Sprzedaż samochodów: Koniec eldorado, wracają rabaty

Na rynek samochodów wróciły rabaty, a część sieci dealerskich zaczęła przebudowę modelu dystrybucji, która w obecnej sytuacji urasta do rangi kluczowego elementu konkurencyjnego pomiędzy poszczególnymi markami. Dealerzy po raz kolejny najlepiej ocenili Volvo, a jeden z największych wzrostów w rankingu zanotował BMW.
Pandemia i idące z nią utrudnienia w dostawach wywindowały w górę ceny nowych samochodów, co miało pozytywny wpływ na wyniki finansowe dealerów samochodowych przez ostatnie lata. Jednak ubiegły rok zakończył okres postpandemicznej hossy, a w pierwszym półroczu 2023 r. rozpoczął się proces głębokich rynkowych zmian. Stale rosnące ceny samochodów wyhamowały popyt, więc kolejne marki decydują się na rabaty, o których większość dealerów zdążyła już zapomnieć.

Poprawia się dostępność samochodów, równolegle klienci odczuwają efekty spowolnienia gospodarczego. W efekcie zmienia się struktura popytu i podaży, co wpływa na obniżkę marż. Jednym z efektów zmian na rynku jest konsolidacja sieci dealerskiej, która przyspiesza w tym roku – mówi Michał Lesiuk, Partner EY Polska, Lider Działu Doradztwa dla Sektora Produkcja Przemysłowa i Mobilność.

Na zmiany rynkowe nakładają się poważne zmiany w modelu dystrybucji samochodów i skrajnie różna polityka poszczególnych marek. Jedne stawiają na stabilność i pojedyncze korekty w sieci, inne zaś przeprowadzają prawdziwe rewolucje wśród dealerów.

Wobec znacznych różnic w polityce poszczególnych marek samochodów dotyczącej ich dystrybucji i konkurencji ze strony internetu wobec salonów sprzedaży, odpowiednie modelowanie sieci może stać się źródłem przewagi konkurencyjnej. Dlatego ocena reprezentowanej marki z perspektywy dealera nigdy dotąd nie miała aż takiego znaczenia – mówi Janusz Sękowski, Partner, EY Polska.

sprzedaż samochodów marki

Volvo na topie

Średnia ocena satysfakcji dealerskiej w tegorocznym badaniu jest praktycznie niezmienna względem ubiegłego roku – wyniosła 3,21, wzrastając o symboliczne 0,01. Wśród 28 badanych marek 12 zostało ocenionych lepiej, 12 gorzej, natomiast 2 utrzymały swoją ocenę. W tegorocznych wynikach pojawił się też: brand występujący pod dwiema markami – brytyjski Jaguar/Land Rover, oraz koreański SsangYong, który ostatni raz w badaniu sklasyfikowany został w roku 2008.

Najwyżej ocenioną marką w tegorocznym zestawieniu zostało Volvo, które dodatkowo poprawiło swoją ocenę o 0,19, otrzymując tym samym najwyższy wynik osiągnięty w historii badania – 4,58. Drugie miejsce należy do marki KIA, która przez ostatnie 3 lata zajmowała lokatę tuż za podium, w tym roku awansowała jednak na pozycję wicelidera. Na trzecim stopniu podium, tak jak w ubiegłym roku, uplasował się Mercedes-Benz. Koleje miejsca należą do siostrzanych marek Lexus oraz Toyota, które przyzwyczaiły nas do obecności w gronie najlepiej ocenionych brandów.

Poprawie uległa punktacja Mazdy, która wzrosła aż o 0,41, potwierdzając tym samym, że dla 5-krotnego zwycięzcy badania ubiegłoroczne 8 miejsce i ocena poniżej 4 były anomalią. SsangYong, który coraz mocniej zaznacza swoją obecność na polskim rynku, wywalczył 9. miejsce w najnowszej edycji badania.

O sukcesie w tegorocznym badaniu z pewnością może mówić BMW, które odnotowało jeden z najwyższych wzrostów oceny (+0,48) oraz awans o 6 pozycji na 12. miejsce. To najwyższa nota bawarskiego brandu od ponad 10 lat, a niezmiennie stanowi on jedną z najbardziej pożądanych przed dealerów autoryzacji.

Samochody dostawcze

W tegorocznej edycji badania liderem zestawienia została marka Mercedes-Benz, detronizując Toyotę pierwszy raz od momentu rozpoczęcia klasyfikacji tej ostatniej w zestawieniu. Nieco gorsza niż w ubiegłym roku ocena Toyoty w samochodach osobowych odzwierciedliła się również w samochodach dostawczych. Grupa Top5 najwyżej ocenionych marek pozostała niezmienna względem ubiegłego roku. Volkswagen i IVECO zamieniły się miejscami, natomiast Ford, z nieco słabszą niż przed rokiem notą, utrzymał się na miejscu piątym.

ey sprzedaż Samochody dostawcze

Stoimy w przededniu bardzo silnych zmian na rynku dealerów samochodowych. Rozwój technologii sprawia, że klienci coraz częściej szukają informacji o nowych samochodach w internecie, co powoduje, że ewoluuje funkcja sieci dystrybucji. Coraz bardziej realne jest upowszechnienie modelu agencyjnego, w którym dealer będzie pośrednikiem, pozyskującym jedynie marżę za sprzedaż a nie podmiotem kupującym samochód od importera – mówi Krzysztof Romański, Partner DCG Dealer Consulting.

O badaniu
„Badanie satysfakcji dealerów samochodowych” prowadzone jest przez DCG Dealer Consulting oraz firmę doradczą EY od 2007 r. Tegoroczna, 16. edycja została przeprowadzona w sierpniu 2023 r. W badaniu wzięli udział właściciele, a także osoby zarządzające stacjami dealerskimi. Badaniem objęci zostali dealerzy samochodów osobowych, a także samochodów dostawczych do 3,5 t. Poszczególne aspekty dealerskiej satysfakcji zostały oceniane w pięciostopniowej skali. Każda ankieta poświęcona jednej marce samochodu składała się z 81 pytań, a 21 ocen cząstkowych decydowało o nocie końcowej. Łącznie w badaniu uzyskano 424 ankiety dotyczące 28 marek, co stanowi rekordową wysoką próbę 55% badanej grupy.

Podatkowe obietnice wyborcze Polski 2050

“Chcemy Polski bezpiecznej, demokratycznej, zielonej i solidarnej” – partia Szymona Hołowni, Polska 2050, zaprezentowała 10 obietnic wyborczych. Co dokładnie proponuje to ugrupowanie w kwestiach dotyczących przedsiębiorczości i prowadzenia biznesu? Ekspert inFakt analizuje propozycje partii.

W ramach cyklu “inFakt Check – Wybory 2023” eksperci z firmy inFakt analizują obietnice wyborcze Polski 2050, Konfederacji, Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz Lewicy. W każdym materiale eksperci biorą pod lupę kwestie dotyczące przedsiębiorczości i prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

Podatki: mniej i prościej

Wszystkie komitety wyborcze mają swoją wizję polskiego systemu podatkowego. Polska 2050 proponuje:

  • wprowadzenie jednolitej daniny, płatnej jednym przelewem;
  • wprowadzanie zmian podatkowych na kolejny rok rozliczeniowy najpóźniej do czerwca poprzedniego roku;
  • likwidację Funduszu Kościelnego na rzecz dobrowolnego odpisu podatkowego;
  • obniżenie VAT na towary i usługi z 23% do 20% oraz z 8% do 7%;
  • utworzenie tzw. Rodzinnego PIT (im więcej dzieci tym niższe podatki);
  • gwarancję braku podwyżek podatków do 2026 r.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt: Jednolita danina płacona jednym przelewem to propozycja, nad którą warto się zastanowić. Tak skonstruowana propozycja niesie wiele niewiadomych. Czy w praktyce oznaczałoby to, że podatnik miałby płacić jedną daninę raz w roku, a jej kwota będzie identyczna dla każdego? Czy będzie nas obowiązywała jedna stawka podatku, niezależnie od źródła przychodu? Trudno przewidzieć, jak miałoby wyglądać takie obciążenie podatkowe. W mojej ocenie jest to propozycja mocno asekuracyjna, w której brakuje konkretów. Interesujący jest natomiast postulat wprowadzania zmian podatkowych do połowy roku. Pozwoliłoby to podatnikom odpowiednio się przygotować do nowych obciążeń w kolejnym roku. Obniżka stawek VAT również jest pozytywną obietnicą, zwłaszcza dla konsumentów. Jednak obniżka może utrudnić wypełnienie budżetu podatkami VAT oraz PIT. Stąd w obietnicach pozostawiono margines na wprowadzenie podwyżki w kolejnych latach. W efekcie może się zdarzyć, że dostaniemy obniżkę VAT jedynie na rok lub dwa lata. Tak przedstawiona obietnica może sugerować, że korzystne zmiany podatkowe będą procedowane w pierwszym półroczu 2024 r. a zrealizowane w 2025 r. Z planów Polski 2050 wynika że w kolejnym roku, 2026, będą mogły pojawić się podwyżki podatków – tłumaczy ekspert inFakt.

Rodzinny PIT: szczegóły propozycji

Nowy system rozliczania PIT proponowany przez Polskę 2050 pozwoliłby na wspólne rozliczenie rodziców z dziećmi. W praktyce oznaczałoby to, że rodziny wielodzietne będą mogły rozłożyć cały dochód, niezależnie od jego wysokości, na wszystkie dzieci. Wspólne rozliczenie rodziny to pomysł wzorowany na wspólnym rozliczaniu się współmałżonków. W przypadku całej rodziny do limitu drugiego progu podatkowego wliczane byłyby dzieci i ich dochody. To powodowałoby, że rodziny zapłaciłyby mniej podatku. Ta regulacja miałaby objąć także osoby, które nie mogą skorzystać z ulgi prorodzinnej w przypadku jednego dziecka i zarabiają powyżej limitu przychodu 56 tys. lub 112 tys. zł rocznie – w zależności od tego, czy rodzic sam wychowuje dziecko i czy pozostaje w związku małżeńskim.

Przedsiębiorczość: mniej biurokracji i przyjęcie euro

Partia Szymona Hołowni chce rozwijać polską przedsiębiorczość poprzez:

  • wprowadzenie obowiązku płacenia podatku VAT i PIT tylko od zapłaconych faktur;
  • zawieszenie składek na ZUS dla małych firm w kłopotach finansowych;
  • system efektywnej promocji gospodarczej, która będzie podporządkowana potrzebom polskich przedsiębiorców;
  • stopniowy powrót do polityki zmierzającej do przyjęcia przez Polskę euro.

Obecnie możliwość płatności podatku VAT metodą kasową jest dostępna tylko dla małych podatników, czyli osób, których przychód nie przekroczył 2 milionów euro w danym roku. Jednak z tej opcji korzysta niewielki odsetek przedsiębiorców. – W praktyce może okazać się, że dzięki metodzie kasowej przedsiębiorcy uniknęliby zatorów płatniczych, ale takie rozwiązanie wiąże się też z większymi formalnościami. Mam wątpliwość czy podatnicy faktycznie chcieliby, by stosowanie tej metody było obligatoryjne. Obecnie zarówno w przypadku VAT, jak i PIT funkcjonuje ulga na złe długi, która daje możliwość odzyskania zapłaconych podatków, jeśli kontrahent nie zapłaci w ciągu 90 dni. Dziś największym wyzwaniem jest spełnianie dodatkowych warunków odzyskania podatków z niezapłaconych faktur. Dlatego w mojej ocenie rozsądniejszym rozwiązaniem byłoby zniesienie wszystkich warunków do skorzystania z ulgi na złe długi i pozostawienie tylko kryterium braku zapłaty za fakturę – wskazuje Piotr Juszczyk.

Rynek pracy: podmiotowość pracowników i aktywizacja zawodowa

W zakresie poprawy sytuacji pracowników Polska 2050 proponuje przede wszystkim lepszą egzekucję obowiązującego prawa. W szczególności dotyczy to przepisów dotyczących minimalnej stawki godzinowej, czasu pracy oraz zasady, że niezależnie od nazwy umowa, która konstruuje stosunek pracy jest umową o pracę. Komitet chce również wzmocnić pozycję Państwowej Inspekcji Pracy, ograniczyć nepotyzm w spółkach skarbu państwa i instytucjach państwowych, a także zwiększyć rolę układów zbiorowych pracy i wprowadzić zmiany w ustawodawstwie antymobbingowym.

Aby aktywizować różne grupy zawodowe, w tym seniorów i młodych rodziców, komitet prezentuje kilka rozwiązań, m.in. inwestycje infrastrukturalne w żłobki i przedszkola, co najmniej dwa miesiące urlopu rodzicielskiego dla ojców (bez prawa do odstąpienia tego okresu matkom), a także zmiany w prawie i w świadomości pracodawców, realnie pozwalające na łączenie kariery zawodowej z macierzyństwem i ojcostwem. Partia Szymona Hołowni chce również wprowadzić program aktywizacji zawodowej seniorów poprzez szereg zachęt, w tym zamianę 8% składki rentowej na emerytalną, wypłacanie wszystkich „utraconych” 13. emerytur dla osób, które zdecydują się na późniejsze przejście na emeryturę, a także współfinansowanie programów rozwijania kompetencji cyfrowych.

Część z tych postulatów już funkcjonuje. Ojcowie mają obecnie 9 tygodni urlopu rodzicielskiego i 14 dni urlopu ojcowskiego. Moim zdaniem pozostałe propozycje znacznie zyskałyby na atrakcyjności, gdyby przedstawiały bardziej konkretne rozwiązania – mówi Piotr Juszczyk.

Mała rewolucja w ZUS i świadczeniach socjalnych

W obietnicach partii istotną rolę odgrywa kwestia ZUS-u i świadczeń socjalnych. W tym zakresie Polska 2050 proponuje, by ZUS płacił zasiłek pracownika już od pierwszego dnia choroby. Obiecuje też stałe wsparcie wykwalifikowanych asystentów dla osób z niepełnosprawnościami.

Przeniesienie płatności zasiłków chorobowych na ZUS od pierwszego dnia choroby pracownika byłoby dużym ukłonem w stronę przedsiębiorców. Dziś są oni zobowiązani wypłacać wynagrodzenie chorobowe przez pierwsze 33 dni, a w przypadku pracowników powyżej 50. roku życia przez 14 dni – wskazuje Piotr Juszczyk.

Propozycje Polska 2050 obejmują także elementy zielonej transformacji, uwzględniające korzyści dla konsumentów i małych przedsiębiorstw. Mowa tu przede wszystkim o dekarbonizacji kraju i zmianie kierunku rozwoju energetyki w stronę czystych źródeł energii. Jednym z celów zielonej transformacji proponowanej przez partię Szymona Hołowni jest także wzmocnienie konkurencyjności rodzimych przedsiębiorstw. Ponadto, w programie wpisane są ułatwienia dla imigrantów zarobkowych oraz nowe regulacje wspierające zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami.

Toyota rewolucjonizuje produkcję samochodów elektrycznych

W związku z przygotowaniem do wprowadzenie do produkcji nowych typów baterii do samochodów elektrycznych oraz nowej generacji aut Toyota Motor Corporation zapowiada zmiany w procesach produkcyjnych. Wykorzystanie innowacyjnych technologii oraz nowych metod produkcji ma przynieść 20-procentowe zwiększenie produktywności.

Toyota jest największym producentem samochodów osobowych na świecie i jedną z najbardziej innowacyjnych firm w branży motoryzacyjnej. Jej podejście do produkcji aut od lat wyznacza standardy dla całego sektora, a najlepszym przykładem jest rewolucyjny Toyota Production System, czyli zbiór technik i narzędzi do zarządzania procesami, które przyczyniają się do zwiększenia efektywności produkcji.

Do 2028 roku koncern planuje wprowadzenie aż czterech nowych typów baterii do samochodów elektrycznych, a w 2030 roku chce produkować aż 3,5 mln egzemplarzy aut z tym napędem, z czego 1,7 mln będzie powstawać w nowej, innowacyjnej fabryce BEV Factory. Dlatego, zgodnie z zasadą kaizen, czyli nieustannego doskonalenia, Toyota cały czas pracuje nad usprawnieniem procesów produkcyjnych, wykorzystując także pomysły zgłaszane przez pracowników. Podczas warsztatów monozukuri (jap. sztuka tworzenia rzeczy) Kazuaki Shingo, dyrektor ds. produkcji, ogłosił nadchodzącą rewolucję w tworzeniu aut.

„Chcę zmienić to, jak w przyszłości będą powstawać samochody, wykorzystując nasze najwyższe kompetencje. W pracy nad autami będziemy łączyć talenty naszych pracowników, nowoczesne technologie oraz techniki cyfrowe” – powiedział Shingo.

„W BEV Factory chcemy zmienić przyszłość samochodów elektrycznych poprzez nową generację aut, nowe procesy produkcyjne i sam sposób naszej pracy” – dodał Takero Kato, prezes BEV Factory.

Modułowa produkcja aut

Modułowa produkcja aut

Toyota planuje kompletnie odmienić to, jak produkuje się samochody. Karoseria aut kolejnej generacji będzie zbudowana z trzech głównych komponentów w nowej strukturze modułowej. Nowa platforma pozwoli rozszerzyć gamę oferowanych aut elektrycznych. Zastosowanie nowych metod odlewniczych pozwoli na lepszą integrację komponentów, większą precyzję montażu auta, a także zmniejszenia liczby podzespołów, co przyczyni się do obniżenia kosztów rozwoju pojazdu i inwestycji w fabrykach, a także zmniejszenia ilości odpadów produkcyjnych.

Nowe metody odlewnicze wymagają okresowej wymiany form, zwykle co 24 godziny. Toyota, wykorzystując swoją specjalistyczną wiedzę z produkcji silników, była w stanie skrócić ten czas do zaledwie 20 minut przy zachowaniu najwyższej jakości oraz eliminując liczbę wadliwych form. Toyota szacuje, że zastosowanie nowych metod odlewniczych pozwoli zwiększyć produktywność o 20%.

Samojezdna linia produkcyjna

Samojezdna linia produkcyjna
Toyota zapowiada też zmianę koncepcji fabryki. Tradycyjną linię produkcyjną zastąpi samojezdna technologia, w której przy pomocy czujników i systemów kontroli bezprzewodowej podzespoły same będą przemieszczać się między kolejnymi stacjami montażowymi. Pozwoli to na uproszczenie procesów produkcyjnych oraz zmniejszenie zasobów potrzebnych do przygotowania produkcji kolejnego auta. W fabryce Motomachi już teraz ta technologia jest testowana na niektórych liniach spawalniczych.

Samojezdna linia produkcyjna pracuje z prędkością odpowiednią do masowej produkcji aut dzięki wykorzystaniu najnowszych technologii, w tym czujników, które identyfikują inne pojazdy, obiekty i ludzi, a także doświadczeń zgromadzonych podczas prac nad modelami jazdy autonomicznej.

Produkcja baterii nowej generacji

W latach 2026-2027 Toyota planuje wprowadzenie bipolarnych baterii nowej generacji, wykorzystujących ogniwa litowo-żelazowo-fosforanowe, co pozwoli na jeszcze większą popularyzacje aut elektrycznych. Żeby takie ogniwa były wydajne, a koszty pozostawały na niskim poziomie, kluczową rolę odegrają precyzyjne procesy produkcyjne, w tym szybkie i dokładne nakładanie pasty na metalową folię podczas procesu powlekania.

Podobnym wyzwaniem będzie wprowadzenie do produkcji w latach 2027-2028 baterii ze stałym elektrolitem. Toyota opracowała proces układania akumulatorów w stosy z dużą szybkością i dużą precyzją bez uszkodzenia różnych materiałów, wykorzystując innowacyjny mechanizm i technologię sterowania synchronicznego, żeby anoda, katoda i stała warstwa elektrolityczna były ze sobą ściśle połączone, bez najmniejszych szczelin.

Większa efektywność dzięki cyfrowym modelom 3D

W fabrykach Toyoty już trwa cyfrowa rewolucja, która skraca czas realizacji produkcji oraz poprawia produktywność w zakładach. Aby skrócić czas instalacji i uruchomienia nowych urządzeń produkcyjnych, wykorzystuje się cyfrowe modele 3D w celu identyfikacji nieprzewidzianych defektów i trudności w produkcji sprzętu, które w przeciwnym razie mogłyby spowodować wydłużenie czasu realizacji obejmującego przeprojektowanie i ponowną produkcję elementu.

Ponadto wykorzystanie cyfrowego duplikatu skraca o połowę czas przygotowania produkcji, ponieważ potencjalne wady procesu produkcyjnego można zidentyfikować z wyprzedzeniem i zmodyfikować na etapie projektowania. Cyfrowe modele 3D wykorzystywane są także w już istniejących fabrykach, aby zwiększyć produktywność i wprowadzić dodatkowe zautomatyzowane procesy.

Wykorzystanie talentu pracowników Toyoty

Wykorzystanie talentu pracowników Toyoty
W Toyocie niezmiennie cenieni są wysoko wyspecjalizowani inżynierowie i rzemieślnicy Takumi, którzy wykonują precyzyjne prace na poziomie jeszcze nieosiągalnym dla robotów. Ponieważ wiele umiejętności opiera się na ukrytej wiedzy praktycznej, przekazywanie ich następnemu pokoleniu stanowi wyzwanie. Toyota wykorzystuje technologię cyfrową w procesie szkoleń, a także umożliwia zautomatyzowanie tych umiejętności w przyszłości.

Toyota łączy też rzemieślnictwo na najwyższym poziomie z nowoczesnymi technologiami do stworzenia elementów, które do tej pory nie były możliwe. W ten sposób powstała m.in. pierwsza na świecie technologia obróbki zderzaków, która z powodzeniem wykorzystuje technologię formowania przyrostowego do tworzyw sztucznych. Rozwiązanie tu zastosowane trafiło do nowego Lexusa LC.

Poziom wykwalifikowania pracowników fabryk Toyoty najlepiej odzwierciedla zakład Motomachi, w którym na jednej linii powstaje nie tylko wiele modeli, ale też auta o różnych układach napędowych. Wymaga to niesamowitego poziomu elastyczności produkcji oraz doświadczenia załogi.

Michael Page w Polsce rozwija usługę IT Contracting

Michael Page rozwija w Polsce usługę polegającą na ,,wypożyczaniu” dla klientów konsultantów IT, którzy są gotowi w krótkim czasie rozpocząć pracę w ramach konkretnego projektu technologicznego. Odpowiedzialność nad rozwojem dywizji IT Contracting objął nowy dyrektor Konrad Michałek, dołączając do zarządu spółki.

IT Contracting

IT Contracting umożliwia elastyczną formę współpracy pomiędzy Michael Page, a specjalistą lub managerem z branży IT.  Jest to rodzaj „wypożyczenia” od firmy wykwalifikowanych specjalistów na z góry określony czas do realizacji konkretnego projektu. Michael Page swoją strategię opiera na pozyskiwaniu kontraktorów z najwyższymi kompetencjami na rynku.

– Usługa polega na tym, że nasi klienci wynajmują od nas specjalistów IT w celu realizacji projektów technologicznych w określonym horyzoncie czasowym. Jest to w pełni elastyczny serwis IT, a nie usługa rekrutacyjna – mówi Konrad Michałek, Head of IT Contracting, który dołączając do zarządu spółki Michael Page w Polsce stanął przed zadaniem rozwinięcia nowego obszaru biznesu. – Utrzymujemy stały kontakt z konsultantem – nawet wtedy, gdy rozpocznie już pracę w ramach określonego projektu. Jesteśmy za niego odpowiedzialni, raz w miesiącu rozliczamy godziny pracy, czyli to jest nasz pracownik, którego zatrudniamy, a następnie delegujemy jego umiejętności w ramach kontraktów B2B dla naszych klientów.

W firmowych strukturach

Jednostka świadcząca usługę outsourcingu specjalistycznej kadry IT dla klientów Michael Page w Polsce, choć ma wyodrębniony zakres działań, pozostaje w strukturze firmy. 

– Skupiając się na rozwoju dywizji IT Contracting dalej reprezentujemy Michael Page na rynku, ale otwieramy nową gałąź biznesową. Nową dla nas, jako dla Polski, natomiast w Europie Zachodniej jest to biznes z kilku- czy kilkunastoletnią historią w zależności od kraju – dodaje Michałek.

Model komplementarny

Z rozwiązania skorzystać mogą firmy technologiczne, start-upy, instytucje finansowe, banki, firmy ubezpieczeniowe, firmy konsultingowe, spółki telekomunikacyjne oraz produkcyjne.

W ramach usługi IT Contracting klient może elastycznie zaplanować start projektu oraz dopasować liczbę kontraktorów, którzy realizują zadania w różnych fazach jego trwania. Na zespole IT Contracting spoczywa znalezienie i zatrudnienie odpowiedniego kontraktora, podpisanie umowy i obsługa administracyjna, kadrowo – płacowa oraz stały monitoring jakości współpracy po obu stronach.

– Odbiorcami naszej usługi są wszelkie podmioty, które zgłaszają konkretne zapotrzebowanie na specjalistów. Mogą nie dysponować w danej chwili wakatem bądź nie chcą się wiązać z pracownikiem na stałe, a potrzebują skorzystać z tych kompetencji w krótkiej perspektywie, 6, 9 czy 12 miesięcy. Z kolei kontraktorzy bardzo chętnie decydują się na tego typu projekty, ponieważ dla nich oznacza to elastyczność. Nie są związani z jedną firmą przez 3 czy 5 lat, nie są pracownikami firmy, nie obowiązują ich urlop czy dodatkowe świadczenia. Nie potrzebują procesu wdrożenia, tylko otrzymując konkurencyjne wynagrodzenie adekwatne do ich umiejętności, od pierwszego dnia pracy wnoszą wartość dodaną dla naszych klientów – precyzuje Konrad Michałek.

W dowolnym momencie trwania prac klient może swobodnie powiększać lub zmniejszać pulę kontraktorów bez ponoszenia dodatkowych kosztów.

Wymierne korzyści

Kluczową korzyścią płynącą z usługi IT Contracting jest elastyczność. Klient może wybierać te kompetencje IT, które są dla jego firmy niezbędne w danym projekcie bez konieczności podpisywania długoterminowej umowy. Ponadto konsultanci IT są wypożyczani na ściśle określony czas, co pozwala na zaplanowanie i kontrolę wydatków. Firma może również ograniczyć koszty dodatkowe, które są generowane przez pracowników etatowych. Usługa stanowi także dla klientów dużą oszczędność czasu. Michael Page pozwala im skupić się na kluczowej działalności biznesowej, bez konieczności inwestowania finansów i czasu na poszukiwanie odpowiednich zasobów IT na rynku.

Nagłe umocnienie złotego

Poranek na rynku walutowym na pierwszy rzut oka wyglądał jak interwencja NBP na rynku. Jest to jednak najprawdopodobniej efekt wywiadu prezesa tej instytucji. Patrząc optymistycznie, interwencje są droższe niż wywiady, więc to chyba dobrze.

Tajemnicze umocnienie złotego

Dzisiaj od rana jesteśmy świadkami niespodziewanie silnego umocnienia złotego. Rynki otworzyły się po 4,66 zł za euro. Następnie kurs euro wzrósł powyżej 4,67 zł i szybko zanurkował do 4,64 zł. Co było powodem tak szybkiego spadku? Nie ma oczywiście na rynkach sytuacji, że za coś odpowiada tylko jeden czynnik, ale często da się wskazać ten dominujący. W tym wypadku najprawdopodobniej jest to wywiad dla PAP Biznes prezesa NBP Adama Glapińskiego. Okazuje się, że nagle zawęziła się przestrzeń do dalszych obniżek stóp procentowych. W rezultacie inwestorzy (wyprzedający złotego w strachu przed kolejnymi obniżkami) zaczęli dokupywać. Wygląda na to, że na rynku im bliżej wyborów, tym będzie ciekawiej. Wygląda na to, że gwałtowne osłabienie złotego ostatnich tygodni postawiło pod znakiem zapytania obecne projekcje inflacyjne.

Wzrost inflacji w Kanadzie

Wczorajsze dane z Ottawy nie napawają optymizmem. Rynki spodziewały się, że inflacja wzrośnie drugi miesiąc z rzędu. Nie spodziewały się jednak, że wzrost będzie do 4%. Dla przypomnienia w czerwcu ceny rosły już “zaledwie” od 2,8% w skali roku. W rezultacie obecny wyskok stawia pod dużym znakiem zapytania sukces walki z inflacją. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że w zeszłym roku w sierpniu mieliśmy deflację w ujęciu miesięcznym. W rezultacie gdy te dane wypadły, aktualizując teraz sierpniowe dane, a w tym roku sierpień był wzrostowy o 0,4%, nie możemy się dziwić, że inflacja wyskoczyła. Kolejna taka pułapka czeka nas w grudniu, gdyż rok temu grudzień miał miesięczny spadek cen o 0,6%. Kurs dolara kanadyjskiego kontynuuje odbicie w górę względem waluty swojego jedynego sąsiada lądowego.

Rynek nieruchomości łapie zadyszkę

Dane z amerykańskiego rynku pracy należy podzielić na dwie kategorie. Z jednej strony Pozwolenia na budowę domów. Tutaj mamy najlepszy wynik od roku. Jest jednak również statystyka rozpoczętych budów domów. Ostatni raz tak źle było w początkach pandemii koronawirusa, wydano około 20% więcej pozwoleń na budowę, niż rozpoczęto budów, jest to wyjątkowo duża różnica jak na ten rynek. Dane te przeważnie oscylują poniżej 10% różnicy. W rezultacie można oczekiwać, że w kolejnych miesiącach otwartych zostanie więcej budów. Gdyby jednak doszło do problemów na rynku budowlanym możemy być świadkami istotnego osłabienia dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Comarch największym polskim dostawcą systemów ERP

Comarch potwierdził pozycję największego krajowego dostawcy oprogramowania ERP, a jego udział w rynku stale się umacnia, zwłaszcza w porównaniu z globalnymi graczami. W raporcie IDC „Poland Enterprise Application Software Market Analysis and 2022 Vendor Shares” firma zajęła drugie miejsce wśród dostawców systemów ERP, a pierwsze wśród polskich producentów. Comarch posiada obecnie blisko 24% rynku, generując przychody na poziomie 75,84 mln USD. Spółka utrzymała również pozycję lidera w segmencie małych firm, zdobywając 52,4% rynku.

