Wynajem mieszkania dla rodziny jest bardziej ryzykowny?

Trudno ukryć, że w ostatnim czasie rynek najmu wzbudza większe zainteresowanie rodzimej opinii publicznej. Dzieje się tak pomimo faktu, że w wynajmowanym lokum mieszka mniej niż jeden na dwudziestu naszych rodaków. Średni wzrost czynszów w 2022 roku wynoszący około 15% – 25% sprawił jednak, że sytuacja rynku najmu zaczęła wzbudzać większe zainteresowanie – również dziennikarzy oraz publicystów. Głos zabierają też sami właściciele mieszkań na wynajem (np. na Twitterze). Część z nich uważa, że wynajmowanie mieszkania osobom z dziećmi oznacza większe ryzyko. Postanowiliśmy wyjaśnić, czy wynajem mieszkania dla rodziny jest faktycznie bardziej ryzykowny. Taka analiza będzie przydatna nie tylko dla wynajmujących, ale również dla najemców szukających nowego lokum razem z dziećmi.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  • Rodzice małoletnich dzieci to jedna z tych grup, które w ramach obowiązujących przepisów posiadają tak zwaną gwarancję mieszkania socjalnego po eksmisji. Taka gwarancja nie dotyczy jednak eksmisji z prywatnych lokali. Mimo tego, rodzicom małoletnich dzieci bardzo często przyznawane jest mieszkanie socjalne w ramach wyroku eksmisyjnego.
  • Wynajem mieszkania dla rodziny będzie bardziej korzystny z punktu widzenia właściciela „M” jeśli podpisana umowa ma charakter najmu okazjonalnego lub instytucjonalnego. W przypadku takiego najmu, eksmitowany nie posiada bowiem prawa do mieszkania socjalnego i pomieszczenia tymczasowego. Mimo tego, eksmisja rodziny może się znacząco wydłużyć.

Poniżej prezentujemy więcej informacji, które odpowiadają na pytanie, czy wynajem mieszkania dla rodziny jest faktycznie problematyczny z punktu widzenia właściciela mieszkania.

Rodzicowi dużo łatwiej jest otrzymać mieszkanie socjalne

Wynajem mieszkania dla rodziny na pewno byłby mniej ryzykowny dla wynajmujących, gdyby nie utrzymywał się deficyt mieszkań socjalnych. Niestety, wspomniany deficyt istnieje już od dawna. Według danych GUS z końca 2021 roku, brak mieszkania socjalnego dostępnego „od ręki” wstrzymywał eksmisję około 42 000 gospodarstw domowych. „Tymczasem rodzina z dziećmi lub rodzic samotnie wychowujący dziecko ma bardzo duże szanse na otrzymanie przydziału do mieszkania socjalnego w ramach wyroku eksmisyjnego” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Do czasu wyprowadzki rodzina powinna płacić za bezumowne zajmowanie lokalu, ale odzyskanie pieniędzy od czynszowego dłużnika bywa trudne w praktyce. Jeżeli przydział do mieszkania socjalnego został już potwierdzony przez sąd, to lokator czekający na eksmisję opłaca jedynie niewielki czynsz – taki jak w przypadku mieszkania socjalnego. „Wyrównanie względem rynkowego czynszu powinna zapłacić gmina, ale w praktyce odzyskanie pieniędzy od samorządu wymaga często oczekiwania na prawomocny wyrok sądu” – zaznacza Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Wielu właścicieli prywatnych lokali traktuje wynajem mieszkania dla rodziny jako ryzykowny wariant pomimo faktu, że rodzice razem z małoletnim nie posiadają gwarancji przyznania lokalu socjalnego. Gwarancja dotycząca orzeczenia przez sąd prawa do mieszkania socjalnego dla małoletniego oraz jego opiekuna dotyczy jedynie eksmisji z lokali komunalnych, spółdzielczych oraz społecznych (TBS/SIM). „Praktyka pokazuje jednak, że sądy bardzo często przyznają lokal socjalny rodzinie, w której skład wchodzą osoby małoletnie” – podkreśla Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Przy najmie okazjonalnym eksmisja może się przedłużyć

Przepisy teoretycznie dają właścicielowi mieszkania możliwość zmniejszenia ryzyka, z jakim wiąże się wynajem mieszkania dla rodziny. Chodzi tutaj o zawarcie umowy najmu okazjonalnego lub instytucjonalnego. W przypadku tych dwóch wariantów najmu, eksmitowanym nie przysługuje bowiem uprawnienie do mieszkania socjalnego oraz pomieszczenia tymczasowego. Dlatego najemca wybierający okazjonalny wariant wynajmu musi zadeklarować, że posiada zapasowe lokum na wypadek eksmisji. „Należy też przedstawić oświadczenie osoby posiadającej tytuł prawny do takiego lokum” – dodaje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

„Okazjonalny” lokator powinien również znaleźć nowe lokum zabezpieczające eksmisję jeśli okaże się, że poprzedni taki dom lub lokal już nie może pełnić tej funkcji. Najem instytucjonalny, który oferują tylko firmy jest bardziej liberalny, gdyż przepisy zakładają, że lokator powinien całkiem samodzielnie zadbać o posiadanie lokum, do którego wyprowadzi się w razie eksmisji. Sytuacja jednak może się skomplikować, jeżeli „okazjonalny” lub „instytucjonalny” najemca jednak nie posiada lokum na wypadek eksmisji. „W takiej sytuacji powinna być przeprowadzona eksmisja bez prawa do pomieszczenia tymczasowego, ale często scenariusz wygląda inaczej” – komentuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Warto bowiem wiedzieć, że najemca posiada możliwość złożenia zażalenia na postanowienie sądu o nadaniu klauzuli wykonalności oświadczeniu, w którym ten sam lokator wcześniej poddał się egzekucji i zobowiązał do opróżnienia lokum. Wspomniane oświadczenie z klauzulą wykonalności jest w przypadku najmu okazjonalnego oraz instytucjonalnego podstawą do działań komornika. Czasem okazuje się, że sąd uwzględnił zażalenie najemcy. „W zażaleniu lokator może argumentować, że jednak nie posiada mieszkania na wypadek eksmisji i dlatego nie powinna być wobec niego stosowana uproszczona procedura eksmisyjna” – tłumaczy Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Dziecko w rodzinie najemcy często wpływa na decyzję sądu

Szanse na pozytywną dla lokatora decyzję sądu rosną jeśli w skład jego gospodarstwa domowego wchodzi dziecko. Jeżeli sąd uwzględni zażalenie najemcy, to konieczne będzie złożenie tradycyjnego pozwu o eksmisję. Ten wariant wiąże się natomiast z koniecznością oczekiwania na przydział mieszkania tymczasowego lub lokalu socjalnego dla najemcy. „Opisywana sytuacja tłumaczy, dlaczego nawet okazjonalny lub instytucjonalny wynajem mieszkania dla rodziny może być ryzykowny z punktu widzenia właściciela lokalu” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.   

Ranking społecznie poważanych zawodów 2023

Polacy największym poważaniem darzą strażaków oraz przedstawicieli zawodów medycznych, a najniższym osoby twórców internetowych i polityków  – wynika z 3. edycji badania „Ranking prestiżu zawodów i specjalności” zrealizowanego przez SW Research

Strażak i ratownik medyczny – liderzy wyścigu

Polacy ponownie zdecydowali. Ranking prestiżu zawodów obejmujący blisko 40 kategorii, realizowany od trzech lat przez instytut badawczy SW Research pokazuje pewną stabilność nie tylko w czołówce najbardziej poważanych profesji, ale również wśród specjalności zamykających zestawienie. W roku 2023, podobnie jak w latach ubiegłych, podium zdominowane jest przez dwa zawody: strażaka oraz ratownika medycznego. Pierwszy z nich poważany jest przez 84% Polaków, drugi przez 83%. Trzecie miejsce od lat jest obszarem rywalizacji między zawodem pielęgniarki i lekarza, jednak w 2023 roku brąz przypadł pielęgniarkom, z wynikiem 75%. Pozostałe miejsca w czołówce zawodów cieszących się społecznym uznaniem objęli kolejno: lekarze (74%), profesorowie wyższych uczelni (69%), farmaceuci (68%), górnicy (62%) oraz inżynierowie (60%).

W ogonie stawki – twórcy internetowi i politycy

Na przeciwnym biegunie znajdują się zawody i specjalizacje, takie jak influencer, youtuber czy działacz partii politycznej. Analogicznie do podium, również w przypadku listy najmniej poważanych zawodów można mówić o pewnej stabilizacji w latach 2021-23. Ostatnie dwie pozycje wymieniają między sobie influencerzy i youtuberzy, których poważaniem darzy średnio 13% polskiego społeczeństwa. Pozostałe pozycje (od 36 do 32) z końca tabeli to domena polityków: działaczy partyjnych (14%), posłów (16%), ministrów (20%) oraz radnych (21%).

Analiza rankingu dostarcza cennych informacji nie tylko na temat samej hierarchii zawodów w społecznej percepcji, ale również jest źródłem wiedzy o aktualnych potrzebach i wartościach polskiego społeczeństwa. Mocny i stabilny wizerunek takich profesji jak strażak, ratownik medyczny czy profesor uniwersytetu świadczą o powszechnym uznaniu dla takich cech jak pomoc innym, odpowiedzialność społeczna oraz wyższe wykształcenie. Polacy są konsekwentni również w negatywnych uczuciach, o czym świadczy niska o lat pozycja twórców internetowych oraz polityków. Okazuje się, że sama popularność, częsta obecność w mediach, marketingowa kreatywność czy krasomówstwo nie przyczyniają się, zdaniem Polaków, do tworzenia dobra społecznego w takim samym stopniu, co ratowanie zdrowia i życia – komentuje Piotr Zimolzak, wiceprezes SW Research.

Ranking prestiżu zawodów i specjalności

Drobne przesunięcia w peletonie: specjaliści IT i adwokaci w górę, przedsiębiorcy i robotnicy w dół

Zarówno najbardziej, jak i najmniej poważane zawody utrzymały swoje zeszłoroczne pozycje. Co więcej, liderzy rankingu umocnili swoje miejsce, zyskując średnio 2-3 punkty procentowe społecznego poważania, względem roku 2022. Podobnie, najwięksi przegrani tego zestawienia pogłębili swoje końcowe lokaty, tracąc 3-4 punktów procentowych.

Jednak w środkowej części rankingu można zaobserwować pewną dynamikę. Na znaczeniu zyskał informatyk, analityk systemów komputerowych, który z miejsca 12. W 2021 awansował w roku na 9. pozycję. Jeszcze większy skok, choć nieco niżej, bo z 19. na 14. miejsce odnotował zawód adwokata.

Zauważalnie ku dołowi tabeli przesunął się za to właściciel dużej firmy, zajmując 22. pozycję i spadając aż o 6 oczek w rankingu względem 2022 r.  Tendencja spadkowa dotyczy również zawodu robotnika wykwalifikowanego (np. tokarza, murarza), którego pozycja spada sukcesywnie od 2021 r. Wówczas zajmował on 6. pozycję, podczas gdy w 2023 r. dopiero 12.

Wzrost prestiżu specjalistów IT może wynikać z rosnącego znaczenia technologii cyfrowych, w szczególności rozwoju w kierunku sztucznej inteligencji (AI) oraz automatyzacji wielu procesów. To też by tłumaczyło istotny spadek prestiżu robotnika wykwalifikowanego czy pracownika call-center, których praca może być postrzegana jako zastępowalna w niedalekiej przyszłości. Z kolei przesunięcie się w górę profesji adwokata może świadczyć o dynamice w obszarze legislacji i wzroście popytu na usługi prawnicze. Z kolei pogorszenie się sytuacji materialnej wielu Polaków i niepewność o przyszłość finansową mogło osłabić postrzeganie przedstawicieli świata biznesu, właścicieli dużych firm. Może być to efekt krytyki wobec korporacyjnej kultury lub rosnących nierówności dochodowych – uzupełnia Piotr Zimolzak.

Ranking społecznie poważanych zawodów 2023

Farmaceuci, coachowie, HR-owcy i konsultanci online – nowi zawodnicy wyścigu

W tegorocznym zestawieniu po raz pierwszy Polacy oceniali takie profesje jak: farmaceuta/aptekarz, trener biznesu/coach, pracownik HR oraz pracownik call-center. Umiejscowienie tych kategorii zawodowych na tle dotychczasowych specjalności jest bardzo zróżnicowane.  Przedstawiciele zawodu farmaceuty od razu trafili do czołówki zestawienia zajmując 6. pozycję, zaraz za profesorem uniwersytetu. Co ciekawe, Polacy uplasowali specjalistów ds. kadr (29 miejsce) i coachów (31 miejsce) pomiędzy przedstawicielami stanu duchownego (30 miejsce).Najmniej udany debiut zaliczył pracownik call-center, który zajął 32 pozycję tuż przed politykami i twórcami treści internetowych.

Nota metodologiczna:

Badanie przeprowadzono w dniach 25-27.04.23 techniką CAWI przez instytut badawczy SW Research na reprezentatywnej próbie 1021 Polaków w wieku 16-80 lat.

Najnowsze dane o handlu online – nasz region na przekór inflacji

Globalne dane wskazują na 6% wzrost ruchu cyfrowego, 2% spadek w digital commerce i 7% spadek wydatków konsumenckich, jednak Europa Wschodnia notuje wzrosty.

Z danych zebranych przez Salesforce wynika, że w pierwszym kwartale 2023 Europa Wschodnia może się pochwalić wzrostem handlu online na poziomie 14% w porównaniu z 9% wzrostem w poprzednim kwartale. Średnia kwota wydana przez kupujących w przeliczeniu na wizytę wyniosła 1,14 USD, co oznacza spadek z 1,27 USD w ostatnim kwartale. W Europie Wschodniej ogólny współczynnik konwersji wyniósł 1,3% w porównaniu do 1,5% w poprzednim kwartale. Dla porównania, w tym samym okresie w Niemczech zanotowano spadek sprzedaży online o 5%, ale już Francja i Włochy mogą pochwalić się wzrostami na poziomie odpowiednio 4% i 6%. Niemcy przodują, jednak jeśli idzie o średnią kwotę wydatków w przeliczeniu na jedną wizytę i wydają niemal dwuipółkrotnie więcej niż mieszkańcy Europy Wschodniej – 2,76 USD. Na drugim biegunie pojawia się Japonia ze spadkiem sprzedaży online na poziomie aż 13%, Holandia ze spadkiem 12% czy kraje nordyckie i Wielka Brytania notujące zniżki na poziomie 10%. Podobna do Polski Hiszpania może się pochwalić najwyższymi wzrostami sprzedaży w Europie – aż 19%. Wartość zakupów jest jednak niższa niż w naszym regionie i wynosi tylko 1,07 USD.

Po odbiciu w czwartym kwartale globalna sprzedaż online spadła o 2% w porównaniu rok do roku. Było to spowodowane przede wszystkim zmniejszonym popytem na rynku amerykańskim. Spadek sprzedaży online w Stanach Zjednoczonych odzwierciedla to, czego doświadczył rok temu rynek europejski.

Przed zakupem klienci znacznie częściej porównują ceny

W 2022 roku nastąpiło przesunięcie lojalności konsumentów. W miarę wzrostu cen, kupujący wybierali marki w oparciu o ceny produktów i wielkość rabatu, a nie dostępność produktów i wygodę realizacji zamówienia. W skali globalnej, wraz z pogorszeniem warunków ekonomicznych, konsumenci stali się bardziej wrażliwi na ceny – najważniejszym powodem zmiany marki w 2022 roku, były niższe ceny u konkurencji.

Ponadto, konsumenci przeprowadzali znacznie więcej porównań i analiz przed dokonaniem zakupu. Podczas gdy ruch w sieci wzrósł, sprzedaż online i wielkość zamówień online nadal spadała. Dlaczego? Konsumenci zaczęli dokonywać porównań cen w internecie. W pierwszym kwartale globalny ruch w sieci wzrósł o 6% w porównaniu z rokiem poprzednim. To oznacza pięć kolejnych kwartałów wzrostu ruchu w sieci, pomimo pięciu kolejnych kwartałów spadku liczby zamówień online.

Oznacza to, że każda wizyta na stronie internetowej marki lub sklepu staje się mniej opłacalna, patrząc na całkowitą sprzedaż online podzieloną przez całkowitą liczbę wizyt. W skali globalnej kwota wydawana na jedną wizytę spadła do najniższego punktu w ciągu ostatnich dziewięciu kwartałów – 2,30 USD – co oznacza spadek o 7% w skali roku.

Cena ważniejsza od ulubionej marki

Dotychczasowi klienci są bardziej skłonni do pozostania przy swoich preferowanych markach i sprzedawcach detalicznych, jeśli cena jest uznawana przez nich za odpowiednią. Udział zamówień online pochodzących od powracających konsumentów w pierwszym kwartale wzrósł o 3% w stosunku do pierwszego kwartału 2022 roku i o aż 16% w stosunku do tego samego okresu w 2021 roku. Te dane ulegają poprawie od 2020 roku. Aby wykorzystać ten trend, najwięksi sprzedawcy detaliczni przestawiają się na nagradzanie lojalnych klientów, zamiast walczyć o pozyskanie nowych.

Obsługa klienta to najsłabsze ogniwo

Badania Salesforce pokazują, że aż 80% konsumentów zmieni markę po trzech złych doświadczeniach. Ze względu na coraz bardziej skomplikowane ścieżki zakupowe i ciągły niedobór pracowników, prawdopodobieństwo wystąpienia negatywnych doświadczeń z obsługą wzrosło. Konsumenci chcą szybkich, przyjaznych i spójnych odpowiedzi i bardziej niż kiedykolwiek wybierają zaangażowanie cyfrowe – takie jak usługi czatu na żywo – aby rozwiązać swój problem. Potwierdzają to dane. Liczba sesji czatu na żywo wzrosła o 16% rok do roku w pierwszym kwartale 2023.

W I kwartale na ożywieniu skorzystali przede wszystkim deweloperzy i duże miasta

Polacy coraz dłużej wstrzymują się z decyzją o zakupie mieszkania, a realne ceny nieruchomości mieszkaniowych nadal spadają. Złagodzenie warunków oceny zdolności kredytowej przez KNF oraz rządowa obietnica wprowadzenia dopłat do kredytów zwiększyły natomiast aktywność poszukujących własnego M. Ruszyli oni na poszukiwania mieszkań do nabycia w kolejnym kwartale roku. Na razie wzrost popytu widoczny jest jednak przede wszystkim na rynku deweloperskim w metropoliach – oceniają autorzy najnowszego Kwartalnika Mieszkaniowego Otodom i Polityki Insight.

Początek roku upłynął nie tylko pod znakiem nieco większej aktywności poszukujących, ale też niewielkiego wzrostu cen. W porównaniu do IV kwartału 2022 roku średnie ceny ofertowe wzrosły o 1,7%. Jednocześnie roczne tempo wzrostu cen jest obecnie najniższe od dwóch lat i wynosi 6,6%. A to oznacza, że realne ceny mieszkań spadły w ciągu ostatniego roku o ponad 10%.

W oczekiwaniu na ożywienie na rynku

Złagodzenie przez KNF wymogów dochodowych przy udzielaniu kredytów hipotecznych na okresowo stałą stopę procentową, rządowa obietnica wprowadzenia programu Bezpieczny Kredyt 2%, a także wzrost płacy minimalnej na początku roku spowodowały, że konsumenci aktywnie ruszyli po kredyty hipoteczne. Według danych BIK w marcu ponad 22 tys. osób ubiegało się o pożyczkę na zakup mieszkania, czyli o 17% więcej niż w lutym i aż o 81% więcej niż w grudniu ubiegłego roku.

Sprzedający spodziewają się, że łatwiejszy dostęp do kredytów sprawi, że konsumenci już teraz będą rezerwować mieszkania, aby w kolejnych kwartałach roku kupić te najatrakcyjniejsze. Dane Otodom pokazują, że na początku roku najszybciej zdrożały najmniejsze lokale, czyli te o powierzchni do 40 mkw., co może to wynikać z tego, że sprzedający właśnie w tym segmencie spodziewają się największego popytu po wprowadzeniu rządowych dopłat do kredytu.

– Program Bezpieczny Kredyt 2% będzie głównym czynnikiem kształtującym sentyment rynkowy w kolejnych kwartałach. Deweloperzy i prywatni sprzedający liczą na to, że spełnią się rządowe projekcje i z programu skorzysta w tym roku aż 40 tys. kredytobiorców. Jeżeli te oczekiwania okażą się nadmiernie optymistyczne, to rynek ponownie się wystudzi. Ceny – zwłaszcza nowych mieszkań – przestaną rosnąć, a w niektórych lokalizacjach mogą wystąpić nawet obniżki – podkreśla dr Adam Czerniak, główny ekonomista Polityki Insight i współautor Kwartalnika Mieszkaniowego

Średnie miasta tracą, metropolie zyskują

W pierwszym kwartale tego roku rosnący popyt widoczny był głównie na rynku deweloperskim w metropoliach. Z danych Otodom Analytics wynika, że sprzedaż mieszkań na siedmiu największych rynkach w Polsce wzrosła aż o 35%[1]. Tam też najmocniej w górę poszły ceny – o 1,9%.

W dużych miastach wyraźnie nasila się przy tym fragmentacja rynku mieszkaniowego. W atrakcyjnych inwestycyjnie, prestiżowych dzielnicach ceny mieszkań rosną, a lokale cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony kupujących przede wszystkim inwestycyjnie.

Mniejsze zainteresowanie dzielnicami peryferyjnymi, gdzie oferta jest stosunkowo duża, a możliwości potencjalnych nabywców mniejsze sprawiają, że mieszkania tam wystawiane do sprzedaży drożeją najwolniej – zauważa Karolina Klimaszewska, Senior Data Analyst w Otodom.

Najsłabszą reakcję na pozytywne sygnały dla mieszkaniówki widać w średnich miastach, liczących od 50-100 tys. mieszkańców, które najsilniej odczuły spadek zdolności kredytowej, będąc najmniej atrakcyjnymi dla inwestorów. Mały rynek najmu i niewielkie niedobory mieszkaniowe spowodowały, że ceny ofertowe utrzymują się w nich na poziomie z lipca 2022 roku. To sugeruje, że sprzedający nie spodziewają się tam znaczącego impulsu popytowego po uruchomieniu rządowego programu dopłaty do kredytów mieszkaniowych.

Rośnie oferta deweloperów

Dane GUS z ostatnich miesięcy mówiły o rekordowo niskiej aktywności deweloperów, którzy ograniczyli liczbę rozpoczynanych inwestycji. Tymczasem jak podają autorzy Kwartalnika Mieszkaniowego, to właśnie oferta mieszkań deweloperskich urosła najbardziej w pierwszym kwartale. Udział lokali z rynku pierwotnego wśród wszystkich ofert sprzedaży mieszkań wystawionych w serwisie Otodom wzrósł do 59,1 proc. i osiągnął najwyższy poziom od kiedy prowadzone są analizy na potrzeby Kwartalnika.

Wzrost ten ciągnie również za sobą ceny. Wprowadzenie na rynek nowych inwestycji, zwykle o podwyższonym standardzie, podniósł w najbardziej atrakcyjnych inwestycyjnie lokalizacjach dużych miast średnią cenę mieszkań nie tylko na rynku pierwotnym, ale i wtórnym – odpowiednio o 2,1 proc. i 1,4 proc. kw/kw.

Wielka płyta odchodzi do lamusa?

Dane Otodom wskazują też, że już trzeci kwartał z rzędu tanieją najstarsze mieszkania, wybudowane w latach 1945-1990. Chodzi głównie o lokale z wielkiej płyty znajdujące się często w mniej atrakcyjnych lokalizacjach. Ich ceny ofertowe wzrosły w ciągu roku jedynie o 1%. Jeszcze półtora roku temu 18% wszystkich wyświetleń ofert na sprzedaż w serwisie Otodom stanowiły właśnie takie lokale.

Czy to oznacza koniec sympatii Polaków do bloków z wielkiej płyty?

– Niska popularność mieszkań wybudowanych w czasach PRL wynika z dwóch czynników. Po pierwsze, są to nieruchomości mniej popularne wśród inwestorów gotówkowych, którzy poszukują mieszkań w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach. A to oni stanowią jedną z największych grup osób kupujących obecnie mieszkania. Po drugie, mieszkania z wielkiej płyty są często mniej efektywne energetycznie, a przez to droższe w utrzymaniu. To zniechęca część kupujących, którzy boją się o wysokość swoich przyszłych rachunków za prąd czy gaz – komentuje Adam Czerniak, ekspert Polityki Insight.

[1] Dane Otodom Analytics dla siedmiu największych rynków w Polsce: Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Poznania, Trójmiasta, Katowic i Łodzi.

Technologiczna przyszłość ubezpieczeń na życie

Oferta ubezpieczeniowa, która odpowiada na zmieniające się potrzeby klientów na różnych etapach życia, agent ubezpieczeniowy, który pomaga w zrozumieniu skomplikowanego świata produktów ubezpieczeniowych i oszczędnościowych oraz wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań produktowych – to jedne z wielu obszarów, które będą wpływały na ubezpieczenia na życie, wskazanych w raporcie KPMG pt. „Future of insurance: Life and annuities”.

Ewolucja preferencji konsumenckich

Ubezpieczenia na życie muszą odpowiadać na potrzeby kolejnych generacji klientów rozpoczynających dorosłe życie, tak aby mogły odnieść sukces w dłuższej perspektywie. Jednocześnie muszą umiejętnie wkomponować się w zmieniające się preferencje zakupowe w społeczeństwie. Ubezpieczenia wbudowane kontekstowo w ekosystem produktów i usług niepowiązanych (jeszcze) z ubezpieczeniami są jednym z trendów odpowiadających na to wyzwanie. Przykłady tego typu oferty można już znaleźć wśród ubezpieczycieli majątkowych. W przypadku ubezpieczeń na życie obszarami interesującymi z punktu widzenia rozwiązań „wbudowanych” są m.in. powiązanie oferty ubezpieczeniowej z ofertą związaną ze zdrowiem, stylem życia oraz konkretnymi wydarzeniami i aspektami życiowymi (ślub, posiadanie dzieci, wyjazd z rodzinnych stron).

Klienci coraz częściej oczekują oferty komplementarnej – złożonej z dopasowanej ochrony życia, zdrowia oraz z możliwości pomnażania kapitału, gdzie wzrasta znaczenie funduszy cyklu życia wskutek zmian demograficznych. Z drugiej strony firmy ubezpieczeniowe dostrzegają potencjał w populacji niedoubezpieczonej, oferując coraz więcej mikro-ubezpieczeń – przykładem może być region Azji i Pacyfiku oraz Indie – mówi Michał Herbich, Partner, Lider doradztwa dla sektora ubezpieczeniowego w KPMG w Polsce.

Dane i technologia

W budowaniu ekosystemu danych krytyczną rolę odgrywa technologia. Trzy czwarte respondentów badania KPMG zamierza inwestować w architekturę integrującą dane z wielu źródeł w czasie rzeczywistym. Ważnymi celami gromadzenia danych oraz wykorzystania technik sztucznej inteligencji są m.in.: przyspieszenie automatyzacji underwritingu oraz poprawa personalizacji ofert.

Cyfryzacja powoduje, że konkurencja na globalnym rynku ubezpieczeń na życie wzrasta obejmując nowe obszary ryzyk związanych ze stylem życia oraz aktywnością ekonomiczną ludzi (np. sharing economy). Szukając zarówno dotarcia do obecnych klientów oraz nowych grup klientów w komunikacji, firmy ubezpieczeniowe deklarują inwestycje w inteligentną automatykę oraz dane pozwalające na personalizację komunikacji dzięki sztucznej inteligencji. Jednocześnie coraz bardziej atrakcyjnym kanałem komunikacji stają się media społecznościowe – mówi Michał Herbich, Partner, Lider doradztwa dla sektora ubezpieczeniowego w KPMG w Polsce.

Klienci są bardziej skłonni do podejmowania ryzyka związanego z innowacyjną ofertą produktową, jeżeli ufają marce. Zaufanie do marki może zwiększyć gotowość klienta do podjęcia ryzyka, co wpłynie na poziom akceptacji oferty produktowej. Zdaniem respondentów badania powiązanie to jest jeszcze silniejsze w przypadku branży ubezpieczeń w regionie Azji i Pacyfiku niż w Europie.

Branża ubezpieczeń na życie ugruntowała swoją istotną pozycję w czasie globalnego zagrożenia związanego z pandemią COVID-19 – w latach 2020 i 2021 poziom świadczeń zwiększył się o ponad 15% w stosunku do 2019 r. Zjawiskiem towarzyszącym było i nadal pozostaje zwiększone zainteresowanie produktami ubezpieczeń na życie wśród klientów.

Regulacje i ryzyka

Regulacje zaliczają się do istotnych zmiennych, kształtujących przyszłość ubezpieczeń. Kluczową rolę odgrywa ESG. Zarówno działania firm, jak i oferta dla klientów muszą obejmować kwestie środowiskowe oraz społeczne. Respondenci wskazują także na ryzyka związane z wdrażaniem elementów ESG, stawiając na pierwszych dwóch miejscach: koszty „inflacji społecznej” (na pierwszym miejscu także w USA oraz w Azji) i ochronę danych osobowych (na pierwszym miejscu wśród ryzyk ESG w Europie).

Stosunkowo powolne tempo wdrażania innowacji wśród tradycyjnych firm ubezpieczeniowych jest pokusą dla nietradycyjnych podmiotów wykorzystujących zaawansowane technologie i zwinną metodykę pracy, które stanowią magnes dla talentów. W odpowiedzi globalne, tradycyjne firmy ubezpieczeniowe rozważają lub już wdrażają idee obejmujące: wprowadzanie prostych i lekkich kapitałowo produktów, specjalizację geograficzną z dostosowaniem oferty do konkretnych wzorców zakupowych i zamożności klientów oraz zmiany modelu dystrybucji na rzecz kanałów online (sprzedaż ubezpieczeń na życie przez pośredników stanowi obecnie 99% globalnej sprzedaży) – mówi Michał Herbich, Partner, Lider doradztwa dla sektora ubezpieczeniowego w KPMG w Polsce.

Zidentyfikowane przez KPMG trendy na rynku ubezpieczeń na życie:

  1. Ubezpieczenia wbudowane

Ubezpieczenia, które korzystają z szerszej gamy kanałów i rynków, zapewniając elastyczną, szybką i wygodną obsługę, zwłaszcza dla nowych podmiotów i mniej zamożnych konsumentów. Obecnie stanowią one mniejszość – z badań wynika, że tylko 17% decydentów z firm ubezpieczeń na życie inwestuje w sieci dystrybucyjne nowych partnerów. Jednak prawie połowa respondentów ma plany inwestowania w tego typu rozwiązania.

  1. Model ciągłej produkcji

Zdaniem respondentów badania KPMG postawienie na ciągłe udoskonalanie oferty z wykorzystaniem danych oraz technologii stanowi klucz do nowego modelu biznesowego. Przykładowo, dwa najbardziej obiecujące przypadki wykorzystania to: zautomatyzowany i ciągły underwriting (31% respondentów) oraz budowanie skalowalnej, modułowej architektury IT.

  1. Czytelna i prosta propozycja wartości

Propozycja sprowadzająca się do oferowania ochrony z odpowiednią oprawą informacyjną, czytelnie nawiązującą do kontekstu życiowego i korzyści związanych z ubezpieczeniem (ochroną, budowaniem kapitału) oraz przy użyciu nowych kanałów (np. mediów społecznościowych).

  1. Efektywne korzystanie z kapitału

Niektóre firmy pozbywają się „ciężkich” kapitałowo części biznesu i inwestują w linie o wysokim potencjale zwrotu ze względu na zmiany we wzorcach zachowań klientów. Jedną z tych linii jest zarządzanie aktywami (w tym zrównoważone inwestowanie) o szerokiej skali różnorodności, masy i dopasowania do profilu klientów.

Dodatkowym trendem, potencjalnie zmieniającym krajobraz konkurencji w dłuższej perspektywie, jest globalny wzrost udziału firm Private Equity w sektorze ubezpieczeń na życie.

Technologiczna przyszłość ubezpieczeń na życie

Oczekiwanie na dzisiejsze dane z USA na temat CPI

Głównym tematem, który zajmować będzie dzisiaj inwestorów będą dane na temat rocznej dynamiki CPI w USA, które zostaną opublikowane o godz. 14:30. Ekonomiści oczekując, że w kwietniu br. roczna dynamika CPI pozostanie na poziomie 5 proc. Gdyby tak się stało byłby to pierwszy od czerwca ub.r. miesiąc bez – choćby niewielkiego -spadku tej miary tempa inflacjo. Roczna dynamika wskaźnika inflacji bazowej („core CPI) ma zgodnie z oczekiwaniami lekko spaść z poziomu 5,6 proc. do 5,5 proc.

W oczekiwaniu na te dane dziś rano ok. godz. 9:50 cena kontraktów na S&P 500 wykazywała niewielką zmianę (-0,03 proc.).

Na giełdach Azji i Oceanii lekko przeważały dziś spadki głównych indeksów (Nikkei 225 -0,41 proc.).

Podobnie było ok. godz. 10:10 na europejskich rynkach akcji (DAX –0,43 proc., CAC 40 -0,32 proc.).

Na warszawskiej giełdzie WIG-20 tracił ok. godz. 10:10 0,29 proc., natomiast swój najwyższy od roku poziom zaliczył mWIG-40. Wśród indeksów sektorowy GPW najwyżej od stycznia ub.r. był dziś WIG-Informatyka zdominowany przez akcje Asseco Poland (udział 35,9 proc.) i LiveChat (udział 25,8 proc.). Wśród składników WIG-u 20 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś ceny akcji spółek Allegro Asseco Poland. Wśród spółek, których akcji wchodzą w skład sWIG-u 80 najwyżej od przynajmniej roku były dziś kursy akcji spółek Selena FM, Ambra, Vercom i Wittchen.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych lekko dziś rano spadała, ale pozostawała powyżej poziomu 3,5 proc. Natomiast rentowność tamtejszych 2-latek rosła i przebywała ponad poziomem 4 proc. W najbliższym czasie zapewne coraz bardziej uwagę inwestorów przykuwać będzie kwestia trwających w Kongresie USA negocjacji w sprawie podwyższenia dopuszczalnego poziomu zadłużenia rządu federalnego, które osiągnęło już obecnie obowiązujący limit.

Kurs EUR/USD nadal przebywał poniżej poziomu 1,10 USD, wokół którego oscyluje od prawie miesiąca. Euro i amerykański dolar osiągnęły dziś rano swe najwyższe od 2020 roku poziomy kursów w stosunku do południowoafrykańskiego randa. Minimalnie – o +0,07 proc. – słabł dziś w stosunku do amerykańskiego dolara japoński jen.

Kurs EUR/PLN „tradycyjnie” ostatnio zaliczył dziś swój najniższy poziom od lutego 2022 roku. Ponieważ kurs tej pary walutowej opuścił w kwietniu br. kanał ponad 3-letniego trendu wzrostowego, wydaje się, że w średnim terminie można tu liczyć na dalsze spadki. Kurs USD/PLN niewiele się dziś rano zmieniał (USD/PLN +0,02 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara nadal tkwił dziś rano poniżej poziomu 28000 USD, ale – na razie? – nie podejmował prób przełamania w dół swych minimów z drugiej połowy marca i drugiej połowy kwietnia i skierowania się w stronę kluczowego poziomu wsparcia wyznaczanego w okolicach poziomu 25000 USD przez maksima kursu z sierpnia ub.r. i lutego br.

Ceny kontraktów na ropę naftową próbowały dziś rano korygować swe wzrosty z okresu minionych 4 sesji (WTI -0,71 proc., Brent -0,66 proc. ok. godz. 9:30). Taniały także lekko na NYMEX-ie kontrakty na gaz ziemny (Henry Hub). Na rynku metali szlachetnych brak było w środę rano jednoznacznej tendencji (złoto -0,33 proc., srebro +0,15 proc., platyna +0,15 proc., pallad -0,55 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Słowa i zwroty popularne wśród młodzieży

Przygotowaliśmy słownik najnowszych słów i zwrotów, które są popularne wśród młodzieży w Polsce. Z naszym przewodnikiem, dowiesz się, co oznaczają te słowa i jak ich poprawnie używać.

  1. Props oznacza uznanie, pochwałę lub podziękowanie za coś. Pochodzi z angielskiego słowa „propers”, które oznacza „podziękowania”.
  2. Boomer to slangowe określenie osoby starszej, którą uważa się za przestarzałą lub konserwatywną, szczególnie w kwestiach kultury, polityki lub technologii. Pojęcie „boomer” pochodzi od „baby boomers”, czyli pokolenia urodzonego w latach 1946-1964.
  3. Slay oznacza osiągnięcie czegoś wspaniałego lub dokonanie czegoś imponującego. Słowo to jest pochodzenia amerykańskiego i zyskało popularność dzięki influencerom i celebrytom.
  4. Cringe – to oznacza uczucie niekomfortu lub zażenowania z powodu czegoś, co jest niezręczne, dziwne lub nieodpowiednie. Może to odnosić się do zachowań, sytuacji lub wydarzeń.
  5. Słowo „essa” to popularne określenie wśród młodzieży, używane w sytuacjach, kiedy chcą wyrazić radość, euforię lub pozytywne emocje. Jest to rodzaj skrótu lub slangowego wyrażenia, które może być stosowane w różnych kontekstach. Często słowo „essa” jest łączone z innymi słowami, które podkreślają stan luzu i błogości.
  6. Yolo – oznacza „You Only Live Once” (Żyjesz tylko raz). Jest to popularne powiedzenie, które młodzież stosuje, aby przekazać, że trzeba cieszyć się życiem i nie martwić się zbytnio przyszłością.

Rynek biurowy w regionach Q1 2023 r.

Aktywność deweloperów w regionach przekłada się na wzrost średniej stopy pustostanów.

W pierwszych trzech miesiącach 2023 r. nowa powierzchnia biurowa, łącznie 68 100 m kw., została dostarczona tylko w trzech miastach: w Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście. Jak podaje międzynarodowa firma doradcza Savills, na koniec marca br. na rynku znajdowało się ponad 1 mln m kw. dostępnej powierzchni, co przekłada się na wzrost średniej stopy pustostanów do blisko 16%.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na głównych rynkach poza stolicą, tj. w Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Katowicach, Poznaniu, Łodzi, Lublinie i Szczecinie w I kw. 2023 r. wynosiły łącznie 6,47 mln m kw. Zgodnie z najnowszym raportem Savills „Market in Minutes: Rynek biurowy w miastach regionalnych”, trzy z miast regionalnych  oferują ponad milion metrów kwadratowych nowoczesnej powierzchni: Kraków (1,75 mln m kw.), Wrocław (1,31 mln m kw.) oraz Trójmiasto (1,02 mln m kw.), a zasoby biurowe w trzech kolejnych wynoszą ponad 0,6 mln m kw. (Katowice – 725 800 m kw.; Łódź – 631 900 m kw. oraz Poznań – 623 100 m kw.).

Od początku roku na rynkach regionalnych do użytku oddano cztery nowe inwestycje o łącznej powierzchni 68 100 m kw. Do nowych projektów należą: Ocean Office Park B (18 600 m kw. w Krakowie), Fabryczna Office Park B5 (14 000 m kw. w Krakowie), Centrum Południe 3 (20 800 m kw. we Wrocławiu) oraz Officer (4 700 m kw. w Trójmieście).

Na koniec marca 2023 r. najwięcej powierzchni w budowie znajdowało się we Wrocławiu (149 500 m kw.), gdzie w trakcie realizacji jest siedem projektów, z których największy to Quorum Office Park B firmy Cavatina (53 200 m kw.). Kolejnym miastem z siedmioma projektami w budowie są Katowice (129 000 m kw.) z największym projektem Grundmanna Office Park również autorstwa Cavatiny (48 000 m kw.). Na ostatnim stopniu podium znalazł się Poznań (86 200 m kw.) w pięciu projektach i największym o nazwie Andersia Silver (37 800 m kw.) realizowanym przez Von der Heyden Group.

Wioleta Wojtczak, dyrektorka działu badań i analiz, Savills
Wioleta Wojtczak, dyrektorka działu badań i analiz, Savills

„Zgodnie z danymi Savills w I kw. 2023 r. na rynkach regionalnych wynajęto 175 000 m kw., co stanowi 13% wzrost w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r. Absorpcja netto na koniec I kw. 2023 r. wyniosła 23 500 m kw. w największych miastach regionalnych. Najwyższy jej poziom zaobserwowano w Krakowie, gdzie zaabsorbowana powierzchnia wyniosła blisko 11 000 m kw. Średnia stopa pustostanów w analizowanych miastach wzrosła nieznacznie w ujęciu rocznym i kwartalnym do blisko 16%” – komentuje Wioleta Wojtczak, dyrektorka działu badań i analiz, Savills.

Po okresie stabilizacji stawek czynszów w regionach, w pierwszym kwartale 2023 r. widoczny był ich wzrost w kilku miastach. W ostatnich miesiącach odnotowano wzrost czynszów w Krakowie do poziomu 13,90-16,00 euro za m kw. miesięcznie, a pod koniec ubiegłego roku równoległy wzrost nastąpił w Poznaniu, gdzie czynsze wynoszą obecnie 12,50-16,00 euro za m kw. miesięcznie. Czynsze we Wrocławiu wynoszą 13,75-15,50 euro za m kw. miesięcznie, a w Katowicach 13,00- 15,00 euro za m kw. miesięcznie. Podobne wartości 12,00-15,00 EUR/m kw./miesiąc obserwowane są w Łodzi.

Zgodnie z prognozami Savills, w najbliższym czasie, spodziewamy się znacznych podwyżek opłat eksploatacyjnych w budynkach biurowych. Wszystko to za sprawą inflacji, która została odzwierciedlona we wzrostach kosztów mediów jak i utrzymania nieruchomości. Według szacunków Savills, należności z tytułu obsługi budynku (np. ochrona, sprzątanie) mogą wzrosnąć o ponad 10%, a koszty części zamiennych i usług naprawczych nawet o 20%.

ZPP: ograniczenia w obrocie gotówkowym najbardziej uderzą w sektor mikro i małych przedsiębiorców

Stanowisko ZPP ws. poselskiego projektu ustawy zmieniającej ustawę o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw (EW-020-1191/23).

  • Związek Przedsiębiorców i Pracodawców od samego początku stanowczo sprzeciwiał się planom nadmiernych regulacji i ograniczeń w limitach obrotu gotówką zarówno w relacjach B2C jak i B2B.
  • ZPP z przychylnością patrzy na przedmiotowy projekt ustawy, którego celem jest uchylenie art. 22 pkt 1 ww. ustawy Polski Ład.
  • Nieustannie wskazujemy na negatywne konsekwencje ograniczania limitów transakcji gotówkowych w relacjach B2B i B2C w postaci np. utrudnień w jednorazowych transakcjach, możliwości stymulacji szarej strefy oraz zmniejszenia poczucia bezpieczeństwa i ochrony danych przez konsumentów.

UWAGI DO PROJEKTU

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców od samego początku stanowczo sprzeciwiał się planom nadmiernych regulacji i ograniczeń w limitach obrotu gotówką zarówno w relacjach B2C jak i B2B. Wyrazem tego są chociażby stanowiska z dnia 4 kwietnia 2023 r.[1] czy 11 sierpnia 2022 r.[2].

W stosunku do pierwotnej wersji tzw. ,,Polski Ład” w art. 22 pkt 1, wprowadził zmniejszenie limitu obrotu gotówkowego z 15 000 zł do 8 000 zł, które ma wejść w życie dnia 1 stycznia 2024 r.

Dlatego też ZPP z przychylnością patrzy na przedmiotowy projekt ustawy, którego celem jest uchylenie art.18 oraz 22 pkt 1 ww. ustawy Polski Ład znajdujących zastosowanie zarówno w transakcjach między przedsiębiorcami jak i między przedsiębiorcą a konsumentem.

Jak wskazywaliśmy już w poprzednich publikacjach w tym temacie bezgotówkowe formy płatności niewątpliwie dynamicznie rozwijają się, jednak wielu konsumentów wciąż preferuje gotówkę – czy z przyzwyczajenia, czy z innych względów (związanych np. z ochroną prywatności). Banknoty i monety emitowane przez NBP są legalnymi środkami płatniczymi w Polsce i nie znajdujemy powodu, dla którego ich wykorzystywanie miałoby być sztucznie ograniczane regulacjami.

Tak samo, nieustannie zwracamy uwagę, że ograniczenia w obrocie gotówkowym najbardziej uderzą w sektor mikro i małych przedsiębiorców oraz będą powodowały utrudnienia w jednorazowych płatnościach. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że koszty płatności gotówkowych przekładają się na przychód w Polsce (centra gotówki, druk, przeliczenia, pensje kasjerów).

W końcu, cały czas podkreślamy, że starając się ograniczyć obrót gotówkowy w transakcjach B2C możemy poniekąd stymulować powstawanie patologii na rynku. W sytuacji bowiem, w której klient nie będzie miał możliwości dokonania transakcji bezgotówkowej (np. z powodu braku gotówki na rachunku bądź w ogóle braku rachunku płatniczego), a przedsiębiorca nie będzie mógł przyjąć legalnie płatności w gotówce, to może on nie wystawić faktury VAT nie chcąc tracić klienta. Tym samym, zmiana może w istocie stymulować wzrost szarej strefy, zamiast realizować swój podstawowy cel i ją ograniczać.

Dlatego też Związek Przedsiębiorców i Pracodawców popiera założenia poselskiego projektu ustawy zmieniającej ustawę o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw.

[1] https://zpp.net.pl/memorandum-zpp-w-sprawie-lim…
[2] https://zpp.net.pl/wp-content/uploads/2022/08/1…

Vivid Games przedstawiła wyniki za kwiecień

Wyniki za kwiecień napawają optymizmem. Real Boxing 2 osiągnął zysk na poziomie najwyższym od 11 miesięcy, Eroblast odnotował wynik najlepszy od momentu premiery, a Knights Fight 2 zwiększył przychody z reklam o ponad 30% wobec marca.

Spółka przygotowuje ZWZA zatwierdzające 2022 rok i przewiduje w porządku obrad upoważnienie Zarządu do podwyższenia kapitału zakładowego, w granicach kapitału docelowego.

“Real Boxing 2 i Eroblast poprawiły w kwietniu zarówno globalne przychody jak i kluczowe metryki. Przychody Eroblast pomniejszone o wydatki na User Acquisiton poprawiły się o blisko 40%. Widzimy skuteczność nowego podejścia do pozyskiwania użytkowników i sukcesywnego dodawania kolejnych angażujących elementów do obu tytułów. W Knight Fights 2 zaimplementowaliśmy mechanizmy monetyzacyjne, pozwalające na istotne podniesienie przychodów z reklam, które dotychczas nie były na satysfakcjonującym poziomie. Jestem zadowolony też z tempa prac nad Real Boxing 3, zarówno po stronie produkcyjnej jak i poszukiwania potencjalnych partnerstw strategicznych” – podkreśla Piotr Gamracy, Prezes Vivid Games. “Podczas najbliższego WZA przedstawimy Akcjonariuszom uchwałę upoważniającą Zarząd do podwyższenia kapitału zakładowego. Tak jak deklarowałem podczas prezentacji strategii, nie planujemy emisji akcji w najbliższych miesiącach, jednak chcemy zachować elastyczność. Podobnie sytuacja wygląda z wyłączeniem prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy. Jeśli Spółka przeprowadzi emisję publiczną – wyłączenie prawa poboru jest mało prawdopodobne, jednak zachowanie tej możliwości może okazać się istotne w sytuacji emisji skierowanej do konkretnego inwestora” – dodaje Gamracy.

IPO Watch: mniej debiutów na europejskich indeksach niż w analogicznym okresie zeszłego roku

Pomimo mniejszej niepewności i wzrostów większości głównych europejskich indeksów, w pierwszym kwartale 2023 r., na rynku IPO odnotowano mniej debiutów niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Bez większych zaskoczeń na GPW – główny rynek wciąż czeka na powrót zaufania i stabilności oraz na pierwsze IPO od prawie dwóch lat. Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w pierwszym kwartale 2023 r. wyniosła 1,7 mld euro (łącznie 20 debiutów). To spadek aż o 39,3% w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku (2,8 mld euro, łącznie 30 debiutów).

Pierwszy kwartał 2023 r. rozpoczął się w pozytywnym otoczeniu rynkowym, wspieranym przez zachęcające dane dotyczące inflacji, spadające ceny ropy i gazu w Europie oraz ponowne otwarcie Chin. Niemniej jednak, brak istotnych zmian w sytuacji geopolitycznej, wciąż utrzymujący się trend zacieśniania polityki monetarnej przez banki centralne oraz nieoczekiwane zawirowania światowego sektora bankowego przyczyniły się do utrzymania ograniczonego apetytu na oferty publiczne w I kwartale br. Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie jedynie z dwoma debiutami na alternatywnym rynku NewConnect  – wynika z najnowszego raportu „IPO Watch Europe” przygotowanego przez firmę doradczą PwC.

Podsumowanie I kwartału 2023 r. na GPW w Warszawie

W pierwszym kwartale 2023 roku na giełdzie w Warszawie odnotowano 2 debiuty (oba na rynku nieregulowanym NewConnect) wobec 5 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Łączna wartość IPO debiutujących spółek wyniosła 3,6 mln zł (0,8 mln euro), co oznacza spadek o 77,4%, w porównaniu do poprzedniego roku, podczas którego w pierwszym kwartale łączna wartość IPO wynosiła 16,0 mln zł (4,4 mln euro). Wśród debiutantów na NewConnect znalazła się spółka Frozen Way prowadząca studio deweloperskie i wydająca gry (IPO o wartości 2,7 mln zł) oraz spółka Olymp zajmującą się produkcją i dostawą rozwiązań dla branży fitness, która pozyskała z rynku 0,95 mln zł.

“Pierwszy kwartał 2023 roku na polskim rynku pod względem aktywności IPO – zgodnie z oczekiwaniami – bez zmian. Wyniki rodzimego rynku głównego – zasadniczo także bez zmian. Na koniec marca 2023, czyli po zniżkach związanych z problemami w światowym sektorze bankowym, indeks WIG wzrósł o 2%, a WIG20 spadł o 2% względem początku roku. To gorszy wynik niż niektóre główne indeksy zachodnich parkietów, gdzie pierwszy kwartał zamknął się wyraźnie na plusie (np. DAX 30 – 11%; CAC 40 – 11%; AEX 25 – 8%, czy STOXX 600 – 7%). Z jednej strony utrzymanie pewnego status quo jest lepsze niż brak kontroli nad niepewnością, natomiast z drugiej strony, brak wyraźnych kierunków ku poprawie nastrojów rynkowych potencjalnie odracza moment kiedy można dobrze zaplanować IPO. Kolejny kwartał na jałowym biegu oznacza, że okno IPO może pojawić się  jeszcze później, czyli mowa o perspektywie drugiej połowy 2024 roku. Dodatkowo, należy pamiętać, że istotnym czynnikiem wpływającym na rynek w tym roku, ale także na początek kolejnego, będą październikowe wybory parlamentarne, które bez wątpienia spowodują baczną obserwację (a może i wstrzemięźliwość) inwestorów” – mówi Kamil Wardzyński, Senior Manager w zespole ds. rynków kapitałowych PwC Polska.

Podsumowanie europejskiego rynku ofert pierwotnych w I kwartale 2023 r.

Zgodnie z danymi uzyskanymi przez PwC, w pierwszym kwartale 2023 roku łączna wartość IPO w Europie wyniosła 1,7 mld euro i spadła w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku aż o 39,3%. Łącznie na europejskich rynkach podczas pierwszego kwartału 2023 r. odnotowano 20 debiutów wobec 30 w I kwartale 2022 r. Największym rynkiem pod względem wartości IPO w pierwszym kwartale 2023 r. okazała się giełda w Turcji – Borsa Istanbul z łączną wartością przeprowadzonych ofert na poziomie 465 mln euro. Zaraz za nią za uplasowała się Borsa Italiana (437 mln euro), a na miejscu kolejnym Deutsche Börse (389 mln euro).

Największym IPO w Europie była oferta spółki EuroGroup Laminations (393 mln euro), która zadebiutowała na włoskiej Borsa Italiana . Na pozostałych miejscach uplasowały się IONOS Group (oferta o wartości 389 mln euro, Deutsche Börse) oraz Seacrest Petroleo Bermuda (debiut na Oslo Børs z ofertą o wartości 220 mln euro).

“Wzrosty głównych europejskich indeksów giełdowych oraz poprawiające się warunki makro (relatywnie łagodna zima, niższe niż oczekiwano koszty energii, spadki inflacji) nie zdołały przełamać ostrożnego podejścia inwestorów na rynku IPO. Rynek oswaja się z nową rzeczywistością, również w zakresie wycen spółek. Powoduje to, że z jednej strony rośnie kolejka spółek – potencjalnych debiutantów, u których inwestorzy będą szukać przede wszystkim silnych fundamentów np. w postaci pozytywnych historycznych wyników finansowych i udokumentowanego rozwoju; z drugiej zaś – spółki i właściciele coraz częściej rozważają inne niż IPO strategie wyjścia, w tym sprzedaż udziałów do inwestorów finansowych lub strategicznych, czy debiuty “rozłożone w czasie” (notowanie bez oferty akcji i ewentualne późniejsze podwyższenie kapitału lub sprzedaż akcji).  Mimo to, na rynku ciągle dostępne są fundusze, które mogą ożywić rynek IPO w momencie polepszenia nastrojów inwestorów” – mówi Bartosz Margol, partner w zespole ds. rynków kapitałowych PwC Polska.

Aktywność na europejskim rynku IPO w I kw. od 2019* r.

Aktywność na europejskim rynku IPO w I kw

* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2017*

Aktywność na europejskim rynku IPO

* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

O raporcie IPO Watch Europe

Bieżąca i poprzednie edycje IPO Watch Europe są dostępne pod adresem: www.pwc.pl/ipowatch. Dostępne są również podsumowania roczne za lata 2004-2022.

Raport IPO Watch Europe obejmuje wszystkie debiuty na głównych giełdach w Europie (włączając w to giełdy w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Islandii, Norwegii, Turcji, Serbii i Szwajcarii) i jest publikowany kwartalnie. Debiuty podmiotów, które przeprowadzały wcześniej pierwszą ofertę publiczną oraz przeniesienie pomiędzy rynkami w ramach jednej giełdy, nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 stycznia do 31 grudnia 2022 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji.

Począwszy od raportu za II kwartał 2019 roku IPO Watch Europe obejmuje wyłącznie oferty o wartości powyżej 5 mln USD. Dla zapewnienia porównywalności, dane za poprzednie okresy prezentowane w raporcie IPO Watch Europe zostały odpowiednio przekształcone. Komentarz do rynku polskiego omawia wszystkie debiuty na rynku w Warszawie, niezależnie od ich wartości.

5 funkcjonalności dobrego programu do faktur

Prowadząc przedsiębiorstwo, warto korzystać z narzędzi, które usprawniają procesy biznesowe i zwiększają efektywność pracy. Skutecznym rozwiązaniem dla mikroprzedsiębiorstw jest program do faktur.

Tego typu narzędzie przyspiesza generowanie dokumentów sprzedażowych i zapewnia szereg innych korzyści. Sprawdź, jakie funkcje powinien posiadać skuteczny program do fakturowania!

Szybkie i intuicyjne tworzenie faktur

Intuicyjne i szybkie tworzenie dokumentów sprzedażowych. Po  wpisaniu podstawowych informacji (nazwa kontrahenta i NIP) program powinien automatycznie pobrać resztę danych z GUS. Gwarantuje to oszczędność czasu i minimalizuje błędy przy wystawianiu faktur.

Automatyczne przypominanie o płatnościach

Skuteczny program do faktur daje znać kontrahentom o zbliżających się terminach płatności, wysyłając automatyczne powiadomienia. Dzięki temu przedsiębiorca nie musi wysyłać maili czy telefonować do klientów w sprawach należności. Korzyści? Eliminacja czasochłonnych zadań oraz gwarancja terminowych płatności i płynności finansowej firmy.

Elektroniczna wysyłka faktur

Wysyłka faktur drogą elektroniczną jest nie tylko wygodna, ale też ekologiczna. A przy tym szybsza od tradycyjnych usług pocztowych czy kurierskich. Warto podkreślić, że nowoczesne programy automatycznie wysyłają dokumenty sprzedażowe bezpośrednio na e – mail klienta.

Generowanie raportów, analiz i  zestawień

Dobry program do faktur generuje także analizy, raporty i zestawienia nt. płatności, sprzedaży czy zakupów. Ułatwia to prowadzenie analityki biznesowej i monitorowanie sytuacji finansowej firmy.

Poniżej kilka przykładów:

  • Rejestry danych: funkcjonalność pozwala użytkownikom tworzyć np. rejestry obrotu towarów, zamówionych produktów czy dokumentów sprzedażowych.
  • Analizy sprzedaży: Zestawiają przychody i koszty z różnych okresów – w ujęciu całej działalności firmy. Wpływa to korzystnie na trafność podejmowanych decyzji biznesowych.
  • Rankingi najlepszych produktów i kontrahentów: Zestawiają klientów i produkty, generujących największe zyski. W zależności od preferencji mogą mieć formę wykresów kołowych lub słupkowych.

Nowoczesne programy umożliwiają także sprawny eksport raportów do Excela.

Personalizacja faktur

Kolejną  istotną funkcjonalnością jest możliwość personalizacji faktur, która pozwala przedsiębiorcom dostosowywać dokument do wizerunku firmy. Można np. dodać logo, zmienić kolor czy wybrać odpowiedni szablon. Pomaga to w budowaniu spójnego wizerunku marki i zwiększa jej rozpoznawalność.

Streamsoft Firmino – czyli wszystkie funkcje w jednym narzędziu

Podsumowując, oprócz intuicyjnego wystawiania dokumentów sprzedażowych, dobry program do faktur posiada także szereg funkcjonalności, które wspierają procesy biznesowe i zwiększają efektywność pracy.

Programem, który spełnia powyższe kryteria, jest Streamsoft Firmino. Narzędzie można testować bezpłatnie przez 30 dni.

Sztuczna inteligencja zmieni nasz świat na lepsze, ale tylko w kontrolowanych warunkach

Czy sztuczna inteligencja zmieni nasz świat? Tak. Czy na lepsze? Tylko po warunkiem odpowiednich regulacji, zapewniających etyczny i odpowiedzialny sposób jej wykorzystania – uważają eksperci Check Point Software. Już dziś AI wykorzystywane jest zarówno przez firmy specjalizujące się w bezpieczeństwie sieciowym, jak i przez cyberprzestępców opracowujących nowe, wyrafinowane sposoby ataków.

AI pokazała już swój potencjał i możliwość zrewolucjonizowania wielu obszarów, takich jak opieka zdrowotna, finanse czy transport. Może zautomatyzować żmudne zadania, zwiększyć wydajność i dostarczyć informacje, które wcześniej nie były nieosiągalne. Sztuczna inteligencja mogłaby również pomóc nam rozwiązywać złożone problemy, podejmować lepsze decyzje lub zajmować się niebezpiecznymi zadaniami, takimi jak rozbrajanie bomb, lot w kosmos lub eksploracja oceanów. Tymczasem obserwujemy masowe wykorzystanie technologii sztucznej inteligencji do tworzenia cyberzagrożeń — zauważa Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software Technologies Polska. Niewłaściwe wykorzystanie sztucznej inteligencji było już szeroko relacjonowane w mediach, jak np. wykorzystanie ChatGPT do tworzenia szkodliwego oprogramowania.

Rozwój sztucznej inteligencji nie jest tylko chwilową modą. Już wkrótce okaże się, jak pozytywny (lub negatywny) wpływ AI będzie miała na społeczeństwo. Rok 2023 zostanie zapamiętany przez opinię publiczną jako „Rok sztucznej inteligencji”. Musimy mieć realistyczne oczekiwania i nie postrzegać sztucznej inteligencji jako automatycznego panaceum na wszystkie problemy świata.

Często słyszymy obawy, że sztuczna inteligencja już wkrótce zbliży się, a nawet przewyższy ludzkie możliwości. Przewidywanie, jak zaawansowana będzie sztuczna inteligencja, jest jednak trudne… Obecna sztuczna inteligencja określana jest jako wąska lub „słaba” sztuczna inteligencja (ANI – Artificial Narrow Intelligence). Silna sztuczna inteligencja (AGI – Artificial General Intelligence) powinna funkcjonować już jak ludzki mózg: myśląc, ucząc się i rozwiązując zadania podobnie jak człowiek. Ostatnią kategorią jest Sztuczna Super Inteligencja (ASI) i będą to w zasadzie maszyny mądrzejsze od nas.

Jeśli sztuczna inteligencja osiągnie poziom AGI, istnieje ryzyko, że może działać samodzielnie i potencjalnie stać się zagrożeniem dla ludzkości. Dlatego musimy pracować nad dostosowaniem celów i wartości sztucznej inteligencji, by były zgodne z ludzkimi.

Aby ograniczyć ryzyko związane z zaawansowaną sztuczną inteligencją, ważne jest, aby rządy, firmy i organy regulacyjne współpracowały ze sobą w celu opracowania solidnych mechanizmów bezpieczeństwa, ustanowienia zasad etycznych oraz promowania przejrzystości i odpowiedzialności w rozwoju sztucznej inteligencji. Istnieją propozycje, takie jak ustawa o sztucznej inteligencji , jednak do tej pory nie została uchwalona, co oznacza, że zasadniczo podlega wyłącznie kompasom moralnym użytkowników i programistów. W zależności od rodzaju sztucznej inteligencji firmy, które opracowują i udostępniają systemy AI, powinny zapewnić co najmniej minimalne standardy, takie jak prywatność, uczciwość, zrozumiałość lub dostępność – dodaje ekspert Check Pointa.

Niestety sztuczna inteligencja może być również wykorzystywana przez cyberprzestępców do udoskonalania ataków, automatycznego identyfikowania luk w zabezpieczeniach, tworzenia ukierunkowanych kampanii phishingowych, inżynierii społecznej lub tworzenia zaawansowanego szkodliwego oprogramowania, które może zmieniać swój kod, aby lepiej unikać wykrycia. Sztuczna inteligencja może być również wykorzystywana do generowania przekonujących podróbek audio i wideo, które można wykorzystać do manipulacji politycznych, fałszywych dowodów w procesach karnych lub nakłaniania użytkowników do zapłacenia pieniędzy.

Ale sztuczna inteligencja jest również ważną pomocą w obronie przed cyberatakami. Przykładowo firma Check Point Software wykorzystuje ponad 70 różnych narzędzi do analizy zagrożeń i ochrony, z których ponad 40 opiera się na sztucznej inteligencji. Technologie te pomagają w analizie behawioralnej, analizując duże ilości danych o zagrożeniach z różnych źródeł, w tym darknetu, ułatwiając wykrywanie luk typu „zero day” lub automatyzując łatanie luk w zabezpieczeniach.

Ostatnio dyskutowano o różnych regulacjach i ograniczeniach sztucznej inteligencji. W przypadku ChatGPT obawy dotyczą głównie prywatności. Byliśmy już świadkami wycieku danych, a limit wiekowy użytkowników wciąż nie został ustalony. Jednocześnie centralne blokowanie takich usług ma tylko ograniczony efekt, ponieważ każdy nieco bardziej bystry użytkownik może obejść zakaz, na przykład korzystając z VPN. Problem polega na tym, że większość użytkowników nie zdaje sobie sprawy, że wprowadzone do ChatGPT wrażliwe informacje będą bardzo wartościowe w przypadku wycieku i mogą być wykorzystane w celach ukierunkowanego marketingu. Mówimy tutaj o potencjalnej manipulacji społecznej na skalę dotąd niespotykaną – podkreśla Wojciech Głażewski.

Wpływ sztucznej inteligencji na nasze społeczeństwo będzie zależał od tego, w jaki sposób zdecydujemy się rozwijać i wykorzystywać tę technologię. Ważne będzie rozważenie potencjalnych korzyści i zagrożeń przy jednoczesnym dążeniu do zapewnienia, by sztuczna inteligencja była rozwijana w sposób odpowiedzialny, etyczny i korzystny dla społeczeństwa.

Żabka nie przemyślała promocji na papierosy

Kontrowersje w reklamie mogą przynieść korzyści marce, jednak tylko w szczególnych sytuacjach. W niektórych przypadkach kontrowersyjne kampanie reklamowe mogą zwrócić uwagę na mniej znane marki, które dopiero wchodzą na dojrzały rynek i przyciągnąć uwagę konsumentów. Natomiast dla marek dobrze znanych kontrowersje niosą ze sobą ryzyko – mogą zaszkodzić reputacji marki i zrazić klientów, a ich ewentualne korzyści mogą nie przeważyć ryzyka związanego z negatywnymi skutkami. W związku z tym, decyzja o kontrowersyjnej kampanii reklamowej powinna być przemyślana, biorąc pod uwagę ryzyka i korzyści związane z daną akcją reklamową.

Wydaje się, że reklama Żabki nie była celowo viralowa, a marka nie do końca przemyślała konsekwencje swoich działań. Wychodząc z założenia, że reklama jest zgodna z przepisami prawa, nie wzięto pod uwagę kwestii etycznych lub je pominięto. W dzisiejszych czasach rośnie świadomość społeczna i konsumencka, a klienci coraz częściej zwracają uwagę na działania firm nie tylko pod kątem oferowanych produktów, ale także ich społecznego i etycznego aspektu. Firmy, które dbają o swoją odpowiedzialność społeczną, zyskują zaufanie klientów oraz budują swoją reputację jako marki, które warto popierać.

Komentarz dr Jolanty Tkaczyk, szefowej Katedry Marketingu w Akademii Leona Koźmińskiego:

Ojcowie i matki o nowym porządku urlopów

26 kwietnia 2023 roku w życie weszła nowelizacja Kodeksu pracy wdrażająca w Polsce unijną dyrektywę work-life balance. Ustawa wydłuża urlop rodzicielski o dodatkowe dziewięć tygodni dla ojców. Mając świadomość dużego potencjału zmian, które mogą zajść na rynku pracy w obliczu wdrożenia nowych zasad urlopów rodzicielskich, serwis Pracuj.pl przygotował raport badający postawy zawodowe pracujących rodziców. W wydawnictwie skupiono się na analizie opinii badanych funkcjonujących na lokalnym rynku pracy na temat planowanych regulacji oraz potencjalnym wpływie, jaki mogą mieć one na postępowanie matek i ojców. Zbadano także perspektywę pracujących matek oraz to jak podchodzą do planowanych zmian.

Najważniejsze informacje:

  • 85% badanych popiera dziewięciotygodniowe urlopy rodzicielskie dla ojców.
  • 2/3 popiera ograniczenie urlopów ojcowskich do 1. roku życia dziecka.
  • 3/4 spodziewa się pozytywnego wpływu regulacji na zaangażowanie ojców.
  • 1 na 3 ojców dostrzega niechęć szefów do urlopów rodzicielskich mężczyzn.
  • 8 na 10 matek uważa, że dłuższy urlop rodzicielski ich partnerów wsparłby bardziej sprawiedliwy podział opieki nad dzieckiem.
  • 1/3 ogółu badanych dostrzega występowanie „kary za macierzyństwo”.
  • 19% – tylu mężczyzn zaobserwowało w swoim otoczeniu zjawisko “premii za ojcostwo”.

Obawy i nadzieje pracujących rodziców

Z końcem kwietnia w Polsce weszła w życie nowelizacja Kodeksu pracy wdrażająca dwie unijne dyrektywy: w sprawie przejrzystych warunków pracy oraz w kwestii tzw. work-life balance. W ramach drugiej z wymienionych dyrektyw mamy do czynienia ze szczególnie istotną zmianą, a wejście przepisów w życie zakończyło długi etap konsultacji i prac nad ich wdrożeniem. Serwis Pracuj.pl regularnie przygląda się postawom Polaków w obliczu istotnych działań legislacyjnych wpływających na rynek pracy. Mając świadomość dużego potencjału zmian, które mogą zajść w obliczu wdrożenia nowych zasad urlopów rodzicielskich, autorzy raportu postanowili zapytać o postawy zawodowe pracujących rodziców.

Badanie Pracuj.pl, obok zmierzenia postaw rodziców wobec nowych regulacji, poświęcone zostało także postawom związanym ogólnie z aktywnością zawodową w obliczu posiadania potomstwa. Sprawdzono, jak regulacje mogą wpłynąć na codzienność zarówno matek, jak i ojców. A jak właściwie wygląda ich codzienne zawodowe życie? Na co zwracają uwagę, szukając pracy? Czy praca zdalna może im pomagać w łączeniu sfery prywatnej z zawodową? Na te pytania starają się odpowiedzieć autorzy raportu w najnowszym wydawnictwie. W badaniu wzięło udział 1404 pracujących rodziców dzieci do 10. roku życia. Dodatkowo wyniki wzbogacono o dane z badania „Postawy finansowe Polaków w czasach inflacji”, przeprowadzonego w marcu 2023 roku na próbie 1470 Polaków w wieku 18-65. Poniżej przedstawiono kilka ciekawych ustaleń raportu – zachęcając do zapoznania się z całą treścią i odkrywania obserwacji, obaw i nadziei rodziców.

Łączenie kariery z udanym, pełnym życiem rodzinnym bywa wyzwaniem. Widoczne jest to po skomplikowanych historiach zawodowych wielu mam i ojców, które znamy ze swoich miejsc pracy. Dlatego w tytule naszego raportu znalazło się „nowe otwarcie”. Regulacje dotyczące wydłużonych urlopów ojcowskich, które właśnie weszły w życie, mają szansę stanowić zupełnie nową szansę dla rodziców. W Pracuj.pl regularnie przyglądamy się zmianom legislacyjnym, które mogą wpłynąć na sytuację polskich pracowników i pracowniczek. Prowadzimy badania i weryfikujemy nastroje społeczne, sprawdzając, jakie jest w tych kwestiach zdanie samych zainteresowanych. – mówi Elżbieta Flasińska, Dyrektorka Marketingu B2C w Pracuj.pl.

Długo wyczekiwana zmiana

Ojcowie w Polsce otrzymali dodatkową szansę na jeszcze większe zaangażowanie się w opiekę nad dziećmi w ich pierwszych latach życia. Zgodnie ze zmianami w prawie, wymiar urlopu rodzicielskiego wydłużył się z 32 do 41 tygodni (w przypadku urodzenia jednego dziecka przy jednym porodzie) oraz z 34 do 43 tygodni (w przypadku porodu mnogiego). Co ważne, każdemu z rodziców przysługuje wyłączne prawo do dziewięciu tygodni urlopu rodzicielskiego z powyższych wymiarów i prawa tego nie będzie można przenieść na drugiego rodzica. Innymi słowy, jeśli rodzice chcą skorzystać z urlopów rodzicielskich w nowej, pełnej długości, z jego dziewięciu tygodni będzie musiał skorzystać ten z rodziców, który nie korzystał z pozostałej puli przysługującego urlopu.

Zmianami objęte mają zostać również przepisy dotyczące urlopu ojcowskiego, którego wymiar to 2 tygodnie. Według nowych regulacji, z urlopu tego ojcowie będą mogli skorzystać zasadniczo nie później niż do ukończenia przez dziecko 12. miesiąca życia. Dotychczas były na to 2 lata – intencją jest większe zaangażowanie panów w pierwszym, kluczowym i wymagającym okresie życia potomstwa.

Nowe przepisy sprawiają, że dodatkowy urlop jest nietransferowalny i musi skorzystać z niego ojciec, a nie matka. Uważam, że to wielka i dobra zmiana, zarówno, jeśli chodzi o podział obowiązków domowych, jak i nawiązywanie więzi z dzieckiem, którą buduje się od samego początku. Oczywiście nie trzeba z tego urlopu korzystać, jest on po prostu nową możliwością. Cieszy mnie fakt, że nie jest to oddolna inicjatywa, ale przepisy które mają moc. Pracodawcy będą musieli podejść do tego tematu z większą uwagą i wspierać pracowników w ich decyzjach. To z kolei prowadzi do mniejszych przerw w karierze mamy dziecka, która i tak wystarczająco często spotyka się z tzw. zawodową „karą za macierzyństwo”.  – komentuje Łukasz Dominiak, założyciel profilu Who’s Your Daddy.

Świadomość zmian nieco wyższa

Dyskusja o wspomnianej regulacji toczyła się wśród ekspertów i w mediach stosunkowo szeroko już od połowy 2022 roku – jej pierwotny termin wejścia w życie wypadał bowiem 1 sierpnia ub.r. Jednak ze względu na przedłużające się prace został on przedłużony. Zespół Pracuj.pl chciał sprawdzić wówczas, jak toczące się dyskusje przekładały się na wiedzę o regulacjach wśród pracujących rodziców. Zadano im pytanie o znajomość zmian zarówno w głównym badaniu towarzyszącym raportowi (październik 2022), jak też dodatkowo tuż przed wejściem przepisów w życie (marzec 2023).

Na początku IV kwartału ub.r. znajomość planowanej nowelizacji Kodeksu pracy, dotyczącej zasad korzystania z urlopów rodzicielskich i ojcowskich, deklarowało 56% sondowanych matek i ojców posiadających niepełnoletnie dzieci. Dyskusje prowadzone w późniejszym czasie w mediach i na firmowych korytarzach miały umiarkowany wpływ na zwiększenie wiedzy na temat zmian. W marcu 2023 roku, na nieco ponad miesiąc przed wejściem w życie nowelizacji, jej świadomość była nieco wyższa, niż jeszcze pół roku wcześniej (63%). Szczególna zmiana widoczna była w przypadku ojców, gdzie nastąpił wzrost o 10 punktów procentowych.

Wśród grup wiekowych najbardziej świadomi planowanych zmian byli rodzice rodzice między 25. a 34. rokiem życia (64%). To przedział wiekowy, którego reprezentanci szczególnie często rozważają poszerzenie rodziny o kolejne dziecko, a tym samym mogą być szczególnie zainteresowani kwestiami zmian w urlopach rodzicielskich. W pozostałych grupach odsetek osób, które słyszały o zbliżającej się nowelizacji oscylował w okolicach 50%.

Szansa na pozytywną rewolucję

Badani odnoszą się pozytywnie do kwestii dotyczących urlopów dla ojców – aż 85% pracujących rodziców popierało wprowadzenie tej regulacji. Dostrzegają potencjał zmian, jakie wprowadzić mogą nowe przepisy.

54% badanych rodziców zgadza się ze stwierdzeniem, że wydłużenie urlopów rodzicielskich dla ojców będzie w przyszłości sprzyjać lepszemu wyrównaniu podziału obowiązków opiekuńczych między rodzicami. 3 na 4 badanych rodziców uważało, że dłuższe urlopy dla ojców mogą mieć istotny wpływ na zwiększenie ich zaangażowania w wychowanie dzieci (77%), a także zachęci ich do spędzania większej ilości czasu z dziećmi (70%). Zdecydowana większość respondentów dobrze oceniała także inne zapisy regulacji, w tym otrzymywanie przez ojców wynagrodzenia podczas dziewięciu tygodni urlopu rodzicielskiego (88%).

Zgodnie z zapowiedziami ustawodawców, wprowadzenie nowych przepisów niewątpliwie ma szansę stać się ważnym kamieniem milowym na drodze do bardziej różnorodnego, równego podziału obowiązków między matki i ojców. Zaoferowane mężczyznom możliwości mają na celu przede wszystkim odciążenie kobiet w obowiązkach rodzicielskich, w tym wsparcie ich w powrocie na rynek pracy czy rozwijaniu karier. Badanie Pracuj.pl pokazuje, że Polki posiadające dzieci rzeczywiście dostrzegają duży potencjał planowanych rozwiązań. To tym bardziej ważne, że respondentki zwracają uwagę na liczne wyzwania zawodowe czy z zakresu zdrowia psychicznego, związane z okresem urlopu rodzicielskiego, a następnie powrotu na rynek pracy.

Nasz raport pozwala prześledzić i lepiej zrozumieć, jakie nadzieje, obawy i szanse w obliczu nowych przepisów dostrzegają pracujący rodzice. Zapraszamy do zapoznania się z naszymi ustaleniami i wspólnej dyskusji o wsparciu rodziców w karierze, która nie wyklucza rodzicielskich partnerskich relacji. Wierzymy, że zmiana, która właśnie zachodzi, będzie znacząca i wywoła duży wpływ na kulturę pracy.
– podsumowuje Elżbieta Flasińska.

O BADANIU

Badanie zostało przeprowadzone w październiku 2022 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI przeprowadzono na grupie 1404 Polaków, reprezentatywnej dla populacji osób czynnych zawodowo w wieku 18-65 pod względem płci, wieku oraz wielkości miejscowości zamieszkania. Dane dodatkowo zostały wzbogacone o najnowsze badanie przygotowane przez serwis Pracuj.pl „Postawy finansowe Polaków w czasach inflacji”, które zostało przeprowadzone w marcu 2023 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl na próbie 1470 Polaków w wieku 18-65, z czego 85% to osoby pracujące, a 15% osoby niepracujące. Struktura próby była kontrolowana biorąc pod uwagę płeć, wiek i wielkość miejscowości zamieszkania odpowiadających.

Rośnie wartość wymiany handlowej Irlandii z Polską. W tym roku padnie rekord

Firmy irlandzkie zwiększają inwestycje w Polsce. W 2022 r. wartość wymiany handlowej pomiędzy Irlandią, a Polską przekroczyła 6 mld EUR, co oznacza wzrost o 10%. W tym roku padnie kolejny rekord- szacują przedstawiciele irlandzkiego rządu.

W 2022 r. wartość wymiany handlowej pomiędzy Irlandią, a Polską przekroczyła 6 mld EUR, z czego eksport z Irlandii do Polski wyniósł 4 mld EUR, co oznacza ponad 10% wzrost w porównaniu do 2021 r. Ponad 130 firm irlandzkich eksportuje do Polski, a 62 mają tu swoje oddziały zatrudniające ponad 12 tys. pracowników.  Kolejne firmy między innymi z sektora cyberbezpieczestwa planują otwarcie swoich oddziałów w Polsce, a inne planują rozszerzenie działalności i kolejne inwestycje. Według przedstawicieli irlandzkiego rządu także w tym roku może paść kolejny rekord jeśli chodzi o wartość wymiany handlowej pomiędzy Irlandią i Polską. 16 maja br. przyjedzie do Polski Dara Calleary, irlandzki minister stanu ds. promocji handlu, regulacji cyfrowych i firm, który spotka się z przedstawicielami firm technologicznych aktywnych w Polsce. Wizyta ministra będzie okazją do wymiany doświadczeń i prezentacji przykładów irlandzkich firm, które z sukcesami działają w naszym kraju. Przedstawiciele irlandzkiego rządu liczą na dalsze poszerzanie współpracy pomiędzy polskimi i irlandzkimi firmami, szczególnie w zakresie nowych technologii oraz innowacji dla rolnictwa.

Jedną z najnowszych irlandzkich inwestycji jest uruchomiona 16 marca 2023 r. fabryka opakowań kartonowych Smurfit Kappa w Pruszkowie zmodernizowana kosztem 40 mln EUR. Obiekt jest w tej chwili największym zakładem produkcyjnym Smurfit Kappa w Polsce i jednym z najnowocześniejszych tego typu w Europie.

Istnieje kilka powodów dobrych stosunków gospodarczych między Polską a Irlandią, jednym z nich są na pewno trwałe, międzyludzkie, niejednokrotnie rodzinne relacje, bo w Irlandii mieszka 125 tysięcy Polaków. Są bardzo dobrze zintegrowani ze społeczeństwem irlandzkim i są największą mniejszością narodową, stanowiącą 2,5% ogółu populacji w Irlandii. Irlandzkie firmy chętnie zatrudniają Polaków, doceniają ich kompetencje i doświadczenie. Często także  wykorzystują ich obecność do rozpoczęcia eksportu produktów i usług do Polski lub otwarcia tu swoich oddziałów”- komentuje Dara Calleary, irlandzki minister stanu ds. promocji handlu, regulacji cyfrowych i firm.

Drugi czynnik łączący Polskę i Irlandię to nastawienia na globalnie skalowalne innowacje i technologie cyfrowe, w tym np. fintech i cyberbezpieczeństwo.

Irlandia plasuje się na 5 miejscu europejskiego indeksu gospodarki i społeczeństwa cyfrowego i właśnie ogłosiliśmy naszą National Digital Strategy, w ramach której chcemy aby 90% małych i średnich firm osiągnęło podstawowy poziom ucyfrowienia do 2030 i żeby 75% dużych firm analizowało posiadane dane, korzystało z chmury i sztucznej inteligencji”dodaje minister Calleary.

Przy okazji wizyty ministra irlandzka firma 4Securitas oferująca innowacyjne rozwiązania z obszaru cyberbezpieczeństwa ogłosi start działalności na polskim rynku. „Dla 4Securitas wejście na nowy, rosnący rynek taki jak Polska jest strategicznym krokiem i dużym wyzwaniem. Naszym celem jest rozpowszechnienie rewolucyjnego modelu aktywnej cyberobrony i monitoringu zagrożeń w czasie rzeczywistym. Tworzenie suwerennych, europejskich rozwiązań w obszarze cyberbezpieczeństwa gwarantuje nam niezależność technologiczną. Wejście na polski rynek jest ważnym etapem w tym procesie i obecnie szukamy w Polsce partnerów biznesowych, którzy chcą sprzedawać i wdrażać najnowocześniejsze rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa wśród swoich klientów”, mówi Stefan Umit Uygur, prezes i współzałożyciel 4Securitas.

Kolejnym przykładem polsko-irlandzkiej technologicznej współpracy jest Oblivious, firma założona przez dwóch doktorantów Uniwersytetu Oksfordzkiego: Polaka Roberta Pisarczyka i Irlandczyka Jacka Fitzsimmonsa. Naukowcy specjalizujący się w teorii i praktycznych aplikacjach komputerów kwantowych wraz z zespołem programistów stworzyli rozwiązanie pozwalające wielu podmiotom na analizowanie danych przy zachowaniu ich poufności dzięki wykorzystaniu tzw. bezpiecznych enklaw. Oblivious właśnie pozyskał 5,35 mln EUR finansowania na rozwój od grupy funduszy inwestycyjnych. Wśród klientów Oblivious są m.in. firmy telekomunikacyjne, agendy ONZ i urzędy statystyczne.

„Polska jest bardzo atrakcyjnym rynkiem dla irlandzkich firm, co potwierdzają przykłady PM Group, JFC, ICON, Smurfit Kappa, Keywords Studios, które inwestują i z sukcesami działają tu od wielu lat czy nawet dekad i są cenionymi pracodawcami. Te firmy bardzo dobrze znane na rynku irlandzkim przetarły drogę dla kolejnych irlandzkich przedsiębiorców z branży technologii cyfrowych, medycznych, producentów maszyn rolniczych, czy sektora inżynieryjnego. Właśnie dzięki tej aktywności widzimy znaczący wzrost wymiany handlowej między Polską i Irlandią. Szacuję, że w przyszłym roku padnie kolejny rekord jeśli chodzi o wartość wymiany handlowej pomiędzy naszymi obydwoma krajami”- podsumowuje minister Calleary.

„Czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak często sięgamy po irlandzkie produkty w naszym codziennym życiu. Jako przykład możemy podać chociażby leki, gdzie 80% z 8 najczęściej kupowanych leków na świecie jest produkowanych w Irlandii, czy stenty sercowo-naczyniowe,  gdzie 75% globalnej produkcji pochodzi z Irlandii. Równie często firmy irlandzkie obecne w Polsce są pionierami nowoczesnych rozwiązań w innych dziedzinach, jak np. rolnictwo precyzyjne i ekologiczne. Innym przykładem jest silny klaster 60 firm irlandzkich zaangażowanych w budowę obiektów z obszaru tzw. wysokich technologii (high-tech construction), które z sukcesami wdrażają swoje międzynarodowe doświadczenie i know-how do projektów rozwijanych na polskim rynku”dodaje Tonia Spollen-Behrens, dyrektor Enterprise Ireland na Polskę i kraje bałtyckie.

Branża funeralna czeka na nowe prawo

Branża pogrzebowa przypomina wszystkim podmiotom zajmującym się szeroko pojętymi usługami funeralnymi o respektowaniu standardów, które stanowią konieczny warunek do przeprowadzenia właściwej procedury związanej z pochówkiem. Dotyczy to całego procesu – od jego rozpoczęcia, przez przechowywanie i transport zwłok, ewentualną kremację, aż po same czynności pogrzebowe.

Do przestrzegania takich standardów zobowiązane są wszystkie podmioty należące do Polskiej Izby Branży Pogrzebowej. Dziś procedury takie to zwykle wewnętrzne unormowania wprowadzane przez poszczególne przedsiębiorstwa zajmujące się usługami funeralnymi. Polska Izba Branży Pogrzebowej ma przy tym nadzieję, że wkrótce te wewnętrzne procedury staną się bezwględnie obowiązującymi standardami i dotyczyć będą wszystkich firm działających w obszarze usług funeralnych. Stanie się tak za sprawą przepisów składających się na tzw. Prawo Pogrzebowe, które – jak się spodziewamy – zaczną obowiązywać w ciągu najbliższego roku.

Jako Polska Izba Branży Pogrzebowej już w 2019 roku, razem z Centrum Analiz Polityki Ekonomicznej, opracowaliśmy raport o stanie branży pogrzebowej w którym wskazywaliśmy na liczne niedociągnięcia i negatywne zachowania niektórych przedsiębiorców pogrzebowych, które prowadzą wręcz do patologii.

Powstały raport wzbudził zainteresowanie strony rządzącej na tyle, że znaczna część zapisów, a co za tym idzie, potrzeb, mówiących o ustandaryzowaniu usług funeralnych zmaterializowała się w postaci konkretnych przepisów w projekcie nowelizacji Prawa Pogrzebowego, które – zgodnie z zapowiedziami – już niedługo ujrzeć ma światło dzienne

Dzięki nowej ustawie zawód przedsiębiorcy pogrzebowego będzie profesją regulowaną tak, aby mieć znacznie większy niż i możliwie jak najpełniejszy obraz funkcjonowania całej branży pogrzebowej.

Funkcjonowanie przyszpitalnych czy znajdujących się przy innych tego typu placówkach prosektoriów obsługiwanych przez firmy pogrzebowe, powinno zostać szczególnie uregulowane, bowiem działanie ich w takiej formie jak dziś staje się często patologią (np. poprzez prowadzenie faktycznej akwizycji, o czym Izba jest alarmowana) i narażają na szwank firmy pogrzebowe, godząc w dobre imię tych, które działają uczciwie i prawidłowo, przestrzegając wysokich, zalecanych przez naszą Izbę, standardów zawodowych.

Rodziny osób zmarłych częstokroć zamawiają usługę pogrzebową w firmie bez żadnego zaplecza pozwalającego im na gruntowne i – co najważniejsze – prawidłowe przygotowanie osoby zmarłej do pogrzebu. Dzieje się tak, ponieważ najbliżsi zmarłych pozbawieni są możliwości uzyskania informacji, co dzieje się z takimi ciałami – w szczególności brakuje tu koniecznej wiedzy, jakie konkretnie kwalifikacje mają ci, którzy prowadzą działalność w branży pogrzebowej. Zdarzają się rzeczywiście przypadki, że osoba zmarła jest przygotowywana w rażąco sprzeczny ze standardami sposób.

Zgrozą jest także to, o czym rzadko się mówi: transport zwłok z zagranicy (masowy, nawet 9 osób w jednym małym busie, co dotyczy przede wszystkim Wysp Brytykjskich, choć nie tylko). Zdarza się bowiem tak, że zwłoki osoby zmarłej w karawanie podróżują po Europie przez nawet dwa tygodnie, rozpoczynając wyprawę z Irlandii poprzez Szkocję, Anglię, później znowu przez Irlandię, a następnie jadą po odbiór kolejnego ciała w Holandii, by ostatecznie wrócić raz jeszcze do Anglii po to, aby zapełnić całego busa, który nie spełnia norm karawanu pogrzebowego, 9 ciałami tak, aby cena transportu była konkurencyjna i bardziej atrakcyjna w stosunku do tej, jaką oferują profesjonalne firmy zajmujące się transportem i przestrzegające zalecanych przez naszą Izbę standardów. Same dyskusje o tym z osobami zarządzającymi tym procederem napotykają wciąż na ich twardy opór. Polska Izba Branży Pogrzebowej spodziewa się tu jednak przełomu, bowiem nowe przepisy przyczynią się w tym obszarze do zasadniczych zmian na lepsze.

Firmy pogrzebowe działające na terenie kraju to w większości podmioty nie zatrudniające nikogo poza ich właścicielem, bądź jedną dodatkową osobą, a przecież ceremonia obsługiwana jest – w przypadku pochówku trumny – zwykle przez 4 pracowników.

Jako Polska Izba Branży Pogrzebowej deklarujemy zatem, że w dalszym ciągu będziemy działać na rzecz standaryzacji usług pogrzebowych tak, aby dobre imię uczciwie działających i dążących do podwyższenia jakości swoich usług zakładów pogrzebowych nie zostało zszargane, a wobec tych, którzy dopuszczać się będą zachowań niegodnych przedsiębiorcy pogrzebowego, wyciągać będziemy daleko idące w skutkach konsekwencje. Wobec wszystkich zrzeszonych w Izbie firm wymagamy przestrzegania wysokich standardów branży. Ich propagowanie stanowi przecież jeden z celów działania Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, która – jako reprezentant Federacji Przedsiębiorców Polskich – od samego początku brała udział w pracach nad nowelizacją Prawa Pogrzebowego.

POS-owy User Experience

W latach 90tych chcąc przyciągnąć wzrok klienta w punkcie sprzedaży wystarczyło postawić krzykliwy kolorami i hasłami POS. Dziś POS-y muszą być bardziej wyrafinowane niż kiedykolwiek, by zwrócić uwagę i sprzedać produkt. O tym jak zaczyna się user experience w punktach sprzedaży opowiadają – bracia Marek i Damian Dziedziccy, twórcy firmy DZIEDZIK POSM Solutions a teraz nowego brandu POSideo.

Szaleństwo materiałów Point of Sale w Polsce zaczęło się w latach 90tych i od tego czasu przechodziło różne fazy, czym różnią się dzisiejsze formy ekspozycji towaru? 

Kiedyś aby POS-y przyciągały uwagę musiały być wręcz estetycznie krzykliwe i epatować prostymi hasłami. Dziś widzimy, że taka forma reklamy jest nawet rażąca, a wygrywa tylko przemyślane i wysublimowane podejście do produktu i jego ekspozycji. W POSideo podchodzimy do każdego produktu indywidualnie, śledzimy ścieżkę zainteresowania nim i wyszukujemy punkt, który jest kluczowy do wywołania impulsu zakupowego. Ekspozycja musi dawać konsumentowi możliwość doświadczenia produktu w punkcie sprzedaży, bo to tu dokonuje się ostateczna decyzja zakupowa. W każdej kategorii produktowej jest oczywiście sporo powtarzanych schematów, które mniej lub bardziej zwiększają sukces sprzedażowy, dlatego wprowadziliśmy usługę „POSM konsultingu”. Polega to na tym, że na wstępie przeprowadzamy cały proces analizy promowanego produktu i jego konkurencji. Następnie projektujemy optymalne rozwiązania i wdrażamy je na rynek. To daje największą skuteczność i pozwala na optymalne podejście do potrzeb konsumenta.

Jedną z najważniejszych zmian, która nastąpiła w dziedzinie POS w ostatnich latach jest rosnące znaczenie technologii cyfrowych. Nie chodzi tu tylko o ekrany czy tablety, ale o całą gamę rozwiązań interaktywnych, które pozwalają na lepsze zaangażowanie konsumenta i zbieranie danych o jego zachowaniach. Przykładem takiego rozwiązania jest nasza usługa „POS interaktywny”, która polega na wyposażeniu materiałów POS w elementy reagujące na dotyk, ruch czy głos konsumenta. Dzięki temu możemy dostarczyć mu spersonalizowane informacje o produkcie, zaoferować  dodatkowe korzyści czy zaprosić do zabawy czy konkursu. To wszystko sprawia, że konsument czuje się doceniony i zainteresowany produktem.

Inną istotną zmianą jest rozwój e-commerce i rola POS w kreowaniu świadomości marki i lojalności klienta. W dobie internetu konsument ma dostęp do wielu źródeł informacji i opinii o produktach, dlatego nie wystarczy mu już tylko pokazać produkt na półce czy regale. Trzeba go przekonać, że warto wybrać właśnie tę markę i nie szukać innej opcji online. Dlatego nasze materiały POS nie tylko prezentują produkt, ale także budują emocjonalną więź z konsumentem poprzez opowiadanie historii marki, podkreślanie jej wartości czy pokazywanie jej zaangażowania społecznego czy ekologicznego. Nasza usługa „POS storytelling” pomaga nam tworzyć takie materiały, które opowiadają konsumentowi coś więcej niż tylko o funkcjach czy cenach produktu.

Jakie jest wasze doświadczenie we współpracy z markami?

Nasze doświadczenie zdobywaliśmy przez osiemnaście lat głównie we współpracy z globalnymi markami.  Proponowaliśmy im i nadal proponujemy bardzo skuteczne rozwiązania do realizacji założeń sprzedażowych czy wizerunkowych różnych kampanii. Nasze propozycje POS’ów brały udział w kampaniach, które – jak określali to nasi kontrahenci –  przynosiły „epickie wzrosty sprzedaży”. Dzięki temu realizowaliśmy długofalową współpracę i kompleksową obsługę. Zawsze zaczynamy od rzetelnej analizy produktu i rynku naszego zleceniodawcy, bo jest kluczem do skuteczności ich działań. Proponowane przez nas materiały POS są zawsze wynikiem większej idei, stąd też nazwa naszej firmy POSideo. Podstawą podejmowanych przez nas działań projektowych jest założenie, że stworzymy produkt idealny, dla naszego oraz końcowego klienta. Uważamy, że dziś każda firma tworząca materiały promocyjne do punktów sprzedaży powinna zaproponować rozwiązanie estetyczne, ciekawe oraz wpisujące się w trend zrównoważonego rozwoju. Takie, podejście jest zgodne z naszymi wartościami i filozofią naszej marki. Rodzinna firma Dziedzik POSM Solutions od zawsze kierowała się takim podejściem, choć kiedyś nie mówiło się często o ekologicznych aspektach materiałów reklamowych. My zawsze do tego dążyliśmy i dlatego utrzymywaliśmy się na rynku prawie dwie dekady.  Ostatecznie, gdy zmienił się rynek reklamy, zmieniło się postrzeganie firm i konsumentów na zrównoważony rozwój, zdecydowaliśmy się zainwestować duże pieniądze w to, aby nasze propozycje były zupełnie bezkonkurencyjne, zarówno estetycznie, ekologicznie, i funkcjonalnie. I tak doszliśmy do wniosku, że przyszedł czas na rebranding kojarzący się bardziej z innowacją a jednocześnie podkreślający naszą kreatywność.

Wprowadziliście nowe technologie produkcji, nowe standardy?

Do firmy POSideo dołączyli nowi fachowcy, eksperci posiadający szeroką wiedzę multibranżową. Dzięki nim firma jest w stanie analizować potrzeby klientów szerzej i głębiej i poświęcić więcej uwagi zamówieniom szytym na miarę potrzeb każdego nowego czy starego zleceniodawcy. To kluczowa rola marketingu w nowoczesnej firmie, która chce budować długotrwałe relacje z klientami i wyróżniać się na tle konkurencji. Badanie potrzeb klientów pozwala nie tylko dopasować ofertę do ich oczekiwań, ale także pokazać się jako ekspert i doradca w swojej branży. W ten sposób firma zyskuje zaufanie i lojalność klientów, a także inspirację do wprowadzania skutecznych zmian i rozwiązań. Produkujemy POS’y precyzyjnie pod brief klienta, a co za tym idzie – przekłada się to na osiągnięcie przez niego celów biznesowych. Unikamy kopiowania rozwiązań naszej konkurencji. Uważamy to za nieskuteczne marketingowo, bo POS-y mają za zadanie wyróżnić produkt w morzu konkurencji, a nie ją naśladować. Dodatkowo, wdrożyliśmy nowy model zarządzania przedsiębiorstwem, który zakłada dostosowywanie się do najbardziej specyficznych oczekiwań klientów. Rolą POS’ów od zawsze było przyciąganie uwagi konsumenta która miała za zadanie wywoływać impulsy zakupowe i bezpośrednio wpływać na wzrost sprzedaży, ale również zwiększać rozpoznawalność marki, wyróżniając ją na tle konkurencji. Dla nas dziś równie ważnym jest aspekt ekologii i zrównoważonego rozwoju. W naszej firmie stawiamy na innowacyjne rozwiązania w zakresie POS-ów. Nasze POS-y są wykonane z materiałów wielokrotnego użytku, które można łatwo złożyć, przechowywać i transportować. Ponadto są one wyprodukowane w sposób przyjazny dla środowiska, z wykorzystaniem technologii minimalizujących zużycie energii i odpadów. Często  mówiąc o ekologii i zrównoważonej odpowiedzialności biznesu niektórzy mają wyobrażenie, że POS-y muszą być zrobione z papieru, tektury, i tylko takie będą rozwiązaniem optymalnym, bo są relatywnie tanie i można jest szybko wymienić i odzyskać surowiec. Jednak, gdy przenalizuję się to dokładniej, nie wygląda to tak ekologicznie . Odzysk papieru z rynku jest coraz trudniejszy i coraz bardziej kosztowny, ponieważ aby uzyskać parametry trwałości i jakości produktu z kartonu, jest on silnie zadrukowywany i powlekany coraz to wymyślniejszymi warstwami. Nie ma większego znaczenia czy będzie to folia czy lakier. Niektóre tak powleczone materiały nie nadają się odzyskania papieru.  Innym aspektem jest trwałość takich POS-ów w zależności od miejsca ich użytkowania i rotacji produktu. Może ona oscylować w granicach od miesiąca do powiedzmy trzech. Dlatego dziś POSideo stawia na inne rozwiązanie, ekologiczne rozwiązanie często z konstrukcją metalową, trwałymi elementami z drewna i tworzywami pochodzącymi z odzysku.  Wszystkie te materiały nadają się do wielokrotnego recyklingu. Zarówno stal jak i rodzaje używanych tworzyw można odzyskiwać wielokrotnie. Obniża to znacząco wpływ na środowisko, a dużo niższa częstotliwość wymiany obniża koszty marketingowe w skali pracy takich POS-ów na rynku. Podsumowując, dzisiejsze POS-y mogą być przyjazne dla środowiska, bez uszczerbku na estetyce czy trwałości i walorach użytkowych. Bardzo ważnym czynnik naszej branży jest technologia cyfrowa którą stosujemy w naszych POS -ach . Podczas jednego z wydarzeń branżowych, zdobyliśmy nagrodę główną w konkursie na najlepszą ekspozycję roku w kategorii DIGITAL POS. Cieszy nas ona tym bardziej, że wszystkie nasze nagradzane ekspozycje pracują dla naszych klientów na rynku.Połączenie e-marketingu z materiałami POSM jest przedłużeniem kampanii i uzyskaniem większej skuteczności w działaniu marki.

ZPP: negatywne powiązania patentowe mogą oznaczać droższe leki dla pacjentów

  • 21. kwietnia 2023 roku Stały Komitet Rady Ministrów zakończył prace nad projektem nowelizacji ustawy o refundacji leków. Kolejnym etapem prac jest posiedzenie Rady Ministrów
  • Szczególny lęk krajowego przemysłu farmaceutycznego wywołuje art.11 ust. 1a dotyczący szkodliwych powiązań patentowych, który bezpośrednio mógłby wpłynąć na mniejsze portfolio dostępnych leków generycznych dla pacjenta i wzrost obciążeń finansowych zarówno dla pacjentów, jak i dla NFZ
  • Zgodnie z proponowanymi rozwiązaniami, przedłużanie patentów na monopolistyczne farmaceutyki mogłoby de facto trwać w nieskończoność, co oznaczałoby brak możliwości wejścia na rynek leków oferowanych przez krajowych producentów leków
  • Z wyliczeń IQVIA wynika, że szacunkowe oszczędności płatnika publicznego z wprowadzania do systemu refundacyjnego pierwszych odpowiedników leków sięgnęły nawet 11 mld zł w okresie 9 lat od ich wprowadzenia, art. 11 ust. 1a może zablokować takie oszczędności.

Projektowany przepis art. 11 ust. 1a opracowany przez Ministerstwo Zdrowia budzi ogromne obawy ze strony krajowego przemysłu farmaceutycznego, ponieważ może realnie zablokować możliwość składania wniosków refundacyjnych dla leków konkurencyjnych, które muszą być oferowane w lepszej cenie niż dotychczasowy lek monopolistyczny.

W najbliższych latach, a więc 2024-2029 zakończy się ochrona patentowa dla blisko setki ważnych leków. Jest to moment na wejście konkurencji, która wpłynie na obniżkę cenową i zapewnienie dostępności leków dla pacjenta.

Niestety zamieszczony w projekcie przepis artykuł 11 ustęp 1a przedłuża faktyczny monopol na leki nawet na wiele lat. Bezpośrednim skutkiem regulacji będzie sytuacja, w której nie będzie przyjmowany wniosek o objęcie refundacją jeżeli jeden z odpowiedników posiada ochronę patentową. Do tej pory producenci monopolistyczni mieli już ponad 20 lat wyłączności na dostępność swoich leków.

Artykuł 11 ustęp 1a ustawy refundacyjnej w praktyce zablokowałby zatem dostęp do generycznych i biologicznych równoważnych leków oferowanych przez krajową produkcję leków i tym samym pozwoliłby na przedłużony monopol rynkowy. Lek może być objęty nawet 3 000 patentów nie tylko na substancję czynną, ale również np. szczegóły technologiczne np. otoczkę tabletki. Finalnie bezpośrednio poszkodowany będzie przede wszystkim pacjent.

Jak pozostawienie art. 11 ustawy 1a uderzy w pacjenta i NFZ?

Problemem szkodliwych powiązań patentowych jest wielowarstwowy. Według raportu przeprowadzonego przez IQVIA[1] wprowadzenie do systemu refundacyjnego leków generycznych i biologicznie równoważnych (GiBR) – czyli dzięki właśnie konkurencji, jako pierwszych odpowiedników przyczyniło się do szacunkowej oszczędności płatnika publicznego nawet 11 mld PLN w ciągu 9 lat od ich wprowadzenia. Przepis artykuł 11 ustęp 1a skutecznie uniemożliwiłby uzyskanie tych oszczędności, bo utrzymuje wyższą cenę. Zgodnie z prawem rozpatrywanie samego wniosku może trwać 6 miesięcy, co i tak spowalnia możliwość wprowadzenia konkurencji.

Skutki monopolizacji powiązań patentowych w pierwszej kolejności odczują sami pacjenci, którzy będą ponosić wysoką cenę za lek, a jego koszt, w sytuacji wejścia na rynek konkurencji, mógłby być niższy od 25% do nawet 90%.

W przypadku przyjęcia przepisu, koszty poniesie także sam Narodowy Fundusz Zdrowia płacąc dotychczasową wysoką cenę za daną terapię, tym samym tracąc więcej środków finansowych, z których oszczędności mogłyby być przeznaczone na nowe leki czy poszerzenie dostępności do leczenia dla osób z daną jednostką chorobową. Jeszcze innym pesymistycznym aspektem kosztowym jest potencjalne odszkodowanie jakiego mógłby dochodzić producent „blokowanego” leku za zamknięcie mu dostępu do rynku.

W interesie pacjenta jest udostępnienie mu pełnego wachlarza refundowanych leków generycznych, a dla optymalizacji kosztów na opiekę zdrowotną istotne jest wejście do gry konkurencji, która w naturalny sposób przyczyni się do wspomnianych oszczędności.

Pozostawienie w projekcie ustawy refundacyjnej artykułu 11 ustawy 1a w obecnym kształcie zadziała więc niekorzystnie zarówno dla pacjentów, płatnika oraz producentów blokowanych leków, a także skarbu Państwa. Dodatkowym aspektem, który jest także istotny w kontekście tego przepisu, jest wątek zwiększenia bezpieczeństwa lekowego, które przy utrzymaniu monopolu rynkowego nieograniczonego czasowo i przy opóźnianiu konkurencji finalnie wpłyną także na zmniejszenie dostępności wspomnianych leków.

Mając na uwadze zagwarantowanie bezpieczeństwa lekowego dla pacjentów w Polsce oraz szerokiej dostępności do tańszych odpowiedników i tym samym wejścia na rynek konkurencji ograniczającej monopol w tym zakresie, apelujemy do ustawodawcy o ponowne przyjrzenie się artykułowi 11 ustęp 1a i konieczności jego wykreślenia.

W obecnym kształcie przepis zapowiada realne zagrożenia w postaci wzrostu obciążeń finansowych pacjentów i NFZ oraz wpływa na zahamowania inwestycji i możliwości udziału w rynku tańszych leków.

***

[1] Analiza sytuacji leków generycznych i biologicznych równoważnych polskim systemie refundacyjnym opracowany dla PZPPF, wrzesień 2022

Czy RPP ubierze gołębie pióra?

W tym tygodniu nasza uwaga kieruje się w stronę RPP, która niemal na pewno nie zmieni aktualnego poziomu stóp. Istotna jednak będzie retoryka decydentów. Czy w kontekście spadku inflacji gołębie zdominują dyskurs? Choć o podwyżkach stóp najprawdopodobniej należy zapomnieć, naszym zdaniem jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek mocne sygnały w kontekście odwracania cyklu.

Za nami posiedzenia dwóch największych banków centralnych. Zarówno Rezerwa Federalna, jak i Europejski Bank Centralny zachowały się zgodnie z oczekiwaniami, podnosząc swoje stopy procentowe o 25 pb. Fed zasugerował, że na czerwcowym posiedzeniu może wstrzymać cykl, jeśli inflacja spadnie; EBC zaś jeszcze nie kończy. Oba pozostają wysoce zależne od danych i w ograniczonym zakresie korzystają z forward guidance (sterowania oczekiwaniami).

Po tych wieściach dolar doświadczył deprecjacji: niewielkiej względem walut europejskich i silniejszej względem surowcowych. Skala zmian względem euro oraz funta brytyjskiego była niewielka – dolar utrzymał się względem obu walut w wąskich przedziałach.

W tym tygodniu uwaga skupi się na czwartkowym (11.05) posiedzeniu Banku Anglii, podczas którego szeroko oczekiwana jest podwyżka o 25 pb. Raczej nie poznamy istotnych wieści ze strefy euro. W środę (10.05) zostanie jednak opublikowany kwietniowy raport o inflacji CPI w USA – pierwszy z dwóch przed kolejnym posiedzeniem Fedu w czerwcu. Istotny jest również impas w kontekście pułapu zadłużenia USA – zostały już tylko tygodnie, by dojść w tej kwestii do porozumienia, póki co jednak jej wpływ na rynek walutowy jest ograniczony.

PLN

Choć aprecjacja złotego w ostatnim czasie wytraciła impet, polska waluta nadal odznacza się siłą. W ubiegłym tygodniu złoty umocnił się nieznacznie, zaś na początku tego tygodnia kurs EUR/PLN znalazł się najniżej od 23 lutego – przedednia rosyjskiej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę (ok. 4,56).

Waluta pozostaje mocna mimo słabych wieści z polskiej gospodarki. W ubiegłym tygodniu istotnie rozczarował kwietniowy odczyt indeksu PMI dla przemysłu, który spadł z 48,3 do 46,6 pkt, oddalając się od granicy ekspansji (50 pkt). Pewnym pocieszeniem w tym kontekście może być raportowany najsilniejszy od siedmiu lat spadek kosztów produkcji, niemniej ogólny wydźwięk raportu jest pesymistyczny. W 2022 r. dane PMI przeszacowywały słabość produkcji, w ostatnich miesiącach rozbieżność ta została jednak zniwelowana. Wzmaga to poczucie, że z sektorem nie jest – i w najbliższym czasie nie będzie – dobrze.

W tym tygodniu skupimy się na posiedzeniu RPP, którego wynik poznamy w środę 10.05 oraz konferencji prasowej prezesa Glapińskiego w czwartek. Choć trudno wyobrazić sobie inną decyzję niż utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie, sygnały ze strony decydentów mogą mieć znaczenie dla złotego. Ostatnie wypowiedzi niektórych z nich były zaskakująco gołębie; wzmocnienie takiego tonu mogłoby negatywnie odbić się na walucie. Choć o podwyżkach stóp najprawdopodobniej należy zapomnieć, naszym zdaniem jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek mocne sygnały w kontekście odwracania cyklu.

EUR

Posiedzenie EBC przebiegło niemal zgodnie z oczekiwaniami. Stopy podniesiono o 25 pb. (stopa depozytowa wzrosła do 3,25%), w oświadczeniu zrezygnowano zaś z forward guidance, podkreślając, że od teraz decyzje będą w pełni zależne od napływających danych.

Kluczowym pytaniem pozostaje oczywiście to, ile jeszcze podwyżek nas czeka. Rynek oczekuje obecnie tylko dwóch kolejnych o 25 pb., co naszym zdaniem jest zdecydowanie zbyt łagodną oceną, biorąc pod uwagę uporczywość inflacji bazowej w strefie euro. Spodziewamy się jeszcze co najmniej trzech podwyżek i umocnienia w ich następstwie wspólnej waluty.

USD

Fed potwierdził w ubiegłym tygodniu, że zamierza wstrzymać najbardziej agresywny od wielu dekad cykl podwyżek stóp procentowych, konieczne do tego są jednak odpowiednie odczyty inflacyjne. Amerykański rynek pracy pozostaje niezmiennie ciasny, co potwierdził raport NFP (non-farm payrolls) opublikowany dwa dni po posiedzeniu Fedu.

Obawy w kontekście sektora bankowego coraz silniej się rozmywają, a spadek liczby kredytów wydaje się mniej dotkliwy, niż sądzono. Sprawia to, że środowy (10.05) raport o inflacji CPI nabiera dodatkowego znaczenia. Zaskoczenie w górę może zmusić rynki do zrewidowania poglądu, że szczyt krótkoterminowych stóp procentowych już za nami.

GBP

Nawet w spokojnym tygodniu, w którym poznaliśmy niewiele danych czy wieści, funt umocnił się względem euro i dolara. Wszystkie oczy zwrócone są teraz ku czwartkowemu (11.05) posiedzeniu Banku Anglii. Podwyżka stóp procentowych o 25 pb. (do 4,5%) jest raczej pewna, kluczowe będą więc ton komunikatów MPC, projekcje makroekonomiczne i podział głosów. Dane dotyczące aktywności gospodarczej i inflacji zaskakiwały w ostatnich tygodniach w górę. Uważamy, że otwiera to drzwi do pewnej jastrzębiości zarówno w prognozach, jak i w oświadczeniu. Widzimy pole do aprecjacji funta w dalszej części tygodnia.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Rusza nabór wniosków do konkursu „Wzornictwo w MŚP”

W Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) 9 maja startuje drugi w tym roku konkurs skierowany do firm z regionu Polski Wschodniej. Tym razem przedsiębiorcy mogą otrzymać nawet 3 miliony złotych na opracowanie strategii wzorniczej oraz jej wdrożenie w przedsiębiorstwie. Budżet w tym naborze wynosi 100 mln zł. Konkurs finansowany jest z programu Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej (FEPW).

dotacje na wzornictwoOferta skierowana jest do mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw prowadzących działalność gospodarczą na terenie Polski Wschodniej. Celem konkursu jest kompleksowe wsparcie firm z sektora MŚP w zakresie wykorzystania procesów wzorniczych w celu lepszego dostosowania ich oferty do potrzeb, wymagań i oczekiwań klientów oraz zwiększenia atrakcyjności ich produktów i usług, co w efekcie przyczyni się do poprawienia pozycji rynkowej tych przedsiębiorców.

O dofinansowanie mogą ubiegać się przedsiębiorcy z regionu Polski Wschodniej, do którego zalicza się województwa: lubelskie, podkarpackie, podlaskie, świętokrzyskie, warmińsko-mazurskie oraz część województwa mazowieckiego (z wyłączeniem regionu warszawskiego stołecznego oraz powiatów: grodziskiego, legionowskiego, mińskiego, nowodworskiego, otwockiego, piaseczyńskiego, pruszkowskiego, warszawsko-zachodniego i wołomińskiego).

Maksymalne dofinansowanie projektu może wynieść 3 mln zł. Minimalna wartość kosztów kwalifikowanych projektu to 200 tys. zł. Wkład własny wynosi minimum 15%.

Pozyskane środki będzie można przeznaczyć na opracowanie strategii wzorniczej oraz jej wdrożenie w przedsiębiorstwie, tj. w szczególności na:

– koszty usług doradczych związanych z przeprowadzeniem audytu wzorniczego i opracowaniem strategii wzorniczej,
– koszty usług doradczych niezbędnych do wdrożenia strategii wzorniczej,
– nabycie środków trwałych innych niż nieruchomości zabudowane i niezabudowane,
– nabycie oprogramowania i innych wartości niematerialnych i prawnych w formie patentów, licencji, know-how oraz innych praw własności intelektualnej,
– koszty robót i materiałów budowlanych, o ile są bezpośrednio związane z instalacją maszyn i urządzeń, , a ich wartość nie przekracza 10% wartości środków trwałych nabywanych w projekcie,
– koszty usług szkoleniowych,
– koszty ustanowienia oraz utrzymania zabezpieczenia zaliczki.

Wnioski w ramach programu można składać od 9 maja do 29 sierpnia 2023 r. do godz. 16:00.

– W ramach oferty skierowanej konkretnie do regionu Polski Wschodniej wzornictwo wspierane jest już kolejny raz. Efektywny proces wzorniczy pozwala na wdrożenie nowych rozwiązań produktowych np. w zakresie wyglądu i funkcjonalności – przykładami mogą być przedmioty codziennego użytku jak linie mebli, linie odzieżowe czy opakowania spożywcze. „Wzornictwo w MŚP”, którego budżet w tym naborze wynosi 100 mln złotych, to okazja dla przedsiębiorców, by szerzej i lepiej prezentować swoje świetne pomysły rynkowi – powiedział prezes PARP, Dariusz Budrowski.
Szczegółowe informacje na temat konkursu „Wzornictwo w MŚP” znaleźć można na stronie PARP.

Wolters Kluwer Polska partnerem technologicznym Naczelnej Rady Adwokackiej

Cyfrowa Kancelaria to nowy projekt Naczelnej Rady Adwokackiej realizujący kluczową misję digitalizacji adwokatury. Partnerem technologicznym projektu został Wolters Kluwer Legal & Regulatory (LR) w Polsce – światowy lider w dziedzinie informacji, oprogramowania i usług dla profesjonalistów z branży prawniczej.

W dniu 9 maja br. w siedzibie Naczelnej Rady Adwokackiej prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati oraz prezes Wolters Kluwer Polska Włodzimierz Albin podpisali umowę, która pozwoli Naczelnej Radzie Adwokackiej zrealizować założenie cyfryzacji praktyki adwokackiej. Na mocy zawartej umowy Adwokatura Polska już niebawem będzie mogła zaoferować adwokatom i adwokatkom innowacyjną aplikację do prowadzenia kancelarii. Dostawcą technologicznym tego rozwiązania będzie Wolters Kluwer Polska.Cyfrowa Kancelaria to nowy projekt Naczelnej Rady Adwokackiej

Od cyfryzacji nie ma już odwrotu

Adw. Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej: „Priorytetem Naczelnej Rady Adwokackiej w obecnej kadencji jest m.in. cyfryzacja Adwokatury. A jednym z najważniejszych i kluczowym dla procesu cyfryzacji Adwokatury elementem jest cyfryzacja indywidualnych kancelarii adwokackich. Do tego potrzebne są odpowiednie narzędzia – zbudowane z wiarygodnym partnerem, który gwarantuje dostarczenie rozwiązań wspierających pracę adwokatów”.

Włodzimierz Albin, prezes Wolters Kluwer Polska dodaje: „Od cyfryzacji zawodu prawnika nie ma już odwrotu. Cieszę się, że wspólnie z Naczelną Radą Adwokacką będziemy mogli wesprzeć cyfryzację praktyki zawodowej adwokatek i adwokatów. Od lat dostarczamy rozwiązania, które czynią pracę prawników wydajniejszą, bezpieczniejszą, ale przede wszystkim wygodniejszą. Nie mam wątpliwości, że efekty projektu realizowanego we współpracy z Naczelną Radą Adwokacją docenią także klienci korzystający z usług kancelarii adwokackich”

„Konieczne jest uproszczenie i usprawnienie prowadzenia kancelarii, a przy tym integracja i sprawna komunikacja z klientem, wymiarem sprawiedliwości i samorządem adwokackim” – podsumowuje prezes Rosati.

Dzięki współpracy z Wolters Kluwer Polska Adwokatura już wkrótce przedstawi swoim członkom narzędzie do zarządzania pracą kancelarii w formie intuicyjnej i łatwej w obsłudze aplikacji, która zapewnia mobilność, bezpieczeństwo dokumentów oraz integrację z Portalem Informacyjnym Sądów Powszechnych. Funkcjonalności aplikacji zostały określone przez przedstawicieli NRA w taki sposób, aby najlepiej wspierać i usprawnić pracę adwokatów i adwokatek prowadzących własną praktykę.

Nowoczesne środowisko pracy kancelarii adwokackich

Umiejętne wykorzystanie dostępnych rozwiązań technologicznych jest kluczem do podnoszenia efektywności pracy prawników. Cyfrowa Kancelaria w przyszłości będzie kompatybilna z innymi rozwiązaniami wdrażanymi przez NRA, co stworzy dla adwokatek o adwokatów kompletne środowisko pracy i zapewni wygodę w realizacji codziennych obowiązków. Szczególnie te mniejsze, indywidualne kancelarie, które nie mają wystarczającego zaplecza technologicznego czy finansowego, będą mogły skorzystać na prowadzeniu swojego biznesu dzięki Cyfrowej Kancelarii.

Największy w historii Polski transport rzeczno-drogowy rusza drogami Płocka

We wtorek 9 maja w Płocku rozpoczął się pierwszy etap dwudniowego transportu drogowego największych ładunków przewożonych drogami publicznymi w Polsce. Kolumna Wash Tower waży ponad 850 ton i mierzy blisko 100 metrów długości. Za kompleksową realizację, opiekę inżynieryjną i bezpieczeństwo transportu odpowiada DSV w Polsce. Tym samym sfinalizowano największą i najtrudniejszą część złożonego projektu, którego celem jest przetransportowanie elementów instalacji budowanego przez PKN ORLEN Kompleksu Olefin III.

Największa inwestycja ostatnich 20 lat

Projekt budowy przez PKN ORLEN Kompleksu Olefin III to największa inwestycja w sektorze petrochemicznym ostatnich dwóch dekad, którą podjęto w Europie. Jasno potwierdzają to także informacje dotyczące samego transportu elementów tej instalacji, które jednocześnie pokazują jej rozmiar.

Do tej pory 11 statkami z takich krajów, jak Chiny, Korea, Indie, Hiszpania czy Belgia,
do portu w Gdańsku dostarczono ponad 786 ładunków. Wśród nich znalazły się tak wyjątkowe obiekty, jak m.in. Wash Tower, czyli największy i najcięższy, a jednocześnie najważniejszy element całej inwestycji. Na zlecenie wykonawcy tej inwestycji, międzynarodowego konsorcjum Hyundai Engineering oraz Tecnicas Reunidas, firma DSV w Polsce zaplanowała kompleksową strategię transportu dla tego projektu, uwzględniającą wykorzystanie innowacyjnych metod, które ustanowiły kilka logistycznych rekordów Polski.

Największy transport Wisłą w historii

Wyładunek Wash Tower - nabrzeże Wisły w Płocku - DSV 3

Do transportu Wash Tower, jak i pozostałych elementów, wybrano transport rzeczny Wisłą, największą nieuregulowaną rzeką Europy. Było to możliwe dzięki zastosowaniu innowacyjnych rozwiązań zespołu specjalistów DSV Projects, którzy pozyskali z Europy Zachodniej specjalne barki, które następnie zostały odpowiednio dostosowane do warunków panujących na rzece, jak i wymagających parametrów ładunku.

Jesteśmy doświadczonym operatorem logistycznym z ugruntowanym, międzynarodowym know-how, jednak i tak projekt ten stanowił dla nas duże wyzwanie. Ze względu na znaczenie inwestycji PKN ORLEN, zarówno dla samego Koncernu, jak i całej gospodarki Polski, każda z wykonywanych czynności została zaplanowana w oparciu o drobiazgowe plany inżynieryjne opracowane przez zespół DSV Projects oraz naszych partnerów. Jednak nawet najlepszy zespół nie jest w stanie całkowicie wykluczyć ryzyka, jakie wiąże się z żeglugą po nieuregulowanym torze wodnym. Musieliśmy się liczyć z tym, że na naszej drodze może wystąpić szereg niezależnych od nas zagrożeń, takich jak na przykład zbyt niski stan wody w Wiśle lub zbyt wysoki, który mógłby spowodować kolizję z obiektami mostowymi. A to tylko kilka z możliwych przeszkód – powiedział Grzegorz Samoć, dyrektor działu Projects DSV i szef całego projektu. – Podjęliśmy się tego zadania świadomie, opierając się o szczegółowe ekspertyzy, własną wiedzę oraz wiarę w nasz interdyscyplinarny zespół ekspertów, który sprawdził się już w wielu trudnych projektach – dodał.

Tylko realizacja etapu rzecznego wymagała od DSV przeprowadzenia szeregu inwestycji infrastrukturalnych, w tym wykonania ekspertyz nabrzeży w Gdańsku i Płocku, wzmocnienia nabrzeża w Płocku, budowy placu magazynowego w Płocku, jak i pozyskania specjalistycznych dźwigów o udźwigu odpowiednio 650 i 1200 ton, które umożliwiły załadunek i rozładunek elementów inwestycji z barek. Również same barki rzeczne musiały zostać dostosowane do wymogów regulacyjnych w Polsce, jak i do parametrów technicznych przewożonego ładunku.

Kolumna petrochemiczna rusza w drogę

Wyładunek Wash Tower - nabrzeże Wisły w Płocku - DSV 2We wtorek 9 maja rozpoczął się pierwszy etap drogowy dwudniowego transportu kolumny petrochemicznej z nabrzeża Wisły do miejsca docelowego – Zakładu Produkcyjnego PKN ORLEN w Płocku. Do jej transportu wykorzystywany jest 72-osiowy zestaw SPMT – liczący łącznie 576 skrętnych kół. Inaczej mówiąc, długość transportowanego ładunku wraz z zestawem przekracza wysokość 10-piętrowego budynku mieszkalnego.

Jednocześnie DSV, za zgodą i we współpracy z właściwymi urzędami, dostosowała do wymogów projektu infrastrukturę drogową. Transport wymagał przebudowy 8 rond znajdujących się na trasach przejazdu, modyfikacji ponad 20 kolizyjnych linii energetycznych i czasowego demontażu kilkudziesięciu latarni ulicznych oraz szeregu świetlnych i zwykłych znaków drogowych, które ograniczały przepustowość trasy.

Transport Wash Tower to z pewnością jeden z największych transportów, które kiedykolwiek zrealizowano drogami publicznymi w Polsce. – powiedział Grzegorz Samoć, dyrektor działu Projects DSV i szef całego projektuWarto podkreślić, że wieża jest jedynie elementem ogromnego i wyjątkowego projektu realizowanego dla PKN ORLEN przez międzynarodowe konsorcjum Hyundai Engineering oraz Tecnicas Reunidas. Z Gdańska do Płocka, Wisłą, trafi w sumie ponad 1500 ładunków. Spodziewamy się łącznie blisko 80 transportów barkowych oraz kilkuset samochodowych. Będzie to rekord dla tej rzeki, który długo nie zostanie pobity: mam tu na myśli zarówno cały projekt, jak i transport poszczególnych elementów, które zostały przewiezione. Wystarczy wspomnieć, że jeszcze przed nami jest choćby transport dwóch elementów ważących po 600 ton każdy – dodał.

Budowa Kompleksu Olefin III

PKN ORLEN rozbudowuje Kompleks Olefin w Zakładzie Produkcyjnym w Płocku. To kluczowy projekt w ramach strategicznego Programu Rozwoju Petrochemii i największa inwestycja petrochemiczna w Europie w ciągu ostatnich 20 lat. Na inwestycji Kompleksu Olefin skorzysta nie tylko Grupa ORLEN, ale także Płock i okoliczne gminy. Rozbudowa Kompleksu Olefin oznacza bowiem nowe miejsca pracy.

W wyniku realizacji projektu docelowo zatrudnienie w PKN ORLEN wzrośnie o ok. 580 etatów.

Cała inwestycja petrochemiczna wygeneruje dla budżetu podatki w wysokości 160 mln zł.
Ponadto zwiększy się dostępność petrochemikaliów bazowych, co będzie podstawą dla rozwoju branży chemicznej w Polsce i tym samym wpłynie pozytywnie na gospodarkę.

Transporty w liczbach:

  • 11 statkami – z Chin, Korei, Indii, Hiszpanii i Belgii przywieziono 786 ładunków z czego:
    271 ponadgabarytowe oraz 515 standardowych
  • 01.2023 rozpoczął się rozładunek pierwszego statku, a start pierwszego transportu rzecznego nastąpił 18.01.2023
  • 4 kolejne statki z elementami do budowy Kompleksu Olefin III spodziewane są w maju
    (3 jednostki) i czerwcu (1 statek)
  • 69 ładunków w 45 transportach barkowych przetransportowano Wisłą (do tej pory) na potrzeby tej inwestycji
  • 64 ładunki dostarczono (do tej pory) na teren budowy Kompleksu Olefin III z nabrzeża Wisły
  • Wash Tower jest największym i najcięższym elementem transportowanym na budowę Kompleksu Olefin III. Kolejne pod względem wagi to Reactor/Gas Coolers (2 szt.) o wadze 600t, pod względem długości to Purification Column – 89m, pod względem szerokości to Reactor Steam Drum – 9,60m oraz pod względem wysokości to Gas Dryer – 8,07m
  • budowa dźwigów na płockim nabrzeżu trwała około tygodnia dla każdej jednostki (dźwigi gąsienicowe klasy 1200t i 650t)

Rada Dialogu Społecznego sceptycznie ocenia prognozy gospodarcze Wieloletniego Planu Finansowego Państwa

8 maja w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” odbyło się posiedzenie plenarne Rady Dialogu Społecznego. Posiedzeniu przewodniczył Łukasz Bernatowicz – Przewodniczący Rady Dialogu Społecznego, Przewodniczący Związku Pracodawców Business Centre Club. Na posiedzeniu przedstawione zostało sprawozdanie z działalności RDS w 2022 roku oraz propozycja poprawek do Regulaminu Sejmu, której celem jest usprawnienie procesu stanowienia prawa i umocnienie konstytucyjnej zasady dialogu społecznego, jako fundamentu polskiego ustroju społeczno-gospodarczego. Szeroko dyskutowana była także, kluczowa dla funkcjonowania państwa, kwestia Wieloletniego Planu Finansowego Państwa 2023-2026.

W posiedzeniu udział wzięli przedstawiciele organizacji pracodawców, przedstawiciele związków zawodowych oraz przedstawiciele rządu. Największe organizacje zrzeszające pracodawców.

– Business Centre Club, Konfederacja Lewiatan, Federacja Przedsiębiorców Polskich, Pracodawców RP i Związek Rzemiosła Polskiego podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego przedstawiły swoje stanowiska dotyczące wydatków państwa. Partnerzy społeczni, dostrzegając trudności w realizacji kamieni milowych przyjętych przez Radę Ministrów i uzgodnionych z Komisją Europejską, w szczególności brak postępów w kwestii wprowadzenia zmian w Regulaminie Sejmu, zaproponowali rozwiązania umożliwiające realizację reformy usprawniającej procesu stanowienia prawa.

Istotnym punktem posiedzenia RDS była dyskusja na temat Wieloletniego Planu Finansowego Państwa w tym wskaźników dotyczących tempa wzrostu gospodarczego. Wieloletni Plan Finansowy zakłada, że w 2023 r. tempo wzrostu gospodarczego w Polsce wyhamuje, a realny poziom PKB wzrośnie o 0,9%. Natomiast w latach 2024-26 nastąpi ożywienie gospodarki – tempo wzrostu PKB wyniesie odpowiednio 2,8%, 3,2% oraz 3,0%. Wśród przedstawicieli organizacji zrzeszających polski biznes pojawiły się wyraźne opinie dotyczące zbyt optymistycznych prognoz. Witold Michałek, wiceprezes BCC, ekspert BCC ds. gospodarki podkreślił, że w obecnej sytuacji nie widać wyraźnych czynników oraz danych, które potwierdzić mogą zaprezentowane w dokumencie tak optymistyczne prognozy oraz wskaźniki makroekonomiczne. Podobnego zdania jest Przewodniczący Rady Dialogu Społecznego Łukasz Bernatowicz.

Wątpliwości budzi fakt, że nie mamy podstawy do odbicia się gospodarki i powrotu do wysokiego wzrostu PKB. Zwłaszcza inwestycje prywatne są na bardzo niepokojąco niskim poziomie. Ponadto odwrócenie piramidy demograficznej, brak środków z KPO, spadająca konsumpcja tudzież inne zjawiska ekonomiczne nie nastrajają optymistycznie. To jest powodem sceptycznego przyjęcia powyższych założeń. – podsumowuje przewodniczący Rady Dialogu Społecznego Łukasz Bernatowicz.

Powrócono także do tematu braku środków z KPO oraz możliwości wydatkowania tych środków na inwestycje do roku 2026. Padło pytanie, czy rząd prowadzi rozmowy na temat przedłużenia ewentualnego terminu wydatkowania? Środki z KPO są niezbędne, jeśli założenia przedstawione w Planie mają być realistyczne. Nasza gospodarka już traci na ich braku. Dalsza zwłoka odbije się bardzo negatywnie na wzroście PKB, konkurencyjności, potencjale modernizacyjnym, cyfryzacji, robotyzacji, przestawiania na OZE, etc. – podkreśla Łukasz Bernatowicz.

Przedstawiciele Business Centre Club, Konfederacji Lewiatan, a także m.in. przedstawiciele Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ) podjęli temat konieczności waloryzacji rent i emerytur, a także dodatkowych świadczeń. Główne postulaty organizacji odnosiły się do określenia kryterium dochodowego do 13. emerytury i likwidacji 14. emerytury, które według większości powinno zostać wprowadzone. W ten sposób istotnie zmniejszyłyby się koszty dla budżetu. W odpowiedzi strona rządowa podkreśliła, że kwestia 13. emerytury określona jest w ustawie, a prace nad przepisami dot. 14. emerytury trwają.

Rozmawiano także na temat problemu związanego z wysokością minimalnego wynagrodzenia. Łukasz Bernatowicz zwrócił uwagę na fakt, że płaca minimalna już radykalnie wzrosła i ma dalej rosnąć w tym roku. Dalsze podnoszenie płacy minimalnej jest bardzo niebezpieczne zarówno dla przedsiębiorców, jak i całej gospodarki. – podkreśla ekspert BCC.

Alarmującą kwestią według przedstawicieli Rady Dialogu Społecznego są ostatnie projekcje Komisji Europejskiej, zgodnie z którymi zadłużenie Polski ma wzrosnąć w ciągu dekady
do niebezpiecznego poziomu 70 proc. PKB. Obecny na posiedzeniu RDS wiceminister finansów Piotr Patkowski podkreślił, że strona rządowa ostrożnie podchodzi do takich prognoz. W swojej wypowiedzi Patkowski podkreślił, że KE bierze pod uwagę przede wszystkim wzrost wydatków, ale nie bierze już pod uwagę wzrostu PKB. Natomiast przedstawiciele RDS do powyższych prognoz podchodzą jednak bardzo poważnie i od dawna podkreślają, że reguła wydatkowa jest zagrożona i konstytucyjne granice zadłużenia również. Dzieje się to na skutek lokowania wydatków w pozabudżetowych wehikułach. Obsługa tego zadłużenia będzie coraz trudniejsza i będzie negatywnie wpływać na całą gospodarkę.

Dyskutowany Plan odnosi się także do deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych, który wzrósł w 2022 roku do 3,7% PKB, podczas gdy dług wyniósł 49,1% PKB. Jako główną przyczyną wzrostu deficytu wskazuje się wprowadzone przez rząd działania osłonowe łagodzące skutki wzrostu cen energii. Prognozy wskazują, że deficyt sektora zwiększy się w 2023 roku do 4,7% PKB. Prognoza makro fiskalna w celu urealnienia scenariusza gospodarczego uwzględniać ma historyczne różnice między prognozowanymi a zrealizowanymi wydatkami.

Import towarów rolno-spożywczych z Ukrainy: na cztery produkty możliwy jest jedynie tranzyt przez Polskę

Importerzy produktów rolno-spożywczych z Ukrainy oraz firmy transportowo-spedycyjne, które zajmują się ich obsługą mogą odetchnąć z ulgą. Komisja Europejska osiągnęła porozumienie z Polską i czterema innymi krajami unijnymi, które wprowadziły zakaz przywozu ukraińskich towarów. Na kilka z nich nadal obowiązują restrykcje, możliwy jest jedynie tranzyt tych produktów przez nasz kraj.

  • Rozporządzenie wykonawcze Komisji Europejskiej uchyla zakaz importu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy;
  • Restrykcje obowiązują nadal na cztery produkty: pszenicę, kukurydzę, nasiona rzepaku i słonecznika na terenie Polski, Bułgarii, Węgier, Rumunii i Słowacji;
  • Ograniczenie to nie ma jednak wpływu na przemieszczanie tych towarów w tych pięciu krajach lub przez terytorium tych państw w ramach procedury tranzytu.

Na początku maja 2023 r. weszła w życie unijna dyrektywa, która uchyliła rozporządzenie ministra rozwoju i technologii o zakazie importu dla produktów rolno-spożywczych z Ukrainy. Polska, ale też Bułgaria, Węgry, Rumunia i Słowacja zgodziły się na zniesienie zakazu na zdecydowanie większą część towarów z Ukrainy.

– To dobra wiadomość, ponieważ dzięki temu wznowiono przywóz towarów rolno-spożywczych z Ukrainy, czym zajmuje się wiele firm transportowo-spedycyjnych w Polsce. Możliwe jest wprowadzenie do obrotu, jak i tranzyt towarów z Ukrainy przez nasz kraj – mówi Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

Ograniczenia na cztery produkty

Restrykcje obowiązują nadal na cztery produkty rolne pochodzące z Ukrainy – są to: pszenica, kukurydza, nasiona rzepaku i słonecznika. Mogą one być dopuszczane do swobodnego obrotu we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej z wyłączeniem pięciu państw, czyli Polski, Bułgarii, Węgier, Rumunii i Słowacji.

Tranzyt towarów z Ukrainy przez Polskę

Komisji Europejskiej zależy na zagwarantowaniu, że pszenica, kukurydza, rzepak (rzepik) i nasiona słonecznika pochodzące z Ukrainy będą mogły docierać do dalszych części Unii, a w razie potrzeby również do państw trzecich. Dlatego tak ważna jest procedura tranzytu tych produktów przez Polskę.

Obowiązujące procedury i kontrole zależą od zastosowanego kodu CN i od ich przeznaczenia: do celów spożywczych – kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych lub jako pasze – kontroli WETGiW (Graniczny Inspektorat Weterynarii).

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wyraziła przekonanie, że osiągnięte porozumienie „chroni zarówno zdolność eksportową Ukrainy, aby mogła ona nadal żywić świat, jak i źródła utrzymania naszych rolników”.

Deglobalizacja niepokoi polskich prezesów

Fragmentacja globalnej gospodarki to, obok zwiększonego kosztu kapitału, największe ryzyko dla rozwoju biznesu polskich CEO, wskazane przez 39% z nich – wynika z najnowszej odsłony badania CEO Outlook Pulse. Jedynie 20% wskazało cyberryzyka. Niedoszacowane mogą być również czynniki ESG, co wskazuje na konieczność edukacji szefów firm w tym zakresie.

Ostatnie miesiące to okres szczególnej zmienności biznesowej, wprowadzającej szereg dodatkowych ryzyk do prowadzenia biznesu. EY-Parthenon przeprowadził badanie CEO Outlook Pulse, w którym zapytał CEO o ryzyka kluczowe z ich punktu widzenia. Prezesi firm obecnych w Polsce i na świecie są dość zgodni w ich ocenie, widać jednak kilka istotnych różnic.

Prezesi polskich firm o światowym zasięgu najbardziej obawiają się fragmentacji światowej gospodarki, która w dużej mierze jest wynikiem zarówno pandemii COVID-19, jak i napięć geopolitycznych. Aż 39% respondentów uważa, że jest to najważniejsze ryzyko w ich firmach. Tymczasem na świecie deglobalizację wskazało zaledwie 30% CEO.

W Polsce prezesi obawiają się, że deglobalizacja osłabi handel międzynarodowy, obniży inwestycje i spowoduje zaostrzenie regulacji w największych gospodarkach (to ryzyko wskazało 30%). Dodatkowo, zdaniem 27% polskich CEO (30% światowych), utrudni pozyskiwanie talentów.

Deglobalizacja niepokoi polskich prezesów

Jedna trzecia polskich prezesów, podobnie jak ich koledzy na świecie (32%), wskazała, że poważnym ryzykiem jest niepewność co do polityki monetarnej i wynikających z niej coraz wyższych stóp procentowych, a także rosnący koszt kapitału.

Te dwa czynniki mają wpływ na wyższe koszty produkcji oraz ostatecznie na wysokość inflacji, która w Polsce nadal jest odczuwalna i ogranicza zdolności produkcyjne polskich firm – mówi Arkadiusz Gęsicki, Partner EY-Parthenon w Polsce i krajach bałtyckich, Lider Transaction Strategy & Execution w Regionie CESA, w zespole Strategia i Transakcje w EY Polska.

Chociaż świat wraca do normalniejszego funkcjonowania po dwóch latach pandemicznych obostrzeń to nadal jej ryzyko nie zostało wyeliminowane, co przyznaje 31% polskich i 32% światowych CEO.

Zaskakujące może się wydawać, że spośród wymienianych rodzajów ryzyka najmniej groźnym dla polskich prezesów wydają się być cyberprzestępczość i cyberterroryzm. Te zagrożenia jako istotne dla rozwoju biznesu wskazał tylko co piąty ankietowany (na świecie prawie co trzeci).

Obecną rzeczywistość charakteryzuje szereg ryzyk dla biznesu, które CEO dostrzegają i próbują nimi zarządzać, często widząc w tym szansę na wzmocnienie biznesu i budowanie długoterminowej przewagi konkurencyjnej. Wymaga to szybkiej reakcji i proaktywnego dostosowywania działań przedsiębiorstwa do zmieniającego się otoczenia, a także stałego analizowania każdego aspektu działalności, operacji, portfela i ekosystemu – mówi Paweł Bukowiński, Partner Zarządzający w Dziale Strategia i Transakcje EY, Lider Doradztwa Dezinwestycyjnego w regionie Europy Środkowej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej oraz Azji Środkowej (CESA).

ESG kluczowe dla rozwoju

Jednym z bardziej newralgicznych obszarów dla każdej firmy są standardy ESG, których stosowanie coraz częściej wymuszają regulatorzy, rynek, inwestorzy i klienci. Włączenie czynników ESG do strategii korporacyjnej, planu fuzji i przejęć oraz transformacji portfela w reakcji na zmieniające się otoczenie polityczne wymieniane jest przez 40% ankietowanych prezesów w Polsce i 28% prezesów na świecie (suma odpowiedzi, przy możliwości dwóch wskazań). Dywersyfikacja produktów i usług w oparciu o ESG to kluczowy aspekt dla 37% badanych w Polsce i 28% badanych na świecie. Aż 36% (28% na świecie) ma nadzieję, że standardy ESG dadzą dostęp do nowych metod finansowania, np. zielonych obligacji – co może być dość istotne w obliczu zwiększonego kosztu kapitału, wynikającego z inflacji i wysokich stóp procentowych będących jej konsekwencją. Jednocześnie jedynie 20% wskazań w Polsce i 31% na świecie widzi wartość czynników ESG we wzmacnianiu marki i budowaniu zaufania wśród kluczowych interesariuszy.

Polscy liderzy biznesu funkcjonują w środowisku, w którym kapitał stał się drogi po serii podwyżek stóp procentowych, a dostęp do środków z KPO wciąż nie został uruchomiony. Wyniki badania pokazują, że CEO w Polsce radzą sobie z tymi wyzwaniami m.in. poprzez wpisanie ESG do strategii korporacyjnej – co daje dostęp do kapitału zewnętrznego (zielone obligacje i kredyty) angażującego się w projekty zrównoważone społecznie i klimatycznie. O ile wpływ ESG na kapitał zewnętrzny i relacje z klientami jest oceniany wysoko – o tyle znaczenie ESG znacząco spada, gdy chodzi o kapitał własny, a nie dłużny, oraz w przyciąganiu talentów do organizacji – mówi Enio Chłapowski-Myjak, Menedżer, EY-Parthenon.

O badaniu
Globalne badanie EY-Parthenon CEO Outlook Pulse zostało przeprowadzone pod koniec 2022 r. wśród 1,2 tys. prezesów zarządów firm z 22 krajów. Polska część badania została zrealizowana w styczniu i lutym 2023 r. Wzięło w niej udział 30 prezesów polskich przedsiębiorstw o światowym zasięgu. Reprezentowali przede wszystkim sektor produkcji, nauk przyrodniczych (biotechnologia oraz farmaceutyki), a także transport i logistykę, produkty konsumencie, handel, energetykę i bankowość. Większość badanych polskich firm (33%) ma przychody w przedziale 500-999 milionów USD, a 23% to przedział 5 – 9,9 miliardów USD.

Europejski rynek mieszkaniowy

  • Gwałtowne zaostrzenie warunków finansowania staje się coraz większym obciążeniem dla rynku mieszkaniowego. Zapotrzebowanie na kredyty uległo osłabieniu, a poziom zaufania wśród konsumentów jest niski. Widoczna jest również tendencja wzrostowa w zakresie kredytów hipotecznych o oprocentowaniu zmiennym, co sugeruje, że kredytobiorcy spodziewają się poprawy warunków finansowania i nie chcą utknąć z wysokim oprocentowaniem. Odzwierciedla to także utrzymującą się niepewność odnośnie stóp procentowych, ponieważ kredyty o oprocentowaniu stałym robią się o wiele droższe.
  • Ograniczenia podaży mogą złagodzić korektę cen nieruchomości mieszkalnych, co jeszcze bardziej pogłębi pogorszenie przystępności cenowej mieszkań. Mimo spadku cen domów, całkowity koszt zakupu domu wzrósł z powodu wyższych stóp procentowych. W połączeniu z przegrzaniem cen nieruchomości mieszkalnych w latach 2020-21 (lub, w przypadku takich krajów, jak Niemcy, trwającym od 2014 roku), obciążenia kredytowe stają się niemożliwe do udźwignięcia, szczególnie dla młodszego pokolenia, które w większości zostało wyparte z rynku przez koszty.
  • Nieskuteczność polityki publicznej w rozwiązywaniu strukturalnych problemów związanych z przystępnością cenową mieszkań w opinii Allianz Trade kontrastuje ze sprawną reakcją na tymczasowy wstrząs spowodowany przez pandemię Covid-19. Ponieważ podaż nowych mieszkań jest niewielka, dobrze funkcjonujące budownictwo socjalne i bardziej zrównoważona regulacja rynku najmu powinny stać się priorytetami polityki.

Rynek mieszkaniowy w strefie euro

Gwałtowne zaostrzenie warunków finansowania staje się coraz większym obciążeniem dla rynku mieszkaniowego. Ponieważ ECB (Europejski Bank Centralny) nadal podnosi stopy procentowe (wczoraj o +25 pkt. bazowych, a na najbliższym posiedzeniu oczekuje się kolejnej podwyżki o 25 pkt. bazowych), gospodarstwa domowe stają w obliczu wyższych kosztów kredytów na zakup domów; oprocentowanie nowych kredytów wzrosło w lutym do 2,05% (z 1,61% w kwietniu ubiegłego roku). Opublikowane na początku tygodnia najnowsze badanie ECB dotyczące kredytów bankowych (Bank Lending Survey – BLS) potwierdziło zresztą ponure perspektywy w zakresie kredytów mieszkaniowych, które w marcu spadły już do 3,3% w ujęciu rocznym (z 3,7% miesiąc wcześniej). Standardy udzielania kredytów na zakup domów uległy zaostrzeniu we wszystkich głównych gospodarkach strefy euro, ze względu na wyższą percepcję i niższą tolerancję ryzyka przez banki. Spada również zapotrzebowanie na kredyty, choć w mniejszym stopniu niż w IV kwartale 2022 roku, kiedy odnotowano najwyższą stopę spadku liczby kredytów od czasu rozpoczęcia badania w 2003 roku (Wykres 1). Co ciekawe, konsumenci w niektórych krajach wybierają kredyty o oprocentowaniu zmiennym wskazując, że nie chcą „utknąć” z wysokimi stopami procentowymi (Wykres 2). W opinii Allianz Trade sugeruje to, że oczekują, iż w perspektywie średnioterminowej stopy procentowe będą niższe.

Ograniczenia po stronie podaży spowolniły spadek cen domów (Wykresy 3 i 4). Spadek podaży nowych lokali mieszkalnych od początku pandemii (ograniczenia działalności, liczne zakłócenia w łańcuchu dostaw i inflacja cen materiałów) będzie się utrzymywać, ponieważ deweloperzy zachowują ostrożne podejście w związku z niekorzystnymi perspektywami wzrostu gospodarczego i wyższymi kosztami kredytów. W Niemczech i Francji liczba rozpoczętych budów w segmencie mieszkaniowym jest niższa niż w 2019 roku, podczas gdy we Włoszech i Hiszpanii utrzymuje się na poziomie wyższym, ale zmniejsza się w stosunku do wzrostu po zakończeniu pandemii Covid-19. Jeśli chodzi o istniejące domy, gospodarstwa domowe nie odczuwają jeszcze potrzeby sprzedaży, a nadzwyczajne środki ochronne (np. moratorium na eksmisje) również zmniejszyły podaż; szybki wzrost kosztów materiałów z kolei spowolnił popyt wśród domów wymagających remontu.

Rynki mieszkaniowe Francji i Niemiec są najbardziej zagrożone (dalszymi) korektami cen. Przewidujemy realne korekty cen nieruchomości mieszkalnych o maksymalnie 5% do połowy 2024 roku, co oznaczałoby skumulowaną korektę o 15% w stosunku do stanu na koniec 2021 roku. We Francji, od drugiej połowy 2022 roku, popyt gospodarstw domowych na nowe kredyty hipoteczne spadł do historycznego minimum. Włochy i Hiszpania mogą przetrwać okres stagnacji cen nieruchomości. We Włoszech liczba potencjalnych nabywców na rynku nieruchomości już zmniejszyła się w ciągu ostatniego roku, a średni czas sprzedaży domu i średnia obniżka cen wzrosły po tym, jak na początku 2022 roku osiągnęły najniższy poziom od 10 lat. Ogólnie rzecz biorąc, niedobór nieruchomości mieszkaniowych jest wspólną cechą wszystkich krajów, co zrównoważy tendencję spadkową w zakresie cen i pomoże uniknąć krachu. W tym kontekście pojawiają się coraz częstsze wezwania do wprowadzenia rządowych środków zapewniających przystępne cenowo mieszkania.

Zwiększenie udziału budownictwa socjalnego mogłoby być rozwiązaniem wspomagającym osoby kupujące swoje pierwsze mieszkania, które w coraz większym stopniu są wypierane z rynku przez koszty. Rozdźwięk między cenami mieszkań a poziomem wynagrodzeń powiększył się z powodu inflacji w zakresie cen dóbr pierwszej potrzeby, jaka pojawiła się na skutek wojny w Ukrainie, oraz zwrotu w obszarze polityki pieniężnej. Gospodarstwa domowe borykają się dziś z ograniczeniami budżetowymi na wielu frontach, a te, które nie zdecydowały się dotąd na zakup domu, prawdopodobnie nie będą w stanie podjąć takiego kroku w ciągu nadchodzących dwóch lat. Sprawy wcale nie przedstawiają się lepiej z perspektywy przystępności cenowej czynszów, zwłaszcza we Włoszech, Niemczech oraz Francji.

Inwestycje publiczne w budownictwo socjalne w strefie euro nie wzrosły istotnie od czasu globalnego kryzysu finansowego. Wydatki rządów na cele mieszkaniowe w dużej mierze pozostały na niezmienionym poziomie w stosunku do PKB (0,4%). Największe gospodarki wręcz obniżyły względny poziom swoich wydatków na cele mieszkaniowe: Niemcy zeszły z poziomu 0,5% PKB w 2009 roku do 0,4% w 2021, Francja z 1,0% do 0,9% w analogicznym okresie, natomiast Hiszpania z 0,1% do 0,0%. Włochy zachowały stabilny poziom 0,0% w obu latach. To może wyjaśniać, czemu pula mieszkań socjalnych wynosi około 3,2% w Niemczech, 2,4% we Włoszech, 14,0% we Francji oraz 1,1% w Hiszpanii. Podmioty będące dostawcami mieszkań socjalnych także przedstawiają się różnie w poszczególnych krajach: we Włoszech, 96% tego rodzaju mieszkań zapewniają organy publiczne; we Francji, 53% pochodzi od organizacji typu non-profit lub spółdzielni, a 46% od regionalnych organów publicznych. W Hiszpanii natomiast 100% budownictwa socjalnego realizują innego rodzaju dostawcy. Dane dotyczące Niemiec nie są powszechnie dostępne, lecz większość mieszkań socjalnych realizują tam instytucje publiczne lub spółdzielnie. W im większym stopniu rynek mieszkaniowy jest zależny od sektora prywatnego, tym bardziej jest podatny na wpływ cykli biznesowych. Pod względem efektywności polityki w zakresie mieszkalnictwa socjalnego, w opinii Allianz Trade strefa euro mogłaby wzorować się na skutecznych inicjatywach realizowanych w Japonii i Szkocji. Programy wspierające realizację mieszkań poprzez korzystne opodatkowanie nieruchomości przyniosły dobre efekty w Japonii, podczas gdy Szkocja oferuje całą gamę mechanizmów finansowania pozwalających na budowę przystępnych cenowo mieszkań. Odpowiednie planowanie urbanistyczne także stanowi drogę do poprawy sytuacji w zakresie kryzysu mieszkaniowego.

Czym jest strategia marketingowa i dlaczego jest kluczowa?

Strategię marketingową można śmiało nazwać drogowskazem dla firmy. To rodzaj długofalowego planu marki i wyznaczenie kierunku, w którym dane przedsiębiorstwo chce podążać oraz określenie, jakie cele strategiczne pragnie osiągnąć. Dodatkowo, podczas tworzenia strategii marketingowej ważne jest założenie konkretnego budżetu. Firma powinna wybrać także środki wiodące do celów i zaplanować czas ich realizacji.

Jaka jeszcze powinna być strategia marketingowa?

Strategia marketingowa musi być jawna, dostępna dla osób wewnątrz przedsiębiorstwa (pracowników firmy) oraz przybrać formę fizycznego dokumentu. Nie może istnieć jedynie jako rzucane od czasu do czasu pomysły szefa czy członków zespołu. Co ważne, kiedy zostanie zaprojektowana, powinna mieć realne przełożenie na działania firmy. Tworzy się ją po to, by rozwijać markę, a nie odkładać plany do szuflady.

Najważniejsze rodzaje strategii marketingowej

Strategia dotyczy różnych obszarów marketingowych i odnosi się do wielu kanałów komunikacji marki. Mogą to być m.in. e–marketing, SEO, content marketing, social media, public relations czy event marketing. Strategia jest także użyteczna w kontekście promowania produktu.

Od misji i wartości do kanałów komunikacji, czyli składniki strategii marketingowej

Strategia marketingowa marki nie istnieje w próżni. Podczas planowania przyszłości firmy trzeba wziąć pod uwagę szereg czynników. Należy:

  • zastanowić się nad mocnymi stronami marki (m.in. USP);
  • zdecydować się na archetypy;
  • wyznaczyć cele marketingowe SMART (konkretne, mierzalne, osiągalne, znaczące, określone w czasie) i wskaźniki KPI;
  • opracować słownik;
  • stworzyć identyfikację wizualną;
  • przeanalizować grupy docelowe;
  • wybrać najbardziej efektywne kanały komunikacji marki;
  • stwierdzić, jaka wizja oraz misja będą jej przyświecać

i wiele więcej.

Jakie korzyści płyną ze strategii marketingowej marki?

Strategia marketingowa pozwala firmie przede wszystkim na efektywne działania. Umożliwia m.in. optymalizację budżetu i zwiększanie sprzedaży produktu czy usługi, a co za tym idzie maksymalizację zysków. Może także zaowocować – w zależności od wybranych celów marketingowych – większą świadomością marki bądź skutkować pozyskaniem pokaźnej rzeszy nowych klientów. Marketingowa strategia ułatwia też ewentualną korektę podjętych działań i szybką reakcję na zmiany rynkowe – w ten sposób może wygenerować również przewagę nad konkurentami w branży.

Wreszcie, skrojona na miarę strategia marketingowa pozwala marce zyskać rozgłos i być kojarzoną ze względu na unikalną wartość. Przykład: Biedronka pozycjonuje się jako miejsce codziennych zakupów wszystkich Polaków, Apple bazuje na obrazie firmy jako technologicznego innowatora, a Starbucks wyróżnia się niespotykanymi nigdzie indziej smakami kaw oraz niebanalnym wystrojem.

Źródło: mbridge.pl

W Estonii powstanie pierwsza na świecie ogólnokrajowa dolina wodorowa

W Estonii powstaje pierwsza na świecie ogólnokrajowa dolina wodorowa – w ostatnich tygodniach czołowe estońskie firmy, organizacje i podmioty naukowe podpisały porozumienie o stworzeniu Hydrogen Valley Estonia. Jednym z sygnatariuszy dokumentu jest Eesti Energia – państwowa grupa energetyczna, obecna również na polskim rynku poprzez spółkę Enefit.

Oprócz Eesti Energia dolinę wodorową tworzyć będą Alexela, port w Tallinie, Uniwersytet w Tartu i Estońskie Stowarzyszenie Wodorowe. Konsorcjum organizacji oparte jest na kapitale państwowym i prywatnym, a celem tej inicjatywy jest uczynienie lokalnego systemu energetycznego bardziej zrównoważonym.

Umożliwić mają to technologie wodorowe, bowiem w nadchodzących dekadach to właśnie wodór będzie jednym z kluczowych surowców przyczyniających się do zielonej transformacji. Estońska Dolina Wodorowa ma przyśpieszyć wszechstronny rozwój przemysłu wodorowego i ustanowić pierwszą na świecie ogólnokrajową dolinę wodorową. To ambitny projekt o ogromnym potencjale, który ma szansę zauważalnie przyśpieszyć rozwój gospodarki wodorowej w Estonii – tłumaczy Raine Pajo, członek Zarządu Eesti Energia.

Przyśpieszony rozwój technologii wodorowych opartych na energii odnawialnej ma odegrać kluczową rolę w zielonej transformacji i osiągnięciu neutralności klimatycznej Estonii. Zarówno Unia Europejska jak i Estonia podzielają cel, jakim jest osiągnięcie neutralności emisyjnej do 2050 roku. Estonia ma także ambicję, aby do 2030 roku przejść w 100 proc. na energię odnawialną.

W 2022 r. powstał plan rozwoju pierwszego na świecie krajowego systemu wodorowego. W ciągu najbliższych 6 lat mają powstać pierwsze jednostki produkcyjne i rozwiązania dystrybucyjne, co pozytywnie wpłynie na tworzenie nowych miejsc pracy i wzrost gospodarczy w Estonii.

Eesti Energia wyprodukuje zielony wodór

Dolina Wodorowa pracuje nad uruchomieniem pilotażowego projektu, w którym Eesti Energia będzie odpowiadać za produkcję zielonego wodoru. Grupa organizacji wspierających Estońską Dolinę Wodorową obejmuje już ponad 30 lokalnych i międzynarodowych instytucji, a konsorcjum zaprasza nowych partnerów do dołączania. Strategia i plany doliny wodorowej będą dostępne dla opinii publicznej, aby wspierać tworzenie synergii pomiędzy zaangażowanymi stronami. Współpraca pozwoli na stworzenie odpowiednich warunków w Estonii, przyśpieszy wykorzystywanie zielonego wodoru oraz odegra istotną rolę w połączeniu wzrostu gospodarczego i celów klimatycznych.

Wodór jest czystą i bezemisyjną alternatywą dla węglowodorów. Produkuje się go na różne sposoby, m.in. przetwarzając gaz ziemny lub w procesie tzw. zgazowania węgla (wodór szary), w tym przy zastosowaniu metod wychwytywania dwutlenku węgla (wodór niebieski). Jednak najbardziej ekologiczną metodą produkcji wodoru jest elektroliza, w której pod wpływem energii elektrycznej z wody powstaje wodór i tlen. Jeśli tylko prąd pochodzi ze źródeł odnawialnych, to cały proces jest bezemisyjny, a powstały w jego wyniku wodór określany jest jako zielony.

Maciej Kowalski, dyrektor zarządzający w firmie Enefit Polska
Maciej Kowalski, dyrektor zarządzający w firmie Enefit Polska

Wraz z odchodzeniem od paliw kopalnych wodór budzi coraz większe zainteresowanie, również w Polsce. Polska strategia wodorowa przewiduje budowę i rozwój gospodarki wodorowej także nad Wisłą. Bacznie będziemy obserwować postępy Estonii w tej dziedzinie, tak, aby móc w przyszłości zastosować je na naszym rynku – komentuje Maciej Kowalski, prezes Zarządu Enefit w Polsce.

W Polsce działa już osiem dolin wodorowych, rozmieszczonych w różnych województwach na terenie kraju. Celem tych przedsięwzięć jest tworzenie regionalnych rynków wodoru w Polsce, w tym produkcji, przesyłu i magazynowania oraz zastosowania w różnych sektorach gospodarki. W dolinach wodorowych będą tworzone demonstratory polskich technologii wodorowych, które wraz z potencjałem polskich przedsiębiorstw mają stworzyć nową gałąź gospodarki opartą o zielone technologie. W Polsce istnieją: Mazowiecka Dolina Wodorowa, Śląsko-Małopolska Dolina Wodorowa, Podkarpacka Dolina Wodorowa, Centralny Klaster Wodorowy im. Braci Łaszczyńskich, Pomorska Dolina Wodorowa, Wielkopolska Dolina Wodorowa, Zachodniopomorska Dolina Wodorowa.

Niepewność na rynkach trwa w oczekiwaniu na kluczowe wskaźniki ekonomiczne

Na rynkach trwa poszukiwanie kierunku. W Polsce uwaga zwraca się ku ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie, gdzie dziś rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie RPP. Reszta świata przygotowuje się już do jutrzejszej publikacji inflacji z USA, czyli kluczowego odczytu w tym tygodniu. Gdzieś w tle trwa tradycyjny amerykański taniec wokół limitu zadłużenia, a dane z Chin nie napawają optymizmem.

RPP bez wpływu na PLN?

Już jutro poznamy decyzję Rady Polityki Pieniężnej odnośnie do stóp procentowych. Scenariusz bazowy to utrzymanie głównej stopy na poziomie 6,75%, a jakikolwiek ruch będzie sporym zaskoczeniem dla rynków. Trudno też spodziewać się zmiany wymowy komunikatu po posiedzeniu, gdy dynamika cen w Polsce pozostaje jedną z najwyższych w Europie. Jednak im bliżej wyborów parlamentarnych (październik) ryzyko niespodzianek ze strony RPP będzie rosło, a szef NBP może zacząć jeszcze mocniej suflować hasło dezinflacji. Jednak na ten moment trudno oczekiwać, aby jutrzejsza decyzja Rady (czy nawet czwartkowa konferencja prof. Glapińskiego) wyraźnie wpłynęły na pozycję złotego. Rodzima waluta pozostaje silna i wciąż nie napotkała realnej kontry dla swojej aprecjacji. Większość analityków jest przekonana, że prawdziwa korekta ruchu spadkowego na parach z głównymi walutami musi wreszcie nastąpić, ale na razie PLN także ich nie chce słuchać. We wtorkowy poranek rzeczywiście zauważalne jest osłabienie złotego, ale ten ruch w dalszym ciągu nie neguje już 3-miesięcznego trendu umocnienia naszej waluty. O godz. 10 kurs euro utrzymuje się powyżej 4,56 zł, a kurs dolara przekracza 4,15 zł.

USD zyskuje, czekając na inflację

Polski wzrok kieruje się na RPP, ale globalna uwaga skupia się na jutrzejszym odczycie inflacji z USA. Prognozy wskazują, że wskaźnik CPI w ujęciu rocznym ma się ustabilizować na poziomie 5%. Odczyt tej wagi ma szansę wygenerować większą zmienność na rynku, chociaż karty na stole amerykańskiej polityki monetarnej wydają się już rozdane. Rynek jest przekonany, że w zeszłym tygodniu doszło do ostatniej podwyżki stóp, a więc ich szczyt przypada na przedział 5%-5,25%. Co więcej, inwestorzy zaczynają oczekiwać, że cykl obniżek mógłby mieć swój początek już jesienią. Wydaje się, że tylko wyraźnie negatywne zaskoczenie w odczycie inflacyjnym ma szansę w trwalszy sposób zmienić nastroje. Mimo wydawałoby się dosyć pewnej sytuacji na froncie monetarnym, dolar w oczekiwaniu na kwietniową dynamikę cen zyskuje. W środowy poranek kurs EUR/USD utrzymuje się poniżej 1,098 $. „Zielonemu” nie przeszkadza nawet zamieszanie wokół amerykańskiego limitu zadłużenia (pewnie dlatego, że to zwyczajowa przepychanka w tamtejszej polityce), ani wciąż niegasnące obawy o stabilność systemu bankowego.

Zadyszka chińskiego smoka

Państwo Środka opublikowało dziś dane o kwietniowym transgranicznym obrocie handlowym. Eksport rosnący w ujęciu rocznym o 8,5% powinien nastrajać pozytywnie, tym bardziej że był wyższy od prognoz. Jednak poprzedni rezultat na poziomie 14,8% może trochę zmieniać perspektywę. Jeszcze gorzej wygląda import, który obniżył się rok do roku o 7,9% i jest to już szósty spadkowy miesiąc z rzędu tego wskaźnika. Z jednej strony taka sytuacja poprawia chiński bilans handlowy, ale z drugiej stanowi wyzwanie na przyszłość z co najmniej kilku powodów. Jednym z nich jest fakt, że Chiny reeksportują część importowanych dóbr (np. po przetworzeniu produktów w fabrykach), więc rośnie ryzyko osłabienia tamtejszej produkcji przemysłowej. Słabszy import może być też wskazówką, że dla konsumpcji wewnętrznej pozytywny efekt zniesienia polityki zero-covid jest daleki od oczekiwań. Przez taki obraz handlowy Państwa Środka rośnie globalne zagrożenie recesją, ponieważ zmniejsza się szansa, że impuls wzrostowy dla światowej gospodarki nadejdzie z tego kierunku.

Adam Fuchs, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Warunkiem skuteczności każdego środka egzekucyjnego jest doręczenie dłużnikowi tytułu wykonawczego

Organy skarbowe mają aż 5 lat na dochodzenie zobowiązań fiskalnych od podatników. Prawo daje im jednak wiele narzędzi do wydłużania tego terminu. Jednym z nich jest zastosowanie wobec podatnika środka egzekucyjnego. W ważnym dla podatników wyroku, wydanym 28 lutego 2023 r., Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi orzekł, że niedoręczenie zobowiązanemu tytułu wykonawczego sprawia, że nie może dojść do egzekucji, a co za tym idzie, do wywołania skutku w postaci przerwania biegu terminu przedawnienia (sygn. akt I SA/Łd 745/22).

Sąd sądem, a… fiskus fiskusem

„Celem instytucji przedawnienia w prawie podatkowym jest zagwarantowanie podatnikom, że po upływie określonego w ustawie czasu nie będą narażeni na jakiekolwiek działania ze strony organów podatkowych zmierzające do określania i egzekwowania od nich należności podatkowych. (…) Egzekwowanie długu podatkowego i towarzysząca mu niepewność podatnika co do stanu jego zobowiązań podatkowych nie mogą trwać przez dziesięciolecia” – orzekł Trybunał Konstytucyjny już 17 lipca 2012 r. (sygn. akt P30/11). Rzeczywistość przedstawia się jednak zgoła inaczej.

Według raportu z 2019 r., obejmującego dane udostępnione przez sześć urzędów kontroli skarbowej za lata 2008 – 2014, wszczęcie postępowania karnego wobec podatnika w trakcie prowadzonego postępowania kontrolnego miało w 91 proc. przypadków związek ze zobowiązaniami podatkowymi, które przedawniały się z końcem roku. Aż 70 proc. tych postępowań wszczęto w ostatnim kwartale roku 1. Choć raport uwzględnia dane sprzed kilkunastu lat, to do dziś w kwestii instrumentalnego wszczynania przez organy postępowań karnych i karnoskarbowych wobec podatników celem wydłużenia terminu przedawnienia ich zobowiązań niewiele się zmieniło. Potwierdza to fakt, że Naczelny Sąd Administracyjny w 2021 r. zdecydował się stanowczo wypowiedzieć w tej kwestii. W uchwale z 24 maja (sygn. akt I FPS 1/21) podjętej w składzie siedmiu sędziów poinstruował, że sądy mogą i powinny dokonywać oceny, czy w rozpoznawanych przez nie sprawach wszczęcie przez organy postępowania w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe nie miało charakteru sztucznego, a więc nastąpiło wyłącznie w celu nierozpoczęcia lub zawieszenia biegu terminu przedawnienia.

Podatnik musi zostać powiadomiony o zastosowaniu środka egzekucyjnego

W grudniu 2016 r. Dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi określił przedsiębiorcy zobowiązanie w podatku od towarów i usług za wrzesień 2009 r. w wysokości ponad 16 tys. zł. Przedsiębiorca podniósł zarzut przedawnienia wskazując, że nie mogło w jego sprawie dojść do przerwania terminu jego biegu w oparciu o przesłankę, o której mowa w art. 70 § 4 Ordynacji podatkowej. Przepis ten stanowi, że bieg terminu przedawnienia zostaje przerwany wskutek zastosowania środka egzekucyjnego, o którym podatnik został zawiadomiony. Po przerwaniu biegu terminu przedawnienia biegnie on na nowo od dnia następującego po dniu, w którym środek zastosowano. Przedsiębiorca utrzymywał, że do takiego zawiadomienia nigdy nie doszło. Po pierwsze, brak było dowodu doręczenia mu tytułu wykonawczego, po drugie – pokwitowanie przyjęcia wpłat przez organ egzekucyjny było błędne pod względem formalnym.

Brak podpisu na tytule wykonawczym

Po przegranej w sądzie I instancji, przedsiębiorca wniósł skargę kasacyjną, do której przychylił się Naczelny Sąd Administracyjny. NSA zwrócił ją do ponownego rozpoznania sądowi wojewódzkiemu podkreślając, że ten nie dokonał oceny zalegającego w aktach sprawy tytułu wykonawczego pozbawionego podpisu skarżącego. Środek egzekucyjny miał postać egzekucji z pieniędzy.

Stosując się do zaleceń sądu kasacyjnego WSA w Łodzi przypomniał o regulacji art. 26 § 5 pkt 1 i 2 ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, zgodnie z którym wszczęcie egzekucji administracyjnej następuje z chwilą doręczenia zobowiązanemu odpisu tytułu wykonawczego, albo zawiadomienia o zajęciu wierzytelności lub innego prawa majątkowego. Następnie wskazał na art. 68 § 1 tej ustawy w brzmieniu obowiązującym przed uchyleniem tego przepisu 30 lipca 2020 r., zgodnie z którym jeżeli zobowiązany na wezwanie poborcy skarbowego płaci dochodzoną należność pieniężną, poborca wystawia pokwitowanie odbioru pieniędzy.

Sąd zwrócił uwagę, że w aktach znajduje się pokwitowanie, ale z okoliczności sprawy nie wynika, żeby zostało wystawione w ramach postępowania egzekucyjnego w wyniku zastosowania środka egzekucyjnego. W umieszczonej na nim adnotacji naczelnik urzędu skarbowego potwierdził, że w dniu 10 stycznia 2013 r. podatnik dokonał trzech wpłat na poczet określonych zaległości podatkowych, i że wpłaty te nie pokryły ich w całości. Sąd zestawił to pokwitowanie z treścią tytułu wykonawczego i stwierdził, że na jego pierwszej stronie dokonano przekreślenia, a na drugiej, w rubryce „potwierdzenie odbioru” znajduje się data 24 stycznia 2013 r. wraz z pieczątką i podpisem poborcy skarbowego. Rubryka „czytelny podpis zobowiązanego” jest pusta. Łódzki sąd wywnioskował z tego, że tytuł wykonawczy nie został podatnikowi doręczony, co zgadza się z ustaleniem, że wpłaty pieniędzy dokonał 10 stycznia 2013 r., a więc przed doręczeniem mu tytułu wykonawczego. Skoro tak było, to naczelnik urzędu skarbowego nie miał po 10 stycznia podstaw do wystawiania tytułu wykonawczego na te same należności. A jeśli go wystawił, to błędnie, i sam był tego świadomy, co potwierdza wspomniane przekreślenie na pierwszej stronie tytułu wykonawczego i brak wzmianki o doręczeniu.

WSA w Łodzi uchylił zaskarżoną przez przedsiębiorcę decyzję organu uznając, że dalsze działania naczelnika urzędu skarbowego podjęte po tej dacie nie mogły wywołać żadnych skutków prawnych, a więc i skutku w postaci egzekucji z pieniędzy, a tym samym również skutku w postaci przerwania biegu terminu przedawnienia na podstawie art. 70 § 4 Ordynacji podatkowej.

Podsumowanie

Niniejsza sprawa potwierdza, że przedsiębiorcy mogą skutecznie bronić się przed nieuprawnionymi działaniami organów podatkowych. Szczególnie teraz, gdy po wyroku NSA z 24 maja 2021 r. sądy zostały zobligowane do badania z urzędu prawidłowości i niesztuczności wszczynanych przez te organy postępowań karnych wobec podatników i uruchamianych wobec nich środków egzekucyjnych. W tej sprawie podatnik wygrał. Lecz w ilu podonych sprawach podatnicy nie zdecydowali się na podjęcie walki z fiskusem?

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

1 – Źródło: A. Ladziński, J. Waśko, T. Buczyński, W. Waśko, K. Kudlek, Instrumentalne wszczynanie postępowań karnych skarbowych w trakcie postępowań kontrolnych i podatkowych – analiza praktyki stosowania art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Raport podsumowujący wyniki badania danych uzyskanych w trybie dostępu do informacji publicznej, Toruń 2019

Polski rynek sekurytyzacji czeka w najbliższych latach intensywny rozwój

Polski rynek sekurytyzacji aktywów czeka w najbliższych latach intensywny rozwój, gdyż ze względu na zawirowania na rynkach kapitałowych banki i inne podmioty będą dywersyfikować źródła finansowania i poszukiwać możliwości optymalizacji kapitału, uważają przedstawiciele kancelarii DLA Piper i organizacji branżowej PCS (Prime Collateralised Securities). Rozwojowi rynku powinny także sprzyjać nowe regulacje, które zwiększają przejrzystość i bezpieczeństwo jego uczestników.

Sekurytyzacja pozwala bankom oraz pożyczkodawcom niebędącymi bankami na pozyskanie kapitału na zwiększenie akcji kredytowej, pożyczkowej, leasingowej poprzez zamianę wierzytelności wynikających z udzielonych kredytów, pożyczek czy leasingu na papiery wartościowe, które stają się przedmiotem obrotu. Ponadto, w przypadku banków, sekurytyzacja pozwala na optymalizację wymogów kapitałowych sekurytyzowanych pozycji, optymalizację kapitału oraz przeznaczenie go na zwiększenie działalności.

Ostatnie lata obfitowały w bezprecedensowe wydarzenia makroekonomiczne oraz turbulencje w sektorze bankowym, co powoduje, że wiele podmiotów coraz intensywniej szuka sposobów dywersyfikowania swoich źródeł finansowania. Takie możliwości dają transakcje sekurytyzacji aktywów – mówi Paweł Turek, Counsel w zespole rynków finansowych, projektów infrastrukturalnych i restrukturyzacji w DLA Piper w Warszawie. – W przypadku pożyczkodawców nienależących do grupy finansowej wydaje się to być bardzo atrakcyjne rozwiązanie. Tak samo jak w przypadku banków, gdzie sekurytyzacja może być ciekawą alternatywą do innych sposobów spełnienia kapitałowych wymogów regulacyjnych, w tym emisji obligacji podporządkowanych.

Rynek sekurytyzacji reguluje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/2402 z dnia 12 grudnia 2017 r., które ustanawia ogólne ramy prawne dla wszystkich rodzajów sekurytyzacji, w tym definiuje samo pojęcie sekurytyzacji oznaczające transakcję lub program, w wyniku których ryzyko kredytowe związane z ekspozycją lub pulą ekspozycji ulega podziałowi na transze. Rozporządzenie określa wymogi wobec podmiotów uczestniczących w sekurytyzacji, m.in. dotyczące obowiązku należytej staranności, zatrzymania ryzyka i transparentności.

Polskie instytucje finansowe odkrywają korzyści płynące z sekurytyzacji aktywów zwłaszcza w kontekście ostatnich zmian w regulacjach unijnych – dodaje Bartosz Matusik, partner i szef praktyki podatkowej w warszawskim biurze DLA Piper.

Jak podkreślają eksperci DLA Piper i PCS, naturalną konsekwencją rozwoju rynku sekurytyzacyjnego będzie przeprowadzanie przez banki i inne podmioty finansowe coraz większej liczby transakcji pozwalających na budowę portfela wierzytelności. To z kolei umożliwi przejście do kolejnego etapu rozwoju tego rynku, czyli do przeprowadzenia publicznych transakcji sekurytyzacyjnych. Ponadto, zwiększone wymogi regulacyjne nakładane na banki doprowadzą do wzrostu liczby sekurytyzacji syntetycznych, a co za tym idzie do standaryzacji takich transakcji.

Sekurytyzacja jest uniwersalnym mechanizmem wykorzystywanym przez banki, instytucje finansowe i firmy leasingowe do pozyskania finansowania oraz spełnienia wymogów kapitałowych nie tylko w Europie, ale także w Australii, Chinach, Japonii oraz Stanach Zjednoczonych – mówi Ian Bell, szef PCS, niezależnej inicjatywy not-for-profit powołanej w celu rozwoju rynku sekurytyzacji. – Polska podąża za tymi trendami i jesteśmy przekonani, że popularność transakcji sekurytyzacyjnych będzie rosnąć, także dzięki wprowadzonym regulacjom.

Kurs EUR/PLN próbuje przełamać w dół swe minimum sprzed roku

Na rynkach akcji Azji i Oceanii dziś rano dzisiejszy dzień rozpoczął się z przewagą spadków głównych indeksów. Jednym z wyjątków był jednak japoński Nikkei 225, który zyskał dziś 1,01 proc. zamykając się najwyżej od stycznia 2022. Lekko spadały ceny kontraktów na główne amerykańskie indeksy (S&P 500 -0,17 proc. ok. godz. 10:05). Komentatorzy zwracali uwagę na negatywny wpływ na rynki akcji dzisiejszej informacji z Chin o niespodziewanym spadku rocznej dynamiki importu do tego kraju do -7,9 proc. w kwietniu.

Na giełdach w Europie wtorek rozpoczął się od przewagi niewielkich spadków (DAX –0,07 proc., CAC 40 -0,37 proc. ok. godz. 10:05).

Nieco silniej spadał dziś rano WIG-20 (-0,7 proc. ok. godz. 10:05). Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś kursy akcji spółek R22, Ambra, Comp, Wittchen, Mostostal Zabrze, Erbud, Enter Air, Toya i Selena FM.

Rentowność 10-letnich obligacji rządu Stanów Zjednoczonych lekko korygowała dziś rano wzrosty z ostatnich 3 dni. Należy przygotować się, że w ciągu następnych tygodni kwestią coraz silniej wpływającą za chowanie rynków, będzie podniesienie – lub nie – przez amerykański Kongres limitu dopuszczalnego zadłużenia federalnego. Na początku maja przewodnicząca FED wskazała początek czerwca jako termin, kiedy dalsze możliwości manewru się skończą. Rentowność 10-latek polskiego rządu wróciły poniżej poziomu 5,8 proc.

Kurs EUR/USD spadł dziś rano lekko poniżej poziomu 1,10 USD (-0,24 proc. ok. godz. 9:35). Minimalnie – o 0,07 proc. – słabł kurs USD względem japońskiego jena.

Kurs euro względem polskiego złotego ponownie zaliczył dziś najniższy poziom od lutego 2022. (EUR/PLN +0,02 proc. ok. godz. 9:35). USD/PLN rósł o 0,28 proc. Wydaje się, że kurs EUR/PLN opuścił dołem w kwietniu br. kanał trendu wzrostowego rozpoczętego na początku 2020 roku. W tym przypadku sugerowana jest możliwość dalszego spadku kursu o szerokość wspomnianego kanału. Równocześnie kurs EUR/PLN można umieścić w obrębie kanału trwającego od marca 2020 trendu spadkowego, którego dolne ograniczenie znajduje się obecnie o niecałe 20 groszy poniżej obecnego poziomu.

Po przełamaniu w górę kluczowego oporu wyznaczanego w okolicach poziomu 25000 USD przez szczyty kursu z sierpnia ub.r. i lutego br. kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara dotarł w kwietniu powyżej poziomu 30000 USD i rozpoczął wykonywanie ruchu powrotnego do przełamanego poziomu oporu, który obecnie stał się istotnym poziomem wsparcia. Na razie ten ruch wykonał ok. połowy swojej drogi i kurs BTC/USD był dziś ok. godz. 9:30 na poziomie 27606 USD (+0,16 proc.).

Taniały dziś rano surowce energetyczne (ok. godz. 9:25 WTI na NYMEX-ie -0,67 proc., Brent na ICE -0,74, proc. gaz ziemny na NYMEX-ie -0,54 proc.) oraz metale szlachetne (złoto -0,17 proc., srebro -0,58 proc., platyna -0,79 proc., pallad -1,38 proc.) i miedź (-1,05 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Wraca popyt na kredyty mieszkaniowe

O 16,2% spadła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w kwietniu 2023 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM). Wartość Indeksu oznacza, że w kwietniu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 16,2% w porównaniu do kwietnia 2022 r.

W kwietniu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 20,88 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 28,42 tys. rok wcześniej – jest to spadek o 26,5%. W porównaniu do marca 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy spadła o 6,0%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w kwietniu br. wyniosła 383,36 tys. zł i była wyższa o 8,3% w relacji do wartości z kwietnia 2022 r. W porównaniu do marca 2023 r. była wyższa o 2,8%.

– Kwietniowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe jest nadal ujemny i pokazuje, że w kwietniu br. złożono wnioski kredytowe na wartość o 16,2% niższą niż przed rokiem. Interpretując tę informację trzeba jednak pamiętać, że do sierpnia 2022 r. gdy odnotowaliśmy najniższy odczyt wartości Indeksu, był on w trendzie spadkowym, co tworzy niską bazę dla porównań w 2023 r. Właśnie efekt statystyczny niskiej bazy z 2022 r. częściowo spowoduje, że wartość Indeksu w kolejnych miesiącach br. roku będzie rosnąć. Należy zauważyć, że poprawa wartości Indeksu została rozpoczęta już we wrześniu 2022 r. Warto jednak zaznaczyć, że symptomem trwałej poprawy sentymentu do kredytów mieszkaniowych będzie dopiero dodatni odczyt indeksu, potwierdzający, że w danym miesiącu złożono zapytania na wyższą kwotę niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Obecnie warto przede wszystkim śledzić zachowanie dwóch komponentów składowych Indeksu, tj. liczbę osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy oraz średnią kwotę wnioskowanego kredytu. Obniżenie wymagań co do wartości bufora na stopę procentową spowodowało wzrost zdolności kredytowej, który widoczny jest we wzroście średniej kwoty wnioskowanego kredytu, która w porównaniu do marca 2023 r. wzrosła o 2,8% i jest rekordową kwotą w historii indeksu. W obecnej sytuacji rynkowej wskaźnikiem, który najlepiej pokazuje bieżącą sytuację popytu na kredyty mieszkaniowe, jest liczba osób wnioskujących. W tym aspekcie kwiecień br. przyniósł, co prawda spadek liczby wnioskujących o kredyt mieszkaniowy w relacji do marca br. (-6,0%), ale przy czterech dniach roboczych mniej. Gdyby przeliczyć liczbę wnioskodawców na dzień roboczy to w kwietniu mielibyśmy wzrost w relacji do marca o 13,7% – wyjaśnia główny analityk Grupy BIK.

– Reasumując można już powoli mówić, że wiosenne słońce roztopiło lód, który zmroził popyt na kredyty mieszkaniowe, co pozwala z pewnym optymizmem patrzeć na rynek kredytów mieszkaniowych tym bardziej, że w lecie zostanie mu podany steryd w postaci rządowego programu kredytu na 2% – dodaje prof. Rogowski.
wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w kwietniu`

Problemy z dokumentacją cen transferowych. Nad firmami wisi widmo niepotrzebnych problemów i kar

Najczęstszym obszarem kontroli podatkowych są obecnie ceny transferowe. Weryfikowane są zwłaszcza transakcje zawarte z podmiotami powiązanymi posiadającymi siedziby w tzw. rajach podatkowych, a także wewnątrzgrupowe, dotyczące usług niematerialnych, szczególnie o niskiej wartości dodanej. Urzędnicy biorą pod lupę nie tylko ceny, ale wszystkie warunki współpracy. I mają prawo przekwalifikować daną transakcję na inną, jeśli uznają, że podmioty na wolnym rynku zawarłyby ją na innych zasadach. Na tym polu przeważnie dochodzi do nieporozumień, które mogą być wyjaśniane latami. Tymczasem przedsiębiorcy są często nieświadomi tego, że odbiegają od zasad rynkowych. Wielu nawet nie wie o obowiązku sporządzania dokumentacji podatkowych oraz składania deklaracji TPR, której brak naraża na poważne konsekwencje podatkowe, karne i karno-skarbowe.

Najczęstsze nieporozumienia

W ostatnim czasie ceny transferowe są najczęstszym obszarem kontroli podatkowych. Aktualnie badane są transakcje zawarte w okresach, które jeszcze się nie przedawniły, czyli w latach 2018-2020. Duże znaczenie mają także wprowadzone w 2019 roku zmiany w zakresie możliwości dokonywania tzw. recharakteryzacji transakcji.

– Urzędnicy mają możliwość przekwalifikowania danej transakcji na inną, jeśli uznają, że wyglądała inaczej, niż wskazał podatnik. I tutaj przeważnie dochodzi do nieporozumień. Najczęściej organy podatkowe nie mają konkretnych dowodów na to, że faktycznie w danych okolicznościach podmioty, które byłyby niepowiązane, nie zrealizowałyby danej transakcji. Opierają się tylko na własnych przypuszczeniach i wizjach tego, jak – ich zdaniem – powinna ona wyglądać na wolnym rynku. W takich sytuacjach postępowania trwają latami. Z tego tytułu każdego roku podatnik może ponosić koszty rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, wliczając w to m.in. obsługę prawnika czy dostęp do bazy danych porównawczych – mówi radca prawny i doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika z Kancelarii NSM LEGAL & TAX.

Sama instytucja recharakteryzacji transakcji pozwala organom podatkowym na wyłapywanie agresywnych optymalizacji i wykrywanie tych podatników, którzy faktycznie unikają opodatkowania. Niestety, według prawników, jest to także narzędzie, które może być nadużywane przez organy skarbowe. Wówczas nie służy do eliminowania transakcji nierynkowych, tylko ułatwia kwestionowanie w zasadzie każdej transakcji, która jest niezrozumiała dla urzędnika.

Raje pod lupą

– Pod szczególną kontrolą organów podatkowych są transakcje zawarte z podmiotami powiązanymi, posiadającymi siedziby lub zarząd w krajach stosujących szkodliwą konkurencję podatkową. Trudno się temu dziwić, gdyż zdecydowanie niższe stawki podatku lub preferencje podatkowe albo wręcz brak opodatkowania niektórych dochodów zachęcają podatników do wyprowadzania dochodów do takich miejsc. Dlatego, zwłaszcza w transakcjach z podmiotami powiązanymi posiadającymi siedziby w tzw. rajach podatkowych, należy podchodzić ze szczególną ostrożnością – zaznacza Stoch-Mika.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, podmioty dokonujące transakcji z przedsiębiorcami z rajów podatkowych, których wartość przekracza ustawowo określone progi, podlega obowiązkowi sporządzania dokumentacji cen transferowych. I dotyczy to również niepowiązanych przedsiębiorstw. Jednak podatnicy najczęściej o tym nie wiedzą i nie chodzi tu tylko o tych najmniejszych. Dlatego bardzo ważne jest uświadomienie sobie zagrożeń wynikających z braku wdrażania w firmach procedur mających na celu minimalizację ryzyka podatkowego.

– W ostatnim czasie organy podatkowe coraz częściej weryfikują transakcje wewnątrzgrupowe. Przeważnie weryfikowane są te, które dotyczą usług niematerialnych, w tym szczególnie o niskiej wartości dodanej. Ponadto mocno kontrolowane są transakcje udostępniania znaków towarowych czy innych wartości niematerialnych i prawnych, zwłaszcza trudnych do wyceny. Należy zauważyć, że we wcześniejszych latach służyły one podatnikom do agresywnych optymalizacji podatkowych. Dlatego trudno się dziwić większemu zainteresowaniu ze strony organów podatkowych. Urzędnicy szczególnie często weryfikują też transakcje finansowe, np. udzielania pożyczek przez podmioty w grupie kapitałowej – zwraca uwagę ekspertka z NSM LEGAL & TAX.

Cena to nie wszystko

Warto wiedzieć o tym, że organy podatkowe posiadają narzędzia do weryfikacji cen stosowanych na rynku. Jednakże nie zawsze przeprowadzona przez nie analiza porównawcza jest zgodna z zasadami faktycznie obowiązującymi na danym rynku. Należy podkreślić, że tak naprawdę nie wszystkie transakcje można wprost ze sobą porównać. Każda może być oparta na nieco innych warunkach, często też prowadzona w różnych okolicznościach, co bardzo wpływa na ostateczną wartość.

– Nie ma jednej, konkretnej ceny, która powinna być stosowana w transakcjach pomiędzy podmiotami powiązanymi. Badanie ich polega więc na weryfikacji wszystkich warunków współpracy. Organy podatkowe mogą je podważyć i uznać za nierynkowe, jeśli np. dla firm powiązanych podatnik stosuje znacznie dłuższe terminy płatności, realizuje bezpłatnie transport lub daje inne preferencje. Sama obniżka nie oznacza od razu, że cena jest nierynkowa. Rozbieżności mogą bowiem wynikać z polityki rabatowej firmy lub nawet z działalności na danym rynku geograficznym. Przykładowo, ceny niektórych usług w Warszawie niekoniecznie można porównać z obowiązującymi w Zamościu – podkreśla doradca podatkowy.

Najczęściej porównywanie cen jeden do jeden nie jest prawidłowe w celu faktycznego ustalenia, czy dana transakcja jest realizowana na warunkach rynkowych. Należy brać pod uwagę całokształt transakcji, w tym także warunki obowiązujące na danym rynku oraz inne czynniki, które mają bezpośredni lub pośredni wpływ na daną transakcję.

– Kontrola w zakresie cen transferowych nie jest prosta, zarówno z punktu widzenia podatnika, jak i organu podatkowego dokonującego kontroli. Tak naprawdę transakcje najczęściej nie są identyczne, a różnice występujące pomiędzy warunkami ustalonymi przez strony nie zawsze są wynikiem powiązań i chęci zmniejszenia opodatkowania. Należy mieć na uwadze, że bardzo często transakcje podlegają negocjacjom i to zarówno realizowane z podmiotami powiązanymi, jak i niepowiązanymi. Cena nie zawsze dla wszystkich jest taka sama. Na wartość transakcji mogą wpływać przecież różne czynniki, co następnie odzwierciedlane jest właśnie w ustalonych przez strony warunkach współpracy – tłumaczy ekspertka.

Jeśli podatnik ma konkretne uzasadnienie dla różnic występujących w warunkach ustalonych w transakcjach z podmiotami powiązanymi, to jak najbardziej może to przedstawić w trakcie kontroli. Może to bowiem mieć bardzo istotny wpływ na linię obrony ustalonej przez podmioty powiązane ceny transakcyjnej i uchronić podatnika przed doszacowaniem mu dochodu.

Skuteczna ochrona

– Najlepszym rozwiązaniem dla podatników jest wprowadzenie w firmie odpowiednich procedur, mających na celu uświadomienie osób zarządzających oraz pracowników działu handlowego zasad ustalania warunków transakcyjnych dla podmiotów powiązanych oraz z tzw. rajów podatkowych. Dobrym sposobem na uniknięcie problemów jest opracowanie polityki cen transferowych w firmie, gdzie określane są właśnie zasady ustalania cen w określonych przypadkach – zapewnia Natalia Stoch-Mika.

Firmy powinny zidentyfikować rodzaje transakcji realizowanych z podmiotami powiązanymi i z góry ustalić pewne zasady współpracy. Oczywiście nie ma potrzeby wskazywania wprost jednej ceny, gdyż ta może się zmieniać w zależności od sytuacji na rynku lub pod wpływem pewnych czynników. Jednak zasady zawsze ujednolicają sposób działania i zabezpieczają przed skrajnymi błędami w zakresie ustalania warunków transakcyjnych w grupie podmiotów powiązanych.

– W sytuacji, gdy podmioty powiązane ustalają nierynkowe warunki współpracy, to powinny przede wszystkim zidentyfikować ryzyko podważenia transakcji przez organy podatkowe i sprawdzić źródło błędnych ustaleń. I tak jeżeli podatnik stwierdzi, że cena była ustalona na początku danego okresu rozliczeniowego w prawidłowy sposób, z uwzględnieniem zasad rynkowych, a w trakcie obowiązywania umowy warunki rynkowe uległy zmianie, wówczas musi dokonać korekty cen transferowych. Jednakże przy tego rodzaju czynności należy być szczególnie ostrożnym i trzymać się ustawowo określonych zasad dokonywania takiej korekty – zaleca ekspertka.

Z obserwacji doradców podatkowych wynika, że najczęściej przedsiębiorcy nie są świadomi tego, że odbiegają od zasad rynkowych. Przeważnie jest tak, że ktoś kiedyś ustalił pewne warunki współpracy i pozostały one niezmienione, gdyż nikt ich nie uaktualnił. Z reguły zatem nie są to działania celowe podatników.

Kary za błędy

– W Polsce, zgodnie z zaleceniami Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, została wdrożona tzw. trójstopniowa dokumentacja cen transferowych, tj. lokalna i grupowa, a także raportowanie według krajów. Podatnik nie ma wyboru w zakresie ich sporządzania. Skutkiem niedopełnienia obowiązków dokumentacyjnych w tym zakresie są konsekwencje podatkowe, a także karne i karno-skarbowe – przypomina Natalia Stoch-Mika.

Należy również pamiętać, że w przypadku zakwestionowania warunków rynkowych transakcji z podmiotami powiązanymi posiadającymi siedziby poza granicami Polski może dojść do podwójnego opodatkowania tych samych dochodów. Wówczas w celu wyeliminowania tego konieczne jest wszczęcie odpowiedniej procedury, która niestety może trwać nawet kilka lat.

– Na podstawie przepisów ordynacji podatkowej, na podatnika może zostać nałożona kara w postaci dodatkowego zobowiązania. Jego wysokość może wynieść od 10% do 30% od wykazanej lub zawyżonej straty na skutek stosowania nieprawidłowych cen transferowych oraz od jej odsetka. Dodatkowo, poza sankcją podatkową, za niedopełnienie obowiązków sporządzenia dokumentacji cen transferowych w ogóle lub w ustawowym terminie bądź sporządzenie jej niezgodnie ze stanem rzeczywistym grozi kara od 240 do 720 stawek dziennych grzywny. Ich wysokość zależy od minimalnego wynagrodzenia w danym roku. Może więc wynieść od nieco ponad 116 zł do przeszło 46 tys. zł. Po przemnożeniu tego przez liczbę stawek dziennych wychodzą kwoty od ok. 28 tys. zł do nawet 33,5 mln zł – objaśnia ekspertka.

Przepisy z roku na rok są coraz bardziej doprecyzowywane. Ponadto przy Ministerstwie Finansów utworzono Forum Cen Transferowych, które opracowuje wytyczne w zakresie zastosowania przepisów o cenach transferowych. Wiele niejasności zostaje zatem na bieżąco dookreślonych przez ekspertów z tej dziedziny. Jest to bardzo dobry sposób współpracy między biznesem, doradztwem i resortem. Trudno zatem teraz wskazywać, że przepisy są nieprecyzyjne i podatnicy nie mają możliwości prawidłowo wypełniać swoich obowiązków w zakresie cen transferowych.

– Jednak bardzo częstym problemem jest brak świadomości w zakresie obowiązku sporządzania dokumentacji cen transferowych. I to jest najpowszechniejszym i najbardziej niebezpiecznym błędem. Do kancelarii podatkowych nieustannie zgłaszają się klienci, którzy dotychczas nie sporządzali dokumentacji, chociaż mieli taki obowiązek. Często zgłaszają się zbyt późno, tzn. w momencie, gdy grożą im ww. konsekwencje. Warto absolutnie pamiętać o tym, że nawet jeśli podatnicy nie są zobowiązani do sporządzenia dokumentacji podatkowej, z uwagi na skorzystanie ze zwolnienia na podstawie art. 11n ustawy o CIT, to mają obowiązek złożenia uproszczonej wersji deklaracji TPR – podsumowuje ekspertka z Kancelarii NSM LEGAL & TAX.

Łódź z najwyższymi pustostanami

Łódź jest miastem, które nie odnotowało nowej podaży w I kwartale 2023 roku. Mimo to, aktywność deweloperów jest na dość wysokim poziomie i przy utrzymaniu terminów wielkość oddanej do końca roku powierzchni powinna być na zbliżonym poziomie, co w roku 2022.

Biorąc pod uwagę, że w I kwartale 2023 roku nie oddano do użytku żadnego nowego obiektu, całkowite zasoby biurowe w Łodzi pozostały na tym samym poziomie, tj. 632 000 m kw. Największa koncentracja budynków biurowych znajduje się w centrum miasta oraz dzielnicy Widzew.

Na koniec marca w realizacji zidentyfikowane było 48 100 m kw. powierzchni biurowej, której finalizacje rozłożone są na kolejne dwa lata. Jeżeli deweloperzy dotrzymają planowanych terminów, to ponad 40 000 m kw. trafi na rynek jeszcze w tym roku. Największymi inwestycjami pozostającymi w budowie są Widzewska Manufaktura (29 900 m kw., Cavatina Holding) oraz kolejny budynek kompleksu Fuzja (8 300 m kw., Echo Investment).

„Od stycznia do marca 2023 roku łódzcy najemcy podpisali umowy najmu na ponad 14 600 m kw., co stanowiło 8% całkowitego wolumenu umów zawartych w tym okresie w miastach regionalnych. Warto zaznaczyć, że odnotowany wynik był wyższy o 32% w porównaniu z poprzednim kwartałem oraz o 20% w porównaniu z analogicznym okresem w 2022 roku,” – komentuje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

W strukturze transakcji najmu dominowały nowe umowy (82%). W analizowanym okresie nie odnotowano żadnej umowy ekspansji, natomiast pozostałe 18% stanowiły renegocjacje.

Stosunkowo wysoki popyt w połączeniu z brakiem nowej podaży skutkował obniżeniem się współczynnika pustostanu w porównaniu z poprzednim kwartałem o 0,5 pp., który na koniec marca 2023 roku wyniósł 20,5%. Odnotowany w Łodzi współczynnik pustostanów jest w dalszym ciągu najwyższym wynikiem wśród miast regionalnych.

„Łódź z uwagi na centralne położenie oraz różnorodne zaplecze edukacyjne i obfitość międzynarodowych koncernów jest atrakcyjnym miastem do rozwoju działalności. Notowane w mieście czynsze są konkurencyjne. Stawki wywoławcze czynszu na łódzkim rynku biurowym na koniec I kw. 2023 roku wynosiły od 9,00 EUR do 15,00 EUR za m kw. miesięcznie. W dalszym ciągu obserwujemy utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych, które hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, a to z kolei może prowadzić do wzrostu stawek czynszów zwłaszcza w nowych budynkach. Dodatkowo, nadal należy oczekiwać wzrostu stawek eksploatacyjnych z uwagi na wciąż postępujący wzrost cen usług oraz mediów. Stawki opłat eksploatacyjnych na koniec marca 2023 roku kształtowały się w przedziale od 15,00 do 28,00 PLN/m kw./miesiąc,” – dodaje Filip Kowalski, Senior Negocjator w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Świadectwo energetyczne 2023 – nowy obowiązek dla właścicieli domów i mieszkań

W związku ze zmianami ustawy o charakterystyce energetycznej budynków, które weszły w życie tuż przed majówką (28.04.2023 r.), wielu właścicieli domów i mieszkań zadaje sobie pytanie co się zmieni po wejściu w życie nowelizacji.

Poniżej odpowiemy na najważniejsze pytania związane ze zmianami, w tym m.in. czy wszystkie budynki muszą mieć świadectwo energetyczne, kto i na ile je wystawia, czy za jego brak grożą kary, a także co oznacza tzw. obowiązek informacji w reklamie.

Świadectwa energetyczne budynków nie są żadną nowością – obowiązują w Polsce już od kilku lat i jak dotąd również były wymagane przy sprzedaży lub najmie nieruchomości, ale w praktyce rzadko sporządzane i przekazywane. Nowelizacja wynika z przepisów prawa europejskiego i ma na celu doprecyzować dotychczasowe przepisy i zwiększyć ich skuteczność, a w konsekwencji promować budownictwo efektywne energetycznie i zwiększyć świadomość społeczną w zakresie możliwości uzyskania oszczędności energii w budynkach.

Co to jest to świadectwo energetyczne i kto musi je mieć?

Chodzi o dokument, który określa zapotrzebowanie na energię w związku z użytkowaniem budynku lub jego części (energię na potrzeby m.in. ogrzewania, wentylacji czy przygotowania ciepłej wody użytkowej). Obowiązkowo takie świadectwo muszą mieć:

· inwestorzy indywidualni oraz deweloperzy, którzy muszą dołączyć kopię świadectwa do zawiadomienia o ukończeniu budowy lub wniosku o pozwolenie na użytkowanie (z obowiązku tego wyłączone są domu do 70 m2 zabudowy do celów własnych mieszkaniowych);

  • domy i mieszkania przeznaczone na sprzedaż lub wynajem;
  • budynki wybudowane przed 2009 rokiem – jeśli budynek taki przejdzie modernizację.

Świadectwo charakterystyki energetycznej nie jest wymagane kiedy wykorzystujemy istniejący budynek lub lokal „na własny użytek”, tj. nie zamierzamy go sprzedawać lub wynajmować.

Co ważne, nabywca lub najemca nieruchomości nie może zrzec się prawa do otrzymania świadectwa energetycznego.

Kto i na ile wystawia świadectwo energetyczne?

Nowe przepisy określają, że świadectwo energetyczne może wykonać osoba wpisana do wykazu osób uprawnionych w centralnym rejestrze charakterystyki energetycznej budynków, który prowadzi Minister Rozwoju i Technologii jako minister właściwy ds. budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego oraz mieszkalnictwa. Wykaz takich osób znajdziemy na stronie internetowej ministerstwa: https://rejestrcheb.mrit.gov.pl/rejestr-uprawnionych .

Świadectwo charakterystyki energetycznej jest ważne przez 10 lat od dnia sporządzenia, chyba że w budynku lub lokalu będzie przeprowadzony remont, który będzie miał wpływ na poziom zużycia energii (np. wymiana okien, docieplenie budynku) – wówczas świadectwo straci ważność i trzeba będzie je odnowić.

O co chodzi z obowiązkiem informacji w reklamie?

W nowelizacji ustawy przewidziano, że właściciele chcący sprzedać lub wynająć budynki lub lokale, dla których sporządzono świadectwo energetyczne, mają obowiązek podać w ogłoszeniu lub reklamie dotyczących sprzedaży lub najmu:

  • wskaźniki rocznego zapotrzebowania na energię użytkową, energię końcową, nieodnawialną energię pierwotną,
  • udział odnawialnych źródeł energii w rocznym zapotrzebowaniu na energię końcową,
  • jednostkową wielkość emisji CO2.

Czy za brak świadectwa energetycznego grożą kary?

Ustawodawca przewidział dla osób sporządzających świadectwa energetyczne rygor odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń, a dla właścicieli nieruchomości karę grzywny za niedołączenie świadectwa przy sprzedaży czy wynajmie nieruchomości.

Wprowadzone zmiany niewątpliwie wpisują się w realizację działań mających na celu poprawę jakości powietrza w Polsce. Wskazuje się, że wzmocnienie funkcjonowania systemu oceny efektywności energetycznej będzie miało duży wpływ przede wszystkim na ograniczenie zużycia energii i nośników energii przez budynki, ale również na ograniczenie stosowania najmniej efektywnych źródeł ciepła stosowanych w budynkach w Polsce.

Autor: Radca prawny, Sylwia Werpachowska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Jakiej decyzji mogą się spodziewać kredytobiorcy podczas majowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej?

Najbliższe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbędzie się już w dniach 9-10 maja.

Od października 2021 do września 2022 RPP sukcesywnie podwyższała stopy procentowe. Jakie są nastroje przed kolejnym posiedzeniem? Czy tendencja utrzymania stóp procentowych na tym samym poziomie zostanie zachowana, a może ku zaskoczeniu wszystkich analityków prezes Glapiński ogłosi spadek stóp?

Wg prognoz ekonomistów pierwsze realne obniżki stóp są możliwe najwcześniej w ostatnim kwartale bieżącego roku lub w pierwszym kwartale 2024. Co to oznacza dla kredytobiorców, którzy zdecydowali się spełnić marzenie o własnym M zaciągając kredyt hipoteczny?

Trzeba pamiętać, że RPP od pewnego czasu nie utrzymuje poziomu stóp równego czy wyższego poziomowi inflacji, ale utrzymuje pewną proporcję między tymi wartościami.

Jeśli inflacja wyraźnie spadnie można będzie dyskutować o adekwatnej redukcji stóp (choćby do poziomu inflacji oczekiwanego przez Radę za kolejne 12 miesięcy).

W przypadku kredytu ze zmiennym oprocentowaniem wysokość rat kredytu jest uzależniona od rynkowych stóp procentowych, mierzonych odpowiednim wskaźnikiem referencyjnym. Na ich poziom wpływ ma także polityka pieniężna NBP, która jest uzależniona m.in. od poziomu inflacji oraz wzrostu gospodarczego.

Banki raz na 3 lub 6 miesięcy aktualizują oprocentowanie kredytów. Tymczasem w ostatnim dniu pierwszego kwartału stawka WIBOR 3M spadła do poziomu 6,89 proc., z kolei wskaźnik WIBOR 6M wyniósł 6,95 proc., co jest najniższym poziomem od czerwca 2022 roku.

Grupą kredytobiorców, którzy najbardziej odczują podwyżkę są osoby, które zaciągnęły kredyt mieszkaniowy między końcem maja 2020 roku a początkiem października 2021, czyli w okresie obowiązywania stopy referencyjnej na poziomie 0,1%, zaciągnęły go samodzielnie i jednocześnie spłacały inne zobowiązania kredytowe.

Co mogą zrobić kredytobiorcy by zachować płynność finansową?

  • Refinansowanie kredytu, czyli przeniesienie go do innego banku oferującego lepsze warunki cenowe. Przy rosnących stopach procentowych banki obniżają marże. Warto skonsultować z ekspertem finansowym posiadane warunki kredytu z możliwymi do uzyskania w innym banku i przeliczyć potencjalne oszczędności. Dodatkowo wydłużenie okresu kredytowania obniża wysokość raty.
  • Przejście z rat malejących na raty równe.
  • Zmiana oprocentowania zmiennego na stałe, banki na bieżąco aktualizują oferty cenowe, warto być na bieżąco lub współpracować z ekspertem finansowym.
  • Konsolidacja bieżących zobowiązań. Scalenie wszystkich kredytów, debetów, kart kredytowych w jedno zobowiązanie z dłuższym okresem kredytowania.
  • Wakacje kredytowe, w tym roku można jeszcze skorzystać z zawieszenia po 1 racie w każdym kwartale.
  • Nadpłata kapitału – każda nadpłata kredytu to realne i spore oszczędności, w większości ofert bankowych nie ma dodatkowych opłat za częściową lub całkowitą spłatę. Warto skorzystać z kalkulatora który dokładnie przeliczy oszczędności: Kalkulator zmiany oprocentowania kredytu hipotecznego w PLN (uokik.gov.pl)

Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych zdecydowanie się poprawia, szczególnie wzrost wnioskowania  o kredyt hipoteczny, co widać od marca tego roku. Pomaga w tym utrzymanie stóp procentowych na stałym ostatnio poziomie, jak i dostęp (w każdym banku) do kredytów hipotecznych z oprocentowaniem stałym.

Wybór oprocentowania stałego pozwala na wykluczenie zmiany rat w okresie pięcioletnim. Należy zaznaczyć, że w tym okresie jest bardziej możliwe refinansowanie kredytu do innego banku, w przypadku spadku oprocentowania.

Nie można też zapomnieć o rządowym projekcie Bezpieczny Kredyt 2%. Czekamy na wejście ustawy, która jest planowana w lipcu tego roku, a następnie na wprowadzenie tej oferty przez banki. Gro naszych klientów czeka na możliwość zaciągnięcia tego kredytu. Tu jednak na konkrety musimy poczekać.

Ekspert – Ewa Bartosiak, ekspert kredytowy Lendi

Grupa Transition Technologies kontynuuje trend wzrostowy w pierwszym kwartale 2023 r.

Grupa Kapitałowa Transition Technologies (TT), dostawca innowacyjnych rozwiązań informatycznych dla energetyki, przemysłu i medycyny, wypracowała w pierwszym kwartale 2023 r. rekordowe w historii przychody na poziomie 190 mln zł, co oznacza wzrost o ok. 18% r/r. Po rekordowych przychodach roku 2022 spółka kontynuuje trend wzrostowy także w tym roku. 

Pomimo częściowo mniej optymistycznych sygnałów z rynku IT, rozwój Grupy Kapitałowej TT wciąż jest dynamiczny.

„Widoczne jest pewne spowolnienie procesów gospodarczych, ale usługi IT dla klientów z naszych kluczowych sektorów – energetyki, oil and gas, zaawansowanego przemysłu, służby zdrowia oraz outsourcing w postaci spółki TT Managed Services, wciąż pozostają aktywne i pozwalają na to, aby zamówienia rosły także w 2023 r.” – ocenia prof. Konrad Świrski, Prezes GK TT. „Bieżący rok może być dużo trudniejszy dla mniejszych i mniej doświadczonych spółek. Turbulencje na rynku to zawsze wydłużony spływ należności i problem dla spółek IT, które nie posiadają odpowiednich zasobów finansowych. Teraz znacznie lepiej będą radzić sobie duże i doświadczone korporacje”.

Informatyczna grupa TT jest jednym z polskich liderów w zakresie zaawansowanego outsourcingu. Jedną z jej największych spółek jest Transition Technologies MS. „Usługi zarządzane (managed services) nie rosną aż tak dynamicznie jak w 2022 r., kiedy to dostawcy nie nadążali z dostarczaniem odpowiednio wykwalifikowanych zespołów. Rynek wciąż jest jednak stabilny i atrakcyjny biznesowo, szczególnie gdy klientami są podmioty z rynków odpornych na wahania koniunktury, w szczególności duże korporacje międzynarodowe. Dzięki długoterminowym kontraktom ramowym z wieloletnimi partnerami możemy w dalszym ciągu realizować ambitną strategię rozwoju spółki na całym świecie, również w obszarze projektów M&A” – zaznacza Sebastian Sokołowski, Prezes Transition Technologies MS.

Transition Technologies PSC – lider w zakresie usług integratorskich, PLM, IoT, AR oraz Cloud Computing dla przemysłu zamierza kontynuować trend wzrostowy szacowany na 30% rocznie. „Światowy przemysł pokazał oznaki spowolnienia już w czwartym kwartale 2022 r., było ono kontynuowane również w pierwszym kwartale 2023 r. Obecnie perspektywy wskazują raczej na pobudzenie rynków wynikające m.in. z mniejszych cen surowców, paliw i energii oraz stopniowy powrót do zwiększania zamrożonych chwilowo inwestycji w IT” – ocenia Szymon Bartkowiak, Prezes TT PSC. „Dużym atutem w obecnej sytuacji są lokalne biura sprzedażowe i projektowe oraz doświadczeni managerowie z rynków niemieckiego, francuskiego czy amerykańskiego, pracujący dla naszej organizacji. Software Vendors z Unii Europejskiej, USA, Izraela w dalszym ciągu poszukują partnerów, którzy wesprą ich w transformacji oprogramowania do nowych trendów, takich jak Cloud czy SaaS. Tutaj temat odpowiedniej kadry informatycznej nie zniknął i jest to kolejna nisza, na której budujemy wartość spółki”.

Spółka Transition Technologies SW specjalizuje się w usługach outsourcingowych, ale kierowanych na specyficzny rynek lokalny (polski), głównie związany z sektorem publicznym. „Do tej pory outsourcing w polskim segmencie publicznym nie zwalniał, a zamówienia i obroty są coraz wyższe. Widać jedynie zwiększoną konkurencję na rynku wśród dostawców, co pokazuje, że prawdopodobnie perturbacje na rynkach światowych skłaniają cześć firm IT do ponownego zainteresowania się lokalnym rynkiem outsorcingowym, ale tu konieczne jest duże doświadczenie w procesie przetargowym i oczekiwanie znacznie niższych marż” –  ocenia ten trend Roman Sałuda, Prezes TT SW.

Ostatnie miesiące to napływ sprzecznych informacji z sektora IT. Po fali danych z rynków światowych o zwolnieniach w czołowych korporacjach informatycznych, o zmniejszeniu dynamiki startup-ów i rynku drobniejszych firm w USA, a także po zimowej fali niepewności związanej z kosztami energii i paliw, m.in. spowodowanych rosyjską agresją w Ukrainie – światowe zamówienia IT zaczynają się uspakajać i znowu rosnąć. Co też w Polsce przekłada się na wciąż wysokie płace i oczekiwania rekompensat inflacyjnych. Na mocno konkurencyjnych rynkach znacząco lepiej radzą sobie większe firmy i duzi dostawcy o zdywersyfikowanym profilu i przede wszystkim bezpiecznych zasobach gotówkowych. Jak zawsze w trudniejszych czasach zyskują obszary usług o złożonych i wysokich kompetencjach – zaawansowany outsourcing, unikatowe technologie, usługi integracyjne dla energetyki, przemysłu, cyberbezpieczeństwa czy działania z pogranicza IT i usług inżynierskich (automatyka przemysłowa).

Rok 2023 na pewno będzie turbulentny i wciąż nie jest wiadomo czy zakończy się dużym wzrostem gospodarki światowej. Niemniej sektor IT powinien rozwijać się swoim – trochę bardziej umiarkowanym tempem – i przez to nieco zmniejszyć możliwości uzyskiwania wysokich zysków. Tym bardziej będzie to korzystne dla takich grup informatycznych jak Transition Technologies, gdzie oczekujemy 15%-20% rocznego wzrostu – to znaczy chcemy osiągnąć około 900 mln zł całkowitych przychodów spółek w grupie TT i utrzymanie EBITDA na poziomie 10%” – podsumowuje Konrad Świrski.

Wzrost płacy minimalnej może zwiększyć inflację

Prognozowany wzrost płacy minimalnej może być niekorzystny dla gospodarki – dlatego, że firmy będą musiały przyjąć do wiadomości podwyższenie kosztów prowadzenia swojej działalności. Oczywiście dla pracowników to rozwiązanie jest korzystne, bo będą więcej zarabiać – ale z drugiej strony może to się przełożyć na wzrost cen – zwłaszcza w takich newralgicznych branżach, jak usługi czy handel. Firmy będą chciały te koszty zrekompensować i to może się przełożyć na wyższe ceny produktów oraz usług. Poza tym zmieni się struktura wynagrodzeń – bowiem podwyżka płacy minimalnej z reguły dotyczy pracowników, którzy mają niższe kwalifikacje, krótszy staż pracy, rozpoczynają swoją karierę i na starcie pracodawcy oferują płacę minimalną jako sposób sprawdzenia pracownika. Dlatego podwyższenie płacy minimalnej może spowodować, że pojawi się dysproporcja w płacach. W efekcie wystąpi podwyższenie kosztów pracy – co jest bardzo trudne do przyjęcia przez pracodawców, zwłaszcza w tych branżach, które odczuły negatywne skutki pandemii COVID-19, spowolnienia gospodarczego i starają się odbudować swoją kondycję.

– Ważne jest wejście z lepszymi możliwościami na rynek pracy, który stawia nowe wyzwania związane z rozwojem nowoczesnych technologii, z koniecznością unowocześniania procesu pracy, z cyfryzacją, robotyzacją. A więc są to nowe zjawiska, które generują koszty – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl prof. Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka ds. rynku pracy Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Pracodawcy muszą myśleć z jednej strony pod kątem kosztów wynikających z zatrudnienia personelu, ale też unowocześniania sprzętu, wszelkich składników niematerialnych, składających się na przedsiębiorstwo. Wzrost płacy minimalnej może być też trudny do przyjęcia przez małe firmy zatrudniające kilku pracowników, dlatego że nie przekłada to się od razu na wzrost sprzedaży czy na większe zyski. W związku z tym pracodawcy będą podejmować trudne decyzje związane ze zwolnieniem pracowników – a to może spowodować niekorzystne konsekwencje dla rynku pracy. A zatem kwestia płacy minimalnej musi być przemyślana oraz odpowiednio dopasowana do sytuacji bieżącej i w gospodarce, i na rynku pracy. Żeby nie było negatywnych skutków – a wręcz dało pozytywny impuls do rozwoju. Wiąże się to oczywiście także z kondycją przedsiębiorstwa, z poziomem rozwoju, z możliwościami sprostania wyzwaniom na miarę XXI wieku – ocenia prof. Spytek-Bandurska.