Wysoka inflacja i rosnące koszty budowy hamują rozwój rynku biurowego

Na rynkach regionalnych jest coraz więcej wolnych powierzchni biurowych. W Warszawie, mimo spadku popytu, dostępność biur jest coraz mniejsza.

– Firmy nadal dostosowują biura do powszechnie wdrażanego systemu pracy hybrydowej. Wysokie koszty aranżacji nowej powierzchni powodują, że coraz więcej najemców decyduje się na przedłużenie kontraktów i pozostanie w obecnej lokalizacji. Szczególnie widoczne jest to w Warszawie. Proces optymalizacji przestrzeni do pracy zdecydowanie przyspiesza, co wiąże się coraz częściej ze zmniejszaniem zajmowanej powierzchni – mówi Michał Porzycki, dyrektor w dziale Reprezentacji Najemcy w Walter Herz. – Najemcy coraz mocniej odczuwają wzrost kosztów utrzymania biur. Przed podjęciem ostatecznej decyzji o renegocjacji umowy czy relokacji skrupulatnie analizują koszty związane z zajmowanymi biurami, jak i opłaty w nowych lokalizacjach, do których planują się przenieść, by wybrać najkorzystniejszą ekonomicznie opcję – dodaje.

Jak informuje Walter Herz, w pierwszym półroczu 2023 roku w Warszawie zauważalny był wyraźny spadek zainteresowania wynajmem biur. Na stołecznym rynku zakontraktowane zostało w tym czasie 326 tys. mkw. powierzchni biurowych. W porównaniu z pierwszą połową 2022 roku popyt na biura w Warszawie zmalał o jedną trzecią.

Mimo spadku chłonności warszawskiego rynku, współczynnik pustostanów lekko się obniżył do poziomu około 11,4 proc., a w centralnej strefie biznesu spadł do 9,9 proc.

W regionach popyt na biura nadal spory

Na ośmiu największych rynkach regionalnych (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin), poza Warszawą całkowity wolumen transakcji najmu zarejestrowanych w pierwszych sześciu miesiącach 2023 roku wyniósł 341 tys. mkw. Popyt był o około 12 proc. mniejszy niż w analogicznym okresie 2022 roku. W pierwszym kwartale br. do najemców trafiło 175 tys. mkw. powierzchni, a w drugim 166 tys. mkw. biur. Największą chłonnością wyróżnia się rynek wrocławski i krakowski.

– Rosnący odsetek wolnej powierzchni biurowej na rynkach regionalnych powoduje, że czynsze pozostają na dotychczasowym poziomie. W Warszawie natomiast, w której dostępność biur jest coraz mniejsza rośnie presja na wzrost stawek czynszowych, które w centralnych lokalizacjach lekko wzrosły. Spodziewamy się dalszego wzrostu czynszu na rynku warszawskim, a także kosztów eksploatacji  – informuje Mateusz Strzelecki_Partner i Head of Tenant Representation w Walter Herz.

Wysoka inflacja, która przyniosła wzrost kosztów budowy, opłat eksploatacyjnych oraz aranżacji biur negatywnie wpływają na podejmowanie ostatecznych decyzji przez najemców, jak również planowanie nowych inwestycji. Autorzy raportu wskazują, że pierwsze półrocze br. upłynęło pod znakiem dalszego spowolnienia aktywności deweloperskiej na rynku ogólnopolskim.

– Wstrzymywanie realizacji nowych projektów w sektorze biurowym widoczne jest już od przeszło dwóch lat. Powoduje to, że coraz głośniej mówi się o luce podażowej na warszawskim rynku biurowym, która będzie odczuwalna w nadchodzących miesiącach, szczególnie dotkliwie w centralnym obszarze biznesowym. Ze względu na ograniczony dostęp do finansowania nowych inwestycji i wysoki koszt pieniądza deweloperzy w najbliższym czasie nadal będą ograniczali inicjowanie budów nowych projektów – przyznaje Mateusz Strzelecki.

Niewiele nowych inwestycji biurowych

W pierwszych sześciu miesiącach bieżącego roku na warszawski rynek biurowy weszło zaledwie 18,7 tys. mkw. powierzchni biurowych. Ukończony został budynek The Park 9, Wał Miedzeszyński 628 oraz pierwszy biurowiec w kompleksie Bohema.

W budowie w Warszawie znajduje się zaledwie około 250 tys. mkw. powierzchni biurowych, więcej niż na koniec 2022 roku, kiedy w realizacji było 185 tys. mkw. biur. W porównaniu jednak z latami hossy, kiedy na warszawskim rynku realizowane było 800-850 tys. mkw. biur, aktywność inwestycyjna mocno spadła. Z danych Walter Herz wynika, że na Woli w trakcie realizacji pozostaje aktualnie ponad 225 tys. mkw. powierzchni biurowych, a na Mokotowie przeszło 22 tys. mkw.

W tym roku firma Echo Investment rozpoczęła w Warszawie budowę pierwszego etapu wielofunkcyjnego kompleksu Towarowa 22 (31 tys. mkw.), a Lincoln Property – projektu The Form (30 tys. mkw.). Poza tym, w budowie jest inwestycja Lakeside (22,7 tys. mkw.), Vibe A i B (15 tys. mkw.), Lixa D i E, Studio (23 tys. mkw.), The Bridge (47 tys. mkw.), oraz projekt Drucianka Campus (42 tys. mkw.) na bazie rewitalizacji Warszawskiej Fabryki Drutu, Sztyftu i Gwoździ, a także kompleks Upper One (35,9 tys. mkw.) w miejscu budynku Atrium International, który jest w trakcie rozbiórki.

W planach jest natomiast Upper One 2, Adgar Park West D 3, The Park B8/B10, inwestycja Skanska w miejscu obecnego Ilmetu, Spark A, Sobieski Tower, Poleczki Business Park – Sztokholm, Lixa G i Diamond Business Park I/J.

Więcej oddanych biur w regionach

Rynki regionalne mogą się pochwalić większą nową podażą niż Warszawa. W pierwszej połowie 2023 roku w regionach oddanych zostało łącznie przeszło 116 tys. mkw. powierzchni biurowych (68 tys. mkw. powierzchni w pierwszym kwartale br. i 48 tys. mkw. powierzchni w drugim). Ukończony został m.in. Ocean Office Park B i Fabryczna Office Park B5 w Krakowie, Centrum Południe 3 i Brama Oławska we Wrocławiu, Nowy Rynek E w Poznaniu oraz Officer w Trójmieście.

Na koniec czerwca br. na ośmiu głównych rynkach regionalnych współczynnik wolnych powierzchni biurowych wzrósł do poziomu przeszło 17 proc. Najwięcej niewynajętych biur jest w Łodzi, a najmniej w Szczecinie.

W połowie 2023 roku, jak podaje Walter Herz, warszawski rynek oferował prawie 6,3 mln mkw. nowoczesnych powierzchni biurowych, a łączne zasoby największych biurowych rynków regionalnych w Polsce wynosiły 6,5 mln mkw.

Bezpieczny kredyt 2% – podaż nie nadąża za popytem. Czy deweloperzy zdążą uzupełnić ofertę?

Bezpieczny kredyt 2% już od paru miesięcy rozgrzewa rynek mieszkaniowy do czerwoności. Wzmożony ruch  w biurach sprzedaży i bankach może rodzić obawę, że oferta dostępnych mieszkań szybko się skończy. Czy Bezpieczny kredyt 2% przyczyni się również do wzrostu rozpoczynanych przez deweloperów nowych inwestycji? Ilu i jakich projektów mogą spodziewać się kupujący do końca tego roku? O to RynekPierwotny.pl zapytał  przedstawicieli firm deweloperskich.

Tomasz Kaleta, Dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A. 

Bardzo dobra sprzedaż mogła nieco zaskoczyć deweloperów, szczególnie w drugim kwartale, w którym zawarto transakcje na ponad 15 tys. mieszkań w największych miastach Polski. Obecnie popyt zdecydowanie przewyższa podaż – to już trzeci kwartał z rzędu, kiedy liczba sprzedanych lokali jest większa od nowych wprowadzeń. W ciągu ostatnich 12 miesięcy oferta deweloperska mocno się skurczyła i obecnie oscyluje w okolicach 40 tys. mieszkań dla 6 największych aglomeracji. Patrząc na dane Głównego Urzędu Statystycznego w zakresie liczby rozpoczętych budów oraz informacje z rynku o liczbie uruchamianych inwestycji, nietrudno dojść do wniosku, że aktualna podaż zaspokaja około 70% aktualnego popytu. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest czas konieczny do uruchomienia nowych projektów. Z uwagi na złożoność procesu deweloperskiego branża reaguje na dynamiczne zmiany na rynku z pewnym opóźnieniem. W kolejnych miesiącach oferta mieszkań będzie się powiększać, ale nie należy spodziewać się wysypu nowych inwestycji w takich miastach jak Warszawa czy Kraków, gdzie projektów z wydanymi pozwoleniami na budowę jest mało. Jesteśmy także zdania, że aktywność po stronie kupujących będzie wzrastać z powodu nieskonsumowanego popytu w 2022 r., który dodatkowo wspierany jest przez program „Bezpieczny Kredyt 2%”.

Bartosz Kuźniar, Prezes Zarządu Lokum Deweloper

Duży popyt na mieszkania sprzyja decyzjom o uruchamianiu nowych inwestycji. Jest to jednak proces czasochłonny. Wprowadzenie do sprzedaży nowych osiedli poprzedzone jest uzyskiwaniem wielu decyzji urzędowych, jak też finansowania na budowę. Przez to uzupełnianie oferty nie jest tak płynne, jakby życzyli sobie tego zarówno klienci, jak i deweloperzy. Wysokie koszty działek, budowy i finansowania powodują, że ceny mieszkań w nowych inwestycjach muszą być istotnie wyższe, aby inwestycje te były opłacalne. To również stanowi barierę w poszerzaniu oferty. Wydaje się jednak, że sytuacja ta powinna się poprawiać – wraz ze stabilizacją stóp procentowych, większą dostępnością kredytów hipotecznych oraz wyhamowaniem wzrostu wskaźnika inflacji kondycja finansowa naszych klientów jest coraz lepsza, przez co są oni w stanie zaakceptować wyższe ceny mieszkań.

Mamy nadzieję, że w tym roku będziemy mogli wprowadzić do sprzedaży około 140 mieszkań z pierwszego etapu w nowej inwestycji we Wrocławiu oraz uzupełnić ofertę w inwestycjach już wcześniej realizowanych.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Dostrzegamy ożywienie na rynku deweloperskim, zarówno jeśli chodzi o sprzedaż mieszkań, jak i domów. Jednym z czynników mających wpływ na powolne wychodzenie z rynkowej stagnacji jest niewątpliwie kredyt 2%, choć musimy pamiętać, że nie każdy klient, który chce zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe, może skorzystać z tego programu.

Jeśli chodzi o nowe inwestycje, to stawiamy w kolejnych miesiącach przede wszystkim na realizację niskokosztowych, przyjaznych środowisku domów i mieszkań. Dlatego też rozwijamy portfolio inwestycji bazujących na technologiach szkieletowych, które uzupełniamy dodatkowymi rozwiązaniami, jak rekuperacja ,  fotowoltaika czy pompy ciepła. Daje to w rezultacie ekologiczne i efektywne energetycznie nieruchomości. Mamy na tym polu bardzo pozytywne doświadczenia, jeśli chodzi o budowę domów jednorodzinnych. Wprowadzamy właśnie do sprzedaży kolejne inwestycje, tym razem wielorodzinne, bazujące na wspomnianych nowoczesnych, zielonych rozwiązaniach. Uruchomiliśmy już sprzedaż mieszkań w inwestycji Naturalnie Aluzyjna, na warszawskiej Białołęce, która jest już praktycznie na ukończeniu. W najbliższych tygodniach wprowadzimy do sprzedaży, w tej samej dzielnicy, projekt ECOBerensona. Daje to łącznie ok. 150 mieszkań. Wchodzimy także premierowo na rynek małopolski. W podkrakowskiej Zawadzie budujemy właśnie luksusowe osiedle apartamentów na wzgórzu, gdzie w pierwszym etapie powstaje 160 lokali.

Cezary Grabowski, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Bouygues Immobilier Polska

Aktualna sytuacja na rynku mieszkaniowym zachęca deweloperów do uruchamiania nowych projektów i wprowadzania kolejnych inwestycji. Popyt jest spory, klienci szukają nowych mieszkań, a zgodnie z przewidywaniami zainteresowanie programem „Bezpieczny Kredyt 2 proc.” jest duże. Analizując jednak sytuację na rynku przy wprowadzaniu nowych projektów deweloperzy chcą i muszą zachować pewną ostrożność mocno analizując czynniki, które wpływają na rentowność inwestycji. To m.in. wysokie koszty finansowe, w tym inflacja, koszty działek i samej budowy, a także długi czas oczekiwania na pozwolenie na budowę.

Mimo zmian rynkowej nasza strategia pozostaje bez zmian. Od lat wprowadzamy na rynek po kilka inwestycji rocznie. Nie inaczej jest też w tym roku. W nadchodzących miesiącach ruszamy z nowymi projektami i wprowadzimy do sprzedaży co najmniej 400 mieszkań na czterech osiedlach – na Bemowie, Pradze i dzielnicy Włochy. Wszystkie będą położone w dynamicznie rozwijających się obszarach stolicy z dobrym dojazdem do centrum. Biorąc pod uwagę potrzeby klientów stawiamy na segment popularny i mieszkania odpowiadające możliwie najszerszej grupie klientów.

Angelika Kliś, Członek Zarządu ATAL

Na całym rynku budów już od roku jest o połowę mniej, a średni i mali deweloperzy, zwłaszcza uzależnieni od finansowania działalności kredytem, praktycznie wstrzymali aktywność inwestycyjną i produkcyjną.

Poprawa nastrojów rynkowych i wyników sprzedażowych deweloperów, m.in. jako efekt rządowych programów mieszkaniowych, może stanowić dla nich zachętę, lecz problemem jest nadal wysoki koszt pieniądza. Ponadto przygotowanie inwestycji i rozpoczęcie budowy to proces wymagający czasu, co przez kolejne półrocze istotnie wpływać będzie na podaż mieszkań.

W takim otoczeniu w doskonałej sytuacji są duzi deweloperzy, np. tacy jak ATAL. Mamy bardzo dobre parametry finansowe i posiadamy własne środki, zaś w ofercie dużo mieszkań, co odpowiada bieżącemu zapotrzebowaniu klientów. Aż 3000 mieszkań z naszego portfolio spełnia kryteria rządowego programu. Do końca roku mamy jeszcze w planach rozpoczęcie 13 inwestycji o łącznej liczbie ok. 4000 mieszkań.

Aleksandra Goller, Dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu, w Skanska Residential Development Poland

Obserwujemy duży ruch na rynku mieszkaniowym. Widzimy to, w naszych biurach sprzedaży i zapytaniach ze strony klientów. Jest popyt na mieszkania – klienci mają środki, warunki kredytowe są łagodniejsze niż przed kilkoma miesiącami, a dodatkowo program bezpiecznego kredytu aktywował tę grupę, która dotychczas myślała, że nie będzie mogła pozwolić sobie na własne M. Na rynku nie ma obecnie tylu mieszkań, by można było swobodnie wybierać z oferty, dlatego bardzo zasadnym jest uruchamianie nowych projektów właśnie w tym momencie. W spółce mieszkaniowej Skanska przygotowujemy właśnie projekt, który w najbliższym czasie zaproponujemy klientom. Znajdująca się na warszawskich Włochach Stilla jest dedykowana dla rodzin poszukujących docelowego mieszkania. Ma bardzo dobre układy funkcjonalne na stosunkowo niewielkim metrażu – największe mieszkania tam mają do 76 metrów kwadratowych. Zlokalizowana jest z jednej strony z dala od miejskiego zgiełku, ale z drugiej doskonale połączona komunikacyjnie z centrum. Zakładamy, że projekt ten może cieszyć się dużym zainteresowaniem, nie jest to jednak jedyna inwestycja, którą przygotowujemy do rozpoczęcia w tym roku.

Tomasz Łapiński, Dyrektor Zarządzający Inwestycjami Mieszkaniowymi w Cordia Polska

Wstrzemięźliwość deweloperów rozpoczęła pandemia, a potem podtrzymywały kolejne wzrosty stóp procentowych. Cordia uruchomiła w tym okresie jeden, ale za to bardzo znaczący dla nas projekt. Z sukcesem weszliśmy na nowy dla nas rynek, rozpoczynając budowę pierwszego projektu w Poznaniu – Modeny. Wiele firm podjęło decyzję o przesunięciu w czasie wszystkich swoich budów.

To nie oznacza jednak, że nie ubiegano się o pozwolenia na budowę. Z danych GUS wynika, że od stycznia do czerwca br. deweloperzy rozpoczęli budowę 48 tys. mieszkań, ale dostali zgodę na budowę 73,6 tys., co potwierdza, że wiele firm – podobnie jak my – nie próżnowała w poprzednich kwartałach, przygotowując nowe projekty. Spodziewam się, że w obliczu ożywionego popytu przynajmniej część uzyskanych pozwoleń przekształci się w najbliższych miesiącach w start budów. Niemniej dostarczenie gotowego produktu na rynek trwa i niedobór nowych mieszkań spowodowany ograniczeniami ostatniego, trudnego okresu z pewnością i tak będzie dla klientów odczuwalny.

Jeśli chodzi o plany Cordii, to w tym roku chcemy wprowadzić na rynek trzy nowe projekty w Sopocie, Krakowie i Warszawie. O szczegółach tych inwestycji będziemy informować już wkrótce.

Boaz Haim, Prezes RONSON Development

Bardzo uważnie obserwujemy rynek nieruchomości, by uniknąć sytuacji, w której nie moglibyśmy odpowiedzieć na popyt, zgłaszany przez naszych klientów. W większości miast, w których jesteśmy obecni, mamy zabezpieczony bank ziemi i sukcesywnie uruchamiamy zarówno budowę kolejnych etapów dotychczas prowadzonych inwestycji, jak i nowych projektów. Stopniowo uzupełniamy też ofertę sprzedażową.

Planujemy, że w drugiej połowie roku – we wrześniu, o ile otrzymamy pozwolenie na budowę, rozpoczniemy nowy warszawski projekt Zielono Mi, gdzie powstanie blisko 100 mieszkań. Również we wrześniu planujemy uruchomienie sprzedaży i budowy kolejnego, trzeciego etapu projektu Viva Jagodno we Wrocławiu. Ponadto analizujemy rozpoczęcie 5. etapu szczecińskiej inwestycji Nowe Warzymice z mini domami w ofercie. W planach mamy też nowy projekt w Poznaniu, z blisko 50 domami przy ulicy Bełchatowskiej w dzielnicy Grunwald. Ta inwestycja powinna ruszyć na przełomie roku.

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca ACCIONA w Polsce

Deweloperzy obecnie nie wstrzymują się z budową mieszkań. Wręcz odwrotnie – obserwujemy, jak rynek rozpoczyna wszystkie możliwe do realizacji inwestycje. Tymczasem w ACCIONA tylko od początku tego roku, uruchomiliśmy aż cztery własne. W samej Warszawie rozpoczęliśmy budowę osiedla RYTMO na Białołęce oraz U-CITY w dzielnicy Ursus-Gołąbki. Po raz pierwszy też od początku swojej działalności ACCIONA wyszła z budowami poza obszar aglomeracji warszawskiej i rozpoczęła dwie trójmiejskie inwestycje: Kamienną Groblę w Gdańsku (na Dolnym Mieście, nad brzegiem Motławy) i Zbożową w Gdyni (w dzielnicy Cisowa, tuż obok Trójmiejskiego Parku Narodowego). W planach na kolejny rok mamy już uwzględnionych kilka kolejnych projektów, ale naszym celem jest działać tak, aby co roku oddawać do użytku około 500 mieszkań.

Anna Wojdyga, Lider Działu Marketingu i PR firmy PROFBUD

Jako firma deweloperska działająca głównie na rynkach warszawskim oraz łódzkim sukcesywnie planujemy oraz rozpoczynamy budowy nowych inwestycji mieszkaniowych – nasze realizacje nie były więc wstrzymywane z przyczyn gospodarczych czy losowych, które miały miejsce w ostatnim czasie. W chwili obecnej rozpoczęliśmy już budowę ekologicznego miasteczka GAIA PARK w Konstancinie-Jeziornie, Osiedla Goslove w Warszawie oraz IV etapu Osiedla Primo w Łodzi. Projekt pierwszej inwestycji opiera się na czterech głównych filarach: energii, powietrzu, wodzie i społeczności. W ramach tej idei, mieszkańcom zagwarantowano wyposażenie domów w m.in. gruntowe pompy ciepła, rekuperację, świadomą gospodarkę wodą opadową oraz energię elektryczną dostarczaną z własnej farmy wiatrowej bezpłatnie przez 20 lat. Osiedle Goslove to natomiast nowoczesna inwestycja mieszcząca się na warszawskim Gocławiu przy ul. Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Dwa budynki, w których łącznie powstanie 233 mieszkań stanowią ciekawą propozycję dla osób ceniących sobie szeroki dostęp do oferty handlowo-usługowej, a także dogodną komunikację z resztą miasta. IV etap Osiedla Primo to z kolei kontynuacja naszej kultowej realizacji, ulokowanej w Nowym Centrum Łodzi, w której znajdzie się aż 326 lokali. Podsumowując, niezależnie od sytuacji nie zwalniamy tempa, a na horyzoncie pojawiają kolejne pomysły i inwestycyjne plany, które mogą zostać uruchomione nawet w przyszłym roku.

Norbert Miętki, Kierownik Marketingu Invest Komfort 

Klient Invest Komfort to przede wszystkim dojrzały inwestor, który poszukuje bardzo wysokiego standardu w ściśle określonej lokalizacji. Z naszych badań wynika, że kupowane apartamenty w zdecydowanej większości są użytkowane do własnych celów mieszkaniowych. Dlatego nawet w czasie regresu na rynku budowlanym – Invest Komfort realizuje wszystkie projekty zgodnie z planem. W tej chwili realizujemy kilkanaście inwestycji położonych w bardzo atrakcyjnych punktach Trójmiasta. Oczywiście są one w różnej fazie projektowej czy realizacyjnej i nie o wszystkich chciałbym już mówić. Jednak śmiem twierdzić, że jednym z największych wydarzeń na deweloperskim rynku premium w Trójmieście jest rozstrzygnięcie konkursu na koncepcję zabudowy działki przy Władysława IV. W centrum Gdyni stanie funkcjonalny, nawiązujący do istniejącej już architektury zespół mieszkaniowy, który wpisze się również w funkcje miejsca – parter stanowić będą lokale handlowo-usługowe. Zrewitalizujemy też sąsiednie tereny zielone i przeznaczymy je dla wszystkich mieszkańców. Powstaną one między istniejącą a planowaną zabudową. Nowy park miejski o powierzchni ok. 3 700 mkw. stanie się ważnym punktem na mapie Gdyni, który znacznie uprzyjemni spacerowanie i odpoczynek w Śródmieściu. Ruszy też ostatni etap budowy kompleksu Nadmorski Dwór w Gdańsku Brzeźnie. Będzie to ukoronowanie prowadzonej od kilkunastu lat, cieszącej się ogromną popularnością wśród klientów, naszej inwestycji zlokalizowanej tuż przy terenach rekreacyjnych, plaży i molo.

Marek Smogór, Quadro Development

W ostatnich miesiącach branża deweloperska skupiała się przede wszystkim na realizacji dotychczasowych projektów. Według naszego rozeznania nie było wielu premier, chociażby na Targach Mieszkań i Domów. Z pewnością w pierwszej połowie roku mieliśmy do czynienia z atmosferą wyczekiwania, ponieważ okoliczności były niezbyt korzystne. Wysokie stopy procentowe, niska zdolność kredytowa klientów, którzy taki kredyt na mieszkanie chcieli wziąć, problemy z oszacowaniem wykonawstwa inwestycji, co miało wpływ na cenniki mieszkań – te czynniki odegrały ważną rolę. Dziś sytuacja na rynku mieszkaniowym zmieniła się, widzimy ożywienie, również za sprawą programu „Bezpieczny Kredyt 2 proc.” Należy się spodziewać teraz i na jesień nowych inwestycji w Poznaniu, jak i okolicach.

Quadro planuje uruchomić dwa projekty w okolicy Jeziora Maltańskiego w Poznaniu w tym roku. Prace projektowe i związane z dokumentacją trwają już od jakiegoś czasu, mieliśmy to w planach już wcześniej i konsekwentnie realizujemy naszą strategię. Ponadto cały czas są dostępne ostatnie mieszkania w ramach projektu Rynek Wschodni, w północno-wschodniej części Poznania.

Katarzyna Wyszyńska, Biuro Sprzedaży Sky Investments

Właśnie startujemy z zupełnie nową inwestycją – Zielone Świerczewo, w Poznaniu, blisko czterech stawów i Szachtów wraz z wieżą widokową. W I etapie powstanie 8 domów, zlokalizowanych w 2 budynkach szeregowych. Oznacza to, że w jednym szeregu znajdą się jedynie cztery domy, co podkreśla kameralny i prestiżowy charakter osiedla. I etap to 8 lokali, w tym dwa typy powierzchni, tj. 121,92 i 114,92 m2. Każdy dom odznacza się przestrzenią niedostępną w innych inwestycjach tego typu, w granicach miasta Poznania. Strefa dzienna na parterze z salonem, jadalnią oraz kuchnią to 39 mkw., z kolei piętro to aż 3 pokoje, z których dwa można przeznaczyć na sypialnię, a w kolejnym zaprojektować garderobę.

W nowej inwestycji stawiamy na wysoki standard deweloperski, który obejmuje: ogrzewanie podłogowe na całym piętrze, rolety we wszystkich oknach, okno tarasowe przesuwne, kocioł z zasobnikiem. Termin rozpoczęcia budowy to październik 2023. Termin zakończenia I etapu to I kwartał 2025 r. Nie widzimy, by firmy deweloperskie wstrzymywały się z budowami, wręcz przeciwnie – można dostrzec delikatne ożywienie, które nabierze rozpędu na jesień.

Patrycja Pilarczyk, Biuro Sprzedaży Inwestycji Nowa Murowana i Nowe Szczytniki

Przed nami ambitne plany inwestycyjne. Cały czas realizujemy projekt Nowa Murowana, gdzie w budynku A powstaną 24 mieszkania o zróżnicowanym metrażu. Ponadto właśnie wprowadzamy nową inwestycję, także w okolicach Poznania, czyli Nowe Szczytniki. Oferujemy 12 mieszkań dwupoziomowych, w trzech kameralnych budynkach. Dostępne będą dwupoziomowe mieszkania o powierzchniach 80,2 i 92,8 mkw. Zaprojektowana część dzienna na parterze posiada kuchnię, łazienkę oraz bezpośrednie wyjście na ogród zarówno z salonu, jak i części jadalnianej. Na drugiej kondygnacji dwupoziomowego mieszkania znajdują się dwie sypialnie, garderoba oraz druga łazienka. Każde z 3-pokojowych mieszkań charakteryzuje się nowoczesnymi rozwiązaniami technologicznymi, takimi jak pompa ciepła.

Nie widzimy trendu, by teraz i w przyszłości deweloperzy wstrzymywali się z nowymi inwestycjami. Wręcz przeciwnie, na jesień należy się spodziewać sporego ruchu na rynku, który trwa od 3 lipca, czyli wprowadzenia programu „Bezpieczny Kredyt 2 procent”. Zainteresowanie nieruchomościami jest spore i po raz pierwszy od jakiegoś czasu można spotkać się z opiniami, że w pewnym momencie zabraknie mieszkań na rynku

Krystian Bielas z zarządu Besim Group, firmy realizującej m.in. inwestycje Zacisze Wilanów i Vesna Resorts

Deweloperzy nie wstrzymują się z budową mieszkań, a ruch na rynku nieruchomości jest nadal aktywny, a wręcz nasila się. Ustawa o „kredycie 2%” znacznie wpłynęła na dynamikę sprzedaży lokali mieszkalnych w naszym kraju. Banki są obecnie przeciążone procesowaniem wniosków, co paradoksalnie spowodowało wzrost cen mieszkań; obserwujemy go zwłaszcza w większych miastach Polski. W Warszawie ceny wzrosły o około 11%, a średnia za metr kwadratowy osiągnęła prawie 15 tysięcy złotych. Dla porównania w Krakowie ceny wzrosły o około 18%, we Wrocławiu o 10%, a w Gdańsku o 13%. Co istotne, program „kredyt 2%” nie wprowadza ograniczeń co do ceny za metr kwadratowy, a to dodatkowo wpływa na zjawisko ich podnoszenia. Limity cen mieszkań są ustalone na poziomie 700 tysięcy złotych dla osób samotnych i 800 tysięcy złotych dla małżeństw, co wydaje się stymulować ten trend.

W tym roku skupiamy się na naszych kluczowych projektach: Zacisze Wilanów oraz sprzedaży domów w Vesna Resorts Tleń. Zdajemy sobie sprawę z dynamiki na rynku nieruchomości, dlatego koncentrujemy nasze zasoby i wysiłki na tych konkretnych przedsięwzięciach. Na chwilę obecną nie planujemy w tym roku rozpoczynania innych projektów. Nasze działania są skupione na finalizacji bieżących zobowiązań i utrzymaniu wysokiej jakości świadczonych usług. Z drugiej strony, już teraz patrzymy w przyszłość. W następnym roku planujemy rozpocząć realizację kolejnych projektów, takich jak Vesna Resorts Sajzy. Ponadto rozważamy ekspansję na rynki zagraniczne, szczególnie w Hiszpanii. Naszym celem jest ciągłe budowanie i dywersyfikacja portfolio, aby zapewnić stabilność i wzrost naszego majątku.

Patryk Komisarczyk, Reliance Polska

Obecnie deweloperzy rozpoczynają proces budowy nieruchomości. Oczywiście inaczej wygląda rynek niewielkich nieruchomości mieszkalnych a inaczej dużych osiedli zlokalizowanych w wielkich aglomeracjach miejskich. Budujący na pierwszym z wymienionych rynków, chętnie rozpoczynają inwestycje, jednak starają się tak żonglować cenami, aby były osiągalne dla kupujących, którzy chcą skorzystać z bezpiecznego kredytu 2%. Z kolei decyzje o rozpoczęciu budów dużych osiedli są wstrzymywane przez wzgląd na długotrwały proces budowy –  pamiętajmy, że sytuacja w sektorze nieruchomości nadal jest niestabilna. Deweloperzy widzą, że mamy do czynienia z  okresem, gdy gwałtowne zmiany cen gruntów, materiałów budowlanych i zwiększenie kosztów operacyjnych mogą wpłynąć na opłacalność ich projektów. Dziś trudno oszacować finalny koszt nieruchomości, ponieważ ceny dalej są niestabilne. Nieruchomości z reguły są sprzedawane już na etapie budowy, a więc ryzyko niedoszacowania kosztów jest bardzo wysokie. Wiele zależy też od popytu. Aktualnie widać duże ożywienie na rynku, jednak jest to ożywienie w sektorze już wybudowanych nieruchomości. Należy pamiętać, że proces budowy dużych obiektów mieszkalnych to kilkanaście miesięcy, a deweloperzy nie mają pewności czy rząd niebawem nie zmieni programu bezpieczny kredyt 2% na mniej atrakcyjny, co będzie skutkowało brakiem popytu na już wybudowane mieszkania. Deweloperzy starają się dostosować produkcję mieszkań do rzeczywistego popytu na rynku. Jeśli popyt na mieszkania spada, mogą oni wstrzymać planowane projekty, aby uniknąć nadmiernego zalewu rynku i związanej z tym obniżki cen. Ponadto nie mamy w naszym kraju stabilnych założeń polityki mieszkaniowej. Nie wiemy, co wydarzy się po wyborach, które są zaplanowane na jesień tego roku. Zmiany w polityce mieszkaniowej lub programach wsparcia mogą wpłynąć na podejmowanie decyzji przez kupujących.

Karolina Opach, Kierownik Działu Sprzedaży w spółce Q3D Locum

Rozpoczynanych inwestycji jest nadal niewiele. Głównie swoje projekty zaczynają deweloperzy, którzy zakupili grunty w atrakcyjnych cenach, jeszcze przed ich podwyżką. Obecnie koszty prowadzenia inwestycji, w tym ceny działek, materiałów budowlanych, koszty pracy są tak wysokie, że wielu inwestorów wstrzymuje się przed realizacją nowych projektów w oczekiwaniu na poprawę sytuacji gospodarczej i niższe koszty finansowania.

Aktualnie prowadzimy dwa projekty – II etap inwestycji Greendustry Zabłocie oraz IV etap Parku Leśnego Bronowice. W międzyczasie poszukujemy nowych, atrakcyjnych gruntów pod budowę kolejnych inwestycji.

Klimat rosnących strat – ubezpieczyciele istotnym ogniwem w zarządzaniu ryzykiem klimatycznym

Wzrost globalnej temperatury o 2°C do 2050 roku – to najbardziej prawdopodobny scenariusz klimatyczny. Jeżeli ta wizja się zrealizuje, ekstremalne susze będą pojawiać się 2,4 razy częściej niż w okresie przed erą przemysłową. Zmiany klimatu wpływają negatywnie na gospodarki wszystkich krajów. W Polsce relatywny spadek PKB wyniesie 3% w scenariuszu pozytywnym, w którym zrealizowane byłyby cele określone w Porozumieniu Paryskim. PKB spadnie o ponad 10%, jeśli wzrost temperatur będzie zgodny z pesymistycznymi prognozami. O tym, jakie są zagrożenia i jak należy zarządzać ryzykiem klimatycznym mówi druga edycja raportu Polskiej Izby Ubezpieczeń, „Klimat rosnących strat. Rola ubezpieczeń w ochronie klimatu i transformacji energetycznej”, opracowana we współpracy z EY.

Liczba katastrof naturalnych na świecie rośnie. Ponadto, wciąż prognozowany jest dalszy wzrost średniej globalnej temperatury, którego skutkiem są kolejne niszczycielskie zjawiska pogodowe. Na początku lipca br. odnotowano najwyższą w historii pomiarów średnią temperaturę na świecie – 17,18°C. To bardzo niepokojąca wiadomość, zważywszy na konsekwencje tego rekordu.

Kosztowne skutki katastrof pogodowych

W Polsce w ciągu ostatnich 40 lat straty poniesione w wyniku zmian klimatycznych oszacowano na 16 mld EUR (ok. 70 mld PLN). Tylko w 2021 r. łączna wartość wypłaconych szkód z tytułu katastrof naturalnych wyniosła 994 mln PLN, z czego większość (970 mln PLN) została przeznaczona na pokrycie szkód wyrządzonych przez deszcze nawalne, podtopienia, burze, grad i huragany.

Skutki katastrof to nie tylko straty bezpośrednie, tj. zgony, zniszczone mienie i infrastruktura na danym obszarze. To również przerwy w łańcuchach dostaw wpływające na całe społeczeństwo i funkcjonowanie państwa. Modele ekonomiczne zakładają, że według najgorszych prognoz przez niszczycielskie zjawiska pogodowe PKB Polski może zmniejszyć się o nawet 10% do 2050 r.

Ubezpieczenia są kluczowe dla budowania odporności społecznej i gospodarczej na skutki występowania katastrof naturalnych. W państwach, gdzie ubezpieczenia są powszechne, możliwa jest szybka odbudowa mienia osób prywatnych, przedsiębiorstw oraz infrastruktury publicznej. Życie wraca do normy po kilku, kilkunastu miesiącach – mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Ubezpieczyciele, zabezpieczając finansowo poszkodowanych, oprócz przyczyniania się do przyspieszenia odbudowy mienia i przywrócenia stabilności gospodarki wpływają na poprawę poczucia bezpieczeństwa społeczeństwa. „Mapa ryzyka Polaków”[1] wskazuje, że najbardziej boimy się silnego wiatru lub huraganu, a ocieplenie klimatu zajmuje ósme miejsce na liście największych obaw.

Podczas występowania niszczycielskich zjawisk pogodowych wyraźnie ujawnia się problem niedoubezpieczenia mienia. Nieaktualizowane sumy ubezpieczenia mogą skutkować tym, że to poszkodowany musi ponieść dodatkowy koszt odtworzenia majątku. Wypłacane odszkodowania, wynikające z zawartej umowy, pokrywają tylko część całkowitej kwoty. Dla części przedsiębiorców mogą więc stanowić ryzyko nie tylko niższych zysków, ale nawet ogłoszenia upadłości.

Poziom penetracji ubezpieczeń daje obraz wpływu katastrof naturalnych na gospodarkę. To państwo ponosi wydatki, aby odbudowywać nieubezpieczone mienie, natomiast ograniczona produkcja po wystąpieniu szkód zmniejsza wpływy do budżetu. Może to prowadzić do powstania spirali spowolnienia wzrostu i rosnącego zadłużenia kraju.

Prewencja przede wszystkim

Eksperci od lat podkreślają, że jeśli nie zostaną podjęte odpowiednie działania, należy spodziewać się dalszego znacznego wzrostu negatywnych skutków ekstremalnych zdarzeń pogodowych. W tej sytuacji szczególnie ważne są systemowe działania prewencyjne, o których jest mowa w raporcie PIU. Należą do nich m.in. planowanie przestrzenne uwzględniające potencjalne ryzyka klimatyczne, wprowadzanie zaktualizowanych norm budowlanych, utrzymywanie odpowiedniego stanu technicznego obiektów inżynieryjnych czy wymiana informacji.

Ochrona klimatu jest zadaniem dla nas wszystkich. Polski rynek ubezpieczeń traktuje je bardzo poważnie. Zakłady ubezpieczeń i reasekuracji inwestują znaczące środki w rozwiązania ekologiczne. Trzeba jednak pamiętać, że bez działań prewencyjnych, w które są zaangażowane wszystkie strony, koszty ochrony mogą być zbyt wysokie. Prewencja obniża poziom ryzyka i może sprawić, że jest ono ubezpieczalne – dodaje Jan Grzegorz Prądzyński.

ESG i zielona transformacja niemożliwa bez ubezpieczycieli

Transformacja energetyczna jest kluczowym kierunkiem w zapobieganiu dalszym gwałtownym zmianom klimatycznym. Według danych przedstawionych w raporcie „Klimat rosnących strat” sektor energii odpowiedzialny jest za około 73% globalnej emisji gazów cieplarnianych. Branża ubezpieczeniowa wspiera zieloną ewolucję poprzez wspieranie transformacji energetycznej i zabezpieczanie przed skutkami zmian klimatycznych.

W naszej opinii zielona transformacja nie będzie możliwa do przeprowadzenia bez zaangażowania zakładów ubezpieczeń i reasekuracji. Ich produkty zapewniają bezpieczeństwo finansowe inwestorów, projektantów, wykonawców, a także operatorów nowych obiektów. Ubezpieczyciele pełnią też szczególną funkcję inwestorów instytucjonalnych, przekierowując przepływy finansowe do przedsiębiorstw i projektów, które przyczyniają się do walki ze zmianami klimatycznymi – mówi Marcin Sadek, partner EY.

Ubezpieczyciele  mogą również podejmować inicjatywy na rzecz wspierania zrównoważonego rozwoju, np. deklarując rozwój produktów wspierających transformację klimatyczną, zniżki dla rozwiązań ESG czy też działania na rzecz poprawy zdrowia, jakości życia i bezpieczeństwa społeczeństwa poprzez kampanie społeczne. Pełnią też istotną rolę w obszarze edukacji, ucząc, że warto posiadać zabezpieczenie od kataklizmów, w szczególności obejmujące mienie, oraz regularnie aktualizować sumy ubezpieczenia – dodaje Hanna Ulańska, partner EY.

Kluczowe liczby i fakty:

  • 16 mld EUR – straty, jakie poniosła Polska w wyniku zmian klimatycznych w ostatnich 40 latach.
  • 487 mld EUR – straty, jakie poniosły wszystkie kraje Unii Europejskiej w wyniku zmian klimatycznych w ostatnich 40 latach.
  • 170 – liczba katastrof naturalnych w 2021 roku na świecie.
  • 7 368 – liczba bezpośrednich ofiar katastrof naturalnych w 2021 roku na świecie.
  • 159 mld USD – luka między stratami z powodu katastrof naturalnych a stratami ubezpieczonymi w 2021 roku na świecie.
  • 39,3% – średni procent ubezpieczonych strat w latach 1980-2021 na świecie.
  • Najwięcej strat przyniosły: huragan IDA w USA (65 mld USD) oraz powódź BERND w Europie (54 mld USD).
  • Negatywny wpływ upałów i suszy na gospodarkę można było już zaobserwować w 2022 r. Latem notowane były rekordowe temperatury w całej Europie Zachodniej, na Wyspach Brytyjskich nawet 40 st. Celsjusza. Oznaczało to rekordy w poborze mocy. Upałom towarzyszył niedobór opadów, co spowodowało spadek poziomu rzek do ekstremalnie niskich wartości. Ze względu na brak wystarczającej ilości wody wystąpiły znaczące ograniczenia w produkcji energii elektrycznej w elektrowniach wodnych i jądrowych. To z kolei przyczyniło się do skokowego wzrostu cen na giełdach energii elektrycznej.
  • W tym roku lipiec jest powyżej normy temperaturowej w Polsce. Podobnie, w sierpniu w całym kraju średnia miesięczna temperatura powietrza najprawdopodobniej będzie kształtować się powyżej normy wieloletniej z lat 1991-2020.
  • W ostatnich latach zakłócone zostało odbudowywanie się zasobów wodnych. Wbrew obiegowym opiniom jest ono wynikiem intensywnych susz z lat 80. i 90. ubiegłego wieku.
  • Prawdziwie katastroficzny scenariusz może wystąpić, gdy dojdzie do nałożenia się warunków obecnie obserwowanej suszy hydrologicznej i ekstremalnie surowych susz meteorologicznych, jakie już miały miejsce w przeszłości.
  • W latach 2016-2021 zakłady ubezpieczeń zgłosiły do UKNF 237 zdarzeń, które oceniły jako katastroficzne. Wypłaciły one z ich tytułu 3,622 mld zł odszkodowań. 
  • Największe zniszczenia powodowały deszcze nawalne, podtopienia, burze, grad i huragany.
  • W Polsce 71% budynków jednorodzinnych ubezpieczonych jest od huraganu, a 63% od ryzyka powodzi.
  • Wybudowanie suchego zbiornika w Raciborzu powoduje, że ubezpieczone straty przy takich samych powodziach, jakie miały miejsce w latach 1997 i 2010, byłyby niższe odpowiednio o 19 i 11%. Przyjmując założenie, że ubezpieczonych było wtedy jedynie 30-40% szkód, można oszacować, że dzięki tej inwestycji udałoby się uniknąć szkód o łącznej wartości 2-2,67 mld PLN. Szacunki te dotyczą jedynie szkód bezpośrednich.
  • Zakłady ubezpieczeń odgrywają istotną rolę w zielonej transformacji energetycznej poprzez oferowanie produktów ubezpieczeniowych zabezpieczających inwestycje. Ubezpieczyciele pełnią też szczególną funkcję inwestorów instytucjonalnych, kierując przepływy finansowe na przedsiębiorstwa i projekty, które przyczyniają się do walki ze zmianami klimatycznymi.
  • Firmy i podmioty realizujące inwestycje korzystają z ubezpieczeń mienia, odpowiedzialności cywilnej, ubezpieczeń cybernetycznych, ubezpieczeń od utraty zysków oraz zabezpieczeń w postaci gwarancji ubezpieczeniowych.

[1] PIU, Milliman, „Wpływ ubezpieczeń na polską gospodarkę i społeczeństwo”, 2023 – „Mapa ryzyka Polaków”, trzecia edycja badania przeprowadzona w lutym 2022 roku.

BCC: Rząd nie ma zupełnie pomysłu na energetykę i każdemu krokowi naprzód towarzyszą dwa wstecz

W sejmie trwają prace nad rozpatrzeniem uchwały w sprawie zmiany ustawy − Prawo energetyczne. Czy jest szansa na realną poprawę dramatycznie złej kondycji polskiego rynku energetycznego? Komentarz Business Centre Club.

Eksperci BCC od wielu miesięcy podkreślają, że konieczna jest jak najszybsza transformacja energetyczna. W raporcie BCC dla polskiej gospodarki: diagnoza i rekomendacje czytamy – dla poprawy funkcjonowania sektora należy zwiększyć konkurencyjność rynku energii elektrycznej, paliw płynnych i gazu ziemnego. Cel ten realizować powinien UOKiK oraz polityka państwa przeciwdziałająca tworzeniu podmiotów o dominującym udziale w rynku.

Dobrze, że wreszcie, po 3 latach opóźniania, wdrażane są unijne dyrektywy – RED2 i rynkowa, ale procesowi ich wdrażania, który ma oznaczać decentralizację wytwarzania rynków i większą rolę klienta – prosumenta, towarzyszą posunięcia dalej monopolizujące energetykę i utrwalające jej zależność od węgla, a za takie trzeba oceniać aktualny projekt NABE. Rząd nie ma zupełnie pomysłu na energetykę i każdemu krokowi naprzód towarzyszą dwa wstecz – stwierdza Maciej Stańczuk, ekspert BCC ds. energetyki i transformacji energetycznej, przewodniczący Komisji BCC ds. Transformacji Energetycznej.

Zdaniem ekspertów BCC przyczyną krytycznej sytuacji na rynku energetycznym jest także brak strategicznych decyzji dotyczących inwestycji w moce odtworzeniowe i zahamowanie rozwoju energetyki odnawialnej. Ostatnie istotne decyzje o inwestycjach podjęto w latach 2011-2014. W raporcie BCC dla polskiej gospodarki eksperci przypominają, że energetyka jest jedną z kluczowych branż decydujących o konkurencyjności polskiej gospodarki i o wynikach finansowych większości polskich firm. Tymczasem model funkcjonowania polskiej energetyki nie odpowiada obecnym potrzebom i jest źródłem wysokich kosztów społecznych. Największe ułomności tego sektora polegają na archaicznym miksie energetycznym, opartym na blisko 70% udziale węgla kamiennego i brunatnego w produkcji energii elektrycznej, nie w pełni konkurencyjnym rynku energii zdominowanym przez spółki państwowe oraz dynamicznie rosnących kosztach emisji CO2. Nadmierna koncentracja na dużych, scentralizowanych instalacjach oraz zaniedbanie działań ukierunkowanych na budowę rozproszonych, alternatywnych dla węgla źródeł energii, spotęgowane przez kryzys wywołany wojną w Ukrainie sprawiły, że ceny energii w Polsce należą do najwyższych  w krajach UE.

Raport – „BCC dla polskiej gospodarki: diagnoza i rekomendacje”. Obok wskazówek dotyczących rynku pracy, racjonalizacji prawodawstwa znajdują się tu także propozycje kierunków polityki makroekonomicznej, usprawnienia systemu podatkowego, zmian związanych z poprawą sytuacji energetycznej, zarządzaniem zagadnieniami klimatu i środowiska, współpracą Polski z Unią Europejską, a także poprawą konkurencyjności polskich  przedsiębiorców.

Raport dostępny jest na stronie BCC.

Diagnoza powstała dzięki  współpracy ekspertów: Stanisława Gomułki, głównego ekonomisty BCC, ministra finansów think tanku Gospodarczy Gabinet Cieni (GGC), Ryszarda Kalisza, ministra ds. wymiaru sprawiedliwości BCC, Łukasza Bernatowicza, prezesa Związku Pracodawców BCC, Marka Zielińskiego, eksperta ds. kontroli skarbowej i prawa podatkowego, Wojciecha Nagela, ministra ds. ubezpieczeń społecznych GGC, Jacka Goliszewskiego, prezesa BCC, wiceprzewodniczącego GGC, Michała Borowskiego, ministra ds. podatków GGC, Joanny Torbe, ekspertki ds. rynku pracy, Grażyny Majcher-Magdziak, minister skarbu i prywatyzacji GGC, Macieja Stańczuka, przewodniczącego komisji transformacji energetycznej GGC, Ryszarda Pazdana, ministra środowiska GGC oraz Anny Janczewskej, minister ds. zdrowia GGC, Jarosława Mulewicza, członka i współzałożyciela BCC, Marcina Tumanowa, eksperta ds. funduszy unijnych, Jarosława Grzywińskiego, eksperta ds. rynków kapitałowych, Krzysztofa Kopcia, eksperta ds. przemysłu farmaceutycznego, Mieczysława Grodzkiego, ministra ds. spółdzielczości GGC   i Janusza Steinhoffa, przewodniczącego GGC.

CEE Digital Coalition: Potrzebny wspólny głos regionu w sprawie cyberbezpieczeństwa

Europa Środkowo-Wschodnia musi brać udział w kształtowaniu cyfrowej agendy Unii Europejskiej. Potrzebujemy silnego, zjednoczonego głosu regionu w odniesieniu do europejskich inicjatyw regulacyjnych. Stworzenie regionalnego zestawu narzędzi w zakresie cyberbezpieczeństwa, wsparcie dla firm rozwijających się w Europie Środkowo-Wschodniej oraz większe wysiłki na rzecz szkolenia ekspertów i edukacji ogółu społeczeństwa są kluczem do zapewnienia cyberbezpieczeństwa w regionie – argumentowali eksperci podczas warsztatów online „Odpowiedzi Europy Środkowo-Wschodniej na zagrożenia cyfrowe”, poświęconych omówieniu aktualnych wyzwań w zakresie bezpieczeństwa cyfrowego. Warsztaty zorganizowała CEE Digital Coalition – koalicja regionalnych organizacji cyfrowych z regionu Trójmorza.

Eksperci reprezentujący stowarzyszenia branży cyfrowej i firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem przyjrzeli się unijnym i krajowym inicjatywom regulacyjnym, systemom certyfikacji oraz kwestiom dezinformacji. Podjęty został także temat roli Europejskiego Centrum Kompetencji w dziedzinie Cyberbezpieczeństwa w Bukareszcie.

Niedobór ekspertów ważnym problemem regionu

Uczestnicy dyskusji przyznali, że liczba incydentów związanych z bezpieczeństwem cyfrowym i skoordynowanych cyberataków w Europie Środkowo-Wschodniej rośnie w alarmującym tempie, szczególnie od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, co czyni cyberbezpieczeństwo jednym z najważniejszych priorytetów na poziomie krajowym, regionalnym i europejskim. Eksperci podkreślili, że w tak newralgicznym czasie region wciąż boryka się z niedoborem ekspertów od cyberbezpieczeństwa, niezbędnych do reagowania na te rosnące zagrożenia. – Podczas gdy nasz region jest domem dla wyjątkowych talentów i wielu firm wiodących w dziedzinie cyberbezpieczeństwa, wciąż borykamy się z niedoborem wykwalifikowanych ekspertów i stosunkowo niskim poziomem kompetencji społeczeństw – mówił Madalin Staniu, założyciel i partner zarządzający w Black Bullet. –  Podejmowane są inicjatywy legislacyjne, a w całej Europie Środkowo-Wschodniej pojawiają się organizacje weryfikujące fakty, które walczą z dezinformacją i rozpowszechnianiem fałszywych wiadomości. Ale wciąż można zrobić znacznie więcej, aby podnieść świadomość społeczną na temat zagrożeń związanych z dezinformacją i ułatwić międzynarodową współpracę w tym zakresie w naszym regionie – podkreślał Virgilijus Dirma, zastępca dyrektora INFOBALT.

Zdaniem ekspertów utworzenie Europejskiego Centrum Kompetencji w dziedzinie Cyberbezpieczeństwa w Bukareszcie będzie pomocne w sprostaniu obecnym wyzwaniom. – Europejskie Centrum pomoże nam edukować obywateli, szkolić specjalistów w dziedzinie cyberbezpieczeństwa, pobudzać współpracę międzynarodową w tej dziedzinie oraz ułatwiać wymianę doświadczeń i know-how. To wielka szansa dla regionu – przekonywali eksperci.

Potrzebny wspólny głos regionu

Podczas warsztatów rozważano także kwestie związane z rozwojem programów certyfikacji cyberbezpieczeństwa. Uczestnicy wyrazili obawy dotyczące możliwego wpływu na europejską i regionalną konkurencyjność gospodarczą. – Kraje Trójmorza muszą kształtować agendę cyfrową UE, a nie tylko ją wdrażać. Rządy naszego regionu, jego przemysł i konsumenci muszą być bardziej aktywni. Dla przykładu, region Europy Środkowo-Wschodniej może i powinien stanowić przeciwwagę dla francuskiego podejścia do systemu certyfikacji rozwiązań chmurowych – zauważyła Milena Jabůrková, wiceprezes Konfederacji Przemysłu Republiki Czeskiej. – W przypadku europejskiego systemu certyfikacji cyberbezpieczeństwa dla usług w chmurze widzimy, że wymagania dotyczące własności i lokalizacji mogą ograniczać nasz dostęp do rozwiązań i technologii. Pogorszenie relacji biznesowych między UE a USA może mieć ogromne konsekwencje dla cyberbezpieczeństwa i wzrostu naszych gospodarek – dodała.

Inwestycje w usługi w chmurze i centra danych mają kluczowe znaczenie dla rozwoju naszego regionu. Natomiast proponowane zapisy EUCS stanowią ogromne zagrożenie dla całego środowiska inwestycyjnego – przekonywał Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, lider CEE Digital Coalition i gospodarz warsztatów.

Zdaniem prelegentów, w osiągnięciu celów w zakresie cyberbezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej pomocny może być regionalny zestaw narzędzi, który ujednolici prace w dziedzinie cybersecurity i umożliwi dzielenie się kolejnymi praktykami. – Jako kraje tworzące Inicjatywę Trójmorza powinniśmy dzielić się naszymi doświadczeniami, jeśli chodzi chociażby o incydenty bezpieczeństwa czy podejście do dostawców wysokiego ryzyka. Być może regionalny zestaw narzędzi w zakresie cyberbezpieczeństwa, inspirowany unijnym zestawem narzędzi 5G, jest czymś, co powinniśmy rozważyć – podsumował Michał Kanownik.

Wyniki Grupy Transition Technologies po I półroczu 2023 r.

Grupa Transition Technologies, dostawca innowacyjnych rozwiązań informatycznych dla energetyki, przemysłu i medycyny, podsumowuje wyniki za I półrocze 2023 r. Całkowite przychody wszystkich spółek grupy osiągnęły rekordowy poziom ponad 390 mln PLN, co oznacza wzrost o około 18% r/r.

„Znakiem rozpoznawczym Transition Technologies jest ciągły wzrost. Pomimo stosunkowo trudnego otoczenia gospodarczego w 2023 r. – cały czas utrzymujemy tendencję zwiększania przychodów” – podsumowuje prof. Konrad Świrski, Prezes Grupy Kapitałowej Transition Technologies.

Grupa Transition Technologies jest jedną z większych grup informatycznych w Polsce, a swoje dostawy i usługi koncentruje na obszarach outsourcingu i managed services dla dużych korporacji międzynarodowych oraz projektów wdrożeniowych w sektorze energetycznym, przemysłowym, ochrony zdrowia i administracji publicznej. Spółka od ponad 32 lat aktywnie sprzedaje produkty i usługi na rynkach międzynarodowych – udział dostaw poza Polskę sięga 50-60%. Dziś Grupa TT działa globalnie poprzez własne spółki zagraniczne, m.in. w USA, Niemczech, Francji, Danii, Ukrainie, Malezji i na Tajwanie.

„Wyzwaniem roku 2023 – w czasach istotnych turbulencji gospodarczych i zmian w sektorach IT – jest nie tylko utrzymanie dynamiki wzrostowej, ale także odpowiednich poziomów marży – zyskowności. Wszystkie polskie firmy IT mierzą się ze splotem mniej korzystnych zdarzeń: mniejsza dynamika zamówień z rynków zagranicznych, mniej korzystne kursy walutowe dla eksporterów, ciągły wzrost kosztów pracy i konieczność rekrutowania najlepszych specjalistów. Dla dużych firm IT, szczególnie posiadających odpowiednie zasoby finansowe i doświadczenie w przechodzeniu okresów światowych kryzysów, rok 2023 i następne lata to po prostu znany cykl koniunkturalny, do którego należy dostosować działanie firmy przy pomocy istniejących procedur. Dla mniejszych i nowych firm z mniejszym doświadczeniem rok 2023 będzie na pewno znacznie trudniejszy tym bardziej, że okres powrotu do dawnej koniunktury w segmencie IT zajmie więcej czasu niż oczekiwano” – ocenia Konrad Świrski.

Segmenty managed services i outsourcingu

“Wszyscy widzimy nieco trudniejsze czasy dla rynków IT i może nie recesję ale znaczne spowolnienie dynamiki, co oczywiście oznacza konieczność bardziej efektywnej walki o marże. Widzimy lekką poprawę w ostatnich miesiącach, ale generalnie rok 2023 będzie dla rynków outsourcingowych – klienci zagraniczni – dość trudny, choć my wciąż celujemy w okolicę 15% EBITDA” – mówi Sebastian Sokołowski, Prezes Transition Technologies Managed Services.

„Na outsourcingowym rynku zamówień publicznych w Polsce nie widzimy spowolnienia” – komentuje Roman Sałuda, Prezes Transition Technologies Software. „Obroty rosną, ale oczywiście pojawia się duża konkurencja firm, które do tej pory omijały ten segment i zwykle produkowały na rynki zagraniczne, a więc maleją stawki dla klientów, czego nie można powiedzieć o kosztach pracy w Polsce”.

Segment przemysłowy na świecie

„Przemysł zachodni intensywnie weryfikuje koszty jednocześnie szukając optymalizacji wąskich gardeł wydatków. Z jednej strony poszukuje rozwiązań ułatwiających monitoring kosztów, z drugiej postanawia ciąć budżety inwestycyjne oraz wydłużać proces decyzyjności przed złożeniem zamówienia, przez co ścieżka ta potrafi nie tylko się rozciągać w czasie, ale uzyskać również kilka nowych poziomów. Jednocześnie w globalnym segmencie przemysłowym widoczne są trendy, które napawają optymizmem m.in. spory potencjał wzrostowy w kolejnych latach na rynku zarządzania cyklem życia produktu oraz rynku IIoT (Industrial Internet of Things) z wykorzystaniem technologii chmurowych. U każdego klienta widać też środki finansowe wydawane w sposób ciągły na inwestycje w strategie dotyczącą zarządzania danymi. Warto również podkreślić, że polski rynek przemysłowy radzi sobie stosunkowo dobrze, dzięki dostępowi do środków na cyfryzację. Wciąż zauważamy technologiczną gonitwę, która ma na celu dorównanie przemysłowi z zachodu. Jednak bazując na lekkim optymizmie z zachodu widzimy powrót do większego popytu na nasze usługi IT i spodziewamy się, że zakończymy rok z rekordowymi przychodami” – komentuje Szymon Bartkowiak, Prezes Transition Tehnologies PSC.

Segmenty automatyki przemysłowej i zaawansowanego IT dla energetyki i chemii

„Rynki wciąż są dalekie od euforii. Nowe inwestycje ruszają mozolnie, a problem zamówień dotyka wszystkie spółki automatyki i IT na świecie. Tym niemniej rok 2023 nie będzie gorszy niż 2022 r., ale dla nas także podstawowym problemem jest kwestia utrzymania odpowiednich marż i wciąż niepewność jak będzie wyglądał koniec roku 2023 na rynkach” – potwierdza Paweł Różacki, Prezes TT Advanced Systems.

Segment energetyczny

Rok 2023 jest wyzwaniem również dla branży energetycznej. „Rynek jest trudny, ale skupiamy się na rozwoju i dywersyfikacji. Przemiany zachodzące na rynku energii z jednej strony, np. nowy rynek bilansujący, z drugiej innowacje w branży IT są motorami napędowymi zmian naszych produktów. Od lat grupa TT jest liderem wśród dostawców oprogramowania dla największych polskich firm energetycznych. Kontynuujemy strategię bazującą na rozwoju organicznym, ale również dywersyfikację sektorową – to przekłada się na wzrost naszego portfela zamówień w obszarze dostaw usług IT dla nowobudowanych bloków w zakresie elektroenergetyki oraz cybersecurity” – mówi Urszula Jarosz, Prezes Zarządu Transition Technologies-Systems.

Segment healthcare (Polska)

„Rynek zaawansowanych rozwiązań IT dla medycyny podlega specyficznym prawom – duży udział sektora publicznego i typowe w tym przypadku reguły przetargów oraz budżetów. Obecnie koncentrujemy się na działaniach zmierzających do zbudowania pozycji lidera w obszarze rozwiązań IT (pakiet EDC: Clinical Trial Managment System, Electronic Case Report Form, Electronic Trial Master File, Electronic Investigator Site File, Interactive Web Response Systems) oraz usług Data Science dla sektora badań klinicznych. Właśnie we wspomaganiu badań klinicznych i próbie wdrożenia ich nowego modelu, widzimy najbardziej interesujące możliwości rozwoju w najbliższym czasie” – komentuje Rafał Ostap, Prezes Zarządu TT- Science.

Grupa kapitałowa Transition Technologies z powodzeniem kontynuuje zwiększanie obrotów (każdorazowo przez ostatnie 32 lata). „Jako jedna z większych polskich grup IT, widzimy nie tylko negatywne sygnały spowolnionej koniunktury, ale też duże możliwości w turbulentnych czasach. Patrzymy na możliwości akwizycji (raczej za granicą) oraz czekamy na finalne odrodzenie rynku ofert publicznych na giełdzie. Grupa na pewno będzie rosła w przyszłych latach” – podsumowuje Prezes GK TT Konrad Świrski.

Ceny mieszkań w II kwartale 2023 r.: wzrost nawet o 19 proc. r/r

Eksperci multiporównywarki rankomat.pl przygotowali zestawienie cen mieszkań z rynku wtórnego w II kwartale 2023 r. i porównali stawki z obowiązującymi w tym samym okresie rok wcześniej. Jeśli przyjrzeć się miastom wojewódzkim, to są miejsca, w których ceny minimalnie spadły, jednak w większości z nich 1m2 mieszkania w ciągu roku podrożał nawet o 12 proc. W miejscowościach turystycznych widać duże kontrasty cenowe – od 11 proc. mniej w Sopocie do prawie 19 proc. więcej w Szklarskiej Porębie.

Pokazane wartości to mediany cen mieszkań z rynku wtórnego dostępnych na adresowo.pl, serwisie z ogłoszeniami nieruchomości. Stawki dotyczą cen ofertowych w 18 miastach wojewódzkich i 12 miejscowościach turystycznych. To oznacza, że mogą się różnić od cen końcowych, czyli transakcyjnych.

W Opolu 1m2 drożeje najszybciej, są też spadki

Patrząc na średnią stawkę za 1m2 mieszkania z rynku wtórnego w całej Polsce, można być optymistą. Podczas gdy rok temu (II kw. 2022 r.) metr mieszkania na sprzedaż kosztował 8197 zł, obecnie (II kw. 2023 r.) to już tylko 7619 zł, a więc o ok. 600 zł mniej.

W miastach wojewódzkich tendencji spadkowej nie widać, choć są wyjątki, jak Białystok (mniej o 1,33 proc.), Szczecin (mniej o 0,16 proc.) i Zielona Góra (-0,11 proc. za 1m2). We wszystkich pozostałych miastach przez rok ceny ofertowe mieszkań wzrosły. Od minimalnych skoków tam, gdzie już i tak było drogo (Warszawa +1,67 proc. i Gdańsk +0,17 proc.) do wyraźnych podwyżek, jak we Wrocławiu i Poznaniu (ponad 7 proc.), które to miasta są tuż za cenowym podium.

Jeszcze bardziej urosła cena za 1m2 mieszkania w miastach wojewódzkich uchodzących za cenowo umiarkowane. W Rzeszowie rok do roku ceny skoczyły o 9,88 proc., a w Opolu aż o 11,98 proc. W reszcie miast wojewódzkich mieszkania drożały w tempie 3-5 proc. rocznie.Rankomat.pl_ceny mieszkań II kw. 2023 - miasta wojewódzkie

W górach ciągle drożej niż nad morzem

Ciekawie wygląda rynek mieszkań wystawionych na sprzedaż w miejscowościach turystycznych. W kilku z nich jest nawet drożej niż w Warszawie, a wahania stawek za 1m2 w skali roku są znacznie większe. Taką sytuację może tłumaczyć fakt, że ogłoszeń jest o wiele mniej w porównaniu z dużym miastem, co gwałtowniej wpływa na średnią cenę.

Największe kontrasty cenowe zanotowała Szklarska Poręba. Między II kw. 2022 i 2023 roku 1m2 mieszkania podskoczył aż o 18,72 proc. Mocno w górę poszybowały ceny jeszcze w Międzyzdrojach (o 14,82 proc.) i Karpaczu (+10,88 proc.). Największe spadki wystąpiły z kolei w Sopocie (o równe 11 proc.) i Mielnie (-9,36 proc.) – wynika z zestawienia cen dostępnych na adresowo.pl.Rankomat.pl_ceny mieszkań II kw. 2023 - miejscowości turystyczne

Program Bezpieczny Kredyt 2 proc. zwiększył popyt na nieruchomości

Wejście w życie programu Bezpieczny Kredyt 2 proc. wywołało rekordowe zainteresowanie na rynku kredytów hipotecznych. Z analiz ofert banków które dołączyły do programu przeprowadzonej przez rankomat.pl wynika, że warunki kredytów ze wsparciem rządowym są zdecydowanie lepsze niż dotychczasowa oferta komercyjna.

Do rządowego programu Bezpieczny Kredyt 2 proc. przystąpiło 8 banków (stan na 21 lipca). Umowy z BGK podpisały: Alior Bank, Bank BPS i Banki Spółdzielcze Zrzeszenia BPS, PEKAO, Bank Spółdzielczy Rzemiosła w Krakowie, Bank Spółdzielczy w Brodnicy, PKO BP, SGB-Bank i VeloBank. Nie wszystkie banki udostępniły już ofertę w ramach rządowego programu.

Z porównania rankomat.pl wynika, że w połowie lipca kredyt hipoteczny ze wsparciem rządowego programu z najniższym wskaźnikiem RRSO (rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania, czyli całkowity koszt kredytu, wyrażony jako jego wartość procentowa w stosunku rocznym) oferuje Bank BPS. Dla tego banku ten wskaźnik wynosi 3,58%. Najwyższa stawka RRSO jest w Alior Banku – 5,22%. W PKO Banku Polskim ta wartość wynosi 4,96%, a w Banku Pekao 4,72%.

Bezpieczny Kredyt 2 proc. poruszył rynek mieszkań. Wąskim gardłem jest podaż lokali i wydajność banków

Rynek mieszkaniowy zareagował ożywieniem na wprowadzenie Bezpiecznego Kredytu 2 proc. Jak wynika z danych rządu, do 26 lipca br. złożono ok. 12,5 tys. wniosków. W związku z tym, że część zainteresowanych używanymi mieszkaniami czeka na zniesienie podatku od czynności cywilnoprawnych, duża część bieżącego zainteresowania kieruje się na rynek pierwotny. Tymczasem oferta nowych lokali jest uboga. W Warszawie na początku lipca była najniższa od ponad dekady i wynosiła nieco ponad 11 tys. – wynika z danych CBRE i REDNET Property Group. Wąskim gardłem mogą być również możliwości banków, które muszą obsłużyć więcej wniosków przy niższej liczbie dostępnych pracowników, związanej z sezonem wakacyjnym.

W zestawieniu z poziomem stóp procentowych, który wynosi obecnie 6,75 proc., oferta Bezpiecznego Kredytu 2 proc. to atrakcyjne rozwiązanie dla osób nieposiadających i poszukujących mieszkania. W efekcie od początku lipca widzimy znaczne ożywienie na rynku. Do 26 lipca br. do banków biorących udział w programie spłynęło ponad 12,5 tys. wniosków o kredyt. Choć na razie jest za wcześnie, by obserwować problemy z ich przetwarzaniem, pojawiają się już pytania o możliwości obsługi zainteresowanych klientów. Problemem są wakacje i wynikająca z tego mniejsza liczba pracowników. Szczególnie, że na razie tylko 8 ze wszystkich banków obsługuje program. Ich oferty są różne, co oznacza, że łatwo je porównać i wybrać najlepszą, która spełni oczekiwania znacznej liczby klientów.

Deweloperzy obserwują sytuację

Biorąc pod uwagę sytuację w stolicy, ruch po stronie deweloperów mieszkaniowych jest znacznie niższy niż klientów. Inwestorzy wciąż są w posiadaniu rezerwy mieszkań z pozwoleniami na budowę. W pierwszej połowie roku zaczęli z niej korzystać, ale podchodzą do tego z dużą ostrożnością. Do sprzedaży wracają także mieszkania, które zostały wprowadzone na rynek w 2022 roku przed wejściem nowej ustawy deweloperskiej, a następnie z niego cofnięte. Jak wynika z danych CBRE i REDNET Property Group, w pierwszym kwartale br. na rynek wprowadzono łącznie 2156 lokali, a w drugim kwartale nieco więcej, bo 2572. Mimo to liczba nowych mieszkań w ofercie w Warszawie na początku lipca br. była najniższa od ponad dekady i wynosiła 11 094 sztuk. Na razie, na początku obowiązywania programu Bezpieczny Kredyt 2 proc., nie widzimy dużo wyższej aktywności deweloperów. Czekają oni raczej na rozwój sytuacji i sprawdzają, na ile trwałe będzie poruszenie po stronie klientów.

Wzrost cen wyższy niż inflacja

Rosnący popyt i niska podaż to jeden z czynników coraz wyższych cen mieszkań. W Warszawie średnia cena ofertowa za metr kwadratowy lokalu w czerwcu br. wynosiła 15 303 zł, czyli o 12,4 proc. więcej niż rok wcześniej – wskazują dane CBRE i REDNET Property Group. To nieco ponad inflację, która w tym czasie była na poziomie 11,4 proc. Deweloperzy w związku z Bezpiecznym Kredytem 2 proc. wprowadzali na rynek także tańsze mieszkania, których cena w drugim kwartale br. była niższa niż w poprzednich dwóch kwartałach i wyniosła 13 982 zł/mkw. W obecnej sytuacji dużego zainteresowania lokalami i ograniczonej oferty ceny mieszkań dalej będą rosły. Nadzieję na zmianę tego trendu daje poszerzenie oferty o kolejne przystępne cenowo mieszkania.

Kredyt a wynajem

Kiedy stopy procentowe pozostają na relatywnie wysokim poziomie, Bezpieczny Kredyt 2 proc. jest atrakcyjną opcją i zainteresowanie nim pozostanie duże. Szczególnie, że w niektórych lokalizacjach spłata rat takiego kredytu może być korzystniejsza niż wynajem mieszkania. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że część osób mimo atrakcyjnych warunków nie zdecyduje się na zakup, nie chcąc ograniczać swojej mobilności. A by utrzymać dopłaty związane z rządowym programem, zakupionego w ten sposób mieszkania nie można przez 10 lat wynajmować.

Autor: Agnieszka Mikulska, ekspertka rynku mieszkaniowego w CBRE

Po Fed, przed ECB

Zgodnie z oczekiwaniami Fed podniósł w środę kluczowe stopy procentowe o 25 pb. Docelowy zakres wysokości oprocentowania funduszy federalnych wynosi obecnie 5,25%-5,50% i jest najwyższy od początku 2001 roku. Decyzja FOMC (Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku) była jednogłośna. Fed pozostawił otwartą opcję dalszych podwyżek stóp procentowych i uzależnił przyszłe decyzje od napływających z gospodarki danych. Dziś po południu opublikowane zostaną w USA wstępne dane na temat PKB w II kw.
Przewodniczący Fed Jerome Powell Powell wskazał, że przed wrześniowym posiedzeniem (które odbędzie się za osiem tygodni) pojawią się jeszcze dwie publikacje danych o cenach konsumenckich i dwa raporty o zatrudnieniu. Powiedział, że dalsze postępy w zakresie inflacji będą szczególnie ważne, koncentrując się na inflacji bazowej, która wciąż jest dość wysoka.

W świadczeniu Fed opublikowanym po posiedzeniu wyrażenie „Fed widzi obecnie skromy wzrost aktywności gospodarczej”, zostało zastąpione stwierdzeniem „Fed widzi obecnie umiarkowany wzrost aktywności gospodarczej”. Podobnie jak poprzednio, Fed wskazał na solidny wzrost zatrudnienia, niską stopę bezrobocia i podwyższoną inflację. Fed rozpoczynał swą trwającą anty-inflacyjną kampanię od podwyżek o 0,75 pkt. proc. Następnie przeszedł do podwyżki o 0,5 pkt. proc., a ostatnio podnosił stopy o 0,25 pkt. proc. Spekuluje się, że dalsze spowolnienie tempa zacieśniania polityki pieniężnej mogłoby polegać na podwyżkach o 0,25 pkt. proc. na co drugim posiedzeniu FOMC.

Dziś ok. godz. 9:50 cena kontraktów na S&P 500 była na najwyższym od marca ub.r. poziomie (+0,47 proc.).

W Europie ok. godz. 9:40 DAX zyskiwał 0,36 proc., a CAC 40 rósł o 0,84 proc.
Na GPW WIG -20 odrabiał wczorajszą stratę i był ok. godz. 9:55 o 0,47 proc. powyżej środowego zamknięcia. Najwyżej od ponad roku były dziś ceny akcji mBanku i Orange Polska. Wśród składowych sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji spółek TIM i Rainbow Tours.

Rentowność 10-letnich obligacji rządu Stanów Zjednoczonych kontynuowała w czwartkowy poranek ostrożny spadek (3,857 proc.). Rentowność 10-latek polskiego rządu utrzymywała się na poziomie wczorajszego zamknięcia (5,447 proc.).

Amerykański dolar słabł dziś rano (EUR/USD 0,32 proc., USD/JPY -0,11 proc. ok. 9:40). Dziś po południu spotka się ECB i oczekiwana jest kolejna podwyżka stóp o 0,25 pkt. proc.

Polski złoty umacniał się w czwartkowy poranek. Kurs EUR/PLN zbliżał się do swego osiągniętego na początku miesiąca najniższego poziomu od 2020 roku (-0,21 proc. ok. godz. 9:40). Kurs USD/PLN, który wczoraj wrócił poniżej poziomu 4 zł, spadał o 0,6 proc.

Zmiany kursu Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w poniedziałek spadł do najniższego poziomu od miesiąca, były w czwartkowy poranek minimalne (-0,05 proc. ok. godz. 9:44).

Dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową odrabiały wczorajsze straty (WTI +1,07 proc., Brent +0,86 proc. ok. godz. 9:35). Taniał natomiast gaz ziemny na NYMEX-ie (-0,63 proc.). Drożały metale (złoto +0,52 proc., srebro +1,01 proc., platyna +0,79 proc., pallad +0,15 proc., miedź +0,74 proc.) oraz kontrakty na soję, pszenicę i cukier. Ze swego najwyższego od stycznia br. poziomu spadała o ok. 1 proc. cena kontraktów na bawełnę.

Autor: Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Modus Asset Management pozyskał finansowanie w wysokości 257 mln zł od BNP Paribas Bank Polska i PKO Banku Polskiego

Spółki kontrolowane przez Modus Poland Solar Fund I, zamknięty fundusz inwestycyjny przeznaczony dla świadomych inwestorów i zarządzany przez Modus Asset Management, pozyskały 257 mln zł (58 mln euro) finansowania dłużnego od grupy kredytodawców – BNP Paribas Bank Polska i PKO Bank Polski. Kredyt inwestycyjny zostanie wykorzystany do nabycia portfela projektów fotowoltaicznych o mocy 93 MW, zlokalizowanych w całej Polsce.

Przychody z portfela będą zabezpieczone poprzez połączenie korporacyjnej umowy zakupu energii (PPA) i kontraktów różnicowych (CfD). Dodatkowo, wraz z kredytem inwestycyjnym, kredytodawcy zapewnią gwarancję bankową dla umowy PPA.

„Cieszymy się, że tak wiarygodni i zaangażowani partnerzy wspierają nas w realizacji celu, jakim jest przyspieszenie procesu przejścia regionu na energię odnawialną. Jesteśmy aktywni na polskim rynku energetyki odnawialnej od 2018 roku, a uzyskanie tak dużego finansowania dłużnego dowodzi, że jesteśmy na dobrej drodze do realnego wsparcia rozwoju zielonej energii nad Wisłą. Polska jest jednym z naszych głównych rynków, na którym szukamy kolejnych możliwości akwizycji w obszarze fotowoltaiki i lądowej energetyki wiatrowej” – mówi Povilas Pečiulis, CEO Modus Asset Management.

„Finansowanie zielonych transakcji, a w szczególności tworzenie nowych aktywów
w obszarze energetyki wiatrowej, jest jednym z naszych kluczowych celów biznesowych. Wpisuje się to również w naszą strategię GObeyond na lata 2022-2025, w której – jako lider zrównoważonych finansów – zobowiązaliśmy się do coraz szerszego wspierania Klientów w procesie transformacji energetycznej. Dlatego bardzo cieszymy się z nawiązania współpracy z Modus Asset Management i udziału w kompleksowej transakcji obejmującej szereg produktów, w tym gwarancję dla korporacyjnego odbiorcy energii. Dziękujemy Klientowi za zaufanie, a naszym partnerom i doradcom za profesjonalizm” – mówi Łukasz Pobudejski, Dyrektor Zarządzający Pionu Finansowania Specjalistycznego w BNP Paribas Bank Polska.

„PKO Bank Polski jest liderem finansowania zielonej transformacji w Polsce. Jesteśmy dumni, że możemy wspierać Modus Asset Management w realizacji projektów OZE, co wpisuje się w naszą politykę promowania rozwoju energetyki odnawialnej. Jako największy polski bank dla biznesu, chcemy wspólnie przeciwdziałać zmianom klimatycznym
i przyczyniać się do zmian w krajowym systemie energetycznym. Ta inwestycja to kolejny ważny krok na drodze do realizacji tego celu” – mówi Marcin Majewski, Dyrektor Pionu Relacji z Klientami Korporacyjnymi w PKO Banku Polskim.

Modus Poland Solar Fund I to zamknięty fundusz inwestycyjny, który inwestuje w działające
w Polsce elektrownie słoneczne. Energia elektryczna wytwarzana z tych instalacji jest sprzedawana za pośrednictwem korporacyjnych umów PPA i CfD. Obecnie fundusz posiada portfel ponad 113 MW aktywów fotowoltaicznych w Polsce.

Inwestorzy wpłacają pieniądze do funduszy obligacji korporacyjnych po raz pierwszy od 16 miesięcy

W czerwcu inwestorzy ulokowali w funduszach obligacji korporacyjnych netto 188 mln zł. Był to pierwszy od czterech kwartałów miesiąc z przewagą wpłat nad wypłatami. Aktywa wzrosły natomiast o ponad 250 mln zł, do czego dodatkowo przyczyniły się świetne wyniki inwestycyjne tej klasy aktywów.wartość funduszy obligacji korporacyjnychŚrednioroczna stopa zwrotu funduszu obligacji korporacyjnych za ostatnie 12 miesięcy wynosi 9,44%, a w samym czerwcu wyniosła prawie 0,80%. Dodatnia stopa zwrotu połączona z napływami netto poskutkowała pierwszym od września 2021 roku, wyraźnym wzrostem aktywów (o 3,50%). Zgodnie z wykresem poniżej, stopa zwrotu rośnie systematycznie od września 2022 roku. Wydaje się jednak, że dopiero teraz zachęciła ona inwestorów do tej klasy aktywów. wartość funduszy obligacji korporacyjnych zwrotPierwsza jaskółka w końcu znalazła swoje odzwierciedlenie w aktywach funduszy obligacji korporacyjnych. Stale rosnące stopy zwrotu połączone z niskim wzrostem ryzyka kredytowego oraz brakiem większych default-ów to czynniki tworzące środowisko idealne dla obligacji korporacyjnych. Wydaje się, że w końcu dostrzegli to także inwestorzy.

Autor: Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Certified International Investment Analyst (CIIA), Michael / Ström Dom Maklerski

FED podnosi stopy procentowe i pozostawia otwarte drzwi na kolejne podwyżki

FED podniósł stopy procentowe o 25 pb. Do przedziału 5,25-5,50%. Tym samym znalazły się one na najwyższym poziomie od 2001 roku. Wbrew oczekiwaniom rynku majowa podwyżka nie była ostatnią. Teraz podobnie spekuluje się o podwyżce lipcowej. Prezes FED Powell kolejny raz podkreślał jak ważne jest sprowadzenie inflacji do dwu procentowego celu oraz bieżące obserwowanie danych makroekonomicznych. Zasadniczo bankowo-centralne formułki.

Najciekawsze stwierdzenie padło w kontekście inflacji bazowej, która zdaniem Prezesa FED jest wskaźnikiem bardziej miarodajnym niż klasyczny CPI (ostatni odczyt tego wskaźnika to 4,80% vs 3,00% klasyczny CPI). Zdaniem Pana Powell-a inflacja bazowa jest wciąż za wysoka, a tym samym należy być gotowym na potencjalną kolejną podwyżkę, a z pewnością utrzymanie restrykcyjnej polityki „przez jakiś czas”.

Tym samym może, choć zdecydowanie nie musi, być to ostatnia z cyklu podwyżek. A za rogiem być może czai się już długowyczekiwany „pivot”. Natomiast zarówno indeksy giełdowe, dolar, jak i obligacje skarbowe nie odnotował większych zmian. Być może prawdziwą reakcje rynków zobaczymy dopiero dzisiaj.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Selena przejmuje Imperalum – lidera portugalskiego rynku produktów bitumicznych

Grupa Selena podpisała warunkową umowę zakupu udziałów portugalskiej spółki Imperalum, planując rozszerzenie swojej oferty w zakresie membran bitumicznych (potocznie: pap). Umowa zakłada nabycie 90,1% udziałów w tej spółce, zapewniających kontrolę 100% praw kapitałowych i głosu. Przejęcie Imperalum jest zgodne ze strategią międzynarodowej ekspansji Seleny.

Imperalum jest producentem pap modyfikowanych APP – ataktycznym polipropylenem, które mają wysoką temperaturę mięknienia. Papy plastomeryczne zapewniają wysoką stabilność powierzchni i mogą być stosowane na dachach o różnym spadku, a nawet na powierzchniach pionowych. Powstała w 1968 roku firma ma dziś istotny udział w rynku membran bitumicznych w Portugalii. Dzięki zakupowi tej spółki, Grupa Selena chce uzupełnić ofertę produktową pap i hydroizolacji płynnych oraz umocnić swoją dywizję Waterproofing – rozwiązań hydroizolacyjnych – w Zachodniej Europie. Warunkiem transakcji jest uzyskanie zgody portugalskiego urzędu antymonopolowego.

Najnowsza transakcja Grupy Selena to wzmocnienie naszej pozycji na rynkach zachodnich i jednocześnie rozwój mocy produkcyjnych. Marka Imperalum jest doskonale znana na portugalskim rynku. Co kluczowe, firma posiada własną fabrykę pod Lizboną i od dekad jest punktem odniesienia dla firm wykonawczych w specyfikacji bitumicznych rozwiązań hydroizolacyjnych. Te elementy są dla nas bardzo istotne ze strategicznego punktu widzenia – chcąc się rozwijać, musimy zwiększać nasz dostęp do poszczególnych rynków, a także mieć silną bazę w postaci zakładów produkcyjnych i myśli technologicznej – mówi Sławomir Majchrowski, prezes zarządu Grupy Selena.

Przejęcie spółki, która posiada bogate doświadczenie w opracowywaniu zaawansowanych technicznie rozwiązań hydroizolacyjnych, będzie uzupełnieniem oferty marki pokryć dachowych Matizol, należącej do Grupy Selena od 2010 roku. Dzięki nabyciu spółki Imperalum, Selena wzmocni swoją pozycję w segmencie hydroizolacji i w innych grupach produktowych w Portugalii. Imperalum, oprócz pap, produkuje także emulsje bitumiczne, a sprzedaje także izolacje akustyczne, termoizolacje i inne produkty dostosowane do wymagań lokalnego rynku. Rozwiązania tej spółki stosowane są na licznych obiektach w Portugalii, a także w Hiszpanii: na stadionach piłkarskich, centrach handlowych, sklepach wielkopowierzchniowych, mostach, lotniskach i innych budynkach użyteczności publicznej.

Jak inflacja zmieniła rynek samochodów używanych

Wysoka inflacja kreuje rynek aut używanych. 2023 r. zaczynał się z ofertą powyżej 200 tys. samochodów osobowych, a w czerwcu rynek skurczył się do 160 tys. aut. Malejąca podaż jest związana ze słabnącymi dochodami gospodarstw domowych.

Mimo niewielkiego wzrostu cen aut na rynku wtórnym w czerwcu 2023 r., mediana ceny wciąż była na niższym poziomie niż na początku roku. W czerwcu mediana ceny wynosiła 30 tys. zł i była niższa o 1 501 zł niż w lutym br. To jednak jeszcze nie jest trend.

Według raportu Barometr AAA AUTO w czerwcu 2023 r. w Polsce oferowano do sprzedaży na wtórnym rynku 194 410 aut z drugiej ręki, tj. o 12 938 samochodów mniej niż w maju br., ale były one młodsze i miały mniejszy przebieg. Mediana ceny samochodu używanego w czerwcu 2023 r. to 29 999 zł, mediana przebiegu – 180 000 km, a mediana rocznika – 12 lat. Malejąca mediana wieku i przebiegu aut, to pozytywna zmiana na wtórnym rynku, gdyby taki trend się utrzymał w dłuższej perspektywie, odmłodzi park samochodowy, jednak istotny jest wpływ bardzo wysokiej inflacji (11,5% za czerwiec r/r).

– Inflacja kreuje nam rynek, klienci mniej chętnie sprzedają swoje auta, ponieważ nie stać ich na nowe samochody, których średnia cena przekroczyła już 160 tys. zł – mówi w rozmowie z MarketNews24 Paweł Molasy, Business Country Manager PL w AUTOCENTRUM AAA AUTO sp. z.o.o.

Niestety, w związku z wciąż wysoką inflacją i ubożeniem społeczeństw nie tylko w Polsce, ale w całym regionie Europy Środkowej, wzrasta zagrożenie napływu relatywnie tanich, ale coraz starszych aut z zagranicy, z dużym przebiegiem i wątpliwą historią.

Rok 2023 zaczynał się na polskim rynku z ofertą powyżej 200 tys., a w czerwcu rynek skurczył się do 160 tys. aut. Gdy spada podaż, to rosną ceny.

– Spadająca mediana wieku samochodów używanych determinuje to, że ceny będą rosły, ponieważ na rynku wtórnym będą nowsze samochody, które są droższe – komentuje Paweł Molasy z AUTOCENTRUM AAA AUTO sp. z.o.o. – Natomiast na trendy trzeba patrzeć w okresie rocznym, bo rynek bardzo szybko się zmienia.

Dla interesujących się statystykami, według Barometru AAA AUTO z grudnia 2016 r. średnia cena wynosiła 22,5 tys. zł, średni przebieg 176 tys. km, a przeciętny rocznik prawie 11 lat. W perspektywie siedmiu lat ceny wzrosły o ok. 50%.

– Mniej samochodów niż przed kilku laty na polski rynek wtórny trafia z Zachodu, a to były trochę starsze i tańsze auta – wyjaśnia ekspert.

Najpopularniejszym modelem oferowanym na sprzedaż na rynku wtórnym w czerwcu 2023 r. był Opel Astra – 5 655 ofert samochodów, na drugim miejscu znalazło się Audi A4 – 4 324 oferty, a na trzecim Volkswagen Golf – 4 139 ofert. Największa liczba ofert prezentowała samochody z silnikami diesla – 91 843 auta, a na drugim miejscu z silnikami benzynowymi – 85 084 auta.

Najwięcej ofert sprzedaży samochodów używanych w czerwcu 2023 roku pojawiło się w województwie mazowieckim – 37 416 ofert, a najmniej w województwie opolskim – 3 120 ofert. Najdroższe samochody oferowano w województwie mazowieckim (mediana ceny: 38 000 zł), a najtańsze w województwie kujawsko-pomorskim (23 900 zł).

Develia przejęła polskie spółki Nexity

Develia sfinalizowała umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów polskich spółek zależnych od Nexity, francuskiej firmy deweloperskiej, za 100 mln euro (ok. 443 mln zł). Dzięki przejęciu Develia zwiększyła liczbę mieszkań w budowie o ok. 1400 oraz bank ziemi o ok. 2200 lokali w Warszawie, Krakowie i Poznaniu.

– Przejęcie Nexity to dla nas ważny krok w rozwoju, dzięki któremu znacząco umacniamy naszą pozycję w czołówce deweloperów mieszkaniowych. Transakcja pozwoli nam zwiększyć skalę działania w Warszawie i Krakowie, czyli w dwóch miastach, które z perspektywy biznesowej są dla nas najbardziej atrakcyjne. Wejdziemy także do Poznania, który jest dla nas nowym rynkiem. Dzięki poszerzonej ofercie jeszcze lepiej odpowiemy na obserwowany przez nas zwiększony popyt na mieszkania, będący następstwem m.in. uruchomienia programu „Bezpieczny kredyt 2%”. Oceniamy, że poprawa sytuacji na rynku mieszkaniowym w ostatnich miesiącach i wzrost cen lokali dodatkowo zwiększy rentowność tej transakcji mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Dążymy do tego, by dzięki współpracy zespołów Develii i Nexity osiągnąć pełne synergie wynikające z przejęcia. Dostrzegamy wartościowe kompetencje pracowników Nexity, m.in. w obszarach pozyskiwania gruntów czy realizacji inwestycji, które wzmocnią nas w spełnieniu strategicznych celów – dodaje Andrzej Oślizło.

Grupa Nexity jest jednym z liderów rynku deweloperskiego we Francji. Od 2011 r. firma jest obecna także w Polsce, gdzie przekazała dotychczas ponad 3500 mieszkań w ramach 12 projektów (28 etapów inwestycji).

Na koniec 2022 r. Nexity posiadała w Polsce ok. 1400 lokali na różnych etapach budowy oraz bank ziemi na poziomie ok. 2200 lokali. Inwestycje firmy są zlokalizowane w Warszawie (ok. 65% całkowitej powierzchni użytkowej mieszkań), Krakowie (25%) i Poznaniu (10%). Ponadto Nexity zawarło umowy przedwstępne nabycia gruntów umożliwiających realizację kolejnych ok. 2300 lokali.

– Wykorzystaliśmy dobry moment na zwiększenie potencjału rynkowego Develii. Dzięki sprzyjającej sytuacji rynkowej spodziewamy się, że zwrot na kapitale własnym będzie jeszcze wyższy niż szacowaliśmy na etapie negocjacji umowy – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes zarządu Develii. – Na sfinansowanie transakcji otrzymaliśmy od konsorcjum banków kredyt w wysokości 200 mln zł, co potwierdza wiarygodność i bardzo dobrą sytuację finansową Develii. Pozostałą część pokryliśmy ze środków własnych – dodaje Paweł Ruszczak.

Łączna kwota transakcji wyniosła 100 mln euro (ok. 443 mln zł). Zgodnie z umową bieżące przepływy pieniężne oraz zyski osiągnięte przez Nexity w 2023 r. przypadną Develii.

Umowa przyrzeczona podpisana przez Develię dotyczy nabycia 100% udziałów 19 polskich spółek zależnych od Nexity. Develia uzyskała również kontrolę nad 10 spółkami komandytowymi (których komandytariuszami i komplementariuszami są nabywane spółki), prowadzącymi działalność deweloperską w Polsce. Przed finalizacją transakcji Develia otrzymała zgodę Prezesa UOKiK na dokonanie koncentracji.

Aktualnie Nexity realizuje w Polsce inwestycje takie jak m.in. Bemowo Line, Bemosphere i Next Ursus w Warszawie, City Vibe w Krakowie oraz Malta Point w Poznaniu.

Wyniki finansowe XTB w pierwszym półroczu 2023 r.

  • Skonsolidowany zysk netto wyniósł 421,0 mln zł i był o 12,2% niższy niż
    w analogicznym okresie poprzedniego roku
  • Rekordowa liczba nowych klientów pozyskanych w I półroczu: 167,2 tys.
  • Liczba aktywnych klientów wzrosła o 44,4% r/r z 190,1 tys. do 274,5 tys.
  • Wolumen obrotu klientów na instrumentach CFD wzrósł o 18,5% r/r – z 3,05 mln do 3,62 mln lotów

XTB opublikowało dziś wstępne wyniki finansowe za I półrocze 2023 roku. W warunkach niższej zmienności na rynkach finansowych i towarowych w drugim kwartale, spółka wypracowała 421,0 mln zł skonsolidowanego zysku netto w pierwszym półroczu 2023 roku. Intensywne działania marketingowe wpłynęły zarówno na rekordowo wysoki napływ nowych klientów, jak i ich dużą aktywność transakcyjną.

W I półroczu 2023 roku XTB wypracowało zysk netto na poziomie 421,0 mln zł wobec 479,6 mln zł rok wcześniej (spadek o 12,2%). Skonsolidowane przychody osiągnęły wartość 818,9 mln zł wobec 836,2 mln zł w I półroczu 2022 r. (spadek o 2,1%), przy kosztach działalności operacyjnej 341,6 mln zł (I półrocze 2022: 267,8 mln zł).

Rekordowy wzrost nowych klientów i coraz większa aktywność inwestycyjna

W I półroczu XTB pozyskało rekordową liczbę 167,2 tys. nowych klientów, o 65,5% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku. Na koniec I półrocza 2023 r., liczba klientów wyniosła łącznie 762,6 tys. w porównaniu z 525,3 tys. na koniec I półrocza 2022 roku (wzrost o 45,2% r/r). Liczba aktywnych klientów wzrosła o 44,4% osiągając 274,5 tys. na koniec I półrocza 2023 roku, wobec 190,1 tys. w I półroczu poprzedniego roku. Przełożyło się to na zwiększenie wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD wyrażonego w lotach – w I półroczu wzrósł on do 3,62 mln transakcji wobec 3,05 mln w analogicznym okresie 2022 roku (wzrost o 18,5%). Natomiast rentowność na lota w I półroczu 2023 roku wyniosła 226 zł (I półrocze 2022: 274 zł).

Naszym priorytetem jest dalszy wzrost bazy klientów, a wyniki za I półrocze pokazują, że jesteśmy w stanie osiągać te cele nawet w okresach mniejszej zmienności na rynkach finansowych, kiedy naturalnie zainteresowanie inwestycjami maleje. Stale umacniamy swoją pozycję rynkową w Polsce oraz na kluczowych rynkach zagranicznych, a inwestycje w technologie oraz nowe produkty przynoszą oczekiwane rezultaty. Docieramy z naszą ofertą do coraz większego grona klientów, w szczególności tych, którzy zaczynają dopiero inwestować na rynkach finansowych. Dzięki Akcjom Ułamkowym, które wprowadziliśmy już na siedmiu rynkach europejskich, nasi klienci mają większą elastyczność w budowaniu swoich portfeli inwestycyjnych opartych na akcjach i funduszach ETF – komentuje Paweł Szejko, członek zarządu ds. finansowych XTB.

Struktura przychodów wg. klasy aktywów

Jeśli chodzi o przychody pod kątem klas instrumentów odpowiedzialnych za ich powstanie, w I półroczu 2023 r. prym wiodły CFD oparte na indeksach. Ich udział w strukturze przychodów na instrumentach finansowych sięgnął 51,9%. To konsekwencja dużej dochodowości na instrumentach CFD opartych o amerykański indeks US 100, niemiecki indeks akcji DAX (DE30) czy też amerykański indeks US 500.

Drugą najbardziej dochodową klasą aktywów były instrumenty CFD oparte na towarach. Ich udział w strukturze przychodów w I półroczu 2023 r. wyniósł 36,5%. Najzyskowniejszymi instrumentami w tej klasie były CFD oparte na notowaniach gazu ziemnego oraz złota.

Przychody na instrumentach CFD opartych o waluty stanowiły 9,6% wszystkich przychodów, gdzie najbardziej dochodowymi instrumentami finansowymi w tej klasie były oparte o parę walutową USDJPY oraz EURUSD.

Koszty

Koszty działalności operacyjnej w I półroczu 2023 r. ukształtowały się na poziomie 341,6 mln zł i były o 73,8 mln zł wyższe w stosunku do I półrocza 2022 r., kiedy wyniosły 267,8 mln zł. Najistotniejsze zmiany odnotowano w kosztach wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych, które wzrosły o 31,8 mln zł w związku z dynamicznym wzrostem zatrudnienia. Wzrost kosztów marketingowych o 30,9 mln zł wynikał głównie z wyższych nakładów na intensywnie prowadzone kampanie online.

Rozwój własnych technologii

W pierwszym półroczu 2023 roku, XTB kontynuowało prace związane z opracowaniem nowych rozwiązań i technologii związanych przede wszystkim z rozwojem własnej platformy transakcyjnej xStation oraz wprowadzeniem nowych produktów. Innowacje te przyczyniły się do efektywnej egzekucji zleceń, sprawnego procesu onboardingu klientów i funkcjonowania systemów transakcyjnych XTB.

–  W ramach przyjętej strategii biznesowej, koncentrujemy się nad rozwojem technologii wykorzystywanych zarówno w naszej platformie xStation, aplikacji mobilnej oraz nowych produktach. Przekłada się to wprost na strukturę zatrudnienia – obecnie w siedzibie spółki w Warszawie około 40% stanowią pracownicy IT i programiści, pracujący nad budowaniem naszej przewagi technologicznej, która przekłada się na pozycję konkurencyjną XTB na globalnym rynku  – komentuje Paweł Szejko.

Prezydent podpisał zmiany w Małym ZUS Plus. Nowe przepisy umożliwią dłuższe korzystanie z ulgi

Prezydent podpisał dzisiaj ustawę wydłużającą okres, w którym można korzystać z Małego ZUS Plus z 36 do 48 miesięcy w ciągu łącznie 60 miesięcy. W związku ze zmianami powstaje luka 12 miesięcy, w której nie można rozliczać się wg zasad Małego ZUS Plus. Jednak 5 lipca trafił do Sejmu projekt ustawy o ograniczaniu biurokracji i barier prawnych, który zakłada całkowitą likwidację limitu czasu, przez jaki można korzystać z Małego ZUS Plus. Oznacza to, że jedynym warunkiem do skorzystania z tej ulgi byłby przychód do 120 000 zł rocznie.

Mały ZUS, czyli obniżone składki ZUS, są szczególnie korzystne dla przedsiębiorców o niskich przychodach, którzy mają trudności z opłacaniem pełnych składek. To zabezpieczenie daje im możliwość kontynuowania działalności bez nadmiernego obciążenia finansowego. Mały ZUS Plus pozwala płacić tylko składkę zdrowotną. Aby móc skorzystać z tej ulgi wymagane jest prowadzenie działalności gospodarczej przez co najmniej 60 dni w roku poprzedzającym, a przychód nie może przekraczać 120 000 zł rocznie, jeżeli działalność gospodarczą prowadziliśmy przez pełny rok. Wartość ta zmniejsza się proporcjonalnie, jeżeli działalność prowadziliśmy przez krótszy okres.

Obowiązujące obecnie przepisy pomijają fakt, że wiele osób podejmuje lub chciałoby podjąć działalność gospodarczą w stosunkowo niewielkim zakresie. Ponadto takie osoby są w stanie ją prowadzić tylko w sytuacji, w której możliwe będzie opłacanie składek na ubezpieczenia społeczne na zasadach Małego ZUS Plus. Natomiast w sytuacji, w której musiałyby opłacać je na zasadach ogólnych, działalność ta będzie dla nich całkowicie nieopłacalna. W konsekwencji osoby te albo w ogóle nie podejmują działalności gospodarczej, albo po 36 miesiącach były zmuszone do jej likwidacji – wyjaśnia Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Zmiany na Plus

Projekt ustawy o ograniczaniu biurokracji i barier prawnych zakłada likwidację limitu czasu, przez który można korzystać z Małego ZUS Plus. Zdaniem eksperta inFaktu jest to krok w dobrą stronę, bo zmiany zlikwidowałyby istniejącą obecnie roczną lukę. Wejście w życie proponowanej ustawy skutkować może podejmowaniem niewielkich działalności gospodarczych przez większą liczbę osób. Projekt to także ukłon w stronę przedsiębiorców, którzy nie chcą bądź nie są w stanie rozwinąć swojego biznesu do takich rozmiarów, by uzyskiwane dochody pozwoliły na opłacanie składek ZUS na zasadach ogólnych.

Celem proponowanych w ustawie zmian jest również skrócenie okresu karencji z 60 do 24 miesięcy, które muszą upłynąć od dnia ostatniego zawieszenia lub zakończenia działalności gospodarczej do skorzystania z tzw. ulgi na start, która umożliwia opłacanie tylko składki zdrowotnej. Piotr Juszczyk wskazuje, że okres 24 miesięcy to dobry limit, ale warto rozważyć skrócenie go do nawet 12 miesięcy, żeby przedsiębiorcy nie musieli czekać kilku lat na skorzystanie z ulgi na start po zamknięciu działalności.

Zmiany w Volkswagen Bank – Marek Sołtysiak nowym Dyrektorem Departamentu Rozwoju Biznesu i Obsługi Klienta

Volkswagen Bank GmbH Oddział w Polsce ogłosił zmiany personalne w swojej strukturze zarządzania. Marek Sołtysiak, doświadczony manager z wieloletnim stażem w sektorze bankowym, dołącza do zespołu jako nowy Dyrektor Departamentu Rozwoju Biznesu i Obsługi Klienta.

Marek Sołtysiak rozpoczął współpracę z Volkswagen Bankiem w połowie lipca. Posiada ponad 18-letnie doświadczenie w sektorze bankowym, które zapewnia mu bogatą wiedzę i umiejętności w różnorodnych obszarach branży.

Przez ostatnie 7 lat pełnił funkcje kierownicze w Alior Banku, gdzie od 2020 roku zarządzał Pionem Produktów Klienta Biznesowego. W zakresie jego odpowiedzialności były zadania takie jak opracowywanie strategii, opieka nad produktami, rozwijanie portfela projektów, bankowość internetowa oraz scentralizowana obsługa posprzedażowa.

Jako aktywny członek komitetów bankowych takich jak CALCO (ang. Capital and Asset-Liability Committee), Ryzyka Operacyjnego, Rozwoju Banku czy Kredytowego, wniósł znaczący wkład w podejmowanie decyzji kluczowych dla działalności banku.

Do poprzednich obszarów pracy Marka Sołtysiaka należało również finansowanie mikrofirm, którym zajmował się w Banku BPH.

Dołączenie do zespołu Volkswagen Banku jest dla mnie dużym zaszczytem oraz realizacją rozwoju zawodowego, jak i pasji motoryzacyjnej. Wyspecjalizowany model biznesowy oraz wyjątkowa pozycja marki Volkswagen stanowią szansę dla rozwoju działalności bankowej. W ramach strategii Mobility 2030 zaoferujemy klientom unikalne usługi, atrakcyjne warunki korzystania z produktów bankowych i wysoki standard obsługi zdalnej – mówi Marek Sołtysiak, nowy Dyrektor Departamentu Rozwoju Biznesu i Obsługi Klienta w Volkswagen Bank GmbH Oddział w Polsce.

Poza światem finansów, Marek pasjonuje się także motoryzacją i w czasie wolnym aktywnie angażuje się w organizację rajdów samochodowych.

Upadłość Getin Noble Bank a frankowicze

W związku z tym, że odzyskanie pieniędzy od upadłego banku jest bardzo mało prawdopodobne, klienci Getin Noble Bank powinni się skupić na tym, aby zabezpieczyć swoje prawa w postępowaniu upadłościowym. Należy pamiętać, że w chwili ogłoszenia upadłości powstaje swoista nierównowaga pomiędzy wierzycielami a dłużnikami banku. Zadaniem syndyka będzie ściągnąć wszystkie wierzytelności od osób, które są coś bankowi winne. Z kolei spłata wierzycieli banku nastąpi tylko wówczas, gdy będą na to środki w masie upadłości. W razie unieważnienia umów kredytowych kredytobiorcy banku staną się wobec banku zarówno dłużnikami (obowiązek zwrotu całego otrzymanego kapitału) oraz wierzycielami (prawo do odzyskania wpłaconych rat).

Aby uchronić się od sytuacji, gdy syndyk będzie żądał spłaty kapitału, a jednocześnie nie będzie szans na odzyskanie spłaconych rat, konieczne jest złożenie bankowi oświadczenia o potrąceniu wzajemnych roszczeń. Oświadczenie o potrąceniu pozwoli obniżyć albo wyzerować roszczenie banku o zwrot kapitału, gdyż wpłacone raty będą zaliczone na spłatę tego kapitału. Oświadczenie o potrąceniu musi zostać złożone przed zgłoszeniem wierzytelności do masy upadłości za pośrednictwem Krajowego Rejestru Zadłużonych.

Aby dokonać potrącenia, trzeba wiedzieć, jaka jest wysokość spłaconych rat. Informację taką w „normalnych” warunkach można uzyskać od banku. Pojawiły się jednak już sygnały, że Getin zawiesił wydawanie stosownych zaświadczeń w tym zakresie. Pozostaje więc samemu oszacować jaka była wysokość spłaconych rat i taką kwotę przedstawić do potrącenia. Syndyk i tak musi później zweryfikować te kwoty na podstawie ksiąg rachunkowych banku.

Na dokonanie potrącenia i zgłoszenie wierzytelności jest 30 dni od daty ogłoszenia upadłości, nie jest to jednak termin ostateczny. Po upływie tego terminu zgłoszenie wierzytelności nadal będzie możliwe, będzie ono jednak wymagało dodatkowej opłaty w wysokości około 1.000 zł.

Te osoby, które nadal spłacają kredyt, powinny się także mocno zastanowić nad kontunuowaniem spłat, gdyż ich odzyskanie wydaje się w obecnym stanie faktycznym po prostu niemożliwe.

Autor: Izabela Libera, radca prawny z Kancelarii Libera i Wspólnicy

Dolar odrabia straty czekając na FED

Słabsze dane z Niemiec znów szkodzą euro. Rynki czekają na decyzję FED, który najprawdopodobniej podniesie dzisiaj stopy procentowe. W tle Węgrzy kontynuują swój specyficzny eksperyment ekonomiczny.

Kolejne słabsze dane z Niemiec

Gospodarka naszego zachodniego sąsiada ma ostatnio bardzo słabą passę. Dane z tamtejszej gospodarki okazują się mocno pesymistyczne. Mowa zarówno o indeksach PMI jak i chociażby wczorajszym indeksie instytutu IFO. Pokazują one, że tamtejsi przedsiębiorcy przygotowują się na spowolnienie w gospodarce. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że Niemcy importują dużą część komponentów, w rezultacie te negatywne nastroje niekoniecznie muszą rzutować tak mocno na lokalną gospodarkę. Nie zmienia to faktu, że wraz ze słabszymi danymi znad Odry inwestorzy z coraz większą rezerwą patrzą na wspólną europejską walutę. Kurs euro względem dolara po odbiciu od wielomiesięcznych szczytów spadał już 5 dni z rzędu. Wczorajsze dane tylko dołożyły więcej paliwa do tego ruchu.

Czekając na FED

Rynki są obecnie całkiem zgodne. Stopy procentowe powinny wzrosnąć na dzisiejszym posiedzeniu o 0,25%. Z dużym prawdopodobieństwem będzie to ostatnia podwyżka w tym roku. Z drugiej strony już przynajmniej raz w tym roku, jak nie dwa, mówiliśmy o ostatniej podwyżce, więc nie należy brać tego jako pewnik. Im szybciej jednak będzie spadać inflacja za Oceanem, tym pewniejszy jest koniec cyklu. Ostatnie maksima na ropie naftowej trochę nas zatem od tego cofają. Patrząc na notowania obligacji skarbowych, na tym rynku również zaczyna się spekulacja o możliwym jeszcze jednym ruchu. Im częściej będą pojawiać się sygnały uwiarygodniające kolejne wzrosty, tym bardziej powinien umacniać się dolar.

Na Węgrzech stopy procentowe bez zmian

Gospodarka Węgier kontynuuje bardzo odważny eksperyment przeprowadzany przez ekipę Viktora Orbana. Po wielu miesiącach mordowania gospodarki 13% stopami procentowymi powoli udaje się spowolnić tempo wzrostu cen. Rosną one nadal jednak o 20%. Analitycy wskazują kilka powodów obecnych problemów. Jednym z nich są administracyjne ceny i limity na niektóre towary i usługi. Gospodarka nie radzi sobie z dostarczaniem ich na rynek, konkurencyjne dobra idą gwałtownie w górę, a transfery socjalne tylko napędzają wzrost cen. Najlepszym dowodem na to co się dzieje jest niemal 18% wzrost płac w skali roku. Dodatkowym problemem jest słabość waluty, która powoduje, że importowane dobra są jeszcze droższe. Jeżeli dodamy do tego kłopoty branży spożywczej mamy szerszy kontekst problemów. Od początku rosyjskiej inwazji na terytorium Ukrainy forint osłabł już niemal 10% względem złotego, który w tym czasie i tak nie miał najlepszej passy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – sprzedaż nowych domów,

20:00 – USA – decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Platige Image i IDEAS NCBR współpracują nad rozwojem sztucznej inteligencji dla branży kreatywnej

Polskie studio kreatywne Platige Image i IDEAS NCBR – ośrodek badawczo-rozwojowy powołany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju – rozpoczynają współpracę. Strony podpisały list intencyjny, w którym zobowiązały się m.in. do identyfikacji wyzwań w obszarze grafiki komputerowej oraz prowadzenia wspólnych badań naukowych, które pozwolą wdrożyć odpowiednie rozwiązania w branży kreatywnej.

IDEAS NCBR to ośrodek badawczo-rozwojowy działający w obszarze sztucznej inteligencji, którego misją jest wsparcie jej rozwoju w Polsce, poprzez stworzenie platformy łączącej środowisko akademickie z biznesowym. Jednym z filarów działalności IDEAS NCBR jest budowa przestrzeni przyjaznej prowadzeniu innowacyjnych badań, a także kształcenie nowego pokolenia naukowców, ukierunkowanych na praktyczne zastosowanie opracowanych algorytmów oraz ich późniejszą komercjalizację w przemyśle, finansach, medycynie i innych gałęziach gospodarki. Ośrodek prowadzi już badania w takich obszarach jak inteligentne algorytmy i struktury danych, widzenie komputerowe czy bezpieczeństwo systemów i prywatność danych.

Szybki rozwój sztucznej inteligencji oraz wzrost jej znaczenia dla sektora branży kreatywnej niesie za sobą zdefiniowane już zagrożenia, ale też szanse. To właśnie z uwagi na potencjał wykorzystania AI w pracy naszego studia zdecydowaliśmy się przystąpić do inicjatywy IDEAS NCBR – mówi Karol Żbikowski, Prezes Zarządu Platige Image.

W ramach współpracy z IDEAS NCBR, Platige Image zobowiązało się m.in. do zaangażowania się w bieżące prace badawcze, a docelowo stworzenie dedykowanej grupy badawczej, w skład której wejdą eksperci polskiego studia.

– Bardzo się cieszę, że tak szybko udało nam się nawiązać współpracę ze środowiskiem biznesowym, a konkretnie z jednym z liderów branży. Naukowe podejście do grafiki komputerowej w Polsce dynamicznie się rozwija, co stwarza wiele możliwości do prowadzenia projektów badawczych, zwłaszcza w połączeniu ze sztuczną inteligencją. Jestem przekonany, że badania z praktycznym zastosowaniem przyciągną uwagę młodych ambitnych specjalistów i zachęcą ich do dalszej nauki i rozwoju w tej fascynującej dziedzinie informatyki. To wspaniała okazja dla polskich specjalistów IT do rozszerzania swoich umiejętności, a także impuls dla sektorów gier i filmu do kreowania innowacyjnych rozwiązań, które umocnią pozycję Polski na rynku globalnym. Obecnie prowadzimy rekrutację do mojej grupy badawczej. Absolwentów kierunków ścisłych zainteresowanych grafiką komputerową zapraszam do odwiedzenia strony internetowej IDEAS NCBR – wyjaśnia profesor Przemysław Musialski, lider nowej grupy badawczej zajmującej się grafiką komputerową w IDEAS NCBR.

Platige Image to jedno z najbardziej rozpoznawalnych za granicą polskich studiów produkcyjnych. Spółka ma na swoim koncie współpracę z takimi globalnymi gigantami, jak Sony, Netflix, czy Ubisoft. Platige nie boi się stawiać na innowacje. Jednym z przykładów takich działań jest zaadaptowanie Unreal Engine – silnika stworzonego przez jednego ze światowych liderów na rynku produkcji gier komputerowych, firmę Epic Games. Na początku 2023 r. polska spółka jako jedna z kilku firm na świecie otrzymała tytuł Autoryzowanego Partnera Serwisowego Unreal Engine, a produkcje zrealizowane w całości z wykorzystaniem Unreal Engine stanowią już ponad 10% jej całkowitych przychodów. Rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji jest kolejnym wyzwaniem, jakie stawia przed sobą polskie studio.

Turystyka nad Bałtykiem cierpi z powodu nagonki na ceny

– Ile można narzekać na paragony grozy? Ile można zwracać uwagę na najdroższe oferty, jakie oferują hotele w regionie? Jeżeli ktoś ma ochotę na weekend w Hiltonie, to oczywiście ma do tego prawo, ale w Kołobrzegu, Świnoujściu czy w Międzyzdrojach można wypocząć za naprawdę rozsądne pieniądze. Na polską turystykę w ostatnich dwóch latach prowadzona jest niezrozumiała dla mnie nagonka. Efekt jest taki, że turystów z Polski jest w tym roku mniej nad polskim morzem. To sytuacja dla mnie zaskakująca i niezrozumiała – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Hanna Mojsiuk: W czym nasze polskie morze jest gorsze od kurortów albańskich, bułgarskich czy nawet niektórych hiszpańskich?

Jak mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk, apel Izby jest wyrazem sprzeciwu wobec retoryki, która mocno dotyka zachodniopomorską turystykę. Obecnie stanowi ona ponad 15% lokalnego PKB – zniechęcanie turystów, by przyjeżdżali nad polskie morze, bo „jest drogo” i „są paragony grozy” jest działaniem, które sprawia, że przedsiębiorcy tracą klientów. Jest to retoryka szkodliwa i często bardzo niesprawiedliwa.

– Jeżeli się uprzemy to znajdziemy nad morzem frytki za 25 złotych i noclegi za 20 tysięcy złotych za tydzień, ale po co pokazywać skrajne przypadki? Efekt takiego działania to setki turystów, którzy stwierdzają, że nad morze nie jadą, bo paragony grozy, drożyzna i jest nieciekawie. Jako Północna Izba Gospodarcza apelujemy: porzućmy te niezrozumiałe kompleksy i przestańmy  wstydzić się naszej turystyki – mówi Hanna Mojsiuk.

– Mamy przepiękny pas nadmorski, wspaniałe atrakcje, piękne hotele, mnóstwo zieleni, bardzo profesjonalną obsługę. I w porównaniu z innymi kurortami naprawdę przystępne ceny. W czym nasze polskie morze jest gorsze od kurortów albańskich, bułgarskich czy nawet niektórych hiszpańskich? Jedyne na co nie mamy wpływu to pogoda. Reszta czynników pokazuje nasz wielki potencjał – mówi Hanna Mojsiuk.

A co z paragonami grozy?

– Są medialne, budzą dyskusję, rozumiemy media, które potrzebują emocji. Nad polskim morzem można zjeść pyszny obiad za 40-50 złotych za osobę. Czy to dużo w miejscowości turystycznej? – dodaje prezes Hanna Mojsiuk.

Turyści z zagranicy doceniają Bałtyk bardziej niż Polacy?

Również Prezes oddziału Północnej Izby Gospodarczej w Świnoujściu Piotr Kośmider przekonuje, że turystyka na Pomorzu Zachodnim przyciąga turystów z zagranicy. Chwalą oni jakość i atrakcyjność hoteli oraz czystość naszych kurortów.

– Przyznaję, że w tym roku dyskusja o paragonach grozy i cenach nad polskim morzem przybrała już znamiona nagonki. To krzywdzące, bo sprawdziłem dokładnie ceny w Mielnie, Kołobrzegu, Międzyzdrojach czy w Świnoujściu i nie ma mowy o tym, by były one radykalnie podwyższone w porównaniu z rokiem ubiegłym. Ceny usług hotelowych są nawet niższe niż przed rokiem. Musimy więc głośno krzyczeć, że Bałtyk jest piękny, że warto tu przyjechać i korzystać z naszych atrakcji – mówi Piotr Kośmider. – Turyści z Czech są zachwyceni polskim morzem, mówią, że tak szerokiej, publicznej plaży jak w Świnoujściu to jeszcze nie widzieli. W wielu kurortach są tylko hotelowe plaże i leżaki po 5 Euro. Zacznijmy doceniać naszą turystykę – kończy Prezes Izby w Koszalinie.

„Nie możemy zgodzić się z retoryką, że nad Bałtykiem ceny to rozbój w biały dzień, bo to nieprawda”

Przedsiębiorcy zrzeszeni w Północnej Izbie Gospodarczej z sektora turystycznego przyznają, że ten sezon jest trudniejszy. Obłożenie w hotelach waha się od 50 do 90%. Jest niższe nawet niż w pandemicznym roku 2021. Czy winne są rosnące ceny? Jak mówi Karolina Sadka z Trofea Hotel Międzyzdroje ceny w większości obiektów nadmorskich rok do roku się nie zmieniły.

– Nie możemy straszyć turystów, że nad tym Bałtykiem to są astronomiczne ceny. To dla mnie niezrozumiałe, bo ceny w porównaniu z ubiegłym rokiem nie wzrosły drastycznie. Ceny są wszędzie dostępne – mówi przedstawicielka sektora HoReCa. – Widzimy, że jest mniej ludzi. To jest widoczne w hotelach, w kawiarniach, ceny są bardzo skrupulatnie weryfikowane. Zdajemy sobie sprawę, że inflacja dotyka wszystkich, nie możemy jednak zgodzić się z retoryką, że nad Bałtykiem ceny to rozbój w biały dzień, bo to nieprawda – dodaje Karolina Sadka.

Eksperci rynku nieruchomości zauważają, że mniejszym zainteresowaniem cieszą się wille, hotele i pensjonaty. Klienci kierują się w stronę aparthoteli.

– Ofert na sprzedaż pensjonatów, willi i małych hoteli w mniej prestiżowych miejscowościach nadmorskich jest bardzo dużo. Wynika to z wielu czynników. Turystyka się zmienia, to efekt inflacji, ale i zupełnie innych oczekiwań od miejsca, gdzie się zatrzymujemy. Przedsiębiorcy, którzy od lat prowadzą działalność w taki sam sposób, te same pokoje hotelowe, ten sam standard, brak atrakcyjnych nowości, muszą się liczyć z odpływem klientów – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Skonsolidowane wyniki Grupy Kapitałowej Banku Millennium za 1 półrocze 2023 r.

W 2 kwartale 2023 roku skonsolidowany zysk netto Grupy Banku Millennium już trzeci raz z rzędu był dodatni i wyniósł +106 mln zł. Zysk netto w 1 półroczu 2023 roku wyniósł +358 mln zł, a skorygowany o koszty kredytów hipotecznych (1 747 mln zł po opodatkowaniu) i z hipotetycznym podatkiem bankowym (203 mln zł) wyniósłby rekordowe 1,418 mld zł. Dzięki połączeniu cyfryzacji i najlepszej wielokanałowej jakości obsługi nagrodzonej tytułem Złoty Bank 2023, efektywność Banku pozostała na niezmiennie wysokim poziomie.

 Mimo że koszty związane z portfelem walutowych kredytów hipotecznych (rezerwy na ryzyko prawne, koszty polubownych ugód i koszty prawne) wciąż stanowiły istotny hamulec dla coraz bardziej rentownej działalności podstawowej Grupy, w 1 półroczu 2023 roku osiągnęliśmy dodatni zysk netto w wysokości 358 mln zł. – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

 Również pod względem biznesowym było to dobre półrocze. W segmencie detalicznym potwierdziliśmy naszą zdolność do konkurowania w obszarze Consumer Finance – tylko w 2 kwartale wartość sprzedanych pożyczek gotówkowych osiągnęła 1,6 mld zł. W pierwszym półroczu liczba aktywnych klientów wzrosła do 2,949 mln (+26 tys kw./kw.): 2,62 mln z nich korzystało z bankowości internetowej, a 2,37 mln to użytkownicy mobilni. W bankowości korporacyjnej koncentrowaliśmy się na wykorzystaniu gwarancji BGK, czego efektem jest rekordowy portfel ponad 3,9 mld zł kredytów objętych gwarancjami. Wprowadziliśmy nowe rozwiązania cyfrowe m. in. zespół banku zbudował aplikację mobilną dla firm, całkowicie nową pod kątem technologicznym, z nowym designem, skupionym na wygodzie użytkownika, o dużych możliwościach personalizacji.

Konsekwentnie redukowaliśmy portfel walutowych kredytów hipotecznych i związane z nim ryzyka. Nadal oferowaliśmy kredytobiorcom indywidualnie negocjowane polubowne rozwiązania takie jak konwersje na złote, przedpłaty lub zbiorowe „ugody”. Liczba dobrowolnych ugód w 2 kwartale osiągnęła 924 (1 730 w 1 półroczu). Od momentu uruchomienia programu w 2020 roku podpisaliśmy blisko 19,5 tys. ugód (32% wszystkich aktywnych wówczas umów walutowo-hipotecznych). W wyniku negocjacji, ostatecznych wyroków oraz innych naturalnych czynników liczba aktywnych walutowych kredytów hipotecznych zmniejszyła się w 2 kwartale 2023 roku o niemal 1 400 (do 35 417) – dodał Joao Bras Jorge.

Następujące wydarzenia 1 półrocza 2023 roku są naszym zdaniem szczególnie warte podkreślenia:

  • wynik z odsetek wzrósł o 6% kw/kw (1poł.23: +21% r/r) pomimo powoli spadających rynkowych stop procentowych; wzrost był głównie efektem niższych kosztów depozytów chociaż połączenie większego i bardziej dochodowego portfela dłużnych papierów wartościowych oraz zmieniającej się struktury portfela kredytowego również miało pozytywny wpływ; wzrost r/r kwartalnego wyniku z odsetek pozostał na solidnym poziome 13% ale dalej szybko spowalniał z powodu efektu wysokiej bazy;
  • kwartalna marża odsetkowa (NIM) poprawiła się do rekordowego do 485 p.b. z poziomu 458 p.b. w 1kw23 dzięki ww. niższego kosztu depozytów (2,75% w 2kw23 w porównaniu do 2,91% w 1kw23) oraz zmian po „aktywnej” stronie bilansu;
  • efektywność kosztowa pozostawała wysokaw wyniku połączenia stałego wzrostu ucyfrowienia naszego biznesu, jak również relacji z klientami z wzrostem przychodów przewyższającym wzrost kosztów, te ostatnie będące efektem niższych obciążeń regulacyjnych; liczba pracowników pozostawała stabilna (liczba aktywnych pracowników wzrosła o 102, tj. 2% od końca czerwca 2022 r.), optymalizacja sieci dystrybucji była kontynuowana (liczba oddziałów własnych spadła o 28 jednostek, tj. 7% w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy) i była komplementarna w stosunku do rosnącego udziału usług cyfrowych (klienci cyfrowi: 2,62 mln, wzrost o 8% r/r, aktywni użytkownicy bankowości mobilnej: 2,37 mln, wzrost o 13% r/r); w 1poł.23 raportowane przychody operacyjne ogółem wzrosły o 13% r/r, podczas gdy raportowane koszty operacyjne spadły o 34% r/r, dzięki niższym kosztom regulacyjnym (koszty BFG/IPS razem wyniosły 372 mln zł w 1poł.22 w porównaniu do kosztów BFG w 1poł.23 w wysokości 60 mln zł); koszty operacyjne w 1poł.23 skorygowane o koszty regulacyjne wzrosły o 15% r/r;
  • portfel kredytowy zmniejszył się w 2kw23 (kredyty netto/brutto odpowiednio -7%/-6% r/r i odpowiednio -2%/-2% kw/kw) ze zmniejszającym się portfelem walutowych kredytów hipotecznych oraz, w mniejszym stopniu selektywną akcją kredytową w sektorze przedsiębiorstw, będącymi głównymi przyczynami spadku; portfel kredytowy bez walutowych hipotek zmniejszył się o 2% r/r i nie zmienił się kw/kw; portfel kredytów hipotecznych w walutach obcych dalej szybko się kurczył (-46% r/r, -19% kw/kw w wartościach raportowanych) w wyniku zmian kursów walut (PLN zyskał 3% wobec CHF w ciągu ostatnich 12 miesięcy), spłat, tworzenia rezerw na ryzyko prawne (zgodnie z MSSF9 rezerwy na ryzyko prawne księguje się jako pomniejszenie wartości brutto zasądzonych kredytów), spisań oraz dobrowolnych ugód z kredytobiorcami; w rezultacie, udział całego portfela walutowych kredytów hipotecznych w kredytach brutto ogółem zmniejszył się do 6,1% (kredyty udzielone przez BM: 5,5%) z 10,4% (9,6%) w tym samym okresie ubiegłego roku;
  • portfel niehipotecznych kredytów detalicznych wzrósł o 2% kw/kw oraz 4% r/r, głównie dzięki poprawie sprzedaży kredytów gotówkowych; w 2kw23 sprzedaż kredytów gotówkowych osiągnęła rekordowy poziom 1,6 mld zł, wzrost o 16% r/r, podczas gdy ich sprzedaż w całej 1poł.23 wyniosła 3,2 mld zł, rosnąc o 25% r/r; udział rynkowy BM w sprzedaży w 1poł23 wyniósł 10,8%, powyżej 9,8% w 1poł22; sprzedaż (wypłaty) kredytów hipotecznych w PLN w 2kw23 wzrosła o 7% kw/kw ale nadal była poniżej poziomu w tym samym okresie ubiegłego roku (1poł23: 1,9 mld zł, spadek o 55% r/r); udział rynkowy Banku w sprzedaży w 2kw23 wyniósł 8,9% a w 1poł.23 10,1% w porównaniu do 10,5% w 2kw22 i 13,4% w 1poł.22;
  • jakość portfela kredytowego poprawiła się, ze wskaźnikiem NPL obniżającym się do 4,5% z 4,7% na koniec marca br. po zmianach metodologicznych w portfelu kredytów hipotecznych w PLN; wsparte sprzedażą niepracujących kredytów konsumenckich, zmiany te przeważyły nad negatywnym wpływem niskiej sprzedaż nowych kredytów oraz kurczącego się portfela kredytowego; segment detaliczny w którym wskaźnik NPL zmniejszył się do poziomu 4,8% z 5,1% był głównym źródłem poprawy, podczas gdy w segmencie przedsiębiorstw wskaźnik NPL wzrósł do 3,7% z 3,4% (głównie efekt zmniejszającego się mianownika czyli portfela kredytowego); pokrycie kredytów niepracujących rezerwami poprawiło się do 73% z 68% na koniec marca 2023 r. oraz z niemal 70% na koniec 2022r.); koszt ryzyka zmniejszył się do zaledwie 27 p.b. w 2kw23 (1poł23: 45 p.b. vs. 1poł22: 37 p.b.), częściowo dzięki 36 mln zł zysku ze sprzedaży portfela kredytów niepracujących;
  • depozyty klientów nie zmieniły się w kwartale ale wzrosły o 5% r/r z depozytami detalicznymi rosnącymi o 2% kw/kw i depozytami korporacyjnymi o spadającymi 6%; trend zmiany struktury depozytów zatrzymał się, z udziałem depozytów terminowych obniżającym się nieco do poziomu 35% z 36% na koniec marca br. (33% na koniec roku 2022 oraz 18% na koniec 2021 r.); płynność Banku pozostawała na bardzo komfortowym poziomie ze wskaźnikiem K/D zmniejszającym dalej się do poziomu 74%;
  • aktywa zarządzane zarówno przez Millennium TFI, jak i fundusze zewnętrzne dalej rosły w ujęciu kw/kw (+8% w 2kw23); na poziomie ponad 6 mld zł urosły one także r/r (+13%), po raz pierwszy od wielu kwartałów;
  • wskaźniki kapitałowe poprawiły się zauważalnie (skonsolidowany TCR: 14,8%/T1: 11,7% w porównaniu z odpowiednio TCR: 14,1%/T1: 11,0% na koniec marca 2023 r.) i w rezultacie nadwyżka powyżej wymaganych minimalnych poziomów (odpowiednio 12.7%/10.2%) dalej się zwiększyła; poprawa ta miała charakter organiczny poprzez optymalizację zarówno aktywów ważonych ryzykiem (RWA) jak i kapitałów regulacyjnych (między innymi niższy negatywny wkład wyceny obligacji w innych całkowitych dochodach);
  • wymogi MREL zostały obniżone w czerwcu 2023 r. zgodnie z oczekiwaniami, po obniżce bufora II Filara przez KNF w grudniu 2022 r.; w połączeniu z lepszą sytuacją kapitałową przyczyniły się one do spełnienia śródokresowego wymogu MREL (bez CBR) na 30 czerwca 2023 r. i zmniejszenie niedoboru względem wymogu MREL + CBR.

Grupa Cavatina wchodzi na rynek mieszkaniowy Seattle w USA z projektem PRS

Cavatina rozpocznie swój pierwszy projekt mieszkaniowy w Stanach Zjednoczonych – 13-piętrowy budynek w centrum Seattle, w stanie Waszyngton, wykonany z prefabrykowanych elementów wyprodukowanych w Polsce. Projekt jest przygotowywany przez Cavatina we współpracy z międzynarodowym, uznanym biurem architektonicznym Epstein z siedzibą w Chicago. Cushman & Wakefield doradza Grupie Cavatina w sprawach związanych z zakupem gruntów pod inwestycje. Od 2017 roku, po okresie Wielkiego Kryzysu, Seattle odnotowuje wzrost populacji, co przekłada się na duże zapotrzebowanie na projekty mieszkaniowe.

W ostatnich latach dynamicznie rozwijający się sektor technologiczny w Seattle, z firmami takimi jak Amazon i Microsoft mającymi tu swoje siedziby, przyczynił się do wzmocnienia gospodarki i przyciągnął wielu młodych profesjonalistów do tego regionu.

Seattle jest postrzegane jako dobre miejsce do życia, a ograniczona dostępność gruntów pod nową zabudowę przyczyniła się do konkurencyjnego rynku mieszkaniowego. Dodatkowo, zwiększająca się gęstość zaludnienia w mieście i ograniczona przestrzeń do ekspansji spowodowały tendencję do urbanizacji – coraz więcej osób szuka mieszkań w pobliżu centrum miasta i jego udogodnień. To zwiększyło zapotrzebowanie na budownictwo wielomieszkaniowe w centrum miasta i przyległych dzielnicach. Widzimy wielki potencjał do wykorzystania naszego doświadczenia i siły polskiego przemysłu modułowego w tym obszarze. Nasz projekt będzie zlokalizowany przy skrzyżowaniu 2nd i Clay Street w Belltown – najgęściej zaludnionej dzielnicy w Seattle”, mówi Bartłomiej Wentlandt, Prezes Zarządu Cavare S.A., Grupa Cavatina.

Początkowo dzielnica Belltown była przemysłowym obszarem magazynowym, ale przekształciła się w spacerową, wielofunkcyjną dzielnicę z restauracjami, sklepami, wieżowcami mieszkalnymi i budynkami społecznościowymi, w tym Art Institute.

Budynek Cavatiny ma na celu wzmocnienie charakteru spacerowego tej dzielnicy poprzez wprowadzenie w parterze budynku lokalów handlowych i publicznie dostępnych udogodnień. Budynek będzie również oddalony o kilka minut od Space Needle, muzeum dziecięcego w Seattle i Climate Pledge Arena. Dodatkowo wiele mieszkań będzie miało widok na te charakterystyczne punkty orientacyjne oraz od zachodniej strony na morze.

Cavatina zaoferuje tu mieszkania na wynajem.

Wejście polskiego podmiotu o znacznym doświadczeniu i szerokich kompetencjach na rynku nieruchomości na rynek amerykański jest, moim zdaniem, niezwykle ekscytującym wydarzeniem. Od lat mieliśmy przyjemność współpracować z Grupą Cavatina na polskim rynku, a teraz możemy nie tylko kibicować ich rozwojowi za granicą, ale także wspierać razem z zespołem Cushman & Wakefield z Seattle w zakresie pozyskiwania gruntów i spraw administracyjnych. Seattle, z dużym zapotrzebowaniem na wzrost w sektorze mieszkaniowym, jest idealnym miejscem do wprowadzenia projektu PRS”, mówi Krzysztof Misiak, Head of Cushman & Wakefield Poland.
Projekt Cavatina Group w Seattle
Projekt będzie miał 13 pięter i około 12 tys. mkw. powierzchni, podziemny parking, podium z lokalami handlowymi oraz 140 mieszkań. Budynek zostanie wykonany w technologii modułowej z prefabrykowanych elementów wyprodukowanych w polskich fabrykach. Ta metoda budowy zmniejsza ilość odpadów budowlanych, przyspiesza montaż i zapewnia wysoki poziom jakości.

Modułowa konstrukcja była oczywistym wyborem dla naszego projektu, zwłaszcza ze względu na polskie dziedzictwo Cavatiny i dobrze rozwinięty przemysł prefabrykatów w Polsce. Projekt wymaga koncentracji na kwestiach strukturalnych, ponieważ budynek znajduje się w aktywnej strefie sejsmicznej. Wprowadzamy także zrównoważone rozwiązania mające na celu ograniczenie zużycia energii i wody. Zielone dachy na różnych poziomach, tarasy i udogodnienia takie jak sale fitness, SPA i wybieg dla psów mają przyciągnąć mieszkańców i promować zdrowy styl życia”, wyjaśnia Patrick Carata, Dyrektor Projektowania Architektonicznego w Epstein.

Cavatina Concert Hall

Projekt PRS w Seattle jest drugim, przy którym Cavatina współpracuje z architektami z Epstein. W 2021 roku firmy wspólnie pracowały nad koncepcją unikalnej przestrzeni kulturalnej i rozrywkowej, która ma powstać na wyspie Bainbridge w stanie Waszyngton, na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.

Budynek Cavatina Concert Hall będzie składał się z klimatyzowanej sali koncertowej o pojemności 500 osób, otwartego amfiteatru z miejscami dla 600 widzów, przestrzeni wystawienniczych, sal spotkań dla lokalnej społeczności oraz pomieszczenia do aktywności muzycznych i artystycznych. Cavatina kontynuuje realizację tej ambitnej koncepcji.
Warto przypomnieć, że w Bielsku-Białej w Polsce, działa już inny unikalny projekt Cavatiny. W ramach kompleksu wielofunkcyjnego, deweloper przygotował nowoczesną salę koncertową ze studio nagraniowym, która gościła już wielu wybitnych artystów z Polski i z całego świata.

Empik S.A. pozyskał 310 mln PLN finansowania od czterech banków

  • Empik S.A. podpisał umowy na udzielenie finansowania w wysokości 310 mln PLN z czterema instytucjami: BNP Paribas Bank Polska, Bank Pekao S.A., Santander Bank Polska i mBank.
  • Suma finansowania obejmuje 3 instrumenty wspierające organiczny rozwój Grupy Empik: linię gwarancyjno-akredytywną, kredyt w rachunku bieżącym i linię faktoringu odwrotnego.
  • Zwiększone względem poprzednich lat finansowanie potwierdza wiarygodność i sukces przyjętego przez Empik modelu biznesowego oraz wzmacnia i rozszerza relacje z bankami, wspierając w ten sposób realizację celów biznesowych w przyszłości.
  • Dzięki nowemu finansowaniu Empik może dalej realizować dynamiczne wzrosty sprzedaży we wszystkich kanałach oraz ambitne plany strategiczne, takie jak rozwój marek własnych. Spółka nie wyklucza także akwizycji.

Empik S.A. nawiązał strategiczną współpracę z grupą banków wyłonionych w toku przetargu. Spółka podpisała umowy na finansowanie z czterema instytucjami: BNP Paribas Bank Polska S.A., Bank Polska Kasa Opieki S.A., Santander Bank Polska S.A. oraz mBank S.A. na łączną sumę 310 mln PLN. Szczegółowe warunki umów objęte są poufnością.

Partnerstwo z wiodącymi bankami wesprze dynamiczny rozwój Grupy Empik. Strategia spółki na kolejne lata zakłada dalszy wzrost w ramach omnikanałowego, unikatowego na rynku ekosystemu. To zarówno kontynuacja dynamicznej ekspansji sieci stacjonarnej w różnorodnych formatach, jak również mocny wzrost w kanale online, którego kluczową dźwignią jest Empik marketplace (EmpikPlace). Do filarów strategii należy również dalszy rozwój ekosystemu klienckiego Empik Premium, oferty Retail Media oraz rozwój usług dodatkowych. To także kontynuacja inwestycji w technologię, rozbudowa łańcucha dostaw oraz koncentracja na inicjatywach z obszaru zrównoważonego rozwoju. Spółka nie wyklucza także akwizycji.

– Dzięki silnemu modelowi omnichannel kontynuujemy mocny trend wzrostowy. W 2022 roku zanotowaliśmy dynamiczny wzrost sprzedaży w kanale cyfrowym i tradycyjnym. Pierwsza połowa tego roku również pozytywnie nastraja nas na kluczowe sprzedażowo drugie półrocze – zarówno na Empik.com, jak i w sieci fizycznej, gdzie wyniki przekraczają zakładane tempo wzrostu. To dla nas ważny sygnał i solidna baza do dalszego rozwoju, który teraz wesprze dodatkowe finansowanie pozyskane od wiodących instytucji bankowych – powiedział Piotr Świątek, Dyrektor Finansowy i Członek Zarządu Empik S.A.

Suma finansowania przyznanego przez banki jest wyższa niż dotychczas wykorzystywane przez Empik linie kredytowe. To kolejny dowód na zaufanie i sukces przyjętego modelu biznesowego.

W co drugim województwie wzrosła liczba kradzieży z włamaniem. W niektórych blisko o połowę

Według danych Komendy Głównej Policji, od początku tego roku odnotowano w całym kraju blisko 40 tys. kradzieży z włamaniem. To oznacza, że statystycznie do przestępstwa dochodzi co 7 minut. Liczba kradzieży z włamaniem wzrosła w co drugim województwie. W świętokrzyskim o rekordowe 45%. 

39 152 – dokładnie tyle kradzieży z włamaniem odnotowała policja w pierwszej połowie br. – wynika ze statystyk Komendy Głównej. To dane uwzględniające przestępstwa popełnione także przez osoby nieletnie.

Najwięcej kradzieży z włamaniem odnotowano na Dolnym Śląsku (5554), Śląsku (5280) oraz Mazowszu (4798). Od lat te województwa nie schodzą z niechlubnego podium pod względem liczby tych przestępstw. Statystyki za ostatnie półrocze pokazują niezbicie, że najbezpieczniejszym województwem jest podkarpackie (0,6 tys. kradzieży z włamaniem). Poza podkarpackim najmniej kradzieży z włamaniem odnotowano w województwach podlaskim (0,7 tys.) i opolskim (0,8 tys.).

W co drugim województwie kradzieży jest więcej

Z policyjnych statystyk wynika, że w I półroczu liczba kradzieży z włamaniem wzrosła w połowie województw: dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, lubuskim, małopolskim, podlaskim, warmińsko-mazurskim, łódzkim oraz świętokrzyskim. W niektórych ten wzrost był znaczący: np. w świętokrzyskim odnotowano aż o 45% więcej tych przestępstw niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, w małopolskim o ponad 16% a w warmińsko – mazurskim o 13%.

Złodzieje kradną zazwyczaj pieniądze, biżuterię i sprzęt elektroniczny, który łatwo jest spieniężyć. W marcu, w jednej z mazowieckich wsi złodzieje włamali się do domu przez okno. Z szuflady zabrali ponad 1500 zł w gotówce. To komunijny prezent. Na warszawskich Bielanach z kolei sforsowali zamek w drzwiach w wielopiętrowym bloku. Trzem studentkom wynajmującym mieszkanie zginął laptop i złoty łańcuszek. W obu przypadkach sprawcy nie zostali wykryci.

Co druga kradzież z włamaniem nie jest wykrywana

Wykrywalność przestępstw pozostaje od lat na podobnym poziomie. Mimo, że w pierwszym półroczu jest ona zawsze wyższa, to w całym roku kalendarzowym wynosi ona mniej więcej 50% (2022 r – 51,72%, 2021 – 51,87%). Oznacza to, że co druga kradzież z włamaniem nie zostaje wykryta. To skłania coraz więcej osób do tego, by zabezpieczyć się przed kradzieżą czy włamaniem na własną rękę. I bynajmniej nie chodzi wyłącznie o ubezpieczenia.

Obserwujemy coraz większe zainteresowanie alarmami, inteligentnymi zamkami czy kamerami do monitoringu, zarówno zewnętrznymi, jak i wewnętrznymi, które można ustawić w dowolnym miejscu. Wzrost jest w porównaniu do roku ubiegłego dwucyfrowy. Po części na pewno wynika to z tego, że elektronika w ostatnim czasie staniała i stała się znacznie bardziej dostępna dla klientów. Ceny kamer obrotowych do monitoringu w rozdzielczości Full HD z wbudowanym modułem Wi-Fi zaczynają się od nieco ponad 100 zł. Za kilkaset złotych można kupić już bardzo przyzwoitą kamerę wyposażoną w czujnik ruchu i dźwięku. Taki sprzęt zdecydowanie zwiększa nie tylko poczucie bezpieczeństwa, ale także szanse wykrycia sprawcy przez policję w przypadku kradzieży – zwraca uwagę Filip Kałas, Dyrektor Dywizji w Komputronik, jednej z największych sieci z elektroniką.

Tu wykrywalność jest najniższa

Patrząc na mapę Polski, możemy dostrzec pewną prawidłowość: najwyższe wskaźniki wykrywalności zostały odnotowane na południowym wschodzie. Wyjątkiem od tej reguły jest województwo podkarpackie. Wskaźniki wykrywalności kradzieży z włamaniem w pierwsze połowie br. wyniosły tam 55,3%. W skali kraju niższy wynik osiągnięto tylko w mazowieckim – 55%.

W całym ubiegłym roku najniższą wykrywalność odnotowano w województwie mazowieckim 39,6%, lubuskim, 42,2%, dolnośląskim, 46,53%, najwyższą w świętokrzyskim 67,13%.

Choć z policyjnych statystyk wynika, że w skali całego kraju kradzieży z włamaniem jest z roku na rok coraz mniej (w 2020 r. – 74 340, w 2021 r. 73 220, w 2022 r. 70 068), to jest to spadek nieznaczny. W pierwszej połowie br. odnotowano zaledwie o około 2% mniej tych przestępstw niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Warto wspomnieć, że statystyki nie uwzględniają okresu wakacyjnego, w którym pod nieobecność właścicieli znacznie łatwiej dokonać kradzieży.

Pracodawcy walczą o bezrobotnych i mają problem

Według szacunków MRiPS Polacy nie siedzą bezczynnie w domu, bezrobocie spada, a w czerwcu br. jego poziom obniżył się do rekordowych 5 proc. Przez ponad 30 lat niższy wskaźnik odnotowaliśmy jedynie w 1990 r. To wynik, który może cieszyć. Jednak dla wielu pracodawców mała liczba osób, które można zaktywizować zawodowo to mniejsze możliwości załatania i tak zbyt dużych braków kadrowych oraz przeszkoda w rozwoju firmy, a przełożonych chętnych do zatrudniania ludzi będących na kuroniówce nie brakuje. Jak wynika z Raportu Grupy Progres „Rynek pracy 360”, prawie połowa firm (48 proc.) jest gotowa przyjąć do pracy i przyuczyć do zawodu osobę bezrobotną, również taką, która ma długą przerwę w zatrudnieniu.

  • W 2003 i 2004 r. bezrobocie w naszym kraju przekroczyło rekordowy poziom 20 proc., a ponad 3 mln Polaków nie miało pracy.
  • W czerwcu br. padł kolejny rekord – poziom bezrobocia wyniósł jedynie 5 proc. a liczba osób zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła w czerwcu 783,5 tys.
  • Co drugi pracodawca (48 proc.) chce zatrudniać osoby bezrobotne i inwestować w ich rozwój zawodowy, wynika z badania Grupy Progres. Druga strona ma jednak swoje dokładnie sprecyzowane wymagania – oczekuje wsparcia w planowaniu ścieżki kariery, możliwość podnoszenia kwalifikacji zawodowych i benefitów.
  • Najwięcej miejsc pracy czekających na pracownika odnotowano w przemyśle i handlu, budownictwie, transporcie i gospodarce magazynowej.
  • Co więcej, już pojawiają się kolejne etaty – w ciągu ostatnich 30 dni w Centralnej Bazie Ofert Pracy pojawiło się niemal 18 tys. nowych pozycji oferujących ponad 45 tys. miejsc pracy. Dodatkowo – tylko na portalu pracuj.pl – przez miniony miesiąc umieszczono ponad 67 tys. ogłoszeń.

Wielu kandydatów na te stanowiska można znaleźć właśnie wśród bezrobotnych. Pod koniec grudnia 2022 r. najwięcej osób zarejestrowanych w UP stanowili pracownicy usług osobistych i sprzedawcy oraz robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy. Nie brakowało też techników i innego średniego personelu, pracowników prac prostych i specjalistów.

W 2003 i 2004 r. bezrobocie w naszym kraju przekroczyło poziom 20 proc., a ponad 3 mln Polaków nie miało pracy. To rekordowo wysoki wynik, który przez ponad 30 lat (od 1990 do 2023) nie powtórzył się już w statystykach prowadzonych przez GUS. Padł jednak inny rekord – jak podaje Urząd – w czerwcu br. poziom bezrobocia wyniósł jedynie 5 proc. a liczba osób zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła w czerwcu 783,5 tys. wobec 802,3 tys. osób miesiąc wcześniej. Jedynie 12 proc. bezrobotnych w I kw. tego roku i średnio 15 proc. osób biernych zawodowo w 2022 r. nie pracowało wcześniej, pozostali mają doświadczenie zawodowe.

Z tegorocznych statystyk za I kwartał wynika również, że ponad połowa osób (52 proc.) została wyrejestrowana z ewidencji UP, bo podjęła pracę, inni nie znajdują się już w niej, bo rozpoczęli szkolenia, nabyli prawo do emerytury lub dobrowolnie zrezygnowali ze statusu bezrobotnego. Jest też grupa, która utraciła wspomniany status, bo nie potwierdziła gotowości do pracy – w całym 2022 r. i w I kw. 2023 r. było to średnio 18 proc. bezrobotnych, a w latach poprzednich kolejno 10,4 proc. (2020 r.) i 12,4 proc. (2021 r.).

Pracodawcy w kolejce do pośredniaka

Jak wynika z badania i raportu Grupy Progres „Rynek pracy 360”, co drugi pracodawca (48 proc.) chce zatrudniać osoby bezrobotne i inwestować w ich rozwój zawodowy. Druga strona ma jednak swoje, dokładnie sprecyzowane, wymagania. 55 proc. bezrobotnych oczekuje wsparcia od pracodawcy w planowaniu ścieżki kariery. 68 proc. ankietowanych zaznacza, że pracodawca powinien zagwarantować im możliwość podnoszenia kwalifikacji zawodowych np. w postaci kursów czy szkoleń, za które nie będą musieli płacić. Na benefitach zależy 53 proc. badanych.

Pracodawcy borykający się z brakami kadrowymi są jednak w stanie spełnić nawet wygórowane oczekiwania kandydatów, bo pula ludzi szukających zatrudnienia jest coraz mniejsza. Dlatego każda osoba chętna do udziału w rekrutacji i dostępna od zaraz jest na wagę złota.

Taką wartość mają właśnie bezrobotni. Wiele firm ma świadomość ich potencjału zawodowego wynikającego np. z dotychczasowego doświadczenia na rynku i umiejętności, które mogą wykorzystać w nowym miejscu zatrudnienia. Nawet jeśli mają oni dłuższą przerwę w pracy, to nie przeszkadza przełożonym, którzy chwytają się wszelkich sposobów na wypełnienie wakatów – mówi Justyna Lach, Dyrektor Linii Progres HR Logistics z Grupy Progres. Niejednokrotnie niedobór pracowników oznacza nie tylko trudność w rozwoju firmy, ale jest też zagrożeniem dla jej bezproblemowego funkcjonowania, realizowania zamówień czy wywiązywania się z zawartych umów. To problemy, o które martwią się firmy z branży logistycznej, ale też produkcyjnej, spożywczej, budowlanej, sektora handlu czy transportu dodaje Justyna Lach.

Mimo że dane GUS wskazują na spadek liczby wolnych miejsc pracy w gospodarce w I kw. 2023 r. to jednak we wspomnianych branżach do obsadzenia nadal jest dosyć dużo etatów. Najwięcej miejsc pracy czekających na pracownika odnotowano w przemyśle i handlu — odpowiednio 23,5 tys. i 16,5 tys. Kolejne sektory z niedoborem kadrowym to budownictwo – 13 tys. wakatów, transport i gospodarka magazynowa – 9,8 tys. miejsc oraz działalność profesjonalna, naukowa i techniczna – 8,1 tys. Co więcej, w ciągu ostatnich 30 dni w Centralnej Bazie Ofert Pracy pojawiło się niemal 18 tys. nowych pozycji oferujących ponad 45 tys. miejsc pracy. Dodatkowo – tylko na portalu pracuj.pl – przez miniony miesiąc umieszczono ponad 67 tys. ogłoszeń.

Etaty vs kompetencje

Na pracę w przemyśle mogą liczyć robotnicy i rzemieślnicy (39,2 proc. wakatów w przemyśle) oraz operatorzy i monterzy maszyn (25,9 proc.) oraz specjaliści (12,3 proc.). W handlu dominują (43 proc. wolnych miejsc pracy) wakaty o nazwie „pozostałe grupy”, do których zaliczani są głównie kasjerzy-sprzedawcy, na drugim miejscu (21,1 proc.) uplasowali się pracownicy biurowi. Transport i gospodarka magazynowa najbardziej poszukują operatorów i monterów maszyn i urządzeń (72 proc.). W informacji i komunikacji brakuje głównie specjalistów – 69,6 proc. miejsc (dane GUS za I kw. 2023 r.).

I wielu kandydatów na te stanowiska można znaleźć właśnie wśród bezrobotnych. Pod koniec grudnia 2022 r. najwięcej osób zarejestrowanych w UP stanowili pracownicy usług osobistych i sprzedawcy (165,5 tys.) oraz robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy (159,8 tys.). Nie brakowało też techników i innego średniego personelu (82 tys.), pracowników prac prostych (74,1 tys.) i specjalistów (68,1 tys.). Firmy szukające operatorów i monterów maszyn i urządzeń miały do dyspozycji pulę 41,1, tys. zarejestrowanych. Nieco mniej było pracowników biurowych (38,4 tys.).

Prognozowany rozwój rynku pracy oznacza, że w najbliższych latach kolejne stanowiska będą czekały na kandydatów, a zapotrzebowania nie pokryją raczej jedynie osoby bezrobotnemówi Justyna Lach.Ratunkiem będą wtedy obcokrajowcy, również Ci z odległych kierunków, którzy są chętni do objęcia etatu w Polsce. Tylko w 2022 r. krajowi urzędnicy wydali w sumie 466 722 decyzji o udzielenie zezwolenia na pracę. Tę pozytywną otrzymało 365 490 wnioskodawców, ale nasz rynek z pewnością może wchłonąć i zaktywizować zawodowo jeszcze więcej cudzoziemców przyjeżdżając do Polski celach zarobkowychdodaje.

Zapotrzebowanie na kandydatów potwierdzają także eksperci Konferencji Lewiatan. Według nich w najbliższych latach co roku będziemy potrzebowali 200 – 400 tysięcy pracowników z całego świata. Inaczej system ubezpieczeń społecznych może się załamać, a gospodarka przestanie szybko się rozwijać i zamiast cieszyć się z niskiego bezrobocia zaczniemy martwić się o losy polskich pracodawców i kondycję naszego kraju.

Rynki z niecierpliwością czekają na komunikat Fed

W Stanach Zjednoczonych podniesiono od marca 2022 roku główną stopę procentową o 500 punktów bazowych. Daje to największy wzrost od wczesnych lat 80-tych. Dziś prawdopodobnie nastąpi kolejny ruch w górę o 25 punktów bazowych. Biorąc pod uwagę ten agresywny manewr hamujący i odwróconą krzywą dochodowości od połowy 2022 r., większość ekonomistów od pewnego czasu zakłada, że Fed wywoła recesję. Rynek obligacji jest podobnego zdania. Jak dotąd nie było jednak wielu dowodów rozpoczynającego się spowolnienia. Gospodarka USA w ostatnich miesiącach nadal rosła a miesięcznie tworzono średnio prawie 280 tys. nowych miejsc pracy – to znacznie więcej, aby rosnąca populacja w wieku produkcyjnym została wchłonięta przez rynek pracy.

Zarówno w przypadku amerykańskiej instytucji jak i europejskiej koniec cyklu jest bardzo bliski. Lipcowa podwyżka w Stanach Zjednoczonych oraz na Starym Kontynencie jest niemalże w pełni wyceniona. Teraz rynek będzie chciał uzyskać odpowiedź, kto w tej rywalizacji jest bliżej szczytu. W USA poczyniono postępy w walce z inflacją, z kolei w Europie obawy gospodarcze coraz bardziej wysuwają się na pierwszy plan, wskazały na to chociażby ostatnie dane PMI.

Przypomnijmy, że po 10 podwyżkach kosztu pieniądza (w przeciągu 15 miesięcy), Rezerwa Federalna w czerwcu zdecydowała się na pauzę i pozostawiła stopę funduszy Fed na niezmienionym poziomie 5,25 – 5,5 proc. Pomimo, że decyzja była jednogłośna, pojawiły się „jastrzębie” komunikaty, sygnalizujące szeroki konsensus co do idei dwóch kolejnych podwyżek stóp procentowych w dalszej części roku. Prezes amerykańskiego banku przyznał, że długie i zróżnicowane opóźnienia w polityce pieniężnej oznaczają, że decyzja powinna być interpretowana jako spowolnienie tempa podwyżek stóp, a nie faktyczna przerwa. Podczas gdy inflacja spada, wciąż jest zbyt wysoka, a rynek pracy pozostaje bardzo napięty, Fed nie może ryzykować przedwczesnym zakończeniem całego cyklu zacieśniania monetarnego.

W Stanach Zjednoczonych dynamika wzrostu cen konsumpcyjnych spada mocniej niż w strefie euro. Tu redukcja wynika nie tylko z niższych cen energii i żywności, ale także z osłabienia inflacji bazowej. Na przykład, w przeciwieństwie do strefy euro, stopa bazowa wyraźnie spadła. Ponadto „stopa super core” – zmiana cen usług z wyłączeniem czynszów – oparta na wskaźniku cen konsumpcyjnych, na którą kilka tygodni temu zwrócił uwagę prezes Fed Powell, również zniżkowała z 6,5 proc. we wrześniu 2022 r. do poniżej 4 proc. w ostatnim czasie. Wreszcie presja płacowa, kluczowy czynnik napędzający stopę „super core”, prawdopodobnie również odnotowała swój szczyt. Miara płac Atlanta Fed, która jest statystycznie czystsza niż zarobki godzinowe w raporcie o zatrudnieniu, wzrosła o 5,6 proc. rok do rok, daje to jeden punkt procentowy mniej niż rok temu.

Choć tempo spadku inflacji z pewnością zadowala Fed, to jednak cały czas wynik jest oddalony od celu banku centralnego. W przypadku realnej gospodarki, ta w porównaniu do strefy euro, jak dotąd dobrze sobie radziła pomimo agresywnego cyklu zacieśniania. Rynek pracy tworzył średnio 280 tys. nowych miejsc pracy co miesiąc. Zbliża się jednak okres, kiedy coraz częściej będziemy otrzymywać oznaki spowolnienia koniunktury. Jeśli takich sygnałów będziemy mieli sporo w kolejnych tygodniach, lipcowy ruch na stopach (w górę) będzie prawdopodobnie tym ostatnim, ale też nie można wykluczyć np. wrześniowej pauzy przed ewentualnym kolejnym ruchem w listopadzie (zależnym mocno od publikacji makro). Jeśli chodzi o pierwsze obniżki, rynek moim zdaniem zbyt optymistycznie zakłada możliwość cięcia stóp już w I kwartale nie mówiąc już o końcówce tego roku. Raczej Powell będzie chciał mieć pewność, że inflacja faktycznie zmierza w kierunku 2 proc., dlatego też Fed może nieco dłużej utrzymywać wysoki poziom kosztu pieniądza. Wielokrotnie prezes banku podkreślał o dużym ryzyku jakim jest zbyt wczesne poluzowanie warunków monetarnych.

Uwaga rynków skupiona będzie na tym, co zakomunikuje Powell. Albo otrzymamy sygnalizację kolejnej (lub kolejnych) podwyżki albo przekaz, że dalsze kroki będą zależne od danych. Ta druga opcja byłaby zmianą stanowiska i mogłaby być interpretowana jako delikatne wycofywanie się Fed-u z dalszego zacieśniania. To spowodowało by znaczny spadek rentowności amerykańskich obligacji oraz deprecjację USD, odzwierciedloną we wzrostach głównej pary walutowej.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Dynamika cen materiałów budowlanych coraz bliżej zera. Czy czeka nas korekta?

Dynamika cen materiałów budowlanych w czerwcu okazała się ponownie zgodna z ponad rocznym już silnym trendem spadkowym. Osiągnięta tym razem wartość 3,6 proc. w relacji rok do roku jest najniższa od lutego 2021 roku. Wg ekspertów portalu RynekPierwotny.pl w tej sytuacji można już zakładać ewentualność korekty cen, której prawdopodobieństwo ostatnio zdecydowanie wzrosło.

Powrót parametrów wzrostu cen materiałów budowlanych do dających się zaakceptować wartości stał się faktem już w połowie br., choć większość prognoz zakładała taką sytuacje w terminie co najmniej przyszłorocznym. Poziom 3,6 proc. w pełni koresponduje ze średnią wskaźników wzrostu cen materiałów z czasów sprzed wzrostu inflacji. W aktualnych warunkach makroekonomicznych, z wciąż dwucyfrową rodzimą inflacją CPI rzędu 11,5 proc., trudno o lepszą wiadomość dla uczestników rynku budowlanego.Wyk. 1 - Średnia dynamika cen materiałów budowlanych

W najnowszym odczycie dynamiki cen materiałów budowlanych autorstwa Grupy PSB w dalszym ciągu najszybciej drożeje w relacji rok do roku cement-wapno, tym razem o 27 proc., co oznacza kolejne mocne hamowanie  wzrostu cen tego spoiwa, tym razem o kolejne 4 pp. Wciąż bez wyjątku we wszystkich pozostałych grupach towarowych trwa istotny statystycznie regres dynamiki cen.

Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl z kolei w dolnej części tabeli indeksów cen materiałów budowlanych, z miesiąca na miesiąc, rośnie reprezentacja grup towarowych poddających się cenowej korekcie. W czerwcu można było się doliczyć już sześciu takich pozycji z taniejącymi o 27 proc. płytami OSB i drewnem na czele.

To właśnie rosnąca stawka grup towarowych z ujemną dynamiką może zapowiadać nadchodzącą powoli korektę krajowych cen materiałów budowlanych. Jeśli kolejnych kilka pozycji zacznie rok do roku tanieć, korekta stanie się faktem. Pytanie, na ile taki scenariusz jest prawdopodobny.Wyk. 2 - Średnia dynamika cen materiałów budowlanych - podział na grupy towarowe

Tymczasem budownictwo mieszkaniowe, które generując około jedną trzecią popytu na materiały budowlane w kraju, w decydującym stopniu wpływa na parametry ich koniunktury sprzedażowej, wciąż nie może złapać wiatru w żagle. Brak wyraźnego wzrostu aktywności inwestycyjnej inwestorów, tak indywidualnych jak i firm deweloperskich zapewne stymuluje coraz silniejsze hamowanie drożyzny na przedmiotowym rynku.

Sytuacja może jednak ulec radykalnej zmianie w wyniku spodziewanego przyspieszenia, w statystykach GUS, nowych inwestycji mieszkaniowych. Trudno bowiem oczekiwać braku reakcji deweloperów na coraz wyraźniej akcentowane od kilku miesięcy ożywienie sprzedaży na pierwotnym rynku mieszkaniowym. W końcu musi ulec materializacji także nadzieja samorządowców na środki z KPO, których brak wstrzymuje im tysiące zaplanowanych inwestycji.

Co bardzo ciekawe, z różnych źródeł zaczynają docierać sygnały o zdecydowanym wzroście w ostatnim czasie popytu na usługi budowlane i remontowe. W niektórych regionach kraju coraz trudniej o pozyskanie ekipy budowlańców w krótkim terminie. W sumie czynniki te stawiają pod sporym znakiem zapytania możliwość cenowej korekty na rynku materiałów budowlanych w przewidywalnej przyszłości.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Sytuacja finansowa gospodarstw domowych pogarsza się

  • Rosnące ceny towarów i usług powodują narastające problemy klientów z wywiązywania się z regularnych płatności. Ceny tylko w marcu 2023 wzrosły o 16,2% w porównaniu z I kwartałem ubiegłego roku.
  • 66% gospodarstw domowych obsługuje swoje zobowiązania bezproblemowo, to powrót do stanu z początku kryzysu pandemicznego. Dla porównania, przed COVID-19 odsetek klientów regulujących swoje zobowiązania na czas sięgał 80%. Prognozy terminowości pokazują jednak, że swoje rachunki w tym roku w terminie zapłaci tylko 48% gospodarstw domowych.
  • Największy problem ze spłatą zobowiązań finansowych deklarują 35-44 latkowie.

Wartość Barometru Rynku Consumer Finance wzrosła do poziomu 90,9 punktów – wskazuje najnowszy raportu ZPF podsumowujący I kwartał 2023 r. Pokazuje to, że sytuacja od okresu pandemii COVID-19 niewiele się poprawiła, bo w tym czasie nastąpił wzrost o jedynie 3,3 pkt. – z poziomu 87,6 pkt. z pierwszego kwartału 2020 r. Oznacza to, że koniunktura na rynku konsumenckim jest więc nadal w trendzie spadkowym, a przed nami problemy z „dopięciem budżetu” i terminową spłatą zobowiązań finansowych.

Jeśli kupimy, to na kredyt

Od marca tego roku największy wzrost cen odnotowano dla żywności i napojów bezalkoholowych oraz odzieży i obuwia. Polacy czują te podwyżki w swoich portfelach, co wynika z badania  „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2023”, opublikowanego przez Warszawski Instytut Bankowości i Fundację GPW. Aż 98% ankietowanych przyznaje, że odczuwa wzrost cen, a 46% wskazuje na konieczność większego interesowania się wiadomościami gospodarczymi. Główny Urząd Statystyczny podaje, że inflacja wynosi obecnie ponad 11%, a eksperci szacują, że w kolejnych miesiącach nadal utrzyma się na podobnym poziomie. Wszystkie te czynniki mają wpływ na ogólną kondycję finansową Polaków, która niestety się pogarsza.

Według przeprowadzonych przez nas badań – mniej niż połowa Polaków planuje w tym roku zakup dóbr trwałych, które w głównej mierze będą finansowane kredytem, w części lub w całości. Najczęstszą potrzebą zakupową jest samochód. Znakomita większość ankietowanych deklaruje, że skorzystałaby z kredytu, aby sfinansować ten zakup. Następne na liście są nieruchomości. Szacuje się, że w tym roku 76% wszystkich kupujących wesprze się kredytem, podczas finalizowania swoich zakupów. Jednocześnie prognoza wskazuje, że połowa opłaci swoje kredyty terminowo, a 8% będzie mieć z tym bardzo duże problemy – zauważa Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorców Finansowych.

Połowa badanych, nie zdąży zapłacić na czas

Biorąc na tapet prognozy sytuacji finansowej gospodarstw domowych, obecnie 53% respondentów przewiduje jej pogorszenie. Rosnące ceny gazu, energii, czynszów powodują stopniowe powstawanie problemów z wywiązywaniem się z drobnych, regularnych płatności. Jakość obsługi kredytów konsumpcyjnych w sektorze bankowym według danych KNF w zeszłym roku się nieco poprawiła. Odsetek kredytów z utratą wartości (kredytów zagrożonych) wyniósł na koniec 2022 r. 8,6%, wobec 9,4% na koniec 2021 r. W I kwartale tego roku, 66% gospodarstw domowych obsłużyło swoje zobowiązania bezproblemowo, to powrót do stanu z początku kryzysu pandemicznego. Prognozy jednak wskazują, że do końca roku będzie to tylko 48% wszystkich gospodarstw domowych.

Słabe rokowania dla 30 i 40 latków

W czasach turbulencji gospodarczych niemal wszyscy uczestnicy badania ZPF za najbardziej dotkliwą, uznają wysoką inflację i wzrosty cen. Spadek wartości pieniądza w swoich portfelach Polacy niwelują poprzez ograniczanie wydatków. Zmianę dotychczasowego stylu życia deklaruje 85% ankietowanych. Większość z nich boryka się z brakiem możliwości oszczędzania i inwestowania, w tym aż 91% to osoby w wieku 35-44 lata. Prawie połowa 30- i 40-latków ma również problem ze spłatą swoich zobowiązań, a 16% ogółu badanych deklaruje konieczność znalezienia dodatkowego źródła dochodu.

Polacy stawiają na poprawę poziomu wiedzy ekonomicznej i widzą jej praktyczny wymiar, co ma się przełożyć na lepsze rozumienie mechanizmów gospodarczych. 3 na 10 obywateli wskazuje na konieczność dywersyfikacji oszczędności, a 1/5 twierdzi, że trzeba regularniej odkładać na tzw. czarną godzinę. Staliśmy się bardziej ostrożni i coraz wyraźniej widzimy konieczność poszerzania wiedzy ekonomicznej. Pierwszy kwartał br. przyniósł też spadek pesymistów odnośnie przyszłej sytuacji gospodarczej. Około 65% gospodarstw domowych oczekuje pogorszenia ogólnej sytuacji ekonomicznej. To mniej o 13%, niż w poprzednim badaniu. Jednak należy pamiętać, że w ogólnym rozrachunku nastroje konsumentów na rynku consumer finance są nadal w trendzie spadkowym.– dodaje prezes ZPF.

KPMG: Sztuczna inteligencja zyskuje na popularności w polskich firmach

Dynamicznie rośnie znaczenie i popularność sztucznej inteligencji (AI) w  firmach w Polsce. Z technologii AI korzysta 15% organizacji, a 13% planuje je wdrożyć do końca 2023 roku. Pozostajemy w tyle za globalnym rynkiem, na którym blisko 4 na 10 firm korzysta z tego typu rozwiązań. W Polsce sztuczna inteligencja wykorzystywana jest najczęściej w marketingu, produkcji i planowaniu łańcucha dostaw. Aż 6 na 10 firm, które wykorzystują AI w swojej działalności, nie monitoruje efektywności jej wdrożenia – wynika z badania KPMG w Polsce, przeprowadzonego w partnerstwie z Microsoft pt. „Monitor Transformacji Cyfrowej Biznesu”. Wśród najczęściej wdrożonych w firmach w Polsce technologii znalazły się rozwiązania mobilne i komputerowe wspomaganie procesu decyzyjnego. Duże nadzieje firmy pokładają w usługach chmurowych, których wykorzystanie wzrosło na przestrzeni ostatniego roku. Warto podkreślić, że przedsiębiorstwa w Polsce na pierwszym miejscu stawiają klienta – potwierdza to fakt, że najczęściej używanym systemem informatycznym okazał się CRM, który służy do zarządzania relacjami z klientem.

Sztuczna inteligencja – w praktyce jeszcze mało popularna, ale efektywna

Dynamiczny rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji sprawia, że są one wykorzystywane w coraz większej liczbie przedsiębiorstw, a w przyszłości AI może stać się dojrzałą i powszechnie wykorzystywaną technologią w firmach w Polsce. Obecnie korzysta z niej 15% firm, a plany jej wdrożenia zadeklarowało 13% pozostałych przedsiębiorstw. Wśród respondentów badania KPMG, którzy wdrożyli już sztuczną inteligencję, połowa wykorzystuje AI do wspomagania działań marketingowych. 46% przedsiębiorstw deklaruje, że używa sztucznej inteligencji w obszarze produkcji, a 42% korzysta z niej także w bardzo problematycznym w ostatnich latach procesie kontrolowania łańcucha dostaw. Zaledwie 23% firm wykorzystuje AI przy zarządzaniu ceną i promocjami, co jest zastanawiające, ponieważ zwrot z inwestycji w AI w tym obszarze jest największy i najszybszy. Narzędzia oparte na sztucznej inteligencji najczęściej wykorzystywane są w sektorze technologii informacyjnych, mediów i komunikacji (25%) oraz life sciences (21%). Organizacje, które wdrożyły narzędzia oparte na AI w zdecydowanej większości (62% wskazań) nie monitorują efektywności jej wdrożenia, jednak spośród organizacji, które takie wskaźniki posiadają wszystkie deklarują, że prowadzone działania są skuteczne.

Inwestycja w sztuczną inteligencję przynosi korzyści zarówno finansowe, jak i ekologiczne. AI pomaga w zwiększeniu wydajności pracy i poprawie jakości produktów lub usług, osiągnięciu lepszych wyników finansowych oraz wzmacnianiu konkurencyjności. Jednocześnie, sztuczna inteligencja pomaga przedsiębiorstwom w osiągnięciu celów zrównoważonego rozwoju, poprzez redukcję zużycia energii i materiałów, zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych oraz poprawę efektywności wykorzystania zasobów naturalnych. Niestety polski rynek znajduje się zdecydowanie poniżej poziomu globalnego w zakresie wykorzystania sztucznej inteligencji. Jedynie 15% ankietowanych organizacji potwierdziło inwestycje w AI, podczas gdy średnia globalna wypada w okolicach 35-37%, co pokazuje skalę niewykorzystanego jeszcze potencjału. Nie jesteśmy natomiast odosobnieni w braku mierzenia korzyści uzyskanych dzięki AI. 62% organizacji potwierdziło brak pomiaru efektywności wdrożonych rozwiązań (vs 68% średnia globalna). Jest to obecnie największe światowe wyzwanie w adopcji AI. Obecnie wiodącymi obszarami biznesowymi w adopcji AI są marketing i produkcja. Niemniej jednak w najbliższych latach możemy się spodziewać znacznego przyspieszenia adopcji w obszarze obsługi klienta oraz pracownika. Wiąże się to z ogromną popularyzacją wielozadaniowych modeli językowych (np. ChatGPT). Ich wszechstronność oraz łatwość użytkowania otwiera nowe możliwości, które do niedawna wiązały się z dużymi wyzwaniami po stronie jakości i trudności wdrożenia – mówi Łukasz Dylewski, Dyrektor, Data Science & AI Leader w KPMG w Polsce.

Implementacja technologii w firmach w Polsce – już blisko 7 na 10 organizacji korzysta z chmury

Firmy w Polsce w swojej codziennej pracy najczęściej decydują się na wykorzystanie rozwiązań mobilnych – wdrożono je już w 73% ankietowanych przedsiębiorstw, a 23% respondentów deklaruje, że wprowadzi je w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Drugą najpopularniejszą technologią jest wspomagany komputerowo proces decyzyjny, stosowany w 70% firm. Jednocześnie jest to narzędzie ze zdecydowanie największym potencjałem – aż 35% ankietowanych przyznaje, że ich firma planuje wdrożyć je w ciągu następnego roku. Do topowych na polskim rynku technologii można zaliczyć również rozwiązania oparte na automatyzacji i robotyzacji (wdrożone w 58% firm i planowane w 14% pozostałych) oraz komunikację między maszynami (wdrożoną w 39% firm i planowaną w 17% pozostałych). Technologią przodującą w polskich firmach są również rozwiązania chmurowe, których wykorzystanie deklaruje 68% respondentów badania KPMG w Polsce. Metawersum, przetwarzanie brzegowe czy blockchain są na polskim rynku technologiami stosunkowo nowymi i nieznanymi jeszcze przedsiębiorcom. Ich działanie i wpływ na rozwój konkurencyjności na rynku nie są jeszcze dobrze rozumiane przez biznes. Na początku 2023 roku najrzadziej wykorzystywaną w firmach respondentów technologią był metawersum, który wdrożono w 7% przedsiębiorstw, a jedynie 1% pozostałych firm zadeklarował plany wprowadzenia tego narzędzia w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Przetwarzanie brzegowe i blockchain wdrożono odpowiednio w 13% i 11% badanych przedsiębiorstw, a wśród pozostałych firm 3% oraz 5% planuje zacząć ich używać w ciągu najbliższego roku.

Z roku na rok obserwujemy coraz większą adopcję cyfrowych technologii, a chmura stała się codziennością dla większości przedsiębiorstw. Zwraca uwagę fakt, że stosunkowo nowe technologie, jak blockchain czy Metaverse, które są obecne w mediach wciąż nie są na szerszą skalę wykorzystywane w firmach. Bardzo ciekawy będzie rok 2024 jeśli chodzi o wykorzystanie sztucznej inteligencji, w tym w szczególności ChatGPT. Wszyscy słyszymy o tym, jaka ma to być rewolucja w działaniach przedsiębiorstw, która powinna wpłynąć na prawie każdy aspekt ich funkcjonowania – zobaczymy, czy ta technologia znacząco poprawi nie najwyższe wyniki AI w tym roku (15%) czy też Big Data (18%). Z drugiej strony obserwujmy mocną pozycję technologii mobilnych, co nie powinno dziwić, patrząc na mnogość aplikacji w naszych telefonach, z których korzystamy na co dzień w komunikacji z bankami czy też sklepami internetowymi. Walka o pracownika mocno przyczynia się do coraz mocniejszej pozycji narzędzi automatyzujących procesy biznesowe. Robotyzacja praktycznie dominuje procesy w sektorze finansowym, który charakteryzuje się ogromną powtarzalnością czynności. Powoli zdobywa również popularność w sektorach budownictwa i transportu, gdzie zastąpienie pracy ludzkiej jest obecnie skomplikowane – mówi Radosław Kowalski, Partner w Zespole Data Intelligence Solutions w Dziale Doradztwa Biznesowego w KPMG w Polsce.

Rozwiązania mobilne najczęściej wdrażają firmy z sektora technologii informacyjnych, mediów i komunikacji (90%) oraz sektora finansowego (85%). Sektor finansowy przoduje również we wdrożeniach procesów opartych na automatyzacji i robotyzacji (63%), komunikacji między maszynami (63% wdrożeń) oraz internetu rzeczy (53%).

Systemy CRM i ERP najpopularniejsze w firmach w Polsce

Największy odsetek firm w Polsce planuje wykorzystać cyfrową transformację do rozwoju obszaru sprzedaży i marketingu – dużą lub bardzo dużą wagę będzie przykładało na rozwój tego obszaru 32% badanych firm. Digitalizacja obszaru obsługi klienta będzie w takim stopniu istotna dla 30% ankietowanych, operacji wewnętrznych dla 24%, a zarządzania operacyjnego, w tym produkcji, dla 23% organizacji. Transformacja cyfrowa w obszarze obsługi klienta oraz sprzedaży i marketingu będzie w ciągu kolejnego roku szczególnie ważna dla sektora finansowego i life sciences. Aż 50% firm z tych branż deklaruje, że będzie przykładać dużą lub bardzo dużą wagę do cyfryzacji procesów związanych z obsługą klienta, z kolei odpowiednio 45% i 43% firm będzie stawiać na sprzedaż i marketing. Firmy z sektora life sciences przodują też pod względem planów digitalizacji obszaru operacji wewnętrznych (46%) i zarządzania operacyjnego (43%) zostawiając inne sektory wyraźnie w tyle.

Firmy stają przed wyzwaniem dotyczącym zaspokojenia dynamicznie zmieniających się potrzeb użytkowników, którymi są zarówno ich klienci (Customer Experience), jak i ich pracownicy (Employee Experience). Odpowiedzią na to jest wdrażanie elementów transformacji cyfrowej wiążącej się m.in. z dostarczaniem cyfrowych aplikacji i usług. Nabierającym istotnie na znaczeniu trendem stają się technologie low code jako kluczowy czynnik, umożliwiający transformację cyfrową. Trzy najważniejsze komponenty wykorzystywane w tym procesie to: LCAP – Low-Code Application Platforms, BPA – Business Process Automation i RPA – Robotic Process Automation. Najpopularniejsze zastosowania rozwiązań LCAP, BPA i RPA to m.in. wytwarzanie mniej złożonych aplikacji dla obsługi różnych potrzeb biznesowych, cyfryzacja procesów biznesowych i automatyzacja. Obserwacje KPMG wskazują, że organizacje szczególnie chętnie wykorzystują te rozwiązania w obszarach obsługi klientów, obsługi pracowników czy wszelkich innych procesach usług wewnętrznych oraz obsługi zgłoszeń – mówi Jan Karasek, Partner, Management Consulting, Strategy & Operations w KPMG w Polsce.

Z kolei najczęściej wdrażanymi w firmach systemami informatycznymi są systemy CRM i ERP. Z systemu CRM do zarządzania relacjami z klientami korzysta 55% firm. Na drugim miejscu uplasował się system ERP do planowania zasobów przedsiębiorstwa. Został on wskazany jako wdrożony w połowie ankietowanych organizacji, natomiast trzecim najchętniej wybieranym systemem w polskich przedsiębiorstwach jest MRP, służący do planowania zapotrzebowania materiałowego, który wdrożyło 34% firm.

****

O RAPORCIE:

Raport KPMG w Polsce pt. „Monitor Transformacji Cyfrowej Biznesu” powstał na podstawie badania przeprowadzonego przez firmę Norstat metodą CATI (ang. Computer-Assisted Telephone Interviewing) w lutym 2023 roku. Przebadanych zostało 180 respondentów, którzy w swoich firmach odpowiadają za kwestie związane z cyfryzacją. Grupę stanowili menedżerowie, dyrektorzy, członkowie zarządów oraz prezesi. Próba badanych firm została dobrana tak, aby w przybliżeniu reprezentowała udział przedsiębiorstw małych, średnich i dużych w krajowej gospodarce, z wyłączeniem podmiotów zatrudniających mniej niż 10 pracowników. Podmioty zostały skategoryzowane wg swojej przeważającej działalności do 9 sektorów: budownictwo i nieruchomości; energetyka, wydobywanie, usługi komunalne; life sciences (farmacja, chemia, urządzenia medyczne); motoryzacja; rynek dóbr konsumpcyjnych; sektor finansowy; technologie informacyjne, media i komunikacja; transport, spedycja i logistyka; inne.

ZPPHiU: Właściciele galerii handlowych powinni wspierać rozwój sprzedaży internetowej

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) po raz kolejny zwraca uwagę, że aktywność i promocje sklepów online budują ruch w galeriach handlowych. Najemcy istotnie przyczyniają się do sukcesu centrów handlowych – nie tylko ponosząc na to własne nakłady w sieci, ale także płacąc wynajmującym odrębne koszty marketingu obiektu. Właściciele galerii oczekują, że najemcy dopłacą także za sprzedaż swoich produktów i usług w internecie – podczas gdy to właśnie galerie powinny dopłacić właścicielom sklepów za budowanie ruchu i zwiększanie odwiedzalności. Wzrost odwiedzalności kosztuje i na to przeznaczane są między innymi pieniądze najemców w ramach tzw. kosztów wspólnych i marketingowych.

Zgodnie z danymi z raportu Izby Komunikacji Elektronicznej „Omni-commerce – Kupuję wygodnie” z 2023 roku aż 74 proc. badanych podkreśla, że do wizyty w sklepach stacjonarnych zachęcają ich informacje znalezione w sieci (w 2022 roku było to 63 proc. ankietowanych, a w 2021 roku 39 proc.). W opinii konsumentów dostęp online pozwala zrobić pierwszą selekcję i rozeznanie rynkowe, a odwiedziny w galerii dają możliwość weryfikacji zebranych informacji wybrania najkorzystniejszego rozwiązania. Ponadto tylko 19% internautów przyznaje, że sklep stacjonarny jest ich pierwszym wyborem. To systematyczny, widoczny spadek – w 2022 roku było to 29%, a w 2021 roku 41%.

„Najemca w galerii handlowej powinien być traktowany jak partner, bez którego centrum nie będzie zyskownie działać, a nawet funkcjonować. Wartość galerii handlowej zależy od tego, jak wielu klientów da niej przyjdzie, uznając ją za atrakcyjną. O jej atrakcyjności stanowi zatem siła obecnych w centrum sklepów. To najemcy pokrywają wszelkie koszty, które powinny być ryzykiem wynajmującego – utrzymanie centrum, jego ubezpieczenie, a także wynagrodzenie zarządcy obiektu. Oznacza to, że czynsz za najem powierzchni w centrum handlowym jest czystym zyskiem wynajmującego. Pomimo wysokiej indeksacji czynszów w 2023 roku – nawet ponad 10%, a dodatkowo wzrostu kosztów energii, płac, etc. – najemcy regularnie otrzymują od właścicieli galerii kolejne faktury zwiększające wstecznie (bo za rok 2022) wartość przenoszonych na nich kosztów funkcjonowania centrum. Za kuriozum uważamy więc forsowane coraz intensywniej przez wynajmujących próby wprowadzania do umów najmu zapisów wymuszających przekazywanie informacji o sprzedaży internetowej fiskalizowanej poza sklepem stacjonarnym. Celem takich zabiegów jest przejmowanie przez właścicieli centrów części przychodów najemców, którzy prowadzą sklepy internetowe. To działanie wynika ze świadomości stopniowej ewolucji potrzeb i zachowań klientów. Jedynie 19% internautów uznaje sklepy stacjonarne za ulubione miejsca zakupowe! Tymczasem aż 74% badanych na zlecenie Izby Komunikacji Elektronicznej „Omni-commerce – Kupuję wygodnie” z 2023 roku podkreśla, że do udania się do sklepów stacjonarnych przekonują ich informacje znalezione w sieci. Marketing budujący sprzedaż online i aktywnie zachęcający do zakupów jest skutkiem działań i nakładów kupców i usługodawców – którzy umożliwiają, dla wygody klientów, odbiory w wynajmowanych i opłacanych przez siebie sklepach w centrach handlowych. Ich działanie zwiększające odwiedzalność powinno być przez wynajmujących doceniane i właściwie wynagradzane, a nie penalizowane kolejnymi opłatami” – mówi Zofia Morbiato, dyrektor generalna Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU).

ZPPHiU podkreśla, że zagregowane dane o odwiedzalności podawane przez wynajmujących nie mogą być porównywane do lat wcześniejszych, a już absolutnie nie wobec okresów sprzed pandemii. Z danych Selectivv Data Tank wynika, że w grudniu 2022 roku frekwencja w centrach handlowych wzrosła o 18,9 proc. – ale jest to wyłącznie efekt napływu gości z Ukrainy[1]. Polacy odwiedzają galerie handlowe coraz rzadziej. Oznacza to, że porównywalnie ruch w galeriach handlowych zmalał wobec lat sprzed pandemii. Dla wiarygodnej i miarodajnej analizy danych o odwiedzalności należałoby oczyścić bieżące wskaźniki o ruch generowany przez przybyłych do Polski obywateli Ukrainy. Ponadto galerie powinny przekazywać najemcom jednostkowe dane o odwiedzalności każdego obiektu. Dane zagregowane są całkowicie nieprzydatne i niemożliwe do wykorzystania w jakichkolwiek analizach biznesowych prowadzonych przez najemców.

Podobnie oczyszczony powinien być zagregowany wskaźnik wzrostu obrotów – na potrzeby porównania do lat poprzednich musi być obniżony o poziom inflacji.

Ponadto ZPPHiU zwraca uwagę, że najemcy w centrach handlowych – negocjując umowy – nie są informowani o liczbie uprzywilejowanych najemców (tzw. anchors), ani długości trwania ich umów. Tacy najemcy mają preferencyjne warunki czynszu i opłat wspólnych. Jedynie właściciel lub zarządca centrum wie, kiedy najemca uprzywilejowany może skorzystać z opcji zakończenia umowy, jakich warunków oczekuje przy ich przedłużeniu i jak zmieni się w wyniku tych zmian charakter centrum. Zapisy mówiące, że anchorem może być każdy najemca, którego wynajmujący uzna za takiego, są jak najbardziej zasadne. Naturalną konsekwencją takiego stwierdzenia jest akceptacja konieczności poniesienia przez właściciela centrum kosztów pozyskania i utrzymania najemców uprzywilejowanych.

Obecnie najemcy nie mogą przewidzieć, ile będą musieli zapłacić za koszty wspólne w większości galerii handlowych. Właściciele i zarządzający takimi obiektami zawierając umowę przedstawiają wartość zaliczkową kosztów eksploatacyjnych. Jednak na koniec każdego roku oczekują dopłat, nie przedstawiając szczegółowego rozliczenia ani dokumentacji poniesionych kosztów. Dlatego ZPPHiU apeluje, aby wartość kosztów wspólnych była w pełni przewidywalna i określona z góry jako jedna, niezmienna kwota. Najlepiej, jeśli byłaby ona stałym, określonym w umowie, elementem czynszu. Do kosztów wspólnych wynajmujący zaliczają: utrzymanie powierzchni poza sklepami i punktami usługowymi – takich jak korytarze, toalety, parkingi, wejścia, schody, windy etc. Najemcy ponoszą opłaty za personel i biura zarządcy, sprzątanie, oświetlenie, ochronę – oraz podatek od nieruchomości należny od wynajmującego. Najemcy muszą też pokrywać kary administracyjne nałożone na wynajmującego, koszty odzyskiwania należności, ubezpieczenia, itp.

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) podczas Pierwszego Kongresu ZPPHiU i PSNPH przedyskutowały najistotniejsze kwestie poruszane przez Kodeks Najlepszych Praktyk w umowach najmu według najemców. Przygotowany przez PSNPH Kodeks, uaktualniający dokument powstały w 2011 roku, wskazuje na oczekiwane przez najemców standardy współpracy i komunikacji z właścicielami oraz zarządcami centrów handlowych. Zasady proponowane przez Kodeks mają właściwie rozłożyć ryzyka biznesowe obu stron umowy.

[1] https://www.rp.pl/handel/art37802611-bez-ukraincow-w-polskich-centrach-bylyby-pustki

CD PROJEKT RED zwolni około 100 pracowników

Adam Kiciński, prezes CD PROJEKT RED, ogłosił dzisiaj, że firma zwolni około 100 pracowników. Zwolnienia są spowodowane zmianami w organizacji zespołów i filozofii prowadzenia projektów w firmie.

Kiciński powiedział, że zmiany są konieczne, aby zapewnić CD PROJEKT RED rozwój i konkurencyjność. Firma chce skupić się na tworzeniu wysokiej jakości gier, bez opóźnień i crunchu. Zmiany mają doprowadzić do większej zwinności i efektywności w pracy zespołów.

Kiciński zapewnił, że zwolnionych pracowników będzie wspierać w znalezieniu nowych miejsc pracy. Firma zapewni im również odprawy.

Zwolnienia są kolejnym wyzwaniem dla CD PROJEKT RED. Firma w ostatnich miesiącach borykała się z problemami związanymi z premierą gry Cyberpunk 2077. Gra była opóźniona i po premierze spotkała się z wieloma negatywnymi opiniami.

Kiciński powiedział, że CD PROJEKT RED jest świadomy wyzwań, ale jest przekonany, że zmiany, które wprowadza, pozwolą firmie na dalszy rozwój i sukces.

Sytuacja gospodarcza i inflacja wpływają na zmiany zachowań zakupowych klientów

Obecna sytuacja gospodarcza i wysoka inflacja wpłynęły na zmianę zachowań zakupowych klientów. Pojawiają się nowe trendy rynkowe – klienci szukają tańszych zamienników, ale ważne są także nowości, innowacje i wykorzystanie technologii w handlu. Przykładem mogą być aplikacje mobilne, które ułatwiają zakupy. Wiele sieci handlowych inwestuje w rozwój e-commerce i chce oferować klientom nowe kanały zakupowe. Klienci cenią też zobowiązanie sieci do zrównoważonego rozwoju oraz podejście przyjazne dla środowiska. Dlatego sieci detaliczne inwestują w energię odnawialną, ograniczają zużycie plastiku i poprawiają efektywność energetyczną sklepów. Rozwijają też nowe formaty w innych segmentach rynku – takich jak gastronomia czy produkty ekologiczne. Firmy mocno stawiają również na współpracę, nowoczesną kulturę organizacyjną, inwestują w szkolenia i rozwój pracowników oraz w budowanie zespołów opartych na wartościach – takich jak otwartość i współpraca.

– Bez wątpienia obecna sytuacja gospodarcza i wysoka inflacja mają wpływ na zmianę zachowań zakupowych naszych klientów. Obserwujemy trendy rynkowe, ale też na podstawie danych rzeczywistych jesteśmy w stanie na te zmiany bardzo dynamicznie odpowiadać – powiedział serwisowi eNewsroom.pl podczas Kongresu Retail Trends 2023 Przemysław Kijewski, dyrektor ds. operacyjnych Żabka Polska. – Dzisiaj klient znajduje się pod ogromną presją cenową, szuka tańszych zamienników. Dla nas jako Żabki z punktu widzenia modern convenience istotny jest rozwój Żabki Café. To jest nasz kierunek strategiczny. Już dzisiaj inwestujemy ogromne środki w doposażenie sklepów po to, żeby zaoferować zupełnie nowe opcje – typu frytki czy nuggetsy. Z całą pewnością strefa gastronomiczna to jest nasz istotny wyróżnik i będziemy chcieli w nią mocno i dynamicznie inwestować. Drugim aspektem są innowacje produktowe, które są domeną Żabki. Pod tym względem jesteśmy absolutnym liderem i wspólnie z naszymi partnerami handlowymi oraz dostawcami tworzymy zupełnie nowe rozwiązania po to, aby klient mógł być codziennie zaskakiwany ofertą – podkreśla Kijewski.

Największe sklepy online trzymają dane na ich serwerach. Teraz rywale stworzą jeden biznes

  • Polskie firmy Centuria i Adminotaur łączą siły, aby zdobyć pozycję lidera rynku business continuity.
  • Łączące się marki dostarczają usługi dla e-biznesów generujących rocznie ponad 3 miliardy złotych sprzedaży.
  • Poznańska Centuria to jeden z liderów profesjonalnych rozwiązań serwerowych i administracyjnych dla e-commerce. Krakowski Adminotaur specjalizuje się w DevOps (Developement and Operations), skupiając się na integracji, automatyzacji i dostarczaniu oprogramowania oraz realizując projekty chmurowe.

Co łączy tak popularne marki, jak eobuwie.pl, Homla, Lancerto czy Medicover? Wszystkie one powierzyły odpowiedzialność za utrzymanie ciągłości swoich usług online (w tym serwerów) jednej firmie. To poznańska Centuria S.A. – jedna z niewielu firm ze 100% polskim kapitałem w bardzo szybko rosnących usługach continuity.

Continuity, czyli inaczej usługi ciągłości działania, to rynek, którego wartość w Polsce eksperci szacują obecnie na ok. 4 mld złotych. Wielkopolanie z Centurii mają ambicje, by walczyć o pozycję jego lidera. Właśnie połączyli się strukturalnie z jednym z rywali – krakowskim Adminotaur Sp. z o.o., dodając do portfolio tak bardzo potrzebne usługi typu DevOps. Dlaczego to ważna informacja dla polskiej branży e-commerce?

Czym są usługi business continuity (ciągłości działania)?

Zadaniem firm z continuity jest planowanie i zapewnienie ciągłości działania firm w przypadku awarii, katastrof lub innych zakłóceń. Do skutecznego i kompleksowego działania w continuity potrzebne jest specyficzne połączenie kompetencji IT, praktyki w hostingu (obsłudze serwerów) oraz w tzw. DevOps.

Specjaliści continuity analizują ryzyka i tworzą plany awaryjne na wypadki takie jak: błędy oprogramowania, uszkodzenia sprzętu, cyberataki czy zdarzenia losowe i katastrofy. Słowem – ich zadaniem jest przeciwdziałanie przerwom w usługach cyfrowych. 

Dane klientów usług business continuity są bezpieczniejsze a infrastruktura jest łatwo skalowalna, w razie potrzeb rozwoju skali działalności. Z kolei kompetencje DevOps zapewniają efektywne zarządzanie systemami, szybkie reakcje na problemy i ułatwione skalowanie rozwoju usług cyfrowych.

Firmy zajmujące się continuity umożliwiają zminimalizowanie przestojów, ochronę danych i stabilność biznesową.

Wartość tego rynku w Polsce eksperci szacują na ok. 0,2-0,5% wartości łącznej rynku e-commerce.

Łączące się marki dzisiaj dostarczają serwery oraz obsługę IT dla e-sklepów generujących rocznie ponad 3 miliardy złotych sprzedaży i generujących ponad kilkaset tysięcy transakcji jednego dnia. Stabilności takiej skali działań nie powierza się przypadkowym osobom, potrzebni są eksperci. Założyciel Centurii, dr Maciej Kalkowski, zaczynał od kariery naukowej. Do dziś jest adiunktem w Zakładzie Teorii Algorytmów i Bezpieczeństwa Danych UAM. Gruntowną wiedzę informatyczną połączył ze zrozumieniem potrzeb współczesnych biznesów.

– Kto prowadził lub kiedykolwiek budował sklep online, doskonale wie, jak kluczowe dla skuteczności biznesowej jest utrzymanie bezpieczeństwa danych i szybkości działania strony internetowej lub aplikacji sprzedażowej. Doświadczony partner technologiczny, który sprawia, że serwery e-sklepu działają, to strategiczna konieczność, bo nie tylko zapewnia ciągłość działania, ale i zwiększa skuteczność działania sklepu online – mówi dr Maciej Kalkowski, założyciel i prezes Centurii.

Według raportu e-Izby „Dekada polskiego e-commerce” większość menedżerów e-commerce ocenia, że przez najbliższe 2 lata dynamika e-handlu utrzyma się na wysokim poziomie 15-20% rocznie. To rozwój przyprawiający o zawrót głowy, który jednak tworzy silny popyt na wiarygodne continuity, w tym wspierające je usługi hostingowe i IT. Co więcej, do tego dołącza trend związany z infrastrukturą chmurową, w szczególności opartą na AWS (usłudze Amazon Web Service – przyp.).

Centuria to jeden z liderów profesjonalnych rozwiązań serwerowych i administracyjnych dla e-commerce. W gronie klientów firmy są m.in. grupa CCC (eobuwie i DeeZee), Homla, Lancerto czy Medicover, którzy od wielkopolan dzierżawią przestrzeń serwerową oraz utrzymują hostingową ciągłość działania dla swoich biznesów online, a także korzystają z tzw. SysOps (System Operations), czyli utrzymania stabilności i wydajności systemów informatycznych.

Krakowski Adminotaur specjalizuje się w DevOps (Developement and Operations), skupiając się na integracji, automatyzacji i dostarczaniu oprogramowania oraz projektach chmurowych, w szczególności opartych na Amazon Web Services.

Co połączenie tych dwóch podmiotów oznacza dla ich aktualnych i nowych klientów? Centuria poszerza swoje portfolio o szerokie kompetencje DevOps oraz obsługę chmurową. Adminotaur będzie mógł dzięki połączeniu korzystać ze strukturalnych atutów Centurii – zarówno w kwestii kompetencji w hostingu, jak i wysokich standardów obsługi. Centuria posiada certyfikat ISO 27001 oraz zapewnia usługi zgodne ze standardem PCI-DSS (czyli norm bezpieczeństwa w przetwarzaniu danych kart płatniczych). Klienci Adminotaura mogą oczekiwać podniesienia standardu usług, podniesienia bezpieczeństwa infrastruktury czy jeszcze wyższych standardów w ochronie danych osobowych.

Spółki deklarują, że chcą stabilnie dążyć do budowy pozycji lidera w rynku continuity. 

Połączenie kompetencji łączących się marek, w szczególności oferowanie usług DevOps i SysOps przez jedną organizację, umożliwi klientom jeszcze skuteczniejsze zarządzanie infrastrukturą IT, co przełoży się na zwiększoną wydajność i konkurencyjność ich biznesów.

– Jesteśmy pewni, że dzięki integracji usług Centurii i Adminotaura, właściciele platform e-commerce oraz firm sprzedających usługi w modelu SaaS, platform IoT (Internet-of-Things), portali informacyjno-rozrywkowych czy Software-House’ów odniosą szybko znaczące korzyści, takie jak ułatwiona skalowalność, poprawa bezpieczeństwa danych oraz efektywniejsze zarządzanie projektami IT – wskazuje Marcin Migacz założyciel i CEO Adminotaur.

W najbliższych miesiącach Centuria i Adminotaur przeprowadzą integrację części swoich procesów biznesowych, celując w zwiększanie konkurencyjności. Co istotne, obie spółki aktywnie rekrutują pracowników, oferując rynkowi wsparcie 24/7 przez 365 dni w roku.

Ruch w salonach samochodowych coraz mniejszy. IV kwartał ma przynieść zmianę trendu

  • Spadek ruchu w salonach samochodowych. Najbardziej ucierpiał segment pojazdów premium.
  • Polacy coraz rzadziej odwiedzają salony samochodowe. Spadek ruchu rdr. nawet na 30-proc. minusie.

Drugi kwartał br. słabo się zakończył dla dealerów samochodowych. Z obserwacji zachowań ponad 460 tys. konsumentów  wynika, że o jedną piątą ubyło wizyt w salonach względem ub.r. W przypadku marek premium ruch zmalał najbardziej, bo aż o przeszło 30% rdr. Mniejsze spadki odnotowały marki wolumenowe – o ponad 18%. Eksperci komentujący wyniki wyjaśniają, że klienci marek premium teraz rozglądają się za tańszymi autami. I nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ w ostatnim czasie ceny pojazdów mocno poszły w górę, więc klienci chcą jakoś „ominąć” inflację. I dodają, że pod koniec roku ruch do salonów powinien wrócić, bo Polacy coraz mniej obawiają się inflacji. Konsumenci liczą też na wyprzedaże roczników i dodatkowe rabaty. Do tego firmy będą wymieniać swoje floty, a to też powinno poprawić sytuację.

Dwucyfrowe spadki w salonach

Według raportu Związku Dealerów Samochodów (ZDS) i firmy technologicznej Proxi.cloud, w drugim kwartale br. ruch w salonach samochodowych spadł o 20,8% rdr. Tak wynika z obserwacji zachowań ponad 463 tys. konsumentów, którzy odwiedzili łącznie 1,7 tys. placówek należących do 34 marek (9 premium i 25 wolumenowych). Informacje zebrano z danych lokalizacyjnych.

– Salony samochodowe mają coraz mniej klientów głównie z powodu rosnących kosztów zakupu. Średnia cena auta wyjeżdżającego z polskiego salonu co miesiąc śrubuje kolejne rekordy. Dlatego klienci odkładają kupno nowego auta tak długo, jak tylko mogą. Branża dealerska już odczuwa kłopoty, wcześniej spowodowane brakiem podaży, a teraz – topniejącym popytem – mówi Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów.

W badaniu uwzględniono serwisy mechaniczne i blacharskie, funkcjonujące przy salonach sprzedaży.  Ze względu na przyjętą metodologię, autoryzowane serwisy musiały zostać utożsamione z salonami. Finalnie zmniejszenie liczby wizyt w tych punktach przełożyło się na spadek ogólnego poziomu odwiedzin salonów.

– O ile decyzję o naprawie auta trudniej jest przesunąć w czasie, o tyle klienci mogą rezygnować z ASO na rzecz nieautoryzowanych serwisów, żeby zaoszczędzić. Przez inflację są podejmowane próby naprawiania pojazdów w tańszych warsztatach. Mówiąc wprost, wszystko sprowadza się do pieniędzy. Jednak, jak tylko sytuacja poprawi się na rynku, można prognozować, że i ruch w warsztatach naprawczych się zwiększy – komentuje Miłosz Sojka, analityk w Proxi.cloud.

Z kolei w opinii Pawła Tuzinka, malejący ruch w serwisach blacharsko-lakierniczych wynika bezpośrednio z zaostrzenia przepisów kodeksu drogowego. – Znaczne podwyżki kwot mandatów spowodowały, że ludzie jeżdżą ostrożniej. Zmniejszenie ogólnej liczby wypadków oraz stłuczek jest niezaprzeczalnie zjawiskiem pozytywnym społecznie, ale mającym wpływ na ilość likwidowanych szkód komunikacyjnych – stwierdza ekspert z ZDS.

Klientów mniej, ale tak samo aktywni

Z raportu wiadomo też, że w II kwartale br. liczba klientów w salonach samochodowych spadła o 20,6% rdr. – Skoro konsumenci i firmy wstrzymują się z zakupem pojazdów, to raczej nie widzą potrzeby odwiedzania tego typu placówek. Dopóki nie poprawi się sytuacja finansowa znacznej części społeczeństwa, trudno spodziewać się polepszenia wyników – uważa Sojka.

Ponadto analiza wykazała, że od kwietnia do czerwca br. średnia liczba odwiedzonych salonów samochodowych, przypadająca na jednego klienta, wyniosła 1,35. Rok wcześniej była na takim samym poziomie.

– Warto przypomnieć, że w I kw. 2022 roku, czyli w okresie znaczących przerw w łańcuchach dostaw, odwiedzanych było średnio tylko 1,16 różnych salonów samochodowych, czyli dużo mniej niż obecnie. Po zwiększeniu dostępności aut potencjalni nabywcy raczej zaczęli wracać do poprzednich nawyków, lecz jest już ich zdecydowanie mniej niż przed rokiem – zaznacza Mateusz Chołuj z Proxi.cloud.

Marki premium z największą stratą

Z badania wynika też, że ruch w salonach marek premium zmniejszył się w II kwartale br. o 30,7% rdr. W tym samym czasie salony marek wolumenowych odnotowały spadek o 18,1% rdr. Paweł Tuzinek podkreśla, że tańsze marki zawsze cieszą się większą popularnością. Do tego częściej wybierają je przedsiębiorstwa, które są głównym odbiorcą nowych samochodów w Polsce. I to jest powodem różnicy między wynikami marek premium i tych drugich.

– Osoby bądź firmy, które wcześniej kupowały marki premium, zaczęły się rozglądać za nieco tańszymi pojazdami. Tym sposobem próbują niejako ominąć inflację, lecz nie jest to proste, bo samochody mocno zdrożały. Stagnacja w salonach luksusowych aut może więc potrwać dłużej – zwraca uwagę Chołuj.

Prezes Tuzinek dodaje, że obecnie mamy do czynienia z migracją z salonów marek premium do placówek marek wolumenowych. – Osoby, które ostatni raz zmieniały samochód przed pandemią czy kulminacyjnym okresem inflacji, mogą teraz dysponować budżetem podobnym do tego sprzed paru lat. I on już na auto marki premium nie wystarczy – analizuje ekspert z ZDS.

Liczba klientów marek premium spadła w II kwartale br. o 26,6% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. W tym samym czasie rdr. ubyło 19% klientów marek wolumenowych. Autorzy raportu dostrzegają, że te straty w zbliżonych proporcjach pokrywają się ze spadkami ruchu w obu segmentach.

– Cześć klientów odkłada decyzję o kupnie pojazdu premium do czasu obłożenia mniejszym ryzkiem. Sporo z tych samochodów jest kupowanych w leasingach bądź kredytach, a te ostatnio ciągle drożały. Dlatego też spadek w tym segmencie jest wyższy. Jednak zapowiadana obniżka stóp procentowych i spadek inflacji mogą za chwilę odwrócić tę tendencję – objaśnia Miłosz Sojka.

Końcówka roku powinna być lepsza

Jak przewidują eksperci z Proxi.cloud, na początku IV kw. br. ruch w salonach poprawi się, o ile nic negatywnego znowu nie wydarzy się na rynku. – Polacy, którzy odłożyli decyzję o zakupie nowego pojazdu, zaczną szukać wyprzedaży roczników i akcji rabatowych. Do salonów odważniej powinny też ruszyć firmy na zakupy flotowe – dodają.

– Nie spodziewam się znaczącego pogłębienia i tak już dużego spadku wizyt w salonach. Kolejne dwa kwartały 2023 roku mogą okazać się okresem poprawy ruchu. Oczywiście najwięcej wizyt można przewidywać na przełomie IV kw. br. i I kw. 2024 roku, ze względu na wyprzedaże rocznika, które już wróciły po pandemicznej przerwie. Wtedy powinien być największy ruch – prognozuje Paweł Tuzinek.

Natomiast Mateusz Chołuj prognozuje, że w IV kw. br. dealerzy, po tym słabym dla nich okresie, powinni być bardziej skłonni do dawania rabatów, szczególnie w segmencie premium. To trochę podreperuje sytuację i podniesie ruch. Jednak ekspert nie spodziewa się dużego odbicia. Na to będzie jeszcze za wcześnie, choć z innych badań rynkowych wiadomo, że już teraz Polacy coraz mniej obawiają się inflacji. Więc to dodatkowo może poprawić ruch w salonach samochodowych.

Decyzja EBC – podwyżka przesądzona, ale czy jastrzębie zmieniają nastawienie?

Podwyżka stóp procentowych o 25 pb. na czwartkowym (27.07) posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego wydaje się być przesądzona. Nie jest jednak jasne, co czeka nas dalej.

Najnowsze dane i sygnały od decydentów sugerują, że EBC przybierze prawdopodobnie bardziej gołębią postawę. Uważamy jednak, że zmiana ta będzie subtelna i będzie oznaczała raczej powrót do decyzji zależnych od danych, a nie zapowiedź końca cyklu podwyżek stóp procentowych.

Biorąc pod uwagę, że tym razem nie poznamy nowych projekcji Europejskiego Banku Centralnego, a ruch w górę jest niemal w pełni wyceniony, uwaga rynków powinna skupić się na komunikatach Rady Prezesów. W czerwcu bank zaskoczył rynki, zobowiązując się wstępnie do kolejnej podwyżki stóp procentowych w lipcu. Prezeska Christine Lagarde uderzyła w jastrzębie tony, sygnalizując, że decydenci wciąż „mają coś do zrobienia”, i podkreślając siłę rynku pracy strefy euro i wyzwania dla walki z inflacją, którą może ona za sobą pociągnąć.

Od tamtego czasu sytuacja uległa zmianie. Dezinflacyjna narracja zdobyła więcej uznania na świecie, szczególnie po serii zaskoczeń w dół odczytami dynamiki cen w głównych gospodarkach, zwłaszcza w USA. Dodatkowo aktywność gospodarcza w strefie euro zwolniła, co widać w danych PMI. W czerwcu zbiorczy indeks PMI po raz pierwszy od 6 miesięcy spadł poniżej poziomu 50 pkt (49,9), sugerując bardzo delikatne zmniejszenie się aktywności pod koniec II kwartału br. W lipcu ponownie spadł, osiągając niższy od oczekiwań poziom 48,9.

Twarde dane rysują podobnie rozczarowujący obraz – sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa w maju zawiodły. Pierwsza z nich była przez ostatnie dwa miesiące płaska, druga odnotowała zaś w ujęciu rocznym największy spadek od października 2020 r., tj. -2,2%.

Wykres 1: Wskaźniki PMI w strefie euro (2020 – 2023)Wskaźniki PMI w strefie euro (2020-2023)_Ebury

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 24.07.2023

Ostatnia komunikacja decydentów, w szczególności wypowiedź zwykle jastrzębiego członka Rady Prezesów EBC Klaasa Knota, przykuły uwagę rynków. Przemawiając w tym miesiącu, stwierdził on, że podnoszenie stóp procentowych po lipcu „jest co najwyżej możliwością, ale zdecydowanie nie pewnikiem”, co spowodowało tymczasowe zamieszanie w wycenach rynkowych. Postrzegamy to jako sygnał, że jastrzębie mogą zmieniać swoje nastawienie i nie naciskać już tak mocno na dalsze zacieśnianie.

EBC nie może jeszcze ogłosić zwycięstwa

Uważamy, że sytuacja sprzyja powrotowi do decyzji zależnych od danych. W bazowym scenariuszu spodziewamy się jednak jeszcze co najmniej jednej, po lipcowej, podwyżki stóp procentowych EBC. Będzie ona miała miejsce prawdopodobnie we wrześniu. Inflacja bazowa jest niewiele poniżej swojego szczytu, a odnotowany w czerwcu poziom 5,5% jest ponad dwukrotnie wyższy od celu banku.

Przemawiając na corocznej konferencji EBC w portugalskiej Sintrze, prezeska Lagarde oświadczyła, że bank „nie może jeszcze ogłosić zwycięstwa” i ponownie wspomniała o kwestii jednostkowych kosztów pracy (które w znacznym stopniu wpłynęły na znaczną rewizję w górę czerwcowych projekcji bazowej dynamiki cen). Ostatnie komunikaty banku wskazują, że ciasny rynek pracy pozostaje jednym z głównych zmartwień EBC. Biorąc to pod uwagę, uważamy, że bank będzie ostrożnie podchodzić do zakończenia cyklu zacieśniania, by nie zrobić tego zbyt wcześnie.

Wykres 2: Inflacja w strefie euro (2013 – 2023)Inflacja w strefie euro (2013-2023)_Ebury

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 24.07.2023

W poszukiwaniu równowagi

Uważamy, że uwaga skupi się w tym tygodniu na powrocie do podejścia zależnego od danych. Powtórka z czerwca, kiedy to EBC wprost zapowiedział swoje zamiary na kolejne posiedzenie, jest mało prawdopodobna. Naszym zdaniem prezeska Lagarde będzie szukała równowagi między zasygnalizowaniem gotowości Rady do dalszego zacieśniania polityki monetarnej a zauważeniem, że wiele ona już zrobiła. Rozłożenie akcentów w jej komunikatach może być dla rynku kluczowe. Powtórzenie wiadomości, że inflacja „według projekcji zbyt długo pozostanie za wysoka” i skupienie się na sile rynku pracy może być postrzegane jako jastrzębie. Podkreślanie słabości gospodarczej może zaś zasygnalizować, że chęć banku do zacieśniania spadła.

Dla kursu euro kluczowy będzie ton komunikatów Europejskiego Banku Centralnego. Rynki w dużej mierze wyceniają drugą podwyżkę w nadchodzących miesiącach, inwestorzy nie są jednak pewni ruchu we wrześniu (jego wycena to ok. 50/50).

Nie spodziewamy się, by na najbliższym posiedzeniu Lagarde zdecydowanie potwierdziła plany podwyżki albo im zaprzeczyła. Jeśli jednak EBC sprawi, że rynki mocniej opowiedzą się za którąś z opcji, euro powinno to odczuć. Wspólna waluta może zareagować również na oznaki przeciwstawiania się zakładom na obniżki stóp.

Biorąc pod uwagę niepewność towarzyszącą posiedzeniu w tym tygodniu, możemy spodziewać się podwyższonej zmienności euro wokół czwartkowego oświadczenia. Może to być zjawisko jednak o mniejszej skali niż obserwowaliśmy w czerwcu.

Wykres 3: Wyceniana łączna zmiana stóp procentowych do danego posiedzenia EBC (OIS) [pb.]Wyceniana łączna zmiana stóp procentowych do danego posiedzenia EBC_Ebury

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 25.07.2023

We wtorek (25.07), tj. dwa dni przed ogłoszeniem decyzji banku, opublikowano wyniki badania ankietowego EBC Bank Lending Survey. Sugerują one, że transmisja polityki jest wyraźna. Może to stanowić dodatkowy argument za tym, żeby ton komunikacji EBC w czwartek nie był przesadnie jastrzębi.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (27.07) o godz. 14:15, a konferencja prasowa prezeski Lagarde rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

Sytuacja finansowa handlujących na targowiskach i bazarach się poprawia

Przedsiębiorcy handlujący na straganach i targowiskach ostatnio lepiej regulują swoje zobowiązania w bankach i u dostawców. Od maja 2022 do maja 2023 suma ich nieopłaconych w terminie zobowiązań zwiększyła się mniej niż w całym handlu, co jest całkiem dobrym wynikiem – biorąc pod uwagę dotychczasową tendencję oraz wysoki wzrost cen żywności, będącej towarem najchętniej kupowanym na straganach. Drobni handlowcy w większym stopniu narażeni są na konkurencję z dyskontami, ale sprzyjają im konsumenckie trendy związane z lokalnością i ekologią, dzięki którym popularność targowisk wciąż jest wysoka w każdej grupie wiekowej. Na bazarki zagląda niemal 9 na 10 Polaków, a co trzeci kupuje tam przynajmniej raz w tygodniu – pokazuje badanie „Polacy na bazarach”.

Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i w bazie informacji kredytowych BIK wynika, że w maju br. zaległe zadłużenie przedsiębiorców związanych z handlem na targowiskach i bazarach wyniosło niemal 84 mln zł. To o ponad 4,5 mln zł więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Tym samym zaległości handlu targowego wzrosły o niecałe 6 proc. W tym czasie cały handel podwyższył wartość swoich przeterminowanych o min. 30 dni rat kredytów oraz nieopłaconych faktur zgłoszonych do BIG InfoMonitor o 10 proc. – Mimo przyrostu zaległości – sytuacja finansowa tego biznesu zdaje się stabilizować. Po pierwsze ubyło 206 niesolidnych płatników, a dynamika przyrostu nieopłaconych w terminie zobowiązań nie jest już tak wysoka, jak w pierwszym roku pandemii. W okresie od marca 2020 do marca 2021, kwota zaległości wzrosła o przeszło 7 mln zł i to mimo tego, że hale targowe były wówczas uznawane za bezpieczne miejsce zakupów. Funkcjonując w większości przypadków na otwartej czy półotwartej przestrzeni, nie były objęte znacznymi ograniczeniami i mogły działać przez cały czas, przyciągając więcej klientów niż zwykle. Mimo tego nie był to jednak łatwy okres – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Przedsiębiorcy handlujący na straganach i targowiskach - zaległościBazar łączy pokolenia

Jakie są przyczyny stabilizacji sytuacji finansowej kupców z targowisk? Przede wszystkim posiadanie rzeszy wiernych klientów. Zamiłowanie do tej formy handlu jest cechą zdecydowanej większość społeczeństwa. Jak wynika z badania „Polacy na bazarach” przeprowadzonego przez Quality Watch dla BIG InfoMonitor, drobni handlowcy mogą liczyć na to, że co najmniej raz w tygodniu przyjdzie do nich niemal 4 na 10 Polaków, bowiem 16 proc. ankietowanych robi zakupy na targowiskach nawet kilka razy w tygodniu, a więcej niż co piąty respondent (22 proc.) – raz na tydzień. Połowa ankietowanych bywa na bazarach rzadziej, ale o nich nie zapomina. Tylko 14 proc. osób nie chodzi tam wcale, lecz głównie dlatego, że nie mają żadnych takich obiektów w okolicy.

Choć wydaje się, że skłonność do robienia sprawunków na straganie wyraźnie rośnie wraz z wiekiem, badanie tego do końca nie potwierdza. Po pomidory czy chleb na hale targowe niemal równie chętnie jak senior chodzi też 30 latek. Na bazarze minimum dwa-trzy razy w miesiącu jest ponad połowa ankietowanych z każdego pokolenia, również 18-24 latków czy 25-34 latków, a wśród 55-64 latków nawet dwie trzecie.

Zdecydowanie częściej kupują też na bazarkach mieszkańcy wielkich miast (73 proc.) niż wsi (46 proc.). Jeśli chodzi o regiony to zainteresowanie powyżej przeciętnej notują targowiska w woj. łódzkim i lubelskim, a najniższe w zachodniopomorskim, pomorskim oraz opolskim. W przypadku woj. zachodniopomorskiego oraz pomorskiego są to jednocześnie regiony, w których kłopoty z regulowaniem swoich zobowiązań ma najwyższy odsetek firm zajmujących się handlem na targowiskach, podobnie źle jest też na Dolnym i Górnym Śląsku.

Polacy stawiają na świeżość i wspieranie lokalnych przedsiębiorców

Głównym celem wyprawy na bazar są produkty spożywcze, a przede wszystkim warzywa i owoce – wskazuje 94 proc. ankietowanych. 39 proc. kupuje tu też nabiał i pieczywo, a 27 proc. mięso i ryby. Blisko połowa respondentów (48 proc.) nabywa na bazarze odzież i obuwie, a jedna trzecia (33 proc.) szuka tam artykułów chemicznych.

Dla niemałej części sympatyków bazarów (9 proc.) ważne jest, by specjalizował się on w żywności ekologicznej i głównie z myślą o takich produktach idą na zakupy. Wielu klientów (40 proc.) jest też przekonanych, że mali sprzedawcy gwarantują towar zdrowszy i lepszej jakości niż sieci sklepowe. Ten element jak również rosnąca świadomość ekologiczna związana z koniecznością skracania łańcuchów dostaw, ograniczających ślad węglowy to trendy sprzyjające targowiskom. M.in. z myślą o tym, dla wielu Polaków ważne jest wspieranie lokalnych biznesów (38 proc.), szczególnie, że lokalność to również relacje ze sprzedawcami i większe zaufanie do oferowanych towarów. – Oczekiwania, że na bazarze uda się kupić taniej są mniej popularne. Niższych cen szuka tam co trzeci badany, bo tym raczej drobnym handlowcom trudno konkurować z sieciami, które zawierając z producentami wielkie kontrakty, mają mocniejszą siłę negocjacyjną. Klienci zdają sobie z tego sprawę, choć teraz w czasach drożyzny z pewnością trudniej jest im akceptować wyższe ceny. I to akurat stanowi dziś wyzwanie dla handlu bazarowego – zwraca uwagę dr. hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

Jednocześnie z początkiem 2022 r. wznowiono pobieranie opłaty targowej, która w 2021 r. była zawieszona w związku z pandemią. Tylko niektóre miasta zdecydowały się z tego zrezygnować, m.in. Kraków czy Kielce, a opłata może być naprawdę wysoka i wynosić nawet 953,38 zł dziennie[1]. Z drugiej strony, od 2022 r. weszły w życie przepisy zwalniające z opłaty handlujących w piątki i soboty rolników i ich domowników.

Targowiska z zaległościami, ale i optymizmem

Nie ma wątpliwości, że wielu przedsiębiorcom – szczególnie tym, którzy już teraz mają zaległe długi – jest ze względu na inflację, rosnące ceny i koszty prowadzenia biznesu nieco trudniej. Ich dostawcy powinni mieć na uwadze, że może się skończyć nadużywaniem kredytu kupieckiego. Średnia zaległość z tytułu niespłaconych zobowiązań kredytowych i faktur w przypadku firm handlujących na targach żywnością, napojami i tytoniem, wynosi 41,4 tys. zł. Zaległości ma tu 730 podmiotów (aktywnych, zawieszonych i zamkniętych). Wśród handlujących obuwiem i tekstyliami przeterminowane zobowiązania ma 1195 firm i w grę wchodzi 23,3 tys. zł przeciętnego długu. W przypadku pozostałych firm sprzedających na straganach, średnio na jednego z 771 niesolidnych dłużników, przypada 33,6 tys. zł.

– Przewidywania co do przyszłości przedsiębiorców handlujących na targowiskach, szczególnie tych oferujących żywność są dobre. Polacy darzą bazary dużym sentymentem i nie zrezygnują z zakupów w tego typu miejscach. Nie grożą im również problemy wynikające ze starzenia się najwierniejszych klientów, bo na targowiska zaglądają również młodsi, podążając za trendami kupowania nieprzetworzonej żywności i skracania drogi towaru od producenta do domu. Odpowiedzią na potrzeby rynku są remonty i renowacje, które przechodzą hale targowe w całej Polsce, dzięki czemu stają się miejscami bardziej atrakcyjnymi i przyciągającymi nowych klientów. Miejmy też nadzieję, że zamiast ubywać będą pojawiać się nowe punkty tego typu sprzedaży, bo – jak wynika z badania przygotowanego na zlecenie BIG InfoMonitor – osoby, które nie robią zakupów na bazarkach, najczęściej uzasadniają to brakiem takich miejsc w okolicy (58 proc. pytanych) – komentuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Z ostatnich danych GUS za 2021 r. wynika, że zarejestrowanych było 2 116 stałych targowisk (w tym 2 042 targowisk z przewagą sprzedaży drobnodetalicznej). Ogólna liczba targowisk stałych w porównaniu z rokiem poprzednim była niższa o 6 obiektów. Najwięcej targowisk ubyło w województwie małopolskim – 6 obiektów oraz po 2 obiekty w województwie łódzkim i podlaskim. W porównaniu z rokiem poprzednim ogólna powierzchnia targowisk stałych zmniejszyła się o 0,4 proc. Na obszarze targowisk stałych dokonywano transakcji w 86,9 tys. stałych punktach sprzedaży drobnodetalicznej, wśród których 45,2 tys. działało codziennie. Uzupełnieniem stałej sieci targowiskowej były targowiska sezonowe, których liczba w 2021 r. zwiększyła się o 389 obiekty

[1] Serwis Doradztwa Podatkowego, Podatki i opłaty lokalne w 2023 r., https://isp-modzelewski.pl/serwis/podatki-i-oplaty-lokalne-w-2023-r/, 15.07.2023 r.

Badanie „Polacy na bazarach” zrealizowane przez Quality Watch na zlecenie BIG InfoMonitor, metodą CAWI (komputerowo wspomagany wywiad internetowy) na reprezentatywnej próbie 1085 osób w wieku 18+, w dniach 7-10 lipca 2023 r.

Ponad 7 milionów Polaków korzysta z nielegalnych serwisów streamingowych

  • Piractwo kosztuje polski rynek audiowizualny prawie 3 miliardy złotych rocznie
  • Piractwo ma negatywny wpływ na liczbę i jakość produkcji audiowizualnych
  • Rząd i branża pracują nad zwalczaniem piractwa

Ponad połowa polskich użytkowników Internetu uważa, że korzystanie z serwisów pirackich wpływa negatywnie na liczbę i jakość produkcji, wynika z raportu „Kradzież treści wideo w Internecie 2023” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Choć respondenci są świadomi zagrożeń, to czterech na dziesięciu z nich odwiedza nielegalne platformy, a około 5 proc. osób z tej grupy opłaca dostęp do takich stron. Z pirackich serwisów w Polsce korzysta 7,3 mln osób, a średnia miesięczna liczba wejść z Polski na takie serwisy to prawie 130 mln. Z kolei wydatki internautów na tego rodzaju treści wynoszą aż 322 mln zł rocznie.

Dostęp do nowoczesnych technologii z roku na rok staje się coraz powszechniejszy, a liczba konsumentów treści online stale wzrasta. W ciągu ostatnich 6 lat liczba internautów korzystających z legalnych źródeł wzrosła o 7,7 mln, a jednocześnie tych sięgających do serwisów pirackich zmalała o 900 000 osób. Częściowe ograniczenie działalności serwisów nielegalnych jest efektem szeroko zakrojonych systemowych działań rynku audiowizualnego, zarówno związanych z walką z piractwem, jak i podnoszenia atrakcyjności legalnych ofert.

Pomimo zmniejszenia liczby użytkowników sięgających po nielegalnie oferowane treści ich aktywność istotnie wzrosła. Jak wynika z raportu Deloitte „Kradzież treści wideo w Internecie 2023”, w 2022 roku odwiedziny pirackich stron oferujących filmy i seriale wzrosły o około 36 proc., a tych z nielegalnym streamingiem kanałów telewizyjnych o 8,8 proc. w porównaniu do 2016 roku. Eksperci przewidują, że ta tendencja będzie się pogłębiać również w najbliższych miesiącach.

W efekcie poziom strat rynku audiowizualnego wynikających z piractwa nadal dynamicznie wzrasta. Autorzy raportu szacują, że wynoszą one nawet 3 mld złotych. Dodatkowo straty Skarbu Państwa mogą sięgać nawet 1,86 mld złotych. Eksperci wskazują, że bez systemowych rozwiązań i zaangażowania jednostek publicznych w walkę z kradzieżą własności intelektualnej wzorem innych krajów europejskich, nie będzie możliwe ograniczenie poziomu strat rynku audiowizualnego i Skarbu Państwa, a rozwiązanie stosowane obecnie przez rynek mogą być niewystarczające.

Wysoka inflacja skłania wiele osób do znacznego ograniczenia wydatków. Jednocześnie od czasów pandemii znacząco zmieniły się upodobania konsumentów, którzy rozrywki poszukują przede wszystkim w sieci. Dla wielu internautów korzystanie z nielegalnych stron z filmami, serialami czy grami stanowi sposób na oszczędzanie pieniędzy, przy braku konieczności rezygnacji z ulubionych dzieł kultury. Aż 70 proc. respondentów z grupy oglądającej transmisje online w serwisach pirackich robi to głównie z powodu braku opłat. Ten trend stanowi poważne zagrożenie dla twórców i może negatywnie wpłynąć na całą branżę rozrywkową – mówi Julia Patorska, partnerka, liderka zespołu ds. analiz ekonomicznych Deloitte.

W miarę rozwoju technologii piractwo przybiera nowe, często mniej oczywiste formy. Proceder nielegalnego udostępniania treści audiowizualnych, w tym telewizyjnych, uległ zmianom, a podmioty oferujące nielegalnie kradzione treści szukają nowych metod dystrybucji i monetyzacji. Poza streamingiem będącym dominującym w Polsce sposobem nielegalnej dystrybucji treści szacowanym na 2,85 mld złotych, znaczące straty, liczone na poziomie 110 milionów złotych rocznie, generuje także nielicencjonowane IPTV (technologia, która pozwala na przesyłanie sygnału wideo w sieciach szerokopasmowych opartych na protokole IP). Wyzwaniem w ochronie treści jest także ich dystrybucja poprzez media społecznościowe. Coraz większą popularność zdobywa także współdzielenie dostępu do dozwolonych prawnie platform VOD. Co siódmy ankietowany korzysta z kont udostępnianych mu przez rodzinę lub znajomych.

Blisko połowa polskich użytkowników Internetu uważa, że korzystanie z serwisów pirackich ma negatywny wpływ na liczbę i jakość produkcji audiowizualnych. Choć respondenci są świadomi zagrożeń, to czterech na dziesięciu z nich odwiedza nielegalne platformy, a około 5 proc. osób z tej grupy opłaca dostęp do takich stron. Średnia miesięczna liczba wejść z Polski na serwisy pirackie wynosi prawie 130 mln, a wydatki internautów na tego rodzaju treści aż 322 mln zł rocznie.

Główne przyczyny piractwa

Autorzy raportu podają, że w Polsce z pirackich źródeł korzysta 7,3 mln osób w wieku od 16 do 74 lat. Spośród wszystkich konsumentów treści wideo, 41 proc. pozyskuje je zarówno za pośrednictwem dozwolonych, jak i niedozwolonych prawnie stron, a jedynie 2 proc. używa do tego wyłącznie nielegalnych platform. Jednocześnie polscy internauci wydają 322 mln zł w bezprawnych serwisach oferujących wideo na żądanie bądź transmisje na żywo.

Roczna konsumpcja nielegalnie oferowanych treści szacowana na 7,36 mld zł to kwota, która pozwoliłaby na opłacenie rocznego abonamentu do serwisu VOD dla wszystkich internautów w Polsce oglądających treści wideo. Analizując te dane, łatwiej wyobrazić sobie ogromne straty, jakie piractwo internetowe przynosi polskiej gospodarce i całej branży rozrywkowej. Warto również zauważyć, że użytkownicy nielegalnych źródeł są skłonni zapłacić około 30 zł za dostęp do platform oferujących transmisje na żywo i 27 zł za usługi VOD. Tymczasem legalne źródła oferują podobne koszty subskrypcji – mówi Teresa Wierzbowska, Prezeska Zarządu Stowarzyszenia Sygnał.

Dlaczego internauci korzystają z takich serwisów? Siedmiu na dziesięciu widzów oglądających nielegalne transmisje online chce w ten sposób uniknąć opłat. Dla 61 proc. z nich istotna jest również możliwość łatwego i szybkiego dotarcia do interesujących treści. Z kolei dla 39 proc. ważna jest szeroka oferta pirackich stron. W przypadku użytkowników nielegalnych platform wideo, wyniki prezentują się inaczej. Najważniejszym powodem, wskazanym przez 58 proc. ankietowanych jest możliwość oglądania filmów w dowolnym czasie. Połowa respondentów z tej grupy wymienia także łatwy i szybki dostęp do interesujących treści. Brak opłat zajmuje dopiero trzecie miejsce i ma znaczenie dla 46 proc. badanych.

Wielu internautów nadal ma trudność z identyfikacją, które serwisy są legalne oraz deklaruje większą uczciwość od realnych zachowań. 65 proc. badanych twierdzi, że pozyskuje treści wyłącznie z legalnych źródeł. Jednak w rzeczywistości wynik ten jest mniejszy o 20 punktów procentowych.

Coraz większe straty

Eksperci przewidują, że w latach 2023 – 2030 średnie tempo wzrostu piractwa wyniesie nieco ponad 1 proc. Mimo że ta dynamika wydaje się niewielka, to do 2030 r. wartość konsumpcji utworów audiowizualnych pochodzących z nielegalnych źródeł może wzrosnąć o ponad pół miliarda złotych w porównaniu do obecnego roku. Zgodnie z prognozami, łączne przychody serwisów pirackich w ciągu najbliższych 7 lat wyniosą 2,9 mld zł. Jednakże ta kwota uwzględnia jedynie przychody z płatności internautów oraz treści reklamowych. Całkowita hipotetyczna wartość konsumpcji utworów audiowizualnych z nielegalnych serwisów w latach 2023 – 2030, przy założonym tempie wzrostu piractwa, może sięgnąć nawet ponad 61 mld zł.

O badaniu
Badanie „Kradzież treści wideo w Internecie 2023″ opiera się na ankietach przeprowadzonych za pomocą metody CAWI (ang. Computer Assisted Web Interview) na próbie 1500 polskich internautów w wieku od 16 do 74 lat. Respondenci zostali sklasyfikowani jako użytkownicy serwisów pirackich lub legalnych na podstawie ich własnych deklaracji dotyczących źródeł, z których pozyskują treści wideo i transmisje. Lista dostępnych serwisów do wyboru przez ankietowanych została sporządzona na podstawie rekomendacji Stowarzyszenia „Sygnał”.

Księgowość IT – nowoczesne rozwiązanie dla współczesnego biznesu

Księgowość IT to wygodne rozwiązanie, z którymi wiąże się wiele korzyści. Przede wszystkim umożliwia oszczędność czasu i pieniędzy. Co warto wiedzieć o księgowości IT i komu zlecić jej prowadzenie?

Czym jest księgowość IT?

Księgowość IT wykorzystuje technologie informatyczne do automatyzacji i optymalizacji procesów księgowych. Ta nowoczesna forma księgowości obejmuje nie tylko tradycyjne funkcje, takie jak księgowanie dokumentów, ale także dostarcza szereg narzędzi, takich jak analiza finansowa, prognozowanie, kontrola budżetu i wiele innych.

Jednym z kluczowych elementów księgowości IT jest możliwość prowadzenia księgowości online. Dzięki temu klient ma nieograniczony dostęp do swoich danych finansowych, niezależnie od miejsca i czasu. To sprawia, że prowadzenie biznesu staje się bardziej elastyczne i wydajne.

Elektroniczny obieg dokumentów

Przejście na elektroniczny obieg dokumentów jest jedną z najważniejszych zalet księgowości IT. Pozwala to na błyskawiczne przesyłanie faktur, umów i innych dokumentów pomiędzy biurem księgowym i klientem. Oznacza to także koniec z problemem zagubionych dokumentów i długotrwałym szukaniem potrzebnych papierów. Przepływ dokumentów jest nie tylko szybszy, ale również bardziej przejrzysty (klient ma wgląd do wcześniejszych operacji), co przekłada się na lepszą kontrolę nad finansami firmy.

Dedykowana aplikacja

Bardzo ważną zaletą współpracy z biurem rachunkowym, które świadczy usługi księgowości IT jest dostęp do dedykowanej aplikacji. Dzięki niej możliwy jest wgląd do dokumentów z dowolnego miejsca, a także wygodna komunikacja z biurem rachunkowym – z dowolnego miejsca, które łączy się z internetem. Wszystkie niezbędne dane są dostępne na wyciągnięcie ręki, a intuicyjne interfejsy ułatwiają obsługę nawet dla osób, które nie są specjalistami w dziedzinie finansów.

Dlaczego wato wybrać biuro rachunkowe online?

Biuro rachunkowe online Podatkomat dysponuje wieloma narzędziami, które usprawniają komunikację z klientami i przepływ dokumentów. Dobre biura tego typu specjalizują się w obsłudze nowoczesnych podmiotów z sektora nowych technologii (IT, e-commerce), dlatego znają realia takich branż i są w stanie zaproponować rozwiązania szyte na miarę. Mogą również podpowiedzieć w kwestii optymalizacji podatkowych. Dla przykładu wielu przedsiębiorców prowadzących innowacyjną działalność może skorzystać z ulgi B+R (na badania i rozwój). Dużą popularnością wśród programistów i innych specjalistów IT cieszy się także ulga IP Box

Korzyści z wdrożenia księgowości IT – podsumowanie

Wdrożenie księgowości IT wiąże się z wieloma korzyściami. Po pierwsze, jest to duża wygoda dla klientów. Nie muszą już spędzać czasu na wizytach w biurze księgowym, wszystko załatwiają zdalnie. Po drugie, automatyzacja procesów księgowych znacznie przyspiesza ich realizację i minimalizuje ryzyko błędów.

Wykorzystanie technologii informatycznych w zarządzaniu finansami pozwala nie tylko zaoszczędzić czas i pieniądze, ale także zwiększa przejrzystość i kontrolę nad procesami finansowymi.