W 2022 roku Comarch jako jedyny z trzech największych producentów systemów informatycznych do zarządzania przedsiębiorstwem zwiększył swój udział w krajowym rynku tych rozwiązań – z 22,5% do 23,6%.system ERP

Comarch oferuje szereg produktów i modeli cenowych, co pozwala na dostosowanie ich do potrzeb danej organizacji. Jesteśmy też bardziej elastyczni w porównaniu do globalnych systemów ERP i mamy nad nimi przewagę cenową. Koszty utrzymania systemów Comarch ERP są niższe głównie dzięki rozbudowanej sieci Partnerów oraz wycenianiu naszych licencji i usług w PLN, a nie obcych walutach, co chroni Klientów przed wahaniami kursów walut – mówi Zbigniew Rymarczyk, wiceprezes Comarch i dyrektor Sektora ERP.

Jak rozwija się polski rynek systemów ERP?

Analitycy z IDC oszacowali, że całkowita wartość rynku rozwiązań informatycznych do zarządzania przedsiębiorstwem w Polsce w 2022 roku wynosiła 321,67 mln USD, co stanowi spadek o 3,6% w porównaniu z 2021 rokiem. Ocenia się, że jest to spowodowane przede wszystkim wahaniami kursów walut związanymi z wojną w Ukrainie. W raporcie czytamy, że „pomimo różnych napięć, rynek pozostaje silny, napędzany stosunkowo pozytywnym stanem gospodarki – PKB Polski wzrósł o 5,1% w 2022 r. – oraz licznymi inicjatywami transformacji cyfrowej polskich organizacji”.

– Mimo zawirowań geopolitycznych i gospodarczych polski rynek oprogramowania dla przedsiębiorstw ma nadal duże możliwości rozwoju. W czasach niepewności, organizacje na nowo weryfikują efektywność swoich procesów biznesowych i częściej decydują sie na ich cyfryzację. To co jest obecnie najbardziej poszukiwane to rozwiązania zapewniające stabilność, bezpieczeństwo i zgodność z regulacjami, jednocześnie umożliwiające elastyczne działania i dynamiczne dostosowanie do zmieniającej się rzeczywistości – komentuje Edyta Kosowska, Product Manager IDC Europe.

Autorzy raportu wśród głównych czynników wpływających na polski rynek systemów ERP wymieniają:

  • transformację cyfrową zapoczątkowaną podczas pandemii Covid-19, w wyniku której polskie przedsiębiorstwa kontynuują inwestycje w celu digitalizacji procesów i poprawy konkurencyjności,
  • rozwój systemów ERP – obecnie przedsiębiorstwa koncentrują się na zakupie oprogramowania nowej generacji, opartego na chmurze, które szybko można skalować w odpowiedzi na rozwój firmy,
  • nadchodzący obowiązek raportowania do Krajowego Systemu e-Faktur, co sprawia, że producenci oprogramowania muszą dostosować swoje systemy do przepisów, a przedsiębiorstwa mogą wykorzystać moment konieczności spełnienia wymogów regulacyjnych, jako okazję do wprowadzenia zmian zwiększających efektywność biznesową,
  • niedobór wykwalifikowanych pracowników w niektórych obszarach i rosnąca presja na podnoszenie wynagrodzeń sprawia, że firmy chętnie inwestują w rozwiązania IT zwiększające efektywność, w tym rozwiązania do automatyzacji procesów oparte o Robotic Process Automation (RPA) czy sztuczną inteligencję,
  • rozwój technologii generatywnej sztucznej inteligencji – oczekuje się, że w przyszłości będzie on miał znaczący wpływ na rynek ERP.

Jednocześnie obserwuje się zewnętrzne czynniki, wpływające na popyt na oprogramowanie, takie jak niepewność gospodarcza i spadek wzrostu PKB w Polsce w 2023. Może to spowodować konieczność odroczenia w czasie inwestycji w oprogramowanie IT. Dodatkowo spowolnienie gospodarcze doprowadziło do wydłużenia cykli sprzedaży rozwiązań ERP, na co producenci również muszą być gotowi.

Liczba ubezpieczonych wzrosła o 10%, młodzi pracownicy częściej korzystają ze świadczeń

Coraz więcej pracodawców decyduje się na zakup polisy zdrowotnej dla pracowników. Tylko od grudnia 2022 r. liczba ubezpieczonych w TU Zdrowie wzrosła o ponad 10%. Wyraźny jest też wzrost odsetka osób korzystających ze świadczeń w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Od czerwca ubiegłego roku do marca tego roku zwiększył się on o ponad 4 p.p. (punkty procentowe). Eksperci TU Zdrowie wskazują jednocześnie na wyraźną zmianę generacyjną – szczególnie młodzi pracownicy zaczęli bardziej dbać o swoje zdrowie i zdecydowanie częściej korzystają z usług medycznych niż ich równolatkowie jeszcze np. dekadę wcześniej.  

Dostęp do prywatnej opieki medycznej jest jednym z najbardziej docenianych benefitów pracowniczych, dlatego liczba firm przystępujących do grupowego ubezpieczenia zdrowotnego rośnie z roku na rok, co potwierdzają także eksperci TU Zdrowie.

Na przestrzeni ostatnich lat zauważamy, że coraz więcej ubezpieczonych korzysta ze świadczeń zdrowotnych w ramach polisy i robią to coraz częściej. Ma na to wpływ wiele czynników. Po pierwsze – rośnie świadomość zdrowotna Polaków, po drugie – publiczna opieka zdrowotna wciąż boryka się z długiem zdrowotnym będącym efektem pandemii, a tym samym długimi kolejkami do specjalistów. Nie bez znaczenia są też zmiany generacyjne, gdyż dwudziestolatkowie przystępujący do ubezpieczenia dziesięć lat temu mają dziś rodziny, które włączają do ubezpieczenia, a z wiekiem sami coraz bardziej zaczynają się interesować swoim zdrowiem – tłumaczy Bernard Kucharski, Zastępca Dyrektora Sprzedaży TU Zdrowie.

W grupie 15 – 34 lata mamy więcej ubezpieczonych niż rok temu, sytuacja jest odwrotna w grupie wiekowej 54 – 74 lata. W grupie 30 – 49 lat mamy ok. 50% wszystkich ubezpieczonych. Co ciekawe, widzimy, że młodzi pracownicy i wykonują zlecane badania diagnostyczne częściej niż ich starsi koledzy jeszcze dekadę temu. Możemy domniemywać, że nie wynika to z tego, że są w gorszej kondycji, ale że dziś młodzi ludzie mają większą świadomość zdrowotną, dbają o profilaktykę, a poza tym mają większy dostęp do niepublicznej opieki zdrowotnej i nie mają czasu na stanie w kolejkach do lekarzy w ramach NFZ – mówi Teresa Domańska, Dyrektor ds. Oceny Ryzyka w TU Zdrowie.

Do częstszego korzystania ze świadczeń zdrowotnych zachęcają również sami pracodawcy, którzy zapewniają zatrudnionym programy badań profilaktycznych w miejscu pracy albo w placówkach partnerskich. Ubezpieczeni w TU Zdrowie, którzy w ramach badań są kierowani na dalszą diagnostykę, korzystają z możliwości, jakie daje im polisa zdrowotna.

Zmiana struktury wiekowej i częstotliwość korzystania ze świadczeń brane są pod uwagę przy ocenie ryzyka ubezpieczeniowego. Na wysokość składki ubezpieczeniowej nakłada się bowiem wiele czynników, z których najważniejszym jest oczywiście zakres ubezpieczenia. To o tyle logiczne, że im więcej świadczeń będzie obejmował pakiet, tym wyższa będzie składka. Kolejnymi elementami, oprócz wspomnianej struktury wiekowej, które wpływają na składkę, są także opcje dodatkowe, takie jak np.: programy zdrowotne ofertowane przez TU Zdrowie, jak np. „Mój Dietetyk” czy „Mój Ortopeda” i wysokość Górnej Granicy Odpowiedzialności (GGO), czyli maksymalnej kwoty refundacji – dodaje Teresa Domańska.

Już 1000 samochodów elektrycznych InPost w Polsce

Grupa InPost powiększyła swoją ekologiczną flotę elektrycznych samochodów do 1000 pojazdów. Firma w ramach strategii dekarbonizacji sukcesywnie powiększa flotę ekologicznych aut dostawczych, a także samochodów frachtowych. Ekologiczna flota InPost obejmuje też 15 ciągników siodłowych z napędem LNG. To kolejny krok w kierunku zmniejszania emisji CO2 w transporcie. W 2022 roku blisko 30 mln paczek trafiło do adresatów za pośrednictwem auta EV InPost.

Jesteśmy pionierem wśród firm logistycznych w Polsce, jeśli chodzi o ekologiczną flotę i obecnie mamy także największą flotę samochodów elektrycznych w Polsce. To spore inwestycje – ale ogromny wkład na rzecz środowiska i przyszłości naszych dzieci czy wnuków. Myślimy o każdym aspekcie ekologii w dostawach przesyłek, wspierając najbardziej ekologiczne rozwiązanie, jakim jest urządzenie Paczkomat® InPost. Wraz z GreenWay inwestujemy w sieć stacji ładowania elektryków w całej Polsce. Do tego wpieramy eko inicjatywy w polskich miastach w ramach programu InPost Green City. To pokazuje naszą odpowiedzialność za planetę i kontrybucję naszego biznesu dla społeczności podkreślił Sebastian Anioł, Dyrektor Działu Innowacji Logistycznych InPost.

Samochody w ekologicznej flocie InPost:

  • blisko 50 szt Mercedesów eSPRINTER
  • blisko 300 szt Nissanów eNV200 w zabudowie VOLTIA
  • 600 szt Ford eTransit
  • 12 szt Opel Vivaro-e w zabudowie VOLTIA
  • 40 szt Peugeot e-Expert w zabudowie VOLTIA
  • 4 szt Renault Megane e-Tech
  • 7 szt Peugeot ePartner

Ponadto InPost we współpracy z GreenWay zainstalował już ponad 500 stacji ładowania aut elektrycznych w swoich centrach logistycznych oraz publicznie dostępnych dla kierowców ładowarek DC w pobliżu urządzeń Paczkomat®. Do końca tego roku InPost i GreenWay rozbuduję tą sieć do 700 punktów.

W ramach długofalowej strategii ESG, która jest wpisana w DNA marki InPost, firma realizuje program InPost Green City. Głównym celem programu jest ograniczanie emisji CO2 i ruchu samochodowego w centrach polskich miast, a także podarowanie mieszkańcom narzędzi, dzięki którym będą mogli brać aktywny udział w ekologicznej rewolucji.

W ramach programu firma realizuje inwestycje związane z zazielenianiem terenów miejskich, projekty edukacyjne oraz wdraża rozwiązania w duchu filozofii „Smart City” – takie, jak montowanie stojaków na rowery, czujników powierza czy wymiana tradycyjnej floty kurierskiej na pojazdy elektryczne.

W programie InPost Green City uczestniczy już 48 miast, m.in. Kraków, Łódź, Częstochowa, Kielce, Wałbrzych, Zielona Góra, Sopot, Rybnik, Białystok, Bobrowniki, Chełm, Rzeszów, Gorzów Wielkopolski, Bytom, Wrocław, Świdnica, Jelenie Góra, Starachowice, Suwałki, Konin, Pabianice, Nowy Sącz, Piła, Tarnobrzeg, Łomża, Gdańsk, Tarnowskie Góry, Skarżysko-Kamienna, Lublin, Legionowo.

Przykładowo w Warszawie, w ramach programu, InPost kolejny rok realizuje umowę z Zarządem Zieleni m.st. Warszawy. InPost ponownie został Głównym Partnerem Zielonego Funduszu dla Warszawy – platformy współpracy miasta z firmami i innymi podmiotami, które chcą zaangażować się w realizację zielonej polityki Warszawy. Zielony Fundusz wspiera utrzymanie i rozwój terenów zieleni miejskiej, a także działania edukacyjne oraz upowszechniające edukację przyrodniczą.

Ekologia to kluczowy element strategii biznesowej InPost. Paczkomat® to najbardziej ekologiczna forma dostaw, która nie tylko ogranicza emisję tysięcy ton CO2, ale także znacznie redukuje ruch samochodów kurierskich na ulicach miast. Jeden kurier dostarczający przesyłki do urządzeń Paczkomat® dostarcza ich nawet 1000 dziennie, natomiast kurier w tradycyjnej formule „od drzwi do drzwi” dostarcza średnio 75 przesyłek w ciągu tego samego dnia pracy. Sieć maszyn Paczkomat® jest tak rozległa, że klienci w dużych miastach nie muszą jechać do niego samochodem, bo średnio do najbliższego urządzenia mają zaledwie 200-300 metrów. Ślad węglowy transportu paczek dostarczonych do urządzeń Paczkomat®, w porównaniu do dostawy kurierskiej do domu, jest niższy nawet o 97% na ostatniej mili (średnia ważona dla Polski za 2022, emisje z samego transportu) .

Obniżka stóp procentowych może zmniejszyć zaległe zobowiązania Polaków

Spadek stóp procentowych powoduje obniżkę kosztów obsługi kredytów opartych o zmienną stopę procentową, a to powinno wpłynąć na poprawę sytuacji materialnej większości polskich kredytobiorców. Niewykluczone, że uwolnione obniżką stóp środki pieniężne pomogą zahamować przyrost nieobsługiwanych zobowiązań, a w bardziej optymistycznym scenariuszu zwiększyć skłonność Polaków do spłaty posiadanych zaległości. Podobna sytuacja miała miejsce w okresie od wiosny 2020 do później jesieni 2021, kiedy to po obniżkach polska gospodarka funkcjonowała w środowisku najniższych w historii stóp procentowych, a jednocześnie mieliśmy do czynienia z pandemią COVID-19. W rezultacie niższe koszty obsługi rat jak i mniej pokus i sposobności do wydawania pieniędzy przełożyły się na znaczący spadek zaległości Polaków widocznych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazie informacji kredytowych BIK. Ich suma w 2021 r. stopniała o 9 mld zł, a liczba dłużników o 143 tys. Czy tak będzie również tym razem?

Na pewno wierzyciele byliby zadowoleni z podobnego obrotu sprawy, bo trwająca już ponad 1,5 roku wysoka inflacja, rosnące koszty życia i jednoczesny wzrost rat kredytów spowodowały, że Polakom coraz trudniej jest zachować stabilność finansową, a terminowa spłata bieżących rachunków i rat kredytów staje się coraz większym wyzwaniem. Tylko w ciągu 12 miesięcy, tj. od końca lipca 2022 do końca lipca 2023, zaległe zadłużenie pozakredytowe i kredytowe Polaków widoczne w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazie informacji kredytowych BIK zwiększyło się o prawie 5,7 mld zł i przekracza już 82 mld zł. Mowa tu o zaległych długach na kwotę min. 200 zł zgłoszonych do rejestru dłużników BIG InfoMonitor jak i o co najmniej 30 dniowych opóźnieniach w spłacie kredytów, na kwotę co najmniej 200 zł w BIK. Różnego rodzaju niespłacone długi ma obecnie co 12. dorosły Polak. Łącznie jest to prawie 2,7 mln osób. W rok o prawie 12 tys. urosła liczba niesolidnych płatników, a ich średnia kwota zaległości podwyższyła się o 1,6 tys. zł do 30,1 tys. zł.

Niższe stopy procentowe oznaczają mniejsze obciążenie ratami kredytobiorców spłacających zdecydowaną większość kredytów mieszkaniowych w Polsce. Można szacować, że zmienne oprocentowanie ma około 1,9 mln kredytów mieszkaniowych. Ich posiadacze prędzej czy później będą więc mieli miesięcznie ok. 100 zł na każde 150 tys. kredytu mieszkaniowego więcej w portfelu. Jeśli chodzi o spłacających 7,66 mln kredytów gotówkowych i 2,78 mln pożyczek pozabankowych, ich oszczędności na ratach, z uwagi na niższe kwoty tego rodzaju zobowiązań, będą mniejsze, ale też się pojawią. Taki obrót sprawy ma przede wszystkim szansę przełożyć się na obniżenie skali problemów osób, które już mają kłopoty finansowe. Nasze dane z BIG InfoMonitor i BIK ewidentnie pokazują bowiem, że od zakończenia pandemii to głównie osoby, które już wcześniej nie spłaciły jakiś zobowiązań generują kolejne nieuregulowane długi. Problem niepłacenia dotyczy więc nie tyle, coraz większej części społeczeństwa, co bardziej przytłacza osoby, które już miały problemy z nadmiernym zadłużeniem czy zbyt dużą liczbą wszelkiego rodzaju zobowiązań. Spadek stóp procentowych powinien ograniczyć pogłębianie się ich kłopotów, a niewykluczone, że części osób pozwoli też zmniejszyć zaległości lub spróbować wyjść na prostą. O ile na przeszkodzie nie stanie pogłębiający się relatywizm moralny, bo rozmywające się granice sądów Polaków na temat oddawania długów mogą niepokoić. Według badania „Moralność finansowa Polaków 2023” opracowanego przez ZPF i BIG InfoMonitor, obserwujemy systematyczny spadek moralności w kwestii regulowania zobowiązań. Choć odsetek osób negujących obowiązek oddawania długów jest stabilny i nie przekracza 3 proc., to rokrocznie maleje udział badanych uznających oddawanie długów za bezwzględny obowiązek, rośnie natomiast grupa ankietowanych, która nie ma zdania w tej kwestii. Rodzi to realne ryzyko, że w wielu domach nadwyżki budżetowe nie zawsze zostaną przeznaczone na spłatę długów, bo nieprzekonani do konieczności regulowania długów zamiast zaspokojenia wierzyciela wybiorą konsumpcję – dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

Chemia gosp. nowym „liderem wzrostów cen” w sklepach

Polacy wciąż nie mogą liczyć na tańsze zakupy. Co prawda kolejny raz z rzędu spada dynamika wzrostu cen, ale to nie oznacza, że w sklepach jest taniej. Jak wynika z najnowszej analizy blisko 80 tys. cen detalicznych, w sierpniu zakupy zdrożały średnio o 12,4% rdr. Dla porównania, miesiąc wcześniej ten wskaźnik wyniósł 15,5%, a w czerwcu – 18,1% rdr. Ostatnio spośród siedemnastu kategorii uwzględnionych w raporcie największy wzrost cen odnotowała chemia gospodarcza, bo o ponad 26% rdr. Na podium znalazły się też dodatki spożywcze i warzywa, które podrożały odpowiednio o przeszło 24% i 21% rdr. W pierwszej piątce widać też art. dla dzieci i pieczywo. Natomiast potaniały produkty tłuszczowe – o ponad 24%, a także art. sypkie – o blisko 8%.  

Ceny wciąż rosną, ale wolniej niż rok temu

Cykliczny raport pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uczelni WSB Merito, pokazuje, że w sierpniu zakupy były droższe średnio o 12,4% niż w analogicznym okresie ub.r. Według tej samej metodologii, w lipcu wzrost wyniósł 15,5%, a w czerwcu – 18,1% rdr. Najnowsza analiza uwzględnia 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Do wyliczeń posłużyło blisko 80 tys. cen detalicznych z ponad 35 tys. sklepów.

– Spadek dynamiki wzrostu cen był prognozowany już od kilku miesięcy, a jednocześnie oczekiwano obniżenia inflacji na koniec roku do poziomu ok. 10%. W gospodarce występują pewne cykliczne tendencje. Niemniej jednak wskaźnik wzrostu pozostaje nadal na poziomie dwucyfrowym. Dla przeciętnego konsumenta codzienne zakupy stają się coraz droższe i kosztowne, co prowadzi do częstszych rezygnacji z nabycia niektórych produktów – komentuje dr Anna Semmerling z Uniwersytetu WSB Merito.

Jak podkreśla dr Andrzej Maria Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHiD-u, spadek dynamiki wzrostu cen nie jest żadną niespodzianką. Zdaniem eksperta, widać efekt sezonowy, gdy szczególnie produkty świeże tanieją lub wolniej drożeją, tym bardziej że złoty słabnie i niektóre owoce importowane znowu drożeją.

– Oczekiwałem spadku dynamiki wzrostu cen. Teraz spodziewam się, że niedługo osiągnie on jednocyfrowy poziom. Możliwe jest, że nastąpi to już we wrześniu. Niższej presji na wzrost cen sprzyja wygasanie szoków z 2022 roku oraz słabszy wzrost gospodarczy notowany na przełomie tego i ubiegłego roku – mówi Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska.

Chemia gosp. nowym „liderem drożyzny”

Z raportu wynika, że w sierpniu rdr. najbardziej wzrosły ceny chemii gospodarczej, bo o ponad 26%. W obrębie tej kategorii widzimy, że np. płyn do płukania tkanin podrożał o ponad 67% rdr. Ceny kapsułek do prania rdr. poszły w górę o prawie 42%, a proszku do prania – o blisko 41% rdr. Jak przekonuje dr Artur Fiks z Uczelni WSB Merito, za wzrostem cen chemii gospodarczej stoją przede wszystkim wysokie koszty produkcji. Sytuacja ta utrzymuje się od dłuższego czasu i niestety nie widać symptomów wskazujących na to, by nastąpiła zmiana. Dynamika wzrostu cen może się tutaj wahać w zależności od zmian na rynkach energii, paliw i półproduktów niezbędnych do produkcji.

– Chemia domowa nie podlega sezonowemu potanieniu, tak jak produkty roślinne, głównie warzywa. Ponadto, jest to kategoria silnie zależna od importu, a złoty nurkuje, szczególnie ostatnio. Poza tym niepewność nie sprzyja korzystnym warunkom finansowania produkcji. Ceny więc wystrzeliły i raczej szybko się nie obniżą, bo pieniądz będzie słaby. Dynamika wzrostu inflacji też nie spadnie, po chwilowej uldze dla oprocentowania kredytów – dodaje dr Faliński.

Na drugim miejscu w zestawieniu najbardziej drożejących kategorii widzimy dodatki spożywcze ze średnim wzrostem o ponad 24% rdr. Niższą pozycję zajmują warzywa z podwyżką o przeszło 21% rdr. W lipcu i czerwcu otwierały rankingi drożyzny. Obecnie następne na liście jest pieczywo – prawie 21% rdr. Dalej są artykuły dla dzieci – ponad 19% rdr.

– Za relatywnie niższy wzrost cen warzyw w sierpniu w porównaniu z poprzednimi miesiącami odpowiada coraz większy wolumen lokalnej produkcji. Niemniej, zbiory w tym roku były poniżej oczekiwań rolników, z zaledwie 3% wzrostem w porównaniu z dość słabym 2022 rokiem. Dalszego spadku cen możemy spodziewać się w najbliższych miesiącach w wyniku oddziaływania czynników sezonowych i pojawienia się warzyw ze szczytu zbiorów we wrześniu. Ceny jednak miały wysoki poziom otwarcia przy pojawieniu się nowalijek, więc ich spadek nie jest aż tak widoczny w porównaniu z ubiegłymi latami – analizuje Jakub Jakubczak, analityk sektora Food & Agri w Banku BNP Paribas.

Tłuszcze i art. sypkie przestały „straszyć”

Ponadto z raportu wynika, że ceny piętnastu z siedemnastu analizowanych kategorii poszły w górę rdr. Natomiast potaniały produkty tłuszczowe – o ponad 24% rdr. Przy tym należy wskazać, że masło i olej odnotowały największe spadki spośród wszystkich analizowanych produktów – o przeszło 31%. Z kolei produkty sypkie były o 7,8% tańsze w sklepach niż rok wcześniej. Na ten wynik wpłynęło głównie zmniejszenie cen soli oraz mąki – odpowiednio o blisko 25% i o ponad 22% rdr.

– Produkty tłuszczowe znacząco podrożały w ciągu ostatniego roku. Średnia cena oleju wzrosła o 100% i wydaje się, że osiągnęła pewien punkt akceptacji konsumentów. Dodatkowo rzepak na rynkach międzynarodowych tanieje. W ujęciu globalnym zwiększono obszary jego zasiewu, a sezon letni to czas zbiorów – zaznacza dr Anna Semmerling.

Z kolei Marcin Luziński uważa, że ceny olejów roślinnych obniżają się dzięki wyraźnemu wzrostowi ich podaży w tym roku. Ekspert mówi, że nie zdziwiłby się, gdyby doszło do dalszych przecen. W przyszłym roku nie wykluczałby też odwrócenia tej tendencji. Mocny spadek cen może zniechęcić producentów, co odbije się na podaży. Natomiast uwzględniając tylko kategorie, które w bieżącym raporcie odnotowały wzrost, należy wskazać, że najniższy wynik należy do nabiału – nieco ponad 7% rdr. Przed nim widać mięso i ryby – odpowiednio niecałe 9% rdr.

– Analizując koszty produkcji mlecznej, możemy zauważyć, iż zwykle spadają one w okresie letnim. Wynika to z łatwiejszego dostępu do paszy i spadku energochłonności produkcji w wielu gospodarstwach rolnych. Wzrost cen mięsa i wędlin może wiązać się z tym, iż latem chętniej sięgamy po produkty sezonowe i nimi zastępujemy białko zwierzęce w naszej diecie. Sprzedawcy i producenci, chcąc uniknąć radykalnych spadków popytu, muszą to uwzględniać w swojej polityce cenowej – podsumowuje dr Artur Fiks z Uczelni WSB Merito.

Creotech Instruments z blisko 20 mln zł przychodów w I półroczu 2023, rośnie popyt na rozwiązania Spółki

Creotech Instruments zaprezentował wyniki za I półrocze 2023 roku w którym osiągnął 19,8 mln zł przychodów ogółem, o 31% więcej w ujęciu rok do roku, z czego 11,9 mln zł stanowiły przychody ze sprzedaży produktów, o 30% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku. EBITDA wyniosła -2,7 mln zł, na co wpływ ma intensyfikacja prac związanych z realizacją kluczowych projektów własnych w ramach prowadzonych prac badawczo-rozwojowych. Środki pieniężne na koniec 30.06.2023 roku wzrosły o 1,1 mln zł do poziomu 27,1 mln zł. W I półroczu Creotech kontynuował działania nakierowane na komercjalizację swojej autorskiej platformy mikrosatelitarnej HyperSat, wyróżnionej nagrodą Defender podczas targów MSPO w Kielcach, zawierając w tym okresie istotne umowy w segmencie obronnym na szczeblu krajowym i europejskim. Spółka w maju br. podpisała umowę ze Skarbem Państwa – Agencją Uzbrojenia na realizację Fazy 0 i A studium wykonalności konstelacji mikrosatelitów optoelektronicznych Ziemi, a w czerwcu br. została liderem segmentu satelitarnego w projekcie REACTS dla UE, koordynując działania największych firm kosmicznych m.in. OHB czy Airbus.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z I półrocza 2023 roku w którym wzrosły nasze przychody w kluczowych segmentach: kosmicznym i kwantowym, a także potwierdziliśmy wysokie kompetencje w obszarze obronnym, włączając Creotech w strategiczne projekty na szczeblu krajowym i europejskim. Efekty tych działań, w postaci dodatkowych strumieni przychodów, powinny pojawić się z czasem w naszych wynikach finansowych. Fakt, że Creotech Instruments będzie liderem segmentu satelitarnego w projekcie REACTS dla UE, koordynując działania największych europejskich firm kosmicznych jak OHB czy Airbus, sprawia, że jesteśmy w zupełnie innym miejscu na globalnej arenie producentów satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych niż jeszcze rok temu. Ten wygenerowany przez nas, w sprzyjającym otoczeniu, wzrost zainteresowania ze strony krajowych i zagranicznych instytucji oraz firm komercyjnych sprawił, że w lipcu br. przedstawiliśmy strategię finansowania projektów kosmicznych oraz przyjęliśmy za cel osiągnięcie pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej w projektach obronnych i komercyjnych. Nasze obecne oraz przyszłe działania będą skoncentrowane na realizacji tego planu, tak aby w pełni wykorzystać możliwości rozwoju Creotech i sprawić, że potencjalne projekty o łącznej wartości około 300 mln euro, przełożą się na faktyczne umowy i zamówienia do Spółki komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Obecna faza rozwoju Creotech Instruments pozwala na rozpoczęcie realizacji pierwszych dużych projektów, które Spółka zamierza kontynuować na poziomie krajowym, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb publicznych i projektów obronnych – faza 0 i A projektu dla Skarbu Państwa – Agencji Uzbrojenia, a także na poziomie UE, jako wiodący dostawca i regionalny lider w projektach europejskich – konsorcjant i lider segmentu satelitarnego w projekcie REACTS, koordynujący działania m.in. Airbus i OHB.

W lipcu br. Creotech Instruments przedstawił strategię finansowania projektów kosmicznych związanych z wykorzystaniem produkowanych przez Spółkę platform mikrosatelitarnych. W celu osiągnięcia pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej w projektach obronnych i komercyjnych, Creotech Instruments zamierza zrealizować w kolejnych latach plan inwestycyjny obejmujący trzy kluczowe obszary: rozbudowę portfolio produktowego, w tym przeskalowanie autorskiej platformy HyperSat do 200 kg, zwiększenie zdolności produkcyjnych, a także wzmocnienie działu sprzedażowego.

Zauważamy wyraźny wzrost zainteresowania rozwiązaniami Creotech Instruments, w segmencie kosmicznym z samego obszaru komercyjnego zidentyfikowaliśmy potencjał zamówień na nasze satelity liczący około 150 szt. To wartości, które w obecnej chwili przewyższają nasze możliwości produkcyjne, dlatego zależy nam na sprawnym wykończeniu w 2023 roku pomieszczeń w nowym zakładzie produkcyjnym, w tym przygotowania clean roomów i efektywnego zagospodarowania całego kompleksu, liczącego 2800 m2. Pozytywne informacje napływają do Spółki, a także szeroko do całego polskiego sektora kosmicznego, również od krajowych decydentów. W ostatnich miesiącach zatwierdzony został kilkukrotny wzrost, o 295 mln euro, składki Polski do ESA w latach 2023-2025. Zgodnie z mechanizmem składek Europejskiej Agencji Kosmicznej, znacząca wartość tej kwoty powróci do Polski w postaci projektów i zleceń dla krajowych podmiotów, w których także będziemy chcieli partycypować. Przez ostatnie 10 lat zrealizowaliśmy wspólnie z ESA ponad 25 projektów, ostatni z nich to sonda JUICE, która w kwietniu br. rozpoczęła lot w kierunku układu Jowisza komentuje Paweł Górnicki, Wiceprezes Zarządu ds. Finansowych Creotech Instruments S.A.

HyperSat to pierwsza w Polsce i opracowana od podstaw przez polskich inżynierów, platforma satelitarna składająca się z modułów poszczególnych podsystemów. Pozwala na skalowalne projektowanie i produkcję satelitów o masie od 10 do kilkudziesięciu kg o zróżnicowanym przeznaczeniu m.in. rozpoznania obrazowego, telekomunikacji czy nawigacji z niskiej orbity Ziemi. HyperSat jest rozwijany przez Creotech Instruments od 2017 roku i powstał przy wsparciu ekspertów Europejskiej Agencji Kosmicznej i w zgodzie z europejskimi wymaganiami dot. projektowania i budowy systemów satelitarnych (ECSS). Platforma stanowi podstawę dla misji EagleEye, która zostanie zrealizowana w 2024 roku, dla misji PIAST, a celem Creotech jest jej wykorzystanie również w strategicznych projektach obronnych na szczeblu krajowym i europejskim.

Creotech Instruments jest firmą działającą w obszarze systemów satelitarnych i zaawansowanej elektroniki m.in do zastosowań kwantowych. Jako jedyna firma w Polsce osiągnęła zdolność do budowy mikrosatelitów, czyli satelitów o wadze od 10 kg do kilkudziesięciu kg. Istotnym krokiem w rozwoju Spółki jest projekt satelity EagleEye do obserwacji Ziemi w paśmie widzialnym budowanego na autorskiej platformie mikrosatelitarnej HyperSat. Wyniesienie satelity EagleEye na orbitę okołoziemską planowane jest w 2024 roku na rakiecie amerykańskiej firmy SpaceX. Spółka jest też współrealizatorem projektu PIAST, w ramach którego planuje umieścić na orbicie konstelację trzech małych satelitów obserwacyjnych w 2025 roku, także opartych na platformie HyperSat.

I półrocze 2023 r. w Grupie TIM. Spadek przychodów i zysku netto

Z 732,8 mln zł przychodów ze sprzedaży (-5,1% rdr.) i zyskiem netto na poziomie 32,9 mln zł (-45,5% rdr.) Grupa Kapitałowa TIM zakończyła pierwsze sześć miesięcy 2023 r. Wzrost jednostkowych przychodów ze sprzedaży zanotowała w tym okresie logistyczna spółka 3LP (80,1 mln zł, +4,2% rdr.).

Przychody ze sprzedaży TIM SA wyniosły w I półroczu 2023 r. ponad 702,8 mln i były niższe o 4,8% od osiągniętych w analogicznym okresie 2022 r.

– Wchodząc w 2023 rok, wiedzieliśmy, że będziemy mierzyć się z wyzwaniem porównywania wypracowanych wyników do niestandardowego pierwszego kwartału 2022 roku, który przyniósł ponad 393 milionów złotych przychodów ze sprzedaży i pozostaje najlepszym kwartałem w całej historii TIM-u. Był to okres zakończenia kolejnej tury dopłat do instalacji fotowoltaicznych, zmiany sposobu rozliczeń prosumentów na mniej korzystną oraz najwyższej niepewności rynkowej i obaw o łańcuchy dostaw w związku z inwazją Rosji na Ukrainę – przypomina Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Pierwsza połowa 2023 roku minęła pod znakiem utrzymującej się na wysokim poziomie inflacji wpływającej na sytuację finansową gospodarstw domowych i przedsiębiorców, słabej koniunktury na rynku budowlanym, spowolnienia i negatywnych perspektyw odzwierciedlonych w spadającym indeksie PMI w przemyśle, jak i dalszej niepewności geopolitycznej. To sprawiło, że wyrównanie czy poprawienie wyników sprzed roku okazało się niemożliwe. Jednakże drugi kwartał 2023 roku przychodowo był już bardzo zbliżony do analogicznego okresu 2022 roku (339,4 mln zł, -1,6% rdr.) – zwraca uwagę Krzysztof Folta.

Stabilnie i rozwojowo

Niższe przychody ze sprzedaży oraz równoległe pogorszenie rentowności działalności podstawowej przełożyły się na niższą EDITDA czy wynik netto – na poziomie skonsolidowanym spadki tych wskaźników wyniosły odpowiednio 42,3% i 45,5%, do 53,3 i 32,9 mln zł.

– Pomimo tej ujemnej dynamiki są one na bezpiecznym poziomie, zaś kondycja finansowa Grupy TIM jest bardzo dobra. Wskaźniki płynności i zadłużenia pozostają na poziomach zbliżonych do stanu z końca 2022 roku – zauważa Piotr Tokarczuk, członek Zarządu i dyrektor finansowy TIM SA. – W kontekście wyników Grupy warto zwrócić uwagę na wzrost jednostkowych przychodów ze sprzedaży spółki 3LP, która rozwija się i otwiera nowe oddziały. Najnowszy znajduje się w Słubicach, zaledwie pięć kilometrów od polsko-niemieckiego przejścia granicznego – dodaje.

Większa lojalność

Mimo gorszych wyników sprzedażowych wynikających z obecnych uwarunkowań rynkowych regularnie rośnie liczba klientów TIM-u, co stanowi nieodzowny warunek dalszego rozwoju Spółki oraz zaowocuje ponownym dynamicznym przyspieszeniem w momencie poprawy koniunktury. Wzrosty widać także wśród klientów kluczowych (realizujących sprzedaż wyższą niż 1500 zł miesięcznie w ciągu ostatnich 12 miesięcy) oraz lojalnych (zakupy w co najmniej 6 z ostatnich 12 miesięcy).

– Na koniec czerwca 2023 roku wzrost liczby tych klientów wyniósł odpowiednio 14,7% oraz 5,2%, do poziomu 23 445 i 7 210. Co ważne, wzrost lojalności widać nie tylko w twardych danych sprzedażowych, lecz i w statystykach ruchu internetowego naszego centrum elektrotechniki TIM.pl – podkreśla Piotr Nosal, członek Zarządu i dyrektor handlowy TIM SA. – O siedemnaście procent wzrosła bowiem rok do roku liczba wizyt na jednego użytkownika (z 3,87 do 4,5), zaś kanał online uzyskał o 2,8% więcej transakcji pomimo spadku liczby użytkowników – dodaje.

Deloitte: Wojna w Ukrainie i inflacja spowalniają globalny sektor budowlany

Przychody największych światowych firm budowlanych w 2022 r. wyniosły ponad 1,9 bln dolarów. Jednym z największych wyzwań dla sektora jest kwestia rentowności prowadzonych inwestycji.

Wojna w Ukrainie i spowodowane nią zmiany gospodarcze miały największy wpływ na sytuację światowych liderów branży budowlanej w 2022 roku. Chociaż łączny przychód przedsiębiorstw ujętych w raporcie The Global Powers of Construction 2022 firmy doradczej Deloitte wzrósł o ponad 6 proc. w ujęciu rocznym, to eksperci przewidują, że w najbliższej przyszłości jednym z największych wyzwań dla sektora będzie utrzymanie rentowności. W osiągnięciu tego celu mogą pomóc inwestycje w poprawę produktywności oraz realizowanie projektów zgodnych z ideą zrównoważonego rozwoju.

Global Powers of Construction 2022 to raport przedstawiający sytuację największych światowych firm budowlanych pod względem sprzedaży oraz kapitalizacji rynkowej. Analiza uwzględnia bieżące uwarunkowania makroekonomiczne oraz prognozy dotyczące najbliższej przyszłości branży. Publikacja zawiera również dane dotyczące kluczowych wskaźników finansowych liderów sektora, takich jak rentowność, dywersyfikacja geograficzna, wysokość przychodów oraz kapitalizacja.

W 2022 r. łączne przychody 100 największych firm budowlanych na świecie wyniosły 1,94 biliona dol., czyli o 6,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie kapitalizacja rynkowa firm ujętych w zestawieniu skurczyła się o 14,9 proc. w ujęciu rocznym, do poziomu 598,577 mln dol. Autorzy raportu prognozują także spadek tempa wzrostu globalnego sektora budowlanego, z 3,4 proc. w 2022 r. do 2,8 proc. w roku 2023.

– W 2022 roku branża osiągnęła wzrost, ale nie był on tak dynamiczny jak w poprzednich okresach. Kluczowe były tutaj wyzwania makroekonomiczne związane z wychodzeniem poszczególnych krajów z pandemii COVID-19, ale też wojna w Ukrainie, która przełożyła się w dużej mierze na sytuację globalną. W konsekwencji kraje zmagają się z wysoką inflacją i rosnącymi stopami procentowymi, co skutkuje niższym wzrostem gospodarczym i mniejszą podażą projektów. Wspomniane czynniki doprowadziły do spadku kapitalizacji rynkowej badanych podmiotów o rekordowe 14,9 proc. w ujęciu rocznym. Tym samym, w najbliższej przyszłości branżę budowlaną czeka wiele wyzwań, a trudności z pozyskaniem finansowania mogą ograniczyć liczbę nowych projektów – mówi Łukasz Michorowski, partner, lider Audyt CE A&A ESG & Construction, Deloitte.

Przychody rosną, kapitalizacja spada

Podobnie jak w poprzednich dwóch latach za największą część wyniku finansowego odpowiadają spółki budowlane z Chin – ich wpływy za miniony rok stanowią 54 proc. całej kwoty. Mimo, że podmioty te stanowią niewiele ponad jedną dziesiątą wszystkich firm ujętych w zestawieniu, to łączne wpływy chińskich spółek za 2022 r. przekroczyły bilion dolarów – o 5,8 proc. więcej niż w roku poprzednim. Najliczniej reprezentowanym regionem w zestawieniu 100 czołowych przedsiębiorstw budowlanych jest Europa. 41 przedsiębiorstw ze Starego Kontynentu zwiększyło swoje przychody o 6 proc. r/r, do poziomu 3,6 mld dol. 14 japońskich firm odnotowało z kolei ponad 1,9 mld dol. wpływów (+0,9 proc. r/r). Pod względem liczebności na kolejnym miejscu znalazły się Stany Zjednoczone – 13 przedsiębiorstw z wpływami wynoszącymi 1,65 mld dol. (+13,2 proc. r/r).

W przypadku kapitalizacji rynkowej niemal każdy region odnotował spadki. Najwięcej na wartości utraciły spółki z Europy (-21,6 proc. r/r) oraz Stanów Zjednoczonych (-18,9 proc. r/r), a najmniej firmy pochodzące z Chin (-9,9 proc.).

Chociaż procentowy spadek kapitalizacji rynkowej chińskich spółek budowlanych nie jest najwyższy, to zmniejszenie się kapitalizacji firm z tego regionu o niemal jedną dziesiątą stanowi sygnał ostrzegawczy dla całego świata. Nie od dziś wiadomo bowiem, że rekordowy wzrost gospodarczy Chin w ostatnich dwóch dekadach był możliwy dzięki prowadzonym na szeroką skalę inwestycjom budowlanym. Od 2020 r. wiele firm ma jednak problemy z rentownością, co wywołuje niepewność wśród inwestorów. W najbliższej przyszłości może nas więc czekać znaczne spowolnienie chińskiego sektora budowlanego, a w konsekwencji spadek tempa wzrostu gospodarczego Chin – mówi Maciej Niemierka, wicedyrektor w Dziale Doradztwa Finansowego, Deloitte.

Rentowność kluczem do sukcesu

Autorzy raportu Deloitte zaznaczają, że mimo zawirowań gospodarczych popyt na usługi budowlane w długiej perspektywie powinien wzrosnąć. Jednocześnie firmy budowlane, aby móc liczyć na dodatkowe zyski, powinny podjąć działania w kilku obszarach. Jednym z nich jest kwestia rentowności. Charakterystyczne dla branży niskie marże operacyjne przez lata ograniczały skłonność przedsiębiorstw do inwestowania w zwiększenie produktywności. Konsekwencje gospodarcze pandemii COVID-19, takie jak wzrost kosztów materiałów budowlanych wymuszają jednak zmianę podejścia w tym obszarze. W efekcie kadry kierownicze firm budowlanych uznały kwestię zwiększenia efektywności za jeden z priorytetów na najbliższe lata.

Równie istotnym trendem w branży budowlanej będzie kwestia zrównoważonego rozwoju. Charakterystyczna dla sektora wysokoemisyjność, która jest częścią procesów budowlanych, takich jak produkcja betonu, powoduje trudności ze spełnianiem wymogów w obszarze ESG. Jest ona także pokłosiem niechęci branży do inwestowania w technologie umożliwiające redukcję negatywnego wpływu projektów budowlanych na środowisko. Rosnące znaczenie tych kwestii oraz oczekiwań interesariuszy dotyczących wpływu inwestycji budowalnych na otoczenie czy troski o bezpieczeństwo pracowników oraz podwykonawców sprawiają, że branża powinna zmienić swoje nastawienie do wymogów ESG.

– Dotychczas spółki budowlane zwracały uwagę na optymalizację procesów i koszty realizacji usług budowlanych, a kryteria zrównoważonego rozwoju nie były na pierwszym miejscu. Wyjątkiem jest np. Skandynawia, gdzie te kwestie często stanowiły element kryteriów przetargowych. Rosnące koszty materiałów utrudniają osiągniecie rentowności wielu inwestycjom, a coraz ostrzejsze wymogi środowiskowe ograniczają możliwość realizowania kolejnych projektów. Paradoksalnie obecna sytuacja gospodarcza stanowi szansę dla sektora na podjęcie zdecydowanych działań, które długofalowo mogą przynieść bardzo wymierne korzyści i pomogą zwiększyć odporność na przyszłe kryzysy – mówi Łukasz Michorowski.

Fed utrzyma stopy procentowe, ale nie wykluczy podwyżki w listopadzie lub grudniu

Rezerwa Federalna niemal na pewno nie zmieni w tym tygodniu stóp procentowych. Uważamy jednak, że pozostawi sobie możliwość kolejnej podwyżki na posiedzeniu w listopadzie lub grudniu. Taka „jastrzębia pauza” może być korzystna dla dolara.

Na lipcowym posiedzeniu FOMC (Federalny Komitet ds. Operacji Otwartego Rynku) – zgodnie z oczekiwaniami – dokonał ruchu w górę o 25 pb. Komitet przyjął postawę wait-and-see, wstrzymując się z deklaracjami dotyczącymi dalszych ruchów. Wciąż uważamy, że lipcowa podwyżka okaże się ostatnią, choć wieści gospodarcze i komunikaty Rezerwy Federalnej od ostatniego posiedzenia sugerują, że nie jest ona jeszcze gotowa, by całkowicie odciąć się od możliwości dalszego zacieśniania.

Może to naszym zdaniem prowadzić do „jastrzębiej pauzy” – sytuacji, w której Fed utrzyma w środę stopy procentowe na niezmienionym poziomie, ale nie wykluczy ostatniej podwyżki w późniejszym terminie.

Fed otwarty na podwyżkę stóp przed końcem roku?

Większość wskaźników inflacyjnych, w szczególności bazowa miara CPI (4,3%), od ostatniego posiedzenia zmierza w dobrym kierunku, co może dodać decydentom odwagi. Niemniej w sierpniu główna miara przewyższyła oczekiwania i wzrosła z 3,2% do 3,7%, w skali miesiąca zaś ceny wzrosły o 0,6%, najsilniej od 14 miesięcy. Zaczęliśmy dostrzegać oznaki rozluźnienia warunków na rynku pracy – 3-miesięczna średnia zatrudnienia w sektorach pozarolniczych spadła do najniższego od 3 lat poziomu 150 tys. Mimo to dane dotyczące aktywności gospodarczej pozostają odporne, wzrost jest solidny, a recesja wydaje się coraz odleglejszą perspektywą. Może to sprawić, że inflacja dłużej utrzyma się na podwyższonych poziomach.

Siła najnowszych danych pobrzmiewała w jastrzębim tonie ostatnich komunikatów FOMC. Zgodnie z minutkami z lipcowego posiedzenia „większość decydentów” wciąż uważa, że ryzyko wzrostu inflacji jest istotne i dalsze zacieśnianie polityki może być konieczne. Podczas przemówienia na corocznym sympozjum w Jackson Hole w sierpniu również prezes Fedu Powell zasugerował, że dodatkowa podwyżka może być potrzebna, a decydenci „są uważni na oznaki, że gospodarka może nie schładzać się w tempie, jakiego się spodziewano”. Otworzyło to na nowo możliwość, że Fed ponownie podniesie stopy po posiedzeniu w tym tygodniu. Zgodnie z kontraktami fed fund futures prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki stóp procentowych o 25 pb. przed końcem roku wynosi ok. 50%.

Biorąc pod uwagę powyższe, uważamy, że jest zbyt wcześnie, by Fed wyraźnie powiedział, że zakończył podwyżki stóp. W tym tygodniu ruch w górę nie jest oczekiwany, kluczowe dla reakcji dolara będą więc retoryka dotycząca stóp procentowych i gospodarki oraz zaktualizowane projekcje FOMC. Spodziewamy się, że Fed ponownie podkreśli swoją zależność od danych i ograniczy zobowiązania do absolutnego minimum.

Wykres 1: Inflacja w USA (2013 – 2023)1. Inflacja w USA (2013 – 2023)

Źródło: LSEG Datastream Data: 19.09.2023

Minutki z lipcowego posiedzenia pokazały, że część członków coraz bardziej obawia się niecelowego nadmiernego zacieśnienia – wątpliwe więc, że większość wyrazi przekonanie, że trwające podwyżki są „odpowiednie”. Spodziewamy się, że podobnie jak w lipcu decydenci przynajmniej na razie odsuną oczekiwania cięć stóp procentowych, wciąż jednak uważamy, że pierwsza obniżka w I kwartale 2024 r. nie jest całkowicie wykluczona.

Prawdopodobna rewizja w górę prognoz wzrostu gospodarczego

W kontekście gospodarki Fed przyzna zapewne, że ostatnie dane dotyczące aktywności wskazują na jej odporność, ale też wspomni pojawiające się oznaki ochłodzenia warunków na rynku pracy. Inflacja w USA prawdopodobnie ponownie zostanie określona jako „nieakceptowalnie wysoka”, a Fed stwierdzi, że do jej spadku konieczny jest mniejszy – lub niższy od trendu – wzrost, co może zostać odebrane jako jastrzębie.

Wyjątkowo trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał dot plot oczekiwanej wysokości stóp procentowych. Uważamy, że cykl podwyżek już się zakończył, bank jednak będzie chciał zostawić sobie możliwość ruchu w górę w listopadzie lub grudniu. Mediana może więc podobnie jak w czerwcu wskazywać na jeszcze jedną podwyżkę w tym roku. Biorąc pod uwagę obecne wyceny, mogłoby to wesprzeć dolara.

Zaktualizowane projekcje FOMC dotyczące PKB, bezrobocia i inflacji mogą również dać nam pewne wskazówki dotyczące prawdopodobieństwa dalszego zacieśniania i potencjalnego terminu obniżek stóp. Ze względu na odporność danych dotyczących aktywności gospodarczej przygotowujemy się na stosunkowo silną rewizję w górę prognoz wzrostu PKB w 2023 r. z wcześniejszego 1,0%. Bieżący szacunek GDPNow Fedu z Atlanty pozostaje na bardzo wysokim poziomie ok. 5% w ujęciu zanualizowanym, naszym zdaniem jednak to nieco za dużo. Bazowa inflacja PCE, czyli preferowana przez Fed miara dynamiki cen, zmienia się w dużej mierze zgodnie z oczekiwaniami, prognoza inflacji na 2023 r. może więc pozostać bardzo zbliżona do tej z czerwca (3,9%).

Wykres 2: Szacunek wzrostu GDPNow Fedu z Atlanty (2022 – 2023)2. Szacunek wzrostu GDPNow Fedu z Atlanty (2022 – 2023)

Źródło: LSEG Datastream Data: 19.09.2023

„Jastrzębia pauza” może wesprzeć dolara

Jak wspomnieliśmy, spodziewamy się w środę „jastrzębiej pauzy” ze strony FOMC. Odporność ostatnich danych dotyczących aktywności i uporczywie wysoka inflacja sugerują, że Fed nie będzie chętny, by już teraz ogłosić koniec zacieśniania, a zamiast tego pozostawi sobie możliwość podwyżki stóp procentowych w listopadzie lub grudniu. Prezes Powell prawdopodobnie podkreśli jednak, że będzie to zależało od danych, i nie zobowiąże się wstępnie do dalszego zacieśniania. Ponieważ rynki wciąż nie są przekonane, czy Fed podniesie ponownie stopy, może to być odebrane jako korzystne dla dolara, podobnie jak brak większych zmian w dot plocie. Uważamy, że może to wesprzeć dolara w drugiej połowie tygodnia. Nasza długoterminowa prognoza wciąż jednak przechyla się w stronę słabości amerykańskiej waluty.

Decyzja w sprawie polityki FOMC zostanie ogłoszona w środę (20.09) o godz. 20:00, a konferencja prasowa rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Matthew Ryan, CFA – Kierownik Działu Analiz Ebury

Uczelnia o. Tadeusza Rydzyka będzie kształcić lekarzy. Prezes Bulsa: chęć zbijania politycznego kapitału kosztem bezpieczeństwa pacjentów

Uczelnia ojca Rydzyka będzie kształcić lekarzy. Prezes Bulsa: „To będzie parodia kształcenia lekarskiego”

– Obserwujemy wręcz patologiczną marginalizacje znaczenia medycznych uczelni wyższych. Jeżeli kierunki lekarskie mogą otwierać akademie humanistyczne czy uczelnie techniczne, to znaczy, że niebawem każda szkoła będzie mogła kształcić lekarzy. Czy takiego działania chcemy? Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Edukacji i Nauki kompromituje kształcenie medyczne, a pozwolenie uczelni ojca Rydzyka na kształcenie lekarzy to apogeum, którego nie da się wytłumaczyć w rozsądny sposób – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie odpowiada na poniedziałkowe doniesienia opublikowane na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Kierunek medyczny zostanie otwarty na Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu oraz na Politechnice Bydgoskiej im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich.

– Masowe otwieranie kierunków lekarskich nie rozwiąże kryzysu kadrowego w ochronie zdrowia. Zamiast dążyć do uatrakcyjnienia publicznego systemu ochrony zdrowia w celu migracji lekarzy z systemu prywatnego robimy z kształcenia kadr lekarskich parodie akademickiego systemu kształcenia. Liczne nowe kierunki będą kształcił ok 27% wszystkich studentów, to nie rozwiąże aktualnych niedoborów lekarzy w systemie publicznym. Obecny system daje młodym ludziom złudne nadzieje, że będą mieli gwarancje prawidłowego przygotowania do pracy jako lekarz po ukończeniu takiej szkoły, mocno w to wątpię. Po pierwsze z roku na rok spada liczba lekarzy chętnych do nauki studentów medycyny w uczelniach renomowanych, a po drugie bardziej widzę troskę poszczególnych uczelni o zwiększenie swoich budżetów z uwagi na popularność kierunku lekarskiego a nie jakość kształcenia – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

– Czy wyobrażamy sobie, że będzie nas operował lekarz, który zamiast studiować anatomię spędza pół dnia w drodze na zajęcia oddalone o 100 km od siedziby uczelni? Apelujemy do Ministerstwa Zdrowia oraz do Ministerstwa Edukacji i Nauki o opamiętanie. Kształcenie medyczne w Polsce nie może być parodią, a niestety obniżanie wymagań dla uczelni, odbieram jako chęć zbijania politycznego kapitału kosztem bezpieczeństwa pacjentów – mówi Michał Bulsa.

Środowisko lekarskie apeluje również do uczelni medycznych w całej Polsce o jasne stanowisko w tym temacie. – Wiemy, że dydaktycy zajmujący się kształceniem przyszłych lekarzy są oburzeni sytuacją. Czas na głośnie stanowisko w tej sprawie – dodaje prezes Michał Bulsa.

Najtańsze mieszkania znikają z oferty deweloperów

W ostatnich miesiącach dramatycznie skurczyła się oferta nowych mieszkań w największych metropoliach. W szczególności ogromny spadek dostępności widoczny jest w segmencie lokali do 400 tys. zł. Eksperci portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl sprawdzili, w których miastach może ich zabraknąć w ofercie.

Na rynku mieszkaniowym trwa wyścig cenowy, w którym stawką są olbrzymie pieniądze – mówi Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl.

Sygnałem do startu w tym wyścigu była zapowiedź programu „Bezpieczny Kredyt 2%”. Ponieważ miał się on pojawić w ofercie banków w lipcu, to ci, którzy na niego liczyli, zaczęli od rezerwacji mieszkań. To z kolei zdopingowało tych, którzy mogą sobie pozwolić na zwykły kredyt hipoteczny, ale nie mają szans na dopłaty od państwa. Ponadto do biur sprzedaży firm deweloperskich ruszyli posiadacze znacznych nadwyżek finansowych, którzy wstrzymywali się z zakupem mieszkań licząc na spadki cen.

W efekcie popyt na nowe mieszkania eksplodował. Tymczasem deweloperzy dostarczyli w tym roku na rynek znacznie mniej mieszkań niż sprzedali. W efekcie dramatycznie skurczyła się ich oferta.Grafika 1 - Liczba mieszkań w ofercie deweloeprów na koniec miesiąca

Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w ofercie krakowskich firm deweloperskich było pod koniec sierpnia br. aż o 44% mniej mieszkań niż jeszcze osiem miesięcy temu. We Wrocławiu oferta lokali skurczyła się w tym okresie o 37%, a w stolicy – o 34%.  We wszystkich 10 metropoliach firmy deweloperskie oferowały pod koniec lipca łącznie ok. 47,3 tys. lokali, czyli o 27% mniej niż w końcówce ubiegłego roku.

W lipcu oliwy do ognia dolał „Bezpieczny Kredyt 2%”. Liczba złożonych wniosków kredytowych z miesiąca na miesiąc skoczyła o blisko 100%! Było ich tyle, ile w najlepszych miesiącach 2021 r., kiedy kredyty mieszkaniowe były rekordowo tanie – przypomina Marek Wielgo.

Z danych Ministerstwa Rozwoju i Technologii, wynika, że po preferencyjne kredyty wnioskowało do tej pory łącznie 43,2 tys. gospodarstw domowych. Biuro Informacji Kredytowej ocenia, że w sierpniu stanowiły one ok. 60% wszystkich ubiegających się o kredyty hipoteczne. Ponad 7,6 tys. szczęśliwców ma już w ręku pozytywną decyzję banku.

Jednak średniej kwocie przyznanych w tym okresie bezpiecznych kredytów – 377 tys. zł – daleko do maksymalnych limitów obowiązujących w programie. Przypomnijmy, że małżeństwa czy osoby z dzieckiem mogą liczyć na 600 tys. zł, a single – 500 tys. zł.

Pamiętajmy, że program adresowany jest do młodych ludzi, którzy kupują swoje pierwsze mieszkanie. Wielu jest na początku drogi zawodowej. Ponadto przyjezdni, którzy najmują mieszkanie, najczęściej nie mają szans na odłożenie pieniędzy na wkład własny – zauważa Marek Wielgo.

Niestety, nie mamy dobrej wiadomości także i dla tych, którzy muszą posiłkować się kredytem, a nie mogą skorzystać z dopłaty od państwa. Dysponując kwotą ok. 400 tys. zł mogą wprawdzie kupić kawalerkę lub dwupokojowe mieszkanie, w którejś z największych metropolii. Jednak w większości z nich wybór jest niewielki (często na obrzeżach), a na dodatek bardzo szybko się kurczy.Grafika 2 - Zmiana liczby mieszkań w ofercie firm deweloperskich

Łódź jest jedyną metropolią, w której w ciągu ostatnich 8 miesięcy nie skurczyła się oferta mieszkań z ceną poniżej 400 tys. zł. Pod koniec sierpnia w ofercie łódzkich deweloperów było ich niemal 1,5 tys., czyli najwięcej spośród największych miast. Na drugim biegunie jest Wrocław, gdzie pod koniec roku kupujący mogli przebierać w niemal 1,6 tys. ofert do 400 tys. zł a w sierpniu br. było ich już tylko niespełna… 140, czyli aż o ponad 90% mniej! Bardzo gwałtownie skurczył się wybór takich lokali także w Szczecinie, Trójmieście, Warszawie, Krakowie i Poznaniu.

Co gorsza, w metropoliach, w których popyt na mieszkania jest największy, czyli w Warszawie, Krakowie, Trójmieście i Wrocławiu, znacznie ubyło też nowych mieszkań w przedziale cenowym 400-700 tys. zł. Na przykład w stolicy było ich pod koniec 2022 r. przeszło 6,3 tys., a obecnie o połowę mniej.

Oczywiście ci, którzy mogą sobie pozwolić na wydatek przekraczający 700 tys. zł, nie narzekają na brak ofert. W większości metropolii jest ich więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Problem w tym, że mieszkania mają coraz wyższe ceny. I to nie tylko z powodu podwyżek stosowanych przez deweloperów, ale także z przyczyn od nich niezależnych, czyli rosnących cen działek i kosztów budowy.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl i Gethome.pl

Czego dzisiaj oczekują od pracodawcy różne pokolenia?

Dzisiejszy rynek pracy nie jest jednolity, a szukanie odpowiednich kandydatów komplikuje fakt, że aktualnie znajdują się na nim 4 różne pokolenia. W konsekwencji w przestrzeni zawodowej ścierają się też cztery rozbieżne światopoglądy, wyznawane wartości i co najważniejsze – potrzeby. Co to oznacza dla rynku zatrudnienia i specjalistów poszukujących talentów? Jakie aspekty łączą, a jakie dzielą Zetki, Igreki, Iksy i Baby boomersów? Gdzie szukają pracy, ile CV musieli wysłać zanim znaleźli obecną posadę? Czy przygotowują się do rozmowy rekrutacyjnej? Między innymi na te pytania odpowiedziano w najnowszym raporcie „Wielopokoleniowa siła w miejscu pracy” przygotowanym przez portal Aplikuj.pl.

