Handel światowy – recesja, po której następuje bardzo łagodne ożywienie

Ostatnie publikacje danych sugerują, że światowy popyt rozpoczął II kw. 2023 r. lepiej niż oczekiwano – ale jest to głównie napędzane przez usługi (konsumenckie), przy ograniczonej pomocy dla handlu światowego. Pierwsze szacunki badań PMI za kwiecień 2023 r. wskazywały na najszybsze tempo miesięcznego wzrostu dla gospodarek rozwiniętych łącznie od blisko roku. Jednak szczegóły pokazują bardzo niezrównoważony obraz, przy czym wzrost ten jest prawie całkowicie napędzany przez usługi – zwłaszcza usługi konsumenckie (podróże i turystyka). Wskaźniki popytu nadal spadają w sektorze produkcyjnym, podczas gdy sygnalizują ekspansję w usługach – zróżnicowaną sytuację, która zaczęła pojawiać się zeszłego lata i od tamtej pory się nasila (Wykres 1). Również w Chinach odbicie konsumpcji prywatnej od początku roku jest wyraźnie bardziej widoczne w usługach. W opinii Allianz Trade konsumpcja usług ma bardziej charakter krajowy niż konsumpcja towarów, przy czym ta pierwsza stanowi 20-25% światowego handlu towarami i usługami.

Wykres 1: Wskaźniki wzrostu popytu (nowe zamówienia i zaległości), różnica między produkcją a usługamiWskaźniki wzrostu popytu

Światowy sektor produkcyjny nadal boryka się ze słabym popytem i nadpodażą, obniżając przepływy handlowe towarów, które powróciły do poziomu z października 2021 r. Wczesne dane za kwiecień pokazują, że w USA i strefie euro popyt w sektorze produkcyjnym nadal się kurczył, a produkcja nadal przekraczała liczbę nowych zamówień (Wykres 2). Chociaż tempo spowolnienia popytu nie pogarsza się dalej, co sugeruje, że możemy być blisko załamania, na tym etapie nie ma żadnych oznak rychłego ożywienia. Rzeczywiście, nawet jeśli wydaje się, że inflacja osiągnęła szczyt, a cykle podwyżek stóp procentowych prawdopodobnie wkrótce dobiegną końca, realna gospodarka nie przetrawiła jeszcze w pełni ich negatywnych skutków. Oznacza to, że producenci prawdopodobnie będą nadal borykać się ze słabym popytem. W tym kontekście światowy handel towarami również powinien pozostać słaby w najbliższym czasie. Najnowsze dane pokazują, że w ujęciu ilościowym, od lutego 2023 r., nastąpił spadek o prawie -4% w stosunku do niedawnego szczytu z sierpnia 2022 r., co spowodowało powrót światowego handlu towarami do poziomu z października 2021 r. Trend jest podobny, gdy spojrzymy konkretnie na import gospodarek rozwiniętych, z nieco większym spadkiem od szczytu na poziomie -5,3%. Allianz Trade zauważa również, że spadek światowego globalnego handlu towarami w ujęciu wartościowym był większy (-7% od ostatniego szczytu z czerwca 2022 r.), co sugeruje korektę cen w kontekście normalizacji łańcuchów dostaw.Zegar podaż-popyt w produkcji

Globalne łańcuchy dostaw i stawki frachtu kontenerowego nadal się normalizują. Uzupełnione zapasy, zwiększone moce produkcyjne i słabnący popyt oznaczają, że od drugiej połowy 2022 r. światowa produkcja ogólnie pozbyła się zakłóceń w łańcuchu dostaw i niedoborów środków produkcji. Najnowsze dane potwierdzają, że ten trend normalizacji (lub nawet nadpodaży produkcji) wywiera presję na obniżanie kosztów towarów będących przedmiotem handlu (Wykres 3). W kwietniu średni wskaźnik cen nakładów dla Stanów Zjednoczonych i strefy euro utrzymywał się blisko najniższego poziomu od lipca 2020 r. Wskaźnik średniego czasu dostaw dostawców poprawił się do najwyższego poziomu od czasu udostępnienia danych w 2007 r. Od marca globalne stawki transportu kontenerowego spadły o prawie -85% od szczytu osiągniętego we wrześniu 2021 r., osiągając obecnie zaledwie około +20% powyżej średniego poziomu z 2019 r. Niektóre trasy wróciły teraz z grubsza do kosztów sprzed pandemii (np. z Azji do Ameryki Północnej).

Wykres 3: Wskaźnik cen nakładów produkcyjnych i wskaźnik stawek transport kontenerowegoWskaźnik cen nakładów produkcyjnych

Podsumowując, nadal Allianz Trade spodziewa się recesji w handlu, a ryzyko jest prawdopodobnie na minusie dla naszych prognoz dotyczących handlu światowego na lata 2023 i 2024. Nie widać oznak rychłego ożywienia w przepływie towarów, a popandemiczny pomyślny wiatr w usługach w gospodarkach rozwiniętych powinien ostatecznie zaniknąć. Potencjalnym jasnym punktem, który stanowi niewielkie wsparcie dla światowego handlu usługami jest powrót do normalności dla chińskich turystów: międzynarodowe loty zbliżają się do zaledwie jednej trzeciej poziomu sprzed kryzysu w połowie kwietnia. Nasz zaktualizowany model handlu światowego pokazuje, że ryzyko dla naszych prognoz dotyczących wzrostu wolumenu światowego handlu towarami i usługami o +0,9% w 2023 r. i +3,9% w 2024 r. wyraźnie spada. Światowy handel towarami i usługami prawdopodobnie znajduje się w technicznej recesji od zeszłej jesieni, a ostatni kwartał 2022 r. okazał się jeszcze gorszy niż to, co braliśmy pod uwagę (zapewniając bardzo negatywny efekt przeniesienia na 2023 r.). W II kw. można było uniknąć kolejnego spadku, a następnie bardzo łagodnego ożywienia w drugiej połowie roku i do 2024 r. Taki scenariusz oznacza, że światowy wolumen handlu powróciłby do poziomu sprzed recesji z III kw. 2022 r. dopiero w II kw. 2024 r.Światowy handel towarami i usługami

Pracownicy z Ukrainy a rynek pracy tymczasowej

Na co pracownicy z Ukrainy zwracają największą uwagę, wybierając oferty pracy? Jak Ukraińcy i Ukrainki odnajdują się u polskich pracodawców? Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w „Badaniu satysfakcji pracownika tymczasowego 2023”[1] przeprowadzonego przez Job Impulse, członka Polskiego Forum HR. Firma od kilkunastu lat, cyklicznie przeprowadza ankietę wśród pracowników tymczasowych.

Wnioski z badania

99% pracowników z Ukrainy poleciłoby Job Impulse bliskim i znajomym, zaś 93% ankietowanych poleciłoby im obecne miejsce pracy. Ponad 61% osób, które wzięły udział w ankiecie, to kobiety. Wiele z nich zatrudnionych jest na stanowiskach, które dotychczas uznawane były za męskie np. pracownik magazynu czy operator maszyn. Ta zmiana ma związek z wydarzeniami w ostatnim roku i faktem, iż wśród pracowników z Ukrainy to kobiety obecnie stanowią większość.

Wyniki badania wskazują, że Ukraińcy i Ukrainki wysoko oceniają współpracę z Job Impulse i polecają ją swoim bliskim i znajomy. Z kolei sami również polegają na opinii innych (51%) – ten czynnik, obok wysokości wynagrodzenia (83%) czy lokalizacji miejsca pracy (53%), jest jednym z kluczowych kryteriów wyboru oferty pracy.

Badanie satysfakcji pracowników tymczasowych przeprowadzamy cyklicznie od ponad dekady i widzimy, jak ważna dla ankietowanych jest rzetelna agencja zatrudnienia, ale też stabilny, godny zaufania pracodawca. Widzimy też, że z każdym kolejnym rokiem oceny te coraz bardziej przekładają się na polecenia – mówi Łukasz Koszczoł, Prezes Job Impulse. W ostatnich dwóch latach przyglądamy się wnikliwie pracownikom z Ukrainy, gdyż to oni stanowią obecnie znaczny procent osób poszukujących pracy. Ich zdanie na temat Job Impulse oraz bezpośrednich pracodawców jest dla nas niezwykle ważne i bardzo nas cieszy fakt, iż 99% ankietowanych poleciłoby współpracę z nami – dodaje.

Rzetelny pracodawca

Ankietowani chętnie poleciliby swoje obecne miejsce pracy (93%), a także wysoko oceniają atmosferę (4,5/5) oraz relacje z bezpośrednim przełożonym (4,6/5). To już zasługa udanej współpracy z klientami Job Impulse. Jedną z firm, która została bardzo pozytywnie oceniona jest podwarszawska firma CTDI, która zajmuje się serwisem zaawansowanych technologicznie urządzeń elektronicznych, m.in. telefonów komórkowych i laptopów.

W naszej firmie dbamy o każdego pracownika, zapewniamy dobrą atmosferę pracy, godne warunki zatrudnienia i szanse na rozwój zawodowy. Organizujemy szkolenia na każdym stanowisku pracy. Przygotowujemy komunikaty wewnętrzne w trzech językach: polskim, ukraińskim i angielskim. Naszym zdaniem jest to bardzo ważne, ponieważ pomaga osobom, dla których polski nie jest językiem ojczystym, zrozumieć informacje dotyczące firmy i pracy. Dodatkowo, poprzez eventy i konkursy wewnętrzne promujemy zrównoważony tryb życia, np. wyzwanie „Be active”, czy chociażby cykliczne gry w siatkówkę, badmintona. Wierzymy, że nasze działania przyczyniają się do integracji, zwiększają zaangażowanie i motywację pracowników, udowadniając tym samym, że CTDI dba o swoich pracowników i ich potrzeby – mówi: Renata Pośpiech, Dyrektor ds. Personalnych firmy CTDI Poland Sp. z o.o.

Dobra atmosfera pracy, działania sprzyjające integracji, ale też inicjatywy, które pomagają osobom z Ukrainy lepiej odnaleźć się nie tylko w firmie, ale w Polsce w ogóle, to aspekty, które są niezmiennie bardzo ważne dla pracowników. Wiedza na ten temat jest zaś cenna dla pracodawców, którzy w oparciu o nią mogą starać się tworzyć jeszcze bardziej przyjazne środowisko pracy.

Obok badania pracowników tymczasowych Job Impulse co roku przeprowadza także ankietę wśród swoich klientów. Tegoroczny wynik tego badania jest dla Job Impulse równie pozytywny – współpracę z firmą poleciłoby aż 99% klientów.

BioMaxima podsumowuje 2022 i szykuje się do dalszego wzrostu

BioMaxima SA, wiodący polski producent i eksporter diagnostyki laboratoryjnej, trzeci rok z rzędu notuje rekordowe wyniki finansowe. W 2022 roku Grupa Kapitałowa BioMaxima SA wypracowała 143 867 tys. zł przychodów netto, co stanowi wzrost w stosunku do roku poprzedniego o 81,90%. Zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację (EBITDA) za rok 2022 osiągnął poziom 36 874 tys. zł. Zysk netto  za rok 2022 wyniósł 28 885 tys. złotych i jest wyższy od zysku netto osiągniętego w roku poprzednim o 182 %. Zakończony rok, jest pierwszym rokiem kiedy akcje Spółki były notowane na rynku regulowanym GPW.

„Rok 2022 był nie tylko rokiem rekordowym pod względem wyników finansowych, ale również obfitował w inne ważne wydarzenia dla pozycji oraz przyszłości BioMaxima SA. Pierwsze notowanie akcji spółki na głównym parkiecie GPW nastąpiło 31 stycznia 2022 roku. Dynamiczny rozwój BioMaximy został zauważony i spółka znalazła się w prestiżowym rankingu FT1000 dziennika Financial Times jako jedna z najszybciej rosnących europejskich spółek roku. Taki rozwój był możliwy dzięki systematycznej ciężkiej pracy naszego zespołu, oraz dzięki reinwestowaniu zarabianych przez BioMaxima środków.” – Powiedział Łukasz Urban, prezes zarządu  BioMaxima – ”Konsekwentnie realizujemy opisaną w Prospekcie strategię budowy silnego polskiego producenta testów służących do  diagnostyki zakażeń, jedynego w regionie Europy Środkowej wytwórcę systemów do oznaczania lekowrażliwości.”- dodał.

Stabilne przychody

Przychody ze sprzedaży związanej z diagnostyką COVID-19 w II połowie 2022 roku stanowiły już tylko ok. 3% całości przychodów spółki. Natomiast sprzedaż wyrobów nie związanych z COVID-19 wzrosła w 2022 roku o 38% w stosunku do poprzedzającego pandemię roku 2019. Przychody większości tradycyjnych asortymentów Spółki systematycznie rosną i osiągnęły w 2022 roku wartości historycznie rekordowe. Przykładowo, sprzedaż w obszarze mikrobiologii ogółem wzrosła względem 2021 rok do roku o 19%, szybkich testów o 46%, a krążków dyfuzyjnych do oznaczania lekowrażliwości o 140%.

Strategia napędzi przyszły rozwój

W Lublinie została już zakończona budowa nowego zakładu produkcyjnego Spółki i adaptacja budynku magazynowego oraz biurowego o łącznej powierzchni użytkowej 2350 m2. BioMaxima SA oczekuje teraz na wydanie pozwolenia na użytkowanie, co zwiększy dostępną dla Spółki infrastrukturę do 6000 m2 łącznie. Kolejnym etapem inwestycji będzie rozbudowa mocy produkcyjnych w segmencie mikrobiologii w  istniejącym budynku, której ukończenie planowane jest na 3 kwartał br.

Emitent prowadzi prace rozwojowe mające na celu opracowanie technologii produkcji testów obejmujących nowe oznaczenia z krwi i innych płynów ustrojowych, a także w zastosowaniach przemysłowych.

Podczas spotkania z inwestorami zarząd ocenił, że powyższe projekty inwestycyjne i rozwojowe, realizowane w ramach opisanej w Prospekcie strategii BioMaxima SA,  pozwolą sukcesywnie, w perspektywie 3 lat od ich zakończenia uzyskać dodatkowe przychody w segmencie lekowrażliwości (AST), szybkich testów, diagnostyki molekularnej a także mikrobiologii, na poziomie pomiędzy 45 a 75 mln zł rocznie.

Realizowana w ramach inwestycji automatyzacja i robotyzacja procesów produkcyjnych oraz magazynowych pozwoli znacząco zwiększyć skalę i efektywność operacyjną oraz obniży jednostkowe koszty wytworzenia wyrobu. Zarząd oczekuje, że w opisanym horyzoncie czasowym należy spodziewać się efektu skali również w postaci większego wzrostu EBITDA generowanego przez Spółkę w stosunku do przychodów ogółem.

Sprzyjające trendy w otoczeniu rynkowym

Podczas spotkania z inwestorami zarząd również wskazał na wydarzenia, takie jak wprowadzenie refundacji procedury badania różnicującymi testami potrójnymi infekcji górnych dróg oddechowych w Polsce, czy ustawę o zawodzie farmaceuty która daje farmaceutom uprawnienia do wykonywania badań diagnostycznych, które stanowią korzystne bodźce do rozwoju rynku szybkich testów.

Zwrócono też uwagę, że w wyniku powszechnego testowania podczas pandemii COVID-19 szybka diagnostyka trafiła szeroko do publicznej świadomości. Przykładem tego trendu w Polsce jest zmiana Prawa Pracy i wprowadzenie de facto obowiązkowego testowania pracowników przez pracodawców.

Globalny rynek badania lekowrażliwości (krążkowe systemy dyfuzyjne, testy MIC, podłoża oraz systemy zautomatyzowane) w 2020 roku był szacowany na 3,22 miliarda USD. Oczekuje się, że będzie rósł w średnim tempie 5,5% rocznie osiągając w 2025 roku wartość 4,2 miliarda USD (MarketsAndMarkets, 2020). Problem związany z szybkim oznaczaniem lekowrażliwości, choćby w związku z diagnostyką sepsy i koniecznością wprowadzania nowoczesnych rozwiązań umożliwiających wcześniejsze wdrożenie terapii celowanej, zyskuje zainteresowanie też w Polsce ze strony społeczeństwa jak i decydentów.

Dobra sytuacja finansowa

W 2022 roku Spółka wypłaciła 1 948 tys. zł tytułem dywidendy. W okresie III kw. 2022 r. realizując uchwałę WZA przeprowadzono również skup akcji własnych za kwotę 5 mln zł, gdzie Emitent nabył 180 187 akcji własnych celem ich umorzenia.

Na koniec 2022 r. wskaźnik pokrycia kapitałami własnymi sumy bilansowej Spółki wyniósł 70,5%. Oznacza to, że BioMaxima SA jest w dobrej sytuacji finansowej.

Pozytywna rekomendacja

Analitycy DM BDM, w raporcie z 25 kwietnia, rozpoczęli wydawanie rekomendacji dla BioMaximy od zalecenia „kupuj” z ceną docelową na poziomie 38,7 zł na akcję.

W swoim raporcie analitycy DM BDM wskazywali między innymi, że spółka działa na dynamicznie rozwijającym się rynku diagnostyki in vitro oraz zwrócili uwagę, że potrafiła wykorzystać szansę, jaką przyniosła pandemia COVID-19 dzięki wysokiej zdolności operacyjnej i uzyskała rosnącą rozpoznawalność na rynku, co dobrze rokuje na przyszłość. W 2023 roku analitycy DM BDM prognozują przychody/ EBIT/ EBITDA/ zysk netto BioMaxima SA na 64,5/ 5,8/ 8,5/ 4,9 mln zł.

Zgodnie z opublikowanym przez Spółkę kalendarzem, Skonsolidowany raport kwartalny za I kwartał 2023 roku zostanie przekazany dnia 30 maja 2023 r.

Wczoraj FED, dziś ECB

Po wczorajszych emocjach związanych z posiedzeniem FOMC (Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku) w USA dziś o godz. 14:15 poznamy decyzję Europejskiego Banku Centralnego. Oczekiwana jest podwyżka stopy refinansowej o 0,25 pkt. proc. do poziomu 3,75 proc. Zgodnie z oczekiwaniami dziś rano o ćwierć punktu procentowego do poziomu 3,25 proc. swą główną stopę procentową podniósł bank centralny Norwegii.
Po wczorajszym spadku dziś rano kontrakty na S&P 500 próbowały odrabiać straty rosnąc ok. godz. 9:50 o 0,19 proc.).

Na rynkach Azji i Oceanii przeważały dziś wzrosty. Równocześnie jednak tajlandzki SET Index zaliczył dziś najniższy poziom od 2021 roku. Wczoraj japoński Nikkei osiągnął swój najwyższy poziom od stycznia 2022, a dziś tamtejszy rynek akcji jest zamknięty z powodu obchodów Święta Konstytucji. Wykres Nikkei 225 wydaje się zmierzać w kierunku górnego ograniczenia kanału łagodnego trendu wzrostowego trwającego od marca 2022.
W Europie główne indeksy rynków akcji w oczekiwaniu na decyzję ECB lekko spadały (DAX -0,33 proc., CAC 40 -0,28 proc. ok. godz. 9:55).

Na GPW po świątecznej przerwie WIG-20 rósł o 0,6 proc. ok. godz. 10:20). Wśród składników tego indeksu swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji Orange Polska oraz Asseco Poland. Wśród składników mWIG-u 20 swój najwyższy w historii poziom zaliczył dziś kurs akcji Banku Handlowego. Wśród składników sWIGu-u 80 swe nowe cykliczne szczyty osiągnęły dziś kursy akcji spółek Wielton, Enter Air, Astarta, Toya, Atal oraz Vercom. Bardzo silny w ostatnich miesiącach sWIG-80 zaliczył dziś swój najniższy poziom od 2 tygodni.

Rentowność amerykańskich 10=letnich obligacji skarbowych lekko odreagowywała dziś rano ostatnie spadki (+0,15 proc.). Rentowność 10-latek polskiego rządu pozostawała poniżej poziomu 5,9 proc.

Amerykański dolar lekko dziś rano odreagowywał wczorajszą słabość (EUR/USD -0,09 proc. ok. godz. 10:05). Euro osiągnęło dziś swój kolejny rekord względem tureckiej liry. Kurs USD względem szwajcarskiego franka zaliczył dziś swój najniższy poziom od początku 2021 roku. Po silnych spadkach z dwu poprzednich dni niewiele się dziś rano zmieniał kurs USD/JPY.

Minimalnie słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,07 proc., USD/PLN +0,14 proc. ok. godz. 10:15).

Kurs BTC/USD utrzymywał się lekko nad poziomem 29000 USD (0,4 proc. ok. godz. 10:20).

Istotne spadki z okresu minionych 3 tygodni próbowały dziś rano odrabiać ceny kontraktów na ropę naftową (WTI +0,74 proc., Brent +1,04 proc.). Lekko zwyżkowały również cen kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie (+0,14 proc.). Z poziomem swego kwietniowego szczytu walczyła cena kontraktów na złoto.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Frankowicze mają zyskać na zmianach w k.p.c. Jednak eksperci ostrzegają, że mogą wystąpić też problemy

Po ostatnich zmianach prawa tylko część frankowiczów może składać pozwy do wyspecjalizowanego Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie. Ministerstwo Sprawiedliwości, komentując to, przekonuje, że nowelizacja Kodeksu postepowania cywilnego pozwoli na przyśpieszenie postępowań. Znawcy tematu jednak uważają, że na pozytywne efekty trzeba będzie poczekać. I sugerują wzmocnienie kadrowe tzw. wydziału frankowego, a także dalsze zmiany procedury. Do tego w przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, że przez ww. zmiany kredytobiorcy mogą mieć spore trudności w uzyskaniu zabezpieczenia roszczeń.

K.p.c. po nowemu

Od 15 kwietnia br. frankowicze, którzy nie podlegają pod Sąd Okręgowy w Warszawie, nie mogą składać pozwów do działającego w nim XXVIII Wydziału Cywilnego, tzw. wydziału frankowego. To pokłosie nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego (k.p.c.), tj. artykułu 18.

– Sejm uchwalił przygotowaną w Ministerstwie Sprawiedliwości nowelizację Kodeksu postępowania cywilnego, która ustanawia na okres 5 lat właściwość wyłączną sądu miejsca zamieszkania powoda w sprawach frankowych. Nowa regulacja pozwoli na przyśpieszenie tego typu postępowań, czego oczekuje wielu obywateli. W znaczącym stopniu przyczyni się do odciążenia przede wszystkim Sądu Okręgowego w Warszawie, jak też innych dużych sądów okręgowych, do których konsumenci kierują swoje roszczenia – wyjaśnia Ministerstwo Sprawiedliwości.

Jak stwierdza radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo, zmiana procedury w zakresie właściwości sądów w sprawach frankowych znacząco ograniczy wpływ do najbardziej obleganego XXVIII Wydziału Cywilnego SO w Warszawie. Ekspert zaznacza, że w pierwszym kwartale br. złożono tam ok. 6 tys. pozwów, a więc mniej niż rok wcześniej. Możliwe jest, że w całym roku ten spadek wyniesie nawet 70% rdr.

– Obecnie w XXVIII Wydziale Cywilnym toczy się ok. 44,5 tys. spraw. Trudno jednak ustalić dokładnie, ile z nich dotyczy osób mieszkających poza Warszawą. Szacunki dokonywane w sierpniu 2022 roku wskazywały, że ok. 70 % spraw dotyczy osób zamieszkałych poza obszarem właściwości naszego sądu – informuje Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie.

Sytuacja ma się poprawić

Zdaniem adwokata Jakuba Bartosiaka z Kancelarii MBM Legal, na przyśpieszenie rozpoznawania spraw w SO w Warszawie trzeba będzie poczekać. Te, które już tam trafiły, mają zwykle wyznaczone terminy. Nowelizacja k.p.c. ich nie zmieni. Na poprawę będą mogli liczyć kredytobiorcy, którzy dopiero wniosą pozwy. Ale to stanie się realne dopiero za kilka miesięcy, kiedy część bieżących spraw zostanie już rozpoznana. Jak zaznacza Sylwia Urbańska, z pewnością nowelizacja wpłynie korzystnie na sprawność pracy Wydziału, gdyż referaty sędziów przestaną rosnąć w tak szybkim tempie. Ponadto także sekretariat Wydziału zostanie odciążony od wykonywania szeregu czynności związanych z rejestracją czy też losowaniem tak dużej liczby nowych spraw. Pozwoli to na sprawniejsze podejmowanie czynności w tych sprawach, które wpłynęły wcześniej.

– Nowe rozwiązanie jest korzystne nie tylko dla bardzo obciążonego sprawami frankowymi Sądu Okręgowego w Warszawie, ale przede wszystkim ogólnie dla samych frankowiczów. Gdy ich sprawy trafią nie do jednego sądu, lecz do wielu na terenie kraju, będą toczyć się szybciej i bliżej miejsca zamieszkania – podkreśla Ministerstwo Sprawiedliwości.

Z kolei Adrian Goska stwierdza, że jedynym sposobem na dalsze zwiększenie szybkości rozpatrywania spraw jest wzmocnienie kadrowe tzw. wydziału frankowego. Kluczowe jest, aby nowy wpływ został w całości przypisany nieobciążonym sędziom. Ekspert z Kancelarii SubiGo proponuje dalsze zmiany procedury upraszczającej sprawy frankowe. Wśród nich wymienia np. wprowadzenie zasady składania zeznań stron na piśmie. Proponuje również wydawanie wyroków i rozpatrywanie apelacji na posiedzeniach niejawnych. Tylko w nadzwyczajnych, uzasadnionych przypadkach warto, aby sędziowie orzekali fizycznie na rozprawach.

– Ministerstwo przykłada dużą wagę do przyśpieszenia tzw. spraw frankowych. Niezwłocznie rozpoznawane są wnioski prezesów właściwych sądów, dotyczące dodatkowego delegowania sędziów do orzekania w tych sprawach. Na potrzeby wydziałów cywilnych, rozpoznających sprawy frankowe, Minister Sprawiedliwości utworzył i przydzielił od 1 stycznia 2023 r. poszczególnym sądom dodatkowe etaty sędziowskie, asystenckie i urzędnicze – dodaje resort sprawiedliwości.

Problemy nie znikną

Zdaniem wielu rynkowych ekspertów, po nowelizacji k.p.c. kredytobiorcy mogą mieć spore trudności w uzyskaniu zabezpieczenia roszczeń. Według Jakuba Bartosiaka, różnice w orzekaniu są kompletnie niezrozumiałe. Sędziowie z SO w Warszawie, z pojedynczymi wyjątkami, udzielają zabezpieczeń, a sędziowie z SO Warszawa-Praga w Warszawie – już nie. A przecież bazują na tych samych przepisach i oceniają takie same umowy kredytowe. Jak podkreśla adwokat z MBM Legal, w poszczególnych przypadkach, po uzgodnieniu z prawnikiem i poznaniu ryzyka, klient może także samodzielnie zaprzestać płatności rat, bez oczekiwania na postanowienie sądu.

– Również w XXVIII Wydziale dochodziło do kuriozalnych sytuacji, gdy zabezpieczenie zależało od podwójnie ślepej próby. Sędzia w pierwszej instancji mógł udzielić zabezpieczenia, a po zażaleniu – sędzia z tego samego wydziału zmieniał postanowienie. Zdarzało się też, że było odwrotnie. W mniejszych sądach ta kwestia będzie jeszcze bardziej kontrowersyjna. Spodziewam się, iż skutecznych zabezpieczeń będzie wydawanych znacząco mniej niż w SO w Warszawie – dodaje Adrian Goska.

W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie prawników, że znowelizowany k.p.c. to w dalszym ciągu zbyt mało, żeby frankowicze uzyskiwali wyroki w rozsądnym czasie. Stawiane są też pytania, czy nie należy np. w stolicach województw uruchomić wyspecjalizowanych wydziałów, takich jak w Warszawie. Ministerstwo jednak zapewnia, że sytuacja dotycząca liczby spraw frankowych wpływających do sądów będzie na bieżąco monitorowana. W uzasadnionych przypadkach Minister Sprawiedliwości rozważy wzmocnienie kadrowe konkretnego sądu. Obecnie nie ma natomiast w planie tworzenia innych wyspecjalizowanych wydziałów frankowych.

Big Cheese Studio z rekordowymi wynikami w 2022 r.

Spółka wypracowała 16,7 mln zł zysku netto i prawie 22,9 mln zł przychodów.

Big Cheese Studio, notowany na GPW producent i wydawca gier, osiągnął rekordowe wyniki finansowe w 2022 r. Przychody netto ze sprzedaży wyniosły prawie 22,9 mln zł wobec 17 mln zł w 2021 r. EBIT stanowił 17 mln zł, a zysk netto osiągnął zbliżony poziom 16,7 mln zł, co dało 34% wzrost r/r. Na bardzo dobre wyniki wpływ miała przede wszystkim sprzedaż globalnego hitu Cooking Simulator, istotny był także odpowiedni dobór kanałów dystrybucyjnych. Aktualnie spółka szykuje się premiery trzech tytułów własnych, w tym wyczekiwanego przez graczy sequela do Cooking Simulatora. W najbliższych planach jest także rozpoczęcie sprzedaży podstawowej wersji Cookinga na rynku chińskim.

W raportowanym 2022 roku jednostkowy zysk z działalności operacyjnej Big Cheese Studio wyniósł 17 mln zł wobec 12,9 mln zł w 2021 r. Zysk netto liczył 16,7 mln zł, co dało wzrost o 34% r/r. Środki pieniężne na dn. 31 grudnia 2022 r. liczyły 14,5 mln zł.

– Jesteśmy umiarkowanie zadowoleni z osiągniętych wyników finansowych za 2022 r., mieliśmy apetyt na wyniki wyższe, natomiast przyjmujemy poziom zysku za cały rok ze spokojem i satysfakcją. W ujęciu rocznym po raz kolejny poprawiliśmy wyniki finansowe pomimo tego, że nasza gra debiut miała w 2019 r. Dużym zaskoczeniem dla nas, a także nowym doświadczeniem, jest negatywny wpływ obecności w płatnej usłudze GamePass na przychody ze Steam. Jednak ta kwestia ma dwie strony medalu, po pierwsze, co jest widoczne tu i teraz mamy spadki przychodów ze Steam, z drugiej strony w roku, kiedy mamy debiut kontynuacji bardzo mocno poszerzamy grono fanów naszego tytułu, co oczekujemy, że pozytywnie przełoży się na przyszłe wyniki finansowe – komentuje Jakub Rafał, Dyrektor Finansowy w Big Cheese Studio S.A.

Cooking Simulator swoją globalną premierę na Steam miał w 2019 r. Od tego czasu produkt jest na bieżąco rozwijany poprzez płatne i darmowe dodatki oraz tzw. live ops. Dzięki niesłabnącej popularności projektu i jego zadowalającej sprzedaży, Big Cheese Studio nie tylko osiąga coraz lepsze wyniki finansowe, ale i może pochwalić się brakiem konkurencji na Steam, jeśli chodzi o gry kulinarne. Tytuł dostępny jest również w wersjach konsolowych (na Nintendo Switch, PS4, Xbox One i usłudze Xbox Game Pass) oraz w wersji VR. Produkcja osadzona w świecie wirtualnej rzeczywistości szybko zyskała miano najlepszej gry VR roku 2021 i jednocześnie najszybciej sprzedającego się tytułu VR z grupy PlayWay. Obecnie dostępna jest na Oculus Quest 2, Pico 4 i Pico Neo 3.
Pomimo tego, Zarząd spółki ma w planach dalszy konsekwentny rozwój produktu, m.in. pod kątem dywersyfikacji rynków dystrybucji. Już niebawem gra zostanie wydana w Chinach. To wynik umowy zawartej z Silk Road Games SA, dzięki czemu Big Cheese Studio, jako jedno z nielicznych polskich studiów, będzie obecne na największym rynku gier wideo na świecie.

Przyjęta strategia rozwoju spółki zakłada jednoczesne prace nad 2-3 produktami rocznie.

– Naszym celem jest zrównoważony rozwój, oparty na wydawaniu ciekawych gier symulacyjnych z elementami ekonomii i strategii działania. W harmonogramie na 2023 rok uwzględniliśmy trzy kluczowe dla nas produkcje – Cooking Simulator 2, grę Pizza Empire, a także projekt, którego jeszcze nie zapowiadaliśmy. Prace nad wszystkimi produktami są na zaawansowanym etapie i chcemy je wydać jeszcze w tym roku. – mówi Łukasz Dębski, prezes zarządu Big Cheese Studio S.A. – Biorąc pod uwagę sukces podstawki do Cookinga, spodziewamy się dużego zainteresowania względem jego drugiej części. – dodaje.

CAWI – badania, który powinien wykonać każdy przedsiębiorca

Na czym polega metoda badawcza CAWI i co wnosi do biznesu? Sprawdź, gdzie możesz zlecić ankiety marketingowe.

Czym są badania CAWI?

Computer Assisted Web Interview to inaczej system ankiet internetowych, które pomagają poznać potrzeby, oczekiwania i opinie konsumenckie, ale również pozyskać istotne dane do celów naukowych. Dzięki cyfryzacji nie ma już potrzeby przygotowywania papierowych kwestionariuszy, zatrudniania ankieterów i czekania na to, jak znajdą osoby z określonej grupy docelowej oraz zbiorą ich odpowiedzi. Dziś system sam wyszukuje na podstawie danych, czyje opinie będą miały dla Ciebie największą wartość. Wybrani zostają zaproszeni do wypełnienia ankiet w dogodnym dla siebie czasie i miejscu. Mogą zrobić to z dowolnego urządzenia, komputera, tabletu, telefonu, niezależnie od posiadanego rodzaju oprogramowania. Wystarczy dostęp do internetu.

Panel badawczy Ariadna

Chcesz wykonać badania CAWI? Skorzystaj z panelu Ariadna, z którym od dawna współpracują liczne przedsiębiorstwa, a także instytuty naukowe, ośrodki nauk społecznych oraz znamienite uczelnie. Wszystkie profile osób ankietowanych są tu poddawane weryfikacji, co uniemożliwia wypełnianie kwestionariuszy przez roboty. Co ważne, panel Ariadna przechodzi regularne audyty, które sprawdzają jego bezpieczeństwo. Do konkretnych badań zapraszani są ci, którzy spełniają określone wymagania, należą do sprecyzowanej grupy społecznej, mieszkają w określonych regionach, mają odpowiedni status rodzinny, wiek itp. Dzięki temu możesz mieć pewność, że wyniki ankiet będą rzetelne i godne zaufania.

Panel Ariadna należy do niezwykle przyjaznych dla użytkowników. Jest intuicyjny, co ułatwia korzystanie z niego osobom w każdym wieku, a ponadto wszyscy mają zapewnioną pełną anonimowość, dzięki czemu możesz liczyć wyłącznie na szczere odpowiedzi. W zamian za wypełnienie kwestionariusza użytkownicy otrzymują punkty, które potem mogą wymienić na wybrane nagrody. Duża ilość ich kategorii sprawia, że każdy ma szansę znaleźć tu coś idealnego dla siebie. Skorzystaj z badań za pośrednictwem Ariadny, by rozwijać swoją firmę i zaspokoić potrzeby swoich klientów.

Banki centralne w centrum uwagi

Przed nami wyjątkowo intensywny okres, któremu towarzyszyć będą decyzje dwóch największych banków centralnych – Fedu oraz EBC. Rynki zdają się obecnie skłaniać ku podwyżce o 25 pb. na czwartkowym (04.05) posiedzeniu EBC, nie wykluczamy jednak ruchu o 50 pb, który mógłby doprowadzić do umocnienia wspólnej waluty. Spodziewamy się komunikatów sugerujących, że kroki Rady Prezesów pozostają w dużej mierze zależne od danych, a cykl podwyżek w strefie euro potrwa jeszcze kilka miesięcy. Decyzję Fedu poznamy w środę (03.05) – oczekujemy, że dokona on ostatniej w obecnym cyklu podwyżki o 25 pb.

Zeszły tydzień nie obfitował w dane, zgodnie z oczekiwaniami ruchy głównych walut były więc ograniczone. Na szczycie zestawienia walut G10 ponownie znalazł się funt brytyjski, nawet i on nie zdołał jednak dorównać złotemu, który doświadczył w ubiegłym tygodniu dalszej aprecjacji.

Ten tydzień może być jednym z najważniejszych w tym roku. W środę (03.05) zakończy się posiedzenie Rezerwy Federalnej, następnego dnia (04.05) zaś Europejskiego Banku Centralnego. Dodatkowo poznamy szereg istotnych odczytów, w tym raport NFP (non-farm payrolls) z amerykańskiego rynku pracy oraz dane ze strefy euro: wyniki cokwartalnych ankiet dotyczących pożyczek oraz wstępny odczyt kwietniowej inflacji – oba opublikowane zostaną zaledwie dwa dni przed posiedzeniem EBC. Oznacza to, że część decydentów zwlekać będzie do ostatniej chwili, wahając się między ruchem w górę o 25 pb. i 50 pb., co zwiększa niepewność i potencjał do podwyższonej zmienności na rynku walutowym.

PLN

Aprecjacja złotego w ubiegłym tygodniu nie ustała – kurs EUR/PLN zszedł w czwartek do kolejnego minimum w okolicach poziomu 4,57, a tydzień zakończył niewiele wyżej.

Nie jest to zaskoczeniem w kontekście stosunkowo korzystnej sytuacji zewnętrznej. Publikacje z Polski potwierdziły jednak słabość gospodarki pod koniec I kwartału. Jednocześnie nieznacznie spadło bezrobocie, wpisując się we wzorzec sezonowy.

Co ważniejsze, miło zaskoczyła dynamika cen – inflacja CPI odnotowała pokaźniejszy niż zakładano spadek z 16,1% w marcu do 14,7% w kwietniu. To dobry znak, ale nie należy go przeceniać – spadek inflacji w znacznej mierze odzwierciedla efekty bazy, a pojedynczy odczyt niewiele mówi o uporczywości procesów cenowych. Z tego względu dość zaskakujące są gołębie wypowiedzi niektórych członków RPP. Ireneusz Dąbrowski zasugerował, że w jego ocenie Rada po wakacjach będzie „poważnie rozpatrywała obniżenie stóp procentowych”. Upowszechnienie takiej opinii mogłoby być niekorzystne dla polskiego złotego, zwłaszcza jeśli kolejne sygnały z inflacyjnego frontu nie byłyby optymistyczne.

Majówkowy tydzień nie obfituje w odczyty makroekonomiczne, stąd też skupimy się głównie na sytuacji zewnętrznej. Niewykluczone, że ze względu na posiedzenia Fedu i EBC oraz niższą płynność w związku z dniami wolnymi zmienność będzie podwyższona.

EUR

Rynki zdają się obecnie skłaniać ku podwyżce o 25 pb. na czwartkowym posiedzeniu EBC, nie wykluczamy jednak ruchu o 50 pb, który mógłby doprowadzić do umocnienia wspólnej waluty. Najnowsze dane dotyczące aktywności gospodarczej w strefie euro, w szczególności PMI, są raczej silne, bazowa miara inflacji pozostaje zaś uporczywa – w przypadku niższej podwyżki oczekujemy więc jastrzębiego tonu komunikatów banku.

Biorąc jednak pod uwagę, że krótko przed tym wydarzeniem opublikowane zostaną wyniki cokwartalnej ankiety dotyczącej pożyczek bankowych i wstępne dane o inflacji w kwietniu, żadnego z rozwiązań nie można wykluczyć. Stratedzy są zdania, że miara bazowa nieco spadnie, jest ona jednak w strefie euro bardziej uporczywa niż w USA i rynek niejednokrotnie się o tym przekonał. Bez względu na ostateczną decyzję spodziewamy się komunikatów sugerujących, że kroki Rady Prezesów pozostają w dużej mierze zależne od danych, a cykl podwyżek w strefie euro potrwa jeszcze kilka miesięcy.

USD

Wieści makroekonomiczne z USA były w zeszłym tygodniu raczej mieszane. Odczyt PKB w I kwartale rozczarował – wzrost spowolnił i wyniósł zaledwie 1,1% w ujęciu zannualizowanym, niemal połowę mniej, niż zakładał konsensus. Bardziej aktualne wskaźniki tworzą nieco bardziej optymistyczny obraz, oznaki rozluźnienia amerykańskiej inflacji sugerują jednak, że na środowym posiedzeniu Fed zdecyduje się najpewniej na ostatnią podwyżkę stóp procentowych o 25 pb.

Rynki nie wykluczają całkowicie możliwości kolejnego ruchu w czerwcu, najważniejsze dla dolara będą jednak komunikaty towarzyszące decyzji. Z jednej strony dynamika zarówno cen, jak i płac odległa jest od 2-procentowego celu inflacyjnego. Z drugiej, mimo że kryzys bankowy wydaje się zażegnany, jego negatywny wpływ na dostępność kredytów potęguje efekt znacznego zacieśnienia polityki monetarnej. Wskaźniki z rynku pracy wykazują pewne, choć stopniowe rozluźnienie. Szansą na umocnienie dolara byłyby stanowczy opór Fedu wobec wycenianych przez rynek na koniec obecnego roku obniżek stóp oraz silniejszy od oczekiwań raport NFP z rynku pracy.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Podatek od grilla, basenu i cienia – niecodzienne europejskie daniny

Weekend majowy to okazja do odpoczynku na świeżym powietrzu. W Polsce popularnym sposobem spędzania majówki jest urządzanie grilla. Jednak w innych krajach nie jest to takie proste. Obywatele niektórych europejskich państw muszą płacić podatki za korzystanie z grilla, posiadanie basenu czy nawet zasłanianie słońca.

Belgijski podatek od grilla

Mieszkańcy belgijskiego regionu Walonia muszą odprowadzać podatek za każdym razem, gdy rozpalają grilla – niezależnie od tego czy urządzają imprezę, czy spędzają czas z rodziną. Gotowanie „pod chmurką” w Walonii jest obłożone obowiązkiem zapłacenia 20 euro podatku. Tamtejszy urząd skarbowy przy użyciu m.in. dronów nadzoruje z powietrza czy ktoś nie zgłosił planów grillowania lub nie zapłacił podatku.

Odświeżająca danina

Jeśli mieszkańcy Grecji chcą ochłodzić się w basenie w gorący dzień, muszą liczyć się z obowiązkiem zapłaty podatku. Daninie podlega samo posiadanie basenu, a nie czynność kąpieli. Wysokość podatku zależy od powierzchni basenu. Przykładowo za 100 m2 zbiornika trzeba zapłacić około 3 tys. euro.

W Grecji istnieje wykaz basenów, analogiczny do ewidencji budynków gospodarczych w Polsce. Pomocne dla greckiego fiskusa są zdjęcia satelitarne, dzięki którym można śledzić, czy mieszkańcy Grecji zgłaszają fakt posiadania basenu..

Wenecja płaci za cień

We włoskiej Wenecji funkcjonuje bardzo niecodzienna danina – podatek od cienia. Został on nałożony na restauratorów, sklepikarzy i właścicieli kawiarni za instalowanie wszelkiego rodzaju daszków, markiz i parasoli, które zasłaniają słońce. Wysokość rocznego podatku od tworzenia cienia wynosi około 100 euro.

Na szczęście w Polsce nie obowiązują tego typu przepisy, więc w weekend majowy można do woli korzystać z grilli, basenów i cienia, bez żadnych opłat. Chyba, że mieszka się w mieście, gdzie grillowanie jest zabronione – lub nie dopisuje pogoda.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w inFakcie

“Konsultanci IT w Polsce” – pobierz darmowy raport Ework Group

Praca zdalna, stacjonarna czy hybrydowa? W jakiej branży najchętniej pracują konsultanci IT? Jakie benefity uznawane są dziś za najbardziej atrakcyjne i skąd pozyskiwane są informacje o nowych zleceniach? Ework Group przygotowało obszerny, bezpłatny raport, który odpowiada na te i znacznie więcej istotnych pytań.

raport “Konsultanci IT w Polsce”

Ework Group – wiodący, niezależny dostawca usług konsultingowych w Europie Północnej i Środkowej, współtworzona przez ponad 13 500 niezależnych specjalistów IT, przygotowała raport na temat polskiej branży konsultantów IT. Raport ten zawiera wiele wartościowych informacji, które pomogą w lepszym zrozumieniu rynku oraz podejmowaniu trafnych decyzji biznesowych.

Pobierz raport 

„Stworzenie raportu na temat polskiej branży IT było dla nas bardzo ważne, ponieważ chcieliśmy zgłębić wiedzę na temat konsultantów i zrozumieć, jakie kompetencje są dla nich najważniejsze, jakie trendy rządzą na rynku, a także jakie wyzwania stoją przed branżą IT. Wszystkie te informacje mogą być bardzo pomocne nie tylko dla nas, ale i dla firm, które chcą inwestować w swoje oddziały IT w Polsce, jak również dla konsultantów IT, którzy chcą rozwijać kompetencje i zwiększać swoja wartość na rynku pracy.” – twierdzi Managing Director Poland Ework Group, Katarzyna Milewska.

Wewnętrzne anonimowe badanie ankietowe, w którym wzięło udział 288 konsultantów Ework Group Polska, pozwoliło m.in. poznać ich potrzeby i oczekiwania oraz dowiedzieć się, jakie kompetencje są dla nich najważniejsze.

Przykładowe wnioski z raportu:

  • Konsultanci IT cenią sobie przede wszystkim wynagrodzenie, możliwość rozwoju zawodowego oraz atmosferę w pracy.
  • W branży IT dominuje model współpracy w oparciu o B2B.
  • Konsultanci IT preferują pracę w firmach, które oferują im elastyczne godziny pracy oraz możliwość pracy zdalnej.
  • Wśród trendów w technologiach największe znaczenie mają Azure, Python, Java i AWS.
  • W branży IT istnieje duże zapotrzebowanie na specjalistów z zakresu bezpieczeństwa informatycznego oraz analityki danych.
  • Konsultanci IT cenią sobie pracę nad projektami innowacyjnymi, które pozwalają na rozwijanie nowych technologii i rozwiązań.

To tylko ułamek informacji, które przygotowało Ework Group. Pobierz bezpłatny raport.

„Udział polskich centrów technologicznych w globalnej układance systematycznie wzrasta. Trzeba tez pamiętać o niedoborze 150 tys. pracowników na naszym rynku. Przez ogólne spowolnienie tych wakatów może być o kilka – kilkanaście procent mniej, ale to wciąż zapotrzebowanie na ponad 100 tys. specjalistów. A rynek cały czas rośnie – cyfryzujemy i automatyzujemy co się da.” – komentuje Radosław Zegadło, Engineering Manager.

Programiści cieszą się ogromnym zainteresowaniem na całym świecie, a polscy konsultanci IT w szczególny sposób mogą sprostać temu zapotrzebowaniu, dzięki obecności doświadczonych deweloperów. „Stworzyliśmy Remote Sourcing Center (RSC), aby umożliwić naszym klientom dostęp do najlepszych specjalistów, bez względu na to, gdzie się znajdują. Nasze rozwiązanie jest nie tylko korzystne finansowo, ale również szybkie. Dostarczamy kandydatów w przeciągu maksymalnie 5 dni roboczych.” – mówi Małgorzata Migdal, Remote Sourcing Center Manager.

Firma Ework Group powstała w 2000 roku i obecnie jest notowana na sztokholmskiej giełdzie NASDAQ. Współtworzy ją ponad 13,500 niezależnych specjalistów dopasowanych do projektów. Koncentrując się na branży IT, R&D i inżynierii dostarcza usługi poprzez wszechstronne i niezależne podejście do zarządzania talentami. Dzięki doświadczeniu biznesowemu oferuje kompleksowe rozwiązania w zakresie talentów, tworząc udane współprace, budując wzajemne relacje z klientami, partnerami i specjalistami.

Europejski spór o pszenicę. Co dalej z cenami?

Pszenica wydaje się obecnie zdecydowanie najgorętszym tematem, nie tylko wśród mediów branżowych. W swojej popularności przebija nawet ostatnie zawirowania na rynku ropy naftowej czy wciąż utrzymujące się wysokie ceny paliw. W przypadku pszenicy nie możemy mówić tylko i wyłącznie o kwestii globalnej, ale również naszej lokalnej, która jest z kolei powiązana z Ukrainą i w mniejszym stopniu związana z fundamentami. Co dzieje się z rynkiem pszenicy i czego można oczekiwać w najbliższej przyszłości? 

Ukraińskie zboże

Jednym z najgorętszych tematów jest kwestia ukraińskiego zboża, które trafiało na polski rynek. Dzieje się to od lipca 2022 roku, kiedy osiągnięto porozumienie dotyczące tranzytu ukraińskiego zboża w celu dostarczania go do krajów potrzebujących, gdzie przed wojną to zboże trafiało. Tranzyt trwał przez dłuższy czas, ale okazało się, że część tego zboża trafiała na polski i regionalny rynek, co doprowadziło do nadmiernego spadku cen. Dodatkowo wysokie zbiory z zeszłego sezonu dodatkowo nakładały presje na ceny.

Teoretycznie, gdyby ceny pozostawały na ekstremalnie wysokich poziomach, na których znajdowały się w początkowej fazie wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą, to w zasadzie problem tego, gdzie trafia ukraińskie zboża byłby marginalizowany. Ceny są jednak niskie, a sektor rolniczy jest jednym z większych w Polsce, dlatego jest on istotny dla naszej gospodarki, a jeszcze znaczniejszy patrząc z perspektywy politycznej. Warto wspomnieć, że z sektorem rolniczym jest związane aż 10% zatrudnionych w Polsce, gdzie w krajach UE jest to bliższe raczej 3%.

Drugą kwestią jest to, że ukraińskie zboże trafiało na polski rynek bez dogłębnej kontroli, której poddane byłyby produkty z innych rejonów świata. Nie były nakładane cła, a ograniczenia sanitarne nie były częściowo przestrzegane. W niektórych krajach naszego regionu badania miały wykazać, że poziom pestycydów w pszenicy konsumpcyjnej przekracza dopuszczalne normy, co sugerowało mieszanie produkcji krajowej z produkcją ukraińską. Jeszcze gorszym procederem mogłoby być mieszanie krajowego zboża konsumpcyjnego z tzw. „zbożem technicznym”, które jest przeznaczone do spożycia i jest używane np. do produkcji mebli czy jako opał. Nie ma na to oficjalnych dowodów, aczkolwiek zboże to nie wymaga żadnej kontroli jest bardzo łatwe do sprowadzenia. Ogólnie ilości sprowadzonych zbóż do Polski w okresie po wojnie w porównaniu do okresów poprzednich są kilkuset razy większe niż standardowo. To pokazuje, że problem ukraińskiego zboża jest naprawdę istotny dla polskiego sektora rolniczego.

Obecnie UE pozwoliła Polsce i innym krajom takim jak Czechy, Słowacja, Rumunia i Bułgaria na zakaz importu ukraińskiego zboża, ale jednocześnie podtrzymanie możliwości tranzytu. Doszło do porozumienia z władzami unijnymi w postaci dopłat dla rolników, ale wciąż brakuje konkretnych rozwiązań, które miałyby w pełni rozwiązać problem, w szczególności, że zaraz może być on jeszcze większy. Oczywiście warto pamiętać, że jest to też po części problem firm lokalnych, które wykorzystują tańsze alternatywy, a z drugiej strony brak odpowiedniej infrastruktury do tego, żeby takiego tranzytu dokonać, czy to dalsza drogą naziemną, czy morską.

Czy porozumienie zostanie przedłużone?

Kolejna rzecz, która w zasadzie teraz nie jest rozważana przez rynki, a ma ogromne znaczenie nie tylko dla Polski, ale również dla całej Unii Europejskiej to porozumienie o eksporcie zbóż drogą morską z Ukrainy. Rosja zgodziła się w lipcu zeszłego roku na eksport ukraińskich produktów rolnych, ale pod warunkiem pomocy w eksporcie własnych zbóż i nawozów przy asyście ONZ. Wsparcie to miało trwać aż 3 lata, a porozumienie o eksporcie z Ukrainy jest odnawiane co kilka miesięcy. Rosja wskazuje jednak, że w zasadzie do tej pory nie otrzymała wsparcia przy eksporcie własnych produktów i wskazuje, że nie przedłuży swojego zezwolenia dla Ukrainy po 18 maja.

Taka sytuacja nie tylko byłaby katastrofalna dla ukraińskiej gospodarki, ale również bardzo negatywna dla polskich rolników i również tych z zachodu. Do tej pory w zasadzie problem ukraińskiego zboża nie istniał w takich krajach jak Niemcy, Francja czy Holandia, ale teraz po zakazie importu do krajów Europy Wschodniej i przy potencjalnym załamaniu porozumienia o eksporcie drogą morską, ukraińskie zboże może zalać Europę Zachodnią. To z kolei mogłoby wywołać zdecydowanie większe działanie ze strony władz UE i zablokować ukraińskie zboże i doprowadzić do globalnej zwyżki cenowej

Czy pszenicy i innych zbóż faktycznie brakuje na świecie?

Okazuje się, że zbóż jest całkiem sporo. W zeszłym roku zbiory w Europie były całkiem spore i w tym roku (poza w zasadzie Hiszpanią) oczekuje się wciąż sporych zbiorów. Rolnicy chcieliby jednak wyższych cen, gdyż w zeszłym roku musieli się borykać z ogromnymi kosztami w postaci cen paliw, cen gazu czy cen nawozów, które były zależne od cen energii. W Stanach Zjednoczonych zbiory mają być spore, ale są obecnie oceniane na bardzo niskiej jakości. Widzimy w takim razie wiele znaków zapytania, ale perspektywy produkcyjne globalnie wciąż pozostają wysokie, co może służyć dalszym spadkom cenowym, jeśli nie doszłoby do zwiększenia ograniczeń w swobodnym przepływie towarów. To z kolei może mocno zaniepokoić rolników nie tylko w Polsce, ale również w innych rejonach świata, jeszcze raz patrząc na wysokie koszty produkcji z zeszłego roku i wciąż wysokie koszty obecnie.

1400 zł za tonę polskiej pszenicy?

W odpowiedzi na niezadowolenie rolników w Polsce doszło do zapewnień rządu o „skupie interwencyjnym” i cenie gwarantowanej na poziomie 1400 zł. Sytuacja ta storpedowała m.in. eksport polskiej pszenicy, gdyż ceny rynkowe są obecnie zdecydowanie niższe sięgające 1000-1200 zł za tonę. Ostatecznie program ma wyglądać zdecydowanie inaczej i rolnicy mają dostawać dopłaty w zależności od tego, gdzie się znajdują, jakie koszty ponieśli i jak duże mają uprawy. Dopłaty te mają spowodować, że efektywna cena sprzedaży pszenicy ma sięgnąć 1400 zł za tonę. Rolnicy mają jednak sami sprzedać swój towar i jedynie później przedstawić dowody tej sprzedaży.

Co dalej z cenami?

Obecne ceny są najniższe od połowy 2021 roku, ale biorąc pod uwagę oczekiwane spore zbiory i niepewność dotyczącą popytu (wysokie ceny produktów gotowych czy również niepewność dotycząca ożywienia w Chinach) mogą spowodować, że ceny powrócą do poziomów, w których znajdowała się pszenica w latach 2018-2020, co mogłoby oznaczać nawet 20% potencjalnego dalszego spadku. Z drugiej strony w przypadku zerwania porozumienia dotyczącego eksportu ukraińskiego zboża może dojść do większego rozdźwięku między cenami w Europie oraz w USA. Ceny w Europie mogą spaść mocniej, natomiast w USA wzrosnąć, gdyż pszenica amerykańska będzie musiała załatać niedostępność ukraińskiego zboża w innych rejonach. Właśnie dlatego uwaga całego świata powinna być obecnie skupiona na dacie 18 maja i porozumieniu o eksporcie ukraińskiego zboża.ceny zboza

Autorzy: Michał Stajniak, CFA, zastępca dyrektora Działu Analiz XTB

Inflacja wysoka, ale niższa od oczekiwań

Polska waluta w Święto Pracy trochę straciła na wartości, a dzisiaj zaczyna odrabiać. Biorąc pod uwagę święta i nadchodzące decyzje FED i EBC, może to być bardzo ciekawy tydzień.

Ceny rosną wolniej niż 15% rocznie

W piątek poznaliśmy dane na temat wzrostu cen dla konsumentów. 14,7% to mniej niż oczekiwane 15%, ale wciąż strasznie dużo. Optymiści wskazują na to, że miesiąc temu było to 16,1%. Jest to oczywiście znacznie mniej zły wynik. Musimy jednak pamiętać, że NIE JEST to spadek cen, tylko rosną one w mniej szalonym tempie. Do spadku cen inflacja musi mieć wartość ujemną. Rok temu ceny rosły o 12,4%, w rezultacie w ciągu dwóch lat wzrosły już one o około 29%, co wygląda nie tylko bardzo źle, ale też pokazuje, że dwuletni wynik jest wyższy niż miesiąc temu. Miesięczne wyniki będą teraz prawdopodobnie jeszcze jakiś czas spadać, bo odnoszą się do bardzo wysokiego poziomu sprzed roku. Zjawisko to oczywiście pozwoli zdusić ten wskaźnik, ale nie zbliży go do celu inflacyjnego zbytnio.

Dane z Niemiec

W ostatnich dniach główna lokomotywa napędowa strefy euro po raz kolejny udowadnia, że nie jest w stanie dalej tak pędzić. W piątek wstępne dane o wzroście PKB w pierwszym kwartale pokazały, nie jak oczekiwano 0,8%, ale 0,2% na szczęście na plusie. Inflacja spadła we wstępnym odczycie z 7,4% na 7,2%. Problem w tym, że równocześnie nurkuje też sprzedaż detaliczna. Dzisiejszy odczyt w ujęciu miesięcznym miał być wzrostem o 0,4%. Zobaczyliśmy jednak spadek o 2,4%. Na to wszystko przyjdzie dzisiaj jeszcze odczyt PMI. Poziomy w Niemczech od jakiegoś czasu wskazują na duży pesymizm i wątpliwe, by dzisiaj było inaczej.

Glapiński ma nadzieję na obniżki stóp pod koniec roku

Scenariusz obniżania stóp procentowych na wybory wydaje się jeszcze bardziej prawdopodobny. Prezes NBP Adam Glapiński wypowiedział się właśnie, że ma nadzieję, że pod koniec roku będzie możliwa pierwsza obniżka stóp procentowych. Warto zaznaczyć, że dotychczas bardzo mocno zwleka on z potwierdzeniem czegoś, co w sumie już wszyscy wiedzą. Chodzi o zakończenie obecnego cyklu podwyżek stóp procentowych. Jeżeli rynek zacznie się dostosowywać do potencjalnie niższych stóp procentowych w Polsce, będzie to miało negatywny wpływ na złotego. Dla gospodarki z takim eksportem jak nasz jest to korzystne (w przeciwieństwie do portfeli Polaków jadących na wakacje).

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień odczytów indeksów PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Kurs EUR/JPY najwyżej od 2008 roku

Trwa oczekiwanie na wynik jutrzejszego posiedzenia FOMC (Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku) w USA. Oczekiwana jest podwyżka wysokości podstawowych stóp procentowych w USA o 0,25 pkt. proc. Cena kontraktów terminowych na S&P 500 utrzymywała się tuż poniżej swoich ponad 8 miesięcznych maksimów. Japoński Nikkei 225 atakował dziś poziom swego szczytu z sierpnia ub.r. chwilowe osiągając najwyższy poziom od stycznia ub.r.

Na rynkach akcji w Europie zmiany poziomów głównych indeksów były niewielkie (ok. godz. 10:00 DAX 0,00, CAC 40 -0,17 proc). Niemiecki indeks zaliczył dziś swój najwyższy poziom od stycznia ub.r.

Na GPW WIG-20 zyskiwał ok. godz. 10:10 0,8 proc. przebywając w okolicy swego maksimum ze stycznia br. Wśród składników tego indeksu taniały dziś rano tylko akcje KGHM, zaś cena akcji Dino Polska zaliczyła dziś swe historyczne maksimum. Wśród składników mWIG-u 40 swój najwyższy poziom w historii osiągnęła dziś cena akcji Budimexu. Wśród składników sWIG-u 80 nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś kurs akcji spółek Mirbud, Wittchen oraz MCI.

Po wczorajszym dosyć silnym wzroście spadała dziś rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA pozostając poniżej poziomu 3,6 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu była dziś rano poniżej poziomu 5,9 proc.

Ze swojego najniższego od 22 miesięcy poziomu próbowała się odbić dziś rano cena kontraktów na pszenicę na CBOT. Zmiany cen kontraktów na surowce energetyczne były dziś ok. godz. 10:15 niewielkie (WTI-0,21 proc., Brent 0,11 proc., Henry Hub +0,73 proc. ok. godz. 10:15). Poza palladem, który lekko odreagowywał wczorajszy silny spadek, taniały pozostałe metale szlachetne.

Kurs USD/JPY osiągnął dziś swój najwyższy poziom od 2008 roku. Notowania EUR/USD utrzymywały się poniżej poziomu 1,10 USD.

Polski złoty lekko umacniał się względem euro (-0,06 proc. ok. godz. 10:20) i słabł względem USD (+0,51 proc.).

Po silnym wczorajszym spadku kurs BTC/USD rósł dziś ok. godz. 9:45 o 0,23 proc. Bardzo silny poziom wsparcia na tym rynku jest wyznaczany przez przebite w marcu br. szczyty kursu z sierpnia ub.r. (25214 USD) oraz lutego br. 25190 USD). Rozmiary opuszczonej górą formowanej pomiędzy czerwcem 2022 a marcem 2023 w strefie ok. 15000-25000 USD formacji „odwróconej głowy z ramionami” sugerują średnioterminową zwyżkę kursu BTC/USD do okolic poziomu 40000 USD.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Branża bezpieczeństwa w obliczu kryzysu kosztowego. Bez podwyżek nie będzie ochrony

  • Wypracowanie kompromisu cenowego z klientami – to jedno z największych wyzwań ostatnich miesięcy dla firm z branży ochrony. Zasadne, bo wynagrodzenia dla pracowników to około 80% wszystkich kosztów usług tego sektora, a minimalne wynagrodzenie za pracę wciąż rośnie.
  • Sytuacja gospodarcza wymusza na rynku ograniczenia wydatków. Niestety, również na bezpieczeństwo. W związku z zapowiadanymi podwyżkami za usługi ochrony, klienci stali się bardziej otwarci na rozwiązania technologiczne.
  • Jak przedsiębiorstwa z branży oceniają rynek i jak radzą sobie z wyzwaniami? Na to pytanie odpowiada raport „Branża bezpieczeństwa w Polsce: szanse, zagrożenia, kierunki rozwoju”, opracowany przez Polski Związek Pracodawców Ochrona.

Polska branża ochrony osób i mienia – rynek o wartości 11 mld zł – funkcjonuje w bardzo wymagającym, pod wieloma względami, otoczeniu. – W 2022 r. firmy ochrony zmagały się z problemami w związku z trudną sytuacją rynkową, wysoką inflacją, podwyżkami minimalnego wynagrodzenia za pracę czy rekordowo niską stopą bezrobocia skutkującą brakiem kandydatów do pracy – podkreśla Tomasz Wojak, prezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Ochrona. – Z kolei wydarzenia ostatnich kilku lat, takie jak pandemia Covid-19 czy wojna w Ukrainie, znacznie obniżyły poczucie bezpieczeństwa Polaków. Nasz raport podsumowuje opinie przedstawicieli branży i – mam nadzieję – stanowi punkt wyjścia do debaty o usługach związanych z bezpieczeństwem.

Dokument powstał na bazie badania przeprowadzonego w 2022 r. wśród około 70 przedstawicieli firm zrzeszonych w Polskim Związku Pracodawców Ochrona oraz Polskiej Izbie Ochrony. W raporcie poza wynikami badań znalazły się komentarze ekspertów – przedstawicieli Business Centre Club, Federacji Przedsiębiorców Polskich, Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, Polskiej Rady Centrów Handlowych oraz Stowarzyszenia Branży Eventowej.

Sytuacja gospodarcza największym wyzwaniem

Miniony rok był dla branży ochrony podwójnie trudny. Firmy musiały działać w niełatwych warunkach gospodarczych, a równocześnie – negocjować z klientami wyższe stawki za usługi. Przedstawiciele firm ochrony – zapytani o wyzwania, z którymi musieli się mierzyć – w pierwszej kolejności wskazują na konieczność renegocjacji umów z klientami w związku z rosnącą presją na wzrost wynagrodzeń wśród pracowników (ponad 70% odpowiedzi). Niemal 2/3 respondentów (64%) wskazuje, że klienci byli niezadowoleni z tak wysokiego wzrostu cen usług. Główny powód? Sami nie mieli odpowiednio wysokich budżetów.

Dla ponad połowy ankietowanych (55%) problemem było pogorszenie koniunktury gospodarczej w naszym kraju (m.in. wysoka inflacja) i związany z tym spadek zamówień. Niemal połowa (45%) uczestników badania wskazuje z kolei na konieczność sprostania obciążeniom wynikającym z nowych przepisów (np. Polskiego Ładu). 

Branża w obliczu trudności kadrowych

Działalność firm z sektora ochrony w dużej części opiera się na pracy wykonywanej przez ludzi. Tymczasem ponad 80% respondentów wskazuje, że proces rekrutacji kandydatów jest dla nich trudny lub bardzo trudny.

Jako powód najczęściej podają brak wykwalifikowanych pracowników (głównie osób z pozwoleniem na posiadanie broni, ponieważ w trakcie pandemii policja nie organizowała egzaminów dających takie uprawnienia) oraz niskie płace w branży. Łukasz Koch, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Ochrona wskazuje na kolejne istotne czynniki: transparentność form zatrudnienia, zabezpieczenie odpowiednich warunków socjalnych i standardów BHP, a także inwestowanie w rozwój pracowników. – Oferta pracodawców z sektora ochrony często nie jest atrakcyjna dla pracowników, którzy znajdują ciekawsze możliwości zatrudnienia w innych sektorachmówi Łukasz Koch. – Potrzebna jest fundamentalna zmiana sposobów zatrudniania, wynagradzania, warunków pracy oraz kształtowania relacji pracowniczych w firmach z branży ochrony – nie jest to łatwe, ale konieczne, jeżeli oczekujemy poprawy sytuacji. 

Rosnąca rola automatyzacji

W sektorze ochrony obserwujemy trend nieustannego rozwoju technologicznego. Niemal 3/4 (74%) respondentów badania deklaruje, że zwiększyło w 2022 r. nakłady na rozwiązania techniczne wspomagające lub zastępujące ochronę fizyczną.

Transformację technologiczną w firmach z sektora ochrony przyspieszyła pandemia Covid-19. W związku z zapowiadanymi podwyżkami za usługi ochrony, klienci stali się bardziej otwarci na rozwiązania technologiczne w ochronie – wskazuje tak niemal połowa uczestników badania (49%).

Respondenci nie mają wątpliwości, że ten trend będzie się utrzymywać. Odpowiadając na pytanie, co ich zdaniem czeka branżę ochrony w perspektywie 5 najbliższych lat, wskazują właśnie świadczenie usług z wykorzystaniem technologii (ograniczenie roli ochrony fizycznej – 78%, zwiększenie roli monitoringu wizyjnego – 66%, zwiększenie nakładów na rozwiązania techniczne – 60%). Jarosław Kot, członek zarządu Polskiego Związku Pracodawców Ochrona: – Kierunek ten wydaje się być nieuchronny ze względu na rosnące koszty pracy, które stanowią przeważającą część wynagrodzenia za usługi ochrony. Alternatywa w postaci korzystania z nowoczesnych rozwiązań technologicznych staje się więc sposobem na powstrzymanie wzrostu kosztów i daje możliwość zabezpieczenia chronionych obiektów we właściwy sposób.

Dla przedsiębiorców czas kryzysu, razem z towarzyszącą mu inflacją, wiąże się z koniecznością cięcia kosztów. Firmy oszczędzają między innymi na bezpieczeństwie, szczególnie w obliczu szybko rosnących kosztów usług z tego zakresu. Tomasz Wojak, prezes Polskiego Związku Pracodawców Ochrona: – Klienci akceptują wzrost wynagrodzeń pracowników ochrony w wyniku rządowych regulacji oraz niskiego bezrobocia, które skutkuje brakiem chętnych do pracy. Jednocześnie klienci naszego sektora ograniczają zakres usług wykonywanych przez ludzi, likwidują posterunki ochrony, zmniejszają liczbę godzin przeznaczonych na ochronę. To w konsekwencji może oznaczać, że przedsiębiorstwa narażają się na wyższe straty spowodowane niewystarczającą ochroną mienia. Efekty oszczędności widać jednak od razu, a straty – dopiero po jakimś czasie, np. po inwentaryzacji. Jako PZPO zachęcamy więc klientów branży ochrony, by podchodzili do kwestii ochrony długofalowo, traktując wydatki na te usługi jak inwestycję, która na pewno się zwróci.

Restrukturyzacja przedsiębiorstw – profesjonalne ratowanie firmy

Niekorzystna sytuacja gospodarcza sprawia, że wiele firm mierzy się z poważnymi problemami natury finansowej. Bezradni przedsiębiorcy często rozkładają ręce, czekając na całkowity upadek. Istnieje jednak rozwiązanie, które pomaga firmom wyjść z dołka – jest nim restrukturyzacja przedsiębiorstw. Sprawdź, jak sprawić z pomocą restrukturyzacji, by Twoja firma znowu świetnie prosperowała.

Coraz więcej firm napotyka na poważne kłopoty finansowe. W sytuacji posiadania wysokich długów przypominający o sobie wierzyciele nie odpuszczają, a zadłużenie nie znika. Dojście do porozumienia nie zawsze jest takie proste. Doskonałym sposobem na uporanie się z kłopotami natury finansowej w firmie okazuje się restrukturyzacja przedsiębiorstw. Wielu przedsiębiorców, którzy sięgnęli już po takie rozwiązanie, uratowało dzięki niej firmę i rozpoczęło całkowicie nowy, lepszy etap. Dużym udogodnieniem płynącym z restrukturyzacji firmy jest powstrzymanie rosnących odsetek, uniknięcie egzekucji komorniczej oraz konieczności ogłoszenia upadłości firmy. Fakt rozpoczęcia takich konsekwencji wcale nie oznacza, że nie da się już ich odwrócić – restrukturyzacja w dalszym ciągu jest możliwa.

W jaki sposób przebiega profesjonalna restrukturyzacja przedsiębiorstw?

Restrukturyzacja przedsiębiorstw to procedura, która składa się z kilku etapów. Pierwszym z nich powinno być dokładne przeanalizowanie potrzeb, celów oraz możliwości firmy borykającej się z zadłużeniem. Najlepiej jeśli zajmie się tym doświadczony w temacie restrukturyzacji specjalista. Dopiero po zbadania sytuacji firmy możliwe jest opracowanie wstępnych scenariuszy restrukturyzacji i dopasowanie właściwych rozwiązań. Następnie przychodzi czas na formalności – konieczne jest zebranie wszelkich niezbędnych dokumentów. Jedną z najważniejszych czynności jest przygotowanie spisu wierzycieli. 

Postępowanie restrukturyzacyjne zostaje otwarte, co oznacza możliwość prowadzenia negocjacji z wierzycielami. Gdy uda się wypracować rozwiązania, na które przystają wierzyciele, układ przedstawiany jest sądowi. Kiedy zostanie zaakceptowany, możliwe jest wdrożenie działań ujętych w planie restrukturyzacyjnym i spłata zobowiązań na warunkach ustalonych z wierzycielami. 

Jak stworzyć dobry plan restrukturyzacji przedsiębiorstwa?

Na początku warto zaznaczyć, że plan restrukturyzacji nie jest tożsamy z układem ustalonym z wierzycielami. Planem restrukturyzacji nazywamy program, według którego przeprowadza się kolejne kroki mające na celu wyprowadzenie firmy ze złej sytuacji finansowej. Wśród dostępnych rozwiązań w zakresie restrukturyzacji możliwa jest między innymi restrukturyzacja zadłużenia, podczas której ustalane są takie warunki spłaty zadłużenia, dzięki którym zyskuje zarówno wierzyciel, jak i dłużnik. Częstym elementem restrukturyzacji jest wykorzystanie produktu finansowego umożliwiającego spłatę zadłużenia lub dokonanie ważnej dla firmy inwestycji. Opracowaniem właściwej strategii powinien się zająć ekspert, który posiada w tym odpowiednie doświadczenie – to pewność, że plan będzie stworzony w pełni profesjonalnie i zachowaniem rozwagi.

Zwroty i niedopłaty podatku – co warto wiedzieć?

Termin na złożenie rocznej deklaracji podatkowej upływa już 2 maja. Warto nie zostawiać tego na ostatnią chwilę – podkreślają eksperci firmy inFakt. Ze względu na złożoności podatkowe, z którymi mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku, złożenie PIT-u w prawidłowy sposób może być utrudnione.

Większość podatników może rozliczyć się za pośrednictwem platformy e-PIT. W przypadku osób zatrudnionych na umowę o pracę czy umowę zlecenie, zeznanie jest wcześniej przygotowane w systemie i 2 maja zostanie złożone automatycznie. – Zeznanie podatnika będzie automatycznie złożone w wymaganym terminie, ale może się okazać, że będzie w nim niedopłata podatku, a tą trzeba uregulować również do 2 maja. W przypadku nieopłacenia należności w tym terminie, podatnikowi będą naliczane odsetki, które obecnie wynoszą aż 16,5%. Może się więc okazać, że należność znacznie wzrośnie – wskazuje Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Przygotowane wcześniej w systemie zeznanie może też nie zawierać wszystkich PIT-ów, jakie podatnik otrzymał. Nie zwalnia to jednak z ich uwzględnienia w rocznym rozliczeniu. Dodatkowo w systemie mogą wystąpić błędy, takie jak nieprawidłowo zastosowane ulgi lub ich pominięcie. Przykładowo, jeśli podatnikowi w 2022 roku urodziło się dziecko, ulga nie będzie widoczna w systemie.

W związku ze zmianami, które miały miejsce w roku 2022, wielu podatników może skończyć rok z nadpłatą podatku. Może się jednak okazać, a były już takie przypadki, że podatnik otrzyma większy zwrot niż mu się faktycznie należy. – Wielu z nas traktuje pieniądze ze zwrotu podatku jako dodatkowy bonus finansowy i lekką ręką wydaje te środki, bez sprawdzenia czy zostały naliczone prawidłowo w systemie. Trzeba jednak pamiętać, że prędzej czy później fiskus upomni się o zwrot nienależnej nadwyżki zwrotu. Na szczęście nie będzie trzeba płacić odsetek od tej kwoty. Jednak oddawanie już wydanych pieniędzy dla wielu osób może być trudne. Dlatego warto znać właściwą kwotę zwrotu – mówi Piotr Juszczyk.

Co ciekawe, za 2022 r. można dostać wyższy zwrot, niż wynika to ze złożonego zeznania. Po dokonaniu przez podatnika rozliczenia, przeliczany jest podatek hipotetyczny, z zastosowaniem zasad ulgi dla klasy średniej. Jeśli zasady te okażą się korzystniejsze, podatnik otrzyma wyższy zwrot. Po takim rozliczeniu powinna nadejść pisemna informacja od fiskusa.

Creotech Instruments podsumował 2022 rok

Creotech Instruments podsumował intensywny 2022 rok, w którym wygenerował przychody ogółem na poziomie 35,8 mln zł, z czego przychody netto ze sprzedaży wyniosły 21,7 mln zł. Osiągnięta marża brutto na wyniku ze sprzedaży, po wyłączeniu kosztów Badań i Rozwoju, kolejny rok z rzędu utrzymała się powyżej poziomu 22% i wyniosła 22,1% w porównaniu do 22,7% w 2021 roku. W celu realizacji kluczowych projektów Spółki, wydatki w obszarze B+R zwiększyły się o 78% r/r i wyniosły 20,2 mln zł. Pozwoli to na obsłużenie dodatkowych strumieni przychodów w kolejnych latach, a w krótkim terminie obciąża wynik EBITDA, który wyniósł -4,5 mln zł. Środki pieniężne na koniec 31.12.2022 roku wzrosły do 26,1 mln zł na co wpływ miał duży sukces oferty publicznej akcji Creotech Instruments w lipcu ubiegłego roku, kiedy Spółka w wymagającym otoczeniu rynkowym pozyskała około 40 mln zł i przeniosła notowania swoich akcji z NewConnect na Rynek Główny GPW. Rozwój segmentu kosmicznego i kwantowego jest obecnie priorytetem Spółki, a pierwsze wyniesienie na orbitę własnego satelity jest zaplanowane na I kwartał 2024 roku.

Rok 2022 był dla Creotech Instruments okresem bardzo intensywnego rozwoju na drodze do zrealizowania transformacji z zaawansowanego start-upu, w podmiot znacznie dojrzalszy, ze zweryfikowanym portfolio technologicznych produktów w każdym obszarze działalności. Jestem zadowolony, że udało nam się osiągnąć główne cele jakie postawiliśmy przed każdym segmentem Spółki, w tym poszczególnymi departamentami. Dokonaliśmy tego pomimo wysokiej niepewności gospodarczej, w tym środowiska inflacyjnego i zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw. Szybkie reagowanie i skuteczne dostosowanie się do zmieniającego otoczenia pozwoliło nam pozyskać szereg intratnych kontraktów, które przyczyniły się do wzmocnienia naszej pozycji na międzynarodowej arenie. Stajemy się pożądanym partnerem w dużych i międzynarodowych projektach, nie tylko w segmencie kosmicznym, ale również kwantowym, którego rozwój zapowiada się w kolejnych latach równie obiecująco. Wierzę, że rok 2023 pozwoli nam się dobrze przygotować do oczekiwanego wzrostu popytu na nasze produkty, a komercjalizacja oferty Creotech przyspieszy po umieszczeniu na orbicie okołoziemskiej naszego pierwszego satelity w I kwartale 2024 roku w ramach misji EagleEye, wieńcząc wieloletnie prace nad autorską platformą satelitarną HyperSat komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Creotech Instruments jako jedyna firma w Polsce osiągnęła zdolność do budowy mikrosatelitów, czyli satelitów o wadze od 10 kg do kilkudziesięciu kg. Krokiem milowym w rozwoju spółki jest projekt EagleEye, dotyczący opracowania mikrosatelity obserwacyjnego Ziemi. Jego wyniesienie na orbitę planowane jest w I kwartale 2024 roku na rakiecie amerykańskiej firmy SpaceX. Spółka jest też współrealizatorem projektu PIAST, w ramach którego planuje umieścić na orbicie konstelację trzech satelitów obserwacyjnych w 2025 roku, opartych na autorskiej platformie HyperSat. Ponadto firma bierze udział w pionierskim projekcie budowy pierwszego dużego komputera kwantowego dla Unii Europejskiej w ramach międzynarodowego konsorcjum Millenion. Wybór konsorcjantów nastąpił przez Komisję Europejską, a Creotech Instruments podpisał umowę wykonawczą jako jedyny przedstawiciel z Europy Środkowo–Wschodniej.

Przygotowujemy się obecnie do etapu przeskalowania naszej działalności, ponosząc znaczne inwestycje na kluczowe projekty i zmiany organizacyjne w Spółce, m.in. proces przenosin do nowej siedziby i zwiększenie mocy produkcyjnych naszego zakładu w Piasecznie. W samym 2022 roku zwiększyliśmy zatrudnienie z 149 osób do 180. Wszystkie te wysiłki są realizowane dzięki zakończonej z dużym sukcesem ofercie publicznej akcji, gdy na niestabilnych rynkach finansowych pozyskaliśmy blisko 40 mln zł, ustanawiając największą ofertę pierwotną w 2022 roku na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Oferta wiązała się także ze zmianą rynku notowań z NewConnect na Rynek Główny, co odbyło się z korzyścią dla płynności na akcjach Spółki, w tym zainteresowania ze strony zagranicznych inwestorów wyjaśnia dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

W 2022 roku przychody ogółem Creotech Instruments wyniosły 35,8 mln zł, co oznacza spadek o 15% względem 2021 roku. Przychody netto ze sprzedaży wyniosły 21,7 mln zł, a wygenerowana marża na wyniku ze sprzedaży osiągnęła 22,12%, czyli o 0,62 p.p. mniej niż w 2021 roku. EBITDA była ujemna i wyniosła -4,5 mln zł, co jest konsekwencją dużych kosztów związanych pracami badawczo-rozwojowymi, w tym kluczowymi projektami Spółki w obszarze własnych satelitów. Środki pieniężne wzrosły na koniec 31.12.2022 roku do poziomu 26,1 mln zł m.in. dzięki zakończonej z sukcesem oferty publicznej akcji w lipcu 2022 roku.

Największy wpływ na osiągnięte w 2022 roku wyniki finansowe miała podjęta decyzja o selektywnym podejściu w ubieganiu się o nowe kontrakty dla Creotech Instruments. Do tej pory Spółka starała się o wszystkie, możliwe na danym etapie rozwoju, kontrakty w których posiadała kompetencje. Począwszy od 2022 roku uznano, że priorytetem będzie intensyfikacja i finalizacja prac badawczych związanych z kluczowymi, własnymi projektami Spółki, a tym samym ograniczenie pozyskiwanych kontraktów w obszarach, które nie zbliżają nas do realizacji założonych celów, czyli rozwoju małych satelitów oraz systemów kwantowych. Ubiegły rok przyniósł także szereg zmian w zespołach, które realizują projekty B+R, m.in. wprowadziliśmy pionową strukturę sekcji kompetencyjnych, aby zwiększyć efektywność zarządzania kompetencjami naszej kadry inżynieryjnej i korzystniej alokować zasoby do poszczególnych projektów. Ponadto wprowadzony został system kontroli dostępu do informacji, rozwinięto dział jakości i grupę architektów systemów oraz wdrożono zaawansowane narzędzia do prowadzenia projektów. Wszystkie te zmiany były niezbędne dla obsługi oczekiwanych przez Spółkę strumieni przychodów w kolejnych latach, a także dla gotowości do realizowania zleceń rządowych komentuje Paweł Górnicki, Wiceprezes ds. Finansowych Creotech Instruments S.A.

Poza realizacją własnych projektów Creotech Instruments jest wielokrotnie wybierany do przedsięwzięć o międzynarodowej skali. Jedną z nich był udział w misji JUICE realizowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną, która 14 kwietnia 2023 roku wyniosła na rakiecie Ariane 5 sondę, która ma dotrzeć do układu Jowisza w celu zbadania jego lodowych księżycy. Spółka odpowiadała za montaż elektroniki do dwóch instrumentów badawczych, które znajdują się na wyposażeniu sondy. Kolejnym projektem jest pozyskany kontrakt na budowę pierwszego dużego komputera kwantowego dla Unii Europejskiej, w którym Creotech Instruments będzie odpowiadał za dostarczenie elektroniki sterującej CPU komputera. W kwietniu 2023 roku Spółka przypieczętowała swój udział w tym prestiżowym projekcie i podpisała umowę z Komisją Europejską, zgodnie z którą budżet dla całego konsorcjum został ustalony na około 20 mln EUR, z czego około 2,2 mln EUR przypada dla Creotech. Celem jest zbudowanie do 2025 roku 100-kubitowego komputera kwantowego oraz uzyskanie gotowości technologicznej do budowy 1000-kubitowego rozwiązania do 2029 roku. Szacuje się, że wartość globalnego rynku komputerów kwantowych już w 2026 roku ma przekroczyć 1 mld USD, w porównaniu z 472 mln USD w 2021 roku.

Pozyskanie przez nas kontraktu i podpisanie umowy to nie tylko duże wyróżnienie i prestiż, ale przede wszystkim potwierdzenie naszych kompetencji i gotowości do współtworzenia europejskiego rynku komputerów kwantowych na którym możemy stać się liderem w dostarczaniu wyspecjalizowanej elektroniki dla sektora. Około 10 mln PLN przysługujące nam z tytułu realizacji umowy, jako jedynemu podmiotowi wybranemu do tego projektu z Europy Środkowo-Wschodniej, jest jednym z pierwszych istotnych kroków dla uzyskania przez nas ekspozycji na ten dynamicznie rosnący segment w którym już, na tak wczesnym jego etapie, jesteśmy silnie obecni. Uważam, że segment kwantowy dla Creotech Instruments może stać się w kolejnych latach równie kluczowy, co segment kosmiczny dodaje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Inflacja w Niemczech, Hiszpanii i Francji

Inflacja CPI w Niemczech w kwietniu wyniosła 7,2% r/r względem 7,4% r/r w marcu. Spadek był nieco większy niż oczekiwano, jednak inflacja wciąż pozostaje wysoka. W Hiszpanii czy Francji zaobserwowaliśmy odmienną sytuację, gdzie inflacja wzrosła względem poprzedniego miesiąca.

Wzrost inflacji ogółem był oczekiwany i można go przypisać niekorzystnym efektom bazy. Inflacja w krajach strefy euro wciąż jest wysoka, przede wszystkim patrząc na wskaźnik bazowy. Pogłębia się podział na sektor usług i produkcji, wystarczy spojrzeć np. na indeksy PMI. Z tego względu inflację w najbliższych miesiącach trzymać powinny przede wszystkim ceny usług, które wciąż dynamicznie rosną i mało wskazuje na to, żeby presja w tym sektorze odpuściła. Dane z kwietnia pokazują, że walka z inflacją jest daleka od zakończenia.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Od dziś obowiązują nowe przepisy o charakterystyce energetycznej budynków. Co się zmienia?

Wchodząca w życie z dniem 28 kwietnia nowelizacja ustawy o charakterystyce energetycznej budynków, w kwestii samych świadectw energetycznych nie wnosi żadnych rewolucyjnych zmian, a co najwyżej kosmetyczne poprawki. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl w związku z tym bardzo trudno jest przewidzieć, czy korekta przepisów spełni przypisaną jej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii zasadniczą misję, czyli nadanie rodzimej certyfikacji energetycznej odpowiedniej rangi.

Świadectwo charakterystyki energetycznej, czyli co?

Świadectwo charakterystyki energetycznej nieruchomości (zwane potocznie certyfikatem lub paszportem energetycznym), to wydany przez upoważnioną osobę dokument, który na podstawie specjalistycznych obliczeń określa potencjalną ilość energii, jaka jest potrzebna do standardowego użytkowania przedmiotowego budynku lub lokalu. Przy obliczeniach uwzględnia się przede wszystkim parametry konstrukcji nieruchomości i sposób jego izolacji, a następnie dokonuje się kalkulacji energii potrzebnej na ogrzewanie-chłodzenie i wentylację pomieszczeń, podgrzewanie wody, oraz – w budynkach użyteczności publicznej – oświetlenie. Otrzymany wynik wyrażony w kWh/m2/rok jest podstawą do zakwalifikowania nieruchomości do odpowiedniej klasy od A do G.

Zasada jest prosta i znana już z urządzeń AGD: im klasa wyższa, tym zużycie energii mniejsze, a więc koszt eksploatacji niższy. Ponieważ certyfikaty są i pozostaną wymagane wyłącznie przy sprzedaży lub wynajmie mieszkań, budynków czy nieruchomości komercyjnych, a także w przypadku nowo wybudowanych obiektów, powinny stanowić silną motywację do oszczędzania energii poprzez modernizację termoizolacyjną istniejących budynków i energooszczędne budowanie nowych. Ma to oczywiście ogromne znaczenie w dobie galopujących cen energii, czy też postępującego zanieczyszczenia środowiska.

Półtorej dekady w martwym punkcie

Świadectwa charakterystyki energetycznej zostały wprowadzone do krajowych przepisów ustawą z dnia 19 września 2007 r. o zmianie ustawy Prawo budowlane, co było podyktowane koniecznością realizacji założeń dyrektywy 2002/91/WE. Już ówczesny akt prawny na samym wstępie komunikował, że „dla każdego budynku oddawanego do użytkowania oraz budynku podlegającego zbyciu lub wynajmowi powinna być ustalona, w formie świadectwa charakterystyki energetycznej, jego charakterystyka energetyczna”. A zatem już od samego początku swojej misji świadectwa energetyczne obowiązywały przy sprzedaży, wynajmie oraz wznoszeniu nowych budynków.

Przepisy podyktowane koniecznością wprowadzenia w Polsce unijnych standardów certyfikacji energetycznej weszły w życie 1 stycznia 2009 roku, funkcjonują więc w kraju już piętnasty rok z rzędu. Sęk w tym, że w ciągu tych kilkunastu lat przepisy były przez uczestników rynku nieruchomości niemalże całkiem ignorowane, może z wyjątkiem deweloperów mieszkaniowych i komercyjnych, z których część   poprzez luki w przepisach często ułatwiała sobie w ten czy inny sposób zadanie.

Sytuacji nie zmienił fakt powołania do życia w 2014 roku osobnej ustawy o charakterystyce energetycznej budynków. Tym razem chodziło o wdrożenie do krajowego porządku prawnego przepisów dyrektywy Parlamentu Europejskiego 2010/31/UE z dnia 19 maja 2010 r., a także o pewne ucywilizowanie i dopracowanie przepisów, które w swej pierwotnej formie pozostawiały pod tym względem wiele do życzenia. Niestety i tym razem paszporty energetyczne nie doczekały się należnego im zainteresowania, pozostając w kolejnych latach w martwym punkcie na absolutnym marginesie rynku nieruchomości do dnia dzisiejszego.

Do trzech razy sztuka?

Obecna nowelizacja ustawy jest więc już trzecim podejściem ustawodawcy do tematu świadectw energetycznych. Czy zasada „do trzech razy sztuka” tym razem przyniesie oczekiwany skutek?

Najnowsze przepisy są tym razem pokłosiem zmiany wyżej wspomnianej dyrektywy 2010/31/UE dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2018/844 z dnia 30 maja 2018 r. Jest więc kolejnym etapem nadrabiania zaległości wobec wymogów unijnych. Pytanie, co takiego zmieniono i czy zmiany okażą się tym razem skuteczne w misji przywracania świadectwom odpowiedniej rangi.

Na szczęście nie zmieniono zakresu certyfikacji. W ostatnich tygodniach wielokrotnie powielano w mediach klasycznego fake newsa, wg którego świadectwa miały już od 28 kwietnia br. obowiązywać wszystkie nieruchomości mieszkaniowe, niezależnie czy z przeznaczeniem na wynajem lub sprzedaż, czy na własny użytek. W efekcie Ministerstwo Rozwoju na swojej stronie internetowej, w zakładce dedykowanej świadectwom, czerwonym drukiem zakomunikowało co następuje: „Świadectwo charakterystyki energetycznej nie jest wymagane kiedy wykorzystujemy istniejący budynek (lub lokal) „na własny użytek”, tj. nie zamierzamy go sprzedawać lub wynajmować”.

Co nowego po 28 kwietnia?

Nowelizacja ustawy wbrew pozorom nie przyniesie rewolucyjnych zmian w procesie certyfikacji energetycznej krajowych nieruchomości.

Do najmniej istotnych korekt przepisów należy zaliczyć uzupełnienie formy papierowej certyfikatu dokumentem w formie elektronicznej, opatrzonym kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym lub podpisem osobistym osoby uprawnionej. Poza tym świadectwo charakterystyki energetycznej budynku ma zostać uzupełnione o oświadczenie osoby, która sporządziła świadectwo, że dokument został wygenerowany z centralnego rejestru charakterystyki energetycznej budynków.

Tymczasem art. 13 ustawy, dotąd zobowiązujący do umieszczenia w ogłoszeniu lub reklamie o zbyciu lub wynajmie budynku lub jego części informacji o wartości wskaźnika rocznego zapotrzebowania na energię końcową, po noweli zostaje rozszerzony o wskaźniki rocznego zapotrzebowania na energię użytkową, energię końcową i nieodnawialną energię pierwotną, udział odnawialnych źródeł energii w rocznym zapotrzebowaniu na energię końcową oraz jednostkową wielkość emisji CO2.

Dotychczas obowiązek podawana w ogłoszeniach o zbyciu lub wynajmie budynku lub jego części informacji o wartości wskaźnika rocznego zapotrzebowania na energię końcową był niemal całkowicie ignorowany. Po nowelizacji sytuacja może ale nie musi ulec zmianie. Z treści art. 13 niezmiennie wynika, że w przypadku gdy świadectwo nie zostało jeszcze sporządzone, przedmiotowej informacji umieszczać nie trzeba, a za niedopełnienie tego obowiązku nikomu nie grożą żadne konsekwencje.

Nie jest prawdą, że świadectwa charakterystyki energetycznej do tej pory dotyczyły tylko budynków wybudowanych po 2009 roku, albo że obowiązywały wyłącznie na rynku pierwotnym. Natomiast dość istotną zmianą dotyczącą deweloperów mieszkaniowych jest wprowadzony obowiązek sporządzania i przekazywania nabywcy świadectwa dla konkretnego lokalu, a nie jak dotychczas dopuszczalność świadectwa dla całego budynku.

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl być może najważniejszą zmianą wprowadzaną do ustawy nowelizacją jest dopisanie w par. 41 (Przepisy karne) m.in. osoby sprzedającego lokum bez dopełnienia obowiązku przekazania świadectwa przy sporządzaniu aktu notarialnego umowy zbycia prawa własności albo spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu lub wynajmującego z pominięciem przekazania kopii świadectwa przy zawarciu umowy najmu.

Co bardzo istotne, rejent nie będzie mógł odmówić wykonania czynności aktu notarialnego przeniesienia własności lokum bez dołączenia świadectwa. W ustawie wskazano, że notariusz odnotuje w akcie notarialnym przekazanie nabywcy świadectwa charakterystyki energetycznej. W przypadku nieprzekazania nabywcy przedmiotowego dokumentu, notariusz pouczy stronę obowiązaną do jego przekazania o grożącej karze grzywny za niewykonanie tego obowiązku.

Kolejny, 42 paragraf ustawy komunikuje, że orzekanie w sprawach karnych będzie realizowane na podstawie przepisów Kodeksu wykroczeń, który w treści art. 24 par. 1 określa wymiar grzywny w przedziale od 20 do 5000 zł, chyba że ustawa stanowi inaczej. Tym razem inaczej nie stanowi, w związku z czym wiadomo, że grzywna nie musi wynieść dokładnie 5 tys. zł, jak bardzo często ostatnio było komunikowane w mediach,  ale nie więcej niż 5 tys. zł i nie mniej niż złotych 20.

Kolejnym osobliwym newsem, chętnie lansowanym w kilku opiniotwórczych portalach, było przypisywanie notariuszom roli instytucji wymierzającej wysokość grzywny oraz nawet jej inkasowanie za brak paszportu energetycznego przy akcie notarialnym przeniesienia własności nieruchomości. Pomijając milczeniem tego typu rewelacje, tylko dla porządku dodajmy, że w Polsce jedynym organem upoważnionym do wymierzania kary grzywny jest sąd, który czynność tę wykonuje na wniosek organów ścigania, a więc w tym przypadku policji lub prokuratora.

W tej sytuacji należy zadać pytanie, na ile realna jest sytuacja systemowego i powszechnego penetrowania przez funkcjonariuszy policji, i prokuratury osiedli mieszkaniowych, i zlokalizowanych tam mieszkań w poszukiwaniu lokali wynajmowanych bez obowiązkowego świadectwa charakterystyki energetycznej, albo wizytujących kolejne kancelarie notarialne, w celu weryfikacji aktów notarialnych przeniesienia własności nieruchomości, pod kątem ich zgodności z zapisem przepisów ustawy o charakterystyce energetycznej.

Wniosek? Ustawowa metodyka mobilizowania obywateli do respektowania przepisów ustawy o charakterystyce energetycznej budynków poprzez zagrożenie karą grzywny ma wszelkie predyspozycje do tego, by spalić na panewce. Już wkrótce okaże się, czy w tej sytuacji Polacy wykażą się obywatelską postawą i bez realnego przymusu podejmą trud przywrócenia świadectwom energetycznym należnej im rangi oraz dopasowania rodzimego prawa do wymogów unijnych w kwestii certyfikacji energetycznej nieruchomości mieszkaniowych.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Główni akcjonariusze TIM S.A. złożyli zapisy w ramach wezwania

Wrocław, Künzelsau. Najwięksi akcjonariusze i kluczowi menadżerowie TIM S.A. („Spółka”) posiadający łącznie ok. 42% ogólnej liczby akcji w kapitale zakładowym i ogólnej liczby głosów w Spółce, odpowiedzieli na wezwanie ogłoszone przez FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, spółkę należącą do Grupy Würth („Wzywający”) i złożyli zapisy po uzgodnionej z Wzywającym cenie 50,69 zł za akcję. Zapisy na sprzedaż akcji TIM S.A. będą przyjmowane do 4 lipca 2023 r.

Najwięksi akcjonariusze i kluczowi menadżerowie TIM S.A., w tym m.in. Krzysztof Folta (prezes zarządu i założyciel TIM S.A.), Krzysztof Wieczorkowski (przewodniczący rady nadzorczej TIM S.A.), Piotr Tokarczuk (dyrektor finansowy TIM S.A.), Maciej Posadzy (prezes zarządu 3LP S.A.), Piotr Nosal (CCO TIM S.A.), Ewa Folta oraz Jan Walulik złożyli zapisy w ramach wezwania po uzgodnionej cenie 50,69 zł za akcję.

Jeżeli w wyniku Wezwania przekroczony zostanie próg co najmniej 95%, Wzywający zamierza ogłosić przymusowy wykup akcji posiadanych przez akcjonariuszy mniejszościowych TIM S.A. Następnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, Wzywający zamierza wycofać Spółkę z obrotu na rynku regulowanym prowadzonym przez  Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie.

Harmonogram wezwania na akcje TIM S.A.:

26 kwietnia 2023 Rozpoczęcie przyjmowania zapisów
4 lipca 2023 Zakończenie przyjmowania zapisów
7 lipca 2023 Przewidywany dzień transakcji nabycia akcji
12 lipca 2023 Przewidywany dzień rozliczenia transakcji nabycia akcji

Szczegóły dotyczące wezwania znajdują się pod adresem https://wezwanie-tim.pl

Inflacja w Polsce w kwietniu

W ujęciu rocznym ceny wzrosły o 14,7% wobec 16,1% w marcu. Kwietniowy odczyt jest nieco niższy niż konsensus rynkowy, głównie za sprawą niższego niż oczekiwano wzrostu cen żywności. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,7%. Kwietniowe dane o inflacji wpisują się w dotychczas oczekiwany przez nas scenariusz. Szczyt szerokiego CPI osiągnęliśmy w lutym, teraz czekamy na stopniowy spadek dynamik – ciągnięty jak na razie wyłącznie przez efekty statystyczne – wysoka baza (m.in. energia, paliwa).

Inflacja bazowa pozostaje wciąż wysoka. Uważam, że w tym miesiącu jeszcze przyspieszyła, przede wszystkim za sprawą szybko drożejących usług. Inflacja pozostaje dużym problemem. Brakuje przesłanek do obniżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Złoty wciąż zyskuje

Przełamanie poziomu 4,60 zł na parze EURPLN nie spowodowało zatrzymania dobrej passy złotego. To wcale nie znaczy, że przyszłotygodniowe dane nie wywrócą trendów na rynku walutowym do góry nogami.

Złoty pokazuje siłę

Kwiecień jest bardzo dobrym miesiącem dla złotego. Od mniej więcej 11 kwietnia rozpoczął się ruch umacniający złotego względem euro i od tego momentu trwa niemal nieprzerwanie. W rezultacie z poziomu 4,69 zł w ciągu tych przeszło dwóch tygodni znaleźliśmy się wczoraj poniżej 4,58 zł. Inwestorzy nie są do końca zgodni co do powodów tego ruchu. Z jednej strony jest to prawdopodobnie napływ kapitału z USA do Europy. Z drugiej jest to pewne uspokojenie w Europie. Temat rosyjskiej agresji na Ukrainę wbrew okropnościom, które tam się odbywają, trochę się rozmywa. Rynek coraz bardziej uczy się z tym żyć, co zmniejsza negatywny wpływ tych danych. Do tego dzisiaj najprawdopodobniej zobaczymy spadek tempa wzrostu cen. Nie znaczy to wcale, że za tydzień w wyniku decyzji FED i EBC zobaczymy odwrót tego trendu.

Niejednoznaczne dane z USA

Wczorajszy pakiet danych z USA pokazał z jednej strony słabszy od oczekiwań annualizowany wskaźnik PKB. Pokazuje to, że gospodarka przeżywa jednak problem. Z drugiej strony rynek pracy, patrząc na spadającą liczbę zasiłków dla bezrobotnych, ma się przyzwoicie. Do tego należy dodać jeszcze słabszy indeks podpisanych umów domów. Co ciekawe, inwestorzy uznali to za dobre dane i kupowali dolara. Był to jednak raczej pretekst do korekty na korzyść dolara spowodowany ostatnimi osłabieniami. W przyszłym tygodniu najprawdopodobniej dojdzie do podwyżek stóp procentowych w USA, więc może część tego ruchu przypada na inwestorów, którzy przygotowują się na ostatnią chwilę do tej decyzji.

Turcja utrzymuje eksperyment

Od listopada w Turcji udało się gwałtownie ograniczyć wzrost cen. Teraz wynosi on już „zaledwie” 50% wobec 80% jeszcze kilka miesięcy temu. Problem w tym, że głównym ograniczeniem wzrostu cen nie jest jak w większości państw polityka monetarna. Stopy procentowe znajdują się bowiem na kuriozalnym dla tej inflacji poziomie 8,5% i nie zostały zmienione. Bank Turcji niezależny jest co prawda tylko z nazwy, ale warto zwrócić uwagę, że jest on w trakcie cyklu obniżek stóp procentowych. Jeszcze w 2021 roku zarówno inflacja, jak i stopy procentowe były na zbliżonym poziomie tuż poniżej 20%. Od tego czasu rozpoczęto obniżki stóp w ramach wytycznych płynących od prezydenta. Teraz głównym ograniczeniem cen jest bieda, która powoduje, że społeczeństwo powoli nie jest w stanie płacić tych cen.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

10:00 – Polska – inflacja,
11:00 – strefa euro – PKB,
14:00 – Niemcy – inflacja,
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Meta odbija się od dna – reklama kluczowym czynnikiem napędzającym przychody

Po trzech kwartałach ujemnego wzrostu przychodów, Meta odbija się od dna, ze wzrostem przychodów o 2,6 proc. za kwartał, sięgając poziomu 28,6 miliarda dolarów. Z akcjami, które wzrosły już o ponad 70 proc. od początku roku, przy raporcie nie było marginesu błędu, a Meta go dostarczyła. Firma wykazuje wyraźną dyscyplinę kosztową, a patrząc na jej dobrze wyglądającą podstawową działalność, inwestorzy, którzy kupili te akcje pod koniec 2022 roku – będą się cieszyć.

Odbicie w przychodach z reklam może świadczyć o tym, że spowolnienie budżetów korporacyjnych zaczyna się poprawiać – Alphabet również pobił wczoraj szacowane wyniki. Przychody reklamowe Meta wyniosły 28,1 mld dolarów, co oznacza wzrost o 4,1 proc. rok do roku i jest znacznie lepszym rezultatem od spodziewanych 26,7 mld dolarów.

Mark Zuckerberg nazwał ten rok “rokiem efektywności” dla Meta, wraz z ograniczeniem wydatków i zmniejszeniem zatrudnienia. Jednak jego Metaverse push Reality Labs, stracił kolejne 3,99 miliarda dolarów przez kwartał, co było gorsze niż oczekiwano, i niestety, wygląda na to że te straty w najbliższym czasie będą dalej rosły.

Kluczową informacją dla inwestorów była silna prognoza na przyszłość, pokazująca, że ten wynik nie był jednorazowy i że rok 2023 zapowiada się dla Mety znacznie lepiej. Gigant mediów społecznościowych spodziewa się przychodów w przedziale 29,5 mld USD – 32 mld dolarów.

Josh Gilbert, analityk rynkowy eToro

Allianz Trade: Rekordowo dużo niewypłacalności polskich małych firm, (jak na razie) odporność tych większych

Z miesiąca na miesiąc I kwartału rosła rekordowa liczba niewypłacalności polskich firm – w marcu było ich aż 421!
Wzrost ich liczby rok do roku po I kwartale wyniósł +136%

Choć zima była łagodna, przepływy finansowe wielu polskich przedsiębiorstw były skute lodem – efektem jest rekordowa liczba niewypłacalności w I kwartale 2023. Specyfika Polski, jak i naszego regionu to nie problemy firm dużych, ale małych i średnich przedsiębiorstw, zazwyczaj rodzinnych biznesów. Na jaką skalę, w jakich branżach, dlaczego tak się dzieje próbuje odpowiedzieć Allianz Trade, który niedawno prezentował raport o rosnącej światowej skali niewypłacalności.

  • Zaskakująco wysokie tempo wzrostu liczby niewypłacalności +136% r/r Nawet na tle ubiegłego roku, trzeciego już z kolei roku utrudnień w biznesie i towarzyszących im niewypłacalności, aż o tyle wzrosła dynamika problemów firm wyrażona liczbą ich niewypłacalności (1083 vs 459 przed rokiem)
  • Niewypłacalne są głównie firmy małe, najmniejsze – o obrotach poniżej 5 a nawet 2 mln złotych. Tylko około 10% spośród niewypłacalnych firm miało obroty rzędu kilku-kilkunastu milionów złotych. Bardzo rzadko zdarzają się firmy większe – w samym marcu spośród 421 firm (nowy rekord liczby oficjalnych niewypłacalności firm w Polsce w skali miesiąca) było tylko sześć firm o obrotach kilkudziesięciu milionów złotych i więcej, w tym tylko dwie o obrotach ponad sto milionów złotych
  • Niewypłacalne sektory – nie ma już tych bezpiecznych, o czym świadczy wzrost w minionym kwartale liczby firm z problemami zarówno w transporcie, jak i w hurcie. Obydwa te sektory notowały w ciągu ubiegłego roku stosunkowo mniejszy przyrost niewypłacalności niż produkcja, usługi lub budownictwo (to zwłaszcza w I połowie ub. roku)
  • Produkcja rolna – arena spektakularnej liczby niewypłacalności. W samym marcu opublikowano informacje o niewypłacalności 44 producentów rolnych (nie przetwórców żywności) – 80% z nich prowadziło chów i hodowlę zwierząt, pozostali to produkcja roślinna. Na tym tle 7 niewypłacalnych przetwórców żywności nie robi wrażenia – widać, gdzie jest największy problem – przetwórcy, zwłaszcza ci więksi radzą sobie stosunkowo dobrze
  • Dlaczego upadają firmy MSP, a te większe –radzą sobie stosunkowo dobrze, a nawet… wykorzystują ten czas na rozwój, zwiększanie efektywności i rentowności oraz przejęcia?

upoadłości firm

Nie ma bezpiecznych branż – casus transportu i handlu

Jak tłumaczy Sławomir Bąk, członek zarządu Allianz Trade w Polsce ds. oceny ryzyka: „Należało się tego spodziewać, gdyż niewypłacalności nie są w pierwszym rzędzie efektem jakichś szczególnych dekoniunktur dla poszczególnych sektorów, tylko ogólnej makroekonomicznej sytuacji rynkowej, uderzającej we wszystkich tak samo. Stąd różne sektory w różnym momencie, ale doświadczają takiej samej skali problemów. W dalszej dopiero kolejności znaczenie ma specyfika branż, np. – spadek popytu najpierw uderza w detal, a dopiero z czasem w hurt; transport podobnie – woził dla innych sektorów w czasie „po pandemicznego” odbicia w I kwartale ub. roku, miał dobre wyniki, z czasem zaczął doświadczać zarówno spadku przewozów w ślad za chłodzeniem na rynku, jak i w efekcie sankcji na Rosję i Białoruś – odcięcia od rynków wschodnich”

Tylko w marcu ogłoszono niewypłacalność 45 firm transportu towarów, pojawiają się też niewypłacalne firmy kurierskie (koniec pandemii i koniunktury na sprzedaż internetową?). W transporcie dodatkowo oprócz czynników makroekonomicznych (jak pw. wysoki koszt obsługi finansowania i problem z jego dostępnością) mamy prawdziwą kumulację branżowych czynników „co może pójść źle”

– wysokie koszty (i paliwa, i koszty związane ze wspólnotowym Pakietem Mobilności),

– gorsza koniunktura – przy blokadzie przewozów na wschód, dodatkowo duża konkurencja firm stamtąd na naszym i zachodnim rynku (wiele firm transportowych z kapitałem np. litewskim czy ukraińskim a nawet… rosyjskim otwiera bazy w Polsce)

– gorsza moralność płatnicza, kondycja firm, które zamawiają przewozy

Z kolei handel – w samym marcu niewypłacalnych było aż 80 firm, w tym 30 hurtowni. To unaocznia, jak przyspieszyła koncentracja w handlu i znikanie niezależnych placówek – omijająca może co najwyżej małe miejscowości, a raczej wsie… Dodatkowo – warto zauważyć iż 11 upadłości dotyczyło firm sprzedaży wysyłkowej – po pandemiczna dekoniunktura (a raczej spadek popytu na elektronikę, wyposażenie mieszkań i inne dobra trwałe, odzież i obuwie – coraz częściej kupowane w tym kanale)?

Dlaczego upadają firmy MSP? Finansowanie jako podstawowy bieżący problem, a długofalowo – utrata konkurencyjności kosztowej

Finansowanie, koniec taniego pieniądza – to bardzo ważny, jeśli nie kluczowy aspekt sytuacji wielu firm. Dlaczego? Dotychczas firmy korzystały z kredytu przy stopach bliskich zeru, firmy płaciły de facto marże banku (i tak niską, gdyż banki mocno ze sobą konkurowały mając duże nadwyżki gotówki w bilansach). Obecnie uwzględniając stopy NBP plus już dużo mniej konkurencyjne marże banków, kredytobiorcy ponoszą 9% a nawet 10% koszty pieniądza. Ile jest branż, które stać na ponoszenie takich kosztów finansowania?

Polski sektor MSP generalnie mało inwestuje, jeśli już to odtworzeniowo – inwestycje w Polsce realizują firmy duże, często międzynarodowe, a z lokalnych firm – z reguły te średnie, z ambicjami na rozwój. Dlaczego sektor MSP nie tylko nie inwestował, ale był uzależniony od zewnętrznego finansowania w prowadzeniu bieżącej działalności? De facto zewnętrznym finansowaniem rolował swoje zobowiązania z bieżącej działalności? – ocenia Sławomir Bąk. – Nie jest to dziwne, jeśli weźmie się pod uwagę, iż wydajność nie rosła w ostatnich latach tak szybko jak inne koszty, w tym pracy. Żeby małe firmy mogły zwiększać finansowanie własne, muszą zdecydowanie więcej zarabiać. Zazwyczaj jest to możliwe, gdy są liderem pod względem innowacyjnym czy kosztowym. Liderem kosztowym mogły być kiedyś, gdy koszty pracy były nie tylko niższe, ale część z nich była o rząd wielkości mniejsza przy powszechności zatrudniania czy rozliczania pracowników „na czarno”. Ta sytuacja to już historia, nie wróci era niskich lub bardzo niskich kosztów pracy.

Duzi dzięki kryzysowi będą… więksi

Paradoksalnie duże firmy w obecnej sytuacji wzmacniają się, umacniają swoją rynkową i finansową pozycję. Przejmują kierunki ekspansji porzucone przez małe firmy, których nie stać na ich kontynuację. Duże firmy mają też dużą siłę cenową – nie tylko gwarantują sobie długofalowo lepsze ceny dostaw surowców i komponentów, ale też są w stanie narzucić odbiorcom, nawet sieciom handlowym ceny swoich produktów urealnione o wzrost cen i kosztów (ze względu nie tylko na skalę sprzedaży, ale i też np. bogate portfolio marek produktów – a tym samym nie zastępowalność całej palety swoich produktów, dostarczanych razem). Ich marże nie są więc zagrożone, a nawet nierzadko udaje się je podnieść.upoadłości firmupoadłości firm

Polska na celowniku hakerów

  • Średnia światowa liczba ataków wzrosła w IQ2023 o 7% (1248)
  • Polska zbliża się już do światowej średniej. Rodzime przedsiębiorstwa, administracja oraz instytucje pozarządowe atakowane są przeciętnie 1129 razy w tygodniu, co stanowi niemal 30-proc. wzrost r/r.
  • Głównym celem jest nadal sektor edukacji i badań, który na całym świecie odnotowuje 2507 ataków (+15%)

Hakerzy coraz częściej atakują. Średnia tygodniowa liczba ataków wzrosła na świecie o 7 proc. w pierwszym kwartale br. W Polsce odnotowano aż 28-proc. wzrost, a przeciętna polska organizacja atakowana była 1129 razy – wynika z najnowszych danych firmy Check Point Software. Najbardziej zagrożony jest sektor edukacji i badań, który doświadczył przeszło 2,5 tys. prób ataków w skali tygodnia.

Cyberprzestępcy nie odpuszczają przedsiębiorstwom i organizacjom na całym świecie. Średnia światowa liczba ataków wzrosła o 7 proc. (1248 ataków tygodniowo). Polska zbliża się już do światowej średniej. Rodzime przedsiębiorstwa, administracja oraz instytucje pozarządowe atakowane są przeciętnie 1129 razy w tygodniu, co stanowi niemal 30-proc. wzrost r/r. Na wynik ten bez wątpienia mają wpływ działania prorosyjskich haktywistów oraz pozycja Polski w konflikcie rosyjsko-ukraińskim. Ataków z pewnością nie ubędzie – na początku kwietnia było ich już 1286, najwięcej w 2023 roku.

Głównym celem ataków jest nadal sektor edukacji i badań, który na całym świecie odnotowuje 2507 ataków, co stanowi 15 proc. wzrost w stosunku do pierwszego kwartału 2022 r. Drugim najczęściej atakowanym – ze średnią 1725 ataków tygodniowo – okazał się sektor rządowo-wojskowy (+4 proc.). Znacznego przyrostu ataków doświadczył również sektor opieki zdrowotnej – średnia 1684 ataków tygodniowo, oznacza znaczny wzrost o 22 proc., jednak najbardziej znacząca zmiana nastąpiła w sektorze handlu detalicznego i hurtowego, który odnotował najwyższy wzrost rok do roku o 49%, z 1079 atakami tygodniowo.WykresW pierwszym kwartale 2023 r. mniej więcej 1 na 31 organizacji na całym świecie co tydzień doświadczała ataku ransomware, czyli takiego w którym cyberprzestępcy szyfrują zasoby cyfrowe przedsiębiorstw i oczekują okupu za odzyskanie do nich dostępu. Sytuacja jest stabilna, bowiem eksperci firmy Check Point mówią o zaledwie 1-proc. wzroście w porównaniu z analogicznym okresem w 2022 r. W Europie statystyki mówią z kolei o 1 na 43 organizacje, która doświadczyła tego typu ataku. Ataki ransomware najczęściej dotyczą sektora rządowo-wojskowego, finansowego oraz edukacji i badań.

Sektor Zaatakowane organizacje (Średnia tygodniowa)
Rząd/Wojsko 1 z 20
Finanse/Bankowość 1 z 25
Edukacja/Badania 1 z 26
ISP/MSP 1 z 27
Opieka zdrowotna 1 z 27
SI/VAR/dystrybutor 1 z 31
Narzędzia 1 z 32
Konsultant 1 z 33
Komunikacja 1 z 33
Ubezpieczenia/prawny 1 z 40

Pozytywną wiadomością jest wzrost świadomości zagrożeń i konsekwencji cyberataków, o czym świadczy wprowadzanie nowych przepisów. W Stanach Zjednoczonych przepisy dotyczące cyberbezpieczeństwa zostały niedawno zmienione, a organy regulacyjne rozważają obecnie propozycje mające na celu poprawę zgłaszania incydentów, ujawniania informacji, nadzoru i modernizacji przestarzałych przepisów. Proponowane zmiany, które mają zostać wdrożone jeszcze w tym roku, wymagałyby od firm aktualizacji programów zgodności z cyberbezpieczeństwem, obejmujących takie obszary, jak ład korporacyjny, wymagania dotyczące powiadamiania i raportowania, a także zarządzanie aktywami i bezpieczeństwo.

Podobne zmiany dotyczą Unii Europejskiej. Dyrektywa NIS2 powinna przebudować europejski schemat infrastruktury krytycznej i cyfrowej – zwiększy wymagania w sferze cyberbezpieczeństwa i rozszerzy zakres podmiotów zobowiązanych do ich stosowania. NIS2 obejmie wszystkie średnie i duże podmioty działające w sektorach, których dotyczy regulacja – m.in. energetyki, transportu, telekomunikacji, dostawców danych, platformy mediów społecznościowych i dostawców centrów danych i ochrony zdrowia.

Atende inwestuje w Cryptomage – spółkę łączącą sztuczną inteligencję z cyberbezpieczeństwem sieciowym

W dn. 27 kwietnia została podpisana umowa, w wyniku której nastąpiło zamknięcie pierwszego etapu inwestycji Atende SA w polską spółką Cryptomage SA, stojącą za autorską sondą cyberbezpieczeństwa Cryptomage Cyber Eye™. Główny wynalazek oraz flagowy produkt spółki to sonda cyberbezpieczeństwa łącząca m.in. monitorowanie ruchu sieciowego, protokołów na niskim poziomie, uczenie maszynowe oraz zaawansowane algorytmy sztucznej inteligencji w jednym rozwiązaniu. W pierwszym etapie transakcji Atende SA obejmuje nowo wyemitowane akcje Cryptomage, stanowiące 20% udziału w spółce. W kolejnych etapach inwestycji Atende zakłada osiągnięcie progu 31,63% ogólnej liczby akcji spółki Cryptomage, maksymalnie do roku 2025 finalizując wyjście funduszu Starfinder Capital.

Cyberbezpieczeństwo to obszar o kluczowym znaczeniu dla rynku nowoczesnych technologii, a rozwiązania z tego zakresu stanowią nieodłączny element strategii IT każdej dojrzałej organizacji. W najbliższych latach, wraz ze wzrostem ryzyka ataków zewnętrznych, upowszechnianiem się pracy zdalnej i zdalnego dostępu do zasobów, jak również popularnością środowisk chmurowych, znaczenie cyberbezpieczeństwa będzie dynamicznie rosnąć. Niezawodnej ochrony wymagać będą aplikacje, usługi oraz platformy. Atende kompleksowo wspiera obecnych oraz nowych klientów w procesach cyfrowej transformacji, gdzie zapewnienie skutecznego bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni wyrasta na jedną z ważniejszych domen. W konsekwencji cyberbezpieczeństwo zajmuje istotne miejsce w strategii rozwoju grupy kapitałowej Atende: Atende Next, opublikowanej w poprzednim roku.

Wykorzystując naszą wiedzę w zakresie cyberbezpieczeństwa, chmury, usług zarządzanych i autorskiego oprogramowania, partnerstwo kapitałowe z Cryptomage tworzy nowe możliwości dostarczania naszym klientom jeszcze lepszych rozwiązań dla zapewnienia kompleksowego i niezawodnego bezpieczeństwa ICT. Cieszymy się, że możemy współpracować z zespołem Cryptomage celem zintegrowania ich najnowocześniejszej technologii z naszym rozwiązaniem Atende Security Suite. Dzięki temu wspólnie dostarczymy najwyższy poziom wykrywania i zapobiegania zagrożeniom zapewniając, że dane oraz sieci naszych klientów są zawsze bezpieczne – powiedział Marcin Petrykowski, prezes zarządu Atende SA.

Integracja flagowego produktu spółki Cryptomage czyli Cyber Eye jest kluczowym elementem planu rozwoju własnego produktu cyberbezpieczeństwa zorientowanego na sieć przez Grupę Atende. Produkt ten będzie obejmować pełen zakres Triady Widoczności SOC określonej przez firmę Gartner, w tym EDR (Endpoint Detection & Response – wykrywanie i reagowanie na punkty końcowe), NDR (Network Detection & Response – wykrywanie i reagowanie w sieci) i SIEM (Security Information & Event Management – informacje o bezpieczeństwie i zarządzanie zdarzeniami). Poprzez włączenie możliwości analizy ruchu sieciowego Cryptomage do istniejącego rozwiązania Atende Security Suite, produkt Atende zyskuje własny filar NDR, zapewniając klientom większą oraz niezawodną widoczność aktywności sieciowej. Pozwoli to na identyfikację i zapobieganie zagrożeniom cybernetycznym w czasie rzeczywistym, zapewniając poufność, integralność i ochronę danych. Wspólny system SaaS będzie integrował dane z rozproszonych systemów bezpieczeństwa, automatyzował inwestygację incydentów oraz zapewni wsparcie informatyczne dzięki algorytmom inteligentnej oceny zagrożeń.

Inwestycja w Cryptomage to znaczący sukces dla obu stron i jesteśmy mocno zdeterminowani na jeszcze większe przyspieszenie naszej współpracy. Jest to kolejny krok w realizacji strategii Atende Next, w ramach której jednym z kluczowych obszarów jest skupienie się na cyberbezpieczeństwie – dzięki inwestycji w Cryptomage, kontynuujemy zapewnianie najwyższego poziomu bezpieczeństwa naszym klientom, jednocześnie rozwijając międzynarodowo skalowalną innowację w tej rozwijającej się branży – podsumował Marcin Petrykowski.

Wzrost Nikkei 225 i osłabienie jena po decyzji BoJ

Wczorajsze silne wzrosty głównych indeksów rynku akcji w USA, które nastąpiły po publikacji danych na temat dynamiki PKB i deflatora PCE w I kw. br. przełożyły się dziś na zwyżki na rynkach akcji Azji i Oceanii. Japoński Nikkei 225 przełamał poziom oporu wyznaczany przez lokalny szczyt indeksu z marca br., który w ostatnich dniach powstrzymywał kontynuację rozpoczętej na początku roku zwyżki. Po wzroście o 1,4 proc. indeks osiągnął najwyższy poziom od sierpnia ub.r., co być może otwiera drogę do dalszej zwyżki.

Bank centralny Japonii pozostawił dziś wysokość swej podstawowej stopy procentowej na dotychczasowym poziomie (-0,1 proc.). Dowiedzieliśmy się dziś również, że w „Kraju Kwitnącej Wiśni” roczna dynamika produkcji przemysłowej pozostawała w marcu nadal ujemna (-0,7 proc. wobec oczekiwanych -0,5 proc.), natomiast nadal wysoka była roczna dynamika sprzedaży detalicznej (+7,2 proc. wobec +7,3 proc. lutym br. i oczekiwanych 5,8 proc.).

Japoński jen silnie słabł po decyzji BoJ. Kurs USD/JPY rósł 1,33 proc. ok. godz. 9:20 osiągając najwyższy poziom od 1,5 miesiąca. Notowania EUR/JPY atakowały dziś dosyć agresywnie poziom swego szczytu z grudnia 2014 (+1,17 proc. ok. godz. 9:25). Jego przełamanie oznaczałoby osiągnięcie najwyższego poziomu od 2008 roku.

Kurs EUR/USD na chwilę spadł dziś rano poniżej 1,10 USD, po czym ponownie wrócił ponad ten poziom.

Złoty lekko słabł dziś rano (EUR/PLN +0,09 proc., USD/PLN +0,25 proc. ok. godz. 9:30).
O godz. 10-tej poznamy wstępne dane na temat rocznej dynamiki CPI w naszym kraju. Oczekiwany jest spadek do 15 proc. z 16,1 proc. w marcu.

Kontrakty na główne indeksy giełdowej w USA odpoczywały po wczorajszych emocjach (S&P 500 -0,19 proc. ok. godz. 9:10).

Dziś przed rozpoczęciem sesji na Wall Street swe wyniki za I kw. podadzą Exxon Mobil i Chevron.

Dziś o 11-tej poznamy dane na temat dynamiki PKB w strefie euro (oczekiwany jest wzrost r/r na poziomie 1,4 proc.). Już opublikowane zostały takie dane z Hiszpanii. Realny PKB w I kw. okazał się wyższy niż rok temu o 3,8 proc. wobec oczekiwań na poziomie 3 proc. i 2,6 proc. dynamiki w IV kw. ub.r.

Europejskie rynki akcji grały na czas czekając na publikację tych danych (DAX +0,31 proc., CAC 40 -0,17 proc. ok. godz. 9:35).

Jedynym indeksem giełdowym rozwiniętych rynków akcji, który dziś rano osiągnął swe nowe roczne maksimum był polski WIG. WIG-20 był słabszy tracąc od 9:40 0,53 proc. Kontynuował swą wczorajszą silną zwyżkę kurs akcji LPP (+6,72 proc. ok. 9:40). Wśród składników WIG-u 20 swe nowe roczne maksimum zaliczył również kurs Allegro. Wśród składników mWIG-u 40 podobnie było w przypadku akcji Benefit Systems, zaś wśród składników sWIG-u 80 najwyżej od przynajmniej roku były kursy akcji spółek Boryszew, Mirbud, Wittchen i Enter Air.

Rentowności amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych lekko korygowały dziś rano wczorajszy dosyć silny wzrost. Rentowność 10-latek polskiego rządu pozostawała poniżej poziomu 6 proc.

Ceny kontraktów na ropę naftową próbowały kontynuować rozpoczętą wczoraj próbę odreagowania strat z okresu minionych 2 tygodni (WTI +0,24 proc., Brent +0,37 proc. ok. godz. 9:15). Kontrakty na amerykański gaz ziemny (Henry Hub) na NYMEX-ie lekko dziś taniały (-0,25 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara ok. godz. 9:05 tracił 0,65 proc.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Psychiatrzy: Promocje kuszą do kupowania i spożywania, jak największej ilości alkoholu. To nie majówka, a alkomajówka

Kup 12 piw, a 12 otrzymasz za darmo lub kup 10 piw, a cena spadnie do 2 złotych za butelkę – przed majówką obserwujemy prawdziwą falę reklam i zachęt do tego, by przed odpoczynkiem uzbroić się w jak największą ilość alkoholu. – Obserwujemy ten niepokojący trend od lat. Polacy są kuszeni i zachęcani do spożywania alkoholu i wywożą ze sklepów całe palety piwa – mówi dr Teresa Zalewska, psychiatra. – Spożywanie tak dużej ilości piwa w majówkę jest alarmujące. Dostęp do taniego alkoholu budzi pokusę i powoduje, że tracimy kontrolę – mówi dr Piotr Podwalski, pełnomocnik ds. zdrowia lekarzy w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Szczecinie, kierownik Oddziału Dziennego Psychiatrii PUM w Szczecinie.

100 litrów piwa na osobę rocznie. „Dostęp do taniego alkoholu budzi pokusę spożywania go w dużej ilości”

Oferta dyskontów na majówkę od lat prezentuje się podobnie, co w opinii lekarzy zrzeszonych w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Szczecinie jest wielce niepokojące. Dyskonty promują zakup piwa, obniżają drastycznie jego cenę, a promocje konstruują tak, by klient kupował go jak najwięcej.

– Spożycie czystego alkoholu w Polsce to ok. 12 litrów w ciągu roku na osobę. Spożywanie piwa jest drastycznie większe, bo przeciętny Polak wypija 100 litrów rocznie. Promocja czy reklamowanie alkoholu w Polsce jest niedozwolone poza właśnie piwem. Prawodawca uznał, że piwo jest „innego rodzaju” alkoholem. Jasne jest to, że to jest rodzaj alkoholu, który wypijany w dużych ilościach może powodować uzależnienie, tak jak mocne alkohole – mówi dr Piotr Podwalski, pełnomocnik ds. zdrowia lekarzy w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Szczecinie, kierownik Oddziału Dziennego Psychiatrii PUM w Szczecinie.

–  Dostęp do taniego alkoholu budzi pokusę spożywania go w większej ilości, mamy tutaj problem z zaburzeniem kontroli, bo spożywamy więcej alkoholu niż moglibyśmy planować, bo on jest, jest tani i nie trzeba nad tym panować – dodaje dr Piotr Podwalski.

Wielki problem handlu. To dyskontom zależy, by sprzedać jak najwięcej

Lek. Aleksander Matysiak, sekretarz Okręgowej Rady lekarskiej w Szczecinie, zwraca uwagę na to, że obecna sytuacja społeczna wynikająca z rosnącej ilości spożywanego alkoholu oraz obniżającego się wieku inicjacji alkoholowej, powinna spowodować dyskusję na temat ograniczenia możliwości zastosowania technik marketingowych podnoszących cenę produktu przy zakupie małej ilości sztuk w ramach sprzedaży detalicznej.

– Moim zdaniem w mniejszym stopniu problem dotyczy kompanii piwowarskich czy producentów piw kraftowych, którzy często na etykietach umieszczają informację zachęcające do rozsądnego spożycia, niż dyskontów, które w swojej polityce marketingowej zachęcają po prostu, do jak największych zakupów – mówi lek. Aleksander Matysiak. – Konsument nie powinien być zachęcany do zakupu większej ilości produktu którego spożycie w dużej ilości jest szkodliwe a takim produktem jest alkohol w każdej formie– dodaje sekretarz Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Promocje szkodliwe społecznie.  To już czasem nie jest majówka, a pejoratywnie „alkomajówka”

Temat ten na forum Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie poruszyła dr Teresa Zalewska, psychiatra. W opinii dr Zalewskiej promocja spożywania piwa powoduje, że ludzie nie wyobrażają już sobie grillowania bez piwa, a zakup większej ilości trunku powoduje, że po prostu piją go więcej.

– To już czasem nie jest majówka, a pejoratywnie „alkomajówka”. Dni wolne należy wykorzystać na wypoczynek, a nie na spożywanie większej ilości alkoholu. Dyskonty ułatwiają zakup piwa, a naturalną rzeczą jest, że jeżeli ktoś kupi 24 butelki piwa w sklepie, to właśnie po to, by je spożyć – mówi dr Teresa Zalewska. – Obserwując to, co się dzieje, mam od kilku lat wrażenie, że dyskonty promują alkohol i przyczyniają się znacząco do rozpijania Polaków. Należy to uregulować. To jest szkodliwe społecznie, gdy sklepy kuszą do zakupu alkoholu – mówi dr Zalewska.

W opinii ekspertów Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie temat powinien być przeanalizowany pod kątem możliwości wprowadzenia do Ustawy o Wychowaniu w Trzeźwości zapisów, które ograniczą możliwość sprzedaży tak dużej ilości alkoholu jednemu klientowi.

PZF: faktoring zwolnił, choć nadal rośnie – wyniki faktorów po I kwartale 2023 r.

Polscy faktorzy sfinansowali w I kwartale 2023 r. bieżącą działalność krajowych przedsiębiorstw w kwocie blisko 113,8 mld zł. Oznacza to, że wykupili wierzytelności w formie faktur o łącznej wartości o 8,4 proc. większej niż w pierwszych trzech miesiącach 2021 r. Faktury na gotówkę zamieniło 22,4 tys. firm. Przekazały one do sfinansowania 6,4 mln dokumentów płatniczych.Polscy faktorzy sfinansowali w I kwartale 2023Polski Związek Faktorów (PZF) skupia obecnie większość podmiotów świadczących usługi faktoringowe w Polsce. Należy do niego 5 banków komercyjnych, 19 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania, a także 6 podmiotów o statusie partnera.

– Przedsiębiorcy poszukujący finansowania stawiają na rozwiązania proste i wygodne. Dlatego coraz chętniej sięgają po faktoring i przedstawiają do sfinansowania coraz więcej faktur. Nasza usługa pozwala błyskawicznie zamienić je na gotówkę. Dzięki swojej prostocie i elastyczności pozostaje najszybciej rozwijającą się usługą finansową.

Pomimo obaw i niepewności związanych z wojną w Ukrainie, zmianami w sferze legislacyjno-regulacyjnej, pogarszających się warunków gospodarczych, liczba podmiotów sięgających po faktoring stale rośnie. Dowodzi to zaufania, jakim darzą nas przedsiębiorcy. Doceniają oni, że nasza usługa nieustannie wspiera ich w utrzymywaniu płynności, rozwijaniu biznesu czy poszukiwaniu nowych rynków. – mówi Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF.

Polscy faktorzy sfinansowali w I kwartale 2023 2Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 22,4 tys. przedsiębiorstw. Przekazały one do sfinansowania 6,4 mln faktur o łącznej wartości 113,8 mld zł.Polscy faktorzy sfinansowali w I kwartale 2023 3

– Faktorzy skutecznie rozwiązują problemy finansowe polskich przedsiębiorców. Coraz więcej odbiorców ich towarów i usług oczekuje faktur z dłuższymi terminami płatności. Dla wielu dostawców jest to główny powód zachwiania płynności finansowej. Dzięki faktoringowi mogą zaspokoić swoje najpilniejsze potrzeby i na bieżąco regulować zobowiązania, takie jak wypłaty wynagrodzeń, pokrywanie ubezpieczenia społecznego czy wypełnianie obowiązków podatkowych. W odróżnieniu od innych form finansowania, faktorzy nie oczekują przedstawienia „twardych” zabezpieczeń. Udzielają finansowania na podstawie wystawionych przez przedsiębiorców faktur. To najprostsza forma dostępu do gotówki i zapobiegania zatorom płatniczym. – dodaje Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF.

Z usług faktoringowych korzystają przede wszystkim firmy, które wystawiają faktury na wysokie kwoty i z dłuższymi terminami płatności, czyli przedsiębiorstwa produkcyjne i dystrybucyjne. Działają one w warunkach zmiennej koniunktury na rynku. Potrzebują większej puli środków do wykorzystania na bieżącą działalność. Dzięki nim mogą szybko i łatwo regulować własne zobowiązania. Mogą też udostępnić kontrahentom więcej czasu na zapłatę faktur. Sięgając po faktoring, podnoszą swoją konkurencyjność w sektorach, w których działają.

Polscy faktorzy sfinansowali w I kwartale 2023 4

FoodWell (dawniej Bakalland) rozszerza dystrybucję roślinnych zamienników mięsa

  • FoodWell pod marką Purella Superfoods rozszerza dystrybucję swoich pierwszych produktów z kategorii roślinnych zamienników mięsa.
  • W portfolio firmy pojawiły się do tej pory w 100% roślinne kurczaki oraz pierwsze na rynku zamienniki łososia i tatara wołowego.
  • Nowe produkty zadebiutowały w grudniu ub.r. w sklepach Kaufland Polska, a w I kw. 2023 r. pojawiły się w sieciach Carrefour, Auchan, Netto, Biedronka, Frisco oraz wybranych restauracjach.
  • Do 2026 roku firma chce stać się liderem w Polsce i zdobyć mocną pozycję w Europie w kategorii zdrowej, funkcjonalnej żywności plant based.

Zgodnie z założeniami przyjętej w IV kw. 2022 r. strategii, FoodWell wprowadził na rynek pierwsze produkty, będące w 100% roślinnymi zamiennikami mięsa. Firma chce dzięki nim dynamicznie rosnąć w kategorii zdrowej żywności – w ciągu 3 lat sprzedaż produktów plant based ma generować ok. 10% obrotów FoodWell.

Mamy ambicje, żeby do 2026 r. stać się numerem jeden w kategorii zdrowej żywności w Polsce i wyraźnie zaznaczyć swoją obecność w tym obszarze na europejskich rynkach. Jestem spokojny o sukces, bo wprowadziliśmy na rynek produkty najwyższej jakości. Dziękuję i gratuluję technologom z naszego działu R&D, bo efekt pracy ich zespołu to klasa światowa. Bez wątpienia realizacji naszych celów sprzyjają trendy konsumenckie – prawie cała Europa jest otwarta na zmianę nawyków żywieniowych. Ludzie chcą jeść jednocześnie zdrowo i smacznie, a do tego przykładają coraz większą wagę do ochrony środowiska. Nasze produkty wpisują się w każde z tych oczekiwań – mówi Marian Owerko, Prezes Zarządu FoodWell.

FoodWell rozwija linię roślinnych zamienników mięsa w ramach marki Purella Superfoods. W 2023 r. firma zamierza oferować 12 produktów w 100% plant based – powstałych na bazie grochu, nieprzetworzonej żywności z kategorii superfoods, pozbawionych konserwantów i dodatków soi oraz posiadających smak i strukturę prawdziwego mięsa. Jako pierwsze w grudniu zeszłego roku w sieci Kaufland Polska pojawiły się dwa rodzaje roślinnego kurczaka w technologii HME, a także będące roślinną nowością na rynku: łosoś oraz tatar wołowy. W dalszej części roku portfolio FoodWell uzupełnią roślinne: nuggetsy (z kurczaka oraz rybne), burgery, kiełbaski i kaszanka.

Dzięki poszerzeniu oferty o całkowicie naturalne produkty pracujemy nad realizacją założeń sprzedażowych, ale równolegle spełniamy nasze obietnice dotyczące odpowiedzialności za środowisko. Rozwojem w obszarze zamienników mięsa aktywnie działamy na rzecz dekarbonizacji gospodarki, bo przyczyniamy się do zmniejszenia negatywnego wpływu, jaki ma na planetę hodowla zwierząt. Przykładamy też dużą wagę do opakowań naszych produktów, które w 50% pochodzą z recyklingu i nadają się do dalszego przetwarzania – tłumaczy Marian Owerko.

W I kw. br. kategoria roślinnych zamienników mięsa systematycznie trafiała do sprzedaży w kolejnych sieciach sklepów – w pierwszej kolejności w Carrefour, Auchan, Netto i Biedronka. FoodWell jest także po serii warsztatów z klientami HoReCa, najlepszymi restauracjami w Polsce i branżą foodservice. Wszyscy pozytywnie ocenili jakość i smak produktów.

Pierwsze z nich pojawiają się już w menu wybranych restauracji. Od połowy kwietnia najszerszy wybór produktów z linii MEAT DIFFERENT marki Purella znajduje się w restauracji Flaming w Warszawie, w której FoodWell wspólnie z klientem stworzył całą sekcję VEGE. Do menu trafiły: roślinny łosoś w carpaccio, tatar, kurczak w sałatce Cezar, burger, a także kiełbaska w ofercie śniadaniowej.

Produkty cieszą się także bardzo dużym zainteresowaniem stref gastro na stacjach benzynowych. Firma finalizuje właśnie pierwsze projekty w tym obszarze.

Prowadzimy ofensywę promocyjną naszej nowej kategorii. To m.in. targetowane działania digital i social media wokół sieci, które potwierdziły współpracę. Będziemy komunikować się poprzez kampanie wideo oraz influencer marketing pod hasłem „MEAT DIFFERENT –  Spróbuj a zrozumiesz” dodaje Artur Gajewski CMO FoodWell.

Carlson ASI EVIG Alfa pomoże startupom w pozyskaniu finansowania

Carlson ASI EVIG Alfa – fundusz venture capital z grupy Carlson – zamierza aktywnie wspierać startupy, w które zainwestował, nie tylko w rozwoju biznesu, ale także w pozyskiwaniu dalszego finansowania. W tym celu organizuje 10 maja wydarzenie „Investor Day”, podczas którego inwestorzy będą mogli zapoznać się z sześcioma spółkami portfelowymi funduszu. Wydarzenie jest otwarte dla przedstawicieli funduszy venture capital z Polski i regionu CEE, inwestorów prywatnych oraz dziennikarzy.

Pogarszająca się sytuacja makroekonomiczna zaczyna negatywnie wpływać na rynek startupów. W efekcie innowacyjne, młode firmy coraz częściej napotykają na trudności w pozyskaniu kolejnej rundy finansowania. Fundusz Carlson ASI EVIG Alfa dostrzegł ten trend. Dlatego też będzie aktywnie wspierał spółki portfelowe w zdobyciu zainteresowania inwestorów oraz pozyskaniu nowego finansowania. W tym celu 10 maja Carlson EVIG Alfa organizuje „Investor Day” dla startupów, podczas którego otrzymają one szansę zaprezentowania się przed gronem funduszy oraz inwestorów z Polski i regionu CEE.

Dostęp do finansowania we właściwym momencie ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju startupu. Dostrzegając to, co dzieje się w otoczeniu zewnętrznym, zdecydowaliśmy się bardzo aktywnie wspierać nasze spółki portfelowe we współpracy z inwestorami. W ten sposób chcemy ułatwić im pozyskanie dalszych środków na rozwój. Z grona 40 startupów, w które zainwestowaliśmy, wytypowaliśmy sześć spółek, które naszym zdaniem dojrzały pod względem technologicznym i biznesowym do kolejnej rundy finansowania oraz skalowania działalnościmówi Dawid Wesołowski, prezes Carlson ASI EVIG Alfa.

Startupy, które 10 maja zaprezentują się inwestorom podczas „Investor Day” to:

  • AutonomyNow (AutoMotiv) – producent systemu wspomagającego bezpieczeństwo autobusów miejskich;
  • Playstrict (GameDev) – startup, który stworzył platformę do self-publishingu dla producentów gier mobilnych;
  • LINK (MedTech) – twórca rozwiązania, umożliwiającego wizualizację 3D wyników badań USG podczas ciąży;
  • The Woof (PetTech) – producent inteligentnej obroży monitorującej stan zdrowia psów;
  • Meetra AI (HRTech) – startup, który stworzył rozwiązanie poprawiające efektywność spotkań on-line i pracy zdalnej;
  • AI_SELLER (Data Analytics) – twórca narzędzia, wykorzystującego sztuczną inteligencję, do optymalizacji sprzedaży w kanale e-commerce.

Każdy ze wspomnianych startupów będzie miał 7 minut, by przekonać przedstawicieli funduszy VC, inwestorów prywatnych i business angel biorących udział w „Investor Day”. Po pitchu inwestorzy będą mogli zapytać założycieli startupów o dotychczasowy rozwój czy dalsze plany ich firm. Wydarzenie zostanie zrealizowane w formule online.

Majowy „Investor Day” to drugie wydarzenie tego typu, które Carlson EVIG Alfa organizuje dla swoich spółek portfelowych. Poprzednie wydarzenie odbyło się w czwartym kwartale 2022 roku. Jedynym startupem, który wówczas prezentował się inwestorom, był medtech Nutrix. Tydzień temu spółka ogłosiła zakończenie drugiej rundy finansowania i pozyskanie ponad 8 mln zł od trzech funduszy VC.

Jeden z funduszy, który wziął udział w drugiej rundzie Nutrixa, miał możliwość bliższego zapoznania się ze startupem właśnie podczas organizowanego przez nas w ubiegłym roku spotkania z inwestorami. To pokazuje, jaką wartość może dostarczać stworzenie platformy dla spółek portfelowych, umożliwiającej kontakt z innymi funduszami. Liczę, że nasze wydarzenie „Investor Day” wpisze się na stałe w kalendarz inwestorów, i będziemy je organizować cyklicznie  – mówi Dawid Wesołowski.

Więcej informacji o majowym „Investor Day” jest dostępnych na stronie internetowej funduszu: https://evigalfa.pl/investor-day-2/

W kwietniu funduszu Carlson EVIG Alfa poinformował o zakończeniu budowy portfela inwestycyjnego. W ciągu czterech lat fundusz, który jest częścią grupy Carlson, przeznaczył prawie 50 mln zł na inwestycję w 41 polskich startupów na wczesnym etapie rozwoju, prowadzące projekty badawczo-rozwojowe z dużym potencjałem na komercjalizacje. Carlson EVIG Alfa koncentruje się obecnie na wspieraniu rozwoju spółek portfelowych.

Migrantki z Ukrainy potrzebują wsparcia

Bezrobocie ukraińskich uchodźczyń z Polski jest powiązane z kilkoma czynnikami: po pierwsze, z brakiem znajomości języka polskiego. Po drugie, z brakiem kompetencji do poruszania się po rynku pracy i znalezienia pracy. Po trzecie, z niezgodą na degradację zawodową i pracę poniżej kwalifikacji formalnych zdobytych często w Ukrainie. Po czwarte, z opieką nad dziećmi w różnym wieku, w tym także w wielodzietnych rodzinach i opieka nad seniorami w rodzinach wielopokoleniowych oraz zbyt krótki czas przebywania dzieci w placówkach opiekuńczych i brak wsparcia instytucjonalnego w opiece nad seniorami. Jednocześnie pamiętajmy, że wojna wymusza migrację osób z wszystkich klas społecznych, co oznacza także osoby, które nie planowały migracji i mają środki na utrzymanie siebie i rodziny bez świadczenia pracy na uchodźctwie, pozostając w nieaktywności zawodowej.

Wg danych z ZUS 90% z 900 tys. pracujących uchodźców z Ukrainy to kobiety, czyli mówimy o 810 tys. pracujących kobiet – migrantek wojennych z Ukrainy, objętych ochroną tymczasową, które trafiły na polski rynek pracy w ciągu ostatniego roku. Jest kilka czynników, które trzeba rozpatrzeć przy wykonywaniu pracy za granicą zgodnie z kwalifikacjami formalnymi zdobytymi w kraju wysyłającym.

Po pierwsze, warunkiem wejścia do pracy w środowisko, gdzie można pracować zgodnie albo bliżej zgodności ze swoimi kwalifikacjami jest język, a w przypadku wysoko wykwalifikowanych – biegły język, w którym się w tym środowisku pracuje. Nie ma dokładnych danych, na ile Ukrainki pracują zgodnie z kwalifikacjami. Bez języka jest to jednak niemożliwe, a wiele z nich nie mówi biegle po polsku, czy nawet po angielsku (np. na potrzeby korporacji, choć polski też jest potrzebny). Tego też doświadczali poakcesyjni migranci z Polski z wyższym wykształceniem np. w UK – jeśli nie mieli perfekcyjnego angielskiego, niemożliwa była praca zgodnie z kwalifikacjami.

Po drugie, pewne kwalifikacje są nietransferowalne, co powoduje niemożność pracy zgodnej z kwalifikacjami, np. w przypadku prawniczek ze znajomością wyłącznie prawa ukraińskiego – będzie zapotrzebowanie w gospodarce etnicznej na doradztwo prawne, ale ograniczone. W podobnej sytuacji są księgowe ze znajomością przepisów ukraińskich – w jakimś stopniu mogą pracować w księgowości w Polsce (o ile znają zasady i systemy), ale na pewno nie mogą od razu zostać głównymi księgowymi. Mogą natomiast się szkolić, uczyć, rozwijać i po jakimś czasie awansować. Niektóre kwalifikacje, np. medyczne wymagają procedur nostryfikacyjnych związanych z uznawalnością tych kwalifikacji. W Polsce uproszczono te procedury dla Ukraińców i Ukrainek i mamy ok. 3 tys. lekarzy z Ukrainy, w tym sporą liczbę kobiet. Sektor edukacyjny wchłonął też sporą liczbę ukraińskich nauczycielek.

Po trzecie, struktura popytu na pracę i wewnętrzna konkurencja. Obecnie polski rynek pracy wykazuje zapotrzebowanie na: specjalistów IT, personel medyczny, pracowników usług, sprzedawców, operatorów maszyn, pracowników budowalnych (podobnie jak brytyjski po akcesji Polski do UE). Jeżeli uchodźczynie z Ukrainy nie mają tych kwalifikacji, a do tego nie mają jeszcze języka, to trudno się będzie wpisać w pracę zgodną z kwalifikacjami.

Nie mówiłabym więc o degradacji zawodowej, ale o rozwijaniu równoległych dróg zawodowych, zdobywaniu wiedzy o rynku pracy, nauce języka, rozwijaniu kompetencji nieformalnych, miękkich, społecznych, które są kluczowe. Ważne jest nastawienie do doświadczeń zdobywanych na rynku pracy, uczenia się przez całe życie. Tuż po wybuchu wojny pracodawcy, urzędy pracy oferowały jakąkolwiek pracę, a uchodźczynie ją przyjmowały, żeby jak najszybciej stanąć na nogi. Teraz widzimy zmianę nastawienia u wszystkich stron – szukanie dobrej pracy, zbliżonej do kwalifikacji. Czyli była „jakaś praca”, teraz Ukrainki są na etapie szukania „dobrej pracy”, a w przyszłości może to będzie „wymarzona praca” (ang. a job – good job – dream job). Żeby tak się stało, musimy znać własne zasoby na rynku pracy, dlatego naukowczynie z Akademii Leona Koźmińskiego stworzyły portal diagnostyczno-badawczy po polsku, ukraińsku i angielsku z bezpośrednią informacją zwrotną w formie indywidualnego raportu Moja Migracja (www.mojamigracja.org), w którym konsultantki i konsultanci w organizacjach pozarządowym, doradcy i doradczynie zawodowe w urzędach pracy pomagają migrantkom, aby wesprzeć wesprzeć je w zdiagnozowaniu kwalifikacji, kompetencji, zasobów psychologicznych i społecznych, a tym samym w znalezieniu dobrej pracy.

Pamiętajmy, że migracja to też dobry moment na zwrot w drodze zawodowej, jeżeli się o nim wcześniej myślało. Na zdobycie nowych kwalifikacji, a zwłaszcza kompetencji społecznych, wielokulturowych. W procesie zatrudniania kategoriami porównawczymi nie powinny bowiem być płeć czy pochodzenie etniczne, ale kapitał ludzki, czyli zestaw kwalifikacji i kompetencji potrzebnych do wykonywania danej pracy. O tym głośno mówmy na rynku pracy.

Autor: Prof. dr hab. Izabela Grabowska, Akademia Leona Koźmińskiego, Centrum Badań nad Zmianą Społeczną i Mobilnością

Wyniki Grupy Banku Millennium po 1 kwartale 2023 r.

W 1 kwartale 2023 roku skonsolidowany zysk netto Grupy Banku Millennium, już w drugim kwartale z rzędu był dodatni i wyniósł +252  mln zł. Po wyłączeniu wszystkich pozycji nadzwyczajnych (kosztów związanych z portfelem walutowych kredytów hipotecznych, korekcie o wynik sprzedaży 80% udziałów w spółce zależnej Millennium Financial Services i  hipotetyczny podatek bankowy), Grupa zaraportowałaby zysk netto w wysokości 609 mln zł. Wskaźniki kapitałowe – TCR 14,1% oraz T1 11,0% – nieco niższe niż w 4 kwartale 2022 roku, pozostały znacząco powyżej wymaganych poziomów minimalnych.

– 1 kwartał 2023 roku zakończyliśmy bardzo dobrymi wynikami biznesowymi. Mimo wysokiego poziomu rezerw na ryzyko prawne związane z walutowymi kredytami hipotecznymi, osiągnęliśmy dodatni wynik w wysokości 252 zł netto. Jest to bardzo dobra wiadomość – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

– Wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym półroczu osiągniemy strategiczny cel 3 milionów klientów indywidualnych. W pierwszych trzech miesiącach roku liczba aktywnych klientów osiągnęła poziom 2,923 mln (+36 tys. kw./kw.), 89% z nich korzystało z bankowości internetowej, a 80% to użytkownicy mobilni. 1 kwartał był również rekordowy w segmencie klientów Biznes: otworzyliśmy ponad 10 tys. kont (28% wzrostu kw./kw.), z czego blisko 2/3 rachunków (m.in. dzięki nowej usłudze zakładania firmy wraz z kontem w bankowości elektronicznej) założono online. Ponadprzeciętna była również dynamika kredytów dla małych firm – ponad 85% wzrostu r/r – z czego ponad 90% zostało zabezpieczonych gwarancją de minimis BGK. W bankowości korporacyjnej priorytetem pozostawało efektywne wykorzystanie kapitału oraz poprawa efektywności ekspozycji kredytowych. Ważnym krokiem w kierunku poprawy doświadczeń klientów były prace nad wdrożeniem zupełnie nowej aplikacji mobilnej dla biznesu, która zostanie uruchomiona już za kilka tygodni.

João Brás Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium
João Brás Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium

Nadal przywiązywaliśmy dużą wagę do redukcji portfela walutowych kredytów hipotecznych i pozostawaliśmy bardzo aktywni i otwarci na indywidualnie negocjowane polubowne rozwiązania z kredytobiorcami frankowymi. Liczba dobrowolnych ugód w 1 kwartale wyniosła 806, a od początku 2020 roku, kiedy proces został uruchomiony na dużą skalę, blisko 18 600 ugód. W wyniku negocjacji, ostatecznych wyroków oraz innych naturalnych czynników, w 1 kwartale b.r. liczba aktywnych walutowych kredytów hipotecznych zmniejszyła się o niemal 1 200 (do 36 782) – dodał Joao Bras Jorge.

Następujące wydarzenia 1 kwartału 2023 roku są naszym zdaniem szczególnie warte podkreślenia:

  • wynik z odsetek skorygowany o koszt wakacji kredytowych wzrósł o 1% kw/kw pomimo niższej liczby dni kalendarzowych w okresie i powoli spadających rynkowych stop procentowych; wzrost był głównie efektem większego i bardziej dochodowego portfela dłużnych papierów wartościowych oraz zmieniającej się struktury portfela kredytowego; wzrost r/r pozostał na solidnym 31% ale dalej spowalniał;
  • kwartalna marża odsetkowa (NIM) nieco się zawęziła się do 458 p.b. z 463 p.b. w 4kw22 głównie z powodu wyższego kosztu depozytów (częściowo efekt rosnącego udziału depozytów terminowych w depozytach ogółem); marża aktywach dalej się poprawiała choć w wolniejszym tempie;
  • efektywność kosztowa pozostawała wysoka w wyniku połączenia stałego wzrostu ucyfrowienia naszego biznesu, jak również relacji z klientami i silnej odpowiedzi kosztowej na presje przychodowe; liczba pracowników pozostawała stabilna (liczba aktywnych pracowników wzrosła o 95, tj. 2% od 1kw22), optymalizacja sieci dystrybucji była kontynuowana (liczba oddziałów własnych spadła o 37 jednostki, tj. 9% w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy) i była komplementarna w stosunku do rosnącego udziału usług cyfrowych (klienci cyfrowi: 2,6 mln, wzrost o 11% r/r, aktywni użytkownicy bankowości mobilnej: 2,3 mln, wzrost o 16% r/r);
  • portfel kredytowy nieco się zmniejszył (kredyty netto/brutto -4% r/r i odpowiednio -2%/-1% kw/kw) ze zmniejszającym się portfelem walutowych kredytów hipotecznych będącym główną przyczyną spadku (portfel kredytowy bez walutowych hipotek nie zmienił się w żadnej kategorii); portfel kredytów hipotecznych w walutach obcych dalej szynko się kurczył (-38% r/r, -19% kw/kw w wartościach raportowanych) w wyniku zmian kursów walut, spłat, tworzenia rezerw na ryzyko prawne (zgodnie z MSSF9 rezerwy na ryzyko prawne księguje się jako pomniejszenie wartości brutto zasądzonych kredytów) oraz dobrowolnych ugód z kredytobiorcami; w rezultacie udział całego portfela walutowych kredytów hipotecznych w kredytach brutto ogółem zmniejszył się do 7,3% (kredyty udzielone przez BM: 6,6%) z 11,3% (11,5%) w tym samym okresie ubiegłego roku; niehipoteczne kredyty detaliczne nieznacznie wzrosły o 1% kw/kw oraz 2% r/r, częściowo dzięki poprawie produkcji kredytów gotówkowych (1kw23: 1,5 mld zł, +35% r/r);
  • jakość portfela kredytowego pozostawała stabilna a niska sprzedaż nowych kredytów oraz kurczący się portfel kredytowy były głównymi powodami wzrostu wskaźnika NPL (4,74% z 4,45% na koniec roku 2022); wskaźnik NPL w segmencie detalicznym nieco się zwiększył do poziomu 5.1% z powodu połączenia niewielkiego wzrostu nominału kredytów w tzw. 3 koszyku ze spadkiem wartości całego portfela; w segmencie przedsiębiorstw wskaźnik NPL wzrósł to 3.4% z 3.1% na koniec roku 2022; pokrycie kredytów niepracujących rezerwami nieco spadło (68% z niemal 70% na koniec 2022r.); koszt ryzyka pozostał umiarkowany (63 p.b. w por. z 45 p.b. w 4kw22 oraz 44 p.b. w całym 2022 r.) przy braku wpływów ze sprzedaż portfela kredytów niepracujących;
  • depozyty klientów wzrosły w kwartale o 3% z depozytami detalicznymi rosnącymi o 2% kw/kw i depozytami korporacyjnymi o 5%; struktura depozytów dalej stopniowo się zmieniała z udziałem depozytów terminowych na poziomie 36% na koniec marca br. w porównaniu z 33% na koniec roku 2022 oraz 18% na koniec 2021 r.); płynność Banku pozostawała na bardzo komfortowym poziomie ze wskaźnikiem K/D zmniejszającym się do poziomu 75%;
  • wskaźniki kapitałowe nieco się obniżyły się w kwartale (skonsolidowany TCR: 14,1%/T1: 11,0% w porównaniu z odpowiednio 14,4%/11,3% na koniec roku 2022) ale pozostawały istotnie powyżej wymaganych minimalnych poziomów; spadek funduszy własnych był głównym powodem obniżenia się wskaźników (częściowo zneutralizowany niższym poziomem aktywów ważonych ryzykiem – RWA); było to głównie efektem zmniejszenia wpływu rozwiązań przejściowych związanych z wdrożeniem MSSF9, zaprzestania stosowania czasowego traktowania niezrealizowanych zysków i strat na papierach wartościowych wycenianych według wartości godziwej przez pozostałe całkowite dochody (art. 468 CRR) (w dużym stopniu zneutralizowany przez wyższą wartość rynkową portfela papierów dłużnych) oraz kombinacją innych czynników włączając niższy poziom kapitału T2.

Immersion Games podpisało umowę z PICO

Notowana na NewConnect spółka Immersion Games zawarła umowę z PICO, wiodącą firmą VR należącą do właściciela TikToka – ByteDance. Partnerstwo umożliwia warszawskiej spółce przygotowanie portu swojej najnowszej gry –Divine Duel na gogle VR należące do chińskiego producenta –  PICO 4.

Dzięki zawartemu porozumieniu między Immersion Games, a PICO, najnowsza gra warszawskiego studia – Divine Duel,  trafi na platformę PICO i obsługiwane przez nią rynki rynek globalny oraz chiński.

Jesteśmy niezwykle zadowoleni, że możemy dostarczyć Divine Duel do właścicieli PICO 4. Współpraca ta jest dla nas ważnym krokiem, umożliwiającym dotarcie do nowych rynków i połączenie ich z naszą bazą graczy. Jesteśmy pewni, że nasza gra doskonale wpasuje się w już istniejącą ofertę, którą PICO oferuje – mówi Bartosz Rosłoński, CEO Immersion Games.

Divine Duel to nastawiona na rywalizację pojedynkowa gra VR wydana w formule free-to-play. Gra została wydana w sklepie App Lab 1 marca bieżącego roku. Od tamtej pory zebrała ponad 500 opinii i może się pochwalić niemalże idealną oceną 4,9/5. Gracze chwalą szybką akcję gry, oryginalną koncepcję, stanowiącą połączenie strategii i gry zręcznościowej, a także jej potencjał w treningowy.

PICO to wiodąca firma VR, założona w marcu 2015 roku, skupiająca się na technologii VR ALL-IN-ONE. W sierpniu 2021 roku została ona przejęta przez właściciela TikToka – ByteDance.

Ceny ubezpieczeń na świecie – podsumowanie Q1 2023 r.

Ceny polis cybernetycznych nadal umiarkowanie rosną, jednocześnie linie finansowe i profesjonalne notują spadki trzeci kwartał z rzędu, podczas gdy stawki linii majątkowych rosną w większości regionów.

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 4% w pierwszym kwartale 2023, pozostając na tym samym poziomie, co w Q4 2022 – wynika z najnowszego raportu Marsh Global Insurance Market Index. Jest to 22. kwartał z rzędu, w którym odnotowano wzrost stawek.

Wzrost cen w większości regionów kształtował się podobnie, jak w poprzednim kwartale, ponieważ spadki w liniach finansowych i profesjonalnych oraz utrzymujący się umiarkowany poziom stawek polis cybernetycznych zostały zrównoważone przez wzrosty w ubezpieczeniach majątkowych. W Wielkiej Brytanii stawki wzrosły o 3% (spadek z 4% w Q4 2022), w Europie kontynentalnej o 5% (spadek z 6% w Q4), w Azji o 1% (spadek z 2% w Q4). W Stanach Zjednoczonych ceny ubezpieczeń wzrosły o 4% (wzrost z 3% w Q4), w regionie Pacyfiku o 7% (wzrost z 5% w Q4), a w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach o 8% (wzrost z 7% w Q4).

Kluczowe wnioski:

  • Ceny linii majątkowych w pierwszym kwartale 2023 odnotowały wzrosty w większości regionów, na czele ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie wzrost stawek wyniósł 17% – zmiana o 6 punktów w porównaniu do poprzedniego kwartału (11%). W skali globalnej ceny ubezpieczeń majątkowych wzrosły o 10% (wzrost w porównaniu do 7% w Q4 2022), jednocześnie stawki ubezpieczeń OC wzrosły średnio o 3%, utrzymując poziom z poprzedniego kwartału.
  • Trzeci kwartał z rzędu obserwujemy spadek cen w liniach finansowych i profesjonalnych. W wyniku dalszych obniżek stawek w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, spadek cen wyniósł 5% w Q1, w porównaniu do 6% w IV kwartale 2022.
  • Ceny polis cybernetycznych na świecie rosły umiarkowanie, przy czym średni wzrost wyniósł 11% w porównaniu do 28% w poprzednim kwartale. Spadki cen były szczególnie widoczne na największych rynkach ubezpieczeń cybernetycznych, gdzie wzrosty wyniosły 11% w USA i 10% w Wielkiej Brytanii, w porównaniu do odpowiednio 28% i 34% w Q4 2022.
  • Obawy dotyczące wpływu inflacji na wartość aktywów i koszty szkód nadal skupiały uwagę ubezpieczycieli. Przykładowo, w USA łączna wartość ubezpieczeń przy odnowieniach polis wzrosła średnio o 9% w ostatnim kwartale.

„Z optymizmem patrzymy na korzystne trendy dla naszych klientów w zakresie D&O i cyber. Z drugiej strony, aktywność szkodowa w liniach majątkowych oraz wzrost kosztów reasekuracji, w połączeniu z ograniczeniami w niektórych liniach powoduje, że klienci nadal zmagają się z trudnymi warunkami rynkowymi. W celu wsparcia klientów w rozwiązaniu tych problemów, nadal poszukujemy możliwości na zwiększenie pojemności w wymagających liniach ubezpieczeń, a także analizujemy wykorzystanie captive’ów oraz alternatywnych rozwiązań na rynku kapitałowym” – komentuje wyniki raportu Lucy Clarke, President, Marsh Specialty and Global Placement w Marsh.

Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO, Praktyka FINPRO i PEMA Marsh Polska, podsumowuje: „Rynek ubezpieczeń finansowych w Polsce wciąż notuje większe wzrosty stawek niż rynek londyński, czy Europy kontynentalnej. Nie oznacza to, że nie są to rynki konkurencyjne – zarówno pod względem zakresu ochrony, jak i poziomu cen. Rynki zagraniczne od wielu lat oferują wyższe stawki niż polski rynek – różnica ta zaczyna się powoli zacierać i dotyczy głównie warstw podstawowych programów ubezpieczeniowych. W przypadku warstw nadwyżkowych, rynki zagraniczne pozostają często bardziej konkurencyjne cenowo”.

Blanka Kuzdro-Chodor – Dyrektor Działu Klienta Korporacyjnego podsumowuje: „W zakresie ubezpieczeń majątkowych trend wzrostu stawek kwartał do kwartału w dalszym ciągu utrzymuje się na porównywalnym poziomie około 20%. Ubezpieczyciele podnoszą stawki przynajmniej o wskaźnik inflacji. Perspektywa nie wygląda optymistycznie ze względu na wzrost średniej wartości szkody, co jest wynikiem rosnących cen towarów i usług. Dodatkowo na wzrost stawek wpływają zwiększone koszty reasekuracji – w związku ze wzrostem sum ubezpieczenia ubezpieczyciele zmuszeni są do poszukiwania dodatkowych pojemności”.

Marcin Olczak – Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych, Marsh Polska: „W ubezpieczeniach należności handlowych w 1Q2023 ciągle mamy do czynienia z rynkiem Ubezpieczającego (wysoka ekspozycja oraz niskie stawki jako konsekwencja bardzo dobrych wyników ubezpieczycieli w roku 2022. Spadek stawek ubezpieczeniowych zaczyna wyhamowywać, ale o odwróceniu trendu jeszcze nie można mówić. Z pewnością myślą o tym sami ubezpieczyciele, mając na uwadze zarówno wzrost windykacji (kwotowo i liczbowo), jak i 30% wzrosty w niewypłacalnościach (1Q2023). Jednak warto zaznaczyć, iż ciągle wiele przedsiębiorstw notuje niskie straty, a moralność płatnicza ich kontrahentów pozostaje bardzo wysoka. Oznacza to, iż w najbliższym czasie w sposób naturalny będzie dochodziło do selekcji na etapie składania ofert. Część firm dalej będzie otrzymywała wysoce konkurencyjne warunki, inne – będą zmuszone zmierzyć się z wyższą stawką oraz gorszymi limitami. Warto też nadmienić, iż analogiczna sytuacja występuje na rynkach europejskich”.

Polska: wzrost gospodarczy, inflacja, stopy procentowe – prognoza EY

  • PKB wzrośnie w Polsce o 1% w 2023 r., a w kolejnych latach wzrost będzie przyspieszał stopniowo, do 2,2% w 2024 r. i 4,2% w 2025 r. Strefa euro uniknie recesji.
  • Inflacja w Polsce utrzyma się powyżej celu w kolejnych trzech latach: 13,2% w 2023 r., 7,3% w 2024 r. i 3,7% w 2025 r. W strefie euro powinna spaść do celu inflacyjnego już w drugiej połowie przyszłego roku.
  • W scenariuszu bazowym NBP utrzyma obecne stopy procentowe przez cały 2023 r. Europejski Bank Centralny będzie kontynuował podwyżki aż stopa depozytowa osiągnie 3,75%.

Polska gospodarka zwalnia od wybuchu wojny w Ukrainie, a inflacja zjada nominalny wzrost płac i hamuje konsumpcję. Gospodarka okazuje się jednak być silniejsza niż oczekiwano. Ekonomiści firmy doradczej EY zrewidowali nieco w górę prognozę dla polskiej gospodarki w najnowszym wydaniu cyklicznego European Economic Outlook. Zdaniem Zespołu Analiz Ekonomicznych EY, PKB wzrośnie w br. o 1%, a nie 0,5%, jak prognozowano w styczniu. To z powodu dalszego spadku cen energii, ograniczającego obniżkę realnych dochodów i zaburzenia produkcji w branżach energochłonnych, a także lepszej od oczekiwań koniunktury w strefie euro, która – według prognoz ekonomistów EY – uniknie recesji.

Wzrost pozostanie jednak relatywnie niski, znacznie poniżej potencjału polskiej gospodarki. Czynnikiem hamującym wzrost gospodarczy nadal będzie przede wszystkim bardzo wysoka inflacja, która jeszcze przez najbliższe miesiące będzie przewyższać wzrost płac. Efektem będzie kontynuacja już doświadczanego spadku realnych wynagrodzeń, co ogranicza siłę nabywczą gospodarstw domowych oraz ich konsumpcję – mówi Marek Rozkrut, partner i główny ekonomista EY na Europę i Azję Centralną. 

wzrosk pkb polskiPolskiej gospodarce ciążyć będzie też relatywnie niski – choć wyższy od wcześniejszych oczekiwań – wzrost u naszych głównych partnerów handlowych, skutki zacieśnienia polityki pieniężnej oraz spowolnienie przyrostu zapasów.

Warto przy tym zauważyć, że choć średnioroczny wzrost PKB będzie w tym roku wyraźnie niższy niż w ubiegłym, to po bardzo szybkim hamowaniu gospodarki w trakcie 2022 roku, w tym roku doświadczymy już pozytywnej dynamiki – PKB będzie rosło w ujęciu kwartalnym, a wzrost w ujęciu rocznym będzie przyspieszał. Przyczyni się do tego przede wszystkim stopniowy spadek inflacji, ograniczający tempo spadku realnych dochodów – według naszych prognoz, w II połowie roku realny wzrost płac w Polsce będzie już dodatni – mówi Marek Rozkrut.

Zespół Analiz Ekonomicznych EY zrewidował również w górę prognozy dla gospodarki europejskiej, która uniknie recesji. Najnowsza prognoza zakłada wzrost PKB w strefie euro o 0,7%, w USA – o 0,9% w 2023 roku.

Wsparcie rządowe dla gospodarstw domowych i firm ograniczyło skutki kryzysu energetycznego, pomogła też łagodna zima i pełne magazyny gazu w Europie. Silny rynek pracy wspiera dochody konsumentów, ustępują zaburzenia w globalnych łańcuchach dostaw, popandemiczne otwarcie gospodarki Chin wzmacnia ożywienie popytu na świecie – wylicza Maciej Stefański, starszy ekonomista w Zespole Analiz Ekonomicznych EY.

Bezrobocie w ryzach pomimo spowolnienia

Mimo silnego spowolnienia, bezrobocie jest wciąż rekordowo niskie – dotyczy to nie tylko Polski, również Unii Europejskiej i głównych gospodarek świata. Prognozy Zespołu Analiz Ekonomicznych EY zakładają nieznaczny wzrost stopy bezrobocia w Polsce, zaledwie o ok. 0,3-0,4 pkt. proc. Firmy traktują zwolnienia jako ostateczność, obawiając się problemów z późniejszym zwiększaniem zatrudnienia, gdy już przyjdzie ożywienie. Jest to efekt strukturalnego niedoboru pracowników, wynikającego przede wszystkim z niekorzystnych tendencji demograficznych, które mają miejsce nie tylko w Polsce, ale i w większości krajów Europy.

W takich warunkach bardziej widocznym skutkiem spowolnienia dla rynku pracy jest ograniczenie rekrutacji (liczba wolnych miejsc pracy już spadła poniżej przedpandemicznego poziomu) oraz skali wzrostu wynagrodzeń. Mimo to sytuacja na rynku pracy pozostaje napięta i nominalny wzrost płac będzie nadal wysoki – w skali całego roku dwucyfrowy, czyli zdecydowanie powyżej poziomu spójnego z celem inflacyjnym NBP – mówi Marek Rozkrut.

Inflacja w europejskiej czołówce

To prowadzi nas do tematu inflacji, która w Polsce szczyt osiągnęła w lutym, na poziomie 18,4%. Od marca inflacja zaczęła się obniżać i ten trend będzie kontynuowany w kolejnych miesiącach, za sprawą dalszych spadków dynamiki cen energii (niezamrożonych przez rząd, czyli paliw samochodowych, węgla, gazu z butli czy ciepła) w związku z tzw. efektem bazy (szybkim wzrostem cen przed rokiem) oraz spadkiem cen surowców energetycznych w ostatnich miesiącach. W kolejnych miesiącach hamować zacznie również dynamika cen żywności i pozostałych towarów i usług, przede wszystkim w wyniku wcześniejszych spadków cen surowców i odblokowania globalnych łańcuchów dostaw, co wpłynie na ceny konsumenckie z opóźnieniem. Zespół Analiz Ekonomicznych EY podtrzymuje jednak wcześniejszą prognozę, zgodnie z którą w Polsce niemal przez cały rok utrzyma się dwucyfrowa inflacja, która osiągnie średni poziom 13,2% – tylko nieznacznie mniej niż w 2022 roku.

Inflacja w strefie euro będzie spadać dość szybko, choć wciąż będzie na podwyższonym poziomie i średniorocznie wyniesie 6,1% w 2023 roku. Już w drugiej połowie 2024 roku inflacja osiągnie 2%, cel zakładany przez Europejski Bank Centralny, choć inflacja bazowa pozostanie powyżej tego poziomu do drugiej połowy 2025 roku.

W tym roku będziemy w czołówce krajów z najwyższą inflacją, a w przyszłym roku wzrost cen w Polsce może być najszybszy w całej Unii Europejskiej – mówi Marek Rozkrut.

inflacja w polsce

Stopy procentowe: w Polsce stabilnie w tym roku, na świecie zmniejszenie skali podwyżek

Jak w tych warunkach zachowają się banki centralne?

Oczekujemy, że w warunkach spadającej, ale nadal bardzo wysokiej inflacji Rada Polityki Pieniężnej pozostawi stopy procentowe bez zmian do końca roku, choć potrafię sobie wyobrazić scenariusz, że stopy zostaną obniżone pod koniec 2023 roku. Niemniej, w mojej ocenie taka decyzja byłaby przedwczesna – mówi Marek Rozkrut.

Zespół Analiz Ekonomicznych spodziewa się dalszego zacieśniania polityki pieniężnej przez Europejski Bank Centralny ze względu na rekordowo wysoką inflację bazową i napięty rynek pracy, który zwiększa ryzyko utrzymywania się silnej presji cenowej. Dlatego analitycy EY spodziewają się dodatkowych podwyżek stopy depozytowej przez EBC – łącznie o 0,75 pkt. proc. do poziomu 3,75%, co zakończy cykl podwyżek. Po ostatnim wzroście stóp procentowych o 0,25 pkt. proc. – do przedziału 4,75-5%, w amerykańskim Fed zapanowały bardziej gołębie nastroje będące pokłosiem zaburzeń w sektorze bankowym. Mimo tego EY prognozuje, że Fed zdecyduje się na jeszcze jedną podwyżkę o 0,25 pkt. proc. w maju.

Efekty zacieśniania polityki monetarnej przełożyły się już na spadek kreacji kredytu w strefie euro, co wydarzyło się pierwszy raz od 2014 roku. Co istotne, wpływ wysokich stóp procentowych na gospodarkę jeszcze nie w pełni się zmaterializował i w kolejnych kwartałach będzie on nadal ograniczać wzrost w Europie – mówi Maciej Stefański.stopy procentowe

Stopniowe ożywienie gospodarcze przy wysokiej inflacji

Co dalej? Ożywienie gospodarcze będzie postępowało stopniowo. W 2024 r. zarówno w Polsce, jak i Europie w pełni ujawnią się efekty wzrostu stóp procentowych, co będzie hamowało wzrost gospodarczy. Inflacja pozostanie na podwyższonym poziomie, co nadal będzie ciążyło na realnym wzroście dochodów, a ceny surowców pozostaną powyżej przedpandemicznych poziomów.

W związku tym prognozujemy, że w przyszłym roku PKB w Polsce wzrośnie o 2,2%. Silniejszego ożywienia spodziewamy się dopiero w 2025 r., gdy inflacja spadnie poniżej 5%, a inwestycje rządowe będą się rozpędzać, w szczególności dzięki środkom z KPO – wówczas PKB wzrośnie o 4,2%  mówi Marek Rozkrut.

Zespół Analiz Ekonomicznych prognozuje, że po początkowo szybkim spadku, w przyszłym roku inflacja w Polsce będzie się obniżać o wiele wolniej i wyniesie średnio 7,3% – najwięcej w całej Unii Europejskiej. Przyczynią się do tego nadal relatywnie wysoka dynamika nominalnych wynagrodzeń, wzmacniana przez silny wzrost płacy minimalnej, przynajmniej częściowe odmrożenie cen energii oraz powrót stawek VAT na podstawowe produkty żywnościowe do wcześniejszych, wyższych poziomów. W 2025 r. inflacja zbliży się do 3,5%, czyli górnego przedziału dopuszczalnych odchyleń od celu NBP, który – przypomnijmy – wynosi 2,5% +/- 1 pkt proc.

Mimo to spodziewamy się, że NBP będzie stopniowo obniżać stopy procentowe już od przyszłego roku. Niemniej nie wrócą one do bardzo niskich poziomów sprzed 2019 r., nie wspominając nawet o okresie zerowych stóp w trakcie pandemii – mówi Maciej Stefański.

prognoza inflacji

Ryzyko negatywnego scenariusza

W Polsce istnieje stosunkowo wysokie ryzyko, że wzrost gospodarczy okaże się niższy niż prognozowany przy równocześnie wyższej inflacji.  Pomimo wysokiego stanu magazynów gazu i inwestycji w infrastrukturę (np. terminale LNG), utrzymuje się ryzyko ponownego znacznego wzrostu cen energii w Europie, w tym w Polsce.

Przy wciąż bardzo wysokiej inflacji i napiętej sytuacji na rynku pracy, szoki energetyczne czy inne wstrząsy podażowe mogą zostać bardzo szybko przeniesione na ceny, prowadząc do kolejnego odbicia inflacyjnego. Takie ryzyko będzie się utrzymywać jeszcze przez dłuższy czas  – mówi Marek Rozkrut.

Po ostatnich problemach niektórych amerykańskich i europejskich banków, nowym źródłem ryzyka jest sektor bankowy. Choć sytuacja na razie się uspokoiła, nie znamy jeszcze skutków ostatnich zawirowań, a problemy mogą powrócić.

Czynnikiem ryzyka dla polskiej gospodarki jest uruchomienie środków z Krajowego Planu Odbudowy – Zespół Analiz Ekonomicznych EY zakłada, że KPO będzie zaakceptowane przez Komisję Europejską w ostatnim kwartale tego roku, a wydatki rozpędzą się w 2025 r. Jeśli tak się nie stanie, wzrost gospodarczy w przyszłym i w 2025 roku będzie o ok. 0,3 pkt proc. niższy niż obecnie – prognozuje zespół EY.

Warto pamiętać, że kryzys energetyczny i wiele innych zakłóceń w gospodarce światowej, wynikających m.in. ze zmian geopolitycznych, to nie są wstrząsy krótkookresowe, które zaraz przeminą. Możemy się zatem spodziewać, że podwyższona zmienność i niepewność zostaną z nami na dłużej, a przedsiębiorstwa powinny się na to przygotować – podsumowuje Marek Rozkrut.

Energa z Grupy ORLEN inwestuje w nowe moce fotowoltaiczne na Mazurach i w Wielkopolsce

Dwie farmy fotowoltaiczne – PV Wielbark (woj. warmińsko-mazurskie) o mocy 62 MW i PV Gryf (woj. wielkopolskie) o mocy 25 MW zostały uruchomione przez Energę Wytwarzanie, spółkę zależną Energi z Grupy ORLEN. Spółka zainwestowała ok. 260 mln zł, aby zielona energia produkowana w tych instalacjach mogła zasilić ok. 43 tys. gospodarstw domowych. Do końca tego roku farma w Wielbarku zostanie rozbudowana, a jej moc wzrośnie do 70 MW. Z kolei w przyszłym roku, w sąsiedztwie farmy Gryf powstaną kolejne instalacje fotowoltaiczne o łącznej mocy ok. 68 MW. Realizowane projekty skutecznie umożliwiają Grupie ORLEN powiększanie portfela wytwórczego z odnawialnych źródeł energii, zwiększając tym samym bezpieczeństwo energetyczne Polski i przybliżając koncern do osiągnięcia neutralności emisyjnej do 2050 roku.

– Odnawialne źródła energii są fundamentem naszej transformacji i kluczem do zapewnienia Polsce niezależności i bezpieczeństwa energetycznego. Dlatego, zgodnie ze strategią, konsekwentnie zwiększamy zaangażowanie w ich rozwój poprzez budowę własnych instalacji i nabywanie atrakcyjnych biznesowo aktywów. Do 2030 roku przeznaczymy na realizację projektów OZE ponad 50 mld zł, zwiększając moce w OZE do 9 GW. Uruchomienie dwóch kolejnych farm fotowoltaicznych – Wielbark i Gryf skutecznie przybliża nas do tego celu. W ubiegłym roku w instalacjach fotowoltaicznych wyprodukowaliśmy czterokrotnie więcej czystej energii niż rok wcześniej. Dzięki nowym inwestycjom ta skala wzrośnie. Już teraz nasze moce zainstalowane w fotowoltaice sięgają ok. 97 MW, a realizacja kolejnych projektów pozwoli znacząco je zwiększyć – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Farma fotowoltaiczna PV Wielbark składa się łącznie z ok. 150 tys. paneli o mocy jednostkowej do 530 W. Instalacja obsługiwana jest przez ponad 300 inwerterów (falowników), a do jej budowy zużyto ok. 2,5 tys. stali. Wartość inwestycji to ok. 200 mln zł.Farma fotowoltaiczna PV Wielbark

Instalacja powstała na obszarze 119 ha, na glebach o jednej z najniższych klas. Prace budowlane zostały zrealizowane w drugiej połowie 2022 roku i wówczas podłączono do sieci elektroenergetycznej pierwsze panele o łącznej mocy ok. 12 MW. Do uruchomienia pozostałych wymagana była modernizacja pobliskiego Głównego Punktu Zasilania – GPZ Wielbark, którą wykonała Energa Operator.Farma fotowoltaiczna PV Wielbark

Do końca 2023 roku moc zainstalowana farmy w Wielbarku wzrośnie o dodatkowe 8 MW i łącznie będzie wynosić 70 MW. Na ok. 10 hektarach zamontowane zostanie kolejne 15 tys. paneli i 19 inwerterów. Tym samym instalacja będzie w stanie wyprodukować rocznie czystą energię umożliwiającą zasilenie blisko 35 tys. gospodarstw domowych.

Energa z Grupy ORLEN rozbudowała i uruchomiła także farmę fotowoltaiczną PV Gryf, której moc wynosi obecnie 25 MW. Pozwoli ona na zasilenie w czystą energię ok. 10 tys. gospodarstw domowych. Wartość tej inwestycji wyniosła ok. 60 mln zł.

Farma PV Gryf składa się z ok. 50 tys. paneli i powstała w wielkopolskiej gminie Przykona, na terenach zrekultywowanych po odkrywce węgla brunatnego. Na tym samym obszarze znajduje się również należąca do koncernu farma wiatrowa o mocy 31 MW i mała instalacja fotowoltaiczna o mocy ok. 1 MW.

W gminie Przykona wkrótce rozpocznie się także budowa kolejnych farm fotowoltaicznych Grupy ORLEN – PV Mitra o mocy 65 MW i PV Żuki o mocy 2,4 MW. Po ich uruchomieniu wszystkie instalacje OZE zlokalizowane na tym terenie zabezpieczą w energię elektryczną prawie 90 tys. gospodarstw domowych.

W portfolio Energi z Grupy ORLEN jest już ok. 97 MW mocy zainstalowanej w fotowoltaice, a do końca tego roku, po zrealizowaniu kolejnych inwestycji, wzrośnie ona do ok. 110 MW. Koncern wyprodukował w ubiegłym roku z odnawialnych źródeł 1,3 TWh zielonej energii, co stanowi ok. 30 proc. całej produkcji brutto

Schyłek hurtownictwa. Czy rynek pośredników odchodzi do lamusa?

Handel elektroniczny przeobraża się na naszych oczach. Coraz więcej firm rezygnuje z hurtowników, by sprzedawać bezpośrednio do odbiorcy końcowego. Koń trojański, którym jest sprzedaż direct-to-consumer (DTC), porywa już nie tylko sprzedawców detalicznych, lecz także firmy B2B. Reakcja klientów? Znacznie częściej licząc się z groszem, zacierają ręce. Czy rynek hurtowy to już przeżytek?

Direct-to-consumer (DTC) w handlu internetowym to strategia, w której sprzedawcy wysyłają swoje towary bezpośrednio do klientów, bez potrzeby współpracy z pośrednikami, takimi jak hurtownie. Jest to możliwe np. dzięki platformom internetowym, jak Shopify, które łączą ze sobą marki i odbiorców końcowych. Rynek ten wszedł w fazę rozkwitu na skutek zamykania sklepów stacjonarnych po pandemii, a eksperci przewidują, jeszcze bardziej się umocni w obecnym roku.

Coraz większa liczba producentów odcina się od pośredników i jest to zauważalne w skali globalnej. Producenci niekoniecznie chcą wystawiać swoje towary do hurtowni, lecz wolą być bezpośrednim punktem styku pomiędzy produktem a odbiorcą końcowym. Zainteresowanie DTC napędza pośrednio inflacja, która zmusza konsumentów do zaciskania pasa i ostrożnego wydawania ciężko zarobionych pieniędzy. Korzyści płynące z DTC są bowiem oczywiste: brak pośredników to mniejsze koszty ogólne dla marek, a więc i niższe ceny produktu. Klient dostaje bezpośrednio pod drzwi upragniony zakup za niższą cenę – tłumaczy Tomasz Cincio, prezes Droplo, platformy e-commerce dla B2B, która łączy dostawców produktów i sprzedawców z UE i integruje je z największymi platformami e-commerce na świecie.

Rzeczywiście, jak doniosła CNBC, sieć telewizyjna wyspecjalizowana w tematyce ekonomicznej, w USA wydatki ograniczają nawet konsumenci o wysokich dochodach. Nie dziwi więc, że aż 81 proc. z nich deklaruje, iż w ciągu najbliższych pięciu lat będą robić zakupy u marek oferujących model DTC.

Direct-to-consumer – ukłon w stronę klienta

Wiele firm, które odniosły rynkowy sukces, rozpoczęło swoją działalność właśnie od sprzedaży produktów online bezpośrednio do klientów. Przykłady? Renomowana marka okularowa Warby Parker, producent uznawanych za najwygodniejsze na świecie butów Allbirds czy kultowych wśród kobiet kosmetyków Glossier. Co wyróżnia te firmy? Znane są przede wszystkim z doskonałej obsługi i budowania z klientem długotrwałych relacji. Są zgodne, że model DTC zapewnia prostsze zarządzanie cyklem sprzedaży i, co kluczowe, pozyskiwanie od klientów, z pierwszej ręki, danych i informacji zwrotnych co do satysfakcji z zakupów. Dane te są ważne dla marek, które, aby przyćmić konkurencję, muszą zapewnić odbiorcom spersonalizowane doświadczenia. Jest to ważne tym bardziej, że blisko 60 proc. klientów oczekuje indywidualnego podejścia w procesie transakcji – twierdzą, że są skłonni udostępniać nawet dane wrażliwe, jeśli to poprawi ich doświadczenia zakupowe.

Zapewnienie doskonałej obsługi klienta jest kolejną cechą wyróżniającą sprzedaż direct-to-consumer. Zaspokojenie potrzeb przez darmową wysyłkę, punkty lojalnościowe czy  wsłuchanie się w potrzeby i wartości odbiorcy to języczek u wagi wierności marce. W przypadku, gdy marka polega na hurtowniach, a nawet sklepach w zakresie dystrybucji, to one kontrolują relacje z klientami. W przypadku handlu bezpośredniego jest zgoła inaczej. Marki DTC, które wybiły się na rynku, dają klientom dokładnie to, czego oczekują – podkreśla Tomasz Cincio z firmy Droplo.

I dodaje: – Korzystając z platform e-commerce i przyciągając klientów bezpośrednio poprzez marketing w mediach społecznościowych, firmy z powodzeniem wyeliminowały potrzebę istnienia tradycyjnych pośredników.

W jaki sposób firmy zdobywają serca konsumentów? Dla przykładu powstały w 2014 r. Glossier pozwala klientom opowiadać o swoich potrzebach i dzielić się doświadczeniami w mediach społecznościowych. Rozumie to Emily Weiss, założycielka i dyrektor generalna firmy beauty. Jak twierdzi, kiedy klient czuje się czymś podekscytowany, wówczas pragnie podzielić się tym uczuciem z innymi, między innymi dlatego przeprowadziła wywiady z setkami kobiet stosujących produkty kosmetyczne.

Wzrost popularności sprzedaży przez model DTC wykorzystują również marki tradycyjne, takie jak Nike czy Adidas. Ta pierwsza w ciągu ostatnich kilku lat przeszła na model DTC i zamknęła wiele innych kanałów sprzedażowych. Nike przewiduje, że do 2025 r. jej ramię DTC będzie odpowiedzialne za 60 proc. całkowitych przychodów, podczas gdy w 2010 r. wartość ta wynosiła jedynie 10 proc. Z kolei L’Oreal wykorzystał model direct-to-consumer do uruchomienia swojego Inkubatora Technologicznego, który pozwala konsumentom na personalizację produktów, dzięki czemu marka jest postrzegana jako innowacyjna.

Sprzedażą direct-to-consumer zainteresowanych jest też coraz więcej polskich producentów, którzy chcą wypłynąć na szerokie wody za granicą. Niektórzy z nich wskazują jednak na pewne utrudnienia, takie jak bariera językowa czy brak wiedzy i doświadczenia w tym obszarze.

Wielu producentów w Polsce, a także na rynkach zagranicznych, np. w Niemczech w Wielkiej Brytanii oferuje bardzo dobre produkty, doskonale zna się na procesie produkcyjnym, natomiast nie są oni w stanie sprostać wymaganiom koniecznym do wysyłki towarów. Nie robią tego na co dzień, nierzadko pracują na dużych zamówieniach, na paletach czy kontenerach, i owszem, są w stanie takie przesyłki przygotować, natomiast nie mają opracowanego procesu logistycznego pod wysyłkę do odbiorcy. To powoduje, że chęci, jeżeli chodzi o ekspansję, są bardzo duże i wiele firm upatruje w niej szansę na rozwój biznesu, nie wiedzą, niestety, jak ten proces przeprowadzić. Istnieje jednak proste rozwiązanie: zainwestowanie w stronę e-commerce lub korzystanie z platform B2B i usługi fulfillmentu, która za pomocą kilku kliknięć myszką zdejmuje z producentów ciężar logistyczny i łączy ich bezpośrednio z odbiorcami – wyjaśnia Tomasz Cincio.

Czy hurtownictwo w e-commerce umiera?

Według raportu Distribution Strategy Group „State of eCommerce in Distribution” udział hurtowników w sektorze e-commerce  wyniósł w 2022 r. 15,4 proc. przychodów ogólnych, w porównaniu do 14,2 proc. przychodów rok wcześniej, co oznacza wzrost o 8,5 proc. Zyski dystrybutorów różnią się jednak w zależności od ich wielkości i branży. I tak, rynek hurtowy online obsługuje 51 proc. dystrybutorów z roczną sprzedażą powyżej 1 mld dol. Natomiast w przypadku hurtowników o sprzedaży poniżej 10 mln. dol. odsetek ten wynosi już tylko niecałe 25 proc. Badacze wskazują, że coraz bardziej wzrasta potrzeba znalezienia równowagi pomiędzy sprzedażą bezpośrednią do konsumenta (DTC) i hurtową. Potwierdzają to dane firmy badawczej Coresight Research, która spodziewa się, że większa liczba firm w najbliższych latach przyjmie hybrydowy model DTC-hurtowy.

 Rynek hurtowy nie umiera, ale wyłaniają się nowe możliwości, takie jak model DTC, które są mocnym koniem trojańskim w e-commerce. Coraz więcej klientów wraca też do sklepów stacjonarnych, jednak łatwość i wygoda robienia zakupów w sieci zostanie z nami już na stałe. Bez wątpienia między różnymi kanałami sprzedaży zaczyna się toczyć zacięta walka o klienta. Dlatego w najbliższym czasie możemy się spodziewać większej kreatywności i działań skoncentrowanych na odbiorcy końcowym i jego potrzebach, które wyniosą e-handel na nowe wyżyny – prognozuje Tomasz Cincio z firmy Droplo.

KLM wspólnie z Politechniką w Delft (Holandia) współtworzy samolot na wodór

1 kwietnia 2023 r. Królewskie Holenderskie Linie lotnicze podjęły współpracę przy kolejnym projekcie badawczym z Politechniką w Delft w Holandii. Wraz z zespołem studentów AeroDelft będą pracować przy projekcie Phoenix, którego celem jest budowa samolotu napędzanego wodorem. Opracowanie i przetestowanie modelowego samolotu na wodór dostarczy ważnych informacji na temat możliwości zastosowania wodoru w lotnictwie, zwłaszcza w zakresie projektowania zbiorników na ciekły wodór i kluczowych elementów bezpieczeństwa. Udział w tym projekcie pomoże KLM zdobyć cenną wiedzę i zapewni wiodącą rolę w rozwoju nowych technologii w lotnictwie.

Zarówno KLM, jak i członkowie AeroDelft podzielają pogląd, że podróże lotnicze dla wielu ludzi i branż są nieodzownym elementem we współczesnym świecie, ale niezbędne są innowacje w lotnictwie. Dlatego linia postanowiła włączyć się w ważny uniwersytecki projekt naukowy, aby współtworzyć technologię przyszłości, jaką jest realizowanie lotów na wodorze. Dzięki tej inicjatywie KLM i AeroDelft chcą przyczynić się do rozwoju technologii wodorowej i związanych z nią warunków wstępnych. Obejmują one między innymi certyfikację, przepisy i odpowiednią infrastrukturę. Obecnie rozwijane technologie wciąż stoją przed wieloma wyzwaniami, takimi jak np. dystrybucja i transport ciekłego wodoru.KLM współpraca z AeroDelft

O projekcie Phoenix

Celem projektu Phoenix prowadzonego przez zespół AeroDelft jest zbudowanie modelu samolotu napędzanego wodorem. W pierwszym etapie, projekt obejmuje budowę drona – „Prototypu-Phoenix”, który następnie posłuży jako punkt startowy w opracowaniu pierwszego załogowego i pełnowymiarowego samolotu z silnikami o napędzie elektryczno-wodorowym (z użyciem ciekłego wodoru). Prototyp-Phoenix wyposażono w silnik elektryczny napędzany ciekłym wodorem, przy wykorzystaniu technologii ogniw paliwowych. Dron odbył już pierwszy lot, wnosząc swój ważny wkład w projekt i w doświadczenie zespołu badawczego. Obejmowało to sprawdzenie, czy dron może latać na tym rodzaju paliwa i czy można nim sterować z ziemi.

Prototyp-Phoenix stanowi bazę wyjściową do budowy załogowego i pełnowymiarowego samolotu, który będzie zasilany wodorem (Phoenix Full Scale). Na razie trwają testy układów wodorowych do pełnowymiarowego samolotu. Następnie, w przyszłym roku, zespół AeroDelft planuje pierwsze loty załogowe przy użyciu wodoru gazowego, a następnie w 2025 r. z wykorzystaniem ciekłego wodoru.

„KLM chce odgrywać wiodącą rolę w innowacjach w lotnictwie i aktywnie poszukuje możliwości przyspieszenia ich rozwoju. Potrzebujemy inteligencji i pomysłów młodego pokolenia, które pomagają nam myśleć nieszablonowo. Entuzjazm i ciężka praca AeroDelft są dla nas nieocenioną pomocą.” – powiedział Barry ter Voert, CXO i Wiceprezes ds. rozwoju biznesu w KLM.

„Cieszymy się, że możemy pracować z KLM nad przyszłością lotnictwa. Wsparcie tak dużego gracza w branży to dla nas duży zaszczyt. Wspólnie będziemy ciężko pracować nad wdrażaniem nowych i innowacyjnych technologii oraz kształceniem inżynierów, którzy będą tworzyć lotnictwo w przyszłości.” – powiedział Wouter van der Linden, Kierownik zespołu AeroDelft

Zespół studencki AeroDelft

AeroDelft składa się z zespołu 50 studentów Uniwersytetu Technicznego w Delft (Holandia). Misją zespołu jest udowodnienie możliwości zastosowania i promowanie wodoru jako alternatywy dla konwencjonalnych paliw lotniczych.

Czarna seria awarii i ataków na banki

Po tym jak kilka instytucji bankowych w Polsce padło ofiarą ataku na początku zeszłego tygodnia (PKO, PKO BP, BLIK) hakerzy wzięli na tapet Raiffeisen Bank i jego klientów, którzy w dniu 19 kwietnia nie mogli zalogować się do usług elektronicznych. Jednocześnie to właśnie Raiffeisen został wymieniony przez ekspertów Check Pointa jako jedna z najczęściej wykorzystywanych instytucji do przeprowadzania ataków typu brand phishingu.

Wizerunek banku Reiffeisen wykorzystywany był w pierwszym kwartale 2023 roku w 3,6% ataków phishingowych. Odbiorców zachęcano do kliknięcia w złośliwy link, który miał zabezpieczać konta przed wszelkimi oszustwami.

– Grupy przestępcze organizują kampanie phishingowe, aby jak najwięcej osób ujawniło swoje dane osobowe. W niektórych przypadkach ataki mają na celu uzyskanie informacji o koncie, jak widać w przypadku kampanii Raiffeisen. Inne są wykorzystywane do kradzieży danych finansowych czego byliśmy świadkami w przypadku popularnego serwisu streamingowego Netflix — powiedział Omer Dembinsky, Data Group Manager w Check Point Software

IT, bankowość oraz logistyka – to branże, pod które dotychczas najchętniej podszywali się cyberprzestępcy w atakach phishingowych. W 2023 roku sytuacja ta uległa zmianie, a liderem został handlowy gigant, działający na 27 rynkach na świecie – Wallmart.

Wizerunek Wallmartu wykorzystywany był w 16% wszystkich prób wyłudzenia danych. Drugie miejsce utrzymał DHL, pojawiając się w 13% ataków phishingowych, a tuż za nim uplasował się Microsoft z 12% udziałem Ogólnie rzecz biorąc, sektor technologii był branżą, pod którą najczęściej podszywali się cyberprzestępcy. W dalszej kolejności były to spedycja i handel detaliczny.