Kantar Polska: 31 proc. badanych pije piwo 2-3 razy w tygodniu. Głównie odbywa się to we własnym domu

Badanie Kantar Polska: Polacy zwyczaj piją 2-3 razy w tygodniu i we własnym domu.

Według raportu „Smart shopper kategorii Piwo 2022”, niemal co trzecia osoba w Polsce pije piwo 2-3 razy w tygodniu. Najczęściej wybieranym rodzajem tego trunku są lagery, a na końcu listy znajdują się piwa mocne. Patrząc na okoliczności spożywania tego napoju, można stwierdzić, że Polacy sięgają po niego przede wszystkim podczas wyjazdów wakacyjnych. Z kolei najczęściej wskazywanym miejscem picia piwa jest własny dom. Natomiast uwzględniając opakowanie, wybór pada głównie na butelkę.

Jak wynika z raportu autorstwa Grupy BLIX i Kantar Polska, 31% respondentów pije piwo 2-3 razy w tygodniu. 25% ankietowanych robi to raz w tygodniu, 17% – 2-3 razy w miesiącu, a 11% – 4-6 razy w tygodniu. Dalej mamy takie odpowiedzi, jak codziennie (8%), raz w miesiącu (5%), co 2-3 miesiące (2%) i co 4-6 miesięcy lub rzadziej (1%). Zdaniem Krzysztofa Domeradzkiego z firmy badawczej Kantar Polska, Polaków śmiało można nazwać piwoszami. Ponad połowa badanych stwierdziła, że pije piwo przynajmniej raz w tygodniu. Jest to typ alkoholu akceptowalny zarówno przez kobiety i mężczyzn. Jednocześnie na rynku mamy coraz szerszy asortyment piw smakowych, kraftowych i bezalkoholowych.

– Polska należy do największych rynków piwnych w Europie, ale od 2019 roku obserwujemy u nas trend spadkowy. Od tego czasu konsumpcja zmalała już o ok. 8 litrów na głowę statystycznego mieszkańca, do poziomu niespełna 93 litrów, co jest wynikiem najniższym od 2010 roku. Wniosek z badania jest zatem oczywisty. Częstotliwość spożycia wśród wielu konsumentów utrzymuje się na relatywnie wysokim poziomie. Ale jednocześnie zmniejsza się ilość wypijanego przez nich piwa –  komentuje Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie (ZPPP-BP).

Z raportu wiemy też, jak często ankietowani spożywają poszczególne kategorie piwa. W tym przypadku ankietowani udzielili odpowiedzi na pytanie w skali Likerta 1-5. Na pierwszej pozycji znajdują się lagery (3,2). Dalej są piwa smakowe (2,69), bezalkoholowe (2,54) oraz regionalne (2,37). Natomiast na końcu listy widać piwa mocne (1,56), kraftowe (2,14) i specjalne (2,27).

– Powyższe dane nie są zaskoczeniem. Lagery stanowią ok. 80% wszystkich piw na rynku, choć ich udział systematycznie maleje. Można spodziewać się kontynuacji tego trendu oraz dalszych wzrostów piw 0%, które dla wielu konsumentów stanowią pożądaną alternatywę wobec napojów z alkoholem – stwierdza dyrektor Morzycki.

Jak zaznacza Krzysztof Domeradzki, lagery to najpopularniejsze piwa, głównie dzięki swojej prostocie i klasycznemu smakowi. Bardziej owocowe i orientalne nuty, jakie możemy znaleźć w piwach smakowych, zazwyczaj są wybierane przez kobiety. Według eksperta, ogromna popularność piw bezalkoholowych jest napędzana głównie przez przedstawicieli młodszego pokolenia. Oni spożywają też znacznie mniej alkoholu, zwłaszcza mocnego, w porównaniu ze starszymi osobami.

– Od lat obserwujemy spadek zainteresowania piwami mocnymi. W 2021 roku stanowiły one zaledwie kilka procent całego rynku piwa. Ten wynik jest całkowicie spójny z innymi danymi rynkowymi, które wskazują, że konsumenci w większym stopniu cenią sobie walory smakowe niż zawartość alkoholu. Dlatego na wysokich miejscach znalazły się rosnące od dłuższego czasu segmenty piw smakowych oraz bezalkoholowych – dodaje ekspert ZPPP-BP.

Ankietowani poinformowali również, w jakich okolicznościach spożywają piwo. W tym przypadku udzielili odpowiedzi na pytanie w skali Likerta 1-5. Na czele zestawienia znajduje się wyjazd wakacyjny (3,89). Dalej widzimy, że badani robią to na imprezie lub w trakcie spotkania towarzyskiego (3,79) i w domu, ale z rodziną lub z innymi domownikami (3,72). Następnie są takie wskazania jak samemu w domu (2,62) i na spotkaniach lub eventach służbowych (2,34). Krzysztof Domeradzki podkreśla, że piwo pijemy zazwyczaj w towarzystwie lub w przypadku dużych imprez okolicznościowych. To w dużej mierze uważana przez Polaków metoda na rozładowanie stresu. Według eksperta, niewielkie różnice, jakie widzimy pomiędzy trzema pierwszymi pozycjami, to właśnie dowód na społeczną rolę tego alkoholu w naszym codziennym życiu.

– Piwo jest napojem, który najlepiej smakuje w towarzystwie. Ważne są różnego typu okazje do zbiorowej konsumpcji, np. podczas wszelkiego rodzaju wydarzeń masowych. Najczęściej mają one miejsce latem, kiedy przypada szczyt wyjazdów wakacyjnych i sezonu piwnego, na co oczywisty wpływ ma również pogoda. To pewnie dlatego na dwóch czołowych miejscach znalazły się wyjazdy wakacyjne i wyjścia towarzyskie, gdyż obie te okoliczności najczęściej występują w okresie letnim – analizuje Bartłomiej Morzycki.

Z raportu wiemy też, w jakich miejscach respondenci piją piwo. Tu również poproszono o odpowiedzi z użyciem skali Likerta. Ankietowani wskazują, że robią to u siebie w domu (4,57). Następne miejsca to w domu u rodziny lub przyjaciół (3,65), w restauracji bądź w pubie (2,67) i w plenerze (2,53). Z analizy wynika także, w jakim opakowaniu konsumenci kupują piwo. 90% badanych wybiera je w butelce, a 53% – w puszce. Natomiast 24% Polaków nabywa lane piwo, podawane w barze, restauracji bądź w plenerze.

– Wiele browarów, zwłaszcza tych najmniejszych, nie posiada linii do rozlewu piwa w puszkach. Ponadto, branża piwowarska w Polsce stosuje na szeroką skalę butelki zwrotne wielokrotnego użytku. To może zachęcać konsumentów do wybierania właśnie takiego opakowania, które jest przyjazne środowisku i nie generuje dodatkowych odpadów. Ponadto w sektorze gastronomicznym butelka zdecydowanie dominuje nad puszką i obok beczek typu KEG jest podstawowym opakowaniem, z którego serwowane jest piwo. Niemniej wyniki sondażu są pewnym zaskoczeniem, ponieważ liczba butelek i puszek na rynku jest znacznie bardziej do siebie zbliżona, niż sugerowałyby to odpowiedzi respondentów ¬– podsumowuje dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.

Mniejsza liczba pustostanów. Wzrost zainteresowania biurami?

Spada współczynnika pustostanów – pokazuje najnowszy raport REDD. Kolejne miesiące pokażą, czy to jest nowa, stała tendencja, czy jednak tymczasowy wzrost zainteresowania powierzchniami biurowymi. W sumie do wynajęcia pozostaje w Polsce ponad 2,8 mln mkw. powierzchni biurowej w budynkach dostępnych oraz pozostających w budowie, ale już komercjalizowanych. 

Według analityków REDD zasoby powierzchni biurowej w całej Polsce wynosiły na początku listopada 14,5 mln mkw. Na najemców w całej Polsce czeka w sumie ponad 2,8 mln mkw. powierzchni biurowej. W budynkach oddanych to 2,3 mln mkw., a w budynkach w budowie 511 tys. mkw. wolnej powierzchni.

Biura wynajmują się coraz szybciej

W październiku odnotowaliśmy spadek wskaźnika REDD Index w przypadku większości rynków. To liczony w dniach wskaźnik średniego czasu, jaki potrzebny jest na wynajęcie powierzchni biurowej. – Przestrzenie krócej czekają na wynajęcie w Warszawie, Trójmieście, Katowicach, Poznaniu oraz Łodzi. To odpowiednio: 384 dni, 415 dni, 417 dni, 294 dni oraz 321 dni. Dłużej na najemców czekają przestrzenie w Krakowie i Wrocławiu – mówi Krzysztof Fuks, head of research w REDD.

Współczynnik pustostanów

Z danych REDD wynika, że w Warszawie tzw. współczynnik pustostanów to 10,6 proc. (we wrześniu 11,6 proc.), we Wrocławiu 16,8 proc. (We wrześniu 17,6 proc.), w Trójmieście  11,7 proc. (we wrześniu 12,1 proc.), w Katowicach 13,9 proc. (we wrześniu 16 proc.), w Poznaniu 11,9 proc (we wrześniu 12 proc.), w Łodzi 15,5 proc. (We wrześniu 15,3 proc.), a w Krakowie 12 proc (we wrześniu 12,6 proc.)

– Na wszystkich analizowanych rynkach odnotowaliśmy spadek współczynnika pustostanów. Kolejne miesiące pokażą, czy to jest nowa, stała tendencja czy jednak tymczasowy wzrost zainteresowania powierzchniami biurowymi – wyjaśnia Krzysztof Foks z REDD.

Czynsze stabilne

Czynsze utrzymują się na stabilnym poziomie. W przypadku wszyskich rynków odnotowana zmiana miesięczna średniej stawki wyjściowej nie zmieniła się o więcej niż 0,05 EUR/mkw./miesiąc.   Nieznaczne spadki zostały zaobserwowane w Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Katowicach oraz Łodzi, natomiast wzrosty o niewielkie wartości dotyczą Warszawy oraz Poznania.

Raport został opracowany przez Dział Analiz na podstawie zaktualizowanych danych w 95% budynków w Polsce.

Black Friday 2022 – jak znaleźć tegoroczne okazje?

Black Friday to świetna okazja, aby kupić przeróżne produkty w atrakcyjnych cenach. Można powiedzieć, że to wydarzenie rozpoczyna świąteczny sezon zakupowy, dlatego sprzyja też kupowaniu prezentów bożonarodzeniowych. Kiedy wypada Black Friday i gdzie szukać największych okazji?

Na czym polega Black Friday?

Black Friday to wydarzenie, które przyszło do Polski zza oceanu. W Stanach Zjednoczonych Czarny Piątek jest bardzo popularny i przyciąga do galerii handlowych tłumy klientów. Obecnie coraz więcej Polaków postanawia skorzystać ze zniżek i rabatów tego dnia, a zainteresowanie Black Friday w kraju z roku na rok rośnie.

Nie wszyscy jednak wiedzą, kiedy dokładnie i gdzie mogą kupić produkty w atrakcyjnych cenach. Black Friday 2022 – gdzie szukać okazji? Wydarzenie zawsze odbywa się w piątek po amerykańskim Święcie Dziękczynienia. W tym roku jego data wypada więc na 25 listopada.

Skąd wziął się pomysł na nazwę dnia wyprzedaży? Istnieje kilka wersji historii powstania określenia Black Friday. Jedna z nich odnosi się do tłumów ludzi i zakorkowanych ulic w piątek rozpoczynający zakupowy sezon świąteczny. Nazwy tej mieli użyć amerykańscy policjanci już na początku lat 60.

Wraz z upływem czasu wydarzenie zaczęło ewoluować. Obecnie wiele sklepów decyduje się na zachęcanie klientów niższymi cenami nie tylko w Czarny Piątek, a akcja promocyjna jest przedłużana nawet o tydzień. Można więc spotkać się z takimi hasłami jak „Black Weekend” czy „Black Week”.

W jakich sklepach szukać okazji na Black Friday 2022?

Podczas Black Friday warto odwiedzić centra handlowe. Praktycznie każdy sklep korzysta bowiem tego dnia z okazji, aby zwiększyć sprzedaż. Klienci natomiast mają szansę nabyć po niższych cenach takie produkty jak m.in. ubrania, obuwie czy kosmetyki.

Szczególnym zainteresowaniem podczas Czarnego Piątku cieszy się sprzęt elektroniczny oraz RTV i AGD, na którym można zaoszczędzić spore sumy. Warto także zwrócić uwagę na promocje oferowane przez lokale usługowe, które coraz chętniej przyłączają się do akcji.

Wiele producentów oferuje tego dnia promocje zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i internetowych. Zakupy na Black Friday śmiało można więc zrobić również online. Na ofertę sklepów internetowych warto jednak zwrócić szczególną uwagę w poniedziałek następujący po Czarnym Piątku, czyli Cyber Monday. W tym roku wypada on 28 listopada.

Listę wszystkich sklepów, które w tym roku przyłączyły się do akcji wyprzedażowych z okazji Black Friday, można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej wydarzenia.

Wdrożenie RPA do swojej firmy jest łatwiejsze niż myślisz

Aby firma mogła odnieść sukces, musi stawiać na nieustanny rozwój. W ostatnich latach coraz większe znaczenie mają inwestycje w nowoczesne rozwiązania technologiczne. W tym kontekście mówi się przede wszystkim o RPA, czyli robotyzacji procesów biznesowych. Dzięki implementacji RPA firmy mogą znacznie szybciej, wydajniej i taniej osiągać zakładane cele – zarówno taktyczne jak i strategiczne. Wielu przedsiębiorców ma pewne obawy związane z implementacją RPA, jednak w rzeczywistości jest to łatwiejsze niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. W poniższym artykule wyjaśniamy, o czym należy pamiętać przy implementacji RPA w przedsiębiorstwie.

RPA, czyli robotyzacja procesów biznesowych. Na czym to polega?

RPA to skrót od angielskiego terminu Robotic Process Automation, czyli robotyzacja procesów biznesowych. Jest to określenie dla innowacyjnej, nowoczesnej technologii, która pozwala na znaczne usprawnienie realizacji wielu powtarzalnych zadań w firmie. Istotą tego systemu jest fakt, iż szereg czynności, które do tej pory wykonywali ludzie, mogą realizować starannie zaprogramowane roboty, boty lub nawet wirtualni asystenci.

Które procesy w firmie mogą być podjęte robotyzacją w ramach RPA? Okazuje się, że nie ma w tym względzie wielkich ograniczeń. Robotyzacja może być przeprowadzona w każdym procesie, który wyróżnia się tym, iż występują w nim powtarzalne sekwencje. Specjaliści odpowiadający za implementację RPA w firmie zaprogramowują je tak, aby wszystkie zadania były realizowane z najwyższą dokładnością, a ryzyko pomyłek było ograniczone do minimum. Urządzenia wykorzystywane w RPA cechują się tym, że wykonują szereg obliczeń, dzięki czemu zyskuje się pewność, że wszystkie powierzone im czynności będą wykonane właściwie.

Poprzez RPA można zastąpić pracę ludzi robotami. Prowadzi to w dłuższej perspektywie czasowej do zmniejszenia kosztów operacyjnych ponoszonych przez przedsiębiorstwo. Systemy RPA tworzone przez profesjonalnych dostawców oferują szereg możliwości. Dodatkowo, nieustannie inwestują w ich doskonalenie, dzięki czemu firmy mogą liczyć na wprowadzanie kolejnych nowinek technologicznych. Szczegółowe informacje odnośnie zalet implementacji RPA w przedsiębiorstwach dostępne są na stronie https://mindboxgroup.com/pl/autonomous-enterprise/robotic-process-automation-rpa/.

Wdrożenie RPA do swojej firmy jest łatwiejsze niż myślisz

Które procesy mogą być objęte automatyzacją?

Jakimi cechami powinny wyróżniać się procesy, które mogą być objęte automatyzacją procesów biznesowych? Są one następujące:

  • manualne i powtarzalne oraz realizowane z wysoką częstotliwością,
  • zawierające dane wyjściowe oraz ze standardowym i ściśle określonym wejściem,
  • stabilne i prowadzone przez firmę od dłuższego czasu,
  • realizowane z wykorzystaniem stabilnych systemów informatycznych.

W których działach RPA przynosi największe korzyści?

Automatyzacja procesów biznesowych może być stosowana wszędzie tam, gdzie wykorzystywane są powtarzalne sekwencje. Do działów firmy, w których implementacja RPA przynosi najwięcej korzyści, zaliczamy:

    • dział marketingu – firmy dysponujące zautomatyzowanymi narzędziami w zakresie marketingu mogą efektywniej komunikować się ze stałymi jak i potencjalnymi klientami; wykorzystuje się do tego celu tzw. wirtualnych asystentów;
    • dział dystrybucji,
  • dział IT,
  • księgowość – wykorzystując narzędzia oferowane przez RPA firma może znacznie szybciej sporządzać listę płac,
  • HR – dzięki RPA prowadzenie procesu rekrutacyjnego zajmuje zdecydowanie mniej czasu i przynosi szybciej spodziewane rezultaty.

Wdrożenie RPA do swojej firmy jest łatwiejsze niż myślisz

Jak wygląda wdrożenie RPA w firmie?

Wdrożenie RPA w firmie należy zacząć od przeprowadzenia dokładnej analizy odnośnie tego, które procesy mogłyby zostać objęte automatyzacją oraz dotychczas były realizowane mało efektywnie. Kolejny krok to znalezienie dostawcy całej usługi. W tej chwili na rynku funkcjonuje wiele firm tego typu. Jednym z najbardziej uznanych dostawców RPA jest Mindbox. Szczegółowe informacje na temat oferty tej firmy w zakresie RPA można sprawdzić na https://mindboxgroup.com/pl/.

Po wybraniu dostawcy specjaliści zajmą się całą resztą, czyli zaprojektowaniem i zaimplementowaniem rozwiązań. Renomowani usługodawcy oferują także kompleksowe szkolenia dla pracowników w zakresie obsługi zaimplementowanego systemu.

Spokojny koniec tygodnia

Uspokojenie na rynkach trwa nadal. Jedynym wyjątkiem są surowce. Tutaj jednak spadek ich cen, dający nadzieję na dalsze spadki na stacjach, z pewnością wielu czytelników ucieszy.

Stabilizacja na rynkach

Po kilku tygodniach sporego zamieszania na rynkach, nie tylko walutowych, mamy wreszcie chwilę oddechu. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia zanosiło się na znacznie bardziej agresywne zmiany na rynkach. Z jednej strony wygaszenie spekulacji związanych z rakietą pomogło ograniczyć nerwowość. Z drugiej strony dobre dane z USA ustabilizowały sytuację na dolarze na dość nowych dla niego poziomach. Do tego trzeba dodać jeszcze stabilizację na polskiej walucie, która pomimo tego, że tydzień zamknie ponad 10-groszową rozpiętością notowań na euro, to przez większość czasu jest to poziom wokół 4,70 zł z 1-2 groszowymi odchyleniami. Patrząc na to, co się dzieje na rynkach w tym roku, takie uspokojenie jest aż podejrzane.

Lepsze dane z USA

Słabsza kondycja amerykańskiej waluty wciąż trwa. Co prawda nie obserwujemy dalszego pogłębiania się problemu, ale widzimy stabilizację na nieciekawych dla dolara poziomach. Dzieje się tak pomimo wczorajszych dobrych odczytów zza oceanu. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wciąż pozostaje na relatywnie niskich poziomach. Lepiej od oczekiwań wypadły również dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Tutaj jednak jest to głównie zasługa niskich oczekiwań. Zarówno bowiem liczba pozwoleń na budowę, jak i rozpoczętych budów są na jednych z najniższych poziomów z ostatnich dwóch lat.

Dołek cen ropy

Wczoraj byliśmy świadkami wyraźnego spadku cen czarnego złota. Analitycy jako powód wskazują przede wszystkim nadchodzące spowolnienie. Kluczowe dla tego rynku jest jednak również zdementowanie wiadomości jakoby rakieta, która wybuchła na naszym terytorium pochodziła z Rosji. Ryzyko eskalacji chwilowo pchało bowiem cenę surowca w górę. Obecnie brak tego impulsu połączone ze słabszymi przewidywanymi danymi na temat koniunktury na świecie powoduje, że obserwujemy spadki. W czwartek testowaliśmy minima z października. Na razie nie doszło do ich przebicia, ale nie można wykluczyć kontynuowania tego ruchu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Ustawa o systemie kaucyjnym potrzebna jak najszybciej

Ministerstwo Klimatu i Środowiska zaprezentowało nową wersję projektu wprowadzającego system kaucyjny. Jest on bardzo ważnym elementem dotyczącym odpadów, opakowań, odzysku, recyklingu, ponownego wykorzystania i zabezpieczenia w ten sposób bezpieczeństwa surowcowego naszego kraju. Mimo to projekt systemu wywołał wiele dyskusji wśród wszystkich uczestników rynku. Puszki i butelki, podobnie jak na Zachodzie, będzie można bez paragonu zwracać do sklepów. Wysokość kaucji ma być ustalona w drodze rozporządzenia, a przedsiębiorcy wprowadzający produkty w opakowaniach objętych systemem kaucyjnym będą zobowiązani do uzyskania określonych poziomów selektywnego zbierania opakowań lub odpadów opakowaniowych.

– Ta ustawa, według zapowiedzi Wiceministra Klimatu i Środowiska, ma zostać przyjęta przez Sejm do końca bieżącego roku. System kaucyjny wszedłby wówczas w życie od 1 stycznia 2025 roku. W zasadzie jesteśmy już w 95% na końcu drogi, jeśli chodzi o prace nad tym projektem. Z merytorycznego punktu widzenia powinna zostać w nim dokonana dosłownie kosmetyka – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Bardzo ważne jest to, żeby już nie było kolejnych przeszkód na drodze tej ustawy – gdyż była ona dość wyboista, a wiele zapisów spotkało się ze sprzeciwem rozmaitych środowisk. Próbowano system kaucyjny opóźnić i rozmydlić – żeby obejmował mniej frakcji surowców, jakie powinny być odzyskiwane. Natomiast to, co zaproponowało Ministerstwo, w zdecydowanej większości odpowiada logice postępowania i pozwoli efektywnie zrealizować postawione nam przez Unię Europejską cele w obszarze odzysku surowców. Dzięki temu zabezpieczymy też surowce dla wprowadzających opakowanie i produkty opakowaniowe. Jednym z kluczowych problemów na rynku obecnie jest właśnie dostępność odzyskanych surowców – wyjaśnia Wołejko.

Dalsza poprawa wyników finansowych Grupy Selena po trzech kwartałach 2022 r.

Grupa Selena, globalny producent i dystrybutor chemii budowlanej, zaprezentowała wyniki finansowe za trzy kwartały 2022 roku. Wobec niesprzyjającej sytuacji geopolitycznej, trudności na rynkach surowców oraz w łańcuchach dostaw Grupa Selena z powodzeniem kontynuowała strategię elastycznego reagowania. Przychody ze sprzedaży sięgnęły 1,49 mld zł, co stanowi wzrost o 16,3 proc. r/r. Grupa wypracowała zysk operacyjny (EBIT) w kwocie 120,6 mln zł, co oznacza wzrost o 42,3 proc. oraz zysk netto większy o 34,3 proc., w odniesieniu do wyników analogicznego okresu 2021 roku.

Minione trzy kwartały 2022 roku to trudny czas dla świata, całego biznesu i branży budowalnej. Duże zachwiania w łańcuchach dostaw, niepewność na rynkach surowców, wzrost inflacji i jej wpływ na rynek budowalny, potęgowane są od samego początku roku silnym napięciem politycznym. Grupa Selena już z końcem 2021 roku przyjęła strategię elastycznego reagowania i dostosowywania się do zmiennych warunków rynkowych.

W trzech kwartałach tego wymagającego roku wypracowaliśmy dobry wynik operacyjny na wszystkich poziomach. Wyzwaniom raportowanego okresu mogliśmy podołać poprzez dopasowanie się do bardzo szybko zmieniających się warunków rynkowych. Wprowadzone akcje i pomysły zmierzające do obniżenia kapitału pracującego odniosły zamierzony skutek i bezpośrednio wpłynęły na przepływy pieniężne. W kolejnych okresach przewidujemy utrzymanie tego stanu, będziemy nadal bardzo ostrożnie i z dużą atencją zarządzać kapitałem pracującym, aby poprawić cash flow. Z perspektywy rynkowej widoczny jest coraz większy wpływ inflacji na rynek nowych mieszkań – obserwujemy oczekiwanie i uważność deweloperów na wszystkie zmiany oraz efekt zmniejszenia liczby udzielanych kredytów podkreśla Jacek Michalak, prezes zarządu Grupy Selena.

Grupa Selena obserwuje globalny spadek popytu i sprzedaży pod względem ilościowym, stąd przewiduje też dalsze utrzymanie presji zarówno w kwestii marż, jak i wolumenów sprzedaży. Grupa koncentruje działania na rynkach zachodnich i z tego rejonu przewiduje poprawę wyników sprzedaży.

Koncentracja na Europie Zachodniej i USA, gdzie przekierowaliśmy naszą podaż z rynków wschodnich przynosi już teraz pozytywne efekty. Chcemy prowadzić biznes w bezpiecznych obszarach i dlatego w perspektywie najbliższych okresów będzie to nasz główny kierunek strategiczny. Nadal aktywnie szukamy celów akwizycyjnych. Oprócz aspektów związanych z bezpieczeństwem ważne jest dla nas także zdobycie rozpoznawalnej marki oraz dostępu do rynkuwskazuje Jacek Michalak.

Segment Unii Europejskiej wypracował po trzecim kwartale 2022 roku 62 proc. przychodów ze sprzedaży Grupy Selena, w tym 33 proc. udział z rynku polskiego. Grupa Selena nie wyklucza zmian w strukturze przychodów w przyszłości. Podkreśla także niesłabnące zaangażowanie w rodzimą ekspansję – m.in. poprzez poprawę w dziedzinie dystrybucji oraz kontynuację programów szkoleniowych dla wykonawców.

Zdaniem prezesa Grupy Selena z uwagi na wzrastające koszty energii oraz znikome szanse na obniżenie ich w niedalekiej przyszłości, istotnym elementem dla całej branży w najbliższych okresach będzie trend termomodernizacji.

Zwroty z inwestycji w termomodernizację przy tak wysokich kosztach energii stają się bardziej atrakcyjne – coraz więcej firm, instytucji czy indywidulanych inwestorów decyduje się na ten krok. Przewidujemy, że zainteresowanie inwestycjami tego typu będzie trwało nawet kilka lat, zatem spokojnie możemy mówić w tym przypadku o megatrendzie. Warto podkreślić, że nie dotyczy on tylko Europy, chociaż faktycznie w tej części świata będzie najbardziej zaawansowany. Termomodernizacja zyskuje na znaczeniu także w Stanach Zjednoczonych i innych krajach. Wszędzie tam, gdzie energia będzie drożała inwestowanie
w termomodernizację będzie w zasadzie jedyną alternatywną. Głęboka renowacja budynków pozwalająca na zmniejszenie zużycia energii to ważny element wdrażanej polityki oszczędzania zasobów energetycznych w całej Unii Europejskiej, procesy te będą wspierane ze środków unijnych, jak również z własnych, krajowych źródeł –
dodaje Jacek Michalak.  

Grupa Selena od wielu lat mocno wspiera zrównoważone budownictwo w kilku ważnych aspektach, m.in. poprzez tworzenie produktów przyjaznych dla środowiska i użytkowników, ale także podnoszących efektywność energetyczną budynków.

Dobrym przykładem takiego rozwiązania jest system WINS – innowacyjny standard montażu i uszczelniania okien, który pozwala zapobiec utracie energii w budynku mieszkalnym aż o 30 proc. dzięki uniknięciu powstawania tzw. mostków termicznych, czyli miejsc, przez które przedostaje się ciepło. W ostatnim czasie Selena wprowadziła na rynek (na początek w Polsce) system dociepleń ETICS Thermo Pro Tytan Professional, z użyciem technologii poliuretanowej. Zastosowanie tego systemu pozwala obniżyć rachunki nawet o 60 proc., a jednocześnie ograniczyć ślad węglowy w całym cyklu życia budynku (ślad węglowy operacyjny i wbudowany) nawet do 50 proc. Oprócz skutecznych i łatwych w aplikacji produktów sygnowanych marką Selena, do termomodernizacji przekonują także dofinansowania z programów rządowychwymienia Ewa Kosmala, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju Grupy Selena.

Wyniki finansowe Grupy Agora w 3. kwartale 2022 r.

W 3. kwartale 2022 r. wyniki Grupy Agora były pod presją pogarszających się warunków makroekonomicznych oraz rosnących kosztów operacyjnych. Grupa utrzymała jednak dotychczasowy poziom przychodów, przede wszystkim dzięki odbudowie wpływów z działalności kinowej. Zwiększyły się przychody segmentów Prasa i Reklama Zewnętrzna, rosły też cyfrowe wpływy Grupy ze sprzedaży treści – z subskrypcji Wyborcza.pl i TOK FM Premium.

Całkowite przychody Grupy Agora w 3. kwartale 2022 r. wyniosły 267,2 mln zł i były nieznacznie wyższe w stosunku do tych odnotowanych w okresie lipiec – wrzesień 2021 r. Największy wpływ na ich poziom miało zwiększenie wartości sprzedaży w działalności kinowej. Przychody ze sprzedaży biletów do kin sieci Helios wzrosły o ponad 4% do 47,9 mln zł, a ze sprzedaży barowej o przeszło 5% do 27,3 mln zł. W omawianym okresie w kinach sieci Helios sprzedano ponad 2,4 mln biletów – to poziom analogiczny do 3. kwartału 2021 r. Łączna liczba wejściówek sprzedanych w polskich kinach w omawianym okresie 2022 r. wyniosła niemal 11,3 mln, co oznacza wzrost o blisko 11% r/r1. Oprócz tego zwiększyły się przychody Grupy z działalności gastronomicznej z uwagi na wyższe wpływy z działalności spółki Step Inside, która obecnie prowadzi 12 restauracji pod marką Pasibus, a także wpływy z działalności filmowej. Sukcesem frekwencyjnym okazała się produkcja własna spółki NEXT FILM – film Johnny o przyjaźni ks. Jana Kaczkowskiego z Patrykiem Galewskim w reżyserii Daniela Jaroszka, który miał premierę we wrześniu 2022 r. i zgromadził już w kinach ponad 900 tys. widzów2. Wyższe były też przychody z pozostałej sprzedaży, głównie z uwagi na zwiększenie wpływów z działalności poligraficznej. Wzrost w tych kategoriach został jednak zniwelowany przez niższe wpływy reklamowe i ze sprzedaży wydawnictw.

Przychody ze sprzedaży usług reklamowych w Grupie zmniejszyły się o niemal 5% do 119,9 mln zł. Wpływy te skurczyły się najbardziej w segmencie Internet, za sprawą niższych przychodów ze sprzedaży usług reklamowych przez spółkę Yieldbird. Zmniejszyły się też wpływy z reklamy radiowej w segmencie Radio. Wzrost wydatków reklamowych odnotowały natomiast kina i Reklama Zewnętrzna, zaś wpływy z reklam Prasy ukształtowały się na poziomie ubiegłorocznym. Udział przychodów cyfrowych i internetowych w całkowitych wpływach Grupy Agora ze sprzedaży reklam wyniósł blisko 41%. Z kolei wartość przychodów ze sprzedaży wydawnictw zmniejszyła się o niemal 7% do 32,1 mln zł. Głównym powodem tego spadku były niższe wpływy Wydawnictwa Agora i ze sprzedaży wydań tradycyjnych Gazety Wyborczej, przy czym przychody z prenumeraty cyfrowej dziennika wzrosły o niecałe 5%. Liczba aktywnych subskrypcji Wyborcza.pl na koniec września 2022 r. wyniosła ponad 293,9 tys. – więcej o 12% niż w ub.r. Udział wpływów cyfrowych w całkowitych przychodach ze sprzedaży wydawnictw Grupy stanowił przeszło 43%. Grupa Agora oprócz sprzedaży wydawnictw oferuje w formie cyfrowej także inne treści, m.in. podcasty, a cała cyfrowa sprzedaż treści rośnie – w okresie lipiec – wrzesień 2022 r. jej udział stanowił już niemal 45%. Liczba subskrypcji TOK FM Premium na koniec 3. kwartału br. wzrosła do 28,6 tys., czyli o ponad 14% w porównaniu z analogicznym okresem sprzed roku. Co istotne, z końcem października sprzedaż dostępów TOK FM Premium przekroczyła już poziom 30 tys.

Koszty operacyjne netto Grupy Agora w 3. kwartale 2022 r. stanowiły 267,1 mln zł. Ich wzrost o niecałe 5% miał związek głównie z warunkami rynkowymi, związanymi z ogólnymi podwyżkami cen, inflacją i presją płacową. Wydatki operacyjne były wyższe we wszystkich segmentach poza Internetem, najbardziej rosnąc w działalności prasowej. Tradycyjnie największą pozycję stanowiły koszty usług obcych, zaś największy wzrost odnotowany został w pozycji nakłady na wynagrodzenia i świadczenia na rzecz pracowników, które zwiększyły się we wszystkich obszarach. Zatrudnienie etatowe w Grupie Agora na koniec września 2022 r. wyniosło 2 360 etatów i było wyższe o 57 etatów r/r. Pozostałe wydatki Grupy wzrosły, jedynie koszty reprezentacji i reklamy pozostały na poziomie sprzed roku.

Warto zauważyć, że w 3. kwartale 2022 r. pozytywny wpływ na poziom kosztów operacyjnych netto Grupy Agora miało umorzenie części pożyczki PFR w spółce Helios, negatywny zaś – wypłata jednorazowego dodatku dla pracowników i współpracowników Grupy w związku z wysoką inflacją. Łącznie zdarzenia te obniżyły koszty o 11,0 mln zł. W 2021 r. liczba zdarzeń o charakterze jednorazowym miała mniejszą skalę3.

Ostatecznie w okresie lipiec – wrzesień 2022 r. Grupa Agora odnotowała zysk na poziomie EBITDA w wysokości 40,3 mln zł, a zysk EBIT Grupy wyniósł 0,1 mln zł – oba wskaźniki były jednak niższe niż przed rokiem4. Strata netto Grupy stanowiła 24,5 mln zł, natomiast strata netto przypadająca na akcjonariuszy jednostki dominującej 23,5 mln zł.

Według szacunków Agory w 3. kwartale 2022 r. wartość wydatków reklamowych ogółem w Polsce wyniosła około 2,45 mld zł i wzrosła o 4% r/r. Po przeprowadzonej analizie dostępnych danych i obserwacji trendów rynkowych spółka postanowiła utrzymać swoje szacunki dynamiki wydatków na reklamę w Polsce w całym 2022 r. na niezmienionym poziomie około 3%-6%. Dodatkowo, spółka zdecydowała się podnieść swoje oczekiwania co do całorocznego tempa wzrostu wartości wydatków reklamowych na rynku reklamy zewnętrznej – ze względu na istotnie szybszą niż szacowana dynamikę ich odbudowy w 1. połowie oraz w 3. kwartale 2022 r. Obecnie Agora spodziewa się, że w 2022 r. może on kształtować się na poziomie 25%-30%, m.in. z uwagi na wydarzenia sportowe odbywające się w końcówce roku, które tradycyjnie powodują większą aktywność reklamodawców na nośnikach reklamy zewnętrznej.

Dbając o wszystkie swoje biznesy, Grupa Agora analizuje ich obecną kondycję z uwzględnieniem oczekiwanej sytuacji na danym rynku, jak i planów rozwojowych. Pod koniec października 2022 r. zarząd spółki uznał, iż niezbędne jest podjęcie działań restrukturyzacyjnych w Agorze S.A., w tym przeprowadzenie zwolnień grupowych przede wszystkim w segmencie Prasa. Dodatkowo, 14 listopada zarząd Helios S.A. podjął decyzję o zmianach strukturalnych i organizacyjnych w firmie oraz o zmniejszeniu zatrudnienia. Planowane działania restrukturyzacyjne są reakcją na warunki makroekonomiczne oraz rosnące obciążenia finansowe, a jednocześnie mają przygotować organizację na nadchodzące miesiące. Oprócz tego wszystkie obszary Grupy działają w ścisłej dyscyplinie kosztowej, równolegle realizując liczne inicjatywy zmierzające do niwelowania wpływu skokowego wzrostu kosztów na ich wyniki.

Źródło danych: skonsolidowane sprawozdanie finansowe Grupy Agora wg MSSF za 3. kw. 2022 r.

Przypisy:

1 Frekwencja w kinach – dane szacunkowe Helios S.A., sporządzane w oparciu o dane Boxoffice.pl na podstawie danych przekazywanych od dystrybutorów kopii filmowych oraz w oparciu o wyniki filmów dystrybutora UIP uzyskanych w sieciach multipleksów.

2 Johnny – frekwencja do połowy listopada 2022 r., dane własne spółki.

3 W 3. kwartale 2021 r. pozytywny wpływ na koszty miało umorzenie części preferencyjnej pożyczki PFR w wysokości 3,1 mln zł w segmencie Film i Książka, negatywny zaś odpis na należności jednego z kontrahentów segmentu Prasa w wysokości 1,4 mln zł.

4 W ujęciu bez uwzględniania wpływu standardu MSSF 16 w 3. kwartale 2022 r. Grupa Agora odnotowała zysk na poziomie EBITDA w wysokości 17,0 mln zł i stratę na poziomie EBIT na poziomie 6,0 mln zł.

Mec. Goska: Sądy czeka nowa fala pozwów frankowych. Spraw na wokandzie może być nawet ponad 100 tys.

Ekspert: Sprawy frankowe mogą potrwać jeszcze ok. 5 lat. Na systemowe uregulowanie jest już za późno.

Jak wskazują prawnicy zajmujący się tzw. sprawami frankowymi, w przypadku spadku wartości złotego należy spodziewać się lawinowego wręcz wzrostu liczby nowych pozwów, bo sytuacja ekonomiczna osób spłacających kredyty we frankach drastycznie się pogorszy. Już teraz kilkadziesiąt tysięcy tego typu sporów zapycha polskie sądy, a mówi się, że z czasem może ich być przynajmniej 100 tysięcy. I jak dodają eksperci, poważnym problemem jest przy tym przewlekłość toczących się spraw. Od złożenia pozwu do uzyskania prawomocnego wyroku mija nawet kilka lat. Procesy w dużej mierze wydłużają same banki. Jednak, w ocenie prawników, sytuacja mogłaby się polepszyć, gdyby sędziowie zaczęli częściej korzystać z narzędzi przyspieszających postępowania. Unijne ustawodawstwo daje podstawy do tego, aby należycie chronić konsumenta w sporze z bankiem. Ale jeżeli w praktyce nic się nie zmieni, to sprawy frankowe mogą trwać kolejne lata. Do tego, w opinii znawców tematu, na systemowe uregulowanie problemu jest już za późno.

Nowa fala pozwów

Kilkadziesiąt tysięcy spraw frankowych stanowi istotną część sporów, z którymi już muszą się zmierzyć polskie sądy. Ale liczba tego typu pozwów będzie rosła. Mówi się, że wyniesie przynajmniej 100 tysięcy. Dużej fali nowych spraw należy spodziewać się w przypadku spadku wartości złotego, ponieważ sytuacja ekonomiczna spłacających zobowiązania znacznie się pogorszy. Nie mając innego rozwiązania, będą szukać sprawiedliwości w sądach. Tak przynajmniej twierdzi radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo.

– Tego typu sprawy toczą się od wielu lat i praktycznie wszystkie kwestie prawne zostały już wyjaśnione. Umowy tzw. kredytów frankowych zawierają postanowienia niedozwolone, które sądy zobowiązane są badać z urzędu. Po ustaleniu, iż umowa zawiera klauzule niedozwolone, sędzia powinien ocenić, czy po ich wyeliminowaniu można nadal utrzymać umowę, oczywiście jeśli w pozwie zostało zgłoszone żądanie ustalenia nieważności. W tym celu nie jest konieczne przeprowadzanie dowodu z opinii biegłego sądowego. Ocena prawna postanowień umowy należy bowiem do obowiązków sądu meriti, a nie do biegłego, którego rola jest inna – dodaje Goska.

Zadania sądu przy ocenie umów frankowych są już bardzo zautomatyzowane. W środowisku prawników panuje opinia, że szybkość rozpoznawania spraw nie jest dramatyczna, ale pozostaje daleka od ideału. W zależności od sądu, od momentu złożenia pozwu do otrzymania prawomocnego wyroku może upłynąć od kilku miesięcy do nawet kilku lat. Najszybszą ścieżką uzyskania wyroku nadającego się do egzekucji jest sytuacja, w której bank nie odpowiada na pozew doręczony przez sąd. Taka postawa otwiera drogę do wydania wyroku zaocznego (art.339 § 1 kpc). Wtedy praktycznie po kilku miesiącach od złożenia pozwu, po nadaniu klauzuli wykonalności można zasądzoną należność egzekwować. Takie historie rzadko się zdarzają, ale już miały miejsce.

Gra na czas

– Zazwyczaj banki odpowiadają na pozwy, powołując się na dowody. Często robią to tylko po to, aby przedłużyć postępowanie. Działania podejmowane dla zwłoki widoczne są szczególnie w przypadku powoływania świadków, których przesłuchanie nie jest konieczne, a często bywa niemożliwe. Wnioskowany dowód należy przeprowadzić tylko wtedy, kiedy wpływa on na ustalenie faktów mających znaczenie dla rozstrzygnięcia. Tymczasem przesłuchanie dyrektora banku przedstawiającego zakres procedur bankowych, a niemającego żadnego kontaktu z klientem, a tym bardziej z powodem, nie ma żadnego znaczenia dla ustalenia faktów, którymi sąd winien się zająć – podkreśla mec. Goska.

Według ekspertów z Kancelarii SubiGo, świadkowie tacy powtarzają jak mantrę wyuczone formuły. One nic nie wnoszą do sprawy, gdyż są opisane w dokumentach organizacyjnych banku, które kredytodawcy składają także w dużych ilościach przy pismach procesowych. Takie dowody sądy powinny a priori pomijać, czyniąc to na posiedzeniach niejawnych przygotowujących do rozprawy.

– Innym działaniem banków torpedującym proces jest powoływanie świadków z nieaktualnym adresem. Tu też wystarczającym sposobem na ukrócenie takich praktyk jest organizacja procesu. Wezwanie świadka powinno następować na tyle wcześniej przed terminem rozprawy, aby można było ustalić, czy dowód jest w ogóle możliwy do przeprowadzenia. Tymczasem jeden z orzeczników w Sądzie Okręgowym w Lublinie wzywał świadka już dwa razy na rozprawy, które wyznacza raz na pół roku. Tłumaczy to z przekąsem, że przecież w Warszawie sprawy trwają po kilka lat. Świadek ten nie stawi się nigdy, gdyż adres, pod który sąd doręcza mu wezwanie, nie jest aktualny. Tym sposobem sąd stara się dogonić w sprawności rozpoznawania spraw SO w Warszawie. Ale nie tędy droga – zaznacza Adrian Goska.

Sędziowie bardzo rzadko korzystają z narzędzi przyspieszających proces, które obecnie proponuje kodeks postępowania cywilnego. To np. rozpoznawanie wniosków dowodowych na posiedzeniach niejawnych, pomijanie dowodów niemających znaczenia dla ustalenia faktów, przesłuchanie świadków oraz stron na piśmie, a także wydanie wyroku na posiedzeniu niejawnym. To są narzędzia wprost stworzone do spraw powtarzalnych pod względem faktycznym oraz oceny prawnej, czyli właśnie frankowych. Jeśli tylko choć w części sądy zaczęłyby stosować wspomniane procedury, to czas rozpoznawania spraw uległby znaczącemu skróceniu.

Bez uregulowania

– Sprawy frankowe mogą jeszcze potrwać około 5 lat. Przy założeniu, że średni czas do wydania prawomocnego wyroku wynosi średnio 2 lata. W tym okresie sądy powinny poradzić sobie z falą pozwów przeciwko bankom, a one – z poniesieniem kosztów tej operacji, do której same doprowadziły, przesypiając także moment na ugaszenie pożaru w zarodku – uważa mec. Goska.

Należy spodziewać się, że po szarży frankowiczów, nastąpi kontra banków z pozwami o korzystanie z kapitału. Choć argumentów za zasadnością tychże roszczeń jest mniej niż przeciw, to kredytodawcy pewnie nie zrezygnują z tej taktyki. Jak wskazuje ekspert, ich celem jest zniechęcenie kredytobiorców do podejmowania akcji procesowych oraz wydłużenie ich spraw.

– Wydaje się, że jest już za późno na systemowe uregulowanie kwestii frankowych. Wiele spraw jest w sądach, nieznaczna część zakończyła się ugodami, a niektórzy wyczekują na impuls do działania. Jednakże systemowe rozwiązania nie będą już atrakcyjne dla żadnej ze stron konfliktu. Frankowicze bowiem oczekują uznania, iż umowa jest nieważna od początku. Banki wolałyby, aby kredyt nadal był spłacany, ale w złotych, zgodnie z WIBOR-em oraz ich marżami. W sytuacji bardzo wysokich stóp procentowych oraz niepewnego stanu światowych gospodarek, a tym samym perspektyw utrzymania dobrej pracy przez kredytobiorców, ta propozycja dla frankowiczów jest nieatrakcyjna – ocenia radca prawny.

Ochrona kredytobiorców

Polskie sądy, które orzekają w sprawach frankowych, opierają się w większości przypadków na unijnym prawie. Sięgają zarówno do orzecznictwa TSUE, jak i bezpośrednio stosują dyrektywy. Jednak, zdaniem ekspertów z Kancelarii SubiGo, niewielka grupa sędziów nie dostrzega, iż unijne ustawodawstwo daje podstawy do tego, aby należycie chronić konsumenta w sporze z bankiem. Obowiązkiem sądu jest dokonanie z urzędu oceny, czy postanowienia umowy kredytu są zgodne z prawem unijnym i polskim, czy nie stanowią klauzuli niedozwolonej. Ale nie wszyscy sędziowie o tym wiedzą.

– Od niedawna sądy powszechne, po kilku wyrokach Sądu Najwyższego, odmawiają wydawania nakazów zapłaty na podstawie weksla, jeśli zobowiązanie ma wynikać ze stosunku podstawowego, jakim jest umowa kredytu walutowego. Sprawa wymaga bowiem zbadania z urzędu, czy umowa jest ważna, czy stosunek prawny w ogóle istnieje. W takiej sytuacji wydanie nakazu zapłaty jest nie tylko niemożliwe, ale i w znaczny sposób utrudnia obronę praw konsumenta – tłumaczy mec. Goska.

Stabilność orzeczeń z pewnością wpłynie na liczbę pozwów składanych przez frankowiczów. Orzeczenia sądów apelacyjnych oraz Sądu Najwyższego są korzystne dla kredytobiorców. To oznacza, iż tylko niewielka liczba wyroków pierwszoinstancyjnych wymaga korekty w apelacji. Jak przewidują prawnicy z Kancelarii SubiGo, one oczywiście będą występowały, ponieważ niektórzy sędziowie, w błędny sposób pojmując swą niezależność, nie zdołają też zmienić poglądów. I tak będzie, pomimo naporu argumentacji sądów II instancji oraz Sądu Najwyższego.

Grupa K2 po Q3 2022: mocny wzrost segmentu software

Technologiczno-marketingowa Grupa K2 opublikowała wstępne szacunkowe dane finansowe za okres pierwszych dziewięciu miesięcy 2022 roku. Wskazują na najwyższe w dotychczasowej historii przychody operacyjne za ten okres dzięki dynamice rozwoju Fabrity. Rezultatem zamknięcia transakcji sprzedaży spółki Oktawave jest bezprecedensowo wysoka dywidenda, a zamknięta runda finansowania zewnętrznego spółki PerfectBot przyspieszy rozwój tego obszaru biznesowego bez zwiększenia zaangażowania kapitałowego Grupy K2.

Zgodnie z opublikowanym raportem giełdowym, Grupa K2 kolejny raz utrzymała wysokie tempo rozwoju biznesu. Szacunkowo w okresie styczeń-wrzesień 2022 roku przychody ze sprzedaży usług wzrosły o 8% rdr, do ponad 81 mln zł, a przychody operacyjne – najważniejszy miernik skali działalności –wzrosły o 21%, przekraczając poziom 49 mln zł.

Motorem wzrostu był nasz softwarehouse Fabrity, którego przychody operacyjne zwiększyły się o 35% rdr. Charakter naszego biznesu (także w części marketingowej) sprawia, że między kwartałami mogą następować wyraźne różnice rentowności i to właśnie obserwujemy w bieżącym roku, a dodatkowo mierzymy się jak każda firma z presją kosztową. Mimo to niezmiennie inwestujemy w organizację i w ludzi ją tworzących, bo to pozwala w dłuższym okresie budować wartość dla akcjonariuszykomentuje Paweł Wujec, Prezes Zarządu K2 Holding S.A.

Spółka sfinalizowała i rozliczyła w czerwcu br. sprzedaż zależnej firmy Oktawave (działalność chmurowa) do operatora telekomunikacyjnego Netia z Grupy Polsat Plus. Wynik ze sprzedaży Oktawave miał wartość 21 mln zł, co przełożyło się na osiągnięcie rekordowego poziomu skonsolidowanego zysku brutto na szacunkowym poziomie 26,5 mln zł dla okresu trzech kwartałów 2022 roku. W ramach rozliczenia transakcji do K2 Holding wpłynęło 31,7 mln zł z uwzględnieniem spłaty pożyczki udzielonej Oktawave. We wrześniu i październiku br. do akcjonariuszy K2 Holding trafiło łącznie 8,40 zł na każdą akcję (dywidenda za rok 2021 oraz zaliczka na dywidendę roku 2022). Dla porównania, w 2021 roku spółka wypłaciła 1,05 zł dywidendy na akcję.

Wydarzeniem trzeciego kwartału było pozyskanie finansowania od dwóch uznanych funduszy Venture Capital dla naszego projektu PerfecBot. To zewnętrzne potwierdzenie wartości, którą zbudowaliśmy w tym projekcie, ale przede wszystkim – szansa na przyspieszenie międzynarodowego rozwoju PerfectBota bez dalszego angażowania środków Grupy – wskazuje Prezes Paweł Wujec.

We wrześniu br. fundusze Tar Heel Capital Pathfinder VC oraz KnowledgeHub Starter zdecydowały o objęciu nowych udziałów spółki PerfectBot za 2,52 mln zł, co oznacza łącznie 15,1% w podwyższonym kapitale i wyznacza wycenę spółki PerfectBot na 16,7 mln zł. 50% kapitału zachowała spółka-matka K2 Holding, a pozostałe udziały należą do trzech założycieli. Przeprowadzenie transakcji sprawiło, iż spółka PerfectBot zaczęła być konsolidowana metodą praw własności.

Finalne wyniki finansowe wraz z dekompozycją segmentową i bardziej szczegółowymi komentarzami oraz zestawieniami zostaną zaprezentowane w ramach publikacji raportu Grupy K2 za trzy kwartały 2022 roku, która jest zaplanowana na 24 listopada br.

Grad złotówek dla seniorów?

W tym roku na przysłowiowe „trzynastki”, „czternastki” oraz waloryzację emerytur polski Rząd wydał 43 mld zł.[1] Rządzący zapowiedzieli, że w 2023 roku również wypłacą emerytom trzynastki, ale również czternastki. Co prawda ostatecznego kształtu ustawy jeszcze nie ma, ale jak mówiła niedawno minister rodziny i polityki społecznej, czternastki będą na poziomie minimalnej emerytury.[2] Rząd zapowiedział również wysoką waloryzację rent i emerytur, która będzie plasowała się na poziomie kilkunastu procent. Celem jest wsparcie finansowe seniorów i zabezpieczenie ich domowych budżetów przed szalejącą inflacją. Czy to wystarczy?

W wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów, który pojawił się na początku października widać, że Rząd planuje wsparcie finansowe seniorów na kilku płaszczyznach. Najniższe świadczenia mają wzrosnąć do 1588,44 zł (w przypadku najniższej emerytury, rent rodzinnych i socjalnych oraz renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy) oraz do 1191,33 zł (w przypadku najniższej renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy).[3] Rządzący planują również – jak co roku w marcu – waloryzację emerytur i rent. Wskaźnik waloryzacji będzie znany dopiero pod koniec roku, ale mówi się o kilkunastu procentach. Waloryzacja obejmująca świadczenia emerytalne ma być
kwotowo-procentowa, a to oznacza gwarancję minimalnej podwyżki. Na razie plasuje się ona na poziomie 250 zł. Czy powyższe działania faktycznie wesprą seniorów? Czy pomogą im w walce z szalejącą inflacją, która we wrześniu przekroczyła 17 proc. a pod koniec roku może być jeszcze wyższa?

– Każde wsparcie finansowe dla seniorów seniorów jest na wagę złota, zwłaszcza gdy inflacja jest wysoka, dostęp do służby zdrowia utrudniony, a budżety osób starszych są w znacznym stopniu obciążone wydatkami na leczenie, leki oraz utrzymaniem i ogrzaniem starych, często niezmodernizowanych nieruchomości – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM. – Trzeba jednak pamiętać, że finansowe wsparcie emerytów powinno być stałe i długofalowe, takie jak chociażby renta dożywotnia, czyli dodatkowe świadczenia pieniężne otrzymywane miesiąc w miesiąc. Pojedyńcze „zastrzyki gotówki” niewiele zmieniają, zwłaszcza że emeryci są jedną z najbardziej zadłużonych grup społecznych i nie mają również wielu oszczędności – dodaje Robert Majkowski.

W ciężkich czasach Polacy musieli sięgnąć do sakwy

Z badania Quality Watch przeprowadzonego na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy połowa Polaków musiała sięgnąć po swoje oszczędności, by sfinansować bieżące potrzeby.[4] Rodacy korzystali z poduszki finansowej, by kupić paliwo (tak odpowiedziało 15 proc. ankietowanych), produkty spożywcze (14 proc.), czy opał (13 proc.). Zaskórniaki przydawały się też na uregulowanie podstawowych opłat takich jak prąd, woda, gaz, czynsz (14 proc.), zakup odzieży (10 proc.), leków (10 proc.), czy korzystanie z usług medycznych (9 proc.). Okazuje się, że oszczędności w wysokości co najmniej trzech miesięcznych wynagrodzeń posiada tylko połowa Polaków (51 proc.).[5] Reszta rodaków żyje zatem bez oszczędności i bez możliwości podratowania domowego budżetu ze zgromadzonych pieniędzy.

– Grupą społeczną, która nie ma zbyt wielu oszczędności są seniorzy. Nawet jeżeli odłożyli jakiekolwiek pieniądze, to niskie świadczenia emerytalne, stanowiące zazwyczaj 1/3 ich poprzednich dochodów, spowodowały że musieli korzystać na bieżąco z poduszki finansowej, mimo znacznego obniżenia standardów życia względem tego sprzed emerytury. To właśnie dlatego osoby starsze są coraz bardziej zadłużone i nie mogą poradzić sobie ze zobowiązaniami finansowymi. Ponad 60 proc. emerytów, którzy decydują się na rentę dożywotnią podpisuje umowę z powodu zadłużenia, które chce uregulować – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM. Na dodatek dla większości emerytów (85 proc.) jedynym źródłem przychodu wciąż są świadczenia emerytalne otrzymywane z państwowej kasy. Co dziesiąty emeryt pracuje (10,9 proc.) i w ten sposób zwiększa swoje dochody, nieco ponad 8 proc. żyje z renty. Dożywocie jest źródłem dochodu zaledwie dla 0,3 proc. osób starszych.[6]

Połowa Polaków nie ma poduszki finansowej

Połowa Polaków żyje bez oszczedności, choć w pandemii – gdy dobrze było mieć poduszkę finansową i z niej korzystać – wielu rodaków zmieniło podejście do odkładania pieniędzy na czarną godzinę. Mimo chęci do oszczędzania wciąż podkreślają, że ciężko im odłożyć pieniądze, zwłaszcza gdy mają dzieci na utrzymaniu a raty kredytów rosną. Jak wskazuje badanie BIG InfoMonitor pt. „Stosunek Polaków do oszczędzania w czasach drożyzny” bardziej regularnie zaczęło oszczędzać 16 proc. rodaków, ale
33 proc. robi to rzadziej niż jeszcze przed sześcioma miesiącami. Oszczędności stanowią dla ankietowanych przede wszystkim zabezpieczenie na wypadek niespodziewanych wydatków (47 proc.), utraty źródła utrzymania (31 proc.), czy też pandemii (23 proc.). Co piąty Polak oszczędza na wypoczynek (20 proc.), spełnianie marzeń (13 proc.). Na emeryturę odkłada 13 proc. ankietowanych.[7]

– Niedawno trafiłem na ciekawe badanie przeprowadzone wśród trzydziesto i czterdziestolatków przez ptatformę MAM. Okazało się, że 78 proc. młodych ankietowanych deklarowało próbę odkładania pieniędzy, ale tylko 33 proc. faktycznie robiło to co miesiąc. Wśród celów, na które oszczędzali ludzie w wieku produkcyjnym był przede wszystkim zakup lub remont mieszkania, zakup samochodu oraz wakacje. To pokazuje jak rzadko myślimy o emeryturze, jak rzadko ją planujemy z wyprzedzeniem. Nie mówię tu tylko o oszczędnościach, ale również o planowaniu emerytury pod kątem różnych źródeł finasnowania, które będą zasilać w przyszłości nasz domowy budżet, a nie opierać go jedynie na świadczeniach państwowych, ewentualnie trzynastkach lub czternastkach „wpadających” co jakiś czas. To zdecydowanie za mało – podsumowuje Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

[1] https://tvn24.pl/biznes/z-kraju/14-emerytura-2023-marlena-malag-o-wyplacie-swiadczenia-6169900

[2] Tamże.

[3] https://tvn24.pl/biznes/dla-seniora/emerytury-i-renty-2023-waloryzacja-rzecznik-rzadu-piotr-mueller-komentuje-6167793

[4] Badanie „Stosunek Polaków do oszczędzania w czasach drożyzny” wykonane przez Quality Watch i zrealizowane w dn. 9-12 września 2022 metodą CAWI (komputerowo wspomagany wywiad internetowy) wśród Polaków w wieku 18+. Próba: 1077.

[5] Tamże.

[6] Raport PolSenior2. Badanie poszczególnych obszarów stanu zdrowia osób starszych, w tym jakości życia związanej ze zdrowiem. Gdański Uniwersytet Medyczny, 2021 r.

[7] Badanie „Stosunek Polaków do oszczędzania w czasach drożyzny” wykonane przez Quality Watch i zrealizowane w dn. 9-12 września 2022 metodą CAWI (komputerowo wspomagany wywiad internetowy) wśród Polaków w wieku 18+. Próba: 1077.

Rynek nic nie robi sobie z komentarzy płynących z Fed-u

Pomimo kilku jastrzębich komentarzy przedstawicieli Rezerwy Federalnej, dolar nie był w stanie trwale zyskać na wartości. Główna para walutowa co prawda osunęła się po słowach Bullarda do poziomu 1,03 ale w późniejszych godzinach ponownie urosła do 1,0390. Dziś w godzinach poranny obserwujemy ponownie lekkie spadki notowań.

Widać, że urzędnicy amerykańscy starają się przede wszystkim stłumić oczekiwania rynku, że Fed może obniżyć stopy procentowe w ciągu przyszłego roku. Podkreślana jest wielokrotnie sentencja, że wyższe poziomy mogą zostać utrzymane przez dłuższy czas.

Wczoraj rynek żył wypowiedziami James-a Bullarda – prezesa Fed z St. Louis. Podkreślił on, że Rezerwa Federalna musi podnieść stopy do poziomu co najmniej 5 – 5,25 proc. ale stwierdził również, że górna granica może nawet zbliżyć się do 7 proc. Przypomnijmy jednak, że Bullard jest uważany za najbardziej jastrzębiego członka Fed-u, więc tego typu wypowiedzi nie powinny zrobić na rynku większego wrażenia. Dodatkowo Neel Kashkari przyznał, że zanim on opowie się za zatrzymaniem podwyżek stóp, musi najpierw być w pełni przekonany, że inflacja przestała rosnąć. Dodał również, że to jak wysoko powinny wzrosnąć stopy jest kwestią otwartą. Kashkari również wchodzi w skład obozu opowiadającego się za restrykcyjnym podejściem w sprawach monetarnych, więc także tych słów nie można zaliczyć do zaskakujących i przełomowych.

Spoglądając na rynek kontraktów futures, od wczoraj wycena zakończenia całego cyklu ponownie wskazała okolice 5 proc. podczas gdy jeszcze dzień wcześniej widzieliśmy lekko niższe poziomy. Na rynku walutowym nie widać jednak jak na razie zmiany nastawienia. Celowo (moim zdaniem) kierowane jastrzębie komentarze z strony amerykańskiego banku centralnego nie są wystarczające, żeby doprowadzić do znaczącej korekty oczekiwań rynku co do stóp. Twarde dane z ubiegłego tygodnia dotyczące inflacji są jak na razie głównym argumentem do gry na „pivot” Fedu. W tym tygodniu brakuje kluczowych publikacji z USA, dlatego też nagłówki głównych zagranicznych mediów finansowych są skupione na komentarzach. Na wykresach brak przełomu. EURUSD znajduje się w konsolidacji. Indeksy z Wall Street zamknęły dzień na kosmetycznym minusie a krótkoterminowy trend wzrostowy nie został w żaden sposób zanegowany.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Deweloperzy wskazali największe bariery w realizacji inwestycji mieszkaniowych

Narodowy Bank Polski niedawno zapytał firmy deweloperskie o bariery, które utrudniają ich działalność. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, jakie problemy były najbardziej uciążliwe dla deweloperów.

Narodowy Bank Polski już od pewnego czasu przeprowadza cykliczne ankiety na temat sytuacji rynku nieruchomości. Wyniki takich ankiet znalazły się w niedawno opublikowanym rocznym raporcie NBP (Raport o sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w Polsce w 2021 r.). Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl wspomniany dokument zawiera między innymi odpowiedzi na pytania o największe bariery w działalności firm deweloperskich. Warto sprawdzić, jakie problemy wskazali deweloperzy ankietowani przez bank centralny.

Konkretniej rzecz ujmując, w ankiecie zapytano o wpływ poszczególnych czynników (według szacunku ankietowanych deweloperów) na poziom produkcji mieszkań w 2021 r. Chodzi o przyczyny zmniejszenia produkcji mieszkań w stosunku do wcześniejszych planów lub o ewentualne problemy w zwiększeniu poziomu produkcji stosownie do rosnących potrzeb rynku. Zdaniem około 200 firm deweloperskich, które NBP zapytał w grudniu 2021 roku, największe znaczenie miały następujące problemy:

  • trudności w uzyskaniu decyzji administracyjnych – 55% deweloperów wskazało ten czynnik jako utrudniający działalność w stopniu znaczącym
  • wzrost cen materiałów budowlanych/opóźnienia w ich dostawie – 55%
  • ograniczenia w dostępie do gruntów budowlanych – 49%
  • wzrost cen usług świadczonych przez wykonawców projektów – 40%
  • niedobór pracowników/wzrost kosztów z tytułu wynagrodzeń – 28%
  • trudności w znalezieniu wykonawców projektów – 25%
  • obciążenia na rzecz budżetu – 15%
  • trudności w uzyskaniu finansowania zewnętrznego – 13%
  • spadek rentowności projektów – 12%
  • inne czynniki – 7%
  • słaba kondycja przedsiębiorstwa – 4%

Powyższe informacje potwierdzają, że nie wszystkie problemy firm deweloperskich są efektem warunków typowo rynkowych. Spore znaczenie ma też otoczenie prawne i administracyjne. Wszystko wskazuje, że nadal nie udało się rozwiązać problemu z przewlekłymi procedurami uzyskiwania zgody na budowę. Urzędy wciąż dość często przekraczają terminy wyznaczone im przez ustawę.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Krajowy System e-Faktur – co może zyskać przedsiębiorca?

Od początku tego roku przedsiębiorcy mają możliwość korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur. Póki co jest on dostępny dla chętnych, choć planowo ma się skończyć na całkowitym, obowiązkowym przejściu na to narzędzie.

Zdecydowana większość przedsiębiorców wciąż nie decyduje się na korzystanie z systemu, zapewne w obawie o konieczność nauczenia się i wdrożenia nowych funkcjonalności. Niemniej jednak użytkownicy przechodzący na tę platformę już teraz, wynoszą z niej wiele korzyści. Chcąc się przekonać, co można uzyskać po wdrożeniu KSeF-u, warto przeczytać poniższy wpis.

Czym dokładnie jest KSeF?

Krajowy System e-Faktur to zaawansowany system mający na celu rejestrowanie, przechowywanie i przesyłanie faktur. Jest to swego rodzaju internetowa baza danych, w której znajdują się wszystkie dokumenty sprzedażowe danego przedsiębiorcy. Choć pełna automatyzacja tego procesu może wydawać się dla niektórych ryzykowna to przesłanie dokumentu innemu podmiotowi w sposób elektroniczny w znaczny sposób zwiększa efektywność pracy.

Działanie systemu ma służyć zarówno przedsiębiorcom, jak i organom podatkowym. Tym pierwszym oferowany jest zbiór wszystkich, wystawionych dokumentów w jednym miejscu, sprawdzanie poprawności faktur, monitorowanie daty wystawienia oraz wskazanie informacji o błędach. Drudzy natomiast zyskują wygodne w obsłudze narzędzie, przy pomocy którego mogą wykryć oszustów podatkowych i przeprowadzać wybrane kontrole bez angażowania w to przedsiębiorców.ksef

Korzyści wynikające z Krajowego Systemu e-Faktur

Wszyscy przedsiębiorcy, którzy już teraz zdecydują się na wdrożenie systemu KSeF, otrzymają za to kilka benefitów. Pierwszym z nich może być krótszy czas oczekiwania na zwrot VAT. Z reguły wynosi on 60 dni, a po przejściu na platformę elektroniczną termin zostaje skrócony do 40 dni.

Z uwagi na obecność bazy danych wszystkich faktur, regularny obowiązek składania pliku JPK_FA po prostu zanika. Uprawnione organy podatkowe mają bezpośredni wgląd do bazy, przez co wysyłanie Jednolitego Pliku Kontrolnego dla Faktur nie jest konieczne.

Decydując się na Krajowy System e-Faktur mamy pewność, że wszystkie faktury dotrą do kontrahentów. Na platformie możliwe jest sprawdzenie statusu wysłanego dokumentu. Dzięki systemowi znika obowiązek wystawiania duplikatów faktur, co niejednokrotnie podczas ich zniszczenia czy zgubienia było koniecznością. Faktura jest cały czas dostępna w systemie i w każdej chwili można ją pobrać i wydrukować. Jak widać korzyści wynikających ze stosowania KSeF-u jest wiele. Przede wszystkim ma on na celu usprawnienie pracy zarówno jednej, jak i drugiej stronie.

Jak wdrożyć KSeF?

Samo wdrożenie Krajowego Systemu e-Faktur nie dla wszystkich będzie zadaniem prostym. Zaleca się więc skorzystanie z usług firm zewnętrznych, specjalizujących się w tej dziedzinie. Przede wszystkim należy przygotować się do zmian w sferze finansów i technologii.

Choć teoretycznie możliwe jest korzystanie z KSeF-a w przeglądarce, to w celu ułatwienia sobie codziennych zadań, lepiej korzystać z oprogramowania. Ono z kolei musi być kompatybilne z całym systemem księgowości, co niejednokrotnie wymaga ponownego szkolenia pracowników.

Rynek biurowy w Katowicach stabilnie w III kw.

Rekordowe pod względem nowej podaży pierwsze półrocze na katowickim rynku biurowym wyhamowało. W III kwartale nie ukończono żadnego projektu, ale w budowie znajduje się wciąż blisko 80 000 m kw. powierzchni biurowej, która sukcesywnie ma być oddawana w bieżącym i kolejnym roku.

Zasoby biurowe w Katowicach na koniec września 2022 roku wyniosły 716 000 m kw. Wynik nie zmienił się względem poprzedniego kwartału w związku z tym, że w III kwartale rynek biurowy nie wzbogacił się o nowe inwestycje.

„Katowice, które należą do rynków biurowych o mniejszej skali w ostatnich miesiącach bardzo dynamicznie się rozwijały, dając biznesowi wyraźny sygnał, że nie ustępują pod wieloma względami innym ośrodkom miejskim. Stabilne zaplecze biurowe wspiera działalność firm. Dostrzegają to zarówno najemcy, jak i deweloperzy. Na koniec września w budowie znajdowało się blisko 80 000 m kw., z czego prawie 20 000 m kw. ma zostać ukończona jeszcze w tym roku, a pozostałe 75% planowo ma zostać dostarczona na rynek w 2023 roku,” – komentuje Iwona Kalaga, Straszy Negocjator w Knight Frank.

Największymi projektami w realizacji są: budynek Craft (26 700 m kw., Ghelamco) oraz kompleks Eco City Katowice I&II (18 000 m kw., Górnośląski Park Przemysłowy).

„Od lipca do września podpisano umowy najmu na blisko 10 300 m kw. powierzchni biurowej, co stanowiło około 10% całkowitego wolumenu transakcji zawartych w miastach regionalnych w III kwartale 2022 roku. Podsumowując wynik osiągnięty w trzech pierwszych kwartałach roku, najemcy wynajęli w Katowicach już ponad 54 000 m kw. powierzchni, co w porównaniu z analogicznym okresem w roku 2021 było wynikiem wyższym o 30%,” – wyjaśnia Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Największy udział w strukturze transakcji przypadło nowym umowom – 73%, zaś renegocjacje odpowiadały za blisko 16% wolumenu, a ekspansje ponad 11%.

Mimo braku nowej podaży biurowej na katowickim rynku wskaźnik pustostanów wzrósł o 0,8 pp. w porównaniu do II kwartału 2022 roku i wyniósł 16,9%.  W porównaniu do analogicznego okresu w 2021 roku wskaźnik wzrósł o 6,8 pp.

Czynsze wywoławcze w Katowicach na koniec września 2022 roku wahały się od 9,00 EUR do 15,00 EUR za m kw. miesięcznie. Ich fluktuacja i podejście właścicieli są uzależnione od atrakcyjności obiektu. W starszych budynkach może pojawiać się presja najemców na renegocjacje stawek czynszów i pakietów zachęta z uwagi na dostępność powierzchni biurowej. Z kolei w nowych inwestycjach rosnące koszty budowy (wzrost cen materiałów budowlanych i kosztów pracy), a także wzrost kosztów obsługi kredytów budowlanych może skutecznie zahamować możliwości negocjacyjne inwestorów. Zauważalny jest wzrost stawek opłat eksploatacyjnych, które na koniec września 2022 roku oscylowały w przedziale od 15 do 23 PLN/ m kw./miesięcznie, co jest związane z rosnącymi kosztami mediów i usług.

Cyfrowa Polska: konieczne zmiany w dyrektywie o elektrośmieciach. Wniosek do Komisji Europejskiej

Związek Cyfrowa Polska skierował do Komisji Europejskiej opinię dotyczącą zmian w dyrektywie WEEE, regulującej postępowanie z odpadami elektrycznymi i elektronicznymi. To jeden z najważniejszych zapisów prawnych dla branży elektronicznej.

Pierwotna wersja dyrektywy WEEE (Waste Electrical and Electronic Equipment Directive) została przyjęta przez Unię Europejską niemal 20 lat temu – w styczniu 2003 roku. Rynek sprzętu cyfrowego i elektrycznego zmienia się jednak niezwykle dynamicznie, co sprawia, że zapisy trzeba na bieżąco aktualizować. Największa zmiana nastąpiła w 2012, kiedy dotychczasowe regulacje zastąpiła nowa dyrektywa WEEE2. To dzięki niej ustanowiony został minimalny poziom zbiórki elektroodpadów (obecnie 65% masy sprzętu wprowadzonego na rynek w trzech poprzednich latach).

Jednak realia nie zawsze odpowiadają zapisom prawnym. –W wielu państwach członkowskich Unii Europejskiej istnieje problem z zebraniem wymaganych 65% odpadów – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. – To kwestia dotycząca nawet najbardziej rozwiniętych gospodarek. Dla przykładu, w 2019 roku w Niemczech osiągnięto zaledwie 45% celu. Jednym z problemów jest dysproporcja pomiędzy masą sprzętu wprowadzanego na rynek, a liczbą pojawiających się odpadów. Jeśli w danym roku nie utylizuje się odpowiednio dużo zużytego sprzętu, trudno oczekiwać, żeby możliwe było wypełnienie wyśrubowanych norm jego zbiórki – wyjaśnia Michał Kanownik.

Eksperci apelują o uściślenie zasad

Dlatego Związek Cyfrowa Polska jako organizacja zrzeszająca ekspertów z branży nowych technologii, zaapelował do Komisji Europejskiej o przyjrzenie się kilku newralgicznym kwestiom. Pierwsza z nich to wspomniane już nierealistyczne cele zbiórki. „Zapisy dyrektywy WEEE dotyczące zbiórki elektrośmieci nie powinny być tylko martwym prawem, ale wspólną odpowiedzialnością producentów i rządów” – piszą eksperci Cyfrowej Polski.

Drugą kwestią, poruszoną w piśmie do Komisji Europejskiej, jest obowiązek informowania nabywców o rzeczywistych kosztach recyklingu zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Niektóre kraje członkowskie UE, na bazie wspomnianej dyrektywy, obciążyły producentów obowiązkami w tym zakresie, co wprowadziło dodatkowe obciążenia administracyjne. Rzeczywiste koszty ze względu na szalejącą inflację mogą być problematyczne do przewidzenia. Dlatego Cyfrowa Polska sugeruje, aby decyzja dotycząca informowania o kosztach przyjaznego środowisku recyklingu leżała w gestii producentów.

Eksperci organizacji zwracają także uwagę na problem z rosnącą szarą strefą oraz tak zwanymi „gapowiczami”, czyli firmami korzystającymi z profitów wspólnego rynku elektronicznego, ale nie ponoszącymi za nie opłat. Brak szczelności systemu powoduje powstawanie niesprawiedliwej sytuacji, w której uczciwi przedsiębiorcy muszą ponosić dodatkowe koszty związane z działalnością podmiotów nierozliczających się we właściwy sposób. „To obszar wymagający zastosowania bardziej rygorystycznych zasad” – apeluje Cyfrowa Polska.

Nowa wersja dyrektywy WEEE powinna także porządkować chaos w interpretacji prawa. – Aktualnie dyrektywa WEEE umożliwia poszczególnym państwom członkowskim odmienną interpretację poszczególnych zapisów. To z kolei niesie za sobą rozliczne problemy operacyjne dla branży, która zazwyczaj działa ponad granicami narodowymi – mówi Michał Kanownik.

Dlaczego to wszystko jest ważne? – Temat recyklingu jest niezwykle istotny zarówno ze środowiskowego, jak i gospodarczego punktu widzenia. Technologie cyfrowe stale ewoluują, co powoduje, że konsumenci chętnie wymieniają sprzęt na nowy. Dyrektywa WEEE jest dla branży elektronicznej jedną z najważniejszych regulacji, dlatego powinniśmy zrobić wszystko, aby prawo w tym zakresie działało jak najsprawniej – precyzuje prezes Związku Cyfrowa Polska.

Answear.com utrzymuje wysokie tempo wzrostu. Po trzech kwartałach 2022 r. przychody rosną o 44 proc. a EBITDA rośnie o 35 proc.

Answear.com, wiodący e-commerce oferujący modę i produkty dekoracyjne do wnętrz w regionie Europy Środkowo-Wschodniej podsumowuje trzy kwartały 2022 r. Przychody Spółki wyniosły 609 mln zł, co oznacza wzrost o 44 proc. rdr, z kolei EBITDA wzrosła o 35 proc. rdr do ponad 38 mln zł. Konsekwentna realizacja strategii poprawy oferty produktowej i zwiększania udziału marek premium pozwala Answear.com z powodzeniem utrzymywać dynamiczne tempo wzrostu pomimo wymagającego otoczenia rynkowego.

Za nami kolejny okres, w którym udowadniamy, że Answear.com to biznes o zdrowych fundamentach, który jest w stanie utrzymywać atrakcyjne dynamiki wzrostu na wymagającym rynku. Cieszy mnie, że  zarówno na poziomie przychodów i marżowości udaje nam się osiągać bardzo dobre wyniki. Konsekwentnie realizujemy strategię poszerzania oferty oraz zwiększania udziału marek premium. Dzięki temu docieramy do klienta, który jest relatywnie bardziej odporny na dekoniunkturę i zawirowania gospodarcze – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

Warto odnotować udany powrót Spółki na rynek ukraiński. W okresie 9 miesięcy 2022 r. Answear.com osiągnął 16,7 proc. wzrostu na tym rynku,  pomimo że w pierwszym półroczu sprzedaż była wstrzymana przez okres ponad 2 miesięcy.

Nasza strategia zakłada ekspansję zagraniczną i konsekwentne uruchamianie nowych rynków, jednak warto podkreślić, że tak dobrą dynamikę wzrostu  zawdzięczamy naszym „starym” rynkom, gdzie mamy – przez lata – wypracowaną bardzo mocną pozycję. Oczywiście nowe rynki już kontrybuują do naszych wyników, i na pewno będą dodatkowym paliwem wzrostu w kolejnych okresach – dodaje Krzysztof Bajołek.

W minionym okresie Answear.com kontynuował realizację działań marketingowych. W ciągu trzech kwartałów Spółka przeprowadziła szerokozasięgowe kampanie medialne TV i VOD, dzięki czemu Answear był widoczny na wszystkich rynkach. Zakończyły się one dużym sukcesem i wzrostem świadomości marki. W efekcie po 9 miesiącach br. koszty marketingowe wzrosły rdr. o 0,9 p.p. do 14,6 proc. sprzedaży online.

Po 9 miesiącach br. EBITDA Spółki wyniosła 37,3 mln zł, z kolei znormalizowana EBITDA (o wycenę ESOP i jednorazowe wydatki związane z pomocą dla Ukrainy), osiągnęła wartość 42,9 mln zł. Oznacza to rentowność EBITDA odpowiednio na poziomie 6,1 proc. i 7,0 proc. Z kolei marża brutto w okresie 9 miesięcy wzrosła o 34 proc. rdr. do 246,3 mln zł, a średnia wartość zamówienia, poprawiająca rentowność transakcji, wzrosła do ponad 300 zł.

Mimo zwiększonych wydatków marketingowych marżowość Spółki po trzech kwartałach br. wygląda bardzo solidnie. Na poziomie EBITDA i marży brutto rośniemy o ponad 30 proc. rdr. Marża % w trzecim kwartale była pod wpływem letnich wyprzedaży, co jest normalną sytuacją na rynku fashion, jednak warto pamiętać, że trwa teraz czwarty kwartał, który jest okresem żniw w naszej branży. Liczymy, że tak będzie również w tym roku – mówi Jacek Dziaduś, dyrektor finansowy Answear.com.

Wyniki Grupy VRG S.A. za 3Q2022 r.

Po trzech kwartałach spółka utrzymuje pozytywną dynamikę sprzedaży i podwaja zysk operacyjny. Zarząd zapowiada dalszy wzrost sprzedaży i rozwój sieci w 2023 r.  

Grupa VRG opublikowała dziś dane finansowe po trzech kwartałach 2022 r. (MSSF16):

  • Sprzedaż: 905 mln zł (+25,5 proc. r/r)
  • EBIT: 98,5 mln zł (+124,4 proc. r/r)
  • Zysk (strata) netto: 45,6 mln zł (+72 proc. r/r)
  • Marża brutto: 53,2 proc. (+1,1 p.p. r/r)
  • Koszty sprzedaży i ogólnego zarządu (SG&A): 382,8 mln zł (+17,8 proc. r/r)

Po trzech kwartałach 2022 roku odzieżowo – jubilerska Grupa VRG wypracowała zysk operacyjny w wysokości 98,5 mln zł (przy 43,9 mln zł w analogicznym okresie roku 2021). W okresie lipiec-wrzesień spółka uzyskała zysk netto na poziomie 9,2 mln zł i zanotowała rosnące dynamiki sprzedaży w każdym miesiącu, pomimo ochłodzenia nastrojów konsumenckich. Zarząd Grupy patrzy optymistycznie na czwarty kwartał. Liczy też na dalsze wzrosty sprzedaży w obu segmentach w 2023 roku.

– Mając na uwadze otoczenie gospodarcze, braliśmy pod uwagę scenariusz hamowania sprzedaży jesienią. Latem zdecydowaliśmy się na głęboką wyprzedaż kosztem realizowanej marży w segmencie odzieżowym, aby uniknąć obciążenia zapasami w okresie zapowiadanego spadku koniunktury. We wrześniu, ani w październiku nie pojawiły się oznaki znaczącego obniżenia popytu. Grupa utrzymała pozytywną dynamikę sprzedaży i zanotowała zysk netto – podkreśla Janusz Płocica, prezes zarządu VRG

Na czwarty kwartał marki należące do segmentu odzieżowego Grupy VRG przygotowały specjalne oferty sezonowe i okazjonalne. Dodatkowo Vistula, w partnerstwie z PZPN, wprowadziła do oferty kolekcję specjalną związaną z Mistrzostwami Świata w Katarze. Marka, która jest oficjalnym krawcem reprezentacji, stworzyła strój formalny dla polskiego zespołu. W związku z tym wydarzeniem w salonach i sklepie online pojawiła się specjalna linia produktów, inspirowana mundialowym monolookiem „biało-czerwonych”.

Z kolei W.KRUK, dla którego grudzień jest historycznie miesiącem rekordowych w skali roku obrotów, zaoferuje klientom szeroką gamę biżuterii złotej i srebrnej. Klienci marki znajdą w salonach i e-sklepie m.in. asortyment z kolekcji ambasadorskiej Longplay, stworzonej przez Natalię Kukulską i Michała Dąbrówkę, pierwszą w historii autorską kolekcję biżuterii luksusowej Lunapark oraz rozszerzoną ofertą zegarków z różnych poziomów cenowych.

– Za nami bardzo mocne 9 miesięcy. Teraz całą naszą uwagę skupiamy na czwartym, tradycyjnie najlepszym dla nas kwartale. Przygotowaliśmy atrakcyjną ofertę dla klientów, a nasza sieć jest przygotowana na wzmożony ruch. Za kilka dni Black Friday, który już tradycyjnie rozpoczyna okres intensywnych,  świąteczno–noworocznych zakupów – podkreśla Janusz Płocica.

Przy okazji publikacji wyników za trzeci kwartał spółka podtrzymała wcześniej zapowiadane na ten rok cele, którymi są utrzymanie dwucyfrowych wzrostów sprzedaży, poprawa marży brutto w oparciu o efektywną politykę rabatową, wzrost marży operacyjnej, lepsze wyniki r/r Grupy Kapitałowej oraz zachowanie bezpiecznej sytuacji płynnościowej.

Mocny przychodowo kwartał VRG

W trzecim kwartale br. VRG wypracowało 9,2 mln zł zysku netto, w porównaniu z 23,7 mln zł zysku w roku ubiegłym. Na niższy rok do roku wynik znaczący wpływ miały rozliczenia czynszowe z czasów COVID-19. Zgodnie z Ustawą covidową, firmy posiadające salony w centrach handlowych nie miały naliczanych czynszów za okres przymusowego zamknięcia w pierwszej połowie 2021 roku. Zwolnienia te były z opóźnieniem rozliczane przez centra handlowe w trzecim kwartale, co ostatecznie przełożyło się na mniejsze czynsze i podwyższony wynik finansowy w tym okresie. Po 9 miesiącach bieżącego roku zysk netto Grupy wyniósł 45,6 mln zł, o ponad 70 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Sprzedaż w trzecim kwartale bieżącego roku była o 4,7 proc. wyższa niż rok wcześniej i osiągnęła wartość 319,4 mln zł. Przychody segmentu jubilerskiego wzrosły o 11,9 proc. r/r, osiągając 152,7 mln zł. Sprzedaż w segmencie odzieżowym wyniosła 166,7 mln zł (1,1 proc. mniej r/r). Na koniec października skumulowana wartość sprzedaży Grupy VRG w bieżącym roku wyniosła 994,9 mln zł (o 23,6 proc. więcej r/r). Marża brutto na sprzedaży po trzech kwartałach br. wyniosła 53,2 proc. i była o 1,1 p.p. wyższa r/r.

Spółka utrzymała mocną sytuację płynnościową i finansową, zachowując bezpieczny poziom zadłużenia. VRG na koniec trzeciego kwartału br. posiadało gotówkę w wysokości 57,8 mln zł (w porównaniu z 50,9 mln zł rok wcześniej), pomimo przeznaczenia w lipcu 39,9 mln zł na wypłatę dywidendy dla akcjonariuszy.

Plany na 2023 rok

Przy okazji publikacji wyników za trzeci kwartał zarząd spółki przedstawił cele na 2023 rok. Zapowiada uzyskanie lepszych wyników r/r, kontynuację wzrostu w obu segmentach, wzrost marży brutto w warunkach wysokiej inflacji oraz zachowanie bezpiecznej sytuacji finansowej.

 – Naszą główną ambicją i założeniem na 2022 rok, ale i rok kolejny, jest uzyskanie lepszych wyników rok do roku oraz kontynuacja wzrostu przychodów w obu segmentach.  Niepewna sytuacja rynkowa wymaga od nas ciągłego monitorowania wyników sprzedażowych i marżowych wszystkich marek. W zależności od okoliczności zarząd będzie elastycznie dostosowywał działania do sytuacji rynkowej – podkreśla Janusz Płocica

Na 2023 rok VRG zapowiedziało również dalsze inwestycje w rozwój sieci sprzedaży stacjonarnej. Grupa planuje dalsze wprowadzanie do sieci zmienionych konceptów salonów w markach Vistula i Wólczanka, operujących na większych powierzchniach i umożliwiających atrakcyjną ekspozycję coraz szerszego  asortymentu marek. W segmencie jubilerskim otwierane będą nowe lokalizacje dla salonów własnych i franczyzowych. W przyszłym roku powierzchnia handlowa całej Grupy powinna wzrosnąć o ok. 4 proc. r/r.

W ramach realizacji strategii omnichannel spółka zwiększa możliwości realizowania dostaw i zwrotów (włącznie z dostawą ekspresową) oraz rozwija funkcjonalności stron i aplikacji sprzedażowych poprzez wprowadzenie bardziej intuicyjnych i  narzędzi. Spółka pracuje także nad programowaniem własnych rozwiązań, umożliwiających interaktywne dopasowanie rozmiarów w e-sklepach marek. Kontynuowana będzie również współpraca z Zalando.

Planowane na 2023 rok wydatki inwestycyjne Grupy VRG to ok. 42 mln zł.

Bron.pl S.A. z dynamicznym wzrostem przychodów w 2022 r.

Bron.pl S.A., właściciel jednego z największych i najstarszych w Polsce sklepów internetowych, specjalizującego się w sprzedaży produktów strzeleckich i obronnych niewymagających zezwolenia, odzieży oraz akcesoriów survivalowych, notuje rekordowe wzrosty przychodów ze sprzedaży w 2022 r. Za okres pierwszych dziesięciu miesięcy br. Spółka osiągnęła dynamikę wzrostu przychodów na poziomie ok. 50 proc. rdr., przy czym najwyższą w marcu – wyniosła ponad 130 proc. rdr.

W 2022 r. Spółka Bron.pl osiąga rekordowe przychody ze sprzedaży. Po dziesięciu miesiącach tego roku wygenerowała 12,4 mln PLN przychodów, co daje dynamikę wzrostu na poziomie blisko 50 proc. w porównaniu z 8,3 mln PLN osiągniętych w analogicznych okresie 2021 r.

– W 2022 r. nasza Spółka generuje rekordowo wysokie przychody ze sprzedaży. Największy ich wzrost zaobserwowaliśmy w marcu i wyniósł on aż 130 proc. rdr., co było spowodowane przede wszystkim wybuchem wojny na Ukrainie. Wyniki te jednak nie były jednorazowym zdarzeniem. Średnia dynamika w kolejnych miesiącach utrzymywała się na poziomie blisko 44 proc. rdr. Pokazuje to, że Polacy na stałe zmienili podejście i zaczęli przywiązywać większą wagę do swojego bezpieczeństwa, zaopatrując się w produkty obronne oraz strzeleckie – komentuje Mirosław Klekot, dyrektor E-Commerce.

8 listopada 2022 r. rozpoczęła się oferta publiczna akcji Bron.pl S.A. Spółka planuje pozyskać z niej do 2,5 mln PLN, a zebrane środki mają zostać przeznaczone na rozszerzenie oferty produktowej oraz rozwój sklepu internetowego. Zapisy na akcje są przyjmowane za pośrednictwem platformy CrowdConnect.pl prowadzonej przez Dom Maklerski INC. Ostatnie tygodnie są dla Spółki bardzo intensywnym czasem nie tylko ze względu na przygotowania do oferty publicznej, ale także z powodu nadchodzącego Black Friday i okresu świątecznego.

– Zbliża się gorący moment dla handlu internetowego. Przed nami Black Friday i okres świąteczny. Historycznie w IV kwartale Spółka osiągała najwyższe przychody i tego samego spodziewamy się też w tym roku. Odpowiednio przygotowaliśmy się na nadchodzące tygodnie. Przeprowadziliśmy różnego rodzaju akcje marketingowe i promocyjne oraz planujemy jeszcze kilka w najbliższym czasie. Oczekujemy, że obecny kwartał będzie jednym z najlepszych w historii naszej firmy pod względem sprzedaży – dodaje Mirosław Klekot.

W I kw. 2023 r. inflacja w Polsce przekroczy 20 proc.

Inflacja rozlała się. W jej pułapce pozostaniemy do 2025 r., to dopiero wówczas mamy powrócić do celu inflacyjnego, którego bronić powinna RPP.

– W kolejnych miesiącach musimy być przygotowani na okres wysokiej inflacji, która osiągnie swój szczyt w pierwszym kwartale przyszłego roku, a z powodu cen energii w lutym inflacja ma sporą szansę być minimalnie powyżej 20% – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Później inflacja będzie spadać, ale to nie będzie oznaczać spadku cen, pojawi się jednak efekt bazy, czyli ceny będziemy porównywać do cen z tego roku, gdy były już bardzo wysokie.

Efekt bazy łatwo uzasadnić. Jeżeli produkt kosztował 1 000 zł i podrożał o 200 zł, to wzrost ceny wyniósł 20%. Jeżeli w przyszłym roku podrożeje znów o 200 zł, do 1 400 zł, to będzie wzrost o niecałe 17% rok do roku.

Gdyby popyt konsumencki osłabł firmy nie byłyby w stanie przenosić całej inflacji na swoje ceny. Dotyczy to zwłaszcza tych kategorii produktów, które nie są nam niezbędne i decyzje o ich zakupie można odłożyć w czasie. Ten efekt chcieliśmy osiągnąć jedenastokrotnie podnosząc stopy procentowe.

Analizując wyniki finansowe przedsiębiorstw w I półroczu można dojść do wniosku, że firmy z dużą łatwością podwyższały ceny. To efekt wysokich oczekiwań inflacyjnych, co oznacza, że jako klienci oczekujemy dużych wzrostów cen, akceptując je. Stąd rekordowa październikowa inflacja konsumencka 17,9% i podwyżki stóp procentowych nie przyniosły jeszcze pożądanego efektu.

Rekordowa inflacja to także efekt działań związanych z polityką gospodarczą, bo o ile RPP podnosiła stopy, zacieśniając politykę monetarną, to jednocześnie rząd prowadził działania zaprzeczające podwyżkom stóp procentowych, zwiększał ilość pieniędzy trafiających do konsumentów. Taka sytuacja jest bardzo niebezpieczna.

– Cały czas utrzymuje się duża niepewność jakie będzie tempo hamowania inflacji, bo jeśli popatrzymy na strukturę inflacji, to nie jest tak, że drożeje tylko energia, opał i paliwa, drożeje niemal wszystko i ten efekt rozprzestrzenienia się inflacji na inne kategorie jest bardzo szeroki – komentuje ekspert XTB. – Drożeje odzież i obuwie, rekreacja czy edukacja, a to nie są kategorie, w których wzrosty cen bezpośrednio wynikają z na przykład droższego węgla i ropy naftowej. Oczywiście rosną wówczas koszty wytwórców, logistyki i funkcjonowania sklepów, ale jest to już efekt rozlania się inflacji.

Agencja Moody’s w swej ostatniej prognozie oceniła, że na koniec przyszłego roku inflacja w Polsce będzie jednocyfrowa, spadnie do 9.5%. Czy jest to realne?

– Prognozy z jednocyfrową inflacją na koniec przyszłego roku zakładają, że tempo rozprzestrzeniania się inflacji będzie maleć i będziemy widzieć opóźniony wpływa podnoszenia stóp procentowych i zacieśnienia pieniężnego, a dodatkowo wystąpią globalne ograniczenia powiązane z globalnym spowolnieniem gospodarczym – wyjaśnia P.Kwiecień z XTB. – To jednak nie musi wystarczyć, aby ograniczyć presję inflacyjną w Polsce. Przy ekspansywnej polityce gospodarczej rządu taki scenariusz stanie się wątpliwy. Dlatego tak istotne są też projekcje przygotowywane przez NBP, to z nich powinno wynikać czy dalsze podwyżki stóp procentowych będą jednak konieczne.

Zgodnie z listopadową projekcją NBP, przygotowaną przy założeniu niezmienionych stóp procentowych NBP i uwzględniającą dane dostępne do 21 października br., inflacja znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 14,4–14,5% w 2022 r. (wobec 13,2-15,4% w projekcji z lipca 2022 r.), 11,1 – 15,3% w 2023 r. (9,8-15,1%) oraz 4,1 – 7,6% w 2024 r. (2,2-6,0%) oraz 2,1 – 4,9% w 2025 r. Oznacza to, że średnioroczna inflacja konsumencka (CPI) w przyszłym roku będzie dwucyfrowa. W 2024 r. ukształtuje się ona znacząco powyżej celu inflacyjnego RPP (2,5%). Powrót do celu nastąpi dopiero w 2025 r. Projekcja NBP wyznacza też scenariusz zbliżonego do zera wzrostu PKB w 2023 r. oraz stopniowego przyspieszenia wzrostu gospodarczego w kolejnych latach.

Listopadowe utrzymanie poziomu stóp procentowych (stopa referencyjna 6,75%) było zaskakujące, biorąc pod uwagę długość posiedzenia RPP. Miesiąc temu RPP również nie zdecydowała się na podwyżkę i utrzymała stopy na niezmienionym poziomie. Decyzja taka była wówczas pierwszą od października 2021 r., kiedy rozpoczął się cykl podwyżek.

Deloitte: 75 proc. konsumentów uważa, że świeża i zdrowa żywność posiada właściwości terapeutyczne

Z powodu wysokiej inflacji konsumenci przywiązują jeszcze większą wagę do produktów, które wybierają na zakupach. Jednocześnie duża grupa klientów, bez względu na koszty, chce odżywiać się zdrowo. Jak wynika z analizy Fresh food as medicine, przygotowanej przez firmę doradczą Deloitte, 84 proc. respondentów robiąc zakupy spożywcze, kieruje się względami zdrowotnymi, a 55 proc. jest skłonna zapłacić więcej, traktując ten wydatek jako inwestycje w dobrą kondycję i samopoczucie. Producenci żywności i sprzedawcy powinni jednak dołożyć więcej starań, by ułatwić klientom dokonywanie zdrowych wyborów. Dotyczy to również obszaru zarządzania ich danymi medycznymi.

Jak wynika z badania Deloitte Fresh food as medicine, aż 84 proc. konsumentów, wypełniając swój koszyk spożywczy, kieruje się troską o swoje zdrowie i samopoczucie. Z kolei trzy czwarte ankietowanych aktywnie poszukuje żywności, która jest dostosowana do ich potrzeb. Co więcej, 55 proc. klientów twierdzi, że jest gotowych zapłacić więcej za odpowiednie produkty, ponieważ przyczynia się to do utrzymania zdrowia i dobrego samopoczucia.

W czasach szalejących cen konsumenci na całym świecie, ale także w Polsce poświęcają dużo czasu na zastanowienie, które produkty kupić, a bez jakich mogą się obejść. Dla wielu klientów najważniejszym aspektem, oprócz ceny, jest to, czy kupowana przez nich żywność jest zdrowa i świeża. Wzmocniony przez pandemię trend, który był widoczny od kilku lat, nie traci na znaczeniu również teraz – mówi Piotr Ćwikliński, starszy menedżer, Life Sciences & Health Care w Deloitte.

Zdrowa żywność jak najlepsze lekarstwo

Nieodpowiednia dieta jest jednym z głównych czynników powodujących choroby układu krążenia, cukrzycę typu 2 i niektórych rodzajów nowotworów. Dane nie zostawiają wątpliwości – złe odżywianie oparte na przetworzonym i niezdrowym jedzeniu, przyczynia się do co piątego zgonu. Jednocześnie społeczna świadomość co do wpływu diety na zdrowie jest coraz większa. Badania Deloitte pokazało, że aż 78 proc. osób uważa, że właściwe odżywianie może uchronić przed zachorowaniem na niektóre schorzenia, a 76 proc. jest zdania, że żywność ma zdolność terapeutyczną. Z kolei aż trzy czwarte respondentów wierzy, że zdrowe i świeże produkty mają właściwości lecznicze. Takie podejście otwiera nowe możliwości przed producentami żywności i sprzedawcami, którzy od lat aspekt zdrowotny podkreślają w swoich strategiach i przekazach reklamowych.

Niestety konsumenci wciąż czują się niedoinformowani – szczególnie, że świeża żywność bardzo często nie jest pakowana, a to oznacza, że brakuje na niej informacji o składzie i jego wpływie na zdrowie. To powoduje, że ponad 60 proc. kupujących powołuje się na sprzeczne dane co do znaczenia poszczególnych produktów, a 40 proc. nie rozumie, które z nich mogą zadziałać prozdrowotnie – mówi Piotr Ćwikliński.

Nieco ponad połowa badanych twierdzi, że uzyskanie wiedzy na temat pochodzenia żywności, jej bezpieczeństwa i właściwości odżywczych jest niezbędne, aby móc z pełnym przekonaniem stosować dany produkt jako lek.

Dane o zdrowiu w zamian za wiedzę

Firmy, które mogą pomóc konsumentom w poszerzeniu ich wiedzy na temat zależności między świeżą żywnością a jej wpływem na zdrowie, mają szansę zdobyć przewagę konkurencyjną i przekonać do siebie klientów innymi czynnikami niż tylko cena.

Jak wynika z analizy Deloitte, ponad połowa badanych jest skłonna dzielić się swoimi danymi oraz zaufać właścicielowi sklepu z żywnością, by w zamian otrzymywać indywidualne zalecenia dotyczące konkretnych produktów spożywczych. Ponadto 42 proc. konsumentów deklaruje chęć udostępniania informacji medycznych na swój temat w celu otrzymania bardziej spersonalizowanych rekomendacji w zakresie odżywiania.

Najbardziej skłonne do takiego zachowania są osoby młode oraz w średnim wieku, które zamieszkują duże miasta. Do tej grupy zaliczają się także klienci, którzy są gotowi zapłacić więcej za produkt spożywczy, traktując go jako wsparcie w utrzymaniu dobrego stanu zdrowia. Co ciekawe, chętni do dzielenia się swoimi danymi są także ci, którzy kupują roślinne alternatywy dla produktów zwierzęcych.

Podobne zjawisko dostrzegamy od czasów pandemii w opiece medycznej. W tym sektorze pacjenci coraz częściej są gotowi udostępniać swoje informacje medyczne w zamian za bardziej skuteczne i zindywidualizowane leczenie. Jak pokazuje nasz raport, przemysł spożywczy oraz sieci handlowe, po spełnieniu szeregu warunków prawnych, w tym z zakresu cyberbezpieczeństwa, są kolejnymi, które mogą wykorzystać ten trend – przekonuje Jakub Misiak, partner associate w Deloitte Legal.

Badanie zostało wykonane w USA. Wzięło w nim udział ponad 2 tys. respondentów w wieku 18-70 lat. Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.

Nowelizacja prawa energetycznego może zablokować rozwój rynku wodoru

Opublikowany projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo Energetyczne, zakładający silną centralizację rynku wodoru, jest próbą pośredniego koncesjonowania rynku w pełni, czyli kontrolowania go. Nie sprzyja on zrównoważonemu rozwojowi, oszczędnemu i racjonalnemu użytkowaniu paliw i energii, rozwojowi konkurencji, a w szczególności nie równoważy interesów przedsiębiorstw energetycznych i odbiorców paliw i energii.

Projekt ustawy o zmianie ustawy – prawo energetyczne oraz niektórych innych ustaw, opublikowany przez Rządowe Centrum Legislacji z numerem wykazu UD382, jest długo wyczekiwaną implementacją do przepisów krajowych prawodawstwa dotyczącego gospodarki wodorowej. Przekazujemy uwagi zasadnicze KIG, Lewiatana, HP oraz Klastra Technologii Wodorowych dotyczące projektu, nie wyczerpujące naszych wszystkich wątpliwości.

  1. Koncesjonowanie przesyłu i magazynowania

Jeśli celem prawodawcy byłaby stymulacja i pobudzenie procesów inwestycyjnych na szeroką skalę, to obowiązek uzyskania koncesji należy ocenić jako barierę administracyjną.

Proponowana nowelizacja wprowadza obowiązek uzyskania koncesji dotyczący instalacji magazynowania wodoru powyżej ilości 5 000 Nm3, przesyłania wodoru, obrotu wodorem (z wyłączeniem obrotu poniżej 100 000 euro) oraz dostarczania wodoru bezpośrednimi rurociągami wodorowymi. Oznacza to z jednej strony, że wytwarzanie wodoru jest zwolnione z obowiązku koncesyjnego, ale magazynowania go w ilości większej niż 440 kg podlega rygorom koncesji, tak samo przesył i obrót. Biorąc pod uwagę rozproszoną architekturę rynku wodoru jest to próba pośredniego koncesjonowania rynku w pełni – kontrolowania go, ponieważ zwolnione z obowiązku będą tylko instalacje wytwarzające wodór w mikroskali. Jeżeli kierunek koncesjonowania rynku jest uzasadniany aspektami bezpieczeństwa (wodór jest gazem łatwopalnym), to obowiązkowi koncesji powinny podlegać wszystkie instalacje magazynujące i przesyłające wodór.

W nowelizacji z obowiązku uzyskania koncesji zwolnione są podmioty dostarczające wodór do odbiorcy przy pomocy dedykowanej infrastruktury gazociągowej. Oznacza to, że uprzywilejowaną pozycję otrzymują duzi gracze dysponujący dużą płynnością kapitałową, bowiem koszt budowy 1 km gazociągu dedykowanego stricte pod przesył wodoru szacuje się na poziomie 2,5 mln EUR. Jeśli do przesyłu wodoru będą dostosowane linie dziś służące do transportu gazu ziemnego, to w jednoznaczny sposób uprzywilejowuje to podmioty dysponujące takimi aktywami.

Proponowana formuła wprowadzenia zwolnień od obowiązku koncesyjnego sugeruje chęć tylko pozornego otwarcia rynku, podczas gdy jego większa część będzie nie tylko podlegać polityce regulatora (URE) ale uprzywilejowaną pozycję będą na nim zajmować operatorzy dedykowanej infrastruktury dystrybucyjnej (spółki skarbu państwa).

Ukłonów w kierunku takich podmiotów jest w proponowanej nowelizacji więcej. Między innymi dotyczy to ułatwionego procesu budowy instalacji oczyszczania wodoru, co wprost wzmacnia pozycję firm, które już dziś dysponują możliwością technicznego wytwarzania wodoru.

Największą wadą proponowanych przepisów jest brak konsekwencji i logiki w kwestii koncesjonowania magazynowania wodoru. Magazynowanie tego gazu jest newralgicznym ogniwem gospodarki wodorowej, mogącym istotnie rzutować na powodzenie rynkowe całych procesów inwestycyjnych. Pełni ono krytyczną funkcję w procesie wytwarzania wodoru w sposób zrównoważony, dlatego wszelkie bariery w tym zakresie należy tworzyć z należytą ostrożnością i rozwagą.

  1. Dystrybucja

Prawodawca zdaje się postrzegać wodór jako gaz „zamienny” z gazem ziemnym. Przepisy dotyczące jego magazynowania oraz dystrybucji wskazują, że uważa on gazociągi jako główną formę przesyłu i dystrybucji wodoru. Ogólne przepisy, przeniesienie zasad takich jak unbundling (rozdział właścicielski) czy TPA (dostęp stron trzecich) są analogiczne jak na rynku gazu ziemnego.

Tymczasem wodór produkowany i wykorzystywany dzisiaj w Europie cechuje rozproszona architektura, co wynika z braku technologii jego wielkoskalowego magazynowania. Rozproszone wytwarzanie i logistyka oraz dystrybucja ograniczona do minimum są jedynym rozwiązaniem operowania wodorem jako nośnikiem energii, jeśli zachowana ma być jakakolwiek racjonalność ekonomiczna. Oznacza to, że rozdzielność właścicielska instalacji wytwórczych i magazynujących stoi w jawnej opozycji do ekonomii przedsięwzięć jakimi jest wytwarzanie wodoru w procesie elektrolizy, zwłaszcza w przypadku zasilania tego procesu energią pochodzącą z OZE – również cechującą się rozproszoną architekturą.

  1. Definicja wodoru

Proponowana definicja wodoru odnosząca się do numeru we wspólnotowym wykazie celnym CN 2804 10 00 (Nomenklatura Scalona) wydaje się daleko niewystarczająca. Definicja legalna wodoru powinna odnosić się nie tylko do numeru w wykazie celnym, lecz przede wszystkim wskazywać właściwości, a więc takie cechy, których spełnienie przez substancję chemiczną jest konieczne, aby była klasyfikowana w tym wypadku jako wodór.

Prawodawca powinien uwzględniać, że wodór jako najlżejszy pierwiastek, szczególnie podatny na dyfuzję nie występuje na ziemi w postaci jednorodnej – czystej. Zawsze towarzyszą mu inne substancje, dlatego o jego użyteczności w danym procesie decyduje koncentracja tych substancji towarzyszących. Rolą prawodawcy jest precyzyjne określanie jaki poziom czystości kwalifikuje wodór do objęcia przedmiotową ustawą.

  1. Definicja elektrolizy i elektrolizerów

Do niewątpliwych zalet proponowanej nowelizacji należą nieostre definicje dotyczące procesu elektrolizy (konwersja elektrolityczna) oraz urządzeń jej dokonujących – elektrolizerów (instalacja konwersji elektrolitycznej). Ogólność sformułowań pozwala objąć nimi szerokie spektrum, również dziś jeszcze nie istniejących − przyszłych rozwiązań, które niewątpliwie pojawią się na tym wysoce konkurencyjnym rynku.

  1. Operator sieci wodorowych

Kolejną zaletą proponowanej nowelizacji jest wprowadzenie do legislacji krajowej założeń będących elementami dopiero procedowanego w Parlamencie Europejskim Pakietu Wodorowo-Gazowego, a wśród nich powołanie oddzielnego operatora sieci wodorowych.

Podsumowanie: Prawodawcy należą się słowa uznania, iż równolegle z procedowaniem szeregu innych aktów prawnych dotyczących regulowania rynku energii w dobie kryzysu energetycznego zdecydował się uwzględnić również kwestie związane z wodorem. Jednocześnie należy zwrócić uwagę na szereg nieścisłości i braku rozpoznania problematyki zarówno od strony rynkowej, jak i naukowej, który skutkuje proponowaniem przepisów dotyczących wodoru w kształcie, który nie będzie sprzyjał rozwojowi rynku, a nawet jest sprzeczny z aktualnie obowiązującymi przepisami Ustawy Prawo Energetyczne.

Stanowisko Krajowej Izby Gospodarczej, Konfederacji Lewiatan, Stowarzyszenia Hydrogen Poland i Klastra Technologii Wodorowych.

Stabilizacja na złotym

Jeszcze wczoraj wydawało się, że grozi nam fala paniki. Kolejny dzień jednak mocno uspokoił sytuację. Dzisiaj na pierwszy plan znów wraca wzrost cen w Polsce.

Wpływ rakiety zgasł

Jeszcze wczoraj wydawało się, że rynki będą żyć tragedią wywołaną wybuchem rakiety na terytorium Polski. Temat ten umarł jednak niesamowicie szybko. To bardzo dobrze, że jako społeczeństwo, tym razem nie daliśmy się porwać panice. Rynki walutowe bardzo szybko wróciły do poziomów sprzed podania informacji. W bankomatach nadal są pieniądze, w sklepach nie wykupiliśmy podstawowych towarów. Okazuje się, że podjęte wysiłki siania paniki okazały się nieskuteczne.

Inflacja bazowa jednak w górę

Inflacja bazowa wzrosła zgodnie z oczekiwaniami do 11%. Pokazuje to, że szczyt cen jeszcze przed nami. W przypadku tego parametru ciężko mówić o złych zbiorach czy cenach energii. Inflacja bazowa wyklucza wpływ tych czynników na wynik końcowy. Tak wysoki parametr pokazuje, że po prostu przyzwyczajamy się do powoli rosnących cen wszystkiego. W rezultacie ryzykujemy znalezienie się w zjawisku określanym jako spirala inflacyjna. Pomimo tego, że inflacja bazowa rośnie nie widać jej wpływu na WIBOR. Po ostatnim posiedzeniu RPP rynek wyraźnie ogranicza oczekiwania dalszego wzrostu stóp procentowych. Jest to dobra wiadomość dla kredytobiorców złotowych. Pomimo braku zmian stóp procentowych od szczytu sprzed decyzji WIBOR 3m spadł o 0,21%, a WIBOR 6m o 0,22%.

Lepsze dane stabilizują dolara

Ostatnia passa amerykańskiej waluty była naprawdę słaba. W ciągu dwóch tygodni amerykańska waluta straciła względem euro około 9%. Wczoraj ruch wyhamował, po części dzięki lepszym od oczekiwań danym zza Oceanu. Szybciej od oczekiwań rośnie sprzedaż detaliczna. Z kolei trochę spowolniła produkcja przemysłowa, ale to jest powodowane zmniejszaniem zapasów. Biorąc jednak pod uwagę siłę ostatniego ruchu, można było oczekiwać pewnej korekty nawet bez wsparcia danych makroekonomicznych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Spektakularny debiut Porsche. IPO niemieckiego producenta aut luksusowych z ofertą 9,1 mld euro. Trzy kwartały bez debiutu na rynku głównym GPW

Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w trzecim kwartale 2022 r wyniosła 9,5 mld euro – to spadek o ponad 17,4% w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku (11,5 mld euro). Pomimo wysokiej zmienności na rynkach oraz utrzymującej się niepewności spowodowanej trwającą wojną w Ukrainie oraz światową sytuacją makroekonomiczną, Porsche debiutuje na giełdzie we Frankfurcie z ofertą sięgającą 9,1 mld euro*. Rekordowe IPO Porsche to największy debiut na europejskich rynkach od dekady. Na GPW odnotowano tylko jeden debiut na alternatywnym rynku NewConnect.

Podsumowanie III kwartału 2022 roku na GPW w Warszawie

W trzecim kwartale 2022 roku na giełdzie w Warszawie odnotowano 1 IPO (NewConnect), wobec 10 debiutów w analogicznym okresie roku ubiegłego. Wartość oferty jedynej debiutującej spółki (HiProMine z branży rolnej, zajmująca się produkcją materiałów paszowych z biomasy owadów oraz z nawozu organicznego) wyniosła 36,8 mln PLN (8,0 mln euro), co oznacza spadek o 96,4% w porównaniu do poprzedniego roku, podczas którego w trzecim kwartale łączna wartość IPO na warszawskim parkiecie przekroczyła 1 mld PLN (224,3 mln euro).

*Całkowita wartość oferty Porsche włączając opcję nadsubskrypcji.

“Na początku 2022 roku, nawet po lutowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, optymizm na rynku był zgoła inny niż obecnie – komunikaty rynkowe oraz statystyki UKNF dot. postępowań prospektowych wskazywały, że w tym roku na giełdzie może zadebiutować nawet kilkadziesiąt spółek (wraz z debiutami na rynku NewConnect). Tymczasem po dziewięciu miesiącach, na rynku głównym GPW nie było żadnego debiutu (nie licząc sześciu spółek, które przeszły z NewConnect, co akurat jest pozytywnym akcentem i świadczy o tym, że alternatywny parkiet pełni jedną ze swoich istotnych ról). Z dużym prawdopodobieństwem taki stan się utrzyma i w 2022 rok będzie zapamiętany jako rok bez żadnej transakcji IPO na rynku głównym GPW – debiutanci zawiesili postępowania (lub nawet ich nie rozpoczęli) i czekają na lepszy moment. Oczywiście dużym znakiem zapytania pozostanie gotowość rynku i sprzyjające warunki makroekonomiczne. Obecny poziom inflacji oraz perspektywy makro na 2023 rok nie napawają optymizmem, zaufania inwestorów nie poprawiają także niejasne perspektywy regulacyjne (np. w sprawie podatku od zysków nadzwyczajnych). Natomiast, czekając na otwarcie kolejnego okienka transakcyjnego, obserwujemy pozytywne ruchy potencjalnych kandydatów do debiutu, którzy już teraz zaczynają się przygotowywać, aby w razie pojawienia się dogodnego momentu na IPO, przeprowadzić transakcję sprawnie i bezboleśnie. Spółki przygotowujące się do debiutu i ich doradcy ostrożnie wskazują drugą połowę 2023 roku jako termin potencjalnego wejścia na rynek” – mówi Kamil Wardzyński, wicedyrektor w zespole ds. rynków kapitałowych PwC Polska.

Podsumowanie europejskiego rynku ofert pierwotnych w III kwartale 2022 roku

Zgodnie z danymi uzyskanymi przez PwC, łączna wartość IPO w Europie w trzecim kwartale 2022 roku wyniosła 9,5 mld euro i spadła w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku o 2 mld euro. Na europejskich parkietach zadebiutowało 12 spółek (wobec 66 w trzecim kwartale 2021 roku).

W minionym kwartale odnotowano w Europie jedną tzw. mega ofertę (transakcję o wartości przekraczającej 1 mld euro) i jednocześnie największe co do wartości IPO w ujęciu globalnym – był to debiut spółki Dr. Ing. h.c. F. Porsche AG (9,1 mld euro*) przeprowadzony na Deutsche Börse. Na pozostałych miejscach uplasowały się OPDEnergy (oferta o wartości 205 mln euro, debiut na BME w Hiszpanii) oraz Nordic Lights (debiut na Nasdaq Nordic Helsinki z ofertą o wartości 30 mln euro).

Największym rynkiem w Europie pod względem wartości IPO w trzecim kwartale 2022 roku, (dzięki mega ofercie Porsche AG, okazała się Deutsche Börse (1 IPO o wartości 9,1 mld euro). Zaraz za nią uplasowała się BME (205 mln euro), a na kolejnym miejscu Euronext Paris (50 mln euro).

*Całkowita wartość oferty Porsche włączając opcję nadsubskrypcji.

„Warszawski parkiet nie jest wyjątkiem wśród europejskich giełd – w 2022 roku nastąpił niemal całkowity zastój jeśli chodzi o napływ nowych emitentów na rynek i do końca roku nie należy spodziewać się przełomu. Wprawdzie debiut Porsche wykazał, że IPO przy dobrej wycenie możliwe jest nawet w trudnych czasach, niemniej nie należy budować na tym przykładzie daleko idących wniosków – to wyjątkowa transakcja wyjątkowej spółki, w dodatku od jakiegoś czasu zapowiadana, bardzo oczekiwana i bardzo wsparta zaangażowaniem inwestorów cornerstone (w praktyce zobowiązujących się do zaangażowania kapitałowego jeszcze przed IPO). Zarówno ten debiut obecnie, jak i przyszłe, pojedyncze IPO znaczącej wielkości nie zmienią perspektywy szerszego powrotu aktywności IPO, która zależeć będzie od stopnia poprawy kluczowych wskaźników makroekonomicznych, perspektyw zakończenia wojny w Ukrainie oraz poziomów głównych indeksów i wycen spółek” – mówi Bartosz Margol, partner w zespole ds. rynków kapitałowych PwC Polska.

Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2017 roku.Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2017 roku.

Aktywność na europejskim rynku IPO w pierwszych trzech kwartałach roku (narastająco) od 2017 roku.Aktywność na europejskim rynku IPO w pierwszych trzech kwartałach roku (narastająco) od 2017 roku.

O raporcie IPO Watch Europe

Bieżąca i poprzednie edycje IPO Watch Europe są dostępne pod adresem: www.pwc.pl/ipowatch. Dostępne są również podsumowania roczne za lata 2004-2021.

Raport IPO Watch Europe obejmuje wszystkie debiuty na głównych giełdach w Europie (włączając w to giełdy w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Islandii, Norwegii, Turcji, Serbii i Szwajcarii) i jest publikowany kwartalnie. Debiuty podmiotów, które przeprowadzały wcześniej pierwszą ofertę publiczną oraz przeniesienie pomiędzy rynkami w ramach jednej giełdy, nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 stycznia do 31 grudnia 2021 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji.

Począwszy od raportu za II kwartał 2019 roku IPO Watch Europe obejmuje wyłącznie oferty o wartości powyżej 5 mln USD. Dla zapewnienia porównywalności, dane za poprzednie okresy prezentowane w raporcie IPO Watch Europe zostały odpowiednio przekształcone. Komentarz do rynku polskiego omawia wszystkie debiuty na rynku w Warszawie, niezależnie od ich wartości.

Klienci oczekują większych rabatów w nadchodzącym sezonie świątecznym – nowe badanie Oracle

Nowe badanie Oracle pokazuje, że wszechobecna inflacja skłoni europejskich konsumentów do wczesnego kupowania i polowania na dobre okazje, a 68% osób twierdzi, że skorzysta z możliwości płatności ratalnej podczas zakupów.

Nowe badanie Oracle Retail wykazało, że ceny będą miały zasadnicze znaczenie podczas nadchodzącego sezonu świątecznego, ponieważ kupujący w Europie coraz częściej martwią się o zawyżone koszty i mniejsze budżety. Według odpowiedzi na pytania ankieterów 77% klientów już zrobiło wczesne zakupy lub je planuje, aby mieć pewność, że kupią to, na czym im zależy, i będą mieć więcej czasu na szukanie dobrych cen. Prawie 55% pytanych klientów powiedziało, że obecne uwarunkowania gospodarcze spowodują u nich zmniejszenie wydatków, a 68% stwierdziło, że rozważą skorzystanie z planu finansowania oferowanego w sklepie, aby zapłacić za prezenty. 42% osób zauważa, że cena będzie głównym czynnikiem odpowiadającym za decyzję o kupnie.

„Poza dostępnością zapasów cena odgrywa główną rolę w kwestii tego jak i gdzie konsumenci dokonają zakupów w tym sezonie świątecznym”, powiedział Bartosz Kubicki, Senior Sales Executive w Oracle Retail Global Business Unit. „W przypadku sprzedawców detalicznych, którzy wciąż mają do czynienia z problemem ograniczonych zapasów lub nadwyżek, właściwe podejście do produktów i strategii cenowych będzie miało kluczowe znaczenie, jeśli chodzi o zarządzanie marżami i oczekiwaniami klienta”.

Badanie przeprowadziła agencja badawcza Untold Insights; wzięło w nim udział 8107 konsumentów w 11 różnych krajach, w tym 3054 osób w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Włoszech, Francji i Hiszpanii. W badaniu zapytano konsumentów o plany zakupów świątecznych i ich nawyki zakupowe po pandemii.

Cena jest kluczowa

Około 28% osób obawia się, że nie będzie miało tyle pieniędzy, ile chcieliby wydać na zakupy świąteczne ze względu na rosnące ceny towarów, a 31% martwi się, że prezenty, które chcą kupić, będą w tym roku droższe. W związku z tym kupujący poświęcają dodatkowy czas na znalezienie najlepszej oferty i rozważają plany ratalne, aby kupić produkty z listy upominków.

  • 68% kupujących stwierdziło, że rozważy skorzystanie z planu finansowania sklepu lub planu spłat, aby zapłacić za prezenty w późniejszym terminie (27% osób twierdziło, że nigdy wcześniej nie korzystało z tych opcji)
  • 74% osób stwierdziło, że będą szukać więcej okazji i rabatów
  • 71% zapewniało, że będą porównywać więcej cen w Internecie i w sklepach stacjonarnych
  • 70%stwierdziło, że rozważą zakupy w sklepach z przecenionymi towarami

Około 70% osób planuje również poczekać na większe wyprzedaże w sklepach. Podczas gdy Black Friday nadal stoi na czele akcji wyprzedażowych (50% kupujących planuje wziąć udział), niewiele dalej plasują się Amazon Prime Days (44%), wyprzedaże świąteczne (25%) oraz Cyber Monday (25%).

Tworzenie listy zakupów

Zmęczeni zamknięciem w domu, w tym roku kupujący chętnie wybierają się do sklepów. Najpopularniejsze prezenty, jakie konsumenci chcą kupować w tym sezonie świątecznym, to między innymi:

  • 27% Podróże
  • 26% Kosmetyki / produkty do pielęgnacji
  • 25% Elektronika / sprzęt rozrywkowy i karty podarunkowe
  • 24% Odzież, zabawki, obuwie, artykuły sportowe i sprzęt fitness
  • 23% Wystrój domu / meble
  • 21% Produkty dla zwierząt domowych
  • 20% Luksusowe przedmioty
  • 19% Alkohol
  • 18% Niewymienne tokeny (NFT) lub cyfrowe materiały kolekcjonerskie

Obawa o dostępność produktów

Ograniczenia są w dużej mierze zniesione, więc ludzie wracają do sklepów, aby zrobić świąteczne zakupy, ale oczekiwania dotyczące dostępności produktów pozostają wysokie.

  • 41% osób planuje zakupy głównie w sklepach stacjonarnych, a 20% w sklepach stacjonarnych i internetowych
  • 24% osób stwierdziło, że brak towaru w sklepie to frustrujące doświadczenie
  • 21% osób stwierdziło, że gdyby produktu nie było w magazynie, poszliby do innego sklepu

„Towar w niewłaściwym miejscu i czasie może generować największe koszty dla sprzedawcy detalicznego” – dodaje Bartosz Kubicki. „Wiemy, że brakujące towary wpływają negatywnie na wzrost zamówień i zadowolenie klientów. Równie ważny jest ich wpływ na marże. Sprzedawcy detaliczni muszą proaktywnie rozmieszczać zapasy, biorąc pod uwagę wielkość, styl i kolor asortymentu, aby uniknąć ogromnych kosztów przenoszenia towarów między sklepami”.

Wymagania dotyczące dostawy

Dostawa do domu (52%) jest nadal zdecydowanie najpopularniejszą metodą obioru towarów kupionych przez internet w porównaniu z odbiorem w punkcie (20%) lub w sklepie (20%). Sprzedawcy detaliczni pilnie starają się zapewnić terminowe dostarczanie prezentów, zapewniając jednocześnie przejrzystość procesu transportowego. 57% klientów stwierdziło, że śledzenie przesyłki jest ważne.

  • 43% osób twierdzi, że szybka dostawa często decyduje o tym, od kogo zamówią produkty
    • 8% ludzi oczekuje dostawy tego samego dnia
    • 42% dostawy w ciągu 1-2 dni
    • 36% dostawy w ciągu 3-5 dni
  • 21% obawia się, że prezenty nie dotrą na czas
  • 60% jest gotowych zapłacić więcej za przyspieszoną/gwarantowaną dostawę
  • 60% rozważa rezerwację osobnej usługi dostarczania/odbioru, aby mieć pewność, że prezenty dotrą na czas

„Klienci wracają do sklepów, a sprzedawcy muszą bezustanne dbać o ich doświadczenia” – komentuje Bartosz Kubicki. „Nieważne, czy oznacza to pomaganie kupującemu w sklepie w znalezieniu przedmiotu, czy prezentowanie kupującym online opcji dostępności produktu w najbliższej lokalizacji fizycznej. Aby utrzymać lojalność, prawie każda interakcja musi zakończyć się uzyskaniem przez klienta produktu, którego poszukuje, w odpowiednim czasie w okresie świątecznym. Wykonanie tego zadania zaczyna się od przejrzystości zamówienia”.

Influencerzy wpływowi, ale umiarkowanie

W 2022 roku media społecznościowe (22%) były czołowym miejscem, w którym klienci szukali najbardziej atrakcyjnych ofert i produktów, kolejne miejsca zajmowały e-maile: 21%, promocje w sklepach: 13%, reklamy w Internecie: 12% i w telewizji: 8%.

Podczas gdy kupujący preferowali poniższe platformy mediów społecznościowych, kolejne 11% stwierdziło, że żadna z nich nie była odpowiednia:

  • 34% Instagram
  • 24% Facebook
  • 14% YouTube
  • 12% TikTok

Pączek za 8 złotych niebawem nie będzie dla nikogo zaskoczeniem. Trudna sytuacja piekarzy i cukierników

– Rozmowy z piekarzami i cukiernikami zrzeszonymi w Północnej Izbie Gospodarczej w Szczecinie niestety nie napawają nas optymizmem. Nawet jeżeli ceny na ten moment na chwilę się zatrzymały, to wszyscy spodziewają się wystrzału na początku 2023 roku. Wszystko z powodu niejasnej sytuacji związanej z wysokością podatku VAT oraz ciągle rosnącą inflacją i kosztami poszczególnych produktów. Pączek za 8 złotych niebawem dla nikogo nie będzie zaskoczeniem – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Piekarze: ceny się zatrzymały, ale to może być „cisza przed burzą”

Sytuacja piekarzy była przez Północną Izbę Gospodarczą analizowana wielokrotnie. To właśnie ten sektor już w marcu informował o drastycznym wzroście rachunków za gaz i prąd, a także galopujących wręcz cenach surowców takich jak mąka czy jaja. Jak sytuacja wygląda teraz? Andrzej Wojciechowski, właściciel jeden ze szczecińskich piekarni rzemieślniczych mówi wprost, że obecna sytuacja to „cisza przed burzą”.

– Ostatni kwartał roku 2022 jest spokojniejszy. Mamy dość stabilną cenę energii, choć oczywiście wzrost o 170% względem ubiegłego roku trudno nazwać optymistycznym. Uspokoiły się także ceny zbóż, mąki i cukru. To wszystko jednak może bardzo szybko się zmienić i wielu piekarzy spodziewa się, że od nowego roku ceny znowu zaczną szybować – mówi Andrzej Wojciechowski. – Ceny chleba osiągnęły już na tyle wysoki poziom, że wyżej być nie może, bo ludzie po prostu nie zapłacą za chleb kilkanaście złotych. Koszty muszą więc przyjmować na siebie piekarnie i wiele z nich radykalnie obcina wszelkie koszty – dodaje Wojciechowski.

Najpierw rogale świętomarcińskie, potem makowiec na święta, a w lutym pączki? Cukiernie szykują nas na wzrosty cen

Trudno jest także w sektorze cukierniczym. Eksperci Izby uważają, że to właśnie ten sektor będzie zmuszony do radykalnego podniesienia cen od nowego roku. Już teraz widoczny był znaczący wzrost cen np. rogali świętomarcińskich. Niebawem podobna sytuacja będzie mieć miejsce z ciastami, drożdżówkami czy pączkami.

– Jest słabo, bo cała branża drży przed tym, co może wydarzyć się za tydzień czy za miesiąc. Jedna wielka niewiadoma. Ceny zmieniają się tak szybko, że nie da się przygotować strategii długofalowej. Bez sprytnych pomysłów na przetrwanie wiele firm upadnie. Koszty są tak wysokie, że wiele firm analizuje receptury, tnie zatrudnienie lub ogranicza godziny otwarcia swoich cukierni – mówi Magdalena Kasjaniuk z jednej ze szczecińskich cukierni.

Widoczny wzrost cen nastąpił w przypadku bakalii, owoców czy jajek. Cena cukru i mąki jest od jakiegoś czasu stała, ale w porównaniu z ubiegłym rokiem i tak wyższa. Cukiernie odczuwają także wzrost ceny masła – nawet kilka złotych na kostce.

Izba: „Rzemieślnicy pod specjalną opiekę”

W opinii Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie wsparcie dla piekarzy powinno być większe, bo wiele firm nie będzie w stanie przetrwać wzrostu cen energii oraz sytuacji, gdy wzrosną koszty po zawieszeniu tarcz antyinflacyjnych.

– Piekarnie, cukiernie, małe sklepy osiedlowe, sektor turystyczny, gastronomia, małe firmy transportowe. Jednym tchem jestem w stanie wymienić firmy narażone na komplikacje w obliczu dalej eskalującego kryzysu energetycznego oraz rosnącej inflacji. Piekarnie to bardzo energochłonne rodzaje działalności, szczególnie jeżeli mówimy o tradycyjnym wypiekaniu chleba. Jako Północna Izba Gospodarcza uważamy, że rzemieślnictwo powinno być objęte znacznie szerszą opieką rządową i samorządową niż obecna. Tym przedsiębiorcom należy się pomoc, bo bez niej będziemy świadkami śmierci rzemieślnictwa w sektorze piekarniczym i cukierniczym – mówi Hanna Mojsiuk.

Północna Izba Gospodarcza w tej sprawie interweniowała już kilkukrotnie. Temat był konsultowany między innymi z Rzecznikiem MŚP Adamem Abramowiczem.

151 miliardów euro dla sektora living w Europie

W najnowszym badaniu European Living Sectors Investor Survey, przeprowadzonym i opublikowanym przez globalną firmę doradczą Knight Frank, ujawniono, że inwestorzy obecni w sektorach student housing, multifamily housing i senior housing w całej Europie planują znacząco zwiększyć swoją aktywność w ciągu najbliższych 5 lat. Ankieta została przeprowadzona wśród 44 inwestorów instytucjonalnych, którzy działają w sektorze living w Europie i zarządzają aktywami mieszkaniowymi o wartości 70 miliardów euro na całym kontynencie. Analiza wyników przewiduje, że respondenci łącznie planują zainwestować dodatkowe 151 miliardów euro w sektor living w Europie do 2027 roku, co stanowi przewidywany wzrost o 115% w porównaniu z dotychczas zainwestowanymi 70 mld euro.

Według Knight Frank, 75% z ankietowanych firm planowało „znacząco zwiększyć” łączne inwestycje w ciągu najbliższych pięciu lat, a jedna czwarta (25%) potwierdziła, że ​​w ich przypadku oznaczałoby to podwojenie obecnego wolumenu inwestycji. Ponadto, 32% respondentów jest obecnie aktywnych we wszystkich trzech segmentach składających się na sektor living, a 53% spodziewa się, że będzie aktywnych we wszystkich trzech w ciągu najbliższych pięciu lat.

„Sektor living w Europie rozwija się w szybkim tempie. Wyniki naszej ostatniej ankiety potwierdzają, że apetyt inwestorów na europejskie rynki mieszkań studenckich, obiektów wielorodzinnych i mieszkań dla seniorów jest nienasycony. Sektory mieszkalne są stabilne w czasach zawirowań gospodarczych. W przyszłym roku będziemy musieli stawić czoła potencjalnie trudnym warunkom makroekonomicznym, dlatego inwestorzy chcą zwiększyć swoją aktywność w sektorach defensywnych.”komentuje  Stuart Osborne, Head of European Residential Investment, Knight Frank.

Zgodnie z danymi Knight Frank sektor living pochłonął do tej pory 22% wszystkich europejskich inwestycji w nieruchomości komercyjne w 2022 roku. Ta część rynku nieruchomości komercyjnych od siedmiu lat konsekwentnie zwiększa swój udział w inwestycjach, W 2015 roku sektor ten zajął trzecie miejsce za biurami i handlem detalicznym. Obecnie sektor living ma drugi co do wielkości udział w całkowitym wolumenie inwestycji europejskich – zaraz za biurami.

W ankiecie przeprowadzonej przez Knight Frank wśród inwestorów 63% respondentów zgodziło się, że sektor living osiągnie lepsze wyniki niż wszystkie inne rodzaje nieruchomości w 2023 r., podając jako główne przyczyny znaczną nierównowagę między podażą a popytem oraz zabezpieczenie przed inflacją.

„Sektor living w Polsce jest na początkowym etapie rozwoju, ale ze strony inwestorów zdecydowanie rośnie zainteresowanie nabywaniem lub budowaniem takich aktywów. I pochodzi ono zarówno od nowych podmiotów wchodzących do Polski, jak również tych już obecnych na polskim rynku. Celem tych drugich jest dywersyfikacja swoich portfeli. Ponadto, obserwujemy rosnącą aktywność w zakresie M&A wśród deweloperów mieszkaniowych i do końca tego roku spodziewamy się kilku

transakcji dotyczących pojedynczych aktywów. Dzięki dobrym wynikom finansowym osiąganym przez sektor living w Polsce inwestorzy dostrzegają bowiem jego potencjał. Popyt na wynajem cały czas rośnie, a liczba studentów jest stabilnie duża. Stopy procentowe wzrosły z 1,75% w grudniu 2021 r. do 6,75% w październiku tego roku, ograniczając dostępność kredytów mieszkaniowych,  podczas gdy wzrost liczby mieszkańców w Polsce generuje dodatkowy popyt na mieszkania, zwłaszcza na rynku wynajmu.” – dodaje Sylwia Jankowska, Investment Broker, Knight Frank.

Paweł Łapiński dołączył do zarządu M FOOD

Z dniem 16 listopada 2022 r w skład dalszego zarządu spółki wejdzie doświadczony menedżer Paweł Łapiński, który obejmie funkcję członka zarządu spółki M FOOD. Będzie on odpowiedzialny za rozwój grupy kapitałowej, realizację strategii oraz relacje inwestorskie.

Paweł Łapiński ma ponad 17-letnie doświadczenie jako prezes zarządu i dyrektor zarządzający w przedsiębiorstwach z branży energetycznej, chemicznej i spożywczej. Jego obszary kompetencji to m.in.: budowanie wartości dla akcjonariuszy, poprawa efektywności spółek, opracowywanie i wdrażanie strategii, pozyskiwanie finansowania i realizacja projektów inwestycyjnych, rozwój organiczny firm i akwizycje. Ma również doświadczenie w zarządzaniu spółkami giełdowymi oraz prowadzeniu relacji z rynkiem kapitałowym. W swojej karierze zawodowej pełnił funkcje zarządcze w takich spółkach jak, m.in.: Stelmet S.A., Grupa Azoty S.A., Boryszew S.A. czy Bumar-Hydroma S.A.

Absolwent Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania (specjalizacje: zarządzanie procesami produkcyjnymi oraz zarządzanie przedsiębiorstwem przemysłowym). Ukończył również liczne studia podyplomowe, m.in. w zakresie prawa spółek handlowych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika oraz zarządzania wartością firmy w Szkole Głównej Handlowej. Posiada też tytuł MBA zdobyty w Wyższej Szkole Biznesu – National Louis University.

M FOOD planuje dynamiczny rozwój, dlatego z dużą radością witamy w naszym pokładzie tak doświadczonego menedżera jak Paweł. Jestem przekonany, że będzie mógł w pełni wykorzystać swoje umiejętności zawodowe, budując wraz z nami grupę kapitałową M FOOD. Paweł ma bogate doświadczenie nie tylko w rozwijaniu i budowaniu wartości spółek, ale też w prowadzeniu relacji z rynkiem kapitałowym, na co będziemy stawiać w kolejnych latach. Jako zarząd, witamy Pawła na pokładzie i życzymy sukcesów w M FOOD” – powiedział Jerzy Gądek, prezes zarządu M FOOD S.A.

„M FOOD to spółka z olbrzymim potencjałem, która jest na progu dynamicznego rozwoju. Dołączam do mocnej spółki, zarządzanej przez specjalistów w swoich dziedzinach. Jestem przekonany, że moje kompetencje zawodowe przyczynią się nie tylko do dalszego rozwoju spółki i grupy kapitałowej M FOOD, ale też do wzrostu jej wartości dla akcjonariuszy. Mam ambitne cele przed sobą, które będę realizował zgodnie z planem” – powiedział Paweł Łapiński, członek zarządu M FOOD S.A.

Vercom potraja skalę działalności dzięki globalnej ekspansji. Rekordowe wyniki w III kwartale 2022 r.

Vercom S.A., spółka technologiczna dostarczająca chmurowe rozwiązania w modelu CPaaS (Communication Platform-as-a-Service), podsumowuje trzeci kwartał br. Wyniki Spółki były rekordowe, marża brutto wzrosła blisko 3-krotnie z 14 mln PLN do 36 mln PLN, skorygowana EBITDA zwiększyła się rdr. o  76 proc. do przeszło 16 mln PLN, podobnie jak przychody, które wzrosły rdr. o 72% i wyniosły 76 mln PLN. Skokowy wzrost wyników to efekt m.in. konsolidacji wyników przejętej spółki MailerLite, która w III kw. br. odnotowała wzrost przychodów o 41 proc. rdr. dokładając 5,3 mln zł EBITDA do skonsolidowanych wyników Vercom.

– Za nami rekordowy – najlepszy w historii kwartał, co jest dowodem, iż przyjęta strategia przynosi zamierzone efekty. Konsekwentnie realizujemy plan globalnej ekspansji oraz ciągłej dywersyfikacji działalność na wielu płaszczyznach, co skutecznie ogranicza naszą zależność od czynników gospodarczych specyficznych dla naszego regionu. Udział sprzedaży zagranicznej w przychodach Grupy stanowi już blisko 50 proc. – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes zarządu Vercom.

Na przestrzeni ostatniego roku Vercom stał się globalną spółką zwiększając trzykrotnie liczbę klientów do blisko 63 tys. obecnych w 180 krajach, z czego głównym rynkiem zagranicznym są Stany Zjednoczone. Spółka posiada również zespół ponad 300 pracowników w 30 lokalizacjach na całym świecie, co pozwala skutecznie uruchamiać kolejne usługi na globalnym rynku.

– Po zakończeniu rocznego okresu wymagających prac nad realizacją przejęć zapowiadanych w ramach IPO, ponownie skupiamy się na rozwoju organicznym oraz integracji przejętych spółek. Intensywnie pracujemy nad przygotowaniem nowych usług dopasowanych do potrzeb klientów na międzynarodowym rynku. Chcemy wykorzystać potencjał sprzedaży usług w modelu self-service, aby jeszcze skuteczniej skalować nasz biznes globalnie, docierając przy tym do coraz szerszego grona klientów, w tym małych i średnich firm oraz prywatnych przedsiębiorców, dynamicznie zwiększając bazę klientów  – dodaje Krzysztof Szyszka.

Spółka uruchomiła również pilotażowy dostęp do wybranych usług Vercom poprzez platformę MailerLite oraz przygotowuje się do wykorzystania zaawansowanego systemu do email marketingu MailerLite dla klientów Vercom, co jest początkiem dokonującej się synergii z przejętą spółką.

– Cieszymy się z wypracowanych wyników. Warto przy tym pamiętać, że ze względu na sezonowość sprzedaży historycznie najwyższe obroty generujemy w ostatnich miesiącach roku. Nasi klienci intensyfikują wtedy komunikację z odbiorcami swoich usług zarówno w obszarze transakcyjnym, jak i marketingowym, co pozwala nam spodziewać się kolejnego przełomowego kwartału, a tym samym zrealizowania z nawiązką ambitnego planu na cały 2022 – mówi Łukasz Szałaśnik, dyrektor finansowy Vercom.

Już co 3. konsument w Polsce już pożycza pieniądze, by opłacić rachunki, a wysoka inflacja zmusi kolejne osoby do zadłużenia się

Dziś, 17 listopada obchodzimy Dzień bez Długów. „Święto” ma przypominać o tym, jak ważne jest racjonalne zarządzanie budżetem domowym. Jednak w obliczu rzeczywistości, z którą wszyscy musimy się zmagać, praktykowanie takiego podejścia jest bardzo trudne. Jak pokazuje nadchodzący raport Intrum, ”European Consumer Payment Report 2022”[1], po chwili wytchnienia i poradzeniu sobie z konsekwencjami pandemii Covid-19, przed konsumentami pojawiło się widmo nowego kryzysu. Gwałtownie rosnąca inflacja, która wpływa negatywnie na budżet aż 87% osób w naszym kraju i wysoki poziom stóp procentowych sprawiają, że coraz więcej osób w Polsce ma problem z finansowaniem bieżących wydatków. 35% tych pytanych przez Intrum przyznaje, że w ciągu ostatniego roku przynajmniej raz nie opłacili rachunku na czas. Podobny odsetek (34%) pożycza pieniądze, by mieć środki na uregulowanie zobowiązań. Czy mamy plan, jak przetrwać kolejny kryzys finansowy?

Inflacja wpływa negatywnie na nasze portfele i zdrowie psychiczne

66% konsumentów w naszym kraju przyznaje, że widziało swoją przyszłość finansową w jasnych barwach, gdy negatywny wpływ pandemii Covid-19 na gospodarkę zaczął maleć z początkiem 2022 r., ale teraz ten optymizm wygasł z powodu niepewności gospodarczej, z którą mamy do czynienia w Polsce. 7 na 10 osób (70%) twierdzi również, że obawy związane z rosnącymi rachunkami wpływają negatywnie na ich samopoczucie. Przyznajemy otwarcie, że rosną one szybciej niż nasze pensje (69%).

Wysoki poziom inflacji i stóp procentowych nie tylko sprawiają, że w tym momencie konsumenci nie mogą mówić o poczuciu bezpieczeństwa finansowego, ale problem jest zdecydowanie bardziej namacalny. 35% respondentów naszego badania przyznaje, że w ciągu ostatnich 12. miesięcy przynajmniej raz nie opłacili rachunku, bo nie mieli na to pieniędzy. Może te dane nie są jeszcze alarmujące, ale można podejrzewać, że gdybyśmy zapytali konsumentów o tę samą kwestię w kolejnych tygodniach, wyniki byłyby bardziej druzgocące. Już teraz blisko 4 na 10 osób (37%) spodziewa się, że w nadchodzącym czasie nie będzie w stanie opłacić wszystkich rachunków za media – komentuje Krzysztof Krauze, Prezes Intrum w Polsce.

Mogłoby się wydawać, że osoby, które nie mają tego problemu i wiążą koniec z końcem, są w lepszej sytuacji. Tak, ale tylko pozornie. Dlaczego? „Tylko” 1/4 ankietowanych (24%) zaznaczyła, że po opłaceniu wszystkich rachunków w portfelu zostaje im więcej niż połowa wynagrodzenia. Co 5. osobie (22%) zostaje na życie od 5 do 20% wysokości pensji. Można więc mówić o tym, że całkiem niemała grupa Polaków żyje na skraju ubóstwa.

Według danych zebranych przez Intrum obecny poziom inflacji wpływa negatywnie na finanse aż blisko 9 na 10 osób (87%) w naszym kraju. Co więcej, uważamy, że rządzący mają niską sprawczość, jeżeli chodzi o możliwość powstrzymania dalszego wzrostu cen (36%). Dlatego Polacy biorcą sprawy w swoje ręce…

Pozytywne skutki inflacji (tak one istnieją!)

Badanie Intrum pokazuje również, iż Polacy zdają sobie sprawę z faktu, że jest źle i może być jeszcze gorzej. Pocieszający jest jednak fakt, że nie poprzestajemy na tej konstatacji i podejmujemy działania, aby zadać o swoją przyszłość finansową – zaznacza Krzysztof Krauze, Prezes Intrum w Polsce. Aż 73% ankietowanych przyznaje, że, już wprowadza lub planuje wprowadzić pewne zmiany w sposobie, w jaki wydają pieniądze każdego miesiąca, aby zniwelować wpływ inflacji oraz/lub rosnących stóp procentowych na stan budżetu domowego. W TOP 3 deklarowanych działań znalazły się: kupowanie w dyskontach (61%), ograniczenie życia towarzyskiego, np. wizyt w restauracjach (54%) i szukanie okazji/zniżek w sklepach online (45%).

Podwyżki, z którymi muszą zmierzyć się konsumenci, zmusiły ich do przyjrzenia się temu, na co wydają pieniądze. 62% z zaskoczeniem przyznaje, że rosnące koszty życia uświadomiły im, ile pieniędzy przeznaczają na rzeczy, których nie potrzebują, np. subskrypcje online czy kupowanie kawy na wynos. Staramy się również wydłużyć terminy płatności – 39% ankietowanych deklaruje nawet, że robi to częściej niż w czasie korona-kryzysu.

Respondenci przyznają również, że podejmują kroki, aby zwiększyć swoje dochody. 4 na10 respondentów (41%) deklaruje, że w najbliższym czasie zamierza zwrócić się do swojego pracodawcy o większą niż zwykle podwyżkę, kompensującą wzrost cen energii i żywności.

Jak pokazuje raport Intrum, kluczem do sukcesu, który w tym przypadku można określić jako odpowiedzialne zarządzanie budżetem, pozwalające m.in. pokryć wszystkie wydatki w skali miesiąca, jest posiadanie odpowiedniej wiedzy finansowej. 6 na 10 (59%) pytanych konsumentów przyznało, że obawy związane z obecnym poziomem inflacji motywują ich do pogłębiania wiedzy dotyczącej kwestii związanych z pieniędzmi. Wierzymy w to, że znajomość mechanizmów rządzących finansami pozwali nam przetrwać kolejny kryzys. I tej optymistycznej myśli powinniśmy się trzymać.

O raporcie European Consumer Payment Report 2022
Raport European Consumer Payment Report pozwala uzyskać wgląd w codzienne życie europejskich konsumentów: ich wydatki i umiejętność zarządzania finansami domowymi każdego miesiąca. Raport publikowany każdego roku opiera się na badaniu przeprowadzanym jednocześnie w 24 krajach w Europie, także w Polsce. W tegorocznej edycji badania wzięło udział 24 011 europejskich konsumentów.

Raport European Consumer Payment Report 2022 (opracowanie dotyczące polskiego rynku) będzie dostępny 25 listopada na stronie: https://www.intrum.pl/partner-biznesowy/raporty-i-analizy/raporty/

Pełny raport ECPR 2022 można zamówić już dziś: https://www.intrum.com/ecpr-webinar2022/

[1] Wszystkie dane w materiale pochodzą z raportu Intrum, European Consumer Payment Report 2022, listopad 2022.

FPP: Inwestycje w energetykę priorytetem. Nie tylko atom – potrzebne też OZE i sieci przesyłowe

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) apeluje o jak najszybsze rozpoczęcie szerokiej dyskusji na temat inwestycji w energetykę – w szczególności zabezpieczenia źródeł finansowania, możliwego wkładu poszczególnych podmiotów i udziału sektora prywatnego. Oprócz inwestycji niezbędne będą też stabilne i przewidywalne regulacje – a te można wypracować wyłącznie w ramach uczciwego, rzetelnego i prowadzonego w dobrej wierze dialogu. FPP zwraca się do decydentów o sprawne przygotowanie ram do prowadzenia takiego dialogu i deklaruje chęć merytorycznego zaangażowania się w ten proces.

Należy mieć nadzieję na to, że podejmowane obecnie decyzje doprowadzą do rozpoczęcia procesu inwestycyjnego, który – z racji poziomu skomplikowania, skali oraz kosztów – potrwa zapewne minimum półtorej dekady. W tym czasie nie możemy niestety pozwolić sobie na luksus skupienia wyłącznie na energetyce jądrowej. Tu i teraz musimy również usunąć bariery prawne i rozwijać inwestycje w OZE, w szczególności w lądowe farmy wiatrowe – zamrożone przez wprowadzoną kilka lat temu zasadę 10H – oraz fotowoltaikę. Plany inwestycyjne dotyczące morskich farm wiatrowych wyglądają obiecująco i powinny być realizowane. Kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego – stabilnych dostaw energii elektrycznej po cenie akceptowalnej dla odbiorców końcowych – jest transformacja polskiego miksu energetycznego w kierunku różnorodności źródeł wytwarzania. Powinniśmy pamiętać też o prosumentach, o klastrach energii czy spółdzielniach energetycznych, a także o autoprodukcji energii przez przedsiębiorców i jakże potrzebnych biznesowi liniach bezpośrednich. Swoją rolę do odegrania mają też magazyny energii. Powyższe kierunki działania mają jeden główny cel – zmniejszenie obciążenia systemu elektroenergetycznego.

„Nie możemy jednak zapominać o drugiej stronie medalu, czyli o sieciach przesyłowych i dystrybucyjnych, które pozwalają wyprodukowaną energię dostarczyć do odbiorców końcowych. Tymczasem, mimo upływu lat, sieci są nadal niedoinwestowane i przestarzałe – w przypadku linii napowietrznych niemal 80% liczy sobie przynajmniej 20 lat, a 40% ponad 40 lat; w przypadku stacji elektroenergetycznych 2/3 z nich liczy sobie ponad 20 lat, a 1/3 ponad 40 lat; nieco lepiej wygląda to w przypadku struktury wiekowej transformatorów, gdzie połowa liczy sobie do 20 lat, a tylko 1/5 ponad 40 lat. Sieci są również niedostosowane do nowego modelu energetyki – opartego nie tylko o duże jednostki wytwórcze, lecz również o liczne instalacje o mniejszej mocy, w szczególności odnawialne źródła energii. Mimo kolejnych specustaw i ich nowelizacji, które uzupełniają listę inwestycji w sieci o kolejne projekty, proces inwestycyjny nie nadąża za potrzebami. Co więcej, realizowane inwestycje są mniejsze od potrzeb. Rocznie w rozwój i modernizację sieci przesyłowych i dystrybucyjnych inwestuje się 6 do 8 mld zł. Potrzeba drugie tyle, aby zapewnić efektywne korzystanie z planowanych morskich farm wiatrowych oraz elektrowni jądrowych, a także umożliwić podłączenie mocy w OZE na lądzie. Tych będzie coraz więcej – licząc się z tym, że jednak uda się wreszcie zliberalizować zasadę 10H. Aby uniknąć utrzymania się tendencji coraz większej liczby odmów warunków przyłączenia do sieci, które otrzymują inwestorzy w OZE, konieczne są znaczne nakłady na rozwój sieci dystrybucyjnych. Na początku listopada Prezes URE oraz pięciu głównych operatorów sieci dystrybucyjnych podpisali Kartę Efektywnej Transformacji Sieci Dystrybucyjnych Polskiej Energetyki – dokument zakłada współpracę na rzecz stworzenia odpowiednich regulacji oaz wskazuje, iż do 2030 r. potrzeba inwestycji rzędu 130 mld zł w rozwój sieci. Środki te muszą pochodzić z różnych źródeł, w tym z funduszy UE i z KPO – o ile uda się je odblokować. Należy podkreślić, iż aktualnie sieci przesyłowe i dystrybucyjne nie są w stanie zapewnić podłączenia planowanych, nowych źródeł jak atom czy morskie farmy wiatrowe, nie mówiąc o inwestycjach w OZE na lądzie – a projekty inwestycyjne w sieci, przewidywane w już przyjętych dokumentach, są niewystarczające i nie mają zapewnionego całościowego finansowania” – podkreśla Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

MLP Group osiągnęło ponad 0,5 mld PLN (112 mln EUR) zysku netto

  • Zysk netto wyniósł 526,1 mln PLN (112,2 mln EUR), + 160% r./r., wsparty silnym wzrostem przychodów z najmu oraz dodatnim wynikiem z aktualizacji wyceny nieruchomości inwestycyjnych
  • Wynik operacyjny (EBIT) wzrósł do 750,1 mln PLN (160,0 mln EUR), +164% r./r.
  • Przychody osiągnęły poziom 196,8 mln PLN (41,9 mln EUR), + 35%, stawki czynszowe są automatycznie indeksowane o wskaźnik inflacji HICP
  • Wartość nieruchomości inwestycyjnych sięgnęła 4,5 mld PLN (958,2 mln EUR), + 33% vs. 31.12.2021 r.
  • Kapitały własne (NAV) przekroczyły 2,4 mld PLN (498,5 mln EUR), + 33% vs. 31.12.2021 r.
  • Wartość środków z działalności operacyjnej FFO (funds from operations) wyniosła
    63,7 mln PLN (13,6 mln EUR),
    + 53% r./r.
  • Poziom pustostanów bliski 0%

MLP Group utrzymuje bardzo dobrą kondycję finansową, co potwierdzają opublikowane wyniki za pierwsze trzy kwartały 2022 roku. Grupa powiększyła wartość aktywów netto (NAV) o 33% do poziomu ponad 2,4 mld PLN (498,5 mln EUR). Wartość nieruchomości inwestycyjnych wzrosła również o 33% do ponad 4,5 mld PLN (958,2 mln EUR). Skonsolidowane przychody poprawiły się w ujęciu r./r. o 35% i wyniosły 196,8 mln PLN (41,9 mln EUR). To efekt zarówno  zwiększenia wynajmowanej powierzchni oraz wyższych stawek czynszów. Z kolei przychody netto z najmu wzrosły w ujęciu r./r. o 30% do 145,6 mln PLN (31 mln EUR). Grupa poprawiła wynik na działalności operacyjnej o 164% do 750,1 mln PLN (160,0 mln EUR). MLP Group przez trzy pierwsze kwartały roku br. wypracowało 526,1 mln PLN (112,2 mln EUR) zysku netto, co jest wynikiem ponad 2,6 razy lepszym niż wykazanym rok wcześniej. 

– Zanotowaliśmy kolejny bardzo udany okres działalności. Pomimo wymagającego otoczenia osiągnęliśmy świetne wyniki finansowe oraz leasingowe. Sytuacja w branży magazynowej pozostaje stabilna. Obserwujemy cały czas wysoki popyt na powierzchnie magazynową. Najemcy starają się zabezpieczać swoje łańcuchy dostaw poprzez operacje typu nearshoring / friend shoring, a także poprzez utrzymywanie wyższych poziomów zapasów w pobliżu obsługiwanych rynków. To wzmacnia zapotrzebowanie na nowe powierzchnie. W ramach Grupy utrzymujemy dużą stabilność portfela. Mamy praktycznie 100% wynajętej powierzchni, bardzo dobrą dywersyfikację najemców, zarówno geograficzną, jak i branżową. Poziom pustostanów w ramach oddanych do użytkowania inwestycji pozostaje na bardzo niskim poziomie bliskim 0%. Pojawiające się okazyjnie wolne przestrzenie są z reguły bardzo szybko przejmowane przez nowych najemców. To daje nam przestrzeń do dalszego, dynamicznego rozwoju, także poprzez realizację inwestycji częściowo w charakterze spekulacyjnym. W tym celu mamy zabezpieczony atrakcyjny bank ziemi oraz zawartych wiele umów rezerwacyjnych na nowe grunty inwestycyjne, zarówno w Polsce, jak i na zagranicznych rynkach – powiedział Radosław T. Krochta, Prezes Zarządu MLP Group S.A.

MLP Group obecnie rozwija działalność na rynku polskim, niemieckim, austriackim i rumuńskim. Cała powierzchnia wynajęta na koniec września br. wyniosła ponad 1 mln mkw. i od początku roku zwiększyła się o ponad 125 tys. mkw. Potencjał zabudowy w ramach posiadanego portfela inwestycji przekracza poziom 1,6 mln mkw. Grupa obsługuje aktualnie 22 parki logistyczne w Polsce i za granicą. Strategicznym celem pozostaje poszerzanie oferty magazynowej w ramach rozwoju budynków typu Big Box oraz projektów logistyki miejskiej.

– Jesteśmy w pełni zabezpieczeni przed różnego rodzaju ryzykiem, w tym dotyczącym notowanego aktualnie wysokiego wzrostu cen. Uzyskiwane przez nas stawki czynszów za najem powierzchni komercyjnej są zgodnie z zawartymi z najemcami umowami automatycznie indeksowane o wskaźnik inflacji HICP. Ponieważ czynsze są jednocześnie denominowane w EUR jesteśmy odporni również na ryzyko walutowe. Dodatkowo praktycznie wszystkie posiadane przez nas zobowiązania kredytowe są zabezpieczone IRS na okres kolejnych 5 lat, dzięki czemu nie obawiamy również zmienności stóp procentowych. To powoduje, że czujemy się bardzo bezpieczni w tych zmiennych czasach – dodał Radosław T. Krochta, Prezes Zarządu MLP Group S.A.

Priorytetem MLP Group są działania ukierunkowane na ochronę środowiska. Grupa konsekwentnie wdraża strategiczny projekt budowy farm fotowoltaicznych na dachach swoich istniejących i nowych parków logistycznych. Do końca tego roku wydajność instalacji fotowoltaicznej powinna sięgnąć w ramach polskich parków około 6,3 MWp. Dodatkowo panele montowane są również na projektach zagranicznych. Wytwarzana zielona energia będzie wykorzystywana przede wszystkim na własne potrzeby. Stanowić ona będzie jednocześnie dodatkowy strumień przychodów w przyszłości. Zgodnie z założeniem 80% projektów będzie posiadało certyfikat BREEAM na poziomie Excellent lub Very Good oraz certyfikat DGNB Gold lub Platinum na rynku niemieckim i austriackim. Zerowy ślad węglowy netto ma zostać osiągnięty w perspektywie dwóch do trzech lat.

Zgodnie ze strategią „build & hold” MLP Group po zakończeniu budowy parków logistycznych utrzymuje je w swoim portfelu i samodzielnie nimi zarządza. Wszystkie projekty realizowane przez Grupę wyróżnia również bardzo atrakcyjna lokalizacja parków logistycznych, stosowanie rozwiązania typu built-to-suit oraz wsparcie najemcy w trakcie trwania umowy najmu.

Grupa Śnieżka obroniła wyniki sprzedaży pomimo trudnego sezonu

Po pierwszych trzech kwartałach 2022 r. Grupa Śnieżka osiągnęła nieznacznie wyższe przychody niż przed rokiem. To rezultat lepszego wyniku sprzedaży w Polsce oraz wyraźnej odbudowy popytu na produkty Śnieżki na rynku ukraińskim – pomimo trwającej w tym kraju wojny. Zyski Grupy były jednak pod silnym wpływem skutków wzrostu stóp procentowych i rosnących kosztów.

W ciągu pierwszych trzech kwartałów br. Grupa Śnieżka wypracowała przychody ze sprzedaży w wysokości 651,0 mln zł, tj. o 0,1% wyższe niż rok wcześniej. To przede wszystkim efekt wyższej o 2,6% sprzedaży na kluczowym dla Śnieżki rynku polskim, który stabilnie odpowiada za około 70% sprzedaży Grupy.

Śnieżka zwiększyła sprzedaż w Polsce, pomimo że w okresie styczeń-wrzesień 2022 r. cały rynek farb i lakierów zanotował jednocyfrowy spadek procentowy w ujęciu wartościowym oraz istotny pod względem wolumenowym (spadek ilości sprzedanych wyrobów). Na solidne wyniki na polskim rynku, w zakończonym już sezonie 2022 – charakteryzującym się stosunkowo dobrą, sprzyjającą remontom pogodą od wiosny do jesieni – wpłynęły dwa czynniki. Były to: utrzymujące się trendy konsumenckie wyboru produktów premium, a także realizowane przez Grupę działania marketingowo-sprzedażowe oraz dynamiczna polityka pricingowa.

Nasze wyniki na rodzimym rynku są dobre, bo Polacy znają i chętnie wybierają polskie produkty m.in. marek Magnat, Vidaron i Śnieżka. Procentuje budowane od lat zaufanie do naszych wyrobów, zarówno wśród klientów końcowych, jak i naszych partnerów biznesowych. To fundament naszej strategii handlowej, która okazuje się efektywna szczególnie w tak trudnych czasach. Potwierdza to zwiększenie przez nas udziałów rynkowych po tegorocznym sezonie – podsumowuje Joanna Wróbel-Lipa, wiceprezes zarządu FFiL Śnieżka SA.

Choć w wynikach tegorocznego sezonu tego nie widać, to Śnieżka obserwuje, że rosnąca inflacja i utrzymujące się niekorzystne otoczenie makroekonomiczne negatywnie wpływają na nastroje konsumentów w Polsce. To z kolei przekłada się na osłabienie popytu, w tym także na wyroby dekoracyjne.

Ograniczenie spadku sprzedaży w Ukrainie, stabilny wolumen sprzedaży na rynku węgierskim

Wyniki sezonu 2022 w Ukrainie – w kontekście toczącej się w wielu regionach kraju wojny na pełną skalę – są pozytywnym zaskoczeniem. W II i III kwartale br. popyt na wyroby Grupy na ukraińskim rynku stopniowo rósł (zwłaszcza w zachodniej i centralnej Ukrainie). Przełożyło się to na realizację przychodów za okres styczeń-wrzesień br. na poziomie 53,1 mln zł. Oznacza to ograniczenie spadku sprzedaży do -15,2% r/r (wobec spadku o 28,2% r/r odnotowanego w pierwszym półroczu br.). W rezultacie udział rynku ukraińskiego w przychodach Grupy Śnieżka w porównaniu z poprzednim kwartałem zwiększył się o 1,8 pp. do 8,2%.

Pomimo poprawy sytuacji w III kwartale br., pozostaje ona wciąż niepewna i pod wieloma względami wymagająca. Dlatego niemożliwe jest szacowanie wpływu skutków wojny w Ukrainie na przyszłe wyniki Grupy.

Przychody Grupy na rynku węgierskim wyniosły 113,1 mln zł, co oznacza spadek o 3,4% r/r. Jest to przede wszystkim efekt osłabienia się węgierskiego forinta w stosunku do polskiego złotego. W walucie lokalnej, czyli w forintach, Grupa zanotowała wzrost sprzedaży o 8,7%. Wolumen sprzedaży był na podobnym poziomie jak rok wcześniej. Na rynku węgierskim Grupa mierzy się z podobnymi wyzwaniami jak na polskim rynku, skutkującymi rosnącymi kosztami prowadzenia działalności.

Przychody na rynku węgierskim miały w omawianym okresie 17,4% udziału w całkowitych przychodach Grupy Śnieżka, a na rynku ukraińskim 8,2%. Na pozostałych rynkach, na których sprzedawane są produkty Grupy, sprzedaż wyniosła 39,1 mln zł, tj. była o 7,7% wyższa niż w pierwszych dziewięciu miesiącach ub.r.

Rosnące koszty obsługi długu zmniejszyły zysk

W okresie pierwszych trzech kwartałów br. Grupa osiągnęła: zysk na działalności operacyjnej w wysokości 74,1 mln zł (-3,2% r/r), wynik EBITDA w wysokości 101,4 mln zł (-1,9% r/r) a skonsolidowany zysk netto w wysokości 44,7 mln zł (-30,5% r/r).

Nasze wyniki finansowe pokazują, że głównym wyzwaniem dla Grupy w sezonie 2022 były czynniki zewnętrzne, przede wszystkim rosnące koszty. Jednak przygotowaliśmy się na gorsze czasy tak dobrze, jak to było możliwe, co m.in. potwierdzają niewielkie spadki zysków na poziomie operacyjnym. We właściwy sposób przewidzieliśmy trendy i odpowiednio na nie reagowaliśmy – komentuje Piotr Mikrut, prezes zarządu FFiL Śnieżka SA.

Na wysokość zysku netto Grupy osiągniętego w okresie styczeń-wrzesień 2022 roku wpływ miały przede wszystkim wzrost kosztów obsługi zadłużenia (odsetki od zaciągniętych kredytów). Rosły również koszty ogólne prowadzenia działalności i odprowadzono wyższy podatek dochodowy. Z kolei pozytywnie na wyniki wpłynęło ograniczenie kosztów sprzedaży, wzrost przychodów ze sprzedaży i wcześniej zapowiadane ograniczenie wydatków inwestycyjnych Grupy.

Piotr Żygadło w nowej roli jako COO w DRAGO entertainment

Wieloletni ekspert polskiego rynku gamedev – Piotr Żygadło – dołączył do kadry managerskiej notowanego na NewConnect studia deweloperskiego DRAGO entertainment. Nowy członek zespołu objął funkcję Chief Operating Officer (COO), a jego rolą będzie m.in. planowanie strategii firmy i jej wdrażanie oraz nadzór nad pracą wszystkich działów w DRAGO entertainment. Spółka finalizuje prace związane ze złożeniem prospektu do KNF, w związku z planowanym przeniesieniem notowań na Główny Rynek GPW w Warszawie.

– Jesteśmy jednym z pierwszych studiów deweloperskich w Polsce, rozpoczęliśmy swoją działalność pod koniec lat 90-tych. Przez ten czas udało nam się zbudować świadomy biznes, oparty o mocne filary, których konsekwencją jest dynamiczny wzrost. Ostatnie lata były szczególnie intensywne, choć nie planujemy zwalniać tempa. Dołączyliśmy do grona spółek publicznych, stworzyliśmy grę Gas Station Simulator, która okazała się hitem sprzedażowym 2021 roku na platformie Steam, a teraz podbija światowy rynek na konsolach PlayStation, Xbox i Nintendo Switch.  Realizując kolejne kamienie milowe wyznaczone w 2021 roku, przyszedł czas na przygotowanie strategii rozwoju DRAGO na kolejne lata. Cieszę się, że rolę COO objął Piotr Żygadło. Jestem przekonana, że jego kompetencje i bogate doświadczenie zawodowe otworzą przed naszą firmą nowe możliwości rozwoju. – mówi Joanna Tynor, Prezes Zarządu DRAGO entertainment S.A. – Piotr skoncentruje się m.in. na umacnianiu pozycji DRAGO w segmencie wydawniczym. – dodaje.

Piotr Żygadło to manager o ponad 20-letnim doświadczeniu w branży gamedev, który ma w swoim dorobku kilkadziesiąt premier gier na PC, konsole i platformy mobilne. Pełnił funkcje kierownicze i dyrektorskie między innymi w Artifex Mundi, Robot Gentelman, czy All in! Games.

– DRAGO to obecnie jeden z najbardziej interesujących i transparentnych podmiotów z branży gamedev na polskiej giełdzie. Jestem szczęśliwy, że mam okazję stać się częścią tak skutecznego i doświadczonego zespołu. Mam nadzieję, że moje kompetencje przyczynią się do dalszego dynamicznego wzrostu wyników spółki i wartości akcji  na rynku kapitałowym. Poza dalszym rozwojem DRAGO, będę wspierał Zarząd m.in. w procesie przeniesienia notowań na GPW oraz w budowaniu dodatkowych filarów działalności. – mówi Piotr Żygadło, Chief Operating Officer w DRAGO entertainment S.A.

Flagowym tytułem DRAGO entertainment jest Gas Station Simulator. Symulator odbudowy stacji benzynowej z elementami gry ekonomicznej zadebiutował na Steam w połowie września 2021 roku i szybko stał się bestsellerem platformy. Produkcja dostępna jest także na platformie GOG.com oraz w kilku wersjach konsolowych: na Nintendo Switch, PlayStation oraz Xbox. Ciągła ewolucja gry wpisuje się w zaprezentowaną w ub. roku strategię spółki na lata 2021 – 2023. Poza rozwijaniem projektu o płatne i darmowe dodatki, krakowski zespół pracuje nad nowymi tytułami z uniwersum: Road Diner Simulator oraz Motel Simulator.

Spółka koncentruje się również nad zupełnie odrębnym tytułem – Winter Survival. Projekt powstaje przy współpracy ze znanym podróżnikiem – Markiem Kamińskim.

Po trzech kwartałach 2022 r. spółka odnotowała prawie 1,2 mln zł zysku netto (niemal połowę tego wyniku wypracowano w samym Q3). Od stycznia do września przychody netto ze sprzedaży produktów wyniosły 8,7 mln zł.

Rekordowa ilość ataków cybernetycznych na Polskę. Hakerzy atakowali polskie firmy już 2 tys. razy w tygodniu

  • Hakerzy nigdy nie byli tak aktywni jak teraz, atakując polskie przedsiębiorstwa 2.000 razy tygodniowo. To wzrost o blisko 100 proc w porównaniu do wakacji br.
  • Wśród najbardziej zagrożonych polskich branż znajdują się sektory użyteczności publicznej, wojskowy, rządowy i finansowy
  • W naszym regionie (CEE) Polska – obok Czech i Węgier – zanotowała skokowy wzrost ataków na najwyższych poziomach w historii. Wzmożona aktywność hakerów i liczby ataków w UE wywołała reakcję organów unijnych.

Przełom października i listopada 2022 r. to okres rekordowej ilości ataków na polskie firmy i instytucje publiczne. – Hakerzy nigdy nie byli tak aktywni jak teraz, atakując polskie przedsiębiorstwa 2.000 razy tygodniowo. To wzrost o blisko 100 proc w porównaniu do wakacji br. – ujawnia Wojciech Głażewski, dyrektor zarządzający firmy Check Point Software w Polsce.

Wśród najbardziej zagrożonych polskich branż znajdują się sektory użyteczności publicznej, wojskowy, rządowy i finansowy. Hakerzy atakują, chcąc uzyskać dostęp do poufnych danych.  Głównym wektorem ataków są wiadomości email i zaszyfrowane załączniki pdf. Według ekspertów Check Point Research hakerzy najczęściej dostają się do sieci firmowych za pomocą zdalnego wykonania kodu (64% organizacji) oraz ujawnień danych (62%).

W opinii ekspertów tak drastyczny wzrost liczby ataków na Polskę i krajowe firmy to wynik zaangażowania naszej kraju w pomoc Ukrainie oraz aktywnej działalności grup cyberprzestępczych, przychylnych lub powiązanych z Rosją. Przykładem może być działalności grupy XakNet, która w ostatnich tygodniach utożsamiana była z atakami na polski Senat. Działalność hakerów ma 3 podstawowe cele: zdyskredytowanie instytucji publicznej, kradzież do poufnych danych (stanowiących cenne aktywo w walce propagandowej prowadzonej w ramach konfliktu na Ukrainie), cel finansowy (żądanie okupu).

Polska, Czech, Węgry – skokowy wzrost ataków hakerskich

Zdaniem analityków Check Point Research przyrost liczby ataków jest widoczny na całym świecie. W naszym regionie (CEE) Polska – obok Czech i Węgier – zanotowała skokowy wzrost ataków na najwyższych poziomach w historii. Wzmożona aktywność hakerów i liczby ataków w UE wywołała reakcję organów unijnych. Wysoki Przedstawiciel UE do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa opublikował niedawno deklarację w imieniu UE i jej państw członkowskich w odpowiedzi na ostatnie ataki DDoS (Distributed Denial of Service) przeciwko kilku państwom członkowskim UE i partnerom, o których donosiła prorosyjska grupa hakerów. Publiczne ogłoszenie dwóch deklaracji europejskich (jednostronnej – rządu Belgii i zbiorowej) tak blisko siebie i obejmujących dwa bardzo różne rodzaje incydentów cybernetycznych (szpiegostwo vs haktywizm), cyberprzestępcy (APT vs. podmioty niepaństwowe) wraz ze wskazaniem krajów (Chiny vs Rosja) to wydarzenie bez precedensu.

Jakie są skutki reformy przepisów fiskalnych Unii Europejskiej dla Polski?

W środę (16 listopada 2022 r.) Komisja Europejska przedstawiła swoją analizę obecnych reguł fiskalnych, która prawdopodobnie zapoczątkuje najbardziej ambitną reformę ram fiskalnych Unii Europejskiej. Rezultaty symulacji Allianz Trade sugerują, że uproszczona reguła wydatkowa, taka jak obecna reguła fiskalna Polski, sprawdziłaby się w strefie euro, lecz może być niewystarczająca dla Polski

Kryzys energetyczny postawił rządy europejskie w trudnej sytuacji. Powinny zająć się łagodzeniem bólu gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, jednak zbyt intensywne działania mogłyby zaszkodzić walce z inflacją prowadzonej przez Europejski Bank Centralny i banki centralne poszczególnych krajów. Jednocześnie istnieje ryzyko wystąpienia rosnących dysproporcji w ramach UE, jeżeli kraje o ograniczonej sile fiskalnej pozostaną w tyle. Zasady fiskalne obowiązujące w całej UE mają służyć koordynacji budżetów i zachęcać państwa członkowskie do budowania buforów fiskalnych.

W środę Komisja Europejska przedstawiła swoją analizę obecnych reguł fiskalnych, która prawdopodobnie zapoczątkuje najbardziej ambitną reformę ram fiskalnych UE, jaką wprowadzono od ponad dwóch dekad. Kluczowe filary, takie jak deficyt w wysokości 3% i 60% zadłużenia, mają pozostać niezmienione – między innymi po to, aby uniknąć czasochłonnych i politycznie obciążonych zmian legislacyjnych; propozycja Komisji koncentruje się na specyficznych dla danego kraju, wieloletnich ścieżkach wydatków netto, opartych na prostszych zasadach i charakteryzujących się większą elastycznością, pozwalającą na uwzględnienie niezbędnych wydatków w obszarach priorytetowych przy jednoczesnym zwiększeniu nadzoru i efektywniejszej egzekucji.

Rezultaty symulacji Allianz Trade sugerują, że uproszczona reguła wydatkowa, taka jak obecna reguła fiskalna Polski, sprawdziłaby się w strefie euro, lecz może być niewystarczająca dla Polski. Ogólnie rzecz biorąc, taka reguła znacząco zmniejsza pro-cykliczność i złożoność obecnych ram fiskalnych, jednocześnie prowadząc rządy w kierunku realnej konsolidacji zadłużenia. Połączenie jej z mechanizmem hamowania zadłużenia może również zapewnić większą elastyczność dostosowaną do sytuacji danego kraju, dając krajom dłuższe okresy dostosowawcze na redukcję nadmiernego zadłużenia. W Polsce już od dawna obowiązuje reguła wzrostu wydatków, która pozwalała skutecznie utrzymać relację długu do PKB poniżej poziomu 60%. Jednak obecnie reguła ta wydaje się utrudniać nawet samą stabilizację zadłużenia w tym samym horyzoncie czasowym ze względu na szybko rosnące obciążenie wynikające z wysokości stóp procentowych. Nawet przy zachowaniu obecnych zasad, w ciągu najbliższych 3-4 lat Polska prawdopodobnie przekroczy 60% pułap zadłużenia (obecnie stosunek długu do PKB wynosi 48,5%). Również korzyści dla wzrostu wynikające z reguły wydatkowej jako pojedynczego celu operacyjnego są w przypadku Polski mniejsze niż w przypadku dużych gospodarek strefy euro; stwierdziliśmy, że podniosłaby ona realny wzrost tylko o 0,1 pkt proc. średniorocznie, co stanowi około połowy efektu możliwego do osiągnięcia w Niemczech i Francji.

W przypadku Polski, utrzymanie reguły wydatków bieżących wymagałoby szybszej konsolidacji fiskalnej w perspektywie średnioterminowej, aby zapobiec wejściu na ścieżkę niezrównoważonego rozwoju zadłużenia. Chociaż rosnąca inflacja pomogła zmniejszyć obciążenie związane ze stopami procentowymi, to jednak szybko zaostrzające się warunki finansowania będą stanowiły wyzwanie dla stabilności zadłużenia Polski w najbliższym czasie. Utrzymanie koncentracji na wydatkach pobudzających wzrost gospodarczy będzie miało kluczowe znaczenie dla ustabilizowania zadłużenia w momencie, gdy ustanie obecna presja cykliczna związana z kryzysem energetycznym, ustępując miejsca wyzwaniom strukturalnym związanym z zieloną transformacją.reformy przepisów fiskalnych Unii Europejskiej dla Polskireformy przepisów fiskalnych Unii Europejskiej dla Polski

Manfred Stamer, Starszy ekonomista ds. Bliskiego Wschodu i Europy Wschodzącej, Allianz Trade

324 mln transakcji o wartości blisko 43 mld zł, 12 mln aktywnych użytkowników – BLIK podsumowuje trzeci kwartał 2022 r.

Trzeci kwartał 2022 r. był dla BLIKA przełomowy. Użytkownicy systemu po raz pierwszy w jego historii zrealizowali w ciągu trzech miesięcy ponad 300 mln transakcji – to wzrost o 67 proc. rok do roku. W tym czasie najdynamiczniej rosła liczba płatności w tradycyjnych terminalach płatniczych. W tym okresie w systemie odnotowano aż 67,7 mln tego typu transakcji, z czego niemal jedną trzecią stanowiły płatności zbliżeniowe. Na koniec września br. z BLIKA aktywnie korzystało 12 mln użytkowników, którzy każdego dnia wykonywali nim średnio 3,5 mln operacji.

BLIK zamyka trzeci kwartał 2022 roku wzrostami we wszystkich kanałach. Od lipca do września jego użytkownicy wykonali 324 mln transakcji, a od początku roku – aż 864 mln. Oznacza to, że w trakcie trzech kwartałów br. zrealizowano blisko 90 mln więcej płatności BLIKIEM niż łącznie w ciągu pierwszych 6 lat funkcjonowania systemu.

Mocna pozycja w e-commerce

BLIK pozostaje najpopularniejszy w e-commerce. Od lipca do września Polacy zapłacili nim w sieci 178 mln razy – to o 41 proc. więcej niż rok wcześniej. Wartość transakcji w tym kanale osiągnęła 22,1 mld zł wobec 14,9 mld rok wcześniej (wzrost o 48 proc.). Średnia wartość pojedynczego zakupu online w trzecim kwartale 2022 r. wyniosła 124 zł.

To, że BLIK jest chętnie wybieranym przez klientów sposobem płatności w internecie, potwierdzają cykliczne dane udostępniane przez Narodowy Bank Polski. Zgodnie ze statystykami, od kwietnia do czerwca 2022 r., użytkownicy korzystali z niego w polskim e-commerce trzy razy częściej niż z kart. W drugim kwartale br. Polacy wykonali 167,4 mln transakcji internetowych przy zastosowaniu BLIKA, podczas gdy kartami płatniczymi było to 53,7 mln.

– Obecna przewaga BLIKA w kanale online wydaje się być nie do zachwiania. Od wielu miesięcy obserwujemy także stały wzrost jego popularności w globalnym e-commerce. Obecność BLIKA poza granicami naszego kraju jest nieodzownym etapem naszego dalszego rozwoju. Chcemy przede wszystkim być w istotny sposób obecni w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Jednym z kroków do realizacji tego celu jest niedawna akwizycja słowackiej platformy płatniczej VIAMO –  mówi Dariusz Mazurkiewicz, prezes Polskiego Standardu Płatności, operatora BLIKA.

Imponujący wzrost transakcji w POS

W trzecim kwartale br. już co 5. transakcja BLIKIEM realizowana była na terminalu płatniczym. W analizowanym okresie, obejmującym dwa wakacyjne miesiące, użytkownicy wykonali przeszło 67 mln transakcji, czyli aż o 175 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Istotny wpływ na uzyskany w tym kanale wynik miało stale zwiększające się zainteresowanie płatnościami zbliżeniowymi BLIK. Między lipcem a wrześniem br. zapłacono w ten sposób 21,5 mln razy. Od momentu udostępnienia usługi skorzystano z niej w 100 krajach na 6 kontynentach.

W bardzo krótkim czasie od wprowadzenia płatności zbliżeniowych dotarliśmy z informacją o nowej usłudze BLIKA do wielu naszych użytkowników. Obecnie już 1,5 mln osób aktywowało ją w aplikacji mobilnej swojego banku. Duży wpływ na wzrost zainteresowania tą funkcją mają prowadzone przez nas stale działania marketingowe, które od początku nakierowane są na upowszechnienie tego rozwiązania oraz wskazanie, że jest to najszybszy, najprostszy i najbezpieczniejszy sposób płacenia w tradycyjnych terminalach. Potwierdzeniem skuteczności podejmowanych przez nas w tym zakresie aktywności jest niedawne wyróżnienie BLIKA Złotym Effie, czyli jedną z najbardziej prestiżowych nagród branży marketingowej na świecie – podkreśla Monika Król, wiceprezes Polskiego Standardu Płatności, operatora BLIKA.

Dwa razy więcej przelewów na telefon BLIK

Trzeci kwartał przyniósł także duży wzrost liczby przelewów P2P, które odpowiadają już 20 proc. wszystkich transakcji BLIKIEM. Od lipca do września było ich aż 65 mln, czyli o 104 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość przekazanych w ten sposób pieniędzy wyniosła 8,2 mld zł (wzrost o 121 proc. r/r). Średnia wartość przelewu na telefon BLIK w tym okresie to 135 zł.

W omawianym kwartale obserwowano także stabilny wzrost wpłat i wypłat gotówki w ATM. Na koniec września br. ich liczba wzrosła o 27  proc. rok do roku – do poziomu 13,6 mln. Z kolei ich wartość osiągnęła 9,2 mld zł (wzrost o 37 proc. r/r). Udział operacji realizowanych w bankomatach stanowi obecnie 4,2 proc. wszystkich transakcji BLIK.

Blisko 5 mln transakcji w jeden dzień

W trzecim kwartale br. Polacy wykonywali średnio 3,5 mln transakcji BLIKIEM każdego dnia. Rekordowa dzienna liczba operacji BLIKIEM w tym okresie wyniosła natomiast 4,9 mln. Średnia kwota płatności w tym czasie to 132 zł. Wartość wszystkich transakcji zrealizowanych BLIKIEM w osiągnęła 42,9 mld zł, czyli o 61 proc. więcej niż w tożsamym okresie 2021 roku.

Stale rośnie też liczba osób, które aktywnie korzystają z BLIKA. W ciągu trzech miesięcy – od lipca do września – zwiększyła się ona o ponad 700 tys. do 12 mln użytkowników.

– Upowszechnienie BLIKA jako wszechstronnego systemu płatności na polskim rynku jest faktem. Prostota, wygoda i bezpieczeństwo transakcji zapewniła mu uznanie konsumentów, którzy chętnie rekomendują go swoim bliskim i znajomym. Stały wzrost nowych użytkowników jest dla nas potwierdzeniem, że rozwijamy system zgodnie z ich potrzebami. Dlatego dziś, obok działań związanych z ekspansją zagraniczną, koncentrujemy się również na doskonaleniu naszych  usług – szczególnie opcji BLIK Płacę Później, która od września w ramach testów jest dostępna dla wybranej grupy klientów Banku Millennium. Sądzimy, że ten perspektywiczny sposób rozliczeń, który w ciągu ostatnich kilku lat przeszedł drogę od niszowej formy płatności do jednego z najgorętszych trendów na rynku, w naszym wydaniu może zdobyć grono stałych użytkowników – podsumowuje Dariusz Mazurkiewicz.

Będą zmiany w unijnej dyrektywie o cyberbezpieczeństwie

Nowa dyrektywa NIS 2 dotycząca cyberbezpieczeństwa, która w całości zastąpi obecnie obowiązującą, wprowadza szereg istotnych zmian. Jest swego rodzaju doprecyzowaniem i jakościową zmianą w zakresie przepisów dotyczących cyberbezpieczeństwa. Kluczową zmianą, o której należy na pewno powiedzieć – to istotne rozszerzenie zakresu podmiotów, które będą miały określone obowiązki dotyczące cyberbezpieczeństwa. Dyrektywa NIS 2 odchodzi od dotychczasowego podziału na dostawców usług kluczowych oraz operatorów usług cyfrowych, wprowadzając zupełnie nowe dwie kategorie – podmiotów niezbędnych i podmiotów istotnych. Zmienia się również kryterium, według którego te podmioty będą kwalifikowane. Zmiany dotyczą również nadzoru nad efektywnością i stosowania tych przepisów. Uwagę przykuwają przede wszystkim kary administracyjne – nawet do 10 milionów euro lub 2% obrotu. Zmianom ulegają również zasady dotyczące raportowania incydentów bezpieczeństwa. Zarówno sama procedura, jak i skutki jej niedochowania będą wyglądały trochę inaczej.

– Mamy także elementy podobne, czyli zasadnicze obowiązki obecnie wynikające z dyrektywy NIS pozostają niezmienione. Przede wszystkim analiza ryzyka, utrzymywanie ciągłości, polityki, procedury czy reagowanie na incydenty – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Piszewski, Counsel w kancelarii Maruta Wachta, specjalizujący się m.in. w zagadnieniach compliance, prawa ochrony danych osobowych i e-commerce. – Niezmieniona pozostanie również podstawowa zasada proporcjonalności, zgodnie z którą środki powinny odpowiadać celom i poziomowi ryzyka, jaki w danym przypadku występuje. Wydaje się zresztą, że zasada proporcjonalności w większym stopniu zostaje podkreślona w ramach dyrektywy NIS 2 i co istotne, dotyczy ona również między innymi sposobu oceniania dostawców – w tym dostawców usług i sprzętu ICT. Dyrektywa wprost nakazuje uwzględnianie przede wszystkim czynników o charakterze technicznym oraz wskazuje na to, że taka ocena powinna uwzględniać wyniki na poziomie całej unii europejskiej. Zakres zmian wskazuje, że pracy będzie sporo – najpierw z implementacją prawną, a potem z wdrożeniem w praktyce. I co istotne – zmiany w dyrektywie nie są w pełni spójne ze zmianami, które obecnie planowane są w zakresie nowelizacji krajowych przepisów dotyczących cyberbezpieczeństwa – czyli ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC). Z tego względu warto się zastanowić, czy prace krajowe nie powinny zostać wstrzymane – bo warto poczekać na dyrektywę europejską i procedować dalej w ramach jednego projektu. Wydaje się, że Krajowy System Cyberbezpieczeństwa powinien poczekać na dyrektywę NIS 2 i jej pełne, prawidłowe wdrożenie – podkreśla Piszewski.

R22 z najlepszym kwartałem w historii

  • Rekordowe 108,4 mln zł przychodów ze sprzedaży i 27,9 mln zł skorygowanej EBITDA zanotowała Grupa R22 w Q3 2022 r. Rok do roku oznacza to skokowy – blisko 50-proc. – wzrost tych wskaźników. Jej mocną trakcję napędza m.in. wzrost przejętego niedawno MailerLite. W takim scenariuszu możliwe jest podwojenie skali działalności nawet już na koniec 2024 r.
  • W perspektywie kilku kwartałów ponad połowa przychodów Grupy ma być generowana za granicą (obecnie to 40%).
  • Jednocześnie wysoka zdolność Grupy R22 do generowania gotówki i umiejętność trzymania kosztów zadłużenia pod kontrolą oznaczają kontynuację prorozwojowych działań inwestycyjnych i regularną wypłatę dywidendy na rzecz akcjonariuszy spółki.

Poznań, 17 listopada 2022 r. – Rozwój R22 przyspiesza. Na bazie dynamicznego wzrostu kluczowych spółek notowana na GPW grupa, skupiająca podmioty technologiczne z obszaru cyfryzacji biznesu, notuje rekordowe wyniki w trzecim kwartale 2022 r. W tym czasie R22 wypracowała 108,4 mln zł przychodów, czyli o blisko połowę więcej niż przed rokiem, a jej skorygowana EBITDA wzrosła rok do roku o 44% do poziomu prawie 28 mln zł. R22 potwierdza tym samym, że jej model biznesowy generuje bardzo zdrowe przepływy z działalności podstawowej – przepływy operacyjne w minionym kwartale wyniosły 28 mln zł wobec 13 mln zł przed rokiem, co oznacza ponad 2-krotny wzrost tego wskaźnika.

– Nadszedł czas na efektywne, widoczne w wynikach, konsumowanie udanych przejęć zrealizowanych w minionych miesiącach. Mamy tutaj świetną trakcję, napędzają ją m.in. skokowo rosnące zyski i przychody MailerLite’a, robiącego globalną karierę. Grupa R22 może pochwalić się wysoką, dwucyfrową dynamiką wzrostu na niemal każdym poziomie wyników, a to dopiero początek. Perspektywiczne inwestycje to paliwo do dalszego przyspieszenia rozwoju. Analiza postępów, jakie R22 robi w ostatnich kwartałach, ale też sprzyjające naszej grupie globalne megatrendy, dają silne podstawy do przekonania o tym, że kolejne kwartały będą dla nas znakomite. Oceniam, że zbudowaliśmy potencjał pozwalający w perspektywie 2-3 lat nawet podwoić nasze kluczowe parametry finansowe – zaznacza Jakub Dwernicki, prezes Grupy R22.

Tworzenie scenariusza na najbliższe 2-3 lata z możliwym podwojeniem najważniejszych parametrów finansowych, w tym przychodów i EBITDA, opiera się między innymi na dalszym rozwoju i pełnej konsolidacji przejętej w kwietniu tego roku spółki MailerLite (jedna z największych transakcji kapitałowych zrealizowanych przez polską spółkę w tym roku i jedna z największych zagranicznych akwizycji polskich firm w ostatniej dekadzie), jak również bazuje na sukcesywnym redukowaniu poziomu zadłużenia netto (relacja EBITDA do długu netto).

wyniki grupy r22 3 kw 2022

MailerLite paliwem dla silnego wzrostu Grupy

Dzięki szybkiemu wzrostowi wyników r/r (wzrost przychodów o 41% do poziomu 21,2 mln zł w trzecim kwartale 2022 r.) i dynamicznemu przyrostowi bazy klientów (43,3 tys. vs 35,6 tys. przed rokiem) jako najmłodszy podmiot w Grupie R22 ma dla niej coraz większe znaczenie. Jego stale rosnący potencjał sprawiają, że waga wyników MailerLite w skonsolidowanych wynikach R22 będzie tylko rosła. Przed spółką kolejny kamień milowy do zrealizowania.

Osiągnięcia MailerLite są uwzględniane w wynikach R22 dopiero od niedawna, a już widać jak bardzo będą one pozytywnie kontrybuować do jej kondycji. A obserwowany wzrost będzie jeszcze dodatkowo napędzany możliwościami cross- i up-sellingu innych produktów spółek z grupy R22. To wszystko pozwala nam sądzić, że w bliskiej perspektywie spółka ta będzie zdolna generować nawet 10 mln EUR EBITDA – wyjaśnia Jakub Dwernicki.

Dzięki akwizycji MailerLite R22 zwiększa również swoją ekspozycję na atrakcyjne rynki zagraniczne. Grupa jest dziś obecna w 180 krajach, a jej przychody generowane poza Polską stanowią ponad 40% całej sprzedaży. W perspektywie kilku kwartałów R22 ma jednak generować większość przychodów z zagranicznych rynków.

Wysokie zasoby gotówki i dywidenda

R22 od lat prezentuje wysoką zdolność konwersji zysku EBITDA na przepływy operacyjne. Wskaźnik ten wynosi obecnie 90%. Do tego, o zdrowej kondycji finansów grupy świadczy tempo przyrostu przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej i ich odniesienie do kosztów obsługi długu – te pierwsze wyniosły na koniec września br. 28 mln zł (w porównaniu do 12,9 mln zł przed rokiem), podczas gdy koszty finansowe ponoszone z tytułu zadłużenia wyniosły 12,6 mln zł względem 6,9 mln zł rok temu.

– Wzrost przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej przekracza ponad 2-krotnie wzrost płatności związanych z obsługą zadłużenia. To daje nam duży komfort dalszego, niezakłóconego i mocnego rozwijania biznesu. Dla nas dług jest skutecznym instrumentem do finansowania dalszego skalowania działalności. Nasza wysoka rentowność oznacza także, że będziemy dzielić się zyskami z akcjonariuszami, wypłacając dywidendę – podkreśla Robert Stasik, CFO w Grupie R22.

Polityka dywidendy R22 zakłada przeznaczanie na ten cel co najmniej 30% skonsolidowanego zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej, a jej wypłata na akcję będzie co roku coraz wyższa. Z zysku za 2021 r. do inwestorów spółki trafiło w tym roku 10 mln zł.

Grupa Comperia po 3 kw. 2022 r.

Grupa Comperia.pl SA zamyka trzeci kwartał 2022 roku z przychodem niemal 35 mln zł, odnotowując tym samym wzrost przychodów na poziomie 22 proc. oraz wzrost EBITDA o 29 proc. w stosunku do tego samego okresu w 2021 r. Udało nam się osiągnąć założone cele zarówno w segmencie reklamy efektywnościowej oraz w segmencie dystrybucji ubezpieczeń – komentuje zarząd spółki w opublikowanym właśnie raporcie kwartalnym.

Grupa Comperia.pl SA to działający od 2007 roku fintech, którego misją jest dostarczanie dopasowanych rozwiązań finansowych i ubezpieczeniowych. Od 2011 roku spółka notowana jest na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Głównymi filarami działalności spółki jest pośrednictwo kredytowe online, ubezpieczenia (Comperia Ubezpieczenia), e-commerce oraz porównywarki finansowe – w tym Comperia.pl, Compero.pl, Banki.pl.

W opublikowanych 16 listopada raporcie za trzeci kwartał 2022 grupa podsumowuje wyniki finansowe: EBITDA wyniosła ponad 5 mln zł (wzrost o 29 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w 2021) a przychód 34,9 mln zł (wzrost o 22 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w 2021).

W swoim głównym segmencie operacyjnym, czyli reklamie efektywnościowej, spółka zanotowała 24 proc. wzrost EBITDA. Na poprawę wyników wpłynęła strategia spółki polegająca na dywersyfikacji źródeł przychodów.

– Analiza sytuacji makroekonomicznej, rosnące stopy procentowe, odwrócenie trendu na rynku kredytów gotówkowych (przez rosnące stopy procentowe wywołujące negatywne nastroje wśród konsumentów), spowodowały koncentrację sprzedaży na innych produktach oferowanych przez naszych partnerów. Większym zainteresowaniem klientów cieszyły się produkty antyinflacyjne: inwestycyjne oraz oszczędnościowe – zauważa Szymon Fiecek, prezes zarządu Comperia.pl SA. – Obrana strategia – elastycznej współpracy z wieloma partnerami oferującymi różne produkty – pozwala nam nie tylko przystosować się do aktualnych trendów rynkowych, ale również generować wzrosty w trudnych dla firm czasach – dodaje.

Przychody z reklam i współprac z partnerami przynosi spółce również portal Telepolis.pl, który w ostatnim półroczu notował rekordy popularności, nie schodząc z podium trzech najczęściej czytanych serwisów technologicznych z Polsce. Każdego miesiąca odwiedzało go niemal 5 mln unikalnych użytkowników.

Płatności ratalne i odroczone z e-commerce do punktów stacjonarnych

W minionych miesiącach grupa postawiła na rozwój narzędzia Comfino.pl. To rozwiązanie płatnicze oferujące klientom sklepów online, a teraz również stacjonarnych, wygodne metody płatności, takie jak płatność odroczona, raty czy kredyt. W tym roku do grona partnerów świadczących usługi finansowe za pośrednictwem Comfino, takich jak Alior Bank, InBank, Twisto, Brutto.pl, dołączył Santander Consumer Bank. Narzędzie zostało wdrożone już w 200 sklepach internetowymi. Spółka spodziewa się kolejnych podpisanych umów dzięki nawiązaniu współpracę z platformami SaaS, w tym w minionym miesiącu z jedną z największych w Polsce – platformą Shoper, umożliwiającą Comfino dostęp do blisko 30 tys. e-sklepów.

Comfino zostało również zaadaptowane do potrzeb sklepów stacjonarnych i już wdrożone w polskim oddziale międzynarodowej sieci salonów beauty DepilConcept, obsługującym miesięcznie w Polsce 14 tys. klientów.

– W obszarze płatności ratalnych i odroczonych chcemy wykorzystać efekt multikanałowości, który doskonale sprawdza się w segmencie medycznym i beauty. Rosnąca liczba partnerów i klientów potwierdza działanie naszego modelu biznesowego. W perspektywie kolejnych kwartałów będziemy koncentrować się na zwiększeniu skali działalności projektu Comfino, ze szczególnym naciskiem na pozyskanie kolejnych partnerów w postaci platform – dostawców oprogramowania SaaS, oraz sklepów internetowych, a także nowych partnerów dostarczających finansowanie klientom Comfino (banki, fintechy). Podpisaliśmy już umowę z jednym z czołowych graczy na polskim rynku płatności, prace wdrożeniowe trwają, planujemy udostępnić ofertę partnera na przełomie roku – zapowiada Szymon Fiecek.

Rentowne ubezpieczenia

Zgodnie z założeniami Comperia utrzymała trwałą rentowność w segmencie ubezpieczeń. Spółka odnotowała w trzech kwartałach 2022 roku 17 proc. wzrost przychodów z tytułu dystrybucji ubezpieczeń w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego oraz aż 46 proc. wzrost EBITDA. Rozwija tu obszar offline, poszerzając sieć agentów współpracujących z firmą oraz online – pozyskując nowych partnerów dla porównywarki ubezpieczeń Compero.pl.