Euro traci po danych inflacyjnych, ropa naftowa przeceniona po decyzji OPEC+

Wczoraj euro straciło po danych inflacyjnych, które pokazały dalsze spowolnienie dynamiki wzrostu cen. Kurs EUR/USD spadł poniżej 1,09. Jak na razie na głównej parze walutowej mamy korektę spadkową, której rozmiary są jak na razie umiarkowane. Z kolei ropa naftowa została mocno przeceniona ponieważ rynek rozczarowany był wczorajsza decyzją OPEC+. WTI spadła do poziomu 75,5 USD za baryłkę.

W strefie euro inflacja spadła w listopadzie o 0,5 punktu procentowego do 2,4 proc., co było znacznie silniejszym spadkiem niż oczekiwano. Szczególnie zaskakujący był gwałtowny spadek stopy inflacji dla usług. Inflacja bazowa spadła nawet z 4,2 proc. do 3,6 proc..

Listopadowa stopa inflacji prawdopodobnie oznacza tymczasowy dołek. W grudniu wskaźnik HICP prawdopodobnie ponownie przekroczy poziom 3 proc., jeśli gwałtowny spadek cen energii w grudniu (-6,6% m/m) zostanie wyłączony z porównania rok do roku. W styczniu wygaśnięcie niższej stawki VAT na gaz ziemny i wyższa cena CO2 w Niemczech zapobiegną gwałtownemu spadkowi stopy inflacji.

Kluczowym czynnikiem w pozostałej części roku będzie to, kiedy firmy przeniosą niedawny gwałtowny wzrost kosztów pracy na swoich klientów. Słaby popyt sugeruje, że nastąpi to raczej później niż wcześniej.

Wczorajsze dane o cenach prawdopodobnie podsycą spekulacje, że EBC wkrótce obniży swoją główną stopę procentową. Rynek całkowicie odrzuca możliwość jakichkolwiek podwyżek.

Na skutek tych publikacji euro straciło a kurs EURUSD spadł do 1,0880. Korekta spadkowa dotarła do pierwszego zniesienia wewnętrznego FIBO 23,6 proc. i jak na razie tam został wyznaczony lokalny dołek. Dodatkowe spadki wywołał jastrzębi komentarz Mary Daly z Fed, która stwierdziła, że jest jeszcze za wcześnie, aby uznać, że Fed zakończył cykl zacieśniania monetarnego. Preferowana przez Rezerwę Federalną miara inflacji (PCE, PCE core) uplasowała się niżej od poprzedniej wartości ale była zgodna z konsensusem, dlatego też wyniki spowodowały, że dolar w godzinach popołudniowych zyskiwał na wartości.

Ciekawie było wczoraj na rynku ropy naftowej. Inwestorzy oczekiwali decyzji OPEC+ w sprawie ustalenia limitów wydobycia na 2024 roku. Spotkanie zostało przełożone z 26 na 30 listopada. Rozszerzony kartel wydał w czwartek oświadczenie, w którym formalnie nie poparł cięć produkcji, ale poszczególne kraje ogłosiły dobrowolne redukcje o łącznej wartości 2,2 miliona baryłek dziennie w pierwszym kwartale 2024. Arabia Saudyjska będzie kontynuować jednostronne cięcie o 1 milion baryłek dziennie w okresie styczeń – marzec. Spadek cen ropy najwyraźniej sugeruje, że rynek nie jest przekonany o niższej podaży w obliczu prognoz mniejszego popytu w 2024 r. Stąd też wynikała znaczna przecena surowca. Od początku tygodnia notowania rosły, ale wczorajsza sesja przyniosła całkowitą redukcję tych zwyżek.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Mierzenie skuteczności maili transakcyjnych – kluczowe metryki i narzędzia analityczne

Firmy przykładają dużą wagę do monitorowania efektywności e-maili marketingowych, aby mierzyć zwrot z inwestycji (ROI). Jednak często nie zwracają takiej samej uwagi na maile transakcyjne.

Może to wynikać z faktu, że łatwo zapomnieć o tych zautomatyzowanych wiadomościach po ich ustawieniu, lub z powodu korzystania z platformy, która nie oferuje łatwego dostępu do danych analitycznych.

Bez względu na przyczyny, kluczowe jest śledzenie e-maili transakcyjnych, aby zrozumieć, czy docierają one do skrzynek odbiorczych klientów, czy dostarczają istotnych informacji i czy utrzymują zaangażowanie odbiorców z Twoją firmą.

Ale jakie są współczynniki, które pomogą Ci ocenić sukces maili transakcyjnych? W tym artykule omówimy kluczowe współczynniki efektywności (KPIs), które powinieneś śledzić.

Czym są maile transakcyjne?

Maile transakcyjne

Maile transakcyjne to wiadomości e-mail, które są wysyłane do użytkowników zazwyczaj po wykonaniu określonej akcji lub transakcji na stronie internetowej lub aplikacji. Takie maile mogą obejmować potwierdzenia zakupu, powiadomienia o zmianie hasła, przypomnienia o płatnościach czy informacje o aktualizacji konta.

Ze względu na ich bezpośredni związek z działaniami użytkowników, maile transakcyjne zwykle mają wysoki współczynnik otwarć i klikalności.

Kluczowe metryki do mierzenia maili transakcyjnych

Zrozumienie, które współczynniki są najbardziej istotne przy ocenie efektywności maili transakcyjnych stanowi fundamentalny krok w ich optymalizacji.

Poniżej przedstawiamy kluczowe metryki, które pomogą Ci zrozumieć, jak Twoje maile transakcyjne wpływają na zaangażowanie klientów oraz przekładają się na osiągnięcia firmy.

1. Współczynnik klikalności

Współczynnik klikalności (CTR) to procent odbiorców e-maili, którzy kliknęli na jeden lub więcej linków w danym e-mailu.

Formuła do obliczenia tej metryki polega na dzieleniu całkowitej lub unikalnej liczby kliknięć przez liczbę dostarczonych e-maili. Następnie otrzymaną odpowiedź mnożona jest przez 100.

Oto jak wygląda ta formuła:

CTR = (kliknięcia / wyświetlenia) * 100%

Załóżmy, że wysłaliśmy 2000 dostarczonych e-maili, które zostały kliknięte 100 razy. Należy podzielić 100 kliknięć przez 2000 dostarczonych e-maili i pomnożyć wynik przez 100%, co daje 5% współczynnika klikalności.

Możesz użyć całkowitej lub unikalnej liczby kliknięć w powyższym obliczeniu, pod warunkiem, że będziesz stosował to same podejście konsekwentnie.

CTR jest także często używany do określenia wyników testów A/B, ponieważ te testy są często zaprojektowane w celu znalezienia nowych sposobów na zdobycie więcej kliknięć w twoich e-mailach.

CTR to kluczowa metryka, którą każdy marketer e-mailowy powinien śledzić, ponieważ daje bezpośredni wgląd w to, ile osób na liście e-mailowej angażuje się w treść i jest zainteresowanych poznaniem bliżej marki lub oferty.

2. Współczynnik otwarć

Współczynnik otwarć to procent odbiorców e-maili, którzy otwierają dany e-mail.

Analogicznie jak w poprzednim przypadku, współczynnik otwarć można obliczyć, dzieląc liczbę unikalnych otwarć przez liczbę wysłanych e-maili i mnożąc wynik przez 100. Oto jak wygląda ta formuła:

(unikalne otwarcia / liczba wysłanych e-maili) * 100

Na przykład, jeśli wysłałeś 1000 e-maili, a unikalne otwarcia wyniosły 200, współczynnik otwarć wynosi:

(200 / 1000) * 100 = 20%

Niestety, współczynnik otwarć jest bardzo mylącą metryką. E-mail jest zaliczany jako „otwarty” tylko wtedy, gdy odbiorca załaduje również obrazy osadzone w wiadomości, a wielu twoich użytkowników e-maili prawdopodobnie ma włączone blokowanie obrazów.

Oznacza to, że nawet jeśli otworzą wiadomość e-mail, nie zostaną uwzględnieni we współczynniku otwarć, co czyni go niedokładną i niewiarygodną metryką, ponieważ zaniża twoje rzeczywiste liczby.

Może znaleźć zastosowanie do porównania współczynnika otwarć e-maila wysłanego w tym tygodniu do e-maila wysłanego w zeszłym tygodniu (obie do tych samych list), co może pomóc w ocenie wprowadzonych zmian.

3. Współczynnik konwersji

Po tym, jak odbiorca e-maila kliknął na twój e-mail, twoim celem jest zazwyczaj skłonienie go do podjęcia działania, do którego zachęca twój e-mail.

Mierzenie skuteczności maili transakcyjnych konwersja

Jeśli wysyłasz e-mail do użytkownika, aby opłacił zamówienie, uznałbyś każdego, kto faktycznie je opłaci za konwersję.

Aby obliczyć współczynnik konwersji, podziel liczbę osób, które wykonały pożądane działanie, przez liczbę dostarczonych e-maili i pomnóż odpowiedź przez 100%. Formuła wygląda tak:

(liczba osób, które wykonały pożądane działanie / liczba całkowitych dostarczonych e-maili) * 100%

Załóżmy, że mamy 100 dostarczonych e-maili, a 4 z odbiorców e-maili wykonało pożądane działanie. Aby uzyskać współczynnik konwersji, należy podzielić 4 przez 100, co daje 0,04. Pomnóż to przez 100% – współczynnik konwersji wynosi 4%.

Współczynnik konwersji jest jedną z najważniejszych metryk do określenia, aby stwierdzić czy twoje maile transakcyjne osiągają cel. Oczywiście, tyczy się to tylko części emaili transakcyjnych – a więc np. tych dotyczących potwierdzenia hasła czy przypomnienia o płatności, ale nie tych w których przypadku nie jest potrzebna żadna akcja ze strony użytkownika.

4. Współczynnik odrzuceń

Współczynnik odrzuceń to procent całkowitej liczby wysłanych e-maili, które nie mogły być pomyślnie dostarczone do skrzynki odbiorczej odbiorcy. Aby go obliczyć, podziel liczbę odrzuconych e-maili przez liczbę wysłanych e-maili, a następnie pomnóż odpowiedź przez 100%:

(liczba odrzuconych e-maili / całkowita liczba wysłanych e-maili) * 100%

Przykład: 75 odrzuconych e-maili / 10 000 wysłanych e-maili * 100% = 0,75% współczynnik odrzuceń

Istnieją dwa rodzaje odbicia do śledzenia: twarde i miękkie.

Miękkie odbicia zazwyczaj wynikają z tymczasowego problemu z prawidłowym adresem e-mail, takim jak pełna skrzynka odbiorcza lub problem z serwerem odbiorcy.

Serwer odbiorcy może przechowywać te e-maile do dostarczenia gdy problem zostanie rozwiązany, jednak możesz też po prostu możesz spróbować ponownie wysłać swoją wiadomość e-mail.

Twarde odbicia wynikają z nieprawidłowego lub skasowanego adresu e-mail – te e-maile nigdy nie zostaną pomyślnie dostarczone.

Powinieneś natychmiast usunąć takie adresy z listy e-mailowej, ponieważ dostawcy usług internetowych (ISP) używają współczynnika odrzuceń do określania reputacji nadawcy e-maili.

Narzędzia do analizy maili transakcyjnych

Poniżej znajdują się narzędzia, które mogą pomóc w analizie i monitorowaniu skuteczności maili transakcyjnych.

1. EmailLabs.io – To zaawansowane rozwiązanie do wysyłki i analizy emaili transakcyjnych. Oferuje dogłębne raporty, które pozwolą Ci na monitorowanie kluczowych współczynników takich jak współczynnik dostarczalności, odrzuceń, otwarć, klikalności i przekierowań. EmailLabs oferuje możliwość podziału odbiorców na segmenty czy grupy oraz śledzenia ich zachowań, co pozwoli Ci na zoptymalizowanie treści do indywidualnych potrzeb odbiorców.

2. Brevo – Ta platforma do wysyłki e-maili zawiera pakiet narzędzi analizy maili, w tym monitoring współczynników, takich jak CTR, współczynnik dostarczenia, współczynnik otwarć i inne. Brevo może również pomóc w zarządzaniu odrzuceniami i zautomatyzowaniu reakcji na maile odrzucone.

3. Mailchimp – Jest to popularne narzędzie do marketingu e-mailowego, które oferuje rozbudowaną analitykę, w tym śledzenie współczynników otwarć, klikalności, konwersji i odrzuceń. Ponadto, umożliwia segmentację i automatyzację, co umożliwia docieranie do odpowiedniej grupy odbiorców.

4. GetResponse – Ta platforma e-mail marketingowa oferuje dokładną analizę maili transakcyjnych, obejmującą współczynniki takie jak CTR, współczynnik otwarć, współczynnik odrzuceń itp. GetResponse oferuje również narzędzia do tworzenia i optymalizacji kampanii e-mailowych.

5. Mailjet – Mailjet umożliwia monitorowanie współczynników kluczowych dla maili transakcyjnych. Dzięki niemu, można obserwować, kiedy i gdzie otwierane są maile, jakie linki są najczęściej klikane i jakie załączniki najczęściej pobierane.

Podsumowanie

Artykuł podkreśla znaczenie mierzenia efektywności maili transakcyjnych, tj. wiadomości wysyłanych do użytkowników po wykonaniu określonej akcji, które mają wysoki współczynnik otwarć i klikalności.

Kluczowe metryki, którymi należy kierować się przy analizie to: współczynnik klikalności, współczynnik otwarć, współczynnik konwersji oraz współczynnik odrzuceń.

Dostępne narzędzia do oceny skuteczności maili transakcyjnych obejmują EmailLabs.io, Brevo, Mailchimp, GetResponse oraz Mailjet. Każde z nich oferuje różne możliwości, od monitorowania kluczowych współczynników, przez zarządzanie odrzuceniami, po segmentację i automatyzację.

Javier Medina nowym Prezesem Zarządu Airbus Poland

Z dniem 1 grudnia 2023 roku Javier Medina został Prezesem Zarządu Airbus Poland S.A., spółki zależnej Airbus Defence and Space.

Będzie kierował zespołem specjalistów Airbus liczącym ponad 600 pracowników, zatrudnionych w jednej z największych polskich firm lotniczych z siedzibą w Warszawie. Airbus Poland produkuje nie tylko struktury lotnicze i wiązki elektryczne do samolotów wojskowych i cywilnych. Świadczy też polskim i zagranicznym siłom powietrznym usługi w zakresie utrzymania samolotów transportowych C295.

„Airbus działa w Polsce od ponad 20 lat. Jako zaufany partner sił powietrznych jesteśmy dumni, że możemy w istotny sposób wspierać lotnictwo szkolne i transportowe polskich sił zbrojnych poprzez modernizację i utrzymanie floty Orlików oraz C295” – powiedział Javier Medina. „Planujemy dalszy rozwój naszych kompetencji w Warszawie, realizując nowe usługi i projekty dla klientów polskich i zagranicznych”.

Javier Medina ma za sobą wiele lat doświadczenia biznesowego w międzynarodowych firmach. Ostatnie 15 lat pracował w Airbus, uczestnicząc w programach obronnych i kosmicznych jako dyrektor finansowy. Początkowo pełnił funkcję dyrektora finansowego Airbus DS Indonesia, a przez ostatnie 4 lata piastował stanowisko dyrektora finansowego i członka zarządu w Airbus Poland. Jest Hiszpanem, posiada dyplomy wydziałów prawa oraz administracji oraz zarządzania z Universidad Autónoma de Madrid.

W Airbus Poland zastępuje Johannesa von Thaddena, który odejdzie na emeryturę i będzie kontynuował pracę jako członek Rady Nadzorczej Airbus Defence and Space GmbH oraz prowadził własne przedsięwzięcia biznesowe w branży lotniczej.

Dobre dane z USA i Kanady napędzają dolara, gaz tanieje

Dolar amerykański wykorzystał lepsze dane i znów zameldował się powyżej poziomu 4 zł. W tym samym czasie dobre dane napłynęły z Kanady. Mniej walutowe, ale na pewno uspokajające są dane z rynku gazu, zapowiada się spokojna zima w tym zakresie.

Dane z USA początkowo bez zaskoczeń

Powiedzieć, że pierwsze wczorajsze odczyty z USA wiały nudą, to nic nie powiedzieć. Wydatki Amerykanów miały wzrosnąć o 0,2% w ujęciu miesięcznym i wzrosły o 0,2%. Dochody miały wzrosnąć o 0,2% w tym samym okresie i wzrosły o 0,2%. Jedyna różnica pojawiła się we wnioskach o zasiłki dla bezrobotnych. Miało być 220 tysięcy, było 218 tysięcy. Jest to niby dobra wiadomość. „Niby”, bo odchylenie o 2 tysiące dla takich zmiennych danych jest uznawane jeszcze za zgodność. Niespodzianką był natomiast indeks Chicago PMI. Oczekiwania mówiły o wzroście z 44 pkt na 45,5 pkt, czyli utrzymaniu pesymizmu, ale chociaż trochę niższego. Wynik wyniósł niespodziewanie 55,8 pkt, pokazując solidny optymizm. Ostatnio tak dobre wyniki widzieliśmy w czerwcu, tyle że 2022 roku. To między innymi te dane powodowały, że dolar odrobił wczoraj całe straty od początku tygodnia względem euro i innych walut. Jeszcze w środę za dolara płacono 3,93 zł, dzisiaj znów przekroczyliśmy 4 zł.

Kanada niekonsekwentnie

Wczoraj poznaliśmy dane z Kanady. Z jednej strony PKB kwartalnie spadło o 0,3%, z drugiej we wrześniu wzrosło o 0,1%. Kraj ten, podobnie jak USA, pokazuje również wartość zanualizowaną, aczkolwiek jest to wskaźnik dla rzadkich koneserów gatunku. Jest to bowiem wyliczenie pokazujące, jak zachowałby się wskaźnik w ciągu roku, gdyby cały rok był taki jak ostatni kwartał. Złośliwi określają ten wskaźnik mnożeniem przez 4 z zaokrągleniem, nie zupełnie bez słuszności. Rynki słusznie jako ważniejsze uznały najnowsze dane i to właśnie dlatego wczoraj dolar kanadyjski zyskiwał na wartości. Działo się to nawet względem mającego, jak już o tym pisaliśmy powyżej, dolara amerykańskiego.

Gaz tanieje na okres zimowy

Całą drugą połowę października byliśmy świadkami testowania poziomu 55 euro za megawatogodzinę. Patrząc na ostatnie miesiące to niby bardzo dużo, bo poprzedni raz tak drogo było w lutym. Z drugiej strony w październiku zeszłego roku oglądaliśmy przedziały cenowe między 130-200 euro za megawatogodzinę. W tym kontekście nie tylko październik brzmi opłacalnie, ale dzisiejsze poziomy 40 euro są w ogóle korzystne. Jest to bardzo korzystna tendencja, biorąc pod uwagę, że sezon grzewczy jest szczególnie wrażliwy. Na korzyść spadku cen działa jednak wysoki poziom napełnienia magazynów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Kanada – sytuacja na rynku pracy,

15:45 – USA – indeks PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Wyzwania w handlu transgranicznym dla e-commerce na 2024 rok – ustawy, ograniczenia, wskazówki

W kontekście dynamicznie rozwijającej się branży e-commerce handel transgraniczny stoi przed szeregiem wyzwań regulacyjnych i operacyjnych. Firmy działające w tej przestrzeni muszą w 2024 wykazać się adaptacyjnością i strategicznym planowaniem, aby skutecznie zarządzać zmieniającymi się ustawami, ograniczeniami oraz oczekiwaniami konsumentów.

Wyzwania w handlu transgranicznym dla e-commerce

Jak podał Obserwator Finansowy (2023) – udział handlu transgranicznego w globalnych obrotach handlu detalicznego online wyniósł w 2022 r. 22%. Co ciekawe – w 2016 roku wskaźnik ten pokazał zaledwie 16%. Oznacza to, że otwartość na nowe rynki i przełamywanie biznesowych barier mocno wpisuje się w trendy, które wraz z upływem lat będą miały coraz większe znaczenie. Warto jednak pamiętać, że ów wzrost pociąga także za sobą szereg wyzwań i zmian, które warto wprowadzić do biznesplanu.

Globalny e-handel w 2024 roku wskazuje, że firmy zwykle chcą umocnić swoją pozycję na rynku, poprzez:

  • 53% – zwiększenie nakładu finansowego na marketing,
  • 19% – na logistykę,
  • 11% – dobór metod płatności,
  • 9% – rewolucję samego produktu.

Dane te nijako pokrywają się z narzuconymi wyzwaniami, o których więcej przeczytasz poniżej.

Dostosowanie do zmiennych regulacji

Dostosowanie do globalnych regulacji i zasad celnych jest jednym z kluczowych wyzwań dla handlu transgranicznego w branży e-commerce. Zapewnienie zgodności z międzynarodowymi przepisami celno-podatkowymi wymaga od przedsiębiorstw nie tylko bieżącego monitorowania i analizy przepisów, ale także ich skutecznego wdrażania.

Firmy muszą być świadome, jak skomplikowane są przepisy celne i podatkowe. Przykładowo więc od czasu Brexitu, firmy zajmujące się handlem między Wielką Brytanią a krajami UE, muszą się zmierzyć z nowymi wyzwaniami, tj. dodatkowe dokumenty celne, zmiany w VAT i potencjalne opóźnienia w łańcuchu dostaw. W tej złożoności pomocna staje się współpraca z konsultantami celno-podatkowymi i specjalistami w dziedzinie logistyki międzynarodowej, którzy nie tylko wyjaśniają wątpliwości, ale także minimalizują ryzyko popełnienia błędów.

Wykorzystywanie nowych technologii

Rozwój nowoczesnych technologii odgrywa kluczową rolę w adaptacji e-commerce do wyzwań handlu transgranicznego. Integracja zaawansowanych technologii w zakresie zarządzania łańcuchem dostaw, obsługi klienta i personalizacji oferty jest nie tylko trendem, ale i koniecznością do osiągania przewagi konkurencyjnej.

Wręcz niezbędne zdaje się wykorzystanie systemów AI i machine learning do automatyzacji i optymalizacji logistyki, prognozowania popytu, zarządzania zapasami i optymalizacji tras dostaw. Wraz z tym dochodzi implementacja technologii blockchain, która może zwiększyć przejrzystość i śledzenie produktów w łańcuchu dostaw, co bywa kluczowe dla zapewnienia autentyczności produktów i dla efektywnego zarządzania zwrotami.

Technologie te także odbiły się na obsłudze klienta — popularne bowiem stały się m.in. całodobowe voiceboty i chatboty oparte na sztucznej inteligencji. Potwierdzają to dane wskazujące, że obecnie 80% organizacji szuka sposobu na szybkie wdrożenie chatbotów do swoich usług (CCW Digital).

Adaptacja do różnic

Podejmując działania na międzynarodowym rynku, firmy muszą rozumieć i szanować różnorodność kulturową. To z kolei wymaga dostosowania strategii marketingowych, treści internetowych oraz obsługi klienta do odgórnych wytycznych, związanych z np. różnicą językową. Idąc za tymi różnicami — ważne jest m.in. oferowanie treści www w różnych językach, a także projektowanie interfejsu użytkownika (UI) i doświadczenia użytkownika (UX) w taki sposób, aby odpowiadał on konkretnej kulturze.

Oczywiście lokalizacja nie ogranicza się jedynie do tłumaczenia językowego. Aspekt ten uwzględnienia także szereg zmiennych, lokalnych kontekstów, symboli kulturowych i zwrotów – w końcu każdy rynek charakteryzuje się unikalnymi preferencjami i oczekiwaniami, które należy poznać i zrozumieć. Przykładem takich różnic są metody płatności. Jak pokazuje raport Cinkciarz.pl, w Polsce bezsprzecznie wygrywa BLIK (84% wszystkich transakcji jest realizowanych przy pomocy tej metody). Za granicą z kolei konsumenci najczęściej finalizują transakcję poprzez PayPal – 44,05%.

Ustawy, regulacje, ograniczenia

Wzmożona koncentracja na prywatności danych wymaga od e-commerce stosowania surowszych protokołów bezpieczeństwa i zgodności z przepisami GDPR. Przedsiębiorstwa muszą więc zarządzać danymi klientów w sposób transparentny i bezpieczny, jednocześnie nadzorując rozporządzenia dot. cła i VATu. Zmiany w prawodawstwie dotyczącym tych dwóch aspektów (ze szczególnym naciskiem na Brexit i UE) wymagają od firm ciągłego monitorowania i dostosowywania się do nowych przepisów. Te muszą być świadome zróżnicowanych standardów i regulacji dotyczących eksportu i importu, które mogą się różnić w zależności od kraju. Potwierdzają to m.in. nowelizacje dyrektyw 2006/112/WE (dyrektywa VAT), która zostały przyjęte przez Radę UE w grudniu 2017 r.  i listopadzie 2019 r.

W śledzeniu tych zmian pomóc może szkolenia celne od Vademecum, które prowadzone jest przez specjalistów i praktyków, od lat orientujących się w aktualnych (i zmieniających się) przepisach celno-podatkowych. Dzięki kilkugodzinnym szkoleniom m.in. poznasz przepisy celne oraz ich prawidłową interpretację; zminimalizujesz ryzyko kar i błędów; usprawnisz organizację przewozu towarów i otrzymasz praktyczną wiedzę. Warto zgłębić ją już teraz, ponieważ handel transgraniczny w obszarze e-commerce w roku 2024 będzie wymagał od przedsiębiorstw nie tylko zrozumienia i dostosowania się do zmieniających się ustaw i regulacji, ale także strategicznego podejścia do operacji logistycznych i marketingu.

Sukces w tej dynamicznie zmieniającej się przestrzeni będzie więc wymagał elastyczności, innowacyjności i ciągłego dążenia do doskonałości operacyjnej i obsługi klienta.

Wskaźnik PMI dla Polski rośnie

Mocny wzrost wskaźnika PMI. Wskaźnik PMI dla przemysłu w Polsce w listopadzie wyniósł 48,7 pkt. wobec 44,5 pkt. w październiku. Konsensus rynkowy wynosił 45,3 pkt, co oznacza, że odczyt jest dużym, pozytywnym zaskoczeniem. Wskaźnik utrzymuje się jednak nadal poniżej 50 pkt, co sygnalizuje spadek aktywności ekonomicznej, jednak tempo jej spadku zdecydowanie spowolniło. Przemysł pozostawał w kryzysie od kilkunastu miesięcy. Jeżeli pozytywny trend się utrzyma, może to wskazywać na bliski koniec recesji w polskim przemyśle, a to dobry prognostyk w perspektywie kolejnego roku.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Fallen Leaf planuje debiut na NewConnect w II kw. 2024 r.