Jak i gdzie multigeneracje szukają pracy?

Prym niezmiennie wiodą popularne na polskim rynku job boardy – wskazało na nie aż 52 proc. wszystkich badanych. Na drugim miejscu znalazły się rekomendacje znajomych – 15 proc. odpowiedzi, a na trzeciej pozycji uplasowały się social media z wynikiem na poziomie 7 proc.

Jak i gdzie multigeneracje szukają pracy

Co istotne, LinkedIn, jako platforma wspierająca proces zatrudnienia, a przy okazji też kreująca wizerunek kandydata nie jest popularnym narzędziem, z którego korzystają multigeneracje. Blisko 8 na 10 badanych przyznało, że nie posiada tam profilu lub ma, ale z niego nie korzysta. Millenialsi spośród wymienianych pokoleń stanowią największy odsetek osób, które nie używają tej platformy do celów zawodowych.

Wielopokoleniowa siła miejscu pracy

Jeżeli spojrzymy na odpowiedzi przez pryzmat wieku odpowiadających możemy dostrzec, że przedstawiciele wszystkich generacji wskazywali na pierwszym miejscu portale i serwisy pracy, jako miejsce, gdzie znaleźli swoją obecną posadę. Co ciekawe, ankietowani będący reprezentantami pokolenia Baby boomers jako sposób na zdobycie zatrudnienia częściej niż rekomendacje znajomych wskazywali inne sposoby – kanały społecznościowe, a także bardziej klasyczne, jak media tradycyjne i agencje pracy lub też osobiście zgłaszali się do pracodawcy. To zestawienie pokazuje, że serwisy, takie jak nasz są nie tylko najbardziej popularne, ale jednocześnie najskuteczniejsze w znajdowaniu pracy – mówi Witold Królczyk, COO Aplikuj.pl

Raport „Wielopokoleniowa siła w jednym miejscu pracy” do pobrania tutaj.

Multigeneracje – czy są stałe w zawodowych uczuciach?

Pod koniec ubiegłego roku, co trzeci spośród 16 tysięcy Europejczyków w raporcie McKinsey zakładał odejście z pracy w perspektywie 3 do 6 miesięcy. W zestawieniu z innymi państwami Polska znalazła się na pierwszym miejscu.

A jak często według raportu Aplikuj.pl zmieniają pracę przedstawiciele różnych generacji? 44 proc. Zetek zrobiła to już 2-3 razy, 29 proc. tylko raz, z kolei 24 proc. w swoim krótkim zawodowym życiu zrobiła to już 4-9 razy. Na tę odpowiedź wskazało także 4 na 10 Millenialsów oraz Iksów, a także połowa Baby boomersów. Aż 1/3 przedstawicieli najstarszej generacji dokonała zmiany 10-krotnie.

– Wynik ten dla jednych może okazać się zrozumiały ze względu na to, że ta generacja jest również najdłużej na rynku pracy, jednak należy pamiętać, że są to osoby z roczników, które wychowały się w czasach, kiedy rynek zatrudnienia wyglądał zupełnie inaczej, miejsc pracy było bardzo mało, dlatego też często pozostawali oni w jednej firmie przez większą część swojego życia. Dla nich 10 lat w jednym przedsiębiorstwie często nie jest postrzegane jako długi staż pracy. Gdy zapytaliśmy się, ile lat w tym samym miejscy to dla nich dużo – ponad 6 na 10 wskazywało, że 15 lat, natomiast tylko 21 proc. odpowiedziało, że 10. Wnioski z naszego raportu pokazują jednak, że również w tej grupie pokoleniowej następuje zmiana, otwarcie się na rynek pracy i nowe oferty – mówi Izabela Foltyn, Kierownik działu sprzedaży, Aplikuj.pl.Czas szukania posady i liczba wysłanych aplikacji

Czas szukania posady i liczba wysłanych aplikacji

Okazuje się, że najkrócej, czyli do miesiąca szukają pracy przedstawiciele pokolenia X (50 proc.). Przedstawiciele pokolenia Z i Baby boomers szukają pracy od 2 do 6 miesięcy – w tym drugim wypadku wskazało tak 43 proc. osób. Druga najczęstsza odpowiedź generacji BB to 7-12 miesięcy – 35 proc. odpowiedzi.

Badani najczęściej wskazywali, że zanim znaleźli pracę, musieli wysłać od 10 do 30 aplikacji. Patrząc przez pryzmat pokoleń, do tego kryterium należą głównie Millenialsi – 34 proc. Co ciekawe, 36 proc. Iksów znalazło pracę przy aplikowaniu mniej niż 10 razy. Najwięcej osób z pokolenia Z z kolei musiało wysłać swoje CV więcej niż 50 razy, żeby zdobyć obecną pracę.

Czas szukania posady i liczba wysłanych aplikacji 3 Czas szukania posady i liczba wysłanych aplikacji 2–  W naszym serwisie na poszczególne oferty pracy aplikuje się od kilku do kilkudziesięciu kandydatów. Wiele zależy od branży, lokalizacji, w jakiej znajduje się firma czy stanowiska, na które otwarta jest rekrutacja. Nie bez znaczenia jest także sposób, w jaki ogłoszenie jest promowane. W Aplikuj.pl standardowy czas publikacji oferty wynosi 30 dni. W tym okresie można ją promować m.in. poprzez odświeżanie (przesunięcie na górę listy ogłoszeń), wyróżnienie graficzne ogłoszenia czy też dodatkowe kampanie na Facebook lub Google. Za pośrednictwem Aplikuj.pl można opublikować ogłoszenia na dane województwo, jak również na całą Polską – mówi Izabela Foltyn, Aplikuj.pl.

Rekrutacja multipokoleniowa

Przebieg samego procesu rekrutacji, osobiste przekonania czy indywidualne potrzeby osób ubiegających się o pracę mogą mieć wpływ na to, czy kandydat będzie brał pod uwagę danego pracodawcę. Dlatego też niezwykle istotnym czynnikiem jest to, by specjaliści ds. rekrutacji trafnie zdiagnozowali potrzeby swoich kandydatów. Co jest ważne dla osób, ubiegających się o pracę? Z raportu Aplikuj.pl wynika, że najważniejsze dla nich jest stabilność zatrudnienia (62 proc odpowiedzi.), która jest ważna dla wszystkich przedstawicieli pokoleń (wyjątek stanowią Millenialsi, którzy na pierwszym miejscu wskazali wynagrodzenie). Drugą, istotną kwestią są atrakcyjne zarobki. Twierdzi tak 58 proc. respondentów. Mniejsze znaczenie odgrywa dogodna lokalizacja pracy, opinia o firmie czy elastyczne godziny pracy.

Czas szukania posady i liczba wysłanych aplikacji 4

Źródło: opracowanie na podstawie ankiety Aplikuj.pl, 2023 r.

Kwestia wynagrodzenia, które jest stawiane na pierwszym miejscu nikogo z nas już nie dziwi, jednak wraz z wchodzeniem na rynek kolejnych pokoleń widzimy, że te potrzeby i oczekiwania kandydatów ewoluują. Ma to oczywiście swoje źródło z jednej strony w tym, że te generacje kierują się często zupełnie innymi wartościami, z drugiej jednak strony to efekt obecnej sytuacji społeczno-gospodarczej, czy tego co się dzieje za wschodnią granicą. Między innymi z tego względu kwestia stabilnego zatrudnienia znalazła się w tym badaniu przed atrakcyjnym wynagrodzeniem. Lokalizacja, z racji obecnych cen paliwa, ale też zwykłej wygody jest równie ważnym elementem decydującym o przyjęciu oferty pracy. Nasza firma ma kilka oddziałów, dzięki czemu mamy możliwość szukania talentów z różnych regionów i proponowania im atrakcyjnego miejsca pracy, które znajduje się w obrębie ich zamieszkania. Dzięki temu widzimy spadek rotacji pracowników w poszczególnych lokalizacjach – komentuje Honorata Jasek, specjalista ds. rekrutacji i kadr, Prosperplast.

Proces rekrutacji przez pryzmat generacji

Na co powinni zwrócić uwagę specjaliści HR, rekrutujący osoby z różnych pokoleń? Najwięcej, bo aż 80 proc. respondentów chce dostawać jasne i przejrzyste informacje względem stanowiska, na które zaaplikowało. Ważna dla nich jest również kwestia otwartości na rozmowę o wynagrodzeniu i rodzaju umowy, która znalazła się na drugim miejscu w hierarchii potrzeb na etapie rozmów kwalifikacyjnych. Kandydaci doceniają również profesjonalne podejście rekrutera do rozmowy i samą atmosferę spotkania, na którą wskazało 54 proc. ankietowanych, a także wydajność procesu rekrutacyjnego czy feedback. Można uznać, że pokolenia w tych kwestiach są zgodne między sobą, ponieważ odpowiedzi na ten pytania z perspektywy multigeneracji były wyrównane.

Co istotne i zarazem niepokojące to fakt, że ponad 40 proc. respondentów przyznało, że sporadycznie otrzymali informacje o wyniku rekrutacji lub w ogóle jej nie dostali.

Niestety statystyki nie są zadowalające w tym temacie, jednak w WhitePress wyznajemy zasadę, że każdy kandydat bez względu na decyzję i etap rekrutacji, otrzymuje od nas informację zwrotną. Każda osoba, która przesłała CV w jakimś stopniu poświęciła swój czas, dlatego wychodzimy z założenia, że ta osoba powinna wiedzieć co się dzieje z jego aplikacją. Niestety czas na podjęcie decyzji również tutaj ma wpływ na budowanie candidate expierence, dlatego staramy się informować w jakim terminie można otrzymać odpowiedź i tutaj nie ma reguły, jaki ten czas powinien być. Ważne, aby bez względu na decyzję i ilość zgłoszonych aplikacji być w kontakcie z kandydatami, a procesy te z pewnością ułatwiają systemy ATS – komentuje Monika Kikolska, HR Specialist, WhitePress.

Podsumowując, multigeneracje szukają ofert pracy przede wszystkim na powszechnych portalach pracy, a znalezienie nowej posady zajmuje im średnio kilka miesięcy. W tym czasie wysyłają od kilkunastu do kilkudziesięciu aplikacji, zanim zdobędą pracę. Nadal istotnym kryterium dla kandydatów jest wynagrodzenie, ale ważniejszą kwestią, na którą wskazywali badani w raporcie okazuje się zapewnienie stabilnego zatrudnienia od przyszłego pracodawcy. Wszystkie pokolenia oczekują od rekrutera jasnych i przejrzystych wymagań na danym stanowisku, a także jest gotowe rozmawiać na temat stawki wynagrodzenia i warunków pracy.

Polscy sadownicy liczą na dobry sezon

Zbiory jabłek w Polsce będą zdecydowanie niższe niż rok temu, a także niższe niż w poprzednich latach. Szacuje się, że w tym roku sadownicy zbiorą nawet 1 milion ton jabłek mniej niż rok wcześniej. W ubiegłym roku zebrano około 4 miliony ton tych owoców. To już jest bardzo duży spadek produkcji jabłek w Polsce, ale może oznaczać korzystne trendy na rynku. Wszystko będzie zależało od tego, czy na ruchy rynkowe ze strony dużych odbiorców rynek będzie reagować panicznie – czy dostosuje się do niskich cen. Ważne byłoby, aby zmieniać podaż tak, żeby obronić się przed spadkami cen. Dlatego ten sezon powinien być dobry – ale praktyka pokaże, czy sadownicy zakończą go z poczuciem zrobienia dobrego biznesu.

– Jesteśmy obecnie jako sadownicy w czasie rozpoczęcia zbioru jabłek. To jest najważniejszy gatunek, który stanowi największą siłę produkcyjną w naszym gospodarstwie. To właśnie jabłka decydują o sytuacji dochodowej każdego gospodarstwa – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP. – W zasadzie zbiory wszystkich owoców jagodowych, poza malinami jesiennymi, już się zakończyły. Niestety sytuacja była bardzo niekorzystna, spowodowana różnymi czynnikami. Producenci owoców jagodowych w większości zysków nie osiągnęli. Natomiast jeżeli chodzi o producentów jabłek, mamy dzisiaj do czynienia z bardzo korzystnymi zjawiskami rynkowymi. Obserwując to, co się dzieje u naszych konkurentów w Unii Europejskiej i w innych krajach – nie należy się spodziewać tam wysokich zbiorów. Wszystko wskazuje, że dla producentów jabłek w teorii może to być dobry sezon – co pozwoliłoby trochę podreperować sytuację finansową, która w poprzednich latach była tragiczna – analizuje Maliszewski.

SoDA Conference 2023: Szanse i wyzwania dla branży IT

Nowe wyzwania i pojawiające się możliwości to „stałe” elementy w niezwykle zmiennym świecie biznesu, a sektor technologiczny nie jest w tym odosobniony. Z jednej strony od prawie dekady możemy zaobserwować postępującą cyfryzację na coraz większą skalę. Z drugiej jednak – od kilku miesięcy bardzo dynamiczny rozwój i wzrost popularności rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji (AI), po które chętnie sięgają organizacje na całym świecie. Po stronie wyzwań należy wskazać przede wszystkim czynniki ekonomiczne i geopolityczne, ale również wspomniana AI, budząca też obawy wśród pracowników. W jaki optymalny sposób wykorzystać nowe możliwości, jakie daje nam technologia i zminimalizować wpływ czynników negatywnych na rozwój polskiego IT? Jak adaptować się do zmian? Gdzie szukać nowych możliwości na zbudowanie solidnego i konkurencyjnego biznesu IT? Te oraz wiele innych tematów będzie omawianych już na początku października, podczas zbliżającej się SoDA Conference 2023.

– Branża IT jest wyjątkowo chłonna na zmiany rynkowe – z tego względu przez lata nauczyliśmy się elastyczności i szybkiej adaptacji do nowości ocenia Bartosz Majewski, założyciel i prezes SoDA oraz prezes Codibly. –  Na konferencji SoDA porozmawiamy m.in. o tym, jak odnaleźć się w czasach kryzysów i niepewności.

Podczas konferencji, która odbędzie się w dniach 4-5 października w Focus Hotel Premium w Warszawie, przedstawiciele z branży technologicznej będą rozmawiali o możliwych strategiach zarządzania zmianą w sektorze IT oraz perspektywach branży w 2024 r. Eksperci odniosą się do zagadnień związanych z różnymi obszarami działalności, m.in. rozwoju biznesu i generowania przychodów oraz zarządzania kapitałem ludzkim. Poruszane będą tam tematy, takie jak m.in.: co kształtuje przyszłość branży IT, jak odnaleźć się w czasach kryzysu i niepewności, jakie są tajemnice udanych fuzji i przejęć, o czym należy pamiętać, decydując się na ekspansję na rynki zagraniczne – amerykański, nordycki i niemiecki, czy jak komunikować trudne decyzje w firmie i na zewnątrz. Podczas SoDA Conference nie zabraknie również tematów związanych z nowymi możliwościami, ale i wyzwaniami wynikającymi z popularyzacji sztucznej inteligencji.

Rewolucja AI – szanse dla organizacji, ale i wyzwania

Sztuczna inteligencja (AI), przez lata postrzegana jako technologia przyszłości, staje się bez dwóch zdań jednym z największych motorów napędowych zmian w świecie IT. Jak podaje KPMG w swoim badaniu pt. „Monitor Transformacji Cyfrowej Biznesu” z 2023 [1]r., 15 proc. organizacji korzysta już teraz z AI, a kolejne 13 proc. planuje wdrożyć rozwiązania o nią oparte do końca br. Goldman Sachs natomiast prognozuje[2], że inwestycje w AI mogą do 2025 r. osiągnąć poziom nawet 200 mld. dolarów i obejmą one nie tylko te związane bezpośrednio z technologią, ale również sprzętem oraz kapitałem ludzkim. Z kolei według badania zleconego przez Amazon Web Services (AWS), przyspieszenie wdrażania technologii, takich jak chmura i sztuczna inteligencja, potencjalnie mogłoby uruchomić w Polsce 490 mld zł w wartości ekonomicznej, co stanowi równowartość 21 proc. obecnej gospodarki naszego kraju.[3]

Dla sektora IT popularyzacja tego obszaru jest szansą na rozwój ekonomiczny i kompetencyjny, dającym nowe możliwości w zakresie automatyzacji procesów i codziennych działań. Jednak powszechność AI budzi też pewne obawy – głównie związane z wpływem na rynek pracy czy powstanie nowych zagrożeń w obszarze cyberbezpieczeństwa.

W trakcie SoDA Conference eksperci poruszą tematy, takie jak efektywne wdrożenie i odkrywanie nisz dla sztucznej inteligencji, wnioski z projektu AI ACT i wpływ rozporządzenia na sektor technologiczny czy rola automatyzacji i AI a przyszłość rynku pracy IT. Ważnym punktem w agendzie wydarzenia będzie też omówienie wniosków z pierwszego raportu opracowanego przez członków powołanej w lipcu br. SoDA AI Research Group, dotyczącego AI i Generative AI w polskim sektorze publicznym.

Polscy i międzynarodowi eksperci

Silną stroną SoDA Conference 2023 jest program wydarzenia, poruszający najistotniejsze tematy z punktu widzenia polskiego sektora IT, które będą omawiane przez ekspertów ze świata technologicznego. Wśród zagranicznych gości znajdą się m.in. Edmond Cunningham z Cmaetron LLC, który posiada 30-letnie doświadczenie jako ekspert, doradca w branży IT w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych oraz Michael Murray, CEO Power Technology, ekspert w obszarze energii odnawialnej z bogatym doświadczeniem w sprzedaży i zarządzaniu na amerykańskim rynku technologicznym. Grono keynote speakerów zamknie Mikko Virtanen z fińskiej firmy Agileday, który podzieli się swoją wiedzą o prowadzeniu globalnego biznesu konsultingowego i rozwoju na rynkach skandynawskich.

– Zaprosiliśmy międzynarodowych gości, którzy dodatkowo podzielą się doświadczeniem ze swoich krajów i ze swojej perspektywy opowiedzą, jak najlepiej rozpocząć działania na rynkach zagranicznych. To, co na stałe wpisało się w tradycję SoDA Conference to duża dawka networkingu i rozmów kuluarowych, podczas których nie tylko kontynuujemy dyskusje ze sceny, ale też rozmawiamy o trendach i bieżących problemach czy wyzwaniachdodaje Bartosz Majewski.

– Podczas mojego wystąpienia na konferencji SoDA w Warszawie będę miał okazję podzielić się doświadczeniami JetBrains w zakresie współpracy z AWS na różnych poziomach, m.in. skalowania oferty SaaS i innych. Głęboko wierzę, że historia JetBrains i AWS może zainspirować naszych przyjaciół w Polsce do wprowadzania innowacji, rozwijania i skalowania swoich biznesów – mówi Mikhail Vink, Global Marketing Programs Manager w JetBrains.

Tradycyjnie już, na koniec SoDA Conference odbędzie się uroczysta gala i wręczenie nagród SoDA Awards. Będą one przyznawane w kategoriach, takich jak np. wzrost przychodów z eksportu, projekty innowacyjne czy projekty, które wywarły pozytywny wpływ społeczny.

[1] Monitor Transformacji Cyfrowej Biznesu. Edycja 2023, KPMG

[2] AI investment forecast to approach $200 billion globally by 2025, Goldman Sachs

[3] Badanie „Unlocking Europe’s Digital Potential” przygotowane przez Public First na zlecenie AWS

Chiny: deflacja i spowolnienie gospodarcze

Powolne lądowanie Chin. Zamiast spowalniać globalną gospodarkę, Chiny eksportują – deflację, przynosząc innym pewną ulgę w inflacji.

  • Chiny nadal eksportują przede wszystkim deflację, ponieważ w ich sektorze wytwórczym utrzymuje się nadwyżka mocy produkcyjnych. Wepchnęło to chińskie firmy w cykl deflacji cen eksportowych i od czerwca obniżyło inflację r/r w USA i strefie euro średnio o -1pp. Podsumowując: deflacja w Chinach – powód do niepokoju w kraju, przynosi pewną ulgę gospodarko rozwiniętym.
  • Chiński konsument – to na nim skupione jest publiczne wsparcie, ale odbudowa pewności konsumenckiej zajmie trochę czasu. Do końca roku prawdopodobne jest podjęcie dalszych działań i przeznaczenie środków w celu stymulowania zatrudnienia (spodziewać się można np. obniżki stawek dla przedsiębiorstw, zwłaszcza dla MŚP). Rozdawanie gotówki lub obniżki stawek VAT nie były jak dotąd opcjami preferowanymi, ale są prawdopodobne.
  • Pomimo ostatnich środków łagodzących, polityka pieniężna jest nadal zbyt restrykcyjna. Niedawne cięcia oprocentowania istniejących kredytów i depozytów mogą uwolnić około +0,3 punktu procentowego wzrostu dzięki dodatkowym wydatkom konsumenckim, ale negatywny impuls kredytowy kosztuje -0,8 punktu procentowego pod względem wzrostu PKB w skali rocznej. W związku z tym Allianz Trade spodziewa się jeszcze dwóch szeroko zakrojonych obniżek stóp procentowych (w tym RRR depozytów walutowych) przed końcem roku.
  • Rynek mieszkaniowy powinien ustabilizować się na niskich poziomach, w lepszej kondycji budownictwo infrastrukturalne. Można oczekiwać, że dalsze środki łagodzące regulacje pozwolą nabywcom kupującym kolejne mieszkanie/dom stać się nabywcami tych nowobudowanych w największych miastach. Wraz z dalszymi obniżkami stóp procentowych i zmniejszeniem minimalnych wskaźników środków własnych dla nabywców pierwszego i drugiego domu, powinno to pomóc zmniejszyć nadmiar mieszkań i zwiększyć zaufanie. Jeśli chodzi o infrastrukturę, oczekiwać można, że kwota zaplanowana na cały rok zostanie w pełni wykorzystane już do końca września, należy więc ogłosić dodatkowe wydatki, aby uniknąć klifu fiskalnego (gwałtownej redukcji wydatków – deficytu budżetowego) w IV kwartale.
  • Chociaż aktywność gospodarcza i rynki kapitałowe prawdopodobnie osiągnęły dno, Allianz Trade spodziewa się powolnego wzrostu w związku z długotrwałymi dostosowaniami strukturalnymi. Obniżamy naszą prognozę wzrostu PKB Chin do +5,3% w 2023 roku. Główne gospodarki od czasu pandemii zmniejszyły swoją zależność od chińskiego konsumenta (Polska – bez zmian).

 

Zamiast spowalniać globalną gospodarkę, Chiny eksportują deflację. Ceny konsumpcyjne i producentów znajdują się w trendzie deflacyjnym od początku 2023 roku.  Indeks cen producentów w Chinach spadł w lipcu o -4,4% r/r, podczas gdy inflacja stała się ujemna po raz pierwszy od początku 2021 roku. Oczekujemy, że inflacja w Chinach wyniesie średnio +0,4% w 2023 r. i +1,7% w 2024 r. Chociaż wydarzenia te mogą być powodem do niepokoju w kraju, przynoszą pewną ulgę gospodarkom rozwiniętym. W przypadku Chin stwierdzamy, że w ujęciu r/r spadek PPI o -1 punkt procentowy powoduje spadek cen eksportowych o -0,9 punktu procentowego dwa miesiące później. Spadek cen eksportowych o -1 punkt procentowy spowalnia inflację w USA i strefie euro o -0,2 punktu procentowego w tym samym miesiącu. W związku z tym Chiny nadal będą miały negatywny wpływ na inflację w USA i strefie euro. Od czerwca odjęły one średnio około -1 punktu procentowego od inflacji r/r w porównaniu ze szczytowym poziomem +3 punktów procentowych w połowie 2022 r. (wykres poniżej).

Średni wpływ chińskich cen eksportowych na inflację w USA i strefie euro, ppŚredni wpływ chińskich cen eksportowych na inflację w USA i strefie euro

Źródła: Źródła krajowe, Refinitiv, Allianz Research

Mając za sobą masowy proces pozbywania się zapasów w sektorze wytwórczym, Allianz Trade spodziewa się (umiarkowanego) wzrostu produkcji i nowych zamówień jesienią. Nadwyżki mocy produkcyjnych w sektorze wytwórczym są obecnie redukowane (wykres poniżej), ale uważamy, że konieczne jest dalsze dostosowanie (kolejny wykres). Ponadto, perspektywy dla popytu zewnętrznego ulegają mniejszemu pogorszeniu, ponieważ wzrost płac realnych w gospodarkach rozwiniętych staje się dodatni. Jednak niskie perspektywy inwestycyjne za granicą będą nadal miały wpływ na popyt na towary przemysłowe. W związku z tym absorpcja nadwyżki chińskich mocy produkcyjnych zajmie trochę czasu.

Zapasy przemysłowe a PPI (wskaźnik cen producentów), r/rZapasy przemysłowe a PPI

Źródła: Źródła krajowe, Bloomberg, Allianz Research

Nadwyżka mocy produkcyjnych w sektorze wytwórczym[1]

Nadwyżka mocy produkcyjnych w sektorze wytwórczymŹródła: Oficjalne źródła, Refinitiv, Allianz Research

Chiński konsument jest w centrum niedawno ogłoszonych publicznych środków wsparcia, które powinny zaradzić kryzysowi zaufania, ale nie całkowicie go rozwiązać. Perspektywy zatrudnienia są najgorsze od początku 2023 r., a co piąty młody człowiek jest bezrobotny, ponieważ kluczowe sektory, takie jak IT, nieruchomości i finanse, zmniejszają swoje potrzeby. Rynek nieruchomości został dotknięty realnymi stopami procentowymi na poziomie bliskim 5%, co ograniczyło perspektywy dla nowych nabywców, ale także utrzymało wysoki koszt obsługi kredytu dla obecnych nabywców. W rezultacie ostatnie środki (wsparcia rynku) ogłoszone przez władze koncentrują się na konsumpcji, budownictwie mieszkaniowym i finansowaniu, choć są one stopniowe i dalekie od fiskalnych bazook obserwowanych w ostatnich latach. Powinny one zapobiec dalszemu pogarszaniu się aktywności gospodarczej, ale nie spowodują solidnego i długotrwałego odbicia wzrostu. W związku z tym zakładamy, że prawdopodobne jest ogłoszonie kolejnych środków wsparcia ukierunkowanych na stymulowanie wzrostu zatrudnienia. Niektóre z nich mogą przybrać formę obniżek stóp procentowych dla przedsiębiorstw, zwłaszcza dla MŚP. Rozdawnictwo gotówki nie jest obecnie preferowaną opcją, ale biorąc pod uwagę wzrost presji deflacyjnej i słabe jednak perspektywy odbicia konsumpcji, może ono zostać wdrożone na przełomie roku, jeśli dane pozostaną poniżej oczekiwań. Chińskie władze nadal chcą osiągnąć wzrostu na poziomie „około 5%”, podczas gdy wzrost w pierwszej połowie roku wynosi 4,3%.

Analiza 50 najczęściej używanych fraz w obecnych planach chińskich władz – konsumpcja na czeleAnaliza 50 najczęściej używanych fraz w obecnych planach chińskich władz

Źródła: oficjalne dokumenty, Allianz Research

Władze podjęły stosunkowo szybkie działania w celu przeciwdziałaniu załamaniu na rynku mieszkaniowym łagodząc kolejne regulacje, aby umożliwić nabywcom kupującym kolejne mieszkanie/dom łatwiejszy zakup (dotychczas dla nich trudnodostępnych)  nowobudowanych domów i mieszkań pierwszej kategorii, zmniejszając nadwyżkę niesprzedanych mieszkań. Dobrą wiadomością jest fakt, że większa liczba dużych miast może jeszcze bardziej złagodzić wymogi dotyczące minimalnego wkładu własnego, poza oficjalną jego redukcją (dla pierwszego mieszkania do maks. 20%, w porównaniu do wcześniejszego średniego przedziału 20%-35% wartości mieszkania, a dla drugiego mieszkania do 30%, w porównaniu z uprzednim przedziałem wkładu własnego 30% do 70% wartości mieszkania). Perspektywy w sektorze mieszkaniowym pozostają jednak słabe. Inaczej w budownictwie infrastrukturalnym – ten sektor wspierać powinno przyspieszenie wydatków na infrastrukturę w związku z dyrektywami z początku sierpnia nakazującymi samorządom lokalnym pełne wykorzystanie rocznych kwot na obligacje specjalne do końca września. Emisja obligacji samorządowych wyraźnie więc wzrosła. Oczekujemy, że dodatkowe inwestycje infrastrukturalne zostaną ogłoszone już we wrześniu-październiku aby uniknąć klifu fiskalnego (gwałtownej redukcji deficytu budżetowego) i oczekiwać można, że samorządy lokalne zdołają wydać wszystkie wpływy z obligacji specjalnych. W puli środków pozostaje około 0,5% PKB z niewykorzystanych kwot na 2022 rok.

Nastawienie monetarne jest nadal dalekie od restrykcyjnego, z ujemnym wpływem netto na wzrost w wysokości -0,5 punktu procentowego. W czerwcu argumentowaliśmy, że dalsze cięcia stóp procentowych będą prawdopodobne w sierpniu. Bank Ludowy Chin (bank centralny Chińskiej Republiki Ludowej) obniżył jednoroczną średnioterminową linię kredytową o 15 pb, najwięcej od początku pandemii, co powinno wesprzeć ogólną płynność. Jednoroczna podstawowa stopa procentowa pożyczki (LPR) została obniżona tylko o 10 pb, co powinno wesprzeć akcję kredytową. W rzeczywistości impuls kredytowy nadal kosztuje -0,8 punktu procentowego pod względem rocznego wzrostu PKB, ponieważ od maja 2023 r. jest ujemny (wykres poniżej). Wszystkie narzędzia zostały wykorzystane: Pod koniec sierpnia bank centralny obniżył stopę FX RRR z 6% do 4%, próbując wesprzeć walutę. Ponadto banki państwowe będą mogły obniżyć oprocentowanie istniejących pożyczek, a także depozytów, co powinno uwolnić około +0,3 punktu procentowego wzrostu dzięki pobudzeniu wydatków konsumenckich.

Impuls kredytowy, % r/rImpuls kredytowy

Źródła: Oficjalne źródła, Refinitiv, Allianz Research

Niepowodzenia gospodarcze wywierają presję na chińskie rynki kapitałowe. W wyniku rozczarowujących danych gospodarczych, niskiej inflacji i utrzymującej się podatności deweloperów mieszkaniowych na zagrożenia, rentowności chińskich obligacji skarbowych są jednymi z najniższych w ciągu ostatnich 20 lat, a 10-letnie obligacje są obecnie notowane poniżej 2,7%. Chociaż nie przewidujemy spadku rentowności poniżej 2,5% w tym roku, ryzyko spadków pozostaje. Przewidujemy odbicie rentowności do 3% w 2024 r., gdy inflacja zbliży się do 2%.

Środowisko relatywnie niskich rentowności również przyczynia się do presji na spadek wartości chińskiego juana (CNY), zwłaszcza że główne gospodarki, takie jak USA, szybko podniosły stopy procentowe w ciągu ostatnich 18 miesięcy. Oczekujemy, że CNY uniknie tego, co nazywamy progiem „kryzysu zaufania” (powyżej 7,32). Rzeczywiście, niższa wartość CNY może pomóc w zmniejszeniu nadwyżki mocy produkcyjnych w chińskim sektorze wytwórczym, ale zbyt silny (spadek) może zwiększyć obawy G7, że Chiny rozpoczną swego rodzaju wojnę walutową. W związku z tym uważamy, że władze będą chciały utrzymać CNY „wystarczająco nisko”, aby uniknąć głębszego kryzysu na rynku nieruchomości, zwłaszcza w kontekście problemów na rynku mieszkaniowym, ale „wystarczająco wysoko”, aby zapobiec nasileniu rywalizacji między USA a Chinami i zwiększeniu środków protekcjonistycznych. Co więcej, obniżki stopy FX RRR z 4% do 2% po cięciu o -2 punkty procentowe pod koniec sierpnia pozostają na stole w celu zwiększenia płynności walutowej, a także dalsze złagodzenie środków regulacyjnych w celu uzyskania dostępu do rynków kapitałowych, w szczególności rynku akcji po serii środków ogłoszonych w sierpniu (w tym obniżenie opłaty skarbowej od transakcji na papierach wartościowych). Nasze oczekiwania dotyczące dalszych emisji obligacji w IV kwartale w celu uniknięcia klifu fiskalnego również pozwolą CNY utrzymać się na poziomie około 7,2/USD do końca roku.

Ogólnie rzecz biorąc, Allianz Trade spodziewa się wzrostu PKB Chin na poziomie +5,3% w 2023 r. (rewizja o -0,5 punktu procentowego) i +4,7% w 2024 roku. W 2023 r. większość rewizji w dół wynika z niższego wzrostu konsumpcji prywatnej, niższego wzrostu inwestycji, a także wolniejszego wzrostu importu. Od czasu pandemii główne gospodarki zmniejszyły swoją zależność od chińskiego konsumenta. Patrząc na ewolucję średniego rocznego wkładu chińskiego importu we wzrost PKB, stwierdzamy, że więcej gospodarek (w szczególności Wietnam, Australia, Korea Południowa, RPA i Brazylia) zmniejszyło swoją średnią roczną zależność od popytu ze strony Chin, niż zwiekszyło (Polska – bez zmian, podobnie jak Włochy czy Francja)

Średni roczny wkład chińskiego importu we wzrost PKB, zmiana 2022 vs 2019, pp (20 największych rynków importowych dla Chin i wybranych rynków)Średni roczny wkład chińskiego importu we wzrost PKB

Źródła: ITC, Allianz Research

[1] Obliczony jako różnica prostych średnich subindeksu „zapasów zakupów” i subindeksu „ilości zakupów” z ankiet Caixin i NBS Manufacturing PMI.

Niemcy: recesja, spowolnienie i wyzwania strukturalne

Niemcy potrzebują czegoś więcej niż planu. Rządowy plan gospodarczy krokiem we właściwym kierunku, ale jest on zbyt mały, aby zrestrukturyzować gospodarkę o wartości 4 bilionów euro.

  • Niemcy są jedyną dużą gospodarką, która prawdopodobnie skurczy się w 2023 r., z takimi przeciwnościami, jak spowolnienie popytu na ich eksport (szczególnie wysoce cykliczne towary, takie jak samochody, obrabiarki i chemikalia), nierównomierny globalny wzrost: popyt rośnie na usługi bardziej niż na towary, spowolnienie popytu z USA i Chin oraz korekta zapasów.
  • Nawet jeśli rządowy plan gospodarczy jest krokiem we właściwym kierunku i zapewni niewielki impuls wzrostowy, jest on zbyt mały, aby zrestrukturyzować gospodarkę o wartości 4 bilionów euro. W opinii Allianz Trade Niemcy zmagają się z wyzwaniami strukturalnymi, w tym niedoborami siły roboczej, wysokimi kosztami energii, zwiększonymi obciążeniami regulacyjnymi i podatkowymi, powolną cyfryzacją i niepewnością polityczną. Aby im sprostać, Niemcy potrzebują środków, które wzmocnią ich pozycję jako miejsca innowacji, inwestycji i tworzenia miejsc pracy o wysokiej wartości.
  • Niemcy muszą pilnie ograniczyć biurokrację i przyspieszyć cyfryzację, aby przyciągnąć inwestycje. Kluczowe znaczenie ma uproszczenie przepisów, ograniczenie biurokracji i wzmocnienie zdolności do podejmowania szybkich decyzji administracyjnych. Rząd musi nadać priorytet szybszemu planowaniu i procedurom zatwierdzania, aby ułatwić inwestycje gospodarcze.
  • Podczas gdy rząd musi stworzyć sprzyjające warunki, firmy muszą również podjąć środki zaradcze i aktywnie wdrażać zieloną i cyfrową transformację. Kluczem do ożywienia gospodarczego w Niemczech jest szczuplejsze, sprawniejsze państwo i produktywne inwestycje zamiast dotacji. Transformacja wymaga współpracy między rządem a sektorem prywatnym

Niegdysiejsza potęga Europy stała się jedyną dużą gospodarką, która prawdopodobnie skurczy się w 2023 roku. Niemcy ledwo powróciły do poziomu sprzed pandemii (wykres), a perspektywy na drugą połowę 2023 r. nie wyglądają zachęcająco. Wszystkie główne wskaźniki sygnalizują pogorszenie koniunktury, ponieważ przeciwności wynikające ze spowolnienia globalnego popytu i duża ekspozycja na spowolnienie w USA i Chinach obciążają wysoce cykliczną gospodarkę Niemiec. Oczekujemy, że PKB spadnie o -0,3% w 2023 r. (USA: +2,2%, FR: +0,9%, strefa euro: +0,6%), ale Allianz Trade nie spodziewa się, że niemiecka recesja potrwa dłużej niż do nadchodzącej zimy. W 2024 r. Allianz Trade spodziewa się, że niemiecka gospodarka powróci do ożywienia wspieranego przez wszystkie główne składniki popytu, z niewielkim ożywieniem PKB o +0,8% (USA: +1,1%, FR: +0,7%, strefa euro: +1,0%).

Wykres: Niemiecki PKB i jego składniki (indeks: 2015 = 100)Niemiecki PKB i jego składniki

Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Spowolnienie globalnego popytu i bardziej rozdrobniona światowa gospodarka odbijają się na niemieckim eksporcie. W pierwszej połowie 2023 r. niemiecki eksport wzrósł łącznie o +3,3% r/r do 797,8 mld EUR, podczas gdy do Niemiec zaimportowano towary o łącznej wartości 699,1 mld EUR. Było to o 4,3% mniej niż w pierwszej połowie 2022 roku. Bilans handlowy nadal nie powrócił do poziomów sprzed pandemii, a przy globalnym, a zwłaszcza chińskim popycie, który będzie niższy przez dłuższy czas, jest mało prawdopodobne, aby bilans handlowy powrócił do normy przez jakiś czas. Ogólnie rzecz biorąc, niemieckie przedsiębiorstwa są bardziej podatne na wahania globalnego cyklu produkcyjnego ze względu na specjalizację firm w eksporcie wysoce cyklicznych towarów, takich jak samochody, obrabiarki i chemikalia. W przeszłości pionowo zintegrowane przemysłowe łańcuchy wartości okazały się zaletą w globalnej konkurencji i były w stanie zrekompensować pewne niedogodności związane z kosztami (tj. płace, regulacje, energia). Jednak obecnie globalna fragmentacja i zmniejszenie ryzyka położyły temu kres.

Niemcy borykają się również z nierównomiernością wzrostu globalnego popytu na usługi (na nie większego) i towary (te zdecydowanie mniej). Konsumenci chętnie wydają zwiększone dochody na usługi, a nie na towary, które produkują Niemcy. Z kolei kraje takie jak USA, Francja czy Hiszpania są bardziej zorientowane na usługi. W Niemczech 18,5% wartości dodanej w PKB pochodzi z produkcji (w porównaniu do 9,3% we Francji lub 10,7% w USA), podczas gdy 62,7% wartości dodanej w PKB pochodzi z usług (w porównaniu do 70,3% we Francji i 77,6% w USA). Niemieckie usługi opierają się głównie na rozległej sieci usług przemysłowych, wydajnej logistyce i usługach posprzedażowych dostosowanych do potrzeb klienta, które są w większości związane z produkcją i nie zaspokajają obecnego popytu konsumentów.

Ponadto Niemcy są w dużym stopniu narażone na amerykański spadek produkcji i chińskie spowolnienie. Produkcja przemysłowa w USA wpadła w recesję i oczekuje się, że w drugiej połowie 2023 r. będzie się dalej kurczyć. Niemiecki eksport spadł o -11,8% r/r w pierwszej połowie 2023 r. (wykres poniżej). Jednocześnie ponowne otwarcie Chin po pandemii nie spowodowało większego popytu na import. Zamiast tego niemiecki eksport do Chin spadł o -7,9% r/r w pierwszej połowie 2023 roku.

Wykres: Niemiecki eksport do partnerów handlowych, 3-miesięczna średnia krocząca r/r w %Niemiecki eksport do partnerów handlowych

Źródła: Refinitiv Datastreams, Allianz Research

Wreszcie, korekta zapasów spowoduje dalszy spadek produkcji przemysłowej. Po ponadprzeciętnym wzroście zapasów, jaka miała miejsce po ustąpieniu niedoborów związanych z pandemią, detaliści zmniejszają obecnie swoje zapasy materiałów i wyrobów gotowych w obliczu słabnącego popytu. Ze względu na ogromny sektor produkcyjny zorientowany na eksport, Niemcy ponownie ucierpią bardziej niż większość innych gospodarek europejskich.

Czy najnowszy rządowy plan ratunkowy odmieni sytuację? Kwestie cykliczne przeplatają się z bardziej strukturalnymi przeciwnościami, które powstrzymują Niemcy. Należą do nich wszechobecne niedobory siły roboczej, nadmierne koszty energii częściowo spowodowane błędną polityką energetyczną w przeszłości, wysokie obciążenia regulacyjne i podatkowe, powolna cyfryzacja i niepewność polityczna. Jednak w porównaniu do kłopotów z lat 1995-2004, Niemcy cieszą się dziś rekordowym zatrudnieniem, wysokim popytem na pracę i dość komfortową sytuacją fiskalną. To znacznie ułatwia dostosowanie się do wstrząsów. Niemniej jednak, obecne spowolnienie może posłużyć jako sygnał ostrzegawczy. Podczas gdy reformy pobudzające wzrost gospodarczy były blokowane do 2002 r. przez ówczesną centrolewicową koalicję, obecny rząd wykazuje mniejszy opór i niedawno przedstawił plan ratunkowy. Dziesięciopunktowy plan gospodarczy próbuje stawić czoła przeciwnościom i stworzyć bodziec dla gospodarki. Ustawa o wzroście i możliwościach stanowi rdzeń i uzupełnia już istniejące środki mające na celu zapewnić wsparcie podatkowe dla przedsiębiorstw i dla inwestycji przyjaznych dla klimatu. W ich skład wchodzi m.in. premia inwestycyjna, możliwość odliczania strat podatkowych, lepsze warunki amortyzacji, tymczasowe przywrócenie opcji amortyzacji degresywnej dla majątku ruchomego i budynków mieszkalnych oraz wzmocnienie zachęt podatkowych towarzyszących nakładom na badania i rozwój. Oczekiwać można, że w efekcie wpłyną one na obniżenie podatków o 7 mld EUR rocznie do 2028 roku. Rozszerzone opcje amortyzacji zapewnią bodziec w wysokości 500 mln euro – specjalnie dla budownictwa mieszkaniowego.

Chociaż plan jest krokiem we właściwym kierunku i zapewni niewielki impuls wzrostowy, jest on zbyt mały, aby zrestrukturyzować gospodarkę o wartości 4 bilionów euro. Jeszcze przed ogłoszeniem obecnego planu, rząd próbował stworzyć pewien bodziec dla inwestycji poprzez politykę przemysłową. Problemem nie jest jednak brak funduszy, ale natura samej administracji. Niemcy muszą obecnie płacić cenę za swoje wcześniejsze częściowo nietrafione wybory w zakresie polityki energetycznej i taktykę „zarządzania zamiast reform”. W miarę realizowania założeń zerowego zużycia energii netto ceny energii pozostaną przez dłuższy czas wysokie, wiec utrata niektórych energochłonnych gałęzi przemysłu jest nieunikniona. Będzie to bolesne, ponieważ niemiecki przemysł chemiczny i metalowy są jednymi z tych prowadzących najbardziej intensywne badania i średnio wprowadzają zdecydowanie więcej innowacji niż inne branże. Ponieważ generują one około 20% wartości dodanej przemysłu w Niemczech i zatrudniają około 16% siły roboczej w przemyśle, będzie to miało znaczący wpływ na koniunkturę.

Proces transformacji Niemiec jest już w pełnym biegu. Firmy zaczęły opuszczać Niemcy na rzecz lokalizacji o tańszej energii. Niemniej jednak, niemiecki rząd zaproponował 80% dopłaty do cen energii elektrycznej dla przemysłu ciężkiego (Industriestrompreis), co wiąże się z kosztem 30 mld euro – choć nie jest to jeszcze przesądzone. Przygotowano również plany dotacji dla czystej produkcji w przemyśle ciężkim o wartości około 20 mld EUR, a 20 mld EUR dotacji przeznaczono już na zakłady produkujące chipy, z czego tylko 10 mld EUR trafi do Intela. Czas pokaże jednak, czy to wystarczy, aby pobudzić prywatne inwestycje w Niemczech, podobnie jak ustawa o ograniczaniu inflacji pobudziły inwestycje w nowe zakłady w USA (wykres poniżej).

Inwestycje w budowę nowych zakładów, 3-miesięczna średnia krocząca Indeks 2019 = 100

Inwestycje w budowę nowych zakładówŹródła: BEA, Destatis, Allianz Research. Uwaga: USA: łączne prywatne wydatki budowlane skorygowane o ceny przy użyciu PPI dla popytu pośredniego „materiały i komponenty dla budownictwa”. Niemcy: Veranschlagte Baukosten, Baugenehmigungen Fabriken und Werkstattgebäude, cena skorygowana za pomocą Baupreisindex für gewerbliche Betriebsgebäude, Bauleistungen am Bauwerk.

Niemcy potrzebują środków, które wzmocnią ich pozycję jako miejsce przyjazne dla innowacji, inwestycji i tworzenia miejsc pracy o wysokiej wartości dodanej. Pozytywnym aspektem jest to, że Niemcy nadal mają silną pozycję pod względem liczby wniosków patentowych i inwestycji w badania i rozwój. Jednak w ostatnich latach niemieckie wydatki na te cele spadły. Co więcej, kraj atrakcyjny dla inwestorów wygląda inaczej: kapitał podwyższonego ryzyka (venture capital – związany zazwyczaj ze średnio- i długoterminowymi inwestycjami w przedsiębiorstwa niepubliczne znajdujące się we wczesnych fazach rozwoju) w ostatnich latach zmniejsza się, a spadek liczby nowotworzonych przedsiębiorstw i start-upów może być kolejnym sygnałem, że atrakcyjność Niemiec jako lokalizacji biznesowej spada (wykres poniżej). W przyszłości wzrost wartości dodanej będzie prawdopodobnie wiązał się z sektorami, które nie należą do tradycyjnych mocnych stron Niemiec, takich jak usługi w bliskim kontakcie z personelem (m.in.. centra pomocy), oprogramowanie, zarządzanie dużymi zbiorami danych i rozrywka. Aby odnieść sukces, Niemcy będą musiały uczynić i utrzymać swoją gospodarkę wystarczająco elastyczną, aby poradzić sobie z takimi zmianami. Ustawa o finansowaniu przyszłości, na którą przeznacza się 1 mld EUR rocznie, ma na celu ułatwienie finansowania start-upów i wchodzenia na giełdę przy jednoczesnym pokonywaniu barier na rynku kapitałowym. Dodatkowo, inicjatywa Promote the Future planuje zainwestować 20 mld EUR w edukację i badania. Skuteczność tych inicjatyw pozostaje jednak niepewna ze względu na niejasne plany wdrożeniowe.

Liczba nowych przedsiębiorstw, w tysiącachLiczba nowych przedsiębiorstw, w tysiącach

Źródło: OECD, Allianz Research

Niemieckie firmy potrzebują stabilności politycznej, aby móc planować i inwestować. Obejmuje to jasność co do ceny emisji dwutlenku węgla i energii pochodzącej z paliw kopalnych. Fundusz na rzecz Klimatu i Transformacji, z budżetem w wysokości 211 mld EUR, zapewnia środki do dokonywania zmian. W 2024 r. 58 mld EUR zostanie przeznaczone na renowację budynków, dekarbonizację przemysłu, mobilność neutralną dla klimatu, produkcję półprzewodników i rozwój przemysłu wodorowego. Kolejne 54 mld EUR przeznaczono na remonty infrastruktury, rozwój sieci stacji ładowania samochodów elektrycznych, linii światłowodowych do szybkiego internetu oraz zwiększenie produkcji wodoru neutralnego dla klimatu. Środki na te inicjatywy pochodzą ze specjalnego funduszu finansowanego przez europejski handel certyfikatami CO2. Ogólnie rzecz biorąc, Niemcy potrzebują niższych cen energii, które można osiągnąć poprzez zwiększenie krajowej produkcji energii. Jednak obecny brak jasności co do proponowanych rozwiązań w zakresie zielonej energii, rozbudowy sieci, strategii elektrowni i przepisów dotyczących przyspieszenia wodoru stwarza niepewność dla firm w ich planowaniu (poniżej).

Wskaźnik niepewności polityki, w %Wskaźnik niepewności polityki, w %

Źródło: Baker, Bloom, Davis (2016), Allianz Research

Niemcy muszą również pilnie ograniczyć biurokrację i przyspieszyć cyfryzację, aby przyciągnąć inwestycje. Kluczowe znaczenie ma uproszczenie przepisów, ograniczenie biurokracji i wzmocnienie zdolności do podejmowania szybkich decyzji administracyjnych. Rząd musi nadać priorytet szybszemu planowaniu i procedurom zatwierdzania, aby ułatwić inwestycje gospodarcze. Obecna propozycja dotyczy dostępu do danych i ich wykorzystania, przepisów dotyczących badań klinicznych farmaceutyków oraz cyfryzacji kluczowych usług administracyjnych. Jest to od dawna spóźnione i niezbędne, szczególnie w administracji. Istnieją jednak inne niewykorzystane możliwości z przeszłości, które Niemcy również muszą nadrobić, aby zająć się zaległościami w usługach cyfrowych.

Ustawa o imigracji wykwalifikowanych pracowników, która obniża bariery dla imigracji wykwalifikowanych pracowników, jest pozytywnym krokiem w kierunku rozwiązania problemu niedoboru siły roboczej. Edukacja i badania stoją przed poważnymi wyzwaniami, w tym niewystarczającym finansowaniem i liczbą personelu naukowego, utrudniającym dostęp do wysokiej jakości edukacji i ograniczającym udział kobiet w sile roboczej. Rozwiązanie tych kwestii ma kluczowe znaczenie dla długoterminowego sukcesu Niemiec we wspieraniu innowacji i przedsiębiorczości. Ustawa o imigracji wykwalifikowanych pracowników musiałaby jednak zostać uzupełniona reformami podatkowymi i emerytalnymi, aby zachęcić krajową podaż pracy do imigracji wykwalifikowanych pracowników. Automatyzacja może pomóc złagodzić lukę w umiejętnościach i niedobór siły roboczej poprzez przyspieszenie procesów i wykorzystanie ograniczonych talentów. Zwycięską ręką jest dobrze wyszkolona, zaangażowana siła robocza współpracująca z najnowocześniejszą technologią i automatyzacją. Podczas gdy automatyzacja może sprawić, że miejsca pracy będą bardziej integracyjne i bezpieczniejsze, może ona również zapewnić natychmiastowe szkolenia na żądanie. Obawom o wypieranie miejsc pracy przeciwstawiają się prognozy, zgodnie z którymi nowe technologie będą tworzyć więcej miejsc pracy, niż je eliminować. Przykładowo, Światowe Forum Ekonomiczne szacuje, że do 2025 r. nowe technologie stworzą co najmniej 12 mln miejsc pracy więcej niż zlikwidują.

Rozszerzenie stosunków handlowych (poprawa relacji na wielu mniej dotąd eksplorowanych rynkach) i zabezpieczenie dostaw surowców ma kluczowe znaczenie dla zielonej transformacji Niemiec. Zapewnia to doskonałą okazję do odtworzenia niemieckiego modelu biznesowego w zrównoważony sposób, ale potrzebne są znaczne wysiłki inwestycyjne zarówno ze strony sektora publicznego, jak i prywatnego, aby sprostać ogromnemu zadaniu dekarbonizacji. Niemcy znajdują się w samym sercu obiecującej unijnej bazy produkcyjnej zielonych technologii. Żaden inny kraj G7 – ani Chiny – nie wyeksportował więcej ekologicznych towarów niż Niemcy jako udział w PKB. Rząd musi odważyć się na osiągnięcie bardziej ekologicznego postępu i promowanie zielonych technologii, ponieważ wspierają one niemiecką drogę do neutralności klimatycznej, jednocześnie przynosząc korzyści gospodarce. Zmiany są jednak nieuniknione dla większości firm i branż, a gospodarka potrzebuje programów, które koncentrują się na poprawie warunków ramowych, zapewnieniu niezbędnych inwestycji w celu zapewnienia odpowiedniej podaży taniej, niskoemisyjnej energii oraz promowaniu badań i rozwoju nowych produktów i usług o potencjalnej wartości dodanej.

Wreszcie, niemieckie firmy muszą również same podjąć środki zaradcze i być otwarte na reformy. Powinny zaprojektować procesy pracy w taki sposób, aby mogły szybko reagować na wstrząsy i przewidywać zmiany geopolityczne oraz utrudniającą bieżącą działalność dekarbonizację. Kluczem do ożywienia gospodarczego w Niemczech jest szczuplejsze państwo i inwestycje zamiast dotacji. Transformacja wymaga współpracy między rządem a przedsiębiorcami. Rząd musi stworzyć sprzyjające warunki, podczas gdy firmy muszą aktywnie wdrażać zieloną i cyfrową transformację.

Rynek pracy z kobiecą twarzą

Zmiana przepisów i świadomości pracodawców oraz potrzeby rynku pracy będą miały kluczowy wpływ na sytuacje kobiet na rynku pracy i wzrost ich udziału w rynku pracy. Udział kobiet i mężczyzn na kierowniczych stanowiskach w Polsce jest – według danych Eurostat – niemal równy (44%) jednak, gdy spojrzymy na kierownictwo wyższego szczebla, ten udział spada już do ok. 25 proc. Zdaniem ekspertów w miarę upływającego czasu oraz zmian pokoleniowych będziemy obserwować wzrost odsetka kobiet aktywnych zawodowo, nie tylko w branżach stereotypowo uważanych za „kobiece”.

Dużym wyzwaniem, zwłaszcza w budowaniu kariery, wciąż pozostaje postrzeganie kobiet przez pryzmat macierzyństwa, kwestionowanie kompetencji czy nieuświadomione uprzedzenia, którymi czasem kierują się osoby decyzyjne w organizacjach.

Być może to jest wyjaśnieniem tak niskiego udziału kobiet na najwyższych stanowiskach w giełdowych firmach (GPW) w Polsce, gdzie udział kobiet w zarządach wynosi 12,6 proc., a w radach nadzorczych – 17,3 proc. Nawet w sektorze finansowym, w którym kobiety stanowią 60 proc. zatrudnionych, w zarządach firm jest ich tylko 13 proc. (Polski Instytut Ekonomiczny2023).

Niezależnie od innych czynników nasze społeczeństwo się starzeje i kobiety będą musiały uzupełnić braki kadrowe na rynku pracy. Do tego firmy, które stawiają na różnorodność płciową, odnoszą realne korzyści. Potwierdza to badanie McKinsey „Diversity Matters” pokazujące, że organizacje należące do 25 proc. najbardziej różnorodnych pod względem płci, mają o 15 proc. większe szanse na osiągnięcie wyższych wyników finansowych niż mediana dla ich branży.

Przykładem mogą być awanse kobiet na typowo męskich stanowiskach. Głośnym echem w międzynarodowej prasie wybrzmiał awans kobiety – Elizabeth McCall na stanowisko Master Distiller w liczącym blisko 200 lat producencie whisky – Woodford Reserve, co czyni ją trzecią osobą w historii marki, która zdobyła ten tytuł. Elisabeth McCall swoja karierę zaczęła w firmie Brown-Forman w dziale badań i rozwoju w 2009 r., by w 2015 r. zostać głównym degustatorem w Woodford. W 2018 r. przeszła na stanowisko asystenta głównego destylatora by objąć prestiżową funkcję Master Distiller w 2023 roku. (https://www.bizjournals.com/louisville/news/2023/07/25/elizabeth-mccall-woodford-reserve-distilery.html )

Polska pod względem wyrównania szans kobiet i mężczyzn na współczesnym rynku pracy powoli poprawia pozycję wśród państw UE.  Zmiany są widoczne w wielu branżach. Z wypowiedzi ekspertów wynika, że kobiety stanowią 46 proc. siły roboczej w Unii Europejskiej, a organizacjach łańcucha dostaw to już blisko 40 proc. W Polsce, udział kobiet pracujących w stereotypowo męskich branżach rośnie. – Rosnąca reprezentacja kobiet jest widoczna w handlu, usługach, opiece oraz sprzedaży na poziomie stanowisk specjalistycznych. – W ostatnim czasie coraz więcej kobiet awansuje w zespołach sprzedażowych, prezentując szeroki zakres kompetencji i osiągając bardzo mocne i wymierne wyniki na wyższych stanowiskach kierowniczych – podkreśla Dorota Pałysiewicz, dyrektor HR w firmie Brown-Forman Polska.

Ważnym bodźcem do zmiany sytuacji kobiet na rynku pracy wydaje się być przechodzenie od modelu tradycyjnego do partnerskiego, w którym mężczyźni na równi z kobietami zajmują się opieką nad dziećmi oraz angażują się w obowiązki domowe. Pomogą w tym zmiany legislacyjne, w tym wprowadzenie europejskiej dyrektywy dotyczącej równości i przejrzystości wynagrodzeń. Duże znaczenie ma też dyrektywa o udziale kobiet we władzach spółek giełdowych. Do końca czerwca 2026 r. ma on wzrosnąć do co najmniej 40 proc. w radach nadzorczych lub przynajmniej 33 proc. we władzach spółek, czyli łącznie w zarządach i radach nadzorczych.

Pozytywnym zjawiskiem jest coraz większa liczba fundacji i inicjatyw, które wspierają kobiety w aktywizacji zawodowej. – Nie tylko umożliwiają kobietom przekwalifikowanie się, ale także budują świadomość znaczenia kobiet na rynku pracy – podkreśla Karolina Szkaradnik, menedżer ds. relacji z klientem w międzynarodowej firmie rekrutacyjnej Grafton Recruitment.

Postępowanie wymiarowe w zakresie spadku – termin dochodzenia zapłaty podatku

Po śmierci spadkodawcy jego spadkobiercom zdarza się zapomnieć o dopełnieniu wszystkich formalności związanych z przyjęciem spadku, w tym o złożeniu w urzędzie skarbowym zeznania podatkowego o jego nabyciu. Nierzadko o obowiązku tym przypominają sobie dopiero po latach, gdy przy okazji podejmowania innych czynności, np. sprzedaży odziedziczonej w spadku nieruchomości, muszą ujawnić źródło pochodzenia majątku. Urzędy skarbowe wszczynają wówczas postępowanie wymiarowe w zakresie podatku od spadków i darowizn. Jak się okazuje, często robią to bezprawnie, błędnie ustalając termin, w jakim mogą dochodzić od spadkobiercy zapłaty podatku.

W sytuacjach m.in. dziedziczenia, darowizny, zasiedzenia, nieodpłatnego zniesienia: użytkowania, służebności lub współwłasności, beneficjent tych przysporzeń jest zobowiązany złożyć w urzędzie skarbowym zeznanie podatkowe o nabyciu rzeczy lub praw majątkowych na formularzu SD-3, a w przypadku najbliższej rodziny na formularzu SD-Z2. W zakresie dziedziczenia jest na to miesiąc od dnia, gdy uprawomocniło się orzeczenie sądu, został zarejestrowany akt poświadczenia dziedziczenia, albo wydano europejskie poświadczenie spadkowe. Złożenie deklaracji ma umożliwić organowi pobór należnego podatku.

Ujawnienie nabycia spadku w zeznaniu podatkowym

Spadkodawca zmarł w czerwcu 2008 r. Dwa lata później sąd rejonowy stwierdził nabycie po nim przez podatnika spadku na podstawie testamentu. W lutym 2019 r. spadkobierca złożył zeznanie podatkowe, w którym wykazał wartość nabytego majątku. Urząd skarbowy wszczął postępowanie podatkowe, które zamknął wydaniem decyzji ustalającej spadkobiercy kilkanaście tysięcy złotych zobowiązania w podatku od spadków i darowizn.

Zarzut przedawnienia

Spadkobierca wniósł skargę podnosząc m.in. zarzut przedawnienia. Jak bowiem głosi art. 68 § 1 Ordynacji podatkowej, zobowiązanie podatkowe nie powstaje, jeżeli decyzja ustalająca to zobowiązanie została doręczona po upływie 3 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy. Również w § 2, wydłużającym termin przedawnienia w sytuacji gdy podatnik nie złożył deklaracji w terminie lub w złożonej deklaracji nie ujawnił wszystkich danych niezbędnych do ustalenia wysokości zobowiązania podatkowego, zastrzeżono, że zobowiązanie to nie powstaje w przypadku doręczenia decyzji po upływie 5 lat.

Przyznanie się do spadku zrodziło obowiązek podatkowy na nowo

Jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie podzielił zdanie organu, że w przedmiotowej sprawie zobowiązanie spadkobiercy w podatku od spadków i darowizn powstało z dniem doręczenia mu decyzji organu w 2019 r. Zgodnie z art. 6 ust. 4 zd. drugie ustawy o podatku od spadków i darowizn (dalej u.p.s.d.), w przypadku gdy nabycie nie zostało zgłoszone do opodatkowania, obowiązek podatkowy powstaje z chwilą powołania się przez podatnika przed organem podatkowym na fakt nabycia. W zgodnej opinii organów podatkowych (naczelnika urzędu skarbowego i dyrektora izby administracji skarbowej) oraz sądu obowiązek podatkowy spadkobiercy powstał na nowo, wskutek powołania się przez niego na nabycie majątku w złożonej w lutym 2019 r. deklaracji. WSA dodał, że przepis ten stworzono w celu zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania.

Urząd skarbowy dysponował przecież postanowieniem ws. nabycia spadku

Naczelny Sąd Administracyjny, do którego spadkobierca wniósł skargę kasacyjną zgodził się z organami, że przewidziana w art. 6 ust. 4 u.p.s.d. instytucja znajduje zastosowanie w przypadkach, gdy podatnik powołuje się przed organem podatkowym na fakt nabycia majątku. Przenosząc to na grunt rozpoznawanej sprawy NSA stwierdził, że obowiązek podatkowy spadkobiercy powstał nie w 2019 r. a 9 lat wcześniej, dokładnie 29 czerwca 2010 r., gdy uprawomocniło się postanowienie sądu rejonowego stwierdzające nabycie spadku. NSA przypomniał, że zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z 28 czerwca 2004 r. w sprawie określenia rodzajów i zakresu informacji przekazywanych organom podatkowym przez sądy, stwierdzenie nabycia spadku jest zdarzeniem prawnym, o którym sądy są zobowiązane informować organy podatkowe. Właściwy naczelnik US został więc powiadomiony o nabyciu spadku. Urząd skarbowy nie musi więc czekać na zgłoszenie nabycia spadku przez spadkobiercę. Dysponując postanowieniem sądu w tej sprawie może przeprowadzić skuteczne postępowanie podatkowe.

Nieuzasadnione sankcje wobec podatnika

NSA uchylając wyrok WSA w Szczecinie i decyzję organu podatkowego II instancji zaznaczył, że art. 6 ust. 4 zd. drugie u.p.s.d. nie można stosować rozdzielnie, bez uwzględniania zdania pierwszego tego przepisu. Stanowi ono, że jeśli nabycie niezgłoszone do opodatkowania stwierdzono następnie pismem, obowiązek podatkowy powstaje z chwilą sporządzenia pisma; jeżeli pismem takim jest orzeczenie sądu, obowiązek podatkowy powstaje z chwilą uprawomocnienia się orzeczenia.

Skoro nabycie przez spadkobiercę spadku sąd rejonowy stwierdził prawomocnym wyrokiem 29 czerwca 2010 r., to 3-letni termin przedawnienia upłynął 31 grudnia 2013 r. Złożenie przez podatnika deklaracji w lutym 2019 r. nie miało na celu wykazania nabycia majątku, a uzyskanie potwierdzenia stanu prawnego, który był znany urzędowi skarbowemu. „Zeznanie to zostało zatem wykorzystane przez organy podatkowe niezgodnie z celem, powodując nieuzasadnione sankcje wobec skarżącej…” (wyrok z 27 lipca 2023 r., sygn. akt III FSK 2227/21).

Podsumowanie

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego daje spadkobiercom, obdarowanym i innym beneficjentom przysporzeń majątkowych silny argument w toczących się, jak i w zakończonych już sporach z administracją skarbową. Być może podatników, których organy obarczyły ciężarem zobowiązania w podatku od spadków i darowizn „powodując nieuzasadnione sankcje”, jest znacznie więcej.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Najważniejsze funkcje Tableau

Praca z danymi stała się nieodłącznym elementem wielu profesji. Narzędzia do analizy i wizualizacji danych, takie jak Tableau, rewolucjonizują sposób, w jaki przedsiębiorstwa i organizacje korzystają z danych do podejmowania decyzji . Przedstawiamy 12 kluczowych funkcji Tableau, które każdy analityk danych powinien znać, aby w pełni wykorzystać potencjał tej dynamicznej platformy.

Kluczowe funkcje ułatwiające analizę danych

Tableau oferuje szereg narzędzi, które znacząco ułatwiają analizę danych. Do najważniejszych z nich należą:

  • Accelerator: Dzięki gotowym do użycia pulpitom nawigacyjnym możesz szybciej dostrzegać wartościowe informacje w swoich danych. Na przykład, możesz stworzyć pulpit nawigacyjny z automatycznym podsumowaniem sprzedaży w ostatnim kwartale, co pozwoli na szybkie zidentyfikowanie najważniejszych trendów.
  • Bins: Ułatwia grupowanie danych w dyskretnych przedziałach, co pozwala na lepszą wizualizację i analizę danych. Na przykład, możesz zgrupować klientów w różnych przedziałach wiekowych, aby zrozumieć, które grupy wiekowe generują największy dochód.
  • Catalog: Automatycznie kataloguje wszystkie Twoje zasoby danych, zapewniając szybkie odkrywanie danych i zrozumienie ich pochodzenia. Na przykład, możesz użyć tej funkcji do zidentyfikowania wszystkich zestawów danych związanych z projektem marketingowym.
  • Data Stories: Narzędzie to automatycznie podsumowuje kluczowe informacje, dostarczając jasne i zwięzłe wyjaśnienia do Twoich pulpitów nawigacyjnych. Na przykład, możesz automatycznie wygenerować podsumowanie wyników ankiety, prezentując najważniejsze wnioski w prosty i zrozumiały sposób.

Szczegółowe informacje znajdziesz na stronie: https://astrafox.pl/technologie-tableau/

Funkcje wspomagające wizualizację i interakcję z danymi

Tableau nie tylko ułatwia analizę danych, ale także ich wizualizację. Oto niektóre funkcje, które pomagają w tym aspekcie:

  • Geospatial Analytics: Pozwala na przedstawienie danych w kontekście ich fizycznej lokalizacji, oferując wgląd w geograficzne aspekty analizowanych informacji. Na przykład, możesz użyć tej funkcji do wizualizacji danych demograficznych na mapie, co pozwoli na lepsze zrozumienie rozkładu geograficznego.
  • Hyper: Szybki silnik SQL, który przyspiesza analizy w czasie rzeczywistym, ułatwiając eksplorację danych. Na przykład, możesz użyć Hypera do szybkiego przetwarzania dużych zbiorów danych transakcyjnych, identyfikując kluczowe trendy w czasie rzeczywistym.
  • Image Role: Usprawnia integrację obrazów z Tableau, poprawiając wizualny aspekt analiz. Na przykład, możesz dodać logo firmy do swojego dashboardu, aby uczynić go bardziej profesjonalnym i spersonalizowanym.
  • Unified Tooltip: Dostarcza użytkownikom więcej kontekstu dla ich danych, prezentując do sześciu wcześniejszych podpowiedzi naraz. Na przykład, możesz użyć tej funkcji do prezentacji dodatkowych informacji o produkcie, gdy użytkownik najedzie na niego kursorem.

Integracje i narzędzia wspierające zarządzanie projektem

Tableau oferuje również narzędzia, które ułatwiają zarządzanie projektem i integrację z innymi platformami:

  • Slack Integration: Umożliwia natychmiastowe udostępnianie dashboardów, wizualizacji i wglądów w Slacku, promując szybką oraz świadomą dyskusję i podejmowanie decyzji. Na przykład, możesz udostępnić dashboard z wynikami sprzedaży w kanale zespołu, aby wszyscy mogli szybko zobaczyć i zareagować na najnowsze dane.
  • Metadata API: Daje możliwość odkrywania danych i metadanych używanych w całej organizacji, a także integrację z partnerami strategicznymi. Na przykład, możesz użyć tej funkcji do automatycznego śledzenia zmian w strukturze danych, co ułatwia zarządzanie zasobami danych.
  • Nested Projects: Pomaga w organizacji treści, umożliwiając tworzenie projektów podrzędnych i zarządzanie nimi w sposób kontrolowany. Na przykład, możesz zorganizować różne projekty w ramach jednego głównego projektu, co ułatwia zarządzanie i śledzenie postępów.

Podsumowanie

Tableau to potężne narzędzie, które oferuje szeroki wachlarz funkcji wspierających analizę i wizualizację danych. Od gotowych do użycia pulpitów nawigacyjnych po integracje z popularnymi narzędziami, takimi jak Slack, Tableau jest niezbędnym narzędziem dla każdego analityka danych. Odkryj pełny potencjał Tableau, eksplorując wszystkie funkcje, które ma do zaoferowania.

Grupa Śnieżka w I półroczu: wyniki powyżej oczekiwań

W I półroczu 2023 r. Grupa Kapitałowa Śnieżka wypracowała przychody ze sprzedaży o 7,7% wyższe niż przed rokiem oraz zanotowała wzrost zysków. Na osiągnięte wyniki miała wpływ przede wszystkim sprzedaż na najważniejszym dla Grupy polskim rynku, a także wysoka dynamika sprzedaży w Ukrainie – trzecim rynku dla Grupy Śnieżka. W drugiej części sezonu właściciel marek m.in. Magnat, Śnieżka i Vidaron będzie się koncentrować na umocnieniu pozycji rynkowej. Ochrona marż pozostaje kluczowa dla Zarządu.

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy br. Grupa Śnieżka osiągnęła przychody ze sprzedaży w wysokości 434,5 mln zł, tj. o 7,7% wyższe niż rok wcześniej. To przede wszystkim efekt wyższej o 6,8% r/r sprzedaży na rynku polskim, na którym Grupa wypracowuje obecnie ponad 69% skonsolidowanych przychodów. Wzrost ten był także wsparty wyższą sprzedażą na rynku ukraińskim, który szybko odbudowuje swoje udziały w strukturze przychodów Grupy. Ich obecne poziomy są porównywalne do osiąganych przed wybuchem wojny.

Dobre wyniki uzyskane przez Grupę Śnieżka w I półroczu 2023 r. to w dużej mierze efekt realizacji długoterminowej strategii marketingowo-sprzedażowej, której elementem jest polityka pricingowa. Na całą branżę, w której działa Grupa, nadal wpływa szereg niekorzystnych czynników makroekonomicznych. Jest to zwłaszcza wysoka inflacja, która przekłada się na spadek siły nabywczej konsumentów, a także wciąż niekorzystne wskaźniki nastrojów konsumenckich – choć poprawiające się w stosunku do ub.r. Pozytywny wpływ na wyniki Grupy w Polsce miał natomiast niesłabnący od kilku lat trend premiumizacji, czyli kupowania produktów wyższej jakości.

Sytuacja rynkowa jest wciąż trudna, ale Śnieżka dobrze poradziła sobie w warunkach wysokiej inflacji i niskich poziomów nastrojów konsumentów. Dlatego mogę powiedzieć, że wyniki osiągnięte w pierwszym półroczu są powyżej naszych oczekiwań. Obecnie wracamy do poziomów marż osiąganych kilka lat temu, co jest naszym priorytetem – mówi Piotr Mikrut, prezes zarządu FFiL Śnieżka SA.

Niekorzystne otoczenie na rynku węgierskim, postępująca odbudowa sprzedaży w Ukrainie

Na rynku węgierskim Grupa spotyka się z podobnymi wyzwaniami jak na macierzystym rynku, czyli m.in. ze spadającą siłą nabywczą i niskimi wskaźnikami nastrojów konsumenckich. Należy jednak odnotować, że skala i dynamika inflacji, która w głównej mierze jest przyczyną tych zjawisk, jest na Węgrzech istotnie większa niż w Polsce. Wpływa to zarówno na zmniejszenie popytu, jak i na plany remontowe tamtejszych klientów. W rezultacie przychody Grupy na rynku węgierskim w I półroczu br. wyniosły 64,9 mln zł, co oznacza spadek o 8,7% r/r (6,2 mln zł).

Z kolei na rynku ukraińskim Grupa osiągnęła przychody w wysokości 40,8 mln zł, tj. aż o 57,5% (14,9 mln zł) wyższe w porównaniu z poprzednim rokiem. Wyniki I półrocza 2023 r. są jednak nieporównywalne do uzyskanych w analogicznym okresie ub.r., ponieważ przez znaczną część I półrocza (od 24 lutego do 11 kwietnia ub.r.) spółka Śnieżka-Ukraina wstrzymała wykonywanie dostaw oraz zawiesiła produkcję.

Przychody na rynku węgierskim miały w tym okresie 14,9% udziału w całkowitych przychodach Grupy Śnieżka (-2,7 pp.), a na rynku ukraińskim było to 9,4% (wzrost o 3 pp.). Na pozostałych rynkach zagranicznych, na których sprzedawane są produkty Grupy Śnieżka, sprzedaż wyniosła łącznie 25,4 mln zł, tj. była o 14,4% wyższa niż w pierwszych sześciu miesiącach ub.r. i stanowiła 5,9% całkowitych przychodów Grupy (wzrost o 0,4 pp.).

Uzyskany w Polsce wzrost sprzedaży ponad rynek potwierdził, że skutecznie realizowana strategia marketingowo-sprzedażowa nadal pozwala nam zwiększać udziały na kluczowym dla Grupy polskim rynku. Procentuje m.in. siła naszych marek: Magnat, Śnieżka i Vidaron. Podobnie jest na Węgrzech, gdzie klienci są przywiązani do marki Poli-Farbe. W Ukrainie z kolei odnotowujemy istotny wzrost sprzedaży r/r. Jest on związany nie tylko z niską bazą wyników z ub.r., ale także z powracającym popytem na produkty do remontów – komentuje Joanna Wróbel-Lipa, wiceprezes zarządu FFiL Śnieżka SA, dyrektor ds. handlowych.

Poprawa zysków

W okresie pierwszych sześciu miesięcy br. Grupa osiągnęła zysk na działalności operacyjnej w wysokości 60,6 mln zł (+43,0% r/r), wynik EBITDA w wysokości 80,2 mln zł (+32,6% r/r) i skonsolidowany zysk netto w wysokości 41,3 mln zł (+79,8% r/r).

W samym II kwartale 2023 roku Grupa wypracowała 233,1 mln zł przychodów ze sprzedaży (+9,2% r/r), 33,0 mln zł zysku na działalności operacyjnej (+34,7% r/r), 42,7 mln zł zysku EBITDA (+26,3% r/r) oraz 24,1 mln zł zysku netto (+118,8% r/r). Zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 22,0 mln zł (+148,0% r/r).

Na wysokość zysków Grupy osiągniętych w okresie styczeń-czerwiec br. wpływ miały przede wszystkim skutecznie realizowana strategia marketingowo-sprzedażowa oraz korzystny kurs euro. Pozytywny wpływ na wyniki miała dodatnia dynamika przychodów, natomiast wzrosty kosztów sprzedaży o 6,3% i kosztów ogólnego zarządu o 9,6% wpłynęły na nie negatywnie.

Zgodnie z zapowiedziami nakłady inwestycyjne Grupy zostały ograniczone i w I półroczu 2023 r. wyniosły 7,4 mln zł. Były to głównie wydatki spółki FFiL Śnieżka SA związane z kontynuacją inwestycji w nowe Centrum Logistyczne zlokalizowane w Zawadzie k. Dębicy, w środki trwałe, a także na modernizację instalacji na wybranych wydziałach produkcyjnych, w tym w spółce Śnieżka-Ukraina. W 2023 r. łączna wartość wydatków inwestycyjnych w Grupie według założeń ma być istotnie niższa niż rok wcześniej i jest planowana na poziomie około 35 mln zł.

Witold Orłowski: Polska powinna szukać kompromisu z Ukrainą

Relacje z Ukrainą są bardzo ważne dla Polski. Nie mogą być one elementem polityki bieżącej czy wyborczej. Nawet jeśli pojawiają się problemy, to trzeba je skutecznie rozwiązywać. W duchu przyjacielskich relacji oraz szukania kompromisu i wzajemnego zrozumienia potrzeb. Tu chodzi o naszą przyszłość na lata, a nie tylko na najbliższe cztery tygodnie. Dlatego warto rozmawiać dwustronnie i szukać kompromisów. Polska nie może podejmować żadnych działań, które mogą być odebrane jako wrogie wobec Ukrainy.

– Ukraina jest i będzie naszym sąsiadem. Powinno zależeć nam na tym, żeby nasze relacje układały się jak najlepiej. Sytuacja jest taka, że Ukraina jest w ogromnej potrzebie. I w tym momencie oczekuje pomocy – powiedział serwisowi eNewsroom.pl prof. Witold Orłowski, ekonomista, Rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula. – To nie jest sytuacja, w której obie strony mogą mówić: „my mamy swoje, wy macie swoje”. I teraz próbujmy negocjować. Ukraina potrzebuje dzisiaj ogromnej pomocy. I z tego punktu widzenia trzeba powiedzieć, że stawanie na czele krajów, które w jakimkolwiek obszarze działają wyraźnie wbrew interesowi Ukrainy, jest bardzo nierozsądnym działaniem. Oczywiście rozumiem, że mamy wybory, że i pewnie Ukraińcy też to rozumieją – ale myślę, że ostatnie działania to już przesada. Z Ukrainą trzeba było negocjować, ustalić ważne kwestie na zasadzie dwustronnej – a nie dokonywać jednostronnych, wrogich gestów w stosunku do Ukrainy – wskazuje Orłowski.

Piwo drożeje znacznie bardziej niż surowce do jego produkcji

W tym roku piwo podczas Oktoberfest jest o 6 proc. droższe niż rok temu. To jednak nic w szerszym rozrachunku, bo w Polsce i na świecie piwo drożało dwa razy bardziej w ciągu ostatniego roku. I to w sytuacji, gdy surowce do jego produkcji staniały o 5 proc. Dalsze podwyżki będą jednak trudne, bo konsumenci się buntują i nie chcą kupować drogiego piwa.

W sobotę w Monachium rozpoczął się Oktoberfest – największy na świecie festiwal piwa. W tym roku, jego uczestnicy muszą zmierzyć się ze średnim wzrostem cen piwa o 6,1 proc. w porównaniu do 2022 roku. Jednak w sklepach i pubach w Polsce i na świecie, ceny piwa wzrosły w ostatnim roku znacznie bardziej. W Polsce, ceny napojów alkoholowych w ciągu 12 miesięcy podrożały o 12,4 proc., a sklepowa cena przeciętnej puszki piwa zbliża się do 4 zł. W Unii Europejskiej, ceny piwa wzrosły o 11,4 proc. a w USA – o 12,5 proc. W Polsce wzrost cen przebija inflację, a w UE i USA jest nawet od niej dwa razy wyższy. I to w sytuacji, gdy stworzony przez platformę eToro eToro Indeks cen surowców służących do produkcji piwa spadł o 5 proc w ciągu roku. Za wzrosty cen w tej sytuacji odpowiadają strategie cenowe koncernów piwowarskich, których celem jest promowanie marek premium, tak by na piwie móc zarabiać więcej. Jednak w tym momencie, dalsze podnoszenie cen skutkuje spadkiem popytu na piwo.

Stworzony przez eToro indeks sześciu towarów wykorzystywanych do produkcji i transportu piwa – od jęczmienia, pszenicy, słodu i ryżu po aluminium i benzynę – spadł o 26 proc. w stosunku do najwyższego poziomu z połowy 2022 roku.  Jest on też o 5 proc. niższy niż rok temu. Z poszczególnych surowców, wyższe niż w 2022 roku są obecnie tylko ceny ryżu, napędzane przez rosnący popyt w Azji i ograniczenia podaży w Indiach.  W ostatnim czasie wzrosły także ceny benzyny, ponieważ OPEC+ rozszerzył swoje głębokie cięcia produkcji, a popyt był lepszy niż początkowo się obawiano.

Akcje największych światowych producentów piwa, Anheuser-Busch (BUD) i Heineken (HEIA.NV), spadły w ciągu tego roku, a indeks 20 największych browarów znacznie opóźnił wzrost globalnych akcji. Z raportów firm piwowarskich wynika, że konsumenci sprzeciwiają się teraz dużym podwyżkom cen piwa poprzez ograniczenie jego spożycia, gdy ceny są zbyt wysokie. Inwestorzy reagują na to obniżeniem wartości sektora. BUD podniósł ceny w II kwartale o 9 proc., ale jednocześnie wolumen sprzedaży spadł o 1,4 proc. Ceny Heinekena w pierwszej połowie roku wzrosły o 11,8 proc., ale wolumen poszedł w dół o 5,4 proc. Wyjątki, które zostały nagrodzone przez inwestorów, to meksykański importer Constellation Brands (STZ) i Molson Coors (TAP), które były w stanie wykazać stały wzrost wolumenu.

W Polsce największym producentem piwa w Polsce jest Kompania Piwowarska – właściciel m.in. marek Tyskie, Żubr i Lech. Należy ona do japońskiej Asahi Group, która jest notowana na giełdzie w Tokio. Pozostała część polskiego rynku Piwa należy do Carlsberg Polska, spółki-córki duńskiego koncernu oraz średnich i małych browarów regionalnych.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Sektor transportowy o niskich cenach paliw. Jest obawa, że „cuda nad pylonami” szybko się skończą

– Z ekonomicznego punktu widzenia nie jest to wytłumaczalne. Ceny paliw na całym świecie rosną, a w Polsce pozostają na niezmienionym poziomie. Z punktu widzenia sektora TSL to widzimy pozytywne strny takiego działania, ale nie brakuje też obaw, co stanie się, gdy ceny zaczną rosnąć i czy ten „skok” nie będzie wówczas dla wielu przewoźników szokiem – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL, ekspert transportu i logistyki.

  • Światowi eksperci nazywają sytuację na rynku paliwowym w Polsce „interesującą”. Ceny ropy na świecie rosną, a ceny na stacjach paliw w Polsce spadają. To trend nienaturalny ekonomicznie
  • Ceny oleju napędowego są tak drogie na hurcie, że dystrybutorzy rezygnują z zakupów
  • Na światowych rynkach ceny paliw rosną. Obecnie są najwyższe od grudnia 2022
  • Przemysław Hołowacz: przedsiębiorcy sektora TSL boją się, że jak ceny wzrosną, to mocno dotknie to ich budżety. „Lepszy spokojny wzrost cen, niż sztuczne utrzymywanie niskich cen, a potem szok cenowy”

 

Jak mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL obecna sytuacja przynosi sektorowi TSL sporo niepokoju, ale jednocześnie daje szansę na polepszenie konkurencyjności wobec innych firm w Europie.

– Gdy ceny paliw spadają to spadają jednocześnie ceny transportu drogowego w ujęciu krajowym i międzynarodowym. Polscy przewoźnicy są w stanie oferować klientom dobre warunki cenowe i wygrywać walkę o klientów z firmami z Niemiec, Holandii czy Skandynawii. Oczywiście nie wiadomo ile taka sytuacja potrwa, bo obecne utrzymywanie cen paliwa na niższym poziomie nie ma podłoża ekonomicznego, ale widzimy, że firmy na tym zyskują – przyznaje Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.

– Zdajemy sobie sprawę, że to sytuacja „na ten moment”. Mam nadzieje, że gdy nastąpi odwrócenie trendu, to nie będzie dla firm bolesne. Obecnie firmy sektora TSL rezygnują z zakupów hurtowych i nawet duże firmy logistyczne tankują na stacjach paliw. Nie ma jednak mowy o robieniu wielkich zapasów. Zabezpieczenie starają się stworzyć ewentualnie mniejsze firmy. Widzimy, że przedsiębiorcy sektora TSL w czasie recesji bardziej stawiają na funkcjonowanie „tu i teraz”, niż na robienie zapasów. Ceny paliwa mogą rosnąć, ale i mogą jeszcze spadać – dodaje Przemysław Hołowacz.

35% pracodawców branży transportu, logistyki i motoryzacji chce zwiększać zatrudnienie, a 17% firm myśli o zwolnieniach

Obszar transportu, logistyki i motoryzacji rozwija się w Polsce w ostatnim czasie bardzo dynamicznie. Od października do końca grudnia 35% firm tego sektora chce zatrudniać nowych pracowników, zmniejszenie liczby etatów przewiduje 17% organizacji, a jedynie 2% pracodawców nie zna planów rekrutacyjnych na najbliższy czas. Niemal połowa przedsiębiorców (46%) nie planuje żadnych zmian w strukturach zatrudnienia. Takie dane płyną z najnowszego raportu „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”, w ramach którego firmy zdradzają swoje plany rekrutacyjne na IV kwartał tego roku.

Raport „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia” pokazuje, że w czwartym kwartale 2023 roku plany rekrutacyjne pracodawców branży transportu, logistyki i motoryzacji są optymistyczne – prognoza netto zatrudnienia, będąca barometrem rynku pracy i pokazująca plany firm związane z pozyskiwaniem nowych kadr, wynosi tutaj bowiem +18%. Oznacza to, że firmy planują wzmacnianie swoich zespołów. Obszar ten odnotował jedną z najwyższych prognoz netto zatrudnienia spośród 8 analizowanych sektorów, a jego wskaźnik wzrósł o 21 punktów procentowych w porównaniu do III kwartału 2023 roku, a także o 18 punktów procentowych w ujęciu rocznym.

Zdaniem Przemysława Sienkiewicza, eksperta rynku pracy z ramienia ManpowerGroup, wysoka prognoza netto zatrudnienia na nadchodzący kwartał dla sektora transportu, logistyki i motoryzacji jest wynikiem sezonowości tej branży w ostatnim kwartale roku, ale także utrzymującym się dobrym trendem inwestycji w sektorze magazynowania. – Najwyższe prognozy zatrudnienia przewidujemy w Polsce centralnej, która jest obszarem o największych powierzchniach magazynowo logistycznych w naszym kraju. Dla kandydatów, każdy wzrost planów zatrudnienia na nadchodzący kwartał oznacza więcej ofert pracy. Dla pracowników branży transportu, logistyki i motoryzacji to również sygnał o większych możliwościach rozwoju zawodowego, mogą oni bowiem szukać awansów czy nowych wyzwań w swojej karierze – mówi ekspert i dodaje, że w nadchodzących miesiącach pracodawcy mogą odczuć zwiększoną rywalizację o talenty, bowiem pozytywne prognozy rekrutacyjne to dla firm konieczność zapewnienia bardziej konkurencyjnych ofert i warunków współpracy. – Przedsiębiorstwa mogą zwiększać płace, oferować dodatkowe benefity oraz inwestować w rozwój pracowników. Taka sytuacja umożliwia zarówno kandydatom, jak i pracownikom negocjację warunków zatrudnienia, w tym także wyższego wynagrodzenia. Pracodawcy natomiast powinni przygotować się na czas intensywnej rekrutacji, a inwestowanie w strategie rekrutacyjne i programy rozwoju zawodowego może być pomocne w zatrudnieniu oraz zatrzymaniu najlepszych pracowników – podkreśla Przemysław Sienkiewicz.

Według danych Job Market Insights, tylko od początku lipca do połowy września tego roku w polskiej sieci ukazało się ponad 60 tysięcy ofert pracy kierowanych do kandydatów logistyki i transportu. Na najwięcej możliwości zmiany pracodawcy mogli liczyć kandydaci z okolic Warszawy, Wrocławia, Krakowa, Gdańska, a także Poznania i Katowic. W ostatnich miesiącach firmy najczęściej poszukiwały pracowników na stanowiska magazyniera, operatora wózka widłowego, kierowcy, pracownika magazynu, kierowcy z prawem jazdy C+E oraz spedytora międzynarodowego.

– Można zauważyć, że okolice największych aglomeracji w Polsce, takich jak właśnie Wrocław, Warszawa czy Kraków odnotowują dynamiczny wzrost powierzchni magazynowo logistycznych. To wynik rozwoju wielu projektów inwestycyjnych, których największymi najemcami pozostają niezmiennie operatorzy logistyczni. W wymienionych miastach widoczny jest także duży udział firm charakteryzujących się sezonowością produkcji, co bezpośrednio przekładać się będzie na zapotrzebowanie na pracowników w sektorze logistyki obsługujących również sektor przemysłowy – mówi ekspert.

Raport ManpowerGroup analizuje również plany rekrutacyjne organizacji w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). Dane pokazują, że pracodawcy branży transportu, logistyki i motoryzacji tego obszaru patrzą na IV kwartał tego roku z jeszcze większym optymizmem niż polskie przedsiębiorstwa. Prognoza netto zatrudnienia w tym sektorze dla regionu EMEA na października do końca grudnia wynosi bowiem +27%: wzmożone działanie rekrutacyjne planuje 42% organizacji, 15% liczy się z koniecznością redukcji etatów, a 3% organizacji nie zna planów rekrutacyjnych na nadchodzące miesiące. 40% pracodawców branży transportu, logistyki i motoryzacji EMEA chce pozostawić zatrudnienie na niezmienionym poziomie.

Katowicki Węglokoks S.A. oraz Lubelski Węgiel „Bogdanka” S.A. podpisały list intencyjny w sprawie przyszłej współpracy

Spółki podpisały list intencyjny 18 września 2023 roku w Katowicach podczas Europejskiego Kongresu Stalowego Steel 2023. Podpisy pod treścią dokumentu regulującego współpracę obu podmiotów złożyli w imieniu Węglokoksu prezes zarządu Tomasz Heryszek oraz wiceprezes zarządu ds. grupy kapitałowej Marek Akciński, zaś w imieniu Bogdanki – prezes zarządu Kasjan Wyligała oraz z-ca prezesa zarządu ds. handlu i inwestycji Dariusz Dumkiewicz.

Obecnie obie Spółki wdrażają niedawno opracowane, ambitne strategie rozwoju, których celem jest umocnienie ich pozycji na rynku. Węglokoks S.A. stawia przede wszystkim na rozwój wchodzących w skład Spółki zakładów hutniczych oraz planuje inwestycje w nowoczesne linie produkcyjne. Dla Lubelskiego Węgla „Bogdanka” S.A. długoterminowa strategia rozwoju oznacza natomiast dążenie do przekształcenia się w Koncern Multisurowcowy. Ten kierunek rozwoju zakłada dostarczanie różnorodnych surowców dla wielu branż gospodarki, w tym między innymi dla przemysłu hutniczego.

– Zapewnienie stabilnych dostaw surowców jest dla zakładów hutniczych sprawą najwyższej wagi – mówi Tomasz Heryszek, prezes zarządu Węglokoks S.A. – Partnerami w takim łańcuchu dostaw mogą być wyłącznie firmy o najwyższym stopniu wiarygodności. Cieszymy się, że możemy współpracować z takimi przedsiębiorstwami jak Lubelski Węgiel „Bogdanka” S.A. – dodał Tomasz Heryszek.

– Dostęp do ekspertyzy górniczej i technologii, które posiada Lubelski Węgiel Bogdanka, stwarza potencjał do identyfikacji i eksploatacji złóż surowców strategicznych, co ma kluczowe znaczenie dla rozwoju gospodarczego kraju. Ogromnie cieszymy się, że będziemy współpracować z Węglokoksem w zakresie zapewnienia najwyższej jakości wsadu żelazonośnego dla planowanej huty. Jako kluczowy uczestnik polskiego przemysłu wydobywczego, chcemy odgrywać istotną rolę w strategii kompleksowego rozwoju łańcucha wartości w segmencie hutniczym, a poprzez to przyczyniać się do budowania suwerenności surowcowej, energetycznej i przemysłowej Polski – powiedział Kasjan Wyligała, prezes zarządu LW „Bogdanka” S.A.

WĘGLOKOKS S.A. jest przedsiębiorstwem obecnym na rynkach światowych od ponad 70 lat. Nasze wyroby trafiły do 62 krajów na całym świecie. Firma intensywnie rozwija działalność na rynkach hutniczym, energetycznym oraz w logistyce i handlu. WĘGLOKOKS S.A. stoi na czele prężnie działającej Grupy Kapitałowej, skupiającej podmioty gospodarcze silnie związane z narodową gospodarką. Chcemy, by wpisana w naszą misję profesjonalna obsługa Klientów była realizowana poprzez oferowanie im odpowiednich, wysokiej klasy produktów, usług i rozwiązań przy zachowaniu najwyższych standardów obsługi  i ochrony środowiska. Nowoopracowana Strategia Rozwoju Węglokoks SA zakłada rozwój zakładów hutniczych oraz budowę nowych.

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A. to lider rynku producentów węgla kamiennego w Polsce, wyróżniający się na tle branży nowoczesnością i efektywnością wydobycia. Od czerwca 2009 roku spółka notowana jest na Giełdzie Papierów Wartościowych S.A. w Warszawie. W sierpniu 2022 roku Lubelski Węgiel Bogdanka S.A. powrócił do notowań w Indeksie WIG-ESG. Od października 2015 roku Bogdanka wchodzi w skład Grupy Enea, wicelidera polskiego rynku elektroenergetycznego w zakresie produkcji energii elektrycznej, zarządzającego pełnym łańcuchem wartości na rynku energii elektrycznej: od paliwa, poprzez produkcję energii elektrycznej, dystrybucję, sprzedaż i obsługę klienta.

Cuda na stacjach paliw

Jeszcze niedawno paliwo nie mogło być zbyt tanie, bo mogliby je wykupić sąsiedzi Polski. W okresie przedwyborczym ta tendencja jednak nie obowiązuje. Cudom na stacjach towarzyszą też sukcesy w walce z inflacją. Co, gdy ceny się urealnią?

Bazowa inflacja dwucyfrowa

Nie udało się w sierpniu obniżyć inflacji bazowej do poziomu jednocyfrowego. Wyniosła ona dokładnie 10%, co przy obecnej tendencji daje olbrzymie szanse, by zejść w jednocyfrowe rejony już we wrześniu. Inflacja bazowa to zmiany cen bez żywności i energii. Pokazuje ona pewną dłuższą tendencję. Tendencję, o którą coraz więcej ekonomistów po gwałtownych cięciach stóp procentowych zaczęło się poważnie martwić. We wrześniowych danych wpływ droższego euro nie powinien być jeszcze widoczny. W nadchodzących miesiącach może pojawić się jednak kilka istotnych bodźców, które mają potencjał na dokonanie negatywnych zmian w naszych portfelach. Rynki walutowe podchodzą na razie do tematu dość ostrożnie. Biorąc pod uwagę kalendarz wyborczy, nie jest to błędne podejście.

Cuda na stacjach

Tanie paliwo pozwala poprawić nastroje społeczne przed wyborami. W rezultacie na polskich stacjach jesteśmy świadkami cudu porównywalnego tylko z tym, co się podziało pod koniec roku, by przykryć zmianę stawki VAT. Od maja czerwca ropa kosztowała 72-78 dolarów, a obecnie jesteśmy w sytuacji kiedy ceny wzrosły do 95 dolarów, oczywiście za baryłkę. Wydawać by się mogło, że cena hurtowa powinna oddawać chociaż fragment tego ruchu. W hurcie jednak jesteśmy ponad 25 groszy niżej na litrze. Skąd biorą się podejrzenia, że jesteśmy świadkami cudu? Ta sama sieć handluje paliwem w Czechach. W tym samym czasie, kiedy w Polsce zobaczyliśmy ponad 25 groszy spadku na litrze, w Czechach cena poszła ponad 50 groszy w górę. Mówimy o cenach przed podatkiem VAT. W tym przypadku nie powinniśmy narzekać na narodowego monopolistę, ale jednak z niepokojem przyglądamy się tym zmianom.

Australijski strajk zwiększa ceny gazu

Wydawać się może, że strajki Australijczyków w firmie Chevron to temat na tyle odległy, że na naszą sytuację ma niewielki wpływ. Jak się okazuje – jest jednak dość istotny. Już miało być dobrze, podobno uzyskiwano porozumienie, a tu nagle eskalacja. Efekty widać było od razu w notowaniach ropy na holenderskiej giełdzie. Cena jednej megawatogodziny skoczyła z około 35 euro na 43 euro. Znów okazuje się, że to nie kryptowaluty a gaz jest instrumentem dla inwestorów z najmocniejszymi nerwami.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Kanada – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – pozwolenia na budowę domów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Baltic Power z umowami kredytowymi dla pierwszej polskiej morskiej farmy wiatrowej

Grupa ORLEN i Northland Power zawarły umowy kredytowe na finansowanie wspólnego projektu Baltic Power, pierwszej farmy wiatrowej, która powstanie na polskich wodach Bałtyku. Porozumienie zawarte z konsorcjum 25 polskich i międzynarodowych instytucji finansowych jest jednym z kluczowych elementów procesu przygotowania inwestycji.

– Finalizujemy przygotowanie wielkoskalowego projektu, który znacząco wpłynie na zmianę polskiego miksu energetycznego. Stabilne fundamenty finansowe i szerokie, międzynarodowe doświadczenie w realizacji dużych inwestycji sprawiają, że jesteśmy w stanie efektywnie prowadzić ten proces. Pomimo niezwykle dynamicznie zmieniającego się otoczenia projekt Baltic Power przygotowywany jest zgodnie z harmonogramem i chcemy, by już w 2026 roku zasilał czystą energią 1,5 mln gospodarstw domowych. Pozyskanie finansowania dla tego projektu potwierdza, że rynki finansowe również pozytywnie oceniają kluczowe inwestycje strategii ORLEN do 2030 roku – podkreśla Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Całkowity budżet projektu szacowany jest na około 4,73 mld EUR i zawiera wydatki inwestycyjne z ubezpieczeniem w kwocie ok. 4,05 mld EUR, a także koszty finansowania i rezerwę dodatkową. Rozpoczęcie budowy farmy planowane jest w 2023 roku, jej części morskiej w 2024, a oddanie inwestycji do użytkowania na 2026 rok. W początkowych 5 latach eksploatacji projekt Baltic Power może wygenerować dodatkowe średnioroczne wolne przepływy pieniężne w wysokości ok. 140 mln EUR.

Spłata kredytu oparta będzie na przyszłych nadwyżkach finansowych generowanych przez projekt. Finansowanie inwestycji będzie realizowane w formule Project Finance, co jest szczególnie korzystne dla inwestycji wymagających znacznych nakładów i czasu na osiągnięcie pełnej wydajności. Konsorcjum 25 instytucji finansowych, które zdecydowały się wesprzeć projekt to polskie i międzynarodowe banki komercyjne, agencje kredytów ekspertowych (ECA) i instytucje multilateralne w tym m.in.: Europejski Bank Inwestycyjny (EBI), Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR), Euler Hermes, Export and Investment Fund of Denmark i Export Development Canada. Finansowanie projektu stanowi 80% przewidywanych łącznych kosztów kapitałowych. Pozostały kapitał zostanie wniesiony przez partnerów projektu.

– Realizacja projektu Baltic Power przebiega zgodnie z przyjętym harmonogramem, a pozyskanie finansowania stanowi jeden z kamieni milowych na etapie jego rozwoju. Udało się go osiągnąć dzięki dużemu wsparciu i zaangażowaniu udziałowców projektu, czyli ORLEN i Northland Power, oraz ich efektywnej współpracy w całym procesie przygotowawczym – wskazuje Jarosław Broda, Prezes Zarządu Baltic Power.

Projekt Baltic Power jest najbardziej zaawansowanym projektem offshore wind w Polsce. Posiada zabezpieczone umowy na wszystkie kluczowe komponenty – w tym turbiny, morskie i lądowe stacje elektroenergetyczne, kable oraz fundamenty – wraz z ich produkcją, transportem i instalacją. Posiada także pozwolenia na budowę lądowej części inwestycji oraz pozwolenie na budowę morskiego przyłącza elektroenergetycznego, służącego do wyprowadzenia energii z farmy na ląd.

Budowa morskiej farmy wiatrowej Baltic Power jest jednym z kluczowych projektów Grupy ORLEN dla realizacji strategicznego celu osiągnięcia 9 GW mocy zainstalowanych w energetyce odnawialnej do 2030 roku. Farma powstanie ok. 23 km od brzegu, na wysokości Łeby i Choczewa, i będzie składała się z 76 najnowocześniejszych turbin wiatrowych o mocy jednostkowej 15 MW. Wraz z zakończeniem budowy w 2026 roku, farma Baltic Power rozpocznie produkcję energii, która pozwoli zasilić ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych. Grupa ORLEN posiada ponad 51% udziałów w Baltic Power.

Solidny bilans Bioceltix po 1H 2023

– 16,7 mln PLN gotówki na bilansie na koniec czerwca 2023

– Dynamiczny rozwój projektów w 2023:

  • pilotażowe badanie kliniczne produktu na atopowe zapalenie skóry u psów wskazuje na wysoką skuteczność terapii
  • pomyślne ukończenie badania klinicznego produktu na zapalenie stawów u psów
  • faza rekrutacyjna wieloośrodkowego badania klinicznego produktu na zapalenie stawów u koni przebiega bez zakłóceń

Bioceltix, wrocławska spółka biotechnologiczna o profilu weterynaryjnym notowana na GPW, opublikowała sprawozdanie finansowe za 1H 2023 wraz z podsumowaniem elementów strategii zrealizowanych w 2023 roku oraz kluczowych planów.

Dzięki emisji akcji przeprowadzonej na wiosnę br. stan gotówki na koniec czerwca wyniósł 16,7 mln PLN. Cele emisji zakładały kontynuowanie rozwoju projektów opartych o immunomodulujące właściwości mezenchymalnych komórek macierzystych. W pierwszym półroczu tego roku Spółka prowadziła badania kliniczne i inne działania projektowe dla trzech kandydatów na leki, które będą stosowne w leczeniu: zmian zwyrodnieniowych stawów u psów (BCX-CM-J), atopowego zapalenia skóry u psów (BCX-CM-AD) i zapalenia stawów u koni (BCX-EM). Koszty działalności Spółki w 1H 2023 wyniosły 6,7 mln PLN, z czego znaczącą część stanowiły wydatki związane z badaniami produktów leczniczych prowadzonymi w licznych ośrodkach naukowych w Polsce i za granicą.

W maju Spółka opublikowała wyniki pilotażowego badania klinicznego produktu na atopowe zapalenie skóry u psów potwierdzające jego wysoki profil skuteczności i bezpieczeństwa. Obecnie Spółka prowadzi prace przygotowawcze niezbędne do uruchomienia właściwego badania klinicznego. Jednocześnie ubiega się o dofinansowanie kompletnej ścieżki rozwoju dla produktu atopowego w konkursie organizowanym przez PARP (Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości) w ramach FENG (Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki). W ostatnim czasie Spółka zakończyła też badanie kliniczne najbardziej zaawansowanego z portfolio produktu BCX-CM-J na zmiany zwyrodnieniowe stawów u psów. Wstępne dane opublikowane w lipcu wskazują na wysoką skuteczność terapii unikalnego produktu leczniczego opartego o mezenchymalne komórki macierzyste.

W ciągu ostatniego półrocza projekty, które realizujemy w Bioceltix, mocno poszły do przodu. Niedawne zakończenie pierwszego pełnowymiarowego badania klinicznego było jednym z najważniejszych wydarzeń w całej historii istnienia naszej Spółki. Czekamy na ostateczne analizy statystyczne, ale już wstępne dane pozwalają wierzyć, że nasz produkt ma szansę zostać pierwszym na świecie lekiem weterynaryjnym zawierającym psie komórki macierzyste. Nasza pozycja w rozmowach z partnerami branżowymi jest silna jak nigdy wcześniej. Stoimy przed ogromną szansą zbudowania relacji biznesowych, które zapewnią nam status niekwestionowanego, światowego lidera w wykorzystaniu komórek macierzystych w leczeniu naszych czworonożnych pupili. Tymczasem z niemałą nadzieją czekamy na rozstrzygnięcie konkursu FENG. Uzyskanie tej dotacji zapewniłoby komfortowe warunki dla rozwoju naszej Spółki w bardzo długim terminie.” – podsumował dr inż. Paweł Wielgus, członek Zarządu Bioceltix.

Nasze plany na kolejne miesiące są bardzo bogate. Oprócz zakończania prac nad raportem końcowym z badania klinicznego na zmiany zwyrodnieniowe  stawów u psów, czeka nas jeszcze szereg zadań niezbędnych do uzyskania zezwolenia na dopuszczenie do obrotu tego produktu leczniczego. Prowadzimy intensywne prace dotyczące wszystkich pozostałych elementów dokumentacji, którą następnie złożymy do Europejskiej Agencji Leków. Bez zakłóceń i w bardzo dobrym tempie prowadzimy również wieloośrodkowe badanie kliniczne naszego produktu na zapalenie stawów u koni. Na chwilę obecną do badania klinicznego, w którym pierwsze podanie produktu miało miejsce w maju, została włączona około połowa pacjentów. W projekcie atopowym właściwe, wieloośrodkowe badanie kliniczne też niedługo startuje i już planujemy podanie tego leku pierwszemu pacjentowi zaraz po uzyskaniu odpowiednich pozwoleń. Po złożeniu wniosków do regulatorów w poszczególnych krajach tempo tego procesu już nie zależy od nas, ale widzimy szansę, żeby pierwsze podania zrobić jeszcze w październiku” – zapowiada Łukasz Bzdzion, prezes i współzałożyciel Bioceltix.

Cloud Technologies poprawia wyniki sprzedaży

Notowana na GPW Cloud Technologies, która dostarcza dane do targetowania reklamy internetowej zasilające kampanie największych marek na świecie, zwiększyła sprzedaż danych do kluczowych klientów w lipcu br. o 57 % r/r. Konsekwentna realizacja strategii zorientowanej na wzrost organiczny w wysokomarżowym segmencie sprzedaży danych spowodowała, że Cloud Technologies rośnie dwukrotnie szybciej niż rynek.

– Trwale utrzymująca się wysoka – pomimo rosnącej bazy z poprzedniego roku –  dynamika sprzedaży danych potwierdza skuteczność przyjętej przez nas strategii rozwoju. Wolumen przetwarzanych przez Cloud Technologies danych już dzisiaj stawia nas w gronie największych dostawców danych na świecie. Co istotne, nasze wysokiej jakości dane mają kluczowe znaczenie w profilowaniu użytkowników i targetowaniu reklamy w modelu programmatic. Prognozowany dalszy rozwój rynku reklamy oraz nowe zastosowania danych na potrzeby sektora sztucznej inteligencji stanowią siły napędzające dalszy wzrost spółki  – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies. 

Raportowany wskaźnik szacunkowej miesięcznej dynamiki sprzedaży danych obejmuje kluczowych klientów Cloud Technologies. Około 80% przychodów ze sprzedaży danych Cloud Technologies pochodzi z największego rynku reklamowego świata, czyli z USA, który jest jednym z najbardziej wymagających i konkurencyjnych rynków reklamy na świecie. Według prognoz eMarketera globalne wydatki na reklamę online będą rosły co najmniej do 2027 roku w tempie dwucyfrowym, a udział reklamy online w całkowitych wydatkach na reklamy sięgnie 74%.

Bardzo dynamicznie rośnie przy tym udział w reklamie online modelu bazującego na danych, czyli programmatic. W USA – kluczowym dla Cloud Technologies rynku – według prognoz eMarketera wydatki na reklamę programmatic w formacie cyfrowym będą w tym roku stanowić 90% wydatków na reklamę w formacie cyfrowym, a udział  programmatic w rynku reklamy w USA w 2024 roku wzrośnie o 15% r/r. Z kolei z danych z raportu agencji badawczej Grand View Research wynika, że prognozowana wartość światowego rynku AdTech, na którym działa Cloud Technologies, wzrośnie do 2,4 tryliona USD w 2030 roku, co oznacza CAGR na poziomie 13,7% w okresie 2023-2030. W 2022 r. wyniosła 886 mld USD.

Celem strategicznym Cloud Technologies w perspektywie 2023-2025 jest dalszy dynamiczny rozwój sprzedaży danych w obecnych i nowych obszarach o dużym potencjale wzrostu. W ramach realizacji nowej strategii spółka zamierza przeznaczyć do 100 mln PLN w latach 2023 – 2025. Szczegółowy plan zakłada przeznaczenie do 60 mln PLN na potencjalne akwizycje i inwestycje, około 10 mln PLN na prace badawczo-rozwojowe, a także około 30 mln PLN na skup 250 000 akcji w ramach programu motywacyjnego dla pracowników. Jednocześnie Zarząd Cloud Technologies zarekomendował ustanowienie polityki dywidendowej, z dywidendą w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA. 30 czerwca br. spółka wypłaciła z zysku netto za 2022 rok dywidendę w łącznej wysokości 4,6 mln zł, co oznaczało 1 zł dywidendy na akcję.

Shoper Q2 2023: skorygowany zysk EBITDA ponownie z rekordowym wzrostem

Shoper opublikował rekordowe wyniki za II kwartał i I półrocze 2023 roku. Firma odnotowała dwucyfrowe wzrosty we wszystkich kluczowych wskaźnikach.

W drugim kwartale 2023 roku przychody Shoper sięgnęły 36,4 mln zł, co oznacza wzrost o 27% w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Skorygowany zysk EBITDA wyniósł 12 mln zł i był wyższy aż o 41% niż rok wcześniej. Wartość sprzedaży w sklepach internetowych Shoper wyniosła w drugim kwartale 2 mld zł (GMV Sklepy), a powiększona o inne kanały sprzedaży wyniosła blisko 2,2 mld zł (GMV Omnichannel). Oba wskaźniki poprawiły się odpowiednio o 10 i 11% w stosunku do drugiego kwartału 2022.

W całym pierwszym półroczu 2023 wyniki finansowe wzrastały jeszcze szybciej. W porównaniu do pierwszych 6 miesięcy 2022 przychody wzrosły o 30% i wyniosły 71,5 mln zł. Dynamicznie zwiększał się też skorygowany zysk EBITDA, którego roczny wzrost przekroczył 41% i wyniósł 23,4 mln zł.

Shoper kolejny raz zaprezentował rekordowe wyniki finansowe, mimo niesprzyjającego otoczenia makroekonomicznego, takiego jak rosnące koszty działania przedsiębiorstw i wysoką inflację, która wpłynęła negatywnie na zachowania konsumentów, obniżając ich siłę zakupową.

– Jesteśmy zadowoleni z wyników drugiego kwartału i pierwszego półrocza 2023 roku. To potwierdza zdolność naszej spółki do radzenia sobie w trudnych warunkach rynkowych – komentuje wyniki Piotr Biczysko, członek zarządu ds. finansowych Shoper. – Naszymi priorytetami pozostają: wspieranie rozwoju naszych klientów, efektywne zarządzanie kosztami i kontynuacja rozwoju biznesu. Już teraz widzimy, że te działania pozytywnie wpłyną na trzeci kwartał tego roku. Wyniki pierwszych dwóch miesięcy kolejnego półrocza napawają nas optymizmem – dodaje.

Początek trzeciego kwartału udany dla spółki Shoper

Spółka opublikowała też wybrane wskaźniki biznesowe dla lipca i sierpnia 2023. W tym okresie przychody wygenerowane przez Shoper były o 20 % wyższe w porównaniu do analogicznych miesięcy w 2022 roku, a skorygowany zysk EBITDA wzrósł aż o 31%. Spółka zanotowała też wyższe obroty w sklepach internetowych wykorzystujących platformę Shoper – wskaźnik GMV Sklepy poprawił się o 13%.

Kluczowe partnerstwa i rozwój technologiczny platformy

W pierwszej połowie 2023 roku Shoper nawiązał partnerstwa z takimi gigantami technologicznymi i sprzedażowymi jak Microsoft, Amazon, eMAG czy Klarna. Spółka stale podkreśla istotną rolę reklamy cyfrowej oraz działalności międzynarodowej w rozwoju e-biznesów. Firma otworzyła również nowe biuro w Bydgoszczy, by rozwijać swoje wsparcie w obszarze marketingu internetowego. Shoper wprowadził także wiele nowych usług, w tym aplikacje wykorzystujące sztuczną inteligencję, jak Opisy AI w ramach narzędzia Apilo.

– Nowe usługi i kluczowe partnerstwa w dynamicznie rosnących segmentach, takich jak płatności, logistyka czy sprzedaż wielokanałowa, są efektem naszej obserwacji rynku oraz uważnego słuchania potrzeb naszych sprzedawców – mówi Paweł Rybak , członek zarządu ds. komercyjnych Shoper – Dążąc do zapewnienia przewagi konkurencyjnej naszym klientom, nieustannie poszukujemy efektywnych rozwiązań i nawiązujemy globalne współprace, które pomagają im szybko rosnąć – wyjaśnia.

W prezentacji, zamieszczonej w serwisie relacji inwestorskich Shoper, zarząd spółki przedstawił nowe kluczowe projekty, w tym nowy storefront sklepu internetowego oraz rozwój usług finansowych z kolejnym partnerem. Ponadto, inwestorzy zostali poinformowani o trwających pracach nad rozwojem własnej usługi brokerskiej Shoper.wyniki Shoper

W pandemii było źle, ale teraz jest jeszcze gorzej. Blisko 50 proc. Polaków skarży się na problemy ze snem

Blisko połowa Polaków zgłasza problem z jakością snu. Widać, że jest gorzej niż podczas pandemii. W ciągu ostatnich dwóch lat przybyło sporo osób niezadowolonych. Wzrósł także odsetek niezdecydowanych w ww. kwestii. Natomiast ubyło usatysfakcjonowanych Polaków. Obecnie najczęściej wskazywaną przyczyną trudności ze spaniem są problemy finansowe. Zgłasza to o blisko trzy razy więcej badanych niż dwa lata temu. Wyniki jednak nie dziwią ekspertów, którzy zwracają uwagę na coraz bardziej pogarszającą się sytuację ekonomiczną społeczeństwa. Do tego alarmują, że niewyspani pracownicy stanowią nie tylko potencjalne zagrożenie dla siebie i innych, ale też generują spore koszty. I wyliczają, że mogą oni kosztować gospodarkę minimum 8,2 mld złotych rocznie.

Zły sen rujnuje gospodarkę

Druga edycja ogólnopolskiego sondażu, przeprowadzonego przez UCE RESEARCH i platformę ePsycholodzy.pl wśród ponad tysiąca dorosłych Polaków, ujawniła, że 49,9% rodaków jest niezadowolonych z jakości swojego snu. W czasie pandemii 39,2% tak deklarowało. Zatem widać, że nastąpił wyraźny wzrost. Jak komentuje dr Marta Jackowska z Uniwersytetu SWPS, fakt, że połowa badanych skarży się na zły sen, jest bardzo niepokojący. Świadczy to o podwyższonym ryzyku wielu chorób somatycznych i afektywnych w społeczeństwie. Sygnalizuje też obniżoną wydajność i większe ryzyko wypadków w pracy, w tym także błędów medycznych. Niewyspani pracownicy zagrażają więc sobie i innym, w tym np. swoim usługobiorcom, pracodawcom i współpracownikom.

– Amerykańskie Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom w Stanach Zjednoczonych uznały niewystarczającą ilość snu za problem zdrowia publicznego. Badania w USA, Japonii, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Niemczech wykazały, że roczny koszt absencji pracowników wynosi 680 mld USD. Jeżeli w I kw. br. pracowało w Polsce 16,9 mln osób, 49,9% rodaków zadeklarowało problemy ze snem, a liczba dni pracy wynosi w br. 250, to przy utracie tylko 1% efektywności, czyli 2,5 dnia roboczego, kosztującego pracodawcę średnio 390 zł brutto, gospodarka straci w tym roku w sumie minimum 8,2 mld zł. I to jest najbardziej optymistyczny scenariusz, bo przecież aktywność pracujących Polaków może spaść zdecydowanie bardziej niż tylko o 1% – wylicza Michał Pajdak, jeden ze współautorów badania z platformy ePsycholodzy.pl.

Ekspert powołuje się też na raport pt. „Dlaczego sen ma znaczenie – ekonomiczne koszty niewystarczającej części snu” Marca Hafnera i współautorów. Wynika z niego, że pracownicy śpiący poniżej 6 godz. na dobę zgłaszają średnio o ok. 2,4 p.p. wyższą utratę produktywności niż deklarujący 7-9 godz. Osoby śpiące średnio 6-7 godz. są o ok. 1,5 p.p. bardziej nieproduktywne w stosunku do ludzi przesypiających 7-9 godz. – Pracownik śpiący krócej niż 6 godz. na dobę traci więc rocznie o ok. 6 dni roboczych więcej niż zatrudniony zgłaszający 7-9 godz. A osobie, która śpi 6-7 godzin, ubywa średnio o ok. 3,7 dnia pracy więcej w skali roku. Odsetek upośledzenia pracy wynosi zatem 2,36% w przypadku snu krótszego niż 6 godz. oraz 1,47% dla czasu spania 6-7 godzin – podkreśla Pajdak.

Według sondażu, 43,9% rodaków jest zadowolonych z jakości swojego snu. Dwa lata wcześniej, czyli w czasie pandemii, tak deklarowało 55,9% rodaków. Nastąpił więc spadek o 12 p.p. Należy również dodać, że ostatnio 6,2% badanych nie potrafiło ocenić jakości swojego snu. Natomiast w poprzedniej edycji badania 4,9% ankietowanych było niezdecydowanych. To z kolei oznacza lekki wzrost, bo o 1,3 p.p.

– Zauważalna jest niska świadomość Polaków odnośnie wpływu snu na życie, zdrowie i pracę człowieka. Problem narasta z roku na rok. Ludzie często ograniczają jego ilość ze względu na liczne obowiązki i wyzwania. I jeśli to staje się regułą, wzrasta ryzyko wielu chorób i przedwczesnej śmierci. A za to wszystko płacą pracujący obywatele, którzy zapewniają systemowi składki zdrowotne. Chorzy ludzie zazwyczaj nie są aktywni zawodowo. I gospodarka musi to odczuć – stwierdza Michał Pajdak.

Inflacja nie daje zasnąć Polakom

W tej edycji badania respondenci najczęściej wskazywali, że ich kłopoty ze snem wynikają z problemów finansowych – 39,4%. Dwa lata temu ta odpowiedź miała tylko 13,8% wskazań. Wzrost aż o 25,6 p.p. nie dziwi ekspertów. Jak zaznacza dr hab. Tomasz Hanć, prof. Uniwersytetu Adama Mickiewicza, w czasie pandemii wiele firm upadło. Utrzymanie rodziny stało się wyzwaniem dla znacznej części osób. Jednocześnie wzrost wszystkich kosztów życia, wynikający z inflacji, dotyczy dziś całego społeczeństwa.

– To, czy trend wzrostowy utrzyma się, zależy od dalszej sytuacji ekonomicznej i zmian gospodarczych. Jeśli sprawy finansowe nadal będą jednym z głównych tematów społecznych, to związane z nimi trudności ze snem mogą nadal się pogłębiać w społeczeństwie. I niestety, obawiam się, że tak właśnie będzie – przyznaje Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl.

Na drugim miejscu Polacy wskazali, że źle śpią przez stres – 37,9%. W poprzedniej edycji badania ta odpowiedź uzyskała 25,9% wskazań. To skok o 12 p.p. – Stres związany z atmosferą zagrożenia zdrowotnego i finansowego, nieprzewidywalności jutra mógł się zwiększyć, w związku z wojną trwającą za naszą granicą. Należy też zauważyć, że nastroje społeczne i polityczne w całej Europie są niespokojne. Niestety, bazując na tym fakcie, środowiska polityczne, partie, budują przekaz medialny dodatkowo wzmacniający lęk w społeczeństwie. Dzięki temu, na obawach przed realnym bądź wyolbrzymionym zagrożeniem, budują tożsamość grupy, własny elektorat. Wsparcie danego obozu politycznego ma bowiem zapewniać poczucie bezpieczeństwa. Dopóki więc sytuacja geopolityczna się nie ustabilizuje, raczej będziemy bardziej zestresowani i niewyspani – dodaje prof. Hanć.

Na trzeciej pozycji w tej edycji badania Polacy zadeklarowali, że martwią się o swoją przyszłość – 30,3%. Poprzednio było to 28,1%. – Polacy odczuwają bardzo wysoką inflację i niepewną sytuację polityczną w kraju. W zależności od tego, z jaką partią utożsamiają się, mogą być np. zaniepokojeni tym, co się obecnie dzieje w kraju – zaczynając od stanu polskiego sądownictwa, poprzez opiekę nad kobietami w ciąży, a kończąc na niepewnej sytuacji ekonomicznej w kraju. Nawet zmiany klimatyczne mogą być źródłem bezsenności – uważa dr Jackowska.

Natomiast najrzadziej wskazywanymi kwestiami w tej edycji badania były kiepskie warunki do spania (np. zła temperatura lub niewygodny materac), różnego rodzaju ekscytacje (wyjazdy, spotkania itp.). Trzecie od końca uplasowało się podjadanie przed snem.

Pozycjonowanie sklepu internetowego ‒ czy to dobre rozwiązanie dla Twojego biznesu?

W erze cyfrowej, gdzie każdy klik ma znaczenie i wpływa na rozwój biznesu, widoczność sklepu e-commerce w sieci jest kluczowa. Brak widoczności natomiast, może być przyczyną porażki. Ale, jak wyprzedzić konkurentów i docierać ze swoimi produktami do potencjalnych klientów? Jedną z dróg jest pozycjonowanie. Czy jest to dobra opcja dla Twojej firmy? Sprawdźmy!

Zalety pozycjonowania sklepu internetowego

Zanim użytkownik zapozna się z ofertą Twojego sklepu, musi znaleźć go w sieci. A jak wiadomo, współcześni użytkownicy są wymagający, niecierpliwi i… w większości odwiedzają witryny z TOP 10 ‒ na dalsze strony praktycznie nikt nie dociera. Tu na scenę wkracza pozycjonowanie. O tym, jak przebiega cały proces, możesz przeczytać na https://1stplace.pl/pozycjonowanie-sklepow-internetowych/. Poniżej natomiast wyjaśniamy, dlaczego i kiedy  warto inwestować w SEO?

Skuteczne pozycjonowanie a rozwój Twojego sklepu internetowego 

Większa widoczność w wyszukiwarkach

Zastanów się, jak często wchodzisz na drugą czy trzecią stronę wyników Google. Rzadko? Dokładnie tak samo postępują Twoi klienci. Badania pokazują, że duża większość użytkowników wybiera jedną z pierwszych pięciu propozycji.

Lepszy ROI w porównaniu z reklamami płatnymi

Każdy z nas chciałby więcej za mniej, prawda? Pozycjonowanie oferuje wyższą stopę zwrotu inwestycji w porównaniu do płatnych reklam. Koszty początkowe mogą być większe, ale w dłuższej perspektywie, efekty są bardziej stabilne i mniej kosztowne.

Budowanie zaufania wśród klientów

Topowe pozycje w organicznych wynikach wyszukiwania są niczym rekomendacje od samego Google. Klienci darzą większym zaufaniem witryny z TOP10, takie strony zyskują też miano eksperta w branży. 

Pozycjonowanie a optymalizacja sklepu pod kątem użytkownika

Często, kiedy mówimy o pozycjonowaniu, myślimy przede wszystkim o działaniach skoncentrowanych na wyszukiwarce Google. Jednak prawdziwa esencja pozycjonowania leży nie tylko w zdobywaniu wysokich pozycji w wynikach wyszukiwania, ale także w optymalizacji witryny, uczynieniu jej przyjaznej dla użytkownika. W kontekście sklepu internetowego jest to kluczowe z kilku powodów:

  • Intuicyjność i nawigacja: SEO to także prace w obrębie struktury sklepu internetowego. Intuicyjna ścieżka zakupowa, logiczna struktura, hierarchiczne menu ułatwiają nawigację, odnalezienie produktów i informacji, to z kolei zwiększa szanse na konwersję. 
  • Czas ładowania sklepu: Użytkownicy w błyskawicznym tempie opuszczają witryny, które zbyt długo się ładują. Poprawienie wydajności sklepu może przynieść znaczący wzrost w konwersji.
  • Kompatybilność z urządzeniami mobilnymi: Sklepy internetowe muszą bez zarzutu działać na różnych urządzeniach. Poprawne działanie na smartfonach i tabletach to podstawa, zarówno, jeśli chodzi o widoczność w sieci, jak i o zadowolenie użytkownika. 
  • Jasność komunikacji: Optymalizacja treści, naturalne rozmieszczenie fraz kluczowych to nie tylko czynniki rankingowe, ale także działania, które  sprawią, że informacje o produkcie staną się jasne i przekonujące dla klienta.
  • Bezpieczeństwo i zaufanie: Protokoły bezpieczeństwa, takie jak HTTPS, są nie tylko ważne dla wyszukiwarek, ale także budują zaufanie wśród klientów. Bezpieczne środowisko zakupowe to wyższa konwersja.

Podsumowując, optymalizacja sklepu internetowego w ramach działań SEO, to nie tylko zabiegi techniczne, mające na celu poprawę widoczności w wyszukiwarkach. To przemyślane działania, które czynią sklep bardziej przyjaznym dla użytkownika, a co za tym idzie – zwiększają szansę na finalizację zakupu. Jeśli więc myślisz o pozycjonowaniu, pamiętaj, że to inwestycja nie tylko w widoczność, ale  także w satysfakcję i komfort Twoich klientów.

Wyzwania związane z pozycjonowaniem sklepu

Konkurencyjność rynku

Nie jest tajemnicą, że rynek online jest przesycony. Aby wyróżnić się na tle konkurencji, potrzebujesz unikalnej strategii oraz sposobu, by opowiedzieć klientom, dlaczego Twoja marka jest wyjątkowa. Bez dobrej widoczności w sieci jest to praktycznie niemożliwe. 

Nieustanne zmiany algorytmów wyszukiwarek

Google nie śpi. Algorytmy wciąż się zmieniają, co oznacza konieczność nieustannego monitorowania zmian. Dla firm, które trzymają rękę na pulsie,  aktualizacje stają się okazją do poprawy widoczności w wynikach wyszukiwania i zdobycia przewagi nad konkurencją. To wyzwanie, ale także szansa. 

Czy pozycjonowanie jest dobrym rozwiązaniem dla Twojego biznesu?

Pozycjonowanie, mimo że jest jednym z najpopularniejszych narzędzi marketingu cyfrowego, nie zawsze jest idealnym rozwiązaniem. Czy sprawdzi się w przypadku Twojego sklepu internetowego? 

Cele biznesowe

Jeśli chcesz skupić się na długoterminowym wzroście i budowaniu marki, pozycjonowanie jest świetnym rozwiązaniem. To działania rozłożone w czasie, dające długotrwałe efekty. 

Budżet marketingowy

Koszty pozycjonowania mogą różnić się w zależności od wielu czynników, takich jak wybrane słowa kluczowe czy specyfika branży. W przypadku niektórych fraz, zwłaszcza tych bardzo konkurencyjnych, mogą wzrastać. Ważne jest, aby dostosować strategię SEO do dostępnego budżetu, jednocześnie pamiętając o potencjalnym ROI. Pomoc specjalistów może być tutaj niezbędna. 

Inwestycja czasu i energii

Pozycjonowanie wymaga regularnych działań i monitorowania. Czy jesteś gotów poświęcić czas na naukę i aktualizację wiedzy? Wielu właścicieli sklepów e-commerce nie ma odpowiednich zasobów, by zadbać o pozycjonowanie, dlatego decyduje się na współpracę z  agencją e-marketingową. 

Umiejętność adaptacji

Tak jak już wcześniej wspomnieliśmy, algorytmy wyszukiwarek wciąż się zmieniają. Czy jesteś elastyczny i otwarty na dostosowywanie strategii w odpowiedzi na te zmiany?

Podsumowując, zanim zdecydujesz, czy pozycjonowanie jest odpowiednie dla Twojego biznesu, warto byś dokładnie przeanalizował swoje cele, zasoby i specyfikę branży. Dobre pozycjonowanie może przynieść znaczące korzyści, ale jak każda strategia, wymaga świadomego podejścia i dopasowania do indywidualnych potrzeb przedsiębiorstwa.

Upadłość konsumencka: kiedy i jak ją ogłosić? Praktyczny poradnik

W II kwartale 2023 r. upadłość konsumencką ogłosiło 5,2 tys. osób, czyli niewiele mniej niż w rekordowym I kwartale (5,3 tys.)[1]. Są one winne wierzycielom 147,4 mln zł[2]. Wedle szacunków do końca roku liczba upadłości może przekroczyć 20 tys.[3]! Blisko połowa (48%) bankrutów widniała w bazach Krajowego Rejestru Długów na dwa lata przed upadłością! Oznacza, że prawdopodobnie mogli uniknąć rozwoju tego „czarnego scenariusza”
i postarać się wcześniej rozwiązać swoje problemy finansowe. Czasami jednak nie można uniknąć ogłoszenia upadłości. Część zadłużonych dopiero po podjęciu tego kroku, dostaje impuls, by wyjść na finansową prostą.

Trzeba jednak wiedzieć, że ogłoszenie bankructwa ma też minusy i wpływa na życie „byłego” dłużnika. O tym  w kolejnym poradniku Intrum z serii „Ogarniam finanse”.

Upadłość konsumencka to nie odpuszczenie długów!

Najczęściej powtarzany mit dotyczący upadłości konsumenckiej? To ulga dla dłużnika i odcięcie się od problemów finansowych, a po ogłoszeniu bankructwa w ogóle nie trzeba przejmować się zadłużeniem. W rzeczywistości sytuacja wygląda inaczej:

– Z tego rozwiązania mogą skorzystać osoby, które przez dłuższy czas (min. 3 miesiące) nie są w stanie terminowo spłacać swoich zobowiązań i doprowadziły do takiej sytuacji nieświadomie, np. przez dłuższą przerwę w pracy zawodowej wywołaną chorobą czy wypadkiem, co wiązało się brakiem regularnego otrzymywania dochodów. Osoby, które po prostu podchodzą nieodpowiedzialnie do gospodarowania pieniędzmi, biorą na siebie kolejne kredyty czy pożyczki ze świadomością, że trudno będzie im spłacać kolejne raty, prawdopodobnie nie będą mogły z pozytywnym skutkiem wnioskować o upadłość konsumencką. Warto też wiedzieć, że wedle obowiązującego prawa, sąd automatycznie takiego wniosku nie odrzuci – zaznacza Rafał Wąsowski, ekspert Intrum.

Co ważne, ogłoszenie upadłości nie oznacza, że roszczenia wierzycieli automatycznie przestają istnieć i dług jest odpuszczony. Ogłoszenie bankructwa przez konsumenta to proces, który składa się z kilku etapów, do których zaliczamy:

  • przygotowanie wniosku o upadłość przez osobę zadłużoną,
  • właściwe postępowania upadłościowe (wykonanie planu podziału masy upadłościowej) – majątek osoby zadłużonej zostaje spieniężony, a środki z tego tytułu pokrywają roszczenia wierzycieli; z chwilą ogłoszenia upadłości następuje zatrzymanie naliczania odsetek od wszelkich zobowiązań, a toczące się postępowania egzekucyjne o zapłatę przeciwko osobie zadłużonej, które były wszczęte przed ogłoszeniem upadłości, ulegają zawieszeniu,
  • ewentualnego wykonania planu spłaty wierzycieli– w przypadku, gdy wysokość całkowitego zadłużenia była wyższa niż majątek dłużnika, który wchodził w masę upadłościową, sąd ustala „dodatkowy” plan spłaty długów, aby zaspokojone zostały wszystkie roszczenia wierzycieli, może on wynosić 12, 24 lub 36 miesięcy,

nie może on jednak trwać dłużej niż 84 miesiące; dodatkowy plan spłaty jest także ustalany w sytuacji, gdy sąd zgadza się na ogłoszenie upadłości jedynie względem tylko części zadłużenia.

To, jak w rzeczywistości będzie przebiegać wspomniany proces, zależy Realny przebieg procesu przeprowadzenia upadłości konsumenckiej jest uzależniony od indywidualnego przypadku, za każdym razem może mieć nieco inną postać. od sytuacji danej osoby zadłużonej.

Ogłoszenie upadłości konsumenckiej wymaga rachunku sumienia

Złym pomysłem jest wnioskowanie o upadłość konsumencką i zatajanie prawdziwych powodów problemów finansowych lub wręcz twierdzenie, że terminowana spłata zadłużenia została uniemożliwiona przez zdarzenia losowe. Prawda i tak wyjdzie na jaw, a konsekwencje braku szczerości mogą być znaczące.

– W obecnej rzeczywistości prawnej sąd jedynie sprawdza, czy osoba zadłużona jest wypłacalna, czy też nie i utraciła zdolność do terminowego wywiązywania się z zobowiązań finansowych. Przyczyny powstania problemów finansowych – to, czy jest mowa o tzw. rażącym niedbalstwie czy faktycznie, pewne zdarzenia uniemożliwiały dotychczasową spłatę zaległego długu – są brane pod uwagę dopiero przez syndyka. Jeżeli ten uzna, że osoba zadłużona świadomie doprowadziła do swoich problemów finansowych i nie podejmowała prób wcześniejszego ich rozwiązania, ustala plan spłaty wierzycieli (jeżeli po dokonaniu właściwego postępowania upadłościowego jest on konieczny) na okres nie krótszy niż 36 miesięcy, ale nie dłuższy niż 84 miesiące – dodaje Rafał Wąsowski, ekspert Intrum.

Dotychczasowe podejście do spłaty zaciągniętych zobowiązań i sytuacja osoby zadłużonej mogą wpłynąć na okres, w którym będzie trzeba spłacać zadłużenie. Zatajenie pewnych istotnych informacji może nawet spowodować, że wniosek o upadłość zostanie odrzucony.

Upadłość konsumencka a umorzenie długów

Kilka lat temu weszła w życie nowelizacja prawa dotyczącego upadłości konsumenckiej. Przed zmianami łatwiej było o umorzenie długów. Konsument, który ogłosił upadłość i znalazł się w rzeczywiście ciężkiej sytuacji, mógł za pozwoleniem sądu odstąpić od dalszej realizacji planu spłaty – jego części lub wyjątkowych sytuacjach – nawet całości. W praktyce dochodziło do anulowania zaległego długu przez sąd. Jak wygląda ta kwestia w 2023 r.?

–  W obecnej sytuacji umorzenie zadłużenia jest możliwe, gdy niezdolność do spłaty ma tzw. charakter trwały, np. z powodu braku majątku czy długotrwałej choroby uniemożliwiającej podjęcie pracy. Jeżeli osoba zadłużona nie znajdzie się w takiej sytuacji, sąd wyda jedynie postanowienie o tzw. warunkowym umorzeniu zobowiązań. Warto również wiedzieć, że sąd np. na wniosek wierzyciela, może uchylić taką decyzję i ustalić nowy plan spłaty również po upływie 5 lat od dnia uprawomocnienia się postanowienia o umorzeniu – komentuje Rafał Wąsowski, ekspert Intrum.

Osoby wnioskujące o upadłość konsumencką, muszą być świadome faktu, że plan spłaty może zostać wznowiony nawet kilka lat po zakończeniu postępowania upadłościowego.

Jak złożyć wniosek o upadłość konsumencką?

Warto poświęcić czas i uwagę na odpowiednie złożenie wniosku o upadłość konsumencką. To bardzo ważny etap, bo od niego może zależeć dalsze postępowanie sądu i podjęcie decyzji o rozwiązaniu problemów osoby zadłużonej.

Wniosek o upadłość składa się w wydziale gospodarczym sądu rejonowego, który jest właściwy dla miejsca zamieszkania osoby zadłużonej. Pobierana jest opłata w wysokości 30 zł. We wniosku należy uzasadnić, opisać trudną sytuację finansową, która uniemożliwiła terminową spałę zobowiązań.

Takie uzasadnienie warto poprzeć konkretnymi dowodami. Uzupełnijmy wniosek o wszelkie zaświadczenia, które jasno pokazywałyby, że sytuacja, w której się znaleźliśmy (np. pobyt w szpitalu, choroba, konieczność rezygnacji z pracy w celu opieki nad chorym dzieckiem), nie pozwalała na otrzymywanie regularnych dochodów lub wiązała się z dodatkowymi, wysokimi wydatkami i przez to nie mogliśmy się wywiązywać na czas z zobowiązań finansowych – podpowiada Rafał Wąsowski, ekspert Intrum. Przygotujmy się również na to, że w formularzu będzie trzeba przedstawić aktualną sytuację finansową (stan kont i posiadanej gotówki), spis wszystkich zaległości wraz z kompletną listą wierzycieli.

Do obowiązków wnioskodawcy należy również przedstawienie spisu posiadanego majątku. Chodzi o wszelkie dobra materialne i przedmioty, które mogą zostać sprzedane z zyskiem. Nie warto ukrywać przed sądem żadnych elementów swojego majątku, bo gdy takie postępowanie wyjdzie na jaw, sąd może oddalić wniosek o ogłoszenie upadłości.

Chcesz ogłosić upadłość konsumencką? – zastanów się dwa, a nawet trzy razy!

Na upadłość konsumencką należy patrzeć jak na rozwiązanie, które ma przede wszystkim pomóc osobie zadłużonej. W momencie ogłoszenia upadłości, nie występuje dalsze naliczanie odsetek od zaległych zobowiązań i wszelkie sprawy-roszczenia wierzycieli, które toczyły się przed ogłoszeniem bankructwa, ulegają zawieszeniu. Czasem dopiero zastosowanie takiego mechanizmu, pozwala wyjść osobie zadłużonej na finansową prostą.

Nie można jednak ukryć, że ogłoszenie upadłości konsumenckiej to „publiczne” przyznanie się do kłopotów finansowych. Taka informacja trafia do Krajowego Rejestru Zadłużonych. W KRZ można bezpłatnie uzyskać m.in. informacje o osobach, wobec których są lub były prowadzone postępowania upadłościowe[4]. Można trafić również do innych baz danych, z których korzystają różne instytucje przy ocenie zdolności kredytowej swoich klientów. Oznacza to, że bankrut może mieć w przyszłości problem z zaciągnięciem kolejnego zobowiązania, nawet jeżeli wypełnił już „dodatkowy” plan spłaty wierzycieli. Ale nie tylko. Może mieć również utrudniony dostęp do skorzystania zakupów na raty czy rozwiązania BNPL („kup teraz, zapłać potem”, z ang. buy now, pay later”).

Tutaj zachodzi podobny mechanizm jak w przypadku tzw. czarnej listy dłużników. Znalezienie się na takiej liście to informacja dla kredytodawcy, że taka osoba już w przeszłości miała problemy z płaceniem na czas i przez to nie jest już w pełni wiarygodnym kredytobiorcą. Dlatego pamiętajmy – ogłoszenie upadłości konsumenckiej to czasem potrzebny krok, ale to jednak ostateczność. Od tej decyzji nie ma odwrotu. Dlatego, aby wyjść z kłopotów finansowych, w pierwszej kolejności zawsze starajmy się porozumieć z wierzycielem (bądź wierzycielami) lub z firmą windykacyjną, która rozpoczęła negocjacje i zaczęła dochodzić należności w jego imieniu. Jeżeli sprawa zaległego zadłużenia trafiła do sądu i mamy w konsekwencji tego już do czynienia z egzekucją komorniczą, nawet wtedy możemy ustalić nowe warunki spłaty zaległego zadłużenia, które będą dla nas optymalne – tłumaczy Rafał Wąsowski, ekspert Intrum.

Upadłość konsumencką można ogłosić więcej niż raz w życiu, można jednak o to wnioskować dopiero po 10 latach od ogłoszenia poprzedniego bankructwa.

[1] Dane: Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej, Krajowy Rejestr Długów.

[2] Dane: Krajowy Rejestr Długów.

[3] Tamże.

[4] Źródło: https://prs.ms.gov.pl/krz

Inflacja bazowa w Polsce daleko od celu NBP

Sierpniowy odczyt inflacji bazowej (po wyłączeniu cen żywności i energii) wyniósł 10,0% r/r, czyli lekko niżej niż szeroki CPI 10,1% r/r. Wskaźniki inflacji nadal pozostają daleko od celu NBP, co nie powstrzymało jednak RPP przed obniżką stóp procentowych. Wysoka inflacja bazowa wskazuje, że wzrost cen obejmuje praktycznie całą gospodarkę, a nie tylko jej wybrane sektory. To właśnie ten wskaźnik jest ważniejszy w kontekście ogłoszenia „wygranej” z inflacją. Poziom 10% z pewnością nie jest tym, przy którym spodziewaliśmy się, że nastąpią pierwsze obniżki stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Dolar i waluty surowcowe zyskują po gołębiej podwyżce EBC

Najważniejszym wydarzeniem zeszłego tygodnia była decyzja Europejskiego Banku Centralnego o podwyżce stóp procentowych – w tym zaś czekamy na Fed. W przeciwieństwie do sytuacji z EBC, w przypadku Fedu decyzja jest raczej jasna. Mocny konsensus rynkowy spodziewa się utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Istotne będzie przede wszystkim to, czy bank centralny oficjalnie wstrzyma cykl zacieśniania i czy decydenci odsuną w czasie oczekiwania rynkowe dotyczące rozpoczęcia cięć.

Ceny surowców i rentowności wciąż rosną, podczas gdy w umysłach inwestorów zarysowuje się świat, w którym utrzymującym się deficytom budżetowym towarzyszy uporczywa presja inflacyjna. Rentowności kluczowych 10-letnich obligacji skarbowych w USA dobiły do kolejnych maksimów. W takim otoczeniu dobrze radziły sobie dolar i waluty krajów rynków wschodzących eksportujących surowce. Waluty Ameryki Łacińskiej wciąż mają się świetnie, a na szczycie zestawienia za ostatni tydzień znalazły się peso kolumbijskie, meksykańskie i chilijskie oraz real brazylijski.

Najważniejszymi wydarzeniami rozpoczynającego się tygodnia będą posiedzenia Rezerwy Federalnej (środa 20.09) i Banku Anglii (czwartek 21.09). W przeciwieństwie do sytuacji z EBC, w przypadku Fedu konsensus rynkowy spodziewa się utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Bank Anglii prawdopodobnie zdecyduje się na podwyżkę i spośród banków centralnych G10 może być najdalej od zakończenia cyklu zacieśniania. Istnieje jednak również możliwość, że podwyżka w tym tygodniu będzie ostatnia. Raport z brytyjskiego rynku pracy w sierpniu (środa 20.09) i indeksy PMI dla aktywności biznesowej w największych obszarach gospodarczych (piątek 22.09) dopełnią niezwykle intensywny tydzień.

PLN

Był to kolejny trudny tydzień dla złotego – właściwie był on drugą po koronie czeskiej najgorzej radzącą sobie walutą rynków wschodzących. Werbalna interwencja prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju Pawła Borysa, który zasygnalizował, że rząd posiada narzędzia, by przeciwdziałać słabości waluty, pomogła w środę złotemu złapać nieco oddechu. Mimo to kurs EUR/PLN oscyluje wokół wysokiego poziomu 4,65.

Rewizja inflacji w sierpniu nie przyniosła zmiany względem wstępnego odczytu 10,1%. Bardziej interesujące były dane dotyczące rachunku obrotów bieżących w lipcu – nadwyżka zmniejszyła się silniej, niż oczekiwano, co nie jest dobrą informacją dla złotego. Niemniej bilans jest wciąż dodatni. Ten tydzień przyniesie wiele odczytów z Polski, z których najważniejsze powinny być dane dotyczące produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w sierpniu (odpowiednio środa 20.09 i czwartek 21.09).

EUR

Podczas wrześniowego posiedzenia Europejski Bank Centralny zdecydował się na kompromis między jastrzębiami i gołębiami. Pierwsi ugrali podwyżkę o 25 pb., a drudzy sugestię, że zdaniem EBC podniósł on stopy wystarczająco na obecną chwilę. Uważamy, że EBC może być nazbyt optymistyczny, ponieważ przybywa oznak stagflacji, takich jak wzrost kosztów pracy i spadek wskaźników PMI. Rynki nie wykluczają całkowicie możliwości dodatkowych podwyżek stop procentowych, w kontraktach swapowych wyceniane jest jednak obecnie ok. 1/3 prawdopodobieństwa kolejnego ruchu w górę o 25 pb. przed końcem roku, zaś cięcia stóp mają rozpocząć się zgodnie z nimi w czerwcu 2024 r.

W tym tygodniu poznamy najnowsze odczyty wskaźników PMI dla aktywności biznesowej. Oczekiwania ich dotyczące są już dość niskie, co każe nam sądzić, że obecna wycena euro może zawierać zbyt dużo pesymizmu, szczególnie że zaczynają się pojawiać pierwsze od dawna pozytywne sygnały z Chin.

USD

Raport dotyczący inflacji w lipcu w zeszłym tygodniu lekko niemiło zaskoczył. Główna miara wzrosła do 3,7%, wiedziona przez wyższe ceny energii. Odczyt miesiąc do miesiąca ważniejszej miary bazowej również zaskoczył w górę, pokazując dynamikę 0,3%, co odpowiada ok. 3,5% w ujęciu zanualizowanym. Druga wartość jest pierwszym od 6 miesięcy złamaniem dezinflacyjnego trendu w USA.

Prawdopodobnie nie wystarczy to, by zmienić kurs obrany przez Fed, dlatego wraz z konsensusem rynkowym i ekonomistów spodziewamy się utrzymania przez bank stóp procentowych na niezmienionym poziomie podczas posiedzenia w tym tygodniu. Najważniejszym pytaniem przed decyzją jest to, czy bank centralny oficjalnie wstrzyma cykl zacieśniania i odsunie oczekiwania rynkowe dotyczące rozpoczęcia cięć w połowie przyszłego roku. Spodziewamy się, że Fed nie nałoży na siebie ograniczeń przed listopadowym posiedzeniem i podkreśli ponownie, że na obniżki przyjdzie jeszcze czas. Może to zapewnić dolarowi pewne wsparcie w drugiej połowie tygodnia.

GBP

Lipcowy raport z brytyjskiego rynku pracy pokazał, że pensje rosną w zdumiewającym tempie 8,5% w ujęciu rocznym, co naszym zdaniem niemal gwarantuje podwyżkę stóp procentowych na posiedzeniu Banku Anglii w tym tygodniu. Najważniejsze będą oczekiwania banku – spodziewamy się, że Komitet Polityki Monetarnej będzie coraz bardziej zaniepokojony oznakami efektów drugiej rundy napędzających presję inflacyjną w kraju.

Uważamy, że obecne oczekiwania względem ostatecznej wysokości stóp procentowych w Wielkiej Brytanii na poziomie ok. 5,5% i cięć w pierwszych miesiącach 2024 r. są oderwane od rzeczywistości. Komitet może je w czwartek odsunąć, komunikaty jego członków przechylały się jednak w ostatnim czasie w gołębią stronę. Dotyczy to w szczególności prezesa Andrew Baileya, który ostrzegł niedawno, że stopy procentowe zbliżają się do szczytowego poziomu. Możemy więc spodziewać się w tym tygodniu większej liczby głosów za utrzymaniem stóp na niezmienionym poziomie i retoryki zwracającej uwagę na wzmożone obawy dotyczące perspektyw wzrostu Wielkiej Brytanii. Nie spodziewamy się, że Bank Anglii już teraz zasugeruje, że zakończył podwyżki stóp procentowych, może jednak również nie zobowiązywać się do kolejnych.

CNY

Ubiegły tydzień był niezwykle dobry dla juana, który doświadczył gwałtownej aprecjacji względem dolara amerykańskiego i swojego koszyka walut. Kurs USD/CNY spadł poniżej poziomu 7,3, zaś względem koszyka chińska waluta wzrosła do najwyższego poziomu od maja – przyczyniły się tego zarówno odczyty makroekonomiczne, jak i wsparcie władz. Zeszły tydzień rozpoczął się od sierpniowych danych dotyczących finansowania, które pokazały znaczny wzrost kredytów. Na koniec tygodnia poznaliśmy wiele twardych danych, które również były w większości lepsze, niż oczekiwano. Szczególnie warte wzmianki są wzrosty produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej oraz niewielki spadek stopy bezrobocia.

Sumarycznie dane budzą nadzieję, że szczyt słabości chińskiej gospodarki może być już za nami. Władze pracują nad tym, by tak właśnie było. W czwartek Bank Ludowy Chin ogłosił drugą w tym roku obniżkę stopy rezerw obowiązkowych (required reserve ratio, RRR), o 25 pb. Następnego dnia zgodnie z oczekiwaniami bank utrzymał na niezmienionym poziomie stopę kredytów MLF (Medium-term Lending Facility), wpompował jednak do systemu bankowego dodatkowe 191 mld juanów ponad zrolowane 401 mld juanów w średnioterminowych kredytach zapadających w tym miesiącu. Bank centralny w dalszym ciągu wspiera ożywienie gospodarcze, nie porzuca przy tym jednak juana. Fixingi wciąż są silnie, dochodzi do werbalnych interwencji, a niektóre raporty sugerują kierowanie wytycznych do instytucji finansowych, by zmniejszyć presję na walutę.

W tym tygodniu nie poznamy wielu danych poza środowym (20.09) ogłoszeniem dotyczącym rocznych i 5-letnich stóp LPR (loan prime rates). Biorąc pod uwagę, że w zeszłym tygodniu nie zmieniono stóp kredytów MLF, jakiekolwiek dostosowania w tym kontekście byłyby zaskakujące.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury