Zawody medyczne najbardziej szanowane, politycy i influencerzy najmniej – Ranking Zawodów 2024

Zawody związane z polityką nie cieszą się w Polsce sympatią – według najnowszego raportu No Fluff Jobs „Ranking zawodów 2024. Jak Polki i Polacy oceniają wybrane profesje?” 86 proc. badanych uważa, że politycy i polityczki zarabiają za dużo, a u 70 proc. zawód ten budzi negatywne skojarzenia. Zdaniem 39 proc. ta praca ma małe znaczenie dla społeczeństwa. Najwięcej sympatii budzą natomiast zawody medyczne – lekarski oraz pielęgniarski – które jednocześnie zajmują wysokie miejsca na liście profesji uznawanych za zbyt nisko opłacane.

Najmniejszym poważaniem Polacy darzą zawody polityka i polityczki oraz influencera i influencerki, jak wynika z najnowszego raportu „Ranking zawodów 2024. Jak Polki i Polacy oceniają wybrane profesje?” od No Fluff Jobs, polskiego portalu z ogłoszeniami o pracy, który od 10 lat wyznacza standardy rekrutacji. Aż 86 proc. badanych uważa, że politycy i polityczki zarabiają za dużo, w przypadku influencerów i influencerek takiego zdania jest 69 proc. badanych. Trzecim najbardziej przepłacanym zawodem są prawnicy i prawniczki – tak uważa 54 proc. badanych. Tuż za podium znaleźli się sportowcy i sportowczynie (45 proc. wskazań).

Chociaż oba te zawody teoretycznie powinny kojarzyć się z wywieraniem wpływu na społeczeństwo, to 61 proc. ankietowanych sądzi, że zawód influencera / influencerki ma niskie znaczenie społeczne. Takiego zdania o politykach i polityczkach jest 39 proc. ankietowanych. Trzecie miejsce zajmują specjaliści i specjalistki ds. marketingu (29 proc. odpowiedzi).

Zawody o największym wpływie społecznym najgorzej opłacane

W ocenie badanych odpowiednio wynagradzane są przede wszystkim osoby zajmujące się księgowością (60 proc. odpowiedzi), przedstawicielstwem handlowym (56 proc.) oraz programowaniem (52 proc.). Za mało, zdaniem największej liczby osób, zarabiają pielęgniarze i pielęgniarki (65 proc. odpowiedzi), rolnicy i rolniczki  (59 proc.) oraz nauczyciele i nauczycielki (54 proc.).

Programiści i programistki IT, jak i reszta zawodów zajmujących się technologią, to osoby wykonujące często niewidzialną pracę, która niezwykle ułatwia nam życie. To dzięki pracy zespołów IT w trakcie pandemii udało nam się sprawnie przenieść codzienność do świata wirtualnego. To im w dużej mierze zawdzięczamy m.in. łatwy dostęp do konsultacji lekarskich online, szybki obieg dokumentacji medycznej, płatności internetowe czy możliwość załatwiania urzędowych spraw przez Internet, bez stania w kolejkach. Znaczenie społeczne pracy w programowaniu, choć niewidoczne na pierwszy rzut oka, jest nieocenione i będzie rosnąć w miarę dalszego rozwoju technologii – komentuje Tomasz Bujok, CEO No Fluff Jobs.

Ta grupa zbyt nisko, zdaniem największej liczby ankietowanych, opłacanych zawodów, częściowo pokrywa się z tymi uznawanymi za najważniejsze, jeśli chodzi o wpływ wywierany na społeczeństwo. Tutaj pierwsze miejsce z 80 proc. wskazań zajmują lekarze i lekarki (którzy zajęli piąte miejsce na liście najsłabiej opłacanych profesji), pielęgniarze i pielęgniarki (75 proc.) oraz nauczyciele i nauczycielki (54 proc.).

Najwięcej sympatii budzą zawody medyczne oraz… rolnicze

Również z profesjami medycznymi Polki i Polacy najbardziej sympatyzują. Zawód pielęgniarski budzi pozytywne skojarzenia u 71 proc. badanych, a lekarski u 66 proc. badanych. Prawie taką samą sympatią cieszą się rolnicy i rolniczki (63 proc. ankietowanych). Najmniej sympatii budzą zawody związane z polityką (70 proc. odpowiedzi) oraz influencerstwem (54 proc.). Trzecie miejsce, ale z dużo mniejszą liczbą wskazań, zajmują policjanci i policjantki (22 proc.).

No Fluff Jobs zapytał też badanych, która płeć, ich zdaniem, dominuje w różnych zawodach. Okazuje się, że aż 88 proc. Polek i Polaków postrzega zawód lekarski jako neutralny płciowo, podczas gdy, według danych GUS-u, niemal 60 proc. osób wykonujących go to kobiety. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku profesji nauczycielskiej, którą 67 proc. badanych postrzega jako neutralną płciowo, podczas gdy  kobiety stanowią w niej ponad 80 proc. zatrudnionych osób. Za bardziej męski zawód najwięcej osób uznało rolnictwo – 52 proc. uważa, że dominują tutaj mężczyźni. Kolejne miejsca zajmują praca w policji (46 proc. wskazań) oraz programowanie (39 proc.).

Raport No Fluff Jobs powstał na podstawie badania DIY wykonanego na platformie Omnisurv by IQS w dniach 12–14 stycznia 2024 roku (CAWI). Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 1000 pracujących, aktywnych zawodowo Polek oraz Polaków w wieku 18-64 lat.

Korekty na giełdach, mocny złoty i zaskoczenie inflacyjne w Kanadzie

Wczoraj obserwowaliśmy kontynuację korekty na amerykańskich indeksach giełdowych. Najwięcej stracił Nasdaq Composite (-0,9 proc.), SP500 zniżkował o 0,6 proc. a Dow Jones spadł 0,2 proc. Kurs EUR/USD wbił się do poziomu najwyższego od początku lutego i ustanowił lokalny szczyt w okolicach 1,0835. EBC podał wczoraj dane na temat płac w strefie euro w IV kwartale 2023 roku. Z kolei dane inflacyjne z Kanady okazały się niższe od oczekiwań i osłabiły CAD-a. Na dziś zaplanowana jest publikacja wyników głównej spółki związanej ze sztuczna inteligencją (Nvidia). Otrzymamy również protokół z ostatniego posiedzenia FOMC.

Wczoraj Europejski Bank Centralny podał dane na temat płac w IV kwartale 2023 roku. Wskaźnik płac negocjowanych wzrósł o 4,5 proc. r/r, co oznacza, że lekki spadek w porównaniu do III kwartału (4,7 proc.). Dynamika wynagrodzeń wciąż pozostaje wysoka. Dane za styczeń 2024 roku pokazały ponowny wzrost po wcześniejszym jesiennym spadku. EBC szacuje, że w całym 2024 roku dynamika będzie średnio na poziomie 4,5 proc. W piątek członkini Rady Prezesów – Pani Schnabel – zaprezentuje więcej informacji podczas swojego wystąpienia zatytułowanego” Czy walka z inflacją jest skuteczna”. Wskaźniki cząstkowe indeksu menadżerów ds. zakupów dla strefy euro pokazują, że zarówno w sektorze usług jak i przemysłu przedsiębiorstwa mają intencję do przerzucenia kosztów pracy na konsumentów, co oznaczać będzie ponowny wzrost cen i podbicie inflacji w kolejnych miesiącach.

Ta dynamika wzrostu płac powoduje, że powrót do celu EBC utrudnia się i będzie możliwe osiągnięcie go później niż wcześniej. Europejska instytucja zanim obniży koszt pieniądza z pewnością będzie chciała poczekać na kolejne dane za I kwartał 2024 roku. W najnowszych danych będzie już uwzględnione porozumienie płacowe osiągnięte w grudniu w Niemczech, zatem dynamika wzrostu płac prawdopodobnie będzie jeszcze wyższa. Na ten moment rynek widzi ok 40 proc. szans na redukcję stóp w kwietniu i wycenia jednocześnie ruch czerwcowy na poziomie lekko ponad 80 proc. Jeśli dane za okres od stycznia do marca zaskoczą wyższymi wynikami, wówczas nawet ruch w dół w połowie roku będzie stał pod znakiem zapytania.

Wczorajsze dany z Kanady na temat inflacji okazał się miłą niespodzianką. Zamiast kolejnego wzrostu wskaźnika miesiąc do miesiąca, ceny w rzeczywistości spadły dość znacznie w porównaniu z grudniem, o -0,12 proc. w ujęciu wyrównanym sezonowo. Spowodowało to uplasowanie się wskaźnika rok do roku na najniższym poziomie od czerwca ubiegłego roku, kiedy to pojawiły się nadzieje, że problem inflacji w Kanadzie wkrótce stanie się przeszłością. Dwie główne miary inflacji bazowej również odnotowały odczyty miesiąc do miesiąca zgodne z celem Banku Kanady. Publikacja osłabiła CAD-a. Kurs USD/CAD urósł w z poziomu 1,3475 do 1,3535 dziś rano. Notowania „odbiły” od średnioterminowej linii trendu wzrostowego. Najbliższym oporem technicznym jest pułap 1,3540 – szczyty z 6 lutego oraz 17 stycznia tego roku.

Otrzymaliśmy wczoraj również paczkę danych z polskiej gospodarki. Przeciętne wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw urosły w styczniu 12,8 proc. co oznacza wynik wyższy od prognoz. To pokłosie m.in. wzrostu płacy minimalnej od tego roku. Negatywnie zaskoczył wynik produkcji przemysłowej. Wzrost (1,6 proc. r./r) okazał się dużo poniżej rynkowych oczekiwań. Z kolei ceny producenckie wykazały się spadkiem. Otrzymaliśmy wynik (-9 proc. r/r) wskazujący na deflację. To kolejny z rzędy ujemny wynik. Deflacyjny obraz to efekt słabej koniunktury ale również pokłosie redukcji zapasów.

Złoty pozostaje mocny, co w głównej mierze jest efektem wyższych poziomów eurodolara. Kurs EUR/PLN znajduje się w obrębie lutowych dołków (obecnie 4,3170). Notowania USD/PLN oddaliły się od oporu technicznego na 4,06 i znajdują się aktualnie tuż po poziomem 4,00.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Popularne programy antywirusowe – jak one działają?

Program antywirusowy jest niezbędnym elementem zabezpieczeń komputera, chroniącym użytkowników przed złośliwym oprogramowaniem typu malware, wirusami, trojanami, spyware i innymi zagrożeniami cyfrowymi. Ich historia sięga początków informatyki, kiedy to zaczęły się pojawiać pierwsze wirusy komputerowe.

Jaki program antywirusowy wybrać z tych najpopularniejszych?

W dzisiejszych czasach bezpłatne i płatne programy antywirusowe stały się znacznie bardziej zaawansowane, zapewniając użytkownikom kompleksową ochronę przed szkodliwym oprogramowaniem. Do największych i najpopularniejszych programów antywirusowych możemy zaliczyć te wymienione poniżej.

  • Norton Internet Security. Od lat uznawany za jednego z liderów w branży zabezpieczeń, oferujący zaawansowaną ochronę przed wirusami, spyware, programami szpiegującymi i innymi zagrożeniami.

  • McAfee Antivirus. Firma założona przez Johna McAfee, którego nazwisko jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w branży. Jego płatne antywirusy od wielu lat zapewniają ochronę dla konsumentów i przedsiębiorstw.

  • Kaspersky Antivirus. Rosyjska firma znana z zaawansowanych technologii detekcji i usuwania malware, często w niezależnych testach wyróżniana za wysoką skuteczność działania.

  • AVG Antivirus: Teraz część Avast, słynie z darmowej wersji antywirusa, która oferuje podstawową ochronę przed wirusami i spyware.

  • Bitdefender. Rumuńska firma oferująca szeroki zakres produktów zabezpieczających, znana z wysokiej jakości ochrony w czasie rzeczywistym i minimalnego wpływu na wydajność systemu.

  • Avast. Płatny i darmowy program antywirusowy oferujący kompleksową ochronę na komputerach, jak i urządzeniach mobilnych. Avast jest ceniony za swoje funkcje bezpieczeństwa i łatwość użytkowania.

Wszystkim zainteresowanym polecamy ranking programów antywirusowych, dokładnie porównujący te i inne antywirusy.

Jak programy antywirusowe wykrywają złośliwe oprogramowanie?

Współczesne programy antywirusowe nie tylko skanują w poszukiwaniu znanych sygnatur wirusów, ale również wykorzystują zaawansowane techniki heurystyczne i sztuczną inteligencję do wykrywania nieznanych zagrożeń. Oferują one także dodatkowe funkcje, takie jak ochrona przed phishingiem, zabezpieczenia sieciowe, zarządzanie hasłami i optymalizację systemu. Poniżej przedstawiamy technologie wykorzystywane przez darmowy program antywirusowy.

  • Skanowanie na podstawie sygnatur. Podstawową metodą wykrywania znanych wirusów jest skanowanie w poszukiwaniu sygnatur. Sygnatura to unikalny ciąg bitów lub wzorzec, który charakteryzuje konkretny wirus. Program antywirusowy zawiera bazę danych sygnatur znanych wirusów i porównuje skanowane pliki z tą bazą. Jeśli znajdzie dopasowanie, oznacza to wykrycie wirusa.
  • Heurystyka i analiza zachowań. Metody heurystyczne pozwalają na wykrywanie nowych, nieznanych wcześniej wirusów. Program antywirusowy analizuje zachowania plików, szukając podejrzanych wzorców, takich jak próby modyfikacji innych plików, samoreplikacja czy ukrywanie kodu.
  • Analiza zachowań. Programy antywirusowe mogą również monitorować zachowanie aplikacji w czasie rzeczywistym, identyfikując działania, które mogą wskazywać na złośliwe oprogramowanie. Jest to szczególnie przydatne w wykrywaniu zaawansowanych zagrożeń, które mogą unikać tradycyjnych metod detekcji.
  • Ochrona w czasie rzeczywistym. Programy antywirusowe często działają w tle, skanując system i aktywnie monitorując pliki w czasie ich otwierania, pobierania lub wykonania. Dzięki temu mogą szybko reagować na zagrożenia, zanim zdążą one wyrządzić szkody.
  • Aktualizacje. Skuteczność programu antywirusowego zależy od aktualności bazy danych sygnatur wirusów. Dostawcy oprogramowania regularnie aktualizują swoje bazy danych o nowe sygnatury, aby zapewnić ochronę przed najnowszymi zagrożeniami.
  • Sztuczna inteligencja (AI) i uczenie maszynowe. Nowoczesne programy antywirusowe coraz częściej wykorzystują AI i technologie uczenia maszynowego do analizy wzorców i zachowań plików, co pozwala na jeszcze bardziej zaawansowane wykrywanie i neutralizowanie zagrożeń.
  • Sandbox. Niektóre programy antywirusowe wykorzystują technikę sandboxingu, uruchamiając podejrzane pliki w izolowanym środowisku (sandboxie), aby zobaczyć, czy wykazują one złośliwe działanie, zanim zostaną dopuszczone do prawdziwego systemu.

Podsumowanie

Programy antywirusowe przeszły długą drogę od prostych narzędzi do usuwania konkretnych zagrożeń do zaawansowanych systemów zabezpieczeń chroniących przed różnorodnymi zagrożeniami cyfrowymi. Ich rozwój jest ścisłe związany z ewolucją technologii komputerowych oraz rodzajów i skali zagrożeń w cyberprzestrzeni. Z pewnością będą one nadal istotnym elementem zabezpieczeń cyfrowych w przyszłości, adaptując się do nowych wyzwań i zagrożeń.

 

Artykuł sponsorowany

PRCH: Obroty najemców w centrach handlowych wzrosły o 9,2% w 2023 r.

  • W całym 2023 r. obroty najemców w centrach handlowych były o 9,2% wyższe niż w 2022 r. W dwóch ostatnich miesiącach 2023 r. (listopad i grudzień) obroty wzrastały o odpowiednio 5,4% i 5,2%, w porównaniu do analogicznych miesięcy w 2022 r.
  • Średnioroczne obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. Najlepsze wyniki w 2023 r. odnotowały najmniejsze centra (5-20 tys. mkw. GLA) wykazując wzrost obrotów o 12,2% w stosunku do 2022 r. W dużych obiektach (40-60 tys. mkw. GLA) obroty najemców wzrosły o 10,8%, a średni wzrost o 9,1% odnotowały największe galerie (powyżej 60 tys. mkw. GLA). W obiektach średniej wielkości (20-40 tys. mkw. GLA) obroty w 2023 r. zwiększyły się o 6,5% w stosunku do 2022 r.
  • W wybranych kategoriach największe wzrosty obrotów w całym 2023 r., w stosunku do 2022 r., odnotowały: rozrywka 30,3%, usługi 24,8% oraz gastronomia 17,4%.
  • Odwiedzalność mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w całym 2023 r. o 4,6% wyższa niż rok wcześniej.

– Indeksy Polskiej Rady Centrów Handlowych, największego w Polsce cyklicznego badania obrotów i odwiedzalności centrów handlowych pokazują, że w 2023 r., pomimo spowolnienia gospodarczego, obroty najemców były o 9,2% wyższe niż w 2022 r. Dla całego handlu, jak wynika z danych GUS, wzrost sprzedaży detalicznej w cenach bieżących wyniósł 5%. O 4,6% wzrosła, w minionym roku, również odwiedzalność galerii handlowych. Dane z indeksów PRCH są reprezentacyjne dla rynku, a nad ich gromadzeniem, weryfikacją i analizą nieprzerwanie od 16 lat czuwa międzynarodowy audytor PwC. Indeksy obejmują informacje z obiektów o łącznej powierzchni powyżej 4,5 mln mkw., co stanowi ponad 33% rynku centrów handlowych w Polsce – informuje Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Współczynnik konwersji dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, był w 2023 r. o 4% wyższy niż w 2022 r.

Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w 2023 r. o 4,6% wyższa niż rok wcześniej. Najlepsze wyniki odwiedzalności odnotowały galerie powyżej 60 tys. mkw. GLA, gdzie wzrost wyniósł 6,1%. Obiekty od 40 do 60 tys. mkw. GLA przyciągnęły o 5,9% więcej klientów niż w 2022 r. W przypadku centrów o powierzchni od 20 do 40 tys. mkw. GLA wzrost odwiedzalności wyniósł 2,7%, a najmniejsze obiekty, 5-20 tys. mkw. GLA, odwiedziło o 2,4% klientów więcej niż rok wcześniej.

PRCH Turnover Index – jest największym w Polsce wskaźnikiem obrotów najemców w centrach handlowych. Ze względu na poufność i wrażliwość tego typu danych, od 2008 r. nad ich gromadzeniem, weryfikacją i analizą czuwa firma PwC, wiodący międzynarodowy audytor. Informacje pochodzą z raportów dostarczanych właścicielom i zarządcom galerii handlowych bezpośrednio przez najemców. Wyniki obrotów najemców w centrach handlowych podawane są w PLN, w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni najmu.

PRCH Footfall Density Index jest największym w Polsce wskaźnikiem odwiedzalności centrów handlowych. Nieprzerwalnie od 2008 r. nad gromadzeniem, weryfikacją i analizą danych o odwiedzalności czuwa firma PwC, wiodący międzynarodowy audytor. Indeks jest przygotowywany na podstawie informacji dostarczanych z nowoczesnych systemów kamer, pozwalających na rzeczywiste, codzienne mierzenie ruchu w centrach handlowych. To najbardziej miarodajny system analizujący przepływy klientów w centrach handlowych, wyróżniający się dokładnością sięgającą aż do 98%. Klienci odwiedzający galerie są liczeni za pomocą kamer 3D zainstalowanych przy każdym wejściu. Aby zminimalizować możliwość błędów, kamery montowane są również w dodatkowych miejscach, kluczowych dla weryfikacji ruchu w danym obiekcie. Informacje są zbierane w obiektach handlowych o łącznej powierzchni powyżej 4,5 mln mkw., co stanowi ponad 33% rynku centrów handlowych w Polsce. Dzięki temu indeks bardzo miarodajnie pokazuje liczbę klientów w ciągu miesiąca, w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni najmu.

Spokojnie na rynkach. Gaz tanieje, Chiny ratują rynek nieruchomości, a USA świętuje

Jak to zwykle bywa na rynku, dzień wolny w USA powoduje, że zmienność spada. W tle mamy co prawda spadek cen gazu, ale to kontynuacja wielotygodniowego ruchu. W Chinach spadają stopy procentowe, prawdopodobnie by ratować rynek nieruchomości.

Kolejne minima cen gazu

Notowania cen gazu spadły wczoraj pierwszy raz od czerwca 2023 roku poniżej bariery 24 euro za megawatogodzinę. Mowa oczywiście o kontraktach notowanych w Holandii. Ceny w USA są zdecydowanie niższe, ale USA jest eksporterem gazu, podczas gdy Europa ma silny deficyt tego surowca. Na korzyść spadków działa pewne uspokojenie sytuacji na świecie. Nie bez znaczenia jest też kolejna ciepła zima za oknem. Biorąc pod uwagę, że mamy właśnie drugą połowę lutego, czyli powinniśmy być już pod koniec sezonu grzewczego to niemal ⅔ wypełnienia magazynów gazem to bardzo dobry wynik. Jeżeli dołożymy do tego prognozy, mówiące o nadprodukcji gazu na świecie w najbliższych latach łatwiej zrozumieć, dlaczego mimo tego, że obecne poziomy już są wyjątkowo niskie, wielu analityków wskazuje, że to wcale nie musi być chwilowa anomalia, z której zaraz wybijemy się w górę.

Dzień Prezydenta w USA

Wczorajszy dzień wolny od pracy w USA pokazał, jak ważny jest udział inwestorów z USA. Powiedzieć, że poniedziałek nie był porywający na rynkach walutowych, to nie powiedzieć za wiele. Po prostu wiało nudą. Główna para walutowa miała około ćwierć centa zmienności, co jest naprawdę niskim wynikiem. Trochę ciekawiej było na polskim złotym. W dzień wolny w USA napłynęło trochę kapitału do Polski. Co ciekawe, nie było widać analogicznego ruchu ani na forincie węgierskim, ani na koronie czeskiej. O ile kurs euro wczoraj spadł około 1,5 grosza, o tyle kurs CZK czy kurs HUF pozostały na niemal niezmienionych poziomach. Dzisiejszy powrót inwestorów powinien wybudzić jednak rynki z letargu po wydłużonym weekendzie.

Chiny interweniują na rynku

Sektor nieruchomości przekłada się w Chinach na imponujące 25% PKB. Według różnych danych to około trzykrotnie więcej niż w Polsce. Nie można się zatem dziwić, że chcąc podtrzymać ten sektor w Państwie Środka, partia interweniuje. Doszło do obniżki stopy, na podstawie której obliczane są kredyty hipoteczne. W dół poszła bowiem 5-letnia stopa procentowa, na której bazie wyliczane są właśnie hipoteki. Nie zmieniono z kolei 1-rocznej stawki. Biorąc pod uwagę bankructwo głównego developera, nie jest to zmiana, która odwróci jego losy, ale znając skuteczność władzy centralnej, jest to tylko jeden z elementów, którymi będzie starała się ustabilizować sytuację.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Biznes oczekuje przemyślanych, nowych deregulacji

Minister rozwoju i technologii Krzysztof Hetman powołał pełnomocnika ds. deregulacji i dialogu gospodarczego – Mariusza Filipka. Zgodnie z zarządzeniem ministra, do zadań pełnomocnika należeć będzie m.in. proponowanie działań legislacyjnych poprawiających warunki prowadzenia działalności gospodarczej oraz wsparcia w działaniach związanych z deregulacją w obszarze prawa gospodarczego. Eksperci Business Centre Club wskazali najważniejsze obszary, w których deregulacja jest konieczna.

Deregulacja, jako swoiste doskonalenie systemu, powinna wynikać z dążenia ustawodawcy do optymalizacji możliwie stabilnego – a nie ciągle zmieniającego się – systemu prawnego, zaś jej efekty powinny mieć możliwie uniwersalny charakter. Truizmem jest stwierdzenie, że wszelkie zmiany prawa powinny być wprowadzane w sposób przemyślany. Praktyka pokazuje, że ten postulat pozostaje niespełniony – twierdzi Marcin Nosiński, ekspert BCC ds. budownictwa.

Proces deregulacji należy rozpatrywać na dwóch poziomach: ogólnym, wyrażającym podstawowe zasady odnoszące się do deregulacji prawa gospodarczego w ogóle, oraz szczegółowym – polegającym na typowaniu konkretnych obszarów problemowych i proponowaniu rozwiązań dodaje ekspert.

W opinii BCC deregulacja nie powinna być ideą realizowaną za wszelką cenę i w istocie powiększającą tylko liczbę ekspresowo procedowanych modyfikacji prawa, ani służyć doraźnemu usuwaniu jednostkowych problemów. W ostatnich latach zbyt mało uwagi przywiązuje się do fundamentalnych zasad, które gwarantowałyby wysoką jakość stanowionego prawa.

ZACZNIJMY OD PODSTAW

WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI BLIŻEJ LUDZI

Radosław Płonka, ekspert BCC ds. prawa gospodarczego uważa, że jedną z najistotniejszych kwestii dla każdego przedsiębiorcy niezależnie od branży jest gruntowna, systemowa reforma wymiaru sprawiedliwości.

Dotychczasowe reformy, które polegały w zasadzie jedynie na ograniczaniu praw podsądnych i narzucaniu im szeregu obowiązków i ograniczeń (np. konieczność uzyskania zgody sądu na złożenie kolejnego pisma we własnej sprawie), zakończyły się kompletnym fiaskiem. Reformy te doprowadziły do tego, że wymiar sprawiedliwości jest coraz dalej od obywatela i przedsiębiorcy. Wyroki oparte na formalnych przesłankach, nie są sprawiedliwe, a niestety bardzo często takie zapadają. W takim przypadku sprawy są najszybciej kończone, co poprawia statystyki czasu rozpoznawania spraw ogółem, ale nie jest to dobre dla przedsiębiorców. Czas trwania postępowań oraz czas pomiędzy dokonywaniem poszczególnych czynności przez sądy jest rekordowo długi, mimo, że wprowadzono m.in. rozprawy online, doręczenia przez portal informatyczny sądów dla pełnomocników.

  • Najdłużej czeka się na wyrok w sądach gospodarczych. Prosta sprawa o zapłatę faktury trwa nawet 2-3 lata – podkreśla ekspert.
  • Z mojej praktyki wynika, że to w zasadzie standard. Konsekwencje tego stanu rzeczy są bardzo niekorzystne dla przedsiębiorców np. w sytuacji gdy przedsiębiorca wykonał pracę, a zamawiający kwestionuje jakość wykonania i latami nie płaci wynagrodzenia, pomimo że faktycznie z tego korzysta. Wszystko jest wówczas zgodne z prawem – nie ma bowiem prawomocnego wyroku, który by go zmusił do zapłaty i stwierdził brak zasadności jego stanowiska – dodaje Radosław Płonka.

Niestety – jak podkreśla ekspert – z takimi sytuacjami przedsiębiorcy muszą się mierzyć na co dzień. Sądy nie widzą problemu w tym, że kolejna rozprawa odbędzie się dopiero za kilka miesięcy, a sprawa jest rozpoznawana już 2 lata. Dłużnicy doskonale wykorzystują tę nieudolność systemu, mają świadomość, że nie ma mechanizmu zmuszającego ich do innej reakcji.

Nie zmieniajmy zasad w TRAKCIE gry

BUDOWNICTWO

Nosiński zwraca uwagę, że wynikające z obowiązujących przepisów wymagania stawiane aktorom procesu inwestycyjnego, w sytuacji, w której nie są uzasadnione i konieczne dla ochrony określonych wartości, takich jak, np. bezpieczeństwo budów, obiektów budowlanych, czy ładu planistycznego, stanowią zbędną barierę prawną i powinny być rozsądnie eliminowane z systemu prawnego.

Podnoszenie standardów prawodawczych możemy zacząć od razu. Warto rozważyć przyjęcie jako dobrej zasady, że zmiany prawa wpływające na zakres przygotowań inwestycyjnych, powinny korzystać z vacatio legis, którego długość odpowiadać powinna mniej więcej średniemu okresowi inwestycyjnemu. Ujmując to inaczej: nie zmieniajmy zasad gry w jej trakcie – mówi ekspert.

Ekspert postuluje jedną  zamianę zamiast kilkunastu rocznie.

Okres vacatio legis dla przepisów planistycznych, budowlanych, warunków technicznych, wynosić powinien 18 miesięcy lub więcej – twierdzi Nosiński. – Wydaje się też, że drobniejsze zmiany (których co roku jest bardzo wiele) lepiej byłoby wprowadzać łącznie z pakietem przygotowanych nowelizacji do obowiązujących przepisów. .

Jan Pilewski, ekspert BCC ds. telekomunikacji sugeruje wykreślenie art. 33 ust. 2 pkt 9 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane, jako zbędnego w aktualnym stanie prawnym. Zgodnie z art. 33 ust. 2 pkt 9 ustawy Prawo budowlane „do wniosku o pozwolenie na budowę należy dołączyć: (…) w przypadku instalacji radiokomunikacyjnych – oświadczenie projektanta, posiadającego uprawnienia budowlane do projektowania w specjalności, o której mowa w art. 14 ust. 1 pkt 2 lub 4 lit. a, że instalacja radiokomunikacyjna nie spełnia warunków, o których mowa w przepisach wydanych na podstawie art. 60 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko.”

