Rynki czekają na FED

Po wczorajszych danych o zmianach cen za oceanem rynki czekają już tylko na potwierdzenie, że stopy procentowe pozostają bez zmian. Należy jednak pamiętać, że pół godziny później będzie konferencja prasowa, a tam coś nowego może paść.

Dalszy spadek inflacji za oceanem

Wczorajsze dane z USA nie zaskoczyły zbytnio. Ceny rosną obecnie o 4%, czyli mieliśmy spadek o 0,9 punktu procentowego względem kwietnia. Oczekiwania były symbolicznie o 0,1 punktu procentowego wyższe. Jest to zatem dobry odczyt. Problemem nadal pozostaje inflacja bazowa. Wynosi ona 5,3% i skurczyła się zaledwie o 0,2 punktu procentowego. Pokazuje to dobitnie, że obecny sukces jest napędzany głównie spadkiem cen surowców i realnie wcale nie jest tak dobrze. Z punktu widzenia dzisiejszej decyzji w sprawie stóp procentowych odczyt ten przesądza właściwie decyzję. Gdyby nie doszło do utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie, byłoby to duże zaskoczenie.

Chińczycy powodem wzrostu cen ropy?

Na rynku widzimy obecnie bardzo silne odbicie cen ropy naftowej. Wielu analityków łączy to z napływem optymizmu po obniżce krótkoterminowych stóp procentowych w Chinach. Ruch ten ma powodować zwiększony popyt w krótkim okresie. Warto jednak pamiętać, że to słabsze dane z Państwa Środka napędzały spadki. Ruch wzrostowy na ropie byłby najprawdopodobniej jeszcze silniejszy, a już baryłka drożała ponad 2 dolary, gdyby nie dane z USA. Okazało się, że wbrew oczekiwaniom rezerwy paliw za oceanem wzrosły, zamiast zgodnie z oczekiwaniami spadać.

Odbicie korony norweskiej

Korona norweska była na początku czerwca najsłabsza wobec euro w całej historii. Można mieć co prawda pewne obiekcje względem tej statystyki, gdyż na początku pandemii byliśmy świadkami wielu dziwnych wydarzeń na rynkach. Wtedy to przez chwilę notowania korony norweskiej oderwały się od rzeczywistości. Wróciły jednak niemal od razu. Obecne umocnienie się korony o około 5% od szczytów to korzystny sygnał. Kraj ten przez słabą walutę ma problemy z cenami dóbr importowanych. To z kolei przekłada się bardzo boleśnie na wzrost inflacji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

20:00 – USA – decyzja w sprawie stóp procentowych,
20:30 – USA – konferencja prasowa po decyzji FOMC.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rynki ignorują zagrożenia, ale skutki podwyżek stóp procentowych dopiero nadejdą

Rynek szukał powodów, aby zapomnieć o swych niedawnych lękach. I je znalazł, bo zmienność nastrojów jest naturą rynków. Konsumenci nadal czują się dobrze, ale dopiero odczują silniej skutki podwyżek stóp procentowych.

Początek czerwca przebiegał w bardzo dobrych nastrojach. Chociaż wzrosty głównych amerykańskich indeksów nie są zbyt wielkie, to jest jednak szansa na nowe wielomiesięczne rekordy. W przypadku S&P 500 około 15 pkt. więcej wystarczyłoby do najwyższych poziomów od czerwca 2022 r. Fed zaczyna wygrywać walkę z inflacją.

Inflacja CPI w USA w maju wyniosła 4% r/r wobec 4,1% prognoz i 4,9% poprzednio. W ujęciu miesięcznym także wzrost wypadł poniżej prognoz (0,1%, oczekiwano 0,2%). Inflacja bazowa CPI (bez cen energii i żywności) wyniosła 5,3% i okazała się zgodna z oczekiwaniami rynków. Rynek oczekuje, że stopy nie ulegną zmianie. Presja inflacyjna w gospodarce powoli słabnie obniżając szanse na kolejne podwyżki stóp przez Fed. Dodatkowo inflacja w usługach bez cen najmu, szczególnie obserwowana przez J.Powella drugi raz z rzędu pokazała spadek cen.

To powinno prowadzić do wsparcia amerykańskich indeksów. Jest szansa na najwyższe zamknięcie od niemal roku w przypadku S&P 500 i kolejne rekordy od kwietnia zeszłego roku w przypadku technologicznego Nasdaq. Pomimo wielu niepewności, takich jak np. potencjalnie ściągnięcie płynności po emisji długu przez amerykański rząd, Goldman Sachs zdecydował się na podniesienie celu dla S&P 500 na 4500 pkt. na koniec tego roku, gdy ostatnio było to nieco ponad 4300 pkt.

– Poprzedni rok minął w złych nastrojach, głównie z powodu inflacji i wysokich stóp procentowych, a jesienią Europie groził kryzys energetyczny, teraz mamy odwrócenie tych nastrojów – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Rynek szukał powodów, aby odbić się od tych obaw i wrócić do dobrych nastrojów po covidzie, bo o ile pierwsza reakcja na epidemię była szokowa, to jednak ekspansja w polityce gospodarczej doprowadziła do szalonych wzrostów na giełdach, szczególnie w USA.

Na wyobraźnię inwestorów podziałała sztuczna inteligencja, która tchnęła drugie życie w potężnie do niedawna wyprzedawany indeks Nasdaq. Znany z dużego udziału technologicznych spółek indeks w zeszłym roku zaliczył największe spadki od czasu pęknięcia bańki internetowej. Rok 2023 przyniósł nieoczekiwany zwrot akcji, byki masowo wracają do technologii. Powód? Powiew świeżości związany ze sztuczną inteligencją. Paliwa do wzrostów dostarczyła w maju Nvidia, która po niemal 400%, bezprecedensowym rajdzie od październikowego dołka z niemal 1 bln USD kapitalizacją znalazła się na 5 miejscu wśród najwyżej wycenianych amerykańskich spółek giełdowych. Po wynikach finansowych akcje Nvidia notują największy jednodniowy wzrost kapitalizacji rynkowej w historii amerykańskiej giełdy. Wycena firmy wzrosła o zawrotne 200 mld USD w ciągu tylko jednego dnia.

Na rynkach leje się szampan, bo globalna rozgrywka wokół sztucznej inteligencji nabiera tempa, a spółki z nafaszerowanego technologicznymi spółkami indeksu Nasdaq 100 przeżywają prawdziwą wiosnę za sprawą zwiększonego popytu na zaawansowane półprzewodniki umożliwiające skalowanie mocy obliczeniowej, wykorzystywanej w tzw. sieciach neuronowych.

Jak rynek powinien wyceniać nowe firmy technologiczne? Giełda uwielbia technologiczne nowości rozpalające wyobraźnię spekulantów.

– Przypomina się poprzednia hossa dot-com napędzana wynalezieniem internetu, która sprawiła, że na giełdach mieliśmy istne szaleństwo, które skończyło się wielkim krachem finansowym – przypomina ekspert XTB. – Rynki nie chcą tego pamiętać, wolą oceniać, że to się nie powtórzy bo teraz będzie inaczej.

Rzeczy abstrakcyjne i przełomowe wynalazki trudno wycenić przez co (jak pokazała historia) rynki mają skłonność do popadania w stany skrajne. Od paniki do wielkiej euforii. Choć trend AI narodził się w nieprzyjaznych rynkowym nowościom okolicznościach makro (niższa płynność, wysokie stopy procentowe, utrudniony dostęp do drożejącego, zewnętrznego finansowania) kwitnie niczym kwiat rosnący na pustyni.

Do tego dołączyć trzeba przeświadczenie inwestorów, że w sumie w gospodarce nie jest źle. Obawiano się recesji, a gospodarki najważniejszych krajów nieźle sobie radzą. Wprawdzie przemysł radzi sobie raczej słabo, to usługi – bardzo dobrze. Konsument cały czas jest silny, a jednak inwestorzy już odliczają kiedy banki centralne zaczną obniżać stopy procentowe.

– Jest w tym nadmiar optymizmu, ponieważ polityka pieniężna działa z opóźnionym zapłonem, bo choć gospodarka USA nieźle radzi sobie przy 5% podstawowej stopie procentowej, to jednak nie oznacza, że za 2-3 kwartały nadal radzić sobie będzie dobrze, jednak rynki ignorują takie zagrożenie – komentuje dr Przemysław Kwiecień z XTB. – Konsumenci nadal czują się tam dobrze, ale dopiero odczują skutki podwyżek stóp procentowych, a stanie się to dopiero za jakiś czas i wtedy dowiemy się jakie jest zagrożenie spowolnienia gospodarczego, zwłaszcza że w USA to usługi mają największy udział w PKB.

Prawo do pracy, a prawo do przejścia na emeryturę. Nie ma już czasu na ageizm

  • Ageizm nadal wypycha starszych pracowników z rynku pracy: w UE tylko 51% populacji w wieku od 60 do 64 lat pozostaje aktywana na rynku pracy. Głównymi przyczynami są trudności ze znalezieniem odpowiedniej pracy i długotrwałe bezrobocie w starszym wieku, spowodowane utrzymującymi się negatywnymi stereotypami dotyczącymi starszych pracowników.
  • W opinii Allianz Trade zmiany demograficzne zwiększają potrzebę większego włączania starszych pracowników: do 2050 r. 30% światowej siły roboczej będzie w wieku co najmniej 50 lat. Wzrost populacji w wieku produkcyjnym ma spowolnić we wszystkich regionach z wyjątkiem Afryki i przybrać wartość ujemną w Europie. W tym kontekście jeszcze ważniejsze będzie zatrzymywanie starszych pracowników i zapewnianie środków motywujących do odraczania emerytury.
  • Wiek emerytalny ma wyraźny wpływ na wskaźniki aktywności zawodowej osób starszych. Dlatego ważnym działaniem może być nowe podejście do kwestii emerytury. Arbitralnie ustalony wiek emerytalny nie uwzględnia zmian średniej długości życia ani różnych wymagań zawodowych. W Singapurze czy Szwecji, gdzie starsi pracownicy mają prawo do ponownego zatrudnienia lub pracy odpowiednio do 68 i 69 roku życia, wskaźniki aktywności zawodowej starszych pracowników są znacznie wyższe. Podobne środki wdrożone w całej UE mogą zwiększyć siłę roboczą o 6 mln osób w 2050 r.
  • W opinii Allianz Trade potrzebne są trwałe wysiłki przedsiębiorstw w celu dostosowania rynków pracy do potrzeb starzejącej się populacji siły roboczej. Działania mające na celu poprawę przyjazności firm dla osób starszych obejmują zapewnienie większej elastyczności w zakresie godzin i miejsca pracy, wspieranie uczenia się przez całe życie poprzez oferowanie szkoleń i możliwości rozwoju zawodowego wszystkim grupom wiekowym, propagowanie tworzenia zespołów zróżnicowanych wiekowo w celu wspierania transferu wiedzy, oferowanie programów zdrowotnych i profilaktycznych, ergonomiczne projektowanie miejsc pracy i szkolenie personelu w zakresie zwalczania (nieświadomych) uprzedzeń związanych z wiekiem.
  • Równie ważną rolę odgrywają rządowe środki wsparcia. Obejmują one dotacje dla firm zatrudniających długotrwale bezrobotnych starszych pracowników, dotacje na programy szkoleniowe dla pracowników o niskich kwalifikacjach i starszych pracowników lub dotacje na mobilność dla starszych pracowników, którzy muszą się przenieść. Wprowadzenie elastycznych opcji emerytalnych, które umożliwiają połączenie emerytury i dochodu z pracy, mogłoby ułatwić elastyczne przejście z pracy na emeryturę. Krajowe kampanie na rzecz zwalczania zjawiska ageizmu mogą wspierać zmiany kulturowe. Ostatecznie jednak powodzenie wszystkich tych środków zależy również od samych starszych pracowników, którzy muszą prosić o możliwości uczenia się i szkolenia przez całe życie oraz być otwarci na dzielenie się swoją wiedzą, aby aktywnie obalać z góry przyjęte przekonania.

Ageizm nadal wypycha starszych pracowników z rynku pracy, utrudniając reformy emerytalne

Osobom poszukującym pracy w wieku 50 lat i starszym znalezienie nowego zatrudnienia zajmuje dwa razy więcej czasu niż młodym pracownikom. W kontekście starzenia się społeczeństw i wydłużającej się średniej długości życia zatrzymywanie starszych pracowników[1] i zapewnianie środków motywujących do odraczania emerytury ma kluczowe znaczenie dla poprawy długoterminowej stabilności systemów emerytalnych i złagodzenia wpływu demograficznego na rynek pracy. W rzeczywistości wiele krajów wprowadziło już środki, takie jak przyznawanie kredytów za długi staż pracy lub odroczenie przejścia na emeryturę oraz zaostrzyło warunki przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Jednak politycy nadal wykluczają dalsze podwyższanie wieku emerytalnego[2].

Niedawne protesty przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego we Francji i Urugwaju oraz zdecydowane reakcje na propozycję opozycji zniesienia możliwości przejścia na emeryturę w wieku 63 lat dla osób ubezpieczonych co najmniej 45 lat w Niemczech ilustrują politycznie obciążony charakter problemu. Protesty i resentymenty są podsycane obawą przed niemożnością znalezienia odpowiedniej pracy w starszym wieku i zepchnięciem na długotrwałe bezrobocie przed osiągnięciem wieku emerytalnego[3]. Obawy te są dość uzasadnione, biorąc pod uwagę, że osobom poszukującym pracy w wieku 50 lat i starszym znalezienie nowego zatrudnienia zajmuje dwa razy więcej czasu niż młodym pracownikom. Ponadto w większości krajów odsetek osób długotrwale bezrobotnych jest nadal znacznie wyższy w grupie wiekowej od 55 do 64 lat niż w przeciętnej populacji siły roboczej. W krajach OECD od przełomu wieków odsetek ten był średnio o 8,7 punktu procentowego wyższy niż w grupie wiekowej od 25 do 54 lat. W 2022 r. różnica osiągnęła 10,7 punktu procentowego po spadku do 4,5 punktu procentowego podczas pandemii Covid-19. 38,6% starszych pracowników pozostawało bez pracy dłużej niż rok w porównaniu z 28,0% pracowników w wieku od 25 do 54 lat (wykres 1).

Wykres 1: Bezrobotni na dłużej (średnia OECD)

Bezrobotni na dłużej

Źródło: OECD.

Istnieją jednak wyraźne różnice między krajami i regionami: w UE 53,4% bezrobotnych w wieku od 55 do 64 lat pozostawało bez pracy przez ponad rok, w porównaniu z zaledwie 36,7% w grupie wiekowej 25-49 lat. Na Słowacji dotyczyło to 76,3% starszych pracowników, podczas gdy w USA odsetek ten wynosił tylko 21,2%. Wyjątkiem jest Japonia, gdzie bezrobocie długoterminowe wśród starszych pracowników (34,4%) jest mniejsze niż wśród młodszych pracowników (39,6%) (wykres 2).

Wykres 2: Częstość występowania bezrobocia długotrwałego wzrasta wraz z wiekiem

Częstość występowania bezrobocia długotrwałego wzrasta wraz z wiekiem
Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Japonia i grupa wiekowa OECD 20-54 lata.

Źródła: OECD, Eurostat

Co sprawia, że starsi pracownicy pozostają dłużej poza rynkiem pracy?

Jako przyczyny podaje się np. brak aktualnych umiejętności lub formalnych kwalifikacji, brak niedawnego doświadczenia w ubieganiu się o pracę oraz brak pewności siebie w samo prezentacji. Przede wszystkim jednak utrzymują się negatywne stereotypy dotyczące starszych pracowników, w tym, że starsi pracownicy są mniej produktywni, zmotywowani, elastyczni i zdolni do dostosowania się niż młodsi pracownicy oraz że nie tylko trudniej ich wyszkolić, ale także, że pracodawcom nie opłaca się inwestować w ich szkolenie i rozwój, biorąc pod uwagę ich przewidywalny krótszy staż. Istnieją również stereotypy, że ich zdrowie i zdolności poznawcze pogarszają się, co prowadzi do większej liczby zwolnień lekarskich, a co najważniejsze, że są drodzy, ponieważ otrzymują wyższe wynagrodzenia i świadczenia niż młodsi pracownicy.

Niedawne badanie AARP (Amerykańskiego Stowarzyszenia Emerytów) wykazało, że około 78% osób w wieku od 40 do 65 lat zgłosiło, że było świadkiem lub doświadczyło zjawiska ageizmu w miejscu pracy, a 62% osób w wieku 55 lat i starszych poszukujących pracy stwierdziło, że doświadczają dyskryminacji ze względu na wiek podczas poszukiwania pracy. Potwierdzają to międzynarodowe badania przeprowadzone wśród pracodawców na całym świecie, z których tylko 39% przeszkoliło swoich pracowników w zakresie unikania dyskryminacji ze względu na wiek w procesie zatrudniania i rekrutacji[4], a także niedawna publikacja Australijskiego Instytutu HR, według której tylko 12% specjalistów HR proaktywnie koncentrowało się na starszych pracownikach w procesie rekrutacji, a zaledwie 30% firm przeszkoliło swoich pracowników w zakresie obowiązków rekrutacyjnych, aby upewnić się, że wszystkie praktyki rekrutacyjne są wolne od uprzedzeń ze względu na wiek.[5] Powody, dla których nie zatrudniano starszych pracowników, to typowe obawy dotyczące sprawności fizycznej, biegłości technologicznej i zdolności do zmian. Jednak to, że takie postrzeganie jest jedynie uprzedzeniem, zostało potwierdzone w tym samym badaniu: ponad 50% respondentów nie zauważyło żadnej różnicy w przystosowaniu się do zmian między młodszymi i starszymi pracownikami, a tylko 30% zauważyło, że młodsi pracownicy osiągają lepsze wyniki pod tym względem.[6] W rzeczywistości 69% australijskich specjalistów HR nie widziało różnicy między starszymi i młodszymi pracownikami pod względem wydajności pracy. Podczas gdy 27% wyżej oceniło wydajność pracy starszych pracowników, tylko 5% wyżej oceniło młodszych pracowników.[7] Jednak uprzedzenia są trudne do wyeliminowania: ci sami specjaliści HR niechętnie zatrudniali starszych pracowników, pomimo pozytywnych doświadczeń z takimi pracownikami.

Pomimo poprawy sytuacji w ostatnich dziesięcioleciach w 2022 r. tylko 51 % pracowników w wieku 60–64 lat było nadal aktywnych na unijnym rynku pracy. W rezultacie wielu pracowników w wieku 55 lat i starszych, którzy tracą pracę, podejmuje gorzej płatną pracę lub całkowicie wycofuje się z rynku pracy. W przypadku krajów OECD 56% pracowników w wieku 60-64 lat było nadal aktywnych na rynku pracy, ale ponownie mamy tutaj do czynienia ze znacznymi różnicami pomiędzy poszczególnymi krajami. W krajach o najwyższych wskaźnikach aktywności zawodowej pracowników w wieku od 60 do 64 lat – Islandii (81,4%), Japonii (75,2%) i Szwecji (73,1%) – około trzech na czterech starszych pracowników było nadal aktywnych na rynku pracy. Dotyczy to jednak tylko jednej trzeciej starszych pracowników w Austrii (33,6%) i Rumunii (32,0%) oraz zaledwie 25% w Luksemburgu (wykres 3).

Wykres 3: Współczynniki aktywności zawodowej spadają wraz z wiekiemWspółczynniki aktywności zawodowej spadają wraz z wiekiem

Źródła: Eurostat, OECD

Zmiany demograficzne zwiększają potrzebę włączenia starszych pracowników

Wzrost liczby ludności w wieku produkcyjnym w wieku 20-64 lat ma wyraźnie zwolnić we wszystkich regionach z wyjątkiem Afryki, a nawet zmniejszyć się w Europie. W tym kontekście włączenie starszych pracowników jest jeszcze bardziej istotne. Od zakończenia wyżu demograficznego liczba osób w wieku produkcyjnym na świecie wzrastała średnio o 1,8% rocznie, przy średniej rocznej stopie wzrostu wahającej się od +0,3% w Europie do +2,8% w Afryce. W Azji i Ameryce Łacińskiej średni wzrost również wyniósł powyżej +2%, a w Ameryce Północnej liczba osób w wieku od 20 do 64 lat wzrastała średnio o +1,2% rocznie. Podczas gdy ta dynamika utrzyma się w Afryce, przy oczekiwanym średnim wzroście o +2,5% rocznie do połowy stulecia, w innych regionach świata nastąpią wyraźne zmiany ze względu na spadające współczynniki dzietności i przechodzące na emeryturę osoby z wyżu demograficznego. W Azji i Ameryce Łacińskiej wzrost populacji siły roboczej spowolni do średnio +0,3% rocznie, podczas gdy w Ameryce Północnej oczekuje się, że osiągnie zaledwie +0,2% rocznie. Europa będzie musiała poradzić sobie ze średnim spadkiem liczby ludności w tej grupie wiekowej o -0,6% rocznie (wykres 4).

Wykres 4: Spowalnia wzrost liczby ludności w wieku produkcyjnymSpowalnia wzrost liczby ludności w wieku produkcyjnym

* Ameryka Łacińska i Karaiby

Źródło: Wydział ds. Ludności ONZ (2022)

W liczbach bezwzględnych globalna populacja w wieku od 20 do 64 lat ma wzrosnąć z obecnych 4,6 mld do 5,4 mld do 2050 r., co będzie napędzane rozwojem w Afryce. Jednak w Europie ma spaść z obecnych 439 mln do 370 mln. W UE-27 liczba osób w tej grupie wiekowej ma spaść z obecnych 263 mln do 217 mln w 2050 r. W Ameryce Północnej ma wzrosnąć z 221 mln do 233 mln. Oczekuje się, że w Ameryce Łacińskiej wyniesie 436 mln, po osiągnięciu szczytowego poziomu 440 mln w 2043 r. Jednak największa gospodarka Ameryki Łacińskiej, Brazylia, już od 2038 r. będzie musiała poradzić sobie z malejącą siłą roboczą. W Azji, która pozostanie najbardziej zaludnionym kontynentem, liczba osób w tej grupie wiekowej ma wzrosnąć z 2,8 mld do 3,0 mld, głównie dzięki rozwojowi sytuacji w Indiach, ponieważ liczba ludności w wieku produkcyjnym w Chinach i Japonii ma spaść odpowiednio z 901 mln do 718 mln i z 67 mln do 47 mln do połowy stulecia.

W tym samym okresie udział osób w wieku 50 lat i starszych w populacji w wieku produkcyjnym ma wzrosnąć powyżej 30% we wszystkich regionach świata z wyjątkiem Afryki, z udziałem od 32,8% w Azji do 36,5% w Europie. Krótko mówiąc, jedna trzecia globalnej populacji w wieku produkcyjnym (1,6 mld osób) będzie w wieku od 50 do 64 lat. Jednak w Chinach, Brazylii, Japonii i UE-27 udział dojrzałych pracowników w całej populacji siły roboczej będzie powyżej odpowiedniej średniej regionalnej. W Chinach udział ten ma wzrosnąć do 40,1% do połowy stulecia; w Japonii wyniesie 38% po osiągnięciu szczytowego poziomu 41,3% w 2032 r., podczas gdy w Brazylii oczekuje się, że 36,1% populacji siły roboczej będzie miało 50 lat lub więcej. W UE-27 udział ten wyniesie 36,8% po osiągnięciu szczytowego poziomu 37,3% w 2042 r. (wykres 5).

Wykres 5: Globalna populacja siły roboczej starzeje się

Globalna populacja siły roboczej starzeje się

* Ameryka Łacińska i Karaiby.

Źródło: Wydział ds. Ludności ONZ (2022).

Udziały te mają jeszcze wzrosnąć ze względu na uzgodnione już podwyższenie wieku emerytalnego powyżej 65 lat. Na przykład w Niemczech podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat ma zwiększyć o 2 mln liczbę osób w wieku 65 i 66 lat w populacji aktywnej zawodowo w 2050 r., zwiększając w ten sposób udział osób w wieku 50 lat i starszych w populacji siły roboczej powyżej 40%.

W kontekście ww. zmian demograficznych istnieje pilna potrzeba (re)aktywacji i zatrzymania starszych pracowników na rynku pracy, aby złagodzić wpływ zmian demograficznych na podaż pracy. Dotyczy to zwłaszcza krajów członkowskich UE, w których liczba ludności w wieku od 20 do 64 lat ma się znacznie zmniejszyć. Gdyby współczynnik aktywności zawodowej w grupie wiekowej 60-64 lata we wszystkich krajach UE wzrósł do dzisiejszego poziomu w Szwecji, liczba osób dostępnych na rynku pracy w tej grupie wiekowej wzrosłaby z obecnych 15,3 mln do 20,3 mln w 2050 r. Dla porównania: gdyby dzisiejsze wskaźniki aktywności zawodowej w tej grupie wiekowej utrzymały się na stałym poziomie w każdym z 27 krajów UE, ich liczba spadłaby do 14,2 mln.

Co to oznacza dla decydentów?

Zarówno rządy, jak i przedsiębiorstwa muszą podjąć wysiłki w celu przezwyciężenia stereotypów dotyczących starszych pracowników oraz dostosowania rynków pracy i miejsc pracy do potrzeb starzejącego się społeczeństwa. Jest to szczególnie prawdziwe w kontekście faktu, iż wiele firm nadal nie ma zorganizowanego podejścia do problemu starzenia się siły roboczej[8], a tylko mniejszość pracodawców wdrożyła dotychczas polityki wspierające wielopokoleniową siłę roboczą[9]. Jednak wysiłki w tym zakresie są potrzebne nie tylko w celu złagodzenia skutków zmian demograficznych; budowanie i wspieranie wielopokoleniowych środowisk pracy może również przyczynić się do poprawy zadowolenia z pracy we wszystkich grupach wiekowych. W niedawnym globalnym badaniu AARP 70% starszych pracowników[10], którzy pracowali w środowisku wielopokoleniowym, stwierdziło, że jest zadowolonych lub bardzo zadowolonych ze swojej pracy w porównaniu z 63%, którzy wyrazili niezadowolenie. To samo dotyczy odpowiednio 73% pracowników w grupie wiekowej od 25 do 44 lat w porównaniu z odpowiednio 67%.[11]

Przyczyną powolnej adaptacji firm może być z jednej strony mało odczuwalny do niedawna wpływ zmian demograficznych na rynkach pracy, a z drugiej utrzymujące się stereotypy dotyczące starszych pracowników. Według najnowszego globalnego badania AARP, 55% starszych pracowników ukończyło szkolenie związane z pracą w ciągu ostatnich pięciu lat, a wśród tych, którzy tego nie zrobili, 41% stwierdziło, że byliby zainteresowani przyszłymi szkoleniami[12]. Jednak wielu pracodawców niechętnie oferuje szkolenia starszym pracownikom, wychodząc z założenia, że inwestycje w kwalifikacje starszych pracowników nie zwracają się ze względu na relatywnie krótszy przyszły staż pracy. Poza faktem, że w dłuższej perspektywie w ten sposób spada produktywność siły roboczej, oznacza to pomieszanie pojęć stażu pracy i wieku. Statystyki pokazują, że młodsi pracownicy częściej zmieniają pracę i pozostają z pracodawcą krócej niż starsi.[13]

Działania mające na celu dostosowanie miejsc pracy do potrzeb starzejącej się siły roboczej obejmują nie tylko wspieranie uczenia się przez całe życie, ale także większą elastyczność w odniesieniu do godzin i miejsca pracy oraz promowanie zdrowego starzenia się w miejscu pracy. Działania takie jak oferowanie pracy w niepełnym wymiarze godzin lub pracy zdalnej, zarządzanie zdrowiem czy ergonomiczne miejsca pracy[14] często mają na celu przede wszystkim poprawę wizerunku firmy. Ale w rzeczywistości przynoszą korzyści również młodszym pracownikom i sprawiają, że firma jest bardziej atrakcyjna także dla innych grup populacji. Zgodnie z wynikami niedawnego badania, miejsca pracy przyjazne osobom starszym przyniosły korzyści nie tylko starszym pracownikom, ale także kobietom i absolwentom szkół wyższych, którzy podejmują taką pracę równie licznie, ponieważ z oczywistych względów mają takie same preferencje zawodowe jak starsi pracownicy.[15]

Jednak najważniejszym środkiem może być nowe podejście do emerytury. Arbitralnie ustalany obowiązkowy wiek emerytalny nie odzwierciedla zróżnicowania stanu zdrowia poszczególnych pracowników ani różnic w wymaganiach zawodowych. Odejście od chronologicznego wieku robotników i pracowników pod względem przejścia na emeryturę znacznie przyczyniłoby się do zwiększenia zatrudnienia wśród starszych pracowników.[16] W rzeczywistości w wielu krajach o najwyższych obecnie wskaźnikach aktywności zawodowej osób starszych wiek obowiązkowej emerytury został już podniesiony powyżej 65 lat lub nie ma obowiązkowego wieku emerytalnego w węższym tego słowa znaczeniu. Oznacza to, że pracownicy mają pośrednio prawo do dłuższej pracy i przejścia na emeryturę w późniejszym wieku. Wybitnymi przykładami są Szwecja, która odnotowuje jeden z najwyższych wskaźników zatrudnienia osób starszych w UE oraz Singapur, gdzie 47,5% ludności w wieku od 65 do 69 lat jest nadal aktywnych na rynku pracy. W obu krajach najwcześniejszy wiek emerytalny to obecnie 63 lata, ale pracownicy mają prawo do pracy do 68 roku życia w Singapurze i 69 w Szwecji. W Szwecji mogą również pracować dłużej, jeśli pracodawca wyrazi na to zgodę, a ponadto nie ma górnej granicy wieku w odniesieniu do nabywania uprawnień emerytalnych. W Singapurze wiek emerytalny wynosi 63 lata, a wiek ponownego zatrudnienia 68 lat. Oznacza to, że pracodawcy nie mogą zwolnić pracownika poniżej 63 roku życia ze względu na jego wiek i muszą zaoferować ponowne zatrudnienie uprawnionym pracownikom, którzy mają od 63 roku życia wzwyż, aż do wieku ponownego zatrudnienia, czyli 68 lat.[17] W Japonii reformy wprowadzone w 2021 r. miały na celu zachęcenie firm do zwiększania zatrudnienia pracowników w wieku od 65 do 70 lat.[18] W Niemczech stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego oraz wprowadzenie programu tzw. elastycznej emerytury, który zachęca do późniejszego przejścia na emeryturę poprzez przyznanie dodatkowego pół procenta podwyżki świadczeń emerytalnych za każdy miesiąc odroczenia momentu przejścia na emeryturę, jak również zniesienie dodatkowych limitów zarobkowych mają na celu zwiększenie udziału starszych pracowników w rynku pracy.[19]

Reformom systemu emerytalnego musi towarzyszyć polityka rynku pracy wspierająca wzrost wskaźników aktywności zawodowej osób starszych. Na przykład rząd Singapuru również odgrywa aktywną rolę, oferując zachęty finansowe, takie jak kredyt z tytułu zatrudnienia starszych pracowników, który zapewnia kompensację płac pracodawcom zatrudniającym starszych pracowników w celu adaptacji do wyższego wieku emerytalnego i wieku ponownego zatrudnienia, a także stypendium na ponowne zatrudnienie w niepełnym wymiarze godzin dla pracodawców, którzy oferują ponowne zatrudnienie w niepełnym wymiarze godzin. Dla starszych pracowników dostępne są również inne elastyczne formy pracy i ustrukturyzowane plany kariery zawodowej lub tzw. Senior Worker Early Adopter Grant, których celem jest zachęcenie firm do przyjęcia wyższego wewnętrznego wieku emerytalnego i ponownego zatrudnienia powyżej wymogów ustawowych.[20]

Nie ma jednak uniwersalnego podejścia w odniesieniu do polityk rynku pracy, które sprzyjałoby (ponownemu) zatrudnianiu starszych pracowników. W wielu krajach europejskich wydaje się, że nie tylko reformy systemu emerytalnego miały wyraźny wpływ na wzrost wskaźników aktywności zawodowej osób starszych. Do pewnego stopnia przyczyniły się do tego „mniej rygorystyczne przepisy dotyczące ochrony zatrudnienia i ogólnie większa elastyczność płac na rynkach pracy”.[21] Przyznawanie dotacji z tytułu zatrudnienia (osób starszych) nie okazało się skutecznym środkiem we wszystkich krajach, biorąc pod uwagę potencjalne „straty jałowe” i efekty zastąpienia pracowników. Oferowanie programów prac publicznych przyniosło jedynie pewne pozytywne efekty krótkoterminowe, podczas gdy obowiązkowe działania związane z poszukiwaniem pracy okazały się skuteczne, ale z opóźnieniem czasowym. Dlatego kluczem do poprawy możliwości zatrudnienia starszych pracowników i zatrzymania ich na rynku pracy są działania podejmowane na poziomie przedsiębiorstw: oferta szkoleń, praca w niepełnym wymiarze godzin, przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na wiek i tworzenie środowiska zróżnicowanego wiekowo.

[1] Nie ma jednej definicji „starszego pracownika”. W niektórych krajach robotnicy i pracownicy w wieku 45 lat i starsi są uważani za starszych pracowników. Jednak najczęściej stosowanym przedziałem wiekowym jest przedział wiekowy od 55 do 64 lat, patrz Mandl, Irene i in. (Eurofund) (2018), s. 27f.

[2] W 2023 r. wiek emerytalny wynosił powyżej 65 lat tylko w 14 z 75 krajów, które uwzględniliśmy w naszym raporcie emerytalnym. Zobacz globalny raport emerytalny Allianz 2023.

[3] Zobacz Alderman, Liz (2023).

[4] Zob. Perron, Rebecca (2020), s. 5.

[5] Australijski Instytut HR (2023), s. 16 i wykres s. 17.

[6] Australijski Instytut HR (2023), rys. 3, s. 10.

[7] Australijski Instytut HR (2023), s. 8. C. A. Viviani i in. (2021) przeprowadzając przegląd literatury również nie znalazł dowodów na niższą produktywność starszych pracowników.

[8] Patrz Berg, Peter i Matthew M. Piszcek (2022).

[9] „Niedawna ankieta przeprowadzona przez AARP Global Employer Survey 2020 pokazuje, że w żadnym obszarze polityki nie ma więcej niż 6% pracodawców, którzy wdrożyliby zasady ukierunkowane na wspieranie wielopokoleniowej siły roboczej, takie jak bezstronne procesy rekrutacji i programy powrotu do pracy lub etapowe programy emerytalne”. OECD (2022): Sprawozdanie z wdrażania […], s. 21.

[10] Tutaj zdefiniowana jako grupa wiekowa 45 lat i starsza. Zobacz Choi-Allum, Lona (2022).

[11] Zob. Choi-Allum, Lona (2022), s. 6.

[12] Zob. Choi-Allum, Lona (2022), s. 4f.

[13] W 2019 r. średni staż pracy pracowników w wieku od 30 do 54 lat wynosił 10 lat, a pracowników w wieku od 55 do 64 lat 18 lat i 10 miesięcy. Zob. OECD (2023): Zatrzymywanie talentów w każdym wieku, s. 19.

[14] Zobacz na przykład Hall, Martin i Andrea Rathbone (2016):

[15] Zob. Acemoglu, Daron i in. (2022), s.2.

[16] Zob. UNECE (2019), s. 7. Wiek obowiązkowej emerytury rozumiany jest w tym przypadku jako uprawnienie pracodawcy do rozwiązania umowy o pracę bez podania dalszego powodu lub zgody pracownika.

[17] W Singapurze wiek emerytalny i wiek ponownego zatrudnienia mają wzrosnąć do 2030 r. odpowiednio do 65 i 70 lat. W Szwecji najwcześniejszy wiek emerytalny będzie stopniowo podwyższany zgodnie ze średnią długością życia począwszy od 2026 r.

[18] „Firmy będą oferować ponowne zatrudnienie lub przedłużenie umowy o pracę swoim starszym pracownikom do 70 roku życia w ramach systemu stałego zatrudnienia, podwyższą obowiązkowy wiek emerytalny do 70 lat lub zniosą obowiązkowy system emerytalny, wprowadzą system zawierania umów outsourcingu biznesowego do 70 roku życia; lub wprowadzą system umożliwiający pracownikom angażowanie się w projekty społeczne realizowane przez pracodawcę lub organizacje, którym powierzono jakieś zadania lub w które zainwestowano itp., np. organizacje non-profit – do 70 roku życia”. Zob. OECD (2022)

[19] Zob. Deutsche Rentenversicherung (2023).

[20] Zob. Ministerstwo Pracy Singapur (2023): Praktyki zatrudnienia.

[21] Zob. Bodnár, Katalin i Karolin Nerlich (2020), s. 112.

Na GlobalConnect wejdą kolejne spółki: Zalando, Porsche i SAP

  • 15 czerwca 2023 r. na rynku akcji zagranicznych GPW – GlobalConnect – zadebiutują akcje Zalando, Porsche oraz SAP
  • Akcje tych spółek wejdą do obrotu na GlobalConnect na wniosek, który złożył do GPW Wprowadzający Animator Rynku – Santander Biuro Maklerskie

Na wniosek Wprowadzającego Animatora Rynku (WAR) – Santander Biura Maklerskiego – 15 czerwca 2023 r. na GlobalConnect zadebiutują kolejne trzy spółki. Będą to akcje niemieckich spółek notowanych na Deutsche Börse: sklep internetowy Zalando, producent sportowych i luksusowych samochodów osobowych Porsche oraz producent oprogramowania do zarządzania firmami SAP. Akcje wprowadzanych spółek wchodzą w skład indeksu giełdowego DAX. Karty Instrumentu Finansowego dla akcji nowych spółek będą dostępne na stronie GlobalConnect: https://gpwglobalconnect.pl/karty-instrumentow-finansowych.

Obecnie w obrocie dostępne są akcje siedmiu spółek: Allianz, BMW, hiszpańskiego holdingu odzieżowego Inditex (Zara, Pull&Bear, Massimo Dutti, Bershka, Stradivarius, Oysho, Zara Home), Jeronimo Martins (właściciel m.in. sieci sklepów Biedronka), Mercedes Benz, Siemens i Volkswagen. Planowane jest dalsze, sukcesywne rozbudowywanie oferty. W późniejszym okresie planowane jest także poszerzenie oferty o dostępność akcji wybranych spółek amerykańskich.

GlobalConnect to nowy rynek GPW, który ruszył w listopadzie 2022 r. Na tym rynku notowane są akcje wprowadzane do obrotu przez Wprowadzającego Animatora Rynku (WAR) bez zgody emitenta. Dzięki nowemu rynkowi inwestorzy mogą kupować i sprzedawać na GPW akcje największych i najbardziej znanych spółek zagranicznych. Na ten moment jedynym WAR, który wprowadza akcje spółek zagranicznych do obrotu na GlobalConnect, jest Santander Biuro Maklerskie.

Nowy rynek funkcjonuje w Alternatywnym Systemie Obrotu (ASO) GPW. Notowania odbywają się w trakcie sesji giełdowej na GPW – od poniedziałku do piątku w godzinach 09:05-17:05. Akcje zagranicznych spółek są kwotowane w polskich złotych. Wybór spółek wprowadzanych do obrotu na GlobalConnect leży w gestii WAR. WAR odpowiada także za zapewnienie płynności na wprowadzanych walorach.

Inwestorzy mogą składać zlecenia poprzez istniejący lub nowy rachunek w krajowych biurach maklerskich, które są podłączone do GlobalConnect. Opłaty pobierane od Członków Giełdy, działających na tym rynku są identyczne jak opłaty pobierane na Głównym Rynku GPW. Posiadaczom akcji notowanych na GlobalConnect będą przysługiwały pożytki w postaci np. dywidend.

Spółka B-Act ogłasza plany wejścia na rynek NewConnect

-Act, spółka inżynieryjna specjalizująca się w doradztwie i nadzorze inwestycji budowlanych ogłasza plany wejścia na rynek NewConnect. Będzie to ważny krok w strategii rozwoju firmy, który umożliwi bardziej kompleksową realizację projektów zarówno na polskim rynku, jak i na terenie Ukrainy. Władze spółki przewidują, że do debiutu powinno dojść w pierwszej połowie 2024 roku.

B-Act, w ramach przygotowań do debiutu, podpisała umowy z Grupą INC, która będzie odpowiedzialna za wprowadzenie spółki na NewConnect. Sam debiut na rynku giełdowym został zaplanowany na pierwszą połowę 2024 roku. Władze spółki planują, że debiut poprzedzi oferta publiczna, do której powinno dość jeszcze w tym roku.

– Wejście na rynek NewConnect, a także pozyskanie kapitału to dla nas istotny element realizacji strategii rozwoju. Pomimo trwających działań wojennych za naszymi wschodnimi granicami, nie tylko kontynuujemy wcześniej rozpoczęte projekty, ale również pozyskujemy nowe zlecenia. To daje nam dobrą pozycję startową w momencie, gdy na rynku ukraińskim zacznie pojawiać się jeszcze więcej projektów związanych z odbudową Ukrainy. Nowe projekty to konieczność wzmocnienia kapitałowego, w czym pomocny może okazać się rynek giełdowy – komentuje Adam Białachowski,  prezes B-Act.

W perspektywie końca tego roku, spółka planuje przeprowadzenie oferty publicznej. Pozwoli to  pozyskać dodatkowe środki finansowe na realizację projektów w Polsce oraz rozwój międzynarodowy..

– Oprócz Ukrainy i Polski stale pozyskujemy zlecenia na innych rynkach. Na swoim koncie mamy projekty m.in. w Ameryce Południowej i Azji. Szczególnie kraje arabskie Bliskiego Wschodu są dla nas ciekawych region ze względu na wiele inwestycji infrastrukturalnych i duży kapitał zaangażowany w budowę nowych obiektów. Wierzymy, że obecność na NewConnect otworzy przed nami nie tylko nowe możliwości finansowe, ale zwiększy rozpoznawalność firmy i przyczyni się do jeszcze szybszego wzrostu  spółki – zaznaczył Adam Białachowski.

Spółka w 2022 r. osiągnęła ponad 13,8 mln PLN przychodów, co w porównaniu z 2019 r., kiedy wyniosły 4,7 mln PLN, oznacza blisko trzykrotny wzrost. Ukraina jest drugim co do wielkości rynkiem, a wygenerowane na nim przychody stanowią ok. 20 proc. całości. B-Act prowadzi swoją działalność głównie w Europie, ale również realizuje projekty w Brazylii czy na Bliskim Wschodzie, m.in. biorąc udział przy budowie stadionu na mundial w Katarze. Największa część przychodów pochodzi z kontraktów realizowanych na polskim rynku.

Okna aluminiowe – dlaczego warto się na nie zdecydować?

Okna aluminiowe to ciekawe i oryginalne rozwiązanie spotykane najczęściej w nowoczesnym budownictwie, które niesie ze sobą wiele zalet. Tego typu okna określane są jako ślusarka otworowa i najczęściej spotyka się je w budynkach o dużych przeszkleniach, chociaż nie tylko! Jakie są zalety okien aluminiowych i kiedy warto na nie postawić? Już wyjaśniamy!

Nowoczesna ślusarka otworowa

Wybierając stolarkę otworową do dyspozycji mamy nie tylko okna PVC czy drewniane, ale także okna aluminiowe. I chociaż wiele osób uważa, że tego typu okna najczęściej spotyka się w przypadku obiektów komercyjnych, to jednak z powodzeniem są one stosowane także w budownictwie mieszkaniowym. Ich konstrukcja, trwałość oraz możliwość tworzenia dużych przeszkleń czynią je bowiem niezwykle atrakcyjnym wyborem dla wielu inwestorów. Dlaczego warto zdecydować się na okna aluminiowe i jakie korzyści niosą dla domów i mieszkań?

Okna aluminiowe – odporność na czynniki atmosferyczne

Jedną z kluczowych zalet okien aluminiowych jest ich wytrzymała konstrukcja oraz wysoka odporność na czynniki atmosferyczne. Aluminium to materiał, który charakteryzuje się dużą wytrzymałością i niezwykłą trwałością. Okna aluminiowe są odporne na korozję, odkształcenia oraz szkodliwe działanie wilgoci, co sprawia, że są idealnym wyborem dla domów znajdujących się w trudnych strefach klimatycznych – przykładowo nadmorskich czy wilgotnych. Są one w stanie sprostać najbardziej ekstremalnym warunkom atmosferycznym, zapewniając stabilność i bezpieczeństwo na długie lata.

Przeszklenia wielkogabarytowe o różnych kształtach

Kolejną istotną zaletą okien aluminiowych jest możliwość tworzenia wielkogabarytowych przeszkleń o różnych kształtach. Dzięki wytrzymałej aluminiowej konstrukcji okna mogą być większe i bardziej efektowne. A wszystko to przy zachowaniu stosunkowo cienkich profili. Takie przeszklenia wpuszczają do wnętrza dużą ilość naturalnego światła, co optycznie powiększa przestrzeń i tworzy przyjemną atmosferę. Ponadto, okna aluminiowe pozwalają na eksperymentowanie z różnymi kształtami i formami, dając większą swobodę w projektowaniu i aranżacji wnętrz.Okna aluminiowe sprawdzają się doskonale

Okna aluminiowe sprawdzają się doskonale w nowoczesnym budownictwie. Ich minimalistyczny design i elegancka estetyka idealnie współgrają z odważnymi trendami architektonicznymi. Fakt, że aluminium jest łatwe do formowania, daje projektantom większą elastyczność w kreowaniu oryginalnych rozwiązań. I to właśnie trwałość, łatwość użytkowania i wysoka estetyka sprawiają, że okna aluminiowe są popularnym wyborem w przypadku budynków komercyjnych, biur, galerii sztuki oraz domów o nowoczesnym charakterze.

Domy energooszczędne i pasywne z oknami aluminiowymi

Kolejną zaletą dobrej ślusarki otworowej są jej wysokie parametry termoizolacyjne. Okna aluminiowe o Uw = 0,68 W/m2k spełniają bowiem parametry dedykowane do budownictwa energooszczędnego a nawet pasywnego. Oczywiście ma tutaj znaczenie zarówno sama konstrukcja okna, jak i zastosowane pakiety szybowe. Pasywne okna aluminiowe zapewniają bardzo wysoką termoizolację, co przekłada się na realne oszczędności w postaci obniżenia kosztów ogrzewania zimą i zmniejszenia zużycia energii potrzebnej do uzyskania komfortu termicznego latem.

Okna drewniano-aluminiowe, czyli wariacja na temat

Ciekawą technologią, która w ostatnim czasie robi spore zamieszanie na rynku, są okna drewniano-aluminiowe. Tego typu okna stanowią interesujące połączenie dwóch systemów, łącząc naturalny urok drewna z wytrzymałością aluminium. Okna drewniano-aluminiowe wyposażone są w aluminiową nakładkę chroniącą okna drewniane przed wpływem warunków atmosferycznych i uszkodzeniom. Okna z zewnątrz zachwycają swoją trwałością i minimalistycznym designem, od wewnątrz naturalnością i przytulnością.

Jak widać okna aluminiowe to rozwiązanie odznaczające się szeregiem korzyści. Ich trwała konstrukcja, odporność na czynniki atmosferyczne, możliwość tworzenia dużych przeszkleń o różnych kształtach, doskonała termoizolacja i izolacja akustyczna, a także znacząca rola w budownictwie energooszczędnym czynie je ciekawą alternatywą dla innych systemów okiennych. Z powodzeniem można na nie postawić zarówno w przypadku inwestycji komercyjnych, jak i w przypadku stolarki okiennej dla swojego domu czy mieszkania.

Jak muzyka wpływa na zakupy

Muzyka od dawna pełni ważną rolę w naszym życiu. Nie tylko sprawia, że czujemy się lepiej, ale może także wpływać na nasze zachowanie. Wpływ muzyki na nasze zakupy jest tematem, który wzbudza coraz większe zainteresowanie wśród marketerów i właścicieli sklepów. Czy wiesz, że odpowiednio dobrane dźwięki mogą zwiększyć sprzedaż i wpływać na nasze decyzje zakupowe? W tym artykule dowiesz się, jak muzyka wpływa na nasze zakupy i jak można wykorzystać ten efekt w biznesie.

Psychologiczne aspekty muzyki w sklepach

Nástroj

Muzyka w sklepach może tworzyć nastrojową atmosferę, która ma duże znaczenie dla klientów. Odpowiednio dobrana muzyka może wpływać na nasze samopoczucie, czyniąc nas bardziej zrelaksowanymi i pozytywnie nastawionymi do zakupów. Jeśli sklep ma na celu wywołanie określonego nastroju, na przykład romantycznego czy energetycznego, muzyka może być skutecznym narzędziem w osiągnięciu tego efektu.

Przyspieszenie tempa zakupów

Pewne gatunki muzyki, szczególnie te o szybkim tempie, mogą przyspieszać nasze tempo zakupów. Kiedy słuchamy szybkiej i energetycznej muzyki, jesteśmy bardziej skłonni do poruszania się szybciej i podejmowania szybszych decyzji. Sklepy detaliczne często wykorzystują tę strategię, aby zwiększyć liczbę transakcji.

Wpływ na postrzeganie jakości produktów

Muzyka może również wpływać na postrzeganie jakości produktów. Badania wykazały, że kiedy w tle gra muzyka klasyczna, klienci mają tendencję do oceniania produktów jako bardziej ekskluzywne i wyrafinowane. Jest to ważne dla sklepów, które chcą kreować wizerunek luksusu i wysokiej jakości.

Rodzaje muzyki i ich wpływ na zachowania zakupowe

Energiczna muzyka pop

Energiczna muzyka pop, pełna rytmu i pozytywnych melodii, może pobudzać naszą aktywność i motywować nas do zakupów. Tego rodzaju muzyka często występuje w sklepach odzieżowych i młodzieżowych, gdzie celem jest pobudzenie klientów do eksploracji i wydawania pieniędzy.

Relaksacyjne dźwięki

Dźwięki relaksacyjne, takie jak delikatna muzyka instrumentalna lub odgłosy natury, mogą wpływać na nasze samopoczucie i wywoływać uczucie komfortu. Sklepy z kosmetykami i produktami do pielęgnacji ciała często stosują tego rodzaju muzykę, aby stworzyć atmosferę relaksu i odprężenia.

Muzyka klasyczna

Muzyka klasyczna, ze względu na swój elegancki i wysublimowany charakter, może podnosić prestiż sklepu i wpływać na postrzeganie jakości produktów. Sklepy z luksusowymi markami często decydują się na ten rodzaj muzyki, aby tworzyć ekskluzywną atmosferę.

Dźwięki a zwiększenie sprzedaży

Wpływ na impulsywne zakupy

Muzyka może mieć duży wpływ na impulsywne zakupy. Badania wykazały, że sklepy stosujące strategie muzyczne, takie jak granie szybkiej muzyki i umieszczanie impulsywnych utworów w reklamach, zwiększają szanse na zakup nieplanowanych produktów. Muzyka może pobudzać naszą ciekawość i chęć posiadania nowych rzeczy.

Stymulowanie wydawania większej ilości pieniędzy

Odpowiednio dobrana muzyka może również stymulować nas do wydawania większej ilości pieniędzy. Pewne gatunki muzyki, takie jak jazz lub muzyka elektroniczna, są kojarzone z luksusem i ekskluzywnością. Kiedy słuchamy takiej muzyki podczas zakupów, możemy być bardziej skłonni inwestować w droższe produkty lub usługi.

Tworzenie przyjemnych doświadczeń zakupowych

Muzyka może również wpływać na ogólne doświadczenie zakupowe. Kiedy jesteśmy otoczeni przyjemnymi dźwiękami, nasze zakupy stają się bardziej przyjemne i satysfakcjonujące. Odpowiednio dobrane utwory mogą tworzyć pozytywną atmosferę i wpływać na nasze postrzeganie sklepu.

Najczęstsze błędy podczas odtwarzania muzyki w sklepach

Nadmiar dźwięków i negatywny wpływ

Należy pamiętać, że nadmiar dźwięków może mieć negatywny wpływ na doświadczenie zakupowe. Zbyt głośna lub chaotyczna muzyka może powodować irytację i dezorientację u klientów. Ważne jest znalezienie odpowiedniego balansu i umiaru w stosowaniu muzyki w sklepach.

Nieodpowiedni wybór utworów

Nieodpowiednio dobrana muzyka może również przekazywać niewłaściwe przesłanie i nie pasować do grupy docelowej sklepu. Dlatego ważne jest przeprowadzenie badań i testów, aby dowiedzieć się, jakie gatunki muzyczne są najbardziej odpowiednie dla danej grupy klientów.

Jak wykorzystać muzykę w biznesie?

Komunikacja dźwiękowa w sklepie to nie tylko promocje, rady i rabaty. Dzięki licznych zaletom i korzyściom, komunikacja dźwiękowa jest niezbędna dla firm, które poszukują właściwej formy kontaktu z klientami. Klienci słyszą – a każda sekunda ma znaczenie. Ważne jest, aby na bieżąco informować klientów, powiadamiać o godzinach otwarcia i po prostu ich witać. Komunikaty dźwiękowe przed i po godzinach otwarcia stanowią dodatkową okazję do kontaktu z personelem i przekazywania aktualnych informacji, a także podkreślania ich ważności – wystarczy wysłać spersonalizowaną piosenkę z okazji urodzin. Shakespeare Music oferuje komunikację dźwiękową na najwyższym poziomie dla firm, które pragną nawiązać trwały kontakt z klientami i zwiększyć ich zaangażowanie.

Hakerzy atakują platformę ePUAP. Za atakami mogą stać Rosjanie…

We wtorek 13 maja br. hakerzy zaatakowali ePUAP, czyli polską platformę usług administracji publicznej, a także strony Gov.pl. Jak na razie nie potwierdzono, kto stoi za atakami DDoS. To jednak metoda charakterystyczna dla prorosyjskich grup haktywistycznych – komentują eksperci cyberbezpieczeństwa z Check Point Software.

Nieznani sprawcy przeprowadzili ataki typu DDoS, czyli ukierunkowane działania wymierzone w witryny internetowe oraz serwery w celu zakłócenia ruchu sieciowego. Obecnie większość usług administracji publicznej jest dostępna, jednak portal ePUAP wciąż może działać niestabilnie.

Eksperci uważają, że najprawdopodobniej za ofensywą mogą stać prorosyjskie grupy hakerskie, dla których ataki typu DDoS są charakterystyczne. W ostatnich 12 miesiącach eksperci Check Pointa obserwowali szczególne zainteresowanie Polską grup haktywistów powiązanych z Rosją, takich jak Killnet czy Noname057(16).

Co więcej, Rosja od dawna przymyka oko na swoich obywateli atakujących zagraniczne cele. Rosyjski parlament rozważał nawet ustawę, która oficjalnie zwolniłaby rosyjskich cyberprzestępców z odpowiedzialności prawnej za hakowanie „w interesie Federacji Rosyjskiej”.

– Hakerzy powiązani z Rosją rzeczywiście stanowią zagrożenie dla polskich instytucji. Z naszych obserwacji wynika, że począwszy od IV kwartału 2022 r. liczba cyberataków na Ukrainę spadła, natomiast wzrosła w krajach sojuszniczych, takich jak Polska, Estonia czy Dania – wyjaśniał w marcu polskim mediom Sergeyej Shykevich, dyrektor działu wywiadu zagrożeń w firmie Check Point Software Technologies

Przed posiedzeniem EBC. Czego możemy oczekiwać?

Uważamy, że oczekiwane obecnie przez rynek podwyżki po 25 pb. w czerwcu i lipcu to absolutne minimum dla EBC. Choć poczyniono pewne postępy w walce z inflacją, to – biorąc pod uwagę skalę problemu i powiązane z nim ryzyka – jeszcze nie czas, by osiąść na laurach.

Od ostatniego posiedzenia, na którym EBC podniósł stopy procentowe o 25 pb., komunikaty członków banku centralnego wskazywały ogólnie na konieczność dalszych działań, ale również sugerowały pewną ich granicę. Wydaje się to niewielkim gołębim zwrotem względem mocno jastrzębiego stanowiska. W przemówieniu na początku czerwca prezeska Christine Lagarde porównała proces zacieśniania do lotu – „samolot musi wznieść się na odpowiednią wysokość, by osiągnąć swój cel, nie jednak na tyle, by go przekroczyć”. Podkreśliła ponownie zależność EBC od danych i oświadczyła, że okres podwyżek stóp będzie zależny od trzech czynników: „perspektyw inflacji, dynamiki inflacji bazowej i siły transmisji polityki monetarnej”.

Ostatnie dane o inflacji HICP były znacznie lepsze od oczekiwań, co pozwala na ostrożny optymizm. Główna miara dynamiki cen gwałtownie spadła do 6,1% w maju – znalazła się znacznie poniżej rekordowych 10,6% w październiku i najniżej od 15 miesięcy. Istotniejsza dla EBC miara bazowa również obniżyła się, sięgając 5,3%.

Pojawiły się także inne pozytywne sygnały. Ceny producenckie wzrosły w maju tylko o 1% w skali roku, spadły zaś oczekiwania konsumentów dotyczące inflacji według ankiet EBC. Ceny energii ustabilizowały się na niższych poziomach, niż się obawiano, a dynamika cen żywności, która stanowi obecnie ok. 1/3 inflacji HICP, wydaje się mieć szczyt za sobą. Powinno to zmniejszyć nieco presję na Radę Prezesów w tym tygodniu.

Wykres 1: Inflacja w strefie euro (2013 – 2023)Inflacja w strefie euro

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 09.06.2023

Dodatkowo, wskaźniki aktywności gospodarczej pogorszyły się i od czasu ostatniego posiedzenia w większości zawodzą oczekiwania, co odzwierciedla indeks zaskoczeń ekonomicznych Citigroup dla strefy euro. Zrewidowane dane o PKB wskazują nawet na recesję na początku roku, choć bardzo łagodną i techniczną. W międzyczasie w maju spadł nieco zbiorczy PMI i mimo że sektor usługowy pozostaje odporny, wszelkie sygnały wskazują na słabość przemysłu.

To nieznaczne pogorszenie się danych gospodarczych może wzywać decydentów do nieco większej ostrożności, szczególnie, że jest ono dodatkowym argumentem za łagodzeniem presji inflacyjnej. Dane dotyczące kredytów wskazują zaś, że transmisja polityki monetarnej zachodzi.

Mimo to należy mieć na uwadze, że nawet po niedawnym spadku bazowa miara dynamiki cen ponad dwukrotnie przekracza cel EBC, a perspektywy inflacji są niepewne. Komentując to ostatnio, Lagarde stwierdziła, że „nie ma jasnych dowodów, że inflacja bazowa osiągnęła szczyt”. Warto również zaznaczyć, że banki centralne w Australii i Kanadzie zaskoczyły w zeszłym tygodniu podwyżkami stóp procentowych, co sugeruje, że decydenci nie wahają się działać, by nie dać szans inflacji.

Wykres 2: Indeks zaskoczeń ekonomicznych Citigroup dla strefy euro (2022 – 2023)Wykres 2: Indeks zaskoczeń ekonomicznych Citigroup dla strefy euro (2022 – 2023)

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 09.06.2023

Jak komunikaty EBC mogą wpłynąć na euro?

Przed czerwcowym posiedzeniem uważamy, że EBC będzie chciał uzyskać w swoim przekazie balans między zapewnieniem o determinacji w walce z inflacją i zwróceniem uwagi na dotychczasowe działania. Rada Prezesów nie przekaże naszym zdaniem wyraźnych wskazówek odnośnie do przyszłych działań, podkreślając zamiast tego, że pozostaje zależna od danych.

Mimo niedawnego spadku inflacji nie spodziewamy się, by Rada Prezesów dokonała dużego gołębiego zwrotu. Uważamy, że zamiast tego potwierdzi, że po czerwcu konieczne będzie dalsze zacieśnianie, choć raczej nie przekaże szczegółowego planu działania. Rynki wyceniają obecnie ok. 55 pb. podwyżek stóp procentowych w nadchodzących miesiącach, więc euro nie skorzysta na samej podwyżce stóp – skala wsparcia waluty będzie zależała w dużej mierze od rynkowej oceny tonu Lagarde.

Nie spodziewamy się, że prezeska podkreśli słabość danych gospodarczych, ponieważ – wbrew pewnym rozczarowaniom danymi – głęboka i długa recesja w strefie euro wciąż wydaje się mało prawdopodobna. Nie przewidujemy również istotnych zmian prognoz PKB i inflacji. Ocena w zakresie inflacji pozostanie jednak dla rynków kluczowa. Naszym zdaniem wypowiedzi Lagarde na jej temat nie będą zbytnio odbiegać od majowych i wierzymy, że prezeska przede wszystkim postara się przekazać, że EBC nie opuszcza gardy.

Euro może liczyć na pewne wsparcie (w relacji do głównych walut), jeśli Lagarde powtórzy, że zgodnie z przewidywaniami banku inflacja „zbyt długo będzie zbyt wysoka”. Jednocześnie złagodzenie tonu w kontekście ryzyk dla perspektyw inflacji zostałoby prawdopodobnie odebrane jako gołębie i obciążyło wspólną walutę.

EBC ogłosi decyzję w sprawie polityki pieniężnej o 14:15 w czwartek 15.06, konferencja prasowa przewodniczącej Lagarde rozpocznie się 30 minut później.

Autorzy: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

Wezwanie na akcje STS Holding przez Entain CEE z Grupy Entain

Mateusz i Zbigniew Juroszek – za pośrednictwem fundacji rodzinnych – zobowiązali się zbyć akcje w STS Holding („Spółka”), lidera rynku w Polsce, w wezwaniu na akcje Spółki ogłoszonym przez Entain CEE z Grupy Entain. Transakcja zakłada reinwestycję części wpływów ze sprzedaży akcji Spółki przez rodzinę Juroszek w Entain CEE, przedsięwzięcie Grupy Entain i EMMA Capital, które ma na celu dalszy rozwój regionalny przez umożliwienie Entain połączenie się z lokalnymi liderami rynku.

Fundacje Rodzinne Zbigniewa Juroszka i Mateusza Juroszka zamierzają sprzedać Entain 109 619 476 akcji STS Holding po cenie 24,8 złotych za akcję. Część pozyskanego kapitału przeznaczą na reinwestycję w spółkę Entain CEE, obejmując w niej 10% udziałów. Mateusz Juroszek pozostanie prezesem zarządu STS Holding S.A. oraz STS S.A., obejmując również stanowisko w Radzie Dyrektorów Entain CEE.

Entain – zgodnie z ujawnionymi informacjami, po uzyskaniu wymaganych prawem zgód, ale bez względu na wynik wezwania – zamierza sfinalizować nabycie od rodziny Juroszek w ramach wezwania. Oznacza to, że Entain obejmie przynajmniej 69,94% akcji STS Holding, które obecnie należą do fundacji rodzinnych Mateusza oraz Zbigniewa Juroszka.

Entain CEE jest przedsięwzięciem notowanej na giełdzie w Londynie Grupy Entain oraz EMMA Capital, spółki inwestycyjnej z Czech. Entain CEE została założona w zeszłym roku w celu generowania wzrostu w sektorze zakładów i gier w regionie Europy Środkowej i Wschodniej przez współpracę z lokalnymi liderami rynku. W 2022 roku Entain CEE przejęło chorwackiego operatora SuperSport, krajowego lidera z ponad 50% udziałem w lokalnym rynku.

Zarząd, struktura managerska oraz plany rozwoju na polskim rynku nie ulegają zmianie w związku z transakcją. STS będzie za to mógł korzystać z wiedzy, rozwiązań, technologii, dostępu do kapitału w ramach szerokiej oraz międzynarodowej grupy kapitałowej.

Mateusz Juroszek pozostanie prezesem zarządu STS i dołączy do Rady Dyrektorów Entain CEE. Mateusz Juroszek jest prezesem zarządu STS od 2012 roku i w ciągu ostatniej dekady odegrał kluczową rolę w rozwoju STS. Mateusz Juroszek posiada rozległą wiedzę na temat branży i polskiego rynku gier, Entain z radością przyjęła wiadomość o tym, że nadal będzie pełnił funkcję prezesa zarządu STS, a także dołączy do Rady Dyrektorów Entain CEE, pomagając w dalszym rozwoju regionalnym i realizacji strategii Entain CEE.

W naszej ocenie dołączenie STS, w proponowanym kształcie do Grupy Entain, jest obiecującym przedsięwzięciem, dającym spółce szansę do kolejnego skokowego wzrostu. STS jest największym bukmacherem w Polsce. Jesteśmy zadowoleni  ze współpracy z Entain, która oznacza synergie i atrakcyjne wyniki dla STS, Entain CEE oraz całej Grupy Entain. Ponadto doświadczenie i wiedza menedżerów z podmiotów, które są inwestorami w przedsięwzięciu takim jak Entain CEE, pozwala na połączenie naszej wiedzy eksperckiej związanej z lokalnym rynkiem wraz ze światowej klasy platformą Entain – mówi Mateusz Juroszek.

Inflacja CPI w USA

Inflacja CPI w USA spadła w maju do 4% r/r względem 4,9% r/r w kwietniu. Roczne tempo inflacji w USA spadło do najniższego poziomu od ponad dwóch lat. W ujęciu miesięcznym zanotowaliśmy wzrost o 0,1% m/m. Inflacja bazowa z kolei wyniosła 5,3% r/r.

Dane o inflacji były wyczekiwane przez rynek w kontekście dalszych decyzji monetarnych. Już jutro poznamy decyzję FOMC. Wydaje się, że dane o inflacji ostatecznie przesądzają o pauzie w cyklu podwyżek stóp procentowych w USA. Nie oznacza to jednak, że inflacja została w pełni opanowana. Szczególnie wskaźnik inflacji bazowej pozostaje podwyższony. Z drugiej strony należy pamiętać, że podwyżki stóp procentowych mogą oddziaływać z opóźnieniem na realną gospodarkę. Do tego dochodzą niedawne napięcia na rynku finansowym związane z upadkami banków, stąd przerwa w cyklu wydaje się na ten moment optymalnym rozwiązaniem.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Cloud Technologies z dywidendą i programem motywacyjnym

Akcjonariusze notowanej na głównym parkiecie GPW w Warszawie Cloud Technologies przychylili się do propozycji Zarządu i na ZWA 12 czerwca podjęli decyzję o przeznaczeniu zysku netto za rok 2022 w części na wypłatę dywidendy oraz w części na zwiększenie kapitału zapasowego. ZWA udzieliło absolutorium członkom organów spółki za 2022 rok. Przyjęło także program motywacyjny dla kadry zarządzającej.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Cloud Technologies 12 czerwca udzieliło absolutorium członkom organów spółki za 2022 rok, zatwierdziło sprawozdanie Rady Nadzorczej za 2022 rok, sprawozdanie Zarządu za 2022 rok oraz sprawozdanie finansowe za 2022 rok. Podczas WZA podjęto również uchwały dotyczące m.in.: wypłaty dywidendy i zwiększenia kapitału zapasowego, upoważnienia Zarządu do nabywania akcji własnych i utworzenia kapitału rezerwowego oraz przyjęcia programu motywacyjnego dla kadry zarządzającej.

– Dziękuję Akcjonariuszom za zaufanie oraz przekonanie, że obrana przez nas strategia rozwoju Cloud Technologies pozwoli z powodzeniem zwiększać wartość spółki w długim horyzoncie czasowym, przy jednoczesnym zwiększeniu atrakcyjności inwestycji dla akcjonariuszy. Przyjęte przez WZA uchwały pozwolą nam realizować elementy nowej strategii rozwoju na lata 2023-2025 w zakresie skupu akcji własnych na potrzeby programu motywacyjnego dla kadry zarządzającej oraz wypłaty dywidendy. Niezmiennie naszym głównym celem we wskazanym horyzoncie czasowym jest dalszy wzrost organiczny na ciągle rosnącym rynku reklamy cyfrowej oraz dynamicznie rosnącym rynku sztucznej inteligencji, przede wszystkim poprzez sprzedaż wysokiej jakości danych – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

W ramach realizacji strategii rozwoju na lata 2021-2023 Cloud Technologies osiągnęło oszczędności, w szczególności w zakresie skupu akcji własnych. W związku z tym Zarząd zarekomendował wypłatę części zysku netto w formie dywidendy oraz przeniesienie pozostałej jego części na kapitał zapasowy. WZA przychyliło się do propozycji Zarządu. 4,58 mln PLN zostanie przeznaczone na wypłatę dywidendy dla akcjonariuszy. Wyniesie ona 1,00 zł na jedną akcję. Dzień dywidendy został wyznaczony na 23 czerwca 2023 r., natomiast dzień wypłaty dywidendy na 30 czerwca 2023 r. Wypłacenie dywidendy jest pierwszym krokiem do realizacji nowej strategii rozwoju spółki na lata 2023-2025, w której Zarząd Cloud Technologies rekomenduje wypłatę dywidendy w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA.

Pozostała część z zysku netto za 2022 r. w wysokości 8,3 mln PLN, czyli 3,72 mln PLN, zostanie przeznaczona na zwiększenie kapitału zapasowego. Ponadto WZA podjęło decyzję o rozwiązaniu kapitału rezerwowego utworzonego na podstawie uchwały NWZA z dnia 31 stycznia 2022 roku. Kwota 3,56 mln PLN zostanie przeniesiona na kapitał zapasowy. WZA przyjęło także Politykę Wynagrodzeń Zarządu i Rady Nadzorczej. Cloud Technologies w związku z przeniesieniem notowań akcji z NewConnect na główny parkiet GPW w Warszawie jest bowiem zobowiązane do posiadania takiej polityki, zgodnie z którą mogą być wypłacane wynagrodzenia członków powyższych organów.

Akcjonariusze Cloud Technologies upoważnili również Zarząd Cloud Technologies do nabywania akcji własnych. Spółka będzie mogła nabyć do 250.000 akcji o wartości nominalnej 0,10 PLN każda. Cena nabycia akcji nie będzie niższa niż 0,10 PLN i nie wyższa niż 240 PLN. Akcje będą mogły być nabyte na giełdzie lub w drodze publicznego zaproszenia do składania ofert sprzedaży. Planowany skup akcji własnych jest ważnym elementem strategii rozwoju spółki na lata 2023-2025. Akcje własne zostaną wykorzystane do realizacji programu motywacyjnego dla kadry zarządzającej. Jego celem jest zwiększenie zaangażowania kadry zarządzającej oraz ich długoterminowe związanie ze Spółką i Grupą Kapitałową.

Dla Fedu czas na zatrzymanie się i refleksję

Spodziewamy się, że Rezerwa Federalna podczas czerwcowego posiedzenia wstrzyma swój cykl podwyżek stóp procentowych. Wiele jeszcze zależy od odczytu inflacji za maj – musiałby on najprawdopodobniej zaskoczyć w górę, by podwyżka stóp weszła w grę.

W ostatnim miesiącu dolar umocnił się względem niemal wszystkich pozostałych walut, gdy rynki wycofywały się z zakładów na cięcia stóp procentowych w USA, a zamiast tego zaczęły poważnie rozważać możliwość kolejnej ich podwyżki latem. W pewnym momencie na początku maja inwestorzy spodziewali się pierwszej obniżki stóp w lipcu, a w kontraktach futures wyceniano ok. 85 pb. cięć do końca roku. Oczekiwania te uległy jednak ogromnej zmianie – zmniejszyły się obawy dotyczące amerykańskiego sektora bankowego, a dane o aktywności ekonomicznej ogólnie pokazują odporność gospodarki, sugerując, że obawy o recesję były przesadzone.

Mimo to podwyżka stóp w czerwcu zdecydowanie nie jest pewna. Od ostatniego posiedzenia FOMC w maju dane makroekonomiczne były mieszane. Najnowsze dane z rynku pracy były dobre, szczególnie majowe dane NFP (non-farm payrolls) o zmianie zatrudnienia w sektorach pozarolniczych, które ponownie zaskoczyły w górę (339 tys. względem konsensusu 190 tys.). Oczekiwaniom nie sprostały jednak stopa bezrobocia (wzrost do 3,7%) i średnie zarobki godzinowe (spadek do 4,3%), a liczba cotygodniowych nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych nieoczekiwanie wzrosła do najwyższego od listopada 2021 r. poziomu 261 tys. Co więcej, zarówno główna, jak i bazowa miara inflacji w dalszym ciągu spadały. Obniżył się również indeks PMI dla usług od ISM, który w maju osiągnął 50,3 pkt – drugi najniższy wynik od czasu pierwszych pandemicznych lockdownów.

Wykres 1: Stopa bezrobocia w USA i nowe wnioski o zasiłek dla bezrobotnych (2022 – 2023)Stopa bezrobocia w USA i nowe wnioski o zasiłek dla bezrobotnych

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 09.06.2023

Kluczowy dla Fedu będzie odczyt majowej inflacji

Członkowie FOMC wydają się podzieleni w kwestii dalszego zacieśniania polityki. Niektórzy, w tym Patrick Harker i Philip Jefferson, zdają się opowiadać za utrzymaniem stóp w czerwcu. Część jastrzębi, w szczególności prezes Fed z St. Louis, James Bullard, mówi zaś o konieczności dalszych podwyżek.

Wśród decydentów i uczestników rynku panuje konsensus, że kluczowy będzie publikowany 13.06 raport inflacyjny za maj. W naszej ocenie musiałby on najprawdopodobniej zaskoczyć w górę, by podwyżka stóp w czerwcu weszła w grę. Ekonomiści oczekują obecnie spadku zarówno głównej (z 4,9% do 4,1%), jak i bazowej (z 5,5% do 5,2%) miary dynamiki cen.

Jeśli stopy zostaną utrzymane na niezmienionym poziomie, uwaga uczestników rynku skupi się na tonie komunikatów banku, szczególnie na możliwości podwyżki w lipcu i nowych prognozach stóp procentowych. Spodziewamy się, że Powell przyjmie niezobowiązujący ton, nieprzesądzający przyszłych ruchów. Fed pozostaje zależny od danych, a decydenci zapewne będą chcieli zobaczyć jeszcze chociaż jeden raport inflacyjny po majowym, zanim podejmą decyzję, czy stopy procentowe są na odpowiednio wysokim poziomie. Jeśli chodzi o dot plot, spodziewamy się, że tak jak i ostatnio będzie on wskazywał na brak cięć stóp przed 2024 r., co byłoby zgodne z naszymi oczekiwaniami.

Wykres 2: Inflacja w USA (2013 – 2023)Inflacja w USA

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 09.06.2023

Jak wspomnieliśmy, uważamy, że Fed utrzyma w środę stopy na niezmienionym poziomie, część członków może jednak opowiedzieć się za podwyżką. Zaskakujący ruch w górę w tym miesiącu z pewnością wywołałby natychmiast gwałtowną aprecjację dolara – rynki wyceniają obecnie prawdopodobieństwo takiego scenariusza tylko na ok. 1/3.

Jeśli Fed wstrzyma się z podwyżką stóp procentowych w czerwcu, ale zasugeruje, że w kolejnym miesiącu może dojść do zacieśniania, dolar również może się umocnić – w ograniczonym jednak stopniu, podwyżka w lipcu jest bowiem wyceniana na ok. 80%. Niemniej spodziewamy się, że Powell nie będzie wprost sugerować podwyżki stóp w lipcu, jako że obserwujemy nie tylko normowanie się amerykańskiej presji inflacyjnej, ale i wczesne oznaki ochłodzenia rynku pracy.

Raz jeszcze podkreślamy wagę raportu o inflacji za maj. Znaczne przebicie oczekiwań dotyczących miary głównej lub ważniejszej miary bazowej może przyczynić się do bardziej jastrzębiej postawy FOMC w środę. Może to zwiększyć prawdopodobieństwo ostatecznej podwyżki w lipcu. Obecnie spodziewamy się jednak utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie do końca roku, zanim na początku kolejnego rozpoczną się ich cięcia.

FOMC ogłosi decyzję w sprawie polityki pieniężnej o 20:00 w środę 14.06, konferencja prasowa przewodniczącego Powella rozpocznie się 30 minut później.

Autorzy: Matthew Ryan, CFA – kierownik działu analiz Ebury

Funt zyskuje

Od rana złoty kontynuuje słabszą passę. Mocniej traci względem funta, który zyskuje po lepszych od oczekiwań danych z tamtejszego rynku pracy. W tle dalsze problemy Turcji i tamtejszej liry.

Lepsze dane z Wysp Brytyjskich

Dzisiaj nad ranem poznaliśmy dane z Wielkiej Brytanii. Tamtejszy rynek pracy pozytywnie zaskoczył inwestorów. Stopa bezrobocia nie tylko nie wzrosła do 4%, ale spadła do 3,8%. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadła o 13,6 tysiąca, podczas gdy oczekiwano wzrostu o 21,5 tysiąca. Do tego wzrost wynagrodzeń był wyższy od oczekiwań. Jest to jednak nadal wolniejszy wzrost niż inflacja. Z drugiej strony obecnie inflacja przekracza wzrost płac o 2,2%, miesiąc temu było to 4%. Brytyjczycy biednieją zatem statystycznie wolniej niż jeszcze miesiąc temu. Dobre dane widać na wykresach. Po publikacji funt szedł w górę.

Ropa szuka dna

Notowania czarnego złota znów wczoraj szukały dna. Okolice 70-72 dolarów za baryłkę ropy brent to jednak poziom, od którego od 3 miesięcy ceny regularnie się odbijają. Tak też było wczoraj. Patrząc na sytuację makroekonomiczną na świecie, obecny spadek cen może być trudny do powstrzymania dla państw OPEC. Obniżki wydobycia oczywiście mogą podbijać ceny, ale wymagają solidarności, która nie jest najmocniejszą cechą kartelu. Pogarszająca się koniunktura powoduje jednak, że zapotrzebowanie na ropę wciąż jest korygowane, zatem obniżki wydobycia są potrzebne, by chociaż utrzymywać ceny na zbliżonym poziomie. Oznacza to, że najprawdopodobniej utrzyma się jeszcze jakiś czas presja na obniżanie poziomu inflacji powodowana tańszymi surowcami energetycznymi.

Bezrobocie w Turcji znów rośnie

Pomimo tego, że ostatni trend jest korzystny dla Turcji, to od trzech miesięcy jesteśmy świadkami wzrostu bezrobocia. Poziom 10,2% to jednak wyraźnie niżej niż 11,3% rok temu. Kraj ten jednak po ostatnich wyborach wyraźnie stracił w oczach inwestorów. Na rynek pracy przełoży się to jednak dopiero w danych za czerwiec, jeżeli nie jeszcze później. Rynki uwierzyły, że kontrkandydat Erdogana jest dużo korzystniejszy. Widać to dobrze po kursie liry tureckiej. Za dolara pod koniec maja płacono 20 lir. Dzisiaj płaci się wyraźnie ponad 23 liry. To ponad 15% przecena. Tak duża przecena może się negatywnie odbić na inflacji, gdyż podrożeją dobra importowane.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Japoński Nikkei 225 najwyżej od 33 lat. DAX najwyżej od 3 tygodni

Główny indeks japońskiego rynku akcji zakończył wtorkową sesję na najwyższym poziomie od lipca 1990 (+1,8 proc.). Indeks ten wybił się w listopadzie 2020 z trwającej od stycznia 2018 konsolidacji w strefie ok. 16500-24000 pkt. i ciągle brakuje my kilkunastu procent by zrealizować sugerowany przez rozmiary tej opuszczonej górą formacji potencjał wzrostowy. Równocześnie 2 tygodnie temu Nikkei 225 opuścił górą konsolidację rozpoczętą w lutym 2021, co również sugeruje istnienie tu dalszego kilkunastoprocentowe potencjału wzrostowego.

DAX był dziś rano najwyżej od 3 tygodni (+0,57 proc. ok. godz. +0,52 ), a CAC 40 najwyżej od 2 tygodni (+0,68 proc.).

WIG-20 ma od tygodnia kłopoty z pokonaniem poziomu ok. 2050 pkt. i dziś ok. godz. 10:20 tracił 0,43 proc. Wśród jego składników swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji LPP i Dino Polska. Najwyżej od lutego ub.r. był dziś WIG-Odzież. Najniżej od grudnia 2020 roku była dziś cen akcji Grupy Azoty. Jeśli chodzi o kursy akcji spółek wchodzących w skład sWIG-u 80, to dziś swe nowe cykliczne maksima osiągnęły ceny akcji Instal Kraków, Vercom i VIGO Photonics.

W oczekiwaniu na dzisiejsze dane na temat CPI w USA (godz. 14:30) rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych lekko spadała (3,726 proc.). Ekonomiści oczekują silnego spadku rocznej dynamiki CPI z 4,9 proc. w kwietniu do 4,1 proc. w maju i mniej zdecydowanej zniżki wskaźnika inflacji bazowej z 5,5 proc. do 5,3 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu oscylowała w okolicach poziomów swoich minimów z ostatniego tygodnia (5,899 proc.).

Kurs euro nadal osiągał dziś rano swe rekordowe poziomy względem tureckiej liry. Euro było również najdroższe od 3 tygodni względem amerykańskiego dolara osiągając poziom 1,08 USD. Kurs USD/JPY nadal utrzymywał się w obrębie trwającej od 2 tygodni konsolidacji (-0,01 proc. ok. godz. 10:10).

Złoty koryguje od wczoraj swą ostatnią siłę (EUR/PLN +0,45 proc., USD/PLN +0,07 proc. ok. godz. 10:10).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara nieśmiało próbował dziś rano powrócić powyżej poziomu 26000 (+0,52 proc. ok. godz. 10:05).

Cena kontraktów na ropę naftową spadła wczoraj do najniższych poziomów od 5 tygodni, a dziś rano próbowało skorygować ten spadek (WTI +0,6 proc., Brent +0,95 proc. ok. godz. 10:10). Drożały dziś rano metale szlachetne (złoto +0,35 proc., srebro +0,91 proc., platyna +0,3 proc. pallad +0,93 proc.) i miedź (+1,51 proc. ok. godz. 10:15).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Coraz mniej pracujących. Tempo spadku przyspieszy po 2035 r.

Z prognoz Oxford Economics wynika, że do końca 2040 r. liczba ludności w wieku produkcyjnym w Polsce będzie stopniowo spadać. Tempo to ulegnie przyspieszeniu zwłaszcza po 2035 r. Przewiduje się, że już za niecałe 17 lat liczba ludności w wieku produkcyjnym zmaleje o 8,4 proc., co spowoduje wzrost wskaźnika obciążenia demograficznego z 30 proc. w 2022 r. do 40 proc. w 2040 r. Eksperci CBRE wskazują, że te zmiany może odczuć sektor biurowy, nasilą się również trendy suburbanizacyjne.

Zmiana demograficzna, z którą mamy aktualnie do czynienia, a która będzie postępowała, wynika ze zjawiska starzenia się społeczeństwa i jednocześnie występującego spadku współczynnika dzietności. Te dwa trendy oddziałują mocno na siebie, co już w 2040 roku zobaczymy wyraźnie w wielu aspektach życia społecznego, w tym również na rynku nieruchomości. Co prawda na razie trudno jest ostatecznie prognozować jak na demografię wpłynie migracja, bowiem dostępne analizy nie uwzględniają chociażby napływu uchodźców do Polski w 2022 roku i później. Nie wiadomo ile osób z tej grupy zdecyduje się pozostać w Polsce na stałe, ale nie wydaje się, żeby migracja odwróciła w znaczącym stopniu trendy demograficzne mówi Agnieszka Mikulska, ekspertka rynku mieszkaniowego w CBRE.

Rosnący wskaźnik obciążenia demograficznego

Niektóre regiony zostaną bardziej dotknięte skutkami zmniejszenia liczby ludności niż inne. Przykładowo, w województwie mazowieckim przybędzie mieszkańców, choć tempo tego wzrostu będzie maleć. Z kolei województwa łódzkie i świętokrzyskie już teraz doświadczają największych spadków ludności i tak pozostanie w kolejnych dekadach. Równolegle ze zmniejszeniem całkowitej liczby ludności, maleć będzie także grupa osób w wieku produkcyjnym. Spowoduje to wzrost wskaźnika obciążenia demograficznego osobami starszymi w Polsce, który wzrośnie z 30 proc. w 2022 roku do 40 proc. w 2040 roku. To oznacza, że mniej osób w wieku produkcyjnym będzie wspierało więcej osób starszych.

Utrudni to zaspokojenie rosnących potrzeb w zakresie opieki nad osobami w wieku emerytalnym. Będzie to widoczne również w obszarze finansów państwowych, ponieważ proporcjonalnie mniejsza liczba osób płacących podatki będzie musiała wspierać rosnącą grupę osób zależnych od wydatków publicznych – wskazuje Agnieszka Mikulska z CBRE.

Zmiana dynamiki na rynku pracy

Spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym będzie miał wpływ na rynek pracy, a tym samym sektor biurowy, który i tak już uległ zmianom. W wyniku pandemii COVID-19 w wielu branżach mieliśmy do czynienia z przejściem na pracę hybrydową i wszystko wskazuje na to, że tak zostanie. Z badania CBRE „Research Occupier Sentiment Survey” dla regionu EMEA wynika, że aż 72 proc. firm uważa obecnie pracę hybrydową za nową normę.

W kolejnych latach i dekadach pracodawcy mogą również na większą skalę oferować elastyczne formy pracy, w tym pracę w niepełnym wymiarze godzin, aby wesprzeć starsze osoby w procesie przechodzenia na emeryturę lub zachęcić je do dłuższej aktywności na rynku pracy. Wystąpienie takiego trendu może dodatkowo zagrażać popytowi na powierzchnie biurowe. Z  drugiej strony, pojawi się konieczność dostosowania biur i miejsc pracy do potrzeb grup tradycyjnie mniej aktywnych, w tym osób starszych czy z niepełnosprawnościami. Jednocześnie, warunki demograficzne będą przyczyniać się do tego, że pracodawcy będą szukać talentów nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami. Jeśli sytuacja gospodarcza Polski będzie stabilna, saldo migracji może wzrastać.

Spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym wpłynie również na rynek mieszkaniowy. Z dużym prawdopodobieństwem nasilą się trendy suburbanizacyjne oraz rozwój mieszkalnictwa na terenach mniej zurbanizowanych. Wyniknie to z tego, że mniej osób będzie musiało mieszkać w pobliżu głównych centrów zatrudnienia – podsumowuje Agnieszka Mikulska z CBRE.

Fundusz należący do Modus Asset Management pozyskał 85 mln euro – połowa na inwestycje w Polsce

  • Fundusz Infrastruktury Czystej Energii zgromadził 85 mln euro w ramach pierwszej fazy pozyskiwania środków finansowych.
  • Wiodącymi inwestorami są Europejski Fundusz Inwestycyjny (EIF) oraz fundusze emerytalne z krajów bałtyckich.
  • Fundusz będzie inwestował w projekty z zakresu energetyki słonecznej i wiatrowej w Polsce, krajach bałtyckich i innych państwach Europy Środkowej.

Modus Asset Managment, dzięki przeprowadzeniu pierwszego etapu pozyskiwania środków w ramach Funduszu Infrastruktury Czystej Energii, pozyskał 85 milionów euro na nowe inwestycje w rozwój zielonej energii w Europie Środkowej. Tym samym aktywnie włącza się w transformację energetyczną tej części Europy. Firma jest obecnie zaangażowana w kilkanaście procesów akwizycyjnych, a pozyskany kapitał pozwoli na dalsze inwestycje w rozwój portfela aktywów OZE. Do końca 2022 roku, poprzez fundusze celowe, Modus Asset Management przejął projekty o łącznej mocy 113 MW od różnych deweloperów w Polsce.

Povilas Pečiulis, CEO Modus Asset Management, powiedział, że pomyślne zakończenie pierwszego etapu pozyskiwania kapitału stanowi dowód atrakcyjności dla potencjalnych inwestorów i odporności aktywów bazujących na infrastrukturze energetyki odnawialnej.

„Polska jest obecnie jednym z kluczowych rynków w naszej strategii. Do tej pory, z powodzeniem, działaliśmy tutaj poprzez fundusz Modus Poland Solar Fund I, co potwierdza naszą silną pozycję w regionie. Fundusz Infrastruktury Czystej Energii ma pomóc w przyspieszeniu transformacji w kierunku OZE. Został zaprojektowany tak, aby zwiększyć nasze zaangażowanie w Polsce, gdzie planujemy zainwestować do 50% pozyskanych środków w rozwój czystej energetyki” – powiedział szef Modus Asset Management.

Clean Energy Infrastructure Fund będzie inwestować w projekty fotowoltaiczne i wiatrowe, a także w kolokowane magazyny energii. Oczekuje się, że łączna moc zainstalowana, w portfelu funduszu, osiągnie 600 MW. Fundusz będzie koncentrował się na projektach na późnym etapie rozwoju i gotowych do budowy, a także na transakcjach „pod klucz”.

Według głównych inwestorów: Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego i Swedbanku, w regionie istnieje duże zapotrzebowanie na fundusze inwestycyjne OZE, takie jak Fundusz Infrastruktury Czystej Energii. „Działania Funduszu na rzecz osiągnięcia unijnych celów klimatycznych są znaczące i namacalne”, powiedział dyrektor generalny EIF Marjut Falkst, dodając, że współpraca była możliwa dzięki wsparciu programu „InvestEU”. Według Tadasa Gudaitisa, dyrektora Swedbank Investment Management, inwestycje w energię odnawialną mają rozwiązać problem lokalnych niedoborów energii, a tym samym pomóc wzmocnić odporność gospodarek i konsumentów na szoki cenowe. „Rozwój mocy wytwórczych z OZE przyczynia się do obniżenia emisji dwutlenku węgla. W dłuższej perspektywie przyniesie to nie tylko korzyści środowiskowe, ale także zwiększy konkurencyjność lokalnego biznesu” – powiedział Gudaitis.

Clean Energy Infrasrtucture Fund to czwarty fundusz energii odnawialnej uruchomiony przez Modus Asset Management. Ma on obecnie najwyższy rating zrównoważonego rozwoju wśród produktów finansowych Dark Green i opiera się na inwestycjach długoterminowych. Okres inwestycyjny funduszu to pięć, a jego cykl życia to dziesięć lat. Docelowo jego wartość ma wynieść 200 mln euro, z twardym limitem na poziomie 350 mln euro. „Kwalifikując się jako fundusz Dark Green, nie tylko zapewnimy atrakcyjne warunki inwestorom, ale także pozytywnie wpływamy na środowisko i zachęcamy innych graczy rynkowych do podążania w tym kierunku” – powiedział Pečiulis.

Między lekarzem, a pacjentką nie może stać duch prokuratora. Stanowisko Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie

– Nie nakręcajcie spirali hejtu wobec lekarzy – apeluje dr Michał Bulsa, Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie. – Sprawa z Nowego Targu wymaga wyjaśnienia i wyciągnięcia wniosków na przyszłość. W żadnym przypadku jednak nie należy stosować zbiorowej odpowiedzialności, a niektórzy mówiąc, że „lekarze zabijają pacjentów” uderzają w tysiące medyków, którzy codziennie ratują pacjentki, działając pod coraz większa presją prokuratora, mediów i polityków. Taka presja jest dla lekarzy wyniszczająca –  dodaje dr Michał Bulsa.

„Przestańcie nas zabijać”, „Przestańcie być ulegli wobec systemu”, „Stańcie po stronie pacjentek” – w ostatnich dniach jesteśmy świadkami medialnego i politycznego linczu na lekarzach. Doszło do dramatu zginęła pacjentka, która straciła życie będąc w zagrożonej ciąży. To, czy pacjentkę można było uratować, a lekarze zachowali się w odpowiedni sposób, sprawdzą powołane do tego instytucje. Sprawa powinna być wyjaśniona z wyciągnięciem wniosków w celu uniknięcia takich zdarzeń w przyszłości.

– Jako Izbę Lekarską boli nas, że obecna sytuacja jest swojego rodzaju generatorem hejtu na osoby, które robią wszystko, co w ich mocy, by pomagać pacjentkom i wspierać je w niełatwych warunkach, w jakich przyszło nam działać. Jeżeli politycy chcą nam pomagać, to niech przedkładają projekty ustaw, edukują społeczeństwo i mówią o trudnych sytuacjach pacjentek – nie mają jednak prawa oceniać zbiorczo zachowania wszystkich lekarzy – mówi dr Michał Bulsa.

– Kolejny raz doszło do tragedii młodej kobiety. To wielki dramat, który budzi wielką społeczną złość. Rozumiem to. W tym momencie jedyne, co możemy zrobić to stanąć ramię w ramię i wypracować rozwiązania, by lekarze nie bali się podejmować trudnych decyzji, by nie bali się, że po decyzji o przerwania ciąży do szpitala przybędą politycy, policja i prokuratorzy, a oni sami będą mieć wizytę służb w ich prywatnych domach o świcie – mówi dr Michał Bulsa.

– Opinia publiczna musi być świadoma, że presja, jaka jest wywierana na lekarzach poprzez sformułowania „Przestańcie nas zabijać” jest gigantyczna, niesprawiedliwa i uderzająca w najczulszy punkt naszej codziennej pracy. Na dodatek takie stawianie sprawy powoduje zmniejszenie zaufania do lekarzy we wszystkich specjalnościach. Pomiędzy pacjentką a lekarzem nie może stać duch prokuratora – dodaje dr Michał Bulsa.

Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie spotkał się z posłanką Katarzyną Kotulą, by rozmawiać o rozwiązaniach, jakie należy wypracować, by skutecznie walczyć o prawa pacjentów, przy jednoczesnym szacunku dla wszystkich lekarzy.

– Spotkanie z Panią Poseł mimo jej gorzkich słów w stosunku do lekarzy przebiegało w dobrej atmosferze. Mamy wspólny cel – dobro pacjentów. Nie ma nic cenniejszego niż ludzkie życie i jeżeli zdarzają się sytuacje utraty życia przez pacjentki należy to natychmiastowo wyjaśniać i wdrożyć działania naprawcze. Uważamy, że należy to jednak robić w taki sposób, by nie pozwolić na hejt i nienawiść w kierunku lekarzy  – dodaje Prezes Bulsa.

Perspektywy rynku pracy na III kwartał 2023 roku

W III kwartale 2023 roku 31% polskich pracodawców chce poszukiwać nowych rąk do pracy, podczas gdy redukcję stanowisk deklaruje 17% organizacji. Niemal połowa, bo 48% firm nie chce nic zmieniać w swoich strukturach, a jedynie 4% nie zna planów rekrutacyjnych na najbliższe miesiące. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski, będąca odzwierciedleniem nastrojów rekrutacyjnych organizacji wynosi +12%, co oznacza większą niż w ostatnich miesiącach chęć zatrudnienia nowych talentów. To dane z opublikowanego dziś raportu ManpowerGroup, prezentującego plany rekrutacyjne firm na czas od lipca do końca września tego roku. Największe zapotrzebowanie na kandydatów zgłaszają przedsiębiorcy z sektora usług komunikacyjnych (+26%) oraz IT (+26%). Są jednak branże, w których pracodawcy nie prognozują zmian lub liczą się z koniecznością zwolnień. Analizując dane dla regionów Polski można zauważyć, że choć nowych rąk do pracy będą potrzebowały organizacje w całym kraju, to na najwięcej ofert mogą liczyć mieszkańcy Południa (+20%). Więcej w najnowszym raporcie „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”.

ManpowerGroup opublikował dziś najnowszy raport „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”, w ramach którego firmy zdradzają swoje plany zatrudnienia na czas od lipca do końca września. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski, która jest barometrem rynku pracy i pokazuje chęci firm związane z pozyskiwaniem nowych kadr na najbliższy kwartał wynosi +12%. Jest to wynik wyższy o 4 punkty procentowe od prognozy deklarowanej zarówno na kwiecień-czerwiec, jak i porównując wynik do wskaźnika z III kwartału 2022 roku. W praktyce oznacza to, że osoby planujące zmianę pracy mogą liczyć na więcej ofert, a organizacje chętniej niż dotychczas rozbudowują swoje zespoły.

Jak mówi Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce, pierwsze miesiące 2023 roku odznaczały się dużą niepewnością wśród pracodawców, musieli bowiem mierzyć się z wieloma wyzwaniami. – Poza wciąż toczącą się wojną za wschodnią granicą Polski, doszły do tego szalejąca inflacja, rosnące koszty surowców, prowadzenia działalności oraz życia. Wygląda jednak na to, że organizacje w pewien sposób przeczekały ten czas, bacznie przyglądając się wydarzeniom w kraju oraz na świecie, układając strategie oraz plany na najbliższe miesiące na nowo. I choć w poprzednim kwartale decyzje o zatrudnieniu podejmowane były bardzo ostrożnie, to nadchodzący czas wygląda obiecująco dla rynku pracy. Głęboko wierzę, że pomimo trudności, ten optymizm już z nami pozostanie – dodaje ekspert.

Zatrudnienie nowych pracowników planuje 31% badanych przedsiębiorstw, a na konieczność redukcji etatów wskazuje 17% ankietowanych firm. 48% polskich organizacji chce pozostawić swoją strukturę zatrudnienia na dotychczasowym poziomie, a o braku decyzji mówi 4% z nich.

– Po dość sceptycznych nastojach rekrutacyjnych ze strony polskich pracodawców, z jakimi mieliśmy do czynienia w pierwszym półroczu tego roku, możemy mówić o swego rodzaju odbiciu. Organizacje z niemal wszystkich branż deklarują chęć powiększania zespołów. Wzrosty prognozy netto zatrudnienia widoczne zarówno w ujęciu rocznym, jak i kwartalnym potwierdzają tylko, że do firm nad Wisłą powrócił optymizm i śmielej patrzą w przyszłość. Sytuacja na rynku pracy w Polsce uległa poprawie, wróciliśmy do dwucyfrowych prognoz zatrudnienia, które notowaliśmy przed pandemią, co jest dobrym znakiem. Odsetek firm deklarujących potrzeby rekrutacyjne jest także o 3 punkty procentowe wyższy w porównaniu z poprzednim kwartałem. Podobne są także prognozy firm wskazujących na redukcję etatów, bowiem wynik ten jest mniejszy o dwa punkty procentowe w porównaniu do poprzednich trzech miesięcy – mówi Tomasz Walenczak.

IT i usługi komunikacyjne z największym zapotrzebowaniem

Raport prezentuje prognozy zatrudnienia dla 8 sektorów rynku. Jak pokazują deklaracje pracodawców, w 6 branżach firmy planują otwierać nowe rekrutacje. Na najwięcej ofert pracy mogą liczyć kandydaci z obszaru usług komunikacyjnych (+26%) oraz IT (+26%), które odnotowały także najwyższe wzrosty w ujęciu kwartalnym – odpowiednio o 5 oraz 18 punktów procentowych. Organizacje branży dóbr & usług konsumenckich (+16%) i przemysłu & surowców (+11%) także planują powiększać swoje zespoły, jednak w nieco mniejszym stopniu. W sektorze finansów & nieruchomości oraz opieki zdrowotnej & nauk przyrodniczych prognoza netto zatrudnienia to odpowiednio +5% i +4%, co oznacza niewielki wzrost rekrutacji. Co ciekawe, plany organizacji z branży energetyki & usług komunalnych są takie same, jak w poprzednim kwartale (0). Wśród analizowanych obszarów, redukcji etatów możemy natomiast spodziewać się wśród przedstawicieli transportu, logistyki & motoryzacji (-3%). Deklaracje na nadchodzący kwartał to szczególnie duże zmiany dla ostatnich dwóch sektorów, bowiem w porównaniu kwartalnym ich prognozy netto zatrudnienia są niższe o 22 punkty procentowe.

Południowa Polska z największym optymizmem rekrutacyjnym

Analizując dane raportu ManpowerGroup dla regionów Polski, można zauważyć, że firmy z całego kraju chcą powiększać swoje zespoły. Najwięcej nowych pracowników planują chcą pozyskiwać organizacje w regionie Południa (+20%), Wschodu (+16%), a także Północnego-Zachodu (+13%). Te zlokalizowane w centralnej części Polski deklarują prognozę netto zatrudnienia na poziomie +11%. Mniej korzystnych, choć wciąż optymistycznych perspektyw dla kandydatów należy natomiast oczekiwać na Północy (+6%). Bardzo niewielki wzrost zatrudnienia, będący raczej zapowiedzią stabilizacji na lokalnym rynku deklarują pracodawcy z południowego zachodu (+2%) Polski.

– Prognozy dla regionów pokazują, że organizacje w całym kraju chcą wzmacniać swoje zespoły o nowe talenty. Optymizm na południu oraz wschodzie Polski, dla których odnotowaliśmy najwyższe wskazania na najbliższy kwartał, jest konsekwencją nie tylko rozwoju tych obszarów, nowych inwestycji, sezonu wakacyjnego, a zatem czasu wzmożonej pracy w wielu branżach, ale także odbicia po niepewności pierwszych miesięcy tego roku. Jednocześnie firmy zlokalizowane w południowo-zachodniej części kraju mówią o bardzo niewielkich potrzebach rekrutacyjnych, co zapowiada mało nowych miejsc pracy, a zatem pewnego rodzaju wyhamowanie i stabilizację lokalnego rynku – dodaje dyrektor generalny Manpower w Polsce.

Duże firmy z największym optymizmem rekrutacyjnym, mikroprzedsiębiorstwa ostrożne w zwiększaniu zatrudnieniaNajbardziej otwarte na powiększanie swoich zespołów są duże firmy (+18%), zatrudniające powyżej 250 pracowników. Na podobnym poziomie (+16%) prognozę zatrudnienia deklarują także małe organizacje (10-49 pracowników). Średnie przedsiębiorstwa (50-249 pracowników) są bardziej ostrożne w rozbudowywaniu zespołów, przewidując prognozę +7%. W najmniejszym stopniu powiększanie struktur planują mikro firmy, zatrudniające do 10 osób, z prognozą netto zatrudnienia +2%.

Polska na tle regionu EMEA

Raport ManpowerGroup pokazuje także dane dla regionu Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki, w którym to wszystkie kraje odnotowują dodatnią prognozę netto zatrudnienia. Oznacza to większą niż w ostatnich miesiącach chęć zatrudnienia nowych pracowników. Wśród państw regionu EMEA z najmniejszymi potrzebami rekrutacyjnymi znalazły się Słowacja (+10%), Włochy (+11%) oraz Austria (+11%). Na najwięcej ofert pracy mogą liczyć natomiast kandydaci z Holandii (+39%), Południowej Afryki (+34%) oraz Wielkiej Brytanii (+29%).

Vivid Games wypracowała w maju 2 mln zł przychodów i zysk na poziomie 0,2 mln zł

Wyniki Spółki za maj potwierdzają skuteczność podejścia nowego Prezesa. Po dobrych wynikach w marcu i kwietniu, rezultaty za maj również przedstawiają się optymistycznie. Kluczowy projekt Studia – Real Boxing 2, utrzymuje wysoki poziom kluczowych metryk. Mimo ograniczonych nakładów na UA, rentowność tytułu pozostaje na oczekiwanym przez Spółkę poziomie.

Real Boxing 2 odnotował w maju wzrost ARPU i przychodów z kluczowego rynku, mimo braku wyróżnień w kanałach sprzedaży. “Jesteśmy zadowoleni z utrzymujących się efektów kolejnych aktualizacji i kampanii live-ops. Dzięki wprowadzonym ostatnio zmianom, proporcja pomiędzy przychodami z reklam a wewnętrznych płatności, zmienia się na korzyść tych drugich. Pracujemy obecnie nad implementacją systemu adaptacyjnego dostosowywania trudności, co powinno dodatkowo pozytywnie przełożyć się na zaangażowanie graczy i ich monetyzację. Pamiętamy też, o jednym z kluczowych dni w kalendarzu USA i przygotowujemy specjalne oferty na 4 lipca” – podkreśla Bartosz Biniecki, product owner marki Real Boxing.

Obok pracy nad obecnym i przyszłym portfolio, Spółka nadal pozostaje też zaangażowana w projekt realizowany w ramach szybkiej ścieżki. “Jak już kilkakrotnie podkreślałem publicznie, mimo braku dialogu z NCBiR, nadal realizujemy projekt w ramach zawartej umowy. Inwestujemy w niego własne środki i oczekujemy ich refundacji zgodnie z warunkami kontraktu. Złożyliśmy w Centrum wezwanie do zapłaty należnych środków a także zastrzeżenia do powtórnej oceny wniosku – przeprowadzonej, podkreślmy, bez podstaw prawnych. Czekamy na stanowisko NCBiR lub Ministra Funduszy i Polityki Regionalnej w naszej sprawie, wierząc że zawarta umowa będzie realizowana” – mówi Piotr Gamracy, Prezes Vivid Games.

Saule Technologies ma nowego inwestora

Zgodnie z podpisaną dziś umową inwestycyjną oraz umową akcjonariuszy, DC24 ASI sp. z o.o. został nowym inwestorem Saule Technologies. Udzielając Spółce finansowania, inwestor otrzymał prawo do objęcia akcji nowej emisji Saule Technologies za kwotę maksymalnie 40 mln zł.
– Cieszymy się z dołączenia nowego inwestora do Saule Technologies. Ta współpraca oznacza ważny krok w naszej misji rewolucjonizacji branży energii słonecznej. Jesteśmy przekonani, że dzięki wsparciu finansowemu i doświadczeniu inwestora, będziemy mogli szybciej realizować nasze ambitne plany rozwojowe – mówi Olga Malinkiewicz, CTO i Co-Founder Saule Technologies.

– Niespełna 3 lata temu uwierzyliśmy w przełomową technologię ogniw perowskitowych i zainwestowaliśmy 10 mln euro w Saule Technologies oraz pożyczyliśmy 7 mln zł. W ciągu kolejnego roku Spółka otworzyła pierwszą fabrykę perowskitów we Wrocławiu, uruchomiła linię produkcyjną, wdrożyła wiele innowacyjnych rozwiązań, m.in. zasilane perowskitami elektroniczne etykiety cenowe PESL, wykorzystywane m.in. na stacji Orlen czy w Żabce. Wiemy jednak, że do utrzymania tempa rozwoju Saule i realizacji ich ambitnych projektów niezbędne są kolejne inwestycje, bo komercjalizacja produktów w takiej rzeczywistości, jaką mamy na świecie od 2 lat, jest wymagająca i czasochłonna. Cieszymy się zatem, że nowy inwestor również uwierzył w przyszłość technologii perowskitowej i zdecydował się w nią zainwestować. Dodatkowe finansowanie z pewnością przyspieszy udoskonalanie produktów na bazie perowskitów i dalszą ich komercjalizację, co będzie miało pozytywny wpływ na wyniki finansowe Grupy Kapitałowej SauleTech, a tym samym na wyniki Grupy Columbus – twierdzi Dawid Zieliński, Prezes Columbus Energy S.A., która jest jednym z akcjonariuszy Saule Technologies.

Przypomnijmy, że Saule Technologies jest pionierem w dziedzinie badań nad perowskitowymi ogniwami fotowoltaicznymi – ogniwami słonecznymi nowej generacji – a także pierwszą firmą na świecie, która rozpoczęła ich produkcję. Ogniwa perowskitowe, drukowane przez Saule Technologies na elastycznych foliach, są lekkie, ultracienkie, półprzezroczyste i bardzo wydajne, nawet w sztucznym świetle. Dzięki temu zakres możliwych zastosowań ogniw perowskitowych jest znacznie większy niż zakres zastosowań tradycyjnych ogniw krzemowych.

W maju br. zakupy były droższe średnio o 19,9% rdr.

Jak wynika z analizy blisko 80 tysięcy cen, w maju br. zakupy były droższe średnio o 19,9% rdr. Uwzględniając tylko żywność i napoje bezalkoholowe, wzrost wyniósł 18,4% rdr. Spośród siedemnastu kategorii, najmocniej poszły w górę ceny warzyw – o prawie 40% rdr. Wpływ na to miały przede wszystkim marchew i cebula, które najbardziej podrożały z listy niemal stu produktów codziennego użytku. Drugie miejsce w zestawieniu drożyzny zajmuje chemia gospodarcza – ok. 33% rdr. Czołową trójkę zamykają karmy dla zwierząt ze wzrostem o prawie 32% rdr. Natomiast art. tłuszczowe są jedyną kategorią, która rok do roku potaniała. W tym przypadku ceny poszły w dół o blisko 4%.

Dynamika wzrostu cen wyraźnie spada

Z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uczelni WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych), wynika, że w maju br. zakupy były droższe średnio o 19,9% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Według tej samej metodologii, w kwietniu br. odnotowano wzrost rdr. o 20,4%, a w marcu br. – o 23,7%. Najnowsza analiza objęła 17 kategorii i blisko 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą niemal 80 tys. cen detalicznych z ponad 39 tys. sklepów należących do 63 sieci handlowych.

– Maj to już kolejny z rzędu miesiąc malejącej dynamiki zmian cen, co było prognozowane z bardzo dużym prawdopodobieństwem. Gospodarka, po ubiegłorocznym okresie podwyżek, znajduje się obecnie w trendzie malejącego poziomu wzrostu cen. Zjawisko to jest wysoce pożądane przez wszystkich uczestników rynku, zarówno konsumentów, jak i producentów – komentuje dr Hubert Gąsiński z Uczelni WSB Merito Warszawa.

Biorąc pod uwagę tylko żywność i napoje bezalkoholowe (łącznie 13 kategorii), ceny w maju br. poszły w górę średnio o 18,4% rdr. Dla porównania, w kwietniu zdrożały o 19,1% rdr. Z kolei w marcu wzrost wyniósł 23,2%. Jak stwierdza ekonomista Marcin Luziński z Santander Bank Polska, dynamika cen obniża się ze względu na wygasanie efektów rosyjskiej agresji na Ukrainę, odbudowę podaży produktów żywnościowych i spadek presji kosztowej. Swoje zrobiło też spowolnienie gospodarcze, które zmniejszyło presję popytową. Ekspert spodziewa się, że w kolejnych miesiącach dynamika wzrostu cen będzie dalej maleć.

– Według danych Eurostatu, w kwietniu i maju 2022 roku ceny żywności w Polsce zaczęły przyspieszać z dwucyfrową dynamiką. Wchodzimy więc w okres, kiedy do porównania rdr. trafia coraz wyższa baza. Przekłada się to na widocznie niższe niż notowane jeszcze kilka miesięcy temu rekordowe poziomy zmian cen. Niemniej obecnie obserwowane dynamiki wciąż są wysokie. Na szczyt drożyzny jeszcze się wspinamy, jedynie szlak stał się mniej stromy. Do jednocyfrowej dynamiki wrócimy być może na przełomie trzeciego i czwartego kwartału tego roku – zaznacza Grzegorz Kozieja, dyrektor Biura Analiz Sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas.

Jak przekonuje dr Agnieszka Gawlik z Uniwersytetu WSB Merito Opole, można ostrożnie oczekiwać dalszych spadków dynamiki cen w sklepach, o ile sytuacja na międzynarodowym rynku się nie zmieni i nie dojdzie do nieprzewidzianych szoków podażowych. Zdaniem ekspertki, w kontekście rynku krajowego należy zakładać, iż potencjalny spadek wzrostu cen może być hamowany. To scenariusz na skutek realizacji działań, obliczonych na zyskanie poparcia społecznego przed wyborami, a polegających na dosypywaniu pieniędzy do budżetów gospodarstw domowych.

– Koszty zakupów w Polsce są związane z cenami światowymi, więc bardziej stabilna sytuacja globalna przekłada się na krzywą zmian u nas w kraju. Nie jesteśmy wolni od zagrożeń na rynkach światowych. Spodziewany jest powrót El Nino. Mamy do czynienia z dotkliwymi zjawiskami pogodowymi – najpierw brak wody, a później powódź we Włoszech, wysuszone pola w Hiszpanii, nawalne deszcze w Chinach grożące tamtejszym zbiorom pszenicy. Wreszcie nabierająca znów tempa wojna w Ukrainie. Czarne łabędzie wciąż mogą doprowadzić do wybicia z tej nieco spokojniejszej sytuacji – dodaje ekspert z Banku BNP Paribas.

Top drożyzny. Warzywa wywracają zestawianie

Według raportu, w maju najmocniej podrożały warzywa – o 39,9% rdr. W obrębie tej kategorii widzimy, że cena marchwi poszła w górę o 133,6%, a cebuli – o 106,9% rdr. To najwyższe wyniki spośród wszystkich analizowanych produktów, a czwarte miejsce w tym zestawieniu zajmuje papryka – 50,6% rdr. Z kolei kapusta potaniała w tym czasie o 46,1%, co jest największą obniżką rdr. w całej analizie.

– Wysokie ceny dotyczą przede wszystkim warzyw z ubiegłego roku. Tak jest między innymi w przypadku cebuli. Na szczęście na rynku będzie pojawiać się coraz więcej nowalijek, których zwiększona podaż powinna korzystanie wpłynąć na koszty zakupów na tym rynku. Niestety spadek dynamiki cen będzie prawdopodobnie hamowany przez rosnące koszty działalności rolniczej, w tym wysokie ceny nawozów – dodaje dr Gawlik.

Drugie miejsce w zestawieniu najbardziej drożejących kategorii zajmuje chemia gospodarcza ze średnim wzrostem rdr. na poziomie 32,6%. W tym przypadku ceny poszczególnych produktów poszły w górę rdr. od 23,2% (środek do czyszczenia szyb) do 42,9% (ręczniki papierowe).

– Produkcja środków chemicznych w dużej części bazuje na półproduktach przemysłu petrochemicznego. Niestabilne ceny ropy i gazu wpłynęły wyraźnie na wzrost cen produktów pochodnych. Szansą na wyhamowanie tego trendu, widocznego w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, są spadki cen nośników energii. Jednak wyraźne obniżenie cen będzie widoczne dopiero za jakiś czas, kiedy zakontraktowana po niższej cenie ropa i gaz zostaną przetworzone i jako półprodukty trafią finalnie na rynek – mówi ekspert z Uczelni WSB Merito Warszawa.

Na trzecim miejscu w rankingu są karmy dla zwierząt – 31,9% rdr. W kwietniu to one otwierały zestawienie drożyzny z wynikiem 48,8% rdr. Dalej są dodatki spożywcze ze średnim wzrostem 25,5% rdr. oraz artykuły dla dzieci – 24,6% rdr.

– Dla karmy kluczowe jest zachowanie cen głównych surowców, czyli warzyw i mięsa, a w przypadku tych kategorii widoczne jest odreagowanie po wzrostach w ostatnich miesiącach. Jednocześnie nie spodziewam się dynamicznych spadków cen tego typu artykułów – analizuje ekonomista z Santander Bank Polska.

Jest też zaskoczenie. Tłuszcze „chwilowo” odpuściły

Jak wynika z raportu, ceny szesnastu z siedemnastu analizowanych kategorii poszły w górę rdr. Wyjątkiem są artykuły tłuszczowe, które w tym czasie potaniały średnio o 3,9%. Dla porównania, jeszcze w kwietniu wyliczono im wzrost na poziomie 8,5% rdr. W listopadzie ub.r. podwyżka wynosiła aż o 48,8% rdr. Ostatnio w obrębie tej kategorii cena masła spadła o 21,6%, a oleju – wzrosła o 0,4% rdr.

– Spadek cen w segmencie wyrobów tłuszczowych może mieć podstawy w niespotykanym w ubiegłych latach imporcie z Ukrainy nasion słonecznika oraz rzepaku. Wprowadzane nieśpiesznie restrykcje unijne dotyczące obrotu ww. produktami nie spowodują już znacznej zmiany na polskim rynku – zaznacza dr Hubert Gąsiński. Do tego analitycy z UCE RESEARCH dodają, że na spadek cen w tej kategorii – oprócz powyższych powodów – wpłynął też mocno zmniejszony popyt na artykuły tłuszczowe. Retailerzy musieli zareagować na krytyczną sytuację i zacząć obniżać regularne ceny. Eksperci dodają, że wkrótce ten trend się odwróci i wzrosty znowu będą na dwucyfrowym poziomie.

Najniższy wzrost cen rdr. należy do mięsa – 10,7%. Marcin Luziński podkreśla, że ta kategoria drożała w zeszłym roku ze względu na rosnące koszty produkcji (np. pasz i energii) i ograniczenie rozmiarów hodowli podczas pandemii. Zdaniem ekonomisty z Santander Bank Polska, presja kosztowa stopniowo wygasa, a stada są odbudowywane, co sprzyja obniżeniu dynamiki podwyżek cen mięsa lub nawet ich spadkowi. Jest to jednak powolny proces. Z raportu wiemy też, że nieco bardziej podrożały rdr. produkty sypkie – o 11,9%, a także owoce – o 11,7%.

– Na te ceny wpływa rosnąca podaż owoców sezonowych na rynku krajowym, zarówno tych od polskich producentów, jak i pochodzących z importu. Łatwo to zaobserwować na przykładzie truskawek, których cena sukcesywnie obniża się wraz ze zwiększeniem ich podaży – mówi ekspertka z Uniwersytetu WSB Merito Opole.

Na koniec warto dodać, że rdr. istotnie zdrożały napoje – o 21,4%. Ceny wędlin zwiększyły się o 16,5%, używek – o 15,9%, a pieczywa i nabiału – odpowiednio o 15,7% i 14,5%. Do tego środki higieny osobistej poszły w górę o 13,7% rdr.

ChatGPT zmieni nasze życie?

ChatGPT to jest model, który rzeczywiście zmienia się bardzo szybko. Raptem kilka miesięcy temu znacznie mniej potrafił. Od około tygodnia można go już podłączyć do sieci. Czyli może nie tylko korzystać z własnej bazy wiedzy, żeby nam odpowiadać – ale dodatkowo jeszcze korzystać w czasie rzeczywistym z zasobów Internetu. Dodatkowo ma wtyczki, które pozwalają mu np. przeszukiwać jakąś konkretną bazę. Takich pluginów jest całkiem sporo. Natomiast Sam Altman, twórca Open AI – firmy, która stworzyła czata GPT – powiedział, że wersja nr 5, czyli kolejna, będzie jeszcze bardziej doskonała.

– Chat jest bardzo pomocnym narzędziem, jednak w przyszłości problemem może być dezinformacja. Za pomocą takiego narzędzia jak czat można naprawdę ludzi oszukać – stworzyć video albo konkretne dźwięki. Można klonować głos i wprowadzić ludzi w błąd. Widzieliśmy nawet przedsmak podczas pierwszego etapu wojny w Ukrainie – gdzie pojawił się prezydent Kaczyński – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Aleksandra Przegalińska, Prorektorka ds. Współpracy z Zagranicą oraz ESR, Akademia Leona Koźminskiego. – A zatem zagrożenia sztucznej inteligencji są bardzo wyraźne i niezwykle ważne jest, by była ona jak najlepiej ukierunkowana. Mieliśmy już takie technologie w przeszłości – na przykład klonowanie – z których zrezygnowaliśmy, bo uznaliśmy, że skutki społeczne ostatecznie są zbyt negatywne. W tej chwili widzimy dużo zalet ChatuGPT. Firmy spodziewają się wzrostu produktywności, ludzie dostali nowe narzędzie kreatywne i bardzo chętnie z niego korzystają. Ale zagrożenia także muszą zostać uregulowane, zabezpieczone – bo w przeciwnym razie mogą być bardzo niebezpieczne – wyjaśnia Przegalińska.

Nastroje w branży maszyn i urządzeń rolniczych – coraz bardziej w dół

-2,50 punktu – tyle wynosi ogólna wartość indeksu nastrojów w branży maszyn i urządzeń rolniczych w najnowszym badaniu przeprowadzonym przez Polską Izbę Gospodarczą Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). W stosunku do poprzednich edycji ponownie nieznacznie ona spadała, co oznacza, że obecnie negatywne nastroje nieznacznie, ale jednak, jeszcze się pogłębiają. Wartość ujemna oznacza, że wśród przedsiębiorców dominują negatywne nastroje i pesymistyczne przewidywania przyszłości. Zdaniem autorów badania, miała i ma na to zapewne wpływ ogólna sytuacja w rolnictwie, i to, co stanowi największy problem, czyli napływ zbóż i innych produktów rolnych w Ukrainy. – Sytuacja ta wpływa na decyzje rolników dotyczące inwestycji w gospodarstwa. Patrząc na wyniki badania, przedsiębiorcy przewidują, że znaczna część rolników nie będzie teraz inwestować, zapewne wstrzyma się z nimi i poczeka na lepsze czasy, a to bezsprzecznie będzie miało wpływ na sytuację firm działających w branży maszyn i urządzeń rolniczych. Większość z nich spodziewa się w najbliższym czasie gorszej koniunktury – głosi konkluzja najnowszej edycji, przeprowadzanego przez PIGMiUR co pół roku badania.

Spadek, choć dość subtelny, i dominowanie nastrojów negatywnych to główne przekazy, jakie płyną z najnowszej edycji badania nastrojów w branży rolnej czyli wśród m.in. dealerów i importerów maszyn oraz urządzeń rolniczych, producentów maszyn a także – w niewielkim stopniu – wśród przedstawicieli innych segmentów około rolniczych. Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR) przeprowadza takie badanie co pół roku, biorąc pod uwagę m.in. przewidywania respondentów co do dalszego kształtowania się koniunktury czy, co bardziej szczegółowe, co do sprzedaży we własnych firmach.

– Ogólna wartość indeksu ponownie nieznacznie spadała i obecnie wynosi -2,50 punktu – zaznacza w swoim opracowaniu Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). Tłumaczy przy tym, że wartość ujemna oznacza, że wśród przedsiębiorców dominują negatywne nastroje i pesymistyczne przewidywania przyszłości. – Negatywne nastroje nieznacznie, ale jednak jeszcze się pogłębiają w stosunku do poprzedniego cyklu badania – podaje PIGMiUR.

Według autorów opracowania, spadek, mimo że stosunkowo mały, ogólnej wartości indeksu spowodowany jest głównie dwoma aspektami. – Po pierwsze wzrosła ilość przedsiębiorców, którzy uważają, że sytuacja w branży się zdecydowanie pogorszy. Obecnie niemal 28 proc. respondentów tak właśnie uważa, podczas gdy pół roku temu było to niespełna 12 proc. biorących udział w badaniu. Tym samym, zmniejsza się odsetek odpowiedzi przewidujących polepszenie się koniunktury w branży – tłumaczą.

Drugim elementem, który zdaniem PIGMiUR wpłynął negatywnie na wartość indeksu są przewidywania co do sprzedaży we własnych firmach. – Obecnie nieco ponad 50 proc. przedsiębiorców przewiduje, że tegoroczne wyniki będą gorsze niż w 2022 roku – to o 5 punków procentowych więcej tego typu odpowiedzi niż pół roku temu – opisują autorzy badania. Odnoszą się też do przyczyn takich wyników badania.

– Zapewne na takie postrzeganie rzeczywistości gospodarczej miała i ma wpływ ogólna sytuacja w rolnictwie, i to co stanowi największy problem, czyli napływ zbóż i innych produktów rolnych z Ukrainy. Sytuacja ta wpływa na decyzje rolników dotyczące inwestycji w gospodarstwa. Patrząc na wyniki badania, przedsiębiorcy przewidują, że znaczna część rolników nie będzie teraz inwestować, zapewne wstrzyma się z nimi i poczeka na lepsze czasy, a to bezsprzecznie będzie miało wpływ na sytuację firm działających w branży maszyn i urządzeń rolniczych. Większość z nich spodziewa się w najbliższym czasie gorszej koniunktury – podsumowują autorzy przeprowadzanego co pół roku badania nastrojów w branży rolnej z PIGMiUR.

Najnowszą edycję raportu o nastrojach w branży, opartych o przewidywania obecnej i przewidywanej koniunktury w tym segmencie rolniczym Izba przeprowadziła na przełomie marca i kwietnia. To cykliczne badanie powtarzane co pół roku i przeprowadzane od czerwca 2014 roku. Jego efektem jest wartość liczbowa – indeks, który obrazuje nastroje panujące w branży rolnej (maszyn i urządzeń rolniczych) wśród przedsiębiorców, bo to oni biorą udział w badaniu. Poprzednie takie badanie miało miejsce w listopadzie 2022 roku.

Silny złoty przed posiedzeniami Fedu i EBC

Złoty znalazł się na najwyższym poziomie względem euro od grudnia 2020 r. – pomimo nieco gołębiej retoryki prezesa Glapińskiego oraz braku istotnych danych makroekonomicznych z rodzimego rynku. W najbliższych dniach czekają nas posiedzenia dwóch najważniejszych banków centralnych, które mogą porządnie namieszać na rynku walutowym.

Spoglądając na pozostałe waluty rynków wschodzących, warto wspomnieć, że niezmiennie bardzo dobrze radzą sobie waluty Ameryki Łacińskiej, mocne spadki odnotowuje zaś lira turecka. Waluta w ubiegłym tygodniu osłabiła się względem dolara o ponad 10%, co jest poniekąd pokłosiem zakończonych niedawno wyborów prezydenckich. Rynki mają dość niekonwencjonalnego podejścia do polityki monetarnej wybranego na trzecią kadencję Erdoğana.

Po spokojnym tygodniu rynki przygotowują się na posiedzenie Rezerwy Federalnej (środa 14.06) i Europejskiego Banku Centralnego (czwartek 15.06). Prawdopodobieństwo podwyżki ze strony Fedu jest wyceniane w poniedziałek 12.06 na ok. 1/3, publikacja raportu inflacyjnego za maj dzień przed decyzją oznacza jednak, że przynajmniej niektórzy członkowie FOMC zapewne do samego końca wstrzymywać się będą z jej podjęciem. Łatwiej przewidzieć ruch EBC – powszechnie oczekuje się podwyżki o 25 pb. Rynek skupi się więc na prognozach oraz stopniu jastrzębiości komunikatów. Możemy spodziewać się, że zmienność na rynkach w tym tygodniu będzie wysoka.

PLN

Był to kolejny dobry tydzień dla złotego, który ponownie radził sobie lepiej niż inne waluty regionu. Tym razem umocnił się względem euro o ponad 1%, dzięki czemu kurs EUR/PLN zakończył tydzień na poziomie poniżej 4,45. To najsilniejsza pozycja złotego od grudnia 2020 r.

Złotemu sprzyjał słabszy dolar. Skala aprecjacji polskiej waluty jest jednak nieco zaskakująca, szczególnie biorąc pod uwagę, że niedawne komunikaty NBP były raczej gołębie (prezes Adam Glapiński przedstawił warunki cięć stóp: jednocyfrowa inflacja oraz pewność względem jej dalszego spadku), a oczekiwania względem skali obniżek stóp procentowych w ostatnim czasie wzrosły. Na początku ubiegłego tygodnia wyceniano w stawkach FRA ok. 60 pb. obniżek w ciągu kolejnych sześciu miesięcy, a pod koniec tygodnia było to już ok. 80 pb.

Jako jedni z większych optymistów w kontekście złotego nie spodziewaliśmy się, że będzie on silniejszy niż zakładaliśmy – a jednak. Nie możemy wykluczyć korekty kursu EUR/PLN w krótkim terminie, nadchodzące tygodnie mogą nas jednak skłonić do zrewidowania naszego poglądu na złotego.

W tym tygodniu skupimy się na danych dotyczących handlu (wtorek 13.06) oraz odczytach inflacyjnych (czwartek 15.06 i piątek 16.06). W najbliższych dniach czekają nas posiedzenia najważniejszych banków centralnych oraz istotne publikacje danych makroekonomicznych ze świata, spodziewamy się więc, że sytuacja złotego będzie zależała w dużej mierze od czynników zewnętrznych.

EUR

Ostateczna rewizja PKB w I kwartale 2023 r. pokazała, że strefa euro wkroczyła w recesję, ale tylko w najbardziej technicznym jej rozumieniu: w dwóch ostatnich kwartałach gospodarka odnotowała spadki o 0,1%. Dane te otrzymujemy późno i są one wsteczne, dołożyły się jednak w niewielkim stopniu do bardziej posępnego obrazu wyników gospodarki wspólnoty.

Uważamy, że techniczna recesja wynika głównie z jednorazowych czynników, a gospodarka strefy euro jest na dobrej drodze do umocnienia się w nadchodzących kwartałach – niskie ceny energii i ciasny rynek pracy wspierają wydatki gospodarstw domowych. Jeśli oczekiwanej w tym tygodniu podwyżce stóp procentowych będzie towarzyszyła jastrzębia retoryka EBC, euro powinno otrzymać wsparcie.

USD

Dwa istotne wydarzenia mogą pozwolić w tym tygodniu dolarowi na wyłamanie się w końcu z przedziału, w którym ostatnio utkwił. We wtorek (13.06) opublikowany zostanie raport inflacyjny za maj. Zaskoczenie w górę względem oczekiwań może być wystarczające, by przechylić szalę na korzyść podwyżki stóp procentowych następnego dnia.

Tak jak konsensus spodziewamy się, że stopy procentowe w czerwcu nie ulegną zmianie. Możliwy rozłam wśród decydentów i jastrzębie sygnały mogłyby wzmocnić przekonanie rynku, że kolejny ruch stóp procentowych będzie raczej w górę niż w dół. Niemniej koniec cyklu w USA wydaje się być w zasięgu, czego nie możemy powiedzieć o strefie euro, spodziewamy się więc, że dolar będzie w średnim terminie słabszy.

GBP

Rynki oczekują, że w związku z uporczywą inflacją Bank Anglii podniesie stopy procentowe znacznie powyżej 5%, co wpływa na aprecjację funta względem dolara i euro. Publikowane w tym tygodniu dane mogą go dodatkowo wesprzeć.

Oczekuje się kolejnego silnego raportu z rynku pracy (wtorek 13.06), który może wykazać nominalny wzrost płac o blisko 7% w ujęciu rocznym. Dane o PKB w kwietniu (środa 14.06) powinny zaś pokazać powrót do wzrostu. Ze względu na to uważamy, że funtowi łatwiej powinno być się w najbliższym czasie umocnić, niż osłabić.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

XTPL rozpoczyna budowę księgi popytu w ramach oferty akcji serii V

XTPL rozpoczyna budowę księgi popytu w ramach oferty akcji serii V. Spółka kierować będzie ofertę objęcia łącznie do 275.000 akcji zwykłych na okaziciela serii V w trybie subskrypcji prywatnej skierowanej do wybranych przez Zarząd Spółki inwestorów na zasadach przewidzianych w uchwale emisyjnej. Cena emisyjna jednej akcji serii V zostanie ustalona po zakończeniu procesu budowy księgi popytu, który planowo potrwa do 22 czerwca 2023 roku. Uchwała emisyjna przewiduje, na zasadach w niej określonych, umożliwienie Akcjonariuszom posiadającym co najmniej 0,5% akcji w kapitale zakładowym Spółki na koniec dnia rejestracji na NWZA, które odbyło się 12 czerwca, możliwość objęcia akcji serii V umożliwiającą utrzymanie dotychczasowego udziału. W całym procesie Spółkę wspiera cc group – Doradca IR i Doradca Finansowy, a Firmą Inwestycyjną i Zarządzającym Księgą Popytu jest Trigon Dom Maklerski S.A.

W maju br. XTPL ogłosił plan 10-krotnego zwiększenia przychodów, do 100 mln zł w 2026 roku, a potencjał średniorocznych przychodów z wszystkich 9 rozwijanych obecnie projektów przemysłowych szacuje na ok. 400 mln zł. Aby go zrealizować, zamierza przeprowadzić inwestycje w kwocie ok. 60 mln zł w latach 2023-2026, mających zintensyfikować i przyspieszyć rozwój Spółki m.in. zwiększając zdolności produkcyjne, wspierając działania sprzedażowe oraz prace z zakresu B+R. W ramach zaplanowanych inwestycji XTPL planuje wykorzystać środki pozyskane z emisji akcji, a pozostała część finansowania ma pochodzić głównie z środków własnych w ramach działalności operacyjnej, grantów i finansowania dłużnego.

– Rozpoczynamy ofertę publiczną akcji serii V skierowaną do inwestorów wybranych przez Zarząd, która w przypadku jej powodzenia powinna znacząco przyspieszyć etap skalowania naszego biznesu po udanym, kilkuletnim okresie ewaluacji technologii XTPL i rynkowym potwierdzeniu jej wysokiego potencjału do generowania wartości dodanej dla klientów końcowych – globalnych producentów elektroniki nowej generacji. Pierwsze wdrożenie na skalę przemysłową zamierzamy zrealizować do końca 2024 roku, a sukces przejścia z danym partnerem przez wszystkie etapy testów i rozpoczęcie produkcji urządzeń z zaszytą w środku technologią XTPL sprawi, że jako Spółka znajdziemy się w zupełnie innym miejscu rozwoju. Poza finansowym aspektem, wzrośnie nasza pozycja na międzynarodowej arenie i wierzę, że przekujemy to w jeszcze więcej kolejnych wdrożeń przemysłowych – na chwilę obecną rozwijamy łącznie 9 perspektywicznych projektów, z czego 4 są na zaawansowanym etapie, a w 3 budujemy już lub wkrótce rozpoczniemy budowę prototypowego urządzenia przemysłowego z dostarczonym przez nas modułem drukującym, najważniejszym komponentem maszyny do jej ostatecznych testów. Zamierzamy do 2026 roku zwiększyć sprzedaż do 100 mln zł, natomiast w naszej branży trudno jest wyznaczyć potencjalny sufit dla przychodów w momencie kiedy rozwiązanie XTPL stanie się jednym ze standardów przy produkcji na skalę przemysłową elektroniki nowej generacji, a do tego właśnie dążymy. Potencjalne wdrożenie przemysłowe we wszystkich 9 projektach nad którymi pracujemy, pozwoliłoby według naszych szacunków osiągnąć poziom 400 mln zł średniorocznych przychodów komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych o wysokim potencjale do generowania strumieni przychodów, wspieranych pracami B+R oraz ochroną IP dla zachowania długoterminowej przewagi konkurencyjnej. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS (Delta Printing System) oraz nanotusze przewodzące prąd elektryczny. Spółka posiada na zaawansowanych etapach rozwoju 4 projekty nakierowane na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, które obejmują wszystkie 3 strategiczne dla Spółki obszary: zaawansowane płytki PCB, półprzewodniki oraz wyświetlacze. Klientami końcowymi są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display) z Korei Płd. oraz notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

– Potwierdzenia wysokiego potencjału technologii XTPL jakie uzyskaliśmy dotąd od globalnych podmiotów, będących wiodącymi producentami elektroniki nowej generacji, stanowiły ważny czynnik, który zdecydował o przyspieszeniu rozwoju Spółki i przygotowaniu programu inwestycyjnego na lata 2023-2026 na kwotę około 60 mln zł. W celu obsłużenia spodziewanych strumieni przychodów w kolejnych latach, jakie generować będą wszystkie trzy rozwijane przez nas linie biznesowe, z czego wdrożenia przemysłowe będą kontrybuować do wyniku w największym stopniu, planujemy inwestycje w trzy strategiczne obszary: sprzedaż, produkcję oraz badania i rozwój. Zamierzamy m.in. otworzyć 3 centra sprzedażowe w kluczowych lokalizacjach dla rynku elektroniki drukowanej i wzmocnić działania marketingowe. Podniesiemy zdolność produkcyjną dla modułów przemysłowych do ok. 100 szt. rocznie i kilkukrotnie podniesiemy możliwość obsługi zamówień naszych urządzeń DPS – do poziomu kilkudziesięciu szt. rocznie. Zamierzamy także kontynuować prace nad rozwojem obecnych oraz przyszłych produktów, które zapewnią nam przewagę konkurencyjną w długim terminie, wykraczającym poza rok 2026. Większość inwestycji zostanie sfinansowana dzięki środkom pozyskanym z oferty publicznej akcji, a za pozostałą część odpowiadać będzie przede wszystkim bieżąca działalność operacyjna, granty i finansowanie dłużne. Chcemy utrzymać wysoką dynamikę wzrostu przychodów ze sprzedaży produktów i usług, która będzie widoczna przy porównywaniu naszych wyników rok do roku za okres całych 12 miesięcy – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

W 2022 roku XTPL wygenerował 12,8 mln zł przychodów, blisko 3x więcej w ujęciu rok do roku, z czego przychody ze sprzedaży produktów i usług przekroczyły poziom 10,0 mln zł i dokonały skokowego, blisko 5-krotnego wzrostu względem 2,1 mln zł osiągniętych w 2021 roku. Oznacza to niemal 80% udział w przychodach ogółem sprzedaży komercyjnej, za pozostałą część odpowiadają pozyskiwane dotacje. EBITDA w całym 2022 roku, przy wyłączeniu kosztu programu motywacyjnego, zanotowała dodatni poziom i wyniosła 0,4 mln zł, rosnąc o 4,9 mln zł w ujęciu rok do roku. Osiągnięte wyniki przełożyły się na istotne zredukowanie straty netto, o blisko 4,5 mln zł, dzięki czemu strata za 2022 rok wyniosła -2,1 mln zł w porównaniu do -5,7 mln zł w 2021 roku. Przepływy pieniężne netto zanotowały dodatni poziom i wyniosły 1,5 mln zł, notując wzrost o 7,3 mln zł w ujęciu rok do roku, z czego przepływy z działalności operacyjnej osiągnęły 4,7 mln zł, wzrost o 8,5 mln zł rok do roku. Saldo gotówki Spółki na dzień 31.12.2022 wzrosło do 6,0 mln zł.

XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 7 przyznanych patentów i łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od września 2019 roku do czerwca 2023 roku.

W 2022 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 51 mld USD (+8% r/r), a w 2026 roku prognozowana jest na poziomie 66 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2022-2026 na poziomie 7%.

Opisana oferta publiczna obejmuje do 275.000 akcji zwykłych na okaziciela serii V emitowanych przez Spółkę i będzie prowadzona w trybie subskrypcji prywatnej, a oferty objęcia akcji serii V zostaną skierowane do inwestorów wybranych przez Zarząd Spółki. Proces Budowania Księgi Popytu rozpocznie się 13 czerwca, a jego zakończenie planowane jest na 22 czerwca 2023 roku.

Jakub Skwarło nowym COO Unibail-Rodamco-Westfield w Europie Środkowej

Jakub Skwarło objął stanowisko Chief Operating Officer Central Europe w Unibail-Rodamco-Westfield (URW). W swojej nowej roli odpowiadać będzie za działalności firmy w Austrii, Czechach, Niemczech, Polsce oraz na Słowacji. Jakub Skwarło został także członkiem Executive Committee. Siedzibą nowego COO będzie warszawskie biuro URW.

Jakub wykonał ogromną pracę, pomagając nam rozwijać naszą działalność na międzynarodową skalę. Cieszę się, że teraz będzie mógł wykorzystać swoje doświadczenie i globalną perspektywę w  Europie Środkowej, gdzie zaczynał swoją karierę. Jestem przekonany, że wspólnie z naszymi utalentowanymi zespołami w regionie, będzie skutecznie wdrażać strategię rozwoju URW, szukać nowych możliwości i obszarów naszego działania, a także realizować ambitne cele związane ze zrównoważonym rozwojem – mówi Jean-Marie Tritant, CEO Unibail-Rodamco-Westfield.

Ogromnie się cieszę, że mogę dołączyć do naszych doświadczonych zespołów, działających na dynamicznym rynku Europy Środkowej i wspólnie z nimi kształtować przyszłość URW w regionie – dodaje Jakub Skwarło, Chief Operating Officer Central Europe.

Jakub Skwarło z Unibail-Rodamco-Westfield związany jest od 2005 roku, zajmując szereg różnych stanowisk w ramach organizacji, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Od 2018 roku pełnił funkcję Director of Operations w Wielkiej Brytanii, gdzie odpowiedzialny był za największe aktywa URW w  Londynie: Westfield London i Westfield Stratford City.

W regionie URW posiada 20 aktywów o łącznej wartości 10,7 miliarda euro, jak również jeden z największych projektów rewitalizacyjnych w Europie – Westfield Hamburg-Überseequartier. W Polsce URW jest właścicielem i zarządcą 5 nieruchomości: Westfield Arkadia, Westfield Mokotów, Galeria Wileńska i Centrum Ursynów w Warszawie oraz Wroclavii we Wrocławiu.

Jak zapakować produkty do wysyłki?

Pakowanie towarów to zadanie powierzone pracownikom magazynowym. Niemniej jednak warto wiedzieć, jak pakować produkty do wysyłki, aby towar dotarł do odbiorcy w nienaruszonym stanie. Przeczytaj krótki poradnik i poznaj zasady pakowania paczek z użyciem folii bąbelkowej. To jeden z podstawowych materiałów operacyjnych, który powinien znaleźć się na wyposażeniu firmy realizującej wysyłkę towarów.

Bezpieczne pakowanie produktów a folia bąbelkowa

Każdy pracownik odpowiedzialny za konfekcjonowanie oraz pakowanie towarów ma inne metody pracy. Nie da się ustalić jednego systemu, który byłby najskuteczniejszy do bezpiecznego pakowania paczek. W trakcie pakowania przedmiotów do opakowania kartonowego warto myśleć przede wszystkim o bezpieczeństwie towaru. Z tego względu niezbędnym wypełnieniem do paczek jest folia bąbelkowa.

Tego wypełniacza ochronnego można użyć do różnych celów. Kilka praktycznych zastosowań to:

  • zabezpieczenie butelek,
  • wzmocnienie dna kartonu w celu amortyzacji towaru w razie upadku,
  • dodatkowa ochrona wrażliwego sprzętu elektronicznego.

To tworzywo sztuczne, które występuje w formie materiału z pęcherzykami powietrza. Takie zabezpieczenie zawartości paczki przeznaczonej do wysyłki ma wiele zalet. Owinięcie towaru folią bąbelkową lub uzupełnienie dna kartonu tym samym materiałem daje gwarancję, że przedmioty nie ulegną uszkodzeniu w trakcie tranzytu przez kuriera.

Jakie są niezbędne materiały do pakowania towarów do wysyłki?

Folia bąbelkowa to niejedyny materiał operacyjny, który przydaje się w magazynach realizujących wysyłkę towaru. Aby towar bezpiecznie dotarł do odbiorcy, przydatne są także pudełka kartonowe z mocnym dnem. Te występują w różnych wersjach wykonanych z tektury falistej 3, 5 lub 7-warstwowej. Szeroki wybór opakowań i pudełek kartonowych tego typu znajdziesz w ofercie RAJA. Wystarczy, że wejdziesz na stronę sklepu internetowego i złożysz zamówienie na wybrane materiały operacyjne potrzebne do pakowania paczek.

Akcesoria i materiały, które są niezbędne do bezpiecznego układania towaru w paczkach to:

  • przekładki kartonowe,
  • taśmy pakowe,
  • folia stretch,
  • opakowania z tektury falistej,
  • dyspensery do taśmy pakowej,
  • wypełniacze papierowe lub folie pęcherzykowe,
  • naklejki samoprzylepne i etykiety transportowe.

To podstawowe wyposażenie stanowiska pracy osoby odpowiedzialnej za konfekcjonowanie, zabezpieczanie i pakowanie towarów do wysyłki. Jeśli w trakcie przygotowywania przesyłek zabrakłoby któregokolwiek z powyższych artykułów, prawdopodobnie stopień bezpieczeństwa towaru w kartonie byłby o wiele niższy.

Pakowanie produktów do wysyłki – krok po kroku

Aby szybko i bezpiecznie zapakować produkty przeznaczone do wysyłki, wystarczy zapamiętać kilka kroków. Proces pakowania przedmiotów do wysyłki przebiega znacznie sprawniej, jeśli wiesz, w jaki sposób ekspresowo zabezpieczyć towar i umieścić go nieruchomo w opakowaniu z tektury falistej.

  1. Przygotuj konfekcjonowane towary i oceń ich gabaryty. Na tej podstawie dopasujesz karton o odpowiedniej wielkości. Pudełko nie może być też zbyt duże, abyś nie musiał używać zbyt dużo wypełniacza tekturowego lub folii bąbelkowej.
  2. Jeśli przedmioty są wrażliwe na uszkodzenia, owiń je folią bąbelkową, taśmą pakową lub zawiń folią stretch. Materiał zabezpieczający powinien być dobrany tak, aby nie zajmował dużo miejsca w paczce i jednocześnie gwarantował wysoki poziom bezpieczeństwa wysyłki towaru.
  3. Poukładaj towar w kartonie, zaczynając od najcięższych i największych przedmiotów. Produkty drobnicowe możesz umieścić w foliopakach lub kopertach tekturowych, dzięki czemu te nie rozsypią się po wnętrzu opakowania.
  4. W razie potrzeby umieść dodatkową warstwę wypełniacza pomiędzy towarami, aby te stały nieruchomo w kartonie.
  5. Zamknij skrzydła opakowania tekturowego i zaklej łączenia taśmą pakową. Jeśli chcesz mieć pewność, że taśma wytrzyma długi czas tranzytu w niekorzystnych warunkach, najlepiej wybieraj materiały operacyjne, które proponuje Grupa Raja. Akcesoria do pakowania paczek oznakowane tym brandem to gwarancja wysokiej jakości.
  6. Oklej przygotowaną przesyłkę etykietą przewozową dla kuriera oraz dodatkowymi naklejkami informacyjnymi.

Wystarczy zapamiętać 6 kroków, aby szybko i bezpiecznie pakować towar do wysyłki. To znacznie łatwiejsze, jeśli magazyn jest wyposażony w sprawdzone materiały operacyjne dedykowane do przygotowywania towarów do wysyłki.

Pudełka kartonowe i folia bąbelkowa – niezbędnik pakowania paczek

Takie materiały, jak pudełka kartonowe oraz folia bąbelkowa to podstawa, aby odpowiednio zabezpieczyć towar przeznaczony do wysyłki. Brak jakiekolwiek materiału operacyjnego w trakcie przygotowywania przesyłek mógłby skutkować późniejszym uszkodzeniem przedmiotu w transporcie.

Jeśli chcesz mieć pewność, że wysyłane przedmioty zawsze dotrą w całości do klienta, koniecznie zainwestuj w materiały pakowe od Grupy Raja. To profesjonalne materiały operacyjne, które są doceniane przez przedsiębiorców e-commerce na terenie całej Polski.

Wzrost cen wciąż problemem

Wysoki wzrost cen, wygląda na to, że pozostanie z nami jeszcze na długo. Dane z Czech pokazują, że inflacja nie spada tak, jak oczekiwano. Z kolei w Polsce ceny w sklepach rosną tylko symbolicznie wolniej niż 20% w skali roku.

W Czechach inflacja wolniej spowalnia

Dzisiaj z rana zobaczyliśmy dane od naszego południowego sąsiada. Oczekiwano spadku inflacji z poziomu 12,7% na 10,9%. Finalnie osiągnięto wynik 11,1%. Proces dezinflacji przebiega tam zatem wolniej, niż sądzono. Pesymiści zwracają uwagę, że spadki poziomu wzrostu cen wywołane spadkiem cen surowców energetycznych powoli będą się kończyć i może się okazać, że ten bodziec normalizujący ceny, zaraz zacznie znikać. Dobrym dowodem słuszności tej hipotezy jest inflacja bazowa, która wciąż sugeruje, że problemy pozostaną. Jeżeli to się potwierdzi to najprawdopodobniej podwyższone stopy procentowe zostaną z nami na dłużej.

Wzrost bezrobocia w Kanadzie

Dane z kanadyjskiego rynku pracy negatywnie zaskoczyły inwestorów. Bezrobocie wzrosło z 5% do 5,2%, mimo że analitycy oczekiwali mniejszego wzrostu. Powodem problemów jest jednak zmiana zatrudnienia. Spadek liczby miejsc pracy o 17,3 tysięcy to tylko jedna strona medalu. Dodatkowym problemem jest jeszcze to, że kolejne 15,5 tysiąca przeszło z pełnego etatu na jego część. To efektywnie większy spadek godzin, w gospodarce tylko ukryty. Dolar kanadyjski przyjął te dane dość neutralnie. Widać było lekki spadek względem waluty swojego jedynego sąsiada. Ruch ten jednak był dość łagodny. Było to również odbicie od poziomów kilkumiesięcznych maksimów dolara kanadyjskiego względem amerykańskiego, zatem inwestorzy szukali najprawdopodobniej sygnału do realizacji zysków.

Wzrost cen w sklepach

Okazuje się, że maj był dla portfeli polskich klientów najłagodniejszym miesiącem od lipca zeszłego roku. Ceny w sklepach w ujęciu rocznym rosły bowiem o “zaledwie 19,9%”. W szczytowym momencie było to nawet 26,1%. Potwierdza to obserwacje, którą ma wiele osób w życiu codziennym, poziom inflacji nie oddaje dobrze tego, co się dzieje w sklepach. Inflacja liczona jest bowiem na podstawie pewnego uśrednionego koszyka i wiadomo, że niektóre jego elementy będą się różnić od innych. Dane te nie mają jednak większego wpływu na złotego. Tendencja spadkowa pokrywa się z ogólnym odczytem inflacji i raczej nie powinno mieć to wpływu na decyzje RPP.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych. W Australii za to jest dzień wolny z powodu urodzin króla.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Transformacja CX w bankowości korporacyjnej będzie przyspieszać

Podczas panelu na Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie eksperci KPMG zaprezentowali wyniki najnowszej edycji badania Customer Experience Excellence. Wyniki badania oraz opinie reprezentantów sektora bankowego jednoznacznie potwierdzają, że rosnące oczekiwania klientów oraz nieustanny proces digitalizacji, zwłaszcza w obszarze sztucznej inteligencji i analizy danych, będą wpływały na zewnętrzne i wewnętrzne funkcjonowanie organizacji finansowych.

Tegoroczna edycja badania KPMG analizuje zarówno doświadczenia, sposoby i metody ich zarządzania oferowane przez bankowość detaliczną, jak i korporacyjną oraz ocenę reprezentantów sektora finansowego dotyczącą najważniejszych wyzwań stojących przed branżą. W badaniu KPMG reprezentanci bankowości detalicznej wskazali transformację CX jako drugi najważniejszy kierunek rozwoju, jednak dla menedżerów bankowości korporacyjnej okazała się ona dopiero siódmym priorytetem.

Badanie objęło również analizę klientów bankowości korporacyjnej i pozwoliło na identyfikację kluczowych czynników determinujących NPS w branży. Najważniejszym dla klientów elementem z 31% wpływem na NPS okazała się satysfakcja z procesu kredytowego, na kolejnych miejscach znalazła się satysfakcja z relacji z doradcą i spersonalizowana oferta produktowa, odpowiednio z 19 i 11% wpływem na wskaźnik. Poziom opłat i prowizji klienci wskazali dopiero na miejscu 17 z 1,5% wpływem na NPS. Klienci wskazali również najistotniejsze z ich perspektywy oczekiwania dotyczące modelu obsługi. Dla 82% klientów najważniejszym elementem modelu jest spersonalizowana obsługa doradcy, jednak rośnie odsetek klientów oczekujących rozwoju rozwiązań cyfrowych i samoobsługowych. 68% klientów deklaruje, że w perspektywie 2 lat zamierza częściej korzystać z bankowości online, a 57% chciałoby mieć większą możliwość realizowania czynności bankowych we własnym zakresie.

W bankowości korporacyjnej możemy obecnie obserwować podobny trend, jaki widoczny był jeszcze kilka lat temu w bankowości detalicznej, gdyż najważniejszym wyzwaniem biznesowym wskazywanym przez reprezentantów bankowości korporacyjnej jest obecnie transformacja cyfrowa, a transformacja CX dopiero zaczyna pojawiać się na liście priorytetów. W bankowości detalicznej, która zazwyczaj jest forpocztą kierunku zmian całego sektora, tym najistotniejszym wyzwaniem biznesowym jest właśnie zarządzanie doświadczeniami klientów, a cyfryzacja uplasowała się na miejscu piątym. Jestem więc przekonany, że znaczenie CX w bankowości korporacyjnej będzie dynamicznie rosło – mówi Marcin Popadiuk, Customer & Strategy Lead, w Dziale Usług Doradczych dla Sektora Finansowego w KPMG w Polsce.

O RAPORCIE:

Badanie KPMG w Polsce pt. „Customer Experience Excellence 2023” powstało na podstawie badania rynkowego oraz ankiety wśród reprezentantów sektora bankowego. Badanie miało na celu zebranie indywidualnych opinii respondentów. Badanie ilustruje stosowane praktyki zarządzania doświadczeniami klientów i w żaden sposób nie stanowi opinii ani stanowiska KPMG w Polsce dotyczącego działania jakiegokolwiek przedsiębiorstwa.

Deweloperzy: będziemy budować głównie mniejsze mieszkania (SONDA)

Deweloperzy będą budować więcej mieszkań 1-pokojowych oraz kompaktowych 2-pokojowych. Nowa oferta będzie dopasowana do możliwości nabywczych klientów oraz kryteriów programu „Bezpieczny Kredyt 2%” – wynika z sondy, którą wśród przedstawicieli branży przeprowadził portal ogłoszeniowy Nieruchomosci-online.pl. 

W pierwszej połowie 2023 r. aż 49 proc. osób poszukujących mieszkań na Nieruchomosci-online.pl rozglądało się za lokalami w cenie poniżej 300 tys. zł. 37 proc. użytkowników szukało mieszkań w granicach 400-500 tys. zł, a 14 proc. o wartości powyżej 500 tys. zł. Najnowsze dane portalu dotyczące preferencji poszukujących potwierdzają więc, że Polacy najczęściej interesują się mniejszymi metrażami, dopasowanymi cenowo do ich możliwości finansowych.

Uwagę zwraca też inny ważny wniosek – w okresie od stycznia do maja 39 proc. poszukujących stanowiły osoby, które planowały kupić pierwsze mieszkanie. To o 5 punktów procentowych więcej niż w drugiej połowie 2022 r. Ostatnia większa aktywność tej grupy to efekt m.in. zapowiedzi startu rządowego programu „Bezpieczny Kredyt 2%”.

Portal Nieruchomosci-online.pl, który cyklicznie bada preferencje poszukujących, zapytał też o zdanie przedstawicieli branży deweloperskiej. Sonda miała odpowiedzieć na pytanie, jakie mieszkania trafią w najbliższym czasie do oferty.

Pytanie: Jakie metraże mieszkań / ilupokojowe mieszkania będą dominować w inwestycjach, które planują w najbliższym czasie deweloperzy?

Dawid Wrona, Grupa Archicom

– Naszym priorytetem pozostaje dostarczanie na rynek maksymalnie zdywersyfikowanej oferty mieszkań, odpowiadając na realne zapotrzebowanie ze strony potencjalnych nabywców. W przypadku naszych inwestycji niezmiennie dominować będą mieszkania 2-pokojowe o metrażu około 48 m2. Z przeprowadzanych analiz wynika, że cieszą się one największym zainteresowaniem klientów z uwagi na zarówno możliwości finansowe nabywców, jak i potencjał inwestycyjny. Mamy też w planach realizację kolejnych inwestycji z segmentu premium, w przypadku których struktura apartamentów będzie już bardziej zróżnicowana.

– Lokalizacja z całą pewnością ma wpływ na charakterystykę mieszkań w ramach danej inwestycji, co wiąże się z potrzebami klientów. Dostrzegamy, że na osiedlach zlokalizowanych w centrum nabywcy oczekują standardu premium i większego metrażu. W tym przypadku chodzi nie tylko o komfort życia, ale także wartość inwestycyjną, która z uwagi na ograniczoną podaż gruntów rośnie z czasem. Natomiast na obrzeżach miast dominują inwestycje z segmentu popularnego. W naszym przypadku najczęściej decydują się na nie rodziny lub osoby nabywające swoje pierwsze mieszkania. W związku z tym główne kryterium stanowią możliwości nabywcze, co zwiększa popularność lokali 2-pokojowych, których metraż oscyluje w okolicach 50 m2.

Mariola Żak, Aurec Home

– Obecnie największy boom przeżywają lokale spełniające kryteria rządowego programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, czyli głównie kawalerki i kompaktowe lokale 2-pokojowe. W naszej inwestycji Miasteczko Jutrzenki zlokalizowanej na warszawskich Włochach takie mieszkania w większości są już wykupione lub zarezerwowane. Na naszej mapie inwestycji powstaje już kilka nowych projektów, a lokale będą metrażowo zróżnicowane, jak potrzeby klientów. W lokalizacji Modlińska 342 budujemy kameralne osiedle z prywatnym lasem My Forest, które obejmie około 130 mieszkań. W inwestycji My River ulokowanej na warszawskiej Białołęce powstaną mieszkania z dużymi balkonami i tarasami w budynkach o niskiej zabudowie do trzech pięter. Ponadto rozbudowujemy inwestycję Miasteczko Jutrzenki, a niedługo ruszamy z budową kolejnego etapu – Dzielnicy Lawendy. Klienci we wszystkich naszych ofertach znajdą kawalerki od 30 m2, kompaktowe mieszkania 2-pokojowe 44 m2, a także duże 3- i 4-pokojowe do 90 m2.

– Lokalizacja inwestycji zdecydowanie ma wpływ na wielkość budowanych mieszkań. Głównie ze względu na brak gruntów pod budowę oraz wysokie ceny mieszkań w dużych aglomeracjach. Z naszych obserwacji wynika, że rośnie zainteresowanie projektami zlokalizowanymi poza centrum dużych miast, gdzie koszt zakupu nieruchomości jest znacznie niższy, a dodatkowo klient może nabyć większy lokal, w spokojnej i zielonej okolicy. Dlatego w lokalizacji Modlińska 342 szykujemy dla nabywców osiedle z prywatnym lasem. W inwestycji My River ulokowanej na Białołęce pomiędzy dwoma rzekami – Długą i Kanałem Żerańskim – oferujemy lokatorom prywatną strefę wodną. Wyraźnie widać, że zarówno nabywcy, jak i rynek deweloperski zmierzają do kompaktowych, przestronnych lokali 2- i 3-pokojowych w komfortowej przestrzeni do życia.

Tomasz Kaleta, Develia

– W centrach miast, blisko dużych ośrodków akademickich czy biurowych dominują mniejsze lokale, nabywane w dużej mierze przez inwestorów z myślą o najmie. Projekty na obrzeżach miast to inwestycje dedykowane przede wszystkim dla rodzin – tam przeważają mieszkania o większych powierzchniach i liczbie pokoi, z placami zabaw oraz dostępem do zieleni i terenów rekreacyjnych. Staramy się, aby nasze mieszkania były jak najbardziej kompaktowe, bez strat powierzchni na niepotrzebne lub niepraktyczne ciągi komunikacyjne. Struktura mieszkań w ofercie danej inwestycji dostosowywana jest do projektu, jego lokalizacji i klienta docelowego.

Renata Pastwa, HREIT

– W planowanych inwestycjach przeważają mieszkania 2-pokojowe o metrażach od 32 do 43 m2. Stanowią one 45 proc. wszystkich oferowanych przez nas lokali. Największy odsetek stanowią w tym przypadku mieszkania o powierzchni 36-39 m2. Kawalerki o powierzchni 25-29 m2 to natomiast około 20 proc. budowanych przez nas lokali. Takich mieszkań poszukują dziś najczęściej klienci.

– W większych miastach przeważają mniejsze mieszkania: 1-pokojowe i 2-pokojowe o powierzchni 25-35 m2. Często są to lokale inwestycyjne, kupowane z myślą o czerpaniu zysków z ich najmu. Analogicznie w naszych inwestycjach na terenach podmiejskich, na obrzeżach dużych miast czy w miastach satelitarnych metropolii, częściej oferujemy większe metraże i większą ilość pokoi – w tym najpopularniejsze w takich lokalizacjach mieszkania 3-pokojowe o pow. 51-53 m2. Na wielkość i rozkład pomieszczeń mają również wpływ warunki zabudowy oraz wielkość i ukształtowanie działki.

Krzysztof Kuniewicz, 3D Estate (producent interaktywnych prezentacji inwestycji dla deweloperów)

– W ofercie deweloperów zobaczymy więcej 1-pokojowych mieszkań lub 2 i 3-pokojowych, ale o małych powierzchniach. Przyczyną jest kryzysowa sytuacja z 2022 r. oraz zapowiedzi programu „Bezpieczny Kredyt 2%”. Ostre hamowanie branży wymusiło zmianę założeń projektowych wielu inwestycji. Jednak planowany kredyt 2% zachęca obecnie do wprowadzania do sprzedaży większej liczby mieszkań o wartości do 800 tys. zł. Dlatego najprawdopodobniej zyskają na popularności mieszkania poza granicami metropolii. Te przypuszczenia potwierdzają zamówienia na wirtualne spacery 3D i interaktywne smart makiety, które przygotowujemy. Widzimy w nich wyraźny wzrost udziału małych mieszkań o powierzchni 35-39 m2. Otrzymujemy także częściej zlecenia wynikające z podziału większych mieszkań na mniejsze. W efekcie przygotowujemy wirtualne spacery po niewielkich mieszkaniach w miejsce mieszkań 3- lub 4-pokojowych. W ten sposób deweloperzy odpowiadają na oczekiwania i możliwości zakupowe klientów.

Perspektywa wzrostu cen ropy do końca 2023 r.

Ceny ropy powinny rosnąć do końca 2023 r. w odpowiedzi na utrzymującą się niepewność popytu i podaży uważa Allianz Trade. Odporna globalna gospodarka utrzymuje silny popyt na ropę, a perspektywa pozytywnego sezonu letniego na Zachodzie będzie również wspierać popyt na paliwa transportowe. Podczas gdy ceny ropy spadły od początku roku, w nadchodzących miesiącach prawdopodobnie wyjaśnią się „krótkie zakłady”, ponieważ zmieniają się również perspektywy podaży:

  • Amerykański przemysł łupkowy, kluczowy gracz w globalnych dostawach ropy naftowej, przedkłada zyski nad wolumen. Chociaż ceny ropy naftowej wciąż przekraczają próg rentowności dla amerykańskich graczy łupkowych (szacowany na około 55 USD za baryłkę), wyższe stopy procentowe i rosnące płace skłoniły już silnie lewarowany sektor do skupienia się na rentowności. Ta strategiczna zmiana ograniczy wydobycie ropy w USA, zwiększając w ten sposób lukę między podażą a popytem
  • Arabia Saudyjska, wiodący światowy eksporter ropy naftowej, właśnie zdecydowała się na ograniczenie wydobycia ropy podczas zeszłotygodniowego spotkania OPEC+. To posunięcie to strategiczny gambit mający na celu ustabilizowanie światowego rynku ropy i wsparcie jej cen. Zobowiązanie Arabii Saudyjskiej do ograniczenia wydobycia pogłębi deficyt, potencjalnie podnosząc ceny ropy. Ale będzie to również stanowić zagrożenie dla udziału tego kraju w rynku na całym świecie.

Chociaż wszystkie ostatnie sygnały wskazują na wyższe ceny ropy, rynki pozostają niestabilne. Wydarzenia geopolityczne dodatkowo komplikują sprawę, ponieważ Rosja dzierży klucz do stabilizacji rynków poprzez przestrzeganie własnych celów produkcyjnych, a także toruje drogę do większego eksportu Arabii Saudyjskiej do Azji w celu złagodzenia napięć między OPEC+. Ogólnie spodziewamy się, że ceny Brent będą rosły przez cały rok i średnio wyniosą w 2023 r. 82 USD. Niemniej jednak w opinii Allianz Trade jest mało prawdopodobne, aby te rosnące ceny napędzały spiralę inflacyjną, ponieważ ceny ropy prawdopodobnie pozostaną o 20% niższe od cen z 2022 r.

Brak prognozowanej luki energetycznej na następną zimę. Europa poradziła sobie z przejściem energetycznym z rosyjskiego gazu w ciągu sezonu zimowego 2022/2023, zmniejszając jego zużycie o około -10%. Łagodna zima pozwoliła również na dodatkowe oszczędności. W efekcie stan magazynów gazu jest wysoki (ponad 70% wg stanu na dzień 06.06). Biorąc pod uwagę, że oszczędności energii poczynione ostatniej zimy są trwałe, nie spodziewamy się żadnej luki energetycznej w następnym sezonie zimowym. W przypadku bardzo mroźnej zimy Europa prawdopodobnie stanęłaby w obliczu napięć cenowych i zasięgnęłaby głęboko do swoich magazynów, ale wierzymy, że region pokona tę ewentualną przeszkodę. Jest prawdopodobne, że Chiny będą konkurować w wyścigu o LNG, ponieważ importowały o 20% mniej niż normalnie w 2022 r., co może skierować część dostaw z krajów Bliskiego Wschodu lub Australii do Chin i stworzyć wzrostowe napięcia cenowe.

Piotr Kuczyński: Kolejny sezon dyskusji o długu USA

W czerwcu tego roku amerykańscy politycy przeprowadzili swoją ulubioną grę w podnoszenie limitu zadłużenia USA. Przez ostatnich 40 lat pułap zadłużenia był w USA podnoszony aż 45 razy i oczywiście zawsze kończyło się to tak jak i tym razem.

Czasem tylko był to bardziej dramatyczny odcinek tego serialu, jak na przykład w 2011 roku, kiedy to agencja ratingowa Standard & Poor’s zdobyła się na bezprecedensowy ruch i obniżyła rating USA. Tym razem tylko chińska agencja (China Chengxin International Credit Rating) odważyła się zrobić to samo, co oczywiście nie miało żadnego wpływu na zachowanie rynków.

Rozmowy prowadzone między prezydentem Joe Bidenem i spikerem (Republikanie mają większość) Izby Reprezentantów Kevinem McCarthy’m doprowadziły do zawieszenia limitu zadłużenia (czyli de facto na zezwoleniu na jego zwiększenie) do stycznia 2025 roku, czyli do czasu po wyborach prezydenckich i do Kongresu (listopad 2024 r.). Rynki finansowe wiedziały jak to się skończy, ale oczekiwano większego dramatyzmu, ponieważ frakcja „trumpistów” w Kongresie sprzeciwiała się porozumieniu, bo Donald Trump ich do tego zachęcał.

Dość dziwne dla bystrych obserwatorów mogło być to, że jednocześnie ograniczone zostały tym porozumieniem wydatki federalne na dwa kolejne lata budżetowe (w USA rok budżetowy rozpoczyna się 1. października) – taki był warunek Republikanów konieczny dla osiągnięcia dwupartyjnej zgody potrzebnej do podjęcia decyzji o zawieszeniu limitu zadłużenia. Inaczej mówiąc w 2024 roku rząd federalny nie będzie mógł pomóc prezydentowi Bidenowi i Demokratom w wyborach. To chyba nieliczny przypadek, kiedy to rząd w roku wyborczym ogranicza wydatki. W Polsce to by się wydarzyć nie mogło. Dziwić mogło to, że w Izbie Reprezentantów za porozumieniem głosowało więcej Demokratów niż Republikanów. Obawiam się, że Demokraci będą mieli w wyborach przyszłego roku zdecydowanie „pod górę”.

W dniu osiągnięcia porozumienia, czyli na początku czerwca, zadłużenie USA wynosiło 31,4 biliona dolarów (naszego biliona, nie amerykańskiego), czyli mniej więcej 40-letni PKB Polski. Dług w stosunku do amerykańskiego PKB wynosił wtedy 129 proc.. Przypominam, że w Polsce Eurostat informuje o zadłużeniu nieznacznie poniżej 50. procent.

Dlaczego Stany Zjednoczone mogą się tak zadłużać i nie upadają jak na przykład Grecja (171 proc. długu do PKB), która bez pomocy Eurolandu byłaby już dawno bankrutem? Oczywiście dlatego, że są emitentem globalnego wehikułu finansowego, czyli dolara. Proces dedolaryzacji (odchodzenie od handlu w dolarze) powoli postępuje, a głównym jego promotorem są oczywiście Chiny, ale na razie nikogo to nie niepokoi. Zaczniemy się tym martwić zapewne za 10-20 lat.

Wydawałoby się, że temat jest zamknięty i nie ma o czym mówić, ale to nie jest prawda. Rząd federalny będzie musiał w najbliższych miesiącach zdobyć około 1 bilion dolarów, a to spowoduje wyssanie z rynków płynności. Niektórzy ekonomiści twierdzą, że jest to ekwiwalent podwyżki stóp o 25 pb. Również ograniczenie wydatków federalnych działa tak jak podwyżka stóp (też o 25 pb). Nie będę się więc dziwił, jeśli 14 czerwca FOMC (Federalny Komitet Otwartego Rynku) zawiesi cykl podwyżek stóp procentowych (obecnie 5,00 – 5,25%). Zawiesi, a nie zakończy, bo Jerome Powella, szefa Fed podczas swojej konferencji najpewniej będzie groził wznowieniem cyklu podwyżek już w lipcu.

Piotr Kuczyński, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

Ujemne ceny energii – czy wytwórca zapłaci odbiorcy za zużycie energii?

W długi weekend media obiegła informacja, że po raz pierwszy w historii mieliśmy ujemne ceny energii w Polsce i wytwórca płaci odbiorcy za zużycie energii. Sytuacja ta miała miejsce w niedzielę 11 czerwca między 11.00 a 16.00. Był to m.in. efekt wysokiej produkcji prądu ze źródeł odnawialnych. Co to zjawisko oznacza w praktyce i czy stanie się to standardem? Komentuje ekspert dr Kamil Kwiatkowski, Dyrektor ds. Projektów Badawczych, Euros Energy. 

Omawiana sytuacja związana jest z niskim popytem energii elektrycznej w dni świąteczne połączonym z wysoką produkcją ze źródeł odnawialnych. Warto wiedzieć, że podobnych zdarzeń – nadprodukcji energii elektrycznej w stosunku do zapotrzebowania – w tym roku mieliśmy już kilka. Jednak po raz pierwszy osiągnęliśmy taki wynik, że to wytwórca płaci odbiorcy za zużycie energii – czyli ujemne ceny energii elektrycznej. Co to oznacza w praktyce?

Dające się prognozować pogoda, a co za tym idzie pracy odnawialnych źródeł energii, może mieć swoje plusy. Gdy następuje sprzyjający pogodowo dzień (wietrzny lub słoneczny), istnieje duże prawdopodobieństwo, że elektrownie bazujące na OZE doprowadzą do sytuacji, w której produkcja energii elektrycznej znacznie przekracza zapotrzebowanie typowe dla dni wolnych od pracy.

Wówczas pojawiają się następujące rozwiązania. Można ograniczyć produkcję energii elektrycznej, odcinając od sieci niektóre urządzenia (czego doświadczyliśmy np. w kwietniu) lub eksportując energię do sąsiednich rynków – jednak taki eksport dużo kosztuje – gdyż w tych krajach zwykle także jest duża produkcja OZE. Trzecim rozwiązaniem jest zarządzanie popytem, czyli płacenie odbiorcom energii elektrycznej za dodatkową konsumpcję. Jeśli wytwórcy nie zdecydują się na obcięcie produkcji, może dojść do sytuacji, w której ceny prądu spadną poniżej zera – co może stanowić doskonały rynkowy impuls do zużywania energii elektrycznej, np. do ładowania magazynów energii elektrycznej, ale też do produkcji ciepłej wody użytkowej albo ładowania magazynów ciepła.

Do 2019 roku w Polsce obowiązywał przepis, według którego obowiązywały minimalne ceny energii elektrycznej, które wynosiły 70 zł za MWh. Jednak obecnie według art. 10 rozporządzenia 2019/943 z dnia 5 czerwca 2019 r. w sprawie rynku wewnętrznego energii elektrycznej (Dz. U. UE z 14.06.2019 L 158 s. 54), który dostosował polskie prawo do unijnych wymogów – ceny energii na polskim rynku mogą spaść poniżej zera.

Nasz potencjał OZE jest ogromny. Liczby mówią same za siebie. Jak wskazuje GUS udział energii ze źródeł odnawialnych w pozyskaniu energii pierwotnej ogółem wzrósł w latach 2017-2021 z 14,38% do 21,12%. Natomiast krajowe zużycie energii OZE ogółem w omawianym okresie wzrosło o 44,38%.

Oczywiście warto zdawać sobie sprawę ze zmienności pracy odnawialnych źródeł energii: fotowoltaiki i farm wiatrowych. Według PSE w sobotę po południu polska fotowoltaika pracowała z mocą prawie 5,5 GW, a farmy wiatrowe – 4,5 GW przy zapotrzebowaniu na poziomie 17,5 GW. Aktualnie (poniedziałek 12 czerwca, około godz. 11) elektrownie fotowoltaiczne – ponad 7,5 GW, wiatrowe – prawie 1,5 GW przy zapotrzebowaniu około 20,3 GW. Widać więc różnicę. Warto też podkreślić, że zmienność tych źródeł można w krótkim terminie dość dokładnie prognozować.

Rosnące zainteresowanie odnawialnymi źródłami energii elektrycznej, głównie modułami PV, w połączeniu ze sprzyjającymi warunkami atmosferycznymi coraz częściej prowadzić będzie do wytwarzania energii elektrycznej, której nie mamy, jak zagospodarować. Inaczej mówiąc – instalacje produkują zbyt dużo prądu w stosunku do zapotrzebowania, co prowadzi do przeciążenia sieci elektroenergetycznej. Musimy więc zacząć pilnie zwiększać elastyczność sieci elektroenergetycznej. Możemy to robić nie tylko poprzez rozwój infrastruktury magazynowania energii elektrycznej, ale również ciepła i chłodu, które są najtańszą formą magazynowania energii, a odpowiednio wykorzystane pozwalają doskonale uelastycznić system elektroenergetyczny.

Sprzyja temu coraz intensywniejszy trend elektryfikacji źródeł ciepła dla domów, osiedli czy nawet mniejszych ciepłowni. Domy wyposażone w coraz popularniejsze pompy ciepła oraz zasobnik ciepłej wody użytkowej są doskonałymi odbiorcami nadwyżek energii elektrycznej. Ujemne ceny energii elektrycznej otwierają nowy impuls dla polskich ciepłowni, aby zainwestowały w system pomp ciepła oraz magazynów. Stanowiłyby one naturalnych partnerów dla mechanizmu podobnego do istniejącego, czyli DSR (Demand Side Response) – w którym oprócz tymczasowej redukcji zużycia, istnieje także możliwość tymczasowego zwiększenia zużycia energii elektrycznej. Przykładem takiej instalacji jest budowana właśnie w Lidzbarku Warmińskim Ciepłownia Przyszłości – wyposażona w maszynownie pomp ciepła i trójstopniowy układ magazynowania ciepła przystosowana do szybkiej reakcji na zmienną sytuację na rynku energii elektrycznej.

Polski rynek po 5 miesiącach – gdzie jesteśmy?

Zbliżamy się do półmetka 2023. Zanim powstaną półroczne podsumowania sytuacji na rynku inwestycyjnym, Avison Young pokazuje bieżące wyniki.

Zdolności adaptacyjne rynku

Bieżące wyniki nie napawają optymizmem. Jednak jest to stan przejściowy. Nasz rynek posiada stabilne podstawy, a inwestorzy dużą zdolność adaptacyjną, co potwierdzają wyniki ubiegłych lat. Przyjrzyjmy się w skrócie, jak rynek reagował na wyzwania pojawiające się w ostatnich 3 latach.

COVID-19 miał olbrzymi wpływ na gospodarkę i zachowania konsumentów, co naturalnie przełożyło się na rynek nieruchomości i aktywność inwestorów. W obliczu restrykcji i wzrostu znaczenia lokalności, klienci częściej wybierali „convenience retail” niż centra handlowe; rozwijał się home office i model pracy hybrydowej. Nasilająca się pandemia spowodowała boom na e-commerce (dwukrotny wzrost udziału handlu detalicznego przez Internet w ciągu tylko dwóch miesięcy z 5,6% w styczniu i lutym 2020 na blisko 12% w kwietniu 2020 wg GUS), co z kolei wpłynęło na dynamiczny rozwój rynku magazynowego.

Inwestorzy jednak dość szybko dostosowali się do nowych warunków, a całkowity volumen w 2020 roku wyniósł 5,3 miliarda euro oraz 5,9 miliarda euro w 2021 roku. Owszem, te wyniki były mniejsze niż wolumeny z 2018 i 2019 roku, ale zapewniły 3 i 4 najwyższe miejsce pod względem wolumenu w historii rynku.

W 2020 roku inwestorzy stawiali na biurowce typu „core”, portfolia magazynowe i parki handlowe. W roku 2021 odnotowaliśmy z kolei rekordową płynność rynku (166 transakcji) i skierowanie uwagi inwestorów – ze względu na przedłużający się okres pandemii – również na oportunistyczne transakcje centrami handlowymi i budynkami biurowymi.

W 2022 roku wybuch wojny w Ukrainie wywołał kolejne zawirowania rynkowe, rekordową inflację, wzrost stóp procentowych i eskalację niepewności inwestycyjnej. Niemniej, ten kolejny pełen wyzwań rok, zakończył się wolumenem na poziomie 2021 roku (5,8 miliarda), co po raz kolejny potwierdziło dojrzałość i płynność polskich nieruchomości. Podczas dającego się odczuć spowolnienia i strategii wait-and-see przyjętej przez inwestorów, rynek odnotował 5 historycznie dużych transakcji odpowiadających za 40% całego wolumenu inwestycyjnego, w tym sprzedaż warszawskich biurowców typu prime (The Warsaw Hub i Generation Park Y), pierwszą od 2018 roku dużą transakcję centrum handlowym typu prime (Forum Gdańsk), sprzedaż portfolio magazynowego Danica czy utworzenie dwóch JV przez EPP. Dla porównania, spadki wolumenów transakcji w porównaniu do 2021 roku w Europie Zachodniej sięgały średnio blisko 20%, a w regionie Europy Środkowo-Wschodniej niespełna 3%.

W 2022 roku inwestorzy kierowali swoją uwagę na regionalne rynki poza głównymi ośrodkami, co dotyczyło wszystkich sektorów nieruchomości. Budynki biurowe w regionach stanowiły 68% transakcji i 50% całkowitego wolumenu na rynku biurowym, w magazynach 40% wolumenu dotyczyło obiektów poza największymi hubami magazynowymi. Na rynku handlowym pojawiły się transakcje centrami handlowymi w miastach średniej wielkości, ale nowi gracze wciąż stawiali na bezpieczne parki handlowe.

Aktualny status

Szacujemy, że wolumen zamkniętych transakcji ogłoszonych publicznie od początku bieżącego roku do końca maja wyniósł tylko ok. 800 milionów euro. Dla porównania, w latach 2021 i 2022 wolumen transakcji w analogicznym okresie wyniósł ponad 2 razy więcej. Zabrakło dużych transakcji, które w pierwszym kwartale 2022 roku (The Warsaw Hub, dwie inwestycje typu joint venture utworzone przez EPP) same stanowiły 75% całkowitego wolumenu.

Mimo to, na tle krajów Europy Środkowo-Wschodniej, wciąż pozostajemy najbardziej atrakcyjnym i  płynnym rynkiem.

Biura spowolniły

Na rynku biurowym zostało zawartych w tym okresie tylko 7 transakcji budynkami typu core + i oportunistycznymi zlokalizowanymi w Warszawie, poza centrum miasta. Zespół inwestycyjny Avison Young reprezentował stronę sprzedającą przy transakcji sprzedaży budynków Celebro i Wola Retro.

W magazynach sale & leaseback

Wśród transakcji magazynowych od początku roku wyraźnie widać dominację regionów zachodnich pod względem lokalizacji, głównie dolnego śląska. Z kolei w ostatnich 2 miesiącach przeważały transakcje typy sale & leaseback. Wciąż nie odnotowano żadnych transakcji portfelowych.

Parki handlowe wyhamowały

W ciągu pierwszych 5 miesięcy 2023 roku została zrealizowana i ogłoszona tylko jedna transakcja parkiem handlowym. W pierwszym kwartale największym powodzeniem cieszyły się oportunistyczne, mniejsze centra handlowe i obiekty do przebudowy. Przykładem takiej transakcji może być portfelowa sprzedaż 4 obiektów handlowych, znajdujących się w Koszalinie, Szczecinie, Wałbrzychu i Strzegomiu, gdzie zespół Avison Young reprezentował sprzedającego.

Z kolei w ciągu ostatnich 2 miesięcy przedmiotami komunikowanych transakcji były wielkopowierzchniowe nieruchomości handlowe: 3W portfolio oraz Castorama w Płocku.

Strategie banków i strategie kupujących

„Jedną z przyczyn zmniejszonej liczby transakcji i wolumenu w pierwszych 5 miesiącach 2023 roku, jest to, że proces dostosowywania oczekiwań cenowych na linii sprzedający-kupujący ciągle jeszcze trwa. Jednak widać już pierwsze sygnały, że ta sytuacja może się poprawić w końcówce roku  – komentuje Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young – Banki, pomimo iż dalej bardzo selektywne, jednak coraz sprawniej analizują nowe produkty do finansowania. Sytuacja związana ze stopami procentowymi wydaje się być już w miarę przewidywalna, inflacja hamuje, niemniej jednak wciąż potrzeba czasu, aby rynek się ustabilizował i wrócił na tory. Obecnie, wielu kupujących próbuje wykorzystać sytuację rynkową i składa oferty dużo poniżej wycen nieruchomości, licząc na upolowanie korzystnej okazji. Jednakże wielu sprzedających nie spieszy się ze sprzedażą. To się zmienia, gdy sprzedający musi likwidować fundusz, kończy się finansowanie lub nieruchomość przestaje „performować” lub komuś „powinie się noga.”

Co nas czeka w drugim półroczu?

Spodziewamy, się że w drugim półroczu, na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce w każdym sektorze będą dominowały aktywa oportunistyczne i typu „value add”. Niemniej jednak, najlepsze biurowce, czy to w Warszawie, czy w głównych miastach regionalnych a także magazyny, powinny również cieszyć się zainteresowaniem inwestorów.

Autorzy: Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska (Research and Data Manager) oraz Marcin Purgal (Senior Director, Investment)

Praca młodych w Polsce: ile można zarobić bez konieczności płacenia podatku i utraty ulg?

Zbliżające się wakacje to czas, gdy młodzi ludzie mogą sobie dorobić podczas przerwy w nauce. Zachętą do podjęcia pracy przez młodzież jest obowiązująca ulga podatkowa dla osób poniżej 26 roku życia. Warto jednak pamiętać, że istnieje próg dochodowy, po przekroczeniu którego przez dziecko jego rodzice utracą prawo do korzystania z ulgi prorodzinnej.

Z tzw. ulgi dla młodych mogą korzystać osoby przed ukończeniem 26 roku życia, które uzyskały przychody na podstawie umowy o pracę, umowy zlecenie, pracy nakładczej lub spółdzielczego stosunku pracy. Dodatkowo od stycznia 2021 roku ulgą objęto przychody z tytułu odbywania praktyki absolwenckiej oraz stażu uczniowskiego.

Dochody zwolnione od podatku niestety nie obejmują wynagrodzenia z tytułu umowy o dzieło, działalności gospodarczej, zasiłków pieniężnych z ubezpieczenia społecznego, najmu, praw autorskich oraz kontraktu menadżerskiego. Najczęściej stosowaną formą zatrudnienia studentów i uczniów są jednak umowy zlecenie, które są objęte ulgą dla młodych – tłumaczy Patrycja Gwizdek, księgowa w firmie inFakt. 

Młodzi podatnicy do 26 roku życia, którzy w danym roku uzyskali przychody wyłącznie objęte ulgą dla młodych, czyli maksymalnie 85 528 zł, nie mają obowiązku złożenia zeznania rocznego PIT. Jednak, jeśli oprócz tych przychodów pracownik zarobił inne środki podlegające opodatkowaniu, to musi złożyć zeznanie roczne na formularzu PIT-36 lub PIT-37.

Oprócz zwolnienia z płacenia podatku dochodowego w ramach ulgi dla młodych, osoby uczące się do 26 roku nie podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowemu oraz ubezpieczeniu zdrowotnemu.

Co z ulgą w dniu 26. urodzin?

Biorąc pod uwagę koniec obowiązywania ulgi dla młodych, znaczenie ma data wykonania przelewu.

Jeśli wypłata pieniędzy nastąpi przed dniem lub w dniu urodzin podatnika, to będzie można skorzystać ze zwolnienia. Jeśli jednak pieniądze zostaną wysłane nawet dzień po urodzinach pracownika, prawo do zwolnienia podatkowego przepada, a pracodawca będzie musiał potrącić zaliczkę na podatek dochodowy od wypłacanej pensji w danym miesiącu – podkreśla Patrycja Gwizdek.

Aby móc skorzystać z ulgi, młodzi podatnicy nie muszą składać w ZUS-ie żadnego oświadczenia pracodawcy. Zwolnienie jest stosowane automatycznie od pierwszej wypłaty, jeśli spełnione są podstawowe warunki. Jednak w sytuacji, w której w trakcie roku osoba kończy 26 lat i traci prawo do ulgi, występuje konieczność złożenia zeznania rocznego PIT.

Ile można zarobić, by nie płacić podatku?

Ulga dla młodych obejmuje roczne przychody niższe lub równe 85 528 zł brutto. Nadwyżka nad tym limitem podlega opodatkowaniu według skali podatkowej (12% oraz 32%) po przekroczeniu kwoty wolnej od podatku, która wynosi 30 000 zł. – Młode osoby rozpoczną płacenie podatku dopiero po zarobieniu 115 528 zł w jednym roku. Co ważne, przychody wyłączone ze zwolnienia, np. uzyskane z umowy o dzieło, nie wpływają na wysokość kwot przychodów podlegających uldze. Oznacza to, że jeśli młody pracownik zarobi nawet 10 000 zł z tytułu umowy o dzieło, to i tak z tytułu umowy zlecenie podatku nie zapłaci, dopóki nie zarobi 85 528 zł – wskazuje Patrycja Gwizdek.

Czy rodzice stracą prawo do ulgi prorodzinnej?

Z ulgi prorodzinnej korzystają rodzice/opiekunowie prawni dziecka, które nie ukończyło 18 lub 25 roku życia pod warunkiem, że wciąż się uczy lub studiuje. Limit dochodów dotyczy w tym przypadku nie tylko rodziców, ale i dziecka i odpowiada dwunastokrotności renty socjalnej. W 2023 r. dziecko nie może zarobić więcej niż 19 061,28 zł, aby rodzic mógł skorzystać z ulgi w rozliczeniu rocznym.

Czy czeka nas przełomowy tydzień?

Piątek zakończył się umiarkowanymi wzrostami indeksów giełdowych. Indeks Sp500 znajduje się o ponad 20 proc. wyżej od najniższego poziomu z października 2022 roku co teoretycznie jest sygnałem hossy. Amerykańskie obligacje (ich rentowność) wzrosły przed weekendem a dolar lekko umocnił się po czwartkowej deprecjacji. W tym tygodniu kluczowe dla rynków będą dane na temat inflacji CPI z USA oraz decyzje głównych banków centralnych świata (Fed, EBC, BoJ).

Rynek w tym momencie oczekuje, że Fed wstrzyma się z podwyżką stóp procentowych ale jednocześnie utrzyma restrykcyjne stanowisko. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest „jastrzębia” pauza. Rynek futures zakłada aktualnie blisko 30 proc. szansa na możliwy wzrost kosztu pieniądza w najbliższą środę.

Od ostatnich posiedzeń banków centralnych (początek maja) obraz nieco się zmienił. Rynek wycenił wyższe prawdopodobieństwo dodatkowej podwyżki stóp procentowych zarówno przez Fed jak i EBC. Dodatkowo początek obniżek został przesunięty na dalszy termin. Zakres zmian oczekiwań rynkowych był bardziej znaczący w przypadku Rezerwy Federalnej. Miesiąc temu, zaraz po posiedzeniu, inwestorzy jednomyślnie oczekiwali zakończenia cyklu. W tym kontekście kolejna podwyżka stóp ma inną jakość niż w przypadku EBC, od którego to oczekuje się obecnie dwóch kolejnych ruchów w górę zamiast jednego. W tym kontekście aprecjacja USD, którą obserwowaliśmy w maju, wydaje się zatem uzasadniona. To czy dolar będzie w stanie obronić zyski osiągnięte w ostatnich tygodniach, będzie w dużej mierze zależeć od tego, jak wyraźnie Fed pozostawi otwarte drzwi dla przyszłych podwyżek stóp i oczywiście od tego, czy i w jakim stopniu EBC będzie wykazywał się restrykcyjną postawą w swoich dalszych działaniach.

Dziś brakuje kluczowych danych makro. Kalendarz jest praktycznie pusty więc możemy zakładać, że najpewniejszym scenariuszem dzisiejszej sesji będzie wyczekiwanie, które zobrazuje się konsolidacją na wielu rynkach. Dopiero jutro otrzymamy dodatkową wskazówkę w postaci CPI z USA, którą inwestorzy będą starali się wykorzystać do ostatecznego pozycjonowania się przed środową decyzją Fed-u. Szeroki konsensus rynkowy zakłada spadek dynamiki wzrostu cen – zarówna wskaźnika zasadniczego jak i bazowego. Reakcja rynku powinna być klarowna. Niższy odczyt od prognoz powinien osłabić USD, wyższy teoretycznie umocni „zielonego”, co będzie pewnego rodzaju dyskontowaniem tego, co może zrobić amerykańska instytucja w środę.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Studia MBA online

Osoby, które mają już pewne doświadczenie zawodowe (często na stanowiskach menedżerskich lub kierowniczych) i jednocześnie szukają sposobu na dalszy rozwój swojej kariery zawodowej, mogą rozważać podjęcie nauki na studiach MBA. Dla niektórych osób uczestniczenie w programie MBA może być jednak problematyczne np. ze względu na konieczność długich dojazdów na zajęcia. W takim przypadku rozwiązaniem mogą być studia MBA prowadzone online.

Studia MBA online? Tak, to możliwe

Programy MBA pozwalają uczestnikom na usystematyzowanie i poszerzenie swojej wiedzy, zdobycie kolejnych umiejętności, kontaktów biznesowych czy nowej perspektywy w kwestii zarządzania. Studia MBA kierowane są przede wszystkim do menedżerów niższego i średniego szczebla oraz właścicieli firm i osób zasiadających w zarządach przedsiębiorstw.

Nie da się jednak ukryć, że o ile uczestnictwo w programie MBA ma mnóstwo niepodważalnych zalet, o tyle dla wielu osób pewnym utrudnieniem może być konieczność dojazdu na zajęcia do siedziby uczelni, zwłaszcza, jeśli jest ona znacznie oddalona od miejsca zamieszkania potencjalnego uczestnika. Rozwiązaniem w takim wypadku mogą być studia MBA online. Taką propozycję ma w swojej ofercie Uniwersytet WSB Merito Bydgoszcz.

Cyfrowe innowacje i trendy w ramach programu MBA

MBA Management 4.0 w formule online to program kierowany do menedżerów, osób zarządzających i właścicieli firm, którzy chcą budować przewagę konkurencyjną, bazując na korzyściach, jakie niesie za sobą transformacja cyfrowa. Uczestnicy programu zdobywają wiedzę na temat najnowszych trendów warunkujących świat biznesu, a także mają szansę rozwinąć swoje umiejętności, jeśli chodzi o zarządzanie zróżnicowanym środowiskiem cyfrowym. Program MBA Management 4.0 obejmuje również machine learning i automatyzację, zastosowanie sztucznej inteligencji w biznesie czy wykorzystanie możliwości chmury obliczeniowej. Dzięki temu uczestnicy u zdobywają nie tylko wiedzę i umiejętności typowe dla wszystkich programów MBA, ale dodatkowo mają szansę dowiedzieć się, jak wykorzystywać zaawansowane technologie do osiągania celów organizacji.

Co ważne, zajęcia, mimo że prowadzone online, mają za zadanie maksymalnie zaktywizować grupę – są oparte na ćwiczeniach praktycznych, prezentacjach i dyskusjach, tak jak w przypadku zajęć prowadzonych w siedzibie uczelni. Tym samym uczestnicy nie tylko niczego nie tracą (w porównaniu do nauki na zjazdach stacjonarnych), ale dodatkowo oszczędzają czas, który musieliby spędzić na dojazdach oraz zdobywają wiedzę z zakresu cyfrowych innowacji.

Polskie rezerwy złota rosną

Miniony tydzień nie przyniósł złotu znaczących zmian. Choć pojawiły się krótkotrwałe perturbacje, ostatecznie w skali tygodnia nie dało się zaobserwować znaczących zmian w kursie.

W czasie dużej niestabilności i w otoczeniu wielu niewiadomych, często bywa tak, że ceny aktywów wahają się, a inwestorzy zwlekają z podejmowaniem decyzji. Taka sytuacja dotyczy złota w tym roku wyjątkowo często. Fundamenty oraz prognozy analityków wskazują na potencjał wzrostowy. Podobnie dane makro. Są jednak rzeczy, o których nie wiemy, a które również mogą wpływać na rynek np. to, jak Rosjanie próbują łatać swoją dziurę budżetową czy innymi słowy – jaka jest skala wyprzedaży rosyjskiego złota?

Najnowsze prognozy analityków Commerzbanku mówią o tym, że złoto osiągnie rekordowe poziomy. Przyczynić się ma do tego podniesienie przez FED stóp procentowych w czerwcu, a także kontynuacja zakupów złota przez banki centralne.

Czy FED podniesie stopy?

Jedną z największych niewiadomych, które rozstrzygną się już w tym tygodniu, jest kwestia stóp procentowych FED. Aktualnie pozytywne prognozy dla inflacji oraz niejednoznaczne dane makro sugerują przewagę po stronie tych, którzy spodziewają się, że bank centralny nie podniesie stóp procentowych. Co jednak nie oznacza, że cykl podwyżek jest zakończony.

Bardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się scenariusz, w którym stopy w czerwcu pozostaną bez zmian, jednak pójdą w górę w lipcu. Co w praktyce będzie oznaczało, że czeka nas kolejny miesiąc nerwowego oczekiwania, niepewności i braku zdecydowanych ruchów na kluczowych aktywach. Oznacza to także – być może – dalsze niezdecydowanie na złocie, co nie ucieszy spekulantów, ale powinno być odbierane neutralnie przez ludzi pragnących budować w złocie zabezpieczenie.

Polska zbroi się w złoto

Czerwcowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej nie przyniosło zmian – stopy procentowe pozostaną przez kolejny miesiąc na niezmienionym poziomie. Pojawiły się jednak pewne sugestie świadczące o możliwości obniżki w ciągu najbliższego półrocza, co z pewnością zadowoli kredytobiorców.

Problemem jest inflacja bazowa, która zwalnia w dużo wolniejszym tempie niż inflacja konsumencka. Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który przyjrzał się polskiej gospodarce, wydał kilka rekomendacji, wśród których pojawiły się m.in. gotowość banku centralnego do podniesienia stóp procentowych, gdyby inflacja bazowa nie zmierzała w pożądanym kierunku.

MFW rekomenduje także ograniczanie wydatków budżetowych i wygaszanie tarczy energetycznej – a więc coś, co nie jest znakiem rozpoznawczym obecnej ekipy rządzącej, szczególnie w kontekście zbliżających się wyborów. Pojawiły się także zalecenia dotyczące wakacji kredytowych – powinny się skończyć.

Zdaniem MFW perspektywy dla polskiej gospodarki po spowolnieniu w tym roku, w średnim terminie są korzystne, jednak będzie to wymagało podjęcia przez rząd i bank centralnych pewnych działań w kontekście wyżej wymienionych problemów.

W maju Narodowy Bank Polski po raz drugi w tym roku zwiększył swoje rezerwy złota. Ostatni zakup opiewał na 19,9 ton, co oznacza, że Polska posiada obecnie 263,4 tony złota. Zwiększenie rezerw złota obecnie wpisuje się w ogólną tendencję. W ubiegłym roku padł rekord, jeśli chodzi o złoto zakupione przez banki centralne, co niewątpliwie miało związek z ogólnie podniesionym poziomem światowej inflacji oraz wojną w Ukrainie. Najnowsza ankieta przeprowadzona przez Światową Radę Złota mówi, że banki centralne planują dalsze zwiększanie swoich rezerw.

W kontekście Polski warto wspomnieć o tym, że kończy działalność platforma WealthSeed umożliwiająca inwestowanie pasywne m.in. w fundusze ETF oraz podobna usługa Aion Bank. Jako alternatywę, szczególnie dla drobnych inwestorów, którzy cenili sobie wygodę, warto rozważyć zakupy złota fizycznego poprzez sklep Goldsaver.pl.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Kluczowy tydzień dla EBC i Fed. Europejska podwyżka prawdopodobna, amerykańska niepewna

EBC i Fed w nadchodzącym tygodniu będą podejmować kluczowe decyzje. W przypadku Europy podwyżka jest wyceniania z prawdopodobieństwem ponad 90 proc. Jeśli chodzi o amerykańską instytucję – tu rynek daje zaledwie 25 proc. szans na taki ruch.

W przypadku Europy taka decyzja spowoduje, że najważniejsza stopa (depozytowa) wyniosłaby 3,5 proc. Nie tylko „jastrzębi” członkowie Rady Prezesów, którzy generalnie opowiadają się za zacieśnieniem polityki pieniężnej, naciskają na dalsze podwyżki stóp, ale nawet „gołębie” sugerują kolejną podwyżkę kosztu pieniądza przynajmniej na najbliższym posiedzeniu.

Mniej wyraźne były ostatnie sygnały płynące ze strony Fed, który zaczął podnosić stopy procentowe wcześniej i dostarczył już łącznie 500 punktów bazowych w porównaniu do 375 pb. z EBC. Fed dostosował swoją komunikację już na ostatnim posiedzeniu w maju. Podczas gdy wcześniej zakładał w swoim oświadczeniu, że „pewne” dalsze zacieśnienie „może” być konieczne, nie wykluczył dalszego zacieśnienia po ostatnim posiedzeniu, ale podkreślił kroki, które zostały już podjęte i opóźnienia, zanim ich efekt będzie odczuwalny.

Po tym, jak niektórzy przedstawiciele Fed podkreślali potrzebę dalszych podwyżek stóp w ostatnich tygodniach, wiceprzewodniczący Jefferson ostatnio wspomniał o swego rodzaju „jastrzębiej pauzie”. Stwierdził on, że przerwa w czerwcu niekoniecznie oznaczałaby, że Rezerwa Federalna zakończyła podwyżki stóp. To pozwala przypuszczać, że właśnie taki scenariusz zobaczymy w przyszłym tygodniu. Należy podkreślić, że sam Powell opowiada się za takim rozwiązaniem i dlatego taki rozwój zdarzeń w tym momencie jest najbardziej realny.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers