W Europie brakuje 200 tys. specjalistów od cyberbezpieczeństwa, a w Polsce nawet 10 tys.

Praca zdalna, rozwój e-commerce i wojna w Ukrainie zwiększyły zapotrzebowanie na specjalistów IT zajmujących się cyberbezpieczeństwem. Z raportu firmy (ISC)2 wynika, że choć od wybuchu pandemii na całym świecie przybyło nawet 700 tys. takich ekspertów, to braki wciąż wynoszą 2,7 mln, a w Europie około 200 tys. By zapełnić globalne wakaty, liczba specjalistów powinna wzrosnąć o 65 proc. Jak wskazuje DESI, w Polsce niedobór wszystkich ekspertów IT sięga 50 tys. Wśród nich nawet 20 proc. mogą stanowić osoby zajmujące się cyberbezpieczeństwem, wskazują eksperci HRS-IT, firmy specjalizującej się w rekrutacji i zatrudnianiu profesjonalistów z branży IT.

Firmy na całym świecie zmagają się z niedoborem specjalistów IT z obszaru cyberbezpieczeństwa. To niesie ze sobą szereg konsekwencji. Poczynając od błędów w konfiguracji systemów, poprzez brak czasu na naprawę błędów, odpowiednią analizę ryzyka i zarządzanie nim, po przemęczenie i wypalenie specjalistów. Wzrost zapotrzebowania na takich ekspertów był szczególnie widoczny  na początku pandemii, gdy wiele firm przechodziło na pracę zdalną i chciało dać swoim pracownikom możliwość bezpiecznego korzystania z danych firmy spoza biura. Rozwój handlu internetowego wpłynął na większy nacisk na bezpieczeństwo transakcji finansowych online. Obecnie kolejnym impulsem jest wojna za naszą wschodnią granicą, która toczy się równolegle w cyberprzestrzeni, a na ataki, oprócz Rosji i Ukrainy, narażona jest w szczególnym stopniu cała Europa Środkowo-Wschodnia – mówi Kinga Marczak, General Manager w HRS-IT.

Jak wskazują dane KPMG, liczba cyberataków rośnie. Już przed wybuchem wojny, w 2021 roku, niemal 7 na 10 firm w Polsce zanotowało incydenty dotyczące naruszenia bezpieczeństwa. Przedsiębiorstwa w naszym kraju obawiają się przede wszystkim ataków socjotechnicznych (tzw. phishingu) oraz prób kradzieży danych z wykorzystaniem złośliwego oprogramowania. Wojna, którą rozpoczęła Rosja spowodowała, że wzrosła obawa przed zaawansowanymi, ukierunkowanymi cyberatakami prowadzonymi przez zorganizowane grupy, często wspierane przez obce państwa.

– Zapewnienie polskim firmom odpowiedniej liczby wyspecjalizowanych pracowników IT z obszaru cyberbezpieczeństwa jest ważne podwójnie. Z jednej strony pozwoli nam skuteczniej działać w czasach zwiększonego ryzyka, na które jesteśmy narażeni jako aktywny sojusznik Ukrainy. A z drugiej strony zadbanie o bezpieczeństwo danych wesprze możliwości rekrutacji zdalnych pracowników IT, w tym z krajów Europy Wschodniej i Azji, dzięki poprawie bezpieczeństwa w korzystaniu z danych przez osoby przebywające za granicą – mówi Kinga Marczak.

Zgodnie z raportem Cybersecurity Workforce Study firmy (ISC)2, na całym świecie brakuje ponad 2,7 mln specjalistów z obszaru cyberbezpieczeństwa. W Ameryce Północnej niedobór sięga 402 tys., w Ameryce Południowej nawet 701 tys., a w Europie niecałych 200 tys. Za naszą zachodnią granicą, w Niemczech, potrzeba nawet 68 tys. takich specjalistów. Z szacunków HRS-IT, firmy zajmującej się rekrutacją specjalistów IT, wakaty w naszym kraju mogą sięgać nawet 8-10 tys.

Nowe talenty w cybersecurity

Pracownicy IT zajmujący się bezpieczeństwem na świecie mogą być pozyskiwani z różnych źródeł. Z raportu (ISC)2 wynika, że niemal połowa (47 proc.) specjalistów od cyberbezpieczeństwa to osoby z wykształceniem i doświadczeniem w IT. Natomiast 17 proc. pojawiło się w branży spoza IT, zmieniając swoją ścieżkę kariery, a po 15 proc. dostało możliwość wyedukowania się dodatkowo w tej gałęzi IT lub samodzielnie się jej nauczyło. Na przejście w stronę cyberbezpieczeństwa szczególnie otwarte są najmłodsze roczniki, z pokolenia Z. Jak wskazują eksperci HRS-IT, uzupełniając niedobory pracowników zajmujących się bezpieczeństwem warto szukać również osób, które chcą się przekwalifikować lub podjąć dodatkową ścieżkę rozwoju w IT.

Polacy pokochali Disney+ za cenę i dostępne seriale, chociaż krytykują go za błędy w aplikacji i jakość obrazu

Od dwóch tygodni Polacy nareszcie mogą legalnie korzystać z platformy streamingowej Disney+. Według analizy polskiego SentiOne aprobatę internautów wzbudziły zwłaszcza cena abonamentu oraz bogata zawartość biblioteki nowego serwisu – szczególnie cieszą się fani starych animacji oraz produkcji ze świata Marvela i Star Wars. W tej sytuacji część odbiorców deklaruje rezygnację z dwukrotnie droższego Netflixa, mimo że zdaniem internautów ma lepszą jakość obrazu.

Po bardzo długim oczekiwaniu – według pierwszych zapowiedzi polska wersja platformy miała zostać uruchomiona jeszcze w 2021 r. – od 14 czerwca Polacy mogą oficjalnie korzystać z Disney+. SentiOne, polska firma zajmująca się m.in. monitoringiem Internetu z wykorzystaniem zaawansowanej technologii sztucznej inteligencji, sprawdziła, co o wyczekiwanej premierze sądzą polscy internauci. W sumie od początku roku do końca czerwca pojawiło się blisko 40 tys. wypowiedzi na temat nowego serwisu.

Zainteresowanie serwisem wzrastało stopniowo. Liczba wzmianek na temat Disney+ skoczyła do 10 tys. 26 stycznia, czyli w dniu publikacji komunikatu potwierdzającego uruchomienie serwisu latem tego roku. Między lutym a majem liczba wzmianek utrzymywała się na  poziomie ok. 5-7 tys.dziennie – dyskutowano przede wszystkim o tym, jakie filmy i seriale zostaną udostępnione polskim użytkownikom. Największy skok zainteresowania przypada na dzień uruchomienia platformy 14 czerwca, kiedy zarejestrowano aż 23 tys. wypowiedzi, ponad połowę wszystkich wzmianek o Disney+ z tego roku.

Disney+ chwalony za cenę, krytykowany za działanie aplikacji

Wszystkie wypowiedzi na temat Disney+ wygenerowały zasięg poziomie 85 mln wyświetleń, z czego aż 11 mln zyskały wzmianki nacechowane pozytywnie, a tylko 5 mln te o nacechowaniu negatywnym. Internauci najbardziej zadowoleni byli z ceny abonamentu, fani Marvela i Star Wars zachwalali listę dostępnych seriali, usatysfakcjonowani byli również wielbiciele starych bajek oraz produkcji emitowanych na zlikwidowanych w zeszłym roku kanałach Fox. Z kolei negatywne wypowiedzi dotyczyły przede wszystkim braku polskich napisów w niektórych filmach oraz braku możliwości wyboru rozdzielczości 4K UHD. Najwięcej negatywnych opinii pojawia się w App Store i Google Play Store i dotyczy problemów z działaniem samej aplikacji.

Przy okazji analizy opinii polskich internautów na temat Disney+ SentiOne przetestował swoją nową funkcję – mierzenie zaangażowania odbiorców w mediach społecznościowych. Dzięki niej można zmierzyć średnią liczbę interakcji pod postami wskazanej marki na Facebooku, Instagramie i Twitterze, a w przyszłości również na TikToku. W tym porównaniu Netflix wypada lepiej, zbierając w tym roku średnio 2772 reakcje i 155 komentarzy pod swoimi postami. W przypadku Disney+ jest to średnio 311 interakcji i 55 komentarzy.

Należy pogratulować wejścia Disney+ na rynek, ponieważ zdecydowanie wygenerowali dużo szumu medialnego, dobrali odpowiednią ofertę cenową i bardzo szeroką gamę filmów i seriali – mówi Agnieszka Uba, Head of Product Marketing w SentiOneDotarli do grupy docelowej, która do tej pory była trochę zaniedbana na platformach streamingowych: pokolenia baby boomers i starszych millenialsów, którzy na Disney+ oglądają seriale święcące triumfy kilkanaście lat temu, jak „Kości”, lub klasyki lat 80., jak „MASH”. Wiele osób wraca też do ulubionych animacji z dzieciństwa. Kolejna zaopiekowana grupa to bardzo zaangażowani i lojalni fani Star Wars oraz Marvela. 

Polacy wolą Disney+ od Netflixa

Spośród wszystkich rozmów o nowym serwisie aż co dziesiąta porównuje go z Netflixem, przede wszystkim w kontekście ceny – 29 zł za miesiąc przy zakupie rocznego abonamentu Disney+ i 60 zł miesięcznie za Netflixa. Część komentujących deklaruje, że co miesiąc będzie wykupywać dostęp do innej platformy streamingowej, z kolei wielu rodziców wybiera Disney+ ze względu na treści atrakcyjne dla dzieci. Jednak pod względem jakości obrazu i dostępności napisów do filmów w opinii internautów wygrywa Netflix.

Subskrybentów coraz mniej stać na abonamenty na wszystkich dostępnych platformach streamingowych – mówi Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, autorka bloga o popkulturze „Zwierz Popkulturalny” Amazon Prime, HBO Max i Disney+ zaoferowały ostatnio klientom korzystne promocje zaś Netflix, w obliczu swoich problemów, głównie na rynku amerykańskim, zapowiada ograniczenia dla widzów, m.in. kontrolę dzielenia kont. Netflix musi się więc zmagać nie tylko z rosnącą konkurencją, ale także z coraz silniejszym poczuciem odbiorców, że jest to platforma droga – po uruchomieniu Disney+ wielu abonentów może przestać uważać go za główny serwis streamingowy. Szansą Netflixa są natomiast produkcje polskie, pod względem których  przoduje obecnie wśród dostępnych platform.

Opóźnienia ws. dyrektywy upadłościowej uderzą w dłużników, wierzycieli i Skarb Państwa

„Dyrektywa drugiej szansy” powinna zostać zaimplementowana do polskiego porządku prawnego w zasadniczej części do 17 lipca 2022 roku. Niestety regulacje, które mają pomóc przedsiębiorcom w szybkim i skutecznym reagowaniu na problemy finansowe i płynnościowe, same mogą paść ofiarą zbyt późnego wdrożenia. Konsekwencje tego mogą być poważne zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla Skarbu Państwa. Czy czeka nas fala roszczeń odszkodowawczych?

Od 2020 roku polscy przedsiębiorcy chętnie korzystają z uproszczonych przepisów dotyczących postępowania restrukturyzacyjnego. Regulacje, które pierwotnie miały być rozwiązaniem czasowym, stworzonym by przeciwdziałać negatywnemu wpływowi pandemii COVID-19 na gospodarkę, spotkały się z tak dużym zainteresowaniem przedsiębiorców, że ustawodawca przeniósł wiele jego elementów do ustawy Prawo restrukturyzacyjne, umieszczając w niej Postępowanie o zatwierdzenie układu.

W I kwartale 2022 roku rozpoczęto w sumie 381 postępowań restrukturyzacyjnych, niemal tyle samo, co w analogicznym okresie poprzedniego, rekordowego roku, a zdecydowaną większość ponownie stanowiły postępowania o zatwierdzenie układu. Dalszy spadek zanotowały zaś postępowania upadłościowe – ze 131 do 115.

Jeszcze przed wybuchem pandemii, narzędzia do walki z upadłościami przedsiębiorców przygotowały Parlament Europejski i Rada UE, przyjmując dyrektywę 2019/1023 z 20 czerwca 2019 roku w sprawie ram restrukturyzacji zapobiegawczej, umorzenia długów i zakazów prowadzenia działalności oraz w sprawie środków zwiększających skuteczność postępowań dotyczących restrukturyzacji, niewypłacalności i umorzenia długów. Mimo kończącego się terminu na wdrożenie tych założeń do polskich przepisów, do tej pory dyrektywa została zaimplementowana w niewielkim zakresie, głównie przez utrudnienia związane z informatyzacją postępowań w ramach uruchomionego w tym celu Krajowego Rejestru Zadłużonych.

Idea dyrektywy opiera się w głównym stopniu na przyspieszaniu i ułatwianiu reakcji na zagrożenie przedsiębiorstwa niewypłacalnością. Stąd m.in. zawarta w niej regulacja zapewnienia dostępu do systemu wczesnego ostrzegania, w ramach którego ma istnieć szereg narzędzi alarmujących dłużników o pilnej potrzebie działania. Dla skuteczności postępowań restrukturyzacyjnych kluczowe jest bowiem ich odpowiednio wczesne rozpoczęcie, bo im późniejszy etap, tym większe zobowiązania i komplikacje dla  dłużników oraz wierzycieli. Dla tych drugich ważne jest też, by nierentowne przedsiębiorstwa bez perspektyw na przetrwanie były likwidowane jak najszybciej, po to, żeby nie generować dalszych strat – wyjaśnia Małgorzata Anisimowicz, ekspert PMR Restrukturyzacje. 

Dyrektywa kładzie szczególny nacisk na przywrócenie zagrożonym przedsiębiorstwom rentowności, wprowadzając rozróżnienie dłużników na „rentownych, znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej” i „uczciwych przedsiębiorców” – ma ono pomóc w dobraniu najodpowiedniejszego dla danego przedsiębiorcy rodzaju postępowania. Unijna regulacja przewiduje także stosowanie zasady pozostawienia zarządu własnego nad przedsiębiorstwem w całości lub w części dłużnikowi, a w niektórych przypadkach również obowiązek skorzystania z pomocy doradcy restrukturyzacyjnego.

Rozwiązania zawarte w dyrektywie są oczekiwane zarówno przez dłużników, jak i wierzycieli, dlatego brak implementacji w terminie będzie rodził poważne konsekwencje. Przede wszystkim może doprowadzić do upadku firm, które miałyby szansę na przetrwanie gdyby dyrektywa została w pełni wdrożona polskimi przepisami i w odpowiednim czasie umożliwiła im restrukturyzację. Co więcej, rośnie u polskich przedsiębiorców świadomość dostępnych rozwiązań prawnych pomagających w pokonywaniu trudności dla prowadzenia firmy. Dlatego istnieje duże prawdopodobieństwo, że ci, którzy upadną przez brak możliwości zastosowania unijnych przepisów, wystąpią o odszkodowania od Skarbu Państwa, bo państwo członkowskie jest odpowiedzialne za skuteczne i terminowe wdrożenie regulacji wspólnotowych. Konieczna jest więc jak najszybsza, pełna implementacja dyrektywy drugiej szansy, zwłaszcza w obecnej, niezwykle trudnej dla przedsiębiorców sytuacji ekonomicznej – wskazuje mecenas Łukasz Jabłoński z Kancelarii FKK.

Dalsze spadki sprzedaży mieszkań

Z wstępnych, szacunkowych danych portalu mieszkaniowego tabelaofert.pl za II kwartał tego roku wynika, że sprzedaż nowych mieszkań po gwałtownych majowych spadkach w czerwcu zanotowała dalsze spadki, ale ich dynamika znacznie wyhamowała.

W czerwcu 2022 roku na 6 największych rynkach w Polsce: Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Łódź oraz Trójmiasto, sprzedano łącznie 2 485 mieszkań, co stanowi spadek o 56,6%  w stosunku do analogicznego miesiąca ubiegłego roku. Trzeba jednak pamiętać, że rok temu rynek był w fazie hossy, a deweloperzy notowali zbliżone do rekordów poziomy sprzedaży. Natomiast, jeśli porównamy czerwiec do maja tego roku, to spadek wyniósł już tylko 13,5%. Największe spadki rok do roku zanotowały Warszawa i Łódź, najmniejsze zaś Kraków i Wrocław. Jeśli chodzi o dane miesiąc do miesiąca to największe spadki były w Łodzi, a najmniejsze w stolicy i we Wrocławiu.

Tab.1. Sprzedaż mieszkań w czerwcu 2022 r. w porównaniu do maja i czerwca 2021 r.

  Czerwiec 2021 Czerwiec
2022
zmiana r/r Maj
2022
Czerwiec 2022 zmiana m/m
Warszawa 2 058 658 -68,1% 722 658 -8,9%
Kraków 824 520 -36,9% 617 520 -15,7%
Wrocław 810 455 -43,8% 468 455 -2,8%
Poznań 560 245 -56,3% 280 245 -12,5%
Łódź 500 187 -62,6% 290 187 -35,6%
Trójmiasto 968 421 -56,5% 495 421 -15,1%
Razem – 6 rynków 5 720 2 485 -56,6% 2 872 2 485 -13,5%

Źródło: Tabelaofert.pl przy współpracy z REDNET Consulting

Spadki sprzedaży mieszkań Spadki sprzedaży mieszkań Biorąc pod uwagę cały kwartał, to po raz pierwszy od wybuchu pandemii sprzedaż mieszkań na 6 największych rynkach w Polsce spadła poniżej 10 tys. lokali i wyniosła 8 876 mieszkań. W ciągu ostatnich 5 lat taka sytuacja miała miejsce tylko raz, w II kwartale 2020 roku w czasie lockdownu, kiedy sprzedano znacznie mniej, bo ok 7,7 tys. lokali. Spadek sprzedaży w II kwartale wyniósł prawie 50% w stosunku do analogicznego kwartału ubiegłego roku oraz 18,2% w stosunku do pierwszego kwartału bieżącego roku.

Tab.2. Sprzedaż mieszkań w II kwartale 2022 w porównaniu do I i II kwartału 2021 r.

  II kw. 2021 II kw. 2022 zmiana r/r I kw. 2022 II kw. 2022 zmiana kw/kw
Warszawa 6 051 2 563 -57,7% 3 307 2 563 -22,5%
Kraków 3 270 1 646 -49,7% 1 893 1 646 -13,1%
Wrocław 2 898 1 413 -51,2% 1 583 1 413 -10,7%
Poznań 1 717 971 -43,4% 1 124 971 -13,6%
Łódź 1 319 852 -35,4% 1 009 852 -15,6%
Trójmiasto 2 427 1 431 -41,0% 1 935 1 431 -26,0%
Razem –
6 rynków
17 682 8 876 -49,8% 10 851 8 876 -18,2%

Źródło: Tabelaofert.pl przy współpracy z REDNET Consulting

Rynek mieszkaniowy przypomina dziś boksera, który przyjął na siebie kilka potężnych ciosów, najcięższy od rynku kredytów hipotecznych. Jest nieco oszołomiony, ale nie został znokautowany i nadal trzyma się na nogach. Spodziewamy się bardzo trudnych wakacji, ale jak przyjrzeć się dokładnie danym sprzedażowym to widać zróżnicowany obraz rynku, np. dobrze sprzedają się mieszkania gotowe lub prawie gotowe, niezależnie od powierzchni i układu funkcjonalnego. Generalnie panuje zasada – im bliżej do odbioru mieszkania tym lepsza sprzedażzauważa Robert Chojnacki, założyciel serwisu tabelaofert.pl.

Portal mieszkaniowy tabelaofert.pl opublikował także dane dotyczące cen sprzedanych mieszkań. Wynika z nich, że wraz ze spadkiem sprzedaży wyhamował też wzrost cen.

Ceny mieszkań sprzedanych publikowane dla okresów miesięcznych należy traktować, jako wartości orientacyjne, pokazujące ogólny trend na rynku. Przy obecnych poziomach sprzedaży zmiany zależą głównie od tego, co się sprzedało. Nie uwzględniają również rabatów, których obecnie zaczęli udzielać deweloperzy. Z naszych danych wynika jeszcze jedno, nastąpił gwałtowny spadek napływu na rynek nowych inwestycji. Deweloperzy wprowadzili na rynek mniej projektów niż ich sprzedali. Jeśli taka sytuacja będzie mieć dalej miejsce to za kilkanaście miesięcy praktycznie nie będzie mieszkań gotowych w ofercie – zaznacza Robert Chojnacki.

Tab.3. Średnie ceny ofertowe mieszkań sprzedanych w maju i czerwcu 2022

  maj 2022 czerwiec 2022 zmiana m/m
Warszawa 12 939 13 513 4,4%
Kraków 10 790 10 834 0,4%
Wrocław 10 821 10 057 -7,1%
Poznań 8 626 8 963 3,9%
Łódź 8 628 8 893 3,1%
Trójmiasto 11 039 10 808 -2,1%

Źródło: Tabelaofert.pl przy współpracy z REDNET Consulting

Obecnie mamy rynek kupujących, którzy bardzo rozważnie i świadomie analizują przedstawiane im przez rynek oferty. Coraz częściej o wyborze klienta decyduje cena całkowita mieszkania, nawet, jeśli proponowany jest atrakcyjny rabat przez dewelopera. Kupujący dokładnie sprawdza, jaka jest ostateczna cena po rabacie i jeśli znajdzie atrakcyjniejsze mieszkanie u konkurencji to poziom rabatu nie ma znaczenia. Im mniejsze lokale o danej liczbie pokoi tym lepiej się sprzedają – podkreśla Katarzyna Tworska, dyrektor zarządzająca redNet 24, firmy specjalizującej się w sprzedaży mieszkań deweloperskich.

Polska dziesiątym Państwem na świecie i czwartym w Europie, w którym najtrudniej prowadzi się biznes

Wychodzenie z Covid-19, wzrost bezpośrednich inwestycji zagranicznych i zwiększenie roli ESG będą miały istotny wpływ na globalny krajobraz biznesowy i środowisko regulacyjne w najbliższych miesiącach.

29 czerwca 2022 – Polska, głównie za sprawą Polskiego Ładu, po raz drugi z rzędu znalazła się na 10. miejscu na świecie i czwartym w Europie wśród państw posiadających najbardziej złożone przepisy regulujące prowadzenie biznesu, wynika z tegorocznego raportu opracowanego przez TMF Group, globalną firmę świadczącą usługi biznesowe dla firm działających lokalnie i międzynarodowo. Najtrudniej na świecie prowadzić biznes w Brazylii, a w Europie we Francji. W raporcie wskazano również trzy kluczowe zagadnienia, które mają kształtować globalny krajobraz biznesowy i środowisko regulacyjne w kolejnych miesiącach.

Autorzy raportu TMF Global Complexity Index 2022 wzięli pod lupę 77 jurysdykcji, na które przypada 92 proc. światowego PKB i 95 proc. bezpośrednich inwestycji zagranicznych netto. Porównali 292 corocznie monitorowanych wskaźników dotyczących kluczowych aspektów prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie przepisów administracyjnych i zapewnienia zgodności działalności z regulacjami prawnymi, stawianych przed przedsiębiorcami planującymi prowadzić swój biznes na wybranym rynku.

Polska po raz drugi z rzędu znalazła się w grupie dziesięciu państw, w których najtrudniej prowadzić biznes, zamykając tę stawkę. W Europie trudniej niż nad Wisłą prowadzi się biznes we Francji, Grecji i we Włoszech.

Jak wskazują autorzy raportu w ciągu ostatniego roku polski rząd wprowadził wiele aktów prawnych, które zostały uchwalone w krótkim czasie, jednocześnie nie zawsze łatwych do zinterpretowania w rzeczywistości biznesowej.  Największy pakiet z nich został wprowadzony w ramach „Polskiego Ładu”, który miał duże znaczenie, ponieważ gruntownie przebudował system podatkowy. Zmienił on nie tylko przepisy podatkowe dotyczące korporacji, przedsiębiorców i pracowników, ale także sposób naliczania wynagrodzeń. Z ich obliczaniem firmy miały ogromne problemy ze względu na niejasne wytyczne przekazane dodatkowo na krótko przed wejściem nowych regulacji w życie.

– Przepisy prawa pracy w Polsce już wcześniej były skomplikowane, a wprowadzenie w styczniu br. Polskiego Ładu zagmatwało je jeszcze bardziej. To kosztowne wyzwanie dla zagranicznych inwestorów, którzy cenią sobie przejrzystość i prostotę regulacyjną. Na zainteresowanie inwestycjami w Polsce mogą mieć również wpływ wyraźne dążenia przedstawicieli rządu do skupiania wielu aktywów w rękach państwa – mówi Joanna Romańczuk, dyrektor TMF Group na obszar Europy Środkowej i Wschodniej.

– Polski rząd potrzebuje inwestycji zagranicznych, ale chciałby, aby to państwo utrzymało dominującą pozycję w zakresie posiadania aktywów. Mamy już kontrolowane przez Skarb Państwa Polski Holding Nieruchomości, czy Polski Holding Hotelowy oraz Krajową Grupę Spożywczą. To podmioty powołane w celu kontrolowania aktywów i uzyskania większej niezależności od przedsiębiorstw zagranicznych lub które mogą utrudnić innym działalność na polskim rynku. Mimo to, ze względu diametralną zmianę sytuacji geopolitycznej w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, może dojść do wzmocnienia powiązań Polski z gospodarkami Europy Zachodniej i USA. – dodaje Joanna Romańczuk.

Najlepiej przeszkody w prowadzeniu biznesu na świecie eliminują Wyspy Caymana (terytorium zależne Wielkiej Brytanii), Curaçao (terytorium zależne Holandii), Dania, Hongkong (specjalny region administracyjny Republiki Chińskiej) i Brytyjskie Wyspy Dziewicze (brytyjskie terytorium zamorskie w Ameryce Środkowej). W czołowej dziesiątce jurysdykcji, w których najłatwiej prowadzi się biznes znalazły się również Jersey (terytorium zależne Wielkiej Brytanii), Stany Zjednoczone, Nowa Zelandia, Norwegia i Wielka Brytania.

– Pod koniec 2020 roku Dania stworzyła cyfrowy „punkt kompleksowej obsługi”, w którym zakładanie i prowadzenie działalności odbywa się bez użycia papieru. Oznacza to, że przedsiębiorstwa potrzebują teraz tylko jednego loginu i portalu, aby uzyskać dostęp do różnych usług. Urząd skarbowy zaktualizował również interfejs strony głównej, aby uczynić go bardziej przyjaznym dla użytkownika – sukces Danii, najbardziej przyjaznego do prowadzenia biznesu kraju w Europie i jednego z trzech najbardziej przyjaznych na świecie (zeszłorocznego lidera) tłumaczy Joanna Romańczuk.

Na czele najmniej przyjaznych do prowadzenia biznesu państw w skali globu znalazły się odpowiednio Brazylia, Francja, Peru, Meksyk i Kolumbia. Kolejne są Grecja, Turcja, Włochy, Boliwia. „Czołową” dziesiątkę zamyka Polska.

– W znajdujących się na drugim końcu zestawienia Brazylii i Francji właściciele biznesu muszą zmagać się z ogromną biurokratyzacją i skomplikowaniem przepisów. W pierwszym z krajów napotkają m.in. trzy rodzaje podatków – na poziomie federalnym, stanowym i miejskim. We Francji natomiast wyzwaniem dla zarządzających firmami jest biegłe orientowanie się w mnogości przepisów mających za zadanie ochronę pracowników. Liczba regulacji w tym zakresie wzrosła dodatkowo w czasie pandemii – mówi Joanna Romańczuk.

Oba kraje utrzymały swoje zeszłoroczne pozycje w rankingu.

Oprócz analizy warunków prowadzenia biznesu w 77 jurysdykcjach, autorzy raportu TMF Global Complexity Index 2022 zidentyfikowali trzy kluczowe zagadnienia, które mają kształtować globalny krajobraz biznesowy i środowisko regulacyjne w kolejnych miesiącach. 

Wychodzenie z Covid-19

W szczytowym okresie kryzysu w wielu jurysdykcjach wprowadzono zwolnienia z podatku od nieruchomości przedsiębiorstw. Jednak w 2022 roku 14 proc. jurysdykcji wymaga od niektórych lub wszystkich przedsiębiorstw płacenia tego podatku co najmniej raz na trzy miesiące, w porównaniu z 9 proc. jurysdykcji w 2021roku.

W czasie pandemii tendencja do pracy zdalnej wzrosła do tego stopnia, że jest ona legalna lub standardowa w większości branż w 31 proc. jurysdykcji, w porównaniu z 10 proc. w 2020 r.

Niektóre świadczenia związane z zatrudnianiem pracowników, takie jak na przykład ubezpieczenie zdrowotne wzrosły (58 proc. jurysdykcji) w porównaniu z poprzednimi latami. Ponadto w większej liczbie jurysdykcji firmy są zobowiązane do składania sprawozdań i informacji dotyczących równości, obejmujących takie obszary, jak różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz zatrudnianie osób niepełnosprawnych – 26 proc. w 2022 r. w porównaniu do 9 proc. w 2020 roku.

Złożoność przepisów a bezpośrednie inwestycje zagraniczne (ang. FDI – foreign direct investments)

Autorzy raportu w większym odsetku jurysdykcji (34 proc. w 2022 roku vs 28 proc. w 2021 roku) przewidują wzrost FDI w ciągu najbliższych pięciu lat, co odzwierciedla optymizm w tym zakresie.

Zastosowanie nowoczesnych rozwiązań technologicznych może skutecznie zmniejszać skomplikowanie biznesu. 16 proc. jurysdykcji jest obecnie w stanie automatycznie powiadomić wszystkie odpowiednie organy o założeniu spółki.

Dla przedsiębiorstw pragnących założyć spółkę i prowadzić działalność transgraniczną kluczowym czynnikiem jest ujednolicenie przepisów, co umożliwia im prowadzenie podobnej działalności w wielu jurysdykcjach. Przyjmowanie międzynarodowych standardów, takich jak CRS (86 proc. jurysdykcji w 2022 roku w porównaniu z 82 proc. w 2020 roku) i FATCA (82 proc. jurysdykcji w 2022 roku w porównaniu z 76 proc. w 2020 roku) rośnie, odzwierciedlając stały globalny trend zmierzający w kierunku przejrzystości.

ESG na fali wznoszącej

Zagadnienia ESG (E – Środowisko, S – Społeczna odpowiedzialność i G – Ład korporacyjny) stają się coraz bardziej istotne dla biznesu na całym świecie.

Jednak pomimo wzrostu zainteresowania, prawne egzekwowanie praktyk ESG funkcjonuje jedynie w około 50 proc. jurysdykcji. Problem braku ich egzekwowania dotyczy w szczególności krajów spoza UE, co świadczy o braku międzynarodowego dostosowania. Wpływ ESG jest zatem trudny do zmierzenia.

Mimo że ESG rozwija się na całym świecie, jurysdykcje takie jak Francja od wielu lat są liderami w tej dziedzinie, podczas gdy niektóre rządy są na wczesnym etapie zaangażowania w ESG – wiele z nich dopiero przyjmuje inicjatywy i wytyczne w tym zakresie.

Mieszane dane z gospodarki, dynamiczne zmiany na rynku obligacji

W ostatnich dniach poznaliśmy sporo ważnych danych, dotyczących polskiej gospodarki. Obraz jest niejednoznaczny. Jednocześnie mieliśmy do czynienia z dużymi wahaniami rentowności obligacji skarbowych, które odzwierciedlają rosnącą niepewność w kwestii rozwoju sytuacji.

Po bardzo dobrych wynikach z pierwszych miesięcy roku, dynamika produkcji przemysłowej w Polsce zaczyna słabnąć. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w maju wyniosła ona 15 proc., ale po uwzględnieniu czynników sezonowych wzrost wyniósł jedynie 11,9 proc. To wciąż dobry wynik, lecz osłabienie jest widoczne. Spowolnienie widać także w dynamice wzrostu zatrudnienia, która obniżyła się do 2,4 proc., po kwietniowym wzroście o 2,8 proc. W tym przypadku możemy mieć jednak do czynienia ze skutkami niedoborów na rynku pracy. Zdecydowanie niższy był wzrost średniego wynagrodzenia w firmach, który wyniósł 13,5 proc., a więc był niższy niż wskaźnik inflacji. Z realnym spadkiem płac mieliśmy do czynienia po raz pierwszy od ponad dwóch lat, czyli okresu największego nasilenia negatywnych skutków pandemii koronawirusa, a wcześniej z takim zjawiskiem spotkaliśmy się w latach 2012-2013. Osłabienie się presji płacowej należy ocenić pozytywnie, z punktu widzenia perspektywy procesów inflacyjnych. W maju znacząco obniżyła się także dynamika sprzedaży detalicznej, która licząc w cenach stałych wyniosła 8,2 proc., a więc była o ponad połowę niższa niż w kwietniu. W tym przypadku prawdopodobnie widać skutki drożyzny i ograniczania konsumpcji. Za potwierdzeniem tej tezy przemawiają także dane GUS dotyczące badania nastrojów konsumentów. Zarówno wskaźnik nastrojów bieżących, jak i oceny przyszłej sytuacji gospodarstw domowych pogarszają się od kilku miesięcy, a w maju pierwszy z nich osiągnął poziom najniższy w historii jego wyliczania, czyli od 2000 r.

Pogarszające się perspektywy rozwoju koniunktury w polskiej gospodarce zaczęły wpływać na zmianę sytuacji na rynku długu, co może zwiastować zbliżający się koniec cyklu zaostrzania polityki pieniężnej. Na razie prezes Narodowego Banku Polskiego nadal deklaruje determinację w ograniczaniu inflacji poprzez podwyżki stóp procentowych. Reakcje uczestników rynku finansowego zaczynają jednak dawać pierwsze sygnały możliwych zmian. W pierwszych dniach minionego tygodnia rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych sięgała 8 proc., czyli poziomu najwyższego od czasów globalnego kryzysu finansowego z lat 2008-2009. Pod koniec tygodnia, po publikacji wspomnianej serii danych makroekonomicznych, rentowność gwałtownie obniżyła się do niespełna 6,8 proc. Dopóki stopy procentowe będą podnoszone, można liczyć na wzrost odsetek z lokat bankowych.  – analizuje Tomasz Rzeski, Country Sales Manager Oddziału Inbank w Polsce.

Czym są opcje binarne, kto i jak może z nich skorzystać? Najważniejsze informacje

Z roku na rok coraz więcej osób decyduje się na spróbowanie swoich sił na rynkach inwestycyjnych. Wiele z nich poszukuje sprawdzonego i dającego szansę na spory zysk rozwiązania. Od jakiegoś czasu na znaczeniu zyskują między innymi opcje binarne, które dla jednych są dość kontrowersyjną, dla innych bardzo atrakcyjną metodą inwestowania. Jaka jest prawda, czym są opcje binarne, kto może nimi handlować i jak przebiega cały proces? Wyjaśniamy!

Wiele osób na pewnym etapie swojego życia decyduje się na zainwestowanie zebranych oszczędności. Jak się okazuje, obecne czasy przynoszą w tym obszarze szerokie pole możliwości, dzięki czemu każdy znajdzie instrumenty finansowe, które będą odpowiadać jego potrzebom. Kluczowe jest tutaj określenie celów oraz maksymalnego poziomu ryzyka, jak się w stanie podjąć. Przed przystąpieniem do inwestycji warto ponadto zdobyć choćby podstawową wiedzę na ten temat i przygotować strategię, która pozwoli na kontrolowanie swojego portfela inwestycyjnego. Dotyczy to każdej formy inwestowania kapitału, w tym także opcji binarnych, które szczegółowo opisuje w dzisiejszym artykule. Zachęcamy do lektury!

Opcje binarne – o czym dokładnie mowa?

Zanim przejdziemy do konkretów, warto dokładnie wyjaśnić, czym są wspomniane już opcje binarne. Z pojęciem tym spotkało się z pewnością wielu z nas, ale nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, co oznacza ono w praktyce. Tymczasem, opcjami binarnymi nazywamy pochodne instrumenty finansowe, które charakteryzują się niesymetrycznym profilem wypłaty. Prościej rzecz ujmując, pod pojęciem tym należy rozumieć instrument, którego wartość oparta jest na spekulacji, a inwestorzy jedynie stawiają na spadek lub wzrost kursu czynnika bazowego danej opcji. Z czysto prawnego i instytucjonalnego punktu widzenia opcje binarne nie są więc papierem wartościowym, ponieważ nie dochodzi tutaj do rzeczywistego nabycia danego aktywa, lecz jedynie spekulowania o jego wartości.

Handlowanie opcjami binarnymi – dla kogo?

Handel opcjami binarnymi jest dostępny zarówno dla dużych podmiotów, jak i mniejszych inwestorów indywidualnych. Tak naprawdę jedynym ograniczeniem jest to, że trader musi być pełnoletni, a także posiadać zdolność do czynności prawnych. Pośrednikami są brokerzy, którzy mogą polecić inwestorowi profesjonalną platformę tradingowej, dzięki której będzie mógł handlować opcjami w sposób przejrzysty oraz przede wszystkim bezpieczny. Handel nie wymaga specjalistycznej wiedzy na ten temat ani posiadania jakichkolwiek uprawnień, przez to rynek jest otwarty dla każdej osoby zainteresowanej tym tematem. Opcje binarne Polska to coraz popularniejsze rozwiązanie inwestycyjne, które nierozerwalnie łączy się między innymi z rynkami walutowymi, w tym przede wszystkim Forexem. Opcje binarne opierają się bowiem w znacznej mierze na spekulacjach dotyczących kursu par walutowych, np. EUR/USD. Wyróżniamy dwa główne rodzaje opcji – “call” (stawianie przez tradera na wzrost kursu aktywa bazowego) oraz “put” (tj. granie na spadek kursu). Opcje binarne są ponadto instrumentem opartym na określonym terminie zapadalności, a więc w każdym przypadku znany jest z góry dokładny czas wygaśnięcia opcji. Do tradera należy podjęcie decyzji co do przewidywanego dalszego losu kursy waluty bazowej. To właśnie z uwagi na to, że możliwe jest granie zarówno na wzrost, jak i spadek, opcje binarne zyskują tak wielką popularność i są uznawane za jedną z dynamiczniejszych form inwestowania.

Jak i gdzie handlować opcjami binarnymi?

Kluczem do sukcesu w przypadku opcji binarnych jest wybór odpowiedniego brokera, który cieszy się zaufaniem w środowisku i oferuje wyłącznie sprawdzone rozwiązania. Na rynku tym można trafić bowiem na oszustów, dlatego tak ważne jest zwrócenie uwagi na ten obszar. Obecnie można skorzystać z usług profesjonalnych platform inwestycyjnych, które są w pełni zautomatyzowane, co zwiększa szansę na finalny sukces. Trader jest informowany o najważniejszych kwestiach z odpowiednim wyprzedzeniem, może z jednego miejsca zarządzać wszystkimi swoimi inwestycjami, przeglądać raporty i analizy. Wszystko to sprawia, że inwestowanie staje się prostsze niż kiedykolwiek. Inwestorzy mają ponadto dostęp do niemal wszystkich światowych rynków i mogą śledzić zmiany w czasie rzeczywistym. To z kolei pozwala na szybką reakcję, od której bardzo często zależy to, czy trader zarobi, czy straci. Decydując się na tego typu narzędzia zyskuje się możliwość kontrolowania choćby najmniejszego aspektu każdej z inwestycji. Do największym atutów takie rozwiązania można zaliczyć przede wszystkim niski próg wejścia, całodobowe wsparcie techniczne, porady ekspertów, szybką wpłatę oraz wypłatę kapitału i wiele innych. Transakcje są realizowane 24/7, a z platformy można korzystać z dowolnego miejsca. Za pomocą kilku kliknięć uzyskuje się dostęp do ogromnych zasobów globalnych rynków finansowych.

Opcje binarne – wady i zalety

Opcje binarne, jak wszystkie instrumenty finansowe, mają oczywiście swoje mocne oraz słabsze strony. Do tych pierwszych można zaliczyć jeden z najwyższych współczynników zysku, możliwość gry zarówno na wzrost, jak i na spadek, a także szeroki wybór ofert i możliwości. Opcjami binarnymi mogą handlować nie tylko doświadczeni traderzy, ale również osoby, które dopiero stawiają pierwsze kroki. Inwestowanie pod kątem technicznym jest stosunkowo proste i opiera się wyłącznie na kilku powtarzanych za każdym razem działaniach. Największą wadą opcji binarnych jest oczywiście wysoki poziom ryzyka, jakie musi ponieść inwestor. Opcje binarne w praktyce są opcją “wszystko albo nic”, co oznacza, że jeśli trader dobrze wytypuje zachowanie kursu, wówczas może liczyć na spory zarobek, w przeciwnym razie – traci cały zainwestowany kapitał. Nie ma więc tutaj rozwiązania pośredniego, które choć w niewielkim stopniu zabezpieczyłoby część zainwestowanej kwoty. To dlatego tak istotne jest dokładne śledzenie rynku i inwestowanie wyłącznie do granicy możliwości finansowych. Wszystko po to, aby handlowanie opcjami binarnymi pozostało formą inwestowania, a nie stało się hazardem.

Czy na opcjach binarnych można zarobić?

Opcje binarne dają traderom wiele możliwości, w tym są okazją do zarobienia dużych pieniędzy. Z tego powodu cieszą się rosnącym zainteresowaniem, a wraz z popytem na tego typu usługi, rośnie podaż ze strony profesjonalnych podmiotów. Bardzo często inwestorzy mogą liczyć na zysk sięgający nawet kilku tysięcy procent i to w krótkim czasie. Biorąc to pod uwagę, opcje binarne są nieporównywalnie korzystniejsze od innych instrumentów. Dla przykładu handel akcjami czy obligacjami także wiąże się z ryzykiem, ale inwestycje są zazwyczaj długoterminowe. Opcje binarne są więc polecane przede wszystkim tym, którzy nie chcą zamrażać swojego kapitału na wiele miesięcy, a nawet lat, lecz liczą na zarobek “tu i teraz”.

Opcje binarne a bezpieczeństwo

Wielu inwestorów zastanawia się nad poziomem bezpieczeństwa transakcji opartych na opcjach binarnych. Największe zagrożenie może czekać na traderów nie tyle ze strony rynku, co nieuczciwych brokerów, którzy liczą na łatwy cel. Wielu z nich obiecuje bowiem intratne inwestycje, które w rzeczywistości są z góry skazane na porażkę. Pamiętajmy, że jeśli inwestor przegra, wówczas zarabia właśnie broker. Najlepszym rozwiązaniem jest więc handel za pośrednictwem nowoczesnych platform inwestycyjnych, które gwarantują wysoki poziom bezpieczeństwa danych oraz pieniędzy. Warto dodać, że w wielu krajach nad rynkiem finansowym czuwają specjalnie powołane do tego instytucje, które są w stanie wykryć nieprawidłowości i chronić inwestorów przed oszustami. Mimo to, zawsze lepiej jest liczyć na siebie i przed podjęciem decyzji o inwestowaniu, dwa razy sprawdzić wiarygodność pośrednika.

Czy warto handlować opcjami binarnymi?

Nie ma jednej właściwej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Do każdego przypadku trzeba podchodzić bowiem w sposób indywidualny, uwzględniając wszystkie “za” oraz “przeciw”. Możemy spotkać zarówno zagorzałych przeciwników opcji binarnych, dla których jest to po prostu zwykły hazard, ale nie brakuje również traderów, którzy uczynili z tego nie tylko swoje hobby, ale nawet źródło zarobków. Z całą jednak pewnością, przed podjęciem decyzji co do inwestowania w opcje binarne należy zdobyć podstawową wiedzę na ten temat, a doświadczenie przyjdzie z czasem. Znając mechanizmy rządzące tym rynkiem zwiększa się szansę na wygraną, choć trzeba oczywiście mieć świadomość ponoszonego ryzyka. To ostatnie jest jednak nieodłącznym elementem wszelkich, nawet tych najbezpieczniejszych, form inwestowania. Jak we wszystkim, istotne znaczenie ma zdrowy rozsądek, odpowiedzialność i przygotowanie konkretnego planu inwestycyjnego, który pozwoli na kontrolowanie swoich finansów.

Więcej artykułów na ceo.com.pl

Mimo upałów sprzedaż piwa spada

Branża piwna nadal mierzy się z wyzwaniem związanym z malejącym popytem na popularny złoty trunek. W ciągu roku, w handlu tradycyjnym kupiono o 9,9% hektolitrów mniej tego alkoholu niż w roku poprzednim – wynika z najnowszego badania M/platform.

Analitycy M/analytics porównali sprzedaż piwa podczas ostatniego długiego weekendu w czerwcu z analogicznym weekendem sprzed roku.

Podczas tegorocznej „czerwcówki” i dni poprzedzających kupiliśmy łącznie o ponad 21 tysięcy hektolitrów piwa mniej niż przed rokiem, co przełożyło się na spadek o 4%.

Zarówno w dni przed „czerwcówką”, jak i w czwartek (Boże Ciało) oraz piątek konsumenci zdecydowanie rzadziej sięgali po piwo. Część strat została natomiast „odrobiona” w sobotę i niedzielę. Pod koniec weekendu wzrost rok do roku sięgnął 6,6%. Główny wpływ na to wywarła aura, czyli dwa upalne dni przynajmniej na terenie większości kraju – skomentowała badanie Ewa Rybołowicz, dyrektorka ds. analiz rynkowych M/platform.

W ubiegłym roku rekordowa sprzedaż piwa – ponad 113 hektolitrów – przypadła na środę oraz sobotę. W tym roku rekord padł jedynie w sobotę, osiągając poziom aż 116 hektolitrów piwa sprzedanych w ciągu dnia.
Mimo upałów, spadła sprzedaż piwaM/analytics monitoruje i analizuje dane z ponad 10 tys. sklepów tradycyjnych należących do M/platform.

Wsparcie dla inwestorów giełdowych – wnioski z analizy fundamentalnej

Kupowanie akcji spółek giełdowych można przyrównać do loterii i hazardu, jakich podejmują się inwestorzy. Tak jednak wygląda to tylko z zewnątrz, ponieważ większość graczy giełdowych przy wyborze akcji spółek, w jakie lokują swoje środki finansowe, podejmują się szeroko zakrojonych analiz, by wybór ten był możliwie jak najmniej obciążony ryzykiem inwestycyjnym.

Kupowanie akcji spółek giełdowych można przyrównać do loterii i hazardu, jakich podejmują się inwestorzy. Tak jednak wygląda to tylko z zewnątrz, ponieważ większość graczy giełdowych przy wyborze akcji spółek, w jakie lokują swoje środki finansowe, podejmują się szeroko zakrojonych analiz, by wybór ten był możliwie jak najmniej obciążony ryzykiem inwestycyjnym. Służą do tego między innymi wnioski wyciągane z przeprowadzonej analizy fundamentalnej. Nawet jeśli zajmuje ona sporo czasu i wymaga zaangażowania ze strony analityków i inwestorów, to warto przeprowadzić analizę tego rodzaju, by zwiększyć szanse na zysk.

Czym jest analiza fundamentalna?

Pojęcie analizy fundamentalnej nierozerwalnie związane jest z fundamentami funkcjonowania spółek w swoim otoczeniu, jak i z inwestowaniem środków finansowych na giełdzie. Fundamentami działania spółki, jakie badane są w ramach analizy fundamentalnej, są kondycja gospodarki danego kraju lub krajów, w jakich funkcjonuje spółka, jak i jej kondycja w branży. Uważa się, że im lepszą kondycję finansową ma emitent papierów wartościowych, w jakie chce zainwestować gracz giełdowych, tym wyższa powinna być wartość jego akcji. Jednocześnie rośnie atrakcyjność takich walorów dla inwestorów.

Podejmowanie inwestycji na bazie wyników analizy fundamentalnej ma sens przy przyjęciu długiego horyzontu inwestycyjnego. Taka analiza służy do wyszukiwania takich spółek, których akcje w dłuższej perspektywie czasowej będą osiągać wyższe niż obecnie ceny, na czym inwestor będzie mógł po prostu zarobić. Dowiedz się więcej: https://www.xtb.com/pl/edukacja/analiza-fundamentalna

Pięć kroków do analizy fundamentalnej

Zanim inwestor będzie mógł wnioskować na podstawie analizy fundamentalnej o tym, czy warto zainwestować pieniądze w akcje danej spółki, trzeba przeprowadzić kilkoetapową analizę fundamentalną. Składa się ona z analizy makroekonomicznej, analizy sektorowej, analizy sytuacyjnej spółki, analizy finansowej oraz wyceny akcji spółki. Wszystkie te kroki powinny być dokonywane jeden po drugim.

Pierwszym z etapów rozpoczynających analizę fundamentalną jest analiza makroekonomiczna, która ocenia w sposób ogólny atrakcyjność inwestowania na danym rynku akcji. Badane są przy tym takie czynniki jak sytuacja społeczno-polityczna w danym kraju, wraz z sytuacją ekonomiczną i bieżącą koniunkturą gospodarczą. Analityków interesuje wysokość dochodu narodowego, kształt budżetu danego kraju czy jego bilans handlowy i płatniczy. Analizowana jest polityka ekonomiczna, poziom inflacji, zatrudnienia czy bezrobocia.

Od ogółu analitycy przechodzą do szczegółu i dokonania analizy sektorowej oraz sytuacyjnej. Pierwsza część polega na ocenie atrakcyjności inwestowania nie w jedną, ale w różne spółki zaliczane do tego samego sektora gospodarki. Przewidują oni, czy takie działanie okaże się opłacalne i z jakim ryzykiem jest to związane. Brane są pod uwagę trendy rozwoju danej branży i otoczenie rynkowe.

Natomiast analiza sytuacyjna dotyczy konkretnej spółki bądź spółek, w które ma zamiar zainwestować dany gracz. Stanowi ona uszczegółowienie wcześniej dokonanej analizy sektorowej. Celem analizy sytuacyjnej będzie obiektywna ocena spółki na tle całej branży, jej pozycji na rynku i perspektyw rozwoju. W tym celu przeprowadzana jest analiza SWOT, czyli silnych i słabych stron spółki oraz zagrożeń i szans, jakie istnieją w jej otoczeniu.

Dla przygotowywanej analizy fundamentalnej ważnym krokiem jest analiza fundamentalna, ponieważ pozwala ona określić ile w rzeczywistości jest warta analiza spółka. Jak radzi sobie z zobowiązaniami, jaka jest jej kondycja finansowa, ale i zdolność do wygenerowania oczekiwanych zysków w przyszłości. Jeśli analiza finansowa wskazuje, że inwestycja w walory danej spółki będzie efektywna, to z dużą dozą prawdopodobieństwa można uznać, że tak też będzie w istocie. Analiza ta bada trzy podstawowe sprawozdania finansowe spółki, a więc bilans, rachunek zysków i strat oraz sprawozdanie z przepływu środków pieniężnych, czyli cash flow.

Na koniec analizy fundamentalnej przeprowadzana jest wycena akcji, najczęściej z wykorzystaniem metody zdyskontowanych strumieni przepływów środków pieniężnych. Idea jest tu taka, że akcje mają taką wartość, jak suma wartości obecnych i wszystkich przyszłych przepływów gotówkowych generowanych przez dany papier wartościowy. Chodzi to o dochody z tytułu zmiany cen akcji w okresie inwestycyjnym, ale i z dywidendy.

Rosnące niepokoje pracownicze w związku z niższymi płacami

PŁACE: Wielka Brytania stoi w obliczu „lata niezadowolenia”, ponieważ po ogólnokrajowych strajkach, kolejno nasilają się strajki pracownicze. Sytuację pogarsza fakt, że wzrost płac pozostaje daleko w tyle za dziewięcioprocentową inflacją. Wielka Brytania może być światowym dzieckiem plakatu „stagflacji”, ale USA i kontynent nie pozostają daleko w tyle. W porównaniu z ubiegłym rokiem, liczba dużych amerykańskich przestojów w pracy wzrosła o 30 proc. Jednak dzisiejsze niezadowolenie tylko w niewielkiej części dorównuje temu tego z lat 70-tych (patrz: wykres) i prawdopodobnie będzie trwać krócej. Banki centralne mają przewagę, długoterminowe oczekiwania inflacyjne są dobrze zakotwiczone, a rynki pracy będą się ochładzać. Ale siła robocza się zmieniła, a to stwarza możliwości inwestycyjne.

STRAJKI: Pomyślmy o latach 70., kiedy liczba strajków była 20 razy większa niż obecnie w USA i Wielkiej Brytanii. Spadek ten odzwierciedla obecnie spadek liczby członków związków zawodowych: do 10 proc. w USA i 23 proc. w Wielkiej Brytanii (obecnie skoncentrowanych w stosunku 4:1 w sektorze publicznym). Ponadto, powiększa się spektrum elastycznych form pracy. Na przykład, 27 proc. pracowników w Wielkiej Brytanii pracuje obecnie na czas określony, 13 proc. jest samozatrudnionych, a 6 proc. ma drugą pracę. Ponadto, wyższa i dłużej trwająca inflacja w latach 70. była bardziej chroniczna i trwała niż obecnie.