Fallen Leaf, studio gier odpowiedzialne za stworzenie Fort Solis, podtrzymuje swoje plany giełdowe, spodziewając się debiutu na NewConnect w drugim kwartale 2024 roku. Równocześnie spółka informuje, że ich pierwsza gra w wersji na PC i Playstation 5 sprzedała się w ponad 70 tysiącach egzemplarzy. 

Fallen Leaf intensywnie przygotowuje się do debiutu giełdowego, równocześnie pracując nad dalszym rozwojem swojego pierwszego tytułu, którego sprzedaż na platformach PC i Playstation 5 przekroczyła już liczbę 70 tysięcy egzemplarzy. Spółka poinformowała, że końcem października 2023 roku gra zadebiutowała również na komputerach Mac z procesorami serii M od Apple, plasując się w czołówce rankingów sprzedaży gier w Mac App Store.

Niebawem Fort Solis udostępniony zostanie także w ramach usługi GeForce Now od Nvidii. Z kolei w 2024 roku, gra trafi na najnowsze modele iPhone/iPad oraz na konsolę Nintendo Switch.

Pewnie zmierzamy w kierunku debiutu na NewConnect. Spodziewam się, że nastąpi to w drugim kwartale 2024 roku. Niebawem dokument informacyjny powinien trafić do KNF, co rozpocznie proces publicznej komunikacji spółki z rynkiem i inwestorami – komentuje prezes Fallen Leaf Piotr Kurkowski – Biorąc pod uwagę, że Fort Solis to pierwszy tytuł zespołu Fallen Leaf, przeszło 70 tysięcy  sprzedanych egzemplarzy gry w zaledwie 3 miesiące od premiery, do tego wyłącznie na dwóch platformach (PC i PS5-przypis), to dla nas duże osiągnięcie, dowód na siłę naszej marki i zaufanie graczy. Umowa z Apple i planowany debiut na Nintendo Switch to kolejne kamienie milowe, które dodatkowo wzmocnią naszą pozycję na rynku i poszerzą grono odbiorców. Nie zapominamy też o konsoli Xbox i jest ona w naszych średnioterminowych planach dla Fortu Solis.

Spółka rozpoczęła też prace nad kolejnym projektem o roboczej nazwie „Cataclysm”. Będzie to survival-horror FPS z bogatą warstwą narracyjną i trybem co-op, którego premiera została  zaplanowana na rok 2025.

– Jeszcze w tym roku szykujemy dla Państwa jedną “małą” niespodziankę. Wierzymy, że uzupełnimy w ten sposób brakujący element w skomplikowanej układance jaką jest prowadzenie spółki produkującej gry wideo. Na tę chwilę, mogę powiedzieć, że tym razem będzie to niespodzianka dla inwestorów a nie graczy – dodaje Piotr Kurkowski.

Mądre inwestycje w przyszłość dziecka. 5 sposobów, aby zadbać o przyszłość rodziny

W niepewnych czas warto sięgnąć po pewne rozwiązania, które pozwolą zabezpieczyć przyszłość rodziny, a zwłaszcza dzieci. Wbrew pozorom nie trzeba bardzo dobrze zarabiać ani posiadać dużej wiedzy z zakresu finansów, aby patrzeć w przyszłość optymistycznie. Oto 5 sposobów na zapewnienie swojej rodzinie dobrych warunków.

1. Konto oszczędnościowe dla dzieci

Coraz więcej rodziców decyduje się przekazywać swoim dzieciom każdego miesiąca pewne drobne kwoty na konto oszczędnościowe. Tego rodzaju rachunek można założyć w niemal każdym banku. I choć jest nisko oprocentowany, to pozwala nie wydać wszystkich pieniędzy na dobra i usługi w czasie bieżącym, a odłożyć je na później. Dziecko najczęściej uzyskuje dostęp do środków zgromadzonych na rachunku, gdy staje się pełnoletnie lub rozpoczyna naukę na studiach. Rodzice mogą oczywiście zdecydować, kiedy pociecha otrzyma pieniądze i w jakiej ilości. Posiadanie oszczędności jest bardzo istotne zwłaszcza w kontekście sfinansowania wydatków związanych z pokryciem czesnego, zakupem własnego mieszkania czy opłacenia dodatkowych zajęć u kursów, które umożliwiają zdobycie nowych umiejętności.

2. Ubezpieczenia dla zabezpieczenia rodziny

Odpowiednio dobrana polisa ubezpieczeniowa pozwoli zabezpieczyć rodzinę na wypadek choroby, śmierci czy innego rodzaju zdarzeń losowych. Odszkodowanie można otrzymać również w pozytywnych przypadkach, na przykład gdy w rodzinie urodzi się dziecko. Ubezpieczenie rodziny można wykupić w dowolnym momencie, a wysokość składki zostanie dobrana do możliwości finansowych ubezpieczającego. Coraz popularniejszym rozwiązaniem jest ubezpieczenie posagowe dziecka, które pozwala wyposażyć je w środki finansowe, gdy osiągnie dorosłość. Polisa ubezpieczeniowa przynosi ogromne korzyści w przyszłości, jednak o jej zakupie trzeba pomyśleć z pewnym wyprzedzeniem.

ubezpieczenia dla zabezpieczenia rodziny

3. Uregulowanie sytuacji prawnych

Niezwykle istotną kwestią, o której większość dorosłych zapomina, jest uregulowanie sytuacji prawnej nieruchomości i cennych ruchomości. Warto zastanowić się, czy mieszkanie, w którym obecnie przebywamy, jest własnością naszą, a nie na przykład naszych rodziców. Może bowiem okazać się, że dzieci nie będą jedynymi spadkobiercami, co znacznie utrudni dochodzenie swoich praw. Uregulowanie kwestii prawnych pociąga za sobą pewne koszty, lecz z drugiej strony daje pewność, że w przyszłości rodzina i dzieci będą dziedziczyć zgodnie z naszą wolą. Przedsiębiorcy powinni dodatkowo pomyśleć o uregulowaniu statusu swojej firmy, zwłaszcza jeśli ta jest prowadzona z pomocą wspólnika.

4. Edukacja dzieci

Posiadanie odpowiednich kompetencji pozwala lepiej odnaleźć się na rynku pracy. Osoby, które mogą pochwalić się wykształceniem, często otrzymują lepsze oferty, zwłaszcza mając na uwagę aspekt związany z wynagrodzeniem. Dlatego też warto zainwestować w przyszłość swoich dzieci, dbając o to, aby uczyły się języków obcych, poszerzały swoje horyzonty myślowe czy miały okazję ukończyć prestiżową uczelnię. Niestety, koszty związane z edukacją najmłodszych nie są niskie, zwłaszcza gdy bierzemy pod uwagę, jak wiele kompetencji musi dziś posiadać pracownik. Nie chcąc obciążać pociech dużą liczbą obowiązków, a swojego portfela nadmiernymi wydatkami, warto wybrać 1-2 zajęcia dodatkowe, które okażą się najbardziej przydatne. Rodzice najczęściej zapisują swoje dzieci na kursy językowe czy programowania. Edukacja to również wsparcie w bieżących obowiązkach, dlatego ważne jest także opłacenie korepetycji, dzięki którym możliwa będzie poprawa ocen czy dobre przygotowanie do egzaminu.

edukacja dzieci

5. Czas dla dzieci i rodziny

Inwestycją w przyszłość rodziny, a zwłaszcza dzieci, jest nie tylko odkładanie pieniędzy – to także spędzanie wolnego czasu razem. Chodzi tutaj nie tylko o wspólną zabawę czy oglądanie filmów – dzięki temu, że rodzice poświęcają dzieciom czas, te mogą zdobyć szereg potrzebnych im w życiu dorosłym umiejętności. Bardzo ważna jest nauka oszczędzania oraz odpowiedzialnego dysponowania pieniędzmi. Rodzice powinni uczyć swoje dzieci tych kompetencji, których nie są w stanie zdobyć w szkole. Mowa na przykład o drobnych naprawach, gotowaniu czy obsłudze podstawowych urządzeń gospodarstwa domowego. Dzieci, które są obyte w świecie, lepiej radzą sobie w dorosłym życiu, bez pomocy swoich rodziców. Pamiętajmy, że pewne umiejętności nabywamy na całe życie – kiedyś nauka zdobywana w domu była czymś powszechnym, dziś stare przyzwyczajenia odchodzą w zapomnienie. Warto je pielęgnować, jednocześnie spędzając ze swoimi pociechami jak najwięcej czasu.

Polacy za ekobudownictwem, ale obawiają się wzrostu cen

Przeszło  50% Polaków uważa, że powinny obowiązywać przepisy obligujące deweloperów do budowania nowych mieszkań i domów w dużej części z materiałów ekologicznych, w tym pochodzących z recyklingu. Przeciwnego zdania jest blisko 23% osób. Niecałe 27% rodaków pozostaje niezdecydowanych. W pierwszej grupie dominują seniorzy, a w drugiej – najmłodsi dorośli. Według ekspertów, niechęć czy niepewność części społeczeństwa do ekobudownictwa może być reakcją na docierające do nas z Wielkiej Brytanii i Niemiec sygnały o tym, że władze tych państw mają wątpliwości w zakresie nowych wymogów klimatycznych. Wielu Polaków może też obawiać się ewentualnego wzrostu cen nieruchomości w przypadku zmiany prawa. Co ciekawe, opinie na ten temat są mocno podzielone w szeroko pojętej branży.

Polacy za zmianami

50,2% rodaków uważa, że w Polsce powinny zacząć obowiązywać przepisy, które zobligują deweloperów do budowania nowych mieszkań i domów w dużej części z materiałów ekologicznych, w tym pochodzących z recyklingu. 22,9% Polaków jest przeciwnego zdania, a 26,9% nie ma opinii na ten temat. Tak wykazał sondaż UCE RESEARCH i Studio4SPACE.

– Dla mnie ww. dane nie są zaskoczeniem. Pokazują ogólny trend wzrostu świadomości konsumentów nt. ekobudownictwa. Warto przy tym przypomnieć, że deweloperzy, chcąc uzyskać dostęp do zrównoważonego finansowania swoich inwestycji, już muszą stosować wymogi unijnej Taksonomii. A wymaga ona zwiększenia użycia materiałów podlegających recyklingowi – informuje Mateusz Stachewicz z Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD).

Najnowszymi wynikami jest natomiast zaskoczony dr Bartosz Dendura z Pracowni Architektonicznej Studio4SPACE. Dane z badania, niedawno zrealizowanego wraz z UCE RESEARCH, a także statystyki GUS-u pokazywały, że Polacy niechętnie korzystają z rozwiązań ekologicznych w budownictwie. Ekspert wyjaśnia rozbieżności w ten sposób, że respondenci, sami decydując się na budowę, nie chcą korzystać z technologii ekologicznych. Nie mają bowiem wystarczającej wiedzy i dostępu do specjalistów. Jeśli jednak mogliby przekazać pałeczkę decyzyjności profesjonalistom, to łatwiej byłoby im zaakceptować stosowanie zrównoważonych produktów w kupowanych mieszkaniach.

– Deweloperzy nie tylko biorą na siebie odpowiedzialność za wybranie konkretnych materiałów, ale są też zobligowani dać gwarancję na to, że ich rozwiązanie będzie działało. Jeśli moja interpretacja tych wyników jest prawidłowa, to powinno wlać to trochę optymizmu w serca ludzi zainteresowanych poprawą jakości środowiska w Polsce – dodaje dr Dendura.

Zyskaliby wszyscy?

Na inny aspekt zwraca uwagę Mariusz Dobrzeniecki, prezes Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa (PIIB). Ekspert podkreśla, że zarobki deweloperów osiągają rekordowe poziomy. Marżowość na niektórych inwestycjach wynosi nawet 40%. Ceny lokali i domów są astronomiczne. Ich wzrost, który od 2013 roku szacowany jest na poziomie ok. 60%, wielu osobom uniemożliwia posiadanie własnego mieszkania.

– Z kolei dla zamożnych Polaków takie nieruchomości są przedmiotem lokaty kapitału. W 2022 roku aż 70 proc. wszystkich transakcji zostało przeprowadzonych w celach inwestycyjnych. Wprowadzenie dodatkowych obostrzeń, związanych z obowiązkiem użycia materiałów ekologicznych, jeszcze bardziej podbije koszty zakupu. To sprawi, że tzw. własny kąt dla dużej części społeczeństwa pozostanie jedynie w sferze marzeń – uważa prezes Dobrzeniecki.

Jednak w opinii eksperta z Pracowni Architektonicznej Studio4SPACE, na zmianach mogliby zyskać wszyscy uczestnicy rynku. Przede wszystkim konsumenci mieszkaliby w zdrowszych budynkach. I nie miałoby to wielkiego wpływu na końcową cenę budowy, bo wiele ekoproduktów nie odstaje cenowo od utrwalonych w świadomości odpowiedników. Jak informuje dr Dendura, obecnie różnica wynosi ok. 5%.

– W przypadku zmiany prawa wysoki popyt na ekomateriały zapewne zwiększyłby konkurencję wśród firm oferujących produkty przyjazne środowisku. To z kolei powstrzymałoby znaczne podwyżki cen na rynku. W takiej sytuacji deweloperzy nie mogliby powoływać się na rosnące koszty produkcji, a wykazywaliby się większą wrażliwością środowiskową. Z kolei ci producenci materiałów, którzy dotychczas nie zwracali uwagi na te kwestie, musieliby dostosować się do panujących warunków – zaznacza dr Bartosz Dendura.

Seniorzy bardziej „za”

Za wprowadzeniem ww. przepisów częściej opowiadają się mężczyźni niż kobiety. Ponadto taką zmianę popierają przede wszystkim osoby w wieku 75-80 lat. Zazwyczaj tak deklarują Polacy z miesięcznymi dochodami netto na poziomie 1000-2999 zł oraz w wysokości 7000-8999 zł (tak samo często). Głównie są to rodacy ze średnim wykształceniem, a także mieszkańcy miejscowości liczących od 5 tys. do 19 tys. ludności.

– Moim zdaniem, wysokie poparcie wyrażone przez seniorów i mieszkańców mniejszych ośrodków wynika z tego, że te grupy nie mają przed sobą wizji kupna mieszkań w największych polskich miastach, założenia rodziny i wiązania się kredytem na kolejne 30 lat. Do tego ekspert dodaje, że nieruchomości w niewielkich miejscowościach nie osiągają tak astronomicznych cen, jak w dużych miastach – komentuje Mariusz Dobrzeniecki.

Natomiast przeciwko wprowadzeniu ww. przepisów częściej są mężczyźni niż kobiety. Wśród przeciwników dominują osoby w wieku 18-24 lat, z miesięcznymi dochodami netto na poziomie 5000-6999 zł, z wykształceniem zasadniczym zawodowym oraz z miejscowości liczących od 200 tys. do 499 tys. mieszkańców.

– Respondenci, którzy tak odpowiedzieli, wiedzą, jak wygląda rynek w Polsce i doskonale zdają sobie sprawę z tego, że takie zmiany najbardziej dotknęłyby mieszkańców miast liczących powyżej 100 tys. osób. Co gorsza, wzrost cen nie objąłby tylko nowego budownictwa, bo wraz z podwyżkami na rynku pierwotnym zwiększyłyby się koszty zakupu nieruchomości z drugiej ręki. Czy w tym obszarze jest miejsce na wsparcie przez państwo budowania ekologicznego? Na pewno jest to jakieś rozwiązanie. Wydaje mi się jednak, że nie jest to odpowiedni czas na takie zmiany – mówi prezes PIIB.

Zagraniczne wątpliwości

Mateusz Stachewicz z PZFD uważa, że blisko 23% respondentów nie popiera wprowadzenia ww. przepisów, a niecałe 27% pozostaje niezdecydowanych, m.in. dlatego że do części ankietowanych docierają informacje, jakie płyną z brytyjskiego i niemieckiego rynku. Tam w pewnym stopniu rządy wysyłały sygnały do społeczeństwa o swoich wątpliwościach co do kolejnych wymagań klimatycznych.

– Trzeba jednak pamiętać o tym, że – choćby w Niemczech – ograniczono wprowadzanie nowych wymagań co do budynków, to już dziś powstające tam nieruchomości są przynajmniej kilkukrotnie bardziej efektywne energetycznie od mających kilkadziesiąt lat. Podobnie jest w Polsce, gdzie nowy budynek deweloperski nie może przekraczać zapotrzebowania rocznego na energię pierwotną w wysokości 65 kWh/m2/, podczas gdy kilkudziesięcioletnie domy jednorodzinne zużywają nawet ponad 300 kWh/m2/rok energii nieodnawialnej – stwierdza ekspert z PZFD.

Mariusz Dobrzeniecki z PIIB zwraca uwagę na to, że w Wielkiej Brytanii premier Rishi Sunak rozwiązał grupę zadaniową ds. efektywności energetycznej, której celem było przyspieszenie termomodernizacji budynków. Z kolei Niemcy przechodzą właśnie szybką korektę swojej zielonej polityki energetycznej. I odchodzą od forsowanych wcześniej przepisów dotyczących efektywności energetycznej budowanych mieszkań.

– Zgodzę się w tym temacie z Billem Gatsem, który zapytany o wdrożenie do naszego życia rewolucji ekologicznej, mówił o nierealności takich postulatów. Wskazywał raczej na długi marsz do celu niż szybki sprint. Warto również podkreślić, że Polacy są narodem pragmatycznym i do tego ciągle na dorobku, goniącym bogatsze kraje Unii Europejskiej. Niekontrolowany wzrost cen będzie miał negatywny wpływ na rozwój sektora budowlanego, jednego z kół zamachowych gospodarki, co nie jest na rękę tak dla klientów, jak i deweloperów – podsumowuje dr Bartosz Dendura z Pracowni Architektonicznej Studio4SPACE.

Jak optymalizować wydatki związane z odzieżą dla pracowników?

Wydatki związane z odzieżą pracowniczą stanowią znaczący obszar kosztów dla wielu firm, zwłaszcza tych, które zatrudniają dużą liczbę pracowników lub działają w sektorach wymagających specjalistycznego ubioru. Optymalizacja tych kosztów staje się kluczowym wyzwaniem zarówno dla małych przedsiębiorstw, jak i dużych korporacji. W niniejszym artykule przedstawimy praktyczne wskazówki, jak zredukować wydatki na odzież pracowniczą, jednocześnie dbając o bezpieczeństwo i komfort zatrudnionych pracowników.

Wynajem odzieży roboczej

W dzisiejszych czasach, zarządzanie firmą wymaga nie tylko dbałości o jej skuteczność, ale także kontrolę nad kosztami. Jednym z obszarów, na którym można zastosować oszczędności, jest zakup i konserwacja odzieży roboczej. Istnieje jednak skuteczne rozwiązanie – wynajem odzieży roboczej od specjalistycznych firm, takich jak Elis.

W pierwszej kolejności warto przeanalizować, jakie rodzaje odzieży są niezbędne w danym przedsiębiorstwie i dla jakich pracowników. Usługa wynajmu odzieży roboczej oferuje dużą elastyczność. Każdy klient ma odmienne potrzeby, a firma Elis dostosowuje swoją ofertę do indywidualnych wymagań. W ramach umowy zapewnia pranie odzieży zgodnie z harmonogramem, podstawowe naprawy, dostawę czystej odzieży oraz odbiór brudnej. Dodatkowo istnieje możliwość personalizacji odzieży, takiej jak numeracja, oznaczenia rozmiarów itp.

Koszty wynajmu odzieży roboczej są ustalane na podstawie wielu czynników, w tym jakości i rodzaju odzieży, ilości oznaczeń, częstotliwości wymiany, okresu umowy i liczby pracowników wymagających odzieży. Istnieje również możliwość wprowadzenia indywidualnych rozwiązań, takich jak naszywki czy nadruki imienne, oraz dostosowania procesu prania do specyfiki zabrudzeń.

Odzież dla specjalistow

Zarządzanie obiegiem odzieży

Efektywne zarządzanie obiegiem odzieży pracowniczej to nieodłączny element optymalizacji wydatków w firmach. Wprowadzenie systemu kontroli i monitoringu pozwala na dokładne śledzenie jej zużycia, stanu technicznego oraz wydajności serwisu. Dzięki temu można znacząco obniżyć koszty związane z utrzymaniem odzieży w doskonałym stanie, minimalizując ryzyko zgubienia czy uszkodzenia. Nowoczesne rozwiązania, takie jak Elis Smart Collect umożliwiają precyzyjne zarządzanie obiegiem odzieży, analizę trendów i optymalizację kosztów.

Optymalizacja kosztów nie oznacza rezygnacji z jakości. Pracownicy potrzebują odzieży, która spełnia rygorystyczne normy bezpieczeństwa i chroni ich przed zagrożeniami związanymi z pracą. Wybierając dostawcę odzieży specjalistycznej, warto zainwestować w jakość, nawet jeśli wiąże się to z nieco wyższymi kosztami. Dobra jakość odzieży oznacza jej wytrzymałość i dłuższą żywotność, co w dłuższej perspektywie może przynieść oszczędności.

Może Cię zainteresować artykuł o normach odzieży roboczej: https://pl.elis.com/pl/grupa-elis/aktualnosci/wiadomosci/normy-odziezy-ochronnej-i-roboczej-ktore-musza-zostac-spelnione

Skutecznym sposobem na optymalizację kosztów jest dbanie o stan techniczny odzieży. Regularne kontrole, konserwacja i ewentualne naprawy pozwalają wydłużyć okres użytkowania odzieży roboczej, co z kolei przekłada się na znaczące oszczędności.

Wielu dostawców oferuje usługi magazynowania i zarządzania odzieżą. Dzięki temu nie musisz trzymać dużych zapasów odzieży w swoim magazynie, co pozwala zaoszczędzić miejsce i uniknąć utraty wartości przez zniszczenie lub dezaktualizację odzieży. Profesjonalny dostawca zarządza obiegiem odzieży, monitorując stan techniczny, dbając o higienę i dostosowując ilość odzieży do bieżących potrzeb firmy.

Optymalizacja wydatków na odzież pracowniczą to proces wymagający analizy, planowania i współpracy z doświadczonym dostawcą odzieży. Wybór elastycznego i profesjonalnego partnera dostosowującego swoje rozwiązania do indywidualnych potrzeb firmy jest kluczowy.

Dzięki właściwym decyzjom i innowacyjnym rozwiązaniom firma jest w stanie znaleźć równowagę między ochroną pracowników a optymalizacją kosztów. W tej kwestii Elis oferuje kompleksowe usługi wynajmu odzieży roboczej, które pozwalają firmom obniżyć koszty, jednocześnie dbając o jakość i komfort pracy swoich pracowników.

Podsumowując, optymalizacja kosztów związanych z odzieżą pracowniczą, to istotny aspekt prowadzenia biznesu. Wynajem odzieży, personalizacja, kontrola stanu technicznego, magazynowanie i zarządzanie odzieżą to skuteczne sposoby na redukcję kosztów, jednocześnie zachowując jakość i komfort pracy pracowników. Wybierając renomowanego dostawcę odzieży roboczej, firma może efektywnie optymalizować swoje wydatki i skupić się na osiąganiu sukcesu w swojej branży.

 

Międzynarodowy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami. Rynek pracy a różnorodność

3 grudnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami. Model pracy zdalnej oraz jego powszechne wykorzystanie pozwoliło na zniesienie wielu barier i ograniczeń, co miało niebagatelny wpływ na aktywizację różnych grup zawodowych. Choć pracodawcy w coraz większym stopniu stawiają na różnorodność, wpisując ją nawet w swoje strategie, to jest to nadal obszar z ogromnym potencjałem talentów. Niestety, wiele osób z niepełnosprawnościami wciąż napotyka przeszkody na drodze do rozpoczęcia nowej przygody zawodowej.

Jak mówi Łukasz Kubiak, ekspert rynku pracy z Manpower, lider projektu zatrudniania osób z niepełnosprawnościami, to grupa zawodowa, która często napotyka trudności w dostępnie do rynku pracy. – Barierą może być brak dostosowania organizacji i biur do ich potrzeb, mylne przekonania, nieuzasadnione obawy czy stereotypy. W zeszłym można było zauważyć zwiększoną, niż w poprzednich latach aktywizację zawodową osób z niepełnosprawnościami na polskim rynku pracy. Jak podają dane BAEL, był to poziom 567 tys. Ten rok zakończymy z podobnym wskaźnikiem, wciąż jednak pozostaje pewien niedosyt – tłumaczy.

Różnorodność na polskim rynku pracy

Według najnowszych danych GUS, w grudniu 2022 roku w Polsce było 2,3 mln osób z orzeczeniem o niepełnosprawności pobierających świadczenia emerytalno-rentowe, z czego ponad połowę stanowili mężczyźni (51,1%). Wśród najczęściej wymienianych barier na drodze do sukcesu zawodowego osób niepełnosprawnych wymieniane są m.in. brak aktualnej wiedzy o możliwościach ich zatrudnienia, odpowiednie dopasowanie stanowiska pracy. Pojawiają się również obawy pracodawców o częstą nieobecność w miejscu pracy ze względu na stan zdrowia, co zwykle jest stereotypem.

– Rozpatrując polski rynek pracy pod kątem dostępności oraz otwartości na osoby z niepełnosprawnościami na przestrzeni ostatnich kilku lat widać progres. Zauważalny jest wzrost świadomości społecznej w kwestii równości i inkluzji, co przekłada się na bardziej przyjazne środowisko pracy, choć osoby z niepełnosprawnościami mogłoby zatrudnić wiele więcej firm znad Wisły. Szczególnie jeśli myślimy o pracy kreatywnej, zdalnej, w branży sprzedaży, marketingu, IT czy logistyki. Zauważalny jest pozytywny trend zarządzania różnorodnością, to impuls coraz wyraźniej akcentowany przez kolejne generacje na rynku pracy. Cieszy, że coraz więcej osób zarządzających dostrzega w polityce ESG ważny wyznacznik jako standardy organizacyjne. Różnorodność to cecha firm nowoczesnych, otwartych na zmiany, elastycznych. Te firmy, które już pochyliły się nad grupami defaworyzowanymi już są zwycięzcami. Zyskał ich wizerunek i postrzeganie przez partnerów biznesowych oraz kandydatów. Nie ma różnorodności, bez niepełnosprawności – dodaje Łukasz Kubiak.

Wyzwania, na które należy zwracać uwagę

Wyzwaniem mogą okazać się nie tylko procesy czy firmy, ale także… budynki, czemu chcą zaradzić studenci architektury Politechniki Lubelskiej. Przyszli projektanci wcielą się w osoby z niepełnosprawnościami za pomocą specjalnych gogli, wózków inwalidzkich czy kul, by poznać ich potrzeby oraz zrozumieć bariery czy przeszkody. Ekspert Manpower podkreśla, że pracodawcy powinni zwrócić uwagę nie tylko na organizację biura, ale także na proces rekrutacyjny, który przy tej grupie zawodowej powinien być nieco inny, niż standardowy, tak samo jak kwestia adaptacji na dostępne stanowiska.

– Rekrutacja powinna być dostosowana do potrzeb kandydatów. Na przykład dla osób neuroatypowych szczególnie ważna jest aklimatyzacja, a więc pierwsze spotkanie niech będzie wprowadzającym, przekazaniem najważniejszych treści, a mniej klasycznego przepytywania. Zdarzają się kandydaci niemówiący, przygotujmy się zatem na rekrutację „pisaną”. Po prostu bądźmy otwarci, róbmy wszystko, by zaoszczędzić stresu kandydatom – podkreśla Kubiak.

Jak pracodawcy mogą wspierać różnorodność?

Firmy podejmując różnorodne działania, takie jak dostosowanie miejsc pracy, oferowanie elastycznych rozwiązań związanych z czasem pracy, świadczenie odpowiednich szkoleń czy tworzenie programów rekrutacyjnych uwzględniających osoby z niepełnosprawnościami przyczyniają się do ich aktywizacji zawodowej. To ważne nie tylko ze względów etycznych, tego typu projekty niosą również wiele korzyści dla organizacji.

– Pracodawcy powinni sami przekonać się, jak ogromny potencjał tkwi w osobach z niepełnosprawnościami. Stanowią one niezwykle cenne źródło inspiracji w procesie rekrutacji, wyznaczają nowe cele w obszarze innowacyjności. Firmy, które budują różnorodne zespoły potrafią efektywniej odpowiadać na potrzeby i wyzwania rynku pracy, same w pewien sposób kreują trendy. Dzięki otwarciu na różnorodność przyciągamy nowe talenty, zauważamy wiele perspektyw, widoczna jest też mniejsza rotacja. Wszystko to składa się na tworzenie nowych, lepszych miejsc pracy – podsumowuje Łukasz Kubiak.

Skala inwestycji polskich przedsiębiorstw za granicą przekroczyła 130 mld zł

Najlepiej inwestować w Czechach, zaś 41% firm już obecnych za granicą deklaruje plany dalszej ekspansji. Aż 55% badanych przedsiębiorców wskazuje dywersyfikację geograficzną i ograniczanie ryzyka jako główną korzyść z bezpośrednich inwestycji za granicą, 87% polskich bezpośrednich inwestycji za granicą zlokalizowanych jest w Europie, wśród najlepszych kierunków dla inwestycji zagranicznych znajdują się Czechy, Rumunia, Ukraina, a z rynków poza CEE: Japonia, Kazachstan i Malezja, wynika z raportu “Kierunek: Wschód. Aktualne trendy i atrakcyjne kierunki ekspansji zagranicznej w obliczu zawirowań geopolitycznych” opracowanego przez PFR TFI i PwC Polska we współpracy z KUKE.

Po raz trzeci wybraliśmy najbardziej obiecujące kierunki ekspansji dla polskich przedsiębiorstw, tym razem skupiając się na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej i Azji. Tegoroczna edycja rankingu uwzględnia dwie kategorie kierunków – oczywiste i znane (I krąg) oraz nieoczywiste i rzadziej rozpatrywane (II krąg). Linią demarkacyjną jest wartość zainwestowanego przez polskie firmy kapitału (100 mln euro). Do atrakcyjnych kierunków w I kręgu należą m.in. Czechy, Rumunia i Ukraina, w drugiej grupie znajdują się: Japonia, Kazachstan i Malezja.

Rok 2023 przyniósł wyraźnie spowolnienie dynamiki światowego PKB, a za tym również obniżenie przepływów bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Nowa rzeczywistość to zmiany układu sił w światowej gospodarce i narastający protekcjonizm. Poza zawirowaniami geopolitycznymi, na rynek BIZ wpływają obecnie m.in. transformacja energetyczna i transformacja cyfrowa” – mówi dr Paweł Oleszczuk, wicedyrektor PwC Polska, zespół doradztwa dla sektora publicznego i analiz ekonomicznych.

Skumulowana wartość polskich inwestycji za granicą wyniosła w 2022 roku 130,5 mld PLN i była o 20,8 mld PLN wyższa niż rok wcześniej. Europa pozostaje najatrakcyjniejszym regionem dla inwestycji polskich firm – 86,9% wszystkich inwestycji skoncentrowanych jest na Starym Kontynencie.

“Jestem przekonany, że w tak dynamicznym otoczeniu gospodarczym możemy odnaleźć przestrzeń, która pozwoli rozwijać polskie inwestycje bezpośrednie za granicą. Taką przestrzeń otwiera dziś przed naszymi firmami m.in. region Europy Środkowo-Wschodniej i Azji. Bliższe nam geograficznie i kulturowo kraje CEE, jak i mniej oczywiste, ale szybko rosnące rynki azjatyckie cechuje duża odporność na zawirowania gospodarcze i geopolityczne oraz wysoki potencjał biznesowy, przez co mogą stanowić atrakcyjne kierunki ekspansji dla polskich inwestorów” – dodaje Piotr Kuba, członek zarządu ds. inwestycyjnych, PFR TFI.

Przedsiębiorcy są mniej skłonni niż do tej pory do realizacji ekspansji kapitałowej na zagraniczne rynki – takie plany deklaruje jedynie co czwarta firma (wśród firm inwestujących odsetek ten jest wyższy – plany dalszej ekspansji deklaruje 41% badanych firm). W analizie potencjalnej lokalizacji duże znaczenie mają takie czynniki, jak ryzyko geopolityczne czy wielkość rynku zbytu. Dodatkowo z badań PFR TFI, PwC Polska i KUKE wynika, że  90% polskich przedsiębiorstw wskazuje ryzyko geopolityczne i odpowiednio duży rynek zbytu jako kluczowe czynniki w analizie potencjalnej lokalizacji dla inwestycji. 41% przedsiębiorstw inwestujących za granicą deklaruje plany dalszej ekspansji w perspektywie kolejnych 3 lat. Jednakże 55% badanych firm wskazuje dywersyfikację geograficzną i ograniczanie ryzyka jako główną korzyść z bezpośrednich inwestycji za granicą.

“Polscy przedsiębiorcy otrzymują przydatne informacje, które rynki – z dwóch doskonale postrzeganych regionów korzystających na globalnych trendach near- i friend-shoringu – mają najwięcej atutów i potencjał wzrostu. Podpowiadamy, że użycie instrumentów finansowych przekłada się na bezpieczeństwo inwestycji. Z kolei badania ankietowe wśród firm pozwalają nam odczytać ich obecne nastroje – po tak fundamentalnych zmianach w światowej gospodarce – jak i nastawienie do internacjonalizacji działalności, a jednocześnie jest to wskazówka dla instytucji wsparcia biznesu jak mogą jeszcze skuteczniej wypełniać swoją rolę” – podkreśla Janusz Władyczak, prezes zarządu KUKE.

Wymagające otoczenie makroekonomiczne i geopolityczne sprawia, że rośnie wpływ kluczowych trendów na globalne procesy gospodarcze i decyzje biznesowe przedsiębiorstw. Do najważniejszych z nich należą  nearshoring, transformacja energetyczna i rewolucja cyfrowa czy wzrost protekcjonizmu.

O badaniu

W ramach opracowywania raportu w październiku 2023 r. przeprowadzono badanie telefoniczne CATI wśród polskich przedsiębiorstw. Badanie przeprowadzono na próbie 120 dużych i średnich firm inwestujących za granicą (inwestycje rozumiane jako zakup aktywów za granicą). Dotyczyło ono postrzegania zmian na rynku BIZ oraz ich ewentualnego wpływu na działalność operacyjną. W badanie zaangażowano także 120 przedsiębiorstw, które nie podejmowały do tej pory inwestycji zagranicznych, do tzw. grupy kontrolnej. Dzięki temu byliśmy w stanie porównać wnioski w zależności od doświadczenia przedsiębiorstw w internacjonalizacji. Mogliśmy także porównać wyniki z poprzednią edycją badania (przeprowadzonej na przełomie grudnia 2021 r. i stycznia 2022 r.).

Spadek inflacji hamuje

Inflacja w listopadzie spadła nieznacznie – do poziomu 6,5 proc. Spadki inflacji wyhamowują i w kolejnych miesiącach, inflacja może wzrosnąć. Jednocześnie cały czas obniża się realna wartość świadczeń socjalnych. 500 Plus jest dziś warte realnie tylko 334 zł, a jego wzrost od nowego roku to realna podwyżka tylko o 7 proc.

Według wstępnego odczytu GUS, inflacja w listopadzie wyniosła 6,5 proc. Oznacza to, że inflacja poszła w dół z poziomu 6,6 proc. r/r w październiku. Zgodnie z oczekiwaniami, spadek inflacji mocno spowolnił, więc w kolejnych miesiącach, inflacja powinna się ustabilizować na obecnym poziomie. Możemy mieć nawet do czynienia z jej wzrostem na początku przyszłego roku.

W listopadzie znacząco (bo aż o 8,8 proc. w stosunku do października) zdrożały paliwa. To efekt urealnienia cen po wyborach parlamentarnych, a także zwiększonych napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie. Cały czas drożeje też żywność – w ciągu ostatniego miesiąca – o 0,8 proc. Nieznacznie (bo o 0,1 proc.) obniżyły się natomiast ceny nośników energii. Miało na to wpływ m.in. wsteczne obniżenie cen energii dla części konsumentów.

Polscy inwestorzy coraz mniej obawiają się inflacji. Według badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro, 32 proc. polskich inwestorów indywidualnych w ciągu najbliższych 3 miesięcy najbardziej obawia się o stan polskiej gospodarki. Drugim największym ryzykiem jest wysokość stóp procentowych (15 proc. odpowiedzi) a dopiero trzecią – inflacja, postrzegana jako największe zagrożenie przez 11 proc. inwestorów. Warto także zauważyć ostatnie mocne spadki inflacji w krajach strefy euro. W Niemczech inflacja w listopadzie spadła do poziomu 3,2 proc (z 3,8 proc. w październiku).  Podobnie w Hiszpanii inflacja wyniosła 3,2 proc. (3,5 proc. w październiku), choć rynek oczekiwał, że dojdzie do jej wzrostu.

Inflacja wpływa także na realną wartość świadczeń socjalnych. Świadczenie 500 Plus jest dziś warte już tylko 334 zł w cenach z początku programu, czyli kwietnia 2016 roku. Od nowego roku dojdzie do zmiany jego wysokości z 500 na 800 zł. Choć nominalnie świadczenie wzrasta o 60 proc., wzrost wyniesie tylko 7 proc., ponieważ przywrócenie realnej wartości świadczenia z 2016 roku wymagałoby obecnie wypłaty kwoty 748 zł.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Nowelizacja ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę – komentarz eksperta BCC

W środę Sejm przyjął pierwszą ustawę w nowej kadencji. Zmiana ustawy  o ograniczeniu handlu w niedzielę zakłada, że zakaz nie będzie obowiązywał  w dwie niedziele poprzedzające Boże Narodzenie.

Zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami, niedziela handlowa w tym roku wypada w Wigilię – 24 grudnia. Rząd zaproponował, aby przenieść ją na 10 grudnia. Propozycja nie została przyjęta.

Rządowy projekt o zmianie tej ustawy został zgłoszony o wiele za późno, aby firmy handlowe mogły w normalnym trybie zaplanować zmiany w organizacji pracy. Projekt rządowy regulujący tryb pracy handlu w grudniowe niedziele 2023 powinien być procedowany już wiosną br. Dokonanie zmian organizacyjnych na półtora tygodnia przed wyznaczoną ustawą datą stanowi możliwy do uniknięcia, dodatkowy wysiłek organizacyjny, w wielu wypadkach podnoszący też koszty związane z organizacją handlu 10 grudnia. – twierdzi Witold Michałek – wiceprezes BCC, ekspert BCC ds. gospodarki, legislacji i lobbingu, minister ds. procesu stanowienia prawa Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC.

Przegłosowano natomiast nowelizację ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz niektóre inne dni, projekt zakłada m.in. wprowadzenie do ustawy przepisu mówiącego, że jeśli niedziela przypada 24 grudnia, będzie obowiązywał zakaz handlu, a handlowe będą dwie niedziele poprzedzające Święta Bożego Narodzenia.

Należy wyrazić oczekiwanie, że zmiana ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta nie poprzestanie na tym i w najbliższym okresie nastąpi dalsza korekta zmierzająca w kierunku ustanowienia co najmniej 2 niedziel handlowych każdego miesiąca. Strona pracodawców dopuszcza możliwość zmiany warunków pracy personelu placówek handlowych w robocze niedziele, czyli wyższego wynagrodzenia oraz dodatkowej zgody pracownika, przy zachowaniu zasady, że każdego miesiąca powinien mieć co najmniej 2 wolne niedziele. – podsumowuje ekspert BCC.

Długoterminowa prognoza kursu złotego do dolara, euro i funta (2023-2025)

Złoty był w ostatnich miesiącach jedną z bardziej zmiennych walut rynków wschodzących. We wrześniu uległ gwałtownej wyprzedaży, zdołał jednak później z nawiązką odrobić straty i osiągnął najsilniejszą pozycję od marca 2020 r. Niedawne zmiany na polskiej scenie politycznej i następująca po nich jastrzębia retoryka Narodowego Banku Polskiego wzmacniają naszą wiarę w walutę.

Okres letni złoty spędził na stosunkowo mocnej pozycji. Kurs EUR/PLN spadł z okolic 4,70 w marcu do 4,40 pod koniec lipca. W dużej mierze interpretujemy to jako normalizację kursu walutowego po pandemii, pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę i będącym jej następstwem szoku energetycznym. Byliśmy również świadkami poprawy krajowych fundamentów, w szczególności w zakresie rachunku obrotów bieżących i realnych stóp procentowych.

We wrześniu krótkoterminowa perspektywa dla złotego uległa znacznej zmianie na skutek zaskakująco dużej obniżki stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski oraz pogorszenia nastrojów związanych z ryzykiem, co doprowadziło parę EUR/PLN do okolic 4,70. Od tego czasu złoty odrobił straty, w czym pomogła poprawa sentymentu do ryzyka, zwycięstwo koalicji opozycyjnej w październikowych wyborach parlamentarnych oraz złagodzenie zakładów rynkowych na rzecz dalszych obniżek stóp NBP.

Niezłe fundamenty makroekonomiczne

Jak wspomnieliśmy, Polska doświadczyła pozytywnego zwrotu w zakresie fundamentów makroekonomicznych względem najgorszego okresu kryzysu energetycznego. Saldo rachunku obrotów bieżących wyraźnie wzrosło na początku roku, notując dotychczas zauważalnie wyższe wartości niż w 2022 r. Ostatnie pogorszenie danych, wraz ze znacznymi korektami poprzednich odczytów w dół, wprowadza element niepewności względem całorocznego salda, wydaje się jednak prawdopodobne, że w 2023 r. odnotujemy niewielką roczną nadwyżkę. Sytuacja prezentuje się także korzystnie w porównaniu z innymi krajami regionu. Warto dodać, że rezerwy walutowe wzrosły ze 156,5 mld euro na koniec 2022 r. do 165,9 mld euro w październiku, co odpowiada ponad sześciomiesięcznemu pokryciu importu – uważamy to za bardzo bezpieczny poziom dla Polski.

Polityka fiskalna pozostaje luźna, a tegoroczny deficyt ma wzrosnąć do ponad 5% PKB (z 3,7%) ze względu na zwiększone wydatki zbrojeniowe, działania rządu mające na celu zmniejszenie ciężaru inflacji, środki wsparcia społecznego oraz spowolnienie gospodarcze. Trudno jest określić, czy i w jakim stopniu sytuacja fiskalna poprawi się w nadchodzących latach, a oczekiwana zmiana rządu zwiększa niepewność w tym zakresie.

Zwrot w NBP

Co korzystne dla złotego, realne stopy procentowe, wspierane przez znaczny spadek inflacji, gwałtownie wzrosły z -11,7% do -0,85% w okresie od marca do października. Po osiągnięciu najwyższego od 26 lat poziomu 18,4% w lutym, główna miara inflacji spadła do 6,6% w październiku, w dużej mierze dzięki efektowi wysokiej bazy i niższym cenom energii. Inflacja bazowa również spadła do 8,0% w październiku.

Obie miary pozostają jednak znacznie powyżej celu NBP na poziomie 2,5% ± 1 p.p., a szansa na ich powrót do pożądanych poziomów w 2024 r. wydaje się bardzo niewielka. Prawdopodobieństwo dalszego wzrostu realnych stóp procentowych z obecnych poziomów (-0,85%) jest dość ograniczone, a Rada Polityki Pieniężnej nie wydaje się skłonna, by zezwolić na osiągnięcie przez nie istotnie dodatnich poziomów.

We wrześniu RPP zaskoczyła obniżką stóp o 75 punktów bazowych, znacznie większą niż oczekiwane przez rynki 25 pb. Prezes Glapiński zdawał się sugerować, że Rada jest nieco opóźniona w procesie łagodzenia polityki monetarnej, ruch ten postrzegać można jednak jako dość kontrowersyjny, miał bowiem miejsce tuż przed wyborami parlamentarnymi. W październiku bank obniżył stopy o kolejne 25 punktów bazowych, sprowadzając stopę referencyjną do 5,75%, przy czym prezes Glapiński zasygnalizował brak apetytu na większe ruchy. W listopadzie RPP ponownie zaskoczyła, tym razem utrzymując stopy procentowe na niezmienionym poziomie i uderzając w bardziej jastrzębi ton, co doprowadziło do korekty w górę implikowanej rynkowo ścieżki stóp procentowych.

Jesteśmy obecnie zdania, że NBP może być mniej chętny do obniżek stóp procentowych w nadchodzących miesiącach, aczkolwiek umiarkowane poluzowanie polityki pieniężnej w 2024 r. wydaje się prawdopodobne.

Umiarkowany optymizm względem perspektyw gospodarki

W ostatnich kwartałach aktywność gospodarcza w Polsce była stłumiona. W ujęciu rocznym gospodarka skurczyła się w pierwszej połowie roku, zaś w trzecim kwartale wzrosła o 0,4%. Pierwsza połowa 2023 r. charakteryzowała się słabym popytem wewnętrznym i spadkiem zapasów, które rok wcześniej doświadczyły dużego wzrostu.

Druga połowa roku wydaje się bardziej obiecująca. Obniżenie inflacji w połączeniu z ciasnym rynkiem pracy, na którym widać jedynie niewielkie rozluźnienie, sugeruje ożywienie wydatków konsumpcyjnych, co jest spójne z obserwowaną poprawą nastrojów konsumenckich. Najnowsze dane dotyczące sprzedaży detalicznej potwierdzają, że zmiana ta postępuje. Ta kluczowa miara stanowiąca odniesienie dla konsumpcji w październiku powróciła do dodatniego terytorium w ujęciu rocznym (+2,8%).

Perspektywy dla polskiej gospodarki nie są pozbawione optymizmu, wzrost pozostanie jednak prawdopodobnie poniżej historycznych średnich w nadchodzących kwartałach ze względu na podwyższoną inflację, wysokie stopy procentowe i ograniczony popyt zewnętrzny.

Wynik październikowych wyborów parlamentarnych zapowiada zmianę układu sił politycznych. Nie ma wątpliwości, że w nadchodzących tygodniach demokratyczna opozycja (Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga, Nowa Lewica) będzie w stanie utworzyć rząd, co oznaczałoby koniec ośmioletniej władzy Prawa i Sprawiedliwości. Oczekuje się, że nowy gabinet będzie prounijny i liberalny, a także, że w funkcji strażnika praworządności sprawdzi się znacznie lepiej niż obecny.

W tym kontekście inwestorzy dodatkowo wycenili wyższe prawdopodobieństwo wypłaty środków z Funduszu Odbudowy (25,3 mld euro w dotacjach i 34,5 mld euro w pożyczkach) oraz ogólną poprawę klimatu inwestycyjnego w Polsce. Warto zauważyć, że chociaż większość z tych środków pozostaje zablokowana, Polska jest obecnie na dobrej drodze do otrzymania części (5,1 mld euro) w ramach prefinansowania transformacji energetycznej.

Złoty z szansą na niewielkie umocnienie w dłuższej perspektywie

Chociaż od dawna utrzymujemy optymistyczne nastawienie względem złotego, mniej korzystna sytuacja zewnętrzna oraz nagły i, w naszym odczuciu, politycznie motywowany gołębi zwrot ze strony Narodowego Banku Polskiego przed październikowymi wyborami na pewien czas nieco osłabiły nasz entuzjazm. Przetasowanie polityczne po wyborach oraz niedawny zwrot w polityce banku centralnego pozwoliły jednak na odbudowanie naszego pozytywnego nastawienia, w związku z czym rewidujemy nasze prognozy dla pary EUR/PLN w dół.

Wyraźnie pozytywnymi czynnikami dla kursu polskiej waluty są prawdopodobieństwo jedynie ograniczonych obniżek stóp procentowych w Polsce w średnim terminie oraz poprawa relacji z Unią Europejską. Uważamy jednocześnie, że optymizm z nich wynikający jest już w dużej mierze wyceniony przez rynki, a waluta zbliżyła się do swojej fundamentalnej wartości, w związku z czym w dłuższej perspektywie przewidujemy jedynie niewielką aprecjację złotego względem euro.

Niemniej wciąż istnieje szereg ryzyk, które mogą stanowić dla złotego zagrożenie w perspektywie średnioterminowej. Spowolnienie globalnego wzrostu, szczególnie w strefie euro, może być znaczące dla podatnego na zmiany sentymentu złotego. Istnieje również pewien stopień niepewności w odniesieniu do niektórych decyzji nowego rządu. Na szczególną uwagę zasługuje, że zgodnie z przekazem kandydata koalicji na premiera opozycja analizuje możliwość postawienia prezesa NBP Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, co samo w sobie może stanowić zagrożenie dla waluty. Co więcej, perspektywy dla polskiej inflacji wydają się być jednymi z najgorszych w regionie, co może ciążyć wzrostowi gospodarczemu w przyszłym roku.

USD/PLN EUR/PLN GBP/PLN
E-2023 4,15 4,40 5,15
Q1-2024 4,10 4,40 5,15
Q2-2024 4,05 4,35 5,10
Q3-2024 4,00 4,35 5,05
E-2024 3,95 4,35 5,05
E-2025 3,75 4,30 5,00

 

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Informacje zawarte w niniejszej publikacji służą wyłącznie do celów informacyjnych. Nie stanowią one porady finansowej lub jakiejkolwiek innej porady, mają charakter ogólny i nie są skierowane dla konkretnego adresata. Przed skorzystaniem z informacji w jakichkolwiek celach należy zasięgnąć niezależnej porady. Redakcja, Ebury nie ponoszą odpowiedzialności za konsekwencje działań podjętych na podstawie informacji zawartych w raporcie.

Inflacja w strefie euro spada

Kolejny miesiąc spadku inflacji w strefie euro. Według wstępnego odczytu w listopadzie inflacja CPI w strefie euro spadła w ujęciu rocznym do 2,4 proc. względem 2,9 proc. w poprzednim miesiącu. Podobnym torem podążył wskaźnik bazowy, który spadł do 3,6 proc. wobec 4,2 proc. Odczyty okazały się niższe niż zakładał konsensus rynkowy, oba o 0,3 proc. Obok deflacji w cenach energii w tym miesiącu inflacja hamuje również w usługach (-0,9 proc. m/m). Wydaje się, że to właśnie w usługach w nadchodzących miesiącach możemy obserwować dalsze procesy dezinflacyjne. Dane o inflacji są potwierdzeniem słuszności dotychczasowej polityki monetarnej EBC. Mocne zacieśnienie przynosi efekty w walce z inflacją, z drugiej strony prowadzi do recesji. Aktywność gospodarcza w strefie euro spada kolejny miesiąc z rzędu, na co wskazują odczyty PMI.

Jeszcze jednak nie czas mówić o obniżkach stóp procentowych. Wydaje się, że EBC jest dalej zdeterminowany w utrzymaniu swojej polityki pomimo osłabienia aktywności gospodarczej. Na pierwsze obniżki trzeba zapewne poczekać jeszcze kilka miesięcy. Uczestnicy rynku już jednak wyceniają kilka obniżek stóp procentowych w 2024 r., a niskie odczyty inflacji dodatkowo wpływają na przesunięcia oczekiwań w kierunku jeszcze szybszego luzowania, które ma rozpocząć się już w kwietniu. Kolejne miesiące pokażą, czy w tym momencie rynek nie jest zbyt optymistyczny, co do ścieżki stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Polska awansuje w rankingu atrakcyjności dla inwestorów OZE

Morskie farmy wiatrowe to główny powód kolejnego awansu Polski w rankingu atrakcyjności państw dla inwestorów w odnawialne źródła energii, o 2 miejsca na 15. pozycję. Na rynku PPA Polska ma wciąż stabilne, 10. miejsce.

To już 62. edycja rankingu EY RECAI, zestawienia atrakcyjności państw dla inwestorów w odnawialne źródła energii, wydanego tuż przed rozpoczęciem międzynarodowej konferencji COP28. Niezmiennie liderem są Stany Zjednoczone. Na drugim miejscu już drugi rok z rzędu są Niemcy, a za nimi Chiny, Francja i Australia. Jeden z największych spadków dotyczy Wielkiej Brytanii, która wypadła z pierwszej piątki i wylądowała na siódmym miejscu.

Od 2003 roku RECAI wykorzystuje różne kryteria do porównywania atrakcyjności największych 40 rynków odnawialnych źródeł energii. Od dwóch lat przygotowywana jest także znormalizowana wersja indeksu uwzględniająca PKB poszczególnych państw. W tym przypadku Polska jest na 14. miejscu (w porównaniu z 17. rok wcześniej).

Morska energetyka wiatrowa (ang. offshore wind farms), często wymieniana jako jedna z kluczowych technologii zrównoważonego wytwarzania energii, będzie miała kluczowe znaczenie dla globalnej dekarbonizacji. Niestety sektor ten zmaga się z wyzwaniami związanymi z ograniczonym łańcuchem dostaw i rosnącymi kosztami.

Tymczasem to właśnie morskie farmy wiatrowe są powodem kolejnego awansu Polski w rankingu. Rozpoczęła się budowa pierwszej morskiej farmy wiatrowej Baltic Power o mocy 1,2 GW. Jej finansowanie, w wysokości 4,73 mld EUR, z kredytem wynoszącym 4,4 mld EUR, jest największym w historii rynku.

Baltic Power, zlokalizowany 23 km od wybrzeża Łeby, ma zostać ukończony w 2026 roku i dostarczać energię do około 1,5 miliona gospodarstw domowych. Przy zdolności wytwórczej wynoszącej co najmniej 4.000 GWh rocznie może wytwarzać równowartość około 3% obecnej produkcji energii elektrycznej w Polsce.

Ale to nie koniec inwestycji w farmy wiatrowe. Kolejne morskie farmy wiatrowe z tzw. 1 fazy offshore w Polsce o łącznej mocy 4,7 GW są w zaawansowanej fazie rozwoju. Dodatkowo w Świnoujściu powstanie terminal instalacyjny morskich farm wiatrowych zdolny do obsługi oraz instalacji turbin wiatrowych o mocy 15 MW lub większej. Jego budowa ma się zakończyć na początku 2025 roku. Docelowo będzie wykorzystywany nie tylko jako wsparcie Baltic Power, ale także inwestycji niemieckich, szwedzkich i duńskich.

Ponadto Ministerstwo Infrastruktury zakończyło proces przyznawania pozwoleń lokalizacyjnych dla kolejnych 10 morskich farm wiatrowych w ramach tzw. 2 fazy offshore o dodatkowym potencjale wytwórczym szacowanym na poziomie 9,5 GW. Jednocześnie zwiększono również poziom mocy offshore w aukcyjnym systemie wsparcia morskiej energetyki wiatrowej oraz liczbę planowanych aukcji – odpowiednio z 5 GW na 12 GW oraz z 2 aukcji do 4.

Wprowadzając nowe przepisy, będące jednym z wymaganych przez Unię Europejską kamieni milowych niezbędnych do otrzymania funduszy z KPO, Polska zwiększyła udział odnawialnych źródeł energii w swoim miksie energetycznym. I już pod koniec czerwca tego roku moc odnawialnych źródeł energii w Polsce wynosiła 25 GW, czyli o 5 GW więcej niż rok temu – mówi Jarosław Wajer, Partner EY, Lider Działu Energetyki w Polsce oraz regionie CESA.

Polska podpisała również porozumienie z Norwegian Offshore Wind. Oba kraje chcą wykorzystywać swoją wiedzę, by stymulować innowacyjność oraz poprawić konkurencyjność polskiego sektora morskiej energetyki wiatrowej.

Eksperci liczą na poprawę na rynku PPA

Ranking EY RECAI ocenia także atrakcyjność rynku PPA (Power Purchase Agreement), czyli umów na długoterminowy zakup/sprzedaż odnawialnej energii elektrycznej. To nie był łatwy rok dla umów PPA. Rosnące koszty wytwarzania energii i istotna zmienność na rynkach hurtowych energii, działania interwencyjne jak limity cenowe, opóźnienia w łańcuchu dostaw, w budowie sieci i pozwoleniach hamowały postęp na wielu rynkach.

Kolejne lata mogą charakteryzować się dalszym dynamicznym wzrostem liczby zawieranych umów PPA. Wskutek względnej stabilizacji warunków rynkowych, w tym cen energii, obserwujemy spadek cen PPA i wzrost zainteresowania tymi umowami po stronie wytwórców i odbiorców. Jednocześnie rosnący popyt na zieloną energię jest stymulowany coraz bardziej ambitnymi planami konsumentów energii w zakresie dekarbonizacji oraz potrzebą zwiększania konkurencyjności ich produktów i usług. Dodając do tego wdrożone zmiany legislacyjne ułatwiające rozwój energetyki odnawialnej, w tym złagodzenie zasady 10h, cable pooling, czy rozwiązania związane z linią bezpośrednią, pozytywnie należy oceniać potencjał dalszego rozwoju rynku PPA – uważa Maciej Markiewicz, Partner EY Polska.

Energetyka wiatrowa i dekarbonizacja

Zaczynający się właśnie COP28 będzie przede wszystkim poruszał tematykę dekarbonizacji i wykorzystywanych w tym celu technologiach. Powinien też być momentem zakończenia pierwszej w historii globalnej inwentaryzacji, czyli pięcioletniego procesu, podczas którego rynki mogły sprawdzić zaawansowanie postępów w realizacji celów paryskiego porozumienia w sprawie zmian klimatu.

Celem inwentaryzacji jest nie tylko sprawdzenie, gdzie jesteśmy, ale także promowanie kolejnych działań, jak na przykład kampania 3xRenewables, prowadzona przez Global Renewables Alliance (GRA). Jako EY jesteśmy jej sygnatariuszem i razem z innymi wzywamy do potrojenia światowej mocy energii odnawialnej – mówi Jarosław Wajer.

Rosnący koszt inwestycji w offshore

Po latach sukcesów morska energetyka wiatrowa znalazła się na rozdrożu, ponieważ brak równowagi w łańcuchu dostaw spowodowany pandemią COVID-19 oraz wojną na Ukrainie wprowadziły niepewność co do ekonomiki projektów. Koszty turbin wiatrowych od 2019 roku wzrosły o 39%, głównie z powodu ograniczeń w łańcuchu dostaw i rosnących kosztów surowców.

Średnia cena ośmiu kluczowych materiałów potrzebnych do budowy turbiny wiatrowej wzrosła w ciągu trzech lat o około 86%. Oprócz stali używanej do budowy wieży, turbiny wiatrowe wymagają jeszcze chromu, miedzi, manganu, molibdenu, niklu, cynków oraz metali ziem rzadkich.

Inflacja kosztowa może w ciągu dekady zwiększyć nakłady inwestycyjne o około 280 mld USD (z wyłączeniem Chin). Tę lukę można wypełnić jedynie wyższymi cenami odbioru energii, finansowanymi bezpośrednio przez konsumentów lub pośrednio poprzez zachęty fiskalne i podatkowe.

Zdaniem Sebastiana Jasinowskiego, Partnera EY Polska z zespołu Strategia i Transakcje, nie można też lekceważyć wpływu rosnących stóp procentowych.

Do tej pory energia pochodząca z morskich farm wiatrowych była uznawana za jedno z tańszych źródeł odnawialnych, z niskim kosztem pieniądza i optymalnym łańcuchem dostaw, który dodatkowo obniżał ceny. Wyższe stopy procentowe wprowadzone przez banki centralne jako odpowiedź na podwyższoną w skali globalnej inflację oraz zakłócone przez pandemię COVID-19 i wojnę w Ukrainie łańcuchy dostaw sprawiły, iż rzeczywisty koszt produkcji jednej megawatogodziny energii z morskich farm wiatrowych istotnie się zwiększył – dodaje Sebastian Jasinowski.

Nie ulega wątpliwości, że obserwowane w ostatnich latach na całym świecie dążenie do nacjonalizmu i protekcjonizmu utrudnia łańcuchowi dostaw osiągnięcie globalnego zasięgu. Chociaż współpraca międzyrządowa może być niemożliwa, potrzebne są zmiany, w celu odtworzenia zerwanych łańcuchów dostaw.

Rządy powinny szybko reagować dostosowując systemy wsparcia i budżety, aby deweloperzy morskich farm wiatrowych mogli oczekiwać rozsądnego zwrotu z inwestycji. Systemy wsparcia mogą obejmować mechanizmy łagodzące ryzyko, nad którym mają oni niewielką lub żadną kontrolę lub prowadzić do podziału ryzyka rynkowego pomiędzy zaangażowanymi stronami. Czynniki pozacenowe, takie jak względy środowiskowe i tworzenie miejsc pracy, mogłyby pomóc w zapewnieniu, że te istotne projekty inwestycyjne przyniosą szersze korzyści społeczne.

Trzeba jednak pamiętać, że energia z farm wiatrowych to nie jedyna droga do osiągnięcia zerowej emisji netto. Inną jest zielony wodór, który może zdekarbonizować to, czego energia z OZE nie jest w stanie – czyli przemysł ciężki i transport. Wodór wytwarzany w oparciu o odnawialne źródła energii jest nie tylko czystym zasobem, ale także podstawowym paliwem w przemyśle chemicznym. Jego potencjalna rola w dekarbonizacji jest nie do przecenienia.

W raporcie EY Polska „Zielona rewolucja. Raport o wodorze” podkreślaliśmy, że Polska ma potencjał odegrania znaczącej roli w rewolucji wodorowej. Jeżeli w najbliższym czasie uda się zmaksymalizować wysiłki sektora prywatnego i publicznego, Polska może liczyć na dołączenie do grona państw nadających ton zmianom regulacyjnym i rynkowym.

O badaniu
EY ocenia atrakcyjność inwestycyjną państw pod względem inwestycji w odnawialne źródła energii od 2003 roku. Indeks RECAI obejmuje 40 największych rynków świata. Opierając się na bazie danych RECAI EY, od końca 2021 roku publikuje także drugi ranking – atrakcyjności rynku długoterminowych umów na zakup i sprzedaż odnawialnej energii elektrycznej w ramach kontraktów PPA. W 2022 roku dodano także tzw. „znormalizowany” indeks RECAI, który bierze pod uwagę PKB poszczególnych krajów.

Wzrosty w branży automotive. Czy to oznacza odrodzenie?

Branża automotive swoim zasięgiem obejmuje szeroki zakres firm. Mowa m.in. o koncernach rafineryjnych, producentach ogumienia czy podzespołów, z których składane są pojazdy, a więc silników, wiązek elektrycznych, przewodów czy komponentów z tworzyw sztucznych i wielu innych. Tak rozległa sieć dowodzi, że branża motoryzacyjna jest niezwykle istotna nie tylko z punku widzenia poszczególnych przedsiębiorstw, ale przede wszystkim całej gospodarki. Stanowi jeden z jej filarów, odpowiadając za 8% PKB i około 13,5% eksportu[1]. Co istotne, Polska zajmuje 10. miejsce na liście największych eksporterów podzespołów na świecie z wartością eksportu 12,3 mld dolarów[2]. Jesteśmy więc ważnym ośrodkiem automotive m.in. z uwagi na ulokowanie w naszym kraju dużych zakładów motoryzacyjnych, ale też nowe inwestycje dotyczące elektromobilności. To właśnie ten obszar wydaje się niezwykle perspektywiczny. Według pojawiających się prognoz udział tego sektora w krajowym PKB będzie wzrastał z obecnego poziomu 1,4% do nawet 5,7% PKB w połowie stulecia[3], co może przełożyć się na nowe wyzwania – zarówno dla samych firm produkcyjnych, jak i w zakresie łańcucha dostaw.

Choć przemysł motoryzacyjny borykał się z wieloma trudnościami, a wyzwaniem ostatnich dwóch lat, które znacząco wpłynęło na wyniki branży, była dostępność półprzewodników, dostrzegamy, że obecnie sytuacja w wielu obszarach uległa poprawie. Powodem do optymizmu mogą być dane PZPM i KPM, z których wynika, że przez 9 miesięcy 2023 r. wyprodukowano w Polsce blisko o 35% pojazdów więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Wzrost odnotowano w każdej z kategorii, a największy w przypadku samochodów dostawczych i ciężarowych – niespełna 50%[4].

Wyzwania

Oddziałujące na biznes w ostatnich latach czynniki makroekonomiczne, ale też pandemia COVID-19 czy toczące się konflikty zbrojne, choć negatywnie wpłynęły na gospodarkę, jedynie chwilowo wstrzymały rozwój automotive. Jednocześnie postawiły nowe wyzwania m.in. przed przedsiębiorstwami logistycznymi, które musiały przeanalizować swoje działania w zakresie łańcuchów dostaw i odpowiednio je dostosować. Przykładem był kryzys związany z brakiem półprzewodników, który zakłócił produkcję nowych pojazdów, ale też zrodził potrzebę przeniesienia zakładów odpowiadających za powstawanie tych części bliżej rynków zbytu.

W DHL Express świadczymy usługi transportu lotniczego dla producentów pojazdów (zarówno lekkich, jak i ciężkich), ale też producentów części samochodowych zaopatrujących bezpośrednio fabryki czy sprzedawców części. Tak szeroki przekrój klientów sprawia, że dostarczane przesyłki są na tyle zróżnicowane, że ich średnia waga w 2023 r. wynosi około 20 kg.

Dostrzegamy wzmożone zapotrzebowanie na nasze usługi. Największe wzrosty w porównaniu z 2022 r. widzimy w obsłudze przesyłek dla producentów pojazdów (15%) czy producentów części zaopatrujących bezpośrednio producentów samochodów (11%). Natomiast ogólnie wzrost liczby przesyłek dla automotive rok do roku wynosi 14%[1]. Z naszych danych wynika, że wśród największych rynków zbytu dla towarów z Polski są Niemcy (stanowią ponad 35% eksportu), a także Francja czy Czechy.

W przeciwieństwie do innych sektorów szczyty paczkowe w branży automotive obserwujemy w marcu, czerwcu i lipcu oraz wrześniu. Wynika to m.in. z przygotowywania się na zmianę sezonu czy przerwy wakacyjne w fabrykach samochodów, które jednocześnie wpływają na konieczność wprowadzenia podobnych przerw w firmach produkujących podzespoły.

Autor: Edwin Osiecki, wiceprezes ds. marketingu i sprzedaży w DHL Express Polska

[1] Dane własne DHL Express.

[1] Raport kwartalny Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu: https://www.trade.gov.pl/en/news/the-automotive-electromobility-sector-a-paih-report/

[2] Raport Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA), Wpływ elektromobilności na rozwój gospodarczy w Polsce: https://pspa.com.pl/wp-content/uploads/2022/11/PSPA_Wplyw_elektromobilnosci_na_rozwoj_gospodarczy_Polski_Raport.pdf

[3] PAIH, Polska Izba Rozwoju Elektromobilności, Agencja Rozwoju Przemysłu, Elektromobilność Kluczem do Rozwoju Gospodarczego Polski 2023. Inwestycje i ich wpływ na gospodarkę: https://www.paih.gov.pl/wp-content/uploads/2023/10/Raport-PAIH-PIRE-ARP-Elektromobilnosc-kluczem-do-rozwoju-gospodarczego-Polski.pdf

[4] Raport kwartalny Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego i KPMG: https://www.pzpm.org.pl/pl/Rynek-motoryzacyjny/Roczniki-i-raporty/Raport-kwartalny-PZPM-i-KPMG-Branza-motoryzacyjna-Edycja-Q4-2023

Dolar odrabia straty, złoty pod presją. Inflacja w Niemczech zwalnia

Inflacja w Niemczech rośnie już tylko o 3,2%. Dolar po wielu dniach strat zaczął je odrabiać. Zaufanie rynków do Polski trwa nadal.

Inflacja za Odrą

Wczoraj poznaliśmy dane na temat inflacji w Niemczech. Wskaźnik wyniósł 3,2% wobec oczekiwanych 3,5%. Ceny jeszcze nie spadają oczywiście, ale ich tempo wzrostu wyraźnie tak. Jeszcze rok temu ceny rosły w tempie dwucyfrowym, konkretnie 10,0% w skali roku. Warto też zwrócić uwagę, że po październiku bez zmian cen w ujęciu miesięcznym w listopadzie najprawdopodobniej zobaczymy ich spadek o 0,4%. Oczekiwania wskazywały na symboliczne 0,1% spadku. Wielu analityków podkreśla, że wolniej rosnąca inflacja jest w tej chwili efektem spowolnienia gospodarczego i nie należy się cieszyć z takiego wygrywania ze wzrostem cen.

Szybki powrót dolara

Jeszcze w nocy z wtorku na środę kurs dolara względem złotego testował poziom 3,92 zł. Dzisiaj rano dotarliśmy z kolei do poziomu 3,98 zł. Dobitnie widać to również na głównej parze walutowej świata. Jeszcze we wspomnianej nocy z wtorku na środę kurs nieśmiało przebijał psychologiczną barierę 1,1 na EURUSD. Dzisiaj jest to już ledwo 1,0925, co pociągnęło za sobą wiele dalszych ruchów na rynkach. Wraz z ucieczką kapitału za ocean tracił również złoty. To właśnie dlatego polska waluta osłabiała się względem euro i dolara. Widać to mocno po tym, że dolar zyskiwał mocniej względem złotego, gdzie skumulowały się te dwa trendy. Co ciekawe mocniejszy dolar nie przełożył się na razie na rynki surowcowe. Zwyczajowo mocniejszy dolar przekłada się bowiem na spadki cen dolarowych.

Rynki znów ufają Polsce

Rodzima waluta owszem jest pod pewną presją w związku z umocnieniem się dolara i ucieczką kapitału za ocean. Widać jednak wiele pozytywnych efektów mogących świadczyć o tym, że rynki patrzą przychylnie na nasz kraj. Jednym z nich jest rentowność 10-letnich obligacji. Spadek oprocentowania na rynku wtórnym pokazuje, że inwestorzy chcą je kupować przy coraz niższym oprocentowaniu, co pokazuje, że uznają pożyczanie nam pieniędzy za mniej ryzykowne. WIG20, czyli indeks, gdzie jest najwięcej zagranicznego kapitału w Polsce, jest obecnie blisko swoich dwuletnich maksimów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – raport na temat wydatków Amerykanów,

14:30 – Kanada – PKB,

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Produkcja audiowizualna w Polsce bez wsparcia finansowego polskich banków nie będzie dynamicznie rosnąć

Sektor produkcji audiowizualnej w Polsce szybko odrabia straty po pandemii, jednak brak dostępu do finansowania pomostowego stanowi największą barierę dla dalszego rozwoju branży, wynika z raportu Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych (KIPA) i  firmy doradczej PwC Polska. Polska jest obecnie odpowiedzialna za jedynie około 3,4% przychodów sektora produkcji audiowizualnej w Unii Europejskiej – wartość przychodów sektora w Polsce to 8 mld złotych. Potencjał do rozwoju branży jest duży, ale kluczowe będzie zapewnienie dostępu do specjalistycznych instrumentów finansowych oraz budowanie wiedzy na temat specyfiki sektora wśród instytucji finansowych.

Zespół doradztwa dla sektora publicznego i analiz ekonomicznych PwC wspólnie z Krajową Izbą Producentów Audiowizualnych (KIPA) przeprowadził pierwsze w Polsce dogłębne badanie sektora produkcji filmów i seriali. Oprócz zebrania informacji o rynku, zdiagnozowane zostały największe bariery dla dalszego rozwoju tego sektora w naszym kraju oraz wydano rekomendacje w zakresie ich zminimalizowania.

“Polski rynek produkcji audiowizualnej wart jest dzisiaj około 8 mld zł i rozwija się dynamicznie, chociaż wolniej niż na świecie i w Europie. W 2022 roku wyprodukowaliśmy 112 filmów pełnometrażowych, z czego 71 przeznaczonych do premiery w kinie. Dostęp polskich producentów filmowych do pieniądza to jeden z warunków wolności i niezależności twórców, a zatem jakości polskiego filmu autorskiego. Myślenie o rozwoju kina niezależnego w Polsce powinno zakładać wprowadzanie nowych, sprawdzonych w Europie instrumentów finansowych. Popularność i prestiż polskiego kina muszą iść ramię w ramię z tworzeniem producentom odpowiednich warunków rynkowych, w tym komfortu produkcji w obszarze płynności finansowej” – mówi Irena Strzałkowska, prezes KIPA.

Producenci w Polsce wskazują na brak dostępnych instrumentów finansowych umożliwiających realizację produkcji filmowej, przeznaczonych dla sektora i skonstruowanych zgodnie z jego specyfiką. Dla 84,7% producentów największą barierę rozwoju branży stanowi utrudniony dostęp do finansowania. Z kolei 79,6% respondentów doświadczyło problemów z płynnością finansową.

“Kluczowe do rozwoju branży jest zapewnienie dostępu do specjalistycznych instrumentów finansowych oraz budowanie wiedzy na temat specyfiki sektora wśród instytucji finansowych. Odpowiednio skonstruowane mechanizmy finansowania mogą nie tylko przyspieszyć rozwój branży, ale również przyczynić się do wzrostu jej konkurencyjności na arenie międzynarodowej” – mówi dr Paweł Oleszczuk, wicedyrektor PwC Polska, zespół doradztwa dla sektora publicznego i analiz ekonomicznych.

Wynika to m.in. z braku dostępności do finansowania instytucjonalnego. Banki w Polsce nie mają polityki kredytowej dla tego sektora, przez co analitycy nie znają go i traktują zgodnie ze standardową metodyką przyjętą dla małych i średnich przedsiębiorstw. Tymczasem sektor produkcji filmowej charakteryzuje się specyficznymi przepływami pieniężnymi, które nie mieszczą się w schematach znanych z innych przedsięwzięć; dodatkowo, sukces rynkowy filmu trudno jest ocenić nie mając specjalistycznej wiedzy.

“Banki to instytucje zaufania publicznego, które w 90% dysponują środkami powierzonymi im przez klientów. Warto o tym pamiętać, kiedy narzekamy czasem, że dostęp do finansowania w bankach nie jest łatwy. Imperatywem każdego banku jest zapewnienie bezpieczeństwa środkom powierzonym mu przez deponentów. Prawo bankowe, regulacje KNF, ale też po prostu kształtowana przez dziesięciolecia sztuka zarządzania ryzykiem powoduje, że podejście banków do kredytowania musi być i jest konserwatywne oraz ostrożne. W takim podejściu finansowanie wystandaryzowane i powtarzalne zawsze jest bardziej pożądane niż nietypowe i rzadkie” – mówi Bartosz Kublik, wiceprezes Związku Banków Polskich.

Banki w Polsce mogłyby skorzystać na finansowaniu pomostowym produkcji filmowej wspieranej przez Polski Instytut Sztuki Filmowej (PISF). Przyznane przez PISF dofinansowanie, czy to w formie dotacji czy zachęt jest gwarantowane o ile producent ukończy film – np. ostatnia rata dotacji PISF wypłacana po złożeniu kopii filmu do Filmoteki Narodowej (FINA).

“Przy aktualnie stale rosnącej wartości polskiego rynku audiowizualnego, znalezienie rozwiązań związanych z obsługą dłużną projektów jest jedynie kwestią czasu. Rodzimym rynkiem coraz bardziej interesują się instytucje zagraniczne wykazujące się większą elastycznością analityczną od rodzimych podmiotów bankowych i parabankowych. Rynek polski powoli profesjonalizuje się w zakresie wiedzy merytorycznego przygotowania producentów (Madants korzysta z usług completion bond) – dopóki jednak nie będzie otwartości na właściwy dialog rodzimego systemu bankowego, produkty zarówno gwarancyjne jak i kredytowe będą dostępne jedynie dla wąskiej grupy producentów” – mówi Klaudia Śmieja-Rostworowska, Madants.

Ryzyko nieukończenia filmu minimalizowane jest z kolei wyspecjalizowanym ubezpieczeniem. W branży filmowej standardem powinno być wykupienie polisy Wszystkich Ryzyk Produkcji Filmowej, której podstawą jest ubezpieczenie nośnika tzn. jeśli cokolwiek stanie się z nagranym materiałem ubezpieczyciel pokryje straty. Do tej polisy dokładane są kolejne elementy związane z planem filmowym m.in. niepojawienie się kluczowych osób na planie, czy niedostępność lokalizacji zdjęciowej.

“Rozwój branży filmowej to nie tylko postępy w sferze artystycznej, ale także rosnący rynek oraz stabilny i przewidywalny system pracy. Finansowanie inwestycyjne i dotacyjne produkcji musi być wspierane praktycznymi instrumentami zapewniającymi płynność, a w tym obszarze znakomicie mogą odnaleźć się lokalne banki. Jestem przekonany, że poznanie naszej branży i specyfiki jej funkcjonowania może przekonać sektor bankowy do współpracy z filmowcami z obopólnymi korzyściami. Raport KIPA opracowany we współpracy z PwC Polska jest milowym krokiem do zbliżenia i nawiązania stałej relacji między branżą audiowizualną a sektorem bankowym” – mówi Kamil Przełęcki, CINEO STUDIO.

Kredyty gwarantowane dotacjami i zachętami PISF, a dodatkowo wsparte ubezpieczeniem mogłyby być obarczone akceptowalnym ryzykiem z punktu widzenia banków, a producentom usprawniłyby procesy produkcji filmowej, a odsetki stanowiłyby zysk dla banków.

“W ostatnim czasie kluczową barierą w dalszym rozwoju sektora rodzimej niezależnej produkcji audiowizualnej stała się kwestia utrudnionego dostępu do instrumentów finansowania dłużnego. Jako producenci dóbr kultury i rozrywki mamy bardzo nietypowy schemat działalności, w którym najczęściej całość kosztów sięgających wielu milionów złotych musimy ponieść w krótkim okresie realizacji projektu, a przychody z eksploatacji osiągamy dopiero po jego zakończeniu. To generuje duże zapotrzebowanie na kapitał obrotowy. Jednocześnie też borykamy się z nieznajomością specyfiki produkcji filmowej wśród instytucji bankowych, które traktują nasz biznes, jak każdy inny. Stąd w ramach Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych podjęliśmy działania zmierzające do zbliżenia z sektorem bankowym i wypracowania przyjaznych producentom procedur oceny ryzyka i zdolności kredytowych dedykowanych producentom AV” – mówi Piotr Belka, wiceprezes Artrama Sp. z o.o., członek zarządu KIPA.

Oprócz wsparcia banków, w Polsce brakuje osobnej instytucji (np. funduszu, banku inwestycyjnego, czy pożyczkodawcy) komercyjnie zajmującej się wsparciem finansowym dedykowanym producentom filmowym. Taki podmiot powinien skupiać kompetencje pozwalające na ocenę ekonomiczną produkcji audiowizualnej, aby móc zagospodarować istniejącą lukę rynkową.

Zdaniem producentów do profesjonalizacji rynku produkcji audiowizualnej w Polsce przyczyniłaby się dostępność instrumentów takich jak: kredyt obrotowy (47,5% wskazań), kredyt pod gwarancję BGK (44,1%) oraz completion bonds (27,1%), czyli specjalna usługa gwarancyjna dedykowana branży filmowej na ukończenie filmu.

Rynek w liczbach

Na podstawie publikowanych przez PISF list projektów, którym udzielono dofinansowania oraz podmiotów, które je realizują, można oszacować, że na polskim rynku działa aktualnie ok. 300 podmiotów zajmujących się stricte produkcją filmów i seriali. Zgodnie z danymi GUS, w 2022 roku w Polsce wyprodukowano łącznie 367 filmów, w tym 112 pełnometrażowych (z czego 71 przeznaczonych było do premiery w kinie) oraz 255 średniometrażowych i krótkometrażowych — jest to najwyższy wynik od 5 lat. Polski rynek audiowizualny zdominowały produkcję filmów fabularnych i dokumentalnych. Polska jest obecnie odpowiedzialna za ok. 3,4% przychodów sektora produkcji audiowizualnej w Unii Europejskiej.

Prognozy wskazują, że globalny i polski rynek kinowy ma przekroczyć poziom sprzed pandemii w 2025 roku. Dla rynku Europy Środkowo-Wschodniej prognozuje się przekroczenie wartości z 2019 roku już w 2024 roku. Polski rynek ma jednak rosnąć wolniej w porównaniu do regionu i całego świata — CAGR (Compound Annual Growth Rate – średnia roczna stopa wzrostu) w latach 2022-2027 ma wynieść 10,8% (dla świata i regionu Europy Środkowo-Wschodniej to odpowiednio 13 i 11,7%).

Według szacunków Eurostatu, europejski rynek produkcji audiowizualnej (według wartości przychodów przedsiębiorstw z branży) wycenić można na ok. 50 mld euro. W branży funkcjonuje ok. 133 tys. przedsiębiorstw, zatrudniających ponad 330 tys. osób. Pod względem zatrudnienia w branży Polska znajduje się na 6. miejscu w UE po Niemczech, Francji, Hiszpanii, Holandii i Włoszech (ostatnie dostępne dane za 2021 r.).

O raporcie

Badanie zostało przeprowadzone poprzez analizę jakościową i ilościową w oparciu o desk research oraz dane otrzymane w odpowiedzi na zapytanie do polskich producentów audiowizualnych. Na przełomie sierpnia i września 2023 roku została przeprowadzona ankieta CAWI (Computer-Assisted Web Interview) wśród podmiotów zrzeszonych w Krajowej Izbie Producentów Audiowizualnych. Ankieta składała się z 22 pytań i zebrano w niej 59 odpowiedzi.

 

W toku realizacji prac przeprowadzono w sumie 17 wywiadów pogłębionych (IDI — In-Depth Interviews) — 12 wywiadów z przedstawicielami sektora produkcji audiowizualnej oraz 5 wywiadów pogłębionych z przedstawicielami instytucji finansowych. Przesłano także zapytania do działów komunikacji polskich banków. Wywiady te miały na celu pogłębienie wniosków zebranych na podstawie analizy desk research oraz w badaniu CAWI. Przeprowadzona analiza benchmarkingowa miała na celu porównanie systemu wsparcia publicznego oraz finansowania dłużnego funkcjonujących w różnych krajach europejskich z systemem polskim i była jednym ze źródeł rekomendacji.

 

Raport został dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z programu Rozwój Sektorów Kreatywnych. Partnerami raportu są firmy MAKonLine Ubezpieczenia, Artrama i MTL Maxfilm. Raport został patronatem przez Zarząd Związku Banków Polskich.

Czy nadchodzi załamanie rynku kawy? 1 grudnia kluczowym dniem

Rynek surowców kojarzy się przede wszystkim z ropą naftową, gazem czy również złotem. W przypadku tego grona często mówimy również o zbożach, ale zdecydowanie rzadziej mówi się o kawie, choć jest to duży błąd, gdyż rynek kawy jest jednym z najbardziej aktywnych rynków surowcowych na świecie, zaraz po rynku ropy naftowej. Przez rynek czasami uważany za towar luksusowy, a przez konsumentów za towar niezbędny. Czy obecnie możemy mówić o deficycie na rynku kawy i obawie o tym, że niedługo może zabraknąć czarnego napoju?

Brazylia jest królową Arabiki

Brazylia jest niekwestionowanym liderem pod względem produkcji kawy na świecie, choć tyczy się to przede wszystkim kawy rodzaju Arabika. To ta kawa, która jest używana przede wszystkim w ekspresach. Brazylia jest również „jedynie” drugim na świecie producentem pod względem wielkości produkcji kawy rodzaju Robusta. Z kolei ten rodzaj kawy jest używany przede wszystkim do produkcji kawy rozpuszczalnej. Najwięcej Robusty uprawia się w Azji, głównie w Wietnamie oraz Indonezji.

Niemniej patrząc na zachowania cen kawy na świecie, patrzymy się przede wszystkim na Brazylię oraz Arabikę. Problemy produkcyjne w Brazylii powodują nierzadko potężne wzrosty cen kawy na świecie, natomiast z drugiej strony dobre zbiory powodują wyraźne spadki. Takie sytuacje trwają bardzo często latami. Patrząc na ostatnie 10 lat, rynek był wręcz zasypywany nowymi zbiorami. Chociaż z popyt rósł dynamicznie i zaliczył niewielki przystanek po 2020 roku, to jednak mieliśmy dwa okresy, w których podaż aż nadto przekraczała popyt. Były to lata 2014-2016 oraz 2020-2022. Mimo to zapasy na rynkach raczej się kurczyły, a ceny kawy obecnie są na relatywnie wysokich poziomach. Skąd to wynika?

Tajemnica niskich zapasów

Oczywiście trzeba wiedzieć, że kawy nie da się trzymać w nieskończoność, tak jak jest to w przypadku np. złota. Na rynku towarów rolnych możliwości składowania są ograniczone – produkty rolne po prostu ulegają zepsuciu. Dzięki temu pomimo ogromnej nadpodaży na rynku w ostatnich latach obserwowaliśmy spadek zapasów końcowych na sezon, które są obecnie w okolicach najniższych poziomów do 10 lat.

W takim razie skąd wzrost cen, skoro na rynku miała miejsce ogromna nadpodaż? Było to związane z niskimi cenami kawy certyfikowanej, najwyższej jakości. Chociaż Brazylia jest największym producentem kawy na świecie, to jednak prym w produkcji kawy „najlepszej” wiodą kraje Ameryki Środkowej, wliczając w to również Kolumbię. Zapasy kawy certyfikowanej w magazynach giełdy ICE topniały od wielu lat, osiągając tak ekstremalnie niskie poziomy, że zapasy nie starczały nawet na 1 dzień globalnej konsumpcji. Brak dostępności kawy do dostaw stanowił problem, czego wynikiem były bardzo mocne wzrosty cen kawy w okolice 250 centów za funta w 2022 roku. Były to najwyższe poziomy od ponad 10 lat. To właśnie 2011 roku mieliśmy ceny niemal najwyższe w historii w okolicach 300 centów za funta. Niewiele wyżej było jedynie w połowie lat 90.

Niskie zapasy kawy certyfikowanej to efekt nadmiernych zbiorów kawy na świecie, co spowodowało w pewnym momencie spadek cen poniżej 100 centów za funta. Ocenia się, że koszty krańcowe produkcji kawy na mniejszych plantacjach to minimum 120 centów za funta. Wobec tego, że ceny utrzymywały się nisko przez lata, produkcja kawy certyfikowanej znacząco spadła.

To jednak nie wszystko. 1 grudnia zmieniają się zasady certyfikacji kawy w magazynach ICE. Do tej pory kawa, która zbyt długo leżała w magazynach mogła otrzymać „karę za starość”, który wynosiła od kilku do kilkunastu centów na funcie kawy. W celu uniknięcia sprzedaży kawy za niższe kwoty traderzy wyciągali kawę z magazynów i certyfikowano ją na nowo lub sprzedawali poza rynkiem kontraktów. Od 1 grudnia taki proceder będzie już zabroniony i raz certyfikowana kawa nie będzie mogła jej przejść na nowo. Wielu uczestników tego rynku przez ostatnie miesiące wyciągało zapasy z giełdy, aby unikać kary za starość, czego wynikiem był potężny spadek zapasów. Po pierwszym grudnia zobaczymy czy rynek był faktycznie tak napięty.

Co dalej z cenami?

Ceny kawy odbiły już w październiku, choć po dosyć długoterminowych spadkach. Odbicie cen kawy miało związek ze spadkiem zapasów oraz niepewnością dotyczącą zjawiska pogodowego El Nino. El Nino wpływa zwykle na znacznie zmiany pod względem temperatury i opadów, co może narazić uprawy kawy na niższe zbiory. Z drugiej strony prognozy na ten moment wskazują na niemal rekordowy wzrost produkcji kawy w Brazylii. Do tego Brazylia eksportuje obecnie niemal najwięcej w historii, co kłóci się z obrazem ekstremalnie niskich zapasów kawy. Mimo to spekulanci znacznie zredukowali liczbę krótkich pozycji na rynku, co sugeruje dalsze odbicie cen. To samo mówi sezonowość na rynku kawy, która sugeruje zwykle wyższe ceny na koniec roku.

Mimo to kolejny rok to zagadka – oczekuje się ekstremalnie dużej produkcji na świecie, rzędu 174 milionów worków przy rekordowym popycie przekraczającym 170 mln worków. Jeśli tak obraz rynku się utrzyma, trudno będzie o kontynuację wzrostów. Jednak jeśli okaże się, że produkcja kawy w Brazylii wcale nie odbije, a El Nino zbierze swoje negatywne „żniwa”, to rynek może być bliski deficytu na sezon 2023/2024. W takim wypadku może się okazać, że ekstremalnie niskie zapasy cen kawy na giełdzie ICE pokazały, że na rynku faktycznie może brakować kawy, przynajmniej tej najlepszej jakości.

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Wyniki Creotech Instruments po trzech kwartałach 2023 r.

Creotech Instruments przedstawił wyniki za III kwartały 2023 roku w których wygenerował 33,2 mln zł przychodów ogółem, o 45% więcej w ujęciu rok do roku, z czego 22,5 mln zł stanowiły przychody ze sprzedaży produktów, o 64% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Zgodnie z planem rozwoju, obejmującym intensyfikację prac B+R w kluczowych projektach oraz przygotowaniami do uruchomienia nowego zakładu produkcyjnego, poniesione koszty wpłynęły na wynik EBITDA, który po III kwartałach wyniósł -4,4 mln zł. Środki pieniężne na 30.09.2023 wyniosły 24,7 mln zł. Istotny wzrost środków pieniężnych nastąpi w IV kwartale br., w którym zaksięgowane zostaną wpływy z zakończonej z sukcesem w październiku br. oferty publicznej, Spółka pozyskała z niej około 60 mln zł brutto. W III kwartale 2023 roku Creotech ogłosił strategię finansowania projektów kosmicznych w ramach której zamierza osiągnąć pozycję wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w UE w projektach obronnych i komercyjnych w perspektywie kolejnych lat. Do realizacji tego celu w istotnym stopniu przyczynić ma się komercjalizacja autorskiej platformy mikrosatelitarnej HyperSat, która jest podstawą zaplanowanej na 2024 rok misji EagleEye. Platforma HyperSat jest także podstawą w szeregu innych misji m.in. dla ESA – Twardowski, UE – REACTS, a także strategicznych projektów obronnych w Polsce – projekt dla Agencji Uzbrojenia oraz misja PIAST.

Znaczący rozwój Creotech Instruments na przestrzeni ostatnich lat umożliwia obecnie rozpoczęcie realizacji pierwszych dużych projektów, które Spółka zamierza kontynuować na poziomie krajowym, a także europejskim. Dla krajowych potrzeb publicznych i projektów obronnych Creotech finalizuje obecnie fazę A projektu dla Skarbu Państwa – Agencji Uzbrojenia, a prace nad misją PIAST przebiegają zgodnie z planem. Na rynku europejskim kluczowym projektem jest REACTS, w którym Spółka jako lider segmentu satelitarnego, koordynuje działania największych firm z Europy m.in. Airbus czy OHB. W ramach programu księżycowego, ESA wybrała konsorcjum Creotech do fazy 0/A dla projektu związanego z mapowaniem Księżyca, najważniejszej tego rodzaju europejskiej misji od 20 lat.

Najważniejszym wydarzeniem III kwartału 2023 roku było dla Creotech Instruments przyjęcie strategii, która zakłada osiągnięcie pozycji wiodącego dostawcy platform mikrosatelitarnych w UE w projektach obronnych i komercyjnych. Cel ten będziemy realizować przede wszystkim dzięki postępującej komercjalizacji naszej platformy mikrosatelitarnej HyperSat, a dodatkowe środki w wysokości około 60 mln zł brutto, pozyskane przez nas w październiku br. w ramach z sukcesem zakończonej oferty publicznej, pozwolą nam wdrożyć niezbędne inwestycje do obsługi rosnącej puli dużych projektów w których Creotech odgrywa znaczącą rolę. Kończymy obecnie fazę A dla Agencji Uzbrojenia i zgłaszamy gotowość do podjęcia kolejnych etapów tego dużego projektu, o łącznej wartości przekraczającej 100 mln EUR. Ponadto w tym tygodniu podpisana została umowa dot. projektu REACTS, gdzie jako lider kluczowej części, tj. segmentu satelitarnego, będziemy przygotowywać europejski standard dla dostarczenia funkcjonalnych satelitów na orbitę w czasie krótszym niż 72 godziny od zaistnienia sytuacji kryzysowej. To strategiczne projekty, zarówno dla Polski, jak i dla całej Unii Europejskiej. Przyszły rok będzie momentem w którym część projektów zacznie już przechodzić do faz produkcyjnych, a to powinno skutkować rozpoznawaniem przychodów na skalę istotnie wyższą niż dotychczas komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

W lipcu br. Creotech Instruments przedstawił strategię finansowania projektów kosmicznych związanych z wykorzystaniem produkowanych przez Spółkę platform mikrosatelitarnych HyperSat. W celu osiągnięcia pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w UE w projektach obronnych i komercyjnych, Creotech zamierza zrealizować w kolejnych latach plan inwestycyjny obejmujący trzy kluczowe obszary: rozbudowę portfolio produktowego, w tym przeskalowanie autorskiej platformy HyperSat do 200 kg, zwiększenie zdolności produkcyjnych, a także wzmocnienie działu sprzedażowego. Źródłem finansowania dla inwestycji będą m.in. środki pozyskane z zakończonej w październiku br. oferty publicznej w której Spółka pozyskała ok. 60 mln zł brutto.

W nowym zakładzie produkcyjnym w Piasecznie prowadzone są aktualnie zaawansowane prace budowlane, których zakończenie planowane jest na przełom 2023 i 2024 roku. Nowy kompleks to około 2800 m2, z czego około 2000 m2 stanowi przestrzeń przystosowana do specjalistycznej produkcji elektroniki i montażu satelitów. Inwestycja pozwoli na zwiększenie zdolności produkcyjnych oraz znaczną automatyzację procesów montażu i integracji. Zakończenie wszystkich prac, w tym uruchomienie dwóch clean roomów o łącznej powierzchni 250 m2 nastąpi w I kwartale 2024 roku.

W celu udziału w dalszych fazach, realizowanych przez Creotech Instruments dużych projektów, intensyfikowaliśmy prace związane z uruchomieniem nowego, większego i nowocześniejszego zakładu produkcyjnego. Kompleks w Piasecznie istotnie podnosi nasze możliwości produkcyjne, dzięki czemu możemy sprostać wszystkim wymaganiom jakie stawiane są przed wykonawcą dalszych faz projektów takich jak np. projekt dla Agencji Uzbrojenia, a potencjalnie także Camilla lub inne o zbliżonej skali. Komercjalizacja naszej platformy mikrosatelitarnej HyperSat postępuje, a dodatkowe zdolności produkcyjne będą kluczowe w II połowie 2024 roku, w której spodziewamy się przyspieszenia zamówień komercyjnych, w ślad za udaną misją EagleEye. Prace nad naszym największym własnym projektem postępują, a integracji satelity z rakietą Falcon 9 amerykańskiej firmy SpaceX, spodziewamy się w II kwartale 2024 roku dodaje dr hab. Grzegorz Brona.

HyperSat to pierwsza w Polsce i opracowana od podstaw przez polskich inżynierów, platforma satelitarna składająca się z modułów poszczególnych podsystemów. Pozwala na skalowalne projektowanie i produkcję satelitów o masie od 10 kg do kilkudziesięciu kg, a w przyszłości do 200 kg, o zróżnicowanym przeznaczeniu m.in. rozpoznania obrazowego, telekomunikacji czy nawigacji z niskiej orbity Ziemi. HyperSat jest rozwijany przez Creotech Instruments od 2017 roku i powstał przy wsparciu ekspertów ESA, jest zgodny z europejskimi wymaganiami dot. projektowania i budowy systemów satelitarnych (ECSS). Platforma stanowi podstawę m.in. dla misji EagleEye, która zostanie zrealizowana w 2024 roku. Satelita przygotowany przez Spółkę zostanie wyniesiony na rakiecie firmy SpaceX.

W lipcu 2023 roku Polska podjęła strategiczną decyzję o zwiększeniu krajowego zaangażowania w budżet ESA o dodatkowe 295 mln euro w latach 2023-2025. Mechanizm składki krajowej do ESA pozwala na odzyskanie niemal całości wpłaconych środków w postaci projektów i zleceń od ESA dla krajowych firm. Na przestrzeni ostatnich 10 lat Creotech zrealizował wspólnie z ESA ponad 25 projektów kosmicznych, stając się jednym z największych polskich kontrahentów i firmą pierwszego wyboru w Europie Środkowej dla kluczowych projektów Agencji. Spółka prowadzi obecnie rozmowy z ESA na temat kilku innych misji kosmicznych opartych na jej autorskiej platformie mikrosatelitarnej HyperSat.

Polski rynek magazynowy: wzrost o 12 proc. i rosnący popyt

Polski rynek magazynowy jest jednym z najszybciej rozwijających się w Europie. W ciągu roku łączna powierzchnia magazynów w naszym kraju urosła o 12 proc. i wynosi 30,5 mln mkw. – wynika z najnowszych danych CBRE. Pozytywnym sygnałem dla rynku jest rosnący popyt, który od lipca do września tego roku był o ponad połowę wyższy niż w drugim kwartale 2023. Powierzchnia w budowie wynosi obecnie 2,5 mln mkw., z czego ponad połowę stanowią inwestycje spekulacyjne, czyli bez zapewnionego najemcy. Choć poziom pustostanów w skali kraju rośnie, to w rejonach Trójmiasta, Białegostoku i Rzeszowa jest bardzo niski i spadł poniżej 2 proc.

Mimo lekkiego spowolnienia, które obserwowaliśmy na rynku magazynowym szczególnie na początku tego roku, Polska pozostaje bardzo atrakcyjnym miejscem dla najemców. Dodatkowo, najnowsze dane za trzeci kwartał br. wskazują, że mieliśmy wtedy do czynienia z ożywieniem, które ma duże szanse na kontynuację. W porównaniu do drugiego kwartału, odnotowaliśmy wzrost powierzchni w budowie i znacznie wyższy popyt. Ilość powstającej powierzchni magazynowej jest wyższa o 17 proc., a popyt urósł o 56 proc. Biorąc pod uwagę cały 2023 rok, największą popularnością cieszą się Region Warszawski, Katowice i Wrocław. Poziom pustostanów rośnie, jednak jest to efekt większej liczby budów spekulacyjnych, które zostały dostarczone na rynek i potrzebują czasu, by zostać wynajęte – mówi Anna Bielacka, senior consultant w dziale badań rynku i analiz w CBRE.

Na koniec trzeciego kwartału 2023 roku wielkość powierzchni magazynowej w Polsce wyniosła 30,5 mln mkw. W porównaniu do tego samego okresu minionego roku to wzrost o 12 proc., co stawia nasz kraj wśród najszybciej rozwijających się rynków magazynowych w Europie. W budowie jest obecnie 2,5 mln mkw., a więc o 47 proc. mniej niż w tym samym okresie rok temu, ale o 17 proc. więcej niż w drugim kwartale br. Ponad połowa (53 proc.) z obecnie powstających magazynów to budowy spekulacyjne, które na etapie realizacji nie mają jeszcze zagwarantowanych najemców.

Warto zauważyć, że wysoki poziom budów, odnotowany w 2022 roku, był efektem wysokiej liczby inwestycji sektora e-commerce w magazyny, z którą mieliśmy do czynienia jeszcze w pandemii – dodaje Anna Bielacka.

Magazyny rosną w całym kraju

Od początku 2023 roku na rynek dostarczono 3,1 mln mkw. nowej powierzchni magazynowej, czyli o 11 proc. mniej niż w tym samym okresie minionego roku. Najwięcej przybyło w Regionie Warszawskim (539,1 tys. mkw.), oraz w południowo-zachodniej części Polski, a więc w Katowicach (471,7 tys. mkw.) oraz w Zielonej Górze i Gorzowie (437,3 tys. mkw.). Największy ukończony projekt to Panattoni BTS Zalando w Bydgoszczy, który został otwarty w pierwszym kwartale tego roku, a jego rozmiar to 146 tys. mkw.

Południowo-zachodnia część Polski wyróżniała się także pod względem popytu. W 2023 roku w Katowicach wynajęto 655 tys. mkw., a we Wrocławiu 578 tys. mkw. W Regionie Warszawskim zainteresowanie sięgnęło 780 tys. mkw. Całkowity popyt na magazyny odnotowany od początku tego roku wyniósł 3,9 mln mkw. Choć to o jedną czwartą (25 proc.) mniej niż w tym samym czasie minionego roku, to porównując wyniki z trzeciego kwartału z drugim widać wzrost o 56 proc. Większość umów na wynajem magazynów podpisanych w tym roku stanowiły nowe kontrakty (59 proc.), udział odnowień sięgnął 34 proc.

Sektor produkcyjny utrzymuje wysoką pozycję wśród najemców magazynów. Jego udział w całkowitym popycie w tym roku sięgnął niemal jednej czwartej wszystkich umów. Prym wiodą jednak operatorzy logistyczni, głównie wyspecjalizowani, zajmujący się odbiorem towaru od sprzedawcy, przechowywaniem go we własnym magazynie, kompletowaniem i dostarczaniem do klientów końcowych. Odpowiadają oni za niemal połowę całej aktywności popytowej na rynku – mówi Maciej Gierak, Zastępca Dyrektora w dziale wynajmu powierzchni przemysłowo – logistycznych CBRE.

Na Wschodzie trudniej o wolny magazyn

Średni poziom pustostanów na rynku magazynowym w trzecim kwartale 2023 roku wzrósł o 3,5 pp. w porównaniu rok do roku oraz o 1 pp. w odniesieniu do poprzedniego kwartału i wynosi 7,7 proc. Najniższy jest w Trójmieście, Białymstoku i Rzeszowie, gdzie spadł poniżej 2 proc. Jednocześnie w regionie Łodzi czy Wrocławia odsetek niewynajętych powierzchni magazynowych sięga niemal 10 proc. Zróżnicowane są także koszty wynajmu. W większości głównych rynków regionalnych wynoszą one 3,9-5,4 euro za mkw. za miesiąc, a w stolicy i jej okolicach sięgają nawet 7,5 euro za mkw. za miesiąc.

Inflacja w Polsce niższa, ale ceny znowu wzrosły

Inflacja za listopad wyniosła 6,50 proc. r/r oraz 0,70 proc. m/m. Mamy zatem spadek względem października, kiedy inflacja r/r wyniosła 6,60 proc. Za wzrost cen m/m odpowiadały głównie paliwa (+8,80 proc. m/m) oraz żywność (+0,80 proc. m/m). Szczególnie intrygujący jest kolejny wzrost paliw w kontekście spadających cen ropy.

Mamy zatem kolejny pozytywy odczyt inflacyjny. Do tego połączony z pozytywnym zaskoczeniem w kontekście odczytów PKB Polski, które były lepsze od prognoz zarówno kw/kw 1,50 proc. (prognoza 1,40 proc.) oraz r/r 0,50 proc. (prognoza 0,40 proc.).

W Polsce bardzo mocno trzyma się eksport netto, pozytywny wkład we wzrost PKB miała też konsumpcja oraz inwestycje. Na minus i to dosyć spory kolejny raz zapasy (-7,7 pp).

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Trans Polonia osiąga ponad 150 mln PLN przychodów ze sprzedaży po III kwartałach 2023 r.

Trans Polonia (TPG), notowany na GPW wiodący operator transportowo-logistyczny, opublikował wyniki finansowe za 9 miesięcy 2023 r. Spółka osiągnęła ponad 154 mln PLN przychodów ze sprzedaży, co oznacza dynamikę wzrostu na poziomie 8 proc. rdr. Firma stale zwiększa sprzedaż poza granicami Polski, która w raportowanym okresie wyniosła 79 proc. całości przychodów, wobec 73 proc.
w analogicznym okresie w zeszłym roku. Trans Polonia poprzez rozbudowę bazy transportowej w rejonie portów ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) upatruje możliwości na dalszy dynamiczny rozwój.

W pierwszych III kwartałach br. Trans Polonia zwiększyła przede wszystkim skalę przewozów płynnej chemii oraz płynnych produktów spożywczych, odpowiednio o 17 i 15 proc. rdr. Płynna chemia odpowiada za największy udział w strukturze przychodów spółki, wynoszący 68 proc. Jej przewozy są realizowane głównie do krajów Europy Zachodniej.

Cieszymy się ze stale poprawianych wyników sprzedażowych. Jesteśmy na bardzo dobrej drodze do osiągnięcia przychodów jakie generowaliśmy przed sprzedażą udziałów w spółce OTP, zajmującej się transportem paliw. Potwierdza to słuszność podejmowanych przez nas decyzji oraz że ustalony kierunek rozwoju firmy, skupiony m.in. na świadczeniu usług poza granicami naszego kraju, jest słuszny – mówi Krzysztof Luks, Wiceprezes Zarządu ds. Finansowych Trans Polonia S.A.

Trans Polonia intensywnie rozwija się na rynkach zagranicznych. Pod koniec października spółka poinformowała o nabyciu 100 proc. udziałów belgijskiej firmy Geerts BV, co jest kontynuacją rozbudowy bazy transportowej bezpośrednio w porcie w Antwerpii. Ma to duże znaczenie dla możliwości rozwoju w obszarze transportu intermodalnego.

Ciągle monitorujemy potencjalne możliwości dot. akwizycji nowych podmiotów, w szczególności takich, które specjalizują się w transporcie intermodalnym. Co więcej, nieustannie inwestujemy w rozwój floty, którą będziemy chcieli rozbudowywać również w 2024 r. – dodaje Krzysztof Luks.

Ożywienie na rynku kredytów w Polsce. Rekordowa sprzedaż kredytów mieszkaniowych

W październiku 2023 r., w porównaniu do października 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej trzech rodzajów produktów kredytowych: kredytów mieszkaniowych (+267,0%), kredytów ratalnych o (+49,3%) oraz kredytów gotówkowych (+11,6%). Ujemną dynamikę odnotowały limity w kartach kredytowych (-3,0%). W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość we wszystkich produktach kredytowych: kredytach mieszkaniowych (+360,6%), kredytach ratalnych (+34,6%), kredytach gotówkowych (+22,3%) oraz limitach na kartach kredytowych (+9,1%).

W okresie styczeń – październik br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+55,4%), wydały więcej kart kredytowych (+17,1%) oraz udzieliły więcej o (+7,3%) kredytów gotówkowych i kredytów mieszkaniowych (+0,9%).

W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały o (+23,4%) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej, o (20,8%) udzieliły wyższą wartość kredytów ratalnych, o (+13,2%) wyższą wartość kredytów gotówkowych oraz o (+10,5%) wzrosła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie stosowne wnioski oraz formułując opinie i komentarze, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę udzielania poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w tym samym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, październikowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym październiku 2023 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe szczególnie obecnie są procesowane dłużej, nawet powyżej miesiąca od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w październiku 2023 r. jest efektem wniosków składanych zarówno w samym październiku jak i we wrześniu 2023 r.

Po drugie, z uwagi na konstrukcję Indeksów Jakości, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w ich odczytach dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty, ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

Październik 2023 r. – utrzymanie trendu wzrostowego na rynku kredytów gotówkowych

– Październikowe dodatnie dynamiki sprzedaży w ujęciu liczbowym (+11,6%) oraz wartościowym (+22,3%) potwierdzają dobrą sytuację na rynku kredytów gotówkowych, szczególnie w ujęciu wartościowym. Dla pełnej oceny sytuacji należy wziąć również pod uwagę, że dynamiki wartości pokazujemy w ujęciu nominalnym. Posługując się ujęciem realnym, oczyszczonym z inflacji, roczna dynamika wzrostu wartości udzielonych kredytów gotówkowych również jest dodatnia na poziomie ok. +15%. Trochę słabiej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w październiku br. r/r odnotowały tylko umiarkowany wzrost. Jeżeli oceniamy kondycję rynku kredytów gotówkowych po 10 miesiącach, to w ujęciu wartościowym wzrost w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku wynosi +7,3% w aspekcie liczbowym oraz +13,2% w ujęciu wartościowym. Sytuacja jest więc dobra.

Analizując rynek kredytów gotówkowych według przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, nadal zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł. W przedziale tym, w okresie 10 pierwszych miesięcy 2023 r. wystąpiły najwyższe dodatnie dynamiki zarówno w ujęciu liczbowym (+16,7%), jak i w wartościowym (+19,9%). Z taką samą sytuacją mieliśmy do czynienia również w 2021 r. Skutkiem tego zjawiska jest wyższa dynamika akcji kredytowej w ujęciu wartościowym niż liczbowym. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12,2% liczby udzielonych w okresie styczeń – październik br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (49,1%) łącznej wartości sprzedaży kredytów gotówkowych udzielonych w tym okresie. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, dzięki której udzielane są kredyty na wyższe kwoty – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kredyty ratalne – na fali wzrostowej szczególnie w ujęciu liczbowym

– W ciągu 10 miesięcy br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+86,9%). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+132,0%). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to w większości efekt przekształcania niespłaconych w okresie bezodsetkowym zobowiązań z odroczonym terminem płatności (BNPL) w kredyt ratalny poprzez zakup powstałej wierzytelności przez banki. Natomiast nadal, podobnie jak w całym 2022 r., najniższą dynamiką sprzedaży w ujęciu liczbowym charakteryzowały się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (+1,7%). Ale w ujęciu wartościowym odnotowały wyższą dynamikę (+9,9%). Są to w większości kredyty na zakup droższych dóbr trwałych. Kredyty niskokwotowe (do 1 tys. zł) stanowią 48,3% liczby i 7,9% wartości udzielonych kredytów ratalnych. Natomiast kredyty wysokokwotowe (pow. 10 tys. zł) to 2,9% liczby i 33,3% wartości udzielonych kredytów ratalnych – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Średnia wartość kredytu gotówkowego udzielonego w październiku 2023 r. wyniosła 23 417 zł – to wzrost o 9,6% w stosunku do października 2022 r. Natomiast średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w październiku 2023 r. to 2 595 zł i jest ona niższa niż w październiku rok temu o 9,8%.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na akceptowalnym, bezpiecznym, niskim poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – październikowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,88% – tylko o 0,3 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Październikowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 5,05%.

– W porównaniu do października 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 0,12 pkt proc. Analogiczny Indeks dla kredytów ratalnych również wzrósł o 0,32 p.p. Nadal należy więc bardzo uważnie śledzić odczyty Indeksów w kolejnych miesiącach. Poprawie jakości powinny sprzyjać zarówno niższe stopy procentowe, jak i realny wzrost wynagrodzeń – wyjaśnia prof. Rogowski.

Kredyty mieszkaniowe – rekordowy wynik akcji kredytowej w wyniku programu „Kredyt 2%”

– Dla kredytów mieszkaniowych październik wypadł wręcz rekordowo, potwierdzając tym samym widoczne od kilku miesięcy bardzo duże ożywienie. W ujęciu liczbowym banki udzieliły 24,1 tys. kredytów i jest to najwyższy od października 2021 r. poziom miesięcznej akcji kredytowej. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 9,725 mld zł – co jest najwyższą kwotą w całej dotychczasowej historii rynku kredytów mieszkaniowych.

Jakie są więc główne źródła rekordowej wartości akcji kredytowej? Jest ich klika. Tak duża sprzedaż jest wynikiem ożywienia popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie wzrostu zdolności kredytowej, do którego przyczyniły się zarówno spadek poziomu WIBOR-u, wzrost realny wynagrodzeń, jak i wydłużanie średniego okresu kredytowania. Wzrost zdolności kredytowej przełożył się na wzrost wartości udzielanego kredytu i obecnie średnia kwota wynosi 402,98 tys. zł będąc wyższą o 25,5% niż przed rokiem. Jednocześnie jest ona na historycznie rekordowym poziomie. W październikowej akcji kredytowej widać bardzo pozytywny skutek uruchomienia rządowego Programu „Kredyt 2%”. W październiku br. według statystyk BIK banki udzieliły w ramach tego Programu 14 206 kredytów (59% wszystkich udzielonych kredytów) na kwotę 5,829 mld zł (60% łącznej kwoty udzielonych kredytów). Trzeba również zwrócić uwagę, że wartość udzielanych w ramach programu kredytów jest zbliżona do wysokości limitów tj. 500 tys. zł dla singla i 600 tys. zł dla małżeństw lub par wychowujących przynajmniej jedno wspólne dziecko.

Statystyki te są zbieżne z naszymi założeniami odnośnie wpływu Programu „Kredyt 2%” na rynek kredytów mieszkaniowych. Rosnące ceny nieruchomości przyspieszają również decyzję o zaciągnięciu kredytu mieszkaniowego przez pozostałych kredytobiorców. Program pobudza popyt na kredyt mieszkaniowy zarówno bezpośrednio u beneficjentów tego programu, jak i pośrednio wśród osób, które nie spełniają kryteriów formalnych pozwalających na skorzystanie z programu – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Do 26 listopada 2023 r. banki zaraportowały 1,153 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi o wartości 285 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w październiku 2023 r. wyniósł 1,58%. W ostatnich 12 miesiącach (od października 2022 r. do października 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,39 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest gorszy od tego sprzed miesiąca (wzrost o +0,12 p.p.). W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie znacznie ograniczony. I tak się stało. Szkodowość kredytów złotowych jest na niskim poziomie. Natomiast pogarsza się jakość kredytów indeksowanych i denominowanych do franka szwajcarskiego. Przyczyną tego zjawiska nie jest ryzyko kredytowe, które mogłoby wynikać z problemów finansowych kredytobiorców. Źródłem ryzyka nie jest więc sytuacja finansowa gospodarstwa domowego, a ryzyko prawne związane z prowadzonymi procesami sądowymi – wyjaśnia Waldemar Rogowski.

Karty kredytowe – przyhamowanie dobrej passy

– W październiku 2023 r. dynamika sprzedaży kart kredytowych w porównaniu do października 2022 r. była ujemna w ujęciu liczbowym (-3,0%) i dodatnia w ujęciu wartościowym (+9,1%). Dynamiki z okresu 10 miesięcy 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku są dobre (+17,1%) w ujęciu liczbowym oraz (+23,4%) w ujęciu wartościowym. Wartość Indeksu Jakości w październiku wyniosła 4,02% i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższa wartość Indeksu ze wszystkich Indeksów produktowych. W ujęciu rocznym wartość Indeksu spadła (poprawiła się) o (-0,05 p.p.) – tłumaczy Waldemar Rogowski.

Wyniki DRAGO entertainment po trzech kwartałach 2023 r.

DRAGO entertainment odnotowało ponad trzykrotny wzrost zysku EBIT i prawie dwukrotny wzrost przychodów po trzech kwartałach 2023 r.

Wyraźne wzrosty po pierwszych trzech kwartałach 2023 odnotowała notowana na GPW spółka DRAGO entertainment. W okresie styczeń – wrzesień wypracowano prawie 12 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, co dało 75% wzrost rdr. Zysk EBIT liczył w tym czasie ponad 1,6 mln zł (solidny wzrost o 214% rdr), a zysk netto prawie 1,3 mln zł. Jednocześnie w samym III kwartale przychody liczyły prawie 4,3 mln zł (+63% rdr). Zysk netto w okresie lipiec – wrzesień osiągnął ponad 0,6 mln zł, utrzymując stabilny wynik względem analogicznego okresu z roku ubiegłego. Solidne wyniki Studia są zasługą niesłabnącej popularności Gas Station Simulator – jednego z najgłośniejszych i najlepiej ocenianych tytułów ostatnich lat. Kilka dni temu twórcy zaprezentowali najnowsze rozszerzenie gry o nazwie Tidal Wave DLC. Jednocześnie zespół przygotowuje się do premiery swojego największego tytułu – Winter Survival. Gracze mogą już cieszyć się najnowszym cinematic trailerem gry, który stworzony został we współpracy z The Hungry Beast.

W samym III kwartale 2023 roku spółka odnotowała ponad dwukrotnie wyższy poziom zysku operacyjnego EBIT rdr. Jego wartość wyniosła 0,5 mln zł. Zysk netto w okresie lipiec – wrzesień br. wyniósł ponad 0,6 mln zł zysku netto (+24% rdr).

To niezwykle satysfakcjonujące, że mimo wymagającej sytuacji na rynku, DRAGO cały czas pnie do góry, osiągając rekordowe wyniki. Naszym motorem napędowym pozostaje globalny hit ,,Gas Station Simulator’’. Tytuł niezmiennie utrzymuje swoje wierne grono fanów, równolegle  pozyskując nową rzeszę zainteresowanych. Na nasze osiągnięcia wpływa też przemyślana strategia dystrybucji oraz konsekwentne podejście do rozwoju, co udowodniliśmy w październiku, z sukcesem debiutując na głównym rynku GPW, ogłaszając jednocześnie strategię na lata 2024 – 2025  – mówi Joanna Tynor, prezes zarządu w DRAGO entertainment S.A.

Ww. strategia rozwoju spółki na lata 2024 – 2025 skoncentrowana jest na tworzeniu autorskich gier z segmentu symulator & survival, przy założeniu wprowadzania na rynek jednego symulatora premium rocznie. Kluczowe elementy strategii to rozwijanie kompetencji zespołu, rozbudowa działalności wydawniczej oraz ekspansja hitu sprzedażowego Gas Station Simulator na nowe rynki.

Kilka dni temu twórcy zaprezentowali rozszerzenie ww. tytułu Gas Station Simulator o Tidal Wave DLC. Dzięki temu gracze będą mieli możliwość przeniesienia się na tropikalną wyspę, która będzie rządzić się własnymi zasadami, oferując przy tym nowe mechaniki rozgrywki.

Równolegle krakowski zespół szykuje się do premiery swojego największego autorskiego tytułu – Winter Survival. Premiera gry w Early Access zaplanowana została na 28 lutego 2024 roku. Na kilka dni przed premierą, gra będzie prezentowana w ramach Steam Next Fest.

W ramach przeprowadzanej cross-promocji i kampanii marketingowej tytułu, w tym tygodniu światło dzienne ujrzał najnowszy cinematic trailer, stworzony we współpracy z The Hungry Beast. Rozpoczęły się też playtesty survivalowej gry.

Miło mi poinformować, że ruszamy z możliwością zapisania się do playtestów naszych gier. Pierwszym testowanym tytułem będzie Winter Survival. – mówi Piotr Żygadło, COO w DRAGO entertainment SA. – Playtesterzy będą wybierani cyklicznie w ramach rotacji. – dodaje.

Na podstawie analizy obecnej sytuacji finansowej spółki, Zarząd nie przewiduje konieczności sięgania po dodatkowy kapitał zewnętrzny. Większość planowanych kierunków rozwoju spółki będzie realizowana ze środków już dostępnych do dyspozycji spółki.

Wyzwania i potrzeby pracowników działów IT w obliczu postępującej automatyzacji

– Chociaż spowolnienie gospodarcze osłabiło rosnące od wielu lat zapotrzebowanie na ekspertów IT, to nadal pozyskanie wykwalifikowanych pracowników stanowi istotne wyzwanie dla pracodawców. Kluczowym zadaniem dla organizacji w najbliższych latach stanie się zapewnienie deweloperom możliwości długofalowego rozwoju kariery, uwzględniających rosnącą rolę sztucznej inteligencji, wynika z raportu „What’s bugging IT”, opracowanego przez firmę doradczą Deloitte. Istotną kwestią jest także rozpoznanie potrzeb ekspertów technologicznych, którzy coraz częściej oczekują od pracodawców wsparcia w kwestiach związanych ze zdrowiem, a także elastyczności w zakresie miejsca i czasu pracy.

Przeprowadzone w czwartym kwartale 2023 r. badanie dotyczyło wyzwań, potrzeb i postaw pracowników działów IT wobec takich wyzwań jak postępująca automatyzacja. W ankiecie wzięło udział 300 respondentów, z których znaczna część pochodziła z Polski. Wśród nich znaleźli się zarówno przedstawiciele kadry menadżerskiej wysokiego i średniego szczebla, jak i osoby zatrudnione w roli specjalistów.

AI rewolucjonizuje IT

Podobnie jak wiele innych branż również sektor IT przechodzi dużą zmianę wynikającą z rosnącej popularności sztucznej inteligencji. Na pytanie dotyczące tego, jak duża część ich obecnych obowiązków zostanie przejęta przez AI, 44% ankietowanych wskazało połowę lub więcej. Zapytani o ich charakterystykę podawali bardzo szeroki przekrój badań, od analityki czy rutynowych procesów biznesowych poprzez tworzenie i przeprowadzanie testów po zarządzanie projektami i obsługę klienta.

Automatyzacja nie pozostanie bez wpływu na charakter pracy specjalistów IT. Zdaniem autorów raportu oznacza to wyzwanie dla pracodawców, którzy w odpowiedzi na zmieniającą się rzeczywistość powinni opracować narzędzia i procesy umożliwiające ekspertom długofalowy rozwój. Pewną nadzieję w tym obszarze daje przytoczona w raporcie wysoka skłonność profesjonalistów IT do samorozwoju i uczenia się. Zapytani o obszary, które ich zdaniem zyskają na znaczeniu w trakcie najbliższych 2-3 lat, sześciu na dziesięciu wskazało na kwestie bezpieczeństwa. Z kolei 41 proc. odpowiedzi dotyczyło generatywnej AI, a co trzeci ankietowany za najistotniejsze uznał technologie chmurowe.

– Rosnąca powszechność generatywnej sztucznej inteligencji stanie się motorem istotnych zmian w funkcjonowaniu przedsiębiorstw. Z tego względu organizacje powinny umożliwiać ekspertom IT rozwój kompetencji technologicznych oraz tych, które dotyczą behawiorystyki czy psychologii. Umożliwi to bowiem dostosowanie poziomów ich wiedzy do aktualnych potrzeb rynku, co może przynieść wymierne korzyści nie tylko im samym, ale i całym organizacjom. Nie bez znaczenia są także predyspozycje specjalistów technologicznych, dzięki którym mogą się oni stać liderami procesu adopcji nowych technologii w swoich organizacjach – mówi John Guziak, partner, Human Capital, Deloitte.

Wypalenie zagrożeniem dla IT

W ramach badania Deloitte eksperci zostali zapytani o swoje odczucia dotyczące obecnie wykonywanej pracy. Okazuje się, że rosnącym zagrożeniem dla branży jest kwestia wypalenia zawodowego, które ma odczuwać aż 53 proc. liderów zespołów IT oraz ponad jedna czwarta ankietowanych specjalistów. Przyczyny tego zjawiska są zróżnicowane, wśród nich wymienia się m.in. brak równowagi między życiem prywatnym a zawodowym, nadmiar obowiązków czy ogólny brak satysfakcji z wykonywanej pracy. Powszechność wypalenia zawodowego może być jedną z przyczyn niewielkiego odsetka chętnych do objęcia w przyszłości posady lidera działu IT. Osoby widzące siebie w tej roli stanowią zaledwie 38 proc. badanych, podczas gdy znaczna większość (58 proc.) ankietowanych planuje rozwój w stronę eksperta technologicznego. Za czynniki powodujące niezadowolenie i skłaniające do rozważenia zmiany zawodu lub pracodawcy ankietowani wymieniają najczęściej niesatysfakcjonujący poziom wynagrodzenia (46 proc.), brak możliwości rozwoju (29 proc.) oraz nieefektywne procesy w organizacji (24 proc.).

Praca zdalna a efektywność

Utrzymanie odpowiedniego poziomu zatrudnienia w działach IT wymaga od pracodawców rozpoznania i wyjścia naprzeciw potrzebom specjalistów technologicznych. To, czy są one zaspokajane, pokazuje przytoczona w badaniu luka wsparcia, czyli różnica między odsetkiem respondentów, którzy otrzymali wsparcie od pracodawcy w danym obszarze oraz rozkładem odpowiedzi wskazujących na znaczenie danego obszaru dla respondenta. Największą różnicę widać w sferze wolnego czasu (-51 proc.), zdrowia bliskich uczestników badania (-46 proc.), jak i kwestii zdrowego trybu życia (-40 proc.). Najmniejsza różnica między oczekiwaniami a rzeczywistym wsparciem dotyczy możliwości pracy zdalnej (-8 proc.), elastycznych form zatrudnienia i czasu pracy (-6 proc.) oraz możliwości osobistego udziału w akcjach charytatywnych (13 proc.).

Wyniki zapytań dotyczących luki wsparcia pokazują blaski i cienie pracy zdalnej. Z jednej strony pracodawcy są świadomi jej znaczenia, z drugiej ma ona swoje negatywne konsekwencje. Wzrost popularności wykonywania obowiązków zawodowych na odległość niekiedy wiąże się z upowszechnieniem mniej aktywnego trybu życia, co może prowadzić do wzrostu liczby przypadków chorób cywilizacyjnych. Z tego względu pracodawcy powinni zaoferować wsparcie w postaci, np. porady dietetyka lub trenera personalnego czy szkolenia z zakresu profilaktyki chorób. Tego typu inicjatywy mogą korzystnie wpłynąć na samopoczucie pracownika i utrzymanie odpowiedniego poziomu zatrudnienia w działach IT – mówi Zbigniew Łobocki, senior manager, Human Capital, Deloitte.

Powszechność pracy zdalnej w sektorze IT rodzi zagrożenia nie tylko w zakresie dobrostanu pracowników. Przedmiotem nieustannej dyskusji jest także kwestia efektywności działań realizowanych przez zespoły technologiczne pracujące na odległość. Zdaniem autorów raportu taki sposób działania powinien być odpowiednio zaplanowany. Kluczowe w tym obszarze mogą okazać się nawyki i stałe elementy działania zespołów, które powinny dotyczyć nie tylko bieżących kwestii, ale także planowania długofalowego, przekazywania informacji zwrotnych czy budowania relacji.

Transport i produkcja najmniej tolerancyjne dla spóźnialskich

Opóźnienia w płatnościach są nie tylko finansowym wyzwaniem, lecz także testem zaufania dla przedsiębiorców. Z najnowszego badania „Zaufanie w biznesie” przeprowadzonego na zlecenie Rzetelnej Firmy pod patronatem Krajowego Rejestru Długów wynika, że co 4. firma traci zaufanie do partnera biznesowego, gdy ten spóźni się z zapłatą za faktury 7 dni. Niemal 41 proc. firm daje kontrahentom dugą szansę, ale w zamian stosuje dodatkowe zabezpieczenie transakcji.

Branże z najmniejszą tolerancją dla spóźnialskich, które już po 7 dniach opóźnień w płatnościach tracą zaufanie do partnera biznesowego, to przede wszystkim transport (47 proc. wskazań) i produkcja (37 proc.). Blisko 1/3 badanych przedsiębiorstw traci zaufanie przy opóźnieniach wynoszących 15-30 dni, liderem tej nieco dłuższej cierpliwości jest branża budowlana (49 proc. wskazań).

Oczekiwanie na zamówiony produkt lub usługę również może być frustrujące, a wydłużający się czas dostawy realnie wpływa na poziom zaufania. 39 proc. ankietowanych traci je już po upływie 7 dni po terminie. Do tych najmniej tolerancyjnych należą branże: produkcyjna i transportowa. 49 proc. przedsiębiorstw jest w stanie zaczekać od 8 do nawet 30 dni na towar lub usługę bez utraty zaufania do kontrahenta.

– Odbudowanie relacji biznesowych, które zostały nadszarpnięte w wyniku niedotrzymania terminów czy to zapłaty, czy realizacji umowy, jest bardzo trudne. Przedsiębiorcy często nie są w stanie drugi raz zaufać takiemu kontrahentowi. Jednak, jak pokazuje nasze badanie, 41 proc. ankietowych deklaruje, że udzieliłoby ponownie kredytu zaufania firmie, która już raz ich zawiodła. Warunkiem takiej drugiej szansy jest dodatkowe zabezpieczenie transakcji, na przykład w formie kary finansowej za opóźnienia. Zabieg ten stosuje 49 proc. firm transportowych i 44 proc. usługodawców. Dla 18 proc. firm taki kontrahent trafia na „ławkę rezerwowych” i może liczyć na drugą szansę, gdy już nie będzie na rynku innych firm, które będą w stanie go zastąpić. Zaledwie 7 proc. zaufałoby nieuczciwemu partnerowi bez żadnych dodatkowych warunków – mówi Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Niska jakość, niedotrzymane terminy, przekłamane ceny

Respondenci biorący udział w badaniu „Zaufanie w biznesie” zostali zapytani również o nieuczciwe zachowania, z którymi spotkali się w swojej branży. Wyniki pokazują, że najwięcej przedsiębiorców doświadczyło niskiej jakości produktów lub usług (67 proc), czy przekłamywania cen (65 proc.). Wielu również skarży się na pracę swojej konkurencji w szarej strefie (67 proc.), czego skutkiem jest manipulacja cenami i niedopełnianie formalnych obowiązków w celu zaoszczędzenia gotówki. Nieco rzadszym, lecz dalej dostrzeganym aktem nieuczciwości jest nieterminowe realizowanie usług (50 proc.) i niedotrzymywanie terminów płatności (35 proc.). Niemal połowa napotkała na swojej drodze firmy stosujące tzw. „czarny PR”, które zniechęcały klientów do korzystania z produktów lub usług oferowanych przez konkurencję.

– Ranga tych kłopotów zmienia się wraz ze stażem przedsiębiorstw na rynku. Firmy działające krócej niż 5 lat częściej uskarżały się na niską jakość otrzymywanych produktów lub usług. Firmy istniejące od 5 do 10 lat częściej wskazywały na problem funkcjonowania konkurencji w szarej strefie, czyli unikania płacenia podatków, nielegalnego zatrudniania pracowników, nielegalną produkcję lub handel. Firmy najdłużej funkcjonujące na rynku, ponad 10 lat, skarżą się na zawyżanie lub zaniżanie cen w swojej branży, co stanowi nieuczciwą próbę pozbycia się konkurencji. Te różnice spowodowane są doświadczeniem, znajomością branży i mechanizmów w niej zachodzących – mówi Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.nieuczciwe

Pięknym za nadobne

Wyniki badania Rzetelnej Firmy potwierdzają, że uczciwość w biznesie stanowi niezbędny fundament dla utrzymania zaufania. Ale jaką rolę odgrywa samo zaufanie w biznesie? Zdaniem 51 proc. ankietowanych zaufanie w ich branży jest po prostu opłacalne. Najwięcej entuzjastów tego stwierdzenia znaleźć można w branży transportowej (59 proc.) i w handlu (53 proc.). Drugim, istotnym dla nich argumentem jest, że zaufanie jest podstawą w sektorze, który reprezentują. Twierdzi tak 60 proc. respondentów z branży budowlanej i niemal tyle samo z transportowej (59 proc.).

Powodem, dla którego znajomi po fachu pozwalają sobie na nieuczciwość względem kontrahenta jest, według 83 proc. pytanych, stosowanie takiej samej praktyki przez ich partnerów biznesowych. Oceniając zachowanie konkurencji, ankietowani zaobserwowali również, że przedsiębiorcy często patrzą tylko na własny interes, dbając o niego kosztem innych (51 proc.). 34 proc. uważa, że dla przedsiębiorców z ich branży zielonym światłem do stosowania nieuczciwych praktyk jest zła sytuacja rynkowa.

Z raportu „Od startupu do MŚP. Etapy rozwoju firm w Polsce. Pod lupą” przygotowanego na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego wynika, że 29 proc. przedsiębiorców najczęściej rekomenduje koncentrację na rozwoju relacji biznesowych. W ten sposób można zapewnić sobie zarówno dotarcie do klientów, jak i partnerów biznesowych. 11 proc. ankietowanych firm z sektora MŚP deklaruje, że źródłem sytuacji kryzysowych są u nich opóźnienia płatności. Badanie pokazało również, że świadomość ważności relacji biznesowych rośnie wraz z wiekiem firmy. 71 proc. przedsiębiorstw za ważny czynnik w ustalaniu strategii i drogi rozwojowej firmy wskazało dobór odpowiednich partnerów biznesowych i dostawców.

– Warto zauważyć, że uczciwość wpływa na powtarzalność procesów biznesowych i ciągłość sprzedaży, gdyż zadowoleni klienci są bardziej skłonni do ponownego skorzystania z usług kontrahenta, któremu ufają. Można zatem powiedzieć, że zaufanie jest źródłem zysku dla firm. Tym samym utrata zaufania jest źródłem strat nie tylko dla danego przedsiębiorstwa, ale i całej gospodarki. Mam tu na myśli transakcje, które nie zostały zawarte z obawy przed nieuczciwością kontrahentów i z powodu utraty zaufania. Wartość takich transakcji niezwykle trudno oszacować, ale według analiz profesora Jana Fazlagicia z przełomu 2014 i 2015 roku, może to być nawet około 10 procent PKB – zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Zatem inwestycja w kapitał zaufania w prosty sposób przełożyłaby się na realne zyski. 80 proc. respondentów badania „Zaufanie w biznesie” twierdzi, że przedsiębiorcy z ich branży są uczciwi. Wysoki wynik utrzymuje się zarówno w firmach młodych stażem, które są na rynku mniej niż 5 lat (87 proc.), jak i tych, które mają za sobą ponad 10 lat doświadczenia (71 proc.). Widoczne jest jednak, że entuzjazm z czasem spada.

O badaniu:
Ogólnopolskie badanie „Zaufanie w biznesie” przeprowadzone w sierpniu 2023 r. przez TGM Research na zlecenie Rzetelnej Firmy, na grupie 500 firm zatrudniających do 250 pracowników, metodą CAWI.

GfK: Polscy konsumenci w najlepszych nastrojach od wybuchu pandemii COVID-19

W listopadzie br. wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce lekko wzrósł, zbliżając się do zera. To pułap nie tylko statystyczny, ale również symboliczny. Ostatni raz „na plusie” nastroje znajdowały się bowiem w marcu 2020 r. Wyniki, choć coraz lepsze, wciąż są mocno spolaryzowane. Konsumencki optymizm napędzają przede wszystkim młodzi. Bardziej sceptyczni są Polacy w średnim wieku oraz seniorzy. Takie dane płyną z najnowszego Barometru Nastrojów Konsumenckich opracowanego przez firmę GfK– An NIQ Company.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK – An NIQ Company, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, w listopadzie 2023 r. wyniósł -1,3, co oznacza wzrost o 3,3 jednostki w stosunku do poprzedniego miesiąca. Od dodatniego wyniku barometr dzieli już zatem bardzo niewiele. Ostatni raz taki wynik (1,1 na plusie) zarejestrowano w marcu 2020 r. – wówczas badanie realizowane było na samym początku pandemii COVID-19.

Drobny wzrost w nastawieniu konsumentów widać także w Unii Europejskiej, gdzie średni wynik wzrósł w relacji do poprzedniego miesiąca o 1,2 wynosząc -17,5, a więc o ponad 16 jednostek mniej niż w Polsce. Pomimo wzrostów obu wskaźników, dysproporcja nastrojów konsumenckich zwiększyła się.Nastroje konsumenckie_GfK an NIQ Company listopad 2023

Dane GfK – An NIQ Company wskazują, że w listopadzie br. kluczowe parametry barometru poprawiły się. Dla przykłady ocena sytuacji finansowej polskich gospodarstw domowych względem minionych 12-miesięcy jest wyższa o 7 jednostek, co przekłada się na ośmiokrotny wzrost rok do roku. Wynik ten wciąż pozostaje na nieznacznym minusie i wynosi obecnie -2,8 jednostki.

Przyszłość domowych budżetów również napawa Polaków nieco większym optymizmem – i chociaż ten wskaźnik wciąż pozostaje ujemny (-1,8 wobec -5,2 w październiku 2023 r.), wzrósł on znacząco w porównaniu z rokiem poprzednim.

Silny wpływ na ujemny wynik barometru mają wciąż utrzymujące się obawy społeczeństwa związane z potencjalnym wzrostem cen, czy bezrobociem. Aż 82 proc. badanych spodziewa się wyższych kwot na paragonach, natomiast 37,5 proc. martwi się o większe problemy na rynku pracy.

– Gdyby pod uwagę wziąć wyłącznie uśredniony wynik moglibyśmy powiedzieć, że Polacy zbliżają się do końca roku w dobrych nastrojach. A na pewno w dużo lepszych niż na jego początku. Niestety na wskaźnik zbliżony do zera składa się silna polaryzacja, czyli dwucyfrowy wynik na plusie wśród ludzi młodych (23-29 lat) oraz mocny, ośmiopunktowy minus w średniej grupie wiekowej (40-49) i wśród starszych (60 lat i więcej). Bez względu na duże różnice, polski rynek, a zwłaszcza detaliści, na barometr nastrojów konsumenckich z pewnością patrzą z dużym zadowoleniem. W obliczu wojny, niepewności gospodarczej i galopującej, rekordowej inflacji jeszcze kilka miesięcy temu każdy brałby takie statystyki „w ciemno” – mówi Artur Noga-Bogomilski, Head of Market Intelligence w GfK – An NIQ Company.

W listopadzie 2023 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:

kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 6-11 listopada 2023 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Poznański rynek biurowy rośnie, dostępność powierzchni wzrasta

Zasoby biurowe w Poznaniu od początku roku powiększyły się o 32 400 m kw. W budowie znajduje się nieco ponad 69 000 m kw. powierzchni, co jest najwyższym wynikiem spośród rynków regionalnych. Zgodnie z uwzględnionymi przez deweloperów harmonogramami, projekty będą sukcesywnie finalizowane jeszcze w 2023 roku oraz dwóch kolejnych latach.

,,Na koniec września 2023 roku całkowite zasoby biurowe w Poznaniu wynosiły 661 300 m kw. W III kwartale do użytku nie został oddany żaden nowy projekt. Od początku roku na rynek trafiło 32 400 m kw., co stanowiło 14% powierzchni oddanej do użytku w wszystkich miastach regionalnych,” – komentuje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Realizowane aktualnie w Poznaniu projekty biurowe pod względem wolumenu powierzchni należą do najwyższych wśród rynków regionalnych. Na koniec września zidentyfikowane było 69 100 m kw. powierzchni biurowej, która systematycznie będzie oddawana do użytku w kolejnych latach. Do końca tego roku rynek zasili jeszcze blisko 17 000 m kw., a pozostałe 52 000 m kw. trafi na poznański rynek w latach 2024-2025.

Największymi projektami w budowie pozostają Andersia Silver (40 000 m kw., Von der Heyden Group) oraz inwestycja realizowana przez Tetos na własne potrzeby (10 800 m kw.).

„Od stycznia do września 2023 roku poznańscy najemcy podpisali umowy na powierzchnię 48 400 m kw., co stanowiło 9% całkowitego wolumenu umów zrealizowanych w miastach regionalnych. W III kwartale roku popyt wyniósł prawie 26 600 m kw.” – dodaje Filip Kowalski, starszy negocjator w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

W strukturze popytu dominowały nowe umowy, które stanowiły 64%. Renegocjacje odpowiadały za blisko 34% wolumenu, a ekspansje za zaledwie 2% wszystkich podpisanych kontraktów.

Współczynnik pustostanów w ujęciu kwartalnym wzrósł o 0,5 pp. i na koniec września wyniósł 13,2%. W porównaniu do analogicznego kwartału w roku poprzednim nastąpił wzrost dostępności biur o 2 pp.

Czynsze wywoławcze w Poznaniu pozostały stabilne w ciągu ostatnich miesięcy i wahały się od EUR 10,00 do EUR 15,50/m kw./miesiąc. Stawki opłat eksploatacyjnych wahały się od 16,00 do 28,00 PLN/m kw./ miesięcznie.

Inflacja w Niemczech i Hiszpanii niższa niż oczekiwano

W Niemczech inflacja CPI wyniosła 3,2 proc. r/r. Odczyt okazał się niższy niż zakładał konsensus (3,5 proc.). Trend spadku inflacji w ujęciu rocznym nadal się utrzymuje. W ujęciu miesięcznym obserwujemy spadek cen o 0,4 proc. Wskaźnik HICP znajduje się jeszcze niżej. W listopadzie wyniósł 2,3 proc. r/r. Bazowa CPI w listopadzie wyniosła 3,8 proc. w stosunku do 4,3 proc. w październiku.

Pozytywnie zaskoczył również odczyt w Hiszpanii, gdzie inflacja CPI wyniosła 3,2 proc. r/r wobec konsensusu 3,7 proc. r/r. Przy takich wartościach również i jutrzejszy odczyt dla całej strefy euro może okazać się niższy niż szacowano.

Pozytywne dane z dużych gospodarek strefy euro są podparciem dotychczasowych działań banku centralnego. Mocne zacieśnienie monetarne przynosi efekty w walce z inflacją, z drugiej strony przybliża gospodarkę strefy euro do recesji. Pomimo tego w Niemczech widać pierwsze oznaki odbicia we wskaźnikach PMI, do tego dochodzą dobre dane o inflacji. To są pozytywy w perspektywie kolejnego roku dla największej gospodarki strefy euro.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

GFT: Polacy liderami w zakresie akceptacji Open Banking

Za Polakami znaleźli się Włosi, podczas gdy Niemcy ufają technologii najmniej, pokazuje raport GFT – Banking Disruption Index.

GFT okresowo przeprowadza ankietę wśród globalnych klientów bankowych i tworzy specjalny raport – Banking Disruption Index. Najnowsze wydanie to debiut polskich klientów, przynoszący uderzające wyniki.

– Naprawdę interesującym było zaobserwowanie, jak entuzjastycznie Polacy podchodzą do nowych technologii w bankowości. Nie tylko znają oni i stosują Open Banking, ale są również prawdziwie świadomi płynących z niego korzyści i wymagają ich od swoich banków – twierdzi Łukasz Fuja, Dyrektor Marketingu i ESG Lead, GFT.

Polacy znają i kochają nowe technologie

71% polskich respondentów twierdzi, że zna Open Banking. Jest to najwyższy wynik wśród wszystkich analizowanych narodów. Na kolejnym miejscu znajdują się Włosi, z wynikiem 65%. Jednak ponownie to Polacy najlepiej rozumieją korzyści płynące z tego rozwiązania co deklaruje niemal 2 na 5. Co więcej, dostępność do łatwych płatności za granicą to dla Polaków trzeci nie podlegający negocjacjom element przy wyborze swojego banku, z wynikiem 26% respondentów (podczas gdy globalna średnia wynosi połowę tej wartości). Pokazuje to bezpośrednio, że Polacy faktycznie rozumieją potencjał Open Banking.

Jednakże sytuacja nie jest czarno-biała. Według raportu Mastercard New Payment Index 2022, niemal 4 na 5 ankietowanych Polaków wykorzystuje korzyści płynące z Open Banking w przynajmniej jednym procesie płatności, jednak tylko 38% przeprowadza w ten sposób więcej niż pięć transakcji. Jest to jeden z najniższych współczynników wśród analizowanych krajów. Respondenci z Polski łączyli swój rachunek bankowy z narzędziami płatności, aby, m.in., wykorzystywać narzędzia takie jak Kup teraz, zapłać później (55%) i płacić rachunki (51%). Autorzy raportu twierdzą, że niski poziom uczestnictwa Polaków w rozwiązaniach bankowych może być wynikiem, między innymi, ich niechęci do udostępniania informacji o swoich finansach jednostkom, których nie znają lub które znają, ale z których usług wcześniej nie korzystali.

Mimo to, inne nacje pozostają z tyłu pod względem akceptacji i zrozumienia nowych technologii bankowości, gdzie znajomość Open Banking była najniższa wśród Niemców, Brytyjczyków i Japończyków. Warto zauważyć, że ponad połowa japońskich respondentów nie wiedziała, czy ufają bankowości cyfrowej.

Oznacza to, że sektor finansowy czeka ciężka praca w zakresie edukacji swoich klientów w najbardziej zaawansowanych gospodarkach świata – podkreśla Łukasz Fuja.

Lojalność klientów maleje przy zachętach finansowych

  • Lojalność klientów jest najsłabsza w USA, mimo że Amerykanie są narodem najbardziej zadowolonym ze swojego obecnego dostawcy usług bankowych. 18% twierdziło, że otworzyło nowy rachunek w ciągu ostatnich 6 miesięcy.
  • Znaczna liczba Japończyków nie zrobiła tego w ciągu ostatnich 5 lat, ale – odwrotnie – są oni najmniej zadowoleni ze swojego obecnego banku.
  • Globalnie najpowszechniejszym powodem zmiany banku są zachęty finansowe. Jednakże niższe koszty operacji są niemal równie popularne i stanowią główny powód dla Niemców i Włochów.
  • Włosi, obok Amerykanów i Brytyjczyków, najbardziej potrzebują komunikacji z drugim człowiekiem w ramach swoich doświadczeń bankowych.

Wszystkie nacje charakteryzowała jedna wspólna cecha – wszystkie chcą intuicyjnej, łatwej w obsłudze aplikacji bankowej. Przy wyborze banku jest to równie istotne jak zabezpieczenie przed oszustwami. Co interesujące, potrzeba ta jest rzadko uwzględniana w komunikacji bankowej i powinna być podkreślana bardziej powszechnie jako jeden z elementów utrzymania bezpieczeństwa i stabilności.

Usługi stanowiące wartość dodaną w polskich aplikacjach bankowych

Jedynie 11% Polaków nie wykorzystuje usług dodatkowych zapewnianych przez ich aplikację bankową. Ponad połowa wykorzystuje ją do zakupów z wykorzystaniem promocji partnerów, 25% płaci za media, a niemal 1 na 3 przeprowadza w niej wymianę walut. Te trzy usługi są najpopularniejsze, ale również najbardziej pożądane przez polskich respondentów. Popularność darmowej (a przynajmniej o niskim koszcie) wymiany walut wśród Polaków można przypisać względnej słabości państwowej waluty, złotego, w porównaniu z euro czy dolarem.

51% Polaków uważa, że dodatkowe usługi mogą zostać wprowadzone za dodatkową opłatą. 13% respondentów jest w stanie płacić za nie do 100 PLN (22 EUR).

O Banking Disruption Index

GFT przeprowadza okresową ankietę, aby lepiej zrozumieć relacje z klientami, oczekiwania i nawyki klientów sektorów usług bankowych i finansowych. Ponad 12000 globalnych respondentów z następujących państw – Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Japonii, Włochów oraz, od 2023 roku, Polski – opowiada na te same 10 pytań dotyczących produktów cyfrowych, nawyków bankowych oraz doświadczeń klientów z instytucjami finansowymi. Metoda ta umożliwia bezpośrednie porównania pomiędzy różnymi nacjami. Ponadto ankieta zawiera kilka pytań dotyczących zagadnień charakterystycznych dla danego kraju, aby jeszcze lepiej poznać lokalne środowisko.

Zapisy w wezwaniu na akcje TIM S.A. przedłużone do 29 grudnia 2023 r.

Grupa Würth przedłużyła termin zapisów w drugim wezwaniu na sprzedaż wszystkich akcji TIM S.A. („Wezwanie”) do 29 grudnia 2023 r., pozostawiając więcej czasu na spełnienie ostatniego warunku Wezwania.

– Ostatnim warunkiem wymaganym do realizacji Wezwania jest uzyskanie zgody UOKiK. Jesteśmy w stałym kontakcie z Urzędem i utrzymujemy pełną współpracę. Pozostajemy przekonani o uzyskaniu pozytywnej decyzji organów antymonopolowych. Obserwujemy duże zainteresowanie Wezwaniem, jak i oczekiwanie akcjonariuszy na spełnienie się wszystkich warunków. – komentuje Ulrich Liedtke, wiceprezes odpowiedzialny za międzynarodową sprzedaż hurtową produktów elektrotechnicznych w Grupie Würth.

Cena akcji w Wezwaniu wynosi 50,69 zł za jedną akcję i jest równa cenie z pierwszego wezwania. Cena akcji w Wezwaniu zawiera premię w wysokości 93,8% w stosunku do ostatniego kursu zamknięcia przed ogłoszeniem przez Spółkę przeglądu opcji strategicznych w dniu 22 sierpnia 2022 r. i 34,1% premii względem ostatniej ceny akcji poprzedzającej dzień ogłoszenia intencji przeprowadzenia pierwszego wezwania.

Zapisy do sprzedaży akcji w ramach Wezwania rozpoczęły się 28 września i będą przyjmowane do 29 grudnia 2023 r. Dyspozycje sprzedaży akcji w Wezwaniu należy złożyć w swoim biurze maklerskim. Szczegóły dotyczące Wezwania znajdują się pod adresem https://wezwanie-tim.pl/.

Kluczowe terminy zgodnie z nowym harmonogramem Wezwania:

29 grudnia 2023 r. – ostatni dzień przyjmowania zapisów,

4 stycznia 2024 r. – transakcja nabycia akcji na GPW,

8 stycznia 2024 r. – rozliczenie transakcji nabycia akcji przez Wzywającego.

Wezwanie na akcje TIM S.A. ogłosiła FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, należącą do Grupy Würth („Wzywający”). Celem Wzywającego jest osiągnięcie 100% głosów na Walnym Zgromadzeniu Spółki oraz wycofanie Spółki z giełdy. Jeżeli w wyniku Wezwania zostanie osiągnięty próg co najmniej 95% ogólnej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, Wzywający zamierza ogłosić przymusowy wykup akcji posiadanych przez akcjonariuszy mniejszościowych TIM S.A. Następnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, Wzywający zamierza wycofać Spółkę z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Columbus Energy: EBIDTA dodatnia po raz pierwszy od wielu kwartałów

W trzecim kwartale 2023 r. Grupa Columbus osiągnęła prawie 120 mln zł skonsolidowanych przychodów, a w ciągu 9 miesięcy br. 371,1 mln zł. Skonsolidowana wartość EBITDA wyniosła 63 tys. zł. To znacząca poprawa wyników wobec poprzednich dwóch kwartałów.

Jak wynika z opublikowanego dziś raportu okresowego Columbus Energy, przychody Grupy w trzecim kwartale były porównywalne do poprzednich dwóch kwartałów br. i wyniosły 119,7 mln zł. Natomiast skonsolidowana wartość EBIDTA wyniosła 63 tys. zł, podczas gdy w pierwszym i drugim kwartale br. były to wartości ujemne (-4,3 mln zł oraz -22,6 mln zł), podobnie jak w analogicznym okresie 2022 r.       (-7,1 mln zł).
To jest najważniejsza informacja, ponieważ po wielu kwartałach reorganizacji (przez wpływ legislacji na nasz biznes) wypracowana przez nas EBIDTA, zarówno na poziomie skonsolidowanym, jak i jednostkowym, osiągnęła dodatnią wartość. Co ważne, nie jest to rezultat jednorazowych zdarzeń, tylko efekt poprawy biznesu podstawowego – twierdzi Dawid Zieliński, Prezes Zarządu Columbus Energy S.A. 

W komentarzu do wyników Zarząd Columbus przypomina, że działalność Grupy w podstawowym segmencie, jakim jest sprzedaż produktów OZE do klientów indywidualnych i biznesowych, była w tym okresie satysfakcjonująca. Łącznie, na rynku polskim, czeskim i słowackim, Columbus zrealizował 14 000 kWp w instalacjach fotowoltaicznych, zamontował 139  pomp ciepła i 191 magazynów energii, zwiększając marże jednostkowe w każdym z segmentów.

Wśród najważniejszych wydarzeń omawianego okresu Zarząd wymienia: sfinalizowanie transakcji sprzedaży farm do Grupy ENGIE, co pozwoliło pozyskać środki na spłatę części zobowiązań wobec akcjonariusza DC24, wykupienie udziałów w spółkach w Republice Czeskiej i Słowacji oraz podpisanie porozumienia Term Sheet z DTEK Renewables International B.V., którego celem jest finansowanie budowy magazynów o mocy 398 MW i pojemności 1,6 GWh.

Warto przypomnieć, że tuż po zakończeniu trzeciego kwartału Columbus opublikował nową strategię rozwoju na kolejne 5 lat.

Poprzez wyznaczenie celów krótko- i długoterminowych wskazaliśmy naszym akcjonariuszom i wszystkim zainteresowanym naszą Grupą, w którym kierunku transformujemy naszą organizację i dlaczego – mimo spowolnienia rynku OZE w Polsce – wiemy, że jesteśmy i będziemy jednym z głównych graczy na tym rynkukomentuje Dawid Zieliński.

Zarząd Columbus zapowiedział też, że najbliższe miesiące będą obfitować w ciekawe i perspektywiczne wydarzenia w Grupie.

Obroty Sfinks Polska rosną o 14%, zysk brutto na sprzedaży o ponad 19%

Obroty restauracji Sfinks Polska, SPHINX, Chłopskie Jadło, Lepione Pieczone by Chłopskie Jadło oraz The Burgers, po trzech kwartałach 2023 r. wzrosły do 141,27 mln zł, tj. o blisko 14% r/r. Zwiększyły się także przychody skonsolidowane grupy Sfinks za ten okres o 7% r/r, do 75,71 mln zł oraz wypracowany przez grupę zysk brutto na sprzedaży o ponad 19%, do 21,48 mln zł. To oznacza wyraźny wzrost efektywności osiągnięty przy sieci mniejszej o 12%. Jeszcze większy wzrost rentowności sprzedaży dotyczył samego III kwartału 2023.

– Spośród naszych sieci największa dynamika wzrostu przychodów, bo aż szesnastoprocentowa, w okresie trzech kwartałów tego roku była wypracowana przez restauracje SPHINX. Pokazuje to siłę tej marki i zdolność sieci do przyciągania gości mimo niełatwych dla konsumentów czasów. Jest to też dobry prognostyk na pomyślniejsze czasy. Co jednak ważne teraz, rosnące obroty przekładają się na wzrost rentowności sprzedaży. Zysk brutto na sprzedaży grupy Sfinks na tym poziomie po trzech kwartałach był o prawie 3,5 mln zł wyższy niż rok wcześniej, mimo że pracowało na niego 105 lokali wobec 120 przed rokiem. To oznacza wzrost efektywności naszego biznesu – wskaźnik rentowności brutto na sprzedaży zwiększył się z 25,5% na koniec III kwartału 2022 do 28,4% na koniec III kwartału 2023. Jeszcze większą dynamikę rentowności, o 6,5 p.p., notowaliśmy w samym III kwartale tego roku. W tym okresie nasza grupa wypracowała też dodani EBIT w wysokości 1,94 mln zł oraz EBITDA w wysokości 5,34 mln zł, które pozostają dodatnie także po uwzględnieniu wpływu MSFF 16. Mamy więc sprawny mechanizm w postaci rentownie działającej sieci, którą będziemy w kolejnych latach rozwijać w oparciu o niedawno ogłoszoną strategię – mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.    

Spółka na początku października przedstawiła strategię na lata 2024-29. Sfinks chce m.in. podwoić liczbę restauracji własnych marek, utrzymując jednocześnie znacznie powyżej inflacji wzrost sprzedaży na porównywalnej sieci. Ten plan ma być wprowadzany w życie m.in. na bazie mniej kapitałochłonnych nowych konceptów gastronomicznych, wykorzystujących siłę marki SPHINX jako parasolowej, m.in.  gastronomiczna grupa zamierza otwierać takie lokale jak SPHINX Sport Bar czy The Burgers by SPHINX. Oprócz tego strategia zakłada dalszą poprawę rentowności i zakończenie restrukturyzacji przy jednoczesnej spłacie zobowiązań. Dominującym modelem własności restauracji pozostanie franczyza – docelowo wszystkie lokale mają być właśnie franczyzowe. Sfinks jest na dobrej drodze do ziszczenia tego scenariusza, bo przez lata sukcesywnie zmieniał proporcje w sieci na korzyść tego modelu. Również po III kwartale 2023 r. zwiększył się udział restauracji franczyzowych w sieci – na koniec września było to 70%. W efekcie rosną także wpływy grupy Sfinks z tytułu prowadzenia sieci franczyzowej – po III kwartale z opłat od franczyzobiorców Sfinks zainkasował prawie 18 mln zł, czyli o 9% więcej niż rok wcześniej. Dalszemu rozwojowi franczyzy w Sfinksie sprzyja rosnące zainteresowanie ze strony potencjalnych franczyzobiorców – spółka odnotowuje coraz więcej zgłoszeń od osób zainteresowanych otwarciem lokalu franczyzowego pod markami grupy.

Efekty rozwoju franczyzy są widoczne także pod postacią nowych restauracji. Od początku 2023 r. do sieci dołączyły SPHINX we Wrocławiu, pierwsza przyhotelowa restauracja SPHINX w Żabiej Woli oraz letni koncept SPHINX Coctail Bar w Jarocinie, który jeszcze w tym roku zostanie uzupełniony o pełnowymiarową restaurację SPHINX. Na najbliższe tygodnie 2023 r. zaplanowano także otwarcie nowej restauracji franczyzowej w Opolu – w zabytkowym Domku Lodowym. Oprócz tego w I kwartale 2024 r. do sieci mają dołączyć kolejne dwie restauracje SPHINX – tym razem będą to lokale w parkach handlowych – opolskim Ozimska Park oraz w Parku Glinianka niedaleko Warszawy. Parki handlowe to nowy ciekawy dla Sfinksa segment rynku i spółka prowadzi już kolejne rozmowy na temat nowych restauracji.

Na koniec III kwartału 2023 r.  EBITDA grupy Sfinks była dodatnia i wniosła 14,50 mln zł (3,20 po korekcie o wpływ MSSF16). Wynik netto za ten okres wyniósł -2,50 mln zł (-3,70 mln zł po korekcie o wpływ MSSF16). Zaraportowane po III kwartale wyniki finansowe są nieporównywalne wobec roku poprzedniego ze względu na znaczny wpływ (szacowany na 26,3 mln zł) zdarzenia jednorazowego, jakim było uprawomocnienie się układu Sfinksa z wierzycielami w kwietniu 2022 r.

Inwestycje w nieruchomości w wymagających czasach: gdzie szukać okazji?

W co inwestować w wymagających czasach? Jak dywersyfikować portfel inwestycyjny by zminimalizować ryzyko? W jakich nieruchomościach lokują teraz kapitał inwestorzy?  

Jedna z podstawowych zasad inwestowania mówi: „nie trzymaj wszystkich jajek w jednym koszyku”. Zabezpieczyć kapitał możemy poprzez szeroko rozumianą dywersyfikację tj. podzielenie portfela na różne klasy aktywów. Rozproszenie ryzyka polegać może na przeznaczeniu części środków na inwestycje w „bezpieczne przystanie” na przykład inwestycje w złoto, obligacje, lokatę inwestycyjną, czy bardziej ryzykownie – w akcje spółek giełdowych, fundusze ETF, FOREX albo kontrakty terminowe. Działaniem, które również wydaje się najbezpieczniejsze w długim horyzoncie czasowym jest inwestowanie w nieruchomości mieszkaniowe i komercyjne. Patrząc obecnie na sektor mieszkaniowy i rosnące ceny gruntów, a także koszty budowy, które przekładają się na wzrost cen mieszkań, możemy zakładać, że wartość takiej inwestycji powinna się obronić oraz przynieść relatywne zwroty w przyszłości m.in. poprzez wzrost jej wartości.

Dywersyfikacja portfela i różnorodność jest podstawą strategii dla inwestorów. Rozproszenie ryzyka i inwestycje w różne klasy aktywów nie powinny być jednak nadmierne, aby nie stracić nad nimi kontroli.  Pewna regularność w alokacji środków powinna ochronić inwestorów przed wahaniami rynku i cyklami koniunkturalnymi, a tym samym przed częściową utratą kapitału. Portfel inwestycyjny można dostosowywać do aktualnego poziomu ryzyk i ewentualnych zmian na rynku. Przyjęta strategia może również ewaluować od modelu konserwatywnego do bardziej agresywnego i odwrotnie.

Nieruchomości dla większych graczy

Jeśli rozpatrujemy aktywa komercyjne jako część składową portfela, trzeba się liczyć z dość wysoką barierą wejścia. Ponadto, na polskim rynku nie ma niestety obecnie zbyt wielu produktów, które pozwalałyby mniejszym inwestorom na wejście w ten sektor rynku. Brak jest typowych funduszy REIT (Real Estate Investment Trust), gdzie inwestor mógłby nabywać jednostki uczestnictwa i tym samym stawać się współwłaścicielem nieruchomości i czerpać z tego zwroty. Profesjonalny podmiot dbałby wtedy o dane nieruchomości i minimalizował ryzyka związane z inwestycją, czy to na etapie zakupu, aktywnego zarzadzania, czy też wyjścia z takiej inwestycji.

Inwestowanie w nieruchomości komercyjne – jak każde inne – obarczone jest oczywiście ryzykiem, natomiast atutem lokowania w nie kapitału są regularne i przewidywalne dochody z wynajmu, wzrost ich wartości na przestrzeni lat, czy też względna kontrola nad inwestycją.

Solidne fundamenty polskiego rynku nieruchomości

Polski rynek nieruchomości komercyjnych ma solidne fundamenty, a aktywni na nim inwestorzy udowodnili, że potrafią adaptować się do zmian. Świadczą o tym wyniki osiągnięte w ostatnich, trudnych latach. W tym roku na rynku transakcji inwestycyjnych mamy jednak do czynienia ze spowolnieniem, czego głównym powodem jest trwający proces dostosowywania oczekiwań cenowych sprzedających i kupujących. Ta sytuacja może stwarzać jednak okazje do strategicznych zakupów, gdyż ceny rynkowe stają się coraz bardziej korzystne.

Pomimo znacznie zmniejszonego wolumenu transakcji odnotowanego w tym roku, aktywność inwestycyjna pozostaje wysoka pod względem liczby transakcji. W strukturze transakcji dominują mniejsze projekty. Po pierwszym półroczu br., ubogim w transakcje portfelowe, w trzecim kwartale pojawiło się ich kilka w sektorze magazynowym i handlowym, jednak żadna z nich nie przekroczyła wartości 100 milionów euro.

Co ciekawe, pomimo trudniejszych warunków gospodarczych, polski rynek inwestycyjny powitał w tym roku 3 nowych graczy – EIKA Asset Management, FREY, który pozyskał park handlowy typu prime w Gdańsku, a także  austriacki family office, który kupił portfel nieruchomości handlowych typu convenience na Śląsku.

Inwestorzy gotówkowi z silną przewagą

Banki bardzo wybiórczo podchodzą do finansowania projektów i obecnie podejmują głównie działania związane z refinansowaniem. W związku z tym, inwestorzy gotówkowi mają bardzo silną przewagę i możliwość zawierania dobrych transakcji. W ostatnich miesiącach możemy obserwować też większą aktywność polskiego kapitału, poszukującego przede wszystkim obniżek cen nieruchomości i dobrych okazji.

W 2024 roku będziemy zaś świadkami dużej liczby wykupów obligacji komercyjnych generowanych przez deweloperów lub inwestorów oraz dużej liczby refinansowań. Może to być zatem czas intensywnych rozmów pomiędzy właścicielami a bankami, co może przełożyć się na pojawienie się nowych aktywów na rynku.

Biurowce – stare budynki lub core+

Wraz z rosnącym popytem i coraz bardziej odczuwalnym niedoborem gruntów pod zabudowę, przedmiotem zainteresowania inwestorów stają się teraz coraz częściej starsze nieruchomości biurowe. Wiele podmiotów dostrzega potencjał w przekształcaniu takich obiektów w projekty PRS i co-living, ponieważ może to być często znacznie tańsze i szybsze niż budowa od zera.

Inwestorzy zainteresowani aktywami biurowymi koncentrują się na Warszawie, zwłaszcza na tańszych obszarach Mokotowa i Służewca. Wszystkie transakcje zarejestrowane w tym sektorze w dziewięciu pierwszych miesiącach br. miały miejsce w stolicy. Na radarze są aktywa typu core+ oraz value-add i oportunistyczne, przeznaczone do przebudowy lub zmiany funkcji.

Magazyny – przejęcia istniejących obiektów

W sektorze magazynowym inwestorzy także skupiają się aktualnie na mniejszych projektach. W okresie I-III kw. br. spośród 20 zamkniętych transakcji, tylko dwie przekroczyły próg 100 milionów euro. W tym czasie sektor magazynowy odpowiadał za połowę całkowitego wolumenu inwestycji zarejestrowanego w sektorze nieruchomości w Polsce. Jesteśmy też obecnie świadkami wielu transakcji sprzedaży i leasingu zwrotnego w sektorze magazynowym.

Nowa dynamika cen może zachęcić głównych deweloperów magazynowych do preferowania strategii przejęć zamiast budowy nowych obiektów. Koszty nowych inwestycji stopniowo zbliżają się do atrakcyjności przejęć, które stały się teraz realną alternatywą. Taki typ działania obrazuje m.in. przykład GLP, który w Q3 2023 nabył magazyn w Gdańsku od 7R i zapowiedział dalsze przejęcia na polskim rynku.

PRS – drzemiący potencjał

Inwestorzy obecni podczas CEE Property Forum w Wiedniu, wskazali sektor PRS jako drugą po magazynach klasę aktywów oferującą obecnie najlepsze perspektywy. Napływ imigrantów i deficyt mieszkaniowy w Polsce zwiększają popyt na tego typu nieruchomości. Spodziewamy się, że polski rynek przyciągnie zarówno lokalnych, jak i zagranicznych inwestorów, którzy mogą uzyskać w tym sektorze wyższe stopy zwrotu z inwestycji niż na innych rynkach zachodnioeuropejskich.

Parki handlowe i galerie do przebudowy poszukiwane

Rynek inwestycji w nieruchomości handlowe w Polsce przyciąga z kolei obecnie inwestorów trzema głównymi rodzajami aktywów. Największym zainteresowaniem cieszą się parki handlowe i obiekty typu convenience, które pozostają bezpieczną inwestycją. Z kolei wysokie zainteresowanie regionalnymi centrami handlowymi i oportunistycznymi aktywami przeznaczonymi do przebudowy potwierdza, że inwestorzy niezmiennie poszukują strategicznych zakupów. Konkurencyjne ceny i atrakcyjne lokalizacje starszych galerii handlowych sprawiają, że są one alternatywą o wyższej stopie zwrotu.

W czasach niepewności rynkowej inwestorzy koncentrują się na najlepszych projektach, oferujących perspektywę długiego i stabilnego dochodu. Spodziewamy się, że w najbliższym czasie rynek nieruchomości handlowych w Polsce będzie zdominowany głównie przez aktywa oportunistyczne i typu value-add. Niemniej jednak, z uwagi na coraz większą liczbę nowych obiektów typu convenience i parków handlowych w budowie, takie nieruchomości będą zapewne również interesujące dla inwestorów poszukujących stabilnych produktów inwestycyjnych o długim WAULT (średni ważony okres umów najmu).

Autorzy: Marcin Purgal, Senior Director, Investment oraz Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research and Data Manager w Avison Young

Transformacja branży motoryzacyjnej stawia wyzwania rekrutacyjne

Branża motoryzacyjna stoi u progu transformacji. Na skutek rosnącego udziału pojazdów elektrycznych w ogólnej produkcji jednym z największych wyzwań jest dostępność wykwalifikowanej kadry zarówno niższego, jak i wyższego szczebla. Na niedobór pracowników o odpowiednich kompetencjach skarży się w skali globalnej aż 56% przedsiębiorstw – wynika z najnowszego raportu Gi Group Holding “Automotive – Globalne Trendy HR 2024”. W Polsce kluczową kompetencją poszukiwaną u pracowników fizycznych jest biegłość w obsłudze technologii (66%). Listę najważniejszych umiejętności pracowników umysłowych otwiera natomiast znajomość technologii ekologicznych i zasad zrównoważonego rozwoju (39%). „Od ręki” na zatrudnienie w sektorze mogą liczyć m.in. monterzy, elektronicy, logistycy, konstruktorzy czy specjaliści ds. nowych technologii.

Szybko zmieniające się otoczenie rynkowe, konieczność sprostania rygorystycznym normom środowiskowym, rozwój elektromobilności, zmieniające się nawyki transportowe i oczekiwania konsumentów to tylko niektóre wyzwania, przed którymi stoi branża motoryzacyjna. Według raportu „Automotive – Globalne Trendy HR 2024” Gi Group Holding, jej przyszłość może w dużej mierze zależeć od strategii przyciągania talentów i poprawy wizerunku tego sektora w oczach obecnych i potencjalnych pracowników.

Kondycja sektora

Po kryzysie związanym z pandemią Covid-19, wybuchem wojny w Ukrainie i towarzyszącą im reorganizacją światowego łańcucha dostaw branża motoryzacyjna znajduje się w fazie powolnego ożywienia. Rok 2023 zapisał się dla polskiego rynku stabilnością produkcji – według danych AutomotiveSuppliers od stycznia do września wyprodukowano o 34,6% więcej pojazdów samochodowych niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Błyskawiczny postęp technologiczny i konieczność przeciwdziałania zmianom klimatycznym sprawiają jednak, że przed sektorem stoją zupełnie nowe wyzwania.

Branża motoryzacyjna stoi u progu transformacji. Ewolucję napędza rosnąca presja legislacyjna – stopniowe odejście od tradycyjnych pojazdów spalinowych na rzecz samochodów elektrycznych powoduje, że branża musi dostosować ofertę, a co za tym idzie sposób produkcji, do nowych wymogów. To sprawia, że rośnie zapotrzebowanie na pracowników posiadających określone, często zupełnie nowe kompetencje komentuje Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca w Gi Group Poland S.A.

Automotive to branża wymagająca wysokich kwalifikacji, zwłaszcza w obszarach technicznych, inżynieryjnych i cyfrowych. Takich pracowników jednak od lat brakuje. Według najnowszego raportu Gi Group Holding niedobór pracowników o odpowiednich kompetencjach zgłasza globalnie aż 56% firm sektora.

Niedobór kadr jest spowodowany w pierwszej kolejności niewystarczającym zainteresowaniem kształceniem zawodowym i technicznym oraz niską mobilnością. Nie pomaga starzenie się społeczeństwa oraz nadal wysoka emigracja Polaków. Warto też wskazać na niską atrakcyjność zawodową i niewystarczające wykorzystanie potencjału branży jako interesującego miejsca zatrudnienia. Tymczasem długotrwały brak wykwalifikowanej siły roboczej w połączeniu ze spadkiem inwestycji może skutkować istotnym ograniczeniem rozwoju innowacyjności oraz wzrostem kosztów i ryzykiem utraty konkurencyjności wyjaśnia Agnieszka Szpoton, Dyrektor Biura Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych Konfederacji Lewiatan.

Kogo potrzebuje branża automotive?

Rosnący udział pojazdów elektrycznych w ogólnej produkcji samochodów zmniejsza przede wszystkim zapotrzebowanie na tradycyjną pracę fizyczną. Z raportu „Automotive – Globalne Trendy HR 2024” Gi Group Holding wynika, że zmiany wywołane postępem technologicznym w skali globalnej odczuwa już 57% pracowników fizycznych. W Polsce wśród pracowników najbardziej doświadczających wpływu nowych technologii znajdują się pracownicy fizyczni (61%), inżynierowie, projektanci (39%) oraz pracownicy sprzedaży (36%). Oznacza to, że ich kompetencje są niewystarczające lub nieadekwatne do bieżących potrzeb sektora.

W kwestii pożądanych przez branżę umiejętności wyniki w poszczególnych krajach są dość spójne. Spośród jedenastu przeanalizowanych przez Gi Group Holding krajów aż siedem z nich umieściło znajomość mechaniki wśród najwyżej cenionych umiejętności pracowników fizycznych. W Polsce wskazało na nie 56% respondentów. 66% wskazało na biegłość w obsłudze technologii, a 45% na wiedzę z zakresu elektryki i elektroniki. W pierwszej trójce najbardziej pożądanych kompetencji polskich pracowników umysłowych znalazły się: zrównoważone technologie (39%), technologie pojazdów elektrycznych (36%) oraz zaawansowana produkcja i robotyka (33%).Kompetencje

Globalnie branża motoryzacyjna notuje wzrost zapotrzebowania na stanowiska takie jak technik mechanik (42,7%) oraz technik utrzymania ruchu (41,2%). W Polsce również w większości wskazywano na techników mechaników (50%), na kolejnych pozycjach plasowali się kierowcy obsługujący transport (39%) oraz operatorzy CNC (38%), co wyróżnia nasz kraj na tle pozostałych, które wzięły udział w badaniu.

Tworzenie samochodów przyszłości wymaga przede wszystkim wysoko wykwalifikowanych pracowników umysłowych. W Polsce najczęściej poszukiwani to: inżynier motoryzacji (36%), projektant samochodów (34%) oraz analityk finansowy i ekspert ds. współpracy z klientami (po 33%).

Automotiv pracownicy fizyczni zapotrzebowanie

Wizerunek ważniejszy niż kiedykolwiek

W badaniu Gi Group Holding 33% przedsiębiorstw z branży motoryzacyjnej przyznało, że zmaga się z konkurencją w zakresie rekrutacji ze strony innych sektorów. Oznacza to, że pracodawcy muszą bardziej postarać się, by przyciągnąć do automotive pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. Mimo dobrych warunków zatrudnienia na przeszkodzie może stać wizerunek sektora, który postrzegany jest jako wymagający fizycznie, silnie konkurencyjny i generujący presję, a także niestabilny jeśli chodzi o bezpieczeństwo zatrudnienia.

Automotive jest jak papierek lakmusowy gospodarki – w pierwszej kolejności reaguje na zmieniające się otoczenie. Spadająca sprzedaż czy problemy z łańcuchem dostaw często skutkują zatrzymaniem produkcji i ograniczaniem zatrudnienia, także w postaci masowych zwolnień. Rozpoznawalne marki i produkt, który znają wszyscy przyciąga uwagę mediów, a każdy problem jest szybko nagłaśniany, co potęguje problemy wizerunkowe –  komentuje Agnieszka Żak, Dyrektor Regionalna w Gi Group Poland S.A.

Biorąc pod uwagę zmianę pokoleniową, przed branżą stoi wyzwanie podkreślenia jej innowacyjności, postępującej cyfryzacji i roli ekologicznych rozwiązań. Ponad 1/3 respondentów w globalnym badaniu Gi Group Holding wskazuje, że do pracy w automotive zniechęca nieekologiczny charakter sektora, niska różnorodność i inkluzywność w miejscu pracy oraz brak innowacji.

Praca w automotive

A jednak ponad 80% pracowników automotive biorących udział w globalnym badaniu jest zadowolonych lub bardzo zadowolonych ze swojej pracy. Według ekspertów rynku pracy sektor jest dobrym miejscem na rozwój kariery zawodowej. Pracownicy mają szansę na zdobycie konkretnego doświadczenia, szczególnie w zakresie twardych umiejętności – w odpowiedzi na zmiany wywołane postępem technologicznym 58% przedsiębiorstw motoryzacyjnych prowadzi programy szkoleniowe, edukacyjne i podnoszenia kwalifikacji, a 20% realizuje programy wewnętrzne umożliwiające zdobycie przyszłościowych kompetencji. Starania firm doceniają zatrudnieni w branży pracownicy – 69% respondentów dostrzega szansę na możliwość awansu i rozwoju kariery.

Branża motoryzacyjna wypada bardzo konkurencyjnie na tle lokalnych rynków zatrudnienia. Wśród pracodawców znajduje się wiele znanych, dojrzałych marek, które nie tylko oferują bardziej atrakcyjne wynagrodzenia, w porównaniu do przedsiębiorstw z innych sektorów. Wiele firm ma rozwinięte polityki personalne, dba o pracowników, zwraca uwagę na równość traktowania. Pełnią ważną rolę na lokalnych rynkach, nie tylko jako znaczący pracodawcy, ale też często podmioty odpowiedzialne społecznie, zaangażowane w działania regionu i zainteresowane podnoszeniem jakości życia lokalnych społeczności, co jest szczególnie ważne dla młodych osób komentuje Agnieszka Żak, Dyrektor Regionalna Gi Group Poland S.A.

Możliwe rozwiązania

W obliczu wyzwań, jakie stawia przed sektorem brak kandydatów o odpowiednich kwalifikacjach kluczowe stają się działania podejmowane przez przedsiębiorstwa w celu budowania własnych zasobów ludzkich. Współpraca z instytucjami edukacyjnymi, tworzenie programów stażowych oraz inwestowanie w centra szkoleniowe to tylko kilka elementów koniecznych do zaspokojenia potrzeb w zakresie kształcenia.

– Szkolnictwo zawodowe w Polsce od lat mierzy się z kryzysem. Brakuje kadry, a programy kształcenia są mało kompatybilne z rynkowym popytem na kompetencje. W obliczu błyskawicznego postępu technologicznego kluczowe staje się wzmocnienie świadomości młodych ludzi na temat nowoczesnych technologii, ekologicznych inicjatyw oraz perspektyw rozwoju zawodowego w ramach sektora – komentuje Agnieszka Żak.

Istotnym elementem strategii przyciągnięcia pracowników do branży motoryzacyjnej jest również walka z tzw. gender gap. Większy udział kobiet mógłby wnieść nie tylko wartość kompetencyjną, ale także poszerzyć perspektywę potrzeb konsumenckich. Choć w skali globalnej 80% przedsiębiorstw deklaruje podejmowanie działań na rzecz przeciwdziałania nierówności płci, niska widoczność liderek, mała reprezentacja kobiet i brak kampanii skierowanych do potencjalnych kandydatek to najczęściej wskazywane czynniki zniechęcające do podjęcia pracy w branży motoryzacyjnej przez kobiety.

Biorąc pod uwagę, że branża motoryzacyjna odpowiada za 11% wartości polskiej gospodarki, a Polska znajduje się w trójce krajów z największym zatrudnieniem w sektorze automotive w Europie, potencjalną strategią w odpowiedzi na braki kadrowe może być również przyciągnięcie migrantów. Trudnością pozostają jednak bariery językowe (53%), różnice kulturowe wpływające na integrację i dynamikę w grupie (33%), a także zapewnienie niezbędnego wsparcia do transferów i przesiedlenia do nowego kraju (31%).Automotiv migranci wyzwania

Euro traci po odczytach inflacyjnych, złoty pod presją dolara

Po niemrawym początku tygodnia w środę kalendarz makroekonomiczny został wypełniony nie tylko danymi inflacyjnymi, ale również publikacjami o stopach procentowych. W oczekiwaniu na środowe odczyty o tempie wzrostu cen z Niemiec na wykresie głównej pary walutowej świata obserwujemy odreagowanie. W tym otoczeniu traci złoty, który jest ujemnie skorelowany do amerykańskiej waluty.

Odczyty inflacyjne

Środek tygodnia to początek serii odczytów inflacyjnych. Na śniadanie podano do stołu dynamikę cen w Hiszpanii i tu już mieliśmy pierwsze zaskoczenie. Wbrew wzrostowym oczekiwaniom rynkowym (3,7%) tempo wzrostu cen konsumentów spadło do 3,2% w ujęciu rocznym (poprzedni 3,5%). Dwie godziny później opublikowano odczyty inflacji producenckiej we Włoszech, która po raz siódmy z rzędu znalazła się poniżej kreski. Ceny producentów na Półwyspie Apenińskim spadają w tempie -9,5% r/r. Na kolejne ważne odczyty inflacyjne pozostaje czekać nam do godziny 14:00, kiedy to poznamy dane z Niemiec. Za naszą zachodnią granicą prognozowany jest spadek do 3,5%, co byłoby rezultatem o 0,3 punktu procentowego niższym niż przed miesiącem.

Odreagowanie na eurodolarze

W środę tuż po północy główna para walutowa świata doszła do poziomu 1,10 $, który okazał się lokalnym szczytem. Po jego osiągnięciu inwestorzy postanowili zrealizować zyski, co oznacza wyprzedaż euro. W jej wyniku kurs EUR/USD zmienił trajektorię lotu, spadając do 1,097 $. Wszystko to działo się przed wcześniej wspomnianym odczytem inflacyjnym za naszą zachodnią granicą oraz danymi PKB zza oceanu. W wyniku umocnienia dolara ucierpiał złoty, który dziś traci do głównych walut. W południe notowania EUR/PLN doszły do 4,34 zł, wzrosty USD/PLN zatrzymały się przed 3,96 zł, za franka zapłacimy 4,51 zł, a funt ponownie kosztuje powyżej 5-ciu złotych.

Jastrzębio na antypodach

Oprócz danych inflacyjnych dziś w kalendarzu nie zabrakło informacji o koszcie pieniądza. Tym razem swoją decyzję przedstawiał Bank Rezerw Nowej Zelandii. Zgodnie z rynkowym konsensusem stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie 5,50%. Sama decyzja nie była jastrzębia, natomiast komentarz po jej ogłoszeniu już tak. Jego treść mówi jasno, że RBNZ dostrzega problem wysokiej inflacji, w związku z którą nie wyklucza dalszego zacieśniania monetarnego. Wynikiem jasnego komunikatu ze strony nowozelandzkich decydentów było umocnienie waluty z antypodów do amerykańskiego dolara, euro i złotego tuż po ogłoszeniu decyzji. W dalszej części dnia NZD oddał część porannych zysków, co szczególnie widać na wykresie USD/NZD.

Dawid Górny, dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Waller z Fed osłabia dolara i powoduje spadek rentowności obligacji USA

Kurs EURUSD przekroczył wczoraj psychologiczny poziom 1,10. Jak na razie jedynie na moment, ponieważ dziś rano główna para walutowa lekko skorygowała te wzrosty i spadła minimalnie poniżej tego poziomu. Słabszy dolar to nie efekt danych makro z USA. Te wypadły relatywnie dobrze. Tu o sile USD zaważyły słowa Christophera Wallera z Fedu, który jako pierwszy z urzędników wskazał na możliwe obniżki stóp procentowych w USA.

Waller jest generalnie „jastrzębiem”, więc jest to prawdziwy zwrot z jego strony i pierwsza wskazówka od jakiegokolwiek urzędnika Fed, że cięcia stóp nadchodzą lub mogą nadejść. Wspomniał on, że jeśli inflacja będzie spadać jeszcze przez kilka miesięcy, można będzie obniżyć stopy procentowe.

Rynek wycenia już ponad 50 proc. szanse na obniżkę stóp na posiedzeniu w maju oraz ponad 60 proc. prawdopodbieństwo kolejnego ruchu w czerwcu 2024 roku. W rezultacie obserwujemy istotną sprzedaż dolara amerykańskiego. Rentowności 2-letnich amerykańskich obligacji rządowych spadły w okolice 4,72 proc. (dziś rano 4,67 proc.) podczas gdy jeszcze przed południem we wtorek były na poziomie ok 4,88 proc. Widoczny ruch w górę był również na indeksach giełdowych z Wall Street, jednak tu reakcja była umiarkowana.

Oprócz „gołębich” komentarzy Wallera pojawiły się również głosy Michelle Bowman za dalszym zacieśnianiem warunków monetarnych, jednak rynek od dłuższego czasu otrzymuje podobne stwierdzenia, dlatego też nie zwróciły one szczególnej uwagi inwestorów.

Zastanawiam się jedynie, czy wypowiedz Wallera była zaplanowana i uzgadniana w szerszym gronie pracowników Fed-u. Nie ulega wątpliwości, że obniżki stóp nadejdą prędzej czy później. Fed (głównie Powell) komunikował światu, że dalsze ruchy w górę poziomu kosztu pieniądza są „w grze”. Teraz, kiedy dane makro zaczynają pomału ochładzać się a proces dezinflacyjny postępuje, być może Rezerwa Federalna stwierdziła, że to czas, aby pomału komunikować rynkowi o możliwym łagodzeniu polityki monetarnej, żeby za kilka miesięcy nie doszło do większego szoku, który byłby zobrazowany wysoką zmiennością. Być może plan amerykańskiego banku centralnego jest taki, żeby działać stopniowo, dlatego też taki komunikat padł z ust Wallera a nie samego Powella.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers