Czy bezpłatne autostrady są w Polsce możliwe?

Obietnica bezpłatnych autostrad może być bardzo trudna do realizacji. Oczywiście rząd może przejąć opłaty na kilku odcinkach państwowych autostrad. Ale są też autostrady prywatne. W jaki sposób rząd chciałby zapewnić je jako bezpłatne? Bo jeżeli przejąłby wszystkie opłaty i zobowiązania – bo za tymi opłatami kryje się spłata kredytów – to mówimy już o kilku miliardach złotych rocznie. Krajowy Fundusz Drogowy już w tej chwili rocznie przeznacza ponad dwa miliardy dla operatorów autostrad prywatnych za tzw. dostępność – czyli pokrywa różnicę kosztów funkcjonowania tego odcinka w stosunku do tego, co wpływa z opłat od kierowców. To są ogromne koszty. Do tego dochodzi stałe utrzymanie autostrad – co również jest bardzo kosztowne. Przykład Niemiec – gdzie są bezpłatne autostrady – jest bardzo wymowny. W Niemczech wciąż jest problem z infrastrukturą – w 2016 roku wprowadzono program ratunkowy. Do 2030 roku prawie Niemcy wydadzą na niego 300 miliardów euro. To pokazuje, jakie są realne koszty takiej obietnicy.

– Ja nie do końca rozumiem pomysł rządu z bezpłatnymi autostradami. Bezpłatnymi – bo mają być darmowe. Jak wiemy nie ma nic za darmo. Czy to przekona ludzi, żeby głosowali na Prawo i Sprawiedliwość? Od dawna mieliśmy problem, że tylko niewielka część państwowych autostrad miała opłaty. A to są raptem dwa odcinki, gdzie samochody osobowe muszą te opłaty uiszczać – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Adrian Furgalski, prezes ZDG TOR. – Koszty Funduszu Drogowego to są okolice 200-230 mln złotych i rząd przewiduje jako konsekwencje wprowadzenia tego rozwiązania w ustawie, którą przysłał do parlamentu. W ciągu dziesięciu lat to będzie około 2,3 mld zł. Można powiedzieć, że rocznie to nie są wielkie pieniądze. A więc jest to sygnał, że troszczymy się o drogi dla kierowców. Niestety to są działania mocno niepraktyczne – bo raczej należałoby zachęcać mocniej ludzi do korzystania z transportu publicznego, jak to jest w Niemczech. Nie jest to też dobry sygnał dla inwestorów – którzy nie mają pewności funkcjonowania w Polsce. To może wręcz doprowadzić do spraw sądowych czy arbitrażu międzynarodowego, a następnie odszkodowań dla tych firm na poziomie nawet kilkudziesięciu miliardów złotych – ostrzega Furgalski.

Elastyczne godziny pracy ważniejsze od pieniędzy

Elastyczne godziny pracy – tym przede wszystkim kierują się kandydaci przy wyborze nowego miejsca pracy (47,4 proc.). Ten aspekt wpływa również na przywiązanie pracowników do ich obecnego miejsca zatrudnienia, deklaruje tak 44,7 proc. Polaków. Warto dodać, że możliwość zarządzania czasem wykonywania swoich obowiązków jest dla nich ważniejsza niż sama pewność zatrudnienia – wskazują na to wyniki raportu „Attractive Employer in War for Talent”, przygotowanego przez firmę kadrowo-płacową SD Worx.

Czemu pracownicy odchodzą?

Jako główne powody odejścia z pracy respondenci wskazują aspekty wewnętrzne firmy: niezadowolenie z wynagrodzenia (41,2 proc.) czy atmosfery w miejscu pracy (33,1 proc.), nieodpowiednie gospodarowanie godzinami pracy – brak równowagi między pracą i życiem prywatnym (31,2 proc.) oraz brak elastycznych godzin pracy (27,3 proc.). Lepsze oferty zatrudnienia motywują 34,4 proc. pracowników do zmiany miejsca zatrudnienia. Na kolejnych miejscach znajdują się: rodzaj i znaczenie wykonywanych obowiązków (27,2 proc.) czy brak zadowolenia z zarządzania w obecnej pracy (25,3 proc.).

Czas, który poświęcamy na wykonywanie obowiązków, ma coraz większe znaczenie przy podejmowaniu decyzji o rezygnacji z pracy. Powody mogą być tego różne. Ostatnie lata pandemii, które wymusiły w wielu przypadkach przejście na pracę zdalną, wymagały od nas nauczenia się innego sposobu zarządzania własnym czasem. Okazało się, że przy bardziej elastycznym grafiku możemy zrobić tyle samo lub nawet więcej, spełniając oczekiwania naszego pracodawcy. Dodatkowo, na rynku pracy jest coraz więcej przedstawicieli pokolenia Z, których stosunek do pracy jest inny. W wielu przypadkach to praca ma dostosować się do ich życia, a nie odwrotnie – komentuje Klaudyna Nyga, Talent Acquisition Lead w SD Worx Poland.

Co uważają pracodawcy?

Perspektywa pracodawców różni się od tej opisanej przez pracowników. Ich zdaniem, wśród najważniejszych przyczyn zmiany pracy są: lepsze oferty pracy (48,1 proc.), powody prywatne, niezwiązane z pracą (38,2 proc.) oraz potrzeby nowych wyzwań (35,1 proc.). Dopiero dalej pojawiają się: niezadowolenie z wynagrodzenia (34,7 proc.) czy brak równowagi między pracą a życiem prywatnym (25,9 proc.). Najrzadziej za to pracodawcy wskazują niezadowolenie wynikające z jakości wykonywanych obowiązków (19,2 proc.), problemy z zarządzaniem (18,4 proc.) oraz brak satysfakcjonujących benefitów zapewnianych przez firmę (18,3 proc.).

 – Niezadowolenie wynikające z atmosfery panującej w miejscu pracy, w tym związane z brakiem poczucia bezpieczeństwa, nie pojawiło się wśród najczęściej wskazywanych powodów przez pracodawców, mimo że jest to ważny aspekt dla pracowników. Może to oznaczać dwie rzeczy: albo pracodawcy nie chcą się przyznawać do warunków pracy, jakie zapewniają w swoich przedsiębiorstwach, albo pracownicy nie podają przełożonym prawdziwych powodów swojej rezygnacji. Bez względu na odpowiedź, różnice w perspektywach respondentów działają przede wszystkim na niekorzyść pracodawców, którzy – świadomie lub nie – nie spełniają oczekiwań i tracą w ten sposób kolejne talenty. Prowadzi to dodatkowych kosztów związanych z rekrutacją i szkoleniem nowych osób, które potrzebują czasu, aby zapoznać się z nowym miejscem pracy i stawianymi przed nimi wymaganiami – mówi Klaudyna Nyga, Talent Acquisition Lead w SD Worx Poland.

Co wpływa na wybór nowego miejsca pracy?

Pracodawcy najczęściej przyciągają nowych i utrzymują obecnych pracowników poprzez wprowadzenie elastycznych godzin pracy – wskazało tak 34,7 proc. respondentów. Na kolejnych pozycjach pojawiają się: pozytywna atmosfera w miejscu pracy (34,1 proc.), pewność zatrudnienia przez firmę (33,6 proc.) oraz zapewnienie ciekawych obowiązków (32,4 proc.). Najrzadziej z kolei przyciągają możliwościami nazewnictwa nowego stanowiska (22,9 proc.) oraz dalszego rozwoju w firmie (22,8 proc.).

Elastyczne godziny pracy okazują się najważniejszym czynnikiem przy wyborze i późniejszym przywiązaniu pracowników do ich nowego miejsca pracy. Wskazuje tak kolejno 47,4 proc. i 44,7 proc. respondentów. Pracownicy przede wszystkim oczekują od firmy: pewności zatrudnienia, wysokich wynagrodzeń, jakościowych obowiązków oraz przyjaznego środowiska pracy. Najrzadziej z kolei zależy im na różnych formach wykonywania obowiązków, np. pracy zdalnej lub hybrydowej.

– Widzimy, że na rynku pracy bardzo ważne jest zapewnianie pracownikom możliwości wyboru godzin, w których wykonują swoje obowiązki. W pewnych przypadkach jest to nawet ważniejsze od wysokości samego wynagrodzenia. Elastyczne godziny pracy stają się nie tylko kolejną metodą wspierania pracownika, ale również sposobem tworzenia konkurencyjności na rynku pracy, w tym na poziomie międzynardowym. Jest to tym ważniejsze, że w czasach rosnącej inflacji i kosztów prowadzenia biznesu, firmy potrzebują nowych, alternatywnych rozwiązań, które pozwolą im na docenianie i wspieranie swoich pracowników. Nawet jeśli nieświadomie, pracownicy zaczynają dyktować nowe warunki, którym muszą sprostać potencjalni pracodawcy, jeśli chcą pozyskiwać i utrzymywać nowe talenty w swoich przedsiębiorstwach – mówi Klaudyna Nyga, Talent Acquisition Lead w SD Worx Poland.

Informacja pozytywna – dlaczego warto o nią zabiegać?

  • Tylko na koniec pierwszego kwartału 2023 r. w bazie ERIF BIG było aż 166 mln wpisów pozytywnych. Liczba ta sukcesywnie rośnie.
  • Średnio na jedną osobę przypadają 32 pozytywne wpisy, a przeciętna wartość jednego wynosi 236 zł.
  • W czasach zawirowań gospodarczych i kryzysu finansowego – pozytywne informacje o konsumencie czy kontrahencie otwierają szerzej drogę do zewnętrznego finansowania, zakupów ratalnych czy coraz popularniejszych odroczonych zakupów.

Blisko 166 mln pozytywnych informacji o konsumentach i podmiotach gospodarczych zawiera baza ERIF Biura Informacji Gospodarczej. Taki wpis jest sygnałem do rynku, że dana osoba lub firma terminowo spłaca swoje zobowiązania, czyli nie ma opóźnień w płatnościach przekraczających 29 dni od wskazanego terminu. Mówiąc wprost – informacja pozytywna jest ograniczeniem ryzyka podjęcia współpracy z potencjalnie nierzetelnym konsumentem czy podmiotem.

Czy to takie ważne?

Obecnie nawet 66% polskich mikro-, małych i średnich firm nie otrzymuje pieniędzy od swoich kontrahentów w terminie, wynika z badania „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach”.

Ufać znaczy sprawdzać. Tej zasady powinniśmy się trzymać zwłaszcza jeśli mowa o biznesie, a szczególnie, gdy chodzi o pieniądze. Pomocne są tutaj m.in. biura informacji gospodarczych, które agregują dane z rynku. Przezorność może uchronić nas przed podpisaniem ryzykownej umowy lub ustrzec przed problemami związanymi z dochodzeniem należności. Jednocześnie weryfikacja danych w BIG może dać nam potwierdzenie, że dany podmiot jest wiarygodny, wypłacalny, rzetelny. Takie informacje są niezwykle cenne – zwłaszcza w dobie wysokiej inflacji, kryzysu finansowego, problemu zatorów płatniczych, ale również w momencie zaostrzenia przepisów dotyczących udzielania kredytów i pożyczek – mówi Piotr Badura, prezes ERIF Biura Informacji Gospodarczej.

Od 18 maja w ramach tzw. ustawy antylichwiarskiej zmieniły się przepisy dotyczące zewnętrznego finansowania. Zobowiązują one instytucje pożyczkowe do dokładnej weryfikacji klienta u zaufanych podmiotów – w tym BIG.

Podobnie podmiot udzielający pożyczki na zakup ratalny czy odroczone płatności – powinien sprawdzić w dostępnych bazach danego klienta. Brak negatywnego wpisu to jeszcze w wielu przypadkach za mało, by ograniczyć ryzyko zawarcia umowy z nierzetelną osobą. Istotne są także informacje pozytywne, które dostarczają m.in. operatorzy komórkowi lub banki, przedsiębiorcy. Każdy pozytywny wpis, zwiększa szansę na regularną i terminową spłatę także nowych zobowiązań – podkreśla Piotr Badura. – Więc tak, pozytywne dane są ważne, a nawet zyskują na swoim znaczeniu nie tylko w ostatnich miesiącach, ale wraz z rozwojem rynku consumer finance – dodaje.

Pozytywne wpisy dominują

W ERIF BIG znajduje się blisko 166 mln pozytywnych wpisów. Dla przykładu w pierwszym kwartale 2021 r. ich liczba wynosiła nieco ponad 105 mln, więc w perspektywie zaledwie dwóch lat przybyło około 60 mln nowych informacji pozytywnych. Średnia wartość jednego wpisu pozytywnego wynosi 236 zł, ale – co istotne – na jedną osobę przypadają 32 takie zobowiązania.

– Liczba pozytywnych zobowiązań firm i osób prywatnych w naszej bazie cyklicznie rośnie, co ma ogromne znaczenie dla całego rynku – zwłaszcza w tak niestabilnych czasach. Pozytywne wpisy są fundamentem budowania historii kredytowej, są ważne przy tworzeniu oceny ryzyka i pomocne przy zawieraniu wielu umów, współprac i zewnętrznego finansowania.  Przestrzeni, w których te pozytywne dane znajdują swoje zastosowanie, jest coraz więcej – m.in. przy wynajmie nieruchomości – komentuje prezes ERIF BIG.

Referencje na wagę złota

Można przyjąć, że pozytywny wpis w ERIF jest referencją owocnej współpracy. Wśród podmiotów, które mogą wystawić taką ocenę, są m.in. instytucje finansowe – banki, firmy pożyczkowe, operatorzy telekomunikacyjni, dostawczy telewizji kablowej, internetu, modeli subskrypcyjnych, ale też inni przedsiębiorcy. Usługodawca może sam zainicjować taką pozytywną ocenę, ale istnieje również możliwość zawnioskowania do podmiotu o dodanie do baz informacji na temat współpracy.

Rosnące znaczenie takich danych jest niekwestionowane. Dlatego w 2015 r. zainicjowaliśmy Dzień Informacji Pozytywnej, obchodzony co roku w maju. Jego zadaniem jest szerzenie wiedzy w zakresie budowania dobrej historii finansowej konsumentów i przedsiębiorców. Wiarygodność i rzetelność klientów są dla firm cenną wartością i niejako gwarantem owocnej współpracy. W obliczu finansowo trudnych czasów partnerstwo podparte pozytywną informacją jest tym bardziej na wagę złota – podkreśla Piotr Badura, prezes ERIF BIG.

Korzyści z posiadania hulajnogi elektrycznej. Znasz je wszystkie?

Choć zwykłe hulajnogi kojarzą się przede wszystkim z dziecięcymi zabawami, to ich elektryczne odpowiedniki opanowały chodniki oraz ścieżki rowerowe polskich miast. To szybki i efektywny sposób transportu na krótkie odległości, a jazda zapewnia ogromną przyjemność. Jakie są korzyści z posiadania hulajnogi elektrycznej?

Hulajnogi elektryczne – chwilowa moda czy użyteczne narzędzie?

O hulajnogach elektrycznych często mówi się w kontekście chwilowej mody. Trzeba przyznać, że szum wokół tych urządzeń nieco ucichł, choć wiele osób wciąż wybiera je jako środek transportu. Nie ma co się dziwić – jazda na hulajnodze elektrycznej jest prosta i wygoda, a do tego nie wymaga wysiłku fizycznego. Ponadto koszty zakupu oraz eksploatacji większości urządzeń są niskie, szczególnie w porównaniu do samochodu czy roweru elektrycznego. Oczywiście nie jest perfekcyjne rozwiązanie, ale hulajnogi elektryczne ze sklepu Sportano to użyteczne narzędzie, które świetnie sprawdza się jako przyjemny i efektywny środek transportu.

W jakich sytuacjach przydaje się hulajnoga elektryczna?

Hulajnoga elektryczna jest najczęściej wykorzystywana jako środek transportu na niewielkie dystanse (do 10 km). Może to być dojazd do pracy lub szkoły, ale wiele osób po prostu wybiera się na krótkie przejażdżki po okolicy. W sprzedaży znajdziesz też modele przeznaczone do bardziej ekstremalnych zastosowań. Są to zarówno hulajnogi elektryczne do jazdy po trudnym terenie, jak i modele wyczynowe – wykorzystuje się je do wykonywania tricków na torach przeszkód.

hulajnoga elektryczna

Jak wybrać hulajnogę elektryczną?

Planując zakup hulajnogi elektrycznej warto zwrócić uwagę na szereg kluczowych cech takich jak moc silnika, pojemność akumulatora, maksymalny zasięg czy rodzaj kół. W sklepie Sportano znajdziesz szeroki wybór modeli z różnych półek cenowych: https://sportano.pl/. Wyjaśniamy, jakie cechy są najważniejsze podczas wyboru hulajnogi elektrycznej!

Moc silnika

Moc silnika determinuje maksymalną prędkość, jaką może osiągnąć urządzenie, a także możliwość jazdy po nachylonym terenie. Im jest większa, tym rzecz jasna lepiej, choć wydaje silniki znacznie szybciej zużywają prąd. Warto przy tym pamiętać, że wszystkie modele hulajnóg elektrycznych, które są dostępne w Polsce mają nałożony limit prędkości, przez co moc silnika rzadko kiedy ma duże znaczenia.

Maksymalny zasięg

Maksymalny zasięg hulajnogi elektrycznej zależy od pojemności akumulatora, mocy silnika oraz terenu. Tańsze modele oferują od 25 do 40 kilometrów na jednym ładowaniu (po płaskiej, dobrej nawierzchni, np. asfalcie), a modele z wyższej półki zapewniają do 60 km zasięgu. W praktyce to jeden z najważniejszych, o ile nie najważniejszy czynnik, na który należy zwrócić uwagę podczas wyboru hulajnogi elektrycznej.

Rodzaj kół

Im grubsze koła, tym wygodniej jedzie się na hulajnodze elektrycznej. Sprawia to nieco lepsza amortyzacja, a różnice są szczególnie widoczne na gorszych, nierównych nawierzchniach. W sprzedaży znajdziesz też modele z kołami pompowanymi. To najlepszy wybór, jeśli zależy Ci na komforcie jazdy, choć opony wypełnione powietrzem często ulegają uszkodzeniom.

Cena

Różnice pomiędzy hulajnogami elektrycznymi z niskiej, średniej oraz wysokiej półki cenowej są znaczące, nawet jeśli parametry techniczne się nie różnią. W praktyce najważniejsza jest jakość wykonania – warto zainwestować w model od zaufanego producenta, nawet jeśli różnica w koszcie zakupu jest znacząca.

Rower elektryczny – alternatywa dla hulajnogi

Hulajnogi elektryczne świetnie nadają się do jazdy po mieście na krótkich dystansach, ale jeśli szukasz czegoś o znacznie większych możliwościach, to wybierz elektryczny rower. Cena zakupu sensownego jednośladu jest co prawda wysoka, ale w zamian dostaniesz użyteczne narzędzie, które sprawdzi się na dłuższych dystansach. Na rowerze elektrycznym możesz osiągnąć dużo większą prędkość, niż na hulajnodze. To najczęściej wykorzystywany pojazd przez kurierów i dostawców, którzy mogą wygodnie omijać korki oraz szybko przemieszczać się z miejsca na miejsce w warunkach miejskich.

Hulajnoga elektryczna: podsumowanie

Planując zakup hulajnogi elektrycznej należy zwrócić uwagę na moc silnika, maksymalny zasięg oraz rodzaj kół. Atrakcyjny stosunek ceny do jakości też jest bardzo ważny, a jeśli zależy Ci na bardziej użytecznym rozwiązaniu, to postaw na rower elektryczny!

Finansowanie samochodu dostosowane do Twoich potrzeb!

Marzysz o posiadaniu własnego samochodu marki SEAT lub CUPRA? Teraz możesz spełnić swoje marzenia dzięki dogodnym opcjom finansowania oferowanym przez Volkswagen Financial Services. Finansowanie samochodu stało się łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej, dając Ci możliwość wyboru i komfortu podczas zakupu nowego pojazdu. Przekonaj się, jak skorzystać z atrakcyjnych ofert finansowania samochodów SEAT i CUPRA od VW FS i ciesz się podróżami pełnymi stylu i doskonałej jakości!

Finansowanie samochodu to popularna opcja dla wielu osób, które chcą nabyć nowy pojazd. Bez względu na to, czy jesteś fanem sportowej elegancji CUPRY czy komfortu i niezawodności marki SEAT, VW FS oferuje atrakcyjne rozwiązania finansowe, które umożliwią Ci spełnienie Twoich motoryzacyjnych pragnień. Przyjrzyjmy się bliżej opcjom finansowania samochodów SEAT i CUPRA, abyś mógł dokonać świadomego wyboru i w pełni cieszyć się swoim nowym pojazdem.

Finansowanie samochodów SEAT – dostosowane do Ciebie!

SEAT to marka znana z innowacyjnego designu, niezawodności i doskonałej jakości. Teraz, dzięki ofertom finansowania samochodów SEAT, możesz łatwo stać się właścicielem jednego z tych wyjątkowych pojazdów. Bez względu na to, czy jesteś zainteresowany kompaktem, SUV-em czy sportowym coupe, SEAT oferuje różnorodne modele, które spełnią Twoje oczekiwania. Wybierając finansowanie samochodów SEAT, możesz spłacać swoje zakupy na dogodnych warunkach, dopasowanych do Twojego budżetu. Korzystając z kalkulatora rat sam możesz ustalić wkład własny/opłatę wstępną kredytu/leasingu, okres trwania umowy finansowania i roczny limit kilometrów.

Finansowanie CUPRY – unikalne doznania na drodze!

Jeśli poszukujesz czegoś bardziej ekskluzywnego, marka CUPRA z pewnością przyciągnie Twoją uwagę. CUPRA to odrębna marka należąca do koncernu VAG, specjalizująca się w produkcji sportowych samochodów, które łączą w sobie luksus, moc i niezwykłe osiągi. Finansowanie CUPRY to doskonała opcja dla tych, którzy pragną doświadczyć prawdziwego ducha sportowej jazdy. Dzięki elastycznym planom finansowym, możesz własnoręcznie skonfigurować swój samochód CUPRA i spłacać go w dogodnych ratach dostosowanych do Twoich potrzeb. Finansowanie CUPRY pozwoli Ci na osiągnięcie wyjątkowej wydajności i stylu, jakiego oczekujesz od tego unikalnego producenta –  więcej o finansowaniu znajdziesz na https://www.cupraofficial.pl/oferta/finansowanie

Przykładowo na kalkulatorze VW FS (serwis nr 1 w finansowaniu aut grupy VGP**) w kredycie KLASYCZNYM możemy znaleźć ofertę CUPRA Formentor w Kredycie Moc Niskich Kosztów w razie 2815 zł miesięcznie, przy umowie na 36 miesięcy, 30% wkładzie własnego, braku limitu kilometrów w ciągu roku i RRSO 8,26%.

Finansowanie samochodów SEAT i CUPRA to doskonałe rozwiązanie dla osób, które chcą stać się właścicielami tych prestiżowych pojazdów. Dzięki elastycznym planom finansowym, możesz mieć pewność, że wybierasz opcję dopasowaną do swoich potrzeb i budżetu. Bez względu na to, czy kierujesz się ku eleganckiemu stylowi SEAT czy ekscytującemu duchowi CUPRY, oferty finansowania obu marek zapewniają Ci wyjątkowe doświadczenia motoryzacyjne. Odwiedź strony internetowe SEAT i CUPRA, zapoznaj się z ofertami finansowymi i rozpocznij przygodę z własnym nowym samochodem. Niech spełnienie Twoich marzeń o idealnym pojeździe stanie się rzeczywistością!

*Dane aktualne na dzień 17.05.2023r

** Źródło: SAMAR, CEPIK; LEASING/CFM – rejestracje 2023

Finansowanie aut firmowych – jakie są ich rodzaje?

Auto w firmie można finansować na wiele sposobów. Możemy zarówno kupić je na własność, korzystać z prywatnego auta w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, jak i wziąć samochód w leasing lub wynająć go w ramach wynajmu długoterminowego. To, które z tych rozwiązań wybierzemy, zależy od naszych potrzeb, budżetu oraz analizy zalet i wad każdego z nich. Okazuje się bowiem, że najpopularniejsze wśród polskich przedsiębiorców rozwiązanie, za jakie jeszcze do niedawna uznawany był leasing, nie musi być dziś wcale tym najbardziej opłacalnym!

Dlaczego leasing nie jest jedynym słusznym sposobem finansowania firmowego auta?

Jeszcze kilkanaście lat temu większość firm, które potrzebowały samochodu do prowadzenia swojej działalności gospodarczej, od razu decydowało się na leasing. Jawił się on jako najlepsze rozwiązanie dla firm. Leasing pozwalał bowiem uniknąć wysokiego kosztu początkowego, jakim był zakup samochodu na własność, oferując w zamian możliwość korzystania z auta prawie tak, jakby było własnością przedsiębiorstwa. Prawie, bo nie jest to rozwiązanie pozbawione pewnych ograniczeń.

Przez cały okres obowiązywania umowy leasingowane auto pozostaje własnością firmy udzielającej finansowania. W rezultacie, korzystająca z niego firma nie może wprowadzać do niego żadnych zmian i modyfikacji – auto musi zostać zwrócone w dokładnie takim stanie (pomijając normalne zużycie wynikające z użytkowania), w jakim je otrzymała. Ponosi natomiast wszystkie koszty związane z użytkowaniem auta – oprócz miesięcznej raty leasingu, płaci także za ubezpieczenie, naprawy, przeglądy techniczne, paliwo i wszystkie pozostałe opłaty związane z eksploatacją samochodu.

Umowa leasingu trwa natomiast dość długo – zazwyczaj firmy podpisują ją na okres 3-5 lat. Już sam ten fakt sprawia, że leasing jest rozwiązaniem przeznaczonym dla stabilnych firm, które są pewne „jutra”. Dla przedsiębiorstw, które dopiero startują i nie wiedzą, w jakim punkcie swojej działalności znajdą się w kolejnych miesiącach, może to być natomiast zbyt duże zobowiązanie. Nic więc dziwnego, że zdecydowanie chętniej wybieraną one alternatywny sposób finansowania firmowego samochodu. Jest nim wynajem długoterminowy, z którym warto zapoznać się bliżej!

Wynajem długoterminowy a leasing. Czym różnią się oba sposoby finansowania firmowego auta?

Wynajem długoterminowy to stosunkowo nowy sposób finansowania firmowego auta, który jednak zyskał już spore grono zwolenników wśród polskich firm. Przedsiębiorcy doceniają go przede wszystkim za krótszy czas trwania zobowiązania oraz z góry ustalony koszt, którego znajomość ułatwia planowanie i zarządzanie firmowym budżetem. 

Wynajem długoterminowy a leasing

Wynajem długoterminowy polega na użyczeniu przez firmę oferującą tę usługę wybranego auta przedsiębiorstwu, które będzie z niego korzystało przez czas określony w umowie. Umowa wynajmu długoterminowego jest podpisywana na czas od 12 miesięcy do kilku lat, co daje firmom swobodę w decydowaniu, jak długo chcą korzystać z wynajętego samochodu. 

Podobnie, jak w przypadku leasingu, przez cały okres obowiązywania umowy auto pozostaje własnością firmy, która je użycza. W przypadku wynajmu długoterminowego w większości przypadków nie ma możliwości jego wykupienia na własność – zamiast tego, kiedy umowa dobiegnie końca, firma może zdecydować się na podpisanie kolejnej i w jej ramach otrzymać nowe auto, lepiej dopasowane do bieżących potrzeb swojej działalności.

Tym, czym wynajem długoterminowy zdecydowanie góruje nad leasingiem są natomiast koszty. Firmy stawiające na ten sposób finansowania auta nie tylko znają z góry dokładną kwotę, jaką będą miesięcznie płaciły za korzystanie z użyczonego im samochodu, lecz także zawiera ona w sobie wydatki, które w przypadku leasingu obciążają firmę. 

Miesięczna kwota wynajmu auta zawiera nie tylko tzw. abonament, czyli opłatę za korzystanie z wynajmowanego samochodu, lecz także koszty ubezpieczenia auta, wydatki związane z naprawami, serwisowaniem i przeglądami technicznymi, koszt zakupu części zamiennych, a nawet okresową wymianę opon. 

Firmę obciążają natomiast wyłącznie koszty związane z faktycznym korzystaniem z samochodu, do których należy zaliczyć m. in. paliwo, płyny eksploatacyjne, opłaty parkingowe, autostrady, korzystanie z myjni itp. Nic więc dziwnego, że wynajmem długoterminowym interesuje się coraz więcej firm, słusznie upatrując w nim znacznie bardziej elastycznej oraz opłacalnej pod względem finansowym alternatywy dla leasingu.

Wsparcie merytoryczne przy artykule:

Samochód w firmie

Bio Planet publikuje wyniki za 1 kwartał 2023 r.

Bio Planet S.A, jest liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce, a poprzez kolejne inwestycje i przejęcia umacnia swoją pozycję. W I kwartale 2023 r. Spółka zrealizowała 23% wzrost przychodów w stosunku do I kwartału 2022 r. Bio Planet S.A. posiada potencjał logistyczny i operacyjny do przyspieszenia wzrostu przychodów ze sprzedaży w kolejnych kwartałach 2023 r

„Od kilku miesięcy widzimy pozytywne efekty modelu biznesowego jaki przyjęliśmy. Przejęcie części aktywów dwóch spółek – NaturaVena oraz Smak Natury, pozwoliło nam na poszerzenie oferty oraz dotarcie do nowych klientów. W pierwszym kwartale 2023 r. uruchomiliśmy również obsługę dropshippingową dla pyszneeko.pl, a w przyszłości planujemy rozwijać tego typu usługi dla innych sklepów internetowych. Odnotowaliśmy również duży wzrost udziału w przychodach sieci sklepów ogólnospożywczych, z 8 do 18% oraz kolejny wzrost udziału eksportu w strukturze sprzedaży –4% w I kwartale 2023 r. w stosunku do 3% w 2022 r. Obecne wyniki są efektem zrealizowanych działań konsolidacyjnych.” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Przychody za pierwszy kwartał 2023 r. wyniosły 69 mln PLN i były aż o 23% wyższe niż w pierwszym kwartale 2022 r., kiedy wyniosły 56,3 mln zł. Przychody miesięczne były wyższe średnio o 4,2 mln zł w stosunku do 2022 r. Koszty działalności operacyjnej w I kwartale 2023 r. wzrosły o 26% w stosunku do kosztów operacyjnych w I kwartale 2022 r. co przełożyło się na zmniejszenie zysku na sprzedaży do poziomu 1,2 mln oraz na niewielkie zmniejszenie EBITDY do 2,8 mln zrealizowanej w I kwartale 2023 r.

„Liczymy na to, że rozpoczęty przez nas proces konsolidacji dostawców żywności ekologicznej przyniesie jeszcze lepsze efekty w postaci kolejnych wzrostów wolumenu naszej sprzedaży. W dalszej perspektywie będziemy efektywniej zarządzać marżą i wpływać pozytywnie na potencjał osiąganego zysku przez Spółkę. Przed nami rok pełen kolejnych wyzwań, a nasz zespół jest odpowiednio zmotywowany do pracy. Wierzę, że w kolejnych miesiącach uda nam się wypracować dobre rezultaty dla Spółki” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

W pierwszym kwartale Spółka wprowadziła około 700 nowych produktów do oferty. Część z nich (około 300) to produkty, których dystrybucją zajmowała się wcześniej Spółka Smak Natury. Pozostałe 400 to nowości od dostawców od lat współpracujących z Bio Planet. Do oferty wprowadzono także 3 nowe produkty pod marką Bio Planet.

W styczniu 2023 r. Spółka po raz kolejny przedłużyła certyfikat na zgodność z Globalną Normą BRC wersja 8. Certyfikat BRC Global Standard for Food Safety jest dowodem poziomu kompetencji w zakresie systemu HACCP, higieny oraz bezpieczeństwa i jakości żywności. Certyfikacja świadczy także o zaangażowaniu firmy na rzecz bezpieczeństwa żywności i relacji z kontrahentami.

Bio Planet S.A. jest obecnie liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Działalność spółki koncentruje się na konfekcjonowaniu oraz dystrybucji żywności ekologicznej. W ofercie posiada ok. 7,0 tys. indeksów sprzedażowych obejmujących produkty trwałe oraz produkty świeże. Od 2007 roku produkty Bio Planet S.A. posiadają certyfikat AGRO BIO TEST, który jest podstawą kwalifikowania żywności oferowanej przez Spółkę jako żywności ekologicznej (żywności bio).

Porozumienie za oceanem

Poniedziałek niby jest dniem wolnym w wielu ważnych gospodarkach, ale nie brakuje nam wydarzeń ze świata, które wykluczają nudę. Porozumienie w USA czy wyniki wyborów w Turcji to tylko niektóre z nich.

Co ze stopami procentowymi w USA?

Jeszcze kilka tygodni temu żyliśmy w świecie, w którym Amerykanie mieli obniżyć stopy procentowe 2-3 razy w tym roku. Obecnie po zmianach sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Co ciekawe, jest już ponad 60% szansa na podwyżkę na posiedzeniu czerwcowym. Dominującym scenariuszem na grudzień jest jednak obecny poziom stóp procentowych. Okazuje się, że USA wcale nie wygra tak szybko z inflacją, jak dotychczas sądzono. Co więcej, skoro recesja nie nadchodzi, wyraźnie są skłonni dłużej potrzymać wysokie stopy procentowe, by zminimalizować problem wzrostu cen. To mniej więcej odwrotnie niż w Polsce. Zmiany oczekiwań mają pozytywny wpływ na dolara amerykańskiego. Tamtejsza waluta się umacnia. Inwestorzy chętniej kupują dolara, skoro wypłaci on lepsze odsetki.

Kolejna kadencja Erdogana

Zgodnie z oczekiwaniami większości analityków Recep Erdogan został ponownie prezydentem Turcji. Druga tura była potrzebna przez brak niecałego procenta głosów w pierwszej turze. Niby różnica finalna między urzędującym prezydentem a liderem opozycji wyniosła poniżej 5%, ale jak było daleko do zwycięstwa opozycji, najlepiej pokazywały notowania bukmacherów. Za postawionego na Erdogana dolara ciężko było zarobić 10 centów, za przegraną można było z łatwością dostać 10, tyle że dolarów. Lira turecka delikatnie przyspieszyła spadki po wynikach wyborów. Jak widać, pomimo przywiązania waluty do dolara w dalszym ciągu państwo nie może sobie pozwolić, by przepłacić rynki, które najwyraźniej wolałyby zmianę rządów w Turcji.

Nadchodzi koniec impasu w USA

Według informacji od szefa Partii Republikańskiej porozumienie kończące obecne problemy z limitem zadłużenia zostało właśnie ustalone. Ustalenie to jednak jedno, teraz trzeba je jeszcze formalnie przeprowadzić przez obie izby. Niby jest to formalność, a jednak często się okazywało, że nie jest to takie oczywiste. Większość analityków jest jednak dobrej myśli. Giełdy na świecie pokazują dzisiaj wzrosty, co po części można łączyć z lepszymi nastrojami wywołanymi zamknięciem istotnego jednak ryzyka politycznego. Łączy się to w czasie ze zmianami na kontraktach terminowych na stopę procentową. Niewykluczone, że zmiany te wynikają z przygotowania rynku na to, ile USA będzie musiało teraz w krótkim czasie pożyczyć, by uzupełnić płynność.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów. Powodem są dni wolne w wielu ważnych gospodarkach.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Lekarze dentyści: mamy dość kredytowania NFZ. Wiele przychodni stomatologicznych może wstrzymać rejestrację pacjentów

– Istnieje realna obawa  o dostępność do publicznej opieki stomatologicznej dla pacjentów. Ostatnia zmiana wyceny niektórych świadczeń stomatologicznych, przy braku zwiększenia kontraktów stomatologicznych skutkuje tym, że już w połowie miesiąca kończą się nasze możliwości przyjmowania pacjentów i zmuszeni jesteśmy ograniczać a  może za chwilę nawet odmawiać  leczenia stomatologicznego – mówi dr Magdalena Szewczyk członek  Komisji Stomatologicznej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Szczecinie. – Popieramy postulaty lekarzy dentystów. Sytuacja z rozliczeniami świadczeń stomatologicznych jest nie do przyjęcia. Wygląda to jak piramida finansowa, gdzie leczenie pacjentów jest możliwe, bo płatnik zadłuża się u przedsiębiorców, obiecując im zwrot z opóźnieniem – mówi Michał Bulsa, Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Lekarze dentyści oczekują pilnej zmiany sposoby rozliczenia umów z NFZ

Lekarze dentyści ze Szczecina postanowili jasno i wyraźnie zaprotestować przeciwko polityce Narodowego Funduszu Zdrowia, która prowadzi do tego, że gabinety dentystyczne mające kontrakty z NFZ są zmuszone do dopłacania do świadczeń lub do odmawiania pacjentom usług. Obie sytuacje nie powinny nigdy mieć miejsca.

– Zwrot poniesionych kosztów za materiały, media, pensje dla personelu medycznego, serwisu sprzętu, mediów, jakie ponosimy, by móc leczyć pacjentów,  NFZ refunduje obecnie na bieżąco, natomiast świadczenia wykonane ponad podstawowy limit kontraktu rozliczane są kwartalnie z tzw. Funduszu Medycznego, i wypłacane  dopiero kilka miesięcy po ich zrealizowaniu (za I kwartał pieniądze wpłynęły 08.05.2023r.). W ten sposób, całkowity koszt leczenia pacjentów, obciąża właściciela placówki, a pacjenci czekają w kolejkach i nie są świadomi tego procederu – mówi dr Ewa Tomaszewska członek Prezydium Komisji Stomatologicznej OIL w Szczecinie

NFZ ma długi u lekarzy dentystów? „Dług wobec jednej przychodni może sięgać nawet 100 tysięcy złotych. Rozliczane jest to z opóźnieniem”

Obecna sytuacja sprawia, że dług NFZ wobec  jednej niewielkiej przychodni stomatologicznej posiadającej specjalistyczny kontrakt  z zakresu chirurgii stomatologicznej oraz obejmującej opieką stomatologiczną dzieci, kierowane z terenu całego województwa,  przekroczył  100 tysięcy złotych. To oznacza, że cała grupa pacjentów została wyleczona na koszt właściciela praktyki, a nie państwowej instytucji, która jest zobowiązana do pokrycia tych wydatków.

– Zwracamy się do NFZ o zmianę sposobu wypłaty należności za wykonane świadczenia dla osób ubezpieczonych na bieżące rozliczanie usług stomatologicznych zakontraktowanych i także samo świadczeń poza limitowych – mówi dr Adam Kozłowski, przewodniczący Komisji Stomatologicznej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Szczecinie.

– Jeżeli świadczenia zostaną opłacone, to dzieje się to ze znacznym opóźnieniem, czyli de facto jest kredytowaniem państwowego molocha przez lekarzy dentystów. Kto z Państwa zgodziłby się na odroczenie wypłaty wynagrodzenia o kilka miesięcy, a obniżyć standardów nam nie wolno, bo stanowiłoby to zagrożenie dla pacjentów, a dla nas konsekwencje prawne – dodaje dr Magdalena Szewczyk

Limity się kończą , a pacjenci obwiniają lekarzy

Jeżeli sytuacja się nie zmieni to wiele przychodni będzie zmuszonych do wstrzymania rejestracji pacjentów i nie będzie możliwe realizowanie podstawowych gwarantowanych świadczeń medycznych w ramach ubezpieczenia nawet tym pacjentom, którzy byli wcześniej umówieni, ponieważ grozi to bankructwem placówki.

Brak dostrzeżenia tego problemu przez NFZ zagrozi ogólnopolskim paraliżem dostępności do leczenia stomatologicznego i jest lekceważeniem należnych pacjentom standardów  bezpiecznego leczenia w ramach opłacanych składek ubezpieczeniowych, a także oznaką  braku szacunku dla wykonujących swą pracę lekarzy dentystów i pozostałych osób, bez których nie byłaby możliwa praca gabinetów.

Bardzo często pacjenci nie są świadomi sytuacji i winą za opóźnienia lub nawet odmowę leczenia na NFZ obwiniają lekarzy: – Na nas spada również odium niezadowolenia z powodu wydłużonego czasu oczekiwania na leczenie, a przecież to NFZ odpowiada za zapewnienie dostępności do leczenia dla wszystkich osób opłacających składki zdrowotne. Trudno o dobre zabezpieczenie dostępności, jeśli stawka roczna na pacjenta wynosi ok. 70 zł, a koszt pojedynczego świadczenia to teraz często ponad 100 zł – dodaje dr Ewa Tomaszewska

Quiet quitting – bunt młodego pokolenia czy wypalenie zawodowe?

Po erze Wielkiej Rezygnacji, nadszedł czas na quiet quitting, czyli ciche odchodzenie. Początek tej praktyce dało wchodzące na rynek pracy pokolenie Z, które otwarcie rozmawia o problemach, z jakimi zmaga się w środowisku zawodowym. W obliczu postępującej zmiany pokoleniowej, pracodawcy będą zmuszeni adaptacji w nowych realiach. Stagnacja i próba zamknięcia się w dotychczasowych ramach może zakończyć się oporem ze strony młodej kadry.

Ludzie urodzeni i wychowani pod koniec lat ‘90 dynamicznie wkraczają na rynek pracy, niosąc ze sobą szereg radykalnych zmian. Podczas gdy niektórzy pracodawcy podziwiają ich za nieszablonowe myślenie i chęć naprawy świata, inni postrzegają ich jako roszczeniowych i niestabilnych. Nierzadko można zaobserwować lekceważenie podstawowych praw i potrzeb młodego pracownika. Taka postawa doprowadziła do powstania zjawiska quiet quittingu.

Czym jest ciche odchodzenie?

Quiet quitting, czyli ciche odchodzenie, wbrew pozorom nie polega na rezygnacji z zatrudnienia. Zjawisko to oznacza wyrzeczenie się pewnego kultu pracy, który jest dość głęboko zakorzeniony w polskim społeczeństwie. Trend został wypromowany głównie przez użytkowników TikToka w ubiegłym roku.

Ciche odchodzenie polega na rzetelnym wykonywaniu tylko tych obowiązków, które są ściśle przypisane do danego stanowiska. Nie należy się więc zanadto poświęcać dla dobra firmy, ulegać presji i korporacyjnej hustle culture, czyli kulturze pracy ponad siły. Zatrudnieni stają się więc bardziej racjonalni w doborze i realizacji swoich obowiązków, próbując odzyskać równowagę między życiem prywatnym a zawodowym.

Przyczyny i cele quiet quittingu

Według raportu „State of the Global Workplace” przeprowadzonego przez Instytutu Gallupa w 2022 roku, tylko 14 proc. Europejczyków jest zaangażowanych w swoją pracę i czerpie z niej satysfakcję. Dla młodego pokolenia, w odróżnieniu od starszych badanych, utrzymanie zadowolenia z pracy okazało się niezwykle ważne. Z tego właśnie powodu generacja Z zaczęła otwarcie mówić o swoich problemach i potrzebie zachowania work-life-balance, czyli równowagi pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Mniejsze zaangażowanie w sprawy przedsiębiorstwa nie wynika więc z lenistwa, lecz jest przyczyną chęci zmiany priorytetów i zadbania o dobrostan psychiczny. Główną ideą nurtu jest też odsunięcie roli pracy na drugi plan, bez przedkłada jej ponad szczęście osobiste.

Quiet quitting często bywa mylony z roszczeniowością. Cichy uciekinier to bowiem osoba, dla której komfort osobisty jest priorytetem wyższym, niż sukces zawodowy. W całym działaniu chodzi o to, by zmniejszyć angaż emocjonalny w pracę i zadbać o swoje sprawy pozazawodowe. Można osiągnąć to poprzez unikanie stresu wynikającego np. z nadmiaru obowiązków, które często przewyższają nasze siły. Chodzi też o znalezienie chwili na relaks, realizowanie swoich pasji, czy zwyczajne spędzanie czasu z bliskimi – mówi Wiktoria Kuc, dyrektor personalna w Symfonii.

Duże znaczenie w rozwoju quiet quittingu miało również przejście na model pracy zdalnej. Zwiększyła ona liczbę godzin spędzanych przy biurku, co przełożyło się na zwiększenie ryzyka rozwoju wypalenia zawodowego. Pandemia była też momentem, w którym pracownicy mogli zastanowić się, czy czują się doceniani w firmie i czy ich wynagrodzenie jest adekwatne do zaangażowania.

Ciche odchodzenie wśród “zetek” to pokłosie pandemicznej rzeczywistości, wprowadzenia pracy zdalnej i zatarcia granic między obowiązkami służbowymi a domowymi. Szybkie zmiany odcisnęły u wielu osób piętno i przyczyniły się chociażby do wypalenia zawodowego czy niechęci do pracy. Nic więc dziwnego, że młodzi ludzie, którzy w covidowych realiach wkraczali na rynek pracy, zaczęli teraz intensywniej korzystać z czasu wolnego i dbać o swoje samopoczucie – komentuje Piotr Pszczółkowski, CEO HRtec.

Recepta na quiet quitting

Aby skutecznie zapobiec quiet quittingowi należy przede wszystkim zapewnić pracownikowi poczucie docenienia jego pracy. Warto pamiętać o odpowiednim wynagrodzeniu, które ma szczególne znaczenie w obliczu rosnącej inflacji. Dużą rolę odgrywa samo zaangażowanie pracodawców, takie jak promowanie dbania o zdrowie psychiczne czy prowadzenie regularnych rozmów na temat warunków pracy. Ważna jest umiejętność motywowania pracowników, którzy powinni odczuć wsparcie firmy w radzeniu sobie ze stresem, czy w nauce efektywnej organizacji pracy. Warto słuchać pomysłów współpracowników, ale nie obarczać ich wbrew ich woli wdrożeniem tych idei. Dużą pokusę stanowi dokładanie większej ilości obowiązków wydajnym pracownikom – nie należy jednak tego robić.

Managerowie powinni opanować ważna lekcję, mianowicie nie polegać tak bardzo na pracownikach, którzy pracują ponad siły. W Polsce panuje przekonanie, że firma powinna oczekiwać od pracowników zaangażowania wykraczającego poza zakres ich standardowych obowiązków. Niestety to założenie uderza we wszystkich, którzy nie zostali poinformowani o tej niepisanej zasadzie. Ponadto powoduje, że wciąż te same osoby są obarczane dodatkowymi zadaniami, bo zawsze byli chętni do realizacji nadgodzin. Gdy z tej perspektywy spojrzymy na sytuację w firmach, to ciche odchodzenie staje się zrozumiałą odpowiedzią na wygórowane oczekiwania i brak zrozumienia – dodaje Piotr Pszczółkowski.

Liderzy powinni zachować staranność w kilku znaczących elementach interakcji z pracownikiem. Przede wszystkim jasno określić, co oznacza „spełnić oczekiwania”, a co „przekroczyć oczekiwania” i ustalić konkretne konsekwencje tych zachowań. Managerowie powinni regularnie rozmawiać na temat ambicji i aspiracji pracowników oraz ich preferencji.

Obok tak popularnej rewizji kosztów w firmie, przydałaby się rewizja celów i procesów, by zmniejszyć niepotrzebne obciążenie pracowników. Należy doceniać osoby, które w pracy dają z siebie zdecydowanie więcej, ale nie można przy tym umniejszać osobom, które robią dokładnie to, co do nich należy. Warto również ustalić, czy pracownik nie jest zaangażowany, bo coś go blokuje w działaniu, czy możemy mu w tym pomóc – komentuje Wiktoria Kuc.

Być może mówienie o cichym odchodzeniu stanowi niezbędną podstawę do zmian na rynku, podczas gdy pojawia się na nim nowe pokolenie. Należy również pamiętać, że degradacja pracy ze stanowiska najważniejszej wartości w życiu nie oznacza mniejszej produktywności. Może świadczyć np. o dbałości pracownika o własne samopoczucie i zdrowie psychiczne, który w efekcie będzie zrelaksowany i zadowolony z miejsca swojego zatrudnienia.

Polskim pracownikom brakuje możliwości rozwoju

9 na 10 Polaków miało do czynienia w swoim życiu z jakąkolwiek formą szkolenia w miejscu pracy. Wg deklaracji respondentów GoodHabitz, 61% pracujących Polaków uczestniczyło w takim szkoleniu w ciągu roku od badania, a 45% – na przestrzeni 6 miesięcy. Jednak już tylko mniejszość uważa, że mają dostęp do wystarczających możliwości rozwoju, a pracodawcy w pełni wykorzystują ich potencjał i talent. 44% Polaków uważa, że budżet szkoleniowy w ich miejscu pracy jest zbyt niski. Nie wszyscy widzą jednak ten problem. W firmowych hierarchiach są takie stanowiska, na które budżetu nie brakuje. Którzy pracownicy są najbardziej doinwestowani, a na kogo brakuje środków?

Kluczowym rozwiązaniem, które może pomóc poprawić obecny stan rzeczy i odpowiedzieć na niezadowolenie pracowników związane z brakiem możliwości rozwoju zawodowego, są szkolenia online. To dobre narzędzie do szlifowania wiedzy w obszarach określanych przez Polaków jako najbardziej pożądane. Wśród nich najczęściej wymieniane są: znajomość języków obcych, rozwój osobisty i kompetencje cyfrowe.

Polacy edukują się zawodowo online

Sposoby pracy i zdobywania nowych umiejętności zmieniły się diametralnie w ciągu ostatnich lat. Okazało się, że nauka online może być skutecznym narzędziem rozwoju kadr. Jest ona bardzo powszechnym środkiem nabywania kompetencji przez Polaków. Aż 80% badanych pracowników brało udział kiedykolwiek w szkoleniu za pośrednictwem sieci. Głównie ze względów zawodowych. Ponad 2 na 3 badanych (68%) uczestniczyło w szkoleniach online w celach związanych z pracą, a tylko 11% – wyłącznie w celach prywatnych.

Opinie na temat nabywania kompetencji zawodowych online różnią się zauważalnie w różnych grupach wiekowych. Młodzi pracownicy są zdecydowanie bardziej chętni do cyfrowej formy rozwoju. Jako równie lub bardziej skuteczne określa je po 79% przedstawicieli Generacji Z (18-24 lata) oraz Generacji Y (25-34 lata). Odsetek ten spada wśród przedstawicieli starszych generacji – 74% wśród 35-44-latków oraz 63% osób od 45 roku życia.

Warto jednocześnie podkreślić, że w każdej z grup nadal wyraźnie przeważają osoby oceniające wysoko szkolenia online jako narzędzie nabywania wiedzy. Nasze badanie dowodzi, że stereotypowe postrzeganie szkoleń online jako mniej skutecznych od tych „na żywo” odeszło dawno do lamusa. Blisko 3/4 respondentów (73%) uważa szkolenia odbywające się w sieci za bardziej lub równie skuteczne co te offline.
-– mówi Karina Chowaniak, starsza specjalistka ds. marketingu w GoodHabitz Poland.

Potencjał zbyt rzadko wykorzystany

Ten dość pozytywny obraz dostępu Polaków do szkoleń kontrastuje jednak z oceną jakości działań rozwojowych, które zapewniają pracodawcy. Analiza opinii badanych pracowników pokazuje, że poziom i zakres oferty w miejscach pracy pozostawia często wiele do życzenia. Według 44% Polaków budżet szkoleniowy w ich miejscu pracy jest zbyt niski. Warto zauważyć, że na niedostateczne środki na ten cel zwracają uwagę szczególnie kobiety (46%) oraz osoby z grupy wiekowej 35-44 (55%).

Tylko co trzeci Polak (33%) uczestniczący w naszym badaniu zgadza się ze stwierdzeniem, że ma dostęp do dużej liczby szkoleń i możliwości rozwoju w obecnym miejscu pracy. Także tylko co trzeci respondent potwierdza, że w jego firmie pyta się pracowników o realne potrzeby w zakresie rozwoju umiejętności (34%). Nieco więcej badanych jest przekonanych, że w ich organizacji przykłada się dużą wagę do zwiększania umiejętności pracowników (40%). Niestety poziom wspomnianych szkoleń pozostawia wiele do życzenia – zadowolonych z oferty szkoleniowej jest tylko 38% respondentów.

Taka percepcja praktyk learning & development (L&D) pracodawcy przekłada się często na niezadowolenie pracowników. Tylko nieco ponad 4 na 10 Polaków jest przekonanych, że pracodawca w pełni wykorzystuje ich potencjał umiejętności jako pracowników. To sygnał ostrzegawczy dla firm, w których retencja pracowników pozostaje dużym wyzwaniem, a jednocześnie prowadzą intensywne rekrutacje. Osoby, które nie czują wsparcia pracodawcy w rozwoju, mogą podjąć decyzję o odejściu. Z kolei zwiększenie oferty szkoleniowej może utrzymać talenty na dłużej w zespole. Połowa respondentów przyznaje, że większy dostęp do szkoleń wpłynąłby pozytywnie na ich ocenę obecnego pracodawcy.

Priorytety: juniorzy i pracownicy średniego szczebla

Firma GoodHabitz zapytała Polaków o to, na szkolenie których pracowników firmy powinny przeznaczać najwięcej środków. Jak wykazało badanie, grupą na której szkolenie według respondentów powinno być przeznaczane najwięcej środków firm, są pracownicy średniego szczebla. Na kolejnej pozycji znaleźli się młodsi specjaliści i stażyści. Dopiero na dalszych pozycjach uplasowali się starsi specjaliści oraz menedżerzy, kierownicy i zarząd. Ten wynik wskazuje na to, że Polacy najczęściej oczekują wsparcia w nabywaniu kompetencji szkoleniowych dla osób na początku kariery lub na etapie wspinania się na kolejne szczeble hierarchii firmowej. Na dalszej pozycji znalazły się osoby, które już zajmują wyższe stanowiska. To interesująca obserwacja, bo według odpowiedzi ekspertów HR ds. szkoleń, prezentowanych w raporcie GoodHabitz “Bilans rozwoju zawodowego”, to właśnie menedżerzy i kierownicy są grupami, na których szkolenie przeznacza się najwięcej środków.

Stażyści i juniorzy: świadomi drogi

Początek kariery to dla wielu pracowników czas najbardziej intensywnej nauki i najszybciej zachodzących zmian zawodowych. Czy jednak odzwierciedla się to w dostępie osób na stanowiskach juniorskich do narzędzi rozwoju kompetencji? Według badania GoodHabitz odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z jednej strony 57% badanych z tej grupy uczestniczyło w ciągu ostatniego roku w szkoleniu w miejscu pracy, są także grupą najrzadziej narzekającą na zbyt niskie budżety szkoleniowe w firmie. Z drugiej strony jednak są najczęściej szkoleni w najmniej spersonalizowany sposób, za pośrednictwem webinarów i ogólnodostępnych platform. Natomiast najrzadziej ze wszystkich poziomów stanowisk uczestniczą w wydarzeniach branżowych. Warto zwrócić uwagę na fakt, że postawienie przez firmę na tzw. skill blending w rozwoju kompetencji może być skutecznym sposobem na przyciągnięcie młodych talentów. Stażyści i juniorzy są świadomi trudnej drogi, która czeka na nich w najbliższych latach. Najchętniej ze wszystkich grup deklarowali zwiększoną chęć aplikowania do firm, które oferują zespołowi szkolenia z kompetencji miękkich, są także wyjątkowo zainteresowani kursami wspierającymi rozwój osobisty. Jednocześnie tylko nieco ponad połowa z nich ocenia pozytywnie swoje kompetencje cyfrowe, co jest zaskakujące zważywszy na dużą reprezentację w tej grupie przedstawicieli Generacji Z, dorastającej w cyfrowym świecie.

Pozytywny wpływ szkoleń na rozwój kariery to aspekt, który zauważa każda badana w raporcie grupa zawodowa. Dlatego kultura uczenia się i doskonalenia kompetencji powinna być rozwijana z myślą o wszystkich szczeblach organizacji i jak najszerszym gronie pracowników. Oczywiście pracownicy różnych poziomów mają różne kompetencje, a co za tym idzie – również inne potrzeby. Świadomy pracodawca powinien te potrzeby dostrzegać, nie pomijając pracowników żadnego poziomu, by być w stanie zachować balans w środowisku firmowym. – mówi Daniel Idźkowski, Country Director w GoodHabitz Poland.

Średni szczebel: ukryty potencjał

Pracownicy średniego szczebla to grupa badanych, której przedstawiciele zdają się mierzyć z największym niezadowoleniem z obecnego rozwoju zawodowego. Tylko 36% z nich uważa bowiem, że pracodawcy wykorzystują w pełni ich potencjał. Również najczęściej spośród wszystkich grup czują się niesłuchani przez pracodawcę. Tylko jeden na czterech z nich uważa, że ich pracodawca pyta zespół o jego realne potrzeby szkoleniowe. Co więcej, często krytycznie oceniają swoją dotychczasową historię nabywania kompetencji. Aż 2 na 3 pracowników średniego szczebla uważa, że w przeszłości awansowaliby szybciej, gdyby mieli dostęp do odpowiednich szkoleń zawodowych. Badani z tej grupy w związku z tym często wyrażają chęć zmiany zawodowej i sprawdzenia się w nowym miejscu. Aż trzech na czterech z nich jest gotowych wziąć udział w szkoleniach zawodowych, by awansować w obecnej firmie lub dostać lepszą pracę. Są także świadomi zmieniających się potrzeb kompetencyjnych na rynku – to właśnie w tej grupie odnotowaliśmy największy odsetek chętnych do rozwijania się w obszarach kompetencji cyfrowych oraz znajomości języków obcych.

Odpowiedzi pracowników średniego szczebla uczestniczących w badaniu wskazują na ukryty potencjał, tkwiący w tej grupie. Znajduje się w niej wiele osób, które otrzymując dostęp do odpowiednich szkoleń lub zaufanie ze strony pracodawcy mogłyby skutecznie awansować na wyższe szczeble firmowej hierarchii. Jednocześnie bywa ona często przeoczana przez pracodawców, którzy skupiają się częściej na osobach plasujących się na wyższych szczeblach firmowej hierarchii.

Starsi specjaliści: realny czas rozwoju

Starsi specjaliści okazali się gwiazdami firmowych budżetów learning & development (L&D). Najczęściej ze wszystkich grup biorą udział w szkoleniach – w ciągu roku od badania uczestniczyło w nich 2 na 3 starszych specjalistów. Również oni najczęściej ze wszystkich deklarowali dostęp do najbardziej spersonalizowanej oferty szkoleniowej. Wśród wszystkich grup wyróżniają się udziałem osób, które mają szanse na dofinansowanie specjalistycznych szkoleń z uprawnieniami (27%), certyfikatów zawodowych (20%) oraz studiów podyplomowych (18%). Są także doskonale zaznajomieni ze szkoleniami online. Z wynikiem 84% respondentów mających za sobą doświadczenie takiego kursu uplasowali się zdecydowanie wyżej od juniorów i specjalistów średniego szczebla.

Ta sytuacja przekłada się także na większy optymizm przedstawicieli tej grupy. Są oni przekonani o powszechnym dostępie pracowników w firmie do narzędzi rozwoju częściej niż osoby z niższych stanowisk. Najczęściej dostrzegają także pozytywny wpływ szkoleń na przebieg kariery – dostrzega go 79% respondentów w tej grupie. Co interesujące, wśród starszych specjalistów dostrzegalny jest największy odsetek osób oceniających pozytywnie swoje kompetencje cyfrowe (66%). Dane te jednak nie muszą przekładać się na realny poziom kompetencji cyfrowych, a stanowią jedynie deklarację. Firmy powinny uważnie sprawdzać możliwości pracowników w tym obszarze, bo łączenie ich z kompetencjami miękkimi będzie jedną z kluczowych cech poszukiwanych u menedżerów w przyszłości. Tymczasem to właśnie wśród starszych specjalistów dziś wykuwają się kadry kierownicze, które będą rządzić firmami w najbliższych latach.

Menedżerzy: głód umiejętności miękkich

Opinie menedżerów i dyrektorów biorących udział w badaniu wykazały interesującą tendencję. Z jednej strony wykazują się oni wysoką oceną posiadanych kompetencji miękkich, które pozytywnie ocenia u siebie 70% respondentów z tej grupy. Z drugiej strony to właśnie menedżerzy stawiają je na pierwszym miejscu swoich priorytetów rozwojowych – najczęściej ze wszystkich chcą doskonalić zarządzanie zespołem, efektywną komunikację czy umiejętności interpersonalne. Niewątpliwie te deklaracje powiązane są z szeregiem wyzwań, które są charakterystyczne dla menedżerów: codzienną budową relacji z zespołem, klientami i partnerami oraz zarządzaniem. Stanowiska menedżerskie przyciągają osoby, z których większość posiada te umiejętności na wysokim poziomie. Jednak codzienna praktyka uczy je, że rozwój w tym obszarze nigdy się nie kończy. Trzech na czterech badanych menedżerów jest przekonanych, że w ich zawodzie stałe nabywanie nowych kompetencji jest kluczowe.

Menedżerzy najczęściej ze wszystkich grup rozwijają swoje kompetencje poprzez networking i relacje z otoczeniem biznesowym. Blisko co trzeci z nich (31%) deklaruje, że w swoim miejscu pracy jest wysyłany na konferencje i eventy branżowe – co stanowi dużo wyższy wynik od pozostałych grup. Jednocześnie zaskakujące są deklaracje dotyczące kompetencji cyfrowych. Menedżerzy najrzadziej ze wszystkich poziomów stanowisk deklarują potrzebę rozwoju w tym obszarze. Wyraża ją mniej niż połowa badanych w tej grupie. W kontekście zmieniającej się dynamicznie gospodarki to postawa, która powinna podlegać weryfikacji. Osoby zarządzające coraz bardziej zdigitalizowanymi zespołami powinny doskonalić swoje umiejętności w tym obszarze.

Z perspektywy organizacji, stworzenie odpowiedniej oferty szkoleniowej, która będzie dostępna dla pracowników każdego szczebla, spersonalizowana i odpowiadająca na konkretne potrzeby firmy i jej zespołów, może wydawać się dużym wyzwaniem. Dlatego w GoodHabitz dbamy o dostępność kursów dla wszystkich pracowników. Inwestycja w zespoły owocuje poczuciem docenienia i w konsekwencji lepszą retencją, a poniesiony koszt wciąż jest mniejszy niż zatrudnienie nowego pracownika.
-– podsumowuje Daniel Idźkowski.

O RAPORCIE

Raport Pracownicy w świecie rozwoju oparto na badaniu ilościowym, zrealizowanym przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie GoodHabitz w sierpniu 2022 roku. W pomiarze przeprowadzonym metodą profesjonalnego formularza internetowego (CAWI) wzięła udział grupa 507 Polaków posiadających pracę, reprezentatywna pod kątem płci, wieku, wykształcenia i miejsca zamieszkania. Ponadto w badaniu dokonaliśmy dodatkowego podziału respondentów na cztery grupy: stażystów i młodszych specjalistów (n=118); specjalistów średniego szczebla (n=151); starszych specjalistów i ekspertów (n=111) oraz menedżerów i dyrektorów (n=127).

Kryzys zadłużeniowy za nami?

Globalne rynki finansowe odetchnęły wreszcie z ulgą. Stało się tak pomimo, że historia zawsze pokazywała, że politykom na ostatnią chwilę zawsze udawało się znajdować rozwiązanie w temacie limitu zadłużenia. Nasdaq Composite urósł o 2,2 proc. i znalazł się najwyżej od sierpnia ubiegłego roku.

Administracja Białego Domu oraz kontrolowana przez Republikanów Izba Reprezentantów zawarły wstępne porozumienie w sprawie przedłużenia oraz zawieszenia limitu zadłużenia. W słowach Kevina McCarthy słychać było w sobotę dużo optymizmu. Przyznał, że jest jeszcze wiele do zrobienia, ale dodał, że to porozumienie co do zasady jest godne Amerykanów. Zostało ono nazwane „transformacyjnym” posunięciem mającym na celu ograniczenie wydatków. Obie strony wyraziły przekonanie, że Izba uchwali je. Głosowanie zaplanowane jest na 31 maja. Dziś w USA jest wolne z okazji Dnia Pamięci.

Podobno za taką formą porozumienia opowiada się 95 proc. kongresmenów Partii Republikańskiej, która kontroluje Izbę Reprezentantów posiadając w niej 222 głosów. Demokraci dysponują 213 głosami.

Umowa obejmuje dwuletnie porozumienie, co oznacza zawieszenie limitu zadłużenia do 1 stycznia 2025 roku oraz obejmuje ograniczenie wydatków budżetowych w okresie 2024-2025. Na bezpieczeństwo będzie przeznaczone 886 mld w 2024 roku. Z koli 703 mld USD będzie ukierunkowane na wydatki spoza obszaru obronnego.

W tym momencie chodzi o przekonanie „twardych” frakcji obydwu obozów politycznych, ale po reakcji rynków można wnioskować, że pozytywny scenariusz jest szeroko oczekiwany i bliski realizacji.

Po tym, jak Kongres przyjmie porozumienie, kolejnym krokiem dla Departamentu Skarbu będzie emisja amerykańskich bonów skarbowych – aby uzupełnić kurczące się rezerwy gotówkowe. 25 maja saldo gotówki operacyjnej wynosiło 38,84 mld USD. To najniższy poziom od września 2017 roku.

Jeśli umowa zostanie pomyślnie przyjęta, rynki prawdopodobnie zwrócą uwagę na inne czynniki ryzyka. Pełna uwaga zostanie przeniesiona na następne posiedzenie Fed w dniach 13-14 czerwca. Kontrakty terminowe na stopę procentową Fed wyceniają ponad 60 proc. szans na podwyżkę stóp o 25 pb. w czerwcu. Zakładają również obniżkę stóp o zaledwie 33 pb. do końca roku. To spadek z prawie 70 pb. miesiąc temu. Zmiana ta nastąpiła m.in. po piątkowych publikacjach ze Stanów Zjednoczonych.

Z ostatnich danych makro wynika, że inflacja oraz wydatki w USA przyspieszyły. Dolar zyskał na wartości a kurs EUR/USD zrównał się poziomem 1,07.

To podkreśla stałą presję cenową oraz popyt, co może powodować, że decydenci Rezerwy Federalnej będą skłaniać się w kierunku dalszego zacieśniania monetarnego. Indeks cen wydatków na konsumpcję osobistą, jeden z preferowanych przez Fed wskaźników inflacji, wzrósł w kwietniu o 0,4%. Rok temu wskaźnik ten wzrósł o 4,4%. Wyłączając żywność i energię, tzw. bazowy indeks PCE urósł o 0,4% w porównaniu z poprzednim miesiącem i o 4,7% w porównaniu z kwietniem 2022 roku.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Spór o zadłużenie w kluczowym miejscu. Inflacja zakotwiczyła się na wysokim poziomie

Negocjacje w sprawie podniesienia pułapu zadłużenia USA wkraczają w kluczową fazę, a czas ucieka. Dolar nie reaguje na doniesienia i jakby ignorował ten czynnik ryzyka. Z kolei inflacja zakotwiczyła się na wysokim poziomie, co zwiększa szanse na dalsze podwyżki stóp w USA i wpływa na aprecjację USD.

Politycy amerykańscy w pocie czoła pracują nad uzyskaniem kompromisu. Przepaść między stanowiskami została oczywiście zmniejszona, ale jak dotąd negocjacje w sprawie podniesienia pułapu zadłużenia nie przyniosły przełomu. Saldo gotówkowe rządu federalnego USA spadło poniżej 50 miliardów dolarów

Poniedziałek jest dniem wolnym od pracy w USA (Dzień Pamięci), więc żadne płatności nie zostaną wtedy dokonane. W czwartek, pierwszego dnia miesiąca, przypadają płatności w wysokości około 100 miliardów dolarów, głównie na ubezpieczenie zdrowotne.
Cały czas od Sekretarz Skarbu Yellen wychodzą sygnały o wysokim ryzyku braku pieniędzy na początku czerwca ze względu na strukturę płatności.

Doniesienia prasowe obecnie kształtują kompromis, który przewidywałby cięcia wydatków w ciągu najbliższych dwóch lat. Pułap zadłużenia zostałby wówczas odpowiednio podniesiony lub zawieszony na ten okres. Kolejna podwyżka nie byłaby wówczas konieczna przed wyborami prezydenckimi w listopadzie przyszłego roku.

Nowe zasady proceduralne w USA stanowią, że Izba Reprezentantów ma 72 godziny na zapoznanie się z nową ustawą, zanim zostanie ona poddana pod głosowanie. Czasu jest naprawdę niewiele.

Z ostatnich danych makro wynika, że Inflacja oraz wydatki w USA przyspieszyły. Dolar zyskał na wartości.

To podkreśla stałą presję cenową oraz popyt, co może powodować, że decydenci Rezerwy Federalnej będą skłaniać się w kierunku dalszego zacieśniania monetarnego. Dolar umacnia się. Kurs EUR/USD spada do 1,0730.

Indeks cen wydatków na konsumpcję osobistą, jeden z preferowanych przez Fed wskaźników inflacji, wzrósł w kwietniu o 0,4%, podał w piątek Departament Handlu. Rok temu wskaźnik ten wzrósł o 4,4%.

Wyłączając żywność i energię, tzw. bazowy indeks PCE wzrósł o 0,4% w porównaniu z poprzednim miesiącem i o 4,7% w porównaniu z kwietniem 2022 roku.

Ten czynnik będzie wzmagał presję na dalsze podwyżki stóp procentowych przez Fed.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Gi Group Holding Partnerem Strategicznym HR Federacji Przedsiębiorców Polskich

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) zawarła porozumienie o współpracy z Gi Group Holding – międzynarodową agencją pracy należącą do czołówki światowych liderów branży rozwiązań rekrutacyjnych. Umowa zakłada podejmowanie wspólnych inicjatyw mających na celu rozwój rynku pracy, promowanie najlepszych praktyk i standardów w zakresie HR oraz działań na rzecz wyrównywania warunków konkurencyjnych w obszarze zatrudnienia.

Współpraca między Federacją Przedsiębiorców Polskich i Gi Group Holding obejmie działania zmierzające do diagnozy problemów oraz zagrożeń występujących na polskim rynku pracy, a także formułowania w tym zakresie wniosków i rekomendacji, również legislacyjnych. Celem porozumienia będzie również promowanie dobrych praktyk i wysokich standardów w zakresie zatrudniania pracowników, jak również inicjowanie i wspieranie działań na rzecz wyrównywania warunków konkurencyjnych dla przedsiębiorców na rynku pracy oraz ograniczania szeroko rozumianej szarej strefy w zatrudnieniu.

Porozumienie FPP z Gi Group Holding – międzynarodową firmą zajmującą się rekrutacją pracowników oraz doradztwem w obszarze HR – to ważny element uzupełniający aktywność FPP na rynku pracy. Jednym z naszych priorytetów jest promowanie międzynarodowych standardów, w pełni profesjonalnych modeli biznesowych w zakresie zatrudnienia oraz wysokiej jakości usług. Będzie to miało wpływ na poprawę kondycji rynku pracy, zwiększenie efektywności polskich przedsiębiorstw, wykorzystanie potencjału pracowników i wzmocnienie ich bezpieczeństwa na rynku pracy – podkreśla Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Gi Group Holding – jako partner strategiczny w obszarze HR Federacji – będzie uczestniczyć w inicjatywach i projektach podejmowanych przez tę organizację w zakresie problematyki HR i rynku pracy zarówno w kontekście gospodarczym, społecznym, jak i obowiązujących oraz projektowanych regulacji prawnych. Obszarem współpracy będą zagadnienia dotyczące prawa pracy, form zatrudnienia, procesów związanych z rekrutacją, aktywizacji zawodowej, a także nowoczesnego zarządzania zasobami ludzkimi, kompetencji pracowników i mentoringu.

Podpisanie umowy o współpracy z Federacją Przedsiębiorców Polskich to dla nas ważny moment, element strategii budowania polskiego rynku pracy. Jako międzynarodowa firma działająca w obszarze usług HR pomagamy przedsiębiorcom w realizacji ich celów biznesowych, doradzając im w zakresie zatrudnienia, wspieramy ich w rekrutacji pracowników, menedżerów i wyższej kadry zarządzającej. Jednocześnie pomagamy Polakom w znalezieniu satysfakcjonującej pracy i rozwoju zawodowym. Od lat odpowiadamy na potrzeby i oczekiwania pracowników oraz firm, dbając o najwyższe standardy. Myślę, że połączenie naszego doświadczenia z wiedzą FPP przyczyni się do zmiany rynku pracy w Polsce na lepsze – powiedział Marcos Segador Arrebola, dyrektor zarządzający Gi Group Holding w Polsce.

FPP i Gi Group Holding zakładają wspólne opracowywanie raportów i analiz z zakresu HR i rynku pracy, a także cyklicznego wskaźnika dotyczącego rynku pracy. Jego celem będzie prezentacja bieżącej koniunktury oraz najistotniejszych trendów na rynku pracy.

Współpraca będzie prowadzona w ramach komitetów tematycznych Federacji oraz innych gremiów, w których Federacja ma swoich przedstawicieli.

Czy platynowa moneta uratuje USA?

Wielkimi krokami zbliża się data potencjalnego bankructwa Stanów Zjednoczonych. Janet Yellen, szefowa Departamentu Skarbu ogłosiła, że 1 czerwca skończy się gotówka do obsługi zobowiązań USA. Chociaż wiele obserwatorów wskazuje na to, że data ta prawdopodobnie będzie znacznie późniejsza, a być może Stany Zjednoczone przetrwają do momentu ściągnięcia kwartalnych podatków 15 czerwca, to dodatkowo mówi się o innych metodach, takich jak 1 bilionowa platynowa moneta, która mogłaby rozwiązać wiele problemów obecnej administracji.

Prawo ustanowione w 1990 roku mówi o tym, że Mennica Stanów Zjednoczonych może wyprodukować monety o dowolnym nominale. Wobec tego pojawiły się pomysły, że mennica mogłaby wykonać jedną monetę z platyny o nominale jednego biliona dolarów! Wydaje się to absolutnie abstrakcyjne, ale wszystko byłoby legalne. Nasuwa się jednak pytanie, dlaczego miałaby to być jedynie jedna moneta i kto przyjąłby ją w ramach spłaty zadłużenia? Odpowiedź jest jedna i tylko teoretyczna: Rezerwa Federalna. Fed utrzymuje bardzo dużą ilość amerykańskich obligacji w swoim bilansie w ramach poprzednich programów skupu aktywów. Obecnie Fed redukuje swój bilans i czeka na zapadalność tych instrumentów. Teoretycznie Departament Skarbu mógłby umieścić w Rezerwie Federalnej wspomnianą monetę i spłacać nią zadłużenia, czy nawet dać ją pod zastaw. Jednak sama Janet Yellen mówiła o tym jako o mało prawdopodobnej sztuczce, a Jerome Powell, szef Rezerwy Federalnej wspominał, że nie zaakceptowałby takiej monety. Wciąż jednak nie można wykluczyć takiej sytuacji.

Kolejne metody to ponowne wyemitowanie zapadalnych obligacji, wypuszczenie ich na aukcję z wyższym kuponem. W zasadzie nie zmieniłoby to obecnego poziomu zadłużenia. Z drugiej strony mogłoby to wprowadzić spory chaos na rynkach finansowych. Nie można również wykluczyć użycia 14 poprawki, która mówi o tym, że ważność długu publicznego nie powinna być kwestionowana, co mogłoby być przez niektórych interpretowane jako niekonstytucyjność samego limitu zadłużenia. W takim wypadku władze stwierdziłyby, że skoro rynek jest skory do kupowania długu, to może wyemitować nowy dług.

Kolejne metody mówią o możliwości wspólnej akcji Kongresmenów w celu przepchnięcia ustawy, ale szanse na znalezienie większości wśród obu partii są raczej nikłe. Stany Zjednoczone mogą również zdecydować się na brak zapłaty pewnych zobowiązań, takich jak świadczenia socjalne. W tym wypadku jednak najbardziej prawdopodobnym scenariuszem byłoby opóźnienie wszystkich spłat do momentu otrzymania podatków kwartalnych w połowie wszystkiego miesiąca.

Jak widać opcji jest sporo, choć żadna z nich nie wydaje się być dobrym rozwiązaniem. Dla rynków finansowych kluczowe jest szybkie osiągnięcie porozumienia, choć trudno powiedzieć, że słyszymy o realnych progresie negocjacji. Dolar zachowuje się nadzwyczaj dobrze, przy potężnie rosnących rentownościach. Wall Street też trzyma się w okolicach najwyższych od wielu miesięcy. Wydaje się wobec tego, że rynek nie dostrzega ryzyka albo liczy na to, że porozumienie jest jedynie kwestią czasu. Jeśli jednak nie uda się osiągnąć porozumienia przed 1 czerwca, na rynkach finansowych może nastąpić spora burza.

Autor: Michał Stajniak, CFA, zastępca dyrektora działu analiz XTB

Jak prowadzić skuteczny biznes w Hiszpanii?

Powodów do przeprowadzki do Hiszpanii jest wiele, wśród tych najczęściej wymienianych możemy wskazać: łagodny klimat, zrelaksowany styl życia, bogate dziedzictwo architektoniczne, doskonałą kuchnię, wino, flamenco, San Fermín, przyjazność dla obcokrajowców, dobrze rozwinięty system edukacji, wiele renomowanych uniwersytetów, wysoki poziom służby zdrowia. 

Wśród najczęściej wymienianych powodów brakuje często tego, bez którego pozostałe miałyby mniejsze możliwości istnienia, a jest nim: ekonomia i możliwości biznesowe. 

Hiszpania to 47 milionowy kraj, który odwiedza ponad 80 mln turystów rocznie. Dynamicznie rozwijająca się gospodarka Hiszpanii oferuje szereg możliwości dla zagranicznych inwestorów oraz przedsiębiorców. Widać to z roku na rok, PKB na mieszkańca Hiszpanii w 2022 roku wyniosło 27.910 euro, o 2.410 euro więcej niż w 2021 roku. Rozpoczęcie biznesu w Hiszpanii otwiera również perspektywy znacznie wykraczające poza Półwysep Iberyjski. Korzystna lokalizacja geograficzna Hiszpanii sprawia, że jest ona jednym z najbardziej dostępnych obszarów w Europie. Ponadto jako kraj nadmorski, Hiszpania ma dostęp do morskich szlaków handlowych, co może być korzystne dla rozwijania biznesów związanych z importem i eksportem. Hiszpania często zwana jest również “europejskimi wrotami do Ameryki Łacińskiej” co pozwala na ekspansję poza kontynent europejski. To tylko kilka aspektów, które choć istotne, nie są decydujące. Poniżej dowiesz się o kolejnych powodach, dlaczego warto otworzyć biznes właśnie w ojczyźnie Cervantesa. 

9 powodów, dla których to właśnie w Hiszpanii powinieneś otworzyć swój biznes.

  1. Hiszpania jest 4. największą gospodarką w Unii Europejskiej i 14. na świecie;
  2. Hiszpański jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych języków na świecie. Dla prawie 500 milionów osób hiszpański jest pierwszym językiem;
  3. Łączność z rynkami LATAM i MENA. Wysoko rozwinięty i umiędzynarodowiony sektor biznesowy sprzyjający partnerstwu i dostępowi do innych rynków;
  4. Hiszpania zajmuje 9. miejsce pod względem napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych na świecie;
  5. Ulgi podatkowe: hiszpański rząd oferuje ulgi podatkowe dla przedsiębiorców, którzy inwestują w określone sektory, takie jak rozwój technologii, innowacje, energetyka odnawialna i inne;
  6. Dotacje i finansowanie: w Hiszpanii istnieją programy finansowania i dotacji, takie jak np. „Enisa”, który oferuje finansowanie dla nowych i innowacyjnych firm bądź program “INNOVA INVEST”, który wspiera zagraniczne inwestycje w badania i rozwój poprzez szereg dotacji skierowanych do przedsiębiorstw z kapitałem zagranicznym, które prowadzą badania i rozwój w Hiszpanii; 
  7. Dostęp do rynku UE: Hiszpania będąc krajem członkowskim Unii Europejskiej, daje możliwość bezpośredniego dostępu do jednolitego rynku europejskiego;
  8. Niskie koszty prowadzenia biznesu: w porównaniu do innych krajów europejskich. Hiszpania ma stosunkowo niskie koszty prowadzenia biznesu, w tym koszty pracy, koszty wynajmu biur czy koszty materiałów i wyposażenia;
  9. Wysoko wykwalifikowana siła robocza: Hiszpania ma dobrze wykształconą i wykwalifikowaną siłę roboczą, co czyni ją atrakcyjnym miejscem dla przedsiębiorców, którzy szukają wykwalifikowanych pracowników. Ponadto, w Hiszpanii istnieje wiele szkół wyższych i uniwersytetów, co oznacza, że przedsiębiorcy mogą łatwo znaleźć specjalistów w różnych dziedzinach.

Czy trudno jest prowadzić biznes w Hiszpanii?

Według zestawienia „Global Business Complexity Index 2021”, przeprowadzonego przez TMF Group, pod względem złożoności, prowadzenie biznesu w Hiszpanii jest znacznie prostsze niż w Polsce. W Hiszpanii możesz skorzystać z usług wyspecjalizowanych kancelarii prawnych, które znają prawo oraz realia panujące w obydwu krajach, co pozwala na zdobycie znacznej przewagi na starcie jak i na uniknięcie niepotrzebnych kosztów związanych z nieznajomością lokalnych przepisów. Pomimo tego, że przepisy prawa hiszpańskiego regulujące prowadzenie działalności gospodarczej, w tym procedury związane z rejestracją, są zbliżone do polskich, pamiętajmy, że są to jednak odrębne systemy prawne i należy zaznajomić się z przepisami, które będą miały zastosowanie do danego przedsięwzięcia, chociażby te jak unikać podwójnego opodatkowania, co uregulowane jest w zawartej pomiędzy Polską a Hiszpanią umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania w zakresie podatków od dochodu i majątku. 

Od czego zacząć?

Od 1 maja 2004 roku, a więc od dnia przystąpienia Polski do Unii Europejskiej proces przeniesienia, czy też rozpoczęcia działalności w Hiszpanii uległ znacznemu uproszczeniu. Zagraniczni przedsiębiorcy będący obywatelami UE nie muszą już składać wniosków o pozwolenie na pobyt (zgodnie z Dyrektywą 2004/38/WE wymóg posiadania tzw. Karty pobytu zniesiono w 2007 roku), czy rozpoczęcie działalności gospodarczej. Obywatele polscy, którzy pragną rozpocząć działalność gospodarczą w Hiszpanii powinni w pierwszej kolejności uzyskać numer identyfikacji obcokrajowca (N.I.E. –Número de Identificación de Extranjero), a w przypadku pobytu na terytorium Hiszpanii przekraczającego 3 miesiące, należy pamiętać́ o dopełnieniu obowiązku, jakim jest rejestracja w Centralnym Rejestrze Obcokrajowców (Registro Central de Extranjeros). Konieczne jest również posiadanie numeru identyfikacji podatkowej (N.I.F. – Número de Identificación Fiscal) oraz ubezpieczenia, w ramach ubezpieczenia społecznego (Seguridad Social) bądź prywatnego. 

Jaką formę działalności wybrać?

W Polsce, jak i w Hiszpanii najpopularniejszą formą prowadzenia działalności obok jednoosobowej działalności gospodarczej, czyli tak zwanego samozatrudnienia (autónomo) jest spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (sociedad limitada). Obie formy mają swoje wady, jak i zalety. Warto przed podjęciem decyzji przeanalizować je z prawnikiem oraz zastanowić się jak będą one pasowały do danego modelu biznesowego.  

System podatkowy w Hiszpanii

Jeżeli zdecydujesz się na działalność w formie spółki, warto wiedzieć, że jest ona opodatkowana podatkiem dochodowym od osób prawnych (Impuesto sobre las Sociedades). System podatkowy w Hiszpanii jest zaprojektowany w celu zachęcenia do internacjonalizacji i inwestycji zagranicznych. Ogólna stawka podatku dochodowego od osób prawnych, gdy obroty nie wynoszą więcej niż milion euro, w Hiszpanii wynosi 23%. Przez pierwsze dwa lata podatek ten wynosi 15%. Podstawowa stawka podatku VAT wynosi 21%, jednakże nie ma on zastosowania w całym kraju, gdyż na Wyspach Kanaryjskich podatek ten zastąpiony jest przez specjalny podatek IGIC, który obecnie wynosi 7%. 

Hiszpańskie przepisy podatkowe wprowadzają liczne oraz korzystne dla przedsiębiorców rozwiązania w postaci ulg podatkowych czy niższych składek na ubezpieczenie społeczne w początkowym okresie prowadzenia działalności. Wsparcie finansowe można uzyskać nie tylko na rozpoczęcie działalności gospodarczej, ale także na rozwój czy modernizację przedsiębiorstwa. Jednym z przykładów regulacji mających na celu zachęcanie do innowacji jest możliwość zastosowania ulgi R&D (od ang. research and development), dla projektów badawczo-rozwojowych i innowacji technologicznych. Kolejnym rozwiązaniem jest tzw. Patent Box, przewidującym ulgę do 60% z przychodów z tytułu komercjalizowania wyników działalności badawczo-rozwojowej. Na pomoc publiczną mogą liczyć szczególnie małe i średnie przedsiębiorstwa. 

Podsumowanie 

Przedsiębiorcy, którzy chcą prowadzić działalność gospodarczą w Hiszpanii, powinni zwrócić uwagę na kilka kluczowych kwestii. Po pierwsze, ważna jest znajomość języka hiszpańskiego, ponieważ większość umów i dokumentów biznesowych sporządza się w tym języku. Język hiszpański warto znać nawet na poziomie podstawowym, gdyż ułatwi to znacznie kontakt i nawiązanie dobrych relacji z hiszpańskimi kontrahentami. Po drugie, warto zrozumieć specyfikę kultury biznesowej w Hiszpanii, która jest dość formalna i wymaga od przedsiębiorców posiadania odpowiedniego savoir-vivre. Prowadzenie skutecznego biznesu w Hiszpanii wymaga uwzględnienia wielu czynników, począwszy od kulturowych, na przepisach prawa skończywszy. Oto kilka wskazówek, które mogą Ci pomóc w prowadzeniu biznesu w Hiszpanii:

  • Zrozumienie kultury hiszpańskiej: Hiszpanie są bardzo przywiązani do swojej kultury, języka i tradycji. Warto poznać te aspekty oraz je szanować.
  • Poznanie języka hiszpańskiego: Chociaż wiele osób w Hiszpanii mówi po angielsku, znający język hiszpański przedsiębiorcy będą mieli znacznie łatwiejsze zadanie. Hiszpański, to także jeden z podstawowych języków biznesowych w Europie.
  • Wybór odpowiedniego miejsca na siedzibę firmy: Hiszpania posiada wiele interesujących regionów, w których można założyć firmę. Warto dokładnie przeanalizować każdą z możliwości pod kątem kosztów, lokalizacji, dostępności do infrastruktury oraz możliwości rozwoju.
  • Zapoznanie się z przepisami prawa: W Hiszpanii obowiązują surowe przepisy prawne, a łamanie prawa może prowadzić do poważnych konsekwencji. Warto więc dokładnie zapoznać się z przepisami oraz skonsultować je z adwokatem.
  • Budowanie relacji biznesowych: W Hiszpanii relacje biznesowe są bardzo ważne. Warto więc zadbać o budowanie trwałych relacji z kontrahentami oraz z innymi przedsiębiorcami. Spotkania biznesowe często odbywają się w czasie lunchu lub kolacji.
  • Promocja firmy: Hiszpanie są bardzo aktywni w mediach społecznościowych, więc warto zadbać o obecność swojej firmy na platformach takich jak Facebook, Twitter czy Instagram. Ważne są także reklamy na stronach internetowych i w lokalnych mediach.
  • Dbanie o pracowników: W Hiszpanii ważne jest dbanie o pracowników. Należy pamiętać o przestrzeganiu przepisów dotyczących wynagrodzeń oraz godzin pracy. Warto też zapewnić pracownikom możliwości rozwoju oraz szkolenia.
  • Postrzeganie czasu: Hiszpanie często przykładają większą wagę do wartościowania relacji i jakości życia, niż do ścisłego przestrzegania harmonogramów i terminów. Dlatego też można spotkać się z elastycznością w realizacji umówionych terminów. Ważne jest zrozumienie tej kulturowej specyfiki i elastyczność w podejściu do zarządzania czasem.

Pamiętaj, że powyższe wskazówki są ogólne, a konkretny sukces biznesowy zależy od wielu czynników, takich jak branża, konkurencja, umiejętności menedżerskie i korzystanie ze wsparcia specjalistów, takich jak prawnicy, księgowi, marketingowcy mających bogate doświadczenie na hiszpańskim rynku.  

Autor tego artykułu: Bartosz Wach

Kancelaria Adwokacka Wach and Wach – Specjaliści ds. prawa w Hiszpanii

Kurs dolara znów powyżej 4,20 zł

Ostatnie dni powodują silne odbicie dolara względem euro. W rezultacie ponownie amerykańska waluta wraca powyżej poziomu 4,20 zł. W weekend czekają nas wybory w Turcji, a ceny gazu znów szukają dna.

Lepsze dane zza oceanu

Dolar wczoraj ustalał kolejne wielotygodniowe maksima względem euro. Pomagały mu przyzwoite dane z gospodarki. Rewizja wstępnych danych o PKB okazała się pozytywna. Do tego dochodzą jeszcze lepsze dane z rynku pracy. Złożono najmniej wniosków o zasiłek dla bezrobotnych od dwóch miesięcy. Poziom 229 tysięcy to pułap, przy którym rynek pracy w dalszym ciągu powinien mieć się dobrze, ale raczej należy spodziewać się stabilizacji niż dalszej poprawy. Biorąc jednak pod uwagę strach przed spowolnieniem gospodarczym, jest to dobry sygnał.

Turcy utrzymują stopy procentowe przed wyborami

To, że przed drugą rundą wyborów w Turcji nie dojdzie do zmian stóp procentowych, było niemal pewne. Tak też się stało i kraj w dalszym ciągu utrzymuje stopę procentową na poziomie 8,5%. Inflacja spadła co prawda do 43,68%, ale biorąc pod uwagę zmiany płac, to Turcy nadal gwałtownie biednieją. Efekt ten jest zresztą przewodnim tematem kampanii wyborczej głównego oponenta Erdogana. Biorąc jednak pod uwagę wyniki z pierwszej tury, nie jest on faworytem przed drugą. Z drugiej strony zwycięstwo formacji obecnego prezydenta w wyborach parlamentarnych może niespodziewanie pomóc opozycji. Wyborcy lubią często utrzymywać pewną równowagę sił. O tym, kto zostanie prezydentem, Turcy zadecydują już w ten weekend. Biorąc jednak pod uwagę kursy u bukmacherów, opozycja już przegrała te wybory.

Gaz znów szuka dna

Ceny gazu z wyjątkiem krótkich korekt od sierpnia 2022 roku pozostają w wyraźnym trendzie spadkowym. Alternatywne źródła dostaw do Europy oraz spadek popytu na surowiec spowodowały, że mamy silną przecenę. Powodem niższego popytu jest zarówno relatywnie ciepła zima, jak i spodziewane spowolnienie gospodarcze. Żeby lepiej oddać skalę problemu przypomnę, że jeszcze w sierpniu megawatogodzina kosztowała niemal 350 euro, dzisiaj utrzymuje się odrobinę powyżej 25 euro. Kiedy dołożymy do tego spadek kursu euro, przecena gazu w złotych powinna być jeszcze bardziej spektakularna. Porównywanie ze szczytami cenowymi wywindowanymi przez działania Rosjan jest jednak pewnym nadużyciem. Obecny poziom jest jednak poziomem, który obserwowaliśmy standardowo jeszcze przed wzrostem cen wywołanym inwazją rosyjską na wschodzie. Można zatem śmiało powiedzieć, że ceny wracają do normy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,
14:30 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Mechanizmy polskiej firmy zadziałały w drodze do Jowisza

Misja ESA JUICE weszła w kolejny etap. Już możemy powiedzieć, że inżynierowie z polskiej Astroniki wykonali swoje zadanie doskonale. Ich mechanizmy właśnie dokonały poprawnego otwarcia w przestrzeni kosmicznej, w drodze do księżyców Jowisza. Teraz wszystko w rękach naukowców, którzy będą zbierać dane przesyłane przez instrumenty. Kolejną próbą polskiej myśli technicznej będzie wytrzymanie przez sondę niezwykle trudnych warunków środowiskowych wokół Jowisza – ekstremalnych temperatur i ogromnego promieniowania. 

Astronika dostarczyła 2 z 6 mechanizmów, które miały otworzyć się podczas lotu w kierunku Jowisza. Mechanizmy zadziałały i kontynuują swój lot w stronę Jowisza.

Misja JUICE stanowiła ogromne wyzwanie inżynieryjne, a przygotowane urządzenia muszą stawić czoła wymaganiom, z którymi nie mierzyła się dotąd żadna europejska misja. Dla polskich konstruktorów instrumentów LP-PWI i RWI na misję JUICE, kluczowe były skrajne warunki środowiskowe. Promieniowanie w układzie Jowisza osiąga monstrualne poziomy. Dodatkową trudnością była rozpiętość temperatur, która podczas misji wahać się będzie od plus 250oC, podczas przelotu obok Wenus, do ­-230oC w okolicach Jowisza. Wymagane było zastosowanie nowatorskich rozwiązań konstrukcyjnych, materiałów i powłok. Poza tym, skonstruowane przez Polaków instrumenty muszą być jednocześnie ultralekkie i ultrawytrzymałe, a do tego po otwarciu i uruchomieniu musiały osiągać naprawdę spore rozmiary. RWI podczas startu ma tylko 26 cm długości i rozwija się do ok. 2.5 metra, natomiast LP-PWI ma masę poniżej 1.3 kg i pozycjonuje czujniki pomiarowe aż trzy metry od sondy kosmicznej.

– Jestem dumny ze wszystkich zaangażowanych w przygotowanie „naszych” instrumentów. Dzisiejszy sukces pokazał, że wszystko dopracowaliśmy do ostatniego szczegółu. Każda udana misja kosmiczna to owoc wieloletniej współpracy pomiędzy dziesiątkami podmiotów, setkami naukowców, inżynierów i menadżerów. Tak samo było i tym razem. W wyniku naszych prac powstało kilka nowych technologii i patent. Wynalezienie i zapewnienie odpowiednich komponentów wymagało ścisłej, wieloletniej współpracy szeregu polskich podwykonawców – uczelni, instytutów i prywatnych firm. Za każdym z tych podmiotów stoi osobna technologia, która musiała zostać opracowana w ramach projektu. Chciałbym bardzo podziękować nie tylko naszym współpracownikom i partnerom, ale również Ministerstwu Edukacji i Nauki. Finansowanie programu ESA Prodex integruje działania naukowców i inżynierów na poziomie całego kraju. Bez nich to wszystko nie byłoby możliwe. Tylko wspólnie możemy sięgać gwiazd – i to dosłownie! – mówił Łukasz Wiśniewski z Astroniki po otwarciu instrumentów na pokładzie sondy.

Omawiając polski wkład w misję ESA JUICE warto wspomnieć, że takie przedsięwzięcia nie tylko realizują cele naukowe, ale również wzmacniają krajową gospodarkę. Każdy taki projekt rozpisany jest na wiele etapów, które realizowane są we współpracy z wieloma partnerami i konsorcjami, gdzie każdy dokłada swoją cegiełkę.

W przygotowaniu eksperymentu RPWI w ramach misji JUICE uczestniczył cały szereg podmiotów z Polski i zza granicy. Po raz pierwszy szczegółowo omawiamy ich role:

Liderem projektu jest Instytut Fizyki Plazmy w Uppsali w Szwecji. Początek realizacji instrumentów pomiarowych RWI i LP-PWI miał miejsce w głównym podmiocie naukowym dla misji JUICE w Polsce, czyli w Centrum Badań Kosmicznych PAN (Co-PI: prof. Rothkaehl). W latach 2015-2016 w CBK PAN powstały prototypy tych urządzeń.

Następnie ESA przekazała firmie Astronika zadanie zwiększenia gotowości technologicznej urządzeń RWI i LP-PWI, czyli m.in. zaprojektowania, produkcji, integracji i testów szeregu modeli na różnych etapach. Na przestrzeni 6 lat Astronika wykonała m.in. 10 różnych modeli wysięgników LP-PWI oraz 10 modeli anten RWI. Cztery wysięgniki i trzy anteny są na pokładzie sondy. W samej Astronice przy projekcie w tym czasie pracowało około 20 specjalistów, m.in. inżynierów, techników i operatorów maszyn.

Wiele prac wykonano wewnątrz międzynarodowego konsorcjum eksperymentu. Elektronika dla systemu RWI została dostarczona przez Tohoku University w Japonii oraz JAXA, a do zapewnienia odpowiedniej dynamiki otwierania się anten RWI wykorzystano patent Astroniki na tłumik inercyjny. Z kolei na sondach Langmuira dla wysięgników LP-PWI wykorzystano specjalistyczne powłoki TiAlN dające przewodność elektryczną oraz wymagane właściwości optyczne dostarczyło Linköping University wraz z IRFU, przedwzmacniacz LP-PWI był realizowany przez CBK PAN, natomiast analizy termiczne zrealizował KTH w Szwecji. Ultralekkie i wytrzymałe rurki kompozytowe z których wykonane są wysięgniki LP-PWI dostarczyła niemiecka firma Invent. Wymagane złocenia zostały wykonane przez szwedzką firmę Fintlings AB.

W Polsce na zlecenie Astroniki opracowano szereg zupełnie nowych technologii oraz zrealizowano testy weryfikujące poprawność wykonania modeli. Wśród najważniejszych wykonawców należy wymienić:

  • instytucje naukowe:

o   Politechnika Warszawska – specjalistyczne powłoki i obróbka powierzchni,

o   Politechnika Koszalińska – specjalistyczne powłoki DLC dla rurek anteny RWI (Radio Wave Instrument),

o   Instytut Technologii Elektronowej – napylanie warstw rezystywnych na ceramiczny rezystor sondy Langmuira,

o   Instytut Lotnictwa – testy wibracyjne anteny RWI.

  • podmioty przemysłowe

o   ELPOD – opracowanie i wykonawstwo rezystorów termicznych,

o   Gutronic – dostarczanie opatentowanych rurek stanowiących anteny RWI,

o   Wareluk S.C. – wykonawstwo ze stopu tytanu cienkościennych detali czujnika sondy Langmuira,

o   Powłoka S.C. – opracowanie ceramicznej bazy dla rezystora czujnika sondy Langmuira,

o   Smart Metrology – zrealizowanie metodą bezdotykową pomiaru geometrii zmontowanych wysięgników LP-PWI w celu weryfikacji dokładności montażu,

o   Towes – dostarczenie sprężyn dla mechanizmu trzymająco-zwalniającego LP-PWI,

o   ARP S.A. – dofinansowanie oprogramowania do analizy i projektowania inżynierskiego.

– Realizacja takich celów jak udział w misji ESA JUICE rozciąga się na przestrzeni 20 lat od koncepcji misji do pomiarów przy Jowiszu. Wielką ich zaletą jest strategiczne tworzenie sieci współpracy różnorodnych podmiotów. Dzięki takiej dobrej, efektywnej współpracy polskie firmy i instytuty zyskują coraz większe zaufanie Europejskiej Agencji Kosmicznej, NASA i dużych dostawców systemów kosmicznych, którzy zamawiają u nas konkretne rozwiązania. To z kolei sprawia, że systematycznie zwiększa się ilość zleceń dla polskich firm i możemy się coraz dynamiczniej rozwijać. Rozbudowuje się kadra i infrastruktura, możemy inwestować, budujemy centra testowe i wykonawcze, a polscy studenci mogą znajdować niezwykle ciekawą pracę w polskim przemyśle kosmicznym – dodał Łukasz Wiśniewski z Astroniki.

Gaming Factory S.A. zwiększa przychody o ponad 260 proc. i zamyka I kwartał z zyskiem

W pierwszym kwartale 2023 r. Gaming Factory wypracowało jednostkowe przychody ze sprzedaży na poziomie 0,86 mln zł, które przełożyły się na EBITDA w wysokości 0,31 mln zł oraz 0,23 mln zł zysku netto. Kluczowy wpływ na wyniki miała dobra sprzedaż Electrician Simulator oraz zamknięcie nierentownych projektów i ograniczenie kosztów. Notowany na GPW producent i wydawca gier konsekwentnie realizuje założenia zaktualizowanej strategii rozwoju i planuje intensywne działania w zakresie swoich najważniejszych gier.

– Pod koniec ubiegłego roku podjęliśmy szereg istotnych decyzji, wśród nich znalazło się odpisanie słabo rokujących projektów. W perspektywie czasu powinno to pozytywnie wpłynąć na dalszy rozwój spółki. Pierwsze efekty pracy widać to już teraz. Nasza wiodąca produkcja, czyli Electrician Simulator, przekroczyła 80 tys. sprzedanych kopii i znacząco wpłynęła na aktualne wyniki finansowe Gaming Factory. Niebawem wprowadzamy dodatek, który powinien jeszcze mocniej zainteresować graczy tytułem i w efekcie pobudzić sprzedaż. – informuje Mateusz Adamkiewicz, prezes Gaming Factory SA.

W raportowanym okresie jednostkowe przychody Gaming Factory ze sprzedaży wzrosły o ponad 260 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2022 r. Wyraźną poprawę widać również w danych dotyczących EBITDA oraz w zysku netto. W obu pozycjach rok wcześniej spółka wykazała stratę.

31 maja na Steam pojawi się dodatek Electrician Simulator: Smart Devices, który otrzyma od platformy wsparcie premierowe i będzie widoczny na głównej stronie sklepu. Symulator elektryka jest najlepiej sprzedającym się tytułem w portfolio spółki. Zapowiedziany dodatek rozbuduje grę o urządzenia typu „smart”, zapewniając nowe możliwości naprawy sprzętu oraz wprowadzając dodatkowe misje. Twórcy pracują jednocześnie nad portem tytułu, który wraz z dodatkiem pojawi się na konsolach na przełomie 2023/2024 r.

Kolejną znaczącą grą, która została zapowiedziana pod koniec kwietnia jest Japanese Drift Master. Tytuł jest obecnie na zaawansowanym etapie produkcyjnym. To również największy projekt finansowy w historii Gaming Factory, który bardzo szybko zyskał zainteresowanie wśród graczy w Polsce i zagranicą. Jeszcze w tym roku gracze będą mogli zapoznać się z wersją demo.

– Zainteresowanie grą przerosło nasze oczekiwania, to dla nas ogromna szansa, którą chcemy jak najlepiej wykorzystać. Japanese Drift Master rozpala wyobraźnię graczy na całym świecie, a wishlista w niespełna trzy tygodnie przekroczyła 50 tys. zapisów i rosła głównie w sposób organiczny. Nasz tytuł jest już grywalny i obecnie skupiamy się na dopracowaniu szczegółów. W tym roku planujemy jeszcze wypuszczenie wersji demo gry, aby wzmocnić zainteresowanie tytułem, a kilka miesięcy przed premierą chcemy  ruszyć z intensywną kampanią marketingową – dodaje prezes Gaming Factory.

USD ignoruje ryzyko niewypłacalności Stanów Zjednoczonych?

Kryzys zadłużeniowy w USA trwa ale rynek walutowy ignoruje to. W żaden sposób nie widać, żeby dolar reagował na napływające informacje o trwających negocjacjach. Widać również spokój na rynku opcji. Implikowana zmienność jest na najniższym poziomie od ponad roku. To raczej względy polityki pieniężnej a nie trwające rozmowy pomiędzy politykami USA napędzają spadki kursu EUR/USD, który wczoraj spadł poniżej poziomu 1,0720.

Obecnie rynek kontraktów futures wycenia ponad 40 proc. szans na podwyżkę przez Fed stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Skala obniżek w II połowie roku została zredukowana. To wskazuje, że nieco zmieniło się oczekiwanie uczestników rynku od momentu ostatniej decyzji Fed-u z 3 maja. Wówczas jakikolwiek ruch w górę w kolejnym miesiącu w ogólnie nie był brany pod uwagę.

Wczoraj poznaliśmy tygodniowe dane z ryku pracy, które wskazały, ze sektor ten jest wciąż napięty. Niska liczba wniosków o zasiłek jest zgodna z ostatnimi danymi dotyczącymi sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej i działalności gospodarczej, które sugerują, że gospodarka nabrała tempa na początku drugiego kwartału. Brak ewidentnych sygnałów spowolnienia płynących z gospodarki amerykańskiej pozwala rynkowi zakładać, że Fed jednak nie dokona pauzy.

Do kolejnego posiedzenia pozostało niespełna 3 tygodnie. Dziś otrzymamy wskaźnik PCE core – preferowaną przez Fed miarę inflacji. Oczekuje się dynamiki na poziomie 4,6 proc. r/r, czyli takiej samej jak miesiąc wcześniej. Jeśli odczyt będzie niższy, dolar powinien stracić na wartości, liczby wyższe od konsensusu prawdopodobnie napędzą kupujących USD co w konsekwencji przyniesie spadki ERU/USD – być może zostanie ustanowiony nowy lokalny dołek.

W przyszłym tygodniu uwaga będzie skupiona na raporcie NFP a następnie rynek będzie w oczekiwaniu publikacji inflacji zasadniczej oraz bazowej za maj. Ten odczyt będzie miał miejsce dopiero 13 czerwca, czyli na jeden dzień przez decyzją Fed.

Z technicznego punktu widzenia eurodolar przełamał jakiś czas temu średnioterminową linię trendu wzrostowego, co sugeruje, że korekta w notowaniach może mieć nieco większy zasięg. Kluczowym poziomem wsparcia dla notowań jest aktualnie 1,0530 – czyli minima z marca bieżącego roku.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Nowe leki szansą na pokonanie globalnej epidemii otyłości

Obecnie aż 57 proc. Polaków żyje z otyłością lub nadwagą. Jest to element postępującej światowej epidemii otyłości, której roczne koszty mogą sięgnąć nawet 3 proc. globalnego PKB. Nadzieję na jej pokonanie stanowią nowe leki wprowadzane na rynek przez koncerny farmaceutyczne. To także szansa dla ich akcjonariuszy na dodatkowy zysk.

Otyłość stanowi obecnie jedno z największych globalnych wyzwań zdrowotnych. Przeciętne BMI na świecie zbliża się do 25, które stanowi granicę pomiędzy normalną wagą a nadwagą. Według danych GUS z 2019 roku, aż 56,6 proc. Polaków ma nadwagę lub otyłość (BMI powyżej 25). Osoby z nadwagą (BMI 25-30) stanowią 38,1 proc. populacji (wzrost z 36,6 proc. w 2009 roku), zaś te z otyłością (BMI powyżej 30) to 18,5 proc. (wzrost z 16,7 proc. w 2009 roku). Szacuje się, że obecnie ponad 2,6 miliarda ludzi na całym świecie ma BMI powyżej 25. Liczba ta ma wzrosnąć do 4 miliardów w ciągu następnej dekady. To z kolei może generować koszt ekonomiczny w wysokości 4 bilionów dolarów, co odpowiada 3 proc. światowego PKB.

Jednym z ważnych narzędzi walki z otyłością jest nowa generacja skutecznych leków odchudzających. Firmy farmaceutyczne Novo Nordisk i Eli Lilly, korzystając ze swojej pozycji liderów w dziedzinie leków na cukrzycę, pierwsze zarejestrowały leki z grupy antagonistów GLP-1 jako leki na otyłość. Novo Nordisk sprzedaje swój lek w USA pod marką Wegovy (lek jest dostępny w Polsce pod innymi nazwami handlowymi), a Eli Lilly pod marką Mounjaro (jest zarejestrowany w UE ale nie można go jeszcze kupić w Polsce). Leki te są wstrzykiwane co tydzień i spowalniają przekazywanie sygnałów głodu do mózgu. Są skuteczne w odchudzaniu, zwłaszcza w połączeniu z dietą i ćwiczeniami. Inne duże firmy farmaceutyczne Amgen, AstraZeneca, Pfizer i Sanofi także przygotowują się do wprowadzania podobnych produktów. Leki z tej grupy będą stanowić coraz poważniejsze źródło przychodów firm farmaceutycznych, właśnie wraz z wprowadzeniem nowych produktów oraz prawdopodobną refundacją tych leków przez rządy i ubezpieczycieli.

Ochrona zdrowia to drugi co do wielkości sektor w ramach indeksu S&P 500.  Odnotowuje w tym roku spadek, jednak nie jest on aż tak duży właśnie ze względu na bardzo dobre wyniki największych firm farmaceutycznych w 2022 roku. Na rynku obecne są jednak obawy o ich przychody w najbliższym czasie, związane z wprowadzonymi przez Kongres przepisami zmuszającymi rząd USA do regulowania cen leków finansowych z programu Medicare. Obecnie współczynnik cena do zysku (P/E) dla tej branży wynosi 16x, czyli jest zbliżony do szerokiego rynku. Jednak spółki te posiadają bardzo dobre bilanse oraz perspektywy wypłat dywidendy.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Simteract podsumowuje 2022 rok

Simteract w 2022 roku wypracował przychód w wysokości ponad 8,7 mln złotych, notując wzrost o ponad 60% w porównaniu do poprzedniego roku. W ubiegłym roku miała miejsce premiera gry Train Life: A Railway Simulator, którą wydał francuski wydawca Nacon. Jeszcze w tym roku spółka ma w planach wydać Taxi Life: A City Driving Simulator.

– Simteract stale się rozwija i z roku na rok osiągamy coraz lepsze wyniki. Jesteśmy spółką, która wciąż mocno stawia na rozwój a wyższe przychody pozwalają nam myśleć o solidniejszych inwestycjach, które mają potencjał spłacić się z nawiązką w przyszłości – komentuje Marcin Jaśkiewicz, prezes Simteract. – Dzięki wydaniu Train Life wiele się nauczyliśmy. Produkcja gry spełniła zdecydowaną większość naszych celów strategicznych, a ambitne podejście do ilości platform nauczyły nas w boju jak działa proces certyfikacji czy QA na ostatnich etapach produkcji.

Na końcówkę tego roku planowana jest premiera drugiej gry Simteract, Taxi Life: A City Driving Simulator, której wydawcą także jest francuski Nacon. W tym przypadku zarówno Simetract, jak i Nacon, są współwłaścicielami IP Taxi Life. Gracze będą mogli wcielić się w taksówkarza w malowniczej Barcelonie oddanej w skali 1:1. W grze wykorzystany został autorski system ruchu drogowego, Traffic AI, aby stworzyć jeszcze bardziej angażujące doświadczenie. Spółka pracuje także nad projektem w ścieżce Prodigy Track, grą symulacyjną z niemieckim wydawcą Astragon.

– Obecnie nasz zespół liczy około 60 osób, a naszym planem jest dalsza produkcja dwóch gier jednocześnie. Wierzymy, że osiągnęliśmy optymalną do tego celu wielkość zespołu i w najbliższych miesiącach planujemy wyłącznie jego organiczny rozwój. Wierzymy, że największe sukcesy ciągle przed nami, a Simteract jest na właściwej drodze, żeby podbić serca graczy symulacyjnych na całym świecie – dodaje prezes.

Groźne aplikacje udające ChatGPT zalewają Apple App Store i Google Play

W sklepach Google Play i Apple App Store pojawiły się aplikacje podszywające się pod ChatGPT. Firma Sophos ostrzega przed złośliwymi programami typu fleeceware, których twórcy próbują namówić zainteresowanych sztuczną inteligencją (SI) użytkowników do opłacania kosztownych subskrypcji. W zbadanych przez ekspertów przypadkach cyberprzestępcy oferowali abonamenty na fałszywe usługi kosztujące nieświadomych klientów nawet ponad tysiąc złotych rocznie.

Cieszący się ogromną popularnością ChatGPT jest już dostępny w formie aplikacji mobilnej dla systemu iOS. Zwiększone zainteresowanie chatbotem opracowanym przez firmę OpenAI starają się wykorzystywać cyberprzestępcy.

Osoby szukające aplikacji ChatGPT w sklepach Apple App Store i Google Play mogą natknąć się na programy typu fleeceware, które w darmowych wersjach, dosłownie bombardują użytkowników reklamami. W ten sposób ich twórcy wymuszają wykupienie subskrypcji na fałszywe usługi. Liczą na to, że ofiary albo nie zwrócą uwagi na pozornie niskie koszty abonamentu, albo zapomną, że w ogóle go mają – mówi Sean Gallagher, główny badacz zagrożeń w firmie Sophos.

Fałszywe aplikacje – prawdziwe koszty dla użytkowników

Zespół Sophos X-Ops zbadał pięć aplikacji fleeceware rzekomo bazujących na modelu ChatGPT. W niektórych przypadkach nieuczciwi deweloperzy wykorzystywali podobnie brzmiącą nazwę, na przykład „ChatGBT”, aby zwiększyć widoczność programu w Google Play lub App Store.

Jedna z fałszywych aplikacji, „Ask AI Assistant” dla systemu iOS, oferowała użytkownikom tygodniową subskrypcję w wysokości 6 dolarów (około 25 zł) po zaledwie trzydniowym darmowym okresie próbnym. Specjaliści Sophos szacują, że w tylko w marcu 2023 r. cyberprzestępcy zarobili na niej 10 tysięcy dolarów. Przychody z „Genie”, innego programu udającego ChatGPT, oferującego abonamenty na 7 dni lub rok, wyniosły aż milion dolarów.

Skąd aplikacje fleeceware biorą się w sklepach Google i Apple?

Charakterystyczną cechą aplikacji fleeceware, o których Sophos po raz pierwszy informował już w 2019 r., jest naliczanie wygórowanych opłat za dostępne za darmo funkcje. Cyberprzestępcy sztucznie zawyżają oceny przyznawane takim programom w sklepach z aplikacjami. Celem jest zdobycie zaufania użytkowników.

Aplikacje typu fleeceware są specjalnie zaprojektowane tak, aby balansować na krawędzi tego, co jest dozwolone przez Google i Apple w ramach ich regulaminów – tłumaczy Sean Gallagher z Sophos.

Ekspert dodaje, że programy te nie łamią zasad bezpieczeństwa czy prywatności, dlatego rzadko kiedy są odrzucane przez Google Play i Apple App Store w procesie weryfikacji. Chociaż wspomniane firmy wprowadziły dodatkowe wytyczne w celu ograniczenia obecności fleeceware w swoich sklepach, cyberprzestępcy ciągle znajdują sposoby na to, by obejść nowe zasady.

Ostrożności nigdy za wiele

Wszystkie fałszywe aplikacje zanalizowane przez ekspertów Sophos zostały zgłoszone do Apple i Google. Użytkownicy, którzy już je pobrali, powinni postępować zgodnie z wytycznymi sklepów dotyczącymi anulowania subskrypcji. Trzeba pamiętać, że samo usunięcie aplikacji fleeceware z telefonu nie anuluje wykupionego abonamentu.

Najlepszą ochroną przed oszustami jest świadomość i edukacja. Użytkownicy zawsze powinni dokładnie czytać regulaminy i to, co jest napisane „drobnym drukiem”, zanim zdecydują się na wykupienie subskrypcji na daną usługę. Warto pamiętać, że aplikacje można zgłaszać do Apple i Google, jeśli ma się podejrzenie, że deweloperzy zarabiają na nich, używając nieuczciwych metod – przypomina Gallagher. Część z opisywanych aplikacji fleeceware została już usunięta, ale wciąż będą pojawiać się kolejne – ostrzega ekspert.

Nowe obowiązki sprzedawców on-line – dyrektywa cyfrowa

W dzisiejszym artykule cyklu nowych obowiązków sprzedawców branży e – commerce chcemy omówić największe zmiany, jakie na polskim rynku wprowadziła implementacja dyrektywy cyfrowej, która obok omówionych w poprzednich artykułach dyrektywy Omnibus i dyrektywy towarowej, tworzy trzon nowych porządków na linii sprzedawca – konsument i wprowadza szereg nowych obowiązków, szczególnie informacyjnych, dla podmiotów sprzedających on – line w Polsce i na terenie Unii Europejskiej.

Dyrektywa cyfrowa, czyli Dyrektywa Parlamentu Europejskiego I Rady (UE) 2019/770 z dnia 20 maja 2019 r.

W sprawie niektórych aspektów umów o dostarczanie treści cyfrowych i usług cyfrowych została zaimplementowana do polskiego porządku prawnego z dniem 1 stycznia 2023 r. i jej implementacja ma kluczowe znaczenie dla przedsiębiorców świadczących usługi cyfrowe lub sprzedających treści cyfrowe.

Zgodnie z brzmieniem samej dyrektywy: „Celem niniejszej dyrektywy jest przyczynianie się do właściwego funkcjonowania rynku wewnętrznego i zapewnianie przy tym wysokiego poziomu ochrony konsumentów poprzez ustanowienie wspólnych przepisów dotyczących niektórych wymagań w odniesieniu do umów zawartych między przedsiębiorcami a konsumentami o dostarczanie treści cyfrowych lub usługi cyfrowej, w szczególności przepisów dotyczących: zgodności treści cyfrowych lub usługi cyfrowej z umową, środków ochrony prawnej w przypadku braku zgodności treści cyfrowych lub usługi cyfrowej z umową lub ich niedostarczenia oraz sposobów korzystania z tych środków, oraz zmiany treści cyfrowych lub usługi cyfrowej.”

Dyrektywa cyfrowa wprowadza definicję usługi cyfrowej, która oznacza:

usługę pozwalającą konsumentowi na wytwarzanie, przetwarzanie i przechowywanie danych lub dostęp do nich w postaci cyfrowej, lub usługę pozwalającą na wspólne korzystanie z danych w postaci cyfrowej, które zostały przesłane lub wytworzone przez konsumenta lub innych użytkowników tej usługi, lub inne formy interakcji przy pomocy takich danych.

Treści cyfrowe zgodnie z dyrektywą oznaczają dane wytwarzane i dostarczane w postaci cyfrowej.

Dla przykładu: treścią cyfrową jest coś, co można przekazać na nośniku niematerialnym, czyli np. e-booki czy kursy online, a usługą cyfrową będzie np. usługa poczty elektronicznej (e-mail), usługa przechowywania danych (chmura), albo usługa social mediów.

Wraz z wejściem w życie przepisów dyrektywy cyfrowej do polskiego porządku prawnego dokonano zatem rozróżnienia treści cyfrowych od usługi cyfrowej, co ma znaczenie z punktu widzenia uprawnień konsumentów chroniących ich w obrocie prawnym, zwłaszcza w tzw. e – handlu, czyli przy zawieraniu umów na odległość i poza lokalem przedsiębiorstwa.

Dyrektywa cyfrowa wprowadza jeszcze jedną nową ważną definicję, mianowicie towaru z elementami cyfrowymi, towar taki zawiera treść cyfrową lub usługę cyfrową lub jest z nimi połączony tak, że brak treści lub usługi cyfrowej uniemożliwiłby jego prawidłowe funkcjonowanie (działanie towaru ściśle powiązane z treścią lub usługą cyfrową). Przykładem takiego towaru jest smartwatch.

Rozróżnienie pomiędzy treścią a usługą cyfrową ma kluczowe znaczenie, ponieważ wraz z wejściem w życie dyrektywy cyfrowej od usługi cyfrowej konsument może odstąpić – w przypadku umowy o dostarczenie usługi cyfrowej istnieje możliwość odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni od dnia jej zawarcia.

W zakresie treści cyfrowych, dostarczonych na nośniku niematerialnym, konsument nie ma takiej możliwości, o ile zostały spełnione warunki określone w art. 38 pkt 13 ustawy o prawach konsumenta:

i) przedsiębiorca może wyłączyć prawo do odstąpienia, jeśli konsument wyraził zgodę na rozpoczęcie dostarczania treści cyfrowych przed upływem terminu na odstąpienie od umowy oraz

ii) jeśli przed rozpoczęciem dostarczania treści cyfrowych konsument został poinformowany o utracie prawa odstąpienia od umowy.

Od 1 stycznia tego roku do powyższych warunków konieczne będzie spełnienie kolejnych, takich jak:

iii) zgoda na rozpoczęcie dostarczania treści cyfrowych musi być uprzednia,

iv) konsument musi przyjąć do wiadomości fakt, że utraci prawo do odstąpienia od umowy po dostarczeniu treści cyfrowej – samo przekazanie takiej informacji nie będzie wystarczające,

v) przedsiębiorca przekaże konsumentowi potwierdzenie otrzymania zgody na rozpoczęcie dostarczania treści cyfrowych.

Dodatkowo w zakresie wejścia w życie dyrektywy cyfrowej przedsiębiorca musi pamiętać, że od 1 stycznia 2023 r., treści i usługi cyfrowe obowiązują subiektywne i obiektywne wymogi zgodności z

umową. Stosownie do powyższego, żeby treść lub usługa cyfrowa były zgodne z umową, zgodne z jej postanowieniami muszą pozostawać w szczególności poniższe kryteria:

  1. opis towaru, jego rodzaj, jakość, kompletność i funkcjonalność, a w odniesieniu do towarów z elementami cyfrowymi również kompatybilność, interoperacyjność i dostępność aktualizacji,
  2. przydatność towaru do szczególnego celu,
  3. przeznaczenie danego towaru do celów, do których zazwyczaj się go używa,
  4. ilość, cechy oraz bezpieczeństwo danego towaru, a w zakresie towarów z elementami cyfrowymi również funkcjonalność i kompatybilność
  5. dostarczenie towaru z akcesoriami i instrukcjami
  6. zgodność towaru z próbką lub wzorem wcześniej udostępnionym przez sprzedawcę.

Istotnym jest również aby oferować i informować konsumenta o aktualizacjach związanych z świadczeniem usługi cyfrowej lub dostarczaniem treści cyfrowej – przedsiębiorca wg przepisów dyrektywy ma obowiązek zapewnić, aby konsument był informowany o aktualizacjach, w tym aktualizacjach zabezpieczeń i aby takie aktualizacje były mu dostarczane przez okres, w którym świadczona jest mu usługa albo może ich zasadnie oczekiwać.

Jeżeli konsument nie zainstaluje aktualizacji w rozsądnym terminie, sprzedawca będzie zwolniony z odpowiedzialności za niezgodność z umową – o ile poinformuje o konieczności i sposobie instalacji aktualizacji.

Kolejnymi ważnymi zmianami w zakresie ochrony konsumentów i dostarczania treści lub usług cyfrowych jest uznanie, że brak zgodności z umową nie występuje, jeżeli w momencie zawarcia umowy konsument został wyraźnie poinformowany, że konkretna cecha treści cyfrowych lub usługi cyfrowej odbiega od obiektywnych wymogów zgodności z umową oraz wyraźnie i odrębnie zaakceptował to odstępstwo w momencie zawarcia umowy. Dodatkowo dyrektywa wprowadza domniemanie, że jeżeli strony nie uzgodniły inaczej, treści cyfrowe lub usługę cyfrową dostarcza się w najnowszej wersji dostępnej w momencie zawarcia umowy.

Przedsiębiorca będzie odpowiadał za niezgodność treści lub usługi cyfrowej z umową przez wskazany w umowie czas jej dostarczania – w przypadku dostarczenia treści lub usługi cyfrowej w sposób ciągły. Przedsiębiorca będzie zatem ponosił odpowiedzialność za każdą niezgodność, która ujawni się w okresie dostarczania danej treści lub usługi cyfrowej.
Jeśli natomiast dana treść lub usługa cyfrowa jest dostarczana jednorazowo lub w częściach – przedsiębiorca odpowiada za niezgodność treści lub usługi cyfrowej z umową, która istniała w chwili jej dostarczenia i ujawniła się w ciągu dwóch lat od tej chwili. Dodatkowo w tym zakresie konsumenta chronią domniemania w zakresie okresu ochronnego w kontekście ujawnienia się niezgodności.

W przypadku braku zgodności z umową konsument ma prawo:

  • żądać doprowadzenia treści cyfrowych lub usługi cyfrowej do zgodności z umową,
  • do otrzymania proporcjonalnego obniżenia ceny,
  • lub do rozwiązania umowy.

Środki ochrony w tym przypadku ustalone są gradacyjnie, zaś dodatkową nowością wejścia w życie przepisów dyrektywy cyfrowej jest ustanowienie rozsądnego terminu doprowadzenia do zgodności treści lub usługi cyfrowej od momentu, w którym został poinformowany przez konsumenta o braku zgodności z umową.

Instytut Wymiaru Sprawiedliwości przeprowadził badania statystyczne związane z dochodzeniem roszczeń konsumenckich od dostawców treści i usług cyfrowych, z którego wynika, że w praktyce wejście w życie przepisów zaimplementowanej dyrektywy cyfrowej rodzi problemy na płaszczyźnie roszczeń za nienależyte wykonanie umowy, a także przy kontroli niedozwolonych postanowień umownych. Raport wskazuje również, że dyrektywa sprawia problemy z ustaleniem statusu konsumenta w zakresie korzystania z usług czy treści cyfrowych („cel zarobkowy”), jak i charakteru samej umowy łączącej strony, a co za tym idzie powoduje niepewność konsumenta co do zakresu jego uprawnień, ponieważ dyrektywa cyfrowa nie rozstrzyga jakim typem umowy jest dostawa usług i treści cyfrowych, ale przewiduje katalog uprawnień konsumenta, gdy są niezgodne z umową.

Ogólnie wrażenia środowiska prawniczego i branży cyfrowej po wprowadzeniu do polskiego porządku prawnego przepisów dyrektywy cyfrowej są takie, że uznaje się, że wdrożenie dyrektywy pomogło, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z e – handlem treściami i usługami cyfrowymi. Trzeba jednak pamiętać, że samo zaliczenie tego rodzaju towarów do dających uprawnienia ochronne w obrocie z konsumentami należy uznać za rozwiązanie przełomowe i pozytywne.

Autor: adw. Anna Lach, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

4 miejsca skąd wziąć kartony do przeprowadzki

Zdradzimy Ci 4 miejsca skąd możesz wziąć kartony do przeprowadzki tanio albo nawet za darmo.

Przeprowadzasz się? W takim razie na pewno zastanawiasz się skąd wziąć kartony do których włożysz wszystkie rzeczy. Sprawdźmy 4 ciekawe miejsca skąd możesz wziąć tanie, albo nawet darmowe, kartony do przeprowadzki.

Kup je w e-shopie

Kupno pudełek do przeprowadzki to najszybszy i najłatwiejszy sposób skąd je wziąć. Pudełka możesz kupić w e-shopie, który sprzedaje materiały opakowaniowe, albo w sklepie stacjonarnym.

W przypadku kupowanych opakowań możesz mieć pewność, że są pierwszej jakości, są czyste i nie mają uszkodzeń. Dodatkowym plusem jest to, że na jednym miejscu dostępne są również inne artykuły potrzebne do przeprowadzki, takie jak folia stretch, folia bąbelkowa czy taśmy klejące.

Przy zakupach w sklepach stacjonarnych zwróć uwagę na cenę – pudełka bywają tam droższe. Przykładem są kartony przeprowadzkowe IKEA. Dostępne są już od 7,99 zł, ale są wyprodukowane z trójwarstwowej tektury falistej, która nie wytrzyma za dużo. Do tego za tę samą cenę możesz dostać w e-shopach takie same pudełko, ale wyprodukowane z dwa razy bardziej odpornej tektury, która wytrzyma o wiele więcej.

Zapytaj się w supermarkecie

Większość supermarketów, firm i sklepów w Twojej okolicy pudełka chętnie odda, ponieważ w ten sposób nie będą musieli przeprowadzać ekologicznej utylizacji tych odpadków.

Warto spróbować w supermarketach, w których możesz znaleźć tradycyjne pudełka na banany. Zwłaszcza, jeśli akurat banany są w promocji. Jednak pracownicy mogą czasami być przepracowani oraz poddenerwowani.

Większą ochotę na oddanie kartonów mają w centrach handlowych. Najlepsze kartony mają sklepy z elektroniką, ponieważ zamawiają ciężki towar, który wymaga większej ochrony. Jednak poszukiwania polecamy zacząć odpowiednio wcześniej, aby znaleźć dostateczną ilość pudełek na czas.

Poszukaj na Facebooku

Jeśli chodzi o udostępnianie, to Facebook jest w tym świetny. Na tyle świetny, że możesz znaleźć tam pudełka kartonowe do przeprowadzki za darmo. Również tutaj polecamy zacząć ich szukać z wyprzedzeniem. Rzadko kiedy znajdziesz wszystko od razu i w takiej ilości, w jakiej potrzebujesz.

Pożycz je od firmy przeprowadzkowej

Jeśli przeprowadzasz się korzystając z usług firmy przeprowadzkowej, to sprawdź, czy nie posiadają kartonów do wypożyczenia. Niektóre firmy oferują tę usługę za darmo w przypadku, jeśli korzystasz z ich usług przeprowadzkowych, lub za opłatą. Polecamy jednak dokładnie policzyć, czy aby na pewno będzie to tańsze rozwiązanie od kupna kartonów, które potem możesz sprzedać albo korzystać z nich w domu.

 

Kolejny krok na drodze do połączenia biznesu mieszkaniowego Grupy Echo-Archicom

Trwa proces konsolidacji biznesu mieszkaniowego Echo Investment i spółki Archicom, który zaowocuje powstaniem ogólnopolskiego dewelopera z większym potencjałem wzrostu, synergiami i szerszą rozpoznawalnością na rynku. Zgodnie z zawartym w kwietniu 2023 r. porozumieniem, w zamian za wniesienie aportem biznesu mieszkaniowego Echo Investment zawierającego m.in. mieszkaniowe projekty deweloperskie , zespół pracowników oraz bank ziemi, Echo obejmie nowe akcje w kapitale zakładowym Archicom. W opublikowanym Sprawozdaniu Zarządu, Archicom przedstawił oszacowaną przez niezależnego biegłego wartość aportu, która opiewa na blisko 830 mln zł.

Wnoszone do Archicom aktywa będą stanowiły istotne wzmocnienie spółki, zarówno pod względem zwiększenia zasobów organizacyjnych i powiększenia majątku, jak i poprawy pozycji konkurencyjnej oraz rozwoju potencjału ludzkiego. Transakcja istotnie poszerzy geograficznie i produktowo biznes spółki Archicom, której działalność skoncentrowana była dotychczas na rynku wrocławskim, gdzie zajmuje wiodącą pozycję. Po zmianie Archicom będzie obecny także w Warszawie, Poznaniu, Krakowie i w Łodzi. W efekcie powstanie ogólnopolski deweloper o silnej pozycji i wysokim potencjale dalszego rozwoju.

Zgodnie z uzyskaną wyceną, rynkowa wartość aportu wnoszonego przez Echo Investment wynosi blisko 830 mln złotych, natomiast proponowana cena emisyjna po której Echo Investment ma objąć akcje nowej emisji Archicom, została określona na poziomie 36,34 złotych za jedną akcję, w oparciu o wycenę Archicom, wykonaną zgodnie takim samymi zasadami jakie zostały zastosowane do wyceny aportu.

„Polski rynek mieszkaniowy pozostaje fundamentalnie bardzo atrakcyjny i naszą ambicją jest jak najlepsze wykorzystanie jego potencjału. Ekspansja geograficzna była jednym z naszych celów biznesowych – rozpoczęliśmy ją, kupując na potrzeby naszych przyszłych projektów działki w Poznaniu, Warszawie czy Krakowie. Dzięki przejęciu biznesu mieszkaniowego Echo Investment „wrzucimy wyższy bieg” w rozwoju, skokowo rozbudowując bank ziemi, struktury i zwiększając rozpoznawalność poprzez obecność na najbardziej atrakcyjnych i perspektywicznych rynkach w Polsce. Oprócz gruntów w atrakcyjnych pod względem potencjału sprzedaży miastach, w naszej działalności niezwykle istotna jest też sprawna organizacja realizująca i komercjalizująca projekty. Stworzenie takiej struktury od zera jest czasochłonne i wiąże się z wysokimi kosztami, a efekty są odroczone w czasie. W realizowanym obecnie scenariuszu ograniczamy te ryzyka, a pozytywne efekty uzyskujemy od razu. Po transakcji, Archicom z pozycji silnego, lecz lokalnego dewelopera wrocławskiego, awansuje do grona największych ogólnopolskich deweloperów, z ambicjami objęcia w niedługim czasie pozycji jednego z liderów.” mówi Waldemar Olbryk, prezes Archicom.

W zamian za wniesienie aportu, Echo Investment ma objąć 22.825.700 nowych akcji Archicom w cenie emisyjnej 36,34 złotych, osiągając udział w kapitale Archicom na poziomie 89,30 % . Zgodnie ze standardową metodologią i dla zapewnienia pełnej porównywalności, wycena aportu i określenie ceny emisyjnej zostały dokonane w oparciu o wyceny sporządzone przez niezależnego biegłego dwiema metodami: dochodową – zdyskontowanych przepływów pieniężnych oraz metodą rynkową, bazującą na analizie porównawczej obejmującej porównywalne spółki notowane na GPW.
Konsolidacja biznesu mieszkaniowego zapewni spółce Archicom ogólnopolską skalę z większym potencjałem wzrostu, synergiami i szerszą rozpoznawalnością. Taka kumulacja specjalistów, aktywów i know-how zwiększy możliwości operacyjne i pozwoli dostarczać jeszcze lepsze projekty dla naszych klientów. Intencją grupy Echo Investment jest, by Archicom rozwijał się nie tylko organicznie, ale także z wykorzystaniem możliwości rynku kapitałowego. Co więcej, pozycja ogólnopolskiego lidera sektora mieszkaniowego przełoży się na większe zainteresowanie akcjami spółki i zwiększy ich płynność, co powinno prowadzić do zbliżenia kursu rynkowego do wartości fundamentalnej. – Maciej Drozd, wiceprezes ds. finansowych Echo Investment

Zmiana uporządkuje strukturę Grupy Echo Investment, w której Archicom stanie się filarem mieszkaniowym, a Echo Investment będzie dalej wzmacniało swoją pozycję w sektorze nieruchomości komercyjnych i mieszkań na wynajem, a także przez tworzenie wielofunkcyjnych projektów ‘destinations’, jak Browary Warszawskie czy Towarowa 22.

Czekają nas głodowe emerytury?

ZUS został stworzony w czasach, kiedy dużo ludzi pracowało, niedużo było emerytów, którzy dodatkowo dość krótko żyli na emeryturze. Dzisiaj ludzie żyją coraz dłużej. Wiek 65 lat dla przechodzenia na emeryturę został ustalony ponad 100 lat temu – w okresie wprowadzania pierwszego systemu w Niemczech przez Bismarcka. System ten działa w taki sposób, że dopóki jest więcej pracujących, to można wypłacać wysokie emerytury. Niestety od kiedy demografia zaczęła działać w drugą stronę – czyli pracujących jest mniej niż emerytów – to systemy ZUS mają duży problem. Jednak zreformowanie tego systemu z ekonomicznego punktu widzenia jest dość trudne. Oczywiście będą wypłacane emerytury – ale tylko takie, na jakie będzie stać system. I to oznacza, że systemowi nie grozi bankructwo – ale grozi to, że emerytury będą spadać z obecnych ponad 40% ostatniej płacy do 30%. A za 15-20 lat to będzie jeszcze mniej – nawet 25% płacy, czyli poziom, który generalnie określa się mianem głodowego. Niestety, z samego opodatkowania pracujących nie da się wypłacać przyzwoitej emerytury. Dlatego ludzie muszą więcej oszczędzać i dłużej pracować.

– Oczywiście może się zdarzyć, że ludzie się zbuntują, zażądają dopłat do państwowej emerytury. Dzisiaj zarządzający ZUSem są dumni, bo mówią, że system nie zbankrutuje. Choć hipotetycznie może dojść do sytuacji, w której ZUS będzie zmuszony podwyższyć na przykład dwukrotnie emerytury – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Witold Orłowski, ekonomista, Rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula. – Wówczas nawet taka instytucja może zbankrutować. Więcej – całe państwo może zbankrutować. Także problem nie jest rozwiązany i nie ma prostego rozwiązania tego problemu. Mówiąc najkrócej – z samego opodatkowania pracujących nie da się wypłacać przyzwoitej emerytury. Ludzie muszą więcej oszczędzać i dłużej pracować. Ale to są rzeczy, których Polacy nie chcą. Niestety, przyszli emeryci będą musieli usłyszeć tę bolesną prawdę w momencie, kiedy zobaczą, że emerytury kurczą się do żałośnie niskiego poziomu – przewiduje Orłowski.

LG Energy Solution i Hyundai Motor Group zakładają spółkę Joint Venture produkującą ogniwa litowo-jonowe w USA

  • Nowa inwestycja spółki Joint Venture będzie zlokalizowana w hrabstwie Bryan, w Savannah (stan Georgia), gdzie obecnie powstaje Hyundai Motor Group Metaplant America
  • Łączna kwota inwestycji wynosi ponad 4.3 miliarda dolarów; LG Energy Solution i Hyundai Motor Group mają odpowiednio po 50% udziałów w projekcie
  • Produkcja baterii spółki Joint Venture ma rozpocząć się pod koniec 2025 r., a roczna moc produkcyjna jest szacowana na 30 GWh, co pozwoli wyprodukować 300 000 baterii do samochodów EV
  • Budując drugą fabrykę produkującą baterie EV, spółka Joint Venture zawarta przez LG Energy Solution i Hyundai Motor Group honoruje wieloletnie partnerstwo na rzecz elektryfikacji

LG Energy Solution Wrocław 2LG Energy Solution i Hyundai Motor Group ogłosiły budowę fabryki baterii do aut elektrycznych w ramach spółki Joint Venture.

LG Energy Solution i Hyundai Motor Group podpisały porozumienie dotyczące produkcji baterii EV w Stanach Zjednoczonych i wzmożonych wysiłków Grupy w zakresie elektryfikacji w Ameryce Północnej. Ceremonia podpisania miała miejsce 26 maja b.r. w siedzibie głównej LG Energy Solution w Seulu i uczestniczyli w niej: Youngsoo Kwon, CEO LG Energy Solution oraz Jaehoon Chang, dyrektor generalny Hyundai Motor Company.

LG Energy Solution i Hyundai Motor Group będą posiadać po 50% udziałów w spółce Joint Venture, co w sumie przełoży się na ponad 4.3 miliardów dolarów (5.7 bilionów wonów) inwestycji.

“Dwóch silnych liderów w branży motoryzacyjnej i elektromobilności połączyło siły. Razem jesteśmy gotowi do przeprowadzenia transformacji EV w Ameryce!” – powiedział Youngsoo Kwon, CEO LG Energy Solution. “Poprzez dalszy rozwój konkurencyjności naszych produktów i zwiększanie globalnej wiedzy operacyjnej, LG Energy Solution dołoży wszelkich starań, aby oferować naszym klientom najlepsze rozwiązania w zakresie zrównoważonej energii.”

“Koncentracja Hyundai Motor Group na wysiłkach elektryfikacyjnych ma na celu zapewnienie sobie pozycji lidera w globalnym przemyśle motoryzacyjnym. Wspólnie stworzymy silny fundament, by przewodzić globalnej zielonej transformacji energetycznej. Stanie się to m.in. dzięki utworzeniu nowej fabryki baterii do samochodów EV z LG Energy Solution, wiodącym światowym producentem baterii do pojazdów elektrycznych i wieloletnim partnerem biznesowym.” zapewniał Jaehoon Chang, Dyrektor generalny Hyundai Motor Company.

Roczna moc produkcyjna nowego wspólnego przedsięwzięcia Joint Venture wynosi 30 GWh, co przełoży się na produkcję 300 000 baterii EV rocznie. Zakład produkcyjny zostanie ulokowany w hrabstwie Bryan, w Savannah (stan Georgia) gdzie obecnie powstaje Hyundai Motor Group Metaplant America.

Rozpoczęcie budowy planowane jest na drugą połowę 2023 r. Spółka Joint Venture ma rozpocząć produkcję baterii EV najwcześniej pod koniec 2025 r.

Zgodnie z postanowieniami porozumienia Hyundai Mobis złoży zestaw akumulatorów EV, wykorzystując ogniwa pochodzące z zakładu, a następnie dostarczy je do amerykańskich zakładów produkcyjnych Grupy LG Energy Solution w celu produkcji baterii EV do modeli elektrycznych marek Hyundai, Kia and Genesis. Nowa fabryka pomoże stworzyć stabilny łańcuch produkcyjny baterii EV w regionie i pozwoli LG Energy Solution szybko reagować na rosnące zapotrzebowanie na baterie do aut elektrycznych na rynku amerykańskim.

Z wspomnianą spółką Joint Venture LG Energy Solution ma obecnie 7 zakładów produkujących baterie EV działających lub budowanych w USA, gdzie firma koncentruje większość swoich zasobów na zwiększenie mocy produkcyjnych. Rozwijając lokalną produkcję, LG Energy Solution dąży do błyskawicznego dostarczania innowacyjnych rozwiązań na szeroką skalę, przyspieszając w ten sposób przejście Stanów Zjednoczonych na czystą energię.

LG Energy Solution i Hyundai Motor Group od dawna są partnerami w branży elektromobilności, pracując nad dostawami baterii EV do wersji elektrycznych modeli: Elantra Hybrid, Kona Electric i IONIQ 6. Hyundai Elantra Hybrid, hybrydowy pojazd LPG wprowadzony w 2009 r., był pierwszym zelektryfikowanym modelem Grupy. W 2021 r. obie spółki pod szyldem Joint Venture rozpoczęły budowę fabryki baterii do samochodów elektrycznych w Indonezji. Zakład ma rozpocząć produkcję w pierwszej połowie 2024 r.

LG Energy Solution i Hyundai Motor Group dążą do dalszego zacieśniania współpracy w ramach produkcji baterii do samochodów elektrycznych.

Udzielanie pożyczek a VAT – analiza stanu prawnego i konsekwencje dla podatników

Żeby wiedzieć czy i jaki podatek należy zapłacić przy udzieleniu pożyczki, trzeba ustalić czy w konkretnym stanie faktycznym udzielenie pożyczki stanowi usługę w rozumieniu przepisów o VAT.

Zgodnie z ustawą o podatku od czynności cywilnoprawnych zawarcie umowy pożyczki wiąże się z koniecznością zapłaty PCC w wysokości 0,5% kwoty pożyczki (art. 7 ust. 1 pkt 4 ustawy o PCC). Jednocześnie przepis ten nie znajdzie zastosowania do pożyczek, które opodatkowane są podatkiem VAT (korzystają ze zwolnienia przedmiotowego – art. 43 ust. 1 pkt 38 ustawy o VAT) – art. 2 pkt 4 lit. b ustawy o PCC.

W tym zakresie podstawowym kryterium jest ustalenie czy usługa udzielenia pożyczki jest realizowana przez podatnika VAT i czy jest odpłatna.

– Okazuje się jednak, że nawet spełnienie obu tych warunków może być niewystarczające dla przyjęcia, że udzielana pożyczka podlega VAT – mówi w rozmowie z MarketNews24 Agnieszka Ławnicka, Senior Associate, radca prawny, doradca podatkowy, Kancelaria Ożóg Tomczykowski. – Wyrokiem z dnia 26 kwietnia 2023 r. (sygn. III FSK 1989/21), NSA ponownie potwierdził pojawiające się już wcześniej stanowisko, że nawet w sytuacji odpłatnego udzielenia pożyczki przez podatnika VAT, koniecznym jest zbadanie czy pożyczka udzielana jest w ramach działalności zarobkowej podatnika.

W ocenie NSA jednorazowe (nawet jeśli nie tylko jeden raz) udzielanie pożyczek, w szczególności podmiotom powiązanym, może nie być wystarczające dla przyjęcia, że mamy do czynienia z usługą w rozumieniu ustawy VAT. Przeciwko uznaniu takiej pożyczki za usługę, może świadczyć m.in. brak usług finansowych wskazanych jako przedmiot działalności w PKD podmiotu.

Jest to kolejny wyrok NSA wskazujący na potrzebę każdorazowego badania czy pożyczka faktycznie może być uznana za usługę, wyłączoną z PCC.

Tak kształtująca się linia orzecznicza, nawet jeśli niekorzystna dla podatników – z pewnością mogłaby zostać oceniona co do zasady pozytywnie, przede wszystkim z uwagi na potrzebę pewności prawa w obrocie gospodarczym. Nawet niekorzystne rozstrzygnięcia sądów, dają bowiem podatnikom niezbędne wytyczne, pozwalające na bezpieczniejsze poruszanie się w świecie podatków.

– Na pewność w tym obszarze nie można jednak liczyć, ponieważ równolegle z orzecznictwem NSA wydawane są kolejne interpretacje indywidualne Dyrektora KIS, który potwierdza stanowiska podatników, co do wyłączenia z PCC umów pożyczek nawet gdy są one udzielane jednorazowo – wyjaśnia Agnieszka Ławnicka, Kancelaria Ożóg Tomczykowski.

Tylko w 2023 r. Dyrektor KIS wydał kolejne interpretacje (m.in. z dnia 3 kwietnia 2023 r., znak: 0111-KDIB2-3.4014.68.2023.1.BD), w których potwierdził, że czynności polegające na udzielaniu oprocentowanych pożyczek, spełniają przesłanki uznania za podlegające opodatkowaniu podatkiem VAT, niezależnie od częstotliwości i celu ich udzielania, czy statusu nabywcy. Udzielanie pożyczek przez podmiot prowadzący działalność gospodarczą, w związku z jej prowadzeniem, można identyfikować i zaliczać do zawodowej płaszczyzny jednostki, a więc uznać za rodzącą obowiązki w podatku VAT.

Nie sposób nie zauważyć, że chociaż wydawane są korzystne interpretacje indywidualne, to już w postępowaniach nadpłatowych dotyczących zwrotu nadpłaty PCC, orzecznictwo sądów administracyjnych poszło w odwrotnym kierunku, generując jeszcze większą niepewność w wystarczająco już skomplikowanej rzeczywistości podatkowej.

Rewolucja w prawie energetycznym. Jakie narzędzia zyskają odbiorcy energii elektrycznej? Czy będzie można zmienić sprzedawcę energii w 24 godziny?

Rada Ministrów w dniu 18 kwietnia 2023 r. przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo energetyczne oraz projekt ustawy o zmianie ustawy o przygotowaniu i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych oraz niektórych innych ustaw. Zmiany te wynikają z konieczności dostosowania polskiego prawa do przepisów Unii Europejskiej poświęconych energetyce.

Czy zmiany przyczynią się do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego państwa oraz do lepszego wykorzystywania odnawialnych źródeł energii? Taki jest cel. Poniżej wskażemy kilka najistotniejszych zmian.

Zmiana sprzedawcy energii elektrycznej w 24 godziny – możliwe?

Okazuje się, że tak. Od 2026 r. będzie można technicznie zmienić sprzedawcę energii elektrycznej w 24 godziny. Zmiana ta uwzględnia powstanie w Polsce centralnego systemu informacji rynku energii, w skrócie „CSIRE”. Po wdrożeniu CSIRE zgłoszenie takiej zmiany nie będzie wysyłane przez odbiorcę do operatora systemu dystrybucyjnego i operatora systemu przesyłowego, a bezpośrednio do systemu CSIRE i tam nastąpi automatyczna weryfikacja zgłoszenia. W związku z tym, czas trwania procesu zmiany zostanie znacznie skrócony.

Porównywarka cenowa

Nowe rozwiązania przewidują, że odbiorcy energii elektrycznej w gospodarstwach domowych i mikro przedsiębiorcy o rocznym zużyciu poniżej 100 tys. kWh, uzyskają dostęp do narzędzia porównywania ofert sprzedaży energii elektrycznej. Zostanie w tym celu utworzona przez URE specjalna porównywarka wszystkich dostępnych na rynku ofert sprzedaży energii elektrycznej. Jest to także obowiązek sprzedawców energii – będą musieli udostępniać swoje oferty na potrzeby tworzenia porównywarki, w przeciwnym wypadku narażą się na sankcje.

Nowe umowy – ceny dynamiczne energii elektrycznej

W projektowanej ustawie wprowadzono definicję umowy z ceną dynamiczną energii elektrycznej, z minimalną częstotliwością rozliczeń co 15 min. O co chodzi? Chodzi o umowę sprzedaży energii między sprzedawcą, a odbiorcą końcowym, która odzwierciedla wahania cen na rynkach transakcji natychmiastowych, w tym na rynkach dnia bieżącego i następnego. Oferować takie umowy mają sprzedawcy, obsługujący powyżej 200 tys. odbiorców końcowych. Warunek – odbiorca końcowy będzie musiał mieć licznik zdalnego odczytu.

Kim jest agregator rynku energii?

Projekt zawiera także definicje agregatora rynku energii i odbiorcy aktywnego, który ma możliwość zużywania, magazynowania lub sprzedaży wytworzonej we własnym zakresie energii elektrycznej, świadczenia usług systemowych lub usług elastyczności. Jedynym warunkiem jest, aby działalność nie stanowiła podstawowej działalności gospodarczej czy zawodowej tego odbiorcy. W nowej ustawie przewidziano korzystanie z usług agregacji na podstawie umowy o świadczenie usług agregacji zawartej pomiędzy odbiorcą końcowym, wytwórcą lub posiadaczem magazynu energii elektrycznej a agregatorem. Zawarcie takiej umowy ma się odbywać niezależnie od zawartej z przedsiębiorstwem energetycznym umowy sprzedaży energii elektrycznej i bez zgody przedsiębiorstwa elektrycznego.

Wydaje się, że nowe przepisy ułatwią konsumentom zarządzanie tym kto i za ile będzie dostarczał im energię elektryczną, a w konsekwencji umożliwią aktywne uczestnictwo w rynku energii. Z drugiej strony mogą przyczynić się do usprawnienia polskiej energetyki i rozpocząć jej stopniową digitalizację. Zmiany rewolucyjne? Z pewnością. Jednakże będziemy musieli jeszcze trochę na nie poczekać, gdyż wejdą w życie dopiero w 2026 r. Termin wydaje się długi, ale do tego czasu koniecznie będzie wprowadzenie dodatkowych rozwiązań, takich jak m.in. Centralny System Informacji Rynku Energii.

Autor: Radca prawny, Sylwia Werpachowska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

37 mld złotych – rekordowa wartość rynku dóbr luksusowych w Polsce

Po raz kolejny powiększyło się grono polskich konsumentów dóbr luksusowych, czyli przede wszystkim osób bogatych, o zarobkach brutto przekraczających 50 tys. zł miesięcznie. W 2021 roku było ich blisko 83 tys., czyli o 7,4% więcej niż rok wcześniej. Zwiększyła się również liczba Polaków, którzy zarabiają rocznie powyżej 1 mln zł brutto – w 2021 roku było ich już ponad 37 tys. Wartość rynku dóbr luksusowych w Polsce w 2022 wyniosła 37 mld złotych i była o blisko 19% większa niż w 2021 roku – wynika z raportu KPMG w Polsce pt. „Rynek dóbr luksusowych w Polsce. Luksus w niepewnych czasach”. Największym segmentem pozostają samochody premium i luksusowe, którego wartość osiągnęła blisko 25 mld złotych w ubiegłym roku. Największy wzrost (45,6%) r/r odnotował sektor luksusowych hoteli i SPA, którego wartość wyniosła 2,6 mld złotych. Globalnie, sektor dóbr luksusowych okazał się być bardziej odporny na zawirowania ostatnich trzech lat niż rynek dóbr masowych.

131 tys. zł średnio miesięcznie zarabiają bogaci Polacy

Po raz kolejny wzrosła w Polsce liczba osób zamożnych oraz bogatych, które są kluczowymi odbiorcami rynku dóbr luksusowych. W 2021 roku dochody powyżej 20 tys. zł miesięcznie osiągało 320 tys. osób – o blisko 13% więcej niż w 2020 roku. Łączne dochody zamożnych Polaków były z kolei wyższe o 9,8% r/r i wyniosły 220 mld złotych. Grono osób bogatych, o miesięcznych zarobkach powyżej 50 tys. złotych w 2021 roku wzrosło o 7,4% r/r i wyniosło 83 tys., a ich dochód wyniósł 130 mld złotych. Najwięcej osób, z takimi zarobkami zamieszkiwało Mazowsze,  Wielkopolskę, Śląsk oraz Małopolskę. Średnie miesięczne zarobki bogatych Polaków w 2021 roku wynosiły 131 tys. złotych.

Najważniejszą grupą docelową dla firm z branży dóbr luksusowych pozostają osoby bardzo bogate, z zarobkami powyżej 1 mln złotych brutto rocznie. W 2021 roku w Polsce mieszkało 37 tys. takich osób (wzrost o 4,8% r/r). Ich zarobki osiągnęły 94 mld złotych i były o 2,6% wyższe r/r. Najwięcej bardzo bogatych Polaków w 2021 roku zamieszkiwało Mazowsze (8,56 tys. osób), Wielkopolskę (4,24 tys.) oraz Śląsk (4,21 tys.), gdzie liczba bardzo bogatych zwiększyła się o 34,1% r/r. Średnie miesięcznie zarobki bardzo bogatych Polaków w 2021 roku wynosiły 211,4 tys. złotych.

Od wielu lat liczba bogatych i zamożnych Polaków systematycznie rośnie. Nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, że Polacy w szybkim tempie się bogacą w obliczu rekordowej inflacji, która istotnie wpływa na ich majątki. Wyniki poszczególnych segmentów rynku dóbr luksusowych w Polsce wskazują jednak, że zainteresowanie towarami luksusowymi i premium nie słabnie.  Wręcz przeciwnie, w niepewnych czasach coraz więcej osób bogatych lokuje kapitał na rynku dóbr luksusowych lub poszukuje możliwości inwestycyjnych – mówi Andrzej Marczak, Partner, Szef Zespołu ds. PIT w KPMG w Polsce.wartość rynku dóbr luksusowych w Polsce

100 tys. Polaków dysponuje majątkiem netto przekraczającym 1 mln dolarów

W 2022 roku nastąpiła rewizja dotychczasowych szacunków poziomu bogactwa dla Polski, na niezgodność szacunków wartości aktywów niefinansowych z szacunkami OECD, czego konsekwencją było zrewidowanie w dół liczby HNWI dla wszystkich lat. Wg nowych danych na koniec 2021 roku Polskę zamieszkiwało ponad 100 tys. osób zaliczanych do grupy HNWI (ang. high net worth individuals), których majątek netto wynosi minimum 1 mln dolarów, a ich liczba wzrosła o 9,7% r/r. Największy odsetek milionerów w Polsce – 91%, stanowią osoby, których wartość majątku wynosi pomiędzy 1 a 5 milionów dolarów. Polacy, których aktywa netto opiewają na więcej niż 50 milionów dolarów stanowią jedynie 0,3% wszystkich HNWI, jednak to właśnie ta grupa powiększyła się w ciągu roku najbardziej – o 15,1% r/r. Pod względem liczby HNWI Polska wyprzedziła: Grecję, Czechy i Rumunię.

Natomiast na koniec 2022 roku suma majątku zgromadzonego przez gospodarstwa domowe w Polsce wyniosła 2 805 mld zł, co stanowi niewielki 1,4% wzrost względem 2021 roku. Warto jednak podkreślić, że w związku w wysokim poziomem inflacji realna wartość majątku Polaków w 2022 roku spadła szacunkowo o około 10%. Wartość zobowiązań wyniosła 833 mld zł, o 3,3% mniej r/r. Struktura aktywów gospodarstw domowych nie uległa znaczącym zmianom – Polacy na pierwszym miejscu stawiają depozyty. Przechowywane w ten sposób środki są warte 1111 mld zł (wzrost o 3,5%) i stanowią blisko 40% aktywów.

Rynek dóbr luksusowych w 2022 roku osiągnął wartość 37 mld złotych

Całkowita wartość rynku dóbr luksusowych w Polsce w 2022 roku wzrosła o blisko 19% r/r i wyniosła 37 mld złotych – przewyższając swoją wartość sprzed wybuchu pandemii. Największą część rynku dóbr luksusowych stanowią, jak co roku, producenci samochodów premium i luksusowych. Wartość tego segmentu wyniosła 24,7 mld zł – po dużym wzroście sprzedaży zarówno w ujęciu wolumenowym (5,1%), jak i wartościowym (20,5%). W ubiegłym roku Polacy zarejestrowali 95,7 tys. nowych samochodów marek premium oraz 329 sztuk samochodów luksusowych.

Rynek luksusowej odzieży i akcesoriów w 2022 roku powiększył się o 9,9% r/r (290 mln zł) osiągając wartość 3,2 mld złotych – przewyższając rekordową wartość tego segmentu (3,1 mld złotych z roku 2019). Segment luksusowych kosmetyków i perfum osiągnął w Polsce w ubiegłym roku wartość 1,2 mld złotych – co przełożyło się na wzrost 7,7% r/r. Za ponad połowę wartości tego segmentu odpowiadają perfumy. Z kolei sprzedaż na rynku luksusowej biżuterii i zegarków w Polsce wzrosła w 2022 roku w porównaniu do roku poprzedniego o 10,3% r/r wynosząc 540 mln zł. Według prognoz ten segment rynku dóbr luksusowych przekroczy wartość sprzed pandemii już w tym roku. Obecnie biżuteria szlachetna, głównie damska, odpowiada za największy wzrost w segmencie biżuterii (12,4% r/r), podczas gdy w segmencie zegarków, to męskie zegarki odpowiadają za większy wzrost sprzedaży (8% r/r.).

W ubiegłym roku największy wzrost wartości (45,6% r/r) odnotował segment luksusowych hoteli i SPA. Wartość tego segmentu w 2022 roku wyniosła 2,6 mld złotych. Zgodnie z prognozami w 2024 roku branża hoteli premium i luksusowych powinna osiągnąć wyższą wartość niż przed pandemią. W ubiegłym roku w Polsce znajdowało 87 hoteli pięciogwiazdkowych – najwięcej w Krakowie (16), Warszawie (14) oraz Wrocławiu (6).wartość rynku dóbr luksusowych w Polsce

Notowania globalnych spółek sektora dóbr luksusowych: luksus jest w cenie

KPMG w Polsce przeanalizowało reakcję na pandemię, konflikt zbrojny w Ukrainie oraz globalne spowolnienie gospodarcze, dwóch znaczących segmentów globalnego sektora spółek dóbr luksusowych: osobiste dobra luksusowe (ubrania, akcesoria, kosmetyki, biżuterię i zegarki oraz alkohole) odpowiadające za około 25% rynku dóbr luksusowych oraz samochody luksusowe i premium, obejmujące około 40% tego rynku. Jako punkt odniesienia dla zachowania spółek giełdowych z powyższych segmentów rynku posłużył indeks S&P Global 1200, który agreguje indeksy akcji spółek notowanych na giełdach w ponad 30 krajach, obejmując około 70% kapitalizacji światowego rynku akcji. Na koniec kwietnia 2023 roku wartość akcji spółek uwzględnionych w tym indeksie wynosiła ponad 54 biliony dolarów.

Globalny sektor dóbr luksusowych okazał się być bardziej odporny na zawirowania ostatnich trzech lat niż rynek dóbr masowych. Kursy akcji spółek liderów sektora, które w zdecydowanej większości obejmują osobiste dobra luksusowe, po pandemicznej zapaści na początku 2020 roku, gdzie spadki były podobne do indeksu szerokiego rynku, od końca 2020 roku radzą sobie zdecydowanie lepiej niż cały rynek. Co więcej, notowania akcji tych gigantów biją rekordy wszechczasów. Siła spółek z sektora dóbr luksusowych (pięciu z sześciu czołowych graczy w tym segmencie to podmioty francuskie) spowodowała, że giełda w Paryżu stała się największą giełdą w Europie wyprzedzając Londyn – mówi Tomasz Wiśniewski, Partner, Szef Zespołu Wycen w KPMG w Polsce.

Przeprowadzone przez KPMG analizy potwierdziły, że podobnie jak w przypadku poprzednich kryzysów (na początku 2000 roku oraz w latach 2007-2008), także w sytuacji ostatnich negatywnych wydarzeń gospodarczych rynek dóbr luksusowych zachował się znacząco lepiej od podobnych produktów w segmencie masowym oraz od całego rynku. Jednak (podobnie jak w przypadku osobistych dóbr luksusowych) kumulacja negatywnych wydarzeń w pierwszych trzech kwartałach 2022 roku dotknęła także segment samochodów luksusowych i premium, których kursy podlegały silnym wahaniom. Jednak gdy nastroje się poprawiają, pierwszymi beneficjentami tej zmiany stają się producenci dóbr luksusowych. Także prognozy analityków roztaczają przed rynkiem dóbr luksusowych obiecujące perspektywy w nadchodzących miesiącach, uzasadniając taki stan rzeczy wyższą zdolnością do utrzymania stałego poziomu marż przez spółki z tego segmentu oraz szerszej i bardziej odpornej na kryzysy gospodarcze bazy klientów w porównaniu do poprzednich załamań rynkowych.

Zarząd STS Holding rekomenduje wypłatę dywidendy za 2022 rok w wysokości ok. 86,2 mln zł

Zarząd STS Holding – jednego z największych bukmacherów w Europie Centralnej oraz lidera rynku w Polsce – w dniu 24 maja br. przyjął uchwałę, w której rekomenduje WZA spółki wypłatę dywidendy za 2022 rok w wysokości ok. 86,2 mln zł. W przeliczeniu na jedną akcję jest to 0,55 zł. Rekomendacja została pozytywnie zaopiniowana przez Radę Nadzorczą.

W dniu 31 października 2022 roku STS Holding wypłacił akcjonariusz zaliczkę na poczet dywidendy w wysokości ok. 42,3 mln zł. Obie płatności dają łączną kwotę 128,6 mln zł.

Ponadto Zarząd STS Holding podejmie decyzję o wypłacie akcjonariuszom STS zaliczki na poczet dywidendy za 2023 rok po zatwierdzeniu i publikacji skonsolidowanego skróconego sprawozdania finansowego na dzień 30 czerwca 2023 roku.

Zgodnie z naszymi deklaracjami transferujemy do akcjonariuszy cały zysk netto, który mamy możliwość wypłacenia w formie dywidendy lub zaliczki na poczet dywidendy. Grupa STS ma strukturę holdingową, co wymusza przesunięcia w czasie w dystrybuowaniu zysku generowanego przez naszą główną spółkę operacyjną, czyli STS S.A. Niemniej docelowo cały jej wynik trafia do naszych inwestorów mówi Mateusz Juroszek, prezes zarządu STS Holding.

Grupa STS wygenerowała od stycznia do marca br. przychody w wysokości 153 mln zł, co oznacza wzrost o 7% rok do roku. Zysk netto Grupy wzrósł w I kwartale 2023 roku o 20% rok do roku, osiągając poziom 54 mln zł. Zysk netto głównej spółki operacyjnej Grupy – STS S.A. – wyniósł 70 mln zł, co oznacza wzrost o 18% rdr. Skorygowana EBITDA dla Grupy STS w pierwszym kwartale br. wyniosła 80 mln zł, czyli o 12% więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Co więcej, skorygowana EBITDA dla Grupy STS w Q1’23, z wyłączeniem działalności na licencji brytyjskiej i estońskiej, wyniosła ponad 82 mln zł.

Wartość zawartych zakładów w I kwartale 2023 roku w STS S.A. (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) – głównej spółce operacyjnej w Grupie STS – wyniosła 1,193 mld zł i była wyższa o 16% rok do roku, gdy w I  kwartale 2022 roku wyniosła 1,026 mld zł. Od stycznia do marca br. NGR dla STS (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) wzrósł o 12% rdr. z 156 mln zł do 175 mln zł. W trzech pierwszych miesiącach br. STS wypracował GGR na poziomie 305 mln zł (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii), przed rokiem było to 279 mln zł. Jest to wzrost o 9% rdr.

Agora S.A. – Wyniki finansowe Grupy Agora w 1. kwartale 2023 r.

W 1. kwartale 2023 r. Grupa Agora odnotowała wzrost przychodów niemal we wszystkich swoich biznesach. Zdecydowały o tym zwłaszcza rosnące wpływy reklamowe i z działalności kin Helios, a także konsolidacja z grupą Eurozet prowadzona od marca br. Mimo zwiększenia kosztów, wynikającego również z konsolidacji i z uwarunkowań gospodarczych, Grupa zauważalnie poprawiła swoje rezultaty operacyjne, dwukrotnie zwiększając zysk na poziomie EBITDA, a jednocześnie osiągnęła zysk netto w wysokości prawie 35 mln zł. Dodatkowo, rekordową dla 1. kwartałów wartość miały przychody cyfrowe i internetowe Grupy Agora, co potwierdza konsekwentny rozwój jej projektów właśnie w tym obszarze.infografika 1Q 2023

Początek 2023 był bardzo dobry dla Agory. Istotnie zwiększyliśmy przychody, wykorzystując niezłą koniunkturę na rynku reklamy i frekwencji kinowej. Wyniki 1. kwartału br. sygnalizują też, jak duże znaczenie miało dołączenie Eurozetu do Grupy Agora, choć nie widać jeszcze pełnych efektów tej inwestycji. Zobaczymy je w kolejnych miesiącach. Większym, silniejszym zespołem pracujemy nad realizacją ogłoszonych kilka tygodni temu planów rozwoju Agory i z rosnącym optymizmem oceniamy nasze szanse na dalszy wzrost skali Grupy i awans na podium największych firm medialnych w Polsce – mówi Bartosz Hojka, prezes zarządu Agory.

W 1. kwartale 2023 r. całkowite przychody Grupy Agora wyniosły 295,8 mln zł, rosnąc o niemal 17% w stosunku do tych odnotowanych przed rokiem. To głównie efekt powrotu kin do pełnej skali działalności, a także konsolidacji z grupą Eurozet prowadzonej od 1 marca br. Grupa Agora zanotowała wzrost przychodów prawie we wszystkich kategoriach, zwłaszcza wpływów z działalności kinowej i reklamy. Co ważne, do poziomu rekordowego dla 1. kwartałów – 93,8 mln zł – zwiększyła się wartość przychodów cyfrowych i internetowych Grupy. W ciągu ostatnich 4 lat wpływy te rosły średniorocznie o niemal 12%.

Przychody ze sprzedaży usług reklamowych Grupy Agora zwiększyły się o prawie 19% r/r do 124,3 mln zł. Najbardziej przyczynił się do tego wzrost wpływów z reklamy radiowej w segmencie Radio, po dołączeniu grupy Eurozet sięgający ponad 88%. Przychody z tej kategorii były wyższe też w Reklamie Zewnętrznej i w kinach. W pierwszym przypadku zwiększenie przychodów reklamowych nastąpiło głównie dzięki wydatkom na kampanie realizowane na nośnikach typu citylight, digital, billboard18 oraz city transport, natomiast w drugim wynikało z pełnego przeniesienia tego obszaru działalności z segmentu Radio do segmentu Film i Książka – od stycznia br. spółka Helios Media przejęła bowiem reklamową obsługę agencyjną sieci kin Helios. W pozostałych biznesach wpływy ze sprzedaży usług reklamowych były niższe. Warto jednak odnotować, że w Internecie zdecydowało o tym zmniejszenie wpływów z reklam w spółce Yieldbird, przy wyższych wpływach reklamowych Gazeta.pl.

Zgodnie z szacunkami Agory rynek reklamy w Polsce wzrósł w 1. kwartale 2023 r. o ponad 5,5% r/r. Reklamodawcy wydali w tym czasie na promowanie swoich produktów i usług 2,53 mld zł1. Wartość ta była wyższa również w porównaniu z analogicznymi okresami 2019, 2020 i 2021 r. Mimo tego spółka nie zdecydowała się zmienić swoich oczekiwań odnośnie tempa wzrostu całego krajowego rynku reklamowego i jego poszczególnych segmentów – zarząd Agory oczekuje, że dynamika wydatków na reklamę w Polsce w 2023 r. będzie na poziomie około 2-4%.

Przychody ze sprzedaży biletów do kin sieci Helios wzrosły o przeszło 31% do 62,0 mln zł, a przychody ze sprzedaży barowej w kinach o ponad 51% do 33,9 mln zł. W 1. kwartale 2023 r. w kinach Helios sprzedano 2,9 mln biletów – o 16% więcej niż przed rokiem. Na całym polskim rynku liczba sprzedanych biletów w omawianym okresie wyniosła blisko 12,8 mln, co oznacza wzrost o ponad 23% r/r2.

Wartość wpływów ze sprzedaży wydawnictw wyniosła 33,5 mln zł, nieznacznie rosnąc w porównaniu z 1. kwartałem 2022 r. Rzutowały na to wyższe przychody Wydawnictwa Agora, przy podobnym poziomie wpływów segmentu Prasa Cyfrowa i Drukowana co przed rokiem. Zmieniła się jednak struktura przychodów działalności prasowej Grupy – rosły te z prenumeraty cyfrowej Gazety Wyborczej, a spadały wpływy z jej papierowego wydania. Udział przychodów cyfrowych w całkowitych wpływach ze sprzedaży Wyborczej wyniósł 44,2%, zaś udział sprzedaży wszystkich cyfrowych wydawnictw Grupy Agora stanowił 40,3%. Warto jeszcze dodać, że liczba aktywnych płatnych prenumerat cyfrowych Wyborczej na koniec marca 2023 r. wyniosła 300 tys. Z kolei liczba sprzedanych subskrypcji Premium TOK FM wzrosła do ponad 33 tys.

Grupa Agora odnotowała też wzrost przychodów z działalności gastronomicznej w związku ze zwiększeniem wpływów z działalności spółki Step Inside poszerzającej sieć swoich lokali, a także z pozostałej sprzedaży, m.in. dzięki wyższym wpływom ze sprzedaży usług poligraficznych oraz pozostałej sprzedaży towarów i materiałów. Jedyną spadkową kategorią przychodów Grupy były przychody z działalności filmowej – ich niższy poziom wynikał z wysokiej bazy, którą zapewniły duża popularność produkcji wprowadzonych do kin w poprzednim roku oraz wpływy z tytułu produkcji dla platformy streamingowej.

Koszty operacyjne netto

Grupy Agora w 1. kwartale 2023 r. wzrosły o ponad 9% do 300,8 mln zł. Były one wyższe we wszystkich biznesach poza Internetem. Istotny wpływ na poziom kosztów Grupy, poza ogólnymi warunkami rynkowymi – w tym podwyżkami cen i inflacją, miała konsolidacja z grupą Eurozet prowadzona od 1 marca 2023 r.3.

Już tradycyjnie, największą pozycję wśród wydatków Grupy stanowiły nakłady na usługi obce, zaś najwyższa dynamika wzrostu wystąpiła w pozycji kosztów zużycia materiałów i energii oraz wartości sprzedanych towarów i materiałów. Nakłady na wynagrodzenia i świadczenia na rzecz pracowników zwiększyły się niemal we wszystkich segmentach operacyjnych Grupy i jej pionach wspomagających. Wyjątkiem były tu segmenty Prasa Cyfrowa i Drukowana oraz Film i Książka, w których w 4. kwartale 2022 r. nastąpiły procesy restrukturyzacyjne. Zatrudnienie etatowe w Grupie Agora na koniec marca 2023 r. wyniosło 2 579 etatów i było wyższe o 223 etaty w porównaniu z marcem ub.r. – wzrost ten wynikał głównie z uwzględnienia w danych Grupy Agora liczby zatrudnionych w grupie Eurozet (359 etatów). Jedyny spadek w obszarze kosztów Grupa odnotowała w wydatkach na reprezentację i reklamę.

Ostatecznie w 1. kwartale 2023 r. Grupa Agora istotnie poprawiła swoje rezultaty, osiągając zysk na poziomie EBITDA w wysokości 35,7 mln zł, czyli dwukrotnie większy niż przed rokiem, oraz zmniejszając stratę na poziomie EBIT do 5,0 mln zł. Dodatkowo, Grupa wypracowała zysk netto na poziomie 34,7 mln zł, natomiast zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 32,6 mln zł. Pozytywny wpływ na wartość zysku netto miała wycena udziałów Eurozetu na dzień przejęcia kontroli nad tą grupą w wysokości 47,9 mln zł4.

Oprócz poprawy wyników 1. kwartał 2023 r. przyniósł też dwa ważne dla Agory wydarzenia. Były nimi zgoda Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy na wydzielenie spółek z Agory S.A. oraz przejęcie Eurozetu, czyli realizacja kolejnego etapu największej inwestycji w media w historii Grupy. Dzięki tej transakcji Grupa Agora zajmuje pozycję 4. grupy medialnej w Polsce, po największych stacjach telewizyjnych.

Wydarzenia z początku br. stanowią fundament dla rozwojowych działań całej organizacji, które realizowane będą zgodnie ze strategicznymi kierunkami ogłoszonymi pod koniec kwietnia br. przez Zarząd Agory. Bazują one na silnych stronach Grupy, jakimi są przede wszystkim wysoka jakość oferowanych treści i usług, atrakcyjna grupa odbiorców oraz bardzo szeroki zasięg mediów, a także przewagi związane z dotychczasowym rozwojem rozwiązań cyfrowych i subskrypcyjnych.

Strategicznymi kierunkami rozwojowymi dla Grupy Agora na lata 2023-2026 są: rozwój mediowych biznesów i ich zasięgu wśród odbiorców w Polsce; różnorodność i autonomia biznesów oraz otwarcie na zewnętrznych inwestorów; nowy zarządczy model operacyjny, pozwalający na standaryzację procesów back-office’owych z uwzględnieniem samodzielności biznesów; zwiększanie wartości dla akcjonariuszy oraz podniesienie efektywności finansowej całej organizacji, a także osiągnięcie wyniku na poziomie EBITDA powyżej 200 mln zł. W efekcie w 2026 r. Grupa Agora chce być w TOP3 największych polskich firm medialnych, docierając do kilkudziesięciu milionów osób z ważnymi, atrakcyjnymi treściami i zapewniając klientom najefektywniejszą ofertę reklamową.

Myśląc o realizacji zakładanych planów, zarząd spółki stawia jednocześnie na rozwój całej Grupy Agora prowadzony w zrównoważony, społecznie odpowiedzialny sposób. W tym celu powstaje Strategia ESG Grupy Agora na lata 2023-2027, której szczegóły zostaną przedstawione w najbliższych dniach.

Źródło danych: skonsolidowane sprawozdanie finansowe Grupy Agora wg MSSF za 1. kw. 2023 r.

Przypisy:

1 Rynek reklamy – szacunki Agory (prasa na podstawie Kantar Media oraz monitoringu Agory, radio na podstawie Kantar Media), IGRZ (reklama zewnętrzna), Publicis Media (TV, kino, internet).

2 Frekwencja w kinach – dane szacunkowe Helios S.A., sporządzane w oparciu o dane Boxoffice.pl (kinowy) na podstawie danych przekazywanych od dystrybutorów kopii filmowych oraz w oparciu o wyniki filmów dystrybutora UIP uzyskanych w sieciach multipleksów.

3 W pierwszym kwartale 2023 r. nie wystąpiły żadne zdarzenia o charakterze jednorazowym. Natomiast w tym samym okresie ubiegłego roku w segmencie Film i Książka dokonano odpisu aktualizującego wartość aktywów na kwotę 0,6 mln zł.

4 W ujęciu bez uwzględniania wpływu standardu MSSF 16 Grupa Agora odnotowała w 1. kwartale 2023 r. zysk na poziomie EBITDA w wysokości 10,5 mln zł. W tym samym ujęciu strata na poziomie EBIT wyniosła 11,3 mln zł.

Dane z CEIDG: Widać lekkie odbicie w nastrojach. Więcej firm się zakłada, niż likwiduje

W pierwszym kwartale br. do rejestru CEIDG wpłynęło ponad 80 tys. wniosków dot. założenia jednoosobowej działalności gospodarczej. Tym samym nastąpił wzrost o przeszło 6% rdr. A do tego zaobserwowano przewagę zakładanych JDG nad zamykanymi. Eksperci komentujący te dane twierdzą, że wyniki byłyby gorsze, ale Ukraińcy podnieśli statystyki. Ponadto w pierwszych trzech miesiącach br. 41,5 tys. zawieszonych jednoosobowych firm wnioskowało o wznowienie. To aż o ponad 24% więcej niż w analogicznym okresie ub.r. I jak w tym przypadku mówią obserwatorzy rynku, widać lekką poprawę nastrojów po bardzo trudnych ekonomicznie czasach. Niektórzy też uważają, że jak sytuacja w gospodarce się poprawi, to wznowień będzie więcej.

Ukraińcy ratują statystyki

Ministerstwo Rozwoju i Technologii informuje, że w pierwszym kwartale br. do rejestru CEIDG wpłynęło 80,1 tys. wniosków dotyczących założenia jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG). To o 6,4% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy złożono ich 75,3 tys. Do tego statystyki z ww. okresu br. pokazują, że było więcej wniosków o otwarcie niż o zamknięcie JDG (80,1 tys. vs 59,7 tys.). Podobnie było rok wcześniej, przy czym wówczas różnica była mniejsza (75,3 tys. vs 63,2 tys.).

– Powyższe dane wskazują na popularyzację jednoosobowej działalności gospodarczej. Świadczy to o potrzebie elastyczności i – w pewnych przypadkach – odchodzenia od tradycyjnego etatu. Zapewne zwiększa się również popularność współpracy B2B, głównie z uwagi na korzyści podatkowe. W okresie rosnących kosztów część osób woli uzyskać wyższe wynagrodzenie w relacjach B2B niż posiadać stabilność zatrudnienia, wynikającą z umowy o pracę. Z pewnością ilość powstających nowych firm zwiększają uchodźcy z Ukrainy, którzy nie tylko zasilają kadry pracownicze, ale również prowadzą aktywną działalność gospodarczą – komentuje radca prawny Szymon Witkowski, ekspert Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Jak podkreśla doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol, wysoka aktywność zawodowa wielu obcokrajowców na naszym rynku niestety nie stanowi zabezpieczenia dla polskiej gospodarki. Takie osoby mogą swobodnie przenosić się do innych krajów, nie ponosząc przy tym obciążeń ZUS-owskich, przed którymi nie są w stanie uciec pracujący tu Polacy. – Nie chciałbym też przeceniać wagi wzrostu liczby nowych JDG czy też przewagi otwarć nad zamknięciami. Z moich obserwacji jednak wynika, że pracownicy, często również fizyczni, bywają zmuszani przez swoich pracodawców do zakładania działalności, by móc po prostu zarabiać na chleb. W wielu przypadkach samozatrudnienie nie jest podyktowane własną preferencją, tylko koniecznością – dodaje Parol.

Dane z resortu pokazują też, ile wniosków dot. założenia jednoosobowej działalności gospodarczej było w poszczególnych województwach. W pierwszych trzech miesiącach br. najwięcej odnotowano ich w woj. mazowieckim ¬– ponad 8 tys. (rok wcześniej – 8,1 tys.). Dalej w zestawieniu widać woj. małopolskie – 4,6 tys. (4,6 tys.), wielkopolskie – 4,3 tys. (4,5 tys.), a także śląskie – 4,1 tys. (4,5 tys.). Natomiast najwięcej nowych jednoosobowych firm powstało bez wskazania obszaru wykonywanej działalności – ponad 35 tys. (rok wcześniej – 28,5 tys.). Z kolei najmniej ww. wniosków złożono w woj. opolskim – 852 (928), w świętokrzyskim – 1,2 tys. (1,4 tys.), jak również w podlaskim – 1,3 tys. (1,3 tys.).

– To zrozumiałe, że wiele osób, nie mając obowiązku podawania informacji o miejscu prowadzenia działalności, rezygnuje z ujawniania jej. Samozatrudnieni zyskują dzięki temu większą swobodę. Poza tym wielu z nich przyjmuje zlecenia z całego kraju, np. pracując zdalnie. Natomiast odnosząc się do danych z konkretnych województw, można stwierdzić, że najwięcej nowych firm powstaje tam, gdzie można dotrzeć do najszerszej grupy klientów – wyjaśnia doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol.

Dwucyfrowy wzrost wznowień

W pierwszych trzech miesiącach br. wpłynęło do rejestru CEIDG 41,5 tys. wniosków dot. wznowienia jednoosobowej działalności gospodarczej. To aż o 24,1% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich 33,4 tys. – Wysoki wzrost liczby firm wznawiających swoją działalność po okresie zawieszenia może wskazywać na pewne polepszenie nastrojów po bardzo trudnych czasach dla naszej gospodarki. Sytuacja oczywiście wciąż jest ciężka, ale wraz z jej poprawą z pewnością coraz więcej przedsiębiorców będzie wracało na rynek – przewiduje Szymon Witkowski.

Z tak optymistycznym podejściem nie do końca zgadza się radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Łukasz Goszczyński. – Obecnie przedsiębiorcy są mocno zadłużeni, a do tego mają kłopoty z pozyskaniem bieżącego finansowania. Wznowie działalności raczej trzeba potraktować, jako danie sobie ostatniej szansy. Na rynku niewiele się zmieniło. Przecież firmy wciąż funkcjonują w bardzo trudnym otoczeniu gospodarczym i prawnym. I to szybko się nie zmieni. Dlatego niestety, ale spodziewam się, że wiele wznawianych działalności nie przetrwa próby czasu – zaznacza ekspert.

Wiadomo też, ile wniosków dot. wznowienia JDG było w poszczególnych województwach. W pierwszym kwartale br. najwięcej takich przypadków odnotowano w woj. mazowieckim – ponad 5,4 tys. (rok wcześniej – 4,6 tys.). Dalej widać woj. śląskie – 3,6 tys. (I kw. 2022 r. – 3,1 tys.), małopolskie – 3,5 tys. (2,8 tys.), jak również wielkopolskie – 2,9 tys. (2,4 tys.). Natomiast najwięcej wniosków było bez wskazanego województwa – 8,2 tys. (poprzednio 5,6 tys.). Na końcu zestawienia mamy opolskie – 735 (589), świętokrzyskie – 743 (659), a także lubuskie – 879 (733). Zdaniem Adriana Parola, statystyki dot. wznowień są analogiczne do danych nt. otwarć JDG.

– Trudno przewidzieć, w jakim tempie będą się polepszały statystyki dotyczące otwierania nowych firm i wznawiania działalności. Same prognozy gospodarcze wciąż są niepewne. Jednak najważniejsze szoki cenowe na rynkach są już za nami. Ceny większości kluczowych surowców są na poziomie sprzed napaści Rosji na Ukrainę. Nie pomagają natomiast liczne zmiany prawne, które nakładają na przedsiębiorców szereg dodatkowych obowiązków – przyznaje ekspert Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Jak podsumowuje Łukasz Goszczyński, oczywiście wszystko ostatecznie będzie zależało od dalszego  zachowania gospodarki. Same zmiany przepisów mocno komplikują i tak już trudne prowadzenie działalności, co ma realny wpływ na zakładanie i wznawianie JDG. Jeżeli sytuacja w gospodarce się unormuje, to można założyć, że przedsiębiorcy w kolejnych miesiącach nieco chętniej niż teraz będą „odmrażać” swoje działalności, ale nie spodziewałbym się tutaj zbyt dużego skoku.

Mieszkania w wielkomiejskich „sypialniach” – czy jest taniej?

Tzw. sypialnie, a więc miejscowości okalające metropolię, są lokalizacjami, w których potencjalnie mamy szansę na znalezienie tańszego mieszkania niż bezpośrednio w dużym mieście. Na ten krok decyduje się wielu kupujących, zrażonych drożyzną w wielkomiejskich lokalizacjach. Czy jednak rzeczywiście w “sypialniach” jest taniej? Sprawdziliśmy to.

Poszukiwanie tańszych lokalizacji, choć oczywiście zawsze ma miejsce, zyskało na znaczeniu zwłaszcza w obecnej sytuacji rynkowej, przy splocie dwóch niekorzystnych czynników dla kupujących – z jednej strony bardzo wysokich kosztów kredytowania, wynikających z zeszłorocznej serii podwyżek stóp procentowych NBP, a z drugiej z bardzo wysokich (i ciągle rosnących) cen mieszkań. Mieszanka to zabójcza dla siły nabywczej na rynku mieszkaniowym. Jeśli nabywca nie ma gotówki, musi starać się o wysokooprocentowany kredyt na zakup bardzo drogiego mieszkania. Siłą rzeczy kończy się to wypchnięciem na rynek najmu dla tych, którzy nie mają odpowiednio wysokiego wkładu własnego i odpowiedniej zdolności kredytowej. Z kolei ci, którzy zdolność mają, są zmuszeni zadowolić się zakupem znacznie mniejszego mieszkania, niż oczekują.

Rozwiązaniem jest więc poszukiwanie tańszej oferty – najczęściej w puli mieszkań do remontu, lub w bardziej oddalonych lokalizacjach. Tzw. sypialnie mogą stanowić atrakcyjną alternatywę – głównie dlatego, że choć znajdują się już poza rogatkami miasta, to jednak są w bezpośredniej jego bliskości, często dysponując lepszym i szybszym połączeniem drogowym i komunikacją miejską, niż niektóre dzielnice w obrębie samej metropolii.

Ceny mieszkań w metropoliach

Wg analityków niewiele wskazuje na to, byśmy mieli do czynienia z głębszą korektą cen na rynku mieszkaniowym. Wręcz przeciwnie – eksperci portalu często wskazują na nowy impuls wzrostu popytu a wraz z nim cen, a mianowicie program Bezpieczny Kredyt 2 proc., który zacznie obowiązywać od lipca. Już teraz obserwuje się, że część sprzedających na rynku wtórym wstrzymuje się z transakcjami, w oczekiwaniu na start programu, by móc dać wyższą cenę.

Z danych BIG DATA portalu RynekPierwotny.pl wynika, że na największych rynkach mieszkaniowych w Polsce, średnie ceny nowych mieszkań  w większości  przekroczyły już 10 tysięcy złotych za metr kwadratowy. Najdroższym rynkiem jest oczywiście Warszawa, gdzie średnie stawki wynoszą już blisko 15 tysięcy za metr kwadratowy.

Zgodnie z tymi stawkami, kupno zaledwie 40 mkw. w stolicy oznacza przeciętny wydatek rzędu blisko 600 tys. zł. Dwudziestoprocentowy wkład własny wynosi natomiast 120 tysięcy. Taka drożyzna może demotywować, choć oczywiście należy pamiętać, że ceny średnie są zawyżane przez stawki z ultra drogiego segmentu apartamentowego.

Wykres 1 – ceny mieszkań ceny mieszkań

Ceny mieszkań wokół Warszawy

Jak przedstawia się rzeczywistość cenowa w około warszawskich sypialniach? Na pewno jest taniej, w porównaniu do średnich stawek ze stolicy. Ceny za budownictwo wielorodzinne w segmencie popularnym wynoszą przeciętnie 8 – 9 tys. zł/mkw. W Józefosławiu, tuż za granicami stolicy, mieszkania w inwestycji wielorodzinnej Blask Jutrzenki, zaczynają się w promocji od 7235 zł/mkw.  W Ząbkach, tuż przy granicy Warszawy, w projekcie Skrajna 34 zamieszkamy już od 8400 zł/mkw. Projekt Comfort Residence również w Ząbkach, cenowo zaczyna się od 9500 zł/mkw. W Pruszkowie – 6 km od Warszawy, stawki za mieszkania w ramach inwestycji Corner Park wynoszą od 7900 zł/mkw. Auta Vita 2 to wydatek 8400 zł za metr kwadratowy.

Ceny za mieszkania w sypialniach bezpośrednio przylegających do stolicy są niższe niż ceny średnie, ale nie odbiegają znacznie od cen za odległe lokalizacje w granicach miasta, takiej jak Bielany, Białołęka, Wawer itp. Wyraźnie taniej jest natomiast kilkanaście – kilkadziesiąt kilometrów za Warszawą. W Górze Kalwarii, 15 km od miasta stołecznego, nowe mieszkanie w ramach inwestycji Osiedle Polna, kupimy już za 5900 zł/mkw. Z kolei np. W Ożarowie Mazowieckiem w inwestycji Miasto – Ogród zamieszkamy już w cenie od 7000 zł/mkw.

Ceny mieszkań wokół Krakowa

Bardzo podobnie przedstawia się rzeczywistość cenowa sypialni wokół Krakowa, choć jest nieco taniej od realiów sypialni warszawskich. Rząd wielkości za bliskie lokalizacje wynosi przeciętnie 7,5 – 8,5 tys. zł/mkw., natomiast nieco dalej – w promieniu kilkunastu kilometrów –  ceny spadają do stawek wynoszących około 6,5 – 7,5 tys. zł/mkw.

W Niepołomicach, za granicami miasta, ceny mieszkań w inwestycji wielorodzinnej Batorego House wynoszą od 7300 zł/mkw. W Wieliczce w ramach projektu Różana 52 zaczynają się od 7500 zł. Arka Nova w Skawinie pod Krakowem, wyceniana jest na 7900 zł/mkw.

Kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów od miasta, ceny wyraźnie spadają, choć generalnie – im dalej, tym trudniej o budownictwo wielorodzinne, rośnie za to liczba inwestycji w domy- najczęściej w zabudowie bliźniaczej lub szeregowej. Stawki najczęściej mieszczą się w przedziale 4 – 6 tys. zł/mkw.

Ceny mieszkań wokół Wrocławia

Wrocław jest kolejnym miastem, gdzie przeciętne stawki za mieszkanie wynoszą kilkanaście tysięcy złotych za metr kwadratowy. We wrocławskich sypialniach jest jednak wyraźnie taniej. W Siechnicach około 10 km od rogatek miasta znajdziemy oferty ze stawką wynoszącą około 7000 zł/mkw. W Radwanicach, na południowo -wschodnich obrzeżach miasta, ceny za mieszkania w projekcie Osiedle Parkowe Aleje wynoszą od 7600 zł/mkw. W Smolcu, tuż za południowo – zachodnimi rogatkami miasta, mieszkania w ramach inwestycji Osada Sportowa, etap II, kosztują od 6500 zł/mkw.

Podsumowanie

Tzw. sypialnie z całą pewnością stanowią kuszącą alternatywę wobec ofert wielkomiejskich, bezpośrednio w granicach metropolii. Ceny są niższe, choć należy pamiętać, że spadają tym bardziej, im większy dystans dzieli je od granic dużego miasta.

Autor: Marcin Moneta, ekspert portalu GetHome.pl

Powierzchnia handlowa polskich centrów handlowych osiągnęła blisko 13 mln mkw.

Z raportu PRCH Retail Research Forum wynika, że na koniec 2022 r. powierzchnia handlowa polskich centrów handlowych osiągnęła 12,96 mln mkw. GLA. W drugim półroczu, po uruchomieniu 18 nowych obiektów przybyło 228 tys. mkw. GLA, a w budowie jest kolejne 275 tys. mkw. GLA z terminem otwarcia w 2023 r. W efekcie nasycenie powierzchnią handlową wyniosło na koniec 2022 r. 341 mkw. na 1000 mieszkańców. W całym 2022 r. zrealizowano też 44 transakcje inwestycyjne w nieruchomości handlowe, to o 5 więcej niż średnia z trzech ostatnich lat. Ich łączna wartość przekroczyła 1,45 mld euro, to najlepszy wynik od 2018 r.

W 2022 r. wyraźnie wzrosła skala inwestycji w nieruchomości handlowe. Szczególnym zainteresowaniem inwestorów cieszyły się mniejsze formaty, parki handlowe i centra typu convenience. Nie zabrakło również dużych inwestycji duże galerie, czego przykładem mogą być transakcje z udziałem NEPI Rockcastle, który kupił Forum Gdańsk i Atrium Copernicus w Toruniu za łączną kwotę ponad 377 mln euro.

Centra handlowe, po trudnym dla nich okresie lockdownów i epidemicznych ograniczeń, stopniowo w 2022 r. odbudowywały swoją pozycję rynkową. Trend stabilnego wzrostu był widoczny w wielu wskaźnikach, m.in.: w obrotach, odwiedzalności czy transakcjach inwestycyjnych i umocnił się w drugiej połowie roku. To warte odnotowania, zwłaszcza gdy pamiętamy o niestabilnej sytuacji ekonomicznej, rosnącej inflacji oraz efektach wojny w Ukrainie – mówi Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Zaliczyliśmy trzy lata wstrząsów: najpierw zamrożenie gospodarki spowodowane pandemią COVID-19, potem wybuch wojny w Ukrainie, kryzys energetyczny i wystrzał inflacji. Gospodarka europejska – ale i nasza – zniosła te ciosy dzielnie – ocenia w autorskim komentarzu makroekonomicznym do raportu PRCH Retail Research Forum Maciej Samcik, dziennikarz ekonomiczny, twórca i autor bloga Subiektywnie o Finansach.

Największymi, nowymi obiektami handlowymi oddanymi do użytku w II półroczu 2022 r., były centrum handlowe Karuzela w Kołobrzegu, parki handlowe Atut Ruczaj 2 i Atut Galicyjska w Krakowie oraz Aniołów Park w Częstochowie. W budowie, z terminem otwarcia na 2023 r., pozostają obiekty o łącznej powierzchni handlowej ponad 275 tys. mkw. GLA. Większość z nich stanowią parki handlowe zlokalizowane w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców.

W strukturze nowoczesnej powierzchni handlowej w Polsce niezmiennie największy, 83% udział mają centra handlowe, kolejne 15% przypada na parki handlowe, a 2% na centra wyprzedażowe. Nasycenie kraju nowoczesną powierzchnią handlową staje się coraz bardziej równomierne. Obecnie ponad 53% powierzchni znajduje się w największych aglomeracjach, 35% w miastach od 200 tys. do 100 tys. mieszkańców, a 22% w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców.

Z wyliczeń firmy badawczej GfK wynika, że potencjał zakupowy przypadający na 1 mkw. istniejącej i budowanej powierzchni w 8 największych aglomeracjach wynosi obecnie średnio 67,8 tys. złotych rocznie. Z kolei potencjał zakupowy przypadający na 1 mkw. istniejącej i budowanej powierzchni dla wszystkich miast z centrami handlowymi wynosi średnio 62 tys. złotych rocznie.

Jeśli chodzi o konsumpcję przypuszczamy, że najgorsze jest już za nami. Wraz z absorbcją przez gospodarkę wyższych cen energii i surowców, w 2024 r. wróci ona do pozytywnej dynamiki i odzyska swoją pozycję w strukturze polskiego PKB – komentuje Katarzyna Michnikowska, Assocciate Director w Colliers.

Nvidia nową gwiazdą Wall Street?

Sztuczna inteligencja tchnęła drugie życie w potężnie, do niedawna, wyprzedawany indeks Nasdaq. Znany z dużego udziału technologicznych spółek indeks w zeszłym roku zaliczył największe spadki od czasu pęknięcia bańki internetowej. Rok 2023 przyniósł nieoczekiwany zwrot akcji, byki masowo wracają do technologii. Powód?

Powiew świeżości związany ze sztuczną inteligencją. Paliwa do wzrostów dostarczyła dziś Nvidia, która po niemal 400%, bezprecedensowym rajdzie od październikowego dołka z niemal 1 bln USD kapitalizacją znalazła się na 5. miejscu wśród najwyżej wycenianych amerykańskich spółek giełdowych. Po wynikach finansowych akcje Nvidia notują największy jednodniowy wzrost kapitalizacji rynkowej w historii amerykańskiej giełdy. Wycena firmy wzrosła o zawrotne 200 mld USD w ciągu tylko jednego dnia.   

Trzeba zapiąć pasy

Globalna rozgrywka wokół sztucznej inteligencji nabiera tempa, a spółki z nafaszerowanego technologicznymi spółkami indeksu Nasdaq 100 przeżywają prawdziwą wiosnę za sprawą zwiększonego popytu na zaawansowane półprzewodniki umożliwiające skalowanie mocy obliczeniowej, wykorzystywanej w tzw. sieciach neuronowych. Trwający od kilku miesięcy trend otrzymał dziś nowy zastrzyk paliwa. Giełda uwielbia technologiczne nowości rozpalające wyobraźnię spekulantów, a poprzednia hossa dot-com napędzana wynalezieniem internetu może być tego dobitnym przykładem. Rzeczy abstrakcyjne i przełomowe wynalazki trudno wycenić przez co (jak pokazała historia) rynki mają skłonność do popadania w stany skrajne. Od paniki do wielkiej euforii. Choć trend AI “narodził się” w nieprzyjaznych rynkowym nowościom okolicznościach makro (niższa płynność, wysokie stopy procentowe, utrudniony dostęp do drożejącego, zewnętrznego finansowania) kwitnie niczym kwiat rosnący na pustyni.

Rynkowe wahadło

W 2022 roku sektor półprzewodników był jednym z największych przegranych, ponieważ inwestorzy wycenili ryzyko spowodowane czynnikami geopolitycznymi oraz spowolnieniem w sektorach chmury obliczeniowej i gamingu. W tle zeszłorocznych spadków pojawił się zagrożony chińską agresją militarną Tajwan – centrum globalnej produkcji wydajnych układów scalonych oraz amerykańsko-chińska wojna gospodarcza. Jej skutkiem są bezprecedensowe sankcje nałożone przez USA na Chiny, w czym możemy dopatrywać się zdecydowanych ruchów mających zabezpieczyć amerykańską dominację technologiczną. Bez dostępu do najnowszych technologii i chipów wykonywanych w technologii 5 nm i 3 nm, Chinom będzie niezwykle trudno nawiązać z Zachodem rywalizację pod względem rozwoju AI. Ale rynek przestał przejmować się geopolityką.

Pierwsze rozdanie

To, co obserwujemy dziś to zapewne tylko “pierwsze rozdanie”, a ostateczny zwycięzca całej partii nie jest jeszcze znany. Giełda dostrzegła jednak w sektorze półprzewodników najbardziej “oczywistego” beneficjenta AI. O ile oprogramowanie czy platformy technologiczne mogą zawodzić i przegrywać z konkurencją, o tyle popyt na chipy wydaje się niemal oczywisty jeśli globalna moc obliczeniowa miałaby wzrosnąć.

Dodatkowo największe firmy z branży chipów posiadają pewną przewagę Budowa nowych fabryk przemysłu precyzyjnego i przekierowanie łańcuchów dostaw logistycznych jest niezwykle kosztowne i prawdopodobnie mogłoby trwać lata. To między innymi dlatego konkurencja dla takich firm jak Nvidia, AMD, Intel czy innych gigantów z sektora nie jest nawet widoczna na horyzoncie. Podobnie jak podczas gorączki złota, najwięcej zarabiali na niej sprzedający przysłowiowe kilofy i łopaty, tak teraz rynek dostrzegł szansę dla chipów. Słabość gamingu, spowolnienie w chmurze obliczeniowej a nawet ryzyko konfliktu w Cieśninie Tajwańskiej odeszły na drugi plan. Gdzie Wall Street pokrywa największe nadzieje?

Nvidia – ulubieniec byków

Od wielu miesięcy faworyzowana przez byki jest właśnie Nvidia. To w niej rynki widzą głównego, globalnego beneficjenta wyższego popytu na wydajne chipy. Giełda jest skłonna “przepłacać” za jej akcje, ponieważ prognozy przyszłości wyglądają niezwykle optymistycznie. Firma wskazała, że odpowiednio wcześnie rozpoczęła produkcję dla sektora AI – już od sierpnia 2022 roku. Na 3 miesiące przed publicznym udostępnieniem ChatGPT 3 przygotowywała się by zaspokajać rynkowe zapotrzebowanie. Spółka dostarcza super-wydajne procesory graficzne (GPU), masowo wykorzystywane w centrach danych. Komentując wyniki za I kwartał spółka powołała się na szereg przewag biznesowych, określiła obecny czas mianem rewolucji komputerowej i podkreśliła “szarżujący popyt” na rozwiązania w aplikacjach AI.

Wraz z wyceną jej akcji zyskują też AMD, Intel, Arista Networks ale nie tylko – wiatr w żagle złapały niemal wszystkie firmy, które mogą zyskać dzięki AI. Konkurencja między największymi firmami BigTech, jak Microsoft czy Google, które prześcigają się w doskonaleniu modeli językowych oraz przełomowe możliwości generatywnej sztucznej inteligencji zwiastują prawdziwy przełom zarówno pod względem technologicznym jak i biznesowym. Pamiętajmy jednak, że prawdziwa euforia związana z AI trwa do tej pory zaledwie kilka miesięcy, a rynek bywa kapryśny. Niewykluczone jest, że sentyment będzie przenosił się “z firmy na firmę” w zależności od technologicznych innowacji i kamieni milowych. Czy Nasdaq złapał się kolejnego rewolucyjnego narzędzia porównywanego z internetem? To bardzo prawdopodobne.

Autorzy: Eryk Szmyd, analityk XTB

Kapitał ucieka za ocean

Kolejne dni znów pokazują siłę amerykańskiej waluty. Tak jak powodem osłabienia były oczekiwania względem stóp procentowych, tak ich zmiana teraz pomaga. W tle drożeje ropa a Nowa Zelandia kończy cykl podwyżek stóp.

Dolar znów zyskuje

Amerykańska waluta jest najsilniejsza względem euro od połowy marca. Po tym, jak jeszcze miesiąc temu za euro trzeba było zapłacić 1,11 dolara, dzisiaj jest to już niemal 1,07 dolara. Jednym z powodów jest zmiana oczekiwań względem stóp procentowych za oceanem. Jeszcze nie tak dawno dominował scenariusz trzech obniżek do końca roku. To właśnie z tego powodu kapitał powoli opuszczał stany. Teraz mówi się o zaledwie jednej, co z kolei wpływa coraz korzystniej. W połączeniu z przyzwoitymi danymi dolar umacnia się pomimo problemów politycznych z limitem zadłużenia.

Ropa najdroższa od początku maja

Ceny ropy naftowej wciąż są jednymi z najniższych w ostatnich kwartałach. Wczoraj jednak mieliśmy kolejny ich wzrost. Jednym z powodów były wczorajsze dane o zmianach zapasów ropy naftowej. Spadek o 12,45 mln baryłek w ciągu tygodnia to duże zaskoczenie dla rynków. Tym bardziej że prognoza zakładała delikatny wzrost. Wygląda na to, że Amerykanie znów uwalniają rezerwy na rynek by zdusić ceny. Warto zwrócić uwagę, że jest to ekwiwalent niemal jednodniowej produkcji USA. By lepiej oddać skalę, jest to niemal 2% światowej produkcji w ciągu tygodnia, czyli bardzo duża ilość surowca, której ubyło z magazynów. Tak duży spadek zapasów spowodował spekulacje, że może USA będą odkupywać surowiec, więc zaczęło się kupowanie a cena rosła.

Nowa Zelandia podnosi stopy procentowe

Zgodnie z oczekiwaniami Królewski Bank Nowej Zelandii podniósł dzisiaj w nocy stopy procentowe. Podwyżka z 5,25% na 5,5% była zgodna z oczekiwaniami rynków. Niespodzianką była natomiast twarda zapowiedź zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych. Powodem jest spadek tempa wzrostu cen, czyli modna ostatnio w mediach dezinflacja. Jaki wpływ miał na rynki ten komunikat? Pomimo podwyżki stóp (czyli czegoś co powinno wesprzeć dolara nowozelandzkiego) mieliśmy do czynienia z gwałtownym osłabieniem waluty. Jeszcze przed decyzją jeden USD był wart okrągłe 1,6 NZD. Po kilku godzinach kurs ustabilizował się w okolicach 1,640, czyli 2,5% straciła na wartości waluta Nowej Zelandii.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Accor nawiązuje współpracę z Grupą PHH

Accor i Grupa Polski Holding Hotelowy ogłaszają rozpoczęcie współpracy, w ramach której światowy lider branży hotelarskiej i największa grupa hotelowa w kraju z wyłącznie polskim kapitałem planują realizację pierwszego wspólnego przedsięwzięcia. Dzięki niemu, już w przyszłym roku wchodzący w skład Grupy PHH Interferie Hotel Medical Spa Świnoujście przyjmie pierwszych gości jako hotel należącej do grupy Accor marki Mövenpick.

Accor nie zwalnia tempa rozwijania portfolio niezastąpionych marek w Europie Wschodniej. Po zapowiedziach pierwszy obiektów Mövenpick w Polsce, Świnoujście będzie już piątą destynacją wiodącej marki hoteli premium w kraju. Obok obiektów miejskich we Wrocławiu i Poznaniu już wkrótce gości powitają także górskie kurorty w Karpaczu i Zakopanem. Mövenpick dynamicznie zdobywa rynek hoteli premium w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej, przede wszystkim w miejscowościach o dużych walorach wypoczynkowych, m.in. w Serbii i na Węgrzech, wraz z planowanymi otwarciami w Czechach i Estonii.

Cieszymy się z rozpoczęcia współpracy z tak prężnie działającą grupą, jaką jest Polski Holding Hotelowy. Doceniamy zaangażowanie naszego partnera w rozwój hotelarstwa w Polsce i wierzymy, że zawarte porozumienie wzmocni krajową pozycję obu grup. Jesteśmy dumni, że Polski Holding Hotelowy wybrał dla swojego prestiżowego obiektu w Świnoujściu naszą markę Mövenpick. Jej wysoka rozpoznawalność w Niemczech oraz rosnąca popularność w Polsce z pewnością przyczynią się do zwiększenia atrakcyjności hotelu, zwłaszcza dla segmentu gości indywidualnych i konferencyjnych. – Jacek Stasikowski, Development Director Poland, Accor

Grupa Polski Holding Hotelowy jest największą w kraju grupą hotelową z wyłącznie polskim kapitałem, której portfolio obejmuje obecnie ponad 50 obiektów z blisko sześcioma tysiącami pokoi, w tym hotele o profilu biznesowym i wypoczynkowym położone w dużych i małych miastach oraz w miejscowościach turystycznych.

Swoją współpracę z Accor grupa rozpocznie od dołączenia do portfela marki Mövenpick kurortu Interferie Hotel Medical Spa w Świnoujściu. W 2024 roku obiekt już pod nową marką zaoferuje gościom szukającym wypoczynku nad Bałtykiem 308 pokoi z restauracją, browarem, kawiarnią oraz rozbudowaną strefą spa i wellness. Klienci zainteresowani zorganizowaniem wydarzenia w Świnoujściu docenią natomiast obszerne centrum konferencyjne hotelu obejmujące siedem sal o łącznej powierzchni 740 mkw.

Wybór brandu Mövenpick nie był przypadkowy. Ta marka bardzo dobrze pasuje do usług świadczonych przez Interferie Medical Spa w Świnoujściu. Dodatkowo nasza współpraca z kolejną międzynarodową siecią rozpoczyna się w momencie, gdy Accor jest w trakcie prac nad budową grupy hoteli na terenie całej Europy, posiadających i rozwijających współpracę z obiektami oferującymi usługi medyczne. Mövenpick w Świnoujściu będzie wspaniałym uzupełnieniem naszej kolekcji o hotel wypoczynkowy w modnej destynacji, gdzie główny segment gości stanowi rynek niemiecki, na którym Accor ma bardzo silną i ugruntowaną pozycję. Jesteśmy przekonani, że współpraca z tak silnym graczem zabezpieczy świetlaną przyszłość naszemu obiektowi, a także jeszcze bardziej podwyższy jakość naszych usług hotelowych, pozwalając nam przyjmować gości w standardzie sławnej i cieszącej się rosnącą popularnością marki premium. – Gheorghe Marian Cristescu, prezes zarządu Polskiego Holdingu Hotelowego

Zarówno Accor, jak i Grupa Polski Holding Hotelowy nie wykluczają kolejnych wspólnych działań w ramach nawiązanego właśnie partnerstwa.

Mövenpick to pochodząca ze Szwajcarii marka premium o globalnym zasięgu, która skupia się na drobnych gestach i podstawowych przyjemnościach życia, by zaprosić swoich gości do uczestnictwa w niezapomnianych chwilach. Jej historia sięga lat 40. XX wieku, a dziś pod jej szyldem działa ponad 110 obiektów na świecie – zarówno wielkomiejskich hoteli, jak i kurortów zlokalizowanych w topowych destynacjach turystycznych. Marka słynie z holistycznego podejścia do zrównoważonego rozwoju połączonego z głębokim zaangażowaniem w życie lokalnych społeczności, o czym świadczy rekordowa liczba przyznanych certyfikatów Green Globe.

Nowelizacja prawa energetycznego – komentarz eksperta BCC

24 maja br. odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu nowelizacji ustawy dotyczącej prawa energetycznego. Ustawa wprowadzi spore zmiany na rynku energii, które dotyczyć będą przede wszystkim samych odbiorców, ale także wytwórców energii ze źródeł odnawialnych. Nowelizacja obejmuje m.in. linie bezpośrednie, taryfy dynamiczne, porównywarki ofert, ale także możliwość zmiany sprzedawcy energii w 24 godz. Najważniejsze założenia nowelizacji ustawy prawa energetycznego komentuje Paweł Pisarczyk, ekspert BCC ds. transformacji energetycznej i nowoczesnej energetyki.

Przyjęta przez Radę Ministrów ustawa Prawo energetyczne, określana jako UC74, wprowadza szereg zmian, których celem jest dostosowanie polskiego prawa do przepisów Unii Europejskiej, w szczególności do zgodności z Dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/944 w sprawie wspólnych zasad rynku wewnętrznego energii elektrycznej. Paweł Pisarczyk, ekspert BCC podkreśla, że część zmian wprowadzonych w nowelizacji UC74 stanowi implementację tej Dyrektywy, co należy przyjąć z uznaniem, jednak niektóre ze zmian zawierają uszczegółowienia, które wydają się zmieniać intencje Dyrektywy.

Przykładem mogą być przepisy dotyczące obywatelskich społeczności energetycznych, które wreszcie po wielu latach pojawiają się w nowelizacji i dają nadzieję na rozwój energetyki lokalnej i obywatelskiej. W Dyrektywie 2019/944 pojawia się definicja „obywatelskiej społeczności energetycznej” jako osoby prawnej, która opiera się na dobrowolnym i otwartym uczestnictwie i jest skutecznie kontrolowana przez członków lub udziałowców będących osobami fizycznymi, organami samorządowymi, w tym gminami, lub małymi przedsiębiorstwami i ma za główny cel zapewnienie nie tyle zysków finansowych, co raczej środowiskowych, gospodarczych lub społecznych korzyści dla swoich członków, lub udziałowców, lub obszarów lokalnych, na których prowadzi ona działalność. Dodatkowo w Dyrektywie wyjaśniono, że członkostwo w obywatelskich społecznościach energetycznych powinno być otwarte dla podmiotów wszelkich kategorii, ale uprawnienia decyzyjne w obywatelskiej społeczności energetycznej powinny należeć wyłącznie do tych członków lub udziałowców, którzy nie prowadzą działalności komercyjnej na dużą skalę i dla których sektor energetyczny nie jest obszarem podstawowej działalności gospodarczej. – wskazuje ekspert BCC.

Jak wskazuje Paweł Pisarczyk, w nowelizacji UC74 także znajduje się podobny zapis, ale działalność społeczności zostaje ograniczona (Rozdział 2c) poprzez eliminację form działalności w postaci spółek kapitałowych i co najważniejsze poprzez pozbawienie uprawnień decyzyjnych większości członków takich społeczności. Decyzyjność pozostawiono średnim przedsiębiorstwom i podmiotom.

Te dwa uszczegółowienia dotyczące decyzyjności powodują, że działalność obywatelskich społeczności przestaje mieć sens. Po pierwsze, większość członków nie będzie posiadać wpływu na działanie takiej społeczności. Po drugie, decyzyjność została pozostawiona wyłącznie średnim firmom i podmiotom związanym ze szkolnictwem i nauką. Jednostki samorządu terytorialnego zostały wykluczone z podejmowania decyzji. Niepokój budzi także zapis o konieczności uzyskania koncesji w przypadku prowadzenia działalności koncesjonowanej, za którą może być uważane obracanie energią wewnątrz społeczności. – dodaje ekspert.

Ekspert BCC ds. transformacji energetycznej i nowoczesnej energetyki zakłada także, że intencją Dyrektywy było zapewnienie, by społeczności energetyczne nie zostały „zawłaszczone“ przez podmioty operujące na istniejącym, scentralizowanym rynku energetycznym i zapewnienie ich niezależności oraz charakteru obywatelskiego, a nie pozbawienie sensu ich rozwoju.  Niestety czytając zapisy nowelizacji, odnosi się wrażenie, że społeczności energetyczne mają być podmiotami, których powoływaniem nikt nie będzie zainteresowany. – zauważa.

Ponadto w nowelizacji pominięto zapisy Dyrektywy mówiące o tym, by państwa członkowskie, zapewniły obywatelskim społecznością energetycznym dostępu – bez dyskryminacji – do wszystkich rynków energii elektrycznej, bezpośrednio lub za pośrednictwem agregacji oraz nie odniesiono się do relacji pomiędzy społecznością energetyczną, a operatorem systemu dystrybucyjnego.

Wprowadzona nowelizacja UC74 w zakresie społeczności energetycznych powoduje mieszane uczucia. Z jednej strony wprowadzanych jest szereg długo oczekiwanych zmian, jednak wniknięcie w szczegóły powoduje, że entuzjazm szybko mija, ponieważ nowe mechanizmy są ograniczone dodatkowymi zapisami pozbawiającymi je w wielu miejscach sensu biznesowego. Pozostaje mieć nadzieję, że te ograniczenia zostaną wyeliminowane w najbliższej przyszłości i intencją nowelizacji pozostaje rozwój nowoczesnej energetyki obywatelskiej. – podsumowuje ekspert BCC.