Zatrudnianie i pomoc Ukraińcom: 6 najważniejszych pytań i odpowiedzi dla pracodawców

W obliczu trwającej wojny w Ukrainie polscy pracodawcy zatrudniający obywateli tego kraju szukają odpowiedzi na pytania, z którymi nigdy wcześniej nie musieli się mierzyć. Odpowiadamy na najczęściej zgłaszane pytania i wątpliwości dotyczące zatrudniania i organizowania w miejscu pracy  pomocy dla obywateli Ukrainy.

  1. Czy pracowników z Ukrainy obowiązują takie same zasady powołania do czynnej służby wojskowej, jak pracowników z Polski?

Nie. Sytuację pracownika – obywatela Polski w sytuacji powołania do czynnej służby wojskowej reguluje ustawa o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej. Nie ma w polskim porządku prawnym przepisów, które określałyby status pracownika – obywatela innego kraju, który został powołany do służby. W konsekwencji, w przypadku pracowników – obywateli Ukrainy, musimy stosować ogólne zasady związane z udzielaniem zwolnienia od pracy i kontynuowania zatrudnienia.

  1. Pracownik chce wrócić do Ukrainy, żeby walczyć w jej obronie. Jak pracodawca może udzielić mu zwolnienia od pracy?

Jeżeli pracownik deklaruje, że chce wyjechać, aby walczyć w obronie swojego kraju, na czas jego nieobecności Pracodawca może udzielić urlopu bezpłatnego. Co do zasady, wniosek o udzielenie urlopu bezpłatnego powinien mieć formę pisemną. W obliczu jednak nadzwyczajnych okoliczności uznać należy, że również mail lub sms pracownika wystarczy, aby udokumentować wniosek. Problematyczne może być wskazanie, na jaki okres urlop jest udzielany.  Jeśli okaże się, że strony źle oceniły, na jak długo zwolnienie będzie potrzebne, będą w przyszłości mogły ten okres albo skrócić albo wydłużyć. Tu również należy uznać, że elektroniczna forma komunikacji będzie wystarczająca do udokumentowania ustaleń. Pracownik może też wskazać pełnomocnika, który w jego imieniu w okresie nieobecności będzie w kontakcie z pracodawcą i będzie upoważniony do czynienia z nim ustaleń dotyczących stosunku pracy pracownika.

  1. Czy pracodawca i pracownik mogą zawrzeć porozumienie o tymczasowym rozwiązaniu stosunku pracy?

W drodze porozumienia można rozwiązać stosunek pracy i skutek w postaci zakończenia stosunku pracy ma definitywny charakter. Nie ma jednak przeszkód, żeby na przykład pracodawca zagwarantował pracownikowi, który wyjeżdża teraz do Ukrainy, że po jego powrocie będzie czekało na niego miejsce pracy. Taka gwarancja może przyjąć postać zobowiązania do zawarcia kolejnej umowy o pracę, gdy pracownik zgłosi swoją gotowość do pracy po powrocie.

  1. Czy cudzoziemiec posiadający status uchodźcy może pracować w Polsce?

Tak, zarówno cudzoziemiec, który posiada status uchodźcy nadany w Rzeczypospolitej Polskiej, jak i cudzoziemiec, któremu udzielono ochrony uzupełniającej w Rzeczypospolitej Polskiej, może wykonywać pracę bez konieczności uzyskiwania pozwolenia na pracę.  W konsekwencji, pracodawca może zatrudnić taką osobę dokładnie tak samo, jak obywatela Polski. Na pracodawcy spoczywa jednak obowiązek zweryfikowania dokumentów potwierdzających status cudzoziemca. W szczególnym wypadku, gdy postępowanie w sprawie udzielenia ochrony międzynarodowej przedłuża się ponad 6 miesięcy nie z winy wnioskodawcy (cudzoziemca), wnioskodawca może wystąpić do Urzędu ds. Cudzoziemców o wydanie zaświadczenia, które wraz z tymczasowym zaświadczeniem tożsamości cudzoziemca uprawnia tę osobę do wykonywania pracy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

  1. Czy pracownikom – obywatelom Ukrainy, pracodawca może przyznać zapomogę?

Pracodawcy mogą przyznawać pracownikom zapomogi w sytuacjach losowych, zarówno ze środków zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, jak i ze środków obrotowych. W przypadku przyznania świadczenia z ZFŚS powinny zostać spełnione warunki pomocy określone w Regulaminie Funduszu.

  1. Czy można w zakładzie pracy zorganizować zbiórkę gotówki na pomoc ofiarom wojny?

Tak. Pracownicy mogą zorganizować koleżeńską zbiórkę w zakładzie pracy. Jeśli uczestnikami zbiórki będą tylko pracownicy (a nie przypadkowe osoby wrzucające pieniądze do puszek), takiej zbiórki nie trzeba rejestrować. Jeśli zasięg zbiórki miałby być większy niż tylko zakład pracy, pracownicy powinni powołać komitet społeczny i zarejestrować zbiórkę na stronie http://zbiorki.gov.pl/zbiorki/index

Więcej informacji: Odpowiadamy na pytania pracodawców w obliczu wojny w Ukrainie – cz. 2

Karolina Kołakowska, adwokat w Kancelarii Brzezińska Narolski Adwokaci w Łodzi, ekspert z zakresu indywidualnego i zbiorowego prawa pracy oraz ochrony danych osobowych, trener i szkoleniowiec.

Czy czeka nas spirala podwyżek cen?

Inflacja w Polsce pochodzi zarówno ze źródeł krajowych, jak ich światowych. Jej wysoki poziom będzie się utrzymywał nie tylko w 2022 roku, ale również w 2023. Importowana inflacja w postaci wysokich cen ropy, gazu, energii, czy innych produktów sprowadzanych z Azji pada na bardzo inflacjogenny grunt polskiej gospodarki – która przez ostatnie lata bazowała na boomie konsumpcyjnym. W efekcie przenoszenie wysokich kosztów na ceny konsumpcyjne, czyli tzw. efekt drugiej rundy, jest po prostu łatwiejsze. Mamy jedną z najniższych stóp bezrobocia w Europie. Stąd też przełożenie się inflacji na płace, a potem z powrotem na inflację może być mocne. Tym bardziej, że polityka budżetowa oddala tylko moment szczytu inflacji.

– Analizujemy jak to wygląda po stronie przedsiębiorstw i obawiamy się, że efekty tzw. drugiej rundy w Polsce są bardzo prawdopodobne. Obawiamy się również o spiralę płacowo-cenową. Dlatego, że mamy bardzo mocny rynek pracy, duży popyt na pracowników, a ich siła przetargowa jest wysoka – powiedział serwisowi eNewsroom Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – Tarcze są po prostu bardzo hojne. To troszkę inaczej niż zaleca Międzynarodowy Fundusz Walutowy – który mówi o tym, żeby objąć tarczami osoby, które naprawdę mogą wejść w obszar ubóstwa. Boom konsumpcyjny przed pandemią oraz bardzo hojne tarcze powodują, że wysoka inflacja będzie się utrzymywać przez dłuższy czas. Dlatego w roku 2023 widzimy średnią inflację w Polsce powyżej 6%. Wówczas może troszkę mniejszy wpływ będą miały ceny zewnętrzne – ale dominujące znaczenie będzie miało przenoszenie wysokich kosztów na ceny detaliczne i efekty spirali płacowo-cenowej. Spowoduje to też podwyższoną inflację w roku 2023. Bank centralny podnosi stopy procentowe i to powinno działać chłodząco na ceny – ale jednocześnie polityka budżetowa raczej stara się utrzymać działania w przeciwnym kierunku. Rodzi to obawy, że podwyższona inflacja zostanie z nami na dłużej – prognozuje Benecki.

Dołączenie Białorusi do walk spowodowało panikę na rynku

Jeżeli dotychczas nie działo się wystarczająco dużo, to wczorajszy dzień zdecydowanie podbił stawkę. Dołączenie armii białoruskiej do walki i rzucenie dodatkowych rosyjskich oddziałów spowodowało panikę na rynku.

Huśtawka na złotym

Wczorajszy paragraf o względnej stabilizacji polskiej waluty dzisiaj jest absolutnie nieaktualny. Wczorajszy dzień pokazał nam poranne zejście ceny euro do 4,68 zł, następnie wzrost do 4,81 zł, ponowny spadek do 4,68 zł i powrót w okolice 4,75 zł. Brzmi to, jak bardzo aktywny miesiąc, a stało się to w ciągu 24h. Dla lepszego oddania skali w 2021 roku dwa miesiące miały większą różnicę maksymalnego i minimalnego kursu euro niż wczorajszy dzień. W tym samym czasie doszło jednak do wyraźnego umocnienia zarówno franka, jak i dolara względem euro, co skutkuje tym, że obie te waluty ustanowiły wczoraj kolejne historyczne maksima. Np. dolar amerykański był najdroższy od ponad 20 lat.

Ropa przekracza 110 dolarów

Wczorajszy komentarz stracił na aktualności bardzo szybko. Pisaliśmy wówczas o przebiciu przez ropę naftową poziomu 100 dolarów za baryłkę. Dzisiaj piszemy o przekroczeniu 110 dolarów, a przez chwilę widzieliśmy cenę 113 dolarów. Ostatni raz tak drogi surowiec oglądaliśmy w 2014 roku. Powodem wzrostów jest strach przed intensyfikacją działań wojennych Rosji i jej sojusznika na terenie Ukrainy. Rynku nie stabilizują nawet zapowiedzi o potencjalnym uwolnieniu ryzyk. Rosja odpowiadająca za produkcję co 8 baryłki ropy na świecie po odcięciu od eksportu byłaby bardzo dużym problemem dla tego rynku. Wpuszczenie na niego Iranu nie rozwiąże problemu, ale gwałtownie osłabi jego skalę. Spotkanie OPEC już dzisiaj.

Indeksy PMI bez niespodzianek.

Poznaliśmy wczoraj wyniki indeksów PMI dla najważniejszych gospodarek. Polski wynik 54,7 pkt w subindeksie przemysłowym, był relatywnie słaby, ale zgodny z oczekiwaniami. Biorąc pod uwagę sytuację na Wschodzie, kolejny miesiąc może nie utrzymać tego poziomu optymizmu. Strefa euro pokazała wynik 58,2 pkt, czyli o 0,2 pkt niżej od oczekiwań. Słabiej od oczekiwań wypadły również Stany Zjednoczone, które uzyskały wynik 57,3 pkt. To również o 0,2 pkt poniżej oczekiwań. O tym, jak nieprecyzyjny jest ten wskaźnik, najlepiej świadczy fakt, że badający niemal dokładnie to samo raport ISM dla przemysłu okazał się o 0,6 pkt lepszy od oczekiwań. W przypadku tych badań należy brać pod uwagę raczej zmiany długotrwałych trendów, czy silne odchylenia. Drobne różnice są ignorowane przez inwestorów, nie tylko w trakcie wojny.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych o godzinie 14:15 raport ADP na temat zatrudnienia w USA.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Alior Bank podsumowuje IV kwartał 2021

W IV kw. 2021 roku Alior Bank wypracował 935 mln zł przychodu i 99,6 mln zł zysku netto. Po wyłączeniu rezerw na ryzyko prawne związanych z kredytami hipotecznymi w walutach obcych, odpisu aktywa podatkowego dotyczącego działalności oddziału w Rumunii oraz na tzw. małe TSUE, zysk netto wyniósł 182 mln zł. Bank utrzymuje wysoką dyscyplinę kosztową – zarówno w zakresie kosztów działania, jak i ryzyka. Wskaźnik C/I w analizowanym okresie znalazł się na poziomie 41,9 proc. Stabilna jest również baza kapitałowa banku – poziomy współczynników TIER I oraz TCR na koniec IV kw. ubiegłego roku znacznie przekraczały minima regulacyjne, odpowiednio o: 405 p.b.  oraz 366 p.b. Alior Bank konsekwentnie buduje portfel produktów w strategicznych obszarach, takich jak pożyczka gotówkowa oraz kredyty hipoteczne, jednocześnie rozwijając ekosystem cyfrowych usług bankowych.

Zamknęliśmy 2021 rok, osiągając kolejny kwartał dobrych wyników finansowych. Alior Bank maksymalnie wykorzystał sprzyjające otoczenie makroekonomiczne do stabilnego wzrostu działalności – w oparciu o ofertę umożliwiającą wysoce spersonalizowane usługi, a także dalszy rozwój zdalnych kanałów bankowości. Konsekwentnie realizujemy też nasze cele strategiczne w obszarze ESG, wykorzystując przy tym mocne strony Alior Banku i dbając o wszystkich interesariuszy Grupy – mówi Grzegorz Olszewski, wiceprezes Zarządu, kierujący pracami Zarządu Alior Banku. – Dziś, ze względu na sytuację geopolityczną, stajemy przed nowymi wyzwaniami, które dotykają również sektor bankowy. Jesteśmy na tę sytuację przygotowani zapewniamy najwyższą jakość świadczonych usług – dodaje.

Stabilizacja wyników finansowych

Dzięki wzrostowi transakcyjności klientów Alior Bank osiągnął rekordowy wynik prowizyjny. W IV kw. 2021 r. wyniósł on 216 mln zł i wzrósł o 26 mln zł (+ 14 proc.) w stosunku do III kw. 2021 r., głównie dzięki wyższym prowizjom od transakcji wymiany walut, które wzrosły o 14 mln zł  kw./kw. (+ 20 proc.).

Skorygowany o zdarzenia jednorazowe wynik netto w analizowanym kwartale wyniósł 182 mln zł. Alior Bank zachowuje wysoką efektywność kosztową. Koszty działania banku w IV kw. 2021 roku wyniosły 391,4 mln zł. W analizowanym okresie wskaźnik C/I wyniósł 41,9 proc. – Wymierne efekty przyniosła również zmiana polityki w obszarze ryzyka kredytowego. Ustabilizowaliśmy koszty ryzyka na niższym poziomie niż przed pandemią COVID-19. W IV kwartale 2021 roku wskaźnik CoR wyniósł 1,54 proc. – mówi Maciej Brzozowski, wiceprezes Zarządu Alior Banku, odpowiedzialny za obszar ryzyka.

W całym 2021 roku zysk netto Alior Banku wyniósł 482 mln zł i wzrósł o 793 mln zł w stosunku do wyniku z 2020 roku. Spółka kontynuuje stabilny wzrost skali działania – na koniec roku jej aktywa wyniosły 83 mld zł (+6 proc. względem wyniku z 2020 r.). Alior Bank utrzymuje również efektywność kosztową, podsumowując 2021 rok ze wskaźnikiem C/I na poziomie 43,5 proc. oraz wzrostem o 12,4 p.p. rdr rentowności kapitału własnego ROE (7,7proc.).

 Pomimo nasilającej się ogólnej presji na wzrost kosztów, Alior Bank poprawia swoją efektywność. Wzrost stopy referencyjnej NBP, który miał miejsce w IV kw. 2021 roku, łącznie o 1,65 p.p., zwiększył wynik odsetkowy banku o ok. 57 mln zł. Szacujemy, że dotychczasowy wzrost stopy referencyjnej NBP będzie miał przełożenie na poprawę wyniku odsetkowego Grupy Alior Bank w skali roku o ok. 700 – 800 mln zł. Te szacunki obarczone są ryzykiem błędu, zostały sporządzone przy założeniu stałego bilansu i mogą w przyszłości ulegać zmianom – mówi Radomir Gibała, wiceprezes Zarządu Alior Banku, odpowiedzialny za obszar finansów banku oraz strategii i nadzoru nad spółkami zależnymi.

Pogłębiona cyfryzacja

W IV kw. 2021 r. w Alior Banku już 740 tys. osób korzystało z aplikacji mobilnej (+ 20 proc.), przy jednoczesnym, 37-proc. wzroście liczby przelewów zlecanych za jej pomocą. Jedna trzecia użytkowników bankowości internetowej banku jest już mobile only. W analizowanym okresie klienci wykonali 9 mln przelewów BLIKIEM (+70 proc. rdr).

Bank w dalszym ciągu stawia na rozwój oferty, kanałów cyfrowych i usprawnianie obsługi klienta. W ostatnich miesiącach wprowadził chociażby zbliżeniowe płatności BLIK czy usługę natychmiastowej tokenizacji karty płatniczej dla klientów Kantoru Walutowego.

Wzmacnianie relacji z klientem indywidualnym

Alior Bank kontynuuje działania zmierzające do zwiększenia rozpoznawalności marki na rynku kredytów hipotecznych. Od 2019 roku wartość sprzedaży w tym segmencie wzrosła narastająco z 1,81 mld zł do 3,47 mld zł w 2021 roku. Tylko w IV kw. 2021 r. wolumen sprzedaży wyniósł 880 mln zł, a liczba klientów z tą kategorią produktu wzrosła rdr o 9 proc. Bank wraz ze zwiększaniem sprzedaży oraz portfela wdraża projekty optymalizujące procesy i kanały ich zdalnej obsługi.

W celu zwiększania relacyjności z klientem bank z sukcesem rozwija nową linię produktów, opartych o sprzedaż multiproduktową (automatyczna kalkulacja parametrów oferty). Sprzedaż pożyczki w ostatnim kwartale 2021 roku wyniosła 1,35 mld zł (+38 proc. rdr). Bank stawia na rozwój dostępności produktów w kanałach zdalnych, wdrażając innowacyjne procesy, jak podpis cyfrowy umożliwiający dostęp do dokumentów kredytowych w chmurze. Rekordowy wolumen sprzedaży odnotowano w ostatnim kwartale 2021 r. w segmencie kredytów Consumer Finance (1,52 mld zł). Udział Alior Banku w rynku tych produktów wyniósł 17,8 proc.

Rozwój segmentu klienta biznesowego

Strategia poprawy jakości portfela kredytowego Alior Banku skutkuje lepszymi parametrami ryzyka oraz pozytywnie wpłynie na wyniki finansowe banku w przyszłości. Dzięki konsekwentnej polityce budowania i utrwalania relacji, rośnie liczba klientów, dla których Alior Bank staje się bankiem pierwszego wyboru. Liczba aktywnie używanych kart płatniczych wyniosła w analizowanym okresie 71,2 tys. (+7 proc. rdr), z kolei wolumen transakcji bezgotówkowych osiągnął poziom 637 mln zł (+24 proc. rdr). Rośnie również liczba użytkowników platformy BankConnect (+36 proc. rdr).

Konsekwentny wzrost w spółkach Grupy

W 2021 roku portfel należności w Alior Leasing zwiększył się o 11 proc. i przekroczył 6 mld zł. Liczba umów zawartych na koniec 2021 roku wyniosła 105 tys. (+ 11 proc. rdr) z 74,3 tys. obsługiwanych klientów. Spółka w IV kw. ubiegłego roku kontynuowała realizację przyjętych inicjatyw strategicznych, takich jak automatyczna decyzja kredytowa oraz optymalizowała procesy sprzedażowe i posprzedażowe. W IV kw. 2021 sprzedaż Alior Leasing wyniosła 706 mln zł (+ 3 proc. rdr).

Z kolei Biuro Maklerskie Alior Banku w całym minionym roku osiągnęło bardzo dobre wyniki, zbliżone do rekordowego 2020 roku. Wypracowane w 2021 r. przychody prowizyjne wyniosły 53 mln zł, wobec 55,6 mln zł w roku wcześniejszym. Jako pierwsze na polskim rynku bankowe Biuro Maklerskie, rozpoczęło świadczenie usługi płatnego doradztwa inwestycyjnego dla klientów.

Alior TFI pod względem aktywów pod zarządzaniem w ciągu ostatnich 12 miesięcy urósł w tempie wyższym niż rynek. Do końca IV kw. 2021 r. aktywa pod zarządzaniem w funduszach otwartych zwiększyły się o 11 rdr do poziomu 1,27 mld zł.

Kluczowe wskaźniki finansowe Grupy Alior Banku w IV kw. 2021 roku:

  • Przychody: 935 mln zł; zysk netto: 99,6 mln zł.
  • Wskaźnik ROE na poziomie 6,3 proc.
  • Bezpieczna pozycja kapitałowa oraz płynnościowa banku. Współczynnik TIER1 na poziomie 12,55 proc., a TCR 14,16 proc. Nadwyżka ponad wymogi regulacyjne dla TIER1 wynosi 405 p.b., a TCR 366 p.b.
  • CoR w IV kw.2021 roku na poziomie 1,54 proc.
  • Marża odsetkowa netto (NIM) banku w analizowanym okresie wyniosła 4,01 proc.

Kryzys rosyjski się nie powtórzy

Ostatni raz tak znaczący wpływ na rynki finansowe Rosja miała w 1998 roku, podczas „kryzysu rosyjskiego”. Jego ekonomiczne skutki dla światowej gospodarki były jednak znacznie poważniejsze niż obecnie. Teraz problemami pozostają: globalna awersja do ryzyka i wzrost ceny surowców. Jednak fundamenty światowej gospodarki pozostają stabilne. Także wpływ obecnej sytuacji na giełdy jest ograniczony i przemijający.

Rosyjska gospodarka pogrążą się w chaosie. Kurs rubla w poniedziałek spadł do rekordowo niskiego poziomu. Giełda w Moskwie pozostaje zamknięta. Banki przygotowują się na wykluczenie z systemu SWIFT, a Rosjanie stoją w długich kolejkach do bankomatów. Części z nich może to przypominać kryzys rosyjski z roku 1998, jednak to tylko pobieżna analogia. Rosja jest dziś w innym miejscu niż w 1998 roku, ekonomiczne skutki obecnej sytuacji będą też globalnie odczuwalne w mniejszym stopniu.

Kryzys rosyjski w roku 1998, został spotęgowany przez kryzys azjatycki, który wybuchł rok wcześniej. W obliczu poprawy sytuacji gospodarczej Rosji w latach 1994-1997, zaczęła ona pożyczać znaczne sumy pieniędzy poza swoimi granicami, co spowodowało znaczący wzrost zadłużenia zagranicznego. Kiedy doszło do spadku cen surowców, które stanowiły najważniejszą część dochodów Rosji, pojawiła się obawa co do jej niewypłacalności. Skutkiem kryzysu była niewypłacalność Rosji w zakresie długu państwowego oraz znaczna dewaluacja waluty.

Spadek wartości rubla jest tym, co łączy lata 2018 i 2022. Jednak poza tym Rosja jest dziś w innym miejscu niż wtedy. W roku 1998 PKB Rosji stanowił 4,2 proc. globalnego, teraz to już tylko 1,8 proc. W ciągu 24 lat światowa gospodarka rozwijała się bowiem znacznie szybciej niż rosyjska. Rosja zwiększyła natomiast udział w światowej produkcji ropy z 8,3 proc. w 1998 do 10,4 proc. obecnie. Zgromadziła też rezerwy walutowe w wysokości 630 mld. dolarów, podczas gdy w 1998 jej rezerwy były niewielkie.

Obecnie wpływ sytuacji w Rosji na globalną gospodarkę jest ograniczony do dwóch kanałów. Po pierwsze obecna sytuacja powoduje wzrost awersji do ryzyka na rynku finansowym. Obserwujemy to chociażby na kursie naszej waluty, za jedno euro płacimy obecnie już 4,79 zł. Polska jest bowiem postrzegana jako bardziej ryzykowna, co powoduje odpływ kapitału z naszego rynku i przecenę waluty. Jest to jednak zjawisko przejściowe, a w dłuższej perspektywie awersja do ryzyka będzie zanikać. Po drugie, obecna sytuacja winduje ceny surowców, co w dużym stopniu może ograniczać spodziewane spadki inflacji na całym świecie.

Jednak poza tymi dwoma skutkami, trzeba stwierdzić, że fundamenty globalnej gospodarki mają się dobrze. W roku 1998 bankructwo Rosji wywołało problemy wielu instytucji finansowych na świecie, które posiadały rosyjskie papiery wartościowe. Amerykański bank Bankers Trust został przejęty przez Deutsche Bank, a fundusz hedgingowy Long-Term Capital Management został uratowany przed upadłością dzięki kwocie 3,6 mld dolarów na pokrycie strat. Dzięki temu jego problemy nie rozlały się na inne współpracujące z nim instytucje finansowe. W obecnej sytuacji, takich zagrożeń nie ma.

Rosyjski rynek kapitałowy stanowi tylko 0,4 proc. światowej kapitalizacji giełd. Globalne instytucje finansowe mają dziś niewiele rosyjskiego długu i papierów wartościowych. Nie dotknie ich więc także znaczna przecena rosyjskich akcji. Bo choć giełda w Moskwie pozostaje zamknięta, to cześć rosyjskich firm jest notowana na innych parkietach. Obecna sytuacja to przede wszystkim podwyższona awersja do ryzyka, rosnąca zmienność i presja na wyceny (które już wcześniej spadły w wyniku jastrzębiej polityki FED – C/Z dla spółek z indeksu S&P 500 spadł o 20 proc. do poziomu do 5-letniej średniej) oraz wzrost ceny surowców, których Rosja jest znaczącym producentem.

Rosja w 2022 vs 1998 rok Dziś 1998
Udział w światowym PKB 1,80% 4,20%
Udział w kapitalizacji giełd 0,40% 0,40%
Udział w światowej produkcji ropy 10,40% 8,30%
Zadłużenie w % PKB 17,80% 50%
Roczny wzrost PKB 4,30% -5,30%
Bezrobocie 4,30% 13%
Inflacja 8,70% 27%
Najwyższy poziom stóp procentowych 20% 150%
Rezerwy walutowe w mld. $ 630 18
Cena baryłki ropy w $ 100 12

Źródło: MFW, OECD, MSCI, BIS, Trading Economics

Paweł Majtkowski, analityk eToro na polskim rynku

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – luty 2022 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 3,0% rdr do 27,1 mld zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu instrumentami pochodnymi o 57,4% rdr do poziomu 1,2 mln szt.
  • Wzrost wartości obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń o 208,6% rdr do726,1 mln zł
  • Wzrost łącznego obrotu obligacjami na TBSP o 47,9% rdr do 54,8 mld zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 8,3% do 15,5 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 19,2% rdr do 13,9 TWh

W lutym 2022 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 28,2 mld zł, czyli o 0,7% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 3,0% rdr do poziomu 27,1 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1 356,9 mln zł, o 3,0% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec lutego wyniosła 61 141,35 pkt i była o 7,3% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w styczniu odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 65,0% rdr do poziomu 321,5 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 65,3% rdr i wyniosła 313,3 mln zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w lutym wyniósł 1,2 mln szt., czyli o 57,4% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 68,8% rdr do poziomu 765,4  tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje wzrósł o 3,7% rdr do 207,6  tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 114,3% rdr do 241,4 tys. szt.

W lutym odnotowano wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 39,0% rdr do poziomu 370,9 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 94,5% rdr do 102,8 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec lutego 97,5 mld zł, wobec 100,2 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła o 208,6% rdr do poziomu 726,1 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 54,8 mld zł wobec 37,0 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 47,9% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w lutym br. 15,5 TWh, co oznacza spadek o 8,3% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot spadł o 17,8% rdr do poziomu 2,7 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 6,1% rdr do poziomu 12,8 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 19,2% rdr do 13,9 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 50,8% do poziomu 1,7 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 48,0% rdr do poziomu  12,3 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,7  TWh, co oznacza spadek o 37,9% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 46,6% rdr do poziomu 4,6  ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE spadł o 25,1% rdr, do wolumenu 1,5 TWh.

Kapitalizacja 381 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w lutym 2022 r. wyniosła 621,6 mld zł (132,5 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 427 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 205,8 mld zł (257,1 mld EUR).

W lutym 2022 r. na GPW odbyło się 20 sesji giełdowych, tyle samo co rok wcześniej.

W załączeniu dane o obrotach na rynkach prowadzonych przez Grupę GPW.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

NBP interweniuje. Co dalej? Przy mocniejszej eskalacji konfliktu euro może kosztować ok. 5 PLN

Waluty krajów Europy Środkowo-Wschodniej otrzymały wczoraj solidny cios w wyniku eskalacji ryzyka geopolitycznego. EUR/PLN urósł do 4,80 – najwyższego poziomu od kryzysu „subprime” a EUR/HUF zbliżył się do rekordów na 380,00. W odpowiedzi zarówno polski, jak i węgierski bank centralny interweniowały na rynku walutowym.

Interwencja NBP polegała na sprzedaży pewnej ilości walut obcych za złote. Jak duża to była transakcja, tego nie wiem, aczkolwiek decyzja ta pomogła umocnić PLN, niestety jedynie na chwilę. Na moment przed faktyczna interwencją, werbalnie starał się wpłynąć na siłę złotego wchodzący w skład RPP – Rafał Sura. Jego zdaniem aprecjacja PLN byłaby bez wątpienia pomocna w walce z galopująca inflacją. Potem pojawił się komunikat NBP, w której instytucja zaznaczyła, że deprecjacja złotego nie jest spójna z fundamentami polskiej gospodarki. Kolejnym krokiem było kupno PLN za waluty obce. NBP posiada ok. 161 mld USD rezerw walutowych. Wielkości transakcji nie poznaliśmy, ale efekt już tak. EUR/PLN spadł z poziomu 4,80 do 4,68. Jednak dziś o poranku ponownie kurs zmierza na północ i znajduje się w okolicach 4,75. Z kolei bank Węgier działa jedynie werbalnie.

Kiedy euro osłabia się względem dolara również waluty CE3 są pod presją. Obecnie wspólna waluta ponownie traci, choć chwile wcześniej zyskiwała na ożywieniu post-pandemicznym. Euro osłabiło się do najniższego poziomu od połowy 2020 roku. Ten ruch nastąpił gwałtownie w wyniku nagłych wydarzeń geopolitycznych. W tych okolicznościach gwałtowna deprecjacja walut CE3 jest w pełni zrozumiała i nie powinna nikogo dziwić. PLN oczywiście nie jest tak przeceniany jak rubel, na którym w poniedziałek obserwowaliśmy krach, aczkolwiek widać, że kapitał zagraniczny pozbywa się naszej waluty. Geograficznie znajdujemy się bardzo blisko frontu wojny, a to nie jest popularne miejsce do inwestycji.

Na horyzoncie widać już możliwy kryzys energetyczny. Polska, podobnie jak Niemcy, importuje 40 proc. gazu z Rosji, w przypadku Węgier to aż 60 proc. Ostatnio kraj Orbana podpisał długoterminową umowę o zwiększeniu uzależnienia od rosyjskiego gazu poprzez rurociągu omijające Ukrainę.

Zmienność kursów walutowych krajów Europy Środkowo-Wschodniej ma obecnie charakter zewnętrzny. Jeśli dojdzie do mocniejszej eskalacji konfliktu, wówczas jestem w stanie sobie wyobrazić kurs EUR/PLN na poziomie 4,92 – czyli historycznego rekordu. Z kolei jeśli rozmowy pokojowe dwóch stron przyniosą choć odrobinę pozytywnych rozwiązań, wówczas na rynku zobaczymy przysłowiowy rajd ulgi i szybkie zejście notowań w okolice 4,60. Już 8 marca RPP będzie decydować o stopach procentowych. Jeszcze przed wybuchem wojny rynek oczekiwał kolejnej podwyżki o 50 bps do poziomu 3,25 proc. Teraz NBP będzie musiał wyważyć, czy ryzyko spowolnienia gospodarczego, które grozi Europie po nałożeniu sankcji na Rosję, daje przestrzeń do dalszych podwyżek. Z drugiej strony dynamicznie rosnące surowce energetyczne przełożą się na jeszcze wyższa inflację. Z tego punktu widzenia kolejne zacieśnianie parametrów polityki monetarnej wydaje się być niezbędne.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Oszustwa na inwestycje

Rosnąca inflacja, nisko oprocentowane lokaty bankowe, słabe wyniki funduszy inwestycyjnych powodują, że ludzie szukają innych możliwości pomnożenia swoich oszczędności. Warto jednak uważać na tzw. fałszywe inwestycje, bo można stracić oszczędności swojego życia.

Scenariusz takiego oszustwa przebiega bardzo podobnie. Internauta trafia w sieci na reklamy atrakcyjnych inwestycji w waluty obce, kryptowaluty, czy obligacje spółek paliwowych lub energetycznych. W ogłoszeniach tych pojawiali się również celebryci, których wizerunki zostały ukradzione. Wszystko po to, aby uwiarygodnić przestępczy proceder.

Przyszłe ofiary często same kontaktowały się z firmą z reklamy, po czym roztaczana była przed nimi wizja inwestycji z krociowym zyskiem, bez ryzyka. Rozmówca podający się za maklera czy brokera często miał akcent zza wschodniej granicy.

W celu śledzenia stanu “inwestycji” oszuści oferowali instalację programu, gdzie wyświetlane byłyby ich aktualne wyniki. Dane te były nieprawdziwe i miały służyć jedynie uśpieniu czujności i rozpaleniu wyobraźni co do zysku. Dodatkowo oszuści oferowali pomoc techniczną, m.in. w uruchomieniu programu czy obsługi aplikacji bankowej, poprzez instalację tzw. zdalnego pulpitu (np. AnyDesk, TeamViewer, Splashtop). W praktyce oznaczało to całkowite przejęcie kontroli nad urządzeniem. Instalacja zdalnego pulpitu dotyczyła komputera, telefonu lub obu naraz. W tym momencie oszuści przystępowali do kradzieży środków z konta bankowego ofiary. Sami logowali się do jej aplikacji bankowej, korzystając z wykradzionych danych, albo manipulowali ofiarą, uzasadniając potrzebę dostępu do bankowości np. niedostarczeniem przelewów albo koniecznością potwierdzenia, że na jej rachunek nie wpłynęły zyski z przedsięwzięcia, co konsultant chciał osobiście sprawdzić. Warto dodać, że jeśli na tym etapie ofiara posiadała jeszcze jakiekolwiek środki na swoim rachunku bankowym, to niestety najczęściej konto po tej operacji zostawało puste.

Jeden z pokrzywdzonych, nabierając podejrzeń co do uczciwości inwestycji, zwrócił się o zwrot wpłaconych kwot. Oszuści poprosili go wówczas o wygenerowanie kodów BLIK w celu odesłania środków. Ofiara w ten sposób straciła resztę oszczędności.

W innym schemacie oszuści zapewniali, że inwestycja przyniosła spory dochód, ale trzeba najpierw zapłacić podatek, bo takie jest prawo za granicą. Finalnie osoba straciła wszystko, co zainwestowała i jeszcze kilkadziesiąt tysięcy złotych na opłacenie fikcyjnych podatków.

Jak się bronić?

  • Unikajmy podejrzanych inwestycji.
  • Nie powierzajmy swoich środków nieznanym osobom czy instytucjom.
  • Nie instalujmy oprogramowania z nieznanych źródeł.
  • Uważnie czytajmy wszelkie powiadomienia o operacjach finansowych.
  • Jeżeli zostaliśmy oszukani, natychmiast powiadamiamy bank, lub pośrednika płatności, celem zablokowania rachunku i kart, jak również Policję bądź Prokuraturę.

AUTOR: Dariusz Polaczyk, Risk & Security Manager w serwisie Walutomat.pl i InternetowyKantor.pl

Systemy korporacyjne – czym się kierować przy wyborze agencji, która je tworzy

Systemy korporacyjne to rozwiązania, które obecnie cieszą się coraz większym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród dynamicznie rozwijających się przedsiębiorstw. Za ich tworzenie odpowiadają między innymi doświadczeni programiści pracujący w agencjach interaktywnych. Czym więc kierować się przy wyborze właściwej firmy, która najlepiej wykona taką usługę? Podpowiadamy.

Bogate portfolio

Jeśli zależy nam na przygotowaniu systemu korporacyjnego, który będzie spełniał kompleksowo nasze wszystkie potrzeby to należy rozejrzeć się za agencją, która ma na swoim koncie wiele zrealizowanych zleceń. To właśnie doświadczenie odgrywa tutaj kluczową rolę. Programiści i pozostałe osoby, które pracują kreatywnie i przygotowują projekt, opierają się na efektach i bazują na realnych potrzebach klientów. W ten sposób można skutecznie zminimalizować jakiekolwiek ryzyko porażki. Natomiast przedstawione przez przedsiębiorcę pomysły mogą zostać drobiazgowo zweryfikowane przed przystąpieniem do właściwych prac. Bardzo bogatym portfolio może się pochwalić między innymi agencja Venti https://www.venti.pl/.

Szeroki zakres języków programowania

Agencje interaktywne mogą tworzyć gotowe systemy korporacyjne opierając się na różnych językach oprogramowania. Jeśli zależy nam na elastyczności rozwiązań to warto postawić na firmę, która specjalizuje się w ich kilku. W ten sposób możliwe jest stworzenie systemu w którym strona internetowa będzie działać w zgodzie z oprogramowaniem w przedsiębiorstwie. Przesyłanie informacji musi w takim przypadku przebiegać bez zakłóceń, w pełni automatycznie, a więc bez konieczności wykonywania czasochłonnych konwersji. Interfejs obsługi oprogramowania oraz strony internetowej powinien być także dostosowany w pełni do umiejętności osoby, która będzie nim administrować.

Nowoczesne standardy tworzenia

Warto wybrać agencję, która działa już od wielu lat i aktywnie podąża za najnowszymi trendami. W przypadku stron internetowych są to między innymi responsywne witryny oparte o najnowsze wydania PHP i obsługujące standard HTML5. Ważne jest przede wszystkim to, aby był to projekt spersonalizowany pod każdym kątem i dopasowany do indywidualnych potrzeb. Powinien być wykonany z naciskiem na bezpieczeństwo oraz współczesne standardy, które pozwolą zbudować pozytywny i nowoczesny wizerunek marki. Z takich zadań wzorowo wywiązuje się między innymi firma Venti, z której ofertą można zapoznać się bliżej odwiedzając adres internetowy https://www.venti.pl/projektowanie_stron_www.php.

Od 1. marca wzrost dofinansowania posiłków dla pracowników ze 190 do 300 zł

1 marca wchodzi w życie nowelizacja rozporządzenia Ministra Rodziny i Polityki Społecznej, zgodnie z którą istotnie wzrosła kwota zwolnienia z oskładkowania dofinansowania posiłków dla pracowników – do 300 zł na pracownika miesięcznie, co stanowi prawie 60% wzrostu. Pracodawcy i pracownicy długo wyczekiwali waloryzacji kwoty, która nie była podwyższana od 2004 r. Tymczasem aż 76% pracowników deklaruje, że chciałoby otrzymywać dofinansowanie posiłków w pracy[i]. W dobie inflacji i trudnej sytuacji rynkowej wprowadzona zmiana niesie ze sobą także korzyści podatkowe. Jak wyliczyli eksperci Sodexo, pracodawca zaoszczędzi na składkach ZUS do 740 zł rocznie za jednego pracownika. Zyskuje też sam pracownik – oszczędność do 690 zł w skali roku. Łącznie to nawet 1430 zł na pracownika.

Dzięki tym istotnym zmianom Polska dołącza do szerokiego grona krajów Unii Europejskiej, gdzie dofinansowanie posiłków jest wiodącym benefitem*. Nowe rozwiązania prawne wpłyną pozytywnie na efektywność i zdrowie pracowników.

Ile zyskają firmy i pracownicy?

Szykuje się przetasowanie na rynku benefitów pracowniczych. – Przede wszystkim nowelizacja urealnia kwotę objętą zwolnieniem w obliczu wzrostu cen żywności. Zmiana pozwoli pracownikom zoptymalizować budżet domowy, a pracodawcom obiżyć koszty. Dla małej firmy, oferującej dofinansowanie posiłków na przykład 20 pracownikom, oszczędność w skali roku wyniesie ponad 14 tys. zł. W przypadku firmy zatrudniającej 100 pracowników – to już ponad 73 tys. zł. Z kolei dla dużej organizacji zatrudniającej 5000 osób to niemal 3,7 mln potencjalnych oszczędności – komentuje Arkadiusz Rochala, dyrektor generalny Sodexo Benefits & Rewards Services Polska, firmy będącej liderem rynku benefitów żywieniowych dla pracowników.

Przykład wyliczenia oszczędności dla Pracodawcy i Pracownika przy dofinasowaniu 300 zł miesięcznie  

Wartość oszczędności

PRACODAWCA
Miesięczna oszczędność na 1 pracownika 61,44 zł
Roczna oszczędność na 1 pracownika 737,28 zł
PRACOWNIK
Miesięczna oszczędność dla pracownika 57,44 zł
Roczna oszczędność dla pracownika  

689,23 zł

Łączna oszczędność pracownika i pracodawcy rocznie 1426,51 zł

              

 **analiza Sodexo Benefits and Rewards Polska przygotowana przy założeniu miesięcznego wynagrodzenia pracownika na poziomie 5000 złotych brutto przez 12 miesięcy

Dofinansowane posiłki w pracy ważne dla pracowników

Wprowadzone regulacje to dobra wiadomość dla pracowników, którzy dzięki uzyskanym dofinansowaniom do posiłków zaoszczędzą w domowym budżecie. Zwłaszcza że lista wydatków statystycznego pracownika staje się coraz bardziej wymagająca i obciążająca. Inflacja, galopujące ceny w większości sieci handlowych, wzrost cen energii elektrycznej, to tylko niektóre z czynników mających na to bezpośredni wpływ. Z danych GUS wynika, że w styczniu inflacja wyniosła 9,2%, w ujęciu rocznym[ii]. W obecnych niepewnych czasach rozwiązanie w postaci dofinansowania posiłków przynosi realne korzyści finansowe, zwiększając siłę nabywczą pracowników.

– Zmiana przepisów to krok w dobrą stronę, zważywszy na fakt, że kwota dofinansowania posiłków zwolniona z ZUS nie była nowelizowana od 2004 roku. Teraz jest bardziej  dopasowana do realiów i obecnych cen rynkowych. Dzięki temu benefit może spełniać swoją rolę, czyli zapewniać regularne odżywianie pracowników i wspierać produktywność. Warto zwrócić uwagę na fakt, że firmy coraz częściej borykają się nie tylko z rotacją pracowników, ale i spadkiem motywacji i zaangażowania, a jak wiemy z badań przeprowadzonych przez Światową Organizację Zdrowia, regularne spożywanie posiłków podnosi wydajność pracowników aż o 20%. Z kolei pracownicy i kandydaci do pracy oczekują rozwiązań, które dadzą im większe poczucie bezpieczeństwa, są elastyczne i przede wszystkim praktyczne i użyteczne – zauważa Arkadiusz Rochala, podkreślając, że zmiana prawna z pewnością zweryfikuje rynek świadczeń pozapłacowych. – Przy tworzeniu przez firmy programów motywacyjnych, warto postawić na benefity pożądane przez pracowników, które realnie wpływają na ich motywację, jednocześnie wspierając wydajność. Dofinansowanie posiłków w pracy doskonale się tu wpisuje.

Najlepszy sposób na dofinansowanie posiłków

Warto zwrócić uwagę na najbardziej sprawdzone i popularne formy dostarczania benefitów żywieniowych pracownikom. Najczęściej wybieraną przez pracowników formą benefitu żywieniowego są kupony, bony żywnościowe  oraz żywieniowe karty przedpłacone na zakup posiłków. Żywieniowe karty przedpłacone, którymi można płacić w punktach z branży gastronomicznej, kawiarniach czy restauracjach, cieszą się ogromną popularnością wśród pracowników i stanowią pożądany benefit niezależnie od branży. Kartami Lunch Pass Sodexo można dodatkowo płacić w sklepach spożywczych. Szczególnie w kontekście pracy hybrydowej – obecnie standartu na rynku pacy – to rozwiązanie elastycznie pozwala korzystać pracownikom z dfinansowanych posiłków zarówno w biurze, w zewnętrznych placówkach, a także przygotować lub zamówić posiłek podczas pracy w domu.

W interesie pracodawców jest stworzyć taki koszyk świadczeń, który przełoży się na większą motywację, zaangażowanie i satysfakcję zatrudnionych. A jak wynika z raportu Sodexo Dwa światy –  oczekiwania i potrzeby pracowników biurowych oraz fizycznych[iii], najbardziej oczekiwane cechy benefitu pracowniczego to wspieranie budżetu domowego (67%). Aż 76% badanych, którzy nie mają regularnie dofinansowanych posiłków w pracy, chciałoby otrzymać taki benefit. Wydaje się więc, że tak atrakcyjne rozwiązanie z punktu widzenia pracownika oraz dodatkowe oszczędności dla pracodawców wywindują ten benefit na jeden z najbardziej popularnych i najczęściej wybieranych wśród pracowniczych świadczeń pozapłacowych.

Podstawa prawna: Rozporządzenie Ministra Rodziny i Polityki Społecznej z dnia 22 lutego 2022 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych zasad ustalania podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, Par. 2, ust. 1 pkt 11 Rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dn. 18.12.1998 r. (Dz. U. z 2017 r. poz. 1949)). w sprawie szczegółowych zasad ustalania podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe.

*dobrowolnego dofinansowania posiłków przez pracodawcę, którego dotyczy zmiana rozporządzenia, nie należy mylić z finansowaniem posiłków regeneracyjnych, do którego zobowiązani są niektórzy pracodawcy.

[i] Badanie ilościowe „Potrzeby Pracowników 2021” zostało zrealizowane przez Instytut PBS na zlecenie Sodexo, na reprezentatywnej, ogólnopolskiej próbie N=1004 pracowników firm. Badanie zostało zrealizowane metodą CAWI (wywiady internetowe) w czerwcu 2021 roku.

[ii] https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/wskazniki-cen/wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-w-styczniu-2022-roku-dane-wstepne,2,123.html

[iii] https://twoje.sodexo.pl/potrzeby-pracownikow-2021-raport

Ailleron z rekordowymi przychodami za 2021 rok

Ailleron uzyskał w 2021 roku 216,8 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży i wypracował 17,1 mln zł zysku netto, znacznie poprawiając ubiegłoroczne wyniki w każdym segmencie działalności. Grupa wykazała EBIDTA na poziomie 35,8 mln zł – czyli o blisko 50% więcej niż w roku ubiegłym. Zysk netto r/r wzrósł o ponad 81%, natomiast przychody o blisko 39%. Spółka optymistycznie ocenia perspektywy kolejnych kwartałów w związku z dużym potencjałem nowej wersji LiveBank, dynamicznie rozwijającym się rynkiem software house’ów, rosnącą sprzedażą eksportową oraz dokonywanymi akwizycjami.

– „W 2021 roku Ailleron zanotował na poziomie skonsolidowanym przychody ze sprzedaży w wysokości ponad 216,8 mln zł – to wzrost o blisko 39% do analogicznego okresu w roku 2020. W analizowanym okresie Ailleron wykazał EBITDA na poziomie 35,8 mln zł, tj. na poziomie o ok. 50% wyższym do wyniku zrealizowanego w roku poprzednim, kiedy to wyniosła ona ok. 23,8 mln zł – daje to przyrost wartościowy o blisko 12 mln zł. Pozostałe parametry rentowności kształtowały się następująco – zysk operacyjny wyniósł 27,5 mln zł a zysk netto 17,1 mln zł – oznacza to, że na działalności operacyjnej Spółka osiągnęła wynik o ponad 77% lepszy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. W przypadku zysku netto oznacza to wzrost o ponad 81%.” – mówi Tomasz Król – CFO, Członek Zarządu Ailleron S.A.

Bardzo istotne jest, iż w 2021 roku każdy z segmentów Grupy odnotował r/r wzrost na poziomie przychodów ze sprzedaży oraz osiągnął dodatni wynik na działalności operacyjnej.
Dominującym segmentem działalności Grupy, zarówno pod względem skali działalności mierzonej poziomem sprzedaży jak i wyników, jest Enterprise Services, obejmujący obszar Technology Services, czyli dedykowane, kompleksowe rozwiązania informatyczne dla branży finansowej, e-commerce i health care tworzone dla klientów w UK, USA i Europie Zachodniej oraz obszar Telco Solutions – rozwój i utrzymanie systemów telekomunikacyjnych oraz usług świadczonych w oparciu o własne produkty i platformy telekomunikacyjne.

– „Enterprise Services w całym okresie 2021 zrealizował sprzedaż na poziomie ok. 153,4 mln zł, co oznacza wzrost o 51% w stosunku do analogicznego okresu 2020, kiedy przychody osiągnęły poziom ok. 101,7 mln zł. Należy jednak pamiętać, że w ramach tego segmentu pojawia się już efekt konsolidacji w związku z dokonaną akwizycją spółki ValueLogic z Wrocławia, która miała miejsce w kwietniu 2021 roku. W efekcie zysk operacyjny wyniósł 24,7 mln zł i był o blisko 7,7 mln zł lepszy niż w roku 2020.” – uzupełnia Tomasz Król.

W segmencie działalności – FinTech – poziom zrealizowanych przychodów w analizowanym okresie był na znacznie wyższym poziomie niż w okresie 2020 roku i wyniósł 56,5 mln zł (tj. wzrost o 16%) i co ważne istotnie poprawił się wynik operacyjny.

– „W obszarze LiveBank Spółka widzi duży potencjał nowej cloudowej wersji produktu, wciąż ponosi koszty rozwoju nowego rozwiązania w ramach przyjętej strategii rozwoju LiveBank SaaS. Również w pozostałych obszarach FinTech prowadzony jest development produktowy, który ma zwiększyć atrakcyjność oferty i dać możliwość skierowania jej do nowych klientów, w szczególności na rynkach exportowych. W efekcie w roku 2021 segment działalności FinTech odnotował na poziomie wyniku operacyjnego dodatni wynik w wysokości 2,7 mln zł, podczas gdy w tym samym okresie roku poprzedniego wyniósł on nieco ponad 0,1 mln zł.” – wyjaśnia Tomasz Król.

W obszarze HotelTech zrealizowane przychody wyniosły nieco ponad 4,3 mln zł tj. więcej o ok. 24% całkowitych przychodów tego segmentu w analogicznym okresie 2020 roku. Co istotne, Spółka wypracowała w tym segmencie na koniec 2021 roku dodatni wynik na działalności operacyjnej w wysokości ok. 0,1 mln zł. Jest to widoczny efekt szybkiej reakcji managementu na sytuację pandemii, w postaci redukcji kosztów i wyjścia z Hoteligi. Działania jakie Spółka podejmuje w zakresie obszaru HotelTech finalnie mają doprowadzić do umocnienia się tej części biznesu pod względem przychodowo-wynikowym, tak aby przyszłościowo wykonać spin-off i pozostawić iLumio jako odrębną niezależną spółkę.

Sprzedaż exportowa Grupy wzrosła na przestrzeni 2021 roku do ponad 126 mln zł i osiągnęła dynamikę blisko 71%.

– „Sukcesywny przyrost eksportu jest w szczególności konsekwencją rosnącego udziału biznesu Technology Services, który jest niemal w 100% biznesem exportowym, a także rosnącego udziału eksportu w takich produktach jak LiveBank. Ailleron kładzie nacisk na rozwój w kilku kluczowych dla Spółki kierunkach – przede wszystkim są to: Europa Zachodnia, Azja Południowo – Wschodnia oraz Stany Zjednoczone – czyli rynki, gdzie Spółka jest w stanie osiągać wyższe marże. Patrząc z perspektywy dwóch kluczowych rynków exportowych należy podkreślić, że dynamika wzrostu przychodów r/r w okresie 12M 2021 wyniosła odpowiednio – dla Unii Europejskiej niemal 100% a dla Stanów Zjednoczonych ok 36%.” – dodaje Tomasz Król.

W roku 2022 jak i w latach kolejnych głównym kierunkiem rozwoju Spółki i Grupy Ailleron będzie zagranica. Ailleron wdraża swoje rozwiązania już w ponad 30 krajach na pięciu kontynentach. Ailleron chce mocniej postawić na ekspansję w krajach niemieckojęzycznych takich jak Niemcy, Austria czy Szwajcaria. Równocześnie Grupa rozwija też działalność w Stanach Zjednoczonych, realizując bardzo ciekawe kontrakty i chce tam zwiększać swój udział. Eksport w przychodach sukcesywnie rośnie – stanowi już ponad 58 % – i taki trend Grupa Ailleron chce utrzymać na przyszłość. Planowany jest również dalszy rozwój Grupy przez dokonywanie kolejnych akwizycji, głównie zagranicznych.

Opodatkowanie płatności zagranicznych wywołuje niepewność wśród polskich firm

Przepisy w zakresie „Pay and Refund” zostały złagodzone, jednak pozostała niepewność po stronie firm, co do tego jak w praktyce stosować zasady opodatkowania płatności zagranicznych podatkiem u źródła. Ministerstwo Finansów przygotowuje kolejne zmiany.

Od 1 stycznia 2022 roku obowiązują nowe przepisy w zakresie opodatkowania podatkiem u źródła płatności dokonywanych przez polskie podmioty na rzecz zagranicznych firm. Wprowadzony Mechanizm „Pay and Refund” zakłada, że polscy płatnicy dokonujący w danym roku na rzecz tego samego, zagranicznego podatnika wypłat określonych należności powyżej 2 mln złotych, są obowiązani do poboru podatku u źródła w wysokości z reguły 19% lub 20%. Zasada ta dotyczy wyłącznie płatności na rzecz podmiotu powiązanego i w odniesieniu do kwalifikowanych płatności takich jak odsetki, należności licencyjne czy dywidendy.

– Płatnik dokonując wypłat kwalifikujących się do objęcia mechanizmem „Pay and Refund” musi zatem co do zasady pobrać podatek u źródła niezależnie od preferencji wynikających w tym zakresie z umów o unikaniu podwójnego opodatkowania czy implementowanych Dyrektyw UE (czyli możliwości pobrania podatku wg. stawki niższej lub zastosowania zwolnienia) zaś następnie on lub podatnik mogą ubiegać się o zwrot podatku – mówi w rozmowie z MarketNews24 Aneta Lewandowska, Współprzewodnicząca Komitetu Podatkowego CCIFP, doradca podatkowy, dyrektor w CRIDO.

Ustawa przewiduje jednak dwie sytuacje w których istnieje możliwość zastosowania wspomnianych preferencyjnych stawek podatku u źródła tj. w sytuacji gdy zarząd płatnika podpisze stosowne oświadczenie lub płatnik lub podatnik uzyskają stosowną opinię o stosowaniu preferencji w WHT.

– Bardzo istotny jest fakt, że niepobranie podatku zgodnie z nowym mechanizmem lub wady oświadczenia płatnika mogą rodzić po stronie osób odpowiedzialnych za podatki surowe sankcje finansowe – dodaje A.Lewandowska.

Znowelizowane przepisy dotyczące mechanizmu „Pay and Refund” są pokłosiem wprowadzonych w 2019 roku zmian w tym obszarze – wówczas po raz pierwszy wprowadzono mechanizm „Pay and Refund” jednak wielokrotnie odraczano jego wejście w życie. Wynikało to z faktu, że wprowadzone przepisy były bardzo kontrowersyjne i ich stosowanie byłoby dla firm bardzo dużym obciążeniem administracyjnym, a miejscami wręcz niemożliwe do spełnienia. Stąd też już od jesieni 2018 r., w ramach Komitetu Podatkowego Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej(CCIFP) bardzo intensywnie apelowano o złagodzenie tych przepisów.

I chociaż przepisy w zakresie mechanizmu „Pay and Refund” zostały zmienione i złagodzone, to jednak pozostała niepewność po stronie firm co do tego jak w praktyce stosować zasady opodatkowania płatności zagranicznych podatkiem u źródła. Kluczowym obszarem niepewności są pojęcia należytej staranności płatnika, rzeczywistego właściciela płatności oraz rzeczywistej działalności gospodarczej podmiotu. Przepisy te obowiązują już od 2019 roku i na ich kanwie powstaje kontrowersyjna i często niejednolita praktyka interpretacyjna. Stąd w ramach prac Komitetu od początku apelowaliśmy o wydanie tzw. Objaśnień Ministra Finansów w tym zakresie.

Projekt Objaśnień pojawił się co prawda w 2019 roku, jednak do dziś nie został on sfinalizowany. Ministerstwo Finansów pracuje nad nowym projektem.

Rozliczenie dochodów z zagranicy po brexicie

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej w styczniu 2021 roku wywołało zmiany nie tylko w sferze celnej, ale i formalno-prawnej dotyczącej sytuacji osób fizycznych i przedsiębiorców uzyskujących przychody na terytorium UK. Czy dotyczy to także rozliczeń dochodów osiągniętych w 2021 roku przez polskich obywateli Wspólnoty Europejskiej?

Rezydenci i nierezydenci Polski

Zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, osoby mające miejsce zamieszkania na terytorium RP podlegają obowiązkowi podatkowemu w PIT od całości swoich dochodów bez względu na miejsce położenia ich źródeł. O identyfikacji miejsca zamieszkania na potrzeby ustalenia rezydencji podatkowej decyduje spełnienie jednego z dwóch warunków:

  1. a) posiadanie przez podatnika na terytorium RP centrum interesów osobistych lub gospodarczych, zwanych przez ustawę o PIT – centrum interesów życiowych, lub
  2. b) przebywanie na tym terytorium dłużej niż 183 dni w roku podatkowym.

Zatem osoby o statusie rezydenta podatkowego Polski podlegają obowiązkowi podatkowemu przed polskim fiskusem zarówno w zakresie dochodów osiąganych w kraju, jak i za granicą. Z kolei osoby, które swoje miejsce zamieszkania przeniosły do UK, podlegają ograniczonemu obowiązkowi podatkowemu w Polsce, a więc odpowiadają przed tutejszym fiskusem tylko w zakresie dochodów osiąganych na terytorium RP.

Umowy ws. unikania podwójnego opodatkowania

O to, by ciężary podatkowe nie były nadmierne dbają dwustronne umowy międzynarodowe w sprawie unikania podwójnego opodatkowania. W przypadku Polski i UK jest to Konwencja między Rzecząpospolitą Polską a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu i od zysków majątkowych, podpisana w Londynie dnia 20 lipca 2006 roku (Dz.U. 2006 nr 250 poz. 1840).

Dopóki Wielka Brytania należała do Unii Europejskiej część kwestii podatkowych regulowały przepisy i zasady unijne. Po 31 grudnia 2020 roku przestały one jednak obowiązywać, stąd zagadnienia z nimi związane pozostały podległe regulacjom polsko-brytyjskiej konwencji, odrębnym regulacjom ustawodawstw obu krajów, jak i wiążących wciąż oba państwa międzynarodowych umów i konwencji.

Polsko-brytyjska konwencja

Jak wyjaśnia art. 2 ust. 1 wspomnianej konwencji, dotyczy ona podatków od dochodu i od zysków majątkowych bez względu na sposób ich poboru. W ust. 3 precyzuje natomiast, że swoimi regulacjami obejmuje:

  1. w Wielkiej Brytanii:
  2. a) podatek dochodowy (income tax);
  3. b) podatek od spółek (corporation tax);
  4. c) podatek od zysków majątkowych (capital gains tax);
  5. w Polsce:
  6. a) podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT),
  7. b) podatek dochodowy od osób prawnych (CIT).

Istotny jest ust. 4, który ustanawia, iż konwencja ma zastosowanie także do wszystkich podatków takiego samego lub podobnego rodzaju, które po podpisaniu konwencji będą pobierane przez którekolwiek z umawiających się państw obok istniejących podatków lub w ich miejsce.

Opodatkowanie przedsiębiorstw

Kwestia opodatkowania uzyskanych z działalności gospodarczej dochodów została uregulowana w art. 7 konwencji. Stanowi on, że zasadniczo zyski przedsiębiorstwa podlegają opodatkowaniu w państwie tego przedsiębiorstwa, chyba że prowadzi ono w drugim umawiającym się państwie działalność poprzez położony tam zakład. Wówczas zyski mogą zostać opodatkowane w tym drugim państwie, ale tylko ta ich część, którą można przypisać temu zakładowi. Konwencja w kolejnych przepisach uszczegóławia tę zasadę, precyzując zwłaszcza reguły opodatkowania:

  • dochodów osiąganych przez podmioty powiązane.;
  • dywidend wypłacanych przez spółkę z siedzibą w jednym państwie na rzecz wspólnika mającego miejsce zamieszkania w drugim umawiającym się państwie;
  • przychodów z odsetek, należności licencyjnych;
  • zysków majątkowych.

Zmiany w opodatkowaniu firm po brexicie

Co zmienia brexit? Z pewnością polscy przedsiębiorcy prowadzący interesy w Wielkiej Brytanii muszą się zmierzyć z dostosowaniem do nowych stawek i obowiązków celnych, reguł transportowych, a także zmienionych rozliczeń w zakresie opodatkowania VAT. Po wystąpieniu Zjednoczonego Królestwa z UE nie ma już bowiem w relacjach z polskimi firmami mowy o WNT (wewnątrzwspólnotowym nabyciu towarów) i WDT (wewnątrzwspólnotowej dostawie towarów) w transakcjach pomiędzy oboma krajami.

Ponieważ UK od 1 stycznia 2021 roku nie jest już państwem członkowskim UE, polski podmiot wypłacając należności brytyjskiemu podmiotowi powiązanemu, zobowiązany jest do poboru 20% podatku u źródła, czego nie musiał robić przed brexitem. Ważne jest w tym zakresie przeanalizowanie regulacji wspomnianej konwencji dwustronnej pomiędzy Polską a Wielką Brytanią, bowiem na jej mocy mogą znaleźć zastosowanie niższe stawki opodatkowania, jak w przypadku np. wypłat należności licencyjnych, gdzie, jak stanowi art. 12 ust. 2, ich opodatkowanie nie może przekroczyć 5%.

Gdy UK należała do struktur unijnych zwolnieniu z podatku u źródła podlegała również wypłata dywidend dokonywana pomiędzy podmiotami powiązanymi położnymi w innych, ale noszących miano państw członkowskich UE krajach. Po brexicie takiej możliwości już nie ma, jednak zastosowanie może znaleźć również obniżona stawka opodatkowania wynikająca z ww. konwencji. Jakie jeszcze zmiany podatkowe mogą odczuć przedsiębiorcy?

Przedsiębiorcy nie odliczą już od podstawy opodatkowania CIT w Polsce darowizn dokonanych na terytorium Wielkiej Brytanii. Ponadto instytucje wspólnego inwestowania posiadające siedzibę w UK, jak i podatnicy z siedzibą w UK prowadzący program emerytalny w zakresie dochodów związanych z gromadzeniem oszczędności na cele emerytalne nie są już zwolnieni z CIT.

Dochody z pracy

W przedmiocie przychodów uzyskiwanych przez pracownika kwestie te reguluje art. 14 konwencji. Stanowi on, że pensje, płace i inne podobne wynagrodzenia zamieszkującego w jednym państwie, a otrzymywane za pracę najemną opodatkowane są w tym państwie. Jeśli jednak praca wykonywana jest przez niego w drugim umawiającym się państwie, wówczas wynagrodzenie za nią może być opodatkowane w tym drugim państwie.

W polsko-brytyjskich realiach wynagrodzenia pracownicze podlegają opodatkowaniu w państwie, w którym pracownik ją świadczy. Drugie państwo może sobie również rościć pretensje do opodatkowania takiego przychodu, jednak w tej sytuacji zastosowanie znajduje, obowiązująca od 1 stycznia 2020 roku metoda, wyrażona w Konwencji wielostronnej implementującej środki traktatowego prawa podatkowego mające na celu zapobieganie erozji podstawy opodatkowania i przenoszeniu zysku, sporządzona w Paryżu dnia 24 listopada 2016 roku, podpisanej w Paryżu dnia 7 czerwca 2017 roku (która pomimo brexitu wciąż obejmuje oba państwa), znanej lepiej jako Konwencja MLI. To metoda proporcjonalnego odliczenia, która ma służyć unikaniu podwójnego opodatkowania. W przypadku, gdy mający zamieszkanie w Polsce pracownik wykonywał pracę w UK, to wynagrodzenie za nią podlega opodatkowaniu w UK. Jeśli polski fiskus również będzie domagać się zapłaty PIT, wówczas pracownik ten będzie mógł pomniejszyć opodatkowanie w Polsce o podatek, który zapłacił w UK.

W pierwszym roku po brexicie na pewno warto skorzystać z pomocy doradcy podatkowego, kancelarii prawnej, by skonsultować kwestie rozliczeniowe, w tym zwłaszcza możliwości uzyskania ewentualnego zwrotu nadpłaconego podatku.

Opodatkowanie dochodów z pracy po brexicie

Wielka Brytania z momentem opuszczenia UE przestała być podmiotem przywilejów podatkowych przysługujących jej w relacjach z innymi państwami członkowskimi UE na mocy prawa stricte wspólnotowego. I tak np., od 1 stycznia 2021 roku:

  • polski i brytyjski rezydent podatkowy nie mogą już dokonywać wspólnych rozliczeń małżonków oraz rozliczeń przeznaczonych dla osób samotnie wychowujących dzieci (każde z małżonków będzie musiało rozliczyć się indywidualnie);
  • nie można już pomniejszyć podstawy opodatkowania o składki na ubezpieczenie społeczne zapłacone w innym państwie UE (składki zapłacone w UK nie będą podlegały odliczeniu w Polsce);
  • nie można już odliczyć od podstawy opodatkowania PIT w Polsce darowizn dokonanych na terytorium Wielkiej Brytanii;
  • nie można już skorzystać z ulgi mieszkaniowej, chroniącej przed 19% opodatkowaniem w Polsce dochodu uzyskanego ze sprzedaży nieruchomości poprzez wydatkowanie go na własne cele mieszkaniowe w Wielkiej Brytanii (przed 2021 roku taki cel realizował np. zakup w UK nieruchomości, spłata kredytu/pożyczki w brytyjskim banku);
  • nastąpiła utrata prawa do zwolnienia z PIT wygranych w grach hazardowych urządzanych na terytorium UK;
  • zwolnione z PIT nie są już świadczenia uzyskane w związku z uczestniczeniem w nieodpłatnych szkoleniach z zakresu opieki paliatywnej lub hospicyjnej organizowanych przez organizacje mające siedzibę lub działające na terytorium UK.

Podsumowanie

Rok 2021 jest pierwszym pełnym rokiem rozliczeniowym, w którym Wielka Brytania nie należy już do struktur Unii Europejskiej ani do Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Sprawia to, że rozliczanie wielu działań podatników, zarówno przedsiębiorców, jak i nieprowadzących działalności gospodarczej osób fizycznych, stało się utrudnione. Dopóki Zjednoczone Królestwo było państwem członkowskim UE, transakcje gospodarcze, usługi, świadczenie pracy przez polskie firmy i obywateli na terytorium UK, korzystały z udogodnień, zwolnień i uproszczeń rozliczeniowych. Po brexicie realizacja obowiązków podatkowych może być utrudniona. Podatnicy utracili bowiem sporo ulg, jakie przysługiwały w ramach czynności wewnątrzwspólnotowych, a z drugiej strony przybyło im nowych obowiązków z uwagi na przybranie przez Wielką Brytanię roli państwa trzeciego, np. w zakresie sprawozdawczości w obszarze cen transferowych, czy dotyczących podmiotów powiązanych.

Bez względu więc na status podatnika: czy to osoby prawnej, czy fizycznej, przedsiębiorcy czy zwykłego konsumenta warto skonsultować się z doradcą podatkowym, księgową, radcą prawnym, lub kancelarią podatkowo-prawną, by w pełni bezpiecznie i przy zachowaniu możliwie największych korzyści przebrnąć przez pierwszy rok rozliczeniowy po brexicie.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Rosja nie odpuszcza. Coraz większe niepokoje na rynkach

Pomimo niezrealizowania celów inwazji Rosja wyraźnie nie uznaje możliwości zrobienia kroku wstecz. Powoduje to coraz większe niepokoje na rynkach. Najmocniej oczywiście cierpi rubel, ale na złotym też jest nieciekawie.

Nieciekawa stabilizacja złotego

Poniedziałek na tle ostatnich dni można uznać za względnie stabilny. Zmienność na EURPLN, będącej głównym punktem odniesienia dla polskiej waluty była mniejsza niż 1%. Ostatni raz tak małe skoki wartości na tej parze walutowej widzieliśmy we wtorek w zeszłym tygodniu. Należy jednak pamiętać, że w ciągu tego tygodnia w wyniku niepokojów wywołanych rosyjską inwazją na Ukrainę euro podrożało o imponujące 15 groszy. Problem w tym, że z głównych walut to właśnie euro zyskało najmniej względem złotego. W znacznie gorszej sytuacji są kredytobiorcy frankowi, gdyż dzisiaj po raz kolejny od początku konfliktu obserwujemy najsilniejszego franka względem euro od 2015 roku. To właśnie dlatego również frank jest najdroższy od tego czasu. Przy czym w 2015 był tak drogi tylko jednego dnia. Teraz niestety jest to względnie stabilna cena.

Ropa przekracza 100 dolarów

Pomimo planów uruchomienia rezerw strategicznych na rynku cena głównego surowca energetycznego świata przebiła dzisiaj po raz kolejny 100 dolarów. Nad ranem odbijała się kilkukrotnie od tego poziomu, po czym tuż przed 10:00 doszło do wybicia w górę. Na ceny ropy największy wpływ mają wątpliwości co do przyszłości dostaw z Rosji. Unia ma alternatywne źródła pozyskiwania surowca, ale będą się one wiązać z dodatkowymi kosztami. Trzeba pamiętać, że o ile wyłączanie czy dołączanie do rynku Iranu powodowało bardzo duże zmiany to Rosja ma około 2,5 raza większą produkcję niż Iran. Nie może zatem dziwić, że potencjalny brak około ⅛ światowej produkcji budzi tak silne emocje.

Rosja chroni rynki przed spadkami

Na Wschodzie wymyślono bardzo prostą metodę zapobiegania spadkom na giełdzie. Ceny nie spadną, jeżeli nie otworzy się giełdy. Problem w tym, że jeżeli w tym tygodniu nie uda się ustabilizować sytuacji, a działania Rosji idą w dokładnie przeciwnym kierunku, to otwarcie rynków będzie jeszcze bardziej bolesne. Jest też szansa, że Rosjanie zakładają, że do końca tygodnia i tak się ta operacja musi zakończyć w jedną lub drugą stronę. Wtedy liczą na to, że nastroje się uspokoją przed poniedziałkowym otwarciem. Biorąc pod uwagę wyceny rosyjskich spółek notowanych w Londynie, jest duża szansa na odbicie w górę. Głównie dlatego, że po spadku o 90% nie bardzo mają gdzie dalej spadać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

6-ty dzień wojny – sytuacja na rynkach finansowych

Rozpoczął się 6-ty dzień inwazji Rosji na Ukrainę. Wczoraj zakończyła się pierwsza runda rosyjsko-ukraińskich rozmów prowadzonych na granicy z Białorusią, ale niewiele wiadomo o ich rezultatach. Atak rakietowy na centrum Charkowa zdaje się świadczyć o rosnącej brutalności rosyjskich wojsk. Media donosiły o kilkudziesięciokilometrowym konwoju sil rosyjskich zmierzającym w kierunku Kijowa. Pojawiły się informacje o obawach przedstawicieli administracji amerykańskiej przed możliwością oblężenia Kijowa.

Szef dyplomacji UE Josep Borrell poinformował o planach przekazania Ukrainie samolotów myśliwskich. Wzbudziło to duże zainteresowanie, bo prawdopodobnie chodzi o samoloty MIG-29, których posiadaczem jest również Polska. Spekulowano, czym tego poradzieckie samoloty zostałyby zastąpione, gdyby ta informacja się miała potwierdzić.

Po neutralnej sesji w USA (Nasdaq Composite +0,41 proc. w górę, S&P 500 -0,24 proc. w dół, DJIA -0,49 proc. w dół) na giełdach Azji i Oceanii przeważały dziś wzrosty (najsilniejszy notował tajwański TAIEX, który zyskiwał +1,39 proc.). Główny indeks giełdy w Indonezji wyszedł na swoje nowe historyczne maksimum.

Na początku wrotkowych notowań na europejskich giełdach WIG-20 zyskiwał 1,95 proc., DAX tracił 0,85 proc., a CAC-40 spadał o 0,74 proc.

Rentowność 10-letnich obligacji rządu USA lekko dziś rano rosła w przeciwieństwie do rentowności 10-latek w strefie euro. Wczoraj nowe cykliczne maksima rentowności osiągnęły 10-latki Węgier (5,245 proc.; najwyżej od 2014 roku) oraz Rumunii (5,945 proc.; najwyżej od 2013 roku). Rentowności polskich 10-latek trzymały się w okolicach poziomów tegorocznych maksimów. Jeśli przekroczą poziom 4,13 proc. znajdą się najwyżej od 2014 roku.

Ceny kontraktów na węgiel kamienny na giełdzie w Rotterdamie wzrosły wczoraj o 20,25 proc. i wyszły na najwyższy poziom od października ub.r. , kiedy to ustanowiły swój historyczny rekord. Dziś rano akcje JSW i Bogdanki drożały o ponad 10 proc. W pierwszym przypadku był to najsilniejszy wzrost ceny wśród składników WIG-u 20, w drugim wśród składników sWIG-u 80.

Najwyższy w historii poziom osiągnęły ceny kontraktów na olej sojowy. Ceny kontraktów na pszenicę wyszły na najwyższy poziom od 2008 roku. Cena praw do emisji CO2 w UE spadła do najniższego poziomu od ponad miesiąca.

Kurs EUR/USD pozostawał stabilny. Również złoty notował niewielkie zmiany kursu.

Wojciech Białek
DM TMS Brokers

Jak inwazja Rosji na Ukrainę może wpłynąć na indeksy giełdowe?

Inwazja Rosji na Ukrainę wczesnym rankiem w czwartek spowodowała nagłą, negatywną reakcję światowych indeksów giełdowych, a cena ropy WTI przekroczyła chwilowo psychologiczną barierę 100 dolarów. Niepokój inwestorów jest naturalny w czasach tak dużej niepewności, związanej z sytuacją geopolityczną, jaką mamy od dłuższego, więc i pierwsza reakcja inwestorów na wieść o eskalacji nie jest zaskakująca. To jak długo potrwa konflikt, na jakie ruchy zdecydują się państwa UE wraz z USA oraz jakie będą jego dalsze skutki dowiemy się w najbliższej przyszłości, jednak warto być świadomym jak w przeszłości rynki reagowały na tego typu wydarzenia.

Poniżej przedstawiono wybrane wydarzenia, które niejednokrotnie miały ogromny wpływ na przebieg historii oraz stopy zwrotu z głównego amerykańskiego indeksu S&P500, w różnych horyzontach czasowych po danym wydarzeniu.

Data 1 miesiąc 3 miesiące 6 miesięcy 12 miesięcy
Atak na Pearl Harbor 07.12.1941 -1% -11% -6,5% 4,3%
Wojna Koreańska 25.06.1950 -10% 1,6% 4,1% 11,7%
Incydent w Zatoce Tonkińskiej 02.08.1964 -1,6% 1,9% 5,3% 2,7%
Ofensywa Tet 30.01.1968 -3,8% 5,1% 5,2% 10,2%
Agresja Iraku na Kuwejt 02.08.1990 -8,2% -13,5% -2,1% 10,1%
Zamachy 11 września WTC 11.09.2001 -0,2% 2,5% 6,7% -18,4%
Inwazja na Irak 20.03.2003 1,9% 13,6% 18,7% 26,7%
Aneksja Krymu 20.02.2014 1,5% 2,6% 8% 14,7%
Zabójstwo gen. Sulejmaniego 03.01.2020 1,9% -23,1% -4,2% 14,4%

Źródło: opracowane na podstawie LPL Financial

Jak widać w większości przypadków po pierwszym miesiącu od wydarzenia inicjującego S&P500 było na minusie, jednak jedynie w dwóch przypadkach były to spadki powyżej 4%. Po trzech miesiącach amerykański indeks w większości przypadków odrabiał straty z nawiązką, a już po roku od zajścia indeks niejednokrotnie rósł o ponad 10%. Czy i teraz będzie podobnie? To wszystko zależy od dalszej eskalacji konfliktu i jego globalnych skutków. Oczywiście na zachowanie indeksów giełdowych nie mają wpływu jedynie wydarzenia geopolityczne, jednak są one bardzo ważnym wyznacznikiem globalnego sentymentu w danym okresie, tak jak ma to miejsce teraz, gdzie na przestrzeni ostatnich miesięcy temat potencjalnej inwazji Rosji na Ukrainę był obok inflacji i działań banków centralnych głównym tematem kierującym nastrojami inwestorów, a od czwartku stał się zdecydowanym tematem numer jeden globalnie.

Rosyjska inwazja na Ukrainę trwa już piąty dzień. Po początkowym krachu na warszawskiej giełdzie i spadku WIG20 o niespełna 11% w trakcie czwartkowej sesji (druga najwyższa przecena w historii) indeks w kolejnych dniach odrobił część strat i aktualnie, w poniedziałkowe popołudnie, notowany jest już w okolicach 2000 pkt. W dalszym ciągu jest to poziom niższy niż obserwowany jeszcze kilka dni temu, jednak skala początkowego spadku została znacząco ograniczona. Początek poniedziałkowej sesji przyniósł natomiast kolejną solidną korektę notowań na europejskich parkietach, CAC40 tracił blisko 2,5%, niemiecki DAX 2%, a FTSE 100 1,5%.

Patrząc za ocean skala spadków na S&P500 od początku inwazji nie była tak znacząca jak na europejskich parkietach, a już teraz indeks znajduje się na poziomach wyższych niż w przeddzień inwazji. Reakcja globalnych rynków nie jest tożsama co do skali, zdecydowanie większą wrażliwość na dalszy rozwój wydarzeń będą wykazywały giełdy europejskie. Na ostateczne rozwiązania przyjdzie nam jeszcze poczekać, na rynek napływa wiele informacji, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych dla globalnych giełd.

Autor: Bartosz Wałecki – jest doradcą inwestycyjnym, pracownikiem Michael / Ström Dom Maklerski S.A.

Wzrost liczby oszustw związanych z wojną w Ukrainie

Telemetria ESET dostrzegła coraz więcej oszustw nawiązujących tematycznie do obecnej sytuacji w Ukrainie. Fałszywe strony internetowe organizacji charytatywnych i maile z prośbami o pomoc finansową – to niektóre z metod, jakimi posługują się oszuści polujący na nieświadomych darczyńców. Ogólna dezinformacja towarzysząca wojnie to wymarzone środowisko dla cyberprzestępców, którzy liczą na obniżoną czujność swoich ofiar. Ekspert ESET wskazuje na jakie domeny należy uważać i radzi, jak uniknąć zagrożenia.

W stronę Ukrainy zmierzają transporty z żywnością, lekami i ubraniami. Wielu Polaków zdecydowało się na przyjęcie ofiar wojny do swojego domu, a także na wsparcie finansowe organizacji charytatywnych organizujących pomoc dla naszych wschodnich sąsiadów. Niestety wielkoduszność darczyńców starają się wykorzystać cyberprzestępcy. Eksperci ESET informują, że pojawia się coraz więcej fałszywych stron rzekomych organizacji charytatywnych. Emocjonalne wpisy, fałszywe apele o solidarność z narodem Ukrainy lub wezwania do pomocy w finansowaniu wysiłków obronnych służą oszustom do wyłudzania pieniędzy.

– Tego typu oszustwa to kolejny przykład działania cyberprzestępców, którzy są w stanie wykorzystać bieżące wydarzenia do własnych celów. Korzystając z dezinformacji wywołanej sytuacją w Ukrainie, znacznie prościej jest im przeprowadzać ataki na nieświadomych darczyńców, którzy chcą pomóc potrzebującym. Biorąc pod uwagę wzrost aktywności organizacji charytatywnych, jak i liczby osób przekazujących pieniądze na te organizacje, możemy spodziewać się, że tego rodzaju oszustw będzie jeszcze więcej – ostrzega Kamil Sadkowski, starszy specjalista ds. cyberbezpieczeństwa ESET.

Zidentyfikowane domeny, na które należy uważać, to:

  • help-for-ukraine[.]eu
  • tokenukraine[.]com
  • supportukraine[.]today
  • ukrainecharity[.]gives
  • ukrainesolidarity[.]org
  • ukraine-solidarity[.]com
  • saveukraine[.]today

Skrzynki mailowe na celowniku

oszustwa wpłaty do ukrainyWłaściciele skrzynek mailowych i użytkownicy mediów społecznościowych mogą spodziewać się wiadomości pochodzących od rzekomych ofiar wojny w Ukrainie. Opis takiego przypadku opublikowano na forum Reddit, gdzie ofiara oszustwa umieściła zrzut ekranu wiadomości, którą otrzymała od przestępców. W fałszywej wiadomości oszuści podszywali się pod ofiarę wojny w Ukrainie, która została bez środków do życia. Emocjonalny mail i błagania o pomoc rzekomych ofiar dostrzeżono również na Twitterze i w innych mediach społecznościowych.

– W dobie powszechnych przejęć kont i trwających cyberataków przeciwko ukraińskim celom weryfikacja informacji może być trudna. Chociaż serwisy społecznościowe odgrywają ważną rolę w rozpowszechnianiu informacji o organizacjach charytatywnych i działaniach humanitarnych, to jednocześnie są one również podatnym gruntem dla oszustów. Biorąc pod uwagę bieżące wydarzenia, można spodziewać się, że oszuści będą szukać sposobów na wykorzystanie dla własnych korzyści dramatycznych relacji na temat ludzi dotkniętych wojną – mówi ekspert ESET.

Ile kosztuje wojna?

Oceniając to, jak kosztowna jest wojna – zazwyczaj koncentrujemy się na tym, ile trzeba było wydać pieniędzy na zgromadzenie odpowiednich zasobów materiałów wojennych, sprzętu, opłacenie ludzi w armii, zapewnienie zaopatrzenia. W tym przypadku stosunkowo prosto prowadzić szacunki – bo wiemy, ile armia w rozwinięciu zużywa paliw, ile wystrzeliwuje pocisków i ile one mniej więcej kosztują. Jednak trzeba pamiętać o kosztach wojny dodatkowych i głębokich. Zazwyczaj też na wojnę patrzymy przez dramat ludzi. Ludzi, którzy zginęli, którzy są ranni. Ludzi, którzy musieli uciekać z domu i być może nie będą mieli do czego wrócić. Ale pamiętajmy też, że koszty, które trzeba będzie prędzej czy później rozliczyć – to także koszty strat materialnych, które dotyczą gospodarki.

– To dotyczy infrastruktury, która została zniszczona wprost w trakcie działań wojennych – ale i po to, żeby na przykład opóźnić część działań – typu wysadzenie mostów, zniszczenie dróg, zniszczenie infrastruktury telekomunikacyjnej, którą niszczy się stronie przeciwnej, żeby ona nie mogła na danym terenie funkcjonować – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista KIG. – Są też straty przedsiębiorstw w zasobach produkcyjnych, o których się praktycznie w tej chwili nie mówi – ale one będą na pewno bardzo poważne. Bardzo poważne są straty materialne związane z całokształtem budowlanym. Wiele budynków trzeba będzie naprawić. To samo dotyczy wodociągów oraz całej infrastruktury miejskiej. To są dziesiątki, setki miliardów strat materialnych. Wiele tych strat trzeba będzie zrekompensować – aby gospodarka mogła dojść do stanu sprzed agresji rosyjskiej. Jak widać, koszty są niewyobrażalne, bardzo trudne do oszacowania – analizuje Soroczyński.

196-proc. wzrost cyberataków na ukraiński sektor rządowo-wojskowy. Uwaga na fałszywe maile z prośbami o pomoc dla Ukrainy

Cyberataki na ukraiński sektor rządowo-wojskowy w pierwszych trzech dniach wojny wzrosły niemal dwukrotnie, natomiast ataki na organizacje rosyjskie urosły o 4 proc. – wynika z analiz Check Point Research. Zaobserwowano siedem razy więcej ataków phishingowych w postaci maili napisanych cyrylicą, przy czym jedna trzecia z nich była skierowana do rosyjskich odbiorców z ukraińskich adresów e-mail. Zakres działań hakerskich wykorzystujących wojnę wykracza jednak poza walczące kraje – eksperci ostrzegają m.in. przed fałszywymi e-mailami, wysyłanymi w celu oszukiwania osób chcących przekazać darowizny na rzecz Ukrainy.wzrost cyberataków na ukraiński sektor rządowo-wojskowy

Wojna rosyjsko-ukraińska odbywa się nie tylko na polu terytorium Ukrainy, ale również w cyberprzestrzeni. Eksperci Check Point Research na bieżąco monitorują sytuację, odnotowując oszałamiający wzrost cyberataków, wymierzonych przede wszystkim w zaangażowane strony.

Z szacunków analityków ds. cyberbezpieczeństwa wynika, że ukraiński rząd i sektor wojskowy doświadczył aż 196-proc. wzrostu cyberataków w ciągu pierwszych trzech dni walki w porównaniu z początkiem lutego 2022 r. Ten sam sektor na świecie, a także w Rosji, nie wykazał podobnego wzrostu. Jednocześnie ogólny wzrost cyberataków skierowanych na ukraińskie sieci nie przekroczył 0,5 proc. W identycznym okresie inne regiony świata doświadczyły niewielkich spadków średniej liczby ataków cybernetycznych.wzrost cyberataków na ukraiński sektor rządowo-wojskowy

Co interesujące, mimo braku znaczących wzrostów ataków cybernetycznych na rosyjski sektor rządowo-wojskowy, analitycy Check Point Research udokumentowali 4-proc. wzrost ataków uwzględniając wszystkie gałęzie gospodarki.

– Aktywność cybernetyczna gwałtownie rośnie wokół trwającego konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Obserwujemy wzrost cyberataków po obu stronach, przy czym ukraiński rząd i sektor wojskowy odnotowują największy wzrost. Ważne jest, aby zrozumieć, że obecna wojna ma również cyber- wymiar, w którym ludzie wybierają swoją stronę online – od darknetu po media społecznościowe. Haktywiści, cyberprzestępcy, „białe kapelusze”, a nawet firmy technologiczne obierają jasną stronę i są ośmieleni do działania – mówi Lotem Finkelstein, szef działu wywiadu zagrożeń w Check Point Software.

Eksperci Check Pointa zwracają również uwagę na kampanię fałszywych wiadomości e-mail, które mają za cel wykorzystanie motywu zbiórki finansów na rzecz Ukrainy, w celu przejęcia środków darczyńców. Rozesłane wiadomości zachęcają przede wszystkim do przelewów w kryptowalutach.

– Osoby, które chcą przekazać darowizny na rzecz Ukrainy, ostrzegamy przed fałszywymi wiadomościami e-mail. Zawsze sprawdzajmy adresy e-mail nadawcy. Zwracajmy uwagę na wszelkie błędy ortograficzne w wiadomościach oraz sprawdzajmy, czy nadawca wiadomości e-mail jest autentyczny. Z naszej strony będziemy nadal monitorować wszystkie strony cyberaktywności wokół trwającej wojny – dodaje Finkelstein.

Polska również na celowniku

W zeszłym tygodniu, jeszcze przed rozpoczęciem wojny, Polski rząd podjął decyzję o podniesieniu stopnia zagrożenia cybernetycznego do poziomu 3 (Charlie), była to odpowiedź na realne zagrożenie ataków cybernetycznych prowadzonych w związku z rosnącym napięciem pomiędzy Rosją a Ukrainą.

– Sektor finansowy to obecnie najczęściej obierany przez cyberprzestępców sektor polskiej gospodarki. Przeciętna firma z tego sektora jest atakowana 987 razy w tygodniu. Wydaje się, że głównym celem takich ataków jest chęć zakłócenia działalności instytucji finansowych, dezorientacja klientów i rynków. Jednocześnie hakerzy posługują się coraz bardziej wyrafinowanymi technikami przejęcia danych osobowych i środków finansowych – wyjaśnia Wojciech Głażewski, dyrektor zarządzający firmy Check Point Software Technologies w Polsce.

Ulga sponsoringowa – kto i co może odliczyć od podatku?

Na mocy przepisów Polskiego Ładu wprowadzona została tzw. ulga sponsoringowa, pozwalająca odliczyć 50 proc. kosztów poniesionych na działalność sportową, kulturalną bądź wspierającą szkolnictwo wyższe i naukę. Kto może sięgnąć po tę formę ulgi?

Ulga sponsoringowa to nowa propozycja zachęty podatkowej – do tej pory bowiem w podatku dochodowym nie było takiego rozwiązania. Co ważne, jest ona skierowana do tych przedsiębiorców, którzy angażują się w działalność społecznie pożyteczną (CSR) i wspierają działalność czy to sportową, kulturalną, bądź szkolnictwo wyższe oraz naukę, jednocześnie wspomagając rozwój lokalnych społeczności.

Jaka konkretnie grupa przedsiębiorców może sięgnąć po tę ulgę? – Ulga sponsoringowa to rozwiązanie skierowane do podatników PIT, osiągających przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej, z której dochody są opodatkowane na ogólnych zasadach według skali podatkowej lub podatkiem liniowym, a także do podatników CIT, uzyskujących przychody inne niż przychody z zysków kapitałowych. A zatem, z tego rozwiązania będą mogły skorzystać zarówno osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą, jak i spółki prawa handlowego – mówi Teresa Warska, specjalista ds. księgowości w Systim.pl.

Jak podaje Ministerstwo Finansów, ulga polega na odliczeniu od podstawy opodatkowania 50 proc. kosztów uzyskania przychodów poniesionych na działalność sportową, kulturalną oraz szkolnictwo wyższe i naukę. Warto jednak pamiętać, że kwota odliczenia nie może przekroczyć kwoty dochodu uzyskanego przez podatnika w roku podatkowym: z pozarolniczej działalności gospodarczej (PIT) oraz z przychodów z innych niż przychody z zysków kapitałowych (CIT).

Ulga sponsoringowa pozwoli przedsiębiorcy rozliczyć w podatku dochodowym 150 proc.  poniesionych kosztów, gdzie 100 proc. stanowić będzie koszt uzyskania przychodów, zaś 50 proc. to odliczenie w ramach ulgi. Należy jednak pamiętać, że z ulgi będzie można skorzystać po rozliczeniu podatku dochodowego za 2022 rok – wykazać ją bowiem należy w zeznaniu rocznym. Ważne jest, aby podatnik decydujący się na tę formę odliczenia, złożył organom podatkowym wykaz poniesionych kosztów, które to mają podlegać odliczeniu – dodaje ekspertka z Systim.pl.

Na koniec podkreślić należy, że ulga na sponsoring dotyczy wyłącznie tych wydatków, które uznawane są za koszty uzyskania przychodów. Mówiąc krótko, nie może być ona traktowana przez przedsiębiorcę jako darowizna – na tę bowiem przysługuje odrębne odliczenie od dochodu, które zostało przewidziane w ustawie o PIT i ustawie o CIT. Celem wydatku, który ma obejmować wyżej wymieniona ulga, jest osiągnięcie przychodów lub ich zachowanie. Do tego typu wydatków możemy zaliczyć chociażby cele promocyjne bądź reklamowe.

CEIDG: Przedsiębiorcy w ub.r. złożyli ponad 170 tys. wniosków o likwidacje firm. To wzrost o 20% rdr.

Jak informuje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, w ub.r. przedsiębiorcy z całej Polski złożyli łącznie ponad 173 tys. wniosków dot. likwidacji jednoosobowej działalności gospodarczej. To o prawie 22% więcej niż rok wcześniej. Ubiegłoroczna liczba jest bardziej zbliżona do tych, jakie były notowane w latach 2016-2019. Natomiast w 2021 roku najwięcej ww. przypadków zarejestrowano w grudniu – ponad 24 tys. Dla porównania, we wcześniejszych miesiącach tego samego roku było ich średnio 13,5 tys. Z rejestru CEIDG wiadomo też, że w zeszłym roku we wszystkich województwach nastąpił wzrost w relacji rocznej. Największy był w woj. świętokrzyskim, a najmniejszy – w lubuskim. Z kolei pod względem liczby złożonych wniosków w ub.r. przodowało woj. mazowieckie. Najmniejszy wynik padł w woj. opolskim.

Widoczny wzrost

W 2021 roku do rejestru CEIDG wpłynęło ponad 173,3 tys. wniosków dotyczących likwidacji jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG). To o prawie 22% więcej niż rok wcześniej, gdy było ich 142,3 tys. W odniesieniu do lat 2016-2019 ilość ubiegłorocznych wniosków kształtuje się na bardzo zbliżonym poziomie (183,8 tys. – 2016 roku, 177,6 tys. – 2017 rok, 171,6 tys. – 2018 rok, 168,5 tys. – 2019 rok).

– Tak duży wzrost wniosków dotyczących likwidacji JDG jest spowodowany gwałtownie pogarszającą się sytuacją gospodarczą. Wielu przedsiębiorców zdecydowało się zamknąć swoją firmę z powodu dynamicznie rosnących kosztów prowadzenia działalności, które nie przełożyły się na wzrost przychodów – komentuje radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol.

Jak stwierdza ekonomista Marek Zuber, w 2020 roku przed składaniem ww. wniosków przedsiębiorców powstrzymały przede wszystkim tarcze antykryzysowe, które ustabilizowały sytuację wielu firm, także mających problemy przed pandemią. To nie 2021 rok jest nadzwyczajny, tylko ten wcześniejszy. Co więcej, perspektywa umorzenia długów powodowała często sztuczne utrzymywanie podmiotów, tylko po to, by skorzystać ze zamiany pożyczek na środki bezzwrotne.

– Z chwilą ustania pomocy ze strony rządu, przedsiębiorcy, którzy nie odnaleźli się w nowych warunkach, zdecydowali się na likwidację swoich biznesów. To, w moim przekonaniu, było do przewidzenia od samego początku – mówi radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Łukasz Goszczyński.

Rekordowe miesiące

Patrząc na szczegółowe dane z poszczególnych miesięcy 2021 roku, widać, że zdecydowanie najwięcej wniosków dot. likwidacji działalności gospodarczej było w grudniu – ponad 24 tys. We wcześniejszych miesiącach ub.r. notowano ich średnio 13,5 tys. Najmniej złożono ich w lipcu – 12,2 tys. Z kolei największy wpływ był w styczniu, tj. 16,4 tys. W 2020 roku również największa liczba wniosków padła w styczniu. Była jednak wyższa niż dokładnie rok później, bo przekroczyła 21,7 tys. Natomiast najmniejsza liczba takich dokumentów wpłynęła do CEIDG w kwietniu – 6,6 tys.

– Duża liczba wniosków na początku 2020 roku to z kolei efekt hamowania gospodarki. Później wygasiły go tarcze antykryzysowe. Z kolei koniec 2021 roku oznaczał z jednej strony wzmożony wzrost kosztów prowadzenia działalności, np. gazu, a z drugiej – mniejsze od oczekiwanych obroty wielu branż. Wśród nich można wymienić chociażby handel. W dodatku atak pandemii dał się we znaki wielu obszarom gospodarki, m.in. gastronomii – wyjaśnia Marek Zuber.

Zdaniem Łukasza Goszczyńskiego, na decyzję przedsiębiorców o likwidacji JDG w grudniu ub.r. wpłynęły zmiany zapowiadane wraz z wprowadzeniem Polskiego Ładu od stycznia 2022 roku. Czekały na nich nowe daniny oraz dodatkowe obowiązki administracyjne, wiążące się z dodatkowymi kosztami. W opinii eksperta, wiele osób pod wpływem doniesień medialnych w grudniu 2021 roku podjęło decyzję o likwidacji swoich działalności, ponieważ już wcześniej działali na granicy opłacalności, a kolejne obciążania mogły tylko pogłębić straty. Po dokładnych wyliczeniach przedsiębiorcy doszli do wniosku, że bardziej opłaci im się praca na etacie, która dodatkowo będzie mniej ryzykowna.

– Absolutnie zgadzam się z tym, że główny wpływ na wysoki wzrost wniosków w grudniu 2021 r. miał Polski Ład, który w znaczącym stopniu pogorszył warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Przedsiębiorcy likwidujący firmy nie chcą już ponosić zwiększonych obciążeń podatkowych przy jednoczesnym podniesieniu kosztów prowadzenia działalności. W konsekwencji budżet państwa będzie notował mniej wpływów z podatków, o czym się tak głośno już nie mówi – dodaje Adrian Parol.

Różnice terytorialne

W ubiegłym roku we wszystkich województwach w kraju odnotowano w relacji rocznej przyrost liczby wniosków dot. likwidacji działalności. Największa zmiana dotyczy woj. świętokrzyskiego i wynosi aż 25,4%. Podobny wynik ma podkarpackie – 25%. Za nim jest kujawsko-pomorskie – 24,2%. Najmniejsze skoki zaobserwowano w lubuskim – o 10,2%, mazowieckim – o 12,9%, a także w zachodniopomorskim – 15,1%.

– Największe wzrosty dotyczą woj. świętokrzyskiego, podkarpackiego, kujawsko-pomorskiego z uwagi na strukturę gospodarczą tych województw. W tych częściach kraju przeważają mikroprzedsiębiorcy, świadczący usługi na rzecz lokalnej społeczności, którzy zostali najbardziej dotknięci skutkami pandemii. Biorąc pod uwagę kryzys ekonomiczny i perspektywę wprowadzenia Nowego Ładu w 2022 roku, jedyną rozsądną alternatywą było dla nich zamknięcie działalności – zauważa Adrian Parol.

Natomiast Marek Zuber zwraca uwagę na to, że wzrost gospodarki w ubiegłym roku dotyczył w szczególny sposób przemysłu. Województwa o największym przyroście liczby upadłości są mało uprzemysłowione. Z tego względu znalazły się w dość kiepskiej sytuacji. W dodatku turystyka nie odbudowała się w pełni, co pogorszyło kondycję woj. kujawsko-pomorskiego czy podkarpackiego.

– W woj. mazowieckim wpływ na mniejszy wzrost wniosków miała koncentracja firm w rejonie Warszawy, która gospodarczo jest bardzo dobrze rozwinięta. To daje większe pole manewru podmiotom funkcjonującym na tym obszarze. W przypadku woj. lubuskiego i zachodniopomorskiego istotne znaczenie zyskały powiązania biznesowe z naszym zachodnim sąsiadem. Wiele firm świadczy usługi w Niemczech, tym samym są one mniej uzależnione od sytuacji ekonomicznej w Polsce, która jest coraz gorsza – podkreśla Adrian Parol.

Należy też dodać, że w całym 2021 roku najwięcej wniosków dot. likwidacji działalności było w woj. mazowieckim – 23,6 tys. Na drugim miejscu znalazło się śląskie – 15,4 tys. Na trzeciej pozycji uplasowało się wielkopolskie – 14,8 tys. Z kolei najmniejszy wynik miało woj. opolskie – 3,3 tys. Przed nim było podlaskie i lubuskie – odpowiednio prawie 4,1 tys. i 4,3 tys. Łukasz Goszczyński uważa, że przedstawione dysproporcje wynikają z różnic pomiędzy poszczególnymi województwami w zakresie potencjałów gospodarczych oraz liczby ludności.

– Woj. mazowieckie, śląskie i wielkopolskie to obszary najlepiej zagospodarowane, o największych liczbach przedsiębiorstw. Działa tam zatem efekt skali. W mazowieckim przyrost upadłości jest relatywnie mały, ale funkcjonuje wiele firm, więc udział wniosków w stosunku do ich ilości w całym kraju jest spory – podsumowuje ekonomista Marek Zuber.

Jak pomóc Ukrainie i Ukraińcom

Ukraińcom trzeba pomagać w każdy możliwy sposób. Po pierwsze trzeba zaopiekować się uchodźcami z Ukrainy. Trzeba również dostarczyć im wszelkie materiały – nie tylko do prowadzenia wojny, ale także do przeżycia w czasach wojennych – tutaj oczywiście solidarność międzynarodowa jest kluczowa. My z Polski – ale nie tylko z Polski – powinniśmy słać nie tylko broń, co już robimy. Piękny przykład wczorajszy, wielkie dostawy broni ze Szwecji. Z neutralnej Szwecji. Piękna postawa także Finlandii.

– Konieczna jest broń, ale i żywność, paliwa. Rosjanie i Białorusini odcięli Ukraińców od dostaw paliwa z naszej rafinerii w Litewskich Możejkach. Teraz my musimy zapewnić paliwo dla wojsk i dla społeczeństwa Ukraińskiego – powiedział serwisowi eNewsroom Grzegorz Cydejko, publicysta ekonomiczny. – Musimy także pamiętać o połączeniach energetycznych. Mamy most energetyczny z Ukrainą i musimy wspierać w każdy możliwy sposób to społeczeństwo. Ta pomoc zresztą idzie wszelkimi kanałami – tylko musimy zachować pewną solidarność w jej udzielaniu. Widzimy tutaj jeszcze pewnie problemy – na przykład Węgrzy udzielają pomocy humanitarnej, ale już w żadnej innej nie chcą brać udziału po stronie koalicji państw demokratycznych w konflikcie przeciwko najeźdźcy rosyjskiemu – wyjaśnia Cydejko.

Zmiany w kierownictwie Polskich ePłatności

Jarosław Mikos rezygnuje ze stanowiska Prezesa Zarządu Polskich ePłatności. Mimo to pozostanie w strukturze Polskich ePłatności oraz Grupy Nets na stanowisku członka Rady Nadzorczej.

Głównym celem Jarosława Mikosa będzie wsparcie zarządu oraz działania wzmacniające pozycję PeP wewnątrz Grupy Nexi-Nets. Na pełniącego obowiązki Prezesa Zarządu został powołany Maciej Nowosielski, jego nominacja świadczy o zaufaniu i docenieniu jego dotychczasowej pracy, osiąganych przez niego corocznie wyników oraz pełnego zaangażowania w ciągły rozwój i sukcesy PeP

Jarosław Mikos z Polskimi ePłatnościami związany jest od 2017 roku kiedy został prezesem spółki. Pod przywództwem Mikosa PeP stał się najszybciej rozwijającą firmą z branży technologii płatniczych. Dzięki realizacji przez Mikosa długofalowej strategii silnego wzrostu firma rozwijała się niezwykle szybko, stając się wiodącym agentem rozliczeniowym dla detalistów w Polsce. Przejęcie PeP przez Nets było kolejnym potwierdzeniem kompetencji Jarosława Mikosa w obszarze zarządzania firmami, które odnoszą sukcesy w branży usług finansowych.

Wierzę, że PeP, będąc częścią Grupy Nets, zrealizuje swój znaczący potencjał na dynamicznym polskim rynku. Jako członek Rady Nadzorczej będę dalej aktywnie wspierał proces rozwoju PeP wewnątrz Grupy Nexi-Nets. Bycie elementem numeru jeden na rynku europejskim to duża sprawa, PeP może na mnie liczyć. mówi Jarosław Mikos.

Maciej Nowosielski – pełniący obecnie obowiązki Prezesa Zarządu Polskie ePłatności S.A. związany jest z firmą od maja 2017 roku – najpierw jako Dyrektor Handlowy, od stycznia 2020 roku jako Wiceprezes ds. Sprzedaży. Obecnie jest odpowiedzialny za część komercyjną i sprzedaż w roli Wiceprezesa Zarządu. W tym czasie PeP 7-krotnie zwiększył liczbę terminali oraz 10-krotnie EBIDTA. W trakcie swojej 25-letniej działalności biznesowej pełnił kluczowe role jako lider i menedżer prowadząc za każdym razem zespoły do sukcesu. Pod kierownictwem Nowosielskiego PeP bierze na cel zdobycie pierwszego miejsca w dziedzinie agentów rozliczeniowych w Polsce.

Obecnie  musimy dostarczać nowe produkty, stąd możliwość wypłaty gotówki z naszego terminala, doładowania telefonu czy zapłaty za rachunki. To wszystko jest bardzo istotne, ponieważ chcemy klientowi – sprzedawcy – móc zaoferować tyle usług na jednym terminalu, by stworzyć jak największą wartość dla końcowego konsumenta. Rozwijamy także absolutnie kluczowy kierunek – analitykę, dającą wsparcie oraz więcej inteligencji sprzedażowej merchantom. Rośniemy najszybciej w Grupie. Jesteśmy więc nośnikiem wzrostu i tu zyskujemy dużo uznania ze strony naszych europejskich partnerów z Nexi i Nets. powiedział Maciej Nowosielski.

Nowosielski współpracował między innymi Międzynarodowym Funduszem Inwestycyjnym Advent na rynku wydawniczym i edukacyjnym. Doświadczenie budował również realizując projekty dla firm z rynków FMCG czy Technologii. W szczególności związany był z branżą telekomunikacyjną Orange, gdzie był odpowiedzialny za sprzedaż pośrednią oraz biznesowo za projekty inwestycyjne na rynku B2C i SOHO. Swoje kompetencje doskonalił na Executive MBA, szkoleniach oferowanych przez FT Group Management School oraz studiach podyplomowych z zakresu zarządzania i marketingu.

Polskie ePłatności posiadają ponad 200 tys. terminali w punktach sprzedaży i oferują szerokie portfolio rozwiązań płatniczych, koncentrując się na segmencie Małych i Średnich Przedsiębiorstw, co – oprócz wcześniejszych przejęć – dodatkowo rozszerza i wzmacnia pozycję Grupy Nets w Polsce, która jest jednym z najatrakcyjniejszych regionów geograficznych w Europie z uwagi na niską penetrację kartami oraz dwucyfrowy wzrost wykorzystania kart, wynikający z przejścia z płatności gotówkowych na płatności kartami. Rozwój ten jest dodatkowo wspierany przez inicjatywy państwowe, promujące rozwiązania w zakresie płatności elektronicznych w sklepach.

Rosyjska inwazja na Ukrainę zaburza światowe rynki

Podobnie jak w przypadku innych kluczowych walut regionu CEE, kurs EUR/PLN waha się w zakresie psychologicznie istotnych poziomów. Presja na złotego może wzrosnąć, jeśli zwiększy się postrzegane ryzyko. Biorąc jednak pod uwagę otoczenie inflacyjne oraz to, że obecna sytuacja w krótkim terminie będzie oddziaływała w kierunku silniejszego wzrostu cen, uważamy, że ewentualna dalsza gwałtowna deprecjacja powinna spotkać się z odpowiedzią Narodowego Banku Polskiego.

Od czwartku na rynkach panował chaos, ale poczucie, że zachodnie sankcje nie spowodują całkowitego odcięcia Rosji od finansowego świata, napędziło późny wzrost cen aktywów ryzykownych w piątek. Ten stan rzeczy już jest nieaktualny, ponieważ w ciągu weekendu wyraźnie zwiększono sankcje, a Putin postawił w stan gotowości siły odstraszania nuklearnego. W efekcie obserwowaliśmy gwałtowną wyprzedaż rosyjskiej waluty, która dziś rano traciła nawet 30% w parze z dolarem amerykańskim. Zmusiło to Centralny Bank Rosji do więcej niż podwojenia stóp procentowych: stopa referencyjna została zwiększona z 9,5% do 20%, najwyższego poziomu od blisko dwóch dekad.

Reakcja rynku walutowego pokazuje, że o ile wcześniejsze sankcje były postrzegane przez inwestorów jako dość łagodne, to odcięcie wybranych rosyjskich banków od SWIFT oraz wzięcie na celownik Centralnego Banku Rosji i ograniczenie jego zdolności do obrony rubla są bardzo mocnymi, zdecydowanymi ruchami, które wywołają ogromne szkody w gospodarce Rosji. Sytuacja na rynkach walutowych będzie teraz zależeć oczywiście od rozwoju wydarzeń w Ukrainie i Rosji, ale także od reakcji światowych banków centralnych na kryzys, który prawdopodobnie nasili presję inflacyjną i stworzy nowe ryzyka ekonomiczne – szczególnie dla Europy.

W kontekście ubiegłego tygodnia można wyróżnić dwa główne motywy na rynkach walutowych. Po pierwsze, dolar amerykański ponownie jest preferowanym aktywem safe haven. Frank szwajcarski i jen japoński nie radzą sobie aż tak dobrze. Po drugie, znacznie wzrosły ceny surowców, przede wszystkim energetycznych, dzięki czemu zyskały waluty krajów eksportujących surowce, oczywiście z wyjątkiem rubla – korona norweska umocniła się znacznie względem wszystkich innych walut.

PLN

Polski złoty jest jedną z walut, które doświadczyły największej wyprzedaży w odpowiedzi na rosyjską inwazję na Ukrainę. W czwartek kurs EUR/PLN dobił do poziomu 4,72, później jednak złoty odrobił część strat. W poniedziałek ponownie obserwujemy presję na złotego, który oscyluje w okolicy poziomu 4,70 za euro, co ma związek z nałożeniem dodatkowych ostrych sankcji na Rosję.

Podobnie jak w przypadku innych kluczowych walut regionu CEE, kurs EUR/PLN waha się w zakresie psychologicznie istotnych poziomów. Presja na złotego może wzrosnąć, jeśli zwiększy się postrzegane ryzyko. Biorąc jednak pod uwagę otoczenie inflacyjne oraz to, że obecna sytuacja w krótkim terminie będzie oddziaływała w kierunku silniejszego wzrostu cen, uważamy, że ewentualna dalsza gwałtowna deprecjacja powinna spotkać się z odpowiedzią Narodowego Banku Polskiego. W tym kontekście sygnały zaczął wysyłać już jego czeski odpowiednik, deklarując możliwość podjęcia działań w celu ustabilizowania sytuacji.

EUR

Kluczowym pytaniem w kontekście euro staje się obecnie to, jak bardzo wojna w Ukrainie opóźni zacieśnianie polityki przez Europejski Bank Centralny. Zaostrzone sankcje ogłoszone w weekend zwiększają ryzyko przerw rosyjskich dostaw surowców energetycznych do Europy, co będzie zarówno proinflacyjne, jak i szkodliwe dla zdolności produkcyjnych gospodarki – to wyjątkowo zła mieszanka, na którą odpowiedź nie jest oczywista. W zwykłych warunkach kluczowe w tym tygodniu byłyby środowe dane o inflacji w lutym, ale obecnie znacznie ważniejsze będą oczywiście wydarzenia wokół Rosji i Ukrainy oraz reakcje członków EBC na sytuację.

USD

USA są stosunkowo samowystarczalną gospodarką i nie są zależne od dostaw energii z Rosji. Z tego powodu mogą lepiej znosić długofalowe skutki ekonomiczne wojny w Ukrainie i drakońskich sankcji nałożonych przez Zachód, więc nie jest zaskakujące, że spośród głównych walut dolar jest safe haven pierwszego wyboru.

Zeszły tydzień przyniósł kolejne zaskoczenie w górę inflacją, tym razem PCE. Raport z amerykańskiego rynku pracy (non-farm payrolls), który zostanie opublikowany w tym tygodniu, zapowiada się bardzo dobrze i powinien pokazać silną presję płacową.

Podobnie jak w przypadku EBC istnieją poważne wątpliwości, czy Fed rzeczywiście może sobie pozwolić na opóźnienie w wycofaniu akomodacji w obliczu kolejnego szoku inflacyjnego. Sprawozdanie prezesa Jerome’a Powella przed Kongresem w środę i czwartek powinno nieco rozjaśnić sytuację i uważamy, że poza wydarzeniami związanymi z rosyjską inwazją na Ukrainę, będzie kluczowym wydarzeniem tego tygodnia.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Czym jest wentylacja z odzyskiem ciepła i czy warto w nią zainwestować?

Coraz częściej wentylacja tradycyjna (czyli grawitacyjna) zastępowana jest wentylacją z systemem rekuperacji. Gdy badamy temat, to najczęściej słyszymy, że odzysk ciepła pozwala zmniejszyć rachunki za ogrzewanie i owszem – to prawda. Jednak wentylacja z rekuperacją, posiada jeszcze inne zalety. Wentylacja z odzyskiem ciepła pozwala na dodatkowe zastosowanie różnych filtrów, które mogą chronić przed alergenami i zanieczyszczeniami powietrza z zewnątrz. Co jeszcze zyskasz wybierając wentylację z odzyskiem ciepła zamiast wentylacji grawitacyjnej? Dowiedz się więcej z naszego artykułu!

Wentylacja z odzyskiem ciepła fakty i mity – jak to działa?

Wentylację z odzyskiem ciepła najbardziej opłaca się instalować w pomieszczeniach ogrzewanych. Ze względu na to, że przyczynia się znacznie do zaoszczędzenia energii zużywanej na ogrzewanie pomieszczenia (lub całego domu). W jaki sposób się to odbywa? Otóż za pomocą rekuperatora i specjalnych nowoczesnych elementów tej instalacji zużyte powietrze jest odprowadzane na zewnątrz z odzyskiem nawet do 90% ciepła. Nowe powietrze z zewnątrz jest pobierane, filtrowane i trafia do nas z powrotem wraz z ciepłem. Wentylacja naturalna (grawitacyjna) polega tylko na tym, że cieplejsze powietrze unosi się wyżej, a następnie „ucieka” przy pomocy otworów wentylacyjnych umieszczonych wysoko na ścianach budynków. Taka wentylacja jest uzależniona mocno od warunków pogodowych – a mianowicie od wiatru i w żaden sposób nie chroni nas przed zanieczyszczeniami z zewnątrz.

Wentylacja z odzyskiem ciepła – dlaczego warto?

Decydując się na wentylację z odzyskiem ciepła możemy zaopatrzyć się dodatkowo w filtry oczyszczające powietrze z metali ciężkich i pyłów. Możliwość taką docenią szczególnie osoby narażone na reakcje alergiczne, dzieci i osoby starsze oraz zwłaszcza z chorobami płuc, czy astmą. Inwestycję w wentylację z rekuperacją można potraktować również jako działanie prewencyjne, mające na celu utrzymanie dobrego zdrowia i samopoczucia na dłużej. Działanie to może być przejawem troski o zdrowie i dobre warunki do życia dla siebie i swojej rodziny, a pieniądze zaoszczędzone na ogrzewaniu będziemy mogli przeznaczyć na coś innego.

Wentylacja z odzyskiem ciepła – jaki koszt?

Ceny instalacji mechanicznej z odzyskiem ciepła zależą od rodzaju rekuperatora, wielkości pomieszczenia oraz cennika usług firmy, która wybierzemy do tego zadania. Bezpłatną wycenę instalacji z odzyskiem ciepła oferuje online firma Comair. Warto zapoznać się ze szczegółami, a nawet zadzwonić do specjalistów, którzy się tym zajmują. Specjaliści z tej dziedziny z pewnością chętnie odpowiedzą na wszystkie pytania i nurtujące wątpliwości dotyczące opłacalności rekuperacji. Konsultacja umożliwi rozpatrzenie możliwości i stworzenie planu wstępnej koncepcji. Z taką pomocą każdy zainteresowany opłacalną, bezpieczną i korzystna dla zdrowia wentylacja domu, salonu, czy firmy będzie mógł zapoznać się ze szczegółami.

Artykuł powstał przy współpracy z firmą Comair.pl

Buty robocze męskie i damskie – Jakie obuwie BHP wybrać?

Ochrona stóp i nóg przed możliwymi uszkodzeniami, czy dyskomfortem w pracy jest bardzo ważna. Wyposażenie pracowników w odpowiednie obuwie zgodne z wymogami BHP jest kluczowe dla bezpieczeństwa całej załogi. Zdrowie pracowników i komfort ich pracy bezpośrednio przekłada się na efektywność, a często też obecność w pracy. Warto zadbać o to, by obuwie robocze spełniało najważniejsze wymogi. Jakie buty robocze wybrać i gdzie je kupić? Więcej dowiesz się w artykule!

Buty robocze męskie i damskie

Buty robocze BHP zarówno męskie, jak i damskie najlepiej kupić w profesjonalnym sklepie lub hurtowni BHP. Przed zakupem powinniśmy zaczerpnąć szczegółowych informacji na temat danego obuwia, czy rzeczywiście sprawdzi się w konkretnym przypadku. Buty robocze to szeroka gama produktów spełniających standardy bezpieczeństwa i higieny pracy, dlatego nie powinno się ich kupować „w ciemno”. W sklepie BHP eksperci pomogą nam wybrać zestaw produktów, które najlepiej będą się sprawdzać w naszej firmie, czy zakładzie pracy. Z powodzeniem znajdziemy obuwie robocze męskie, a także dla kobiet. Obuwie robocze obejmują buty robocze dla spawaczy, drogowców, brukarzy, ale także buty dla personelu medycznego, wodery i kalosze.

Jakie buty robocze wybrać?

Oczywiście musimy kierować się specyfiką danej profesji. Warto zorientować się w temacie wykorzystując internet, gdzie możemy przejrzeć bez wychodzenia z domu całą ofertę butów roboczych. Jeśli pojawią się wątpliwości, to najlepiej zapytać obsługę sklepu (mailowo lub telefonicznie) czy dane buty to trafny wybór. Pamiętajmy o tym, że nie warto oszczędzać na zdrowiu, więc cena butów roboczych nie powinna być kluczowym determinantem naszego wyboru. Dla dobrego wizerunku i w zależności od wielkości firmy możemy nawet zapytać o zdanie pracowników. Na pewno poczują się wtedy jeszcze bardziej docenieni i z chęcią wybiorą obuwie dla siebie z danej kategorii. Jeśli mamy z góry ustalone potrzeby, to zadanie jest ułatwione. Dużą ilość butów roboczych najlepiej kupić w hurtowni, ze względu na korzystniejszą ofertę.

Gdzie kupić buty robocze?

Na przykład Antar Hurtownia BHP w Krakowie, prezentuje na swojej stronie internetowej naprawdę obszerną ofertę obuwia do pracy. Dzięki temu możemy zapoznać się z wieloma modelami butów roboczych bez wychodzenia z domu. Oczywiście warto wybrać się do hurtowni osobiście po większe zakupy, by obejrzeć towar z bliska. Nic na szczęście w dzisiejszych czasach nie stoi na przeszkodzie, by zamówienie trafiło od razu do nas jako przesyłka. Hurtownia BHP jest świetnym wyborem ze względu na obeznanie w tematyce. Dodatkowo każda dobra hurtownia BHP z pewnością wyposażona jest w produkty, które spełniają wymogi i posiadają niezbędne certyfikaty. Certyfikaty, które rzeczywiście potwierdzają niezawodność obuwia oraz jego przeznaczenie do konkretnego typu prac. Jest to bardzo ważne, by obuwie robocze rzeczywiście pochodziło od producentów, którzy się tym zajmują i cenią sobie świetną jakość butów roboczych.

Artykuł napisany przy współpracy z https://antar.pl/

Wojna trwale zmieni strukturę migracji Ukraińców do Polski. Czy rynek pracy jest gotowy?

Międzynarodowa agencja zatrudnienia Gremi Personal apeluje do pracodawców o bardziej prokobiecą politykę zatrudnienia.

Od początku inwazji zbrojnej Rosji na Ukrainę przybyło do naszego kraju już 213 tys. uchodźców z Ukrainy (stan na poniedziałek 28 lutego 2022). To głównie kobiety, dzieci i seniorzy czyli osoby, których nie obejmuje obowiązek służby wojskowej.

Jednocześnie część pracujących w Polsce ukraińskich mężczyzn – już około 20 tys. – zdecydowała się na powrót do kraju w celu obrony ojczyzny. Wszystko wskazuje na to, że odpływ mężczyzn w wieku poborowym jest możliwy na większą skalę, w zależności od tego jak potoczy się i jak długo potrwa wojna.

Razem z tym proporcjonalnie będzie rosła liczba kobiet, które po przekroczeniu granicy, chwili oddechu i załatwieniu wszystkich formalności, będą potrzebowały pracy zapewniającej im, a także ich dzieciom, niezbędne środki do życia.

– Wojna już tak naprawdę wywołuje ogromne zmiany w strukturze migracji. Tymczasem ok. 70 procent ofert pracy dla obcokrajowców na polskim rynku pracy wciąż jest przeznaczona dla mężczyzn. Jako pracodawcy musimy już teraz dostosować się do sytuacji – nie tylko ze względów humanitarnych, ale też w celu uniknięcia dotkliwych braków kadrowych i zapewnienia ciągłości produkcji, logistyki, sprzedaży oraz innych branż, których niezbędnym elementem są obecnie pracownice i pracownicy z Ukrainy – mówi Vitaliya Korshun, kierowniczka ds. klientów kluczowych międzynarodowej agencji zatrudnienia Gremi Personal.

– Apelujemy do polskich firm, organizacji pracodawców, stowarzyszeń branżowych. Przeanalizujmy wspólnie możliwości zwiększenia zatrudnienia kobiet z Ukrainy w poszczególnych branżach i wypracujmy odpowiednie rozwiązania – dodaje.

Według niej, agencja Gremi Personal już ma doświadczenie zatrudnienia kobiet na typowo „męskie” stanowiska, i jest to doświadczenie bardzo pozytywne.

Zadanie jednak nie jest proste, i to nie tylko dlatego, że duża część stanowisk, na które zatrudniani są obcokrajowcy, potrzebuje od pracownika odpowiedniego poziomu siły fizycznej. Wiele kobiet ucieka od wojny razem z dziećmi, które będą potrzebowały opieki, gdy matki pójdą do pracy.

– Mamy nadzieję, że polski system oświaty i opieki społecznej okaże się dostatecznie wydajny. Każde dodatkowe rozwiązanie będzie jednak na wagę złota – czy to przyzakładowa świetlica, w której dzieci będą mogły w bezpiecznych warunkach poczekać, aż mama skończy pracę, czy wsparcie socjalne dla matek z dziećmi, dodatkowe urlopy i bonusy typu bony żłobkowe – mówi Vitaliya Korshun.

– Potrzebna będzie aktywna współpraca pracodawców, w tym agencji zatrudnienia, urzędów, samorządów i organizacji pozarządowych, do której jesteśmy gotowi. Już od jakiegoś czasu realizujemy w agencji inicjatywy prorodzinne, w tym stypendia dla utalentowanych dzieci naszych pracowników – dodaje.

Siłą rzeczy Ukrainki najpierw będą zatrudniane do prostych prac, głównie ze względu na brak znajomości języka polskiego. Warto jednak brać pod uwagę, że duża część uchodźczyń posiada wyższe wykształcenie, kwalifikacje i za jakiś czas będzie mogła wykonywać prace inne, niż fizyczne.

Zgodnie z raportem agencji Gremi Personal „Puls migracji zarobkowej: portret kobiety” już wcześniej 80 proc. migrantek miało wyższe wykształcenie, a i tak 85 proc. Ukrainek pracuje w Polsce poniżej swoich kwalifikacji.

A według danych tegorocznego Barometru Zawodów – badania rynku pracy zrealizowanego na zlecenie Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej – dotkliwe braki kadrowe w Polsce będą odczuwalne nie tylko w budownictwie, produkcji czy logistyce, ale i w HoReCa, sprzedaży, opiece zdrowotnej, rachunkowości, księgowości, HR itp.

– Potrzebujemy dla tych kobiet szybszej ścieżki integracji, nauki języka, i potwierdzenia kwalifikacji. Zwracamy się również do urzędów pracy o dostosowanie lokalnej oferty szkoleniowej w ramach aktywizacji zawodowej do potrzeb kobiet z Ukrainy. Wtedy Ukrainki będą mogły w krótkim czasie uzyskać certyfikat ukończenia kursu zawodowego bądź doszkalającego. Leży to nie tylko w ich interesie, ale i w interesie ekonomicznym wszystkich pracodawców – reasumuje Vitaliya Korshun.

Sytuacja na rynku mieszkaniowym szybko się zmienia, czy deweloperzy weryfikują swoje strategie działania?

Sytuacja na rynku mieszkaniowym szybko się zmienia, czy deweloperzy weryfikują swoje strategie działania? Czy firmy rozważają zmianę działalności i planów sprzedażowych na ten rok? Sondę opracował serwis nieruchomości dompress.pl

Andrzej Oślizło, prezes zarządu Develia S.A.

Rok 2021 był dla Develii bardzo udany. Udało nam się przekroczyć plany sprzedażowe. Znaleźliśmy nabywców na 1921 mieszkań, czyli o 41 proc. więcej niż rok wcześniej. W tym roku planujemy wprowadzić do oferty 2450-2650 lokali i zamknąć go sprzedażą na poziomie 2300-2450 mieszkań. W ramach przedsięwzięcia joint venture z hiszpańską grupą kapitałową Grupo Lar rozpoczniemy sprzedaż pierwszych dwóch projektów. Zamierzamy umocnić jeszcze bardziej naszą pozycję w największych miastach Polski.

Zdajemy sobie sprawę, że w 2022 roku otoczenie rynkowe może być trudniejsze z wielu powodów, jak choćby podwyżki stóp procentowych, wysoka inflacja, zmiany w prawie dotyczącym nowych inwestycji deweloperskich, czy rosnące koszty materiałów budowlanych oraz generalnego wykonawstwa. Naszą odpowiedzią na te wyzwania jest dywersyfikacja produktowa. W tym roku rozpoczniemy pierwsze projekty z segmentu najmu instytucjonalnego (PRS). Nowoczesne mieszkania na wynajem, oferowane na jasnych warunkach prawnych i zarządzane przez profesjonalnego operatora to trend, który w najbliższych latach będzie szybko się upowszechniał i stanowił ważny element wzrostu. W najbliższych latach zamierzamy dostarczać rocznie co najmniej 600-800 lokali w tej formule. Pod koniec 2021 roku podpisaliśmy dwa listy intencyjne związane z zaangażowaniem w ten segment rynku i rozpoczęliśmy negocjacje warunków sprzedaży nieruchomości w Warszawie i we Wrocławiu.

W rozwoju nowych produktów mieszkaniowych i budowie portfela PRS pomogą nam środki pozyskane ze sprzedaży aktywów komercyjnych, obiektu wielofunkcyjnego Sky Tower oraz centrum handlowego Arkady Wrocławskie. Transakcję dotyczącą Sky Tower sfinalizujemy do końca kwietnia br., w przypadku Arkad planujemy zamknąć umowę z końcem tego roku.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal S.A.

Na bieżąco przyglądamy się sytuacji na rynku, analizujemy możliwe scenariusze i tym samym dostosowujemy się do aktualnych warunków. Zakładamy, że w tym roku zakontraktujemy około 4000 lokali. Podkreślamy, że nie bierzemy udziału w wyścigu o jak najwyższą sprzedaż. Istotne jest dla nas zachowanie wysokiej rentowności prowadzonych projektów.

W Polsce luka mieszkaniowa wciąż jest duża. Zapotrzebowanie na mieszkania jest wysokie, a zdecydowanie większość naszej oferty skierowana jest do klientów, którzy kupują nieruchomości z myślą o własnych celach mieszkaniowych. Jesteśmy zdywersyfikowani geograficznie, działamy w siedmiu największych aglomeracjach w Polsce i zapewniamy klientom kompleksowe wsparcie przy zakupie mieszkania. Wypracowany przez nas model biznesowy pozwala kontrolować proces inwestycyjny oraz zarządzać sprzedażą i jej stabilnością, co w konsekwencji pozytywnie wpływa na rentowność prowadzonej działalności. Działamy kompleksowo, posiadamy własne generalne wykonawstwo, własne biura projektowe, własne biura sprzedaży, pomagamy klientom w pozyskaniu finansowania, a za wykończenie mieszkań odpowiada Atal Design.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

Bouygues Immobilier ma ponad 60 lat doświadczeń we Francji, w Polsce równo 20. To znaczy, że nasza firma z powodzeniem funkcjonowała już w różnych warunkach ekonomicznych. Oczywiście uważnie obserwujemy sytuację makroekonomiczną i zmiany zachodzące na rynku, ale nie zmieniamy planów. Konsekwentnie realizujemy naszą strategię działania. W czterech miastach – Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdyni oferujemy mieszkania w podwyższonym standardzie, zapewniające znakomitą funkcjonalność również na małych metrażach. Zależy nam na tym, by projektować także wysokiej jakości przestrzeń wokół budynków, jak na przykład atrakcyjne i rozbudowane strefy rekreacji.

W ubiegłym roku odnotowaliśmy sprzedaż na wysokim poziomie, a plany sprzedażowe zrealizowaliśmy w 100 proc. na każdym rynku, na którym jesteśmy obecni w Polsce. Do tego przekazaliśmy klientom klucze do 1200 mieszkań. W tym roku kontynuujemy nasz rozwój we wszystkich miastach, a sprzedaż planujemy na podobnym poziomie. Dodam, że w 2021 roku rozpoczęliśmy kilka nowych projektów, m.in. Novelia Bemowo w Warszawie, Le Vert we Wrocławiu, Vilda Moderne i Vilda Unique w Poznaniu. Zadebiutowaliśmy również na nowym dla nas rynku trójmiejskim. Nasz premierowy projekt nad morzem – Żeromskiego 7 w Gdyni to budynek z elegancką architekturą, nawiązującą do słynnego gdyńskiego modernizmu.

W tym roku zamierzamy wprowadzać następne projekty mieszkaniowe. Nowości pojawią się w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu. Mamy ambitne plany. W dłuższej perspektywie chcemy być jednym z kluczowych deweloperów w Polsce. Stoi za nami potencjał Grupy Bouygues Immobilier, która i jest jednym z największych deweloperów w Europie.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Stawiamy na rozwój i jesteśmy otwarci na nowe obszary, kreujemy nowe trendy. W 2019 roku zaangażowaliśmy się w promowanie zrównoważonego rozwoju, rozwijając segment budownictwa szkieletowego w technologii prefabrykowanej. Wykorzystując przyjazną środowisku technologię, korzystając z naturalnych materiałów budujemy domy ekologiczne, drewniane, o zerowym zapotrzebowaniu na energię nieodnawialną. Projekt realizowany jest w Ożarowie Mazowieckim, gdzie docelowo powstanie 180 domów jednorodzinnych, a już zrealizowanych jest 51. Drewniane prefabrykaty powstają w fabryce w Tłuszczu, przy użyciu najnowocześniejszych technologii. Domy przygotowane są do montażu instalacji fotowoltaicznej. W niedługim czasie wprowadzimy sprzedaż podobnych domów, oferując je klientom, którzy mają własne działki. Pracujemy również nad projektem: dom o powierzchni 70 mkw. bez pozwolenia na budowę.

Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper S.A.

Pomimo niepewnej sytuacji i wielu wyzwań odnotowaliśmy duży wzrost wolumenu sprzedaży oraz przekazań lokali rdr. W 2022 roku zamierzamy konsekwentnie realizować naszą strategię, która zakłada przynajmniej utrzymanie wypracowanego pułapu, choć ambicje zachęcają do osiągnięcia wyższej ilości. Dynamika sprzedaży i jej wielkość będzie w dużej mierze zależna od tego, jak klienci zareagują na wyższe koszty wytworzenia mieszkań. Prowadzimy działalność w sektorze budownictwa o podwyższonym standardzie, a nasza oferta kierowana jest do klientów dysponujących większą zdolnością kredytową. Z uwagi na wzrost cen mieszkań i stóp procentowych realizacja planów na ten rok będzie jednak stanowiła niemałe wyzwanie. Wszystko wskazuje więc na to, że oferta rynkowa będzie węższa i siłą rzeczy dedykowana osobom zamożniejszym. W rezultacie pozostali będą realizować swoje potrzeby mieszkaniowe w sektorze najmu. Sytuacja ta sprzyjać będzie rozwojowi segmentu najmu instytucjonalnego (PRS), który nie ma dziś dużego udziału w rynku, a który dysponuje kapitałem. My również otrzymujemy zapytania ze strony funduszy instytucjonalnych i nie wykluczamy tego rodzaju współpracy. Nasza działalność w dalszym ciągu będzie jednak przede wszystkim opierać się na zaspokajaniu indywidualnych potrzeb klientów poprzez sprzedaż detaliczną.

Joanna Janowicz, dyrektor zarządzająca w firmie Constructa Plus

W obszarze produktowym trzymamy się wyznaczonej strategii i poszukujemy możliwości rozwoju zgodnie z przyjętymi założeniami. Rozważamy nowe podejście do sprzedaży. Biorąc pod uwagę niepewność na rynku materiałów budowlanych, surowców, a także zawirowania w podaży pracy dyskutujemy w zespole nad możliwością sprzedaży mieszkań w niektórych projektach dopiero po ich wybudowaniu. Nie mamy wpływu na wiele czynników, które decydują o rentowności inwestycji, a ich przewidywalność jest coraz mniejsza. Odraczając sprzedaż i wyznaczenie cen do momentu wykonania całego budynku ograniczymy ryzyko związane z oszacowaniem kosztów.

Z drugiej strony, istotną barierą z jaką już musimy się mierzyć to ceny gruntów, które w obliczu ograniczonej dostępności zaskakują nawet doświadczonych inwestorów. Przewidując możliwe zawirowania rynkowe już w ostatnich latach zaczęliśmy bardziej intensywnie pozyskiwać grunty i zwiększać potencjał rozwojowy na przyszłe lata. Z uwagą podchodzimy do każdej oferty sprzedaży gruntu, o ile tylko odpowiada założeniom naszego portfela produktów.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Sytuacja na rynku zmienia się, jednak stale stawiamy na stabilny i ciągły rozwój firmy. Mamy ambitne plany sprzedażowe. Ważnym aspektem naszych działań jest zrównoważony wzrost portfolio oraz dywersyfikacja, zarówno gruntów pod zabudowę, jak i realizowanych inwestycji. Naszym celem jest, by firma postrzegana była na rynku w kategorii organizacji przyszłości, dlatego stale pracujemy nad wdrażaniem nowoczesnych rozwiązań oraz analizujemy różne kierunki rozwoju biznesu.

Cechuje nas elastyczność, więc na bieżąco jesteśmy w stanie reagować na sygnały z rynku. Stale staramy się wykorzystywać szanse biznesowe, jakie niesie rynek nieruchomości i wszelkie zmiany, które na nim zachodzą. Obecnie rozważamy działania związane z zagadnieniem instytucjonalnego wynajmu mieszkań w segmencie PRS.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Ten rok zaczął się dość ciężko ze względu na szalejącą pandemię oraz nieudaną reformę podatkową, która wiele osób niemiło zaskoczyła, a także podwyżki stóp procentowych i rosnącą inflację. Otoczenie rynkowe jednak stale się zmienia. Po kilku miesiącach szoku spowodowanego nową sytuacją przewidujemy dalszą stabilizację. W najbliższym czasie planujemy wprowadzenie do sprzedaży trzech inwestycji.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development

Przyglądamy się sytuacji, w szczególności reakcjom popytu na zmiany stóp procentowych. W dalszym ciągu popyt jest wysoki i wynika z realnych potrzeb mieszkaniowych Polaków. Kwestią pozostaje tylko, kto je zakupi. Czy sami użytkownicy, czy inwestorzy, którzy następnie przeznaczą je pod najem. Spodziewamy się więc, że ceny w dalszym ciągu będą stabilnie rosły, przynajmniej w Poznaniu.

Bezpiecznie mogą się czuć deweloperzy, którzy zabezpieczyli wcześniej bank ziemi i mogą konsekwentnie realizować swoje założenia. My jesteśmy w takiej sytuacji i mamy ten komfort, że możemy być elastyczni, ale w ramach założonej strategii, która sprawdza się w naszym przypadku od wielu lat. Chodzi o dywersyfikację portfela aktualnie oferowanych produktów, tak by w każdym momencie mieć dla klientów przynajmniej dwie alternatywne propozycje. W tym momencie mamy trzy propozycje. Pierwsza to niska zabudowa wielorodzinna na otoczonym zielenią Osiedlu Naturama w Poznaniu, wybierana najczęściej przez młode rodziny i seniorów poszukujących spokojnej okolicy w bliskości lasów i terenów rekreacyjnych nad jeziorami Strzeszyńskim i Kierskim oraz Rusałka. Druga propozycja to nowoczesne mieszkania w kompaktowej realizacji typu mixed-use. Mowa oczywiście o FIQUS Marcelin adresowanym, zarówno do klientów końcowych, jak również inwestorów. Trzecia, która pojawi się na przestrzeni tego roku to kolejny etap naszego flagowego Osiedla Księżnej Dąbrówki w podpoznańskiej Dąbrówce. W ramach kolejnego etapu przygotowaliśmy trzy rodzaje zabudowy.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Wawel Service

Rzeczywiście, sytuacja zmienia się dość dynamicznie. Na rynku nieruchomości jedno jest jednak pewne, dalsze wzrosty cen mieszkań. Wzrosną również koszty budowy i koszty zakupu działek pod budownictwo wielorodzinne. Jeżeli chodzi o nasze plany na ten rok i najbliższe lata, zamierzamy nadal budować rodzinne, bezpieczne i komfortowe osiedla mieszkaniowe. Nowe inwestycje powstają na rynkach, na których już w tej chwili działamy, tj. w Krakowie i Katowicach. W najbliższym czasie planujemy rozpocząć realizację projektów mieszkaniowych m.in. w Łodzi oraz Lublinie. Postanowiliśmy również dołączyć do sektora condo i aparthoteli. Planujemy budowę tego typu obiektów w Czorsztynie oraz nad polskim morzem. Planujemy również rozpoczęcie budowy osiedla mieszkaniowego na Zanzibarze.

Marcin Michalec, CEO Okam

Rosnąca inflacja czy podwyżki stóp procentowych, mające wpływ między innymi na siłę nabywczą konsumentów to zjawiska, z którymi mieliśmy do czynienia już w ubiegłym roku. Trwająca pandemia “przyzwyczaiła” nas jednocześnie do braku stabilności, w pewnym sensie wymusza jeszcze większą elastyczność i dostosowywanie się każdej z branż do zmieniających się okoliczności. Obecnie nie zakładamy jednak znaczących zmian w strategii firmy, ale oczywiście na bieżąco obserwujemy rynek i ogólną sytuację gospodarczą.

Aktualnie koncentrujemy się na inwestycji na warszawskim Mokotowie tj. Central House, która, jak zakładamy, zostanie sfinalizowana i oddana do użytku pod koniec bieżącego roku. Będzie to pierwszy projekt zrealizowany w pełni w ramach tzw. Nowej Polityki Jakości Okam, zgodnie z którą zakładamy szereg ekologicznych, praktycznych i przyjaznych mieszkańcom oraz środowisku rozwiązań. Co do zasady, kładziemy szczególny nacisk na trend eko w strategii i będziemy rozwijać go we wszystkich naszych realizacjach.

Drugą inwestycją, na której aktualnie się koncentrujemy jest łódzka Strefa PROGRESS. To nasza, pierwsza inwestycja mieszkaniowa w Łodzi, ale aktualnie projektujemy też kolejną łódzką inwestycję na ponad 300 mieszkań przy ulicy Dowborczyków. Mamy nadzieję, że w fazę mocniejszego rozwoju w najbliższych miesiącach wejdzie również nasz projekt na warszawskim Żeraniu. W Katowicach kończymy budowę I etapu inwestycji INSPIRE w Dolinie Trzech Stawów, jednocześnie realizując kolejne etapy, a także przygotowujemy się do rozpoczęcia prac nad etapem III.

Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor sprzedaży i marketingu Ronson Development

Nasza firma działa na rynku na tyle długo, a jej pozycja jest na tyle ugruntowana, że jesteśmy przygotowani na zmiany rynkowe. Zainteresowanie naszą ofertą ze strony klientów jest nadal wysokie, jednak widzimy, że część z nich, szczególnie z segmentu popularnego ma obecnie ograniczone możliwości nabycia nieruchomości ze względu na niższą zdolność kredytową. Naszą strategiczną decyzją, podjętą także z myślą o tej grupie klientów jest rozszerzenie działalności o drugi, prowadzony równolegle filar biznesu, jakim będzie rynek najmu instytucjonalnego. Na takie odważne decyzje pozwala nasze doświadczenie, biznesowe know-how, znajomość rynku i trendów, jakie nim rządzą, ale przede wszystkim nasza stabilność finansowa. Mieszkania dedykowane segmentowi PRS będą częścią naszego portfolio i będziemy nimi zarządzać. W 2022 roku wprowadzimy też do sprzedaży wiele nowości. Będą to m.in. ekologiczne domy jednorodzinne w Falentach pod Warszawą, projekt przy Smardzewskiej w Poznaniu, projekt Zielono Mi na warszawskim Mokotowie, czy Osiedle Vola na Woli. Uruchomimy też  kolejne etapy dotychczas prowadzonych inwestycji, jak Nowe Warzymice, Ursus Centralny, Miasto moje, czy Nova Królikarnia.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Na bieżąco obserwujemy sytuację na rynku mieszkaniowym i w miarę możliwości dostosowujemy aktywność do różnych okoliczności. Działamy na rynku od ponad 17 lat, jesteśmy doświadczonym deweloperem. Nie podejmujemy żadnych pochopnych ruchów. Realizujemy kolejne inwestycje w Warszawie. W 2022 roku planujemy wprowadzenie kilka nowych projektów mieszkaniowych do sprzedaży. Nieustanie poszukujemy gruntów inwestycyjnych, które chcemy nabyć w celu dalszego rozwoju Grupy Kapitałowej Home Invest. Z końcem 2021 roku sprzedaliśmy jedną z naszych inwestycji do funduszu. Poza tym, 2021 rok był dla nas rekordowy pod względem sprzedaży w historii działalności, sprzedaliśmy ponad pół tysiąca lokali. W 2022 roku planujemy utrzymać poziom sprzedaży z ubiegłego roku, a nawet go zwiększyć. Jesteśmy także otwarci na współpracę z funduszami przy sprzedaży kolejnych projektów na terenie Warszawy.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

Sukcesem kończymy projekt Osiedla Łomianki. W sprzedaży pozostało nam tylko jedno 100 metrowe mieszkanie wykończone pod klucz. Obecnie prowadzimy sprzedaż 1 i 2 etapu nowego Osiedla Natura 2 w Wieliszewie i przymierzamy się do rozpoczęcia budowy oraz sprzedaży mieszkań w 3 etapie inwestycji. Przygotowujemy projekt dużego osiedla w Poznaniu oraz modelowego miasteczka na obrzeżach Warszawy. Nie planujemy znaczących zmian w działalności, aczkolwiek bacznie przyglądamy się sytuacji na rynku.

Jarosław Kozak, prezes zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Bieżące zmiany gospodarcze, a co za tym idzie zachodzące przez nie procesy ekonomiczne, takie jak inflacja, stopy procentowe, zwiększone marże banków, Polski Ład nie mają wpływu na strategię naszego działania. Od wielu lat podstawą funkcjonowania spółki jest umiejętność dostosowywania się do nowej rzeczywistości, obserwowanie warunków rynkowych i szybie reagowanie na zmiany. Sytuacja ekonomiczna w kraju zawsze ma ogromny wpływ na branżę nieruchomości oraz popyt i podaż. Jednakże wieloletnie doświadczenie oraz przeprowadzanie różnego rodzaju analiz wskazuje na brak konieczności przebudowywania strategii działania. W związku z tym, przyjęte na ten rok plany sprzedażowe nie zakładają zmniejszonego popytu w porównaniu z rokiem poprzednim.

Helpdesk – dlaczego firmy go potrzebują?

Przedsiębiorstwa funkcjonujące w przestrzeni cyfrowej muszą być przygotowane na problemy natury informatycznej. Z tego powodu wiele firm decyduje się na nawiązanie współpracy z firmą informatyczną oferującą usługę typu helpdesk. Rozwiązanie to oferuje nieocenione korzyści. Zostań z nami, by poznać je bliżej.

Czym właściwie jest helpdesk?

Każdy helpdesk działa nieco inaczej. Usługi poszczególnych firm zajmujących się tą formą wsparcia informatycznego często się od siebie różnią. Główną rolę helpdesku stanowi jednak monitorowanie danej infrastruktury i rozwiązywanie problemów w czasie rzeczywistym – 24 godziny na dobę, każdego dnia w roku. Mnóstwo przedsiębiorstw nie mogłoby funkcjonować prawidłowo bez wsparcia tego typu. Helpdesk stanowi więc pierwszą linię informatycznej pomocy. W przypadku usterki specjaliści koncentrują się na znalezieniu jej przyczyny oraz najszybszym usunięciu problemu. Z kolei gdy wszystko działa, monitorują pracę objętej opieką infrastruktury. Wiele firm IT świadczących usługę helpdesku oferuje także usługi polegające na wprowadzaniu nowych rozwiązań informatycznych lub ulepszaniu istniejących.

Dlaczego tyle firm decyduje się na helpdesk?

Nietrudno zauważyć, że usługi tego typu cieszą się stale rosnącą popularnością. Nie powinno to nikogo dziwić – w końcu rynek IT prężnie się rozwija. Właściciele firm coraz częściej przekonują się, że pieniądze wydane na takie przedsięwzięcie to mądra inwestycja. Profesjonalne wsparcie IT nie jest przecież zarezerwowane tylko dla dużych przedsiębiorstw. Co więcej, wbrew powszechnym opiniom wsparcie online nie musi kosztować fortuny. Dodatkowo usługi tego typu są zróżnicowane, a to znacznie ułatwia dokonanie sprofilowanego wyboru. Kolejnym czynnikiem, który wpływa na popularność helpdesku, jest stale rosnąca ilość potencjalnych zagrożeń w przestrzeni cyfrowej. Całodobowe wsparcie grupy specjalistów znacznie podnosi poziom bezpieczeństwa firmy, a odpowiedzialnym za nią ludziom zapewnia spokojny sen.

Czy to usługa dla Twojej firmy?

Jeśli rozważasz skorzystanie z zewnętrznego helpdesku, najprawdopodobniej potrzebujesz jakiejś formy informatycznego wsparcia. Warto jednak pamiętać, że istnieje wiele różnych usług tego typu. Być może któraś z nich okaże się jeszcze lepsza niż klasyczny helpdesk. Jasne określenie swoich potrzeb i preferencji oraz zapoznanie się z ofertą dostępną na rynku pomaga w podjęciu odpowiednich decyzji. Oczywiście korzystanie z usługi generuje wydatki. Nie warto jednak pozwolić, by wizja kosztów przesłoniła płynące z nich korzyści. Profesjonalne wsparcie z zakresu IT pozwoliło niejednej firmie znacznie podnieść swoją efektywność, a w konsekwencji również poprawić wyniki finansowe. Nie należy też zapominać, że tego typu odciążenie zespołu przyczynia się także do komfortu psychicznego osób zatrudnionych.

Największa liczba sprzedanych mieszkań od blisko 20 lat

W 2021 roku, na sześciu największych rynkach nieruchomości w Polsce, deweloperzy sprzedali łącznie ponad 64,5 tys. lokali, wprowadzając jednocześnie ok. 59 tys. nowych mieszkań. Jak podaje serwis tabelaofert.pl, najwyższa sprzedaż dotyczyła Warszawy – ponad 21 tysięcy, a najniższa Łodzi, ponad 5,3 tysięcy mieszkań. W ujęciu rok do roku największy, bo prawie 52% wzrost sprzedaży, odnotowano w Trójmieście.

W ubiegłym roku rynek nieruchomości rozgrzany był do czerwoności. Popyt znacząco wyprzedził podaż mieszkań. Mimo wysokich cen, mieszkania na rynku pierwotnym sprzedawały się w dynamicznym tempie. Porównując 2021 do 2020, na sześciu największych rynkach zaobserwować można było wzrost sprzedaży o 27,7%. Ostatni raz takie wyniki można było zaobserwować 20 lat temu – zauważa Maciej Dymkowski, prezes zarządzający serwisem tabelaofert.pl

Największy, bo prawie 52% wzrost sprzedaży, odnotowano w Trójmieście, kolejne miejsce na podium zajmuje Łódź (+32,6%), trzeci jest Kraków (+28,2%), a na czwartym miejscu uplasowała się Warszawa (+20,4%).

Tabela nr 1. Kwartalna sprzedaż mieszkań w Warszawie, Wrocławiu, Trójmieście, Krakowie, Poznaniu i Łodzi

Stolica z największą liczbą mieszkań

Biorąc pod uwagę miasta z „wielkiej szóstki”, największą liczbę mieszkań, w zeszłym roku deweloperzy wprowadzili do sprzedaży w Warszawie (prawie 18,9 tys. j.m.) oraz w Trójmieście (prawie 10,3 tys. j.m.), a najmniej w Poznaniu (prawie 5,9 tys. j.m.). Ubiegły rok w porównaniu do 2020 roku przyniósł wzrost liczby nowych mieszkań, aż o 15,8%.

Co bardzo optymistyczne na sześciu największych rynkach nieruchomości, porównując rok do roku, spadek zanotowano jedynie we Wrocławiu (-0,8%). Mówiło się, dotychczas, że rynek nieruchomości to Warszawa i cztery pozostałe duże miasta. A dziś uwaga inwestorów zaczyna się koncentrować także na Łodzi i to tu liczba nowych mieszkań względem 2020 roku wzrosła najbardziej, bo aż o 41,8% – podkreśla Katarzyna Tworska, dyrektor zarządzająca redNet 24, firmy specjalizującej się w sprzedaży mieszkań deweloperskich.

Liczba nowych mieszkań względem 2020 roku wzrosła również w Trójmieście (+24,3%) oraz w Poznaniu (+24,2%). Znaczny wzrost zanotowano także w Warszawie (+16,0%).Tabela nr 2. Liczba nowowprowadzonych lokali w Warszawie, Wrocławiu, Trójmieście, Krakowie, Poznaniu i Łodzi

Względem końca 2020 roku wzrost liczby lokali pozostających w ofercie odnotowano jedynie w Łodzi (+20,3%), natomiast największy spadek odnotowano we Wrocławiu (-24,1%) i Warszawie (-16,8%).Tabela nr 3. Oferta mieszkaniowa w Warszawie, Wrocławiu, Trójmieście, Krakowie, Poznaniu i Łodzi

Gdzie było najdrożej?

Największy wzrost średnich cen ofertowych mieszkań pozostających w ofercie, w ujęciu rok do roku, odnotowano w Łodzi (+28,3%) oraz w Poznaniu (+19,0%), a najmniejszy w Warszawie (+12,6%).

– Sytuacja w Łodzi jest zdecydowanie lepsza niż przed pandemią koronawirusa. W 2021 roku wrósł tu popyt, ale również ceny i to o blisko 30%. Rynek mieszkaniowy w Łodzi rozwija się bardzo dynamicznie, nawet bardziej niż w innych miastach wojewódzkich w Polsce – mówi Maciej Dymkowski, prezes zarządzający serwisem tabelaofert.plTabela nr 4. Średnie ceny mieszkań pozostających w ofercie w Warszawie, Wrocławiu, Trójmieście, Krakowie, Poznaniu i Łodzi

Co przyniesie nowy tydzień?

Weekend przyniósł kontynuację działań bojowych. Nie oznacza to wcale, że Rosji udało się zrealizować jej cele militarne. Pojawiają się jednak coraz bardziej problematyczne dla tego kraju formy nacisku, czyli sankcje.

Poranek na rynkach

Walki na Wschodzie powodują w dalszym ciągu silny wzrost ryzyk. W piątkowy wieczór inwestorzy nie wycofywali się z rynków bliskich inwazji rosyjskiej. W rezultacie dzisiejsze otwarcie notowań było niemiłą niespodzianką. Euro, które zamknęło notowania piątkowe w okolicach 4,64 zł, dzisiaj na otwarciu kosztowało już ponad 4,70 zł. Jeszcze większa niespodzianka czekała na dolarze. Ten podskoczył z 4,12 zł na 4,21 zł. Winną tak dużej zmiany jest zmienność na głównej parze walutowej. Również niemal 10 groszy widzieliśmy na franku szwajcarskim, gdzie ponownie dotarliśmy w okolice 4,55 zł. Od rana traciła również polska giełda, ale dość szybko wyszła na prostą.

Rosyjskie rynki w panice

Jawna agresja na szczęście nie uchodzi płazem. W weekend coraz więcej państw poinformowało o odcinaniu Rosji od systemu SWIFT. W rezultacie dzisiaj, by ograniczyć panikę, zarówno notowania waluty, jak i giełdę otwarto z opóźnieniem. Czy to pomogło? Rubel na otwarciu spadł o 1 grosz. Patrząc na to, co się działo ze złotym, nie brzmi to źle. Problem w tym, że spadł o ten grosz, z okolic 5 groszy na okolice 4 groszy. Mamy zatem 20% przecenę. Giełda w dalszym ciągu się nie otworzyła, ale sama przecena rubla względem dolara powinna spowodować dramatyczne obsunięcie.

Surowce znów w górę

Weekendowe wydarzenia spowodowały, że inwestorzy znów wystraszyli się, co stanie się na rynku surowcowym. Ropa naftowa, która jeszcze w piątek zamykała dzień z notowaniami poniżej 95 dolarów, dzisiaj nad ranem odbiła się od granicy 100 dolarów za baryłkę. Mowa o ropie notowanej w Londynie, bo ta interesuje nas w tej części świata znacznie bardziej. Ropa amerykańska jest delikatnie tańsza. Nie zmienia to faktu, że i tak dzisiaj odbijała się od poziomu 99 dolarów za baryłkę.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Zmiany w prawie zatrudniania cudzoziemców, czyli częściowo udana nowelizacja

29 stycznia 2022 r. weszła w życie oczekiwana przez pracodawców zmiana przepisów dotyczących legalizacji pobytu cudzoziemców w Polsce, czyli ustawa z dnia 17 grudnia 2021 r. o zmianie ustawy o cudzoziemcach oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2022 r. poz. 91). Intencją ustawodawcy było przyspieszenie i uproszczenie postępowań dotyczących udzielania cudzoziemcom zezwoleń na pobyt czasowy w Polsce, w szczególności tzw. zezwoleń jednolitych, na pobyt czasowy i pracę. Wydaje się jednak, że nie wszystkie wprowadzone zmiany można ocenić pozytywnie.

Główne zmiany

Jedną z ważniejszych zmian wprowadzonych w ustawie o cudzoziemcach jest uproszczenie procedury dotyczącej udzielania cudzoziemcom zezwoleń na pobyt czasowy i pracę. W nowelizacji zrezygnowano z dwóch warunków, które musiał spełnić cudzoziemiec, aby móc wystąpić o zezwolenie:

  • posiadania przez cudzoziemca źródła stabilnego i regularnego dochodu wystarczającego na pokrycie kosztów utrzymania siebie i członków rodziny pozostających na jego utrzymaniu oraz
  • posiadania przez cudzoziemca zapewnionego miejsca zamieszkania na terytorium RP.

Istotną zmianą, odnoszącą się również do zezwoleń jednolitych, jest poszerzenie katalogu przypadków niewymagających zmiany lub wydania nowego zezwolenia. Zatem sytuacja zmiany nazwy stanowiska, na jakim cudzoziemiec wykonuje pracę, przy jednoczesnym zachowaniu tego samego zakresu obowiązków lub zwiększenie wymiaru czasu pracy, przy jednoczesnym proporcjonalnym zwiększeniu wynagrodzenia, nie wymaga już zmiany zezwolenia. Ponadto, w przypadku zmiany podmiotu powierzającego pracę przez cudzoziemca nie będzie wymagane występowanie o nowe zezwolenie, a jedynie jego zmiana. Wydaje się, że zmiany w tym zakresie są korzystne, gdyż znacznie ułatwią procedurę zatrudniania cudzoziemców, pozwolą także odciążyć urzędy, które nie będą musiały rozpatrywać, takiej jak poprzednio ilości składanych wniosków o zmianę lub wydanie nowych zezwoleń.

Wydłużony został także dopuszczalny okres wykonywania pracy na podstawie oświadczenia o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcom z 6 państw: Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji oraz Ukrainy. Możliwość powierzenia pracy na podstawie takiego oświadczenia, została uregulowana w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy z 20 kwietnia 2004 r. Zgodnie z wprowadzoną zmianą cudzoziemiec może pracować na podstawie jednego oświadczenia aż 24 miesiące. Po upływie tego okresu cudzoziemcowi można powierzyć pracę na podstawie nowego oświadczenia, bez konieczności czekania 6 miesięcy, czyli wymaganej uprzednio przerwy.

Zmiana kontrowersyjna

Ustawodawca rezygnując z wymogów jakie musiał spełnić cudzoziemiec, aby móc złożyć wniosek o wydanie zezwolenia jednolitego na pobyt czasowy i pracę, wprowadził przepis, zgodnie z którym wynagrodzenie uzyskiwane przez cudzoziemca nie będzie mogło być niższe niż minimalne wynagrodzenie za pracę, które w 2022 r. wynosi 3010 zł brutto. Wymóg ten jest niezależny od wymiaru czasu pracy i rodzaju stosunku prawnego stanowiącego podstawę zatrudnienia, zatem także w przypadku, gdy cudzoziemiec będzie wykonywał pracę w niepełnym wymiarze czasu pracy i na podstawie umowy zlecenie.

Wprowadzona zmiana może wzbudzać obawy wśród pracodawców zamierzających zatrudnić cudzoziemca w wymiarze połowy etatu. W takiej sytuacji pracodawca będzie musiał zagwarantować mu wynagrodzenie na poziomie co najmniej 3010 zł, podczas gdy zatrudniając pracownika z Polski, w takim samym wymiarze czasu pracy mógłby zaoferować mu wynagrodzenie niższe, adekwatne do jego wymiaru czasu pracy. Wprowadzony przepis, mimo iż wydaje się być korzystny dla pracowników z zagranicy, gdyż gwarantuje im określone minimum socjalne niezbędne do utrzymania siebie i rodziny w Polsce, może wywoływać wśród pracodawców obawę przed potraktowaniem takiego zatrudnienia jako różnicującego sytuację materialną pracowników z Polski i pracowników cudzoziemców.

Opisana wyżej zmiana przepisów nie musi jednak oznaczać całkowitej rezygnacji z zatrudnienia pracownika z zagranicy w niepełnym wymiarze czasu pracy. Znowelizowana ustawa zakłada, iż wymóg minimalnego wynagrodzenia uważa się za spełniony również w przypadku, gdy celem pobytu cudzoziemca w Polsce jest wykonywanie pracy na rzecz więcej niż jednego pracodawcy i suma tych wynagrodzeń jest nie niższa niż wynagrodzenie minimalne. Ponadto, należy zauważyć, że wymóg minimalnego wynagrodzenia odnosi się wyłącznie do cudzoziemców chcących wykonywać pracę na podstawie zezwolenia na pobyt czasowy i pracę. W innych sytuacjach, np. w przypadku posiadania przez cudzoziemca wizy i zezwolenia na pracę lub wykonywania pracy na podstawie oświadczenia o powierzeniu wykonywania pracy, obcokrajowiec będzie mógł uzyskiwać wynagrodzenie proporcjonalne do wymiaru czasu pracy.

Zmiana pozorna

Zmianą, która wyłącznie pozornie ma usprawnić proces legalizacji pobytu i zatrudniania cudzoziemców w Polsce jest ustanowienie nowych terminów załatwiania spraw udzielania zezwoleń na pobyt czasowy oraz ich zmiany, zezwoleń na pobyt stały oraz zezwoleń na pobyt rezydenta długoterminowego UE. W pierwszym przypadku termin dla wojewody na załatwienie sprawy wynosi 60 dni od dnia, w którym cudzoziemiec złoży prawidłowy wniosek lub uzupełnił braki formalne wniosku. W dwóch pozostałych przypadkach termin ten wynosi 6 miesięcy. W postępowaniu odwoławczym dla powyższych spraw określono terminy 90-dniowe. Wydaje się jednak, że wprowadzona zmiana nadal nie będzie miała zastosowania w praktyce, z tego względu, że terminy dla powyższych spraw były określone w art. 35 par. 3 Kodeksu postępowania administracyjnego, jednak jak pokazuje doświadczenie, organy administracji zazwyczaj się do nich nie stosowały. Wydaje się zatem, że wprowadzona zmiana nie rozwiąże problemu przewlekłości postępowań w sprawie legalizacji zatrudnienia cudzoziemców w Polsce.

Podsumowanie

Większość wprowadzonych zmian należy oceniać pozytywnie. Czas i praktyka  pozwolą jednak ocenić, czy organy administracji lepiej radzą sobie z ilością składanych przez cudzoziemców wniosków i czy zmiany nie powinny, tak naprawdę dotyczyć wewnętrznych zasad działania urzędów.

Julia Janik, aplikant adwokacki w Kancelarii Brzezińska Narolski Adwokaci sp. partnerska. Zajmuje się sprawami z zakresu szeroko pojętego prawa pracy i obsługą klientów korporacyjnych. Specjalizuje się we wspieraniu zespołów HR, opracowywaniu umów i dokumentacji pracowniczej. Skupia się m.in. na kwestiach mobbingu, nierównego traktowania, oraz zatrudniania cudzoziemców.

Ceny kryptowalut nadal spadają

W miarę nasilania się konfliktu między Ukrainą a Rosją ceny kryptowalut nadal spadały w zeszłym tygodniu, podążając za wzorcami światowych rynków finansowych.

Bitcoin kosztuje obecnie około 38 000 dolarów, a w zeszłym tygodniu spadł poniżej 35 000 dolarów. Tymczasem cena Ethereum wynosi około 2600 dolarów, spadając poniżej 2300 dolarów w zeszłym tygodniu. Jest to kontynuacja niedawnego trendu, w którym kryptowaluty zachowują się jak „aktywa ryzyka”. W szczególności BTC odzwierciedla bezprecedensowo amerykańskie akcje, co oznacza, że w oparciu o wyniki indeksu S&P 500 można oczekiwać spadku cen obserwowanego w ciągu ostatnich kilku tygodni. W obecnym klimacie nie jest zaskakujące, że wielu inwestorów stara się zmniejszyć ryzyko, a wyceny to odzwierciedlają. Jeśli obecne napięcia szybko się uspokoją, możemy zauważyć powrót apetytu na ryzyko.

Jednak nadal mamy do czynienia z wysoką inflacją, podwyżkami stóp procentowych i zacieśnianiem ilościowym, co oznacza, że rynek może potrzebować większej przejrzystości, zanim ceny naprawdę zaczną ponownie rosnąć.

Simon Peters, analityk kryptowalut na platformie eToro

Zmiany w odszkodowaniach za grunty wywłaszczone na cele publiczne dotkną nie tylko właścicieli działek pod CPK

Wszystko wskazuje na to, że już na początku marca br. pod obrady Sejmu trafi rządowy projekt ustawy modyfikującej dotychczasowe zasady ustalania wysokości odszkodowań  za wywłaszczane  nieruchomości. Projektowane zmiany są oceniane jako bardzo niekorzystne dla właścicieli nieruchomości. Bo choć  kojarzy się je głównie z wywłaszczeniem gruntów pod budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego, to w praktyce zmiany te obejmą właścicieli nieruchomości we wszystkich postępowaniach wywłaszczeniowych, które będą prowadzone w najbliższych latach.

Konstytucyjna zasada słusznego wynagrodzenia

Ustawa zasadnicza stanowi, że wywłaszczenie nieruchomości jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy jest dokonywane na cel publiczny i tylko za słusznym wynagrodzeniem. Wynagrodzenie to przyjmuje postać odszkodowania za wywłaszczenie, które zostało uregulowane w ustawie o gospodarce nieruchomościami (ugn). Zgodnie z konstytucyjną zasadą odszkodowanie powinno być słuszne, a więc odpowiadać rynkowej wartości nieruchomości. Wartość nieruchomości powinna znaleźć odzwierciedlenie w wycenie sporządzonej przez rzeczoznawcę majątkowego.

Przepisy ugn wymagają, aby przy określeniu wartości nieruchomości rzeczoznawca uwzględnił rodzaj nieruchomości, jej położenie, sposób użytkowania, przeznaczenie oraz jej stan, a także aktualnie kształtujące się w obrocie ceny.

Zasada korzyści

W dotychczasowym brzmieniu art.134 ugn, którego treść została ukształtowana ponad dwadzieścia lat temu, wartość nieruchomości dla celów ustalenia odszkodowania określa się według aktualnego sposobu jej użytkowania, ale z jednym zasadniczym zastrzeżeniem. W przypadku bowiem, gdy uwzględnienie celu na który nieruchomość jest wywłaszczana będzie powodować  zwiększenie jej wartości, wówczas określenie wysokości odszkodowania musi nastąpić z uwzględnieniem tego, podnoszącego wartość nieruchomości, celu wywłaszczenia.

Oznacza to, że w takiej sytuacji osoba wywłaszczona powinna otrzymać odszkodowanie, którego podstawę stanowić ma nie wartość nieruchomości zgodna z dotychczasowym sposobem użytkowania (np. grunt rolny), lecz wartość nieruchomości określona dla alternatywnego sposobu użytkowania wynikającego z przeznaczenia tej nieruchomości na cel publiczny (np. droga).

Jest to tzw. zasada korzyści, która wynika z dotychczasowego brzmienia przepisów ugn i była do tej pory powszechnie akceptowana jako odpowiadająca konstytucyjnej zasadzie słusznego wynagrodzenia za nieruchomości wywłaszczane na cel publiczny.

Sprawiedliwy ryczałt, czyli bonus

Projektowana nowelizacja przepisów ugn, która najprawdopodobniej w najbliższych tygodniach trafi pod obrady komisji sejmowych, likwiduje zasadę korzyści. W jej miejsce przyjmuje się zasadę nakazującą ustalenie odszkodowania odpowiadającego wartości nieruchomości określonej dla aktualnego w dacie wywłaszczenia sposobu użytkowania nieruchomości, które zostanie powiększone do 120% tej wartości – w przypadku nieruchomości mieszkaniowych i służących do prowadzenia działalności gospodarczej oraz 110% tej wartości – w przypadku pozostałych nieruchomości.

Odszkodowanie to będzie miało charakter swoistego ryczałtu, który będzie składał się z części odpowiadającej wartości rynkowej nieruchomości ustalonej przez rzeczoznawcę majątkowego dla aktualnego sposobu użytkowania nieruchomości  i bliżej niezdefiniowanej „górki” lub, jak chcą autorzy projektu nowelizacji, „bonusu” odpowiadającego odpowiednio 20% wartości nieruchomości – w przypadku, gdy przedmiotem wywłaszczenia jest nieruchomość mieszkaniowa lub wykorzystywana do prowadzenia działalności gospodarczej i 10%  wartości nieruchomości w pozostałych przypadkach.

Mechanizm kontrolny, czyli szkoda rzeczywista

Projektowana zmiana może budzić wątpliwości natury społecznej i prawnej. W szczególności aktualne może stać się pytanie, czy odszkodowanie oparte o model swoistego ryczałtu jest zgodne z konstytucyjną zasadą, która uprawnia właściciela wywłaszczonej nieruchomości do odszkodowania odpowiadającemu  słusznemu wynagrodzeniu.

Wątpliwości te będą szczególnie uzasadnione w przypadku wywłaszczanych nieruchomości nabytych w celach inwestycyjnych:

  • jako lokata kapitału, których sprzedaż lub zagospodarowanie zaplanowane zostało na bliżej nieokreśloną przyszłość,
  • nieruchomości o charakterze rezydencjonalnym, których tylko część potrzebna jest na cel publiczny,
  • nieruchomości wykorzystywane w celach gospodarczych, które posiadają potencjał rozwoju na przyszłość i stanowią swoistą rezerwę inwestycyjną dla ich właścicieli.

Negatywne skutki planowanych zmian dla właścicieli nieruchomości

Wydaje się, że  projektowane zmiany nie wprowadzają dostatecznych mechanizmów, które pozwoliłyby na rzetelną ocenę rzeczywistej szkody poniesionej przez właściciela nieruchomości wskutek jej wywłaszczenia. Wprawdzie projekt nowelizacji ma uruchomić ścieżkę sądowej kontroli prawidłowości wysokości odszkodowania, to zgodnie z deklaracją autorów nowelizacji, roszczenia odszkodowawcze właścicieli nieruchomości wywłaszczanych mają zostać ograniczone wyłącznie do wysokości poniesionej szkody rzeczywistej. W praktyce oznacza to, że właściciel wywłaszczonej nieruchomości będzie mógł dochodzić przed sądem odszkodowania, którego wysokość będzie ograniczona kwotą odpowiadającą aktualnej wartości nieruchomości. Nie będzie mógł natomiast domagać się pełnego odszkodowania, które zgodnie z zasadami prawa cywilnego obejmuje także utracone, wskutek przymusowego odjęcia własności nieruchomości korzyści, a więc np. dochody, które nieruchomość wykorzystywana na cele działalności gospodarczej mogłaby przynieść w przyszłości (np. duże gospodarstwo ogrodnicze, zakład produkcyjny, etc.).

Mirosław Narolski, adwokat, wspólnik w Brzezińska Narolski Adwokaci sp. partnerska. Jest ekspertem w dziedzinie nieruchomości i projektów inwestycyjnych. Posiada wieloletnie doświadczenie w zakresie przygotowania i realizacji projektów budowlanych i w obsłudze korporacyjnej firm produkcyjnych.

Netrisk z portfolio MCI Capital sfinalizował przejęcie durchblickera

  • Grupa Netrisk – z portfolio MCI Capital – zakończyła przejęcie firmy durchblicker, wiodącego na rynku austriackim portalu porównującego ceny.
  • Insurtech Netrisk jest teraz obecny w pięciu krajach europejskich: Austrii, Czechach, Węgrzech, na Litwie i Słowacji.
  • Grupa Netrisk jest wspierana przez fundusze TA Associates i polski MCI Capital.

Grupa Netrisk zakończyła przejęcie fimy durchblicker, wiodącej na austriackim rynku internetowej porównywarki cen. durchblicker dołącza tym samym do szybko rozwijającej się rodziny internetowych porównywarek cen, która obejmuje już Netrisk.hu, Biztositas.hu, Klik.cz, Porovnej24.cz, Klik.sk, Netfinancie.sk i Edrauda.lt.

Od momentu wprowadzenia na rynek w 2010 roku durchblicker stał się jedną z najpopularniejszych i najbardziej zaufanych austriackich marek. Po sfinalizowaniu przejęcia Netrisk jest obecny w pięciu krajach europejskich o łącznej liczbie populacji 37 milionów i 30 milionowym rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, który jest wiodącą kategorią produktów grupy. Netrisk sfinalizował sześć przejęć od grudnia 2019 r., wzmacniając pozycję firmy w ubezpieczeniach i rozszerzając ją na inne kategorie porównawcze, takie jak produkty bankowe, energetyka i telekomunikacja. W 2021 r. firmy Netrisk pośredniczyły lub odnowiły ponad 2 miliony umów we wszystkich grupach produktowych.

Robert Sokołowski, CEO Grupy, powiedział: „Witamy naszych kolegów z durchblicker w Netrisk i rozpoczynamy nowy rozdział, który pomoże nam lepiej służyć naszym klientom. Jesteśmy dumni, że jesteśmy rodziną siedmiu szybko rozwijających się firm, które łącznie notowały około 2 miliony wizyt miesięcznie w 2021 r.”

Dávid Kárpáti, dyrektor ds. rozwoju korporacyjnego w Netrisk Group, dodał: „durchblicker na pokładzie pomoże firmie Netrisk w dalszym umacnianiu pozycji lidera w zakresie porównywania cen online w Europie Środkowo-Wschodniej. Jesteśmy dobrze przygotowani do rozwoju w nadchodzących latach”.

„Jesteśmy pod wrażeniem tego, co durchblicker osiągnął w ciągu ostatnich dwunastu lat. Dzięki temu przejęciu Grupa Netrisk kontynuuje strategię tworzenia silnej międzynarodowej platformy do porównywania cen online w środkowej Europie” – powiedział Maxime Cancre, dyrektor w TA Associates.

Z kolei Filip Berkowski, starszy dyrektor inwestycyjny w MCI Capital mówi: „Przejęcie durchblickera wpisuje się w długoterminową strategię rozwoju Grupy Netrisk, w której silny wzrost organiczny wspieramy jest międzynarodową ekspansją poprzez akwizycje. Dzisiaj Grupa Netrisk po raz kolejny potwierdza swoje aspiracje stania się zdecydowanym liderem środkowoeuropejskiego rynku”.

Marki powinny zabrać głos ws. wojny

Ataki na Ukrainę nie ustają. Czy cisza lub udawanie, że nic się nie dzieje jest dobrym rozwiązaniem dla marek? Zdecydowanie jest to zbyt częste zachowanie, które obserwujemy w naszym marketingowym świecie. Polecam Waszej uwadze 4 obszary, na które marki powinny zwrócić uwagę, a które mogą się też okazać dobrym kierunkiem działania:

  1. Marka to emocje i marka nie może milczeć gdy dzieją się rzeczy ważne.Z okresu pandemii wiemy, że wstrzymywanie komunikacji przez markę tworzy przestrzeń, która szybko wypełnia się konkurencją lub niechcianą narracją. Głosu oczekują konsumenci. Marki są żywe, muszą być aktywne w każdych okolicznościach i nie tylko w tym co nazywamy potocznie „dobrym czasem”. Tego oczekują konsumenci, to nagradzają i nie powinno być to przedmiotem debaty.

W trakcie wojny każdy powinien robić to co robi najlepiej. Konsumenci z kolei odwdzięczają

się swoją lojalnością. Dlatego tutaj jest ogromna rola do spełnienia przez agencje.

  1. Wydawcy i agencje powinny bardzo dokładnie weryfikować źródła/media.To w jakich mediach i w jakim kontekście pojawiają się reklamy jest bardzo ważne. Chodzi tu zarówno o niefortunne reklamy kontekstowe jak i o wiarygodność zamieszczanych informacji w mediach.

Dzięki temu unikniemy sytuacji niepożądanych. To dzisiaj wyjątkowo istotny aspekt działania agencji. Ważny jest kontent, ważny jest też kontekst.

  1. Social Media/media. Użyczmy swoich kanałów i ich zasięgów tym, którzy ich nie mają.

Oddajmy głos zweryfikowanym fundacjom, organizacjom pomocowym. Wesprzyjmy je

naszym doświadczeniem w kreowaniu komunikacji do konsumentów. Dbajmy o język i

wiarygodność informacji.

  1. Share of Values vs Share of voices. W sytuacjach kryzysowych liczy się wspólny mianownik wartości, a nie lęk o przychody. Wiedzą to w USA, wiedzą to w zachodniej Europie.

Sławomir Stępniewski, CEO dentsu Polska i CEE

Ukraina broni się dzielnie. Rynki reagują na sankcje wobec Rosji

Ukraina się broni przed rosyjską inwazją, a kraje zachodnie gremialnie deklarują pomoc wojskową (w tym rakiety przeciwpancerne i przeciwlotnicze) i wprowadzają kolejne sankcje wobec agresora. Trwa wyścig z czasem o to, czy Zachodowi – działającemu wyjątkowo solidarnie, co jest pewnym ewenementem – uda się zbankrutować Rosję zanim ta zdoła pokonać armię Ukrainy (na co zresztą niekoniecznie się zanosi). Między innymi EU, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Kanada zdecydowały się na zamrożenie rezerw walutowych Rosji. Szacuje się, że jeśli do tych sankcji dołączy MFW i Japonia, Rosja straci dostęp do ponad 350 mld dolarów.

ECB oświadczył, że europejski odział rosyjskiego Sberbanku – Sberbank Europa AG z siedzibą w Austrii i oddziałami na Chorwacji i w Słowenii – prawdopodobnie zbankrutuje wskutek odpływu aktywów, który nastąpił. Unia Europejska zamknęła dla rosyjskich samolotów swą przestrzeń powietrzną. Liczba uchodźców z Ukrainy, którzy znaleźli się w Polsce, przekroczyła już 200 tysięcy. Ukraina zaprosiła chcących walczyć po jej stronie cudzoziemców.

Pojawiły się informacje o tym, że wojska Białorusi, z której terytorium nastąpił rosyjski atak na Kijów, mogą dziś przyłączyć się do inwazji na Ukrainę. Pojawiły się apele do białoruskich rezerwistów by dezerterowali lub przechodzili na stronę ukraińską. W przeprowadzonym na Białorusi „referendum” obywatele tego kraju „zgodzili” się na dokonanie zmian w jego konstytucji. Jednym z celów tych zmian jest stworzenie możliwości posiadania przez Białoruś broni jądrowej. Rosja straszyła decyzją o postawieniu w stan najwyższej gotowości krajowych sił odstraszania nuklearnego.

W poniedziałek rano kurs amerykańskiego dolara wobec rubla skoczył w górę z 83,5 w piątek do 112,5. To najniższy kurs rosyjskiego rubla w historii. Rosyjski bank centralny próbując bronić kursu rosyjskiej waluty podniósł wysokość podstawowej stopy procentowej z 9,5 do 20 proc. Rosyjski rynek akcji był dziś rano zamknięty.

WIG-20 tracił dziś ok. godz. 9:30 2,18 proc. DAX tracił 1,93 proc. Cena kontraktów na S&P 500 spadała dziś rano w stosunku do piątkowego zamknięcia o 1,63 proc. Wcześniej na rynkach Azji i Oceanii główne indeksy przeważnie lekko rosły. Jednym z wyjątków był Hang Seng, który spadł do najniższego poziomu od prawie 2 lat (-0,24 proc.).

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA spadała dziś o 2,45 proc. Lekko spadały też rentowności.

O ok. 4 proc. drożały kontrakty na ropę naftową, ale pozostawały poniżej poziomu 100 dolarów.

Kurs EUR/USD spadał o 0,85 proc. Złoty się wyraźnie osłabiał. EUR/PLN i USD/PLN były w okolicach swoich listopadowych szczytów.

Wojciech Białek, analityk DM TMS Brokers

Informacja w sprawie pobytu w Polsce osób uciekających z Ukrainy

Wszystkie osoby uciekające z Ukrainy przed konfliktem zbrojnym, nie muszą rejestrować się w punktach recepcyjnych ani martwić się o formalności. Wszystkie osoby uciekające z Ukrainy, szukające schronienia w Polsce, nie muszą obawiać się o legalność swojego pobytu. W najbliższych dniach nie trzeba też składać żadnych wniosków w Urzędzie do Spraw Cudzoziemców, urzędach wojewódzkich czy placówkach Straży Granicznej. To samo dotyczy obywateli Ukrainy, którzy są w Polsce, a ich dokumenty pobytowe utraciły ważność.

Wszystkie osoby uciekające z Ukrainy przed konfliktem zbrojnym, które nie mają zapewnionego miejsca pobytu (noclegu) w Polsce, mogą udać się do punktu recepcyjnego. Otrzymają tam informacje na temat pobytu w Polsce, posiłek, podstawową opiekę medyczną, miejsce na odpoczynek oraz zostanie im wskazane tymczasowe zakwaterowanie. Wszyscy mają dostęp do bezpłatnej opieki medycznej i polskiej służby zdrowia.

Obywatele Ukrainy przebywający w Polsce nie muszą wyjeżdżać z kraju w przypadku utraty ważności dokumentów pobytowych. Oni także nie muszą obawiać się o legalność swojego dalszego pobytu.

Aktualne informacje dla obywateli Ukrainy są dostępne na stronie ua.gov.pl.

Creotech Instruments publikuje zdjęcia satelitarne z wojny w Ukrainie

Spółka Creotech Instruments S.A. opublikowała pochodzące z 26 lutego zdjęcia satelitarne ukazujące skutki ataku wojsk rosyjskich na dwa lotniska ukraińskie. Creotech jest odpowiedzialny za zarządzanie jednym z pięciu repozytoriów platformy gromadzącej dane satelitarne Unii Europejskiej w ramach programu Copernicus.

Czernichow airport
Port lotniczy Czernichow
Port lotniczy Kijów-Boryspol
Port lotniczy Kijów
Kijow airport
Port lotniczy Kijow
Czernichow airport
Port lotniczy Czernichow

W pierwszym zestawie zdjęć został zobrazowany efekt ciężkich walk na i wokół lotniska Hostomel. Zdjęcia zostały wykonane zarówno w świetle widzialnym, jak i w podczerwieni. Widać na nich zarówno dym unoszący się nad miejscami walk, jak i rozprzestrzeniający się ogień. Lotnisko Hostomel atakowane było od pierwszego dnia walk. Rosjanie wysadzili na nim desant z 20-30 helikopterów, próbując ustanowić przyczółek na przedmieściach Kijowa. Kontrofensywa 4 Brygady Szybkiego Reagowania pozwoliła na odbicie lotniska przez siły ukraińskie. W następnych dniach Rosjanie ponownie zajęli lotnisko. 26 lutego siły ukraińskie doniosły o zniszczeniu kolumny wojsk rosyjskich w rejonie lotniska. Na lotnisku widoczne są również dwa duże hangary, w których przechowywany był największy samolot świata AN-225 Mrija, zniszczony został w trakcie walk.

W ramach platformy CreoDIAS i uczestnictwa w europejskim programie Copernicus jako operator odpowiedzialny za jedno z pięciu repozytoriów UE danych satelitarnych, prezentujemy przykładowe zdjęcia z pola walki. Pozwalają one na szeroki ogląd sytuacji, pełnią funkcję weryfikacji wobec informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej oraz stanowią istotne wsparcie w analityce pola walki. Dla Creotech Instruments segment wojskowy będzie jednym z kluczowych potencjalnych odbiorców danych satelitarnych, które spółka chce dostarczać po 2024 / 25 roku również w ramach własnych mikrosatelitów
– mówi Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Na drugim zestawie zdjęć pokazano okolice lotniska w Czernihowie. Na zdjęciach w podczerwieni widać również płonące budynki w samym mieście (po lewej w dolnej części). Miasto Czernihów atakowane było przez Rosjan od pierwszego dnia inwazji. Obrona ukraińska odparła wroga, nie dopuszczając do zajęcia miasta – armia inwazyjna zdecydowała się ominąć miasto i podążać dalej w kierunku Kijowa. W weekend trwało dalsze oblężenie miasta, które doprowadziło do zniszczenia znacznej części jego zabudowy.

Program Copernicus to unijny program obserwacji Ziemi, w ramach którego analizuje się naszą planetę i jej środowisko, aby uzyskać maksymalne korzyści dla wszystkich obywateli Unii. W ramach programu dostępne są usługi informacji oparte na obserwacji satelitarnej Ziemi oraz dane in situ (inne niż dotyczące kosmosu). Program jest koordynowany i zarządzany przez Komisję Europejską. Globalne dane z satelitów oraz z naziemnych, powietrznych i morskich systemów pomiaru wykorzystuje się do przekazywania informacji, które mają pomóc usługodawcom, organom publicznym i innym organizacjom międzynarodowym w podnoszeniu jakości życia mieszkańców Europy. Użytkownicy mają bezpłatny i otwarty dostęp do usług informacyjnych świadczonych w ramach programu.*

* źródło: strona Copernicus.eu

Marcin Kasiński dołączył do zespołu Polskiego Oddziału Haitong Banku

Do zespołu Polskiego Oddziału Haitong Banku dołączył Marcin Kasiński. Finansista posiada ponad 25-letnie doświadczenie, które zdobywał zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Na stanowisku Dyrektora Wykonawczego w Departamencie Bankowości Inwestycyjnej, odpowiedzialny jest za nowe transakcje kapitałowe i dłużne oraz te w obszarze fuzji i przejęć. Władze Polskiego Oddziału Haitong Banku podkreślają, że to kolejny krok w poszerzaniu kompetencji całego zespołu.

W branży finansowej Marcin Kasiński znany jest przede wszystkim jako osoba zaangażowana w strukturyzowanie wykupu LBO Polkomtela (3,4 mld EUR) oraz transakcję dla węgierskiego MOL (1,5 mld EUR). Oba projekty zostały uhonorowane tytułem Deal of the Year, przyznawanym przez IFR oraz Global Capital. Przed dołączeniem do Polskiego Oddziału Haitong Banku, pracował w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska, gdzie do jego obowiązków należała realizacja emisji dłużnych i kapitałowych.

Na stanowisku Dyrektora Wykonawczego w Departamencie Bankowości Inwestycyjnej w Polskim Oddziale Haitong Banku, Marcin Kasiński odpowiada za generowanie i  strukturyzację nowych transakcji w obszarach M&A, Equity Capital Markets oraz Debt Capital Markets.

– Niezmiennie szukamy do naszego zespołu osób, które swoją wiedzą mogłyby wzmacniać wartość Haitong Banku w Polsce. Marcin Kasiński ma ponad 25 lat doświadczenia. Pracował w największych, międzynarodowych podmiotach związanych z bankowością inwestycyjną. W trakcie swojej dotychczasowej kariery zaaranżował ponad 150 złożonych transakcji dla dużych korporacji, agencji rządowych i instytucji finansowych. Jestem dumny mogąc go powitać w naszym zespole i liczę, że jego wiedza i kompetencje umocnią nasz Departament Bankowości Inwestycyjnej – mówi Ryszard Hermanowski, Head of Investment Banking Haitong Bank w Polsce.

Marcin Kasiński większość swojej kariery spędził w londyńskim City. To właśnie tam, w podmiotach takich jak inwestycyjna część Credit Agricole, w banku Societe Generale oraz w SMBC zdobywał doświadczenie w obszarze długu, relacji z klientami oraz doradztwa, nadzorując region Europy Centralnej, Bliskiego Wschodu i Afryki. Po powrocie do kraju był Dyrektorem Zarządzającym Banku Gospodarstwa Krajowego odpowiedzialnym za Pion Inwestycji Kapitałowych i Współpracy Międzynarodowej. Jego doświadczenie obejmuje również funkcje w radach nadzorczych MCI Capital, funduszu infrastrukturalnego Marguerite oraz KFK S.A. Marcin Kasiński jest absolwentem studiów podyplomowych Politechniki Wrocławskiej i Central Connecticut State University.