– Charakter nowelizacji w momencie wprowadzania – był proinwestycyjny.Zgodnie z założeniem, składany przy wniosku o pozwolenie na budowę dla instalacji radiokomunikacyjnych, dodatkowy element w postaci oświadczenia projektanta posiadającego określone uprawnienia budowlane miał na celu w praktyce eliminować ewentualne wątpliwości organu co do kwalifikacji danej instalacji radiokomunikacyjnej z punktu widzenia rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko tzw. „rozporządzenie kwalifikacyjne” – podkreśla Pilewski.

Warto jednak zauważyć, że w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 5 maja 2022 r. instalacje radiokomunikacyjne zostały całkowicie wykreślone z katalogu przedsięwzięć mogących oddziaływać na środowisko (poprzez uchylenie treści §2 ust. 1 pkt 7 oraz §3 ust. 1 pkt 8 rozporządzenia kwalifikacyjnego). Tym samym utrzymywanie w aktualnym stanie prawnym sytuacji, w której inwestor każdorazowo musi przedkładać oświadczenie potwierdzające w praktyce po prostu aktualny stan prawny jest absolutnie zbędne i nie ma żadnego praktycznego znaczenia.

RECEPTA NA USPRAWNIENIE

Eksperci Business Centre Club zwrócili uwagę na liczne deregulacje postulowane przez Krajowych Producentów Leków m.in: na – ograniczenia informacji raportowanych do Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi. W ich ocenie podmioty odpowiedzialne za dostarczanie produktów leczniczych nie są w stanie przewidzieć konkretnego adresu oddziału hurtowni, w której dojdzie do realizacji sprzedaży w przyszłych miesiącach i jest ono od nich niezależne. KPL domagają się też usunięcia barier dla rozpowszechniania Charakterystyki Produktu Leczniczego, która nie zawiera treści reklamowych, a jedynie neutralne i obiektywne informacje, w związku z czym – nie ma konieczności każdorazowej oceny publikowanych treści.

Ulga na zrównoważony rozwój – rekomendacja Konfederacji Lewiatan i Ayming Polska dla rządu

W odpowiedzi na nowe wymogi dotyczące raportowania niefinansowego ESG, które weszły w życie na początku bieżącego roku, Konfederacja Lewiatan oraz Ayming Polska zwróciły się do nowego rządu z rekomendacją wprowadzenia tzw. “Ulgi na zrównoważony rozwój”. Nowy instrument podatkowy ma na celu wsparcie firm w realizacji wytycznych Komisji Europejskiej dotyczących zrównoważonego rozwoju. Proponowane rozwiązanie miałoby pomóc przedsiębiorstwom w efektywnym dostosowaniu się do nowych standardów, jednocześnie promując ekologiczne i społecznie odpowiedzialne praktyki biznesowe.

Za sprawą wejścia w życie dyrektywy CSRD, od początku bieżącego roku obowiązują wymogi dotyczące raportowania niefinansowego ESG, a więc upubliczniania i rozliczania realizacji celów zrównoważonego rozwoju. Obowiązek złożenia raportu za rok obrachunkowy 2024 dotyczy przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 500 pracowników, które osiągają obrót netto większy niż 40 milionów euro lub posiadają sumę aktywów przekraczającą 20 milionów euro. W następnych latach natomiast, te same zasady będą stosowane wobec firm zatrudniających powyżej 250 osób – za rok obrachunkowy 2025 oraz małych i średnich przedsiębiorstw notowanych na giełdzie – za rok 2026.

W 2025 największe przedsiębiorstwa będą zobligowane do przedstawienia raportu za rok obrachunkowy 2024. Wymaga to nie tylko dokładnego dokumentowania decyzji związanych ze zrównoważonym rozwojem, ale także – nierzadko – podjęcia inicjatyw inwestycyjnych, np. rozwoju innowacji ekologicznych. Nasze badania wskazują, że główną przeszkodą dla firm dla angażowania się w projekty innowacyjne są ograniczenia finansowe. W tym kontekście, wprowadzenie “Ulgi na zrównoważony rozwój” mogłoby stanowić kluczowe wsparcie. Tego typu preferencja podatkowa miałaby nie tylko indywidualne znaczenie dla każdej firmy w aspekcie dostosowania się do obowiązujących przepisów, ale również ogólnie wspierałaby polski biznes w procesie adaptacji do europejskich wytycznych i zielonej, zrównoważonej transformacji gospodarczej – tłumaczy Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik, Dyrektor Działu Consultingu, Ayming Polska oraz Przewodnicząca Zespołu ds. Ulg Innowacyjnych Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan

“Ulga na zrównoważony rozwój” mogłaby objąć koszty związane z szeroko pojętymi działaniami na rzecz zrównoważonego rozwoju. Dotyczyć m.in. inwestycji w odnawialne źródła energii, realizacji projektów społecznych, prowadzenia działań proekologicznych, a także wsparcia społecznego i promowania odpowiedzialnej gospodarki.

Autorzy proponowanej inicjatywy proponują również rozszerzenie zakresu ulgi podatkowej, określonej w artykule 18ee ustawy CIT, tak aby obejmowała również koszty działań związanych ze zrównoważonym rozwojem.

– W ramach art. 18ee ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych określono ulgę podatkową mającą na celu promowanie działalności sportowej, kulturalnej i naukowej. W obliczu rosnących wyzwań związanych z ochroną środowiska i koniecznością dostosowania się do europejskich wytycznych w tym obszarze, zaproponowaliśmy rozszerzenie zakresu tej ulgi. Nowe przepisy miałyby obejmować wydatki na działania proekologiczne, w tym na budowę instalacji wykorzystujących odnawialne źródła energii, recykling surowców, oraz inicjatywy mające na celu redukcję zanieczyszczeń środowiska – komentuje Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik.

Podobne rozwiązania są już wdrażane w pierwszych krajach UE

W 2022 roku państwa członkowskie UE zostały upoważnione do stosowania zerowych lub obniżonych stawek VAT na dostawę niektórych towarów i usług przyjaznych dla środowiska. Dotyczy to dostawy i instalacji paneli słonecznych, dostawy źródeł energii odnawialnej oraz dostawy i instalacji wysoce efektywnych systemów ogrzewania o niskiej emisji.

Jeśli chodzi o wprowadzenie preferencji podatkowych skierowanych do biznesu, reprezentacja krajów europejskich nie jest liczna.

Na razie instrument podobny do omawianej propozycji funkcjonuje od pewnego czasu na przykład we Włoszech. Tamtejsza „ulga na innowacje technologiczne i cyfrowe oraz transformację ekologiczną”, pozwala przedsiębiorstwom uzyskać zwroty sięgające do 15%, jeśli koszty kwalifikowane obejmują działania innowacyjne technologicznie, dążące do osiągnięcia celów związanych z ekologiczną transformacją. Maksymalny roczny limit wsparcia w takim przypadku wynosi 2 mln euro[1]komentuje Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik.

Drugim podobnym projektem jest francuski C3IV, który został zatwierdzony przez rząd Francji w ramach ustawy budżetowej na rok 2024. Instrument ten uzyskał także aprobatę Komisji Europejskiej za zgodność z unijnymi regulacjami dotyczącymi pomocy państwa. Ostateczna lista kluczowych składników i surowców krytycznych, które zostaną objęte preferencją, zostanie określona przez dekret w ciągu trzech miesięcy

W przypadku C3IV firmy z sektora przemysłowego i handlowego będą mogły liczyć na wsparcie inwestycji w technologie przyjazne dla środowiska, takie jak produkcja baterii czy paneli słonecznych.

W porównaniu do inicjatyw włoskiej i francuskiej, nasza propozycja wydaje się bardziej złożona i kompleksowa, ponieważ oprócz inwestycji w ekologiczną transformację, obejmuje m.in. realizację projektów społecznych czy promowanie odpowiedzialnej gospodarki – tłumaczy Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik.

[1] https://taxsummaries.pwc.com/italy/corporate/tax-credits-and-incentives

Presja płacowa nadal silna. Przeciętne wynagrodzenie w Polsce wzrosło o 12,8 proc. r/r

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w styczniu 2024 r. wzrosło o 12,8 proc. r/r. Konsensus ekonomistów wynosił 10,9 proc. Mamy więc duże zaskoczenie w styczniowych danych. W stosunku do grudnia 2023 r. przeciętne wynagrodzenie spadło o 3,3 proc. – odczyt grudniowy zawsze jest wyższy, jest to efekt sezonowy m.in. ze względu na wypłaty premii na koniec roku. Czynnikiem, który miał wpływ na wzrost przeciętnego wynagrodzenia w styczniu, była z pewnością podwyżka płacy minimalnej. Efekt ten był jednak uwzględniony w prognozach. Mocny nominalny wzrost wynagrodzeń przy spadającej inflacji oznacza, że wynagrodzenia mocno wzrastają również realnie. Realna dynamika wynagrodzeń w styczniu wyniosła 8,9 proc. Niedługo może to przełożyć się na odbicie w konsumpcji. Jest to argument przeciwko obniżkom stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Najgorsze czy najlepsze? Co czeka branżę budowlaną w Polsce?

Polska wchodzi w fazę ożywienia gospodarczego. Wprawdzie poprawa koniunktury jest dosyć mozolna i nie do końca pewna w obliczu wielu wyzwań, zwłaszcza wpływu sytuacji na rynkach zagranicznych, ale prognozowany przez Coface wzrost gospodarczy Polski na poziomie 2,8% w 2024 roku będzie znacznie szybszym tempem niż zaledwie 0,2% odnotowane w zeszłym roku. Czy przyspieszenie gospodarcze przełoży się na poprawę sytuacji w branży budowlanej?

Na branżę budowlaną składa się kilka elementów, które mogą rozwijać się w różnym tempie. Jednym z często wymienianych jest segment mieszkaniowy, którego udział stanowi około 20% rynku budowlanego w Polsce. Po pierwszych miesiącach 2024 roku przedsiębiorcy zastanawiają się, jak będzie wyglądała sytuacja tej branży w nadchodzącym czasie. Co na ten temat mówią ekonomiści?

Jak wyglądały minione lata w branży budowlanej?

Po korzystnej koniunkturze wspieranej rosnącą siłą nabywczą gospodarstw domowych, wzmocnionej inwestycjami na wynajem i niskimi stopami procentowymi, przyszło załamanie rynku. Wraz z nim pojawiła się także rosnąca niepewność spotęgowana przez pełnoskalową agresję Rosji na Ukrainę i dynamiczny wzrost stóp procentowych, jaki w Polsce zaczął się w październiku 2021 roku. Ich wysoki poziom nadal się utrzymuje pomimo rozpoczętego we wrześniu 2023 roku procesu obniżania. Niemniej jednak ceny mieszkań wciąż mają tendencję wzrostową, która będzie kontynuowana w 2024 roku, a spowolnienie zostało wyrażone po stronie popytowej.

Jak wskazują ekonomiści, w 2023 roku liczba mieszkań oddanych do użytkowania obniżyła się o 7,6% w porównaniu z poprzednim rokiem; liczba tych, których budowę rozpoczęto, spadła o 5,6%, a liczba wydanych pozwoleń budowlanych lub zgłoszeń z projektem zmniejszyła się jeszcze bardziej – aż o 19,1%.

Czy będzie tak źle?

Choć powyższe dane wpływają na przyszłe trendy w budownictwie mieszkaniowym i rysują przed nami dość pesymistyczny obraz, to z drugiej strony należy zauważyć, że gdyby miało dojść do dalszego i znacznego pogorszenia sytuacji w tym segmencie, zostałoby to już odzwierciedlone w spadku cen, co nie ma miejsca.

– Poprawiająca się koniunktura z silnym rynkiem pracy i niższe stopy procentowe wspierają stopniowo polepszającą się sytuację w mieszkaniówce. Wspomniane wysokie ceny mieszkań są ograniczeniem, ale kreują również popyt na rynku najmu – mówi Grzegorz Sielewicz, Główny Ekonomista Coface w Europie Środkowo-Wschodniej. – Liczba inwestycji budownictwa mieszkaniowego powinna rosnąć, jednak deweloperzy nadal będą mierzyli się z ograniczoną pulą terenów do zabudowy, zwłaszcza w dużych miastach. Przed nimi również inne wyzwania obecne w całym sektorze budowlanym – wyjaśnia ekspert.

Warto także zauważyć, że odblokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy spowoduje wzrost inwestycji w wielu segmentach rynku, w tym w budownictwie kolejowym oraz związanym z energetyką czy drogami. Trzeba podkreślić, że dzięki inwestycjom z wykorzystaniem środków krajowych i samorządowych, te ostatnie nie były tak bardzo wstrzymywane jak pozostałe segmenty. Bez wątpienia tzw. unijny fundusz odbudowy i nowy budżet unijny będą stanowiły dźwignię dla wielu inwestycji, a tym samym dla całego sektora budowlanego w Polsce.

Pomyślny koniec 2023 roku

Z kolei pozytywnym zaskoczeniem był w ostatnich miesiącach segment budownictwa inwestycyjnego przedsiębiorstw. Nie zaobserwowaliśmy wprawdzie wysokich wzrostów, ale prognozy zakładały, że ograniczony popyt, pogorszenie koniunktury gospodarczej i duża niepewność spowodują, iż przedsiębiorstwa będą masowo wstrzymywać się z inwestycjami. Okazało się jednak, że nakłady inwestycyjne na budynki i budowle wzrosły o 2,8% w pierwszych trzech kwartałach 2023 roku w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego. Z drugiej strony dynamika ta była wspierana wyższymi wartościami nominalnymi inwestycji w obliczu rosnących cen, co jednak nie przekreśliło atrakcyjności inwestycyjnej naszego kraju, który nadal jest miejscem, gdzie wiele firm zagranicznych decyduje się rozbudowywać lub stawiać nowe zakłady produkcyjne i magazyny.

– Dynamika produkcji budowlano-montażowej w Polsce w latach 2022-2023 osiągała w większości dodatnie wartości ze średnią na poziomie 5-6%. Od drugiej połowy ubiegłego roku nastąpiło przyspieszenie z dwucyfrową dynamiką odnotowaną zwłaszcza w ostatnich miesiącach 2023 roku. Pomimo trudnej sytuacji rynkowej w minionych latach, ciężko byłoby nazwać ten okres kryzysowym – mówi Grzegorz Sielewicz. – W latach 2021-2022 dynamika była ujemna zaledwie w czterech miesiącach, a spadek sięgał niecałych 2%. Jest to dalekie od lat kryzysowych dla budownictwa – 20-procentowe spadki miały miejsce w latach 2012-2013, roku 2016, 2020 czy na początku 2021 – dodaje ekspert.

Analiza sytuacji mikroekonomicznej sektora budowlanego

Choć wnioski ekonomistów nie są do końca jednoznaczne, to na ich podstawie możemy oczekiwać poprawy koniunktury w branży. Z jednej strony nadal przeważa liczba firm negatywnie oceniających sytuację, co potwierdza ostatni odczyt wskaźnika ogólnego klimatu koniunktury w budownictwie. W styczniu 2024 roku wyniósł on -7,1. Z drugiej strony od początku 2023 roku wskaźnik ten charakteryzuje tendencja wzrostowa, a jego odchylenia w dół w ostatnich miesiącach są głównie spowodowane czynnikami cyklicznymi występującymi w okresie zimowym, który zwyczajowo ogranicza aktywność branży.

Jako przeszkody w działalności przedsiębiorstwa budowlane w większości wymieniają wysokie koszty zatrudnienia, ale także materiałów – pomimo że te ostatnie nie są już na tak wysokich poziomach jak poprzednio, to nadal stanowią znaczny koszt działalności w budownictwie. Jednocześnie ponad połowa firm budowlanych objętych ostatnim badaniem koniunktury przeprowadzanym przez Główny Urząd Statystyczny wskazała, że niepewność ogólnej sytuacji gospodarczej jest dla nich barierą. Niemal jedna trzecia wymieniła niedobór wykwalifikowanych pracowników jako ograniczenie działalności.

– Badanie płatności Coface przeprowadzone ostatnio wśród przedsiębiorstw w Polsce wskazało, że branża budowlana oferowała w 2023 roku krótsze terminy płatności niż rok wcześniej (skrócenie z 50 do 44,4 dni). Co istotniejsze, skróciły się również opóźnienia płatności zgłoszone przez branżę (z 59,7 do 56,5 dni). To jednak nadal więcej niż średnia dla wszystkich branż wynosząca 48,7 dni – podaje Grzegorz Sielewicz. – Większość firm budowlanych oczekuje stabilizacji opóźnień płatności w kolejnych miesiącach. Pozostałe przypadki to głównie przedsiębiorstwa, które oczekują ich wzrostu – dodaje.

Niewypłacalność w branży budowlanej

Z kolei dane o niewypłacalności przedsiębiorstw w Polsce wykazały, że w zeszłym roku 638 podmiotów budowlanych zostało objętych jedną z dostępnych form niewypłacalności. Wartości są nieporównywalne w odniesieniu do poprzednich lat ze względu na szerszy wachlarz dostępnych form niewypłacalności (sądowych i pozasądowych) w ostatnim czasie, jednak dynamika w branży budowlanej była wyższa niż średnia dla wszystkich sektorów w 2023 roku.

Na przestrzeni ubiegłego roku odwróciły się tendencje w niewypłacalnościach poszczególnych podmiotów budowlanych. Podczas gdy pierwsze miesiące 2023 roku przyniosły znaczną liczbę niewypłacalności firm realizujących prace budowlane związane ze wznoszeniem budynków, kolejne stały pod znakiem rosnącej liczby niewypłacalności przedsiębiorstw wykonujących specjalistyczne roboty budowlane. Budownictwo stanowiło także 14% ogólnej liczby postępowań (w skali wszystkich branż), co było zbliżone do poziomów osiąganych przed pandemią. W kolejnych latach (2020-2022) udział tej branży w ogólnej liczbie niewypłacalności spadł do 10%. Ponadto, statystyki niewypłacalności wskazują, że prawie dwie trzecie przedsiębiorstw budowlanych zostało objętych w zeszłym roku postępowaniami pozasądowymi, które dają nadzieję na przeprowadzenie skutecznej restrukturyzacji sądowej, a w rezultacie na powrót do efektywnej działalności biznesowej.

Ekonomiści wskazują, że ożywienie gospodarcze będzie dla branży budowlanej szansą na rozwój, nadal jednak należy mieć na uwadze przeszkody wynikające z kosztów zatrudnienia pracowników i kupna materiałów. Nie bez znaczenia będzie także sytuacja geopolityczna, którą należy bacznie śledzić.

Sprzedaż danych napędza rozwój Cloud Technologies

Cloud Technologies, jeden z największych dostawców danych na świecie, rośnie szybciej niż rynek. W grudniu 2023 r. sprzedaż danych do kluczowych klientów wzrosła o 11 % r/r. Dwucyfrowe tempo wzrostu notowana na GPW spółka technologiczna zawdzięcza efektywnej realizacji strategii rozwoju na lata 2023-2025, której fundamentem jest wzrost organiczny. Jednocześnie Cloud Technologies, które posiada informacje o 5 mld użytkowników z ponad 200 rynków na całym świecie, planuje zwiększyć zakres wykorzystania posiadanych danych. Znalezieniu nowych zastosowań, m.in. na potrzeby rozwoju systemów sztucznej inteligencji, służy program Data Seed kierowany do startupów i zespołów projektowych.

– Dynamika sprzedaży grudniu 2023 r i w całym ubiegłym roku potwierdza, że mimo wysokiej bazy utrzymujemy wzrosty sprzedaży danych i potrafimy efektywnie realizować naszą strategię rozwoju. Rośniemy szybciej niż rynek i nadal mamy potencjał do wzrostu. Jesteśmy beneficjentami procesów digitalizacji reklamy i transformacji całego sektora. Ponadto, rozwojowi naszego biznesu sprzyja rozwój systemów sztucznej inteligencji, który generuje większe zapotrzebowanie na wysokiej jakości dane. Niezależnie od tego, motorem wzrostu może się dodatkowo stać innowacyjne wykorzystanie danych w nowych obszarach, np. na potrzeby AI. Takich między innymi rozwiązań szukamy w ramach skierowanego do startupów programu Data Seed – podkreśla Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies. 

Raportowany wskaźnik szacunkowej miesięcznej dynamiki sprzedaży danych obejmuje kluczowych klientów Cloud Technologies i jest wyrażony w USD. Około 80% przychodów ze sprzedaży danych Cloud Technologies pochodzi z największego rynku reklamowego świata, czyli z USA, który jest jednym z najbardziej wymagających i konkurencyjnych rynków reklamy na świecie. Według prognoz eMarketera globalne wydatki na reklamę online będą rosły co najmniej do 2027 roku w tempie dwucyfrowym, a udział reklamy online w całkowitych wydatkach na reklamy sięgnie 74%.

Dynamicznie rośnie przy tym udział w reklamie online modelu bazującego na danych, czyli programmatic. W USA – kluczowym dla Cloud Technologies rynku – według prognoz eMarketera wydatki na reklamę programmatic będą w tym roku stanowić 90% wszystkich wydatków reklamowych na cyfrowe reklamy display’owe, a udział  programmatic w rynku reklamy w USA w 2024 roku wzrośnie o 15% r/r. Z kolei z danych z raportu agencji badawczej Grand View Research wynika, że prognozowana wartość światowego rynku AdTech, na którym działa Cloud Technologies, wzrośnie do 2,4 tryliona USD w 2030 roku, co oznacza CAGR na poziomie 13,7% w okresie 2023-2030. Cloud Technologies, która dzięki autorskiej technologii stworzyła chmurę danych z informacjami o 5 mld użytkowników z ponad 200 rynków na całym świecie, ma potencjał, by dalej rosnąć na tym perspektywicznym rynku.

Celem strategicznym Cloud Technologies w perspektywie 2023-2025 jest dalszy dynamiczny rozwój sprzedaży danych w obecnych i nowych obszarach o dużym potencjale wzrostu. W ramach realizacji nowej strategii spółka zamierza przeznaczyć do 100 mln PLN w latach 2023 – 2025. Szczegółowy plan zakłada przeznaczenie do 60 mln PLN na potencjalne akwizycje i inwestycje, około 10 mln PLN na prace badawczo-rozwojowe, a także około 30 mln PLN na skup 250 000 akcji w ramach programu motywacyjnego dla pracowników, z czego 125 000 akcji zostało już nabytych w ramach skupu akcji własnych, który został zrealizowany w grudniu 2023 roku. Jednocześnie Zarząd Cloud Technologies zarekomendował ustanowienie polityki dywidendowej, z dywidendą w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA. 30 czerwca br. spółka wypłaciła z zysku netto za 2022 rok dywidendę w łącznej wysokości 4,6 mln zł, co oznaczało 1 zł dywidendy na akcję.

Czy euro będzie wraźliwe na dzisiejszą publikację EBC?

Poniedziałkowy dzień na giełdach nie wzbudził emocji. Brak Amerykanów z powodu święta z okazji Dnia Prezydenta wpłynął również na niewielką zmienność na rynku walutowym, czego obrazem jest stabilny kurs EUR/USD tuż poniżej 1,08. Dax po piątkowych spadkach wczoraj konsolidował się. Złoto wyznaczyło nowy lokalny szczyt w okolicach 2022 USD/oz. Ropa brent cały czas znajduje się w obrębie oporu technicznego na 83,5 USD. Dziś poznamy stworzony przez EBC wskaźnik płac za IV kwartał.

Przez ostatnie mniej więcej 2 tygodnie uwaga była skupiona na danych z USA. W momencie, kiedy kalendarz jest dość ubogi i dopiero w czwartek otrzymamy wskaźniki PMI a w środę protokół z ostatniego posiedzenia FOMC, dziś uwaga inwestorówi) może być skupiona na wskaźniku EBC dotyczącym płac za IV kwartał2023 roku.

W ostatnim czasie obserwowaliśmy gołębią zmianę nastrojów wśród przedstawicieli europejskiej instytucji. Większość z nich, nawet ci należący do obozu „jastrzębi” przyznali, że nie są przeciwni obniżkom stóp procentowych w najbliższej przyszłości. Decydenci wskazali jasno, że istotną rolę może odegrać rozwój sytuacji płacowej. Fakt, że wzrost wynagrodzeń jest nadal zbyt wysoki, jest jednym z ostatnich argumentów przeciwko obniżkom stóp w najbliższej przyszłości.

PO rekordowo wysokim poziomie wskaźnika w III kwartale, najnowsza publikacja może przynieść nieco niższe wartości Sugeruje to miesięczny wskaźnik, który ostatni nieco się obniżył. Obie miary (kwartalna i miesięczna) są ze sobą skorelowane.

Euro może reagować na publikację. Jeśli dane okażą się niższe, wspólna waluta może znaleźć się pod presją spadkową, w przeciwnym razie prawdopodobnie zobaczymy jej siłę. Wskaźnik zostanie opublikowany o 11:00 czasu środkowoeuropejskiego i nie znajdziemy go w tradycyjnym kalendarzu makro.

Kurs EUR/USD znajduje się obecnie w miejscu, gdzie przebiega linia trendu spadkowego, łącząca maksima z końca grudnia 2023 roku oraz początku lutego br. Układ świec sugeruje odbicie. Na wykresie przedstawiającym „świece” 4-godzinowe widoczna jest formacja odwróconej głowy z ramionami. Spadki głównej pary walutowej, które trwałą ponad 1,5 miesiąca wyznaczyły minima w okolicy wsparcia horyzontalnego (1,0720) oraz w miejscu, gdzie wypada jedno z kluczowych zniesień wewnętrznych Fibonacciego (61,8 proc.).

Dax w piątek w okolicach południa wyznaczył nowy historyczny rekord i wzbił się do poziomu ok. 17 254 pkt. Kolejne godziny przyniosły jednak zdecydowany odwrót i na koniec dnia indeks zamknął się z wynikiem 0,4 proc. na plusie. Wczoraj obserwowaliśmy konsolidację. Na wykresie kontraktu CFD piątkowa świeca jest spadkowa i charakteryzuje się długim, górnym cieniem oraz dość wąskim korpusem. W żargonie traderskim nosi ona nazwę „spadającej gwiazdy”, która teoretycznie sugeruje zmianę tendencji. Wyrysowanie tego rodzaju układu w newralgicznym miejscu (indeks najwyżej w historii) może oznaczać, że szykuje się korekta spadkowa. Na ten moment notowania znajdują się w obrębie horyzontalnego wsparcia (17 100 pkt.) a przełamanie tego poziomu może otworzyć drogę notowaniom w kierunku 16 870 pkt. – minima z 1 oraz 13 lutego.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wracają obawy inflacyjne w USA: dolar silny, złoty stabilny

Styczniowy raport inflacyjny ze Stanów Zjednoczonych zawierał wszystko to, czego Rezerwa Federalna nie chciała widzieć. Zarówno główna, jak i bazowa miara inflacji były wyższe, niż oczekiwano, a dezinflacyjny trend obserwowany przez większość 2023 r. wyraźnie uderzył w mur. Rynkowy scenariusz bazowy przesuwa cięcia za oceanem na czerwiec – dolar zyskuje, złoty zachowuje jednak w tym otoczeniu zaskakującą stabilność.

Mimo że kluczowa z naszej perspektywy bazowa miara inflacji pozostała na niezmienionym poziomie 3,9%, niekorzystnie prezentuje się jej momentum, wskazujące na dalszy wzrost presji inflacyjnej. W wyniku publikacji raportu obligacje na całym świecie znacznie straciły, podobnie jak aktywa ryzykowne, które jednak zdołały przed końcem tygodnia odrobić większość strat. Dolar był jedną z najlepiej radzących sobie głównych walut, jego aprecjacja nie była jednak tak silna, jak można byłoby się spodziewać (ruch w granicach 1% względem pozostałych walut G10).

Ten tydzień będzie dość spokojny – przynajmniej do czwartku (22.02), kiedy to opublikowane zostaną wstępne odczyty lutowych wskaźników PMI dla aktywności biznesowej w strefie euro, USA i Wielkiej Brytanii. Tydzień domknie szereg przemówień członków Fedu i wystąpienie na temat inflacji członkini Rady Prezesów EBC, Isabel Schnabel. Ogólnie rzecz ujmując, po ostatnim nieprzyjemnym zaskoczeniu inflacją w USA inwestorzy mogą być nieco bardziej nerwowi w okresie poprzedzającym publikację danych dotyczących presji cenowej w poszczególnych krajach.

PLN

Złoty, podobnie jak inne waluty rynków wschodzących, ucierpiał na spadku wycen dotyczących prędkiego cięcia amerykańskich stóp procentowych i idącym z tym w parze umocnieniu dolara po ostatnim odczycie inflacji w USA. Jego wyprzedaż była jednak relatywnie niewielka, a kurs EUR/PLN utrzymuje się wciąż w dolnej połowie przedziału 4,31–4,41, w którym pozostaje od trzech miesięcy.

Podobnie jak w USA i paru innych krajach G10 uwaga w Polsce skupiła się w ubiegłym tygodniu na inflacji. Efekt bazy spowodowany wysokimi cenami sprzed roku wspomógł znaczny spadek głównej miary na początku 2024 r. – z 6,2% w grudniu ub.r. do 3,9% w styczniu br. Rok zaczął się dobrze, mniejszym wzrostem cen niż oczekiwano. Miara bazowa również spadła, jej dokładny odczyt poznamy jednak 18.03 wraz z danymi za luty (a nie 16.02, jak podaliśmy w ubiegłym tygodniu).

Poza danymi o inflacji poznaliśmy odczyt PKB w IV kwartale, który co prawda wykazał kontynuację wzrostu w ujęciu rocznym, ale nie były to imponujące dane. Bilans na rachunku obrotów bieżących był w grudniu mniej negatywny, niż się spodziewano, i w całym 2023 r. odnotowano nadwyżkę odpowiadającą 1,6% PKB. Uważamy, że znaczny wzrost z wynoszącego 2,4% PKB deficytu w 2022 r. był jednym z najważniejszych czynników, które pozwoliły złotemu na umocnienie w 2023 r.

W tym tygodniu liczne odczyty z Polski pomogą nam określić, jak gospodarka radzi sobie na początku roku. Uwaga powinna skupić się na wtorkowej (20.02) produkcji przemysłowej i środowej (21.02) sprzedaży detalicznej, wobec których oczekuje się dodatniego odczytu w ujęciu realnym. Dane pomogą oszacować skalę ożywienia konsumpcji, która powinna być najważniejszym czynnikiem warunkującym wzrost w 2024 r. Dla złotego istotniejsze mogą być jednak wieści z zewnątrz – szereg odczytów gospodarczych i wystąpień oficjeli z głównych banków centralnych może wywołać zmienność.

W kontekście lokalnym po artykule Bloomberga powróciły spekulacje o ewentualnej próbie odsunięcia przez rząd od pełnionej funkcji prezesa NBP Adama Glapińskiego. W tekście zasugerowano, że premier Donald Tusk zgodził się na postawienie Glapińskiego przed „specjalnym trybunałem”, by orzekł on, czy działania prezesa NBP były zgodne z prawem. Rynki dotąd nie zareagowały, nie możemy jednak wykluczyć, że powyższa kwestia będzie miała swoje reperkusje, jeśli władze zdecydują się na działania wobec Glapińskiego.

EUR

Grudniowa produkcja przemysłowa w strefie euro pozytywnie zaskoczyła, rosnąc w ujęciu rocznym (po dostosowaniu pod względem liczby dni pracy) po raz pierwszy od lutego 2023 r.

Jeśli czwartkowe odczyty PMI będą lepsze od ponurych oczekiwań, poziom 1,07 może stać się dolnym ograniczeniem dla kursu EUR/USD. Rynki są obecnie niemal równo podzielone względem oczekiwań wobec terminu pierwszego cięcia – konsensus waha się między kwietniem a czerwcem. Owe wyceny wydają nam się w tej chwili racjonalne.

USD

Trudno dziś uwierzyć, że zaledwie kilka tygodni temu rynki w pełni wyceniały marcową obniżkę stóp procentowych w USA. Dane publikowane od tamtego czasu pokazały jednak ponowne przyspieszenie gospodarki, inflacja ponownie zaś wzrosła. Preferowana przez nas miara, czyli 3-miesięczna zanualizowana miara bazowa ponownie powróciła do 4% i jest teraz na najwyższym poziomie od ponad sześciu miesięcy.

Rynki odsunęły obecnie wycenę pierwszej pełnej obniżki do czerwca – jeżeli inflacja w dalszym ciągu nie będzie zaskakiwać w górę, owa perspektywa wydaje się uzasadniona.

GBP

Wydźwięk raportu o inflacji w Wielkiej Brytanii był przeciwny niż amerykańskiego – dane zaskoczyły nieznacznie w dół. Odczyt PKB w IV kwartale – który potwierdził, że brytyjska gospodarka wkroczyła w techniczną recesję – jest pozytywny dla gołębiej frakcji Banku Anglii.

Wstępne odczyty wskaźników PMI w ten czwartek (22.02) powinny dać bardziej aktualne wskazówki dotyczące obecnego stanu gospodarki. Rynki oczekują, że PMI będą sugerować istotne ożywienie wzrostu w I kwartale 2024 r., co może wyjaśniać, dlaczego spadki funta są płytkie i krótkotrwałe.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Warszawski rynek biurowy na tle zmian i wyzwań

Brookfield Partners systematycznie monitoruje wszystkie powierzchnie biurowe, niezależnie od klasy budynku. Raport Office Market Pulse obejmuje 7,94 mln m² powierzchni biurowej, co stanowi około 1,7 mln m² więcej niż w konkurencyjnych raportach. Dzięki temu przegląd rynku rzetelnie odzwierciedla rzeczywisty stan warszawskiego rynku biurowego.

Warszawski rynek biurowy na tle zmian i wyzwań 2023 roku

Według raportu firmy doradczej Brookfield Partners ,,Office Market Pulse – podsumowanie rynku biurowego w Warszawie” całkowite zasoby powierzchni biurowej w stolicy na koniec 2023 r. wynosiły 7,94 mln m², z czego 4,99 mln m² to budynki klasy A (nowoczesne biurowce o wysokim standardzie i udogodnieniach), 2,64 mln m² budynków klasy B (biurowce mniej nowoczesne, ale dalej zapewniające dobry standard) oraz 318 tys. m² budynków klasy C (biurowce o niższym standardzie lub obiekty adaptowane na biura).

Nowa podaż i projekty w budowie

W 2023 r. w Warszawie oddano do użytku łącznie ok. 67 000 m² powierzchni biurowej. Jest to najniższa nowa podaż biur od lat. Do użytku oddano m.in. budynek Studio B o powierzchni ok. 16 400 m² oraz Lakeside (ok. 22 700 m²). Od momentu wybuchu pandemii w 2020 r. obserwujemy sukcesywny spadek powierzchni w budowie. W latach 2017-2019 wolumeny wyniosły 700 000 – 800 000 m² powierzchni w budowie, podczas gdy na koniec 2023 r. w budowie znajdowało się 12 budynków o łącznej powierzchni około 245 000 m² z datą oddania do użytku między 2024 a 2025 rokiem – mówi Filip Sarzyński, Partner w Brookfield Partners.

Budowa kilku projektów zaplanowanych do ukończenia w 2024 r. jeszcze się nie rozpoczęła, ale jeśli deweloperzy zrealizują swoje zapowiedzi, wówczas nowa podaż wynikająca z zaplanowanych projektów w latach 2024-2025 może wynieść około 160 000 m². Jeśli natomiast sytuacja gospodarcza się unormuje, a deweloperzy zdecydują się kontynuować projekty w przygotowaniu do końca 2026 r. może powstać około 350 000 m² nowej powierzchni biurowej. W ostatnich latach obserwowano koncentrację działalności deweloperskiej w centrum miasta, obecnie budowa nowych budynków jest bardziej równomiernie rozłożona między centralnymi i poza centralnymi ośrodkami biurowymi. Największe projekty w budowie w Warszawie to m.in.: The Bridge (47 000 m², deweloper Ghelamco), Drucianka B1 (25 000 m², Liebrecht & Wood), Upper One (35 900 m², Strabag), Studio (26 600 m², Skanska), Towarowa 22 – Office House (31 000 m², Echo Investment), The Form (21 000 m², Lincoln Property Company).

Popyt na rynku nieruchomości biurowych w Warszawie

Pierwsze miesiące 2023 r. przyniosły niską aktywność najemców na stołecznym rynku biurowym. Ostatecznie w 2023 r. popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe osiągnął poziom 748 800 m², w tym około 250 000 m² przypadło na IV kw. W całym 2023 r. zawarto około 800 umów najmu w Warszawie.

Pod względem lokalizacji największym zainteresowaniem najemców w 2023 r. cieszyły się Centrum, Służewiec oraz Centralny Obszar Biznesu, a podpisane tam umowy obejmowały około 55% wynajętego wolumenu warszawskiego rynku biurowego. Duży udział w tym sukcesie miało skomercjalizowanie kompleksu Varso należącego do HB Reavis. Sporym zainteresowaniem cieszyła się również okolica Ronda Daszyńskiego, gdzie powstaje obecnie najwięcej powierzchni biurowej. Wśród kluczowych projektów znajdują się tam m.in. The Bridge, Biurowiec B w ramach projektu wielofunkcyjnego Towarowa 22 czy The Form. Mają one zostać oddane do użytku w latach 2024–2025.

Wyzwania dla najemców

Jak wynika z raportu ”Office Market Pulse” wywoławcze stawki czynszu za powierzchnię biurową w Warszawie pozostawały stabilne w 2023 r. W najlepszych budynkach biurowych w strefach centralnych stawki miesięczne mieściły się w przedziale 21,0-25,5 EUR/m². Najemcy zainteresowani nowoczesnymi biurowcami o wysokim standardzie i udogodnieniach muszą liczyć się z rosnącymi stawkami czynszu najmu. Na Mokotowie, który jest największą strefą biurową poza centrum miasta, czynsze za najbardziej atrakcyjne moduły oscylują wokół 13,0-15,0 EUR/m² miesięcznie.

Jednym z elementów szeroko dyskutowanych w ostatnich miesiącach były niewątpliwie podwyżki opłat eksploatacyjnych z jakimi musieli zmierzyć się najemcy. Utrzymująca się od dłuższego czasu wysoka inflacja w Polsce i strefie euro, w połączeniu ze wzrostem płacy minimalnej i innych opłat, wpłynie na poziom opłat za usługi. W nadchodzących miesiącach najemcy będą musieli stawić czoła znacznej indeksacji czynszów oraz dalszym podwyżkom opłat eksploatacyjnych, których pierwsze zmiany zaobserwowaliśmy w ubiegłym roku.

Wskaźnik pustostanów

Na koniec 2023 r. wolumen wolnej powierzchni oferowanej do wynajęcia we wszystkich klasach w Warszawie wynosiła około 897 780 m², co przekłada się na wskaźnik pustostanów na poziomie 11%. Wolnej powierzchni biurowej budynków klasy A było natomiast około 600 000 m² – wskaźnik pustostanów w klasie A wynosił 12%.

Obecnie dla najemców dostępnych jest około 276 000 m² (11,6%) nowoczesnej powierzchni biurowej w Centrum. Mimo wysokich stawek czynszu zainteresowanie najemców jest tu największe. Najtrudniej znaleźć najemców na Służewiu oraz południowym Mokotowie. Mimo relatywnie niskich stawek czynszu wolna powierzchnia biurowa w tej dzielnicy to aż 317 000 m² (19% pustostanów).

Trendem, który obserwowaliśmy w 2023 roku, był wyraźny spadek aktywności deweloperskiej na rynku biurowym. Spadek ten miał kilka przyczyn. Wśród nich warto wymienić wprowadzane podwyżki stóp procentowych czy utrwalony w czasie pandemii styl pracy hybrydowej, co obniżyło popyt na powierzchnię. W związku z tą sytuacją w ubiegłym roku Warszawa zanotowała najniższą nową podaż biur od lat (ok. 67 000 m²). Pomimo niesprzyjających warunków w stolicy oddano do użytku ciekawe, nowe biurowce – podsumowuje Filip Sarzyński, Partner w Brookfield Partners.

Co powinien zawierać projekt budowlany hali magazynowej?

Tworzenie projektu hali magazynowej rozpoczyna się od szczegółowych konsultacji pomiędzy wykonawcą a inwestorem, gdzie omawiane są wszelkie wymagania dotyczące rozmiarów, funkcji i procesów technologicznych. Wspólnie analizuje się także aspekty formalno-prawne związane z terenem inwestycji. Co konkretnie powinien zawierać projekt budowlany hali magazynowej? I co warto na jego temat wiedzieć?

Badania gruntu i koncepcje architektoniczne

Pierwszym krokiem w procesie projektowym jest zlecenie geologowi przeprowadzenia badań gruntu. Na ich podstawie powstaje tzw. opinia geotechniczna, która klasyfikuje obiekt do odpowiedniej kategorii. Wybór kategorii zależy od skomplikowania projektu i rodzaju gruntu. Wyższa kategoria geotechniczna oznacza bardziej skomplikowany projekt konstrukcji i wyższe koszty realizacji inwestycji ze względu na konieczność wzmocnienia konstrukcji. 

Następnie przygotowywanych jest najczęściej kilka wersji koncepcji architektonicznych. Po zaakceptowaniu koncepcji przez inwestora rozpoczyna się tworzenie kompleksowej dokumentacji projektowej.

Aby dowiedzieć się więcej, odwiedź: https://www.borga.pl/hale-stalowe/magazynowe/

Co znajduje się w projekcie budowlanym hali magazynowej? 

Opracowanie projektu budowlanego hali magazynowej stanowi bardzo ważny etap procesu inwestycyjnego, niezbędny do uzyskania pozwolenia na budowę. Projekt budowlany musi uwzględniać rodzaj i ilość składowanych materiałów, a także sposób ich składowania. W projekcie powinny też znaleźć się informacje dotyczące rodzaju transportu wewnętrznego i zewnętrznego oraz oszacowanie natężenia ruchu w hali magazynowej.

W projekcie konieczne jest też uwzględnienie rodzaju i ilości zainstalowanych urządzeń oraz maszyn. Dodatkowo należy precyzyjnie określić instalacje, takie jak instalacja elektryczna, wentylacyjna, wodno-kanalizacyjna i przeciwpożarowa, a także system ogrzewania hali. 

Każdy z tych elementów powinien być szczegółowo opisany, spełniając normy bezpieczeństwa i higieny pracy oraz normy ochrony środowiska. W takim projekcie budowlanym nie może zabraknąć informacji dotyczącej liczby pracowników zatrudnionych do projektowania hali. 

W skład projektu wchodzi również dokumentacja architektoniczna i zagospodarowania terenu. Projekt architektoniczny obejmuje nie tylko wygląd zewnętrzny budynku, ale także jego funkcjonalność. Plan zagospodarowania terenu uwzględnia z kolei aspekty związane z infrastrukturą zewnętrzną tj. drogi dojazdowe czy miejsca parkingowe

Projekt musi zawierać dokładne plany dotyczące fundamentów budynku i jego konstrukcji. W przypadku fundamentów może być konieczne przeprowadzenie badań geotechnicznych w celu ich właściwego zaprojektowania i wykonania.

Ostateczny projekt budowlany powinien uwzględniać wszelkie dodatkowe aspekty, takie jak planowany zatrudniony personel czy np. ewentualne pozwolenie na wycięcie drzew. Ponadto wszelkie niezbędne zgody i opinie organów administracyjnych powinny być dołączone do dokumentacji.

Alternatywa na ETF dla BTC? XTB wprowadza nowe produkty

Zgodnie z przewidywaniami, wprowadzenie ETF na Bitcoina napędziło kolejną falę popytu na kryptowaluty. Na ten moment w Europie, w tym Polsce, nie można inwestować w bijące rekordy popularności ETF-y. Jednakże XTB do swojej oferty wprowadza instrumenty, które pozwalają inwestorom rozszerzyć portfolio o ekspozycję na kryptowaluty.

Zatwierdzenie ETF-ów opartych na Bitcoinie przez amerykański nadzór giełdowy SEC to historyczny moment dla kryptoaktywów. W ten sposób ta forma inwestowania stała się zdecydowanie bardziej dostępna, a przez zainteresowanie największych funduszy na świecie proces inwestowania w Bitcoina stał się bardziej ustrukturyzowany.

W ostatnich latach wielokrotnie można było usłyszeć o giełdach kryptowalut, które potrafiły zniknąć z dnia na dzień lub stawały się obiektem ataków hakerskich. Natomiast obecnie można m.in. zainwestować w ETF oparty na Bitcoin, który jest notowany na amerykańskiej giełdzie. Biorąc pod uwagę regulacje, które muszą spełniać emitenci takich funduszy, zajmowanie pozycji na bitcoina jest nieco bardziej bezpieczne niż to miało miejsce wcześniej. Niestety to rozwiązanie na ten moment nie dotyczy inwestorów z Europy.

Alternatywa dla ETF-ów na Bitcoina

Nic dziwnego, że popularność ETF-ów na Bitcoina oraz towarzysząca temu hossa na rynku kryptowalut powoduje duże zainteresowanie wśród inwestorów. Tak też jest w Polsce, gdzie amerykańskie ETF-y do tej pory nie wpłynęły na zwiększenie możliwości inwestycyjnych. To się jednak zmieniło, bowiem nowe instrumenty do swojej oferty dodała polska platforma inwestycyjna XTB.

W ostatnich tygodniach regularnie odpowiadamy na pytania inwestorów dotyczące tego, kiedy w Europie będzie można inwestować w ETF na Bitcoina. Odpowiedzi na to pytanie nie znamy, jednakże pewne jest, że tego rodzaju instrumenty będą dostępne u nas od pierwszego dnia notowań na europejskich giełdach. Niemniej, widząc zainteresowanie inwestorów rynkiem kryptowalut postanowiliśmy znaleźć alternatywę – mówi Filip Kaczmarzyk, członek zarządu XTB.

ETN daje nowe możliwości

Od poniedziałku, 19 lutego, w ofercie XTB znajdą się trzy nowe fundusze ETP (Exchange Traded Products), a konkretnie ETN, które dadzą możliwość inwestorom na zajęcie pozycji na kryptowaluty. Dwa z tych produktów będą dotyczyć wyłącznie Bitcoina (BTCetc Bitcoin Exchange Traded Crypto [BTCE.DE] i VanEck Bitcoin ETN [VBTC.DE]), natomiast trzeci to mix 10 najpopularniejszych obecnie kryptowalut (VanEck Crypto Leaders ETN [VT0P.DE]).

Do tej pory w XTB oferowaliśmy możliwość inwestowania w kryptowaluty jedynie poprzez kontrakty CFD. Jednakże widząc zapotrzebowanie inwestorów zdecydowaliśmy się znaleźć alternatywę dla tych, którzy poszukują podobnych możliwości jakie dają amerykańskie ETF-y. Dlatego postawiliśmy na notowane w Europie ETN-y. Tego rodzaju instrumenty, chociaż nie są zbyt popularne, to od lat dają możliwość inwestorom indywidualnym zajęcia pozycji na trudno dostępnych instrumentach u renomowanych brokerów – dodaje Kaczmarzyk.

ETN (Exchange Traded Notes) to rodzaj instrumentu dłużnego notowanego na giełdzie papierów wartościowych na zasadach podobnych do akcji spółek giełdowych czy funduszy ETF. Emitent ETN replikuje stopę zwrotu zobowiązując się, że wypłaci inwestorom środki równe wartości certyfikatów, które zakupili. Należy również dodać, że ETN-y należą do tzw. niezabezpieczonych bankowych papierów wartościowych, czyli w przypadku niewypłacalności emitenta nie są one zwracane inwestorom z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Jednak przede wszystkim należy pamiętać, że lokowanie środków na rynkach finansowych nierozłącznie wiąże się z ryzykiem, dlatego do każdej decyzji inwestycyjnej należy podchodzić odpowiedzialnie.

Mimo ogromnego potencjału, Polska wciąż nie wykorzystuje w pełni możliwości biometanu

Wśród kluczowych czynników które mogłyby ułatwić rozwój produkcji biometanu w Polsce, 44% ankietowanych wskazało dotacje i dostęp do finansowania, 30% uproszczenie przepisów administracyjnych a 22% stabilność przepisów. Wśród głównych przyczyn przeszkadzających w inwestycji w biometan 36% badanych wskazało niekorzystne i skomplikowane regulacje, 28% brak wsparcia finansowego a 26% wysokie koszty instalacji. Jednak Polska jest jednym z krajów o największym potencjale produkcji biometanu w Unii Europejskiej – wynika z raportu “Biometan w Polsce. Rosnąca rola biometanu w transformacji energetycznej” opracowanego przez Strategy& w Polsce.

Polskie firmy w ostatnich latach realizowały wiele inwestycji w energetykę słoneczną i wiatrową, pomijając biometan jako nową ścieżkę rozwoju i dotarcia do unijnych celów. Wybór ten wydaje się zaskakujący, zwłaszcza że dysponujemy dużym rynkiem zarówno produkcyjnym jak i mamy wszelkie szanse na rosnący rynek odbiorców tego produktu. Obecnie biogaz produkowany jest w ok. 380 instalacjach o sumarycznej mocy elektrycznej około 280 MW, a największy udział w całości stanowią biogazownie komunalne. Polska posiada jednak znacznie większe możliwości, potencjalnie na ponad 300 dużych oraz ok. 800 średnich instalacji a jedynie około 3% całkowitego potencjału produkcji biogazu jest obecnie wykorzystywane.

“Efektywne zrealizowanie transformacji w kierunku zielonej energii będzie kluczowe dla utrzymania konkurencyjności gospodarek w Polsce i Europie. Wśród odnawialnych źródeł energii szczególną rolę może odegrać biometan – jako ekologiczna alternatywa dla tradycyjnego gazu ziemnego. Mimo to, rozwój biometanu w Polsce nie przebiega tak dynamicznie, jak by mogło się wydawać. Niedostateczny klimat inwestycyjny, który mógłby się opierać na krajowej strategii dla biogazu i biometanu, podobnie jak to ma miejsce w przypadku Polskiej Strategii Wodorowej do 2030 roku czy Programu polskiej energetyki jądrowej, ogranicza zainteresowanie. Tylko 22% podmiotów na polskim rynku biogazu bierze pod uwagę poszerzenie swojej działalności o produkcję biometanu” – mówi Wojciech Słowiński, partner Strategy& w Polsce, lider zespołu ds. rynku naftowego, gazowego i chemicznego.

Ogromną szansą dla naszego kraju na dogonienie europejskich liderów może być postawienie na biometan. Polska dysponuje jednym ​z największych zasobów użytecznych biogazowo substratów w Unii – dotyczy to zarówno wsadu do produkcji biometanu ​w wyniku oczyszczania biogazu ​z procesu fermentacji metanowej, ​jak również, w dłuższym horyzoncie czasowym, gazyfikacji. W zakresie fermentacji metanowej największymi źródłami surowca w Polsce są sektor rolniczy oraz komunalny.

“Polska, z istniejącym zapotrzebowaniem na gaz ziemny i potencjałem jego wzrostu w kontekście dekarbonizacji transportu, a także dobrze rozwiniętą infrastrukturą przesyłową, mogłaby być obiecującym miejscem do inwestowania w biometan. Mimo tych atutów, wciąż niewielka część ankietowanych wyraża zainteresowanie rozszerzeniem swojego łańcucha produkcji biogazu o biometan. Chociaż tylko jedna piąta respondentów wskazuje brak długoterminowej strategii jako główną przeszkodę, to niemal wszystkie główne wyzwania hamujące rozwój biometanu w kraju można by rozwiązać poprzez wprowadzenie spójnej krajowej polityki biogazowej. Taka strategia na rzecz biometanu miałaby za zadanie określić cele i metody przezwyciężenia istniejących przeszkód dla rozwoju tego rynku” – mówi Bartosz Safiejko, dyrektor Strategy& w Polsce, zespół ds. rynku naftowego, gazowego i chemicznego.

Najistotniejsze problemy, które wpływają na brak odpowiedniego klimatu do inwestowania w biometan ​w Polsce, można podzielić na trzy grupy:​ bariery administracyjne i regulacyjne;​ brak odpowiednich systemów wsparcia budowy instalacji i produkcji biometanu;​ opór społeczny.​ Tylko 72% ankietowanych ocenia zainteresowanie biometanem wśród potencjalnych odbiorców gazu jako średnie lub niskie​ Jednocześnie aż 82% oceniło świadomość społeczną w zakresie biometanu jako znikomą​. Wszystkie wskazane powyżej bariery ​i okoliczności powodują, że zdaniem zdecydowanej większości respondentów biometan zanotuje jedynie niewielki wzrost do 2030 r. Wskazują oni, że największe szanse na rozwój produkcji mają duże podmioty, które mają wystarczające zasoby, ​by przynajmniej częściowo poradzić sobie ​z przezwyciężeniem istniejących wyzwań. Realizację potencjału produkcyjnego Polski i odpowiadający temu udział w spełnieniu celów produkcyjnych dla UE wynikających z REPowerEU (bo własnego celu jeszcze nie określiliśmy) przewiduje jedynie 12% respondentów.​

Opracowanie odpowiedniej strategii, za którą pójdzie szereg działań opartych na współpracy pomiędzy wszystkimi kluczowymi interesariuszami odpowiadającymi za rozwój rynku biometanu w Polsce może pozwolić na przełamanie niekorzystnego trendu i dynamiczny wzrost liczby biometanowni. Jej przygotowanie powinno poprzedzać określenie potrzeb i wizji dla biometanu w polskim miksie energetycznym i dogłębna analiza rynku. Taka analiza powinna odpowiedzieć na kluczowe z punktu widzenia strategii pytania, takie jak: ile biometanu możemy produkować, z jakich substratów, jakiej wielkości instalacje są optymalne dziś i w przyszłości, jaki jest popyt na biometan ​i w jakiej formie – czy powinien być wtłaczany do sieci gazu, czy dystrybuowany w formie bio-LNG lub bio-CNG, ile taka produkcja będzie kosztować i jaka jest luka pomiędzy kwotą, którą odbiorcy są w stanie zapłacić za biometan i kosztem jego wytworzenia. Dopiero tak przygotowana, dedykowana do biometanu (i biogazu) strategia i dalsze, wynikające z niej działania wdrożeniowe, mogą realnie wpłynąć na potencjał inwestycyjny rynku.

O badaniu:
Celem badania „Rola biometanu w transformacji energetycznej Polski” jest zrozumienie, jak podmioty działające obecnie na rynku biogazowym postrzegają potencjał biometanu w kontekście przyszłej transformacji energetycznej, identyfikując główne bariery oraz czynniki mogące wspierać rozwój tego sektora. Ankieta dotyczyła także planów inwestycyjnych firm w zakresie biometanu, motywacji stojących za nimi oraz preferowanych modeli inwestowania. Ankietowani wyrażali także opinie na temat percepcji społecznej i przyszłych kierunków rozwoju tego rynku.

Badanie mające formę ankiety składało się z 7 pytań zamkniętych oraz 5 pytań otwartych, na które respondenci mogli udzielić dodatkowego komentarza pozwalającego na doprecyzowanie odpowiedzi. Ankieta została przeprowadzona w dniach 30.08.2023 – 26.09.2023 w formie wywiadów telefonicznych oraz poprzez ankietę online..​

Grupa badawcza składała się z 50 podmiotów działających na rynku biogazu lub biometanu w Polsce co stanowi około 10% całego rynku. Składa się na to 36% biogazowni rolniczych, 48% biogazowni komunalnych oraz 16% pozostałych podmiotów, wśród których znajdują się dostawcy technologii, substratów oraz stowarzyszenie branżowe.​

Polski Holding Nieruchomości wchodzi na rynek fotowoltaiki

Polski Holding Nieruchomości inwestuje w odnawialne źródła energii rozwijając nową linię biznesową tj. segment fotowoltaiczny. Pierwsza farma o niemal 28 MW mocy zainstalowanej powstanie przy miejscowości Owińska w gminie Czerwonak w Wielkopolsce. Firma otrzymała warunki przyłącza planowanej instalacji OZE do sieci elektroenergetycznej, kluczowy dokument, warunkujący przeprowadzenie inwestycji.

Grupa PHN, jeden z liderów rynku nieruchomości w Polsce pod względem wartości aktywów inwestycyjnych, dążąc do optymalnego wykorzystania posiadanego portfela gruntów uruchomi wkrótce nową linię biznesową – segment wielkoskalowej fotowoltaiki zawodowej. Produkcja energii z własnych odnawialnych źródeł energii (OZE) będzie stanowić jedną z podstaw przyszłej strategii ESG. Wytworzona na farmach solarnych i w instalacjach hybrydowych zielona energia zostanie wykorzystana na potrzeby energetyczne Grupy PHN. Planowane inwestycje będą mogły przyczynić się do ograniczenia kosztów zakupu energii, przy jednoczesnej redukcji emisyjności posiadanych aktywów, z korzyścią dla najemców i środowiska naturalnego.

Grupa PHN posiada nieruchomości pod projekty fotowoltaiczne o łącznie ok. 60 MW mocy zainstalowanej. W wybranych lokalizacjach planowane jest uruchomienie instalacji promujących rozwiązania hybrydowe, wykorzystujących nie tylko energię słońca, ale także wiatru i magazynowania energii, co pozwoli na optymalne wykorzystanie mocy przyłączeniowych, przy większej produkcji zielonej energii. Pierwsza elektrownia fotowoltaiczna o mocy prawie 28 MW, powstanie na ok. 30 ha należących do Grupy PHN odrolnionych gruntów o niskiej klasie bonitacyjnej w okolicach miejscowości Owińska, w gminie Czerwonak, ok. 8 km na północ od stolicy Wielkopolski.

Nasze inwestycje w OZE przyczynią się do zwiększenia udziału zielonej energii w krajowym miksie energetycznym, ograniczenia zużycia paliw kopalnych i pomogą naszym klientom spełnić kryteria ESG. Produkowana zielona energia powinna pokryć większość naszego zapotrzebowania, co znacząco obniży ślad węglowy, a zwłaszcza nasze koszty operacyjne w związku rosnącymi cenami energii. Inwestycję planujemy zrealizować ze środków własnych i w oparciu o finansowanie dłużne. Dzięki temu, że PV Czerwonak i kolejne nasze farmy zostaną zbudowane na gruntach własnych, niższe będą nakłady inwestycyjne oraz koszty utrzymania tych instalacji niż w przypadku konkurencyjnych projektów. Pozwoli to na wypracowanie wyższych stóp zwrotu i ewentualną komercjalizację części inwestycji – powiedział Marcin Mazurek, prezes zarządu PHN.

Przewidywana produkcja energii z pierwszej, i największej instalacji fotowoltaicznej w portfelu PHN to ok. 30 GWh rocznie. Nowa instalacja PV należąca do PHN zapobiegnie emisji ok. 24,4 tys. ton dwutlenku węgla (CO2) do atmosfery rocznie.

Prace przygotowawcze do inwestycji w wielkoskalową farmę PV Czerwonak, które rozpoczęły się ponad rok temu i są na zaawansowanym etapie, np. projekt ma już pozytywną decyzję warunkach środowiskowych inwestycji. Otrzymanie przez PHN warunków przyłącza do sieci energetycznej stanowiące najważniejszy kamień milowy w wielkoskalowych inwestycjach fotowoltaicznych jest dla nas powodem do ogromnej satysfakcji i dowodem, że potrafimy rozwijać także nowe linie biznesowe zgodnie z ESG. Mamy nadzieję, że niedługo będziemy mogli pochwalić się rozpoczęciem realizacji tego przedsięwzięcia. Równolegle pracujemy nad projektami kolejnych farm fotowoltaicznych, z których przynajmniej jedna będzie pracować w układzie hybrydowym z magazynem energii – podkreślił Piotr Przednowek, członek zarządu ds. rozwoju PHN.

Dolar znów zmierza ku 4 zł, ropa drożeje, a giełdy czekają na obniżki stóp procentowych

Po kilku słabszych dniach kurs dolara znów maszeruje w stronę poziomu 4 zł. Ostatni raz był tam przed niespodzianką w ramach danych o inflacji w USA.

Kolejny słaby dzień dolara

Piątek był kolejnym dniem słabszych danych zza oceanu. Gorzej od oczekiwań wypadł najpierw rynek nieruchomości. Zarówno pozwolenia na budowę domów, jak i rozpoczęte budowy domów okazały się wyraźnie słabsze od oczekiwań. Budów rozpoczęto prawie 9% mniej, niż przewidywano. Raport Uniwersytetu Michigan okazał się tylko symbolicznie słabszy od oczekiwań, ale przy jego zmienności te 0,4 pkt należy uznać za właściwie zgodny z oczekiwaniami. Do tego spada liczba wież wiertniczych na rynku ropy, co sugeruje, że oczekiwane jest mniejsze zainteresowanie tym surowcem ze strony przemysłu. Słabsze dane to z kolei znów dyskusja o terminie obniżek stóp procentowych. Szybsze oczekiwania obniżek to słabszy dolar, czyli coś, czego właśnie jesteśmy świadkami.

Ropa szuka szczytów

Na rynku dzieje się dość dziwny proces. Z jednej strony ceny ropy naftowej w ostatnich dniach znów zaatakowały kilkumiesięczne maksima z drugiej połowy listopada, od których już się kilkukrotnie kurs odbijał. Z drugiej strony jak już wspominaliśmy, spada liczba odwiertów ropy w USA. Rynek zatem równocześnie boi się o zapotrzebowanie na surowiec i zaczyna skupować ropę, podnosząc jej cenę. Tutaj mamy jednak jeszcze jeden parametr. Jest to branie pod uwagę sytuacji na Bliskim Wschodzie. Zdaniem wielu analityków powodem jest potencjalny konflikt pomiędzy Izraelem i bojówkami na terenie Libanu. To tłumaczy, dlaczego cena rośnie teraz mimo zmniejszania liczby punktów wydobycia.

Giełdy czekają na obniżki stóp procentowych

Patrząc na główne indeksy zachodnich parkietów akcyjnych widać, że inwestorzy wierzą w nadejście lepszych czasów. Tymi lepszymi czasami są najprawdopodobniej obniżki stóp procentowych. Tańszy kredyt powoduje bowiem dwie rzeczy. Z jednej strony firmy obniżą koszty finansowania, co powinno wpływać korzystnie na wyniki finansowe. Z drugiej strony atrakcyjność inwestycji opartych o stopę procentową powinno spadać, zatem nie powinien dziwić przepływ kapitału na giełdę.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Szybkie przelewy w 2024 roku nie muszą być drogie – jak je realizować bez zbędnych kosztów?

Sprawnie zrealizowany przelew umożliwia przekazanie środków z konta nadawcy do odbiorcy w ciągu zaledwie kilku minut. Standardowy przekaz trwa z reguły nawet kilka dni roboczych. W związku ze specyfiką transakcji często wiąże się ona jednak z wysokimi kosztami. Okazuje się, że nie musi tak być. Można realizować szybkie przelewy tanio – jak to zrobić?

Szybkie przelewy w banku – bezpiecznie i z dbałością o formalności

Najczęściej odbiorcy wykonują szybkie przelewy w tradycyjnych bankach. Struktura ich działania zapewnia bezpieczeństwo, w tym ochronę danych osobowych i przekazywanych środków, a także przejrzysty charakter całej procedury. Z reguły wszystko to wymaga wypełnienia licznych formalności, co dla wielu osób może być uciążliwe. Jest tak zwłaszcza jeśli regularnie wykonujesz tego rodzaju transfery i za każdym razem musisz poświęcać kilkanaście minut na ich finalizację.

W banku możesz zrealizować szybkie przelewy krajowe i międzynarodowe. Te pierwsze nie wiążą się z reguły z wysokimi kosztami. Problem pojawia się jednak w przypadku drugich. Tutaj ponoszone wydatki mogą być naprawdę wysokie. Koszt szybkiego przelewu w banku może wynosić od kilkudziesięciu złotych wzwyż. Im większa będzie kwota transakcji, tym wyższe koszty będziesz musiał ponieść. 

Wszystko to sprawia, że coraz więcej klientów banków szuka alternatywnych rozwiązań w zakresie obsługi szybkich przelewów.

Szybkie przelewy ze sprawdzonym operatorem – bezpiecznie, bez zbędnych formalności i z niskimi opłatami

Opcją wartą zainteresowania jest skorzystanie z oferty operatora płatności. Jeśli wybierzesz zaufany podmiot, zapewni on bezpieczny przebieg całej procedury. Twoje dane osobowe będą wówczas odpowiednio zabezpieczone, a Ty otrzymasz gwarancję tego, że pieniądze dotrą do odbiorcy. Wszystko odbędzie się w ciągu zaledwie kilku minut. Procedura nie będzie też wymagała zbędnych formalności. Do jej finalizacji wystarczy rejestracja, wpłacenie środków na konto (przelewem albo płatnością online), wypełnienie danych i zatwierdzenie.

Najważniejszą zaletą tego rodzaju transakcji jest jednak jej koszt. Zaczyna się on od zaledwie kilku złotych w przypadku podmiotów z dobrą ofertą dla nowych i stałych użytkowników. To spora oszczędność w porównaniu z usługami bankowymi.

Jak wybrać platformę do realizacji szybkich przelewów krajowych i międzynarodowych? 

Wybierając platformę do realizacji szybkich przelewów, zwróć uwagę na to, jak działa. Sprawdź opinie użytkowników na jej temat, dowiedz się, ile lat funkcjonuje na rynku, jakie stosuje systemy zabezpieczeń i jaką ofertę przygotowała dla klientów. Możesz skorzystać np. z usług EasySend – ekspresowych przelewów zagranicznych i bezpiecznych rozwiązań. Otrzymasz wówczas gwarancję tego, że przekaz będzie naprawdę szybki. Dotrze on do odbiorcy w ciągu maksymalnie 10 minut, a samo jego nadanie zajmie Ci zaledwie kilka chwil.

Szybkie przelewy to sposób na sprawne przesyłanie pieniędzy. Mogą być one jednak kosztowne, dlatego warto poszukać alternatywnego, tańszego rozwiązania dla oferty banku, takiego jak np. EasySend. Dzięki platformie szybko, sprawnie i bezpiecznie prześlesz pieniądze do rodziny czy na konto sprzedawcy danej usługi.

Przed nami spokojny tydzień

Ten tydzień zapowiada się dość spokojnie. Dziś brakować będzie handlu w USA z okazji Dnia Prezydenta. W kolejnych dniach poznamy m.in. protokół z ostatniego posiedzenia FOMC a także wskaźniki PMI dla przemysłu oraz usług dla krajów europejskich ale także dla gospodarki Stanów Zjednoczonych. W piątek indeksy giełdowe z Wall Street zanotowały spadkową sesją odpadając od rekordowych poziomów. Inflacja PPI okazała się zdecydowanie wyższa od prognoz, co spowodowało, że rynek ponownie dostosował swoją wycenę przyszłej ścieżki stóp procentowych Fed.

Giełda na Wall Street jest dziś zamknięta ale za to Chiny wracają do normalnego trybu po święcie Księżycowego Nowego Roku. Lokalne raporty sugerują, że podróże i wydatki były w tym okresie wysokie, co może sugerować, że chińska konsumpcja jest gotowa do ponownego przyspieszenia. Jednak indeksy giełdowe zachowały się na dzisiejszej sesji w sposób mieszany. Benchmark CSI 300 zyskał dziś jedynie 0,6 proc. a Hang Seng indeks stracił 1,13 proc.

Piątkowy raport o inflacji producenckiej w USA zaskoczył rynki wysokimi wartościami. Styczniowy odczyt pokazał wzrost o 0,3 proc. m/m (w grudniu -0,1 proc.) oraz 0,9 proc. r/r (prognoza 0,6 proc.). Wyłączając żywność i energię, bazowy PPI wzrósł o 0,5 proc. m/m (konsensus 0,1%) wobec -0,1% w grudniu. Przełożyło się to na 2 proc. r/r (konsensus 1,6 proc.) wobec 1,7 proc. poprzednio. Nastroje konsumentów wg raportu Uniwersytetu Michigan osiągnęły wartość 79,6 pkt. co oznacza wzrost z 79 pkt. w grudniu ale jednocześnie niższą wartość od oczekiwanej (80 pkt.). Wyżej uplasowały się krótkoterminowe oczekiwania inflacyjne osiągając wartość 3 proc. a długoterminowe pozostały na poziomie 2,9 proc. Jeśli chodzi o inflację, rynki teraz będą wyczekiwać na preferowaną przez Fed miarę, czyli bazowy deflator PCE, który poznamy razem z całym raportem na temat wydatków Amerykanów 29 lutego.

Dolar na skutek danych o 14:30 (PPI) w pierwszej reakcji umocnił się ale dość szybko stracił, kiedy światło dzienne ujrzały dane z 16:00 (Michigan). Obecnie dla dolara będzie ważne to, aby inflacja pozostawała wysoka a inne dane opisujące stan gospodarki wypadały na solidnym poziomie. Wtedy będzie utrwalało się przekonanie o zasadności postawy Fedu, którą można w skrócie nazwać posługując się językiem angielskim: „high for longer”.
W ubiegły piątek kontrakty terminowe na stopę procentową Fed Funds wyceniały tylko 12 proc. szans na obniżkę stóp o 25 pb w marcu, 39 proc. do maja oraz niewiele ponad 62 proc. do czerwca. W całym 2024 r. rynek zakłada redukcję kosztu pieniądza w USA o 90 pb, w porównaniu ze 125 pb na początku lutego i 158 pb pod koniec 2023 r. Widać jak mocno optymistyczny scenraiusz musiał ulec modyfikacji na skutek poznanych w tym czasie danych makro.

W piątek głos zabrali poszczególni przedstawiciele Fed-u. Barkin z Fed Richmond powiedział, że najnowsze dane o inflacji podkreślają, dlaczego decydenci chcą zobaczyć więcej danych przed obniżką stóp procentowych. Bostic z Atlanty stwierdził, że jego perspektywą jest rozpoczęcie powrotu stóp procentowych „do bardziej neutralnego stanowiska w okresie letnim”. Powtórzył, że spodziewa się dwóch obniżek stóp procentowych w 2024 r., ale jeśli inflacja spadnie szybciej niż prognozowano, może dojść do trzech cięć. Mary Daly wskazała, że trzy obniżki stóp o 25 pb w tym roku to „rozsądny poziom bazowy”.

Kurs EUR/USD znalazł się w piątek w miejscu, gdzie przebiega linia trendu spadkowego, łącząca maksima z końca grudnia 2023 roku oraz początku lutego br. Układ świec na wykresie sugeruje odbicie. Na wykresie przedstawiającym „świece” 4-godzinowe widoczna jest formacja odwróconej głowy z ramionami. Spadki głównej pary walutowej, które trwałą ponad 1,5 miesiąca wyznaczyły minima w okolicy wsparcia horyzontalnego (1,0720) oraz w miejscu, gdzie wypada jedno z kluczowych zniesień wewnętrznych Fibonacciego (61,8 proc.).

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Prezes UODO zbada ujawnienia informacji, które doprowadziły do samobójstw

Dwie głośne sprawy, w których ujawnienie informacji na temat osób doprowadziło do samobójstw, wymagają dokładnego przyjrzenia się im – uznał Mirosław Wróblewski, Prezes UODO.

Upublicznienie zbyt wielu informacji może być tragiczne w skutkach. W jednym z głośnych przypadków media ujawniły zakres informacji, umożliwiający identyfikację dziecka, skrzywdzonego przez pedofila. Po tym chłopiec targnął się na swoje życie.

Prezes UODO postanowił zbadać tę sprawę. Zwrócił się do Prokuratury Okręgowej w Szczecinie o udzielenie informacji na temat ustaleń poczynionych przez nią w ramach postępowania podjętego w sprawie samobójczej śmierci chłopca.

Z kolei do jednej z rozgłośni radiowych Prezes UODO skierował pismo, w którym zwrócił się m.in. o informację o stosowanych przez tę stację rozwiązaniach służących zapewnieniu bezpieczeństwa przetwarzanych danych i zgodności procesu ich przetwarzania z wymogami RODO. W piśmie tym Prezes UODO zwrócił się także o informacje z ewentualnego wewnętrznego postępowania w radiu związanego z publikacją materiału, w którym ujawniono zbyt wiele szczegółów.

Prezes UODO postanowił również zbadać inną sprawę, w której doszło do ujawnienia w mediach społecznościowych danych księdza w związku z jego z zatrzymaniem za rzekomy czyn nieobyczajny. Osoba ta popełniła samobójstwo, co mogło być związane z jej identyfikacją.

W sprawie tej Prezes UODO zwrócił się do Prokuratury Okręgowej w Szczecinie o przedstawienie informacji o dokonanych ustaleniach w celu rozważenia podjęcia działań przez organ nadzorczy w związku z ochroną danych osobowych.

Zrównoważone zarządzanie zasobami ludzkimi kluczem do sukcesu. Wnioski z raportu Deloitte

Organizacje, które w zrównoważony sposób zarządzają zasobami ludzkimi, mają prawie dwukrotnie większe szanse na osiągnięcie pożądanych celów biznesowych, wynika z raportu 2024 Human Capital Trends przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. W obliczu ewolucji współczesnego trybu pracy, mniej niż jedna piąta liderów twierdzi, że ich firma wykorzystuje skuteczne metody pomiaru efektywności zatrudnionych. Naglącym wyzwaniem jest też deficyt wyobraźni pracowników w obliczu postępu technologicznego.

W dwunastej edycji przeprowadzonego przez Deloitte badania wzięło udział 14 tys. liderów działów HR oraz członków kadr zarządzających z 95 krajów, w tym z Polski. W celu wykazania różnicy między wizją liderów a rzeczywistością, analizę uzupełniono o ankiety uzupełniające skierowane do pracowników i kadr kierowniczych. Tegoroczne badanie pozwoliło wyróżnić szereg trendów powiązanych ze zrównoważonym zarządzaniem zasobami ludzkimi, wytwarzaniem nowych wskaźników produktywności oraz nadrabianiem deficytu wyobraźni w obliczu nowych możliwości współpracy ludzi z technologią. Przedsiębiorstwa, które dbają o te kluczowe kwestie, mają niemal dwukrotnie większe szanse na osiągnięcie pożądanych celów.

Zrównoważone zarządzanie zasobami ludzkimi

W związku z dynamicznymi przemianami społecznymi i biznesowymi, relacje między pracownikami a organizacjami stają się coraz bardziej napięte. Ponad połowa ankietowanych obawia się negatywnego wpływu stresu w pracy na ich zdrowie psychiczne. Niemal 30 proc. osób martwi się też, że postęp technologiczny doprowadzi do utraty miejsc pracy. Jednocześnie mniej niż połowa (43 proc.) respondentów deklaruje, że jest obecnie w lepszej sytuacji niż na początku zatrudnienia i zawdzięcza to działaniom pracodawcy.

Przedsiębiorstwa zmagają się z wieloma wyzwaniami, jednak kwestią fundamentalną jest to, by w kontekście pracy priorytetem stał się człowiek. To ludzie, znacznie bardziej niż jakiekolwiek aktywa fizyczne, sprawiają, że biznes prosperuje. Relacje międzyludzkie napędzają wszystko, co ma wartość dla organizacji: przychody, innowacje, wydajność, znaczenie marki, produktywność i wiele innych czynników. Dlatego należy mniej skupiać się na tym, ile korzyści ludzie przynoszą firmie, a bardziej na tym, ile korzyści firma zapewnia swoim pracownikom – mówi John Guziak, lider zespołu ds. kapitału ludzkiego w Polsce, Deloitte.

Zaproponowana przez Deloitte koncepcja zrównoważonego zarządzania zasobami ludzkimi opisuje stopień, w jakim organizacja stwarza wartość dla pracowników w wymiarze ludzkim, zapewniając im tym samym lepsze zdrowie i dobre samopoczucie, rozwój umiejętności i większe szanse na zatrudnienie, atrakcyjne miejsca pracy, możliwości awansu, równość oraz zwiększone poczucie przynależności i celu.  Takie podejście pozwala na synergiczne polepszenie wyników finansowych organizacji i wyników indywidualnych jej pracowników. Podczas gdy ponad trzy czwarte ankietowanych zdaje sobie sprawę ze znaczenia zrównoważonego zarządzania, mniej niż połowa (46 proc.) podejmuje jakiekolwiek działania w celu wprowadzenia znaczących zmian. Tylko 10 proc. organizacji z powodzeniem zajmuje się tą kwestią. Warto zauważyć znaczną dysproporcję w postrzeganiu zjawiska przez kadry kierownicze i pracowników. Prawie wszyscy (89 proc.) liderzy twierdzą, że ich organizacja w jakimś stopniu kształtuje zrównoważony rozwój, ale zgadza się z nimi zaledwie 41 proc. zatrudnionych.

Więcej niż produktywność

Praca w coraz większym stopniu opiera się na współpracy i wykorzystaniu złożonych, ale trudno mierzalnych umiejętności. W związku z tym tradycyjne wskaźniki produktywności, takie jak przepracowane godziny i czas poświęcony na wykonanie zadań, okazują się coraz mniej skuteczne. W obliczu tych zmian, trzy czwarte liderów dostrzega potrzebę wytworzenia nowych wskaźników wydajności. Niestety, często nie przekłada się to na działanie. Tylko 40 proc. ankietowanych uważa, że ich organizacje podejmują działania w kierunku wypracowania nowych kryteriów. Większość firm nadal skupia się na śledzeniu działań i wyników, a nie rezultatów. Zaledwie 17 proc. respondentów twierdzi, że pomiary wartości wytwarzanej przez pracowników są w ich organizacjach bardzo skuteczne. Tymczasem dostęp do danych, które mogą pomóc w zrozumieniu ludzkiej produktywności, jest większy niż kiedykolwiek.

Jesteśmy świadkami wykładniczego wzrostu możliwości gromadzenia danych. Wiąże się to zarówno z szansami, jak i zagrożeniami – „więcej” w wypadku danych nie musi bowiem oznaczać „lepiej”, zwłaszcza, gdy ilość przewyższa możliwości analityczne. Organizacje powinny zadawać sobie pytania o to, jakie dane powinny gromadzić, jak zadbać o ich jakość i w jaki sposób łatwo zamienić je na wskaźniki pozwalające podejmować lepsze decyzje. Biznes odchodzi stopniowo od mierzenia dla samego mierzenia na rzecz dogłębnych analiz ludzkiej efektywności w różnych wymiarach mówi Zbigniew Łobocki, starszy menadżer, Human Capital, Deloitte.

Nieco ponad połowa (53 proc.) ankietowanych zadeklarowała, że ich organizacja jest na wczesnym etapie identyfikowania lepszych sposobów mierzenia wydajności pracowników. Zgodnie z analizą Deloitte, aby przestawić się na bardziej ludzkie wskaźniki wydajności, organizacje powinny: zapewniać pracownikom możliwość wyrażania własnych opinii, pracować nad ustaleniem równowagi między wynikami biznesowymi i ludzkimi oraz ustanowić praktyki uwzględniające kwestie prywatności danych. W kontekście gromadzenia danych kluczowy jest element zaufania. Pracownicy i liderzy są co do tego zgodni, ale ci pierwsi są mniej pewni tego, że ich dane wykorzystywane są odpowiedzialnie. Istotne jest zatem skuteczne informowanie o przyczynach gromadzenia danych i ich sposobach wykorzystania oraz zapewnienie pracownikom możliwości podejmowania decyzji o zbieraniu informacji.

Walka z deficytem wyobraźni

Przełom technologiczny wyprzedza zdolność wielu organizacji i pracowników do wyobrażania sobie nowych sposobów pracy, które pozwolą w pełni wykorzystać zarówno możliwości ludzi, jak i technologię.

Niemal trzy czwarte respondentów przyznaje, że ważne jest, aby ludzka wyobraźnia nadążała za innowacjami technologicznymi. Jednak zaledwie 9 proc. organizacji skutecznie działa w tym zakresie.

Ścisła współpraca ludzi i technologii na tak wielką skalę to nowe wyzwanie dla przedsiębiorstw. Firmy, które przecierają szlaki na tym polu, zachęcają swoich pracowników do postawy ciekawości i kreatywności. Jeśli pozwolimy pracownikom eksperymentować z nowymi narzędziami i odkrywać, w jaki sposób nowe technologie mogą wzbogacić ich pracę, możemy szybciej osiągać lepsze wyniki w biznesie. Ta dynamika popchnie firmy i ich pracowników w stronę przyszłości opartej na innowacjach technologicznych – dodaje John Guziak.

Rozwój generatywnej sztucznej inteligencji zwraca uwagę zarówno na niedostrzegane dotąd korzyści płynące z ludzkich zdolności, jak i potencjalne ryzyko związane z zaniedbaniem ich rozwoju. Pomimo wykazanego znaczenia zdolności takich jak ciekawość i kreatywność, pozostają one słabo rozwinięte. Chociaż pracownicy martwią się, że technologia może zastąpić ich pracę, oczekują również, że generatywna AI pozwoli im skupić się na bardziej kreatywnych zadaniach. Według badania Deloitte, 71 proc. kadry kierowniczej twierdzi, że ich organizacja planuje wykorzystać generatywną sztuczną inteligencję do rozwoju możliwości pracowników.

Przykładem wykorzystania technologii do zwiększania ludzkiego potencjału jest tworzenie tak zwanych cyfrowych placów zabaw, czyli bezpiecznych przestrzeni, które zachęcają do celowej zabawy i eksploracji. Cyfrowy plac zabaw nie jest pojedynczą przestrzenią ani wirtualną platformą. Jest to raczej sposób myślenia i podejście, w którym technologie są dobierane świadomie, a możliwości ich wykorzystania są demokratyzowane, dając pracownikom możliwość i bezpieczeństwo psychologiczne do eksperymentowania, współpracy i odkrywania wielu możliwych wariantów przyszłości opartej na nowych technologiach. Chociaż 65 proc. respondentów zdaje sobie sprawę ze znaczenia cyfrowych rozwiązań, tylko 41 proc. organizacji rozwija się w tym kierunku. Ponadto 76 proc. pracowników twierdzi, że ważne jest, aby ich organizacja pomagała im wyobrazić sobie, jak ich praca może zmienić się w przyszłości, ale jedynie 43 proc. deklaruje, że pracodawca zapewnia im obecnie takie wsparcie.

O badaniu

W badaniu Deloitte wzięło udział 14 tys. szefów firm i działów HR z wielu branż. Uczestniczyło w nim 95 krajów, w tym Polska. W tym roku, oprócz szeroko zakrojonego globalnego badania, firma Deloitte przeprowadziła uzupełniające ankiety osobno wśród pracowników i wśród kadry kierowniczej, aby przedstawić też perspektywę pracowniczą i wykazać rozbieżności między wizjami szefów firm a rzeczywistą sytuacją. Dane z badania uzupełniono informacjami zebranymi w toku kilkunastu wywiadów z szefami niektórych czołowych firm z różnych krajów.

Kuehne+Nagel otwiera nowe centrum logistyki drogowo-morskiej w Gdańsku

Kuehne+Nagel otworzyło nowe centrum przeładunkowe w pobliżu terminalu kontenerowego DCT w Gdańsku, jednego z najszybciej rozwijających się terminali w Polsce. Nowe centrum dedykowane operacjom morskim i drogowym zaspokaja rosnące zapotrzebowanie na rozwiązania transportowe w regionie, wspierając klientów Kuehne+Nagel multi-modalnymi serwisami do krajów bałtyckich.

Obiekt ma powierzchnię ponad 3 300 mkw. oraz dodatkowe 200 mkw. powierzchni biurowej. Cross-dock obsługuje towary przypływające do Polski za pośrednictwem największych statków oceanicznych z całego świata, w tym z głównych portów Dalekiego Wschodu w regularnym, cotygodniowym serwisie Kuehne+Nagel. Obiekt jest zintegrowany z europejską siecią drobnicową Kuehne+Nagel, aby zapewnić codzienną dystrybucję towarów do lokalnych i europejskich hubów. Lokalizacja magazynu między Gdańskiem a Gdynią w bezpośredniej bliskości trójmiejskiej obwodnicy zapewnia sprawną obsługę towarów na trasie port-magazyn. Ponadto bliskość lotniska w Gdańsku może znacznie ułatwić dostawy towarów na płytę lotniska, usprawniając dalsze etapy łańcucha dostaw.

Zespół pracujący w magazynie jest odpowiedzialny zarówno za obsługę towarów, które kończą swoją podróż w Polsce, oferując możliwość krótkoterminowego składowania, jak i tych, które są wyłącznie przeładowywane z kontenerów morskich i przygotowywane do dalszego transportu. Usługi dodatkowe takie jak m.in. paletowanie, etykietowanie i sortowanie są oferowane dla ładunków, będących pod dozorem celnym, a także przesyłek krajowych i unijnych.

„Uruchomienie obiektu logistyki morskiej i drogowej stanowi strategiczny krok w kierunku zwiększenia wydajności i odporności łańcuchów dostaw naszych klientów – zarówno eksporterów, jak i importerów. Nowe centrum w Gdańsku, położone w pobliżu jednego z najważniejszych terminali kontenerowych w Polsce, pozwoli wzmocnić potencjał logistyczny w regionie, wspierając wymianę handlową Polski z innymi krajami świata oraz ekspansję naszych klientów na nowe rynki zagraniczne. Potwierdza również zaangażowanie Kuehne+Nagel w budowanie stabilnych i sprawnych łańcuchów dostaw, zapewniając usługi wspierające rozwój naszych partnerów” – skomentował Jacek Liszewski, dyrektor logistyki morskiej w Kuehne+Nagel.

Jak stabilne są prognozy dla sektora TSL w 2024 roku?

PROGNOZOWANA DYNAMIKA WZROSTU WYBRANYCH RYNKÓW TSL W 2024 ROKU

Dane z dwóch niezalenych źródeł wskazują na wyraźne ożywienie, zarówno na globalnym, jak i europejskim rynku logistyki kontraktowej. Poprawa po spadkach w 2023 r. ma być widoczna również w światowej spedycji morskiej i lotniczej oraz w europejskim transporcie drogowym. Ostatecznie o kondycji sektora TSL zdecydują najważniejsze czynniki wzrostu, m.in. dynamika PKB, inflacja, ceny paliw, dostęp do finansowania i sytuacja w przemyśle, a na końcu wielka niewiadoma, czyli rozwój wydarzeń na Morzu Czerwonym.

Idzie ku lepszemu, ale bardzo wolno

Prognozowana poprawa globalnych warunków gospodarczych zwiastuje w tym roku odbicie we wszystkich głównych obszarach sektora logistycznego. Pomimo faktu, że początek roku został naznaczony poważnymi zakłóceniami przepływów towarowych i gwałtownym wzrostem stawek frachtowych, wynikających z sytuacji ma Morzu Czerwonym, dotychczasowe estymacje dotyczące globalnego PKB i handlu wciąż wyglądają względnie optymistycznie, nawet w obliczu licznych zagrożeń i czynników hamujących.

W styczniu Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) w zaktualizowanej prognozie ekonomicznej szacował tegoroczny wzrost globalnego PKB na poziomie 3,1% i 3,2% w 2025 r. Choć to poprawa o 0,2% w względem październikowej prognozy na 2024 r., to wciąż poniżej historycznej średniej 3,8% z lat 2000-2019. Wśród głównych czynników ryzyka MFW wymienia kryzys przewozowy na Morzu Czerwonym, spowalniający globalny łańcuch zaopatrzenia towarów i surowców energetycznych. Przy utrzymujących się atakach na flotę handlową może to wpłynąć na wyniki globalnego handlu, którego wzrost oszacowano na 3,3% w 2024 r. i 3,6% w 2025 r. W obu przypadkach to wskaźniki poniżej historycznej średniej wynoszącej 4,9%, choć w perspektywie wychodzenia ze spowolnienia, a jedocześnie coraz surowszego globalnego reżimu sankcyjnego ciążącego na przepływach handlowych, to i tak bardzo dobra wiadomość. Wzrost handlu wygląda nieźle nawet w kontekście danych gromadzonych przez Global Trade Alert, z których wynika, że tylko w latach 2022 – 2023 r. kraje nałożyły na siebie ok. 6 200 restrykcji handlowych. W 2019 r. było ich ok. 1 100.

Dobre wieści dla globalnego sektora logistycznego

Według MFW w 2024 r. średnie ceny ropy mają spaść o 2,4%, a surowców innych niż paliwa o 0,9%. Odpuszczać będzie także inflacja, która w 2024 r. spadnie do 5,8%, a w kolejnym roku do 4,4%. W 2023 r. wynosiła średnio 6,8%. Przynajmniej do drugiej połowy bieżącego roku na dotychczasowym poziomie pozostaną stopy procentowe kontrolowane przez FED, EBC i Bank Anglii, ale będą obniżane w miarę słabnącej inflacji.

Z wielu ważnych dla kondycji logistyki czynników, nieco bliższych polskiej gospodarce warto wskazać, że w prognozie MFW z dna ma się podnosić PKB strefy euro. O ile szacunki dotyczące 2023 r. mówią o wzroście na poziomie 0,5%, to w tym roku ma to być 0,9%, a w 2025 r. 1,7%. Regeneracja gospodarki eurolandu będzie pompowana przede wszystkim przez silną konsumpcję gospodarstw domowych, ustępujący szok cenowy na rynku energii oraz spadającą inflację. Ożywi się także gospodarka naszego kraju, również z powodu zwiększonej konsumpcji. Fundusz szacuje tegoroczny wzrost gospodarscy nad Wisłą na 0,9%, a w 2025 r. na 3,2%. Szacunek za 2023 r. zatrzymał się póki co na poziomie 0,6%, choć znacznie gorzej zeszłoroczną kondycję polskiej gospodarki oceniał niedawno Główny Urząd Statystyczny. Wg wstępnych danych GUS krajowy PKB urósł o zaledwie 0,2% w 2023 r., z czego najbardziej znaczący spadek zanotował popyt krajowy (‑ 4,1%). Zdecydowanie lepiej ma być w tym roku. Z szacunków PIE (Polski Instytut Ekonomiczny) wynika, że konsensus rynkowy dla wzrostu polskiej gospodarki w bieżącym roku oscyluje wokół 2,8% i 3,3 – 3,4% w 2025 r.

Jak prognozy wpływają na globalną, europejską i polską logistykę kontraktową

Jeśli chodzi o tegoroczny rynek logistyki kontraktowej, to o bieżące prognozy pokusili się zarówno analitycy Transport Intelligence, jak i Statista Market Insights. Według tych pierwszych (prognoza z grudnia) globalny rynek logistyki kontraktowej zanotował w 2023 r. najniższy roczny wzrost od 2016 r. Rynek urósł o 2,4%, ale w tym roku ma przyspieszyć o 3,7%. Będzie to najszybsze tempo wzrostu od 2021 r. Jeśli chodzi o średnioroczną dynamikę od 2022 do 2027, to wyniesie ona 3,8%.  Na koniec prognozowanego okresu światowa logistyka kontraktowa będzie warta ponad 329,5 mld euro, natomiast w tym roku będzie to 290,9 mld euro. Decydującymi czynnikami wzrostu będą wyniki gospodarcze, w tym przede wszystkim PKB, inflacja, stopy procentowe oraz standardowo sytuacja geopolityczna, czyli pełen pakiet założeń prognostycznych opublikowanych w styczniu przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Gdzie oczekiwać największych wzrostów?

Regionalna dynamika sektora wskazuje na zdecydowane prowadzenie Azji i Pacyfiku. Gospodarki tej części świata, z Chinami na czele, będą motorem napędowym globalnej logistyki kontraktowej. Tegoroczna wartość usług realizowanych przez dalekowschodnich operatorów osiągnie blisko 119 mld euro i wzrost 6,5%. Daleko za nią znajdzie się Europa z ponad 81,8 mld euro przychodów i wzrostem 1,4% oraz Ameryka Płn. (na czele z USA), która wypracuje 72,2 mln euro przychodu i wzrost o 1,9%. Układ podium nie zmieni się do 2027 r. z tą jedną uwagą, że Azja i Pacyfik zwiększy przewagę nad pozostałymi regionami, a struktura przychodów będzie kształtować się w następujący sposób: Azja i Pacyfik 146,6 mld euro, Europa 86,6 mld euro i 77 mld euro Ameryka Płn.

Warto także dodać, że jeśli chodzi o zeszły rok, to spośród trzech głównych rynków, wzrost utrzymała tylko Azja i Pacyfik (6,1% rdr.) Z wyliczeń Ti wynika, że zarówno w Europie, jaki w Ameryce Płn. rynek skurczył się o odpowiednio 0,3% i 0,2% rdr.

Tak jak w latach poprzednich, również w tym roku największy kawałek europejskiego tortu logistyki kontraktowej, mimo bardzo słabych wyników gospodarczych, będzie należał do Niemiec. Wartość usług realizowanych przez naszego zachodniego sąsiada osiągnie niecałe 18,9 mld z ponad 81,8 mld euro, czyli 23% całego rynku. Na dalszych miejscach w 2024 r. znajdą się odpowiednio: Wielka Brytania 18,4 mld (22,5% rynku), Francja 10,9 mld (13,2%), Holandia 6,9 mld (8,4%) i Włochy 5,5 mld (6,8%), oraz Belgia, Hiszpania i inne kraje.

Pomimo spadku dynamiki globalnych przychodów, a nawet skurczenia się europejskiego rynku kontraktowego nie wszyscy gracze narzekali na nadmiar wolnego czasu i mocy przerobowych. Niektórzy operatorzy na Starym Kontynencie, pomimo spowolniania, widocznego zwłaszcza w drugiej połowie roku, poradzili sobie całkiem nieźle.

– Ostatni kwartał roku zamykaliśmy wzrostem przychodów na poziomie 14,5% i 11,9% w ujęciu LFL (ang. like-for-like), tj. przy tej samej bazie wyjściowej, bez przejęć, połączeń lub uruchamiania nowych obiektów w ciągu roku. Ostatecznie przełożyło się to na całoroczny wzrost przychodów sięgający 10,7%. Biorąc pod uwagę nie najlepszą kondycję gospodarczą Europy, gdzie znajduje się 10 międzynarodowych oddziałów naszej grupy, to rezultat wyraźnie wyróżniający się na osłabionym rynku kontraktowym. Zasługą tak dobrych wyników, oprócz udanych ostatnich miesięcy 2023 r., było również uruchomienie 22 nowych obiektów, z czego większość z nich znajdowała się w Europie. Spośród europejskich rynków na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza Polska, Włochy i Wielka Brytania, dzięki którym w IV kw. udało się osiągnąć 10,5% wzrostu LFL. Nie bez znaczenia dla końcowych przychodów było także utrzymanie strategii rozwojowej w modelu asset light oraz realizacja kontraktów dla dużych graczy, niekwestionowanych liderów w swoich branżach. Sprawność operacyjna połączona z obsługą handlu detalicznego, e‑commerce, rynku mody, dóbr konsumpcyjnych i luksusowych przyniosła pożądane efekty nawet w trudnych czasach. Jesteśmy przekonani, że przy poprawiającej się sile nabywczej europejskich konsumentów, obrane specjalizacje będą ważnymi czynnikami wzrostu także w bieżącym roku. Zdajemy sobie jednocześnie sprawę, że sytuacja w europejskiej logistyce się komplikuje i nie obędzie się bez wyzwań, którym bacznie się przyglądamy od początku 2024 roku i na które jesteśmy przygotowani – mówi Carlos Tavares, Dyrektor Finansowy (CFO) w spółce ID Logistics Polska – świadczącej kompleksowe rozwiązania logistyczne i transportowe, obsługę e‑commerce oraz zarządzanie łańcuchem dostaw w 18 krajach.

W innych prognozach także widać wzrost wartości rynku

Dynamice na rynku kontraktowym przyglądają się także analitycy Statista Market Insights. Według danych opublikowanych w grudniu 2023 r. światowy rynek usług logistycznych realizowanych przez zewnętrznych operatorów, czyli tzw. strony trzecie (ang. Third Party Logistics, 3PL), będzie wart w tym roku 1,31 bln dol., co stanowi wzrost o 3,6% względem 2023 r. Badacze Statista zeszłoroczny wzrost oszacowali na 2,6%, należy jednak zaznaczyć, że analizie poddano wyłącznie wyspecjalizowanych operatorów świadczących wszystkie lub przynajmniej jedną z następujących operacji: transport, magazynowanie, zarządzanie zapasami, pakowanie. Choć w analizie pomięto szereg modeli usługowych, m.in. 4PL i 5PL, to i tak uzyskano zbliżoną dynamikę wzrostu co w badaniu Ti (tj. 2,4% w 2023 r. i 3,7% w 2024 r.) Z opublikowanych przez Statista danych wynika, że w perspektywie czterech najbliższych lat sektor osiągnie średnioroczne tempo wzrostu na poziomie 2,39% i w 2028 r. będzie wart 1,44 bln dol.

Rozpatrując pojedynczych graczy, bezkonkurencyjne, jeśli chodzi o tegoroczne przychody, będą Chiny. Wartość tamtejszego rynku wyniesie 328,8 mld dol.  Na drugim miejscu, z wynikiem 294,5 mld dol. znajdą się Stany Zjednoczone. W 2028 r. układ na dwóch najwyższych miejscach podium nie ulegnie zmianie. Jeśli zaś chodzi o rynek europejski szacunki są znacznie skromniejsze. Cały tegoroczny rynek wygeneruje 279,8 mld dol. i będzie to wzrost o 3,3%. Średnioroczny wzrost do 2028 r. wyniesie 2,61%, a sam rynek zanotuje 310,2 mld dol. przychodu.

Ponownie, pomimo kłopotów, zdecydowanym europejskim liderem są i pozostaną Niemcy, gdzie rynek 3PL osiągnie w tym roku przychody rzędu 41,01 mld dol. To 14,66% całego europejskiego rynku. Do 2028 r. szacowny średnioroczny wzrost wyniesie 2,22%, a za 4 lata niemieccy operatorzy osiągną przychody w wysokości 44,77 bln dol. co będzie stanowić 14,43% całego sektora w Europie.

Pomimo dynamicznego rozwoju usług logistycznych w Polsce, przy naszych zachodnich sąsiadach wciąż wypadamy słabo. Choć średniookresowe tempo wzrostu jest u nas niemal dwukrotnie wyższe (4,17%), to w tym roku rodzimy rynek 3PL osiągnie przychody na poziomie zaledwie 7,72 mld dol. W 2028 r. będzie to 9,09 mld dol. Cały polski 3PL to więc niecałe 19% rynku niemieckiego i zaledwie 2,76% europejskiego.

Ożywienie w Europie nadchodzi, ale najpierw będzie gorzej

W drugiej połowie stycznia analitycy z ING prognozowali, że w 2024 r. europejski sektor transportu i logistyki czeka względna normalizacja ze strony popytu, choć ze względu na sytuację na Morzu Czerwonym początek roku nie uniknie turbulencji. Zwłaszcza słaba kondycja niemieckiej gospodarki i przemysłu wciąż wpływają na zapotrzebowanie na dobra przemysłowe, których dla wzrostu potrzebują operatorzy logistyczni. Warto przy tym podkreślić, że sektor przemysłowy jest jednym z najważniejszych czynników wzrostu dla całego sektora TSL.

Na początku lutego wróżba ING zyskała potwierdzenie w odczytach PMI, nie tylko dla Niemiec, ale także dla strefy euro i Polski. Dla przypomnienia Wskaźnik Managerów Logistyki (PMI) jest indeksem złożonym opierającym się na pięciu pojedynczych wskaźnikach obejmujących: nowe zamówienia, produkcję, zatrudnienie, prędkość dostaw oraz zakupione zapasy. Wartość PMI powyżej 50 oznacza wzrost, natomiast poniżej 50 spadek aktywności przemysłowej.

Jeśli chodzi o Polskę wskaźnik wyniósł w styczniu 47,1 pkt i jest to spadek z 47,4 pkt w grudniu. To najgwałtowniejsza obniżka od października 2023 r. i potwierdzenie erodujących warunków biznesowych w polskim sektorze przemysłowym na otwarciu roku. Wartość przemysłowego PMI utrzymuje się w strefie negatywnej już 21 miesięcy z rzędu i jest to druga najdłuższa negatywna sekwencja w historii badania, tj. od 1998 r. W styczniu spadła liczba nowych zamówień i wielkość produkcji.  Aktywność zakupowa także osłabła, na domiar złego, kryzys na Morzu Czerwonym spowodował największe wydłużenie czasu dostaw od sierpnia 2022 r. Na pocieszenie odnotowano jedynie niewielki spadek zatrudniania i zapasów, a przewidywania dotyczące najbliższych 12 miesiącach były najlepsze od lutego 2022 r.

W styczniu głównym źródłem słabości eksportowej w krajowych ankietach był kierunek niemiecki, jednak wstępny odczyt PMI dla tamtejszego przemysłu wyniósł 45,5 pkt i jest najlepszy od 11 miesięcy, co może wskazywać, że najgorsze już za niemieckimi producentami. Jeśli trend będzie kontynuowany, poprawią się również warunki polskich producentów, a w dalszej kolejności sektora logistycznego. Tak samo jak w reszcie Europy, w styczniu producenci z Niemiec raportowali opóźnienia dostaw z Azji. W szerszym ujęciu przemysłowy PMI urósł także w strefie euro, z 44,4 pkt w grudniu do 46,6 pkt w styczniu, jednak czas dostawy wydłużył się po raz pierwszy od roku.

Co z innymi obszarami rynku TSL w bieżącym roku?

Według listopadowych kalkulacji Ti globalny sektor spedycyjny w 2023 r. skurczył się aż o 5% względem 2022 r. Głównym winowajcą tak dużych spadków była spedycja morka, która zanotowała spadek o 5,3%. Niewiele lepiej wypadła spedycja lotnicza (-4,5%). Mniejszy popyt, spowolnienie gospodarce i te same czynniki, które spowalniały całą globalna logistykę ujawniły się również w tym obszarze.

Sytuacja ma się poprawić w bieżącym roku, a globalna spedycja, w obliczu spadającej inflacji, lepszych prognoz gospodarczych i zanikającej perspektywy poważnej recesji ma osiągnąć niewielki wzrost na poziomie 0,3%. Rynek przewozów morskich ma się powiększyć o 0,4%, a lotniczych o 0,2%. Mało imponujący, ale zawsze wzrost, spodziewany jest także w perspektywie średnioterminowej. W latach 2023 – 2027 cały globalny rynek ma osiągnąć średnioroczne tempo wzrostu na poziomie 1,5% i wartość ponad 399 mld euro. Spedycja morska do 2027 r. urośnie średnio o 1,2% rocznie, natomiast lotnicza o 1,8%.

Transport drogowy także bez szalonych wzrostów

Spektakularne wzrosty nie są zapowiadane również w transporcie drogowym, zwłaszcza w Europie, w której spowolnienie gospodarcze było bardziej dotkliwe niż w regionie Azji i Pacyfiku i Ameryce Płn. Tegoroczny realny wzrost sektora przewozów drogowych na Starym Kontynencie został oszacowany przez Transport Intelligence na 1,7%, a jego wartość na koniec roku ma osiągnąć ponad 456,1 mld euro, z czego przewozy krajowe mają urosnąć o 1,1% (do 313,5 mld euro), natomiast międzynarodowe o 2,9% (do 142,6 mld euro).

Także w perspektywie średnioterminowej regeneracja po spowolnieniu będzie przebiegać relatywnie wolno. Średni wzrost na poziomie 1,7% ma poskutkować wartością europejskiego rynku przewozów drogowych na poziomie 490,5 mld euro w 2027 r. Analogicznie do bieżących estymacji przewozy międzynarodowe będą rozwijać się nieco szybciej, bo w tempie średnio 2,2%. Transport krajowy rozpędzi się do 1,5% średniorocznie.

Nie zabraknie barier rozwojowych dla polskich firm

Na początku lutego Narodowy Bank Polski poinformował, że na I kw. br. banki zapowiadają zaostrzenie kryteriów dla kredytowania krótko- i długoterminowego dla dużych przedsiębiorstw, a przy okazji surowsze warunki dla długoterminowych pożyczek dla MSP oraz kredytów konsumpcyjnych. NBP podał także, że banki oczekują wzrostu popytu na wszystkie rodzaje kredytów dla przedsiębiorstw.

Taka zapowiedź nie wygląda zbyt zachęcająco w świetle bieżących analiz GUS, z których wynika, że wyższy koszt pozyskania finasowania jest jednym z głównych czynników, który będzie wpływał na całkowite koszty funkcjonowania firm sektora transportu i gospodarki magazynowej w Polsce. W styczniowym badaniu koniunktury na bezpośrednią negatywną korelację wzrostu kosztów finansowania z ogólnym wzrostem kosztów działania firmy w okresie najbliższego kwartału wskazywało 44,4% podmiotów. W perspektywie 12 najbliższych miesięcy bardziej restrykcyjne warunki finansowania wpłyną także na: odłożenie decyzji inwestycyjnych (dla 26,4% podmiotów), spadek sprzedaży usług (16,9%) oraz ograniczenie zatrudnienia, na które wskazało 23,9%, badanych przedsiębiorstw.

Jeśli zapowiedzi banków się zmaterializują, to dodatkowe problemy w powrocie na ścieżkę dynamicznego wzrostu będzie może mieć nie tylko sektor TSL, ale także inne duże i średnie przedsiębiorstwa w Polsce.

Eskalacja na Morzu Czerwonym może wyhamować odbicie gospodarcze

Komplikacje na szlaku żeglugowym prowadzącym przez Kanał Sueski doprowadziły już do opóźnień dostaw z Dalekiego Wschodu, konieczności zmiany tras i harmonogramów zawinięć, radykalnego wzrostu stawek ubezpieczeniowych i frachtowych w przewozach morskich oraz roszad w strukturze wykorzystywanych modeli transportu. Ruch na tym szlaku co prawda nie ustał, ale obecnie tylko 39,7% globalnych spedytorów nie wprowadziło żadnych zmian w dotychczasowym schemacie realizacji operacji na tej trasie. Tak istotna zmiana na autostradzie morskiej, którą podróżuje 12-15% światowego handlu, z tym nawet 25-30% kontenerów, nie może przejść niezauważona, jeśli chodzi o wpływ na globalną strukturę przepływów towarowych, w tym także surowców energetycznych.

Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) uważa na przykład, że połączone wydarzenia w Kanale Panamskim i Sueskim dały początek złożonemu kryzysowi oddziaływującego na kluczowe szlaki handlowe na świecie. Organizacja wylicza, że tylko w ciągu grudnia i stycznia obsługiwany wolumen towarowy w Kanale Sueskim spadł o 42%. Chodzi nie tylko o kontenerowce, których tygodniowy tranzyt spadł o 67%, ale także o handel ropą i zbożami. Jednocześnie w styczniu, z powodu braku wody do napełniania śluz, Kanał Panamski zmniejszył tranzyt o 36%. UNCTAD uważa, że długofalowe utrudnienia obiją się w końcu na globalnych łańcuchach dostaw, podniosą ryzyko opóźnień i wyższych kosztów transportu oraz rozregulowania rynku gazu i żywności.

Turbulencje odczuje zwłaszcza Unia Europejska

Na zagrożenia dla unijnej gospodarki zwracał uwagę niedawno Valdis Dombrovskis – wiceprzewodniczący wykonawczy Komisji Europejskiej odpowiedzialny za gospodarkę i komisarz ds. handlu. Dombrovskis wskazywał m.in., że w związku z sytuacją na Morzu Czerwonym UE stoi w obliczu ryzyka wzrostu cen konsumpcyjnych, spowolnienia wzrostu gospodarczego i niższego tempa wychodzenia z kryzysu inflacyjnego. Póki co wzrosty kosztów dotykają tylko stawek frachtowych, ale mogą dotyczyć także energii i cen towarów na półkach, co jest jednym z czynników ryzyka dla europejskiego odbicia gospodarczego. Unijny komisarz zaznaczał przy tym, że potencjał oddziaływania na europejską gospodarkę zależy w dużej mierze od długości trwania zakłóceń, ale kryzys przewozowy może być jednym z czynników wpływających na aktualizację zimowej prognozy gospodarczej KE.

Tak też się stało.  Prognoza z lutego br. zakłada wzrost unijnego PKB na poziomie 0,9%, a w strefie euro 0,8%. Jesienią 2023 r. było to odpowiednio 1,3% i 1,2%. W najnowszym dokumencie KE zwraca ponadto uwagę, że narastające napięcia geopolityczne i konflikt w obrębie Morza Czerwonego coraz bardziej przechlają szalę ryzyka w stronę niekorzystnych scenariuszy, a kolejne zakłócenia w handlu mogą obciążać łańcuchy dostaw, utrudniać produkcję i zwiększać presję cenową. Sprawa traktowana jest bardzo poważnie, co potwierdzają przytoczone dane dotyczące importu. Wynika z nich, że w 2022 r. ok. 23% całego importu towarowego Unii pochodziło ze statków płynących z Azji, z których większość podróżowała przez Morze Czerwone. Także zeszłoroczne wyliczenia Eurostatu nie pozostawiają złudzeń, co do kluczowej roli tego szlaku. Warto choćby wspomnieć, że w III kw. 2023 r. z samych tylko Chin pochodziło 20% unijnego importu towarowego. Komisja nie ma wątpliwości, że utrzymująca się konieczność opływania Afryki oraz wszystkie związane z tym koszty zostaną w końcu przeniesione na konsumentów indywidulanych.

Będzie to o tyle istotne dla sektora logistycznego i handlowego, że zapowiadane odbicie gospodarki polskiej, ale także niemieckiej, ma być właśnie zasługą ożywienia konsumpcji indywidulanej. Urzędnicy uspokajają jednak, że bezpośredni wpływ na inflację w Unii będzie stosunkowo niewielki, tj. 0,2-0,3 pp. Z drugiej strony zespół J.P. Morgan Research oszacował niedawno, że jeśli kryzys żeglugowy nie zostanie zażegnany, może to poskutkować dodaniem 0,7 pp. do globalnej inflacji bazowej towarów i 0,3 pp. do ogólnej inflacji bazowej w pierwszej połowie 2024 r. Pomimo uspokajającego tonu w kwestii inflacji, w unijnej prognozie wyraźnie wybrzmiewa ostrzeżenie, że dalsza eskalacja stanowi poważne ryzyko dla perspektyw gospodarczych, w szczególności, jeśli konflikt zakłóci dostawy surowców energetycznych, powodując gwałtowny wzrost cen ropy i gazu.

Na ewentualne niepożądane konsekwencje wskazuje również Światowa Organizacja Handlu (WTO), zaznaczając, że w związku z załamaniem się przewozów na Morzu Czerwonym tegoroczne estymacje odnośnie handlu towarowego mają ulec zmianie, niestety na gorsze. W październiku prognozy zakładały wzrost na poziomie 0,8% w 2023 r. i 3,3% w 2024 r. Główny ekonomista WTO Ralph Ossa mówił jednak pod koniec stycznia, że obecnie te szacunki wydają się przesadnie optymistycznie. Handel towarowy spadł o 1,4% rdr po trzech kwartałach 2023 r. i pomimo faktu, że ostatnie trzy miesiące wypadły nieco lepiej, to zdaniem Ossy nie przełoży się to na końcowy wzrost 0,8%. Dodatkowo wzrost w Europie nie spełnił oczekiwań, a ożywienie w Chinach nie było tak silne jak zapowiadano. Handel towarowy w 2024 r. ma jednak wypaść lepiej niż w 2023 r., zwłaszcza że łańcuchy dostaw, mimo licznych przeciwności, wykazały niezwykle dużą odporność.

Krzysztof Oflakowski

Waloryzacja czynszów w 2024 r. – wskażnik waloryzacyjny GUS wynosi 11,4%

Do umów najmu zawieranych na dłużej niż rok właściciele mieszkań wpisują tzw. klauzulę waloryzacyjną. Portal GetHome.pl sprawdził, z jaką podwyżką muszą się w tym roku liczyć najemcy.

Niestety nie mamy dobrej wiadomości dla osób najmujących mieszkanie na podstawie kilkuletniej umowy. W tym roku muszą się oni liczyć z 11,4% podwyżką czynszu – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl. I wyjaśnia, że ustawa o ochronie praw lokatorów pozwala właścicielom mieszkań podwyższyć czynsz o „średnioroczny wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem w poprzednim roku kalendarzowym”. Taki inflacyjny wskaźnik ogłasza w styczniu prezes GUS. Najnowszy wynosi 11,4%, co oznacza, że z taką podwyżką czynszu muszą się w tym roku liczyć najemcy długoterminowi. W przypadku czynszu w wysokości 3 tys. zł podwyżka może wynieść 342 zł.

Oczywiście można poprosić wynajmującego, żeby zrezygnował z inflacyjnej podwyżki lub zgodził się na mniejszą – mówi Marek Wielgo.Waloryzacja czynszu w 2024

Zwraca on również uwagę na to, że w praktyce długoterminowe umowy najmu są wciąż rzadkością w naszym kraju. Zwykle są one zawierane na rok z możliwością wydłużenia. Dla wielu wynajmujących zakończenie umowy najmu jest więc okazją do tego, aby podnieść czynsz. Oczywiście o ile warunki rynkowe na to pozwalają. Zwykle taki sposób „waloryzacji” był dla najemców mniej korzystny od inflacyjnego. Zmieniło się to w ubiegłym roku. Właściciele mogli podnieść czynsz swoim wieloletnim najemcom o 14,4%. Nie ma w tym przypadku znaczenia lokalizacja, powierzchnia czy standard mieszkania. Natomiast rynkowe czynsze (opłaty na rzecz właścicieli) wzrosły średnio o 11,5% w porównaniu z 2022 r.Waloryzacja czynszu w 2024 czynsz

Prawdopodobnie analogicznie będzie także i w tym roku. Inflacyjny wskaźnik służący do waloryzacji czynszu jest bowiem bardzo wysoki. Jest zaś raczej mało prawdopodobne, by rynkowe czynsze aż tak mocno poszły w górę. Jak wynika z danych serwisu Unirepo.pl, który analizuje oferty w 37 portalach ogłoszeniowych, sytuacja na rynku najmu jest obecnie o wiele lepsza niż po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Na skutek napływu ukraińskich uchodźców liczba mieszkań na wynajem dramatycznie się wówczas skurczyła. W grudniu ubiegłego roku na rynku było dostępne 72 tys. lokali, czyli o blisko jedną piątą więcej niż rok wcześniej.

Ekspert GetHome.pl podkreśla, że poza czynszem wynajmujący pobierają również opłaty, których wysokość od nich nie zależy, np. za wodę i odbiór ścieków czy śmieci. Niestety, utrzymanie mieszkania jest najszybciej rosnącą pozycją w budżetach domowych wielu polskich rodzin. GUS podał, że w 2023 r. opłaty za mieszkanie, w tym opłaty za media były o ponad 14% wyższe niż w 2022 r. Tempo wzrostu było więc szybsze od wskaźnika inflacji, który GUS oszacował na 11,4%. Najbardziej dotkliwe dla kieszeni właścicieli mieszkań i najemców były w ubiegłym roku podwyżki nośników energii. Np. energia cieplna podrożała średnio o 33,3%, prąd – o 21,4%, a gaz – o 15,9%.Waloryzacja czynszu w 2024 opłaty

Kolejny rok z rzędu rosły opłaty za ścieki i wywóz śmieci – tym razem średnio odpowiednio o 9,4% i 7,9%.  Akurat te podwyżki były niższe od wskaźnika inflacji.

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce – raport za 2023 r.

Po wybuchu pandemii Covid-19 na początku 2020 r. polski rynek inwestycyjny konsekwentnie radził sobie z jej reperkusjami, by następnie zmierzyć się z nowymi wyzwaniami związanymi z wojną na Ukrainie, rosnącymi stopami procentowymi czy inflacją. Pomimo utrzymania stabilnego wolumenu inwestycji przez trzy trudne lata, w 2023 r. nastąpiło nieuchronne i spodziewane spowolnienie.

Przy łącznym wolumenie inwestycyjnym nieznacznie przekraczającym 2 mld euro, wyniki w 2023 r. spadły o dwie trzecie w porównaniu do wolumenów z poprzednich trzech lat. W Polsce tylko 3 z 85 zamkniętych transakcji przekroczyły próg 100 mln euro, przy czym największą z nich była fuzja i przejęcie akcji 7R przez NREP. Transakcji portfelowych było tylko 6, z czego 4 dotyczyły mniejszych formatów handlowych. Tak więc pomimo umiarkowanej płynności, ostateczny wolumen inwestycji jest najniższy od 2010 roku. Eksperci Avison Young spodziewają się jednak, że w tym roku sytuacja powinna się ustabilizować, a aktywność inwestorów ożywić na przestrzeni całego 2024 roku.

