Postrzeganie cen w sklepach: wpływ na odczucia mają koszyk zakupowy, płeć, wiek i sympatie polityczne

Co trzeci ankietowany dostrzega podczas codziennych zakupów, że ogólnie ceny w sklepach przestały rosnąć lub zaczęły spadać. Natomiast przeciwnego zdania jest przeszło połowa respondentów. Według ekspertów, wyniki badania nie są zaskakujące, a wpływ na odczucia konsumentów mają ich koszyki zakupowe. O tym, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub zaczęły spadać mówią przede wszystkim osoby z wysokimi dochodami, z małych miejscowości i z najmłodszej grupy respondentów. Z kolei z tezą tą nie zgadzają się przede wszystkim ludzie starsi, z największych miast oraz zarabiający 1000-2999 zł netto miesięcznie. Zdaniem znawców tematu, wpływ na odpowiedzi mają też sympatie polityczne, które potrafią mocno zakrzywić odbiór realnej sytuacji w sklepach.

33,1% Polaków zauważa podczas codziennych zakupów, że ogólnie ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać. Natomiast przeciwnego zdania jest 55,7% z 1026 ankietowanych. Z kolei 11,2% respondentów – nie potrafi się w tej kwestii jednoznacznie wypowiedzieć. Tak wynika z ogólnopolskiego sondażu UCE RESEARCH i Grupy Offerista.

– W mojej ocenie, wyniki nie są zaskakujące. Fakt, że ponad 30% zauważa, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub zaczęły spadać, jest dobrym rezultatem, jak na sytuację, w której obecnie się znajdujemy. Jeszcze 3 miesiące temu takich osób było blisko 3 razy mniej. Natomiast to, że ponad 55% respondentów nie stwierdza takiego faktu jest zgodne z tym, co się obecnie dzieje w sklepach. Ceny nie spadają, poza kilkoma wyjątkami. Wciąż rosną, tylko wolniej niż przed rokiem. To oczywiście nie oznacza, że w sklepach jest taniej – komentuje Robert Biegaj, współautor badania z Grupy Offerista.

Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska, również stwierdza, że wyniki nie są zaskakujące. Jeszcze w czerwcu ok. ¾ Polaków uważało, że zakupy nie tanieją. Tymczasem ceny konsumenckie od kilku miesięcy są dość stabilne, a w przypadku żywności obniżają się i to stopniowo przekłada się na odczucia konsumentów. Jednocześnie wielu Polaków zapewne widzi, że ceny nadal są dużo wyższe niż rok wcześniej, a ostatnie spadki tego na pewno nie kompensują.

– Koszyki zakupowe poszczególnych konsumentów różnią się od koszyka inflacyjnego GUS. Inflacja na poziomie personalnego koszyka może więc nawet znacznie odbiegać od wskaźnika widocznego w krajowej statystyce. Dodatkowo na osobiste odczucia różne produkty wpływają w niejednolity sposób. Takiej samej wielkości zmiana ceny w dwóch kategoriach może powodować różną skalę odczuć w tej kwestii – mówi Grzegorz Kozieja, dyrektor Biura Analiz Sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas.

Obiektywnie patrząc, ceny wszystkich towarów są wysokie, a większości z nich nadal rosną. Tak stwierdza dr Andrzej Maria Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHiD-u. I dodaje, że jednocześnie widzimy upolitycznienie zjawisk rynkowych i wpisanie ich przez wszystkich do komunikacji przedwyborczej. – Ludzie, często nieświadomie, przenoszą sympatie polityczne na inne sfery życie, np. na zakupy, by jakoś pomóc swym reprezentantom i ideom. Zatem fani rządu poszukują cen spadających lub odczuwanych jako takie, a fani opozycji artykułują się jako pesymiści cenowi, myśląc o rządzie w niekorzystnych kategoriach. Do tego dochodzą jeszcze różnice pomiędzy formatami sklepowymi, a więc i politykami cenowymi – wyjaśnia ekspert.

O tym, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać częściej mówią mężczyźni niż kobiety. Ponadto tak twierdzą głównie osoby w wieku 18-24 lata, z miesięcznymi dochodami netto powyżej 9 tys. zł, wykształceniem zasadniczym zawodowym oraz z miejscowości od 5 tys. do 19 tys. mieszkańców.

– Osoby z większymi dochodami mają z reguły wyższą zdolność do wynegocjowania podwyżki. Relatywnie szybciej mogły więc dostosować poziom zarobków do wyższych cen. Natomiast w mniejszych miejscowościach być może zwiększył się poziom zakupów bezpośrednio od producenta, np. na targowiskach, jako że mieliśmy sezon na owoce i warzywa. Ceny od producenta konsumenci porównywali z cenami z detalu, które płacili w poprzednich miesiącach – zaznacza Grzegorz Kozieja.

Z tezą, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać, częściej nie zgadzają się kobiety niż mężczyźni. Ponadto zaprzeczają temu przede wszystkim osoby w wieku 65-74 lata, z miesięcznymi dochodami netto 1000-2999 zł, wykształceniem wyższym oraz z miejscowości powyżej 500 tys. mieszkańców. Jak podkreśla Robert Biegaj, w Polsce to głównie kobiety robią zakupy i trzymają domowy budżet na takie wydatki. Tym samym najlepiej się orientują, czy w sklepach jest faktycznie taniej czy drożej.

– Kobiety i ludzie starsi najczęściej doznają sytuacji niemożności zakupu z powodu braku pieniędzy. Stąd ich odmowa zgody na tezę, że z cenami jest lepiej. Ludzie wykształceni i żyjący w społecznościach wielkomiejskich po prostu potrafią odcedzić propagandę od statystyki i faktów codziennego życia – dodaje dr Faliński.

Uwzględniając sympatie polityczne, o tym, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać, mówią przede wszystkim osoby deklarujące oddanie głosu na Zjednoczoną Prawicę, Trzecią Drogę. Natomiast z ww. tezą nie zgadzają się głównie osoby deklarujące oddanie głosu na Lewicę, Koalicję Obywatelską oraz Konfederację.

– Powyższe wyniki pokazują, że sympatie polityczne mają wpływ na ocenę poziomu cen. Jego obliczenie jest zbyt czasochłonne, by konsumenci faktycznie to robili. W związku z tym wnioski na temat cen wysnuwają na podstawie celowo zawężonego zbioru informacji, w skład którego wchodzi także opinia autorytetów. Jak widać, zwolennicy PiS częściej wskazują, że ceny już nie rosną, bo takie jest przesłanie płynące z kręgów rządowych. Z kolei zwolennicy partii opozycyjnych wciąż oceniają, że ceny nie spadają, zgodnie z komunikatem wysyłanym przez liderów partii opozycyjnych – podsumowuje Marcin Luziński.

Próg dochodowy do Funduszu Alimentacyjnego podniesiony do 1209 zł

Zdecydowana większość opiekunów (78 proc.) dzieci zdanych na alimenty, uważa, że nie powinno być żadnych barier w dostępie do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego, wynika z badania BIG InfoMonitor i Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci. Od października br. próg dochodowy na osobę w rodzinach starających się o pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego wzrósł z 900 do 1209 zł. W ciągu 15 lat działania FA jest to trzecia podwyżka progu dochodowego. Pozwoli ona w pewnym stopniu nadrobić wzrost płac, tak by nie wykluczyć z pomocy państwa rodziców, którzy pracują i samodzielnie wychowują dzieci.

Ściąganie alimentów to duży problem w Polsce. Zgodnie z danymi Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor na koniec września długi z powodu uchylania się od płacenia na dzieci ma ponad 289 tys. osób. – Kwota zaległości utrzymuje się na rekordowym poziomie ponad 14,7 mld zł. Przeciętnie na osobę przypada już niemal 51 tys. zł, co oznacza, że przy sumie 500 zł alimentów miesięcznie, bo tyle np. bez względu na zasądzoną kwotę wypłaca maksymalnie Fundusz Alimentacyjny, dłużnik nie łożył na dziecko przez ponad 8 lat – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Z danych Krajowej Rady Komorniczej na temat egzekucji spowodowanych niepłaceniem alimentów, można szacować, że problem z ich uzyskaniem dotyczy w Polsce ok. miliona dzieci. Zmiana progu dochodowego uprawniającego do skorzystania z Funduszu Alimentacyjnego, z 900 zł do 1209 zł może mieć wpływ na życie wielu z nich. Państwowy Fundusz Alimentacyjny wypłaca bowiem świadczenia za rodziców, którzy nie regulują zasądzonych alimentów, ale pod warunkiem, że w rodzinie, w której wychowuje się pozbawione świadczeń dziecko lub dzieci przeciętny dochód na osobę nie przekracza, wyznaczonej kwoty. Gdyby nie waloryzacja, w przyszłym roku na świadczenia nie miałaby szans np. rodzic zarabiający dziś minimalną krajową (od lipca br. 2783,63 zł netto) i utrzymujący samodzielnie jedno dziecko. Przy klasyfikacji do pomocy brane są pod uwagę dochody z poprzedniego roku kalendarzowego. Nie pomógłby mu nawet, obowiązujący po przekroczeniu progu dochodowego, mechanizm przeliczenia złotówki za złotówkę, który pozwala pomniejszać wypłatę, o tyle o ile przekroczony jest próg dochodowy. Po zmianie od 1 października br. progu dochodowego z 900 na 1209 zł rodzina ta ma szansę uzyskać ponad 300 zł, przy przyznanej kwocie 500 zł alimentów.

Alimenty dla każdego dziecka

– Wraz ze Stowarzyszeniem Dla Naszych Dzieci spytaliśmy osoby, których dotyczy problem, co myślą o progu dochodowym do Funduszu Alimentacyjnego. 90 proc. osób w badaniu przeprowadzonym online w kanałach social mediowych odpowiedziało, że negatywnie ocenia takie kryterium. 79 proc. ankietowanych stwierdziło, że tak jak w przypadku dostępu do wypłat 500 plus i tu nie powinno być żadnego progu dochodowego. Jedynie 16 proc. respondentów jest za powiązaniem progu dochodowego z wysokością płacy minimalnej – mówi Sławomir Grzelczak.

– Obecnie osoby, które nie otrzymują zasądzonych alimentów i nie spełniają wymogów FA są pozostawione same sobie. A według danych Krajowej Rady Komorniczej większość prowadzonych przez komorników egzekucji odbywa się właśnie na rzecz rodzin, które z Funduszu nie korzystają – dodaje Sławomir Grzelczak.

Z 725 zł do 1209 zł

Przepisy dotyczące działania Funduszu Alimentacyjnego weszły w życie 1 października 2008 r. Zaproponowany wówczas próg dochodowy uprawniający do wypłat wynosił 725 zł netto i był zbliżony do obowiązującej rok wcześniej pensji minimalnej netto. – Zaczęło się nieźle, ale ustawione na poziomie 725 zł ograniczenie dochodowe nie było potem zmieniane przez 10 lat, do października 2018 r., kiedy to stawka wzrosła symbolicznie, bo o 75 zł – zauważa Justyna Żukowska-Gołębiewska, psycholożka i prezeska Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci.

Nowy, 800 złotowy próg dochodowy regulował dostęp do alimentów od państwa przez dwa lata. Po czym na okres październik 2020 – wrzesień 2023 stawka wzrosła o 100 zł do 900 zł, wtedy też dodatkowo uruchomiony został mechanizm złotówka za złotówkę, dzięki któremu, każdy kto przekroczył próg dochodowy nie tracił szans na pomoc. Minimalne alimenty możliwe do uzyskania przy przekroczeniu progu dochodowego i przeliczeniu złotówka za złotówkę, wynoszą 100 zł. Teraz w nowym okresie świadczeń od 1 października 2023 r. próg dochodowy to 1209 zł. Przyrównując tę kwotę do 725 zł z którą startował Fundusz, zmiana wydaje się znacząca, ale minimalne wynagrodzenie wzrosło w tym czasie ponad trzykrotnie, z 936 zł brutto w 2007 r. do 3010 zł brutto w 2022 r. A od lipca tego roku jest to już 3600 zł brutto. Warto zaznaczyć, że przy klasyfikacji do pomocy brane są pod uwagę dochody z poprzedniego roku kalendarzowego.

Od momentu powołania FA ani razu nie podwyższyła się natomiast maksymalna kwota alimentów jaką wypłaca fundusz. Niezmiennie jest to 500 zł, a jak informują na swoich stronach adwokaci: 500-600 zł to zwykle minimalna stawka alimentów. Zobowiązani do płacenia tak niskich kwot są rodzice o bardzo niskich dochodach, a także osoby bezrobotne. W sytuacji, gdy na dziecko zasądzone są od rodzica wyższe alimenty, fundusz w zastępstwie uchylającego się od łożenia na dziecko rodzica i tak wypłaci maksymalnie 500 zł.

– Jak zmiany progu dochodowego i zamrożenie maksymalnej kwoty alimentów przekładały się na wypłaty w ramach Funduszu Alimentacyjnego pokazują statystyki. Z danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej widać, że w 2010 r. wartość pomocy FA przekraczała 1,2 mld zł. W latach 2014-2016 wzrosła do ok. 1,5 mld zł, by potem systematycznie maleć i dojść do poziomu 1 mld zł w 2021 r., choć cały czas rośnie liczba rozwodów, rosną koszty utrzymania i nie maleje zjawisko uchylania się od płacenia alimentów – mówi Justyna Żukowska-Gołębiewska.

Niemal 4 na 10 mężczyzn usprawiedliwia niepłacenie alimentów

Niestety nie ma większych szans na poprawę zachowania rodziców, wobec których zasądzone zostały alimenty, bo wciąż panuje wysokie przyzwolenie społeczne na niepłacenie alimentów. Jak pokazuje najnowsza edycja badania Moralność Finansowa Polaków uchylanie się od łożenia na dzieci usprawiedliwia niemal 28 proc. osób, a wśród mężczyzn, którzy zdecydowanie częściej są dłużnikami alimentacyjnymi nawet 38 proc.

– Wyraźnie widać, że jako społeczeństwo potrzebujemy odrobić lekcję z dojrzałości społecznej, co skutkowałoby zwiększeniem wrażliwości dla tego problemu, odpowiedzialności za dobro wspólne jakim są dzieci. Bo wszystkie dzieci nasze są – mówi Justyna Żukowska-Gołębiewska.

Badanie zrealizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem Dla Naszych Dzieci na profilach FB na próbie 338 osób wychowujących samodzielnie dziecko lub dzieci, na które zasądzone zostały alimenty, sierpień 2023 r.

Raport „Moralność finansowa Polaków” to cykliczna publikacja ZPF. Partnerami 8. edycji raportu są: BIG InfoMonitor, EOS Poland, Ikano Bank i Ultimo.

Unity Group: Silny wzrost w I półroczu 2023 r.

  • Unity Group, jeden z liderów rynku cyfrowej transformacji handlu w Polsce, zanotowała blisko 67 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży po pierwszych 6 miesiącach tego roku (wzrost o ponad 18% r/r) i marżę EBITDA przekraczającą 11%.
  • W całym roku chce wypracować ok. 135 mln zł obrotów, a wsparciem w realizacji tego planu ma być rozwój oferty end-to-end skierowanej do różnych segmentów rynku, opartej na szerokich kompetencjach biznesowych i technologicznych Unity Group. Spółka inwestuje w obszar data i sztucznej inteligencji, który będzie jednym z motorów przyszłych wzrostów.
  • Priorytetem na najbliższe miesiące jest rozwój organiczny, ale spółka chce być aktywna również w obszarze M&A, gdzie poszukuje działających w Polsce i na rynku DACH podmiotów świadczących usługi dla firm handlowych z kompetencjami pozwalającymi szybciej skalować obszary aktywności Unity Group.

Mimo perturbacji rynkowych popyt na usługi wokół cyfrowej transformacji handlu nie słabnie. Potwierdzają to wyniki jednego z liderów tego segmentu rynku za I półrocze 2023 r. W tym czasie Unity Group zwiększyła przychody ze sprzedaży do 66,8 mln zł (wzrost o ponad 18% r/r), intensywnie pracowała też nad marżowością oferowanych usług – marża wyniku EBITDA przekroczyła 11%. W całym roku grupa chce wypracować ok. 135 mln zł obrotów.

Jak tłumaczy Marek Lose, CFO Unity Group, wyniki finansowe są wyraźnie lepsze niż przed rokiem pomimo negatywnych trendów obserwowanych na rynku outsourcingu IT w obszarze zatrudnienia i zleceń w analizowanym czasie. Firma dobrze poradziła sobie w czasach rynkowej zawieruchy, dzięki odpowiednio przygotowanej ofercie transformacji cyfrowej end-to-end, zawierającej również elementy konsultingu, który ma duże znaczenie dla klientów podczas podejmowania decyzji nt. cyfryzacji.

Pierwsze 6 miesięcy obecnego roku to też kontynuacja dynamicznego wzrostu z 2022 r. Wtedy wypracowana całoroczna sprzedaż pozwoliła Unity Group zostać sklasyfikowaną w gronie ścisłej czołówki polskiego rynku IT wg raportu Computerworld[1]. W zestawieniu magazynu biorącym pod uwagę skalę przychodów polskich spółek informatycznych na koniec ubiegłego roku Unity Group trafiła do TOP10 największych dostawców rozwiązań i usług IT dla sektora handlu.

Cyfrowa transformacja – kompleksowe podejście

– Nasza strategia polegająca na oferowaniu specjalistycznych usług w obszarze cyfrowej transformacji sprzedaży end-to-end już kolejny raz przynosi pozytywne efekty. Firmy na różnym poziomie dojrzałości i zaawansowania w procesie transformacji chcąc utrzymać przewagę konkurencyjną będą inwestować lub optymalizować koszty m.in. przy pomocy inteligentnych rozwiązań. Bazując na naszym ponad 25-letnim doświadczeniu aktywnie wspieramy ich na każdym etapie tej drogi, a rozwijając biznes naszych klientów rośniemy razem z nimi. Stawiamy zarówno na wzrost organiczny, jak i w obszarze M&A, co przyczyni się do uzyskania jeszcze większego efektu skalowania naszych usług – komentuje Grzegorz Kuczyński, Managing Partner w Unity Group.

Unity Group zauważa wyraźny wzrost popytu na strategiczny konsulting w procesie transformacji end-to-end. Jako End-to-end Commerce Transformation Partner chce być dla swoich klientów dostawcą kompleksowej usługi – od poprzedzonego audytem procesów, systemów i czynności w firmach etapu przygotowania strategii cyfryzacji, po oferowanie odpowiednich technologii, aż do usługi utrzymania. W ten sposób Unity Group współtworzy dodatkową wartość biznesową na każdym etapie tego procesu, a sam klient zyskuje partnera, który całościowo zarządza i odpowiada za ten proces oraz doskonale zna realia handlu i procesy biznesowe związane z handlem.

Klienci są także coraz bardziej świadomi czym jest strategia Omnichannel i jaką dodatkową wartość w jej implementacji wnosi doświadczony partner. Widzą wtedy korzyści wynikające z pracy nad procesami, zarządzaniem projektami zmiany, wagą wysokiej jakości architektury rozwiązań, co wyróżnia takie firmy jak Unity Group na tle klasycznych dostawców skupiających się wyłącznie na technologii.

Widoki na przyszłość – skalowanie vs optymalizowanie

Osłabienie wzrostu gospodarczego w Polsce i hamowanie gospodarki naszych zachodnich sąsiadów czy malejąca konsumpcja w kraju to czynniki negatywnie wpływające na koniunkturę w obszarze handlu i inwestycji w IT. Jednocześnie rynek może liczyć też na silne pozytywne bodźce, jak bezpieczny kredyt 2% czy uwolnienie na cyfryzację środków z KPO – na te impulsy liczą przede wszystkim producenci i firmy z branży budowlanej, którzy w pierwszej części roku zostali dotknięci spowolnieniem, co wywołało u nich redukcję wydatków na usługi IT.

Unity Group szanse na podtrzymanie dynamiki wzrostu widzi zwłaszcza we wsparciu cyfrowej transformacji sprzedaży w 4 wertykałach rynku. To firmy z sektora budowlanego, meblarskiego, szeroko pojętej pharmy i healthcare oraz bez zmian – w retailu. Niezależnie od części rynku i rodzaju działalności w firmach skupionych na handlu coraz bardziej widoczny jest trend związany z dwoma modelami działania: i) szybkim zdobywaniem skali i rynku (tzw. fast scaling) oraz ii) poszukiwaniem efektywności kosztowej. I o ile w ostatnich latach, głównie za sprawą pandemii, dominowało podejście nastawione na błyskawiczne zdobywanie udziałów rynkowych, tak teraz firmy powoli rewidują swoje strategie i do głosu w coraz większym stopniu dochodzi optymalizowanie działalności.

Firmy, które przynajmniej częściowo zdigitalizowały swoją sprzedaż, są dziś na wygranej pozycji, ponieważ już czerpią korzyści dzięki obniżonym kosztom obsługi transakcji. Tak dzieje się na przykład w przypadku naszych klientów m.in.: Adamed, Euroterm, LPP, Pneumat, Polwell, SIG oraz Volkswagen. Mając taką przewagę, firmy te mogą w dalszym ciągu szukać kolejnych rozwiązań utrzymujących lub poprawiających marże na konkurencyjnym rynku. Na drugim biegunie i w zupełnie innej sytuacji są firmy bez uruchomionych platform sprzedażowych. Dla nich przyszedł moment prawdy i czas strategicznych decyzji, jak utrzymać rentowność w obliczu cyfrowych konkurentów. Wyjściem może być konieczność zmiany modelu działania i rozpoczęcie procesu transformacji cyfrowej. Natomiast dla liderów w dziedzinie cyfryzacji – może to być czas wzmożonych inwestycji (np. w wymianę platformy) i dalszą redukcję długu technologicznego. Kluczem do sukcesu jest określenie status quo firmy, czyli ustalenie na jakim jest etapie i jak obecnie wykorzystać potencjał transformacji, która w obecnych warunkach wydaje się być jedyną ścieżką rozwoju nowoczesnej firmy – mówi Grzegorz Rudno-Rudziński, Head of Growth oraz Managing Partner w Unity Group.

AI i data jako kluczowy element strategii Unity Group na najbliższe lata

Oferta Unity Group jest w procesie ciągłej zmiany i adaptacji do zmieniającej się rzeczywistości. Zaprzęgnięcie AI i big data w działania cyfryzacyjne w połączeniu z ofertą end-to-end na rzecz klientów z kluczowych dla firmy wertykałów powinno dać impuls do dalszego wzrostu przychodów i pozyskania kolejnych klientów w Polsce oraz za granicą.

– Ostatni okres to duży boom rozwiązań AI, w ciągu jednego miesiąca pojawiło się ponad 1000 narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję. W związku z tym firmy handlowe, produkcyjne, dystrybucyjne mają do dyspozycji praktycznie nieograniczone możliwości optymalizacji działalności przy wykorzystaniu AI i własnych danych. Z kolei tak dziś ważny obszar poprawy efektywności działania zyskał nowego sojusznika w postaci dynamicznie rozwijającego się data-driven sales. Dla większości firm jest to wciąż obszar innowacyjności i wymaga innego podejścia niż digitalizacja. Dlatego razem z naszymi klientami eksplorujemy jego potencjał, zwłaszcza w obszarze pricingu – dodaje Grzegorz Rudno-Rudziński, Head of Growth oraz Managing Partner w Unity Group.

[1] Raport z badania “Computerworld TOP 200”, edycja 2023

Jak zdobyć polskie lajki na Instagramie? Sprawdzone sposoby

Instagram to bardzo popularna platforma społecznościowa, z której korzysta dziś wielu twórców – w Polsce i na świecie. W mediach społecznościowych wyrażają oni siebie, dzielą się chwilami z życia i nawiązują nowe relacje. Dla wielu osób ważne jest, aby ich zdjęcia i filmy były doceniane przez innych użytkowników. Sprawnie prowadzone konta na Instagramie mają również znaczenie z punktu widzenia biznesowego – gdy social media docelowo mają stać się dla ciebie źródłem zarobku. Jak zdobyć lajki dla twojego profilu? Czy kupowanie lajków ma sens? Jak sprawić, aby pod twoimi treściami pojawiały się polskie lajki? Wyjaśniamy.

Jeśli chcesz zaistnieć w świecie mediów społecznościowych, musisz opracować przemyślaną strategię. Zaplanuj treści wysokiej jakości, ustal grupy odbiorców, wybierz ilość pożądanych dla swojego profilu interakcji. Skorzystaj z poniższych porad.

Znajdź swoją niszę w social media

Obecnie wyróżnienie się w social mediach wcale nie stanowi łatwego zadania. Twórców jest wielu, konkurencja spora, dlatego przebicie się twojego konta do świadomości szerszego grona wymaga zaangażowania i czasu. Od czego zacząć?

Zidentyfikuj swoją pasję, zainteresowania lub umiejętności, które wyróżniają Cię na tle innych. Bycie autentycznym i pokazywanie swojej prawdziwej pasji przyciągnie użytkowników, którzy są zainteresowani tym samym co Ty. Przyciągniesz w ten sposób pasjonatów – prawdziwych obserwujących, którzy będą bardziej skłonni lajkować Twoje treści.

Jak najwcześniej przygotuj swój content plan, czyli zakres treści, które chcesz poruszać. Dzięki temu uzyskasz strategię, której łatwiej będzie się trzymać wraz z rozwojem konta. Dbaj o jakość zdjęć, starannie dobieraj filtry i edytuj zdjęcia, aby uzyskać spójny wygląd profilu. Estetyczny profil przyciąga uwagę i zachęca ludzi do zostawiania lajków. Rozważ także promowanie Instagrama poprzez płatne kampanie, targetowane do odpowiedniej grupy odbiorczej.

Prowadź regularnie swój profil

Kiedy już zaczynasz trafiać do odbiorców i widzisz, że na twoim koncie pojawia się kolejny like, Instagram będzie dodatkowo promował treści, które uzna za interesujące. Aby tak się stało, dbaj o interakcje. Odpowiadaj na komentarze, bierz udział w dyskusjach i aktywnie angażuj się w społeczność. Użytkownicy doceniają, gdy ich uwagi są zauważane. Odpowiednia interakcja z obserwującymi buduje więź i zachęca do lajkowania Twoich treści.

Instagram oferuje wiele funkcji, które pozwalają na zwiększenie zaangażowania obserwujących. Korzystaj z Instagram Stories, IGTV czy Instagram Live, aby pokazać swoją twórczość w różnorodny sposób. Różnorodność treści przyciąga różne grupy odbiorców.

Publikuj regularnie, ale pamiętaj, że jakość jest ważniejsza niż ilość. Starannie wybieraj treści, które chcesz udostępnić, i trzymaj się swojej niszy. Unikaj spamowania profilu nadmierną ilością treści, która może zniechęcić obserwujących.

Polskie lajki – Instagram. Czy zakup lajków ma sens?

Dla wielu osób kupowanie lajków jest kontrowersyjnym tematem. Warto natomiast podkreślić, że istnieją firmy oferujące polskie lajki ze zweryfikowanych i rodzimych kont. Ograniczaj się właśnie do takich, kupując lajki, aby uzyskać krótkoterminowe korzyści w postaci wzrostu popularności profilu. Instagram stale udoskonala swoje algorytmy i monitoruje aktywność użytkowników, jeśli więc wykryje podejrzaną działalność, może usunąć takie treści lub nawet zablokować takie konto. Współpraca ze sprawdzonymi serwisami ma zatem kluczowe znaczenie.

Pamiętaj również, że kupowanie like nie może być twoją jedyną strategią rozwoju konta.

Inflacja producencka zaskoczyła negatywnie w USA

Inflacja producencka w USA zaskoczyła negatywnie rosnąc o 2,20% r/r (prognoza 1,60%) oraz o 0,50% m/m (prognoza 0,30%). Głównym sprawcą tego wzrostu jest m.in. cena usług oraz energii.

Odczyt ten dodatkowo komplikuje sprawę i delikatnie rozmywa obraz. Z jednej strony w ostatnich dniach pojawiły się gołębie wypowiedzi członków FED-u, a prawdopodobieństwo zachowania stóp na niezmienionych poziomach w ostatnich dniach rośnie. Z drugiej strony inflacja producentka kolejny raz negatywnie zaskakuje. A już jutro mamy odczyt inflacji konsumenckiej CPI, który to w dużej mierzy zdecyduje o kolejnych ruchach amerykańskiego banku centralnego.

Autor: Szymon Gil, Makler z Michael / Ström Dom Maklerski

Składki ZUS w 2024 roku o blisko 13 proc. w górę

Zgodnie z przyjętymi założeniami projektu budżetu państwa na 2024 r., przeciętne wynagrodzenie wyniesie 7 824 zł. Oznacza to wzrost aż o 12,8 proc. w porównaniu z rokiem 2023. O tyle wzrośnie też wysokość składek ZUS dla firm.

Podstawa wysokości składek ZUS dla przedsiębiorców stanowi 60% przeciętnego wynagrodzenia. W związku z tym wyniesie ona 4694,40 zł, a składki ZUS na rok 2024 – 1600,27 zł (bez składki zdrowotnej, naliczanej osobno w zależności od wybranej formy opodatkowania). W roku 2023 składki wynoszą 1418,48 zł. Oznacza to wzrost o 181,79 zł miesięcznie.Duży ZUS od 1 stycznia 2024 – aktualizacja

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w inFakcie: Składki ZUS co roku rosną i stanowią istotne obciążenie dla przedsiębiorców. W 2024 r. składka zdrowotna dla podatników rozliczających się na skali podatkowej lub podatku liniowym wyniesie co najmniej 381,78 zł. Oznacza to, że te dwie grupy przedsiębiorców zapłacą łącznie minimum 1982,05 zł składek ZUS miesięcznie. Rocznie to obciążenie nie będzie więc niższe niż 23 784,60 zł. Warto zaznaczyć, że takie daniny zapłacą nawet te firmy, które w 2024 r. będą miały kłopoty, tj. osiągną niski dochód albo wręcz będą miały stratę.

Natomiast przedsiębiorcy rozliczający się ryczałtem ewidencjonowanym, wysokość składki zdrowotnej poznają dopiero w styczniu 2024 r. Podstawa składki dla tej grupy podatników ustalana jest bowiem od przeciętnego wynagrodzenia z IV kwartału. Przyjmując jego prognozowaną wartość na poziomie 7400 zł, składki dla ryczałtowców wynosiłyby w zależności od przychodu rocznego:

  • do 60 tys. – 399,60 zł miesięcznie;
  • pomiędzy 60 tys. a 300 tys. – 666 zł miesięcznie;
  • powyżej 300 tys. – 1198,80 zł miesięcznie.

Sumując te prognozowane kwoty ze składkami dużego ZUS widzimy, że łączne obciążenie wyniesie pomiędzy ok. 2 tys. zł a 2,8 tys. zł.

W mojej ocenie skutki ciągłego wzrostu składek ZUS odczujemy w cenach. Nie jest to oczywiście jedyna składowa wpływająca na ich wysokość, ale bardzo ważna. Pamiętajmy, że w 2021 roku składki ZUS z potrąceniem części składki zdrowotnej z podatku wynosiły około 1139 zł i taki realny koszt ponosił przedsiębiorca na dużym ZUS. W 2024 roku będzie to minimum blisko 2000 zł. Skok jest więc ogromny, a trzeba pamiętać, że wysokość składki zdrowotnej dla podatników na skali i podatku liniowym jest nieograniczona i rośnie razem z ich dochodami.

PFR wzywa do zwrotu subwencji. Tym razem oddziały przedsiębiorców zagranicznych

Adwokat Łukasz Chacia, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Karaś i Wspólnicy
Adwokat Łukasz Chacia, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Karaś i Wspólnicy

Polski Fundusz Rozwoju żąda zwrotu subwencji. Tym razem udzielonej oddziałom przedsiębiorstw zagranicznych.

Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju jako program pomocowy w ramach Tarczy Antykryzysowej mający łagodzić wpływ wprowadzonych ograniczeń związanych z covid – 19, był bez wątpienia przedsięwzięciem na niespotykaną dotąd skalę w naszym kraju.

W obliczu pandemii, której skutki dla polskiej gospodarki były trudne do przewidzenia, PFR skutecznie zorganizował system wsparcia, który cieszył się największym entuzjazmem ze strony przedsiębiorców, spośród wszystkich dostępnych programów przeciwdziałających ekonomicznym skutkom pandemii. Procedura wnioskowania o wsparcie odbywała się w pełni elektronicznie, zaś środki w ramach subwencji, pojawiały się na rachunkach przedsiębiorców nie później niż w ciągu kilku dni od złożenia wniosku.

Z informacji napływających do nas z różnych stron – zarówno ze strony przedsiębiorców, jak i organów powołanych ustawowo do reprezentowania praw przedsiębiorców w Polsce – wynika, że PFR kontroluje to, czy wsparcie, które udzielił prawie 3 lata temu faktycznie trafiło do podmiotów, które spełniały warunki do jego otrzymania.

Tak jest m. in. w przypadku oddziałów przedsiębiorców zagranicznych działających w oparciu o ustawę z dnia 6 marca 2018 r. o zasadach uczestnictwa przedsiębiorców zagranicznych i innych osób zagranicznych w obrocie gospodarczym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (Ustawa).

Do naszej kancelarii zgłosił się klient działający w oparciu o wskazaną Ustawę, który otrzymał przedsądowe wezwanie do zwrotu subwencji uzyskanej w ramach Tarczy Finansowej PFR. W wezwaniu tym PFR poddaje w wątpliwość to, czy oddział przedsiębiorcy zagranicznego powinien był otrzymać wsparcie, gdyż – jak twierdzi PFR – nie posiada on statusu przedsiębiorcy w rozumieniu polskich przepisów.

Kwestia ta jest – w naszej ocenie – mocno dyskusyjna z uwagi na fakt, iż oddział zagraniczny jest de facto przedłużeniem działalności zagranicznego przedsiębiorcy w Polsce, a ten bez wątpienia posiada status przedsiębiorcy. Oddział przedsiębiorcy zagranicznego zawierając umowy czyni to w imieniu i na rzecz przedsiębiorcy zagranicznego. Ustawa stanowi, że oddział jest wyodrębnioną i samodzielną organizacyjnie częścią działalności gospodarczej wykonywanej przez przedsiębiorcę poza siedzibą przedsiębiorcy lub głównym miejscem wykonywania działalności.

Teza, iż oddział przedsiębiorcy zagranicznego wchodząc w stosunki prawne czyni to na rzecz przedsiębiorcy zagranicznego znajduje potwierdzenie również w tym, że sam oddział nie posiada osobowości i zdolności prawnej.

PFR zarzuca też w naszej ocenie niezasadnie, błędne określenie przez przedsiębiorcę posiadanego statusu MŚP.

Dodatkowo, zgodnie z posiadanymi przez nas informacjami, na moment udzielania subwencji, PFR zajmował całkowicie odmienne stanowisko od obecnego i nie widział przeszkód dla udzielenia wsparcia oddziałom zagranicznych przedsiębiorców. Taka zmiana podejścia PFR może budzić zdumienie wśród przedsiębiorców, jednak niestety nie jest to jedyny przypadek dotyczący tego programu.

Jako kancelaria specjalizująca się w pomocy publicznej, w szczególności w zakresie Tarczy Finansowej PFR, widzimy silne argumenty przemawiające za tym, iż oddziały przedsiębiorstw zagranicznych były uprawnione do otrzymania wsparcia w ramach Tarczy Finansowej PFR, a wezwania kierowane przez PFR mogą okazać się niezasadne.

Adwokat Łukasz Chacia, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Karaś i Wspólnicy, specjalizującej się w sporach gospodarczych, kontraktach handlowych i  doradztwie prawnym dla przedsiębiorców.

Przed wyborami złoty umacnia się, pomimo braku fundamentalnych podstaw

Polska waluta kontynuuje marsz umacniający kolejny dzień. Czesi wygrywają z inflacją, a w Turcji mimo galopującej inflacji widzimy wieloletnie minima bezrobocia.

Inflacja w Czechach nurkuje

Nawiązując do pewnego kanonu dziennikarskiego, można powiedzieć, że Czesi pozazdrościli nam sukcesu w walce z inflacją. Roczny wskaźnik inflacji spadł z poziomu 8,5% do poziomu 6,5%. Jak widać, nie tylko w Polsce zdarzają się takie cuda. Problem w tym, że podstawowy czynnik obniżający inflację w postaci taniego paliwa się kończy. W Polsce skończą się pewnie trochę później, ale nadal. Nie zmienia to faktu, że takie wyniki mają szansę obniżać oczekiwania inflacyjne obywateli, co też obniży potencjalną presję na wzrosty cen. Co ciekawe, korona czeska jako jedyna w naszym koszyku w ostatnich dniach traci względem euro. Jest to spory kontrast względem złotego, ale nawet względem forinta widać wyraźną różnicę.

Niezwykła siła złotego

Na polskim rynku dzieje się obecnie kilka procesów, które ciężko będzie wyjaśnić analitykom wyznającym wyższość analizy technicznej nad fundamentalną. Tydzień temu kurs euro wynosił 4,64 zł. Dzisiaj spadł poniżej 4,52 zł. Oznacza to, że polska waluta codziennie zyskuje względem euro o średnio ponad 2 grosze. Względem kursu dolara w samym czasie były to nawet ponad 3 grosze. Nie jest to normalne tempo umacniania się naszego pieniądza. Z drugiej strony wyraźnie widać, że mamy duży napływ środków na rynku obligacyjnym. Inwestorzy uwierzyli, że obligacje z rentownością 6% to świetny interes w przypadku 10-letnich papierów. Kupiono ich tak dużo, że po zmianach cen obecnie można zarobić już tylko 5,7%. Jest to bardzo dobra zmiana z perspektywy zwycięzców niedzielnych wyborów. Będą musieli dużo ich wyemitować, by pokryć wydatki socjalne.

Dobre zmiany nad Bosforem

Gospodarczo Turcja kojarzy się obecnie przede wszystkim z wiadomościami o rosnącej inflacji, słabnącej lirze i powrocie polityki monetarnej do kanonu po wielu latach eksperymentu. Wczoraj poznaliśmy natomiast dane na temat bezrobocia i wzrostu produkcji przemysłowej. Nie są to liczby, które mają potencjał zatrząść rynkiem. Tworzą jednak dobry klimat pod główne odczyty. Spadające bezrobocie jest najniższe od wielu lat, co pokazuje, że gospodarka wcale nie jest na złych torach.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja producencka.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

ORLEN gotowy na budowę Baltic Power – morskiej farmy wiatrowej o mocy 1,2 GW

Grupa ORLEN podjęła finalną decyzję inwestycyjną dotyczącą budowy pierwszej polskiej farmy wiatrowej Baltic Power. Inwestycja, która w 2026 roku włączy do polskiego systemu moc blisko 1,2 GW, będzie realizowana wspólnie z kanadyjskim Northland Power. Baltic Power będzie w stanie wyprodukować czystą, dostępną energię, która może zasilić 1,5 miliona gospodarstw domowych. Decyzja inwestycyjna oznacza, że koncern posiada komplet pozwoleń na budowę i zabezpieczył wszystkie komponenty farm oraz finansowanie projektu. W ramach przygotowania infrastruktury instalacyjnej dla branży offshore koncern rozpoczął również budowę terminala w Świnoujściu.

Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN
Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN

– Jesteśmy w punkcie zwrotnym, zarówno dla Grupy ORLEN, jak i całej polskiej energetyki. Rozpoczęliśmy realizację największej w kraju i całym regionie inwestycji w źródła odnawialne. Morska farma wiatrowa Baltic Power to jeden z zaledwie dwóch projektów w Europie, który w ciągu ostatnich trzech lat dotarł do fazy realizacji. Pomimo wyzwań związanych z pandemią, łańcuchami dostaw, czy konfliktem za naszą wschodnią granicą, konsekwentnie działamy zgodnie z przyjętym na początku harmonogramem. W ciągu trzech lat uruchomimy pierwszą morską farmę wiatrową w Polsce, ale chcemy wykorzystywać nasze doświadczenie i zbudowaną infrastrukturę także przy kolejnych projektach. Przykładem może być rozpoczęta właśnie budowa terminala instalacyjnego morskich farm wiatrowych w Świnoujściu, który będzie wykorzystywany przy realizacji Baltic Power, ale też kolejnych pięciu farmach planowanych przez Grupę ORLEN o łącznej mocy 5,2 GW – podkreśla Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Farma Baltic Power będzie wytwarzać energię elektryczną odpowiadającą 4 000 GWh, czyli około 3% obecnej produkcji energii elektrycznej w Polsce. Pomoże to uniknąć emisji około 2,8 miliona ton CO2 rocznie. Instalacja fundamentów farmy rozpocznie się w 2024 roku, a w roku 2025 na farmie stanie 76 turbin wiatrowych Vestas, o jednostkowej mocy 15 MW i wysokości ponad 250 metrów. Obecnie budowana jest już lądowa stacja elektroenergetyczna, która umożliwi odbiór energii z morza. Baltic Power posiada umowy z głównymi wykonawcami i dostawcami, które zabezpieczają cały łańcuch dostaw – produkcję, transport i instalację wszystkich kluczowych komponentów farmy. Wśród nich są najbardziej doświadczeni na świecie dostawcy z sektora offshore wind, w tym firmy pochodzące z Polski. Całkowity budżet projektu szacowany jest na około 4,73 mld euro i zawiera wydatki inwestycyjne z ubezpieczeniem w kwocie ok. 4,05 mld euro, a także koszty finansowania i rezerwę dodatkową. Projekt będzie finansowany w formule Project Finance – we wrześniu udziałowcy Baltic Power podpisali w tej sprawie umowy kredytowe na łączną kwotę ok. 4,4 mld euro z 25 polskimi i międzynarodowymi instytucjami finansowymi. Jest to największe finansowanie pozyskane na realizację pojedynczej inwestycji w historii Polski a zarazem jedna z największych transakcji tego typu w obszarze offshore w Europie. Warunki, na jakich zawarto umowy kredytowe, świadczą o bardzo mocnych fundamentach biznesowych projektu Baltic Power.

– Jako Northland, wraz z naszym partnerem ORLEN, cieszymy się z rozpoczęcia budowy projektu Baltic Power. Po uruchomieniu, Baltic Power będzie zasilać ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych co będzie stanowiło znaczący wkład we wspieranie celów transformacji energetycznej Polski. Z niecierpliwością czekamy na osiągnięcie kolejnych kamieni milowych budowy w nadchodzących miesiącach – podkreślił Mike Crawley, Prezes Zarządu Northland Power.

W ramach przygotowania do realizacji projektu wykonano między innymi pomiary wietrzności, badania środowiskowe, oraz badania geotechniczne, na podstawie których przeprowadzono prace projektowe. W trwającym pięć i pół roku okresie przygotowania projektu zespół Baltic Power uzyskał pozyskał 7 pozwoleń na budowę, wymagających łącznie ponad 150 zgód administracyjnych, pozyskanych od 40 różnych instytucji. Sama dokumentacja budowlana farmy to ponad 10 000 stron, a liczba wszystkich materiałów, jakie w tym czasie przygotował zespół Baltic Power, to niemal 320 000 dokumentów i opracowań.

W ramach przygotowań do strategicznego rozwoju w branży offshore Grupa ORLEN rozpoczyna także budowę pierwszego w Polsce terminala instalacyjnego morskich farm wiatrowych. Inwestycja realizowana przez spółkę ORLEN Neptun powstaje w porcie Świnoujście i po zakończeniu prac w 2025 roku będzie jednym z najnowocześniejszych terminali w Europie. Jego nabrzeża i place składowe pozwolą na transport i montaż najnowocześniejszych turbin wiatrowych o mocy 15 MW i większych. Terminal posłuży w pierwszej kolejności do realizacji projektu Baltic Power, następnie będzie wspierał realizację projektów innych deweloperów oraz kolejnych inwestycji Grupy ORLEN na Bałtyku. W przyszłości, z uwagi na korzystną lokalizację, port w Świnoujściu będzie mógł obsługiwać nie tylko polskie inwestycje, ale również te prowadzone na wodach niemieckich, szwedzkich czy duńskich.

Grupa ORLEN w ostatnim czasie pozyskała koncesje na budowę kolejnych 5 morskich farm wiatrowych o łącznej mocy 5,2 GW. Cztery z pięciu koncesji znajdują się na Ławicy Odrzańskiej, na wysokości Kołobrzegu w pobliżu budowanego terminala ORLEN Neptun. Piąta lokalizacja położona jest na Ławicy Słupskiej i graniczy z obszarem, gdzie powstaje farma Baltic Power. Za ich realizację odpowiada spółka ORLEN Neptun.

Morska energetyka wiatrowa stanowi jeden z głównych kierunków rozwoju nowoczesnej energetyki koncernu. Zgodnie ze Strategią, do 2030 r. do Grupa ORLEN osiągnie 9 GW mocy zainstalowanych w odnawialnych źródłach energii. Realizacja wszystkich projektów morskich farm wiatrowych, jakie znajdują się obecnie w portfelu Grupy ORLEN, zapewni koncernowi ok. 6,4 GW mocy i przyczyni się do osiągnięcia celu neutralności emisyjnej firmy do 2050 roku.

Optymizm inwestorów rośnie chociaż IPO są mniej intratne

  • W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy liczba ogłoszonych na całym świecie pierwszych ofert publicznych spadła, rok do roku, o 5 proc., a wpływy z tym związane skurczyły się, aż o 32 proc. W pierwszych trzech kwartałach 2023 r. odnotowano 968 nowych IPO. Dzięki nim pozyskano kapitał w wysokości 101,2 miliarda USD. Aż 77 proc. udziału w światowym IPO mają rynki wschodzące, uzyskując z tego tytułu trzy czwarte (75 proc.) globalnego dochodu;
  • Od początku roku w regionie EMEIA (Europa, Bliski Wschód, Indie i Afryka) miało miejsce 286 nowych IPO. Dzięki nim pozyskano kapitał o wartości 21,9 miliarda USD. Oznacza to, w ujęciu rocznym, wzrost o 2 proc., ale przychody z tym związane spadły, aż o 44 proc.
  • Dla porównania, w 2023 r. – w wyniku przejścia z rynku New Connect – na głównym parkiecie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A zadebiutowało osiem spółek. Metodologia badania EY nie uwzględnia jednak tego typu debiutów w swoim zestawieniu.

Pomimo odnotowanego, rok do roku, spadku nowych IPO i uzyskanych w związku z typ wpływów odpowiednio o 5 proc. i 32 proc. dynamika tego rynku rośnie, a w trzecim kwartale – w porównaniu z poprzednimi – odnotowano znaczną poprawę cen emitowanych akcji. Znacząco poprawiły się również nastroje inwestorów na co wpływ mają wyczekiwane znaczące debiuty giełdowe w Stanach Zjednoczonych oraz dobra sytuacja na światowych rynkach. Przewiduje się, że we wszystkich głównych gospodarkach zachodnich stopy procentowe pozostaną na podwyższonym poziomie ponieważ główne banki centralne starają się sprowadzić utrzymującą się uporczywie inflację do poziomów docelowych. W związku z tym koszt pozyskania kapitału pozostanie podwyższony, co wraz z ograniczonym dostępem do kredytowania sprawia, że finansowanie rozwoju firm staje się coraz większym wyzwaniem – takie wnioski można wyciągnąć z raportu EY Global IPO Trends Q3 2023.

Rośnie zaufanie i optymizm inwestorów

Według raportu EY rynki akcji w regionie EMEIA mają solidne fundamenty dzięki czemu okazały się one być stabilne pomimo mniejszej płynność i wyższego kosztu pozyskania kapitału, a inwestorzy wykazywali się na nich relatywnie wysokim zaufaniem. Wyraźnie widocznym trendem jest rosnące zainteresowanie pierwszymi ofertami publicznymi, przede wszytskim, w sektorze energetycznym, ale także: ochrony środowiska, polityki społecznej, ładu korporacyjnego oraz ESG.

Warto podkreślić, że inwestorzy na całym świecie, w tym w dużej mierze w Polsce kierują się nie tylko perspektywą osiągania szybkich zysków, potencjałem wzrostu i wysokością aktualnej wyceny giełdowych firm, ale są zainteresowani i ufają – przede wszystkim – spółkom, które w praktyce wdrażają koncepcję powiązaną z ESG oraz tym, które mogą wykazać się efektywnym zastosowaniem AI w praktykowanych modelach biznesowych i prowadzonych operacjach. Dlatego firmy, które planują IPO powinny być innowacyjnne, odporne na zagrożenia związane z łańcuchami dostaw, przygotowane na sprostanie wyzwaniom makroekonomicznym oraz dysponować silnym kapitałem obrotowym, a także być w stanie dostosować się do nowych sposobów prowadzenia działalności poprzez efektywne wykorzystanie najnowszych technologii i aplikacji sztucznej inteligencji – powiedziała Anna Zaremba, Partnerka EY.

Według raportu EY, pomimo ogólnoświatowych spadków region obu Ameryk odnotował wyjątkowy wzrost przychodów o 159 proc., pozyskując w pierwszych trzech kwartałach 2023 r. kapitał o wysokości 19,3 miliarda USD. Spośród 113 IPO, które zmaterializowały się tam w tym roku, 96 miało miejsce w Stanach Zjednoczonych. Z kolei region Azji i Pacyfiku wykazał spadki liczby IPO i wpływów z tym związnych o odpowiednio 8 proc. i 41 proc. oraz zanotował najmniej zawartych transakcji w ciągu ostatnich dwóch lat. Pomimo to, widoczny jest tam jednak powszechny optymizm związany z przygotowywanymi znaczącymi transakcjami i oczekiwanym umiarkowanym wzrostem liczby IPO w najbliższym kwartale lub na początku 2024 r.

Sektor technologiczny wraca do łask inwestorów

Z przedmiotowego raportu wynika również, że w 2023 r. globalna aktywność na rynku IPO została zdominowana przez sektor technologiczny. Nie stałoby się tak jednak, gdyby nie emisja akcji jednego z projektantów chipów. Bez niej cała ta branża odnotowałby spadek wpływów. Na drugim miejscu uplasował się sektor przemysłowy dzięki ekspansji, która miała miejsce w większości jego podsektorów. Nie nastąpił z kolei znaczący wzrost giełdowych debiutów wśród startupów inwestujących w sztuczną inteligencję (AI), ale te dopiero zaczynają przygotowywać procesy związane z wejściem na giełdę.

Najwięszy, rok do roku, spadek liczby IPO i wpływów z tym związanych – bo aż o ponad 80 proc. – odnotowano szczególnie wśród jednorożców operujących globalnie w takich sektorach jak technologia oraz zdrowie i nauki przyrodnicze.

Rosnące koszty samochodów spalinowych napędzają sprzedaż elektryków

Ponad połowa (55%) osób planujących kupno samochodu chce nabyć ”elektryka”. Głównym impulsem do kupna samochodu z alternatywnym napędem są rosnące koszty samochodów spalinowych, głownie paliwa. Popyt na auta stymuluje stopniowe odchodzenie od pracy i nauki zdalnej – wynika z globalnego raportu EY Mobility Consumer Index 2023.
Konsumenci coraz częściej myślą o kupnie elektrycznego samochodu z powodu rosnących cen ropy, niższych kosztów posiadania auta o napędzie elektrycznym, a także z troski o środowisko naturalne – wynika z najnowszego raportu EY Mobility Consumer Index 2023 realizowanego na poziomie światowym.

Ponad połowa respondentów badania EY zakłada, że kolejnym autem będzie któryś z rodzajów samochodu o napędzie elektrycznym: w pełni elektryczny (BEV), hybrydowy z możliwością ładowania (PHEV) lub hybrydowy. Wzrost zainteresowania jest przede wszystkim widoczny w USA, Szwecji i Japonii.

sprzedaż elektrykówZwiększone zainteresowanie widać też w wynikach sprzedaży samochodów o napędzie elektrycznym. W 2022 roku globalny udział aut elektrycznych wynosił 18% w porównaniu z 7% w 2020 roku. Najwięcej jest ich w Norwegii – prawie 80%.

Zdecydowana większość właścicieli „elektryków” planuje kupno kolejnego auta o alternatywnym napędzie (85%). Podobną deklarację składa tylko 52% właścicieli aut spalinowych. Liderem na świecie jest oczywiście Norwegia, w której 42% respondentów zakłada kupno samochodu o napędzie elektrycznym.

Rosnące ceny paliw po raz pierwszy zostały uznane za główny czynnik zakupu pojazdów o napędzie elektrycznym. Wysokie koszty życia uświadomiły konsumentom, że kupno samochodu o alternatywnym napędzie jest potencjalnie najlepszą opcją. Wyzwaniem dla producentów aut elektrycznych będzie utrzymanie zainteresowania kupujących, jeśli zmienią się tendencje związane ze wzrostem cen paliwa i innych surowców – uważa Jarosław Wajer, Partner EY, Lider Działu Energetyki w Regionie CESA.

Powody większego zainteresowania elektrykami

Najważniejszą przyczyną są rosnące koszty – wzrost cen ropy wskazało 38% respondentów badania EY, realizowanego na poziomie światowym. W poprzednich latach ceny paliw w ogóle nie były brane pod uwagę. W 2021 i 2022 roku ochrona środowiska była głównym powodem (wskazało ją odpowiednio 49% oraz 38% respondentów), a w 2023 spadła na drugie miejsce (36%). Kolejnymi powodami większego zainteresowania samochodami o napędzie elektrycznym w tym roku są: rosnące kary i obciążenia związane z posiadaniem samochodów spalinowych (25%), coraz większy zasięg samochodów o napędzie elektrycznym (21%) oraz malejące koszty utrzymania pojazdów z alternatywnym napędem (21%).

Nie bez znaczenia są także regulacje i zachęty rządowe. Unia Europejska przyjęła założenie zerowej emisji CO2 netto do 2050 roku. W USA ustawa o redukcji inflacji (the Inflation Reduction Act, IRA) zakłada zwolnienia podatkowe do 7.500 USD związane z kupnem samochodu o napędzie elektrycznym.

Ważnym elementem zachęcającym do zakupu „elektryków” są także spadające ceny litu wykorzystywanego w produkcji baterii i wojna cenowa między dwoma producentami: Teslą i BYD. Wszystkie te elementy powodują, że dzisiaj samochody o alternatywnym napędzie są dostępne także dla osób o niższych zarobkach. Co nie przeszkadza, że 88% badanych konsumentów jest gotowa zapłacić więcej za tego typu auto (w porównaniu z 80% w 2022 roku).

Oczekiwania i przeszkody

Największym problemem okazuje się być ładowanie auta, czyli niewystarczająca infrastruktura – tak twierdzi 31% respondentów. Chcieliby ładować auto w domu (64%), w pracy (42%), w centrach handlowych (42%) lub w miejscach odpoczynku podróżnych przy autostradach (35%) (w tym pytaniu respondenci mogli wybrać więcej niż jedną odpowiedź).

Budowa odpowiedniej infrastruktury ładowania jest jednym z największych wyzwań we wdrożeniu samochodów elektrycznych na szeroką skalę, szczególnie w Polsce. W realizacji tego przedsięwzięcia konieczna jest współpraca między producentami aut, firmami energetycznymi i decydentami na poziomie rządowym – mówi Jarosław Wajer.

Prawie połowa respondentów badania na świecie (46%) twierdzi, że ma problemy ze znalezieniem publicznych ładowarek, narzeka też na kolejki (44%), które są efektem niewystraczającej liczby miejsc do ładowania.

Ograniczona infrastruktura ładowania jest także związana z pojemnością sieci przesyłowej. Rosnąca liczba pojazdów o napędzie elektrycznym w sieci powoduje skrócenie cyklu życia transformatorów. Ale warto pamiętać, że kluczową rolę w obciążaniu sieci odgrywa współczynnik jednoczesności, czyli ilości osób w tym samym czasie ładujących samochody – mówi Jarosław Wajer.

Sposoby ładowania aut powodują nowe obawy właścicieli. Prawie 48% respondentów nie ma pewności co do bezpieczeństwa domowego zasilania, a w Unii Europejskiej, w której po wybuchu wojny w Ukrainie radykalnie wzrosły ceny prądu, 44% wskazuje jako przeszkodę koszt ładowania auta.

Powrót do biura i szkoły – różne metody transportu

Badanie EY potwierdza, że wzrasta liczba osób pracujących w biurach, do których muszą dojechać. W 2023 roku liczba osób pracujących przynajmniej 3-4 dni w tygodni zdalnie spadła o 7 punktów procentowych (24% respondentów w porównaniu z 31% w 2022 roku). Ale powrót do biur i szkół nie oznacza zwiększonego wykorzystania transportu publicznego. Wręcz przeciwnie – pierwszym wyborem jest własny samochód, który wskazało o 5 p.p. respondentów więcej niż rok temu, w sumie 73%. Podobnie jest podróżowaniem niezwiązanym z pracą czy nauką – własny samochód wykorzystuje o 7 p.p. respondentów więcej niż w 2022 roku.

Spadło wykorzystywanie transportu publicznego (o 2 p.p.), z którego w dojeździe do pracy korzysta 41% konsumentów, a poza pracą 37%. Rzadziej korzystamy z taksówek (24%) czy rowerów/hulajnóg (23%). Spada też udział wypożyczanych aut.

Najczęściej z intermodalnego transportu korzystają najmłodsze pokolenia – Millenialsi oraz Z. W ich przypadku oznacza to transport publiczny, współdzielenie aut oraz rowery. Przy czym najbardziej otwartą na różne sposoby przemieszczania się jest generacja Z – 72% korzysta z intermodalnego transportu przynajmniej raz w tygodniu. W przypadku Millenialsów jest to 69%, a pokolenia Baby Boomers zaledwie 39%.

sprzedaż elektryków 2Badanie pokazało też, że największą grupą planującą kupno auta są Millenialsi (57%, 1 p.p. więcej niż rok temu). Tylko 1/3 Baby Boomers, którzy już mają samochody zamierza je zmienić. Wśród najmłodszego pokolenia, czyli Z, 40% rozważa kupno samochodu w ciągu 2 lat. To o 7 p.p. mniej niż w 2022 roku.

Największą popularnością cieszą się SUVy, które chce kupić 39% respondentów, głównie Millenialsów i pokolenia X (osoby urodzone w latach 1965-1980). Drugi jest sedan (32% chętnych), hatchback (pięciodrzwiowy samochód) cieszy się popularnością wśród 16% badanych, a pick-up zaledwie wśród 4%.

Wypożyczanie samochodu

Wraz ze wzrostem liczby chętnych na kupno własnego auta spada udział wypożyczonych samochodów, przede wszystkim w Europie. Zadecydowało o tym kilka czynników: wysokie ceny wynajmu, ograniczona liczba dostępnych aut (firmy wciąż nie są wstanie wrócić do wielkości floty sprzed pandemii COVID-19), inflacja, wysokie ceny paliw oraz trudna sytuacja gospodarcza.

sprzedaż elektryków 3Mikromobilność

Z powodu ograniczonych dostaw gazu i wysokich cen paliw w Niemczech nastąpił gwałtowny wzrost zainteresowania rowerami elektrycznymi. Ich sprzedaż wzrosła 10% rok do roku w 2022 r. W sumie sprzedano ich 2,2 miliona. Szacuje się, że w tym roku wyprzedzą sprzedaż zwykłych rowerów. Podobnie jest w USA. W 2022 roku sprowadzono do Stanów Zjednoczonych prawie 880.000 rowerów elektrycznych. W Europie Niderlandy są oczywistym liderem w poruszaniu się rowerem. Robi to przynajmniej raz w tygodniu 44% Holendrów, o 2 p.p. więcej niż rok temu.

sprzedaż elektryków 4O badaniu
EY Mobility Consumer Index (MCI) powstał w 2020 r i jest corocznym badaniem metod podróżowania oraz mobilności. MCI analizuje zamiar zakupu samochodu, tempo zmian sprzedaży samochodów o napędzie elektrycznym oraz nastawianie konsumentów do różnych metod transportu. W tym roku badanie przeprowadzono w 20 krajach i wzięło w nim udział 15.000 respondentów.

Więcej informacji na temat raportu na anglojęzycznej stronie How mapping the evolving consumer mindset is key to EV mass market appeal

Księga Główna (General Ledger) jako wyzwanie podczas modernizacji systemu centralnego banku

Dlaczego banki wprowadzają nowoczesne systemy centralne? Jak integracja z Księgą Główną (General Ledger) różni się dla nowoczesnych systemów centralnych? Jakie wyzwania stoją przed bankami integrującymi nowoczesne systemy centralne z istniejącym GL? Kompleksowość tematu przybliża Aleksander Rujna, Lead Business Analyst w GFT.

Czym jest Księga Główna (GL)?

Na początku warto wyjaśnić co kryje się pod nazwą General Ledger i skrótem GL. Można to rozumieć na dwa sposoby. Pierwszy to zespół Księgi Głównej, zespół ludzi w każdej dużej organizacji. Odbywa się w nim weryfikacja wszystkich faktur, sprawdzanie danych finansowych w systemie, uzgadnianie sald, dokonywanie przelewów bankowych, udział w zamknięciach miesiąca, kwartału i roku. Drugi to Księga Głowna jako oprogramowanie, którego organizacja używa do ewidencjonowania swoich operacji finansowych. W tym artykule GL jest rozumiany jako oprogramowanie stosowane w banku do sporządzania raportów finansowych.

Czym są systemy centralne i jak je modernizować?

System centralny (core banking) to z kolei zintegrowany system informatyczny używany przez banki do zarządzania swoimi podstawowymi operacjami finansowymi i usługami. System ten obejmuje kluczowe funkcje, takie jak obsługa kont klientów, przetwarzanie transakcji, zarządzanie depozytami, kredytami a dzięki temu umożliwia też raportowanie finansowe. Oprócz tego, core banking umożliwia bankom śledzenie i zarządzanie informacjami o klientach, ich rachunkach, historii transakcji, limitach kredytowych i innych aspektach związanych z relacją z klientem. Daje on również bankom możliwość integrowania różnych kanałów komunikacji takich jak oddziały, bankowość internetowa, bankowość mobilna i bankowość telefoniczna, co z kolei pozwala klientom na dostęp do swoich kont i wykonywanie transakcji na różne sposoby.

Dlaczego banki wprowadzają nowoczesne systemy centralne? Modernizacja systemu core banking jest istotna z kilku powodów, które dotyczą efektywności operacyjnej banku, konkurencyjności na rynku i dostarczania lepszych usług klientom. Podstawowa bankowość powinna być stale udoskonalana, aby poprawiać jakość obsługi klienta. Mowa tu między innymi o wymianie, aktualizacji lub outsourcingu istniejących systemów bankowych oraz infrastruktury IT. Ubiegłoroczny raport GFT „Przyszłość systemów centralnych. Czy już czas na chmurę?” pokazuje, że firmy dodatkową motywacją do modernizacji systemów bankowych upatrują w możliwości lepszego dopasowania produktów i usług do potrzeb klientów oraz realizacji strategii rozwoju banków. Przedstawiciele banków oczekują, że wprowadzane zmiany przyczynią się do skrócenia czasu wdrożenia nowych usług, a także zmniejszenia kosztów utrzymania istniejących aplikacji IT.

Wyzwania

Doświadczenie rozmów z naszymi klientami pokazuje, że pierwszym wyzwaniem jest zbudowanie zrozumienia wśród decydentów w banku, że modernizacja systemu centralnego będzie wiązała się z integracją z systemem księgi głównej. Nie wiąże się to z zadowoleniem klienta, redukcją kosztów, unowocześnieniem technologii czy innymi korzyściami, które motywują banki do modernizacji, więc nie jest dyskutowane w momencie przekonywania decydentów do przeznaczenia pieniędzy na projekt. Gdy ten temat się w końcu pojawi to budzi obawy o wzrost kosztów. Koszty te zwykle stanowią małą część wyceny, pod warunkiem wzięcia pod uwagę wyzwań i zaadresowania ich na wczesnym stadium.

Cały proces księgowania w GL składa się z kilku etapów, sprawdźmy na czym polegają i jakie wyzwania pojawiają się w każdym z nich.

  1. Mapowanie transakcji

Z założenia system centralny odzwierciedla transakcje które są dokonywane przez klienta. Pierwszym wyzwaniem jest zrozumienie jak te same transakcje będą odzwierciedlone w księdze głównej. W zależności od wybranego systemu centralnego może się to dokonać poprzez nałożenie istniejących w nim kont na konta księgi głównej albo poprzez dodatkowy moduł, który stworzy bardziej skomplikowane mapowanie nie tylko na podstawie kont lokalnych (czyli planu kont w systemie centralnym), ale też na podstawie dodatkowych parametrów. Przykładem takich parametrów może być rodzaj produktu albo sektor klienta. Jest to proces, który zależy od rodzaju produktów, struktury systemu centralnego i planu kont GL. Podstawowym wyzwaniem jest stworzenie takich mapowań, ustalenie jakie parametry będą brane pod uwagę i jak zachowania produktu będą wyglądać w księdze głównej. W tym zadaniu powinni uczestniczyć eksperci z zespołu księgowości banku. W wyniku tego powinna zostać zaproponowana adekwatna i nowoczesna architektura, która umożliwi poprawne zaimplementowanie powyższych wymagań. Niezbędnymi elementami mogą być komponenty tzw. Master Data, które precyzyjnie opisują znaczenie danych w kontekście GL.

Dodatkowo powinien powstać proces, który określi w jaki sposób mapowania będą utrzymywane: jak będą wprowadzane zmiany i jak będą tworzone nowe w przypadku dodawania kolejnych produktów, kto będzie to robił po zakończeniu projektu, jak i kogo powiadamiać, że jakiegoś mapingu brakuje.

Przy mapowaniu transakcji należy zwrócić uwagę nie tylko na wymagania księgi główniej ale też te dotyczące raportowania regulacyjnego. Zgodnie z raportem GFT o systemach centralnych, banki uznają dostosowania regulacyjne, w tym raportowe, za ogromne wyzwanie stojące przed nimi. Wymagania w tym zakresie są ciągle rozbudowywane i są one sprawdzianem nie tylko dla danych zawartych w księdze głównej ale też tych które są odzwierciedlane w systemie centralnym. Najpopularniejsze systemy monolityczne zostały wprowadzone na długo przed pojawieniem się obecnych wymogów raportowych. Powoduje to, że banki często mają rozbudowane działy operacji, które zajmują się integracją i korygowaniem danych. Uwzględnienie w systemie centralnym wymiarów, które są niezbędne do raportowania regulacyjnego, pozwala na uniknięcie wielu godzin pracy działu operacji, często pracy skomplikowanej, a przez to podatnej na błędy. Niezależnie czy raportowanie regulacyjne wykorzystuje to samo oprogramowanie co księga główna, czy jest tworzone na podstawie danych zebranych (np. w osobnej bazie danych, hurtowni danych czy data lake) wzbogacanie danych o dodatkowe wymiary powinno zachodzić w jednym miejscu, tak aby ograniczyć ryzyko niezgodności.

  1. Wysłanie transakcji do księgi głównej

Po ustaleniu jak transakcje będą odzwierciedlane w księdze głównej należy rozważyć jak przebiegnie integracja. Nowoczesne systemy centralne są zdolne do przesyłania i prezentowania strumieniowego transakcji w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Pozwala to na natychmiastowe odzwierciedlenie ich na kontach księgi głównej, tym samym można użyć jej do dodatkowych celów wymagających danych w czasie rzeczywistym. Przykładem może być zarządzanie aktywami i pasywami (asset and liabilities management), gdzie działanie w czasie rzeczywistym pozwala na oszczędności. Limitem jest tutaj zdolność oprogramowania GL do odbierania przetwarzanych strumieniowo transakcji. Choć takie rozwiązanie czy to używające API czy systemów kolejkowych stają się obecnie standardem to często istniejące systemy w bankach ich nie obsługują. W takim wypadku opcją jest przygotowanie pliku wsadowego. Najczęściej po zakończeniu procesów na koniec dnia, takich jak naliczenie odsetek i księgowanie przeterminowanego zadłużenia, następuje proces stworzenia pliku zawierającego balanse i transakcje zagregowane według wymiarów występujących w księdze głównej. Podstawową trudnością jest określenie momentu, w którym wszystkie transakcje dotyczące dnia poprzedniego zostały zaksięgowane. Działanie nowoczesnych systemów w czasie rzeczywistym rodzi problem jak zaimplementować w nich procesy wsadowe. Wymaga to analizy biznesowej i stworzenia mechanizmu wyzwalaczy, które powodują automatyczny start tworzenia pliku wsadowego gdy wszystkie potrzebne transakcje zostają przeprocesowane.

  1. Rekoncyliacja

Bank jest zobowiązany wykazać, że stany kont w księdze głównej są monitorowane i uzgadniane. Wynika to z wymogów regulacyjnych i audytowych. System centralny jest jednym z wielu zawierających balanse, które powinny być uzgodnione. Ze względu na jego istotność dla podstawowej działalności i skomplikowanie, jego rekoncyliacja jest elementem, który powinien być brany pod uwagę już na wczesnym etapie projektu. Nowoczesne systemy centralne zwykle korzystają z mikroserwisów w warstwie integracji. Niesie to wiele korzyści biznesowych, ale tworzy też dodatkowe komplikacje. W przypadku integracji polegającej na przesyłaniu strumieniowym transakcji komplikacją jest sprawdzenie, że wszystkie wyemitowane transakcje zostały odpowiednio wczytane. Dopiero wtedy można rozpocząć proces porównywania balansów na poszczególnych kontach. W przypadku integracji poprzez plik wsadowy problemem jest stworzenie dodatkowej logiki, która nie duplikuje tej tworzącej plik tak, by porównanie miało wartość i pozwalało rzeczywiście wyłapać błędy. W przypadku wszelkich agregacji istotna jest możliwość śledzenia transakcji, które weszły w skład zagregowanych danych. Dodatkowo warto wziąć pod uwagę, że proces powinien być jak najbardziej zautomatyzowany. W idealnym świecie wszelkie pojawiające się różnice powinny być wyłapane na etapie zapewnienia jakości (quality assurance) projektu integracji.

  1. Obserwowalność (observability)

Obserwowalność to w przypadku tworzenia systemów rozproszonych zdefiniowanie stanu pożądanego i monitorowanie odchyleń, tak by można odpowiednio wcześnie wykryć odstępstwa i zareagować. Nowoczesne systemy centralne są tu dobrym przykładem. Zbudowana wokół nich architektura mikroserwisów pozwala na szybkie wprowadzanie nowych produktów (time to market) i bardzo dużą elastyczność. Z drugiej strony błąd w jednym z jej elementów może przenieść się na nieprawidłowe działanie innych więc ważne jest, żeby zintegrować observability w ramach całej infrastruktury, tak by móc monitorować proces od początku do końca. Księgowanie transakcji do GL jest jednym z logicznych końców procesu. Dlatego warto przewidzieć potencjalne zdarzenia z infrastrukturą i móc ustawić odpowiedni monitoring i alerty. Elementami observability są logi zdarzeń, metryki – takie jak zużycie mocy obliczeniowej albo pamięci, tracing czyli śledzenie procesowania żądania (np. pojedynczej transakcji) przez elementy systemu. Warto pamiętać, że oprogramowanie księgi głównej stanowi osobny komponent, często z oddzielnym działem odpowiedzialnym za jego utrzymanie i monitoring. Jedną z odpowiedzi na to jest procesowanie informacji zwrotnej do serwisów odpowiedzialnych za ładowanie danych tak, aby można rozszerzyć zaimplementowane w nich narzędzie observability do sprawdzania stanu całego połączenia.

Podsumowując, korzyści z wprowadzania nowoczesnych systemów centralnych dotyczą przede wszystkim lepszego dopasowania produktów do potrzeb klientów, szybszego uruchamiania nowych produktów i zmniejszenia kosztów utrzymania systemu. Podstawową różnicą dla integracji z Księgą Główną jest domyślny brak procesów wsadowych co pozwala na szybkie odzwierciedlenie danych w systemach raportowych, ale także tworzy wyzwania dla integracji. Pozostałymi wyzwaniami są: zbudowanie świadomości decydentów, stworzenie mapingu transakcji z uwzględnieniem raportowania regulacyjnego, opracowanie silnika księgowego, rekoncyliacja i integracja z narzędziami observability. Dla powodzenia projektu powinny być one zaadresowane już na etapie planowania.

Usługi zarządzane: globalny wzrost napędzany przez cyberbezpieczeństwo, chmurę i nowe technologie

  • Firmy kanału IT sprzedające usługi zarządzane zanotują wzrost w 2023 roku w stosunku do ubiegłego, a nowe prognozy przewidują globalną ekspansję tego trendu o 12,7%, w porównaniu z 419 mld USD w 2022 roku. Globalnie, cały sektor jest obecnie wyceniany na 472 mld USD.
  • Przewiduje się, że wzrost usług zarządzanych przewyższy wzrost ogólnych wydatków na IT. Jest on napędzany m.in. rosnącym popytem na usługi i wiedzę specjalistyczną w zakresie cyberbezpieczeństwa. Ponad połowa (56%) firm z kanału partnerskiego spodziewa się wzrostu przychodów z usług zarządzanych w zakresie cyberbezpieczeństwa jeszcze w 2023 roku.
  • Dostawcy usług zarządzanych mają wyjątkową pozycję, aby pomóc firmom dostosować się do nowych technologii i zoptymalizować inwestycje w IT dzięki elastycznym i konfigurowalnym rozwiązaniom, które spełniają potrzeby i wyzwania biznesowe.

Wyniki globalnego badania Canalys przeprowadzonego na zlecenie Cisco pokazują, że partnerzy IT koncentrujący się na usługach zarządzanych odnotują znaczny wzrost przychodów w 2023 roku, także w Polsce. Pomimo globalnej niepewności gospodarczej, prognozowane perspektywy dla usług zarządzanych wskazują na światowy wzrost o 12,7%, do łącznej wartości 472 mld USD. Wzrost ten przewyższa szacowany 3,5% wzrost ogólnych wydatków na IT. Również w Polsce wzrost przychodów z usług zarządzanych jest na wysokim poziomie i w roku 2022 wyniósł 11,2%.

Kluczowe czynniki wzrostu: cyberbezpieczeństwo, wiedza specjalistyczna, popyt na elastyczne modele konsumpcji

Kluczowym czynnikiem napędzającym ten popyt jest pilna potrzeba cyberbezpieczeństwa, ponieważ organizacje na całym świecie zmagają się z szybko ewoluującym krajobrazem zagrożeń. To skomplikowane zagadnienie, w połączeniu z globalnym niedoborem ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa, skłonił wiele organizacji do zwrócenia się do partnerów w zakresie usług zarządzanych w celu uzyskania specjalistycznej wiedzy i wsparcia technologicznego w tym zakresie. Wyniki badania wskazują, że 56% firm w kanale sprzedaży IT spodziewa się w tym roku wzrostu przychodów z usług zarządzanych w zakresie cyberbezpieczeństwa.

„Klienci integrują coraz więcej technologii i oczekują od swoich partnerów IT zapewnienia zwinności, wartości i elastycznych modeli konsumpcji, aby skutecznie zarządzać ich rosnącymi i złożonymi potrzebami technologicznymi” – powiedziała Alexandra Zagury, wiceprezes ds. usług zarządzanych przez partnerów i sprzedaży w modelu usługowym w Cisco. „Rozwijający się ekosystem partnerów IT sprzedających usługi zarządzane dostosowuje się do potrzeb i wyzwań klientów, znajdując sposoby na uproszczenie w dostarczeniu tego, co kiedyś było niestandardowymi rozwiązaniami. Spodziewamy się większej innowacyjności i specjalizacji ze strony partnerów kanałowych poprzez usługi zarządzane, które oferują wyraźne wyniki biznesowe i wyjątkowe doświadczenia”.

Globalny wzrost wartości usług zarządzanych, ale i zaufania do partnerów

Dzięki globalnemu wzrostowi, zaufanie wśród partnerów sprzedających usługi zarządzane znacznie wzrosło. Badanie pokazuje, że w czerwcu 2023 r. 35% partnerów kanałowych przyznało, że spodziewa się w tym roku wzrostu swojego biznesu usług zarządzanych o co najmniej 20%. Stanowi to znaczny wzrost w porównaniu do 27% podobnych deklaracji w poprzednim roku i wskazuje na szybką aktualizację usług zarządzanych przez organizacje każdej wielkości.

„Usługi zarządzane są siłą napędową dla zdolności adaptacyjnych i wzrostu globalnej branży IT. Nasze badania podkreślają znaczny potencjał firm sprzedających usługi zarządzane, otwierając przed nimi różnorodne możliwości rozwoju w erze po pandemii” – powiedział Robin Ody, starszy analityk w Canalys.

W badaniu zidentyfikowano również zarządzanie infrastrukturą chmury jako kolejną kluczową szansę na wzrost. W miarę jak organizacje digitalizują operacje i przenoszą się do chmury, stają przed wyzwaniami związanymi ze złożoną infrastrukturą chmurową obejmującą chmury prywatne i publiczne, a także rozproszone aplikacje i usługi. Zwiększyło to zapotrzebowanie na zarządzanie infrastrukturą chmurową i wiedzę specjalistyczną, a 55% partnerów twierdzi, że spodziewa się wzrostu przychodów w tym segmencie w bieżącym roku.

Wzrost przychodów dostawców usług zarządzanych prawdopodobnie przyspieszy, również dzięki nowym technologiom, takim jak m.in. sztuczna inteligencja oraz rosnącemu naciskowi na zrównoważony rozwój napędzany przez inwestycje w IT. Według badania, prawie sześciu na dziesięciu (59%) partnerów uważa, że sztuczna inteligencja stanowi szansę biznesową, a 39% twierdzi, że będzie ona „znacząca” lub wręcz „ogromna”. Podobnie, 60% uważa, że klienci byliby skłonni zapłacić wyższą cenę za zrównoważone produkty i rozwiązania.

„U podstaw usług zarządzanych leży maksymalne wykorzystanie inwestycji technologicznych przez firmy, a wraz z pojawieniem się nowych technologii, mają one kluczowe znaczenie dla cyfrowej strategii biznesowej organizacji. Specjalizując się w określonych branżach, technologiach, a nawet obszarach geograficznych, partnerzy w zakresie usług zarządzanych pomagają klientom w rozwiązywaniu ich wyzwań informatycznych, usuwaniu złożoności i dostarczaniu wyników, które napędzają rozwój firmy” – powiedział Robin Ody.

Badanie wykazało, że przychody partnerów świadczących usługi zarządzane mają szansę na globalny wzrost w latach 2023-2025, z dwucyfrową złożoną roczną stopą wzrostu (CAGR) przewidywaną we wszystkich regionach, także w Polsce. Oczekuje się, że w regionie Azji i Pacyfiku sektor ten wzrośnie o 14 procent z 95 mld USD. W Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce, gdzie przychody z usług zarządzanych wynoszą obecnie 122 mld USD, prognozowany wzrost wyniesie 12%. Oczekuje się, że Ameryka Łacińska wzrośnie o 11-12% z 11,5 mld USD, podczas gdy Ameryka Północna odnotuje wzrost o 10-12% z 190,6 mld USD

Rynek nieruchomości handlowych w Polsce – raport III kw. 2023 r.

Minione miesiące na rynku nieruchomości handlowych w Polsce charakteryzowała stabilność – mimo, że deweloperzy oddali do użytku zaledwie około 43 000 mkw. nowej powierzchni, cały czas pojawiają się nowe marki, a firmy obecne już na polskim rynku powiększają liczbę swoich punktów. Widoczny jest też trend przebudów istniejących obiektów i adaptacji zabytkowych przestrzeni na cele handlowe i usługowe.

– Na koniec III kwartału 2023 r. zasoby powierzchni handlowej na polskim rynku handlowym osiągnęły 12,7 mln mkw, a kolejne 506 000 mkw. jest obecnie w trakcie budowy, z czego blisko 200 000 mkw. zaplanowane jest do oddania do użytku jeszcze w tym roku. W kraju działa 610 centrów handlowych, a nasycenie powierzchnią w przeliczeniu na 1000 mieszkańców wynosi 339 mkw. – mówi Wojciech Wojtowicz, Analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynkowych, Colliers.

Największym nowo otwartym obiektem jest Karuzela Biała Podlaska o powierzchni 19 tys. mkw. GLA. Oddano do użytku też parki handlowe w Jaśle (Go! Park) oraz w Łapach (Vendo Park). Rozbudowano też projekty we Włocławku, Barczewie, Busku-Zdroju oraz Bytomiu.

Zagraniczne nowości

W obszarze najmu powierzchni handlowej pojawili się nowi gracze. Na rynku zadebiutowały marki takie, jak: Candy Pop, która otworzyła sklepy ze słodyczami w warszawskich Złotych Tarasach, marka odzieżowa Solmar, która na debiut wybrała poznańskie centrum Posnania czy amerykańska sieć barów szybkiej obsługi Popeyes z punktem w Pasażu Grunwaldzkim we Wrocławiu (a od września także w Złotych Tarasach w Warszawie). Do listy najemców centrum handlowego Wola Park dołączyła marka biżuteryjna Acium. W stolicy otwarto też pierwszy sklep Decathlon w koncepcie City – na jego lokalizację wybrano budynek biurowy International Business Centre przy stacji metra Politechnika.

Swoją ekspansję kontytuują też zagraniczne firmy już obecne na polskim rynku. W centrach handlowych Magnolia Park we Wrocławiu i Manufaktura w Łodzi otwarto nowe sklepy Primark. Z kolei Half Price uruchomił sklepy m.in. w Pasażu Grunwaldzkim (Wrocław), Karolince (Opole) oraz Lublin Plaza. Podobne działania podejmują sieci marek typu „value retailers”, czyli marki dyskontowe – Woolworth dołączył do grona najemców m.in. Galerii Łódzkiej oraz parku handlowego w Dzierżoniowie, Action otworzył sklepy m.in. w Galerii Nowy Świat (Rzeszów) czy parku handlowym Stop Shop w Kętrzynie, a Dealz m.in. w Galerii Hosso (Koszalin) czy w Ostrowi Mazowieckiej. Do najemców Gemini Park w Bielsku-Białej dołączyło Alpine Pro, a w Warszawie przy ulicy Bartyckiej uruchomiono nowy sklep sieci Castorama.

Przebudowy i adaptacje

– W III kwartale ogłoszono lub rozpoczęto kolejne przebudowy i rozbiórki obiektów handlowych, wśród których wciąż przeważają te dotyczące dawnych budynków Tesco. Planowana jest także rozbiórka poznańskiej Galerii Malta, centrum handlowego Arkady Wrocławskie, centrum Belg w Katowicach, a także ogłoszono plany rozbiórki obiektów w Poznaniu oraz Warszawie, w których mieściły się kina sieci Multikino – mówi Alicja Tucholska-Kuran, Senior Associate, Dział Powierzchni Handlowych w Colliers.

Coraz częściej stosowanym rozwiązaniem jest adaptacja zabytkowych przestrzeni na cele handlowo-usługowe. Przykładem może być niedawne otwarcie Hali Targowej w Bydgoszczy, w której funkcjonuje teraz aż 11 konceptów gastronomicznych. Podobną funkcję pełnić będzie też zabytkowa hala w Radomiu przy ul. Focha.

Wskaźnik pustostanów w III kwartale wyniósł 3,6% dla ośmiu głównych aglomeracji. Najwyższą stopę pustostanów odnotowano w Poznaniu (4,4%), a najniższą w Krakowie (1,7%).

Złoty się nadal umacnia, WIG-20 na plusie

Środa rozpoczęła się od wzrostów głównych indeksów na rynkach akcji Azji i Oceanii. Japoński Nikkei 226 (+0,6 proc.) osiągnął swój najwyższy poziom od 6 sesji, zaś australijski All Ordinaries (+0,7 proc.) był najwyżej od 21 września br. Europejskie rynki akcji nie podtrzymały dziś rano tej dobrej passy (DAX -0,13 proc., CAC 40 -0,74 proc.). Nadal trwała natomiast dobra koniunktura na GPW. WIG-20 rósł ok. godz. 10:50 o 1,18 proc. docierając do poziomu swego szczytu z 15 września br.

Swe nowe cykliczne rekordy osiągnęły dziś kursy akcji spółek Kruk, Alior Bank i Powszechny Zakład Ubezpieczeń.

Spadały dziś rano na świecie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych. Rentowność amerykańskich 10-latek znalazła się na najniższym poziomie od 8 sesji (4,565 proc.), zaś rentowność 10-letnich polskiego rządu dotarła do najniższego poziomu od 2 tygodni (5,784 proc.).

Kurs EUR/USD próbował się dziś rano utrzymać powyżej poziomu 1,06 USD (-0,03 proc. ok. godz. 10:35). Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jedna czai się przed podjęciem kolejnego ataku na najwyraźniej broniony przez władze finansowy Japonii poziom 150 JPY (USD/JPY +0,03 proc. ok. godz. 10:40).

Złoty nadal się dziś rano umacniał (EUR/PLN -0,41 proc., -0,46 proc. ok. godz. 10:41). Euro była najtańsze od 6 września br., a amerykański dolar od 7 września br.
Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara atakował dziś poziom 27000 USD (-1,16 proc. ok. godz. 10:40).

Po poniedziałkowym skoku w górę wywołanym skokiem napięcia na Bliskim Wschodzie spowodowanym przez atak Hamasu na Izrael cena kontraktów na ropę naftową stabilizowała się drugi dzień z rzędu (WTI -0,13 proc., Brent -0,01 proc. ok. godz. 10:30). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie nadal utrzymywała się w okolicach swoich tegodniowych najwyższych od stycznia br. poziomów (+1,57 proc. ok. godz. 10:35). Metale szlachetne lekko drożały próbując się wydobyć ze swoich wielomiesięcznych minimów z końca minionego tygodnia.

Autor: Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Rynek nieruchomości handlowych w Polsce: podsumowanie III kwartału 2023 r.

Międzynarodowa agencja doradcza Cushman & Wakefield podsumowała sytuację na rynku nieruchomości handlowych. Do końca roku sektor może wzbogacić się o ok. 200 000 mkw., z czego zgodnie z trendem ostatnich lat najwięcej przypadnie na format parków handlowych, które odpowiadają za 77% powierzchni w budowie. Czynsze w obiektach handlowych rosną rok do roku, spada za to poziom pustostanów, który w największych miastach średnio obniżył się o 1,2 pp. względem ubiegłego roku.

PODAŻ: trzeci kwartał z ujemną podażą

Okres od lipca do września 2023 roku na polskim rynku handlowym charakteryzował się ujemną podażą na poziomie -19 000 mkw.

Nowe otwarcia, do których doszło w III kwartale roku, dostarczyły na rynek 43 000 mkw. nowej powierzchni, jednocześnie jednak doszło do zamknięcia aż 62 000 mkw. Warto natomiast podkreślić, że w pierwszej połowie roku na rynek trafiło łącznie ok. 144 000 mkw., co nieco równoważy ujemny wynik podażowy z III kwartału, który był przede wszystkim rezultatem zakończenia działalności poznańskiej Galerii Malta o powierzchni 54 000 mkw., komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

Ponadto w III kwartale przestało funkcjonować mniejsze centrum handlowe Belg. Z kolei nową powierzchnię w tym czasie dostarczyły otwarcia trzech nowych obiektów i rozbudowy czterech już istniejących, a wszystkie z nich dotyczyły najbardziej popularnego obecnie formatu parku handlowego.

Największym otwartym obiektem był Park Handlowy Karuzela w Białej Podlaskiej o powierzchni 19 000 mkw. Dwoma pozostałymi nowymi parkami były Go! Park w Jaśle oraz Vendo Park w Łapach. Z kolei dzięki zakończonym rozbudowom rynek wzbogacił się dodatkowo o ok. 10 500 mkw.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni handlowej w Polsce wynoszą aktualnie ok. 16 mln mkw. Czwarty kwartał zapowiada się obiecująco, gdyż zgodnie z zapowiedziami w tym czasie może otworzyć się nawet ok. 200 000 mkw. powierzchni handlowej. Łącznie w budowie pozostaje natomiast 500 000 mkw. Kluczową rolę w nowej podaży będą odgrywały parki handlowe, które odpowiadają za 77% powierzchni w budowie, dodaje Ewa Derlatka-Chilewicz.

POPYT: do Polski wchodzi sześć nowych marek

W trzecim kwartale polski rynek handlowy przywitał sześć debiutów. Swoje pierwsze sklepy w naszym kraju otworzyła amerykańska sieć restauracji Popeyes, litewskie Candy Pop, ukraińska marka modowa Solmar, hiszpańska marka biżuteryjna Acium, włoska marka restauracji L’Osteria oraz polska marka z kategorii Home & Deco Zwieger, która do tej pory była dostępna tylko online. Od początku roku na polskim rynku zadebiutowało łącznie 18 marek, co jest porównywalnym i stabilnym wynikiem w odniesieniu do poprzednich lat.

SPRZEDAŻ DETALICZNA: mimo odbicia, sprzedaż detaliczna nadal na minusie

III kwartał 2023 charakteryzował się poprawą statystyk sprzedaży detalicznej. Spadki nie były tak dotkliwe, jak w II kwartale i wyniosły: w lipcu -4,0%, a w sierpniu -2,7% r/r (biorąc pod uwagę ceny stałe). W ujęciu miesięcznym sprzedaż detaliczna wzrosła w sierpniu o 2,8%, w tym tylko jedna kategoria, motoryzacyjna, odnotowała wzrost względem analogicznego miesiąca poprzedniego roku – o 3,4% r/r. Najwyższe spadki natomiast już drugi kwartał z rzędu notują Prasa i książki (-14,3%), Pozostałe (-13,4%) oraz Meble, RTV, AGD (-10,6%). Udział e-handlu w sprzedaży detalicznej w sierpniu wyniósł 8,2%. W całym 2023 roku najwyższy poziom e-commerce wystąpił w lutym osiągając poziom 8,7%, natomiast najniższy w czerwcu, kiedy to wyniósł 7,7%.

ODWIEDZALNOŚĆ I OBROTY: wzrosty odwiedzalności, obroty jeszcze na minusie

Odwiedzalność w centrach i parkach handlowych w okresie wakacyjnym wyniosła średnio 463 000 klientów w lipcu, zaś w sierpniu – 478 000 osób w przeliczeniu na jeden obiekt handlowy. Oznacza to wzrosty odpowiednio o 4,5% i 6,3% względem ubiegłego roku. Analizując odwiedzalność w podziale na wielkość obiektów, najwyższe wzrosty notowane są w przypadku tych największych o powierzchni GLA powyżej 60 000 mkw. – 8,2% r/r oraz dużych (40 000-60 000 mkw.) – 7,3% r/r, komentuje Ewelina Staruch, Analityczka Rynku, Cushman & Wakefield.

Obroty najemców w nowoczesnych obiektach handlowych w lipcu sięgnęły średnio 1071 PLN netto na mkw. powierzchni. W sierpniu wynik był nieco lepszy i wyniósł 1107 PLN netto na mkw. Nominalne wzrosty wyniosły natomiast 6,5% r/r w lipcu i 8,5% r/r w sierpniu.
Niestety w ujęciu realnym, po uwzględnieniu inflacji, nadal mamy do czynienia ze spadkiem obrotów o 4,3% r/r w lipcu oraz o 1,6% r/r w sierpniu. Jednak w związku z malejącą inflacją, realne spadki obrotów nie są tak głębokie, jak miało to miejsce jeszcze kilka miesięcy temu, dodaje Ewelina Staruch.

CZYNSZE: rokroczne wzrosty we wszystkich trzech sektorach handlowych

Centra, parki i ulice handlowe odnotowały wzrosty czynszów r/r w III kwartale 2023.
Dynamika stawek czynszowych najbardziej podskoczyła w przypadku parków handlowych, w których wzrost wyniósł ok. 17% r/r. Słabsza koniunktura na rynku konsumenckim i niższe realne obroty najemców są głównymi czynnikami zwiększającymi presję na obniżkę czynszów w obiektach spoza grupy „prime”, tłumaczy Paulina Bauer, Head of Retail Asset Services, Cushman & Wakefield.

PUSTOSTANY: spadek powierzchni niewynajętej w największych miastach w Polsce

Średni poziom pustostanów w obiektach handlowych w największych miastach w Polsce spadł o 1,2 pp. r/r i wynosi obecnie 3,5% powierzchni. Co ważne, spadek wakatów dotyczy aż sześciu z ośmiu największych badanych miast, z czego najmniej wolnej powierzchni do wynajęcia można znaleźć w Krakowie, Łodzi i Szczecinie.

Wizz Air poleci z Lotniska Warszawa-Radom

Lotnisko Warszawa-Radom zyskało drugiego przewoźnika rozkładowego,
a czwartego łącznie. Pierwsze, uruchomione jeszcze w sezonie zimowym połączenie Wizz Air do Larnaki na Cyprze jest czwartym kierunkiem zapowiedzianym na sezon zimowy z Lotniska Warszawa – Radom po Rzymie, Paryżu i Szarm el-Szejk. Międzynarodowy przewoźnik niskokosztowy Wizz Air rozpocznie regularne loty z radomskiego lotniska już 13 grudnia 2023 roku.

Lotnisko Warszawa-Radom od momentu uruchomienia w kwietniu br. obsłużyło ponad 86 tys. podróżnych i zajmuje coraz mocniejszą pozycję na mapie polskich lotnisk regionalnych. Lotnisko otwarte zostało w kwietniu bieżącego roku, a już pobiło czterokrotnie wynik zbiorczy jego poprzednika z lat 2015-2017.

Doskonałe wyniki Lotniska Warszawa-Radom były jednym z argumentów, który sprawił, że WizzAir zdecydował się uruchomić nowe połączenie. Międzynarodowa linia lotnicza Wizz Air to drugi rozkładowy, a ogółem czwarty przewoźnik, który postawił na Lotnisko Warszawa-Radom. Oprócz zagranicznego przewoźnika niskokosztowego w sezonie zimowym z radomskiego lotniska będą startować również samoloty kilku innych linii lotniczych.

Wizz Air rozpoczyna współpracę z Lotniskiem Warszawa-Radom od atrakcyjnego kierunku do Larnaki na Cyprze. Pierwszy rejs będzie obsłużony jeszcze w tym roku – 13 grudnia 2023 roku. Loty do Larnaki będą realizowane 2 razy w tygodniu, w środy
i soboty.

Bardzo cieszę się z decyzji Wizz Air. Jest to fantastyczna wiadomość nie tylko dla Lotniska Warszawa-Radom, ale również dla naszych pasażerów. Jestem przekonany, że połączenie naszego partnera zyska popularność, a nasza baza pasażerska będzie dynamicznie rosła. W krótkim czasie od otwarcia pobiliśmy zbiorczy wynik z kilku lat działalności starego portu. To dowód, że Lotnisko Warszawa-Radom już osiągnęło sukces i na trwałe wpisało się na mapę lotniczej Polski – mówi Stanisław Wojtera, prezes Polskich Portów Lotniczych S.A.

Jest nam niezmiernie miło ogłosić nową trasę z Radomia. Ta ekspansja jest świadectwem naszej misji uczynienia podróży lotniczych bardziej dostępnymi i przyjemnymi dla coraz większej liczby pasażerów. Cieszymy się, że możemy zaoferować nowe miejsce wypoczynku dla podróżnych z Radomia. Z niecierpliwością czekamy na obsługę pasażerów na tej trasie i zapewnienie im wyjątkowych wrażeń. Pasażerowie mogą oczekiwać najwyższych standardów obsługi, komfortu i bezpieczeństwa dzięki naszej nowoczesnej flocie i oddanej załodze, która stara się, aby każdy lot był beztroski i przyjemny – mówi Sasha Vislaus, managerka ds. komunikacji korporacyjnej w Wizz Air

Deloitte: Częste zmiany przepisów podatkowych głównym wyzwaniem dla ponad 40 proc. firm

Globalizacja regulacji i częste zmiany w prawie oraz postępująca digitalizacja rozliczeń skłaniają przedsiębiorstwa do reorganizacji swoich funkcji i zespołów podatkowych.  Nieodzownym staje się zatrudnianie zewnętrznych ekspertów, którzy posiadają zarówno niezbędną wiedzę prawną, jak i cenne doświadczenie nabyte w trakcie pracy na międzynarodowych projektach. Zgodnie z raportem Tax Transformation Trends 2023, przygotowanym przez firmę doradczą Deloitte, już 74 proc. firm stosuje outsourcing w przynajmniej jednym obszarze podatkowym.

Autorzy raportu zbadali trendy i procesy wpływające na obecną sytuację funkcji podatkowej w przedsiębiorstwach. Diagnozę postawili w oparciu o ankietę przeprowadzoną wśród 300 liderów w obszarze podatków i finansów, reprezentujących firmy różnego rozmiaru, z wielu branż i regionów. Do wyznaczenia wzorców użyto również szeregu badań jakościowych.

Zdaniem 38 proc. badanych obszar sprawozdawczości podatkowej jest jednym z trzech najważniejszych priorytetów dla działów podatkowych, a aż 43 proc. z nich uznało, że głównym wyzwaniem w ciągu najbliższych 3-5 lat będzie elastyczne dostosowanie się do zmian w prawie podatkowym.

– Liczne, nowe regulacje dotyczące chociażby e-raportowania, głównie w obszarze VAT, czy wprowadzające globalny podatek minimalny – Pillar II – są szczególnie wymagające m.in. ze względu na konieczność wprowadzania nowych systemów informatycznych. Osoby zajmujące się tym obszarem muszą bowiem posiadać kompetencje zarówno z dziedziny finansów i rachunkowości, jak i z obszaru ITmówi Paweł Hulewicz, partner associate w zespole technologii w podatkach Deloitte.

Na kolejnych miejscach wśród priorytetów wymienionych przez ankietowanych znalazły się: zarządzanie efektywną stawką opodatkowania (37 proc. wskazań) oraz wdrożenie przepisów i obowiązków nakładanych na firmy w związku z agendą i czynnikami ESG (33 proc.). Do skutecznego działania w tych obszarach niezbędna jest wiedza ekspercka, wykraczająca zazwyczaj poza kwalifikacje pracowników wewnętrznych firm, którzy dotychczas skupiali się najczęściej jedynie na aspektach stricte podatkowych.

Nowoczesne technologie wzmagają popyt na outsourcing

Rosnące zapotrzebowanie na wyspecjalizowane, a zarazem multidyscyplinarne umiejętności niezbędne do wypełniania obowiązków podatkowych zwiększa skłonność przedsiębiorców do poszukiwania wsparcia w ramach outsouricngu. Co ciekawe, respondenci zapytani o największe korzyści wynikające z zaangażowania wsparcia zewnętrznego w tym zakresie wymieniają dostęp do najnowszych technologii (80 proc.) oraz wiedzę ekspercką podwykonawców (80 proc.). Dopiero na trzecim miejscu pojawiają się niższe koszty operacyjne (78 proc.).

Aby sprostać dzisiejszym wyzwaniom, warto zwrócić uwagę na kluczową rolę technologii w wielu aspektach działalności podatkowej oraz transformacji tej funkcji w przedsiębiorstwie. Współpraca z partnerem outsourcingowym może być kluczowym elementem strategii działów podatkowych dążących do efektywności i dostępu do danych. Możliwość wykorzystania nowoczesnych narzędzi technologicznych jest coraz bardziej ceniona, a outsourcing pozwala na ich skuteczne pozyskanie bez konieczności dużych inwestycji kapitałowych – mówi Piotr Świętochowski, partner, lider zespołu wsparcia eksperckiego dla działów finansowych i centrów usług wspólnych Deloitte.

Międzynarodowe regulacje wymagają nowego podejścia

Pandemia koronawirusa spowodowała globalny zwrot w stronę zatrudniania zewnętrznych usługodawców podatkowych. Uwarunkowane nadzwyczajnym stanem regulacje prawne i potrzeba wdrażania nowoczesnych rozwiązań, przyspieszyły zmiany zachodzące w biznesie już od dłuższego czasu. Kompleksowe i wszechstronne zarządzanie danymi, a także zintegrowane systemy są wymagane do zapewnienia skutecznej zgodności z przepisami na całym świecie.

Choć obecnie trend się ustabilizował, dynamiczny rozwój wykorzystania technologii w rozliczeniach i raportowaniu podatkowym pozostaje ważnym pretekstem do skorzystania ze wsparcia eksperckiego spoza organizacji. W Polsce sporym wyzwaniem dla firm, związanym z czasochłonnymi i zawiłymi procesami, są aktualnie prowadzone szeroko przygotowania do stosowania elektronicznego fakturowania w ramach Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF).

Już w połowie przyszłego roku w życie wejdą kluczowe przepisy wprowadzające obligatoryjne stosowanie KSeF. Choć kary pieniężne związane z naruszeniem obowiązków nie będą nakładane od razu, ale z półrocznym opóźnieniem, warto dołożyć wszelkich starań, żeby wdrożenie obowiązków związanych z elektronicznym fakturowaniem przebiegło w firmach gładko. Co należy podkreślić, fakturowanie nie jest wyłącznie procesem podatkowym, ale stanowi ono jeden z kluczowych procesów biznesowych firm. Powodzenie wdrożenia KSeF może i będzie bezpośrednio wpływać na skuteczność operacyjną i efektywność przedsiębiorstw, choćby w zakresie okresu ściągalności należności – mówi Norbert Wasilewski, partner associate w zespole podatków pośrednich Deloitte.

Problemy z pozyskaniem specjalistów

Na pytanie dotyczące wyzwań najbliższych lat, 35 proc. respondentów odpowiedziało, że przewiduje trudności w dostępie do specjalistów podatkowych. Niektórzy twierdzą, że osoby ze specyficznym zestawem umiejętności, będących połączeniem wiedzy podatkowo-prawnej, finansowej i kompetencji technologicznych, są praktycznie nie do znalezienia na rynku pracy.

Szerokie kompetencje będą coraz bardziej wymagane, również wśród pracowników działów podatkowych, aspirujących do roli bliskiego doradcy w kwestiach biznesowych. Ważne będą zarówno umiejętności miękkie (komunikacja, praca w zespole, szybka adaptacja do zmian), jak i techniczne (nowe technologie i systemy IT).) Działy podatkowe reorganizują się i dostosowują do zmieniającego się otoczenia prawnego i regulacyjnego. Tym samym muszą tworzyć profesjonalne zespoły, dysponujące wymaganymi umiejętnościami, zwłaszcza w zakresie zarządzania danymi i wiedzą technologiczną.

Respondenci wskazują również na wysokie zapotrzebowanie w ich zespołach osób biegłych w zakresie „podatków transakcyjnych” (35 proc.), zarządzania ryzykiem (29 proc.) czy komunikacją (10 proc.). Co ciekawe, względem roku 2021 zmniejszył się odsetek badanych, zauważających potrzebę wzmocnienia swoich zespołów w obszarze specjalistycznej, technicznej wiedzy podatkowej (40 proc. w 2021 r., 36 proc. obecnie) czy transformacji technologii i przeprojektowania procesów (43 proc. dwa lata temu vs. 29 proc. dzisiaj).

O badaniu:

Niniejszy raport przedstawia najważniejsze informacje z szerszego badania dotyczącego trendów w transformacji podatków, przeprowadzanego co dwa lata w celu śledzenia zmian na rynku. Deloitte przeprowadził ankietę wśród 300 starszych liderów ds. podatków i finansów w azjatyckich, europejskich i wywodzących się z Ameryki Północnej firmach różnych branż i rozmiarów oraz serię indywidualnych wywiadów jakościowych z wyższą kadrą kierowniczą w dziedzinie podatków w dużych międzynarodowych firmach, aby uzyskać głębszy wgląd w ich wysiłki w zakresie transformacji podatkowej.

Raport cen mieszkań – III kwartał 2023 r.

III kwartał na rynku mieszkaniowym stał pod znakiem dalszego kurczenia się oferty, przy jednoczesnym wzroście popytu. Efekt? Większość miast wojewódzkich zanotowała wzrost średnich cen ofertowych, i to bez względu na wielkość mieszkania – wynika z analizy cen na rynku wtórnym, którą co kwartał przygotowuje portal Nieruchomosci-online.pl.     

Ceny mieszkań z rynku wtórnego III kw. 23

W III kwartale jednym z głównych problemów rynku mieszkaniowego był dalszy spadek liczby ofert. Gdy rozpatrujemy wszystkie ogłoszenia mieszkań z rynku wtórnego, które opublikowano na Nieruchomosci-online.pl, widać, że spadek liczby ogłoszeń wyniósł 14 proc. kw/kw. Z kolei w porównaniu do początku roku ogłoszeń jest o około 20 proc. mniej. Mniejsze powierzchniowo mieszkania i nieprzeszacowane oferty znikają niemal od razu. Niestety, na wielu lokalnych rynkach nowe ogłoszenia pojawiają się sporadycznie – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Dlaczego podaż na rynku wtórnym wciąż spada? Jest to konsekwencja nie tylko wyższego popytu na mieszkania, który generalnie jest widoczny od połowy roku. Duże znaczenie ma też niska podaż na rynku pierwotnym, ponieważ firmy wstrzymują się z nowymi inwestycjami – w konsekwencji wiele osób odwleka sprzedaż mieszkania w starym budownictwie, ponieważ nie mają czego następnie kupić u deweloperów.

Ceny wzrosły nie tylko przez BK2%

W ostatnich miesiącach doszło więc do zderzenia spadającej podaży z rosnącym popytem. W III kwartale rynek mieszkaniowy był bowiem bardzo pobudzony, na co złożyło się kilka czynników. Pierwszy to oczywiście program „Bezpieczny Kredyt 2%”, chociaż jak relacjonują pośrednicy, nie na wszystkich lokalnych rynkach cieszył się on dużym zainteresowaniem. Drugi powód to poluzowanie kryteriów kredytowych i łatwiejszy dostęp do zwykłych hipotek. Trzeci to z kolei realizacja uśpionego popytu z ubiegłego roku – wiele osób, obserwując galopadę cen, która rozpoczęła się na początku roku po pierwszej zapowiedzi programu BK2%, bało się dłużej przekładać decyzję zakupową.

Jak wynika z badania Nieruchomosci-online.pl, które przeprowadzono po III kwartale wśród pośredników, większe zainteresowanie mieszkaniami odczuło ponad 80 proc. agentów nieruchomości. Jednak nie zawsze przekładało się to na zrealizowane transakcje. Innymi słowy, wzrost zainteresowania rynkiem nieruchomości widoczny był przede wszystkim na portalach ogłoszeniowych. Kiedy porównamy III i II kwartał br., liczba kontaktów z ogłoszeniodawcami za pośrednictwem Nieruchomosci-online.pl była większa o ponad 39 proc. I osiąga obecnie poziom z 2021 r., który był wówczas efektem prawie zerowych stóp procentowych.

– W III kwartale, wraz z większą aktywnością poszukujących, wzrosły także średnie ceny ofertowe mieszkań z drugiej ręki. Wielu sprzedających podnosiło swoje oczekiwania wierząc, że to właśnie do nich zgłoszą się beneficjenci „Bezpiecznego Kredytu 2%”. Jednak nie można powiedzieć, że wyższe ceny były efektem wyłącznie większego popytu wywołanego przez BK2%. Ważnym czynnikiem była właśnie kurcząca się podaż. Sprzedający widzieli, że na rynku brakuje ofert i także dlatego podnosili ceny. Są też i tacy, którzy swoje wyceny opierali na spekulacjach, że nieruchomości będą drożały i w ten sposób cenowa spirala się nakręcała. Nie zapominajmy też o innej ważnej zależności: z rynku najszybciej znikają tańsze mieszkania, przez co w ofercie pozostają te droższe, a to także podbija odczyt średnich cen ofertowych – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Kawalerka w Warszawie to już prawie 17 tys. zł/mkw.

W III kwartale br. oczekiwania sprzedających wzrosły w większości miast wojewódzkich, i to bez względu na wielkość mieszkania.

Cokwartalna analiza Nieruchomosci-online.pl tradycyjnie uwzględnia mieszkania z rynku wtórnego w podziale na liczbę pokoi. Średnia cena ofertowa kawalerek wzrosła w 15 z 18 miast wojewódzkich, chociaż dynamika zmian była różna i wynosiła od 1 do 9 proc. kw/kw. Średnie oczekiwania sprzedających najbardziej wzrosły w Kielcach (9 proc.), Wrocławiu (8,3 proc.), Toruniu (7,6 proc.) i Warszawie (6,8 proc.). Warto zauważyć, że średnia cena mieszkania 1-pokojowego w stolicy powoli dobija do 17 tys. zł/mkw. III kwartał obniżkę średniej ceny ofertowej przyniósł natomiast w trzech miastach wojewódzkich: Katowicach, Olsztynie i Gorzowie Wlkp.

W przypadku mieszkań 2-pokojowych wzrosty stawek, za które właściciele wystawiali swoje mieszkania, wyniosły od 4 do 9 proc. kw/kw. i dotyczyły 14 stolic regionów. Średnie ceny ofertowe „dwójek” najbardziej skoczyły w największych miastach: w Warszawie (9,1 proc.), Krakowie (8,7 proc.) i Wrocławiu (7,6 proc.). W III kwartale ze wszystkich miast wojewódzkich z podwyżkowego trendu wyłamały się jedynie Katowice, Gorzów Wlkp. (obniżki), Szczecin i Zielona Góra (stabilizacja).

Rosnące oczekiwania sprzedających przeważały także w przypadku mieszkań 3-pokojowych. Największe wzrosty średnich stawek ofertowych zanotowano w Toruniu (9,9 proc.), Krakowie (9,2 proc.) i Poznaniu (8,7 proc.). W pozostałych miastach najczęściej było to 2-4 proc. kw/kw. Były jednak trzy miasta, w których średnie ceny prawie nie drgnęły w porównaniu do II kwartału. Dotyczyło to Gdańska, Olsztyna i Gorzowa Wlkp. Co ciekawe, Gorzów Wlkp. to jedyne miasto wojewódzkie, które w III kwartale nie zanotowało podwyżki średniej ceny ofertowej w żadnej analizowanej wielkości mieszkań z drugiej ręki.

Elemental Holding S.A. konsoliduje działalność w USA

Elemental Holding S.A. nabył 49% udziałów w Elemental USA Inc. od Funduszu Ekspansji Zagranicznej FIZAN oraz PFR Funduszu Inwestycyjnego FIZAN  zarządzanych przez PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A. W efekcie Grupa posiada obecnie 100% udziałów amerykańskiej spółki.

Elemental USA Inc. nadzoruje amerykańskie spółki Grupy specjalizujące się w recyklingu zużytych katalizatorów samochodowych i przemysłowych.

– Transakcja jest kolejnym etapem trwającego procesu konsolidacji naszej Grupy i jest zgodna z ustalonym wcześniej harmonogramem – mówi Krzysztof Spyra, COO PGM and M&A Elemental Holding.

Transakcja jest konsekwencją umowy inwestycyjnej zawartej między PFR TFI a Elemental Holding  w 2019 r.

– Fundusz Ekspansji Zagranicznej współpracuje z Grupą Elemental od 2017 r. Dotychczas zrealizowaliśmy wspólnie 5 międzynarodowych inwestycji, w tym 3 na rynku amerykańskim. Dzięki współpracy z funduszem Elemental przyspieszył proces ekspansji na rynkach zagranicznych. Realizując inwestycje z FEZ, polskie firmy zyskują nie tylko finansowanie, ale także partnera, który uwiarygadnia je na międzynarodowych rynkach. Sprzedaż udziałów polskiemu partnerowi to najczęściej końcowy etap procesu inwestycyjnego – mówi Wojciech Jabłoński, menadżer zarządzający inwestycjami, Fundusz Ekspansji Zagranicznej, PFR TFI.

Na co zwrócić uwagę przy zmianie statusu wspólnika w spółce komandytowej?

Na pewno słyszałeś, że spółka komandytowa jest jedną z form prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Czy wiesz jednak, że w spółce tego rodzaju występują dwa rodzaje wspólników – komandytariusz i komplementariusz?

W tej publikacji wyjaśnimy Ci na wstępie jakie są różnice pomiędzy dwoma rodzajami wspólników spółki komandytowej, jak również kiedy możliwa jest zmiana statusu wspólnika w tego rodzaju spółce.

Następnie przybliżymy Ci także, o czym należy pamiętać, decydując się na zmianę statusu wspólnika w spółce komandytowej.

Zapraszamy do lektury!

Komandytariusz – kto to taki?

Komandytariusz jest jednym z rodzajów wspólników występujących w spółce komandytowej. Zadaniem tego wspólnika jest wniesienie przez niego kapitału do spółki w formie wkładu pieniężnego lub niepieniężnego, a zatem zapewnienie jej środków finansowych do prowadzenia działalności.

Równocześnie bycie komandytariuszem charakteryzuje się ograniczoną odpowiedzialnością za zobowiązania tego rodzaju spółki – do wysokości tzw. sumy komandytowej. Wspólnik ten odpowiada za wszystkie zobowiązania, które powstały w okresie, w którym pozostawał on komandytariuszem, lecz tylko do wysokości sumy komandytowej.

Suma komandytowa, jest określoną w umowie spółki komandytowej wartością, stanowiącą granicę ewentualnej finansowej odpowiedzialności komandytariusza za zobowiązania spółki. Należy jednak przy ocenie wskazanej odpowiedzialności mieć na względzie wartość faktycznie wniesionych przez komandytariusza środków do spółki komandytowej w postaci wkładów.

Odpowiedzialność komandytariusza za zobowiązania zaciągnięte przez spółkę ogranicza się bowiem wyłącznie do różnicy pomiędzy określoną sumą komandytową wynikającą z umowy spółki a wartością wkładu faktycznie wniesionego przez wspólnika.

W związku z tym uznać należy, że jeżeli komandytariusz rzeczywiście wniesie do spółki środki o wartości odpowiadającej minimalnie określonej w umowie sumie komandytowej, wolny jest od ewentualnej odpowiedzialności za długi spółki, w której uczestniczy.

Kim jest komplementariusz?

Komplementariusz to wspólnik spółki komandytowej, którego zadaniem, powierzonym mu przez ustawodawcę, jest prowadzenie jej spraw. Ma on również prawo i obowiązek reprezentacji spółki.

Zasadniczo, każdy z komplementariuszy może prowadzić jej sprawy, przy czym wspólnicy w umowie spółki lub późniejszej uchwale zmieniającej umowę (musi mieć ona formę aktu notarialnego) mogą odmiennie określić zasady prowadzenia jej spraw, powierzając prowadzenie ich jednemu lub kilku komplementariuszom.

W związku z tym uznać należy, że komplementariusz jest dużo bardziej aktywnym wspólnikiem w spółce komandytowej, który bierze udział w jej codziennym funkcjonowaniu.

Jak jednak wyglądają zasady odpowiedzialności komplementariusza za zobowiązania spółki komandytowej? Otóż, odpowiada on za zobowiązania spółki komandytowej bez ograniczeń, całym swoim majątkiem.

Odpowiedzialność komplementariusza za zobowiązania spółki komandytowej ograniczona jest jednak do sytuacji, w której egzekucja z jej majątku okaże się bezskuteczna. W związku z tym komplementariusz może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za zobowiązania zaciągnięte przez spółkę, gdy nie można ich zaspokoić z majątku samej spółki.

Kiedy jest możliwa zmiana statusu wspólnika w spółce komandytowej?

Jeśli jesteś wspólnikiem spółki komandytowej i interesuje Cię zmiana statusu wspólnika w Twojej spółce poprzez wstąpienie w miejsce komplementariusza spółki dotychczasowego komandytariusza lub w miejsce komandytariusza dotychczasowego komplementariusza, powinieneś mieć na względzie kilka kwestii.

Będą one nieco różniły się względem siebie, w zależności o zmianę statusu, którego wspólnika chodzi.

Zmiana komandytariusza na komplementariusza.

Przede wszystkim rozważając zmianę statusu komandytariusza na komplementariusza, powinieneś sprawdzić, czy możliwość taką dopuszcza Twoja aktualna umowa spółki. Ponadto w przypadku zmiany statusu wspólnika musisz liczyć się ze zdaniem pozostałych wspólników. Do zmiany statusu wspólnika będzie bowiem wymagana zgoda wszystkich dotychczasowych wspólników w spółce.

Takie wymagania zostały postawione przez ustawodawcę w art. 115 Kodeksu spółek handlowych, zgodnie z którym jeżeli umowa spółki dopuszcza przyjęcie do spółki nowego komplementariusza, dotychczasowy komandytariusz może uzyskać status komplementariusza lub osoba trzecia może przystąpić do spółki w charakterze komplementariusza, za zgodą wszystkich dotychczasowych wspólników.

Nie martw się jednak gdy umowa Twojej spółki, nie dopuszcza takiej możliwości. Zawsze możesz bowiem zmienić umowę spółki. Pamiętaj jednak, że zmiana taka wymaga zachowania formy aktu notarialnego. Jednak dzięki jej dokonaniu, w konsekwencji będziesz mógł zmienić status komandytariusza na komplementariusza.

Zmiana komplementariusza na komandytariusza.

Przepisy nie zawierają natomiast bezpośredniego odniesienia do możliwości zmiany komplementariusza na komandytariusza. Jednocześnie w żadnym miejscu nie zakazują również dokonania tego rodzaju zmiany, przez co uznaje się ją za dopuszczalną.

Jednakże, aby uniknąć wątpliwości w tym zakresie warto, aby umowa spółki zawierała postanowienia przewidujące możliwość jej przeprowadzenia.

Dla zmiany statusu komplementariusza na komandytariusza (jak również komplementariusza na komandytariusza) konieczna jest zmiana umowy spółki komandytowej. Zmiana taka wymaga natomiast zachowania formy aktu notarialnego.

Spółka co najmniej dwóch wspólników.

Przy zmianie statusu wspólnika w spółce komandytowej, trzeba pamiętać, że spółka komandytowa jest spółką osobową, w której zawsze musi być co najmniej dwóch wspólników o różnym statusie – tzn. co najmniej jeden komandytariusz i co najmniej jeden komplementariusz.

W związku z tym, jeśli planujesz zmiany osobowe w spółce komandytowej, zadbaj o to, żeby w ich wyniku zawsze pozostał choć jeden wspólnik o określonym statusie.

Przykładowo, w sytuacji, w której w spółce jest tylko jeden komplementariusz, wtedy jednocześnie ze zmianą statusu wspólnika na komandytariusza, konieczne będzie wprowadzenie do spółki wspólnika, którym będzie nowy komplementariusz.

Zmiana nazwy spółki komandytowej.

Musisz pamiętać, że zmiana statusu komandytariusza na komplementariusza, może wiązać się z koniecznością zmiany nazwy spółki.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, nazwa (firma) spółki komandytowej powinna zawierać nazwisko (nazwę) jednego lub kilku komplementariuszy.

Jeśli zatem co prawda dochodzi do zmiany statusu komandytariusza na komplementariusza, ale dotychczasowy komplementariusz pozostaje w spółce z dotychczasowym statusem – to zmiana nazwy spółki komandytowej nie będzie konieczna. Jeśli jednak chciałbyś dokonać jej zmiany dodając nazwisko (nazwę) nowego komplementariusza nie ma ku temu żadnych przeszkód, będziesz jednak musiał dokonać zmiany umowy spółki.

Jeśli jednak zmiana statusu wspólników powoduje, że co prawda dotychczasowy komandytariusz staje się komplementariuszem, jednak dotychczasowy komplementariusz ustępuje ze swego miejsca wchodząc w rolę komandytariusza – zmiana umowy spółki komandytowej także w zakresie jej nazwy będzie konieczna.

Zasady prowadzenia spraw i reprezentacji spółki komandytowej.

Zmiana statusu wspólników może powodować, że dojdzie do sytuacji, w której wspólnik, który dotychczas nie angażował się w bieżącą działalność prowadzoną przez spółkę (komandytariusz), będzie odpowiedzialny za prowadzenie jej spraw i jej reprezentację w stosunkach z osobami trzecimi.

Jak już wspomnieliśmy, co do zasady każdy z komplementariuszy odpowiedzialny jest za prowadzenie spraw spółki komandytowej i jej reprezentację.

W związku z tym powinieneś mieć na względzie, że jeśli dotąd byłeś komandytariuszem niezaangażowanym na co dzień w prowadzenie działalności gospodarczej przez Twoją spółkę komandytową, zmiana statusu wspólnika na komplementariusza, może spowodować, że będzie ciążyć na Tobie konieczność bieżącego zaangażowania w sprawy spółki.

Jeśli jednak chcesz jak dotychczas angażować się w działalność spółki w ograniczonym zakresie, pamiętaj, że możesz to zrobić w drodze zmiany umowy spółki (która musi zostać dokonana w formie aktu notarialnego), tak aby znalazły się w niej postanowienia ograniczające możliwość reprezentacji spółki przez Ciebie. W przeciwnym razie będziesz posiadał nie tylko prawo, ale również ustawowo nałożony obowiązek do reprezentowania spółki i prowadzenia jej spraw.

Udział w zysku.

Jednym ze standardowych zapisów zawieranych w umowach spółek komandytowych jest określenie, jaki udział w zysku posiadać będzie każdy ze wspólników.

Jeśli w umowie spółki komandytowej zabraknie tego rodzaju zapisów zastosowanie znajdą zasady określone kodeksem spółek handlowych.

Zgodnie z nimi komandytariusz uczestniczy w zysku osiągniętym przez spółkę proporcjonalnie do jego wkładu rzeczywiście wniesionego do spółki, a komplementariusz w równych częściach bez względu na wartość i rodzaj wkładów.

W związku z tym, w przypadku braku wprowadzenia do umowy spółki zapisów dotyczących uczestnictwa w zyskach przez poszczególnych wspólników spółki komandytowej, musisz mieć na względzie, że zmianie może ulec Twój dotychczasowy udział w wypracowanych przez spółkę zyskach.

W związku z tym warto, abyś zadbał o wprowadzenie do umowy spółki stosownych zapisów, które pozwolą Ci na osiąganie zysku w satysfakcjonującej Cię wysokości. Powinieneś mieć przy tym na względzie, że status wspólnika w spółce komandytowej przekłada się również na obciążenia podatkowe, których wysokość zależna jest od rodzaju wspólnika, którego dotyczy.

Warto zatem rozważyć czy zagwarantowany w umowie spółki zysk będzie spełniał Twoje oczekiwania.

Odpowiedzialność za zobowiązania spółki.

Jak już wskazaliśmy na wstępie tej publikacji, bycie komplementariuszem lub komandytariuszem w spółce komandytowej wiąże się z ponoszeniem zupełnie różnego zakresu odpowiedzialności za zobowiązania wobec kontrahentów spółki.

W związku z tym decydując się na zostanie komplementariuszem w spółce komandytowej, musisz liczyć się z tym, że komplementariusz odpowiada za zobowiązania zaciągnięte przez spółkę całym swoim majątkiem osobistym. Co więcej, zarówno osoba trzecia, jak i komandytariusz zmieniający status na komplementariusza ponoszą odpowiedzialność za wszystkie zobowiązania spółki istniejące w momencie uzyskania statusu komplementariusza, a nie tylko zobowiązania spółki powstałe po dniu uzyskania tego statusu.

Możesz ograniczyć odpowiedzialność za zobowiązania spółki komandytowej w sytuacji gdy prowadzisz działalność w ramach spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (jako jej wspólnik) i jako tego rodzaju spółka zmieniasz status komandytariusza na komplementariusza. Nieograniczoną odpowiedzialność za zobowiązania spółki komandytowej ponosić będzie w takim wypadku spółka z o.o., a zatem Twoja odpowiedzialność jako jej wspólnika będzie bardzo ograniczona.

W bardziej uprzywilejowanej pozycji będziesz jeśli zostaniesz komandytariuszem. Odpowiedzialność komandytariusza, jak już była o tym mowa, ogranicza się do wysokości sumy komandytowej. Przy czym odpowiada on w tych granicach za zobowiązania spółki istniejące w chwili wpisania go do rejestru przedsiębiorców KRS.

Obciążenia podatkowe.

Od początku 2021 roku spółki komandytowe zostały podatnikami podatku dochodowego od osób prawnych, pomimo tego, że są to spółki osobowe, a w związku z tym nie posiadają one osobowości prawnej. Wysokość podatku takiego wynosi odpowiednio 9 lub 19% – w zależności od spełnienia określonych warunków.

Oprócz jednak tego, że spółka komandytowa musi odprowadzać do Urzędu Skarbowego podatek dochodowy, również na jej wspólnikach ciąży podobny obowiązek podatkowy, jak również obowiązek podlegania ubezpieczeniom społecznym.

Komplementariusze i komandytariusze są zobowiązani do płacenia podatku dochodowego od osób fizycznych lub od osób prawnych od wypłacanego im zysku.

Co niezwykle istotne i na co powinieneś zwrócić uwagę zmieniając status wspólnika w spółce komandytowej, to to, że przepisy różnicują zasady opodatkowania wypłaty zysku na rzecz wspólników w zależności od ich statusu – komandytariusza lub komplementariusza.

Pełnienie roli komplementariusza zostało obecnie nieco uprzywilejowane przez ustawodawcę pod kątem podatkowym, dając możliwość optymalizacji podatkowej – obliczając należny podatek dochodowy od wypłaconego mu zysku ma on możliwość odliczenia podatku dochodowego zapłaconego wcześniej przez spółkę komandytową.

Jeśli natomiast chcesz dowiedzieć się więcej o optymalizacji podatkowej, jak również poznać szczegóły optymalizacji odnoszące się do spółki komandytowej zapoznaj się z naszymi publikacjami: Spółka komandytowa jako forma optymalizacji oraz Optymalizacja podatkowa – sposób na niższe podatki.

Podsumowanie.

Nie ma właściwie większych przeszkód do zmiany statusu wspólnika w spółce komandytowej. Obowiązujące przepisy dopuszczają możliwość uzyskania przez komplementariusza statusu komandytariusza, jak również odwrotnie.

Jednak jeśli zdecydujesz się na taki krok, musisz mieć na względzie kilka istotnych kwestii, z jakimi wiąże się uzyskanie statusu komplementariusza lub komandytariusza.

Powinieneś rozważyć, czy dokonanie zmiany będzie dla Ciebie satysfakcjonujące, biorąc pod uwagę odpowiedzialność za zobowiązania, jaką miałbyś ponosić, obciążenia podatkowe, jakie będą na Tobie ciążyć oraz zakres zaangażowania w codzienne funkcjonowanie spółki.

Powinieneś także przeanalizować czy w Twoim wypadku konieczna będzie zmiana nazwy spółki komandytowej, a także zadbać, aby umowa spółki przewidywała akceptowalny dla Ciebie udział w zyskach (przy uwzględnieniu obciążenia podatkiem dochodowym).

Pierwszorzędnie jednak powinieneś zapoznać się z umową swojej spółki, aby ustalić, czy w Twoim wypadku umowa taka pozwala na dokonanie zmiany statusu wspólnika. Może bowiem okazać się, że konieczne będzie dokonanie zmiany umowy w tym zakresie.

Oferta Kancelarii.

Jeżeli chcesz dokonać zmiany umowy spółki, wprowadzić do spółki nowego wspólnika np. nowego komandytariusza lub zastanawiasz się nad zmianą statusu wspólnika w Twojej spółce, bądź może dopiero zmierzasz do rozpoczęcia prowadzenia działalności gospodarczej w ramach spółki komandytowej i chcesz zadbać, aby umowa spółki zawierała wszystkie niezbędne elementy bądź potrzebujesz pomocy w zakresie zgłoszenia zmian do sądu rejestrowego, zapoznaj się z ofertą Kancelarii.

Zapraszamy do kontaktu pod nr tel.: (+48)511 090 050

Sąd Najwyższy: nieproporcjonalne rozliczanie kosztów wspólnych w galeriach handlowych to czyn nieuczciwej konkurencji

Ostatni wyrok Sądu Najwyższego w zakresie kosztów w wspólnych jest przełomowy i rewolucyjny dla najemców w galeriach handlowych. Sąd Najwyższy uznał, że nieproporcjonalne rozliczanie kosztów wspólnych jest czynem nieuczciwej konkurencji. Po tym wyroku Sąd Apelacyjny w Warszawie zasądził na rzecz najemcy zwrot nadpłaconych kosztów wspólnych – gdyż uznał, że właśnie w tej sytuacji doszło do owego czynu nieuczciwej konkurencji. Po obu wyrokach wielu wynajmujących przyznało się do stosowania zakazanych praktyk, rozpoczęło rozmowy z najemcami celem rozliczenia nadpłaconych kosztów wspólnych. Jednakże pewna część wynajmujących na rynku nadal stosuje te praktyki i twierdzi, że wyrok Sądu Najwyższego nie ma dla nich zastosowania. Podnoszą, że wyroki w Polsce nie stanowią źródła prawa – a więc wyrok jest wiążący jedynie dla stron, które brały udział w procesie. Obecnie wielu najemców analizuje swoje umowy i sprawdza, jak w ich przypadku wynajmujący rozliczali koszty wspólne.

– Determinacja wynajmujących pokazuje, jak bardzo owe praktyki są zakorzenione w Polsce i jak bardzo właściciele galerii handlowych nie chcą dopuścić do zmiany stosowanych praktyk – powiedział serwisowi eNewsroom.pl adwokat dr Tomasz Henclewski, Partner w Kancelarii Henclewski & Wyjatek. – Obecnie wielu najemców szykuje się na rozmowy z wynajmującymi, a wręcz do wytaczania pozwów o zwrot nadpłaconych kosztów wspólnych. Przyszłość pokaże, jak będą zachowywali się wynajmujący w obliczu tego wyroku – jednak należy mieć przekonanie, iż sądy będą respektowały orzecznictwo Sądu Najwyższego. Wielu wynajmujących przyznaje się do nieprawidłowych rozliczeń i zwraca najemcom nadpłacone koszty. Natomiast część z nich twardo stoi na swoim stanowisku i nie chce przyznać się do stosowania praktyk niedozwolonych. Obecnie wydaje się, że czeka nas fala kolejnych pozwów najemców przeciwko wynajmującym, którzy będą kwestionowali swoje nadpłacone kwoty. Należy pamiętać, że część tych spraw trafi do Sądów Arbitrażowych – o których nigdy nie usłyszymy, gdyż postępowanie arbitrażowe jest poufne i nikt nie będzie mógł publicznie o nim mówić. Natomiast na pewno Sąd Arbitrażowy będzie brał pod uwagę orzecznictwo Sądu Najwyższego, jak i również ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwej konkurencji. W przypadku tych roszczeń w grę wchodzą kwoty, które na jednego najemcę mogą wynosić od kilku do kilkuset tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę ilość umów najmu w Polsce, jak i również liczbę galerii możemy myśleć tutaj o bardzo dużych, nawet o milionowych kwotach roszczeń. Dochodzą jeszcze kwestie odsetek, jakie są naliczane od dnia nienależycie pobranej kwoty – analizuje dr Henclewski.

ORLEN przejmie kontrolę nad kluczową infrastrukturą gazową

Europol Gaz, na mocy decyzji Ministra Rozwoju i Technologii, zostanie właścicielem akcji tej spółki należących dotychczas do PAO Gazprom. Natomiast zgodnie z decyzją Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, kontrolę nad Systemem Gazociągów Tranzytowych Europol Gaz S.A. przejmie ORLEN.

– Przejęcie przez Europol Gaz akcji PAO Gazprom oraz objęcie kontroli nad Systemem Gazociągów Tranzytowych przez ORLEN będzie miało fundamentalne znaczenie dla interesu publicznego oraz bezpieczeństwa naszego kraju, nie tylko w ujęciu energetycznym. Polska przez całe dekady była uzależniona od dostaw gazu ziemnego z Rosji. Jeszcze 10 lat temu stanowiły one ok. 80 proc. importu tego surowca. Gazprom przez wiele lat wykorzystywał dostawy gazu, jako narzędzie nacisków politycznych wywieranych na Polskę i pozostałe kraje regionu. To się zmieniło. Od 2022 roku jesteśmy w 100 proc. niezależni od gazu z Rosji. ORLEN posiada obecnie w pełni zdywersyfikowane źródła dostaw tego surowca, które ciągle rozwija. Dzięki temu, w perspektywie nadchodzącej zimy, a także w kolejnych latach, odbiorcy gazu w Polsce są zabezpieczeni. Dzisiejsza decyzja jest kolejnym krokiem do przywrócenia pełnej kontroli polskich podmiotów nad strategiczną infrastrukturą gazową kraju – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Przejęcie przez Europol Gaz akcji tej spółki, które wcześniej należały do PAO Gazprom, będzie wynikiem sekwencji decyzji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministra Rozwoju i Technologii, podjętych na podstawie przepisów ustawy z dnia 13 kwietnia 2022 roku o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego (tzw. ustawa sankcyjna).

Pierwszą z nich była decyzja Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie wpisania PAO Gazprom na polską listę sankcyjną i zamrożenia środków finansowych PAO Gazprom, w tym m.in. papierów wartościowych. Następnie w trybie ustawy sankcyjnej, na mocy decyzji Ministra Rozwoju i Technologii ustanowiono tymczasowy zarząd przymusowy nad akcjami należącymi do PAO Gazprom. Ustanowiony wobec PAO Gazprom tymczasowy zarząd przymusowy objął wszystkie akcje w Europol Gaz należące do PAO Gazprom i był konieczny dla zapewnienia dalszego funkcjonowania Europol Gaz. Zgodnie z trybem przewidzianym w ustawie sankcyjnej Minister Rozwoju i Technologii wydał następnie decyzję, na podstawie której, po uzyskaniu przez nią waloru ostateczności, Europol Gaz zostanie właścicielem akcji tej spółki, dotychczas należących do PAO Gazprom.

ORLEN, dotychczas posiadał 48 proc. akcji Europol Gazu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ORLEN wcześniej zgłosił do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zawiadomienie o zamiarze koncentracji w postaci przejęcia wyłącznej kontroli nad Europol Gaz.

9 października 2023 roku Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, po przeprowadzeniu postępowania antymonopolowego, wydał decyzję wyrażającą zgodę na dokonanie koncentracji polegającej na przejęciu przez ORLEN kontroli nad Systemem Gazociągów Tranzytowych Europol Gaz S.A.

Skok ceny ropy po ataku terrorystycznym w Izraelu

W wyniku ostatnich wydarzeń w Izraelu, cena ropy brent wzrosła z 84 do 88 dolarów za baryłkę. To największy jednorazowy wzrost ceny ropy w ciągu ostatnich 6-miesięcy. Chociaż wpływ cen ropy na gospodarki świata pozostaje istotny, jest znacznie mniejszy niż w przeszłości. Energochłonność gospodarek świata w ciągu ostatnich 40 lat spadła o 60 proc. 

Wszelki wzrost napięć na Bliskim Wschodzie niechybnie prowadzi do wzrostu cen ropy w tym istotnym dla wydobycia tego surowca regionie. Ostatnie wydarzenia w Izraelu automatycznie wywołały ów wzrost. Cena ropy brent (notowanej w Londynie, pochodzącej z pól na Morzu Północnym) skoczyła z 84 do około 88 dolarów za baryłkę, co stanowi najwyższy jednorazowy wzrost cen w ostatnich 6 miesiącach. Na cenę ropy wpływa także sytuacja w Chinach, które rozważają wprowadzenie nowych pakietów stymulacyjnych dla gospodarki, aby osiągnąć założone cele wzrostu gospodarczego. Chiny pozostają jednym z najważniejszych odbiorców ropy i szybszy wzrost w tym kraju, automatycznie podnosi popyt na ropę i jej ceny.

Warto jednak zauważyć, że choć znaczenie ropy dla światowej gospodarki jest istotne, to znacznie mniejsze niż w przeszłości. Utrzymujące się przez długi czas wysokie ceny ropy wpłynęły na rozwój technologii ograniczających jej zużycie. Ropa za 90 dolarów za baryłkę nie doprowadziła świata do recesji, jak miało to miejsce w latach 70-tych, choć skorygowana o inflację cena ropy jest taka sama jak pięćdziesiąt lat temu. W ostatnich dziesięcioleciach, intensywność energetyczna gospodarek świata spadła przeciętnie o 60 proc. A to za sprawą rozwoju alternatyw (energia wiatrowa/solarna) i substytutów (gaz ziemny).

Energia potrzebna do wytworzenia jednostki PKB od 1990 roku spadała o około 1,5 proc. rocznie w największych gospodarkach świata (dane Enerdata). Jest to efekt zmian technologicznych, wzrostu wydajności produkcji i udziału sektora usług w gospodarkach. Poprawa w USA, Chinach i Niemczech wyniosła 63 proc. w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Europa ma dziś jedną z najniższych energochłonności na świecie, 40 proc. poniżej średniej światowej, co bardzo pomogło uniknąć kryzysu energetycznego po wybuchu wojny w Ukrainie. Niezależne energetycznie Stany Zjednoczone plasują się na poziomie globalnej średniej, podczas gdy Chiny o dużym udziale przemysłu wytwórczego są o 30 proc. bardziej energochłonne niż światowa średnia. Najmniej efektywni energetycznie są eksporterzy ropy naftowej oraz Tajwan i Korea. Do najlepszych należą Wielka Brytania, Włochy i Hiszpania.

Choć obecnie zmiany cen ropy na rynkach światowych nie przekładają się na ceny na polskich stacjach benzynowym. To nie ma wątpliwości, że w ciągu kilku najbliższych tygodni ceny przejadą dostosowanie do wyższych cen światowych. Co będzie oznaczało wzrost ceny paliwa o 1-2 zł na litrze. Wyższe ceny ropy to dodatkowy podatek nałożony na konsumentów, w USA szacuje się, że wyniesie on nawet 100 mld dolarów. A także groźba wyższych oczekiwań inflacyjnych. Jednak wyższe ceny ropy są dziś mniej przerażające niż w przeszłości. OPEC ogranicza produkcję, ale przesadza. Popyt jest wrażliwy na wyższe ceny i ostatecznie sam się koryguje, co ogranicza dalszy wzrost cen.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Birkenstock debiutuje na giełdzie. Czy popularność i jakość przełoży się na sukces?

Niemiecka marka obuwia Birkenstock już jutro stanie się jedną z najstarszych europejskich spółek notowanych na giełdzie. Jej początki sięgają drugiej połowy XVIII wieku, choć popularność jej produktów wzrosła skokowo w latach 60-tych na fali ruchu hipisowskiego oraz… całkiem niedawno, na fali filmu ‘Barbie’ w którym pojawiły się jej buty. Czy Birkenstock zdoła wykorzystać pozytywne momentum i przekuć popularność, solidny wzrost i poprawę marż w giełdowy sukces? Już 11 października akcje spółki zadebiutują na parkiecie nowojorskiej giełdy. Inwestorzy przygotowują się na jedno z pięciu największych IPO od 2022 roku.

Świetny produkt – akcje w górę?

Birkenstock słynie z opatentowanej, dopasowującej się do stopy, naturalnej wkładki. To dzięki niej może z powodzeniem realizować kampanię jako ‘Najwygodniejsze i najzdrowsze obuwie na świecie’. Nie bez powodu globalny koncern LVMH poprzez fundusz L Catterton jeszcze w 2021 roku wykupił w spółce pakiet kontrolny. Czy wszystko to przełoży się na wzrost cen akcji i udany debiut w Nowym Jorku?

Mimo że obawy o dalsze momentum globalnej gospodarki istnieją, to konsumenci na rynkach krajów rozwiniętych, gdzie obecnie dostępny jest Birkenstock, wydają się wciąż gotowi by dużo zapłacić (a może nawet przepłacić?) za jakościowe obuwie, które miałoby poprawić komfort codziennego życia i zdrowie. Nikt nie kwestionuje faktu, że firma posiada świetny produkt – jej giełdowa wycena może stać się jednak w dużej mierze odrębną od niego historią.

Większa ostrożność rynków wobec obaw o kondycję globalnej gospodarki oraz rosnące zagrożenia dla konsumentów w środowisku wyższych stóp procentowych nie przeszkodziły inwestorom oczekiwać wyceny niemieckiego producenta ‘najwygodniejszych butów na świecie’ na poziomie ok. 10 mld USD. Wówczas spółka może pozyskać nawet 1,6 mld USD dodatkowych środków na finansowanie dalszej ekspansji. Patrząc na największych, niemieckich producentów obuwia, to blisko 2 mld USD więcej od wyceny Puma, ale wciąż trzykrotnie mniej od Adidasa.

Obecna wycena sugeruje, że celem spółki jest uzyskanie wyceny charakterystycznej dla niektórych marek luksusowych, które posiadają ‘szeroką fosę’ – przewagi konkurencyjne i produkt, który generuje wysokie marże i cieszy się, co najmniej zadowalającym, popytem nawet w okresach słabszej koniunktury. Birkenstock wydaje się spełniać szereg fundamentów, które mogą prowadzić do dalszej, globalnej ekspansji. W długim terminie perspektywy dla spółki wyglądają zachęcająco, ale w krótkim – wycena może ulegać znacznym wahaniom.

LVMH zwiększy udział w Birkenstock?

Powiew luksusu w Birkenstock to nie tylko udział LVMH w akcjonariacie, ale także nominacja Alexandra Arnaulta (syna prezesa holdingu LVMH i jednego z najbogatszych ludzi na świecie) do rady dyrektorów Birkenstock. Financière Agache, biuro rodziny Arnault, wyraziło zainteresowanie dokupieniem kolejnych udziałów o wartości do 325 milionów USD (prawdopodobnie kolejne ponad 3% udziałów). Zainteresowanie kupnem akcji wartych ok. 300 milionów USD wyraził także norweski, państwowy fundusz majątkowy oraz Durable Capital Partners.

Od połowy września Birkenstock jest już czwartą dużą spółką, która debiutuje na rynku w USA. Akcje producenta chipów Arm odnotowały 10% spadek wobec ceny z IPO, Instacart stracił ponad 20%, a akcje spółki z obszaru marketingu Klaviyo notowane są płasko względem ceny z dnia debiutu.

Jeśli akcje Birkenstock również okażą się istotnie przewartościowane już w dniu debiutu – premia za ryzyko może zostać uznana za skromną i ostatecznie prowadzić do deprecjacji, aż popyt i podaż ustabilizują się na poziomach stwarzających większe pole do dalszego wzrostu. Warto mieć także na uwadze, że w dniu debiutu spekulanci mogą być nad wyraz aktywni – jeśli sentymenty na szerszym rynku akcji dopiszą – możemy mieć do czynienia z zakupową euforią na samym otwarciu. Czy inwestorzy są nadal gotowi ‘przepłacać’ za jakość? Przekonamy się o tym już jutro.

Autor: Eryk Szmyd, analityk XTB

Warunki zwolnienia z podatku u źródła przy wypłacie dywidendy do pośrednika

Zgodnie z zasadą podatkową „look-through approach”, polska spółka wypłacając dywidendę spółce zagranicznej, nie będącej rzeczywistym beneficjentem tej płatności, może zastosować korzystną stawkę opodatkowania lub też całkowicie nie pobierać podatku u źródła, jeśli umożliwia to dwustronna umowa z państwem siedziby rzeczywistego odbiorcy dywidendy. Do zastosowania tej zasady konieczne jest jednak spełnienie wymogów określonych ustawą o CIT.

Zwolnienie z poboru WHT lub zastosowanie niższej stawki opodatkowania

Przedsiębiorcy niemający siedziby lub zarządu na terytorium RP, podlegają obowiązkowi podatkowemu w Polsce tylko od dochodów, które osiągają w Polsce. Stosownie do przepisów art. 21 ust. 1 oraz art. 22 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, wypłacane takim zagranicznym spółkom dywidendy oraz niektóre inne przychody, np. z odsetek, licencji, podlegają 20% lub 19% stawce opodatkowania. Zobowiązanymi do poboru tego podatku są przedsiębiorcy, spółki dokonujące wypłat tych przychodów, w chwili ich wypłacania. Jednak na mocy art. 22 ust. 4 w zw. z art. 26 ust. 1, 1c i 1f ustawy o CIT, tzw. podatku u źródła (WHT) mogą nie pobierać lub pobierać w wysokości wynikającej z właściwej umowy ws. unikania podwójnego opodatkowania.

Spółka komandytowa z udziałem zagranicznym w holdingu spółek

W oparciu o ww. przepisy polska spółka komandytowa przy wypłacie dywidendy na rzecz spółki zagranicznej, będącej jedynie pośrednikiem w przekazaniu płatności na rzecz jej beneficjenta rzeczywistego, chciała nie pobierać podatku u źródła kierując się zasadą look-through approach. Komplementariuszem była niemiecka spółka „A” posiadająca 0,01% udziałów, komandytariuszem inna niemiecka spółka „B”, mająca 99,99% udziałów w spółce komandytowej i 100% udziałów w spółce „A”. Polska spółka dokonywała wypłat dywidendy do spółki „B”, która jednak przekazywała ją w całości do pełniącej nadrzędną rolę w holdingu spółki C, również z siedzibą w Niemczech.

Spółka komandytowa wystąpiła do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o potwierdzenie, że w przywołanych okolicznościach będzie zwolniona z poboru WHT przy wypłacie dywidendy. Zgodnie bowiem z art. 22 ust. 4 ustawy o CIT zwalnia się z opodatkowania przychody z udziału w zyskach osób prawnych jeśli wypłacającym dywidendę jest spółka z siedzibą lub zarządem na terytorium RP, a uzyskującym dochody jest spółka podlegająca opodatkowaniu w Polsce lub innym państwie UE lub EOG podatkiem dochodowym od całości swoich dochodów, bez względu na miejsce ich osiągania. Warunkiem koniecznym jest również, by spółka otrzymująca dywidendę posiadała również bezpośrednio nie mniej niż 10% udziałów (akcji) w kapitale spółki wypłacającej i nie korzystała z całkowitego zwolnienia z opodatkowania podatkiem dochodowym. Te warunki również zostały spełnione.

Beneficjent rzeczywisty dywidendy musi być bezpośrednim udziałowcem spółki wypłacającej

W wydanej 21 sierpnia 2023 r. interpretacji podatkowej Dyrektor KIS stwierdził, że spółka nie może skorzystać z przedmiotowego zwolnienia, bowiem w okolicznościach sprawy zasada „look-through approach” nie znajduje zastosowania. Niemiecka spółka będąca rzeczywistym odbiorcą dywidendy nie jest bowiem bezpośrednim udziałowcem spółki wypłacającej dywidendę. Nie został więc spełniony warunek, o którym mowa w art. 22 ust. 4 ustawy o CIT posiadania przez beneficjenta dywidendy co najmniej 10% udziału w kapitale spółki wypłacającej dywidendę. W opinii organu posiadanie przez zagraniczną spółkę C 99,99% udziałów w spółce „B”, będącej jedynie pośrednikiem w przekazaniu dywidendy, wymogu tego nie spełnia (interpretacja indywidualna 0111-KDWB.4010.28.2023.2.KKM, data publikacji 28 sierpnia 2023 r.).

Wymóg bezpośredniości udziału

By móc skorzystać ze zwolnienia z poboru WHT przy wypłacie dywidendy polskie spółki muszą pamiętać o warunku bezpośredniości posiadania udziałów przez beneficjenta rzeczywistego płatności. Zgodnie z aktualną tezą wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu z 3 lutego 2015 r. (sygn. akt I SA/Wr 2372/14), zawarte w art. 22 ust. 3 pkt 3 ustawy o CIT określenie „bezpośrednio” odnosi się do posiadania nie mniej niż 10% udziałów (akcji) w kapitale spółki wypłacającej dywidendę. Określenie to należy więc rozumieć jako posiadanie tych udziałów wprost, a nie pośrednio poprzez inne osoby prawne. W omawianej sprawie spółka miałaby więc prawo do zwolnienia, jeśli to spółka „B” byłaby beneficjentem rzeczywistym wypłacanej dywidendy, albo spółka „C” posiadała co najmniej 10% udziałów w polskiej spółce komandytowej.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Niespodziewana moc złotego

Polska waluta po raz kolejny postanawia udowodnić analitykom, że pewne prawidłowości rynkowe nie zawsze zachodzą. W tle koniec cyklu podwyżek stóp w USA i gasnący wpływ walk na Bliskim Wschodzie.

Rynki szybko zapominają

Sytuacja na Bliskim Wschodzie szybko znika z pierwszych stron serwisów gospodarczych. Z jednej strony ceny ropy i złota nadal są podniesione, ale giełdy bardzo szybko wracają do wzrostów. Z drugiej strony lokalne indeksy giełdowe i waluta są nadal pod dużą presją. Od piątkowego zamknięcia szekel izraelski stracił na wartości około 2,5% względem dolara, co wskazuje na skalę strachu. Rynki światowe jednak znacznie bardziej bały się szerokiej eskalacji konfliktu. To właśnie brak wzrostu skali działań odpowiada za widoczny na wykresach wielu indeksów giełdowych oddech ulgi. Wcale nie znaczy to, że sytuacja w Izraelu się uspokoiła. Dalej mamy więźniów, dalej mamy ludzkie dramaty i akcje odwetowe. Spada natomiast szansa eskalacji do pełnorozmiarowego konfliktu zbrojnego, co wcale nie znaczy, że ten scenariusz nie istnieje.

Koniec cyklu w USA

Patrząc na notowania kontraktów terminowych na stopę procentową, zanosi się, że kończy się właśnie cykl podwyżek stóp procentowych w USA. Jeszcze tydzień temu przewaga utrzymania stóp procentowych na obecnym poziomie była mocno symboliczna. 53,3% na utrzymanie niezmienionych do końca roku i 46,7 % na wzrost to była mocno wyrównana sytuacja. Dzisiaj na utrzymanie bez zmian kontrakty dają już 69%. W połączeniu z tym, że na kolejnych posiedzeniach szanse na wzrost dalej spadają, coraz głośniej słychać o końcu cyklu podwyżek. Biorąc pod uwagę, że już teraz stopy procentowe przekraczają inflację o około 1,5%, scenariusz ten wydaje się bardzo racjonalny. Oddalanie się podwyżek stóp procentowych działa na niekorzyść dolara. W rezultacie możemy mieć w końcu pierwszy w ciągu trzech miesięcy tydzień, kiedy kurs dolara nie umocni się względem kursu euro.

Niespodziewana passa złotego

Wygląda na to, że jesteśmy świadkami przedwyborczej spekulacji na polskim złotym. Mamy bowiem od tygodnia ruch umacniający polską walutę, który pomimo siły nie ma zbytnio pokrycia w wydarzeniach. Stopy procentowe spadając, powinny bowiem osłabiać złotego, a do tego nie doszło. Konflikt na Bliskim Wschodzie powinien działać raczej na osłabianie się walut państw rozwijających względem najważniejszych światowych. Tutaj jednak pomimo serii negatywnych bodźców złoty kontynuuje swój rajd. Kurs euro spadł dzisiaj poniżej 4,56, podczas gdy jeszcze w połowie ubiegłego tygodnia oscylował około 4,64 zł. Kurs dolara w tym samym czasie spadł o imponujące 12 groszy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów, co nie zmienia faktu, że na rynkach się dużo dzieje po weekendzie.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rynki akcji w dobrych nastrojach. WIG-20 najwyżej od ponad 2 tygodni

Wtorkowe notowania na rynku akcji przebiegały w dobrych nastrojach. Na giełdach Azji i Oceanii japoński Nikkei 225 zyskał 2,43 proc., zaś australijski All Ordinaries 1,03 proc. Zwyżki indeksów dominowały również w Europie (DAX +1,56 proc., CAC 40 +1,39 proc. ok. godz. 10:35). Lekko – o 10,8 proc. ok. godz. 10:50 – rosła również cena kontraktów na S&P 500. W ciągu minionych 3 sesji WIG-20 był najmocniejszym głównym indeksem rynku akcji na świecie (+4,55 proc.). Dziś ok. godz. 10:50 po wzroście o 2,11 proc. był najwyżej od ponad 2 tygodni.

Wśród akcji spółek wchodzących w skład mWIG-u 40 swe nowe cykliczne minima osiągnęła dziś ceny akcji spółki Grenevia (dawniej Famur).

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych spadła wczoraj do najniższego poziomu od tygodnia, ale dziś ok. godz. 10:40 lekko rosła (4,662 proc.). Rentowność 10-latek polskiego rządu w piątek i poniedziałek przekraczała 6 proc., ale dziś rano spadała (5,979 proc.).

W tydzień po domniemanej interwencji władz finansowych w Japonii na rynku walutowym, która miałaby nastąpić, gdy podobnie jak temu kurs USD/JPY przekroczył poziom 150 JPY, notowania tej pary walutowej trzymały się nieco poniżej poziomu 149 JPY. Ostrożnie poziom 1,06 atakował dziś rano w górę kurs EUR/USD (+0,29 proc.).

Lekko umacniał się polski złoty (ok. godz. 10:40 EUR/PLN -0,2 proc., USD/PLN -0,51 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara w październiku oscyluje w przedziale 27000-28500 USD (dzś ok. godz. 10:40 +0,21 proc.).

Cena kontraktu na soję notowanego na CBOT spadła we wtorek rano do swego najniższego poziomu od grudnia 2021 roku. Przełamanie w dół poziomów minimów ceny tego surowca z końca maja br. i pierwszej połowy sierpnia br., do którego doszło pod koniec września br., wydaje się znaczącym sygnałem, który w średnim terminie otwiera drogę do dalszych spadków. Po silnym poniedziałkowym skoku w górę o ponad 4 proc. wywołanym informacjami o ataku Hamasu na Izrael dziś ok. godz. 10:30 ceny kontraktów na ropę naftową na NYMEX-ie i ICE rosły o ok. 0,2 proc. Cena kontraktów na gaz ziemny po osiągnięciu wczoraj swego najwyższego poziomu od stycznia br. była dziś rano stabilna. Lekko drożały dziś ok. godz. 10:35 metale szlachetne (złoto +0,44 proc., srebro +0,08 proc., platyna +0,86 proc., pallad +0,89 proc.). Wczoraj pallad był najtańszy od grudnia 2018 roku.

Autor: Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Zintegrowane podejście do cyberbezpieczeństwa i ESG

Cyfrowa transformacja i nowoczesne technologie związane z dekarbonizacją, redukcją dwutlenku węgla i gospodarką o obiegu zamkniętym mogą stwarzać nowe zagrożenia cyberprzestępcze i generować nowe wzorce nadużyć. Zintegrowane podejście dotyczące kwestii cyberbezpieczeństwa oraz ESG pozwala chronić firmę oraz wspomagać działania organizacji mające na celu wspieranie interesów klientów oraz partnerów biznesowych. Zrównoważone rozwiązania technologiczne, zapewniające bezpieczeństwo, nie tylko minimalizują ryzyko cyberataków, ale również negatywny wpływ na środowisko, społeczeństwo oraz ład korporacyjny.

W obecnych czasach widoczna jest rosnąca presja w stosunku do firm w zakresie wykazywania przejrzystości i zaangażowania w działania zarówno z obszaru cyberbezpieczeństwa, jak i ESG. Widoczne jest to również w działaniach organów regulacyjnych, które zaczęły wymagać szybkiego i kompleksowego powiadamiania o incydentach oraz kontrolowania stopnia dojrzałości organizacji w obszarze cyberbezpieczeństwa. Odpowiednie zaadresowanie ryzyka związanego z cyberbezpieczeństwem w kontekście ESG, umożliwia firmom zabezpieczenie swoich operacji, klientów oraz reputacji, jednocześnie pozwalając spełniać zobowiązania społeczne i  środowiskowe. Firmy, które inwestują w zrównoważone rozwiązania technologiczne, zmniejszają wpływ na środowisko i minimalizują ryzyko cyberataków.

Przedsiębiorstwa potrzebują skutecznych zabezpieczeń, aby chronić swój know-how przed zagrożeniami z zewnątrz. Ataki na systemy cyfrowe wykorzystywane w przemyśle mogą powodować awarie infrastruktury krytycznej, takiej jak elektrownie czy zakłady uzdatniania wody, które z kolei mogą stać się szkodliwe i groźne dla środowiska. Cyfrowa transformacja i technologie smart związane z dekarbonizacją, redukcją CO2 i gospodarką o obiegu zamkniętym mogą ponadto stwarzać nowe cyberzagrożenia i generować nowe wzorce nadużyć. Wyzwaniem będzie stworzenie systemu, który zachowa równowagę pomiędzy wymaganymi standardami cyfrowego świata a realizacją niezbędnych celów środowiskowych – mówi Michał Kurek, Partner, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Ryzyko globalnych cyberataków może mieć wpływ na kwestie społeczne, będące nierozerwalnie związane z ESG. Cyfrowe aplikacje i systemy są obecnie powszechnie dostępne – począwszy od urządzeń osobistych, poprzez media społecznościowe, aż po zaawansowane i zautomatyzowane platformy. Organizacje potrzebują środków ochrony danych swoich klientów oraz planów reagowania na incydenty, aby zminimalizować wpływ cyberataku na krytyczne usługi lub zapobiec kradzieży tożsamości. Korzystanie z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji (AI) może przyspieszyć gromadzenie informacji, jednak rodzi pytania o etyczne wykorzystywanie danych przez algorytmy. Nowe regulacje takie jak unijna ustawa EU AI Act mają na celu zapewnienie, że sztuczna inteligencja jest wykorzystywana we właściwy sposób, uwzględniając normy etyczne.

Sustainability Accounting Standards Board (Rada Standardów Rachunkowości Zrównoważonego Rozwoju, SASB) zapewnia normy branżowe dotyczące raportowania czynników zrównoważonego rozwoju. Są one istotne z finansowego punktu widzenia i mają na celu zwiększenie przejrzystości i porównywalności w sprawozdawczości korporacyjnej, co może pomóc inwestorom w podejmowaniu bardziej świadomych decyzji inwestycyjnych. Jednym z czynników zrównoważonego rozwoju, które obejmuje SASB jest ryzyko cybernetyczne, należące do obszaru technologii i komunikacji. Innym powszechnie stosowanym standardem raportowania jest Global Reporting Initiative (GRI ). Przedstawione w tym standardzie wytyczne określają w jaki sposób firmy powinny ujawniać sposób zarządzania cyberbezpieczeństwem i prywatnością danych – mówi Iwona Galbierz-Sztrauch, Partner, Lider Usług Doradczych dla Sektora Finansowego, Lider ESG w KPMG w Polsce.

W obliczu ciągłych zmian ważne jest utrzymanie regulacji, które pomagają firmom zapewnić bezpieczeństwo i zminimalizować ewentualne ryzyko. Jako przykłady, takich inicjatyw należy wymienić przede wszystkim: ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO), rozporządzenie o odporności operacyjnej (DORA), zmienioną dyrektywę w sprawie sieci i systemów informatycznych (NIS2), rozporządzenie w sprawie ujawniania informacji na temat zrównoważonego finansowania (SFDR) czy dyrektywę w sprawie sprawozdawczości dotyczącej zrównoważonego rozwoju przedsiębiorstw (CSRD).

Organizacje powinny tworzyć silne struktury zarządzania w celu nadzorowania prywatności danych i cyberbezpieczeństwa jednocześnie zapewniając zgodność z wymogami prawnymi, w tym regulacyjnymi z zakresu ESG. Dostrzeżenie potencjalnych korzyści płynących z powiązania tych dwóch elementów może zapewnić większą produktywność oraz wpłynąć pozytywnie na wizerunek i reputację firmy.

Anwim pozyskał 229 mln zł na dalszy rozwój sieci MOYA

Anwim S.A., właściciel sieci stacji paliw MOYA, podpisał umowę na kredyt inwestycyjny w wysokości 229 mln zł z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Środki te zostaną przeznaczone na kontynuację rozbudowy sieci stacji paliw MOYA. Do 2028 roku spółka chce mieć minimum 700 punktów w całej Polsce.

Każdego roku przybywa ok. 50 nowych stacji MOYA – spółka zamierza utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju. Pozyskane środki zostaną wykorzystane na budowę, modernizację i zakup stacji paliw. Bank Gospodarstwa Krajowego współpracuje długoterminowo ze spółką Anwim, wspierając realizację długofalowej strategii rozwoju. Zaufanie jednej z najważniejszych instytucji finansowych w Polsce jest potwierdzeniem zdolności spółki do efektywnego zarządzania finansami i projektami inwestycyjnymi.

Anwim to stabilna i wiarygodna spółka, która od lat cieszy się wysokim zaufaniem klientów oraz partnerów biznesowych. Wyrazem tego zaufania są pozyskane środki od Banku Gospodarstwa Krajowego w wysokości 229 mln zł. To kolejny krok w realizacji naszej strategii rozwoju – jesteśmy przekonani, że umocni pozycję spółki na rynku paliwowym. Finansowanie będzie istotnym wsparciem dla dalszego rozwoju sieci stacji paliw MOYA – jesteśmy liderem pod względem dynamiki wzrostu i tę pozycję zamierzamy utrzymać – podkreśla Rafał Pietrasina, prezes zarządu Anwim S.A. i dodaje – Konsekwentnie realizujemy naszą strategię i założone cele. Zagęszczanie sieci MOYA to, obok inwestycji w rozwiązania ekologiczne, jeden z filarów rozwoju GK Anwim.

Sieć stacji paliw MOYA składa się obecnie z 430 punktów na terenie całej Polski, a do końca przyszłego roku będzie ich 500. Poza sprzedażą paliw, stacje w swoich sklepach przystacyjnych oferują szeroki asortyment towarów, w tym marki własne popularnych produktów, takich jak płyn do spryskiwaczy czy napoje energetyczne. Firma rozwija także koncept gastronomiczny Caffe MOYA, z bogatym wyborem napojów i przekąsek. Dzięki konsekwentnemu zagęszczaniu sieci oraz wprowadzanym nowoczesnym rozwiązaniom, takim jak aplikacja Super MOYA, szybko rośnie grono stałych klientów MOYA. Istotną część biznesu stanowią także klienci flotowi, którzy mogą skorzystać z programu MOYA firma, a dzięki akwizycji holenderskiej spółki The Fuel Company, usługi flotowe sieci dostępne są w całej Europie.

Anwim S.A. zajmuje się również importem oraz dystrybucją paliw na terenie całego kraju. Strategia rozwoju firmy to także rozwój zielonych inwestycji, w tym budowa punktów ładowania pojazdów elektrycznych oraz produkcja i sprzedaż prądu z odnawialnych źródeł energii.

Zwolnienie z zysków kapitałowych dla spółek holdingowych – konieczna zmiana przepisów

  • Problemem w zastosowaniu zwolnienia z zysków kapitałowych przy sprzedaży udziałów przez polską spółkę holdingową jest jeden z wymogów ustawowych. Wymaga on szczegółowej znajomości wszystkich pośrednich udziałowców spółki holdingowej – do dwóch lat przed sprzedażą udziałów spółki zależnej. Na spełnienie tego warunku, spółka holdingowa nie ma żadnego wpływu.
  • ​Formalnie eliminuje to ze zwolnienia jakiekolwiek struktury z wykorzystaniem giełd papierów wartościowych czy funduszy inwestycyjnych. W praktyce zaś powoduje, że zastosowanie zwolnienia przez spółki holdingowe z zagranicznymi udziałowcami jest ekstremalnie trudne w realizacji lub wręcz niemożliwe.​ Naszym zdaniem przy spółkach giełdowych należy pominąć obowiązek weryfikacji położenia mniejszościowych akcjonariuszy w rajach podatkowych – jako warunku niemożliwego do spełnienia. ​
  • Podobne zwolnienia funkcjonują powszechnie w Europie, w tym w państwach Europy Środkowej i Wschodniej. Tam gdzie zostały wprowadzone, warunki do zastosowania zwolnienia są uzależnione wyłącznie od sytuacji spółki dominującej oraz jej relacji ze spółką, której udziały są sprzedawane. 
  • Zachęty dla inwestorów powinna cechować prostota i przewidywalność w stosowaniu. Budując realną ofertę inwestycyjną, możemy odwołać się do przykładu wielu państw z naszego regionu, np. Litwy, Rumunii, Czech czy Węgier, które pozwalają na stosowanie zwolnienia przy sprzedaży udziałów, jeśli są one własnością spółki przez określony okres (rok lub dwa lata).
  • Bez jasnych i łatwych do spełnienia warunków dla stosowania preferencji, zrobienie z Polski inwestycyjnego eldorado może być zadaniem trudnym do wykonania.

Zastosowanie zwolnienia z podatku przez spółkę holdingową przy sprzedaży udziałów spółki zależnej, wymaga spełnienia szeregu warunków, na które podatnik nie zawsze ma wpływ​. Możliwość weryfikacji czy spółka holdingowa nie miała żadnych wspólników w rajach podatkowych przez ostatnie dwa lata jest bardzo ograniczona, a w przypadku spółek giełdowych czy inwestycji funduszy, nie występuje. – wynika z raportu PwC Polska “Polska spółka holdingowa – biznes potrzebuje zmiany”

“Polscy decydenci często podkreślają, że zależy im na przyciąganiu zagranicznych inwestorów i tworzeniu korzystnych warunków zachęcających do lokowania kapitału w Polsce. W związku z tym proponowane są rozwiązania, które mają uczynić Polskę krajem atrakcyjnym dla biznesu. Jedną z regulacji wspierających inwestycje w Polsce miały być przepisy o polskiej spółce holdingowej umożliwiające sprzedaż udziałów przez polskie spółki kapitałowe bez podatku dochodowego. Ta instytucja, stanowiąca nowość w polskim prawie podatkowym, okazała się mało popularna i wymagała nowelizacji już po kilku miesiącach od jej wprowadzenia. Co więcej, wciąż jest nadmiernie skomplikowana, a podatnicy i sądy wskazują na brak możliwości zastosowania jej w praktyce.​ Zwolnienie z podatku dochodowego od osób prawnych przy sprzedaży udziałów ma jednak długą historię w państwach zachodniej Europy. Co więcej, nasi sąsiedzi z Europy Środkowej i Wschodniej, również się w tym zwolnieniu specjalizują, tym samych zachęcając inwestorów do lokowania swojego kapitału poza Polską.​ W niniejszym opracowaniu wskazujemy na zagraniczne przykłady, które można wykorzystać przy finalnym kształtowaniu zakresu tego zwolnienia”

– mówi Tomasz Kassel, partner zarządzający działem Tax, Legal and People PwC Polska.
Zwolnienie dla zysków kapitałowych jest powszechne w państwach „Starej Europy”. W Niderlandach – dla sprzedaży udziałów w spółce, w której posiada się co najmniej 5% udziałów (dodatkowe warunki m.in. w zakresie aktywnego zarządzania inwestycją​. W Wielkiej Brytanii wprowadzono preferencje dla sprzedaży udziałów w spółkach, w których co najmniej 10% udziałów spółki było w posiadaniu przez okres roku (dotyczy spółek prowadzących działalność operacyjną)​. W Luksemburgu zwolnienie dotyczy sprzedaży udziałów spółki, w której co najmniej 10% udziałów było w posiadaniu przez okres roku (względnie inwestycja na poziomie 6 mln EUR)​. Szwajcarzy wprowadzili preferencje dla sprzedaży udziałów w spółkach, w których co najmniej 10% udziałów było w posiadaniu przez rok. W Szwecji zwolnienie dotyczy sprzedaży udziałów posiadanych z uzasadnionych przyczyn biznesowych (udział powyżej 10% świadczy o uzasadnionych przyczynach)​. W Danii zwolnienie z zysków kapitałowych obejmuje zyski ze sprzedaży krajowych i zagranicznych spółek z udziałem w kapitale przekraczającym 10% (możliwe szersze zastosowanie)​ a w niemczech – efektywne zwolnienie do 95% wartości zysków kapitałowych ze sprzedaży udziałów​.

“W Polsce zastosowanie zwolnienia przez spółkę holdingową wymaga weryfikacji udziałowców pośrednich spółki holdingowej i potwierdzenia, że nie mają oni ani siedziby ani zarządu w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową, co powoduje, że stosowanie zwolnienia z zysków kapitałowych przy sprzedaży udziałów przez polską spółkę holdingową jest niemal niemożliwe. Tymczasem w Europie, w tym u naszych wszystkich sąsiadów w regionie Europy Środkowej, mamy wiele przykładów, które regulują przepisy dotyczące spółek holdingowych w sposób prosty i transparentny. Warto do tych dobrych praktych sięgnąć” – mówi Rafał Szczotka, partner PwC Polska w dziale Tax, Legal and People.

Państwa Europy Środkowej i Wschodniej również stosują zwolnienia dla zysków kapitałowych jako element pakietu zachęt dla inwestorów​. Zarówno w Czechach jak i w Litwie minimalny udział kapitałowy wynosi 10%, jednak okres posiadania udziałów to odpowiednio 12 i 24 miesiące. W Czechach spółka zależna nie podlega zwolnieniu lub opodatkowaniu według 0% stawki podatku dochodowego a w Litwie spółka zależna musi mieć siedzibę w kraju UE/EOG, z którym Litwa ma zawartą umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania​. W Estonii zyski kapitałowe są objęte estońskim podatkiem dochodowym​ – nie podlegają opodatkowaniu do momentu dystrybucji do udziałowca. W Łotwie system opodatkowania zbliżony do tego obowiązującego w Estonii. Zyski kapitałowe (ze sprzedaży udziałów w spółkach, jeśli okres posiadania udziałów przekracza 36 miesięcy) mogą obniżać podstawę opodatkowania podatkiem dochodowym przy dystrybucji dywidend do udziałowców. W Rumunii minimalny udział kapitałowy wynosi 10%, okres posiadania udziału 12 miesięcy a spółka zależna musi mieć siedzibę w kraju UE/EOG, z którym Rumunia ma zawartą umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. Z kolei na Węgrzech nie ma regulacji dotyczących minimalnego udziału kapitałowego, okres posiadania udziału – podobnie jak w Rumunii – wynosi 12 miesięcy, zaś zwolnienia nie dotyczą zysków ze sprzedaży udziałów w zagranicznych spółkach kontrolowanych.

“Zarówno państwa tzw. “Starej Europy” jak państwa Europy Środkowej i Wschodniej elementem zachęty dla inwestorów jest stosowanie zwolnienia dla zysków kapitałowych. Przepisy zwolnione są tak skonstruowane, żeby wspierać tworzenie stabilnego i atrakcyjnego rynku inwestycyjnego a tym samym pobudzać lokalną gospodarkę. Polska mogłaby skorzystać na stosowaniu rozwiązań już wdrożonych i przetestowanych za granicą” – mówi Andrzej Zubik, partner PwC Polska w dziale Tax, Legal and People.

Wybory mogą przynieść dodatkową zmienność na złotym

Ubiegłotygodniowa decyzja RPP o obniżce stóp procentowych o jedynie 25 pb. przyczyniła się do ograniczenia oczekiwań wobec kolejnych cięć, co wzmocniło złotego. W tym tygodniu uwaga rynku skupi się na wyborach parlamentarnych, które mogą doprowadzić do wzrostu zmienności, choć naszym zdaniem diametralnie nie zmienią sytuacji na rynku walutowym.

Globalnie kluczowa pozostaje wciąż kwestia nieustannego wzrostu długoterminowych rentowności obligacji skarbowych – w centrum uwagi znów znajdują się Stany Zjednoczone. Tym razem wzrost rentowności nie wpłynął na aprecjację dolara, który odnotował spadki względem większości walut, nawet mimo imponujących, piątkowych danych NFP (Non-Farm Payrolls). Głównymi wyjątkami były waluty surowcowe, osłabione w wyniku spadku cen surowców – przede wszystkim ropy naftowej. Wspomniany silny raport NFP z amerykańskiego rynku pracy zasugerował, że gospodarka USA może wcale nie zwalniać. Rynki w piątek ponownie wyceniły 50% prawdopodobieństwa dodatkowej podwyżki stóp procentowych Rezerwy Federalnej, co zwiększa niepokój na rynkach instrumentów o stałym dochodzie (wyżej wymienione prawdopodobieństwo jest jednak dość wahliwe i dziś kieruje się w dół).

Napaść Hamasu na Izrael w weekend stanowi kolejne źródło niepewności, która odczuwana będzie na rynkach głównie poprzez rosnące ceny ropy i towarzyszącą im presję inflacyjną. Najważniejszym pytaniem pozostaje jednak to, czy najsilniejsza w historii wyprzedaż amerykańskich obligacji skarbowych będzie dalej trwać, ciągnąc w dół aktywa ryzykowne i wspierając dolara. W tym kontekście raport dotyczący inflacji w USA we wrześniu (czwartek 12.10) nabiera dodatkowego znaczenia. Jakiekolwiek oznaki, że presja cenowa w dalszym ciągu ulega normalizacji, byłyby dobrze przyjęte przez rynki i mogłyby spowodować istotne odbicie euro.

PLN

Złoty był w zeszłym tygodniu najlepiej radzącą sobie walutą regionu. Można to przypisać, przynajmniej po części, decyzji NBP i sygnałom stamtąd płynącym. Konsensus ekonomistów oczekiwał obniżki o 25 pb., ale nam i rynkowi bardziej prawdopodobny wydawał się ruch o 50 pb. W wyniku decyzji podniosła się krzywa FRA, obrazująca oczekiwania dot. kształtowania się stawki WIBOR w przyszłości. Przemówienie prezesa Glapińskiego w czwartek dodatkowo wsparło rynkowe podejrzenia, że bank nie ma apetytu na agresywne działania. Może to ograniczyć jedno z największych zagrożeń dla polskiej waluty.

W ten piątek (13.10) poznamy zrewidowany odczyt inflacji CPI oraz dane dotyczące rachunku obrotów bieżących i handlu we wrześniu. Uwaga skupi się jednak prawdopodobnie na ostatniej fazie wyborów parlamentarnych w Polsce, które odbędą się w niedzielę 15.10. Dotychczasowe zachowanie rynku nie sugeruje, by w ich wyniku miało dojść do znacznych wahań. Niemniej uważamy, że zdobycie przewagi przez rządzące Prawo i Sprawiedliwość i skrajnie prawicową Konfederację mogłoby wywołać presję na walutę. Wyższe poparcie dla partii opozycyjnych: Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy (które mogą stworzyć koalicję) mogłoby zaś naszym zdaniem zapewnić walucie pewne wsparcie.

Uważamy, że inwestorzy będą patrzyli na rezultat wyborów parlamentarnych przez pryzmat polityki gospodarczej (która bez względu na wynik nie oddali się raczej zbytnio od status quo), a także praworządności i relacji z UE – w tym kontekście wygrana opozycji daje nadzieję na poprawę. Biorąc to wszystko pod uwagę, przewaga opozycji może być postrzegana również jako zwiększająca prawdopodobieństwo wypłaty unijnych środków z funduszu odbudowy. Warto zaznaczyć, że przyszły rząd może nie być uformowany od razu. Znaczne opóźnienie tego procesu – lub nawet nowe wybory – stanowią osobne ryzyko dla waluty.

EUR

Ubiegłotygodniowa odporność wspólnej waluty w obliczu jeszcze wyższych rentowności amerykańskich obligacji skarbowych i kiepskich wyników sprzedaży detalicznej w strefie euro w sierpniu daje pewną nadzieję, że w obecnych poziomach wyceniono już dość negatywne perspektywy europejskiej gospodarki. Sprzedaż detaliczna w sierpniu skurczyła się o 1,2% względem poprzedniego miesiąca, co jest największym spadkiem od grudnia. Dane te poznajemy z pewnym opóźnieniem, trend w aktywności jest jednak niepokojący.

W tym tygodniu w czwartek (12.10) opublikowane zostaną minutki z ostatniego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego. Komunikaty członków EBC były w zeszłym tygodniu bardzo gołębie, zmniejszając silniej prawdopodobieństwo dalszego zacieśniania monetarnego. Spodziewamy się, że minutki będą miały podobny przekaz i raczej nie wesprą uciemiężonej wspólnej waluty.

USD

Wydaje się, że amerykańska gospodarka otrząsnęła się z najszybszego w jej historii wzrostu rentowności. Obligacje skarbowe w dalszym ciągu doświadczają wyprzedaży, podczas gdy rynki oswajają się z możliwością utrzymania stóp procentowych na poziomie 5% na długi czas. Najważniejszym punktem ubiegłego tygodnia była publikacja raportu NFP, który potwierdził pozytywny ton częściej publikowanych danych, takich jak nowe wakaty i cotygodniowe informacje o liczbie nowych deklaracji bezrobocia. Średni wzrost zarobków spadł, a stopa bezrobocia niespodziewanie pozostała na tym samym poziomie, liczba nowych miejsc pracy netto zaś niemal dwukrotnie przekroczyła oczekiwania ekonomistów – wyniosła w zeszłym miesiącu 336 tys.

W tym tygodniu skoncentrujemy się na raporcie dotyczącym inflacji we wrześniu (czwartek 12.10). Rynki obligacji ze swoimi zszarganymi nerwami mogą nie zareagować dobrze na zaskoczenie w górę, oczekuje się jednak stosunkowo łagodnego spadku, który potwierdziłby pożądany przez Rezerwę Federalną trend.

GBP

W tygodniu nieobfitującym w dane funt radził sobie całkiem nieźle, umacniając się względem euro i dolara po tygodniach strat. Brak istotnych wieści z Wielkiej Brytanii w ciągu ostatniego tygodnia sprawił, że handel funtem zależał w znacznej mierze od informacji spoza kraju. PMI dla sektora budowlanego okazał się istotnie niższy od oczekiwań, a sam wskaźnik spadł do najniższego poziomu od maja 2020 r. Niewielka waga sektora w brytyjskiej gospodarce sprawiła jednak, że rynki w większości się tym nie przejęły.

W najbliższych dniach poznamy szereg danych za sierpień, w tym miesięczny PKB, produkcję przemysłową oraz dotyczące budownictwa. Powinny zarysować obraz umiarkowanego wzrostu. Szczególnie odczyty PKB w ostatnim czasie pozytywnie zaskakiwały, co mogłoby działać na korzyść funta w tym tygodniu. Oznaki odporności gospodarki powinny wskazywać na możliwość dodatkowej podwyżki stóp procentowych Banku Anglii, której prawdopodobieństwo przed końcem roku wynosi obecnie według rynków ok. 50%.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Rynek nieruchomości komercyjnych złapie oddech dopiero w drugiej połowie 2024 r.?

Targi EXPO Real w Monachium to znaczące wydarzenie na europejskim rynku inwestycji nieruchomościowych, które co roku przyciąga przedsiębiorców, inwestorów oraz przedstawicieli sektora publicznego. Podobnie jak w latach poprzednich podczas trzech dni wydarzenia omawiano kluczowe trendy, szanse, jak i wyzwania stojące przed sektorem nieruchomości komercyjnych. Renata Osiecka, Partnerka Zarządzająca, AXI IMMO podsumowuje odbywające się w dn. 4-6 października targi EXPO Real.

Renata Osiecka, Partnerka Zarządzająca, AXI IMMO, podsumowuje: „Obecna kondycja rynku nieruchomości komercyjnych to m.in. wypadkowa rosnących stóp procentowych, wysokich kosztów finansowania, kosztów energii, niepewnej sytuacji politycznej i powiązanej ze wszystkim inflacji. Pomimo trudnej sytuacji makroekonomicznej, frekwencja na targach była bardzo wysoka. Dało się wyczuć, że wszyscy uczestnicy rynku nieruchomości poszukują okazji do realizacji wspólnych projektów inwestycyjnych.

Podczas wielu dyskusji poruszano kwestie związane z ESG i dekarbonizacją, cyfryzacją, demografią czy związaną z tym przyszłością rozwoju obszarów miejskich. W trakcie rozmów podnoszono, także tematy poszukiwania okazji na działki inwestycyjne, analizowano lokalne rynki PRS oraz wskazywano trudności w przygotowywaniu wycen nieruchomości. Niemniej kluczowe pozostawały aspekty dotyczące sektora inwestycyjnego i źródeł pozyskiwania kapitału czy budownictwa mieszkaniowego. Po stronie popytu wskazywano na fakt dywersyfikacji strategii najemców w zakresie ekspansji i przyjęcia pozycji wyczekującej.

Wielu ekspertów wskazywało na rosnącą liczbę nieoczywistych inwestycyjnych w sektorze nieruchomości. Zdecydowanie częściej dyskutowano o szukaniu szans, budowaniu wspólnych inicjatyw inwestycyjnych aniżeli prostych transakcji sprzedaży. Jednym z najczęściej wskazywanych sposobów mogą okazać się spółki joint venture, w których kapitał nie będzie pochodził z jednego źródła.

Sektor nieruchomości pomimo przejściowych trudności to perspektywiczny rynek, który ma szansę wrócić na ścieżkę wzrostu już w drugiej połowie 2024 r. Jednocześnie, uczestnicy rynku zwracają uwagę na konieczność elastycznego podejścia do zmieniających się warunków rynkowych i dostosowania strategii inwestycyjnej do nowych okoliczności.

Coraz więcej inwestorów i deweloperów dostrzega znaczenie ESG nie tylko z perspektywy moralnej, ale także jako czynnika wpływającego na rentowność inwestycji. Firmy, które wdrażają inicjatywy związane z ochroną środowiska, społeczną odpowiedzialnością i dobrym zarządzaniem, zyskują konkurencyjną przewagę na rynku. Jednocześnie ESG staje się coraz ważniejszym kryterium dla inwestorów, którzy oczekują, że ich portfele będą zarządzane z uwzględnieniem tych wartości. Inwestycje zgodne z zasadami ESG mogą przynieść zarówno korzyści finansowe, jak i społeczne.

Szczególnie istotne w zakresie przyszłości działań inwestycyjnych pozostają decyzje Europejskiego Banku Centralnego dotyczące wysokości stóp procentowych na kolejne lata. Ich stabilizacja wydaje się kluczowa dla dalszego rozwoju sektora. Wśród inwestorów i deweloperów nie ma jednomyślności czy ożywienie w sektorze nadejdzie już w 2024 r. czy może dopiero 2025 r.”.

Obroty i odwiedzalność w centrach handlowych w lipcu 2023 r.

  • W lipcu 2023 r. obroty najemców w centrach handlowych były o 6,5% wyższe niż w lipcu 2022 r.
  • Obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. Najlepsze wyniki zanotowały w lipcu największe galerie (powyżej 60 tys. mkw. GLA) tu obroty wzrosły o 6,9%. W dużych obiektach (40-60 tys. mkw. GLA) obroty najemców wzrosły o 3,8%, a w średnich (20-40 tys. mkw. GLA) o 2,5%. W najmniejszych obiektach (5-20 tys. mkw. GLA) wzrost obrotów wyniósł 0,2%.
  • W wybranych kategoriach wzrost obrotów najemców wyniósł: rozrywka 26%, usługi 18,4%, gastronomia 17,2% oraz moda 5%.

– W lipcu obroty najemców w centrach handlowych wzrosły o 6,5% w stosunku do lipca 2022 r., podczas gdy, jak podaje GUS, dla całego handlu wzrost sprzedaży detalicznej w cenach bieżących wyniósł 2,1%. Odwiedzalność galerii wzrosła o 4,3% w stosunku do lipca 2022 r. i była najwyższa od początku 2023 r. Utrzymujący się trend wzrostu liczby klientów pokazuje, że Polacy na stałe wrócili do centrów handlowych. Z kolei wysoka inflacja bezpośrednio wpływa na decyzje zakupowe konsumentów, w lipcu było to szczególnie widoczne w średnich i najmniejszych obiektach handlowych – ocenia Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W podziale na kategorie najlepsze wyniki – wzrost o 26% w lipcu notowała rozrywka. W kategorii usługi obroty najemców wzrosły o 18,4%, ponad 17% wzrost obrotów miała gastronomia, a branża odzieżowa zwiększyła obroty o 5% w stosunku do lipca 2022 r.

Współczynnik konwersji dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, był w lipcu o 2% wyższy niż w lipcu 2022 r.

Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w lipcu 2023 r. o 4,3% wyższa niż rok wcześniej. Jednocześnie lipiec 2023 r. był miesiącem z najwyższą odwiedzalnością klientów od początku 2023 r.

Biuro w dalszym ciągu kluczowe, ale inne

  • Wbrew początkowym predykcjom biuro pozostanie kluczowym elementem dla 31% respondentów
  • Wprowadzenie modelu hybrydowego deklaruje blisko 56% uczestników badania (Y)OUR SPACE
  • Połowa ankietowanych przewiduje wprowadzenie współdzielenia biurek

Ewolucja stylów pracy w ostatnich latach pokazała, że projektowanie efektywnych miejsc pracy wymaga znalezienia równowagi między wydajnością a komfortem. Przyszłość biur stała się w trakcie pandemii tematem wielu debat. Wówczas pojawiały się głosy o jego kryzysie egzystencjonalnym, a równolegle w siłę zaczęła rosnąć praca zdalna i elastyczna. Kolejne miesiące pokazały, że nowe postrzeganie środowiska praca jest tematem dużo bardziej złożonym.

Wyniki ankiety (Y)OUR SPACE przeprowadzonej przez Knight Frank i Cresa, w której udział wzięło 640 globalnych najemców pokazują, że biuro jest i w dużej mierze będzie częścią naszego przyszłego życia zawodowego. Badanie wskazuje również, że projektowane przez najemców miejsca pracy będą odzwierciedlać nowe style pracy i funkcję biura.

Nowe style wspierają biuro

„Śmiało można powiedzieć, że w dalszym ciągu bierzemy udział w globalnym eksperymencie dotyczącym miejsca pracy. Najemcy starają się wskazać dominujący w ich organizacjach styl pracy i jego wpływ na projektowanie oraz dostarczanie dzisiejszych i przyszłych miejsc pracy. Najnowsza ankieta (Y)OUR SPACE wskazuje, że większość najemców zaadaptuje nowe style pracy, a ich centralnym elementem będzie biuro,” – komentuje Aleksandra Kuklińska, starszy negocjator w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Jednym z kluczowych nowych stylów pracy jest model hybrydowy, który charakteryzuje się połączeniem formalnych miejsc pracy ze zdalnymi ustawieniami o różnym stopniu elastyczności. Te rozwiązanie pozwala pracownikom określić, która opcja najbardziej im odpowiada przy wykonywaniu danej pracy lub zadania. Wyniki badania pokazują, że 56% respondentów uważa hybrydowy styl pracy za najbardziej prawdopodobny w ciągu 3 lat.Wykres 1. Oczekiwane now style pracy

Wykres 4. Udogodnienia w ciągu 3 latTermin „hybrydowy” obejmuje wiele rozwiązań, a głównym wyzwaniem w odniesieniu do jego planowania i wdrożenia jest zapewnienie skutecznej interakcji i współpracy w miejscu pracy.

60% wszystkich ankietowanych przyznała, że zmiana stylu pracy stanowi „znaczne” lub „częściowe” zakłócenie formy i funkcji miejsca pracy. Wyzwania związane z pracą hybrydową są możliwe do pokonania, zwłaszcza przy wykorzystaniu rozwiązań z obszaru proptechu.

„Z badań, które przeprowadzono na potrzeby tego raportu wynika, że prawie jedna trzecia (31%) ankietowanych najemców opisuje swój przyszły styl pracy jako „przede wszystkim biuro” lub „tylko biuro”. Dla kontrastu, mimo wielu zapowiedzi z początkowego okresu pandemii dotyczących zmierzchu biur, zaledwie 12% respondentów spodziewa się przyszłego stylu pracy określanego jako „praca z dowolnego miejsca” lub „przede wszystkim praca zdalna”,” – wyjaśnia Aleksandra Kuklińska.

Co za tym idzie, predykcje dotyczące odchodzenia od biur wydają się jednak nietrafione. Biuro w dalszym ciągu będzie odrywać kluczową rolę w naszym życiu zawodowym, ale jego transformacja jest nieunikniona.

Hot-desking – kwestia budząca emocje w miejscu pracy

Niezależnie od tego, czy mówimy o kategorii „praca hybrydowa” czy „przede wszystkim biuro”, zmiana stylu pracy wskazuje na przyszłą relację z biurem, która będzie miała charakter bardziej płynny i elastyczny. Żeby to osiągnąć niezbędne będzie przeprojektowanie biura. Takiej odpowiedzi udzieliło 6 na 10 ankietowanych. Jednym z rozwiązań, które spodziewa się wdrożyć wiele organizacji są nieprzypisane stacje robocze. Połowa wszystkich respondentów przewiduje, że ich firmy w ciągu najbliższych trzech lat będą w większym stopniu korzystać z programów współdzielenia biurek lub hot-deskingu, a jedynie 10% z tych, którzy już korzystają z takich programów spodziewa się wycofania tego rozwiązania.Wykres 2. Oczekiwania hot-desking

„Żaden z respondentów tej edycji (Y)OUR SPACE nie przewiduje w ciągu trzech lat, że w ich miejscach pracy stosunek liczby biurek do liczby osób będzie wynosił 1:1. 14% ankietowanych deklaruje pracę przy wskaźniku 90 biurek na 100 osób, ale większość z nich jest poniżej tego poziomu. Z kolei, proporcję konfiguracji z 50 biurkami lub mniej na 100 osób zakłada 35% respondentów. Wyniki sugerują, że dni przyporządkowanych stanowisk pracy są policzone. Ceną za pewien stopień elastyczności stylu pracy jest rezygnacja z przywiązania do konkretnego biurka,” – dodaje Aleksandra Kuklińska.Wykres 3. Liczba stanowisk do liczb osób

Rynek pracy w obliczu wyzwań gospodarczych

Wyniki czwartej edycji globalnego badania EY – Work Reimagined Survey – wskazują że zarówno pracownicy jak i pracodawcy skupiają się już wyłącznie na aspektach związanych z trudnościami ekonomicznymi, ignorując wątki pandemiczne. W efekcie poczucie stabilności wciąż odgrywa kluczową rolę , choć 34% osób jest skłonnych do zmiany miejsca zatrudnienia w przeciągu kolejnych 12 miesięcy, a główną ich motywacją jest poziom wynagrodzenia. Pracownicy pozostają również większymi optymistami niż firmy. W sektorze energetyki aż 68% przedsiębiorstw przewiduje zwiększoną presję na wyniki finansowe, jednak podobnego zdania jest tylko 43% zatrudnionych osób – różnica to aż 24 pkt. procentowe. Przyszłość należy do sztucznej inteligencji. Aż 84% firm już używa lub zamierza rozpocząć wykorzystywanie narzędzi opartych o generatywną SI w perspektywie kolejnego roku. Pracownicy nie mają znaczących przeciwskazań, gdyż niemal połowa (48%) uważa, że zwiększy to elastyczności realizowanych zadań.

Wyniki globalnego badania EY – Work Reimagined Survey – jednoznacznie wskazują, że negatywne czynniki związane z pandemią zostały już w pełni zastąpione przez aspekty o czysto gospodarczym charakterze. W efekcie pracownicy jeszcze mocniej cenią poczucie stabilizacji. W 2023 r. zmianę pracy w perspektywie kolejnych 12 miesięcy planuje 34% osób – w ciągu roku ten odsetek zmalał aż o 9 pkt. procentowych. Najbardziej skorzy do podjęcia takiej decyzji są pracownicy z sektorów technologii, mediów i telekomunikacji (42%) oraz nieruchomości (41%), a najmniej energetyki (29%) i administracji publicznej (28%). Firmy mają tego świadomość – 57% przedstawicieli badanych organizacji zgodziło się ze stwierdzeniem, że osłabienie gospodarcze zmniejsza chęć do zmiany miejsca zatrudnienia. Podobnego zdania jest 47% pracowników.

Sytuacja gospodarcza w Polsce równie silnie oddziałuje na lokalny rynek pracy, a utrzymująca się inflacja powoduje stałą presję płacową na pracodawców. Jednak niska stopa bezrobocia, pogłębiana niekorzystnymi trendami demograficznymi oraz liczba ofert oscylująca wciąż na wysokim poziomie sprawiają że pracownicy z większym optymizmem oceniają możliwość znalezienia nowego zatrudnienia. Natomiast pracodawcy w wielu branżach borykają się z niedoborami siły roboczej – mówi Artur Miernik, Partner EY Polska i Lider Praktyki Workforce Advisory w ramach People Advisory Services.

Globalne wyzwania gospodarcze, takie jak walka z inflacją, sprawiają że biznes odczuwa rosnącą presję na osiąganie dobrych wyniki. Wyniki badania wskazują, że to zjawisko odczuwa 61% ankietowanych firm. Co ciekawe podobnego zdania jest jedynie 47% pracowników. Różnica wynosząca aż 14 pkt. procentowych, wskazuje że zatrudnione osoby oceniają kondycję ich przedsiębiorstw ze znacznie większym optymizmem.

Widoczne jest to szczególnie w branży energetycznej, gdzie różnica pomiędzy ocenami organizacji a pracowników wynosi aż 24 punktów procentowych (68% potwierdzeń wśród firm i 43% wśród pracowników). Zbliżone wyniki odnotowywane zostały w sektorach motoryzacyjnym i administracji publicznej – różnice wynosiły odpowiednio 21 i 20 pkt. procentowych. Najbardziej zbieżne podejście wśród przedsiębiorstw i zatrudnionych w nich osób odnotowano w branży zaawansowanej produkcji (9 pkt. proc.) i technologii, mediów oraz telekomunikacji – TMT (8 pkt. proc.).

AI – wszyscy są na tak

Przyszłość rynku pracy będzie ściśle skorelowana z rozwojem i implementacją narzędzi opartych o generatywną sztuczną inteligencję. Wyniki badania EY – Work Reimagined Survey – wskazują że już 49% pracowników używa lub zacznie używać w ciągu 12 miesięcy tego rodzaju rozwiązań. Najwyższy odsetek (73%) dotyczy sektora TMT, a najniższy (31%) – przedstawicieli administracji publicznej. W przypadku organizacji podobną deklarację składa 84% firm. Dwie strony sektorowej skali pozostały niezmienne – 91% w przypadku TMT, a 62% – tzw. budżetówki.

Zarówno pracodawcy jak i pracownicy przewidują, że sztuczna inteligencja pozytywnie przełoży się na produktywność. Łączny dla obu badanych grup współczynnik net positive, czyli różnica pomiędzy odpowiedziami pozytywnymi i negatywnymi, wyniósł 33%. Pracodawcy znacznie wyżej oceniają również pozytywny wpływ AI na produktywność. W przypadku firm współczynnik net positive wynosi 41%, a wśród zatrudnionych osób – 24%. Co ciekawe, jeszcze większa różnica – wynosząca aż 20 pkt. proc. (52% do 32% – na korzyść przedsiębiorstw) – dotyczy zakresu współpracy w ramach zespołów.

Wpływ sztucznej inteligencji nie jest jednak dostrzegalny w podejściu do powrotów do biur. Wśród pracowników dominuje preferencja maksymalnie jednego dnia w biurze (51%). Opcja dwóch-trzech dni (37%) uzyskała nieznaczną przewagę nad w pełni zdalnym świadczeniem usług (34%). W przypadku pracodawców proporcje mają inny charakter. Niemal połowa (47%) firm preferowałaby powrót do biur na 2-3 dni. Jeden dzień uzyskał 39% wskazań, a praca w pełni zdalna tylko 22%.

Nikt nie ma wątpliwości, że rozwój sztucznej inteligencji zmieni rynek pracy. Otwarte zostaje jedynie pytanie o skalę i tempo, które będzie inne dla różnych gałęzi gospodarki. W efekcie będzie to proces rozciągnięty w czasie, co stworzy wielu pracownikom możliwość odpowiedniego dostosowania się do zmian. Na pracodawcach już teraz spoczywa jednak ogromna odpowiedzialność. Szczególnie dotyczy to obszaru kultury korporacyjnej i tłumaczenia. dlaczego zmiany są wprowadzane, a także co oznaczają one dla konkretnych osób. W coraz bardziej cyfrowym świecie na znaczeniu jeszcze mocniej będzie zyskiwać kwestia lokowania pracowników i ich potrzeb emocjonalnych w centrum zmian , która będzie stanowiła przewagę konkurencyjną w utrzymywaniu i pozyskiwaniu najlepszych talentów – podsumowuje Wioletta Marciniak-Mierzwa, starsza menedżerka w zespole Workforce Advisory, EY Polska.

O badaniu
Czwarta edycja globalnego badania EY – Work Reimagined Survey – została przeprowadzona w okresie czerwiec – sierpień na grupie 17 050 pracowników i 1 575 firm. Reprezentowali oni 25 sektorów rynku i 20 obszarów geograficznych z obu Ameryk, Azji-Pacyfiku, Europy, Bliskiego Wschodu, Indii oraz Afryki.

Obietnice wyborcze Lewicy dla przedsiębiorców

Uproszczone podatki, niższy VAT i prawo do nieodbierania maili i telefonów po godzinach pracy – to tylko kilka obietnic zawartych w programie wyborczym Lewicy. Eksperci inFakt sprawdzili, jakie konsekwencje dla przedsiębiorców mogą nieść te propozycje.

W ramach cyklu „inFakt Check – Wybory 2023” eksperci z firmy inFakt analizują obietnice wyborcze Polski 2050, Konfederacji, Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz Lewicy. W każdym materiale eksperci biorą pod lupę kwestie dotyczące przedsiębiorczości i prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. 

Progresywna skala PIT i uproszczenia podatkowe

Lewica proponuje liczne zmiany w prawie podatkowym, które miałyby wpływ zarówno na finanse obywateli, jak i podmiotów gospodarczych. Partia chce przede wszystkim obniżyć stawki podatku VAT, ale nie wskazuje, do jakich wartości. W programie zapisano również obietnicę uproszczenia przepisów o podatku dochodowym w dwóch ustawach – o podatnikach PIT i osobno o podatnikach CIT. Lewica chce także wprowadzić progresywną skalę PIT, by odciążyć gospodarstwa domowe o niskich i średnich dochodach.

Lewica zapowiada zwiększenie kosztów uzyskania przychodu dla pracowników, opodatkowanie korporacji cyfrowych oraz nadmiarowych zysków spółek energetycznych i paliwowych, a także skuteczne działania przeciw unikaniu podatków. Partia chce również zlikwidować Fundusz Kościelny i wprowadzić wymóg ewidencjonowania przychodów kościołów i związków wyznaniowych.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt: Lewica chce uprościć podatki dochodowe PIT i CIT, ale niestety brak w tych propozycjach konkretów. Jeśli pójdzie w kierunku progresywnej skali podatkowej z kilkoma progami, to podatki będą tak samo lub bardziej skomplikowane, jak obecnie. Podobnie wygląda obietnica obniżki VAT. Brakuje mi informacji, które produkty i usługi miałaby objąć. A może będzie dotyczyć każdej stawki?

Przedsiębiorczość: Wsparcie i inwestycja w polskie innowacje

Lewica obiecuje przedsiębiorcom aktywną rolę państwa w procesach gospodarczych, tworzeniu miejsc pracy i wyznaczaniu standardów zatrudnienia, a także inwestycje w nowoczesny, ekologiczny przemysł, wspierający transformację energetyczną Polski, wykorzystujący polską myśl techniczną i umiejętności polskich naukowców. Zapowiada również wsparcie dla przedsiębiorstw uzależnione od interesu publicznego, uwzględniające kryteria pracownicze, społeczne i środowiskowe.

– Niestety bez konkretów propozycje Lewicy to tylko hasła, które nie dają jasności, jak te procesy miałyby wyglądać. Nie wiem, jakie byłoby zaangażowanie państwa i jak wyglądałaby kwestia finansowania proponowanych rozwiązań. Do oceny skutków obietnic, podobnie jak przy podatkach, brakuje mi konkretnych pomysłów – ocenia Piotr Juszczyk.

Godne zatrudnienie i mniej pracy

„Godne zatrudnienie” to osobny rozdział w programie wyborczym Lewicy. Oto jej propozycje dla osób aktywnych zawodowo lub tych, które chcą podjąć pracę:

  • szeroki dialog społeczny i silne związki zawodowe;
  • likwidacja umów śmieciowych i darmowych staży;
  • wliczanie umów cywilnoprawnych do stażu pracy;
  • objęcie przepisami o minimalnym wynagrodzeniu za pracę także umów o pomocy przy zbiorach;
  • działania przeciw dyskryminacji płacowej i przemocy w pracy;
  • wzmocnienie PIP poprzez dofinansowanie, które pozwoli na rozwiązanie problemów kadrowych, przygotowanie inspekcji do skutecznych działań w obliczu przemian polskiego rynku pracy, cyfryzacji, pracy zdalnej i zwiększenia liczby pracowników migrantów;
  • wymóg co najmniej 20% reprezentacji pracowniczej w radach nadzorczych;
  • stopniowe zwiększenie minimalnego wynagrodzenia do poziomu 66% przeciętnego wynagrodzenia z poprzedniego roku;
  • obowiązkowe i naliczane automatycznie odsetki za opóźnienia w wypłatach pensji w wysokości 0,5% miesięcznych zarobków dziennie;
  • ograniczenie czasu pracy poprzez zwiększenie liczby dni urlopu wypoczynkowego i stopniowe zmniejszanie tygodniowego wymiaru czasu pracy bez obniżki wynagrodzeń;
  • prawo do odłączenia się, czyli nieodbierania maili i telefonów po godzinach pracy;
  • obowiązkowy, nieprzenoszalny urlop rodzicielski dla obojga rodziców;
  • powszechna dostępność żłobków, około 100 000 nowych miejsc, współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej;
  • podniesienie zasiłku dla bezrobotnych do wysokości połowy ostatniej pensji, ale nie mniej niż 70% płacy minimalnej i nie więcej niż połowa średniej krajowej;
  • zasiłek dla bezrobotnych dostępny od razu, niezależnie od okoliczności zwolnienia, obowiązujący na okres do 2 lat;
  • transport lokalny za 59 zł miesięcznie.

– Propozycje dotyczące zmian na rynku pracy zawierają więcej konkretów. Propozycje te uniemożliwiłyby swobodne kształtowanie umów, bo umowy zlecenie to często wybór pracownika oraz zwiększyłby koszty pracodawcy związane z utrzymaniem pracownika. Dla minimalnego wynagrodzenia w wysokości 4300 zł brutto pracownik otrzymałby 3 262 zł na rękę. Koszt dla pracodawcy to 5 181 zł. Oznacza to, że pracodawca, oprócz tego, co wypłaca pracownikowi, ponosi jeszcze koszt dodatkowy w wysokości 60% wypłaty. Są to ogromne koszty dla zakładów pracy. Co więcej, według zaprezentowanej wizji, pracownik mniej by pracował, poprzez skrócenie czasu pracy i wydłużenie urlopów. W obliczu galopującej inflacji, zmiany te nie są moim zdaniem rozsądne – mówi ekspert inFakt.

ZUS i świadczenia socjalne: Emerytury stażowe, chorobowe równe pensji

W kwestii świadczeń socjalnych Lewica proponuje, by wynagrodzenie na zwolnieniu lekarskim i zasiłku chorobowym wynosiło 100% płacy. Partia chce umożliwić pracownikom o bardzo długim stażu pracy wcześniejsze przejście na emeryturę. W programie jednak brakuje wskazania, jaki czas będzie uznany za „bardzo długi”. Lewica obiecuje również podniesienie wysokości zasiłku dla bezrobotnych i zrównania stawki świadczenia dla ojców na urlopie rodzicielskim do poziomu zasiłku macierzyńskiego.

W programie Lewicy znajduje się zapowiedź wprowadzenia systemu ubezpieczeń społecznych dla osób zajmujących się działalnością artystyczną oraz zachowanie świadczenia 800+ i włączenie go do systemu świadczeń na rzecz rodziny. Partia chce również stworzyć system tzw. opieki wytchnieniowej i zapewnić sieć asystentów osobistych osobom z niepełnosprawnością.

– Propozycja wypłaty 100% wynagrodzenia chorobowego to koszt przerzucony na pracodawcę. W tej sytuacji pracownik nie odczuwa negatywnych skutków finansowych podczas choroby, ale to kolejny cios w przedsiębiorców. Emerytury stażowe to rozsądne rozwiązanie. Wiele osób rozpoczyna swoją karierę zawodową dość szybko, nawet w wieku 18-19 lat. Mężczyzna, który musi pracować do 65. roku życia w takim przypadku przepracuje 46-47 lat. Jeśli nie jest to praca fizyczna lub mocno stresująca, to pracownik przejdzie na emeryturę w dobrej kondycji. W przypadku pracowników wykonujących pracę fizyczną taki staż pracy może powodować problemy zdrowotne. Obecnie jedynym warunkiem skorzystania z emerytury jest wiek. W mojej ocenie, wprowadzenie drugiego warunku w postaci długości stażu pracy to rozsądne rozwiązanie. Polacy powinni mieć prawo wyboru, czy chcą po pewnym okresie przejść na emeryturę, czy chcą się jeszcze spełniać zawodowo – wskazuje Piotr Juszczyk.

We wrześniu ruszył proces legislacyjny w Radzie UE, który ma doprowadzić do planowanej od dawna reformy Unii Celnej

We wrześniu ruszył proces legislacyjny w Radzie UE, który ma doprowadzić do planowanej od dawna reformy Unii Celnej. Proponowane rozwiązania mają ułatwić procesy celne dla przedsiębiorstw.  – Uproszczenie procedur, cyfryzacja, wdrożenie nowych programów, w tym „Trust & Check” mają wzmocnić bezpieczeństwo procesów celnych, a jednocześnie ułatwić przepływ towarów – wyjaśnia Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

  • Reforma Unii Celnej ma usprawnić pracę nie tylko organów celnych, ale i przedsiębiorstw;
  • W założeniach reformy znalazły się rozwiązania dla importerów, jak chociażby program „Trust & Check”;
  • Unijne centrum danych celnych ma być oparte na sztucznej inteligencji.

Już w maju Komisja Europejska przedstawiła projekt reformy Unii Celnej UE, a we wrześniu rozpoczął się proces legislacyjny w Radzie UE. Wśród głównych jej założeń są rozwiązania, które ułatwią funkcjonowanie firmom z branży TSL, ponieważ mają ograniczyć skomplikowane procedury celne, a jednocześnie usprawnić import towarów.

– Jedną z najszerzej komentowanych zmian jest wdrożenie programu „Trust & Check”. Ma być to ulepszona i rozszerzona wersja statusu AEO, dzięki której zyskają przedsiębiorcy, którzy otrzymają ten status. Będą mogli wprowadzać swoje towary do obrotu w UE bez aktywnej interwencji celnej czy opłacać okresowo cło. Planowane jest też zniesienie zwolnienia celnego dla towarów o wartości poniżej 150 euro. Ma to zapobiec zaniżaniu wartości towarów przywożonych do UE – mówi Joanna Porath.

Unijne centrum danych celnych

Pracę przedsiębiorstwom ma też ułatwić nowe unijne centrum danych celnych (ang. Customs Data Hub), czyli scentralizowane miejsce informacji celnej. To właśnie tam, w oparciu o systemy sztucznej inteligencji, będą gromadzone i analizowane dane, by zapobiegać błędom, nadużyciom czy zagrożeniom związanym z procesami celnymi.

Utworzenie wspólnego systemu do obsługi celnej spowoduje, że przy przesyłaniu informacji celnych organizacje będą wchodziły w interakcje tylko z jednym portalem i będą przesyłać dane tylko raz dla wielu przesyłek. Teraz proces ten jest o wiele bardziej skomplikowany – importerzy działają w oparciu o krajowe organy celne i ponad 100 oddzielnych systemów informatycznych.

– Obecnie firmy z branży TSL stoją przed szeregiem wyzwań związanych z importem przesyłek. Uproszczenie procedur, cyfryzacja, wdrożenie nowych programów mają wzmocnić bezpieczeństwo procesów celnych, a jednocześnie ułatwić przepływ towarów. Oczywiście reforma będzie rozłożona w czasie, ale już teraz warto się interesować, jakie zmiany czekają branżę, by odpowiednio się do nich przygotować – mówi Joanna Porath.

Harmonogram wdrożenia reformy

Unia Europejska przedstawiła szczegółowy harmonogram wdrożenia reformy. 1 stycznia 2028 r. ma zacząć działać Urząd UE ds. Celnych, a unijne centrum danych celnych wejdzie w pierwszą fazę operacyjną. W drugim etapie nastąpi migracja celnych systemów informatycznych już scentralizowanych, a następnie pozostałych, krajowych systemów informatycznych. Przedsiębiorcy będą mogli zacząć korzystać z unijnego centrum danych celnych od 1 stycznia 2032 r., a stanie się to obligatoryjne od 1 stycznia 2038 r.

– Komisja Europejska zapewnia, że wprowadzone zmiany ograniczą uciążliwość procedur celnych, dzięki zamianie tradycyjnych zgłoszeń na inteligentne rozwiązania, oparte na analizie danych. KE szacuje, że reforma, tylko w zakresie systemu handlu elektronicznego, przyniesie dodatkowe dochody z tytułu należności celno-podatkowych w wysokości 1 mln euro rocznie. Z kolei unijne centrum danych celnych z czasem ma zastąpić istniejącą celną infrastrukturę informatyczną UE, oszczędzając do 2 mld euro rocznie na kosztach operacyjnych – dodaje Joanna Porath.

Wyniki Grupy Murapol za trzy kwartały 2023 roku

  • 3 080 lokali w 15 miastach przekazanych klientom detalicznym oraz na rzecz PRS – czyli o ponad 16% więcej r/r.
  • Sprzedaż netto do klientów detalicznych oraz na rzecz PRS na poziomie 2 478 lokali, w tym do klientów detalicznych 2 229 wobec 2 215 w analogicznym okresie 2022 r.
  • Szeroka oferta mieszkań i apartamentów inwestycyjnych udostępniona
    do dyspozycji klientów – blisko 3,2 tys. lokali w ofercie na dzień 30.09.2023 r.
  • Rozbudowany portfel projektów w realizacji obejmujący na dzień 30.09.2023 r. ponad 6,5 tys. lokali w 64 budynkach w 15 miastach.
  • Duży i regularnie odnawiany bank ziemi pod budowę ponad 20,6 tys. lokali na dzień 30.09.2023 r.

SPRZEDAŻ NETTO

Sprzedaż netto do klientów detalicznych  GK Murapol, zrealizowana w ciągu trzech kwartałów br. wyniosła 2 229 lokali (umowy deweloperskie, przedwstępne oraz opłacone umowy rezerwacyjne, po wyeliminowaniu rezygnacji). W samym 3Q 2023 r. GK Murapol podpisała z klientami detalicznymi 887 umów deweloperskich, przedwstępnych i opłaconych rezerwacji (po wyeliminowaniu rezygnacji) wobec 825 w 3Q 2022 r. Ponadto, deweloper dokonał sprzedaży w segmencie PRS (na rzecz instytucjonalnego najmu lokali) 249 lokali w formule design&build, co łącznie daje sprzedaż netto na poziomie 2 478 lokali w ciągu trzech kwartałów 2023 r. wobec 2 789 w analogicznym okresie 2022 r.

PRZEKAZANIA

W okresie od stycznia do września 2023 r. GK Murapol wydała 3 080 lokali wobec 2 649 w analogicznym okresie minionego roku. Klientom detalicznym przekazane zostały klucze do 2 234 mieszkań wobec 2 205 lokali wydanych w analogicznym okresie ub.r. (wzrost o 1,3%). Ponadto, na rzecz PRS/PBSA 2023 r. zostało przekazanych 846 lokali, wobec 444 rok wcześniej.

WPROWADZENIE DO OFERTY

W ciągu dziewięciu miesięcy 2023 r. GK Murapol wprowadziła do oferty 2 615 lokali mieszkalnych w 12 miastach, w tym m.in. w Poznaniu, Gdańsku, Krakowie oraz miastach aglomeracji śląskiej. Nowa oferta obejmuje mieszkania oraz apartamenty inwestycyjne zaprojektowane zarówno w nowych projektach nieruchomościowych, jak i kolejnych etapach realizowanych już inwestycji. Na dzień 30 września 2023 r. oferta GK Murapol obejmowała blisko 3,2 tys. lokali w 15 miastach. 

LICZBA LOKALI W BUDOWIE

Na dzień 30 września 2023 r. portfel projektów w budowie Grupy Murapol obejmował 6 543 lokale w 64 budynkach powstających w ramach 34 projektów na terenie 15 miast Polski.

BANK ZIEMI

GK Murapol systematycznie odnawia i rozbudowuje aktywny bank ziemi. Tylko w pierwszym półroczu 2023 r. uzyskała decyzje o pozwoleniu na budowę ponad 5,1 tys. lokali na gruntach w Gdańsku, Łodzi, Krakowie, Wrocławiu, Chorzowie, Gliwicach, Toruniu i Bielsku-Białej. Na dzień 30 września 2023 r. GK Murapol dysponowała aktywnym bankiem ziemi pod budowę ponad 20,6 tys. mieszkań w 17 miastach.

– Z satysfakcją podsumowujemy minione trzy kwartały 2023 r., które potwierdzają stabilizację wyników operacyjnych naszej działalności. Stoi za tym nasza sprawność w realizacji każdego etapu procesu inwestycyjnego w pełni zintegrowanego w organizacji, począwszy od akwizycji gruntów i pozyskiwania pozwoleń na budowę, po produkcję i regulowanie procedur finalizujących projekty nieruchomościowe. Zaprezentowane parametry operacyjne pokazują, że rozwijaliśmy każdy etap procesu inwestycyjnego równocześnie w kilkunastu lokalizacjach. Taka skala działalności zdywersyfikowanej geograficznie jest możliwa tylko w dojrzałej organizacji, z wypracowanym i sprawdzającym się przez lata oraz skalowalnym modelem biznesowym. To także efekt elastyczności w działaniu oraz umiejętności dostrzegania szans rynkowych. – mówi Nikodem Iskra, prezes zarządu Murapol S.A. – Naszą przewagą, potwierdzaną przez stabilne wyniki sprzedażowe, jest także strategia produktowa, oparta o uniwersalną ofertę, czyli kompaktowe lokale odpowiadające na potrzeby najszerszego segmentu rynku, dostępną w kilkunastu miastach na terenie całej Polski – dodaje Nikodem Iskra.

W ciągu ponad 22 lat działalności (do 30 września br.) GK Murapol zrealizowała 81 wieloetapowych inwestycji, w ramach których powstało 411 budynków obejmujące łącznie blisko 27,2 tys. lokali o łącznej powierzchni użytkowej ponad 1,21 mln mkw.

Roszczenie pracodawcy związane z bezzasadnym wypowiedzeniem umowy przez pracownika

Ustawa Zasadnicza w art. 65 ust. 1 zapewnia każdemu wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. W praktyce zdarza się jednak, że ta wolność wyboru bywa nadużywana kosztem zasady, że umów należy dotrzymywać (łac. pacta sunt servanda). W przypadku zakładów pracy o tożsamym profilu działalności, gdzie występują identyczne lub bardzo zbliżone stanowiska często dochodzi do transferów kadry. Jest to szczególnie widoczne w zakładach takich, jak magazyny, warsztaty samochodowe, stacje diagnostyczne, czy składy węgla. Zakłady te niejednokrotnie znajdują się w niewielkiej odległości, posiadają wiele wakatów dla osób o określonych kompetencjach, a także oferują podobne warunki pracy i płacy. Przy dużym natężeniu pracy oraz konkurencji w postaci innych zakładów, pracodawcy często muszą konkurować między sobą o szeregowych pracowników.

Oczywistym jest, że pracownik jest żywo zainteresowany zarabianiem jak najwięcej oraz w jak najlepszych warunkach. Stąd też, konkurencja pracodawców zazwyczaj przejawia się w tych właśnie aspektach. Dlatego też, zdarza się, że w zamian za wyższe wynagrodzenie lub lepsze warunki pracy, pracownik zdecyduje się z dnia na dzień rozpocząć pracę w zakładzie sąsiadującym z obecnym pracodawcą. Szczególnie często, taka sytuacja ma miejsce, gdy w okolicy już istniejących zakładów np. magazynów powstaje nowy zakład pracy, którego kierownictwo musi szybko skompletować pełny zespół najlepiej doświadczonych pracowników. W takim przypadku niejednokrotnie dochodzi „podbierania” pracowników z sąsiednich zakładów pracy, często jednak oczekując, że pracownik taki przejdzie do nowego pracodawcy natychmiast.

Umowa o pracę, jak sama nazwa wskazuje jest – umową. Jest ona dwustronnie zobowiązująca. Pracownik w zamian za świadczenie pracy i przestrzeganie określonych norm prawa pracy (zarówno kodeksowych, jak i regulacji wewnętrznych pracodawcy) otrzymać ma m.in. wynagrodzenie, narzędzia pracy oraz odpowiednie warunki do jej świadczenia. Zgodnie z zasadą, że umów należy dotrzymywać, pracodawca rzetelnie wywiązujący się ze swoich obowiązków może liczyć, że pracownik także będzie „grał fair” i nie porzuci pracy z dnia na dzień, jeżeli nie będzie to konieczne. Przepisy prawa pracy przewidują konkretne okresy wypowiedzenia. Taki okres, czy to dwutygodniowy, czy nawet i trzymiesięczny pozwala pracodawcy na dostosowanie organizacji pracy zakładu do decyzji pracownika, w szczególności daje pracodawcy szansę na znalezienie zastępstwa, czy reorganizację zmian, grafików, czy urlopów. Takie nagłe i nieuzasadnione zniknięcie pracownika z dnia na dzień może w niektórych przypadkach całkowicie zatrzymać lub poważnie utrudnić proces pracy (np. brak operatora wózka widłowego, brak operatora ładowarki, czy operatora suwnicy). W sezonie urlopowym może to skutkować koniecznością powrotu niektórych pracowników wcześniej do pracy, co z pewnością negatywnie odbije się na morale zespołu. Pracodawca może także ponieść straty finansowe i wizerunkowe w związku z niewywiązaniem się z zawartych kontraktów.

Pracownik może wprawdzie rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia, czyli w trybie natychmiastowym. Wymaga to jednak spełnienia się określonych warunków. Takie wypowiedzenie, pracownik może złożyć, jeżeli: zostanie wydane orzeczenie lekarskie stwierdzające szkodliwy wpływ wykonywanej pracy na zdrowie pracownika, a pracodawca nie przeniesie go w terminie wskazanym w orzeczeniu lekarskim do innej pracy, odpowiedniej ze względu na stan jego zdrowia i kwalifikacje zawodowe; albo pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wobec pracownika.

To czy złożenie takiego wypowiedzenia przez pracownika było uzasadnione, czy było podyktowane impulsem, albo wyłącznie okazją na zmianę zakładu pracy na sąsiadującego konkurenta pracodawcy każdorazowo należy oceniać indywidualnie. Ważne, że to pracownik w swoim oświadczeniu powinien precyzyjnie wskazać i ewentualne później udowodnić przyczyny rozwiązania umowy w takim trybie (por. wyrok SN z dn. 18.04.2018r., II PK 49/17; postanowienie SN z dn. 16.06.2020r., II PK 18/19). Przyjmuje się jednak, że pracownik nie jest uprawniony do rozwiązania umowy bez wypowiedzenia, jeżeli naruszone przez pracodawcę obowiązki nie wpłynęły negatywnie na sytuację pracownika (wyrok SN z dn. 19.06.2018, II BP 5/17).

W przypadku bezzasadnego rozwiązania przez pracownika umowy o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia pracodawcy przysługuje roszczenie odszkodowawcze. Zgodnie z art. 64 (1) Kodeksu Pracy pracodawcy przysługuje roszczenie o odszkodowanie w razie nieuzasadnionego rozwiązania przez pracownika umowy o pracę bez wypowiedzenia. Odszkodowanie to nie ma na celu wyrównania rzeczywistej szkody pracodawcy powstałej przez bezprawne rozwiązanie przez pracownika umowy o pracę bez wypowiedzenia, ale ma ono stanowić sankcję wobec pracownika za właśnie takie bezprawne i nieuzasadnione działanie (por. wyrok SN z dn. 13.01.2016r., II PK 302/14). Powyższa instytucja ma chronić pracodawcę przed zbyt pochopnym i nieprzemyślanym korzystaniem przez pracownika z takiego zaskakującego dla pracodawcy trybu rozwiązania umowy o pracę i jego konsekwencjami, szczególnie nagłą i nieprzewidzianą dezorganizacją porządku pracy. Odszkodowanie przysługuje w wysokości wynagrodzenia pracownika za okres wypowiedzenia, a w przypadku umów terminowych w wysokości wynagrodzenia za czas, do którego umowa miała trwać, nie więcej jednak niż za okres wypowiedzenia.

Celowość dochodzenia odszkodowania od pracownika należy każdorazowo oceniać indywidualnie. Warto jednak, dla dobra całości zakładu pracy dać wyraz temu, że pracodawca w razie bezzasadnego rozwiązania umowy o pracę przez pracownika będzie dochodzić ochrony swych praw.

Autor: r. pr. Wojciech Országh, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy