Europa coraz bliżej wspólnego rynku cyfrowego. Może to wzmocnić jej pozycję wobec gigantów technologicznych

0
Europa coraz bliżej wspólnego rynku cyfrowego. Może to wzmocnić jej pozycję wobec gigantów technologicznych

– Jednolity rynek cyfrowy wymaga jeszcze bardzo wielu reguł ujednolicających prawo w Unii Europejskiej – mówi europosłanka Róża Thun. Jak podkreśla, ważnym krokiem w tym kierunku było zniesienie roamingu i geoblokowania na terenie UE, a rok temu została przyjęta nowa dyrektywa dotycząca praw autorskich, tzw. ACTA2. W tej chwili toczą się wstępne prace nad Kodeksem usług cyfrowych, który będzie jednym z fundamentów dla wspólnego rynku cyfrowego. Silna wspólna polityka cyfrowa ma pomóc Europie ograniczyć dominację tzw. bigtechów. 

– Kolosalnym wyzwaniem dla całej Unii Europejskiej jest w tej chwili to, co dzieje się z naszymi danymi i kto nimi zarządza, wspólna chmura europejska i jednoczenie wysiłków państw członkowskich na rzecz cyfrowej gospodarki i wspólnego rynku. Inaczej będziemy przegrywać z gigantami, którzy zarządzają naszymi danymi i przodują w rozwiązaniach technologicznych, oraz dużymi państwami, które wprowadzają właściwe regulacje. Dlatego jednolity rynek cyfrowy wymaga jeszcze bardzo wielu reguł ujednolicających prawo w Unii Europejskiej – mówi agencji Newseria Biznes europosłanka PO Róża Thun.

Jednolity rynek cyfrowy (JRC), który zagwarantuje swobodny przepływ towarów, osób, usług, kapitału i danych, wymaga przede wszystkim likwidacji barier legislacyjnych i uporządkowania różnych porządków prawnych, które obowiązują w państwach UE. W maju 2015 roku Komisja Europejska przedstawiła strategię jednolitego rynku cyfrowego dla Europy („A Digital Single Market Strategy for Europe”), która koncentruje się właśnie na zniesieniu ograniczeń regulacyjnych w kwestiach cyfrowych.

Europejskiej gospodarce JRC ma zapewnić szereg korzyści: pobudzić unijne PKB, usprawnić przepływ informacji, stworzyć nowe możliwości rozwoju dla biznesu i podnieść konkurencyjność europejskich firm. Co najważniejsze, swoboda przepływu danych pobudzi także rozwój innowacji i start-upów. W tej chwili – jak wynika z raportu „Silniejsza cyfrowa Europa” Digital Europe – tylko 11 proc. globalnych „jednorożców” pochodzi z Europy, przy czym 6 proc. z nich ma siedzibę w Wielkiej Brytanii. Zharmonizowanie europejskiego rynku cyfrowego pozwoli nadążyć za globalną konkurencją.

Jak zauważa Róża Thun, jednym z wyzwań dla JRC jest ograniczenie dominacji cyfrowych gigantów, tzw. bigtechów, którzy są monopolistami na cyfrowym rynku. Bigtechy zagrażają zarówno konkurencyjności, jak i konsumentom, którzy często nie mają kontroli nad tym, jak wykorzystywane są ich dane osobowe i informacje o ich aktywności w sieci. Stąd w USA i Europie nasiliły się w ostatnim roku działania urzędów monopolowych wymierzone w tzw. grupę GAFA (Google, Amazon, Facebook i Apple). Z kolei w ramach OECD i KE toczą się prace nad podatkiem cyfrowym dla bigtechów, który również przyczyniłby się do ograniczenia ich dominacji na cyfrowym rynku.

– Walczymy o to, żeby nie było innych reguł dla tego, co dzieje się w rzeczywistości wirtualnej i fizycznej. Dzisiaj wciąż w wielu aspektach łatwiej jest kupować i sprzedawać na rynku fizycznym niż cyfrowym. Znieśliśmy już geoblokowanie, które firmy praktykowały jeszcze do niedawna. Dzisiaj sklep nie może już odmówić sprzedaży czy przyjęcia płatności klientowi z innego kraju, ale właściwie wszystkie treści cyfrowe wciąż są geoblokowane. Muzyki, e-booków, gier, oprogramowania czy filmów nie można kupić transgranicznie, więc ten wspólny rynek cyfrowy de facto nie działa i potrzeba nad nim jeszcze ogromnie dużo pracy – mówi europosłanka.

Dużym krokiem w stronę cyfrowej integracji państw członkowskich było zniesienie roamingu w 2017 roku, a rok później – geoblokowania. Nowe przepisy ograniczyły blokowanie dostępu do serwisów internetowych, automatyczne przekierowywanie klientów na inną stronę internetową czy odmowę akceptacji zagranicznej karty płatniczej. Jak wynika z badań Polityki Insight, geoblokowania na stronach zagranicznych e-sklepów doświadczało nawet 74 proc. polskich internautów, a taką praktykę handlową stosowało 2/3 e-sklepów oferujących swoje towary i usługi mieszkańcom wspólnoty.

W ubiegłym roku Parlament Europejski przyjął z kolei dyrektywę w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, dostosowującą prawa autorskie do obecnych realiów. Z badań KE wynika, że w 2016 roku 57 proc. internautów docierało do artykułów prasowych za pośrednictwem serwisów społecznościowych lub wyszukiwarek, a 47 proc. czytało skompilowane przez system fragmenty artykułów i nie klikało na link prowadzący do pełnej wersji. Od tego czasu ten odsetek tylko się zwiększa, a ten sam trend ma miejsce w przypadku muzyki i filmów. Nowa dyrektywa wzmacnia pozycję europejskich twórców i wykonawców w środowisku cyfrowym, ograniczając przy tym dominację platform internetowych.

W tej chwili Komisja Europejska pracuje nad kolejnym bardzo ważnym dla jednolitego rynku cyfrowego instrumentem legislacyjnym – rozporządzeniem, które ustanowi nowe ramy regulacyjne dla wszystkich usług cyfrowych w UE, w szczególności platform internetowych. Tak zwany Kodeks usług cyfrowych (DSA) ma m.in. stanowić odpowiedź na problemy takie jak mikrotargetowanie, fake newsy, ma wprowadzić nowe zasady dla reklamy online i większą odpowiedzialność platform internetowych za publikowane na nich treści. Projektowana regulacja ustandaryzuje też wiele zagadnień związanych z cyfryzacją, które teraz są rozproszone w różnych aktach prawnych. Jak na razie Kodeks usług cyfrowych znajduje się wciąż na wstępnym etapie prac koncepcyjnych. W połowie grudnia w Warszawie odbyło się w tej sprawie posiedzenie przedstawicieli KE i tzw. grupy D9+, czyli państw o zbliżonym podejściu do spraw cyfrowych.

– Dla wszystkich podmiotów politycznych i Komisji Europejskiej, która pełni rolę regulatora, jasne jest, że musimy grać razem, że musi być wspólna przestrzeń europejska. Dzisiaj w sieci funkcjonują wielkie podmioty i jeśli nie chcemy pozwolić skakać sobie po głowie tym wielkim firmom, które zbierają nasze dane, musimy mieć silną politykę europejską – mówi Róża Thun. – Pamiętajmy też, że aby funkcjonował wspólny rynek cyfrowy, musi też działać fizyczny rynek. Wciąż mamy takie utrudnienia jak różne rodzaje ładowarek dla urządzeń przenośnych.

30 stycznia br. Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której wezwał KE do zaproponowania stosownych przepisów w celu ujednolicenia ładowarek do telefonów komórkowych, tabletów czy e-booków najpóźniej do lipca 2020 roku. Ma to zarówno ułatwić życie konsumentom, przyczynić się do ochrony środowiska (mniejsza ilość odpadów elektronicznych), jak i ustandaryzować europejski rynek.

Komisja Europejska wskazuje, że wciąż jest zbyt wcześnie, aby zmierzyć faktyczne korzyści ekonomiczne z wdrożenia strategii jednolitego rynku cyfrowego. Jednak samo wdrożenie przez PE środków ustawodawczych zmierzających do utworzenia JRC ma przynieść około 177 mld euro rocznych zysków gospodarczych.