EKIPA Holding zarobiła blisko 1,1 mln zł w pierwszym kwartale 2024 roku

Notowana na NewConnect EKIPA Holding S.A. opublikowała wyniki finansowe za pierwszy kwartał tego roku. Skonsolidowany zysk netto wyniósł 1,09 mln zł, a osiągnięte w tym okresie przychody 12,65 mln zł. Na koniec wspomnianego okresu na kontach spółek z grupy znajdowało się ponad 9,3 mln zł gotówki.

Osiągnięty zysk netto w pierwszym kwartale wynoszący 1,09 mln zł był wyższy o ponad 34% niż w analogicznym okresie ubiegłego roku kiedy to wyniósł 0,81 mln zł. Warto też zwrócić uwagę na zysk brutto wynoszący w pierwszym kwartale 1,6 mln zł w porównaniu do 0,05 mln zł rok wcześniej. Z kolei przychody w pierwszym kwartale wynoszące 12,65 mln zł były wyższe o 92% niż te osiągnięte rok wcześniej w pierwszym kwartale kiedy to wyniosły 6,58 mln zł. Z kolei największy wpływ na pozycję gotówkową spółki miało sfinalizowanie zakupu nieruchomości pod budowę nowej siedziby.

Pierwszy kwartał bieżącego roku był dla nas bardzo dobry. Zwiększamy skalę naszego działania co widać po wzroście przychodów, a także skali wyników, w szczególności wyniku brutto, ponieważ rok temu wynik netto zawierał zdarzenia podatkowe. Najważniejszym wydarzeniem okresu było wygranie przetargu na zakup działki, na której mamy zbudować nową siedzibę naszego holdingu. Jest to nasz strategiczny projekt, który pomoże nam w dalszym rozwoju. Będziemy tutaj informować o postępach w jego realizacji – podsumował Łukasz Wojtyca – Prezes Zarządu EKIPA Holding S.A.

Pod koniec stycznia 2024 r. EKIPA Management wygrała przetarg na zakup nieruchomości gruntowej nieopodal Krakowa o wartości ponad 6 mln zł netto. Spółka planuje zbudować tam swoją nową siedzibę z zapleczem produkcyjno-montażowym, która stanie się centralnym punktem dla wszystkich spółek Grupy Kapitałowej i projektów realizowanych przez EKIPĘ. Zakup stanowi kluczowy krok w dążeniu do dalszego rozwoju całej Grupy i potwierdza umacnianie pozycji EKIPY na rynku.

Nowa siedziba obejmie 6 niezależnych studiów filmowych dedykowanych nagrywaniu projektów influencerskich prowadzonych przez EKIPA Management, biuro projektowe wraz z wzorcownią oraz magazyn dla sklepów internetowych spółki Ekipatonosi. Ponadto znajdzie się tam nowoczesna i przestronna przestrzeń biurowa o powierzchni 1000 metrów kwadratowych dla pracowników wszystkich spółek wchodzących w skład EKIPA Holding. Ta kompleksowa struktura ułatwi komunikację między zespołami i wpłynie znacząco na rozwój wszystkich firm z Grupy. Dodatkowo na terenie nowej siedziby powstanie boisko wielofunkcyjne i przestrzeń do rekreacji i wspólnego spędzania czasu dla pracowników. W lutym 2024 r. doszło do podpisania aktu notarialnego.

Od początku roku 2024 r. trwają intensywne prace nad kilkoma dużymi projektami spółki EKIPA Management, które w tym roku pojawią się na kanałach na YouTube. 8 marca 2024 r. na kanale Karola “Friza” Wiśniewskiego na YouTube pojawił się finał kolejnego sezonu EKIPY, który został nagrany w lutym w Dubaju. Karol pod pretekstem swoich urodzin zaprosił wszystkich influencerów EKIPY do Dubaju, gdzie czekała na nich pełna wyzwań kilkudniowa podróż na imprezę urodzinową, która odbywała się na jachcie. W marcu br. odbyły się nagrania drugiej edycji programu Mafia IRL, która zostanie opublikowana w maju. A przed spółką nagrania kolejnych projektów, które sukcesywnie będą pojawiać się na kanałach należących do Spółki.

W pierwszym kwartale w EKIPA Management trwały przygotowania do trasy koncertowej Mortala, jednego z naszych Twórców, która wystartowała 20 kwietnia. Bilety na te wydarzenia sprzedały się w ciągu kilku dni. W kwietniu odbyła się także trasa koncertowa Weroniki “Wersow” Sowy, podczas której artystka promowała swój debiutancki album “Wersow Store”. Płyta składa się z 15 utworów z udziałem gości.

Ważnym wydarzeniem było też to, że na początku marca został ogłoszony EKIPA Festiwal, który odbędzie się 16 czerwca 2024 r. w TAURON Arena Kraków i zgromadzi 17 tys. fanów twórców. Bilety na to wydarzenie sprzedały się bardzo szybko, dlatego zostały ogłoszone dwa dodatkowe koncerty jako warm-up przed EKIPA Festiwal. Wydarzenia te odbędą się 25 maja Ergo Arena Gdańsk – koncert Genzie i 3 Króli oraz 9 czerwca Hala Stulecia Wrocław – koncert Genzie, Mortal wraz z Postim. W ślad za zainteresowaniem festiwalem powołano nową spółkę Ekipa Events, która będzie zajmować się organizacją kolejnych wydarzeń dla holdingu, ale też zewnętrznych klientów.

Korepetycje drożeją, a szkoły i firmy edukacyjne toną w długach

W polskich szkołach uczy się blisko 5 mln dzieci i młodzieży. Każde z nich z jednymi przedmiotami radzi sobie lepiej z innymi gorzej. Nie wszyscy potrafią uczyć się w dużych grupach. Korzystają z tego coraz liczniejsze firmy oferujące dodatkowe zajęcia z różnych dziedzin. Nawet 2/3 rodziców deklaruje, że ich dzieci uczęszczają na korepetycje. A ceny prywatnych lekcji, szczególnie przed maturą i egzaminem ósmoklasisty, z roku na rok rosną. Podobnie jak nieopłacone zobowiązania branży edukacyjnej, które według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor na koniec marca przekraczały już 280 mln zł. Za 90 proc. tej kwoty odpowiadają podmioty wspierające edukację, w tym korepetytorzy.

Według danych GUS liczba szkół podstawowych dla dzieci i młodzieży utrzymuje się od kilku lat na podobnym poziomie i w ubiegłym roku szkolnym wynosiła 14,1 tys. placówek. Uczyło się w nich 3,1 mln uczniów. W tym samym czasie do 6 819 ponadpodstawowych szkół dla młodzieży (bez policealnych), uczęszczało 1,7 mln uczniów, w tym 813,8 tys. uczyło się w liceach ogólnokształcących, 711,1 tys. w technikach, a 195,1 tys. w branżowych szkół I stopnia. Trendem widocznym we wszystkich typach szkół jest odpływ uczniów do placówek niepublicznych. Szkoły publiczne stanowiły: 88,8 proc. szkół podstawowych dla dzieci i młodzieży, 87,9 proc. branżowych szkół I stopnia, 77 proc. branżowych szkół II stopnia, 73,4 proc. liceów ogólnokształcących i 87,7 proc. techników. Sytuacja finansowa szkół, zarówno tych publicznych, jak i pozostałych nie jest jednak zła. Ich zaległe zadłużenie pozakredytowe i kredytowe widoczne w bazach BIG InfoMonitor i BIK jest stosunkowo niewielkie, a w ostatnich latach dodatkowo zauważyć można jego spadek. Przeterminowane zobowiązania szkół podstawowych i ponadpodstawowych w marcu 2020 roku wynosiły 8,8 mln zł, co oznacza, że każda zadłużona placówka miała do spłacenia niespełna 327,5 tys. zł. W marcu 2024 roku zaległości szkół stopniały do 7 mln zł, a dług z każdej z nich wynosił mniej niż 120 tys. zł. Gdzie w takim razie leży problem?

Branża edukacyjna przechodzi w ostatnich latach nie tyle szereg reform, co prawdziwą rewolucję. Dotyczy ona w zasadzie wszystkich aspektów funkcjonowania oświaty. W wyniku czego niedoskonałe szkolnictwo spowodowało, że rynek korepetycji rośnie. Zdezorientowani rodzice coraz częściej czują, że powinni wziąć sprawy w swoje ręce i szukają dla swoich dzieci wsparcia. Szczególnie, gdy przed uczniem ważny egzamin – ósmoklasisty lub maturalny. Korzystanie z korepetycji z najważniejszych przedmiotów w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych jest już standardem. Nie odstraszają nawet ceny. – Nauczyciel, który specjalizuje się w wąskiej dziedzinie – np. w przygotowaniu do egzaminów lub wypracował swoje unikalne metody i widzi efekty swoich działań, wie, że jego wiedza jest cenna i nie może być wyceniona na 50 zł/h – tylko raczej na minimum 120 zł/h – mówi Marcelina Strąk, korepetytorka, właścicielka „My Private Teacher”. Stawka podana przez ekspertkę od języków obcych nie zbliża się jednak nawet do kwot, które trzeba zapłacić w niektórych miastach za przygotowanie do rozszerzonej matury z przedmiotów ścisłych. Bez trudu znajdziemy bowiem doświadczonych korepetytorów, którzy wyceniają swoje usługi na 300-400 zł/h. Według Raportu z cen korepetycji 2023 serwisu e-korepetycje.net koszt dodatkowych zajęć stacjonarnych wzrósł od 2021 roku średnio o 22 proc., lekcje online także zdrożały, ale mniej, bo o 14 proc. Mimo tego, nawet najdrożsi nauczyciele szybko znajdują uczniów, a firm oferujących korepetycje regularnie przybywa.

Korepetytorzy cieszyli się też dobrą passą w okresie pandemii, kiedy to popłynął do nich szeroki strumień pieniędzy. Zdalna edukacja przełożyła się na zaległości w nauce i problemy z opanowaniem bieżącego materiału, a przestraszeni sytuacją rodzice chętniej wysyłali dzieci na dodatkowe lekcje. Nie uchroniło ich to jednak przed wzrostem zaległości.

Na bakier… ale z długami

Przybywa nieopłaconych zobowiązań tej grupy podmiotów. Jak pokazują dane zgromadzone w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK, branża edukacyjna ma spore zaległości. Na koniec marca 2024 r. przeterminowane zadłużenie pozakredytowe i kredytowe tego sektora wynosiło ponad 280 mln zł. Jednak za przeważającą część tej kwoty odpowiadają firmy oferujące właśnie pozaszkolne formy edukacji (183,3 mln zł) oraz prowadzące działalność wspomagającą edukację (78,7 mln zł). Należące do tej grupy ośrodki oferujące zajęcia sportowe, artystyczne czy językowe z roku na rok zwiększają wprawdzie swoje zadłużenie, ale to nie ono stanowi największe obciążenie branży. Za 90 proc. zaległego zadłużenia odpowiadają podmioty prowadzące korepetycje, kursy wyrównawcze i przygotowujące do egzaminów, placówki kształcenia praktycznego, ustawicznego oraz ośrodki dokształcania i doskonalenia zawodowego, ale też szkoły przetrwania, czy udzielania pierwszej pomocy oraz placówki wspomagające edukację (oferujące doradztwo edukacyjno-zawodowe, pomoc psychologiczno-pedagogiczną, czy działalność komisji egzaminacyjnych).

Sam udział niesolidnych dłużników nie wygląda jednak tu najgorzej. Jak wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy BIK, w całym sektorze edukacji swoich zobowiązań nie reguluje 2,1 proc. firm. Dla porównania w całej gospodarce niesolidnych płatników jest blisko 5 proc. W przypadku podmiotów wspierających edukację i oferujących korepetycje, odsetek firm z przeterminowanym zadłużeniem wynosi kolejno – 1,9 proc. i 3 proc.

Średnia zaległość przypadająca na podmioty z pozaszkolnej formy edukacji wynosi blisko 60 tys. zł, zaś działalności wspomagającej edukację już ponad 199 tys. zł. Z kolei wśród firm zajmujących się nauką języków obcych jedynie 1,2 proc. ma na koncie niezapłacone faktury i raty kredytów. Również pod względem średniej zaległości, z wynikiem 46 631 zł, wypadają na tym tle najkorzystniej.

– Nie zmienia to jednak faktu, że w ciągu ostatnich czterech lat zaległości podmiotów wspierających edukację wzrosły o ponad 100 mln zł – można by za to wiele zrobić. Na przykład wybudować nową szkołę, jak w Toruniu[1] lub 700 przyszkolnych boisk do siatkówki[2], czy zapewnić dodatkowe zajęcia dla tysięcy uczniów – podaje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor. I dodaje – Jak w przypadku wielu innych przedsiębiorstw, te zajmujące się kształceniem także ucierpiały z powodu dużego wzrostu kosztów prowadzenia działalności i pracy. Duża popularność zajęć pozaszkolnych (wg Raportu z cen korepetycji 2023 liczba ogłoszeń wzrosła rok do roku o blisko 20 proc.) poskutkowała też znacznym wzrostem liczby firm świadczących tego typu usługi, a w sytuacji zwiększonej konkurencji, nie każda z nich sobie poradziła. Na skok cen, ale też zaległych zobowiązań wpłynął również wzrost świadomości korepetytorów, którzy chcą prowadzić legalną działalność. Jeszcze kilka lat temu wielu, szczególnie tych młodszych, np. studentów, znajdowało się w szarej strefie. Po założeniu działalności gospodarczej, zderzyli się z kosztami, których często nie kalkulowali wyceniając swoje usługi. – Nauczyciele często boją się podnosić cenę ponieważ obawiają się utraty uczniów, jednak z doświadczenia wiem, że uczeń przyjdzie – będzie to uczeń poszukujący specjalisty oraz profesjonalnego instruktora, który odsłoni techniki pomocne w zdaniu matury lub egzaminu ósmoklasisty – mówi Marcelina Strąk.

Sytuacja, w której znajdują się obecnie uczniowie i ich rodzice nie jest łatwa. Z jednej strony wszyscy zdają sobie sprawę jak wielkim obciążeniem dla dzieci są szkolne obowiązki, z drugiej nadmiar uczniów w klasach i brak nauczycieli, utrudnia rozwijanie talentów czy skuteczne przygotowanie do egzaminów końcowych. W takich okolicznościach sięganie po pomoc na zewnątrz nie dziwi. Duże zainteresowanie prowadzi do powstawania kolejnych firm oferujących dodatkowe zajęcia, mimo wszystko, jak pokazują dane BIG InfoMonitor i BIK, nie każdy dobrze radzi sobie na tym rynku.

[1] https://nowosci.com.pl/biezace-i-przyszle-remonty-w-torunskich-szkolach-jak-postepuja-prace-i-na-kiedy-planowane-sa-kolejne/ar/c5-17852233

[2] https://budzet.um.poznan.pl/pbo25/wp-content/uploads/2024/04/PRZYKLADOWE-KOSZTY-PBO25-of.pdf

Wojna między dyskontami wyhamowała wzrost cen w sklepach

W kwietniu w sklepach było o 2,4 proc. drożej niż rok wcześniej. Przed większym wzrostem cen uratowały Polaków dyskonty.

Analiza blisko 66 tys. cen detalicznych wykazała, że w kwietniu br. codzienne zakupy w sklepach zdrożały średnio o 2,4% rdr. Na 17 kategorii było dziesięć jednocyfrowych wzrostów, a do tego zanotowano dwa dwucyfrowe. Najbardziej poszły w górę ceny dodatków spożywczych, bo o 11,7% rdr. W TOP5 podwyżek widać też słodycze i desery – 10,6%, napoje bezalkoholowe – 8,1%, chemię gospodarczą – 7,7%, a także art. dla dzieci – 5,5% rdr. Autorzy raportu zwracają uwagę na to, że ogólny wzrost cen był nieco wyższy niż w marcu, co może niepokoić, bo widać, że dynamika wzrostu cen zaczyna rosnąć. Po pogłębionej analizie eksperci podkreślają również, że zakupy podrożałyby mocniej, gdyby nie wojna cenowa między dyskontami. I dla przykładu podają, że na początku kwietnia ceny wzrosły rdr. o 3,5%, ale później zaczęły spadać. Jednak dodatkowo ostrzegają, że sytuacja nie wygląda dobrze. Twierdzą, że konsumentów tak czy inaczej czeka „odroczona drożyzna”.

Według raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, realizowanego cyklicznie od blisko 7 lat, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, w kwietniu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 2,4% rdr. W sumie zestawiono ze sobą blisko 66 tys. cen detalicznych z ponad 30,5 tys. sklepów, należących do 54 sieci handlowych. Dla porównania, w marcu br. ceny najczęściej kupowanych produktów rok do roku poszły w górę o 2,1%, w lutym – o 3,9%, a w styczniu – o 4,8% rdr.

– Choć analiza obejmuje nie tylko art. spożywcze, to ostatni wynik wyraźnie odzwierciedla efekt likwidacji zerowego VAT-u na żywność. Niemniej wzrost cen podstawowych produktów jest niższy od nałożonej stawki ww. podatku. To w dużej mierze wynik wojny cenowej między dyskontami – komentuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

Jak zauważa dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito, od kilku miesięcy ceny rosną coraz słabiej. – Fakt, że w kwietniu nie ukształtowały się zgodnie z tym trendem, nie przesądza o jego wyhamowaniu. Gdyby ta sytuacja powtórzyła się w kolejnym miesiącu, będzie można już mówić o odwróceniu tendencji. Natomiast na razie trzeba uważnie obserwować sytuację – przekonuje ekspert.

Ze wstępnego szacunku analityków z UCE RESEARCH wynika, że na początku kwietnia w sklepach było drożej średnio o 3,5% rdr. Dokładnie w połowie miesiąca było to 3,2% rdr. Natomiast finalnie miesiąc zakończył się wartością 2,4% rdr. To skłoniło ekspertów do pogłębienia działań. I tak, na podstawie szczegółowej analizy cen w dyskontach, eksperci stwierdzili, że wyhamowanie podwyżek mogło mieć związek z wojną cenową ww. graczy.

– Zatrzymanie rozpędzonej dynamiki podwyżek cen w drugiej połowie kwietnia było spowodowane m.in. ostrą rywalizacją na rynku spożywczym. W mojej opinii, w dłuższej perspektywie wzrost stawki VAT na art. spożywcze wpłynie na koszty zakupów. Wśród retailerów coraz głośniej mówi się, że przez ww. walkę ceny w kolejnych miesiącach po odmrożeniu VAT-u będą wolniej, ale jednak wracały do właściwego stanu – informuje dr Robert Orpych.

Jak zaznacza ekspertka, wyhamowanie tendencji wzrostowej w drugiej połowie kwietnia było efektem obniżenia cen, podniesionych zaraz po powrocie stawki VAT. Działania te były związane z reakcją całego rynku na zachowania dyskontów, które od początku deklarowały, że ich produkty nie zdrożeją o stawkę VAT. – Zamiast szoku cenowego, proces podwyżek został rozłożony w czasie. Przez to jest łatwiejszy do zaakceptowania przez klientów. Może też powodować finalnie wzrost znacznie większy niż o przywróconą stawkę VAT – dodaje dr inż. Motylska-Kuźma.

Analitycy z UCE RESEARCH wręcz ostrzegają, że będziemy świadkami „odroczonej drożyzny” nie tylko towarów z odmrożonym VAT-em. Mówią wprost, że dla sklepów to będzie dobra okazja do tego, żeby choć trochę podnieść ceny pozostałych towarów. – Do tego na bliskim horyzoncie mamy jeszcze podwyżkę cen prądu i gazu. One z pewnością mocno wpłyną na koszty codziennych zakupów – przypomina ekspertka z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

Zebrane dane pokazują też, że w kwietniu br. na 17 monitorowanych kategorii 10 wykazało jednocyfrowy wzrost (w marcu – 7, w lutym – 10, a w styczniu – 8 kategorii). Do tego 2 grupy towarów zdrożały dwucyfrowo (wcześniej – odpowiednio 1, 2 i 5). Pozostałe kategorie potaniały. – W kwietniu ceny wielu produktów rosły rdr. w podobnym zakresie, jak w I kw. br. Sam fakt, iż w porównaniu z marcem przybyło dwucyfrowych podwyżek, należy wiązać z przywróceniem 5% stawki na wybrane art. żywnościowe – ocenia ekspert z Uniwersytetu WSB Merito.

Z raportu także wynika, że w kwietniu kolejny raz z rzędu najbardziej ze wszystkich kategorii podrożały dodatki spożywcze (tj. ketchupy, majonezy, musztardy i przyprawy) – o 11,7% rdr. W marcu zanotowały podwyżkę rdr. o 15,4%, w lutym – o 12,1%, a w styczniu – o 12,8%.

– Widać lekkie wyhamowanie dynamiki podwyżek, które mogło mieć związek z przedświątecznymi promocjami. Ale nie jest to spektakularny spadek. Pod koniec kwietnia Polacy, szykując się na długi weekend, wykazywali wzmożony popyt na produkty kojarzące się z grillowaniem i biesiadowaniem. To spowodowało, że dodatki spożywcze dalej utrzymały się na wysokim poziomie – tłumaczy dr inż. Anna Motylska-Kuźma.

Na drugim miejscu w rankingu drożyzny są słodycze i desery z podwyżką o 10,6% rdr. W marcu rdr. podrożały o 9,6%, w lutym – o 10,5%, a w styczniu – o 14,3%. Jak podkreślają autorzy raportu, ta kategoria kolejny miesiąc z rzędu mocno trzyma się w ścisłej czołówce drożyzny. Wpływają na to wyjątkowo drogie półprodukty.

– Ceny kakao na światowych rynkach biją kolejne rekordy. Na giełdzie w Londynie pod koniec kwietnia br. tona tego surowca kosztowała ponad 7,8 tys. GBP, a rok wcześniej – 2,2 tys. GBP. To 3,5-krotny wzrost w ciągu zaledwie 12 miesięcy. A podkreślić należy, iż Zachodnia Afryka, która odpowiada za ponad 70% światowej produkcji, wciąż mierzy się z wyzwaniami związanymi z warunkami pogodowymi, efektywnością produkcji i niestabilną sytuacją polityczną. Do tego ceny cukru na światowym i krajowym rynku są najwyższe od lat. Jeśli na to nałoży się wysokie koszty energii i paliw, nikogo nie powinny zaskakiwać podwyższone ceny słodyczy i deserów – zapewnia dr Orpych.

Na trzeciej pozycji w zestawieniu widać napoje bezalkoholowe ze wzrostem o 8,1% rdr. W marcu zdrożały rdr. o 9,1%, w lutym – o 8,7%, a w styczniu – o 13,8%. – Podobnie, jak w przypadku słodyczy, napoje potrzebują dużej ilości cukru, którego ceny są obecnie bardzo wysokie. Poza tym rosnąca presja na stosowanie opakowań przyjaznych dla środowiska, obciążenia podatkiem cukrowym i zaczynający się właśnie sezon zwiększonego spożycia sprzyjają podnoszeniu cen tych artykułów – tłumaczy dr inż. Motylska-Kuźma.

Czwarta w rankingu jest chemia gospodarcza z podwyżką o 7,7% rdr. To mniejszy wzrost rdr. niż w marcu – o 9,7%, w lutym – o 9,4%, a także w styczniu – o 10,9%. – Ceny chemii gospodarczej związane są przede wszystkim z kosztami energii i pracy, które ostatnio mocno uderzyły w przedsiębiorców. Jeżeli nałożymy na to wymagania związane ze zrównoważonym rozwojem i aspektami środowiskowymi, znajdziemy odpowiedź na pytanie, dlaczego ta kategoria nieustannie drożeje – zwraca uwagę ekspertka.

Zestawienie TOP5 podwyżek w kwietniu br. zamykają art. dla dzieci z wynikiem 5,5% rdr. W marcu podrożały rdr. o 4,2%, w lutym – o 6,5%, a w styczniu – o 7,1%. – To specyficzna kategoria. Obejmuje produkty żywnościowe i środki higieny osobistej, niezbędne do codziennego funkcjonowania, z których po prostu nie sposób zrezygnować. Nawet w przypadku galopujących cen i konieczności zaciskania pasa, ograniczanie zakupów nie staje się udziałem art. dla dzieci – podsumowuje dr Robert Orpych.

Opis metody badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od blisko 7 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z kwietnia 2024 r. i analogicznego okresu z 2023 r. Dotyczyło to 17 kategorii i 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 66 tys. cen detalicznych z ponad 30,5 tys. sklepów, należących do 54 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry, docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Grupa Mex Polska szacuje dwa razy większy zysk w Q1 2024

Osiągnięcie ponad dwa razy wyższego zysku netto rr w Q1 2024 roku szacuje notowana na GPW spółka holdingowa Mex Polska (0,60 mln zł vs 0,30 mln zł z Q1’ 23). Skonsolidowany zysk operacyjny (EBIT) ma wynieść 1,02 mln zł w porównaniu do 0,70 mln zł w analogicznym okresie roku ubiegłego (+45,3 proc. rr). Spodziewane skonsolidowane przychody netto ze sprzedaży mają przekroczyć 22,45 mln zł (+11,7 proc. rr). Wyraźny wzrost skonsolidowanych wyników finansowych jest efektem konsekwentnej polityki rozwoju Grupy i stałej koncentracji na kontroli kosztów operacyjnych i marż. To także zasługa udanych otwarć nowych lokali i wysokiej rentowności dotychczas funkcjonujących lokali. Najbardziej dochodowym segmentem Grupy pozostaje segment bistro.

Ostateczne wyniki za Q1 br. zostaną opublikowane 22 maja 2024 roku.

– Wszystko wskazuje na to, że pierwszy kwartał  bieżącego roku da nam zarobić, poprzez podwojenie wyniku netto rr, co uznajemy za spory sukces. Wyraźna tendencja wzrostowa to rezultat konsekwentnie realizowanej strategii rozwoju Grupy, opartej na systematycznych otwarciach nowych lokali własnych, ciągłym monitorowaniu kosztów oraz systematycznej analizie otoczenia rynkowego. Jestem zadowolony, że udaje nam się systematycznie zwiększać także naszą sprzedaż, na co bez wątpienia wpływa przemyślana i zdywersyfikowana oferta naszych lokali oraz wyważona polityka cenowa. Pozytywny wpływ ma również częściowe działanie w modelu franczyzowym. To właśnie tak odpowiednio dobrane działania dają nam solidne podstawy do optymistycznych prognoz na kolejne kwartały. – mówi Dariusz Kowalik, Członek Zarządu i Dyrektor Finansowy w Mex Polska SA.

Mex Polska SA wraz ze spółkami powiązanymi organizacyjnie i kapitałowo tworzą solidną grupę kapitałową, która zarządza obecnie 48 lokalami gastronomicznymi. W portfolio Grupy znajduje się 5 popularnych konceptów: The Mexican, PanKejk, Prosty Temat, Pijalnia Wódki i Piwa oraz Chicas&Gorillas.

Dwa ostatnie koncpepty należą do segmentu bistro, czyli najbardziej dochodowego obszaru Grupy, który jest cały czas rozwijany i dostosowywany do potrzeb klientów i rynku gastronomicznego.

Kluczowym celem Mex Polska pozostaje dalsze skalowanie przychodów, poprzez ciągłą rozbudowę konceptów i poszukiwanie coraz to atrakcyjniejszych lokalizacji.

W najbliższych miesiącach Grupa Mex Polska planuje uruchomienie 5 nowych lokali.

Rosnący pipeline złożonych ofert i kolejny okres solidnych wyników i przepływów operacyjnych Mabion w 1Q 2024

  • Mabion opublikował wyniki finansowe za 1Q 2024, po raz kolejny osiągając znaczące przychody i wyniki wygenerowane z usług CDMO (ang. Contract Development and Manufacturing Organization) z zachowaniem wysokiej marży EBITDA na poziomie 47% (bez materiałów)
  • W 1Q 2024 roku Mabion wypracował:
  • 33,1 mln PLN przychodów (bez przychodów z zakupu materiałów)
  • 15,5 mln PLN EBITDA
  • 13,5 mln PLN EBIT
  • 17,5 mln PLN zysku netto
  • Solidny poziom zysku netto i dziesiąty kwartał z rzędu generowania stabilnych przychodów operacyjnych w wyniku realizacji wysoko marżowych usług kontraktowych dla amerykańskiego partnera Novavax
  • Ponad 24,0 mln PLN przepływów pieniężnych netto z działalności operacyjnej przyczyniło się do zwiększenia stanu gotówki na koniec 1Q 2024 do 48,8 mln PLN. Ponadto po dniu bilansowym do dnia publikacji raportu Spółka otrzymała ​od Novavax kolejne płatności w kwocie 3,5 mln USD, co zabezpiecza planowane działania związane z realizacją Strategii w 2024 roku
  • Na dzień publikacji raportu 1Q 2024 sytuacja finansowa Mabion pozwala na prowadzenie działalności i regulowanie zobowiązań przez co najmniej kolejne 12 miesięcy, a Spółka nie identyfikuje potrzeb pozyskania dodatkowego finansowania zewnętrznego
  • Kontynuowana wzmożona działalność w obszarze Business Development z bezpośrednim przełożeniem na rosnącą wartość aktywnych ofert, które na dzień publikacji sprawozdania wynoszą 298 mln USD, uwzględniając cześć usługową (230 mln USD) oraz część materiałową (68 mln USD)
  • Istotne wzmocnienia i objęcie kluczowych stanowisk przez doświadczonych managerów o międzynarodowym doświadczeniu: Marty Henehan jako BD Director na Amerykę Północną oraz dr Nigel Stapleton jako BD Director na Europę
  • Pozytywny wynik audytów i uzyskanie przedłużenia ważności certyfikatów GLP (ang. Good Laboratory Practice) oraz GMP (ang. Good Manufacturing Practice) odpowiednio dla laboratorium w Łodzi i dla zakładu w Konstantynowie Łódzkim

„Z powodzeniem realizujemy usługi CDMO, komercjalizując wysokie kompetencje zbudowane w Mabion, co przekłada się na kolejny z rzędu solidny kwartał na poziomie wygenerowanych wyników. Wysokie przychody osiągnęliśmy pomimo presji kursu USDPLN, a dyscyplina kosztowa i wysoka efektywność zarządzania, ponownie przełożyła się na bardzo dobrą rentowność na wszystkim poziomach wyników, w tym na marżę EBITDA na poziomie 47%. Opublikowane wyniki oraz wysokie przepływy operacyjne i dalsze wpływy od Novavax po dniu bilansowym, zgodnie z wcześniejszymi założeniami zabezpieczają naszą pozycję finansową i pozwalają kontynuować realizację wyznaczonych w najbliższym czasie celów strategicznych. Działania z obszaru Business Development i konsekwentny wzrost złożonych ofert, będących aktualnie w trakcie rozstrzygnięcia, jest dla nas priorytetem. Funkcjonujemy w dobrze zgranym zespole pod przewodnictwem bardzo doświadczonych managerów w kluczowych dla nas destynacjach: Ameryki Płn. oraz Europy i wierzymy, że pożądany efekt w postaci dywersyfikacji naszej bazy przychodowej jest kwestią czasu. Pracujemy prężnie, żeby rosnący pipeline złożonych ofert, które sięgają już niemal 300 mln USD, przełożyć na podpisane kontrakty”komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Wyniki finansowe 1Q 2024

Kolejny kwartał z rzędu Mabion wygenerował istotne przychody ze sprzedaży wraz z częścią leasingową (tj. bez uwzględnienia przychodów z zakupów materiałów), które w 1Q 2024 roku wyniosły 33,1 mln PLN. Spółka utrzymała bardzo dobrą rentowność na wszystkich poziomach wyników, osiągając 79,8% marży brutto ze sprzedaży (bez materiałów), 46,8% marży EBITDA (bez materiałów) oraz 40,9% marży EBIT (bez materiałów). Na poziomie EBITDA Mabion zanotował wynik w wysokości 15,5 mln PLN, a zysk operacyjny wyniósł 13,5 mln PLN. Spółka wygenerowała wysoki kwartalny zysk netto na poziomie 17,5 mln PLN.

W okresie 1Q 2024 Mabion otrzymał płatności z tytułu realizacji umowy z Novavax w wysokości 9,7 mln USD, a po dniu bilansowym do dnia publikacji sprawozdania finansowego otrzymał kolejne 3,5 mln USD. Od początku współpracy z Novavax do dnia publikacji sprawozdania finansowego otrzymane płatności od Novavax wyniosły ponad 88 mln USD.

„Wysoka skuteczność w zarządzaniu procesami biznesowymi oraz realizowany kontrakt dla Novavax ponownie przełożyły się na nasze bardzo dobre wyniki finansowe. Osiągnęliśmy solidny poziom zysku netto z powtarzalnej działalności CDMO, a także odnotowaliśmy wysokie dodatnie przepływy na poziomie +24,0 mln PLN. W efekcie stan środków pieniężnych na koniec marca br. wzrósł wobec stanu na koniec 2023 r. i wyniósł 48,8 mln PLN, co – razem z otrzymanymi płatnościami Novavax po dacie bilansowej w kwocie 3,5 mln USD – zabezpiecza naszą pozycję finansową i na dzisiaj pozwala wdrażać najbliższe plany związane z realizowaną przez Mabion Strategią”komentuje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych w Mabion S.A.

Współpraca z Novavax zapoczątkowana w październiku 2021 roku została przedłużona aneksem z 2022 roku do końca 2026 roku, z częścią gwarantowaną do końca maja 2024 roku, w zakresie której Mabion świadczy usługi na bazie umowy produkcyjnej oraz towarzyszących zleceń dodatkowych w obszarze wykonywania analityki i usług logistycznych.

“W kolejnych miesiącach będziemy kontynuować świadczenie dla Novavax wybranych usług dodatkowych, jednocześnie deklarując wobec naszego amerykańskiego partnera gotowość do dalszej współpracy w zakresie wytwarzania produktów biologicznych. Wiąże nas budowana od ponad 3 lat relacja, z której jesteśmy bardzo zadowoleni”dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu ds. Rozwoju Biznesu w Mabion S.A.

Działania business development i aktywność na targach branżowych

Mabion w 1Q 2024 kontynuował intensywne działania business development, obejmujące rozbudowę struktur sprzedażowych na kluczowych rynkach: amerykańskim i europejskim oraz uczestnictwo w najważniejszych branżowych konferencjach i targach w celu zwiększenia rozpoznawalności Spółki i jej oferty usług CDMO na arenie międzynarodowej oraz dywersyfikacji przychodów w postaci pozyskania nowych kontraktów z obszaru kontraktowego wytwarzania.

Zespół Business Development (BD) – bezpośrednio odpowiedzialny za realizację strategii sprzedażowej Mabion – liczy obecnie ośmiu wysokiej klasy ekspertów, w tym dwóch zatrudnionych ostatnio managerów z międzynarodowym doświadczeniem: Marty Henehan, który w lutym br. objął stanowisko Business Development Director na Amerykę Płn. oraz dr Nigel Stapleton, który w kwietniu br. został zatrudniony na stanowisku Business Development Director na Europę. Dołączenie do zespołu BD managerów w kluczowych dla branży CDMO destynacjach ma istotne znaczenie dla procesu pozyskania nowych klientów, ponieważ dysponują oni rozległą siecią kontaktów i są rozpoznawalni w środowisku branżowym, co usprawnia dotarcie do najważniejszych osób w międzynarodowych firmach farmaceutycznych odpowiedzialnych za wybór dostawców usług CDMO, dla których Mabion może zostać partnerem biznesowym.

Ważnym elementem business development jest także aktywny udział Mabion w targach i konferencjach branżowych, ponieważ umożliwia nawiązanie bezpośrednich relacji z potencjalnymi klientami i prezentację szerokiego zakresu usług CDMO, jakim dysponuje Spółka. W 2024 roku Mabion ma zaplanowany udział w szeregu konferencji i targów branżowych w liczbie istotnie wyższej niż w 2023 roku. W tym roku przedstawiciele Spółki byli obecni na najważniejszych eventach, takich jak: Biotech Showcase i JP Morgan Healthcare, odbywających się w San Francisco, DCAT w Nowym Jorku, Bio Europe Spring i Bioprocessing Summit Europe w Barcelonie, American Biomanufacturing Summit w San Francisco i CPHI North America w Filadelfii. Spółka ma także wypełniony kalendarz, jeśli chodzi o udział w innych kluczowych międzynarodowych wydarzeniach branżowych w tym roku zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie.

“Widzimy, że nasze działania business development przynoszą już efekty w postaci rosnącej puli złożonych i rozpatrywanych ofert na usługi CDMO, których skumulowana wartość obecnie wynosi 298 mln USD (wartość ta uwzględnia zarówno wartość usług jak i materiałów i surowców wymaganych do realizacji). Dla porównania w listopadzie 2023 roku, kiedy publikowaliśmy wyniki 3Q 2023, ofertowana wartość usług Spółki wynosiła nieco poniżej 30 mln USD. Mamy obecnie otwarte 34 procesy sprzedażowe i szacujemy, że średni czas obserwowany w branży od rozpoczęcia ofertowania do rozstrzygnięcia propozycji wynosi około 12 miesięcy. Jesteśmy także już po pierwszych wizytach w naszym zmodernizowanym zakładzie w Konstantynowie Łódzkim przedstawicieli firm zainteresowanych współpracą i mamy zaplanowane kolejne w następnych tygodniach. Jesteśmy przekonani, że nasza aktywność na międzynarodowych targach i konferencjach w tym roku oraz skuteczność zatrudnionych Business Development Director-ów na Amerykę Płn. i Europę przełożą się w niedługim terminie na nowe kontrakty i docelowo dywersyfikację strumienia naszych przychodów”mówi Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu ds. Rozwoju Biznesu w Mabion S.A.

Tabela 1. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu kwartalnym

Dane w mln PLN 1Q 22 2Q 22 3Q 22 4Q 22 1Q 23 2Q 23 3Q 23 4Q 23 1Q 24
Przychody razem (w tym) 38,6 43,9 38,5 42,9 39,5 36,0 29,6 46,5 34,0
     Przychody ze sprzedaży 22,3 17,5 14,1 36,7 38,2 34,3 28,0 39,9 32,2
     Przychody z tytułu leasingu 1,8 1,4 1,3 1,1 1,2 1,1 0,0 0,3 0,9
     Przychody z zakupu materiałów 14,5 25,0 23,1 5,1 0,2 0,6 1,6 6,3 0,9
Koszt własny sprzedaży
i zakupionych materiałów
-21,8 -33,3 -29,9 -13,0 -9,1 -8,6 -6,4 -13,0 -7,5
Zysk brutto na sprzedaży 16,8 10,7 8,6 29,9 30,5 27,4 23,2 33,5 26,4
Marża brutto ze sprzedaży
bez przychodów materiałowych
69,7% 56,2% 55,7% 79,2% 77,5% 77,5% 82,8% 83,4% 79,8%
Marża brutto na sprzedaży 43,5% 24,3% 22,3% 69,7% 77,0% 76,1% 78,3% 72,1% 77,8%
Koszty R&D i ogólnego zarządu -9,7 -8,0 -14,3 -11,8 -12,5 -10,2 -12,3 -11,5 -12,5
Odpis z tytułu utraty wartości rzeczowych aktywów trwałych -12,2
EBITDA 9,6 5,6 (4,4) 26,4 19,8 19,2 12,8 10,4 15,5
Marża EBITDA
bez przychodów materiałowych
39,9% 29,6% n/a 69,7% 50,4% 54,2% 45,8% 25,9% 46,8%
Marża EBITDA 24,9% 12,8% n/a 61,4% 50,1% 53,3% 43,4% 22,4% 45,6%
Amortyzacja 2,5 2,5 2,0 1,9 1,8 1,7 2,0 1,7 2,0
EBIT 7,1 3,1 (6,4) 24,5 18,0 17,5 10,9 8,7 13,5
Marża EBIT
bez przychodów materiałowych
29,4% 16,3% n/a 64,7% 45,9% 49,4% 38,8% 21,6% 40,9%
Marża EBIT 18,4% 7,0% n/a 56,9% 45,6% 48,5% 36,7% 18,7% 39,8%
Zysk/strata brutto 7,4 5,1 (5,1) 14,5 16,5 15,2 10,9 7,3 17,5
Podatek dochodowy 1,2 (8,6)
Zysk/strata netto 7,4 5,1 (5,1) 15,7 16,5 15,2 10,9 (1,3) 17,5

Inwestorzy czekają na raport o inflacji w USA

Wczoraj na Wall Street obserwowaliśmy konsolidację notowań głównych indeksów giełdowych. Byliśmy świadkami również niewielkich zmian rentowności amerykańskich obligacji. Kurs EUR/USD urósł powyżej 1,08 a złoto wykonało korektę z poziomu 2375 do 2335 USD. Inwestorzy czekają na środowy raport inflacyjny z USA, który może wzmocnić narrację o wyższych stopach procentowych przez dłuższy czas tego roku. Aktualnie kontrakty Fed Funds Futures wyceniają łączną obniżkę o 27 punktów bazowych do posiedzenia FOMC 7 listopada oraz 41 pb do grudnia. Prawdopodobieństwo czerwcowej redukcji kosztu pieniądza przez amerykańską instytucję jest w tym momencie bardzo niskie.

W pierwszych trzech miesiącach ceny konsumpcyjne w Stanach Zjednoczonych gwałtownie wzrosły, po tym jak w całym ubiegłym roku obserwowaliśmy dość dynamiczny proces dezinflacyjny. Kwietniowy odczyt prawdopodobnie również będzie wskazywał na podbicie wskaźnika CPI, choć być może będzie ono nieco mniejsze niż w poprzednich okresach. W najbliższym czasie Fed-owi ciężko będzie w pełni okiełznać inflacje i pozostanie ona prawdopodobnie nieco powyżej celu przez dłuższy czas.

To, że w pierwszym kwartale nie odnotowano dalszych postępów w kierunku celu Rezerwy Federalnej przyznał sam jej prezes, czyli Jerome Powell podczas ostatniej konferencji. Jeśli spojrzymy na wskaźnik bazowy, który wyłącza ceny energii oraz żywności, otrzymaliśmy ostatnio dynamikę miesięczną na poziomie 0,4 proc.. Daje to wynik dwukrotnie większy od zakładanego celu amerykańskiej instytucji.

Tym, co w głównej mierze decyduje teraz o podbiciu inflacji, jest gwałtowny wzrost kosztów wynagrodzeń, które są przerzucane na konsumentów korzystających z usług. Z drugiej strony pewną ulgę przynoszą spadające ceny towarów.

Jeszcze niedawno rynek spekulował, że Fed obniży stopy procentowe w czerwcu. Teraz ten termin jest niemal całkowicie odrzucany przez rynek. Mówi się o wrześniu lub o grudniu. Wszystko wskazuje na to, że projekcje Fedu z końca 2023 roku oraz z marca (zbliżone do tych poprzednich) dotyczące ścieżki stóp procentowych nie zmaterializują się, choć nie można w pełni tego wykluczyć, bo gospodarka może nas zaskoczyć w kolejnych miesiącach i tym samym Fed będzie zmuszony do reagowania.

Rezerwa Federalna co chwila powtarza, że polityka monetarna jest i będzie determinowana przez napływające dane. W ostatnim czasie pojawiły się pewne sygnały z gospodarki, które mogą pomóc w walce z inflacją. Mowa tu chociażby o ostatnim raporcie zatrudnienia, w którego szczegółach możemy zauważyć, że wzrost średnich zarobków godzinowych uplasował się poniżej oczekiwań a liczba nowych miejsc pracy wyniosła 175 tys. – co daje wynik najgorszy od pół roku. Wciąż kurczy się liczba wolnych miejsc pracy na co wskazuje ankieta JOLTS a dane zaczynają wskazywać poziomy obserwowane przed 2019 rokiem. W dalszej perspektywie oczekiwane jest spowolnienie wzrostu płac, co pośrednio zredukuje presję inflacyjną. Potrzebnych jest jednak jeszcze kilka słabych raportów, żeby Fed miał pewność, że zmiany są trwałe i podążają w oczekiwanym kierunku.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Legimi ze wzrostem przychodów w I kwartale 2024 r. na poziomie 46 proc. rdr.

Legimi po raz kolejny znacząco poprawia swoje wyniki finansowe. W I kwartale 2024 roku spółka wygenerowała 27,3 mln PLN przychodów ze sprzedaży, co w porównaniu z analogicznym okresem 2023 roku oznaczało wzrost o 46 proc. Wartość EBITDA wyniosła 2,9 mln PLN, a zysku netto 1,8 mln PLN, podczas gdy rok temu spółka odnotowała stratę kolejno 413 tys. PLN oraz 1,3 mln PLN. Poprawa wyników jest w dużej mierze efektem realizacji przyjętej rok temu nowej polityki cenowej, która konsekwentnie zwiększa średnią wartość przychodu na użytkownika.

Z radością dzielimy się wynikami finansowymi wypracowanymi przez nas w minionym kwartale. Na ich osiągnięcie złożyło się wiele podjętych przez nas działań i zrealizowanych kamieni milowych. Jednym z takich wydarzeń było uruchomienie w grudniu zeszłego roku testowej wersji tzw. „wirtualnego bibliotekarza”, który jest rezultatem zakończonego projektu dofinansowanego ze środków UE, dotyczącego systemu rekomendacyjnego opartego na sztucznej inteligencji. Wdrażanie algorytmów rekomendacyjnych wpływa nie tylko na wzrost przychodów, ale także na efektywne zarządzanie kosztami zakupu treści – mówi Mikołaj Małaczyński, prezes zarządu Legimi.

Zarząd spółki twierdzi, że pierwsze efekty wdrożenia technik AI są bardzo obiecujące. Przyspieszają one pozyskiwanie nowych użytkowników oraz zwiększają retencję dotychczasowych, co pozytywnie wpływa na rentowność Legimi. Spółka równolegle także pracuje nad nowymi, innowacyjnymi funkcjonalnościami w ramach rozwoju swojej platformy, co ma jej pozwolić sprostać dynamicznie zmieniającym się potrzebom rynku oraz otworzyć nowe możliwości współpracy z partnerami biznesowymi.

Stały rozwój naszej platformy jest jednym ze strategicznych założeń Legimi, który ma na celu m.in. zwiększenie wartości, jaką dostarczamy naszym użytkownikom. Jedną ze składowych oferty Legimi od tego roku są dodatkowe produkty abonamentowe, które od początku roku można wykupić wspólnie z dostępem do biblioteki Legimi. Są wśród nich popularne aplikacje promujące zdrowy styl życia takie jak Diet&Training by Ann od Anny Lewandowskiej, Aplikacja dr Dąbrowskiej oraz Readmio z interaktywnymi bajkami dla dzieci czy Youniversity – z kursami online – dodaje Mikołaj Małaczyński.

Pod koniec zeszłego roku w akcjonariacie Legimi pojawiła się Wirtualna Polska Holding, która poprzez spółkę zależną Wirtualna Polska Media posiada 32,7% akcji, upoważniających do 25,9% udziałów na WZA. W ramach strategicznych założeń, Legimi planuje rozwijać współprace z partnerami oferującymi produkty subskrypcyjne, przez co spółka widzi wiele możliwości synergii z podmiotami wchodzącymi w skład Grupy WP.

Obniżki stóp dopiero w 2025 r.

Profesor Adam Glapiński potwierdził, że nie należy oczekiwać zmian stóp procentowych w tym roku. Jeżeli mowa o braku zmian to warto zwrócić uwagę na ratingi Polski. Nie zmieniło się również bezrobocie w Kanadzie.

Konferencja prezesa NBP

Adam Glapiński w ostatnim czasie mocno uspokoił show na konferencjach prasowych. Fani gatunku mogą być zawiedzeni, za to analitycy czekający na wskazówki co do dalszych decyzji odnajdują coś dla siebie. Na ostatniej konferencji bardzo wprost przedstawiana była perspektywa obniżek stóp procentowych dopiero w 2025 roku. Warto zwrócić uwagę, że w wypowiedziach wyraźnie widać, że rolą banku będzie reagowanie na wydarzenia, które się utrzymują przez dłuższy czas, a nie proaktywne podejście. Jeżeli taki sposób prowadzenia polityki monetarnej zostanie faktycznie utrzymany, to jeżeli dojdzie do odbicia poziomu wzrostu cen w wakacje, a wiele na to wskazuje, to faktycznie do końca roku obniżki nam nie grożą. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że mamy w branży rolnej pierwsze dobre sygnały. W praktyce zbiory były w zeszłym roku jeszcze gorsze, co daje tak cenny w obecnej sytuacji bodziec potencjalnie obniżający inflację.

Ratingi bez zmian

Piątkowe decyzje agencji ratingowych okazały się bez wpływu na rynki. Agencja S&P utrzymała rating na poziomie A- oraz perspektywę stabilną. Agencja Fitch utrzymała dokładnie ten sam poziom, również zachowując perspektywę stabilną. Agencje ratingowe zwyczajowo zanim dokonają ewentualnej zmiany ratingu, wcześniej modyfikują perspektywę wskazując przyszły kierunek zmian. W rezultacie pewne decyzje da się antycypować wcześniej. Wyjątkiem oczywiście są sytuacje nagłych kryzysów, kiedy możliwe są gwałtowne niezapowiedziane zmiany. Obecne publikacje nie miały z powyższych powodów wpływów na złotego.

Lepsze dane z Kanady

Piątkowe dane z tamtejszego rynku pracy okazały się lepsze od oczekiwań. Oczekiwano bowiem wzrostu stopy bezrobocia z 6,1% na 6,2%, a faktycznie udało się ją utrzymać na niezmienionym poziomie. Jeszcze lepszą informacją jest zmiana zatrudnienia. Spodziewano się 19 tysięcy miejsc pracy, a utworzono ich delikatnie ponad 90 tysięcy. Co prawda ponad połowa z nich powstała w niepełnym wymiarze godzin. Warto zwrócić uwagę, że tych na pełen etat i tak było ponad dwa razy więcej niż analitycy oczekiwali. Są to obiektywnie dobre dane pozwalające Kanadzie trwać w obecnej polityce monetarnej. Wielu komentatorów podnosiło bowiem argument, że w ciągu roku bezrobocie wzrosło tam o ponad 1 punkt procentowy, co wymaga działań. Skoro stopy procentowe mają pozostać na niezmienionym poziomie nadal to nie można się dziwić, że po decyzji dolar kanadyjski zyskiwał na wartości.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Rumunia – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Sektor BTR w Polsce urósł o 40% kolejny rok z rzędu

W 2023 roku polski rynek mieszkań na wynajem (BTR – Build-to-Rent) był świadkiem historycznego rekordu podaży. Do użytku oddano ponad 5 100 nowych mieszkań, co stanowi 40-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim. Na koniec 2023 roku w ofercie inwestorów instytucjonalnych dostępnych było ponad 16 000 mieszkań BTR, z czego blisko 32% zostało oddanych do użytku w tym samym roku. Warto jednak zauważyć, że mieszkania z rąk instytucji stanowiły zaledwie 1,4% całkowitej podaży mieszkań na wynajem w głównych miastach Polski, podczas gdy ponad 98% zasobów stanowi własność prywatna, szacowana na ponad 1,2 miliona lokali. Według ekspertów Knight Frank i Dentons, którzy opracowali najnowszy raport o rynku BTR w Polsce, dynamiczny rynek nieruchomości i panujące warunki społeczno-gospodarcze stwarzają nowe możliwości dalszej ekspansji tego sektora w Polsce. Potwierdzają to również ankietowani inwestorzy.

Knight Frank i Dentons po raz pierwszy stosują sformułowanie BTR, które precyzyjniej określa rynek mieszkań najmu instytucjonalnego i wydziela ten segment z całego rynku najmu. Powszechnie dotychczas używany skrót PRS (Private Rented Sector) w swojej definicji odnosi się również do prywatnego najmu mieszkań. W kontekście różnic pomiędzy tymi segmentami rynku konieczne było ich jasne zdefiniowanie na nowo.

Najważniejsze wnioski jakie płyną z raportu Dentons i Knight Frank:

  • Na koniec 2023 roku od inwestorów instytucjonalnych dostępnych było do wynajęcia ponad 16 000 mieszkań BTR, z czego blisko 32% zostało oddanych do użytku w tym samym roku.
  • Mieszkania BTR stanowiły zaledwie 1,4% ogółu zasobów mieszkań na wynajem w głównych miastach Polski, podczas gdy zasoby mieszkań na wynajem będących własnością prywatną szacowane są na ponad 1,2 mln lokali, co daje udział w rynku na poziomie 98,7%.
  • Warszawa wyróżnia się jako największy segment BTR w Polsce, który odpowiada za około 41% udziału w całkowitych zasobach BTR w kraju. W stolicy znajduje się obecnie ponad 6 600 mieszkań BTR, a w budowie jest kolejnych 4 400 lokali.
  • Miasta regionalne również dotrzymują kroku stolicy pod względem rozwoju. W porównaniu do roku 2022 łączne zasoby lokali BTR w miastach regionalnych wzrosły o ponad 50%. Całkowite zasoby wynoszą ponad 9 600 mieszkań.
  • Do końca 2024 roku do użytku zostanie oddanych około 6 500 mieszkań. Grunty, na których może powstać około 36 200 mieszkań zostały już zabezpieczone przez inwestorów.
  • W ustabilizowanych projektach, które funkcjonują na rynku od co najmniej 12 miesięcy, średni współczynnik pustostanów w całej Polsce na koniec 2023 roku oszacowano na 1,6%.
  • Brak jednolitych przepisów pozwala na realizację projektów BTR zarówno na gruntach z przeznaczeniem mieszkaniowym, jak i usługowym.

Przeprowadzony wśród inwestorów aktywnych na rynku BTR barometr sentymentu rynkowego potwierdził, że ponad 40% podmiotów szacuje prime yield w Warszawie na poziomie 5,50%-6%, a niespełna 20% na ponad 6%. Wszyscy ankietowani (100%) potwierdzili również, że ich strategia rozwoju przewiduje realizację nowych projektów. Oba wskaźniki potwierdzają zaufanie do tego segmentu rynku. Jednocześnie zapytani o bariery i ryzyka w rozwoju rynku wskazują na koszty finansowania (69%), ograniczoną dostępność gruntów (44%) i ich przeszacowaną wartość przez sprzedających (44%). Z perspektywy prawnej najczęściej wymieniano brak REIT-ów (69%) oraz przejrzystych regulacji podatkowych (62%).

„Rynek mieszkań na wynajem – BTR – w Polsce rozwija się dynamicznie, stanowiąc atrakcyjną perspektywę dla inwestorów. Pod koniec roku, liczba dostępnych mieszkań na wynajem na instytucjonalnym rynku najmu przekroczyła 16.000, a prawie 12.000 mieszkań jest cały czas w budowie. Wzrost popytu jest widoczny szczególnie w dużych miastach – w Warszawie, w Krakowie i we Wrocławiu i to również w tych lokalizacjach ankietowani w naszym badaniu inwestorzy planują nowe projekty. Warto podkreślić, że inwestorzy coraz lepiej orientują się w tym sektorze i rozważają różnorodne opcje zakupu gruntów oraz projektów. Grunty komercyjne, które umożliwiają zabudowę zbiorową, jeszcze rok temu nie przyciągały dużego zainteresowania wśród podmiotów instytucjonalnych, ale obecnie stają się dla nich coraz bardziej atrakcyjne. Zmiana podejścia wynika wprost z przewagi jakie mają one na gruntami z przeznaczeniem pod zabudowę mieszkaniową. Są to przede wszystkim lepsza lokalizacja, większa dostępność oraz przede wszystkim atrakcyjna cena.” – skomentowała Sylwia Jankowska, Investment Broker w dziale Capital Markets w Knight Frank.

Krzysztof Cipiur, Managing Partner i Head of Capital Markets w Knight Frank dodał: „Z ogromnym entuzjazmem obserwujemy dynamiczny rozwój sektora budownictwa mieszkaniowego w Polsce, zwłaszcza w segmencie Build-to-Rent. Sektor BTR na świecie odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu przestrzeni miejskiej, efektywnie odpowiadając na rosnące zapotrzebowanie na mieszkania, a także ustanawiając nowe, wyższe standardy jakościowe. Jest to istotne dopełnienie rozdrobionej oferty mieszkaniowej na rynku prywatnym. Ponadto, BTR jest postrzegane jako stabilne aktywo inwestycyjne, które wyróżnia się wysokimi wskaźnikami najmu, przewyższającymi inne istotne sektory rynku nieruchomości, takie jak biura, centra handlowe czy obiekty logistyczne.”

„Od 2023 r. polski rynek nieruchomości komercyjnych przeżywa trudny okres, a wolumeny transakcji są znacznie niższe od tych z poprzednich, rekordowych lat. Jednak niektóre klasy aktywów nadal się wyróżniają na tle innych i przyciągają uwagę inwestorów. Jedną z nich jest sektor mieszkaniowy, a dokładnie segment mieszkań na wynajem (BTR – build-to-rent). W trzeciej edycji naszego raportu, przygotowanego wspólnie z firmą doradczą Knight Frank, przyglądamy się kluczowym zmianom prawnym i podatkowym, które będą miały istotny wpływ na ten sektor w nadchodzących miesiącach” – powiedział Piotr Staniszewski, Partner w Zespole Nieruchomości w kancelarii Dentons.

„Ze względu na coraz większą praktykę rynkową, opodatkowanie projektów BTR staje się coraz bardziej przewidywalne. W ostatnim czasie obserwujemy również korzystne zmiany, w tym m.in. możliwość opodatkowania budynków mieszkalnych wynajmowanych długoterminowo osobom fizycznym preferencyjną stawką podatku od nieruchomości (1,15 zł zamiast 33,10 zł). Niewątpliwie ogromnym impulsem rozwojowym dla rynku BTR byłoby wprowadzenie od dawna wyczekiwanych przez inwestorów przepisów dotyczących tzw.  REIT-ów, co wydaje się możliwe w przyszłości m.in. w świetle niedawno ogłoszonych przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii założeń do tych przepisów” – dodał Tomasz Krasowski, Managing Counsel w Zespole Prawa Podatkowego w kancelarii Dentons.

I kwartał 2024 roku na warszawskim rynku biurowym

Komentarz Henryka Bilskiego, Leasing Director w spółce deweloperskiej STRABAG Real Estate, do wyników na warszawskim rynku biurowym po I kwartale 2024 roku.

Ostatnie wyniki dotyczące stołecznego sektora biurowego wskazują jedno – Warszawa od blisko dekady wykazuje się stabilnym popytem. Widać co prawda spadek aktywności najemców w ujęciu dwuletnim, ale nie jest on symptomem załamania rynkowego. Podobnie jest ze wskaźnikami za I kwartał tego roku – niższy popyt jest po prostu efektem kumulacji i domykania umów najmu pod koniec 2023. Wtedy to podpisano transakcje na prawie 250 tys. mkw. Co więcej, patrząc na dane historyczne, początek roku zazwyczaj jest spokojniejszy, co wynika z cykliczności rynku nieruchomości. Niemniej jednak na aktualne wyniki nakłada się jeszcze jeden czynnik. Model pracy hybrydowej nie do końca zdążył się ukształtować, przez co firmy z pewną rezerwą mogą podchodzić do decyzji o wynajmie nowej powierzchni. Choć i to się zmienia, bo jak pokazują dane Cushman & Wakefield w I kwartale 2024 roku strukturę popytu w Warszawie zdominowały nowe umowy – stanowiły one blisko połowę wszystkich zawartych transakcji. Ze spokojem patrzę więc na kolejne miesiące. Do końca roku spodziewam się utrzymania tendencji spadkowej poziomu pustostanów. Obserwowany w minionym kwartale skok wskaźnika powierzchni niewynajętej jest moim zdaniem jedynie chwilowym odchyleniem. Za taki stan rzeczy odpowiada z jednej strony nowa podaż w Centralnym Obszarze Biznesowym. Z drugiej zaś wysoki wskaźnik pustostanów w lokalizacjach poza centrum (na Służewcu to około 20%), który wpływa na średnią dla całego rynku warszawskiego. Analizując dostępne dane, uważam więc, że sektor biurowy charakteryzuje się obecnie równowagą. Co prawda najemcy decydują się na mniejsze powierzchnie, ale liczba podpisywanych umów jest wyższa rok do roku. A to oznacza, że biuro, jako dobro wymagane dla firm, jest i wciąż będzie potrzebne.

Jak zredukować liczbę w L4 w firmie?

W obliczu dynamicznych zmian na rynku pracy oraz rosnących wyzwań związanych z utrzymaniem dobrostanu pracowników, firmy stają przed koniecznością zwrócenia szczególnej uwagi na zdrowie swoich zespołów. Informacje opublikowane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych dotyczące pierwszych trzech kwartałów 2023 roku są niepokojące. W ciągu tego okresu zarejestrowano ponad 16 milionów osób ubezpieczonych, dla których przyznano łącznie 173 miliony dni chorobowych.

Dane te stanowią nie tylko odzwierciedlenie obecnej sytuacji zdrowotnej polskich pracowników, ale również wskazują na potencjalne obszary dla działań prewencyjnych i wsparcia ze strony pracodawców. Rozwiązanie tego problemu wymaga zintegrowanego podejścia, w którym kluczową rolę odgrywa dbałość o dobrostan pracowników, co może mieć znaczny wpływ na zmniejszenie absencji chorobowej w firmie.

Dlaczego w firmach przybywa L4?

Aby skutecznie zmniejszyć liczbę dni chorobowych w firmie, kluczowe jest zrozumienie przyczyn leżących u podstaw wzrostu liczby zwolnień lekarskich. Przyczyny L4 są wielowymiarowe.

W wielu branżach można zaobserwować presję na osiąganie coraz to wyższych wyników, co często skutkuje nadmiernym obciążeniem pracą i wymaga spędzania długich godzin w biurze. Taka sytuacja, jeśli utrzymuje się przez dłuższy czas, może prowadzić do przeciążenia i związanych z nim problemów zdrowotnych. Dodatkowo, żyjemy w czasach, gdy tempo życia i ciągłe zmiany w środowisku pracy mogą generować znaczące poziomy stresu. Przewlekły stres jest czynnikiem ryzyka wielu chorób, w tym zaburzeń psychicznych, które mogą wymagać skorzystania ze zwolnień lekarskich. Wprowadzenie pracy zdalnej i elastycznych godzin pracy miało na celu poprawę jakości życia, jednak u niektórych osób może to prowadzić do zatarcia granic między życiem zawodowym a prywatnym, co z kolei może skutkować przemęczeniem i wypaleniem zawodowym. Kolejnym problemem jest niewystarczające wsparcie w miejscu pracy, zarówno ze strony przełożonych, jak i współpracowników, a także niedostateczne szkolenia dotyczące radzenia sobie ze stresem i dbania o zdrowie psychiczne, co może przyczyniać się do pogorszenia stanu zdrowia pracowników. Wypalenie zawodowe, rozumiane jako stan fizycznego, emocjonalnego i mentalnego wyczerpania spowodowanego długotrwałym i intensywnym stresem w pracy, staje się coraz bardziej powszechne.

Istotną rolę w zwiększaniu liczby dni chorobowych odgrywają także “tradycyjne”, często spotykane choroby. Do najczęstszych należą schorzenia sezonowe, takie jak infekcje górnych dróg oddechowych, grypa czy przeziębienia, które szczególnie w okresach jesienno-zimowych prowadzą do wzrostu absencji w pracy. Warto również zwrócić uwagę na choroby przewlekłe – na przykład problemy z układem krążenia, choroby tarczycy, cukrzyca czy choroby autoimmunologiczne. Te przewlekłe stany zdrowia nie tylko wymagają regularnej opieki medycznej, ale również mogą skutkować koniecznością dłuższego odpoczynku, co przekłada się na wyższą liczbę dni spędzonych na zwolnieniu lekarskim.

Wśród przyczyn zwolnień lekarskich nie można także pominąć urazów i wypadków, zarówno tych doznanych w pracy, jak i poza nią. Kontuzje, złamania czy inne urazy wymagające rekonwalescencji często skutkują koniecznością dłuższego zwolnienia z pracy.

Jak zadbać o dobrostan pracownika w firmie?

Zapewnienie pracownikom wsparcia w utrzymaniu dobrego stanu zdrowia i samopoczucia jest nie tylko inwestycją w ich dobrostan, ale również w długoterminową wydajność i sukces firmy. Skoncentrowanie się na takich aspektach jak zdrowe odżywianie, promowanie aktywności fizycznej i psychicznej, a także kultura doceniania, stanowi kluczowe elementy strategii dbania o pracowników. Poniżej przedstawiamy skuteczne sposoby na realizację tej misji w codziennej praktyce biznesowej.

Zdrowe przekąski dla pracowników

Wspieranie zdrowego stylu życia pracowników może przybierać różne formy, w tym poprzez dostarczanie zdrowych przekąsek bezpośrednio do biura lub domów tych, którzy pracują zdalnie. Dostęp do zbilansowanych, pełnowartościowych opcji żywieniowych, takich jak zdrowe przekąski wytworzone z owoców, warzyw, nasion, orzechów i zbóż, może znacząco wpłynąć na poprawę koncentracji i samopoczucia pracowników, a tym samym na ich wydajność. Realizacja takiej inicjatywy w praktyce może przyjmować formę cotygodniowych dostaw zdrowych produktów do biura lub domów pracowników zdalnych. Jest to prosty, a zarazem skuteczny sposób na pokazanie troski o dobrostan zespołu oraz promowanie zdrowych nawyków żywieniowych.

Organizacja dni zdrowia w firmie

Kolejnym sposobem na zadbanie o samopoczucie zespołu jest organizacja tzw. dni zdrowia w firmie. Takie wydarzenia mogą obejmować warsztaty na temat zdrowego odżywiania, zajęcia z jogi czy mindfulness, a także konsultacje z dietetykiem czy trenerem personalnym. Dni zdrowia to doskonała okazja do edukacji na temat zdrowego stylu życia i zapoznania pracowników z różnymi formami aktywności fizycznej, które mogą wpłynąć na poprawę ich samopoczucia oraz zmniejszenie ryzyka chorób przewlekłych. Organizacja takich dni świadczy o zaangażowaniu firmy w dbanie o zdrowie i dobrostan swoich pracowników, co może przyczynić się do zwiększenia ich zadowolenia z pracy i lojalności wobec pracodawcy. Podczas dnia zdrowia w firmie nie można oczywiście zapomnieć o zdrowych przekąskach i sokach.

Wellbeing i docenianie pracownika

Dbając o dobrostan pracowników, nie można zapominać o znaczeniu docenienia ich pracy i zaangażowania. W tym celu warto zaplanować obchody Dnia Doceniania Pracownika, przypadającego 1 marca (aczkolwiek nic nie stoi na przeszkodzie, aby zorganizować taki dzień w dowolnie wybranym terminie). Tego dnia można zorganizować specjalne wydarzenia, takie jak uroczyste śniadanie firmowe, wręczenie indywidualnych podziękowań czy nawet dodatkowy dzień wolny od pracy. W  tym dniu warto docenić również zespoły pracujące zdalnie, np. wysyłając prezenty dla pracowników prosto do ich domów. Świętowanie tego dnia jest wyrazem uznania dla wkładu każdego pracownika w sukces firmy i buduje pozytywną atmosferę w zespole. Inicjatywy te, wpisujące się w szerszą strategię wellbeingową, mogą przyczynić się do budowania silnej kultury organizacyjnej, w której pracownicy czują się wartościowi i zmotywowani do dalszego rozwoju.

Zorganizowanie i wysłanie paczek do pracowników (również tych zdalnych), wymaga starannego planowania oraz współpracy z zaufanymi partnerami. Dlatego warto zdecydować się na współpracę ze specjalistami, jakich znajdziemy chociażby w Fitomento. Firma ta wyróżnia się szeroką gamą produktów wysokiej jakości oraz ekologicznym podejściem do pakowania. Oferuje także dostęp do dedykowanej platformy, która umożliwia bezpieczne i wygodne dostarczanie paczek do pracowników w każde wybrane miejsce, na przykład do paczkomatu. Możliwe jest także indywidualne dobieranie produktów lub wybór z przygotowanych wcześniej zestawów.

Rozpoznanie i adresowanie tych przyczyn wymaga zaangażowania zarówno ze strony pracodawców, jak i pracowników. Pracodawcy powinni przyjrzeć się polityce firmy w zakresie godzin pracy, obciążenia pracą oraz dostępności programów wsparcia psychologicznego. Troska o dobrostan pracowników, poprzez inicjatywy promujące zdrowy styl życia, może znacząco przyczynić się do zmniejszenia liczby dni chorobowych i poprawy ogólnej atmosfery w miejscu pracy.

Retoryka Fed wciąż „jastrzębia” a dane coraz gorsze

Rezerwa Federalna wciąż obawia się o trwałość presji inflacyjnej. Mocno „jastrzębio” w piątek wypowiadały się dwie przedstawicielki tej instytucji – Bowman oraz Logan. Raport Uniwersytetu Michigan zaskoczył mocnym spadkiem nastrojówi) konsumentów oraz wzrostem oczekiwań inflacyjnych. Indeksy giełdowe z Wall Street zakończyły dzień na niewielkich plusach, z kolei niemiecki Dax ustanowił przed weekendem nowy historyczny rekord.

Ubogi kalendarz makro w minionym tygodniu powodował, że uczestnicy rynku zwracali uwagę na publikację o niższym stopniu istotności. Tak było w czwartek, kiedy poznaliśmy zaskakująco słabe dane na temat tygodniowej liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (231 tys. – najwyższy poziom od 9 miesięcy) oraz w piątek, kiedy negatywnie zaskoczył raport na temat nastrojów konsumentów w USA, tworzony przez Uniwersytet Michigan. Główny wskaźnik spadł do poziomu 67,4 pkt. z 77,2 pkt. poprzednio. Z pewnością może martwić Fed fakt, że wzrosły oczekiwania inflacyjne zarówno krótkoterminowe jak i długoterminowe do poziomów odpowiednio 3,5 proc. oraz 3,1 proc. Sam pojedynczy słaby raport mógłby być interpretowany jako przypadkowy szum. Ostatnio jednak coraz częściej otrzymujemy negatywne niespodzianki, na co rynek widocznie jest wrażliwy. Jeśli chodzi o wskaźniki nastrojów, ostatnio również słaby wynik pokazał Conference Board, który jest miernikiem zaufania konsumentów. Tu otrzymaliśmy spadek w kwietniu z 103,1 do 97 pkt. Dolar nie zareagował na dane. Bardziej wrażliwa okazała się giełda na Wall Street. Indeksy o 16 w piątek zniżkowały, choć w całym dniu Dow Jones oraz Sp500 wyszły na plus a technologiczny Nasdaq Composite zamknął dzień w okolicy punktu odniesienia. W tym tygodniu uwaga inwestorów powinna być skupiona na środowym odczycie CPI z USA ale także istotna wydaje się być sprzedaż detaliczna.

Fed coraz częściej brzmi „jastrzębio”. Swoje „dwa grosze” do dominującej retoryki dorzuciła Michelle Bowman, która jasno stwierdziła, że jej podstawowym scenariuszem to utrzymanie stóp na wysokim poziomie (obecnym) przez najbliższy czas i brak obniżek w tym roku. Lorie Logan z Dallas przyznała, że jest za wcześnie, żeby myśleć o luzowaniu warunków monetarnych. Dodała, że imponujące wyniki gospodarki pomimo agresywnego zacieśniania polityki można wytłumaczyć likwidacją kwestii związanych z łańcuchem dostaw z czasów pandemii lub normalizacją na rynku pracy po bardzo napiętych warunkach w okresie ożywienia związanego z pandemią. Zauważyła, że to może być również spowodowane tym, że neutralny poziom stóp procentowych wzrósł. W najbliższych dniach otrzymamy kolejną porcję wystąpień przedstawicieli amerykańskiej instytucji. Dziś Mester oraz Jefferson, a jutro Powell.

Na rynku walutowym złoty w piątek stracił na wartości. Kurs EUR/PLN wzrósł o 2 grosze z 4,2850 do 4,3050 a USD/PLN z 3,975 do 3,9950. Główna para walutowa urosła przed danymi o 16:00 do 1,0790 po czym zanotowała spadek do 1,0760. Obecnie ponownie rośnie i znajduje się na poziomie 1,0780.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Firma LM PAY S.A. odnotowała wzrost przychodów i pozyskanych klientów

Wzrost przychodów o 16,5% oraz liczby pozyskanych klientów o 23,8% w roku obrotowym 2023, w porównaniu z rokiem poprzednim, to wstępne wyniki, które odnotowało LM PAY S.A., co stanowi duży sukces dla polskiego przedsiębiorstwa. Jednak dane dotyczące pierwszego kwartału 2024 roku przekraczają te już imponujące osiągnięcia, otwierając przed firmą obiecujące perspektywy na przyszłość. Przełomowym wydarzeniem dla LM PAY S.A. było wejście na giełdę w Düsseldorfie, gdzie przedsiębiorstwo oferujące systemy płatności odroczonych za usługi medyczne zadebiutowało pod koniec listopada 2023 roku.

Zainteresowanie rynkiem płatności odroczonych w Polsce wciąż rośnie. Z Care Now, Pay Later (CNPL) coraz częściej korzystają usługobiorcy klinik, gabinetów lekarskich i placówek z branży beauty. Koncentracja LM PAY S.A. na pozyskiwaniu nowych klientów i świadczeniu jakościowych usług tym, którzy już z firmą współpracują, a także popyt na płatności odroczone zaowocowały dobrymi wynikami finansowymi.

– Staramy się nieustannie podnosić jakość naszych usług i wychodzić naprzeciw potrzebom odbiorców. Wyniki finansowe dotyczące roku obrotowego 2023 oraz pierwszego kwartału 2024 roku świadczą przede wszystkim o zaufaniu i lojalności, jakimi obdarzają nas klienci – kliniki oraz inne placówki medyczne, z którymi współpracujemy – mówi Jakub Czarzasty, CEO LM PAY S.A.

Jak pokazują wstępne dane, podczas gdy w 2022 roku przychód LM PAY S.A. wyniósł 15,05 mln zł (3,21 mln euro), w roku obrotowym 2023 firma zyskała 17,52 mln zł (4,03 mln euro), co stanowi wzrost o 16,5%. Prawdziwym sukcesem był jednak pierwszy kwartał 2024 roku. W ciągu trzech miesięcy EBIT (zysk operacyjny przed odliczeniem podatków i odsetek) wzrósł ponad dwukrotnie, osiągając kwotę 2,28 mln zł. Znacznie podniosły się również przychody ze sprzedaży. Zgodnie z danymi wyniosły one 5,89 mln zł (1,37 mln euro). W pierwszym kwartale 2023 roku było to 3,96 mln zł (0,85 mln euro), co oznacza wzrost o 48,5%.

W ubiegłym roku zwiększyła się także liczba klientów, którzy zaufali LM PAY S.A. i skorzystali z jej usług. W 2022 firma pozyskała 26 tys. usługobiorców, a w ciągu ubiegłego roku przybyły kolejne 33 tys. Jest to wzrost o 23,8%. Podniósł się również odsetek powracających klientów – z 26% (w 2022 r.) do 29% (w 2023 r.). W 2023 roku było ich 9 tys., natomiast w pierwszym kwartale 2024 roku już 11 tys. LM PAY S.A. z niecierpliwością czeka na następne miesiące, po których spodziewa się kolejnych dobrych wiadomości na temat przychodów i liczby klientów.

– Zaufanie klientów, współpraca z globalnym funduszem inwestycyjnym, który stał się naszym partnerem refinansującym, a także obecność na giełdach w Düsseldorfie, Berlinie i Frankfurcie to kamienie milowe na naszej drodze rozwoju – podsumowuje Jakub Czarzasty.

Hale targowe Marywilska 44 spłonęły. Kurs akcji Mirbudu spada o 5%

Akcje spółki Mirbud, działającej w branży budowlanej spadły o ponad 5% na otwarciu notowań 13 maja po wydarzeniach, które miały miejsce w miniony weekend. Hale targowe na ulicy Marywilskiej w Warszawie, które należą do spółki Marywilska 44, których z kolei właścicielem jest Mirbud, spłonęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Spółka poinformowała w pierwszym komunikacie, że hale były ubezpieczone oraz zamierza odbudować hale, co jest kluczowe dla najemców, którzy w większości prowadzoną jednoosobowe działalności gospodarcze.

Warto wspomnieć, że spółka Mirbud działa we wszystkich segmentach związanych z działalnością budowlaną, natomiast spółka Marywilska 44 jest związana z działalnością inwestycyjną w nieruchomości. Pod względem przychodów spółka Marywilska 44 była relatywnie mało znacząca dla całej grupy kapitałowej Mirbud. Spółka Marywilska 44 w raporcie za 2023 wygenerowała przychody na poziomie 61 mln złotych, przy skonsolidowanych przychodach Mirbud na poziomie 3,322 mld zł. Warto wspomnieć, że spółka Mirbud osiągnęła w ostatnim czasie historyczne szczyty pod względem cen na giełdzie powyżej 10 zł za akcję i charakteryzuje się relatywnie niskimi wycenami na poziomie ok. 1,2 dla wskaźnika ceny do wartości księgowej oraz nieco powyżej 7 dla wskaźnika ceny do zysku. Spółka za IV kwartał poprzedniego roku wygenerowała wzrost przychodów na poziomie 23,5% r/r oraz wzrost zysku netto na poziomie 150% r/r. Spółka ma opublikować skonsolidowany raport za I kwartał tego roku 23 maja. Warto jednak wspomnieć, że dopiero w kolejnych komunikatach spółka poinformuje w jaki sposób ostatnie wydarzenie wpłynie naprzyszłe wyniki finansowe.

Trudno mówić, że w przypadku spółki Mirbud nastąpiła paniczna wyprzedaż. Marywilska 44 to jedynie niewielki procent działalności całej spółki. Akcje traciły na otwarciu ok. 5%, ale później strata została zneutralizowana do ok. 2,2%. Akcje notowane są na poziomie powyżej czwartkowych dołków przy 10,3 zł.

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz

Koniunktura sprzyja hotelom, ale inwestycji wciąż jest niewiele

Wartość transakcji inwestycyjnych we wszystkich sektorach rynku nieruchomości, zarówno w Polsce, jak i w Europie nadal mocno odbiega od skali inwestycji notowanych przed wybuchem pandemii. Niemniej, w minionym roku pojawiły się pierwsze oznaki ożywienia w segmencie hotelowym. Sygnałem powrotu do inwestowania kapitału międzynarodowego na polskim rynku była sprzedaż hotelowej części The Warsaw Hub przez Ghelamco. W październiku ub.r. hotele Crown Plaza i Holiday Inn Express kupił francuski fundusz inwestycyjny Corum. W 2023 roku zarejestrowane zostały ogółem cztery transakcje, częściowo zrealizowane także przez polskie podmioty inwestycyjne, które złożyły się na wartość inwestycji wynoszących w tym sektorze około 83 mln euro. W pierwszych miesiącach bieżącego roku właściciela zmieniły natomiast dwa hotele nad Bałtykiem.

Większe zainteresowanie inwestorów hotelami jest efektem poprawy kondycji branży. Powrót hoteli na ścieżkę wzrostu oraz oczekiwany spadek kosztu kapitału może przynieść w niedalekiej perspektywie większą ilość akwizycji na tym rynku. Ze względu jednak na występujące aktualnie spore rozbieżności w oczekiwaniach cenowych pomiędzy kupującymi i sprzedającymi nie spodziewałabym się w najbliższym czasie w tym obszarze diametralnych zmian. W następnych miesiącach będziemy raczej nadal obserwować finalizowanie pojedynczych transakcji. Większe ożywienie transakcyjne nastąpi prawdopodobnie w perspektywie 12-18 miesięcy.

Powrót hossy

Sektor hotelowy może pochwalić się natomiast świetnymi wynikami operacyjnymi. Mimo niełatwego otoczenia geopolitycznego i warunków makroekonomicznych rynek hotelowy w Polsce i regionie CEE wszedł ponownie w fazę wzrostu. W minionym roku hotele działające na polskim rynku wróciły do wyników notowanych przed pandemią, a nawet w niektórych przypadkach je poprawiły.

W 2023 roku, według danych STR Global, hotele zanotowały 21 proc. wzrost średniego przychodu na dostępny pokój (RevPAR) w porównaniu z rokiem poprzednim i o 18 proc. wyższy RevPAR w stosunku do wyników z 2019 roku. Udziałem Polski był najwyższy wzrost tego wskaźnika w regionie CEE w porównaniu do okresu sprzed pandemii.

Lokalnym liderem wzrostu z 73 proc. średnim wskaźnikiem obłożenia była Warszawa. Na warszawskim rynku hotelowym w ubiegłym roku zarejestrowany został najwyższy wskaźnik obłożenia w regionie CEE, wyższy także od średniej w Europie, wynoszącej 69 proc. Warszawa utrzymała pozycję w top 10 europejskich rynków hotelowych z największym wzrostem obłożenia.

W ubiegłym roku hotele działające w Warszawie osiągnęły 21 proc. wzrost RevPAR r/r i 26 proc. w porównaniu do rezultatów z 2019 roku. Na stołecznym rynku wzrósł także popyt ze strony indywidualnych gości turystycznych przy średniej cenie noclegów o 25 proc. wyższej w porównaniu do stawek z 2019 roku.

Powrót turystów

Optymistycznym sygnałem dla hotelarzy jest powrót turystów do Polski. W pierwszej połowie minionego roku ruch pasażerski na polskich lotniskach był większy niż w początkach 2019 roku. Polska, oferująca znaczną ilość ciekawych turystycznie lokalizacji, miejskich i resortowych staje się tym samym również bardzo atrakcyjnym krajem w regionie CEE dla operatorów hotelowych.

Skutkiem wzrostu popularności naszego kraju wśród turystów są już zapowiedzi nowych inwestycji hotelowych, w tym zlokalizowanych w pobliżu portów lotniczych, jak budowa hotelu marki Campanile Premiere Classe z 400 pokojami w pobliżu lotniska im. Fryderyka Chopina w Warszawie.

Obecne w Polsce sieci hotelowe i operatorzy z krajów Europy Zachodniej oraz Ameryki zainteresowani są dalszym inwestowaniem na naszym rynku. Ekspansję zapowiedziała na przykład międzynarodowa marka B&B Hotels, która zamierza rozwijać działalność w oparciu o projekty typu mixed-use. Jesteśmy również na radarze nowych inwestorów.

Jeśli chodzi o hotele miejskie, poszukiwane są przede wszystkim atrakcyjne lokalizacje w Warszawie i Krakowie. Inwestorzy skupiają uwagę głownie na rejonach centralnych, które są bezpieczne ze względu na zróżnicowaną grupę gości, korzystających z tak usytuowanych obiektów.

Wyzwania

Kluczowy dla rozwoju rynku hotelowego jest koszt finansowania inwestycji i dostęp do kredytów. Poza tym, trudności sprawia dobór odpowiedniego personelu oraz optymalne zarządzanie strukturą przychodów i rosnących kosztów operacyjnych obiektów. Wysoka inflacja, wpływa bowiem na wzrost wydatków bieżących, co nawet przy wysokim obłożeniu hoteli, obniża ich realne zyski.

Mimo świetnych wyników notowanych przez sektor, entuzjazm inwestycyjny hotelarzy studzą  wysokie koszty budowy. Rozwój inwestycji hamuje ograniczony dostęp do finansowania w bankach. Branża oczekuje na złagodzenie warunków kredytowania inwestycji. Aktualnie obserwować możemy już pewne ożywienie w tym aspekcie w porównaniu do lat ubiegłych, kiedy to tylko nieliczne projekty hotelowe zyskiwały zadowalające warunki finansowania.

Sceptyczne podejście banków do inwestycji sektorowych skłaniało w ostatnim czasie inwestorów do poszukiwania alternatywnych sposobów realizacji projektów w systemie condo oraz inwestycji typu second home. Tego typu realizacjami zainteresowanych jest coraz więcej graczy rynkowych, również deweloperów, którzy nie działali dotychczas w tym segmencie. Najszybciej rozwijającym się pod tym względem obszarem w Polsce jest zachodni pas nadmorski. Condohoteli i apartamentów wakacyjnych przybywa także w Zakopanem, Karpaczu i Beskidach.

ESG

Możliwość obniżenia kosztów operacyjnych oraz konieczność dostosowania nieruchomości do unijnych kryteriów ESG sprawia, że coraz więcej podmiotów działających na rynku hotelowym przygotowuje się do modernizacji budynków i wykorzystania w nich nowych rozwiązań technologicznych. Jest to istotne także jako kryterium oceny w procesach decyzyjnych inwestorów i instytucji udzielających finansowania. Prace modernizacyjne w swoich hotelach zapowiedział już m.in. Polski Holding Hotelowy czy Louvre Hotels Group.

Pod względem nowoczesności zasobów polski rynek hotelowy plasuje się korzystnie na tle Europy. Rozwój zaplecza hotelowego w Polsce w ostatnich latach sprawił, że krajowa baza turystyczna jest w dużej mierze przystosowana do wymaganych standardów. Warszawa znajduje się w pierwszej dziesiątce największych rynków europejskich pod względem udziału hoteli z certyfikatami ekologicznymi, który na stołecznym rynku wynosi około 10 proc. W regionie CEE Polska jest liderem pod względem liczby hoteli, które posiadają certyfikat BREEAM lub LEED.

Katarzyna Tencza, Transaction Director w Walter Herz

Scanway zawarł kontrakt o wartości 1,7 mln EUR, opracuje dwa teleskopy dla Nara Space Technology z Korei Płd.

Scanway podpisał umowę o wartości 1,7 mln EUR z Nara Space Technology z Korei Płd. Zadaniem Scanway jest opracowanie i dostarczenie ładunku obserwacyjnego do satelity demonstracyjnego w ramach projektu NarSha – pierwszej koreańskiej konstelacji mikrosatelitów do monitorowania metanu. Zawarcie umowy jest następstwem ogłoszonego z początkiem roku porozumienia o współpracy. Projekt NarSha ma zapewnione finansowanie m.in. ze strony Korea Development Bank, a wyniesienie pierwszego, demonstracyjnego satelity, jest zaplanowane na IV kwartał 2026 roku. Po sukcesie misji demonstracyjnej, intencją Scanway i Nara Space Technology jest kontynuacja współpracy celem zbudowania konstelacji 6-12 mikrosatelitów. Na bazie przyjętego harmonogramu Spółka spodziewa się wpływów w kwocie około 0,7 mln EUR w 2024 roku, około 0,75 mln EUR w 2025 roku i około 0,25 mln EUR w 2026 roku. Teleskop opracowany przez Scanway będzie zdolny m.in. do obserwacji w krótkofalowej podczerwieni, na co Spółka identyfikuje rosnące zapotrzebowanie rynkowe.

Projekt NarSha jest realizowany przez konsorcjum: Nara Space Technology (lider), Scanway (dostawca ładunku obserwacyjnego), Climate Technology Center of Seoul National University oraz Korea Astronomy and Space Science Institute.

Konsekwentnie rozszerzamy zasięg działań Scanway i z przyjemnością ogłaszamy informację o wejściu na kolejny istotny dla nas rynek. Podpisana z Nara Space Technology z Korei Płd. umowa o wartości 1,7 mln EUR jest konsekwencją zawartego na początku roku porozumienia o współpracy i systematycznie budowanej relacji. W marcu br. gościliśmy przedstawicieli firmy w naszej nowej siedzibie, gdzie odbyliśmy szereg rozmów biznesowych i technicznych, a także mieliśmy okazję zaprezentować przestrzeń laboratoryjno-warsztatową, w tym w pełni funkcjonalny i operacyjny cleanroom. Projekt NarSha, do którego zostaliśmy zaangażowani w charakterze dostawcy ładunków użytecznych w postaci dwóch teleskopów, stanowi pierwszy etap budowy przyszłej konstelacji do monitorowania metanu na bazie satelity demonstracyjnego K3M (Korea Methane Monitoring Microsatellite), zoptymalizowanego do wdrożenia w masowej produkcji. Po sukcesie misji demonstracyjnej i wyniesieniu satelity w IV kwartale 2026 roku, liczymy na dalszy udział w tworzeniu pierwszej koreańskiej konstelacji mikrosatelitów do monitorowania metanu składającej się nawet z kilkunastu satelitów komentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

Projekt NarSha, w ramach którego powstanie mikrosatelita demonstracyjny K3M, zakłada zbudowanie konstelacji co najmniej kilkunastu satelitów dla globalnej infrastruktury monitorowania punktowych źródeł metanu w czasie zbliżonym do rzeczywistego i z rozdzielczością przestrzenną na poziomie lokalnym. Jest to pierwszy koreański projekt monitorowania metanu za pomocą satelity. Spodziewany przez Scanway wpływ środków z tytułu realizacji umowy i opracowania oraz dostarczenia teleskopów do satelity demonstracyjnego, wynosi około 0,7 mln EUR w 2024 roku, około 0,75 mln EUR w roku 2025 i około 0,25 mln EUR do końca 2026 roku.

Mikrosatelita K3M będzie wyposażony w instrument optyczny do wykrywania smug metanu w paśmie widzialnym (VIS), bliskiej podczerwieni (NIR) oraz krótkofalowej podczerwieni (SWIR). Rozdzielczość spektralna instrumentu obrazującego ma wynieść nawet poniżej 1 nanometra, a minimalna rozdzielczość przestrzenna (GSD) na wysokości 500 km to 30 metrów. Satelita będzie również wyposażony w komputer pokładowy australijskiej firmy AICRAFT, z którą Scanway podpisał porozumienie o współpracy w 2023 roku. Masa satelity wyniesie minimum 32 kg, a rozmiar to 16U, czyli składać będzie się z 16 kostek o wymiarach 10 cm x 10 cm x 11,35 cm.

– Projekt NarSha jest dla nas nie tylko otwarciem nowego i perspektywicznego rynku, ale również dużym wyzwaniem inżynierskim z możliwością poszerzenia portfolio o interesujący dla wielu globalnych podmiotów produkt w postaci teleskopu do krótkofalowej podczerwieni (SWIR). Identyfikujemy coraz więcej zapytań w tym obszarze, co wiąże się przede wszystkim z bardzo dobrą widocznością w SWIR takich elementów jak metan czy CO2, a to pozwala m.in. na lepsze zarządzanie polityką klimatyczną i jest pożądane przez klientów zainteresowanych monitorowaniem Ziemi pod kątem środowiskowym, w tym monitorowania poziomu emisji. To rosnący trend nie tylko w Europie, dlatego chcemy się na nim odpowiednio spozycjonować w celu obsługi tego rodzaju projektów z każdej szerokości geograficznej. Udział w pierwszym tego rodzaju koreańskim projekcie będzie dla nas bardzo dobrą referencją komentuje Mikołaj Podgórski, COO i współzałożyciel Scanway.

Nara Space Technology to innowacyjna firma działająca w branży technologii kosmicznych założona w 2015 roku. Specjalizuje się w produkcji nanosatelitów, teledetekcji i sztucznej inteligencji. Kluczowe obszary działalności firmy obejmują projektowanie i budowę małych satelitów, rozwój systemów komunikacyjnych dla potrzeb misji kosmicznych oraz tworzenie rozwiązań w dziedzinie teledetekcji i obserwacji Ziemi. Działania firmy mają na celu nie tylko rozwój sektora kosmicznego, ale także przyczynianie się do postępu w różnych dziedzinach życia, dzięki wykorzystaniu technologii kosmicznych w celach badawczych, komunikacyjnych i obserwacyjnych.

Scanway rozwija i komercjalizuje dwie linie biznesowe: produkty dla sektora kosmicznego (instrumenty optyczne do obserwacji Ziemi i autodiagnostyki satelitów) oraz dla przemysłu (systemy wizyjne). Dzięki misji STAR VIBE i wystrzeleniu na początku 2023 roku satelity wyposażonego w system wizyjny oraz teleskop optyczny opracowany i wyprodukowany w laboratoriach firmy, Scanway uzyskał tzw. flight heritage – potwierdził niezawodność oraz funkcjonalność swoich rozwiązań w warunkach kosmicznych. Polski satelita regularnie dokonuje nowych zobrazowań Ziemi, a Spółka otrzymuje najlepsze uzyskane dotąd przez polskie instrumenty badawcze zdjęcia z kosmosu.

Dane “drugiego kalibru”. Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych w USA psują humory inwestorom

Dane “drugiego kalibru” jakimi są wnioski o zasiłek dla bezrobotnych w USA grały wczoraj „pierwsze skrzypce”. To trochę efekt tego, że kalendarz makro jest w tym tygodniu dość ubogi. Silna reakcja osłabienia dolara amerykańskiego, wzrosty indeksów giełdowych oraz spadki rentowności amerykańskiego długu były pokłosiem dość dużej niespodzianki jaką otrzymaliśmy. Dane nie zmieniają fundamentalnego obrazu stanu gospodarki amerykańskiej ale wystarczyły, żeby wzrosły oczekiwania na obniżki stóp Fed. Wczoraj otrzymaliśmy również decyzję BoE oraz RPP. Ta pierwsza instytucja wysłała sygnał, że obniżka kosztu pieniądza w czerwcu jest realna ale oczywiście nie przesądzona.

Popularne „claimsy” to dane drugiego rzędu. Tym razem wyszły one na pierwszy plan. Nie dlatego, że nagle rynek sobie o nich przypomniał a głównie z powodu, że wyniki ich odbiegały od ostatnich wartości. Wynik na poziomie 231 tys. okazał się wyższy od oczekiwań (215 tys.) oraz od poprzedniej wartości (skorygowanej w górę do 209 tys.). Jednocześnie to najgorszy (najwyższy) wynik od 9 miesięcy. Samo takie stwierdzenie robi już duże wrażenie. Łączna liczba osób pobierających to świadczenie wzrosła i wyniosła 1,78 mln. Po ostatnim raporcie NFP otrzymujemy zatem kolejny sygnał, że rynek pracy ochładza się a wysyłane sygnały są coraz wyraźniejsze. Jedna cyfra nie musi oczywiście od razu oznaczać, że na amerykańskim rynku pracy występują trwałe problemy. Ważne będą kolejne publikacje, a wczorajszy odczyt powoduje, że inwestorzy będą przynajmniej przez kolejne tygodnie mocniej przyglądać się czwartkowym liczbom. Negatywne rzeczywiste konsekwencje gospodarcze restrykcyjnej polityki pieniężnej w USA materializowały się do tej pory dłużej niż gdziekolwiek indziej. Być może teraz coraz częściej będziemy otrzymywać negatywne niespodzianki i tym samym obraz wyjątkowej odporności amerykańskiej gospodarki pomału zacznie się zmieniać. Dziś poznamy nastroje konsumentów wg Uniwersytetu Michigan. Rynek jednak już czeka na przyszłotygodniowy raport inflacyjny, który będzie prawdopodobnie wydarzeniem tygodnia.

Bank Anglii utrzymał wczoraj stopę procentową na niezmienionym poziomie 5,25 proc., ale zbliżył się do obniżki stóp. Dwóch (Ramsden, Dhingra) z dziewięciu członków Komitetu Polityki Pieniężnej głosowało za obniżką stóp, podczas gdy pozostałych siedmiu preferowało brak zmian. Gubernator BoE Andrew Bailey powiedział, że zmiana stóp procentowych już na następnym posiedzeniu 20 czerwca „nie jest ani wykluczona, ani nie jest faktem dokonanym”. Do tego czasu poznamy dwa odczyty inflacyjne. Kwiecień jest miesiącem, w którym znaczna cześć koszyka w sektorze usług podlega corocznym podwyżkom cen. Możemy zatem otrzymać jakąś większą niespodziankę w postaci wyższych odczytów. Jeśli dane będą negatywne, to oczekiwania rynku na pierwsze luzowanie ponownie zostaną przesunięte głównie na sierpień. Kabel na decyzję zareagował spadkami ale późniejsze dane z USA odwróciły kurs i ostatecznie notowania „zamknęły” dzień wyżej w okolicy 1,2530 a po dzisiejszych dobrych danych z UK (PKB oraz produkcja przemysłowa) funt zyskał a kurs „kabla” urósł do 1,2540.

Dziś odbędzie się zapowiedziana na godz. 15:00 konferencja prezesa NBP. Wczorajsza decyzja o utrzymaniu stóp nikogo nie zaskoczyła. Z pewnością główna uwaga będzie skupiona na tym jakie są dalsze perspektywy polityki pieniężnej w kontekście niższych od oczekiwań danych CPI a także zmniejszających się niepewności dotyczących skali wzrostu cen energii w drugim półroczu. Uważam osobiście, że nastawienie RPP będzie wciąż mocno restrykcyjne i nie padną żadne sugestie, że koszt pieniądza może zostać zmniejszony w tym roku. Złoty wczoraj przez cały dzień zyskiwał. Przyspieszenie aprecjacji nastąpił po ogłoszeniu decyzji RPP. Spadki EUR/PLN oraz USD/PLN wpisują się w obraz rosnącego kursu głównej pary walutowej. Dziś rano Widoczna jest korekta wzrostowa notowań. EUR/PLN rośnie powyżej 4,2950 a USD/PLN do 3,9850.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Stopy bez zmian. NBP najbardziej stabilne w Europie

Stopy procentowe w Polsce pozostały bez zmian, co jest kolejną z rzędu od października decyzją o utrzymaniu stóp procentowych na tym samym poziomie. Co więcej, oczekiwania ekonomistów i uczestników rynku wskazują na prawdopodobne utrzymanie stóp procentowych do końca tego roku. Okazuje się również, że NBP jest najbardziej przewidywalnym bankiem w Europie i oczekuje się zaledwie 25 punktów bazowych cięcia do końca tego roku, choć w innych bankach centralnych oczekiwania są znacznie większe.

Patrząc na obecne poziomy stóp procentowych, możemy jednogłośnie stwierdzić, że Polska ma obecnie najwyższe stopy w krajach Unii Europejskiej. Patrząc na Europę oczywiście wyższe stopy mamy w Rosji czy w Turcji, ale są to zupełnie inne przypadki gospodarcze, inflacyjne czy również geopolityczne. Co więcej, Polska może się pochwalić jednym z najwyższych poziomów realnych stóp procentowych. Obecnie nasza sytuacja pod względem inflacji bardzo przypomina tą z Czech czy nawet Wielkiej Brytanii, a mimo to RPP nie rozważa na ten moment obniżek. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku Czech. Tam stopy są już niższe niż w Polsce i oczekiwania wskazują na kolejne dwie obniżki w przeciągu najbliższych 3 miesięcy. W przypadku Wielkiej Brytanii, Bank Anglii otworzył furtkę do czerwcowej obniżki stóp procentowych. Czy w takim wypadku RPP czeka na obniżki ze strony innych banków, aby zacząć rozważać obniżki w Polsce?

Jeszcze niedawno w Polsce mieliśmy czarny scenariusz odbicia inflacji do poziomu 8%. Przy tak silnie odbijającej inflacji obniżki stóp procentowych wyglądałyby dziwnie. Z drugiej strony oczekiwane zwyżki cenowe to efekt odmrożenia cen energii i przywrócenia stawki VAT na żywność na poziomie 5%. Niemniej, już teraz wiadomo, że odmrożenie będzie jedynie częściowe, a sklepy niekoniecznie zdecydowały się na pełne podwyżki wynikające z wyższego VATu. Właśnie dlatego inflacja najprawdopodobniej nie dobije do poziomu 8%, a można oczekiwać, że nie osiągnięty będzie również poziom 6%. Ostatecznie inflacja będzie zależała od wielu czynników, jak ceny surowców czy dynamika płac. Niemniej przy stabilizacji, inflacja na poziomie 8% to już przeszłość.

To wszystko oznacza, że temat obniżek stóp procentowych może powrócić w tym roku. Ewentualna dyskusja może rozpocząć się późnym latem, podobnie jak w zeszłym roku, ale z zupełnie różnych powodów. Tym razem potrzeba poczekać na to, na jakim poziomie ustabilizuje się dynamika cenowa, po częściowym uwolnieniu cen administrowanych. Wobec tego o obniżkach być może usłyszymy we wrześniu, a sam ruch możliwy byłby prawdopodobnie w grudniu. To determinuje nam właśnie skromne rynkowe oczekiwania na poziomie cięcia o 25 punktów bazowych.

Niemniej utrzymanie bieżącego stanowiska ze strony RPP to dobra informacja dla złotego. Ten powinien mieć się cały czas mocno w stosunku do euro, funta czy franka. We wszystkich tych trzech przypadkach możliwe są obniżki ze strony banków centralnych już w czerwcu. Złoty nie musi być jednak bardzo silny wobec dolara. Oczywiście dolar za 4 zł wydaje się odzwierciedlać siłę naszej waluty, ale z drugiej strony najlepszy okres jest już za nami i w okresie wakacyjnym możliwe jest sezonowe osłabienie złotego.

Złoty po decyzji zachowywał się stabilnie i umiarkowanie zyskiwał, choć jednocześnie słabsze dane z USA doprowadziły do tego, że za dolara płacimy poniżej 4 zł. Konkretnie para USDPLN notowana jest na poziomie 3,9874 zł, za euro płacimy z kolei 4,2903 zł, za funta 4,9833 zł, natomiast za franka 4,3967 zł

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Wyniki finansowe Grupy Banku Millennium za 1 kwartał 2024 roku

Bank Millennium odnotował zysk netto na poziomie 128 mln zł, dobre wyniki biznesowe oraz wzmocnione współczynniki kapitałowe w I kwartale 2024 roku

Finansowe i biznesowe wyniki Grupy Kapitałowej Banku Millennium w I kw. 2024 r.

Grupa Kapitałowa Banku Millennium zaraportowała zysk netto w wysokości 128 milionów zł w I kwartale 2024 r. Ponownie, trzycyfrowy zysk netto osiągnięty został pomimo ciągle wysokich kosztów związanych z portfelem kredytów hipotecznych w walutach obcych. I kw. 2024 był kolejnym solidnym kwartałem pod względem operacyjnym. Wzrost depozytów był wysoki (+6% kw/kw) pomimo widocznie niższego oferowanego oprocentowania i pomógł odwrócić negatywny trend w wyniku odsetkowym (ang. NII). Portfel kredytowy bez walutowych kredytów hipotecznych przyrósł o 1% kw/kw z poprawiającą się sprzedażą złotowych kredytów hipotecznych (+78% r/r) oraz pierwszymi oznakami poprawy koniunktury w leasingu (sprzedaż +14% r/r) i w kredytowaniu mikrobiznesu (+7%). Liczba aktywnych klientów detalicznych stabilnie rosła (3 045 tys., wzrost o 4% r/r) podczas gdy wolumen produktów inwestycyjnych wzrósł o 10% kw/kw do poziomu niemal 9 mld zł. Liczba aktywnych użytkowników kanałów cyfrowych wzrosła do 2,77 mln, a 2,55 mln użytkowników logowało się do Banku na urządzeniach mobilnych, co oznacza wzrost użytkowników mobilnych o 9% r/r.

Joao Bras Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium
João Brás Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium

Jesteśmy zadowoleni z wyników Banku w I kw. 2024 r., który zakończyliśmy zyskiem netto w wysokości 128 mln zł. To był dobry początek roku z co najmniej trzech powodów: odnotowaliśmy dobre wyniki biznesowe zarówno w bankowości detalicznej, jak i przedsiębiorstw; kontynuowaliśmy polubowne ugody z kredytobiorcami frankowymi, zmniejszając udział kredytów walutowych w portfelu kredytów poniżej 10%; oraz poprawiliśmy nasze współczynniki kapitałowe do poziomów powyżej wymogów regulacyjnych, co pozwala nam planować zakończenie planu naprawczego do końca czerwca 2024 roku. Warto podkreślić, że wszystko to osiągnęliśmy przy zachowaniu doskonałej obsługi klienta, dbałości o jakość banku jako pracodawcy i wreszcie zapewnieniu realizacji celów naszej strategii na lata 2022-2024 “Inspirują na ludzie”– powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Banku Millennium.

Liczba nowych polubownych ugód zawartych z posiadaczami walutowych kredytów hipotecznych pozostała na poziomie powyżej 1 tys. a liczba ugód zawartych dotąd osiągnęła poziom 22,5 tys., co odpowiada 37% liczby umów kredytowych aktywnych w momencie pełnego uruchomienia oferty ugód. Napływ nowych pozwów związanych z walutowymi kredytami hipotecznymi pozostawała w trendzie spadkowym, podczas gdy rezerwy na ryzyko prawne odzwierciedlają znaczące założenia dotyczące napływu przyszłych pozwów.

Jak zaprezentowano w Raporcie Rocznym za rok 2023, Bank i Grupa BM poprawiły wskaźniki kapitałowe, plasując je wyraźnie powyżej aktualnych wymogów regulacyjnych. W ciągu I kwartału 2024 r. wszystkie wskaźniki kapitałowe pozostały na komfortowym poziomie, zbliżonym do poziomu z końca 2023 r. Zakładając brak nadzwyczajnych czynników, Bank planuje utrzymywać współczynniki kapitałowe wyraźnie powyżej wymaganych minimalnych poziomów przez pozostałą część roku 2024 i w kolejnych okresach. Bank monitoruje wszystkie wskaźniki Planu Naprawy i przygotowuje się do zakończenia realizacji Planu Naprawy. Bank przewiduje, że może to nastąpić do końca czerwca 2024, przy założeniu braku istotnych negatywnych zdarzeń nadzwyczajnych.

Obecnie Bank Millennium realizuje strategię na lata 2022-24 „Inspirują nas ludzie”. Bank może się pochwalić pozytywnym wynikiem realizacji większości celów wyznaczonych na rok 2024, jak również szeregiem osiągnięć zrealizowanych w I kw. 2024 r. zapowiedzianych w strategii, w tym m.in.: obniżenie udziału kredytów FX w portfelu brutto (przed korektą o rezerwy na ryzyko prawne) już poniżej poziomu 10%, odświeżenie formatu reklamowego z udziałem nowego ambasadora marki, udostępnienie nowego omnikanałowego procesu aplikacji o karty kredytowe, rozwój oferty dla pracowników doceniony nagrodami Top Employer 2024 i Solidny Pracodawca 2023.

Podsumowując prezentację wyników za I kw. 2024 Joao Bras Jorge dodał: I kw. 2024 r. rozpoczął ostatni rok realizacji naszej strategii 2022-2024 „Inspirują na ludzie”, która wyznacza kierunek naszych działań. Jak informowaliśmy pod koniec 2023 roku, część celów wypełniliśmy z wyprzedzeniem, np. przekroczyliśmy już 3 mln aktywnych klientów, co planowaliśmy osiągnąć na koniec 2024 roku i osiągnęliśmy przełom w postaci korzystania przez 90% z nich z kanałów cyfrowych. W I kw. 2024 r. najważniejszym wydarzeniem zdecydowanie jest spadek udziału walutowych kredytów hipotecznych w portfelu kredytowym poniżej 10%. Teraz, mając przed sobą trzy kwartały roku, jesteśmy w końcowym sprincie, aby osiągnąć wszystkie pozostałe cele, jednocześnie rozpoczynając pracę z naszymi zespołami nad określeniem strategii na lata 2025-2028, która w drugiej połowie roku zostanie przedstawiona opinii publicznej.

Columbus Energy sprzedaje 28 MW projektów fotowoltaicznych GoldenPeaks Capital

Grupa Columbus Energy sprzedaje część projektów farmowych. Nabywcą jest spółka Nyx Renewable Energy z Grupy GoldenPeaks Capital.

Podpisana dziś umowa przedwstępna pomiędzy spółkami z Grupy Columbus Energy a Nyx Renewable Energy Sp. z o.o., należącą do GoldenPeaks Capital (GPC), dotyczy sprzedaży 30 projektów farmowych Columbus Energy, realizowanych przez 19 spółek zależnych z Grupy. Są to projekty z wydanymi warunkami przyłączeniowymi oraz ready to build (RtB), o łącznej mocy 28,077 MW. Po ustaleniu warunków sprzedaży, transakcja zostanie zrealizowana w kilku transzach.

– Postanowiliśmy sprzedać część naszych projektów farmowych, stworzonych i dewelopowanych w Columbus. Staramy się, aby aktywa te zyskiwały na wartości, dlatego gdy zdarza się oferta biznesowa, która wpływa na rozwój Grupy, chętnie z niej korzystamy. GoldenPeaks Capital jest funduszem specjalizującym się w budowie i eksploatacji projektów fotowoltaicznych, co daje gwarancję zrealizowania tych projektów na najwyższym, profesjonalnym poziomie – mówi Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

GoldenPeaks Capital specjalizuje się w budowie i eksploatacji systemów fotowoltaicznych. Grupa jest jednym z największych właścicieli systemów fotowoltaicznych w Polsce i na Węgrzech, z ponad 15-letnim doświadczeniem w strukturyzacji projektów energetycznych na całym świecie, o łącznej mocy ponad 6 000 MW.

Pakiety medyczne dla firm – niezbędny element nowoczesnych benefitów pracowniczych

W dzisiejszym świecie dynamicznego rynku pracy, gdzie konkurencja o najlepszych pracowników jest intensywna, firmy muszą oferować coś więcej niż tylko konkurencyjne wynagrodzenie. Wśród najbardziej cenionych przez pracowników dodatków, które mogą znacząco wpłynąć na ich decyzję o wyborze pracodawcy, znajdują się pakiety medyczne. Są one nie tylko formą zabezpieczenia zdrowotnego, ale także wyrazem troski firmy o dobrostan swojego zespołu.

Dlaczego warto inwestować w pakiety medyczne dla pracowników?

Decyzja o wprowadzeniu pakietów medycznych w firmie przynosi szereg korzyści. Przede wszystkim, zapewnia pracownikom szybki dostęp do szerokiej gamy usług zdrowotnych, co jest szczególnie istotne w przypadku nagłych wypadków lub chorób. Dostęp do specjalistów i nowoczesnych badań diagnostycznych bez konieczności długiego oczekiwania na wizytę u lekarza pierwszego kontaktu jest nieoceniony.

Korzyści z wprowadzenia pakietów medycznych w firmie:

  • Zwiększenie zadowolenia i lojalności pracowników – czując troskę o swoje zdrowie, pracownicy są bardziej zadowoleni z pracy i lojalni wobec pracodawcy.
  • Redukcja absencji chorobowej – lepszy dostęp do opieki medycznej pozwala na szybsze leczenie i powrót do zdrowia.
  • Poprawa wydajności pracy – zdrowi pracownicy pracują efektywniej i są mniej podatni na błędy.
  • Wzmacnianie wizerunku firmy – firma dbająca o zdrowie pracowników jest postrzegana jako atrakcyjny pracodawca.

Kluczowe aspekty wprowadzenia pakietów medycznych

Wprowadzenie pakietów medycznych wymaga przemyślanej strategii i zrozumienia potrzeb pracowników. Ważne jest, aby przed podjęciem decyzji przeprowadzić szczegółowe badania wśród pracowników, które pomogą określić najbardziej pożądane usługi medyczne. Należy także rozważyć koszty takiej inwestycji, jednakże korzyści, jakie płyną z zdrowego i zadowolonego zespołu, zdecydowanie przewyższają początkowe wydatki.

Przy wyborze dostawcy usług medycznych warto zwrócić uwagę na:

  • Zakres oferowanych usług,
  • Dostępność placówek medycznych,
  • Opinie innych firm korzystających z usług danego dostawcy.

Jednym z aspektów, na które szczególnie warto zwrócić uwagę, jest prywatna opieka medyczna dla pracowników. Zapewnia ona kompleksową obsługę zdrowotną, w tym dostęp do specjalistów bez potrzeby długiego oczekiwania. 

Podsumowanie

Inwestycja w pakiety medyczne to strategiczne posunięcie, które może znacząco przyczynić się do wzrostu satysfakcji pracowników i poprawy ich wydajności. Jest to również ważny element budowania pozytywnego wizerunku firmy jako miejsca, które dba o swoich pracowników. Wybierając odpowiedniego dostawcę i pakiet, firma może zyskać lojalnych pracowników gotowych do długoterminowej współpracy.

Scenariusz braku obniżek stóp procentowych w tym roku coraz bliższy spełnienia

Stopa referencyjna NBP pozostała bez zmian na poziomie 5,75 proc. Taka decyzja jest zgodna z rynkowym konsensusem i raczej nikt nie spodziewał się, że będzie inaczej. Argumentami za dalszym utrzymywaniem stóp na obecnym poziomie jest przede wszystkim niepewność co do poziomu inflacji w II połowie roku i jej późniejszego trwałego spadku do celu.

Do tego dochodzi utrzymująca się dobra kondycja rynku pracy. Dane o wynagrodzeniach pokazują ich mocny nominalny wzrost. Niedługo może to przełożyć się na wyczekiwane odbicie w konsumpcji. Scenariusz braku obniżek w 2024 r. wydaje się coraz bliższy spełnienia.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Spokój na rynkach sprzyja napływowi kapitału do Polski, co wzmacnia złotego

Na rynku panuje konsensus co do tego, że na dzisiejszym posiedzeniu nie dojdzie do zmian stóp procentowych. W mediach oczywiście nagłówki mające łapać kliknięcia czytelnika, pytające co zrobi RPP, ale patrząc na wypowiedzi specjalistów, odpowiedź wydaje się oczywista – nic.

Czekając na decyzję RPP

Analitycy wydają się zgodni. Nie powinno dojść dzisiaj do zmian stóp procentowych. W przypadku spekulacyjnych scenariuszy zmiany obniżka wydaje się bardziej prawdopodobna niż podwyżka, ale obydwie te koncepcje są niemal nierealne. Obniżka przy obecnym poziomie wzrostu cen, kiedy to główna stopa procentowa przekracza inflację o prawie 3,5%, wydaje się mieć uzasadnienie. Problem w tym, że już teraz prognozy mówią o odbiciu poziomu wzrostu cen w dalszej części roku. Będzie to tylko wzmacniane poprzez uwalnianie istniejących obecnie na rynku ulg, które miały pomóc kontrolować ceny. Mowa o podniesionej już stawce podatku VAT na żywność czy urealnieniu cen energii. Władze banków centralnych bardzo chcą unikać obniżania i podnoszenia stóp procentowych we względnie krótkich okresach. Dlatego też większość obserwatorów wskazuje, że mimo relatywnie bardzo niskiej inflacji obecnie, po prostu przeczekamy ten dołek.

Złoty najsilniejszy od 3 tygodni

Na rynku dzieje się obecnie niewiele. To właśnie ten spokój powoduje, że inwestorzy przychylniejszym okiem patrzą na rynki krajów bardziej ryzykownych w poszukiwaniu lepszych stóp zwrotu. W efekcie kapitał spływa trochę szerszym strumieniem do naszego kraju, co przekłada się na umacnianie się polskiej waluty. Kurs euro spadł właśnie poniżej poziomu 4,30 zł pierwszy raz od połowy kwietnia. Kurs dolara amerykańskiego znowu oscyluje wokół poziomu 4 zł i podobnie jak euro jest najtańszy od okolic połowy kwietnia. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku funta i franka szwajcarskiego, gdzie złoty jest obecnie najsilniejszy od 3 tygodni lub bardzo blisko tego poziomu.

Produkcja przemysłowa na Węgrzech

Gospodarka węgierska nie podniosła się jeszcze po przygodzie, którą były dla niej stopy procentowe w wysokości 13%. Wczoraj poznaliśmy odczyt produkcji przemysłowej. W skali roku jest to spadek o 10,4%. Analitycy spodziewali się słabszych danych, ale oczekiwania mówiły o spadku o „zaledwie” 5,3%. W rezultacie wczoraj forint węgierski, pomimo dobrego klimatu w naszym regionie, zachowywał się wyraźnie słabiej niż korona czeska czy polski złoty. Waluty tych trzech państw są często u inwestorów w jednym koszyku inwestycyjnym, dlatego bardzo często porównuje się je do siebie, by ocenić, jaka część zmiany kursu wynika z ogólnych warunków rynkowych na świecie, a jaka z wydarzeń w danym kraju.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Kwiecień 2024 był kolejnym miesiącem spadków w rejestracji nowych maszyn rolniczych w Polsce

O 91 mniej niż w marcu tego roku i aż o 127 mniej niż w tym samym miesiącu 2023 roku zarejestrowano (czyli de facto zakupiono) nowych ciągników w kwietniu 2024, zaś w drugiej podstawowej kategorii maszyn rolniczych z „pierwszej ręki”, jaką stanowią przyczepy rolnicze, spadek w stosunku do tego samego okresu przed rokiem wynosi więcej, bo już 177 sztuk. Tendencja wzrostowa zarysowuje się tu zaś wyraźnie i stale na rynku wtórnym.

Opadł już kurz po – jak widać to na podstawie danych za kwiecień – chwilowym i lekkim odbiciu w rejestracji nowych maszyn rolniczych, jakie miejsce miało w marcu.

Kwiecień 2024: powrót do tendencji spadkowej w rejestracji nowych maszyn rolniczych

Czwarty miesiąc tego roku okazał się kolejnym okresem spadku, i to w obu podstawowych kategoriach: przyczep i ciągników. Według zgromadzonych przez Polską Izbę Gospodarczą Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR) danych na podstawie CEPiK, liczba zarejestrowanych nowych ciągników wyniosła 722. To o 91 mniej niż miesiąc wcześniej, a do tego 127 – w stosunku do kwietnia ubiegłego roku. Wówczas liczba zarejestrowanych nowych ciągników wyniosła 849.

– Obserwujemy tu powrót do notowanej już przez nas od dłuższego czasu tendencji spadkowej. Dotychczasowy brak klarowności rządowych i unijnych decyzji w sprawach dla rolników istotnych (m.in. Zielony Ład, import poszczególnych produktów zza granicy czy ich transport przez Polskę) w połączeniu np. z sytuacją geopolityczną, a zwłaszcza z tym, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, powodują, że rolnicy cały czas ze sporym dystansem traktują możliwość inwestycji w nowy sprzęt rolniczy – uważa Hubert Seliwiak z PIGMiUR.

Bardziej uderzające są dane za całą 1/3 tego roku. Jak podaje bowiem Izba, w ciągu czterech miesięcy 2024 roku zarejestrowano w sumie 2759 nowych ciągników. To o 595 mniej niż w tym samym okresie 2023. Spadek rejestracji wynosi tu więc 17,7 proc.

Kto jest liderem pod względem rejestracji nowych ciągników w pierwszych 4 miesiącach tego roku?

Najpopularniejszą marką po kwietniu tego roku pozostaje John Deere (14 proc. udziałów), podobnie jak w zeszłym roku, z liczbą 386 rejestracji, jednak to aż o 188 mniej niż przed rokiem. Na drugim miejscu plasuje się Kubota (13,7 proc. udziałów) z 379 zarejestrowanych maszyn. Tu akurat notuje się wzrost, choć niewielki, bo o 5 sztuk. Podium zamyka New Holland z 369 zarejestrowanymi nowymi ciągnikami. Na dalszych miejscach są Deutz Fahr i Case IH. Pod względem geograficznym liderem jest województwo mazowieckie, a za nim – wielkopolskie i łódzkie.

– Choć dochodzi tu do małych przetasowań na poszczególnych miejscach, to warto zauważyć, że podobna tendencja miejsce ma w drugiej podstawowej kategorii nowych maszyn czyli w przyczepach. Tu też do czynienia mamy z wyraźnym spadkiem – komentuje Hubert Seliwiak.

Rejestracja nowych przyczep: spadek jeszcze większy

W kwietniu 2024 r. zarejestrowano 363 nowych przyczep rolniczych. – Ilość ta wpisuje się w trend ostatnich miesięcy, gdzie wyraźnie widać prostą poziomą linię na wykresie. Liczba rejestracji od września zeszłego roku nie przekroczyła 420 w miesiącu. Od początku roku zarejestrowano zaś 1553 nowych przyczep rolniczych, i jest to aż o 521 mniej niż przed rokiem. Spadek wynosi już 25,1 proc. – przeczytać można w opracowaniu PIGMiUR. Według przedstawionych tam danych najpopularniejszą marką jest tu Pronar z 374  zarejestrowanych nowych przyczep, jednak to o 348 mniej niż rok wcześniej, co daje spadek aż o 48,2 proc. Udziały rynkowe tej firmy ponownie spadły i wynoszą już 24,1 proc. Drugi w zestawieniu jest Metal-Fach z 237 rejestracjami i udziałami 15,3 proc, a trzeci – Metaltech.

– Choć rolnicy cały czas czekają na korzystne dla siebie decyzje i niektóre z nich – jak np. nowelizacja ustawy o pożyczce lombardowej – już zapadają, a przez to wstrzymują się z zakupem nowego sprzętu, jednak wciąż inwestują, ale ostrożnie. Zaobserwować to można po trendzie, jaki wyraźnie, i to już od dłuższego czasu, rysuje się tu na rynku wtórnym – sądzi Hubert Seliwiak.

Wtórny rynek maszyn rolniczych ze stałym wzrostem

Po czterech miesiącach br. PIGMiUR notuje 9429 rejestracji używanych ciągników . To o 708 więcej niż po czterech miesiącach 2023 roku. Wzrost wynosi tu zatem 8,1 proc. Liderem na tym rynku w okresie styczeń – kwiecień 2024 jest John Deere z udziałami 16,6 proc. i zajmuje tu pierwsze miejsce w trzech kategoriach wiekowych: 3-5, 6-10 i 11-20 lat. W najstarszej kategorii, powyżej 20 lat liderem jest marka Ursus. Z kolei w drugiej podstawowej kategorii maszyn „z drugiej ręki” czyli w przyczepach rolniczych, w okresie styczeń-kwiecień br. roku zarejestrowano ich 2466, a więc o 293 więcej niż przed rokiem. – Oznacza to, że obecnie notujemy tu wzrost o 13,5 proc – stwierdza PIGMiUR.

B-Act wypracował w pierwszym kwartale o 40% wyższą sprzedaż i zanotował skokowy wzrost zysków

B-Act S.A., notowana na NewConnect firma inżynieryjna specjalizująca się w doradztwie i nadzorze inwestycji budowlanych, wypracowała w pierwszym kwartale 2024 roku przychody na poziomie 3,82 mln PLN, co oznacza 40 proc. wzrost w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Spółka skokowo poprawiła również zysk netto, który sięgnął blisko 180 tys. PLN, czyli 3,5 razy więcej, niż w I kwartale 2023 roku. Większość zaplanowanej sprzedaży i zysków spółka zazwyczaj realizuje w drugiej połowie roku.

Pierwsze miesiące 2024 r. upłynęły w dużej mierze na pracy nad zwiększeniem backlogu spółki, a także realizacji istniejących kontraktów. Spółka rozlicza systematycznie projekty prowadzone na terenie Polski i w innych lokalizacjach, w tym na Ukrainie. B-Act aktywnie uczestniczył w nowych przetargach publicznych zarówno w Polsce jak i zagranicą. Warto dodać, że w połowie kwietnia (12.04) wartość wszystkich zakontraktowanych i nierozliczonych w pełni projektów wynosi blisko 154,2 mln PLN brutto, z czego do zafakturowania pozostało 101,7 mln PLN brutto. Największą pozyskaną umową w tym okresie był kontrakt na nadzór inwestorski kluczowej inwestycji GAZ-SYSTEM z punktu widzenia transformacji energetycznej Śląska „Budowa gazociągu wysokiego ciśnienia DN500 MOP 8.4 MPa – odgałęzienie do bloku gazowo-parowego w Rybniku wraz z budową Stacji Pomiarowej Rybnik”.

Pierwszy kwartał był bardzo aktywny w zakresie budowania backlogu, co już zaowocowało szeregiem atrakcyjnych umów. Ich efekty finansowe będziemy widzieć w dużej mierze w drugiej połowie roku, a także kolejnym roku. Nasza branża charakteryzuje się tym, że najlepsze wyniki wypracowujemy w trzecim i czwartym kwartale dlatego na nasze finanse warto patrzeć z perspektywy całego roku. Początek roku pokazuje bardzo obiecującą dynamikę zarówno na poziomie sprzedażowym jak i w zakresie pracy nad rentownością, co napawa nas optymizmem, ale również poczuciem pewności co do słuszności obranych kierunków rozwoju  – podkreśla Adam Białachowski, prezes zarządu spółki B- Act.

Oprócz rosnącej sprzedaży i poprawiających się zysków spółka zakończyła pierwszy kwartał z bardzo dobrą sytuację gotówkową. Na koniec marca B-Act dysponował ponad 4,2 mln PLN środków pieniężnych vs 0,36 mln PLN na koniec pierwszego kwartału 2023. Pozwala to na sprawną realizację zaplanowanych kontraktów na ten rok i działania związane z pozyskiwaniem nowych umów. Wysoki poziom gotówki i dobre wyniki z poprzednich okresów pozwalają firmie na dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami.

Zarząd B-Act zarekomendował przeznaczenie 685 tys. zł z zysku netto za 2023 r.  (43% zysku netto), co oznacza wypłatę 0,07 zł na akcję. Ostatecznie o wypłacie dywidendy zadecyduje Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zwołane na 27 maja. Planowany dzień prawa dywidendy to 10 czerwca, a jej wypłata ma nastąpić 24 czerwca.

Młodzi na rynku pracy: w poszukiwaniu pasji i spełnienia

Młodzi ludzie, szukając pracy nie kierują się wyłącznie stabilnością zatrudnienia i wynagrodzenia, praca powinna być dla nich również pasją. Jak wynika z najnowszego badania Pracuj.pl, aż 66% przedstawicieli pokolenia Z deklaruje, że ich aspiracje zawodowe są związane z osobistymi pasjami i hobby. To nie oznacza jednak, że na rynek pracy wkraczają z dużym entuzjazmem… raczej z obawami. Zaledwie 35% respondentów w wieku 18-24 lat czuje się odpowiednio przygotowanymi do wejścia na rynek pracy.

Najważniejsze informacje

  • 64% przedstawicieli pokolenia Z uważa, że na rynku maleje rola formalnego wykształcenia.
  • Tylko 23% młodych uważa, że uniwersytety odpowiednio przygotowują do wejścia na rynek pracy.
  • Jednocześnie 24% badanych wskazuje, że wykształcenie wyższe jest konieczne do osiągnięcia sukcesu zawodowego.
  • 35% respondentów w wieku 18-24 lata deklaruje, że czują się odpowiednio przygotowani do wejścia na rynek pracy.
  • 35% młodych polskich pracowników czuje się oni dobrze przygotowanymi do udziału w procesach rekrutacyjnych.
  • Mniej niż połowa badanych uważa, że ma dużą wiedzę na temat narzędzi do poszukiwania pracy.

Formalne wykształcenie vs. praktyczne umiejętności

Większość przedstawicieli pokolenia Z (64%) uważa, że na rynku maleje rola formalnego wykształcenia, a rośnie rola praktycznych umiejętności. Z tą tezą zgadza się 62% badanych w wieku 25-34 lata. To nie zdejmuje jednak z systemu edukacji konieczności przygotowania młodych ludzi do wejścia na rynek pracy.

Zmieniające się postrzeganie wartości edukacji wskazuje, że młode pokolenia mają mocniejszą potrzebę zmiany podejścia do nauki, a na znaczeniu zyskują praktyczne umiejętności. Serwis Pracuj.pl w swoim najnowszym badaniu sprawdza, jak młodzi oceniają swoje przygotowanie do rozpoczęcia kariery zawodowej po zakończeniu edukacji, czy wiedzą, gdzie szukać pracy oraz jakie mają podejście do rekrutacji.

Czy system edukacji pamięta o pracy?

Tylko 35% badanych zgadza się ze stwierdzeniem, że szkoły zawodowe i technika w Polsce skutecznie dostarczają wiedzy przydatnej na rynku pracy. W kontekście liceów, zaledwie 16% respondentów wskazało, że dostarczają one jakiejkolwiek wiedzy przydatnej na rynku pracy.

Nie najlepiej wyglądają także wyniki dotyczące uczelni wyższych – tylko 23% młodych badanych zgadza się z tym, że oferują one odpowiednie przygotowanie do wejścia na rynek pracy. Jednocześnie 24% badanych wskazuje, że wykształcenie wyższe jest konieczne do osiągnięcia sukcesu zawodowego.

Wymagania pracodawców dotyczące wykształcenia i umiejętności różnią się oczywiście w zależności od specjalizacji. W zawodach regulowanych, takich jak prawo czy medycyna, formalne wykształcenie jest niezbędne i ściśle określone przez normy prawne i standardy zawodowe. Z drugiej jednak strony, istnieje wiele specjalizacji, w których kluczowe znaczenie ma praktyczne doświadczenie czy konkretny zestaw umiejętności. Są takie dziedziny, jak przykładowo marketing czy grafika, w których rekruterzy często przywiązują większą wagę do portfolio oraz znajomości specyficznych narzędzi i technologii niż do formalnego wykształcenia. Rzeczywiście na rynku pracy nie funkcjonuje już myślenie, że kandydat bez dyplomu nie ma szans na zatrudnienie. Młodzi nie tylko mają w tym zakresie rację, ale jednocześnie ich podejście będzie kształtować rzeczywistość rynku pracy jutra
-– mówi Jolanta Lewandowska-Bitkowska, ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju pracowników w Pracuj.pl.

Pokolenie nieprzygotowanych do pracy?

Choć wykształcenie wyższe dla młodych badanych nie jest kluczowym czynnikiem prowadzącym do osiągnięcia sukcesu, to nie ulega wątpliwości, że system edukacji powinien być wsparciem w przygotowaniu ich do rozpoczynania budowy kariery. Dziś większość przedstawicieli pokolenia Z niestety nie czuje się na to gotowa.

Jak wskazuje najnowsze badanie Pracuj.pl, zaledwie 35% respondentów w wieku 18-24 lata deklaruje, że czują się odpowiednio przygotowani do wejścia na rynek pracy. Takie deklaracje mogą odzwierciedlać wspomniane już luki w edukacji lub brak doświadczenia praktycznego.

W grupie osób w wieku 25-34 lata odsetek ten wzrasta do 42%, co sugeruje, że nabywane w pierwszych latach na rynku doświadczenie zawodowe i dalsze kształcenie w miejscach pracy przyczyniają się do wzrostu poczucia gotowości do wykonywania zawodowych obowiązków.

Niemniej jednak, oba wskaźniki wskazują na znaczącą część populacji odczuwającą brak przygotowania, co podkreśla potrzebę systemowego wsparcia w zakresie rozwoju umiejętności praktycznych i adaptacyjnych, aby lepiej wyposażyć młodych ludzi na dynamicznie zmieniającym się rynku pracy.

Oczywiście aby na rynek wchodzili pracownicy pewniejsi siebie, pewną pracę muszą wykonać instytucje edukacyjne. Z drugiej jednak strony, także rolą pracodawców jest przygotowanie młodych pracowników do pierwszych dni pracy oraz odpowiednie wykorzystanie ich naturalnych talentów, takich jak adaptacyjność, kreatywność czy zdolności interpersonalne, które mogą być równie wartościowe co formalne kwalifikacje. Kluczowe jest, aby pracodawcy oferowali nowym pracownikom odpowiednie programy wdrożeniowe, które nie tylko ułatwią im szybsze przystosowanie się do specyfik działalności firmy, ale również przyczynią się do ich długoterminowego rozwoju i retencji w organizacji
-– mówi Konstancja Zyzik, ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju talentów w Pracuj.pl.

Problem nie leży jednak wyłącznie w braku przygotowania do pracy. Taki sam odsetek (35%) młodych polskich pracowników deklaruje, że czują się oni dobrze przygotowani do udziału w procesach rekrutacyjnych. Mniej niż połowa badanych młodych pracowników (42%) wskazuje, że mają oni dużą wiedzę na temat narzędzi do poszukiwania pracy. Pracodawcy powinni wykorzystać te informacje, dostosowując swoje strategie rekrutacyjne i programy wdrożeniowe, tak aby lepiej odpowiadały na rzeczywiste potrzeby i oczekiwania młodych pracowników. Finalnie przyczyni się to do wzrostu ich produktywności i zaangażowania w pracy, a organizacjom umożliwi poszerzenie swoich zespołów o przedstawicieli pokoleń, które będą tworzyć rynek pracy przyszłości.

Jak już pójdą do pracy, to nie byle jakiej

Wyniki najnowszych badań Pracuj.pl, przeprowadzone pośród najmłodszych uczestników rynku pracy, ujawniają dodatkowo interesujące tendencje dotyczące podejścia do wyboru ścieżki zawodowej przedstawicieli pokolenia Z.

40% ogółu młodych badanych wskazuje, że ma pewność co do tego, jaki zawód chcą wykonywać w przyszłości. Odsetek ten osiąga 39% wśród osób w wieku 18-24 lata i wzrasta do 41% wśród badanych z przedziału 25-34 lata.

Aż 66% respondentów należących do najmłodszej badanej grupy wiekowej (18-24 lata) deklaruje, że ich aspiracje zawodowe są mocno związane z osobistymi pasjami i hobby. Taka tendencja wskazuje na rosnącą wagę realizacji osobistych zainteresowań w kontekście zawodowym i oznacza, że dla osób wchodzących właśnie na rynek pracy, kluczowa będzie nie tylko stabilność finansowa, ale także spełnienie.

W grupie nieco starszych pracowników, w przedziale wiekowym 25-34 lata, obserwujemy pewien spadek tego zjawiska, choć nie jest on tak wyraźny, jak mogłoby się wydawać. W tej kategorii wiekowej 56% badanych wciąż podkreśla znaczenie zgodności wykonywanego zawodu z ich zainteresowaniami. To świadczy o istotnej, choć nieco mniejszej w porównaniu z młodszymi pracownikami, tendencji do łączenia życia zawodowego z osobistymi pasjami. Młodzi stawiają na rozwój – aż 48% najmłodszych pracowników deklaruje, że perspektywy rozwoju kariery, jakie daje praca, są dla nich istotniejsze niż wysokość pierwszego wynagrodzenia.

Ciekawe jest również, jak te preferencje zmieniają się wraz z dojrzewaniem na rynku pracy i ewolucją oczekiwań zawodowych. Możliwe, że w miarę zbierania doświadczeń i konfrontacji z realiami rynku, pracownicy w wieku 25-34 lat stają się bardziej elastyczni w dostosowywaniu swoich aspiracji zawodowych do dostępnych możliwości.

Wyniki badania w tym zakresie rzucają nowe światło na dynamicznie zmieniający się krajobraz rynku pracy, gdzie osobiste pasje i zainteresowania odgrywają coraz ważniejszą rolę w decyzjach zawodowych, stanowiąc ważny element w budowaniu satysfakcji oraz motywacji do pracy.

Młodzi ludzie wchodzący na rynek pracy często nie czują się odpowiednio przygotowani do jego wymagań, co stanowi istotne wyzwanie zarówno dla systemu edukacji, dla pracodawców, jak i dla samych młodych. W odpowiedzi na tę sytuację i chcąc ułatwić młodym pracownikom start kariery, serwis Pracuj.pl przygotował szereg materiałów, które mają im pomóc odnaleźć się na rynku pracy. W zakładce Pierwsza Praca przedstawiciele pokolenia Z znajdą narzędzia i porady dotyczące tego, jak tę pierwszą pracę znaleźć i jak zabrać się za budowanie kariery zawodowej. Co więcej, mogą oni także skorzystać z darmowego kreatora CV, czy znaleźć wyselekcjonowane specjalnie dla nich oferty pracy.

Instytucje edukacyjne powinny aktywnie działać na rzecz wydobywania i kształtowania potencjału młodych ludzi, wprowadzając do programów nauczania elementy praktyczne, które lepiej przygotują ich do przyszłych zadań zawodowych. Następnie, pracodawcy, angażując te młode talenty, powinni zapewnić odpowiednie środowisko, które umożliwi dalszy rozwój ich kompetencji. Takie podejście nie tylko zwiększy efektywność młodych pracowników, ale również przyczyni się do wzrostu innowacyjności i dynamiki w miejscu pracy, co z korzyścią odbije się na całym rynku.

O BADANIU

Badanie „Pokolenie Z w pracy” zostało przeprowadzone w marcu 2024 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI wykonano na próbie 721 Polaków w wieku 18–34 lata. Struktura próby była kontrolowana biorąc pod uwagę płeć, wiek i wielkość miejscowości zamieszkania odpowiadających.

Inflacyjny dołek za nami – RPP długo nie znajdzie argumentów za obniżką stóp procentowych

Dzisiaj poznamy kolejną decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Rynkowy konsensus zakłada, że stopy pozostaną bez zmian, a więc na poziomie 5,75%, gdzie znalazły się po ubiegłorocznych obniżkach o 75 pb we wrześniu i 25 pb w październiku. Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex podkreśla, że wiele wskazuje na to, że Rada Polityki Pieniężnej długo nie znajdzie argumentów za kolejną obniżką stóp procentowych. Co więcej, tłumaczy on skąd może wynikać ogromna strata Narodowego Banku Polskiego i co do tego mają stopy procentowe.

Co dalej z inflacją?

Z przedstawionych w marcu prognoz analityków Narodowego Banku Polskiego wynika, że za 2 lata inflacja wciąż będzie się znajdować powyżej celu. To z kolei może oznaczać, że zarówno w obecnym, jak i być może przyszłym roku, nie pojawią się obniżki stóp procentowych.

W pewnym sensie może się to wydawać mało intuicyjne względem ostatnich zmian inflacji, która na przestrzeni roku bardzo wyraźnie spadła. Jeszcze w lutym ubiegłego roku wynosiła 18,4%, by w marcu tego roku spaść do 2%, wracając przy okazji w obszar dopuszczalnego pasma odchyleń od celu inflacyjnego NBP, który wynosi 2,5% +/- 1 pkt proc. Należy jednak pamiętać o tym, że to właśnie wzrost inflacji do ubiegłego roku generował rosnący efekt bazy, dzięki któremu na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy dynamika wzrostu cen tak wyraźnie spadła. Teraz ów efekt bazy pomagać przestanie.

Ostatni, wstępny odczyt inflacji CPI za kwiecień już przerwał dotychczasową tendencję spadkową i wskaźnik ten odreagował z 2% w marcu do 2,4% w kwietniu. Ponadto przedstawiciele Rady Polityki Pieniężnej często zwracają uwagę na niepewność związaną z dalszymi losami tarczy antyinflacyjnej. Ta na żywność została już z końcem marca zdjęta, wracając do 5% stawki VAT i to w dużej mierze był właśnie czynnik podbijający kwietniowy odczyt CPI. Kwestię zmian cen żywności trzeba jeszcze uzupełnić o kwietniowe przymrozki, które mają prawo zmniejszyć część plonów. Nad rynkiem wisi także kwestia podniesienia cen energii w drugiej połowie roku, bowiem dotychczasowe, obniżone ceny mają obowiązywać do końca czerwca.

20,8 mld zł straty NBP

Warto także wspomnieć o złożonym niedawno sprawozdaniu finansowym Narodowego Banku Polskiego za ubiegły rok. Wynika z niego, że instytucja ta zanotowała stratę netto na poziomie 20,8 mld zł. Jej główną przyczyną była aprecjacja złotego do walut obcych, która niekorzystnie wpływa na wycenę rezerw walutowych NBP. Ujemny wynik finansowy za rok obrotowy podlega natomiast akumulacji w pozycji Strata z lat ubiegłych. W latach 2016-2023 łączny zysk osiągnięty przez NBP wyniósł 37,3 mld zł, a łączna kwota wpłat do budżetu państwa z tych zysków wyniosła 35,5 mld zł.

W tym kontekście należy pamiętać, że celem Narodowego Banku Polskiego, w przeciwieństwie do banków komercyjnych, nie jest osiąganie zysku, ale dbanie o stabilny poziom cen i wartość złotego, a więc m.in. zapobieganie nadmiernym wahaniom kursów walut. Aby to zrobić, poza zmianami stóp procentowych realizowanymi przez Radę Polityki Pieniężnej, NBP dysponuje właśnie rezerwami walutowymi, których może użyć powstrzymując np. nadmierne osłabienie złotego. Gdyby w sposób znaczący pozbył się tych rezerw próbując wygenerować zysk na zmianach kursowych, wystawiłby się jednocześnie np. na ryzyko ewentualnego ataku spekulacyjnego na krajową walutę.

Software Mansion zakończyło I kwartał 2024 ze wzrostem zysku o 83,52%, z kwotą 6.4 mln zł

Software Mansion zakończyło I kwartał 2024 roku z zyskiem netto na poziomie 6.4 mln zł. Mimo wzrostu kosztów operacyjnych związanych ze znacznym powiększeniem zespołu zysk w stosunku do 1 kwartału ubiegłego roku wzrósł o 83,52%. Wpływ na wypracowany zysk miał m. in. mniejszy o ok. 2,2 mln zł r/r koszt pracowniczego programu motywacyjnego. Przychody spółki wyniosły niecałe 23 mln zł netto, co stanowi wzrost o prawie 24% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku i jest efektem pozyskania nowych klientów. Po pominięciu kosztu wyceny programu motywacyjnego spółka wykazała EBITDA na poziomie ponad 7,8 mln zł.

Pomimo obecnego kryzysu w branży IT, Software Mansion rozwija się swoim torem. Od sierpnia 2023 roku stale notujemy wzrost liczby zapytań ofertowych, co przekłada się na zwiększoną liczbę zawieranych umów z nowymi klientami. Dodatkowo obserwujemy zwiększoną dostępność wysoko wykwalifikowanych specjalistów na rynku pracy, co znacznie ułatwia nam pozyskiwanie nowych talentów – podkreśla Marcin Skotniczny, Prezes Zarządu Software Mansion S.A. – Nasze działania wizerunkowe skupiają się także na studentach i absolwentach, którzy stanowią jedną trzecią wszystkich historycznie zatrudnionych osób. W tym roku otrzymaliśmy prawie dwukrotnie więcej podań o odbycie stażu –

Wzrost zatrudnienia przełożył się na zwiększenie kosztów operacyjnych, w tym wynajmu większej powierzchni biurowej. Na dzień 31 marca 2024 r. spółka zatrudniała 272 osób, czyli o 33% więcej, niż w marcu poprzedniego roku przy retencji pracowników na poziomie ok. 95% rocznie. Spółka obecnie ma w swoim portfolio 53 klientów i względem I kwartału 2023 roku jest ich o 43% więcej. Większy jest też udział w przychodach spółki klientów korporacyjnych, dla których agencja programistyczna świadczy przede wszystkim usługi związane z rozwojem technologii open-source.

Leasing na fali wzrostu, ale rośnie też ryzyko niesolidnych płatników

Branża leasingowa ma za sobą rekordowy rok, a obecny zapowiada się podobnie. Co 4. przedsiębiorca z sektora MŚP deklaruje, że w 2024 r. sięgnie po leasing. Jednak wraz ze wzrostem zainteresowania tymi usługami rośnie też ryzyko trafienia na niesolidnych klientów. Pokazuje to baza danych Krajowego Rejestru Długów. W ciągu ostatniego roku zaległości wobec firm leasingowych wzrosły o 81,6 mln zł i obecnie przekraczają 1,06 mld zł. Branża rocznie pobiera ponad milion raportów finansowych, by zminimalizować ryzyko transakcyjne.

Leasing pełni ważną rolę w finansowaniu przedsiębiorstw, bo dzięki niemu firmy mogą korzystać z pojazdów, maszyn, sprzętu, nie ponosząc jednorazowo kosztów ich zakupu. Według danych Związku Polskiego Leasingu w 2023 r. branża sfinansowała aktywa o wartości 102,5 mld zł, czyli o 16,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Były to głównie samochody osobowe i dostawcze, które stanowią prawie 49 proc. tego rynku, a wraz z ciężarówkami blisko 71 proc. Maszyny i urządzenia odpowiadały za ok. 1/4 wartości umów, a pozostałe transakcje, wraz z nieruchomościami, ok. 5 proc. W ub.r. najwyższy wzrost – o 35 proc. rok do roku – odnotowano w grupie pojazdów lekkich.

Ale to tylko jedna strona medalu. Jak wskazują dane Krajowego Rejestru Długów, obecnie wiele podmiotów nie radzi sobie ze spłatą rat leasingowych. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy ich zaległości wzrosły o 81,6 mln zł i aktualnie przekraczają miliard zł.

Mały klient, duże ryzyko

Z danych ZPL wynika, że niemal połowa klientów sektora leasingowego to mikrofirmy, czyli te o obrotach do 5 mln zł. Większe, notujące obroty od 5 do 20 mln zł, stanowią 20 proc., a 29 proc. udziału w strukturze klientów mają przedsiębiorstwa o obrotach powyżej 20 mln zł.

Według Krajowego Rejestru Długów jednoosobowe działalności gospodarcze mają 513,5 mln zł zaległości wobec firm leasingowych. Problemy dotyczą 6816 takich podmiotów. Natomiast spółki prawa handlowego są winne 543,8 mln zł. W tym gronie jest 4769 dłużników.

Małe i średnie przedsiębiorstwa to fundament polskiej gospodarki, który tworzy 47 procent PKB, i jednocześnie główny odbiorca leasingu. Ta usługa stanowi dla nich preferowaną formę finansowania działalności, przewyższając popularnością kredyt. Firmy leasingowe muszą więc zachować czujność i dokładnie sprawdzać, z kim podpisują umowę. Robią to na dużą skalę, pobierając raporty gospodarcze o potencjalnych klientach z KRD. Pozwala im to minimalizować ryzyko trafienia na niesolidnego płatnika oraz zapobiega fraudom. Coraz odważniej korzystają też z Analizy wiarygodności płatniczej, która daje szerszy obraz sytuacji finansowej klienta i szacuje ryzyko dopisania go do KRD w perspektywie sześciu miesięcy – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. 

Leasing prześwietla klientów

W 2023 r. firmy leasingowe pobrały z KRD 1,3 mln raportów gospodarczych o klientach, a od początku tego roku – prawie 460 tys. Najwięcej z tych sprawdzeń dotyczyło przedsiębiorstw z sektorów handlowego (20,8 proc.), transportowego (13 proc.), budowlanego (11,7 proc.) przemysłowego (11,2 proc) oraz firm zajmujących się szeroko rozumianym doradztwem (10,2 proc.).

Z kolei Analiza wiarygodności płatniczej określa zdolność danego podmiotu do terminowego wywiązywania się ze zobowiązań pieniężnych oraz szacuje ryzyko wpisania go do KRD. Weryfikowana firma otrzymuje kategorię od A do H, gdzie A oznacza najwyższą solidność płatniczą, a H najniższą. Tę ostatnią przydziela się przedsiębiorstwom już notowanym w KRD.

Rośnie średnie zadłużenie

Średnie zadłużenie przypadające na jeden podmiot wynosi 91,3 tys. zł. W ciągu roku wzrosło o 8,9 tys. zł.

Największe problemy z opłacaniem rat mają przedsiębiorcy z Mazowsza, którzy powinni oddać firmom leasingowym 262 mln zł. Drugie w tym zestawieniu są przedsiębiorstwa ze Śląska z kwotą 115,2 mln zł, a trzecie z Wielkopolski, gdzie uzbierało się 99,6 mln zł zaległości.

Najmniej długów obciąża podmioty z województwa opolskiego – 15,7 mln zł oraz podkarpackiego i świętokrzyskiego – po 21 mln zł.

Rekordzistka – śląska firma eventowa – powinna uregulować wobec leasingodawcy 8,9 mln zł.

Pod względem branż najwięcej długów mają firmy transportowe. Nie zapłaciły one rat leasingowych na łączną sumę 288 mln zł. Drugie miejsce wśród niesolidnych płatników zajmuje sektor handlowy – ma on do oddania 196,2 mln zł. Problemy z regulowaniem zobowiązań mają także firmy przemysłowe z kwotą 123,1 mln zł oraz budowalne, gdzie długi sięgają 86,9 mln zł.

2024 rokiem leasingu

Wszystko jednak wskazuje, że bieżący rok również upłynie pod znakiem leasingu. Niedawne badanie Kaczmarski Group „2024 rok z perspektywy mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw” pokazało, że kredyt bankowy nie jest już preferowaną formą finansowania zewnętrznego dla firm, a jest nią właśnie leasing.

Co czwarty przedsiębiorca z sektora MŚP deklaruje, że w tym roku zamierza skorzystać z leasingu. Są to głównie firmy z branży budowlanej i produkcyjnej, po 34 procent wskazań. Drugą po leasingu preferowaną formą finansowego wsparcia stanowią zakupy na raty. Cieszą się zainteresowaniem 18 procent firm, głównie jednoosobowych działalności gospodarczych. Jedynie 16 procent ankietowanych zdecyduje się na kredyt bankowy. To przede wszystkim firmy średniej wielkości i z długim stażem na rynku, które wybierają tę usługę ze względu na prowadzenie długoterminowych inwestycji. Z kolei 13 procent firm postawi na faktoring. To głównie przedsiębiorstwa potrzebujące szybkiego pozyskania pieniędzy na bieżące działania operacyjne, które zmagają się z problemem płynności finansowej i obniżoną moralnością płatniczą kontrahentów – podsumowuje Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.

Boom w obligacjach korporacyjnych trwa – I kwartał 2024 r.

W pierwszym kwartale 2024 roku emitenci przeprowadzili aż 17 emisji publicznych na kwotę 760,50 mln zł. Popyt zgłoszony przez inwestorów w tych emisjach wyniósł jeszcze więcej, bo aż 1,88 mld zł. Do takiego wyniku przyczynili się zarówno inwestorzy instytucjonalni jak i indywidualni.

W pierwszym kwartale 2024 r. doświadczyliśmy prawdziwego „boom-u” na rynku obligacji korporacyjnych. Po trzech miesiącach emitenci zrealizowali 56 proc. wyniku z ubiegłego roku. Można to przypisać między innymi:

  • względnie wysokiemu oprocentowaniu obligacji korporacyjnych,
  • zadowalającej płynność rynku Catalyst,
  • braku materializacji ryzyka kredytowego, co oznacza brak default-ów (upadków emitentów),
  • rosnącej świadomość emitentów, którzy widzą coraz większy potencjał w finansowaniu swojej działalności poprzez obligacje (złożone/ aktywne prospekty emisyjne w KNF),
  • rosnącym aktywom u inwestorów instytucjonalnych.

Nie bez znaczenia pozostaje wysoki poziom stóp procentowych (większość emisji oparta o WIBOR), a także duża liczba emitentów i emisji pozwalająca zbudować zdywersyfikowany portfel inwestycyjny. Jednak nie tylko inwestorzy instytucjonalni są zainteresowani rynkiem obligacji korporacyjnych. Mamy bowiem coraz więcej inwestorów indywidualnych, którzy z zainteresowaniem patrzą na rynek kapitałowy.

Ułatwienia dla inwestorów indywidualnych

Do rynku obligacji korporacyjnych inwestora indywidualnego z pewnością przekonują argumenty wskazane powyżej. Z drugiej strony mogą zniechęcać go redukcje i – paradoksalnie – mnogość ofert, która wiąże się z koniecznością, a przynajmniej powinnością analizy każdej z nich. Budowa portfela obligacyjnego wymaga poświęcenia czasu, a ryzyko upadku emitenta, mimo że dawno niewidziane, nie przestaje istnieć.

Zamiast mierzyć się z tymi wyzwaniami samodzielnie, inwestorzy indywidualni mogą skorzystać z funduszy obligacji korporacyjnych. W pierwszych trzech miesiącach tego roku do takich funduszy napłynęło netto ponad 2 mld zł, przy ponad 10 mld zł łącznych napływów do funduszy dłużnych. Tym samym aktywa funduszy obligacji korporacyjnych jeszcze na koniec 2023 r. nie przekraczały 11 mld zł, a obecnie wynoszą ponad 13 mld zł (po wzroście o 784 mln zł w marcu).

Na ten stan rzeczy – oprócz napływów środków od inwestorów – wpływ mają również bardzo dobre wyniki inwestycyjne. Średnia stopa zwrotu funduszy obligacji korporacyjnych na koniec marca tego roku wyniosła 10,30 proc. A w samym marcu pozwoliły one zarobić 0,60 proc.

  Emitent Wartość emisji

(mln zł)

Oprocentowanie Tenor (lata) Data Wielkość zapisów (mln zł) Redukcja (proc.) Liczba Inwestorów
1 GPM Vindexus 21,8 6,00%+WIBOR3M 3 styczeń 74,22 70,70 1154
2 PragmaGo 25 5,15%+WIBOR3M 3 styczeń 53,77 53,50 815
3 Ghelamco 125 5,00%+WIBOR6M 4 styczeń 366,68 66,00 1604
4 Kredyt Inkaso 20 5,50%+WIBOR3M 4 styczeń 71,05 71,85 947
5 Kruk (EUR) 10M EUR 43,43 4,00%+EURIBOR3M 5 styczeń 99,12 56,19 457
6 Kruk 60,47 4,00%+EURIBOR3M 5 luty 86,03 29,70 449
7 Olivia Fin 30,23 5,30%+EURIBOR3M 3,5 luty 36,63 17,45 106
8 Ronson 60 3,85%+WIBOR6M 3,5 luty 155,00 61,26 1074
9 Echo Investment 70 4,00%+WIBOR6M 4 luty 193,28 64,00 1074
10 Kruk 70 4,00%+WIBOR6M 5 luty 284,25 75,37 2244
11 Echo Investment 70 4,00%+WIBOR6M 4 luty 157,61 56,00 795
12 PCC Rokita 25 2,80%+WIBOR3M 5,25 marzec 86,43 71,07 1042
13 Cavatina Holding 21,65 6,00%+WIBOR6M 3,5 marzec 25,86 16,29 198
14 Arche 21,5 4,40%+WIBOR3M 3 marzec 21,66 0,77 225
15 Victoria Dom 50 5,25%+WIBOR6M 3 marzec 85,43 47,29 867
16 Kredyt Inkaso 21,50 5,20%+EUBIRBOR3M 4 marzec 25,42 15,40 232
17 PragmaGo 25 5,00%+WIBOR3M 3 marzec 59,30 57,83 1101
Średnia             48,9 846
Suma   760,587       1881,731   14384

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne (kurs euro z dnia 29.03.2024r.: 4,301, 29.02.2024r.: 4,319, 31.01.2024 r.: 4,343).

Większe ryzyko, ale i większy zysk

Klasyczne fundusze obligacji korporacyjnych inwestują w obligacje zarówno dużych firm (Blue Chip), jak i małych i średnich spółek o wyższym poziomie ryzyka. Tym samym są bardziej ryzykowne niż np. fundusze obligacji skarbowych czy fundusze inwestujące wyłącznie w obligacje największych firm.

Wynika to faktu, że ryzyko kredytowe (ryzyko braku wykupu obligacji) inwestycji w papiery dłużne Blue Chipów jest istotnie niższe niż w przypadku obligacji korporacyjnych małych i średnich firm. Trudno wyobrazić sobie bankructwo największych polskich spółek, takich jak PKO BP, KGHM czy Orlenu. To właśnie takie podmioty zalicza się do grona tzw. Blue Chipów.

Ryzyko tego typu rozwiązań plasuje się jednak nieco wyżej niż przy obligacjach skarbowych. Za wzrostem ryzyka idzie jednak wyższa rentowność inwestycji. Na lokacie w najlepszym przypadku można zarobić obecnie ok. 5-6 proc., na obligacjach skarbowych – od 5 do 6,5 proc. Tymczasem rentowność obligacji Blue Chipów, oprocentowanych w oparciu o WIBOR, niekiedy przekracza nawet poziom 9 proc.:

YTM Brutto po uwzględnieniu prowizji maklerskiej (0,19 proc.)

Emitent Termin wykupu Nominał Rentowność (proc.) Oprocentowanie
PKO marzec 2028 500 000 7,34 1,50%+WIBOR6M
Pekao październik 2028 500 000 7,81 1,55%+WIBOR6M
Alior grudzień 2025 400 000 7,88 2,70%+WIBOR6M
Kruk luty 2028 100 9,64 4,00%+WIBOR3M
Cyfrowy Polsat styczeń 2030 1 000 9,14 3,85%+WIBOR6M
Orlen grudzień 2025 100 000 6,48 0,90%+WIBOR6M

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne na podstawie gpwcatalyst.pl, notowania z dnia 26.03.2024 r.

Nie wszystkie duże spółki to Blue Chipy

Fundusze inwestycyjne mają starannie dopracowaną politykę inwestycyjną, wedle której firmy muszą spełnić ściśle określone warunki, aby były zaliczane do grona Blue Chipów. Wobec takich spółek stosuje się szereg kryteriów, między innymi muszą one posiadać rating przyznany przez jedną z wiodących agencji ratingowych, odpowiedni poziom kapitalizacji czy kapitałów własnych.

W portfelu np. funduszu Michael / Ström Obligacji Dużych Spółek znajdują się obligacje kilkudziesięciu emitentów. Branże, z jakich składa się portfel, zostały dobrane tak, by odzwierciedlać podstawowe sektory emitentów z kategorii Blue Chip. Wśród nich znalazły się m.in.: branża przemysłowa, banki, deweloperzy mieszkaniowi, deweloperzy komercyjni, branża konsumencka oraz telekomunikacja. Jest to szeroka dywersyfikacja, w przeciwieństwie do tej, którą zapewnia rynek obligacji małych i średnich firm – zdominowany przez branżę deweloperską i finansową.

Fundusz niweluje bariery wejścia

Fundusz zapewnia inwestorowi natychmiastową i szeroką dywersyfikację, niezależnie od kwoty zainwestowanych środków (przy czym minimalny zapis to ponad 200 000 zł). Ryzyko kredytowe upadku emitenta rozłożone jest na kilkadziesiąt różnych podmiotów i jest ono istotnie niższe niż przy obligacjach korporacyjnych małych i średnich firm. Dodatkowo inwestor zyskuje możliwość dywersyfikacji portfela poprzez ekspozycję na różne sektory, o co trudno w przypadku obligacji MiŚ-ów zdominowanych przez branżę deweloperską oraz finansową.

Kolejną zaletą inwestowania poprzez fundusz jest dostęp do inwestycji w obligacje dużych firm w obcej walucie, które są niedostępne lub trudno dostępne dla inwestorów indywidualnych. Stopy zwrotu, na jakie mogą liczyć inwestorzy, zależą od wielu czynników – dla przykładu celem funduszu Michael / Ström Obligacji Dużych Spółek FIZ jest wyraźne przekraczanie wskaźnika WIBOR – przez blisko rok od dnia założenia fundusz wygenerował stopę zwrotu po opłatach na poziomie 5,76 proc., a w bieżącym roku zarobił już 2,40 proc. (stan na dzień 28.03.2024 r.).

Zalety funduszy inwestujących w obligacje Blue Chip:

  1. Rentowność wyższa niż w przypadku lokaty czy obligacji skarbowych, przy ryzyku wyższym, choć wciąż pozostającym na względnie niskich poziomach.
  2. Płynność umożliwiająca wcześniejsze wyjście z inwestycji.
  3. Brak konieczności okresowego sprawdzenia wyników emitentów, tzw. „standingu” kredytowego (czyli oceny ich wiarygodności i zdolności do regulowania zobowiązań) oraz notowań wybranych emisji, co dla inwestora oznacza oszczędność czasu.
  4. Brak konieczności samodzielnej budowy portfela inwestycyjnego.
  5. Istotnie niższy próg wejścia w przypadku funduszu. Obligacje Blue Chipów – w większości posiadają wartość nominalną rzędu 100-500 tys. złotych. Chcąc zbudować zdywersyfikowany portfel obligacji dużych firm należy dysponować znacznym kapitałem. To sprawia, że inwestycja w takie papiery jest poza zasięgiem sporej części inwestorów indywidualnych.
  6. Dostęp funduszu do większości emisji na rynku. Emisje obligacji Blue Chip zazwyczaj skierowane są wyłącznie do inwestorów instytucjonalnych.
  7. Dostęp funduszy do rynku międzybankowego. Większość transakcji, których przedmiotem są obligacje korporacyjne największych polskich firm odbywa się na tzw. „międzybanku”.

Taki fundusz jest dobrym rozwiązaniem do rozpoczęcia inwestowania w obligacje korporacyjne. Na kolejnych etapach bardziej wprawieni inwestorzy mogą bezpośrednio kupować obligacje dużych firm albo przejść do kolejnego, bardziej ryzykownego segmentu rynku – czyli obligacji korporacyjnych małych i średnich firm.

Autor: Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Certified International Investment Analyst (CIIA), Michael / Ström Dom Maklerski

Lokum Deweloper: 89,1 mln zł przychodu w I kwartale 2024 r., 54% wzrost r/r

Grupa Lokum Deweloper po I kwartale br. odnotowała 89,1 mln zł przychodu, o 54% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wynik rozpoznano z 138 lokali (+30% r/r).

Lokum Deweloper, jeden z czołowych deweloperów działających na dolnośląskim i małopolskim rynku nieruchomości, w pierwszych trzech miesiącach 2024 r. wypracował 89,1 mln zł przychodu, co przełożyło się na 21,4 mln zł zysku netto przypadającego akcjonariuszom podmiotu dominującego oraz na marżę netto w wysokości 24,0%.

W pierwszym kwartale br. Lokum Deweloper zawarł 70 umów deweloperskich i przedwstępnych, mniej o 55% niż rok wcześniej. Wg stanu na koniec marca deweloper miał też podpisanych 15 umów rezerwacyjnych. Potencjał rozpoznań na 2024 r. zrealizowano w 48%.

Z początkiem roku deweloper wprowadził do oferty 84 mieszkania w inwestycji Lokum Porto na wrocławskim Starym Mieście. W raportowanym okresie Grupa rozpoczęła budowę II etapu osiedla Lokum la Vida na Sołtysowicach we Wrocławiu (192 lokale). Na koniec I kwartału 2024 r. deweloper miał w ofercie 372 lokale oraz prowadził budowy obejmujące 584 lokale.

– Prezentowane dane są wynikiem przekazania mieszkań, których budowę zakończyliśmy w ubiegłych latach. Ze względu na konieczność wstrzymania niektórych inwestycji w 2022 roku, spowodowaną zatrzymaniem akcji kredytowej dla klientów, w tym roku nie zakończymy żadnego projektu.  Prowadzimy działalność w niestabilnym otoczeniu rynkowym, w którym mocno utrudnione jest długofalowe planowanie.  Okres każdej z inwestycji w naszej branży to już kilka lat. Nagłe zmiany w regulacjach prawnych dotyczące warunków technicznych  i planowania przestrzennego znacząco wpływają na ryzyko prowadzania tej działalności. Dlatego tak ważne dla rynku nieruchomości są długoterminowe rozwiązania, które będą oddziaływać zarówno na stronę popytową, jak i podażową. Istotne  jest uruchomienie wsparcia nabywców w zakupie mieszkań, które będzie dostępne dla klientów w okresie wieloletnim. To pomoże ustabilizować sytuację na rynku – pozwoli na spokojne, bezpieczne i racjonalne podejmowanie decyzji zakupowych przez nabywców, a także umożliwi deweloperom planowanie inwestycji. Równolegle powinny zostać wprowadzone mechanizmy mogące zwiększyć podaż mieszkań, m.in. deregulacja specustawy mieszkaniowej zwiększająca wpływ samorządów na kształtowanie zabudowy, czy usprawnienie procedur administracyjnych prowadzących do szybszego wydawania pozwoleń na budowę. Trwała równowaga popytowo-podażowa jest niezbędna, aby poprawić dostępność mieszkań dla klientów – mówi Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper.

Zarząd Lokum Deweloper wydał rekomendację w sprawie wypłacenia dywidendy za 2023 r. w wysokości 43,2 mln zł, tj. 2,40 zł za akcję.

W lutym 2024 r. Grupa dokonała przedterminowego wykupu obligacji serii I. W obiegu są obecnie obligacje serii J z terminem zapadalności na II kwartał 2027 r.

I kwartał 2024 na rynku mieszkaniowym: Większy wybór, stabilne ceny i… wyczekiwanie #naStart

I kwartał przyniósł poszukującym więcej spokoju i większy wybór mieszkań. Ponad połowa z nich deklarowała, że szuka mieszkania liczącego 30-40 mkw. Tylko co dziesiąta planowała wydać więcej niż 500 tys. zł – według danych Nieruchomosci-online.pl właśnie tak wyglądał I kwartał tego roku z perspektywy osób kupujących.

Przeglądaliśmy, analizowaliśmy, ale nie podpisywaliśmy

„Po zakończeniu programu Bezpieczny Kredyt 2% osoby kupujące będą masowo wstrzymywać się z poszukiwaniami, popyt się załamie” – tak prognozowano kilka miesięcy temu. Dane pochodzące z portalu Nieruchomosci-online.pl pokazują, że taki scenariusz się nie potwierdził.

Owszem, w I kwartale 2024 zainteresowanie mieszkaniami w serwisie było mniejsze niż w IV kwartale 2023 (kiedy BK2% jeszcze działał), ale tylko o 7 proc. Nie było ostrego hamowania. Warto też zauważyć, że kiedy porównamy I kwartał 2024 do I kwartału 2023, zainteresowanie mieszkaniami było większe o 10 proc. To pozwala wnioskować, że rynek został pobudzony mimo braku większych zmian w dostępności kredytów.

Po I kwartale poziom zainteresowania mieszkaniami można więc ocenić jako dość stabilny, chociaż w ciągu trzech pierwszych miesięcy tego roku często tylko przeglądaliśmy oferty, orientując się w ogólnej sytuacji. Na portalu cały czas obserwowaliśmy dużą aktywność na ofertach mieszkań, ale nie przekładało się to na podpisane umowy w kancelariach notarialnych. Możemy więc mówić o pewnym uśpionym popycie. Widać wyczekiwanie. Część osób wstrzymuje się z zakupem licząc, że załapie się na zapowiadany Kredyt #naStart – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.1 zainteresowanie ogłoszeniami

W końcu mieliśmy większy wybór mieszkań

W 2023 r. osoby szukające mieszkania często miały problem – liczba ofert spadała w szybkim tempie, przez co w wielu miastach praktycznie nie było w czym wybierać, jeśli chodzi o najpopularniejsze metraże. W I kwartale 2024 kupujący w końcu złapali oddech, bo zyskali większy wybór.

Kiedy porównamy cały I kwartał 2024 do IV kwartału 2023, wzrost liczby ogłoszeń nie wygląda jeszcze imponująco, bo wyniósł raptem 2 proc. Jednak znacznie więcej mówi nam wzięcie pod lupę stycznia, lutego i marca. Okazuje się, że liczba ofert rosła z tygodnia na tydzień. W konsekwencji, w marcu było o około 10 proc. więcej ogłoszeń mieszkań na sprzedaż niż w styczniu.

Podaż zaczęła odbijać się z dołka, w który wpadła w drugiej połowie 2023 r. przez BK2%. Wprawdzie oferta wciąż jest niższa niż rok temu, ale w końcu mamy nieco większą równowagę pomiędzy podażą a popytem – mówi Rafał Bieńkowski.2 liczba ogłoszeń

Bez zaskoczenia – najczęściej szukaliśmy dwójek

W I kwartale 2024 zdecydowanie najwięcej poszukujących rozglądało się za mieszkaniami 2-pokojowymi – zainteresowanie taką nieruchomością deklarowało 55 proc. użytkowników Nieruchomosci-online.pl. I nie jest to zaskoczenie, gdy weźmiemy pod uwagę aktualne ceny mieszkań, sytuację na rynku kredytowym oraz warunki udzielania rządowego wsparcia skierowanego do młodych osób. W przypadku kawalerek i mieszkań 3-pokojowych było to mniej więcej po 20 proc. poszukujących.

Jeśli chodzi o powierzchnię, ponad 50 proc. użytkowników deklarowało zainteresowanie mieszkaniami liczącymi 30-40 mkw.

Oczywiście takie dane zawsze należy też analizować przez pryzmat różnych grup, bo różne są nasze potrzeby. Na przykład pary najczęściej celowały w mieszkania 2-pokojowe (ponad 70 proc.), a najczęściej wskazywanymi metrażami były w tej grupie 40 i 30 mkw. Z kolei rodziny z dziećmi, co zrozumiałe, najczęściej deklarowały już zainteresowanie mieszkaniami 3-pokojowymi (55 proc.), a najpopularniejszymi metrażami były 50 i 60 mkw.3 preferencje poszukujących

Pół miliona to nasz cenowy próg bólu

Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkich poszukujących mieszkań na Nieruchomosci-online.pl, zdecydowana większość osób szukała lokalu wycenianego na mniej niż pół miliona złotych – w I kwartale łącznie aż 89 proc. ankietowanych wskazało, że ich cenowy próg bólu znajduje się poniżej tej kwoty. Tylko co dziesiąty poszukujący mógł wydać więcej niż 500 tys. zł.

Oczywiście z perspektywy największych miast, gdzie ceny są najwyższe, proporcje były już inne. W przypadku Warszawy 35 proc. osób deklarowało, że poszukuje mieszkania w cenie powyżej 500 tys. zł i był to tam największy odsetek użytkowników. Bardzo podobnie wyglądało to też w Krakowie.  4 progi cenowe

A średnia cena za metr wciąż w górę

Niektórzy poszukujący wierzyli, że po wygaszeniu Bezpiecznego Kredytu 2% ceny być może przynajmniej się ustabilizują, ale nic z tego – w I kwartale na rynku wtórnym wciąż przeważały wzrosty. Wiele wskazuje na to, że gorąca atmosfera z 2023 r. dalej udzielała się osobom sprzedającym, nawet pomimo mniejszego popytu na mieszkania.

Miast z gwałtownymi wzrostami było jednak stosunkowo niewiele. Podwyżki średniej ceny ofertowej wynoszące 8-9 proc. kw./kw. dotyczyły tylko Rzeszowa (1- i 2-pokojowe), Lublina (1- i 2-pokojowe), Katowic (1-pokojowe), Olsztyna (1-pokojowe) i Szczecina (1-pokojowe). W I kwartale najmocniej drożały więc mniejsze metraże.

Jeśli chodzi o mieszkania 3-pokojowe, wahania cen były mniej odczuwalne. Tam maksymalne wzrosty średniej ceny ofertowej wynosiły 6 proc. (Białystok i Toruń), ale w zdecydowanej większości analizowanych miast było to 2-4 proc. I kwartał mógł być więc dla niektórych dobrym momentem na kupno „trójki”.

Istotny wniosek przynosi też rzut okiem na to, jakie miasta zanotowały największe wzrosty średniej ceny ofertowej. Otóż zarówno w mieszkaniach 1-, 2- jak i 3-pokojowych, w czołówce wzrostów nie znalazło się żadne z największych miast. W Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku czy Poznaniu wzrosty były mniej zauważalne. Może to oznaczać, że ceny mieszkań zbliżają się tam już do granicy akceptacji przez kupujących – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.5 ceny 1-pokojowe 8 ceny wszystkie miasta 7 ceny 3-pokojowe 6 ceny 2-pokojowe

Nieoczekiwane zwroty akcji w trendach zakupowych w I kwartale 2024 r.

W pierwszym kwartale roku dane dotyczące zakupów pokazują nieoczekiwane zwroty akcji. Spodziewaliśmy się obniżek stóp procentowych, ale teraz, gdy inflacja jest bardziej stabilna, stało się to mało prawdopodobne. Niepewność geopolityczna może spowodować wzrost kosztów ropy naftowej, co zwiększyłoby presję na inflację. Wszystko to oznacza, że uważamy, iż presja  inflacyjna z lat 2022 i 2023 utrzyma się do 2024 roku.

Na podstawie danych Salesforce Shopping Index za pierwszy kwartał tego roku wynika, że kupujący pozostają ostrożni i ograniczają wydatki, prawdopodobnie oszczędzając na duże zakupy w późniejszym terminie (jeśli będą postępować zgodnie ze wzorcem z 2023 r.).

Dane dotyczące zakupów w pierwszym kwartale

Globalna sprzedaż online wzrosła nieznacznie rok do roku (+2%), przy czym ruch internetowy i średnia wartość jednego zamówienia odnotowała przyrost o zaledwie 1%. Jednak pomimo większego ruchu oraz wydatków, globalna liczba zamówień nadal się zmniejsza, spadając o 2% w porównaniu z ubiegłym rokiem. Konsumenci złożyli o 3% mniej zamówień w porównaniu do poprzedniego roku. Było to prawdopodobnie spowodowane wyższą niż oczekiwano inflacją – konsumenci płacą wyższe ceny za towary niż rok temu, więc kupują mniej produktów, jednak nadal wydają więcej.

Tymczasem Europa jako całość, która w ostatnich kwartałach napędzała globalny wzrost, doświadczyła w tym kwartale spowolnienia sprzedaży online (+3% rok do roku). Są jednak kraje, które poradziły sobie lepiej: Wielka Brytania była jedynym z trzech kluczowych rynków (wraz z Niemcami i Francją), który odnotował wzrost.

Europa Wschodnia radzi sobie dobrze

Jeśli chodzi o rozwój handlu cyfrowego to Europa Wschodnia, w tym Polska odnotowała 21% wzrost w pierwszym kwartale 2024 r., w porównaniu z 20% w poprzednim kwartale. Był to najwyższy wzrost handlu cyfrowego w 1. kwartale 2024 r. W przypadku wydatków konsumentów średnia kwota wydana przez kupujących na wizytę wyniosła 1,50 USD, w porównaniu z 1,60 USD w poprzednim kwartale. Europa Wschodnia odnotowała ogólny wskaźnik konwersji na poziomie 1,5% w porównaniu do 1,6% w poprzednim kwartale.

Co kupowali klienci, a z czego rezygnowali?

Dane detaliczne pokazują, że kategorie zdrowia i urody (+12%) oraz torebek (+7%) odnotowały najwyższy wzrost sprzedaży online. Elektronika, zabawki oraz produkty z grupy „nauka” odnotowały największe spadki online (odpowiednio -13% i -12%). Jest to część szerszego trendu, który zaobserwowaliśmy w ciągu ostatnich kilku lat, w którym konsumenci rzadziej wydają pieniądze na rzeczy nieistotne i często szukają najtańszych ofert, gdy dokonują zakupu.

Oszczędzanie na wielkie chwile

Dane dotyczące sprzedaży detalicznej pokazują, że konsumenci zacisnęli pasa, podobnie jak przez większą część 2023 roku. Wolumen zamówień w Stanach Zjednoczonych spadł o 3% rok do roku, ponieważ kupujący ograniczali wydatki na produkty inne niż te pierwszej potrzeby. Wzrost, jakiego doświadcza obecnie branża, wynika z tego, że ludzie płacą więcej, a nie kupują więcej.

Jedną z oznak tego, że konsumenci wydają mniej na rzeczy nieistotne, są spadki w kategorii produktów luksusowych. Sprzedaż wysokiej klasy odzieży i torebek znacznie spadła w pierwszym kwartale (odpowiednio -2% i -10%), podobnie jak zabawek (-12%) i elektroniki (-12%). Zamiast tego konsumenci pozostają przy produktach pierwszej potrzeby, takich jak produkty zdrowotne i kosmetyczne (+12%). Wybierają również tańsze alternatywy, ponieważ ogólna sprzedaż torebek wzrosła o +7%.

Zachowanie konsumentów w pierwszym kwartale przypomina ich podejście do zakupów świątecznych w 2023 roku – kupujący cierpliwie czekali na atrakcyjne rabaty, takie jak te oferowane w Prime Day latem, w sezonie szkolnym oraz w Black Friday i Cyber Monday.

Konsumenci pozostają przy swoich ulubionych markach

Po latach, w których konsumenci zmieniali marki – między innymi ze względu na cenę – obserwujemy wzrost liczby lojalnych klientów. Odsetek stałych nabywców na całym świecie w pierwszym kwartale wyniósł 43%, co stanowi wzrost o 8% od 2022 roku.

Częściowo może to być spowodowane zaangażowaniem marek w programy lojalnościowe w ciągu ostatnich kilku lat. Przeciętny Amerykanin subskrybował 16,6 programów lojalnościowych w 2022 roku. Według danych Salesforce dotyczących sprzedaży detalicznej najpopularniejszym rodzajem programu lojalnościowego jest program punktowy. Dlatego też w pierwszym kwartale klienci sklepów zgłosili, że możliwość wymiany punktów lojalnościowych była jednym z trzech najważniejszych czynników, po cenie i dostępności produktu, przy podejmowaniu decyzji o zakupie.

Urządzenia mobilne dominują… ponownie

Jednym z najszybciej rozwijających się obszarów w tym kwartale były zakupy za pomocą urządzeń mobilnych. Ilość ruchu i zamówień generowanych przez urządzenia mobilne w witrynach e-commerce stale rośnie. Dane dotyczące sprzedaży detalicznej za pierwszy kwartał pokazują, że globalny ruch mobilny i zamówienia wzrosły o 4% w porównaniu z ubiegłym rokiem, osiągając odpowiednio 78% i 66% udziału.

Znaczną część tego wzrostu można przypisać płynniejszemu dokonywaniu zakupów, które stało się łatwiejsze dzięki korzystaniu z portfeli mobilnych, które wzrosły o +46% rok do roku. W miarę jak płatności mobilne stają się coraz łatwiejsze, a konsumenci nabierają pewności siebie w korzystaniu z tych przyjaznych dla urządzeń mobilnych opcji płatności, spodziewamy się, że migracja mobilna będzie nadal osiągać bezprecedensowe wskaźniki.

Metodologia

Bazując na danych platformy Salesforce, Shopping Index odkrywa prawdziwą historię zakupów. Analizujemy poprzednie dziewięć kwartałów, aby dogłębnie zrozumieć, jak ewoluują zachowania konsumentów i jak zmienia się rynek. Shopping Index analizuje aktywność i statystyki zakupów online ponad 1,5 miliarda unikalnych klientów z ponad 67 krajów. Ten zestaw wskaźników obejmuje zarówno najnowszą historię, jak i obecny stan handlu cyfrowego. W celu ekstrapolacji danych makroekonomicznych dla szerszej branży detalicznej stosuje się kilka czynników, a wyniki te nie wskazują na wyniki Salesforce.

Umiarkowany popyt na biura w miastach regionalnych

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w regionach, I kwartał 2024” pierwsze trzy miesiące 2024 roku upłynęły na regionalnych rynkach biurowych pod znakiem umiarkowanego popytu ze strony najemców, którzy w większości byli zainteresowani renegocjowaniem umów najmu. Jednocześnie powierzchnia niewynajęta stanowi już prawie 18% istniejących zasobów biurowych w regionach, a towarzyszy temu spadek aktywności deweloperskiej, która koncentruje się w trzech miastach, tj. w Katowicach, Poznaniu i Wrocławiu, na które przypada 75% wolumenu realizowanych inwestycji biurowych.

Na koniec pierwszego kwartału 2024 roku największe rynki regionalne poza Warszawą, które dysponują łącznie ponad 6,7 mln mkw. biur, wyprzedziły stolicę pod względem wielkości zasobów już o prawie 0,5 mln mkw. Mimo to nowa podaż w miastach regionalnych w okresie od stycznia do końca marca wyniosła zaledwie 31 200 mkw., co jest najniższym wynikiem odnotowanym na tych rynkach w pierwszym kwartale od 2012 roku. W pierwszych trzech miesiącach 2024 roku deweloperzy ukończyli w regionach tylko dwa biurowce: Quorum Office Park A we Wrocławiu (18 200 mkw.) oraz Brain Park C w Krakowie (13 000 mkw.).

– Pierwszy kwartał 2024 roku przyniósł kolejny spadek wolumenu powierzchni biurowej będącej w budowie. W trakcie realizacji znajdują się projekty o łącznej powierzchni ok. 240 000 mkw. – to o ponad 19% mniej niż w czwartym kwartale 2023 roku i ponad 68% mniej w porównaniu ze średnim poziomem aktywności deweloperów w ostatnich 10 latach, kiedy to rocznie powstawało średnio ok. 744 000 mkw. biur. Znaczna dostępność nowoczesnej powierzchni biurowej w istniejących biurowcach oraz wzrost zainteresowania najemców optymalizacją zarówno zajmowanej powierzchni biurowej, jak i prowadzonej działalności przekładają się na mniejszy popyt na biura. To z kolei przyczynia się do większej ostrożności deweloperów przy rozpoczynaniu nowych inwestycji biurowych – mówi Joanna Bartosiewicz, Senior Associate w Dziale Reprezentacji Najemców Biurowych w Newmark Polska.

W pierwszym kwartale 2024 roku najemcy na głównych rynkach regionalnych wynajęli prawie 140 000 mkw., co oznacza spadek o ponad 33% w porównaniu z ostatnim kwartałem 2023 roku i o prawie 17% w ujęciu rocznym. W okresie od stycznia do marca 2024 roku w miastach regionalnych odnotowano tylko dwie duże transakcje o powierzchni ponad 10 000 mkw. Średnia wielkość podpisywanych umów najmu nie przekroczyła 900 mkw., co świadczy o tym, że najemcy decydują się na coraz mniejsze powierzchnie do wynajęcia. Największy udział w popycie miały firmy z sektora IT i produkcyjnego. Przypadło na nie odpowiednio 29% i 18% całkowitego wolumenu transakcji najmu. Na trzecim miejscu znalazła się branża handlowa z 9-procentowym udziałem.

– Renegocjacje i odnowienia umów najmu od dłuższego czasu mają znaczący udział w wolumenie transakcji zawieranych na głównych rynkach regionalnych – w pierwszym kwartale 2024 roku sięgnął on aż 46,6%. Na drugiej pozycji znalazły się nowe umowy, na które przypadło 45,8% całkowitego popytu zarejestrowanego w okresie od stycznia do końca marca br. Natomiast pozostałe 7,6% stanowiły ekspansje (4,8%) oraz transakcje na potrzeby własne (2,8%) – dodaje Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

W drugim kwartale 2020 roku średni współczynnik pustostanów na głównych regionalnych rynkach biurowych przekroczył granicę 10% i od tego czasu systematycznie rośnie. Na koniec marca 2024 roku wyniósł 17,8%, co stanowi wzrost o 0,3 p.p. w porównaniu z czwartym kwartałem 2023 roku i o 1,9 p.p. w ujęciu rocznym. W trzech miastach (Krakowie, Katowicach i Łodzi) wskaźniki pustostanów przekroczyły 20%, a we Wrocławiu utrzymuje się on nieznacznie poniżej tego poziomu. Łącznie na ośmiu głównych rynkach regionalnych wolumen niewynajętej powierzchni biurowej wzrósł do rekordowego poziomu niemal 1,2 mln mkw., co stanowi prawie 18% całkowitych zasobów nowoczesnych biur w regionach.

– Duża dostępność powierzchni biurowej w budynkach istniejących powoduje, że czynsze utrzymują się na stabilnym, stosunkowo wysokim poziomie (16,00-17,00 euro/mkw./miesiąc) i w najbliższych kwartałach nie spodziewamy się zmiany tego trendu. Ponadto właściciele budynków wyposażonych w nowoczesne technologie oraz spełniających kryteria ekologiczne i społeczne (ESG) są mniej skłonni do negocjacji stawek czynszowych czy zaoferowania znaczących zachęt, takich jak dłuższe okresy bezczynszowe lub dopłaty do wykończenia wynajmowanej powierzchni – podsumowuje Urszula Sobczyk, Dyrektor Działu Wycen firmy Newmark Polska.

Czy to koniec kilkutygodniowych spadków cen ropy naftowej?

Środowa sesja na Wall Street przyniosła mieszane wyniki indeksów giełdowych. Podczas gdy Dow Jones zyskał 0,4 proc. Nasdaq Composite stracił 0,2 proc. SP500 zamknął się w okolicy poziomu otwarcia. Rentowności amerykańskich obligacji urosły na długim końcu krzywej dochodowości a dolar był umiarkowanie mocniejszy. Inwestorzy czekają na kolejną porcję danych o inflacji w USA (przyszła środa). Sezon wyników finansowych amerykańskich spółek wchodzi w ostatnią fazę. Jak dotąd sektor technologiczny w dużym stopniu wypadł dobrze pomimo wysoko postawionych oczekiwań. Ropa naftowa zyskała na skutek spadku zapasów w USA.

Kalendarz makro w USA wciąż jest dość ubogi. Oprócz wniosków o kredyt hipoteczny (które nie bardzo interesują rynek) otrzymaliśmy tygodniową zmianę zapasów paliw. Publikacja spowodowała, że ropa naftowa WTI ostatecznie zamknęła dzień na plusie drożejąc o lekko ponad 0,5 proc. Jeszcze przed godziną 12:00 surowiec tracił ponad 1,5 proc. Dziś amerykańska odmiana wyceniana jest o blisko 0,9 proc. wyżej. Te zwyżki to w dużej mierze pokłosie spadających zapasów w USA przy jednocześnie rosnącym poborze rafinerii (wzrost o 307 tys. baryłek dziennie). Dodatkowo zwyżki ropy można tłumaczyć również wzrostem chińskiego importu. Te dwa czynniki wsparły wyższe oczekiwania popytu u dwóch największych konsumentów tego surowca.

Zapasy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych spadły w zeszłym tygodniu o 1,4 miliona baryłek do poziomu 459,5 miliona. To więcej niż wskazywały oczekiwania analityków. Tu liczono na spadek o 1,1 mln. Rynek zignorował wzrost zapasów benzyny i paliw destylowanych. Można to tłumaczyć tym, że rafinerie przygotowują się do nadchodzącego sezonu wakacyjnego.

Jeśli chodzi o Chiny, dane celne wskazały, że dostawy ropy do tego kraju uplasowały się w kwietniu na poziomie 44,72 mln ton metrycznych, co daje równowartość około 10,88 mln baryłek dziennie. W porównaniu do kwietnia 2023 roku daje to wzrost o ponad 5,4 proc.

Wcześniejsze spadki cen ropy naftowej, które obserwujemy od kilku tygodni to efekt tego, że wzmogły się nadzieje na zawieszenie broni w konflikcie między Izraelem a Hamasem w Strefie Gazy.

Cena ropy brent od szczytu z 12 kwietnia do wczorajszego minimum spadła o ponad 11 proc. Została przełamana linia trendu wzrostowego łącząca minima z grudnia 2023 oraz lutego 2024 roku. To negatywny sygnał. Notowania wciąż pozostają w korekcie spadkowej całego impulsu wzrostowego, który trwa od kilku miesięcy. Kluczowe wydaje się to, czy cena zdoła trwale powrócić nad linię trendu oraz powyżej horyzontalnego oporu zlokalizowanego w okolicy 84 USD.

Dziś czeka nas decyzje Banku Anglii oraz NBP w sprawie stóp procentowych. Na początku roku rynek postrzegał majową decyzje BoE jako punkt wyjścia do cyklu obniżek. Obecnie wydaje się jednak to bardzo mało prawdopodobne. Inflacja w Wielkiej Brytanii jest bowiem wciąż zbyt wysoka. Uwaga może być skupiona na wyniku głosowania. Osobą, która może zmienić stanowisko jest Dave Ramsden, który już kilka tygodni temu brzmiał dość „gołębio”. Poprzednio za utrzymaniem stóp było 8 osób a jedynie jedna popierała obniżkę. Jeśli wynik „pójdzie” w stronę 7-2, wówczas funt może stracić na wartości. Rynek będzie też interpretował nowe prognozy banku, choć one mogą nie ulec większej zmianie, ponieważ już w lutym BoE poddał je rewizji. Rynek w tym momencie oczekuje, że do łagodzenia polityki monetarnej dojdzie najwcześniej w sierpniu tego roku.

NBP prawdopodobnie też utrzyma koszt pieniądza na tym samym poziomie 5,75 proc. W ostatnim czasie prezes Adam Glapiński wysyłał w rynek „jastrzębie” komunikaty podając argumenty przemawiające za przyspieszeniem inflacji w drugiej połowie 2024 roku (presja płacowa, powrót VAT na żywność, wyższe, ceny energii). Ostatnio wskaźnik CPI wypadł na poziomie 2,4 proc. r/r w kwietniu co prawdopodobnie oznacza, że dołek inflacyjny na ten moment został osiągnięty (2 proc. w marcu). Inflacja bazowa wciąż znajduje się powyżej celu banku centralnego i wynosi 4,6 proc. w ujęciu rok do roku. Przyspieszenie dynamiki wzrostu cen to m.in. efekt wspomnianego powrotu wyższej stawki VAT na żywność (z 0 proc. do 5 proc.). Wczoraj nastąpiła aprecjacja złotego zarówno względem euro jak i dolara. Kurs EUR/PLN znalazł się ponownie poniżej 4,30 a USD/PLN pod 4,00. Dziś rano obserwujemy umiarkowany ruch przeciwny.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wpływy z podatku Belki rosną jak na drożdżach. W ub.r. fiskus zabrał Polakom ponad 9 mld zł. To wzrost o blisko 58 proc. rdr.

Jak wynika z danych udostępnionych przez Ministerstwo Finansów, w ubiegłym roku do skarbu państwa wpłynęło nieco ponad 9 mld złotych z tzw. podatku Belki. Był to o blisko 58% większy przychód niż w 2022 roku. Natomiast w porównaniu z 2021 rokiem widać wzrost już o przeszło 118%. Co więcej, uzyskana ostatnio kwota jest o ponad 8% większa od przedstawionej w nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 rok. Analizując dostępne dane, eksperci prognozują, że w tym roku suma wpływów z ww. podatku prawdopodobnie będzie zbliżona do tej z ub.r. Choć są i głosy, że może być nawet większa niż ubiegłoroczna. Wszystko ma zależeć od tego, jakie finalnie zmiany dokona rząd i na ile one w praktyce się sprawdzą.

Według danych Ministerstwa Finansów, w 2023 roku wpływy z tzw. podatku Belki wyniosły 9,069 mld zł. To o 57,7% więcej niż w 2022 roku, kiedy z tego tytułu uzyskano 5,752 mld zł. Natomiast porównując ubiegłoroczne wyniki z tymi z 2021 roku, widzimy wzrost już o 118,4%. Wówczas była to kwota 4,153 mld zł.

– Tak znaczący wzrost wpływów z podatku Belki wynika z dwóch czynników. Po pierwsze, stopy procentowe. Na koniec 2020 roku były na poziomie 0,1%, rok później wyniosły 1,75%, a po kolejnych dwunastu miesiącach – 6,75%. Odsetki od oszczędności zgromadzonych na kontach istotnie wzrosły, a w ślad za tym wzrósł podatek, którego podstawą są odsetki. Po drugie, wolumen oszczędności na kontach. Rosną wynagrodzenia, co przy wzroście skłonności do oszczędzania oznacza, że duża ich część pozostaje na rachunkach bankowych. Oszczędzamy więcej, aby odbudować oszczędności nadszarpnięte w trakcie pandemii. Równocześnie istotny jest czynnik ostrożnościowy – niestabilne otoczenie zewnętrzne – komentuje dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton.

Zdaniem Marka Niczyporuka, radcy prawnego i doradcy podatkowego z Kancelarii Ars AEQUI, trudno na podstawie ww. danych stwierdzić, czy Polacy więcej oszczędzają, czy też lepiej zarabiają z tytułu udziałów w zyskach spółek. W opinii eksperta, możliwe jest, że osoby inwestujące w spółki czy prowadzące działalność w ramach spółek chętniej obecnie wypłacają z nich zyski w postaci dywidend. Takiemu trendowi sprzyja chociażby fakt, że coraz więcej podmiotów przechodzi na tzw. CIT estoński, który pozwala kumulować zyski i je wypłacać bez realnego podwójnego opodatkowania.

– Oszczędności Polaków przechowywane są przede wszystkim w bankach, na rachunkach bieżących lub lokatach oszczędnościowych. Na wysokość oprocentowania depozytów przede wszystkim ma wypływ inflacja. Jej wzrost w okresie ostatnich kilku lat był wysoki, maksymalna wartość wyniosła aż 18,4% wiosną 2023 roku. To sprawiło, że zwiększyły się odsetki, a tym samym wzrosła kwota odprowadzanego od nich podatku – analizuje dr Krzysztof Biernacki z Katedry Rachunkowości Finansowej, Podatków i Audytu na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Ubiegłoroczne wpływy z tzw. podatku Belki były o 8,3% wyższe od zakładanych. W nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 rok przewidywano bowiem wpływy z tego tytułu w wysokości 8,378 mld zł. Jak stwierdza dr Mrowiec, to niewątpliwie zauważalna kwota w sumie dochodów budżetu państwa, zaplanowanych w 2024 roku. Jednocześnie ekspert zaznacza, że w ostatnich latach poziom odsetek od depozytów był niższy od inflacji. W efekcie obywatele, których dochody zostały już opodatkowane, zanim trafiły na ich konta, zapłacili tzw. podatek inflacyjny, a od niego jeszcze tzw. podatek Belki.

– Jeżeli uwzględnimy poziom inflacji w połączeniu z podatkiem od odsetek, to w wielu przypadkach podatnicy tracili na sile nabywczej swoich oszczędności, mimo dużych nominalnych wartości odsetek i w konsekwencji podatku. Wiarygodność założeń w wysokości wpływów z tytułu podatku od odsetek w przyszłości uzależniona będzie od inflacji. W chwili obecnej jest ona bardzo niska, ale ekonomiści prezentują rozbieżne oceny co do jej kształtowania się w dalszej części 2024 roku – podkreśla dr Biernacki z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Patrząc na dane za ubiegły rok, ok. 6,215 mld zł wyniósł zryczałtowany podatek dochodowy od przychodów z odsetek lub innych przychodów od środków pieniężnych zgromadzonych na rachunku podatnika lub w innych formach oszczędzania, przechowywania lub inwestowania oraz od dochodu z tytułu udziału w funduszach kapitałowych (art. 30a ust. 1 pkt 3 i 5 ustawy PIT). Z kolei ok. 2,855 mld zł to podatek dochodowy od dochodów z odpłatnego zbycia papierów wartościowych lub pochodnych instrumentów finansowych, w tym z realizacji praw wynikających z tych instrumentów, z odpłatnego zbycia udziałów (akcji) oraz z tytułu objęcia udziałów (akcji) za wkład niepieniężny w postaci innej niż przedsiębiorstwo lub jego zorganizowana część (art. 30b ww. ustawy). Prognozy w nowelizacji ustawy budżetowej na 2023 r. z ww. tytułów wyniosły odpowiednio 5,376 mld zł i 3,002 mld zł.

– Trudno jednoznacznie określić, dlaczego rzeczywiste wpływy są tak znacząco inne od prognozowanych. Być może Polacy zaczynają więcej oszczędzać i jednocześnie mniej chętnie pozbywają się pasywnych źródeł przychodów, jakie dają udziały i akcje. To świadczyłoby o mniejszej tendencji do konsumpcji, a większej do akumulacji w związku z odczuciem zbliżających się trudnych czasów – podkreśla ekspert z Kancelarii Ars AEQUI.

W przestrzeni publicznej coraz więcej mówi się na temat potrzebnych zmian w tzw. podatku Belki. Jak zaznacza Marek Niczyporuk, według przedstawianych założeń, docelowo miałoby dojść do zmniejszenia obciążeń podatkowych odnośnie zysków kapitałowych. Zasadnicza zmiana miałaby polegać na wprowadzeniu kwot wolnych od opodatkowania z oszczędności oraz z inwestycji kapitałowych. W opinii eksperta, proponowane rozwiązania byłyby korzystne i mogłyby mieć wpływ na większą popularność oszczędzania. Ale jednocześnie obawia się on, że nowe przepisy mogą skomplikować kwestie rozliczeń podatku, który przy dotychczasowej jednolitej stawce i prostocie rozliczenia jest wartością dodaną. Ekspert z Kancelarii Ars AEQUI spodziewa się wzrostu, a nie spadku wpływów z PIT. Przy założeniu, że projektowane zmiany wejdą w życie i nie wpłyną na skomplikowanie rozliczeń, a ponadto społeczeństwo będzie wykazywać tendencje do oszczędzania.

– Średnioroczny poziom stóp procentowy RPP będzie w tym roku nieco niższy niż w 2023 roku. W ubiegłym roku do września stopa referencyjna wynosiła 6,75%, w październiku – 6%, a od października 5,75%. W  tym roku będzie to najprawdopodobniej niezmiennie 5,75%, ale jednak z ryzykiem obniżki w dalszej części roku, zaś wolumeny urosną. Te dwa trendy w dużej mierze będą się znosić, więc w 2024 roku suma wpływów z podatku Belki prawdopodobnie będzie zbliżona do tej z 2023 roku – podsumowuje dr Mrowiec.

Sejm debatuje nad ustawą o ochronie sygnalistów: większe szanse dla zgłaszających nieprawidłowości

W Sejmie trwa pierwsze czytanie projektu ustawy o ochronie sygnalistów, przyjętego w kwietniu b.r. przez Radę Ministrów. Projekt nadal odbiega na korzyść potencjalnych sygnalistów w stosunku do dyrektywy 2019/1937 z dnia 23 października 2019 r. w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii Europejskiej.

Projekt ustawy o ochronie sygnalistów znacznie rozszerza katalog dziedzin, które mogą być przedmiotem zgłoszeń. Pozbawienie wynagrodzenia, awansu, premii czy mobbing – to tylko niektóre z działań, przed którymi sygnalistów ma chronić dyskutowana dziś w Sejmie ustawa. Osoba, która doświadczyła niepożądanych działań będzie mogła wystąpić o zadośćuczynienie lub odszkodowanie. Ekspert BCC Michał Modro ocenia projekt.

Dobrze, że wreszcie ustawa trafiła do Sejmu i 8 maja 2024 r. odbędzie się jej pierwsze czytanie w ramach pracy komisji sejmowej. Wszystkie kraje UE implementowały już postanowienia dyrektywy unijnej o ochronie sygnalistó Chcę podkreślić, że nowych przepisów nie ma co się obawiać. Do ich wdrożenia trzeba będzie podejść w organizacjach odpowiedzialnie i racjonalnie. Należy pamiętać, że sygnalista to nie donosiciel, a pracodawca może wykorzystać szansę jaką daje mu zgłoszenie sygnalizacyjne, aby przeciwdziałać nieprawidłowością w organizacji, unikając np. kontroli organów państwowych, do których doszło, gdyby nie można było złożyć zawiadomienia sygnalizacyjnego bezpośrednio do pracodawcy. Potraktujmy to jako szansę nie problem – mówi Michał Mordo, ekspert BCC ds.ochrony zdrowia, opieki społecznej, polityki senioralnej i rynku pracy.

Projekt tej ustawy budził kontrowersje i był zmieniany w stosunku do wersji z dnia 26 lutego 2024 r. Obniżono wysokość odszkodowania przysługującego sygnaliście, wobec którego dopuszczono się działań odwetowych z dwunastokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w poprzednim roku do jednokrotności takiego wynagrodzenia.

– Należy pozytywnie ocenić tę poprawkę. Tak wysokie minimalne odszkodowanie, które było przewidziane w projekcie tej ustawy w poprzedniej wersji było rozwiązaniem niespotykanym dotychczas w polskim systemie prawnym. Sankcja ta, która mogła spotkać przedsiębiorców była oderwana od realnej szkody, jaką mógłby ponieść sygnalista.dodaje Artur Rycak ekspert prawa pracy BCC, Przewodniczący Komisji Pracy BCC.

Czy jest przestrzeń do obniżek stóp procentowych przez RPP?

W czwartek we wczesnych godzinach popołudniowych Rada Polityki Pieniężnej poinformuje o decyzji na temat wysokości stóp procentowych. Na ten moment żaden analityk i uczestnik rynku nie oczekuje żadnych zmian ze strony decydentów polityki monetarnej w Polsce. Jednak cały czas trwa dyskusja na temat tego czy RPP powróci do obniżek w dalszej części tego roku? Czy jakikolwiek ruch jest możliwy, biorąc pod uwagę ogromną niepewność dotyczącą ścieżki inflacyjnej w trzecim i czwartym kwartale?

Patrząc na ostatnie odczyty inflacyjne, można byłoby oczekiwać, że stopy procentowe powinny być zdecydowanie niższe. Główna inflacja pozostaje na poziomie 2,4% r/r za kwiecień, co oznacza odbicie z poziomu 2,0% w marcu. Niemniej jest to poniżej punktowego poziomu 2,5% uznawanego za cel, choć wciąż ostatnie odczyty pozostają w akceptowalnym zakresie +/- 1 punkt procentowy. W ten zakres zalicza się również inflacja z lutego, która wypadła na poziomie 2,8%. Warto jednak pamiętać, że niskie odczyty inflacyjne to po części efekt bazy, a po drugie w dalszej części roku inflacja odbije ze względu na częściowe odmrożenie cen energii. Inflacja nie odbije jednak do poziomu 8%, który był „najczarniejszym” scenariuszem prezentowanym przez NBP w przypadku pełnej rezygnacji z tarcz antyinflacyjnych. Co więcej, średnia inflacja w Polsce w tym roku teoretycznie może wypaść nawet poniżej 5%. Warto też obserwować, jaka inflacja wypadnie na koniec bieżącego kwartału. Ostatnie projekcje inflacyjne sugerują, że inflacja powinna znaleźć się nawet na poziomie 3,4%, czyli o cały punkt procentowy wyżej niż obecnie. Czy jest na to szansa?

Ceny paliw w tym momencie pozostają wysokie, ale mniej więcej na takim samym poziomie, co rok wcześniej, dlatego nie ma dużego powodu do obaw. Z drugiej strony inflacja bazowa pozostaje wysoko. Za marzec wyniosła ona 4,6% i pomimo tego, że zaliczyła potężny spadek w przeciągu ostatniego roku, to jednak patrząc na odczyty miesięczne, nie ma powodów do zadowolenia. Miesięcznie inflacja rośnie aż o 0,5% m/m, co oznacza, że pomimo spadającej inflacji, ceny wciąż rosną. To właśnie na inflację bazową zwrócił uwagę jeden z członków RPP, Ludwik Kotecki, którego zdaniem nie ma teraz przestrzeni do obniżek stóp procentowych. Podobnego zdania jest prezes NBP, prof. Glapiński, który jeszcze niedawno mówił o możliwości odbicia cen do 8%. Jak wiadomo, tak wysoko inflacja nie powinna odbić, przy utrzymaniu stabilnych poziomów cen surowców. Z drugiej strony Henryk Wnorowski w dalszym ciągu daje nadzieje na to, że stopy procentowe zostaną w tym roku obniżone. Faktycznie taka przestrzeń może się pojawić, ale ewentualne dyskusje na ten temat najprawdopodobniej rozpoczną się na koniec III lub na początku IV kwartału, kiedy ścieżka inflacji będzie łatwiejsza do przewidzenia. Kolejny raport o inflacji, w którym dostępne będą nowe projekcje dotyczące dynamiki cenowej, opublikowany będzie w lipcu.

RPP najprawdopodobniej nie zakomunikuje jakiejkolwiek możliwej zmiany w najbliższym czasie. Co więcej, inne banki centralne, które również poradziły sobie z inflacją, raczej nie rwą się do obniżek. W przypadku Fed z USA spekuluje się o pierwszej możliwej obniżce dopiero w listopadzie. Rynek widzi szanse na obniżkę ze strony Europejskiego Banku Centralnego już w czerwcu, choć ostatnio nieco wyższe odczyty inflacyjne mogą jeszcze zmienić decyzję decydentów ze strefy euro. W przypadku Polski rynek wciąż widzi szanse na obniżkę. W perspektywie 6 miesięcy wyceniana jest jedna obniżka. Na ten jednak moment brak jakiejkolwiek komunikacji na temat obniżek, powinien służyć złotemu, choć z pewnością najlepsze chwile dla naszej waluty są już prawdopodobnie za nami. Ze względu na różnicę w politykach monetarnych na świecie, jest szansa na to, że złoty będzie utrzymywał mocną pozycję wobec euro, funta czy również franka, ale może słabiej radzić sobie w stosunku do dolara amerykańskiego.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB XTB

Polacy uwielbiają centra handlowe. Ponad 60% budżetu na zakupy wydają w galeriach

W większość kategorii produktowych ponad 60% budżetu na zakupy Polacy wydają w centrach handlowych wynika z raportu „Skala zachowań omnichannel w obiektach handlowych” zrealizowanego przez międzynarodową agencję badawczą GFK, pod patronatem Polskiej Rady Centrów Handlowych. Z przeprowadzonego badania wynika również, że sklepy w centrach handlowych cechuje bardzo wysoki współczynnik konwersji, co oznacza, że wielu klientów wchodzących do lokalu w galerii dokonuje zakupu podczas wizyty. W większości kategorii produktowych ponad 50% takich wizyt kończy się zakupem.Efektywnosc_centrow_handlowych Jak_Polacy_wydaja_budzet_na_zakupy

Dzięki badaniu „Skala zachowań omnichannel w obiektach handlowych” uzyskaliśmy realną wiedzę na temat tego jak Polacy wydają swój budżet na zakupy. To, że w większości kategorii produktowych w ponad 60% trafia on do sklepów w centrach handlowych wskazuje na siłę tego sektora handlu i jego efektywność sprzedażową. Z kolei analizując to, czego klienci najchętniej szukają i kupują branża może jeszcze lepiej zrozumieć ich potrzeby i dopasować do nich swoją ofertę – mówi Marcin Klammer, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Polacy bardzo chętnie robią zakupy w centrach handlowych, zostawiając w nich większość swojego o budżetu na wydatki. W zależności od kategorii produktu jest to od 26% w przypadku zakupów spożywczych (tu królują sklepy wolnostojące), aż do 78% wydatków w przypadku artykułów wystroju i wyposażenia wnętrz. Do bardzo popularnych kategorii kupowanych w centrach handlowych należą też obuwie i akcesoria skórzane (69%), odzież (68%), sport i elektronika (po 66%). Pokazuje to wyraźnie jak ważną i silną pozycję ma handel stacjonarny a szczególnie centra handlowe, skupiające pod swoimi dachami najlepsze marki i tworzące destynacje zakupowe, ciągle silne i pełniące znaczącą rolę w handlu omnikanałowym – komentuje Przemysław Dwojak, Senior Director w GfK.

Dlaczego to w centrach handlowych Polacy najchętniej zostawiają swoje pieniądze? Większość pytanych o to klientów docenia przede wszystkim możliwość zobaczenia, sprawdzenia czy przymierzenia towaru przed zakupem. To, jako zaletę zakupów w centrum handlowym, wskazało aż 63% respondentów. Badani zwracali też uwagę na szeroką ofertę na różnych poziomach cenowych (45%) oraz wygodę i efektywność zakupów w galeriach handlowych (42%).

Warto też spojrzeć na wyniki badania z punktu widzenia potencjalnego najemcy powierzchni handlowej. Badanie udowadnia wysoką efektywność centrów handlowych jako kanału sprzedaży. W większości kategorii produktowych ponad 50% wizyt klientów w sklepie stacjonarnym kończy się zakupem. Zdecydowany prym w tym zakresie wiodą produkty z kategorii zdrowie i uroda (75%), artykuły dla dzieci (70%) oraz odzież (64%).

Wyniki badania „Skala zachowań omnichannel w obiektach handlowych” wskazują również, że około 40 tysięcy sklepów, zlokalizowanych w 600 centrach handlowych, odpowiada za około 40% obrotów handlu detalicznego (udział w handlu w 105 badanych centrach handlowych GfK oszacowało na 40,9%), a na ponad 60 tys. sklepów internetowych przypada około 8,5% obrotów.

Badanie swoim zasięgiem objęło 105 centrów handlowych o różnej charakterystyce. Obiekty te przekazały na potrzeby badania pełne dane dotyczące liczby i struktury najemców, odwiedzalności obiektów i obrotów osiąganych w poszczególnych kategoriach, pozwalające na wnioskowanie o skali i zakresie zachowań omnikanałowych. Dodatkowo firma GfK wykorzystała dane dotyczące populacji klientów w obszarze oddziaływania każdego z analizowanych obiektów, ich siły nabywczej w handlu tradycyjnym i w e-commerce. Przeprowadzono także wywiady exit-poll na próbie 5071 respondentów w 12 centrach handlowych reprezentujących różne typy obiektów oraz ogólnopolskie badanie online na próbie 2500 respondentów. Dzięki temu, badanie GfK jest największą i najbardziej wiarygodną analizą zachowań omnikanałowych w centrach handlowych, dającą rzetelny obraz całej branży.

Praca projektowa coraz popularniejsza – firmy szukają elastyczności, a specjaliści wyższych zarobków

Miniony rok dla rynku umysłowej pracy projektowej, czyli współpracy specjalistów i firm w oparciu o pracę tymczasową, kontrakty B2B i outsourcing usług, pod wieloma względami był okresem przełomowym. W poszukiwaniu coraz to nowszych sposobów na bardziej elastyczne i responsywne zarządzanie w niepewnych czasach, organizacje częściej na stałe włączały takie rozwiązania do swoich strategii HR. Jak wynika z raportu Hays Poland „Nowoczesne formy zatrudnienia 2024”, zwiększyć zakres współpracy z pracownikami tymczasowymi i zewnętrznymi podwykonawcami planuje co piąta organizacja w Polsce.

Praca projektowa, czyli współpraca specjalistów i firm w oparciu o pracę tymczasową, kontrakt B2B lub outsourcing usług, zyskuje na popularności zarówno wśród organizacji poszukujących rozwiązań na niepewne czasy, jak i profesjonalistów chcących budować ciekawe portfolio i tym samym zwiększać swoje zarobki. Takie wnioski płyną z raportu Hays Poland „Nowoczesne formy zatrudnienia 2024” zrealizowanego we współpracy z kancelarią Dentons.

Jak zauważa Bartosz Dąbkowski, CEE Executive Director – External Workforce Solutions w Hays, gospodarcze skutki pandemii, napięcia geopolityczne, zerwane łańcuchy dostaw i napięte budżety państw doprowadziły do sytuacji, która jest niekorzystna dla wielu firm.

Wiele organizacji wstrzymało zaplanowane projekty inwestycyjne, przyjmując postawę wyczekującą. To z kolei ma ogromny wpływ na rynek pracy projektowej. Wyniki naszego raportu pokazują jednak, że blisko co druga organizacja oczekuje, że tegoroczne zapotrzebowanie na pracę tymczasową, outsourcing usług oraz B2B będzie większe niż to odnotowane w minionym roku. Może to oznaczać, że firmy w nadchodzących miesiącach spodziewają się ożywienia na rynku – wyjaśnia Bartosz Dąbkowski.

Jak wynika z raportu „Nowoczesne formy zatrudnienia 2024”, w tym roku zwiększyć zakres współpracy z pracownikami tymczasowymi i zewnętrznymi podwykonawcami planuje co piąta organizacja (20 proc.). Jednocześnie aż 48 proc. firm deklaruje, że w roku 2024 przeprowadzi więcej rekrutacji na role realizowane w oparciu o umowy inne niż umowa o pracę w porównaniu z rokiem 2023.

POPYT NA PRACĘ PROJEKTOWĄ WCIĄŻ WYSOKI, LECZ POWODY SĄ NIECO INNE

Dlaczego firmy decydują się na współpracę z pracownikami tymczasowymi i zewnętrznymi podwykonawcami, m.in. kontraktorami B2B? Główne powody od lat są niezmienne, natomiast w tegorocznej edycji badania, na pierwszy plan wybija się zwiększony popyt na produkty i usługi firmy (48 proc.). Konieczność elastycznego zarządzania kosztami zatrudnienia spadła natomiast na drugie miejsce z 29 proc. wskazań, tracąc aż 13 pkt proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Organizacje równie często powoływały się też na tzw. blokadę etatów i brak możliwości utworzenia miejsca pracy pomimo występowania w firmie zapotrzebowania na dodatkowe kompetencje.

W jakim celu firma planuje podjąć współpracę z pracownikami tymczasowymi i/lub zewnętrznymi wykonawcami (praca tymczasowa, outsourcing usług, B2B)?

Perspektywa firm

48% W odpowiedzi na zwiększony popyt na produkty lub usługi firmy
29% Dla zapewnienia elastyczności w zarządzaniu kosztami zatrudnienia
29% W związku z blokadą etatów w firmie (tzw. „headcount freeze”)
24% W celu pozyskania kompetencji niezbędnych dla konkretnych projektów
14% Z powodu trudności ze znalezieniem odpowiednich kandydatów

Pięć najczęściej wskazywanych odpowiedzi. Możliwe było zaznaczenie kilku opcji.

Źródło: Raport Hays Poland „Nowoczesne formy zatrudnienia 2024”

Firmy mogą zatem przewidywać, że rok 2024 będzie okresem ożywienia, które będzie szło w parze z większym zapotrzebowaniem na usługi i produkty oraz nowymi inwestycjami. Wiele z nich będzie wymagać pozyskania specjalistycznych kompetencji do realizacji określonych projektów lub większej elastyczności na początkowym etapie inwestycji.

Każdy projekt typu greenfield, czyli nowa inwestycja powstająca od podstaw, potrzebuje od 24 do nawet 48 miesięcy, aby zbudować struktury, wdrożyć procesy i osiągnąć planowaną efektywność. Stąd też w początkowych fazach tych inwestycji firmy bardzo często wykazują duże zapotrzebowanie na wysoko wyspecjalizowanych pracowników projektowych – wyjaśnia Bartosz Dąbkowski z Hays.

PRACA PROJEKTOWA NIE TYLKO NA POCZĄTEK KARIERY

Badanie Hays wykazało, że praca projektowa przestaje być rozwiązaniem zarezerwowanym głównie dla młodszych osób, które dopiero wkraczają na rynek pracy. Chociaż w populacji pracowników tymczasowych i zewnętrznych podwykonawców nadal występują kandydaci chcący zdobyć pierwsze praktyczne doświadczenie, to rośnie odsetek osób pełniących role o poziomie eksperckim (22 proc., o 18 pkt proc. więcej niż przed rokiem) oraz menedżerskim (8 proc.). Praca projektowa coraz częściej jest bowiem świadomym wyborem profesjonalistów, stając się domeną osób od „zadań specjalnych”.

Z roku na rok rośnie odsetek specjalistów, którzy w pracy projektowej dostrzegają korzyści płynące z ekspozycji na wiele firm, projektów i doświadczeń. Zauważają bowiem – co potwierdza nasze tegoroczne badanie – że taki model współpracy nie tylko ułatwia im start kariery zawodowej, ale też przyspiesza tempo jej dalszego rozwoju i dynamikę wzrostu wynagrodzenia – komentuje Bartosz Dąbkowski z Hays.

SPECJALISTÓW KUSZĄ PRZEDE WSZYSTKIM ZAROBKI

Zmiana profilu zewnętrznego podwykonawcy idzie w parze z odpowiedziami na pytanie o motywację do podejmowania pracy projektowej. W tegorocznej edycji badania na pierwszym miejscu uplasowało się atrakcyjne wynagrodzenie (50 proc.). Jest to szczególnie adekwatne w przypadku wysoko wyspecjalizowanych kontraktorów B2B, którzy na taką formę współpracy decydują się m.in. ze względów podatkowych, pozwalających zwiększyć przychód netto.

Motywacja natury finansowej nie ogranicza się jednak tylko do najlepiej wynagradzanych ekspertów. Niejednokrotnie zdarza się bowiem, że oferty pracy tymczasowej uwzględniają atrakcyjne wynagrodzenie, które ma niejako wynagrodzić specjalistom krótki czas trwania projektu. Ponadto zdobywanie różnorodnego doświadczenia w licznych firmach buduje atrakcyjne portfolio, dzięki któremu specjalista może z powodzeniem negocjować atrakcyjniejsze stawki.

Warto podkreślić, że zaledwie 17 proc. respondentów pracuje projektowo z uwagi na trudności ze znalezieniem pracy na stałe. Zdecydowana większość nie decyduje się zatem na taką współpracę, ponieważ nie ma innego wyboru, lecz z uwagi na wymierne korzyści.

Motywacja do podjęcia współpracy w ramach pracy tymczasowej, outsourcingu usług lub B2B

Perspektywa specjalistów

50% Atrakcyjniejsze wynagrodzenie
47% Możliwość zdobycia doświadczenia
45% Większa elastyczność
33% Możliwość współpracy z wybranymi firmami
25% Możliwość udziału w interesujących projektach
17% Trudności w znalezieniu pracy na stałe
7% Inne

Możliwe było zaznaczenie kilku odpowiedzi.

Źródło: Raport Hays Poland „Nowoczesne formy zatrudnienia 2024”

PRZYSZŁOŚĆ BĘDZIE BARDZIEJ ELASTYCZNA

Rozwój współpracy ze specjalistami w oparciu o pracę tymczasową, outsourcing usług i B2B będzie wspierał zmieniający się rynek. Firmy funkcjonują w środowisku, które ulega ciągłym transformacjom. W związku z tym rozwiązania, które działały jeszcze kilka lat temu, teraz często stają się nieskuteczne. Aby zachować konkurencyjność, organizacje muszą być szybsze i bardziej responsywne, również w zakresie dopasowywania zasobów kompetencyjnych do zmieniających się potrzeb.

O RAPORCIE

Raport „Nowoczesne formy zatrudnienia 2024” został opracowany na podstawie danych uzyskanych w badaniu na temat rynku pracy, przeprowadzonym w okresie od lutego do marca 2024 r. wśród firm korzystających z nowoczesnych form zatrudnienia oraz pracowników tymczasowych i zewnętrznych podwykonawców (white collar). Raport powstał we współpracy z kancelarią Dentons. W raporcie uwzględniona jest perspektywa firm – blisko 200 organizacji działających w Polsce – oraz perspektywę pracowników umysłowych, współpracujących z firmami na podstawie umów innych niż umowa o pracę – ponad 300 osób.