Główne dane:

  • 2,1 miliarda euro – całkowity wolumen inwestycyjny w 2023
  • 85 transakcji
  • Tylko 3 transakcje powyżej 100 milionów euro
  • 46 aktywnych, ujawnionych inwestorów

Sektor magazynowy

Lider na dobre i na złe

Sektor magazynowy dominował na polskim rynku inwestycyjnym w 2023 r. i odpowiadał za prawie połowę całkowitego wolumenu, co wskazuje na jego odporność, nawet w obliczu trudnych warunków gospodarczych.

Jednak wolumen inwestycyjny w wysokości 966 mln euro zbudowany został głównie w oparciu o  mniejsze projekty. Spowodowało to spadek średniego wolumenu transakcji o 25% w porównaniu z 2022 i 2021 rokiem. Warto zauważyć, że tylko dwie transakcje przekroczyły próg 100 mln euro: pozyskanie przez NREP 80% udziałów w 7R oraz transakcja Campus 39 we Wrocławiu. Aktywa w zachodniej Polsce cieszyły się największym zainteresowaniem – ponad 70% wolumenu inwestycyjnego w 2023 r. skoncentrowało się w pięciu głównych ośrodkach, z czego większość w regionie Wrocławia. Odnotowaliśmy tylko 2 transakcje portfelowe, gdzie nabywcą był EQT Exeter i P3.

W minionym roku, z wyłączeniem przejęcia 7R, ponad 80% nieruchomości magazynowych zostało sprzedanych na rynku pierwotnym. Panattoni sprzedał 12 aktywów o łącznej wartości ponad 520 mln euro, co stanowi ponad połowę całkowitego wolumenu sektora. Spodziewamy się, że zainteresowanie magazynami w 2024 r. nie osłabnie, szczególnie w przypadku transakcji typu sale & leaseback a także pozyskiwania obiektów już istniejących.

Główne dane:

  • 966 milionów euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w 2023
  • 2/27 – udział transakcji portfelowych
  • Największa transakcja – przejęcie udziałów w 7R przez NREP

Sektor handlowy

Era parków handlowych

Rynek nieruchomości handlowych w Polsce wzbudza zainteresowanie inwestorów różnymi formatami i typami aktywów, znajdującymi się zarówno w większych jak i mniejszych miejscowościach. Dostępne na rynku produkty umożliwiają także zakupy oportunistyczne i związane z przebudową. W najbliższym czasie nie przewidujemy transakcji najlepszymi centrami handlowymi, gdyż rozbieżności pomiędzy oczekiwaniami cenowymi sprzedających i kupujących jeszcze stoją na drodze finalizacji transakcji.

Sektor handlowy zakończył 2023 r. z łącznym wolumenem 430 mln euro. Najbardziej znaczącą transakcją był debiut FREY. Francuski inwestor sfinalizował w trzecim kwartale przejęcie Parku Handlowego Matarnia w Gdańsku za ponad 100 mln euro. Inny debiutant, austriacki family office wprowadzony na rynek przez zespół Avison Young, zainwestował w 2 obiekty typu convenience w województwie śląskim. Spodziewamy się, że w najbliższych miesiącach rynek nieruchomości handlowych w Polsce będzie zdominowany głównie przez aktywa oportunistyczne i typu value-add. Niemniej jednak, mamy coraz większą liczbę nowych obiektów typu convenience i parków handlowych w budowie, dlatego tego typu formaty będą również interesujące dla inwestorów poszukujących stabilnych produktów inwestycyjnych o długim WAULT.

Parki handlowe stanowią niezmiennie wiarygodną i bezpieczną opcję inwestycyjną. W 2023 roku parki handlowe i obiekty typu convenience stanowiły 56% całkowitego wolumenu inwestycyjnego w sektorze a także odpowiadały za ok. połowę liczby zrealizowanych transakcji. W 2023 roku utrzymywał się również popyt na regionalne galerie handlowe i obiekty przeznaczone do przebudowy.

W nadchodzących kwartałach sektor handlowy niezmiennie będzie przyciągał inwestorów parkami handlowymi i aktywami typu convenience, które pozostają bezpiecznym rodzajem inwestycji. Z drugiej strony inwestorzy zainteresowani wyższymi zwrotami będą nadal poszukiwać atrakcyjnych cenowo centrów handlowych w mniejszych miastach, a także aktywów oportunistycznych z planami przebudowy. Konkurencyjne ceny i atrakcyjne lokalizacje starszych centrów handlowych sprawiają, że stanowią one ciekawą alternatywę o wyższym zwrocie z inwestycji.

Główne dane:

  • 430 milionów euro – całkowity wolumen sektora w 2023
  • 13/27 transakcji parkami handlowymi i obiektami typu convenience
  • 2 nowych graczy na rynku, przyciągniętych atrakcyjnością parków handlowych

Sektor biurowy

Testowanie elastyczności inwestorów

W 2023 roku nastąpił zauważalny wzrost zainteresowania inwestorów starszymi budynkami biurowymi typu value-add i oportunistycznymi. Ponad 60% wolumenu transakcji na polskim rynku inwestycji biurowych dotyczyło właśnie tego typu nieruchomości, z których wiele było przeznaczonych do przebudowy. Trend ten wynika po części z niedoboru gruntów pod zabudowę. W związku z tym rozważa się wyburzenie takich budynków lub zmianę ich funkcji, np. przekształcenie w PRS, mieszkania studenckie lub inne alternatywne przeznaczenie. Inwestycje te są szczególnie poszukiwane przez inwestorów, którzy koncentrują się na osiąganiu wysokich zwrotów.

W ubiegłym roku te klasy aktywów stanowiły dwie trzecie sfinalizowanych transakcji, co oznacza znaczny wzrost w porównaniu z rokiem 2022, w którym dominowały transakcje typu core i core+. Zespół Avison Young odegrał kluczową rolę w kształtowaniu krajobrazu inwestycji biurowych, pośrednicząc w prawie jednej trzeciej rynku pod względem wolumenu. W przeciwieństwie do poprzedniego roku, regionalne budynki biurowe stanowiły zaledwie 2 z 18 zawartych transakcji biurowych.

Warszawa odpowiada za 97% całkowitego wolumenu sektora, przy czym znaczące 76% transakcji miało miejsce w obszarach biurowych poza centrum miasta. Trend ten jest ściśle powiązany z charakterem nabywanych nieruchomości. I jest mało prawdopodobne, aby zmieniło się to w najbliższej przyszłości. Chociaż obserwujemy zainteresowania inwestorów głównymi aktywami w najlepszych lokalizacjach, takich jak warszawskie CBD i nowoczesne budynki w centrach miast regionalnych, to wysoki wolumen transakcji nadal stanowi wyzwanie. Oczekuje się, że ten scenariusz doprowadzi do bardziej zniuansowanego i ustrukturyzowanego podejścia w procesie nabywania nieruchomości.

Główne dane:

  • 429 milionów euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w 2023
  • 16 / 18 transakcji zrealizowanych w Warszawie
  • Gwałtowny wzrost liczby transakcji oportunistycznych w 2023

PRS

10-ta rocznica

Pomimo spowolnienia aktywności zakupowej w sektorze PRS, inwestorzy aktywnie monitorują rynek. Dostępność produktu jest jednak ograniczona ze względu na obecne warunki panujące na rynku mieszkaniowym. Deweloperzy często wolą sprzedawać mieszkania bezpośrednio klientom indywidualnym niż całe nieruchomości funduszom inwestycyjnym.

W 2023 roku wartość zamkniętych transakcji mieszkaniowych wyniosła około 150 mln euro. Dynamikę sektora hamuje ograniczona dostępność gruntów pod nowe projekty oraz wysokie koszty budowy. W związku z tym, że nabywanie gruntów coraz częściej przypomina „konkursy piękności”, inwestorzy są bardziej otwarci na rozważanie zakupu starszych budynków biurowych, z możliwością ich wyburzenia lub przekształcenia na funkcję PRS. Znamiennym przykładem tego trendu jest sprzedaż biurowca Obrzeżna Center w Warszawie, w której pośredniczył zespół Avison Young, przeznaczonego pod zabudowę mieszkaniową.

W 2024 roku polski rynek PRS będzie obchodził dziesięciolecie od inauguracyjnej transakcji w 2014 r., zainicjowanej przez Fundusz Mieszkań na Wynajem w Poznaniu. Choć w porównaniu do swoich zachodnioeuropejskich odpowiedników, rynek ten wciąż znajduje się na wczesnym etapie rozwoju, wykazuje on znaczną dynamikę. Jeśli wszystkie projekty zaplanowane do ukończenia w 2024 roku zostaną sfinalizowane zgodnie z planem, rynek doświadczy pięciokrotnego wzrostu w ciągu pięciu lat. Wiodącym graczem w polskim krajobrazie PRS jest Resi 4 Rent, który może pochwalić się ponad 4000 działających lokali, a dodatkowe 4300 jest obecnie w budowie.

Spodziewamy się, że polski rynek przyciągnie zarówno lokalnych, jak i zagranicznych inwestorów, którzy mogą uzyskać wyższe zwroty z inwestycji w tym sektorze niż na rynkach Europy Zachodniej. Biorąc pod uwagę rozwój sektora PRS, wydaje się, że rok 2024 może przynieść powstanie kolejnych platform, tworzonych w układzie deweloper-inwestor, co docelowo zwiększy bazę produktową do zakupu przez obecne i napływające do Polski fundusze inwestycyjne.

Gotowi na 2024?

Obecnie rynek jest eksplorowany głównie przez inwestorów poszukujących okazji. Sytuacja ta raczej nie ulegnie zmianie w najbliższym czasie. Niepewność geopolityczna i okazje na lokalnych rynkach powstrzymują zachodnioeuropejskie fundusze instytucjonalne przed inwestowaniem w Polsce na większą skalę. Nowi zagraniczni gracze, którzy nie są jeszcze obecni na polskim rynku, ale analizowali potencjalne projekty w przeszłości, również czekają. Mogą jednak rozważyć niektóre klasy aktywów, jeśli chodzi o większe platformy lub bardziej skomplikowane struktury.

Stopy kapitalizacji dla najlepszych nieruchomości wykazują tendencję do stabilizacji we wszystkich sektorach rynku. Chociaż banki nadal uważnie przyglądają się projektom, które mają sfinansować, przewiduje się spadek stóp procentowych w pewnym momencie w tym roku. Sytuacja ta może zatem przyspieszyć działania inwestycyjne, na początku głównie wśród oportunistycznych nabywców. Ponadto spodziewamy się wzrostu aktywności w zakresie refinansowania i renegocjacji istniejących warunków finansowania, szczególnie pięcioletnich kredytów udzielonych na ogromne kwoty w rekordowym wolumenowo 2019 r. Może to zmusić niektórych właścicieli do zbycia swoich aktywów lub poszukiwania alternatywnych sposobów wyjścia z inwestycji. Z tego powodu niektóre duże transakcje, których nie doświadczyliśmy w 2023 roku, mogą się w końcu pojawić.

Kwestie związane z ESG, które są coraz częściej uwzględniane w strategiach inwestycyjnych funduszy, w szczególności instytucjonalnych, pozostaną również ważnym czynnikiem wpływającym na zakup nieruchomości. Aspekt ten będzie również kluczowym elementem w pozyskiwaniu finansowania z banków.

Czy będzie to lepszy czy gorszy rok? Wydaje się, że rok 2024 będzie na pewno ciekawy. Zmniejszy się różnica w oczekiwaniach cenowych pomiędzy sprzedającymi a kupującymi, co z kolei przełoży się na zwiększoną aktywność inwestorów we wszystkich sektorach rynku i – oby! – wyższy wolumen inwestycyjny. Wiemy o dziesiątkach transakcji, które są w toku i powinny zostać sfinalizowane jeszcze w tym roku.

Autor: Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research and Data Manager w Avison Young

Akt o Usługach Cyfrowych – „Konstytucja Internetu” wchodzi w życie

17 lutego 2024 r. wchodzi w życie Akt o Usługach Cyfrowych, często nazywany „Konstytucją Internetu”, który wprowadza nowe obowiązki dla przedsiębiorców działających w sieci. Uwaga firm i mediów skupiła się przede wszystkim na nowych zasadach dotyczących wyświetlania reklam. Jeszcze większe zmiany czekają nas jednak w obszarze moderacji treści i ochrony użytkowników przed szkodliwymi treściami mówi Jakub Pietrasik, counsel kierujący praktyką IP & TMT w warszawskim biurze kancelarii Wolf Theiss.

Akt o Usługach Cyfrowych, tj. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie jednolitego rynku usług cyfrowych („AUC„), wprowadza zestaw przepisów dotyczących prowadzenia działalności online, których głównym celem jest ograniczenie szkód, przeciwdziałanie zagrożeniom i zapewnienie nowych środków zapewniających ochronę użytkowników.

Podczas gdy nowe zasady mają już zastosowanie do globalnych graczy technologicznych, od teraz mniejsze, lokalne podmioty również muszą zapewnić zgodność z nowymi przepisami, mówi Jakub Pietrasik

Przepisy te wiążą się z szeregiem dodatkowych obowiązków, m.in. dla platform internetowych zdefiniowanych jako usługi pośrednie, które publicznie rozpowszechniają informacje o użytkownikach. Obejmuje to nie tylko platformy mediów społecznościowych, ale także na przykład platformy handlowe, portale porównawcze oraz fora z komentarzami i ocenami.

AUC nakłada na platformy internetowe obowiązek moderowania treści, które są niezgodne zarówno z prawem unijnym, jak i krajowym – co dotyczy nie tylko samych treści, ale również treści związanych z konkretnymi produktami lub usługami. Brak reakcji będzie równoznaczny z odpowiedzialnością za ich rozpowszechnianie i będzie podlegał karze. Zgodnie z AUC, górna granica takich kar została ustalona na poziomie 6% rocznego światowego obrotu dostawcy usług pośrednich, za poprzedni rok obrotowy.

Zgodnie z prawem UE nielegalne treści obejmują podżeganie do terroryzmu, materiały dyskryminujące, promowanie rasizmu i ksenofobii lub naruszanie praw własności intelektualnej. Zgodnie z prawem krajowym definicja ta obejmuje też materiały sprzeczne z kodeksem karnym i cywilnym.

Katalog nielegalnych treści jest bardzo szeroki i obejmuje m.in. zdjęcia, które mogą być utożsamiane z reklamą alkoholu, komentarze nawołujące do popełnienia przestępstwa czy wpisy zawierające groźby karalne. Kolejną obszerną kategorią są linki do pirackich kopii filmów czy muzyki, a także grafiki naruszające prawo własności intelektualnej – wyjaśnia Kinga Kluszczyńska z kancelarii Wolf Theiss.

Moderowanie nielegalnych treści oznacza wdrożenie przez platformy internetowe środków mających na celu uniemożliwienie lub ograniczenie użytkownikom dostępu do nich, co może obejmować ich usunięcie. Zgodnie z AUC, dostawcy platform internetowych są zobowiązani do ustanowienia mechanizmów (np. specjalnych formularzy lub procedur) umożliwiających użytkownikom zgłaszanie obecności nielegalnych treści. Oprócz usuwania, publikowanie nielegalnych treści jest również sankcjonowane poprzez ich demonetyzację lub depozycjonowanie w celu ograniczenia ich widoczności. Celem działań moderujących mogą być także objęte konta odbiorców promujących zakazane treści. Jednocześnie użytkownicy otrzymają narzędzia do odwołania się od decyzji platformy – za pośrednictwem dedykowanego kanału, jak i poprzez drogę sądową.

Osobnymi kategoriami treści, wprowadzonymi przez AUC, są te związane z warunkami świadczenia usług oraz tzw. treści szkodliwe, do których zalicza się również dezinformację. Od kwietnia 2023 r. zarówno bardzo duże platformy internetowe jak i wyszukiwarki internetowe są obowiązane do prowadzenia działań ograniczających ryzyka związane z takimi treściami, do których zalicza się np. działania zmierzające do tego, aby informacje łudząco przypominające prawdziwe lub autentyczne treści – były odpowiednio oznaczane i identyfikowane.

Jeśli chodzi o treści naruszające warunki korzystania z usługi, przepisy skłaniają się na korzyść użytkowników i nakazują stronom internetowym i dostawcom usług, aby ich zasady moderacji były przejrzyste i łatwo dostępne. W przypadku moderowania treści nakładają one jednak obowiązek należytej staranności, obiektywizmu i proporcjonalności.

Z jednej strony AUC daje portalom internetowym dużą swobodę w kształtowaniu ich regulaminów i tworzeniu katalogów treści niepożądanych, z drugiej zaś wprowadza szereg wytycznych mających na celu zabezpieczenie interesów użytkowników. Wydaje się, że intencją jest znalezienie równowagi pomiędzy administratorami a użytkownikami, promowanie swobody wypowiedzi przy jednoczesnym zachowaniu uniwersalnych zasad, takich jak zasady współżycia społecznego – dodaje Kinga Kluszczyńska.

Jedną z najistotniejszych zmian wprowadzonych przez AUC dla dostawców usług jest wymóg zorganizowania dedykowanych kanałów lub rozwiązań technologicznych umożliwiających każdej osobie lub podmiotowi zgłaszanie nieodpowiednich treści. Wiąże się to z koniecznością wyznaczenia tzw. trusted flaggers, którzy mają pierwszeństwo w obsłudze takich zgłoszeń. Oczekuje się, że podmioty te będą niezależne od dostawców Internetu i będą posiadać specjalistyczną wiedzę i kompetencje w zakresie wykrywania, identyfikowania i zgłaszania nielegalnych treści. Ponadto podmioty te będą publikować roczne raporty podsumowujące dokonane zgłoszenia.

Mimo wyzwań, firmy w Europie Środkowej planują wzrost i zwiększają inwestycje

Środkowoeuropejskie firmy przyzwyczaiły się do funkcjonowania w trudnych warunkach gospodarczych, twierdzą dyrektorzy finansowi (CFO) z krajów Europy Środkowej. Chociaż ponad połowa badanych nadal przewiduje wzrost inflacji, to jednocześnie coraz więcej firm zakłada zwiększenie wydatków na inwestycje, wynika z raportu „2024 Central Europe CFO Survey,”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Wśród ankietowanych odnotowano spadek odczuwanej niepewności, ale poczucie to nadal towarzyszy ponad połowie badanych.

W szesnastej edycji badania 2024 Central Europe CFO Survey uczestniczyło 544 dyrektorów finansowych pochodzących z 15 krajów Europy Środkowej. Między październikiem a grudniem 2023 roku wzięli oni udział w ankiecie, której wyniki pozwoliły ocenić nastroje panujące wśród przedstawicieli kadry zarządzającej działami finansowymi firm z regionu. Badani podzielili się także swoimi prognozami dotyczącymi najbliższych 12 miesięcy.

Odzwierciedleniem zgromadzonych odpowiedzi jest wskaźnik CE CFO Confidence Index, który składa się z trzech subindeksów. Każdy z nich odzwierciedla spojrzenie dyrektorów finansowych na kwestię otoczenia biznesowego (Business Environment Confidence Index), procesów gospodarczych (Economy Confidence Index) oraz perspektyw wyników spółek reprezentowanych przez badanych (Company Perspective Confidence Index).

Rosnący optymizm CFO

Najnowszy odczyt głównego indeksu wskazuje na znaczną poprawę nastrojów wśród ankietowanych CFO. Wartość Confidence Index na 2024 r. wyniosła 17 punktów. To nie tylko blisko dwukrotnie wyższy wynik niż w roku poprzednim, ale również najwyższy poziom wskaźnika od czasów sprzed pandemii COVID-19.

Rezultaty ostatniej edycji badania stanowią dowód na to, że biznes dostosowuje się do nowych, trudniejszych warunków. Chociaż nadal mamy do czynienia z brakiem stabilności – wojna w Ukrainie trwa, napięcia w światowej gospodarce tylko nieznacznie spadły, jest to jednak poprawa w porównaniu do sytuacji sprzed roku. Globalne łańcuchy dostaw działają sprawniej, ceny surowców też się normalizują. Nauczeni doświadczeniem ostatnich lat CFO widzą tę poprawę w swoim otoczeniu i mimo wielu licznych wyzwań z optymizmem patrzą na perspektywy wzrostu – mówi Julia Patorska, partnerka, liderka zespołu ds. analiz ekonomicznych, Deloitte.

Rezultat ten osiągnięto przede wszystkim dzięki znacznej poprawie oczekiwań względem otoczenia biznesowego. Najnowszy wyniki subindeksu monitorującego ten obszar wyniósł bowiem 31 punktów, co oznacza zmianę aż o 77 punktów w porównaniu z ubiegłoroczną edycją badania. Jest ona spowodowana m.in. spadkiem o 10 p.p. odsetka badanych deklarujących wysoką niepewność. Jednocześnie takiej odpowiedzi nadal udziela 51 proc. ankietowanych.

– Na początku 2023 r. większość dyrektorów finansowych spoglądała w najbliższą przyszłość z dużym pesymizmem. Dziś wiemy, że większość branż poradziła sobie z różnego rodzaju trudnościami, co z kolei sprawia, że obecne nastroje i perspektywy na najbliższe dwanaście miesięcy są dużo bardziej optymistyczne. Ogólną atmosferę panującą wśród przedstawicieli różnych branż możemy określić jako ostrożnie optymistyczną. Mimo utrzymujących się wyzwań menadżerowie zdają się zakładać, że reprezentowane przez nich organizacje będą w tym roku podążać ścieżką wzrostu – mówi dr hab. Eliza Przeździecka, starsza ekonomistka w zespole ds. analiz ekonomicznych, Deloitte.

Gospodarczy realizm

Chociaż tegoroczny wynik Economy Index był najniższy ze wszystkich subindeksów, to w porównaniu z poprzednim rokiem badani wyrażają większy optymizm w kwestii czynników gospodarczych. Na pytanie dotyczące przewidywanego wzrostu PKB krajów Europy Środkowej w 2024 roku najczęściej wskazywaną odpowiedzią było 1,1 proc. Rok wcześniej najwięcej odpowiedzi wskazywało na trzykrotnie niższe tempo rozwoju. O 30 p.p. do poziomu 38 proc. spadł z kolei odsetek CFO przewidujących wyższe bezrobocie w trakcie najbliższych kilkunastu miesięcy. Coraz mniej menedżerów zakłada także wzrost tempa inflacji: 57 proc. vs. 70 proc. rok wcześniej. Ankietowani podzielili się także swoją opinią w kwestii prognozowanego tempa wzrostu cen w swoim kraju i w całej strefie Euro. Średnia przewidywana inflacja w pierwszej z kategorii wyniosła 6,1 proc., natomiast dla strefy euro było to 4,1 proc. Największe różnice widać w predykcjach dotyczących m.in. Polski – 7,5 vs. 4,3 proc.

W wynikach obecnego badania zauważam dużą ostrożność CFO. Ankietowani widzą poprawę otoczenia biznesowego i optymistyczniej też oceniają perspektywy swojej firmy. Jednocześnie jednak nie dowierzają, że sytuacja poprawia się także szerzej, w całej gospodarce. Dobrze to widać na przykładzie Polski – 57 proc. ankietowanych ocenia, że wzrost PKB nie przekroczy 1,5 proc. w tym roku, a tylko 8 proc. spodziewa się wzrostu powyżej 2,6 proc. Tymczasem połowa ekonomistów ankietowanych przez NBP spodziewa się, że wzrost PKB wyniesie 3 proc. i więcej. Jest więc pole do pozytywnego zaskoczenia – mówi dr Aleksander Łaszek, senior manager w zespole ds. analiz ekonomicznych, Deloitte.

Inwestycje w górę

Uczestnicy badania bardziej pozytywnie patrzą na perspektywy rozwoju reprezentowanych przez siebie firm. Świadczy o tym najnowszy odczyt subindeksu Company Perspective Confidence Index, który był o 11 punktów wyższy niż 12 miesięcy temu. Do poziomu 36 proc. wzrósł z kolei odsetek CFO deklarujących większy optymizm w tym obszarze, ale nadal jest to mniej niż w 2021 czy 2022 roku.

Zmiana podejścia jest związana ze zmieniającymi się oczekiwaniami w stosunku do prognozowanych przychodów spółek. I tak 61 proc. respondentów oczekuje większych wpływów w 2024 r., co oznacza wzrost o 3 p.p. w stosunku do roku poprzedniego. Nie bez znaczenia jest także zmiana nastrojów w zakresie marż operacyjnych – 35 proc. ankietowanych spodziewa się ich wzrostu, o 10 p.p. więcej niż rok wcześniej. Coraz więcej podmiotów zamierza także zwiększać nakłady na inwestycje (39 proc. vs. 36 proc. rok wcześniej) oraz planuje wzrost zatrudnienia (32 proc., czyli o 2 p.p. więcej niż na koniec 2022 r.).

– Podejście dyrektorów finansowych do perspektywy ożywienia gospodarczego regionu cechuje realizm. Chociaż znaczna część badanych przewiduje możliwość realizacji pozytywnego scenariusza, to rozkład odpowiedzi wskazuje, że większość respondentów ostrożnie podchodzi do tej kwestii. Z drugiej strony wygląda na to, że firmy nauczyły się funkcjonować w warunkach dużej niestabilności. Większa pewność skłania je z kolei do podejmowani działań prorozwojowych, o czym świadczy m.in. deklarowany wzrost nakładów na inwestycje – mówi Robert Nowak, CFO Programme Lead, partner w dziale Doradztwa Podatkowego, Deloitte.

Jednolity System Antyplagiatowy wykryje teraz także prace napisane przez sztuczną inteligencję

W związku z szybko rosnącą popularnością narzędzia ChatGPT i wzrostem ryzyka wykorzystywania go przez studentów w trakcie pisania prac dyplomowych, eksperci z Ośrodka Przetwarzania Informacji (OPI) postanowili pomóc wszystkim promotorom w kraju – dodali nową funkcję do Jednolitego Systemu Antyplagiatowego (JSA). Już od lutego 2024 roku każda jednostka prowadząca studia wyższe lub szkołę doktorską może całkowicie bezpłatnie zbadać, czy dana praca dyplomowa została napisana z użyciem sztucznej inteligencji. Niewątpliwie nowe rozwiązanie OPI pozwoli jeszcze skuteczniej walczyć z plagiatami na wszystkich poziomach studiów.

Sztuczna inteligencja pisze prace za studentów?

Narzędzia do automatycznego generowania tekstu są coraz bardziej popularne ze względu na łatwość w obsłudze i możliwości, które oferują użytkownikom. Korzystanie z pomocy „maszyn” przy pisaniu tekstów, w szczególności jako wsparcie przy poprawie jakości i poprawności treści, zwiększa zapotrzebowanie na takie programy. Tworzenie tekstów przez narzędzia sztucznej inteligencji może zwiększać produktywność i kreatywność użytkowników. Zdarzają się jednak próby generowania całości lub znacznej części tekstu i podpisywania go swoim nazwiskiem. Takie działania wzbudzają uzasadnione kontrowersje.

Narzędzia takie jak ChatGPT są popularne także wśród studentów, jednak nie istnieją jeszcze dane na temat skali tego zjawiska. Nauczyciele akademiccy zgłaszali zapotrzebowanie na narzędzie, które pozwoliłoby im sprawdzić, czy student korzystał z pomocy sztucznej inteligencji przy pisaniu pracy. W tym celu właśnie eksperci Ośrodka Przetwarzania Informacji rozbudowali Jednolity System Antyplagiatowy.

Jednolity System Antyplagiatowy (JSA) to nowoczesne narzędzie, które powstało w odpowiedzi na  oczekiwania polskiej kadry akademickiej i uporządkowało rynek antyplagiatowy w Polsce. Wcześniej istniało wiele programów, opartych na różnych algorytmach i referencyjnych bazach danych. Dzięki oddaniu JSA do dyspozycji promotorów w 2019 roku, wszystkie prace inżynierskie, licencjackie, magisterskie i doktorskie są analizowane za pomocą tego samego narzędzia – mówi dr  inż. Jarosław Protasiewicz, dyrektor Ośrodka Przetwarzania Informacji – Dzięki wprowadzeniu JSA, zapewniliśmy większą niż w latach wcześniejszych porównywalność wyników weryfikacji oryginalności prac dyplomowych pomiędzy wszystkimi ośrodkami z całej Polski. Niedawno jednak pojawiło się nowe wyzwanie, jakim jest wzrastająca popularność narzędzi do automatycznego generowania treści. Dlatego niezwłocznie przystąpiliśmy do pracy, aby dodać do JSA funkcję, która pomoże promotorom w identyfikacji, czy dana praca dyplomowa została napisana przy pomocy narzędzi takich jak choćby popularny ChatGPT – dodaje dyrektor OPI.

Należy podkreślić, że wprowadzenie Jednolitego Systemu Antyplagiatowego okazało się dużym sukcesem. Jeszcze w  2016 roku zaledwie 30-40 proc. prac dyplomowych było analizowanych pod kątem plagiatu. Od  2019 roku takim obowiązkiem objęte są wszystkie prace. System stale jest rozwijany przez ekspertów OPI, którzy pracują nad jego rozbudową i modernizacją. Dodanie modułu, który pomaga w tekście wykryć fragmenty napisane przy pomocy sztucznej inteligencji jest niewątpliwie ważnym osiągnięciem w walce z plagiatami.

Jak JSA wykrywa zastosowanie sztucznej inteligencji?

Nie jest to ostatnie słowo ekspertów z OPI odpowiedzialnych za JSA. Cały czas rozwijają oni narzędzia do detekcji tekstu napisanego przez AI. Wraz z rozwojem nowych możliwości zastosowania sztucznej inteligencji do opracowywania różnych treści i analiz, będą pojawiać się również nowsze rozwiązania do ich wykrywania. Eksperci OPI trzymają cały czas rękę na pulsie i udoskonalają system – wdrażając zarówno gotowe rozwiązania, jak i narzędzia opracowane w OPI. Obecnie trwa zbierania informacji od użytkowników JSA z całej Polski na temat nowego rozwiązania. Takie badanie pomoże ekspertom OPI wprowadzić nowe funkcje w JSA, które jeszcze efektywniej będą wspierać pracę promotorów.

Metoda detekcji wdrożona do systemu JSA opiera się na hipotezie, że im większa regularność w tekście, tym jest większe prawdopodobieństwo, że został on wytworzony przez model językowy. Założenie takie ma swoje źródło w zastosowanym algorytmie, który jest w stanie wygenerować tekst regularny i przewidywalny.

Model zastosowany w JSA został przeszkolony na dużym zbiorze danych tekstowych. Jego działanie najprościej wytłumaczyć stosując miarę Perplexity. Zgodnie z naszymi założeniami, tekst wytworzony przez losowy dobór słów powinien charakteryzować się wysoką wartością Perplexity, natomiast tekst bardzo szablonowy i przewidywalny niską wartością Perplexity. W przypadku tego ostatniego właśnie istnieje zasadne podejrzenie, że powstał on przy użyciu sztucznej inteligencji – mówi Małgorzata Wartacz, kierowniczka projektu JSA w OPI, który odpowiada za rozwój systemu. – Stale rozwijamy nasz system i słuchamy głosów ze środowiska akademickiego. Poszerzamy liczbę baz referencyjnych i zapewniamy większe umiędzynarodowienie naszego narzędzia. Oczywiście JSA nie daje stuprocentowej pewności, że tekst jest plagiatem lub został napisany przez sztuczną inteligencję – określa wyłącznie prawdopodobieństwo. Dlatego zawsze ostateczna decyzja należy do promotora. To on weryfikuje raport otrzymany z JSA i stwierdza, czy dana praca dyplomowa jest oryginalna – dodaje kierowniczka OPI.

Warto podkreślić, że na razie na rynku nie istnieje żadne rozwiązanie, które lepiej pomogłoby udzielić odpowiedzi na pytanie – czy tekst został napisany przez sztuczną inteligencję? Nawet twórcy technologii ChatGPT nie mają takiego narzędzia, które byłoby w stanie dokładnie ocenić czy praca została napisana przez bota, czy przez człowieka.

JSA – ponad 400 instytucji i 100 000 użytkowników

Rola jaką pełni JSA w szkolnictwie wyższym jest niezwykle istotna. Narzędzie OPI dostępne jest w każdej instytucji w Polsce uprawnionej do nadawania tytułu zawodowego lub stopnia naukowego. W ciągu czterech lat od uruchomienia JSA w styczniu 2019 roku za pomocą systemu przebadano już około 1,5 mln prac dyplomowych. Średnio na jednego promotora przypada 12 takich prac. Ponad 440 instytucji używało JSA od momentu uruchomienia systemu i ma on już ponad 100 000 użytkowników. System OPI stanowi realne wsparcie dla pracy każdego promotora w Polsce. O znaczeniu wpływu JSA na cały system szkolnictwa wyższego najlepiej świadczą dotychczasowe statystyki. Dotychczas ponad 320 000 prac, które zostały uznane przez system za potencjalne plagiaty, nie zostało zaakceptowanych przez promotorów. Oznacza to, że JSA pomógł zapobiec ponad 320 000 nadużyć, polegającym na nieprzestrzeganiu prawa autorskiego.

Ważne jest, aby studenci zdawali sobie sprawę z powagi oszustwa, jakim jest plagiat i respektowali zasady etyczne obowiązujące na uczelniach. Instytucje edukacyjne natomiast muszą być konsekwentne w egzekwowaniu regulaminów, aby zagwarantować uczciwość akademicką. Plagiat na studiach jest poważnym naruszeniem zasad etycznych i regulaminów akademickich. Jego skutki mogą pociągać za sobą poważne konsekwencje dla studenta, łącznie z wydaleniem ze studiów i niedopuszczeniem do obrony. Plagiat z użyciem sztucznej inteligencji jest trudniejszy do wykrycia i prowadzi do utraty indywidualności oraz oryginalności prac dyplomowych. Może on przyczyniać się do rozprzestrzeniania fałszywych lub niezweryfikowanych informacji oraz wyciągania wniosków naukowych w oparciu o nieprawdziwe dane. Dodanie przez ekspertów OPI nowej funkcji w JSA, która pozwala stwierdzić, że dany tekst prawdopodobnie został napisany przy pomocy sztucznej inteligencji, jest bezsprzecznie ważnym etapem w walce z plagiatami.

Banki stawiają na GenAI: 45% już inwestuje, 52% planuje

Wyniki badania – Generatywna AI w bankowości – wskazują, że sektor bankowy pozostaje daleki od obojętności w zakresie rozwoju nowych cyfrowych narzędzi. 45% badanych instytucji finansowych już inwestuje w rozwiązania oparte o GenAI, a 52% planuje ten krok. Głównymi motywatorami są poprawa produktywności (78%) i jakości obsługi klienta (60%), natomiast największy wpływ oczekiwany jest w obszarze sprzedaży w związku z automatyzacją procesów ofertowania (66%). Co ciekawie jedynie 13% badanych wskazuje na możliwy spadek interakcji międzyludzkich (13%). Banki najchętniej wprowadzają narzędzia wspierające działania marketingowe (69%), poprawiające działanie chatbotów (68%) lub wspierające wykrywanie prania brudnych pieniędzy (57%). Efekty podejmowanych działań będą jednak rozciągnięte w czasie – 64% firm przewiduje że ich narzędzia wykorzystujące GenAI pojawią się w 2024 roku, a 9% nawet 12 miesięcy później.

Badanie EY-Parthenon jasno wskazuje, że generatywna sztuczna inteligencja na dobre zagościła już w sektorze bankowym. Już 45% instytucji finansowych zainwestowało w rozwiązania oparte o GenAI, a 52% to planuje lub jest bardzo zainteresowane aby dowiedzieć się więcej na temat tej technologii. Prym wiodą największe banki – w przypadku grupy o wysokości depozytów powyżej 500 miliardów dolarów odsetek podmiotów, które dokonały już inwestycji wynosi 60%. Dla porównania wśród banków dysponujących depozytami w wysokości poniżej 50 miliardów dolarów ten wskaźnik jest ponad dwukrotnie mniejszy (28%). Każda tak poważna decyzja zaczyna się od zebrania odpowiednich pracowników, nie może więc dziwić że dedykowane zespołu utworzono już w 81% banków.

– Największym aktywem banków są oczywiście pieniądze, ale drugie w kolejce są dane. Naturalne jest więc ogromne zainteresowanie technologiami zwiększającymi efektywność analizy informacji. Zwłaszcza, gdy chodzi o rozwiązanie które równocześnie może być wsparciem dla zespołu sprzedaży, obsługi klienta czy przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. Jej stopniowe wprowadzanie przez banki jest w pełni uzasadnione. Potencjalne korzyści są znaczące, jednak jeszcze większe mogą być straty. Efektywność sztucznej inteligencji opiera się na jakości dostarczonych danych. Stąd tak ważne jest zapewnienie ich bezpieczeństwa, a to sprawia że cała procedura wymaga czasu – mówi Marcin Pisarski, Partner EY Polska, Lider Data Technology.

Wsparcie sprzedaży przed redukcją kosztów

Podstawowymi motywatorami do wprowadzenia narzędzi bazujących na generatywnej sztucznej inteligencji jest zwiększenie produktywności (78%), poprawa doświadczeń konsumentów (60%), redukcja kosztów (59%) oraz wyróżnienie się na tle konkurencji (51%). Równocześnie to właśnie poprawa efektywności pracy doradców bankowych poprzez automatyzację procesów tworzenia dedykowanych prospektów sprzedażowych (66%) znalazła się na czele obszarów, w których zdaniem ankietowanych GenAI może mieć największy wpływ na sposób wykonywania obowiązków. Co warte podkreślenie, jedynie 13% badanych ekspertów uważa że ta technologia obniży interakcje interpersonalne.

Priorytetyzacja wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji w obszarze sprzedaży znajduje swoje odzwierciedlenie w inwestycjach w konkretne rozwiązania realizowane przez banki. W 69% instytucji skupiają się one na marketingu, w 68% na nadanie chatbotom bardziej „ludzkiego” charakteru, a w 57% na usprawnieniu procesu onboardingu oraz wsparciu procesów AML. Dalsze pozycję zajęły analizy prognostyczne (55%) i wykrywania prób oszust w czasie rzeczywistym (54%).

Równocześnie, jedynie 63% banków twierdzi że jest wystarczająco przygotowana w zakresie technologii, standardów bezpieczeństwa i zasobów ludzkich do implementacji narzędzi GenAI. Nie może więc dziwić, że w obszarze barier to właśnie obawy dotyczące bezpieczeństwa i prywatności danych zajmują pierwsze miejsce. W efekcie banki do wprowadzania dedykowanych narzędzi GenAI podchodzą z dużą ostrożnością. Jedynie 27% wprowadziło je w 2023 r., kolejne 64% zrobi to w 2024 r., a 9% dopiero w 2025 roku.

– Wprowadzanie rozwiązań opartych o generatywną sztuczną inteligencję, banki rozpoczęły od eksploracji wyjściowych zastosowań do jakich bazowe modele AI najlepiej są predestynowane. Niski próg wejścia do rozwiązań takich jak ChatGPT pozwala organizacjom na automatyzację pracy z tekstem i realizacji prostych zadań, wprowadzanie chatbotów czy zarządzanie wiedzą. Jednak osiągnięcie pełnej wartości płynącej z tej rewolucji będzie wymagało opracowania strategii AI dopasowanej do długoterminowych celów danego banku. Nowe podejście powinno uwzględniać nie tylko zaawansowane scenariusze użycia, ale także wzrost sprawności w modyfikowaniu komercyjnych modeli bazowych a może nawet tworzenia własnych rozwiązań opartych na modelach Open-Source. To w konsekwencji prowadzić będzie do rosnącej presji na wykorzystanie posiadanych i zbieranych przez banki danych – dodaje Arkadiusz Piotrak, Dyrektor w Dziale Strategii i Transakcji, odpowiedzialny za obszar rozwiązań Data i AI, EY Polska.

Wpływ na pracowników – chwilowo ograniczony

Wyniki badania wskazują, że na tym etapie implementacji, wpływ GenAI na pracowników będzie ograniczony. Ponad 53% badanych wskazuje, że w obszarze front office’u bezpośrednio dotkniętych będzie mniej niż 20% zatrudnionych osób. W przypadku back office’u analogiczny wskaźnik wynosi 34%. Zaangażowanie ponad 60% pracowników deklaruje odpowiednio 5% (front office) i 9% (back office) organizacji.

W zakresie potencjalnego wpływu na oszczędność czasu i kosztów w zadaniach realizowanych przez front office najwięcej wskazań zyskały obszary obsługi klienta (64%) i onboardingu (49%), a najmniej rozwoju produktu (28%). W przypadku back office’u są to zdaniem ankietowanych działy zarządzanie ryzykiem (66%) i operacyjny (62%). Na przeciwległym krańcu skali znalazły się finanse (17%) i HR (10%).

O badaniu
Badanie – Generatywna AI w bankowości – zostało wykonane przez ekspertów z EY-Parthenon w drugim kwartale 2023 roku na grupie 151 liderów kompetencyjnych z sektora bankowego w obszarze technologii, obsługi klienta, marketingu, strategii produktu i HR. W 55% reprezentowali oni instytucje z obu Ameryk, 28% z regionu Azji-Pacyfiku, 13% – Europy, a 4% – innych regionów świata.

Efekt jojo – czy po tak gwałtownym spadku inflacji ceny nie zaczną znów gwałtownie rosnąć?

Wygląda na to, że dużymi krokami wracamy blisko celu inflacyjnego. Pytanie, czy po tak silnym spadku nie złapie nas efekt jojo. Inflacja na szczęście to nie odchudzanie.

Inflacja 3,9%

Wszyscy wiedzieliśmy, że inflacja w Polsce za styczeń powinna wyraźnie spaść. Pewnym problemem w prognozowaniu była jednoczesna coroczna zmiana koszyka. Wynik 3,9% to oczywiście bardzo dobry rezultat. Jest on jednak wbrew pozorom relatywnie niedaleko prognozowanych 4,1%. To właśnie dlatego na rynku walutowym nie było widać nadmiernych reakcji. Kurs złotego niemal nie drgnął. Jest to jednak bardzo ważny odczyt na przyszłość. Z pewnością będzie on konfrontowany z ostatnimi wypowiedziami prezesa NBP na temat braku obniżek stóp procentowych. Warto jednak pamiętać, że jeszcze w lutym będziemy odnosić się w ujęciu rocznym do szczytów, więc lutowy odczyt będzie prawdopodobnie niższy. Potem jednak punktem odniesienia będą coraz niższe poziomy, co też powinno wpłynąć na zmianę roczną.

Dane z USA

Wczorajsze dane mocno przeszkodziły dolarowi. Zaczęło się mocnym uderzeniem w postaci spadku sprzedaży detalicznej w ujęciu miesięcznym aż o 0,8%. Potem te dane stonował trochę indeks NY Empire State, który okazał się mniej zły od oczekiwań. Do tego doszły lepsze od oczekiwań wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. To z kolei zostało przykryte przez słabszą od oczekiwań produkcję przemysłową. W rezultacie kurs dolara znów tracił względem euro. W ten sposób w ciągu dwóch dni główna para walutowa wróciła w okolice punktu, w którym zaczynała przed publikacją danych o inflacji z USA, które gwałtownie umocniły dolara.

Inflacja w Europie

Wczorajszy dzień to nie tylko dane z Polski. Opublikowano również odczyty w Czechach Słowacji i Hiszpanii. Cały nasz region jest obecnie w trendzie silnego spadku tempa wzrostu cen. W Czechach inflacja spadła z 6,9% na 2,3% i podobnie jak w Polsce był to spadek silniejszy od oczekiwań. Podobnie jednak jak w Polsce nie miało to większego wpływu na rynki walutowe. Na Słowacji z kolei spadek był z poziomu 5,9% na 3,9%. Sporym kontrastem jest tutaj Hiszpania. Inflacja w tym kraju nie tylko nie spadła wyraźnie, ale wzrosła z 3,1% na 3,4%, co było zgodne z oczekiwaniami analityków.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Ceny wciąż rosną, ale wolniej. W sklepach jest drożej średnio o blisko 5 proc.

Według najnowszego raportu, pochodzącego z monitoringu ponad 25 tys. sklepów detalicznych w całej Polsce, w styczniu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 4,8% rdr. I jest to kolejny miesiąc z rzędu z malejącą dynamiką wzrostu cen. Na 17 analizowanych kategorii 8 wykazało jednocyfrową podwyżkę, 5 zaliczyło dwucyfrowe skoki, a 4 zanotowały spadek. Początek roku przyniósł też duże zmiany wśród „liderów drożyzny”. Tym razem rdr. najmocniej podrożały słodycze i desery, bo o 14,3%. Na drugie miejsce w rankingu wskoczyły napoje bezalkoholowe – 13,8% rdr. A na trzeciej pozycji znalazły się dodatki spożywcze – 12,8% rdr. W TOP5 widać też chemię gospodarczą i warzywa – odpowiednio 10,9% i 10,5% rdr. Z kolei na największym minusie są art. tłuszczowe – 21,7% rdr. W relacji rocznej spadły też ceny karm dla zwierząt – 9,4%, nabiału – 5,1%, a także owoców – 1% rdr.

Wzrost cen nieco odpuszcza, ale nadal jest drożej niż przed rokiem, kiedy podwyżki były już na rekordowo wysokim poziomie. Z najnowszej edycji raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, wynika, że w styczniu br. codzienne zakupy podrożały średnio o 4,8% rdr. Analizą objęto blisko 100 najczęściej kupowanych przez konsumentów produktów. Łącznie zestawiono ze sobą 55,2 tys. cen detalicznych z 25,4 tys. sklepów należących do 56 sieci handlowych. Badano wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry. Dla porównania, w grudniu wzrost cen rdr. (obliczony wg tej samej metody) wyniósł 5,6%, w listopadzie – 6,7%, a w październiku – 8,1%.

– Osłabienie dynamiki wzrostu cen może być interpretowane jako pozytywny sygnał, sugerujący możliwą stabilizację. Dalsza sytuacja będzie zależna od decyzji nowego rządu oraz działań producentów i sprzedawców. Przypomnijmy, że przedłużenie zerowej stawki VAT na żywność obowiązuje do końca marca. Działania osłonowe mogą zostać zatrzymane lub przedłużone o kolejne trzy miesiące – stwierdza dr Joanna Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito we Wrocławiu.

Z zebranych danych wynika również, że w styczniu br. na 17 monitorowanych kategorii 8 wykazało jednocyfrowy wzrost (w grudniu – 5). Ponadto 5 grup produktów zdrożało dwucyfrowo (w grudniu – 7). Natomiast 4 kategorie były na minusie (poprzednio – 5).

– W styczniu br. mniej kategorii niż w grudniu ub.r. potaniało rdr. Powodem tego był wzrost płacy minimalnej. Wraz z nią przedsiębiorców czeka podwyżka składki ZUS. Ponadto zdrożała opłata paliwowa. To wszystko przełożyło się na podwyżki średnich cen niektórych kategorii – komentuje dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito Gdynia. – Wprawdzie mamy teraz mniej dwucyfrowych wzrostów niż poprzednio, ale to wynika z tego, że odnosimy się do rekordowych skoków cen ze stycznia 2023 roku. Dlatego obecnie nawet jednocyfrowe podwyżki mogą być solidnie odczuwalne dla polskich rodzin – dodaje dr Rybacka.

Raport wykazał, że po kilku miesiącach nastąpiła zmiana na pozycji „lidera podwyżek cen”. Wcześniej na pierwszym miejscu były dodatki spożywcze, a tym razem rdr. najmocniej podrożały słodycze i desery – o 14,3%. W grudniu ub.r. zamykały zestawienie TOP5 najbardziej drożejących kategorii.

– Na podwyżki cen tej kategorii, szczególnie dotyczące wyrobów czekoladowych, wpłynęło drożejące kakao. Z uwagi na światowy deficyt, ceny tego surowca osiągnęły w styczniu br. historycznie wysoki poziom. Przełożyło się to silnie na wzrosty kosztów produkcji słodyczy, mimo że ceny cukru, również istotnego składnika kosztowego, zaczęły maleć. Co więcej, obserwowane podwyżki cen kakao na początku lutego br. mogą sugerować utrzymywanie się rocznej dynamiki wzrostu cen słodyczy na poziomie wyraźnie przekraczającym wskaźnik inflacji dla całej żywności – mówi dr Mariusz Dziwulski, analityk z PKO BP.

Nowym „wiceliderem” wzrostów cen są napoje bezalkoholowe ze średnią podwyżką o 13,8% rdr. – Zeszłoroczna susza w Polsce miała wpływ na obniżenie podaży owoców, przez co soki mogą być nieco droższe. Tendencja wzrostowa w tej kategorii może się utrzymywać – ostrzega ekonomista Marcin Luziński z Santander Bank Polska.

Na trzeciej pozycji znalazły się dodatki spożywcze (tj. ketchupy, majonezy, musztardy, przyprawy), które rdr. zdrożały o 12,8%. – Spadek po kilku miesiącach z miejsca pierwszego na trzecie mógł być wynikiem osłabienia dynamiki wzrostu cen. Wcześniej dodatki spożywcze zaliczały większe wzrosty rdr. Mimo tego, kategoria ta nadal należy do czołówki najbardziej drożejących. Wpływają na to m.in. zmiany w kosztach produkcji i konkurencji na rynku czy strategie cenowe producentów – wyjaśnia dr Joanna Wieprow.

Czwarte miejsce w rankingu zajęła chemia gospodarcza ze średnim wzrostem rdr. o 10,9%. W grudniu ub.r. była na drugim miejscu. – Na wciąż wysokie podwyżki w tej kategorii wpływają takie czynniki, jak dostępność surowców, cena energii i koszty pracy. Choć obecnie specjalistyczne urządzenia ograniczają zużycie poszczególnych składników, prądu oraz wody, to jednak nadal energia elektryczna zdaje się być kluczowa w całym procesie zautomatyzowanej produkcji. Do tego wzrost kosztów pracy powoduje, że na większe wyhamowanie podwyżek cen w tej kategorii nie mamy co liczyć. Spadek z drugiego miejsca na czwarte w zestawieniu niczego tu nie zmienia – przekonuje ekspertka z WSB Merito Gdynia.

Zestawienie TOP5 zamykają warzywa ze średnim wzrostem rdr. na poziomie 10,5%. – W tym przypadku coraz mocniej widoczne są efekty zeszłorocznej suszy, która wpłynęła na niższe krajowe zbiory. W związku z tym ceny warzyw będą utrzymywać się na podwyższonym poziomie przez najbliższe miesiące – zapowiada ekspert z Santander Bank Polska.

Kolejne w rankingu podwyżek cen są ryby, które zdrożały o 9,3% rdr. Dalej widać art. dla dzieci ze średnim wzrostem rdr. na poziomie 7,1%, wędliny – 4%, pieczywo – 3,4%, mięso – 3,1%, środki higieny osobistej – 2,7%, produkty sypkie – 2,4%, a także używki – 2,4%.

– Ceny mąk, tj. produktów sypkich, sprzedawanych przez młyny do przetwórstwa, spadły w styczniu o ok. 1/3 rdr. Jednak jak na razie spadki cen tego najważniejszego dla branży surowca nie zostały odzwierciedlone w niższych cenach pieczywa. Mąka to tylko część kosztów piekarni czy cukierni – mówi Weronika Szymańska, analityczka Sektora Rolno-Spożywczego w Banku BNP Paribas. W ocenie ekspertki, coraz niższe ceny zbóż powinny w najbliższym czasie przełożyć się na lekkie spadki cen produktów zbożowych, szczególnie tych sprzedawanych w dyskontach. Tańsze ziarno to również niższe ceny pasz, które są jednym z kluczowych kosztów w produkcji mięsa, mleka czy jaj.

– Roczna dynamika cen mięsa pozostała dodatnia, choć jej poziom był dużo mniejszy niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Przyczyną jest ustępująca presja w zakresie kosztów produkcji żywca, która znajduje odzwierciedlenie w niższych cenach skupu. Najwyraźniej widać to w przypadku drobiu, którego ceny w styczniu na poziomie producenta były niższe niż rok wcześniej o ok. 1/5 – tłumaczy dr Dziwulski.

Z kolei najmocniejsze spadki cen rdr. zanotowały art. tłuszczowe – o 21,7%, a także karmy dla zwierząt – o 9,4%. Do tego nabiał potaniał rdr. o 5,1%. Za owoce konsumenci płacili o 1% mniej niż przed rokiem.

– Oleje i tłuszcze stanowią główną kategorię o tendencji spadkowej, co jest zjawiskiem globalnym, wpływającym także na rynek polski. Ta grupa żywności zanotowała największe spadki cen po osiągnięciu historycznych szczytów, po wybuchu wojny w Ukrainie. Decydującym czynnikiem dla cen żywności będą warunki pogodowe. Obecnie na rynek istotnie wpływają ekstremalne zjawiska klimatyczne, które mogą znacząco oddziaływać na globalną produkcję rolno-spożywczą – podsumowuje dr Joanna Wieprow.

Grupa Mercor: Przychody spadają, ale zysk netto rośnie o 25%

Grupa „MERCOR” S.A., należąca do liderów europejskiego rynku zabezpieczeń przeciwpożarowych, po dziewięciu miesiącach roku obrotowego 2023/2024 (1 kwietnia-31 grudnia 2023 r.) odnotowała przychody ze sprzedaży na poziomie 446,3 mln zł (-4,9% r/r). W tym samym okresie EBIT wyniósł 48,1 mln zł, a EBITDA osiągnęła poziom 62,4 mln zł. Z kolei zysk netto był większy rok do roku aż o 24,9% i wyniósł blisko 46 mln zł. Dynamikę wzrostu zysku netto wsparło otrzymanie przez Spółkę zwrotu zapłaconego podatku dochodowego z odsetkami w wysokości 10,5 mln zł, które miało miejsce w II kwartale.

W samym III kwartale roku obrotowego 2023/24 przychody Grupy wyniosły 145,4 mln zł (-13,1%), a zysk netto był na poziomie blisko 14 mln zł (+2,7%).

Jesteśmy zadowoleni z naszych wyników finansowych po dziewięciu miesiącach roku obrotowego 2023/2024. Co ważne, utrzymaliśmy wysokie przychody. W konsekwencji podjętych przez nas działań, nasz zysk netto w III kwartale był wyższy rok do roku o 2,8%. Skumulowany zysk netto po trzech kwartałach roku także był lepszy w porównaniu do analogicznego okresu w minionym roku. Należy przypomnieć o zdarzeniu jednorazowym
z II kwartału, kiedy to w wyniku zakończonych postępowań otrzymaliśmy zwrot zapłaconego podatku dochodowego z odsetkami, co zwiększyło zysk netto Grupy o ok. 10,5 mln zł –
mówi Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

Po trzech kwartałach roku obrotowego 2023/24 Grupa wygenerowała przychody z rynku krajowego na poziomie 51,6% przychodów, czyli blisko 230,2 mln zł. Z kolei 48,4% sprzedaży, czyli 216,1 mln zł, pochodziła z rynków zagranicznych.

W III kwartale, jak i po dziewięciu miesiącach roku obrotowego 2023/2024 odnotowaliśmy nieznacznie lepszą sprzedaż na rynku polskim niż na rynkach zagranicznych. Jednocześnie są rynki, na których w ostatnim czasie odnotowaliśmy istotne wzrosty. Należy tu wymienić przede wszystkim rynek brytyjski, na którym po trzech kwartałach roku obrotowego urośliśmy o blisko 68%, a także rynek rumuński, gdzie w tym samym okresie zwiększyliśmy nasze przychody o ponad 60%. Niezmiennie intensywnie pracujemy nad naszym rozwojem poza granicami Polski, przede wszystkim mocno stawiając na innowacyjność Grupy, a także elastyczne i indywidualne podejście do potrzeb klientów. Przykładem naszego innowacyjnego działania jest rozwój mcr Tech Lab, czyli spółki z Grupy, która pracuje nad rozwiązaniami z obszaru przemysłu 4.0 – zaznacza Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

Stabilny poziom zamówień

Poziom zamówień w ramach Grupy jest zgodny z naszymi oczekiwaniami. Oceniamy, że wartość pozyskiwanych zleceń w pierwszym kwartale roku kalendarzowego 2024 będzie niższa niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Jest to związane z mniejszą liczbą budów w końcowej fazie wykończenia (czyli okresu naszej pracy), w związku z opóźnieniami wywołanymi zimą (pogoda uniemożliwiła pracę na dachach) oraz bardzo wysoką bazą z ubiegłego roku z powodu kilku wyjątkowych zamówień w tamtym okresie. Spodziewamy się ożywienia na rynku w drugiej połowie roku, bazując na relacjach i planach naszych partnerów, firm projektowych i budowlanych. Powinno dać to efekt powrotu do wyższych poziomów zamówień podaje Krzysztof Krempeć Prezes Zarządu „Mercor” S.A.

WYNIKI GRUPY „MERCOR” PO III KWARTALE 2023/24

w tys. zł 1-3Q 2023/24 1-3Q 2022/23 Zmiana 3Q 2023/24 3Q 2022/23 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 446 271 469 276 -4,90% 145 412 167 286 -13,08%
Sprzedaż zagraniczna 216 121 233 963 -7,63% 68 875 88 771 -22,41%
Sprzedaż w Polsce 230 150 235 313 -2,19% 76 537 78 515 -2,52%
Zysk brutto ze sprzedaży 118 943 121 362 -1,99% 42 398 43 254 -1,98%
Marża brutto na sprzedaży (%) 26,65% 25,86% 0,79 p.p. 29,16% 25,86% 3,30 p.p.
EBITDA 62 416 68 542 -8,94% 20 708 24 640 -15,96%
Marża EBITDA 13,99% 14,61% -0,62 p.p. 14,24% 14,73% -0,49 p.p.
EBIT 48 082 54 940 -12,48% 15 804 19 915 -20,64%
Marża EBIT (%) 10,77% 11,71% -0,94 p.p. 10,87% 11,90% -1,03 p.p.
Zysk netto 45 980* 36 827 24,85% 13 991 13 615 2,76%
Zysk netto przypadający akcjonariuszom podmiotu dominującego 43 115 32 480 32,74% 13 088 11 586 12,96%
Marża netto  (%)             10,30% 7,85% 2,45 p.p. 9,62% 8,14% 1,48 p.p.

*Wpływ na wynik netto miał zwrot podatku z odsetkami, który wyniósł ok. 10,5 mln zł i miał miejsce w II kwartale roku obrotowego 2023/2024.

ChatGPT zaatakowany przez Anonymous Sudan i SkyNet

Grupy hakerskie Anonymous Sudan i SkyNet przeprowadziły cyberatak na OpenAI, giganta generatywnej sztucznej inteligencji, powodując zakłócenia w ChatGPT. Cyberatak przeprowadzony metodą DDoS, spowodował awarię usługi – ogłosił Anonymous Sudan na swoim kanale Telegram.

W opublikowanym poście organizacja skrytykowała środki bezpieczeństwa OpenAI, zarzucając słabą ochronę i przypisując rzekomy atak wadom usług bezpieczeństwa Cloudflare. Tak wynika z informacji „oficjalnego rzecznika” Anonymous Sudan, występującego pod pseudonimem Crush.

Cyberatak na ChatGPT nie jest przypadkowym aktem cyberagresji. U jego podłoża leżą motywacje polityczne – Anonymous Sudan uzasadnił obranie za cel OpenAI, wskazując na wsparcie firmy dla Izraela w obliczu trwającego konfliktu między Izraelem a Hamasem.

Haktywiści często szukają głośnych celów, które mogliby zaatakować, aby zwrócić na siebie uwagę. W tym przypadku Crush twierdzi, że grupy zaatakowały OpenAI ze względu na wsparcie firmy dla Izraela — mówi Oded Vanunu, dyrektor działu podatności produktów w firmie Check Point Software.

Operacja grup wykraczają poza cyberwojnę, gdyż żądają one od OpenAI konkretnych działań, w tym usunięcia menedżera Tala Brody, który pełni funkcję szefa platformy badawczej ChatGPT. – Ataki będą kontynuowane, jeśli powyższe problemy nie zostaną rozwiązane, a zwłaszcza zwolnienie Tala Brody – oznajmił w poście Anonymous Sudan. Grupa potępiła współpracę OpenAI z Izraelem, podkreślając zainteresowanie Sama Altmana inwestycjami w kraju oraz jego spotkania z izraelskimi urzędnikami, w tym z premierem Benjaminem Netanjahu.

PZPO: Czwarty kwartał przyniósł nadzieję na rynku sprzedaży opon. Rok 2023 trudny w Polsce i Europie

W czwartym kwartale 2023 roku zwiększyła się sprzedaż opon na rynek do dystrybutorów w największym segmencie opon do samochodów osobowych (+3%). W pozostałych segmentach sprzedaż nadal spadała, choć dynamika spadków była mniejsza – poza segmentami wyraźnie sezonowymi: opony do SUV -15%, dostawcze -37%, ciężarowe -39%, rolnicze -50%, motocyklowe -29,5%, a przemysłowe -8%.

W całym 2023 roku sprzedaż opon spadała we wszystkich segmentach z wyjątkiem motocykli. W przypadku opon do samochodów poniżej 3,5 T DMC sprzedaż spadła o -14%, w tym do osobowych -13%, SUV -13%, dostawczych -28%. W segmencie maszyn rolniczych spadki wyniosły aż -47%, przemysłowych -28%, a do samochodów ciężarowych -36%. Tylko sprzedaż opon motocyklowych pozostała bez zmian (0%). Na rynkach europejskich także notowano negatywne trendy we wszystkich segmentach.

W 2023 roku mocno spadła sprzedaż opon letnich (-24,3%) oraz zimowych (-11,9%), niewielki wzrost notowano w segmencie opon całorocznych (+1,8%).

– Rok 2023 był bardzo trudny, na szczęście czwarty kwartał przyniósł nadzieję na odbicie. W największym wolumenowo segmencie opon do samochodów osobowych zanotowaliśmy wzrost o 3%. Mniejsze spadki widzieliśmy też w segmencie opon dostawczych i przemysłowych. W całym 2023 roku sprzedaż opon była istotnie niższa w porównaniu do 2022 roku, co również było związane z wysoką inflacją oraz słabnącym popytem i PKB zarówno w Polsce, jak i w Europie. To bardzo trudne dla nas, producentów opon – mamy fabryki i biura w Polsce, gdzie zatrudniamy ponad 11.000 pracowników. Nawet w tak niekorzystnych warunkach nadal inwestowaliśmy w rozwój i jakość naszych produktów – bo wierzymy, że kolejne lata zmienią te negatywne trendy. Utrzymaliśmy też nasze działania edukacyjne w ramach PZPO, jak i działalność charytatywną – przekazując ponownie opony dla karetek Centrum Zdrowia Dziecka podkreśla Anna Burakowska, prezes zarządu Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

Członkowie PZPO są przedstawicielami największych w Polsce i na świecie producentów opon. Codziennie z ich fabryk w naszym kraju wyjeżdża ponad 140 tys. opon z napisem „made in Poland” do samochodów osobowych, ciężarowych, autobusów czy maszyn rolniczych i przemysłowych.

– Mamy nadzieję, że rok 2024 przyniesie odbicie na rynku i dalsze zwiększenie świadomości u kierowców odnośnie inwestycji w porządne opony, zapewniające więcej bezpieczeństwa i dłuższy czas ich eksploatacji. Bo opony sprawdzonych producentów to inwestycja, a nie koszt. Wiedzą to bardzo dobrze np. menedżerowie flot i dlatego przykładają szczególną wagę do wyboru opon – co pozwala ograniczyć wydatki na paliwo i na same opony w dłuższym horyzoncie dodaje Piotr Sarnecki, dyrektor generalny PZPO.POLSKA 2023 POLSKA SEZONOWE 2023 POLSKA Q4 2023

Europejski rynek opon

Europejskie Stowarzyszenie Producentów Opon i Gumy (ETRMA) wskazała, że sprzedaż opon w Europie spadła we wszystkich segmentach rynku – z wyjątkiem opon konsumenckich, gdzie zimowe warunki pogodowe zwiększyły sprzedaż opon całorocznych i zimowych. W 2023 roku każda kategoria produktów odnotowała negatywny trend w porównaniu z rokiem 2022. Najbardziej dotknięte segmenty to zamienne opony rolnicze (-30%), opony do samochodów ciężarowych i autobusów (-17%), motocyklowe (-11%) i konsumenckie (-8%).

– Dane potwierdzają negatywne trendy obserwowane od czerwca 2022 roku. Wyniki te są efektem spadku popytu, napędzanego inflacyjnymi kosztami surowców, energii i płac, a także z redukcji zapasów w kanałach dystrybucji – powiedział Adam McCarthy, sekretarz generalny Europejskiego Związku Producentów Opon i Gumy (ETRMA).EUROPA SEZONOWE Q4 2023 EUROPA SEZONOWE 2023 EUROPA Q4 2023 EUROPA 2023

Czym jest software house?

Jak sugeruje sama nazwa, software house, to instytucje zajmujące się profesjonalnym tworzeniem oprogramowania na zamówienie. Stanowią one swoiste ogniwo między niewielkimi start-upami a gigantycznymi korporacjami, oferując swoje usługi na rynku oprogramowania. Czym się wyróżniają takie podmioty? Zobacz, jakie usługi świadczy software house.

Średni rozmiar, duże możliwości

Software house to podmiot średniego rozmiaru, który specjalizuje się w projektowaniu, tworzeniu i wdrażaniu dedykowanych rozwiązań informatycznych. Zajmuje się on głównie oprogramowaniem, które spełnia konkretne potrzeby klientów. Oferuje szeroki zakres usług, obejmujący różnorodne gałęzie branżowe, takie jak finanse, medycyna, edukacja czy logistyka.

To dynamiczne przedsiębiorstwa, które dostosowują się do zmieniających się trendów technologicznych. W skład software house wchodzą profesjonaliści z różnych dziedzin, tworząc zespół zróżnicowany pod względem umiejętności i doświadczenia.

Jak działa software house? 

Centralnym elementem software house jest zespół, który skupia się na tworzeniu oprogramowania. Programiści stanowią serce organizacji, ale to nie tylko oni wpływają na sukces projektu. W skład zespołu wchodzą również scrum masterzy, czyli specjaliści od metodyki zwinnej, menedżerowie projektów IT, którzy nadzorują cały proces, a także testerzy, odpowiedzialni za kontrolę jakości stworzonego oprogramowania.

Współpraca między różnymi specjalistami jest kluczowym elementem sukcesu każdego projektu. Stawiając na software house Develos zyskujesz zrozumienie swoich wymagań jako klienta, efektywną komunikację oraz elastyczność w podejściu do zmian rynkowych i nie tylko. 

Postaw na zespół z wizją

Jak już wspomnieliśmy, przykładem software house, który wyróżnia się na rynku, jest Develos. To firma, która może poszczycić się zróżnicowanym i rozbudowanym zespołem. Develos specjalizuje się w obszarze tworzenia oprogramowania na miarę, angażując się w projekty o różnym stopniu złożoności.

Działający tam eksperci potrafią sprostać nawet najbardziej wymagającym zadaniom. Scrum masterzy doskonale zarządzają procesami, programiści wnoszą swoją wiedzę i kreatywność, a testerzy dbają o najwyższą jakość finalnego produktu.

Czym wyróżnia się branża software house?

Branża software house stoi przed różnorodnymi wyzwaniami. Tempo zmian technologicznych, rosnące oczekiwania klientów oraz konkurencja wymagają nieustannej adaptacji i rozwoju. Jednak to także branża pełna perspektyw. W miarę rozwoju sztucznej inteligencji, Internetu rzeczy czy blockchain, software house mają przed sobą mnóstwo możliwości do eksploracji i wykorzystania.

Jak więc widzisz, software house to nie tylko miejsce tworzenia kodu. To kompleksowa jednostka, w której różnorodność umiejętności, skoordynowane działania zespołu i innowacyjne podejście sprawiają, że stają się kluczowym partnerem dla firm, poszukujących spersonalizowanych i efektywnych rozwiązań informatycznych. Jeśli więc zastanawiasz się, jak usprawnić procesy informatyczne w firmie, to postaw na współpracę ze sprawdzonym software housem.

Dolar traci siłę po danych o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej

Siła dolara, którą widzieliśmy po wtorkowym raporcie inflacyjnym, w kolejnych dwóch dniach została wymazana. Waluta straciła głównie wczoraj na skutek gorszych danych o sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej. Regionalne wskaźniki koniunktury urosły a tygodniowe dane z rynku pracy nie wygenerowały żadnego większego, negatywnego sygnału. Kurs EUR/USD ponownie zbliżył się do 1,08, choć w piątek rano notowania są przy 1,0760. Wall Street świeciła wczoraj ponownie kolorem zielonym. Zyskała ropa naftowa a także złoto. Z Polski otrzymaliśmy odczyt CPI za styczeń.

Gorsza sprzedaż detaliczna w pewnym stopniu spowodowała, że rynkowe nadzieje na rychłe obniżki stóp w USA ponownie zostały wzmocnione, choć nie widać tego w wycenie kontraktów terminowych. W przypadku tych danych otrzymaliśmy spadek o 0,8 proc. m/m, co jest wynikiem sporo gorszym od szacunków Bloomberga. Wynik styczniowy jest najgorszy od niespełna roku. Gorzej wypadła m.in. sprzedaż aut, spadł również popyt na artykuły sklepów budowlanych. Można to tłumaczyć po części gorszą pogodą. Rozczarował również wynik nie uwzględniający samochodów. Tu widzimy spadek o 0,6 proc. m/m. Słaby okazał się także wynik sprzedaży w okrojonej wersji, która to jest wykorzystywana do przygotowywania szacunków PKB. Styczeń wskazał tu na spadek o 0,4 proc. Negatywny obraz amerykańskiej gospodarki wzmocniła produkcja przemysłowa, która skurczyła się o 0,1 proc. m/m. Tygodniowe dane z rynku pracy stanowiły tło a wynik na poziomie 212 tys. nowych zasiłków dla bezrobotnych nie wzbudził żadnych emocji.

Wczorajsza sesja na Wall Street była pozytywna, gorsze dane okazały się po raz kolejny tymi lepszymi dla rynku, który wciąż „gra” pod obniżki stóp procentowych przez Fed. Co prawda ani Nasdaq Composite ani Dow Jones czy SP500 nie wyznaczyły nowych historycznych rekordów, ale zdecydowanie zbliżyły się ponownie do tego newralgicznego obszaru. W nieodkryte tereny wkroczył po raz kolejny niemiecki DAX, który dziś o poranku ponownie zyskuje i „dotyka” poziomu 17 200 pkt.

Słabszy dolar spowodował, że kurs EUR/USD ponownie zbliżył się do 1,08. Moim zdaniem to właśnie ten poziom jest w krótkim terminie kluczowy. Przebiega tu horyzontalny opór a także linia trendu spadkowego. Słabość USD została wykorzystana przez złoto, które ponownie znajduje się powyżej psychologicznej bariery 2000 USD/oz.

Z danych krajowych na uwagę zasługuje inflacja CPI za styczeń, która wykazała silniejszy spadek niż sugerowały to prognozy. Dynamika na poziomie 3,9 proc. r/r jest najniższa od marca 2021 roku. Na tak mocny spadek z poziomu 6,2 proc. r/r w grudniu w dużej mierze wpływ miały ceny nośników energii, które urosły znacznie mniej w porównaniu do stycznia 2023 roku. Mamy tutaj do czynienia z wysoką bazą, stąd też tak duża skala zmiany. Komponenty „core” obniżyły inflację ale w zdecydowanie mniejszym stopniu.

Obniżka stóp procentowych w marcu przez RPP jest moim zdaniem mało prawdopodobna. Za ostrożnościowym podejściem banku centralnego będzie przemawiać możliwe podbicie inflacji w II połowie roku, dlatego w Radzie powinno dominować przekonanie o pozostaniu na restrykcyjnej ścieżce.

Złoty w tym tygodniu jest słabszy (względem euro oraz USD) głównie za sprawą wtorkowych danych o inflacji z USA. Względem dolara PLN nieco zyskał w ostatnich dwóch dniach a kurs USD/PLN wskazuje okolice 4,03. Notowania EUR/PLN to obecnie 4,34

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

InPost Abonamenty dla Firm: Wiodący Partner w Zarządzaniu Logistyką i Ekologią w E-Biznesie

Zarządzanie logistyką w dynamicznie rozwijającym się świecie e-commerce to skomplikowane i często stresujące zadanie. Rozwiązanie logistyczne, które wybierzesz dla swojej firmy, ma bezpośredni wpływ na zadowolenie klientów, a tym samym na reputację Twojego biznesu. InPost, z siecią ponad 21 tysięcy automatów Paczkomat na terenie całego kraju i 95% przesyłek dostarczanych już na następny dzień po nadaniu, to solidny partner, na którym możesz polegać.

Zarządzanie logistyką w dynamicznie rozwijającym się świecie e-commerce to skomplikowane i często stresujące zadanie. Rozwiązanie logistyczne, które wybierzesz dla swojej firmy, ma bezpośredni wpływ na zadowolenie klientów, a tym samym na reputację Twojego biznesu. InPost, z siecią ponad 21 tysięcy automatów Paczkomat na terenie całego kraju i 95% przesyłek dostarczanych już na następny dzień po nadaniu, to solidny partner, na którym możesz polegać.

Rozwiązania InPost: Automatyzacja Procesów Wysyłkowych dla Efektywnego Zarządzania Twoim Biznesem

Żyjemy w erze cyfryzacji, gdzie automatyzacja procesów jest kluczem do efektywnego zarządzania biznesem. Procesy związane z wysyłką towarów nie są wyjątkiem. InPost oferuje rozwiązania, które pomagają w automatyzacji tych procesów, co przekłada się na niższe koszty, a także gwarancję rzetelności i renomy. InPost to nie tylko dostawca usług kurierskich, ale partner, który pomaga Ci zoptymalizować procesy logistyczne, dając Ci więcej czasu na rozwijanie kluczowych aspektów Twojego biznesu.

Kurier dla Firm: InPost Abonamenty – Twoje Zrównoważone Rozwiązanie

InPost Abonamenty https://inpost.pl/abonamenty-dla-firm to usługa, która gwarantuje stałą cenę przez cały okres umowy. Zawarcie umowy odbywa się online, bez zbędnych formalności, co jest istotne dla szybko rozwijających się firm e-commerce. Pakiet usług obejmuje wysyłkę paczkami kurierskimi i przez Paczkomat, bezpłatny podjazd kuriera, opiekę konsultanta, brak dodatkowych opłat paliwowych i możliwość zwiększenia abonamentu.

Eko-Pakowanie: Wykorzystanie Ekologicznych Wypełniaczy w Przesyłkach

Rozwój biznesu online nie musi oznaczać niekorzystnego wpływu na środowisko. InPost, jako firma odpowiedzialna społecznie, promuje korzystanie z ekologicznych wypełniaczy do pakowania przesyłek. Te w pełni biodegradowalne produkty nie tylko skutecznie chronią zawartość przesyłek, ale także przyczyniają się do ochrony naszej planety.

InPost Abonamenty: Kontrola nad Budżetem i Oszczędność Czasu

Dzięki usłudze InPost Abonamenty, nie musisz tracić cennego czasu na nadawanie przesyłek w automatach Paczkomat. Kurier przyjedzie po paczki bezpośrednio do Twojego biura lub domu, a stałe koszty abonamentu eliminują ryzyko niespodzianek w postaci dodatkowych opłat. Płacisz stałą miesięczną opłatę i korzystasz z usług bez limitu, co daje Ci pełną kontrolę nad wydatkami na logistykę.

InPost Abonamenty: Idealne Rozwiązanie dla Twojego Sklepu Internetowego

Jeśli prowadzisz sklep internetowy, InPost Abonamenty to idealne rozwiązanie dla Ciebie. Dzięki szybkości i niezawodności dostaw, Twoje przesyłki docierają do klientów na czas, co przekłada się na ich zadowolenie i pozytywne opinie o Twoim sklepie.

InPost Abonamenty: Komfort, Wygoda i Oszczędność dla Twojego Biznesu

InPost Abonamenty to wybór komfortu, wygody i oszczędności czasu i pieniędzy. Dzięki tej usłudze, możesz skoncentrować się na rozwijaniu swojego biznesu, podczas gdy logistyką przesyłek zajmuje się InPost. Wybierz InPost Abonamenty i zyskaj przewagę nad konkurencją. InPost to nie tylko dostawca usług kurierskich, to partner, który wspiera Twój biznes, pomagając Ci skupić się na tym, co najważniejsze – zadowoleniu Twoich klientów i sukcesie Twojej firmy.

Branża bukmacherska potrzebuje zmian. Podatek od zysków może uratować operatorów i zmniejszyć straty dla budżetu

Polski rynek bukmacherski boryka się z nie lada problemami. Według szacunków, już 60 proc. rynku należy do firm działających w szarej strefie, czyli poza kontrolą. Przyczyną jest przestarzałe prawodawstwo sprzed 31 lat. Efekt? Tylko w 2022 r. polski budżet stracił 560 mln zł z utraconych wpływów podatkowych*.

Co prawda – jak przyznaje Adam Lamentowicz, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Branży Rozrywkowej i Bukmacherskiej – szara strefa została nieco przyhamowana w wyniku poprawek przyjętych w 2017 roku, jednak w ostatnich latach pozytywna tendencja znacznie wyhamowała, a legalny rynek przestał rosnąć. Eksperci firmy H2Gambling szacują, że ponad 1,2 miliona Polaków regularnie korzysta z oferty nielegalnych operatorów w Polsce. Tymczasem odpływy z budżetu państwa są coraz większe, tj. o 69,6 proc większe niż w 2021 r., kiedy to ich szacowana wielkość́ wyniosła 329 mln PLN – wynika z raportu Totalizatora Sportowego z września 2023 r.

Problem tkwi w bardzo wysokim podatku obrotowym nałożonym na legalnie działających operatorów, na poziomie 12 proc. – To najwyższe obciążenie podatkowe dla branży zakładów bukmacherskich w Europie – podkreśla Paweł Majewski, prezes firmy forBET, jednego z największych pod względem obrotów gracza na polskim rynku.

Gdy wprowadzany był podatek obrotowy 12% biznes zakładów wzajemnych online w zasadzie nie istniał. Gracz obstawiał kupon i od wpłaconej stawki pobierany był podatek. Dzisiaj w momencie, gdy zdecydowana większość biznesu odbywa się w internecie, mamy do czynienia z sytuacjami absurdalnymi. Gracz wpłaca 100 PLN, obstawia pierwszy kupon i wygrywa, pieniędzy nie wypłaca i obstawia dalej, łącznie obstawi kuponów za 1000 PLN i ostatecznie przegra. W efekcie gracz przegrał 100 PLN wpłacone wcześniej, a firma odprowadza od wniesionych stawek 120 PLN podatku, czyli gracz przegrał, a jedynym zarobionym jest budżet. W ten sposób nie da się prowadzić biznesu. Warto też podkreślić, że podatek obrotowy odprowadza się także od środków bonusowych, co jest ewenementem w skali europejskiej.

Przepisy podatkowe, nieprzystające do dzisiejszej rzeczywistości, nie pozwalają rozwijać się firmom z branży. W Europie tylko 6 krajów ma podatek od zakładów bukmacherskich w oparciu o przychód – Polska 12 proc, Portugalia 8 proc., Niemcy 5 proc., Chorwacja 5 proc., Austria 2 proc. i Irlandia 2 proc.

Wprowadzenie podatku GGR uporządkuje rynek….

Przedstawiciele branży wzywają rząd do zmian i wprowadzenia rozwiązań podatkowych stosowanych w innych państwach UE, gdzie obowiązuje podatek GGR (Gross Gambling Revenue – różnicę przychodów ze sprzedaży gier i wypłaconych wygranych) na poziomie 20-30%. – Takie rozwiązanie może być gwarantem ograniczenia szarej strefy, większego bezpieczeństwa dla graczy i otwarcia rynku na realną konkurencję operatorów legalnych z nielegalnymi, których usługi nadal dostępne są na polskim rynku – podkreślają eksperci.

Jak pokazały doświadczenia innych państw, innym – bardzo istotnym – skutkiem wprowadzenia takiego rozwiązania jest możliwość rozwoju legalnych firm operatorskich, zrównania konkurencyjności oraz większego zaangażowania w sponsoring sportowy – jedynego obszaru, na którym (zgodnie z ustawą hazardową) firmy branży bukmacherskiej mogą ze sobą konkurować marketingowo. W Szwecji zmiana podatku na system GGR (stawka podatku 18 proc.), spowodowała 3-krotny wzrost wpływów podatkowych do budżetu w ciągu 3 lat.

Ograniczenia i problemy podatkowe to dla branży nie nowość. Branża potrzebuje radykalnych zmian i impulsu do dalszego rozwoju. Specyfika rynku oraz uregulowania podatkowe powodują, że zdecydowana większość spółek działa przynosząc straty. Oprócz liderów rynku STS i Fortuny tylko forBET w ciągu ostatnich 3 lat dwukrotnie kończył rok z zyskiem (2,1 mln w 2020 r. i 3,4 mln w 2021 r.).  Sytuacja się zmieniła od 2022 roku, gdy – w związku z rosnącymi kosztami rozwoju sieci oraz inwestycjami (otwarcie działalności na czeskim rynku), spółka zamknęła stratą 8 mln zł. Ostatni rok – 2023 – spółka zakończy wynikiem na minusie. – Wpływ na to miały dwa miesiące ub.r. wrzesień i październik, kiedy gracze wygrywali zdecydowanie więcej niż można się było spodziewać. Pomimo tego dzięki podjęciu działań restrukturyzacyjnych polegających na optymalizacji kosztów inwestycyjnych i marketingowych udało się znacząco zmniejszyć stratę – ujawnia prezes firmy. Od końca 2023 roku forBET prowadzi zaplanowane działania restrukturyzacyjne, które objęły cięcie kosztów i optymalizację zatrudnienia. Ma to pozwolić firmie na zakończenie bieżącego roku 2024 zyskiem.  – Prowadzimy analizy finansowe i prognozujemy powrót na ścieżkę dodatnich wyników finansowych na koniec roku 2024. Wiele zależy jednak od rynku i zachowań graczy. Im mniej ich będzie uciekać do szarej strefy, tym większe szanse na dobry wynik legalnych operatorów – dodaje Paweł Majewski z ForBET.

Obecnie wiele podmiotów, głównie zarejestrowanych za granicą, oferuje polskim graczom obstawianie zakładów wzajemnych, w szczególności wyników wydarzeń sportowych, bez niezbędnego zezwolenia. Firmy te nie odprowadzają w Polsce podatków!!!

…i pozwoli na rozwój konkurencyjności branży

Wprowadzenie postulowanych zmian (podatku GGR) poprawi perspektywę wpływów podatkowych do budżetu państwa oraz pozytywnie wpłynie na dodatkowe finansowanie polskiego sportu. Dziś czołowe dyscypliny polskiego sportu zawodowego finansowane są przez firmy w branży bukmacherskiej. Sponsorem polskich drużyn ligowych Ekstraklasy: ŁKS Łódź i Arki Gdynia jest forBET. Ten sam, który angażował się w ostatnich latach w pomoc finansową dla Polskiego Związku Tenisa, koszykówki, siatkówki czy żużlu. – W ciągu ostatnich 7 lat wsparcie finansowe od forBET dla polskiego sportu to dziesiątki milionów złotych – podkreśla Paweł Majewski, prezes forBET. W okresie tym ambasadorami forBET byli znani sportowcy, w tym Artur Boruc, Karolina Kowalkiewicz, Bożydar Iwanow, Andrzej Fonfara. Aktualnie ambasadorem marki jest dziennikarz sportowy, twórca programu Turbokozak Bartosz Ignacik.

W opinii ekspertów, dodatkowe utrudnienia w prowadzeniu działalności legalnych firm stwarza brak możliwości odliczania podatku VAT czy wysokie i nieuregulowane w ustawie opłaty za zgodę krajowego organizatora rozgrywek sportowych.

Problem dotyczy także rynku kasyn online. W Polsce, w odróżnieniu od większości krajów UE, firmy branży hazardowej nie mają możliwości oferowania kasyna online, które w Polsce objęte jest monopolem państwa wykonywanym przez Totalizator Sportowy. Podatek od GGR dla firm bukmacherskich w Polsce ograniczyłby szarą strefę zarówno dla firm bukmacherskich, jak i dla właścicieli marek loteryjnych. Produkt ten pozwoliłby na spokojniejsze i pewniejsze planowanie dochodów (niekoniecznie powiązane z wynikami sportowymi. Z pewnością to rozwiązanie przyczyniłoby się także do większych wpływów podatkowych do budżetu państwa – całościowo rynek kasyn online jest zdecydowanie większy niż rynek zakładów bukmacherskich.

Nie bez znaczenia jest również rozwój technologiczny branży. Ograniczona możliwość korzystania z produktów bankowych przez branżę (ograniczenie w dostępie do produktów bankowych tylko ze względu na przynależność do branży) nie może powstrzymać rozwoju nowych aplikacji. – Działając w środowisku online nasza firma kładzie olbrzymi nacisk na innowacje. Aplikacja forBET, opierająca się na filozofii „mobile first” zdobyła nagrodę za najlepszą aplikację branżową w 2019 roku. Rozwój technologii wymaga jednak wysokich nakładów, a w związku z ograniczonymi możliwościami finansowymi spowodowanymi nadmiernymi obciążeniami podatkowymi, firmy bukmacherskie obawiają się o rozwój produktów w takim zakresie, jak wymaga tego rynek – podkreśla Paweł Majewski, prezes firmy forBET.

Opinia Eksperta:

Wyniki autorskiego podejścia ekonometrycznego EY Polska do badania wielkości szarej strefy na rynku kasyn i zakładów bukmacherskich online pokazują, że o ile w ostatnich latach udział szarej strefy w internetowym rynku kasyn i zakładów bukmacherskich spada, to poziom szarej strefy w ujęciu nominalnym rośnie. Obserwowany spadek udziału szarej strefy w całkowitej wartości rynku kasyn i bukmacherów online nie wynika zatem z kurczenia się szarej strefy, a z szybszego wzrostu rynku legalnego. Analiza pokazuje, że sektor finansów publicznych, mimo nowelizacji prawa i wprowadzonych wraz z nią narzędzi przeciwdziałania szarej strefie na rynku hazardowym online, traci każdego roku setki milionów złotych z tytułu nieodprowadzonego podatku od gier, do których należałoby jeszcze dodać utracone dochody z CIT czy PITMarek Rozkrut, Partner i Główny Ekonomista EY na Unię Europejską i region CESA, współautor raportu EY o szarej strefie na rynku kasyn i zakładów wzajemnych online w Polsce.

Na podstawie: ISB Tech News

Wzrost PKB w 4. kwartale 2023 roku, ale cały rok bliski zeru

GUS podał dziś szybki szacunek PKB na ostatni kwartał 2023 roku.

W czwartym kwartale 2023 roku mamy faktycznie niewielki wzrost PKB, niemniej w skali całego roku jest on naprawdę nieznaczny – bliski zeru.
Ważnym czynnikiem dla wzrostu gospodarczego jest obecny wzrost popytu konsumpcyjnego, który rząd zakładał w ustawie budżetowej na rok bieżący.

Drugim czynnikiem pobudzającym gospodarkę jest duży napływ środków netto z Unii Europejskiej – na poziomie 2,7 proc. PKB w skali roku.
Należy jednak pamiętać, że z drugiej strony mamy zwiększone ryzyko dotyczące finansów publicznych.

Wzrost relacji długu publicznego z silne rosnącymi wydatkami pozabudżetowymi wynosił około 50 % w roku 2023 a w tym roku prawdopodobnie wzroście on do 54- 55 proc.

W kolejnych kwartałach 2024 oczekujemy rosnącego tempa wzrostu do poziomu ok 2,5 – 3 proc. w skali roku.

Stanisława Gomułka, główny ekonomista BCC