około 66 tys. powierzchni, m.in. w inwestycji Waterfront II z 15 tys. mkw. powierzchni i Punkt z 12,5 tys. mkw. biur, które będą ukończone w przyszłym roku.

Pod względem popytu Trójmiasto pozostaje w regionalnej czołówce, za Krakowem i Wrocławiem. Wolumen najmu na trójmiejskim rynku wyniósł w pierwszym półroczu tego roku 68,6 tys. mkw., co stanowi jedną piątą powierzchni wynajętej na rynkach regionalnych w tym czasie.

Niewynajętej powierzchni lekko przybyło, w połowie roku w Trójmieście współczynnik pustostanów był na poziomie 14,3 proc.

Poznań z największą nową podażą w Polsce

W Poznaniu w tym roku zostały oddane do użytku projekty, które przyniosły miastu 32,4 tys. mkw. nowoczesnych powierzchni biurowych, co pozwoliło poznańskiemu rynkowi osiągnąć najlepszy wynik pod względem przyrostu nowej podaży w Polsce.

Zaplecze biurowe stolicy Wielkopolski wynosi 650 tys. mkw. powierzchni. W tym roku na rynek weszły trzy obiekty, Nowy Rynek E z 25,1 tys. mkw. powierzchni, budynek  Pollux z 3,8 tys. mkw. i Mercator D z 3,5 tys. mkw.

W budowie pozostaje 54 tys. mkw. powierzchni biurowych. Największym projektem w budowie jest Andersia Silver, w którym powstaje 40 tys. mkw. powierzchni. Poza tym, firma Tetos realizuje inwestycję przy ulicy Pastelowej na potrzeby własne.

W pierwszym półroczu br. do najemców trafiło o jedną piątą biur mniej niż w analogicznym okresie w roku poprzednim. Wynajęte zostało 21,8 tys. mkw. powierzchni.

Z uwagi na relatywnie dużą nową podaż na poznańskim rynku nieco podskoczył współczynnik pustostanów, który utrzymuje się teraz na stabilnym poziomie 12,7 proc.

Biurowe Katowice bez nowej podaży

Katowice pozostają jednym z najszybciej rozwijających się rynków biurowych w regionach. W połowie roku na katowickim rynku było w budowie przeszło 100 tys. mkw. powierzchni, z czego jedna trzecia ma zostać oddana do końca bieżącego roku. W trakcie realizacji jest m.in. biurowiec Craft z 26,7 tys. mkw. powierzchni i kompleks Eco City Katowice z 18 tys. mkw. biur, biurowiec Murckowska oraz Grundmanna Office Park. Zasoby Katowic w tym roku pozostały na poziomie 735,5 tys. mkw., bo w pierwszych 6 miesiącach roku nie został oddany żaden obiekt biurowy.

Mniej aktywni niż deweloperzy są w Katowicach najemcy. Do połowy roku na katowickim rynku wynajęte zostało zaledwie około 25 tys. mkw. powierzchni. Popyt na biura, który w regionie generują firmy poszukujące nowoczesnych powierzchni w atrakcyjnej cenie, w porównaniu rok do roku spadł o przeszło 40 proc.

Niski poziom popytu nawet przy braku nowej podaży poskutkował w Katowicach wzrostem współczynnika pustostanów, który przekracza w regionie 20 proc.

Wrocław z największą ilością biur w budowie w regionach

We Wrocławiu od stycznia do czerwca br. deweloperzy dostarczyli 32,6 tys. mkw. powierzchni biurowych. Oddana została m.in. Brama Oławska z 11,7 tys. mkw. powierzchni i ukończony kolejny budynek w kompleksie Centrum Południe z 20,9 tys. mkw. powierzchni oraz biurowiec Krakowska 98. Zasoby biurowe drugiego pod względem wielkości regionalnego rynku biurowego w kraju przekroczyły w połowie roku 1,36 mln mkw. i w najbliższych miesiącach będą nadal w szybkim tempie rosły, bo w stolicy Dolnego Śląska pozostaje w budowie ponad 150 tys. mkw. biur, najwięcej w regionach. Plany deweloperów zakładają oddanie większości z tej powierzchni przed końcem roku. W budowie jest m.in. Inifinity z 22 tys. mkw. powierzchni i dwa budynki w kompleksie Quorum Park o łącznej powierzchni 71 tys. mkw.

Wrocław jest też regionalnym liderem pod względem popytu. W pierwszym półroczu br. zawarte zostały umowy na najem ponad 88 tys. mkw. wrocławskich biur. Przy czym, wśród zakontraktowanej powierzchni dominowały nowe umowy najmu.

Wysoka chłonność rynku przyniosła w drugim kwartale br. spadek współczynnika wolnych powierzchni do 16 proc., który jednak pozostaje na nieco wyższym poziomie niż rok temu.

Kraków na drugim miejscu na rynkach regionalnych pod względem popytu

Na krakowskim rynku oddane zostało niemal 40 proc. powierzchni spośród biur ukończonych w pierwszej połowie roku w regionach. W stolicy Małopolski przybyło około 43 tys. mkw. powierzchni, w tym rozbudowany został kompleks Ocean Office Park z 28,6 tys. mkw. powierzchni oraz Fabryczna Office Park B5. Zasoby drugiego, największego rynku biurowego w Polsce, po Warszawie wynoszą obecnie 1,75 mln mkw. powierzchni.

W połowie roku na krakowskim rynku w trakcie budowy było prawie 100 tys. mkw. powierzchni biurowych. Aktywność deweloperów w porównaniu z latami hossy przed pandemią, kiedy w realizacji było do 300 tys. mkw., spadła do jednej trzeciej. Obecnie w Krakowie powstaje m.in. biurowiec Kreo z 23 tys. mkw. powierzchni i projekt Mogilska 35 z 13,5 tys. mkw. biur.

Pod względem popytu Kraków uplasował się w regionach za Wrocławiem. W pierwszym półroczu bieżącego roku zakontraktowane zostało 82,5 tys. mkw. krakowskich powierzchni biurowych z przewagą nowych umów.

Podobnie, jak w innych regionach, Kraków zwiększył dostępność biur. Wskaźnik pustostanów wzrósł od początku roku do przeszło 18 proc.

Warszawski rynek z mniejszą ilością wolnych biur

– Warszawa jest jedynym rynkiem biurowym, który w ostatnich miesiącach nie zwiększył ilości biurowych pustostanów. Zarówno popyt, jak i podaż utrzymują się w stolicy we względnej równowadze. Można obserwować jednak trend związany z redukcją zajmowanej powierzchni przez najemców. Nie spadła jednak liczba zawieranych umów w porównaniu z okresem sprzed pandemii.   Firmy pozostawiają sobie jednak najczęściej możliwość elastycznej zmiany zajmowanej powierzchni w zależności od zmiany sytuacji na rynku, co odzwierciedlają warunki umów. Ze względu na wysokie koszty aranżacji powierzchni kontraktacje dotyczące największych powierzchni to renegocjacje – mówi Michał Porzycki, dyrektor w dziale Reprezentacji Najemcy w Walter Herz.

Warszawski rynek biurowy w pierwszym półroczu br. powiększył się o zaledwie 18,7 tys. mkw. powierzchni. Około 11 tys. mkw. biur przyniósł projekt The Park Warsaw, ponadto oddany został biurowiec Wał Miedzeszyński 628 i budynek Glicerynownia w kompleksie Bohema. W tym roku planowane jest także ukończenie inwestycji Lakeside z 22, 7 tys. mkw. powierzchni i pierwszego budynku w kompleksie Studio z 16,3 tys. mkw. biur.

W połowie roku w budowie było blisko 250 tys. mkw. biur. Aktywność deweloperów jest najniższa od dwóch dekad. W porównaniu z projektami realizowanymi przed pandemią spadła prawie o 70 proc. W realizacji pozostaje m.in. The Form z 30 tys. mkw. powierzchni i budynek biurowy w kompleksie Towarowa 22 z 31 tys. mkw. powierzchni, których budowa rozpoczęła się w tym roku oraz projekt Upper One z 36 tys. mkw. powierzchni, który powstanie w miejscu wyburzanego Atrium International. W fazie budowy jest także m.in. The Bridge z 47 tys. mkw. biur, kolejny etap projektu Studio z 23 tys. mkw. powierzchni, Vibe A i B z 15 tys. mkw. i Lixa – budynek D i E oraz Drucianka Campus z 42 tys. mkw.

W planach jest natomiast projekt Adgar Park West D 3, The Park B8/B10, inwestycja firmy Skanska w miejscu obecnego Ilmetu, Spark A, Sobieski Tower, Poleczki Business Park – Sztokholm, Lixa G oraz Diamond Business Park I/J.

W pierwszej połowie roku do najemców trafiło 326 tys. mkw. biur, o jedną trzecią mniej niż rok wcześniej. Popyt rozłożył się mniej więcej w równym podziale kwartalnym. Jak podaje Walter Herz, niezmiennie największe zainteresowanie najemców wzbudzają powierzchnie w nowoczesnych obiektach zlokalizowanych w centrum miasta, gdzie utrzymuje się wyjątkowo niski, jednocyfrowy współczynnik pustostanów.

Na koniec czerwca współczynnik pustostanów na warszawskim rynku wynosił średnio 11,4 proc. i w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego nieznacznie się obniżył. Całkowite zasoby warszawskiego rynku biurowego wynoszą 6,28 mln mkw. powierzchni.

ORLEN kupił pierwszą w Polsce lokomotywę wodorową i rozpoczął jej testy

ORLEN konsekwentnie rozwija technologię wodorową w transporcie. Koncern zakupił od spółki PESA Bydgoszcz nowoczesną lokomotywę, która jest pierwszym w Polsce pojazdem szynowym wykorzystującym napęd wodorowy. Równolegle rozpoczęły się jej testy. W ramach prób eksploatacyjnych pierwszy przejazd lokomotywy odbył się na trasie Gdynia – Hel. To już kolejna inwestycja, która wpisuje się w strategię wodorową Grupy ORLEN, zakładającą wykorzystanie wodoru w transporcie kolejowym i publicznym. Do 2030 roku koncern przeznaczy 7,4 mld zł na inwestycje w technologie wodorowe oparte o odnawialne źródła energii i technologię przetwarzania odpadów komunalnych do wodoru.

– Zgodnie z założeniami, realizujemy zadania biznesowe, które zapewnią nam długofalowy rozwój i silną pozycję w Europie, a jednocześnie będą wpisywały się w strategię wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego Polaków. Jednym z kluczowych elementów tego procesu jest rozwój paliw alternatywnych, w tym wodoru. Na inwestycje w nowoczesne technologie wodorowe przeznaczamy miliardy złotych. Zakup od PESA Bydgoszcz pierwszej w Polsce lokomotywy z napędem wodorowym to kolejny ważny krok w komercjalizacji tej technologii i umocnienie naszej pozycji w obszarze, który jest przyszłością motoryzacji. Dzięki tej inwestycji zdobędziemy kompetencje potrzebne do przygotowania kompleksowej oferty na dostawy paliwa wodorowego dla rynku kolejowego. Nasze działania realnie przyczyniają się do transformacji polskiej kolei z wykorzystaniem najnowocześniejszych technologii. Jednocześnie inwestujemy w rozwój zeroemisyjnego transportu publicznego, budując kolejne ogólnodostępne stacje tankowania wodoru w Polsce i za granicą – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Lokomotywa manewrowa z napędem wodorowym, którą nabył ORLEN, docelowo będzie pracowała na bocznicy Zakładu Produkcyjnego w Płocku. Obecnie ruszają jej testy. Pierwszy przejazd odbył się na trasie Gdynia – Hel. Umowa zawarta między ORLEN a PESA Bydgoszcz obejmuje także 4-letni pakiet serwisowy, w ramach którego realizowane będą m.in. standardowe przeglądy i ewentualne naprawy. Pojemność zbiorników lokomotywy jest ponad pięciokrotnie większa niż w autobusach z napędem wodorowym i wynosi 175kg. Daje ona możliwość całodobowej pracy lokomotywy. W skład systemu trakcyjnego lokomotywy wchodzą dwa ogniwa paliwowe o mocy 85 kW każde, bateria oraz cztery silniki trakcyjne.

Grupa ORLEN aktywnie rozwija swój potencjał wodorowy, a rynek kolejowy stanowi bardzo atrakcyjny obszar do wdrażania tego paliwa. ORLEN oraz LOTOS Kolej planują docelowo wodoryzację floty lokomotyw w Zakładzie Produkcyjnym w Płocku oraz w innych lokalizacjach. W dalszej perspektywie koncern stawia na rozwój rynku sprzedaży wodoru oraz budowę sieci stacji tankowania paliwem wodorowym pojazdów kolejowych.

Równocześnie, zgodnie ze strategią wodorową do 2030 roku, Grupa ORLEN rozwija swoją sieć ogólnodostępnych, całodobowych stacji tankowania wodoru w Polsce i za granicą. W 2021 roku ORLEN uruchomił pierwszy w Polsce HUB produkcji wodoru jakości automotive, z którego od ponad roku dostarczane jest paliwo wodorowe do pilotażowej stacji tankowania wodoru w Krakowie, gdzie testowane są autobusy wodorowe różnych producentów. Kierowcy w Polsce jeszcze w tym roku będą mogli zatankować wodór do aut na stacjach w Poznaniu i Katowicach. Kolejne stacje wodorowe ORLEN w Bielsku-Białej, Gorzowie Wielkopolskim, Wałbrzychu, Krakowie, Włocławku, Gdyni, Pile i Warszawie zostaną oddane do użytku do połowy 2025 r. Z kolei w Czechach wodór można już zatankować na stacjach ORLEN Benzina w Pradze i Litvinovie. W ciągu najbliższych 7 lat sieć Grupy ORLEN będzie obejmowała ponad 100 stacji tankowania wodoru. W Polsce powstanie ich ok. 57, na Słowacji ok. 26, a w Czechach ok. 28.

Dla zapewnienia najwyższej jakości paliwa wodorowego Grupa ORLEN uruchomiła specjalistyczne laboratoria wodorowe w Trzebini i Włocławku, które jako jedyne w Polsce są w stanie zbadać wszystkie parametry wodoru wymagane dla zasilania ogniw paliwowych w pojazdach.

ORLEN objął także rolę lidera dwóch Dolin Wodorowych – Mazowieckiej, która powstała w 2022 roku i Bursztynowej, obejmującej województwo pomorskie, która została utworzona w tym roku przez międzynarodowe konsorcjum 11 podmiotów. Projekt Bursztynowej Doliny Wodorowej jest pierwszym w Polsce, który posiada certyfikat wydany przez Mission Innovation i Clean Hydrogen Partnership dla flagowego projektu doliny wodorowej.

W ramach Bursztynowej Doliny Wodorowej planowane jest m.in. uruchomienie kilku źródeł produkcji wodoru odnawialnego, budowa stacji tankowania wodorem w porcie w Gdyni, a także publicznie dostępnych stacji w kluczowych miastach na Pomorzu. Projekt obejmuje również powstanie pierwszej na świecie floty portowych pojazdów wodorowych. Będzie ona obsługiwała port w Gdyni. Ponadto zrealizowane zostaną inwestycje w kilkadziesiąt pojazdów wodorowych, w tym samochody osobowe i lekkie pojazdy dostawcze typu VAN, które wykorzystywane będą przez firmy kurierskie oraz firmy świadczące usługi utrzymania sieci energetycznych.

5 osób, które mogą zyskać dzięki długoterminowemu wynajmowi samochodów!

Długoterminowy wynajem samochodów może być korzystny dla różnych osób zamiast decydowania się na kupno pojazdu czy też jego leasing. Dla kogo rekomendowana jest taka usługa? Oto 5 osób, które mogą skorzystać z długoterminowego wynajmu samochodu!

1. Osoby podróżujące służbowo

Pracownicy, którzy często podróżują służbowo, mogą skorzystać z długoterminowego wynajmu samochodu, dzięki czemu dostają do dyspozycji niezawodny i wygodny pojazd podczas podróży.

Wynajem długoterminowy może przynieść oszczędności w porównaniu z wynajmem krótkoterminowym, zwłaszcza w przypadku dłuższych pobytów lub częstych podróży. Dodatkowo, decydując się na wynajem długoterminowy samochodów, firmy mogą uzyskać korzyści podatkowe, ponieważ koszty można odliczyć wtedy od podatku.

2. Osoby tymczasowo przebywające w danym mieście

Gdy przeprowadzasz do innego miasta na pewien okres, ale nie masz samochodu, wynajęcie go na długi termin może być wtedy dobrym rozwiązaniem.

Decydując się na wynajem długoterminowy samochodów, można zaoszczędzić na kosztach jego zakupu, ale jednocześnie oddać go wtedy, gdy nie będzie już potrzebny.

3. Osoby dojeżdżające do pracy

Osoby, które mają długie codzienne dojazdy do pracy, ale nie chcą korzystać z transportu publicznego, mogą korzystać z samochodów na wynajem długoterminowy.

Ta opcja pomaga poprawić komfort i czas dojazdów przy jednoczesnym obniżeniu kosztów utrzymania, dlatego też jest ona często wybierana przez firmy i osoby prywatne.

4. Osoby wyjeżdżające na dłuższe urlopy

Podróżnicy planujący dłuższe wakacje mogą skorzystać z długoterminowego wynajmu samochodu.

Skorzystanie z tego typu oferty eliminuje potrzebę kupowania pojazdu i oferuje wygodę posiadania samochodu dostępnego do użycia zawsze wtedy, gdy będzie on potrzebny.

5. Osoby potrzebujące samochodu podczas naprawy lub oczekiwania na nowy

Osoby, których samochody przechodzą naprawy trwające przez długi czas, mogą zdecydować się na długoterminowy wynajem samochodów, aby zachować mobilność.

Również wynajem długoterminowy samochodów może sprawdzić się wtedy, gdy obecnie używany pojazd nie jest zdatny do użycia, a także zamówiło się nowy, ale czas jego oczekiwania jest wydłużony.

Wobec tego wynajem długoterminowy samochodów może być bardzo dobrym wyborem w wielu sytuacjach, gdy planuje się skorzystanie z pojazdu na dłuższy okres, bez konieczności ponoszenia wysokich wydatków. W ofertach wypożyczalni samochodów można znaleźć szeroką gamę różnych pojazdów, które można dostosować do własnych preferencji i posiadanego budżetu!

Fed: inflacja i rynek pracy zmierzają w dobrym kierunku

W przeciwieństwie do EBC, Fed prawdopodobnie pozostawi zakres stóp funduszy federalnych na poziomie 5,25 – 5,5 proc. Będzie to wynikać z faktu, że inflacja i rynek pracy zmierzają we właściwym kierunku z perspektywy Rezerwy Federalnej i dlatego też, dalsze zacieśnianie monetarne na razie nie jest konieczne. Jeśli tak się stanie, rynek coraz mocniej będzie dopatrywać się pierwszej daty obniżki kosztu pieniądza w USA.

Fed zainicjował start całego cyklu dość późno, bo dopiero w marcu 2022 roku. Dlatego też w pewnym momencie musiał nadrabiać zaległości i wykonał aż cztery potężne ruchy w górę, każda po 75 punktów bazowych. Potem tempo spadło i w tym roku obserwowaliśmy dużo mniejsze zmiany: 4-krotnie po 25 pb. W międzyczasie doszło do pauzy (czerwiec). Po zmianie o łącznie 525 pb, główna stopa procentowa Fed znajduje się mniej więcej tam, gdzie tego oczekiwał bank centralny.

Za pauzą przemawiają twarde dane. Po pierwsze rynek pracy wykazuje oznaki ochłodzenia. Znacznie spowolnił wzrost zatrudnienia. W tym roku przeważnie każde dane są po jakimś czasie rewidowane w dół. Widać ewidentny trend spadkowy. Jednocześnie liczba wolnych miejsc pracy znacznie spadła. W lipcu (ostatnie dostępne dane) 8,8 mln wakatów pozostawało nieobsadzonych. To zdecydowanie mniej w porównaniu do szczytu z marca 2022 roku (ok. 12 mln). To przekłada się na osłabienie dynamiki wzrostu płac.

Widoczny jest proces dezinflacyjny. Wskaźnik „core” spadł w sierpniu do poziomu 4,3 proc. Główna stopa inflacji co prawda lekko wzrosła w ostatnim miesiącu, ale wynikało to wyłącznie z wyższych cen benzyny.

W przeciwieństwie do poprzednich cykli, w tym Fed mógł z powodzeniem zarządzać „miękkim lądowaniem” gospodarki amerykańskiej po fazie bardzo wysokiej inflacji. Na razie wszystko idzie po jego myśli. Recesji nie ma, a dynamika wzrostu cen sukcesywnie zmniejsza się. Oczywiście pojawiały się głosy, że inflacji nie będzie można ugasić bez drastycznego wzrostu stopy bezrobocia. Powoływano się na przeszłość, a dokładnie poprzednie fale wzmożonych wzrostów cen w latach 70-tych oraz 80-tych XX wieku.

Ten inny niż w przeszłości rozwój wydarzeń można tłumaczyć różnicami w oczekiwaniach inflacyjnych. W ostatnich latach pozostały one względnie stabilne. To wynikało z faktu, że Fed cieszy się dość dużym zaufaniem i po prostu rynek wierzył, że instytucji uda się okiełznać ten problem w przewidywalnej przyszłości. Najwyraźniej przez to firmy podnosiły ceny w mniejszym stopniu a pracownicy żądali niższych podwyżek płac. Gdyby obawy o uporczywość inflacji były na przesadnie wysokim poziomie, wówczas sprawy potoczyły by się zupełnie inaczej.

W przyszłym tygodniu o dalszym kształcie polityki monetarnej będą decydować również banki centralne takich krajów jak: Anglia, Szwecja, Norwegia, Szwajcaria, Japonia, Chiny oraz Turcja. Z Europy oraz USA napłyną wstępne dane PMI za wrzesień.

Autor: Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Euro traci, bo EBC wysyła sygnał o zakończeniu podwyżek

Europejski Bank Centralny zaskoczył mimo wszystko podwyżką stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Konsensus rynkowy wskazywał na brak zmian. Rynek jednak otrzymał sygnał, że wczorajszy ruch był prawdopodobnie ostatnim i to z tego powodu euro straciło na wartości a kurs EURUSD spadł w okolice 1,0630. Rentowności niemieckich 10 letnich obligacji obniżyły się zdecydowanie osiągając poziom poniżej 2,6 proc.

Reakcja rynkowa na pierwszy rzut oka mogła wydawać się niezrozumiała. Euro straciło na wartości a rentowności obligacji spadły. Uczestnicy rynku finansowego najwyraźniej uważają, że wczorajsza decyzja zmniejszyła prawdopodobieństwo dalszych podwyżek stóp procentowych. Cytat w komunikacie prasowym brzmiał: „Opierając się na swojej obecnej ocenie, Rada Prezesów uważa, że kluczowe stopy procentowe EBC osiągnęły poziomy, które, utrzymane przez wystarczająco długi czas, w znacznym stopniu przyczynią się do terminowego powrotu inflacji do celu.”

To samo zdanie powtórzyła na konferencji prasowej Christine Lagarde. Dodatkowo prezeska EBC podkreśliła, że oprócz poziomu stopy procentowej, kluczowy jest również czas jej trwania.

Nowe projekcje makro EBC będą wspierać pogląd uczestników rynku o zakończeniu cyklu zacieśniania monetarnego. Chociaż eksperci EBC nieznacznie podnieśli prognozę inflacji na lata 2023 i 2024 w związku z niedawnym wzrostem cen energii, obniżyli ją nieco na rok 2025. Jednocześnie prognozy miary bazowej na lata 2024 i 2025 zostały nieznacznie zrewidowane w dół. Nieco bardziej korzystne perspektywy inflacji w średnim okresie wynikają prawdopodobnie z obniżenia prognoz wzrostu gospodarczego. Podsumowując, pogląd EBC może być następujący: dotychczasowa polityka monetarna działa i tłumi wzrost gospodarczy, co ostatecznie wpływa na inflację. Bank nie wprowadził żadnych zmian w swoich programach skupu aktywów (APP i PEPP). Lagarde przyznała, że ten temat nie był przedmiotem dyskusji w Radzie Prezesów.

EBC oczywiście nie może całkowicie wykluczyć dalszych podwyżek w tym momencie. Jednak przebieg konferencji wskazywał, że staje się to bardzo mało prawdopodobne. Pogląd ten stawał się coraz bardziej powszechny na rynkach. Euro traciło a akcje rosły. Dax znalazł się wyżej o prawie 1 proc. a dziś na początku sesji wzrosty są kontynuowane. Te dzisiejsze zwyżki wynikają m.in. z dobrych danych makro z Chin, które poznaliśmy wcześnie rano. Sprzedaż detaliczna urosła o 4,6 proc. r/r (prognoza wskazywała 3 proc.) a produkcja przemysłowa wypadła na poziomie 4,5 proc. r/r (oczekiwano 3,9 proc.).

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Inflacja w sierpniu wg GUS – eksperci komentują

Jak podał właśnie Główny Urząd Statystyczny, ceny towarów i usług konsumpcyjnych w sierpniu 2023 r. wzrosły rdr o 10,1 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem ceny nie zmieniły się. Dzisiejszy odczyt zgodny jest z wcześniej opublikowanym szybkim szacunkiem.

Dzisiejsze dane GUS dot. poziomu inflacji w sierpniu komentują Joanna Witek z Finiaty oraz Maciej Pawłowicz z ASM Group.

Joanna Witek – Product Lead, Finiata:

Analiza aktualnej sytuacji gospodarczej w Polsce wskazuje na poważne wyzwania dla sektora przedsiębiorstw, zwłaszcza MŚP. Z ostatnich danych wynika, że gospodarka wciąż ma katar –  inflacja w sierpniu nadal jest bardzo wysoka i oznacza utrzymanie ryzyk biznesowych w postaci zwiększenia kosztów zakupu surowców i towarów dla przedsiębiorców, przy jednoczesnym ograniczeniu siły nabywczej ich klientów. Część firm, walcząc o utrzymanie przychodów będzie zmniejszać swoje marże a co za tym idzie rentowność a także opóźniać zaplanowane wydatki lub regulowanie rachunków. Ucierpi zatem płynność przedsiębiorstw, także tych zdrowych i dobrze performujących.
Oliwy do ognia dolewa zaskakująca decyzja Rady Polityki Pieniężnej i obniżka stóp procentowych aż o 0,75 pkt proc. To nie jest krok ku osiągnięciu celu inflacyjnego. W międzynarodowym kontekście obserwujemy też reakcję rynku walutowego, gdzie wartość złotego od kilku dni maleje względem „bezpiecznych walut” takich jak euro, dolar czy frank.

Co ciekawe, mimo atrakcyjniejszych stóp procentowych, analizy NBP wskazują na zaostrzenie warunków kredytowania. Wobec niepewności i rozchwiania rynku ten proces może się dalej pogłębiać. A to skłania przedsiębiorstwa do poszukiwania alternatywnych form finansowania. Z danych wynika, że w ciągu ostatniego roku już co czwarta mikrofirma podjęła decyzję o pozyskaniu dodatkowego kapitału na działalność. Kluczowe problemy to opóźnienia w płatnościach oraz niewypłacalność kontrahentów. Środki pozyskane z pożyczek często są przeznaczane na zakup towarów i spłatę bieżących zobowiązań. Tu z pomocą coraz częściej przychodzą instytucje pozabankowe oferujące elastyczne formy finansowania, takie jak kredyty z możliwością wcześniejszej spłaty bez dodatkowych opłat.

Maciej Pawłowicz – Dyrektor sprzedaży i rozwoju w ASM Group:

Choć inflacja spadła kolejny raz, to jej poziom wciąż jest dwucyfrowy i aż czterokrotnie przewyższa cel banku centralnego. To sprawia, że pomimo stopniowej poprawy nastrojów konsumenci nadal muszą pilnować się w swoich decyzjach zakupowych. Koszty firm rosną, co znajduje odzwierciedlenie w ostatecznych cenach produktów i usług dla klientów. Ci z kolei coraz częściej poszukują okazji cenowych, a w sytuacji braku promocji po prostu rezygnują z zakupu lub przekładają go na lepszy czas.

W obecnych zmiennych warunkach makroekonomicznych rynek jest coraz bardziej nieprzewidywalny. Sierpień jest zwykle nacechowany spowolnieniem w handlu, ale już we wrześniu zachodziły istotne dla sektora i poziomu przyszłej konsumpcji zmiany – to bowiem wstęp i czas przygotowań do IV kwartału, najlepszego dla branży sprzedaży detalicznej okresu w roku. Tym razem jednak miesiąc ten może być naznaczony pierwszymi konsekwencjami ostatniej drastycznej i niespodziewanej obniżki stóp procentowych przez RPP. W ocenie ekonomistów ucierpią na tym i biznes i konsumenci. Deprecjacja złotego tylko teoretycznie sprzyja eksporterom. Osłabienie krajowej waluty w przypadku branż skupionych na sprzedaży zagranicznej, które są zwykle importochłonne, oznacza wyższe ceny importowanych surowców. Z kolei konsumenci szybko mogą odczuć malejącą siłę nabywczą swoich portfeli i będą jeszcze bardziej ostrożni w wydawaniu pieniędzy na produkty nie będące towarami pierwszej potrzeby. W tych turbulentnych warunkach wsparciem dla sprzedawców mogą być rozwiązania, które pozwalają prognozować trendy sprzedażowe w oparciu o analizę w czasie rzeczywistym zachowań konsumentów i czynników gospodarczych.

Przyszłość salonów fryzjerskich

Wojna w Ukrainie wpłynęła znacząco zarówno na nasz kraj, jak i na wiele krajów europejskich. Po niemal dwóch latach pandemii gospodarka była już mocno nadwerężona. Wielu właścicieli małych przedsiębiorstw było zmuszonych je zamknąć. Pod znakiem zapytania stała także przyszłość salonów fryzjerskich. Jak sprawa wygląda dziś? Jak wygląda przyszłość salonów fryzjerskich? Sprawdź!

Za nami kilka trudnych lat, pod wieloma względami. Dlaczego były trudniejsze od pozostałych, nikomu nie trzeba przypominać. Powróćmy jednak na moment, aby móc szczegółowo przyjrzeć się sytuacji, w jakiej znaleźli się właściciele działalności, w tym salonów fryzjerskich. Po niemal dwóch latach pandemii gospodarka była już mocno nadwerężona. Okresy obostrzeń dały w kość każdemu, a szczególnie tym, którzy prowadzą własną działalność gospodarczą. Wielu właścicieli małych przedsiębiorstw było zmuszonych je zamknąć. Pod znakiem zapytania stała także przyszłość salonów fryzjerskich. Jak sprawa wygląda dziś? Wojna w Ukrainie wpłynęła znacząco zarówno na nasz kraj, jak i na wiele krajów europejskich. Jak wygląda przyszłość salonów fryzjerskich w obecnej sytuacji? Sprawdź!

Jak było 

Jeszcze dwa, trzy lata temu sytuacja salonów fryzjerskich nie wyglądała zbyt ciekawie. Wszyscy pamiętamy, jak trudny to był czas dla fryzjerów – mówi nam Agnieszka Dudczak prezes internetowej hurtowni fryzjerskiej Fryzomania.pl. Wybuch pandemii na początku 2020 roku spowodował kryzys w wielu dziedzinach. Kryzys nie ominął również fryzjerów. Obostrzenia, które wtedy zostały wprowadzone, zmusiły przedsiębiorców do tymczasowego zamknięcia swoich biznesów, przez co fryzjerzy utracili źródło zarobków, co było wielką próbą przetrwania. Wzrost cen, które swoją drogą wciąż rosną, nie polepszył sprawy. Wielu właścicieli zaczęło się zastanawiać nad przyszłością swoich salonów. Część z nich przez trudną sytuację została zmuszona do zamknięcia ich. To był prawdziwy kryzys, na szczęście większość fryzjerów podniosła się z niego i wciąż pozostaje na rynku. 

Kiedy sytuacja na rynku zmierzała już w stronę stabilizacji, nastąpiła kolejna przeszkoda. Wybuch wojny na Ukrainie to wydarzenie, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Wojna odciska piętno nie tylko na mieszkańcach tego kraju. Skutki odczuwają również kraje sąsiadujące, w tym Polska. W dalszej części artykułu porozmawiamy głównie o skutkach gospodarczych, które są zauważalne dla każdego.

Jak jest

Od początku 2023 roku możemy obserwować wzrost cen w każdej branży. Chyba nie ma takiej, która by nie podrożała. Również ceny całej branży beauty, w tym usług fryzjerskich poszły znacznie w górę. Oczywiście ceny różnią się w zależności od województwa, a także wielkości miejscowości, w której znajduje się salon. Właścicielka jednego z salonów fryzjerskich w dużym mieście przyznaje, że ceny usług w przypadku kobiet wzrosły o 30 – 40 zł. Mimo to do salonów wciąż przychodzi mnóstwo klientów. Jest to branża, która nigdy nie zginie. Dlatego warto bardziej się jej przyjrzeć. 

Przyszłość salonów fryzjerskich 

Wydarzenia z ubiegłych lat były trudne, a ich skutki są odczuwalne do dziś. Jednak mimo trudności fryzjerzy nie poddali się, a nawet zyskali większy zapał do działania. Po pandemii wielu fryzjerów ruszyło do pracy z jeszcze większymi pokładami energii i nowymi planami. Niektórzy planują poszerzenie swoich działalności oraz zatrudnienie nowych pracowników. Odkąd zaczęła się wojna w Ukrainie, z pewnością każdy choć raz zastanawiał się, co będzie dalej, jaka przyszłość nas czeka. Jeśli chodzi o salony fryzjerskie, możemy być pewni, że żadne zamknięcie, jak w czasie pandemii, nie wchodzi w grę. Zmiany nastąpią głównie na rynku pracowniczym. Po wybuchu wojny mieszkańcy Ukrainy zaczęli masowo emigrować do Polski. Wielu z nich nie ma dokąd wracać, dlatego szukają pracy na terenie naszego kraju. Wśród nich są również osoby wykształcone w wielu zawodach, między innymi we fryzjerstwie. Fryzjerski z Ukrainy są chętne do podjęcia pracy nawet za najniższą krajową, dlatego miejsca pracy szybko znikają. Fryzjer to zawód pożądany. Klientów nie brakuje, a kolejki w salonach bywają naprawdę długie. Wiele szkół oferuje kształcenie w tym zawodzie. Jeśli ktoś wciąż poszukuje swojej ścieżki kariery, to rozpoczęcie przygody z fryzjerstwem będzie rewelacyjnym, przyszłościowym krokiem. Zawód ten to szereg wyzwań, z którymi fryzjerzy mierzą się każdego dnia. Jednak możemy być pewni, że jest to zawód z przyszłością, a dobry fryzjer jest na wagę złota!

Czarny czwartek dla euro

Wczorajsze popołudnie zostało zdominowane decyzją EBC oraz odczyty z amerykańskiej gospodarki. Każda z publikacji była ciosem wymierzonym w unijną walutę, mimo że decydenci z Frankfurtu podnieśli koszt pieniądza. W piątek rano otrzymaliśmy potwierdzenie odbicia inflacji konsumenckiej we Francji.

EBC

W czwartek europejscy decydenci podnieśli koszt pieniądza o 25 punktów bazowych. Ruch zaskoczył rynki, które prognozowały pozostawienie stopy refinansowej w strefie euro na poziomie 4,25%. Niespodziewana podwyżka w teorii powinna umocnić unijną walutę. Tak się jednak nie stało. Przyczyną był zasygnalizowany przez Europejski Bank Centralny koniec cyklu. Jako że rynki patrzą w przyszłość, informacja była pretekstem do wyprzedaży euro, które zaczęło tracić go głównych walut. Chwile po decyzji, na głównej parze walutowej świata zeszliśmy z 1,074 do 1,07 i to nie był koniec.

Dane zza oceanu

Piętnaście minut po publikacji od EBC unijna waluta otrzymała serię kolejnych ciosów w postaci odczytów z USA. Wynik sprzedaży detalicznej w ujęciu miesięcznym (0,6%) był wyższy od prognoz (0,2%). Subindeks wskazujący sprzedaż bez samochodów również pozytywnie zaskoczył. Ponadto do poziomu 1,6% wzrosła inflacja producencka, co było poziomem wyższym niż spodziewany. Względem oczekiwań spadła liczba złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Tak soczysta porcja rozbiła gardę wspólnej waluty. Kurs EUR/USD w czwartek po godzinie 14:30 spadł do poziomu 1,066. Euro nie miał sił, aby zmienić kierunek ruchu i osłabiał się do końca dnia, sięgając poziomu 1,063 na notowaniach do amerykańskiej waluty. W piątkowy poranek obserwujemy delikatne odbicie, które jest naturalnym odreagowaniem wczorajszej deprecjacji.

Ceny we Francji

Dzisiejszy finalny odczyt dynamiki cen w tytułowym państwie potwierdza odbicie inflacji konsumenckiej, a także słuszność wczorajszej decyzji EBC. Wskaźnik CPI w ujęciu rocznym wzrósł do 4,9% i był wyższy nawet od konsensusu. Zgodnie z oczekiwaniami wzrosła także inflacja HICP do 5,7% (poprzednio 5,1%). Francja nie jest największą gospodarką Wspólnoty, jednak na pewno jedną z wiodących. Wczorajsza podwyżka kosztu pieniądza przez EBC z pewnością będzie jednym z czynników pomagających zdusić powracający wzrost cen. Z tyłu głowy należy jednak pamiętać o niskich odczytach PKB, które dostrzegamy nie tylko we Francji, ale i reszcie państw Wspólnoty. To prawdopodobnie dlatego wczoraj decydenci z Frankfurtu zasygnalizowali możliwość zakończenia cyklu, gdyż z pewnością nie chcą doprowadzić do recesji i niekontrolowanego twardego lądowania w strefie euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

10:00 – Polska – inflacja CPI,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa,
16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Dawid Górny – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Kredyt dla firm: wzrost dla dużych firm, spadek dla MŚP, pogorszenie jakości

111,4 mld zł wyniosła akcja kredytowa na rzecz przedsiębiorstw, w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku. Głównie dzięki aktywności dużych firm było to o 5,1 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Mikro, małe i średnie podmioty zdecydowanie trudniej znoszą niepewność sytuacji gospodarczej. Sektor MŚP odnotował zmniejszenie akcji kredytowej o 1/5, przede wszystkim ze względu na niechęć do zaciągania kredytów inwestycyjnych – wynika z danych BIK.

Choć dynamika akcji kredytowej była dodatnia, to jednak zmiana 5,1 proc. nie dogoniła wzrostu inflacji, jaki miał miejsce w okresie pierwszych siedmiu miesięcy br. Realnie mamy więc do czynienia ze spadkiem wartości kredytowej udzielonej firmom w porównaniu z zeszłym rokiem. Najbardziej dotkliwą zmianę widać w sektorze MŚP, gdzie wiele firm opiera swoją działalność i rozwój na bankowym finansowaniu, a po kredyty sięga tym chętniej, im dłużej funkcjonuje na rynku. Do firm mikro i MŚP trafiło łącznie 31,7 mld zł z 111,4 mld zł kredytów dla przedsiębiorstw. Co prawda, łączna wartość kredytów dla mikrofirm wzrosła o 3,7 proc., ale o 21 proc. niższa niż przed rokiem była kwota kredytów udzielonych firmom MŚP. Stało się tak przede wszystkim ze względu na spadek apetytu mniejszego biznesu na kredyty inwestycyjne.

– Obserwowane w bazie BIK wyniki akcji kredytowej na rzecz przedsiębiorstw pokazują skalę poczucia niepewności z jaką mierzą się przedsiębiorcy prowadzący mikro, małe i średnie biznesy. Istotne znaczenie dla ich zainteresowania kredytami mają obawy oraz trudności w prognozowaniu przyszłej sytuacji gospodarczej oraz prawno-regulacyjnej. Zdecydowanie nie sprzyja to inwestycjom, a co za tym idzie popytowi na długoterminowe kredyty finansujące nowe przedsięwzięcia firm. Nie bez znaczenia dla całej sytuacji jest też fakt, że mamy rok wyborczy. W takich okolicznościach, na razie nawet spadek stóp procentowych może okazać się niewystarczającym bodźcem do zmiany postawy i zwiększenia zainteresowania kredytami inwestycyjnymi – zauważa dr Mariusz Cholewa, prezes BIK.

Kredyt bankowy jest nadal kluczowym źródłem finansowania firm

W ciągu ostatnich siedmiu miesięcy banki udzieliły przedsiębiorcom kredytów na łączną kwotę 111,4 mld zł. Decydujący wpływ na ten wynik miał wzrost o 14,8 proc. sprzedaży kredytów dla dużych firm, tj. o przychodach powyżej 60 mln zł oraz dla JST (Jednostki Samorządu Terytorialnego).

Wartość portfela kredytowego przedsiębiorstw w sektorze bankowym w lipcu 2023 r. wyniosła 463,6 mld zł. Jest to o 13,6 mld zł więcej niż w grudniu 2022 r. Ponad połowę portfela (58,2 proc.) stanowią kredyty dużych firm, zaś 36 procentowy udział mają łącznie: sektor mikroprzedsiębiorstw (16 proc.), czyli prowadzący działalność własną, spółki cywilne, w tym osoby wykonujące wolne zawody oraz pozostałe firmy z sektora MŚP (20 proc.).

12,8 mld zł nowych kredytów dla mikrofirm, ale na inwestycje niewiele

W okresie od stycznia do lipca 2023 r., w relacji do analogicznego okresu ub. roku, mikrofirmy uzyskały o 3,9 proc. więcej nowych kredytów. Ich łączna suma wyniosła 12,8 mld zł,

Najwyższy wzrost udzielonej wartości kredytów dotyczył limitów kredytowych (+6,9 proc.) oraz kredytów obrotowych (+5,5 proc.). Spadła natomiast dotkliwie, o 24,6 proc., wartość kredytów inwestycyjnych.

Z perspektywy branżowej, największe wzrosty akcji kredytowej odnotowały firmy budowlane (+ 11,9 proc.) i usługowe o (+4,4 proc.). Ujemną dynamiką charakteryzowały się natomiast kredyty udzielone branży przetwórstwa przemysłowego (-1,1 proc.).

Zjawiskiem utrzymującym się od lat w sektorze kredytowym jest przenikanie się finansowania prywatnego z firmowym. Oprócz kredytów na działalność gospodarczą, ponad 3/4 właścicieli mikrofirm (76,5 proc.) zadłuża się indywidualnie. Udział kredytów prywatnych w strukturze zadłużenia mikroprzedsiebiorców na koniec lipca br. wynosił 47 proc., a firmowych 53 proc. Co ciekawe, jakość obsługi obu rodzajów kredytów jest lepsza niż kredytobiorców tylko firmowych.

Spadek o 21 proc. wartości kredytów dla MŚP, wyższa kwota finansowania jedynie dla firm handlowych

Kwota nowych kredytów przyznana firmom MŚP w okresie od stycznia do lipca 2023 r. wyniosła łącznie 18,9 mld zł i była o 1/5 niższa niż w tym samym okresie przed rokiem.

Najwyższe spadki widać w kredytach inwestycyjnych. W segmencie małych i średnich firm wartość przyznanych środków finansowych na inwestycje spadła najbardziej, bo o 34,1 proc. Ujemny wynik odnotowały też kredyty obrotowe, których wartość spadła o 26,6 proc.

Inaczej pod względem wartości przyznanego finansowania wyglądają limity kredytowe, te zyskały 25,4 proc.

W omawianym okresie, tylko firmom MŚP prowadzącym działalność handlową przyznano o 29,8 proc. wyższą kwotę kredytów w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r.

Warto zauważyć, że spadki akcji kredytowej MŚP wystąpiły niezależnie od wielkości ich przychodów ze sprzedaży. Jak wynika z danych BIK, najwyższy spadek udzielonej wartości finansowania (- 42,4 proc.) dotyczył firm MŚP o przychodach pomiędzy 5 – 10 mln zł.

– Sytuację kredytową mikroprzesiębiorców oraz firm z sektora MŚP, bez względu na różnice w charakterze prowadzonej działalności, łączy jedno: wyraźny spadek zainteresowania zaciąganiem kredytów inwestycyjnych. Przyczyn takiej postawy nie brakuje. Jest to m.in. rezultat wskazywanych przez samych przedsiębiorców ograniczeń możliwości inwestowania z uwagi na wysoką inflację, wysokie koszty realizacji inwestycji oraz niepewnej sytuacji makroekonomicznej. Zwraca na to uwagę badanie GUS na temat koniunktury, w zależności od branży, nawet do 40 proc. firm informuje, że ich nakłady na inwestycje w tym roku będą niższe niż zeszłoroczne. Czy i jak zmieni się ich podejście, oraz jaka będzie zdolność rozwojowa tego sektora i skala akcji kredytowej, w dużym stopniu zadecyduje sytuacja gospodarcza – podsumowuje prezes Cholewa.

Pogarsza się jakość kredytów dla mikroprzedsiębiorców we wszystkich branżach, a w MŚP tylko w firmach handlowych i produkcyjnych

Najwyższą szkodowością (opóźnienie pow. 90 dni) w lipcu br. w ujęciu wartościowym charakteryzowały się kredyty mikrofirm z branż usługowej i handlowej. Pogorszenie terminowej obsługi dotyczyło wszystkich produktów kredytowych, z jakich korzystają mikroprzedsiębiorcy, ale w największym stopniu kredytów obrotowych.

W przypadku małych i średnich przedsiębiorstw wzrosła wartość kredytów przeterminowanych w handlu i produkcji. Poprawę terminowej obsługi swoich zobowiązań kredytowych odnotowały natomiast firmy usługowe i budowlane. Gdy chodzi o obsługę z perspektywy produktu kredytowego, to pogorszenie dotknęło tylko kredytów obrotowych.

– Z danych BIK wynika, że o jakości spłaty kredytów decyduje skala prowadzonego biznesu. Im większy biznes tym lepiej radzi sobie z obsługą zobowiązań. Wśród firm o przychodach do 1 mln zł przeterminowany kredyt, czyli opóźniony pow. 90 dni ma co czwarta, a już przy przychodach pomiędzy 30 – 60 mln zł jedynie co setna. Bez kredytów trudno jednak znacząco zwiększyć skalę biznesu – mówi prezes BIK.

Bezpieczny kredyt 2%” podbija zainteresowanie małym metrażem?

„Kawalerki”, czyli  de facto mieszkania 1-pokojowe, od zawsze cieszyły się sporym zainteresowaniem kupujących, niezależnie od tego czy były nabywane na własny użytek, czy w celach inwestycyjnych. Czy tak jest również i teraz? Czy po wprowadzeniu rządowego programu Bezpieczny Kredyt 2% zainteresowanie tego typu lokalami jest nadal duże? Na jakie ceny za m kw muszą być przygotowani kupujący? O to portal RynekPierwotny.pl zapytał przedstawicieli największych firm deweloperskich w kraju. 

Maciej Jurczak, P. O. Kierownika ds. Sprzedaży i Obsługi Klienta PROFBUD

W pierwszym półroczu 2023 roku kawalerki oraz mniejsze mieszkania 2-pokojowe cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród kupujących. Są one bowiem traktowane przez wielu jako dobre rozwiązanie na „start” dla singli, par, młodych rodzin z dzieckiem, a także dla inwestorów. Tego typu lokale są oczywiście tańsze zarówno jeśli chodzi o ich zakup, jak i późniejsze koszty utrzymania. Ich cena jest też atrakcyjna dla wielu pod kątem możliwości i zdolności kredytowych, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecny program rządowy „Pierwsze Mieszkanie 2023” umożliwiający otrzymanie kredytu z atrakcyjnym oprocentowaniem wynoszącym 2%. Z takiego założenia wyszło wielu Klientów nabywających mieszkania np. w inwestycji Osiedle Złota Oksza w warszawskim Ursusie. Obecnie, pomimo 280 lokali w całym budynku i planowanego zakończenia budowy przypadającego na III kw. 2024 roku, wszystkie kawalerki w inwestycji zostały już sprzedane natomiast z 2-pokojowych mieszkań pozostały jedynie 2 wolne lokale.

Piotr Baran, Prezes Zarządu PCG Sp. z .o.o.

Tak, zainteresowanie kawalerkami wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie, choć oczywiście jest to uzależnione od miasta i segmentu projektu. Widoczny jest też wyraźny trend inwestycyjny – szczególnie właśnie w przypadku kawalerek i niewielkich mieszkań dwupokojowych. Takie lokale wymagają mniejszego nakładu finansowego, niż większe metraże. Cena globalna nieruchomości jest niższa, a co za tym idzie więcej osób może sobie pozwolić na zakup. Stopa zwrotu jest też bardziej atrakcyjna, z uwagi na zapotrzebowanie rynku i wciąż rosnące ceny najmu.

W PCG bierzemy to pod uwagę i z roku na rok każda następna inwestycja jest odpowiednio zbilansowana i dostosowana do potrzeb zarówno przyszłych mieszkańców, jak i potencjalnych inwestorów. Znajomość struktury społecznej, zasobności portfela i potencjału samej lokalizacji pozwala na opracowanie celnej strategii już na etapie projektowania inwestycji.

Najlepszym przykładem jest nasza premierowa inwestycja Novaforma przy ul. Chojnowskiej w Legnicy, gdzie kawalerki stanowią ponad 20% całości osiedla. Ich ceny oscylują w okolicach 9000 zł/m2. Zaplanowaliśmy odpowiednią konfigurację mieszkań, dostosowaliśmy układy i wielkość lokali tak, by jak najlepiej odpowiedzieć na zapotrzebowanie występujące na tym rynku mieszkaniowym.

W miastach poza wielką szóstką, ale położonych strategicznie w pobliżu specjalnych stref ekonomicznych, takich jak właśnie Legnica, pobliski Jawor czy Wałbrzych, jest ogromne zapotrzebowanie na małe mieszkania dla pracowników międzynarodowych koncernów z całego świata.

Małgorzata Wiśniewska, Dyrektor Sprzedaży w Cordia Polska

Decyzja o zakupie mieszkania zawsze zależy od indywidualnych potrzeb, możliwości i celów. Stopy procentowe ustabilizowały się, jednak pozostają wysokie; rosną ceny nieruchomości i kosztów utrzymania. To sprawia, że mieszkania nadal są atrakcyjną formą lokowania kapitału, a te o niewielkiej powierzchni są zarazem najbardziej dostępne dla inwestorów. Z kolei rządowy program „Bezpieczny kredyt 2%” ze swoimi warunkami finansowania podbija zainteresowanie małym metrażem wśród osób kupujących na własny użytek – szczególnie na popularnych osiedlach dużych miast.

W Cordii kawalerki dostępne są obecnie w dwóch inwestycjach – w poznańskiej Modenie oraz Villi Jaśkowa Dolina w Gdańsku. Średnia cena za mkw w tych dwóch projektach wynosi 15 200 zł, co jest kwotą zbliżoną do średnich rynkowych cen kawalerek w największych miastach. Znacznie większy udział w naszej ofercie mają lokale 2-pokojowe. Na przykład na Osiedlu Jerozolimska w Krakowie stanowiły aż 127 ze wszystkim 159 mieszkań. Jak wynika z analiz, takie rozwiązanie jest dla klientów najbardziej atrakcyjne. Przemawiają względy praktyczne – jest to opcja dająca większe możliwości zarządzania przestrzenią mieszkalną. Również w przypadku zakupu w celach inwestycyjnych, pod wynajem, mieszkania 2-pokojowe sprawdzają się dużo lepiej. Na taką ofertę częściej zdecyduje się para, co czyni inwestycję stabilniejszą i bardziej opłacalną.

Angelika Kliś, Członek Zarządu ATAL

Tzw. „kawalerka”, czyli mieszkanie 1-pokojowe, jest produktem głównie kierowanym do odbiorców inwestycyjnych lub osób poszukujących pierwszego mieszkania. Często jest ono dla nich kapitałem na dalszy czas, ułatwiającym przeprowadzkę do większego lokum.

Popyt na „jedynki” zależy przede wszystkim od rodzaju inwestycji oraz sytuacji na regionalnym rynku. Przeważnie tego typu lokale stanowią kilka proc. w strukturze sprzedażowej naszych inwestycji.
Tam, gdzie budujemy z myślą o rodzinach, ich znaczenie jest marginalne. W dużych miastach, takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław, mamy ich w ofercie więcej, gdyż więcej jest także potencjalnych klientów na nie. Ponadto wiele mieszkań 1-pokojowych znajduje się w inwestycjach typu premium,
a więc ze względu na wyższy standard kosztują więcej. Ceny uzależnione są także od specyfiki danego rynku lokalnego i szczegółowej lokalizacji.

Przykładowe ceny kawalerek z naszej aktualnej oferty:

Inwestycja Masarska 6 Apartamenty, Kraków – 35,02 mkw. – 644 368 zł
Inwestycja ATAL City Square IV, Wrocław – 28,35 mkw. – 385 767 zł
Inwestycja ATAL Sky+ II, Katowice – 38,13 mkw. – 459 930 zł
Inwestycja Francuska Park VII, Katowice – 30,99 mkw. – 319 543 zł

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca ACCIONA w Polsce

Mieszkania jednopokojowe lub typu studio, przysłowiowe „kawalerki”, to produkty, które na rynku nieruchomości cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Zwykle w projektach są to mieszkania wynikowe, a nie projektowane intencjonalnie. Są to też, z racji metrażu, zwykle najdroższe mieszkania w odniesieniu do ceny jednostkowej. Od lat klienci decydują się na ich zakup głównie w celu inwestycji lub jako pierwsze własne M.

Tomasz Kaleta, Dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A. 

Mieszkania 1-pokojowe są popularne na rynku i na ogół nabywcy wybierają je jako pierwsze po rozpoczęciu sprzedaży inwestycji. Powodem jest nie tylko niższa cena, ale także ich uniwersalność. Kawalerki kupowane są przez singli szukających swojego pierwszego mieszkania, rodziców, których dzieci wyjeżdżają na studia do innego miasta, a także klientów inwestycyjnych z przeznaczeniem na wynajem. Koszt ich wykończenia jest relatywnie niski, podobnie jak nakłady na eksploatację. Zazwyczaj nie ma też problemu z ich odsprzedażą. Często projektujemy takie lokale w naszych inwestycjach. Ich ceny różnią się od lokalizacji, standardu osiedla czy dodatkowych udogodnień. Najtańsze kawalerki w warszawskiej inwestycji Aleje Praskie kosztują od 16,5 tys. za m kw. W przypadku Krakowa będzie to osiedle Centralna Park z najniższą ceną 12,4 tys. zł za metr, a w Gdańsku – Południe Vita to 10 400 zł za metr.

Paweł Muchowicz, Dyrektor Sprzedaży YIT Polska

Kawalerki od lat cieszą się niesłabnącą popularnością zarówno wśród klientów inwestycyjnych, jak i tych poszukujących swojego pierwszego mieszkania. Choć na ogół cechują się najwyższą ceną za metr kwadratowy, to dzięki swojej kompaktowej powierzchni ich cena całkowita sprawia, że są produktem dostępnym dla najszerszej grupy kupujących. Mniejszy metraż oznacza również niższe koszty wykończenia mieszkania oraz jego utrzymania, zaś dla potencjalnego wynajmującego – niższy czynsz. Nie bez znaczenia jest także fakt, że 1-pokojowe lokale z reguły najszybciej znajdują swoich nowych nabywców, kiedy właściciel decyduje się na ich sprzedaż na rynku wtórnym.

W ofercie YIT kawalerki dostępne są w każdej z naszych inwestycji. W zależności od projektu oraz lokalizacji, ich ceny wahają się w przedziale od 15 000 zł do 19 500 zł/mkw. Oznacza to, że każdy z lokali kwalifikuje się obecnie do programu Bezpieczny Kredyt 2%.

Małgorzata Ostrowska, Dyrektorka Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction

Kawalerki w naszych inwestycjach nieustająco cieszą się powodzeniem kupujących. Najpopularniejsze — zarówno wśród osób poszukujących swojego pierwszego mieszkania, jak i inwestorów — są głównie małe mieszkania dwupokojowe, projektowane na powierzchniach do 40 mkw. W naszej prestiżowej inwestycji Osiedle Horizon w Gdańsku, z której rozpościera się widok na panoramę miasta i Zatokę Gdańską, zostały sprzedane już wszystkie lokale o małym metrażu. Jednak kupujący mogą je znaleźć również w innych projektach, m.in. w Stacji Centrum w podwarszawskim Pruszkowie, Nad Odrą w Szczecinie czy Osiedlu Kościuszki w Chorzowie. Ceny mieszkań jednopokojowych do 40 mkw. wynoszą od 250 tys. zł w segmencie popularnym do ok. 600 tys. zł w inwestycjach premium.

Andrzej Gutowski – Wiceprezes, Dyrektor Działu Sprzedaży RONSON Development

Kawalerki, a więc mieszkania o najniższym budżecie, cały czas cieszą się dużym zainteresowaniem wśród klientów, a tendencja pokazuje, że stanowią one atrakcyjną lokatę kapitału oraz formę inwestycji pod wynajem, generując wyższe przychody z wynajmu za metr kwadratowy.

Warto zauważyć, że kawalerki, pomimo wyższej ceny za metr kwadratowy, pozwalają klientom zaoszczędzić na całkowitym budżecie zakupu, dzięki czemu stanowią przystępniejszą cenowo alternatywę dla kupujących. W konsekwencji obserwujemy globalny trend zwiększonego zainteresowania mniejszymi mieszkaniami.

Również analiza tempa sprzedaży pokazuje, że mieszkania jednopokojowe wciąż wyprzedają się najszybciej. Jeśli zaś chodzi o cenę, to dla przykładu w naszej inwestycji na Białołęce w Warszawie, cena tego typu mieszkania zaczyna się od 350 tys. zł. Dla porównania w tej samej inwestycji cena mieszkania dwupokojowego to koszt od 440 tys. zł.

Michał Witkowski, Dyrektor ds. Sprzedaży Lokum Deweloper

Zainteresowanie kawalerkami na przestrzeni lat nie maleje. Warto jednak zauważyć, że na popularności zyskały nieduże mieszkania 2-pokojowe. Takie kompaktowe lokale doskonale sprawdzają się jako pierwsze mieszkanie lub zakup inwestycyjny zarówno pod najem krótko-, jak i długoterminowy. Często wybierane są przez rodziców, których dzieci rozpoczynają studia. Po zakończeniu nauki przeznaczane są na cele inwestycyjne, a rodzice mogą czerpać zyski z wynajmu. Ogromną zaletą mieszkań 1- oraz 2-pokojowych o małym metrażu jest stosunkowo nieduży początkowy nakład inwestycyjny – niska cena zakupu oraz mniejsze koszty wykończenia i wyposażenia oraz eksploatacji, co przekłada się na atrakcyjne stopy zwrotu z inwestycji. Udział takich jednostek w strukturze mieszkań zależy od lokalizacji i potencjału danej inwestycji. Jest to zazwyczaj kilkunastoprocentowy odsetek wszystkich lokali. Najmniejsze mieszkania najczęściej wyprzedają się na wczesnym etapie sprzedaży danego projektu. Nasze lokale 1- oraz 2-pokojowe charakteryzuje przemyślana, wygodna i ustawna przestrzeń, co jest niezwykle ważne przy mniejszych metrażach. To pozwala na efektywne wykorzystanie każdego m2 powierzchni i przekłada się na atrakcyjność tych jednostek. Obecnie w ofercie mamy jeszcze dostępnych kilka kawalerek, ich ceny zaczynają się we Wrocławiu od 365 tys. zł, a w Krakowie – od 379 tys. zł.

Ewa Przeździecka, Wiceprezes Zarządu Unidevelopment SA

Z naszych stałych obserwacji preferencji klientów wynika, że w ostatnich latach osoby poszukujące niewielkich mieszkań, chętniej wybierają lokale dwupokojowe zamiast kawalerek. W odczuciu wielu z nich wydzielenie osobnej sypialni, nawet w przypadku małych metraży, ma ogromny, pozytywny wpływ na komfort życia. Projektując nowe inwestycje, bierzemy to pod uwagę. Z tego powodu najmniejszymi mieszkaniami, które zwykle mamy w naszej ofercie są kompaktowe, dobrze rozplanowane lokale dwupokojowe.

Kawalerki pojawiają się oczywiście w naszej ofercie. Wynika to jednak bardziej ze specyfiki poszczególnych projektów, w tym charakterystyki danej lokalizacji czy różnego rodzaju uwarunkowań technicznych niż ogólnej strategii firmy. Przykładowo na III etapie naszego osiedla Fama Jeżyce zlokalizowanego w sercu Poznania ofertę otwierają niewielkie mieszkania jednopokojowe. Cieszą się one przede wszystkim zainteresowaniem inwestorów poszukujących mieszkań pod późniejszy wynajem, którzy zdają sobie sprawę z popularności tej części miasta wśród młodych osób.

Autor: RynekPierwotny.pl

Kto może skorzystać z sankcji darmowego kredytu?

Podwyżki cen energii i żywności, zmiany poziomu stóp procentowych, kryzys gospodarczy — wszystkie te czynniki powodują, że coraz trudniej nam zgromadzić oszczędności. Chcąc zainwestować lub zrealizować swoje plany, musimy zatem zaciągać coraz więcej kredytów. Dlatego poszukujemy najkorzystniejszych produktów finansowych i sposobów na obniżenie ich kosztów. Okazuje się, że w niektórych sytuacjach możemy nawet uniknąć zapłaty odsetek. Jak to możliwe?

Sankcja darmowego kredytu — co to takiego?

Odpowiedzią na powyższe pytanie jest sankcja darmowego kredytu. Polega ona na pozbawieniu kredytodawcy zysku w postaci odsetek i dodatkowych kosztów kredytu, które ponoszą zazwyczaj klienci banków i innych instytucji finansowych. Kiedy i dlaczego taka sytuacja może mieć miejsce?

Sankcja darmowego kredytu to rodzaj kary nałożonej na instytucję finansową, jeśli ta naruszyła obowiązki wynikające z ustawy o kredytach konsumenckich. Określa je art. 45 ust. 1 u.k.k, w którym zawarto także szczegółowe wytyczne dotyczące terminu i sposobu spłaty pożyczki przez konsumenta.

Jakie naruszenia powodują wdrożenie sankcji darmowego kredytu?

Oto kilka przykładów sytuacji, w których klient jest zobligowany do spłaty wyłącznie pożyczonego kapitału.

  1. Umowa kredytowa nie zawiera wymaganych danych konsumenta i kredytodawcy, na przykład adresów kontaktowych.
  2. Umowa, bez wcześniejszego uzgodnienia, nie została zawarta w formie pisemnej.
  3. W dokumencie nie zamieszczono podstawowych informacji określających warunki kredytowania, takich jak:
  • termin spłaty,
  • całkowita kwota kredytu,
  • wysokość RRSO,
  • dodatkowe koszty ponoszone przez kredytobiorcę,
  • zasady przedterminowej spłaty pożyczki,
  • wartość ubezpieczenia kredytu.
  1. Dokument narusza zapisy prawa cywilnego.

Jak widzisz, błąd bankowy może sporo kosztować przedstawiciela danej instytucji. Musisz jednak pamiętać o tym, że obowiązek zgłoszenia nieprawidłowości ciąży na tobie. Możesz zrobić to nawet pierwszego dnia po zawarciu umowy, a najpóźniej — rok po podpisaniu dokumentu. Wówczas prawo do uzyskania sankcji darmowego kredytu wygasa.

W jaki sposób możesz sprawdzić, czy umowę kredytową sporządzono prawidłowo?

Niezależnie od możliwości wdrożenia sankcji darmowego kredytu, chcemy mieć pewność, że nasza umowa jest zgodna z prawem. Wszelkie nieprawidłowości mogą nie tylko okazać się dla nas stratą finansową, ale także spowodować szereg problemów związanych, chociażby z terminową spłatą kredytu. Jeśli cokolwiek pójdzie nie tak, na podstawie dokumentu zawierającego błędne zapisy nie będziemy w stanie niczego udowodnić.

Właśnie dlatego tak ważna jest weryfikacja zapisów umowy. Jednak, co oczywiste, nie musisz być znawcą w tym temacie. W końcu kredytów nie zaciągają wyłącznie prawnicy i ekonomiści. Dlatego jeszcze przed podpisaniem umowy warto zwrócić się do doradcy kredytowego. Sprawdzone i rzetelne firmy, takie jak Habza Finanse, zatrudniają specjalistów, którzy pomogą ci przeanalizować wszystkie dokumenty. Wspólnie z nimi możesz także wybrać najlepszą ofertę kredytową, podjąć negocjacje z instytucjami finansowymi oraz pozyskać nawet trudny kredyt.

Wniosek o sankcję darmowego kredytu

Skoro to ty musisz zgłosić wszelkie nieprawidłowości wynikające z zawartej umowy kredytowej, przyda ci się wskazówka, wyjaśniająca, jak to zrobić. Taki dokument przedstawiasz kredytodawcy bezpośrednio — w razie jakichkolwiek wątpliwości lub problemów możesz skontaktować się z doradcą kredytowym.

Jeśli sankcja darmowego kredytu wejdzie w życie, spłacisz jedynie kwotę pożyczonego kapitału. Jeśli do tej pory dokonałeś już wpłaty odsetek lub innych kosztów na rzecz instytucji, podlegają one zwrotowi.

Sankcja darmowego kredytu — to musisz zapamiętać

Na koniec zebraliśmy dla ciebie najważniejsze informacje dotyczące sankcji darmowego kredytu.

  1. Obowiązek zgłoszenia nieprawidłowości zawsze ciąży na kredytobiorcy.
  2. Termin złożenia wniosku mija rok po podpisaniu umowy kredytowej.
  3. Sankcja może zostać nałożona, jeśli dokument zawiera braki informacyjne lub niezgodności względem ustawy o kredytach konsumenckich.
  4. Na skutek nałożenia kary, jako kredytobiorca spłacasz jedynie kwotę pożyczonego kapitału, a dotychczasowe odsetki podlegają zwrotowi.
  5. Jeśli nie jesteś pewien, czy umowę sporządzono prawidłowo, skontaktuj się z doradcą kredytowym z firmy Habza Finanse.

Jak pomagać? Współpraca regionalna i europejska perspektywa Ukrainy

Od lat Ukraina i Unia Europejska są dla siebie wzajemnie ważnymi partnerami gospodarczymi. Rola integracji naszego wschodniego sąsiada ze Wspólnotą – także w wymiarze akcesji – nabrała jednak rozpędu po rozpoczęciu wojny.

Dziś rolą Unii Europejskiej, a w szczególności – z racji bliskości geograficznej – państw naszego regionu jest realizowanie racjonalnych scenariuszy pomocy pogrążonemu w wojnie sąsiadowi. Pomoc ta ma dziś – co najbardziej namacalne – wymiar stricte militarny, ale również socjalny czy – co najistotniejsze z perspektywy biznesu – gospodarczy. 14 września Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) zorganizował konferencję o nazwie Tworzenie skutecznej integracji. Regionalna współpraca gospodarcza i europejska perspektywa Ukrainy: jak Polska i Europa mogą pomóc. Stanowi ona część projektu ZPP o nazwie Europe-Poland-Ukraine. Rebuild Together, który ma na celu zbudowanie i wzmocnienie już istniejących relacji biznesowych oraz poprawę komunikacji między polskimi i ukraińskimi przywódcami rządowymi, przedstawicielami biznesowymi oraz społeczeństwem obywatelskim.

Rolę zacieśniania współpracy gospodarczej między krajami podkreślił Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców nie zajmuje się polityką – naszą misją jest działanie na rzecz polsko-ukraińskiej współpracy gospodarczej, a ta po wybuchu wojny nabrała rozpędu. To ZPP, jako pierwsza organizacja w Polsce po rozpoczęciu inwazji, zorganizowało konferencję dot. wzajemnych stosunków gospodarczych. Dziś w Ukrainie aktywnie działa ponad 600 polskich firm, a największa ich grupa opiera się na relacjach handlowych. Z naszych obserwacji wynika, że w samym handlu wciąż drzemie ogromny potencjał, a sami przedsiębiorcy chcą go zmaterializować, planując ekspansję do Ukrainy. Już dziś wymiana handlowa między naszymi państwami jest znacząca – podkreślił prezes ZPP.

Właściwe kształtowanie relacji gospodarczych możliwe będzie tylko przy równoczesnym zaangażowaniu środowiska przedsiębiorców i instytucji państwowych. Wagę i potencjał współpracy z Ukrainą zauważa także Polski Fundusz Rozwoju, który planuje rozwijać swoją działalność na Ukrainie.

PFR ma w swoim portfolio firmy każdego w zasadzie sektora gospodarki. Zależy nam na kierunku ukraińskim, dlatego rozważamy powołanie dedykowanego funduszu inwestycyjnego, który będzie wspierać polskich przedsiębiorców w ekspansji na ten rynek. Istnieje także potrzeba zaangażowania tu kapitału prywatnego. Mamy PAIH, który miesiąc temu otworzył biuro w Kijowie. Pracujemy nad stworzeniem platformy, na której prezentowane będą wszystkie produkty grupy PFR, ale znajdą się tam także dane dotyczące przetargów, informacje czy przewodniki. Słowem – chcemy służyć możliwie najpełniejszą informacją na temat tego, co aktualnie dzieje się za naszą wschodnią granicą – powiedział wiceprezes PFR, Bartosz Marczuk.

Polskie i ukraińskie firmy działające wspólnie mogą bardzo dużo zyskać. Elementem polskiej pomocy rozwojowej dla Ukrainy będzie również transfer know-how. Dziękuję ZPP i WEI za dzisiejszą konferencję, oraz za rozszerzanie perspektyw w rozwoju biznesu polsko-ukraińskiego – dodała Jadwiga Emilewicz, Sekretarz Stanu, Pełnomocnik Rządu ds. Polsko-Ukraińskiej Współpracy Rozwojowej, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.

Istotnym tematem prowadzonych w Kijowie rozmów był proces akcesyjny Ukrainy do Unii Europejskiej wraz z jego wpływem na ukraińską gospodarkę oraz współpracę polsko-ukraińską. Szczególnie istotnymi w tym kontekście obszarami są dwustronny handel oraz przepływ towarów przez granice, zarządzanie granicami oraz kooperacja w dziedzinie przemysłu. Zdaniem prezesa ZPP ważnym elementem integracji Ukrainy z UE będzie uzyskanie pełnego dostępu do pojemnego i zamożnego unijnego rynku konsumenckiego.

Polsce i Ukrainie, z uwagi na położenie geograficzne, zagraża ten sam, agresywny, imperialny sąsiad, dlatego powinniśmy zacieśniać współpracę między naszymi państwami. ZPP już od stycznia przyszłego roku będzie obsługiwać w Kijowie polskie firmy chcące zaistnieć na ukraińskim rynku. Jeśli w dłuższej perspektywie chcemy zachować niepodległość i rozwijać naszą siłę ekonomiczną, powinniśmy szeroko współpracować na niwie gospodarczej. Nie ma się co oszukiwać – Unia Europejska nie jest organizacją idealną. Ma wiele wad. W przyszłości zapewne czeka nas wiele rozczarowań związanych ze Wspólnotą. Ma jednak także jedną wielką zaletę – 500 mln zamożnych konsumentów. To rynek, którego nie ma w żadnym innym zakątku świata. Proces akcesyjny Ukrainy z pewnością będzie trudny i skomplikowany. Najpierw musi skończyć się wojna, potem przyjdzie czas na negocjacje sektorowe, ale ta współpraca musi się rozwijać – powiedział Cezary Kaźmierczak.

Zdaniem zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy Ihora Żowkwy także Unia Europejska zyskać może na współpracy z Ukrainą. Istotne w tym kontekście jest dziś nastawienie ukraińskiego rządu do negocjacji przedakcesyjnych i zrozumienie potencjalnych następstw rozmów dla środowiska biznesowego.

Cieszę się, że współpraca między naszymi państwami – mimo trwającej wojny – jest kontynuowana, a polsko-ukraińskie relacje gospodarcze – bez oglądania się na Rosję – wciąż się rozwijają. Cieszy mnie to, jak zachowała się Polska po ataku Rosji na nasz kraj. To właśnie Polska jako pierwsza wsparła Ukrainę i Ukraińców. Dziękuję Prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie za ten zaawansowany poziom współpracy między naszymi krajami. Dziś sytuacja jest niejako lustrzana – wielu obywateli Ukrainy mieszka i pracuje w Polsce, wielu to właściciele lub współwłaściciele firm. Nie łącząc polityki i gospodarki musimy iść do przodu. Biznes sobie poradzi. Dotyczy to też naszych kroków w kierunku wstąpienia do UE. Być może Unia Europejska ma jakieś wady, ale na pewno Ukraina przyniesie jej wiele korzyści – powiedział Ihor Żowkwa.

Biznes ukraiński czuje ogromną wdzięczność dla władz i narodu polskiego. Polska jest postrzegana przez ukraiński biznes jako jeden z kluczowych partnerów. Ilość otwartych ukraińskich firm w Polsce świadczy o dużym zaufaniu – dodał Hennadij Czyżykow Prezes Ukraińskiej Izby Handlowo-Przemysłowej (UCCI).

Wymierne znaczenie dla gospodarek Polski i Ukrainy ma także sfera wymiany handlowej w odniesieniu do produktów przemysłowych. Trwające procesy relokacji ukraińskich form to dziś niebagatelne wyzwanie związane choćby z brakiem harmonizacji standardów technicznych dla produktów przemysłowych. Zauważalne stają się jednak także korzyści płynące z synergii polskiego i ukraińskiego biznesu.

Każdy biznes funkcjonuje w jakiejś rzeczywistości legislacyjnej, która powinna wyznaczać elastyczne ramy do prowadzenia działalności, a nie być źródłem ograniczeń dla przedsiębiorców. Ramy te nie zamykają się w granicach konkretnych państw, ponieważ dynamiczny rozwój gospodarczy zakłada przede wszystkim działanie na dużą, międzynarodową skalę. Z punktu widzenia Grupy ORLEN, Ukraina jest rynkiem z ogromnym potencjałem, wymagającym jednak ujednolicenia pewnych standardów i norm prawnych, które obecnie stanowią barierę dla przedsiębiorców. Dla odbudowującego się państwa, skorzystanie z regulacji unijnych, czy rezygnacja z postsowieckich zasad certyfikacji to też duża szansa na zwiększenie dynamiki inwestycji – powiedział Piotr Sabat, członek zarząd ds. rozwoju ORLEN S.A. podczas konferencji Europe – Poland – Ukraine. Rebuild Together 2023, odbywającej się w ramach w Kijowie.

W ostatnich miesiącach jednym z tematów, który zdominował dyskusję na temat stosunków polsko-ukraińskich były zawirowania wokół wymiany handlowej produktami rolno-spożywczymi. Handel produktami rolnymi i logistyka stanowią dziś rodzaj testu względem potencjalnego przyjęcia ukraińskich towarów na rynku wspólnotowym. Doświadczenia ostatnich miesięcy są rozczarowujące dla środowisk biznesowych. Przedłużające się decyzje o zamykaniu granic dla wybranych kategorii produktów i brak przygotowania do wdrożenia związanych z nimi procedur stworzyły znaczące bariery dla rozwijania kontaktów biznesowych. Dziś usprawnienia wymagają procedury celne, przepisy tranzytowe, konieczne są inwestycje o charakterze infrastrukturalnym łączące przejścia graniczne z portami na Bałtyku i modernizujące dzisiejsze zaplecze transportowe. Zmianie ulec muszą również praktyki handlowe jako kluczowe czynniki ułatwiające wymianę transgraniczną w perspektywie średnio- i długookresowej.

Polska może stać się silnym krajem tranzytowym, ale także traderem ukraińskiego zboża. Jako kraj możemy zająć się skupem i tranzytem znaczących wolumenów ukraińskich zbóż. Pozwoli to na wykorzystanie infrastruktury transportowej i portowej oraz innych zasobów w Polsce. Przekłada się na to blisko 20-30 tys. dodatkowych miejsc pracy dla Polaków oraz kontrolę nad tranzytem – powiedział Bartosz Pęczkowski, Prezes Zarządu Frontier Logistics zajmującej się tranzytem ukraińskich towarów.

Pewne działania są jednak w tym kontekście realizowane.

Na granicy działają cztery rodzaje służb. Naszym zadaniem jest uspójnienie ich funkcjonowania. Podejmowane są działania celem usprawnienia korytarzy drogowych i kolejowych, by usprawnić przejazd do punktów kontrolnych. Mamy świadomość konieczności zmodernizowania infrastruktury. Chcemy, aby było to realizowane w ramach korytarzy solidarnościowych w sieci TEN-T. Jest także wniosek, aby Centralny Port Komunikacyjny swoją linię kolejową Warszawa – Lublin – Lwów mógł wpisać w sieć TEN-T. To na pewno przyspieszyłoby inwestycję i nadało jej dynamiki – powiedział Dyrektor Biura Obsługi Pełnomocnika Rządu ds. polsko-ukraińskiej współpracy rozwojowej w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej, Marcin Chruściel.

Polska infrastruktura transportowa przez kolejne lata obciążana będzie w stopniu znacznie przekraczającym ten sprzed lutego 2022 r. Wymaga to sprawnych działań polskich władz, które niezwłocznie muszą podjąć decyzje obliczone na zwiększenie przepustowości przejść granicznych z Ukrainą, rozbudowy infrastruktury kolejowej, przechowalniczej na granicach czy w portach – między innymi przez rozpoczęcie realnych prac względem powstaniu agroportu w Gdańsku oraz – jak planowano – w Świnoujściu. Wszystkie te inwestycje odbywać powinny się, biorąc pod uwagę potencjalne korzyści dla UE, przy udziale środków pochodzących z Unii Europejskiej. Wcześniej przedsiębiorstwa działające na gruncie polskiego prawa musza doprowadzić jednak do podpisania długoterminowych kontraktów ze stroną ukraińską, które zabezpieczą stabilność ich inwestycji w wieloletniej perspektywie.

Właściwe kształtowanie relacji między naszymi krajami ma dziś wymiar nie tylko moralny, ale również ekonomiczny. ZPP – jak podkreśla wiceprezes organizacji Marcin Nowacki – chce aktywnie włączać się w te procesy. Już dziś Związek Przedsiębiorców i Pracodawców buduje relacje biznesowe poprzez biura w Kijowie, Lwowie, Łucku i Winnicy oraz reprezentuje polsko-ukraińskie przedsięwzięcia poprzez swoje biuro w Brukseli.

Dialog między naszymi krajami dotyczy z jednej strony odbudowy Ukrainy, z drugiej jednak także szerszej współpracy polsko-ukraińskiego biznesu. Wszelkie plany snuć należy nie tylko na poziomie ogólnym, ale przede wszystkim na bazie konkretnych branż – znaczący potencjał tkwi dziś we współpracy takich sektorów jak zbrojeniowy, spożywczy czy budowlany. Przy odpowiednim zaangażowaniu polsko-ukraińska synergia przyniesie obu państwom wymierne korzyści. Fundamentem dla tej współpracy musi być dalsza rozbudowa infrastruktury transportowej i logistycznej. Dzięki temu nasz region stanie się silną bazą przemysłową w skali całej Europy – podsumował Marcin Nowacki, wiceprezes ZPP i szef EU-Ukraine Civil Society Platform po stronie Unii Europejskiej.

Polska transplantologia wychodzi z kryzysu

Pierwsze półrocze 2023 roku wskazuje na to, że bieżący rok może być jednym z najlepszych lat transplantologii. Obecnie jest prawie 400 potencjalnych zgłoszonych dawców i dotychczas przeszczepionych około 900 narządów od dawców zmarłych. To oznacza ponad 1700 przeszczepień w ciągu roku – co byłoby jednym z lepszych, jeżeli nie rekordowych, osiągnięć dla polskiej transplantologii w liczbie przeszczepionych narządów. Jeżeli do tego dodać rozwijający się stały program dawstwa od żywych dawców, to można mówić o tym, że stagnacje czy problem, kryzys związany z COVID-em mamy już za sobą.

– Trudno jest jednoznacznie powiedzieć, bo statystyka pozwala na jakieś ekstrapolacje czy dany rok będzie lepszy od poprzedniego. Natomiast zwróćmy uwagę, że bardzo wiele czynników musi się sprawczo zdarzyć jednocześnie, żeby można było mówić o udanej transplantacji, żeby można było przejść ten cały ciąg od zgłoszenia dawcy do przeszczepienia – powiedział serwisowi eNewsroom.pl dr hab. Artur Kamiński, dyrektor Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant”. – I tu trzeba zwrócić uwagę na jedną rzecz, oprócz wielu innych. To jest ciężka praca bardzo wielu osób z różnych obszarów medycyny transplantacyjnych – a przede wszystkim spoza obszaru medycyny transplantacyjnej, czyli osób pracujących na oddziałach intensywnej terapii. Ten personel – oprócz swoich podstawowych obowiązków ratowania życia i zdrowia ludzkiego – także myśli o transplantacjach. Jeżeli nie można komuś uratować już życia – to może narządów nie zabierać ze sobą, ale podzielić się i dać szansę innym ludziom – wskazuje Kamiński.

Rynek mieszkaniowy w Europie: ceny rosną, a dostępność spada

Rekordowa inflacja, związane z nią działania banków centralnych oraz rosnące ceny surowców energetycznych nie pozostały bez wpływu na sektor budownictwa mieszkaniowego w Europie. Jak wskazują autorzy 12. edycji raportu „Property Index – Overview of European Residental Markets”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, koszt zakupu mieszkania o powierzchni 70 mkw. w Polsce wynosi ponad ośmiokrotność przeciętnych rocznych zarobków. Alternatywą dla własnego M pozostaje najem, który staje się coraz popularniejszy w Europie.

Na początku 2022 r. uczestniczący w poprzedniej edycji badania Deloitte przedstawiciele ponad 20 europejskich rynków stwierdzili, że z niepokojem patrzą w najbliższą przyszłość. Chociaż światowa gospodarka zaczęła wracać na ścieżkę wzrostu po pandemii COVID-19 to ankietowani wyrażali obawy dotyczące perspektyw wzrostu inflacji oraz konsekwencji agresji Rosji na Ukrainę.

Niepewność gospodarcza i spadek wartości pieniądza, w połączeniu z relatywnie tanim kredytem, skłoniły wielu Europejczyków do inwestycji w nieruchomości. Ta sytuacja nie trwała jednak długo – powszechne podwyżki stóp procentowych ograniczyły dostępność finansowania, przez co konsumentom było coraz trudniej pozwolić sobie na zakup mieszkania. W efekcie wiele osób zwróciło się w stronę najmu, co doprowadziło do podwyżki stawek. Spośród badanych miast najwyższy wzrost kosztów użytkowania lokalu mieszkalnego zanotowano w Słowenii – średnia cena wynajmu mieszkania w Mariborze wzrosła o ponad 60 proc. rok do roku. W tym zestawieniu wysokie miejsca zajmują także polskie miasta – Łódź (+32,4 proc. r/r w euro), Warszawa (+30,6 proc. r/r) i Gdańsk (+27,8 proc. r/r).

Spadająca dostępność kredytów hipotecznych, rosnące koszty cen energii oraz zwiększony popyt na wynajem, były głównymi czynnikami wzrostu cen najmu w największych polskich miastach w ubiegłym roku. Chociaż na początku tego roku zaobserwowano niewielki, około dziesięcioprocentowy spadek kosztów użytkowania lokalu mieszkalnego, to nadal pozostają one na wysokim poziomie. Specyficznym czynnikiem wpływającym na sytuację mieszkaniową w Polsce w roku 2023 (nieobjętym naszym badaniem) jest program „Bezpieczny kredyt 2%”, który spowodował jednoczesny wzrost popytu i cen mieszkań w ostatnich miesiącach. Dzisiaj jest jednak zbyt wcześnie, aby oceniać jaki będzie średnioterminowy wpływ tego rozwiązania na możliwości zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych mieszkańców Polski, ale pierwsze wnioski na temat tego programu będziemy w stanie przedstawić w kolejnej edycji naszego badania – mówi Dominik Stojek, partner, lider sektora nieruchomości w Polsce, Deloitte.

Niejednoznaczny obraz rynku deweloperskiego

Mimo niesprzyjającej sytuacji makroekonomicznej Polska była w roku 2022 jednym z największych rynków pod względem liczby mieszkań oddawanych do użytku. Podobnie jak w poprzednich latach rodzimy sektor uplasował się w europejskiej czołówce zarówno, jeśli chodzi o bezwzględną liczbę lokali (238,6 tys.), jak i intensywności budownictwa mieszkaniowego (czyli liczby mieszkań oddanych do użytkowania na 1000 mieszkańców). W przypadku drugiej z kategorii wskaźnik ten wyniósł 6,31 w odniesieniu do lokali oddanych do użytkowania w 2022 roku. Wyżej od Polski znalazła się tylko Francja (7,09), która osiągnęła również rekordowy poziom 482,2 tys. mieszkań oddanych do użytku, oraz Niemcy – 295,3 tys. Indeks intensywności budownictwa mieszkaniowego u zachodnich sąsiadów Polski był jednak niemal dwukrotnie mniejszy.

Wysoki wynik Polski w kategorii liczby oddanych mieszkań jest zasługą wysokiego popytu na nieruchomości w poprzednich latach. Oprócz zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych wielu Polaków postanowiło bowiem dokonać zakupu mieszkań w celach inwestycyjnych, traktując nieruchomości jako najlepszą formę ochrony kapitału przed inflacją. W kolejnych latach sytuacja może jednak ulec znacznemu pogorszeniu. W 2022 r. liczba rozpoczętych projektów budowlanych była o ponad jedną czwartą mniejsza w porównaniu z rokiem poprzednim. Niedobór nowych lokali na rynku, w połączeniu z wysokimi cenami materiałów budowlanych, może z kolei powodować dalszy wzrost cen mieszkań. Należy też pamiętać o wciąż istniejącej luce mieszkaniowej w Polsce – wskazuje na nią chociażby wskaźnik intensywności istniejącego zasobu mieszkaniowego, który plasuje nas w ogonie Europy z liczbą 413 lokali na 1000 mieszkańców – mówi Dominik Stojek.

Drożejąca Europa

W wyniku splotu wielu czynników proinflacyjnych, tj. wysokich kosztów materiałów budowlanych, drożejącej energii i podwyżek stóp procentowych, niemal cała Europa w ubiegłym roku doświadczyła wzrostu w obszarze cen transakcyjnych. Najwyższe koszty zakupu mieszkania odnotowano w Izraelu, gdzie średnia cena za metr kwadratowy wyniosła 5 701 euro za metr kwadratowy. Podobnie jak w poprzednich latach na drugim miejscu uplasowała się Austria (4 925 eur/m kw.), a trzecie miejsce przypadło Niemcom (4 800 euro/ m kw).

W przypadku Polski średnia cena zakupu metra kwadratowego mieszkania wyniosła 1 975 euro/ m kw. Na uwagę zwraca fakt, iż w porównaniu z rokiem 2021 ceny transakcyjne na polskim rynku wzrosły o 14,1 proc. (+17,1 proc. w złotówkach), co stanowi jeden z najwyższych wyników w Europie. Większą dynamikę zmian cen zaobserwowano przede wszystkim w krajach Europy Wschodniej (Litwa 31,9 proc. r/r) i na Bałkanach (Bośnia i Hercegowina – 27 proc. r/r, zarówno w przeliczeniu na euro, jak i w marce zamiennej). Jedynymi krajami, w których odnotowano spadek kosztów zakupu mieszkania, są Wielka Brytania (-18,8 proc. r/r w euro i -17,9 proc. w funtach szterlingach) oraz Dania (-9,7 proc. r/r i -9,6 proc. w koronach duńskich).

Jednym z ważniejszych wskaźników przedstawionych w badaniu Deloitte jest czas, jaki konsument z danego kraju potrzebuje na odłożenie kwoty umożliwiającej kupno własnego lokum. Jest on liczony jako liczba średnich rocznych wynagrodzeń brutto, które należy przeznaczyć na pozyskanie standardowego, nowego mieszkania o średniej powierzchni 70 m kw. Tak jak w poprzedniej edycji badania na szczycie zestawienia znaleźli się południowi sąsiedzi Polski, aczkolwiek w 2022 r. doszło do zmiany lidera zestawienia. Najdłużej na własne M muszą odkładać Słowacy – ok. 14,1 rocznych pensji, z kolei przeciętny Czech musi przeznaczyć 13,3 rocznych zarobków. W przypadku Polski koszt zakupu mieszkania to ośmiokrotność rocznych zarobków. W najlepszej sytuacji znajdują się Belgowie (4,3 roczne pensje), Norwedzy (4,7 dwunastomiesięcznych zarobków) i Duńczycy (pięciokrotność dochodów z całego roku).

Lech Zasławski dołączył do zarządu banku Credit Agricole

Do zarządu banku Credit Agricole dołączył Lech Zasławski. Będzie odpowiadał za obszar finansów. Nowy wiceprezes związany jest z bankiem od 18 lat, od początku w obszarze controllingu, raportowania zarządczego oraz finansów.

Lech Zasławski związany jest z Credit Agricole, a wcześniej LUKAS Bankiem, od 18 lat. Od początku pracował i pracuje w obszarze controllingu, raportowania zarządczego oraz finansów. Przez ostatnie lata zajmował stanowisko Dyrektora Zarządzającego Obszarem Controllingu i Strategii oraz był członkiem Top Executive Managementu. Współtworzył kluczowy plan rozwoju banku, dzięki któremu możliwe było zwiększenie inwestycji w wielowymiarową transformację Credit Agricole, poprzez rozszerzenie i przyspieszenie realizacji części założeń strategicznych.

– Dołączenie do zarządu banku, w którym pracuję w zasadzie od początku swojej kariery zawodowej, to dla mnie duże wyróżnienie. Zawsze zależało mi na tym, żeby mój bank rozwijał się i miał coraz więcej zadowolonych klientów. Nic się tutaj nie zmienia. Nadal będę konsekwentnie o to zabiegał. – mówi Lech Zasławski, nowy wiceprezes zarządu banku Credit Agricole.

Lech Zasławski jest absolwentem Wydziału Informatyki i Zarządzania na Politechnice Wrocławskiej, specjalizacja: zarządzanie systemami finansowymi. Ukończył ponadto International Business Course w Karel de Grote Hogeschool w Antwerpii. Nowy wiceprezes ma 42 lata. Prywatnie jest ojcem dwójki dzieci, z pasją uprawia sport, szczególnie crossfit oraz bieganie. Obecnie swoją uwagę kieruje również w stronę muzyki.

EBC podniósł stopy procentowe

Ekonomiści przed decyzją nie byli zgodni, czy nastąpi jeszcze jedna podwyżka czy stopy procentowe pozostaną na dotychczasowym poziomie. Ostatecznie EBC po raz kolejny podniósł stopy procentowe o 25pb. Decyzja jest zgodna z naszymi oczekiwaniami. Inflacja pozostaje na podwyższonym poziomie i nie została jeszcze w pełni opanowana – to uzasadnia słuszność decyzji EBC. Obawy o uporczywość inflacji wysuwają się na pierwszy plan przed ryzyko recesji w gospodarkach strefy euro.

Wydaje się, że jest to już ostatni ruch w cyklu, a EBC przechodzi teraz w tryb oczekiwania. Nie zmienia to jednak faktu, że dzisiejsza podwyżka pokazuje determinacje EBC do opanowania inflacji.

Odnosząc decyzję EBC do Polski, można stwierdzić, że z pewnością nie jest ona wsparciem dla retoryki RPP. Stopy procentowe we wrześniu idą w dwóch przeciwnych kierunkach.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Inflacja PPI w USA wyższa od prognoz

W sierpniu inflacja producencka w USA wyniosła 1,60% r/r oraz 0,70% m/m. PPI zaskoczyła negatywnie i była wyraźnie wyższa niż prognozy, zakładające wzrost cen u producentów o 1,20% r/r i 0,40% m/m.

To drugi z rzędu rosnący i wyższy niż prognoza odczyt PPI. A to w połączeniu z sierpniową, wyższą niż zakładano inflacją konsumencką prawdopodobnie przesądzą przyszłotygodniową podwyżkę stóp procentowych przez FED. Walka z rosnącymi cenami trwa, a to oznacza, że scenariusz recesyjny wciąż pozostaje na stole.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Motorniczych nie ma i nie będzie. Powodem są przede wszystkim pieniądze

Zawód motorniczego w całej Polsce znajduje się w poważnym kryzysie. Nawet jeżeli zgłasza się relatywnie spora ilość osób na kursy przygotowane przez samorządy lub pracodawców, to kończy je zaledwie połowa chętnych. Kolejna część chętnych odpada zwykle po kilku tygodniach w pracy. Pozostają Ci bardzo zdeterminowani – przyznaje Anna Sudolska, ekspertka rynku pracy. – To bardzo odpowiedzialna praca, która powinna być dobrze opłacana. Motorniczy zatrudniani są przez jednostki samorządowe, co powoduje, że ich wynagrodzenie nie jest konkurencyjne – dodaje Sudolska.

„O motorniczych nikt nie konkuruje na rynku pracy. Nie ma komercyjnych tramwajów”

Eksperci rynku pracy nie mają wątpliwości, że zawód motorniczego oraz kierowcy publicznej komunikacji powinny być bardziej szanowane i lepiej opłacane. Obecnie w wielu miastach w Polsce, zarządzający borykają się z gigantycznym problemem braku odpowiedniej ilości motorniczych gotowych do pracy, co przekłada się na odwoływane kursy, a nawet zawieszanie poszczególnych linii tramwajowych.

– Szczecin jest najlepszym przykładem. Siatka połączeń musi być radykalnie ograniczona, bo po prostu nie ma komu jeździć tramwajem – mówi Anna Sudolska.

Z czego wynikają problemy? Eksperci wskazują dwa czynniki: zbyt niskie wynagrodzenia oraz bardzo trudna i skomplikowana praca.

– Jeżeli kurs zaczyna 30 osób to 15 nie wytrzymuje do końca. Część odpada na etapie nauki praktycznej, inni nie radzą sobie z psychotestami. Jeżeli z jednej grupy do pracy przyjmowana jest połowa to uznawane jest to za sukces. Bycie motorniczym to odpowiedzialna, stresująca i trudna praca. Na dodatek pracodawcy nie czują presji ze strony rynku komercyjnego jak np. zajezdnie autobusowe. Nie ma komercyjnych tramwajów, nie ma więc komu konkurować o względy motorniczych na rynku. Bez silnej presji na wzrost wynagrodzeń, samorządy nie czuły się zobligowane do podnoszenia pensji. To spowodowało, że uczyło się coraz mniej motorniczych, a Ci sfrustrowani odchodzili z zawodu – dodaje ekspertka rynku pracy.

Wstawanie o 4 rano, stres, brak regularnych przerw

Jak kształtują się wynagrodzenia motorniczych w Polsce? Są to kwoty od 4600 złotych brutto do 7000 brutto. Warto jednak dodać, że średnia pensja motorniczego waha się od 5500-6000 złotych brutto.

– To nie są satysfakcjonujące pieniądze. Nie za tak ciężką i odpowiedzialną pracę. Motorniczy zaczynają prace, ale rezygnują po kilku tygodniach, gdy okazuje się, że poziom stresu jest nieproporcjonalny do zarabianych pieniędzy – mówi Anna Sudolska.

– Nie ma rozwiązania, jak powinien wyglądać wzrost pensji motorniczych, by satysfakcjonować soby podejmujące zatrudnienie. Jedno jest pewne – to nie mogą być kwoty nie wiele wyższe od płacy minimalnej, a ta od nowego roku wyniesie 4242 złotych brutto – mówi Sudolska.

– Zauważamy także, że w zawodzie kierowcy powstała gigantyczna dziura kadrowa, której nie zasypiemy przez najbliższe lata. Nie ma chętnych do nauki tego zawodu, a status kierowcy czy motorniczego nie jest dla młodych ludzi atrakcyjny. Słyszałam już od wielu kandydatów, że wstawanie o 4 rano, brak regularnych przerw i wieczny stres to nie jest zakres konsekwencji zawodowych, który może wynagrodzić pensja na poziomie 5 tysięcy złotych – dodaje Anna Sudolska.

Ogólnoświatowy boom kosmiczny. Polska chce się wpisać w trend

Niedawno zelektryzowała nas wiadomość o możliwym locie w kosmos kolejnego polskiego astronauty. W ten sposób Polska próbuje wpisać się w ogólnoświatowy boom związany z podbojem kosmosu. W ciągu ostatnich czterech lat liczba wystrzelonych w kosmos obiektów wzrosła czterokrotnie. Jednak o ile rynek kosmiczny rośnie, to akcje spółek kosmicznych – nie.

Inwestowanie w młodą, ryzykowną i pochłaniającą dużo kapitału branżę kosmiczną bywa wyzwaniem. W ciągu ostatnich pięciu lat, wszystkie fundusze ETF związane z branżą kosmiczną osiągały gorsze wyniki niż indeks S&P500, a spółka córka Virgin Galactic (SPCE) – Virgin Orbit – zbankrutowała. Z drugiej strony, wycena spółki SpaceX (na rynku prywatnym) wynosząca 140 mld dolarów, jest obecnie wyższa niż wycena Boeinga (BA) czy Lockheed Martin (LMT).

Nie ulega wątpliwości, że możliwości inwestycyjne na tym rynku są coraz szersze, od rakiet po satelity, a także pozyskiwane z przestrzeni kosmicznej obrazy i dane. Innowacje stworzone przy okazji eksploracji kosmosu zwykle później znajdują zastosowanie przy wielu produktach używanych na Ziemi.

Niedawno zelektryzowała nas wiadomość o możliwym locie w kosmos kolejnego polskiego astronauty. Polska tym samym próbuje wpisać się w trwający na świecie boom związany z podbojem kosmosu. Najlepszym dowodem jest liczba obiektów wystrzelonych w przestrzeń kosmiczną, których w 2022 roku było 2163 (w tym jeden z Polski), w porównaniu do 453 w roku 2018. Ten szybki wzrost napędzany jest przez postęp technologiczny. Dotyczy on różnych obszarów: od możliwości ponownego wykorzystania rakiet po miniaturyzację satelitów. Niższe koszty zaś powodują, że coraz częściej podbojem kosmosu zajmują się prywatne firmy.

Rynek kosmiczny jest zdominowany przez Stany Zjednoczone i SpaceX, z 62 startami w tym roku i największą flotą satelitów. Jednak niedawne lądowanie na Księżycu indyjskiej misji Chandrayaan-3 pokazało, że USA nie mają monopolu na podbój kosmosu. Warto podkreślić, że koszt indyjskiej misji wyniósł jedynie 73 mln dolarów. Dla porównania, w najbliższych latach roczna składka Polski do Europejskiej Agencji Kosmicznej ma wynosić 250 mln euro rocznie.

Inwestorzy mają coraz szerszy dostęp do akcji firm z sektora kosmicznego. Są wśród nich firmy wojskowe jak Lockheed Martin (LMT), firmy budujące rakiety – Rocket Lab (RKLB), silniki – HEICO (HEI), czy zajmujące się nawigacją – Trimble (TRMB). Ciekawą gałęzią pozostaje turystyka kosmiczna, której przedstawicielem jest Virgin Galactic (SPCE). Jest też wiele funduszy ETF takich jak ARK Space Exploration and Innovation (ARKX) czy ETF Aerospace & Defence (ITA). Jednak wszystkie dostępne fundusze ETF osiągnęły w ciągu ostatnich 5 lat gorsze wyniki niż indeks S&P500.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Rządowy portal cen mieszkań – na razie go nie będzie?

Wiosną pojawiły się informacje, że rząd przygotuje darmowy i aktualny portal cen mieszkań. Niestety, wprowadzenie tego rozwiązania nie jest łatwe.

Kiedy wczesną wiosną bieżącego roku Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapowiedziało stworzenie ogólnodostępnego portalu z cenami transakcyjnymi mieszkań, wiele osób (nie tylko ekspertów branżowych) pozytywnie komentowało ten krok. Taka regularnie i szybko aktualizowana baza danych na temat cen z aktów notarialnych mogłaby bowiem znacząco poprawić nasz stan wiedzy dotyczący krajowego rynku nieruchomości. Przepisy wprowadzające rządowy Portal Cen Mieszkań zgodnie z obietnicą zostały opracowane jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, ale stało się to dopiero w lipcu bieżącego roku. Taka sytuacja praktycznie uniemożliwia zakończenie ścieżki legislacyjnej jeszcze w bieżącej kadencji Sejmu i Senatu. Nawet jeśli kolejny rząd zdecyduje się na uruchomienie podobnej bazy danych z cenami transakcyjnymi nieruchomości, to niestety trzeba będzie na nią poczekać nieco dłużej. To nie jedyny problem, bo rozwiązania zaproponowane przez rząd wzbudzają wątpliwości.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  • Trudno oprzeć się wrażeniu, że przepisy dotyczące Portalu Cen Mieszkań, które przygotował rząd, trafiły do Sejmu zbyt późno. Nie zostały one ujęte w porządku obrad sierpniowego posiedzenia Sejmu. Kolejnych posiedzeń na razie nie zaplanowano.
  • Pojawiają się też wątpliwości dotyczące samej propozycji rządu. Warto pamiętać, że już teraz istnieją lokalne rejestry cen nieruchomości. Skoordynowanie ich z ogólnopolskim portalem mogłoby być lepszym rozwiązaniem.
  • Należy też przypomnieć o rządowej obietnicy dotyczącej zmuszenia deweloperów do ujawniania cen mieszkań w ofertach. Na razie brakuje konkretów związanych z odpowiednimi zmianami prawnymi.

Poniżej prezentujemy więcej ciekawych spostrzeżeń, które dotyczą planowanego Portalu Cen Mieszkań oraz samego zbierania informacji na temat rynku nieruchomości.

Przygotowane przepisy jednak zbyt późno trafiły do Sejmu

Można odnieść wrażenie, że rząd nieco zbyt późno zgłosił propozycję utworzenia Portalu Cen Mieszkań. Pamiętajmy, że przygotowanie odpowiednich przepisów zajęło ponad trzy miesiące. Gdyby analizowana koncepcja ogólnodostępnego portalu do analizowania cen nieruchomości pojawiła się na tapecie chociażby cztery miesiące wcześniej, to raczej nie byłoby problemów z jej sfinalizowaniem. Bieg wydarzeń potoczył się jednak inaczej i dlatego rządowy projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ulepszenia środowiska prawnego i instytucjonalnego dla przedsiębiorców wpłynął do Sejmu dopiero 19 lipca 2023 roku. W tym projekcie znajduje się wiele przepisów niedotyczących Portalu Cen Mieszkań. Wydaje się już niemal pewne, że wspomniany projekt podobnie jak wiele innych trafi do legislacyjnego kosza. Zasadą jest bowiem to, że nowy Parlament nie kontynuuje prac nad sprawami niedokończonymi w poprzedniej kadencji. „Od tej zasady jest niewiele wyjątków, a przepisy dotyczące rządowego Portalu Cen Mieszkań nie mieszczą się w żadnym z nich” – zaznacza Magdalena Markiewicz, ekspert NieruchomosciSzybko.pl.

Rodzą się pytania czy rządowa propozycja jest optymalna

Kolejną ważną kwestią jest kształt przepisów zaproponowanych przez rząd, a także ogólna koncepcja działania Portalu Cen Mieszkań. Wątpliwości wzbudza chociażby rozwiązanie, zgodnie z którym dane dotyczące rynku wtórnego miałyby być czerpane pośrednio od Krajowej Administracji Skarbowej, a nie z systemu informatycznego obsługującego pracę notariuszy. Warto też wziąć pod uwagę fakt, że Portal Cen Mieszkań zgodnie z rządowym pomysłem ma funkcjonować w ramach … Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. To dość niecodzienne (na pierwszy rzut oka) powiązanie wynika z faktu, że UFG prowadzi Deweloperski Fundusz Gwarancyjny (DFG). „Rząd uznał, że funkcjonowanie Portalu Cen Mieszkań powinno być finansowane ze środków DFG” – informuje Magdalena Markiewicz, ekspert NieruchomosciSzybko.pl.

Niektórzy eksperci zgłaszają jednak wątpliwości co do rządowego pomysłu zwracając uwagę, że już teraz każdy powiat oraz urząd miasta na prawach powiatu prowadzi Rejestr Cen Nieruchomości (RCN). W lokalnych bazach RCN znajdują się informacje pochodzące z aktów notarialnych. Niestety, tempo aktualizacji danych z Rejestrów Cen Nieruchomości pozostawia czasem wiele do życzenia. Poza tym nieliczne urzędy powiatów i miast upubliczniają w Internecie podstawowe, zbiorcze dane o obrocie nieruchomościami. Zgodnie z przepisami, o szczegółowe statystyki trzeba wnioskować wnosząc ustaloną opłatę. Rzeczoznawcy majątkowi posiadają dostęp do wszystkich statystyk w trybie online, co skutkuje też mniejszymi opłatami za udostępnienie przez urząd potrzebnych informacji. „Rodzi się pytanie, czy podobny dostęp do szczegółowych danych z RCN nie powinien być powszechny w ramach ogólnopolskiego portalu” – komentuje Magdalena Markiewicz, ekspert NieruchomosciSzybko.pl.

Ewentualne zmiany prawne powinny również uwzględniać rozwiązania przyspieszające aktualizację lokalnych rejestrów cen mieszkań, domów i działek. Można dyskutować, czy wykorzystanie baz Rejestrów Cen Nieruchomości (zawierających dane historyczne) nie byłoby lepszym rozwiązaniem niż tworzenie zupełnie nowego systemu. „Warto przy tym pamiętać, że projektowany Portal Cen Mieszkań nie prezentowałby historycznych cen mieszkań i co więcej, nie uwzględniałby transakcji sprzed 1 lipca 2024 roku objętych jeszcze przepisami starszej ustawy deweloperskiej” – dodaje Magdalena Markiewicz, ekspert NieruchomosciSzybko.pl.

W sprawie jawnych cen deweloperów nie ma konkretów

W ramach uzupełnienia warto również zwrócić uwagę na impas dotyczący jeszcze innej rządowej propozycji. Mianowicie, wiosną 2023 roku rząd zapowiedział, że deweloperzy zostaną prawnie zmuszeni do prezentowania cen mieszkań i domów w swoich ofertach (zamiast zachęty do kontaktu). Wielu potencjalnych klientów skarży się na to, że zamiast ceny mieszkania/domu deweloper podaje jedynie dane kontaktowe. Na razie nie wiadomo jednak dokładnie, jak rząd miałby zlikwidować taką kontrowersyjną praktykę poprzez przepisy ustawowe. „Nie ulega natomiast wątpliwości fakt, że będzie to już ewentualne zadanie dla nowej Rady Ministrów” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert NieruchomosciSzybko.pl.

Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspert NieruchomosciSzybko.pl

Warszawa w pierwszej piątce europejskich miast pod względem popytu na elastyczne biura

Z najnowszego raportu opracowanego przez międzynarodową firmę doradczą Savills i ekspertów z należącej do firmy platformy z ofertami elastycznych biur Workthere wynika, że najbardziej aktywnym rynkiem elastycznych powierzchni biurowych w Europie pozostaje Londyn, gdzie transakcje zawarte w tym segmencie odpowiadały za 13% całkowitego popytu na biura zarejestrowanego w pierwszej połowie 2023 roku. Na kolejnych miejscach uplasowały się Praga (8%), Amsterdam (6%), Madryt (5%) i Warszawa (4%).

Jak podaje Savills, w pierwszym półroczu udział elastycznych biur w całkowitym popycie na powierzchnie biurowe w Europie sięgnął 4%.

„W całej Europie widać ożywienie w sektorze elastycznych biur po okresie pandemii, ponieważ firmy, które nadal koncentrują się na odpowiednim zarządzaniu kosztami, starają się pozyskać jak najlepszą powierzchnię dostępną na rynku. Przewidujemy, że wraz ze wzrostem wskaźnika obłożenia do poziomu 85% udział operatorów elastycznych biur w europejskim rynku zwiększy się w 2024 roku do ok. 5-8%” – mówi Ed Bouterse, dyrektor Worthere Europe oraz działu zarządzania portfelem elastycznych biur w regionie EMEA.

„W wyniku stabilnego popytu i wyższego wskaźnika obłożenia koszty wynajęcia stanowiska pracy na elastycznej powierzchni biurowej w Londynie, Amsterdamie i Warszawie wzrosły w ujęciu rocznym o 10%. Obserwujemy, że z tych samych powodów rosną one także na innych rynkach w Europie” – dodaje Ed Bouterse.

„Zważywszy na widoczne w ostatnich trzech-sześciu miesiącach ograniczanie przez pracodawców planów zatrudniania nowych osób, wzrost obłożenia na rynku elastycznych biur będzie napędzany przez firmy, które są zainteresowane elastycznym najmem i optymalizacją zajmowanej powierzchni biurowej” – komentuje Mike Barnes, Associate Director, dział badań w Europie, Savills.

„Ponadto obserwujemy wzrost popytu na najlepsze w swojej klasie elastyczne powierzchnie biurowe z powodów związanych zarówno z ESG, jak i z koniecznością pozyskania i zatrzymywania najbardziej utalentowanych specjalistów, a to często wiąże się z zapewnieniem im jak najlepszej oferty udogodnień” – dodaje Mike Barnes.

„W Warszawie firmy poszukują najbardziej atrakcyjnych lokalizacji i najlepszej w swojej klasie powierzchni, które umożliwiłyby im pozyskiwanie talentów i zagwarantowanie im lepszych warunków pracy. Zachęcaniem pracowników do obecności w biurze i budową odpowiedniej kultury zainteresowani są zwłaszcza debiutanci na rynku. Kluczowe znaczenie mają tu także oferowane udogodnienia” – komentuje Thomas Jodar, Associate Director, lider projektu Workthere w Polsce.popyt na elastyczne biura

Budimex wybuduje lądową część terminala dla morskich farm wiatrowych w Świnoujściu

Budimex podpisał umowę na budowę terminala instalacyjnego dla morskich farm wiatrowych. Generalny wykonawca wykona część lądową inwestycji za sumę ponad 118 mln zł. Za projekt odpowiedzialna jest Grupa Orlen, która chce wybudować pierwszą w Polsce i jednocześnie jedną z najnowocześniejszych instalacji tego typu w Europie. Zakończenie budowy planowane jest na koniec grudnia 2024 roku.
orlen neptun

TERMO Budimex z umową na budowę terminala w ŚwinoujściuZadaniem powstającego w Świnoujściu terminala WTIV (z ang. wind turbine installation vessel) będzie przeładowywanie, składowanie i montaż sekcji wież wiatrowych wraz z fundamentami oraz innych elementów turbin wiatrowych. Inwestycja umożliwi m.in. budowę pierwszej morskiej farmy wiatrowej Baltic Power o zainstalowanej mocy 1140 MW zlokalizowanej na wodach polskiej wyłącznej strefy ekonomicznej. Jak deklaruje inwestor, z uwagi na to, że na Morzu Bałtyckim dostępność tego typu urządzeń jest ograniczona, polski terminal będzie obsługiwał inwestycje  realizowane na wodach niemieckich, szwedzkich oraz duńskich.

W ramach podpisanej w piątek ze spółką Orlen Neptun II, w dniu 8 września umowy, Budimex zrealizuje część lądową inwestycji. Powstaną na niej m.in. powierzchnie składowe dla elementów morskich turbin wiatrowych, takich jak wieże, łopaty i gondole. Na łącznej powierzchni około 17 ha powstanie też infrastruktura komunikacyjna, a także nowy budynek administracyjno – biurowy.

– Realizacja kontraktu będzie wiązała się m.in. z robotami ziemnymi, takimi jak niwelacja terenu, transport kruszywa oraz jego rozkładanie. Od podstaw wykonamy także wszelkie prace związane z budową pomieszczeń administracyjno-biurowych, magazynu oraz parkingów. Prace potrwają 17 miesięcy – mówi Jakub Długoszek – Dyrektor Budownictwa Infrastrukturalnego Budimex.

W ostatnim czasie Budimex zakończył kilka ważnych inwestycji w woj. Zachodniopomorskim. Z końcem sierpnia, na 7 miesięcy przed terminem, oddano kluczową dla mieszkańców Szczecina obwodnicę Przecławia i Warzymic. 4-kilometrowy odcinek znacznie usprawnił nie tylko ruch lokalny, ale skrócił czas przejazdu ze Szczecina do Trójmiasta.

Od niedawna mieszkańcy Szczecina mogą też korzystać z – mogących pomieścić łącznie blisko 1 000 widzów – 5 nowoczesnych scen, nowego budynku Teatru Polskiego. Ten wyjątkowy pod względem architektonicznym oraz konstrukcyjnym projekt został oddany do użytku na początku sierpnia.

To nie wszystkie inwestycje Budimeksu w tym rejonie. W lipcu br. do użytku mieszkańców Szczecina oddano 9 nowych stacji dla pojazdów elektrycznych, a w ciągu najbliższego roku zakończą się prace budowalne przy jednej z największych inwestycji infrastrukturalnych w tym regionie – moście nad rzeką Regalica.

Archicom podsumowuje pierwsze półrocze 2023 r.

Pierwsze miesiące 2023 r. przyniosły zauważalne ożywienie na rynku nieruchomości, a zgodnie z ówczesnymi prognozami trend utrzymał się do końca półrocza. W tym okresie Archicom sprzedał 568 mieszkań, jednocześnie odnotowując wzrost na poziomie blisko 20% kwartał do kwartału. Połączenie biznesu mieszkaniowego w ramach Grupy Echo-Archicom, stabilna sytuacja finansowa spółki, a także przewidywana stabilizacja rynkowa pozwalają deweloperowi patrzeć w przyszłość z optymizmem.

Wyniki sprzedażowe Archicom pozostają na fali wznoszącej od III kwartału 2022 r., co jest efektem przede wszystkim utrzymującego się od początku roku wysokiego zapotrzebowania konsumenckiego na nieruchomości. W II kwartale bieżącego roku Archicom sprzedał 310 lokali, a łącznie w I półroczu – 568. Wypracowane wyniki sprzedażowe przy cenach gwarantujących wysoką marżę w kolejnych miesiącach przełożyły się na przychody rzędu 219,4 mln zł.

Przychody rozpoznane z 338 przekazań w I półroczu potwierdzają, że strategia biznesowa organizacji sprawdza się. Niezmiennie dążymy do tego, aby być godnym zaufania partnerem zarówno dla nabywców mieszkań, jak i pozostałych grup interesariuszy, m.in. inwestorów instytucjonalnych. Saldo środków pieniężnych na koniec II kwartału wyniosło przeszło 450 mln zł, co zapewnia grupie kapitałowej komfort w reagowaniu na nadarzające się okazje rynkowe dotyczące nabywania nowych nieruchomości. Istotną informacją potwierdzającą zaufanie rynku kapitałowego do spółki jest kolejna udana emisja obligacji na kwotę 62 mln zł w ramach długoterminowego programu. – Agata Skowrońska-Domańska, członek zarządu Archicom

Lokalny lider i zasięg ogólnopolski

Jednym z kluczowych procesów w ramach zmian organizacyjnych dla Grupy Echo-Archicom, było sfinalizowane w sierpniu br. połączenie biznesu mieszkaniowego Grupy. W jego efekcie Archicom dołączył do grona deweloperów o zasięgu ogólnopolskim, oferując swoim klientom lokale w największych polskich aglomeracjach. Jednocześnie we Wrocławiu, gdzie w II kwartale br. sprzedano łącznie 1813 mieszkań z rynku pierwotnego, firma Archicom sprzedała aż 310 lokali i utrzymała w ten sposób pozycję niekwestionowanego lidera w rynku z udziałem wynoszącym blisko 17%.

Długofalowa strategia rebrandingowa

Na koniec I półrocza spółka dysponowała 1414 lokalami w budowie, spośród których sprzedano dotychczas 60%. Konsekwentne rozwijanie i udoskonalanie oferty pozwoli firmie Archicom utrzymać pozycję lidera we Wrocławiu, ale także zaznaczyć swoją obecność pod nową marką Echo Residential by Archicom w Krakowie, Łodzi, Warszawie i Poznaniu.

Jako Archicom chcemy stać się ogólnopolskim deweloperem pierwszego wyboru. Realizacja tego celu jest możliwa dzięki przejęciu biznesu mieszkaniowego w ramach Grupy Echo-Archicom, a tym samym pozyskaniu eksperckiego know-how, banku ziemi i zespołu pracowników. Wierzymy, że wyjątkowi ludzie mieszkają w wyjątkowych miejscach, dlatego projektujemy je dla nich z dbałością o każdy detal mający wpływ na jakość życia na osiedlu. Dostarczamy najwyższy standard mieszkania dzięki uwzględnieniu współczesnych trendów urbanistycznych, potrzeb mieszkańców i zasad kreowania zdrowej tkanki miejskiej. Nie zapominamy przy tym o odpowiedzialności środowiskowej i najlepszej jakości obsługi na każdym etapie procesu zakupu, a później wieloletniego zamieszkiwania. – Waldemar Olbryk, prezes Archicom

Zielona rewolucja w nieruchomościach komercyjnych

Kryzys energetyczny, a także mnogość regulacji środowiskowych i tempo wprowadzania zmian związanych z osiąganiem celów ESG motywują (a przynajmniej powinny motywować) właścicieli, zarządców i najemców nieruchomości komercyjnych do wdrażania rozwiązań technologicznych nakierowanych na optymalizację zużycia energii. I o ile innowacje stają się nieodłącznym elementem w procesie projektowania nowych budynków, o tyle starsze nieruchomości wymagają indywidualnego podejścia, które zbalansuje oczekiwania rynku z wysokimi kosztami inwestycji związanych z ich modernizacją.

Rynek nieruchomości musi wyprzedzać globalne trendy

Zielona rewolucja na rynku nieruchomości komercyjnych trwa już od dobrych kilkunastu lat. Wszystko zaczęło się od stopniowego wzrostu popularności międzynarodowych certyfikatów ekologicznych. W 2009 roku budynek biurowo-logistyczny BorgWarner Turbo Systems Poland jako pierwszy w Polsce uzyskał certyfikat LEED na poziomi Silver, a rok później warszawski biurowiec Trinity Park II wybudowany przez Ghelamco Poland jako pierwszy na polskim rynku otrzymał certyfikat BREEAM. Dziś, po kilkunastu latach dynamicznego rozwoju sektora nieruchomości, certyfikacje są absolutnym rynkowym must-have, a cała branża mocno wkroczyła w czas technologicznej rewolucji.

Sektor nieruchomości musi działać z wyprzedzeniem, przewidując oczekiwania i trendy rynkowe, co pozwoli nam lepiej reagować na tak niespodziewane wydarzenia, jak globalny kryzys energetyczny czy wojna na Ukrainie. Dlatego ważne, aby prace nad aspektami związanymi na przykład ze zmniejszeniem emisyjności i poprawą wydajności energetycznej budynków rozpoczynały się już na etapie projektowania budynków komercyjnych. Przykładem mogą być najnowsze inwestycje biurowe Ghelamco w Warszawie. W budowanych właśnie biurowcach The Bridge i The Vibe zastosowaliśmy beton niskoemisyjny z certyfikatem EPD. Z kolei w Warsaw UNIT wdrożyliśmy nasz autorski system BEMS, który dba o optymalizację energii w całym budynku. Dzięki temu i wielu innym rozwiązaniom technologicznym, średnie zużycie jest w nim blisko o 30% mniejsze niż w porównywalnych tego typu obiektach wysokościowych”, komentuje Jarosław Fiutowski, Członek Zarządu odpowiedzialny za strategię ESG i innowacje w Ghelamco Poland.

Wdrażanie innowacji technologicznych i energetycznych w nieruchomościach może różnić się jednak w zależności od segmentu rynku.

W przypadku logistyki mamy do czynienia z biznesem niskomarżowym, w którym dla najemców kluczowe są przede wszystkim koszty, a udział kosztów zużycia energii w całkowitych kosztach użytkowania nieruchomości jest tu dużo wyższy niż w przypadku innych segmentów rynku, ponieważ poziom czynszów w magazynach jest znacznie niższy. Magazyny pozostają więc w kleszczach dwóch żywiołów – muszą dążyć do jak największej optymalizacji kosztowej, jednocześnie wspierając klientów w obszarze raportowania celów ESG. To wymaga jednak odpowiednich nakładów inwestycyjnych. Obiekty logistyczne w Polsce są nadal stosunkowo młode, w przeciwieństwie do wielu budynków w krajach Europy Zachodniej, ale nie na tyle, aby uwzględniać elementy związane na przykład z montażem fotowoltaiki. Takie działania wiążą się z koniecznością dodatkowych prac związanych między innymi ze wzmocnieniem konstrukcji dachu. Do tego dochodzą kwestie dotyczące wspierania elektromobilności w nieruchomościach magazynowych”, tłumaczy Janusz Gutowski, Managing Partner, Head of Property Management Axi Immo Group.

W starszych nieruchomościach nie bez wyzwań

Jak wynika z raportu międzynarodowej firmy doradczej Cushman&Wakefield „Obsolescence = Opportunity: The next evolution of office space in Europe”, ponad trzy czwarte (76%) budynków biurowych w Europie do 2030 roku może być przestarzała. Jednym z kluczowych czynników ryzyka są minimalne standardy zrównoważonego rozwoju. To tym bardziej ważne, że jak szacuje Cushman&Wakefield, około połowa istniejących zasobów biurowych w Europie ma ponad 30 lat, a tylko 14% zostało wybudowanych lub znacząco zmodernizowanych w ciągu ostatniej dekady.

Mimo, że większość nieruchomości biurowych w Polsce możemy zaliczyć do stosunkowo młodych aktywów, to na rynku zaczyna przybywać budynków, które już teraz wymagają retrofittingu w zakresie zastosowanych tam instalacji czy rodzaju technologii. Tego typu prace prowadzimy już w części portfela CPI Property Group, co jest zadaniem o tyle wymagającym, że są to funkcjonujące, otwarte dla najemców obiekty. Dlatego też wszelkie działania związane z wymianą elewacji, rodzaju oświetlenia, systemów wentylacyjnych czy wdrożenia całkiem nowych rozwiązań technologicznych muszą być starannie planowane, bo nie mogą zakłócać pracy naszych klientów”, mówi Michał Litewnicki, Sustainability & Innovations Manager CPI Property Group.

Szczególnym rodzajem nieruchomości w przypadku retrofittingu są zabytkowe budynki.

W portfelu Citi Handlowy znajduje się zbudowana w połowie XIX wieku pierwsza siedziba Banku Handlowego przy ulicy Traugutta w Warszawie i Pałac Jabłonowskich przy Placu Teatralnym. Oba budynki przechodzą aktualnie gruntowną modernizację, która tylko w przypadku nieruchomości przy Traugutta przełoży się na oszczędność energii rzędu 30-40%”, komentuje Rafał Mateusiak, Dyrektor Departamentu Zarządzania Nieruchomościami Citi Handlowy.

Dodatkowo, jak zauważa Agnieszka Jachowicz, Członek Zarządu Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych PINK, retrofitting nieruchomości biurowych pod kątem optymalizacji kosztów powinien obejmować również analizę wykorzystania powierzchni przez pracowników.

Od 2020 roku wszyscy mamy do czynienia z hybrydowym modelem pracy, który istotnie zmienia obłożenie naszych biur i sposób, w jaki z nich korzystamy. Te czynniki powinny zmotywować pracodawców do przeanalizowania, które powierzchnie biurowe są najbardziej energochłonne vs. to, ilu pracowników z nich faktycznie korzysta i kiedy. To pozwoli na właściwe, bardziej elastyczne zaprogramowanie na przykład systemów odpowiedzialnych za chłodzenie i ogrzewanie naszych biur. Powinniśmy też pamiętać, że wszystkie innowacje wdrażane w nieruchomościach powinny w ogólnym rozrachunku wspierać komfort ich użytkowników. Takie podejście znajduje odzwierciedlenie w wysokim poziomie komercjalizacji obiektu, co w połączeniu z inteligentnym i przemyślanym zarządzaniem kosztami eksploatacyjnymi, przekłada się na zwiększenie wartości budynku”, podsumowuje Agnieszka Jachowicz.