Fed w centrum uwagi: decyzja w sprawie stóp i raport z rynku pracy

Ten tydzień zapowiada się dość interesująco. Uwaga inwestorów będzie skupiona na decyzji Fed-u w środę w sprawie stóp procentowych a następnie rynek będzie wyczekiwał piątkowego raportu z amerykańskiego rynku pracy. Kurs EUR/USD znajduje się obecnie w krótkoterminowej konsolidacji pomiędzy poziomami 1,0915 a 1,0820. Indeksy giełdowe z Wall Street zakończyły piątkową sesję z mieszanymi wynikami, Nasdaq Composite spadł o 0,4 proc. a Dow Jones zyskał 0,2 proc. Inflacja w USA nadal spadała, co zobrazował grudniowy deflator PCE.

Wszystkie oczy zwrócone są na środowe posiedzenie FOMC. Aktualnie kontrakty Fed Funds Futures zakładają, że amerykański bank centralny utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie 5,25-5,5 proc. Z kolei szansa na redukcję kosztu pieniądza w marcu wynosi aktualnie ok 50 proc. co uważam, za zbyt optymistyczny scenariusz wyceniany przez rynek. Wzrost wciąż jest solidny a rynek pracy napięty. Zgodnie z grudniową projekcją i opublikowanym najnowszym wykresem kropkowym, amerykańscy decydenci są zgodni co do trzech obniżek w tym roku. Rynek jednak wycenił dwukrotnie większą liczbę zmian. Fed będzie zainteresowany uniknięciem niepotrzebnej podwyższonej zmienności na rynkach i będzie chciał stworzyć warunki umożliwiające dalszy wzrost gospodarki. . Biorąc pod uwagę konserwatywną naturę Fed, ryzyko jest przechylone w stronę tego, że ostatecznie Powell zdecyduje się na więcej obniżek, niż wynika to z oficjalnych prognoz i komentarzy.

W USA wzrost gospodarczy spowolnił w IV kwartale ale dynamika na poziomie 3,3 proc. przekroczyła szacunki i z pewnością oddala termin pierwszej redukcji stóp. Wynik był co prawda gorszy niż w poprzednim kwartale (+4,9 proc.) ale wciąż solidny, który sugeruje, że „miękkie lądowanie” amerykańskiej gospodarki staje się coraz bardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Wydatki amerykanów urosły w grudniu o 0,7 proc. w ujęciu miesięcznym. Prognozy były niższe i wskazywały dynamikę na poziomie 0,4 proc. Preferowana przez Fed miara inflacji PCE okazała się zgodna z konsensusem. W ujęciu miesiąc do miesiąca otrzymaliśmy wzrost o 0,2 proc. (poprzednio -0,1 proc.) a w relacji rok do roku 2,6 proc. (poprzednio 2,6 proc.). Wskaźnik „core” uplasował się odpowiednio na poziomie 0,2 proc. (poprzednio 0,1 proc.) oraz 2,9 proc. (poprzednio 3,2 proc., prognoza 3,0 proc.). Na skutek danych w pierwszej reakcji dolar minimalnie zyskał na wartości. Kurs EURUSD spadł do 1,0855 i zakończył się w podobnych okolicach. Reakcja na rynku długu była na początku mieszana. Ostatecznie rentowności 2-letnich obligacji zakończyły dzień na wyższym poziomie w okolicy 4,35 proc.

Apetyt na obniżki został lekko zredukowany po danych. Co prawda wskaźnik bazowy w ujęciu rocznym obniżył się, ale wydatki konsumentów amerykańskich urosły o więcej niż zakładały szacunki, co sugeruje, że popyt konsumpcyjny wciąż jest silny. Powell wspominał, że chciałby zobaczyć w tej przestrzeni spadki, zanim koszt pieniądza zostanie faktycznie obniżony. Marzec jako data startu łagodzenia warunków monetarnych w USA jest moim zdaniem terminem zbyt wczesnym.

W tym tygodniu z twardych danych makro otrzymamy raport JOLTS oraz ADP – jeszcze przed decyzją FOMC. Następnie uwaga skieruje się na miesięczne liczby z rynku pracy USA. Tu prognozy wskazują na schłodzenie, co ma być zobrazowane wzrostem stopy bezrobocia do 3,8 proc. i utworzeniem ok 170 tys. nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Warszawski rynek biurowy: wzrost nowej podaży, rosnące znaczenie elastycznych powierzchni

W 2023 r. warszawski rynek biurowy odnotował najniższy w historii poziom nowej podaży, wynoszący zaledwie 60,9 tys. m kw. powierzchni. Eksperci firmy doradczej Savills zwracają uwagę na wzmożoną aktywność deweloperów na stołecznym rynku, która nasiliła się w drugiej połowie ubiegłego roku i była odpowiedzią na przedłużający się efekt niedoboru podaży w Warszawie. W najbardziej optymistycznym scenariuszu, w latach 2024–2026, na rynek może trafić około 445 tys. m kw. nowej powierzchni biurowej.

Jak wynika z najnowszego raportu firmy Savills, całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie na koniec grudnia 2023 r. wyniosły 6,23 mln m kw. W budowie znajduje się prawie 265 000 m kw., co stanowi wzrost o 43% rok do roku. W ubiegłym roku deweloperzy rozpoczęli realizację sześciu nowych projektów o łącznej powierzchni blisko 140 000 m kw., z których tylko jeden znajduje się poza strefami centralnymi. Wśród największych projektów, których budowa dobiegnie końca w ciągu najbliższych dwóch lat, znajdują się projekty The Bridge (Ghelamco Poland, 47 000 m kw.), Studio A (Skanska, 24 000 m kw.) oraz Office House, pierwszy budynek w ramach kompleksu Towarowa 22 (Echo Investment, 31 100 m kw.).

Eksperci Savills zwracają uwagę, że duże firmy poszukujące biura w centralnych lokalizacjach i wysokim standardzie mogą mieć trudności ze znalezieniem wolnej powierzchni. Na rynku dostępne są tylko dwa projekty zrealizowane po 2020 r. w strefach centralnych, które dysponują wolną powierzchnią najmu przekraczającą 5000 m kw. powierzchni biurowej. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku budynków, które mają zostać zrealizowane do końca 2024 r., gdzie poziom przednajmu wynosi już około 40% i tylko trzy projekty mają wolne powierzchnie powyżej 5000 m kw.

„Więksi najemcy, którzy mogą wstrzymać się z przeprowadzką do 2025 lub 2026 roku, będą mieli większy wybór, a niższy poziom komercjalizacji tych budynków może potencjalnie stworzyć okazję do uzyskania atrakcyjnych warunków najmu. Istnieje jednak ryzyko, że przewidywane odbicie w nowej podaży może zostać wypłaszczone ze względu na wyższe koszty finansowania, połączone z bardziej rygorystycznymi wymaganiami ze strony instytucji finansujących. W tym scenariuszu najemcy mogą doświadczać przedłużonego niedoboru podaży w kolejnych latach” – komentuje Daniel Czarnecki, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja właściciela, Savills.

W 2023 roku obserwowaliśmy wzrost znaczenia elastycznych powierzchni biurowych w Warszawie. Na koniec roku w stolicy działało 88 biur serwisowanych i coworkingowych, oferujących ponad 196 000 m kw. powierzchni. W ostatnim roku otwarto sześć nowych lokalizacji, które powiększyły zasoby powierzchni flex o ponad 18 700 m kw. Największy z nich, Mindspace w budynku Skyliner, oferuje 4400 m kw. elastycznej powierzchni. W planach na pierwszą połowę 2024 r. zaplanowano otwarcia kolejnych 4200 m kw. w dwóch lokalizacjach: Business Link w Studio B i Brain Embassy w Adgar Wave.

Popyt na powierzchnie biurowe w stolicy w 2023 r. osiągnął 748 800 m kw., co oznacza 13% spadek rok do roku, a udział renegocjacji wyniósł 43%. Nowe umowy najmu odpowiadały za 44% całkowitego popytu, przednajmy za 9%, a ekspansje 4%. Największy udział w popycie mieli najemcy z sektora usług biznesowych (19%), produkcji (14%) oraz IT (11%).

Zgodnie z danymi Savills, na koniec IV kw. 2023 r., w Warszawie dostępnych było niecałe 650 000 m kw. powierzchni. Współczynnik pustostanów na poziomie 10,4% oznacza spadek o 1,2 pkt. proc w stosunku do końca 2022 roku.

Poziom czynszów w 2023 r. w większości stref miasta utrzymywał się na stabilnym poziomie, jednak w drugiej połowie roku odnotowano wzrost czynszów w projektach w najlepszych lokalizacjach i najwyższym standardzie. Średnie stawki czynszowe w najlepszych lokalizacjach w centralnej strefie biznesowej wahają się między 22,5-26 euro za m kw za miesiąc. W największej strefie pozacentralnej, czyli Służewcu pozostają na poziomie 13-15 euro za m kw. za miesiąc.

„Najwięksi najemcy mogą liczyć na atrakcyjne poziomy stawek czynszowych. Wynika to z konkurencji, jaka panuje pomiędzy deweloperami nowych projektów oraz funduszami będącymi właścicielami starszych budynków. Niski poziom obłożenia projektu w trakcie realizacji skłania deweloperów do oferowania bardziej atrakcyjnych stawek firmom, które zajmą w nim największą powierzchnię. Wraz ze wzrostem poziomu wynajęcia, możemy spodziewać się powolnego zaostrzenia polityki czynszowej ze strony dewelopera, w wyniku której rośnie konkurencyjność dobrze utrzymanych i zlokalizowanych starszych obiektów” – komentuje Jarosław Pilch, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja najemcy w Savills, który stoi również na czele Workthere w Polsce.

Rok 2024 na rynku nieruchomości biurowych zapowiada się jako czas, w którym ważną rolę odegrają tzw. zielone umowy najmu, coraz częściej wprowadzane na rynkach krajów zachodnioeuropejskich.

„W wyniku tych zapisów, najemcy będą mogli zarządzać swoim biurem w sposób bardziej świadomy, co ułatwi im dążenie do neutralności klimatycznej na poziomie korporacyjnym. Z kolei właściciele nieruchomości będą mogli uzyskać lepsze warunki finansowania, a potencjalnie wyższe czynsze wynikające z klauzuli przełożą się na bardziej efektywne zarządzanie budynkiem i jego standardem” – dodaje Daniel Czarnecki.

Deficyt magazynierów w Polsce

Praca pod presją czasu, duży zakres obowiązków i nieadekwatne wynagrodzenie oraz niewystarczające kwalifikacje to najczęstsze powody deficytów kadrowych wśród magazynierów, wynika z prognoz Barometru Zawodów na 2024 r. Ta profesja kolejny raz trafiła na listę etatów, w których popyt na kandydatów przewyższy ich podaż. Jak wynika z danych Grupy Progres, oferty zatrudnienia w magazynie cieszą się rosnącą popularnością wśród obcokrajowców, również tych z odległych kierunków oraz kobiet, coraz chętniej biorących udział w procesie rekrutacji na magazyniera. 

Szacuje się, że w branży transportu i gospodarki magazynowej w naszym kraju zatrudnionych jest ponad pół miliona osób – w 2023 r. było ich w sumie 673,3 tys. (GUS). Wolnych etatów w tym sektorze też nie brakuje – tylko w III kw. 2023 r. było ich ponad 12 tys. Więcej miejsc do obsadzenia czekało jedynie w 3 innych branżach – przetwórstwie przemysłowym (22,6 tys.), handlu (15 tys.) i budownictwie (13,2 tys.). Zapotrzebowanie było i jest widoczne również w Centralnej Bazie Ofert Pracy. W ciągu ostatnich 30 dni umieszczono tam kilkaset ogłoszeń oferujących etat dla niemal 1 000 magazynierów. Co więcej, z analiz Grupy Progres wynika, że na największych portalach z ogłoszeniami o pracę, liczba ofert na stanowisko magazyniera – opublikowanych w ciągu mijającego miesiąca – wahała się od 1 tys. do 2,5 tys. (w zależności od analizowanej strony).

Z miesiąca na miesiąc potrzeb rekrutacyjnych dot. tej profesji może być jeszcze więcej, bo – według raportu firmy doradczej JLL – popyt na powierzchnię magazynową w 2024 r. powinien być większy niż w ubiegłym roku. Potwierdzają to również prognozy AXI IMMO, z których wynika, że tegoroczny popyt brutto na powierzchnie magazynowe ustabilizuje się na poziomie ok. 4,7-5 mln mkw. Agencja dodaje, że rynek magazynowy w Polsce wchodzi w kolejną fazę dojrzałości, w której dotychczasowa grupa pięciu głównych regionów została rozszerzona do ośmiu obejmujących m.in. Warszawę i okolice, Łódź, Górny Śląsk, Wielkopolskę, Dolny Śląsk oraz obszary Szczecina, Trójmiasta i Krakowa.

Magazyny na liście topowych pracodawców

Na rozwój rynku wskazuje też Grupa Progres. Z jej raportu wynika, że w ubiegłym roku sektor logistyki i magazynów był jednym z wiodących pracodawców wśród 26 branż przeanalizowanych przez ekspertów Grupy. W tej dziedzinie gospodarki tylko od stycznia do sierpnia 2023 r. poszukiwano i zatrudniono najwięcej pracowników tymczasowych (w porównaniu z innymi branżami poddanymi analizie). Sektor wysoko uplasował się także, jeśli chodzi o liczbę opublikowanych ogłoszeń w 50 największych portalach rekrutacyjnych w Polsce – pod tym względem zajął 3. miejsce w zestawieniu systemu rekrutacyjnego Element dla Grupy Progres. Średnio w każdym miesiącu ukazywało się 26 287 ofert (styczeń-lipiec 2023). Najwięcej w maju, czerwcu i lipcu.

Zapotrzebowanie na magazynierów, również w tym roku, jest bardzo duże. Tak duże, że nawet jeśli liczba rekrutacji na to stanowisko spadnie, to i tak popyt na kandydatów przewyższy ich podaż – mówi Agnieszka Różańska, regionalny kierownik sprzedaży w Grupie Progres. Branżę magazynową ratują obcokrajowcy, również z odległych kierunków, coraz częściej zatrudniani w tym sektorze i wskazujący etat magazyniera, jako zawód, w którym chcieliby podjąć pracę. Obserwujemy też rosnącą liczbę kobiet chętnych do pracy tymczasowej w roli magazyniera. Mimo że ta profesja wymaga m.in. obsługi wózka widłowego, czy gotowości do pracy na 3 zmiany, a kobiety – z uwagi na obowiązki rodzinne i opiekę nad dzieckiem – nie zawsze mogą przychodzić do firmy np. w nocy. Dużo kobiet pracuje w magazynach m.in. przy kompletowaniu zamówień. Nadal jest ich mniej, na stanowiskach magazynierów, które wymagają np. obsługi wózka widłowego, ale to też zaczyna się zmieniać. Obecnie ten tym obowiązków wykonuje ok. 10 proc. pań większość – 90 proc. to nadal mężczyźni – dodaje Agnieszka Różańska.

Jak wynika z Barometru zawodów, praca na zmiany to jeden z głównych powodów deficytu kadrowego wśród magazynierów, wskazywanych bez względu na płeć. Inne z przyczyn to niewystarczające kwalifikacje kandydatów np. brak wymaganych uprawnień czy doświadczenia, warunki pracy, które nie odpowiadają poszukującym zatrudnienia oraz rozwój branży i zbyt duży przyrost wolnych miejsc pracy, za którym nie nadąża wzrost liczby osób chętnych do jej podjęcia. Wymienione czynniki sprawia, że deficyt magazynierów widoczny jest w całym kraju. Najbardziej odczuwają go firmy z powiatów tj. gdański, stargardzki, polkowicki, nowodworski, turecki, grodziski, wrocławski czy koszaliński. Spore problemy z obsadzeniem kadry mają też miasta Gdańsk, Wrocław, Sosnowiec, Koszalin czy Gorzów Wlkp.

Odległość ważniejsza niż zarobki

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze transportu i gospodarki magazynowej w 2023 r. wynosiło 7217,8 zł brutto i było nieco wyższe niż w branży budowlanej (7021,89 zł brutto), przetwórstwa przemysłowego (6974,96 zł brutto), czy handlowej (6830,21 zł brutto). Niestety w przypadku magazynierów zarobki bywają niższe od tych przeciętych wskazywanych przez GUS – wahają się od 4 300 zł brutto do 5 600 zł brutto i uzależnione są m.in. od wykonywanych obowiązków, doświadczenia zawodowego czy miejsca pracy.

Do wynagrodzenia podstawowego magazynierów, często doliczane są dodatki np. za pracę w weekendy czy w godzinach nocnych, frekwencję i nadgodziny. Przełożeni przyznają też różnego rodzaju premie – świąteczne czy uznaniowe. Niestety nawet to może nie zachęcić kandydata, jeśli magazyn będzie znajdował się w sporej odległości od jego domu. Problemy z dojazdem do i z pracy, które pojawiają się np. gdy zatrudnieni w obiektach magazynowych późno kończą zmianę i nie mają dobrego połączenia komunikacyjnego ze swoim domem, a pracodawca nie zapewnia żadnego środka transportu, bardzo często wpływają nie tylko na liczbę kandydatów, ale też rotację już zatrudnionych pracowników – podkreśla Agnieszka Różańska, regionalny kierownik sprzedaży w Grupie Progres

To, że lokalizacja i łatwy dojazd do pracy są ważnym czynnikiem podjęcia zatrudnienia, potwierdzają także badania Grupy Progres, z których wynika, że kandydaci coraz bardziej cenią swój czas i nie chcą go tracić np. na dojazdy do pracy. 59 proc. badanych wskazuje lokalizację firmy jako najważniejszy czynnik brany pod uwagę podczas aplikowania na dane stanowisko. Badanie Grupy Progres wykazało też, że praca na zmiany może być powodem porzucenia pracy i przejścia do innej firmy (według osób aktywnych zawodowo).

Ratunkiem na braki kadrowe wśród magazynierów mogą być obcokrajowcy – również Ci z odległych kierunków, dyspozycyjni i gotowi do podjęcia pracy od zaraz. Dla nich bowiem dojazd do miejsca pracy, jej zmianowość czy nadgodziny nie są przeszkodą. Jak wynika z danych MRPiPS, co piąte zezwolenie na pracę wydane cudzoziemcom w 2022 r. dotyczyło etatów w sektorze transportu i gospodarki magazynowej – w sumie było ich 70190. Przyjezdni pochodzą z wielu krajów, również leżących na innych kontynentach. Największą grupę stanowili Ukraińcy (21 650 zezwoleń) i Białorusini (9 968 zezwoleń). Pozostałe kierunki to: Uzbekistan (8 239 zezwoleń), Indie (4 206 zezwoleń), Kirgistan (4 003 zezwolenia), Turcja (3 300 zezwoleń), Kazachstan (2 613 zezwoleń), Filipiny (2 601 zezwoleń), Turkmenistan (1 542 zezwolenia), Nepal (1 486 zezwoleń), Tadżykistan (1 346 zezwoleń), Gruzja (1 250 zezwoleń) i Azerbejdżan (1 238 zezwoleń).

81% firm planuje podwyżki w 2024, ale mniejsze niż w 2023

Niepewność sprawia, że firmy kierują się wzmożoną ostrożnością w kształtowaniu swojej polityki personalnej, wnikliwie obserwując trendy płacowe. Niejednokrotnie stoją przed wyzwaniem optymalizacji kosztów pracy w sposób, który nie ograniczy ich możliwości pozyskiwania i zatrzymywania talentów w organizacji. Nie dziwi zatem fakt, że plany podwyżkowe firm na nadchodzące miesiące są mniej ambitne niż przed rokiem. Badanie Hays Poland pokazuje, że zwiększyć wynagrodzenia planuje aż 81 proc. pracodawców, natomiast zaledwie co piąty zaoferuje podwyżki przekraczające 10%.

Analiza trendów płacowych pokazuje, że najwyższe podwyżki chwilowo są już za nami. Jak wynika z badania opisanego na łamach Raportu płacowego Hays 2024, wzrost wynagrodzeń w swojej strategii na rok 2024 ujęło 81 proc. firm. Natomiast tylko 18 proc. z nich przewiduje podwyżki na poziomie 10-20%, a zaledwie 1% przekraczające próg 20%. Najwięcej, bo 63 proc. organizacji planuje zwiększyć wynagrodzenia o mniej niż 10%.

Dla porównania, w roku 2023 wzrosty płac powyżej 10% deklarowało aż 31 proc. firm biorących udział w badaniu Hays. Jak zauważają eksperci ds. rekrutacji, jest to trend zrozumiały w kontekście spadku inflacji oraz niepewności gospodarczej, w jakiej muszą funkcjonować organizacje.Hays Wykres 1

Źródło: Raport płacowy 2023 oraz Raport płacowy 2024, Hays Poland

Rosnące koszty prowadzenia biznesu realnie ograniczyły możliwości firm w kontekście zmian wynagrodzeń. W tym roku pracodawcy będą musieli szukać rozwiązań, które pozwolą im zabezpieczyć w firmie niezbędne kompetencje i jednocześnie będą dopasowane do aktualnych wyzwań organizacji, np. wdrożonych planów oszczędnościowych oraz rosnących kosztów prowadzenia działalności. Stąd też większe podwyżki z dużym prawdopodobieństwem będą zarezerwowane głównie dla najcenniejszych pracowników, posiadających najtrudniejsze do pozyskania kompetencje – zaznacza Agnieszka Kolenda, Dyrektor Wykonawcza w Hays Poland.

PLANY A RZECZYWISTOŚĆ

Jednocześnie analiza wyników badania Hays pokazuje, że pierwotne plany płacowe w późniejszym czasie niejednokrotnie ulegają modyfikacjom. Wzrost wynagrodzeń na rok 2023 planowało bowiem 71 proc. pracodawców, natomiast finalnie na taki krok zdecydowało się 83 proc. organizacji. Na koniec tego roku możemy zatem uzyskać podobny rezultat.

Chociaż na początku 2024 na rynku jest więcej niepewności niż przed rokiem, to perspektywy zawodowe dla specjalistów i menedżerów pozostają pozytywne. Specjaliści są świadomi, że ekspercka wiedza, doświadczenie i umiejętności są w cenie, stąd też ich oczekiwania nie maleją lub maleją w niewielkim stopniu. Wielu z nich czeka na pojawienie się atrakcyjnej oferty pracy, która spełni ich precyzyjne oczekiwania. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że ostrożne plany podwyżkowe firm na przestrzeni roku ponownie zostaną zweryfikowane i zaktualizowane prognozuje Alex Shteingardt, Dyrektor Zarządzający Hays Poland.

JAK SILNA BĘDZIE PRESJA PŁACOWA W 2024?

Badanie Hays pokazuje, że w minionym roku podwyżkę uzyskało 67 proc. specjalistek i specjalistów. Najczęściej nie przekraczała ona 10% oraz wynikała ze standardowych, corocznych ewaluacji wynagrodzeń w firmie lub zmiany miejsca pracy. W obliczu wciąż wysokiej inflacji, nie zaskakuje jednak fakt, że zaledwie 49 proc. respondentów deklaruje satysfakcję z otrzymywanego wynagrodzenia.

Chociaż pracownicy nie obniżają swoich oczekiwań płacowych, to jednak mają świadomość, że w roku 2024 o podwyżkę może być trudniej. Większość respondentek i respondentów oczekuje, że ich wynagrodzenie wzrośnie, natomiast zdecydowana większość spodziewa się podwyżki mniejszej niż 10%. Z kolei aż 39 proc. uważa, że ich płaca nie ulegnie zmianie. Może to świadczyć zarówno o większej niepewności po stronie pracowników, jak i świadomości wyzwań, z jakimi w wyniku trendów gospodarczych mierzą się firmy.

Hays Wykres 2

 Źródło: Raport płacowy 2024, Hays Poland, styczeń 2024

Wciąż jednak co druga osoba planująca zmienić pracę decyduje się na taki krok z uwagi na niesatysfakcjonujący poziom wynagrodzenia. Oznacza to, że pomimo niepewności specjaliści i menedżerowie są na tyle pewni swoich kompetencji, że wychodzą na rynek pracy w celu poszukiwania atrakcyjniejszego wynagrodzenia. Nieszczególnie ograniczają przy tym swoje oczekiwania finansowe.

Prywatność w internecie. Jak chronić siebie przed stalkerami online

Nasze życie jest coraz bardziej eksponowane w internecie. Ochrona prywatności i radzenie sobie ze stalkerami cyfrowymi stają się kluczowymi wyzwaniami. Zrozumienie tych zagrożeń i stosowanie odpowiednich strategii obronnych jest niezbędne dla zachowania bezpieczeństwa w sieci.

Stalking cyfrowy to forma nękania online, która może obejmować ciągłe śledzenie, nękanie lub zastraszanie ofiary przez internet. Stalkerzy mogą wykorzystywać różne platformy cyfrowe, takie jak media społecznościowe, e-maile czy komunikatory mobilne, aby kontrolować i zastraszać swoje ofiary.

Strategie ochrony prywatności online

Oto kilka porad ekspertów z zakresu radzenia sobie ze stalkerami w sieci:

  • Ograniczanie informacji osobistych. Uważaj na to, co publikujesz w internecie, szczególnie jeśli chodzi o dane osobowe.
  • Ustawienia prywatności w mediach społecznościowych. Regularnie aktualizuj swoje ustawienia prywatności, aby kontrolować, kto ma dostęp do twoich postów i danych osobowych.
  • Ostrożność w komunikacji. Bądź ostrożny, odpowiadając na nieznane wiadomości lub e-maile.
  • Silne hasła. Używaj silnych, unikalnych haseł i regularnie je zmieniaj.
  • Świadomość zagrożeń. Rozumienie metod działania stalkerów pomoże ci lepiej chronić swoje dane.

Jak radzić sobie ze stalkerami online

  1. Dokumentowanie dowodów. Zapisuj wszelkie dowody stalkingu, takie jak zrzuty ekranu wiadomości. Co ważne, możesz też zobaczyć usunięte wiadomości na Messenger czy WhatsApp. Korzystaj z odpowiednich narzędzi.
  2. Ograniczanie kontaktu. Nie angażuj się w interakcje ze stalkerem.
  3. Zgłaszanie do władz. W przypadku poważnego nękania, zgłoś sprawę odpowiednim władzom.
  4. Korzystanie z narzędzi blokujących. Wykorzystuj funkcje blokowania na platformach społecznościowych i komunikatorach.
  5. Konsultacje z ekspertami. W skomplikowanych przypadkach, zasięgnij porady prawnej lub konsultacji z ekspertami od cyberbezpieczeństwa.

Vault-Tech.pl jako źródło porad dotyczących prywatności online

Dla tych, którzy szukają konkretnych porad i strategii ochrony swojej prywatności w internecie, serwis Vault-Tech.pl oferuje bogaty zasób informacji i narzędzi. Platforma ta dostarcza praktycznych wskazówek dotyczących zarządzania ustawieniami prywatności, radzenia sobie ze stalkerami online i ogólnego zwiększania cyberbezpieczeństwa. Przeczytaj np. ten poradnik: Socjotechnika. Przykłady i metody ochrony. Kto chce zarobić na twoim strachu?

Dzięki łatwo dostępnym poradnikom i artykułom, Vault-Tech.pl stanowi cenny zasób dla każdego, kto pragnie aktywnie chronić swoją cyfrową obecność.

Podsumowanie

Prywatność w internecie jest cennym zasobem, który wymaga ochrony w obliczu rosnących zagrożeń, takich jak stalking cyfrowy. Poprzez świadome zarządzanie swoją obecnością online, stosowanie odpowiednich narzędzi ochronnych i korzystanie z wiarygodnych źródeł informacji, takich jak Vault-Tech.pl, można efektywnie zabezpieczyć swoje dane osobowe i zachować spokój w cyfrowym świecie.

7 trendów w HR, które warto obserwować

Rynek pracy podlega ciągłym zmianom a pracodawcy powinni być ich świadomi, jeśli chcą budować zespoły osiągające pełnię swoich możliwości. To duże wyzwanie dla działów HR. Zarządzanie zespołami nie odbywa się w próżni, lecz w swoistym miksie stale zmieniających się warunków prawnych, społecznych i technologicznych. Jakie trendy dojrzewają w HR i na które warto zwrócić uwagę już teraz?

  1. DE&I. Skrót, który robi wielką karierę w działach HR, oznacza dostrzeganie i wspieranie kolejnych grup, które ze względu na swe cechy mogą doświadczać dyskryminacji. „Różnorodność, równość i włączanie” obejmować mogą np. pracowników z małymi dziećmi, osoby przed emeryturą, neuroatypowe, imigrantów. Według badania „People at work – A global workforce view 2023” – 53 procent badanych pracowników zauważa rozwój w obszarze CE&I w ich miejscu w pracy w ciągu ostatnich trzech lat.
    – W przeszłości DE&I skupiało się przede wszystkim na zgodności z przepisami – mówi Anna Barbachowska, dyrektorka HR w ADP Polska. – Obecnie coraz częstsze są wewnętrzne regulacje korporacyjne wyprzedzające zapisy prawa, dotyczące najróżniejszych spraw, od wspierania osobistej sytuacji i życia prywatnego pracowników, po kwestie praw obywatelskich i działań antydyskryminacyjnych. Popularny staje się na przykład wolontariat pracowniczy, który może być wykonywany w ramach czasu pracy w wymiarze określonym przez firmę.
  2. Przejrzystość wynagrodzeń. Temat ten staje się coraz głośniejszy w kontekście zwiększania równości wynagrodzeń. Od 2026 roku kraje UE mają czas na uchwalenie przepisów wdrażających postanowienia dyrektywy o jawności płac (pełna nazwa to Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/970 z dnia 10 maja 2023 r. w sprawie wzmocnienia stosowania zasady równości wynagrodzeń dla mężczyzn i kobiet za taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości za pośrednictwem mechanizmów przejrzystości wynagrodzeń oraz mechanizmów egzekwowania), niemniej organizacje i rekruterzy już teraz podejmują działania w tym obszarze. – Jeśli liderzy nie zajmą się już teraz wewnętrznie swoją strategią wynagrodzeń, aby przygotować się na przejrzystość wynagrodzeń, nie będą w stanie wiarygodnie komunikować, ile płacą swoim pracownikom i dlaczego. W przyszłości może to rodzić problemy, bo idea jawności płac znajduje aplauz wśród pracowników – podkreśla Anna Barbachowska.
  3. Etyka i zgodność z przepisami. W obliczu szybkiego rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji, to etyka i zgodność stają się kwestiami, które organizacje muszą mieć na uwadze. Liczne – i wciąż nowe – sposoby korzystania ze sztucznej inteligencji kreują kontekst etyczny dla nowych zastosowań, jak i każą zastanawiać się nad ich zgodnością z dotychczasowymi regulacjami. W grudniu 2023 roku Parlament Europejski osiągnął wstępne porozumienie z Radą Europejską w sprawie aktu o sztucznej inteligencji, który jest pierwszym na świecie tak kompleksowym zbiorem przepisów dotyczących AI. Akt będzie teraz przedmiotem głosowań odpowiednich komisji PE, a następnie całego Parlamentu oraz Rady, zanim stanie się formalnie obowiązującym prawem. – Przepisy będą regulować np. takie kwestie jak obowiązki dostawców oraz użytkowników w zależności od poziomu ryzyka wynikającego ze stosowania AI, ograniczenia w nadużywaniu sztucznej inteligencji, informowanie użytkownika, kiedy ma on do czynienia z AI lub dziełami wygenerowanymi przez AI, jak również ograniczenia w stosowaniu systemów masowego nadzoru czy biometrycznej identyfikacji – mówi Tomasz Czerkies, radca prawny w ADP Polska. – Jak widać, lista potencjalnych zagrożeń i etycznych nadużyć jest długa i będzie się zmieniać w sposób, którego nie możemy dziś jeszcze przewidzieć.
  4. Technologia w służbie HR. Rozwój inteligentnych technologii dotyczy też narzędzi stosowanych w działach HR. Generatywna sztuczna inteligencja służy optymalizacji i automatyzacji zadań kadrowo-płacowych oraz umożliwia, dzięki uwolnieniu czasu, przesuwanie priorytetów HR-owców. Firmy mogą spodziewać się potencjalnej redukcji kosztów, przekształcając czasochłonne zadania w szybkie zadania do wykonania dla doświadczonych asystentów AI. Sztuczna inteligencja już jest wykorzystywana
    w działach HR w zakresie np. naliczania urlopów czy śledzenia czasu pracy, eliminując przy tym błędy ludzkie, rekrutacji czy ocen pracowników, a także onboardingu. Może być także przydatna przy analizie powodów wypowiedzeń, a co za tym idzie, w projektowaniu działań służących utrzymaniu specjalistów w firmie.
  5. Outsourcing zadań kadrowo-płacowych. Konsekwencją rozwoju automatyzacji w działach HR będzie coraz częstsze sięganie po zasoby zewnętrzne w tej dziedzinie. Delegowanie zadań do zewnętrznych firm specjalizujących się w tym obszarze, to naturalna konsekwencja rozwoju technologii i automatyzacji. – Zewnętrzny operator z reguły jest w stanie zapewnić wyższy poziom bezpieczeństwa powierzonych danych i zgodność z aktualnymi przepisami, niż gdyby te zadania miały spoczywać nadal u pracodawcy, jednocześnie zdejmując z pracodawcy odpowiedzialność prawną za potencjalne naruszenia obowiązujących przepisów w tych obszarach – podkreśla Tomasz Czerkies.
  6. Wellness, nagrody i uznanie. Benefity pozapłacowe i kultura feedbacku są szczególnie doceniane przez pracowników. Z tego powodu dostawcy usług HR oferują coraz to nowe narzędzia pozwalające nagradzać i doceniać pracowników. Rynek technologii wellness obejmuje już kilka podkategorii, w tym samopoczucie fizyczne, psychiczne i finansowe. Pracownicy mają do dyspozycji już nie tylko karnety sportowe i pakiety medyczne. Popularne są na przykład systemy punktów pozwalające wymieniać je na bilety do kina czy teatru albo rabaty w sklepach. Firmy oferują pracownikom również dostęp do psychologów i coachów albo do drobnych nagród w zamian za wypełnienie ankiety wewnętrznej. Pomysłowość w tej dziedzinie ograniczona jest tylko strategią firmy i wysokością środków, jakie jest gotowa przeznaczyć na ten cel.
  7. Inwestowanie w umiejętności. Rynek pracy w Polsce jest ostatnio wyjątkowo chłonny, a niedobór rąk do pracy idzie w parze z wciąż dość wysokim odsetkiem osób nieaktywnych zawodowo. Mimo to pracodawcy mają trudności z obsadzeniem stanowisk. Zaobserwować można rozmijanie się systemu edukacyjnego z potrzebami biznesów, nierozwiązane problemy społeczne, jak i siłę stereotypów. Według raportu NIK z 2022 roku, aktywizacja zawodowa osób z niepełnosprawnościami prowadzona przez urzędy pracy była nieskuteczna, a ponad 80 procent osób z orzeczeniami o niepełnosprawności nie pracowało i nie poszukiwało pracy. Na polskim rynku utrwalone jest też zjawisko age’izmu, objawiające się stronniczością przy rekrutacji wobec osób po pięćdziesiątce oraz pomijanie ich przy szkoleniach i awansach. Zamiast skupiać się wyłącznie na znalezieniu wymarzonych pracowników, pracodawcy powinni traktować priorytetowo rozwój pożądanych umiejętności wśród dotychczasowego personelu, jak i nowo zatrudnianych osób. Anna Barbachowska zwraca uwagę na zapotrzebowanie na umiejętności miękkie. – Są one często niedoceniane w miejscu pracy, pomimo ich kluczowej roli w budowaniu relacji i rozwijaniu empatii. Firmy, które priorytetowo traktują te umiejętności, wzmacniają je i rozwijają u swoich pracowników, odniosą sukces – wskazuje.

Czym jest Odoo? Poznaj oprogramowanie do zarządzania biznesem

W dzisiejszym dynamicznym środowisku biznesowym przedsiębiorstwa poszukują narzędzi, które nie tylko zautomatyzują codzienne operacje, ale także dostarczą elastyczne rozwiązania, przynoszące realne korzyści. Odpowiedzią na te oczekiwania jest Odoo – kompleksowe oprogramowanie, które rewolucjonizuje sposób, w jaki przedsiębiorstwa zarządzają swoimi procesami biznesowymi.

Integracja Kluczowych Obszarów Biznesowych

Odoo wyróżnia się zdolnością do integracji kluczowych obszarów biznesowych, takich jak sprzedaż, magazyn, finanse, marketing i wiele innych. Ta wszechstronność sprawia, że firma może efektywnie zarządzać różnorodnymi aspektami swojej działalności, korzystając z jednego, spójnego systemu.

Więcej informacji na temat Odoo znajdziesz na: https://www.4biznes.eu/b-czym-jest-odoo-43

Automatyzacja Procesów Biznesowych

Jedną z głównych zalet Odoo jest pełna automatyzacja procesów biznesowych. Dzięki temu przedsiębiorstwo może zminimalizować czas i nakłady na powtarzalne zadania, skupiając się jednocześnie na strategicznych aspektach rozwoju. Odoo umożliwia także monitorowanie i analizę kluczowych wskaźników wydajności, co jest kluczowe dla skutecznego zarządzania.

Elastyczność Dostosowania do Indywidualnych Potrzeb

Inną istotną cechą Odoo jest jego elastyczność. Oprogramowanie to jest dostosowywalne do indywidualnych potrzeb każdej firmy, co oznacza, że może być skonfigurowane zgodnie z unikalnymi wymaganiami branżowymi i operacyjnymi. Bez względu na to, czy firma jest małym przedsiębiorstwem czy dużą korporacją, Odoo dostarcza rozwiązania dostosowane do skali działalności.

Łatwy Dostęp do Kluczowych Danych

Szybkie podejmowanie decyzji biznesowych wymaga łatwego dostępu do danych. Odoo umożliwia śledzenie i analizowanie kluczowych informacji w czasie rzeczywistym. To sprawia, że przedsiębiorstwa są gotowe na dynamiczne zmiany rynkowe i mogą podejmować trafne decyzje w oparciu o aktualne informacje.

Inwestycja w Przyszłość Firmy

Wdrożenie Odoo to inwestycja w przyszłość firmy. Oprogramowanie to nie tylko zwiększa efektywność operacyjną, ale także stwarza możliwości rozwoju. Dzięki Odoo przedsiębiorstwa stają się bardziej konkurencyjne, zdolne do szybkiego reagowania na zmiany i adaptacji do nowych warunków rynkowych.

Aby dowiedzieć się więcej odnośnie możliwości systemu Odoo, odwiedź: https://www.4biznes.eu/b-odoo-automatyzuje-i-przyspiesza-procesy-sprzedazowe-w-muscat-50

Odoo Enterprise nie ma specjalnych wymagań sprzętowych.  Odoo ERP może działać na stosunkowo skromnym sprzęcie. Z drugiej strony niektórzy z naszych większych klientów wolą solidne (i drogie) konfiguracje sprzętu. To, co sprawdzi się najlepiej, zależy od konkretnych wymagań i podejścia. Nie możemy uogólniać konfiguracji serwerów na podstawie liczby użytkowników Odoo. Parametr ten nie określa dokładnie wymaganej mocy obliczeniowej. Odoo to najbardziej skalowalna aplikacja biznesowa na świecie.

Odkryj Potencjał Odoo

Odkryj potencjał, jaki niesie ze sobą Odoo, i unikaj ograniczeń tradycyjnych systemów. To oprogramowanie nie tylko ułatwia codzienną pracę, ale również stawia przedsiębiorstwa na ścieżkę do zrównoważonego rozwoju. Niezależnie od branży i skali działalności, Odoo oferuje kompleksowe i elastyczne rozwiązania, które umożliwiają firmie osiągnięcie nowego poziomu efektywności i konkurencyjności na rynku.

Frankowicze nie odpuszczają. Sądy przeżyją prawdziwy szturm

Banki muszą przygotować się na ostrzejszą ofensywę. Spraw frankowych będzie nawet o 30 proc. więcej niż w ub.r.

Szacuje się, że do tej pory ok. 10-15% frankowiczów wystąpiło na drogę sądową. Widać też, że w pierwszej instancji klienci wygrywają sporo ponad 90% spraw. To stanowi zachętę do złożenia powództwa dla innych osób. Wprawdzie banki proponują ugody, ale – zdaniem dużej części ekspertów – wciąż nie są one zbyt korzystne. Do tego dla przyspieszenia postępowań należy wprowadzić pewne zmiany proceduralne i organizacyjne w sądach, na co wskazują prawnicy. I dodają, że w tym roku należy przede wszystkim spodziewać się dwucyfrowego r/r wzrostu liczby pozwów – nawet na 30% poziomie, bo okoliczności są wyjątkowo sprzyjające dla kredytobiorców. Do tego eksperci twierdzą, że banki reagując na ww. sytuację, mogą być w tym roku skłonniejsze do zawierania ugód.

Dwucyfrowy wzrost liczby spraw

Według różnych szacunków, o sądowe rozstrzygnięcie sporu z bankiem zażądało do tej pory dopiero ok. 10-15% wszystkich frankowiczów. Radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo spodziewa się, że w tym roku znacząco zwiększy się liczba pozwów składanych przez niezadowolonych kredytobiorców. Zdaniem eksperta, wzrost może wynieść nawet 30% rdr. Banki, które oferują mało atrakcyjne warunki ugód, przyczyniają się do większej aktywności frankowiczów w sądach. Z tą opinią zgadza się Michał Włodarczyk, asystent w Katedrze Zarządzania Ryzykiem i Ubezpieczeń Instytutu Finansów Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

– Obecnie frankowicze wygrywają ok. 97% spraw. To razem z korzystnym wyrokiem TSUE może zachęcić nawet 200 tys. kredytobiorców do walki z bankami w 2024 roku. Nadciąga więc tsunami powództw, które w przeważającej większości zostaną rozstrzygnięte na niekorzyść banków. Oczywiście rodzi to ryzyko przeciążenia sądownictwa, które będzie wymagało zasilenia kadrowego. Bez znacznych zmian, czas rozpatrywania pozwów będzie się wydłużał, ale nie powinno to wpłynąć na ostateczne wyroki. Jedynie banki mogą próbować zahamować tempo ww. wzrostu, chociażby proponując korzystniejsze ugody, by uniknąć angażowania w sprawę sądów – uważa ekspert z UE w Krakowie.

Polityka wejdzie w drogę frankowiczom

Michał Włodarczyk zauważa również, że frankowicze oczekują od nowego rządu realizacji obietnic wyborczych, które dotyczą przyspieszenia procesów sądowych w ich sprawach. Wylicza, że rząd Donalda Tuska powinien skrócić czas oczekiwania na pierwszą rozprawę do maksymalnie czterech miesięcy i rezygnować z posiedzeń przygotowawczych.

– Planowane jest również ograniczenie postępowania dowodowego, aby usprawnić przewód sądowy. To wszystko są procesy korzystne dla kredytobiorców, bo to oni głównie wygrywają w sądach. Po drugiej stronie jest nacisk w celu stworzenia ustawy frankowej. Tylko jej tworzenie przypadłoby idealnie na wybory samorządowe. Jakiekolwiek więc wady tej ustawy zostałyby władzy wytknięte, a takie problemy przy napiętych terminach i dużej presji sektora bankowego są więcej niż pewne – dodaje ekspert z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Z kolei dr hab. Aneta Hryckiewicz, prof. Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, nie spodziewa się, że w 2024 roku zmienią się okoliczności systemowe, które będą miały znaczenie dla frankowiczów. Ekspertka przypomina, że kadencja przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) zakończy się w 2028 roku, a jak dotąd nie udało mu się podjąć skutecznych działań w temacie sporów frankowych.  Przewiduje jednak, że presja rządzących wywierana na sądach, by orzekały na korzyść kredytobiorców, może być mniejsza niż w zeszłych latach.

Korzystne orzecznictwo TSUE

– Z pewnością orzecznictwo unijne wpływa na zachęcanie frankowiczów do pójścia do sądów. Należy również wziąć pod uwagę, że stopy procentowe w Polsce były na wysokim poziomie, w związku z tym nie opłacało się frankowiczom zawierać ugód z bankami, gdyż musieliby uiszczać dużo wyższe raty w złotym, aniżeli obecnie płacą we frankach. Niektóre banki oferowały też niekorzystne warunki przeliczenia kredytów z franków na złotego. Sytuacja ta jednak może się zmieniać wraz z obniżką stóp procentowych – mówi dr hab. Hryckiewicz.

Natomiast adwokat Milena Mocarska z Kancelarii MBM Legal również nie spodziewa się daleko idących zmian systemowych, które będą skutkowały nowym uregulowaniem sytuacji frankowiczów. – W mojej ocenie, czas na rozwiązanie w ten sposób problemu już minął. Ukształtowała się stabilna linia orzecznicza w tych sprawach. Kredytobiorcy wzięli sprawy w swoje ręce i masowo występują do sądów, poszukując ochrony swoich praw. Orzeczenie ustalające nieważność umowy kredytu prowadzi do zapewnienia należytej ochrony konsumentowi. Z pewnością żadne rozwiązanie systemowe nie byłoby dla kredytobiorców bardziej korzystne niż wyrok sądu ustalający nieważność umowy – mówi mec. Mocarska.

Ekspertka przewiduje, że banki będą kontynuowały dotychczasową strategię działania, a więc będą proponowały niepodlegające negocjacjom ugody. – Nie spodziewam się, by banki stały się w tym zakresie bardziej elastyczne i by dążyły do polubownego zakończenia sporów. One raczej dążą do zniechęcenia do wystąpienia na drogę sądową. Możliwość zawarcia korzystnej ugody po złożeniu pozwu zapewne zwiększyłaby liczbę wpływających spraw. Z kolei perspektywa długiego oczekiwania na wyrok nadal zniechęca wielu frankowiczów do podjęcia działań prawnych zmierzających do ustalenia nieważności umowy kredytu – dodaje ekspertka z MBM Legal.

Banki pójdą na większe ustępstwa

Większość ekspertów jest zgodnych co do tego, że w najbliższych miesiącach do wydziałów cywilnych wpłynie bardzo wiele pozwów od frankowiczów. Za rosnącą liczbą spraw nie nadąża jednak odpowiednia liczba orzeczników. Mecenas Adrian Goska nie spodziewa się, by liczba sędziów miała jakoś drastycznie wzrosnąć. Przewiduje jednak, że możliwe są niewielkie ulepszenia, takie jak sprawniejsze zarządzanie sprawami czy zwiększone wykorzystanie technologii. Wskazuje też, że samo zwiększenie liczby orzeczników to za mało – potrzebne jest również poszerzanie ich kompetencji w obszarze zarządzania i organizacji pracy. Do tego adwokat Milena Mocarska wskazuje, że dodatkowych rąk do pracy potrzebuje np. XXVIII Wydział Cywilny w Sądzie Okręgowym w Warszawie, tzw. wydział frankowy. Dla usprawnienia postępowań konieczne jest także wzmocnienie obsady sekretariatów sądowych, które wykonują większość pracy – przynajmniej na tym początkowym etapie, ale nie tylko.

– Banki będą coraz bardziej skłonne do rozpoczynania negocjacji już po złożeniu pozwu do sądu. Ten krok ma na celu ograniczenie liczby otwartych spraw sądowych, które mogą generować dodatkowe koszty i negatywnie wpływać na wizerunek banków. W obliczu rosnącej liczby postępowań sądowych banki będą dążyć do minimalizowania swoich strat. Jednym ze sposobów na osiągnięcie tego celu może być unikanie składania apelacji, gdyż wynikające z tego koszty sądowe dla banków są znaczące. Wynoszą bowiem 5% wartości przedmiotu, podczas gdy frankowicz, jako konsument, ponosi jedynie koszt wpisu sądowego w wysokości 1000 zł. Zmniejszenie liczby apelacji będzie też strategicznym ruchem banków, mającym na celu ograniczenie dalszych kosztów prawnych i operacyjnych – przewiduje ekspert z Kancelarii SubiGo.

Do tego mec. Goska prognozuje, że banki mogą uznać, iż zawarcie ugód z frankowiczami, nawet jeśli wiąże się z pewnymi ustępstwami, będzie korzystniejsze niż ryzyko ponoszenia wysokich kosztów sądowych i niepewności związanej z długotrwałymi procesami. – W 2024 roku banki prawdopodobnie będą stosować bardziej pragmatyczną strategię wobec frankowiczów – konkluduje ekspert.

Przywłaszczenie mienia przez pracownika – definicja, konsekwencje i środki ochrony

Przywłaszczenie mienia przez pracownika to problem, z którym może zetknąć się każde przedsiębiorstwo, niezależnie od branży czy wielkości. Zrozumienie, czym jest to przestępstwo, jakie niesie za sobą konsekwencje, a także jak można się przed nim bronić, to kluczowe kwestie dla każdego przedsiębiorcy i pracownika.

Definicja i charakterystyka przywłaszczenia mienia

Przywłaszczenie mienia to działanie polegające na bezprawnym przypisaniu sobie praw do rzeczy lub środków finansowych, które faktycznie należą do pracodawcy. Może to przybierać różne formy – od zabrania drobnego sprzętu biurowego po nieuprawnione dysponowanie środkami firmy.

Wykrycie tego typu działań wymaga czujności i zrozumienia schematów, które mogą na nie wskazywać. Do objawów należą niezgodności w dokumentacji, niespodziewane braki w zasobach, czy niejasności w sprawozdaniach finansowych.

Konsekwencje przywłaszczenia mienia

Przywłaszczenie mienia jest przestępstwem, za które mogą grozić surowe konsekwencje prawne, w tym kary grzywny, a w poważniejszych przypadkach – kara pozbawienia wolności. Wszystko zależy od skali przestępstwa i szkody, jaką poniosła firma.

Oprócz bezpośrednich strat finansowych, przywłaszczenie mienia może mieć negatywny wpływ na atmosferę w miejscu pracy, powodując spadek zaufania między pracownikami oraz między pracownikami a kierownictwem. Zaburzenia w relacjach zawodowych mogą prowadzić do zmniejszenia wydajności pracy, a także do problemów z rekrutacją i retencją talentów.

Środki ochrony i profilaktyki

Zapobieganie przywłaszczeniu mienia to kwestia odpowiednich procedur wewnętrznych, w tym audytów, monitoringu i klarownego definiowania obowiązków i uprawnień pracowników. Regularne przeglądy i kontrola wewnętrzna mogą znacznie zmniejszyć ryzyko wystąpienia nieprawidłowości.

Budowanie świadomości wśród pracowników na temat konsekwencji przywłaszczenia mienia i promowanie etyki pracy to również istotne elementy profilaktyki. Szkolenia dotyczące zasad etyki zawodowej i konsekwencji prawnych nieuczciwego postępowania mogą skutecznie przeciwdziałać takim zjawiskom.

Przedstawienie konkretnych przykładów i studiów przypadków może pomóc zrozumieć mechanizmy przywłaszczenia mienia i skutki, jakie może ono przynieść. Analiza takich sytuacji pozwala również na lepsze zrozumienie skuteczności wprowadzanych środków ochronnych.

Podsumowanie

Przywłaszczenie mienia przez pracownika to poważne wyzwanie dla każdego przedsiębiorstwa. Zrozumienie tego, czym jest to przestępstwo, jakie niesie za sobą konsekwencje i jak można się przed nim chronić, to kluczowe elementy w zarządzaniu ryzykiem w każdej firmie. Świadomość, odpowiednie procedury, kultura oparta na zaufaniu i edukacja to fundamenty, które pomogą zminimalizować ryzyko i ochronić zarówno mienie firmy, jak i relacje w zespole. Przywłaszczenie mienia to nie tylko zagrożenie finansowe, ale także wyzwanie dla kultury organizacyjnej, dlatego jego zapobieganie powinno być integralną częścią strategii każdej firmy.

Więcej informacji na ten temat mogą Państwo znaleźć w artykule na temat przywłaszczenia mienia Kancelarii Chmielniak Adwokaci.

Silna gospodarka USA pozwala pozostać Fed-owi na kursie restrykcyjnym

Dane o PKB z USA były jednymi z ostatnich ważnych liczb, które rynek poznał przed przyszłotygodniowym posiedzeniem Rezerwy Federalnej. Wzrost o 3,3 proc. był imponujący. To rezultat w ujęciu rocznym za IV kwartał, annualizowany i wyrównany sezonowo. Cyfry te pokazują jasno, że gospodarka amerykańska nadal w ostatnich miesiącach osiągała dobre rezultaty, w szczególności kiedy porównamy ten wynik do tych osiąganych przez inne obszary walutowe.

Dane o PKB zwiększają prawdopodobieństwo realizacji scenariusza „miękkiego lądowania” dla koniunktury w USA. Nie oznacza to jednocześnie, że mocniejsze spowolnienie w kolejnych miesiącach nie jest prawdopodobne. Czwartkowa publikacja jedynie oddala wizję głębokiej recesji, która byłaby konsekwencją wcześniejszych, dynamicznych podwyżek stóp procentowych.

Silna gospodarka pozwala Fed-owi być wciąż restrykcyjnym bankiem centralnym i pozostać na tym kursie jeszcze przez pewien czas. Spadająca inflacja będzie jednak stanowić argument za łagodzeniem warunków monetarnych w niedalekiej przyszłości. Gdyby jednak dane makro były zdecydowanie gorsze, presja na obniżki byłaby z pewnością jeszcze większa.

Inne banki centralne, głównie EBC, nie mają tak komfortowej sytuacji. Tu kontynuacja restrykcyjnej polityki monetarnej będzie zdecydowanie bardziej bolesna. Europa jest w stagnacji. W strefie euro działają efekty specjalne. Słaby wzrost wynika w głównej mierze z wyższych cen energii, które są następstwem wybuchu wojny. W USA mocno ekspansywna polityki fiskalna nie jest bez znaczenia i wspiera wzrost. Amerykańska gospodarka ma również strukturalną przewagę wzrostu po okresie pandemii. Z kolei odbicie koniunktury w Chinach po zniesieniu restrykcji covidowych znajduje się wciąż poniżej potencjału.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Jacek Łęgiewicz wiceprezesem Związku Cyfrowa Polska

Związek Cyfrowa Polska, który reprezentujące polską branżę cyfrową, poinformował o powołaniu Jacka Łęgiewicza na stanowisko wiceprezesa. Ekspert wesprze prezesa Michała Kanownika w kierowaniu pracą organizacji oraz włączy się w projekty związane z transformacją cyfrową polskich firm i budową higieny cyfrowej. Zaangażuje także branżę w działania wspierające zrównoważony rozwój społeczeństwa w świecie cyfrowym.

Jacek Łęgiewicz jest aktywny w samorządzie gospodarczym branż elektroniki i IT od 2005 roku. W Cyfrowej Polsce zasiada z ramienia firmy Samsung Electronics Polska, gdzie jest dyrektorem ds. korporacyjnych. Dotychczas pełnił funkcję Członka Zarządu Cyfrowej Polski. Teraz – decyzją prezesa organizacji – został mianowany na wiceprezesa. – To ekspert, który doskonale zna polską branżę cyfrową, jej wyzwania oraz potrzeby. A dziś w dobie dynamicznego rozwoju tego sektora, potrzebujemy właśnie takich przedstawicieli, którzy pomogą wzmocnić głos branży w kraju, a także włączyć sektor w prace na rzecz cyfrowych zmian o charakterze gospodarczym i społecznym – mówi Michał Kanownk.

Nowa rola Związku

Jak wyjaśnia prezes Cyfrowej Polski, taka decyzja została podjęta w związku z dynamicznym rozwojem organizacji. Związek ma również intensywniej wspierać transformację cyfrową polskich firm, w tym wspomagać je w kwestiach związanych z bezpieczeństwem cyfrowym, a także angażować się w działania związane z budowaniem w społeczeństwie wiedzy o higienie cyfrowej. Będą to jedne z zadań, których podejmie się Jacek Łęgiewicz w roli wiceprezesa. – W czasach, gdy nowe technologie rewolucjonizują naszą pracę, musimy edukować przedsiębiorców, przedstawicieli administracji państwowej, a także obywateli w dziedzinie cyfryzacji. Zrozumienie technologii to klucz do jej efektywnego i bezpiecznego wykorzystania. Cieszę się, że będę mógł pokierować projektami, które będą do tego dążyły – podkreśla Jacek Łęgiewicz.

Jednym z jego priorytetów będzie również angażowanie środowiska cyfrowego do działania na rzecz  budowy demokratycznego i egalitarnego rynku cyfrowego. W jego opinii dziś również na sektorze leży odpowiedzialność, by wspierać zrównoważony rozwój społeczeństwa.

Obecnie we władzach organizacji zasiada jeszcze dwóch Członków Zarządu. To Marta Kokoszka, przedstawicielka Amazon Web Services, oraz Włodzimierz Ossowski z Action S.A.

Dług publiczny będzie wysoki

W bieżącym roku deficyt budżetowy może sięgnąć wysokich poziomów, prawdopodobnie zbliży się do 200 miliardów złotych. Złożono bogate obietnice wyborcze – jak chociażby kontynuowanie programu 500+, jego zwiększenie do 800 złotych, ale także wzrost wynagrodzeń dla sektora budżetowego, dla oświaty, wprowadzenie tzw. babciowego, a także rozważane wprowadzenie tzw. renty wdowiej. Przedłużono też zerowy VAT na żywność, co jest sporym kosztem dla budżetu. Dlatego Polska będzie najpewniej zwiększać zadłużenie – nie tylko na rynku krajowym, ale także na rynkach zagranicznych. Obecnie około 1/4 naszego długu to właśnie dług zagraniczny. Zagrożenie jest takie, że w przypadku wzrostu kursów walutowych koszty obsługi tego długu będą rosły. Te wszystkie czynniki pokazują, że trudno będzie spełnić obietnice wyborcze, a jednocześnie utrzymać finanse publiczne w ryzach.

– Dług publiczny w Polsce jest na dosyć zarządzalnych poziomach. Jeżeli spojrzymy na metodologię unijną, polski dług instytucji rządowych i samorządowych wg ostatnich danych sięgnął niewiele poniżej 50% PKB – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista COFACE w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – To jest poziom, który jest niższy niż w wielu innych krajach europejskich, takich jak Grecja, Włochy, ale też niższy od średniej unijnej. Wynosi ona dla wszystkich krajów Unii Europejskiej ponad 80%, a dla krajów w strefie euro przekracza 90%. To stawia Polskę w dość dobrym świetle – natomiast pamiętajmy, że mamy jednak dużo tak zwanego długu ukrytego. Możemy się zbliżać w kolejnych latach – w związku z większymi potrzebami pożyczkowymi – do niebezpiecznego poziomu. Przypomnę, że w Konstytucji ten poziom jest zapisany poniżej 60% PKB. To jest stabilizująca reguła wydatkowa – trzeba też brać pod uwagę, że jesteśmy oceniani przez rynki zagraniczne i przez inwestorów. Z pewnością im niższy dług, tym lepiej dla postrzegania naszego kraju – ale także dla kosztów finansowania. Poziom rentowności obligacji krajowych przekracza 5% – to co prawda niższy poziom niż w połowie października zeszłego roku, kiedy rentowność naszych obligacji przekraczała 6%, ale nadal rząd polski musi płacić wysoko za finansowanie. Do tego przed nami w tym roku wybory samorządowe, a w przyszłym prezydenckie. To na pewno będzie czynnik, który będzie sprawiał, że obecni rządzący będą chcieli spełniać obietnice wyborcze – a to będzie miało wpływ na budżet państwa i wysokość długu publicznego – analizuje Sielewicz.

EBC nie obniża stóp, ale otwiera drzwi

Strefa euro nie weszła w tryb obniżek stóp procentowych. Należy pamiętać, że ostatni wzrost stóp miał miejsce we wrześniu. Cykl podwyżek w strefie euro kończył się bowiem dużo później niż w Polsce.

Posiedzenie EBC

Wczorajsze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego nie zaskoczyło. Rynek oczekiwał braku zmian stóp procentowych i dostał. Oczekiwał potwierdzenia, że na obniżki będzie trzeba poczekać i dostał. Nie dostał niestety jasnych wskazówek i mimo że wszyscy słuchaliśmy tej samej wypowiedzi pani Christine Lagarde, wnioski na ten temat analitycy mają różne. Część wskazuje, że obniżki możliwe są już w kwietniu. Dominuje scenariusz czerwcowy, ale nie brakuje też głosów o możliwej obniżce stóp dopiero w lipcu. Problem z tego typu prognozami zawsze jest taki sam. Są mocno zależne od tego, co stanie się po drodze. Jeżeli będziemy oglądali słabsze dane gospodarcze, będą one uwiarygadniać przyspieszone obniżki stóp procentowych. W rezultacie zaczyna się powoli sprzężenie na rynku. Im słabsze dane, tym słabsze euro. Dodatkowo im słabsze dane, tym szybciej obniżki stóp, czyli słabsze euro.

PKB w USA wyższe od oczekiwań

Wczoraj poznaliśmy również dane zza oceanu. PKB w USA podawane jest niestety w wersji annualizowanej. PKB tak podawane rośnie o 3,3% względem 2% oczekiwanych. Dzięki temu, zamiast dowiadywać się, jak zmieniała się faktycznie gospodarka, dowiadujemy się, jak zmieniłaby się gospodarka, gdyby cały rok był taki jak ostatni kwartał. W rezultacie odchylenia od oczekiwań w parametrze są wyjątkowo wysokie jak na przewidywania PKB. Jest to po prostu w przybliżeniu czterokrotność błędu oczekiwań względem kwartału. Z kolei PKB wyższy o 0,3% od oczekiwań to nadal byłby dobry wynik, który uzasadniałby umocnienie się dolara względem euro wczoraj, ale wygląda już mniej imponująco niż 1,3% we wskaźniku annualizowanym.

Turcja podnosi stopy procentowe

W Turcji stopa procentowa wzrosła o 2,5%. Brzmi to, jak bardzo duży wzrost do momentu, kiedy nie dowiemy się, że wzrost był z 42,5% na 45%. Powodem podnoszenia stóp jest oczywiście walka z inflacją. Ta z kolei w ostatnim czasie rośnie. Dodatkowym problemem będzie jeszcze kwestia tzw. bazy. Zaczynamy wchodzić w miesiące, które będą odnosić się do zeszłorocznego dołka inflacyjnego. W rezultacie parametr rocznego wzrostu odnoszący się do niższych poziomów siłą rzeczy będzie prawdopodobnie wyższy, co wcale nie będzie znaczyło o bezskuteczności obecnych działań.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Sprzedaż pożyczek w grudniu – analiza FRRF

W grudniu instytucje pożyczkowe, z wyłączeniem firm oferujących płatności odroczone, przyznały 330 tys. pożyczek na łączną kwotę 1,139 mld zł – wynika z analizy Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego na podstawie danych CRIF. Odnotowane wyniki są zbliżone do odczytów za listopad, z kolei w relacji rok do roku branża odnotowała wzrost o 8,1 proc. w ujęciu liczbowym i 7,5 proc. spadek w ujęciu wartościowym.

Ostatnie dwa miesiące roku charakteryzują się zwykle wyższą sprzedażą pożyczek. Okres okołoświąteczny także w 2023 roku przyniósł relatywnie dobre wyniki dla sektora instytucji pożyczkowych. Liczba odpytań ws. klientów aplikujących o pożyczkę wyniosła w grudniu 1,029 mln szt., tj. o 0,7 proc. mniej niż w listopadzie 2023 i o 16,9 proc. więcej niż w grudniu 2022 roku, co potwierdza wysoki popyt na finansowanie pozabankowe.

Sprzedaż pożyczek w ujęciu liczbowym zamknęła się na poziomie 330 tys. wobec 329 tys. miesiąc wcześniej (+0,3 proc.) i 305 tys. w analogicznym miesiącu poprzedniego roku (+8,1 proc.). Z kolei wartość udzielonego finansowania sięgnęła kwoty 1,139 mld zł w grudniu w porównaniu do 1,149 mld zł w listopadzie (-0,9 proc.) i 1,232 mld zł w grudniu 2022 (-7,5 proc.).

Jak podkreśla FRRF, sektor pożyczkowy nadal znajduje się w fazie głębokich zmian. Z początkiem nowego roku w życie weszła ostatnia transza przepisów tzw. „ustawy antylichwiarskiej”, która obejmuje instytucje pożyczkowe nadzorem KNF. Fakt ten wpłynie na krajobraz branży, gdyż mniejsze firmy mogą nie sprostać kosztom związanych z prowadzeniem działalności regulowanej i mogą w najbliższym czasie zniknąć z rynku. Warto zauważyć, że po 1 stycznia 2024 r. w rejestrze instytucji pożyczkowych prowadzonym przez KNF pozostało 104 podmioty, podczas gdy jeszcze na koniec grudnia 2023 r. widniało w nim 420 firm.

Rynek BNPL na dużym plusie

Choć część operatorów BNPL, podobnie jak tradycyjne firmy pożyczkowe, także znalazło się pod nadzorem KNF, to fakt ten nie wpłynął w znaczący sposób na poziom sprzedaży płatności odroczonych. W listopadzie, za który są dostępne najnowsze dane CRIF, dostawcy finansowania w formule buy now, pay later odnotowali 1,21 mln transakcji na kwotę 412,5 mln złotych, co w porównaniu do listopada 2022 r. oznacza wzrost o 40,5 proc. w ujęciu liczbowym i 34 proc. wzrost w ujęciu wartościowym. Na tak dobre wyniki rynku wpływ w dużej mierze miały z pewnością listopadowe promocje organizowane z okazji Black Friday czy Cyber Monday. Dwucyfrowe dynamiki wzrostu rynek odnotował bowiem nie tylko w ujęciu rocznym, ale także miesięcznym: 19,1 proc. pod względem liczby transakcji oraz 12,8 proc. pod względem kwoty udzielonego finansowania. Liczba klientów korzystających z płatności odroczonych wyniosła w listopadzie około 530 tysięcy. Wartość pojedynczej transakcji szacuje się na 341 złotych.

Rynek najmu osiągnął równowagę?

Koniec roku na rynku najmu nie zaskoczył i przyniósł przewidywane spowolnienie. Sezonowa tendencja spadkowa widoczna była zarówno w niższej o 13% m/m liczbie wyszukiwań, jak i najniższej w ciągu roku liczbie dodanych nowych ofert. Z kolei średnie stawki czynszów utrzymały się na poziomie ok. 3600 zł. Analizując cały 2023 rok widać, że rynek najmu powrócił do równowagi. Czy utrzyma ją w 2024 roku?

Ostatni kwartał roku to zazwyczaj okres sezonowego spowolnienia na rynku najmu. Grudzień 2023 roku nie był wyjątkiem, a spadek aktywności widoczny był zarówno po stronie wynajmujących, jak i najemców. W tym czasie dodano o 23% mniej nowych ogłoszeń niż miesiąc wcześniej i równocześnie najmniej w ciągu całego 2023 roku. Warto jednak zwrócić uwagę, że pomimo chwilowego spadku podaży mieszkań na wynajem, baza dostępnych ofert w większości miast była w grudniu o ponad 50% większa niż jeszcze rok temu.

Chwilowa tendencja spadkowa na rynku najmu w ostatnim miesiącu roku widoczna była także w liczbie zamkniętych ofert (-14% m/m) oraz w o ponad 20% niższym poziomie rotacji, czyli liczbie nowych w stosunku do listopada ofert, ale zamkniętych przed końcem miesiąca (5,1 tys. względem 6,5 tys.). Co ciekawe, w grudniu o 5% m/m wzrosła liczba reaktywowanych ofert. A to może świadczyć o tym, że część wynajmujących ponownie skierowała swoje mieszkania na rynek najmu, licząc na zwiększone zainteresowanie najemców na początku 2024 roku.

Wraz z nadejściem roku nowego wielu najemców decyduje się na zmianę dotychczasowego mieszkania i poszukiwanie korzystniejszych ofert pod względem lokalizacji, ceny czy wybranych parametrów. Dlatego zazwyczaj w pierwszych miesiącach roku obserwujemy na rynku najmu wzrost aktywności i odbicie po spokojnej końcówce roku – podkreśla Karolina Klimaszewska, starsza analityczka Otodom.

Ceny wyhamowały, ale…

Niższe o 13% względem listopada zainteresowanie najemców w grudniu zatrzymało wzrost cen najmu. W ostatnim miesiącu roku średnia stawka ofertowa czynszu utrzymała się na poziomie ok. 3600 zł. Najmniej, bo średnio do 2 tys. zł musieli zapłacić poszukujący mieszkania na wynajem w Kielcach i w Bydgoszczy. Niezmiennie najdrożej było w Warszawie, gdzie najemcy musieli się liczyć z wydatkiem przekraczającym średnio 5 tys. zł. Natomiast w miastach takich jak Katowice, Lublin czy Rzeszów średnie stawki najmu oscylowały wokół 2,5-2,6 tys. zł.

Rynek najmu

W ujęciu rocznym można mówić o umiarkowanym, 5-procentowym wzroście średnich cen najmu. Jednak kwota najmu w przeliczeniu na mkw., zwiększyła się o 7% r/r. W 2023 roku skurczyła się bowiem liczba oferowanych mieszkań w cenach od 20 do 50 zł/mkw., a wzrósł udział  mieszkań w przedziale cenowym 50-65 zł/mkw. i powyżej 65 zł/mkw.

Oferowane na rynku najmu mieszkania stają się coraz bardziej kompaktowe przy zachowaniu określonej liczby pokoi. Ponad to, stawki za mkw. wzrosły w porównaniu do ubiegłego roku, a to oznacza, że pomimo stosunkowo niewielkiego wzrostu średnich cen czynszów r/r , najemcy w przyjętym budżecie mogą sobie pozwolić na wynajem mniejszego mieszkania niż rok temu – tłumaczy Karolina Klimaszewska z Otodom.

Przyszłość pod znakiem zapytania

Po okresie pandemii oraz wybuchu wojny na Ukrainie widać, że rynek najmu w 2023 roku odzyskał równowagę i wrócił do swojego klasycznego cyklu funkcjonowania. Baza dostępnych ofert mieszkań na wynajem odbudowała się i była porównywalna to tej z 2028 i 2019 roku. Natomiast popyt kształtował się podobnie jak w „standardowych” latach. Czy w 2024 roku możemy się zatem spodziewać dalszej stabilizacji na rynku najmu?

Sytuacja na rynku najmu jest silnie związana z sytuacją na rynku sprzedaży mieszkań. Wciąż bowiem najczęściej traktujemy wynajem jako „przystanek” na drodze do własnego M. Im więc korzystniejsza sytuacja kredytobiorców, tym więcej osób decyduje się na zakup nieruchomości dla siebie lub jako inwestycję pod wynajem. Dostępność kredytów hipotecznych to więc jeden z czynników, który na pewno będzie miał wpływ na rynek najmu w 2024 roku – podsumowuje Karolina Klimaszewska, Otodom.

EBC osłabiło euro

Europejski Bank Centralny samą decyzją o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie nie zaskoczył rynków. Wciąż refinansowa wskazuje 4,5 proc. a depozytowa 4,0 proc. Christine Lagarde co prawda podkreśliła, że jest to przedwczesne, aby dyskutować o obniżkach, jednak zaznaczyła, że Rada zauważa stabilizację dynamiki płac. Ten czynnik spowodował prawdopodobnie, że euro osłabiło się. Z drugiej strony na korzyść dolara zadziałał pozytywny odczyt annualizowanego PKB za IV kwartał, który wypadł lepiej od oczekiwań. Kurs EUR/USD zbliżył się dziś rano do poziomu 1,08 i znalazł się najniżej od 13 grudnia.

W komunikacie EBC powtórzono kluczowe przesłanie z połowy grudnia. Instytucja nadal zakłada, że poziom stóp procentowych powinien pozostać wysoki przez wystarczająco długi okres, aby polityka monetarna w istotny sposób przyczyniła się do powrotu inflacji do celu 2 proc. Podkreślono, że dalsze decyzje będą uzależnione od danych. Podczas konferencji prasowej szefowa Lagarde powiedziała, że w Radzie Prezesów panuje konsensus co do tego, że dyskusja o obniżkach stóp procentowych jest „przedwczesna”. Jednak w przeciwieństwie do grudnia stwierdziła, że istnieją oznaki stabilizacji wzrostu płac. Ponadto marże zysku przedsiębiorstw, które ostatnio przyczyniły się do wzrostu inflacji, znalazły się pod pewną presją. Po reakcji rynkowej (spadek rentowności niemieckich obligacji, przecena euro) można wnioskować, że EBC zrobił niewielki krok w kierunku obniżki stóp procentowych. Tak przynajmniej zakłada rynek.

Kolejne dane na temat rozliczeń płac w I kwartale będą dostępne dopiero za jakiś czas, więc jest mało prawdopodobne, żeby EBC dokonał obniżki już w kwietniu. Rynek jednak daje ponad 70 proc. szans na taki ruch już na początku wiosny.

Podejście EBC jest wciąż bardzo ostrożne. Podbicie inflacji w kolejnych miesiącach nadal stanowi istotny czynnik ryzyka. Płace wciąż rosną w tempie ok 5 proc. – tak wynika ze wskaźnika wynagrodzeń. Jest to dynamika niezgodna z celem EBC. Dodatkowo utrzymująca się niska stopa bezrobocia będzie faworyzować pracowników w negocjacjach płacowych.

Wczoraj poznaliśmy również dane na temat gospodarki USA w IV kwartale. Urosła ona o 3,3 proc. co jest wynikiem znacznie wyższym od oczekiwanych 2 proc. Dane nie wskazują na wchodzenie Stanów Zjednoczonych na ścieżkę recesji. Widać wzrost konsumpcji prywatnej o 2,8 proc. Eksport (+6,3 proc.) znacznie przewyższył import (+1,9 proc.).
Koniunktura w USA wciąż przeciwstawia się wpływowi wysokich stóp procentowych. Widać, że przemysł znajduje się stagnacji, jednak usługi radzą sobie bardzo dobrze.

Kurs EURUSD ustanowił dziś rano nowe lokalne dołki. Spadki to głównie pokłosie słabego euro. Dolar nie zyskał wiele względem innych walut na skutek danych.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Skarbówka może zabrać ulgi podatkowe, jeżeli rodzic okaże się „niewystarczająco samotny”

„Ojciec zabiera dziecko na weekend. Czy matka nadal jest więc samotną matką?” Prawnicy coraz częściej odpowiadają na takie pytania skarbówki.

Do prawników trafia coraz więcej spraw, dotyczących konsultacji w sprawie definicji samotnego rodzica. Istota sporu dotyczy uprawnień podatnika do korzystania z preferencyjnych form rozliczania podatku, w sytuacji gdy jest się rodzicem samotnie wychowującym dziecko. Z tym, że w opinii organów podatkowych „samotne wychowywanie” dzieci należy zdefiniować. Jeżeli rodzice nie są w związku, ale w równym stopniu partycypują i biorą udział w wychowaniu małoletniego, to zdarzają się przypadku poddania pod wątpliwość prawa do ulgi podatkowej.

Czym są równorzędne zasady w opiece nad dzieckiem? Czy blokują one możliwość wzięcia ulgi podatkowej na dziecko?

Jak mówi mecenas Marek Jarosiewicz w ostatnim roku zdarzyło się już kilka razy, by prawnik był proszony o przygotowanie wyjaśnienia dotyczącego sytuacji rodzinnej konkretnej osoby. Wówczas samotna matka lub samotny ojciec przekłada w Urzędzie Skarbowym, że drugi rodzic nie bierze równorzędnego udziału w wychowaniu dziecka.

– Zdarzyły się już wyroki sądu, gdy podważona została możliwość wzięcia ulgi podatkowej przez rodzica, w sytuacji gdy drugi rodzic opiekuje się dzieckiem na równorzędnych zasadach. Należy jednak wyraźnie podkreślić, że takie sytuacje są rzadkością, a sądy raczej z zasady stają po stronie rodziców. Nie mniej, definicja samotnego rodzica w prawie jest dość niejasna i często posługujemy się myślowym stereotypem mówiąc o ojcu czy o matce samotnie wychowującym dziecko – mówi mecenas Marek Jarosiewicz.

Poważne konsekwencje nadgorliwej  interpretacji podatkowej

Sytuacja jest skomplikowana, bo jeżeli dziecko mieszka z matką, ale ojciec odwiedza je w weekendy, a nawet zabiera na wakacje, to w oczywisty sposób uczestniczy w życiu dziecka. Czy to jednak pozwala na interpretacje, że matce nie należy się ulga podatkowa?

– W jednej z interpretacji indywidualnych ocena skarbówki czytamy, że w przypadku gdy mamy sądownie ustalone kontakty drugiego rodzica, to nie możemy mówić, że rodzic pełniący bieżącą opiekę nad dzieckiem nie jest rodzicem samotnie wychowującym dziecko, bo rodzice dzielą się obowiązkami, a także kosztami. Należy podkreślić, że jest to interpretacja indywidualna – mówi mecenas Marek Jarosiewicz. – Trudno jest prawnie definiować „samotnego rodzica”. W opinii prawnej jeżeli drugi rodzic zabiera dziecko na weekendy lub partycypuje w kosztach jego utrzymania, to nie wyczerpuje to znamion opieki równorzędnej – dodaje prawnik.

– Konsekwencje mogą być poważne. Dla wielu rodziców ulga podatkowa to znaczące pieniądze – dodaje prawnik.

W ocenie mecenasa Jarosiewicza sądy mając taką wątpliwość biorą pod uwagę stan faktyczny opieki nad małoletnim, który występuje w konkretnym czasie. Nie zmienia to faktu, że sama konieczność tłumaczenia sytuacji rodzinnej przed organem skarbowym, czy nawet przed sądem, może stanowić dla jednego z rodziców duży problem i dyskomfort.

Zamieszanie w regionie Morza Czerwonego przełoży się znacząco na spadek marż w europejskim, w tym i polskim biznesie

Zapasy zmniejszają (bieżący) efekt zamieszania na Morzu Czerwonym, jedynym wyjątkiem jest motoryzacja. Jednak w dłuższej perspektywie destocking oznacza spadek marż.

  • Wraz ze spadkiem popytu od 2022 r. większość sektorów produkcyjnych boryka się z nadmiarem zapasów, zwłaszcza w Europie i Chinach. Wolniejsza likwidacja zapasów w Europie może stanowić bufor przed potencjalnymi zakłóceniami w łańcuchu dostaw, które mogą wyniknąć z przedłużającego się kryzysu na Morzu Czerwonym
  • Jednak sektor motoryzacyjny nie ma tyle szczęścia: przy bardzo niskim wskaźniku zapasów do sprzedaży, sektor ten jest bardzo wrażliwy na wstrząsy podażowe wynikające z kryzysu nad Morzem Czerwonym – najwidoczniej firmy motoryzacyjne nie wyciągnęły wniosków z niedawnego kryzysu podażowego
  • Z drugiej strony, wyższe zapasy już teraz wpływają (obniżają) na siłę cenową zarówno firm europejskich, jak i amerykańskich, zwłaszcza w sektorach tekstylnym, meblarskim, metalurgicznym, papierniczym i chemicznym. Absorpcja kosztów (transportu) – i niemożność ich przełożenia na ceny powinna być normą w 2024 roku
  • Oczekiwania rynkowe potwierdzają, że wiele sektorów w Europie czeka spadek marż. W 16 z 26 sektorów w Europie oczekiwania dotyczące zysku na akcję (EPS) zostały skorygowane w dół w porównaniu z poziomami sprzed trzech miesięcy – zatem w obecnej sytuacji nie można oczekiwać znaczącej poprawy rentowności.

Z analiz Allianz Trade wynika, że wraz ze spadkiem popytu od 2022 r., większość sektorów produkcyjnych zmaga się z nadmiarem zapasów, zwłaszcza w Europie i Chinach. Utrata realnej siły nabywczej była znaczącym czynnikiem hamującym popyt konsumentów na towary, utrudniając firmom redukcję wysokich zapasów odziedziczonych po pandemicznym pośpiechu w gromadzeniu zapasów „na wszelki wypadek”. Podczas gdy nowe zamówienia przewyższają poziomy zapasów (wykres nr1) w Stanach Zjednoczonych i niektórych gospodarkach wschodzących (takich jak Indie, Meksyk i kraje Asean), firmy produkcyjne w Europie wyraźnie walczą o zmniejszenie nadwyżek. W 2023 r. wzrost kosztów związanych z zapasami wyniósł średnio dwa dni obrotu (dni zapasów – DI) w krajach Europy Zachodniej dla wszystkich sektorów, w porównaniu z blisko 0 w USA, przy czym najbardziej dotknięte zostały chemikalia, komputery i telekomunikacja, budownictwo, maszyny i urządzenia, metale i sprzęt transportowy. Ogólnie rzecz biorąc, stosunek zapasów do sprzedaży firm w USA wynosi średnio 12,9, czyli mniej niż średnia dla Europy Zachodniej wynosząca 20,6. Sugeruje to, że europejskie firmy wolniej likwidują swoje zapasy, a zatem są mniej wydajne operacyjnie, co może zagrozić marżom, szczególnie w obecnym kontekście rosnących stawek za wysyłkę, ponieważ uważamy, że większość firm będzie musiała zaabsorbować dużą część tych podwyżek, jeśli będą chciały szybciej pozbyć się zapasów.

Wykres 1: Zapasy a nowe zamówienia według kraju w 4. kwartale 2023 r.

Zapasy a nowe zamówienia według kraju

Źródło: S&P Markit PMI, Allianz Research

Z jednej strony, wolniejsza likwidacja zapasów w Europie może stanowić bufor przed potencjalnymi zakłóceniami w łańcuchu dostaw, które mogą wynikać z przedłużającego się kryzysu w regionie Morza Czerwonego. Sektor motoryzacyjny stoi jednak przed poważnymi wyzwaniami. Wysoki poziom zapasów oznacza, że europejskie firmy mogą wytrzymać dłuższe terminy dostaw – przynajmniej przez kilka miesięcy. Na przykład sektor dóbr trwałego użytku i odzieży jest w dużym stopniu uzależniony od dostaw z Azji, ale ma również najwyższy w Europie wskaźnik zapasów do sprzedaży (41,7). W rezultacie firmy z tego sektora mogą uniknąć skutków zakłóceń w łańcuchu dostaw, choć nie będą w stanie przenieść wyższych kosztów transportu na konsumentów, aby pozostać wystarczająco tanimi, aby przeprowadzić destocking. Europejski sektor motoryzacyjny może jednak nie mieć tyle szczęścia. Przy bardzo niskim wskaźniku zapasów do sprzedaży (15,7, poniżej europejskiej średniej dla całej branży wynoszącej 20,6 i znacznie poniżej amerykańskiej średniej motoryzacyjnej wynoszącej 43,5), sektor ten jest bardzo wrażliwy na potencjalne wstrząsy podażowe wynikające z kryzysu nad Morzem Czerwonym. Wydaje się, że europejscy producenci samochodów nie wyciągnęli wniosków z poprzednich doświadczeń: Pomimo kryzysu w 2020 r., firmy nie dostosowały odpowiednio swoich krótkoterminowych potrzeb produkcyjnych, a niektórzy producenci oryginalnego sprzętu (OEM) zostali nawet zmuszeni do wstrzymania produkcji z powodu opóźnień w dostawach wynikających z konfliktu na Bliskim Wschodzie. W czasie, gdy amerykańscy i chińscy producenci OEM obniżają ceny pojazdów (zwłaszcza pojazdów elektrycznych), europejscy gracze raczej nie będą w stanie wytrzymać wojny cenowej, ponieważ utrata udziału w rynku nie wchodzi w grę. W tym kontekście spodziewamy się, że europejscy producenci samochodów zaabsorbują znaczną część wzrostu kosztów transportu, zamiast przenosić je na konsumenta końcowego.

Wykres 2: Wskaźnik zapasów do sprzedaży, Europa Zachodnia (oś Y) i USA (oś X)

Wskaźnik zapasów do sprzedaży

Źródła: Bloomberg (średnia dla sektora, tylko spółki giełdowe, dane z ostatnich 12 miesięcy na dzień 23 stycznia 2024 r.), Allianz Research

Z drugiej strony, wyższe zapasy już teraz wpływają na siłę cenową zarówno europejskich, jak i amerykańskich firm, zwłaszcza w sektorach tekstylnym, meblarskim, metalurgicznym, papierniczym i chemicznym. Absorpcja (wyższych) kosztów przez nie będzie normą w 2024 roku. Wyższe zapasy oznaczają wyższe koszty magazynowania i utrzymania (gdzie presja inflacyjna pozostaje wysoka), co równolegle prowadzi do wzrostu zapotrzebowania na kapitał obrotowy, a następnie do obniżenia marż zysku. Co więcej, firmy tracą siłę cenową w kontekście słabnącego popytu. Porównując oczekiwania firm dotyczące cen sprzedaży między wrześniem a grudniem 2023 r. (wykres 3), stwierdzamy, że podczas gdy większość sektorów produkcyjnych i usługowych pozostaje w lekko inflacyjnym środowisku, a bilans opinii jest nadal pozytywny, kilka z nich weszło w fazę deflacji. W Chinach nadwyżki już zmusiły eksporterów do obniżenia cen od jesieni ubiegłego roku w celu zwiększenia wolumenów. Spodziewamy się kontynuacji tego trendu, zwłaszcza w przypadku towarów w sektorach, w których zapasy są wysokie (wykres 4), zwłaszcza w miarę zbliżania się świąt Księżycowego Nowego Roku, które powinny zwiększyć konsumpcję, co ograniczy wpływ na ogólne ceny sprzedaży – przynajmniej w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Patrząc na zdolność przedsiębiorstw do absorpcji wzrostu kosztów w 2023 r. – mierzoną stosunkiem wzrostu cen produkcji do wzrostu cen nakładów – stwierdzamy, że chińskie i amerykańskie firmy wyróżniają się wysoką i rosnącą absorpcją kosztów, podczas gdy inne rynki (Asean) znajdują się na komfortowych, ale malejących poziomach (wykres 5). Z kolei większość europejskich przedsiębiorstw zaabsorbowała mniej niż 50% wzrostu cen nakładów (na produkcję). Aby chronić udziały w rynku, w 2024 r. potrzebne będą większe wysiłki.

Wykres 3: Oczekiwania dotyczące cen sprzedaży wg sektorów, grudzień 2023 r. (poziom) i zmiana od września 2023 r.

Oczekiwania dotyczące cen sprzedaży wg sektorów

Źródła: Komisja Europejska, Allianz Research

Wykres 4: Wskaźniki wykorzystania mocy produkcyjnych w sektorach produkcyjnych w Chinach, %Wskaźniki wykorzystania mocy produkcyjnych w sektorach produkcyjnych w Chinach

Źródło: Źródła krajowe, Allianz Research 

Wykres 5: Zdolność absorpcji kosztów przez przedsiębiorstwa w poszczególnych krajach, %

Zdolność absorpcji kosztów przez przedsiębiorstwa w poszczególnych krajach

Źródła: S&P Markit PMI, Allianz Research

Z analiz Allianz Trade wynika, że oczekiwania rynkowe potwierdzają, że wiele sektorów w Europie czeka spadek marż. W 16 z 26 sektorów w Europie oczekiwania dotyczące zysku na akcję (EPS) zostały skorygowane w dół (wykres 6) w porównaniu z poziomami sprzed trzech miesięcy. Sugeruje to, że sektory te nie będą w stanie przenieść zwiększonych kosztów transportu, a zatem w obecnej sytuacji nie można oczekiwać znaczącej poprawy rentowności. Największą korektę w dół odnotowano w sektorze chemicznym (-10,8% w porównaniu z październikiem 2023 r.) w związku z obawami o opóźnienia w dostawach i wzrost kosztów dla energochłonnego sektora, który jest silnie uzależniony od Azji i został już osłabiony przez konsekwencje konfliktu na Ukrainie. Sektor motoryzacyjny również odnotował znaczną korektę w dół (-5,7%). Z drugiej strony, szacunki zysków zostały ostatnio podniesione dla dziewięciu sektorów, w tym żeglugi (+7,2%), ponieważ globalne stawki frachtowe nadal rosną (światowy indeks złożony: +127% od początku roku i +82% r/r).

Wykres 6: Korekty zysków (EPS) analityków, dziś w porównaniu ze zmianą trzymiesięczną (%), Europa

Korekty zysków (EPS) analityków

Źródła: Bloomberg na dzień 23 stycznia 2024 r., Allianz Research

Najlepszy kurs WordPress online – nauka wordpressa przez internet

WordPress to obecnie jedna z najpopularniejszych platform do budowy stron internetowych. Jest stosunkowo łatwy w obsłudze dla początkujących, ale jednocześnie oferuje zaawansowane funkcje dla doświadczonych użytkowników. Dlatego warto zastanowić się nad nauką WordPressa, gdyż może to otworzyć wiele nowych możliwości zarówno w zakresie rozwoju osobistego, jak i zawodowego.

Co to jest WordPress i dlaczego warto się go nauczyć?

WordPress jest popularnym systemem zarządzania treścią (CMS), który umożliwia tworzenie, modyfikowanie oraz zarządzanie treściami na stronie internetowej. Korzystanie z WordPressa pozwala na szybkie i skuteczne tworzenie stron www, blogów oraz sklepów internetowych. Warto się go nauczyć, ponieważ oferuje on ogromną elastyczność, a jego nauka może stać się podstawą do rozwoju w kierunku programowania stron internetowych.

Jakie są korzyści z nauki WordPressa?

Nauka WordPressa pozwala zdobyć umiejętności, które są wysoce pożądane  w obecnych czasach, umiejętność programowania strony internetowej i zarządzania treścią na stronach internetowych, jak i prowadzenie sklepów online. W związku z tym, wiedza z zakresu WordPressa ma duży potencjał.

Dla kogo kurs WordPress ?

Niezależnie od tego czy jesteś laikiem, osobą początkującą w zakresie tworzenia stron, a może pracujesz już w branży IT i potrzebujesz usystematyzować swoją wiedzę z zakresu WordPress ten kurs będzie idealny dla Ciebie. A może pracujesz w marketingu lub jesteś grafikiem i chcesz dostarczyć swoim Klientom kompleksową usługę? Ten kurs pomoże Ci osiągnąć zamierzone cele.

Dlaczego WordPress jest popularny w tworzeniu stron internetowych?

WordPress cieszy się ogromną popularnością głównie z uwagi na swoją łatwość obsługi. Interfejs użytkownika jest intuicyjny, dzięki czemu nawigacja po panelu administracyjnym nie sprawia większych problemów nawet dla osób dopiero rozpoczynających przygodę z tworzeniem stron internetowych. Ponadto, bogactwo dostępnych wtyczek i motywów sprawia, że możliwości tworzenia stron w WordPressie są praktycznie nieograniczone.

Jakie są najważniejsze funkcje WordPressa dla początkujących?

Dla osób dopiero rozpoczynających naukę WordPressa istotne jest zapoznanie się z podstawowymi funkcjami, takimi jak tworzenie i edycja treści, zarządzanie plikami multimedialnymi, czy wybór odpowiedniego motywu (szablonu) strony. To podstawy, które pozwolą na szybkie stworzenie atrakcyjnej i funkcjonalnej strony internetowej.

Podstawy kursu WordPress dla początkujących

W obecnych czasach można znaleźć wiele darmowych kursów WordPressa online jednak zazwyczaj podchodź one do tematu bardzo pobieżnie. Dobrym miejscem do rozpoczęcia nauki mogą być platformy edukacyjne oferujące szereg wideo – w tym wypadku ponad 180 lekcji wideo podzielonych na ponad 20 modułów  szkoleniowych. Warto również zwrócić uwagę, że kurs oferuje zdobycie certyfikatu po ukończeniu, co może być dodatkowym atutem.

Jak zdobyć certyfikat po ukończeniu kursu WordPressa?

Po ukończeniu kursu warto zastanowić się nad zdobyciem certyfikatu, co może być ważne, szczególnie jeśli planuje się pracę jako specjalista ds. WordPressa. Certyfikat potwierdzający zdobyta wiedzę i umiejętności może stanowić dodatkowy atut w poszukiwaniu pracy.

Jak zacząć naukę technicznej budowy stron?

W trakcie kursu warto zapoznać się z podstawami technicznymi, takimi jak tworzenie i edycja plików HTML, CSS czy PHP. Choć WordPress oferuje możliwość tworzenia stron za pomocą gotowych szablonów, znajomość podstawowych języków programowania może być przydatna w dostosowywaniu strony do indywidualnych potrzeb.

Jak stworzyć własną stronę internetową za pomocą WordPress?

Proces tworzenia własnej strony internetowej za pomocą WordPressa może okazać się stosunkowo prosty, zwłaszcza dla osób, które uczestniczyły w odpowiednim szkoleniu. W pierwszej kolejności należy wybrać domenę oraz hosting, a następnie zainstalować WordPressa. W dalszej kolejności, za pomocą dostępnych szablonów i wtyczek, można dostosować stronę do swoich potrzeb.

Jakie są pierwsze kroki w tworzeniu strony www z użyciem WordPressa?

Pierwszym krokiem jest wybór domeny, czyli adresu, pod którym strona będzie dostępna w sieci. Następnie należy wybrać odpowiedni dedykowany hosting, który zapewni niezbędną przestrzeń na serwerze dla strony internetowej. Na rynku dostępne są zarówno darmowe jak i płatne hostingi, które mogą być dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkownika.

Jak dołączyć do kursu online WordPressa?

Dołączenie do kursu online WordPressa jest szybkie i proste. Wystarczy wybrać odpowiedni wariant na platformie edukacyjnej (dostęp roczny lub dożywotni), zapisać się na niego i zacząć naukę. Warto przed rozpoczęciem kursu sprawdzić  opinie uczestników.

Jak użyć Gutenberg do budowy pierwszej strony internetowej?

Gutenberg to wbudowany w WordPressa edytor, który umożliwia prostą budowę strony za pomocą tzw. bloków. Korzystanie z Gutenberga jest intuicyjne i pozwala na szybkie tworzenie atrakcyjnych układów i elementów na stronie internetowej, nawet bez znajomości kodowania.

Jak usystematyzować wiedzę z kursu WordPress dla zaawansowanych?

Dla osób zaawansowanych istotne jest systematyzowanie zdobytej wiedzy oraz śledzenie zmian w branży. Szkolenie dostępne na poznajwp.pl uzupełni Twoją wiedzę oraz zapozna Cię z najnowszymi trendami. Co ważne – lekcje są stale aktualizowane w odpowiedzi na zachodzące zmiany w kwestii nowym rozwiązań dla WordPress.

Jak optymalizować stronę internetową w WordPress pod kątem SEO?

Optymalizacja treści na stronie pod kątem SEO jest istotna dla zapewnienia widoczności strony w wynikach wyszukiwania. Dlatego warto zaznajomić się z podstawowymi technikami SEO, takimi jak dobre praktyki w zakresie linkowania, czy optymalizacja treści pod kątem słów kluczowych.

Cena nie jest już najważniejsza dla konsumentów. Zaufanie i szeroki wybór decydują o wyborze sklepu

Kryteria cenowe nadal są ważne przy dokonywaniu zakupów, ale konsumenci wyżej stawiają zaufanie do marki i szeroką ofertę. Co prawda porównują ceny w internecie, ale wciąż chętnie kupują offline – wynika z badania EY Retail Performance Ranking 2023. Zrównoważony rozwój jest jednym z pięciu kluczowych czynników wyboru produktów, choć rodzimi klienci częściej aspirują do kupowania zrównoważonych produktów, niż w rzeczywistości mogą sobie na nie pozwolić.

Inflacja, spowolnienie gospodarcze, rozwój e-commerce i nowych technologii jako pola rywalizacji o serca i kieszenie konsumentów – to wyzwania dla firm zajmujących się handlem detalicznym. Dodatkowo na te obszary nakładają się zmieniające się preferencje konsumentów, a konieczność dostosowania do nich strategii operacyjnych staje się nie lada wyzwaniem.

Jak wynika z polskiej edycji badania EY dotyczącego handlu detalicznego – Retail Performance Ranking 2023 – cena jest wciąż ważna dla kupujących, ale nie pozostaje jedynym kryterium wyboru. Wyżej od niej zostały ocenione takie czynniki, jak zaufanie oraz szeroki wybór.

Współczesny konsument przejawia zaufanie do marki sklepu i ceni szeroką ofertę produktową, wybierając detalistów z długą historią na rynku. W ten trend od wielu lat wpisują się w Polsce także sklepy w formacie dyskontu, które nie tylko przyciągają klientów ofertą najniższej ceny, ale kuszą także bogatym asortymentem na półce.

– Współczesny konsument przejawia zaufanie do marki sklepu i ceni szeroką ofertę produktową, wybierając detalistów z długą historią na rynku. W ten trend od wielu lat wpisują się w Polsce także sklepy w formacie dyskontu, które nie tylko przyciągają klientów ofertą najniższej ceny, ale kuszą także bogatym asortymentem na półce – mówi Arkadiusz Gęsicki, Partner EY-Parthenon w Polsce i krajach bałtyckich z zespołu Strategia i Transakcje w EY Polska.

W odniesieniu do dostawców zakupów i żywności stosunek jakości do ceny był drugim najważniejszym kryterium wyboru. W ich przypadku głównym parametrem była cena dostawy, a propozycja wartości wyglądała podobnie u wszystkich. Inną grupą, w której wpływ kryterium cenowego okazał się drugim najważniejszym, są sklepy z ogólnym asortymentem. Na tym rynku niespożywcze dyskonty uczyniły cenę swoim głównym wyróżnikiem.

Cena nie jest najważniejsza dla konsumentów

Co ciekawe, jedynym segmentem, w którym jakość obsługi klienta miała większy wpływ na ogólną ocenę niż cena oferowanych produktów, były internetowe platformy handlowe. Może to wynikać z faktu, że dają one możliwość szybkiego porównania ofert, więc ważniejszym aspektem staje się wygoda obsługi i ogólnie rozumiana jakość doświadczenia zakupowego.

Offline ma się dobrze

Badanie EY pokazało, że doskonałość w kryteriach cyfrowych mniej wpływa na ogólną ocenę sprzedawców niż doskonałość w kryteriach ogólnych, takich jak zaufanie, szeroki wybór lub zrównoważony rozwój.

Widać również, że spośród 51 przebadanych sprzedawców detalicznych posiadających placówki fizyczne (z wyłączeniem internetowych platform handlowych oraz dostawców zakupów i żywności), tylko czterech odnotowało wyższą pozycję za doskonałość cyfrową niż sklepy stacjonarne, w tym dwóch z segmentu sprzedawców elektroniki i AGD, który z założenia jest bardziej cyfrowy i tym samym otwarty na kanał online.

We wszystkich siedmiu segmentach wielokanałowych konsumenci przyznawali, że częściej sprawdzają ofertę online (w zależności od segmentu – od 31 do 79%), za to rzadziej kupują w tym kanale (od 12 do 74%). Tylko w przypadku elektroniki i AGD, książek oraz artykułów dziecięcych większość respondentów deklarowała częstsze zakupy online niż offline.

– Doskonałość cyfrowa, czyli np. przyjemność i wygoda zakupów online, we wszystkich segmentach pozostaje mniej ważna od doskonałości ogólnej, np. szerokiego wyboru czy jakości obsługi. Nadal więcej konsumentów przegląda oferty online, niż w ten sposób kupuje – podsumowuje Grzegorz Przytuła, Partner EY-Parthenon, ekspert ds. sektora handlu i produktów konsumenckich.

Zrównoważony rozwój jest ważny, ale nietani

Działania sprzedawców w obszarze zrównoważonego rozwoju znalazły się na 5. miejscu wśród najważniejszych kryteriów wskazywanych przez konsumentów. Polska jest więc trzecim rynkiem (spośród siedmiu objętych badaniem), na którym zrównoważony rozwój znalazł się w pierwszej piątce kluczowych wymiarów – tuż po USA i Hiszpanii. Znaczenie tej kategorii, przynajmniej na poziomie deklaracji, jest w wyborach konsumenckich coraz większe.

Zrównoważony rozwój jest także brany pod uwagę, jeśli chodzi o miejsce dokonywania przyszłych zakupów przez polskich konsumentów. Teraz najważniejsze jest dla nich zaufanie, ale w prognozach wskazują, że fotel lidera zajmie zrównoważony rozwój. Klienci chcą korzystać ze sklepów, które są bardziej zrównoważone, co dla 75% respondentów oznacza nowoczesność oraz innowacyjność.

Jednocześnie, jak pokazało badanie EY Future Consumer Index, ceny ekologicznych produktów są postrzegane jako wysokie. W pierwszej połowie 2023 r. sądziło tak 84% ankietowanych. Ich zdaniem wygórowane ceny zmniejszą wielkość sprzedaży i wpłyną na niższe perspektywy wzrostu rynku produktów ekologicznych.

– Detaliści muszą dostosować się do zmieniających się preferencji konsumentów, dla których zaufanie, szeroki wybór, jakość obsługi klienta i zrównoważony rozwój są kluczowymi wartościami. Cena nie jest już jedynym decydującym czynnikiem w dążeniu do długotrwałego sukcesu biznesowego. Zrównoważony rozwój nabiera znaczenia, ale wyższe ceny ekologicznych produktów są dla konsumentów barierą, zwłaszcza w czasach kryzysu – zauważa Grzegorz Przytuła.

O badaniu
Retail Performance Ranking to cykliczne, międzynarodowe badanie wykonywane na zlecenie EY-Parthenon oceniające detalistów według ich doskonałości stacjonarnej, cyfrowej i ogólnej. Zostało przeprowadzone w 7 krajach, obejmując ponad 900 sprzedawców detalicznych z 10 segmentów biznesowych oraz ponad 45 tys. respondentów. W badaniu przeprowadzonym w 2023 r. po raz pierwszy wzięli udział respondenci z Polski: 2800 ankietowanych oceniło 65 różnych sprzedawców detalicznych.

Europejski Bank Centralny: Lepiej poczekać, niż ryzykować wzrostem inflacji

Dziś Europejski Bank Centralny nie obniżył stóp procentowych. Podobnie FED pozostawi stopy bez zmian w przyszłym tygodniu. Także nasza RPP nie obniży stóp w najbliższych miesiącach. Moment pierwszych obniżek odsuwa się w czasie, w kierunku drugiej połowy roku. Jednak już sama perspektywa obniżek pozytywnie wpływa na rynki finansowe.

Dziś EBC pozostawił stopy bez zmian. To samo czeka nas w przyszłym tygodniu ze strony FED, w ramach decyzji 31 stycznia. Także polska Rada Polityki Pieniężnej najprawdopodobniej nie dokona rewizji stóp procentowych 7 lutego. Moment pierwszych obniżek stóp w USA i Europie nieubłaganie się zbliża, choć nastąpią one później niż spodziewaliśmy się kilka miesięcy temu.

Czynnikiem wpływającym na oczekiwania co do obniżki stóp jest znaczący spadek inflacji. W strefie euro, inflacja w grudniu wyniosła 2,9 proc., podczas gdy w październiku 2022 roku osiągnęła swój szczyt na poziomie 10,6 proc. Spadek inflacji wynika przede wszystkim ze spadku cen energii, także ceny żywności choć nadal rosną to wzrosty znacznie zwolniły. Według ostatnich prognoz EBC, inflacja w 2024 roku ma wynieść 2,7 proc. w 2024 i 2,1 proc. w 2025 i 1,9 proc. w 2026 roku. Drugim elementem jest perspektywa wzrostu gospodarczego, a raczej jego braku. Strefa euro zmaga się obecnie ze stagnacją, a część krajów nawet z recesją. Złagodzenie polityki monetarnej mogłoby pomóc w poprawie sytuacji gospodarczej.

Rynek oczekuje, że stopy w strefie euro spadną najwcześniej w kwietniu, a do końca roku spadną o 1,25 pp (z obecnego poziomu 4,5 proc.).  Przedstawiciele banku w tym Christine Lagarde wskazują jednak, że wszystkie decyzje będą podejmowane na podstawie oceny bieżących danych ekonomicznych, co jest interpretowane jako zapowiedź odsunięcia obniżek w czasie. Wynika to z obaw przed powrotem wyższej inflacji z powodu presji na wzrost wynagrodzeń. Prognozy wskazują na wzrost wynagrodzeń w strefie euro o 4,6 proc. w tym roku, czyli powyżej poziomu 3 proc. uznawanego za bezpieczny dla utrzymania inflacji w okolicach celu. EBC, zgodnie z niektórymi zapowiedziami, może czekać z obniżka stóp do czasu otrzymania danych dotyczących płac w I kwartale. Publikacja tych danych nastąpi w maju tego roku, a to będzie oznaczać, że do pierwszej obniżki może dojść dopiero w czerwcu.

Na rozpoczęcie obniżek stóp czekamy także w USA. Rynek przewiduje, że – według najbardziej prawdopodobnego scenariusza – pierwsza obniżka stóp w USA nastąpi w maju, a do końca roku stopy spadną o 1,25 pp. Tutaj także znaczenie ma poziom inflacji oraz dobra sytuacja na rynku pracy. USA gospodarczo radzą sobie znacznie lepiej niż Europa, co może być argumentem za opóźnieniem podwyżek stóp.

W Polsce stopa referencyjna NBP wynosi obecnie 5,75 proc. We wrześniu i październiku, Rada Polityki Pieniężnej dwukrotnie obniżała stopy, łącznie o 1 pp. Spodziewamy się, że w tym roku dojdzie kolejnych obniżek stóp procentowych, jednak rozpoczną się one najwcześniej w II kwartale. Polska cały czas zmaga się z wysoką inflacją, która w grudniu wyniosła 6,2 proc (średniorocznie w całym 2023 było to 11,4 proc.).

Inflacja stale spada, jednak możliwy jest jej skokowy wzrost w sytuacji, gdy rząd wycofa się z obniżenia VAT na żywność lub zamrożenia cen energii elektrycznej dla konsumentów, a takie decyzje są prawdopodobne w tym roku. Według najnowszej prognozy S&P Global Ratings, inflacja w Polsce wyniesie średnio 6 proc. w 2024 roku i 4,1 proc. w 2025 roku. Dopiero w roku 2026 inflacja ma wynieść średnio 3,4 proc. co oznacza, że może zbliżyć się do celu inflacyjnego NBP, wynoszącego 2,5 proc. z odchyleniem 1 pp. Są to poziomy wyższe niż przewidywane w centralnej ścieżce listopadowej projekcji NBP. To może skłaniać RPP by – podobnie jak w USA i strefie euro – także opóźniać decyzje o kolejnych obniżkach stóp.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Rynek M&A w Europie Środkowo-Wschodniej pozostaje odporny

W najnowszym raporcie CMS Emerging Europe M&A 2023/24, opublikowanym we współpracy z EMIS, odnotowano, że rynki wschodzącej Europy[1] wykazują wyjątkową wytrzymałość w obliczu licznych przeciwności, takich jak napięcia geopolityczne czy silna presja inflacyjna.

Dane z raportu wskazują na umiarkowane spowolnienie ogólnej liczby transakcji w regionie. W 2023 roku zanotowano 1 187 transakcji, co oznacza spadek o 3,4% w porównaniu z 1 229 transakcjami w roku 2022, ale jednocześnie wzrost w stosunku do roku 2021, kiedy to odnotowano 1 164 transakcje. Pomimo niższych wycen i mniejszej liczby dużych transakcji, ogólna wartość transakcji utrzymała się na stabilnym poziomie z 2022 roku (32,93 mld EUR), wynosząc 32,48 mld EUR w 2023 roku.

Warto zauważyć, że wraz z ustabilizowaniem się trendów inflacyjnych w drugiej połowie roku zaufanie inwestorów odżyło. Wartość transakcji w każdym kwartale wykazywała poprawę, co poskutkowało znaczącym wzrostem w drugiej połowie 2023 roku (19 mld EUR), stanowiącym 41% wzrost w stosunku do pierwszej połowy roku 2023 (13,5 mld EUR).

Na uwagę zasługują transakcje transgraniczne, których wartość w 2023 roku wzrosła do 30,8 mld EUR przy jednoczesnym spadku liczby tych transakcji o 69 względem roku poprzedniego. Stany Zjednoczone nadal pozostają najbardziej aktywnym inwestorem pod względem liczby transakcji (96), podczas gdy Zjednoczone Emiraty Arabskie wysunęły się na prowadzenie pod względem wartości transakcji (3,16 mld EUR). Duży wpływ miały na to transakcje w sektorze telekomunikacyjnym, w tym warte 2,5 mld EUR przejęcie aktywów PPF Telecom Group w Bułgarii, na Węgrzech, w Serbii i na Słowacji przez e& (Etisalat) z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

„Inwestycje z Bliskiego Wschodu w Europie Środkowo-Wschodniej były dość stabilne przez wiele lat, ale w 2023 roku zaobserwowaliśmy szereg dużych transakcji inwestorów z Zatoki Perskiej. Ze względu na wzrost cen ropy naftowej i gazu spodziewamy się dalszego zainteresowania naszym regionem, gdyż pozostaje on atrakcyjny dla inwestorów z całego świata z uwagi na dobre fundamenty ekonomiczne niezależne od krótkoterminowych trudności, takie jak wykwalifikowana siła robocza, bliskość Europy Zachodniej, niskie koszty transportu i pracy oraz coraz bardziej rozwinięta infrastruktura”, mówi Horea Popescu, partner kierujący praktyką Transakcji i Prawa Spółek w regionie CEE.

Różnorodność sektorowa

Raport pokazuje niezwykłe zróżnicowanie transakcji bez jednego dominującego sektora. Najwięcej transakcji przeprowadzonych zostało w sektorze telekomunikacji i IT (266), co stanowiło 22,4% wszystkich transakcji. Na kolejnych pozycjach uplasowały się sektory produkcyjny z udziałem 15,2% oraz nieruchomości i budownictwa z udziałem 13,3%. Chociaż ogólna liczba transakcji w sektorze telekomunikacji i IT spadła o 70 w 2023 roku, to ich wartość wzrosła o 140,3% do 9,1 mld EUR. Sektor produkcyjny zajął drugie miejsce pod względem wartości transakcji z kwotą 6,57 mld EUR oraz z największą transakcją w regionie, jaką było przejęcie przez Nippon Steel Corp słowackiego U.S. Steel za 2,75 mld EUR.

Dodatkowo sporym zainteresowaniem cieszył się sektor energetyki, w którym największy udział miały transakcje dotyczące energii odnawialnej związane z budową dużych elektrowni słonecznych i wiatrowych, w tym umowa UGT Renewables z EPCG z siedzibą w Czarnogórze na rozwój nowej dużej elektrowni słonecznej. Ponieważ Europa Środkowo-Wschodnia generuje tylko 25% swojej energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych w porównaniu do 55% z paliw kopalnych, potencjał dla dalszej aktywności w tym sektorze pozostaje wysoki.

Private Equity i IPO

Chociaż globalny rynek IPO wykazywał oznaki poprawy w drugiej połowie 2023 roku, regionalne debiuty giełdowe były rzadkie, a ich liczba spadła z 13 w roku 2022 do zaledwie ośmiu w 2023 roku. Jest to także znaczący spadek względem szczytowego poziomu 60 w 2021 roku. Jednak całkowita wartość IPO w zeszłym roku odnotowała znaczące odbicie, wzrastając z 40 mln EUR do 2 mld EUR, głównie dzięki dużemu debiutowi Hidroelectrica na Giełdzie Papierów Wartościowych w Bukareszcie, który osiągnął wartość 1,89 mld EUR.

Mimo że liczba transakcji z udziałem funduszy Private Equity nieznacznie spadła do 248 w roku 2023 w porównaniu do 289 transakcji zarejestrowanych w 2022 roku, ich wartość wzrosła o 57%, osiągając czteroletnie maksimum w wysokości 15,7 mld EUR. Wartym odnotowania jest zaangażowanie dwóch amerykańskich funduszy Private Equity: The Carlyle Group, który nabył Meopta-Optika w Czechach za 677 mln EUR oraz Advent International, który sfinalizował zakup MyPOS w Bułgarii za 500 mln EUR.

Lokalni liderzy

Wyróżniającymi się krajami pod względem aktywności M&A w 2023 roku były Polska (284 transakcje o wartości 7,45 mld EUR), Rumunia (199 transakcji o wartości 5,54 mld EUR) i Czechy (139 transakcji o wartości 3,73 mld EUR). Co ciekawe, na Węgrzech odnotowano spadek liczby transakcji o 11% z 64 do 57, przy jednoczesnym prawie dwukrotnym wzroście ich wartości – z 1,96 mld EUR do 3,77 mld EUR. Tym samym Węgry osiągnęły najwyższy poziom wartości transakcji M&A od 2018 roku, a było to możliwe głównie dzięki przejęciu Vodafone Węgry przez Corvinus i 4iG za 1,64 mld EUR.

Wzrost aktywności inwestorów widoczny jest także w Ukrainie, gdzie w 2023 r. odnotowano 89 transakcji wartych 950 mln EUR. Odzwierciedla to rosnące zaangażowanie inwestorów w odbudowę zniszczonej wojną infrastruktury.

Perspektywy

„Polska pozostaje wiodącym rynkiem fuzji i przejęć w Europie Środkowo-Wschodniej z największą liczbą transakcji i najwyższą ich wartością. Kluczowym sektorem z rosnącą aktywnością zarówno w Polsce, jak i w całym regionie, jest energetyka odnawialna z wieloma transakcjami w toku. Spodziewamy się, że zainteresowanie tym sektorem w kolejnych latach będzie się utrzymywać na wysokim poziomie z uwagi na oczekiwania Unii Europejskiej w zakresie dekarbonizacji. Także inwestorzy postrzegają ten sektor jako bezpieczny: wiele funduszy inwestycyjnych jest zainteresowanych nabyciem aktywów operacyjnych, ponieważ gwarantują one minimalny poziom dochodu”, uważa Sławomir Czerwiński, partner kierujący praktyką Transakcji i Prawa Spółek w CMS Poland.

[1] Europa wschodząca obejmuje takie kraje jak: Albania, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Czechy, Estonia, Kosowo, Litwa, Łotwa, Macedonia Północna, Mołdawia, Polska, Rumunia, Serbia, Słowacja, Słowenia, Ukraina i Węgry.

RAFAKO zawiera porozumienie z Gwarantami

Zarząd Spółki RAFAKO zawarł porozumienie z Gwarantami – Bankiem Gospodarstwa Krajowego, mBankiem S.A., Powszechną Kasą Oszczędności Bankiem Polskim S.A. oraz Powszechnym Zakładem Ubezpieczeń Spółką Akcyjną w sprawie obowiązku zapłaty Wymagalnej Raty Układowej. Zgodnie z postanowieniem Spółka zobowiązała się do uregulowania Wymagalnej Raty Układowej do końca kwietnia 2024 roku.

Spółka RAFAKO, dostarczająca specjalistyczne rozwiązania dla sektora energetycznego, ciepłownictwa oraz branży ropy i gazu w Polsce i za granicą, podpisała kluczowe porozumienie z wierzycielami w sprawie Wymagalnej Raty Układowej. Porozumienie to jest wynikiem intensywnych negocjacji prowadzonych pomiędzy Zarządem Spółki RAFAKO
a przedstawicielami Banku Gospodarstwa Krajowego, mBanku S.A., Powszechnej Kasy Oszczędności Banku Polskiego S.A. oraz Powszechnym Zakładem Ubezpieczeń Spółką Akcyjną. Celem przyjętego porozumienia było szczegółowe uzgodnienie warunków uregulowania przez RAFAKO Wymagalnej Raty Układowej.

Prezes Zarządu RAFAKO wyraził zadowolenie z osiągnięcia porozumienia, podkreślając, że jest to kluczowy krok w kierunku stabilizacji finansowej i utrzymania siły rynkowej spółki.

Przyjęte porozumienie pomiędzy Spółką Rafako a wierzycielami: Bankiem Gospodarstwa Krajowego, mBankiem S.A., Powszechną Kasą Oszczędności Bankiem Polskim S.A. oraz Powszechnym Zakładem Ubezpieczeń Spółką Akcyjną jest kolejnym krokiem w procesie restrukturyzacji kapitałowej oraz w dalszej kolejności biznesowej RAFAKO – informuje Robert Kuraszkiewicz, Prezes Zarządu RAFAKO.

Zgodnie z postanowieniami porozumienia, Spółka RAFAKO zobowiązała się do uregulowania Wymagalnej Raty Układowej do 30 kwietnia 2024 roku.

Chiny w oczekiwaniu na nowe bodźce

  • Zgodnie z oczekiwaniami Allianz Trade wzrost PKB Chin w 2023 r. wyniósł +5,2%, przekraczając (łatwy) oficjalny cel, ale odzwierciedlając słabości, w tym uporczywie niską ufność konsumencką i załamanie na rynku nieruchomości
  • W 2024 r. konieczne będzie dalsze łagodzenie polityki, aby przywrócić zaufanie. Spodziewamy się, że wzrost PKB w tym roku wyniesie +4,6%
  • Wschodzące gałęzie przemysłu i zaawansowana produkcja (nowe pojazdy napędzane energią elektryczną, energia odnawialna, baterie, roboty przemysłowe, by wymienić tylko najlepsze) mogą stać się bardziej zrównoważonymi czynnikami wzrostu w dłuższej perspektywie, ale na razie nie są one wystarczająco duże, a dalszy rozwój napotka wyzwania

Zgodnie z oczekiwaniami Allianz Trade wzrost PKB Chin w 2023 r. wyniósł +5,2%, przekraczając (łatwy) oficjalny cel, ale odzwierciedlając też słabości chińskiej gospodarki. Ubiegły rok rozpoczął się od nadziei na odbicie napędzane przez konsumentów[1] , które zostały szybko przerwane po I kwartale w kontekście dalszego gwałtownego spadku w sektorze nieruchomości i uporczywie słabego zaufania. Zaufanie konsumentów tak naprawdę nie odbiło się od minimów z okresu lockdownu w 2022 r. (średnio na poziomie 87,1 w okresie od kwietnia do listopada 2023 r., po 93,6 w I kwartale 2023 r. i 87,2 w okresie od kwietnia do grudnia 2022 r.), podczas gdy zaufanie przedsiębiorców i zamiary zatrudniania także nie są zbyt ożywione (wskaźnik warunków biznesowych CKGSB na poziomie 47,8 w grudniu 2023 r. w porównaniu ze średnią sprzed pandemii wynoszącą 55,9, a wskaźnik rekrutacji na poziomie 55,2 w grudniu 2023 r. w porównaniu ze średnią sprzed pandemii wynoszącą 68,1). W tym kontekście dochód do dyspozycji gospodarstw domowych wzrósł w 2023 r. o skromne +6,1% r/r w ujęciu realnym. Chociaż jest on wyższy niż ogólny wzrost PKB, jest on jednocześnie niższy niż w 2021r. (+8,1%) lub przed pandemią (średnio +6,7% w latach 2015-2019). Sprzedaż detaliczna spowolniła do +7,4% r/r w grudniu 2023 r. (wobec +10,1% w poprzednim miesiącu) z powodu słabnącej sprzedaży samochodów i sprzętu AGD (choć gastronomia radziła sobie lepiej). Szacujemy, że konsumpcja prywatna w ujęciu nominalnym znalazła się w 2023 r. prawie -10% poniżej trendu sprzed pandemii – mniej więcej z powrotem na poziomie luki obserwowanej w 2020 r. Dla porównania, w ubiegłym roku lepiej radziły sobie inwestycje przemysłowe i infrastrukturalne (wykres 1).

Wykres 1: Różnica w porównaniu do trendu sprzed pandemii, w ujęciu rocznym (%)

Różnica w porównaniu do trendu sprzed pandemii

Źródła: statystyki krajowe, Allianz Research

W 2024 r. konieczne będzie dalsze poluzowanie polityki, aby przywrócić zaufanie. Spodziewamy się, że wzrost PKB wyniesie w tym roku +4,6%. Inwestycje infrastrukturalne były wspierane przez politykę fiskalną, ponieważ samorządy lokalne otrzymały większą swobodę finansowania. Allianz Trade oczekuje, że w 2024 r. limit specjalnych obligacji samorządowych zostanie zwiększony do 4,2 bln RMB (z 3,8 bln RMB), podczas gdy rząd centralny może wyemitować długoterminowe obligacje specjalne o wartości 1 bln RMB[2] . Wspierająca polityka pieniężna pomoże ułatwić takie emisje. Nastawienie polityki pieniężnej wyraźnie zmieniło się na łagodne w drugiej połowie 2023 r. (co ilustruje impuls kredytowy na wykresie 2a), chociaż od 2022r. wydajność kredytowa była niska (zob. wykres 2b). Oznacza to, że potrzeba więcej luzowania i kredytów, aby osiągnąć (oczekiwany) wzrost na jednostkę PKB. W 2024 r. spodziewamy się dwóch obniżek stóp procentowych (łącznie -20 pb), którym towarzyszyć będzie uwolnienie długoterminowej płynności poprzez dwie obniżki stopy rezerwy obowiązkowej (łącznie -50 pb). Kontekst obrotu amerykańskiej Rezerwy Federalnej[3] powinien umożliwić takie poluzowanie, łagodząc presję na parę USD/CNY (która w przeszłości miała wpływ na zaufanie na rynku chińskim). Wreszcie, aby jeszcze bardziej wzmocnić zaufanie, decydenci muszą dążyć do stabilizacji cen w sektorze nieruchomości, kontynuując takie działania, jak złagodzenie zasad zakupu, zmniejszenie wymagań dotyczących zaliczek i oprocentowania kredytów hipotecznych. Złagodzenie polityki powinno zatem stanowić bufor dla całej gospodarki, która według oczekiwań Allianz Trade wzrośnie w tym roku o +4,6%.

Wykres 2a: Wskaźnik impulsu kredytowego i podział         

Wskaźnik impulsu kredytowego i podział

Wykres 2b: Efektywność kredytowa

Efektywność kredytowa

Źródła: statystyki krajowe, Allianz Research.

Nowe gałęzie przemysłu i zaawansowana produkcja mogą stać się bardziej zrównoważonymi czynnikami wzrostu w dłuższej perspektywie, ale na razie nie są one wystarczająco duże, a ich dalszy rozwój będzie napotykał wyzwania w perspektywie krótkookresowej. Pomimo wielu słabości, rok 2023 był również rokiem, w którym Chiny stały się największym eksporterem samochodów na świecie, napędzanym przez rosnący globalny popyt na pojazdy elektryczne. Inne strategiczne sektory, takie jak baterie, panele słoneczne i roboty przemysłowe, również radziły sobie bardzo dobrze (patrz wykres 3). Choć szybko się rozwijają, na razie te wschodzące branże nie są wystarczające, aby zrekompensować załamanie na rynku nieruchomości. Co więcej, coraz bardziej napięty kontekst geopolityczny może stanowić wyzwanie dla dalszego rozwoju, zarówno pod względem postępu technologicznego, jak i popytu końcowego. Chińscy decydenci z pewnością uczynią zaawansowaną produkcję i samowystarczalność częścią długoterminowego planu wzrostu gospodarki, ale na tym etapie potrzebne są dalsze uzgodnienia. Trzecie plenum[4] zostało opóźnione bez ustalenia daty i powinno określić kierunek chińskiej gospodarki na nadchodzące lata. Parlamentarne „dwie sesje”, które prawdopodobnie odbędą się na początku marca, ujawnią oficjalne cele gospodarcze na 2024 rok.

Wykres 3: Wschodzące branże o niezmiennie dobrych wynikach od 2017 r. (%)

Wschodzące branże o niezmiennie dobrych wynikach

Uwaga: są to produkty, w przypadku których produkcja przemysłowa rosła szybciej niż ogólna produkcja przemysłowa przez pięć z siedmiu lat od 2017 roku.

Źródła: statystyki krajowe, Allianz Research

[1] Chociaż oczekiwania nie były tak wysokie, jak w ostatnim roku po pandemii Covid-19, czyli w 2021 r., kiedy PKB wzrósł o +8,1%.

[2] Są to pozabudżetowe, bardzo długoterminowe obligacje rządu centralnego, mające na celu finansowanie projektów związanych ze strategicznie ważnymi łańcuchami dostaw. To specjalne narzędzie było ostatnio wykorzystywane do reagowania na pandemię w 2020 roku.

[3] Spodziewamy się, że Fed obniży swoją stopę procentową cztery razy w tym roku, począwszy od czerwca i łącznie o 100 pb.

[4] Trzecie plenum 20 Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin. Takie plenum odbywa się co pięć lat, zazwyczaj jesienią.

Największy wyciek danych w historii? 26 miliardów rekordów!

Analitycy cyberbezpieczeństwa ostrzegli, że odkryto bazę danych zawierającą ponad 26 miliardów rekordów, które wyciekły. Według badaczy z Security Discovery i CyberNews nowoodkryta baza danych ma rozmiar 12 terabajtów i może to oznaczać największy tego typu wyciek informacji w dotychczasowej historii.

Według analityków, choć zbiór który wyciekł, zawiera głównie informacje z wcześniejszych naruszeń, prawie na pewno znajdują się w nim także nowe dane, które nie były wcześniej publikowane. Można tak przypuszczać, bo np. narzędzie do sprawdzania wycieków danych Cybernews, które bazuje na danych ze wszystkich istotnych dotychczasowych wycieków, zawiera informacje z ponad 2500 naruszeń danych i 15 miliardów rekordów.

(Źródło: https://cybernews.com/security/billions-passwords-credentials-leaked-mother-of-all-breaches/ )

– Informacje, jakie udało się uzyskać do tej pory, pokazują, że jest to wyciek o ogromnej skali, dotykający niespotykanej wcześniej liczby użytkowników, być może na całym świecie. Dlatego nigdy nie powinniśmy lekceważyć tego, do czego są zdolni cyberprzestępcy. Dobrze, abyśmy byli teraz szczególnie wyczuleni na wiadomości od nieznanych numerów, komunikaty o nieudanych próbach logowań, resetowaniu haseł nie z naszej inicjatywy itp.

Osoby dotknięte wyciekiem muszą zdawać sobie sprawę z konsekwencji, jakie niesie ze sobą kradzież hasła i dokonywać niezbędnych aktualizacji zabezpieczeń. Obejmuje to zmianę haseł, zwracanie uwagi na wiadomości e-mail przychodzące po naruszeniu. Kluczowe jest także upewnienie się, że wszystkie ich konta w serwisach i usługach internetowych, niezależnie od tego, czy są one dotknięte wyciekiem, czy nie, są wyposażone w uwierzytelnianie dwuskładnikowe. Aby zwiększyć naszą świadomość, możemy też na odpowiednich stronach (np. bezpiecznedane.gov.pl czy haveibeenpwned.com) sprawdzić, czy nasze dane nie zostały gdzieś upublicznione.

Wiele systemów i platform jest w ostatnim czasie agresywnie atakowanych. Polityka aktualizacji pozwala walczyć z cyberprzestępcami, ale w przypadku wykrycia luki, zawsze rozpoczyna się wyścig z czasem, aby załatać problem, zanim dane użytkowników zostaną naruszone. Czasem napastnicy, którzy obierają za cel konkretny system, pozostają też w trybie ukrycia, nie nagłaśniając luki w zabezpieczeniach i monitorując aktywność i decydując się na atak w najmniej spodziewanym momencie – mówi Beniamin Szczepankiewicz, analityk laboratorium antywirusowego ESET.

Dlaczego warto kontrolować czas pracy pracowników?

W obliczu dynamicznych zmian, jakim muszą stawiać czoła niemalże wszystkie firmy, skuteczne monitorowanie czasu pracy podwładnych staje się ważnym elementem ich funkcjonowania. Współczesne przedsiębiorstwa muszą doskonale zarządzać wszystkimi procesami, aby utrzymać konkurencyjność, efektywność i szybko reagować na zmieniające się trendy oraz sytuację na rynku.

Warto jednak zaznaczyć, że efektywne zarządzanie czasem pracowników nie ogranicza się jedynie do zachowania wymiaru czasu  pracy czy unikania przeciążenia zespołów. To także kluczowy element skutecznego planowania, strategicznego rozwoju kadry pracowniczej oraz zwiększania elastyczności organizacyjnej. Wiedza na temat efektywnego wykorzystania czasu pracy przekłada się na doskonalenie procesów, które stanowią klucz do osiągnięcia trwałego sukcesu firmy.

Analiza danych dotyczących czasu, jaki pracownicy poświęcają na różne zadania

Szczegółowa analiza czasu pracy obejmuje identyfikację konkretnych zadań, projektów czy obszarów działalności. Dzięki temu kadra zarządzająca może nie tylko ocenić ilość czasu, jaka jest przeznaczona na poszczególne zadania, ale także zrozumieć, jakie konkretne czynniki wpływają na efektywność zespołu. W rezultacie firma może działać wydajniej, oszczędzając czas i zasoby na realizację istotnych celów biznesowych.

Ponadto, skrupulatna rejestracja czasu pracy pozwala dostosowywać działania do rzeczywistych potrzeb i możliwości. Zidentyfikowanie obszarów, w których pracownicy mogą potrzebować dodatkowego wsparcia czy szkoleń jest niezwykle istotne i ma wpływ na dalszy rozwój kompetencji kluczowych dla efektywności wykonywanych zadań.

Skuteczniejsze planowanie

Zarządzanie czasem pracy umożliwia równomierne rozkładanie obciążeń i zadań, zapewniając pracownikom odpowiednią ilość czasu na realizację powierzonych im obowiązków. Unikanie sytuacji, w których podwładni są zbyt mocno obciążeni pracą, przekłada się na utrzymanie zdolności produkcyjnych, zmniejszenie błędów oraz zwiększenie ogólnej efektywności zespołu.

W perspektywie długoterminowej, eliminowanie nadmiernego obciążenia pracowników ma także pozytywny wpływ na ich satysfakcję z pracy. Osoby, którzy czują, że zachowują balans między życiem zawodowym i prywatnym oraz nie są zmuszane do ciągłego pracowania po godzinach, są bardziej zadowolone z organizacji i lojalne wobec firmy. To z kolei ma bezpośredni wpływ na niższą rotację pracowników oraz budowanie pozytywnej atmosfery w miejscu pracy.

Skrupulatna kontrola czasu pracy umożliwia efektywne zarządzanie budżetem

Eliminacja nadmiernych wydatków na nadgodziny lub niewykorzystane zasoby staje się kluczowym elementem optymalizacji kosztów. Rejestracja czasu pracy pozwala pracodawcom na precyzyjne monitorowanie godzin przepracowanych przez pracowników, co umożliwia zidentyfikowanie obszarów, gdzie nadmierna ilość godzin jest wymagana, bądź też gdzie można oddelegować mniejszą liczbę osób.

Przejrzystość w zarządzaniu czasem pracy pozwala też uniknąć zbędnych wydatków związanych z nadmiernym korzystaniem z godzin nadliczbowych. Skuteczne planowanie i alokacja zasobów ludzkich na odpowiednie projekty czy zadania przekłada się na minimalizację kosztów związanych z wynagrodzeniami. W ten sposób firma może wydajniejwykorzystywać dostępne środki finansowe, skupiając się na strategicznych inwestycjach oraz rozwoju przedsiębiorstwa.

Eliminacja błędów a rejestracja czasu pracy w praktyce

Elektroniczne narzędzia nie tylko ułatwiają rejestrację czasu, ale także przyczyniają się do eliminacji błędów związanych z ręcznym wprowadzaniem danych. Dzięki automatycznemu procesowi zbierania informacji, firmy mogą być pewne, że informacje na ten temat są dokładne i rzetelne. To z kolei ułatwia podejmowanie decyzji opartych na realnych, wiarygodnych liczbach.

Warto podkreślić, że rejestracja czasu pracy służy nie tylko kontroli, ale przede wszystkim jest kluczowym narzędziem, dzięki któremu można skoncentrować się na istotnych aspektach zarządzania, zamiast tracić czas na manualne procesy.

Wśród kupujących pośpiech, stres i irytacja – badanie nastrojów na rynku nieruchomości

W IV kwartale 2023 r. lekkim chłodem powiało na całym rynku nieruchomości. Nastroje najbardziej pogorszyły się jednak w mieszkaniówce, co było efektem m.in. wyczerpania puli środków dostępnych w ramach Bezpiecznego Kredytu 2% i niepewności co do przyszłości programu – tak wynika z najnowszego badania nastrojów rynkowych, które przeprowadził portal Nieruchomosci-online.pl.

2. Wykres – indeks nastrojów rynkowych w IV kwartale 2023 3. Tabela – ocena kategorii nieruchomości w IV kwartale 2023

W IV kwartale 2023 r. indeks nastrojów rynkowych (INPON) spadł o 5 pkt i wynosi 55,5 pkt. Pomimo obniżenia wartości wskaźnika w końcówce roku, barometr koniunktury na rynku nieruchomości wciąż utrzymuje się lekko powyżej poziomu optymizmu, który wyznacza granica 50 pkt. Co ważne, mimo ostatniego spadku nastrojów, jest to i tak o wiele lepszy wynik niż w analogicznym okresie 2022 r. (poprawa rok do roku o 9 pkt).

W kolejnej części naszego badania nastrojów wzięło udział ponad 1200 agentów nieruchomości z całej Polski. Analiza opinii z tak dużej próby wskazuje, że na obniżenie wartości indeksu w IV kwartale wpłynęły przede wszystkim trzy czynniki: wyczerpanie się pieniędzy w ramach Bezpiecznego Kredytu 2%, ewidentnie rzucające się w oczy przeszacowanie cen wielu nieruchomości, a także to, że ostatni kwartał roku charakteryzuje się zazwyczaj mniejszą aktywnością kupujących – komentuje Alicja Palińska z działu analiz portalu Nieruchomosci-online.pl.

Mało chętnych na duże mieszkania

W IV kwartale najwyższą ocenę spośród wszystkich kategorii nieruchomości miały mieszkania, ale jednocześnie to one zanotowały też najmocniejszy spadek nastrojów. Ocena dla segmentu mieszkań większych niż kawalerki spadła aż o 8,7 pkt. Nieco mniejszy spadek zanotowały mieszkania 1-pokojowe: spadek o 7,3 pkt.

W IV kwartale wciąż były poszukiwane przede wszystkim kawalerki lub mieszkania 2- i 3-pokojowe w cenie do 500-800 tys. zł. Problemem cały czas pozostawała jednak nierównowaga między podażą a popytem na takie mieszkania. Natomiast znalezienie chętnych na większe lokale nadal było trudne.

Ważnym czynnikiem destabilizującym sytuację na rynku było oczekiwanie na decyzje rządu w kwestii przyszłości Bezpiecznego Kredytu 2%, czy w nowym roku znajdą się pieniądze na jakikolwiek program. Wśród wielu kupujących w końcówce 2023 r. zapanowały więc pośpiech, stres i irytacja, przez co umowy były zawierane szybciej. W przypadku atrakcyjnych nieruchomości często dochodziło też do licytacji ceny w górę – dodaje Alicja Palińska z Nieruchomosci-online.pl.

W IV kwartale lekkim chłodem powiało jednak na całym rynku nieruchomości, chociaż z różną intensywnością. Indeks nastrojów obniżył się także w segmentach domów (spadek o 3,7 pkt), działek budowlanych (spadek o 1,2 pkt) oraz najmu (kawalerki – spadek o 6 pkt, większe mieszkania – spadek o 6,7 pkt).

W 2024 r. kluczowa będzie odbudowa podaży

W ramach badania nastrojów sprawdzono też prognozy na I kwartał 2024 r. W przypadku kawalerek na sprzedaż większość pośredników przewiduje umiarkowany wzrost popytu (43 proc.). Jednak całkiem spora grupa agentów spodziewa się utrzymania koniunktury z końcówki ubiegłego roku (36 proc.). W przypadku większych mieszkań na sprzedaż grono pesymistów jest większe. Wprawdzie 44 proc. agentów prognozuje wzrost popytu w I kwartale, ale aż 31 proc. spodziewa się spadku zainteresowania ze strony kupujących (a 24 proc. przewiduje stabilizację).

W opinii pośredników istnieje też duże prawdopodobieństwo, że wzrosną oczekiwania cenowe sprzedających: wyższe ceny kawalerek prognozuje prawie 58 proc. przedstawicieli biur nieruchomości, a większych mieszkań – 54 proc.

– Zapowiedź programu Mieszkanie na Start, który ma wprowadzać kryteria dochodowe i rodzinne, pokazuje, że nowy rząd podejmuje próbę stymulowania rynku mieszkaniowego. Podtrzyma to popyt w drugiej połowie 2024 r. i zachęci też deweloperów oraz sprzedających do stabilizacji oczekiwań co do swoich ofert. Kluczowe będzie odbudowanie się podaży na rynku pierwotnym po słabym 2023 r. oraz dalszy wzrost dostępności kredytów – mówi dr hab. Bogusław Półtorak, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

W pozostałych analizowanych kategoriach nieruchomości – czyli w domach, działkach budowlanych i najmie – w I kwartale 2024 r. czeka nas prawdopodobnie stabilizacja zarówno popytu, jak i cen. Takiego zdania (w przypadku wszystkich tych segmentów) jest mniej więcej połowa ankietowanych.

Sezonowy wzrost bezrobocia w Polsce. Lekki powiew optymizmu w przemyśle

Stopa bezrobocia w Polsce po 6 miesiącach przyspawania do poziomu 5% wzrosła w grudniu. Analitycy uspokajają jednak, bo co roku wraz z końcem prac sezonowych mamy do czynienia ze wzrostami zimą.

Bezrobocie w górę

Po 6 miesiącach bezrobocia na poziomie równym 5% przyszło pogorszenie sytuacji. Wzrost o 0,1% w miesiącach zimowych to nic strasznego. W kolejnym miesiącu należy się spodziewać kolejnego odbicia w górę. Bezrobocie ma swoją sezonowość w skali roku, w momencie zakończenia prac sezonowych zaczyna ono rosnąć. Również turystyka zimowa zatrudnia w Polsce mniej osób niż letnia. Zwyczajowo po okresie świątecznym dodatkowo rośnie, stąd w styczniu spodziewane jest kolejne odbicie w górę. Tak samo jednak oczekiwane są spadki wraz z początkiem prac w rolnictwie i nadchodzącym letnim sezonem turystycznym. Nie ma zatem powodów do obaw w związku z obecnym wzrostem.

Indeksy PMI dla przemysłu

Wczoraj poznaliśmy odczyty indeksów PMI dla przemysłu. Jest to badanie ankietowe badające poziom optymizmu wśród menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia. Pozwala ono oceniać, jaka czeka nas najbliższa przyszłość w danym segmencie. Jeżeli dominują pesymistyczne nastroje, to należy spodziewać się, że będą zmniejszać zamówienia i sami te gorsze stany wywołają. Wczorajszy odczyt dla strefy euro wyniósł 46,6 pkt, mamy zatem przewagę odpowiedzi negatywnych. Z drugiej strony jest to zarówno wynik lepszy od poprzedniego odczytu jak również od oczekiwań. W rezultacie dane te należy oceniać jako jednoznacznie dobre. W USA było podobnie, aczkolwiek wynik osiągnął 50,3 pkt, czyli symbolicznie przekroczył barierę rozdzielającą przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Dobre dane po obu stronach oceanu powodują, że nie ma wyraźnej zmiany na głównej parze walutowej.

Kanada nie zmienia stóp procentowych

Na wczorajszym posiedzeniu Bank Kanady nie obniżył stóp procentowych. Patrząc na poziom inflacji, który znajduje się od 10 miesięcy poniżej poziomu inflacji, można było uznać, że jest przestrzeń na taką decyzję. Pomimo jednak dodatnich realnych stóp procentowych kraj ten wolał poczekać. Z jednej strony wynika to najprawdopodobniej z chęci długotrwałego mocniejszego zduszenia tempa wzrostu cen. Z drugiej należy pamiętać, że Kanada bardzo mocno wzoruje swoją politykę na swoim jedynym sąsiedzie lądowym. Biorąc pod uwagę tę ostatnią prawidłowość, jest bardzo dziwne, że posiedzenie Banku Kanady w kalendarzu wyprzedza posiedzenie FED, zamiast nastąpić po nim.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:15 – strefa euro – decyzja EBC w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – PKB,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Czy EBC wzruszy kursem EUR/USD?

Wypowiedzi reprezentantów EBC stawały się w ostatnich dniach coraz bardziej precyzyjne – do tego stopnia, że przypominają forward guidance. To, czy bank rzeczywiście zdecyduje się na klarowne wskazówki odnośnie do przyszłych ruchów, będzie najprawdopodobniej osią zainteresowania rynków w kontekście posiedzenia w tym tygodniu.

Wielu członków Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego sugerowało w ostatnich tygodniach, że cięcia stóp procentowych mogą rozpocząć się latem. Swoimi poglądami na ową kwestię podzieliła się nawet prezeska Christine Lagarde. Podczas ubiegłotygodniowego wywiadu w Davos, krótko przed okresem medialnego blackoutu, stwierdziła, że obniżka stóp latem jest „prawdopodobna”. Powtórzyła również komunikat głównego ekonomisty EBC Philipa Lane’a, który ostrzegał przed „zbyt szybką rekalibracją”, zaznaczając także, że przed czerwcowym posiedzeniem dostępne będą istotne dane o płacach.

Taka bezpośredniość jest wśród decydentów raczej rzadkością, intrygujące wydaje się więc to, czy Rada Prezesów zdecyduje się utrzymać tak znaczącą klarowność komunikatów, czy też powróci do dość zawoalowanych sygnałów, do których przyzwyczaiła rynki na poprzednich posiedzeniach.

Słabość gospodarki strefy euro trwa

Pod względem makro sytuacja nie uległa od grudnia większym zmianom. Dane w dalszym ciągu sugerują, że puls gospodarki strefy euro jest ledwie wyczuwalny. Wskaźniki PMI znajdują się niewiele powyżej swoich minimów, wskazując na spadek aktywności zarówno w sektorze przemysłowym, jak i usługowym. Sprzedaż detaliczna w ostatnim czasie nieznacznie przewyższyła oczekiwania, dane wskazują jednak na to, że konsumenci wciąż z dużym oporem decydują się na wydawanie pieniędzy. Produkcja przemysłowa rozczarowuje, odnotowując od marca niezmiennie spadki w ujęciu rocznym. Rynki czekają na potwierdzenie w postaci publikacji danych o PKB w IV kwartale, mało jednak prawdopodobne, aby gospodarka strefy euro uniknęła technicznej recesji na koniec roku.

Wykres 1: Sprzedaż detaliczna w strefie euro (2023)1. Sprzedaż detaliczna w strefie euro (2023)

Jednocześnie unormowała się presja cenowa. Główna miara inflacji wzrosła w grudniu do 2,9% po tym, jak w listopadzie odnotowała znacznie niższe od oczekiwań 2,4%. Było to jednak powszechnie oczekiwane, biorąc pod uwagę statystyczny efekt bazy w kontekście cen energii. Miara bazowa spadła do 3,4%, najniższego poziomu od marca 2022 r. Co więcej, w ostatnim czasie znacznie spadły również oczekiwania dotyczące inflacji konsumenckiej w ciągu kolejnych 12 miesięcy (z 4% do 3,2%), swap inflacyjny 2y2y spadł zaś ze szczytowych 2,75% poniżej 2,1%, co sugeruje rosnące przekonanie, że inflacja zostanie ujarzmiona.

Wykres 2: Swapy inflacyjne 2y2y i 5y5y (2020 – 2024)2. Swapy inflacyjne 2y2y i 5y5y (2020 – 2024)

EBC nie chce rozbudzać nadziei na cięcia stóp

Decydenci nie mogą ignorować rzeczywistości gospodarczej w strefie euro, która naszym zdaniem coraz bardziej wspiera rozluźnianie polityki – silniej, niż w większości obserwowanych przez nas głównych gospodarek, szczególnie w USA. Jednocześnie EBC musi postępować ostrożnie, by nie dać rynkom pretekstu do zwiększenia zakładów za obniżkami stóp, co przełożyłoby się na luźniejsze warunki finansowania. W ostatnim czasie zakłady te spadły – obecnie rynki wyceniają ok. 130 pb. cięć w 2024 r. względem ok. 160 pb. pod koniec roku – co mogło dać Radzie Prezesów nieco wytchnienia. Uważamy, że wyceny te są bliższe rzeczywistości.

Spodziewamy się, że styczniowe komunikaty będą nakierowane na to, by nie rozbudzać nadziei inwestorów w kontekście obniżek stóp procentowych. Uważamy również, że prezeska Lagarde będzie przede wszystkim w dalszym ciągu akcentować zależność od danych. EBC nie zdecydował się w grudniu na gołębi zwrot, a Lagarde podkreślała, że bank nie powinien opuszczać gardy. Naszym zdaniem EBC w dużej mierze powtórzy komunikaty z ostatniego posiedzenia, być może jednak nieco łagodząc ich wydźwięk.

Przewidywane tempo cięć istotne dla EUR/USD

Szczególnie uważnie będziemy analizować sygnały dotyczące możliwości redukcji stóp procentowych latem oraz wszelkie oznaki sprzeciwu wobec rynkowych wycen. Mogłoby to sugerować rynkom, że EBC nie bierze pod uwagę rozluźniania polityki wcześniej niż na czerwcowym posiedzeniu. Implikowane prawdopodobieństwo pierwszego ruchu w dół w kwietniu wynosi obecnie 65%. Wciąż uważamy, że do pierwszej obniżki może dojść już w kwietniu, jastrzębiość członków EBC w ostatnim czasie sugeruje jednak, że jest to coraz mniej prawdopodobny scenariusz.

Okolice konferencji prasowej mogą przynieść zwiększoną zmienność euro. Biorąc pod uwagę, że rynki wciąż są w dużej mierze nastawione na rozpoczęcie cięć w kwietniu, bilans ryzyk dla pary EUR/USD wydaje się skierowany w górę – jeśli EBC sprawi, że rynki zaczną uważać czerwiec za bardziej prawdopodobny czas na rozpoczęcie cięć, para zyska. Nie jest to jednak nasz bazowy scenariusz – uważamy, że komunikaty nie będą zbyt stanowcze z uwagi na obawę banku przed zapędzeniem siebie w kozi róg.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (25.01) o godz. 14:15, a konferencja prasowa rozpocznie się 30 minut później.

Autorzy: Roman Ziruk, Matthew Ryan, CFA – analitycy Ebury

Recesja w Niemczech wpłynie na polskie PKB

Polska gospodarka jest silnie uzależniona od tego, co się dzieje za naszą zachodnią granicą. Niemcy przeżywają obecnie recesję – w tym roku PKB wyniesie minus 0,3% rok do roku. To chyba najczarniejszy z możliwych scenariuszy, jeśli chodzi o gospodarkę naszych sąsiadów.

– Ma to wpływ na naszą gospodarkę przez wymianę handlową. Naszym głównym partnerem handlowym jest gospodarka niemiecka. To właśnie ten rynek przyjmuje najwięcej naszych towarów – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan. – W konsekwencji Polska zacznie eksportować mniej, ponieważ Niemcy nie będą potrzebowali takiej ilości towarów czy półproduktów. To oznacza ujemny bilans handlowy dla naszego kraju. Handel zagraniczny będzie ciągnął nasz rozwój gospodarczy i polskie PKB w dół. Ten efekt jest już uwzględniony w prognozach – bo to, że niemiecka gospodarka zwania, było widać już w połowie poprzedniego roku. Pewną niewiadomą była jedynie skala tego spowolnienia. Prognozy zawarte chociażby w ustawie budżetowej mówiące o tym, że nasz wzrost gospodarczy będzie w granicach 3%, czy to co prognozujemy w Konfederacji Lewiatan, że będzie to około 2,8% już uwzględnia efekt zmniejszonego eksportu do Niemiec – zaznacza Zielonka.

Jak założyć fundację rodzinną? Przygotowanie biznesu, koszty i dokumenty – co warto wiedzieć?

W maju 2023 roku polskie prawo zostało wzbogacone o nową instytucję fundacji rodzinnej. To nowoczesny sposób na zarządzanie majątkiem rodzinnym oraz wygodną, bezpieczną sukcesję. W artykule przyjrzymy się korzyściom płynącym z wykorzystania tego rozwiązania oraz kluczowym krokom niezbędnym do założenia fundacji rodzinnej. Organizację i funkcjonowanie takiego tworu określa ustawa o fundacjach rodzinnych z dnia 26 stycznia 2023r. (Dz. U. z 2023 r. poz. 326), zwana dalej „u.f.r.”.

Fundacja rodzinna – co to za instytucja?

Fundacja rodzinna to rodzaj podmiotu zarządzającego firmy rodzinną. Jej założenie niesie ze sobą pakiet korzyści. Należą do nich m.in. takie elementy jak:

  • Wygodne zarządzanie majątkiem rodzinnym – centralizacja aktywów w ramach fundacji umożliwia efektywniejsze i bardziej skonsolidowane zarządzanie majątkiem, co z kolei ułatwia podejmowanie strategicznych decyzji inwestycyjnych.
  • Optymalizacja podatkowa – fundacje rodzinne mogą korzystać z różnych ulg i preferencji podatkowych, co może skutkować zmniejszeniem ogólnego obciążenia podatkowego, szczególnie w kontekście inwestycji i transferu majątku.
  • Ochrona majątku (Art. 9 i 10 u.f.r.) majątek umieszczony w fundacji jest zabezpieczony przed roszczeniami zewnętrznymi, takimi jak wierzyciele, co zapewnia stabilność i bezpieczeństwo finansowe dla rodziny.
  • Ułatwiona sukcesja (Art. 11-15 u.f.r.) – fundacja rodzinna umożliwia płynne i uporządkowane przekazywanie zarządzania i majątku następnym pokoleniom, unikając problemów związanych z tradycyjnym podziałem spadku.

Fundacja rodzinna a optymalizacja podatkowa

Nie ma co ukrywać, optymalizacja podatkowa to najważniejsza ze wszystkich zalet fundacji rodzinnej. Założenie jej oferuje różnorodne korzyści podatkowe, które mogą przyczynić się do efektywniejszego zarządzania majątkiem. Jakie jeszcze zalety w sferze podatkowej będą widoczne?

  • Brak podatku od inwestycji kapitałowych – zyski kapitałowe osiągnięte przez fundację rodzinną nie podlegają opodatkowaniu, co pozwala na reinwestowanie i wzrost wartości majątku bez obciążenia podatkowego.
  • Korzystna stawka podatku dla bliskich członków rodziny – wypłaty dla członków rodziny z fundacji mogą być opodatkowane według bardziej korzystnych stawek niż w przypadku bezpośrednich transferów majątkowych.
  • Zwolnienie z podatku od najmu lub dzierżawy – dochody z najmu lub dzierżawy nieruchomości przekazanych do fundacji mogą być zwolnione z podatku.
  • Ochrona przed roszczeniami kredytodawców – przeniesienie majątku do fundacji rodzinnej może chronić go przed roszczeniami kredytodawców – to istotne w kontekście ogólnego zarządzania ryzykiem finansowym.

Proces założenia fundacji rodzinnej

Cały proces zakładania fundacji rodzinnej jest opisany przez art. 5-8 u.f.r. Z założenia jej to proces wymagający starannego planowania i przygotowania. Jakie kroki należy podjąć, aby fundacja rodzinna mogła funkcjonować?

  1. Określenie celu i misji fundacji – pierwszym krokiem jest wyraźne zdefiniowanie celu fundacji. Należy zdecydować, czy fundacja ma służyć głównie celom inwestycyjnym, sukcesji, czy innym specyficznym misjom rodzinie.
  2. Przygotowanie statutu fundacji – to podstawowy dokument określający zasady działania fundacji, w tym jej strukturę, zasady dysponowania majątkiem, oraz procedury zarządzania.
  3. Zebranie wymaganych dokumentów – proces ten obejmuje zgromadzenie wszystkich niezbędnych dokumentów, takich jak dowody tożsamości założycieli, dokumenty finansowe, opis majątku, który ma być przekazany fundacji rodzinnej.
  4. Rejestracja – formalne zarejestrowanie fundacji w odpowiednim urzędzie lub sądzie.

Jak założyć fundację rodzinną

Koszty założenia i utrzymania fundacji

Założenie i prowadzenie fundacji rodzinnej wiąże się z różnymi kosztami opisanymi w Art. 18 i 19 u.f.r. Można je podzielić w zależności od rodzaju na zewnętrzne i wewnętrzne. Warto wziąć wszystkie pod uwagę przy budżetowaniu, zakładaniu i planowaniu funkcjonowania organizacji. W kontekście zakładania fundacji rodzinnej, istotnym aspektem jest także pozyskiwanie inwestorów zainteresowanych wspieraniem celów i misji fundacji, co może przyczynić się do zwiększenia kapitału przeznaczonego na realizację inwestycji oraz wspieranie rodzinnych przedsięwzięć.

Do kosztów założenia fundacji rodzinnej należą:

  • Opłaty notarialne koszty związane z przygotowaniem i zatwierdzeniem dokumentów fundacyjnych przez notariusza. Mogą one różnić się w zależności od złożoności statutu i innych dokumentów.
  • Opłaty sądowe – opłaty za rejestrację fundacji w Rejestrze Fundacji Rodzinnych, które są wymagane do uzyskania statusu osoby prawnej.
  • Opłaty administracyjne – koszty związane z przygotowaniem niezbędnych dokumentów, takich jak zaświadczenia, opinie eksperckie czy tłumaczenia dokumentów.

Bieżące koszty funkcjonowania

Niektóre z opłat mogą odbywać się cyklicznie co kilka miesięcy, inne z kolei dotyczą prowadzenia organizacji na co dzień. Które z opcji finansowych z pewnością są obowiązkowe?

  • Zarządzanie majątkiem – opłaty za profesjonalne zarządzanie majątkiem fundacji, które mogą obejmować zarządzanie inwestycjami, nieruchomościami czy innymi aktywami.
  • Księgowość – regularne koszty prowadzenia księgowości, sporządzania bilansów i raportów finansowych, co jest wymagane do utrzymania przejrzystości finansowej i zgodności z przepisami podatkowymi.
  • Opłaty za doradztwo prawne i finansowe –koszty konsultacji z prawnikami, doradcami podatkowymi lub finansowymi, które mogą być konieczne do prawidłowego prowadzenia i zarządzania fundacją, szczególnie w przypadku złożonych kwestii prawnych i finansowych.

Fundacja rodzinna – czy ta forma prawna ma sens?

Fundację rodzinną zakłada się z myślą o długoterminowej działalności. Warto zatem przewidzieć mechanizmy zapewniające jej trwałość i efektywność przez wiele lat. Założenie fundacji rodzinnej to złożony proces, który wymaga starannego przygotowania i zrozumienia aspektów prawnych, finansowych i organizacyjnych. Kluczem do sukcesu jest z pewnością jasno zdefiniowany cel, prawidłowo przygotowane dokumenty, efektywne zarządzanie majątkiem oraz przestrzeganie obowiązujących przepisów.

Warto skonsultować się z ekspertami w dziedzinie prawa, finansów i zarządzania, aby zapewnić prawidłowe funkcjonowanie i długoterminowy sukces fundacji rodzinnej. Jesteś zainteresowany założeniem fundacji rodzinnej? SayInvest bardzo chętnie w tym pomoże!

Polacy coraz chętniej kupują smartfony 5G, ale nie do końca rozumieją ich możliwości

W ramach badania eksperci Deloitte zapytali Polaków o preferencje dotyczące korzystania z telefonów komórkowych. Najpopularniejszym rodzajem telefonu mobilnego są smartfony, których posiadanie deklaruje aż 97 proc. badanych. Wyniki ankiety pokazują także rosnącą powszechność technologii sieci 5G, umożliwiającej szybszą transmisję danych w porównaniu do sieci poprzednich generacji. Już co drugi polski użytkownik smartfona posiada urządzenie właśnie w technologii 5G.

Chociaż sieć 5G daje możliwość korzystania z szybkiego przesyłu danych, to użytkownicy takich urządzeń nie zmienili znacząco swoich nawyków dotyczących korzystania z telefonu komórkowego. Zapytani o to, czy posiadanie urządzenia 5G sprawia, że częściej korzystają z mediów społecznościowych i platform streamingowych czy korespondują z bliskimi, najczęściej odpowiadali, że częstotliwość tego typu czynności nie uległa zmianie. Największą zmianę widać jednak w kategorii oglądania transmisji na żywo: czterech na dziesięciu badanych stwierdziło, że robi to częściej niż gdy posiadali urządzenia poprzednich generacji. Uczestnicy ankiety zostali również zapytani o to, czy ich kolejnym telefonem będzie smartfon 5G. Chociaż 38 proc. odpowiedziało na to pytanie twierdząco, to o 3 p.p. więcej respondentów stwierdziło, że nie ma zdania w tej kwestii. Zapytani o przyczynę braku chęci zmiany urządzenia na nowsze, co drugi badany odpowiedział, że wszystkie czynności może wykonywać na telefonie nieposiadającym dostępu do 5G, co piąty nie ma zdania na ten temat, a 17 proc. uważa smartfony 5G za zbyt drogie.

– Chociaż technologia 5G jest coraz popularniejsza wśród polskich konsumentów, to jednocześnie świadomość wszystkich możliwości, jakie dają tego typu urządzenia, jest relatywnie niska. Co więcej, wśród wielu osób panuje przekonanie, że smartfony 5G są zbyt drogie, co stanowi ważny sygnał dla dystrybutorów tego typu urządzeń. Skuteczne kampanie informacyjne, w połączeniu z rozsądną polityką cenową mogą bowiem pomóc zwiększyć zainteresowanie konsumentów tego typu rozwiązaniami i docelowo przynieść dodatkowe korzyści firmom z branży telekomunikacyjnej – mówi Sławomir Lubak, partner, lider branży Telekomunikacji, Mediów i Technologii, Deloitte.

O badaniu

Najnowsza wersja badania została przeprowadzona pod koniec grudnia 2023 r. Była to 50. edycja przeprowadzona globalnie i 41., w której wzięli udział konsumenci z Polski. W sumie eksperci Deloitte przebadali mieszkańców 19 krajów, oprócz Polski, byli to obywatele: Arabii Saudyjskiej, Australii, Brazylii, Kanady, Chin, Holandii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Indii, Japonii, Meksyku, RPA, Korei Południowej, Włoch, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Nastroje konsumenckie w Polsce: nieznaczna poprawa, ale inflacja niepokoi

Wyniki 50. edycji badania Consumer Signals firmy doradczej Deloitte pokazują nieznaczną poprawę nastrojów Polaków w kwestii finansów osobistych. Chociaż powszechne poczucie bezpieczeństwa finansowego wzrosło, to ponad trzy czwarte ankietowanych przewiduje dalszy wzrost cen najczęściej kupowanych produktów. W ramach badania zapytano także o nawyki dotyczące użytkowania smartfonów. Już niemal co drugi polski konsument posiada telefon mobilny w standardzie 5G, jednak fakt ten zdaje się nie mieć większego wpływu na to, w jaki sposób urządzenia te są wykorzystywane na co dzień.

Cykliczne badanie firmy Deloitte monitoruje kwestię nastrojów konsumenckich oraz wpływu takich czynników jak inflacja na decyzje zakupowe. Na podstawie comiesięcznych ankiet przeprowadzanych wśród mieszkańców blisko 20 państw eksperci oceniają kondycję finansową danego społeczeństwa oraz prognozują tendencje dotyczące zarówno codziennych transakcji, jak i większych wydatków, np. zakupu pojazdu czy wycieczki wakacyjnej.

Mieszane nastroje Polaków

Wyniki ankiety przeprowadzonej w ostatnich dniach 2023 roku przypominają rezultaty poprzedniej edycji badania. 47 proc. Polaków stwierdziło, że ich osobista sytuacja finansowa jest gorsza niż rok temu, co oznacza spadek o 3 p.p. w porównaniu z listopadem ub. r. Nadal ponad połowa respondentów nie jest przygotowana na niespodziewany wydatek, a niecałe 30 proc. (-3 p.p. w porównaniu z listopadem) obawia się o swoją zdolność do regulowania nadchodzących płatności. Z drugiej strony odsetek oczekujących wzrostu osobistych dochodów w trakcie kolejnych 12 miesięcy wynosi 44 proc. (o 2 p.p. więcej niż w listopadzie), a 37 proc. Polaków spodziewa się poprawy własnej sytuacji finansowej (+1 p.p.). Z drugiej strony utrzymująca się podwyższona inflacja nie pozostaje bez wpływu na nastroje mieszkańców Polski. Obecne tempo wzrostu cen sprawia, że 37 proc. badanych, czyli niemal tyle samo co w poprzednim miesiącu, martwi się o stan swoich oszczędności. Ponadto już trzy czwarte badanych zakłada dynamiczny wzrost cen najczęściej kupowanych produktów, co oznacza wzrost aż o 20 p.p.

– Rezultaty ostatniej edycji badania Consumer Signals pokazują, że z jednej strony odsetek osób obawiających się o swoją sytuację finansową nieznacznie spadł. Z drugiej wielu konsumentów nadal prognozuje dalsze wzrosty cen. Oznacza to, że tempo wzrostu wynagrodzeń, w połączeniu z jednoczesnym spadkiem inflacji, miało korzystny wpływ na zdolność konsumentów do regulowania bieżących zobowiązań finansowych. Jednocześnie poczucie niepewności co do najbliższej przyszłości pozostaje wysokie – mówi Przemysław Szczygielski, lider usług dla sektora finansowego w Polsce, partner zarządzający działem zarządzania ryzyka w Polsce i krajach bałtyckich, Deloitte.

Surowce dalej w górę

Na pytanie o przewidywany poziom cen alkoholu i tytoniu w najbliższych tygodniach 65 proc. badanych, o 10 p.p. więcej niż w listopadzie, stwierdziło, że spodziewa się wzrostu w tym obszarze. Jednocześnie w kwestii kosztów paliw Polacy zdają się być bardziej optymistyczni. W porównaniu z poprzednim miesiącem odsetek przewidujących drożejącą benzynę, olej napędowy i gaz zmniejszył się bowiem o 8 p.p i wynosi 68 proc. Z kolei 70 proc. badanych, o 2 p.p. więcej niż w listopadzie, zakłada dalszy wzrost cen żywności. Tyle samo badanych prognozuje wzrost kosztów mediów domowych (gaz, prąd, olej opałowy itp.), co oznacza spadek o 4 p.p. w ujęciu miesiąc do miesiąca.

Niepokoje dotyczące przyszłych poziomów cen dotyczą nie tylko Polski, ale również innych krajów. Największy odsetek mieszkańców obawiających się dalszych wzrostów kosztów odnotowano w Hiszpanii (83 proc.), RPA (82 proc.) i we Francji (80 proc.). Na drugim krańcu zestawienia obaw dotyczących inflacji znajdują się Zjednoczone Emiraty Arabskie (64 proc.), Arabia Saudyjska (60 proc.) i Chiny (40 proc.).

– Ostatni miesiąc 2023 r. był okresem umocnienia się złotego w stosunku do dolara, co z kolei sprzyjało obniżkom cen paliw na stacjach benzynowych. To zjawisko mogło poprawić nastroje i oczekiwania polskich konsumentów w kwestii przyszłych poziomów cen, jednak ostatnie wydarzenia geopolityczne nie pozostaną bez wpływu na koszty surowców. Biorąc pod uwagę zwiększone zapotrzebowanie na energię w okresie zimowym, w najbliższych tygodniach może dojść do wzrostu cen energii – mówi Przemysław Szczygielski.

O badaniu

Najnowsza wersja badania została przeprowadzona pod koniec grudnia 2023 r. Była to 50. edycja przeprowadzona globalnie i 41., w której wzięli udział konsumenci z Polski. W sumie eksperci Deloitte przebadali mieszkańców 19 krajów, oprócz Polski, byli to obywatele: Arabii Saudyjskiej, Australii, Brazylii, Kanady, Chin, Holandii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Indii, Japonii, Meksyku, RPA, Korei Południowej, Włoch, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Obligacje korporacyjne w 2023 roku: rekordowy rok

Minimum 3 publiczne emisje obligacji korporacyjnych miesięcznie – czyli podsumowanie rynku w 2023 roku.

W 2023 roku emitenci przeprowadzili aż 37 publicznych emisji obligacji korporacyjnych, z których w sumie pozyskali ponad 1,35 mld zł. Inwestorzy zgłosili w nich popyt na łącznie prawie 2 mld zł, a tym samym średni poziom redukcji wyniósł 33 proc. Początek roku 2024 przyniósł start 5 kolejnych emisji publicznych, trzech emitentów ogłosiło nowe prospekty emisyjne, a aż 10 prospektów jest wciąż aktywnych.

Niekwestionowanym „królem” emisji publicznych jest windykacyjna firma Kruk, która przeprowadziła ich najwięcej, bo aż siedem, na najwyższą kwotę łączną, czyli ok. 330 mln zł. Dodatkowo wszystkie emisje Kruka kończyły się redukcjami, nawet ta na 90 mln zł, choć w tym przypadku redukcja symboliczna, bo około 9 proc. Natomiast największą emisją publiczną w zeszłym roku została przeprowadzona przez dewelopera mieszkaniowego Victoria Dom.

  Emitent Wartość emisji Oprocentowanie Tenor (lata) Data Wielkość zapisów (mln) Redukcja (%)
1 PragmaGo 20 6,00%+WIB3M 2 Styczeń 58,5 66%
2 Kruk 50 4,00%+WIB3M 5 Luty 104,8 52%
3 Best 20 4,5%+WIB3M 4 marzec 11,2 0
4 Kredyt Inkaso 15 5,50%+WIB3M 4 Kwiecień 17 11,50%
5 PragmaGO 25 5,50%+WIB3M 2 Kwiecień 48,1 48%
6 Marvipol 35 5,50%+WIB6M 3 Maj 40,4 13,30%
7 Cavatina Holding 25 6,00%+WIB6M 3,5 Czerwiec 34,18 27%
8 Kruk 50 4,00%+WIB3M 5 Czerwiec 155,5 68%
9 Dekpol 40 5,50%+WIB3M 3 Czerwiec 45 11%
10 PragmaGo 20 5,30%+WIB3M 2,25 Czerwiec 44 54,20%
11 Kredyt Inkaso 18 5,50%+WIB3M 4 lipiec 29,3 38,6%
12 Echo Investment 35 4,00%+WIB3M 4 lipiec 70 51,3%
13 Echo Investment 15 4,00%+WIB3M 4 lipiec 18,77 21,0%
14 Cavatina Holding (EUR) 21,74 6,00%+EURIBOR6M 3,5 lipiec 4,36 0,0%
15 Dekpol 30 5,50%+WIB3M 3 lipiec 39,2 23,5%
16 Best 20 5,00%+WIB3M 4,5 sierpień 32,8 39,0%
17 Marvipol 60 5,40%+WIB6M 3,5 sierpień 55,5 0,0%
18 Kruk 75 4,00%+WIB3M 5 sierpień 123 39,0%
19 Best 30 5,00%+WIB3M 4,5 sierpień 38 20,6%
20 Cavatina Holding 50 6,00%+WIB6M 3,5 wrzesień 50 0,0%
21 Kredyt Inkaso 50 5,50%+WIB3M 4 wrzesień 37,7 0,0%
22 Kruk 90 4,00%+WIB6M 5 październik 99,1 9,0%
23 Best 50 5,00%+WIB3M 5 październik 19 0,0%
24 PCC Rokita 25 3,20%+WIB3M 5 październik 48,95 49,0%
25 Ghelamco 75 5,00%+WIB6M 4 październik 133 44,0%
26 Ghelamco 50 5,00%+WIB6M 4 listopad 112 55,0%
27 PragmaGo 20 5,30%+WIB3M 3 listopad 38,9 48,5%
28 Kredyt Inkaso 15 5,50%+WIB3M 4 listopad 23,5 36,0%
29 Echo Investment 50 4,00%+WIB6M 4 listopad 69,6 28,0%
30 Budlex Finance 22 6,50%+WIB3M 3 grudzień 30,8 28,0%
31 Kruk 22 4,00%+EURIBOR3M 5 grudzień 75,18 71,2%
32 PCC Rokita 25 3,20%+WIB3M 5 grudzień 97 74%
33 Cavatina Holding 40 6,00%+WIB6M 3,5 grudzień 22,1 0%
34 Victoria Dom 100 5,95%+WIB6M 3 grudzień 100 0%
35 Kruk (EUR) 21,74 4,00%+EURIBOR3M 5 grudzień 17,33 71,1%
36 Kruk (EUR) 21,74 4,00%+EURIBOR3M 5 grudzień 14,27 65%
37 Ghelamco (EUR) 21,70 5,00%+EURIBOR6M 3 grudzień 9,76 48,80%
  Suma 1353,61     Wartość zapisów 1967,8 33% (średnia redukcja)

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne.

Jednak to obligacje Kruka przyniosły największą sumę zapisów, bo przy emisji na 50 mln zł, popyt zgłoszony przez inwestorów wyniósł aż ponad 155 mln zł. Co więcej, próg 100 mln zł osiągnięto przy aż 3 emisjach Kruka, a dodatkowo przy 2 emisjach Ghelamco i właśnie Victorii Dom. W tym miejscu warto zaznaczyć, że spośród 37 emisji aż 29 zakończyło się redukcjami. Nie dziwi więc jej średni poziom w wysokości 33 proc.

Branża deweloperska i finansowa liderem emisji

Rynek obligacji w całym 2023 roku zdominowany był przez trzy główne branże – finansową (Kruk, Best, Kredyt Inkaso, PragmaGo), deweloperów (Marvipol, Victoria Dom, Echo Investment) oraz deweloperów komercyjnych (Ghelamco, Cavatina). Z innych branż mieliśmy też jednego przedstawiciela przemysłu, czyli PCC Rokita. Wyraźnie widać również stałe grono bywalców obligacyjnych salonów, bo spośród tych 37 emisji mamy jedynie 12 często powtarzających się emitentów.

Mocny start nowego roku

Do tego mamy 10 wciąż aktywnych prospektów emisyjnych na pozostałą do wykorzystania kwotę niecałych 2 mld zł. W tym 500 mln zł do zużytkowania przez Kruka, kolejne 100 mln przez Victorię Dom, 200 mln przez Echo Investment czy 175 mln przez Ronsona. Warto też wspomnieć o trzech kolejnych prospektach (Marvipol, Kredyt Inkaso, Olivia Fin) na kwotę 470 mln zł, które są w przygotowaniu, bądź już zostały złożone do akceptacji w KNF. Wartość każdego prospektu  przekracza 100 mln zł.

  Aktywne Prospekty Pozostałe do wykorzystania (mln PLN) Prospekty złożone w KNF/
w przygotowaniu
Kwota
(mln PLN)
1 Victoria Dom 100 Marvipol 200
2 Ronson 175 Kredyt Inkaso 120
3 Dekpol 80 Olivia Fin 150
4 Kredyt Inkaso 50 Suma 470
5 Kruk 500    
6 Ghelamco 125    
7 PragmaGo 480    
8 Echo Investment 200    
9 PCC Rokita 150    
10 PCC Exol 100    
  Suma 1960    

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne.

Na początku stycznia 2024 mieliśmy też kolejne aż 5 emisji publicznych wartych ponad 235 mln zł.  Zakończyła się pierwsza z nich, czyli Giełda Praw Majątkowych Vindexus i to od razu z przytupem, bo aż ponad 70 proc. redukcją. Emisje na 125 mln zł przeprowadza także Ghelamco, a jej wartość nie dziwi w kontekście dużych redukcji przy poprzednich seriach tego dewelopera komercyjnego. Podobnie zresztą przy emisji Kruka na 10 mln euro, który zwiększył kwotę oferty w EURO dwukrotnie względem dwóch poprzednich emisji w euro zakończonych sporymi redukcjami.

Akywnie trwające emisje publiczne Wartość emisji (mln) Oprocentowanie Tenor (lata) Data
GPM Vindexus 21,8 6,00%+WIBOR3M 3 styczeń
PragmaGo 25 5,15%+WIBOR3M 3 styczeń
Ghelamco 125 5,00%+WIBOR6M 4 styczeń
Kredyt Inkaso 20 5,50%+WIBOR3M 4 styczeń
Kruk (EUR) 43,48 4,00%+EURIBOR3 5 styczeń
Suma 235,28      

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne.

Wszystkie emisje publiczne w ubiegłym roku miały zmienne oprocentowanie, czyli ich oprocentowanie oparte było o WIBOR/EURIBOR. Wysokie stopy procentowe, a także oczekiwania, co do ich przyszłego poziomu z pewnością sprzyjają rynkowi obligacji korporacyjnych. A jeżeli dołożymy do tego brak materializacji ryzyka kredytowego, czyli default-u emitentów, mnogość emisji, bardzo duży popyt, dobre wyniki operacyjne i wskaźniki zadłużenia większości emitentów, wzrost świadomości inwestycyjnej ogółu społeczeństwa, liczbę aktywnych prospektów emisyjnych oraz mocny styczeń to z naprawdę dużym optymizmem możemy patrzeć na cały rok 2024 na rynku obligacji korporacyjnych.

Autor: Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Certified International Investment Analyst (CIIA)

Rafako składa skargę na Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego

  • Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II, utworzone na podstawie umowy pomiędzy Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego a Fundacją Lux Veritatis – odmawia udostępnienia analizy zewnętrznej firmy analizującej wysokość waloryzacji cen przy budowie obiektu.
  • Spółka RAFAKO składa skargę na Muzeum do WOJEWÓDZKIEGO SĄDU ADMINISTRACYJNEGO domagając się udostępnienia dokumentu zgodnie
    z ustawą o dostępie do informacji publicznych.

Zarząd Spółki RAFAKO złożył skargę do WSA w Bydgoszczy za pośrednictwem Dyrektora Muzeum, domagając się od Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II, ujawnienia analizy zewnętrznej firmy, która miała zweryfikować waloryzację cen prac budowlanych przy budowie obiektu. Dokument powstał na zlecenie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego finansującego budowę obiektu ze środków publicznych. Analiza miała pokazać o jaką kwotę należy zwiększyć dotację na budowę w obliczu wzrostu cen materiałów, usług oraz płac wynikających między innymi z wysokiej inflacji oraz wybuchu wojny w Ukrainie.
W opinii Zarządu RAFAKO, odmowa udostepnienia RAFAKO wyników prac zewnętrznej firmy poddaje co najmniej w wątpliwość czy Spółka nie została wprowadzona przez Muzeum celowo w błąd, co do wysokości kwoty waloryzacyjnej należnej RAFAKO, która realizowała budowę obiektu.

RAFAKO w 2022 roku wystąpiło do Muzeum z wnioskiem o waloryzację wyceny budowy obiektu w Toruniu w wysokości prawie 20 mln złotych brutto, co było związane z drastycznym wzrostem cen materiałów, usług, ale także płac obserwowanych w całym sektorze budowlanym. Wpływ na takie zjawisko miała zarówno szalejąca w Polsce inflacja, ale także bezpośrednio wybuch wojny w Ukrainie. W efekcie złożonego wniosku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydało zlecenie Muzeum na przeprowadzenie analizy przez zewnętrzną firmę ARCADIS, która miała zweryfikować wysokość waloryzacji. RAFAKO po podpisaniu ugody z Muzeum otrzymało prawie 12 mln złotych z tytułu waloryzacji cen prowadzenia całego projektu.

Analiza de facto była częścią niekorzystnej ugody między nami a Muzeum. Jednak nigdy tego dokumentu, czyli także dokładnej kwoty waloryzacji, nie zobaczyliśmy. Na podstawie tej analizy Muzeum miało otrzymać z budżetu państwa dodatkową kwotę dotacji związaną z waloryzacją cen materiałów i usług przy budowie obiektu. Muzeum odmawia przekazania nam tej analizy twierdząc, że są to dane prywatne choć przecież cała budowa była finansowana ze środków publicznych. Poddaje to co najmniej w wątpliwość czy RAFAKO nie zostało wprowadzone przez muzeum celowo w błąd co do wysokości kwoty waloryzacyjnej należnej RAFAKO. Należy też podkreślić, że poprzedni Zarząd RAFAKO zgodził się, żeby inwestor płacił podwykonawcom należne kwoty bezpośrednio (za naszą wiedzą), bazując na dodatkowej kwocie dofinansowania z ministerstwa. Z naszych informacji wynika jednak, że inwestor przekazuje należne środki tylko wybranym firmom. Skargę do WSA złożyliśmy nie tylko w trosce o należne nam wynagrodzenie z tytułu waloryzacji, ale przede wszystkim o finanse publiczne, w tym w szczególności prawidłowe ich wydatkowanie – komentuje Robert Kuraszkiewicz, Prezes Zarządu RAFAKO.

Budowa Muzeum była realizowana ze środków publicznych z dotacji Ministerstwa Kultury
i Dziedzictwa Narodowego w wysokości 244 milionów złotych brutto. Dlatego RAFAKO zdecydowało się złożyć skargę do WSA w Bydgoszczy zgodnie z art. 2 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej w związku z odmową udostępnienia przez Muzeum analizy określającej wysokość waloryzacji cen przy budowie obiektu. Nowy Zarząd Spółki jest nadal zdeterminowany, aby przedstawić opinii publicznej wszelkie okoliczności prowadzenia budowy obiektu finansowanego ze środków publicznych.

Inflacja nadal główną troską EBC, ale obniżki stóp możliwe wiosną

Dziś decyzja Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych. Zmian w parametrach polityki monetarnej nie powinniśmy się spodziewać. Rynek zastanawia się, czy dowie się czegoś więcej niż to, co prezeska banku i jej współpracownicy powiedzieli w minionym tygodniu w Davos. Na pewno wiemy jedno, dalsze decyzje będą zależeć od danych. W tym momencie rynek daje ok. 50 proc. szans na obniżkę kosztu pieniądza w kwietniu i w pełni wycenia redukcję w połowie roku.

W grudniu EBC w sposób dość jasny ogłosił koniec cyklu podwyżek. Rynki finansowe odebrały ten sygnał i obecną słabość gospodarczą jako wyraźne oznaki zbliżających się cięć stóp.

Tego czego możemy być pewni obecnie to chęć EBC do stłumienia oczekiwań na obniżki stóp, które i tak zaszły za daleko. Długoterminowe rentowności obligacji wzrosły od grudniowych minimów, ale są znacznie oddalone od swoich szczytów z jesieni ubiegłego roku. To w pewnym stopniu łagodzi warunki finansowania i jednocześnie w pewnym stopniu osłabia działanie restrykcyjnej polityki monetarnej. Rada Prezesów chce mieć pewność, że inflacja podąża w stronę celu i że zostanie on osiągnięty w horyzoncie prognozy, zanim zdecyduje się na pierwsze kroki łagodzące. Większość banków centralnych nie chce popełnić błędu zbyt wczesnej decyzji o obniżce. EBC i pozostałe instytucje dbają bowiem o swój dobry wizerunek, transparentność i wiarygodność. Gdyby wykonały ruch, który wcześniej nie był w żaden sposób komunikowany, wówczas zaufanie rynku mogłoby zostać nadszarpnięte. Jeszcze gorszym scenariuszem byłaby przedwczesna obniżka, wzrost inflacji w kolejnych miesiącach a następnie podwyżka stóp mająca na celu walkę z drugą falą tego zjawiska ekonomicznego.

W przypadku inflacji zadanie EBC nie zostało jeszcze wykonane. Co prawda ona obniża się, ale dojście do wyznaczonego poziomu 2 proc. może być procesem długotrwałym z kilku powodów. W nadchodzących miesiącach rozwój dynamiki wzrostu cen będzie determinowany przez dwa przeciwstawne trendy. Z jednej strony będziemy mieć większą dezinflację w wyniku słabszego popytu wynikającego ze spowolnienia gospodarczego. Z kolei presja inflacyjna może pojawić się z powodu mniej korzystnych efektów bazowych, rosnących płac a także w wyniku napięć na Bliskim Wschodzie. Jeśli sytuacja geopolityczna zaogni się, istnieje ryzyko wzrostu cen ropy naftowej i ponownego podbicia wskaźników CPI. Nie bez znaczenia będą interwencje rządowe w niektórych krajach, przede wszystkim w Niemczech.

Na tym tle, gdzie ryzyko dla inflacji jest raczej większe niż mniejsze, jakakolwiek obniżka stóp procentowych na obecnym etapie nie ma sensu, przynajmniej nie w oczach EBC.

Jeśli Christine Lagarde skutecznie ograniczy rynkowe oczekiwania na obniżki stóp, wówczas euro może skorzystać na tej zmianie i doprowadzić do dalszych wzrostów głównej pary walutowe, przynajmniej w okolice 1,10.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Powierzchnia handlowa w Polsce rośnie w rekordowym tempie. W tym roku przekroczy 13 mln mkw.

W 2023 roku rynek nieruchomości w segmencie handlowym urósł o kolejne 380 tys. mkw. Tym samym, jak wynika z danych Colliers, łączne zasoby powierzchni w centrach handlowych w Polsce wzrosły do około 12,9 mln mkw. GLA. Nasycenie przestrzenią handlową osiągnęło 337 mkw. na 1000 mieszkańców, a współczynnik pustostanów w ośmiu największych aglomeracjach spadł do 3,6%. Istotny wpływ na dynamikę polskiego rynku handlowego miało wprowadzenie nowych dyrektyw oraz debiut 30 nowych marek stacjonarnych.

Podaż najwyższa od 2016 roku

W 2023 roku rynek powierzchni handlowych w Polsce zanotował znaczące wzrosty, a oddanie do użytku około 380 tys. mkw. GLA w 45 centrach handlowych oznacza największy wzrost w tym segmencie od 2016 roku. Za ok. 89% całego wolumenu (ok. 337 tys. mkw.) odpowiadały nowe projekty, natomiast pozostałe 43 tys. mkw. to efekt rozbudowy już istniejących obiektów. Łączne zasoby powierzchni w nowoczesnych centrach handlowych w Polsce wzrosły w 2023 roku do około 12,9 mln mkw. GLA.

Szczególnie aktywny rozwój odnotowano w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców, w których w 2023 roku na rynek dostarczono aż 68% nowej powierzchni (blisko 260 tys. mkw.). W miastach o populacji od 100 do 200 tysięcy mieszkańców odnotowano ponad 56 tys. mkw. nowej podaży, zaś w ośmiu największych ośrodkach miejskich[1] łącznie 50 tys. mkw.

– Aż 87% całej nowej podaży w Polsce stanowiła powierzchnia w ramach parków handlowych. Na dynamikę rynku znacząco wpływają także likwidacje i wyburzenia starych obiektów, na czele z zamkniętą w 2023 roku Galerią Malta w Poznaniu. Wśród innych kluczowych dla rynku trendów warto zwrócić także uwagę na rozwijający się dynamicznie segment food halli, z nowymi konceptami otwartymi w Bydgoszczy i Gdańsku – podaje Wojtowicz Wojciech, Analityk, Dział Doradztwa i Badań Rynku, Colliers.

Zagraniczne marki inwestują w rozwój w Polsce

W 2023 roku rynek handlowy w Polsce wzbogacił się o 30 nowych marek, z których większość zadebiutowała w aglomeracji warszawskiej. Wśród nich znalazły się marki Lush, Helly Hansen, Moschino Jeans, LALA, Guerlain, Woolworth, Popeyes, a także Candy Pop czy Bob Snail.

– Rok 2023 przyniósł znaczącą falę debiutów na polskim rynku. Były to zarówno spektakularne wejścia międzynarodowych podmiotów, czego przykładem jest np. Woolworth, ale także pojedyncze debiuty, np. Candy Pop, LALA, Guerlain. Na rynku debiutowały także kolejne sieci z Ukrainy, np. Dnipro M, BLEST – mówi Karol Milczarski, Senior Associate w Dziale Powierzchni Handlowych, Colliers.

Premierę miały także nowe innowacyjne projekty znanych sieci: Żabka otworzyła pierwszy sklep w koncepcie Drive oraz działający w godzinach nocnych sklep Żabka Non-Stop. Auchan uruchomił autonomiczny sklep AuchanGo. Na wprowadzenie nowych konceptów zdecydowały się też marki takie jak: Decathlon, Kazaar, Sphinx czy Wólczanka.

2023 rok był również znaczący pod względem fuzji i przejęć SPORTSDIRECT.COM został nowym właścicielem sieci GoSport, EpicentrK zainwestował w Intersport Polska, a Benefit Systems przejął wybrane kluby fitness Calypso.

Polskę opuściła natomiast należąca do portfolio Grupy H&M marka Monki.

Zmiany dla rynku e-commerce

W 2023 roku udział e-commerce w polskim handlu detalicznym wykazał tendencję spadkową w porównaniu z poprzednim rokiem, co było odwróceniem trendu wzrostowego obserwowanego w czasie pandemii. Zgodnie z danymi GUS udział sprzedaży online w 2023 r. wahał się między 7,7% w lipcu (-0,7 p.p. r/r) do 11,7% w listopadzie (-0,2 p.p. r/r), co wskazuje na stopniowe wyhamowanie wzrostu sprzedaży internetowej.

Również na poziomie platform i dostawców rynek e-commerce charakteryzował się dynamicznymi zmianami. Polskę opuściła platforma Shopee, a jednocześnie pojawili się nowi gracze, tacy jak wszystko.pl, Temu, Rozetka.pl czy Ochama.

Coraz mniej niewynajętej powierzchni

W III kwartale 2023 roku rynek powierzchni handlowych w Polsce charakteryzował się niskim współczynnikiem pustostanów. Na ośmiu największych rynkach aglomeracyjnych spadł on do 3,6%, co stanowi znaczącą poprawę w porównaniu z wynikiem 4,7% rok wcześniej. Najniższy wskaźnik pustostanów utrzymał się w Krakowie (1,7%), najwyższy w Poznaniu (4,4%), choć w stolicy Wielkopolski także nastąpił spadek współczynnika pustostanów, będący efektem zamknięcia dwóch obiektów z wysokim wskaźnikiem niewynajętych powierzchni (Galeria Malta oraz Pasaż Serbska). Na rynkach ośmiu największych aglomeracji w 2023 roku na wynajem pozostawało około 230 tys. mkw. GLA, co stanowi spadek o ponad 70 tys. mkw. w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku. Wśród nich najwyższym współczynnikiem dostępnej powierzchni charakteryzował się rynek warszawski (blisko 70 tys. m²) i konurbacji górnośląsko-zagłębiowskiej (blisko 45 tys. m²).

W miastach średniej wielkości, z populacją między 200 a 400 tys. mieszkańców, średni współczynnik pustostanów wyniósł 2,9%. Najniższy wskaźnik w tej kategorii odnotowano w Częstochowie (1,8%), a najwyższy w Lublinie (4,3%, 18,3 tys. m²). Niski współczynnik pustostanów zauważalny był również w mniejszych miastach, takich jak Toruń i Kielce, co świadczy o ogólnie dobrej kondycji rynku powierzchni handlowych w Polsce.

Kolejne otwarcia głównie w mniejszych miastach

Na koniec IV kwartału 2023 roku w budowie pozostawało około 365 tys. mkw. GLA, przy czym około połowa powstającej powierzchni zlokalizowana jest w mniejszych miastach, poniżej 100 tys. mieszkańców. Kolejne 30% budowanej powierzchni, czyli 114 tys. mkw. GLA, realizowane jest natomiast w ośmiu największych aglomeracjach. Dominującą formą inwestycji są parki handlowe, które stanowią około 78% wszystkich budowanych obecnie powierzchni.

Prognozy na rok 2024 wskazują na dalszą ewolucję rynku powierzchni handlowych w Polsce.

– Niezmiennie popularnością cieszy się rozwój kompleksów wielofunkcyjnych. Planowane są otwarcia nowych salonów i sklepów w różnych projektach, w tym w warszawskiej Fabryce Norblina czy w Starym Browarze w Poznaniu. Trwa budowa nowych inwestycji w kilku miastach Polski. Zwłaszcza w mniejszych miastach kontynuowany będzie rozwój marek o profilu ekonomicznym. Jednocześnie obserwujemy wzrost znaczenia lokali usługowych i handlowych w inwestycjach mieszkaniowych. Stanowi to odpowiedź na potrzeby konsumentów poszukujących wygodnego dostępu do usług i zakupów. Rok 2024 będzie również okresem intensywnej renowacji i modernizacji obiektów handlowych w kierunku zrównoważonego rozwoju, obejmującej między innymi poprawę efektywności energetycznej budynków i ograniczenie emisji CO2. Jest to reakcja rynku na zmiany w przepisach prawa, ale też wynik rosnącej świadomości ekologicznej w sektorze handlu – mówi Karol Milczarski.

[1] Aglomeracje: warszawska, krakowska, poznańska, wrocławska, trójmiejska, górnośląsko-zagłębiowska, łódzka i szczecińska

Różnice kulturowe w spotkaniach biznesowych: jak przygotować się na międzynarodowe negocjacje?

Efektywna komunikacja jest niezwykle istotna w biznesie. Może stanowić nie lada wyzwanie szczególnie wtedy, gdy próbujemy porozumieć się z ludźmi pochodzącymi z najbardziej odległych zakątków świata. Niektórzy z nas mają okazję pracować w wielokulturowym środowisku oraz prowadzić negocjacje biznesowe. Jakie są najczęstsze różnice kulturowe? Przykłady można znaleźć w dalszej części artykułu.

Różnice kulturowe w biznesie

Przede wszystkim odnoszą się do odmiennych zachowań, wartości czy wierzeń. Różnice kulturowe pomiędzy różnymi grupami ludzi są widoczne w wielu aspektach życia. Często odnoszą się do sposobu komunikacji werbalnej i niewerbalnej. W kontekście międzynarodowych spotkań mogą obejmować język, zasady etykiety, podejście do podejmowanego ryzyka, procesy decyzyjne oraz przekonania. Kulturowe różnice mogą znacząco wpłynąć na negocjacje międzynarodowe. Chodzi głównie o wynik osiągniętego porozumienia, tym samym ostateczne zatwierdzenie umów.

Podstawy kulturowych różnic w biznesie

Czym jest kultura biznesowa? To nic innego jak zbiór wytworów, które powstają w danym przedsiębiorstwie. Kultura w kontekście biznesowym jest pojęciem bardzo obszernym. Odnosi się do opracowywanych business planów, modeli biznesowych czy zdolności utrzymania się na rynku. Wszystko, co wytwarza dane przedsiębiorstwo, można zaliczyć do kultury biznesowej.

Kluczem do sukcesu jest skuteczna komunikacja. W znacznym stopniu pomaga stronom zbudować zaufanie i osiągnąć wzajemnie korzystne porozumienie. Nie bez znaczenia jest etykieta w kontaktach międzynarodowych, np. sposób witania się, wymiany wizytówek czy dress code. W niektórych kulturach istnieje swobodne podejście do czasu. Z tego względu bardziej akceptowalne są spóźnienia. Odmienne bywa również podejście do pracy zespołowej. Wszystkie wymienione aspekty mają znaczący wpływ na proces negocjacji.

Kluczowe obszary kulturowych różnic

Jak wspomniano wcześniej, szczególne znaczenie ma komunikacja. W krajach zachodnich (np. Wielka Brytania) jest bezpośrednia i dość precyzyjna. Natomiast na Wschodzie komunikacja bywa bardziej subtelna. Przykładowo w Japonii rzadko używa się słowa „nie”. Zamiast bezpośredniej odmowy wykorzystuje się bardziej wymijające zwroty, np. „być może” czy „rozważymy”. Z tego względu często zdarzają się trudności w negocjacjach pomiędzy brytyjskimi i japońskimi biznesmenami.

Różnice kulturowe są też zauważalne przy podejmowaniu decyzji. W tym zakresie ścierają się dwa przeciwstawne bieguny, tj. indywidualizm vs. kolektywizm. W krajach zachodnich decyzje są zwykle podejmowane przez jedną osobę. Natomiast w kulturach kolektywistycznych proces decyzyjny może się nieco wydłużać (np. Korea, Japonia). Dzieje się tak ze względu na fakt, że decyzja może wymagać konsultacji i niejednokrotnie jest podejmowana grupowo.

Znaczące różnice dotyczą także etykiety biznesowej. Na przykład w krajach tj. Niemcy czy Japonia wymagany jest formalny ubiór. W Stanach Zjednoczonych ludzie biznesu mogą sobie pozwolić na bardziej luźny dress code. W wielu korporacjach panuje raczej nieformalna atmosfera. Amerykański przedsiębiorca może być zaskoczony na spotkaniu z niemieckimi kontrahentami.

Nie bez znaczenia jest zarządzanie czasem, czyli podejście do punktualności. W niektórych kulturach panuje w tej kwestii większa elastyczność. Na przykład w krajach Bliskiego Wschodu lub Ameryki Łacińskiej spotkania biznesowe odbywają się często z lekkim opóźnieniem. Natomiast w Szwajcarii czy Niemczech czas jest traktowany liniowo. Dla szwajcarskich czy niemieckich biznesmenów kluczowe znaczenie ma punktualność. Z tego względu trudno jest im zrozumieć, że kontrahent z Brazylii przybywa na spotkanie kilkanaście minut po umówionym czasie.

Przygotowanie do międzynarodowych negocjacji

Ważne, by szanować różnice kulturowe. Dzięki temu można budować skuteczne relacje biznesowe, a co za tym idzie osiągnąć satysfakcjonujące rezultaty. Zrozumienie różnic kulturowych jest niezwykle istotne w międzynarodowych negocjacjach. Przed przystąpieniem do rozmów warto dokładnie zbadać kulturę i zwyczaje drugiej strony. Trzeba być przygotowanym na odmienny styl negocjacji. Bez tego trudno zdobyć zaufanie i szacunek partnera biznesowego. Zrozumienie wartości drugiej strony może pomóc w uniknięciu wszelkich nieporozumień.

Komunikacja międzykulturowa

Warto zwrócić szczególną uwagę na sygnały i komunikaty niewerbalne, które mogą okazać się niezwykle istotne w zrozumieniu intencji partnera biznesowego. Nie bez znaczenia jest również inwestycja w czas poświęcony negocjacjom. Warto unikać kierowania się stereotypami. W niektórych kulturach ludzie unikają bezpośredniej krytyki czy small talków. W większości przypadków sprawdzi się elastyczność i otwartość na odmienne style negocjacji. W wielu krajach jest to niezwykle istotne dla osiągnięcia porozumienia. Kluczowe w budowaniu relacji międzynarodowych jest aktywne wsłuchiwanie się w słowa oraz zwracanie uwagę na ton głosu czy emocje rozmówcy.

Dlaczego zrozumienie kulturowych różnic jest tak ważne?

Bez skutecznych negocjacji międzynarodowych trudno sobie wyobrazić działalność wielu przedsiębiorstw. Podczas przygotowania się do nich kluczowe jest zrozumienie różnic kulturowych, które może okazać się decydujące dla osiągnięcia sukcesu i podtrzymywania skutecznej współpracy z ludźmi pochodzącymi z odległych stron świata. Szczególne znaczenie ma wysiłek w naukę o innych kulturach oraz elastyczne podejście do negocjacji. Bardzo istotny jest również wybór lokalizacji.

Wiele osób poszukuje prestiżowego miejsca na spotkanie biznesowe w Warszawie i wybiera profesjonalnie wyposażone sale np. w Air Hotel. Pamiętajmy, że zadbanie o trwale relacje międzynarodowe i umówienie spotkania w prestiżowej lokalizacji może przynieść wymierne korzyści w postaci osiągnięcia satysfakcjonujących wyników sprzedażowych.

Rynek gazu: stabilizacja po zawirowaniach

Mnogość ostatnich wydarzeń geopolitycznych na świecie powiązanych z rynkiem gazu powinna wzbudzać w nas podobne obawy jak w 2022 roku, kiedy Europa bała się o to, że bez rosyjskich surowców możemy po prostu zamarznąć. Czas jednak pokazał, iż rynek surowców stosunkowo szybko dostosował się do obecnej sytuacji na świecie. Czy konflikt związany z Izraelem, bojówkami Huti i dalszą wojną pomiędzy Rosją i Ukrainą ma wpływ na to, co dzieje się na rynku gazu, w szczególności w Europie? Jak ma się do tego rynek amerykański, który doświadczył w ostatnim czasie rekordowych mrozów?

Europa ma mocno zdywersyfikowane dostawy

Konflikt pomiędzy Izraelem a Hamasem wpłynął marginalnie na realny przepływ gazu na świecie, choć warto podkreślić, że Izrael jest ważnym producentem tego surowca i w pewnym momencie rozważano budowę morskiego gazociągu do krajów Europy Południowej. Jednocześnie jednak konflikt ten był podłożem bojówek Huti na statki handlowe przemierzające przez Morze Czerwone do Kanału Sueskiego. Poprzez wzmożone ataki doszło do decyzji wielu przewoźników o zmianie kierunku dostaw. Duża część ropy i gazu wykorzystuje obecnie drogę dookoła Afryki, co zwiększa znacząco czas oraz koszty dostaw. Warto wspomnieć, że przed konfliktem ok. 8% całego handlu LNG korzystało z drogi przez ten region.

Czy ma to jednak tak duży wpływ na sytuację fundamentalną europejskiego rynku gazu? Niekoniecznie. Trzeba pamiętać, że obecnie za ok. 50% gazu LNG do Europy odpowiadają Stany Zjednoczone i co więcej, udział ten najprawdopodobniej wzrośnie w drugiej połowie 2024 roku wraz z uruchomieniem nowych mocy eksportowych w tym kraju. Po drugie Europa w dalszym ciągu korzysta z dostaw gazu za pomocą gazociągu, przede wszystkim z Norwegii, ale również z krajów takich jak Algieria czy Azerbejdżan. Rola Rosji została zmarginalizowana, choć wciąż gaz z tego kraju trafia do wielu gospodarek europejskich. Po trzecie należy pamiętać o tym, że gaz, który miał trafić do Europy przez Kanał Sueski, ostatecznie trafi do swojego ostatecznego celu, choć nieco później i nieco drożej.

Europa ma wystarczająco gazu na okres zimowy

Jesień i początek obecnej zimy był bardzo łagodny dla Europy. Rozpoczęcie sezonu grzewczego miało miejsce zdecydowanie później niż zwykle, co można wiązać m.in. ze zmianami klimatu. Niemniej Europa po ciężkim 2021 i 2022 roku odrobiła lekcje i nie tylko mocno zdywersyfikowała swoje dostawy gazu, ale również rozpoczyna wcześniej ich budowę na sezon grzewczy. Na ten moment wypełnienie magazynów w Europie wynosi 72%, a 5 letnia średnia za ten okres wynosi 62%. Najprawdopodobniej na koniec sezonu grzewczego wypełnienie magazynów wyniesie ponad 50%, co będzie oznaczało, że Europa będzie po części gotowa na kolejny sezon. Sytuacja ta bardzo dobrze zobrazowana jest przez krzywą cen terminowych na rynku gazu. Gaz TTF w dostawach do holenderskich portów ma pozostać w zasadzie bez zmian do początku jesieni tego roku i ceny terminowe są niewiele wyższe na okres zimowy w roku przyszłym. Choć ceny pozostają jeszcze nieco wyższe niż przed całym okresem zawirowania związanym z pandemią, wojną w Ukrainie i inflacją, to jednak wydaje się, że przy obecnej sytuacji nie możemy mówić o jakimkolwiek prawdopodobieństwie powrotu do cen rzędu 100, 200 czy nawet 300 EUR za MWh.

Oczywiście w przypadku mroźnej zimy i mniejszej możliwości importu gazu ze Stanów Zjednoczonych, ceny najprawdopodobniej byłyby wyższe i obawy o dostępność do surowca zdecydowanie większe. Niemniej globalne prognozy dotyczące rynku gazu wskazują na to, że rynek pozostanie zbilansowany, nawet przy powiększonym popycie z Chin.

Gaz w USA pozostanie tani

Gaz ziemny ma ogromne znaczenie dla europejskiej gospodarki, gdyż duża część przemysłu jest oparta właśnie na gazie. Gaz jest niemniej ważny dla Stanów Zjednoczonych, gdzie ponad 40% mocy elektrowni jest oparta właśnie na tym surowcu. Stany Zjednoczone mają jednak komfort posiadania wystarczających ilości gazu nie tylko dla siebie, ale również takiego przeznaczonego do eksportu. Produkcja rośnie z roku na rok, nawet pomimo zmniejszających się inwestycji i niechęci obecnej administracji do łupków. Nadpodaż na rynku gazu jest obecnie bardzo duża i ilość zapasów gazu jest ok. 10% wyższa niż średnia dla danego okresu i 13% wyższa niż rok temu. Co więcej, oczekuje się, że stan zapasów na koniec sezonu grzewczego będzie o 20-25% wyższy niż średnia, co teoretycznie byłoby największą nadpodażą w historii. Czy w takim razie jest jeszcze szansa na droższy gaz w USA?

Ceny gazu w USA w Henry Hub są kilkukrotnie niższe niż w Europie, ale dysproporcja w samych Stanach Zjednoczonych może być bardzo duża w zależności od pory roku. Atak niskich temperatur może prowadzić nawet do kilkuset procent wzrostu cen w natychmiastowych dostawach, choć nie obserwujemy tego w samych cenach kontraktów terminowych. Ze względu na obecną nadprodukcję względem popytu, ceny gazu pozostaną niskie. Obecnej produkcji nie opłaca się zmniejszać, gdyż koszty zatrzymania wydobycia są zwykle zbyt duże. Właśnie dlatego lepiej wydobywać i ten gaz magazynować na ewentualne trudniejsze czasy.

Co dalej z cenami w Europie i USA?

Niemniej dysproporcja między gazem amerykańskim i europejskim będzie się zmniejszać. Nowe moce eksportowe w USA pozwolą na zwiększenie eksportu, co zdusi ceny w Europie i w Azji do jeszcze niższych poziomów. Obecnie ceny gazu w Europie znajdują się poniżej 30 EUR/MWh i mają pozostać na takich poziomach do początku jesieni. Teoretycznie rynek widzi wzrost na okres zimowy do 35 EUR/MWh, ale w drugiej połowie roku gaz do Europy będzie płynął szerokimi strumieniami, dlatego nie da się wykluczyć, że ceny spadną nawet poniżej 20 EUR/MWh. Oczywiście dalsze napięcia geopolityczne na świecie mogą zmienić ten kierunek, ale patrząc na czyste fundamenty i światowy handel, kierunek wydaje się być spadkowy. W przypadku Stanów Zjednoczonych wydaje się, że ceny mogą zaliczyć naprawdę niski dołek, nawet w zakresie 1,5-2,0 USD/MMBTU, tuż przed odbiciem w sezonie letnim, a następnie jesiennozimowym. Inwestorzy powinni jednak pamiętać, że duża część wzrostów, która powinna mieć miejsce w drugiej połowie roku, będzie wynikać ze struktury cen terminowych i przeprowadzonych rolowań. Gaz jest niezbędnym surowcem niemal dla każdej gospodarki na świecie, ale jednocześnie wydaje się, że po ostatnich trudnych latach nastaje czas stabilizacji i dokonanie zmian w ostatnim czasie doprowadziło do tego, że nawet spore zawirowania nie prowadzą do większych zawirowań cenowych.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Firmy muszą zwiększyć wydatki na bezpieczeństwo w obszarze IT – budżety wzrosną nawet o 1/4

Dyrektywa NIS2 dotycząca cyberbezpieczeństwa nakłada na firmy działające na terenie Unii Europejskiej szereg nowych obowiązków. Krajowe prawo każdego z członków wspólnoty musi zostać dostosowane do 17 października 2024 roku, ale przedsiębiorstwa objęte regulacjami NIS2 już teraz powinny zaplanować rezerwy w swoich budżetach. Komisja Europejska szacuje, że nakłady firm na cyfrowe bezpieczeństwo będą musiały wzrosnąć w związku z nowymi wymaganiami nawet o 25 proc. w ciągu 3-4 lat.

Zgodnie z założeniami NIS2, czyli nowej wersji dyrektywy dotyczącej cyberbezpieczeństwa, już wkrótce firmy z określonych sektorów będą musiały wykazać, że ich procedury są zgodne z nowymi wymogami cyfrowych zabezpieczeń. Nie ma jeszcze dokładnych wytycznych krajowych, ale kluczowe założenia są znane – więcej obowiązków oraz poszerzenie listy branż objętych nowym prawem, wśród których są m.in. transport, finanse, administracja publiczna czy dostawcy usług cyfrowych.

Zwiększona odpowiedzialność i koszty

W wyjątkowo trudnej sytuacji znajdą się te organizacje, które do tej pory nie analizowały ryzyk i nie wypracowały odpowiednich procedur zabezpieczających ciągłość biznesu z perspektywy IT. Eksperci pracujący nad NIS2 oszacowali, m.in. na podstawie danych z firm dostosowujących się do pierwszej wersji dyrektywy z 2016 roku, że w perspektywie kolejnych 3-4 lat organizacje będą musiały zwiększyć swoje wydatki na zabezpieczenia sieci i cyfrowych informacji o około 22 proc. Średnie przedsiębiorstwa powinny się przygotować na wzrost o około 25 proc. Te prognozy dotyczą organizacji, które będą musiały budować bezpieczeństwo IT od podstaw. W przypadku sektorów objętych już NIS i dysponujących pewnym stopniem zabezpieczeń prognozowany jest wzrost wydatków o około 12 proc. Dla średnich firm koszty mają wzrosnąć o około 15 proc. Dane te pochodzą z dokumentu Komisji Europejskiej dotyczącego potencjalnych skutków wprowadzenia NIS2 (Proposal for a Directive of the European Parliament and of the Councilon measures for a high common level of cybersecurity across the Union, repealing Directive (EU) 2016/1148). Koszty dostosowania się do nowych wymagań wynikają z konieczności zbudowania nowych zespołów, zakupu sprzętu, oprogramowania i usług, kosztów administracyjnych czy poniesienia nakładów na wewnętrzne prace rozwojowe.

W obliczu tak poważnych zmian wiele organizacji może być zainteresowanych outsourcingiem zadań i procesów, aby wywiązać się z nowych obowiązków. – Czasu na przygotowanie się do nowych regulacji nie pozostało dużo, ale dobrą informacją jest możliwość skorzystania z usług firm zewnętrznych, zamiast budowania kompetencji wewnętrznych od podstaw. Jeśli organizacjom brakuje nie tylko procedur, ale także personelu, mogą skorzystać ze wsparcia dostawców usług IT, którzy zajmują się doradztwem oraz dostarczą usługi związane z utrzymaniem ciągłości biznesowej – monitoringiem systemów i usług IT, działaniami z obszaru security, rozwiązaniami backup i Disaster Recovery lub utrzymać swoją infrastrukturę IT w ośrodkach profesjonalnie do tego przygotowanych – tłumaczy Wojciech Darłowski, Członek Zarządu Beyond.pl, dostawcy usług data center, chmury i Managed Services.

Jak podaje Komisja Europejska, koszty dostosowania się do przepisów NIS2 w perspektywie średnio- i długoterminowej mogą przynieść przedsiębiorstwom jedynie korzyści. To m.in. zmniejszenie liczby incydentów naruszeń bezpieczeństwa i strat związanych z cyberprzestępczością, zmniejszenie kosztów niedostępności usług i odpowiedzialności za naruszenia, a w efekcie wzrost zaufania klientów, poprawa reputacji firmy czy ochrona przed nieuczciwą konkurencją związaną np. ze szpiegostwem przemysłowym.

Zmiany procedur i nie tylko

NIS2 wprowadza odpowiedzialność zarządów, w tym również osobistą, za kwestie zapewnienia organizacji odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa. Nowością są także kary za naruszenia, w wysokości nawet 10 mln euro lub określonego procenta od obrotów. Organizacje, które zaliczają się do sektorów objętych nowymi zasadami będą musiały nie tylko spełniać szczegółowe wymogi, ale także udowodnić, że ich procedury są z nimi zgodne.

Potrzebne będą audyty obecnej sytuacji i sprawdzenie, z którymi wymogami organizacja jest już zgodna, a które obszary powinna wzmocnić. Podstawowe obszary wymagające weryfikacji to powiadamianie o zdarzeniach i wzmocnienie procedur dotyczących bezpieczeństwa IT. W dalszej kolejności ocena procesów w zakresie zarządzania ryzykiem oraz monitoringu infrastruktury IT. To mogą być duże zmiany, wymagające dodatkowych budżetów, zwłaszcza dla średnich firm, które tych obszarów nie mają odpowiednio zaopiekowanych – mówi Wojciech Darłowski z Beyond.pl.

Mimo, że zmiany będą dla biznesu kosztowne, są konieczne. Według raportu ENISA, czyli Agencji Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa, koszty poważnych incydentów cybernetycznych w 2022 r. w porównaniu do 2021 r. wzrosły o ¼. Jednak nie przełożyło się to na wzrost środków finansowych alokowanych na obszar firmowego bezpieczeństwa IT. Budżety organizacji na wydatki związane z cyberbezpieczeństwem wzrosły zaledwie o 0,4 proc. rok do roku. Wniosek? Budżety i zaangażowanie organizacji w problem rośnie zdecydowanie wolniej niż wyzwania. Przykład największego polskiego wycieku danych z maja 2023, gdy 6 milionów loginów i haseł zostało wykradzionych, dobitnie wskazuje, że zwiększenie bezpieczeństwa w obszarze IT wymaganych przez NIS2 jest koniecznością.