IMPLIKACJE: Rynek pracy uległ zmianom, a zjawisko to przyspieszyła niedawna pandemia. Jesteśmy świadkami zmian strukturalnych w kierunku pracy zdalnej, które napędzają popyt na rozwiązania w zakresie chmury, wideokonferencji i integracji pracowników. [Zobacz @RemoteWork]. Wraz z rozwojem freelancingu, pojawiły się również nowe modele biznesowe – od ridesharing’u po dostawy. [Zobacz @GigEconomy]. W międzyczasie, osłabiona demografia i rosnące płace stały się strukturalnym bodźcem dla automatyzacji i robotyki. [Patrz @5GRevolution]. To wszystko pomogło utrzymać marże zysku firm na poziomie bliskim historycznych rekordów.PŁACE: Wielka Brytania stoi w obliczu "lata niezadowolenia", ponieważ po ogólnokrajowych strajkach, kolejno nasilają się strajki pracownicze. Sytuację pogarsza fakt, że wzrost płac pozostaje daleko w tyle za dziewięcioprocentową inflacją. Wielka Brytania może być światowym dzieckiem plakatu "stagflacji", ale USA i kontynent nie pozostają daleko w tyle. W porównaniu z ubiegłym rokiem, liczba dużych amerykańskich przestojów w pracy wzrosła o 30 proc. Jednak dzisiejsze niezadowolenie tylko w niewielkiej części dorównuje temu tego z lat 70-tych (patrz: wykres) i prawdopodobnie będzie trwać krócej. Banki centralne mają przewagę, długoterminowe oczekiwania inflacyjne są dobrze zakotwiczone, a rynki pracy będą się ochładzać. Ale siła robocza się zmieniła, a to stwarza możliwości inwestycyjne. STRAJKI: Pomyślmy o latach 70., kiedy liczba strajków była 20 razy większa niż obecnie w USA i Wielkiej Brytanii. Spadek ten odzwierciedla obecnie spadek liczby członków związków zawodowych: do 10 proc. w USA i 23 proc. w Wielkiej Brytanii (obecnie skoncentrowanych w stosunku 4:1 w sektorze publicznym). Ponadto, powiększa się spektrum elastycznych form pracy. Na przykład, 27 proc. pracowników w Wielkiej Brytanii pracuje obecnie na czas określony, 13 proc. jest samozatrudnionych, a 6 proc. ma drugą pracę. Ponadto, wyższa i dłużej trwająca inflacja w latach 70. była bardziej chroniczna i trwała niż obecnie. IMPLIKACJE: Rynek pracy uległ zmianom, a zjawisko to przyspieszyła niedawna pandemia. Jesteśmy świadkami zmian strukturalnych w kierunku pracy zdalnej, które napędzają popyt na rozwiązania w zakresie chmury, wideokonferencji i integracji pracowników. [Zobacz @RemoteWork]. Wraz z rozwojem freelancingu, pojawiły się również nowe modele biznesowe – od ridesharing’u po dostawy. [Zobacz @GigEconomy]. W międzyczasie, osłabiona demografia i rosnące płace stały się strukturalnym bodźcem dla automatyzacji i robotyki. [Patrz @5GRevolution]. To wszystko pomogło utrzymać marże zysku firm na poziomie bliskim historycznych rekordów.

Ben Laidler, strateg ds. rynków globalnych w eToro

Za atakami na Litwie stała grupa hakerów, która w ostatnich tygodniach atakowała Polskę

Promoskiewska grupa hakerska Killnet zaatakowała publiczne i prywatne strony internetowe na Litwie – poinformował w poniedziałek litewski minister obrony. Incydent miał miejsce tydzień po tym, jak rosyjscy urzędnicy zagrozili podjęciem działań odwetowych. Tymczasem rosyjskie ugrupowanie wcześniej prowadziło kampanie wymierzone przeciw Włochom i Polsce.

Atak typu DDoS (distributed-denial-of-service) był wymierzony w bezpieczną krajową sieć danych. Wśród agencji publicznych zmuszonych do zawieszenia usług online na kilka godzin znalazły się Państwowa Inspekcja Podatkowa i Departament Migracji. Zostały one ponownie uruchomione tego samego dnia.

Na początku miesiąca władze litewskie wprowadziły zakaz przewozu towarów objętych sankcjami Unii Europejskiej, co wywołało falę gniewnych odpowiedzi ze strony Moskwy. Kreml potępił to posunięcie jako bezprecedensowe i niezgodne z prawem. Moskwa oskarżyła Litwę i UE o łamanie umów międzynarodowych, grożąc „niedyplomatyczną” odpowiedzią, którą najprawdopodobniej był atak hakerski.

Litewskie ministerstwo nie podało kim byli hakerzy, jednak Baltic News Service poinformował, że do ataku przyznała się prokremlowska grupa „Killnet”, która miała przygotowywać się do ataku od 21 czerwca.

W poniedziałek ugrupowanie ogłosiło, że z powodzeniem przeprowadziło ataki DDoS na różne organizacje na Litwie, w tym operatorów telekomunikacyjnych, strony organów ścigania, bankowość internetową i transport. Wczoraj natomiast wskazali, że 70% zasobów internetowych na Litwie nie jest dostępnych spoza kraju. Grupa twierdzi, że ich botnet składa się z 4,5 miliona zainfekowanych urządzeń, które są w wykorzystywane do przeprowadzania masowych ataków DDoS.

– Killnet to polityczna, prorosyjska grupa hakerska, która co kilka tygodni wybiera inny kraj na swój cel, zgodnie z bieżącymi wydarzeniami geoplitycznymi. Jako prorosyjski lider w przestrzeni haktywizmu, wskazuje cele również dla innych prorosyjskich ugrupowań. Litwa nie jest pierwszym krajem, który był masowo atakowany. W ostatnich tygodniach Killnet skupiało się głównie na Włoszech i Polsce. Ugrupowanie hakerskie twierdzi, że kontroluje botnet składający się z 4,5 miliona urządzeń; jeśli to prawda, jest to jeden z największych na świecie aktywnych botnetów – mówi Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce.

Od 1 lipca kolejne zmiany w Polskim Ładzie

Już od 1 lipca br. na podatników będą czekały kolejne zmiany w ramach Polskiego Ładu – między innymi obniżka stawki podatku dochodowego, likwidacja ulgi dla klasy średniej czy zmiany w zakresie odliczania składki zdrowotnej. Czy i w jaki sposób powyższe zmiany wpłyną na wynagrodzenie?

W dniu 9 czerwca br. Sejm przegłosował zmiany w Polskim Ładzie. Ustawa została już podpisana przez prezydenta, ogłoszona w Dzienniku Ustaw i aktualnie oczekuje na wejście w życie. Wśród najważniejszych modyfikacji znaleźć możemy między innymi obniżenie stawki PIT z 17 proc. do 12 proc. Dodatkowo przedsiębiorcy na podatku liniowym, ryczałcie oraz karcie podatkowej będą mogli pomniejszyć podstawę opodatkowania o zapłacone składki zdrowotne do określonego limitu. Czy nadchodzące zmiany będą miały wpływ na wysokość wynagrodzenia? Jak najbardziej!

Obniżenie stawki podatku PIT

Kluczową modyfikacją jest niewątpliwie obniżenie stawki PIT z 17 proc. do 12 proc. – W tym miejscu należy podkreślić, że nowa stawka będzie obowiązywać z datą wsteczną, tj. od 1 stycznia 2022 roku. Mówiąc krótko na tych podatników, którzy rozliczali się według 17-procentowej stawki w pierwszym półroczu, za tenże okres czeka w ramach podatku dochodowego nadwyżka – mówi Maciej Blajer z Systim.pl.

Co ważne, zmiana dotyczy nie tylko tych podatników zatrudnionych na umowę o pracę, lecz również i tych, którzy mają umowy zlecenie bądź umowy o dzieło. Oprócz tego zmiana obejmuje także przedsiębiorców, którzy rozliczają się z fiskusem na zasadach ogólnych. W opisywanym rozwiązaniu nie brakuje jednak pewnego „ale”.

Zwrot środków? Tak, ale nie teraz

Choć obniżona stawka bez wątpienia będzie miała swoje przełożenie na wyższe wynagrodzenie w przypadku wielu podatników, to jednak na zwrot nadpłaty podatku za pierwsze półrocze trzeba będzie poczekać. – Wielu podatników oddawało państwu podatek na poziomie 17 procent. Niemniej, pomimo zmiany stawek, nie będą oni mieli możliwości natychmiastowego zwrotu nadpłaconego podatku. Wszystko za sprawą przepisów, które jasno stanowią, iż nastąpi to w momencie złożenia zeznania rocznego za 2022 rok. W praktyce oznacza to, że spora część podatników otrzyma zwrot nadpłaconego podatku dopiero wiosną przyszłego roku – podkreśla Blajer z Systim.pl.

W tym miejscu dodać należy, że osoby rozliczające się elektronicznie będą musiały poczekać na zwrot maksymalnie 45 dni. Te zaś osoby, które sięgną po papierową wersję rozliczenia, będą musiały poczekać blisko 3 miesiące, co może wydłużyć w niektórych przypadkach zwrot nawet do lipca-sierpnia przyszłego roku.

Zmiany w składce zdrowotnej

W nowelizacji przepisów Polskiego Ładu znalazł się również sposób obliczania składki zdrowotnej. Te osoby, które prowadzą działalność gospodarczą opodatkowaną podatkiem liniowym oraz ryczałtem będą mogły odliczyć składkę zdrowotną od dochodu. Warto jednak podkreślić, że – jak zapowiada Ministerstwo Finansów – dla tego rozwiązania będzie obowiązywał limit, który to dla „liniowców” wyniesie 8,7 tys. złotych, dla ryczałtowców zaś 50 proc. zapłaconych składek zdrowotnych. Z kolei podatnicy rozliczający się na tzw. zasadach ogólnych nie będą mogli w ogóle odliczyć składki w rozliczeniu PIT.

Koniec korekty wzrostowej na rynku akcji, czy tylko przerwa?

Trwający przez miniony tydzień wzrost cen akcji w USA został wczoraj gwałtownie przerwany. W jednym ruchu amerykańskie indeksy skasowały prawie połowę ostatnich wzrostów. S&P 500 stracił 2,01 proc., średnia przemysłowa Dow Jonesa spadła o 1,56 proc., zaś Nasdaq Composite zniżkował o 2,98 proc.

Giełdy Azji i Oceanii w większości podążyły dziś rano śladami amerykańskiego rynku akcji, chociaż skala spadków była tu bardziej umiarkowana. Najsilniej spadał dziś Hang Seng (2,08 proc.) i koreański Kospi (-1,6 proc.).

Słabe były dziś rano również rynki akcji w Europie, ale skala spadków podobnie jak w Azji była mniejsza niż ta zanotowana wczoraj w USA (DAX –0,96 proc., CAC 40 –0,43 proc.).
WIG-20 tracił ok. 9:30 1,24 proc. W mniejszym stopniu spadały pozostałe główne indeksy GPW. Wśród indeksów sektorowych ponad 2 proc. traciły dziś rano WIG-Górnictwo (KGHM -2,23 proc.) i WIG-Gry (CD Projekt -2,92 proc.).

Na słabość rynków akcji długoterminowe obligacje reagowały dziś spadkami rentowności. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanu Zjednocznych, która 2 tygodnie temu wyszła na najwyższy poziom od 2011 roku wynosiła ok. 9:30 3,155 proc.

Kontrakty na ropę taniały dziś rano o ok. 0,3 proc. Trzecią z rzędu sesję rosła cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie (+3,59 proc.). Cena kontraktów na miedź na COMEX-ie balansowała tuż nad poziomem swych ostatnich rocznych minimów (-0,93 proc.).

Kurs EUR/USD flirtował z poziomem 1,05 (-0,13 proc.). Amerykański dolar ponownie ustanowił dziś swój historyczny szczyt względem indyjskiej rupii. Złoty nie wykonywał dziś rano większych ruchów (EUR/PLN -0,19 proc., USD/PLN +0,01 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara ponownie spadł poniżej poziomu 20000 USD (-2,15 proc. ok. 9:15).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Przedsiębiorcy zapłacą mniejszy podatek już za czerwiec

Nowelizacja przepisów Polskiego Ładu wchodzi w życie 1 lipca 2022 roku. Jednak część przepisów będzie obowiązywała z datą wsteczną – od 1 stycznia bieżącego roku. Mimo tego przedsiębiorcy odczują zmiany w opłacanym podatku już od czerwca. Z czego to wynika?

Zaliczki na podatek dochodowy za czerwiec, które należy opłacić do 20. dnia po zamkniętym miesiącu, będą wyliczane już na nowych zasadach. W praktyce oznacza to, że podatnicy rozliczający się na skali, obliczając zaliczkę na podatek dochodowy za czerwiec, będą mogli zastosować nową 12% stawkę.

Zmiany dla rozliczających się liniowo

Zmiany bezpośrednio po ich wprowadzeniu odczują także opodatkowani liniowo. Obliczając zaliczkę na podatek dochodowy za czerwiec, będą mogli odliczyć składkę zdrowotną zapłaconą od stycznia do czerwca. Limit takiego odliczenia wynosi 8700 złotych w stosunku rocznym.

Zmiany podatkowe dla ryczałtowców

Rozliczający się na ryczałcie również mogą obniżyć podstawę opodatkowania o składkę zdrowotną zapłaconą między 1 stycznia a 30 czerwca 2022 roku. Wynika to z faktu, że ryczałtowcy mogą obniżyć podstawę opodatkowania o połowę zapłaconej składki zdrowotnej. W lipcu, kiedy zapłacą podatek za czerwiec, będą przeliczać je już na nowych zasadach. Dotyczy to nie tylko przedsiębiorców deklarujących rozliczenie miesięczne, ale także rozliczających się kwartalnie, którzy w lipcu będą opłacać podatek za drugi kwartał roku.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Dolar znów w odwrocie

Pomimo przyzwoitych danych ze Stanów i najgorszego w historii odczytu w głównej lokomotywie Europy dolar w dalszym ciągu słabo wygląda względem euro. W tle oczywiście oczekiwania na działania banków centralnych.

Lepsze dane nie pomagają dolarowi

Poniedziałek był bardzo ubogi w odczyty danych makroekonomicznych. Po południu na szczęście pojawiły się dany z USA. Zamówienia na dobra okazały się wyższe od oczekiwań. Biorąc pod uwagę, że to dane miesięczne, a różnica wynosiła w zależności od rodzaju wskaźnika 0,5%-0,7% nie jest to mało. Do tego lepszy od oczekiwań indeks podpisanych umów kupna domów i można było oczekiwać wyraźnego umocnienia dolara. Na koniec niestety indeks Dallas FED dla przemysłu ostudził optymizm. W rezultacie dolar znów jest w lekkim odwrocie względem euro. Powodem są nastroje przed lipcowymi podwyżkami stóp procentowych przez EBC. To właśnie to jest głównym motorem napędowym.

Pesymizm na Zachodzie

Dane z Niemiec niemiło zaskoczyły rynki. Mowa o indeksie zaufania konsumentów GfK. Jest to wynik ankiet Instytutu Badania Opinii i Rynku. Badane są spodziewane dochody i wydatki obywateli. Okazuje się, że Niemcy znacznie bardziej boją się inflacji niż pandemii. Obecny poziom wskaźnika jest najniższy w historii. Z drugiej strony jest lepszy od oczekiwań, które były jeszcze słabsze. Ostatnie miesiące to zresztą przegląd najsłabszych odczytów w historii. To właśnie fakt, że rynki spodziewały się tak złego wyniku, jest powodem tego, że nie widać nadmiernie negatywnej reakcji na kursach walut.

Karuzela na obligacjach

Mniej więcej tydzień temu na obligacjach większości państw widzieliśmy szczyty rentowności. W różnych krajach były to różne dni, ale albo był to koniec tygodnia kończącego się 17 czerwca, albo jak w przypadku Polski początek ubiegłego tygodnia. Od tego momentu inwestorzy przerzucili na rynek obligacji duże środki, chcąc skorzystać z rosnących rentowności. W tym tygodniu rentowności jednak znów rosną. Wzrosty są efektem z jednej strony wzrostu stóp procentowych i ich oczekiwanych poziomów. Z drugiej jest to kwestia słabszych danych makroekonomicznych i potencjału nawrotu recesji, co każe drożej pożyczać państwom pieniądze. Może to być dużym problemem dla wielu budżetów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
16:00 – USA – indeks zaufania konsumentów Conference Board.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Rynek wchodzi w wakacyjny okres

Na wczorajszej sesji obserwowaliśmy spokojny handel na Wall Street. Indeksy lekko traciły. Również rynek eurodolara nie wykazywał jakiś większych zmian, choć widzieliśmy atak na poziom 1,06. Aktualnie główna para walutowa znajduje się tuż pod oporem – czyli górną banda średnioterminowego kanału spadkowego.

Większe zmiany było widać na rynku długu. Rentowności obligacji skarbowych rosły po dynamicznych spadkach w ubiegłym tygodniu. Rentowność amerykańskich obligacji rządowych 2-letnich wzrosła o 6 pb do 3,12%, a papierów 10-letnich o 7 pb do 3,20%. Niemieckie 10-letnie papiery zyskiwały 11 pb i wzbiły się do poziomu 1,55 proc. Amerykańskie indeksy lekko traciły, choć dziś rano kontrakty ponownie rosną i z wykresu wynika, że buduje się kolejny impuls wzrostowy. Być może odbicie piątkowe będzie miało swoją kontynuację.

Wczorajsze dane makro ze Stanów Zjednoczonych nie wpłynęły na dolara jakoś znacznie, mimo, ze majowe zamówienia na dobra trwałego użytku zaskoczyły na plus. Rozczarował jednak indeks aktywności Dallas Fed, który spadł do poziomu -17,7 pkt. To najniższy odczyt od maja 2020 roku – kiedy mieliśmy szczytowy moment pandemii. EUR/USD zaatakował poziom 1,06 ale kurs utrzymał się powyżej tego pułapu jedynie przez chwilę. Technicy zauważą z pewnością przebiegającą średnioterminową linię trendu spadkowego, która być może powstrzymała kupujących euro. Nadal możliwym scenariuszem jest większe odbicie EUR/USD, które sugeruje budująca się formacja podwójnego dołka. Te dwa minima, o których mówię, zostały wyznaczone na nieprzypadkowym poziomie, a mianowicie w okolicy 1,0350 – czyli dołka z przełomu 2016 i 2017 roku.

Być może więcej na temat polityk monetarnych EBC, Fed-u czy BoE dowiemy się z panelu Powella, Lagarde i Bailey’a, który odbędzie się jutro z okazji Forum Bankowości Centralnej EBC w Sintrze. Wiele jednak już zostało powiedziane i bankierzy centralni musieliby mocno się wysilić, żeby zwiększyć zmienność na FX.

Łukasz Zembik DM TMS Brokers

Przedsiębiorcy najbardziej boją się wzrostu kosztów działalności

  • Wzrost kosztów działalności to największe zmartwienie małych i średnich przedsiębiorców po pierwszej połowie roku. Wskazało tak 62% badanych na zlecenie ERIF Biura Informacji Gospodarczej.
  • Niemal co trzeci ankietowany przedsiębiorca (32%) obawia się, że w nadchodzących miesiącach stanie przed koniecznością szukania dalszych oszczędności.
  • Niestety dane dotyczące przedsiębiorców-dłużników zgromadzone w biurze informacji gospodarczej pokazują stały wzrost wartości ich zobowiązań. Porównując do 2019 r. obecnie jest to niemal  60% więcej.
  • Wzrasta wartość średniego zadłużenia figurującego w bazie ERIF BIG. W 2019 r. było to 12,8 tys. zł, a w 2022 r. już 17,6 tys. zł. To wzrost o 38%.

Najpierw pandemia, a teraz wojna w naszym regionie – zdarzenia trudno wyobrażalne jeszcze trzy lata temu, dziś mają realny wpływ na działalność przedsiębiorców. Sytuacji nie poprawiły zmiany prawno-podatkowe. Efekt jest taki, że aż 62% przedsiębiorców odczuło wzrost kosztów prowadzenia działalności w pierwszym półroczu – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie ERIF Biura Informacji Gospodarczej. Rosnące koszty to zarazem najczęściej wskazywany przez małych i średnich przedsiębiorców czynnik, który wpływa negatywnie na ich firmy.

Początek roku przyniósł podwyższenie o 7,5% wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę. Kolejnym elementem był wzrost efektywnej składki zdrowotnej do 9% również od 1 stycznia 2022 r. Do tego dochodzi dwucyfrowa inflacja, najwyższa od ponad dwóch dekad i stale rosnące rachunki za gaz, energię, paliwa, surowce do produkcji. Kolejny czynnik to rosnące stopy procentowane jako konsekwencja wysokich odczytów inflacyjnych. Część firm odczuła także problemy z dostawą komponentów – co jest jeszcze przedłużonym efektem pandemii, a obecnie także wojny w Ukrainie. W takich warunkach prowadzenie działalności  jest  wyzwaniem dla wielu przedsiębiorców  – mówi Edyta Szymczak, prezes ERIF Biura Informacji Gospodarczej.

Ponad połowa badanych – 53% wskazała, że zmiany w systemie podatkowym negatywnie wpłynęły na ich firmę. Z kolei 46% ankietowanych wskazało na pandemię Covid-19, 33% na podwyżki stóp procentowych, a 28% na wojnę na Ukrainie.

Firma firmie nierówna

Opinie przedsiębiorców różnią się w zależności od rozmiarów firmy. Według wskazań najmniejsze firmy, liczące do 9 osób, bardziej niż ogół ankietowanych, dotknął wzrost kosztów działalności (66%) i zmiany w systemie podatkowym (58%). Dla firm zatrudniających od 10 do 49 osób, te dwa czynniki były, co prawda nadal najbardziej istotne, ale wskazań było mniej niż wynosiła średnia dla ogółu przedsiębiorców (odpowiednio 52% i 44%). Z kolei firmy zatrudniające od 50 do 249 osób, bardziej niż ogół ankietowanych przedsiębiorstw, dotknęły podwyżki stóp procentowych (38% wskazań, przy 33% ogółem) oraz wojna w Ukrainie (36%, przy 28% ogółem).

– Te różnice  łatwo wytłumaczyć tym, że mniejsze firmy są mniej odporne na perturbacje w systemach podatkowych i społecznych oraz mniej elastyczne w skalowaniu swojej działalności i dostosowywaniu się do nowych, szybko zmieniających się warunków. W większości działają bardziej na lokalnych rynkach. Dla nich większe znaczenie mają więc czynniki wewnętrzne i istniejące powiązania kontrahenckie. Im większa firma i większa skala działalności, tym większe znaczenie czynników zewnętrznych np. wojny w Ukrainie – komentuje Edyta Szymczak.

Dlatego też najmniejsze firmy pytane o obawy z dalszym prowadzeniem firmy w najbliższym czasie, wyraźnie bardziej (76% wskazań) niż ogół firm (66% wskazań) obawia się dalszego wzrostu kosztów prowadzenia działalności. Bardziej niż inne firmy czują niepewność związaną ze zmianami przepisów podatkowych (59% wskazań, przy 50% ogółem).

Z ostatnich propozycji rządu wynika, że w przyszłym roku będą dwie podwyżki płacy minimalnej. Od 1 stycznia 2023 r. najniższa pensja ma wynosić 3 383 zł brutto, a od 1 lipca 3 450 zł brutto. Przedsiębiorcy podpisując dziś długoterminowe kontrakty czy podejmując decyzję o inwestycjach, muszą brać ten parametr pod uwagę już teraz – mówi Edyta Szymczak.

Uwaga na zatory płatnicze

Niemal co trzeci ankietowany przedsiębiorca (dokładnie 32%) obawia się, że w nadchodzących miesiącach stanie przed koniecznością szukania dalszych oszczędności. Tym bardziej, że aż 22% obawia się opóźnień lub całkowitego braku zapłaty za faktury ze strony kontrahentów.

W naszych statystykach widzimy już pierwsze sygnały, że te obawy mają swoje uzasadnienie. Jeśli porównać dane z pierwszych kwartałów poszczególnych lat, to okaże się, że od 2019 r. wartość tzw. negatywnych wpisów do naszej bazy, czyli dotyczących zobowiązań nieuregulowanych w ciągu 30 dni od wyznaczonego terminu, wzrosła o niemal 60% – mówi Edyta Szymczak.

W I kwartale 2019 r. było to nieco ponad 1 mld zł, rok później 1,4 mld zł, w kolejnym roku 1,5 mld zł, a po I kwartale 2022 r. było to już prawie 1,7 mld zł. To oznacza wzrost o niemal 60%.

Niewielkim pocieszeniem jest, że liczba podmiotów wpisanych jako dłużnicy, po skokowym wzroście 2020 r., w kolejnych latach wykazuje tendencję spadkową. W I kwartale 2019 r. było ich 82 tys., podczas gdy w I kwartale 2020 r. już blisko 99 tys. W kolejnym omawianym okresie ta liczba spadała do 96 tys. Obecnie to 94 tys. podmiotów, więc wciąż o 15% więcej niż cztery lata temu. Wzrasta wartość średniego zadłużenia figurującego w bazie ERIF BIG. W omawianym okresie 2019 r. było to 12,8 tys. zł, a w 2022 r. już 17,6 tys. zł. To wzrost o 38%.

Nic więc dziwnego, że przedsiębiorcy patrzą w przyszłość z umiarkowanym optymizmem. W badaniu poproszono ich o określenie w skali od 0 do 10 w jakiej kondycji będzie ich firma na koniec 2022 r. Przy czym 0 – oznaczało bardzo złą sytuację, a 10 – bardzo dobrą. Średnia ogółu odpowiedzi wyniosła 5,42. Przy czym im większa firma, z tym większym optymizmem patrzyła na koniec roku. Dla najmniejszych firm średnia ocena wynosiła 5,14, a dla tych zatrudniających od 50 do 249 osób – 6,13.

Małe firmy czują większą presję niekorzystnych warunków w których funkcjonują. Przewaga dużych firm nad małymi polega na tym, że mają większe zdolności kapitałowe i zasoby organizacyjne, które dają możliwości lepszej adaptacji do zmieniających się warunków oraz mechanizmy skuteczniejszego reagowania i planowania  – podkreśla prezes ERIF.

Przywołane w tekście statystyki pochodzą z badania przeprowadzonego dla ERIF Biuro Informacji Gospodarczej w panelu Ariadna. Ankietę przeprowadzono na próbie ogólnopolskiej reprezentatywnej dla przedsiębiorstw liczącej N-524. Odpowiedzi udzielały osoby z sektora małych i średnich firm oraz jednoosobowych działalności gospodarczych, które są właścicielami, współwłaścicielami albo osobami decyzyjnymi w przedsiębiorstwach.

Centra handlowe z optymistycznymi wskaźnikami obrotów i odwiedzalności klientów

  • Obroty w centrach handlowych w kwietniu 2022 r. były o 13,4% wyższe niż w kwietniu 2019 r. W porównaniu do marca 2022 r. wzrost obrotów był jeszcze wyższy i wyniósł 16,2%.
  • W podziale na kategorie najlepsze wyniki notowały: żywność (+75%), usługi (+50,3%) oraz gastronomia (+32,1%). Bazą porównawczą był kwiecień 2019 r.
  • Obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów. Największe centra handlowe (powyżej 60 tys. mkw. GLA) miały obroty o 19,1% wyższe niż w kwietniu 2019 r. Duże galerie (40-60 tys. mkw. GLA) notowały wzrosty o 11,7%, najmniejsze (5-20 tys. mkw. GLA) o 9%, a średnie obiekty (20-40 tys. mkw. GLA) o 7,1%.
  • W maju 2022 r. odwiedzalność centrów handlowych mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu była o 7,8% wyższa niż w maju 2019 r.

– Najnowsze dane o obrotach i odwiedzalności centrów handlowych w Polsce pokazują wyraźne przyspieszenie trendów, które zarysowały się przed miesiącem. Ze wskaźnika Turnover Index wynika, że Polacy w kwietniu bardzo chętnie robili zakupy stacjonarne, zwłaszcza w największych i dużych centrach handlowych, gdzie obroty rosły najszybciej. Odwiedzalność, prezentowana w oparciu o Footfall Density Index, w maju najszybciej rosła w dużych aglomeracjach, np. Trójmieście, Katowicach i Warszawie. Wzrost obrotów na poziomie 13,4% i odwiedzalności o 7,8%, w porównaniu do 2019 r., pokazuje, że umacnia się trend powrotu klientów do centrów handlowych – ocenia Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Podobnie jak w marcu, również w kwietniu za wzrost obrotów odpowiadają zwiększone zakupy spożywcze robione przez Polaków, w tym również dla ukraińskich uchodźców oraz bezpośrednio przez klientów z Ukrainy. Stąd bardzo wysoki, 75% wzrost obrotów w kategorii żywność. Z kolei duże wzrosty obrotów w usługach o 50% i gastronomii o 32% pokazują, że klienci spragnieni kontaktów z innymi wracają do swoich przyzwyczajeń sprzed pandemii, w tym załatwiania istotnych dla nich spraw i spędzania wolnego czasu w galeriach, czyli aspekt społeczny centrów handlowych znów mocno nabiera znaczenia.

Równolegle ze zwiększonymi obrotami rośnie odwiedzalność. W majowych wynikach odwiedzalności centrów handlowych widać obecność grupy dodatkowych konsumentów, pochodzących z Ukrainy. Ich wpływ na odwiedzalność jest widoczny zwłaszcza w tych miejscach, gdzie koncentrują się uchodźcy. Dodatkowo Polacy goszczący czy wspierający Ukraińców, również robią częstsze zakupy.

Footfall Density Index – wskaźnik odwiedzalności centrów handlowych, pokazujący liczbę klientów w ciągu miesiąca, w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni najmu. Jest przygotowywany na podstawie informacji dostarczanych z nowoczesnych systemów kamer, pozwalających na rzeczywiste, codzienne mierzenie ruchu w centrach handlowych. Klienci odwiedzający galerie są liczeni za pomocą kamer 3D zainstalowanych przy każdym wejściu. Aby zminimalizować możliwość błędów, kamery montowane są również w dodatkowych miejscach, kluczowych dla weryfikacji ruchu w danym obiekcie. To najbardziej miarodajny system analizujący przepływy klientów w centrach handlowych, wyróżniający się dokładnością sięgającą 98%. Dane są zbierane w ponad 120 obiektach handlowych o łącznej powierzchni powyżej 4,5 mln mkw., co stanowi 35% rynku centrów handlowych w Polsce. Nieprzerwalnie od 2008 r., dane te są zbierane i weryfikowane przez PwC, wiodącego międzynarodowego audytora.

Turnover Index – wskaźnik obrotów najemców w centrach handlowych podawany w PLN, w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni najmu. Dane pochodzą z raportów dostarczanych przez najemców właścicielom i zarządcom galerii handlowych. Ze względu na ich poufność i wrażliwość są one, podobnie jak wyniki odwiedzalności, gromadzone i weryfikowane przez PwC.

Deloitte: 40 proc. osób ze społeczności LGBT+ doświadcza w miejscu pracy zachowań dyskryminujących

Wprowadzenie przez pracodawców działań i inicjatyw na rzecz włączenia (inclusion) osób LGBT+ sprzyja otwartości na tą społeczność w całej organizacji. Prawie 80 proc. respondentów twierdzi, że ich pracodawcy zdecydowali się na takie podejście – wynika z raportu LGBT+ Inclusion @ Work: A Global Outlook, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Mimo tych postępów, przedsiębiorstwa nadal mają wiele do zrobienia, przede wszystkim, jeśli chodzi o umożliwienie wszystkim pracownikom ze społeczności queer prawdziwego rozwoju.

Aby zrozumieć, czy i w jaki sposób coraz powszechniej widoczne zaangażowanie świata biznesu w działania włączające osoby LGBT+ rzeczywiście wpływa na ich codzienne doświadczenie w miejscu pracy, firma Deloitte przeprowadziła ankietę wśród 600 przedstawicieli tej społeczności zatrudnionych w różnych sektorach. Respondenci badania, reprezentujący społeczność LGBT+, czyli lesbijki, geje, osoby biseksualne, transpłciowe oraz pozostałe osoby nieheteronormatywne (Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender and more) pochodzili z 12 krajów na całym świecie (Australii, Brazylii, Kanady, Francji, Niemiec, Hongkongu, Japonii, Meksyku, Holandii, RPA, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych). Jego celem było lepsze zrozumienie sposobu postrzegania zawodowej rzeczywistości przez osoby LGBT+ oraz tego, jak organizacje radzą sobie z tymi kwestiami i co mogą zrobić lepiej.

– Jak pokazują wyniki naszego badania, w wielu organizacjach działania włączające osoby LGBT+ znalazły się wśród biznesowych priorytetów z obszaru talentu i Human Resources. Jednak podczas gdy większość respondentów stwierdziła, że takie podejście przekłada się na znaczące wsparcie osób nieheteronormatywnych w miejscu pracy, zdecydowanie zbyt wielu zgłosiło również doświadczanie szeregu zachowań dyskryminujących. Co z kolei przyczyniło się do tego, że wiele tych osób nie zdecydowało się na ujawnienie swojej orientacji seksualnej lub identyfikacji płciowej w miejscu pracy, poza gronem najbliższych współpracowników – mówi Maja Zabawska, partnerka w dziale doradztwa podatkowego, liderka Diversity&Inclusion w Deloitte.

Zgodnie z wynikami badania Deloitte, ponad trzy czwarte (79 proc.) ankietowanych wskazuje, że ich pracodawcy wprowadzili działania i inicjatywy na rzecz włączenia osób LGBT+, a 86 proc. ocenia, że takie podejście miało pozytywny wpływ na ich bieżącą sytuację zawodową. Co więcej, inkluzywna polityka firmy, zdaniem prawie wszystkich (95 proc.) respondentów, doprowadziła do znaczącego wsparcia dla pracowników nieheteronormatywnych w całej organizacji.

Ankietowani wskazują na szeroki zakres podejmowanych przez firmy działań świadczących o zaangażowaniu w integrację społeczności LGBT+ w miejscu pracy. Najczęstszym jest otwarte mówienie przez zarządzających o kulturze włączającej w ramach ich organizacji (39 proc.), jedna trzecia pytanych wymienia istnienie programów tzw. sojusznictwa i tyle samo wskazuje na uwzględnienie podejścia inkluzywnego w ramach zewnętrznych procedur rekrutacyjnych. Wreszcie, niewiele mniej (31 proc.) twierdzi, że ich pracodawcy temat integracji osób LGBT+ poruszają podczas uczestnictwa w wydarzeniach biznesowych.

Badanie Deloitte pokazuje też, że polityka firm może przekładać się na ogólnospołeczny sposób postrzegania osób LGBT+. Zdecydowana większość (93 proc.) respondentów pracujących w organizacjach o zasięgu globalnym uważa, że działania włączające osoby nieheteronormatywne i ich komunikacja na poziomie organizacji zdecydowanie przyczyniają się do poprawy sytuacji społeczności queer w ich krajach.

Od niechcianych komentarzy po wykluczenie społeczne

Wyniki ankiety pokazują niestety, że pomimo wielu programowych działań włączających podejmowanych przez pracodawców, nadal 42 proc. respondentów ze społeczności LGBT+ zgłosiło, że doświadcza w pracy zachowań o charakterze dyskryminującym. Ponad 80 proc. tych ankietowanych uważa też, że ma styczność z takimi sytuacjami znacznie częściej niż ich heteronormatywni współpracownicy.

Niemal trzy czwarte spośród osób, które znalazły się w takich okolicznościach zgłaszało ten fakt swoim pracodawcom, a sześć na dziesięć było zadowolonych ze sposobu ich reakcji. Przy czym, znacznie częściej o zachowaniach wykluczających wspominają osoby identyfikujące się jako kobiety. 40 proc. z nich obawia się, że ich skargi nie zostaną potraktowane poważnie, a jedna trzecia, że sytuacja nie była wystarczająco poważna, aby ją zgłosić. W przypadku pytanych identyfikujących się jako mężczyźni ten odsetek wynosił odpowiednio 22 proc. i 16 proc. Ta grupa natomiast była bardziej zaniepokojona niż pierwsza, że zachowanie mogłoby się pogorszyć (38 proc. w porównaniu do 17 proc.).

Większość respondentów, którzy zgłaszali, że doświadczyli w pracy niechcianych zachowań, miało styczność z więcej niż jednym ich rodzajem. Wśród najczęściej wymienianych znalazły się komentarze lub żarty o charakterze seksualnym (33 proc.) oraz przekomarzanie się czy też żarty kosztem ankietowanych (31 proc.). Inne zachowania obejmowały niechciany kontakt fizyczny (21 proc.) lub wykluczenie społeczne (20 proc.).

Co ciekawe, występowanie tego rodzaju sytuacji nie ma bezpośredniego związku z modelem wykonywania obowiązków służbowych – jedna trzecia osób dyskryminowanych w pracy ze względu na swoją orientację doświadczyła tego zarówno podczas pracy zdalnej, jak i fizycznej obecności w siedzibie firmy.

Według wyników badania Deloitte, tego rodzaju doświadczenia są powodem, dla którego mniej niż połowa (45 proc.) pracowników ze społeczności LGBT+ zdecydowała się na ujawnienie swojej orientacji większości współpracownikom, a mniej więcej aż jedna piąta otwarcie nie rozmawia na ten temat z nikim z pracy.

Działania włączające a skłonność do zmiany pracodawcy

Działania inkluzywne podejmowane przez pracodawców przyczyniają się do powstania silnego poczucia przynależności osób LGBT+ do całej społeczności firmy. W efekcie, 72 proc. respondentów wskazuje, że jest bardziej prawdopodobne, że pozostaną w organizacji dzięki takiemu podejściu. Z drugiej strony jednak, aż 37 proc. aktywnie rozważa zmianę pracodawcy na takiego, który reprezentuje bardziej włączającą kulturę biznesową. Zadaniem firm jest więc tworzenie takiego otoczenia, które nikogo nie wyklucza. Dzięki temu organizacjom łatwiej będzie zatrzymać talenty – mówi Joanna Świerzyńska, partnerka w dziale doradztwa podatkowego, talent partnerka w Deloitte.

Pracownicy, którzy nie spotkali się z wykluczeniem, niemal dwukrotnie częściej są skłonni do pozostania na obecnym stanowisku dłużej niż pięć lat – tak ocenia co trzeci pytany, podczas gdy przeciwnego zdania jest 16 proc. ankietowanych.

Zdaniem ekspertów Deloitte, aby włączenie osób LGBT+ stało się rzeczywistością, konieczne jest spełnienie trzech warunków. Po pierwsze, niezbędne jest umożliwienie pracownikom swobodnego ujawnienia ich orientacji w miejscu pracy, także poza gronem najbliższych współpracowników. W tym celu należy zapewnić im pełne szacunku środowisko, wolne od krzywdzących ocen i potencjalnych negatywnych konsekwencji zawodowych. Po drugie, firmy powinny zadbać o politykę zera tolerancji dla zachowań dyskryminujących. Dużą rolę mają tu do odegrania liderzy w organizacjach, którzy swoim zaangażowaniem i konkretnymi działaniami powinni jasno określać, jakiego rodzaju inkluzywnego podejścia oczekują i jakie nastawienie jest w danej firmie nie do zaakceptowania. Wreszcie, nie do przecenienia jest siła bezpośredniego wsparcia ze strony współpracowników spoza społeczności LGBT+ w aktywności włączające osoby nieheteronormatywne (sojusznictwo).

ASM Group porządkuje biznes, planuje ogłosić nową strategię

Zarząd ASM Group, spółki której współzałożycielem i prezesem jest Adam Stańczak, rozpoczął działania mające na celu przywrócenie normalnej działalności Grupy ASM oraz jej dalszy rozwój. Spółka analizuje zakres i skalę bezprawnych czynności osób podających się za zarząd spółki od 22 kwietnia zeszłego roku,
a dzięki odzyskaniu dostępu do ESPI porządkuje komunikację z rynkiem.

ASM Group wraca na właściwe tory, a biznes, który budowałem przez 20 lat ma szansę dalej się rozwijać.  Cieszę się, że treść uchwał zeszłorocznego NWZ została finalnie ujawniona poprzez wpis do KRS. Mam nadzieję, że to kończy dyskusję dotyczącą składu Zarządu i Rady Nadzorczej ASM, a także otrzeźwi osoby, które przez ostatnie 14 miesięcy w sposób absolutnie bezpodstawny – wyłącznie poprzez faktyczne działania – uzurpowały sobie status reprezentantów ASM. Dziękuję wszystkim tym, którzy wierzyli w sens naszych działań i którym zależy na dalszym rozwoju ASM – komentuje Adam Stańczak, prezes Zarządu ASM Group.

Ostatnie trzy lata w spółce to czas niewykorzystanych szans, a fakt, że osoby niebędące zarządem spółki prowadziły bezprawne czynności i nie przekazywały danych prawowitym organom spółki dodatkowo skomplikował sytuację. Przed nami wiele wyzwań, ale dołożę wszelkich starań, by  ASM Group  ponownie stała się dobrze prosperującą  spółką, a wszelkie  niezgodne z prawem działania zostały wyjaśnione. Obecnie analizujemy sytuację zarówno pod kątem możliwości rozwoju działalności Grupy ASM, jak i skali bezprawnych działań osób podszywających się po 22 kwietnia zeszłego roku pod zarząd spółki oraz ich wpływu na kondycję ASM Group – dodaje prezes Adam Stańczak.

ASM Group to spółka holdingowa, zarządzająca grupą kapitałową w skład której wchodzą spółki specjalizujące się w świadczeniu kompleksowych usług wsparcia sprzedaży i outsourcingu. Grupa ASM działa na rynku polskim, włoskim, niemieckim, austriackim oraz szwajcarskim. ASM Group S.A. jest reprezentowana przez Zarząd w składzie: Adam Stańczak – Prezes Zarządu, Łukasz Stańczak – Członek Zarządu, dr Krzysztof Przybyłowski – Członek Zarządu oraz Weronika Wagner – Członek Zarządu. W jej Radzie Nadzorczej zasiadają: Michał Górski – Przewodniczący, Dorota Kaska, Krzysztof Ołdak, Marcin Tulejski oraz Rafał Mrozowski.

Osoby bezprawnie tytułujące się od 22 kwietnia 2021 r. członkami zarządu ASM Group, t.j.: Dorota Kenny, Jacek Pawlak oraz Andrzej Nowak, nie posiadały od ww. daty żadnego umocowania do reprezentowania spółki, w tym do przekazywania jakichkolwiek informacji lub oświadczeń w imieniu ASM Group. Dotyczy to w szczególności publikowania raportów bieżących i okresowych ASM. Jednocześnie osoby podszywające się pod zarząd po 22 kwietnia zeszłego roku nie przekazywały danych prawowitemu zarządowi, co uniemożliwiało prowadzenie normalnej działalności operacyjnej.

Przed zarządem ASM dużo pracy, między innymi z powodu opublikowania przez osoby niebędące w rzeczywistości członkami zarządu ASM Group, przez ostatnie 14 miesięcy, prawie 70 komunikatów rzekomo w imieniu ASM.  W istocie – nad czym boleję – system ESPI traktowano jako kanał komunikacji do tworzenia rzeczywistości pożądanej przez osoby, które miały do niego dostęp. Treść tych tzw. „raportów” z oczywistych względów może wprowadzać rynek w błąd. Będziemy sukcesywnie, w momencie uzyskania niezbędnych informacji i danych pozwalających na wypełnianie obowiązków informacyjnych, publikowali raporty bieżące i okresowe, dążąc do przywrócenia pełnej transparentności działań spółki. Chcemy odbudować pośród inwestorów na rynku zaufanie do ASM, które na skutek działań byłych członków Zarządu mogło zostać nadszarpnięte. Jednocześnie rozpoczynamy prace nad nową strategią rozwoju, którą planujemy ogłosić jesienią tego roku – podkreśla prezes Adam Stańczak.

„Mieszkanie bez wkładu” jest, ale kredytów bez wkładu wciąż nie ma! A czy są mieszkania?

Tylko pięć banków deklaruje chęć udzielania kredytów hipotecznych z gwarantowanym przez państwo wkładem własnym. Portal GetHome.pl sprawdził, jaka jest obecnie dostępność mieszkań do kupienia za taki kredyt, kiedy już wreszcie pojawi się on na rynku.

– Choć minął już miesiąc od dnia wejścia w życie ustawy o gwarantowanym kredycie mieszkaniowym, to wciąż żaden z banków nie ma go w swojej ofercie – mówi Marek Wielgo, ekspert GetHome.pl. Banki miały pół roku na przygotowanie oferty. Tymczasem chęć udzielania kredytów bez wkładu własnego zadeklarowało do tej pory tylko pięć: Bank Pekao SA, PKO Bank Polski, Alior Bank, Bank Polskiej Spółdzielczości i Bank Spółdzielczy Rzemiosła z Krakowa. Banki te podpisały już stosowną umowę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, który będzie im udzielał gwarancji. Problem w tym, że wciąż nie wiadomo, kiedy tego rodzaju kredyty pojawią się na rynku.

– Przyznaję, że mamy sporo zapytań w tej sprawie. Jednak niewiele możemy powiedzieć, bo żaden bank nie przedstawił oferty kredytowej. Z niej dowiemy się zaś m.in., ile wyniesie oprocentowanie, w tym marża, która jest jego stałym składnikiem – informuje Karina Nożykowska, Dyrektor Działu Bankowego i Wsparcia Sprzedaży Notus Finanse.

Kredyty bez wkładu najpewniej będą traktowane przez banki jako bardziej ryzykowne. Kredytobiorcy muszą więc liczyć się z koniecznością płacenia wyższej marży uwzględniającej to ryzyko. W praktyce oznacza to mniejszą zdolność kredytową oraz wyższe raty spłaty dla tych, którzy dostaną kredyt. – Oczywiście najpewniej znajdą się chętni, którzy dojdą do wniosku, że skoro mogą sobie pozwolić na kredyt, to wolą kupić mieszkania niż je najmować za wysoki czynsz – przyznaje ekspert GetHome.pl.

Pytanie, czy znajdą na rynku mieszkanie spełniające kryterium cenowe programu. Pamiętajmy, że pole poszukiwań zawęża nie tylko limit ceny metra kwadratowego. Maksymalna kwota gwarancji dla 10-20% wkładu wymaganego przez banki nie przekracza 100 tys. zł, więc ci, którzy nie mają żadnych oszczędności będą musieli znaleźć mieszkanie lub dom z ceną poniżej 500 tys. zł.

Warto zauważyć, że dla mieszkań kupowanych od firm deweloperskich limity cenowe dla miast wojewódzkich, gmin z nimi sąsiadujących i reszty województw są nieco wyższe niż dla mieszkań z rynku wtórnego. Np. w Warszawie za kredyt bez wkładu własnego można byłoby kupić od dewelopera mieszkanie w cenie do ok. 10 tys. zł za m kw. Na rynku wtórnym trzeba byłoby znaleźć takie z ceną poniżej ok. 9,2 tys. zł za metr.
– W największych miastach, m.in. w Warszawie, Krakowie i Gdańsku, mieszkania z drugiej ręki kosztują średnio więcej od nowych. Tych drugich, za kredyt bez wkładu własnego, może więc tam być więcej. Choć zarówno na rynku pierwotnym jak i wtórnym oferta jest skromna – komentuje Marek Wielgo. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w Warszawie i okolicach mieszkania spełniające kryteria cenowe programu można obecnie znaleźć w 43 inwestycjach deweloperskich. We Wrocławiu, Gdańsku, Poznaniu i okolicach tych miast takich inwestycji doliczyliśmy się przeszło 30, ale w Krakowie i Łodzi – zaledwie w 7. Z kolei w Lublinie, Rzeszowie czy Szczecinie znacznie mniejszym wyzwaniem może być znalezienie mieszkania za kredyt bez wkładu na rynku wtórnym. Niestety, do tej pory czas działał na niekorzyść potencjalnych beneficjentów programu „Mieszkanie bez wkładu”. Wskutek rosnących cen mieszkań na rynku kurczył się udział takich, które spełniają kryteria cenowe.

Wykres 1. - Udział procentowy mieszkań kwalifikujących się do programu rządowego

Spektakularne zmiany widoczne są szczególnie w Gdańsku. Jeszcze w październiku ubiegłego roku 39% mieszkań w ofercie firm deweloperskich byłoby do kupienia za kredyt z wkładem gwarantowanym przez państwo. Obecnie udział tak tanich lokali wynosi 26%. Najmniejsze szanse mają potencjalni nabywcy w Łodzi i Krakowie. Kryteria programu spełnia w tym mieście tylko 2% mieszkań z ujawnioną ceną.

– Kiedy na rynku pojawi się kredyt bez wkładu własnego, cześć firm deweloperskich zaoferuje więcej mieszkań spełniających kryteria cenowe programu. Będą to jednak mieszkania w lokalizacjach oddalonych od centrów miast – ocenia ekspert portalu GetHome.pl.

Rynki w oczekiwaniu na nowe dane o inflacji

W tym tygodniu uwaga skoncentruje się na inflacji. Odczyty w piątek 1.07 dla Polski i strefy euro ponownie mają być rekordowe. Jeśli miara bazowa w strefie euro przekroczy 4%, może to zwiększyć presję na Europejski Bank Centralny, by przyspieszył harmonogram podwyżek stóp procentowych.

Waluty G10 zakończyły ostatni tydzień na poziomach podobnych do tych, na których go rozpoczęły. Kalendarz ekonomiczny był prawie pusty, a inwestorzy trawili ostatnie sygnały z banków centralnych. Najlepiej w zeszłym tygodniu radziły sobie korona norweska i frank szwajcarski. Ten ostatni pozostaje wzmocniony przez wcześniejszy zwrot w podejściu Szwajcarskiego Banku Narodowego, który tydzień wcześniej niespodziewanie podniósł stopy procentowe. Wyniki walut emerging markets były mieszane, ale w większości radziły sobie one całkiem nieźle, jeśli weźmiemy pod uwagę ogromną wyprzedaż obserwowaną w zeszłym tygodniu na rynku surowcowym.

Wzrosty aktywów ryzykownych widoczne w zeszłym tygodniu sugerują, że obawy inwestorów o nieuchronność recesji nieco zmalały. Równocześnie banki centralne nadal mają trudności z utrzymaniem inflacji w ryzach i po obu stronach Atlantyku pod koniec tygodnia uwaga skupi się właśnie na danych o dynamice cen. Czwartkowy raport o inflacji PCE (mierze preferowanej przez Fed) w USA w maju prawdopodobnie potwierdzi to, co pokazały wcześniejsze dane CPI. Istotniejszy będzie piątkowy wstępny odczyt inflacji w strefie euro w czerwcu, który będzie pierwszym za ten miesiąc spośród wszystkich głównych stref ekonomicznych.

PLN

Polski złoty zakończył ubiegły tydzień lekkim osłabieniem w parze z euro i obecnie jego kurs oscyluje w okolicy 4,70. Obawy o pogorszenie sytuacji gospodarczej, spadek obaw w zakresie inflacji oraz związany z nimi repricing oczekiwań w zakresie podwyżek stóp procentowych doprowadziły do silnych wahań na rynku długu, gdzie obserwowaliśmy duże spadki rentowności. Rynek walutowy również reagował na zmiany w postrzeganiu sytuacji.

Przed nami w tym tygodniu dwa istotne odczyty. PMI dla przemysłu i czerwcowe dane o inflacji w piątek (01.07) powinny pokazać rozjazd. Istotne, aby nie był zbyt duży, wtedy bowiem obawy o realizację stagflacyjnego scenariusza mogą jeszcze wzrosnąć, co nie byłoby dobrym sygnałem dla rynku.

Nieco gorsze dane z gospodarki w kontekście podwyższonej dynamiki cen mogą być uznawane za dobrą wiadomość, sugerującą, że wewnętrzna presja na ceny może maleć. Jednocześnie rynek nie chce widzieć zbyt słabych odczytów, które wzmagałyby obawy o znaczne spowolnienie.

EUR

Wskaźniki PMI opisujące aktywność biznesową w czerwcu mocno rozczarowały, pokazując wyraźne spadki. Indeks zbiorczy dla strefy euro znalazł się na poziomie 51,9 pkt, najniżej od lutego 2021 r. Mimo, że wszystkie indeksy dla głównych gospodarek strefy euro pozostają w strefie ekspansji trend spadkowy wymaga uważnej obserwacji, biorąc pod uwagę, że są to najlepsze wskaźniki wyprzedzające dla wzrostu w Europie.

Ten tydzień może być bardzo istotny dla euro. Uwaga skupi się na czerwcowych danych o inflacji – wysoki odczyt bazowej miary może zwiększyć wyceny podwyżek stóp procentowych i wesprzeć euro. Obecnie rynek zakłada, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest podwyżka stóp o 25 pb. w lipcu i 50 pb. we wrześniu.

Oprócz tego w tym tygodniu odbędzie się coroczne forum EBC poświęcone bankowości centralnej. Rynki mają nadzieję, że poznają chociaż część szczegółów dotyczących nadchodzącego narzędzia mającego przeciwdziałać fragmentacji rynku długu, nad którym prace ogłoszono podczas niedawnego nadzwyczajnego posiedzenia banku. Jeśli inwestorzy uznają, że jest ono wystarczające, by doprowadzić do ograniczenia różnic między rentownościami obligacji między krajami peryferiów i centrum, euro może otrzymać wsparcie.

USD

Dolar w zeszłym tygodniu doświadczył delikatnego osłabienia z niemal wielodekadowych maksimów. Wydaje się, że ciążyły mu trzy czynniki. Po pierwsze, spadły rentowności amerykańskiego długu – wycenianie dodatkowych podwyżek Fedu w krótkim terminie wydaje się rynkom coraz mniej prawdopodobne. Po drugie, poprawił się ogólnie sentyment do ryzyka, co jest obecnie wyraźnie niekorzystne dla będącego safe haven dolara. Po trzecie, rynek wydaje się coraz mocniej pozycjonować w kierunku silniejszego dolara.

Wydaje się, że tworzy się niemal konsensus zakładający aprecjację waluty, co sprawia, że dolarowi trudniej się bardziej umocnić, a lekkie spadki aktywują stop lossy, powodując silniejsze ruchy. Mocny raport o inflacji w strefie euro ma szansę doprowadzić do silnej, przeczącej trendowi, wyprzedaży dolara pod koniec tygodnia.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Cavatina Holding S.A. z redukcją zapisów w ofercie obligacji

Cavatina Holding S.A. uplasowała w ofercie publicznej 3,5-letnie obligacje o wartości 40 mln zł. W ofercie złożono zapisy o wartości 63,4 mln zł, a stopa redukcji wyniosła około 37%.

– Bardzo dziękujemy wszystkim inwestorom, którzy złożyli zapisy na obligacje, dzięki czemu alokacja walorów zakończyła się wyraźną redukcją. Sukces ostatniej emisji, podobnie jak nasza wcześniejsza aktywność w zakresie pozyskiwania finansowania bankowego i obligacyjnego, pozwoli nam kontynuować wzrost portfolio realizowanych projektów. Zgromadzone kompetencje umożliwiają nam przemyślany rozwój każdego z projektów oraz ich sprzedaż w optymalnym momencie. Potwierdzają to podpisane w ostatnich dniach umowy przedwstępne sprzedaży projektów Carbon Tower, Ocean Office Park A oraz Tischnera Office o szacunkowej wartości 139,3 mln euro. Finalizacja transakcji sprzedaży tych trzech budynków, które oferują ponad 66 tys mkw. i są wynajęte w 90% planowana jest do końca listopada 2022 r. – mówi Daniel Draga, Wiceprezes Zarządu Cavatina Holding S.A.

Cavatina Holding S.A. zaoferowała w ramach serii P2022B obligacje o wartości nominalnej 1 000 zł i oprocentowaniu bazującym na WIBOR 6M powiększonym o marżę 6 proc. Inwestorzy złożyli zapisy na 63 411 obligacji, co oznacza 37% redukcję. Papiery dłużne jednego z największych deweloperów powierzchni biurowych w Polsce trafią do ok. 696 inwestorów. Kupon będzie wypłacany co pół roku. Dzień Emisji obligacji przewidziany jest na 30 czerwca 2022, a obligacje zadebiutują na rynku Catalyst w lipcu 2022 r. gdzie notowane są już obligacje spółki serii E, E1 oraz P2022A.

Funkcję organizatora emisji pełni Michael / Ström Dom Maklerski S.A., zaś funkcję doradcy prawnego Kancelaria Gessel.

Była to druga emisja w ramach programu obligacji prowadzona na podstawie prospektu zatwierdzonego przez KNF 10 stycznia 2022 r. pozwalającego na emitowanie zabezpieczonych obligacji o łącznej wartości do 200 mln zł. W pierwszej emisji w ramach tego programu, która została przeprowadzona w pierwszym kwartale 2022 r spółka uplasowała obligacje serii P2022A o wartości ponad 40 mln zł.

Cavatina Holding S.A. to notowany na GPW, jeden z największych polskich deweloperów biurowych. Spółka kontynuuje proces dywersyfikacji źródeł finansowania, mający na celu wsparcie realizacji strategicznego celu Grupy, czyli osiągnięcia 1 mln mkw. portfela inwestycji w 2025 r. Oprócz ustanowionego we wrześniu programu obligacji do 200 mln zł, w ramach którego przeprowadzana została obecna emisji, w grudniu 2021 r. spółka ustanowiła nowy, bezprospektowy program emisji obligacji do kwoty 200 mln zł, które mogą być oferowane wybranym inwestorom kwalifikowanym.

Widmo recesji przez agresywną politykę banków centralnych

Spadki cen surowców dają nadzieję na zmniejszenie presji inflacyjnej. Rośnie prawdopodobieństwo podwyżki stopy procentowej o 50 pkt bazowych w USA na lipcowym posiedzeniu. Słabe dane z gospodarek światowych ufają, że “łaskawe” banki centralne zejdą ze ścieżki zacieśniania monetarnego.

Lek na całe zło?

W ostatnich dniach ceny surowców szczególnie ropy i gazu dotarły do ważnych wsparć na wykresach. Spadki, które zaliczyliśmy miały dość silną dynamikę i niewykluczone, że ruchy w kierunku południowym mogą być kontynuowane. Jest to pokłosie obaw o szybką recesję na świecie, która miałaby się przełożyć na mniejszy popyt na te aktywa. Analitycy liczą, że spadki cen surowców mogą być zbawienne dla zmniejszenia presji inflacyjnej i w efekcie będziemy niżej na CPI, niż ostatnie szczyty.

Niższa podwyżka stóp w USA?

Wątek spadków cen ropy czy gazu jest powiązany z oczekiwaniami odnośnie do podwyżek stóp procentowych w USA. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że wzrost kosztu pieniądza o 75 pkt bazowych na lipcowym posiedzeniu jest przesądzony. W ostatnich dniach widzimy jednak zauważalny wzrost prawdopodobieństwa ruchu “tylko” o 50 pkt bazowych, które wynosi już 30%, podczas gdy kilka dni temu było na poziomie 10%. Czy Fed wykorzysta fakt spadków cen surowców i postanowi ostrożnie podejść do zacieśniania prowadzonej polityki monetarnej, czy jednak zareagować agresywniej i poczekać na efekt spadku presji inflacyjnej, tego dowiemy się już niebawem. Patrząc na notowania USD, widzimy, że na razie inwestorzy nadal wierzą w agresywną politykę amerykańskiego banku centralnego, EUR/USD utrzymuje poziom poniżej 1,06.

Nie idźmy tą drogą

Początkowo temat możliwej szybkiej recesji w efekcie zacieśniania monetarnego na świecie i wysokiej inflacji doprowadził do pogorszenia nastrojów. Słabe prezentowane dane szczególnie spadające PMI dla sektora przemysłu i usług sprawiały, że na giełdach widzieliśmy odwrót, a w cenach były aktywa bezpieczne. Szybko jednak inwestorzy, co zadziwiające, doszli do wniosku, skoro jest gorzej w gospodarkach, to banki centralne wstrzymają się z podwyżkami stóp procentowych, a wręcz zaczną obniżki, by znów zainicjować wzrost gospodarczy. Widać to szczególnie po prawdopodobieństwie podwyżki stóp w USA, gdzie na ten rok widzimy wzrost kosztu pieniądza, ale już na przyszły zakłada się obniżki. Co ciekawe, sprzymierzeńcem tego dość życzeniowego podejścia analityków, są ruchy na rynku długu, gdzie widzimy niższe rentowności.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy w Internetowykantor.pl

WIG-20 broni poziom majowego minimum

WIG-20 ok. 9:30 rósł dziś o 1,48 proc. próbując oddalić się od ubiegłotygodniowych minimów, które zostały ustanowione w okolicach dołka z 12 maja w strefie 1652,3 pkt. (minimum)-1691,62 pkt. Rosły dziś rano również pozostałe główne indeksy GPW. Wśród indeksów sektorowych GPW najsilniej dziś – o +3,37 proc. – rano zwyżkował WIG-Górnictwo (oczywiście głównie dzięki +4,01 proc. wzrostowi kursu akcji KGHM).

Ta zwyżka jest po części konsekwencją silnego wzrostu cen akcji, do którego doszło w piątek w USA (S&P 500 +3,06 proc., DJIA +2,68 proc., Nasdaq Composite +3,34 proc.) i kontynuacji tego ożywienia na giełdach Azji i Oceanii dzisiaj, gdzie zwyżki zanotowały wszystkie główne indeksy giełdowe (największy – o 2,26 proc. – koreański Kospi). Również w Europie na początku poniedziałkowej sesji dominowały zwyżki (DAX +1,45 proc., CAC 40 +0,87 proc.) będące kontynuacją piątkowego odbicia w górę.

Za rosnącymi cenami akcji podążały dziś w górę rentowności długoterminowych obligacji skarbowych, korygując spadki z okresu poprzedniego 1,5 tygodnia.

Dosyć rzadko obserwowana rozbieżność kierunków ruchów cen kontraktów na amerykańską (WTI) i brytyjską (Brent) ropę naftową miała miejsce dziś rano (WTI +0,4 proc., Brent -3,15 proc.). Drożały dziś metale szlachetne (pallad +3,29 proc.) próbując przełamać trwającą od pierwszej połowy marca słabość. W podobny sposób odbijała się w górę z poziomu ponad rocznego minimum cena miedzi.

Najsłabsze od 2005 roku było dziś względem USD filipińskie peso. Poza tym jednak amerykański dolar lekko słabł (USD/JPY -0,18 proc., EUR/USD +0,21 proc.). Podążając za euro lekko umacniał się złoty (EUR/PLN -0,22 proc., USD/PLN -0,44 proc.).

Kurs BTC/USD pozostawał powyżej poziomu 20000 USD (-0,24 proc.).

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Jaki będzie wzrost gospodarczy w Polsce w 2022 roku?

Sytuacja gospodarcza jest obecnie bardzo skomplikowana. Wprawdzie w pierwszym kwartale 2022 roku wzrost gospodarczy w Polsce wyniósł w okolicach 8%, jednak nie będzie to trend długotrwały z bardzo różnych powodów. Przyczyną mogą być światowe perturbacje związane ze zrywaniem łańcuchów dostaw, z niedoborami części towarów, ze spadkiem popytu wśród części odbiorców. W związku z tym już w drugim kwartale tempo wzrostu PKB sięgnie około 3-4%. To nadal satysfakcjonujący wynik – ale w kolejnych kwartałach prawdopodobnie będzie niższy niż 2%, ponieważ będą wygasać zdolności konsumpcyjne. Konsumenci w nominale nadal będą wydawać bardzo dużo pieniędzy – ale będą to pieniądze zjadane przez inflację. Dlatego realnie nie będzie dawało to aż takich wzrostów PKB, jak niegdyś.

– Konsumenci zapłacą więcej za żywność, za energię, za czynsze i zaczną się zastanawiać, na co jeszcze ich stać. Mniejsza siła nabywcza Polaków będzie bardzo poważnym kłopotem dla wszystkich, którzy oferują usługi – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej (KIG). – Konsumenci w pierwszej kolejności zrezygnują z tego, co jest nazywane zbytkowym, dodatkowym – czyli właśnie z usług. Bardzo różnych: restauracje, hotele, turystyka – ale też sfera usług, które są potrzebne do prowadzenia gospodarstwa domowego. Kwestie choćby kosmetyczno-fryzjerskie. Kwestie dbania o auta. Kwestie związane z upiększaniem albo odnawianiem domów. Intensywność takich wydatków na pewno się zmniejszy, bo po prostu będziemy mieli mniej pieniędzy niż zwykle. Prawdopodobnie w miarę spadku inflacji, którego wypadałoby oczekiwać w początku przyszłego roku, presja ze strony dynamiki cen będzie spadała i konsumpcja będzie się odbudowywać. Natomiast 3 i 4 kwartał mogą być naprawdę trudne – zapowiada Soroczyński.

Jak inflacja wpłynęła na plany urlopowe Polaków?

Nadchodzące lato to doskonały czas na wakacyjny wyjazd i odpoczynek, a przynajmniej teoretycznie. W ubiegłym roku na nasze urlopy w dużym stopniu wpłynęła bowiem pandemia. 2022 rok przyniósł z kolei nowe wyzwania – rosnącą inflację i stopy procentowe, które mocno odbiły się na naszych portfelach. Jak w takiej sytuacji wyglądają plany urlopowe, ile zamierzamy wydać na zasłużone wakacje i jaki procent z nas na nie w ogóle nie pojedzie? Na te pytania odpowiada nowy PAYBACK Opinion Poll.

Większość respondentów badania PAYBACK przyznała, że inflacja w dużym (50%) lub pewnym (20%) stopniu wpłynęła na ich tegoroczne plany wyjazdowe. Rosnące ceny przede wszystkim odbiły się na naszych urlopowych budżetach, co wskazał co trzeci ankietowany, a także na tym, gdzie pojedziemy (26%) i na jak długo (14%).

Plany wakacyjne pod dyktando inflacji

Nie oznacza to jednak, że w tym roku w ogóle zrezygnujemy z zasłużonego odpoczynku. Ponad połowa respondentów PAYBACK Opinion Poll planuje wakacje w lipcu lub sierpniu. Niestety wśród nas jest też grupa, która zamierza zrezygnować z dłuższego urlopu. Najczęstszym powodem, który wskazał co trzeci ankietowany, jest brak funduszy – komentuje Katarzyna Grzywaczewska, Dyrektor Marketingu w PAYBACK Polska.Rosnące ceny przede wszystkim odbiły się na naszych urlopowych budżetach

Kierunek Polska

Podobnie, jak w ubiegłorocznym badaniu PAYBACK, i w 2022 roku większość respondentów (59%) zadeklarowała urlop wyjazdowy w Polsce. Na zagraniczną eskapadę zdecyduje się 21% ankietowanych, natomiast w domu zostanie 13% z nas. Z kolei urlop zarówno w kraju jak i za granicą spędzi jedynie 7% respondentów.gdzie na urlop

Jeśli urlop w Polsce to… głównie nad morzem. Polskie wybrzeże odwiedzi w tym roku co trzeci urlopowicz planujący wakacje w kraju. Z kolei w góry lub nad jezioro wyjedzie odpowiednio 20% i 15% respondentów. W kwestii preferowanego kierunku zagranicznego wyjazdu bezsprzecznie wygrywa Europa. Na wakacje na Starym Kontynencie zdecyduje się aż 91% osób wyjeżdżających za granicę.

Jeśli chodzi o najczęściej wybieraną bazę noclegową, tu preferencje Polaków są różne. O ile w przypadku wakacji w kraju trudno wskazać zdecydowanego faworyta, o tyle podczas zagranicznego urlopu najchętniej śpimy w hotelach, które zamierza wybrać 54% ankietowanych – dodaje Katarzyna Grzywaczewska.

Podczas wakacji w Polsce najczęściej wybieranym środkiem transportu jest samochód, który wskazało blisko 80% osób biorących udział w badaniu PAYBACK. Natomiast wyjazd zagraniczny, co nie powinno być niespodzianką, zazwyczaj oznacza dla nas podróż samolotem, na co zdecyduje się prawie 60% ankietowanych. Z kolei co trzeci respondent wybierze auto.

Budżet pod specjalnym nadzorem

Szacując urlopowe wydatki, po 21% badanych wskazało, że na wakacje przeznaczy między 500 a 1000 zł i między 1500 a 2000 zł na osobę, a 20% – od 1000 do 1500 zł. Tegoroczne wakacje sfinansujemy przede wszystkim z bieżących dochodów lub oszczędności, po które sięgnie 81% respondentów. Co ważne, planując wakacyjny budżet, większość z nas (60%) zamierza uwzględnić w nim zakup ubezpieczenia podróżnego.Budżet pod specjalnym nadzorem

Jedną z kluczowych kwestii podczas wakacji jest też oczywiście to, gdzie będziemy jeść. I tak – blisko 40% ankietowanych zamierza samodzielnie przygotowywać posiłki, prawie 30% będzie odwiedzać lokalne restauracje, a co czwarty respondent będzie miał zapewnione wyżywienie w miejscu wakacyjnego pobytu.

Z naszego badania wynika też, że Polacy bardzo cenią sobie niezależność. Prawie 90% z nas organizuje urlop samodzielnie. Zazwyczaj korzystamy wtedy z możliwości, jakie daje nam internet. Aż 80% ankietowanych „załatwia” konieczne formalności online – podsumowuje Katarzyna Grzywaczewska.

PAYBACK Opinion Poll

To badanie zostało przeprowadzone na uczestnikach Programu PAYBACK w dniach 27-31 maja 2022 r. metodą ankiety online na grupie 882 osób. Grupa badawcza w wieku 18-65 lat dobrana została tak, aby odpowiadać strukturze demograficznej kraju.

W tych krajach najlepiej (czyli najskuteczniej) jest windykować należności – ranking

Szwecja, Niemcy i Finlandia to trzy kraje, w których windykacja należności jest mniej skomplikowana, podczas gdy Arabia Saudyjska, Malezja i ZEA to miejsca, w których windykacja należności stanowi największe wyzwanie.

To już trzecia edycja badania oceny stopnia złożoności windykacji[1] przeprowadzona przez Allianz Trade. W przejrzysty sposób odzwierciedla ono trudności w ściąganiu należności, co pomaga w podejmowaniu decyzji i w zarządzaniu należnościami w międzynarodowej wymianie handlowej, co ma zasadnicze znaczenie w sytuacji globalnego wzrostu niewypłacalności przedsiębiorstw (+10% w 2022 r. i +14% w 2023 r.). Ocena obejmuje 49 krajów reprezentujących prawie 90% światowego PKB i 85% światowego handlu.

Europa jest nadal najłatwiejszym miejscem do odzyskiwania swoich należności

Gdzie najlepiej (czyli najskuteczniej) jest windykować należności? Nie jest zaskoczeniem, że podobnie jak w poprzedniej edycji naszej oceny stopnia złożoności windykacji (2018), Europa zajmuje czołowe miejsce. W pierwszej dziesiątce najbardziej przyjaznych miejsc do windykacji znajdują się następujące kraje europejskie. Szwecja (z wynikiem 30), Niemcy (30) i Finlandia (32) są najlepsze w swojej klasie, a ich wyniki pozostają stabilne w porównaniu z naszym poprzednim raportem. Nowa Zelandia jest pierwszym krajem pozaeuropejskim, który znalazł się w rankingu (12. miejsce, wynik 36, +1 punkt od 2018 roku), a następnie Brazylia (20. miejsce, wynik 43, stabilny).

„W Szwecji, Niemczech i Finlandii lokalne przedsiębiorstwa dobrze wywiązują się ze swoich zobowiązań płatniczych, a sądy wywiązują się z wydawania decyzji w terminie, co ułatwia firmom ściąganie długów. Stanowi to kontrast w stosunku do innych krajów europejskich, takich jak Francja (10. miejsce, 36 pkt., bez zmian) i Hiszpania (11. miejsce, 36 pkt., spadek o -1 pkt.), gdzie ściąganie długów jest bardzo skomplikowane w przypadku niewypłacalności dłużnika, zwłaszcza jeśli chodzi o niezabezpieczonych wierzycieli” – wyjaśnia Maxime Lemerle, główny analityk ds. badań nad niewypłacalnością w Allianz Trade.

Arabia Saudyjska (91, poprawa o 3 punkty), Malezja (78, stabilizacja) oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie (72, spadek złożoności windykacji aż o 9 punktów) zamykają ranking w 2022 roku. Pomimo pewnej poprawy w zakresie złożoności procedur sądowych, międzynarodowa windykacja należności jest w Arabii Saudyjskiej trzykrotnie bardziej skomplikowana niż w Szwecji, Niemczech i Finlandii.

Europa jest nadal najłatwiejszym miejscem do odzyskiwania swoich należności

W prawie co drugim kraju odnotowaliśmy spadek oceny złożoności windykacji

Różnica między gospodarkami rozwiniętymi a rynkami wschodzącymi jest nadal duża. W istocie 14 z 16 krajów Europy Zachodniej ma zauważalnie mniej dotkliwy dla wierzycieli poziom złożoności windykacji.

Z kolei Stany Zjednoczone (32. miejsce, 55 pkt, bez zmian) i Kanada (29. miejsce, 53 pkt, bez zmian) otrzymały ocenę „Bardzo Wysoki (poziom komplikacji windykacji)”. Bliski Wschód, Azja i Afryka to trzy regiony, w których windykacja należności jest najbardziej skomplikowana.

Niemniej jednak różnica ta z czasem się zmniejsza. W ciągu ostatnich czterech lat prawie połowa krajów odnotowała spadek oceny w zakresie złożoności windykacji (20 z 49 krajów). Covid-19 skłonił kilka krajów do przyspieszenia reform ram prawnych dotyczących niewypłacalności. Zauważyliśmy również pewną poprawę w zakresie ram restrukturyzacji zapobiegawczej, np. w Wielkiej Brytanii (dzięki nowej procedurze Moratorium), Australii i UE, gdzie dyrektywa 2019/1023 jest obecnie wdrażana (zmieniając ramy prawne) w różnych państwach członkowskich. Arabia Saudyjska i Chiny również podjęły działania skutkujące zauważalną poprawą: w krajach tych wskaźniki złożoności windykacji zmniejszyły się odpowiednio o -3 punkty i -2 punkty” – mówi Fabrice Desnos, Członek Zarządu Allianz Trade, odpowiedzialny za Ocenę ryzyka, Reasekurację i Gwarancje.

Ocena globalnej złożoności windykacji zmniejszyła się w ciągu ostatnich czterech lat: obecnie wynosi 49, czyli o 2 punkty mniej niż w 2018 roku (51). Jednak pomimo tej pozytywnej tendencji, międzynarodowa windykacja należności pozostaje ogólnie bardzo złożona (średni poziom to: Wysoki).

„We wszystkich krajach istnieją obszary, w których windykacja jest skomplikowana: lokalne praktyki płatnicze wyróżniają się (zawiłością)  szczególnie na Bliskim Wschodzie, ale w większości krajów są źródłem utrudnień. Z kolei złożoność postępowań sądowym jest nieco rzadsza, zwłaszcza w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej, ale gdy już mamy z nią do czynienia, jest zdecydowanie większym wyzwaniem (niż wspominane lokalne uwarunkowania zwyczajowe). Najtrudniejsze są jednak zawiłości związane z niewypłacalnością przedsiębiorstw: postępowania upadłościowe wciąż odpowiadają za połowę wszystkich utrudnień związanych z windykacją na świecie” – wyjaśnia Maxime Lemerle.

Którzy eksporterzy są najbardziej narażeni na złożoność windykacji?

Łącząc wynik złożoności windykacyjnej każdego kraju z jego partnerami handlowymi (kto gdzie eksportuje), Allianz Trade obliczył ekspozycję eksporterów na międzynarodową złożoność procesu windykacji swoich należności eksportowych.

Najmniej narażone (na utrudnienia w odzyskaniu swoich należności eksportowych) są Finlandia, Austria i Norwegia, ponieważ ich dominujący partnerzy handlowi to kraje, w których windykacja należności jest najmniej skomplikowana. Na drugim końcu spektrum wyróżnia się Azja, gdzie siedem krajów znajduje się na szczycie listy krajów najbardziej narażonych na skomplikowaną windykację w związku z handlem międzynarodowym: Hong Kong, Indonezja, Tajlandia, Malezja, Japonia, Singapur i Indie.Którzy eksporterzy są najbardziej narażeni na złożoność windykacji Którzy eksporterzy są najbardziej narażeni na złożoność windykacji

[1] Ocena stopnia złożoności windykacji Allianz Trade mierzy poziom złożoności  międzynarodowych procedur windykacyjnych w skali od 0 (najmniej złożona) do 100 (najbardziej złożona). Wynik ten łączy w sobie ekspertyzę specjalistów ds. windykacji Allianz Trade na całym świecie oraz ponad 40 wskaźników administracyjnych odnoszących się do: (i) lokalnych praktyk płatniczych; (ii) lokalnych postępowań sądowych oraz (iii) lokalnych postępowań upadłościowych. Wynik ten jest następnie dzielony na cztery rodzaje ocen: Zauważalny (wynik poniżej 40), Wysoki (wynik pomiędzy 40 a 50), Bardzo wysoki (50 do 60) i Dotkliwy (powyżej 60.

Wysokie zarobki stały się najważniejsze dla młodych Polaków. Trzy lata temu była to przyjazna atmosfera w pracy

Ponad połowa młodych Polaków pozytywnie ocenia swoje szanse na rynku pracy (64,2%). Wysokie zarobki są kluczowe dla 57% badanych, oferta benefitów dla 82%, a niemal połowa przebadanych młodych Polaków (49,9%) sprawdza zaangażowanie społeczne firmy. Elastyczne godziny pracy i możliwość pracy zdalnej to „obowiązkowy” benefit dla odpowiednio 37,2% i 41,5% badanych. Pracodawcy, którzy chcą się wyróżnić na rynku pracy powinni zaoferować młodym krótszy tydzień pracy i dodatkowe dni płatnego urlopu – wynika z 3. edycji wspólnego raportu PwC Polska, Well.hr i Absolvent Consulting “Młodzi Polacy na rynku pracy”.

Ostatnie trzy lata postawiły studentów i absolwentów w obliczu wyzwań, z jakimi nie musiały się mierzyć poprzednie pokolenia – pandemia Covid, nowa „normalność”, wojna w Ukrainie – zmieniły styl pracy, wpłynęły na rynek i szanse zawodowe młodych ludzi. Studenci i absolwenci próbują odnaleźć się w zmiennym i nieprzewidywalnym świecie oraz rozpocząć karierę na swoich warunkach. W 3. edycji badania ponownie przyjrzeliśmy się wchodzącym na rynek studentom i absolwentom, by sprawdzić jak z perspektywy doświadczeń minionego roku oceniają swoje szanse, jakie kwestie uważają za istotne przy wyborze zatrudnienia, w jaki sposób sprawdzają wiarygodność pracodawcy, jakie zmiany zaszły w ich postawach i oczekiwaniach na przestrzeni ostatnich lat oraz jakie są tego skutki dla pracodawców.

“Absolwenci wskazują na potrzebę elastycznego podejścia do pracy i tego, żeby wykonywane przez nich obowiązki miały sens. To cenna wskazówka dla pracodawców, która pozwoli im rozważyć czy stosowany przez nich model zatrudnienia wymaga dostosowania do współczesnych trendów poszukiwanych przez pracowników. Możliwości jest znacznie więcej – B2B, zadaniowy czas pracy, praca w modelu hybrydowym, elastyczne modele benefitowe czy krótszy tydzień pracy. To ważne, ponieważ na przestrzeni ostatnich lat widzimy jak zmieniają się priorytety młodego pokolenia Polaków wchodzących na rynek pracy, jak rośnie znacznie wysokich zarobków czy elastycznych godzin pracy, a jak maleje znaczenie zdobywania doświadczenia zawodowego czy stabilność zawodowa” – mówi Katarzyna Komorowska, partnerka PwC Polska z zespołu People & Organization.

Pytani o to czy wojna w Ukrainie wpłynęła na ich szanse na rynku pracy, młodzi Polacy są podzieleni: 37% z nich uważa, że tak, niemal tyle samo, że nie. 27% studentów nie ma w tej sprawie zdania. Brak wpływu wojny na swoją sytuację na rynku pracy częściej deklarują absolwenci oraz studenci, którzy już podjęli zatrudnienie. Po raz pierwszy od 3 lat młodzi ludzie optymistycznie patrzą w przyszłość – 64,2% z nich uważa, że w porównaniu z rokiem ubiegłym, ich szanse na rynku pracy poprawiły się. Na takie postrzeganie sytuacji rynkowej ma prawdopodobnie wpływ ożywienie ekonomiczne po czasie pandemii Covid-19 oraz duża liczba ofert adresowanych do studentów i absolwentów. 17% młodych ocenia, że ich szanse na rynku pracy uległy pogorszeniu, natomiast 18,7% – że są takie same jak przed rokiem. Dla porównania, w 2021 roku prawie połowa badanych (48,7%) oceniła, że w związku z pandemią ich możliwości na rynku pracy zmieniły się na gorsze. Pozytywnie swoje szanse na rynku pracy oceniają zwłaszcza respondenci, którzy już podjęli pracę.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w pracy?
(wybierz 5 najważniejszych obszarów)
2020 2021 2022
Wysokie zarobki 42.5% 46.9% 56.8%
Zdobycie doświadczenia zawodowego 49.4% 49.8% 43.4%
Przyjazna atmosfera 50.0% 46.0% 42.5%
Poczucie sensu wykonywanej pracy 43.2% 43.4% 40.3%
Elastyczne godziny pracy 31.7% 30.9% 37.9%
Możliwość zachowania work-life balance 31.0% 33.6% 36.5%
Możliwość pracy zdalnej 22.9% 22.3% 32.8%
Praca zgodna z zainteresowaniami 36.4% 36.4% 31.0%
Stabilne i bezpieczne zatrudnienie 35.9% 31.1% 26.8%
Ciekawe zadania 32.9% 30.0% 24.9%
Niski poziom stresu 21.7% 19.1% 23.5%
Bogaty pakiet szkoleń 27.2% 22.9% 21.2%
Praca z nowymi technologiami 15.9% 15.9% 15.4%
Międzynarodowe środowisko pracy 10.3% 15.0% 12.4%
Praca adekwatna do umiejętności 16.7% 13.9% 13.7%
Samodzielność w podejmowaniu decyzji 9.4% 9.9% 9.5%
Szybki awans 5.7% 9.0% 9.5%
Praca w zespole 9.5% 10.6% 9.0%
Praca w firmie odpowiedzialnej społecznie X 7.2% 5.9%
Praca w młodym zespole 5.8% 5.1% 5.8%
Polski kapitał 1.9% 1.1% 1.1%

“Pandemia nauczyła młodych, że mogą uczyć się i pracować z dowolnego miejsca, co więcej, są przekonani, że możliwość wyboru miejsca i czasu pracy ma pozytywny wpływ na ich produktywność. Z zainteresowaniem śledzą informacje o wdrażanych pilotażowo w Polsce i zagranicą nowych rozwiązaniach, takich jak krótszy tydzień pracy czy dodatkowe dni wolne od pracy. Uważają, że pozytywnie wyróżniają one pracodawców. Jednocześnie dużą wagę przywiązują do wellbeingu społecznego – w kolejnych edycjach badania coraz ważniejsze są dla nich dobre relacje z kolegami w pracy oraz wspierający szef, najlepiej taki, który potrafi pogodzić role autorytetu i kolegi. Na rynku pracy o młode talenty najłatwiej będzie konkurować pracodawcom, którzy zapewnią młodym poczucie wolności, a jednocześnie stworzą im środowisko pracy sprzyjające budowaniu dobrych relacji” – mówi Magdalena Pancewicz, współzałożycielka Well.hr, strateżka wellbeingu i komunikacji.

Elastyczne godziny pracy i możliwość pracy zdalnej to „obowiązkowy” benefit dla odpowiednio 37,2% i 41,5% badanych. Dostęp do szkoleń – ważny jest dla 37,2% badanych. Wśród najważniejszych benefitów są także ubezpieczenie zdrowotne (27,1%), oraz prywatna opieka medyczna (32,8%). Dodatkowe dni płatnego urlopu oraz krótszy tydzień pracy to ważne świadczenia dla odpowiednio: 10,8% i 9,5% badanych. Pracodawca może się dodatkowo wyróżnić krótszym tygodniem pracy, na co wskazuje 31,1% przebadanych. Dla 22,7% ważne są dodatkowe dni płatnego urlopu a zdaniem 18,7% respondentów pracodawca zwrócił by ich uwagę tym, że rozwija pasje pracowników.

“Ze słownika zespołów HR i EB, kadr i administracji wykreślmy frazes “konkurencyjne wynagrodzenie”. Płaca wyższa niż średnia rynkowa, tak samo jak pensja równa średniej rynkowej bez wskazania konkretnej kwoty lub widełek płacowych jest bajką, w którą nie uwierzy żadne młode pokolenie. Pieniądze dla generacji Z nie są i nigdy nie będą tematem tabu. Często narusza to strefę komfortu pracodawców w relacji organizacja-kandydat. Niesłusznie. Wykorzystajmy raport i nowe wnioski do projektowania pełnej zrozumienia komunikacji, w której przyszłe talenty traktujemy jak prawdziwych partnerów. Odświeżmy styl opowiadania. Róbmy to kalorycznie. Pozwólmy zrozumieć proces, bo codziennie tworzymy najlepsze możliwe miejsce pracy. Zaprośmy do jego współtworzenia! Świętujemy każde “done” na liście “to do”. Taki jest aktualny wzór na skuteczny dialog z młodymi uczestnikami rynku pracy w świecie zmieniających się rzeczywistości” – mówi Krzysztof Ciok, head of Absolvent Consulting.

Sukces zawodowy to dla 24,9% badanych praca, która jest pasją. Dla 15,8% młodych osób to poczucie sensu pracy. O sukcesie świadczą także wysokie zarobki (21,7%). Sukces to także łączenie pracy z podróżowaniem (9,6%), stanowisko eksperta (8,2%), czy prowadzenie własnej firmy (7,6%). Zdaniem młodych Polaków na rynku pracy najbardziej cenione będą w przyszłości: otwartość i szybka adaptacja do zmian, łączenie różnych umiejętności, szybkie uczenie się oraz umiejętności z obszaru IT. Wskazania dotyczące najważniejszych na rynku pracy kompetencji nie zmieniły się prawie wcale od 2021 roku.

Badanie realizowane było za pomocą ankiety online w marcu i kwietniu 2022 roku na próbie 3207 respondentów. W analizie uwzględnione zostały odpowiedzi osób do 27 r.ż.(N=2023).

Tydzień wahań na eurodolarze, drugi tydzień spadków ropy

Po wczorajszych zawirowaniach na eurodolarze związanych z odczytami PMI na świecie dziś obserwujemy próbę ustabilizowania się kursu EUR/USD. „Czarne złoto” pod koniec tygodnia cały czas utrzymuje się na najniższych poziomach od miesiąca. Turcja nie zmienia zdania w sprawie stóp procentowych. Rodzima waluta traci na szerokim rynku.

Tydzień wahań na eurodolarze

Pomimo wahań, które przez cały tydzień obserwowaliśmy na kursie głównej pary walutowej świata, piątek prawdopodobnie zakończymy na poziomach cenowych, którymi otwieraliśmy ten tydzień. Po środowym osłabieniu dolara wczoraj kursem EUR/USD kierowały światowe odczyty PMI. Poranne słabe wstępne wyniki indeksów PMI usług i przemysłu dla poszczególnych państw Unii Europejskiej nadszarpnęły kursem głównej pary walutowej świata, działając na korzyść „zielonego”. Wszystkie odczyty były poniżej oczekiwań oraz gorsze od tych sprzed miesiąca. Nieco później poznaliśmy dane PMI dla usług i przemysłu dla całej strefy euro. Te również były gorsze od konsensusu, przez co umacnianie się dolara uzyskało potwierdzenie. Na kursie EUR/USD chwilami znajdowaliśmy się poniżej 1,05 $. Po południu poznaliśmy wartości indeksów PMI dla Stanów Zjednoczonych. Te, podobnie jak dane z Europy, również przyjęły wartości poniżej poprzednich odczytów oraz poniżej oczekiwań. Wtedy rynek najprawdopodobniej zaczął dyskontować słabe dane zza oceanu, działając na niekorzyść dolara, który do dziś utrzymuje się powyżej 1,05 $, a sam kurs próbuje się ustabilizować w okolicach tej wyceny.

Ropa utrzymuje cenę

Za nami drugi tydzień spadków cen ropy. Mimo to nie można mówić tu o żadnej stabilności trendu spadkowego. Chaos na rynku „czarnego złota” nadal trwa. Chęć zwiększenia podaży ropy przez Stany Zjednoczone, widmo recesji w tym kraju oraz widmo kryzysu globalnego nie pozwoliło cenie ropy odbić się od środowych spadków. Co ciekawe, dziś cena OIL BRENT znajduje się w okolicach 106 $, czyli zeszliśmy o 2 dolary niżej w stosunku do środowego tąpnięcia. Warto zauważyć, że dzisiejsze notowania tego indeksu znajdują się poniżej linii trendu wzrostowego, którą można wyznaczyć wzdłuż trzech ostatnich dołków z kwietnia i maja. Patrząc pod kątem analizy technicznej, oznaczać to może przełamanie trendu coraz wyższych dołków.

Turcja nie zmienia zdania

W Turcji po raz kolejny nie poczyniono żadnego ruchu na stopach procentowych. Główna stopa pozostaje na niezmiennym poziomie 14% od grudnia 2021 roku. Ten przebieg wydarzeń nie dziwi już chyba nikogo. Gołębie przekonania prezydenta, który mocno „współpracuje” z Centralnym Bankiem Turcji są silniejsze od danych płynących z rynku. Na wykresach liry tureckiej do euro, dolara czy polskiego złotego widać sukcesywne osłabianie się tureckiej waluty. Niestety dziś o poranku odnotowaliśmy także osłabienie PLN do głównych walut świata. Patrząc na te wykresy w perspektywie całego tygodnia, widzimy, że nie był to najlepszy czas dla złotego. Przyszły tydzień pokaże, czy zakończenie miesiąca będzie bardziej łaskawe dla rodzimej waluty.

Dziś mamy dzień wolny w Nowej Zelandii oraz Szwecji. W kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

12:15 oraz 13:30 – Wystąpienie szefa Fed z St. Louis (James Bullard)
13:30 – Wystąpienie publiczne członka zarządu ECB (Luis de Guindos)
16:00 – Raport Uniwersytetu Michigan.

Dawid Górny, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Załamanie na rynku kredytów mieszkaniowych, jedynie kredyty gotówkowe notują wzrost

W maju 2022 r. w porównaniu do maja 2021 r. banki i SKOK-i przyznały więcej (+1,5%) tylko kredytów gotówkowych. W pozostałych rodzajach kredytów odnotowano spadki. Spadła liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych (-43,3%), limitów na kartach kredytowych (-29,3%), a także kredytów ratalnych (-4,7%). W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały niższą wartość we wszystkich produktach kredytowych. Najwyższy spadek wartości wystąpił w kredytach mieszkaniowych (-38,6%). Na niższą wartość przyznano limitów na kartach kredytowych (-16,3%), kredytów ratalnych (-3,9%) i gotówkowych (-0,8%).

W porównaniu do poprzedniego miesiąca, w maju 2022 r. banki udzieliły mniej kredytów ratalnych (-15,4%) oraz kredytów mieszkaniowych (-12,2%), więcej natomiast przyznały kredytów gotówkowych (+20,1%) oraz kart kredytowych (+14,5%). W ujęciu wartościowym m/m spadła jedynie wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych o (-13,7%). Najwyższy miesięczny wzrost odnotowały kredyty gotówkowe (+13,9%). Przyznano wyższą wartość na kartach kredytowych (+10,3%) i w kredytach ratalnych (+5,4%).

W pierwszych pięciu miesiącach 2022 r. w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku, ujemne dynamiki w obu ujęciach odnotowały karty kredytowe (-34,0% oraz -16,7%) oraz kredyty mieszkaniowe (-27,9% i -19,7%). Natomiast dodatnie dynamiki zanotowano w przypadku kredytów ratalnych (+17,4% i +2,7%), a także kredytów gotówkowych (+5,1% i +2,4%).

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie wnioski oraz formułując opinie, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, majowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym maju 2022 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procesowane dłużej, nawet do dwóch miesięcy od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w maju 2022 r. jest efektem wniosków składanych głównie w marcu i kwietniu 2022 r.

Po drugie, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w odczytach Indeksów Jakości dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty, co wynika z ich konstrukcji, ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

W maju 2022 r. zróżnicowana sytuacja w kredytach gotówkowych – wzrosty w ujęciu liczbowym i spadki w wartościowym

W ujęciu r/r dynamikę liczby i wartości kredytów gotówkowych na tle pozostałych produktów kredytowych trzeba interpretować w miarę pozytywnie.

– W pięciu pierwszych miesiącach br. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku kredyty gotówkowe z trzech przedziałów kwotowych: do 5 tys. zł, 5-10 tys. zł i powyżej 50 tys. zł,  odnotowały dodatnie dynamiki zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym. W przeciwieństwie do zeszłego roku, gdy najwyższa dynamika wzrostów dotyczyła kredytów wysokokwotowych > 50 tys. zł, to obecnie dynamika kredytów niskokwotowych tj. z dwóch przedziałów do 5 tys. zł oraz 5-10 tys. zł jest najwyższa i wyniosła odpowiednio (+16,8% L) i (+13,0% W) oraz (8,5% L) i (7,5% W). Kredyty z tych dwóch przedziałów odpowiadają za 9,3% wartości sprzedaży i prawie połowę liczby udzielonych w okresie styczeń – maj 2022 r. kredytów gotówkowych. Stąd dynamika w całym segmencie kredytów gotówkowych w ujęciu liczbowym jest dodatnia, a w wartościowym ujemna – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

– Pięć miesięcy na rynku kredytów gotówkowych należy do w miarę udanych i to pomimo serii podwyżek stóp procentowych, które spowodowały, że stopy procentowe wróciły do poziomu sprzed 14 lat, a rynek oczekuje dalszych podwyżek. Kredyty gotówkowe odnotowały w tym okresie w ujęciu r/r dodatnie dynamiki zarówno liczby, jak i wartości udzielonych kredytów. Jak już wspomniałem rozwija się akcja kredytowa głównie w segmencie kredytów gotówkowych zaciąganych na niższe kwoty. Jeżeli połączymy to z wysoką dodatnią dynamiką w sektorze pożyczek pozabankowych, to rysuje się nam znane już wcześniej zjawisko. Zarówno kredyty gotówkowe niskokwotowe, jak i pożyczki pozabankowe zaciągane są bowiem najczęściej w celu sfinansowania bieżących potrzeb gospodarstwa domowego. W obecnej sytuacji mogą więc one stanowić źródło finansowania nagłych potrzeb, na które nie wystarcza bieżących dochodów z uwagi na wysoką inflację na poziomie niewidzianym już od 25 lat – tłumaczy prof. Rogowski.

Majowa zadyszka – kredyty ratalne w maju na minusie zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym

W przypadku kredytów ratalnych w maju 2022 r. mamy ujemne dynamiki r/r zarówno w ujęciu ilościowym (-4,7%), jak i w ujęciu wartościowym (-3,9%). Jednak zarówno liczba, jak i wartość udzielonych kredytów ratalnych w okresie styczeń – maj  tego roku jest wyższa w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku – odpowiednio o (+17,4%) oraz (+2,7%).

– W przeciwieństwie do kredytów gotówkowych, dynamiki sprzedaży kredytów ratalnych w pierwszych pięciu miesiącach br. w porównaniu do stycznia-maja 2021 r. mają dodatnie dynamiki wartości udzielonych kredytów w prawie wszystkich przedziałach kwotowych. Najwyższe dynamiki dotyczą kredytów ratalnych do 1 tys. zł. (+44,4%). W ujęciu liczbowym również najwyższe dodatnie dynamiki dotyczą kredytów ratalnych z przedziału do 1 tys. zł (+71,9%). Prawdopodobnie to efekt nabycia portfela pożyczek BNPL przez jeden z banków. A segment pożyczek BNPL dynamicznie rośnie. Co ciekawe, ujemną dynamikę odnotowały jedynie kredyty ratalne wysokokwotowe z przedziału powyżej 10 tys. zł (- 9,8% L oraz -6,6% W), co może wynikać ze zmniejszenia atrakcyjności zakupu droższych rzeczy np. samochodów używanych na raty. Należy również zauważyć, że nadal mamy możliwość skorzystania z oferty zakupu na raty przy 0 stawce RSSO głównie artykułów RTV i AGD, co przy tak wysokiej inflacji czyni zakupy na raty jeszcze bardziej atrakcyjne – stwierdza główny analityk BIK.

Średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w maju 2022 r. to 4 518 zł i jest ona wyższa niż w maju rok temu o 0,9%. Dla kredytów gotówkowych, średnia wartość zaciągniętego w maju 2022 r. kredytu to 21 091 zł – to spadek o 2,3% w stosunku do maja 2021 r.

Obserwowany przez BIK co miesiąc poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych), w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na bardzo niskim, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – majowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych wynosi 1,14%. Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Majowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wynosi 3,96%.

– W porównaniu do maja 2021 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych polepszyła się (spadła) o 0,72 pkt proc. Jednak w porównaniu do wartości Indeksu miesiąc, kwartał i pół roku temu, mamy jego pogorszenie (wzrosty), co wskazuje na lekki wzrost ryzyka tych kredytów. Na uwagę zasługuje również nadal bardzo niski odczyt Indeksu dla kredytów ratalnych. W okresie 12-miesięcznym wartość Indeksu polepszyła się (spadła) o 0,13 p.p. Jednak również w tym przypadku, jeżeli porównamy wartość Indeksu w ujęciu miesięcznym, kwartalnym czy półrocznym to widzimy nieznaczne jego pogorszenie.
Pomimo, że oba Indeksy jakości pogorszają się w ujęciu miesięcznym, 3 miesięcznym i 6 miesięcznym, to poziom wzrostów nie jest na razie tak wysoki, że powinien budzić istotne obawy co do jakości portfela kredytów gotówkowych i ratalnych. Jednak z uwagi na wzrost ryzyka wynikającego zarówno z uwarunkowań globalnych czy sytuacji makroekonomicznej w Polsce, w kolejnych miesiącach należy jeszcze uważniej obserwować zachowanie się Indeksów jakości  kredytów ratalnych i gotówkowych – wyjaśnia główny analityk BIK.

Kredyty mieszkaniowe – w maju kontynuacja załamania akcji kredytowej

W maju br. w porównaniu z majem 2021 r., na rynku kredytów mieszkaniowych odnotowaliśmy bardzo duży spadek liczby udzielonych kredytów (-43,3%). Również w ujęciu wartościowym dynamika jest wysoce ujemna (-38,6%). W maju 2022 r. średnia wartość udzielonego kredytu mieszkaniowego wyniosła 346,49 tys. zł i była wyższa w ujęciu rocznym o 8,4%.

Analizując sytuację w poszczególnych przedziałach kwotowych określających wartość udzielanego kredytu mieszkaniowego, w okresie styczeń – maj 2022 r. widać duże zróżnicowanie. Dodatnie dynamiki sprzedaży kredytów mieszkaniowych, zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym, dotyczyły jedynie kredytów z przedziału powyżej 500 tys. zł, w ujęciu liczbowym (+4,5%) i w wartościowym (+7,7%). W pozostałych przedziałach zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym dynamiki są ujemne.

– Dla kredytów mieszkaniowych maj był bardzo zły. A w ujęciu liczbowym nawet katastrofalny, bowiem w maju banki udzieliły tylko 13 642 kredytów. Jest to najmniej od lutego 2015 r. czyli od 87 miesięcy. W ujęciu wartościowym banki udzieliły w maju kredytów mieszkaniowych na wartość 4,727 mld zł. Jest to najmniej od sierpnia 2020 r. Rynek spada więc również w ujęciu wartościowym. Sytuację na rynku kredytów mieszkaniowych w ujęciu wartościowym ratują nieco kredyty wysokokwotowe czyli powyżej 500 tys. zł. Obecnie jesteśmy w cyklu zacieśniania polityki monetarnej. Za nami już 9 podwyżek stóp procentowych. Rynek oczekuje jeszcze przynajmniej kilku podwyżek. Pragnę jednak zauważyć, bo mało się o tym mówi, że pomimo podwyżek realne stopy procentowe są nadal ujemne (ok. -7%), a różnica pomiędzy nominalną stopą a realną jeszcze się powiększa. Ostatnia czerwcowa podwyżka nie znalazła jeszcze, bo nie mogła, swojego odzwierciedlenia w samej akcji kredytowej. Podwyżki stóp procentowych obniżyły bardzo znacząco zdolność kredytową. Do tego dochodzą regulacje KNF, zaostrzające wymogi liczenia zdolności kredytowej, które również negatywnie wpływają na zdolność kredytową. Wszystkie te czynniki bardzo wyhamowały akcję kredytową. Wartość akcji kredytowej z pierwszych pięciu miesięcy 2022 r. jest praktycznie na poziomie akcji kredytowej z pierwszych pięciu miesięcy 2020 r. – stwierdził prof. Rogowski.

– Jeżeli dodamy do tego zapowiedzi niektórych banków, że będą udzielać kredytów mieszkaniowych tylko swoim klientom lub na finansowanie „zielone”, to kolejne miesiące będą ekstremalnie trudne na rynku kredytów mieszkaniowych. A majowy odczyt Indeksu popytu na kredyty mieszkaniowe na historycznie niskim poziomie (-51,6%) jest zapowiedzią dalszego dużego schłodzenia popytu na rynku kredytów mieszkaniowych w kolejnych kwartałach, co oczywiście negatywnie przełoży się na skalę i wartość akcji kredytowej – puentuje prof. Rogowski.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w maju 2022 r. wyniósł 0,65%. W ostatnich 12 miesiącach (od maja 2021 r. do maja 2022 r.) jakość portfela nieznacznie pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,04 p.p.).

– Jak już sygnalizowałem w komentarzach do wcześniejszych Newsletterów czynnikiem, który może niekorzystnie wpłynąć w przyszłości – myślę że najwcześniej we wrześniu – październiku 2022 r. na jakość portfela kredytów mieszkaniowych, są podwyżki stóp procentowych. Bowiem prawie cały portfel złotowych kredytów mieszkaniowych to kredyty na zmienną stopę. Wartość Indeksu Jakości kredytów mieszkaniowych nieznacznie pogarsza się (wzrost wartości Indeksu) w ujęciu 1, 3, 6 i 12 miesięcznym, co może zapowiadać pogorszenie jakości w kolejnych miesiącach roku. Pojawia się jednak jeden czynnik, który może ograniczyć wzrost opóźnień. Tym czynnikiem są oczywiście wakacje kredytowe. Jeżeli przejdzie projekt uchwalony w Sejmie, który daje możliwość skorzystania z tego przywileju wszystkim kredytobiorcom spłacającym kredyt mieszkaniowy, to problem braku spłaty może zostać przesunięty w czasie – ostrzega prof. Rogowski.

Karty kredytowe – kontynuacja spadków

W maju 2022 r. banki wydały 43,9 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 344 mln zł.

– W maju 2022 r. pomimo efektu niskiej bazy sprzed roku, nadal mamy w ujęciu liczbowym ujemną dynamikę, która wynosi (-29,3%). Również w ujęciu wartościowym odnotowujemy ujemną dynamikę (-16,3%). W ujęciu liczbowym ujemne dynamiki w pięciu miesiącach br. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku dotyczą wszystkich przedziałów kwotowych. W przypadku ujęcia wartościowego dodatnią dynamiką charakteryzowały się jedynie limity kartowe udzielone na ponad 10 tys. zł (+4,8%). Należy pamiętać, że limity kartowe są po kredytach gotówkowych drugim najbardziej ryzykownym produktem kredytowym. Wartość Indeksu Jakości w maju wyniosła 3,41%. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się – wzrosła o (+0,08)  – mówi prof. Rogowski z BIK.

Trwa spór między UODO i GUGiK. Księgi wieczyste kością niezgody. Wyrok NSA może wiele zmienić w kwestii ochrony danych osobowych

  • Spór UODO i GUGiK może wywołać potrzebę zmian w kwestii ochronny danych osobowych Polaków
  • Księgi wieczyste kością niezgody. Sytuacja może dotknąć też innych publicznych rejestrów
  • UODO alarmuje. Trzeba podjąć szerszą dyskusję na temat lepszej ochrony danych osobowych Polaków

W przestrzeni publicznej coraz częściej mówi się, że wpisy w księgach wieczystych powinny być lepiej chronione. Analizując je, można pozyskać wiele informacji, zawartych też w księgach powiązanych, nie tylko na temat właścicieli nieruchomości. Oni sami nie mają kontroli nad tym, komu są udostępniane ich dane osobowe. UODO podkreśla, że dostęp do informacji zawartych w księgach wieczystych nie powinien być powszechny, choć niektóre instytucje próbują to zmienić. Obecnie trwa spór sądowy między UODO a GUGiK. Sprawę ma rozstrzygnąć NSA. Stanowisko to będzie kluczowe w kontekście nie tylko ww. zakresu, ale może też wyznaczyć potrzebę szerszej dyskusji w stosunku do szeregu innych jawnych rejestrów, o co już dzisiaj apeluje UODO.

Potrzebna lepsza ochrona?

Księgi wieczyste są jawne. Każdy, kto je przegląda, może pozyskać wiele informacji nt. właściciela danej nieruchomości. Dotyczą one m.in. wysokości kredytu hipotecznego czy numeru PESEL. W związku z tym w przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się stwierdzenia, że ww. dokumenty powinny zostać objęte regułami ochrony danych osobowych wynikającymi z RODO.

– Przepisy dot. ksiąg wieczystych skonstruowano na zasadzie kompromisu. Z jednej strony uwzględniono potrzebę pozyskiwania informacji w określonych celach, np. dla zapewnienia bezpieczeństwa obrotu gospodarczego, a z drugiej – konieczność ochrony danych osobowych. Chcąc uzyskać szczegóły nt. konkretnej nieruchomości, trzeba znać nr jej księgi wieczystej. Dopóki nie jest on powszechnie dostępny, nie mamy do czynienia z nieuprawnionym upublicznieniem danych osobowych. Trzeba bowiem pamiętać, że informacje zawarte w księgach wieczystych pozwalają na identyfikację osób fizycznych, a tym samym stanowią dane osobowe w rozumieniu RODO. Dlatego powinny być przetwarzane z poszanowaniem zasad określonych w tym akcie prawnym – komentuje Monika Krasińska, dyrektor Departamentu Orzecznictwa i Legislacji w Urzędzie Ochrony Danych Osobowych.

Natomiast radca prawny Klaudyna Jarzec-Koślacz z JKM Kancelarii Radców Prawnych zaznacza, że obecny kształt ksiąg wieczystych był opracowywany na przestrzeni wielu lat. Stanowi też odpowiedź na problemy, jakie pojawiały się w obrocie nieruchomościami, w tym wcześniej brak należytej ochrony stron transakcji. Wprowadzenie nowych przepisów ograniczających dostęp do ksiąg wieczystych lub do niektórych informacji mogłoby być krokiem wstecz w stosunku do tego, co zostało wypracowane przez lata. Niemniej każde ujawnienie zbioru danych osobowych w Internecie, a w tym przypadku poprzez elektroniczny dostęp, pociąga za sobą ryzyko utraty kontroli administratora nad nimi.

– Sprawa jest o tyle trudna, że po przeciwległych stronach znajdują się dwie różne, lecz tak samo istotne wartości, które na siebie wzajemnie wpływają, pozostając jednocześnie w pewnej sprzeczności. Z jednej strony mamy do czynienia z ochroną danych osobowych, a z drugiej – z bezpieczeństwem w obrocie nieruchomościami. Wprowadzanie jakichkolwiek zmian w tym zakresie wymaga właściwie wyważenia obu kwestii – mówi radca prawny Emilia Miśkiewicz z JKM Kancelarii Radców Prawnych.

Wg mec. Jarzec-Koślacz, analizując księgę wieczystą, o ile znany jest jej numer, można pozyskać wiele informacji, nie tylko w niej zapisanych, ale też zawartych w księgach powiązanych. Figurują w nich dane osobowe innych osób niż tylko właściciela nieruchomości. Dla kogoś, kto sprawnie porusza się w tej materii, nie stanowi to problemu. Zdaniem eksperta, z tego powodu dane osobowe powinny być lepiej chronione, przy założeniu, że nie odejdziemy od fundamentalnej zasady, jaką jest rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych.

Spór przed NSA

– Dostęp do informacji zawartych w księgach wieczystych powinien być możliwy po spełnieniu warunków określonych w ustawie o księgach wieczystych i hipotece, które zakładają ich jawność, ale nie powszechną dostępność. Niebezpieczne jest to, że niektóre instytucje próbują zmienić ten model. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku zaproponowanej przez Głównego Geodetę Kraju koncepcji funkcjonowania Geoportalu, na którym upubliczniane były numery ksiąg wieczystych. Obecnie już nie są, wskutek interwencji organu nadzorczego, ale przez tak długi okres ich upublicznienia trudno wyobrazić sobie, aby z tych zasobów nie korzystały różne podmioty, w tym handlujące danymi – dodaje Monika Krasińska.

W 2020 roku Prezes UODO wymierzył GGK karę w wysokości 100 tys. zł za ujawnienie bez podstawy prawnej danych osobowych w postaci numerów ksiąg wieczystych. Jednocześnie nakazał zaprzestać ich udostępniania. Główny Geodeta Kraju odwołał się od tej decyzji, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił jego skargę. Tym samym potwierdził, że numer księgi wieczystej podlega ochronie przewidzianej dla danych osobowych. Sprawa nie jest jednak zakończona, bo trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

– NSA ma rozstrzygnąć, czy numery ksiąg wieczystych są danymi osobowymi i czy mogą być powszechnie dostępne w serwisie geoportal.gov.pl. Obecnie funkcjonalność ustalenia numeru księgi wieczystej za jego pośrednictwem jest niedostępna. Jednak kwestia udostępniania go jest zdecydowanie węższa niż sama jawność treści ksiąg. Jeżeli ustawodawca zdecyduje się na wprowadzenie jakichkolwiek zmian, będą one musiały dotknąć nie tylko ksiąg wieczystych. Są też przecież inne rejestry, w których dane osobowe są jawne, a które mogą stanowić ryzyko do nadużyć – zauważa mec. Miśkiewicz.

Jak stwierdza Monika Krasińska, jeszcze przed wszczęciem postępowania w sprawie ww. portalu sądy administracyjne wyraźnie orzekały, że numer księgi wieczystej stanowi dane osobowe, gdyż znając go, można pozyskać szereg dodatkowych informacji o konkretnej osobie fizycznej, a nie tylko o nieruchomości. Dyrektor Departamentu Orzecznictwa i Legislacji w UODO dodaje, że postawa GGK, który nie uwzględnił istniejących ograniczeń prawnych, jest bardzo niepokojąca. I zaznacza, że UODO od początku informował o ogromnych zagrożeniach, jakie powstaną w związku z rozpowszechnieniem na ww. portalu numerów ksiąg wieczystych, a mimo tego rozwiązanie to zostało wdrożone.

– Stanowisko NSA będzie kluczowe w kontekście ochrony danych osobowych i obrotu nieruchomościami. Będzie stanowiło punkt do dyskusji nad ewentualną zmianą przepisów dot. ksiąg wieczystych i wprowadzenia nowych rozwiązań systemowych. Dla Polaków może to oznaczać zmiany w kolejnych obszarach życia prywatnego i w sferze majątkowej. Sprawa dot. przetwarzania numerów ksiąg wieczystych w ww. serwisie i sporu pomiędzy UODO a GUGiK pozostaje jednak otwarta w stosunku do portali, które za kilkadziesiąt złotych sprzedają informacje dot. nr ksiąg wieczystych – podkreśla mec. Jarzec-Koślacz.

Potrzeba nowych rozwiązań

Z kolei Monika Krasińska przekonuje, że należy pilnie podjąć szerszą debatę nad modelem jawności i powszechnej dostępności danych zawartych w różnych bazach. UODO nieustannie zwraca na ten aspekt uwagę, np. w kontekście publikacji nr PESEL (który jest krajowym numerem identyfikacyjnym w rozumieniu RODO) w Krajowym Rejestrze Sądowym, Rejestrze Należności Publicznoprawnych czy w innych publicznych rejestrach. Do tego według Krasińskiej, powszechna jawność takich danych rodzi szereg ryzyk, m.in. kradzieży tożsamości i zaciągania pożyczek w imieniu osób poszkodowanych. Dlatego trzeba podjąć dyskusję w celu wypracowania rozwiązań gwarantujących, by przy przetwarzaniu tych danych zostały zachowane odpowiednie, przewidziane w RODO zabezpieczenia praw i wolności osób, których dane dotyczą.

– Zdecydowanie należy podjąć rozmowy z UODO i z Rzecznikiem Prawa Obywatelskich w przedmiocie lepszego zabezpieczenia danych osobowych. Warto rozważyć rozwiązanie zakładające podział na użytkowników o nieograniczonym i ograniczonym dostępie do ksiąg wieczystych. Do tych pierwszych należałoby zaliczyć sądy, organy administracji publicznej, notariuszy i radców prawnych świadczących usługi prawne dot. obrotu nieruchomościami. W drugiej grupie powinny być banki, przedsiębiorstwa ubezpieczeniowe, a także dostarczające media do nieruchomości czy osoby, które wykażą interes prawny – przekonuje mec. Jarzec-Koślacz z JKM Kancelarii Radców Prawnych.

Jak podsumowuje radca prawny Emilia Miśkiewicz, innym rozwiązaniem mogłoby być ograniczenie jawności danych tylko do imienia i nazwiska właściciela oraz samej nieruchomości. Natomiast dostęp do całej treści księgi wieczystej mógłby być możliwy po spełnieniu dodatkowych warunków. Realizowany byłyby przez sąd wieczystoksięgowy lub samego właściciela nieruchomości bądź inny podmiot wpisany w dziale II księgi wieczystej. Przy tym ekspert zwraca uwagę na to, że przed wprowadzaniem jakichkolwiek zmian należy odpowiedzieć na pytania, czy planowane rozwiązania nie wprowadzą destabilizacji i paraliżu w zakresie obrotu nieruchomościami. Ponadto trzeba przeanalizować, jak w praktyce będzie wyglądać ich realizacja i stosowanie.

Wakacje w tym roku będą trudną lekcją ekonomii

Dziś kończy się rok szkolny i zaczynają wakacje. Dzieci się cieszą, ale dla rodziców będzie to prawdziwa lekcja ekonomii. Paliwo jest obecnie o 50 proc. droższe niż w lutym, a restauracje i hotele w ciągu roku zdrożały o prawie 16 proc. Dodatkowo euro znowu kosztuje 4,70 zł. To będą bardzo drogie wakacje, prawdopodobnie najdroższe w historii.

Ceny paliw na stacjach benzynowych zależą od ceny ropy naftowej, taką zależność zna prawie każdy Wszelkie formy wakacyjnego wypoczynku będą w tym roku szczególnie drogie, a w wielu wpadkach najdroższe w historii. Wypoczynek w kraju drożeje za sprawą inicjacji, która w na koniec maja wyniosła aż 13,9 proc. r/r. O tyle dziś przeciętnie droższy jest koszyk produktów i usług badanych przez GUS. Jednak niektóre ceny wzrosły znacznie bardziej. Na przykład paliwo, od początku lutego br. zdrożało oprawie 50 proc. (z około 5,30 zł na 7,90 zł), co znacznie podnosi koszty przejazdów. Mocno drożeje też żywność, która według danych GUS na koniec maja była o 13,5 proc. droższa niż rok wcześniej. Podróżującym mocno da się we znaki wzrost cen w branży turystycznej, według GUS ceny w hotelach i restauracjach poszły w górę o 15,7 proc. r/r.

Inflacja jest wysoka w większości krajów, do których wyjeżdżamy na wakacje, nie ma więc szans by przed nią uciec wyjeżdżając za granicę. Wśród najważniejszych państw, do których na wakacje jeżdżą Polacy, wyższą inflację na tylko Turcja (aż 61,1 proc. r/r) oraz Egipt (13,1 proc. r/r). W pozostałych krajach inflacja jest niższa niż w Polsce, ale wszędzie przekracza 7 proc. Ceny zagranicznego wypoczynku będą o 20-30 proc. wyższe w porównaniu do okresu sprzed pandemii jedynie z powodu rosnącej inflacji.

Drugim elementem, który czyni tegoroczne wakacje drogimi, jest słaby złoty. Przede wszystkim podnosi on ceny zagranicznych wyjazdów, choć wpływa także na wyższe ceny towarów importowanych do Polski. Im słabszy jest złoty, tym zagraniczne wyjazdy stają się droższe. Zdecydowana większość wyjazdów z Polski obywa się do krajów, w których obowiązuje euro lub też jest wykorzystywane jako waluta rozliczeniowa w branży turystycznej. Obecnie za 1 euro płacimy 4,70 zł, a to oznacza, że za wypoczynek o wartości 1000 euro zapłacimy 4700 zł. Rok temu i dwa lata temu byłoby to około 4500 zł, jednak wtedy możliwości podróżowania były znacznie ograniczone. W roku 2019, czyli w ostatnim roku przed pandemią, kosztowałoby to nas 4250 zł. Tylko z powodu słabszego złotego wakacje mogą być obecnie droższe o prawie 11 proc. niż w 2019 roku.

Czy złoty ma szansę na wzmocnienie w czasie wakacji? Wydaje się, że w najbliższym czasie złoty pozostanie słaby. Gorsze dane napływające z polskiej gospodarki mogą wskazywać, że cykl podwyżek stóp procentowych może się wkrótce zakończyć, a to nie służy wzmocnieniu naszej waluty. Kurs złotego podlega też w ostatnim czasie większym wahaniom niż zwykle. Odpowiada za to przede wszystkim napięcie międzynarodowe związane z wojną w Ukrainie, ale także obawy dotyczące przyszłości polskiej i światowej gospodarki. Zwiększona zmienność oznacza, że prowadzący turystyczny biznes ponoszą wyższe ryzyko nagłej zmiany kursu. Przed tym ryzykiem firmy się zabezpieczają, jednak generuje to dodatkowe koszty. A te koszty są z kolei przerzucane na klienta i z tego powodu wycieczki stają się jeszcze droższe.

Zatem w czasie nadchodzących wakacji częściej będziemy trzymać się za portfel. Najgorsze jest to, że przed wyższymi cenami nie ma gdzie uciekać. Ceny rosną w przypadku wypoczynku zarówno w kraju, jak i zagranicą. Nawet jeśli ktoś planuje zostać w domu, też nie ucieknie przed skutkami wyższej inflacji.

Dane na dzień 23.06.2022 g. 13:00 CET

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Fundusz SATUS Games zainwestował w Goat Gamez S.A.

24 czerwca 2022 – Goat Gamez S.A., producent i developer gier z Grupy Kapitałowej Movie Games, poinformował o pozyskaniu finansowania z funduszu inwestycyjnego SATUS Games. Środki wesprą produkcję dwóch gier.

Goat Gamez to zespół developerów i producentów skupiających się na produkcji gier pokazujących świat sportu z niecodziennej perspektywy, w którym tradycyjne dyscypliny nabierają nowego charakteru. Obecnie spółka, której akcjonariuszem jest między innymi Robert Lewandowski, pracuje nad dwoma nieogłoszonymi jeszcze tytułami. Ich wydawcą będzie Movie Games S.A., notowany na NewConnect wydawca, z którego inicjatywy powstało Goat Gamez.

SATUS Games to wyspecjalizowany podmiot z Grupy SATUS, zarządzającej funduszami seed i venture capital. Profil działalności SATUS ukierunkowany jest w szczególności na nowatorskie spółki we wczesnej fazie rozwoju, charakteryzujące się potencjałem najwyższej stopy zwrotu, przy równoczesnym skupieniu wszystkich działań organizacyjnych i finansowych na ograniczeniu ryzyka inwestycji. SATUS Games potrafi doskonale rozpoznać potencjał spółek gamedevowych.

Umowa inwestycyjna pomiędzy podmiotami została podpisana 23 czerwca 2022 r. Pieniądze pozyskane przez Goat Gamez wesprą proces tworzenia dwóch powstających gier, a także pozwolą na przeprowadzenie projektu badawczo-rozwojowego.

Strategia Goat Gamez opiera się na budowaniu wartości spółki na wiedzy i ponadprzeciętnych kompetencjach zespołów. W opinii dr. Piotra Kubińskiego, prezesa zarządu Goat Gamez S.A., inwestycja SATUS Games potwierdza słuszność tej strategii i jednocześnie pozwala na jej intensyfikację: umożliwiony przez inwestycję projekt badawczo-rozwojowy trwale zwiększy wartość spółki dzięki wypracowanym w ten sposób narzędziom, pozyskanemu know-how oraz zwiększeniu kompetencji pracowników.

– Pierwsza produkcja spółki to arcade football, czyli gra która świetnie uzupełnia ofertę „tradycyjnych” propozycji z tego segmentu, jednocześnie nie wchodząc z nimi w bezpośrednią konkurencję. Powiązanie z marką Roberta Lewandowskiego znacznie zwiększa potencjał marketingowy gry i daje spółce szansę na sukces – wskazuje Wojciech Woziwodzki, partner zarządzający SATUS Games.

– Inwestycja ze strony tak wyspecjalizowanej instytucji to dla Goat Gamez także sposobność do jeszcze większej profesjonalizacji procesów na poziomie operacyjnym, finansowym i sprawozdawczym. Dlatego też osobiście bardzo cieszy mnie wzmocnienie Rady Nadzorczej przez dołączenie do niej przedstawiciela SATUS Games. Już teraz Rada składa się z wybitnych specjalistów i stanowi dla mnie nieocenione wsparcie. Jestem przekonany, że dzięki kompetencjom wnoszonym do spółki przez fundusz to wsparcie będzie jeszcze większe – komentuje Piotr Kubiński.

– Goat Gamez to spółka założona, aby uzupełnić nasze portfolio o tytuły, które trafią do fanów gier sportowych, jednocześnie bez potrzeby bezpośredniego konkurowania z tytanami tego segmentu. Działalność spółki jest kluczowym elementem długoterminowej strategii Movie Games, więc bardzo cieszy mnie, że idea spółki oraz jej projekty znalazły uznanie u ekspertów z grupy SATUS. To świadczy nie tylko o dobrym kierunku obranym przez spółkę, ale i przez Movie Games – mówi Mateusz Wcześniak, prezes zarządu Movie Games S.A.

Goat Gamez planuje wkrótce oficjalnie zapowiedzieć jedną z produkowanych gier.

Cyfryzacja staje się głównym priorytetem dla krajów naszego regionu

Podniesienie poziomu cyberbezpieczeństwa oraz wyznaczenie kierunków cyfrowego rozwoju w oparciu o kolejne generacje sieci mobilnych, sztuczną inteligencję oraz Internet Rzeczy to w opinii Związku Cyfrowa Polska, reprezentującego polski sektor cyfrowy, powinny być nowe priorytety dla krajów Inicjatywy Trójmorza. – Konieczne jest pogłębienie integracji politycznej i biznesowej w tych obszarach w regionie Europy Środkowo-Wschodniej oraz wykorzystanie potencjału współpracy transatlantyckiej – uważa Michał Kanownik, prezes Cyfrowej Polski, podsumowując tegoroczny szczyt Inicjatywy Trójmorza.

Jednym z tematów spotkania liderów politycznych i biznesowych w Rydze na Three Seas Summit and Business Forum, który odbywał się w dniach 20-21 czerwca w Rydze, był cyfrowy aspekt Inicjatywy Trójmorza, który obok energetyki i transportu leży u podstawy trójmorskiej współpracy. – Kraje naszego regionu stoją dziś przed ogromnym wyzwaniem cyfrowego bezpieczeństwa, szczególnie w obliczu trwającej za wschodnią granicą Polski wojną. Ze spotkania w Rydze wyjechałem zbudowany tym, że istnieje wola i chęć współpracy państw Inicjatywy w obszarze cyberbezpieczeństwa – mówi prezes Michał Kanownik, który uczestniczył w wydarzeniu w imieniu koalicji branży cyfrowej CEE Digital Coalition.

Cyfrowa odpowiedź na oficjalne partnerstwo Ukrainy

Jak dodaje ekspert, branża cyfrowa z wielkim entuzjazmem przyjęła informację o przyznaniu Ukrainie partnerstwa uczestniczącego w Inicjatywie Trójmorza i deklaruje chęć wsparcia partnera zza wschodniej granicy. – Dziś nasz sektor wspiera Ukraińców oddając w ich ręce dedykowane narzędzia, przekazując sprzęt komputerowy, czy oferując nieodpłatnie swoje usługi takie jak przechowywanie danych w chmurze. Wśród przedstawicieli naszej branży panuje też pełna gotowość do zaangażowania w proces odbudowy gospodarki Ukrainy i ścisłej współpracy z tamtejszymi firmami ICT – mówi Michał Kanownik. Jego zdaniem poza politycznym wymiarem deklaracji, współpraca z Ukrainą ma także istotne znaczenie gospodarcze dla obu stron partnerstwa. – Pamiętamy, że Ukraina przed wojną była w czołówce państw eksportujących usługi IT w Europie i dysponuje wyjątkowym kapitałem ludzkim. Między innymi trójmorska branża cyberbezpieczeństwa stoi dziś przed ogromną szansą, by nawiązywać bliskie relacje ze swoimi partnerami po fachu z Ukrainy, którzy dysponują wyjątkowym doświadczeniem zgromadzonym w toku reagowania na agresję w cyberprzestrzeni – dodaje prezes Cyfrowej Polski.

Cyfryzacja priorytetem

W ocenie Michała Kanownika, cyfryzacja obok energetyki i transportu zasługuje dziś na miano priorytetu w Inicjatywie Trójmorza. – Dobrze, że w regionie zapanowała zgoda polityczna i gospodarcza co do ogromnego znaczenia transformacji cyfrowej. Dziś powinna ona być postrzegana jako główny, pierwszy filar Inicjatywy, ponieważ cyfryzacja przenika każdy sektor naszej gospodarki i życia społecznego. Nasz wzrost uzależniony jest ściśle od poziomu cyfryzacji, a nowoczesna energetyka ani transport nie mogą istnieć bez powszechnego wdrażania. Szczyt Inicjatywy Trójmorza i Forum Biznesu w Rydze napawają nas optymizmem, bo zrozumienie tego faktu stale rośnie. Mamy także nadzieję, że przełoży się to na powszechny rozwój kompetencji cyfrowych wśród obywateli regionu – komentuje Michał Kanownik.

Przedstawiciel Związku Cyfrowa Polska ocenia, że Szczyt Inicjatywy Trójmorza i Forum Biznesu w Rydze pozwolił również wskazać obszary zasługujące na największą uwagę w ramach cyfrowego filara Inicjatywy.  – W regionie panuje polityczna i gospodarcza zgoda co do priorytetów cyfrowych. Dziś to cyberbezpieczeństwo i odpowiedź na rosnącą liczbę ataków i incydentów oraz cyfrowe wsparcie Ukrainy. Trójmorze patrzy jednak również w najbliższą i bardziej odległą przyszłość cyfryzacji. Biznes i władze jako najważniejsze obszary rozwoju i inwestycji wskazują przede wszystkim wdrożenia technologii 5G i kolejnych generacje sieci mobilnych oraz narzędzi z zakresu sztucznej inteligencji i internetu rzeczy – wymienia Michał Kanownik, przedstawiciel regionalnej inicjatywy współpracy branży cyfrowej CEE Digital Coalition.

Ogromne znaczenie współpracy transatlantyckiej

Uczestnicy trójmorskiego spotkania na Łotwie nawoływali do pogłębiania współpracy politycznej i biznesowej. – Pracując na rzecz integracji w Trójmorzu i chcąc wspierać władze w podejmowaniu kolejnych kroków na cyfrowej ścieżce, staramy się skupić organizacje branży cyfrowej z państw Trójmorza pod wspólnym sztandarem koalicji CEE Digital Coalition. Chcemy nie tylko dzielić się wiedzą i wspierać biznes i obywateli w transformacji cyfrowej, ale także jasno komunikować na arenie regionu i całej Europy, jakie środowisko regulacyjne jest konieczne dla wzrostu gospodarki cyfrowej Trójmorza. Pragniemy także przypomnieć, że u podstawy Inicjatywy leżą dobre relacje transatlantyckie. Mają one niebagatelne znaczenie dla naszego regionu, i należy dbać o to, by stanowił wciąż atrakcyjny kierunek inwestycji – podsumowuje Michał Kanownik.

1 lipca wejdzie w życie nowa ustawa deweloperska. Czy kupujący mieszkania będą się mogli poczuć bezpieczniej?

Obowiązującą od 10 lat ustawę o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego, zwaną ustawą deweloperską, od 1 lipca zastąpi nowa, korzystniejsza dla kupujących nowe mieszkania. Eksperci portalu GetHome.pl sprawdzili, od kiedy i na jaką ochronę wpłat mogą oni liczyć.

Wejście w życie nowej ustawy deweloperskiej nie oznacza, że z automatu obejmie ona wszystkie inwestycje deweloperskie, również te rozpoczęte wcześniej – zaznacza ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

Pełna ochrona wpłat dopiero za dwa lata

I wyjaśnia, że przedsięwzięcia deweloperskie i wydzielone z nich zadania inwestycyjne, w których sprzedaż mieszkań rozpocznie się przed 1 lipca, będą realizowane na starych zasadach. W praktyce oznacza to konieczność zawarcia co najmniej jednej umowy deweloperskiej.

Oczywiście część wiele firm skorzysta z takiej możliwości, żeby móc funkcjonować w reżimie dotychczasowej ustawy. Deweloperowi odpadnie wtedy masa problemów i kosztów związanych z wdrażaniem całkowicie nowych rozwiązań, a jest ich sporo – komentuje Marek Wielgo.

Zwraca uwagę, że deweloper będzie mógł sprzedawać mieszkania na dotychczasowych zasadach jeszcze przez dwa lata, czyli do 1 lipca 2024 r. Co ważne, zawarte w tym okresie umowy deweloperskie, nawet jeśli budowa zakończy się po tym terminie, obejmą stare regulacje dotyczące praw i obowiązków obu stron transakcji.

Ekspert portalu GetHome.pl przyznaje, że nowe zapewniają kupującym pełną ochronę ich pieniędzy. Gwarantem bezpieczeństwa ma być Deweloperski Fundusz Gwarancyjnym (DFG), który chronił będzie w równym stopniu wpłaty zarówno na utworzony przez dewelopera w banku mieszkaniowy rachunek powierniczy otwarty, jak i zamknięty. Obecnie żaden z tych rachunków nie zapewnia 100% ochrony kupującym nowe mieszkania.

Rachunek powierniczy nie zawsze ochroni

Rachunek otwarty umożliwia deweloperowi sięganie po gromadzone na nich wpłaty w trakcie budowy.  Teoretycznie bank powinien dopilnować, żeby deweloper wydawał te pieniądze zgodnie z przeznaczeniem i harmonogramem budowy. Jednak w przypadku upadłości firmy, jej klienci co najwyżej nie stracą wszystkiego. Utworzą oni Zgromadzenie Nabywców będące uprzywilejowaną grupą wierzycieli. Mogą oni zdecydować o kontynuowaniu inwestycji.

Z kolei w przypadku rachunku zamkniętego, deweloperowi wolno sięgnąć po zgromadzone na nim wpłaty dopiero po sfinalizowaniu transakcji. Oznacza to, że jeśli w trakcie budowy firma ogłosi upadłość, to jej klienci odzyskają wszystkie wpłacone pieniądze. W tym przypadku ryzyko polega na tym, że zbankrutować może bank. A wówczas Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłaci maksymalnie równowartość 100 tys. euro. Niestety, nadwyżka wpłat przepada.Komunikat-nowa ustawa deweloperska2

Deweloperski Fundusz Gwarancyjny i nie tylko

Dzięki ubezpieczeniu inwestycji w Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym zarówno w przypadku rachunku otwartego jak i zamkniętego klienci upadłej firmy deweloperskiej lub banku odzyskają wszystkie swoje pieniądze. Ponadto DFG wypłaci je temu, kto skorzysta z ustawowej możliwości odstąpienia od umowy z deweloperem, np. jeśli zaprzestanie on budowy lub nie usunie istotnej wady mieszkania lub domu.

Składki do DFG będą wpłacali deweloperzy, jako określony procent każdej wpłaty klientów na otwarty lub zamknięty rachunek powierniczy. Dla tego pierwszego maksymalna stawka wynosi 1%, a dla drugiego – 0,1%. Minister rozwoju i technologii prawdopodobnie skorzysta z możliwości obniżenia składki dotyczącej rachunku otwartego do 0,45%.

Oczywiście deweloperzy będą próbowali uwzględnić składkę w cenie mieszkania, jak każdy inny koszt związany z budową. W obecnej sytuacji rynkowej muszą się oni jednak liczyć z koniecznością obniżenia swoich marż. Żeby tego uniknąć, niektórzy deweloperzy chcą przez 1 lipca rozpocząć sprzedaż w jak największej liczbie inwestycji – mówi Marek Wielgo.

Podkreśla, że na uwagę kupujących nowe mieszkania zasługuje też kilka mniej spektakularnych zmian.

  • Skasowana zostanie możliwość sprzedaży mieszkań bez rachunku powierniczego.

Do tej pory z takiej furtki korzystają deweloperzy, którzy przed wejściem w życie ustawy deweloperskiej w kwietniu 2012 r. rozpoczęli wieloetapowe inwestycje.

  • Rachunek powierniczy będzie musiał być założony dla każdego zadania inwestycyjnego w ramach przedsięwzięcia deweloperskiego.

Jeśli rachunek powierniczy jest założony dla całego przedsięwzięcia rozłożonego na kilka lat, to w przypadku upadłości dewelopera istnieje ryzyko, że straty poniosą kupujący mieszkania w ramach poszczególnych zadań inwestycyjnych.

  • Rachunek powierniczy będzie utrzymywany do czasu przeniesienia własności z ostatniej umowy deweloperskiej.

Obecnie ochrona wpłat nabywców kończy się w momencie uzyskania pozwolenia na użytkowanie mieszkań bądź zgłoszenia zakończenia budowy. A przecież zdarza się, że akt notarialny przenoszący własność na nabywcę mieszkania zawierany jest kilka tygodni lub nawet kilka miesięcy później.  W tym czasie deweloperzy zawierają z nowymi klientami umowy przedwstępne, najczęściej w zwykłej formie pisemnej. Nawet, jeśli taki nabywca wpłaci 100% ceny za nabywaną nieruchomość, to przecież nie jest jej właścicielem. Tymczasem wpłata nie podlega żadnej ochronie. Ba, zwykła forma pisemna umowy przedwstępnej uniemożliwia dokonanie wpisu roszczenia nabywcy do księgi wieczystej. W przypadku upadłości dewelopera jego klientowi nie przysługuje ochrona wynikająca chociażby z przepisów Prawa upadłościowego.

  • W chwili rozpoczęcia sprzedaży mieszkań deweloper będzie musiał mieć zgodę banku lub innego wierzyciela zabezpieczonego hipoteką na bezobciążeniowe wyodrębnienie lokalu i przeniesienie jego własności na nabywcę po wpłaceniu przez niego pełnej ceny.

Ponadto pod ochroną nowej ustawy deweloperskiej znajdą się:

  • gotowe mieszkania z drugiej ręki, czyli sprzedawane przez przedsiębiorców innych niż deweloper;
  • mieszkania i domy powstałe w wyniku przebudowy np. budynków pofabrycznych czy hoteli;
  • lokale użytkowe, ale tylko miejsca postojowe w hali garażowej, komórki lokatorskie lub boksy rowerowe; ustawa nie obejmie lokali użytkowych związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, czyli sklepów i punktów usługowych;
  • wpłaty, której żądają deweloperzy z tytułu rezerwacji mieszkania; ustawa usankcjonuje umowy rezerwacyjne, a wysokość opłaty nie będzie mogła przekroczyć 1% ceny mieszkania lub domu.

Czy zatem warto wstrzymać się z zakupem do czasu, gdy w ofercie firm deweloperskich pojawią się mieszkania i domy objęte nową ustawą deweloperską?

Jak zminimalizować ryzyko strat

Marek Wielgo przyznaje, że od 2012 r. na palcach rąk można policzyć bankructwa deweloperów, których inwestycje dotyczyły wymogi ustawy deweloperskiej. Polacy nie mają więc zbytnich oporów przed zakupem mieszkań, które mogą obejrzeć jedynie w folderze reklamowym. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w maju 27% mieszkań w ofercie deweloperów w 6 największych miastach miało termin oddania do użytkowania krótszy niż rok, a gotowych było zaledwie 7%.Komunikat-nowa ustawa deweloperska1

Problem w tym, że dotychczasowy okres funkcjonowania ustawy deweloperskiej przypadał na okres dobrej koniunktury. W tym roku pogorszyła się ona z uwagi m.in. na spadającą zdolność kredytową potencjalnych nabywców mieszkań oraz perturbacje gospodarcze związane z wojną w Ukrainie. Oznacza to wzrost ryzyka zakupu mieszkania na etapie budowy.

W tej sytuacji z pewnością wrośnie znaczenie doświadczenia, kondycji finansowej i reputacji firm deweloperskich. Dzięki stosunkowo wysokim marżom na sprzedaży mieszkań w okresie boomu, wielu deweloperów zgromadziło odpowiednie zapasy na ciężkie czasy. Ale będę też pewnie i tacy, których czeka walka o przetrwanie – zauważa ekspert GetHome.pl.

Według niego, najbezpieczniej jest znaleźć inwestycję z zamkniętym rachunkiem powierniczym. Ponadto kopalnią wiedzy jest prospekt informacyjny, który musi doręczyć deweloper osobie zainteresowanej zakupem mieszkania na jej żądanie. W takim prospekcie zawarte są szczegółowe informacje dotyczące sytuacji prawno-finansowej dewelopera oraz przedsięwzięcia deweloperskiego. Np. można się dowiedzieć, czy działka jest obciążona hipoteką, jakie jest planowane przeznaczenie sąsiednich nieruchomości, jakie inwestycje są przewidziane w promieniu kilometra. Deweloper informuje również, czy ma prawomocne pozwolenie na budowę oraz kiedy zamierza ją zacząć i zakończyć. I najważniejsze: w jaki sposób inwestycja będzie finansowana, w tym jaki jest udział własny dewelopera, a jaki stanowić będzie kredyt, a także z którego banku.

Osobie odpowiedzialnej w firmie deweloperskiej za sporządzenie prospektu informacyjnego grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub nawet dwa lata pozbawienia wolności za podanie nieprawdziwych lub zatajanie prawdziwych informacji – przypomina Marek Wielgo.

Radzi natomiast z dystansem podchodzić do informacji o deweloperach na forach internetowych.

–  Żeby wyrobić sobie zdanie o deweloperze już lepiej wybrać się na budowę. Pracownicy zatrudniani przez podwykonawców raczej nie mają interesu w ubarwianiu rzeczywistości i informują o ewentualnych problemach z realizacją inwestycji czy o kłopotach inwestora – wyjaśnia Marek Wielgo.

Road Studio S.A. pozyskało 2 mln zł w ramach drugiej emisji akcji serii E

24 czerwca 2022 r. – Road Studio S.A., notowany na NewConnect developer gier wideo o tematyce motoryzacyjno-podróżniczej, informuje o pozyskaniu 2 mln zł w ramach emisji akcji serii E. Decyzję o emisji podjęto po sukcesie dema Alaskan Truck Simulator. Emisja w cenie 51 zł została objęta w całości przez Prezesa Road Studio i głównego akcjonariusza, czyli Movie Games. Pozyskane środki zostaną przeznaczone na przyspieszenie prac nad konsolową wersją gry oraz produkcję zawartości dodatkowej (DLC).

23 czerwca br. zarząd Road Studio S.A. podjął uchwałę w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego poprzez emisję 40.000 akcji zwykłych na okaziciela serii E, o wartości nominalnej 0,10 zł każda. Cenę emisyjną akcji ustalono na poziomie 51,00 zł – wyższym niż w ramach pierwszej emisji spółki.

Emisja odbyła się w trybie oferty prywatnej. 7 tys. akcji nabył prezes zarządu Road Studio Maciej Nowak, zaś 33 tys. akcji zakupiło Movie Games S.A., wydawca Alaskan Truck Simulator. Akcje będą pokryte wkładem pieniężnym.

– Sukces dema Alaskan Truck Simulator przekroczył nasze najbardziej optymistyczne założenia. Wersję demonstracyjną pobrano niemal 100 tys. razy w ciągu tygodnia. Co istotne, demo zostało ciepło przyjęte przez graczy, którzy docenili nowe podejście do symulatora pojazdu. W rezultacie odezwało się do nas liczne grono wydawców i inwestorów z całego świata. W takiej sytuacji przyspieszenie wydania portów konsolowych oraz wsparcie modelu DLC, który doskonale sprawdza się w gatunku symulatorów, jest dla mnie oczywistym i potrzebnym krokiem, zatem podjęliśmy decyzję o emisji akcji – mówi Maciej Nowak, prezez zarządu Road Studio S.A.

– Prace nad wersjami konsolowymi gry pierwotnie miały zacząć się dopiero po premierze wersji PC. Widzimy jednak ogromne zainteresowanie tytułem i jako wydawcy zależy nam na wprowadzeniu gry na dodatkowe platformy w możliwie krótkim terminie. Jednocześnie gra po premierze będzie rozwijana o zawartość DLC, której produkcję także wesprą pozyskane środki. Zarówno Road Studio, jak i nas cieszy także feedback od graczy, dzięki któremu zespół developerski zwiększy jakość gry przed premierą pełnej wersji – mówi Mateusz Wcześniak, prezes zarządu Movie Games S.A.

Okno wydawnicze wersji PC Alaskan Truck Simulator to czwarty kwartał 2022 r., jednak dokładna data premiery zostanie wybrania z uwzględnieniem okoliczności produkcyjnych, opinii działu kontroli jakości, a także kalendarza wydarzeń marketingowych Movie Games oraz całej branży gier wideo.

IGS S.A. zmienia nazwę na Milisystem S.A., Jakub Błaszczykowski w Radzie Nadzorczej

Akcjonariusze, notowanej na NewConnect firmy IGS S.A, zmienili nazwę spółki na Milisystem S.A., która rozwijać się będzie w branży obronności i strzelectwa. Jednocześnie do firmy dołącza Jakub Błaszczykowski, piłkarz, współwłaściciel Wisły Kraków, były kapitan kadry narodowej, działacz sportowy i społeczny oraz biznesmen.

– Jest mi niezmiernie miło poinformować, że do rady nadzorczej spółki dołączył Jakub Błaszczykowski, jeden z najwybitniejszych i najbardziej rozpoznawalnych sportowców w Polsce. W Milisystem, oprócz funkcji członka rady nadzorczej, będzie wspierał nas w dotarciu do sekcji strzeleckich czy też towarzystw sportowych. Celem tych działań będzie propagowanie nauki strzelania i umiejętności posługiwania się bronią – mówi Piotr Międlar, prezes zarządu Milisystem S.A.

Kluczowym produktem spółki Milisystem jest zaawansowany i mobilny trenażer strzelecki Wisła. Rozwiązanie umożliwia bezpieczny trening strzelecki przy wykorzystaniu zarówno własnej broni palnej lub specjalnej repliki. Technologia została przetestowana m.in. w Wojskowej Akademii Technicznej oraz Centrum Szkolenia Strzeleckiego Lasów Państwowych. Trenażer laserowy Wisła dostosowany został zarówno do potrzeb najbardziej wymagającego klienta (sił zbrojnych, służb mundurowych i specjalnych oraz prywatnego sektora ochrony i usług militarnych), jak i sektora cywilnego (strzelnice, szkoły, sekcje, kluby i organizacje strzeleckie oraz firmy eventowe).

Jakub Błaszczykowski należy do najbardziej rozpoznawalnych sportowców w Polsce. W latach 2006 –2019 był reprezentantem Polski w piłce nożnej, a w latach 2010–2014 kapitanem polskiej kadry. Uczestnik Mistrzostw Świata 2018, Mistrzostw Europy 2012 i 2016. Członek Klubu Wybitnego Reprezentanta, jeden z czterech polskich piłkarzy (obok Grzegorza Laty, Michała Żewłakowa i Roberta Lewandowskiego), mających na koncie co najmniej 100 występów w reprezentacji narodowej.

Piłkarski mistrz Polski z Wisłą Kraków, a także dwukrotny mistrz Niemiec, zdobywca pucharu i superpucharu tego kraju oraz finalista Ligi Mistrzów UEFA w barwach Borussii Dortmund. Od 2019 ponownie związany z Wisłą Kraków jako piłkarz i współwłaściciel klubu. Dwukrotny laureat Plebiscytu Piłki Nożnej w kategorii „Piłkarz Roku” (2008, 2010).

Rynki surowców słabną

Po wczorajszych wzrostach cen akcji w USA (S&P 500 +0,95 proc., DJIA +0,64 proc., Nasdaq Composite +1,62 proc.) zwyżka indeksów giełdowych była kontynuowana dziś w Azji i Oceanii, gdzie dziś wzrosły główne indeksy wszystkich najważniejszych rynków. Najsilniejszy wzrost – o +2,43 proc. – notował koreański Kospi.

Warto zauważyć, że o ile wczoraj koniunktura giełdowa w USA się zauważalnie poprawiła, o tyle do nowych przynajmniej rocznych minimów spadły wczoraj główne indeksy rynków akcji w Kanadzie, Brazylii i Chile. Wydaje się, że to zjawisko wiąże się z obserwowaną w ostatnich dniach zauważalną słabością, która pojawiała się na rynkach surowców.

Wczoraj spadły ceny kontraktów na wszystkie zboża i „surowce miękkie” („soft commodities”). W przypadku kontraktów na owies i olej rzepakowy ceny po spadku o ponad 7 proc. osiągnęły najniższe poziomu od ok. 3 kwartałów.

Nadal taniała miedź, której cena na COMEX-ie osiągnęła dziś rano najniższy poziom od 16 miesięcy.

Ceny ropy naftowej utrzymywały się – po ostatnich spadkach – poniżej poziomu 110 dolarów za baryłkę (WTI 104,16 USD, Brent 109,81 USD).

To osłabienie obserwowane na rynkach surowców pozytywnie wpływało na rynki obligacji skarbowych. Wczoraj rentowność 10-latek polskiego rządu spadła po raz trzeci z rzędu osiągając poziom niższy niż 7 proc. Jeszcze we wtorek rentowność polskich 10-latek przekraczała 8 proc. i była najwyższa od ponad 20 lat.

Amerykański dolar trzeci dzień z rzędu lekko słabł wobec japońskiego jena (USD/JPY -0,34 proc.).

Kurs złotego nie wykazywał dziś rano większych zmian (EUR/PLN +0,16 proc., USD/PLN +0,12 proc.).

Bitcoin nadal trzymał się powyżej poziomu 20000 USD (+0,64 proc.).

Europejskie rynki akcji otworzyły się dziś w większości na ostrożnych plusach (DAX +0,09 proc., CAC 40 +0,73 proc. ok. 9:30). WIG-20 rósł na początku sesji o 0,24 proc.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Likwidacja spółki krok po kroku

Nieustanne zmiany przepisów powodują, że trudno mówić o stabilności i pewności prawa. Świadomi tego przedsiębiorcy, nie chcąc paść ofiarą niekorzystnych zmian, nie przywiązują się już do wybranej formy prowadzenia działalności i dokonują adekwatnych zmian, a w skrajnych przypadkach zamykają firmę. Nie tylko likwidacja przedsiębiorstwa, ale i sama zmiana jego formy prawnej wymagają dopełnienia szeregu formalności związanych z zamknięciem jednej firmy przed uruchomieniem drugiej, a szczególny ich katalog przewidziano dla procesu likwidacji spółek handlowych. Jak przebiega proces likwidacji i jakich obowiązków należy dochować?

Zamknięcie firmy

Katalog formalności niezbędnych do bezpiecznego, zgodnego z prawem zamknięcia firmy jest zależny od tego, w jakiej formie działa przedsiębiorca. Z racji obowiązkowego ubezpieczenia społecznego przedsiębiorca musi pamiętać o wyrejestrowaniu się z ZUS jako płatnik składek nie tylko swoich, ale i pracowników oraz zgłoszonych do ubezpieczenia członków rodziny. Ponadto, w zależności od formy prowadzenia rozliczeń firmy (np. księga przychodów i rozchodów, czy pełna księgowość) dochodzą inne obowiązki, jak konieczność sporządzenia wykazu składników majątku firmy i spisu z natury na dzień zamknięcia działalności. Firmy zobligowane są również do dokonania rozliczeń w podatkach dochodowych oraz VAT w terminach uzależnionych od rodzaju rozliczanego podatku i źródeł przychodu. Przy jednoosobowych działalnościach gospodarczych osób fizycznych i spółkach cywilnych niezbędne jest również wyrejestrowanie z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.

Zamknięcie działalności spółki handlowej

Jeszcze inaczej z punktu widzenia realizacji obowiązków prawa należy podejść do zamykania działalności spółek prawa handlowego (spółek kapitałowych: sp. z o.o. i sp. akcyjna, oraz spółek osobowych: sp. jawna, sp. partnerska, sp. komandytowa i sp. komandytowo-akcyjna), które wymagają wykreślenia z Krajowego Rejestru Sądowego. Dopiero bowiem z chwilą wykreślenia z prowadzonego przez KRS rejestru przedsiębiorców nastąpi rozwiązanie spółki. Wykreślenie może nastąpić z urzędu lub na wniosek uprawnionego na skutek:

  • zakończenia postępowania upadłościowego;
  • zakończenia likwidacji spółki;
  • rozwiązanie spółki osobowej bez przeprowadzania likwidacji;
  • przekształcenia, podziału lub łączenia spółek;
  • rozwiązania z urzędu przez sąd.

Likwidacja spółki handlowej

W przypadku rozwiązania spółki, w tym również z powodu wystąpienia z niej wspólnika, należy przeprowadzić likwidację spółki, chyba że wspólnicy uzgodnili inny sposób zakończenia jej działalności. Rozwiązanie spółki następuje wskutek:

  1. wystąpienia przyczyn przewidzianych w umowie spółki (np. osiągnięcie celu, dla którego została zawiązana, upływu czasu na jaki została zawiązana);
  2. jednomyślnej uchwały wszystkich wspólników (w spółkach osobowych) lub uchwały zgromadzenia wspólników lub walnego zgromadzenia, podjętej kwalifikowaną większością głosów (w spółkach kapitałowych oraz w spółce komandytowo-akcyjnej, w przypadku której dodatkowo wymagana jest zgoda wszystkich komplementariuszy);
  3. zakończonego postępowania upadłościowego spółki;
  4. prawomocnego orzeczenia sądu na skutek wniesionego powództwa o rozwiązanie spółki;
  5. śmierci wspólnika lub ogłoszenia jego upadłości (w spółkach osobowych oraz gdy w spółce partnerskiej tylko jeden ze wspólników posiada prawo wykonywania wolnego zawodu);
  6. wypowiedzenia umowy spółki przez wspólnika lub wierzyciela wspólnika (w tym przypadku, a także w przypadku ogłoszenia upadłości wspólnika, do zamknięcia działalności spółki wymagana jest zgoda odpowiednio wierzyciela lub syndyka).

Dodatkowo, w przypadku spółki partnerskiej jej rozwiązanie powoduje utrata przez wszystkich partnerów prawa do wykonywania wolnego zawodu, a jeśli w spółce pozostaje tylko jeden partner, lub gdy tylko jeden partner posiada uprawnienia do wykonywania wolnego zawodu związanego z przedmiotem działalności spółki, spółka ulega rozwiązaniu najpóźniej z upływem roku od dnia zaistnienia któregokolwiek z tych zdarzeń.

Co do spółek kapitałowych – do ich rozwiązania może dojść również na skutek:

  • zaistnienia sytuacji, gdy umowny lub statutowy przedmiot działalności spółki jest sprzeczny z prawem,
  • umowa lub statut nie zawiera postanowień dotyczących firmy, przedmiotu działalności spółki, kapitału zakładowego lub wkładów,
  • wszystkie osoby zawierające umowę spółki albo podpisujące statut nie miały zdolności do czynności prawnych w chwili ich dokonywania.W zakresie niektórych rodzajów spółek: jawnej, komandytowej i partnerskiej, nie ma obowiązku przeprowadzania postępowania likwidacyjnego. Jest ona fakultatywna. W przypadku spółki z o.o., akcyjnej i komandytowo-akcyjnej likwidacja jest obligatoryjna. Samo ogłoszenie upadłości nie prowadzi do rozwiązania spółki. Wszczęte postępowanie upadłościowe może bowiem zakończyć się układem lub zostać uchylone lub umorzone z innych powodów.

Spółka w likwidacji

Fakt wystąpienia przesłanek do zamknięcia spółki nie sprawia, że przestaje ona istnieć. Spółka wstępuje bowiem w stan likwidacji. Otwarcie likwidacji następuje z dniem uprawomocnienia się orzeczenia o rozwiązaniu spółki przez sąd, albo z dniem podjęcia uchwały o rozwiązaniu przez wspólników lub walne zgromadzenie, lub z chwilą wystąpienia innej wyżej wymienionej przyczyny. W stanie likwidacji spółka nadal działa, zachowuje swoją zdolność prawną lub osobowość prawną. Zachowuje nazwę, jednak zmodyfikowaną o konieczny dodatek: „w likwidacji”.

Zmieniają się jednak zasady dalszego jej funkcjonowania. Zmienia się bowiem jej cel. Celem jest wykreślenie spółki z KRS. Kompetencje do reprezentacji i prowadzenia spraw spółki przejmują od organów spółek kapitałowych, a w spółkach osobowych od wspólników, likwidatorzy spółki. Wygasa ustanowiona prokura, niemożliwe jest też ustanowienie nowej, jak również niedopuszczalne jest dzielenie majątku spółki w likwidacji między wspólników.

Proces likwidacji

Proces likwidacji spółki rozpoczyna się od postawienia spółki w stan likwidacji, drugim krokiem jest ustanowienie likwidatorów spółki. W spółce jawnej likwidatorami są wszyscy wspólnicy, w spółkach: komandytowej i komandytowo-akcyjnej – komplementariusze, a w spółkach: z o.o. i akcyjnej – zarząd. Wspólnicy/akcjonariusze mogą powołać do tej roli tylko niektórych spośród siebie, jak i osoby spoza swojego grona. W przypadku upadłości wspólnika, w jego miejsce wstępuje syndyk. Na wniosek osoby mającej w tym interes prawny likwidatorów może ustanowić i odwołać sąd rejestrowy. Otwarcie likwidacji spółki zgłasza się do sądu rejestrowego w terminie 7 dni od dnia otwarcia likwidacji wraz z podaniem: imion i nazwisk oraz adresów, lub adresów do doręczeń elektronicznych, likwidatorów, sposób reprezentowania przez nich spółki i wszelkie zmiany, do których dojdzie w tym zakresie. Do wniosku o zmianę danych w KRS należy załączyć uchwałę o rozwiązaniu spółki i otwarciu jej likwidacji, zgodę likwidatorów na pełnienie tej funkcji, a także dowód uiszczenia opłaty sądowej i opłaty za ogłoszenie wykreślenia spółki z KRS w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Likwidatorzy spółek z o.o., akcyjnych i komandytowo-akcyjnych muszą dodatkowo ogłosić otwarcie likwidacji w MSiG na formularzu MSiG-M1. W ogłoszeniu podaje się powody rozwiązania spółki i zamieszcza wezwanie wierzycieli spółki do zgłoszenia swoich wierzytelności.

Jeśli spółka została założona w systemie S24, wniosek zgłoszeniowy otwarcia likwidacji można złożyć poprzez ten system. W innym przypadku można to zrobić wyłącznie za pośrednictwem Portalu Rejestrów Sądowych. Prócz wymaganych załączników, w zgłoszeniu należy podać przyczyny rozwiązania spółki, imiona, nazwiska, numery PESEL i adresy likwidatorów wraz ze sposobem reprezentacji. Kolejnymi etapami są:

  • sporządzenie bilansu otwarcia likwidacji – wykazuje się w nim wszystkie aktywa spółki na dzień otwarcia likwidacji,
  • czynności likwidacyjne – czyli działania zmierzające do zamknięcia bieżących spraw spółki, odzyskania wierzytelności i uregulowania własnych zobowiązań spółki oraz spieniężenia majątku,
  • podział majątku spółki – po spieniężeniu majątku należy zaspokoić wierzycieli a pozostały majątek rozdzielić między wspólników lub akcjonariuszy,
  • podsumowanie likwidacji – bilansem likwidacyjnym w przypadku spółek: jawnej, partnerskiej i komandytowej, albo sprawozdaniem likwidacyjnym w przypadku spółek: z o.o., akcyjnej i komandytowo-akcyjnej.

Po zakończeniu ostatniego etapu i zamknięciu likwidacji spółki likwidatorzy mogą złożyć do sądu rejestrowego wniosek o wykreślenie jej z KRS.

Ciężar spoczywający na likwidatorach

Likwidacja spółki handlowej to jak widać złożony proces. Prócz ww. wymogów likwidatorzy muszą pamiętać o dopełnieniu jeszcze innych, wspominanych na wstępie obowiązków: po otwarciu likwidacji – o poinformowaniu urzędu skarbowego o zmianie danych spółki, o zaktualizowaniu danych w zgłoszeniu rejestracyjnym VAT-R, i wreszcie o przekazaniu odpisu sprawozdania likwidacyjnego. Po wykreśleniu spółki z rejestru należy zgłosić zakończenie działalności opodatkowanej VAT. Na likwidatorach spółki osobowej cięży dodatkowy obowiązek przekazania do urzędu skarbowego wykazu składników majątku na dzień likwidacji lub spisu z natury z dnia rozwiązania spółki w przypadku gdy jest ona podatnikiem VAT. Pozostają też rozliczenia w podatku dochodowym. Do tego proces likwidacji może trwać dłużej niż rok, co oznacza, że spółka ma obowiązek prowadzenia w tym okresie ksiąg rachunkowych, jak i sporządzania sprawozdań finansowych.

Na likwidatorach spoczywają także takie zadania jak rozwiązanie umów z pracownikami, wyrejestrowanie ich i siebie (w przypadku spółek: jawnych, partnerskich, komandytowych i jednoosobowych z o.o.) jako płatnika z ZUS, wyrejestrowanie kasy fiskalnej, czy przechowywanie dokumentów zlikwidowanej firmy. Dokumentację należy przechowywać zasadniczo przez 5 lat, ale w przypadku niektórych dokumentów, jak np. ZUS DRA, czy ZUS IWA, przez 10 lat. Dokumenty pracownicze stanowiące podstawę ustalenia podstawy wymiaru emerytury lub renty, a dotyczące pracowników zatrudnionych między 1 stycznia 1999 r. a 31 grudnia 2018 r., firma zatrudniająca musi przechowywać przez lat 50!

W przypadku spółek handlowych niedopełnienie ciążących na członkach zarządu obowiązków związanych z likwidacją spółki może zrodzić odpowiedzialność majątkową, albo skutkować orzeczeniem zakazu prowadzenia działalności gospodarczej, a nawet karą pozbawienia wolności. W przypadku likwidatorów spółek: z o.o., akcyjnej i komandytowo-akcyjnej brak zamieszczenia w MSiG ogłoszenia o otwarciu likwidacji i wezwania wierzycieli do zgłoszenia wierzytelności naraża ich na odpowiedzialność odszkodowawczą. Między innymi, by uchronić się przed negatywnymi skutkami niedopełnienia tych obowiązków, przepisy dopuszczają, by likwidatorzy w postępowaniu przed KRS mogli udzielić pełnomocnictwa do reprezentacji spółki profesjonalnemu pełnomocnikowi: radcy prawnemu lub adwokatowi.

Autor: radca prawny Kamil Nagrabski, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców.