Adam Alari wzmacnia zespół Savills IM w sektorze living

Savills Investment Management (Savills IM) powołał Adama Alari na stanowisko Head of European Living Research. Adam Alari będzie pracował w Londynie, w głównej siedzibie firmy, a jego bezpośrednim przełożonym będzie Andrew Allen, Global Head of Research, Product Strategy and Development.

Nominacja Adama stanowi potwierdzenie silnego zaangażowania Savills IM w sektorze living oraz podkreśla dążenie firmy do rozbudowania kompetencji i oferty w tym segmencie rynku nieruchomości. Dzięki bogatemu doświadczeniu w sektorze komercyjnych inwestycji mieszkaniowych, od strategii core po strategie value-add, Adam Alari posiada doskonałe kwalifikacje do wzmocnienia i poszerzenia możliwości inwestycyjnych Savills IM w dynamicznie rozwijającym się sektorze living.

Adam Alari posiada szerokie doświadczenie w zakresie badań rynku nieruchomości mieszkaniowych. Przed dołączeniem do Savills IM, pracował w AXA, gdzie odpowiadał za globalne badania i opracowywanie strategii w obszarze inwestycji mieszkaniowych oraz uczestniczył w powołaniu otwartego europejskiego funduszu mieszkaniowego. Doświadczenie zawodowe zdobywał również w M&G, gdzie na stanowisku analityka zajmował się różnymi sektorami rynku oraz był zaangażowany w rozwój flagowego brytyjskiego otwartego funduszu nieruchomości komercyjnych M&G.

Adam Alari, Head of European Living Research, Savills Investment Management, skomentował:
Bardzo się cieszę, że mogę dołączyć do tak dynamicznego i innowacyjnego zespołu, który posiada doskonałą reputację na europejskim rynku nieruchomości. Z wielkim optymizmem patrzę na bliską współpracę z członkami zespołów badawczych i inwestycyjnych Savills IM w celu zidentyfikowania nowych możliwości w sektorze mieszkaniowym, wynikających ze strukturalnego niedoboru podaży mieszkań i zmieniających się trendów demograficznych”.

Andrew Allen, Global Head of Research, Product Strategy & Development, Savills Investment Management, dodał: “Z ogromną radością witamy Adama w naszym zespole. Jego bogate doświadczenie w branży, zdobyte podczas rozwoju produktów z sektora living, będzie nieocenione w procesie poszerzania naszej oferty inwestycyjnej i możliwości badawczych na szeroko rozumianym rynku mieszkaniowym”.

Rekordowy rok dla MLP Group pod względem leasingu

MLP Group w minionym roku podpisało 48 umów, dotyczących wynajęcia łącznie blisko 300 tys. m2 powierzchni magazynowej. Osiągnięty wynik jest o około 50% wyższy od poziomu z poprzedniego roku. Portfel nieruchomości, którym zarządza MLP Group przekroczył już 1 mln m2, a w procesie inwestycyjnym jest kolejne
2 mln m2.

W 2021 r. MLP Group podpisało 48 umów najmu, komercjalizując łącznie blisko 300 tys. m2 przestrzeni magazynowej i biurowej. Skomercjalizowana w minionym roku powierzchnia była o około 50% większa niż w 2020 roku, kiedy podpisano umowy na około 200 tys. m2.

W ramach nowo zawieranych kontraktów największą popularnością cieszyły się powierzchnie oferowane w ramach parku logistycznego MLP Poznań West. Nowi najemcy zakontraktowali blisko 76 tys. m2. Pozostałe transakcje dotyczyły centrów logistycznych MLP Business Park Poznań, MLP Poznań, MLP Czeladź, MLP Pruszków I, MLP Pruszków II, MLP Business Park Berlin oraz MLP Bucharest West.

„Miniony rok pod był dla nas bardzo udany. Oceniając jedynie nowo zawierane umowy osiągnęliśmy ponad 90% wzrost wynajętej powierzchni w porównaniu do poprzedniego roku. Oznacza to, że popyt na rynku magazynowym jest cały czas bardzo wysoki. Potwierdza to także skuteczną realizację naszej strategii zorientowanej na ekspansji na traktowanych przez nas priorytetowo rynkach polskim i niemieckim. Również skala rozszerzeń najmu oraz odnowień była na nieco wyższym poziomie niż w poprzednim roku. To potwierdza, że zdecydowana większość naszych partnerów pozostaje z nami na dłużej” – podkreśliła Agnieszka Góźdź, Dyrektor Działu Sprzedaży w MLP Group S.A.

MLP Group w perspektywie kolejnych lat zakłada kontynuowanie dynamicznego wzrostu skali działania.  Dalej będziemy szybko rozwijać się przede wszystkim w Niemczech, gdzie systematycznie wzbogacamy nasze portfolio projektów. Zakładamy przede wszystkim wejście do nowych lokalizacji w tym m.in. do Idstein, Stuttgartu czy Monachium, ale także poszerzenie oferty na terenie Zagłębia Ruhry. Planujemy także umocnienie swojej pozycji na rynku austriackim – w trakcie są już dwa projekty. Dodatkowo będziemy wkrótce obecni w Holandii i na Węgrzech. Cały czas jest dla nas istotny rynek polski, gdzie będziemy konsekwentnie zwiększać ofertę w kluczowych regionach magazynowych. W perspektywie 2024 r. powinno to przełożyć się na podwojenie naszej skali działania” – stwierdził Radosław T. Krochta, Prezes Zarządu MLP Group S.A.

W ramach posiadanych i powstających obiektów MLP Group realizuje strategiczny projekt budowy farm fotowoltaicznych na dachach parków logistycznych. Wytwarzana zielona energia będzie wykorzystywana głównie na własne potrzeby. Zakrojony na szeroką skalę projekt montażu paneli fotowoltaicznych wpisuje się w działania Grupy zorientowane na ochronę środowiska. W ramach portfela 80% inwestycji ma uzyskać certyfikat BREEAM na poziomie Excellent lub Very Good, a na rynku niemieckim i austriackim certyfikat DGNB Gold lub Platinum. Celem jest również osiągnięcie zerowej emisji CO2 w ciągu 2-3 lat.

Globalny rynek smartfonów odbudował się w 2021 roku

Po wyraźnym spadku w 2020 roku, globalny rynek smartfonów zanotował wzrost przychodów o 13,4 procent w 2021 roku, osiągając łączną wartość 365,5 miliardów dolarów. W 2022 roku eksperci GfK spodziewają się podtrzymania tendencji wzrostowej dla tego sektora.

Rok 2021 rozpoczął się bardzo optymistycznie dla sektora smartfonów: w pierwszych dwóch kwartałach rynek zanotował wzrost przychodów o 28,7 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w poprzednim roku. W drugiej połowie wzrosty wyhamowały, ale wciąż wyniki były lepsze niż przed rokiem – tym razem o 1,8 proc.

„Chociaż globalny rynek smartfonów zamknął rok 2021 wzrostem przychodów, należy podkreślić, że w drugim półroczu liczba sprzedanych smartfonów spadła o 10,6 procenta w porównaniu do analogicznego okresu w poprzednim roku. Jednym z powodów takiej sytuacji jest nieustająca presja cenowa spowodowana przez problemy z łańcuchem dostaw chipów półprzewodnikowych” – wyjaśnia Jan Lorbach, ekspert GfK do spraw telekomunikacji i wyrobów technologicznych. „W 2022 roku zwiększony popyt na dobra klasy premium może zrównoważyć spadek danych sprzedażowych, który nadal będzie zauważalny. Na ten rok jednak przewidujemy wzrost przychodów, napędzany głównie rozwojem sieci 5G” – dodaje.

5G i premiumizacja jako motory rozwoju rynku smartfonów

Konsumenci chcący kupić nowe smartfony poszukują głównie lepszych, szybszych i mocniejszych modeli. Sprawiło to, że średnia cena tych urządzeń wzrosła w ubiegłym roku do 368 dolarów (w porównaniu do 318 dolarów w roku 2020). Pomimo spadku liczby sprzedanych urządzeń, globalny rynek stale notował wzrosty przychodów, co wynikało z tak zwanego efektu premiumizacji: oznacza to, że ogólnie zakupiono mniej sztuk, ale po wyższej cenie, i jest to utrzymujący się trend – w analizowanym okresie od października do grudnia 2021 roku, średnia cena smartfona ponownie wzrosła do poziomu 392 dolarów – przekraczając średnią roczną o 6,5 proc.

Ceny windują szczególnie urządzenia z funkcjonalnością 5G, których średni koszt w czwartym kwartale 2021 roku wyniósł 706 dolarów amerykańskich, w porównaniu do zaledwie 180 dolarów amerykańskich w przypadku modeli bez tej funkcji. Pod względem globalnych przychodów, udział modeli 5G wzrósł do 73 procent, co miało wpływ na ogólne średnie ceny smartfonów.

I choć 5G jest czynnikiem istotnie wpływającym na rynek, to jego potencjał nie został jeszcze w pełni wykorzystany. Globalne wnioski płynące z narzędzia GfK gfknewron Consumer pokazały, że w trzecim kwartale 2021 roku zaledwie 25 procent konsumentów stwierdziło, iż 5G to ważne kryterium przy zakupie smartfona. Za bardziej istotne uznano pamięć wewnętrzną (51 procent), pojemność baterii (47 procent) i ogólne cechy aparatu związane z jego wydajnością, np. pamięć RAM (46 procent) czy procesor (38 procent).

Rosnący popyt na inteligentne dodatki

Podczas zbliżającego się Światowego Kongresu Telefonii Komórkowej wiele uwagi poświęcone zostanie także dodatkowym urządzeniom, takim jak smartwatche czy opaski fitness. Dzięki wzrostowi o 36 proc. rdr., do poziomu 13,8 miliardów dolarów, ta grupa produktów odnotowała ogromny wzrost przychodów w 2021 roku. Wzrost ten był spowodowany głównie przez pandemię –w tym czasie skokowo wzrosła świadomość zdrowotna wśród konsumentów, a opisywane urządzenia ze zwykłych gadżetów technologicznych zmieniły się w narzędzia pozwalające na prowadzenie zdrowszego trybu życia. Było to szczególnie widoczne w przypadku urządzeń z wbudowanymi czujnikami monitorującymi kluczowe dane dotyczące zdrowia, które zanotowały wzrost przychodów powyżej średniej. Za dobry przykład mogą tu służyć modele z funkcją mierzenia poziomu tlenu we krwi, które podwoiły udział w globalnym rynku z 33 proc. w roku 2020 do 67 proc. w 2021 roku, a urządzenia z wbudowaną funkcją monitorowania snu zwiększyły udziały z 67 do 93 proc. Wysoki poziom zainteresowania wśród konsumentów skłonił producentów do wprowadzenia nowych produktów należących do tego segmentu. Na przykład, urządzenia z czujnikami EDA pozwalającymi na pomiar poziomu stresu są dostępne od 2021 roku i już osiągnęły globalny przychód w wysokości 103,6 milionów dolarów.

W opinii ekspertów GfK w roku 2022 konsumenci nadal będą skupiali się na zdrowiu, co oznacza, że można spodziewać się dalszego wzrostu sektora urządzeń noszonych na rękach.

Informacje o badaniu

Dzięki panelom detalicznym, GfK regularnie zbiera dane z punktów sprzedaży w ponad 70 krajach na całym świecie w takich sektorach jak elektronika użytkowa, fotografia, telekomunikacja, informatyka, sprzęt biurowy, a także drobne i duże artykuły gospodarstwa domowego. Wszystkie dane pochodzą z panelu detalicznego GfK dotyczą globalnego rynku z wyłączeniem Ameryki Północnej i są podane w dolarach amerykańskich.

gfknewron to działająca całodobowo platforma łącząca w sobie rynek, konsumentów i brand intelligence, wzmocniona rekomendacjami tworzonymi z użyciem sztucznej inteligencji, dzięki czemu firmy mogą uzyskać praktyczne i zintegrowane wnioski i szybko działać, aby stymulować zrównoważony rozwój. Platforma oferuje trzy konkretne moduły platform: gfknewron Market zawierający wiedzę o rynku i konkurencji, gfknewron Consumer pozwalający dogłębnie zrozumieć konsumentów i gfknewron Predict oferujący rekomendacje dla firm oparte na danych rynkowych i analizie wykorzystującej sztuczną inteligencję.

Content marketing jako skuteczna forma promocji w branży e-commerce

Branża e-commerce z roku na rok rośnie w siłę. Szacuje się, że w samej Polsce rynek ten mógł pochwalić się w zeszłym roku wartością rzędu 100 miliardów zł. To prawie czterokrotny wzrost w porównaniu z sytuacją sprzed 5 lat. Każdy właściciel sklepu internetowego dobrze wie, że aby wyróżnić się na tle konkurencji online i osiągać jeszcze większe zyski konieczna jest odpowiednio zaplanowana promocja. Może ona przyjmować różne formy – reklamę w social mediach, tradycyjne przekazy w radiu i prasie, inluencer marketing, Google Ads czy pozycjonowanie. Częścią ostatnich działań jest content marketing, który ma ogromne znaczenie w branży e-commerce. Sprawdź dlaczego!

Czym jest content marketing?

Czym tak właściwie jest content marketing? To strategia i działania o charakterze długotrwałym, których celem jest budowanie więzi z odbiorcami poprzez publikację wartościowych i merytorycznych treści. Nie chodzi wyłącznie o teksty blogowe, opisy produktów czy artykuły sponsorowane. Równie świetne efekty można uzyskać przy pomocy infografik, audiobooków, case studies, rankingów, newsletterów, materiałów wideo, podcastów czy szkoleń w postaci e-learningu. A to dopiero początek długiej listy form content marketingu, które można wykorzystać do działań promocyjnych. Dzięki temu, że możliwości jest wiele, to każda firma działająca w branży e-commerce znajdzie wśród nich coś dla siebie.

Dlaczego warto inwestować w dobry content marketing?

Mówiąc o dobrym content marketingu, mamy na myśli treści, które są w rzeczywistości wartościowe dla użytkowników. Warto poświęcić im trochę czasu, aby mieć pewność, że efekt będzie merytoryczny, atrakcyjny dla internautów i, co najważniejsze, przyniesie efekty. Dlaczego warto uwzględnić content marketing w działaniach promocyjnych marki e-commerce? Marketing treści:

  • może zapewnić nawet sześciokrotnie większą konwersję w porównaniu z tradycyjnymi działaniami marketingowymi,
  • jest uznawany przez specjalistów z branży za nawet trzykrotnie skuteczniejszy sposób na pozyskanie potencjalnych klientów niż płatne reklamy Google Ads,
  • to niedrogi i jednocześnie sprawdzony sposób na generowanie leadów,
  • pomaga wzmocnić więź z klientem, który nie tylko będzie lojalny wobec marki, ale także poleci ją swoim znajomym,
  • jest znakomitym sposobem na wsparcie pozostałych działań marketingowych,
  • realnie wpływa na zwiększenie sprzedaży w sklepach internetowych.

Jak wykorzystać content marketing w branży e-commerce?

W jaki sposób wykorzystać content marketing w branży e-commerce? Przede wszystkim na samym początku zdecyduj, czy chcesz i jesteś w stanie działać samodzielnie, czy jednak wolisz powierzyć opiekę nad treścią specjalistom – agencji albo freelancerom. Znakomitym pomysłem na promocję w sieci jest również współpraca z sieciami reklamowymi, dzięki którym zyskasz dostęp do portali tematycznych. Właśnie to oferuje na przykład sieć reklamowa Blue Whale Press.

Na tym jednak nie koniec! Decydując się na rozpoczęcie działań content marketingowych, warto skupić się na kilku formach przekazu. Coraz więcej sklepów internetowych decyduje się na prowadzenie bloga i publikowanie na nim artykułów związanych tematycznie z ich działalnością, w tym również wpisów typowo poradnikowych, które cieszą się dużą popularnością wśród internautów. Dobre wyniki możesz również osiągnąć, tworząc bazy wiedzy i raporty oraz publikując wartościowe badania. Dzięki nim masz szansę budowania wizerunku eksperta.

Pozytywny wpływ na budowanie wizerunku eksperta ma także udzielanie się na innych stronach. Polecane są w szczególności portale branżowe, które mają ogromny potencjał. Dzięki nim dotrzesz do szerszego grona odbiorców, zwiększysz świadomość swojej marki oraz zaczniesz tworzyć profil wartościowych linków, które wpłyną pozytywnie na pozycję Twojej witryny w wyszukiwaniach Google.

Dotychczasowe sankcje nie załamią rosyjskiej gospodarki

Najnowsze sankcje nałożone przez UE i USA mają co prawda wszechstronny charakter, ale ich skutki będą dla rosyjskiej gospodarki ograniczone, a nie destrukcyjne. Z sankcji nałożonych na sektor finansowy wyłączone zostaną m.in. płatności za surowce energetyczne. Według szacunku Polskiego Instytutu Ekonomicznego, efekt tych sankcji może sięgnąć zaledwie ok. 0,7 proc. rosyjskiego PKB. Wciąż nie zdecydowano się na odcięcie od systemu SWIFT, chociaż jest to możliwe w najbliższych dniach. Wyłączenie SWIFT dla Iranu przyczyniło się do spadku eksportu tego kraju o 1/3 w 2018 r. Sankcje uderzające w eksport ropy i gazu pozbawiłoby natomiast Rosję 36 proc. wpływów do budżetu.

Najdotkliwsze są sankcje nałożone na sektor finansowy, które mają dotknąć 70 proc. rosyjskiego sektora bankowego. Aktywa pięciu instytucji finansowych objętych sankcjami amerykańskimi przekraczają 1 bln USD. To utrudni  funkcjonowanie rosyjskiej gospodarki, spowoduje panikę i masowe wyciąganie gotówki z banków, a także podwyżki stóp i recesję gospodarki. Rosja ma jednak poduszkę finansową do zamortyzowania tych kosztów ze względu na gromadzone od lat rezerwy walutowe i niski poziom długu –  mówi Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Możliwe w ciągu kilku dni odcięcie Rosji od systemu SWIFT – międzynarodowego systemu umożliwiającego szybką i bezpieczną obsługę płatności przez banki – wprowadzi czasowy chaos na rynku finansowym i podniesie koszty transakcji. Takie sankcje odcięły Iran od międzynarodowego finansowania i były częścią działań, które zmusiły do zawarcia porozumienia nuklearnego. W 2014 r. b. szef rosyjskiego Ministerstwa Finansów oceniał skutki takiego kroku na ok. 5 proc. PKB w skali roku, ze względu na wyłączenie płatności za surowce energetyczne faktyczne straty byłyby niższe. Rosyjski alternatywny system rozliczeń SPFS obsługuje ok. 20 proc. płatności w Rosji, jednak działa tylko w systemie krajowym i nie jest gotowy do obsługi płatności międzynarodowych. Brak dostępu SWIFT skłoni Moskwę do rozbudowy rosyjskiego systemu SPFS i rosyjsko-chińskiego systemu płatności CIPS.

W długiej perspektywie istotne są też sankcje technologiczne, które utrudnią rozwój priorytetowych dla Kremla sektorów m.in. sektora zbrojeniowego. Skuteczność tych sankcji jednak w dużej mierze będzie zależeć również od sukcesów w nakłanianiu innych państw do stosowania się do ograniczeń. Rosja importuje 1,7 mld USD półprzewodników i mikroprocesorów, z czego 403 mln USD (24 proc.) pochodzi z państw UE, USA, Japonii, Tajwanu. Rosjanie będą starali się zwiększyć import z Chin, skąd pochodzi jedna trzecia importu tych technologii. W długiej perspektywie znaczenie będzie miał zakaz eksportu innych technologii m.in. związanych z przetwórstwem ropy naftowej wprowadzony przez UE.

Bardzo ważne, ze względów symbolicznych, jest objęcie sankcjami UE, USA i Wielkiej Brytanii prezydenta Rosji Władimira Putina oraz ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa – dodaje Jan Strzelecki, ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Co powinno znaleźć się w kolejnym pakiecie sankcyjnym?

Silniejszym uderzeniem byłoby objęcie sankcjami wszystkich rosyjskich banków i zamrożenie aktywów. W ostatnich latach Moskwa, by zabezpieczyć się przed skutkami sankcji odchodziła od rozliczeń dolarowych, przeważnie na korzyść euro (np. w kontraktach surowcowych z Chinami). W tym celu utrzymywała też niski poziom dłygu. Łączny rosyjski dług wynosił 253 mld USD na koniec 2021 r., czyli ok. 21 proc. PKB, a dług zagraniczny stanowił tylko 3 proc. PKB.

Kolejnym krokiem powinno być także rozszerzenie, ujednolicenie i uzupełnienie list sankcyjnych USA, Wlk. Brytanii i UE: znajdują się na nich inni przedstawiciele reżimu, oligarchowie i osoby zaangażowane w agresję na Ukrainę. Rozszerzanie sankcji powinno obejmować także rodziny członków elity zajmujących eksponowane stanowiska, tak jak najnowsze amerykańskie i brytyjskie sankcje. Na liście sankcyjnej USA znajduje się obecnie 13 miliarderów, których majątek szacowany jest na 66,4 mld USD.

Potrzebne są sankcje sektorowe, które uderzyłyby w najbardziej dochodowe branże rosyjskiej gospodarki. Największe straty dla budżetu Federacji Rosyjskiej przyniosłyby sankcje związane z uderzeniem w eksport ropy i gazu. W 2021 r. zyski z eksportu ropy i gazu zapewniły 36 proc. wpływów do rosyjskiego budżetu, a w poprzednich latach ten udział był często większy. Sankcje powinny uderzać także w inne dochodowe towary eksportowe, takie jak np. metale szlachetne i półszlachetnie, stal i żelazo, nawozy. – mówi Jan Strzelecki.

Kolejne kroki mogą obejmować sektor transportowy: ograniczenia dla lotnictwa, m.in. zakaz lotów dla rosyjskich linii lotniczych (już wprowadzone przez Polskę i Wlk. Brytanię), restrykcje na udostępnienie technologii przez SITA, ograniczenia dla rosyjskich kolei i statków. W sektorze finansowym możliwe jest także odcięcie Rosji od międzynarodowych systemów kart płatniczych Visa i MasterCard (nie utrudni to funkcjonowania wewnątrzrosyjskiego systemu “Mir”). Kolejne kroki powinny obejmować także szerokie ograniczenia inwestycji rosyjskich we wrażliwych i strategicznych sektorach na Zachodzie,ograniczenia wizowe, i wyłączanie Rosji z organizacji miedzynarodowych.

Konieczne jest dalsze odłączanie Rosji od światowej gospodarki (decoupling). Eksport towarów i usług w ostatnich latach stanowił ok. jedną czwartą rosyjskiego PKB, co lokuje ją wprawdzie poniżej średniej UE, ale daleko od poziomu autarkii. Unia Europejska jest największym odbiorcą rosyjskiego eksportu. W 2020 r. do UE trafiło 33,8 proc. rosyjskiego eksportu, a więc ponad dwukrotnie więcej niż do Chin (15 proc.). Państwa zachodnie odpowiadają za ok. 14 proc. PKB Rosji.

Kryzys rosyjsko-ukraiński – pierwsze gospodarcze skutki

Eksperci Allianz Research i Działu Badań Ekonomicznych Euler Hermes przygotowali i prezentują bieżącą analizę wpływu wojny na gospodarki, przede wszystkim europejską (w załączeniu – w jęz. angielskim).

Eskalacja konfliktu rosyjsko-ukraińskiego ma istotne gospodarcze i finansowe konsekwencje oddziałujące głownie w trzech dziedzinach: energii, wymiany handlowej i sektora finansowego. Zależeć on będą od tego jakie sankcje są wdrażane obecnie oraz mogą być w przyszłości. Warto zauważyć, iż Rosja jest obecnie pod względem ekonomicznym na mocniejszej pozycji niż była w roku 2014.

Jakkolwiek kryzys i sankcje nim spowodowane będą miały ogólnie umiarkowany wpływ na bieżące ceny energii w gospodarkach UE (ich szczyt mamy jak na razie za sobą), to w dłuższej perspektywie ceny na poziomie 90 USD za baryłkę Brent czy 90 EUR/MW gazu wpłyną na nastroje na rynku, szczególnie wśród gospodarstw domowych, zwiększając presję inflacyjną.

Główne tezy:

  • Prognoza cen gazu: oczekiwanie utrzymania dostaw i zakupów w relacjach z Rosją, włącznie z oczekiwaniem utrzymania się obecnych cen i ich wzrostu przed kolejna zimą – przy niemożności pełnego przestawienia na dostawy LNG (jego niewystarczająca dostępność, niedostosowanie większości magazynów w Europie (80%) do gazu płynnego – wymaga to długotrwałych inwestycji)
  • W najbardziej ekstremalnym scenariuszu „blackoutu”, w którym Rosja zaprzestałaby zaopatrywania Europy w gaz, ceny gazu skoczyłyby do średnio 140 EUR/MW, ponieważ alternatywne źródła zaopatrzenia są tak naprawdę ograniczone. Taka sytuacja podniosłaby o +2,5pp nasza obecna prognozę inflacji w strefie Euro (wynoszącą obecnie +3,8% w tym roku). Recesja byłaby wtedy nieunikniona.
  • Duże rezerwy walutowe Rosji – np. pokrycie rezerwami na krótkoterminowe, zapadalne w ciągu 12 miesięcy zobowiązania na poziomie 439% wobec 232% w 2014
  • Większe niż 8 lat temu zróżnicowanie wzajemnych zależnościach handlowych EU-Rosja– co zmniejszy efekt sankcji na % wzrostu PKB UE, np. obecnie Rosja jest 5 a nie jak wtedy 3 partnerem handlowym UE
  • Zaangażowanie kapitałowe w Rosji banków z państw UE spadło (w porównaniu do 2014 roku) i obecnie jest albo całkowicie nieduże albo „zarządzalne” – czyli nie jest kluczowe przy wprowadzaniu sankcji finansowych
  • UE-USA-Japonia-Ukraina-UK-Norwegia-Szwajcaria odpowiadają za 60% nadwyżek w wymianie handlowej surowcami przez Rosję – zaprzestając sprzedaży na te rynki Rosja miałaby mimo wszystko pole manewru w sprzedaży surowców, dopływ środków i nie będzie musiała finansować importu wyłącznie ze swoich rezerw
  • Postulowane wykluczenie Rosji ze Swift nie jest wcale proste (konieczny silny konsensus – ciało zarządzające to 25 osobowa rada dyrektorów, wśród nich Rosjanin, plus nadzór ze strony banków centralnych G10 i EBC), ponadto Rosja zbudowała mechanizm częściowo zastępujący ten system rozliczeń – SPFS (przez który realizowane było dotychczas 20% rosyjskich rozliczeń z zagranicą)

Gdy świat otwiera się po pandemii Covid-19 w sytuacji wyższej inflacji, zakłóconych łańcuchów dostaw surowców i źródeł energii i wrażliwych rynkach finansowych, zakładamy iż najbardziej prawdopodobny scenariusz eskalacji konfliktu (szacowany na 65% prawdopodobieństwa) przyczyni się do podniesienia inflacji w Europie (+100 punktów bazowych), spowolnienia wzrostu (-0,5pp) i spadku na rynkach akcji (-10%), zwiększenia się spreadów obligacji państwowych i korporacyjnych (+20 do 60 bps) oraz wpłynie na perspektywy polityki gospodarczej (fiskalne wsparcie w celu zrównoważenia wpływu tych czynników). Nie ulega wątpliwości, iż surowość sankcji jest w wyraźny sposób wpłynie na gospodarki i rynki finansowe.

Poniżej – wykres ze wspomnianego raportu o potencjalnie alternatywnych źródłach zaopatrzenia Europy w gaz. Niestety dla Europy – alternatywne źródła gazu są ograniczone. Dyplomatyczne wysiłki USA i UE przyniosły kilka awaryjnych rozwiązań (Katar, rozmowy z Algieria i Maroko) – które miały być głównie sygnałem wysłanym Rosji i w celu zatrzymania wzrostu cen gazu. Katar poza 15% eksportu gazu LNG na pokrycie długoterminowych kontraktów mógłby dużą część z pozostałej puli przestawić na eksport do Europy, podobnie jak USA, Azerbejdżan, Australia, Libia czy Egipt. Ale te „ekstra” ilości hipotetycznych dostaw zapewniłyby Europie jedynie 3 dni zimowego zapotrzebowania. Co więcej – ponieważ gaz w dużym stopniu transportowany jest rurociągami, to flota dostępnych statków transportujących LNG jest ograniczona – gdyby wszystkie statki transportujące LNG wykorzystać do dostaw do Europy, ich pojemność wystarczyłaby na pokrycie dodatkowego tygodniowego zużycia gazu w Europie. Zdywersyfikowanie dostaw gazu do Europy w krótkiej perspektywie będzie bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe. Wypada więc liczyć na łagodną zimę i szybką wiosnę, wzrost ilości prądu z odnawialnych źródeł energii, przyspieszenie remontów siłowni nuklearnych oraz na szybkie zakończenie konfliktu na Ukrainie.

Ponadto Europa musi przygotować zapasy na przyszła zimę – niestety większość, bo ponad 80% pojemności magazynów gazu przystosowane jest do gazu w formie gazowej, a nie płynnej – LNG wiąże się z inwestycjami w infrastrukturę: nowe zbiorniki, ich chłodzenie etc., czego nie da się zrobić natychmiast. Nie można więc wykluczyć sytuacji wprowadzenia ograniczeń przez rządy w zużyciu energii.Kryzys rosyjsko-ukraiński – pierwsze gospodarcze skutki

Rosyjska inwazja na Ukrainę a kursy walut. Co dalej ze złotym?

Po inwazji Rosji na Ukrainę pierwszą reakcją rynków była ucieczka do bezpiecznych aktywów kosztem tych o większym ryzyku. Rynki finansowe były zaskoczone wieściami, ponieważ przyjęły błędne, optymistyczne założenie, że możliwe jest znalezienie pokojowego rozwiązania. Co dalej z rynkiem walutowym? Co dalej ze złotym?

Co nie zaskakuje, pierwszą reakcją rynków była ucieczka do bezpiecznych aktywów kosztem tych o większym ryzyku – to typowe zachowanie w okresie zwiększonej niepewności. Rynki akcji na całym świecie doświadczyły wyprzedaży. Szczególnie widać to było w Europie, np. niemiecki indeks DAX spadł w krótkim czasie o ok. 5% do najniższego poziomu od dziewięciu miesięcy, przy czym większość głównych europejskich indeksów odnotowała podobne straty. Szczególnie mocno ucierpiały giełdy Europy Wschodniej, w niektórych przypadkach indeksy spadły w ciągu dnia o znacznie powyżej 10%. Rosyjski indeks MOEX odnotował w pewnym momencie spadek o 45%, a dzień zakończył 34% niżej.

Wykres 1: Europejskie indeksy giełdowe (3 miesiące, baza = 100)

Europejskie indeksy giełdowe
Źródło: Refinitiv Datastream Data: 25.02.2022

W wyprzedaży walut przodował rubel rosyjski, który w pewnym momencie stracił niemal 10% względem dolara, osiągając najniższy kurs w historii, odrobił jednak część tych strat w miarę rozwoju europejskiego handlu. Większość głównych walut Europy Środkowo-Wschodniej zachowywała się podobnie ze względu na bliskie powiązania ekonomiczne z Rosją i geograficzną bliskość konfliktu. Złoty polski i forint węgierski straciły w czwartek ok. 4% względem dolara, zaś korona czeska ponad 2%. Tylko nieliczne waluty rynków wschodzących uniknęły dość gwałtownej wyprzedaży – wiele straciło wczoraj ponad 1%. Spośród walut emerging markets stosunkowo dobrze radziły sobie azjatyckie, szczególnie juan chiński.

Wykres 2: Kurs USD/RUB i USD/UAH (luty 2021 – luty 2022)

Europejskie indeksy giełdowe
Źródło: Refinitiv Datastream Data: 25.02.2022

Wyprzedaż głównych walut była początkowo w dużej mierze ograniczona, lecz te niewielkie ruchy szybko przemieniły się w istotne straty, gdy inwestorzy rozpoczęli spekulacje na temat konsekwencji konfliktu. Jak można się spodziewać, najbardziej ucierpiały waluty europejskie, na czele z koronami szwedzką i norweską. Również straty euro zwiększyły się w czwartek po południu – straciło ponad 1% względem dolara, spadając do najsłabszej pozycji od maja 2020 r. Podobnie ucierpiał funt brytyjski: kurs GBP/USD spadł poniżej 1,33 po raz pierwszy w tym roku. Jak zwykle bywa, najlepiej radziły sobie waluty safe haven, w szczególności jen japoński i dolar amerykański – indeks dolara odnotował w czwartek największy jednodniowy zysk od czasu szczytu paniki związanej z COVID-19 w marcu 2020 r.

Wykres 3: Tabela walut G10 (24.02.2022)

Tabela walut G10
Źródło: Refinitiv Data: 25.02.2022

Jakie są implikacje ekonomiczne?

Przywódcy na całym świecie odpowiedzieli na inwazję, nakładając na Rosję poważniejsze sankcje, i to na pewno nie jest ich koniec. Unia Europejska planuje nałożenie najcięższych sankcji w historii poprzez zablokowanie dostępu Rosji do głównych technologii i rynków. Wielka Brytania ogłosiła szereg ograniczeń, w tym zamrożenie rosyjskich aktywów bankowych, a prezydent USA Joe Biden przedstawił po tym, co określił jako „niesprowokowany i nieusprawiedliwiony” atak, „surowe sankcje” dotyczące finansów, technologii i handlu.

Kryzys wywołał gwałtowny wzrost cen ropy przez obawy o spadek podaży ropy z Rosji, która jest drugim największym producentem tego surowca. Kontrakty futures na ropę Brent wzrosły do najwyższego poziomu od ośmiu lat i obecnie ukształtowały się na poziomie ok. 100 USD za baryłkę, a możliwe są dalsze wzrosty. Ma to wyraźne implikacje inflacyjne, a banki centralne na całym świecie już mają trudności z utrzymaniem w ryzach rosnących cen konsumpcyjnych. Zaobserwowaliśmy także istotny wzrost cen gazu i części innych surowców, w tym pszenicy.

Wykres 4: Kontrakty futures na ropę Brent (2022)

Kontrakty futures na ropę Brent
Źródło: Refinitiv Data: 25.02.2022

Obecnie wpływ sytuacji na globalny wzrost oceniamy jako stosunkowo mały. Najbardziej ucierpią kraje, które są najbardziej uzależnione od rosyjskiego eksportu energii i surowców. Ponad 50% importu ropy Polski, Węgier i Bułgarii pochodzi z Rosji. Jeśli chodzi o gaz, 40% importu UE pochodzi z Rosji. Poza tym pogorszenie nastrojów rynkowych i konsumentów może mieć negatywne implikacje w krótkim terminie, choć nie da się przewidzieć, jak duża będzie ich skala, która zależy w dużej mierze od czasu trwania konfliktu. Co w ważne, dalszy wzrost inflacji sam w sobie może mieć negatywny wpływ na wzrost. Nasz pogląd może się zmieniać wraz z rozwojem wydarzeń, ale spodziewamy się, że w nadchodzących tygodniach narracja stagflacyjna będzie coraz głośniejsza.

Uważamy, że wpływ rosyjskiej inwazji na politykę monetarną w kluczowych krajach nie jest jednoznaczny. Kryzys ma implikacje inflacyjne, szczególnie przez wzrost cen ropy i ogólnie surowców. Ryzyko dla krótkoterminowego globalnego wzrostu i zwiększona niepewność, którą spowodowała inwazja, mogą wywołać ostrożność decydentów, szczególnie w Europie. Ostatecznie uważamy, że eskalacja napięcia jest w krótkim terminie gołębia, lecz w średnim – jastrzębia. Z tego względu niekoniecznie spieszymy się z rewizją w dół naszych projekcji podwyżek stóp procentowych do końca 2022 r.

W przypadku Polski i krajów regionu, w przeciwieństwie do głównych krajów, rynkowa wycena podwyżek stóp procentowych wzrosła, a nie spadła. Zmienność w zakresie tych wycen jest jednak wyjątkowo duża.

Co dalej z rynkiem walutowym?

Spodziewamy się, że handel w trybie risk-off zdominuje rynek walutowy jeszcze na jakiś czas. Waluty uznawane za bezpieczne, szczególnie jen japoński i dolar amerykański prawdopodobnie jeszcze zyskają w najbliższym czasie, jak dzieje się w okresach pogarszającego się sentymentu do ryzyka. Uważamy również, że kryzys będzie mieć na Rezerwę Federalną mniejszy wpływ niż na Europejski Bank Centralny, co może dodatkowo zaważyć na kursie EUR/USD. Waluty zależne od ropy, w tym dolar kanadyjski, również mogą doświadczyć niewielkiej aprecjacji, jeśli podwyższone ceny ropy się utrzymają lub jeszcze wzrosną.

Naszym zdaniem waluty ryzykowne wydają się narażone obecnie na dodatkowe straty. Jak wspomnieliśmy, wszystkie sygnały sugerują, że sytuacja prawdopodobnie się pogorszy, zanim ulegnie poprawie, a natychmiastowa duża korekta na rynkach wydaje się wysoce nieprawdopodobna.

Co dalej ze złotym?

Polski złoty zalicza się do grupy walut uznawanych za ryzykowne, jest też jedną z walut, która znajduje się pod presją z uwagi na bliskość konfliktu. Kombinacja tych czynników przełożyła się na wyraźne osłabienie złotego, szczególnie w relacji do walut uznawanych za bezpieczne (m.in. USD, CHF) i sprawia, że złoty jest jedną z walut doświadczających największej zmienności w kontekście obecnej sytuacji. Dodatkowym problemem dla polskiego złotego w kontekście presji na kurs może być duża płynność, która sprawia, że wyprzedawanie go może być preferowaną opcją ograniczania przez inwestorów ekspozycji na ryzyko w regionie.

Niemniej, jeśli istotna presja na złotego utrzymywałaby się lub rosła, Narodowy Bank Polski ma wszelką możliwość stabilizacji kursu walutowego lub umocnienia krajowej waluty, wliczając w to bezpośrednie interwencje walutowe. Wczoraj komunikat w tonie sugerującym gotowość do obrony waluty opublikował Narodowy Bank Czeski, co wsparło koronę. Polska posiada wystarczająco duże rezerwy walutowe, żeby komfortowo prowadzić takie działania. Wartość rezerw to ok. 160 mld USD co stanowi równowartość ok. 6 miesięcy pokrycia importu. Argumenty za podjęciem działań przez NBP w przypadku negatywnego obrotu spraw na rynku są tym silniejsze, że Polska znajduje się w otoczeniu wysokiej inflacji, a obecna sytuacja będzie przynajmniej w krótkim terminie oddziaływała w kierunku wyższej dynamiki cen poprzez wzrost cen surowców i zmiany na rynku walutowym.

W najbliższej przyszłości rynkami będą nadal kierować przede wszystkim wieści wokół Ukrainy i spodziewamy się, że zachowanie walut, w tym polskiego złotego, będzie w dużej mierze zależne od trafiających do serwisów informacyjnych informacji. Szczegóły konfliktu i informacje go dotyczące będą prawdopodobnie przynajmniej przez jakiś czas głównym czynnikiem napędzającym rynek walutowy.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Drugi dzień inwazji znacznie spokojniejszy na giełdach

Dziś nastroje na giełdach są znacznie lepsze niż wczoraj. Giełda w Warszawie oraz giełdy w Europie odrabiają straty. Także ropa naftowa tanieje. Historia pokazuje, że wydarzenia geopolityczne, choć najbardziej tragiczne, mają niewielki trwały wpływ na rynki.

Wczoraj giełdy panicznie zareagowały na inwazję na Ukrainę. Najmocniej zareagowały giełdy w Europie Środkowej i Wschodniej. Giełda w Moskwie zanotowała spadki o 30 proc. (co było największym jednodniowym spadkiem na głównych światowych giełdach w historii), a WIG20 spadł o ponad 10 proc. Im dalej od miejsca konfliktu, tym trochę spokojniej, niemiecki indeks DAX i francuski CAC40 zamknęły dzień spadkami o 4 proc., zaś amerykański S&P500 po początkowych spadkach ostatecznie wzrósł o 1,5 proc. Jednak w ciągu dnia mieliśmy do czynienia z dramatyczną zmiennością. Indeks zmienności VIX, utrzymujący się ostatnio powyżej 30, na wczorajszym otwarciu wzrósł do poziomu ponad 35.

Dziś jednak nastroje są już spokojniejsze. O godz. 11:00 WIG20 rośnie o 3,3 proc., FTSE100 o 1,7 proc. DAX o 0,6 proc., a CAC o 0,8 proc. Potwierdza to tezę, że wydarzenia geopolityczne, choć najbardziej tragiczne, mają niewielki trwały wpływ na rynki. Często też dla rynków większym obciążeniem pozostaje trwające napięcie niż samo tragiczne wydarzenie. Np. w roku 2014 podczas kryzysu związanego z aneksją Krymu, indeks S&P500 zanotował swoje minimum na dwa dwa tygodnie przed samym rozpoczęciem rosyjskiej inwazji (która rozpoczęła się 20 lutego 2014 roku).

Choć globalnie trwały wpływ nie jest duży, najbardziej obecny konflikt dotyka giełd w Europie Środkowej i Wschodniej oraz rynku surowców. Notowania ropy Brent wzrosły wczoraj, po raz pierwszy od 2014 roku, do poziomu powyżej 100 dolarów za baryłkę, obecnie jest to 95 dolarów. Cena zaczęła spadać, ponieważ dostawy ropy z Rosji nie zostały zakłócone, zgodnie z przewidywaniami sankcje nakładane na Rosję nie dotknęły też rynku surowców.

Choć dziś nastroje są lepsze niż wczoraj, to obecnie na rynkach mamy do czynienia z toksyczną kombinacją obaw dotyczących wyższej inflacji, niższego wzrostu gospodarczego i większej niepewności. Kryzys ukraiński nakłada się na poważne obawy dotyczące inflacji i pierwszej podwyżki stóp procentowych w USA, która nastąpi z dużym prawdopodobieństwem 16 marca. Warto jednak pamiętać, że fundamentalne dane pozostają dobre – właśnie kończymy bardzo dobry sezon wyników za 4. kwartał 2021 roku, a gospodarki ponownie otwierają się po pandemii. Wyceny wielu spółek są obecnie niższe niż kilka miesięcy temu, a rynek dokonał też już wyceny serii podwyżek stóp przez FED.

Paweł Majtkowski, analityk eToro na polskim rynku

Złoty mocno się osłabił w wyniku inwazji Rosji na Ukrainie

Awersja do ryzyka na rynkach finansowych gwałtownie wzrosła w tym tygodniu, co znalazło odzwierciedlenie w osłabieniu złotego wobec euro. Po tym, jak wczoraj rano Rosja przeprowadziła potężny atak militarny na Ukrainę, złoty osłabił się wobec euro do 4,72 PLN/EUR, co jest najsłabszą wartością polskiej waluty w tym roku. W piątek rano złoty notował kurs 4,66 PLN/EUR. Niemal identyczny rozwój (gwałtowne osłabienie) można zaobserwować także w przypadku innych walut środkowoeuropejskich, korony czeskiej i forinta węgierskiego. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia, gdy kurs złotego zanurkował w związku z pandemią Covid-19. W rezultacie wyjątkowych wydarzeń rynki finansowe często nadmiernie reagują na ryzyko, które wcześniej było bagatelizowane. Powoduje to, że osłabienie ryzykownych aktywów, w naszym przypadku złotego, jest nieadekwatnie większe, niż by tego wymagała sytuacja. Jednocześnie analiza zmiennych makroekonomicznych nie sprawdza się zbyt dobrze w obecnych czasach kryzysu – w przypadku np. złotego osłabieniu ulega tzw. dyferencjał stóp procentowych. W związku z obecnymi wydarzeniami na Ukrainie należy spodziewać się w tym roku jeszcze wyższej inflacji, a jednocześnie większego ryzyka słabego wzrostu gospodarczego. Kolejne wydarzenia wokół Ukrainy będą absolutnie kluczowe dla złotego. Wszystko zależy od tego, czy sytuacja ulegnie dalszej eskalacji, jakie sankcje nałożą na Rosję UE i USA, a jakie środki odwetowe podejmie Rosja. Obecna sytuacja wpływa również na eurodolara. Kurs na tej parze wzrósł w tym tygodniu do 1,118 USD/EUR. Obecna prognoza kursowa nie odzwierciedla jeszcze eskalacji konfliktu na Ukrainie i zostanie zaktualizowana na początku marca.

Roksana Cicha, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

Polski Ład a rozwój software house’ów – badanie SoDA

Nowe przepisy podatkowe, nazywane Polskim Ładem, weszły w życie wraz z początkiem roku. Według twórców reformy mają pomóc w odbudowie rodzimej gospodarki dotkniętej skutkami pandemii COVID-19. Jak wpływ wprowadzonych zmian na rozwój biznesu oceniają software house’y, czyli podmioty z jednej z kluczowych branż w dobie cyfryzacji i automatyzacji?

SoDA – Organizacja Pracodawców Usług IT, postanowiła zbadać nastroje panujące wśród firm członkowskich po miesiącu funkcjonowania w nowym systemie podatkowym. Jak wynika z raportu „Wpływ Polskiego Ładu na dalszy rozwój software house’ow” aż 85% ankietowanych negatywnie oceniła zmiany w przepisach. Zdaniem respondentów przełożą się one na wyhamowanie rozwoju ich przedsiębiorstwa (59%), a nawet zagrożą istnieniu biznesu (26%).Polski Ład a rozwój software house'ów - badanie SoDA

To największa zmiana w prawie podatkowym od 30 lat i duże wyzwanie administracyjne oraz finansowe, zwłaszcza dla mniejszych podmiotów. Mnogość przepisów, niepewność co do ich stabilności i brak jednoznacznych interpretacji nie ułatwiają działania w nowym środowisku podatkowym, zwłaszcza software house’om bez własnego działu prawno-księgowego. Biorąc pod uwagę powyższe, można spodziewać się większych ruchów konsolidacyjnych na rynku – mówi Konrad Weiske, Wiceprezes SoDA. – Rozumiemy intencje stojące za wprowadzeniem Polskiego Ładu, jednak w naszej ocenie konsultacjom z organizacjami branżowymi powinno się poświęcić więcej czasu.

Według 78% zapytanych software house’ów nowy system podatkowy jest niekorzystny dla przynajmniej 1/5 ich pracowników, a 36% szacuje, że dotkną one prawie całe zespoły. Większość firm (59%) obawia się odpływu własnych zasobów na rzecz zagranicznych podmiotów, 16% mówi o zagrożeniu utraty w ten sposób nawet ponad 1/4 specjalistów.Polski Ład a rozwój software house'ów - badanie SoDA

Już teraz w branży IT jest ogromna luka kadrowa, a doświadczonych specjalistów próbują przyciągnąć nie tylko polskie firmy, lecz także te zza granicy. Nie dziwi więc obawa, że po wprowadzeniu Polskiego Ładu deficyt pracowników na rynku może się pogłębić – wyjaśnia Konrad Weiske.

Aby zapobiec odpływowi pracowników, ponad połowa badanych przedsiębiorstw będzie chciała zrekompensować im spadek wynagrodzeń netto. Wśród rozważanych form niwelowania negatywnych skutków Polskiego Ładu badani wymieniają: podwyżkę pensji, wypłatę premii, podwyższenie kosztów autorskich czy wprowadzenie dodatkowych benefitów w postaci np. wsparcia doradcy podatkowego. Część ankietowanych software house’ów zastanawia się również nad wprowadzeniem zmian w strukturze zatrudnienia, głównie zwiększeniem udziału umów B2B.

O możliwość przejścia z umowy o pracę na własną działalność w celu skorzystania z ryczałtu pytają także pracownicy firm członkowskich. To właśnie ryczałt, który jest obecnie najkorzystniejszą formą opodatkowania dla osób z branży IT, budzi największe zainteresowanie podczas organizowanych przez nas webinariów o Polskim Ładzie – zwraca uwagę Marcelina Chojnacka, Public Advocacy Coordinator SoDA.

Ankietowani poproszeni zostali również o ocenę wpływu Polskiego Ładu na prowadzenie biznesu w perspektywie dwuletniej. Choć nadal dominowały głosy o negatywnym przełożeniu się zmian na funkcjonowanie firmy czy jej planów (69%), pojawiły się też te neutralne. 31% software house’ów stwierdziło, że nowe przepisy podatkowe będą miały istotny wpływ na rozwój ich przedsiębiorstw, jednak nie zagrażają istniejącym planom. Dla 7% znaczenie tych zmian będzie niewielkie lub żadne. Nie odnotowano odpowiedzi oceniających je pozytywnie.Polski Ład a rozwój software house'ów - badanie SoDA

Badanie zostało przeprowadzone w styczniu br. przez Komitet Public Advocacy SoDA we współpracy z firmą konsultingową Valueships. Na pytania ankietowe zamknięte oraz częściowo otwarte odpowiadali przedstawiciele kadry zarządzającej poziomu C-level 58 firm członkowskich SoDA. Najważniejsze wyniki zebrane zostały w raporcie „Wpływ Polskiego Ładu na dalszy rozwój software house’ow”, dostępnym na stronie internetowej organizacji (www.sodapl.com/reports).

Usługi pośrednictwa, a podatek u źródła

Działania organów podatkowych w zakresie podatku u źródła nie sprowadzają się jedynie do sfery ustawodawstwa, lecz wchodzą w obszar indywidualnych interpretacji podatkowych. Furtkę dla fiskusa otwiera tu nieprecyzyjny przepis art. 21 ust 1 lit. 2a ustawy o CIT, w którym ustawodawca odwołuje się do świadczeń „o podobnym charakterze” w odniesieniu do katalogu usług niematerialnych objętych podatkiem u źródła. Tak nieostre zdefiniowanie przepisu powoduje z jednej strony dużą niepewność podatników, dla których jedynym ratunkiem staje się zabezpieczenie transakcji poprzez otrzymanie indywidualnej interpretacji, a z drugiej strony wiąże się z pokusą nadinterpretacji prawa przez organy podatkowe. Przykładem w tym zakresie są usługi pośrednictwa, które choć niewymienione bezpośrednio w art. 21 ustawy o CIT, są często przedmiotem zapytań podatników.

Usługi niematerialne objęte podatkiem u źródła

Podatek u źródła dotyczy między innymi szeroko pojętych usług niematerialnych. Szczegółowy katalog takich usług zawarty jest w artykule 21 ust 1 pkt 2a ustawy o CIT, który wskazuje, że podatek u źródła należy pobrać w przypadku przychodów z tytułu świadczeń doradczych, księgowych, badania rynku, usług prawnych, usług reklamowych, zarządzania i kontroli, przetwarzania danych, usług rekrutacji pracowników i pozyskiwania personelu, gwarancji i poręczeń. Ten zamknięty katalog zawiera na końcu otwartą furtkę w postaci zwrotu: „oraz świadczeń o podobnym charakterze”. W praktyce więc organy podatkowe oceniając stan faktyczny albo zdarzenie przyszłe opisane w interpretacji, gdzie wskazane są usługi inne niż wymienione w powyższym, zamkniętym katalogu świadczeń, dokonują analizy czy zakres wykonywanych czynności lub ich charakter jest zbliżony do któregoś ze świadczeń bezpośrednio wskazanych w przepisie.

Usługi pośrednictwa w ocenie organów podatkowych

Na wstępie należy zaznaczyć, że bardzo istotne jest prawidłowe sformułowanie opisu stanu faktycznego/zdarzenia przyszłego w interpretacji podatkowej. Przekonał się o tym podatnik w interpretacji z dnia 11 grudnia 2020 r. nr 0111-KDIB2-1.4010.402.2020.2.AP, w której chciał potwierdzić podatkowe traktowanie wypłaty prowizji zagranicznemu kontrahentowi za sprzedaż perfum. Pomimo uznania stanowiska podatnika za prawidłowe, organ podatkowy wskazał w interpretacji, że nabywane przez wnioskodawcę usługi związane z pośrednictwem posiadają cechy charakterystyczne dla świadczeń wskazanych w art. 21 ust. 1 pkt 2a ustawy o CIT. Problemem było tu wskazanie w opisie stanu faktycznego, że pośrednik nie świadczy na jego rzecz usług zarządzania i kontroli, przetwarzania danych, badania rynku czy usług reklamowych. Tym samym wnioskodawca niejako sam dokonał klasyfikacji wykonywanych przez pośrednika czynności, a organ oparł się na dokonanej klasyfikacji. W efekcie taka interpretacja nie zabezpiecza ryzyka podatnika z tytułu wypłat prowizji, ponieważ organy podatkowe mogą kwestionować charakter dokonywanych czynności i uznać je za świadczenia doradcze, reklamowe lub zarządcze.

Stanowiska organów podatkowych są bardzo różne, jednak w większości przypadków usiłują one „naciągać” stan faktyczny na niekorzyść przedsiębiorców. Przykładowo w interpretacji z dnia 2 sierpnia 2019 r. nr 0114-KDIP2-1.4010.186.2019.2.JF Dyrektor KIS uznał, że usługa pośrednictwa podlega objęciu regulacją art. 21 ust. 1 pkt 2a ustawy, jako świadczenie o podobnym charakterze do usług doradczych, reklamowych, zarządzania i kontroli oraz badania rynku, tj. wymienionych w przedmiotowym przepisie.

Zdarzają się także interpretacje pozytywne dla podatników, jak choćby interpretacja z dnia 28 marca 2019 r. nr 0114-KDIP2-1.4010.103.2019.1.KS, w której organ podatkowy potwierdził, że usługi pośrednictwa nie zostały wprost wymienione w przepisie więc podatek u źródła nie ma zastosowania.

Stanowiska sądów administracyjnych

W obronie podatników stają sądy administracyjne, które weryfikują interpretacje Dyrektora KIS i dużej części orzeczeń albo zmieniają kwalifikację podatkową świadczeń dokonaną przez fiskusa albo nakazują ponowną weryfikację stanu faktycznego/zdarzenia przyszłego celem dokładnego zbadania wykonywanych czynności w kontekście art. 21 ust 1 pkt 2a ustawy o CIT. Przykładem drugiego podejścia jest Wyrok WSA w Gdańsku z dnia 17.06.2020 r. sygn. I SA/Gd 2106/19, w którym sąd wskazał, że organ arbitralnie i bez odniesienia do opisanego przez skarżącą stanu faktycznego i zdarzenia przyszłego uznał, że nabywane przez spółkę usługi polegające na wsparciu sprzedaży produktów sprzedawanych przez spółkę stanowią usługi podobne do usług wymienionych w art. 21 ust. 1 pkt 2a ustawy o CIT. WSA w orzeczeniu przekazał także wskazówki interpretacyjne, uznając że usługi agencyjne, czego nie uwzględnił Dyrektor KIS w zaskarżonej interpretacji, wypełniają inne cele niż rodzaje usług wymienionych w katalogu określonym w analizowanym przepisie i nie mają istotnych cech podobnych do tych usług.

Dużo bardziej stanowczo wypowiedział się WSA w Warszawie w wyroku z dnia 09.07.2020 r. sygn. III SA/Wa 2603/19. W orzeczeniu tym WSA wskazał wprost, że „w świetle powyższego nie można przyznać racji organowi, że w tak przedstawionej usłudze pośrednictwa przeważają elementy usług reklamowych, badania rynku oraz doradczych”. Korzystne stanowiska sądów administracyjnych dają nadzieję płatnikom, że prowizje wypłacane kontrahentom zagranicznym nie będą podlegały podatkowi u źródła, a w konsekwencji ten surowy reżim nie będzie miał zastosowania.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Konflikt na Wschodzie dominuje rynki. Szaleństwo na złotym

Inwestorzy nie byli gotowi na taki rozwój wypadków. Na rynkach trwa panika i w sumie nie wiadomo, o jakim poziomie można mówić jako o równowadze. Widać to wyraźnie na skokowych zmianach cen wielu instrumentów w tym polskiego złotego.

Szaleństwo na złotym

Działania militarne Rosji spowodowały gwałtowny wzrost zmienności na rynkach. To, co rzadko się normalnie działo w tydzień, jeżeli chodzi o zakres zmian, teraz dzieje się w ciągu jednego dnia. Doskonałym przykładem była wczorajsza huśtawka na polskim złotym. Wczoraj, przed atakiem, euro było tańsze niż 4,60 zł. Następnie po kilkugodzinnym postoju w okolicach 4,65 zł dotarło przez moment nawet do 4,72 zł, po czym zawróciło. Spadek zakończył się przy 4,63 zł, a teraz znów idzie w górę. Dzisiaj euro sięga 4,67 zł. Frank dotarł wczoraj do 4,58 zł, bijąc zeszłoroczny rekord o ponad 5 groszy. Szczyt dolara przypadł na 4,24 zł. Funt z kolei osiągnął 5,64 zł, co było najwyższym poziomem od 2016 roku, kiedy rozpoczęły się spadki tej waluty po referendum brexitowym.

Korekty na giełdach i surowcach

Nie tylko waluty wczoraj wariowały. Na surowcach było widać olbrzymią zmienność. Złoto w ciągu dnia zdrożało z 1910 dolarów za uncję, powyżej 1970 dolarów, po czym spadło przez moment poniżej 1900 dolarów. Obecnie wróciło do punktu wyjścia. Ropa naftowa wyskoczyła z okolic 95 dolarów za baryłkę, dotarła do 102 dolarów, po czym spadła i teraz znajduje się w okolicach 96 dolarów – co nie przeszkadza ludziom rozsiewać dezinformacji. Gorąco było też na giełdach. Wczoraj większość indeksów nurkowała. Dzisiaj jesteśmy świadkami odbić w drugą stronę. Pozornie 3% wzrostu na WIG-u to bardzo dobry wynik. Problem w tym, że wczorajszy spadek był ponad 10%.

Dezinformacja trwa

Na rynkach oprócz innych problemów pojawia się jeszcze problem dezinformacji. Doskonałym przykładem jej skuteczności są obecnie sytuacje na stacjach benzynowych, czy przy bankomatach. Infrastruktura przygotowywana jest na standardowe obciążenie, stąd może się zdarzyć, że przez krótki czas może zabraknąć towaru przez ponadplanowe zakupy. Przerabialiśmy to nie tak dawno z makaronem i papierem toaletowym. Biorąc pod uwagę długość procesu technologicznego przeróbki ropy i czas jej trafienia na stacje, dzisiejsze obrazki z paliwem, które niespodziewanie gdzieniegdzie kosztuje 2 zł więcej, to doskonały przykład paniki. Ropa naftowa owszem podrożała powyżej 100 dolarów, ale była notowana wcześniej 5% niżej. Gdyby w cenie nie było podatków, ale mimo tarczy antyinflacyjnej nadal są, to nadal uzasadniałoby to zaledwie około 30-groszowy wzrost ceny.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dane z USA na temat wydatków i dochodów Amerykanów, a do tego również zamówienia na dobra, ale dzisiaj nadal to Wschód rządzi rynkiem.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Europejska branża cyfrowa solidarna z Ukrainą. Wzywa do pracy nad cyberbezpieczeństwem

Reprezentująca 36 000 firm sektora cyfrowego Europy organizacja DIGITALEUROPE, której członkiem jest Związek Cyfrowa Polska, zrzeszający krajową branżę cyfrową i nowoczesnych technologii wyraża swoją solidarność z mieszkańcami Ukrainy w obliczu agresji ze strony Rosji i wzywa do wspólnej pracy nad cyfrową odpornością i natychmiastowego wsparcia Ukrainy przez UE i NATO w obszarze cyberbezpieczeństwa.

W komunikacie podpisanym przez organizacje członkowskie DIGITALEUROPE z Polski, reprezentowanej m.in. przez Związek Cyfrowa Polska, Estonii, Finlandii, Węgier, Litwy, Mołdawii, Rumunii, a także Słowacji, sektor deklaruje solidarność z mieszkańcami Ukrainy i wyraża poparcie dla środków podejmowanych przez UE i jej sojuszników w związku z trwającą agresją ze strony Rosji, mających na celu zażegnanie konfliktu.

Wojna przenika do cyberprzestrzeni

DIGITALEUROPE zwraca uwagę na zmiany jakie dokonały się w metodach ataków oraz stwierdza, że sankcje nakładane na Federację Rosyjską, która prowadzi inwazję na Ukrainie, nie są wystarczającą odpowiedzią. „Technologia odgrywa kluczową rolę w nowoczesnej polityce bezpieczeństwa. Ukraina od lat stanowi cel ataków cyfrowych, które naruszają jej infrastrukturę krytyczną i płynność życia społecznego oraz sieją zamęt poprzez szerzenie dezinformacji. Europa pozostawała w tej sprawie bezczynna” – czytamy w stanowisku, w którym wskazano także na konieczność podjęcie działań w obszarze bezpieczeństwa cyfrowego. „Musimy zjednoczyć się i budować wspólną odporność europejskiej społeczności. Żadne państwo nie powinno odpowiadać na taką agresję samotnie. Wraz z NATO przywódcy UE mogą pomóc Ukrainie zapewniając natychmiastowe wsparcie w obszarze cyberbezpieczeństwa” – apeluje organizacja branży cyfrowej.

Kompetencje, inwestycje, relacje partnerskie

Sygnatariusze stanowiska twierdzą, że UE musi potraktować bieżące wydarzenia jako sygnał do rozwoju odporności cyfrowej. „Należy szkolić specjalistów w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i prowadzić intensywne inwestycje w obronność cyfrową. Musimy przyspieszyć prace nad powstaniem Centrum kompetencji w dziedzinie cyberbezpieczeństwa w Bukareszcie, przeznaczyć na nie więcej zasobów finansowych i uczynić z tej placówki prawdziwe europejskie serce agencji cyberbezpieczeństwa państw członkowskich” – piszą autorzy odezwy.

Prezes Związku Cyfrowa Polska, Michał Kanownik, podpisany pod stanowiskiem w imieniu krajowej branży cyfrowej podkreśla, że wobec trwającej inwazji konieczna jest pogłębienie partnerstwa, zarówno w regionie, jak i w relacjach transatlantyckich. – Państwa członkowskie UE powinny zapewnić przepisy, które pozwolą obywatelom Ukrainy bez przeszkód odnaleźć się we wspólnocie. Branża cyfrowa z otwartymi ramionami przyjmie tak licznych na Ukrainie, utalentowanych specjalistów sektora ICT, pragnących podjąć się pracy z dala od trwającej inwazji – mówi Michał Kanownik. – Co więcej, pamiętajmy dziś o fundamentalnym znaczeniu partnerstwa transatlantyckiego, idei szczególnie bliskiej Inicjatywie Trójmorza. Nad cyfrowym bezpieczeństwem naszych społeczności pracujmy m.in. w strukturach Rady ds. Handlu i Technologii UE-USA (TTC), aby uporać się z konsekwencjami trwającego konfliktu i przygotować się na potencjalne przejawy agresji w cyberprzestrzeni w przyszłości – dodaje Michał Kanownik.

Przedsiębiorcy również muszą być solidarni w obliczu agresji na Ukrainę

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie apeluje do pracodawców z regionu, by w miarę możliwości pomogli osobom z Ukrainy, które u nich pracują – to bardzo istotne w obliczu krytycznego momentu, jaki dotyczy ich ojczyzny. – Wszyscy jesteśmy zszokowani tą nieuzasadnioną, brutalną, nielogiczną agresją. Jest to dla mnie trudne do zrozumienia, że w 2022 roku, w centrum Europy i cywilizowanego świata, w czyjejś głowie zrodziła się wizja, że siłą może wziąć terytorium należące do innego kraju. Jestem przepełniona żalem, smutkiem i szczerą złością. Wiem, że takie uczucia towarzyszą także innym przedsiębiorcom. Jesteśmy świadomi, że dla wielu sektorów gospodarki idą jeszcze trudniejsze czasy – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Przedsiębiorcy solidarni ze swoimi pracownikami z Ukrainy. „Solidarność jest naszą siłą”

Suwerenność, wolność, integralność terytorialna – dla przedsiębiorców wolność jest wartością, która jest dla nich ważna pod kątem prowadzenia swoich biznesów, ale i pod kątem standardowego funkcjonowania na co dzień. Sytuacja, która ma miejsce na Ukrainie, brutalna agresja Rosji, to sytuacja wprowadzająca wielki niepokój w świecie gospodarki. Przedsiębiorcy są jednak świadomi powagi sytuacji i deklarują solidarność. Północna Izba Gospodarcza ma też apel.

– Przedsiębiorcy z Pomorza Zachodniego zatrudniają tysiące osób z Ukrainy. Dla nich to koszmarny czas, czas niepewności o przyszłość ich kraju czy o życie ich rodzin. Jeżeli jest to możliwe, to postarajcie się, by mieli zapewnioną opiekę psychologiczną oraz codzienne wsparcie. Wiem, że przedsiębiorcy pomagają np. w zorganizowaniu informacji czy może nawet lokalu dla rodziny z Ukrainy dla swoich pracowników. To piękny akt solidarności, potrzeba nam jej jeszcze więcej, bo wszyscy mamy świadomość, że tak naprawdę to dopiero początek tej trudnej sytuacji. Pomagajmy, rozmawiajmy, słuchajmy, niech osoby z Ukrainy wiedzą, że ich kierownik czy dyrektor jest żywo zainteresowany ich sytuacją. Solidarność jest naszą siłą – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Czy przedsiębiorcy są gotowi na komplikacje związane z załamaniem w europejskiej gospodarce?

5% PKB w Polsce to eksport do Rosji i na Ukrainę. Dla przedsiębiorców w Polsce – w tym oczywiście na Pomorzu Zachodnim – obecna sytuacja może być generatorem poważnym problemów. W obliczu nadzwyczajnej sytuacji należy być świadomym, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Przedsiębiorcy wiedzą, że wojna wyniszczy całą Europę i należy ją zdusić w zarodku jeżeli jest to możliwe.

– Nie możemy ukrywać, że się boimy. Przedsiębiorcy w ostatnich miesiącach walczyli z gospodarczymi skutkami pandemii, z wielkimi kłopotami wynikającymi ze zmian kadrowych i podatkowych, z inflacją, z podwyżkami cen gazu i prądu. Nie jest łatwo, a niepewność generowana przez sytuację geopolityczną to kolejny cios. Ten jednak jest przez wielu łatwiejszy to zrozumienia. Mamy w Europie sytuacje nadzwyczajną. Nasi przyjaciele, kraj naszych pracowników, został zaatakowany. W takiej sytuacji trudno jest liczyć zyski i straty. Musimy trzeźwo ocenić całą sytuację i szukać np. dywersyfikacji żródeł dostaw surowców czy nowych rynków zbytu – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Spokojną działalność możemy prowadzić tylko wiedząc, że na świecie jest pokój. Na pewno nasz eksport czy sektor TSL odczuje perturbacje w najbliższym czasie. Musimy się do tego przygotować. Po prostu – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Izby.

W 2021 roku fiskus wykrył ponad 200 tys. fikcyjnych faktur. To więcej o 31% niż rok wcześniej

W ub.r. liczba wykrytych fikcyjnych faktur wzrosła o przeszło 31% w porównaniu z 2020 rokiem. Z kolei wynikająca z nich kwota brutto była o ponad 7% mniejsza rdr. Eksperci przekonują, że dane przedstawione przez Ministerstwo Finansów mogą być zawyżone. Ale też zwracają uwagę na zorganizowaną działalność oszukańczą. Jednocześnie mówi się o większym ryzyku wykrycia procederu, m.in. ze względu na zmiany legislacyjne, a także wdrażanie nowych rozwiązań i systemów informatycznych. Resort nie prowadzi szczegółowej sprawozdawczości, aby wskazać branże i towary najczęściej wykrywane przy okazji fikcyjnych faktur. Natomiast wśród komentujących to znawców tematu nie brakuje opinii, że problem będzie nadal narastał.

Więcej „lewych” faktur

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w 2021 roku w toku kontroli podatkowych, postępowań kontrolnych i kontroli celno-skarbowych wykryto 201 095 fikcyjnych faktur. To o 31,1% więcej niż w 2020 roku, kiedy ujawniono ich 153 352. Jak stwierdza Aldona Międlar-Adamska, prawnik z Kancelarii Ars AEQUI, statystyki przedstawione przez resort mogą być zawyżone. Rzeczywisty obraz problemu mogłyby ukazać dopiero dane z zakończonych postępowań ostatecznymi decyzjami, od których się nie odwołano, a nawet prawomocnych wyroków WSA.

– W latach 2020-2021 państwo zredukowało aktywność w dziedzinie szeroko rozumianej kontroli skarbowych. To fakt powszechnie znany, który na pewno jest sygnałem przyzwalającym na obrót fikcyjnymi fakturami. Ponadto Ministerstwo Finansów wymyśla jakieś kolejne „uproszczenia” w podatku od towarów i usług, jakby zapominając, że największym zagrożeniem dla dochodów budżetowych nie są np. zasady wystawiania faktur korygujących. Problemem jest zorganizowana masowa działalność oszukańcza, która jest cechą wspólnotowego VAT-u. Jeżeli więc wzrosła ilość wykrywanych fałszerstw, to znaczy, że dzieje się coś bardzo niedobrego – komentuje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Jak podaje Ministerstwo Finansów nie bada się okoliczności wzrostu liczby wykrytych fikcyjnych faktur. Ale istnieje związek pomiędzy ilością wykonanych kontroli i osiągniętymi wynikami. W 2021 roku w porównaniu z 2020 rokiem liczba kontroli celno-skarbowych i podatkowych wzrosła prawie o 30%. Tych pierwszych zakończono 2 966 (o 26,2% więcej rdr.), natomiast tych drugich – 15 781 (tj. o 3,1% więcej rdr.). Tym samym wzrost liczby wykonanych kontroli w 2021 roku odpowiada mniej więcej wzrostowi ilości wykrytych fikcyjnych faktur.

– Niestety z doświadczenia wynikającego z reprezentowania podatników w sporach z fiskusem można wywieść tezę, że organy często nie potrafią skutecznie wykrywać faktycznych przestępców. Swoje działania skupiają na podmiotach uczciwych, dla których niemałym wyzwaniem staje się udowodnienie niewinności oraz niezamierzonego udziału w przestępstwie skarbowym – podkreśla Aldona Międlar-Adamska.

Mniejsza kwota

Resort podaje, że w ub.r. kwota wynikająca z wykrytych fikcyjnych faktur brutto wyniosła 20,6 mld zł. To o 7,2% mniej niż w 2020 roku, kiedy mowa była o 22,2 mld zł. Zatem powyższe dane wskazują, że ogółem faktury opiewają na mniejsze kwoty. Najprawdopodobniej spadek ten wynika ze wzrostu ryzyka, że proceder zostanie wykryty i z obawy przed konsekwencjami, jakie można z tego powodu ponieść.

– Spadek ten może mieć związek z wprowadzeniem zmian legislacyjnych, a także z wdrażaniem nowych rozwiązań i systemów informatycznych. One sprawiają, że obrót pustymi fakturami staje się coraz trudniejszy, aczkolwiek nie niemożliwy. Jednocześnie kwota wynikająca z nierzetelnie wystawionych faktur, niezgodnych ze stanem rzeczywistym, nadal jest bardzo wysoka. Podmioty uczestniczące w obrocie fikcyjnymi fakturami cały czas są ogromnym problemem dla gospodarki – dodaje ekspert z Kancelarii Ars AEQUI.

Jednak według prof. Modzelewskiego, bardzo trudno zinterpretować ww. dane. Zdaniem byłego wiceministra finansów, ważniejsza jest ilość fikcyjnych faktur od kwoty z nich wynikającej, zresztą różnica między 2020 i 2021 rokiem nie jest duża. Ponadto zawsze wykrywana jest tylko cząstka tego zjawiska. Dodatkowo często nie da się nawet udowodnić, że są to fałszywe dokumenty. Słabnące i samoograniczające się państwo w czasie pandemii i koncentracja władzy na pozornych problemach, np. faktury ustrukturyzowane, są przyzwoleniem dla patologii i oszustw.

– Samo wykrycie fikcyjnej faktury powoduje jedynie formalne zwiększenie się należności podatkowych, jakie budżet państwa powinien był uzyskać. Po wykryciu pustej faktury podatnicy są automatycznie wykreślani z rejestrów VAT, zatem dalej nie mogą wystawiać takich dokumentów. Stąd w praktyce powyższe kwoty nie mają większego wpływu na przychody budżetu państwa, a w wielu przypadkach jedynie pozornie zwiększają poziom należności – wskazuje Aldona Międlar-Adamska.

Oszustwa w branżach

Należy również dodać, że Ministerstwo Finansów nie prowadzi tak szczegółowej sprawozdawczości, aby wskazać branże i towary najczęściej wykrywane przy okazji fikcyjnych faktur. Natomiast istotny jest sam mechanizm. Zakładane są firmy, które wystawiają faktury. Ich odbiorcy obniżają podatek VAT i uzyskują zwroty, które im się nie należą, a także zmniejszają zobowiązania z tytułu podatku dochodowego. W różnych obszarach wykrywane są fikcyjne faktury. Jako przykładowe wymienić można sprzedaż towarów, w tym hurtową, szeroko rozumiany e-handel, sprzedaż usług, realizację projektów budowlanych czy działalność agencji pracy tymczasowej.

– Ministerstwo Finansów od lat wprowadza regulacje dotyczące bardzo precyzyjnie określonych branż, np. usług budowlanych czy handlu sprzętem elektronicznym. Oznacza to, że albo jednak prowadzi taką szczegółową sprawozdawczość, lecz nie chce ujawniać statystyk, albo wprowadza regulacje prawne bez odpowiednich analiz i oceny ich skutków. Innych możliwości nie widzę – mówi Międlar-Adamska.

Zdaniem prof. Modzelewskiego, na pewno będzie wzrastać ilość fikcyjnych faktur. Katastrofa „Polskiego Ładu” podważyła nie tylko wiarę w zdolność państwa do racjonalnego kształtowania systemu podatkowego, ale również jego wiarygodność. Nie wiadomo, czy jego działania są w interesie publicznym czy lobbystów. To wszystko sprawia, że mamy do czynienia z okresem nadzwyczajnym przywalającym na nieuczciwość podatkową. Ekspert też podkreśla, że w 2019 roku udało się osiągnąć największy sukces, tzn. zlikwidowano odwrotne obciążenie i wprowadzono obowiązkowy mechanizm podzielonej płatności. I to jeszcze owocowało w pierwszej połowie 2020 roku.

Wojenne nastroje na rynku

Jakkolwiek trudno nie pisze się o sytuacji rynkach finansowych w momencie zbrojnej agresji Rosji na Ukrainę, to rynki pozostają bezwzględne i dyskontują konsekwencje działań militarnych, a także sankcji nałożonych przez kraje Zachodu.

Doniesienia agencji informacyjnych wskazują na nieustające ataki na stolicę Ukrainy Kijów, a także alarmy rakietowe w innych częściach kraju. Sytuacja na froncie pozostaje dynamiczna i może potoczyć się w każdym kierunku. Rynki finansowe są najbardziej zainteresowane sankcjami, jakie kraje Zachodu nałożyły na Rosję. Najbardziej dotkliwe zdaje się być zamrożenie aktywów rosyjskich banków na zachodzie, co doprowadziło do runu na banki w Rosji. W dalszym cię użyto tzw. „opcji atomowej”, a więc wykluczenia Rosji z systemu SWIFT. Dane z systemu wskazują jednak, że poprzez sankcje na banki ruch rosyjskich podmiotów w systemie niemal zamarł.

Inwestorzy giełdowi ocenili dotychczasowe działania zachodu jako relatywne niegroźne dla gospodarek zachodu. Pomimo negatywnego otwarcia handel w USA kończył się na wyraźnym plusie. Dow Jones zyskiwał 0,28 proc., a notowania S&P500 urosły o 1,50 proc. Najmocniej drożały spółki technologiczne zgrupowane w indeksie Nasdaq100 (+3,34 proc.). Ropa naftowa wymazała w czwartek większość umocnienia, jednak w piątek rano strona popytowa ponownie przejmuje inicjatywę. Baryłka WTI wyceniana jest na 94,5 USD przy cenie ropy Brent na poziomie 97,4 USD. Cena złota utrzymuje się wysoko (1915 USD/oz), choć pozostaje znacząco niższa od czwartkowego szczytu.  Sądzę, że zupełnie inaczej wyglądają nastroje w rosyjskiej gospodarce i inaczej przebiegał by handel na Moskiewskiej giełdzie, gdyby został otwarty. Sądzę, że w gospodarkach rozwiniętych znacząco ogranicza się pole do agresywnych podwyżek stóp procentowych (zbyt duża niepewność co do rozwoju zdarzeń), co w konsekwencji również może popychać w stronę ryzykownych aktywów.

W Polsce w mojej opinii scenariusze są przynajmniej dwa. Z jednej strony pełnowymiarowa wojna to wysokie ceny surowców, a więc presja inflacyjna i konieczność zacieśniania monetarnego. Dodatkowo wyraźna podwyżka stóp procentowych (nawet jeśli tylko przejściowa) chroniłaby przed znaczącym odpływem kapitału. Z drugiej zaś realnie konflikt zbrojny oznacza spadek PKB i ryzyko głębszej recesji, co implikowałoby luźniejsza politykę banku centralnego. Patrząc na rynek trudno oczekiwać wsparcia ze strony silnego PLN, który ograniczałby skutki inflacji podażowej (wzrostu ceny surowców importowanych). Sądzę, że w obecnych warunkach NBP bliżej będzie łagodnej polityki wspieranej przez twarde komunikaty o potrzebie silnego złotego. NBP ma również amunicję do umacniania PLN (interwencje), choć o nich na razie nie ma mowy. Sądzę, jednak, że natychmiastowe przeciwdziałanie przecenie złotego byłoby w interesie banku i ułatwiło prowadzenie polityki w najbliższych, szalenie trudnych miesiącach. Z pewnością powrót  EUR/PLN w okolice 4,65 z testowanych 4,72 jest pozytywny, niemniej wciąż poziomy są dalekie od tych sprzed ataku Rosji.

Maciej Madej, analityk DM TMS Brokers

Stabilny wzrost wyników PKO Banku Hipotecznego w 2021 r. i wysoka jakość portfela kredytowego

  • W 2021 roku zysk PKO Banku Hipotecznego przed opodatkowaniem wyniósł 141,7 mln zł, a zysk netto osiągnął 94,9 mln zł.
  • Na koniec grudnia 2021 roku bank, z listami zastawnymi o wartości 13,1 mld zł, niezmiennie zajmował pozycję lidera polskiego rynku banków hipotecznych pod względem salda hipotecznych listów zastawnych pozostających w obrocie.
  • Portfel kredytowy PKO Banku Hipotecznego na koniec grudnia 2021 roku osiągnął wartość ponad 22,8 mld zł zachowując bardzo wysoką jakość pod względem ryzyka kredytowego.

Rok 2021 to w działalności PKO Banku Hipotecznego kolejny okres realizacji stabilnych wyników finansowych. Zysk przed opodatkowaniem wyniósł 141,7 mln zł, tj. o 14,9 mln zł więcej niż przed rokiem, natomiast zysk netto zrealizowany w 2021 roku to 94,9 mln zł, co stanowi wzrost o 13,3 mln zł w porównaniu z 2020 rokiem.

Wynik z tytuł odsetek osiągnięty w tym okresie wyniósł 304,1 mln zł, co stanowi spadek o prawie 8% wynikający głównie z amortyzacji portfela kredytowego. Wynik z tytułu odpisów na oczekiwane straty kredytowe wyniósł zaledwie 3,2 mln zł, wobec 35,7 mln zł rok wcześniej, co wynikało głównie z poprawy prognoz głównych wskaźników makroekonomicznych.

Pomimo konieczności poniesienia kosztów regulacyjnych sięgających 24,8 mln zł oraz kosztów z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych w wysokości 83,8 mln zł, rentowność banku utrzymuje się na stabilnym poziomie.

– PKO Bank Hipoteczny zrealizował w mijającym roku satysfakcjonujące wyniki finansowe. Utrzymujemy wysoką rentowność portfela kredytów hipotecznych przy bardzo niskim poziomie kosztów ryzyka. Jednocześnie nieustannie troszczymy się o poprawę efektywności funkcjonowania i usprawniamy realizowane w banku procesy. Wspólnie z PKO Bankiem Polskim wdrażamy również rozwiązania wspierające naszych klientów, miedzy innymi związane z dalszym rozwojem zdalnych procesów obsługi. – mówi Daniel Goska, Prezes Zarządu PKO Banku Hipotecznego.

Suma aktywów na koniec 2021 r. wyniosła 25,6 mld zł, a jej kluczową pozycję po stronie aktywów stanowiły hipoteczne kredyty mieszkaniowe o wartości 22,8 mld zł. PKO Bank Hipoteczny pozyskuje kredyty do swojego portfela dzięki strategicznej współpracy z PKO Bankiem Polskim, w tym w drodze sprzedaży kredytów mieszkaniowych w największej w Polsce sieci oddziałów, pośredników i agentów, jak również poprzez zakup portfeli wierzytelności od PKO Banku Polskiego. W 2021 roku PKO Bank Hipoteczny udzielił kredytów hipotecznych o wartości 364 mln zł oraz nabył wierzytelności od PKO Banku Polskiego o wartości 158 mln zł.

Na koniec 2021 roku saldo obligacji niezabezpieczonych wyniosło 3,7 mld zł. Wartość pozostających w obrocie na koniec grudnia 2021 roku wyemitowanych przez bank hipotecznych listów zastawnych, wyniosła 13,1 mld zł. Stanowiła ona ok. 57 proc. łącznej wartości wyemitowanych przez polskie banki hipotecznych listów zastawnych. To klasyfikuje  PKO Bank Hipoteczny jako największego w Polsce emitenta hipotecznych listów zastawnych.

Z końcem pierwszej połowy 2021 roku bank wdrożył do oferty możliwość zmiany oprocentowania kredytu hipotecznego ze zmiennego na stałe w okresie 5 lat dla całego portfela kredytów, dostosowując się tym samym do przepisów znowelizowanej Rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego.

– Strategicznym celem naszego banku jest zapewnienie Grupie Kapitałowej PKO Banku Polskiego gotowości do emisji listów zastawnych, w tym w formacie zielonym. Zapewniając możliwości emisyjne zielonych listów zastawnych wpisujemy się w światowe trendy w zakresie ESG i potwierdzamy znaczenie zrównoważonego rozwoju w działalności naszego banku. W 2021 r. jako pierwszy bank z Polski dołączyliśmy do międzynarodowej inicjatywy Energy Efficient Mortgage Label. Jest to kolejna nasza inicjatywa, która ta ma na celu wsparcie unijnego Zielonego Ładu, neutralności klimatycznej oraz dostosowanie portfela produktów kredytowych do zmian regulacyjnych takich jak nowa Taksonomia UE – podkreśla Prezes Goska.

Hipoteczne listy zastawne są rodzajem obligacji zabezpieczonych wierzytelnościami z tytułu kredytów hipotecznych. Podstawę emisji listów zastawnych PKO Banku Hipotecznego stanowią wyłącznie kredyty mieszkaniowe w złotych polskich, które spełniają konserwatywne kryteria ich udzielania, tak w zakresie oceny zdolności kredytowej, jak i wyceny nieruchomości stanowiących ich zabezpieczenie. Wysokie bezpieczeństwo listów zastawnych PKO Banku Hipotecznego odzwierciedla rating Aa1 nadany przez agencję ratingową Moody’s Investors Service w grudniu 2020 roku. Jest to najwyższy rating, jaki mogą uzyskać polskie papiery dłużne.

Wojna na Ukrainie – kiedy odetną prąd i gaz?

Póki co operator gazociągów przesyłowych na Ukrainie oraz główna firma gazowa Naftogaz podają, że nie ma zagrożenia przerwy dostaw gazu. Energia elektryczna także dociera do głównych miast. Trudno ocenić rzeczowo sytuację na froncie – bo on się bardzo szybko przesuwa. W tej sytuacji jako wspólnota międzynarodowa, wspólnota transatlantycka czy europejska musimy podjąć działania na rzecz zatrzymania Putina. Służą temu sankcje gospodarcze i polityczne, które są przygotowywane przez UE, Stany Zjednoczone, G7 i inne kraje, opowiadające się po stronie wolnych narodów i po stronie Ukrainy.

– Należy zrobić wszystko, aby walka nie rozprzestrzeniała się dalej. Czas na radykalną rewizję stosunków z Federacją Rosyjską – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. – Jeżeli nie przekonał nas kryzys energetyczny, to może przekona nas do tego wojna przeciwko Ukrainie wypowiedziana przez Vladimira Putina. Jeżeli zastanawialiśmy się, czy jest problem z zależnością od surowców z Rosją – to dzisiaj jak na dłoni widać, że ten problem jest. Jest to problem egzystencjalny dla Ukrainy, a jeżeli konflikt rozleje się dalej – to będzie to problem egzystencjalny dla UE i NATO. Z tego względu z jednej strony należy przygotować się na szybką, zdecydowaną dywersyfikację źródeł dostaw surowców: gazu, ropy i węgla do skali, która jest możliwa. Niestety przez to że ta skala jest ograniczona, należy także przygotować się na ograniczenia zużycia energii, gazu, paliw. Na to, że będzie drogo, że kryzys gospodarczy będzie pogłębiony i jest to cena do zapłacenia przez Zachód – jednak nadal niższa niż nowa wojna światowa – podkreśla Jakóbik.

Szaleństwo Rosjan i szaleństwo na rynkach. Panika na giełdach

Wbrew oczekiwaniom większości ekspertów Rosja zaatakowała Ukrainę. Rozmach tego ataku powoduje istną panikę na rynkach. Nieważne, czy rozmawiamy o walutach, surowcach czy giełdach, dzieje się dzisiaj dużo. Co ciekawe niepokoje nie omijają nawet kryptowalut.

Słabość złotego?

Polska waluta traci wyjątkowo mocno, ponieważ sąsiaduje ze wszystkimi trzema aktorami tych wydarzeń. W ciągu doby euro podrożało ponad 10 groszy i obecnie kosztuje już 4,64 zł. Więcej w górę szedł frank szwajcarski i dolar amerykański, które zyskiwały po kilkanaście groszy. Frank szwajcarski sięgając, przerażającego dla kredytobiorców frankowych, poziomu 4,53 zł – był najdroższy od pamiętnego 2015 roku. Jeżeli sytuacja na Wschodzie będzie eskalować, jeszcze zatęsknimy za tak mocnym złotym. W przypadku uspokajania polska waluta powinna wracać w stronę “normy”.

Giełdy lecą na głowę

O ile na walutach mamy dużą zmienność, o tyle na giełdach jest jeszcze poważniej. Główny rosyjski indeks giełdowy notowany w dolarach przez chwilę był dzisiaj przeceniany o ponad 50%. Obecnie traci od początku dnia już zaledwie ⅓ wartości. Polskie indeksy idą w dół już niemal 10%. Spokojniej jest na Zachodzie, gdzie główne rynki niemieckie czy francuskie spadają o “zaledwie” 4%.

Co z surowcami?

Ceny surowców rosną z dwóch powodów. Przemysłowe idą w górę przez możliwość odcięcia Rosji i Ukrainy od rynku. Z drugiej strony metale szlachetne zyskują, jak to często ma miejsce w trudnych czasach. W rezultacie złoto jest najdroższe od ponad roku. Ropa naftowa przekroczyła 100 dolarów za baryłkę, uzyskując najwyższy kurs od 2014 roku. W górę idą również metale przemysłowe.

Gdzie jest granica szaleństwa?

Musimy pamiętać, że atak nastąpił w czwartek. Co to oznacza? Jutro jest piątek i zamknięcie rynków. Pytanie, jakie transakcje inwestorzy będą chcieli zawrzeć przed weekendem. Może się zatem okazać, że jutro będziemy świadkami dalszych silnych ruchów.

Maciej Przygórzewski, główny ekspert walutowy Currency One, operatora serwisów InternetowyKantor.pl i Walutomat.

FPP: Postulaty do rządu w związku z atakiem Rosji na Ukrainę

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wspiera Naród Ukraiński w trudnej sytuacji związanej z atakiem Rosji na Ukrainę. FPP apeluje tym samym do polskiego rządu o pilne wprowadzenie pakietu rozwiązań, zapewniających ułatwienie dostępu do pracy i edukacji w Polsce dla obywateli Ukrainy oraz ich rodzin. Ponadto FPP oferuje bezpłatną pomoc dla wszystkich potrzebujących w zakresie legalizacji dokumentów, zatrudnienia i organizacji pobytu w Polsce.

Bezpłatna pomoc FPP dla obywateli Ukrainy i Białorusi pod adresem: telefon/viber: +48734477773, +48518218305, email: [email protected].

Postulaty Federacji Przedsiębiorców Polskich obejmują m.in.:

  • Pozwolenie na wjazd do Polski bez formalności rodzin obywateli Ukrainy legalnie przebywających w Polsce
  • Możliwość wjazdu w pierwszej kolejności dzieci oraz osób starszych na podstawie udokumentowanej tożsamości, bez wymagań niezbędnych w tej chwili – czyli podstawy ubezpieczenia, posiadanych środków finansowych, wizy bądź paszportu biometrycznego
  • Zapewnienie darmowych szczepień przeciwko COVID-19, opieki zdrowotnej i pomocy psychologicznej
  • Zapewnienie darmowej nauki języka polskiego
  • Przygotowanie miejsc pracy i ułatwienie dostępu do rynku pracy, zwłaszcza w zakresie wymaganych formalności
  • Szybkie procedury nostryfikacji dyplomów – a tym samym łatwiejszy dostęp do pracy i wykonywania wyuczonych zawodów
  • Stworzenie platformy dla pracodawców zgłaszających potrzeby kadrowe dla obywateli Ukrainy w języku polskim i ukraińskim
  • Integracja z rodzinami zamiast obozów dla uchodźców
  • Maksymalny dostęp do darmowej edukacji dla dzieci i młodzieży
  • Wysyłanie transportów humanitarnych na Ukrainę z ciepła odzieżą, lekami, kocami, opatrunkami, żywnością z długim terminem przydatności, artykułów dla dzieci i niemowląt

„Naród Polski i Ukraiński od wielu lat łączy zarówno współpraca gospodarcza, bardzo dobre relacje międzynarodowe i dyplomatyczne, a także wymiana handlowa czy rynek pracy. W obliczu tak agresywnego ataku Rosji na Ukrainę Polska ma absolutny obowiązek, aby pomóc Ukrainie i jej obywatelom w każdym możliwym obszarze. W trybie pilnym rząd powinien wdrożyć pakiet rozwiązań ułatwiających obywatelom Ukrainy wjazd do Polski, dostęp do pracy, edukacji, nauki języka, opieki zdrowotnej oraz zapewnić godne warunki życia. Tworzenie obozów dla uchodźców nie będzie dobrym rozwiązaniem – należy przygotować mądry system integracji dla rodzin, które jak najszybciej powinny mieć szansę na normalne życie w Polsce” – podkreśla Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Rekordowa aktywność na europejskim rynku magazynowym

Savills: boom w branży e-commerce odpowiada za rekordową aktywność inwestorów i najemców na europejskim rynku nieruchomości logistycznych.

Według międzynarodowej firmy doradczej Savills, dynamiczny rozwój branży e‑commerce wciąż napędza popyt na nieruchomości magazynowe i logistyczne na terenie całej Europy, o czym świadczą nowe rekordy ustanowione w 2021 r. pod względem zarówno aktywności inwestycyjnej, jak transakcji najmu. W Polsce popyt wśród najemców w 2021 r. osiągnął najwyższy poziom w historii, a transakcje kupna i sprzedaży nieruchomości magazynowych stanowiły ponad połowę całkowitego wolumenu inwestycyjnego.

W ubiegłym roku całkowita wartość transakcji inwestycyjnych w sektorze nieruchomości magazynowych w Europie wyniosła ok. 62 mld euro, co oznacza wzrost aż o 79% w porównaniu do średniej za poprzednie pięć lat. W skali całego kontynentu najwięcej, bo aż 19,5 mld euro, zainwestowano w Wielkiej Brytanii, co stanowi 31% łącznego wolumenu. Wysokie poziomy aktywności inwestycyjnej odnotowano także w Niemczech (8,6 mld euro), Francji (6,5 mld euro), Szwecji (5,8 mld euro) oraz Holandii (5,7 mld euro).

Jak podaje Savills, udział transakcji w sektorze magazynowym w całkowitym wolumenie kapitału zainwestowanego na rynku nieruchomości w Europie wzrósł z 47% w 2019 r. do 66% w 2021 r., ponieważ inwestorzy byli chętni zapłacić więcej za aktywa w tym segmencie.

„Rosnąca popularność zakupów przez internet w czasie pandemii zapoczątkowała boom na e-commerce, co okazało się istotnym katalizatorem rozwoju tego sektora i nie widać oznak jego spowolnienia pomimo zniesienia obostrzeń. Z powodu dużego zainteresowania kapitału inwestycjami w aktywa w tym sektorze stopy kapitalizacji dla najlepszych obiektów w ostatnich sześciu miesiącach uległy kompresji o średnio 27 punktów bazowych i obecnie kształtują się na poziomie 4,20%. W Portugalii, Hiszpanii i Finlandii obniżyły się o 50 punktów bazowych” – komentuje Mike Barnes, dział badań rynków europejskich w Savills.

O skali popytu świadczy bezprecedensowy poziom aktywności najemców w sektorze magazynowym na terenie całej Europy – wolumen transakcji najmu w ubiegłym roku wyniósł 38 mln m kw. i był wyższy o 28% od średniej za poprzednie pięć lat. Największy w tym udział miały Niemcy (8,6 mln m kw.), Holandia (6,9 mln m kw.) i Wielka Brytania (5,1 mln m kw.). Wynik powyżej średniej pięcioletniej odnotowano także w Rumunii (+63%), Francji (+63%) i Hiszpanii (+62%).

Eksperci firmy Savills zauważają, że rekordowo niska podaż obiektów magazynowych wysokiej klasy powoduje presję wzrostową na czynsze, które wzrosły średnio o 5% w ujęciu rocznym. Największe wzrosty w 2021 r. zaobserwowano w Londynie (+25%), Dublinie (+17%) i Pradze (12%).

„Sytuacja na rynku mocno sprzyja rozwojowi tego sektora w ostatnich latach i w tym roku nie będzie inaczej. Z naszego ubiegłorocznego raportu European Real Estate Logistics Census wynika, że 46% najemców przewiduje konieczność wynajęcia dodatkowej powierzchni magazynowej w najbliższych 12 miesiącach – najwięcej takich opinii pojawiało się wśród firm związanych z handlem internetowym. Z powodu ograniczonej podaży, pomimo rosnących kosztów budowy, przewidujemy wzrost aktywności deweloperów w tym sektorze, a także zainteresowania aktywami w lokalizacjach poza głównymi rynkami, ponieważ inwestorzy coraz chętniej podejmują większe ryzyko w poszukiwaniu wyższych zysków” – mówi Marcus De Minckwitz, dyrektor działu nieruchomości przemysłowych i logistycznych w regionie EMEA, Savills.

W Polsce odnotowano w ubiegłym roku rekordowy popyt na powierzchnie magazynowe na poziomie 7,35 mln m kw. oraz wzrost absorpcji netto o 84% rok do roku. 55% powierzchni pozostającej w budowie zostało już wynajęte, a wskaźniki pustostanów spadły poniżej 4%. Wartość transakcji inwestycyjnych w sektorze magazynowym sięgnęła 2,96 mld euro, co stanowi ponad połowę całkowitego wolumenu inwestycyjnego w 2021 r. i oznacza wzrost o 15% w ujęciu rocznym.

„Rynek magazynowy w Polsce bije kolejne rekordy. Ten trend nie tylko się utrzyma, lecz także przyśpieszy w 2022 r. i kolejnych latach. Nadal obserwujemy wysoki apetyt inwestorów na aktywa i portfele generujące przychód oraz finansowanie nowych inwestycji w oparciu o struktury forward funding. Polska oferuje konkurencyjne koszty pracy, zachęty dla bezpośrednich inwestycji zagranicznych oraz sprawnie działający system uzyskiwania decyzji planistycznych i pozwoleń na budowę; dodatkowym czynnikiem jest wzrost krajowej konsumpcji. Zmieniają się również preferencje najemców, którzy coraz częściej są zainteresowani nieruchomościami wysokiej jakości, ekologicznymi i spełniającymi wymogi ESG oraz zarządzanymi profesjonalnie i długofalowo” – mówi John Palmer, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego dla sektora nieruchomości magazynowych w Savills w Polsce.

Atak Putina na Ukrainę szokiem dla rynków

Niby wszyscy wiedzieliśmy, ale każdy się łudził. Atak Putina na Ukrainę jest szokiem nie dlatego, że nikt się po nim tego nie spodziewał, tylko dlatego, że w cywilizowanym świecie, do którego Rosja niegdyś aspirowała, takie rzeczy są nie do pomyślenia.

Inwazja rozpoczęta

Dzisiaj w godzinach nocnych rozpoczęły się manewry wojsk rosyjskich przeciwko Ukrainie. Atak oczywiście po stronie rosyjskiej nie jest agresją, tylko „operacją specjalną w Donbasie”, ale obecnie Putin ma wiarygodność porównywalną w Europie tylko ze swoim kompanem w tej operacji Łukaszenką. Ostrzał rakietowy oraz inwazja wojsk nie tylko od strony dwóch republik, których mniejszość okupowali przez ostatnie lata tzw. separatyści, nie pozostawił inwestorom wątpliwości. Dotychczasowe scenariusze należy bardzo szybko zrewidować. W efekcie na rynkach widać panikę i to taką prawdziwą, a nie po prostu większą zmianę. Kapitał ucieka ze Wschodu. Im bliżej konfliktu, tym większe straty.

Załamanie giełd

O tym, jak bardzo reakcje inwestorów powiązane są z geografią najlepiej świadczą reakcje giełd. Rosyjski RTS, główny indeks wyceniany w dolarach, traci dzisiaj 50%. Tak ta wartość jest prawidłowa, ale patrząc na tempo zmian będzie już inna gdy usiądą Państwo do tego tekstu. WIG i WIG20 tracą około 7% na wartości, gdyż Polska jest bezpośrednim sąsiadem wszystkich trzech stron biorących udział w tym konflikcie (uwzględniając Białoruś, z której terytorium również prowadzony był atak). Wreszcie mamy indeksy z Europy Zachodniej. Zarówno niemiecki DAX jak i francuski CAC tracą po „zaledwie” 3%.

Na walutach również ucieczka

Wczoraj w środku dnia euro staniało do 4,53 zł. Od tego czasu zaczął się marsz w górę, a po samym ataku zobaczyliśmy nagły wzrost do 4,66 zł. Na czas pisania tego tekstu mamy chwilową stabilizację w okolicach 4,64 zł. Jeszcze wczoraj euro kosztowało 355 forintów, dzisiaj jest to 365. Co ciekawe czeska korona jest w miarę stabilna. Złoty więcej niż do euro traci do dolara i franka szwajcarskiego. Powodem jest fakt, że waluty te są zdaniem inwestorów logiczną alternatywą dla osób uciekających z kapitałem z Europy. Frank był dzisiaj przez bardzo krótki moment najdroższy od pamiętnego 15 stycznia 2015 roku kiedy to bank Szwajcarii przestał interweniować na rynku.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dane o PKB i wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych w USA o 14:30, ale dzisiaj to Wschód rządzi rynkiem.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Pandemia mocniej dotknęła polskie firmy niż średnio na świecie

Polscy prezesi mierzą się nie tylko z problemami związanymi z łańcuchem dostaw (97% wskazań 18 pkt proc. więcej niż średnio na świecie); bardziej niż na całym świecie odczuwają ryzyka geopolityczne (80%, 25 pkt proc. więcej niż globalna średnia). Kluczowa na agendzie prezesów w Polsce jest dziś transformacja cyfrowa (26% odpowiedzi), a na świecie – inwestycja w przyszłe możliwości (21% wskazań) – wynika z badania CEO Outlook Survey 2022 przeprowadzonego przez EY.

Dobry leader jest cenniejszy w trudnych czasach niż w okresie prosperity, bo pewnie trzyma stery w organizacji i potrafi wykorzystać nadarzające się okazje, by zapewnić firmie dalszy wzrost. Pandemia na tyle zmieniła otoczenie biznesu i towarzyszące mu ryzyka, że wymusiła na CEO zarządzających firmami w Polsce i na świecie modyfikację strategii, często daleko idącą – wynika z badania CEO Outlook Survey 2022 przeprowadzonego w Polsce i na świecie przez firmę doradczą EY.

Badanie wykazało szereg różnic w wyzwaniach stojących przed prezesami w Polsce i na świecie. Każda firma w Polsce została dotknięta pandemią, uważają prezesi sondowani przez EY, podczas gdy średnio na świecie negatywny wpływ pandemii był mniejszy – 14% prezesów firm nie zauważyło negatywnego wpływu pandemii na działalność ich organizacji – wynika z badania EY.

Pandemia mocniej dotknęła polskie firmy niż średnio na świecie

Geopolityka kluczowa dla Polski

W Polsce rejestrujemy znacznie silniejszy wpływ geopolityki na strategiczne działania firm. 80% CEO w Polsce wskazuje na konieczność zmian wynikającą z tego czynnika, podczas gdy średnio na świecie wskaźnik ten wynosi 55%. Jednym z efektów jest przyspieszenie inwestycji zagranicznych, co deklaruje połowa prezesów firm w Polsce (53%, średnio na świecie – 45%).
wpływ geopolityki na strategiczne działania firm

Zerwane łańcuchy dostaw pozostają jednym z kluczowych wyzwań, jakie przyniosła pandemia. Z badania EY wynika, że problem ten dotknął menedżerów w Polsce bardziej niż średnio na świecie. Praktycznie wszystkie firmy w Polsce (97%) dostosowały lub planują dostosować działalność operacyjną na świecie lub łańcuchy dostaw. Z tego prawie dla połowy powodem są czynniki geopolityczne. Globalnie 78% firm wprowadziło tego typu zmiany, najczęściej modyfikując łańcuch dostaw w celu redukcji kosztów (32%).

– Podwyższone ryzyko geopolityczne zwiększa skalę wyzwań w prowadzeniu przedsiębiorstwa , takich jak odpływ inwestycji i zabezpieczenie finansowania przedsiębiorstw, zmienność kursowa wpływająca na handel zagraniczny. Szczególnie mogą je odczuwać menedżerowie w Polsce. Odpowiednie przemodelowanie biznesu i zabezpieczenie bezpiecznych łańcuchów dostaw może stanowić w takim otoczeniu istotną przewagę konkurencyjną. Funkcjonowanie w obliczu podwyższonego ryzyka wymusza też na firmach konieczność bardziej elastycznego reagowania na zmiany rynkowe, ewentualne szybkie przeformułowanie strategii i rewizję portfela – mówi Arkadiusz Gęsicki, Partner EY-Parthenon, odpowiedzialny za działalność EY-Parthenon w Polsce i krajach bałtyckich.

Pytani o największe ryzyka dla przyszłego wzrostu, prezesi w Polsce również wskazują rosnące napięcia geopolityczne, (23% wskazań, wobec 18% na świecie) oraz trwałe zmiany demograficzne i gospodarcze (22%). W tym obszarze widać istotną różnicę pomiędzy CEO w Polsce i na świecie. Globalnie za drugi kluczowy czynnik ryzyka prezesi wskazują zmiany klimatyczne i rosnącą presję budowania zrównoważonego rozwoju (17%).

największe ryzyka dla przyszłego wzrostu

Źródła wzrostu

Badanie CEO na poziomie globalnym pokazuje przesunięcie akcentów: prezesi odchodzą od krótkoterminowej presji na efektywność operacyjną na rzecz budowania długoterminowej wartości. Do Polski ten trend dociera z opóźnieniem: obecnie głównym wyzwaniem dla CEO jest transformacja cyfrowa (26%), wzrost organiczny (19%) oraz poprawa efektywności w generowaniu gotówki i przepływach pieniężnych (12%). Nic dziwnego, że głównym wyzwaniem dla CEO jest – w oczach rodzimych top menedżerów – balansowanie pomiędzy potrzebami udziałowców a budowaniem długoterminowej wartości (29%).

Globalnie obserwujemy nieco inny obraz. Prezesi najwyżej plasują inwestycje we wzrost (21%), na drugim miejscu wskazują transformację cyfrową (20%) a na trzecim inwestycje w zrównoważony rozwój (13%).
inwestycje

Te różnice wynikają w dużej mierze z podejścia inwestorów: globalnie inwestorzy są bardziej skłonni wspierać długoterminowe inwestycje (79% odpowiedzi vs. 52% w Polsce), podczas gdy w Polsce inwestorzy dużo częściej kładą nacisk na wyniki kwartalne (36% vs. 9% na świecie).

– Widać, że zagraniczne firmy są już dalej w digitalizacji biznesu i mogą silniej koncentrować się na inwestycjach w zrównoważony rozwój, który zapewne stanowić będzie kolejny krok dla polskich firm. Przez kolejnych pięć lat, firmy w Polsce planują inwestować we wzrost głównie poprzez digitalizację. W dalszej kolejności przez rozszerzanie działalności i ekspansję geograficzną – mówi Arkadiusz Gęsicki.

O badaniu
Ankieta CEO Outlook Survey 2022 jest częścią serii CEO Imperative, wskazującej kierunki działania, które mają pomóc prezesom w określeniu i ewentualnym przeformułowaniu sposobu funkcjonowania zarządzanych przez nich organizacji. Badanie przeprowadzono w 45 krajach na całym świecie. Pytania zadawano CEO firm z 13 sektorów w okresie listopad-grudzień 2021. Ankieta w Polsce objęła 50 prezesów dużych firm. Badane przedsiębiorstwa w 82% stanowiły firmy notowane na giełdzie, a spośród nich 78% to spółki portfelowe funduszy private equity

Software Mind z Grupy Ailleron przejmuje podmioty w USA i Argentynie

23 lutego br. wpłynęła do Ailleron S.A. umowa nabycia przez Software Mind udziałów w spółkach Grupy Virtual Mind (Virtual Software LLC z siedzibą w USA oraz Virtual Mind SRL z siedzibą w Argentynie). Nowo przejmowane spółki zatrudniają obecnie około 150 wysokiej klasy specjalistów i generują łącznie przychody roczne na poziomie 35 mln PLN. Celem inwestycji jest m.in. zbliżenie się do klientów z rynku amerykańskiego i dostęp do specjalistów z regionu Am Pd. i Płn.

-„Konsekwentnie realizujemy przyjętą strategię budowy czołowego software house’u o globalnym zasięgu. To już kolejna w tym miesiącu akwizycja – kilka dni temu podpisaliśmy umowę z Chmurowisko z Warszawy. W najbliższych dniach będziemy również finalizowali zakup Code Factory w Rumunii i Mołdawii. Staramy się maksymalnie wykorzystać sprzyjające warunki i możliwości atrakcyjnych przejęć, jeśli pojawia się podmiot wpisujący się w nasz model biznesowy i priorytety rynkowe. Naszym celem jest osiągnięcie globalnego zasięgu naszych usług oraz dostęp do jak najszerszego rynku wykwalifikowanych specjalistów IT. Odważnie wychodzimy poza granice Polski. Naszą przewagą jest doskonałe rozeznanie w rynku i mocny partner w postaci funduszu Enterprise Investors” – wyjaśnia Grzegorz Młynarczyk, Prezes Software Mind Sp. z o.o. oraz Wiceprezes Ailleron S.A.

-„Od samego początku zapowiadaliśmy dynamiczny rozwój Software Mind. Wsparliśmy spółkę naszym kapitałem, ale również rozległym doświadczeniem w budowaniu organizacji poprzez akwizycje, co z sukcesem realizowaliśmy przy inwestycjach takich jak AVG Technologies, czy intive. Niespełna rok po zamknięciu transakcji Software Mind przejęło pięć podmiotów na trzech kontynentach i jest to dowód nie tylko ambicji, ale i możliwości organizacyjnych spółki.” – mówi Rafał Bator, partner w Enterprise Investors odpowiedzialny za inwestycję w Software Mind

Spółki z Grupy Virtual Mind to podmioty działające od 15 lat w branży IT na terenie USA i Argentyny, które zbudowały swoją pozycję dostarczając innowacyjne oprogramowanie, elastyczne zespoły projektowe, ewolucyjne rozwiązania mobilne oraz intuicyjne projektowanie UI/UX. Wśród klientów przejmowanych firm znajdują się m.in. Khoros, Naviga, Disco, Trio, Quik!, Reveal Markets czy Gopuff.

Inwestycja otwiera Software Mind drogę do wejścia na rynek specjalistów IT z obszaru Ameryki Południowej i Stanów Zjednoczonych. Duże znaczenie ma możliwość budowania zespołów programistów w strefie czasowej tożsamej do wschodniego wybrzeża USA oraz zmniejszenie dystansu do Doliny Krzemowej. Spółki zatrudniają obecnie około 150 wysokiej klasy specjalistów i generują łącznie przychody roczne na poziomie 35 mln PLN.

– „Szukaliśmy firm, które pozwoliłyby szybko i sprawnie zwiększyć nasz dostęp do wysokiej klasy specjalistów IT z tego obszaru i tym samym być blisko naszych klientów głównie z USA. Bardzo ważnym aspektem i kryterium wyboru była lokalizacja w pobliżu strategicznego dla nas rynku, jakim jest Ameryka Północna. Podmioty jakich szukamy powinny odznaczać się podobną do Software Mind kulturą organizacyjną i sposobami działania. Przeanalizowaliśmy kilkanaście spółek i Virtual Mind okazał się być najlepszym wyborem. Jest to podmiot, który działa nie tylko w Argentynie, ale też w regionie m.in. Brazylii czy Kolumbii. Projekty natomiast realizowane są w 100% dla klientów z Ameryki Północnej.” – dodaje Grzegorz Młynarczyk.

Transakcja będzie polegać na wykupieniu od dotychczasowych wspólników 70% udziałów w Virtual Software LLC USA (pośrednio, poprzez nabycie 70% udziałów w spółkach powiązanych – udziałowcach Virtual Software LLC) oraz 100% udziałów w Virtual Mind SRL Argentyna.

Wartość transakcji przekracza 10% kapitałów własnych Ailleron S.A., zgodnie z ostatnim opublikowanym skonsolidowanym sprawozdaniem finansowym za trzeci kwartał 2021 roku.

W dniu zawarcia umowy dotychczasowi wspólnicy spółek otrzymają 89,1% kwoty należnej. Dalsze 7,1% zostanie przekazane po zawarciu umowy przyrzeczonej sprzedaży udziałów w Virtual Mind AR, natomiast pozostała część wynagrodzenia stanowić będzie earn-out płatny warunkowo, w szczególności w zależności od wyników finansowych spółek w 2022 roku. Jednocześnie wraz z Umową Sprzedaży podpisana została także umowa określająca wpływ dotychczasowych wspólników na działalność tych spółek w postaci pozostawienia zarządzania spółkami przez dotychczasowych wspólników.

– „Dzięki przejęciu pozyskujemy zespół około 150 specjalistów z doświadczeniem i potrzebną nam wiedzą. Będziemy w stanie szybko i sprawnie zintegrować nowe spółki z pozostałymi zespołami. Docelowo w tamtym rejonie chcemy rozwinąć zespół do poziomu 500 osób. Firmy w USA bardzo często sięgają po specjalistów z Ameryki Łacińskiej, to dla nich naturalny kierunek poszukiwania tańszych, ale bardzo zdolnych pracowników IT. Do samych akwizycji podchodzimy bardzo zdroworozsądkowo, chcemy kupować zawsze po atrakcyjnych wycenach, a więcej jesteśmy w stanie zapłacić tylko wówczas, gdy spółka ma bardzo dużą dynamikę wzrostu. Wnikliwie badamy przejmowane podmioty, tak aby nasza Grupa jak najbardziej zyskała czy to kompetencyjnie, czy pod względem wyników.” – mówi Rafał Styczeń, Prezes Ailleron S.A.

Von der Leyen zapowiada pakiet masowych sankcji

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen o konsekwencjach agresji Rosji na Ukrainę.

Jeszcze dzisiaj przedstawimy europejskim przywódcom do zatwierdzenia pakiet masowych i ukierunkowanych sankcji. Za pomocą tego pakietu wycelujemy w strategiczne sektory rosyjskiej gospodarki, blokując im dostęp do kluczowych dla Rosji technologii i rynków. Osłabimy bazę gospodarczą Rosji i jej zdolność do modernizacji. Ponadto zamrozimy rosyjskie aktywa w Unii Europejskiej i uniemożliwimy rosyjskim bankom dostęp do europejskich rynków finansowych. Podobnie jak w przypadku pierwszego pakietu sankcji, ściśle współpracujemy z naszymi partnerami i sojusznikami – Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią, Kanadą, ale także np. Japonią i Australią. Sankcje te mają na celu odbić się na interesach Kremla i jego zdolności do finansowania wojny.

A wiemy, że miliony Rosjan nie chcą wojny. Prezydent Putin próbuje cofnąć zegar do czasów imperium rosyjskiego. Ale czyniąc to, naraża na szwank przyszłość narodu rosyjskiego. Wzywam Rosję do natychmiastowego zaprzestania przemocy i wycofania swoich wojsk z terytorium Ukrainy. Nie pozwolimy prezydentowi Putinowi zburzyć architektury bezpieczeństwa, która przez wiele dziesięcioleci zapewniała Europie pokój i stabilność. Nie pozwolimy prezydentowi Putinowi na zastąpienie rządów prawa rządami siły i bezwzględnością. Nie powinien lekceważyć determinacji i siły naszych demokracji.

Historia dowiodła, że społeczeństwa i sojusze zbudowane na zaufaniu i wolności są odporne i skuteczne. I właśnie tego obawiają się autokraci. Unia Europejska stoi za Ukrainą i jej mieszkańcami. Będziemy ich nadal wspierać. Ukraina zwycięży.

Reakcja rynków na atak Rosji na Ukrainę

Siły wojskowe Federacji Rosyjskiej wkroczyły nad ranem na tereny Ukrainy, rozpoczynając tym samym wojnę. Rozpoczęty dziś w nocy atak Rosji na Ukrainę spowodował silne spadki indeksów rynków akcji na całym świecie. Główne indeksy wszystkich czynnych dziś rynków akcji w Azji i Oceanii spadały dziś od -1,05 proc. w przypadku chińskiego Shanghai B-Share Index do -3,86 proc. w przypadku Straits Times Index w Singapurze. Nowe przynajmniej roczne minima osiągnęły japoński Nikkei 225 (-1,81 proc.) i nowozelandzki NZX50.

Rosyjski RTS na początku czwartkowej sesji tracił prawie 43 proc. To największy jednodniowy spadek tego indeksu w jego historii. RTS osiągnął dziś najniższy poziom od 2016 roku. Przewodnicząca Unii Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała zamrożenie aktywów rosyjskich w UE i zablokowanie dostęp rosyjskich banków do europejskich rynków finansowych.

WIG-20 tracił na początku sesji ponad 7 proc. To największe tąpnięcie tego indeksu od 12 marca 2020, kiedy to – wyniku covidowej paniki – stracił on w trakcie jednej sesji 13,28 proc. Spadały – chociaż w mniejszym stopniu niż WIG-20 – również wszystkie pozostałe główne indeksy giełd w Europie (DAX -3,93 proc., CAC 40 -3,66 proc.). Cena kontraktów na S&P 500 spadała o 2,3 proc. Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA i krajów strefy euro spadały.

Na rynkach towarowych cena ropy naftowej rosła o ponad 5 proc. osiągając najwyższe poziomy od 2014 roku (WTI 97,03 USD). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie również rosła o ok. 5 proc. Najdroższe od stycznia 2021 było złoto. Kontrakty na różnego rodzaju zboża – ryż, pszenicę, pszenicę jarą, soję i olej sojowy – osiągnęły swe nowe przynajmniej roczne maksima.

Amerykański dolar lekko się umacniał względem euro (EUR/USD -0,43 proc.). Złoty lekko słabł (USD/PLN +1,12 proc., EUR/PLN +0,7 proc.).

Wojciech Białek
DM TMS Brokers

1,5 mln Ukraińców może wyemigrować na skutek agresji Rosji

Według sondażu przeprowadzonego przez ukraińską Fundację Inicjatyw Demokratycznych na początku lutego 2022 roku, w przypadku nowej inwazji Rosji na Ukrainę, 3% Ukraińców zamierza wyjechać za granicę. To około 1,5 mln osób, które mogą wyemigrować do Polski w poszukiwaniu schronienia i źródła utrzymania.

Ukraińska Fundacja Inicjatyw Demokratycznych we współpracy z Ośrodkiem Badań Polityczno-Społecznych, w dniach 1-12 lutego br. przeprowadziła sondaż wśród ponad 2000 obywateli ukraińskich, pytając o to, co zrobiliby, gdyby Rosja zaatakowała. Badanie przeprowadzono na terenie całej Ukrainy, z wyłączeniem terytoriów okupowanych przez Rosję. Według sondażu, prawie połowa (48 proc.) obywateli Ukrainy albo będzie walczyć, albo zapewni wszelką możliwą pomoc wojsku. To wzrost o 5 proc. w porównaniu z badaniami z grudnia 2021 roku. Chociaż bardziej aktywni są mężczyźni, to około 10 proc. ukraińskich kobiet jest gotowych walczyć z rosyjską agresją militarną z bronią w ręku. 18 proc. respondentów będzie próbowało przetrwać, a 3 proc. zamierza wyjechać za granicę – to około 1,5 mln.

POLSKA DESTYNACJĄ MIGRACYJNĄ PIERWSZEGO WYBORU?

Komisarz UE do spraw wewnętrznych Ylva Johansson wymieniła Polskę jako najważniejszy kraj przyjmujący uchodźców z Ukrainy, obok Niemiec, Włoch i Francji, w których mieszka też wielu Ukraińców. Część z nich będzie zainteresowana legalną pracą i pobytem w Polsce. Na polskim rynku pracy nadal notuje się duże luki kadrowe. Według danych GUS za III kw. 2021 roku, w Polsce jest ponad 150 tys. wolnych miejsc pracy. Jak podaje NBP, odsetek firm zgłaszających nieobsadzone miejsca pracy w IV kw. 2021 r. wzrósł aż do 48,5 proc.

-„Do tej pory, jak co roku, od połowy stycznia obserwowaliśmy zwiększoną liczbę aplikacji, ponieważ Kandydaci wydali pieniądze na święta i chcieli teraz podjąć pracę. I chociaż Ukraińcy zdążyli się przyzwyczaić do życia w poczuciu stałego zagrożenia i nie są skłonni do podejmowania nagłych decyzji wyjazdowych, to sytuacja może się zmienić jednak w każdej chwili w związku z agresją Rosji”. – podkreśla Daniel Sola, Dyrektor Projektów Międzynarodowych w agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Potwierdzają to statystyki. Konflikt zbrojny Rosja-Ukraina z 2014 roku w dużym stopni przyczynił się do wzrostu zainteresowania przyjazdami Ukraińców do Polski. W 2013 roku liczba zarejestrowanych w ZUS Ukraińców wynosiła 33 989  osób, a w 2015 roku wyniosła 101 150 osób, czyli prawie trzykrotnie więcej!

LEGALNA ŚCIEŻKA ZATRUDNIENIA W POLSCE

W Polsce mieszka i pracuje już ponad 1 mln obywateli ukraińskich. Jeśli, zgodnie z sondażem, około 1,5 mln Ukraińców zamierza emigrować, to możemy spodziewać się znacznego wzrostu zainteresowania legalną pracą i pobytem w Polsce. Nowelizacja ustawy o zatrudnieniu cudzoziemców, która weszła w życie 29 stycznia br., ułatwiła ten proces.

Większość obywateli Ukrainy posiada paszporty biometryczne, które umożliwiają bezwizowy wjazd do Polski na łącznie 90 dni w okresie 180 dni. To prosta ścieżka dla osób nie mających wizy (która umożliwia pobyt w Polsce na okres do 1 roku), ani innych dokumentów pobytowych, np. Karty Pobytu.

– „Obywatel Ukrainy, który przyjedzie do Polski na podstawie paszportu biometrycznego może zostać zatrudniony przez polskiego pracodawcę na podstawie oświadczenia o powierzeniu pracy. Procedury urzędowe rejestracji oświadczenia trwają nie więcej niż 7 dni. Daje to polskim pracodawcom możliwość szybkiego pozyskania legalnego pracownika. Procedura jest prosta, pracodawca może jej dokonać samodzielnie lub skorzystać z pomocy wyspecjalizowanej w tych czynnościach agencji zatrudnienia.” – mówi Daniel Sola z Trenkwalder.

Obywatel Ukrainy zatrudniony na podstawie oświadczenia może pracować legalnie przez okres 2 lat, ale trzeba pamiętać o tym, że jeśli nie posiada on wizy, a jedynie paszport biometryczny, to de facto ten okres skraca się do 90 dni. Jeśli pracodawca chce, aby pracownik z Ukrainy pracował u niego dłużej, wówczas przed upływem 90 dni jego pobytu w Polsce, cudzoziemiec powinien wystąpić do Urzędu Wojewódzkiego o zezwolenie na pobyt i pracę, tzw. Kartę Pobytu. Okres oczekiwania na ten dokument to aktualnie od 3 miesięcy nawet do 1 roku, ale tu liczy się termin złożenia wniosku przez obcokrajowca. W okresie oczekiwania na Kartę Pobytu pracownik może nadal legalnie pracować w firmie pod warunkiem, że ma zarejestrowane oświadczenie o powierzeniu pracy lub zezwolenie na pracę.

Sondaż wśród frankowiczów: Spada optymizm w kwestii zawierania ugód z bankami

Niemal czterech na dziesięciu Polaków spłacających kredyty we frankach i niebędących obecnie w sporze sądowym zamierza wystąpić z roszczeniem przeciw bankom. Wiosną ub.r. takie plany miała połowa osób, które zabrały głos w tej sprawie. Frankowicze kontaktują się też sami z kredytodawcami w celu zaproponowania im ugody. Ostatnio zrobiło to ponad 15% wszystkich badanych. Natomiast z blisko 14% kredytobiorców kontaktowały się banki. Obecnie też co czwarty respondent jest skłonny do rozmów na temat ugody. Ankietowanych interesuje głównie unieważnienie umowy ze wzajemnym rozliczeniem. 

Spadek zainteresowania

Od listopada ub.r. do połowy lutego br. przepytano 651 osób posiadających tzw. kredyty frankowe w 11 bankach w Polsce. Jak informują autorzy raportu z UCE RESEARCH i SYNO Poland, 39,1% respondentów spłacających obecnie zobowiązanie i niebędących w sporach sądowych zamierza w najbliższym czasie wystąpić z roszczeniem przeciwko kredytodawcy. 27,2% nie planuje tego zrobić, a 33,7% nie ma jeszcze wyrobionej opinii w tej kwestii. W kwietniu ub.r. wyniki sondażu wyglądały inaczej. Wówczas 50,8% ankietowanych opowiedziało się za złożeniem pozwu, 6,3% było przeciwnego zdania, a 42,9% nie zajęło stanowiska.

– Część z osób, które na początku 2021 roku planowały wejść na drogę sądową, zrobiły to lub są w trakcie wyboru prawnika. W ostatnim roku przybyły tysiące nowych spraw na frankowej wokandzie. Obecnie statystyki z sądów wyraźnie przemawiają na korzyść kredytobiorców. Według danych z systemu Nawigator SBB, liczba wygranych spraw w IV kwartale ub. r. wyniosła w pierwszej instancji 1697, a przegranych zaledwie 25 – komentuje Marek Rzewuski, wiceprezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Jak podkreśla adwokat Jakub Bartosiak z Kancelarii MBM Legal, z kilku powodów zwiększyła się liczba osób, które nie chcą rozpoczynać procesów. Przede wszystkim znacząco wzrosła inflacja, a kurs franka utrzymuje się na wysokim poziomie. Naturalna jest zatem większa ostrożność w podejmowaniu decyzji o rozpoczęciu sporu sądowego i ponoszeniu wydatków. Ponadto zauważalna jest akcja ugodowa banków z największą liczbą kredytów frankowych – Millennium i PKO BP.

– W ostatnich miesiącach ub.r. banki złożyły tysiące pozwów o tzw. wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, których celem jest efekt odstraszający kredytobiorców od wejścia na drogę sądową. Ponosząc tak ogromny wysiłek finansowy pokazały, że mają mnóstwo pieniędzy. I mogą je trwonić nawet na sprawy, jakie wydają się z góry przegrane. Dzięki temu są w stanie uprzykrzyć życie klientom, którzy chcieli domagać się uczciwości od banków – dodaje wiceprezes Rzewuski.

Poszukiwanie ugody

W ostatnich miesiącach 15,1% ankietowanych skontaktowało się z własnej inicjatywy ze swoim bankiem ws. zaproponowania ugody (w badaniu z ub.r. – 16,8%). Natomiast 81% nie podejmowało takich działań (wcześniej – 81,8%).

– Odsetek osób inicjujących kontakt z bankiem utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie. To są frankowicze najbardziej aktywni, a jednocześnie liczący na rozsądne podejście ze strony banku. Większość kredytobiorców jest jednak bierna, do tego czasami z trudem nadal spłaca kredyt. Możliwe również, że część osób ma negatywne doświadczenia w zakresie negocjacji z bankiem i nie widzi sensu w podejmowaniu takich prób – mówi adwokat Milena Mocarska z Kancelarii MBM Legal.

Ponadto 13,8% ankietowanych wskazuje, że w ostatnich miesiącach skontaktował się z nimi przedstawiciel banku ws. ewentualnego zaproponowania warunków ugody (w ubiegłorocznym badaniu był to 7,6%). Natomiast 81,7% respondentów stwierdza, że takiego kontaktu w ogóle nie było (poprzednio – 91,9%). Z kolei 4,5% odpowiadających nie pamięta, czy taka inicjatywa była podejmowana z ramienia banku (wcześniej – 0,5%).

– Organizacja programu ugód nie jest łatwa. Dla danej umowy trzeba przygotować wyliczenia historii wpłat, a także propozycji spłaty do ugody. Tutaj każda sprawa musi być traktowania indywidualnie, więc banki nie są w stanie organizacyjnie oferować takich rozwiązań na szerszą skalę – podkreśla Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Warunki ugody

Z badania wiemy też, że 25,4% frankowiczów jest obecnie skłonnych do rozmów z bankiem nt. ugody (w ub.r. – 39,4%). Natomiast 49,9% wyraża przeciwne zdanie (w poprzednim badaniu – 36,5%). Z kolei 24,7% jeszcze nie ma wyrobionego stanowiska w tej kwestii (wcześniej – 24,1%). Jak informuje Arkadiusz Szcześniak, do Stowarzyszenia SBB docierają sygnały o osobach, które dążyły do ugody z bankiem. Jednak rezygnowały z tego, głównie ze względu na brak realnej możliwości negocjacji warunków przedstawionych przez kredytodawcę.

– Z reguły ugody okazują się korzystne tylko dla jednej strony. Polegają bowiem na traktowaniu kredytów od początku jako złotowych, z marżą i oprocentowaniem właściwym dla takich kredytów. W niewielkim stopniu obniża to saldo zadłużenia wobec banku. Natomiast zastosowanie wskaźnika WIBOR do oprocentowania kredytu naraża kredytobiorców na ryzyko dalszego wzrostu raty i w efekcie do wzrostu całkowitego kosztu kredytu – dodaje Milena Mocarska.

Te osoby, które są gotowe rozmawiać z bankiem nt. ugody, głównie zaakceptowałyby unieważnienie umowy ze wzajemnym rozliczeniem – 39,4% (w ub.r. – 41,7%). Nieco mniej zwolenników ma przewalutowanie po kursie średnim NBP z dnia wypłaty – 37% (wcześniej – 41,7%). Natomiast 10,3% badanych preferuje zmianę waluty po innym uzgodnionym kursie (poprzednio – 5,5%). Z kolei przewalutowanie po obecnym kursie średnim NBP zaakceptowałoby 2,4% respondentów (poprzednio – 0%). Do tego 7,9% ankietowanych zgodziłoby się na inne niż wyżej wskazane rozwiązanie (zmiana z 6,3%). Z badania też wynika, że 3% nie ma jeszcze wyrobionej opinii w tym zakresie (poprzednio – 4,8%).

– Odpowiedzi kredytobiorców wskazują na to, że są oni coraz bardziej świadomi, jakie rozwiązania są dla nich korzystne. Unieważnienie umowy ze wzajemnym rozliczeniem jest najbardziej zrozumiałym i najuczciwszym rozwiązaniem. Z kolei przewalutowanie po kursie średnim NBP z dnia wypłaty kredytu to logiczna konsekwencja usunięcia z umowy niedozwolonych postanowień. Niestety, ponieważ w tych scenariuszach banki zarabiają najmniej, póki co nie ma szans na to, że je zaakceptują – podsumowuje mecenas Bartosiak.

Kluby fitness i siłownie nie wróciły do formy – ich zaległości wzrosły o 1/3 w ciągu roku

Po pandemicznej przerwie Polacy wracają do klubów fitness i siłowni, aby odzyskać formę. Sama branża jest jednak w słabej kondycji. Zadłużenie placówek wynosi obecnie niemal 10,4 mln zł, o ponad jedną trzecią więcej niż rok wcześniej, podaje Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej. Nieco lepiej wygląda natomiast sytuacja trenerów sportowych, których dług spadł w ciągu ostatniego roku z 6,4 mln zł do niecałych 5 mln zł. W sumie cały sektor ma do oddania blisko 15,4 mln zł.

Przed wybuchem epidemii Covid-19 rynek fitness prężnie się rozwijał. Działało na nim prawie 3 tys. klubów fitness, z których korzystało ponad 3 mln osób, wskazuje raport Deloitte „The European Health & Fitness Market 2020”. Liczba użytkowników obiektów systematycznie rosła. Pandemia wywróciła jednak działalność branży obiektów służących poprawie kondycji fizycznej do góry nogami. Według majowych szacunków Polskiej Federacji Fitness z 2021 r. ostatniego lockdownu nie przetrwało ok. 200 klubów.

Jak pokazują dane Krajowego Rejestru Długów, na koniec 2020 roku zadłużenie siłowni i klubów fitness sięgało 7,7 mln zł. Na zakończenie 2021 roku kwota ta urosła do 10,4 mln zł, czyli o ponad jedną trzecią (35 proc.). W rejestrze widnieje obecnie 277 placówek, a przeciętne zadłużenie jednej z nich to 46 tys. zł. Natomiast branżowy rekordzista winny jest niemal 2 mln zł.

Powrót z zadyszką

Problemy klubów fitness i siłowni nie skończyły się wraz z zakończeniem lockdownów i ponownym otwarciem obiektów. Nadal funkcjonują ograniczenia, jak limity osób czy krótszy czas zajęć. Placówki muszą zadbać o zachowanie dystansu społecznego i dezynfekcję. Nie wszyscy klienci wrócili też do ćwiczeń, bo w czasie pandemii zmieniły się nasze nawyki. Część też wstrzymuje się z powrotem obawiając się zakażenia. Z drugiej strony, wiele osób chce odzyskać dawną formę i zadbać o kondycję i zdrowie. Początek roku to tradycyjnie okres największej frekwencji na siłowniach i w klubach fitness. Kluczowe będzie jednak, na ile tym obiektom uda się utrzymać swoich klientów na dłuższy czas – wskazuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Kluby fitness największe zaległości (ponad 5 mln zł) mają wobec instytucji finansowych i ubezpieczeniowych. Te zobowiązania stanowią niemal połowę ich całego zadłużenia.

Największe problemy finansowe mają właściciele obiektów z województwa mazowieckiego, w którym 41 dłużników ma 195 zobowiązań na łączną kwotę ponad 3,6 mln zł. W szczególnie trudnej sytuacji są również placówki z województw kujawsko-pomorskiego, łódzkiego i wielkopolskiego, w których zaległości przekraczają 1 mln zł.

Klienci są nie fair

Branża sama czeka też na pieniądze od swoich dłużników. Łącznie na prawie 1,5 mln zł. Blisko 98 proc. tej kwoty należy do osób fizycznych. Tymczasem stabilność finansowa klubów fitness zależy w głównej mierze od lojalności i rzetelności ich klientów. Warto też pamiętać, że gdy nie chcemy lub nie możemy już korzystać z usług danego klubu czy siłowni, to każdą tego typu umowę trzeba wypowiedzieć z zachowaniem okresu wypowiedzenia. Chyba że umowa ta jest zawarta na czas określony i po tym czasie sama wygasa z automatu. Niestety wiele osób nie czyta warunków umowy.

Notoryczne problemy z płatnościami ze strony klientów to bolączka branży fitness. Najbardziej atrakcyjne cenowo karnety zwykle zakładają długoterminowe zobowiązanie. A część osób korzystających z siłowni czy zajęć fitness po pewnym czasie traci mobilizację do ćwiczeń. Potem, mimo podpisanego zobowiązania, nie chce płacić za usługi, bo z nich nie korzystała. Są też klienci, którzy o swojej umowie z siłownią po prostu zapominają lub nie dopełnią formalności związanych z jej wypowiedzeniem. Tymczasem zaległości z tego tytułu narastają. Taka postawa klientów utrudnia funkcjonowanie tego biznesu. Jednak widać, że branża próbuje temu zaradzić i stara się dopasować do potrzeb swoich klientów. Rośnie popularność elastycznych umów miesięcznych. Wiele placówek oferuje już też możliwość korzystania z usług treningowych online. Ćwiczący mają więc coraz mniej wymówek, aby nie płacić siłowniom i klubom – mówi Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

Trenerzy trzymają się lepiej

Co ciekawe, nie w całym sektorze sytuacja finansowa w ostatnim roku uległa pogorszeniu. Osobom prowadzącym zajęcia sportowe – nauczycielom, instruktorom czy trenerom udało się spłacić część swoich zaległości. Pierwszy pandemiczny rok zamknęli z zadłużeniem na kwotę 6,4 mln zł, a na koniec 2021 r. ta kwota zmniejszyła się do niecałych 5 mln zł.

Obecnie w KRD wpisanych jest 327 dłużników prowadzących zajęcia, mających 980 zaległych zobowiązań finansowych. Średnio jeden dłużnik jest winny nieco ponad 15 tys. zł. Rekordzista ma do oddania ponad 252 tys. zł.

Trenerom łatwiej było odrobić pandemiczne straty niż klubom fitness i siłowniom, bo nie muszą ponosić ogromnych kosztów związanych z prowadzeniem takich placówek. W reżimie sanitarnym obiekty te mogą obsługiwać mniej klientów, co oznacza niższe przychody, ale nie mniejsze koszty. W lockdownie trenerzy skorzystali też ze wsparcia rządowego, w tym z ostatniej branżowej tarczy antykryzysowej. Dla wielu klubów i siłowni pomoc była jednak zbyt mała, aby zrównoważyć straty wywołane zamknięciem obiektów. Nie wszystkie placówki kwalifikowały się też do jej otrzymania. Sytuacja finansowa w branży jest więc zróżnicowana i wyraźnie zależy od typu prowadzonej działalności – dodaje ekspert Rzetelnej Firmy.

Podobnie jak w przypadku klubów fitness, główną grupę wierzycieli instruktorów i trenerów stanowią firmy finansowe i ubezpieczeniowe, którym tamci są winni przeszło 2,8 mln zł. Z największymi długami muszą poradzić sobie trenerzy z Mazowsza, którzy łącznie do spłacenia mają ponad 1,3 mln zł. Negatywnie wyróżniają się również prowadzący zajęcia sportowe ze Śląska, którzy powinni zwrócić ponad 888 tys. zł.

Łączne zadłużenie całego sektora – instruktorów, trenerów oraz obiektów służących poprawie kondycji fizycznej, wzrosło o niemal 10 proc., z 14,1 mln zł na koniec 2020 r. do 15,4 mln zł w ostatnim miesiącu 2021 r.

Sprzedaż kredytów w Polsce – styczeń 2022 r.

W styczniu 2022 r., w porównaniu do stycznia 2021 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej dwóch rodzajów produktów kredytowych: o (+17,7%) kredytów gotówkowych i o (+5,0%) kredytów ratalnych. Spadek o (-30,2%) odnotowały natomiast limity na kartach kredytowych oraz o (-2,4%) kredyty mieszkaniowe. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość w trzech produktach kredytowych: o (+14,3%) kredytów ratalnych, o (+14,2%) kredytów gotówkowych, o (+11,6%) kredytów mieszkaniowych. Spadła natomiast wartość przyznanych limitów na kartach kredytowych (-12,2%).

W porównaniu do grudnia 2021 r. w styczniu 2022 r. banki udzieliły mniej wszystkich rodzajów produktów kredytowych. Najwyższe spadki odnotowały kredyty ratalne (-37,8%) oraz kredyty mieszkaniowe (-22,0%). Również w ujęciu wartościowym, w porównaniu do grudnia 2021 r., banki udzieliły w styczniu 2022 r. niższą wartość wszystkich produktów kredytowych, w tym o (-30,9%) kredytów ratalnych oraz o (-22,0%) kredytów mieszkaniowych.

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie wnioski, BIK zawsze bierze pod uwagę trzy ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank (zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu). Zatem w przypadku tych produktów, styczniowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w styczniu 2022 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procesowane dłużej, nawet do dwóch miesięcy od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w styczniu 2022 r. jest efektem wniosków składanych w listopadzie i grudniu 2021 r.

Po drugie, oceniając wartość akcji kredytowej w styczniu 2022 r. w porównaniu do stycznia ubiegłego roku musimy pamiętać, że w styczniu 2021 r. nadal obserwowaliśmy spadki liczby i wartości udzielanych kredytów gotówkowych w porównaniu zarówno do stycznia 2019 r., jak i stycznia 2020 r.

Po trzecie, duże problemy ze spłacaniem kredytów mogą w pełni zmaterializować się w odczytach Indeksów Jakości dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty, co wynika z ich konstrukcji, ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni.

W kredytach gotówkowych wzrosty w ujęciu r/r, ale spadki w ujęciu m/m

Dodatnie styczniowe odczyty dynamiki w kredytach gotówkowych o 17,7% w ujęciu liczbowym i o 14,2% w ujęciu wartościowym można odebrać pozytywnie. Częściowo jednak dodatnie dynamiki są jednak efektem niskiej bazy ze stycznia zeszłego roku.

– Kredyty gotówkowe ze wszystkich przedziałów kwotowych odnotowały dodatnie dynamiki w styczniu 2022 r. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku. Tym razem o wyniku nie zadecydowały kredyty wysokokwotowe, jak to miało miejsce w całym 2021 r., ale niskokwotowe, które obecnie są głównym motorem napędzającym wzrosty.

Kredyty niskokwotowe odnotowały w styczniu br. najwyższe dodatnie dynamiki akcji kredytowej zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym. Wzrost kredytów niskokokwotowych, czyli z dwóch przedziałów kwotowych do 5 tys. zł oraz pomiędzy 5-10 tys. zł, wynosi odpowiednio (+26,1% L) i (+22,5% W) oraz (25,4% L) i (25,0% W). Kredyty z tych dwóch przedziałów odpowiadają za 9,8% wartości sprzedaży w styczniu 2022 r., a w ujęciu liczbowym stanowią już 50% udzielonych kredytów gotówkowych. Stąd dynamika w całym segmencie kredytów gotówkowych w ujęciu liczbowym jest wyższa niż wartościowym – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

– W 2021 r. banki dużo chętniej niż w pierwszym roku pandemii udzielały kredytów gotówkowych na wyższe kwoty. Sprzyjały temu niskie stopy procentowe. Do 06.10.2021 r. podstawowa stopa procentowa NBP (referencyjna) wynosiła 0,1%. Po czterech podwyżkach (październikowej, listopadowej, grudniowej oraz styczniowej) w sumie o 2,65 p.p., jest ona obecnie na poziomie 2,75%, czyli na poziomie z czerwca 2013 r. Wróciła więc do poziomu z przed 9 lat. Zatem czy spadki w styczniu 2022 r. w porównaniu do grudnia 2021 r. w ujęciu zarówno liczbowym (-10,9%), jak i wartościowym (-8,1%) to już pierwsza negatywna reakcja na wyższy koszt kredytu czy efekt sezonowości? Zawsze styczeń był słabym miesiącem dla kredytów gotówkowych. W kolejnych miesiącach powinniśmy uzyskać odpowiedź na to pytanie – puentuje prof. Rogowski.

Wzrosty wysokokwotowych kredytów ratalnych

W przypadku kredytów ratalnych w styczniu 2022 r. mamy wzrost r/r w ujęciu wartościowym (+14,3%) i liczbowym (+5,0%).

– Podobnie, jak w przypadku kredytów gotówkowych, dynamiki sprzedaży kredytów ratalnych mają zróżnicowany charakter dla różnych przedziałów kwotowych. Wzrosty sprzedaży dotyczą kredytów ratalnych powyżej 1 tys. zł. Najwyższa (na poziomie 19,3%) dodatnia dynamika liczby udzielonych kredytów w styczniu br. dotyczyła kredytów ratalnych z przedziału 3-5 tys. zł. Kredyty ratalne z przedziału 5-10 tys. zł odnotowały niższą, ale również wysoką dynamikę (+16,8%), a wysokokwotowe – powyżej 10 tys. (+17,6%).

W ujęciu wartościowym występuje takie samo zjawisko. Dynamika kredytów z przedziału 3-5 tys. zł była najwyższa i wyniosła (+20,1%), w przedziale 5-10 tys. zł (+17,8%), a powyżej 10 tys. zł (+15,5%) – stwierdza główny analityk BIK.

Średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w styczniu 2022 r. to 4 717 zł i jest ona wyższa niż w styczniu rok temu o 8,9%. Dla kredytów gotówkowych, średnia wartość zaciągniętego w styczniu 2022 r. kredytu to 20 597 zł – to spadek o 2,9% w stosunku do stycznia 2021 r.

Obserwowany przez BIK co miesiąc poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych), w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na bardzo niskim, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – styczniowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych wynosi 1,11%.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Styczniowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wynosi 3,66%.

– W porównaniu do stycznia 2021 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych polepszyła się (spadła) o 0,55 pkt proc. Od dziesięciu miesięcy w ujęciu m/m mamy polepszenie (spadek) Indeksu, co niewątpliwie jest sygnałem pozytywnym, informującym o spadku ryzyka kredytowego tych kredytów. Na uwagę zasługuje również historycznie niski odczyt Indeksu dla kredytów ratalnych. W okresie 12-miesięcznym wartość Indeksu polepszyła się (spadła) o 0,13 p.p. Poziom szkodowości jest na historycznie najniższym poziomie. Kredyt ratalny staje się więc dla banku bardzo bezpiecznym produktem kredytowym – wyjaśnia główny analityk BIK.

Kredyty mieszkaniowe – coraz bardziej widoczna zmiana trendu

W styczniu br. w porównaniu ze styczniem 2021 r., na rynku kredytów mieszkaniowych odnotowaliśmy spadek liczby udzielonych kredytów (-2,4%). W ujęciu wartościowym dynamika nadal jest dodatnia (11,6%). W styczniu 2022 r. średnia wartość udzielonego kredytu mieszkaniowego wyniosła 349,75 tys. zł i była wyższa w ujęciu rocznym o 14,4%, co odpowiada średniej dynamice wzrostu cen nieruchomości w ostatnich 12 miesiącach.

Analizując sytuację w poszczególnych przedziałach kwotowych, określających wartość udzielanego kredytu mieszkaniowego, w styczniu 2022 r. widać duże zróżnicowanie.

Dodatnie dynamiki sprzedaży kredytów mieszkaniowych, zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym, dotyczyły jedynie kredytów z dwóch przedziałów tj.: od 350 do 500 tys. zł i powyżej 500 tys. zł, odpowiednio w ujęciu liczbowym (+7,8%) i (+52,9%) oraz wartościowym (+9,5%) i (+59,2%).
W pozostałych przedziałach zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym dynamiki są ujemne.

– Dla kredytów mieszkaniowych styczeń 2022 r. był zróżnicowany. W ujęciu liczbowym był słaby – w porównaniu do stycznia 2021 r. banki udzieliły o 2,4%, a do stycznia 2020 r. o 13,2% mniej kredytów. W ujęciu wartościowym sytuacja jest lepsza. Wyniki stycznia są wyższe zarówno w porównaniu do stycznia 2021 r. (+11,6%), jak i stycznia 2020 r. (+6,4%). Rynek rośnie więc tylko w ujęciu wartościowym, co wiąże się ze wzrostem sprzedaży kredytów wysokokwotowych, a to z kolei jest bezpośrednio związane z rosnącymi cenami nieruchomości – stwierdza prof. Rogowski.

– W mojej opinii kolejne miesiące będą bardzo ciekawe na rynku kredytów mieszkaniowych, bowiem na wartość akcji kredytowej będzie oddziaływać kilka przeciwstawnych zjawisk. Z jednej strony wysoce prawdopodobna jest stabilizacja trendu wzrostowego cen nieruchomości. Nominalnie wyższe ceny nieruchomości w konsekwencji będą skutkowały koniecznością zaciągania kredytów na jeszcze wyższe kwoty. To może jednak być utrudnione z uwagi na dwa czynniki negatywnie wpływające na zdolność kredytową. Pierwszym z nich są wyższe stopy procentowe – na poziomie z czerwca 2013 r. Drugim zaś ograniczenie zgodnie z Rekomendacją KNF okresu kredytowania do 25 lat na potrzeby szacowania zdolności kredytowej. W konsekwencji może to oznaczać brak zdolności kredytowej na tak wysokie kwoty dla części kredytobiorców. Jeżeli dodamy do tego jeszcze konieczność wzrostu wartości wkładu własnego to niewątpliwie wszystko to przełoży się na ograniczenie dostępności kredytu dla części kredytobiorców. W styczniu liczba udzielonych kredytów jest najniższa od września 2020 r. W analizie musimy uwzględnić również aspekt dochodów gospodarstw domowych. Jeżeli wzrost dochodów rozporządzalnych będzie na poziomie wzrostu kosztów kredytu i utrzymania, to poziom zdolności kredytowej znacząco nie spadnie – puentuje prof. Rogowski.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w styczniu 2022 r. wyniósł 0,57%. W ostatnich 12 miesiącach (od stycznia 2021 r. do stycznia 2022 r.) jakość portfela nieznacznie pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,04 p.p.).

– W pierwszym okresie pandemii do listopada 2020 r. jakość portfela kredytów mieszkaniowych polepszyła się. Od grudnia 2020 r. do marca 2021 r. wartość Indeksu pogarszała się (rosła). Od kwietnia br. Indeks odnotowuje niewielką zmienność (trend boczny) i stabilizację na poziomie około 0,5%. Jak już sygnalizowałem w komentarzach do wcześniejszych Newsletterów czynnikiem, który może niekorzystnie w przyszłości wpłynąć na jakość portfela kredytów mieszkaniowych są podwyżki stóp procentowych. Bowiem prawie cały portfel kredytów mieszkaniowych to kredyty na zmienną stopę. Szczególnie na obniżenie jakości narażone będą kredyty zaciągnięte w okresie historycznie rekordowo niskich stóp procentowych. Wyższym poziomem ryzyka będą prawdopodobnie charakteryzować się również kredyty wysokokwotowe powyżej 1 mln zł, kredyty zaciągane samodzielnie przez kredytobiorców oraz kredyty osób z wysoką wartością wskaźnika DSTI – ostrzega prof. Rogowski.

Karty kredytowe – nadal nie ma powrotu do sytuacji sprzed pandemii

W styczniu 2022 r. banki wydały 35,1 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 277 mln zł.

– W styczniu 2022 r. pomimo efektu niskiej bazy sprzed roku, nadal mamy w ujęciu liczbowym ujemną dynamikę, która wynosi (-30,2%). Również w ujęciu wartościowym dynamika jest na minusie (-12,2%). W ujęciu liczbowym spadki dotyczą wszystkich przedziałów kwotowych. W ujęciu wartościowym wzrost odnotowały jedynie limity kartowe udzielone na ponad 10 tys. zł. (+13,4).

Należy pamiętać, że limity kartowe są po kredytach gotówkowych drugim najbardziej ryzykownym produktem kredytowym. Wartość Indeksu Jakości w styczniu br. wyniosła 3,13% i pogorszyła się w ujęciu rocznym o (+0,01) – mówi prof. Rogowski z BIK.

Zdalne posiedzenie i głosowanie Rad Nadzorczych – teraz to możliwe

Sytuacja epidemiologiczna w Polsce i na świecie sprawiła, że polskie ustawodawstwo dostrzegło potrzebę usprawnienia procesu zwoływania i realizowania posiedzeń spółek kapitałowych na odległość. Wcześniej taka forma również była możliwa, jednak wymagała ona szczególnych zabiegów (zwykle zmiany statusu lub umowy spółki).

Wymogi prawne i formalne.

Pandemia stanowiła bezpośrednią przyczynę zmiany przepisów Kodeksu spółek handlowych, który od 31 marca 2020 roku dopuszcza udział wspólników lub rady nadzorczej w obradach przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej, o ile sama umowa spółki nie stanowi inaczej.

Bez zmian pozostają pozostałe obowiązki formalne związane z obradami organów spółek kapitałowych. Wszyscy uprawnieni muszą być prawidłowo zawiadomieni o zgromadzeniu (wraz z instrukcją używania systemu), a samo posiedzenie i głosowania muszą być udokumentowane i posiadać walor wiarygodności.

System użyty do zgromadzenia online powinien umożliwiać swobodną dwustronną komunikację wszystkich uczestników a Rada Nadzorcza lub wspólnicy mają obowiązek uchwalenia regulaminu określającego zasady udziału w posiedzeniu.

W wypadku spółki publicznej wymagana jest również transmisja obrad.

Potwierdzenie tożsamości uczestnika posiedzenia.

To ważny element systemów do posiedzeń zdalnych. Potwierdzenie tożsamości to równocześnie potwierdzenie uprawnień do współdecydowania o losach spółki poprzez głosowanie.

Nieprzydatne są systemy, które wysyłają taki sam dla wszystkich uczestników, link do posiedzenia. Wiarygodność nieco poprawia unikalny PIN dla każdego z głosujących jednak minusem tego rozwiązania jest fakt znajomości tych PIN ów przez administratora systemu oraz wysyłanie ich niechronionym mailem do adresata. Powoduje to, że nie mamy gwarancji czy dane potrzebne do oddania głosu nie zostaną przechwycone lub przekazane osobie nieuprawnionej.

Najlepszym sposobem jest wysyłanie przez system zaproszenia do samodzielnej rejestracji w aplikacji do posiedzeń i głosowań i określenie własnego loginu i hasła.

Czy proste systemy bazujące na ankietach lub formularzach to dobry pomysł na głosowanie uchwał?

Tak i nie.

Aby takie głosowanie miało ważność prawną musi ono być przeprowadzone w tzw. trybie obiegowym.

Problemem jest tutaj potwierdzenie tożsamości głosującego, dokumentacja oddanych głosów oraz konieczność, zazwyczaj ręcznego, obliczania wyników głosowań. Wynik głosowania oraz np. spełnienie kworum oblicza się dopiero  po zakończeniu „okna czasowego” przeznaczonego na głosowanie.  Często stosowaną praktyką jest podpisywanie (tradycyjne lub cyfrowe)  końcowego raportu z głosowań . Cała opisana powyżej procedura jest dosyć uciążliwa i wymaga znaczącego zaangażowania w jej przeprowadzenie. Oddzielnym problemem pozostaje praktyczny brak możliwości przeprowadzenia głosowania tajnego w trybie obiegowym oraz fakt niemożności przeprowadzenia dyskusji i wniesienia uwag.

Czy system wideokonferencyjny to dobre rozwiązanie do głosowań?

W tym wypadku znowu nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Dużą zaletą tego typu systemów jest możliwość wideo weryfikacji uczestników (nagranie wizerunku i przebiegu obrad). Jednak aby taka weryfikacja miała jakąkolwiek wartość prawną i praktyczną system ten musi być zintegrowany z systemem głosowań (jeden login).

Niestety taką funkcjonalność posiadają tylko nieliczne systemy do posiedzeń i głosowań online.

Większość z dostępnych na rynku rozwiązań , bazuje na powszechnie dostępnych komunikatorach typu Zoom lub MS Teams i niezintegrowanych systemach do głosowań. Dlatego warto poświęcić nieco uwagi wybierając system do posiedzeń i głosowań zdalnych lub hybrydowych.

Szacunkowe wyniki Grupy PGE za 2021 rok

Grupa Kapitałowa PGE opublikowała szacunkowe wyniki finansowe i operacyjne za 2021 rok. Powtarzalny zysk EBITDA w roku 2021 wyniósł 8,4 mld złotych, czyli o 35 proc. więcej niż w roku 2020.

Dynamiczne odbicie gospodarki w 2021 roku i przejściowy wzrost importu polskiej energii elektrycznej przez unijne gospodarki umożliwił wyprodukowanie przez PGE blisko 69 TWh energii elektrycznej i osiągnięcie solidnych rocznych wyników – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy EnergetycznejW 2021 roku znacząco poprawiliśmy efektywność operacyjną, co w połączeniu z wpływem czynników zewnętrznych wpłynęło na wynik Grupy – dodaje Wojciech Dąbrowski.

Historycznie wysokie wolumeny produkcji energii elektrycznej oraz przychody z rynku mocy przeważyły nad efektem spadku marży na wytwarzaniu, który w 2021 roku wyniósł ok. 30 zł na MWh w porównaniu do 2020 roku. Czynniki te wpłynęły na segment Energetyki Konwencjonalnej, który wypracował powtarzalny zysk EBITDA na poziomie 2,6 mld złotych, wyższy o 37 proc. w porównaniu z rokiem 2020.

Zwiększenie ilości dystrybuowanej energii elektrycznej o 6 proc. przyczyniło się do poprawy wyniku segmentu Dystrybucji. Wygenerował on 2,7 mld złotych EBITDA powtarzalnej, czyli więcej o 18 proc. w skali roku.

Segment Ciepłownictwa, pomimo wyższego zapotrzebowania na ciepło, wobec rosnących kosztów CO2 oraz gazu ziemnego, osiągnął powtarzalny zysk EBITDA na poziomie 0,8 mld złotych (spadek o 9 proc. w porównaniu do roku 2020).

Powtarzalna EBITDA segmentu Energetyka Odnawialna wyniosła rekordowy 1 mld złotych, co stanowi wynik o 70 proc. wyższy w odniesieniu do roku poprzedniego.

Z satysfakcją odnotowujemy, że pierwszy raz EBITDA segmentu Energetyka Odnawialna przekroczyła 1 miliard złotych. To dobry prognostyk, gdyż obszar zielonej energetyki staje się oprócz dystrybucji kluczowy dla rozwoju Grupy PGE – podkreśla Wojciech Dąbrowski.

Powtarzalny wynik EBITDA segmentu Obrót wyniósł 1,1 mld złotych i był o 79 proc. wyższy w skali roku, na co wpływ miała przede wszystkim niska baza 2020 roku.

Utworzony w 2021 roku segment Gospodarka Obiegu Zamkniętego osiągnął zysk EBITDA w wysokości 45 mln złotych.

Na poziomie EBITDA raportowanej Grupa PGE odnotowała wynik w wysokości ok.  9,7 mld złotych, na co główny wpływ miała zmiana szacunków rezerwy rekultywacyjnej, jako efekt rosnących rynkowych stóp procentowych, będących podstawą do kalkulacji wysokości rezerwy. Zdarzenie o charakterze niegotówkowym wsparło wynik raportowany o ok. 1,5 mld złotych.

Zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej w 2021 roku wyniósł 4,2 mld zł wobec 0,1 mld zł w 2020 roku. Nakłady inwestycyjne wyniosły ok. 4,7 mld złotych, wobec 5,5 mld złotych w porównywalnym okresie 2020 roku.

Szacunkowa produkcja energii elektrycznej netto w 2021 roku w jednostkach wytwórczych PGE wyniosła 68,8 TWh, czyli o 18 proc. więcej niż w 2020 roku. Wolumen dystrybuowanej energii elektrycznej wyniósł 37,7 TWh. Sprzedaż energii elektrycznej do odbiorców finalnych wyniosła 37,5 TWh, mniej o ok. 9 proc. w skali roku. Wolumen sprzedaży ciepła wyniósł 55,1 PJ, rosnąc o 13 proc. w porównaniu do 2020 roku.

Szacunkowa średnia cena hurtowa energii zrealizowana przez segmenty Energetyki Konwencjonalnej i Ciepłownictwa w 2021 roku wyniosła 266,7 zł/MWh i była niższa o około 15 złotych/MWh w porównaniu z 2020 rokiem. Jednocześnie średni koszt CO2 obu segmentów wyniósł w minionym roku 121,8 zł za tonę, czyli był o 15 złotych za tonę wyższy niż w 2020 roku.

Szacunkowy poziom zadłużenia netto wyniósł 4,2 mld zł, co oznacza wzrost o 1,6 mld zł w stosunku do III kwartału 2021 roku. Wskaźnik zadłużenia netto w relacji do EBITDA (dług netto/ LTM EBITDA) wyniósł 0,43x.

Prezentowane wielkości mają charakter szacunkowy i mogą ulec zmianie. Skonsolidowane sprawozdanie finansowe Grupy Kapitałowej PGE nadal  jest w trakcie przygotowywania. Publikacja skonsolidowanego raportu za 2021 roku jest planowana na 22 marca 2022 roku.

Kolokacja serwerów – kiedy warto skorzystać z tej usługi?

Usługi sieciowe to dla wielu firm jeden z bardziej kluczowych aspektów funkcjonowania przedsiębiorstwa. Na urządzeniach znajdują się strony internetowe oraz przechowywane są tam ważne pliki. Możliwa jest dzięki temu także efektywna współpraca zdalna między pracownikami. Coraz większą popularnością cieszy się kolokacja serwerów, która obniża koszty oraz pozwala zwiększyć bezpieczeństwo. Kiedy warto sięgnąć po taką usługę? Podpowiadamy.

Czym jest kolokacja serwerów?

Kolokacja serwerów to możliwość przechowywania urządzeń sieciowych poza siedzibą własnej firmy. Jest to doskonała alternatywa dla kosztownych inwestycji związanych z budową kompleksowo wyposażonego wnętrza w postaci serwerowni. Z kolokacji korzystają zarówno małe, jak i duże firmy ze względu na wygodę oraz duże bezpieczeństwo stosowanych rozwiązań wśród dostawców tych usług. Polega na wynajęciu określonej przestrzeni w serwerowni usługodawcy. Zwykle dotyczy to całej szafy lub jej określonej części. Umieszcza się tam urządzenia sieciowe, które należą do firmy. Mają one dostęp do stałego zasilania oraz szerokopasmowego dostępu do internetu.

Kiedy warto skorzystać z kolokacji serwerów?

Kolokacja serwerów przeznaczona jest dla firm, które potrzebują wysokiej jakości oraz dostępności usług sieciowych dla potrzeb własnych oraz swoich klientów. Nowoczesne serwerownie wyposażone są w najwyższej jakości systemy bezpieczeństwa, ochronę przeciwpożarową oraz fizyczną. Do miejsc w których znajdują się serwery mają dostęp tylko wyznaczone osoby. Jest to więc rozwiązanie, które przeznaczone jest dla właścicieli firm, którzy przywiązują wagę do bezpieczeństwa danych i chcą polegać wyłącznie na sprawdzonych i pewnych rozwiązaniach.

Ogromną zaletą kolokacji serwerów jest to, że można w szybko i w prosty sposób poszerzyć zakres umowy dopasowując ją do własnych potrzeb. To właśnie skalowalność usług jest bardzo konkretnym argumentem przemawiającym za tym, że warto rozważyć zakup takich usług. Firma, która prężnie się rozwija i musi nieustannie dopasowywać zasoby do rosnących potrzeb swoich klientów musi posiadać nieskrępowane możliwości, aby szybko i bez zbędnych przestojów rozszerzać własną ofertę.

Szerokopasmowy dostęp do internetu w wielu lokalizacjach jest zbyt kosztowny lub trudno dostępny. W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest kolokacja serwerów, ponieważ w ramach usługi urządzenia sieciowe otrzymują dostęp do dużych prędkości wysyłania oraz pobierania. Natomiast sama infrastruktura sieciowa w profesjonalnych serwerowniach została przystosowana do tego, aby obsługiwać niezakłócony przesył ogromnej ilości danych.

Warszawska Izba Administracji Skarbowej przenosi siedzibę Oddziału Celnego VI i dwóch komórek organizacyjnych Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego na Żerań, do inwestycji OKAM

Izba Administracji Skarbowej w Warszawie wynajęła dla podległej jednostki ponad 640 m2 powierzchni biurowej oraz plac o powierzchni 2000 m2 położony przy biurowcu w inwestycji firmy OKAM na warszawskim Żeraniu.

Izba poszukiwała lokalizacji, która umożliwiałaby wynajem, zarówno przestrzeni biurowej, jak i odpowiedniego terenu do odpraw celnych dla Oddziału Celnego VI w Warszawie,  zlokalizowanego aktualnie na Targówku.

Te warunki, spełnia kompleks magazynowo-produkcyjno-biurowy, usytuowany na terenie dawnej fabryki samochodów przy ulicy Jagiellońskiej 88 w Warszawie.

– Izba planowała relokacje do nowego biura. Obiekt musiał jednak zagwarantować także sprawną logistykę związaną z odprawą celną towarów. Infrastruktura wielofunkcyjnego kompleksu na Żeraniu, jego niepowtarzalny charakter na skalę całej aglomeracji warszawskiej, pozwolił całkowicie zaspokoić wymagania najemcy. Profil inwestycji umożliwił pełne skonsolidowanie i skupienie w jednym miejscu działalności instytucji oraz jej administracji – informuje Piotr Szymoński, Director Office Agency w firmie Walter Herz, która podczas transakcji reprezentowała wynajmującego.

Nowa siedziba Oddziału Celnego VI w Warszawie i dwóch komórek organizacyjnych MUCS, do której planują przenieść się w przyszłym miesiącu, mieści się w czterokondygnacyjnym budynku o łącznej powierzchni ponad 3100 m2 .

– Warszawa oferuje bardzo wiele atrakcyjnych przestrzeni, dlatego tym bardziej czujemy się wyróżnieni faktem, że wybór Warszawskiej Izby Administracji Skarbowej padł na naszą inwestycję na Żeraniu. Mamy nadzieję, że wynajęty przez Izbę budynek wraz z przylegającym placem, spełni wszelkie aktualne, jak i przyszłe oczekiwania organizacji. Nasz projekt na Żeraniu będzie aktywnie rozwijał się także z myślą o naszych najemcach i ich potrzebach – podkreśla Arie Koren, CEO OKAM City.

Inwestycja OKAM na Żeraniu zapewnia, zarówno powierzchnie biurowe i usługowo-handlowe, jak i powierzchnie magazynowe, których wysokość przekracza nawet 20 metrów. Dysponuje także terenami utwardzonymi o wysokiej nośności, przeznaczonymi pod place ekspozycyjne i parkingi.

Większość powierzchni najmu w kompleksie cechuje duża różnorodność, jeśli chodzi o oferowane parametry. – To decyduje, że lokalizacja jest świetnym wyborem dla klientów poszukujących w jednej inwestycji powierzchni o różnych funkcjach i niestandardowych wymiarach – zapewnia Piotr Szymoński.

Lokalizacja zapewnia bezpośredni dostęp do trasy S8. Z inwestycji OKAM do centrum Warszawy można dojechać w ciągu 20 min. Przystanki komunikacji autobusowej i tramwajowej oraz ścieżki rowerowe znajdują się 250 m od wjazdu na teren kompleksu.

Zmiany planów gospodarowania wodami tematem posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Przemysłu Chemicznego

Planowane zmiany w zakresie gospodarowania wodami, związane z wdrażaniem najważniejszej unijnej regulacji w zakresie gospodarki wodnej – Ramowej Dyrektywy Wodnej – oraz ich wpływ na działalność i konkurencyjność polskiego przemysłu chemicznego były przedmiotem kolejnego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Przemysłu Chemicznego, które odbyło się 22 lutego br. w formule online.

Zmiany w gospodarce wodnej są niezwykle istotne dla całej branży chemicznej. Mamy świadomość wagi tego tematu, jakim jest racjonalnie korzystanie z zasobów wodnych, chcemy także wzmacniać i rozwijać konkurencyjność polskiego przemysłu chemicznego. Od lat cały sektor chemiczny dokonuje wielu inwestycji, by sprostać ambitnym celom środowiskowym, związanym choćby z unijną koncepcją Europejskiego Zielonego Ładu. Patrzymy na szereg czynników, obszarów – chemia to sektor wpływający na inne gałęzie przemysłu. Stoi przed nami wiele wyzwań – branża chemiczna jest jednym z napędów gospodarki, a ekologiczne przemiany nie będą bez chemii i jej rozwiązań możliwe. Stawiamy na dialog i liczymy na wsparcie administracji – podkreślił podczas obrad Parlamentarnego Zespołu ds. Przemysłu Chemicznego dr inż. Tomasz Zieliński, Prezes Zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego (PIPC).

Po krótkim wprowadzeniu rozpoczynającym posiedzenie, Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Przemysłu Chemicznego, poseł Stanisław Bukowiec, przekazał głos biorącym udział w spotkaniu przedstawicielom jednostek administracji publicznej, zapraszając do przekazania informacji w zakresie trwających prac w obszarze regulacji związanych z gospodarką wodną. Głos zabrała Małgorzata Bogucka-Szymalska, Zastępca Dyrektora Departamentu Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej w Ministerstwie Infrastruktury, która podkreśliła znaczenie współpracy z branżą chemiczną w zakresie wypracowania odpowiednich rozwiązań, oraz Magda Gosk, Zastępca Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. W dalszej części Przemysław Gruszecki, Dyrektor Departamentu Zarządzania Środowiskiem Wodnym, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, przedstawił temat wskaźników zasolenia w ramach aktualizacji planów gospodarowania wodami.

Następnie Przewodniczący Zespołu poprosił o przedstawienie prezentacji przygotowanej przez PIPC dotyczącą wpływu projektowanych zmian na funkcjonowanie sektora chemicznego.

Dr inż. Anna Zalewska, Senior Ekspert z Pionu Rzecznictwa i Legislacji  PIPC, opowiedziała o  wymaganiach w zakresie gospodarowania wodami związanymi z unijną Ramową Dyrektywą Wodną w odniesieniu do planowanych aktualizacji krajowych regulacji w tym zakresie. Podkreśliła, że plany gospodarowania wodami są istotne dla przedsiębiorstw przemysłowych korzystających z wód powierzchniowych, a więc zakładów wykorzystujących w procesie produkcyjnym wodę
i odprowadzających ścieki.

Wskazując, iż z perspektywy Polskiej Chemii[1] priorytetowe są wartości wskaźników granicznych zasolenia, szczególnie dla wielkich rzek nizinnych, dla silnie zmienionych części wód, ekspertka PIPC przedstawiła kluczowe zmiany regulacyjne w przedmiotowym obszarze w ostatnich latach,
w kontekście rozporządzenia klasyfikacyjnego. Podkreśliła także, że w czasie prowadzonych w 2021 r. konsultacji społecznych projektów drugiej aktualizacji planów gospodarowania wodami (tzw. IIaPGW) – nie podano wartości wskaźników zasolenia. Ponadto w rozporządzeniu klasyfikacyjnym dodano przepis mówiący o tym, że w przypadku nieustalenia wartości wskaźników fizykochemicznych w planach, obowiązywać będą te ustalone wcześniej (przewodność elektrolityczna na poziomie 850 µS/cm), co – z punktu widzenia przemysłu chemicznego – jest rozwiązaniem bardzo niekorzystnym. Dr inż. Anna Zalewska nadmieniła, że aktualnie nie jest znana treść projektów planów po konsultacjach ani przygotowywanych rozporządzeń implementujących plany. Co więcej, możliwe rozwiązania proponowane przez ustawodawcę, czyli m.in. derogacje, które mogą zostać zaproponowane w II aPGW, będą rozwiązywać problem jedynie częściowo – do roku 2027, a więc jedynie w perspektywie najbliższych kilku lat. Ekspertka odniosła się także do realnych ryzyk dla branży chemicznej, wśród których wymieniła:

  • ograniczenie zakresu pozwoleń wodnoprawnych – wpływ na ograniczenie produkcji przedsiębiorstw;
  • cofnięcie pozwoleń wodnoprawnych – wstrzymanie działalności;
  • nieuzyskanie pozwoleń wodnoprawnych – wstrzymanie działalności lub niemożność rozpoczęcia nowej działalności;
  • zahamowanie inwestycji, niepewność inwestycyjna – znaczące obniżenie konkurencyjności polskiego przemysłu i ryzyko przeniesienia planowanych inwestycji;
  • znaczące nakłady finansowe na ograniczanie emisji soli odprowadzanych do wód ze ściekami (brak ekonomicznie uzasadnionej technologii i brak zbytu). Odsalanie będzie oznaczało ogromne zapotrzebowanie na energię, co w konsekwencji doprowadzi do wzrostu emisji CO2 (sprzeczność z założeniami koncepcji Europejskiego Zielonego Ładu).

W podsumowaniu prezentacji dr inż. Anna Zalewska przedstawiła postulaty sektora chemicznego w zakresie aktualizacji regulacji dotyczących gospodarowania wodami:

  • odstąpienie od wyznaczania wartości granicznych wskaźników zasolenia w przepisach prawnych dla silnie zmienionych części wód – uzasadnienie:
  • najważniejsza unijna regulacja w zakresie gospodarki wodnej – Ramowa Dyrektywa Wodna – nie wymaga wskaźników zasolenia przy definiowaniu potencjału ekologicznego dla silnie zmienionych części wód;
  • nie stwarza to ryzyka i braku kontroli nad wprowadzeniem ścieków zasolonych – ich parametry określają przepisy dotyczące jakości ścieków;

lub

  • ustanowienie w załącznikach do II aPGW, zarówno dla Odry, jak i dla Wisły, wartości granicznej wskaźnika przewodności elektrolitycznej dla dobrego potencjału ekologicznego na realnym do uzyskania poziomie (1500 µS/cm) – uzasadnienie:
  • realny do osiągnięcia poziom, uwzględniający faktyczne zasolenie wód;
  • uwzględnienie wpływu kopalnictwa węgla kamiennego w górnych biegach rzek oraz transgranicznego zanieczyszczenia.

W dalszej części obrad Przewodniczący Zespołu poprosił o zabranie głosu przedstawicieli firm członkowskich PIPC, którzy przedstawili temat z perspektywy przedsiębiorstw sektora chemicznego. Wskazywali oni na kluczowe znaczenie tematu dla branży chemicznej – bez zasobów wodnych nie byłoby możliwe przeprowadzenie większości procesów technologicznych w szeroko pojętym przemyśle chemicznym. Wskazując na bardzo krótką perspektywę czasową w zakresie planowanych zmian, zaapelowali o poparcie dla postulatów przemysłu chemicznego. Podkreślili również, że rozporządzenie klasyfikacyjne w zakresie gospodarowania wodami jest niezwykle istotne dla firm oraz, że nowe rozwiązania prawne będą niezwykle istotne dla całego sektora. Kwestie związane z gospodarowaniem wodami są jednymi z kluczowych, a prowadzone przez firmy działania muszą być zgodne z zasadami zrównoważonego rozwoju. Przemysł musi podejmować liczne wyzwania, a spółki, działając w sposób maksymalnie zrównoważony, stosują wszystkie możliwe najlepsze dostępne techniki w zakresie nowoczesności instalacji. Na zakończenie zaapelowano o przyjęcie proponowanych przez sektor chemiczny zmian w projekcie.

Do przedstawionych postulatów odniosła się Małgorzata Bogucka-Szymalska, Zastępca Dyrektora Departamentu Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej w Ministerstwie Infrastruktury, podkreślając, że resort przeanalizuje i zweryfikuje je w szczegółowy sposób. Podkreśliła również znaczenie współpracy w przedmiotowym zakresie z PIPC, będącą ekspercką organizacją branżową, stanowiącą „głos” przemysłu chemicznego. Przemysław Gruszecki, Dyrektor Departamentu Zarządzania Środowiskiem Wodnym, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, odnosząc się do postulatów branży chemicznej, przedstawił kwestie związane z wdrażaniem zapisów unijnej Ramowej Dyrektywy Wodnej w innych krajach UE.

Podsumowania posiedzenia dokonał Przewodniczący Zespołu, który podkreślił, że problematyka dotycząca gospodarowania wodami to z jednej strony wyzwania środowiskowe, a z drugiej – kwestia funkcjonowania przemysłu i jego konkurencyjności. Wyraził nadzieję na dalszy dialog administracji
z sektorem i wypracowanie dobrych rozwiązań.

O kolejnych posiedzeniach Parlamentarnego Zespołu ds. Przemysłu Chemicznego będziemy informować na bieżąco.

Materiał opracowany przez Polską Izbę Przemysłu Chemicznego.

[1] Pisownia wyrażenia “Polska Chemia” wielkimi literami to celowo stosowany przez Polską Izbę Przemysłu Chemicznego zabieg jako synonim dla polskiego przemysłu chemicznego i polskiej branży chemicznej. Sformułowanie „Polska Chemia” stanowi także element wielu kluczowych projektów realizowanych przez PIPC, np. Kampania Polska Chemia, Godło Polska Chemia (znak zastrzeżony), Magazyn Polska Chemia, Kongres Polska Chemia.

Jeszcze wyższe rachunki za gaz u piekarzy. Niektóre wzrosły nawet o 1000%

Według szacunków Cechu Rzemiosł Spożywczych od grudnia upadła już ponad setka rodzinnych piekarni. Powodem jest rosnąca inflacja oraz dramatyczne podwyżki cen gazu. Andrzej Wojciechowski, piekarz z ogromnym doświadczeniem przyznaje, że rachunki, które otrzymują piekarze są dla nich niemożliwe do zapłaty. – Pan Andrzej pokazał nam rachunek wyższy o 1000% w porównaniu z rokiem 2021. Taką sytuację nawet trudno jest skomentować. Na naszych oczach kona sektor małych, rzemieślniczych piekarni. Północna Izba Gospodarcza ponawia apel o jak najszybsze przyjęcie działań osłonowych dla małych firm rodzinnych, które są właśnie dobijane kosmicznymi cenami gazu. Tutaj już nie ma na co czekać. Szybkie działanie albo wiosną zostanie nam do zakupu tylko pieczywo z marketu – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Gospodarcze ciosy raz po raz uderzają w przedsiębiorców

Jak mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie bardzo rozczarowujące jest to, że głos piekarzy sprzed kilku tygodni nie został wysłuchany. Nie tylko nie przyjęto żadnych działań osłonowych dla przedsiębiorców, ale i przedsiębiorcy otrzymali jeszcze wyższe rachunki za używanie gazu. – W sposób bezpośredni podwyżki cen gazu i mediów uderzają w przedsiębiorców jeszcze bardziej niż pandemia i Polski Ład. Pandemia niesie niepewność, Polski Ład niesie chaos, a podwyżki cen prądu i gazu niosą bankructwo. Jak nie trudno się domyśleć przedsiębiorca nie jest w stanie działać w stanie chaosu, niepewności i z pustym portfelem lub długami. Apelujemy o opamiętanie i przyjęcie szybkich działań broniących małych przedsiębiorców – mówi Hanna Mojsiuk.

– Rachunki na kilkadziesiąt tysięcy złotych za gaz są niemożliwe do wpisania w codzienny budżet firmy. Paradoksem jest to, że przedsiębiorcy mają obniżać ceny produktów, bo przecież spadł VAT, a jednocześnie ich opłaty za media rosną o setki procent. Konsumenci mają prawo oczekiwać spadku cen, bo to im obiecuje Rząd, a jak przedsiębiorcy mają tego dokonywać? – pyta Hanna Mojsiuk.

Jak zapłacić rachunek na kwotę 51 tysięcy złotych?

Według znanego piekarza ze Szczecina, członka Cechu Rzemiosł Spożywczych Andrzeja Wojciechowskiego brak przyjęcia tarcz osłonowych dla małych firm, w tym piekarni rzemieślniczych, poskutkuje falą upadłości i bankructw. Z informacji piekarza wynika, że od początku roku w całej Polsce działalność zakończyła już blisko setka rodzinnych piekarni, a kolejne są bliskie decyzji o zamknięciu. Wojciechowski w styczniu otrzymał rachunek na kwotę 36 tysięcy złotych, a w lutym na.. ponad 50 tysięcy. Dla porównania rekordowe rachunki piekarza w roku 2021 nie przekraczały 6 tysięcy złotych. Obecne rachunki to kwoty astronomiczne, których piekarnie nie są w stanie wliczyć sobie w koszty.

– Nasza sytuacja w ciągu miesiąca się nie zmieniła. Wręcz przeciwnie, mnie i moim kolegom przyszły tylko wyższe rachunki. Mój to obecnie 51 tysięcy złotych. Po otrzymaniu rachunku oczywiście podjąłem się reklamacji, piekarze zachodniopomorscy wystosowali apel do Rządu i parlamentarzystów, czekamy na uwagę władzy. Z takimi rachunkami sobie nie poradzimy, ja nie będę miał z czego zapłacić takiej kwoty – mówi Andrzej Wojciechowski. – Od grudnia do chwili obecnej z Polski zniknęło przynajmniej 120 małych piekarni, a przecież nas rzemieślników jest zaledwie kilka tysięcy. Rodzinne piekarnie będą znikać jedna za drugą, bo szykują się następne zamknięcia. Koszty przewyższają podaż, nie damy rady – mówi Wojciechowski.

Piekarze są oburzeni tym, że pierwszy apel ze stycznia nie przyniósł żadnego efektu i nie otrzymali wsparcia o które się ubiegali. Jak mówią możliwość obniżenia rachunków za gaz  25% w sytuacji, gdy indywidualne podwyżki sięgają nawet 1000% nie są w stanie zrekompensować im wzrostu kosztów. Piekarze przyznają jednocześnie, że nie są w stanie podnosić bardziej cen pieczywa. Ostatnie podwyżki miały miejsce w styczniu. Na kolejne nie będzie już zgody konsumentów.

Podsumowanie IV kwartału 2021 roku w obszarze rynku magazynowego

  • W 2021 roku odnotowano skokowy wzrost popytu na powierzchnie magazynowe, a całkowity wolumen transakcji najmu wyniósł 7,5 mln mkw.;
  • 3,1 mln mkw. powierzchni przemysłowej zostało oddane do użytku w ubiegłym roku;
  • Na koniec grudnia 2021 roku w budowie było rekordowe 4,5 mln mkw. powierzchni magazynowej;
  • Prognozy przewidują wzrost czynszów za powierzchnie magazynowe.Podsumowanie IV kwartału 2021 roku w obszarze rynku magazynowego

Całkowity popyt wzrósł o 50% względem 2020 roku

W ubiegłym roku odnotowano skokowy wzrost popytu na powierzchnie magazynowe, a całkowity wolumen transakcji najmu osiągnął 7,5 mln mkw., co oznacza wzrost o 50% w stosunku do roku 2020. Popyt netto uwzględniający nowe umowy i rozszerzenia powierzchni najmu wyniósł 5,8 mln mkw. Liczba ta mówi o wzroście aż o 68% w porównaniu do 2020 roku.

Wysokie zapotrzebowanie na powierzchnie magazynowe wynika zarówno z konieczności dywersyfikacji sieci logistycznej dostosowanej do potrzeb rynku e-commerce, jak i wciąż widocznych zatorów w globalnych łańcuchach dostaw. Skłania to wiele firm do zwiększenia poziomu zapasów. Obserwujemy wysoką aktywność przedsiębiorstw z sektorów: handlowego, e-commerce, logistyczno-kurierskiego, produkcyjnego i motoryzacyjnego. Firmy te zgłaszają zapotrzebowanie na rożne zakresy, wielkości i typy magazynów, które będą obejmować duże centra dystrybucyjne, projekty typu BTS (build to suit), a także magazyny miejskie, huby kurierskie oraz centra zwrotów – komentuje Damian Kołata, Partner, Dyrektor Działu Industrial & Logistics w Polsce oraz Dyrektor E-Commerce w regionie CEE, Cushman & Wakefield.

Wzrost liczby dużych transakcji najmu

W 2021 roku odnotowano wzrost dużych transakcji najmu, z których 38 przekroczyło 30 000 mkw. Wśród podmiotów, które zawarły największe umowy, znaleźli się m.in.: Zalando, które zyskało nowy magazyn w obiekcie Panattoni BTS Bydgoszcz o powierzchni 140 000 mkw.; poufni najemcy z branży e-commerce, których wynajęte powierzchnie magazynowe zlokalizowane są w Hillwood Bydgoszcz – 104 380 mkw. oraz w Panattoni BTS Gorzyczki – 82 200 mkw. W gronie najemców dysponujących największymi magazynami znalazło się również przedsiębiorstwo TEDi z magazynem w Panattoni BTS Stargard o powierzchni 87 000 mkw.; Westwing Logistics z wynajętą 82 500 mkw. powierzchnią w P3 Poznań II, ID Logistics z magazynem wynoszącym 78 159 mkw. w Hillwood Rokitno; LPP z powierzchnią w obiekcie Panattoni Park Rzeszów-North o powierzchni 69 000 mkw. oraz Fiege z magazynem równnym 62 500 mkw. w 7R Parku Goleniów II.

Wskaźnik pustostanów najniższy w historii

W IV kwartale 2021 roku oddano do użytku 868 000 mkw. w ramach 37 projektów. Całorocznie liczba ta wzrasta do 3,1 mln mkw., tym samym notując wzrost o 56% w stosunku do roku 2020, który jest rekordowym wynikiem aktywności deweloperskiej. Podaż na rekordowym poziomie nie odwróciła spadku poziomu pustostanów, który uległ kompresji o 2 pp. w ujęciu kwartalnym oraz o 3 pp. w porównaniu do roku 2020. Na koniec 2021 roku poziom pustostanów wyniósł 3,8%, co czyni go najniższym w historii przeprowadzanych pomiarów. Powierzchnia wchłonięta przez rynek wyniosła 1,11 mln mkw., tym samym przekraczając wolumen nowej podaży w kolejnym kwartale.

Spadek wskaźnika pustostanów został odnotowany na niemal wszystkich rynkach regionalnych. Największe zmiany zaszły w województwach: Świętokrzyskim (spadek o 17,5 pp., 3,1% pustostanów); Łódzkim (spadek o 5,5pp; wskaźnik 2,9%); Wielkopolskim (spadek o 5,1pp., wskaźnik 08%), Opolskim (spadek o 4,5pp., wskaźnik 3,2%), Dolnośląskim (spadek o 4,4pp, wskaźnik 2,8%), Kujawsko-pomorskim (spadek o 4,4pp., wskaźnik 4,3%) i Pomorskim (spadek o 4,1pp., wskaźnik 2,5%).

4,5 mln mkw. powierzchni magazynowej w budowie na koniec grudnia 2021 roku

W reakcji na silny wzrost popytu oraz spadający wskaźnik pustostanów, w IV kwartale 2021 roku deweloperzy rozpoczęli realizację projektów o całkowitej powierzchni ponad 1,6 mln mkw. Na koniec grudnia ubiegłego roku w budowie było łącznie 4,5 mln mkw. powierzchni magazynowej i był to wynik rekordowy; 1,9 mln mkw. spośród nich nie było zabezpieczone umowami najmu, co świadczy o najwyższym do tej pory wolumenie inwestycji realizowanych spekulacyjnie.

Prognozy przewidują wzrost zasobów nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce w 2022 roku o 20%. Poziom 30 mln mkw. przekroczony ma zostać już w pierwszych miesiącach 2023 roku.

Wzrost stawek czynszów

Możliwy zapowiadany przez deweloperów wzrost stawek czynszów za powierzchnie magazynowe wywołany jest szybko malejącym wskaźnikiem pustostanów oraz wzrostem kosztów realizacji inwestycji deweloperskich, który wzrósł o około 20% w stosunku rok do roku. Prognozy mówią o stopniowym wzroście stawek bazowych i zmniejszeniu elastyczności deweloperów w zakresie zachęt finansowych oferowanych najemcom. Obecnie, w przypadku projektów typu BIG-BOX stawi bazowe czynszów wahają się miedzy 2,80-3,90 EUR/mkw./miesiąc. W przypadku innych, mniejszych modułów magazynowych typu SBU, stawki te zawierają się w zakresie 4,30-5,50 EUR/mkw./miesiąc. Czynsze efektywne wahają się od 2,00 do 3,10 EUR/mkw./miesiąc (w zależności od lokalizacji).

Zachęty finansowe oferowane przez deweloperów sięgają zazwyczaj 10 – 25% czynszu bazowego w zależności od warunków najmu. Rynek magazynowy w Polsce nadal pozostanie wysoce konkurencyjny, ponieważ wzrost czynszów przewidywany jest na większości rynków europejskich – komentuje Adrian Semaan, Senior Research Consultant, Cushman & Wakefield.

KNF ostrzega przed atakami na instytucje finansowe. To ulubiony cel hakerów w Polsce

Komisja Nadzoru Finansowego ostrzega, że bieżąca sytuacja geopolityczna stwarza ryzyko pojawienia się wzmożonej aktywności w cyberprzestrzeni podmiotów próbujących zdestabilizować funkcjonowanie podmiotów sektora finansowego. Z danych Check Point Research wynika z kolei, że polski sektor bankowo-finansowy jest najczęściej atakowaną gałęzią gospodarki, z około 4000 ataków na organizację w miesiącu.

– Polski rząd podjął decyzję o podniesieniu stopnia zagrożenia cybernetycznego ALFA do poziomu 3 (Charlie). To wyraźny sygnał, że wzrasta prawdopodobieństwa ataków na polskie systemy i instytucje państwowe. Potwierdzeniem obaw jest alert wystosowany przez KNF wobec polskich instytucji finansowych. Sektor finansowy to jeden z trzech celów najczęściej obieranych przez cyberprzestępców. Przeciętna firma z polskiego sektora bankowo-finansowego jest atakowana 987 razy w tygodniu. Wśród ofiar są nie tylko instytucje, ale również ich klienci. Wydaje się, że głównym celem takich ataków jest chęć zakłócenia działalności instytucji finansowych, dezorientacja klientów i rynków. Jednocześnie hakerzy posługują się coraz bardziej wyrafinowanymi technikami przejęcia danych osobowych i środków finansowych – wyjaśnia Wojciech Głażewski, dyrektor zarządzający firmy Check Point Software Technologies w Polsce.

Wielkie korporacje niekoniecznie są ulubionym celem przestępców za sprawą rosnących nakładów na zabezpieczanie sieci firmowych oraz inwestycji w specjalistów odpowiadających za zarządzanie bezpieczeństwem danych. Przestępcom zdecydowanie łatwiej podjąć działania mające na celu oszukanie użytkownika końcowego, w szczególności takiego, który słabo orientuje się w świecie technologii i nie stosuje dobrych praktyk bezpieczeństwa.

Ataki na instytucje bankowe odbywają się praktycznie każdego dnia. Z danych udostępnionych przez firmę Check Point Software wynika, że przeciętne przedsiębiorstwo z sektora bankowo-finansowego atakowane jest w Polsce średnio 987 razy w tygodniu. W czerwcu 2021 niemieckie media poinformowały o zmasowanym ataku rosyjskich hakerów na infrastrukturę krytyczną oraz system bankowy w Niemczech; nie ujawniono jednak jego konsekwencji. Z tego typu zagrożeniami zmagają się specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa, których zadaniem jest zapewnienie płynności działania oraz bezpieczeństwa i poufności danych. I choć z większości „pojedynków” wychodzą zwycięsko, to zdarzają się również głośne wpadki, jak wyciek danych 76 mln klientów banku JP Morgan w 2016 roku.

Służbowe przejazdy taksówkami a podatek dochodowy

Kwoty zwrotów za przejazdy służbowe taksówkami dokonywane na rzecz pracowników powinny być neutralne podatkowo, bo nie stanowią korzyści majątkowej pracownika. Tak 21 grudnia 2021 r orzekł sąd.

Korzystanie przez pracowników z przejazdów taksówkami

Jeden ze szpitali wystąpił do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej w sprawie skutków w podatku dochodowym w zakresie zwracania pracownikom kosztów służbowych przejazdów taksówkami. Jak wskazał pracodawca przejazdy realizowane są przez pracowników na wyraźną potrzebę zakładu pracy o różnych porach dnia, czasem późną nocą, czy wczesnym rankiem. Bardzo często pracownicy transportują materiał do przeszczepu szpiku z dworca czy lotniska do siedziby firmy. Sporadycznie z taksówek w drodze na konferencje odbywające się na terenie województwa korzystają dyrektor szpitala lub jego zastępca.

Przejazdy na potrzeby pracodawcy

Szpital stanął na stanowisku, że przejazdy taksówkami, podobnie jak przejazd samochodem prywatnym celem odbycia podróży służbowej z i do miejsca zamieszkania, są świadczeniami, które służą organizacji pracy, a których zabezpieczenie leży w interesie pracodawcy, dążącego do jak najbardziej efektywnej organizacji prowadzonej działalności gospodarczej. Pracownicy nie otrzymują żadnych korzyści w związku z przejazdem prywatnym samochodem, a jedynie zwrot kosztów przejazdu.

Odmienne stanowisko organu

W wydanej w kwietniu 2021 r. interpretacji Dyrektor KIS stwierdził jednak, że zgodnie z przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych za przychody ze stosunku służbowego, stosunku pracy, pracy nakładczej oraz spółdzielczego stosunku pracy uważa się wszelkiego rodzaju wypłaty pieniężne oraz wartość pieniężną świadczeń w naturze bądź ich ekwiwalenty, bez względu na źródło finansowania tych wypłat i świadczeń, w tym również świadczenia pieniężne ponoszone za pracownika, jak i wartość świadczeń częściowo lub całkowicie nieodpłatnych. Organ uznał więc, że opisane przez szpital zwroty przejazdów taksówkami w ramach polecenia służbowego, bez względu na to, czy skracają czas przejazdu, czy też zwiększają jego bezpieczeństwo, stanowią dla pracownika przychód ze stosunku pracy.

Tylko w delegacji i tylko w uzasadnionych przypadkach

Dyrektor KIS odniósł się również do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 8 lipca 2014 r. o niepodleganiu opodatkowaniu świadczeń niepieniężnych (sygn. akt K 7/13). Stwierdził, że wyrok ten ma zastosowanie właśnie wyłącznie do świadczeń niepieniężnych, a za takie nie można uznać zwrotu kosztów przejazdu taksówkami, wobec czego również w opisanych przez pracodawcę sytuacjach zwrot kosztów stanowi podlegający opodatkowaniu przychód pracownika. Z opodatkowania mogliby zostać zwolnieni ci pracownicy, którzy przemieszczają się taksówkami w podróży służbowej, ale w miejscowości docelowej, czyli innej niż miejscowość rozpoczęcia podróży i to tylko w związku z uzasadnioną potrzebą przewozu materiału do przeszczepu.

Pracodawca wniósł skargę do sądu

Szpital zaskarżył wydaną w takim kształcie interpretację organu podatkowego. Podniósł, że organ dokonał błędnej wykładni przepisu art. 12 ustawy o PIT, jak również nie zgodził się z Dyrektorem KIS jakoby w przedmiotowej sprawie nie miały zastosowania kryteria zawarte w przywołanym wyroku TK.

Sąd w Gdańsku orzekł na korzyść przedsiębiorcy

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku orzekł co następuje: „… opisane we wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej kwoty zwrotu wydatków za służbowe przejazdy taksówkami, nie stanowią przychodu w rozumieniu art. 11 ust. 1 i art. 12 ust. 1 u.p.d.o.f. i powinny być neutralne podatkowo, albowiem pracownik nie uzyskuje żadnej realnej korzyści majątkowej, a jedynie zwrot kosztów jakie poniósł opłacając przejazd taksówką” (wyrok z 21 grudnia 2021 r., sygn. akt I SA/Gd 971/21).

Sąd zwrócił uwagę, że dokonywany w opisanych przez pracodawcę okolicznościach zwrot nie stanowi korzyści majątkowej dla pracownika, a wyłącznie rekompensatę poniesionych wydatków, których ten nie poniósłby, gdyby nie konieczność realizacji obowiązków pracowniczych na rzecz i w interesie pracodawcy. Zwracane pracownikowi środki nie zwiększają jego majątku, zatem nie powinny być dla niego opodatkowane podatkiem dochodowym.

WSA odniósł się również do stanowiska organu podatkowego, iż wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 8 lipca 2014 r. nie znajduje w tej sprawie zastosowania. Wbrew twierdzeniom Dyrektora KIS orzekł, że dokonana przez TK wykładnia przepisów ustawy o PIT ma charakter uniwersalny, stąd znajduje zastosowanie zarówno w odniesieniu do uzyskiwanych przez pracownika świadczeń nieodpłatnych jak i odpłatnych.

Podsumowanie

Wydanie negatywnej interpretacji przez KIS nie musi być, i w wielu przypadkach nie jest rozstrzygające. Zasadniczą kwestią jest profesjonalne przygotowanie przekonującej argumentacji i osadzenie sprawy w realiach prawnych, tak by przed sądem móc wykazać swoje racje.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Rynki spokojne mimo agresji

Pomimo działań bojowych we wschodnich regionach Ukrainy rynki reagują spokojnie. Najwyraźniej analitycy spodziewali się znacznie bardziej otwartego konfliktu i „tylko” lekka agresja ze strony rosyjskiej powoduje, że mamy odbicie części spadków.

Chwila oddechu na Wschodzie?

Rynki wyraźnie spodziewały się większych problemów, bo pomimo działań wojennych w „okupowanych przez separatystów regionach” widać było korekty ostatnich spadków. W rezultacie mogliśmy zobaczyć delikatne odbicia na złotym oraz innych walutach naszego regionu. W górę odbiły również trochę giełdy. Spadki z kolei widzieliśmy na ropie naftowej, która po raz kolejny odbiła się od poziomu 96 dolarów za baryłkę. Kredytobiorców frankowych w szczególności powinno ucieszyć to, że byliśmy świadkami korekty na frankach, które najwyraźniej inwestorzy uznali za przecenione. W rezultacie CHF, który jeszcze wczoraj przekroczył przez chwilę 4,40 zł, dzisiaj spadł poniżej 4,34 zł.

Węgrzy znów podnoszą o 0,5% w górę

Bank centralny na Węgrzech podjął wczoraj decyzję o podwyżce stóp procentowych o 0,5% do poziomu 3,4%. Jest to już druga z rzędu podwyżka o 0,5%. Powodem jest przyspieszająca inflacja pomimo wzrostu stóp procentowych. Z drugiej strony inflacja wynosi obecnie 7,9%. W rezultacie realna stopa procentowa, czyli taka po uwzględnieniu inflacji, wynosi -4,5%. Jest to poziom, który zdecydowanie nie zachęca obywateli do oszczędzania. Należy pamiętać, że w kwietniu odbędą się wybory parlamentarne, zatem część decyzji jest tam podejmowana w trochę innej perspektywie czasowej. Dlatego też zamrożono raty kredytów, by społeczeństwo było mniej dotknięte kosztami walki z inflacją. Zamrożenie rat powoduje, że podwyżki stóp procentowych nie mają takiego wpływu na rynek, jaki miałyby bez tego ruchu. Po samej decyzji forint zyskiwał na wartości.

Dobre nastroje za Oceanem

Wczoraj poznaliśmy pakiet danych z USA dotyczący nastrojów konsumentów i managerów. Najpierw nadeszły indeksy PMI, czyli badania ankietowe wśród managerów odpowiedzialnych za zakupy. Zarówno w branży przemysłowej jak i usługowej widać wzrost optymizmu. Podobnie jak poprzedniego dnia w Europie poprawa w usługach jest wyraźniejsza, co w kontekście luzowania restrykcji covidowych ma swoje uzasadnienie. Indeks zaufania konsumentów nieznacznie przekroczył oczekiwania, ale trzeba pamiętać, że rynek spodziewał się większego spadku. Pogorszyło się zatem ale mniej. Dane te wspierały wczorajsze nieśmiałe umacnianie się dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl