Niektóre hotele i restauracje w lubuskim nie otworzyły się, bo… brakuje pracowników

Niektóre hotele i restauracje mogą się nie otworzyć. Brak pracowników na rynku jest wręcz dramatycznie odczuwalny.

Mamy obecnie rynek pracodawcy czy pracownika? Trudno czas pandemii koronawirusa zdawał się redefiniować to pytanie, na które odpowiedź bez żadnego problemu znalibyśmy jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Obecnie sytuacja zdaje się powoli wracać do normy – pracodawcy w pośpiechu i gorączkowo rekrutują pracowników do takich branż jak: gastronomia, turystyka czy hotelarstwo, ale Ci… nie chcą wracać. – Obecna sytuacja nie sprzyja powrotom do branż, które w ostatnich miesiącach objęte były lockdownem. Wielu kelnerów, kucharzy czy pracowników obsługi hotelowej ma już nowy zawód i doskonale się w nim odnajdują – mówi Dorota Siedziniewska-Brzeźniak, prokurent w firmie Idea HR. Przed gastronomią i hotelarstwem więc kolejne wyzwanie – najpierw przetrwanie czasu lockdownu, a teraz zrekrutowanie pracowników, by móc się ponownie otworzyć.

Szykuje się zażarta walka o pracowników sezonowych? Najpierw było wielkie zwalnianie, a teraz jest wielkie poszukiwanie

Ostatnie statystyki gospodarcze pokazują, że w skali makroekonomicznej Polska przez czas pandemii koronawirusa przeszła relatywnie dobrze – dane dotyczące przemysłu napawają optymizmem. Eksport i import trzyma się mocno i nie poddaje wszelkim wahaniom związanym np. z zerwanymi łańcuchami dostaw. Bezrobocie mamy niemal najniższe w Europie. Oczywiście wszelkie badania nastrojów przedsiębiorców pokazują, że w tej kwestii nie jest najlepiej, ale to efekt wielomiesięcznego lockdownu i dużej niepewności.

Hotele i gastronomia po wielu miesiącach mogą przygotowywać się do pełnego otwarcia, ale to jest bardzo skomplikowany proces. Najpierw w ramach redukcji trzeba było zespół optymalizować, a teraz trzeba kompletować nowe kadry. – Bardzo mało hoteli i restauracji stać było na utrzymanie całej załogi na czas lockdownu. Za nami więc fala zwolnień i odejść, a teraz obserwujemy bardzo gorączkowe poszukiwania pracowników, choćby sezonowych. Odbieramy mnóstwo telefonów od zdesperowanych przedsiębiorców, którzy mówią wprost: jeżeli w maju nie znajdziemy obsady do pensjonatu czy restauracji to nie mamy po co się otwierać – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak z firmy Idea HR.

– Presja płacowa jest coraz większa, co mocno irytuje restauratorów i hotelarzy, którzy przecież przez ostatnie miesiące niemal nie funkcjonowali. Ich sytuacja jest obecnie bardzo trudna i należy spodziewać się bardzo zażartej walki o pracowników przez cały sezon wakacyjny – mówi Siedziniewska – Brzeźniak. Obecnie restauratorów i hotelarzy satysfakcjonują nawet pracownicy „na kilka dni”. Najtrudniejsza sytuacja jest na obrzeżach miast i w kurortach turystycznych.

„Łapanka na pracowników”? Wiele firm znalazło się w trudnej sytuacji. Muszą odbudować zaufanie

Ekspert Idea HR Group przyznaje, że branże turystyczne, hotelowe i gastronomiczne spodziewały się, że odmrożenie gospodarki może nastąpić w maju. Wielu przedsiębiorców nie podjęło jednak ryzyka wcześniejszej rekrutacji. Sytuacja w czasie pandemii jest bowiem tak niepewna, że zatrudnianie kogoś bez konkretnego terminu odmrożenia działalności byłoby zbyt kosztowne.

– Wszystkie działania rekrutacyjne odbywają się na ostatnią chwilę. Mówimy wręcz o łapance na pewne stanowiska. Trudno się dziwić przedsiębiorcom, że są tacy zachowawczy, bo ostatnie miesiące były dla nich trudne. Nie możemy jednak nie być wyrozumiałymi dla pracowników. Oni musieli znaleźć nowe zatrudnienie i zaufanie byłych pracowników gastronomii do właścicieli restauracji czy kawiarni jest bardzo niskie. Były branże, które przeżywały bardzo dobre chwile. Wielu kelnerów jest dzisiaj kurierami, magazynierami czy pracownikami w sektorze e-commerce. Pracodawcy z sektora gastronomii muszą poczynić szereg działań, by pozyskać zaufanie pracowników. Obecna sytuacja zdecydowanie temu nie sprzyja. Tak naprawdę nie wiadomo czy na jesieni nie przyjdzie kolejna fala pandemii, a to oznaczałoby znowu zwolnienia – dodaje Dorota Siedziniewska – Brzeźniak.

Satis Group zamierza wprowadzić do Polski innowacyjną metodę leczenia niepłodności

Satis Group S.A., notowana na GPW grupa technologiczna, prowadzi zaawansowane negocjacje z amerykańską firmą medyczną INVO BioScience Inc., notowaną na NASDAQ. Obie spółki są coraz bliżej ustalenia warunków współpracy, w ramach której Satis Group będzie mogła otwierać placówki leczące niepłodność innowacyjną metodą autorstwa INVO BioScience Inc. Na popularność tej metody w Polsce może wpłynąć również fakt, że jest zgodna z katolicką nauką społeczną – uważają władze spółki. Z danych wskazywanych przez EPAF (European Policy Audit on Fertility) z problemem niepłodności tylko w Polsce może zmagać się 1,5 mln par.

Proces negocjacji przebiega sprawnie m.in. dzięki podpisanej 14 maja br. umowie o zachowaniu poufności.

– Negocjacje z INVO Bioscience przebiegają bardzo sprawnie. Zaczynamy omawiać szczegółowe warunki współpracy, dlatego zdecydowaliśmy się podpisać umowę NDA. Naszą intencją jest otrzymanie wyłączności na wprowadzenie i wykorzystywanie technologii INVOcell® na terenie Polski oraz Europy Środkowo-Wschodniej. Właśnie w tym kierunku zmierzają prowadzone przez nas rozmowy – komentuje Andrzej Wrona, Prezes Zarządu Satis Group S.A.

Misją INVO Bioscience® jest zwiększenie dostępu do leczenia niepłodności oraz opieki nad pacjentami na całym świecie. Spółka jest autorem technologii INVOcell®, pierwszego systemu do inkubacji wewnątrzpochwowej (IVC) dopuszczonego przez FDA w Stanach Zjednoczonych. Jest to nowatorskie urządzenie i procedura zapewniająca bardziej naturalne, bezpieczne, skuteczne i tańsze leczenie niepłodności.

– Technologia INVOcell stanowi alternatywę dla tradycyjnych metod leczenia niepłodności, takich jak inseminacja domaciczna (IUI) i zapłodnienie in vitro (IVF). Jej przewagą nad wymienionymi metodami jest m.in. fakt, że jest ona akceptowana przez kościół katolicki oraz zgodna z Katolicką Nauką Społeczną. Zarówno w Polsce, jak i innych krajach regionu CEE religia ma duże znaczenie, dlatego widzimy bardzo duże szanse na osiągnięcie sukcesu przez tą metodę właśnie na wskazanych rynkach – dodaje Andrzej Wrona.

Przed rozpoczęciem negocjacji Satis Group dokonała transakcji nabycia pakietu akcji INVO Bioscience® stanowiącego prawie 2,4 procent udziału w jej kapitale zakładowym. Transakcja została sfinansowana w ramach umowy z Polish American Investment Fund LLC, która została zawarta 29 kwietnia br.

Wprowadzenie do Polski oraz krajów regionu CEE innowacyjnej technologii INVOcell to jeden z dwóch filarów rozwoju spółki na rynku MedTech. 6 maja Spółka podpisała umowę inwestycyjną z firmą Mineviskin, której założycielem jest znana modelka Yulianna Yussef. W ramach umowy Spółka nabędzie 25 procent udziałów w medyczno-kosmetycznym biznesie za łączną kwotę 1,25 mln zł, które obejmie do 30 września br. Myneviskin realizuje projekt badawczo-rozwojowy, którego celem jest prowadzenie działań R&D nad opracowaniem funkcjonalnej aplikacji połączonej ze skanerem wraz ze zbiorem materiałów edukacyjnych i instruktażowych, która pozwoli na kontakt pacjenta z lekarzem, a także umożliwi wstępną diagnostykę różnych form i odmian złośliwych nowotworów, a także zmian skórnych na podstawie charakterystycznych cech znamion (w tym pigmentacji, kształtu, struktury itp.).

Rozwój usług logistycznych w sąsiedztwie portów morskich

Przewóz towarów pomiędzy centrami gospodarczymi Europy, Azji i obu Ameryk oparty jest na transporcie kontenerowym w morsko-lądowych łańcuchach dostaw. Coraz większe znaczenie na europejskiej mapie transportowej zyskują polskie porty, a nasz kraj stał się bramą do krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Naturalnym jest więc rozwój usług logistycznych w ich sąsiedztwie.

Korzystne miejsce Polski na mapie sprawia, że nasz kraj stał się naturalnym zapleczem kontenerowym dla naszych sąsiadów, szczególnie, że trzech z siedmiu nie posiada dostępu do morza. Ponadto, inwestycje infrastrukturalne sprawiają, że na przestrzeni ostatnich 10 lat skrócił się czas dojazdu z południa na północ Polski, a to nie koniec.

Kolejne inwestycje drogowe, które prowadzi GDDKiA, zapewni połączenie Gdyni czy Gdańska z siecią dróg krajowych. Prace na A1 zakończą się w 2023 roku a ponad 564 km autostrady połączy Trójmiasto z granicą czeską. Ze Słowacją i Ukrainą połączy je z kolei Via Carpatia, czyli S19. Te atuty wzmacniają konkurencyjność polskich terminali kontenerowych na europejskiej mapie logistycznej, co potwierdzają dane DCT podsumowujące I kwartał w polskich portach.

Polska bramą do krajów Europy Środkowo-Wschodniej

Port Gdańsk zamknął I kwartał awansem na pierwsze miejsce w rankingu kontenerowym na Bałtyku. Utrzymuje się także na podium wśród wszystkich portów. W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2021 roku w porcie gdańskim przeładowano łącznie 13,3 mln ton.

W I kwartale 2021 roku DCT Gdańsk Głębokowodny Terminal Kontenerowy znajdujący się na terenie Portu Gdańskiego przeładował ponad 515 tysięcy TEU (kontenerów 20-stopowych), rosyjski port Sankt Petersburg prawie 500 tys. TEU, a Port Gdynia – niemal 240 tys. TEU.

– DCT Gdańsk to największy terminal kontenerowy w Polsce i jedyny obiekt na Morzu Bałtyckim zdolny do obsługi największych na świecie statków pływających (ULCV), które kursują między Azją i Europą – mówi Cameron Thorpe, CEO DCT Gdańsk. Jak dodaje, dostawy bezpośrednio do lub z DCT Gdańsk zapewniają najmniejsze koszty, największą wydajność i najniższy ślad węglowy dla międzykontynentalnych towarów przewożonych w kontenerach.

– W rezultacie Gdańsk stał się głównym miejscem rozładunku i przeładunku, włączając terminal do procesu łańcucha dostaw w regionie Europy Środkowej. Dalsza integracja logistyczna na terenie portu staje się zatem kluczowa, aby wykorzystać tę szansę. Wydajne i odporne sieci logistyczne mają zasadnicze znaczenie dla sprawnego funkcjonowania dzisiejszej globalnej gospodarki działającej w trybie 24/7, zwłaszcza w czasach nagłych wstrząsów w łańcuchu dostaw, takich jak niedawne lockdowny – podkreśla Cameron Thorpe, CEO DCT Gdańsk.

Rozwój portów to rozwój rynku magazynowego

– Rozbudowa portów oraz ciągły rozwój handlu elektronicznego sprawiają, że Pomorze zyskuje na znaczeniu na logistyczno-magazynowej mapie Polski – mówi Klaudia Dąbroś, Consultant, JLL.

W ocenie ekspertki JLL, prężnie rozwijająca się gospodarka, nowoczesna infrastruktura biznesowa, a także korzystna nadmorska lokalizacja coraz silniej przyciągają czołowych deweloperów magazynowych, chętnych by wykorzystać potencjał tego regionu. Najlepszym dowodem na to jest rozwijane pod szyldem GLP Pomorskie Centrum Logistyczne. Cały obiekt to ponad 150 tys. mkw. powierzchni magazynowej, produkcyjnej i biurowej. Znajduje się on tuż obok Głębokowodnego Terminalu Kontenerowego DCT w Gdańsku. To centrum intermodalne odgrywa dużą rolę w Transeuropejskim Korytarzu Transportowym, a w praktyce łączy Polskę z całym światem i umożliwia klientom optymalizację kosztów procesów logistycznych.

– Pomorskie Centrum Logistyczne to flagowa inwestycja GLP w Polsce. Wciąż mamy tu miejsce na rozbudowę o kolejne obiekty spełniające najwyższe standardy funkcjonalne i ekologiczne. Planujemy budowę budynku nr 5 o powierzchni 39 tys. mkw., który dostępny będzie od 4 kwartału 2021 – mówi Magdalena Górska-Wojtas, Business Development Manager, GLP Poland.
Pomorskie Centrum Logistyczne ma docelowo osiągnąć łączną powierzchnię 500 tys. mkw.

Nowe rozwiązania w łańcuchu dostaw

Lokalizacja w Gdańsku pozwala firmom logistycznym na oferowanie i tworzenie nowych rozwiązań w łańcuchach dostaw swoich klientów. To w ocenie przedstawicieli branży znalazło również uznanie wśród firm, które ze względu na Brexit szukają operatorów logistycznych na kontynencie.

– Dzięki oddziałowi w Gdańsku, nasi Klienci zdołali w tych trudnych czasach utrzymać i zabezpieczyć ciągłość dostaw przy utrzymaniu wysokiej jakości i przy optymalnych kosztach – mówi Agnieszka Moździerz, Branch Manager, DSV Solutions, Oddział Gdańsk. DSV Solutions projektuje i dostarcza rozwiązania logistyczne szyte na miarę, włączając w to szeroki zakres usług dodanych, jak np. obsługa portowa i obsługa celna, zarządzanie łańcuchem dostaw i stokiem, produkcja, co-packing, przeładunki niestandardowe, ważenie i wiele innych. – Bliskość portu była jednym z elementów wyboru lokalizacji na terenie parku GLP, w której posiadamy już dwa magazyny – dodaje Agnieszka Moździerz z DSV Solutions.
– Im więcej magazynów, baz samochodów ciężarowych, biur agencyjnych, dróg, torów kolejowych i obiektów powstaje w bezpośrednim sąsiedztwie DCT Gdańsk, tym większa jest wartość dodana dla klientów, ponieważ proces logistyczny staje się bardziej spójny i efektywny. Tworzy to miejsca pracy, wspiera inwestycje i ostatecznie dostarcza wartości końcowemu użytkownikowi – konsumentowi – podkreśla Cameron Thorpe, CEO DCT Gdańsk.

– Posiadanie zaplecza magazynowego w pobliżu terminali kontenerowych może znacznie wpłynąć na obniżenie kosztów transportu towarów. Takie rozwiązanie przyspiesza proces dotarcia produktu na rynek i obniża ryzyko jego uszkodzenia – zaznacza Klaudia Dąbroś, Consultant, JLL.

Jak wskazują eksperci, już dziś Polska jest naturalnym zapleczem kontenerowym dla naszych sąsiadów. Coraz większa zdolność przeładunkowa portów oraz nowe okołoportowe inwestycje magazynowe mogą stać się jednak ważnym czynnikiem dalszego rozwoju rynku logistycznego w naszym kraju.

Zauważalny wzrost znaczenia polskich portów na europejskiej mapie transportowej to w perspektywie najbliższych lat także duża szansa nie tylko dla Polski, ale i całej Europy Środkowej.

Kupuj dołki, sprzedawaj szczyty

Na giełdach spadki po raz kolejny okazały się dobrym momentem do kupna. Większość zniżek czwartkowych została zredukowana już w piątek. EUR/USD ponownie jest blisko 1,2150. Widać tu cały czas trwającą dodatnią korelację z rynkami akcyjnymi. Słaby dolar oraz wysoka presja inflacyjna odzwierciedlona we wskaźnikach CPI oraz PPI powoduje, że zyskuje złoto. Za uncję trzeba już zapłacić ponad 1850 USD. Kapitał na rynek królewskiego metalu może również być transferowany z sektora kryptowalut, które w ubiegłym tygodniu znacznie traciły.

W piątek na Wall Street obserwowaliśmy odbicie. Dow Jones zyskał 1,06 proc. Zdecydowanie lepiej radził sobie NASDAQ 100, który odrobił 2,17 proc. Szeroki indeks SP500 urósł o 1,49 proc. Kolejny raz wygrała zasada, że jak jest taniej warto kupić akcje lub indeks. To oczywiste, przecież hossa trwa. Wzrosty cen akcji podsyciły gorsze dane płynące z Indeksu Michigan (82,8 pkt., oczekiwano poziomu 90,3 pkt). Widać, że ocena sytuacji bieżącej gospodarstw domowych obniżyła się w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Urósł subindeks dotyczący oczekiwań inflacyjnych krótkoterminowych oraz długoterminowych. Z kolei sprzedaż detaliczna również rozczarowała. W marcu widoczne było znacznie ożywienie konsumpcyjne (wynikało ono w dużej mierze z realizacji czeków, które otrzymali Amerykanie). W kwietniu mamy stagnację. Wynik miesiąc do miesiąca pokazał całe 0 proc. a ten bez samochodów uplasował się na ujemny poziomie (-0,8p proc.) Konsensus rynkowy pokazywał wzrost tej figury makroekonomicznej. Wiemy, że konsumpcja opiera się nie tylko na obecnych poziomach oszczędności. W długim terminie wysoki jej poziom zależy od dochodów, który podczas pandemii urósł jednie w wybranych grupach pracowników. W przypadku wielu uczestników rynku pracy, został on obniżony. Piątkowe dane wlały wiele wątpliwości co do silnego ożywienia konsumpcji w USA. Ponownie jednak gorsze dane okazały się pozytywną informacją dla szerokiego rynku. Pomimo wyższej inflacji rynek nie spodziewa się przyspieszenia normalizacji polityki pieniężnej przez Fed. W środę poznamy minutki FOMC. Dodatkowo uwaga inwestorów powinna być skupiona również na wypowiedziach członków Fed. Dziś odbędzie się wystąpienie Richarda Claridy (członek zarządu Fed) oraz Raphaela Bostica (szef Fed z Atlanty). Jutro głos zabierze Robert Kaplan (szef Fed z Dallas) oraz ponownie Bostic. W środę dowiemy się co na temat inflacji i polityki monetarnej sądzi James Bullard – szef Fed z St. Louis. Zmienność na rynkach będzie zatem podwyższona.

W przypadku Polski to dziś poznamy kwietniowe dane o inflacji bazowej o godz. 14:00. W naszym kraju dane na temat cen również są tematem numer jeden. W piątek dowiemy się dodatkowo jak silnie wzrosną ceny produkcji sprzedanej przemysłu. Wysoki wynik na tym polu będzie rozgrzewał dyskusję o przyszłej implikacji inflacji PPI na ceny dóbr i usług konsumpcyjnych. Wysokie odczyty mogą powodować, że rynek zacznie budować oczekiwania na wcześniejszy moment startu normalizacji polityki pieniężnej, co może przełożyć się na silniejszego złotego. Poziom 4,50 na EUR/PLN może zostać naruszony.

Łukasz Zembik
Kierownik departamentu Analiz TMS Brokers

Bitcoin będzie kosztować 250 tysięcy dolarów? Możliwe, ale dopiero za kilka lat. Co czeka BTC?

Przyszłość Bitcoina to w tym momencie temat niezwykle gorący. Wielu inwestorów zastanawia się, czy warto lokować kapitał w najpopularniejszą kryptowalutę świata po jej ogromnym wzroście cenowym w przeciągu ostatniego roku. Nikt tak naprawdę nie wie, czy to dopiero początek wielkiej ofensywy BTC, czy jednak należy spodziewać się obniżek. Zdania są podzielone. Pojawiają się głosy, że w dalszej perspektywie Bitcoin przekroczy granicę cenową 200 lub 250 tysięcy dolarów. Skąd takie przypuszczenia? Co musi stać się, by taki pułap został osiągnięty? Co oznacza to dla przeciętnego Kowalskiego?

Trudno uznać aktualną sytuację rynkową Bitcoina za spokojną. Twór Satoshiego Nakamoto w krótkim czasie zanotował rekordowy dla siebie kurs 64 tysięcy dolarów za sztukę, by za moment zaliczyć jeden z większych dołków od momentu wybuchu pandemii koronawirusa. Obecnie za BTC trzeba zapłacić około 55-56 tysięcy dolarów, co dla niemałej grupy inwestorów jest sygnałem do ochoczego wykupowania aktywu  po promocyjnej cenie, oczywiście w celach zarobkowych. Najbliższa przyszłość najsłynniejszej kryptowaluty świata może być jednak różna. Niewykluczone, że sprawdzą się przewidywania ekspertów z początku roku, które wskazywały, że mniej więcej w połowie roku pęknie spekulacyjna bańka wokół Bitcoina. To w dużej mierze przez nią cena aktywu z krótkimi przerwami cały czas wzrastała. Dziś sporo mówi się o dalszej przyszłości BTC. Pojawiły się głosy, że jego cena w ciągu najbliższych lat wzrośnie ponad czterokrotnie! Bitcoin ma kosztować 250 tysięcy dolarów, a przemawia za tym kilka faktów.

Hossa Bitcoina powróci

Część znawców rynku kryptowalutowego nie ma wątpliwości, że BTC wróci na trend wzrostowy. Mark Yusko z Morgan Creek Capital Management twierdzi, że pułap 250 tysięcy dolarów za wirtualną monetę zostanie osiągnięty w ciągu najbliższych pięciu lat. Ekspert zwraca uwagę, że Bitcoin nie jest po prostu zwykłą kryptowalutą. Według niego, ludzie zapominają, że Bitcoin wyznacza wręcz standardy dla wszystkich innych aktywów tego rodzaju i stanowi pewnego rodzaju wzór, dla którego póki co nie pojawiła się żadna alternatywa o choćby podobnej wartości. Yusko zwrócił uwagę również na fakt, że Bitcoin może zyskiwać na rozwoju technologicznym. Ten jest bowiem niepohamowany i trudno oczekiwać, że w ciągu najbliższych lat nagle zwolni. Ponadto, CEO Morgan Creek Capital Management podkreśla, że BTC będzie rywalizować ze złotem pod względem „wartości monetarnej”.

Co się musi stać, by Bitcoin mógł się odbić?

Wizja Bitcoina kosztującego ponad 250 tysięcy dolarów na pewno rozgrzewa inwestorów, którzy aktualnie skupują tokeny po niższej cenie. Co jednak musi się stać, by hossa BTC wróciła? Na ten moment czynnikiem najmocniej osłabiającym aktyw wydają się altcoiny, które dość nieoczekiwanie rosną w siłę. Ich cena nie jest oczywiście tak zawrotna jak w przypadku największej kryptowaluty, jednak niektóre z nich i tak zdołały osiągnąć niebywały sukces. Za przykład może posłużyć Dogecoin, który stał się czwartą pod względem kapitalizacji największą wirtualną walutą świata. Mając na uwadze fakt, że mowa tu o kryptowalucie-memie, na jaką jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie zwracał uwagi, nie można nie zauważyć, że sezon na altcoiny trwa w najlepsze. Pytanie tylko, jak długo potrwa ta sytuacja? Bitcoin dość dzielnie broni się przed natarciem mniejszych kryptowalut, a ich passa też nie może trwać w nieskończoność. Możliwie, że ofensywa altcoinów wkrótce dobiegnie końca, a wtedy pozostanie tylko czekać na kolejny wzrost cenowy BTC.

Bitcoin wciąż dobrem inwestycyjnym

Zakładając, że Bitcoin faktycznie będzie kosztować ponad 200 tysięcy dolarów, można jednocześnie przyjąć, że nie stanie się w najbliższym czasie powszechnie stosowaną metodą płatności. Dlaczego? Aby każdy mógł używać tego środka np. do regulowania rachunków w sklepie, musi on przestać być dobrem inwestycyjnym. Na to, jak widać, raczej się nie zanosi. Wizja rosnącej ceny Bitcoina w najbliższej przyszłości będzie działać na wyobraźnię traderów. Jak zostało już wspomniane – nawet teraz wykorzystują oni chwilowy dołek aktywu, by nabyć go po nieco niższej cenie. Jeśli więc przewidywania Marka Yusko się sprawdzą, to w ciągu najbliższych lat rynek kryptowalutowy będzie wykorzystywany do ochrony i mnożenia kapitału, a nie do nabywania alternatywnych pieniędzy, za które zrobimy nawet najprostsze zakupy.

Przyszłość nie jest pewna

Należy jednak pamiętać, że wszystkie te przewidywania nie muszą się urzeczywistnić. Przyszłość BTC jest wyjątkowo niejasna i mglista. Nie ma na świecie osoby, która ma wiedzę o tym, jak zachowa się kurs Bitcoina i czy faktycznie osiągnie on kolejne, kosmiczne wartości cenowe. Warto o tym pamiętać, decydując się na zakup aktywu. Mimo zapewnień ekspertów, zawsze trzeba mieć z tyłu głowy to, że nieoczekiwane zdarzenie ma prawo doprowadzić do rynkowego krachu. Przypomnieć należy chociażby sytuację z początku pandemii. Jej wybuchu nie spodziewał się nikt, a dość mocno odcisnęła ona swoje piętno na rynku, kiedy to BTC zanotował jeden z największych spadków w ostatnich latach.

Wspólna inwestycja Excellence, Intensona i Januarego Ciszewskiego

Excellence – polski producent soków, syropów, napojów oraz produktów biobójczych, notowany na NewConnect – zainwestował w nową spółkę Excellence Cannabis SA wraz z partnerami strategicznymi: Intenson Europe i Januarym Ciszewskim. Excellence wraz z przewodniczącym rady nadzorczej Marcinem Ciecierskim objął ponad 46% akcji nowej spółki. Spółka będzie specjalizować się w produkcji wyrobów z olejem cannabis oraz na kryształach CBD – produktów spożywczych, kosmetycznych i suplementów diety. Przewodniczącym rady nadzorczej Excellence Cannabis SA będzie Marcin Ciecierski, a prezesem zarządu Radosław Maziarz, pełniący także funkcję wiceprezesa Excellence SA.

W styczniu 2021 roku zarząd Excellence podjął decyzję o rozpoczęciu działań zmierzających do przeniesienia notowań akcji spółki z NewConnect na rynek regulowany GPW.

„Tak, jak deklarowaliśmy powołaliśmy spółkę wraz z Intensonem i Januarym Ciszewskim. Excellence Cannabis ma bardzo ambitne plany – opracowanie własnych, unikatowych produktów, uruchomienie kanałów sprzedaży i bezpośredniego dotarcia do odbiorcy, a także w przyszłości bazowanie na własnych surowcach. To bardzo perspektywiczny rynek, na którym możemy szybko zbudować silną pozycję. Jesteśmy też najlepsi w liquidach i w tym segmencie chcemy być liderem w produktach konopnych. Mamy już szereg przetestowanych receptur, będziemy się starali jak najsprawniej zarejestrować je i uruchomić sprzedaż”mówi Marcin Ciecierski, przewodniczący rady nadzorczej Excellence.

W 2021 roku Excellence za kwotę 2,5 mln zł nabył 51 proc. udziałów w spółce Health Medica, specjalizującej się w produkcji i sprzedaży suplementów diety. To inwestycja zgodna z kierunkiem rozwoju spółki i odpowiadająca na rosnący popyt rynkowy w tym segmencie. Spółka pracuje nad nowoczesną platformą internetowej sprzedaży suplementów diety, która powinna zostać uruchomiona do końca 2021 roku. Serwis internetowy będzie służył obsłudze klienta, który będzie mógł dokonać zakupu suplementów diety oraz preparatów medycznych i leków na podstawie wyników uzyskanych po konsultacji z lekarzem. Będą to zatem specjalizowane kuracje – każdy zestaw produktów będzie skierowany indywidualnie dla wybranych grup docelowych i nie będzie standardowym produktem, jaki jest obecnie oferowany na rynku. Dla Excellence oznacza to wejście w nowy, perspektywiczny obszar działalności, oparty na dedykowanym modelu e-commerce.
Ponadto firma objęła 10% akcji spółki Polskie Konopie. Będzie ona produkowała artykuły spożywcze z dodatkiem konopii, suplementy diety, a także rozpocznie sprzedaż wyrobów farmaceutycznych i medycznych oraz kosmetyków na bazie konopii.

W pierwszym kwartale 2021 roku Excellence osiągnął przychody w wysokości 12,833 mln zł, czyli o 20,8% wyższe w porównaniu do Q1 2020. Zysk netto wyniósł 407,3 tys. zł i wzrósł aż o 1548%. W wynikach pierwszego kwartału są konsolidowane dane spółki Health Medica, specjalizującej się w produkcji i sprzedaży suplementów diety – w której Excellence nabył 51% udziałów.

Jak w czasie pandemii zmienił się portret pożyczających Polaków

Jedynie co szósty Polak starał się w ostatnich 12 miesiącach o pożyczkę lub kredyt. Najczęściej takie decyzje podejmowały osoby w wieku 34-44 lata (25 proc.) oraz 24-33 lata (22 proc.), a najrzadziej najmłodsi, poniżej 24 roku życia.

Jeśli spojrzymy na wykształcenie i miejsce zamieszkania, to okazuje się, że o dodatkowe finansowanie zabiegali przede wszystkim Polacy z wyższym i średnim wykształceniem, którzy mieszkają w największych miastach Polski (jak wynika z badań przeprowadzonych dla Wonga sp. z o.o., która jest częścią notowanej na warszawskiej giełdzie grupy kapitałowej KRUK SA).

– W trakcie pandemii jesteśmy bardziej ostrożni w podejmowaniu decyzji dotyczących kredytów i zobowiązań finansowych, a banki i firmy pożyczkowe postępują bardziej selektywnie przy przyznawaniu pożyczek – mówi w rozmowie z MarketNews24 Aneta Gergont-Gałązka, dyrektor w Wonga.

Natomiast z danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że akcja kredytowa w 2020 r. osiągnęła 140,8 mld zł i była niższa o 29 mld zł (18%) niż w 2019 r. – to bilans sprzedaży kredytów i pożyczek w dobie pandemii, która zaważyła na wynikach wszystkich produktów kredytowych i pożyczek. W 2020 r. udzielonych zostało 51,7 mld zł kredytów gotówkowych, czyli o 30 proc. mniej niż rok wcześniej. Spadła także sprzedaż kredytów hipotecznych z 65 mld zł w 2019 r. do 63,2 mld zł w 2020 r. Wzrosły, ale tylko o 0,8 proc. kredyty ratalne.

Czas pandemii to dla instytucji finansowych czas podwyższonego ryzyka, czyli większej selektywności i ostrożności. Konsumenci mogli mieć problem otrzymaniem pozytywnej decyzji kredytowej zarówno od banków, jak i firm pożyczkowych. Ostatnie 12 miesięcy – to czas koncentracji na własnych klientach i szczegółowej weryfikacji nowych.

32 proc. badanych twierdzi, że w trakcie pandemii jest trudniej dostać kredyt/pożyczkę. 16 proc. ankietowanych przyznało, że odmówiono im finansowania, tak samo liczna grupa powiedziała, że dostała niższą kwotę kredytu/pożyczki niż tą, o którą wnioskowali. Co czwarty 35-44 latek z dużego miasta (100-500 tys. mieszkańców) odchodził z kwitkiem, a co trzeci 25-34 latek musiał zadowolić mniejszą kwotą przyznanej pożyczki/kredytu.

Badanie dla Wonga zostało przeprowadzone na panelu Ariadna na ogólnopolskiej próbie 1094 osób, w dniach 26 – 29 marca 2021 r.

Plast-Box zamyka I Q z 3,5 mln zł zysku netto

Plast-Box, notowany na warszawskiej giełdzie producent opakowań z tworzyw sztucznych, zanotował od stycznia do marca 2021 roku wyższe o niemal 3% skonsolidowane przychody w porównaniu do roku poprzedniego, generując 56,1 mln zł sprzedaży. Równocześnie zysk netto Grupy podniósł się ponad dwukrotnie r/r i przekroczył 3,5 mln zł. W tym samym okresie Grupa Plast-Box wypracowała zysk EBITDA o wartości 7,6 mln zł, przy stopie EBITDA 13,6%.

Na wyniki finansowe Grupy decydujący wpływ miała ekstremalnie trudna sytuacja na rynku surowców oraz dodatnie różnice kursowe. Od końca ubiegłego roku do marca 2021 ceny polimerów wzrosły o 45%. Oprócz wzrostu cen, silnie przewyższającego naturalne wahania, pojawił się problem z dostępnością surowca do produkcji.

Kolejno ogłaszane przez producentów poliolefin stany siły wyższej wywierały na nas i innych przetwórcach silną presję. Sytuacja na rynku surowców negatywnie wpłynęła na rentowność operacyjną Grupy. Wygenerowane przychody na wyższym niż rok wcześniej poziomie nie pokryły wysokich cen surowców, które osiągnęły nienotowane w historii wartości – komentuje Grzegorz Pawlak, prezes zarządu Plast-Box S.A. – Jest dla nas niespotykanym dotychczas wyzwaniem, zarządzanie polityką cenową sprzedaży przy tak dynamicznych wzrostach kosztów nabycia surowców, by  zniwelować niekorzystny wpływ drożejących surowców i jednocześnie zabezpieczyć satysfakcjonujący poziom marż na kolejne okresy – dodaje.

W ujęciu jednostkowym zysk netto spółki matki Plast-Box S.A. w I kwartale 2021 roku wyniósł 1,9 mln zł wobec takiego samego  zysku uzyskanego rok wcześniej. W tym czasie przychody spółki urosły do 43,7 mln zł i były wyższe r/r o 13,7%.

Największą część skonsolidowanych przychodów Grupa Plast-Box wypracowała za granicą. W I kwartale br. eksport osiągnął 54,6% poziom w strukturze sprzedaży, w wyniku wzrostu r/r o 2,8%. Jednocześnie Grupa umocniła pozycję na rynku w kraju i zanotowała 2,5% wzrost sprzedaży.

Intensyfikujemy działania nad rozwojem produktowym, zarówno poprzez rozszerzenie portfolio, jak i optymalizację ofert i cenników, dzięki czemu możemy osiągać zadawalające wzrosty. Pracujemy nad osiąganiem dobrych wyników, które są warunkiem wypłaty dywidendy. Jestem przekonany, że nasi Akcjonariusze będą zadowoleni z decyzji Zarządu o rekomendowaniu wypłaty z zysku na poziomie 0,09 zł na akcję – podsumowuje Grzegorz Pawlak.

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia 17.05 – 21.05.2021

Temat inflacji i implikacji dla polityki pieniężnej staje się coraz głośniejszy na rynkach. Jak dotychczas bankierzy centralni podkreślają przejściowy charakter napięć inflacyjnych i nie zamierzają rezygnować z gołębiego nastawienia. Rynek zdaje się kwestionować determinację banków centralnych (głównie Fed), co prowadzi do okresowego wzrostu zmienności. W średnim terminie nie powinno to jednak zagrażać narracji przyspieszającego ożywienia globalnego z korzyścią dla ryzykownych aktywów.

Wydarzenia tygodnia: PMI, NY Empire State, Philly Fed, minutki FOMC, PKB z Eurolandu, CPI z Wlk. Bryt., rynek pracy z Australii

USA

W USA nastroje biznesu powinny pozostać dobre, co uwidocznią regionalne indeksy koniunktury (pon, czw). Ogólnokrajowe indeksy PMI (pt) mogą pokazać wzrost odzwierciedlający przyspieszenie ożywienia, ale też rosnącą presję kosztową. Jednak odczyty powyżej 60 mogą już nie wystarczyć dla pozytywnej oceny danych, jeśli szczegóły będą wskazywać na zagrożenia dla utrzymania wysokiej produkcji (poprzez zakłócenia w otrzymywaniu dostaw). Ponieważ główna uwaga skupia się na inflacji, wszelkie sygnały w minutkach FOMC (śr) lub wypowiedziach członków Fed dotyczące niepokojów o trwałość presji inflacyjnej będą miały znaczenie. Widzimy tutaj główne źródło krótkoterminowej zmienności.

Strefa euro

W strefie euro drugi odczyt PKB za I kw. (wt) nie powinien mieć wpływu na EUR. Więcej uwagi może być poświęcone majowym szacunkom PMI (pt). Zamiary dalszego luzowania restrykcji we Francji, Niemczech i Włoszech powinny sprzyjać poprawie PMI dla sektora usługowego. Z kolei wysokie koszty i wydłużony czas dostaw będą podbijać wskaźniki dla przemysłu, chociaż jednocześnie zakłócenia w łańcuchu dostaw oznaczają trudności dla produkcji. EUR/USD pozostaje pozytywnie skorelowany z apetytem na ryzyko, co sugeruje wzrostową trajektorię w średnim terminie.

Wielka Brytania

Wysyp danych z Wielkiej Brytanii z główną uwagą na silnym wzroście inflacji CPI (śr) oraz indeksach PMI (pt). Wyższe ceny energii, efekty bazy oraz globalne skutki niedoboru podaży będą ciągnąć wskaźnik cen w górę (do 1,4 proc. r/r). Indeksy PMI dla przemysłu i usług powinny utrzymać wysokie poziomy (tj. powyżej 60), gdyż luzowanie restrykcji, postępujący proces szczepień i poprawa nastrojów konsumentów i biznesu przemawia za podwyższonym tempem wzrostu aktywności. Dobre dane powinny sprzyjać dalszemu umocnieniu funta względem dolara.

Polska

Z Polski napłyną kwietniowe dane o inflacji bazowej (pon), z rynku pracy (czw) i PPI (pt). Inflacja wskoczyła na pierwszy plan i w szczególności mocniejszy wzrost PPI będzie podsycał dyskusję o dalszym wzroście cen dóbr i usług konsumpcyjnych. Rynek może budować oczekiwania na wcześniejsze podwyżki stóp procentowych i nawet jeśli uważamy te oczekiwania za błędne (bardziej wierzymy w determinację prezesa Glapińskiego do dotrwania z brakiem podwyżek do połowy 2022 r.), to nie wykluczamy, że może generować dodatkową siłę na umocnienie złotego i pchnąć EUR/PLN pod 4,50.

Australia

W Australii spodziewana jest kontynuowana poprawa na rynku pracy (czw) z rosnącą liczbą zatrudnionych, choć stopa bezrobocia ma pozostać na 5,6 proc. Dobre warunki na rynku pracy pozytywnie rokują dla odczytu sprzedaży detalicznej (pt). AUD wciąż ma potencjał do umocnienia w oparciu o optymistyczne perspektywy globalnego ożywienia, a po ostatniej korekcie nie ma ryzyka wykupienia rynku.

Kanada

W Kanadzie rosnąca inflacja CPI (śr) raczej nie będzie pretekstem do wyceny bardziej jastrzębiego nastawienia Banku Kanady, biorąc pod uwagę, że bank już przeszedł do wygaszania programu QE. Sprzedaż detaliczna za marzec (pt) może pokazać dobre wyniki w związku z kontynuowanym otwieraniem gospodarki, zanim w kwietniu wróciły lockdowny. CAD ma za sobą dobrą passę z przełomu kwietnia i maja, ale przy zachwianiu sentymentu i zatrzymaniu wzrostów cen ropy naftowej CAD jest podatny na głębszą korektę.

Chiny

W Chinach interesujące będzie, czy sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa (pon) doświadczą wyhamowania ożywienia, szczególnie w obliczu działań władz nakierowanych na zacieśnienie warunków kredytowych. Przy podwyższonej wrażliwości rynków akcji na negatywne informacje, słabsze dane mogą budować negatywny sentyment w trakcie azjatyckiej części handlu.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

ZPP prezentuje wyniki badania polskiego rynku e-commerce

Na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców przygotowane zostało badanie firm dotyczące prowadzenia sprzedaży on-line. Badanie zostało wykonane w lutym 2021 roku, tym samym uwzględnia ono obecne warunki prowadzenia działalności gospodarczej w dobie pandemii COVID-19, a także odwzorowuje aktualnie panujące tendencje i kierunki rozwoju wśród rodzimych przedsiębiorstw. Głównym celem badania było poznanie opinii przedstawicieli firm z sektora handlu i produkcji na temat sprzedaży on-line. Pragniemy zatem przedstawić Państwu najważniejsze i najciekawsze wnioski płynące z uzyskanych wyników.

Wśród szerokiej próby badanych, nieco ponad 60% firm prowadzi sprzedaż on-line, a około 1/3 nieprowadzących obecnie tej działalności myśli o jej rozpoczęciu w ciągu najbliższego roku. Fakt ten pokazuje, że firmy zdają sobie sprawę z globalnych megatrendów konsumenckich, a także ze znaczenia obecności ich działalności w Internecie. Jednocześnie wciąż istnieje spora przestrzeń do rozwoju rodzimych przedsiębiorstw w zakresie handlu e-commerce, gdyż popyt ze strony konsumentów na produkty sprzedawane tym kanałem wciąż nie został w pełni zaspokojony.

Najrzadziej na prowadzenie sprzedaży on-line decydują się firmy o najdłuższym stażu na rynku, tj. istniejące więcej niż 10 lat. Firmy te, posiadając ugruntowaną pozycję na rynku rzadziej odczuwają potrzebę prowadzenia sprzedaży on-line, zapewne dzięki stałej i zaufanej grupie kontrahentów oraz konsumentów. Jednakże z pewnością w najbliższym czasie będziemy świadkami dostosowywania się tych firm do panujących warunków rynkowych, a zatem do przenoszenia części lub całości działalności handlowej do Internetu.

COVID-19 przyniósł w handlu e-commerce niemal tyle samo firm wygranych, co przegranych. Choć wydawałoby się, że sprzedaż on-line w dobie pandemii koronawirusa jest pewnym remedium na skutki społeczno-gospodarcze wywołane pandemią, badanie wskazuje, że 27% firm odnotowało spadek sprzedaży, a 30% uzyskało wzrost sprzedaży.

Negatywne wyniki części firm w trakcie pandemii można usprawiedliwić spadkiem nastrojów wśród konsumentów, niepewnością co do przyszłości gospodarczej, a zatem ograniczeniem konsumpcji wśród pewnych grup odbiorców. Jednakże, pandemia przyniosła także trwałe zmiany behawioralne wśród konsumentów, przekonując w ich w znacznym stopniu do zakupów przez Internet. Zatem z dużym prawdopobieństwem, po ustaniu trwającego okresu niepewności, konsumenci chętniej niż przed pandemią będą sięgać po produkty sprzedawane kanałami e-commerce, co spowoduje poprawę wyników pozostałych firm.

Firmy nieprowadzące handlu e-commerce inaczej postrzegają przeszkody, niż firmy zaangażowane w sprzedaż on-line. Firmy, które prowadzą sprzedaż on-line, częściej niż te, które nie tego nie oferują, są zdania, że problemem związanym ze sprzedażą on-line są nieuczciwa konkurencja oraz odsetek niedokończonych zamówień. Natomiast firmy, które nie mają obecnych doświadczeń ze sprzedażą on-line, mają poczucie, że istotnym utrudnieniem jest kwestia obsługi zwrotów.

Jak wynika z powyższych wniosków, początkowe obawy przedsiębiorstw mogą się różnić od rzeczywistych trudności związanych z handlem e-commerce. Firmy, które dopiero rozpoczynają sprzedaż w Internecie muszą być świadome konieczności analizy pojawiających się problemów i ich rozwiązywania, nawet, jeżeli w początkowym biznesplanie trudności te nie zostały uwzględnione.

Firmy prowadzące sprzedaż on-line uzyskują z tego kanału średnio 50% swoich przychodów; niemal połowa z nich działa tylko na rynku krajowym, a nieco ponad połowa – także lub wyłącznie na rynkach zagranicznych. Odsetek firm zaangażowanych w zagraniczne rynki e-commerce jest najwyższy wśród firm produkcyjnych, większych i będących dłużej na rynku. Ponadto, 40% firm, które sprzedają przez Internet tylko na rynku krajowym przyznaje, że ma w planach rozpoczęcie sprzedaży poza Polską.

Dzięki obecności w Internecie, znaczna ilość przedsiębiorców ma dostęp do globalnej grupy odbiorców dla sprzedawanych przez siebie produktów, a dokonując dywersyfikacji geograficznej przychodów są oni mniej podatni na lokalną koniunkturę gospodarczą i lokalne trendy konsumenckie. Chodzi zatem zarówno o powiększenie przychodów dzięki większej grupie docelowej, ale także o stabilizację ich uzyskiwania, a także ograniczenie ryzyk związanych z jednym, lokalnym rynkiem bytu.

Jak wynika z badania, korzyści wynikających z rozszerzenia działalności o zagraniczną sprzedaż są również świadomi przedsiębiorcy, który jeszcze nie są obecni na innych rynkach niż Polski, jednak istotnie rozważają taki kierunek rozwoju.

Rozwój sprzedaży on-line poprzez wejście na zagraniczne rynki to realna szansa dla polskich firm z sektora MŚP. Dzięki stosunkowo niskim kosztom zatrudnienia i produkcji, mają one możliwość konkurencji cenowej z zachodnimi przedsiębiorstwami.

W kontekście konkurencji z zagranicznymi podmiotami, istotne znaczenie będzie miała otwartość polskich firm na nowoczesne rozwiązania technologiczne, która daje szansę na skokowy rozwój handlu e-commerce dzięki zastosowaniu zaawansowanych narzędzi do analizy potrzeb klienta, czy też sztucznej inteligencji oddziałującej na wybory konsumentów, a tym samym zwiększającej sprzedaż. Dzięki wysokorozwiniętym kompetencjom cyfrowym polskich pracowników, rodzime firmy mają także szansę konkurowania na rynku międzynarodowym także w zakresie jakości obsługi klientów, zapewniając autorskie, innowacyjne platformy e-commerce.

Dzięki powyższemu, polskie małe i średnie firmy posiadają realną perspektywę prowadzenia zagranicznej ekspansji gospodarczej bez konieczności budowania rozległych i międzynarodowych struktur oddziałów i pracowników. Wykorzystując możliwości wspólnego rynku, a także tendencje związane z coraz większymi przepływami towarów na całym świecie, posiadają one unikatową możliwość szybkiego wzrostu oraz stania się ważnymi uczestnikami międzynarodowego rynku handlu.

Rosną obawy związane z przyspieszeniem inflacji

W Polsce rosną obawy przed gwałtownym wzrostem inflacji konsumenckiej. Połączenie bardzo ekspansywnej polityki pieniężnej i fiskalnej w ubiegłym roku sugerowało, że inflacja będzie tym razem nieco inna niż po ostatniej głębokiej recesji gospodarczej w 2009 r. W tamtym okresie świat dotknęła głównie dezinflacja, czyli niewielki wzrost cen konsumpcyjnych z inflacją poniżej celu banku centralnego. Z drugiej strony, rozwój inflacji w ostatnich miesiącach zapowiada gwałtowny wzrost presji inflacyjnej.

Ze wzrostem inflacji ma także do czynienia USA. W kwietniu wyniosła 4,2% r/r, przy czym tzw. inflacja bazowa, czyli inflacja po odjęciu zmiennych cen żywności i energii, przyspieszyła do 3% r/r, co jest najszybszym wzrostem od 1995 r. W kontekście inflacji pojawiło się wiele spekulacji na temat tego, czy amerykański bank centralny (Fed) rozpocznie zacieśnianie polityki pieniężnej wcześniej niż pierwotnie zakładano. Jednak przyspieszenie wzrostu cen to nie tylko domena USA, ale jest także wyraźne w strefie euro i regionie Europy Środkowej. Kwietniowe dane nie pozostawiają wątpliwości – inflacja wzrosła w Czechach (3,1% r / r), na Węgrzech (5,1% r / r) i Polsce (4,3% r / r). Ponadto, wraz ze łagodzeniem obostrzeń i otwarciem usług, inflacja w tym sektorze może przyspieszyć. Polski bank centralny może zatem w najbliższych miesiącach znaleźć się pod presją by zareagować na wzrost cen. Zwłaszcza, jeśli okaże się, że obecne przyspieszenie inflacji nie jest tylko chwilowym trendem.

Według wstępnych szacunków, polski PKB wzrósł o 0,9% w porównaniu z poprzednim kwartałem i był niższy o 1,7% niż przed rokiem.
W tym tygodniu złoty umocnił się w stosunku do euro i w piątek rano oscylował blisko poziomu 4,53 PLN/EUR. W stosunku do dolara polska waluta oscylowała w przedziale 3,74-3,77 PLN/USD.

Roksana Cicha, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

Restauratorzy wracają do pracy, w ostatniej chwili

Najwyższy czas na otwarcie gastronomii, bo jej zaległości wobec dostawców i banków sięgają już prawie 728 mln zł. Tylko w marcu nieopłacone na czas rachunki i raty kredytów podwyższyły się o 13 mln zł, dwa razy bardziej niż w poprzednich miesiącach. Uruchomienie restauracyjnych ogródków 15 maja to zaledwie początek powracania do normalności. Jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, lokale będą od 28 maja mogły wrócić do tak wyczekiwanego regularnego funkcjonowania, choć na razie nadal tylko z co drugim stolikiem.

W ciągu roku pandemii, między marcem 2020 i 2021 r., zaległości branży gastronomicznej wzrosły o ponad 80 mln zł, czyli o 12,4 proc. do 727,8 mln zł – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK. Najgorzej zadziało się w firmach prowadzących ruchome placówki gastronomiczne. Goszczące na różnego rodzaju plenerowych imprezach czy pod biurowcami foodtrucki nie miały w minionym roku zbyt wielu okazji, by spotkać się z klientami. W rezultacie wartość ich przeterminowanych płatności wobec kontrahentów i banków podwyższyła się najbardziej, bo o ponad 26 proc. i przekroczyła 17 mln zł.

– Liczne lockdowny to straty restauratorów liczone w miliardach złotych i możliwe, że nawet ćwierć miliona ludzi bez pracy. Mocno pogłębiające się problemy finansowe branży gastronomicznej pokazują, że to naprawdę ostatni dzwonek na restart. Zaległości zaczęły przyrastać na coraz większą skalę i tylko w marcu podwyższyły się o 13 mln zł, to dwa razy bardziej niż w poprzednich miesiącach, które też upłynęły w cieniu pandemii – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Zgodnie z przyjętym przez rząd rozporządzeniem przy utrzymującym się niskim poziomie zakażeń możliwe będzie stopniowe luzowanie obostrzeń według zaplanowanego harmonogramu. W przypadku branży gastronomicznej oznacza to, że od 15 do 27 maja restauracje będą mogły serwować posiłki tylko w ogródkach. Co drugi stolik będzie musiał pozostać wolny, a odległość między nimi ma wynosić co najmniej 1,5 m, chyba że zostaną rozdzielone przegrodą o wysokości co najmniej 1 m, licząc od powierzchni stolika. Dopiero od 28 maja dojedzie do tego możliwość konsumpcji w samych lokalach – pod warunkiem, że klienci do czasu zajęcia swoich miejsc będą mieli zakryte usta i nos. Obsługa kelnerska przez cały czas ma pracować w maseczkach.

– Nowe regulacje, tym razem pozwalające na działanie ogródków restauracyjnych, spowodowały, że branża liczy na odrobienie strat i walczy o swoje. Na razie lokale muszą co prawda dostosować się do wymogów prawnych i zainwestować w odpowiednie wyposażenie. Niektórzy, np. galerie handlowe, myślą też o przeznaczeniu na ten cel dodatkowych powierzchni, takich jak parkingi czy tarasy na ostatnich piętrach budynków. Przedsiębiorcy szukają wszelkich rozwiązań, bo za chwilę wielu z nich może już przestać istnieć. W realizowanym dla nas badaniu to właśnie firmy usługowe na początku drugiego kwartału najczęściej mówiły o ryzyku upadłości. Kolejne miesiące zamknięcia mogły tylko jeszcze bardziej pogorszyć sytuację – zauważa Sławomir Grzelczak.

Restauratorzy wracają do pracy, w ostatniej chwili
Źródło: badanie Keralla Research dla BIG InfoMonitor

Podczas gdy ogólnie na prawdopodobieństwo bankructwa firmy, w ciągu minionych 12 miesięcy wskazywało 21,8 proc. przedsiębiorców, to w usługach ten odsetek wynosił aż 30,2 proc. i był dwukrotnie wyższy niż np. w produkcji (15,1 proc.) i niemal trzykrotnie wyższy niż w handlu (11,5 proc.) – wynika z badania zrealizowanego przez Instytut Keralla Research dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

zaległości firm gastronomicznych
Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i BIK

Choć najbardziej covidowe obostrzenia przełożyły się na pogłębienie przeterminowanych zobowiązań ruchomych punktów gastronomicznych, to jednak największa kwota zaległości ciąży na restauracjach i innych stałych placówkach gastronomicznych. Ich zadłużenie przekroczyło już 601 mln zł. To właśnie ta działalność miała też pokaźny przyrost zadłużenia między lutym a marcem br. – wzrosło ono o 11 mln zł.

Badanie zrealizowane przez Instytut Keralla Research, przeprowadzane co kwartał wśród mikro, małych i średnich firm. Próba = 500, technika: wywiady telefoniczne, termin: marzec / kwiecień 2021 r.

Branża opakowań w pandemii nie dała się wpakować w długi

Sektor opakowań jest jedną z branż, która w pandemii radzi sobie nad wyraz dobrze. Zwiększyło się zapotrzebowanie na opakowania do wysyłki towarów zamawianych online, jedzenia na wynos czy środków czyszczących i higienicznych. O kondycji firm z sektora świadczy także ich niski poziom zadłużenia. Według danych Krajowego Rejestru Długów Informacji Gospodarczej zobowiązania te wynoszą prawie 50 mln zł, co stanowi zaledwie promil wartości tego rynku. W odróżnieniu od wielu innych sektorów kwota zadłużenia pozostała w pandemii na stabilnym poziomie.

Rynek opakowań w Polsce jest wart 45 mld zł

Według szacunków Polskiej Izby Opakowań, rynek opakowań w Polsce jest wart 45 mld zł. Swoją stabilną pozycję i funkcjonowanie w kryzysie polska branża opakowań zawdzięcza silnemu powiązaniu z przemysłem spożywczym, farmaceutycznym i środków czystości. To sektory, które utrzymywały dobrą pozycję w pandemii, zapewniając dostęp do najistotniejszych i niezbędnych towarów, a przy tym generowały wysoki popyt na opakowania.

Duże zapotrzebowanie na opakowania zgłaszał też sektor e-commerce. Polacy częściej niż przedtem zaczęli bowiem zamawiać towary przez Internet. Pojawił się zatem większy niż przed pandemią popyt na kartony i inne produkty, w których sprzedawcy mogli bezpiecznie przesyłać swoje towary. Z drugiej strony, część branż korzystających z opakowań ograniczyła swoją produkcję w wyniku wyhamowania gospodarki, ale skala tych zmian nie zatrzymała rozwoju sektora opakowań. Według analizy sektorowej Santander Bank Polska sprzedaż wyprodukowanych opakowań w 2020 r. wzrosła o ok. 4,2-4,5 proc. w ujęciu rocznym.

Odporność branży opakowań na pandemię widać w sferze finansowej, a konkretnie w zadłużeniu, którego poziom w ciągu ostatniego roku nie zmienił się znacząco. Na początku pandemii w marcu 2020 roku długi sektora wynosiły 49 mln zł. W drugiej połowie roku ta kwota zaczęła rosnąć i w listopadzie osiągnęła najwyższy poziom prawie 51,8 mln zł. Później zaczęła spadać do obecnej kwoty ponad 49 mln zł. To niewielkie wahania w porównaniu do innych sektorów gospodarki, które notowały wyraźny przyrost długów w czasie pandemii i które pandemia wyraźnie pogrążyła – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Zobowiązania do odpakowania

Największe zaległości w branży mają obecnie producenci opakowań z tworzyw sztucznych (26,8 mln zł), do których należy blisko połowa całego jej zadłużenia. Ich produkcja stanowi jednak także największą część rynku. Ponad 14,2 mln zł do oddania swoim kontrahentom mają wytwórcy opakowań z papieru i tektury, a 7,8 mln zł producenci opakowań drewnianych. Niewielką pozostałą sumę (321 tys. zł) powinni uregulować wytwórcy opakowań metalowych. Łącznie zadłużenie przedstawicieli całego sektora wynosi ponad 49,3 mln zł.

Cały sektor opakowań największe kwoty ma do oddania instytucjom finansowym. Na spłatę 13,5 mln zł czekają banki. Odpowiednio 4,8 mln zł i 3,4 mln zł przedstawiciele branży muszą zwrócić firmom zarządzającym wierzytelnościami oraz faktoringowym.

Częściej wśród dłużników z sektora opakowań można znaleźć jednoosobowe działalności gospodarcze, jednak to spółki z ograniczoną odpowiedzialnością mają największe kwoty do spłacenia – praktycznie co drugą złotówkę wśród zadłużonych producentów.

W regionach o najwyższym poziomie niespłaconych zobowiązań w branży opakowań pierwsze miejsce zajmuje województwo pomorskie z 14,2 mln zł długu. Druga najwyższa kwota zaległości (8,8 mln zł) przypada w udziale Mazowszu, a trzecią co do wysokości kwotę mają do oddania producenci z Podkarpacia (6,3 mln zł).

Jak zaznacza prezes KRD Adam Łącki, producenci opakowań mogliby spłacić 37 proc. swojego zadłużenia, gdyby odzyskali pieniądze od swoich nierzetelnych kontrahentów. Ci zalegają im ze spłatą 18,3 mln zł. Z tej kwoty najwięcej mają do zwrotu firmy z sektora przetwórstwa przemysłowego (6,7 mln zł) oraz handlu (4,6 mln zł).Branża opakowań w pandemii nie dała się wpakować w długi

Nowe wyzwania na horyzoncie

Dobra kondycja finansowa większości przedsiębiorstw z branży opakowań w obliczu pandemii świadczy o jej dużej odporności na kryzysy. Jak zauważa Adam Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy, partnera KRD, dla sektora większym wyzwaniem niż pojawianie się koronawirusa, mogą być czekające go w najbliższych latach zmiany, w tym przede wszystkim nowe regulacje i związane z nimi obciążenia. W 2021 roku wszedł w życie podatek od plastiku, który nie zostanie poddany recyklingowi. Według Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych (PZPTS) nowa danina sprawi, że opakowania z tworzyw sztucznych podrożeją od 30% do nawet 100%. A to tylko początek zmian.

W związku z dyrektywą Single Use Plastic, od lipca br. producenci nie będą już mogli wytwarzać określonych rodzajów opakowań jednorazowych jak plastikowe sztućce, talerze, mieszadła, słomki czy styropianowe pojemniki i kubki. W 2025 roku z rynku mają zniknąć także plastikowe butelki z nieprzytwierdzonymi na stałe nakrętkami. Zmiana linii produkcyjnych i konieczność dostosowania się do nowych regulacji będą wymagały od producentów kosztownych inwestycji. Będzie to ważny sprawdzian ich kondycji finansowej. To wyzwania, którym producenci opakowań muszą sprostać, by dalej się rozwijać – zauważa Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

ZPP: Polski Ład z punktu widzenia przedsiębiorców nie zawiera przełomowych wartości

Polski Ład to wyjątkowo oczekiwany dokument, którego prezentacja była przekładana kilkukrotnie. Po dzisiejszym omówieniu ogólnych założeń tego manifestu programowego można stwierdzić, że w dziedzinach szczególnie interesujących z punktu widzenia przedsiębiorców nie zawiera on przełomowych wartości.

W Polskim Ładzie nie znajdujemy oczekiwanych propozycji w zakresie otoczenia prawno-instytucjonalnego dla firm, nie został również poruszony wątek niepewności regulacyjnej stanowiącej w tej chwili kluczową barierę dla inwestycji. Przedstawione w punkcie “Dobry klimat dla firm” propozycje działań de facto recykling znanych już wcześniej zapowiedzi i zbiór rozwiązań, nad którymi prace toczą się już od pewnego czasu. Część z nich, jak np. wprowadzenie instytucji fundacji rodzinnej, czy poszerzenie możliwości korzystania z “estońskiego CIT-u”, jest oczywiście korzystna dla przedsiębiorców – są to jednak propozycje znane i opisywane już w przeszłości. W dziedzinie przedsiębiorczości Polski Ład nie wprowadza zatem żadnych ważniejszych nowości.

Na aprobatę z pewnością zasługują dwa kluczowe elementy składowe programu, tzn. podniesienie kwoty wolnej od opodatkowania PIT do 30 tysięcy złotych oraz waloryzacja II progu podatkowego do poziomu 120 tysięcy złotych. Są to posunięcia jak najbardziej racjonalne i dostosowujące kwotowe progi do realiów gospodarczych, w których wynagrodzenia rosły systematycznie od lat.

Niestety, rozwiązaniom tym towarzyszy propozycja zmian w zakresie składki zdrowotnej, tj. wprowadzenie modelu jednolitej składki proporcjonalnej do dochodu, o stawce 9%, w której nie odliczałoby się od kwoty podatku. W praktyce zatem Polski Ład może doprowadzić do zwiększenia poziomu obciążeń dla części podatników.

Pochwalić należy niektóre ze szczegółowych rozwiązań zapowiedzianych w trakcie konferencji. Na wyróżnienie zasługują w tym zakresie m.in. zmiany dotyczące umożliwienia budowy domu o powierzchni do 70m2 na zgłoszenie. W mniejszych miejscowościach może to doprowadzić do rozwiązania dużej części problemów mieszkaniowych rodzin. Ważne, by przepisy wprowadzające tę zmianę wprost wskazywały, że możliwość budowy w tej procedurze dotyczy również mieszkalnych domów całorocznych.

Poważne wątpliwości budzi z kolei zapowiadana “likwidacja umów śmieciowych”. Jeśli rozumieć przez nią zrównanie oskładkowania wszystkich rodzajów umów, oznaczać to będzie znaczne ograniczenie elastyczności form zatrudnienia funkcjonujących na rynku pracy. O ile dostrzegamy potrzebę interwencji w zakresie ograniczenia arbitrażu podatkowo-składkowego, o tyle za właściwą jej formę uważalibyśmy powszechne obniżenie klina podatkowego obciążającego wynagrodzenia uzyskiwane z tytułu umów o pracę.

Pochwalić należy przejawiający się w Polskim Ładzie kierunek na cyfryzację – zarówno w zakresie systemu opieki zdrowotnej, jak i pozostałych usług publicznych. Jest to jedno z największych wyzwań na najbliższe lata – dobrze zatem, że zarówno w Krajowym Planie Odbudowy, jak i w omawianym dokumencie programowym wątek cyfryzacji jest szczególnie eksponowany.

Kompleksowość omawianego programu, który dotyczy zarówno kwestii gospodarczych, jak i związanych z usługami publicznymi, systemem opieki zdrowotnej, czy polityką prorodzinną (szczególnie istotną z punktu widzenia problematycznej sytuacji demograficznej), powoduje że jego szczegółowa analiza wymaga czasu. Wobec powyższego, ZPP przedstawi kompleksowe stanowisko ws. Polskiego Ładu w poniedziałek.

Grupa Piotr i Paweł: układy z wierzycielami wykonane w blisko 100%. Postępowanie sanacyjne zakończone

Wszystkie spółki z Grupy Piotr i Paweł spłaciły swoje zobowiązania układowe na rzecz kontrahentów oraz wierzycieli finansowych wynikające z układów z wierzycielami. Tym samym procedura restrukturyzacji została zrealizowana zgodnie z planem Zarządcy sanacyjnego oraz propozycjami układowymi Zarządów spółek, dzięki finansowaniu inwestora strategicznego SPAR GROUP. Spółki powracają do efektywnej działalności operacyjnej.

„Postępowanie sanacyjne w Grupie Piotr i Paweł zostało zrealizowane zgodnie z założeniami i zakończone wypłatami dla blisko 100% wierzycieli. To duży sukces – biorąc pod uwagę jak bardzo skomplikowany był to proces, wymagający rozmów z setkami podmiotów, wykonania kilku tysięcy wypłat i koordynowania kilku równoległych postępowań sądowych. Chociaż pandemia wydłużyła wcześniej założony harmonogram procedury sanacyjnej, to cierpliwość wierzycieli oraz konsekwencja zarządu pozwoliła na skuteczne sfinalizowanie wyznaczonych celów. Teraz spółki mają szansę na powrót do efektywnej działalności operacyjnej, a pracownicy nie muszą się martwić o stabilność zatrudnienia. Wierzę, że we współpracy z inwestorem strategicznym SPAR GROUP uda się budować dobre relacje z partnerami handlowymi i stworzyć mocną sieć detaliczną na polskim rynku, a działania spółek mogą teraz koncentrować się wyłącznie na rozwoju SPAR w Polsce” – komentuje dr Patryk Filipiak jako nadzorca wykonania układu.

Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał postanowienia o stwierdzeniu prawomocności układu z wierzycielami dla wszystkich trzech spółek z Grupy Piotr i Paweł, co oznacza ich definitywną i niepodważalną prawomocność. Tym samym pozytywnie zakończyło się postępowanie sanacyjne.

Ford przyspiesza prace badawczo-rozwojowe w zakresie akumulatorów i tworzy dedykowane im centrum doskonałości o nazwie Ford Ion Park

  • Opierając się na prawie dwudziestoletnim doświadczeniu w zakresie akumulatorów, Ford tworzy nowe globalne centrum badawcze akumulatorów – Ford Ion Park w południowo-wschodnim Michigan.
  • Zespół wysokiej klasy specjalistów pracuje, aby zapewnić dostawę dużych ilości ogniw akumulatorowych, lepszy zasięg i niższe koszty dla klientów.
  • Eksperci laboratorium szkoleniowego (które powstanie w przyszłym roku nakładem 185 milionów dolarów,) opracują i wyprodukują ogniwa i układy akumulatorów litowo-jonowych i półprzewodnikowych, przetestują różne aspekty produkcji oraz zoptymalizują wszystkie etapy łańcucha produkcyjnego – od kopalni po recykling.

Ford stworzył nowe globalne centrum badawcze akumulatorów – zwane Ford Ion Park – w celu przyspieszenia badań i rozwoju technologii akumulatorów i ogniw akumulatorowych oraz przyszłej produkcji ogniw i układów zasilających.

– Już teraz przyspieszamy produkcję całkowicie elektrycznych pojazdów na całym świecie, ponieważ coraz więcej klientów doświadcza przyjemności z jazdy pojazdami elektrycznymi o zerowej emisji spalin – powiedział Hau Thai-Tang, szef platform produkcyjnych i dyrektor operacyjny Forda. – Inwestowanie w badania i rozwój w zakresie akumulatorów ostatecznie pomoże nam przyspieszyć proces dostarczania klientom większej liczby, jeszcze lepszych i tańszych pojazdów elektrycznych – dodał.

Dwudziestoletnie doświadczenie fundamentem sukcesu

Ford opiera się na prawie dwudziestoletnim doświadczeniu z obszaru opracowywania i produkcji akumulatorów, centralizując wielofunkcyjny zespół 150 ekspertów z zakresu rozwoju technologii akumulatorów, badań, produkcji, planowania, zakupów, jakości i finansów, aby pomóc firmie w szybszym opracowywaniu i produkcji ogniw i akumulatorów.

Zespół Ford Ion Park bada również możliwości lepszej integracji i innowacji na wszystkich etapach łańcucha produkcyjnego – od kopalń po recykling – współpracując ze wszystkimi zespołami Forda, w tym ekspertami z nowego laboratorium benchmarkingu i testów akumulatorów Forda, działem obsługi klienta Forda, a także kluczowymi dostawcami i partnerami.

– Tworzymy nowe narzędzia i rozwiązania, których potrzebujemy, aby przyszłość była wolna od emisji dwutlenku węgla, przystępna cenowo i lepsza – powiedział Thai-Tang. – Modernizujemy rozwój i możliwości produkcyjne akumulatorów, abyśmy mogli lepiej kontrolować koszty i inne zmienne produkcji we własnym zakresie oraz skalować produkcję na całym świecie, szybko i przy zachowaniu najwyższej jakości.

Nowe laboratorium o wartości 185 milionów dolarów

Zespół Ford Ion Park już działa. Ponadto pod koniec przyszłego roku, nakładem 185 milionów dolarów, zostanie otwarte laboratorium w południowo-wschodnim Michigan. Ten światowej klasy, liczący ponad 18 500 metrów kwadratowych powierzchni obiekt, będzie wyposażony w sprzęt do projektowania i produkcji elektrod, ogniw i macierzy oraz wykorzysta najnowocześniejszą technologię przy pilotażowym wdrażaniu nowych rozwiązań produkcyjnych. To z kolei umożliwi firmie Ford szybsze wprowadzenie przełomowych projektów ogniw akumulatorowych przy użyciu nowatorskich materiałów.

Anand Sankaran będzie kierował zespołem Ford Ion Park jako jego nowy dyrektor. Sankaran to ekspert z ponad 30-letnim doświadczeniem w Fordzie na różnych stanowiskach w dziedzinie akumulatorów i elektryfikacji. Jest zdobywcą nagrody Henry Ford Technology Award w 1999 roku za pracę nad elektryfikacją w Ford Research Lab oraz liderem rozwoju produktu, który zastosował swoje badania i innowacje techniczne w kluczowych pojazdach produkcyjnych, w tym w wielokrotnie nagradzanym Escape Hybrid, Mustang Mach-E 2021 i F-150 Hybrid 2022.

Sankaran posiada również 32 patenty w USA w dziedzinie elektroniki samochodowej i technologii pojazdów hybrydowych oraz jest członkiem Instytutu Inżynierów Elektryków i Elektroników.

– Nowoczesna przygoda Forda z pojazdami elektrycznymi rozpoczęła się od modelu Escape Hybrid w 2004 roku, pierwszego na świecie hybrydowego SUV-a i trwa do dziś – a wszystko to inspirowane jest dostarczaniem bezkompromisowych pojazdów dla lepszego świata – powiedział Sankaran.

Zespół Ford Ion Park zapewni optymalizację akumulatorów dla różnych klientów – od osób dojeżdżających codziennie do pracy, przez entuzjastów wydajności, aż po operatorów flot pojazdów użytkowych.

Nowe laboratorium wspierające prace rozwojowe Ford Ion Park

Nowe laboratorium do testów porównawczych i testów akumulatorów firmy Ford w Allen Park w stanie Michigan, pomoże szybko przetestować i wybrać właściwe ogniwa akumulatorów, aby zasilić rosnącą gamę pojazdów elektrycznych Forda oraz jak najlepiej zaspokoić potrzeby różnych klientów.

Laboratorium Forda ds. benchmarkingu i testów akumulatorów, które zostało otwarte pod koniec ubiegłego roku, ma 150 komór testowych i 325 kanałów do prac rozwojowych. Eksperci w wartym 100 milionów dolarów i mierzącym ponad 17 000 metrów kwadratowych laboratorium przeanalizowali już ponad 150 typów ogniw akumulatorowych. W najnowocześniejszym laboratorium znajdują się pomieszczenia do testowania ogniw i pakietów akumulatorów, stanowiska testowe i urządzenia do testów porównawczych, które wspierają walidację projektu ogniwa akumulatorowego, kontrolę kalibracji, opracowywanie pakietów i pilotażowe projekty akumulatorów z różnymi składami chemicznymi. Zespół laboratoryjny może odtworzyć wydajność akumulatorów produkowanych na pełną skalę w ekstremalnych warunkach pogodowych i przypadkach użycia przez klientów, przyspieszając wdrażanie w przyszłych pojazdach.

Rozwój elektromobilności nabiera rozpędu

Ford ogłosił w tym roku swoje zobowiązanie do zainwestowania co najmniej 22 miliardów dolarów do 2025 roku w dostarczanie zelektryfikowanych pojazdów. W Europie do 2030 roku Ford zmodyfikuje swoją gamę pojazdów na samochody całkowicie elektryczne. Warto podkreślić, że w przypadku pojazdów dostawczych będą one zdolne do jazdy w 100% bezemisyjnej do 2024 r. (pojazdy w pełni elektryczne lub hybrydowe typu plug-in). Ford zainwestuje również 1 miliard dolarów w nowy pojazd elektryczny i centrum produkcyjne w Kolonii, aby od 2023 roku produkować masowy, całkowicie elektryczny samochód osobowy dla europejskich klientów.

– Motoryzacja kroczy w stronę elektromobilności i zerowej emisji CO2, dlatego też Ford inwestuje w nowoczesne laboratoria badawcze, które pozwalają przetestować wiele rozwiązań zanim trafią do produkcji, by wybrać te najlepsze. Modernizujemy też nasze fabryki dopasowując je do potrzeb produkcji samochodów elektrycznych. Już teraz gama modeli Forda obejmuje szeroki zakres pojazdów zelektryfikowanych – od miękkiej hybrydy, przez hybrydy pełne i plug-in, aż po emocjonujący całkowicie elektryczny samochód Mustang Mach-E – powiedział Piotr Pawlak, prezes i dyrektor generalny Ford Polska.

Sprawdzona wiedza w zakresie elektryfikacji

Ford był aktywnie zaangażowany w badania nad akumulatorami i pojazdami elektrycznymi, poczynając od Henry’ego Forda i Thomasa Edisona. Do tej pory firma zabezpieczyła ponad 2 500 patentów w USA w zakresie technologii elektryfikacji, a kolejne 4 300 innowacji oczekuje na patenty.

Od 2004 roku Ford sprzedał ponad 1 milion hybryd, hybryd typu plug-in i pojazdów w pełni elektrycznych oraz zintegrował cztery generacje akumulatorów w swoich pojazdach. Do końca roku firma będzie produkować pojazdy zelektryfikowane i technologie pomocnicze w ponad 15 zakładach montażu układów napędowych i pojazdów na całym świecie. Ford montuje hybrydowe zestawy akumulatorów i silniki elektryczne w Michigan od 2012 roku, po tym, jak w 2010 roku uczynił ten stan centrum doskonałości z zakresu elektryfikacji pojazdów.

Grupa Recykl w pierwszym kwartale z najwyższymi wynikami w historii działalności

Grupa Recykl, lider rynku zagospodarowywania odpadów poużytkowych w postaci zużytych opon, w pierwszym kwartale 2021 roku wypracował 18,4 mln zł przychodów ze sprzedaży (+21 proc. r/r), przy 5 mln zł EBITDA (+32 proc. r/r) i zysku netto na poziomie 2,5 mln zł (+160 proc. r/r). Na osiągnięte wyniki wpłynął głównie wzrost sprzedaży produktów  z przerobu opon, optymalizacja biznesowa, efektywność kosztowa oraz ekspansja na rynkach zagranicznych.

– Pomimo sytuacji pandemicznej w naszym kraju nie zmieniliśmy naszych planów rozwoju. Jesteśmy zadowoleni w jakim kierunku idzie nasza działalność i w jaki sposób postępuje ekspansja na rynki zagraniczne. Mamy nadzieję, że uda nam się osiągnąć lepsze rezultaty w kolejnych kwartałach 2021 roku– mówi Maciej Jasiewicz, Wiceprezes Grupy Recykl S.A.

W pierwszym kwartale 2021 roku łączny wolumen sprzedanych produktów z przerobu zużytych opon wyniósł 24,4 tys. ton (+52 proc. r/r). Odpowiada za to m.in. wzrost sprzedaży kluczowego produktu – czystych granulatów SBR rzędu +53 proc. r/r do 10,5 tys. ton. W ujęciu przychodowym, największe pozycje stanowiły następujące kategorie: „Produkty z przerobu opon”: 11,2 mln zł (+46 proc. r/r), „Wykonywanie usług odzysku i recyklingu opon” 2,9 mln zł (+7 proc. r/r) oraz „Pozostała sprzedaż”:
2,5 mln zł (+61% proc. r/r).

Grupa Recykl pod koniec pierwszego kwartału otrzymała pozytywną decyzję z Banku Gospodarstwa Krajowego w sprawie dofinansowania w wysokości 5,1 mln zł w ramach kredytu technologicznego. Całość otrzymanej kwoty zostanie przeznaczona na  wdrożenie samodzielnie opracowanych technologii doczyszczania wytwarzanych granulatów gumowych w Krośnie Odrzańskim. Jest to jeden z kluczowych punktów w strategii rozwoju Spółki, a koszt całego przedsięwzięcia wyniesie 11,3 mln zł.

– W ostatnim czasie rozpoczęliśmy inwestycję w Krośnie Odrzańskim. Pozwoli ona wzmocnić naszą pozycję rynkową i zwiększyć skalę biznesu. Otrzymane dofinansowanie dodatkowo wesprze nas w efektywnym zakończeniu prac. – dodaje Maciej Jasiewicz.

Na co pójdą pieniądze z Europejskiego Funduszu Odbudowy?

Środki z Europejskiego Funduszu Odbudowy dają dużo nadziei na przyszłość. Mądre i sprawiedliwe zainwestowanie ich w naszą gospodarkę będzie stymulować jej rozwój w najbliższych latach i przełoży się na stabilny wzrost PKB. Po kryzysie gospodarczym spowodowanym pandemią, który wciąż trzyma wiele branż za gardło, to bardzo cenna perspektywa. Pieniądze przekazane Polsce w ramach Funduszu Odbudowy mogą nam też zapewnić większą odporność na kolejne wydarzenia kryzysowe, których najprawdopodobniej w przyszłości nie unikniemy. Zainwestowanie pieniędzy unijnych w efektywną administrację, Nowy Zielony Ład i służbę zdrowia da nam w przyszłości więcej szans w mierzeniu się z podobnymi zjawiskami. Trwa dyskusja, kto powinien mieć możliwość większego wypowiedzenia się, na co idą te środki. Nie tylko w kontekście dużych, kierunkowych strumieni – ale także wydawania pieniędzy na samym dole i wskazywania celów lokalnych.

– Myślę, że sporo środków zostanie zainwestowane w obszary prorozwojowe – zielony ład i cyfryzację gospodarki, co w sposób naturalny będzie wspomagać przyszły poziom PKB. Trochę wydamy też oczywiście na wsparcie medyków, bo ubiegły rok pokazał nam, że ta sfera jest mocno niedoinwestowana – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Problemy pojawiły się nie tylko w takich bieżących poziomach przygotowania, liczonych w łóżkach szpitalnych – ale też w zapasach. Służba zdrowia powinna mieć przygotowane środki na czas nieoczekiwany – taki, jaki przyszedł w ubiegłym roku. Nie powinniśmy w przyszłości podbierać środków z zapasów kryzysowych. Dlatego mam nadzieję, że pieniądze unijne posłużą również do obudowania sektora medycznego. Dobrze, że będziemy mieli duży zasób nowych środków. Jeżeli my mielibyśmy ich nie mieć, a nasi sąsiedzi tak – stawiałoby to nas w bardzo niekorzystnej sytuacji gospodarczej. Można by dyskutować co by było, gdyby wszyscy nie mieli środków – ale na to nie byłoby zgody politycznej w Europie – podkreśla Soroczyński.

Filmy promocyjne i ich rola w budowaniu świadomości marki

Video marketing to jedno z najskuteczniejszych narzędzi promocyjnych, które umożliwia szybkie nawiązywanie pozytywnych relacji z odbiorcą. Przed przystąpieniem do realizacji kampanii wideo, warto jednak poznać kilka zasad, dzięki którym odniesie ona pożądany skutek. Jak stworzyć film promocyjny, który realnie poprawi pozycję naszej firmy na rynku?

Dlaczego warto tworzyć filmy reklamowe?

Rola filmów korporacyjnych w procesie budowania świadomości marki z biegiem czasu nabiera coraz większego znaczenia. W dobie postępującej cyfryzacji materiały wideo stały się najbardziej uniwersalnym środkiem przekazu, niezależnie od grupy docelowej. Prosty film to jednak za mało, żeby zaistnieć w dzisiejszym internecie. Ogromna ilość materiałów multimedialnych przewijających się każdego dnia przed oczami naszych potencjalnych odbiorców wymaga kreatywnego podejścia, aby skutecznie wyróżnić się z tłumu.

Wysokiej jakości obraz, krystalicznie czysty dźwięk a nawet profesjonalny scenariusz filmu to składniki, które w żaden sposób nie gwarantują nam odniesienia sukcesu. W dzisiejszych realiach liczy się przede wszystkim unikatowość, umiejętność opowiadania historii – a co najważniejsze – emocje, które przekonają naszego widza do podzielenia się filmem z innymi. Jeżeli uda nam się to osiągnąć, zrealizowany materiał sam błyskawicznie rozprzestrzeni się w sieci bez naszej ingerencji czy specjalnej promocji.

Emocje przede wszystkim

Produkcja filmów promocyjnych znacząco nie odbiega od tworzenia obrazów artystycznych. Tu i tu liczą się emocje i kreatywność, bo to najprostsza recepta na przykucie oraz utrzymanie widza przed ekranem.

Już na starcie warto odwołać się do emocji, rozpoczynając film od angażującej historii związanej np. z naszą działalnością. Poruszający przypadek klienta, któremu pomogliśmy w wyjątkowej sytuacji czy inspirująca, treściwie opowiedziana historia rozwoju naszego przedsiębiorstwa od przydomowego garażu po wielki biurowiec to tylko przykładowe pomysły, jakimi możemy się posłużyć, w celu zaangażowania odbiorcy. Następnie powinniśmy wykorzystać wzmożoną uwagę widza do zainteresowania go bardziej technicznymi aspektami naszej działalności. Nie traćmy przy tym czasu na używanie nieco wytartych sloganów w stylu „jesteśmy liderami na rynku”, czy „zmieniamy się dla Ciebie”. Konkretne liczby i jasny przekaz pozwolą nam zbudować zaufanie w oczach odbiorcy oraz wyróżnić się na tle konkurencji.

Zostań ekspertem

Filmy szkoleniowe są jednym z najskuteczniejszych sposobów na zwiększenie świadomości marki wśród konsumentów. Skoncentrujmy się jednak na ich najistotniejszej, użytkowej wartości. Odbiorca, który dzięki naszemu instruktażowi zdobędzie praktyczne umiejętności, związane z naszą branżą, nie tylko uzna nas za ekspertów w danej dziedzinie, ale także chętnie podzieli się wartościowymi materiałami ze swoimi współpracownikami lub znajomymi. Nie bójmy się przekazywania fachowej wiedzy wraz z kluczowym szczegółami. Prezentując potencjalnemu klientowi zaangażowanie w obranej przez nas branży oraz szczerą chęć pomocy, możemy łatwo zjednać sobie jego sympatię, która bardzo często przekłada się na wymierne wyniki sprzedażowe.

Nie zapominajmy przy tym o podstawowym, choć często zaniedbywanym elemencie tworzenia materiałów promocyjnych, jakim jest bezwzględna autentyczność. Naturalny, obfitujący w praktyczną wiedzę film promocyjny jest w stanie zjednać nam nieporównanie większą ilość widzów niż misternie doszlifowany i sztampowy spot reklamowy. Dodając do tego szczyptę poczucia humoru odpowiednio dostosowanego do grona naszych odbiorców, zyskujemy przepis na film reklamowy, który przez długi czas od publikacji będzie pracował na korzyść i pozytywny wizerunek naszej firmy.

Linkedin – Jakie cele biznesowe można zrealizować dzięki tej profesjonalnej platformie

Poszukiwanie nowych klientów, budowanie relacji z obecnymi, poszukiwanie pracowników… Jeżeli chcesz rozwijać firmę, to prędzej czy później będziesz musiał stanąć przed takimi wyzwaniami. Żadne z nich nie jest proste, a sposoby ich realizacji mogą być różne. Czasem bardzo drogie i bezskuteczne. Zwłaszcza jeżeli rezultatów potrzebujesz “na już”.

Pieniądze i czas są w biznesie najcenniejsze dlatego w tej publikacji przybliżę Ci rezultaty jakie daje systematyczne prowadzenie platformy Linkedin. Zastanawiasz się już jakie cele biznesowe możesz dzięki niej osiągać? Zapraszam do lektury.

Pozyskiwanie klientów

Pozyskiwanie nowych klientów jak zawsze jest procesem. Trzeba to rozpatrywać na zasadzie lejka sprzedażowego i stopniowego ocieplania kontaktów. Nie mniej jednak Linkedin ma sporą przewagę nad innymi sposobami. Dlaczego? Weźmy np.: telefonowanie na zimno “cold call”. Jeżeli jesteś firmą o niskiej rozpoznawalności to prawdopodobieństwo nawiązania rozmowy i sprzedaży jest bardzo małe. Być może już to sprawdziłeś. Twój rozmówca nie zna Cię i nie ufa Ci, nie ma żadnego potwierdzenia zewnętrznego dla Twojej propozycji. A jak wygląda to na Linkedin? Odpowiedzią jest budowa sieci kontaktów!pozyskiwanie klientow linkedin

Budowa sieci konkretnych kontaktów

Należy zacząć od tego, że Linkedin cieszy się największym zaufaniem wśród wszystkich social media na świecie. Korzystając z niej masz możliwość wyszukiwania osób zajmujących konkretne stanowiska np.: “zarządca nieruchomości” i zapraszania ich do swojej sieci kontaktów. Nie jesteś jednak anonimowy jak przez telefon i nie dzwonisz z “nikąd”. Każdy może odwiedzić Twój profil i sprawdzić Twoje kompetencje, kontakty itp. Budujesz w ten sposób wstępne zaufanie.

Pozyskiwanie leadów

Ten sposób zapraszania, gdy wybierasz osoby zajmujące konkretne stanowiska lub pracujące w wybranej branży sprawia, że Twoja sieć kontaktów składa się z potencjalnych leadów. W żadnym wypadku nie zalecam budowania sieci kontaktów “na oślep” – czyli zapraszania wszystkich osób, które podpowiada nam Linkedin. W ten sposób nie zrealizujesz żadnego z wyznaczonych celów. Twoja grupa będzie rozproszona i niezainteresowana Twoimi produktami.

Ocieplanie kontaktów biznesowych

Już w trakcie budowania sieci kontaktów warto systematycznie publikować treści związane z rodzajem prowadzonej działalności. Wartościowe osoby, które dodałeś do sieci kontaktów będą systematycznie oglądać Twoje publikacje, co sprawi, że będziesz znany w branży. W ten sposób staniesz się automatycznym wyborem, zawsze gdy ktoś będzie potrzebował Twoich produktów czy usług.

Czy jest to szybkie rozwiązanie? Raczej nie, ale ma inną bardzo ważną zaletę. Jest stabilne i zapewni Ci długoterminową sprzedaż, lojalnych klientów i wysoką marże. Dzięki Linkedin zbudujesz zaufanie i staniesz się liderem rynku. Moim zdaniem jest to tego warte. Jeżeli już tutaj pojawiły się jakieś pytania to chętnie odpowiem. Kliknij i dowiedź się więcej o Linkedin dla firm.linkedin marketing dla firm

Employer branding na Linkedin

Zdarzyło Ci się już wydać fortunę na szukanie odpowiedniego pracownika? Proces rekrutacyjny był długi i skończył się fiaskiem? Wyobraź sobie, że CV najlepszych specjalistów z branży same do Ciebie napływają. Niemożliwe? Jest masa firm, nie tylko gigantów, do których ustawiają się kolejki pracowników. Chcą oni tam pracować ponieważ wiąże się to z:

  • prestiżem
  • możliwością rozwoju
  • dobrymi warunkami pracy
  • godnym wynagrodzeniem
  • pracą w międzynarodowym środowisku
  • kartą multisport
  • opieką zdrowotną

Dla każdego coś innego może stanowić wartość. Nie mniej jednak nikt do Ciebie nie przyjdzie jeżeli się o tym NIE DOWIE! Najpierw ludzie muszą wiedzieć, że praca u Ciebie tak wygląda i że oferujesz następujące korzyści. Gdy już będą wiedzieć, mogą sami ubiegać się o posadę, a Ty staniesz się pracodawcą z wyboru. Ma to sens?prowadzenie konta na linkedin

Budowa marki osobistej

Kim dzisiaj jesteś? Jak widzą Cię inni? Jesteś ekspertem swojej branży? Jak sądzisz, czy mocny wizerunek mógłby wpłynąć pozytywnie na rozwój Twojej firmy?

Jeżeli chciałbyś zostać liderem i uchodzić za praktyka, który zna się najlepiej na swojej pracy, to nie ma lepszego sposobu niż udowodnić to w gronie przedsiębiorców. Takie możliwości daje platforma Linkedin. Systematyczne publikacje na branżowe tematy da Ci nieograniczone możliwości zbudowania silnej marki osobistej. Dzięki temu zaufanie do Twoich produktów i usług wzrośnie, a po czasie przełoży się na wyższe marże i większą sprzedaż. Moim zdaniem nie ma dziś innej drogi na szczyt niż najlepszy wizerunek w sieci.

Poszukiwanie pracy

Nie możemy zapominać, że Linkedin u podstaw służy właśnie do poszukiwania pracy. Początkowo platforma była jedynie miejscem do opublikowania CV i chwalenia się osiągnięciami zawodowymi. Pozwalało to na szybkie parowanie kandydatów z firmami. Do dziś jest to jedna z najważniejszych funkcjonalności, jednak wraz z rozwojem pojawiły się nowe możliwości. Być może jako przedsiębiorca nie będziesz nigdy z tego korzystał ale wiedź, że Twoi potencjalni pracownicy mogą w ten sposób szukać pracy.linkedin promowanie firmy

Jeżeli w tym momencie myślisz, że to skomplikowane, czasochłonne i trudne to masz rację, ale! Zadaj sobie pytanie, co stanie się jeżeli nie zaczniesz tego robić już dziś. Co stanie się jeżeli umiejętnie wykorzysta to Twoja konkurencja?

Na co dzień, poprzez systematyczne działania pomagam firmom w realizacji celów biznesowych na Linkedin. Mam przyjemność wdrażać strategie marketingowe i obserwować ich pozytywne rezultaty. Jeżeli i Ty chciałbyś, by Twoja firma szybko rozwijała się w gronie profesjonalistów to wejdź na stronę Linkedin dla firm i poznaj korzyści udanej współpracy.

Pomogę Ci zrealizować Twoje cele biznesowe.

Złożenie korekty Jednolitego Pliku Kontrolnego JPK_V7 nie będzie wymagało przesłania tzw. czynnego żalu

Do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców wpłynął wniosek, w którym zwrócono się o zniesienie obowiązku czynnego żalu, w sytuacji gdy przedsiębiorca wychwycił błąd w pliku JPK_V7 i sam go skorygował. W wystąpieniu wskazano, że kwestia czynnego żalu utrudnia pracę księgowym. Przedsiębiorca zaś nie powinien być karany za to, że dostrzegł błąd i go naprawił.

Rzecznik MŚP przeanalizował przedmiotowe zagadnienie problemowe i pismem z 4 marca 2021 r., znak: WPL.205.2021.DL, zwrócił się do Ministra Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej o zajęcie stanowiska w zakresie instytucji czynnego żalu przy korekcie pliku JPK_V7.

W odpowiedzi z 14 kwietnia 2021 r., znak: SP9.8022.2.2021, Minister Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej poinformował, że Ministerstwo Finansów przygotowało projekt zmiany przepisu art. 16a Kodeksu karnego skarbowego, który wychodzi naprzeciw kwestii podniesionej w piśmie Rzecznika MŚP.

Projekt ten zakłada, że instytucja określona w art. 16a kks (wyłączenie karania) będzie miała zastosowanie również w sytuacji złożenia korekty JPK_V7, dotyczącej wyłącznie części ewidencyjnej lub korekty obu części JPK_V7 – deklaracyjnej i ewidencyjnej. Obecnie propozycja legislacyjna w tym zakresie jest przedmiotem uzgodnień z Ministerstwem Sprawiedliwości.

Spis Powszechny okazją dla oszustów

1 kwietnia 2021 roku rozpoczął się Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań 2021 prowadzony przez Główny Urząd Statystyczny. Spis niestety może zostać wykorzystany przez oszustów do pozyskania, nie tylko kompletu danych osobowych, ale również cennych dla przestępców informacji dotyczących naszego statusu materialnego, miejsca przebywania, czy sytuacji rodzinnej.

Spis Powszechny będzie trwał do końca września bieżącego roku. Udział w nim jest obowiązkowy, można go dokonać poprzez samospis internetowy, wywiad telefoniczny lub korzystając ze stanowiska do samospisu, gdzie można uzyskać pomoc w obsłudze aplikacji internetowej.

Nie odpowiadaj na te pytania

Oszuści mogą pod pozorem spisu pozyskać dużo szerszy zakres danych wrażliwych od osoby nieświadomej zagrożenia, zadając lub dopisując w formularzu dodatkowe pytania. Jeżeli więc zostaniemy poproszeni o ujawnienie np. cech naszego dokumentu tożsamości, wysokości wynagrodzenia, posiadanych oszczędności i innych dóbr materialnych, jak np. cennych przedmiotów czy dzieł sztuki w domu, numeru konta bankowego, numerów kart płatniczych czy kredytowych, ich dat ważności lub kodów CVV, haseł, PIN-ów czy danych logowania do bankowości internetowej, to będzie to znaczyło, że staliśmy się celem oszustów i mamy do czynienia z próbą wyłudzenia danych. Mogą oni nakłaniać nas też do zainstalowania złośliwej aplikacji, która w praktyce pozwoli im na przejęcie kontroli nad naszym telefonem, lub też żądać uiszczenia opłaty za udział w spisie.

Co można zrobić z danymi?

Czym grozi utrata powyższych danych? Możliwości jest niestety bardzo wiele…

Eksperci bezpieczeństwa w Currency One, którzy na co dzień dbają o bezpieczeństwo serwisów wymiany walut InternetowyKantor.pl i Walutomat, uczulają, że oszuści mogą podrobić dowód osobisty i realizować potem różne scenariusze oparte na kradzieży tożsamości, np. zaciągnąć w naszym imieniu pożyczkę, wynająć mieszkanie lub pokój hotelowy, za które nie zapłacą lub które okradną, założyć działalność gospodarczą w celu dokonywania przestępstw podatkowych lub dotykających kontrahentów czy klientów, zrealizować w naszym imieniu fikcyjną transakcję sprzedaży itd. Mając dane karty płatniczej, mogą z kolei dokonać zakupu czy też wynająć samochód lub inny sprzęt. Przekazanie wrażliwych danych bankowych może być wstępem do kradzieży naszych środków przechowywanych w banku.

Oszuści wykorzystują metody już wcześniej znane, jednakże kontekst spisu jest niebezpieczny z wielu powodów. Obowiązkowość, kara grzywny za odmowę uczestnictwa lub podanie nieprawdziwych danych, ograniczony czas, powszechność – to czynniki bardzo sprzyjające oszustom. Mogą zaatakować praktycznie każdego, bo każdy podlega obowiązkowi spisu, mogą próbować grozić karami i kończącym się terminem spisu, a ich celem będzie nakłonienie nas do natychmiastowego wykonania oszukańczego scenariusza.

Jak się zabezpieczyć?

Przede wszystkim unikajmy linków rzekomo przekierowujących na strony spisu, przesyłanych w wiadomościach sms, e-mailem czy w komunikatorach, ponieważ mogą prowadzić do fałszywych stron podszywających się pod oficjalną witrynę Głównego Urzędu Statystycznego, gdzie przeprowadzany jest spis. Najbezpieczniej będzie, jeśli do formularza spisowego zalogujemy się, wpisując ręcznie adres spisu: https://spis.gov.pl/. Po wejściu jeszcze raz upewnijmy się, że jesteśmy na właściwej stronie.

Od 4 maja do osób, które jeszcze nie uczestniczyły w spisie, dzwonią tzw. rachmistrzowie spisowi. Musimy pamiętać, że nie wiemy, kto jest pod drugiej stronie słuchawki, może to być również oszust. Prawdziwe połączenie będzie realizowane z numeru 22 828 88 88 lub z numeru infolinii 22 279 99 99, jeżeli wcześniej zgłosiliśmy na niej chęć dokonania spisu telefonicznego. Jednakże numer nadawcy wyświetlany na telefonie nie musi być numerem prawdziwym – są specjalne bramki internetowe, które potrafią imitować dowolny numer telefonu. Tak więc nie ufajmy temu, co widzimy na wyświetlaczu, i zweryfikujmy dane dzwoniącego rachmistrza. Możemy to uczynić, prosząc o imię, nazwisko i numer identyfikatora, a następnie dzwoniąc pod numer 22 279 99 99 celem potwierdzenia jego tożsamości lub też sprawdzając te dane na stronie internetowej spisu (zakładka: Sprawdź dane rachmistrza, link: https://rachmistrz.stat.gov.pl/formularz/). Jeżeli spisaliśmy się już wcześniej, to późniejszy telefon od rachmistrza najprawdopodobniej będzie próbą oszustwa, taki kontakt nie powinien mieć miejsca.

Osoby, które nie chcą dokonać spisu samodzielnie przez Internet lub telefonicznie, mogą skorzystać ze stanowiska do samospisu, które zostały uruchomione przez Urzędy Miast i Gmin – w tym przypadku należy skontaktować się z Urzędem celem uzyskania informacji, jak i gdzie ten punkt działa.

Rachmistrzowie nie odwiedzą nas w domu

Z uwagi na panującą pandemię, Generalny Komisarz Spisowy podjął decyzję o wstrzymaniu tzw. wywiadów bezpośrednich, w związku z czym rachmistrzowie nie będą odwiedzać mieszkańców w domach. Na dzień pisania niniejszego artykułu decyzja ta obowiązuje do odwołania, tak więc jest bardzo prawdopodobne, że odwiedzająca nas osoba, która podaje się za rachmistrza, jest oszustem – nie wpuszczajmy jej pod żadnym pozorem do mieszkania i wezwijmy Policję.

GUS prosi, aby próby oszustw zgłaszać poprzez kontakt z infolinią spisową pod numerem 22 279 99 99 (infolinia działa od poniedziałku do piątku od 8:00 do 18:00) lub poprzez formularz: https://stat.gov.pl/pytania-i-zamowienia/pytanie-o-narodowy-spis-powszechny-ludnosci-i-mieszkan/, zaznaczając w temacie „bezpieczeństwo, w tym zgłoszenie naruszenia bezpieczeństwa”, lub do Biura Spisowego właściwego dla miejsca zamieszkania.

Autor: Dariusz Polaczyk, Risk&Security Manager Currency One, operatora serwisów InternetowyKantor.pl i Walutomat

Usługi ubezpieczeniowe a podatek u źródła. Arbitralne rozstrzygnięcie fiskusa

Grupa kapitałowa spółek nabywała usługi ubezpieczeniowe od podmiotów zagranicznych. Organ podatkowy stwierdził, że przedsiębiorstwo powinno pobierać z tego tytułu podatek u źródła, bo zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt 2a ustawy o CIT ten 20-procentowy podatek pobiera się od przychodów z tytułu świadczeń gwarancji i poręczeń oraz świadczeń o podobnym charakterze. Spółka wygrała w sądzie, który orzekł, że działanie organu w tej sprawie było co najmniej arbitralne.

Spółka nabywała usługi ubezpieczeniowe od podmiotów zagranicznych i krajowych

Działająca w branży motoryzacyjnej spółka należy do międzynarodowej grupy kapitałowej. W ramach działań prewencyjnych wystąpienia zagrożeń związanych z prowadzoną działalnością nabywa szereg usług w zakresie ubezpieczeń majątkowych i osobowych. Firmy ubezpieczeniowe są dla spółki podmiotami powiązanymi. Część z nich nie ma siedziby na terytorium Polski. Spółka nabywa polisy dwutorowo: samodzielnie tudzież za pośrednictwem wyspecjalizowanych w tym zakresie agentów lub brokerów ubezpieczeniowych, z których część również nie posiada siedziby ani zarządu na terytorium RP. Pośrednicy ci nie są podmiotami powiązanymi ze spółką. Przedsiębiorca nie dysponuje certyfikatem rezydencji zagranicznych ubezpieczycieli ani zagranicznych pośredników.

Przedsiębiorstwo było przekonane o braku podatku u źródła

Spółka zwróciła się do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o potwierdzenie, że ponoszone przez nią wydatki na rzecz zagranicznych ubezpieczycieli z tytułu polis ubezpieczeniowych, zarówno bezpośrednio, jak i za pośrednictwem agentów i brokerów, nie stanowią dla ich beneficjentów przychodów, o których mowa w art. 21 ust. 1 pkt 2a ustawy o CIT, a więc i spółka nie jest zobowiązana do pobierania 20% podatku u źródła przy dokonywaniu tych płatności.

Jednocześnie, ponieważ odpowiedź na powyższe pytanie powinna być twierdząca, spółka nie jest zobowiązana do dochowania należytej staranności, o której mowa w art. 26 ust. 1 ww. ustawy ani do przedstawienia certyfikatów rezydencji beneficjentów rzeczywistych dokonywanych przez spółkę płatności za polisy ubezpieczeniowe.

Organ nie dostrzegł istotnej różnicy między usługami

Dyrektor stwierdził, że spółka jest w błędzie. Odwołując się do definicji słownikowej pojęcia „gwarancja”, wskazał, że jest nią m.in. poręczenie, że coś nastąpi lub jest prawdziwe. Dlatego też usługa ubezpieczeniowa jest tożsama z usługą gwarancji, bo w jej ramach ubezpieczyciel poręcza, że w sytuacji wystąpienia określonego zdarzenia, on spełni określone świadczenie. Istotą usługi ubezpieczeniowej jest zagwarantowanie ubezpieczonemu realizacji na jego rzecz określonych świadczeń w przypadku wystąpienia określonych w umowie ubezpieczenia okoliczności, wypadków, zdarzeń. Organ podatkowy przyznał, że co prawda istnieją różnice pomiędzy ubezpieczeniem a gwarancją, jednak są one na tyle błahe, że nie można ich nazwać usługami o podobnym charakterze, a więc takimi, o jakich mowa w art. 21 ust. 1 pkt 2a ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych.

Organ stwierdził więc, że spółka, dokonując wpłat należności z tytułu usług ubezpieczeniowych, będzie zobowiązana do poboru podatku u źródła, niezależnie od tego, czy będą to wpłaty bezpośrednie na rzecz zagranicznego ubezpieczyciela, czy za pośrednictwem brokerów i agentów. Wydając negatywną dla przedsiębiorcy interpretację, organ nie ustosunkował się do drugiego z zadanych przez niego pytań odnośnie do obowiązku dochowania należytej staranności i wykazania certyfikatów rezydencji beneficjentów rzeczywistych ubezpieczycieli i pośredników.

Organ doszukał się podobieństw, ale nie dostrzegł różnic

Spółka zaskarżyła interpretację Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wlkp. zauważył, że organ podatkowy nie porównał cech umowy ubezpieczenia z cechami stosunków prawnych wskazanych w art. 21 ust. 1 pkt 2a ustawy o CIT. Do stwierdzenia podobieństwa do tychże stosunków, a dokładnie do świadczeń gwarancyjnych, wystarczyła organowi definicja słownikowa. A porównując obie umowy: ubezpieczenia i gwarancji, można dostrzec wyraźne, liczne charakteryzujące je różnice. Sąd przyznał, że organ celnie dostrzegł cechę charakterystyczną, wspólną dla obu umów, jaką jest obowiązek świadczenia przez gwaranta lub zakład ubezpieczeń w związku z zaistnieniem określonego zdarzenia. Ale z drugiej strony ten sam organ całkowicie pominął cechy istotnie różniące te umowy. Dla przykładu, u podstaw gwarancji leży faktycznie i prawnie zidentyfikowany umowny stosunek prawny, roszczenie podmiotu jest zaspokajane w wykonaniu zobowiązania umownego, podczas gdy w ramach ubezpieczenia realizowane jest roszczenie o nieznanej podstawie faktycznej.

Sąd przytoczył wyrok WSA w Bydgoszczy z 22 stycznia 2020 r., sygn. akt I SA/Bd 655/19, w którym słusznie zauważono, że w przepisie art. 15e ust. 1 pkt 1 tej samej ustawy o CIT ustawodawca podatkowy wyraźnie rozróżnił obie usługi, stanowiąc, że podatnicy zobowiązani są wyłączyć z kosztów uzyskania przychodów koszty: usług doradczych, badania rynku, usług reklamowych, zarządzania i kontroli, przetwarzania danych, ubezpieczeń, gwarancji i poręczeń oraz świadczeń o podobnym charakterze.

Arbitralne rozstrzygnięcie fiskusa

Uchylając zaskarżoną przez przedsiębiorcę interpretację organu, WSA w Gorzowie orzekł: „Organ w swojej ocenie powyższych kwestii nie tyle nie dostrzegł, ile w ogóle nie podjął próby ich poszukiwania. (…) Przyjęcie w tej sytuacji, że usługi ubezpieczeniowe są usługami „podobnymi” (…) do gwarancji, a zatem podlegają opodatkowaniu zryczałtowanym podatkiem (…), a co za tym idzie spółka, w przedstawionym przez nią stanie faktycznym, będzie płatnikiem podatku zryczałtowanego (…) było przynajmniej arbitralne” (wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. z 18 lutego 2021 r., sygn. akt I SA/Go 395/20).

Podsumowanie

Arbitralność to niestety bardzo często trafne, najcelniejsze określenie, jakie można przypisać organom podatkowym w relacjach z przedsiębiorcami. Spór o podatki to bój na argumenty prawne, w którym ceną jest majątek podatnika – czy go zachowa, czy zostanie zapisany na konto Skarbu Państwa. W powyższym sporze, przy wsparciu doradcy podatkowego, spółce udało się ochronić swój majątek. Pytanie jednak ilu podatników nie podejmuje walki z fiskusem, wierząc w rzetelność organów podatkowych lub po prostu ze zwykłego strachu przed skarbówką.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Po zakończeniu pandemii Polacy wrócą do starych zwyczajów zakupowych?

Mentalnie wracamy powoli do przyzwyczajeń zakupowych sprzed pandemii – wynika z badania EY Polska. Chętniej wrócilibyśmy do zakupów stacjonarnych przez co topnieje liczba deklarowanych entuzjastów zakupami online. Zaobserwować można jednak oznaki zmiany strukturalnej – deklarowanym preferowanym miejscem zakupów stają się otwarte parki handlowe.

Kolejna, trzecia, edycja badania EY Future Consumer Index przeprowadzona rok po rozpoczęciu pandemii pokazuje wyraźne uspokojenie nastrojów konsumentów w większości analizowanych obszarów. W deklaracjach konsumentów można zaobserwować jednak jeden wyjątek. W porównaniu z poprzednią edycją stopniała liczba osób, które planują robić zakupy w centrach handlowych. Respondenci preferują otwarte parki handlowe, obejmujące odrębne budynki ze sklepami do których wchodzimy z zewnątrz. Ten rodzaj sklepów zyskał we wszystkich badanych kategoriach – planujemy w przyszłości w nich kupować świeżą żywność (56% badanych osób, w porównaniu do 20% badanych w poprzedniej edycji), żywność pakowaną (51% osób, podczas gdy w październiku 2020 r. było to 24%) a nawet produkty z obszaru uroda i kosmetyki (27,5% respondentów w porównaniu do 21% w poprzedniej edycji badania).

W tradycyjnych centrach handlowych będzie w przyszłości chciało robić zakupy w tych grupach produktowych odpowiednio 4%, 6% i 19,5% respondentów.

To bardzo duża zmiana, bo w poprzedniej edycji badania zakupami w centrach handlowych było zainteresowanych 20% respondentów w kategorii świeża żywność, 27% w kategorii żywność pakowana i 23% dla obszaru uroda i kosmetyki i to centra handlowe były wskazywane jako miejsce, w którym najchętniej robimy zakupy. Czy pandemia pociągnie za sobą zmianę preferencji konsumentów, którzy tak tłumnie ruszyli w ostatnich latach do galerii handlowych?

– Większość analityków liczy, że Polacy chętnie wrócą do sklepów i konsumpcja w kolejnych miesiącach nadrobi straty wynikające z pandemicznych obostrzeń. O ile popyt może powrócić do znanych nam wcześniej poziomów, o tyle może zmienić się sposób, w jaki robimy zakupy ze względu na obawy o bezpieczeństwo. Ponieważ przyzwyczailiśmy się do spędzania wolnego czasu w centrach handlowych, na zmianie zyskają podmioty, które będą potrafiły przyciągnąć klientów ofertą zakupową i umożliwiające przyjemne spędzenie czasu – mówi Łukasz Wojciechowski, Partner, Lider Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich EY.

Marki własne rosną w siłę

Pandemia zwiększyła też naszą ostrożność w gospodarowaniu pieniędzmi. Chętniej zmieniamy marki produktów, by obniżyć koszty (taką odpowiedź wskazało 34 proc. badanych, podczas gdy w poprzedniej edycji takich odpowiedzi było zaledwie 24 proc.), mniej wydajemy na artykuły, które nie są niezbędne (54 proc. odpowiedzi w porównaniu do 45 proc. w październiku 2020 r.). 22 proc. respondentów kupuje więcej produktów marek własnych sklepów, podczas gdy w poprzedniej edycji badania taką odpowiedź wskazało 17 proc. badanych.

– Niestabilność otoczenia oraz obawy o zmniejszenie dochodów mogą zwiększać skłonność respondentów do wybierania tańszych produktów marek własnych sieci handlowych. Wyniki badania pokazują, że segment marek własnych może znów zwiększyć swoją dynamikę – przed pandemią w niektórych kategoriach produktowych zauważyć można było stabilizację albo wręcz spadek segmentu private label. Wzrost popularności marek własnych może być szansą dla jednych podmiotów, a zagrożeniem dla innych. Sieci handlowe mogą generować lepsze marże oraz przywiązywać konsumentów do marek dostępnych tylko u nich. Z kolei producenci lokalnych marek znajdują się pod coraz większą presją, gdyż zostaje coraz mniej miejsca pomiędzy silnymi międzynarodowymi markami oraz markami własnymi – mówi Grzegorz Przytuła, Associate Partner EY-Parthenon, ekspert Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich EY.
Marki własne rosną w siłę

Powrót do zwyczajów sprzed pandemii

Z najnowszej edycji badania EY wyraźnie przebija trend powrotu do przyzwyczajeń zakupowych sprzed pandemii. Topnieje liczba osób, które czują się niekomfortowo podczas zakupów – już 62 proc. badanych czuje się komfortowo w sklepie spożywczym, to o 16 pkt proc. więcej niż w poprzedniej edycji badania. Ponad połowa badanych czułaby się komfortowo robiąc zakupy w centrum handlowym (wzrost o 18 pkt. proc.). W sklepie odzieżowym komfortowo poczułoby się 55 proc. z nas (wzrost o 20 pkt. proc.).

Online mniej atrakcyjny

Bardziej konserwatywnie patrzymy teraz w przyszłość jeśli chodzi o sposób, w jaki robimy zakupy. Liczba osób, które deklarują, że po zakończeniu pandemii nie będą kupować online produktów, które wcześniej kupowały w sklepach, wzrosła o 9 pkt proc. w porównaniu do poprzedniej edycji badania.

Online mniej atrakcyjny

– Oswoiliśmy się z sytuacją pandemiczną i równocześnie coraz wyraźniej widzimy niedostatki obecnych (często wymuszonych) zwyczajów zakupowych, zwłaszcza jeżeli chodzi o handel online. Artykułów nie można przymierzyć, ich wygląd i jakość może w rzeczywistości rozmijać się z prezentacją w internecie, a dogodna dla konsumenta polityka zwrotów nie kompensuje braku przyjemności, jaką dla wielu osób jest robienie zakupów w sklepie stacjonarnym. Pandemia niewątpliwie przyspieszyła rozwój kanału online. Jednak spodziewam się, że – wraz z normalizacją sytuacji – zainteresowanie handlem internetowym zmniejszy się w wielu kategoriach produktowych w porównaniu do poziomów obserwowanych w okresie lockdownu. Taką tendencję można było zaobserwować już wcześniej (przy zniesieniu poprzednich lockdownów) w Polsce i na innych rynkach. Zapewne penetracja pozostanie na poziomie wyższym niż przed pandemią, ale dla wielu kategorii dynamika rozwoju znacząco spadnie – mówi Grzegorz Przytuła.

O badaniu EY Polska
Trzecia polska edycja badania „EY Future Consumer Index” przygotowana przez EY Polska przeprowadzona została w dniach od 23 lutego do 1 marca 2021 roku na grupie 1001 osób w wieku 18-65 lat. Swoim zasięgiem badanie objęło cały kraj i wszystkie grupy społeczne. Respondenci odpowiadali na pytania dotyczące obecnych zachowań zakupowych, nastrojów i przewidywanych postaw w najbliższej przyszłości.

Inflacja w Polsce o 0,8% powyżej celu. RPP znów w centrum uwagi

To właśnie wypowiedzi członków RPP są ostatnio głównym motorem zmian na parach walutowych z polskim złotym. Dzisiejszy odczyt inflacji tylko utrwalił tę tendencję na najbliższe dni.

Ceny rosną o 4,3% w Polsce

Poznaliśmy dzisiaj ostateczny odczyt inflacji konsumenckiej. Był on zgodny ze wstępnymi danymi i wyniósł 4,3%. To właśnie wzrost cen o 0,8% powyżej celu inflacyjnego wraz z akceptowanymi odchyleniami powoduje dużą aktywność medialną członków RPP w ostatnich dniach. Można odnieść wrażenie, że podwyżka stóp procentowa jest bardzo realna. Powodem jest jednak pewne złudzenie. Zdecydowanie bardziej aktywni są członkowie o poglądach jastrzębich, czyli tacy, którzy są zwolennikami polityki wyższych stóp procentowych w celu utrzymania inflacji w ryzach. Pamiętać należy, że kadencja większości członków tego gremium kończy się w pierwszym kwartale przyszłego roku, a biorąc pod uwagę polityczny klucz wyboru, raczej będą wspierać niskimi stopami procentowymi działania rządu, niż się im sprzeciwiać. W rezultacie pomimo tego, że zgodnie z mandatem powinni stać na straży cen, usłyszymy dużo wypowiedzi o przejściowym charakterze inflacji, czy o powodach wzrostu niezależnych od polityki monetarnej.

Mniejsza od oczekiwań recesja

Dane o zmianie PKB za pierwszy kwartał pokazały mniejszy od oczekiwań spadek PKB. Biorąc pod uwagę prognozy gospodarcze, jakie mieliśmy w pierwszych miesiącach pandemii, spadek o 1,2% w skali roku jest naprawdę solidnym wynikiem. Wpływ tych danych na rynki nie jest jednak szczególnie odczuwalny, gdyż tematem numer jeden jest zdecydowanie inflacja i jej wpływ na możliwość podwyżki stóp procentowych.

Dobre dane zza oceanu

Wczoraj poznaliśmy kolejny raz pierwszy odczyt poniżej 500 tysięcy wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Wynik 473 tysiące był oczywiście najmniejszą wartością od początku pandemii. Teoretycznie tydzień temu odczyt też znalazł się poniżej pół miliona, ale ostatecznie został skorygowany w górę. Rynki zareagowały dobrze na te informacje. Był to kolejny dobry sygnał dla dolara po rosnącej inflacji. Pozwoliło to wczoraj dolarowi umacniać się względem euro. Dzisiaj od rana jednak nastroje inwestorów przy otwarciu rynków w Europie wskazują na wyraźną przecenę amerykańskiej waluty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa,
16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Dlaczego Polacy się zadłużają i co zrobić, gdy pojawią się problemy ze spłatą długu?

Życie na kredyt jest obecnie codziennością milionów Polaków. Mnóstwo dorosłych rodaków przyznaje, że korzystało z kredytów i pożyczek lub też ma na swoim koncie choć jedno aktywne zobowiązanie kredytowe. Co to oznacza? Otóż nasze zadłużenie z roku na rok rośnie, a coraz więcej osób zaczyna mieć problem z regularną spłatą swoich zobowiązań.

Zaciąganie kredytów czy też pożyczek nie jest niczym złym – pod warunkiem, że dbamy o to, aby regularnie płacić ratę swojego zobowiązania. Niestety nie każdy jest w stanie dobrze oszacować swoje możliwości finansowe. Często bowiem bierzemy na swoje barki zbyt wiele zobowiązań lub decydujemy się na zbyt wysoką ratę kredytu. Dlaczego Polacy się zadłużają? Co zrobić w momencie, gdy długi zaczynają stanowić poważny problem? Odpowiedź znajdziesz poniżej.

Jakie są powody zadłużania się wśród Polaków?

Powodów, które mogłyby wydawać się dobre do tego, aby wziąć kredyt, jest wiele. W naszym kraju można jednak wyróżnić kilka najpopularniejszych celów kredytowych osób, które składają wnioski o przyznanie gotówki.

Zakupy na raty

Najczęściej zadłużamy się w celu zakupu sprzętu RTV i AGD do domu. Nagła awaria pralki i brak oszczędności nie pozostawia bowiem innego wyboru, jak zakup nowego urządzenia na raty. Sprzęty takie jak np. telewizor, lodówka czy piekarnik kosztują dość sporo i zazwyczaj na ten cel trzeba przeznaczyć minimum kilkaset złotych, choć najczęściej kwoty dobrych sprzętów zaczynają się od 1000 zł wzwyż. Jak wiadomo, nie da się normalnie funkcjonować bez podstawowych sprzętów RTV i AGD, więc zakup za pożyczone pieniądze jest rozwiązaniem, które stosuje wiele osób. Nawet jeśli mamy własne oszczędności, to często żal nam jest je przeznaczać na ten cel i zostawiamy je na „czarną godzinę”, robiąc zakupy na raty.

Remont lub budowa/zakup nieruchomości

Kolejną rzeczą, na którą często zadłużają się Polacy, jest remont nieruchomości lub też zakup własnego domu bądź mieszkania. Pożyczanie pieniędzy na nieruchomość jest przede wszystkim domeną młodych małżeństw oraz osób w okolicy 30 roku życia. Okres kredytowania w przypadku kredytu hipotecznego jest bardzo długi i wynosi czasem 20, a nawet 30 lat. Im wcześniej więc zdecydujemy się na takie zobowiązanie, tym lepiej, ponieważ mamy większe szanse na otrzymanie zobowiązania z racji młodego wieku. Oczywiście młody wiek nie determinuje decyzji banku i z pewnością przeanalizuje on także szereg innych czynników. W naszym kraju tylko mała grupa osób może pozwolić sobie na zakup nieruchomości z własnych pieniędzy. Większości pozostaje zaciągnięcie kredytu po to, aby spełnić marzenie o własnym kącie.

Kredyt na samochód

Kolejną rzeczą, na którą chętnie się zadłużamy, jest samochód lub też inny środek transportu np. motor. Nie da się ukryć, że dobre i nowe auto nie jest tanie i trzeba na nie przeznaczyć trochę pieniędzy. Polacy, którzy chcą zwiększyć swój komfort przemieszczania się do pracy, na zakupy lub nawet wakacje, decydują się na kredyty konsumpcyjne na zrealizowanie właśnie tego celu. W bankach są również dostępne specjalne kredyty samochodowe, które można przeznaczyć właśnie na zakup auta. Ogólnie rzecz biorąc zadłużenia Polaków, wyglądają bardzo podobnie. Wielu z nas zamiast oszczędzania przez miesiące, a nawet lata wybiera szybką drogę do spełnienia swojego celu.

Problemy ze spłatą długu – dlaczego powstają?

Pożyczając pieniądze z banku, raczej nikt nie zakłada, że będzie miał problemy z tym, aby je oddać. Kredytobiorcy są nastawieni pozytywnie i niestety często też przeszacowują swoje realne możliwości. Nagła utrata pracy, poważna choroba lub też inne zdarzenie losowe może sprawić, że spłata wcześniej zaciągniętego kredytu będzie bardzo trudna a wręcz niemożliwa. Niekiedy powodem narastającego zadłużenia jest też zbyt duża liczba aktywnych zobowiązań oraz finansowanie każdej potrzeby pożyczonymi pieniędzmi. Dużym błędem jest także brak jakichkolwiek oszczędności, które mogłyby być bardzo przydatne podczas chwilowych problemów finansowych. Jak widać problem ze spłatą długów może pojawić się z wielu różnych powodów.

Jak poradzić sobie z długami?

Problemy ze spłatą wcześniej zaciągniętych zobowiązań to poważna sprawa, której nie należy bagatelizować. Najlepiej będzie, jeśli zaczniesz działać od razu – jeszcze zanim dopuścisz do opóźnień w spłacie rat. W tym celu możesz skontaktować się ze swoim wierzycielem i wynegocjować nowe warunki spłaty. Dobrym pomysłem mogą być też wakacje kredytowe, które pozwolą Ci na jakiś czas odetchnąć od spłaty rat. W tym czasie możesz unormować swoją sytuację finansową, a w BIK nie pojawią się negatywne informacje na temat tego, że nie spłacasz swojego długu.

Jeśli spłacasz jednocześnie kilka kredytów, to możesz też rozważyć konsolidację. Polega ona na zmianie kilku rat w jedną, która jest niższa i przy tym łatwiejsza do spłaty. Dzieje się tak dzięki wydłużeniu okresu spłaty. W uzyskaniu korzystnego kredytu konsolidacyjnego może Ci pomóc doradca https://habza.com.pl/. Taka osoba znajdzie najlepsze rozwiązanie Twojego problemu, przeanalizuje oferty z kilku różnych miejsc i zaproponuje Ci kredyt dopasowany do Twoich obecnych możliwości. Konsolidacja długów pozwoli Ci odetchnąć od spłaty kilku kredytów jednocześnie i z pewnością może być dobrym krokiem w stronę wyjścia z zadłużenia.

Rekordowe profity za 2020 rok deweloperów notowanych na GPW

Po raz kolejny sezon publikacji rocznych wyników finansowych spółek notowanych na GPW nie zawiódł oczekiwań akcjonariuszy, posiadających akcje firm deweloperskich. Jak zwykle potwierdzona została dominacja kilku spółek, od lat specjalizujących się w windowaniu profitów do rekordowych poziomów bez względu na rynkowe otoczenie.

Ubiegłoroczne wyniki finansowe netto notowanych na GPW (rynek podstawowy i Catalyst) reprezentantów branży deweloperskiej o profilu mieszkaniowym, ponownie osiągnęły poziom korespondujący z rekordowymi profitami ostatnich lat. Co ciekawe, zakomunikowany w zestawieniu 10-procentowy sumaryczny spadek czystego zysku jest mylący i nie ma nic wspólnego z działalnością deweloperów na rynku mieszkaniowym.

Pozycję rynkowych dominatorów w kwestii zdolności generowania zysków z działalności deweloperskiej, tym razem potwierdziło 7 spółek, czyli dokładnie połowa prezentowanej stawki. Klasą samą dla siebie pozostaje Dom Development – niekwestionowany rynkowy lider deweloperki mieszkaniowej, którego czysty zysk w ubiegłym roku po wzroście rdr o niemal jedną piątą przekroczył imponujący, historyczny dla spółki poziom 300 mln zł. Rekordowymi zyskownościami w ub. roku popisały się ponadto Robyg, Archicom, Marvipol oraz Inpro. Poza tą piątką na szczególne wyróżnienie zasłużyły Ronson oraz Atal, które rekordów co prawda nie zanotowały, ale za to imponujący dwu-trzycyfrowy progres profitów w relacji rok do roku.

Z kolei na drugim biegunie znalazły się trzy spółki – J.W. Construction, Polnord oraz Develia, które zakomunikowały straty z działalności w 2020 roku. W przypadku Develii strata netto blisko 140 mln była najbardziej dotkliwa, co jednak bardzo ważne, nie miała bezpośredniego związku z działalnością inwestycyjną spółki na pierwotnym rynku mieszkaniowym. Była natomiast efektem negatywnej wyceny nieruchomości komercyjnych. Skorygowany zysk netto dewelopera, czyli bez wpływu zmiany wycen nieruchomości inwestycyjnych, wyniósł prawie 100 mln zł.

W efekcie, gdyby stratę Develii z komercji zastąpić wypracowanym z przekazań mieszkań zyskiem, sumaryczny wynik deweloperów giełdowych z działalności na pierwotnym rynku mieszkaniowym osiągnął by poziom około 1070 mln zł, wyższy rdr o 15 proc. i najlepszy w historii pierwotnego rynku mieszkaniowego. Tabela – Skonsolidowany zysk netto

Rozpatrując wyniki finansowe firm deweloperskich, których podstawowym przedmiotem działalności jest budownictwo mieszkaniowe, należy zwrócić uwagę na jeden ważny aspekt. Chodzi mianowicie o to, że w tym segmencie rynku nieruchomości tego typu parametr jak zysk netto, choć jest wiarygodnym wskaźnikiem kondycji finansowej spółki,  nie musi do końca odzwierciedlać bieżącego stanu koniunktury rynkowej, ani też nawet bieżącej sytuacji poszczególnych firm. Osiągnięty zysk netto jest bowiem efektem tzw. przekazań, a więc zawarcia ostatecznych umów przeniesienia własności lokali pochodzących ze sprzedaży, a ściślej przedsprzedaży poprzednich okresów. Jest to więc bardziej efekt działalności operacyjnej sprzed kilku kwartałów, aniżeli aktywności gospodarczej z okresu, którego dotyczy.

To m.in. dlatego sytuacja rynkowych perturbacji związanych z pandemią koronawirusa nie wpłynęła na wyniki finansowe deweloperów w roku ubiegłym. Natomiast spadek kontraktacji o około jedną piątą w 2020 roku zapewne nieco utrudni w sposób przejściowy osiąganie rekordowych wyników finansowych w przewidywalnej przyszłości. Z kolei doskonały sprzedażowo I kw. bieżącego roku pozwala z optymizmem prognozować rentowność firm deweloperskich w średniej i dłuższej perspektywie oraz wysokości dywidendowych przelewów na rachunki maklerskie akcjonariuszy giełdowych liderów.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Kolejna akwizycja Euvic. Do Grupy dołącza Sirocco Mobile

Sirocco Mobile – spółka specjalizująca się w rozwoju systemów IT oraz aplikacji mobilnych – dołącza do Grupy Euvic. To kolejna akwizycja Grupy w ramach realizacji nowej strategii Integratora 2.0. Przejęcie Sirocco Mobile stanowi znaczące wzmocnienie kompetencji jednego z pięciu filarów biznesowych Grupy – Software Development – w obszarze rozwoju systemów biznesowych i rozwiązań mobilnych. Transakcja jest jedną z serii zapowiedzianych przez Euvic na pierwszą połowę roku.

Celem polityki inwestycyjnej Euvic jest rozwój unikalnej i kompleksowej oferty w obszarze IT, dzięki czemu Grupa jest dla klientów silnym partnerem cyfrowej transformacji. Po rozpoczętych w minionym roku przejęciach spółek z obszaru outsourcingu kompetencji IT, digital marketingu i infrastruktury IT, Grupa wzmacnia ofertę w zakresie rozwoju i wdrożeń rozwiązań mobilnych oraz systemów IT kompetencjami zespołu Sirocco Mobile.

Systemy IT i rozwiązania mobilne

Biznesowe systemy IT, wspierające wszystkie obszary funkcjonowania firmy, a także mobilność stały się nieodzownym elementem biznesu. W stronę tych rozwiązań zwróciły się przedsiębiorstwa z każdego możliwego sektora gospodarki, upatrując w nich szereg korzyści – od wzrostu satysfakcji klienta, poprzez usprawnianie procesów wewnętrznych i sprzedażowych, obniżenie kosztów operacyjnych i wydajniejszą realizację zadań, po zwiększoną dostępność danych i korzyści wizerunkowe.

– Specjalizacja jaką rozwijamy w ramach Grupy z udziałem Sirocco Mobile doskonale wzmacnia naszą dotychczasową ofertę z zakresu rozwoju oprogramowania, w szczególności zaawansowanych systemów biznesowych i mobile. Pozwoli nam to korzystać z silnych w tym obszarze kompetencji, know-how oraz wieloletniego doświadczenia ekspertów i kadry zarządzającej Sirocco, popartego szerokim portfolio projektów dla międzynarodowych klientów. Dzięki temu będziemy wzmacniać przewagę konkurencyjną w oparciu o najnowocześniejsze rozwiązania, technologie i praktyki, z których będą mogli korzystać nasi klienci, niezależnie od branży i skali biznesu jaki prowadzą – mówi Wojciech Wolny, założyciel Grupy i prezes zarządu Euvic.

Sirocco oferuje pełną gamę produktów na urządzenia mobilne oraz dedykowane oprogramowanie biznesowe. Bazując na swoim doświadczeniu, dostarcza swoim klientom produkty i usługi, spełniające ich oczekiwania. Jednocześnie gwarantuje profesjonalną obsługę oraz zwinną realizację projektów przy użyciu nowoczesnych narzędzi i technologii.

– Dołączenie do Grupy Euvic daje nam możliwość kontynuacji naszej core’owej działalności na zdecydowanie większą skalę, warunki do dalszego dynamicznego rozwoju i szanse na wykorzystanie potencjału naszych relacji biznesowych – mówi Ludwik Żółtowski, prezes zarządu Sirocco Mobile.

Nowe obszary i skalowanie

Do grona partnerów biznesowych Sirocco Mobile należą przedstawiciele branży automotive, ecommerce, medialnej, informatycznej, telekomunikacyjnej i marketingowej. Dzięki wieloletniej współpracy z wieloma uznanymi podmiotami w Polsce i na świecie, spółka posiada renomę oraz atrakcyjny portfel klientów. Bogata sieć relacji biznesowych spółki pozwala przewidywać skuteczne wykorzystanie efektu synergii w bliskiej przyszłości.

Efekt synergii jaki osiągniemy dzięki połączeniu naszych potencjałów stworzy nam nowe szanse biznesowe i możliwość realizacji najbardziej złożonych projektów. Pozwoli nam to na skalowanie działalności poza dobrze znane nam sektory oraz na wykorzystanie dotychczasowych doświadczeń i umiejętności w projektowaniu rozwiązań dla szerokiego portfolio klientów Grupy – dodaje Maciej Wojtyczka, dyrektor ds. technologii w Sirocco Mobile.

Sirocco Mobile będzie współtworzyć ofertę filaru Software Development, który wraz z czterema pozostałymi (Body/Team Leasing, Infrastruktura IT, Innowacje i Digital) stanowi kompleksową ofertę IT Grupy Euvic dla biznesu.

Przejęcie Sirocco Mobile jest trzecią zaplanowaną na ten rok transakcją. Seria tegorocznych transakcji ma szansę stać się jedną z największych inwestycji na rynku IT w tym roku.

Dwa odczyty inflacji, dwie odmienne reakcje

Wczoraj aktywa ryzykowne doświadczyły odreagowania po wcześniejszej przecenie, pomimo wyższego od oczekiwań odczytu inflacji PPI z USA. Tym razem zamiast spirali obaw o pozostanie z akcjami, kiedy inni sprzedają, zadziałało stadne łapanie dołków. Powątpiewanie w słuszność decyzji Fed przestało być potrzebnym pretekstem.

Wychodzi na to, że moje wczorajsze uwagi o przesadzonej panice związane z inflacją okazały się słuszne. Wyższy od oczekiwań odczyt kwietniowej inflacji PPI (6,2 proc. r/r, prog. 5,8 proc., poprz. 4,2 proc.) powinien podsycać obawy o niebezpieczne przyspieszanie inflacji, wszak wyższe ceny producentów dziś oznaczają przerzucanie koszów na ceny dla konsumentów jutro. Tymczasem wczoraj ani dolar nie zyskiwał bardziej, ani nie widzieliśmy wzrostów rentowności obligacji skarbowych USA, a na Wall Street przyszło solidne odbicie po trzech dniach spadków. Gdzie się podział cały strach związany ze zwrotem w polityce Fed, wyższymi stopami procentowymi i zduszeniem ożywienia? A może przestrzelenie prognoz było za małe? Rynek popadł w pułapkę własnych wygórowanych oczekiwań oraz strachu, że choćby się chciało zachować racjonalną interpretację danych, trzeba się poddawać dyktatowi większości, niezależnie jak szalone wydają się wnioski. Jeśli wszyscy sprzedają, ja też muszę. Jeśli wszyscy chcą podkupować dołki, ja też powinienem. Ciągłe kwestionowanie zasadności hossy pogłębia wątpliwości inwestorów za każdym razem, kiedy ogłaszane są nowe rekordy. W takim klimacie łatwiej o wywoływanie korekt pod często luźno zaczepionym o fakty pretekstem. Na szczęście nie ma to wpływu na średnioterminowe trendy. Ożywienie postępuje, inflacja będzie rosnąć przez kilka miesięcy, ale Fed nie zamierza ugiąć się pod presją otoczenia i do pierwszej podwyżki stóp procentowych jest jeszcze daleko. Rynek akcji wciąż może pójść wyżej, USD powinien być słabszy i to niezależnie od wzrostu rentowności obligacji.

Dziś kolejny test z interpretacji danych z USA. Sprzedaż detaliczna już nie powtórzy silnego skoku z poprzedniego miesiąca wywołanego realizacją czeków stymulacyjnych, ale efekt może się utrzymywać jeszcze przez kilka miesięcy, zanim skutki wcześnie zrealizowanych zakupów odbiją się negatywnie na sprzedaży w drugiej części roku. Obecnie jednak wyższa sprzedaż będzie podsycać obawy o wysoką inflację. W tym samym kontekście będą dziś także analizowane oczekiwania inflacyjne w raporcie Uniwersytetu Michigan.

Dziś także ważne dane z Polski. GUS poda szybki szacunek PKB za I kw. oraz szczegóły kwietniowej inflacji CPI. Dane powinny wskazać na silniejsze odbicie wzrostu w ujęciu kwartalnym (prog. 1,1 proc.), niż w dobie trzeciej fali pandemii można było przypuszczać. Gospodarka coraz mniej cierpi z powodu restrykcji i ma wyższy punkt startowy dla postpandemicznego przyspieszenia. To prawdopodobnie będzie kolejny czynnik za przyspieszeniem inflacji, która w kwietniu na 4,3 proc. r/r już wyraźnie wyszła poza granice celu NBP. Dla niektórych członków Rady Polityki Pieniężnej to wystarczający powód dla dyskusji o podwyżce stóp procentowych. Wczoraj Jerzy Żyżyński i Eugeniusz Gatnar niezależnie stwierdzili, że sygnalna podwyżka o 10-15 pb pozwoliłaby zakotwiczyć oczekiwania inflacyjne. Gatnar chciałby takiej podwyżki już w czerwcu. Nie sądzę, aby te komentarze cokolwiek zmieniały w ocenie nastawienia NBP. Z wypowiedzi członków RPP nie wynika, aby chcieli rozpoczynać cykl podwyżek, co w mojej ocenie odbiera podwyżce jakąkolwiek moc wpłynięcia na oczekiwania inflacyjne. Poza tym większość w Radzie, z prezesem NBP Adamem Glapińskim na czele, nie widzi zagrożenia z utrzymania się wysokiej inflacji i opowiada się za utrzymaniem stabilnych stóp procentowych do połowy 2022 r. Mimo to nie powstrzyma to uczestników rynku przed budowaniem oczekiwań wcześniejszego ruchu RPP, co może wspierać umocnienie złotego i pchnąć EUR/PLN pod 4,50.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Excellence publikuje wyniki finansowe za Q1 2021 rok

Excellence – polski producent soków, syropów, napojów oraz produktów biobójczych, notowany na NewConnect – w pierwszym kwartale 2021 roku osiągnął przychody w wysokości 12,833 mln zł, czyli o 20,8% wyższe w porównaniu do Q1 2020. Zysk netto wyniósł 407,3 tys. zł i wzrósł aż o 1548%. W wynikach pierwszego kwartału są konsolidowane dane spółki Health Medica, specjalizującej się w produkcji i sprzedaży suplementów diety – w której Excellence nabył 51% udziałów. W styczniu 2021 roku zarząd Excellence podjął decyzję o rozpoczęciu działań zmierzających do przeniesienia notowań akcji spółki z NewConnect na rynek regulowany GPW.

„Rok 2021 będzie dla nas bardzo aktywny – co powinno być widoczne w wynikach finansowych. Jesteśmy bardzo mocni w segmencie soków, syropów i napojów w Polsce – w 2021 planujemy umocnić naszą pozycję w eksporcie oraz zwiększyć zasięg i grono klientów poza granicami naszego kraju. Drugim elementem rozwoju będą nowe, bardzo perspektywiczne segmenty – czyli suplementy diety, bardzo atrakcyjne produkty z dodatkiem konopii – w tym także artykuły spożywcze, medyczne, farmaceutyczne, olejki i kosmetyki. Chcemy dalej inwestować w nowatorskie branże i firmy, które zbudują siłę naszej Grupy Kapitałowej. Dodatkowo zamierzamy intensywnie rozwijać kanał e-commerce we wszystkich segmentach – zarówno soków, jak i suplementów diety. Rozpoczęliśmy budowę całkowicie niedostępnej jak dotąd w Polsce platformy, która będzie oferowała dedykowane, indywidualne terapie na bazie naszych produktów. Realizujemy także zapowiedź przeniesienia notowań akcji na rynek regulowany GPW – naszą intencją jest finalizacja tego procesu do końca bieżącego roku”powiedział Dariusz Polinceusz, prezes Excellence.

Ponadto Excellence uzyskała dofinansowanie z funduszy UE w wysokości blisko 200 tys. zł na realizację projektu wdrożenia zmian w zarządzaniu procesem produkcji. Projekt będzie realizowany do czerwca 2021 r. i będzie zawierał analizę obecnego stanu procesów i procedur, a następnie zostanie zoptymalizowany w trakcie wdrożenia zmian zgodnych z filozofią Lean Manufacturing (koncepcja zarządzania procesem produkcji oparta na zasadach i narzędziach systemu produkcyjnego, który przyczynił się do rynkowego sukcesu Toyoty). Dzięki Lean firma wprowadzi nowe standardy procesów i pracy co w konsekwencji przełoży się również na poprawę marży.

W kwietniu 2021 Excellence podpisał 3-letnią umowę ze wszystkimi business unitami Jeronimo Martins w Europie. Umowa rozszerza obecną współpracę dotyczącą produkcji i dostaw wyrobów marki własnej sieci w Polsce o Portugalię oraz Maderę. Wartość nowego zamówienia wynosi rocznie 144.300 Euro. Rozszerzenie umowy daje możliwość dostarczania produktów do: 480 sklepów Pingo Doce, 40 hal cash and carry Recheio oraz operatorów zaopatrzenia Horeca. Excellence od wielu lat współpracuje z siecią Biedronka dostarczając produkty w stałym asortymencie – zarówno marki własnej sieci, jak i pod marką producenta „Excellence”.

Excellence eksportuje swoje produkty także do Niemiec, Holandii, Czech, na Białoruś i Ukrainę, Litwę, Łotwę i do Estonii. Asortyment jest dostępny również w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Tradycyjne smaki od Excellence docenili także konsumenci w Kanadzie. Spółka prowadzi działania w celu pozyskania dystrybutora w Azji i na Bliskim Wschodzie.

Excellence jest największym producentem syropów sprzedawanych pod markami własnymi dużych sieci handlowych w Polsce. Współpracuje z takimi sieciami, jak Biedronka, Lidl, Netto, Dino, Tesco, Makro, Carrefour, Auchan, Selgros, Aldi, Kaufland, Leclerc czy Polo Market. Drugą część biznesu stanowią soki i syropy sprzedawane pod markami należącymi do Excellence, np. I am BIO, Biorę, Monzini. Miesięczna produkcja soków i syropów sięga 1,5 mln litrów. Pod względem ilościowym spółka jest  numerem dwa w Polsce – co trzeci litr sprzedawany w naszym kraju został wyprodukowany w zakładzie Excellence. Na podstawie danych AC Nielsen Excellence szacuje swój udział w polskim rynku syropów na ok. 24 proc.

W 2021 roku Excellence za kwotę 2,5 mln zł nabył 51 proc. udziałów w spółce Health Medica, specjalizującej się w produkcji i sprzedaży suplementów diety. To inwestycja zgodna z kierunkiem rozwoju spółki i odpowiadająca na rosnący popyt rynkowy w tym segmencie. Spółka pracuje nad nowoczesną platformą internetowej sprzedaży suplementów diety, która powinna zostać uruchomiona do końca 2021 roku. Serwis internetowy będzie służył obsłudze klienta, który będzie mógł dokonać zakupu suplementów diety oraz preparatów medycznych i leków na podstawie wyników uzyskanych po konsultacji z lekarzem. Będą to zatem specjalizowane kuracje – każdy zestaw produktów będzie skierowany indywidualnie dla wybranych grup docelowych i nie będzie standardowym produktem, jaki jest obecnie oferowany na rynku. Dla Excellence oznacza to wejście w nowy, perspektywiczny obszar działalności, oparty na dedykowanym modelu e-commerce.
Ponadto firma objęła 10% akcji spółki Polskie Konopie. Będzie ona produkowała artykuły spożywcze z dodatkiem konopii, suplementy diety, a także rozpocznie sprzedaż wyrobów farmaceutycznych i medycznych oraz kosmetyków na bazie konopii.

Firmy znowu zaczęły szukać pracowników. Pracodawcy myślą już o okresie po pandemii

Od stycznia do marca br. na Pracuj.pl zamieszczono o 48% więcej ofert pracy niż rok wcześniej. W przypadku serwisu OLX liczba takich ogłoszeń wzrosła o przeszło 11%, a w portalu Praca.pl spadła o 4%. Pracodawcy szukali głównie specjalistów ds. handlu i sprzedaży, na stanowiska związane z produkcją oraz informatyków. Często też firmy ogłaszały się w kategorii pracy fizycznej. Natomiast najrzadziej były poszukiwane hostessy. Niewielki wybór zajęcia był również w obszarze mediów, sztuki i rozrywki.    

Od stycznia do marca 2021 roku w serwisie Pracuj.pl zamieszczonych zostało aż 199 261 ogłoszeń. To więcej o 48% niż rok wcześniej w analogicznym okresie oraz o 30% niż w pierwszym kwartale 2019 roku. Jak zaznacza Aleksandra Skwarska, ekspertka Grupy Pracuj, rekordowej liczbie ofert towarzyszyło bardzo dużo realnych użytkowników – średnio ponad 4 mln miesięcznie. Również OLX w kategorii Praca odnotował wzrost w analizowanym okresie, z ponad 156 tys. do przeszło 174 tys. propozycji. Z kolei w portalu Praca.pl było ostatnio blisko 116 tys. ogłoszeń, a rok wcześniej – ponad 121 tys.

– Od wiosny 2020 roku funkcjonowanie polskiego rynku pracy w związku z pandemią wymyka się schematom. Od drugiego kwartału ub.r. firmy mocno ograniczały działania rekrutacyjne. Jednocześnie narastało zapotrzebowanie na nowych pracowników i na kompetencje, które są kluczowe dla skutecznego wychodzenia przedsiębiorstw z okresu spowolnienia gospodarczego – komentuje Mateusz Żydek, rzecznik prasowy Randstad Polska.

Jak stwierdza Grzegorz Kuliś, ekspert BCC ds. rynku pracy, sytuacja jest wielowątkowa i zawiła. Bezrobocie wzrosło, ale nieznacznie. Prawdopodobnie nie doszłoby do tego, gdyby zima była łagodniejsza. Budowlanka mogłaby wtedy dynamiczniej przejąć wolne zasoby z branż, które są najbardziej poszkodowane, np. HoReCa. Natomiast nie wszyscy pracodawcy są dotknięci pandemią. Dynamicznie rozwija się np. IT. Problemy covidowe w przedsiębiorstwach to jest impuls do zwiększenia dynamiki automatyzacji i np. robotyzacji procesów.

– Z naszych najnowszych badań wynika, że 44% respondentów korzysta z serwisów internetowych przy szukaniu nowego zatrudnienia. Ten trend pogłębił się jeszcze za sprawą pandemii. W ostatnim okresie w zasadzie cały proces rekrutacji przeszedł do trybu online w przypadku wielu stanowisk. Dlatego pracodawcy jeszcze chętniej korzystają z tego kanału, a widać to szczególnie w przypadku portali oferujących stanowiska specjalistyczne – dodaje Mateusz Żydek.

Za pośrednictwem Pracuj.pl najczęściej poszukiwano już tradycyjnie specjalistów ds. handlu i sprzedaży. Ich dotyczyło 31% ofert, o czym informuje Aleksandra Skwarska. Ale drugie miejsce, po raz pierwszy w historii zestawienia, zajęły stanowiska dla ekspertów IT (19%). Oni wyprzedzili specjalistów w zakresie obsługi klienta (16%), finansów (12%) i inżynierii (11%). Jak zaznacza Mateusz Żydek, w pandemii firmy szukają nowych dróg dotarcia do klientów. Dlatego zapotrzebowanie na handlowców także w tym okresie rośnie. To bowiem na nich spoczywa największa odpowiedzialność za powrót przedsiębiorstw do wyników finansowych sprzed tego okresu, do bilansowania budżetów.

– Handlowcy i informatycy to profesje zawsze bardzo mocno pożądane, a obecnie z dużym deficytem zasobowym na rynku. W branży IT mamy do czynienia z ujednoliceniem poziomów wynagrodzeń w całej Polsce. Przed pandemią była jednak regionalizacja poziomów płac. Programista w Opolu zarabiał mniej niż w Warszawie. Teraz to się wyrównuje. I to jest pokłosie oswojenia się z pracą zdalną, zwłaszcza w IT – dodaje ekspert BCC.

Według danych OLX, w pierwszym kwartale br. najwięcej nowych i przedłużonych ogłoszeń związanych było z produkcją – przeszło 38 tys. Ta kategoria była też najpopularniejsza rok wcześniej, o czym informuje Paulina Rezmer, PR specialist w OLX. I dodaje, że wówczas liczba takich propozycji wyniosła ponad 28 tys. Natomiast na kolejnych miejscach zestawienia widzimy oferty dla kierowców i kurierów – blisko 35,5 tys., z branży budowlanej i remontowej – prawie 33 tys. Dalej są ogłoszenia z kategorii pozostałych ofert pracy – niemal 20 tys., a także dla kasjerów i ekspedientów – 19 tys.

– Koniunktura budowlana jest bardzo wysoka, firmy więc zatrudniają. Branża produkcyjna też ma się dobrze. Potrzeby konsumenckie niewiele się zmieniły. Wprawdzie nie wychodzimy do restauracji i nie jeździmy na wakacje, ale mamy trochę więcej środków na polepszenie sobie jakości życia. Dobrze wygląda sytuacja w branżach automative, mimo zaburzonych łańcuchów dostaw, a także meblowej i AGD. W nich produkuje się dużo w Polsce – analizuje Grzegorz Kuliś.

Ostatnio w portalu Praca.pl 24% ofert opublikowano w obszarach informatyka i administracja, a także informatyka i programowanie. Dalej znajduje się sprzedaż i obsługa klienta oraz praca fizyczna. W ubiegłym roku te działy otwierały zestawienie z wynikami odpowiednio blisko 18 i 17%. Natomiast w serwisie Gratka.pl, który jest ukierunkowany na oferty tzw. niebieskich kołnierzyków, najwięcej ogłoszeń w pierwszym kwartale br. było w kategorii praca fizyczna – 80 336. Kolejne pozycje to produkcja (37 970), jak również sprzątaczki, opiekunki i gosposie (26 418), administracja-biurowa (25 915) oraz logistyka, transport i spedycja (24 663).

– Zupełnie nowym zjawiskiem jest podkreślenie możliwości pracy zdalnej w przypadku pracowników biurowych, administracyjnych i specjalistów. Ten element stał się dodatkowym atutem, który przyciąga kandydatów, bo zwiększa ich poziom komfortu w czasach dystansu społecznego. Oni pytają też o plany pracodawców w tym zakresie po zakończeniu pandemii – informuje ekspert Randstad Polska.

W serwisie OLX od stycznia do marca br. najrzadziej były dodawane ogłoszenia dla hostess, nowych i przedłużonych ofert było prawie 700. Nieco więcej pojawiło się propozycji związanych z roznoszeniem ulotek – ponad 800, wykładaniem towaru oraz inwentaryzacją – niespełna 1000. Rok wcześniej zestawienie otwierała kategoria franczyza i własna firma – ok. 900 ogłoszeń. Z kolei w portalu Praca.pl najmniejszy ostatnio był wybór w obszarach media, sztuka i rozrywka, ochrona osób i mienia, a także sport i rekreacja.

– Sztuka i rozrywka, podobnie jak hotelarstwo czy gastronomia, najbardziej ucierpiały przez lockdowny. Generalnie jest to obszar, w którym pracowników poszukuje się często sezonowo lub na zlecenie. Wykorzystywane są do tego inne źródła – podsumowuje Aleksandra Wesołowska, PR Manager Praca.pl.

Klienci złowieni w sieć, nawyków nie zmienią

Europejczycy nie tylko zwiększyli liczbę e-zakupów, ale obiecują, że nawet po zakończeniu pandemii nie zrezygnują ze swoich nowych nawyków. Po pokonaniu COVID-19, 9 na 10 osób pozostanie przy zakupach online, wynika z raportu specjalnego McKinsey.

Aż 92% respondentów badania McKinsey “Nastroje konsumentów europejskich podczas kryzysu związanego z koronawirusem” deklaruje, że jeżeli chodzi o zakupy w sieci, w 2021 nic nie zmieni w swoich nawykach. A mówimy tu o naprawdę pokaźnej grupie. Aż 94% ankietowanych korzysta z tej formy nabywania dóbr. To ważny trop dla biznesu.

Mówimy o ogromnej sile, ale sam efekt skali to nie wszystko. Nie tylko wzrosła liczba osób kupujących w sieci, ale także wskaźnik konwersji. To jeden z najważniejszych parametrów świata handlu, ukazujący realną zależność między intencją a decyzją o zakupie – tłumaczy Aleksandra Szarmach, Chief Marketing & Sales Officer z Nethansy, sopockiego startupu, który wprowadza polskie firmy na Amazona, gdzie kompleksowo zarządza ich sprzedażą. – Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez serwis Digital Commerce 360, wskaźnik konwersji podniósł się o około jedną trzecią w czasie trwania pandemii – dodaje Szarmach.

Zmiany nakręcają zmiany

Co więcej, jak sprawdzili eksperci amerykańskiej firmy analitycznej, nawet gdy już zakończy się pandemia, we wszystkich głównych kategoriach klienci planują przeznaczyć więcej środków na zakupy. Uwzględniając wyłącznie artykuły rzeczowe, najwięcej zyskają takie segmenty, jak elektronika konsumencka (wzrost o 54 p.p.), artykuły dla zwierząt (42 p.p.), suplementacja (41 p.p.) oraz akcesoria dla dzieci i zabawki (39 p.p.).

Na pewno na taki stan rzeczy wpływa zmiana paradygmatu pracy i życia. Około ⅓ respondentów (36%) badania przyznała się, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy, doszło w ich życiu do zmiany, związanej z pracą lub szkołą (np. częściej pracują z domu).

Gdy już pandemia COVID-19 ustąpi, 24% ankietowanych Europejczyków nie planuje wrócić do swoich starych przyzwyczajeń sprzed lockdownu i ma zamiar porzucić dotychczasowe biuro na rzecz pracy w domu.

Pracę zdalną polubili przede wszystkim pracownicy. Połowa ankietowanych badania McKinsey Future of Work zapowiada, że w przyszłości chce pracować przynajmniej 3 dni zdalnie. 25% zdeterminowanych, zapowiada, że brak spełnienia tego postulatu, zakończy się zmianą miejsca pracy. Naturalnie będzie to rezonowało na handel, po raz kolejny beneficjentem zmian będzie e-commerce. Nie zapominajmy także o tym, że powrót do domu z miejsca zatrudnienia, to jedne z najpopularniejszych metod robienia zakupów – twierdzi Aleksandra Szarmach z Nethansy.

Pożegnanie z tradycją

Badania McKinsey wykazały także, że od początku pandemii aż 67% respondentów z obszaru Starego Kontynentu chętnie eksperymentowało z nowymi możliwościami zakupowymi. Najwięcej, bo 36% zmieniło sklep online bądź stronę internetową, gdzie zamawiają towary, ale co istotniejsze, aż 78% zapowiedziało, że nawet gdy pandemia się zakończy, oni wciąż będą próbować nowych rzeczy.

Jak wynika z raportu komórki działającej w ramach ONZ, tylko w ubiegłym roku udział handlu elektronicznego w globalnym handlu detalicznym wzrósł o ponad jedną piątą – mówi Aleksandra Szarmach i dodaje: – To ostatni dzwonek by biznes przyłączył się do transformacji. To doskonały moment, by skorzystać ze startu polskiego oddziału platformy Amazon. Największy na świecie marketplace umożliwia dotarcie do 150 mln użytkowników abonamentu Prime, który jest jedną z najpopularniejszych usług subskrypcyjnych na świecie. 

Wielokanałowa sprzedaż powinna być celem dla firm przede wszystkim na 2021, ale i na lata kolejne.

Klient musi być “zaopiekowany”

Nowych rzeczy próbują również sprzedawcy internetowi, tyle że w celu optymalizacji sprzedaży. Wejście Amazona na polski rynek oznacza, że małe e-sklepy będą miały jeszcze bardziej pod górkę niż choćby kilka miesięcy temu. – Dziś nie wystarczy tylko odświeżenie portalu i dodanie zakładki ułatwiającej zakupy on-line. Strony internetowe muszą być tworzone w intuicyjny sposób, a sprzedawca powinien wyprzedzać ruchy kupującego – mówi Wiktor Salamon, twórca Notipack, oprogramowania, które umożliwia administratorom stron internetowych wysyłanie powiadomień do osób przeglądających w internecie dany towar czy usługę.

Salamon przekonuje też, że właściciele mniejszych sklepów z branży e-commerce mają do dyspozycji narzędzia, które pomogą im zachować konkurencyjność. – Kupując towar w dużych marketplace widzimy od razu, że dany asortyment cieszy się popularnością. Możemy sprawdzić opinię i wśród setek podobnych produktów możemy szybko wybrać najtańsze. W przypadku mniejszych sklepów wygląda to zupełnie inaczej, lecz odpowiednio skonstruowany widget, który ułatwi kontakt ze sklepem, udostępni kupon rabatowy lub wskażę ocenę produktu może spowodować wzrost zaufania do marki – zaznacza Salamon.

70% wzrost popytu r/r w I kw. 2021 r. na polskim rynku magazynowym

Pomimo pandemii COVID-19, popyt na rynku magazynowym osiągnął rekordowy poziom 1.6 mln mkw, wynika z podsumowania pierwszego kwartału 2021 r. przygotowanego przez międzynarodową firmę doradczą Cushman & Wakefield. Najwięcej transakcji zawarto na rynkach Poznania, w regionie Warszawy, na Górnym Śląsku oraz w Polsce Centralnej.

Całkowity popyt w pierwszych trzech miesiącach 2021 roku osiągnął rekordowy poziom 1,6 mln mkw., co stanowi wzrost o 70% r/r. Popyt netto, na który składają się nowe umowy i ekspansje, wyniósł 1,1 miliona mkw. tj. 71% wolumenu transakcji najmu, a pozostałe 29% stanowiły przedłużenia umów. Najwięcej transakcji zawarto na rynkach Poznania (23% całkowitego popytu), w regionie Warszawy (19%), na Górnym Śląsku (17%) oraz w Polsce Centralnej (14%). W strukturze branżowej popytu nadal największy udział mają firmy z branży logistycznej (30% całkowitego popytu) i handlowej / FMCG (21%), przy czym rośnie aktywność firm produkcyjnych (13%) i motoryzacyjnych (11%). W warunkach zachwianej struktury globalnej sieci logistycznej wiele firm zmienia strategię zarządzania zapasami dywersyfikując źródła dostaw i zwiększając powierzchnię magazynową celem utrzymania wyższego poziomu zapasów o charakterze strategicznym.

Głównym źródłem wysokiego popytu na powierzchnie magazynowe w Polsce pozostaje dynamiczny rozwój sektora e-commerce. Aktywne na rynku są zarówno globalne platformy e-handlu jak Amazon i Zalando, sklepy internetowe, operatorzy logistyczni i firmy kurierskie a także liderzy handlu detalicznego rozwijający strategię sprzedaży wielokanałowej dotyczącą różnych kategorii produktowych m.in. odzieży, art. wyposażenia wnętrz/mebli, AGD i elektroniki, FMCG, kosmetyków czy też art. spożywczych. W związku z powyższym najemcy aktywnie modyfikują swoją sieć dystrybucji i zwiększają zaplecze magazynowe, zarówno w pobliżu centralnych stref aglomeracyjnych celem usprawniania logistyki „ostatniej mili”, lecz również inwestują w regionalne centra przeładunkowe, projekty typu cross-dock oraz duże projekty logistyczne typu BTS dedykowane logistyce transgranicznej – mówi Adrian Semaan, Senior Research Consultant, Dział Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, Cushman & Wakefield.

Wolumen powierzchni niewynajętej pozostał na stabilnym poziomie, pomimo wysokiej skali podaży.

Pod koniec I kwartału 2021 roku na rynku magazynowym dostępne do wynajęcia było ok. 1,41 mln mkw., co stanowiło 6,5% całkowitej podaży powierzchni magazynowej w Polsce. Pomimo wysokiej skali podaży wolumen powierzchni niewynajętej pozostał na stabilnym poziomie, natomiast wskaźnik pustostanów uległ dalszemu obniżeniu o 0,3 pp. w ujęciu kwartalnym i o 0,9 p. w ujęciu rocznym. Czynsze bazowe wahają się od 2,50-3,80 €/mkw. /miesiąc w przypadku obiektów typu BIG-BOX do 4,00-5,25 €/mkw./miesiąc w przypadku obiektów typu SBU (Small Business Units) w obszarach miejskich na kluczowych rynkach.

Zachęty finansowe oferowane przez deweloperów sięgają zazwyczaj 10-30% stawki bazowej czynszu, w zależności od warunków najmu. Składają się na nie okresy bezczynszowe wynoszące od jednego do dwóch miesięcy za każdy rok najmu oraz kontrybucja finansowa na wybrane prace wykończeniowe czy koszty potencjalnej relokacji najemcy. Ze względu na wzrost kosztów generalnego wykonawstwa, wysoki popyt przy ograniczonej liczbie inwestycji spekulacyjnych, możliwy jest nieznaczny wzrost poziomu czynszów na niektórych rynkach regionalnych w 2 połowie 2021 roku – dodaje Adrian Semaan.

Dalszy wzrost aktywności deweloperskiej.

W pierwszym kwartale 2021 roku deweloperzy ukończyli prawie 750 000 mkw. powierzchni magazynowej, a całkowite jej zasoby wzrosły do poziomu 21.5 mln mkw. Spośród 36 ukończonych projektów do największych należały: drugi etap inwestycji BTS dla EURO-net w Prologis Park Janki, projekty dla BBK SA. i DPD w ramach Panattoni Park Gdańsk Airport, a także inwestycja Panattoni BTS Czeladź dla firmy 4F i projekt BTS dla Polomarket w 7R Park Tczew.

Wysoki popyt generuje dalszy wzrost aktywności deweloperskiej. W I kw. 2021 roku rozpoczęto budowę 1,2 mln mkw. powierzchni magazynowej a całkowity wolumen inwestycji w budowie osiągnął poziom 2,47 mln mkw. Wzrosła liczba inwestycji realizowanych w regionie Poznania i Polski Centralnej, a także na rynku Polski Zachodniej, gdzie oprócz pozostającego w budowie centrum logistycznego realizowane są kolejny etapy projektów logistycznych w Gorzowie Wielkopolskim, Zielonej Górze i w Zgorzelcu, powiązane z rozwojem logistyki transgranicznej i operacjami dla branży e-commerce. Na rynkach warszawskim oraz górnośląskim widoczny jest spadek aktywności deweloperskiej, co wynika z wysokiej skali podaży odnotowanej w zeszłym roku i przejściowego stanu nadpodaży widocznego na tych rynkach obecnie. Biorąc pod uwagę pozostałe rynki regionalne, znaczący, ponad 10%, wzrost zasobów powierzchni magazynowej spodziewany jest na rynkach Trójmiasta, Szczecina i Lublina, natomiast wzrost aktywności deweloperskiej oczekiwany jest także na rynku bydgosko-toruńskim. Na mapie inwestycji magazynowych znajdują się także rynki wschodzące jak Olsztyn i Kalisz, a wkrótce powinny dołączyć do tej grupy Wałbrzych i Siedlce. Według stanu na koniec 1 kw. 2021 roku, ponad 70% wolumenu inwestycji w budowie zostało zabezpieczone umowami typu pre-let, co oznacza wzrost tego wskaźnika o ok. 20 pp. w porównaniu do stanu sprzed roku.

W kolejnych miesiącach 2021 roku spodziewamy się kontynuacji wysokiej aktywności zarówno po stronie popytowej jak i podażowej. Wśród czynników sprzyjających rozwojowi rynku magazynowego wymienić można dalszy wzrost branży e-commerce, rozwój systemu dróg ekspresowych i autostrad umożliwiający dywersyfikację geograficzną sieci logistycznej, a także napływ inwestycji zagranicznych do Polski w związku z potrzebą zabezpieczenia ciągłości procesów produkcji w Europie (nearshoring). Nadal obserwować będziemy wysokie zapotrzebowanie na aktywa logistyczne ze strony zagranicznych funduszy inwestycyjnych – mówi Joanna Sinkiewicz, Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych w Regionie CEE, Cushman & Wakefield.

Skąd tak duża inflacja w Polsce?

Inflacja w Polsce przekroczy 5 proc. Może to utwierdzić firmy w przekonaniu, że kolejne podwyżki cen to norma, do której trzeba się dostosować. Wtedy wpadniemy w pułapkę nazywaną spiralą inflacyjną.

Inflacja w kwietniu 2021 r. przyspieszyła do 4,3 proc. Jest najwyższa od marca 2020 r. Wzrost cen jest zaskoczeniem, konsensus analityków zakładał poziom 4,0 proc.

– Może się wydawać, że 4,3 proc. wobec przewidywanych 4,0 proc., to nieduża różnica, jednak tak nie jest, bo najistotniejsze, że inflacja bardzo przyspiesza – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Przy tym tempie, wkrótce będziemy mieli inflację powyżej 5 proc.

Najbardziej istotny był wpływ cen paliw (ropa brent podrożała na świecie o 135 proc. r/r), a ponieważ cena ropy wzrasta wraz z osłabieniem pandemii, nie należy się spodziewać, że będzie spadać przy rosnącym popycie.

Istotny okazał się wzrost cen regulowanych związanych np. z wywozem śmieci, te wyższe opłaty pozostaną z nami przez cały rok. Natomiast dopiero przed nami wzrost cen usług, związany ze znoszeniem obostrzeń administracyjnych dotyczących pandemii.

– Przedsiębiorstwa będą próbowały odrobić swoje straty poprzez podnoszenie cen, ale nie wiadomo czy jednorazowo, czy też wpadniemy w spiralę inflacyjną – komentuje ekspert XTB. – Polityka zerowych stóp procentowych, prowadzona przez banki centralne, bardzo wpływa w ostatnich tygodniach na wzrost cen surowców na świecie, czyli rosną koszty produkcji, a firmy starają się przenieść ich konsekwencje na ceny.

Co także bardzo istotne przekroczony został cel inflacyjny, zakładany przez RPP (2,5 proc. z odchyleniem +/- 1 proc.).

W polityce pieniężnej często podkreśla się znaczenie oczekiwań inflacyjnych. I nawet gdy znikają czynniki jednorazowe, podbijające inflację, ta nie ulega osłabieniu.

– Jeżeli inflacja w Polsce przekroczy 5 proc., może to utwierdzić uczestników życia gospodarczego, że taki stan to norma i należy to wpleść w swój biznes, poprzez kolejne próby podnoszenia cen – wyjaśnia P.Kwiecień. – Właśnie to jest niebezpieczne, zwłaszcza, że obecny kryzys gospodarczy jest bardzo nietypowy ponieważ spowodowany został pandemią i nie mamy porównywalnych doświadczeń dotyczących skutków takiej recesji.

Natomiast bardzo duże jest prawdopodobieństwo, że inflacja będzie spadać w przyszłym roku. Jednak nie ze względu na obniżki cen. Spadek będzie spowodowany tzw. efektem bazy czyli bardzo dużego, tegorocznego wzrostu cen. Jednak może okazać się, że nie będzie na tyle duży, że powrócimy w okolice celu inflacyjnego.

Spółka Zortrax oraz Skriware podpisały umowę o współpracy strategicznej

Spółka Zortrax – producent z sektora druku 3D oraz Skriware – dostawca rozwiązań dla edukacji, podpisały umowę o współpracy strategicznej.Zortrax Skriware

Już w maju pierwszym efektem współpracy Zortrax i Skriware będzie wyposażenie szkół w Irlandii w laboratoria SkriLab, w skład których wchodzą m.in. drukarki 3D Zortrax M200 Plus. Kolejnym krokiem jest oferta przygotowana zgodnie z wymaganiami rządowego programu Aktywna Tablica. Program ten daje możliwość dofinansowania 4,5 tys. polskich szkół, dzięki czemu w wielu z nich pojawić może się nowoczesne laboratorium edukacyjne SkriLab, wartość umowy pomiędzy Zortrax i Skriware to ok. 4,8 mln zł.

Dynamicznie zmieniający się świat stawia przed młodymi ludźmi wchodzącymi w dorosłość nowe wyzwania. W sposób dość drastyczny pokazała to pandemia, weryfikując system oświaty i sytuację współczesnej edukacji. Współpraca ze Skriware pozwala nam realizować jedno z kluczowych założeń strategii Zortrax – aktywne uczestniczenie w kształtowaniu współczesnej edukacji i wspieranie przyszłych profesjonalistów w obraniu ścieżki ich kariery – mówi Mariusz Babula, Wiceprezes Zarządu Zortrax S.A.

Zortrax, lider rynku druku 3D, podpisał dziś umowę z docenianym za innowacje w zakresie edukacji Skriware, zapowiadaną wcześniej w liście intencyjnym z 17 lutego 2021 roku. Dokument określa m.in. warunki współpracy strategicznej obu firm. Na mocy zawartej umowy drukarka 3D Zortrax M200 Plus stanie się nieodłącznym elementem sztandarowego produktu Skriware – czyli laboratorium edukacyjnego SkriLab. Autorskie rozwiązanie Skriware to kompleksowy system edukacyjny, oparty o technologię druku 3D, robotykę, programowanie i narzędzia służące do modelowania przestrzennego. Dzięki Skriware użytkownicy mogą w pełni wykorzystać możliwości nowoczesnych technologii w celu kształcenia najbardziej pożądanych współcześnie kompetencji zgodnie z metodologią STEAM  (z ang. Science, Technology, Engineering, the Arts and Mathematics).

SkriLab ma pomóc nabyć umiejętności, takie jak zdolność krytycznego, samodzielnego myślenia, projektowego podejścia do pracy, działania w zespole czy kreatywnego rozwiązywania problemów, przy jednoczesnym rozwijaniu zdolności manualnych i technicznych. Celem laboratorium jest rozwijanie u uczniów kompetencji istotnych z punktu widzenia prognoz dotyczących przyszłej sytuacji na rynku pracy. SkriLab stanowi jednocześnie pomocne narzędzie dla nauczycieli podnosząc ich kwalifikacje zawodowe i wyposażając w materiały potrzebne do przeprowadzenia angażującej lekcji – w szkole lub modelu zdalnym.

Wartość podpisanego kontraktu na lata 2021-2024 wynosi 4,8 mln zł, jednak w zależności od przebiegu współpracy
i jej zasięgu geograficznego kwota może wzrosnąć.

Dostrzegliśmy potencjał, który niosło ze sobą połączenie naszego oprogramowania i treści edukacyjnych ze sprawdzoną w licznych bojach technologią druku 3D. Podpisanie umowy pomiędzy Skriware i Zortrax umożliwiło doposażenie kompleksowych laboratoriów edukacyjnych w drukarki 3D o uznanej na świecie jakości. Dzięki temu stworzyliśmy rozwiązanie, które jest odpowiedzią na potrzeby współczesnej edukacji zarówno w Polsce jak i na całym świecie – mówi Karol Górnowicz, Prezes Zarządu Skriware.

Już od maja 2021 roku drukarka 3D Zortrax M200 Plus będzie elementem rozwiązań dostarczanych przez Skriware do szkół na całym świecie, zaczynając od Irlandii. Równie istotnym projektem dla obu Spółek będzie wspólne wyposażenie polskich szkół w nowoczesne laboratoria. Z myślą o nich oferta Skriware została dostosowana do rządowego programu „Aktywna Tablica 2020-2024” r., który może w dużym stopniu zapewnić fundusze na zakup SkriLabów nawet w kilku tysiącach polskich szkół.

Starlink (SpaceX) i Google Cloud nawiązują partnerstwo

SpaceX umieści stacje naziemne usługi Starlink na terenie centrów danych Google, zapewniając firmom bezproblemowy, bezpieczny dostęp do chmury i internetu dzięki infrastrukturze Google Cloud.

Google Cloud i SpaceX nawiązują partnerstwo, które umożliwi dostarczanie usług przesyłu danych, technologii chmurowych i aplikacji klientom z wykorzystaniem zdolności sieci Starlink do udostępniania szybkiego szerokopasmowego internetu na całym świecie oraz infrastruktury Google Cloud.

W ramach tego partnerstwa SpaceX będzie umieszczać stacje naziemne Starlink na terenie centrów danych Google. Pozwoli to bezpiecznie, niezawodnie i z niskim opóźnieniem przesyłać dane z umieszczonych dotychczas na orbicie ponad 1500 satelitów Starlink, do lokalizacji na brzegu sieci, wykorzystując chmurę Google. Prywatna sieć Google Cloud o dużej przepustowości będzie obsługiwać dostarczanie globalnej usługi satelitarnego internetu Starlink, zapewniając firmom i konsumentom bezproblemowe połączenie z chmurą i internetem. Dzięki temu klienci korporacyjni będą mogli też udostępniać krytyczne aplikacje biznesowe w praktycznie każdym miejscu na świecie.

Organizacje działające w wielu różnych lokalizacjach, takie jak np. agencje państwowe czy firmy korzystające z brzegu sieci, a także te działające w oddalonych miejscach lub na obszarach wiejskich często potrzebują dostępu do aplikacji działających w chmurze albo usług takich jak analityka danych, sztuczna inteligencja czy uczenie maszynowe. Dzięki łączności, jaką zapewnia konstelacja satelitów Starlink znajdujących się na niskiej orbicie okołoziemskiej, organizacje te mogą szybko i bezpiecznie dostarczać dane i aplikacje do swoich zespołów rozproszonych w różnych państwach i na różnych kontynentach.

– Aplikacje i usługi działające w chmurze mogą mieć transformacyjny wpływ na organizacje, niezależnie od tego czy działają w środowiskach z wydajnym dostępem do infrastruktury sieciowej czy zdalnych – powiedział Urs Hölzle, starszy wiceprezes ds. infrastruktury w Google Cloud. – Cieszymy się, że możemy współpracować ze SpaceX, aby zapewnić rozproszonym organizacjom bezproblemowy, bezpieczny i szybki dostęp do krytycznych aplikacji i usług, których potrzebują dla sprawnego działania swoich zespołów.

– Połączenie szybkiego, szerokopasmowego łącza Starlink o niskim opóźnieniu z infrastrukturą i możliwościami Google zapewnia globalnym firmom bezpieczne i szybkie połączenie z siecią, jakiego oczekują nowoczesne organizacje – powiedziała Gwynne Shotwell, prezeska i dyrektorka operacyjna SpaceX – Jesteśmy dumni, że możemy współpracować z Google, by udostępniać takie możliwości firmom, organizacjom sektora publicznego i wielu innym grupom działającym na całym świecie.

Przewidywany termin udostępnienia nowej funkcji, dostarczanej przez Google Cloud i Starlink do klientów korporacyjnych, to druga połowa 2021 roku.

Polski rynek magazynowy w I kw. 2021 r. – koniec spowolnienia w podaży

Kondycja polskiego rynku nieruchomości magazynowych pozostaje na wysokim poziomie. Sektor jest nadal atrakcyjny w oczach inwestorów, a napędzająca go hossa w segmencie e-commerce ma bezpośrednie przełożenie na wysokie wskaźniki popytu. Aktywność najemców w I kw. 2021 była o 59% wyższa w porównaniu do analogicznego okresu sprzed roku (1,6 mln mkw.). Ponadto nowe źródła finansowana, a także większa pewność deweloperów skutkowały wzrostem powierzchni w budowie, która na zakończenie marca br. wyniosła 2,3 mln mkw. (+11% r/r). Firma AXI IMMO prezentuje najnowszy raport „Polski Rynek Magazynowy w I kwartale 2021 r.”.

Po spektakularnym i historycznym rezultacie uzyskanym w 2020 r. na rynku inwestycyjnym w sektorze magazynowym (2,6 mld EUR), pierwszy kwartał 2021 r. przebiegł w równie dobrych nastrojach, uzyskując 425 mln EUR. Wynik ten stanowi ponad 30% kapitału zainwestowanego w nieruchomości komercyjne nad Wisłą i jest przede wszystkim efektem transakcji z rynku pierwotnego, czyli nabyciu nieruchomości planowanych lub będących na etapie budowy. Tylko jedna sprzedaż dotyczyła rynku wtórnego. Była to transakcja zakupu budynku BTS Castorama w Strykowie (101 500 mkw.) za ok. 65,5 mln EUR  przez Savills Investment Management.

Sektor logistyczny utrzymał ubiegłoroczne wyniki na rynku inwestycyjnym. Niemniej duża liczba transakcji w modelu forward funding jest oznaką braku wystarczającej liczby produktu inwestycyjnego w sektorze. Już w ubiegłym roku sygnalizowaliśmy, że sytuacja ta może być pewnego rodzaju wyzwaniem ograniczającym obrót nieruchomościami przemysłowymi. Niedobór ten w połączeniu z wysokim popytem na rynku najmu skutkuje dalszą kompresją stóp procentowych. Dynamiczny rozwój sektora e-commerce, a także spodziewana większa regionalizacja czy skrócenie łańcuchów dostaw powoduje, że segment logistyczny i produkcyjny jest dla wielu inwestorów bezpieczną przystanią do alokowania kapitału – komentuje Renata Osiecka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO.

Na zakończenie I kw. 2021 r. całkowita aktywność najemców na rynku powierzchni magazynowych wyniosła 1,6 mln mkw. (+59% r/r i +3% kw./kw.). Popyt napędza hossa w sektorze e-commerce, która bezpośrednio wpływa na liczbę zawieranych umów przez firmy z branży logistycznej. Przejawem tego trendu może być rozwój firmy InPost w całym kraju, również na mniejszych rynkach magazynowych. Kurierski gigant planuje otworzyć swoje centra dystrybucyjne m.in. w Kaliszu, Koszalinie, Siedlcach czy Wałbrzychu. Wśród trzech największych transakcji znalazły się umowa najmu 109 000 mkw. podpisana przez firmę kurierską w Panattoni BTS Poznań, 53 700 mkw. podpisane przez Auchan w GLP Lędziny, a także 50 000 mkw. przez niemieckiego operatora e-commerce, który wprowadzi się do SEGRO LP Poznań w Gołuskach.

– Co ciekawe to poznański rynek magazynowy okazał się najgorętszym w I kw. 2021 r. Najemcy wynajęli tam łącznie ponad 426 000 mkw. w ramach małych i średnich umów, a także kilku mega transakcji. To również najlepszy w historii wynik dla tego regionu, który stanowi aż 20% całkowitych zasobów przemysłowych Poznania. Natomiast w kontekście całej Polski widzimy posuwający się trend rozwoju sektora e-commerce, który wpływa bezpośrednio na branżę logistyczną – mówi Anna Głowacz, Dyrektor w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO.

W pierwszych trzech miesiącach 2021 roku aktywność deweloperów wyniosła 710 000 mkw. (+48% r/r), co pozwoliło na zwiększenie całkowitych zasobów na polskim rynku magazynowym do 21,2 mln mkw. (+12% r/r). Wśród największych oddanych w tym okresie inwestycji znalazły się m.in. Prologis Janki – BTS Euronet (73 400 mkw.), Panattoni Park Gdańsk Airport (71 600 mkw. w dwóch budynkach), Panattoni BTS OTCF Czeladź (67 000 mkw.), 7R Beskid Park II (54 400 mkw., jeden budynek BTS & multi tenant) i Hillwood Piekary Śląskie (42 500 mkw.). Po uwzględnieniu nowej podaży największym logistycznym rynkiem pozostaje Warszawa (ponad 4,88 mln mkw.) przed Górnym Śląskiem (3,7 mln mkw.) i Polską Centralną (3,3 mln mkw.). Największe wzrosty w całkowitych zasobach powierzchni magazynowej zanotowano w regionach Trójmiasta, do poziomu 901 000 mkw. (+21% r/r), Dolnego Śląska, do 2,6 mln (18% r/r) i Małopolski do 558 000 mkw. (17% r/r).

Według analityków firmy AXI IMMO w I kw. 2021 r. mogliśmy zaobserwować kolejne oznaki odwilży w nowej podaży. Złożyły się na nie zmiana polityki kredytowania przez banki, rozpowszechnienie się nowych kanałów finansowania jak np. forward funding czy silny popyt ułatwiający deweloperom start nowych inwestycji. Na koniec marca w budowie znajdowało się 2,3 mln mkw. (+11% r/r i +23% kw./kw.), przy czym najwięcej w Warszawie (415 000 mkw.), Polsce Centralnej (385 000 mkw.), Poznaniu (308 000 mkw.), Polsce Zachodniej (302 000 mkw.) i Górnym Śląsku (276 000 mkw.). Największymi projektami pozostającymi w budowie są dwa obiekty Panattoni. Pierwszym jest obiekt BTS dla firmy Amazon w Świebodzinie na 203 500 mkw., a drugim również szyty na miarę magazyn dla firmy Media Markt w ramach łódzkiego kompleksu CEL HUB o powierzchni 158 000 mkw. Podium domyka BTS w Strykowie dla poufnego najemcy przygotowywany przez Hillwood (73 000 mkw.).

Spodziewamy się, że obecnie wciąż niski udział projektów spekulacyjnych wynoszący zaledwie 26% w kolejnych kwartałach będzie powoli rósł. Potwierdzeniem tej tezy jest sytuacja na Dolnym Śląsku, gdzie odsetek powierzchni budowanej spekulacyjnie wyniósł ponad 60% – dodaje Anna Głowacz.

Silny popyt wraz z utrzymującym się niskim poziomem powierzchni budowanej spekulacyjnie skutkował wysoką absorpcją dostępnych zasobów. Sytuacja wpływa na kontynuację trendu spadkowego we wskaźniku pustostanów, który na koniec I kw. 2021 wyniósł 6,4% (-1,4 p. proc. r/r). W analizowanym okresie najwyższy współczynnik wolnej powierzchni zanotowano na Górnym Śląsku (10,6%) i w warszawskiej strefie II (8,5%), z kolei najniższy w warszawskiej strefie III (0,6%), Polsce Wschodniej (1,2%) i Polsce Zachodniej (1,3%).

Niski poziom pustostanów nie wpłynął znacząco na zmianę w wysokości stawek czynszów. Niewielki wzrost widoczny jest w stawkach bazowych nowo budowanych projektów w lokalizacjach o najsilniejszych fundamentach rynkowych. Średnie stawki w projektach typu big box wahają się w przedziale pomiędzy 3,3 – 3,6 EUR/mkw. na głównych rynkach. Wyjściowy czynsz za najlepsze projekty miejskie w nieruchomościach typu last mile i SBU zaczynają się od 3,9 EUR/mkw., przy czym tu tradycyjnie Warszawa pozostaje najdroższą lokalizacją ze stawkami powyżej 5 EUR/mkw.  W najbliższym czasie można spodziewać się wzrostu stawek ofertowych w nowo powstających projektach, ze względu na skokowe wzrosty cen surowców, które mają bezpośrednie przełożenie na ceny materiałów budowlanych.

Nowe źródła finansowania, a także silny popyt zachęca deweloperów do zwiększenia swojej aktywności w zakresie dostarczania nowej powierzchni magazynowej w kolejnych kwartałach 2021 r. Większa równowaga pomiędzy popytem a podażą przynieść nieco wolniejszy spadek pustostanów, a w dalszej perspektywie wpłynie na wzrost średnich stawek czynszów. Natomiast w zakresie rynku inwestycyjnego spodziewamy się wysokiego zainteresowania polskim rynkiem nieruchomości magazynowych przy dalszej kompresji stóp kapitalizacji spowodowanej niedoborem wysokiej klasy obiektów magazynowych na sprzedaż – dodaje Renata Osiecka.

Ponad 20 proc. spadki na rynku kryptowalut

Bitcoin, ethereum i inne kryptowaluty wkraczają teraz w obszar korekty, w większości przypadków spadając o ponad 20 proc. od wartości szczytowej.

Wyprzedaż jest napędzana przez szereg czynników; wyceny na początku tego miesiąca osiągnęły najwyższe w historii lub prawie najwyższe w historii, więc naturalnie następuje realizacja zysków, podczas gdy obserwujemy również ogólną wyprzedaż aktywów ryzykownych – takich jak akcje firm technologicznych – w miarę jak gospodarki zaczynają odblokowywać się po pandemii a inwestorzy niepokoją się potencjalnymi podwyżkami stóp procentowych i wyższą inflacją.

Jednak w przypadku wielu kryptowalut, takich jak bitcoin i ethereum, długoterminowa perspektywa nie uległa zmianie. Ta coraz popularniejsza klasa aktywów nadal rewolucjonizuje wiele aspektów usług finansowych i chociaż nic nie idzie w linii prostej, długoterminowe perspektywy dla kryptowalut pozostają tak solidne jak zawsze.

Rzeczywiście spodziewalibyśmy się, że kupujący powrócą do bitcoinów, ethereum i innych kryptowalut w ciągu najbliższych kilku tygodni, korzystając z obecnie niższych cen. Co ważne, nadal obserwujemy większe spadki, a także większe wzrosty kryptowalut, ponieważ coraz więcej inwestorów decyduje się na zakup tej klasy aktywów i nie spodziewamy się, że ten trend się zmieni.

Simon Peters, analityka platformy eToro

ORLEN ustanowił program emisji średnioterminowych euroobligacji

Prospekt emisyjny dla programu emisji średnioterminowych euroobligacji (Program EMTN) ustanowiony przez PKN ORLEN został zatwierdzony przez Centralny Bank Irlandii. Na jego podstawie Koncern będzie mógł dokonywać wielokrotnych emisji euroobligacji, w wielu transzach i walutach, o różnej strukturze odsetkowej i terminach zapadalności. Łączna wartość nominalna wyemitowanych i niewykupionych euroobligacji jednocześnie nie przekroczy 5 mld EUR lub równowartości tej kwoty w innych walutach. Program otrzymał oceny ratingowe na poziomie Baa2 od agencji Moody’s Investors Service oraz BBB- od agencji Fitch Ratings.

– Nie stoimy w miejscu. PKN ORLEN dynamicznie się rozwija i wzmacnia swoją pozycję rynkową. Pierwszy w historii spółki program emisji euroobligacji oznacza, że skutecznie wdrażamy zapowiedziane w Strategii ORLEN2030 działania biznesowe. Utworzenie programu emisji euroobligacji otwiera nam dostęp do stabilnego źródła finansowania naszych przyszłych inwestycji, szczególnie tych opartych na zrównoważanym rozwoju. Budujemy silny koncern multienergetyczny, który znacząco przyczyni się do transformacji energetycznej polskiej gospodarki w kierunku neutralności emisyjnej – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

PKN ORLEN, aby zapewnić możliwość wyemitowania euroobligacji jako tzw. obligacji zielonych lub zrównoważonych, opracował i opublikuje na swojej stronie internetowej zasady zielonego i zrównoważonego finansowania, czyli Green Finance Framework. Określone zostały w nim cele zielonego finansowania, na które przeznaczane będą środki z emisji  euroobligacji. Zasady te zostały przeanalizowane przez Vigeo Eiris, spółkę zależną Moody’s Corporation, oceniającą działalność emitentów w obszarze ESG. Na tej podstawie Vigeo Eiris wydało dla PKN ORLEN niezależną opinię , która potwierdza zgodność zasad Green Finance Framework przygotowanych przez Koncern z międzynarodowymi standardami w tym obszarze (Green Bond Principles i Climate Transition Finance Handbook).

Pierwsza emisja euroobligacji w ramach programu planowana jest już w najbliższym czasie. Spółka będzie ubiegać się o dopuszczenie poszczególnych serii euroobligacji do obrotu na rynku regulowanym Euronext Dublin, Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie lub innego podmiotu.

Wcześniej PKN ORLEN dwukrotnie wyemitował na rynku polskim obligacje zrównoważonego rozwoju z oprocentowaniem opartym o poziom ratingu ESG.

Zrównoważony rozwój i odpowiedzialny biznes to kluczowe elementy strategii neutralności emisyjnej spółki do 2050 roku. W ramach jej realizacji PKN ORLEN zadeklarował do 2030 roku redukcję emisji CO2 o 20% z obecnych aktywów rafineryjnych i petrochemicznych oraz o 33% CO2/MWh z produkcji energii elektrycznej. Zgodnie z założeniami, inwestycje realizowane w ramach strategii neutralności emisyjnej będą współfinasowane m.in. poprzez obligacje zrównoważonego rozwoju i obligacje zielone emitowane przez PKN ORLEN na europejskim rynku.

Zalety i wady kampanii PPC – czy warto korzystać z tego kanału marketingowego?

Reklamy PPC w systemie Google Ads to jeden z najczęściej wykorzystywanych kanałów marketingowych. Aby w pełni zrozumieć ich charakter, trzeba zapoznać się z najważniejszymi zaletami i wadami tego rozwiązania. Dowiedz się, czy warto inwestować w kampanie PPC!

Czym są kampanie PPC?

Kampanie PPC (pay per click) to reklamy, za które płacisz tylko wtedy, gdy użytkownik skorzysta z nich do przejścia na Twoją stronę. Nie ponosisz więc kosztów emisji komunikatu, a jedynie jego efektów. Cena zależy od branży, konkurencyjności wybranych słów kluczowych, a także miejsca i czasu wyświetlania reklamy.

Reklamy Google Ads przyjmują różne formy i wyświetlają się w kilku miejscach w Internecie:

  • Sieć wyszukiwania – reklamy pojawiają się jako linki sponsorowane na początku listy wyników wyszukiwania w Google.
  • Listy produktowe (PLA) – reklamy przyjmują postać kafelków produktowych na samej górze strony z wynikami wyszukiwania.
  • Mapy Google – reklamy wyświetlają się użytkownikom przeprowadzającym wyszukiwanie lokalne.
  • „Tylko połączenie” – reklamy wyświetlają się na smartfonach i pozwalają nawiązać połączenie telefoniczne z firmą.

Zalety kampanii PPC

Obok różnorodności i wszechstronności, kampanie PPC mają także inne zalety:

  • Natychmiastowe efekty – w przeciwieństwie do SEO, rezultaty reklam PPC widoczne są automatycznie po uruchomieniu kampanii. Google akceptuje je zazwyczaj w przeciągu 24 godzin, co pozwala Ci błyskawicznie reagować na aktualną sytuację rynkową.
  • Elastyczne zarządzanie budżetem – tylko od Ciebie zależy, jaką kwotę przeznaczysz na promocję w Google. Możesz swobodnie zarządzać budżetem, przekierowując go na różne reklamy w zależności od ich skuteczności czy działań konkurencji.
  • Gwarancja skuteczności – na efekty działań PPC wpływu nie mają żadne algorytmy Google. Zachowujesz więc pewność, że Twoje kampanie dotrą do właściwej grupy docelowej i przyniosą pożądane rezultaty.

Wady kampanii PPC

Każdy kanał marketingowy ma swoje minusy. W przypadku kampanii PPC są nimi:

  • Chwilowy efekt – w przeciwieństwie do SEO, wraz z zakończeniem kampanii reklamy PPC przestają przynosić efekty. Są skuteczne, dopóki płacisz za ich emisję.
  • Względnie wysokie koszty – o ile SEO przez lata będzie przynosiło Ci zasadniczo „darmowe” rezultaty, PPC przez cały czas trwania kampanii będzie pochłaniało Twój budżet.
  • Mała popularność linków sponsorowanych – użytkownicy przyzwyczaili się do traktowania reklam jako intruzów. Nie mają więc zaufania do linków sponsorowanych. W wyszukiwarce Google ignorują je, przechodząc do wyników organicznych.

Kampanie PPC w PromoTraffic

Jak widzisz, korzyści płynące z prowadzenia kampanii PPC zdecydowanie przeważają nad ich słabymi stronami. Najważniejszą zaletą jest fakt, że płacisz wyłącznie za osiągane efekty. Jeśli chcesz wykorzystać maksimum potencjału tych reklam, powierz ich realizację agencji PromoTraffic!