Jest promesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego dla lotniska CPK

Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) wydał promesę zezwolenia na założenie lotniska użytku publicznego – Centralnego Portu Komunikacyjnego pod Warszawą. To kolejny ważny krok spółki CPK. Dokument jest zapewnieniem, że po spełnieniu wymogów ustawy Prawo lotnicze wnioskujący uzyska zezwolenie na założenie lotniska.

W promesie ustalono warunki niezbędne do uzyskania zezwolenia na założenie lotniska oraz okres jej ważności. Promesa będzie jednym z załączników do wniosku o decyzję lokalizacyjną, poprzedzającą z kolei wniosek o pozwolenie na budowę.

Otrzymanie promesy przez CPK umożliwia spółce utrzymanie ambitnego harmonogramu. Przypomnijmy, że w czerwcu Minister Infrastruktury zatwierdził Plan Generalny. Było to jednoznaczne z określeniem planu rozwoju nowego portu lotniczego do końca 2060 r.

W czerwcu spółka przyjęła z kolei projekt koncepcyjny lotniska i dworca kolejowego. Opinii publicznej zaprezentowano wówczas, jak będą wyglądały terminal pasażerski, główna stacja kolejowa i węzeł przesiadkowy. Nad projektem pracowało ok. 250 architektów i ekspertów z wielu państw, w tym master architekt, czyli konsorcjum Foster + Partners.

W lipcu Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie wydał decyzję środowiskową dla budowy lotniska i węzła kolejowego CPK. Był to efekt złożenia w październiku 2022 roku przez spółkę szczegółowego raportu środowiskowego. Opracowanie składało się w sumie z ok. 20 tys. stron i powstało dzięki kilkunastu miesiącom specjalistycznych badań przyrodniczych.

Centralny Port Komunikacyjny przeszedł z fazy planowania do projektowania i budowy. Od kilku miesięcy trwają budowlane prace przygotowawcze. Spółka przejmuje coraz większy obszar przyszłego lotniska.

Do Programu Dobrowolnych Nabyć (PDN) zgłosiło się już ponad 1250 właścicieli posiadających ponad 3550 ha, z czego akty notarialne są już zawarte dla ok. 850 ha. Prowadzone są rozbiórki i przeprowadzki. Na potrzeby projektowe i budowlane realizowanych jest również kilkaset odwiertów geologicznych. Ich celem jest zbadanie jakości i nośności podłoża.

Lotnisko CPK ma zostać uruchomione w 2028 roku. Będzie miało wtedy dwie równoległe drogi startowe, infrastrukturę na ok. 330 tys. operacji lotniczych (startów i lądowań) rocznie oraz terminal dostosowany do przepustowości do 40 mln pasażerów w ciągu roku.

Jak wynika z prognoz Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Lotniczych (IATA), w 2060 r. lotnisko może już obsługiwać do 65 mln pasażerów, co będzie jednoznaczne z rozbudową do trzech dróg startowych i realizacją ok. 450 tys. operacji lotniczych rocznie.

Jak kupić Bitcoina legalnie, a na dodatek mieć szanse na spory zysk? Podpowiadamy!

Bitcoin, uznawany przez wielu za walutę przyszłości, od czasu swojego powstania w 2009 roku, nieustannie przyciąga uwagę inwestorów. Złożoność kryptowaluty, jej zmienność i możliwość generowania zysków, to atuty, które kuszą tysiące osób na całym świecie. Jak legalnie nabyć BTC? Na co szczególnie uważać? Między innymi na te pytania odpowiemy w dalszej części artykułu.

Bitcoin, czyli pionierska kryptowaluta dostępna dla mas

Historia Bitcoina jest pełna tajemnic i fascynujących faktów. To kryptowaluta, stworzona w 2009 roku przez anonimową osobę (lub grupę osób) ukrywających się pod pseudonimem Satoshi Nakamoto. To także pierwszy zdecentralizowany środek płatniczy, niezależny od jakiejkolwiek instytucji finansowej, rządu czy banku centralnego.

Równie fascynujące jest to, jak Bitcoin zainspirował powstanie ponad 10 000 innych kryptowalut, stając się prawdziwym pionierem na tym polu. Nie wszystkie cyfrowe aktywa są jednak takie same. Ciekawym faktem jest, że przez pewien czas tytuł najdroższej cyfrowej krypto dzierżył Yearn.Finance (YFI), którego jednostkowa wartość w pewnym momencie przekroczyła nawet 80 000 USD, czyli ok. 320 tys. złotych. Trzeba jednak przyznać, że korekta przyszła szybko. Dziś za YFI płaci się około 27 tys. PLN.

Gdzie kupić Bitcoina legalnie?

Jest to proces prosty i bezpieczny, choć wymaga przestrzegania pewnych procedur. Najpopularniejszą metodą nabywania Bitcoina jest korzystanie z giełd kryptowalut jak Binance, Coinbase czy BitBay. Na naszym rodzimym podwórku rośnie rozpoznawalność takich platform, jak Egera czy Zonda. 

Serwisy te umożliwiają przeprowadzanie transakcji przy użyciu tradycyjnych środków płatniczych, takich jak karty kredytowe czy przelewy bankowe. Istotne jest jednak przestrzeganie procedur KYC (Know Your Customer) i AML (Anti-Money Laundering) w celu weryfikacji tożsamości i zapewnienia bezpieczeństwa transakcji. Co zrobić, aby zminimalizować ryzyko? Warto poczytać więcej o tym jak kupić Bitcoina: https://bitcoinpl.org/jak-kupic-bitcoina

A jak kupić Bitcoina w bitomacie? To bardzo proste. Przede wszystkim musisz znaleźć najbliższe urządzenie. Będzie to dość proste – szacuje się, że w Polsce mamy nawet kilkadziesiąt bitomatów. Najwięcej na terenie województwa śląskiego. Całą transakcję można opisać w zaledwie trzech prostych krokach:

  1. włóż do urządzenia gotówkę (lub kartę płatniczą i wybierz kwotę, jaką chcesz wydać),
  2. zeskanuj kod QR Twojego portfela kryptowalut,
  3. wprowadź ręcznie liczbę krypto, jaką chcesz kupić, zaakceptuj transakcję i odbierz potwierdzenie. 

Sporo osób zastanawia się też nad tym, jak kupić Bitcoina przez Revolut. Usługa już od pewnego czasu pozwala na zrealizowanie takiej transakcji. Warto jednak zauważyć, że kryptowaluty zakupione w Revolut są przechowywane przez platformę, a nie użytkownika. Oznacza to, że nie mamy możliwości transferowania BTC do innego portfela czy ich sprzedaży poza Revolutem. 

Czy zarabianie na kryptowalutach wciąż jest możliwe?

Tak, jednak wymaga odpowiedniego przygotowania i ostrożności. Najpopularniejszą strategią jest handel na giełdach kryptowalut, które, podobnie jak giełdy papierów wartościowych, umożliwiają spekulację. Celem jest tutaj kupno kryptowaluty, gdy jej wartość jest niska, i sprzedaż, gdy ta rośnie.

Alternatywą jest strategia hodlowania (od angielskiego słowa „hold” – trzymać), która polega na długotrwałym przechowywaniu kryptowalut w oczekiwaniu na wzrost ich wartości. Ta strategia, choć wymaga cierpliwości, przyniosła znaczne zyski wielu inwestorom, szczególnie podczas boomu kryptowalutowego w 2017 roku.

Niezależnie od wybranej strategii, kluczowe pozostaje edukowanie się na temat rynku kryptowalut i odpowiedzialne inwestowanie. Zyski są możliwe, ale ryzyko jest nieodłącznym elementem tego sektora rynku, o czym każdy inwestor powinien pamiętać! 

Zastrzeżenie: Nic w powyższym komunikacie nie ma na celu oferowania ani sprzedaży jakichkolwiek aktywów cyfrowych ani papierów wartościowych. Podobnie, nic w powyższym komunikacie nie ma na celu i nie jest poradą prawną, inwestycyjną lub podatkową. Jeśli rozważasz inwestycję w kryptowaluty, ważne jest, aby zrozumieć związane z tym ryzyko. Powinieneś również przeprowadzić własne badania i zasięgnąć profesjonalnej porady przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji.

Kto jest bliżej: Fed czy EBC?

Zarówno Fed jak i EBC w przyszłym tygodniu ponownie podniosą swoje kluczowe stopy procentowe, co wyraźnie zostało już zapowiedziane. Zarówno w przypadku amerykańskiej instytucji jak i europejskiej koniec cyklu jest bardzo bliski. Teraz rynek będzie chciał uzyskać odpowiedź, kto w tej rywalizacji jest bliżej szczytu. W USA poczyniono postępy w walce z inflacją, z kolei w Europie obawy gospodarcze coraz bardziej wysuwają się na pierwszy plan.

Jeśli każda z instytucji dokona zmiany w górę o 25 punktów bazowych będzie to oznaczać, że ta pierwsza dokonała już zmiany łącznie o 525 pb, ta druga o 100 punktów bazowych mniej, czyli 425 pb. Obie instytucje ustanowiły w ten sposób historycznie wysokie tempo zacieśniania monetarnego.

Rynki tak naprawdę już w pełni zdyskontowały lipcową decyzję. Teraz inwestorzy bardziej są zainteresowani tym, czy szczyt stóp procentowych został już osiągnięty, czy też należy spodziewać się dalszych podwyżek.

Od kilku tygodni dyskusja na temat przyszłego kierunku działań EBC w coraz większym stopniu koncentruje się na obawach gospodarczych. Na ostatnich posiedzeniach EBC zauważył już, że podwyżki stóp odnoszą swój rezultat. W międzyczasie członkowie Rady, tacy jak Mario Centeneo, publicznie martwią się o możliwą recesję w związku ze znacznym spadkiem wskaźników wyprzedzających. Te oznaki słabszej gospodarki robią oczywiście wrażenie także na obozie „jastrzębi”. Nawet prezes Bundesbanku – Joachim Nagel – podkreślił ostatnio zależność decyzji w sprawie stóp procentowych od danych oraz to, że do września opublikowanych zostanie wiele danych, które wpłyną na decyzje. Tym samym przedstawiciele tego obozu są wyraźnie ostrożniejsi niż po czerwcowym posiedzeniu.

W związku z tym perspektywy dla gospodarki będą prawdopodobnie intensywnie omawiane na przyszłotygodniowym spotkaniu, a we wrześniu EBC prawdopodobnie zrewiduje w dół swoje optymistyczne prognozy wzrostu gospodarczego. Istnieje w tym momencie szansa, że EBC zakończy podwyżki stóp w przyszłym tygodniu, nawet jeśli rynek nadal wycenia znaczne prawdopodobieństwo wzrostu stóp we wrześniu. Decyzję tę powinien ułatwić obserwowany od kilku miesięcy trend spadkowy stopy inflacji. W czerwcu osiągnęła poziom 5,5 proc., co oznacza spadek prawie o połowę w porównaniu do najwyższego poziomu 10,6 proc. w październiku. Oczekuje się dalszego spadku w nadchodzących miesiącach. W końcu nie tylko presja na ceny energii i żywności słabnie. Szereg wskaźników inflacji bazowej również pokazuje, że inflacja przekroczyła swój szczyt.

W Stanach Zjednoczonych inflacja spadła jeszcze bardziej niż w strefie euro. Tu redukcja wynika nie tylko z niższych cen energii i żywności, ale także z osłabienia inflacji bazowej. Na przykład, w przeciwieństwie do strefy euro, stopa bazowa wyraźnie spadła. Ponadto „stopa super core” – zmiana cen usług z wyłączeniem czynszów – oparta na wskaźniku cen konsumpcyjnych, na którą kilka tygodni temu zwrócił uwagę prezes Fed Powell, również zniżkowała z 6,5 proc. we wrześniu 2022 r. do poniżej 4 proc. w ostatnim czasie. Wreszcie presja płacowa, kluczowy czynnik napędzający stopę „super core”, prawdopodobnie również odnotowała swój szczyt. Miara płac Atlanta Fed, która jest statystycznie czystsza niż zarobki godzinowe w raporcie o zatrudnieniu, wzrosła o 5,6 proc. rok do rok, daje to jeden punkt procentowy mniej niż rok temu.

Choć tempo spadku inflacji z pewnością zadowala Fed, to jednak cały czas wynik jest oddalony od celu banku centralnego. W przypadku realnej gospodarki, ta w porównaniu do strefy euro, jak dotąd dobrze sobie radziła pomimo agresywnego cyklu zacieśniania. Rynek pracy tworzył średnio 280 tys. nowych miejsc pracy co miesiąc. Zbliża się jednak okres, kiedy coraz częściej będziemy otrzymywać oznaki spowolnienia koniunktury. Jeśli takich sygnałów będziemy mieli sporo w kolejnych tygodniach, lipcowy ruch na stopach (w górę) będzie prawdopodobnie tym ostatnim, ale też nie można wykluczyć np. wrześniowej pauzy przed ewentualnym kolejnym ruchem w listopadzie (zależnym mocno od publikacji makro). Jeśli chodzi o pierwsze obniżki, rynek moim zdaniem zbyt optymistycznie zakłada możliwość cięcia stóp już w I kwartale nie mówiąc już o końcówce tego roku. Raczej Powell będzie chciał mieć pewność, że inflacja faktycznie zmierza w kierunku 2 proc., dlatgo też Fed może nieco dłużej utrzymywać wysoki poziom kosztu pieniądza. Wielokrotnie prezes banku podkreślał o dużym ryzyku jakim jest zbyt wczesne poluzowanie warunków monetarnych.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Viaplay opuści Polskę. Subskrypcje spadają, marazm w streamingu

Przypadek Viaplay wydaje się klasycznym przykładem tego, co miało szansę udać się – ale w okolicznościach gospodarczych, w których firma podjęłą ryzyko agresywnej ekspansji. Obecnie, w otoczeniu podwyższonej inflacji, niższych wydatków gospodarstw domowych i ‘nasterydowanej’ konkurencji w postaci Netflixa i pozostałych gigantów, model biznesowy zadłużonej firmy okazuje się dziurawy. Budżetem nie jest w stanie konkurować z największymi produkcjami, a bardziej niszowe, o niższych kosztach nie okazały się wystarczająco popularne, by masowo przyciągać konsumentów. Efekt? Planowana redukcja wydatków i opuszczenie rynków w USA, Wielkiej Brytanii czy Polsce. Warto podkreślić w tym miejscu istotny aspekt dominacji Netflixa, który jako wiodąca z firm streamingowych podniósł szacunki prognozowanych wolnych przepływów pieniężnych w 2023 roku z 3,5 do 5 mld USD. Przypadek Viaplay pokazuje jednak, że nie wszystkie spółki z branży streamingowej mogą liczyć na jednakowe korzyści z udziałów w rynku. Zysk, którym Viaplay może wynagrodzić sobie wyższe koszty, w otoczeniu ‘dezinflacji’ może być coraz skromniejszy.

Mając ograniczony na tle konkurencji budżet, Viaplay nie był w stanie podjąć konkurencji i trwale ‘odebrać’ subskrybentów Netflixowi czy Disneyowi. Jednocześnie na rynki wszedł agresywnie, ponosząc koszty związane z budową marki i reklamą. Ruch zwracający firmę ponownie ku zwiększaniu udziałów na rynkach o stosunkowo mocnej, ugruntowanej pozycji oraz redukcja 25% etatów wydają się w takim momencie w pełni uzasadnione. Firma zamierza skoncentrować na na rynku holenderskim i skandynawskim, gdzie widzi potencjał opłacalnej, długoterminowej obecności. Planuje skupić się też na najbardziej opłacalnych obszarach streamingu sportowego oraz serialach – głównie kryminalnych. Nadziei upatruje m.in. ekranizacji wybranych, skandynawskich powieści kryminalnych. Niewykluczone, że przynajmniej część międzynarodowego biznesu spółki zostanie sprzedana – w firmie zwiększył w ostatnim czasie udziały francuski Canal+, który ma aspirację by konkurować z czołowymi, amerykańskimi platformami streamingowymi w Europie.

Sprzedaż Viaplay w II kw. Wzrosła o 16% r/r, do 450 mln USD ale przychody z reklam spadły o 16%, obniżając dochód operacyjny o 630 mln USD. Co więcej, subskrybenci opuścili platformę, ich liczba spadła o 1 milion w II kw. do zaledwie 6,6 miliona czyli poziomu z III kw. 2022 roku.

Firma spodziewa się 90 mln USD straty EBIT w tym roku i osiągnięcia rentowności w roku przyszłym. Ta druga prognoza stoi jednak pod dużym znakiem zapytania jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że podwyżki stóp procentowych oddziałują ze sporym opóźnieniem na popyt i gospodarkę, a konsensus rynkowy zakłada początek recesji w Stanach i Europie właśnie w okolicach 2024 roku. Wszystko wskazuje na to, że wiatr po prostu nie chce wiać w żagle Viaplay. Tymczasem firma pozytywnie oczekuje wzrostu subskrypcji do 7 milionów jeszcze w tym roku ale nie podzieliła się prognozami na rok przyszły. Choć jesień sezonowo sprzyja wzrostowi w streamingu, szacunki mogą okazać się jednak zbyt optymistyczne. Problemem jest też monetyzacja całej działalności w otoczeniu wycofujących się reklamodawców. Nawet dwucyfrowa dynamika wzrostu subskrybentów kwartalnie nie musi znaleźć bezpośredniego, decydującego przełożenia na wyniki finansowe. Na tą chwilę prawdopodobna pozostaje implozja całego biznesu Viaplay.

Autor: Eryk Szmyd Analityk rynków finansowych XTB

Papaya Films odnotowuje rekordowe wyniki finansowe w 2022 roku

Największy w Polsce dom produkcyjny i studio filmowe publikuje najnowsze dane finansowe prezentując zarówno skalę sprzedaży i zysków, jak również wartość kosztów oraz, co również istotne, poziom inwestycji.

Spółka Papaya Films osiągnęła łączne przychody za 2022 rok na poziomie 143,88 mln zł, przy zysku netto o wartości 5,94 mln zł. Wzrost sprzedaży względem roku ubiegłego wynosi zatem 9,1% (ze 131,92 mln zł w roku 2021), na co łączny wpływ ma zwiększenie przychodu zarówno z produkcji lokalnych (z 88,3 mln zł w 2021 do 98,09 mln zł w 2022), jak i serwisowych (43,62 mln zł w 2021 vs. 45,79 mln zł w roku ubiegłym). Wzrost wartości zysku netto za 2022 jest proporcjonalny do wzrostu przychodu i wynosi 8 %.

Wypracowany efekt to długofalowa współpraca ze stałymi klientami oraz realizacja projektów dla nowych partnerów. Papaya Films w 2022 roku pracowała z m.in. McDonald’s, Asahi, Nivea, 3M, eObuwie, Modivo, ING Bank Śląski, Play, T-Mobile, Jaguar i firmą Tarczyński.

Jak mówi Kacper Sawicki, założyciel i prezes Papaya Films, „rekordowy wynik sprzedaży w całej historii naszej działalności na rynku to powód do satysfakcji i refleksji”. Podkreśla, dziękując całemu zespołowi, że „stanowi on nie tylko potwierdzenie skuteczności obranej długofalowej strategii zrównoważonego rozwoju, ale przede wszystkim jest skutkiem twórczego zaangażowania i ciężkiej pracy wszystkich bez wyjątku osób w firmie, w czasie bezprecedensowych wyzwań, jakie dotyczą post-pandemii, czy oczywiście wojny w Ukrainie”.

O ile największym źródłem przychodu pozostają produkcje komercyjne, w minionym roku firma postawiła także na znaczący rozwój form oryginalnych. Takie pozycje, jak drugi sezon serialu „Wilk” w kooperacji z CANAL+ oraz dokument sportowy o Robercie Lewandowskim dla Prime Video dają impet do rozwoju obszaru Papaya Originals, który w bieżącym roku realizuje kolejne projekty. Rośnie także skala działalności impresariatu twórców Papaya Roster, który w roku 2022 odnotował sprzedaż na poziomie 9,5 mln zł, o 22% więcej niż w poprzednim. „Biznesowo nie tylko obroniliśmy wiodące źródła przychodów, ale też konsekwentnie przeprowadziliśmy i rozwijaliśmy zaplanowane inne inicjatywy, wzmacniając portfolio o nowe kierunki”, dodaje Sawicki. Firma kontynuuje flagowy program wspierania młodych twórców Papaya New Directors.

W zakresie kosztów Papaya Films odnotowała ich wzrost o 8% względem roku 2021, do wartości 136,54 mln zł. Na poziom ten wpłynęły wydatki na usługi obce (120,6 mln zł) oraz przede wszystkim nakłady na inwestycje. Zwiększyła się bowiem pula środków na wynagrodzenia (z 7,22 do 9,38 mln zł) oraz na inne świadczenia pracownicze (z 676,8 do 719,3 tys. zł).

W ramach przyjętej strategii zrównoważonego rozwoju firma bez zmian postanowiła w roku 2022 kontynuować realizację działań w zakresie ESG. Stąd m.in. wzrost inwestycji i kosztów w pozostałych obszarach działalności o 12%, z 3,38 mln zł w 2021 do 3,8 mln zł w roku ubiegłym.

„Rok 2022 postawił szereg wyzwań firmom szeroko pojętej branży marketingowej, zarówno w obszarze codziennej działalności biznesowej, jak i w zakresie polityki korporacyjnej. Jednym z nich było podjęcie decyzji, na ile kontynuować planowane inwestycje, szczególnie te, które nie mają szybkiego zwrotu i natychmiastowego impaktu na rozwój. Takim obszarem jest ESG”, wyjaśnia Justyna Górniak, chief growth officer Papaya Films. „Uznaliśmy, że to długofalowa strategia i przyjęliśmy jej realizację w minionym roku bez cięć. W efekcie, uzyskując rekordowy wynik finansowy utrzymaliśmy także planowy kurs na ścieżce zrównoważonego wzrostu – dodaje Górniak.

Sektor farmaceutyczny w Polsce i w Ukrainie – czy jest możliwe wykorzystanie potencjału partnerstwa w kontekście wojny oraz integracji europejskiej?

Wojna, która dzieje się od blisko półtora roku w Ukrainie dotyczy różnych gałęzi gospodarki, jedną z nich jest oczywiście system ochrony zdrowia. Pomimo „nowej sytuacji” ludzie, którzy pozostali w Ukrainie nadal chorują, potrzebują zarówno wsparcia medycznego czy dostępności do leków. Sam sektor zdrowia pozostaje odporny i działa najlepiej jak w warunkach wojennych jest to możliwe. Dzisiaj w odbudowie ukraińskiego obszaru zdrowia konieczne są: nieustanny rozwój firm farmaceutycznych, współpraca oparta na dialogu, zrozumienie oraz zaufanie – podkreślają prelegenci debaty Sektor Farmaceutyczny w Polsce i w Ukrainie zorganizowanej w ramach konferencji „Europe-Poland-Ukraine. Rebuild Together 2023”.

Z perspektywy ochrony zdrowia Ukraina boryka się z różnymi problemami: brak refundacji i wzajemnego uznania, ograniczenia w certyfikacji zgodności norm UE praktycznie od pandemii Covid-19 do obecnie prowadzonych działań wojennych. Optymizmem napawa z kolei otwartość na współpracę z zachodnią branżą farmaceutyczną i motywacja, aby tak szybko jak to będzie możliwe stać się ważnym krajem Wspólnoty Europejskiej i mieć znaczące miejsce w polityce zdrowotnej w Europie.

Aktywności Ukrainy w prowadzonych badaniach klinicznych

Ukraina stanowi największy powierzchniowo kraj w Europie, jest szóstym krajem odnośnie wielkości populacji i drugim pod względem liczby pacjentów onkologicznych (1.2 mln pacjentów). Obecnie Ministerstwo Zdrowia Ukrainy, w opracowywanej strategii gospodarczej dla Ukrainy, do 2030 roku duże znaczenie przywiązuje właśnie do badań medycznych.

W dokumencie jest też sporo uwagi poświęconej digitalizacji zdrowia. Obecnymi zasobami pacjentami, lekarzami (w Polsce mamy podobny problem) żaden kraj nawet bardziej rozwinięty niż Ukraina i niedotknięty wojną nie jest w stanie sobie poradzić z wyzwaniami demograficznymi, bezpieczeństwem lekowym i tutaj muszą zajść zmiany. Ważna jest szeroka analiza w jakiej kolejności i w co inwestować w obszarze zmiany całego systemu ochrony zdrowia i właśnie digitalizacji.

„Nasza sytuacja zmusza Ukrainę do przyspieszania realizacji badań klinicznych i daje nam solidną podstawę do tego kierunku. Szybkość procedur inwestycyjnych, powrót Ukraińców do kraju, przeniesienie punktów medycznych do bezpiecznych miejsc – stanowią podstawy, aby rozwijać i kontynuować badania kliniczne w Ukrainie. Widzimy wzrost kwalifikowanych pracowników jakości baz klinicznych, posiadanego sprzętu, środków, a to prowadzi do tego, że nie warto lekceważyć takiej możliwości inwestycyjnej, jaką jest realizacja badań klinicznych na terenie Ukrainy – mówiła Maryna Słobodniczenko, wiceminister zdrowia Ukrainy ds. integracji europejskiej. Tylko na początku wojny w Ukrainie realizowano 794 badań klinicznych, na różnych etapach.

Ukraińska branża farmaceutyczna pnie się w górę choć też ma problemy

Konflikt zbrojny jest i widać całą mobilizację społeczeństwa. Obecnie lekarze są bardzo dotknięci tą wojną z różnych powodów. Cała służba zdrowia mimo dużych zniszczeń działa. Bardzo ważna była pomoc, która przyszła z Polski i innych krajów. Na podstawie wewnętrznych danych niestety widać, że zmniejszyła się liczba pacjentów, którzy odwiedzają lekarzy. Ukraina będzie miała spory problem z niezdiagnozowanymi pacjentami. Aktualnie w Ukrainie są podejmowane rozmowy na temat programów wspierających i szkoleń dla lekarzy w kontekście stresu powojennego. Ponieważ nie radzą sobie z nim zarówno lekarze jak i sami pacjenci.

Z perspektywy pozytywnej najważniejsze firmy farmaceutyczne są bardzo rozwinięte technologicznie. Wśród firm jest duże zainteresowanie w ramach współpracy międzynarodowej. Polska pomaga i będzie pomagać. Wyzwaniem jest fakt jak Ukrainę zintegrować z Europą, ale także w kontekście współpracy. Z kolei to czego potrzebuje Polska to wymiany poglądów, trochę know-how – ludzkiego kapitału i doświadczenia dlatego ważne, aby w tym kierunku szukać partnerstwa oraz dialogu. Rynek farmaceutyczny w Ukrainie jest bardzo duży.

Przemysł ukraiński jest na światowym poziomie. Jak podkreśla Michał Pilkiewicz Dyrektor Generalny, Ukraina, Adriatyk i Kraje Bałtyckie, IQVIA: „Każda tragedia, czy kryzys powoduje, że następują zmiany. Skupiając się na pozytywach bardzo duzi gracze na ukraińskim rynku farmaceutycznym, eksportują swoje cząsteczki do 80 krajów. Przemysł ukraiński jest mimo wojny naprawdę na światowym poziomie”.

Wyzwaniem jest nasza wzajemna relacja. Współpracując na linii Polska-Ukraina, polskie firmy wysyłają i pomagają jak mogą, ale jednocześnie starają się prowadzić przywracając na tyle na ile można normalność w biznesie.

Polska i Ukraina to liderzy w produkcji leków i API w Europie

Ukraina konsekwentnie uczestniczy w procesie przystąpienia do krajów Unii Europejskiej i mieć znaczące miejsce w europejskiej polityce zdrowotnej. Niezależność lekowa i problemy z dostępnością leków, które były znaczące już w czasie pandemii Covid-19 czy substancji czynnych z Azji dają możliwość przed partnerstwem polsko-ukraińskim bycia liderem produkcji dla Starego Kontynentu. Strategicznie, Polska i Ukraina to liderzy w produkcji leków i API w Europie.

Z kolei jak uzasadnia Pawło Sawenko, Prezes Zarządu Farmak International: „Ukraina jeszcze za czasów radzieckich miała bardzo rozwinięty sektor farmaceutyczny i naukowy. To dziedzictwo które otrzymaliśmy i rozwinęliśmy w ostatnich dziesięcioleciach. Eksportujemy leki do ponad 50 krajów na całym świecie w tym także dla UE. Sprzedajemy leki na wszystkich kontynentach. Nasz pipeline stanowi obecnie sto produktów i każdego roku dołączamy do niego kolejnych dwadzieścia”.

„Wyzwaniem nie do przeskoczenia jest jakość produkcji. Do rejestracji i sprzedawania leków w Unii Europejskiej, Ukraina musi spełniać europejskie certyfikaty i wdrożyć odpowiednie procedury bezpieczeństwa. Polska z kolei w Europie ma najlepszy system kontroli bezpieczeństwa leków, Ukraina podąża już naszym śladem – dodaje Krzysztof Kopeć Prezes, Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF).

Przedstawiciele liderów ukraińskich firm farmaceutycznych są zgodni odnośnie już procedowanych aktów legislacyjnych, które dostosowują na poziomie prawodawczym kwestie międzynarodowej certyfikacji, tak aby spełniały one unijne normy między innymi z obszaru Good Manufactoring Practice (GMP). „Ostatnio mamy do czynienia z tym, że prawie wszystkie firmy farmaceutyczne działające w Ukrainie przeszły wewnętrzne audyty GMP, a ukraiński regulator samoczynnie doprowadził do wystandaryzowanych kontroli zgodnie ze standardami europejskimi. Kwestie uznania ukraińskiego GMP warte są pochylenia się, przez europejskich regulatorów” – mówiła Olha Astafjewa, Kierownik Departamentu eksportu w firmie Darnitsa. Z kolei Julija Czebotariowa Kierownik Działu Rejestracji Produktów Leczniczych w Krajach Zagranicznych w firmie Lekhim dodała: „na przykładzie firmy Lekhim, produkujemy; około 2 mld tabletek, 500 mln kapsułek i 150 mln ampułek, każdego roku. Z jednej strony w Ukrainie mamy zarejestrowanych ponad 250 leków. Produkujemy także substancje zarejestrowane w Europie. Chcemy także sprzedawać leki do Europy za zgodą europejskiego regulatora. Oczekujemy, że problem zostanie dostrzeżony i certyfikaty GMP dla Ukrainy zostaną uznane bądź umożliwiona zostanie realizacja audytów przez europejskich regulatorów w formule online”.

Gdzie jest potencjał i klucz do współpracy polsko-ukraińskiej w sektorze farmaceutycznym?

Sytuacja Ukrainy jest obecnie taka, że musi podjąć decyzję w co chce inwestować. Patrząc na dostępność leków, to ona jest, ale jeśli chodzi o konsumpcję, czy pacjenci się leczą czy jest zachowany compliance, to z tym dalej jest wyzwanie i tutaj na pewno ten rynek będzie rósł i to bardzo dynamicznie. Oczywiście nie ma jeszcze pełnego systemu refundacyjnego w Ukrainie, choć rząd Ukrainy zrobił dużo. Kolejnym wyzwaniem będzie to jak znaleźć środki na finansowanie. Jak zapewnić, aby społeczeństwo było zdrowe, jak walczyć ze skutkami wojny i co zrobić, aby wydłużyć średnią długoś życia. Są to takie rzeczy które musi Ukraina zrobić i zapewne sobie z tym poradzi. Polska była w podobnej sytuacji kilkanaście lat temu. Należy korzystać z naszych doświadczeń i taką współpracę nawiązać.

W kontekście dostępu do innowacji, która w Polsce jest lepsza niż na Ukrainie, ale jak to finansować: jak przeskoczyć i wprowadzić metody płacenia za efekt. Jest tutaj bardzo dużo wyzwań, które Ukraina może wykorzystać jako najlepsze rozwiązania, które są dostępne. Ważne, aby korzystać z wymiany doświadczeń z innymi krajami – rozmawiać, spotykać się i wprowadzać najlepsze rzeczy.

„Polska jest także otwarta na współpracę z Ukrainą co podyktowane jest skuteczną i przemyślaną polityką rządu Ukrainy. O skuteczności ich działań może świadczyć choćby fakt, już procedowanej w parlamencie ukraińskim ustawy poświęconej ukraińskiemu systemowi KOWAL, czyli systemowi kontroli łańcuchów dostaw leków. „Sami przed laty mieliśmy z tym problem. Z jednej strony to kosztowny system, a z drugiej skomplikowany. Gdy do polski przyjechali przedstawiciele ukraińskich firm, by dowiedzieć się więcej o systemie weryfikacji leków, zadawali te same pytania, które my zadawaliśmy sobie kilka lat temu. Problem w implementacji zaczyna się wtedy, gdy nie rozumiemy systemów, które jesteśmy zmuszeni wdrożyć. Dlatego współpraca jest bardzo ważna w tym momencie. Odpowiedź “po co to jest” pomoże w transformacji rynku farmaceutycznego i otwarciu go na Unie Europejską” – mówił Krzysztof Kopeć Prezes, Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF).

KSeF – od kiedy obowiązkowy? Pytania i odpowiedzi

Od lipca 2024 czeka nas rewolucja w obrębie fakturowania i księgowości. Wtedy właśnie Krajowy System e-Faktur stanie się obowiązkowy dla każdego podatnika w Polsce. Czym jest KSeF, od kiedy będzie obowiązkowy i jakie korzyści przyniesie dla przedsiębiorców? Odpowiadamy na najważniejsze pytania.

Co to jest KSeF?

Krajowy System e-Faktur (w skrócie KSeF) to ogólnopolski system informatyczny administrowany przez Krajową Administrację Skarbową. Służy on do wystawiania i otrzymywania faktur wyłącznie drogą elektroniczną. Faktury przesyłane przez KSeF posiadają ujednolicony format XML (stąd nazwa “faktura ustrukturyzowana”), natomiast ich odbiór będzie wymagał akceptacji odbiorcy. System przechowa wystawione e-Faktury przez 10 lat oraz pozwoli na nadawanie, zmianę lub odbieranie uprawnień do jego korzystania osobom trzecim (np. pracownikom).

Co to jest faktura ustrukturyzowana?

Faktura ustrukturyzowana to zupełnie nowy typ faktury obok dobrze znanych faktur papierowych i elektronicznych. Dokument ten wystawiany jest w formacie XML (zgodnie z określonym w przepisach wzorem) poprzez oprogramowanie współpracujące z rządową platformą. Każda wygenerowana e-Faktura zostaje sprawdzona ze wzorem, a następnie otrzymuje unikalny numer identyfikujący. Dopiero po jego otrzymaniu i akceptacji przez odbiorcę fakturę można w świetle prawa uznać za wystawioną i doręczoną.

KSeF – od kiedy będzie obowiązkowy?

Do niedawna KSeF miał zacząć obowiązywać od początku 2024 roku. W lutym 2023 Ministerstwo Finansów zdecydowało się przesunąć ten termin o pół roku. Oznacza to, że Krajowy System e-Faktur stanie się obligatoryjny od 1 lipca 2024 r. Warto dodać, że od początku 2022 roku każdy przedsiębiorca może dobrowolnie korzystać z systemu. To dobry sposób na przygotowanie swojego biznesu do nadchodzącego standardu i na „oswojenie się” z platformą.

Kto będzie musiał korzystać z KSeF?

Od 1 lipca 2024 KSeF zacznie obowiązywać następujące podmioty:

  • przedsiębiorców zwolnionych z podatku VAT;
  • przedsiębiorców zarejestrowanych jako czynni podatnicy VAT;
  • przedsiębiorców, który zostali zweryfikowani w Polsce do procedury unijnej OSS i posiadają polski identyfikator podatkowy NIP.

Jak zacząć korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur?

Przystąpienie do KSeF wymaga dostosowania swoich systemów biznesowych do współpracy z platformą. Pomóc w tym zadaniu może struktura logiczna systemu udostępniona przez Ministerstwo Finansów dla wszystkich zainteresowanych. Warto już teraz zorientować się, czy dostawca naszego oprogramowania biznesowego jest gotowy na zbliżający się standard. Ułatwi to decyzję o ewentualnym przejściu na lepiej dopasowane rozwiązania. Obecnie rządowy system można testować bezpłatnie przy użyciu narzędzi udostępnionych przez Ministerstwo Finansów.

Dostęp do platformy wymaga z kolei założenia indywidualnego konta w systemie. Podczas logowania konieczna będzie autoryzacja w oparciu o kwalifikowane źródło takie jak podpis elektroniczny czy Profil Zaufany. Konto można bezproblemowo obsłużyć stacjonarnie lub za pośrednictwem urządzeń mobilnych.

Jakie korzyści przyniesie korzystanie z KSeF?

Ujednolicony standard obrotu fakturami docelowo ma ułatwić organom podatkowym sprawniejszą kontrolę podatkową, a tym samym skuteczniejsze wykrywanie oszustw. Z kolei automatyzacja procesów fakturowania potencjalnie ułatwi i przyspieszy czynności księgowe, a także zminimalizuje ryzyko pomyłek. Oprócz tego podatnicy mogą liczyć na takie korzyści jak:

  • szybszy zwrot VAT do 40 dni zamiast 60 (warunkiem jest spełnienie przesłanek opisanych w ustawie VAT);
  • brak ryzyka związanego ze zniszczeniem lub zgubieniem faktury;
  • brak konieczności składania plików JPK_FA na wezwanie organów. Będą one znajdowały się w KSeF.
  • efektywniejsza komunikacja z organami skarbowymi podczas czynności sprawdzających i kontroli;
  • mniej błędów przy wystawianiu faktur i łatwe korygowanie pomyłek.
  • stały i łatwy dostęp do wszystkich faktur.

Najwyższy poziom cyberataków od dwóch lat. W Polsce wzrost o 1/3

  • W drugim kwartale 2023 r. liczba cyberataków na całym świecie wzrosła o 8 proc., do 1258 tygodniowo. W Polsce ataków jest średnio mniej (1108) jednak odnotowaliśmy 33-proc. ich wzrost względem analogicznego okresu w roku 2022!
  • Wciąż głównym celem jest sektor edukacji/badań, który doświadczył średnio 2179 ataków na organizację tygodniowo.
  • Największych przyrostów doświadczył sektor sprzedaży detalicznej i hurtowej oraz consultingowy – dane Check Pointa mówią w obu przypadkach o 38-proc. wzroście w porównaniu z 2 kwartałem 2022 roku.

W drugim kwartale 2023 r. liczba cyberataków na całym świecie wzrosła o 8 proc., do 1258 tygodniowo. W Polsce ataków jest średnio mniej (1108) jednak odnotowaliśmy 33-proc. ich wzrost względem analogicznego okresu w roku 2022! Wg ekspertów Check Point Research najwięcej incydentów doświadczał sektor edukacji i badań, a największe wzrosty ataków odnotował sektor hurt i detal oraz consultingowy.

Destrukcyjny wpływ konfliktu rosyjsko-ukraińskiego na krajobraz cybernetyczny w ostatnich miesiącach się zmniejszył, jednak kolejna „nowa normalność” wcale nie charakteryzuje się mniejszą ilością cyberataków. Pomimo słabnącego wpływu konfliktu na krajobraz cyberzagrożeń, utrzymywanie się zagrożeń wskazuje na ciągłą potrzebę wzmożonej czujności i solidnych środków bezpieczeństwa, aby przeciwdziałać nieustannemu i ewoluującemu charakterowi cyberataków.

Z danych udostępnionych przez Check Point Research wynika, że w drugim kwartale 2023 r. nastąpił 8-proc. wzrost średniej liczby ataków na świecie. Organizacje atakowane są co tydzień aż 1258 razy i jest to najwyższa wartość odnotowana przez Check Point Research ostatnich dwóch latach.poziom cyberataków

Kogo atakują cyberprzestępcy?

Wciąż głównym celem jest sektor edukacji/badań, który doświadczył średnio 2179 ataków na organizację tygodniowo. Oznacza to jednak 6-proc. spadek w porównaniu z drugim kwartałem 2022 r. Drugim najczęściej atakowanym był sektor rządowy/wojskowy, z średnio 1772 atakami tygodniowo (+9 proc.), a trzecim sektor opieki zdrowotnej ze średnią 1744 ataków tygodniowo, z aż 30 proc. wzrostem w ujęciu rocznym.

Największych przyrostów doświadczył sektor sprzedaży detalicznej i hurtowej oraz consultingowy – dane Check Pointa mówią w obu przypadkach o 38-proc. wzroście w porównaniu z 2 kwartałem 2022 roku.Kogo atakują cyberprzestępcy?

Polska ponownie na celowniku!

Hakerzy coraz częściej atakują kraje afrykańskie (+23 proc.), które doświadczają średnio 2164 ataków tygodniowo. Region Azji i Pacyficu (APAC), atakowany jest równie chętnie – 2046 ataków w tygodniu oznacza 22 proc. wzrost względem tego samego okresu 2022 roku. Najmniej ataków obserwowanych jest w Ameryce Północnej, średnio 1011 (+18 proc.).

Europa w drugim kwartale roku doświadczyła 1013 ataków (+5 proc.). Więcej ataków niż wynosi średnia europejska odnotowano w Polsce – 1108. Zatrważający jest jednak przyrost ataków na polskie organizacje, który wynosi aż 33 proc! Szczególnie niepokojącym faktem jest również rosnące znaczenie ataków ransomware na Polskie organizacje. W 2022 roku przeciętny okup za odszyfrowanie danych kosztował polskie przedsiębiorstwa średnio 670 tys. zł.  W skrajnych przypadkach straty przedsiębiorstw szacowane były nawet na blisko 30 mln złotych!

Wg Check Point Research w Europie w ostatnim kwartale średnio 1 na 54 organizacje doświadczyły ataków ransomware. Sytuacja ponownie najgorzej wygląda w sektorze opieki zdrowotnej, gdzie ofiarą hakerów padła 1 na 27 instytucji (dane dla całego świata).

Carbon Studio połączy się z Iron VR

Carbon Studio, notowany na NewConnect niezależny producent gier VR, rozpoczyna prace zmierzające do połączenia ze spółką z Grupy – Iron VR. Plan ten pozytywnie zaopiniowały Rady Nadzorcze obu podmiotów. W ocenie zarządu Carbon Studio, jeden silny brand, skupiający kompetencje tworzenia nisko- i wysokobudżetowych produkcji, przełoży się na większą dynamikę biznesu, co daje potencjał do wzrostów dla obecnych i przyszłych akcjonariuszy. 

Połączenie Iron VR z Carbon Studio pozwoli istotnie uprościć strukturę organizacyjną grupy oraz zmniejszyć koszty jej funkcjonowania, przez co będziemy wydajniejsi finansowo. To z kolei może istotnie wpłynąć na wzrost skali działalności i efektywności Carbon Studio. Część zespołu już teraz zaczęła realizację prac przy projektach Carbon Studio. – mówi Błażej Szaflik, prezes zarządu Carbon Studio.

W ramach planowanego połączenia spółek Carbon Studio wyemituje dla akcjonariuszy Iron VR akcje nowej emisji, które zostaną docelowo objęte wnioskiem o wprowadzenie do obrotu na rynku NewConnect. Spółka chce rozpocząć ten proces niezwłocznie po rejestracji połączenia przez KRS, szacunkowo powinno to nastąpić w I półroczu 2024 roku.

– Jeden silny brand powinien ucieszyć akcjonariuszy Carbon Studio, tym bardziej biorąc pod uwagę, że docelowo chcemy, aby Carbon Studio było notowane na głównym parkiecie GPW w Warszawie. Obserwując rynek widzimy, że droga do upublicznienia na NewConnect małych studiów z branży gamedev, takich jak Iron VR, jest bardzo długa, więc obecni udziałowcy spółki musieliby czekać kolejne miesiące na debiut Iron-a. Dzięki połączeniu spółek, w niedalekiej perspektywie staną się oni współwłaścicielami dużo większego i bardziej rozpoznawalnego brandu. Mamy nadzieję, że wspólnie wypracujemy jeszcze lepsze wyniki i będziemy mogli cieszyć się kolejnymi sukcesami, a inwestorzy Iron VR będą partycypowali we wzroście wartości Carbon Studio – mówi Karolina Koszuta, członek zarządu Carbon Studio.

Parytet wymiany akcji Iron VR na akcje Carbon Studio zostanie ustalony z uwzględnieniem bieżących parametrów wycen spółek z branży gamedev i może istotnie odbiegać od wyceny spółki ustalonej w ramach emisji akcji serii E. Ponadto w związku z rozpoczęciem prac związanych z połączeniem brandów zarząd Iron VR w najbliższym czasie powinien wycofać wniosek o wprowadzenie akcji do obrotu na rynku NewConnect.

Spółka Iron VR powstała w styczniu 2020 r. Celem studia było tworzenie niskobudżetowych gier wideo dedykowanych technologii VR oraz produkcja gier VR opartych na uznanych IP. Zespół Iron VR ma na swoim koncie kilka prototypów gier dedykowanych wirtualnej rzeczywistości, w których Zarząd Carbon Studio również upatruje duży potencjał rozwojowy.

– Trwają prace nad Hunt Together, to wciągająca i oryginalna gra dedykowana fanom gogli Meta Quest. Liczymy na jej powodzenie sprzedażowe. Premiera gry planowana jest w 2023 roku. Jestem przekonany, że synergia naszych dwóch zespołów przyczyni się do tego by to osiągnąć. Mocno w to wierzymy – komentuje​ Błażej Szaflik​.

Iron VR rozwinął kilka prototypów, nad którymi prace będą kontynuowane przez zespół Carbon Studio.

– Weryfikacja rynkowa pokazała, że efektywniejszym z punktu widzenia działalności grupy kapitałowej jest realizowanie wszystkich prac w ramach Carbon Studio, bardziej rozpoznawalnego podmiotu o wieloletniej historii produkcyjnej. Warto wspomnieć, że Carbon jest jednym z kluczowych partnerów firm testujących najnowszy sprzęt technologiczny VR i ten trend zamierzamy kontynuować. Obecnie rozważamy produkcję gier na pierwszego headseta VR/AR od Apple. Dzięki naszym współpracom z największymi graczami rynku wirtualnej rzeczywistości produkcje realizowane pod skrzydłami Carbon Studio zyskają większą widoczność. Na obecnym etapie rozwoju Iron VR takich możliwości nie ma – mówi Aleksander Caban, członek zarządu Carbon Studio.

Po sfinalizowaniu połączenia obu podmiotów, Carbon Studio nabędzie prawa do wszystkich IP posiadanych przez Iron VR. Obecnie Carbon Studio posiada w spółce Iron VR 39,9% udziału w kapitale zakładowym i 57,0% w głosach na WZA.

ORLEN OIL i LOTOS Oil łączą siły

W ramach konsolidacji kolejnych segmentów działalności ORLEN połączył spółki ORLEN OIL i LOTOS Oil. Integracja nie tylko umocni koncern na pozycji lidera polskiego rynku środków smarnych, ale umożliwi dynamiczną ekspansję międzynarodową, m.in. dzięki rozpoczęciu produkcji zaawansowanych olejów gotowych. Już teraz produkty ORLEN OIL dostępne są w 78 krajach.

– Konsolidacja ORLEN OIL z LOTOS Oil zwiększy efektywność operacyjną oraz potencjał rozwojowy koncernu na rynku środków smarnych. W ten sposób budujemy silny krajowy podmiot zdolny konkurować nie tylko w kraju, ale również za granicą. Synergie uzyskane dzięki integracji aktywów pozwolą zwiększyć poziom inwestycji i lepiej wykorzystać już posiadane aktywa, tym samym wzmacniając łańcuch wartości całej Grupy ORLEN – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Integracja spółek olejowych nastąpiła przez przeniesienie całego majątku LOTOS Oil na ORLEN OIL. ORLEN OIL dysponuje czterema zakładami produkcyjnymi: w Trzebini i Jedliczu oraz przejętymi od LOTOS Oil zakładami w Czechowicach-Dziedzicach i Gdańsku. Spółka zatrudnia prawie 700 pracowników, a jej zdolności produkcyjne środków smarnych wynoszą ok. 420 tysięcy ton rocznie. Siedzibą skonsolidowanej spółki został Gdańsk.

Obecnie trwają prace na przygotowaniem nowej, zintegrowanej oferty produktowej ORLEN OIL. W niedalekiej przyszłości jej mocnym punktem będą oleje bazowe grupy II, które będą produkowane w Hydrokrakingowym Bloku Olejowym (HBO) w Gdańsku. Wprowadzenie tej kategorii produktów na polski oraz zagraniczny rynek, spowoduje znaczący wzrost konkurencyjności koncernu oraz otworzy szerokie możliwości produkcji przez ORLEN OIL zaawansowanych olejów gotowych dla branż: motoryzacyjnej, przemysłowej i morskiej. Instalacja ma wytwarzać rocznie ponad 400 tys. ton olejów bazowych grupy II oraz kilkadziesiąt tysięcy ton półproduktów paliwowych. Wartość projektu HBO, który zostanie oddany do użytku w 2025 r., to ok. 1,4 miliarda złotych.

Połączenie ORLEN OIL z LOTOS Oil to kolejna konsolidacja wynikająca z przejęcia przez ORLEN w ubiegłym roku Grupy LOTOS i PGNiG. Do tej pory zostały zintegrowane m.in. PGNiG Upstream Norway i LOTOS Exploration & Production Norge, prowadzące działalność wydobywczą na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, oraz spółki LOTOS Kolej i ORLEN KolTrans.

Najnowsze szacunki wskazują, że wartość synergii wynikających z budowy koncernu multienergetycznego na bazie ORLEN, Grupy LOTOS i PGNiG, wyniesie 20 mld zł do 2032 roku. To dwukrotnie więcej niż zakładano przed połączeniem tych spółek. Realizacja synergii będzie możliwa dzięki wdrożeniu ponad 160 projektów integracyjno-transformacyjnych, co pozwoli m.in. na wykorzystanie najnowszych technologii, optymalizację zasobów, wdrożenie innowacji oraz poprawę efektywności konsolidowanych obszarów.

Deweloperzy w Polsce uzyskują pozwolenia na budowę mieszkań, ale nie zaczynają ich budować

GUS opublikował dzisiaj wyniki opisujące skalę budownictwa mieszkaniowego w Polsce w czerwcu i pierwszym półroczu 2023 roku.

Liczba mieszkań oddanych w Polsce przez wszystkie podmioty realizujące inwestycje mieszkaniowe sięgnęła w okresie styczeń – czerwca 2023 roku niemal 112 tys.. Porównanie do analogicznego okresu 2022 roku wskazuje na 2,5% wzrost, co może sugerować pewnego rodzaju stagnację. . Nie dajmy się jednak zwieść temu niewielkiemu wzrostowi. 111,9 tys. mieszkań oddanych do użytkowania to najlepszy wynik „pierwszej połowy roku” od 20 lat!

Największy wpływ na ten wynik miały firmy deweloperskie, które zakończyły budowę 64,3 tys. mieszkań (58% ogółu oddanych) oraz tzw. inwestorzy indywidualni, którzy wybudowali 45,7 tys. domów jednorodzinnych na własne potrzeby (udział mieszkań w budynkach wielorodzinnych realizowanych w tej grupie jest minimalny). Wydaje się, że skala zrealizowanej przez te dwie grupy „budowniczych” produkcja jest skromna bo zaledwie o 2,5% w przypadku deweloperów i 2% inwestorów indywidualnych wyższa w porównaniu do wyników z pierwszej połowy 2022 roku. Warto jednak zauważyć, że kiedy sięgniemy do danych sprzed 5 lat wzrosty te wyglądają już imponująco. Przez sześć miesięcy 2023 roku zarówno firmy deweloperskie jak i inwestorzy indywidualnie oddali o 40% więcej mieszkań niż w analogicznym okresie 2018 roku.

Na tle tych niewątpliwie wyjątkowych wyników w kategorii mieszkań oddanych dość niepokojąco prezentują się dane dotyczące wydanych pozwoleń jak i budów, które rozpoczęto w pierwszych sześciu miesiącach bieżącego roku.

Informacja, iż w całym kraju wydano pozwolenia na budowę niemal 112 tys. mieszkań (jedno mieszkanie różnicy z liczbą mieszkań oddanych do użytkowania w Polsce!) wskazuje na 35% redukcję w stosunku do pierwszego półrocza 2022 roku. Najwyraźniej spadek ten widoczny jest w działalności firm deweloperskich, które w pierwszym półroczu dwóch kolejnych lat (2021-2022)uzyskiwały pozwolenia na budowę ponad 100 tys. mieszkań. Tegoroczne 73,6 tys. (mieszkań) oznacza 38% spadek rok do roku. Skutki tego niepokojącego dla rynku mieszkaniowego zjawiska odczujemy za dwa lata. Znajdą one odbicie nie tylko w liczbie mieszkań oddawanych do użytkowania, ale również w trudnościach jakie będą przeżywały wówczas branże powiązane z mieszkaniówką (firmy wykończeniowe, wyposażenia wnętrz, producenci i sprzedawcy sprzętu AGD/RTV). Tym bardziej, że tylko niewiele mniejszy procentowo spadek liczby pozwoleń GUS odnotował wśród inwestorów indywidualnych.

Nie lepiej na tym tle wygląda wynik dotyczący rozpoczętych inwestycji. W stosunku do 2022 roku liczba mieszkań których budowę uruchomiono spadła o 28,5%. Jeszcze gorzej wygląda to  w przypadku firm deweloperskich, które do tej pory dostarczały ok 60% mieszkań budowanych w Polsce.  Tu spadek wyniósł 33%.

Na szczególną uwagę zasługuje zastanawiające zjawisko które obserwujemy od kilkunastu miesięcy, a które w danych GUS wyraża nadwyżka liczby uzyskiwanych przez deweloperów pozwoleń nad liczbą rozpoczynanych przez nich budów. Odpowiedź na pytanie jak to możliwe że w skali kraju 35% pozwoleń na budowę mieszkań uzyskiwanych przez firmy deweloperskie nie jest wykorzystana tkwi oczywiście w szczegółach. A tym razem są to szczegóły o charakterze geograficznym, które będziemy mogli przeanalizować w szczegółach, gdy GUS opublikuje analogiczne zestawienie w Banku Danych Lokalnych.

wykresmieszkania-deweloperskie-ktorych-budowa-zostala-rozpoczeta

Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics

Innowacje w żywieniu. NCBR ogłasza wyniki I konkursu NUTRITECH

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło wyniki pierwszego konkursu w ramach Programu rządowego NUTRITECH – żywienie w świetle wyzwań poprawy dobrostanu społeczeństwa oraz zmian klimatu. W wyniku oceny merytorycznej 30 projektów zostało rekomendowanych do dofinansowania na kwotę ponad 136 milionów złotych. Pozwoli to na realizację projektów służących m.in. poprawie zdrowia i ochronie przed lawinowym wzrostem chorób dietozależnych.

Głównym celem programu NUTRITECH jest zwiększenie w perspektywie do roku 2030 dostępności produktów i rozwiązań (osiągalnych cenowo dla przeciętnego konsumenta) w zakresie prawidłowego żywienia, co nastąpi dzięki wdrożeniu wyników prac badawczo-rozwojowych, z uwzględnieniem zasad zrównoważonego rozwoju. W ogłoszonym przez NCBR konkursie, o dofinansowanie projektów obejmujących badania przemysłowe, eksperymentalne prace rozwojowe oraz prace przedwdrożeniowe, mogły starać się przedsiębiorstwa, ich konsorcja lub konsorcja przemysłowo-naukowe.

W pierwszym konkursie NUTRITECH do NCBR wpłynęło 131 wniosków o dofinansowanie innowacyjnych projektów. W wyniku oceny merytorycznej rekomendowaliśmy do dofinansowania 30 z nich. Co więcej, ze względu na wysoką jakość zgłoszonych projektów i istotność działań w nich przewidzianych, postanowiliśmy zwiększyć środki na dofinansowanie projektów w konkursie – z pierwotnie przewidzianego budżetu 100 milionów złotych, na ponad 136 milionów złotych – powiedział dr Jacek Orzeł, p.o. dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Najwyżej oceniony w konkursie został projekt „Napój witaminowy wzbogacony o związki pochodzenia naturalnego o naukowo potwierdzonej skuteczności wspomagający leczenie zespołu jelita drażliwego”, zgłoszony przez konsorcjum w składzie: Medicofarma Spółka Akcyjna, Medicofarma Biotech Spółka Akcyjna oraz Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu.

Profilaktyka, wspomaganie, zrównoważony rozwój

Program NUTRITECH zakłada wdrożenie opracowanych rozwiązań, takich jak produkty prozdrowotne, plany żywieniowe, procesy, technologie i usługi towarzyszące, które pomogą zmniejszyć ryzyko występowania przewlekłych chorób niezakaźnych, w tym chorób dietozależnych. Opracowane w wyniku realizacji programu NUTRITECH rozwiązania służyć zatem mają prawidłowemu żywieniu i mają znaczenie profilaktyczne. Druga grupa rozwiązań – w postaci diet spersonalizowanych, produktów prozdrowotnych, narzędzi wspomagających oraz usług – będzie skierowana do osób już zmagających się z takimi chorobami. Trzecim celem cząstkowym programu jest zainspirowanie rynku do stosowania zasad zrównoważonego rozwoju w procesie produkcji i dystrybucji żywności prozdrowotnej.

W te założenia wpisywał się zakres tematyczny I konkursu NUTRITECH, który obejmował trzy obszary:

  • nutrigenomika i biomedycyna jako narzędzie wspierające walkę z przewlekłymi chorobami niezakaźnymi, m.in. chorobami dietozależnymi;
  • żywność w leczeniu i zapobieganiu chorobom;
  • aspekty technologiczne i gospodarcze prawidłowego żywienia.

Ogłoszenie drugiego konkursu w programie NUTRITECH planowane jest jeszcze w 2023 r.

Wyniki pierwszego konkursu NUTRITECH oraz pełna lista rankingowa znajdują się na stronie NCBR.

Zarobki w Polsce rosną szybciej niż inflacja. Dolar słabnie

Brzmi to jak nagłówek z jednej z telewizji o szerokim zasięgu w Polsce, ale tak jest. Wreszcie inflacja spowolniła na tyle, że mimo szalonego wzrostu cen, chociaż średni Polak się bogaci. Gorzej jeżeli nie mamy choćby średniego wzrostu płacy, bo to znaczy, że nadal biedniejemy.

Zarobki rosną szybciej niż inflacja

Wczorajsze dane na temat wynagrodzeń i zatrudnienia wreszcie napawają optymizmem. W sensie statystycznie pracownicy w firmach powyżej 9 pracowników się bogacą. Ich pensja rośnie średnio szybciej niż inflacja. Zatrudnienie rośnie bowiem o 11,9%, co powoduje, że przeciętnie będą mogli sobie pozwolić po roku na 0,4% więcej. O ile oczywiście ich pensja wzrośnie zgodnie ze średnią… Warto zauważyć, że dalej rośnie zatrudnienie. Co prawda coraz wolniej, ale to nadal wzrost. Należy też pamiętać, że przyszły rok powinien przynieść wyraźny wzrost płac nie tylko u specjalistów, ale również na podstawowych stanowiskach. Gwałtowny, bo tak można go nazwać, wzrost płacy minimalnej powinien pchnąć w górę zarobki na mniej specjalistycznych stanowiskach.

Korekta dolara

Dolar jeszcze na początku tygodnia oscylował w okolicach 3,95 zł. Obecnie kurs dolara przebija znów 4 zł. Inwestorzy od dłuższego czasu szukali okazji do zrealizowania zysku z osłabienia dolara. Ostatnie kilka dni pokazywały za słabe dane, by uzasadnić nimi kupowanie amerykańskiej waluty. Wczoraj natomiast też nie było idealnie, ale za to dane z amerykańskiego rynku pracy dały taką możliwość. Mowa tutaj o mniejszej o piętnaście tysięcy względem oczekiwań liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w ostatnim tygodniu. Nadal jednak jest to korekta, ciężko jeszcze mówić o zmianie trendu.

Turcja dąży do 20%

Drugie posiedzenie tureckiego banku centralnego z rzędu rynki oczekiwały wzrostu stóp procentowych do 20%. Drugie posiedzenie z rzędu stopy procentowe wzrosły, ale znów nie osiągnęły oczekiwań. Mamy zatem dowód na istnienie asymptot w życiu codziennym. Rynki tym razem przyjęły tę decyzję dość spokojnie. Nie było żadnego większego odbicia na rynku walutowym pomimo nie spełnienia oczekiwań. Z drugiej strony mamy jednak korzystny przebieg wydarzeń dla liry. Jeszcze przed wyborami z szalejącą inflacją starano się walczyć stopą procentową na poziomie 8,5%. Dzisiaj jest już to 17,5% po 2,5% podwyżce. Nadal niewiele, ale po zmianach personalnych w gronie decyzyjnym widzimy wyraźnie bardziej racjonalny kierunek działań.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Gdzie może zakończyć się korekta eurodolara?

Wczorajsze dane z rynku pracy w USA stały się pewnego rodzaju katalizatorem umocnienia dolara amerykańskiego. Spadki głównej pary walutowe rozpoczęły się o 14:30 a przyspieszyły po 16:00. Eurodolar wykonuje jak na razie korektę spadkową ostatnich wzrostów. Najbliższym wsparciem technicznym jest horyzontalny poziom 1,1090 – tam bowiem przebiegają maksima z końca kwietnia i początku maja tego roku.

Kluczowych danych jest teraz jak na lekarstwo. Rynek zaczyna zatem reagować na każde publikacje, które otrzymamy jeszcze przed przyszłotygodniowym posiedzeniem FOMC. Wczoraj widać było reakcję na dość solidne, tygodniowe publikacje z rynku pracy. Liczba zasiłków dla bezrobotnych okazała się nieco mniejsza niż wskazywały prognozy. Negatywnie zaskoczył indeks nastrojów w biznesie Philly Fed (-13,5 pkt.) a czerwcowa sprzedaż domów spadła o 3,3 proc. m/m do 4,16 mln. Z kolei wskaźnik wyprzedzający Conference Board urósł o 0,7 proc. m/m. Rentowności obligacji rządu USA urosły, co oznacza, że rynek trochę wzmocnił swoje oczekiwania co do bardziej restrykcyjnej postawy Fed-u na lipcowym posiedzeniu. Co prawda podwyżka w najbliższą środę jest przesądzona, jednak cały czas trwają spekulacje co zrobi Rezerwa Federalna we wrześniu (dlatego tak istotna wydaje się konferencja Powella). Na ten moment rynek daje jedynie 15 proc. szans na kolejny ruch w górę po wakacjach.

Trwająca korekta na EUR/USD jest moim zdaniem czymś naturalnym w momencie, kiedy z dnia na dzień mamy coraz mniej wskazówek co może się zdarzyć w przyszłym tygodniu. Do tego dochodzi okres „blackout-u”, co powoduje, że nie padną żadne słowa na temat polityki monetarnej ze strony amerykańskich decydentów.

Z technicznego punktu widzenia świeca dzienna z 18 lipca (wtorek) już sugerowała, że spadki w krótkim terminie to jak najbardziej realny scenariusz. Kurs EUR/USD rósł nieprzerwanie od 6 lipca z poziomu 1,0830 do ponad 1,1270. Zatem gdzie szukać miejsca zakończenia tych spadków? Silnym wsparciem technicznym wydaje się być poziom 1,1080-1,1090 – pułap wynikający ze szczytów kwietniowo-majowych. Jeśli tam korekta by „doszła”, wówczas byłaby zbliżona rozmiarem do spadków z II połowy czerwca i początku lipca. W okolicach 1,1090 przebiega również zniesienie wewnętrzne Fibo 23,6 proc. całego impulsu wzrostowego, liczonego od pierwszej połowy marca 2023 roku. To właśnie w tych okolicach upatrywałbym zakończenia obecnej zniżki.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Co wyróżnia i jakie ma zalety transport lotniczy?

Transport lotniczy służy do eksportu oraz importu towarów w jak najkrótszym czasie. Ma wiele zalet – jak m.in. szybka dostawa, elastyczność, łatwa rezerwacja i zadowoleni odbiorcy. Zwykle jest wybierany, gdy zależy nam na czasie lub towary mają wysoką wartość.

Transport lotniczy – zalety

Rola transportu powietrznego jest nie do przecenienia. Poniżej wymieniamy zalety tej formy przewozu towarów.

Szybkość. W transporcie czas odgrywa rolę kluczową. Transport lotniczy jest najszybszym sposobem podróżowania na długie odległości. Samoloty mogą osiągać duże prędkości, co pozwala pokonywać wielkie odległości w stosunkowo krótkim czasie. 

Globalne połączenia. Transport lotniczy oferuje połączenia między krajami i kontynentami, umożliwiając przewóz towarów na skalę globalną. Towary docierają w miejsca często niedostępne dla innych środków transportu. 

Bezpieczeństwo. To jeden z bezpieczniejszych środków transportu. Katastrofy w ruchu lotniczym zdarzają się znacznie rzadziej niż np. w transporcie samochodowym.

Elastyczność. Usługi w transporcie lotniczym muszą być dostosowane do rodzaju przesyłki. 

Dostępność. Atrakcyjna opcja dla krajów, które nie mają dostępu do morza.

Efektywność. Samoloty są w stanie przewieźć duże ilości pasażerów i towarów jednocześnie, co czyni transport lotniczy wydajnym. Lotniska obsługują setki lotów dziennie, umożliwiając przemieszczanie się dużej liczby osób i towarów w krótkim czasie.

Cena. Większa dostępność środków transportu sprawia, że przewóz samolotem jest coraz bardziej popularny. Dzięki temu takie usługi są dużo tańsze niż kilka lat temu.

Co przewozimy transportem lotniczym?

  • Przesyłki priorytetowe,
  • Wartościowe, luksusowe produkty,
  • Przesyłki o bardzo dużych gabarytach, 
  • Towary szybko psujące się,
  • Urządzenia elektroniczne,
  • Automotive i Healthcare.

Transport lotniczy realizowany przez DB SCHENKER

Polecamy m.in. usługi transportowe z wykorzystaniem rozwiązań DB SCHENKER. Firma dostarcza kompleksowe portfolio usług i produktów, które są gwarancją, że towar dotrze bezpiecznie i na czas. Oferuje połączenia z najważniejszymi hubami lotniczymi na każdym kontynencie, a także wygodną i prostą rezerwację internetową na platformie Connect4Air. Po więcej informacji zapraszamy tutaj: https://www.dbschenker.com/pl-pl/biznes/transport/transport-lotniczy.

DB SCHENKER zapewnia kompleksowe rozwiązania dla przesyłek o różnej wielkości i kształcie. Transport jest realizowany przez najlepsze linie lotnicze. Zaletą firmy jest też dostęp do narzędzi służących do śledzenia przesyłek 24/7 online.

Poza tym, firma stawia na ekologiczne rozwiązania i stara się zmniejszyć ślad węglowy. Zredukuj emisję transportów lotniczych i postaw na zrównoważone paliwo lotnicze (SAF).

Co piąty wyrób budowlany ma gorsze właściwości użytkowe od deklarowanych przez producenta

Portal Gethome.pl dotarł do wyników badań nadzoru budowlanego, z których wynika, że co piąty wyrób budowlany miał właściwości użytkowe gorsze od deklarowanych przez producenta. Najwięcej negatywnych wyników badań dotyczy materiałów termoizolacyjnych.

Większość producentów pilnuje deklarowanej jakości swoich wyrobów. Ale są też i tacy, którzy podchodzą do tej kwestii w sposób niefrasobliwy lub świadomie obniżają koszty, by zyskać przewagę konkurencyjną – mówi Marek Wielgo,  ekspert portalu Gethome.pl.

Z tego powodu wśród wyrobów budowlanych dostępnych na rynku wciąż jest wiele takich, których właściwości użytkowe pozostawiają wiele do życzenia. Wskazują na to wyniki badań próbek zebranych przez nadzór budowlany na placach budowy oraz w sklepach i składach budowlanych. Główny Urząd Nadzoru Budowlanego (GUNB) udostępnił portalowi Gethome.pl dane za ubiegły rok, z których wynika, że z 373 zbadanych próbek wyrobów budowlanych aż 77, czyli 21%, miało gorsze właściwości użytkowe od deklarowanych przez producentów. Jak widać, kupowanie materiałów budowlanych przypomina loterię. Na szczęście ryzyko trafienia na bubel jest coraz mniejsze.BzG-kontrola wyrobów budowlanych-2022

Z danych GUNB wynika, że udział wyrobów budowlanych o obniżonej jakości wśród przebadanych skurczył się bowiem z 60% do 21%. To efekt działania ustawy, która zburzyła poczucie bezkarności nierzetelnych producentów. Zobowiązała ona bowiem nadzór budowlany nie tylko do badania próbek podejrzanych wyrobów, ale też do publikowania na swojej stronie internetowej wyników tych badań, łącznie z nazwami producentów. Producenci zakwestionowanych wyrobów są obciążani kosztami badań w akredytowanym laboratorium. Ponadto muszą wycofać te wyroby z rynku.

Do tej pory GUNB opublikował pozytywne i negatywne wyniki badań próbek 2622 wyrobów budowlanych. Tych drugich było aż 35%. – Ci którzy planują budowę lub remont mieszkania czy domu powinni zaglądać do tego rejestru. Przede wszystkim mogą się z niego dowiedzieć, którzy producenci pilnują deklarowanej jakości, a którym lepiej nie ufać – radzi ekspert Gethome.pl.

W GUNB zwracają uwagę, że istnieją kategorie wyrobów budowlanych, w przypadku których częściej niż w innych występują nieprawidłowości. Na podstawie analizy, dotyczącej także lat ubiegłych, można stwierdzić, że szczególnej uwagi – ze względu na skalę nadużyć – wymagają materiały termoizolacyjne, urządzenia do ogrzewania pomieszczeń, wyroby do izolacji wodnej i przeciwwilgociowej, kleje budowlane, wyroby podłogowe i posadzkowe oraz wyroby murowe.

BzG-kontrola wyrobów budowlanych-2022-wyroby

Także w 2022 r. najgorzej w badaniach wypadły właśnie materiały termoizolacyjne (płyty styropianowe). Na 75 przebadanych tego typu wyrobów, aż 28, czyli 37%, miało zaniżone parametry, np. współczynnika przewodzenia ciepła, ale też wytrzymałość na ściskanie, rozciąganie i zginanie.

To dlatego materiały termoizolacyjne badane są najczęściej. Pocieszające jest też to, że daje to pozytywny efekt, bo z każdym rokiem maleje odsetek takich, które uzyskały negatywną ocenę. – Oczywiście nie należy skreślać producenta z powodu pojedynczej wpadki. Tym bardziej, że może on wnioskować o ponowne przebadania danego wyrobu. Dopiero, jeśli więcej badań wykaże nieprawidłowości, lepiej kupić wyrób od innej firmy – podkreśla ekspert portalu Gethome.pl.

Warto dodać, że oprócz badania próbek wyrobów budowlanych, nadzór budowlany sprawdza je też pod kątem formalnym. Innymi słowy, czy wyroby wprowadzone na rynek są prawidłowo oznakowane i czy jest do nich dołączona informacja o wyrobie oraz instrukcja stosowania w języku polskim. Spośród 2905 wyrobów objętych kontrolami w 2022 r., stwierdzono występowanie nieprawidłowości u 914, czyli 31%. W GUNB zwracają uwagę, że także w przypadku tego typu kontroli maleje udział wyrobów nieprawidłowych, np. w 2017 r. było ich aż 41%.

Gastronomia – sezonowe długi przez cały rok

Obecny wzrost kosztów prowadzenia działalności: energii, najmu lokali, cen produktów i płacy minimalnej w połączeniu z inflacją jest dla branży gastronomicznej trudniejszy do uniesienia niż skutki pandemii. Dane Krajowego Rejestru Długów pokazują, że zaległości restauracji, kawiarni, barów, firm cateringowych oraz producentów i sprzedawców napojów, piwa i lodów sięgają 313,4 mln zł. Średnie zadłużenie jednej firmy wynosi 23,3 tys. zł. Branży nie pomaga nawet zwiększona sprzedaż dań z dostawą i letni sezon, tradycyjnie windujący sprzedaż napojów i lodów.

Firmy gastronomiczne nie zdążyły się jeszcze dobrze odbić po pandemii, kiedy kolejne lockdowny i ograniczenia blokowały ich działalność, a teraz muszą mierzyć się z inflacją. W niesprzyjających warunkach gospodarczych konsumenci ograniczają wydatki i szukają oszczędności tam, gdzie to tylko możliwe. Jedną z pierwszych decyzji jest rezygnacja z usług gastronomicznych, które można łatwo zastąpić domowymi posiłkami lub gotowymi daniami z dyskontu.

Restauracje muszą obejść się smakiem

Według danych firmy doradczej Dun&Bradstreet w 2022 r. działało w Polsce 91,7 tys. lokali gastronomicznych, w tym 58 tys. restauracji. Ich liczba wzrosła w stosunku do poprzedniego roku o 2,8 proc. Niestety co 7. z nich jest notowana w Krajowym Rejestrze Długów. W bazie danych KRD widnieje 13,5 tys. przedsiębiorstw działających w sektorze gastronomicznym – restauracji, kawiarni, barów i firm cateringowych, a także producentów i sprzedawcy napojów, piwa i lodów.

Polskie firmy gastronomiczne zanotowały w ub.r. znaczne wzrosty sprzedaży, wypracowując o 1/3 więcej przychodów niż w 2019 r., czyli ostatnim roku przed lockdownami. Nie można tu jednak mówić o sukcesie, bo wynik jest efektem galopujących cen wyrównujących dwucyfrową inflację oraz błyskawicznie rosnących kosztów energii, transportu i pracy. Dane serwisu Dotykacka.pl wskazują, że w porównaniu z 2021 r. liczba transakcji wzrosła o zaledwie 10 proc., a średnia wartość zamówienia zwiększyła się o 18-20 proc. W większym stopniu jest to jednak efekt tego, że restauracje postawiły na sprzedaż z dostawą, niż tłoku gości w lokalach. Statystyki poszły w górę właśnie dzięki restauracjom, które zwiększyły przychody o ponad 60 proc., oraz kawiarniom i cukierniom notującym ponad 40-proc. wzrosty. Gorzej sytuacja wyglądała w barach i pubach. Dla nich miniony rok, mimo wzrostów po okresie pandemii, był tylko o 15-20 proc. lepszy niż 2019 r. Odblokowanie sektora turystycznego poprawiło natomiast sytuację barów i restauracji hotelowych – w tym segmencie sprzedaż w 2022 r. podniosła się o ponad 40 proc. w porównaniu do roku 2019.

Sprzedaż rośnie, ale inflacja hamuje wyniki

Teoretycznie firmy gastronomiczne mają za sobą dobry rok, na co wskazują dane branżowe. Ale jeśli przeanalizujemy, co się za nimi kryje, widać, że sektor walczy o przetrwanie, zmagając się z coraz wyższymi kosztami działalności i odpływem klientów. Te nominalnie wysokie obroty są w dużej mierze wynikiem stale rosnących – nawet o 20 procent – cen, liczonych rok do roku, które mają niwelować dwucyfrową inflację. Słabą kondycję branży potwierdzają także nasze dane. Wyższe niż obecnie zadłużenie firm gastronomicznych oraz producentów i sprzedawców napojów, piwa i lodów  było tylko w pierwszym roku pandemii, kiedy przekroczyło 363 miliony złotych. Później znacznie zmalało, aby teraz znów osiągnąć wysoką wartość 313 milionów złotych – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Największe zaległości obciążają firmy z województwa mazowieckiego – 79,1 mln zł, śląskiego – 36,9 mln zł i dolnośląskiego – 30 mln zł. Najmniejsze długi są w Opolskiem – 4,4 mln zł, Lubuskiem – 5,8 mln zł i na Podlasiu – 6,2 mln zł.

Rekordzista z branży gastronomicznej pochodzi z woj. dolnośląskiego i ma 4,2 mln zł długów. Składa się na to 59 niezapłaconych zobowiązań, głównie wobec firm spożywczych i leasingowych. Z kolei w gronie producentów lodów rekord należy do podmiotu z północno-wschodniej Polski, który powinien uregulować 1,1 mln zł w firmie zajmującej się doradztwem biznesowym, a także w przedsiębiorstwie przetwórstwa przemysłowego.

JGD-i liczą na przetrwanie

W branży gastronomicznej dominują jednoosobowe działalności gospodarcze i to one są najbardziej obciążone długami. Mają do oddania wierzycielom 184,3 mln zł.

Małe podmioty często balansują na granicy opłacalności. Godzą się na wiele, aby przetrwać i zazwyczaj wolą czekać w nieskończoność aż kontrahent im zapłaci, niż zdecydować się na zlecenie faktur do windykacji. Niestety w efekcie same nie mają z czego zapłacić, choćby za czynsz. Najnowsze dane KRD pokazują, że firmy gastronomiczne są winne zarządcom nieruchomości 11,4 miliona złotych za wynajem lokali. Z doświadczenia w obsłudze wierzytelności wiemy, że duże przedsiębiorstwa wykorzystują perturbacje w gospodarce do nieuzasadnionego wstrzymywania płatności wobec małych podmiotów. Małe firmy powinny jednak wiedzieć, że nie są na straconej pozycji i zawalczyć o zapłatę – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Podmioty gastronomiczne oraz producenci i sprzedawcy napojów, piwa i lodów największe zaległości mają w bankach i towarzystwach ubezpieczeniowych – 170,8 mln zł. Drugie w kolejce do odzyskania pieniędzy są hurtownie i sklepy, które czekają na 37,4 mln zł. Z kolei biura rachunkowo-księgowe i podatkowe nie dostały 30,6 mln zł. Niemałą kwotę, bo 10,4 mln zł, mają zamrożone dostawcy prądu, wody i gazu.

Mniej piwa, więcej lodów

Efektem wysokiej inflacji jest spadek konsumpcji. Jak wynika z raportu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie we współpracy z NielsenIQ, spożycie piwa w Polsce jest obecnie najniższe od 2010 r. Jedną z przyczyn takiego stanu są rosnące ceny tego trunku, które w tym roku jeszcze pójdą w górę.

Branża browarnicza zmaga się obecnie z wysokimi kosztami działalności, które zahamowały jej rozwój. Wyższe o 25 proc. koszty produkcji, trudności z dostępnością niektórych surowców i coroczne podwyżki podatku akcyzowego na alkohol (w 2022 r. wzrost o 10 proc., w styczniu 2023 r. wzrost o 5 proc. i do 2027 r. o kolejne 5 proc. każdego roku) odbiły się negatywnie na cenie piwa i wynikach sprzedaży za ubiegły rok.

Lepiej wygląda sytuacja na rynku lodów. W ubiegłym roku wzrósł on o 12,5 proc. w stosunku do 2021 r. Istnieje oczywiście duża zależność między pogodą a ich sprzedażą. Mimo to wyniki są dobre, bo Polacy jedzą rocznie ok. 5,7 litra lodów na osobę. W 2025 r. może to być już 6,7 litra. Rynek będzie rósł rocznie wartościowo o co najmniej 10 proc. Jednak wolumenowo dynamika może być w przedziale 0-2 proc., ponieważ ceny lodów idą w górę – w ciągu ostatniego roku było to kilkanaście procent.

Branża turystyczna odporna na kryzys. Polacy nie oszczędzają na wypoczynku

Po kilku trudnych sezonach, związanych z pandemią i licznymi ograniczeniami w przemieszczaniu się, biura podróży wychodzą na prostą i porządkują swoje finanse. Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że zaległe zadłużenie podmiotów z branży maleje i to mimo kryzysu gospodarczego. W maju 2023 r. suma ich nieopłaconych w terminie zobowiązań wynosiła 78,7 mln zł. To ponad 2 mln zł mniej niż w chwili pojawienia się COVID-19. Wszystko dzięki upodobaniu Polaków do podróżowania, którzy odreagowują lockodowny i chętniej niż wcześniej wypoczywają zagranicą.

Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK wynika, że firmy powiązane z turystyką (PKD 79) agencje i pośrednicy turystyczni oraz organizatorzy turystyki stosunkowo szybko uporali się z problemami spowodowanymi pandemią. Co więcej, kryzys związany z wojną nie wpłynął na ich finanse w tak dużym stopniu, jak można byłoby przypuszczać.

– Gdy panowały lockdowny zaległości wzrosły o jedną trzecią i przekroczyły 108 mln zł, ale od 2022 r., jakby nie patrzeć w warunkach szalejącej inflacji, zaległe zadłużenie organizatorów turystyki malało. Z punktu widzenia problemów z rozliczeniami, niezła passa przedsiębiorców związanych z turystyką trwa do dziś, a biorąc pod uwagę trwającą wojnę w Ukrainie i spowodowany tym kryzys – jest niemałym i niewątpliwie pozytywnym zaskoczeniem – komentuje prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

Polacy nie rezygnują z podróżowania

Przyczyna jest niezwykle prosta. Polacy – mimo stosunkowo trudnej sytuacji gospodarczej – nadal chętnie wyjeżdżają na urlopy. Jak pokazuje badanie CBOS, w 2022 r. odsetek wyjeżdżających przynajmniej raz w roku, na co najmniej dwudniowy wypoczynek, wrócił do poziomu sprzed pandemii COVID-19[1].

Co niezwykle ważne, dla części przedsiębiorców związanych z organizacją turystki, do łask powróciły wyjazdy zagraniczne. W 2022 r. za granicą wypoczywał blisko co piąty dorosły Polak (18 proc., wzrost o 7 punktów procentowych w stosunku do roku 2021), przy czym 7 proc. (wzrost o 3 punkty procentowe) ogółu badanych stanowili wypoczywający wyłącznie za granicą, a 11 proc. (wzrost o 4 pkt proc.) łączyło wypoczynek zagraniczny z krajowym[2]. Potwierdzają to dane przedstawione przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. W 2022 r. w polskich portach lotniczych obsłużono prawie 41 mln pasażerów – ponad dwa razy więcej niż w roku 2021 i tylko o 16 proc. mniej niż w 2019. Ruch lotniczy w Polsce zatem systematycznie się odbudowywał i to mimo konsekwencji konfliktu za naszą wschodnią granicą, tj. rosnącej inflacji, wysokich cen paliwa czy braku możliwości wykonywania przelotów nad terytorium Ukrainy i Rosji[3].

Wzmożone zainteresowanie wyjazdami zagranicznymi obserwują nie tylko biura, ale też inni organizatorzy turystyczni – Zainteresowanie wzrosło i jest takie samo lub wyższe niż przed pandemią i przed wojną w Ukrainie. Oczywiście są akurat wakacje i to na pewno ma wpływ na wzrosty, ale przy oferowaniu wyjazdów na dowolne kierunki mamy większy ruch niezależnie od sezonu – mówi Grzegorz Mikielewicz, założyciel i CEO Getaway, platformy pełniącej funkcję kreatora podróży “szytej na miarę”. Na zagranicznych wyjazdach Polacy niekoniecznie stawiają też na oszczędzanie. – Mamy klientów, którzy w przygotowanej specjalnie dla nich propozycji wyjazdu wybierają najdroższe opcje (pokój z widokiem, transfer biznes, samochód z automatyczną skrzynią biegów), ale są też klienci, którzy proszą o wskazówki dojazdu do hotelu lub apartamentu komunikacją miejską i biorą ze sobą jeden bagaż na dwie osoby. Wydaje nam się, że to wynika jednak z racjonalnego podejścia do podróżowania niż z oszczędności. W Londynie, Nowym Jorku czy Paryżu do hotelu można dojechać komunikacją miejską praktycznie szybciej (i kilkukrotnie taniej!) niż transferem prywatnym, więc taki wybór po prostu ma sens – dodaje Grzegorz Mikielewicz.

Może być tylko lepiej

Przedsiębiorcy z sektora mogą z nadzieją patrzeć w przyszłość. Wakacyjne wyjazdy Polaków pozwolą im nie tylko na zachowanie płynności finansowej, ale i na mnożenie zysków. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez CBOS, w tym roku turystyką zagraniczną zainteresowana jest prawie połowa respondentów (42 proc.). To 10 punktów procentowych więcej niż w roku ubiegłym i tyle samo, co w roku 2019. W tym miejscu należy także dodać, że już co dziesiąty planujący co najmniej dwudniowy wyjazd, zamierza wypoczywać wyłącznie poza granicami kraju[4]. A gdzie spędzimy tegoroczne urlopy? Jak podaje internetowe biuro podróży fly.pl, największym zainteresowaniem cieszy się Turcja, która jest najpopularniejszym wyborem już od kliku lat. Kolejne miejsca zajmą Grecja, Egipt, Bułgaria oraz Hiszpania[5].

[1] CBOS, „Wyjazdy turystyczne Polaków w 2022 roku i plany na rok 2023”, https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2023/K_019_23.PDF, 13.06.2023 r.

[2] Tamże.

[3] Urząd Lotnictwa Cywilnego, „Podsumowanie przewozów pasażerskich na polskich lotniskach w 2022 roku”, https://www.ulc.gov.pl/pl/aktualnosci/6185-podsumowanie-przewozow-pasazerskich-na-polskich-lotniskach-w-2022-roku, 13.06.2023 r.

[4] CBOS, „Wyjazdy turystyczne Polaków w 2022 roku i plany na rok 2023”, https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2023/K_019_23.PDF, 13.06.2023 r.

[5] Fly.pl, „TOP 5 Najpopularniejsze kierunki na Lato 2023”, https://fly.pl/aktualnosci/top-5-najpopularniejsze-kierunki-na-lato-sprawdz-oferte/, 16.06.2023 r.

Preply pozyskuje 70 milionów dolarów, by wspierać korepetytorów językowych za pomocą sztucznej inteligencji

Założona w Ukrainie firma Preply osiągnęła dziś kamień milowy w swojej finansowej historii, pozyskując dodatkowe 70 milionów dolarów w kapitale własnym i zewnętrznym, dzięki czemu jej seria C osiągnęła poziom 120 milionów dolarów.  Z prawie 500 pracownikami z 60 narodowości w 30 krajach na całym świecie, Preply stało się globalną potęgą e-learningową, która łączy 35 000 korepetytorów z największą na świecie społecznością uczącą się języków w trybie real-time.

Pozyskanie kapitału w wysokości 70 milionów dolarów zostało poprowadzone przez firmę Horizon Capital, z udziałem Reach Capital, Hoxton Ventures i polskich inwestorów, w tym Mariusza Gralewskiego. W gronie obecnych inwestorów z Polski znajduje się również fundusz Inovo VC reprezentowany przez Tomasza Swiebodę i Michała Rokosza.  Nowa pula i obecni inwestorzy, w tym Owl Ventures, który prowadził serię C w 2022 roku, zapewnią cenną równowagę między doświadczeniem na etapie wzrostu a wiedzą z zakresu Edtech, aby pomóc w napędzaniu kolejnego etapu podróży Preply.

Przychody Preply wzrosły dziesięciokrotnie w ciągu ostatnich trzech lat, głównie dzięki znacznym ulepszeniom produktu zarówno dla korepetytorów, jak i uczniów. Sektor B2B również przyspieszył, podpisując ponad 200 nowych umów w ciągu ostatniego roku.  Firmy takie jak Datadog, GroupM i Bain korzystają z największego wyboru korepetytorów językowych na żywo w Preply, aby osiągnąć wyraźną poprawę umiejętności komunikacyjnych swoich zespołów, zwiększając ich poziom pewności siebie i produktywność. Ponadto, w zeszłym miesiącu Preply nawiązało współpracę z autorytetem językowym, ETS (Education Testing Service). Firma chce zapewnić pierwsze w swojej klasie spersonalizowane przygotowanie do egzaminu TOEFL iBT®, który jest miarą znajomości języka angielskiego stosowaną przez ponad 11 500 instytucji na całym świecie.

Wsparcie 35 000 korepetytorów możliwościami sztucznej inteligencji

Podczas gdy nauczanie prowadzone przez człowieka zawsze będzie podstawą działalności Preply, firma wykorzystuje sztuczną inteligencję jako czynnik do skalowania nauki, poprawy dostępu i skupienia się na przyswajaniu wiedzy, jak nigdy dotąd. Jest to naturalne rozszerzenie DNA Preply w uczeniu mechanicznym, które zawsze wykorzystywała do łączenia korepetytorów i uczniów.

Preply uruchomiło asystenta nauczania, aby umożliwić korepetytorom tworzenie różnorodnych ćwiczeń, wyjaśnień gramatycznych, początków konwersacji i nie tylko.  Korepetytorzy korzystają z narzędzia AI podczas zajęć i pomiędzy nimi, aby wspierać zadawanie prac domowych i planowanie lekcji, co pozwala im skupić się na zadaniach dydaktycznych wyższego poziomu, które wymagają głębszego wkładu ludzkiego.

Ponadto Preply aktywnie analizuje dane dotyczące wyników uczniów i wzorców uczenia się, aby zidentyfikować obszary, w których uczniowie mają trudności. Celem jest opracowanie spersonalizowanych planów lekcji i podsumowań, które odpowiadają indywidualnym potrzebom ucznia, a także dzielenie się spostrzeżeniami ze społecznością korepetytorów na temat tego, w jaki sposób osiągane są najlepsze lekcje i wyniki w nauce.

Cieszę się, że mogę współpracować z współzałożycielami Preply i ich zespołem zarządzającym. Preply jest jedną z najszybciej rozwijających się globalnych marek edtech i w mojej ocenie ma szansę zostać wieloletnim liderem branży w Polsce i na świecie. Firma dokumentuje doskonałe wyniki w ostatnich latach, wierzę, że wprowadzenie sztucznej inteligencji, jest fantastyczną dźwignią biznesową, która wyniesie jakość usług i wartość firmy jeszcze wyżej. – stwierdził Mariusz Gralewski, założyciel firmy Docplanner, w Polsce ZnanyLekarz.pl.

To wielkie osiągnięcie, że udało nam się pozyskać ten zastrzyk, podczas gdy wciąż mamy dużo czasu na rozwój, a większość naszego wcześniejszego kapitału nadal jest ulokowana w banku; jest to wynik rygorystycznej efektywności kapitałowej i mocnego skupienia się na wynikach. Dodatkowe fundusze pozwolą nam rozszerzyć naszą wiodącą pozycję w kategorii dzięki korepetytorom wspieranym przez sztuczną inteligencję, zapewniając doświadczenie edukacyjne, które szybko staje się przełomem.  Choć nasz zespół jest dziś prawdziwie globalny, to jako firma założona w Ukrainie, prowadząca znaczące prace badawczo-rozwojowe w Ukrainie, jest to kamień milowy, który należy świętować. Taki, który odzwierciedla odporność i determinację ukraińskiego sektora technologicznego i wszystkich Ukraińców. – podsumował Kirill Bigai, współzałożyciel i dyrektor generalny Preply.

Trendy w nauce języków obcych w Polsce

Polska jest jednym z rynków Preply, a poniższe dane i trendy zapewniają interesujący obraz nie tylko uczniów, ale także korepetytorów w tym regionie:

  • 72% uczniów Preply w Polsce uczy się angielskiego, a następnie hiszpańskiego, niemieckiego, francuskiego i włoskiego.
  • Trzy główne powody, dla których polscy uczniowie korzystają z platformy, to z powody zawodowe (37%) doskonalenie umiejętności konwersacyjnych (31%), i przygotowanie do przeprowadzki (13%).
  • Największe zainteresowanie nauką języka polskiego jest w Wielkiej Brytanii, USA, Niemczech, Ukrainie i Francji.
  • Warto zauważyć, że obecnie na Preply języka polskiego uczą się osoby ze 108 różnych krajów
  • Obecnie na Preply jest ponad 900 korepetytorów, którzy urodzili się w Polsce.
  • Chociaż urodzili się w Polsce, około 40% polskich korepetytorów faktycznie uczy z innego kraju. Najpopularniejsze to Wielka Brytania, Hiszpania, Niemcy, Włochy, Francja i USA.
  • Jeden korepetytor języka angielskiego z Polski uczył 363 różnych uczniów na Preply w 2022 roku.

Fałszywe pożyczki, szantaże i… śmiertelne groźby. Czym zajmowali się cyberprzestępcy w pierwszym półroczu 2023?

W pierwszej połowie 2023 roku na całym świecie niemal o 90 proc. wzrosła liczba aplikacji na Androida, oferujących fałszywe pożyczki. Zanotowano też dużo więcej szantaży mailowych z wątkami seksualnymi – tzw. sextortion. Minione półrocze obfitowało także w intensywne próby hakowania narzędzi Microsoft oraz rozwijania złośliwego oprogramowania ransomware – pokazuje najnowszy ESET Threat Report H1 2023. Dane na temat zagrożeń, zebrane przez ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa pokazują również, że znacząco wzrosła liczba ataków na Polskę, przeprowadzanych przy użyciu niektórych typów złośliwego oprogramowania.

Zamiast szybkiej pomocy finansowej – cyfrowe praktyki lichwiarskie, a nawet… śmiertelne groźby. Zamiast internetowych romansów – zaawansowane szantaże wykorzystujące spreparowane zdjęcia. Tak wyglądają najnowsze pomysły cyberprzestępców na ataki, których liczba wzrosła w minionym półroczu. Wśród najważniejszych zagrożeń pierwszej połowy 2023 w cyberprzestrzeni, eksperci ESET wymieniają też m.in. nowe metody obchodzenia zabezpieczeń Microsoft, poprzez zainfekowane pliki OneNote. Metoda, którą zdemaskowano po raz pierwszy w grudniu 2022 roku, identyfikując około kilkuset prób jej użycia, w miesiącach styczeń-maj 2023 przełożyła się już na ponad 90 tys. ataków. Grupy specjalizujące się w działaniach za pośrednictwem ransomware (złośliwe oprogramowanie wymuszające okup) w okresie styczeń-czerwiec 2023 aktywnie budowały zaś nowe warianty zagrożeń w oparciu o kody źródłowe, które wcześniej wyciekły.

– Zebraliśmy również ciekawe dane dotyczące Polski. Nasz kraj znalazł się na trzecim miejscu (po Turcji i USA) wśród najczęściej dotykanych atakami na serwery Microsoft SQL. Znacząco, bo aż o 81 proc. w porównaniu z poprzednim półroczem wzrosła także liczba ataków wykorzystujących tzw. krytyczną lukę Log4Shell (to podatność w popularnym środowisku oprogramowania, pozwalająca m.in. na przejmowanie kontroli nad serwerami), podczas gdy średnia wzrostu tego zagrożenia dla pozostałych krajów wyniosła 15 proc.  Znaleźliśmy się też w tym czasie wśród krajów najczęściej atakowanych przez złośliwe oprogramowanie RedLine (obok Meksyku i Peru). Służy ono m.in. do kradzieży danych uwierzytelniających i infekowania systemów operacyjnych innym złośliwym oprogramowaniem  – podsumowuje Kami Sadkowski, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa ESET.

TREND 1 – Fałszywe aplikacje pożyczkowe nadal działają

Wśród najpopularniejszych zagrożeń, nastawionych na osiąganie finansowych korzyści, specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa dostrzegli m.in. spektakularny wzrost liczby fałszywych aplikacji na Androida, podszywających się pod legalne usługi pożyczkowe. Dane są niepokojące, bo w porównaniu z drugą połową 2022 r. w pierwszej połowie 2023 wykryto aż o 88 proc. więcej zagrożeń tego typu. Fałszywe aplikacje pożyczkowe obiecują użytkownikom szybki i łatwy dostęp do środków finansowych. W rzeczywistości jednak wyłudzają dane osobowe i finansowe, wykorzystując nieuwagę osób pilnie potrzebujących pieniędzy. Są promowane poprzez media społecznościowe i wiadomości SMS, które prowadzą do fałszywych witryn internetowych. Cyberprzestępcy podejmują także próby omijania zabezpieczeń Google Play. Scenariusze takich ataków są przeróżne, a niektóre z nich stanowią formę współczesnej, cyfrowej lichwy. Udokumentowane przykłady pokazują, że niezależnie od tego, czy dana osoba ubiega się o pożyczkę, czy nawet ją otrzymuje, pomysłodawcy aplikacji są gotowi nękać i szantażować swoje ofiary, a niektórzy z nich posuwają się nawet do grożenia śmiercią.

TREND 2 – Uwaga na zaawansowane szantaże seksualne

W przypadku szantaży seksualnych, przestępcy wysyłają wiadomość e-mail twierdząc, że zainstalowali złośliwe oprogramowanie na urządzeniu odbiorcy, umożliwiające im zbieranie kompromitujących czy zawstydzających danych. Szantażują następnie ofiary np. domagając się okupu w Bitcoinach w zamian za nieujawnienie nagrań, zdjęć lub innych dokumentów o rzekomo seksualnym charakterze. Dane pokazują, że liczba prób szantażu tego typu wzrosła w 2023 roku, osiągając poziom ostatnio zanotowany w 2021 roku. Osoby dokonujące ataków typu sextortion używają różnorodnych psychologicznych trików, które pozwalają im manipulować ofiarami. Wśród nich znajdują się prośby, manipulacje, podszywanie się pod inne osoby oraz groźby. Dodatkowo, sięgają również po nowoczesne technologie, np. deep fake, które ułatwiają im przeprowadzanie tych ataków.

TREND 3 – Narzędzia Microsoft na celowniku

Zaostrzone polityki bezpieczeństwa, wprowadzone przez firmę Microsoft, w szczególności te dotyczące otwierania plików z obsługą makr, skłoniły cyberprzestępców w 2023 roku do szukania nowych dróg. Systemy i narzędzia Microsoft stosowane przez szerokie grono użytkowników są częstym celem, bo złamanie ich zabezpieczeń teoretycznie otwierać może drogę do ataków o naprawdę dużej skali. Nową metodą, jaką testowali w minionym półroczu cyberprzestępcy, okazały się ataki poprzez zainfekowane pliki OneNote, wykorzystujące możliwość osadzania skryptów i plików bezpośrednio w OneNote. W odpowiedzi na to, Microsoft dostosował domyślne ustawienia, co skłoniło cyberprzestępców do dalszego poszukiwania alternatywnych metod. Wzmożone ataki typu „brute force” (intensywne działania oparte na metodzie prób i błędów) na serwery Microsoft SQL, mogą stanowić jedną z testowanych przez nich alternatyw.

TREND 4 – Cyberprzestępcy „dopieszczają” ransomware

Także na polu szkodliwych działań wykorzystujących ransomware (a więc złośliwe oprogramowanie blokujące dostęp do systemów i żądające w zamian okupu) trwa nieustanny wyścig pomiędzy cyberprzestępcami i twórcami zabezpieczeń. W pierwszej połowie 2023 roku zintensyfikował go fakt wycieku kodu źródłowego niektórych, popularnych zagrożeń tego typu.

Jak podkreślają eksperci, wycieki kodu źródłowego rodzin ransomware takich jak Babyk, LockBit i Conti dają możliwość zaangażowania się w działalność związaną z ransomware nawet amatorom, nieposiadającym wcześniej niezbędnych umiejętności. Jednocześnie specjalistom ds. cyberbezpieczeństwa umożliwiają jednak rozwijanie zabezpieczeń przed większą liczbą wariantów tego zagrożenia.

– Dane podsumowujące działalność cyberprzestępców w 2023 roku pozwalają na wyciągnięcie bardzo ciekawych wniosków. Widać wyraźnie niezwykłą i wciąż rosnącą zdolność cyberprzestępców do adaptacji. Sięgają oni coraz umiejętniej zarówno po najnowsze technologie, jak i obserwacje psychologiczne oraz socjologiczne. Przekłada się to na coraz bardziej wyrafinowane ataki, wykorzystujące m.in. luki w zabezpieczeniach systemów, nieautoryzowany dostęp, wycieki poufnych informacji oraz ludzkie słabości – podsumowuje Kamil Sadkowski.

Wirtualne biuro – czy się opłaca? Jak wybrać najlepszy adres?

okolica wirtualnego biura VSL - centrum WarszawyProwadzenie własnej firmy wiąże się z wieloma wyzwaniami i zadaniami, które będą na nas czekać już od pierwszego dnia. Jeżeli nie chcemy rejestrować przedsiębiorstwa na nasz adres domowy, nie musimy od razu decydować się na wynajem drogiego biura. Alternatywnym rozwiązaniem jest adres wirtualny, który sprawdzi się równie dobrze w tej roli. Na czym polega wirtualne biuro?

Czym jest wirtualne biuro?

Wirtualny adres firmowy to ciekawa opcja dla tych przedsiębiorców, którzy z jednej strony nie potrzebują płacić za osobną przestrzeń do pracy, ale jednocześnie nie chcą wykorzystywać swojego własnego domowego adresu jako siedziby firmy. Biuro wirtualne to najczęściej nie tylko sam adres, ale również faktyczne miejsce, z którego możemy korzystać na przykład podczas spotkań z klientami czy do odbierania korespondencji. Usługa tego rodzaju jest skierowana przede wszystkim do mikro, małych i średnich firm, które chciałyby móc pochwalić się bardziej prestiżowym adresem.

Wirtualne biuro Warszawa – największe zalety

Wirtualne biuro ma wiele zalet, które warto odkryć, zanim zdecydujemy się na współpracę z podobnym miejscem. Do najważniejszych i najpopularniejszych zaliczamy przede wszystkim:

  • prestiż lokalizacji: na wirtualny adres firmy możemy wybrać praktycznie dowolne miejsce, które uznamy za najlepsze dla branży, w której na co dzień się poruszamy. Przykładem może być ścisłe centrum Warszawy, które jest prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalną lokalizacją w Polsce i wiele przedsiębiorstw chętnie wybiera takie adresy, jak Złota, Marszałkowska czy też Aleje Jerozolimskie;
  • brak konieczności podawania adresu domowego: wirtualne biuro w Warszawie umożliwia nam zachowanie prywatności. Nie musimy podawać swojego realnego miejsca zamieszkania, co z jednej strony zapewnia nam spokój, a z drugiej wygląda dużo lepiej na profesjonalnej wizytówce;
  • przestrzeń biurowa do pracy: w wirtualnym biurze otrzymujemy nie tylko adres do korespondencji. Wiele miejsc o podobnym charakterze udostępnia również miejsce do pracy: biurka, dostęp do sieci, podstawowe urządzenia biurowe, czy też sale konferencyjne do umawiania spotkań z klientami. Wybierając ofertę usług wirtualnego biura warto sprawdzić, jakie udogodnienia są zawarte w comiesięcznej opłacie;
  • obsługa korespondencji i dokumentów firmowych: innym ważnym aspektem usługi wirtualnego biura jest także bieżąca obsługa naszej korespondencji, telefonów oraz innych dokumentów. W razie potrzeby możemy także skorzystać z biura, jeżeli urząd skarbowy Warszawa zapowie nam swoją kontrolę.

Kiedy wirtualne biura to dobry pomysł?

Adres wirtualny to świetna opcja dla niewielkich firm, które nie potrzebują opłacać pełnoprawnego biura, ale jednocześnie posiadanie oficjalnej lokalizacji wpłynie korzystnie na ich postrzeganie przez klientów. Koszt takiej usługi jest nieporównywalnie mniejszy od wynajmu rzeczywistej przestrzeni biurowej, co pozwala na ograniczenie kosztów prowadzenia przedsiębiorstwa. Prestiżowy adres pozwoli nam na budowanie relacji z nowymi klientami, a dostęp do fizycznego miejsca, gdzie możemy pracować, przeprowadzić konferencję czy też po prostu spotkać się z naszymi współpracownikami na burzy mózgów jest bardzo komfortowy i poprawia naszą jakość funkcjonowania na co dzień.

Gdzie warto wynajmować wirtualne biura?

Jeżeli interesują nas biura wirtualne, powinniśmy wybrać opcję, która będzie z jednej strony prestiżowa, a z drugiej wygodna w użytkowaniu. Znajdźmy więc miejsce, do którego będzie nam łatwo dojechać i w którym zmieścimy się z naszym całym zespołem oraz niezbędnym do pracy sprzętem. Centra dużych miast są bardzo dobrym przykładem takich miejsc: wszyscy je rozpoznają, są świetnie skomunikowane, a także posiadają odpowiednio wysoki prestiż, by podobny adres na wizytówce mógł zrobić wrażenie na osobie, której ją wręczymy.

Z drugiej strony warto także zwrócić uwagę na cenę wirtualnego biura. Miejsca w najbardziej prestiżowej lokalizacji będą zauważalnie droższe, niż podobne opcje w dzielnicach o mniejszej rozpoznawalności w kontekście biznesu. Jeżeli poszukujemy budżetowej opcji, warto starać się odkryć kompromis pomiędzy prestiżem, a ceną za miesięczny wynajem.

Na co jeszcze zwrócić uwagę poszukując wirtualnego biura?

Wirtualne biuro do rejestracji firmy to bardzo dobry pomysł, jeżeli nie mamy planów ani potrzeb wynajmować prawdziwej, pełnoprawnej przestrzeni do działania. Zwróćmy uwagę na to, jakie usługi wchodzą w skład pakietu, który planujemy zacząć opłacać. Podstawowa opcja zazwyczaj obejmuje sam adres oraz obsługę korespondencji. Często za dostęp do przestrzeni do pracy, sal konferencyjnych czy urządzeń biurowych przyjdzie nam zapłacić dodatkowo, choć niekoniecznie musi być to duża różnica. Wszystko zależy od wybranej lokalizacji wirtualnego biura, jak i standardu, jakie nam ono oferuje.

Deloitte: fundusze private equity w Europie Środkowej spodziewają się wzrostu aktywności rynkowej

Mimo niesprzyjającej sytuacji geopolitycznej i ekonomicznej fundusze private equity działające w Europie Środkowej są gotowe do większej aktywności rynkowej. Jak wynika z raportu Central Europe Private Equity Confidence Survey, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, ponad jedna czwarta inwestorów spodziewa się w najbliższych miesiącach większej liczby transakcji. To ponad dwa razy więcej niż pół roku wcześniej. Wyraźne oznaki pozytywnych nastrojów potwierdzają wskazania indeksu Deloitte, który zanotował kolejny wzrost.

Po dużym ubiegłorocznym spadku indeksu nastroju środkowoeuropejskiej branży PE, spowodowanym przede wszystkim wybuchem wojny w Ukrainie, drugi odczyt z rzędu pozwala mówić o wzroście optymistycznych postaw. Aktualny indeks wynosi 83 punktów, podczas gdy pół roku wcześniej było to 67 punktów.

Spadek, który obserwowaliśmy w ubiegłym roku był bardzo gwałtowny. Odbudowanie nastrojów jest wyraźne, ale nie możemy mówić jeszcze o powrocie do wyników sprzed wybuchu wojny. Może to być spowodowane utrzymującą się inflacją lub ostrożnością wynikającą z doświadczenia, które mają już środkowoeuropejscy inwestorzy, przyzwyczajeni do wahań koniunktury – mówi Michał Tokarski, partner zarządzający działem doradztwa finansowego Deloitte w Polsce, lider zespołu M&A Corporate Finance.

20-letnia historia badania Central Europe Private Equity Confidence Survey pozwala na wskazanie wyraźnego trendu: następujące po latach koniunktury rynkowej załamania gospodarcze, takie jak światowy kryzys ekonomiczny czy pandemia, każdorazowo kończą się stopniowym odzyskiwaniem poniesionych strat i poprawą nastrojów przedstawicieli funduszy. Liczba osób spodziewających się pogorszenia warunków gospodarczych spadła w tej fali badania niemal o połowę, z 79 proc. do zaledwie 43 proc., podczas gdy odsetek oczekujących poprawy znacznie wzrósł z 3 proc. w grudniu 2022 roku do 15 proc. obecnie.

Optymizm inwestorów objawia się m.in. w tym, że po raz pierwszy od półtora roku są oni przekonani, że ich aktywność rynkowa zwiększy się, a więcej osób dokonujących transakcji będzie chciało zebrać fundusze w nadchodzących miesiącach. W poprzedniej edycji jedynie 3 proc. respondentów wskazywało na możliwość poprawy dostępności źródeł finansowania transakcji, teraz takie nadzieje wyraża o 10 pp. więcej osób. Trzeba jednak zaznaczyć, że wciąż ponad połowa inwestorów (51 proc.) spodziewa się zmniejszenia płynności w drugiej połowie 2023 r. Pół roku wcześniej taką opinię wyrażało 67 proc. badanych.

Spodziewany dynamiczny ruch na rynku

Najnowsze badanie Deloitte pokazuje, że fundusze private equity chcą w najbliższym czasie koncentrować się na nowych inwestycjach, przy czym prawie jedna piąta (19 proc.) przewiduje, że spędzi większość czasu na zbieraniu nowych funduszy. Odnotowuje się za to proporcjonalny spadek liczby osób, które będą się koncentrować na zarządzaniu swoim portfelem – zazwyczaj jest to postawa charakterystyczna dla trudnych warunkach gospodarczych. W tej chwili taki zamiar deklaruje 38 proc. ankietowanych w porównaniu do 50 proc. pół roku wcześniej. Odsetek respondentów, którzy planują skupić się na nowych inwestycjach w najbliższych miesiącach utrzymuje się na stosunkowo stabilnym poziomie 43 proc., nieznacznie wzrastając z 40 proc.

Dwie trzecie (66 proc.) inwestorów spodziewa się, że średni rozmiar transakcji pozostanie bez zmian, w porównaniu z nieco ponad połową w ostatnim badaniu. Niemal jedna czwarta osób (23 proc.) prognozuje ich spadek w porównaniu do 38 proc. pół roku temu, a ponad jedna dziesiąta ich wzrost.

Po raz pierwszy od grudnia 2021 roku inwestorzy są optymistyczni co do aktywności rynkowej. Ponad jedna czwarta badanych spodziewa się wzrostu liczby transakcji, a to ponad dwa razy więcej niż sześć miesięcy temu. Równie budujące jest to, że liczba inwestorów prognozujących spadek zmniejszyła się o połowę, z niemal dwóch trzecich w zeszłym półroczu do jednej trzeciej obecnie – mówi Arkadiusz Strasz, partner w dziale doradztwa finansowego Deloitte, Transaction Services.

Fundusze poszukują finansowania

Badanie Deloitte wskazuje również, że nastąpiła delikatna zmiana w oczekiwaniach funduszy private equity dotyczących kupna i sprzedaży. Z 60 proc. do 51 proc. zmniejszył się odsetek osób spodziewających się zainwestowania większego kapitału, któremu towarzyszy proporcjonalny wzrost inwestorów przewidujących większą sprzedaż (wzrost z 5 do 15 proc.).

Może to sugerować poprawę warunków sprzedaży, wynikającą z kilku powodów. Należy do nich zaliczyć: obniżkę stóp procentowych w kilku krajach, jak również potrzebę inwestorów gromadzenia funduszy, co prowadzi do sprzedaży aktywów z ich portfolio.

Jak wynika z badania największym zainteresowaniem funduszy private equity w najbliższych miesiącach będą cieszyć się liderzy rynkowi – uważa tak 64 proc. badanych. Z kolei 28 proc. chce się koncentrować na firmach średniej wielkości, a 9 proc. na start-upach.

Eksperci Deloitte wskazują jednocześnie, że 45 proc. dokonujących transakcji chętniej zwraca się do funduszy kredytowych i pożyczkodawców niebędących bankami, ponieważ te ostatnie wymagają zabezpieczenia, którego inwestorzy nie są w stanie zagwarantować. Równocześnie nieco ponad jedna czwarta (28 proc.) nie doświadczyła żadnych zmian w tym obszarze, a 15 proc. deklaruje, że potrzebuje teraz więcej pożyczkodawców do sfinalizowania swoich planów transakcyjnych.

Na uwagę zasługuje też fakt, że 77 proc. respondentów jest przekonanych, że obecny rok okaże się dobrym okresem dla inwestycji i tym samym spodziewa się, że w tym roku uda im się wypracować zyski. Jest to poziom zbliżony do poprzedniej edycji badania, gdzie taką odpowiedź wskazało 81 proc. respondentów.

Rosnąca rola ESG w strategiach funduszy PE

Raport Deloitte wskazuje na rosnące znaczenie obszaru ESG, który dla coraz większej liczby funduszy private equity stanowi znaczącą wartość. Ponad jedna czwarta respondentów wdrożyła zobowiązania i cele dekarbonizacji, w porównaniu z jedną piątą z ankiety przeprowadzonej na początku roku. Z kolei jedna trzecia respondentów jest w trakcie opracowywania celów zrównoważonego rozwoju. Podobny odsetek badanych planuje to w najbliższych miesiącach.

Inwestorzy private equity w coraz większym stopniu doceniają zalety ESG jako narzędzia do tworzenia wartości. I nie jest to już tylko sfera deklaracji, ale konkretnych decyzji. Prawie trzy czwarte funduszy w Europie Środkowej może się pochwalić polityką inwestycyjną uwzględniającą czynniki ESG. Postęp w tym względzie jest efektem ogólnoświatowych trendów, a także rosnącej presji regulacyjnej podnoszącej rangę czynników pozafinansowych – mówi Irena Pichola, partnerka, liderka Sustainability & Economics Consulting CE, Deloitte.

Jak spawać aluminium: podstawowe informacje

Spawanie aluminium jest procesem trudniejszym niż spawanie innych metali takich jak miedź czy stal. W związku z tym, aby prawidłowo przeprowadzić spawanie aluminium, niezbędna będzie specjalistyczna wiedza i umiejętności. W tym artykule przedstawiamy podstawowe informacje z zakresu spawania aluminium, w tym omówienie technik i bezpieczeństwa podczas pracy. Zrozumienie tych podstawowych informacji będzie cenne dla każdego, kto jest zainteresowany tematem.

Rodzaje spawania aluminium

W procesie spawania aluminium, wyróżniamy trzy główne rodzaje: 

Spawanie TIG

Spawanie TIG (Tungsten Inert Gas) jest jednym z najczęściej stosowanych metod spawania aluminium. Proces ten polega na ogrzaniu aluminium za pomocą łuku elektrycznego pomiędzy elektrodą wolframową a spawanym metalem, a następnie stopieniu aluminium i wprowadzeniu materiału spawalniczego w postaci drutu. Proces ten wymaga precyzji i doświadczenia, ale pozwala na uzyskanie bardzo czystego i mocnego połączenia.

Spawanie MIG 

Spawanie MIG (Metal Inert Gas) jest prostszą metodą spawania aluminium niż spawanie TIG. Proces ten polega na przeprowadzeniu prądu elektrycznego przez drut spawalniczy, który topi aluminium, a gaz ochronny chroni spaw przed utlenianiem, zapobiegając porowatości. Ta metoda spawania jest stosowana w przypadku grubych części i dużych produkcji, ponieważ pozwala na szybkie spawanie.

Spawanie elektrodą

Spawanie aluminium elektrodą to trzeci rodzaj spawania, który może być stosowany do spawania aluminium, ale nie jest to metoda powszechnie używana ze względu na trudności związane z kontrolą temperatury i gazów ochronnych. Metoda ta polega na topieniu aluminium poprzez przeprowadzenie prądu przez elektrodę pokrytą materiałem spawalniczym i gazem ochronnym. Metoda spawania elektrodą jest mniej precyzyjna niż poprzednio poznane metody (TIG i MIG) i bardziej skomplikowana, co czyni ją odpowiednią do napraw niewielkich części aluminium. 

Jak przygotować się do spawania aluminium

Przygotowanie spawanego materiału 

Odpowiednie przygotowanie aluminium przed spawaniem jest kluczowe dla uzyskania mocnego i trwałego połączenia. Przygotowanie materiału do spawania należy rozpocząć od oczyszczenia spawanych elementów, za pomocą szlifowania, piaskowania lub czyszczenia chemicznego. Musisz wiedzieć, że aluminium tworzy tlenki na swojej powierzchni, które stanowią utrudnienie przy spawaniu. Aby prawidłowo przygotować materiał do spawania, należy usunąć warstwę tlenków. Można to zrobić za pomocą specjalistycznych preparatów chemicznych lub manualnie za pomocą szczotki stalowej lub szlifierki. Kolejnym krokiem jest dobór i ustawienie odpowiedniej temperatury spawania. Pamiętaj, że aluminium cechuje relatywnie niska temperatura topnienia, dlatego konieczne jest dostosowanie ustawień, biorąc pod uwagę rodzaj spawania. W przypadku metody TIG to około 2300°C, a w przypadku spawania MIG około 550°C.

Dobór odpowiedniego sprzętu i narzędzi 

Po przygotowaniu materiału czas na dobór odpowiedniego sprzętu i narzędzi. Poza wyborem spawarki (TIG lub MIG), należy dobrać odpowiednie elektrody spawalnicze. Do spawania aluminium najlepiej używać elektrod ze stopów aluminium, które dostępne są w różnych rozmiarach i kształtach. Kolejną kwestią jest gaz ochronny, którego używanie jest konieczne podczas spawania aluminium. Gaz taki jak argon lub hel zapobiega utlenianiu się spawanego materiału i utrzymuje go w czystości. Nie zapomnij również o przyrządach pomiarowych takich jak miernik grubości, miernik temperatury czy miernik prędkości przepływu gazu. To właśnie te narzędzia pozwalają na precyzyjne ustawienie odpowiednich parametrów spawania.

Dbałość o bezpieczeństwo

Aby przeprowadzić bezpieczne spawanie aluminium, konieczne jest prawidłowe przygotowanie pracowni oraz pracownika. Musisz wiedzieć, że spawanie aluminium generuje wiele niebezpiecznych substancji, a zatem pracownia musi mieć zapewnioną odpowiednią wentylację. Aby zapewnić bezpośrednie bezpieczeństwo spawacza, musi być on wyposażony w sprzęt ochronny: specjalistyczny kombinezon, maskę i gogle. Pracownik podejmujący się spawania nie może być też przypadkowy spawanie aluminium nie należy do najłatwiejszych, niezbędna będzie zatem obecność wykwalifikowanego i doświadczonego spawacza. Warto również pamiętać o odpowiednim przechowywaniu materiałów i konserwacji sprzętu. 

Na zlecenie Metikam Sp. z o.o.

Cavatina Holding S.A. uplasowała obligacje w euro

Cavatina Holding S.A. zebrała blisko 4,4 mln euro i uplasowała w ofercie publicznej 3,5-letnie obligacje serii P2023B_EUR.

Dziękuję wszystkim inwestorom, którzy złożyli zapisy w ramach zakończonej 17 lipca emisji publicznej. Rynek dobrze ocenia uzyskiwane przez nas rezultaty i konsekwencję w budowie wysokiej jakości portfolio projektów biurowych. Pozyskane środki wykorzystamy na finansowanie działalności operacyjnej, w tym zakup gruntów i dalszą budowę naszych wieloetapowych, wysokiej klasy inwestycji biurowych na rynkach regionalnych. Po serii udanych emisji obligacji w rodzimej walucie, tym razem zdecydowaliśmy się na emisję długu w euro, co pozwala Spółce optymalizować koszt finansowania dłużnego bez ponoszenia ryzyka walutowego, gdyż przepływy z posiadanych przez nią nieruchomości inwestycyjnych również odnotowywane są w euro, a inwestorom stwarza bardzo ciekawą alternatywę lokowania środków”, mówi Daniel Draga, Wiceprezes Zarządu Cavatina Holding S.A.

Cavatina Holding S.A. zaoferowała w ramach serii P2023B_EUR obligacje o wartości nominalnej 100 EUR i oprocentowaniu bazującym na EURIBOR 6M powiększonym o marżę 6%. Wstępny przydział objął 186 inwestorów. Kupon będzie wypłacany co pół roku.

Dzień Emisji obligacji przewidywany jest na 26 lipca 2023 r., a obligacje zadebiutują na rynku Catalyst prawdopodobnie także w lipcu bieżącego roku. Termin wykupu 3,5 letnich papierów zabezpieczonych poręczeniem Cavatina sp. z o.o. przypada na 26 stycznia 2027 r.
Funkcję organizatora emisji pełni Michael / Ström Dom Maklerski S.A.

Była to druga emisja, ale pierwsza w euro, prowadzona na podstawie prospektu zatwierdzonego przez KNF 29 marca 2023 r. pozwalającego na emitowanie zabezpieczonych obligacji w ramach programu emisji obligacji ustanowionego w lutym 2023 r.

Cavatina Holding S.A. to notowany na GPW, jeden z największych polskich deweloperów biurowych. Spółka kontynuuje proces dywersyfikacji źródeł finansowania, mający na celu wsparcie realizacji rozbudowy portfolio Grupy na wybranych rynkach regionalnych. W sierpniu 2022 r. Grupa sfinalizowała transakcję sprzedaży portfolio trzech budynków Carbon Tower, Ocean Office Park A i Tischnera Office za ponad 139 mln euro do podmiotów związanych z amerykańskim funduszem Lone Star Funds. Aktualnie Grupa realizuje projekty, które dostarczą na rynek biurowy ponad 130 tys. mkw. GLA (Gross Leasible Area). Do końca I kwartału 2023 r. Cavatina Holding sprzedała już do podmiotów zewnętrznych 8 projektów za łączną sumę przekraczającą 1,6 mld PLN.

Trzy obniżki stóp procentowych już w tym roku?

Na rynku trwa festiwal spekulacji, jak mocno mogą spaść stopy w Polsce w perspektywie 3, 6 czy 12 miesięcy, choć niespełnione zostały jeszcze warunki obniżki narzucone na siebie przez RPP.

Stawki FRA (kontrakt na przyszłą stopę procentową, który jest instrumentem pochodnym, oferowanym przez rynki finansowe, będącym odmiana kontraktów forward) w perspektywie 3 miesięcy wyceniają już ponad 2 obniżki stóp procentowych.

– Jest szansa nawet na trzy obniżki, jeżeli RPP zdecyduje się na szybkie rozpoczęcie cyklu obniżek i zrobi to we wrześniu – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB. – To konferencja prasowa prezesa NBP po lipcowym posiedzeniu RPP spowodowała taką zmianę nastawienia inwestorów.

Trzy obniżki po 25 pkt. spowodowałyby spadek stopy referencyjnej NBP do 6%.

Na przełomie 2023 i 2024 roku inwestorzy przewidują 5 obniżek po 25 punktów bazowych! W perspektywie do 12 miesięcy rynek widzi już stopę procentową na poziomie 5%, co oznaczałoby bardzo długi cykl obniżania stop procentowych. Jeśli w czerwcu przyszłego roku mielibyśmy mieć w Polsce stopę rzędu 5%, mogłoby to oznaczać, że bardzo trudno będzie osiągnąć pozytywne realne stopy procentowe.

Jednocześnie wydaje się, że spadek inflacji do poziomu jednocyfrowego nadchodzi wielkim krokami. Najnowsze dane z polskiej gospodarki sugerują, że presja inflacyjna nie jest taka silna jak oczekiwał tego rynek.

Inflacja CPI spadła za czerwiec do 11,5% r/r. Niemniej oczekiwano, że presja na dalsze wzrosty inflacji ze strony płac może dopiero zacząć narastać w najbliższym czasie, gdyż stopa bezrobocia pozostaje na ekstremalnie niskim poziomie (zatrudnienie rośnie, choć wolniej niż oczekiwano). Jeśli dorzucimy do tego zaledwie pół procentową inflację PPI w ujęciu rocznym (choć oczekiwano odczytu 0,7% r/r), gdy poprzednio inflacja PPI wynosiła 2,8% r/r, no to mamy bardzo ładny obraz dezinflacji w Polsce.

– W sierpniu też możemy spodziewać się spadku inflacji nawet poniżej 10%, a to ze względu na efekt bazy, gdyż 12 miesięcy wcześniej mieliśmy bardzo wysokie ceny energii i gazu – komentuje ekspert XTB. – Jednak decyzja RPP o trzech obniżkach może okazać się ryzykowna ponieważ pod koniec roku inflacja może znów zacząć rosnąć, właśnie ze względu na efekt bazy, tym razem niskiej w ujęciu rok do roku.

Ryzyko jakie być może weźmie na siebie RPP będzie bardzo wysokie, właśnie ze względu na nawrót inflacji, która już obecnie – pomimo spadku – jest bardzo wysoka. Lipcowa inflacja wyniosła 11,5% r/r, a więc jest aż czterokrotnie wyższa od celu inflacyjnego (2,5% +/-1%), który to cel określa jaki wzrost cen uznajemy za najkorzystniejszy dla polskiej gospodarki.

Jeżeli spełni się wariant najchętniej obstawiany przez inwestorów, dotyczących obniżek w Polsce, to w tym samym czasie jest szansa na to, że stopy procentowe w USA przeskoczą stopy polskie, nie wspominając już o stopach realnych. Obecnie stopa w USA (górny limit) wynosi 5,25% i oczekuje się, że Fed podniesie stopy przynajmniej jeden raz, a w ekstremalnym przypadku jeszcze 3 razy. Jak widać różnica stóp w perspektywie pół roku czy roku może być mocno nie na korzyść naszej waluty.

Cersanit S.A. wybiera Fellowmind jako partnera w transformacji cyfrowej

Fellowmind rozpoczął współpracę z firmą Cersanit S.A. Umowę podpisano w czerwcu. Na jej podstawie wiodący europejski partner Microsoft wesprze polskiego producenta ceramiki i wyposażenia łazienek we wdrożeniu chmurowych rozwiązań biznesowych Microsoft.

Współpraca liderów

Cersanit S.A. to polska grupa kapitałowa, która wyspecjalizowała się w produkcji, a także dystrybucji płytek ceramicznych i wyposażenia łazienek. W ramach nowo nawiązanej relacji Fellowmind wesprze firmę w transformacji cyfrowej opartej o wdrożenie Microsoft Dynamics 365 Finance & Operations opartych na chmurze Microsoft.

Powierzenie nam przez Cersanit S.A. tak istotnego etapu w procesie cyfryzacji, to dla nas niezwykle ważne wydarzenie i kolejny krok w umacnianiu naszej rynkowej pozycji. Już dziś Fellowmind jest jednym z najważniejszych europejskich partnerów firmy Microsoft w zakresie tworzenia rozwiązań chmurowych skrojonych na miarę nowoczesnych firm produkcyjnych. Wieloletnie doświadczenie w tym aspekcie pozwoliło zgromadzić unikalny zasób wiedzy i kompetencji w zakresie cyfryzacji tego typu jednostek – podkreśla Daniel Olejniczak, CEO&Managing Director w Fellowmind Poland.

System oparty o narzędzia Microsoft Dynamics 365 Finance & Operations będzie obsługiwany przez ponad tysiąc użytkowników. Wdrożenie Microsoft Dynamics, czyli systemu ERP, jest jedną ze składowych wieloetapowego procesu cyfryzacji organizacji. Pozwoli ona między innymi usprawnić zarządzanie i monitorowanie przepływami finansowymi w organizacji. Umożliwi również optymalizację i maksymalizację efektywności procesów związanych z łańcuchem dostaw, a także będzie wspierał produkcję, która stanowi kluczowy element działalności firmy.

Zdolność do szybkiego podejmowania właściwych decyzji biznesowych stanowi nieodzowny element skutecznej rywalizacji na rynku. Obecnie, w erze pędzącej transformacji cyfrowej, osiągnięcie tego celu jest nieodłącznie związane z wykorzystaniem nowych rozwiązań technologicznych. W związku z potencjałem rozwiązań chmurowych i systemów komponentowych postanowiliśmy podjąć kroki w kierunku kompleksowej i szerokiej digitalizacji naszych procesów w nowoczesnym modelu. Przy świadomości, że przemiana ta stanowi złożony, wieloetapowy proces, wymagający szerokiego zakresu kompetencji i eksperckiego doświadczenia, zdecydowaliśmy się na współpracę z firmą Fellowmind Poland na polu wdrożenia systemu Microsoft Dynamics 365 F&O. Solidne referencje i udane realizacje na rynku polskim, jak i zachodnioeuropejskim utwierdziły nas w przekonaniu, że wybrany Partner właściwie wesprze nas w bezpiecznym oraz efektywnym wdrożeniu kluczowego dla naszej transformacji elementu – mówi Piotr Goleń, IT Digital Transformation Director w Cersanit S.A.

Ceny w Unii rosną coraz wolniej

Dla konsumentów indeks wzrostu cen w strefie euro wyraźnie spada. Problem w tym, że wraca temat inflacji bazowej, która niespodziewanie wzrosła. W tle słabsze dane z Japonii i problemy amerykańskiego rynku nieruchomości.

Inflacja w Unii

Inflacja w Unii Europejskiej spada zgodnie z oczekiwaniami analityków. Wynosi ona obecnie 5,5%, czyli o 0,6% mniej niż jeszcze w maju. Tyle samo wynosi obecnie inflacja bazowa. Tutaj jednak 5,5% to wzrost o 0,2% w ujęciu miesięcznym. Rosnąca inflacja bazowa to bardzo zły prognostyk na przyszłość. Powoduje to, że prawdopodobnie powrót do celu inflacyjnego się wydłuża. Jest to zatem kolejny sygnał na rynku grający na korzyść euro względem dolara. Wynika to z faktu, że nadmiernie wysoka inflacja powoduje, że EBC będzie chętniej podnosił i utrzymywał na wysokim poziomie stopy procentowe.

Dane z Japonii

Kraj kwitnącej wiśni nadal ma dość niestabilne parametry makroekonomiczne po pandemii. Jeszcze rok temu import rósł o kilkadziesiąt procent. Dzisiaj spada o 12,9%, co jest wynikiem o 1,6% wyższym od oczekiwań. Trochę spokojniej zachowuje się eksport. Ten rośnie o zaledwie 1,5%, co jest z kolei wynikiem słabszym od oczekiwanego 2,2%. Jen japoński przyjął te dane delikatnym osłabieniem, ale trzeba pamiętać, że punktem odniesienia głównym dla jena jest dolar amerykański, który ostatnimi czasy był bardzo słaby, więc część z tego ruchu może być korektą ostatniej słabości dolara.

Słabsze dane z rynku nieruchomości

Wczoraj poznaliśmy pakiet danych z USA. Co prawda liczba wniosków o kredyt hipoteczny rośnie, ale budowy domów wyglądają coraz słabiej. Zostało wydane zaledwie 1,44 mln pozwoleń na budowę, co jest wynikiem o 50 tysięcy niższym od oczekiwań. Rozpoczęto budowę 1,434 mln obiektów, gdzie oczekiwano 46 tysięcy więcej. Nie są to tak złe wyniki jak jeszcze pół roku temu, gdzie ledwo przekraczano 1,3 mln, ale już powodują niepokój. Rynek nieruchomości przez kryzys z 2008 roku w dalszym ciągu postrzegany jest jako miejsce, gdzie mogą rozpocząć się prawdziwe problemy gospodarcze. Po tych danych dolar znów pozostał blisko swoich minimów względem euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Lekkie odreagowanie w budownictwie mieszkaniowym

Najnowsza informacja GUS, prezentująca statystyki budownictwa mieszkaniowego w czerwcu oraz pierwszej połowie bieżącego roku, zakomunikowała lekkie odreagowanie trwającego już od blisko roku inwestycyjnego marazmu. Trudno tymczasem ocenić, czy to początek trwałej poprawy w obliczu poprawiającej się z miesiąca na miesiąc sytuacji popytowej pierwotnego segmentu mieszkaniówki.

Z trzech kategorii GUS-owskich danych budownictwa mieszkaniowego w czerwcu ponownie najsłabiej zaprezentowały się statystyki nowych inwestycji.  Dzieje się tak pomimo znaczącej poprawy sytuacji popytowej pierwotnego rynku mieszkaniowego, a także coraz lepszych perspektyw sprzedażowych, wynikających choćby z uruchomionego od początku lipca programu kredytów preferencyjnych Bezpieczny Kredyt 2% (dalej: BK2%).

W sumie, w miesiącu czerwcu, ruszyła budowa zaledwie 16 tys. mieszkań i domów, co oznacza spadek w relacji rdr o dokładnie jedną trzecią, natomiast w odniesieniu do poprzedniego miesiąca zanotowano symboliczny regres rzędu 1 proc. Tym samym, jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwoty.pl, rynek wciąż nie wykazuje większej mobilizacji do wyjścia ze stanu inwestycyjnej niemocy. Sami deweloperzy z miesięcznym rezultatem niespełna 9 tys. rozpoczętych lokali rok do roku zniżkują z nowymi budowami już o 43 proc., co nie najlepiej koresponduje z bieżącym przyśpieszeniem wolumenu kontraktacji. Przyznać jednak trzeba, że obecne wyniki odnoszą się do stosunkowo wysokiej bazy sprzed roku.Statystyki-gus-wykres-dane-za-czerwiec

Z kolei od początku roku we wszystkich rodzajach budownictwa rozpoczęto budowę niespełna 86 tys. mieszkań, co oznacza spadek już o ponad 28 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Z kolei sami deweloperzy z półrocznym rezultatem rzędu 48 tys. nowych budów notują spadek rdr o dokładnie jedną trzecią. Tym samym rynek w dalszym ciągu nie może zdobyć się na bardziej zdecydowane odbicie od dna, co niestety nie najlepiej rokuje podaży nowych mieszkań w kolejnych miesiącach.

Tymczasem dane GUS, dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym w czerwcu, zanotowały zdecydowanie mocniejsze odbicie. Wynik ogółem na poziomie 21 tys. decyzji administracyjnych jest już co prawda o ponad 40 proc. słabszy rok do roku, jednak w odniesieniu do poprzedniego miesiąca o ponad 12 proc. lepszy. Z kolei półroczny rezultat na poziomie niespełna 112 tys., jest o 35 proc. gorszy od osiągniętego w analogicznym okresie 2022 r.

W przypadku samych deweloperów zarówno wynik z czerwca na poziomie blisko 13,5 tys. pozwoleń, jak i od początku roku – 74 tys., to rezultaty relatywnie słabe. Należy jednak i w tym przypadku zwrócić uwagę na wyjątkowo wysoką bazę. Miesięczny spadek rok do roku o blisko połowę, to także skutek rekordowego wyniku deweloperskich pozwoleń sprzed roku, kiedy to padł wieloletni rekord tych statystyk na poziomie prawie 26 tys. decyzji.

Ze wszystkich trzech kategorii danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego w dalszym ciągu zdecydowanie najlepiej prezentują się  statystyki lokali oddanych do użytkowania, nieco mniej istotne dla oceny bieżącej koniunktury. Wynik ogółem z czerwca na poziomie 18,2 tys. był o 2-3 proc. lepszy zarówno w relacji miesiąc do miesiąca jak i rok do roku. Podobną poprawę zaliczył też rezultat półroczny w wymiarze 112 tys. oddanych lokali.

W tej kategorii danych zdecydowany prym wiodą deweloperzy z wynikiem miesięcznym 13,3 tys. oddanych lokali. To o jedną piątą więcej rdr i 35 proc. lepiej niż w tegorocznym maju. Z kolei w pierwszym półroczu oddanych zostało ponad 64 tys. lokali deweloperskich, co oznacza progres w stosunku do analogicznego okresu ub. roku o 2,5 proc. Widać więc wyraźnie, że deweloperzy obecnie skupiają się na inwestycjach bliskich ukończeniu, w dalszym ciągu ograniczając rozpoczynanie nowych.

Najnowsze dane GUS budownictwa mieszkaniowego zapewne nie poprawiły w istotnym stopniu pesymistycznej wymowy inwestycyjnego obrazu mieszkaniowego rynku pierwotnego w ostatnich miesiącach, choć na pewno wniosły nieco nadziei na poprawę sytuacji w kolejnych miesiącach. Wygląda na to, że  statystyczne dno jest już ubite w wystarczającym stopniu do bardziej zdecydowanego odbicia. Najbardziej pożądane wydaje się ono w przypadku nowych inwestycji deweloperskich, które wciąż pozostają w zdecydowanej defensywie, grożąc pogłębiającą się nierównowagą popytowo-podażową w okresie coraz bardziej odczuwalnego ożywienia koniunktury sprzedażowej.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Polacy szturmują biura kredytowe. W dwa tygodnie lipca więcej zapytań niż w całym 2022 r.

Rynek kredytów hipotecznych ponownie jest rozgrzany do czerwoności, a wszystko za sprawą rządowego programu „Bezpieczny Kredyt 2%”. Skalę zainteresowania kredytami można zaobserwować między innymi w liczbie zapytań o doradców kredytowych. Jak wynika z analizy platformy Oferteo.pl już od marca br. zauważono znaczący wzrost zainteresowania usługami w kategorii „kredyt hipoteczny”, natomiast po dwóch tygodniach lipca zapytań  było więcej niż w całym 2022 r.  

Rządowy program wsparcia „Bezpieczny Kredyt 2%” spowodował lawinowy wzrost zainteresowania kredytami hipotecznymi. Z danych Oferteo.pl wynika, że jeszcze przed wejściem w życie programu, rosło zainteresowanie kredytem na zakup własnego mieszkania lub domu.Zainteresowanie usługami doradców kredytowych w 2023 r.

nad programem Bezpieczny Kredyt 2%. Pierwszy znaczący skok zainteresowania zaobserwowaliśmy w marcu, kiedy rząd pracował nad założeniami programu. Kolejny nastąpił w czerwcu, kiedy wiadomo było, kiedy program wejdzie w życie. Cześć klientów nie czekała do ostatniej chwili i już wcześniej interesowała się usługami pośrednictwa kredytowego – ocenia Karol Grygiel, członek zarządu Oferteo S.A.

Prawdziwy boom nastąpił jednak wraz z początkiem lipca. W pierwszej połowie tego miesiąca liczba zapytań w kategorii „kredyt hipoteczny” platformie Oferteo była ponad trzykrotnie wyższa niż na początku 2021 roku, czyli w okresie, kiedy niskie stopy procentowe jeszcze napędzały sprzedaż mieszkań.Dynamika zainteresowania usługami doradców kredytowych 2021-2023

Jak wynika z danych platformy Oferteo, zainteresowanie usługami związanymi z kredytami hipotecznymi zaczęło spadać w połowie 2021 roku, wraz z pierwszymi podwyżkami stóp procentowych. Wzrosty zaobserwowano pod koniec 2022 roku. W kwietniu ilość osób, które poszukiwały finansowania na zakup własnego domu lub mieszkania była już odpowiednio o 22% wyższa niż w tym samym okresie 2021 r. oraz o 145% wyższa niż w 2022 r. W kolejnych miesiącach skala zakładanych zapytań na platformie systematycznie wzrastała, by rekordowy szczyt osiągnąć w lipcu. W pierwszych dwóch tygodniach tego miesiąca liczba osób pytających o usługi związane z kredytem była prawie trzy razy większa niż w czerwcu br. Mało tego, skala zapytań o usługi dla kategorii „kredyt hipoteczny” w ciągu pierwszych 14 dni lipca przewyższyła cały 2022 r.

Bardzo dobre półrocze Globalworth w Polsce – w I połowie br. firma wynajęła 48 000 mkw.

Globalworth – wiodący właściciel i zarządca nieruchomości biurowych i mixed-use w Europie Środkowo-Wschodniej – w ciągu sześciu miesięcy 2023 roku zawarł w Polsce 93 transakcje najmu o łącznej powierzchni blisko 48 000 mkw. Ten bardzo dobry leasingowy wynik to efekt finalizacji nowych umów biurowych i usługowo-handlowych, przedłużenia istniejących kontraktów i zwiększenia powierzchni przez najemców.

Wśród 93 umów podpisanych w I półroczu br. na polskim rynku, 40 kontraktów – na ponad 18 000 mkw. – dotyczy nowych najmów oraz zwiększenia wynajmowanej powierzchni przez dotychczasowych najemców obecnych w budynkach Globalworth.

„Rozbudowane portfolio Globalworth w Polsce składające się z 22 nieruchomości w najlepszych lokalizacjach w Warszawie i w pięciu największych miastach regionalnych sprawia, że jesteśmy w stanie przedstawić klientom unikalną ofertę dopasowaną do ich potrzeb, specyfiki branży czy skali działalności. Wyróżnikiem są nie tylko różnorodne warianty dostępnych powierzchni, ale również długofalowe wsparcie właścicielskie i cały wachlarz dodatkowych usług realizowanych przez nasze zespoły, jak m.in. projektowanie i realizacja fit-outów oferowana przez dział Workplaces. Bardzo dobry leasingowy wynik za I półrocze, w tym przedłużenia umów i ekspansje, to wyraz docenienia przez najemców naszych nieustannych inwestycji w przebudowy i modernizacje istniejących budynków, a także realizowanych obecnie działań związanych z zagadnieniami ESG czy rozwijaniu nowych technologii za sprawą wdrażanej w naszych budynkach Globalworth App.”– mówi Artur Apostoł, Managing Director – Real Estate Operations Poland w Globalworth Poland.

Wśród firm, które w pierwszych sześciu miesiącach tego roku zdecydowały się na kontynuację współpracy z Globalworth w Polsce, znalazły się m.in. Vonage (1 000 mkw.) we wrocławskim Retro Office House oraz BNI (3 300 mkw.) w Warsaw Trade Tower.

Z kolei z nowych najmów warto wymienić umowy m.in. z firmą doradczą Olesiński i Wspólnicy (2 200 mkw.) we wrocławskiej Renomie, czy LeverX Group (3 200 mkw.) i Zagrywki (1 300 mkw.) w Retro Office House.

PragmaGO publikuje wyniki za pierwsze półrocze 2023 r.

W pierwszym półroczu 2023 Spółka osiągnęła obroty na poziomie 924 mln zł (wzrost o 27% r/r) i tym samym w ciągu sześciu miesięcy prawie dogoniła wynik, jaki osiągnęła w całym 2021 roku. Dobra dynamika wzrostu została utrzymana zarówno w zakresie produktów faktoringowych (797 mln zł, wzrost o 19% r/r), jak i pożyczek online (125 mln zł, wzrost o 170%). Pierwsze półrocze okazało się rekordowe pod względem liczby sfinansowanych transakcji (194 529, wzrost o 118% r/r).

„Oprócz wzrostu wartości sfinansowanych faktur, w pierwszym półroczu 2023 uzyskaliśmy też bardzo wyraźny wzrost liczby klientów – o prawie 50% r/r. Ten wynik nas szczególnie cieszy, ponieważ świadczy o coraz większej rozpoznawalności naszej marki na rynku i dobrym dostosowaniu oferty do potrzeb przedsiębiorców” – mówi Tomasz Boduszek, Prezes Zarządu PragmaGO.

W pierwszym półroczu 2023 Spółka osiągnęła wartość obrotów w zakresie usług embedded finance dla B2B na poziomie 204 mln zł (wzrost o 59% r/r). Do partnerów PragmaGO dołączyły m.in. bramka płatności imoje (ING Bank Śląski) oraz operator terminali płatniczych Polskie ePłatności. Dzięki współpracy z tym ostatnim, PragmaGO stworzyła innowacyjną „Moją pożyczkę” – finansowanie online, w modelu Revenue-Based Financing (ratą dostosowaną do obrotów i sezonowości sprzedaży przedsiębiorcy).

„Nasza współpraca z takimi partnerami jak imoje, czy PeP pozwala na dotarcie do setek tysięcy małych polskich przedsiębiorców. Naszym celem jest tworzenie finansowania, które jest łatwo dostępne – tam, gdzie na co dzień prowadzą oni działalność. Nasze produkty spełniają ich specyficzne potrzeby. Chcemy, aby finansowanie takie jak Merchant Cash Advance czy Buy Now Pay Later stało się dla firm codziennym narzędziem w pracy i sposobem na świadome zarządzanie płynnością finansową i marżą” – dodaje Tomasz Boduszek.

Model Merchant Cash Advance pozwala na przedstawienie przedsiębiorcy indywidualnej propozycji finansowania bezpośrednio w środowisku partnera (np. w panelu klienta). Propozycja ta jest wyliczona m.in. na podstawie danych behawioralnych (np. o wartości i częstotliwości obrotów z partnerem) oraz algorytmów scoringowych PragmaGO.

Podsumowanie wyników PragmaGO za pierwsze półrocze i drugi kwartał 2023:

  2 kwartał 2023 1 półrocze 2023
  Wartość Wzrost r/r Wartość Wzrost r/r
Wartość nominalna sfinansowanych należności, w tym: 488 mln zł 24% 924 mln zł 27%
Faktoring 418 mln zł 14% 797 mln zł 19%
Pożyczki online 70 mln zł 191% 125 mln zł 170%
Embedded finance 109 mln zł 63% 204 mln zł 59%

 

  2 kwartał 2023 1 półrocze 2023
  Liczba Wzrost r/r Liczba Wzrost r/r
Klienci 8 992 55% 11 714 47%
Sfinansowane faktury 103 134 109% 194 529 118%

 

Reklama Google – różnice między AdSense a Ads

Firma Google przygotowała przeróżne systemy, dzięki którym przedsiębiorcy, właściciele stron i nie tylko mogą odnieść korzyści. Należą do nich Google AdSense i Ads. Zdarza się, że te pojęcia używane są zamiennie, choć mowa o różnych systemach. Jak działają? Na czym polega różnica między tymi platformami i czy można korzystać jednocześnie z obu?

AdSense i Ads – co to za systemy?

Programy te są doskonale znane w sieci – zarówno przez przedsiębiorców, jak i prowadzących strony internetowe. Przyjrzymy się im bliżej. Dużo na ten temat można przeczytać tutaj: https://responsywnie.pl/google-ads-a-adsense/.

Google AdSense – co to?

Pierwszy z wymienionych systemów skierowany jest do właścicieli serwisów internetowych, którzy chcą zarabiać na wyświetlaniu reklam graficznych i tekstowych. To jeden z najstarszych programów, które dają taką możliwość, a jego pojawienie się w Polsce było bardzo wyczekiwane. Właściciel witryny zarabia, kiedy internauta kliknie reklamę i trafi na stronę docelową. Nie każdy serwis może uczestniczyć w Google AdSense. Najpierw witryna musi zostać zaakceptowana. Wysokość zarobków w systemie zależy od wielu czynników m.in. optymalnego rozmieszczenia reklam, dostosowania do witryny pod względem kolorystycznym, wyboru kreacji i nie tylko. Za jedno kliknięcie można zarobić od kilkudziesięciu groszy do nawet wielokrotnie więcej. Wpływa na to przede wszystkim branża. Są takie, w których za klik można uzyskać bardzo wysokie wynagrodzenie, np.:

  • branża ubezpieczeń – 43 dolary,
  • branża prawnicza – 41 dolarów,
  • branża zadłużeń – 24 dolary.

Google AdSense umożliwia zarabianie w zasadzie każdej stronie, która jest zgodna z regulaminem systemu. Można wstawiać reklamy na blogach, forach czy serwisach społecznościowych. Co istotne, AdSense pozwala nawet na automatyczne wstawianie reklam przez platformę.

Google Ads – co to?

Ten system skierowany jest do zainteresowanych reklamą, tzn. chcących reklamować swoje produkty lub usługi. Wcześniej miał inną nazwę – Google AdWords. Ads daje możliwość korzystania z reklamy w wynikach wyszukiwania Google, Mapach Google, Google Zakupach, na Youtube, a także stronach należących do sieci reklamowej Google, która liczy około 2 mln witryn i aplikacji. I właśnie do tej sieci należą serwisy z systemu Google AdSense. Zatem dzięki Ads można się promować w witrynach, które wyświetlają reklamy w ramach AdSense.

Możesz rozliczyć się wyłącznie za kliknięcie reklamy albo np. połączenie telefoniczne. Ads jest największym systemem reklamowym na świecie i dla wielu firm kluczowym źródłem klientów.

Wiesz już, co to Google AdSense i Google Ads A czym się różnią?

Google Ads i Google AdSense – różnice

Platformy te się uzupełniają, ale są przeznaczone dla różnych odbiorców. AdSense jest skierowane do tych, którzy chcą zarabiać na reklamowaniu ofert, a Ads – do osób szukających sposobu na promowanie swojej działalności. W pierwszym z tych systemów zarabiasz pieniądze, w drugim – wydajesz, przy czym z założenia mają one przynieść zyski. W praktyce oczywiście nie każdy biznes odnotowuje oczekiwane rezultaty, gdyż sprzedaż zależy od wielu czynników.

W Google Ads środki należy wpłacić na konto, a następnie wykorzystuje się je na realizowane kampanie. Natomiast w AdSense pieniądze są gromadzone, a następnie dochodzi do ich wypłaty na wskazane konto.

Choć w obu przypadkach mamy do czynienia z systemami reklamowymi, to ich przeznaczenie jest różne. Ads w pewnym sensie korzysta z zasobów AdSense.

Z obu może korzystać w zasadzie każdy. W AdSense trzeba mieć jednak stronę, na której będą wyświetlane reklamy. W Ads wystarczą natomiast środki, które chcesz zainwestować. Nie musisz nawet mieć witryny. Możesz ustawić kampanię, w której będziesz kierować internautów bezpośrednio do połączenia telefonicznego, co może się okazać nie mniej skuteczne.

Inflacja cen producentów w Polsce spadła, a wynagrodzenia Polaków urosły

Kolejny miesiąc spadku cen produkcji sprzedanej przemysłu. Inflacja cen producentów w czerwcu wyniosła 0,5% r/r wobec 2,8% r/r miesiąc wcześniej. W ujęciu miesięcznym odnotowano spadek o 0,7%. Dynamika spadku cen nieco wyhamowała. Wydaje się, że niedługo możemy zaobserwować deflację w rocznym PPI. Dodatkowo poznaliśmy dane dotyczące płac w sektorze korporacyjnym. Płace wzrosły o 11,9% r/r. Po uwzględnieniu inflacji, realnie wynagrodzenie znowu rośnie – po roku ujemnych dynamik. W kolejnych miesiącach realnie wynagrodzenia mogą dalej rosnąc wraz z postępującą dezinflacją, a to oznacza wzrost siły nabywczej.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Obowiązek ewidencji płatności transgranicznych od 1 stycznia 2024. Kogo dotyczą nowe przepisy?

1 stycznia 2024 r. wejdą w życie przepisy nakładające nowe obowiązki na dostawców usług płatniczych. Będą oni zobowiązani do prowadzenia ewidencji transakcji i odbiorców, którzy zrealizują więcej niż 25 płatności transgranicznych na rzecz tego samego adresata w ciągu kwartału.

Prezydent 14 kwietnia 2023 r. podpisał ustawę wprowadzającą zmiany w ustawie o podatku od towarów i usług oraz w kilku innych ustawach. Nowe przepisy to obok wdrożenia tzw. Dyrektywy DAC7 dotyczącej sprzedaży przez internet towarów czy noclegów, kolejny krok ku lepszemu monitorowaniu biznesu online.

Nowe przepisy nakładają obowiązek prowadzenia ewidencji przez dostawców usług płatniczych, w tym przez banki krajowe, oddziały banków zagranicznych, instytucje kredytowe, instytucje płatnicze i spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe.

Obowiązkiem ewidencyjnym objęte będą jedynie płatności transgraniczne, a więc takie transakcje, w których zlecający płatność znajduje się w jednym z państw członkowskich Unii Europejskiej, a odbiorca w innym. Dostawcy usług płatniczych będą zobowiązani przechowywać elektroniczne ewidencje przez okres 3 lat od zakończenia roku podatkowego, w którym nastąpiła płatność.

Jak liczony będzie limit?

Liczba płatności transgranicznych wyliczana będzie dla poszczególnego państwa członkowskiego i konkretnego identyfikatora BIC i IBAN. Oznacza to, że wyznaczony limit 25 transakcji płatniczych będzie wyliczany odrębnie dla poszczególnych państw członkowskich, w których wykonane zostały usługi płatnicze.

Warto zaznaczyć, że nowe regulacje nie określają, że rejestrowi mają podlegać tylko przedsiębiorcy. Ewidencji będą więc podlegać zarówno firmy, jak i osoby fizyczne, które przekroczą limit 25 transakcji.

Większe bezpieczeństwo transakcji

Nowa regulacja ma na celu poprawę kontroli nad przepływem pieniędzy między różnymi krajami, a także zwiększenie bezpieczeństwa transakcji finansowych. Wszystko to w zgodzie z nowoczesnymi standardami bezpieczeństwa w sektorze finansowym. To jednak oznacza, że dostawcy usług płatniczych będą musieli dostosować swoje systemy do nowych wymagań, co może oznaczać dodatkowe koszty i nakład pracy. Ustawa wejdzie w życie 1 stycznia 2024 roku, co daje firmom czas na przygotowanie się do nowych wymagań.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Rynek oczekuje łagodniejszego Fed i wcześniejszej obniżki stóp procentowych

Kurs EUR/USD spadł poniżej poziomu 1,12 po czym ponownie urósł i aktualnie dryfuje nad tym pułapem. Zmienność jest ograniczona poza funtem, który mocno stracił na skutek niespodzianki inflacyjnej. Dziś kalendarz makro zawiera dane drugiego kalibru, które mogą nie wyrwać notowań głównej pary walutowej z wąskiego przedziału wahań.

Po ubiegłotygodniowych danych o inflacji z USA rynek zaczął coraz mocniej oczekiwać, że Fed będzie łagodniejszy w swoich działaniach i wcześniej zakończy cykl podwyżek stóp. Spekuluje się, że lipcowa podwyżka to będzie ostatni wzrost kosztu pieniądza a po tym terminie będziemy zbliżać się do pierwszej obniżki. Zwrot gołębi w polityce monetarnej staje się coraz bardziej prawdopodobny w UK. Rynek zaczął przynajmniej w to wierzyć po wczorajszych zaskoczeniach inflacyjnych z Wielkiej Brytanii. Wskaźnik zasadniczy spadł do najniższego poziomu od 15 miesięcy i wyniósł. 7,9 proc. Również bazowy zaskoczył niższą wartością. Funt ucierpiał, ponieważ dane podsyciły oczekiwania, że Bank Anglii (BoE) może zmniejszyć tempo zacieśniania polityki pieniężnej. Rynek OIS nadal wycenia podwyżkę stóp o 36 pb w sierpniu i łącznie 86 pb do końca roku. Kurs GBP/PLN spadł w okolice 1,29 a najbliższe techniczne wsparcie przebiega mniej więcej na 1,2830. Słabość funta spowodowała, że w relacji do PLN był najsłabszy od lutego 2021 roku.

Musimy zauważyć, że obraz inflacji i banków centralnych nie jest jednorodny. W obszarze surowców Kanada odnotowała wyższą niż oczekiwano inflację zasadniczą, ale utrzymująca się presja na ceny bazowe sugeruje, że jest zbyt wcześnie, aby wykluczyć dalsze zacieśnianie przez Bank Kanady. W Nowej Zelandii inflacja zasadnicza przekroczyła konsensus, a miara bazowa pozostała na niezmienionym poziomie 5,8 proc. od pierwszego do drugiego kwartału.

W Australii publikacja czerwcowych danych o zatrudnieniu w ciągu nocy spowodowała aprecjację AUD-a/ Zatrudnienie wzrosło o 32,6 tys. wobec konsensusu 15 tys., z czego 39,3 tys. w pełnym wymiarze godzin, a stopa bezrobocia spadła z 3,6 proc. do 3,5 proc.. Dane o zatrudnieniu pozostają drugorzędne dla Banku Rezerw Australii, który przykłada większą wagę do miesięcznych odczytów CPI. Aktualnie rynek oczekuje ostatniej podwyżki stóp procentowych we wrześniu w związku ze wzrostem inflacji.

Wracając do Stanów Zjednoczonych, dziś poznamy indeks Philadelphia Fed i dane o sprzedaży istniejących domów, a także liczbę nowych bezrobotnych. Najwięcej zmienności mogą przynieść dane z rynku pracy, ale tylko i wyłącznie, gdybyśmy otrzymali duże zaskoczenie. Jeśli odczyt będzie zgodny z konsensusem, dryfowanie EUR/USD jest niezagrożone.

Dziś w kalendarzu strefy euro znajdują się dane o zaufaniu konsumentów za lipiec, przy czym konsensus oczekuje praktycznie niezmienionego odczytu z zeszłego miesiąca. Wczoraj ostateczna inflacja bazowa w strefie euro wyniosła 5,5 proc. wobec prognoz na poziomie 5,4 proc.. Mimo to doniesienia medialne, że członkowie Rady Prezesów planują złagodzić swój ton w sprawie forward guidance, gdy w przyszłym tygodniu podniosą stopy o 25 pb, sugerują, że obawy o inflację mogły nieco złagodnieć.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Weź udział w ankiecie Aplikuj.pl na temat wielopokoleniowej siły w miejscu pracy

Pracujesz lub zajmujesz się zatrudnianiem pracowników? Chcesz mieć realny wpływ na rynek zatrudnienia? Weź udział w badaniu Aplikuj.pl i podziel się z nami swoim doświadczeniami na temat multigeneracyjnych zespołów.

Twoja opinia pozwoli nieco szerzej spojrzeć na rynek pracy, a także zobrazować kluczowe wyzwania dotyczące zatrudniania różnych pokoleń w firmie. Zarówno z perspektywy kandydatów, jak i pracodawców i rekruterów.

Wszystkie wnioski z badania zostaną opublikowane w formie ogólnopolskiego branżowego raportu, którego patronem medialnym jest redakcja: Ceo.com.pl

  • Jeśli chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami jako kandydat i wskazać najistotniejsze aspekty procesu rekrutacji, które uważasz, że warto byłoby zmienić lub poprawić, wypełnij ankietę dla pracowników:

https://www.aplikuj.pl/ankieta/pracownicy.

Obie ankiety są anonimowe i nie zajmą Ci więcej niż 5 minut.

Aplikuj.pl działa na rynku od 15 lat i jest jednym z największych w Polsce portali pracy z dziesiątkami tysięcy ofert z wielu branż. Co miesiąc odwiedzany jest przez około 1 mln unikalnych użytkowników. To stawia go w czołówce najpopularniejszych serwisów pracy dostępnych w kraju, w którym obok ogłoszeń o pracę znajduje się również największa baza z poradami dla pracowników i pracodawców.

 Zebrane dane pozwolą nie tylko poznać czynniki decydujące o podjęciu zatrudnienia w miejscu pracy, ale też rzucą więcej światła na efektywne sposoby szukania kandydatów. Dzięki temu pracodawcy będą mieli szansę bliżej przyjrzeć się, jak do samego procesu rekrutacji podchodzą różne grupy wiekowe. Poznanie tych kwestii może okazać się dla firm istotne w podniesieniu efektywności procesów rekrutacyjnych. Dlatego zachęcamy wszystkich do wypełnienia ankiet, będą one punktem wyjścia do naszego raportu – komentuje Witold Królczyk, COO, Aplikuj.pl

Inflancja producencka w Niemczech spadła

Wskaźnik PPI w Niemczech w ujęciu r/r jest niemal zerowy. Czerwcowy odczyt wyniósł symboliczne 0,1% r/r, podczas gdy w maju było to 1% r/r. W ujęciu miesięcznym ceny producentów spadły o 0,3%. PPI jest teraz już o 6,3 p.p. poniżej CPI, co może sugerować dalszy spadek inflacji CPI w najbliższych miesiącach, w największej europejskiej gospodarce.

Wydaje się, że trend może się utrzymać i za miesiąc będziemy już obserwować deflację cen producentów w ujęciu rocznym. Deflacja producencka wynika jednak w dużej mierze ze spadku cen energii. Po odjęciu tej kategorii, pozostałe ceny wzrosły o 2,8% r/r.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Rynek pożyczek pozabankowych rośnie – raport za czerwiec 2023 r.

W czerwcu 2023 r. firmy pożyczkowe przyznały łącznie 757,3 tys. nowych pożyczek o wartości 1,188 mld zł. Średnia wartość nowo udzielonej pożyczki pozabankowej wyniosła 1 431 zł i była o 38,3% niższa od średniej wartości pożyczki z czerwca 2022 r.

W pierwszym półroczu 2023 r. firmy pożyczkowe przyznały 2,326 mln pożyczek na łączną kwotę 5,309 mld zł. W porównaniu do analogicznego okresu 2022 r. było ich o 32,0% więcej w ujęciu liczbowym oraz na wartość wyższą o 20,9%.

W czerwcu br. firmy pożyczkowe współpracujące z BIK udzieliły łącznie 757,3 tys. nowych pożyczek o wartości 1,188 mld zł. W porównaniu do czerwca 2022 r. było ich o (+133,4%) więcej, a ich wartość wzrosła o (+46,0%).

W porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku, najwyższą dynamiką wzrostu w czerwcu 2023 r. charakteryzowały się pożyczki niskokwotowe z przedziału do 500 zł. Odnotowały one wzrost zarówno w ujęciu liczbowym (+336,3%), jak i wartościowym (396%).

Pożyczki niskokwotowe do 1 tys. złotych stanowiły 65,6% łącznej liczby udzielonych pożyczek w pierwszym półroczu 2023 r. Ich udział wartościowy wynosił 20%.

Najsłabiej wypadły pożyczki na wysokie kwoty, tj. powyżej 5 tys. zł. W ujęciu liczbowym firmy pożyczkowe udzieliły ich więcej o (+15,0%) na wartość wyższą o (+12,5%). Pożyczki te stanowiły 5,8% liczby oraz 34,4% wartości pożyczek udzielonych w pierwszym półroczu 2023 r.

Średnia wartość nowo udzielonej w czerwcu 2023 r. pożyczki pozabankowej wyniosła 1 431 zł i była o 38,3% niższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w czerwcu 2022 r.

– Obecnie rynek pożyczek pozabankowych niewątpliwie odnotowuje wzrosty z dwóch powodów, ,tj. regulacyjnego i rynkowego. Czerwcowa sprzedaż firm pożyczkowych zwyżkuje w dużym stopniu w następstwie wejścia w życie Ustawy o zmianie ustaw w celu przeciwdziałania lichwie, w wyniku której z dniem 18 maja br. zaraportowały transakcje firmy, które rozpoczęły współpracę z BIK. Równocześnie, firmy dotychczas współpracujące z BIK, przekazały transakcje wcześniej nieraportowane. Druga przyczyna popytu na pożyczki wynika z potrzeby szybkiego finansowania bieżących potrzeb w czasach wciąż wysokiej inflacji i drożyzny – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

W pierwszym półroczu 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły 2,326 mln pożyczek – więcej o (+32,0%) w porównaniu do pierwszych sześciu miesięcy 2022 r., na łączną kwotę 5,309 mld zł (+20,9%).

Transakcje na polskim rynku VC w Q2 2023 – raport PFR Ventures i Inovo VC

Wartość inwestycji venture capital w Polsce w drugim kwartale 2023 roku wyniosła 429 mln PLN.

PFR Ventures i Inovo VC przygotowały raport podsumowujący transakcje na polskim rynku venture capital (VC) w drugim kwartale 2023 roku. Z danych wynika, że w tym okresie, 116 spółek pozyskało 429 mln PLN od 69 funduszy.

W drugim kwartale 2023 roku, przez polski rynek VC przepłynęło 429 mln PLN. To łączna wartość kapitału, który polskie i zagraniczne fundusze zainwestowały w 116 rodzimych, innowacyjnych spółek. Patrząc na dane w ujęciu półrocznym, odnotowaliśmy spadek o 70% względem pierwszych sześciu miesięcy, w roku poprzedzającym i w 2021 roku. Równocześnie liczba transakcji cały czas wzrasta.

Wartość inwestycji venture capital w Polsce w drugim kwartale 2023 roku wyniosła 429 mln PLN
Rysunek 1 Wartość transakcji. Celowo w zestawieniu osobno prezentujemy megarundy (outliers), które zaburzają statystyczny obraz

Najważniejszym wydarzeniem w drugim kwartale 2023 roku była runda A spółki Eleven Labs, która pozyskała blisko 80 mln PLN od grupy międzynarodowych funduszy i aniołów biznesu. Wśród inwestorów znalazł się m.in. Andreesen Horowitz.

Po 6 miesiącach 2023 roku osiągnęliśmy pułap, na którym w 2019 rynek znajdował się na koniec grudnia. Nie jest to tempo, które pozwalałoby bić rekordy wartości transakcji z 2021 i 2022 roku, ale nie ma też zagrożenia powrotu do „nisko-transakcyjnej” przeszłości sprzed 2020 roku. Uważam, że długoterminowo pozostajemy w trendzie wzrostowym, a główną siłą napędową ekosystemu jest rosnąca liczba osób pracujących w start-upach – komentuje Maciej Ćwikiewicz, prezes zarządu PFR Ventures.

– Wyraźnie daje nam się we znaki niższa aktywność inwestycyjna funduszy later-stage w Polsce i CEE, które stanowiły naturalnie dużą część rynku w naszym regionie. Z drugiej strony wiemy, że o najciekawsze transakcje z szybką trakcją, świetnym zespołem i produktem potrafią walczyć najlepsze fundusze z całego świata, czego idealnym przykładem jest Eleven Labs – mówi Karol Lasota, principal w Inovo VC.

Na rynku wciąż dominują inwestycje o charakterze zalążkowym, które już od 12 miesięcy nie schodzą poniżej poziomu 100 kwartalnie. Podobnie wygląda sytuacja rund A i wyższych, których jest średnio około 10. Średnia wartość transakcji nieznacznie wzrosła względem poprzedniego kwartału, ale wciąż jest znacznie poniżej wartości z 2022 i 2021 roku.

32 ze 116 transakcji to inwestycje z udziałem funduszy PFR Ventures. Zapewniły one 18% kapitału dla innowacyjnych przedsiębiorstw. Istotną rolę w segmencie zalążkowym odgrywają też fundusze Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które odpowiadają za 44 transakcje i 11% udziału w ich wartości.

Istotnym wydarzeniem dla całego polskiego ekosystemu innowacji jest również oficjalne uruchomienie Funduszu Innowacji NATO. Posiada on 1 miliard euro na inwestycje w projekty z potencjałem podwójnego zastosowania, a jedno z biur funduszu znajdzie się w Warszawie.

Inwestycje Funduszu Innowacji NATO w Polsce mogą wspierać postęp technologiczny, który zaspokaja potrzeby zarówno sektora cywilnego, jak i obronnego. NIF postrzega ten region jako kluczowy i niedostatecznie obsługiwany rynek, dlatego planuje otwarcie jednego ze swoich dwóch pierwszych biur regionalnych w Warszawie – komentuje Patrick Schneider-Sikorsky, Founding Partner w NATO Innovation Fund.

Pełen raport do pobrania tutaj: https://pfrventures.pl/2023Q2

Cyfrowe serce regionu – stan polskiego sektora IT

Newsy dotyczące inwestycji Microsoft i Google w Polsce czy też o osiągnięciu przez CD Projekt miana najbardziej wartościowej spółki sektora gamingowego w Europie, budowały obraz Polski jako cyfrowej potęgi. W ostatnich miesiącach został on zachwiany doniesieniami o zwolnieniach w sektorze, którego pracownicy w opinii ogółu mieli niemal gwarancję pewnego i stabilnego zatrudnienia. Jak zatem w rzeczywistości rysuje się stan polskiej branży IT w 2023? Na to pytanie w raporcie „Poland IT Sector 2023/2024” odpowiedzi udzielają analitycy EMIS.

Wpływ pandemii COVID-19 na działalność firm, rosyjska agresja na Ukrainę stawiająca Polskę w roli kraju przyfrontowego, kryzys energetyczny czy wreszcie brak środków z KPO – to główne czynniki, które w ostatnim czasie mogły wpłynąć negatywnie na stan polskiej gospodarki, odbijając się także na wynikach branży IT. Tym trudniej bez zaskoczenia przyjąć informacje, jakie w raporcie „Poland IT Sector 2023/2024” zawarli eksperci EMIS (ISI Emerging Markets Group), jasno wskazujące, że nic podobnego nie miało miejsca.

Stabilny i niezachwiany wzrost

Analitycy EMIS już na początku raportu wprost stwierdzają, że polski sektor IT kwitnie dzięki rozwojowi innowacyjnych technologii, takich jak chmura obliczeniowa, sztuczna inteligencja i Internet Rzeczy. Szczególnie silna jest polska scena tworzenia gier. Znacząco rozwija się także obszar usług IT, przy czym największy wzrost spodziewany jest w przypadku rozwiązań chmurowych i outsourcingu. W segmencie sprzętu rozwój jest ograniczany przez nasycenie rynku i niższy popyt po boomie z czasu pandemii. Jednak potrzeba na sprzęt do gier nadal jest jednym z motorów napędowych tego sektora. Do tego złożoność usług IT świadczonych w Polsce stale rośnie, a nasz kraj słynie z wysoko wykwalifikowanych specjalistów IT.

Nie są to słowa bezzasadne – znajdują bowiem odzwierciedlenie w przytaczanych w raporcie danych. Wartość polskiego rynku IT stale rośnie i jest obecnie szacowana na 70-85 mld PLN. Sektor w tym roku ma odpowiadać za 8 proc. krajowego PKB. Liczba zatrudnionych w nim każdego roku wzrasta o 6 proc., i wynosi obecnie ok. 586 tys. osób. Na tym bynajmniej chłonność rynku się nie kończy – ciągle brakuje tu 147 tys. specjalistów IT. W efekcie Polska znajduje się na 5. miejscu wśród krajów Unii Europejskiej pod względem liczby zarejestrowanych przedsiębiorstw w sektorze ICT oraz na 7. miejscu pod względem generowanych w nim przychodów. Do tego Polska jest trzecim, zaraz po Estonii i Litwie, najbardziej konkurencyjnym rynkiem IT spośród 23 krajów w regionie CEE.

Eksperci EMIS zaznaczają przy tym, że branża IT w Polsce wspierana jest przez rosnące inwestycje w automatyzację i optymalizację procesów biznesowych w firmach z różnych sektorów oraz instytucjach publicznych. Dodatkowo, rozwój Polski jako destynacji dla centrów usług biznesowych napędza popyt na specjalistów IT, a rozkwit tzw. „friend shoringu” – outsourcingu do krajów o wspólnych wartościach i kulturze – również wzmacnia pozycję konkurencyjną Polski.

Po swój kawałek tortu

Wszystko to sprawia, że konkurencja w polskim sektorze IT stale rośnie. Powoduje ją zarówno ekspansja międzynarodowych firm, jak i pojawienie się nowych krajowych graczy. Jak w raporcie „Poland IT Sector 2023/2024” podają analitycy EMIS, w 2022 r. liczba firm działających w branży informatycznej w Polsce wzrosła o jedną czwartą: na rynku pojawiło się 27,2 tys. nowych przedsiębiorstw. To niemal tyle, ile łącznie w latach 2020-2021. Wzrosty zaobserwowano w obszarze konsultingu IT: w 2022 r. na rynek weszło 5,2 tys. nowych firm działających w tym segmencie. Rośnie również liczba firm zajmujących się zarządzaniem urządzeniami IT: w Polsce jest ich już ponad 8 tys., czyli o 13 proc. więcej niż w 2021 roku.

Co ciekawe, pomimo obecności globalnych graczy, takich jak IBM, Dell, Microsoft i Huawei, dwie największe firmy IT w Polsce pod względem przychodów netto w 2021 r. to firmy krajowe, posiadające silną pozycję międzynarodową. Mowa o Asseco Poland, największej spółce informatycznej notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie i największym software housie w Europie Środkowo-Wschodniej, z przychodami po trzech kwartałach 2022 roku na poziomie 12,8 mld PLN. Druga to AB, największy dystrybutor sprzętu IT i elektroniki użytkowej w Europie Środkowo-Wschodniej.

Rozrywka z szansą na wzrosty

W 2021 roku w Polsce działało około 470 producentów i wydawców gier. To, zdaniem analityków EMIS, szczególnie obiecujący obszar polskiej branży IT. Z przychodami na poziomie 500 mln EUR zajmuje on 23. miejsce na świecie. Według raportu „Poland IT Sector 2023/2024” najszybszy wzrost, zarówno w ujęciu procentowym, jak i bezwzględnym, odnotowały spółki The Square Games, Huuuge Games i BoomBit, a następnie grupa PlayWay, People Can Fly, Creepy Jar, Bloober Team, All in games, Forever Entertainment, 11 bit studios i QLOC.

Każdego roku w Polsce produkowanych jest około 500 gier. Liczba firm zajmujących się grami mobilnymi czy świadczących takie usługi jak cyfrowa animacja 3D rośnie. Dziesiątki akceleratorów i inkubatorów startupów w całej Polsce wspierają rozwój branży, która także dzięki temu odnotowuje wzrost zatrudnienia ponad 24 proc. w stosunku rok do roku.

Do dziś głośno o krajowym producencie gier – firmie CD Projekt – która w 2020 roku uplasowała się na pozycji najbardziej wartościowej firmy z branży gier w Europie, pokonując nawet Ubisoft. Do września 2017 roku CD Projekt był największą notowaną na giełdzie spółką z branży gier wideo w Polsce, wartą około 2,3 mld USD, a do maja 2020 roku osiągnął wycenę 8,1 mld USD. Z kolei giełdowy debiut Huuuge Games (właściwie Huuuge Inc.) był największym gamingowym IPO w historii GPW, wartym 445 mln USD.

– Branża gier komputerowych miała rewelacyjną passę od początku pandemii. Spowodowało to bardzo duży napływ kapitału do tego sektora – zauważa Marcin Majewski, założyciel i partner zarządzający Aventis Advisors. – Ostatnich kilka lat obfitowało w transakcje typu IPO studiów gier. Bardzo atrakcyjne wyceny na polskim rynku powodowały, że alternatywa w postaci M&A nie była do niedawna w ogóle atrakcyjna. Obecne ceny są już dużo bardziej zachęcające, natomiast zmniejszył się apetyt przejmujących. Myślę, że rynek przez jakiś czas będzie szukał nowej równowagi, zanim ponownie zobaczymy wzmożoną aktywność – dodaje.

Reasumując, polski rynek IT stabilnie rośnie dzięki inwestycjom zagranicznym, zwiększającemu się popytowi na produkty i usługi IT oraz boomowi w branży gier wideo. Sektor IT wykazał się odpornością na niepewność gospodarczą spowodowaną wojną w Ukrainie, globalnym spowolnieniem gospodarczym i kryzysem energetycznym. Do tego Polska ma sprzyjające warunki dla rozwoju start-upów, a popyt na innowacyjne rozwiązania technologiczne stale rośnie. To pozwala branży IT z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Źródło: EMIS Insights „Poland IT Sector 2023/2024”