Jak fiskus zastępuje dowody poszlakami, usiłując karać przedsiębiorców

Znana polska spółka działająca w branży wrażliwej obrotu elektroniką została oskarżona przez skarbówkę o świadome uczestnictwo w karuzeli VAT, w tzw. odwróconym łańcuchu dostaw. Oskarżenia oparto na ustaleniach innych organów w sprawach dotyczących kontrahentów firmy. W grę wchodziło 3 mln zł VAT. Organy pomijały podnoszone przez spółkę wnioski dowodowe, a przed upływem terminu przedawnienia jej zobowiązań wszczęły postępowanie karne skarbowe, by upływ tego terminu zatrzymać. Po latach batalii z fiskusem, reprezentowana przez radcę prawnego Roberta Nogackiego z Kancelarii Prawnej Skarbiec spółka wygrała w sądzie, który orzekając na jej korzyść przypomniał, że: „… prawo do rzetelnego procesu jest fundamentalnym prawem każdej osoby w demokratycznym państwie prawa (…) Samo zaś podejrzenie zaistnienia oszustwa podatkowego (…) nie może usprawiedliwić organów podatkowych do upraszczania reguł postepowania dowodowego, a sugestie czy poszlaki nie mogą zastępować dowodów” (sygn. akt III SA/Wa 252/21).

Kontrola prawidłowości rozliczeń VAT

W grudniu 2016 r. naczelnik jednego z urzędów skarbowych przeprowadził w spółce kontrolę skarbową w zakresie prawidłowości rozliczeń VAT za okres od lipca 2014 do lutego 2015 r. W jej toku urzędnicy stwierdzili nieprawidłowości. Ich zdaniem spółka rozliczyła w deklaracjach VAT zakupy m.in. telefonów komórkowych udokumentowane tzw. pustymi fakturami. Firma nie miała więc prawa do odliczenia wykazanego na zakwestionowanych fakturach VAT, ani do wystawiania faktur dokumentujących dalszą wewnątrzwspólnotową odsprzedaż – ze stawką 0%.

VAT na 3 mln zł

Przedsiębiorca wniósł zastrzeżenia do ustaleń kontroli, ale organ uznał je za niezasadne. W czerwcu 2019 r. naczelnik urzędu skarbowego wszczął postępowanie podatkowe, w którym potwierdził wcześniejsze ustalenia kontrolne, iż rozliczone przez spółkę faktury zakupowe nie odzwierciedlały rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, gdyż brak było dowodów na to, że wystawcy faktur mogli dokonać wykazanych w nich czynności. Naczelnik US stwierdził, że spółce nie należy się zatem blisko 3 mln zł, które odliczyła z zakwestionowanych faktur.

Niedochowanie należytej staranności w doborze kontrahenta, czyli…?

Spółka odwołała się podnosząc, że urzędnicy dokonali błędnych, pochopnych ustaleń, gdyż jej księgi podatkowe prowadzone były rzetelnie, a posiadane dokumenty potwierdzają rzeczywiste zakupy towarów. – W sprawie podnieśliśmy również, że organ podatkowy w żaden sposób nie udowodnił, aby spółka nie dochowała należytej staranności w doborze kontrahenta, mimo

 istnienia zakwestionowanych towarów i dokonania w dobrej wierze spornych transakcji. Organ nie wykazał, że firma wiedziała lub co najmniej powinna była wiedzieć, że jest uczestnikiem oszustwa podatkowego – relacjonuje mecenas Robert Nogacki z Kancelarii Prawnej Skarbiec. – – Działania urzędników prowadzących postępowanie wyraźnie odznaczały się subiektywnym, negatywnym nastawieniem do spółki, co przejawiało się celowym interpretowaniem stanu faktycznego tak, by postawić ją w złym świetle. Tymczasem urzędnicy nie mieli żadnych dowodów na poparcie swoich twierdzeń o świadomym uczestnictwie naszego klienta w nierzetelnej działalności.

Oskarżenie o udział w karuzeli VAT

W listopadzie 2020 r. dyrektor izby administracji skarbowej podtrzymał w mocy decyzję naczelnika. Organ II instancji oparł się w swoim rozstrzygnięciu m.in. na tym, że w październiku 2017 r. naczelnik urzędu celno-skarbowego stwierdził, iż kontrahent, który rzekomo sprzedał spółce telefony, uczestniczył w 2014 r. w łańcuchu dostaw przestępstwa karuzelowego. Kontrahent ten w przywołanej sprawie sprzed lat pełnił rolę bufora pomiędzy znikającym podatnikiem a brokerem. Stworzył iluzję środowiska biznesowego, tak by kolejnej firmie w łańcuchu dostaw nie można było przypisać świadomego uczestnictwa w karuzeli VAT.

Dyrektor IAS uznał, że organ I instancji prawidłowo ustalił, iż wchodząc w relacje handlowe z udziałem ww. podmiotu, spółka nie zbadała jego pozycji na rynku, ani możliwości finansowych. Pozyskała od kontrahenta jedynie dokumenty rejestrowe: NIP, REGON i KRS, zaświadczenie o niezaleganiu w podatkach oraz kopię ostatniej deklaracji VAT-7.

Przecież o karuzelach mówili w telewizji

W opinii dyrektora spółka nie tylko mogła wiedzieć, lecz z całą pewnością wiedziała, że podejmowane przez nią transakcje z ww. kontrahentem są stworzone dla pozorowania rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, i tym samym, że uczestniczy w przestępstwie wyłudzenia podatku od towarów i usług, zwłaszcza że w tamtym czasie w mediach było głośno o tego typu oszustwach. Spółka zawsze zajmowała to samo, przedostatnie miejsce w łańcuchu dostaw, nie mając tym samym żadnych problemów ze zbyciem towaru o znacznej wartości.

Drugi z kontrahentów też był oszustem

Drugi z dostawców spółki również dokonywał oszustw podatkowych w obrocie telefonami komórkowymi. W schemacie jego działania towar wprowadzany był na terytorium Polski, ale na konta magazynowe podmiotów zagranicznych, m.in.: brytyjskich, czeskich, włoskich i węgierskich. Natomiast nie był zwalniany z magazynu na ich rzecz, a alokowany na rzecz kilku podmiotów polskich, bez fizycznego przemieszczenia towaru. Nabywcy towaru od uczestniczącego w oszukańczym procederze dostawcy, odbierali go fizycznie nie od niego, a z centrum logistycznego własnym transportem. Łańcuch transakcji, w których uczestniczył ten kontrahent i spółka, również charakteryzował się udziałem znikającego podatnika, dalszą odsprzedażą całych partii towaru bez ich dzielenia na mniejsze i brakiem ryzyka gospodarczego.

Zgodnie z ustaleniami właściwego dla tego kontrahenta naczelnika urzędu celno-skarbowego, wszystkie wystawione przez niego faktury VAT na dostawy telefonów komórkowych na rzecz spółki nie stwierdzają rzeczywistych zdarzeń gospodarczych.

Zagraniczny kontrahent spółki

Dyrektor izby wskazał również, że łotewski nabywca, któremu spółka sprzedała telefony, również jest podmiotem toczącej się kontroli podatkowej za lata 2014 – 2015, prowadzonej przez odpowiednie organy podatkowe na Łotwie. W wyniku tej kontroli zakwestionowano transakcje pomiędzy tą firmą a 6 klientami. Organ podatkowy wskazywał, że tylko dlatego, iż w gronie zakwestionowanych klientów nie było omawianej spółki, polskie organy podatkowe nie stwierdziły nieprawidłowości w rozliczeniu przez niego VAT.

Lekkomyślność lub świadome uczestnictwo w oszustwie podatkowym

Niemniej w oparciu o kooperację z dwoma pierwszymi, polskimi kontrahentami organy podniosły, że właściciel spółki nie potrafił wyjaśnić, dlaczego nawiązał współpracę akurat z nimi, podczas gdy podmiotów trudniących się taką samą działalnością jest na rynku mnóstwo. Poza tym przedsiębiorca nie był nawet obecny w siedzibach tych firm, nie zawarł z nimi żadnych pisemnych umów, a wszystkie zamówienia odbywały się za pośrednictwem środków komunikacji na odległość. Nie dokonywał też sprawdzenia towarów, a przecież dostawy opiewały na wartość kilku milionów złotych. Zdaniem fiskusa całe swe zaufanie do kontrahentów opierał na zapewnieniach o ich rzetelności wyrażonych przez pracowników, a także na sprawdzeniu dokumentów rejestrowych. Zdaniem skarbówki, takie postępowanie właściciela spółki nie wyklucza ani lekkomyślności, ani świadomego uczestnictwa w karuzeli VAT.

Podsumowując, dyrektor izby administracji skarbowej potwierdził za naczelnikiem urzędu skarbowego, że skoro dostawcami towarów do spółki były tylko formalnie zarejestrowane firmy, nieprowadzące w rzeczywistości działalności gospodarczej i nieposiadające towarów, które miała dalej odsprzedawać spółka, to nabywając od nich ten towar spółka nie dochowała wymaganej staranności w doborze kontrahentów. Nie przysługuje jej więc prawo do odliczenia VAT z tytułu faktur sprzedażowych przez nich wystawionych.

Przedsiębiorca to nie organ ścigania

Spółka broniła się podnosząc, że przecież organ nie zakwestionował dostaw dokonanych przez nią na rzecz zagranicznej, łotewskiej firmy, a więc towar musiał istnieć, a żeby istniał w zasobach spółki, to musiała go od kogoś nabyć. – W skardze do wojewódzkiego sądu administracyjnego podnieśliśmy również, że w czasie gdy nasz klient dokonywał zakwestionowanych dostaw, brak było wytycznych w zakresie dochowania należytej staranności w dobrze kontrahenta. Te ujrzały światło dzienne dopiero w 2018 r., a więc 3 lata później – komentuje mecenas Robert Nogacki – Przedsiębiorca sprawdził kontrahentów na tyle, na ile mógł, nie mając możliwości przeprowadzania kontroli, czy dokonywania szczegółowych dochodzeń każdej z dostaw, co nawet dysponującym odpowiednimi narzędziami organom zajęło kilka lat.

Odgórne przekonanie o nieuczciwości przedsiębiorcy

Pełnomocnik spółki podniósł również, że jej zobowiązania podatkowe powinny ulec przedawnieniu. Zarzucił bowiem organom, że decyzja naczelnika US, jako organu I instancji, była sztucznie podtrzymywana poprzez wszczęcie przeciw spółce pozornego postępowania o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe, co zawiesiło bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Postępowanie to dotyczyło lat 2013 – 2014, a wszczęto je dopiero w 2018 r. i mimo upływu lat żadne czynności wyjaśniające nie były w tym czasie podejmowane. Stąd, w obliczu instrumentalnego wszczęcia tego postępowania, nie powinno ono wywrzeć skutku w postaci zawieszenia biegu terminu przedawnienia. Organom zarzucono również tendencyjne i oparte jedynie na poszlakach przyjęcie założenia o nieuczciwości przedsiębiorcy, pomimo wyraźnie ustanowionej w przepisach zasady domniemania niewinności.

Należy ustalić, czy spółka wiedziała, że uczestniczy w karuzeli VAT

Warszawski sąd zgodził się z organami podatkowymi, że jeśli przedsiębiorca, na rzecz którego dokonano dostawy, wiedział, miał, lub powinien mieć uzasadnione podstawy by przypuszczać, że wiąże się ona z oszustwem podatkowym, to wystawiając fakturę dokumentującą dostawę tego towaru na rzecz kolejnego podmiotu, będzie zobowiązany do zapłaty wykazanego na takiej fakturze podatku. Jednak zasada ta nie ma zastosowania do podatnika, który nabywając dostawę nie wiedział, że była ona wykorzystana do celów oszustwa. Takiemu przedsiębiorcy, któremu nie można przypisać braku rzetelności kupieckiej, nie można też odmówić prawa do odliczenia VAT, ani nie podlega on obowiązkowi zapłaty tego podatku wykazanego na wystawionych przez siebie fakturach odsprzedaży.

Nie przychylenie się do wniosków dowodowych spółki

Sąd przychylił się również do podniesionych przez pełnomocnika spółki zarzutów, że organy nie uwzględniły części wniosków dowodowych świadczących na korzyść spółki, m.in. protokołów z przesłuchań świadków: „…niewątpliwie część istotnych dowodów (…) nie została włączona do akt (…) dowody stanowiące podstawę ustaleń organu winny znajdować się w aktach sprawy” – orzekł sąd. WSA szczególnie nie rozumiał braku włączenia do akt sprawy tych dowodów, na które dyrektor Izby sam wskazywał w swojej decyzji. Organy podatkowe pomijając zeznania kontrahentów skarżącej spółki pozbawiły się możliwości dokładnych ustaleń przebiegu zawieranych przez nią transakcji. Podsumowując, poczynione przez organy ustalenia odnośnie skarżącej ograniczały się jedynie do stwierdzenia wystawienia na jej rzecz faktur przez nieuczciwych kontrahentów. Ustalenia, oparte na ustaleniach innych organów, które dotyczyły innych podmiotów.

Obrót towarem był, ale dla organu było jednoznaczne, że spółka wiedziała, iż służy on do oszustwa

Sąd odnosząc się do oskarżeń wobec spółki, jakoby rozliczone przez nią faktury nabycia towaru nie dokumentowały rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, z uwagi na to, że wystawcy faktur byli oszustami, zwrócił uwagę, że naczelnik UCS wobec jednego z tych dostawców stwierdził, że choć dokonał on rzeczywistego obrotu towarem, to całokształt okoliczności świadczył o nakierowaniu wykonanych w jego ramach dostaw na obejście przepisów ustawy o VAT. Tymczasem w opinii organu okoliczności sprawy wskazują w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości, że spółka, która była odbiorcą tych dostaw, wiedziała lub powinna była wiedzieć, że były one wykorzystywane w celu popełnienia oszustwa.

Niedopuszczalne wnioskowanie organu

Za niedopuszczalne sąd uznał wnioskowanie przez analogię, którego dopuścili się urzędnicy w sprawie spółki, opierając swoje rozstrzygnięcie na ustaleniach poczynionych wobec dostawcy telefonów, dokonanych w decyzji naczelnika UCS w zakresie VAT za miesiące styczeń – czerwiec 2014 r. (czyli dotyczących miesięcy wcześniejszych niż objęte prowadzonym wobec spółki postępowaniem, obejmującym okres od lipca 2014 r.). Pomijając fakt rozbieżności tych okresów, istotne jest, że organy oparły swoje oskarżenia i decyzje na założeniu, że skoro jedna transakcja była nierzetelna, to każda inna też taką była.

W karuzelę VAT wkręcani są uczciwi przedsiębiorcy

WSA zgodził się ze spółką, że organy kwestionując jej prawo do odliczenia VAT z faktur zakupowych, jako uczestniczących w łańcuchu karuzeli VAT, zarzucając jej niedochowanie należytej staranności w doborze kontrahentów, nie wskazały okoliczności, które powinny były wzbudzić jej obawy co do ich rzetelności.

Warszawski sąd orzekając na korzyść spółki w uzasadnieniu wyroku zaznaczył, że w zakresie przestępstwa karuzelowego ze szczególną dokładnością należy oceniać poszczególne transakcje pomiędzy przedsiębiorcami, bo szczególną cechą tego rodzaju oszustwa jest wplatanie w swój schemat uczciwych podatników. „Stąd jego wykrycie (…) wymaga szczególnej ostrożności, aby nie skrzywdzić podmiotów, które funkcjonują na rynku w sposób rzetelny” (wyrok z 27 stycznia 2022 r., sygn. akt III SA/Wa 252/21).

Postępowanie karne skarbowe

Sąd odniósł się również do podniesionego przez spółkę zarzutu, iż postępowanie karne skarbowe wszczęte przeciw niej przed upływem terminu przedawnienia spornych zobowiązań, mogło być jedynie sztucznym wydłużaniem terminu na dochodzenie ich przez skarbówkę. WSA zwrócił uwagę, że dyrektor izby administracji skarbowej w swojej decyzji powinien był wykazać, że podejrzenie popełnienia przestępstwa ma związek z tymi zobowiązaniami, a nie jedynie ograniczyć się do wykazania, że zawiadomienie o wszczęciu postępowania zostało spółce doręczone w ustawowym terminie.

Wyrok potępiający działania organów nadzieją dla innych przedsiębiorców

W całej sprawie najbardziej uderzało negatywne, machinalne podejście organów podatkowych do naszego klienta. Urzędnicy z góry założyli, że skoro znalazł się on w gronie odbiorców dostaw od kontrahentów, którzy dopuścili się kiedyś oszustwa, to sam też musi być oszustem. Liczący blisko 60 stron wyrok sądu wskazuje na naruszenie przez urzędników w tej sprawie podstawowych zasad postępowania, takich jak zasada prawdy obiektywnej, zasada zebrania i w sposób wyczerpujący rozpatrzenia całego materiału dowodowego, a w konsekwencji naruszanie zasady zaufania do organów podatkowych. Sposób postępowania organów wobec przedsiębiorcy jest w dzisiejszych warunkach szokujący, jakby nie z tej epoki. Nieuwzględnianie jego wniosków dowodowych, które mogły dowieść jego niewinności, wszczynanie sztucznych postępowań karnych przed upływem terminu przedawnienia jego zobowiązań – to działania organów bliższe bardziej zachowaniom charakterystycznym dla aparatu państwowego poprzedniego systemu – komentuje reprezentujący spółkę w tej sprawie radca prawny Robert Nogacki. – Dla przestrogi, ale i jako nadzieja dla tych przedsiębiorców, którzy padli, bądź w przyszłości padną ofiarą podobnego zachowania organów podatkowych, warto przytoczyć końcową sentencję wyroku warszawskiego sądu, w którym stanowczo potępił takie działania:

„Podkreślenia jednocześnie wymaga, że prawo do rzetelnego procesu jest fundamentalnym prawem każdej osoby w demokratycznym państwie prawa. Rzetelność postępowania jest gwarantem praworządności państwa i ochrony wszelkich praw i wolności jednostki. Powinno

ono być bezwzględnie przestrzegane we wszystkich rodzajach postępowań: zarówno w karnym i cywilnym, jak i administracyjnym (podatkowym). Istotą rzetelności jest prowadzenie postępowania w sposób zapewniający rozstrzygnięcie sprawy przy zapewnieniu możliwości do korzystania przez stronę z wszelkich przysługujących jej praw. (…) Organy podatkowe mają postępować tak, aby zapewnić podatnikowi prawo do rzetelnego postępowania podatkowego, w którym obowiązuje również zasada domniemania niewinności. Samo zaś podejrzenie zaistnienia oszustwa podatkowego (na wcześniejszym etapie łańcucha dostaw) nie może usprawiedliwić organów podatkowych do upraszczania reguł postępowania dowodowego, a sugestie czy poszlaki nie mogą zastępować dowodów” (sygn. akt III SA/Wa 252/21).

Autor: radca prawny Robert Nogacki, twórca Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Procesy wdrożone w sektorze zdrowotnym w walce z COVID-19 przyspieszają prace nad innymi lekami i terapiami

Okres niepewności i zachwianie rynków wywołane najpierw przez pandemię, a potem przez wojnę w Ukrainie powodują, że firmy branży life sciences będą musiały w najbliższym czasie skoncentrować się na podnoszeniu swojej sprawności operacyjnej. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte 2022 Global Life Sciences Outlook. Digitalization at scale: Delivering on the promise of science, większość przedsiębiorstw sektora będzie w najbliższych latach dostosowywać się do dynamicznie zmieniającego się otoczenia konkurencyjnego nie tylko w obszarze badań i rozwoju, ale także w sferze pozyskiwania i utrzymania talentów. Skoncentrowanie się na jak najlepszych doświadczeniach pracowników nigdy nie było równie ważne.

Atak Rosji na Ukrainę stawia przed firmami sektora life science i jego segmentami: farmaceutycznym, biotechnologicznym oraz technologii medycznych całkiem nowe wyzwania, a już wcześniej branża została poddana ciężkiej próbie w okresie pandemii. Z jednej strony, tak jak wszystkie inne obszary gospodarki, musiała borykać się z kolejnymi lockdownami i załamaniem gospodarczym. Z drugiej, z racji swojego merytorycznego zaangażowania stała na pierwszej linii walki z koronawirusem. Zdaniem ekspertów Deloitte niepewne czasy, w których sektor musi radzić sobie z zachwianiem płynności dostaw surowców, niestabilną sytuacją rynkową i licznymi zaburzeniami biznesowych perspektyw, powodują, że firmy działające w branży będą musiały skupić się na poprawie skuteczności działań i budowaniu elastycznego podejścia do zmieniających się warunków, w jakich przyszło im funkcjonować.

Bez powrotu do podejścia sprzed pandemii

Raport Deloitte wskazuje, że doświadczenia wyniesione z okresu pandemii mogą branży life sciences pozwolić na podjęcie walki z wieloma chorobami uznawanymi dotąd za nieuleczalne. Z pewnością zastosowanie w przyszłości znajdzie wiele przełomowych odkryć naukowych, dokonanych w ostatnim czasie, np. z zakresu wykorzystania technologii mRNA czy terapii komórkowych i genowych. Efektywność nowych procesów, które znacząco przyspieszyły opracowanie szczepionek i produktów terapeutycznych dotyczących zakażeń COVID-19, i które już teraz są coraz powszechniej stosowane w pracach rozwojowych innych leków i terapii, powoduje, że branża nie może powrócić do starych sposobów działania.

Aby zasadniczo zmienić dotychczasowe zasady opracowywania nowych preparatów, firmy sektora life science & healthcare koncentrują się obecnie na zwiększaniu wydajności badań i rozwoju (R+D) oraz skupiają się na optymalizacji procesów. Jak wynika z danych zebranych przez Deloitte, do 2020 r. 15 dużych firm farmaceutycznych doświadczyło dziesięcioletniego okresu spadku wydajności badań i rozwoju. W minionym roku jednak obserwowane przedsiębiorstwa wykazały znaczny wzrost wewnętrznej stopy zwrotu (IRR) z innowacji – o 7 proc., w porównaniu z 2,7 proc. w 2020 r.

Mając na uwadze skuteczność aktywności podejmowanych w walce z pandemią i tempo dochodzenia do wymiernych efektów trzeba powiedzieć, że powrót do wcześniej stosowanych metodologii działania branży jest po prostu niemożliwy. Na naszych oczach ukształtowała się całkiem nowa filozofia planowania i wdrażania procesów badawczo-rozwojowych oraz testów klinicznych. Te przyspieszone ścieżki oznaczają daleko idącą transformację cyfrową, podnoszenie jakości i troskę o bezpieczeństwo pozyskiwanych leków i terapii, a także ścisłą współpracę z organami regulacyjnymi – mówi Krzysztof Wilk, partner, lider praktyki Life Sciences & Health Care Poland w Deloitte.

Nowe podejście regulacyjne i zabezpieczanie łańcuchów dostaw

Reakcje na pandemię różniły się w zależności od kraju, ale wszędzie prowadziły do znaczących, szeroko zakrojonych zmian w krajobrazie regulacyjnym – podmioty sektora publicznego i prywatnego wspólnie zaangażowały się we współpracę i wymianę informacji na szeroką skalę. W efekcie w sposób bezprecedensowy termin procesu opracowania, zbadania i dopuszczenia do obrotu szczepionek na COVID-19 został skrócony do 10 miesięcy, przy standardowych 10 latach potrzebnych do uzyskania zezwolenia w przypadku typowego leku przeciwnowotworowego.

Współpraca międzynarodowa i regionalna – między krajowymi i międzynarodowymi organami regulacyjnymi, interesariuszami i przemysłem – nigdy nie była tak ważna dla rozwoju cyklu życia leków, jak okazała się w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Koncentrowała się ona na pogłębianiu współpracy, tworzeniu klastrów ekspertów technicznych, dzieleniu się uzyskanymi wynikami badań i rozpowszechnianiu informacji o tym, jak pomóc pracownikom służby zdrowia w leczeniu pacjentów, przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa. Jak wskazują eksperci Deloitte, w rezultacie pandemia spowodowała zmianę paradygmatu oczekiwań względem otrzymywanych rezultatów, co oznacza, że procesy regulacyjne prawdopodobnie będą w przyszłości przebiegać znacznie sprawniej.

Już okres walki z koronawirusem i związanej z tym niepewności pokazał, że branża zdrowotna potrzebuje też sprawnych procesów produkcyjnych i odpornych łańcuchów dostaw. Do przewidywań z tamtego okresu, dotyczących ciągłych zakłóceń w dostawach, spowodowanych takimi czynnikami zewnętrznymi, jak inflacja i niedobory siły roboczej, ale też niedobory półprzewodników (wpływające na dwie trzecie branży medtech), doszły w ostatnim czasie te dotyczące konsekwencji wojny w Ukrainie.

Aby zapobiegać konsekwencjom tych przeciwności, branża coraz aktywniej sięga po rozwiązania pozwalające na zwiększenia swojej elastyczności poprzez skalowanie możliwości inteligentnych fabryk. Firmy biofarmaceutyczne i medtech inwestują w pełną cyfryzację i integrację technologii informatycznych (IT) i technologii operacyjnych (OT) w produkcji.

Zdaniem ekspertów Deloitte, aby jak najlepiej wykorzystać inwestycje w inteligentne fabryki, konieczne jest zmniejszenie liczby błędów ludzkich na hali produkcyjnej, uzyskanie dodatkowej wydajności z obecnych procesów, wydłużenie czasu pracy z użyciem już posiadanych aktywów produkcyjnych i wreszcie optymalizacja wydajności w całej sieci fabrycznej.

Dobrze zorganizowana, wysoko wydajna i inteligentna fabryka zapewnia personelowi zakładu produkcyjnego dostęp do analiz predykcyjnych, które służą przeniesieniu produktywności oraz jakości na wyższy poziom. Analizując duże zbiory danych, można z większą trafnością wskazać problemy dotyczące wykorzystania posiadanych zasobów i ich wydajności. A to pozwala na optymalizację i wprowadzanie zmian poprzez aktywne korygowanie funkcjonalnych niedociągnięć. Wydobywanie informacji z istniejących zbiorów danych w celu określania wzorów i przewidywania przyszłych zdarzeń z reguły może służyć do zmian procesowych i ich optymalizacji, co też skutkuje poprawą efektywności kosztowej produkcji – mówi Jan Hoheker, dyrektor, Supply Chain & Network Operations w Deloitte.

Od wirtualnej optymalizacji do nowej kultury pracy

Pandemia COVID-19 zmieniła sposób postrzegania pracy przez społeczeństwo, upowszechniając jej całkowicie cyfrowy wymiar. Firmy sektora zdrowotnego wciąż optymalizują wirtualne sposoby wykonywania obowiązków służbowych, a zarządzających branżą nadal niepokoją takie kwestie, jak efektywna strategia pozyskiwania talentów, tworzenie bardziej znaczących doświadczeń związanych z zasobami ludzkimi czy najlepsza droga do osiągnięcia zwinności i elastyczności organizacji.

Jak wskazują eksperci Deloitte, podmioty, które w przyszłości chcą odnieść sukces w obszarze talentu, będą musiały przejść zasadniczą transformację, aby wykazać się daleko idącą elastycznością w sposobach ich pozyskiwania i rozwijania ich potencjału, a także w szerszym kontekście – w budowaniu całej organizacyjnej kultury pracy. Powinno się w niej znaleźć miejsce i zasoby ukierunkowane na rozwój kultury eksperymentu, uczenia się i procesów opartych na iteracji.

Przeprojektowanie podejścia do sposobu wykonywania pracy, z naciskiem na rozwiniętą i przyjazną kulturę korporacyjną, powinno być strategicznym priorytetem zarządzających branżą life sciences. Zaspokajanie oczekiwań i potrzeb pracowników, skoncentrowanie się na ich doświadczeniu w miejscu pracy, nigdy nie było ważniejsze. Oznaczać to może odejście od hierarchicznej struktury na rzecz zorientowanego projektowo podejścia zespołowego, funkcjonalnie łączącego zasoby wewnętrzne i pochodzące spoza stale zatrudnionych – mówi John Guziak, partner, lider zespołu ds. kapitału ludzkiego w Polsce, Deloitte.

Co czeka polską gospodarkę?

Jaki będzie poziom wzrostu PKB i inflacji w 2022 roku? Czy czeka na duży wzrost cen? Czy NBP zapobiegnie spirali inflacyjnej? Jaki wpływ na polską gospodarkę będzie miała wojna w Ukrainie oraz napływ migrantów? Eksperci szacują ryzyka i przygotowują scenariusze dla polskiej gospodarki. Niestety, najgorsze scenariusze mówią o inflacji rzędu 20%. Do tego może nam grozić recesja.

– Pytanie o prognozy dzisiaj to jest oczywiście prośba o wróżenie z fusów z paru powodów. Po pierwsze nawet nie wiemy dokładnie, co się w tej chwili dzieje w gospodarce – więc tym trudniej jest odgadywać reakcje w przyszłości. Jest wiel niewiadomych i to takich fundamentalnych. Poczynając od tego jak będzie wyglądać dalej wojna w Ukrainie – powiedział serwisowi eNewsroom profesor Witold Orłowski, ekonomista, Rektor Akademii Finansów i Biznesu VISTULA. – Trzeba liczyć się z tym, że nastąpi dość silne spowolnienie wzrostu. Myślę, że zamiast 3 czy 4% wzrostu PKB oczekujmy raczej 1-2%. Oczywiście z ryzykiem, że jeśli sprawy pójdą dalej w gorszą stronę – a tutaj łatwo sobie te gorsze scenariusze wyobrażać – to oczywiście niewykluczona jest i recesja. Jeśli recesja pojawi się w zachodniej Europie – to oczywiście i my tej recesji nie unikniemy. Do tego mogą wystąpić przerwy w dostawach czy dalsze ograniczenia dostaw gazu czy ropy z Rosji. To może oznaczać recesję w całej Europie również w Polsce. Jeśli chodzi o inflację – sytuacja jest jeszcze trudniejsza. Może wystąpić dodatkowy szok cenowy związany z zakłóceniami w dostawach energii. Więc optymistycznie poziom inflacji może wynieść 12%. Niestety jest jeszcze scenariusz gorszy – może zacząć działa spirala inflacji, a jej poziom osiągnie dwadzieścia kilku procent. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie – ale trzeba być świadomym, że i takie ryzyko istnieje – ostrzega Orłowski.

Grupa IAI S.A. podsumowuje kwartał

Pomimo trudnej sytuacji geopolitycznej, wprowadzenia Nowego Ładu oraz stale wzrastającej inflacji, e-commerce nadal ma się dobrze. Według danych IAI S.A. sprzedawcy, którzy korzystają z oferty IdoSell i Shoprenter, wygenerowali GMV o 347 mln zł wyższe niż rok temu w analogicznym czasie.

Polska spółka IAI S.A., która jest właścicielem jednego z liderów e-commerce w kraju IdoSell, podsumowała pierwszy kwartał 2022 roku. W swoim portfelu spółka ma również pakiet większościowy węgierskiej platformy sklepowej Shoprenter.

Z danych wynika, że pomimo zawirowań gospodarczych, które wygenerowały nowy ład, inflacja i inwazja Rosji na Ukrainę, e-commerce nadal ma się dobrze. W ciągu trzech pierwszych miesięcy 2022 roku sklepy internetowe IdoSell i Shoprenter wygenerowały GMV o ponad 347 mln zł wyższe niż w 2021 r. Liczba transakcji na tych platforma przekroczyła 12 mln. Wzrosła również liczba sklepów do ponad 12 tys.

– Pomimo tego, że e-commerce nie ma już takiego impetu jak w latach 2020-2021, to nie można powiedzieć, że zatrzymało się w lub straciło. Wręcz przeciwnie – e-handel stabilizuje się i przechodzi transformację. Co prawda rynki lokalne stają się coraz bardziej ciasne, ale większe możliwości cross-borderowe sprawiają, że sklepy internetowe mogą pozyskiwać klientów z całego świata – mówi Sara Dzierżawska, brand manager z IdoSell.

W pierwszym kwartale 2022 roku w sklepach IdoSell największe wzrosty odnotowały e-sklepy, które zajmują się optyką (więcej o 189 proc.), sprzedają narzędzia (103 proc), aparaty fotograficzne i kamery (80 proc.), akcesoria budowlane (62 proc.).

Creotech Instruments zdecydował o czasowym zawieszeniu Oferty publicznej

Zarząd spółki Creotech Instruments zdecydował o czasowym zawieszeniu publicznej emisji akcji serii I. Decyzja ta związana jest z bieżącą, niekorzystną sytuacją na rynkach finansowych, skutkującą negatywnym sentymentem inwestorów dotyczącym inwestycji w akcje. Spadki indeksów giełdowych w ostatnich dniach spowodowały, iż uległ on dalszemu pogorszeniu i w konsekwencji mógłby mieć niekorzystny wpływ na ostateczne parametry emisji akcji Spółki. Creotech Instruments podtrzymuje jednak plany przeprowadzenia Oferty, która poprzedzać będzie zamiar ubiegania się o przeniesienie notowań akcji spółki z NewConnect na rynek regulowany Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Intencją Spółki jest wznowienie realizacji emisji po ustabilizowaniu się sytuacji na rynkach kapitałowych.

Niesprzyjająca w ostatnich dniach sytuacja na rynkach giełdowych spowodowała, że wraz z naszymi doradcami, zdecydowaliśmy się czasowo zawiesić naszą Ofertę. Nowy harmonogram nie został jeszcze ustalony, jednak na bieżąco przyglądamy się sytuacji na rynkach finansowych i w przypadku jej ustabilizowania zamierzamy wrócić do naszych planów związanych z przeprowadzeniem emisji. Tym samym podtrzymujemy zamiary realizacji Oferty oraz przeniesienia notowań akcji Creotech na główny rynek GPW. – mówi Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A. – W dalszym ciągu liczymy, że konsekwentnie realizowana strategia opracowania i komercjalizacji własnej platformy satelitarnej, nowe projekty w obszarze komputerów kwantowych i kryptografii kwantowej, jak i zaawansowane usługi przetwarzania danych geoprzestrzennych do obsługi UAV, przekonają inwestorów o istotnym potencjale wzrostu wartości firmy w ciągu najbliższych lat. Co ważne, już na obecnym etapie spółka osiąga wysoką pozytywną EBITDA (5,6 mln zł w 2021 r. EBITDA skorygowana o wynik na działalności R&D), która dzięki bieżącym inwestycjom ma potencjał wielokrotnego wzrostu. Szacujemy cenę sprzedaży jednego mikrosatelity na poziomie 1 – 4 mln USD przy oczekiwanej marży EBITDA (bez kosztów stałych) na poziomie 60-70%. Już teraz nasze moce produkcyjne pozwalają na produkcję do 10 takich satelitów rocznie, a zostaną jeszcze zwiększone dzięki wpływom z planowanej emisji akcji – dodaje Grzegorz Brona.    

25 kwietnia 2022 r. spółka Creotech Instruments opublikowała Prospekt dotyczący nowej Oferty publicznej nie więcej niż 396.558 akcji serii I. Zapisy w ramach Transzy Inwestorów Detalicznych jeszcze się nie rozpoczęły, miały ruszyć 12 maja 2022 r. Koordynatorem procesu jest Dom Maklerski Navigator S.A. Rolę Współkoordynatora pełni Noble Securities S.A. Funkcję doradcy Zarządu Spółki pełni CC Group. Doradztwo prawne zapewnia kancelaria WBW Weremczuk, Bobeł & Wspólnicy.

Creotech Instruments to największa polska firma produkująca i dostarczająca dla globalnych partnerów technologie kosmiczne. Jednocześnie spółka rozwija swoją działalność na rynku dronowym oraz w branży systemów kwantowych. Podwarszawska firma jako pierwsza w Europie rozpoczęła produkcję elektroniki sterującej komputerami nowej generacji.

Część dotychczasowych projektów Creotech Instruments była finansowana z ubiegłorocznego IPO spółki, w ramach której to Oferty firma z sukcesem pozyskała od Inwestorów ponad 11 mln zł.

Zrealizowane kontrakty z obszaru technologii kosmicznych i branży kwantowej zapewniają spółce wzrost wyników finansowych. W 2021 r. firma wypracowała przychody ogółem na poziomie ponad 40 mln zł (wzrost r/r o 20 proc.). Marża EBITDA, skorygowana o wynik na działalności B+R, również wzrosła – do poziomu ok. 17 proc.

Starbucks z własnym NFT

Kawa kupiona za bitcoiny? Nie, metaverse tworzony przez Starbucksa ma być doświadczeniem znacznie głębszym. NFT ma być przepustką do globalnej społeczności oferującej angażujące treści skupione wokół kawy. To kolejny światowy gigant biznesowy, który chce wykorzystać możliwości, które oferuje technologia blockchain. 

Web3 – czyli nowy wymiar internetu – wkracza do głównego nurtu. Ta nowa wersja sieci jest zbudowana w technologii blockchain, która opiera się na koncepcji decentralizacji i zapewnia większą przejrzystość. Blockchain obsługuje aktywa cyfrowe, takie jak kryptowaluty i tokeny niewymienne (NFT). Kolejną firmą, która dołącza do tego świata ze swoim produktem, jest Starbucks. Światowy gigant, który posiada już przeszło 32 tysiące kawiarni w ponad 80 krajach na świecie, ogłosił, że już wkrótce częścią kawiarnianego świata będzie też metaverse.

Złożoność procesów technologicznych, brak wiedzy i po prostu niska świadomość sprawiają, że wiele osób nadal patrzy na metaverse ze zdziwieniem. Nie wiedzą, od czego zacząć swoją przygodę, więc tym bardziej cenne są inicjatywny dużych marek, które promują metaverse, co przyspiesza masową adopcję wirtualnych światów oraz NFT – mówi Bartosz Bilicki, ze startupu SmartVerum, który tokenizuje sztukę i tworzy „artystyczny” metaverse.

Starbucks nie chce się brzydko zestarzeć

Do NFT Starbucksa najszybciej przekonają się zapewne ci, którzy już najchętniej wybierają produkty tej sieci kawiarni – ludzie dużo przed 50 rokiem życia, żyjący w większych, tętniących życiem miastach. Podczas spotkania z inwestorami Howard Schultz, dyrektor generalny firmy, zaznaczył, że sam pomysł zrodził się właśnie z rozmów z najmłodszymi pracownikami, którzy obawiali się m.in. tego, że ich miejsce pracy przestanie wkrótce rozwijać się i dawać impuls do tworzenia nowych trendów.

Czym zatem będzie NFT od Starbucksa? Pełnych informacji jeszcze nie ma, ale już dziś wiadomo, że kawiarniany token będzie czymś więcej niż wirtualnym żetonem, za który kupimy kawę w tradycyjnej kawiarni i dodatkowo będziemy mogli przechadzać się z nią po wirtualnym świecie.

Taki ruch zapewne byłby strzałem w kolano, społeczność NFT staje się coraz bardziej wymagająca. Trudno byłoby wytłumaczyć wątpiącym, czym różni się token NFT od zwykłej transakcji kartą czy od bonów promocyjnych, które przecież całkiem dobrze funkcjonują poprzez aplikacje mobilne, a sama możliwość posiadania wirtualnego kubka w metaverse mogłaby być uznana za zwykłą fanaberię dla internetowej elity. Korzyść z zakupu kawowego NFT musi wychodzić poza ramy zwykłej chęci posiadania i przynosić szereg benefitów określanych w świecie NFT mianem użyteczności (utility) – zaznacza Bartosz Bilicki ze SmartVerum.

Jak zapewniają przedstawiciele zarządu Starbucksa, tak właśnie ma być z technologią proponowaną przez ich firmę. Token NFT ma być częścią nowej koncepcji własności i członkostwa opartej na społeczności. Jak podkreślał Howard Schultz NFT ma być co prawda przedmiotem kolekcjonerskim pochodzącym o kawowego giganta i będzie można nim zarządzać jak każdym innym tokenem, ale też wirtualną przepustką do globalnej społeczności oferującej angażujące treści skupione wokół kawy.

Starbucks planuje stworzyć serię markowych kolekcji NFT, których zrodzi się z artystycznych ekspresji Starbucksa. – To też kolejny przykład tego jak metaverse i NFT łączy się ze sztuką. Nie spodziewam się, żeby token od Starbucksa przyjął formę “zwykłego ziarenka kawy”, kolejnej ekspresji zielonego logotypu. Sądzę raczej, że będzie to coś stworzonego przez wybitnego artystę lub kolektyw. Być może przy tej okazji idąc śladami współpracy domu aukcyjnego Christie’s z Beeplem, Starbucks postanowi przy tej okazji wylansować zupełnie nowego artystę – przewiduje Bartosz Bilicki ze SmartVerum. Wzorem może być marka whisky Maker’s Mark proponuje klientom możliwość zakupu sztuki cyfrowej znajdującej się na butelkach z limitowanej edycji.

Metaverse – edukacja poprzez rozrywkę

O tym, że futurystyczna wizja i coraz powszechniejsza obecność firm w metaverse nie jest tylko chwilową modą, mogą świadczyć inne przykłady. Choćby obecność w wirtualnym świecie Spotify, który zameldował się platformie Roblox, oferującą jedną z najbardziej popularnych gier online. Stworzona tam przez streamingowego giganta “Wyspy Spotify” ma otworzyć przed najmłodszym pokoleniem bogaty świat muzyki i być miejscem ich spotkań z artystami.

Rozrywka w metaverse może wejść na zupełnie inny poziom i ubogacać dzieci i młodzież. W tym przypadku możemy mówić o budowaniu muzycznej świadomości, ale też o rozbudzaniu kreatywności. Zagadki, zadania i inne formy aktywności mogą pomóc w tym, żeby czas spędzony w świecie wirtualnym, nie był spisany całkowicie na straty – podkreśla Karol Belina-Brzozowski, współzałożyciel i dyrektor kreatywny Kleks Academy, która przy okazji premiery nowej adaptacji filmu “Akademia Pana Kleksa”, tworzy swój własny metaverse. To w nim, szczególnie najmłodsi fani kultowej książki i filmu, będą mogli zmierzyć się z zadaniami stworzonymi przez ekspertów w dziedzinie edukacji dzieci, psychologii, socjologii czy inteligencji emocjonalnej, które wyjdą poza ramy zwykłej rozrywki.

Ruszają zgłoszenia do 20., jubileuszowej edycji konkursu EY Entrepreneur of the Year

Już od 5 maja można zgłaszać przedsiębiorców, którzy walczyć będą o tytuł EY Przedsiębiorca Roku 2022. Rusza 20. edycja międzynarodowego konkursu, w którym niezależne jury wybierze wyróżniającego się przedsiębiorcę lub przedsiębiorczynię – osobę która w następnym etapie będzie reprezentować Polskę podczas międzynarodowego finału konkursu EY Entrepreneur of the Year.

– Serdecznie zapraszam przedsiębiorców do udziału w jubileuszowej, 20. edycji konkursu EY Przedsiębiorca Roku. Nasz konkurs jak w soczewce pokazuje historię polskiej transformacji. Transformacji, której niezwykle ważnym ogniwem są przedsiębiorcy. Przykłady naszych laureatów najlepiej opisują skalę zmiany, jaka nastąpiła w ciągu ostatnich 20 lat. Finaliści pierwszych edycji dopiero rozpoczynali ekspansję zagraniczną, tymczasem ubiegłoroczny zwycięzca konkursu przeprowadził największą akwizycję poza granicami Polski dokonaną przez polski prywatny kapitał, co dało mu pozycję leadera europejskiego rynku w swojej kategorii. Niezmienna jest pasja i zaangażowanie oraz odwaga przedsiębiorców, którzy się do nas zgłaszają. Liczę, że i tym razem spotkamy się z inspirującymi historiami przedsiębiorców, z których każdy zasługuje na miano EY Przedsiębiorcy Roku, niezależnie od rodzaju prowadzonej działalności i wielkości firmy – mówi Jacek Kędzior, Partner Zarządzający EY Polska.

Przedsiębiorca może zgłosić się do konkursu samodzielnie, zgłoszenie może też wypełnić np. współpracownik, dostawca, członek rodziny. Wystarczy wypełnić formularz dostępny na stronie przedsiebiorcaroku.pl, w odpowiedniej kategorii konkursowej. Kategoria „Produkcja i Usługi” obejmuje przedsiębiorców działających ponad pięć lat w sektorze produkcyjnym lub usługowym, osiągających przychody ze sprzedaży powyżej 20 mln zł. W kategorii „Nowe technologie/Innowacyjność”, jury poszukuje zarządzających co najmniej 2-letnimi firmami, o przychodach powyżej 5 mln zł i specjalizującymi się w nowoczesnych technologiach bądź w obszarach, w których innowacyjne zastosowanie nowoczesnych technologii pozwala uzyskać przewagę konkurencyjną na rynku. Przedsiębiorcy, którzy prowadzą z sukcesem swoją działalność od dwóch do pięciu lat mogą z kolei startować w konkursie w kategorii „Nowy Biznes”.

– Przez 19 lat trwania polskiej edycji konkursu EY Przedsiębiorca Roku jury wyłoniło już łącznie 252 finalistów – osób wyjątkowych, które zaprezentowały krajowemu i światowemu jury swoje niezwykłe biznesowe historie. Doskonałym przykładem niezłomnego przedsiębiorcy, który – zdaniem jury – udowodnił, że „Winston Churchill miał rację, mówiąc, iż sukces to przechodzenie od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu” jest Rafał Brzoska z Grupy Integer, laureat ubiegłorocznej edycji konkursu. Jestem przekonany, że i w tym roku lista finalistów wzbogaci się o kolejne fascynujące historie założycieli i założycielek firm, o których będziemy słyszeć jeszcze wiele lat później. To jedyny w Polsce konkurs doceniający przedsiębiorców w skali międzynarodowej. Jest prowadzony w blisko 60 krajach świata i co roku krajowi zwycięzcy rywalizują o tytuł EY World Entrepreneur Of The Year – mówi Marek Jarocki, audytor konkursu EY Przedsiębiorca Roku.

Niezależne jury ocenia kandydatów całościowo, biorąc pod uwagę kryteria ekonomiczne i pozaekonomiczne, na takich samych zasadach we wszystkich krajach organizujących konkurs. Liczy się przedsiębiorczość kandydata, uwidoczniona podczas pierwszych etapów rozwoju firmy, przezwyciężanie trudności w jej zarządzaniu i determinacja w dążeniu do celu. Istotna jest wizja i strategia rozwoju firmy, dostosowywanie jej do istniejących warunków biznesowych, wprowadzanie oraz rozwijanie nowych produktów i usług, innowacyjne stosowanie nowych technologii. Jury ocenia także relacje z pracownikami i otoczeniem, w tym między innymi działania mające na celu rozwój lokalnych społeczności oraz aktywne uczestniczenie w ich życiu. Pod uwagę brana jest także ekspansja międzynarodowa i wyniki finansowe, świadczące o stabilnym, długoterminowym wzroście i efektywności podejmowanych decyzji biznesowych.

Zgłoszenia można składać do 30 czerwca. W lipcu i sierpniu prowadzone będą spotkania pracowników EY z kandydatami, które pozwolą jury poznać historie powstania i funkcjonowania ich firm oraz wizje ich rozwoju. W ubiegłorocznej polskiej edycji konkursu w cały program zaangażowanych było 150 pracowników EY, którzy poświęcili łącznie około 400 godzin na spotkania z kandydatami. Weryfikacja danych w nadesłanych aplikacjach zajęła organizatorom ponad 300 godzin.

Dotychczasowymi zwycięzcami polskiej edycji konkursu EY Przedsiębiorca Roku byli:

  • 2021: Rafał Brzoska (Grupa Kapitałowa Integer)
  • 2020: Igor Klaja (OTCF)
  • 2019: Artur Rytel (Green Holding)
  • 2018: Filip Granek (XTPL S.A.)
  • 2017: Piotr Krupa (KRUK S.A.)
  • 2016: Marcin Grzymkowski (eobuwie.pl)
  • 2015: prof. Paweł Buszman (American Heart of Poland)
  • 2014: Adam Krzanowski, Prezes Grupy Nowy Styl
  • 2013: Andrzej Wiśniowski (WIŚNIOWSKI)
  • 2012: Ewald Raben (Grupa Raben)
  • 2011: Krzysztof Pawiński (Grupa Maspex)
  • 2010: Ryszard Florek (FAKRO)
  • 2009: Piotr Mikrut (Śnieżka)
  • 2008: Michał Kiciński i Marcin Iwiński (CD Projekt)
  • 2007: Dariusz Miłek (CCC)

Europejski rynek nieruchomości komercyjnych pozostaje odporny na inflację i wojnę w Ukrainie

Rynek nieruchomości komercyjnych w regionie EMEA oparł się negatywnemu wpływowi inwazji Rosji na Ukrainę w I kw. 2022 r. Przyszłe konsekwencje wojny pozostają jednak trudne do przewidzenia.

Pierwszy kwartał 2022 r. przyniósł wstrząs w postaci inwazji Rosji na Ukrainę. Jednak jak wynika z najnowszego raportu Colliers „EMEA Capital Market Snapshot Q1 2022” dotyczącego rynków kapitałowych w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce (EMEA), odporność rynku i historycznie wysokie nadwyżki finansowe sprawiły, że inwestorzy nie przestali interesować się nieruchomościami komercyjnymi w tym regionie.

Raport przygotowany przez ekspertów Colliers wskazuje, że w I kw. sytuacja na rynku inwestycyjnym zaczęła wracać do normy po pandemii. Wielu inwestorów bowiem postrzega nieruchomości jako zabezpieczenie przed rosnącą inflacją, wywołaną m.in. przez zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw i na rynkach towarowych. Wstępne dane za pierwszy kwartał wskazują na wzrost wolumenu transakcji o 5% w porównaniu z I kw. 2021 r. oraz o 7% w ujęciu rocznym.

— Inflacja jest odczuwalna m.in. w branży budowlanej. Wzrost cen materiałów wprowadził pewną nieprzewidywalność na rynku nowych mieszkań i nieruchomości komercyjnych — mówi Luke Dawson, Dyrektor ds. transgranicznych rynków kapitałowych w regionie EMEA w Colliers.

W I kw. 2022 r. na większości rynków europejskich odnotowano dobre wyniki zarówno wśród najemców, jak i inwestorów, co świadczy o ponownym wzroście zaufania do sektora biurowego.

— Wśród firm wiodących prym na rynku inwestycji w ubiegłym roku jest m.in. internetowy gigant Google, który sfinalizował transakcję zakupu nieruchomości Central St Giles (762,5 mln funtów) oraz kompleksu biurowego The Warsaw Hub w stolicy Polski (583 mln euro). To wskazuje na długoterminowe zaufanie do rynków biurowych w regionie po okresie pandemii — wyjaśnia Richard Divall, Dyrektor ds. transgranicznych rynków kapitałowych w Colliers.

Hotele i ośrodki wypoczynkowe, które mocno ucierpiały w wyniku pandemii, od połowy 2021 r. odnotowują wyraźne ożywienie, w szczególności w Europie Południowej. W I kw. 2022 r. hiszpańskie hotele przyciągnęły inwestycje o łącznej wartości 1,1 mld euro – większej niż w całym roku 2020.

— Ograniczenia w podróżowaniu ulegają złagodzeniu na całym świecie, w związku z czym inwestorzy spodziewają się, że zwiększone zapotrzebowanie na podróże o charakterze turystycznym przyczyni się do silnego ożywienia na rynkach hotelowych w 2022 r. Gwałtowny wzrost kosztów utrzymania może jednak częściowo osłabić to zainteresowanie, ponieważ budżety gospodarstw domowych znajdują się obecnie pod dużą presją — mówi Luke Dawson i dodaje: — Przewidujemy jednak, że bardziej ekskluzywne destynacje wypoczynkowe utrzymają swoją atrakcyjność, a wskaźniki obłożenia hoteli w sezonie wakacyjnym 2022 r. zbliżą się do poziomu sprzed pandemii.

Polska: wyraźna poprawa sytuacji i niepewne perspektywy

Pomimo rosyjskiej inwazji na sąsiednią Ukrainę Polska I kw. roku zakończyła z wolumenem inwestycji na poziomie 1,5 mld euro, co oznacza znaczny wzrost w porównaniu do 2020 r. Colliers spodziewa się jednak, że w nadchodzącym roku inwestycje na Zachodzie staną się bardziej selektywne, dzięki czemu inwestorzy z Europy Środkowo-Wschodniej będę mogli kontynuować strategię wzrostu.

— Wyniki za pierwszy kwartał tego roku pokazały duże zaufanie inwestorów do polskiego rynku, który odnotował kolejne rekordowe transakcje inwestycyjne w segmentach biurowym i logistycznym. Spodziewamy się kontynuacji tego trendu – drugi kwartał również będzie obfitował w duże transakcje, zarówno w Warszawie, jak i miastach regionalnych — mówi Piotr Mirowski, Senior Partner, Dyrektor Działu Doradztwa Inwestycyjnego Colliers w Polsce.

Niemcy z kolejnym znakomitym kwartałem

W I kw. 2022 r. inwestorzy zainwestowali w niemiecki sektor nieruchomości komercyjnych rekordową kwotę 18,2 mld euro, z czego 75% w formie strategicznych przejęć firm w sektorach odpornych na kryzys, takich jak markety budowlane i specjalistyczne sklepy spożywcze. Wciąż utrzymuje się trend na inwestowanie w nieruchomości przemysłowe i logistyczne – segment ten znalazł się na drugim miejscu po biurach pod względem wolumenu inwestycji.

Wielka Brytania wraca do formy

Colliers wskazuje na ogromne ilości kapitału inwestowanego na rynku nieruchomości komercyjnych w Wielkiej Brytanii i na powrót globalnych inwestorów na brytyjski rynek po zniesieniu ograniczeń w podróżowaniu w wielu częściach świata. Wolumen inwestycji w I kw. 2022 r. wyniósł tu 13 mld funtów, co oznacza 10-proc. wzrost w stosunku do ubiegłego roku i odpowiada średniej z 10 lat. Jednym z zauważalnych trendów był powrót zainteresowania centrami handlowymi, które odnotowały najwyższy kwartalny wolumen inwestycji od pięciu lat.

Rekordowe otwarcie roku we Włoszech

W I kw. 2022 r. wolumen inwestycji we Włoszech osiągnął rekordową wartość 3,1 mld euro. Na wynik ten wpłynęła finalizacja sprzedaży za kwotę 842 mln euro ogromnego portfela Project Dream, obejmującego biura, nieruchomości przemysłowe i logistyczne, obiekty handlowe, powierzchnie mieszkalne i hotele. Większość z 68 nieruchomości znajduje się w Mediolanie i należy do kategorii obiektów z potencjałem kreacji dodatkowej wartości oraz możliwością repozycjonowania.

Spokojny początek roku we Francji

W I kw. 2022 r. wolumen inwestycji we Francji spadł o 7% w ujęciu rok do roku, co wynikało z niepewności geopolitycznej związanej nie tylko z wojną w Ukrainie, lecz także z wyborami prezydenckimi. Szczególne osłabienie aktywności odnotowano w regionie paryskim. Biura pozostały główną siłą napędową rynku inwestycyjnego, stanowiąc prawie 80% wolumenu.

Fatalna passa na giełdach, ropa znów szaleje

Sytuacja na rynkach nie zachęca do inwestowania pieniędzy na giełdach. Warto jednak pamiętać, że tak silne spadki są też wynikiem silnego napompowania wycen rekordowo niskimi stopami procentowymi w trakcie pandemii.

Ropa znów szaleje

Od poniedziałkowego poranka do wtorkowego wieczora ropa naftowa staniała o około 10%. Od tego momentu znów idzie jednak w górę. Na ceny czarnego złota ma wpływ obecnie wiele wskaźników. Ostatnio doszły jednak dwa wzmacniające oczekiwania wzrostu cen, stąd obecna korekta jest mocno uzasadniona. Jednym z nich jest wolniejszy rozwój pandemii COVID19 w Chinach. W wyniku tych danych rośnie oczekiwany popyt na surowiec. Drugim jest zajmowanie przez Rosjan ważnych węzłów dostawy gazu na Ukrainie. Oczywiście teoretycznie możliwe jest uzupełnienie braków poprzez zwiększenie produkcji w krajach OPEC. Teoretycznie, bo technicznie nie jest to takie proste. Dlatego ropa wciąż jest taka droga i nie widać alternatyw.

Ucieczka z giełd

W tym roku rynki finansowe przyjęły przynajmniej dwa silne ciosy. Jednym z nich jest niepewność związana z rosyjską agresją na terytorium Ukrainy. Drugim jest wzrost stóp procentowych. Z nim połączone są bowiem ograniczenia programu skupu aktywów. W rezultacie na rynek trafia znacznie mniej pieniędzy. Alternatywa w postaci stabilnie płacących coraz większy procent, wraz ze wzrostem stóp procentowych, obligacji jest bowiem mocno kusząca dla inwestorów. W rezultacie od początku roku polski WIG stracił już 22%, niemiecki DAX 14%, a amerykański S&P 16%.

Rumunia podnosi stopy procentowe

Zgodnie z oczekiwaniami wzrosły wczoraj stopy procentowe w Rumunii. Nowy poziom wynosi 3,75% i jest o 0,25% wyższy od oczekiwań. Podwyżka wyższa od oczekiwań podyktowana jest oczywiście wskaźnikiem inflacji. Wynosi on bowiem obecnie imponujące 13,76%. Wydawać by się mogło, że skoro nawet po podwyżce inflacja przekracza stopy procentowe o ponad 10%, to coś jest mocno nie tak. Problemem jest uwiązanie rumuńskiej waluty do euro. W rezultacie zbyt duże podwyżki stóp procentowych spowodowałyby nadmiar popytu na walutę i duże koszty utrzymania parytetu wymiany. W rezultacie Rumunia mimo posiadania własnej waluty jest w podobnej pułapce jak państwa nadbałtyckie, które pomimo olbrzymiej inflacji nie mają narzędzi do walki z nią.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Jak będzie wyglądał obszar rozwoju kompetencji pracowników za kilka lat?

Rozumienie trendów oraz możliwość przewidywania przyszłości są niezwykle ważne, z punktu widzenie stabilnego i bezpiecznego prowadzenia biznesu przez wiele funkcjonujących na rynku podmiotów, szczególnie w tak niepewnych i zmiennych czasach. Jednym z najbardziej interesujących obszarów, w którym prawidłowe określenie zapotrzebowania jest gwarancją przetrwania na rynku i często również wyprzedzenia konkurencji oraz umocnienia własnej pozycji, jest trafne wyznaczenie wachlarza kompetencji przyszłości i dostarczenie ich zatrudnionym w ramach różnego rodzaju form rozwojowych.

  • Jakie będą najbardziej potrzebne i przydatne kompetencje przyszłości?
  • Jakie formy będą pozwalały na ich dostarczenie przez pracodawców i skuteczne wdrożenie przez zatrudnionych?
  • Jak przyszłość obszaru rozwoju kompetencji pracowników widzą specjaliści HR?

Odpowiedzi na powyższe pytania płyną z wyników badania „Kompetencje miękkie i potrzeba ich rozwoju – jak uczą się obecnie pracownicy?”, przygotowanego przez firmę szkoleniową Nowe Motywacje oraz Mobile Institute.

Kompetencje przyszłości

Określenie i dostarczenie zatrudnionym kompetencji przyszłości to obecnie jeden z głównych obszarów rozwoju organizacji, działających w różnych branżach na całym świecie. By było to możliwe niezbędne jest nie tylko przyglądanie się całemu spektrum zmiennych czynników mikro i makro ekonomicznych, sytuacji geopolitycznej, ale także świadome określanie własnych potrzeb, opartych również na opiniach zatrudnionych, którzy znając swoje własne zasoby i możliwości, mogą stać się źródłem tak potrzebnych informacji. W ramach badania „Kompetencje miękkie i potrzeba ich rozwoju – jak uczą się obecnie pracownicy?” zapytaliśmy uczestników o to, jakie kompetencje kluczowe będą ich zdaniem potrzebne w przyszłości?

Pracownicy bez względu na płeć wskazali na: współpracę w zespole (18%), obsługę klienta (16%) i zarządzanie projektami (12%).

Odnosząc się natomiast do najbardziej przydatnych kompetencji przyszłości uczestniczki badania wskazały zarządzanie czasem (20%) i stresem (19%). Uczestnicy badania postawili natomiast na komunikację interpersonalną (20%). Istotną kompetencją kluczową w przyszłości dla obu płci okazało się być zarządzanie czasem i organizacja pracy.

Najbardziej popularną tematyką form rozwojowych w przyszłości według specjalistów HR będzie rozwój kompetencji miękkich, innowacje w biznesie oraz nauka języków obcych. Ich zdaniem najmniej popularne będzie natomiast przywództwo w organizacji.Kompetencje przyszłości

Wykres: Najbardziej popularna tematyka form rozwojowych w przyszłości według specjalistów HR

Według badanych pracowników HR, w ciągu najbliższych 3 lat, najbardziej poszukiwaną tematyką form rozwojowych będzie komunikacja (40%), w tym komunikacja interpersonalna, nauka empatii (30%) oraz zarządzanie (30%), w tym zarządzanie stresem, organizacją czasu oraz zmianami w organizacji.

Poza najbardziej potrzebnymi i przydatnymi kompetencjami przyszłości wskazywanymi w ramach badania, zarówno przez pracowników jak i specjalistów HR, nie można zapominać o innych wręcz podstawowych obecnie kompetencjach. Bez względu na branże i role, jakie pełnią poszczególni pracownicy jedną z kluczowych jest, i niewątpliwie będzie także w przyszłości, umiejętność odnalezienia się w zmiennym otoczeniu. Składa się na nią jednak szereg umiejętności m.in. krytyczne myślenie, poszukiwanie rozwiązań, szybkie podejmowanie decyzji na podstawie stale pojawiających się danych. Szczególnie ważne w przyszłości będą również: gotowość do ciągłego uczenia się, innowacyjność oraz otwartości na nowe sytuacje. Myśląc o kompetencjach przyszłości nie można zapominać również o inteligencji emocjonalnej czy umiejętnościach liderskich, których nie zastąpią ani wysokie kompetencje merytoryczne, ani tym bardziej sztuczna inteligencja. W ostatnich latach niezwykle ważne okazały się umiejętności radzenia sobie ze stresem, rozumienia emocji, asertywność i kompetencje związane z organizacją czasu i miejsca pracy oraz wszystkie wzmacniające odporność psychiczną i ułatwiające radzenie sobie w trudnych okolicznościach. Z czasem coraz ważniejsze będą stawać się również kompetencje związane z szybkością poszukiwania informacji, umiejętnością odróżniania wiarygodnych ich źródeł, elastyczność poznawcza, zdolność do adaptacji oraz umiejętność współpracy i budowania różnorodnych zespołów wzmacniane odpowiednią komunikacją i budowaniem zdrowych relacji mówi Grzegorz Święch, Wiceprezes i Partner w firmie szkoleniowej Nowe Motywacje.

Formy rozwojowe w przyszłości

Z uzyskanych w ramach badania odpowiedzi wynika, że formy rozwojowe będą sukcesywnie ewoluowały w kierunku form mieszanych. Po w miarę równomiernym rozłożeniu wyników, wnioskować można, że pracownicy aktualnie nie wiedzą jeszcze, z których form online powinni korzystać, a sam wachlarz usług rozwojowych jest cały czas „badany” poprzez testowanie przez organizacje różnych rozwiązań. Mimo, iż pracownicy nadal wybierają obecnie szkolenia stacjonarne, na znaczeniu stale zyskują formy mieszane. Miks tych dwóch form z roku na rok staje się, i najprawdopodobniej nadal będzie się stawał rozwiązaniem, na którym organizacje będą w głównej mierze opierać swoje programy rozwojowe, tym bardziej, że są one doceniane również przez specjalistów HR.

Analizując wyniki badania dotyczące form rozwojowych na przestrzeni najbliższych 3 lat dowiadujemy się, że jako formę rozwoju przyszłości 40% ankietowanych wskazało webinar, 32% wskazało szkolenia stacjonarne, 21% e-warsztaty, natomiast 19% uznało za przyszłościowe formy mieszane. Oznacza to, że już teraz co 5 zatrudniony widzi przyszłość szkoleń w formach mieszanych, doceniając jednocześnie również zalety form zdalnych.

W ramach badania specjaliści HR zostali poproszeni o ocenę (w skali od 1 do 6) stwierdzeń odnoszących się do form rozwojowych przyszłości. Z udzielonych przez nich odpowiedzi wynika, że formy rozwojowe w przyszłości „Będą przyjmowały formę hybrydową (łącząc formy zdalne ze stacjonarnymi)”. Oprócz form hybrydowych specjaliści HR wysoko ocenili również zdanie, że formy rozwojowe „Będą mocniej weryfikowane pod kątem wdrożonych umiejętności”. Najsłabiej ocenione przez specjalistów HR zostały stwierdzenia, że szkolenia w przyszłości „Wrócą do sal szkoleniowych i bezpośredniego kontaktu” oraz że „Będą coraz mniej potrzebne”.Formy rozwojowe w przyszłości

Wykres: Ocena form rozwojowych w przyszłości zdaniem HR

Specjaliści HR widzą przyszłość form rozwojowych przede wszystkim w silniejszej koncentracji na pracowniku w całym cyklu życia w organizacji (54%). Ich zdaniem istotnym elementem będzie również wprowadzanie elastyczności i zwinności do wszystkich obszarów HR oraz empowerment i „turkusowe” zarządzanie.

Wykres: Kierunek form rozwojowych według HR-u
Wykres: Kierunek form rozwojowych według HR-u

Zdaniem pracowników biorących udział w badaniu w przyszłości od form rozwojowych będzie oczekiwać się: większej wiedzy branżowej posiadanej przez prowadzących, koncentracji na zespołach zadaniowych w firmie i niezbędnych im kompetencjach oraz jeszcze większego dopasowania do potrzeb grupy/organizacji.

Zdaniem specjalistów HR w przyszłości od form rozwojowych będzie się oczekiwać: większej wiedzy branżowej posiadanej przez prowadzących, większego dopasowania do potrzeb grupy/organizacji, formy rozwojowe będą koncentrować się na zespołach zadaniowych w firmach i niezbędnych im kompetencjach oraz będą w większości odbywać się w formie zdalnej. HR-owcy najniżej ocenili stwierdzenie, że kompetencje będą skoncentrowane na rozwoju miękkich umiejętności, niż specjalistycznych.

Wykres: Ocena form rozwojowych w przyszłości przez pracowników i HR
Wykres: Ocena form rozwojowych w przyszłości przez pracowników i HR

Czego brakuje na rynku usług rozwojowych? – czyli co powinno się pojawić w przyszłości?

Według badanych pracowników na rynku szkoleniowym najbardziej brakuje trenerów z dużą wiedzą i doświadczeniem. Pracownikom brakuje również szkoleń z języków obcych. Deklarują oni również, że chcieliby lepiej zarządzać stresem oraz swoim czasem.

Według pracowników HR największymi brakami na rynku szkoleń są obecnie: niedostateczna certyfikacja szkoleń oraz ich skuteczność. Specjaliści HR wskazali również na brak darmowych szkoleń i szkoleń, które łączyłyby kompetencje przyszłości z kompetencjami miękkimi.

Jakie wymagania stawiane są przed trenerami przyszłości?

Według ankietowanych specjalistów HR od trenera przyszłości będzie oczekiwać się: umiejętności budowania procesów rozwojowych, zamiast jednorazowych rozwiązań, posiadania praktycznych doświadczeń z tematów, w których rozwija innych, wiedzy psychologicznej poza biznesową, elastyczności i szybkiego eliminowania działań nieefektywnych.

Wszystkie podmioty, które już teraz identyfikują kompetencje przyszłości i myślą o odpowiednim doborze form rozwojowych udowadniają, że stawiają na rozwój i zapewniają swoim zespołom wyjątkowe możliwości podnoszenia kwalifikacji dostosowanych do aktualnych, ale też przyszłych potrzeb. Takie organizacje już teraz mają, i będą miały, większą szansę na przyciągnięcie najlepszych talentów w przyszłości, ale także na osiągnięcie sukcesu.

Raport z wyników badania „Kompetencje miękkie i potrzeba ich rozwoju – jak uczą się obecnie pracownicy?” oraz opracowane persony rozwoju można pobrać poprzez wypełnienie formularza na stronie badania: https://nowemotywacje.pl/kompetencje-miekkie-i-potrzeba-ich-rozwoju-jak-ucza-sie-obecnie-pracownicy/

***

Badanie „Kompetencje miękkie i potrzeba ich rozwoju – jak uczą się obecnie pracownicy?” zostało zrealizowane na przełomie roku 2021/2022 roku przez Mobile Institute z wykorzystaniem metody CAWI (Computer-Assisted Web Interview) – responsywnych ankiet elektronicznych emitowanych na stronach oraz w wysyłce mailowej. W badaniu wykorzystany został system ankietowy opinie.mobi oraz widgety instapps.io. Badanie przeprowadzono na dwóch grupach respondentów w wieku 18+:

  • pracownicy korporacji (z naciskiem na pracowników dużych korporacji) oraz
  • pracownicy działu HR.

W badaniu udział wzięło 2275 respondentów, Pod uwagę wzięte zostały tylko kompletnie wypełnione ankiety. W badanej grupie kobiety stanowiły 47%, mężczyźni 51%, a 2% osób określiło swoją płeć jako inne. Respondenci byli w wieku od 18 do powyżej 54 lat, z czego największy udział stanowili pracownicy między 25 a 44 rokiem życia, łącznie 73% ankietowanych.

Raport z wyników badania oraz opracowane persony rozwoju można pobrać poprzez wypełnienie formularza na stronie badania: https://nowemotywacje.pl/kompetencje-miekkie-i-potrzeba-ich-rozwoju-jak-ucza-sie-obecnie-pracownicy/

Hotelarze i restauratorzy nie planują nowych inwestycji, a 35% potrzebuje dodatkowego finansowania

Subindeks Barometru EFL dla sektora HoReCa na II kwartał br. odnotował niewielki wzrost o 1,3 pkt. kwartał do kwartału i wyniósł 47 pkt. Jednak wciąż pozostaje najniższym odczytem wśród 6 badanych branż. Nadal nikt nie myśli o większych inwestycjach, 39% restauratorów i hotelarzy obawia się zmniejszenia liczby gości i zamówień, a 35% potrzebuje dodatkowego zastrzyku gotówki na prowadzenie codziennej działalności. Ponad dwa lata pandemii, inflacja, wojna w Ukrainie przekładają się na bardzo trudną sytuację finansową HoReCa, jednak widać światełko w tunelu. Pesymistycznych opinii w każdym obszarze jest mniej niż w pierwszym tegorocznym pomiarze, a 15% przedstawicieli sektora uważa, że w ciągu najbliższych 6 miesięcy sytuacja poprawi się – to najwyższy odsetek wśród badanych branż.

– HoReCa od wybuchu pandemii, czyli od ponad 2 lat, nie ma dobrej passy. Większość biznesów hotelarsko-gastronomicznych została dotknięta lockdownem, odejściem dużej liczby klientów, a w ostatnich miesiącach skutkami rosnącej inflacji. I choć wojna w mniejszym stopniu odbija się na ich działalności, to nie pozostanie bez wpływu na ten sektor. Jednak jak co roku tak i teraz, im bliżej sezonu letnio-wakacyjnego, tym więcej optymistycznych prognoz. Choć wciąż HoReCa najgorzej ocenia swoją obecną sytuację, a opinie na temat sprzedaży czy inwestycji są najbardziej negatywne ze wszystkich badanych branż, to jednak w porównaniu do pierwszego tegorocznego pomiaru, jest lepiej. I liczę, że 15% optymistów, którzy spodziewają się lepszej sytuacji w najbliższych miesiącach, to właśnie jest ta przysłowiowa „jaskółka” – mówi Radosław Woźniak, prezes EFL.

Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni, ale…

Na delikatnie wyższą w porównaniu do poprzedniego pomiaru wartość subindeksu Barometru EFL dla HoReCa na II kwartał br. (47 pkt., +1,3 pkt. kwartał do kwartału) największy wpływ miały prognozy w obszarze sprzedaży. 39% hoteli, restauracji i firm cateringowych prognozuje spadek zamówień w swoich lokalach w pierwszych trzech miesiącach tego roku. I choć jest to nadal najwyższy wynik wśród 6 badanych branż, to jest znacząco niższy niż w pierwszym tegorocznym pomiarze, gdzie przekraczał granicę 50%. 10% ankietowanych liczy na większą sprzedaż (kwartał wcześniej – 4%), a 50% nie spodziewa się większych zmian w porównaniu do ostatnich miesięcy ubiegłego roku.

Pesymistyczne prognozy sprzedażowe nie pozostają bez wpływu na płynność finansową. Jej pogorszenia spodziewa się 4 na 10 przedsiębiorców, również najwięcej wśród 6 badanych sektorów.

Po raz kolejny należy zwrócić uwagę na wysoki odsetek przedsiębiorców prognozujących większe zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne. Aż 35% potrzebuje dodatkowego wsparcia finansowego (kwartał wcześniej – 51%). Te z pewnością będzie potrzebne na dokapitalizowanie bieżącej działalności, a nie (jak to bywało najczęściej przed pandemią) na planowane inwestycje i rozwój przedsiębiorstwa.

Pandemia trudniejsza niż wojna

W pomiarze na II kwartał br. przedstawicielom HoReCa zadano pytanie o wpływ sytuacji społeczno-polityczno-gospodarczej na kondycję ich branży w perspektywie 6 miesięcy. Nastąpiło więc poszerzenie kontekstu pytania, które w poprzednich pomiarach dotyczyło jedynie kolejnych fal pandemii. Co ciekawe, najwięcej optymistów wśród 6 badanych branż jest wśród hotelarzy i restauratorów. 15% z nich odpowiedziało, że sytuacja poprawi się. Jednak z drugiej strony, więcej, bo 19% zapytanych, spodziewa się jej pogorszenia. To drugi najwyższy wynik.

Wpływ wojny toczącej się na terenie Ukrainy odczuwany jest przez HoReCa negatywnie, ale nie tak jak pandemia. Ponad 96% restauratorów i hotelarzy uważa, że COVID-19 ma niekorzystny wpływ na ich działalność (z czego 32,5% – bardzo niekorzystny, a 64% – raczej niekorzystny). W przypadku wojny – na jej negatywny wpływ wskazuje 65% zapytanych (z czego 20% – zdecydowanie niekorzystny, a 45% – raczej niekorzystny).

Wartość głównego indeksu Barometru EFL na II kwartał 2022 roku wyniosła 48,7 pkt. Osiągnięty poziom jest o 0,2 pkt. niższy niż w I kwartale 2022 roku.

Coraz więcej informacji o konieczności zwrotu środków z lockdownowych tarcz finansowych

Przedsiębiorcy muszą zwrócić Polskiemu Funduszowi Rozwoju ponad 29 miliardów złotych przyznanych im w ramach Tarcz Finansowych w czasie pandemii COVID-19. To astronomiczna kwota. Według PFR firmy, które muszą zwrócić środki nie wydatkowały ich zgodnie z przeznaczeniem, zgodnie z terminami lub w rzeczywistości ich sytuacja nie była tak zła, jak deklarowana, stąd też umorzenie jest niższe niż przedsiębiorca mógłby się spodziewać. Do Północnej Izby Gospodarczej trafiło już kilkanaście skarg od zachodniopomorskich przedsiębiorców, którzy nie są w stanie spłacić zobowiązań nałożonych przez PFR. To kwoty rzędu kilkuset tysięcy złotych, a często nawet powyżej miliona. – Miała być pomoc, a jest pułapka. Mamy świadomość, że mogą występować nieprawidłowości, ale nie we wszystkich przypadkach wina przedsiębiorcy  jest tak oczywista. Dla wielu firm zwrot wsparcia z PFR to faktyczne bankructwo – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Przedsiębiorcy o zachowaniu PFR: „Nóż w plecy”

Jak mówi Hanna Mojsiuk zamieszanie związane z tarczami finansowymi i pomocą w niwelowaniu skutków gospodarczych COVID-19 jest zaskakujące, bo przedsiębiorcy starając się o wsparcie nie mieli świadomości, że deklarowana im pomoc to właściwie tylko pożyczka. – Przetrwali dzięki tym pieniądzom koronawirusa, ale skąd mają wziąć środki, by teraz tą „pomoc” spłacić? Polski Fundusz Rozwoju musi być świadomy, że jak ktoś popadł w tarapaty finansowe w czasie pandemii to wychodzenie na prostą zajmie tym firmom lata. Trudno wyobrazić sobie przedsiębiorstwo, które teraz bez straty wyciąga z konta milion złotych – mówi Hanna Mojsiuk.

– Zdecydowana część firm, które zgłasza się do nas skarżąc się na PFR to firmy z sektora gastronomicznego oraz transportowego. Oba te sektory wciąż nie są w zbyt dobrej formie finansowej, co wynika z rosnącej inflacji czy wojny w Ukrainie. Wiele firm walczy o przetrwanie, a PFR serwuje im sytuację bez wyjścia.  Oceniamy takie działanie jako bardzo niekorzystne  i oczekujemy od Ministerstwa Finansów bardzo jasnych interpretacji na jakich zasadach pieniądze mają być zwracane do PFR. Jakie firmy? Dlaczego następuje umorzenie w tak niskiej kwocie? Dlaczego wcześniej pomoc była bezzwrotna, a teraz jest zwrotna? Przedsiębiorcy, którzy się do nas zgłoszą mogą liczyć na pomoc w kwestii  występowania do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców p. Adama Abramowicza – mówi Hanna Mojsiuk.

Jak można było wydawać środki z PFR? Do kiedy? Niejasne interpretacje mogą kosztować firmy setki tysięcy złotych

– Pomoc PFR dla firm była i jest nieoceniona. Ale z czasem ujawniły się problemy systemowego niezgrania celów tarczy PFR z jej efektami – przyznaje skarbnik Północnej Izby Gospodarczej i doradca podatkowy Michał Wojtas. – Przede wszystkim firmy zamknięte w lockdown-ie gospodarki były zamknięte o prawie 2 miesiące dłużej (do 25.05.2021 r.) niż okres, w którym miały wydać środki na subwencję PFR 2.0.  Zarówno PFR jak i Rząd milczą w tej sprawie, a firmy z sektora MŚP musiały zadeklarować milionowe zwroty. Część z nich to podmioty, które nie mogły działać bo były zamknięte, a wydatkując w dłuższym czasie środki z dofinansowania PFR nie mogą ich teraz rozliczyć, gdyż nie mieszczą się w krótszym okresie rozliczeniowym. W takiej sytuacji znajduję się m.in. dwie sieci gastronomiczne w naszym regionie. PFR nie reaguje na argumenty, że firmy nie mogły wydać środków w okresie rozliczenia subwencji, gdyż były zamknięte i uruchamiały się dopiero po otwarciu gospodarki pod koniec maja 2021 r. – mówi Michał Wojtas.

Przedsiębiorcy narzekają również na kontakt z instytucjami finansowymi. – PFR albo nie odbiera korespondencji, albo odpowiada jak komornik – wszystko zgodnie z regulaminem i trzeba płacić..

Mówimy o firmach, które najpierw subwencja PFR uratowała przed zamknięciem, pozwoliła przeżyć, a błąd PFR i Rządu teraz ma je z powrotem dobić. Jaki jest tu sens gospodarczy? – dodaje Michał Wojtas.

„Faktycznie więc bardziej opłacało się liczyć na siebie i ryzykować niż ufać zapewnieniom Rządu, że pomoc będzie im zapewniona”

Przedsiębiorcy mają prawa dociekać sprawiedliwości przed sądem, ale większość wolałaby tego uniknąć. Powody są proste. Sprawy będą ciągnąć się latami, a zobowiązania trzeba płacić. Nad wieloma firmami wisi więc znowu widmo upadłości. – Przedsiębiorcy czują się potraktowani bardzo niesprawiedliwie, bo nie mieli świadomości, że pomoc PFR  w drugiej tarczy to jest odłożona w czasie pożyczka, a nie dofinansowanie do miejsc pracy czy zakupu produktów i opłaty mediów niezbędnych do funkcjonowania. Przedsiębiorcy posłusznie zamknęli się w czasie lockdownu licząc na pomoc, dzisiaj muszą ją zwracać. Co warte odnotowania, przedsiębiorcy, którzy nie zamknęli firm i starali się zarabiać i normalnie funkcjonować w czasie pandemii wygrywają sprawy przed sądami. Faktycznie więc bardziej opłacało się liczyć na siebie i ryzykować niż ufać zapewnieniom Rządu, że pomoc będzie im zapewniona – mówi Grażyna Wódkiewicz, wspólnik w kancelarii Wódkiewicz & Sosnowski.

Jak dodaje mec. Wódkiewicz wiele firm stoi dzisiaj przed dylematem: co dalej robić? – Firmy zastanawiają się nad zakończeniem działalności czy nad sprzedażą części swojego majątku, by spłacić zobowiązania. Przedsiębiorcy wpadli w pułapkę niejasnych przepisów. Nigdzie nie jest napisane, że to jest pożyczka i trzeba to zwrócić. Najpierw było wsparcie bezzwrotne, jeżeli przedsiębiorca nie zwolnił pracowników, a przy drugim lockdownie zmieniono te zasady. Czy kiedykolwiek słyszeliśmy o tym, że będzie to pomoc zwrotna? Nigdzie – wyjaśnia mec. Wódkiewicz.

Złoty umacnia się, Bitcoin w bardzo ciekawym miejscu

Kurs Bitcoina wobec amerykańskiego dolara już drugi dzień znajdował się w bardzo ciekawym miejscu, a mianowicie na poziomie swoich minimów z maja-lipca ub.r. znajdujących się w okolicach poziomu 30000 USD. Jeśli ten poziom wsparcia zostanie przełamany, to można oczekiwać spadku kurs BTC/USD o dalsze kilkanaście procent do poziomu dolnego ograniczenia kanału rozpoczętego w listopadzie ub.r. trendu spadkowego (obecnie ok. 25000 USD).

Wczorajsze popołudniowe nadzieje, że WIG-20 zdoła utworzyć drugą w ciągu 3 sesji „białą świecę” okazały się ostatecznie płonne. Mniej więcej w momencie, w którym obudziły się rynki w USA nadeszła podaż i wczorajsza sesja zakończyła się ostatecznie na WIG-u 20 15-tą czarną świecą (zamknięcie poniżej otwarcia) w trakcie ostatnich 16 sesji. Od szczytu „wojennej” korekty wzrostowej utworzonego 30 marca na wykresie WIG-u 20 w trakcie 26 sesji utworzone zostały 22 „czarne” świece. W rezultacie tej słabości WIG-20 i WIG były wczoraj jedynymi głównymi indeksami europejskich rynków akcji, które zanotowały swe nowe przynajmniej roczne minima.

Pomimo podobnego do obserwowanego na GPW popołudniowego osłabienia główne indeksy rynków akcji w Europie zdołały utrzymać się na plusach (DAX +1,15 proc., CAC 40 +0,51 proc.). W USA Nasdaq Composite i S&P 500 co prawda zaliczyły na początku wtorkowej sesji swe nowe roczne minima, ale jednak zdołały zakończyć sesję na lekkich plusach.

Dzisiejsze notowania na rynkach akcji w Azji i Oceanii nie przyniosły jakichś poważniejszych rozstrzygnięć (japoński Nikkei 225 +0,18 proc.). Europa ponownie próbowała dziś rano przełamać trend spadkowy (DAX +0,47 proc., CAC 40 +0,94 proc.). Ceny kontraktów na amerykańskie indeksy ostrożnie próbowały w środowy poranek kontynuować odbicie (S&P 500 +0,29 proc.).

GPW nadal pozostawała słaba na tle pozostałych europejskich giełd (ok. 9:30 WIG-20 -0,26 proc.).

Dolar nie był dziś rano już tak silny jak ostatnio (EUR/USD +0,24 proc., USD/JPY –0,29 proc.). Złoty umacniał się dziś rano w ślad za euro (USD/PLN –0,63 proc., USD/PLN -0,4 proc.).

Rentowność amerykańskich 10-latek spadła dziś rano ponownie poniżej 3 proc. (2,96 proc.).
Na rynkach surowców kontrakty na ropę naftową drożały dziś rano o ok. 2 proc. utrzymując się nieco ponad poziomem 100 dolarów (WTI 101,62 USD, Brent 104,44 USD). Lekko odbijały w górę ceny metali szlachetnych (złoto +0,32 proc.).

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Wyniki w górę, giełda w dół

Powoli kończy się sezon publikacji wyników spółek za I kwartał. 79 proc. spółek z indeksu S&P500 przebiło oczekiwania analityków, jednak w obecnej sytuacji to za mało, by podtrzymać wzrosty.

Do końca poprzedniego tygodnia swoje wyniki za I kwartał 2022 roku przedstawiły 434 spółki z indeksu S&P500, a w tym swoje wyniki zaprezentuje 20 kolejnych firm. Wyłania się z tego obraz stabilnej tendencji wzrostowej i siły amerykańskiej gospodarki. Jednak Wall Street spogląda w dłuższej perspektywie widząc już na horyzoncie możliwą recesję i pogorszenie wyników w przyszłości. Inwestorzy znacznie dokładniej przyglądają się raportom firm, szukając przyszłych źródeł problemów. Asymetria w percepcji zdecydowanie promuje obecnie informacje negatywne. Szczególnie w przypadku firm, których akcje są uważane za drogie lub przewartościowane. Dokładnie obserwowaliśmy to w wypadku dwóch najbardziej spektakularnych przecen po publikacji wyników, czyli Amazona i Netflixa.

Za opublikowanych dotychczas wyników – 79 proc. firm z indeksu S&P500 zanotowało zysk powyżej oczekiwań. Jest to więcej niż wynosi wieloletnia średnia (66 proc.), ale mniej niż w przypadku wyników za IV kwartał 2021 (83,1 proc.). Zyski poniżej oczekiwań przedstawiło 17,7 proc. spółek. Sektory, w których najwięcej spółek ma wyniki powyżej oczekiwań to: przemysł, produkty konsumpcyjne (staples), IT, nieruchomości oraz energia. Najgorzej pod tym względem radziły sobie spółki z branży dóbr luksusowych.

Solidny pozostaje także przyrost zysków, który wynosi 9,3 proc. wobec I kwartału 2021. Jest to jednak mniej niż wynosi średni roczny przyrost zysków z ostatnich 5 lat – 15,6 proc. k/k. Ważnym źródłem zysków pozostaje obecnie sektor energetyczny (wzrost zysków o 267,9 proc. k/k), gdy wyłączy się go ze średniej wtedy wzrost zysków w I kwartale 2022 spada do 4,3 proc. k/k. Wyższa inflacja daje obecnie firmom możliwość bardziej swobodnego podnoszenia cen, co widać po wysokim poziomi marż. Z drugiej strony inflacja generuje także presję na wzrost kosztów, a przede wszystkim płac.

Dobre wyniki mają obecnie niewielki wpływ na notowania. S&P500 w ciągu ostatnich 30 dni, czyli w okresie publikacji wyników spadł o 9,5 proc. A od początku roku spadek wynosi 16,8 proc. Trzeba jednak pamiętać, że choć obecnie następuje rozdźwięk między danymi fundamentalnymi a notowaniami, to fundamenty nadal pozostają bazą do wyceny spółek. Wiele firm mimo dobrych wyników, po 4 latach ciągłych wzrostów jest uznawana za inwestorów za przewartościowane. Jednak wśród tych spółek nadal można znaleźć tańsze alternatywy. Ciągle warto zawracać uwagę na tanie spółki cykliczne, a także spółki defensywne przynoszące zyski i dywidendę, bez względu na ogólną sytuację na rynku.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Przepisy o podatku cukrowym pełne niejasności i niespójnych regulacji

Od początku 2021 r. obowiązują przepisy o podatku cukrowym. Analiza wybranych zagadnień spornych, nad którymi m.in. pochylały się sądy administracyjne, obrazuje słabości tej regulacji.

– Wątpliwości dotyczą podstawowych przepisów w zakresie zagadnień takich jak przedmiot i podmiot opodatkowania – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Jacek Matarewicz, adwokat, doradca podatkowy, partner w Kancelarii Ożóg Tomczykowski. – Przepisy zawarte w ustawie o zdrowiu publicznym w wielu miejscach wzajemnie się wykluczają. Ustawa zawiera nieuporządkowany zbiór regulacji, których lektura zaskakuje, zwłaszcza w zakresie ich umiejscowienia; jest w niej też sporo luk prawnych stąd zasadne wydaje się porównanie, że jest dziurawa jak ser szwajcarski.

Organy interpretacyjne oraz sądy administracyjne nie są zgodne co do tego, jak rozumieć regulacje wyłączające z opodatkowania cukry naturalnie zawarte w napojach, czy odnoszące się do opodatkowania sprzedaży napojów rozlewanych na zamówienie pod tzw. „cudzym brandem”.

Zmiany podatkowe dla przedsiębiorców wspierających Ukraińców

W odpowiedzi na wspólny apel Rady Przedsiębiorczości i Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej rząd wprowadził ulgi podatkowe dla przedsiębiorców udzielających pomocy Ukraińcom. Obejmują one m.in. możliwość odliczenia przekazanych na ten cel darowizn od podstawy opodatkowania PIT i CIT odpowiednio do kwoty 6% lub 10% dochodu, 0% stawkę VAT na dostawy pomocowe, czy zaniechanie poboru ryczałtu od dochodów spółek.

Regulacje zwalniające z opodatkowania pomoc udzielaną uchodźcom

Prócz pilnej potrzeby dostosowania przepisów o podatkach dochodowych do nowych okoliczności związanych z lawinowo udzielaną pomocą Ukrainie i Ukraińcom przez polskie firmy środowisko przedsiębiorców, prawników i doradców podatkowych postulowało konieczność wprowadzenia w życie adekwatnych przepisów, także w zakresie podatku od spadków i darowizn oraz podatku od towarów i usług.

Ustawą z dnia 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa (Dz.U. poz. 583) wprowadzono szereg ulg dla przedsiębiorców finansujących z własnej kieszeni pomoc potrzebującym uchodźcom z Ukrainy. Większość przepisów nowej ustawy obowiązuje z mocą wsteczną od 24 lutego 2022 r.

Rząd we wspomnianej ustawie uregulał także m.in. kwestie legalizacji pobytu Ukraińców w Polsce, ich zatrudniania oraz podejmowania i wykonywania przez nich działalności gospodarczej na terytorium RP. Jednocześnie w Banku Gospodarstwa Krajowego utworzono Fundusz Pomocy, którego celem jest finansowanie realizacji zadań na rzecz pomocy Ukrainie. Fundusz zasilany jest m.in. przez wpłaty darowizn.

Odliczenia 6% w PIT i 10% w CIT

Ministerstwo Finansów w komunikacie z 3 marca napisało, że obowiązujące przepisy prawa podatkowego już teraz pozwalają przedsiębiorcom obniżać swoje zobowiązania podatkowe poprzez przekazywanie darowizn pieniężnych i rzeczowych na pomoc Ukrainie właściwym: fundacjom, stowarzyszeniom i organizacjom pożytku publicznego. Wartość darowizny podlega odliczeniu od postawy opodatkowania do 6% w przypadku podatku dochodowego od osób fizycznych i do 10% w podatku dochodowym od osób prawnych. Warunkiem skorzystania z odpisów jest posiadanie dowodów na udokumentowanie darowizny.

Stawka 0% VAT na dostawy pomocowe

Rozporządzeniem Ministra Finansów z dnia 3 marca 2022 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie towarów i usług, dla których obniża się stawkę podatku od towarów i usług, oraz warunków stosowania stawek obniżonych (Dz.U. poz. 531), od 24 lutego 2022 r. do 30 czerwca 2022 r. wprowadzono 0% stawkę VAT dla dostaw towarów i dla świadczenia usług na cele związane z pomocą ofiarom skutków działań wojennych w Ukrainie.

Z preferencyjnej stawki VAT mogą korzystać dostawy dokonywane na rzecz: jednostek samorządu terytorialnego, Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych oraz podmiotów leczniczych. Warunkiem jest wcześniejsze zawarcie z jednym z tych podmiotów pisemnej umowy, z której będzie wynikać, że dostawy będą wykorzystywane na cel pomocy ofiarom wojny w Ukrainie. Dla dostaw towarów lub usług już dokonanych (od 24 lutego), warunek ten zostanie spełniony, jeśli obie strony przeprowadzonej już transakcji potwierdzą na piśmie, że miała ona na celu wsparcie Ukrainy.

Zaniechanie poboru ryczałtu od dochodów spółek

Rozporządzeniem Ministra Finansów z dnia 18 marca 2022 r. w sprawie zaniechania poboru ryczałtu od dochodów spółek w związku z przeciwdziałaniem skutkom działań wojennych na terytorium Ukrainy (Dz.U. poz. 641), zaniechano poboru ryczałtu od osiągniętych od dnia 24 lutego 2022 r. do dnia 31 grudnia 2022 r. dochodów z tytułu wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą, odpowiadających:

  1. wysokości poniesionych kosztów wytworzenia lub cenie nabycia rzeczy lub praw będących przedmiotem darowizn przekazanych na cele związane z przeciwdziałaniem skutkom działań wojennych na terytorium Ukrainy:
  2. polskim organizacjom pożytku publicznego, lub równoważnym organizacjom ukraińskim,
  3. jednostkom samorządu terytorialnego,
  4. Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych,
  5. podmiotom wykonującym na terytorium Polski lub Ukrainy działalność leczniczą
    lub działalność z zakresu ratownictwa medycznego;
  6. wysokości kosztów poniesionych z tytułu wykonania nieodpłatnego świadczenia, którego celem jest przeciwdziałanie skutkom działań wojennych na terytorium Ukrainy, realizowanego na rzecz ww. podmiotów.

Dofinansowanie 40 zł dziennie za osobę lub więcej

Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 15 marca 2022 r. w sprawie maksymalnej wysokości świadczenia pieniężnego przysługującego z tytułu zapewnienia zakwaterowania i wyżywienia obywatelom Ukrainy oraz warunków przyznawania tego świadczenia i przedłużania jego wypłat (Dz.U. poz. 605) za zapewnienie zakwaterowania i wyżywienia obywatelom Ukrainy przysługuje świadczenie w wysokości 40 zł za osobę dziennie, maksymalnie przez 60 dni, wypłacane z dołu. Jednakże kwota ta może zostać podwyższona przez wojewodę w przypadku zapewniania zakwaterowania i wyżywienia jeszcze przed dniem wejścia w życie ustawy oraz wówczas, gdy podmiotem zapewniającym pomoc jest jednostka organizacyjna, osoba prawna albo przedsiębiorca. Również okres wypłaty świadczenia może zostać wydłużony na wniosek.

Plany kolejnych ulg

Powyższe preferencje już obowiązują, jednak rząd, a przede wszystkim Ministerstwo Finansów, obiecuje wdrażanie kolejnych ulg i zwolnień podatkowych celem tworzenia zachęt do udzielania pomocy Ukraińcom, a także zrekompensowania przedsiębiorcom jej kosztów. Wśród zapowiedzi znalazły się m.in.: umożliwienie zaliczania darowizn do kosztów uzyskania przychodu oraz zwolnienie z opodatkowania darowizn w postaci udostępniania przestrzeni mieszkaniowej uchodźcom, wyżywienia, finansowanie leczenia, nauki, czy kursów zawodowych.

Podsumowanie

Takie działania fiskusa to zdecydowane wyjście naprzeciw potrzebom polskich przedsiębiorców, którzy gremialnie udzielają pomocy obywatelom Ukrainy już od pierwszych dni rosyjskiej agresji. Trudno sobie wyobrazić, by w obliczu tragedii narodu ukraińskiego państwo miałoby zarabiać na udzielanej z dobroci serca pomocy polskich firm, albo co najmniej pomocy tej nie próbowało wesprzeć.

Warto pamiętać, że rządowe preferencje to nie tylko zwolnienia czy ulgi podatkowe. To również pomoc w postaci wydłużenia terminów na realizację niektórych obowiązków podatkowych i sprawozdawczych. Warto więc być na bieżąco z wdrażanymi zmianami – to ułatwi prowadzenie firmy w trudnych czasach, zwłaszcza przedsiębiorcom łączącym biznes z działalnością charytatywną.

Autor: adwokat Paweł Chmielowiec, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Invista S.A. efektywnie wykorzystuje park nieruchomości. W najbliższych tygodniach umowy o wartości ponad 10 mln zł

Giełdowa Invista S.A. kończy negocjacje dotyczące sprzedaży i najmu gruntów i nieruchomości, które posiada w portfelu. Realizacja umów ma przynieść ponad 10 mln zł przychodów.

Po tym, jak w grudniu 2021 zarząd spółki zapowiedział rewizję strategii i zwiększenie przychodów z 3 głównych źródeł (rynku nieruchomości, rynku energetyki/elektro-mobilności/ rynku technologii), teraz ujawnia plany sprzedaży i najmu swoich nieruchomości. – Nowy model zakłada bardziej efektywne zarządzanie portfelem nieruchomości, w tym najem gruntów stabilnym partnerom i opcję sprzedaży w celu uzyskania wyższych stóp zwrotu dla inwestorów – podkreśla Michał Gabrylewicz, prezes Invista S.A.

Umowy na ponad 10 mln zł i stabilne przychody dla spółki

Pierwszym etapem jest podpisanie umowy sprzedaży działki inwestycyjnej w Warszawie pod budowę budynku mieszkalnego. Umowa jest II etapem porozumienia, zawartego w 2020 roku, i ma zastać podpisana z wiodącym, warszawskim deweloperem i zrealizowana w ciągu najbliższych tygodni (w 2 kwartale 2022) a jej szacunkowa wartość wynosi 2,5 mln zł.

Drugim etapem jest najem długoterminowy gruntu w woj. mazowieckim (Aleksandrów) inwestorowi

– spółce Netcable, zainteresowanemu budową farmy fotowoltaicznej. Działka o pow. 18 ha ma zostać wynajęta na okres 29 lat (do 2050) a jej wartość szacowna jest na ponad 6 mln zł. Netcable to firma specjalizująca się w projektowaniu i budowie elektrowni fotowoltaicznych, jedna z nielicznych w Polsce, która budowała farmy fotowoltaiczne aż na trzech kontynentach, mając na koncie trudne realizacje naziemnych instalacji PV m.in. na skałach, terenach po byłych kopalniach czy wysypiskach śmieci. W ubiegłym roku firma ta odpowiadała za budowę elektrowni fotowoltaicznych m.in. w Afryce

– w Senegalu, gdzie wykonuje farmy fotowoltaiczne pracujące w środowisku off-grid. Ponadto, Netcable bierze udział w budowie jednej z największych na świecie elektrowni fotowoltaicznych o docelowej mocy 1,65 GWp, która powstaje w Egipcie pod nazwą Benban Solar Park.

Invista S.A. – Dom spokojnej starości / Projekt

Trzecim etapem jest sprzedaż nieruchomości (działka o pow. ok 4 ha), przygotowanej do potrzeb budowy ośrodka – domu spokojnej starości. Obecnie trwają rozmowy z przedstawicielami pośredników, którzy mają dokonać wyceny całości projektu dla inwestora branżowego. Invista S.A. dysponuje planami oraz projektami ośrodka przygotowanymi dla potrzeb inwestora.

Dodatkowo spółka prowadzi analizy i szacunkowe wyceny działki w centrum stolicy (dokumentacja praw do nieruchomości), która może stanowić część dużej inwestycji biurowo-handlowej.

Jednocześnie Invista S.A. prowadzi rozmowy nt. realizacji umów z inwestorami indywidualnymi (firmy sektora SME) dotyczącymi budowy i sprzedaży małych magazynów energii o mocy ok 1 mW.

Grupa Śnieżka po I kwartale 2022 r.

Grupa Śnieżka w I kwartale 2022 roku skoncentrowała się na umacnianiu swojej pozycji na dwóch głównych rynkach: polskim i węgierskim. Na obu kluczowych rynkach jej przychody znacząco wzrosły. W tym samym czasie zarówno branża farb i lakierów, jak i światowa gospodarka znalazły się pod silną presją. Skutki wojny w Ukrainie mają i prawdopodobnie będą miały istotny wpływ na wyniki Grupy w kolejnych kwartałach.

Łączne przychody ze sprzedaży Grupy Śnieżka za pierwsze trzy miesiące 2022 roku sięgnęły 190,0 mln zł i były o 4,0% wyższe niż w I kwartale ub.r. Wzrost ten wsparła sprzedaż w Polsce, wynosząca 137,6 mln zł (+8,7% r/r), oraz na Węgrzech, gdzie kształtowała się na poziomie 34,6 mln zł (+11,7% r/r). Dwa główne rynki odpowiadają obecnie za ponad 90% przychodów. Na skonsolidowanych wynikach zaważyły przychody Grupy z objętego wojną rynku ukraińskiego, które uległy obniżeniu do 8,8 mln zł (-44,2% r/r).

W zakończonym kwartale utrzymaliśmy nasze udziały rynkowe w Polsce, na naszym najważniejszym rynku. Solidne wyniki sprzedaży osiągnęliśmy na rynku węgierskim. Początek roku dla Śnieżki na kluczowych rynkach uważamy więc za udany, choć wojna w Ukrainie już zostawiła na nim swój ślad poprzez silną presję na nasze wyniki – komentuje Joanna Wróbel-Lipa, wiceprezes zarządu FFiL Śnieżka SA.

W I kwartale znaczące wzrosty cen surowców w dalszym ciągu wywierały negatywny wpływ na zyski Grupy. Istotnie wyższe były także koszty finansowe związane ze wzrostem stóp procentowych i tym samym koszty obsługi długu. Tylko częściowo zrekompensował je popyt na produkty marek premium w Polsce. Zysk netto Grupy Śnieżka wyniósł 12,0 mln zł (-30,9% r/r), zysk na działalności operacyjnej 17,8 mln zł (-19,1% r/r), zaś wynik EBITDA 26,6 mln PLN (-13,6% r/r). Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej osiągnął 11,1 mln PLN (-32,0% r/r).

Zarząd Śnieżki dobrze ocenia przychody uzyskane w pierwszych trzech miesiącach 2022 roku, lecz podkreśla, że ze względu na sezonowość sprzedaży i niepewną sytuację na rynkach wschodnich nie należy opierać na nich przewidywań na temat niedawno rozpoczętego sezonu wiosna-jesień 2022, zaś wyniki finansowe Grupy powinny być rozpatrywane po zakończeniu całego roku.

Ekspozycja na Wschód

Ze względu na wybuch wojny zakład produkcyjny spółki Śnieżka-Ukraina z Grupy Śnieżka zawiesił czasowo działalność pomiędzy 25 lutego a 11 kwietnia br. Zakład działa ponownie już od miesiąca, choć w ograniczonym zakresie. Majątek Śnieżki-Ukraina nie jest obecnie zagrożony ze względu na lokalizację ok. 20 km od granicy polsko-ukraińskiej – w Jaworowie (obwód lwowski). W opinii Śnieżki aktualnie nie ma przesłanek wskazujących na to, że spółka utraci możliwość dalszego prowadzenia działalności w tej lokalizacji. Grupa zapewnia też kompleksowe wsparcie swoim pracownikom.

Zarząd przewiduje, że działania wojenne w Ukrainie oraz ekspozycja Grupy na rynki wschodnie będą miały wpływ na przychody, wyniki finansowe oraz marże Grupy w wielu aspektach. Coraz bardziej prawdopodobny scenariusz dla rynku ukraińskiego to co najmniej istotny spadek przychodów i zysków przynajmniej w 2022 roku.

W ostatnim czasie zaszły również zmiany w odniesieniu do innych rynków wschodnich. Rynek białoruski został od I kwartału br. włączony do segmentu „Pozostałe” z uwagi na spadek jego udziałów w przychodach całej Grupy poniżej 2%. Z kolei od marca br. Grupa całkowicie zaprzestała działalności operacyjnej w Rosji, w której uzyskiwała w poprzednich sezonach ok. 1% przychodów.

Wyzwania bez wpływu na podejście Śnieżki do wypłaty dywidendy

Trwająca odbudowa gospodarki po pandemii została wstrzymana przez wybuch gwałtownej wojny w Ukrainie, który zaczyna mieć coraz większy wpływ na wszystkie gospodarki świata. Spodziewany spadek tempa wzrostu PKB oraz wzrosty cen to potencjalne wyzwania również dla Grupy. Wśród nich widoczna jest m.in. zwiększona presja kosztowa, w tym dalsza presja na ceny surowców, a także rosnące koszty logistyki. Z kolei wpływ szybkiego zacieśniania polityki monetarnej przełożył się na skokowy wzrost kosztów obsługi zadłużenia i niewykluczone, że w kolejnych kwartałach będzie to jeden z czynników wpływających na spadek siły nabywczej konsumentów. Pierwsze oznaki tego zjawiska, w tym ostrożniejsze niż dotąd podejście do wydatków, są już widoczne w Polsce w badaniach nastrojów konsumenckich.

W obliczu wielu wyzwań dywersyfikacja głównych rynków i doinwestowanie – dzięki prowadzonemu w ostatnich latach największemu w historii Grupy Śnieżka cyklowi inwestycyjnemu – poprawiają bezpieczeństwo Grupy.

Gospodarka mierzy się z poważnymi wyzwaniami już od ponad dwóch lat – najpierw były to skutki pandemii COVID-19, następnie w efekcie wybuchu wojny w bliskiej nam Ukrainie. Jesteśmy na nie dobrze przygotowani, ale wpływają one na działalność całej naszej branży i uzyskiwane przychody i marże. Obecnie w obliczu zwiększonej niepewności działamy rozważnie i nasze długoterminowe plany obejmują zmniejszanie poziomu wydatków Grupy do poziomu amortyzacji. Jednocześnie w najbliższych latach jako Zarząd zamierzamy rekomendować naszym akcjonariuszom wypłatę dywidendy na poziomie 50% skonsolidowanego zysku netto Grupy – podkreśla Joanna Wróbel-Lipa.

Inflacja w Polsce i w strefie euro: Jak bardzo źle może być….

Strefa Euro stoi w obliczu największej presji cenowej od lat 70-tych. Analitycy Allianz Trade zakładają dla Polski następujący scenariusz związany z inflacją dla Polski: „W 2022 r. średnia inflacja w Polsce wyniesie 8,5%, a stopa procentowa NBP może zostać podniesiona do przedziału 6,5%-7%.

  • Do strefy euro powróciła inflacja, która skutkuje wzrostem kosztów życia do rekordowo wysokiego poziomu. Poza bazowymi i jednorazowymi efektami związanymi z pandemią, zapchane globalne łańcuchy dostaw nie są w stanie nadążyć za popytem po pandemii. Dodatkowo wojna na Ukrainie i szeroko zakrojone zamknięcia w związku z chińską polityką „zero Covid” jeszcze bardziej zakłóciły przepływy handlowe i przyczyniły się do gwałtownego wzrostu cen towarów – zwłaszcza energii. Europa została szczególnie dotknięta, biorąc pod uwagę jej silną zależność od importu energii i niedawną deprecjację euro do najniższego od pięciu lat poziomu.
  • Czy najgorsze wciąż przed nami? Bez embarga UE na import ropy i gazu z Rosji, inflacja zasadnicza najprawdopodobniej osiągnie szczyt w drugim kwartale 2022 roku. Dynamika inflacji będzie zależeć od rozwoju cen energii i żywności, które wyjaśniają około dwóch trzecich obecnego skoku cen. Ponieważ negatywne efekty bazowe z czasem ustąpią, wciąż podwyższona inflacja bazowa stanie się w przyszłym roku motorem presji na ceny konsumpcyjne. W Allianz Trade oczekujemy, że inflacja w strefie euro wyniesie 6,5% r/r w tym roku i 2,5% r/r w przyszłym roku. Inflacja bazowa pozostanie niezwykle wysoka w okresie objętym prognozą, kształtując się na średnim poziomie 3,0% r/r i 2,5% r/r – ponad dwukrotnie wyższym niż w ciągu dekady poprzedzającej kryzys wywołany przez Covid-19.
    • Rosnące ryzyko stagflacji stawia EBC przed dylematem – prawdopodobna wydaje się pierwsza podwyżka stóp procentowych we wrześniu. Wyższa inflacja i niższy wzrost gospodarczy narzucają trudne kompromisy polityczne w świecie, w którym klasyczne zagregowane wsparcie popytu ma niewielki wpływ w obliczu silnej presji kosztowej powodującej negatywne wstrząsy podażowe. Rozczarowujące wyniki PKB w strefie euro w I kwartale podkreślają koszty gospodarcze wojny na Ukrainie, jak również zwiększone ryzyko scenariusza stagflacji. W Allianz Trade oczekujemy, że w najbliższym czasie wzrost gospodarczy będzie się kształtował poniżej konsensusu, co powinno również stłumić presję płacową i sprzyjać przyjmowaniu bardziej łagodnego stanowiska. Jednak wyraźniejsze oznaki drugiej fali skutków w zakresie wzrostu płac i oczekiwań inflacyjnych mogą wymagać wcześniejszego zacieśnienia polityki pieniężnej.

Inflacja zasadnicza wyniosła w kwietniu 7,5% w ujęciu rocznym (wzrost z 7,4% r/r w marcu), przy czym prawie 60% stanowiła inflacja związana z kosztami energii. Europa ucierpiała szczególnie mocno, biorąc pod uwagę jej większą zależność od importu energii oraz ostatnią deprecjację euro do najniższego od pięciu lat poziomu w stosunku do dolara amerykańskiego. Prezentujemy skrót raportu Zespołu Badań Ekonomicznych Allianz Trade.

Do strefy euro powróciła inflacja, która skutkuje wzrostem kosztów życia do rekordowo wysokiego poziomu

Poza bazowymi i jednorazowymi efektami związanymi z pandemią, zapchane globalne łańcuchy dostaw nie są w stanie nadążyć za popytem po pandemii. Dodatkowo wojna na Ukrainie i szeroko zakrojone zamknięcia w związku z chińską polityką „zero Covid” jeszcze bardziej zakłóciły przepływy handlowe i przyczyniły się do gwałtownego wzrostu cen towarów – zwłaszcza energii. Europa została szczególnie dotknięta, biorąc pod uwagę jej silną zależność od importu energii i niedawną deprecjację euro do najniższego od pięciu lat poziomu.

Czy najgorsze wciąż przed nami?

Bez embarga UE na import ropy i gazu z Rosji, inflacja zasadnicza najprawdopodobniej osiągnie szczyt w drugim kwartale 2022 roku. Dynamika inflacji będzie zależeć od rozwoju cen energii i żywności, które odpowiadają za około dwóch trzecich obecnego skoku cen. Ponieważ negatywne efekty bazowe z czasem ustąpią, wciąż podwyższona inflacja bazowa stanie się w przyszłym roku motorem presji na ceny konsumpcyjne. W Allianz Trade oczekujemy, że inflacja w strefie euro wyniesie 6,5% r/r w tym roku i 2,5% r/r w przyszłym roku. Inflacja bazowa pozostanie niezwykle wysoka w okresie objętym prognozą, kształtując się na średnim poziomie 3,0% r/r i 2,5% r/r – ponad dwukrotnie wyższym niż w ciągu dekady poprzedzającej kryzys wywołany przez Covid-19.

Rosnące ryzyko stagflacji stawia EBC przed dylematem – prawdopodobna wydaje się pierwsza podwyżka stóp procentowych we wrześniu

Wyższa inflacja i niższy wzrost gospodarczy narzucają trudne kompromisy polityczne w świecie, w którym klasyczne zagregowane wsparcie popytu ma niewielki wpływ w obliczu silnej presji kosztowej powodującej negatywne wstrząsy podażowe. Rozczarowujące wyniki PKB w strefie euro w I kwartale podkreślają koszty gospodarcze wojny na Ukrainie, jak również zwiększone ryzyko scenariusza stagflacji. W Allianz Trade oczekujemy, że w najbliższym czasie wzrost gospodarczy będzie się kształtował poniżej konsensusu, co powinno również stłumić presję płacową i sprzyjać przyjmowaniu bardziej łagodnego stanowiska. Jednak wyraźniejsze oznaki drugiej fali skutków w zakresie wzrostu płac i oczekiwań inflacyjnych mogą wymagać wcześniejszego zacieśnienia polityki pieniężnej.

Najemcy najaktywniejsi we Wrocławiu

Sukcesywnie oddawana nowa podaż systematycznie poszerza biurową ofertę we Wrocławiu. Ze względu na szeroką bazę uczelni wyższych gwarantujących dostęp do wykształconych pracowników Wrocław jest atrakcyjnym wyborem dla centrów BPO/SSC oraz firm planujących wejście na polski rynek. Potwierdzają to wyniki minionego kwartału i największa na rynkach regionalnych aktywność najemców.

W I kwartale 2022 roku oddano do użytku jeden projekt MidPoint 71 (Echo Investment), dzięki czemu zasoby nowoczesnej powierzchni powiększyły się o 36 000 m kw. i wyniosły 1,28 mln m kw. Tym samym Wrocław utrzymał pozycję wicelidera na rynkach regionalnych.

„Jeżeli deweloperzy dotrzymają terminów, wrocławski rynek biurowy do końca roku powiększy się o ponad 90 000 m kw.  W budowie bowiem znajduje się blisko 117 000 m kw. powierzchni biurowej, z czego 80% powinno zostać ukończone do końca roku,” – dodaje Anna Patrzyk-Sperzyńska, Associate Director, Knight Frank.

Największymi inwestycjami pozostającymi w budowie są Centrum Południe II (20 000 m kw., Skanska) oraz Infinity (22 000 m kw., Avestus Real Estate).

„Pozytywnym sygnałem zaobserwowanym w I kwartale 2022 roku w stolicy Dolnego Śląska jest wysoka aktywność najemców, której wynik był najlepszy spośród wszystkich miast regionalnych. Wolumen transakcji wyniósł 38 400 m kw., co było wzrostem o 85% w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim. Struktura umów najmu również wysyła pozytywny sygnał. Największy udział, ponad 84%, stanowiły nowe umowy (z czego umowy pre-let to 15%), zaś renegocjacje odpowiadały za 13% wolumenu transakcji,” – komentuje Katarzyna Bojar, Junior Consultant w dziale Badań Rynku Knight Frank.

Współczynnik pustostanów we Wrocławiu jest jednym z wyższych notowanych w miastach regionalnych. Jednakże, dzięki wysokiemu popytowi obniżył się o 0,9 pp. kw./kw. i wyniósł 15,8%, ale wciąż jest to poziom wyższy o 1,6 pp. w porównaniu z analogicznym kwartałem w 2021 roku.

Czynsze wywoławcze w Wrocławiu na koniec marca 2022 roku wahały się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie.

Inflacja wzrasta w kolejnych państwach, rynek ucieka od franka

Kolejne państwa pokazują wyższe od oczekiwanych wskaźniki inflacji. W Czechach ceny rosną najszybciej od pierwszej połowy lat 90., na Węgrzech od początku tego milenium.

Inflacja w Europie

Jeżeli komuś się wydawało, że w Polsce jest wyjątkowo źle pod kątem inflacji, to jest w błędzie. Dzisiejsze odczyty w Czechach i na Węgrzech pokazują, że ten problem nie dotyczy tylko nas. W Czechach ceny rosną o imponujące 14,2%. Na Węgrzech jest to “zaledwie” 9,5%. Należy jednak pamiętać, że Węgrzy, podobnie jak Polacy, wprowadzili u siebie programy obniżające inflację. Jest to zatem odłożenie części problemu na później. Co te dane oznaczają w praktyce? Szybciej od oczekiwań rosnąca inflacja pokazuje, że wzrost cen wcale nie jest pod kontrolą. Skoro nie jest pod kontrolą, to być może będą konieczne wyższe podwyżki stóp procentowych. To z pewnością nie cieszy kredytobiorców.

Rynek ucieka od franka

Pomimo wzrostu stóp procentowych, który powoduje, że bezpieczne aktywa dają lepiej zarobić, inwestorzy chętniej patrzą na ryzykowne aktywa. Dobrym dowodem są notowania euro względem franka. Na tej parze przeważnie dobrze widać to, co się dzieje na rynku. Im mniej bezpiecznie, tym chętniej inwestorzy chowają swoje środki we franku. Im z kolei większy apetyt na ryzyko, tym chętniej inwestorzy przenoszą się na euro. Teraz w sumie mają dodatkowy powód. Coraz więcej obligacji daje dobrze zarobić. Oczywiście obligacje Szwajcarii również poszły w górę, nie poszły jednak tak mocno, jak innych państw. To powoduje, że inwestorzy jeszcze chętniej uciekają od franka. Widać to wyraźnie po jego notowaniach względem złotego. W ciągu 10 dni franki staniały ponad 15 groszy.

Gwałtowna przecena ropy

Od kilku dni czarne złoto wyraźnie przekraczało poziomy 110 dolarów za baryłkę. Trafiło tam po zapowiedziach odcięcia większości Europy Zachodniej od importu ropy z Rosji. Wczoraj jednak widzieliśmy wyraźną korektę tych ruchów. Jeszcze rano baryłka kosztowała 113 dolarów. W nocy notowania zamykały się wynikami około 104 dolarów za baryłkę. Co było powodem przeceny? Powodów jest kilka. Z jednej strony ciągle mocny dolar powoduje, że cena ropy w walutach krajowych jest jeszcze wyższa. Z drugiej strony jest kwestia oczekiwań co do wskaźników makroekonomicznych, a przede wszystkim wzrostu PKB. Po trzecie mamy korektę, typowe zjawisko po silnych ruchach. W rezultacie przyjdzie nam chwilę odetchnąć podczas tankowania, aczkolwiek nie jest to przełomowa zmiana. Po prostu jest mniej źle.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Nowe wyzwania zastępują stare – polskie firmy w drugim roku pandemii

Wyniki drugiej edycji raportu EY – Przedsiębiorstwa w Polsce wobec pandemii COVID-19 – wskazują, że pomimo obiektywnej poprawy sytuacji gospodarczej – widocznej w danych makroekonomicznych – na koniec drugiego roku zmagań z koronawirusem firmy oceniały swoją sytuację dość pesymistycznie. W okresie od stycznia 2021 r. do stycznia 2022 r. odsetek firm, które źle oceniały swoją sytuację i kondycję krajowej gospodarki co prawda spadł, ale pozostawał relatywnie wysoki (27% w przypadku oceny własnej sytuacji i aż 72% w przypadku ogólnej sytuacji gospodarczej). W związku z ograniczeniem restrykcji, coraz mniejsze wyzwanie stanowiła pandemia, co znalazło odzwierciedlenie w spadku odsetka firm borykających się z ograniczeniem działalności sprzedaży (spadek o 15 p.p.) i usług (minus 18 p.p.). W miejsce wyzwań związanych z zagrożeniem epidemicznym pojawiły się jednak problemy z wysokimi kosztami prowadzenia biznesu (wzrost o 24 p.p.) oraz problemy ze znalezieniem pracowników (plus 20 p.p.). Obok inflacji i rosnących kosztów zatrudnienia, problemów nastręczały również zmiany podatkowe w ramach Polskiego Ładu – 23% ankietowanych organizacji uznało je za wyzwanie na 2022 rok. Utrzymująca się zmienność i niepewność prowadzenia działalności gospodarczej sprawiła, że odsetek firm planujących inwestycje pozostał na niezmienionym poziomie (29%).

– Patrząc na twarde dane makroekonomiczne, drugi rok pandemii był dla polskich przedsiębiorców bardzo udany – rentowność firm była przeciętnie znacznie wyższa niż przed pandemią. Nie widać tego jednak w danych ankietowych, gdzie można zaobserwować w najlepszym wypadku jedynie niewielki spadek sceptycyzmu polskiego biznesu. Wynika to zapewne z faktu, że drugi rok pandemii był dla firm niemal tak obfity w wyzwania jak pierwszy. Choć w warunkach coraz łagodniejszej polityki epidemiologicznej mniejszą przeszkodą był bezpośrednio koronawirus, przedsiębiorstwa musiały mierzyć się z wyzwaniami w obszarze zatrudnienia, rosnących cen surowców, zaburzeń w łańcuchach dostaw oraz zmian w systemie podatkowym. W ostatnim czasie doszły do tego jeszcze gospodarcze skutki wojny w Ukrainie, nasilające już wcześniej obecną presję inflacyjną, a także szybko rosnące stopy procentowe – mówi Marek Rozkrut, główny ekonomista EY na Unię Europejską.

Drugi rok pandemii – ograniczona poprawa optymizmu

Porównując pierwszy (2020) i drugi (2021) rok pandemii można zaobserwować pewien spadek sceptycyzmu polskich przedsiębiorców. W styczniu 2021 r. aż 36% firm deklarowało, że ich sytuacja była zła. W najnowszej edycji badania – Przedsiębiorstwa w Polsce wobec pandemii COVID-19 – ten odsetek zmalał do 27%, co oznacza spadek o 9 punktów procentowych.

Równocześnie polskie przedsiębiorstwa znacznie gorzej oceniają kondycję całej gospodarki niż swoją własną. Pomimo spadku o 6 punktów procentowych (z 78% do 72%), w dalszym ciągu większość ankietowanych firm negatywnie postrzega sytuację ekonomiczną w kraju. Różnice doskonale widać w obszarze odpowiedzi pozytywnych. W 2022 roku 33% organizacji dobrze oceniło swoją kondycję, podobnie jak branży, w której działają (30%). Dla całej gospodarki ten odsetek wyniósł już jednak jedynie 9%.

Rys 1. Ocena kondycji przedsiębiorstw, branż i gospodarki w styczniu 2022 r. vs. styczniu 2021 r.

Ocena kondycji przedsiębiorstw, branż i gospodarki w styczniu 2022

Bardzo ostrożny wzrost optymizmu wśród rodzimych firm może wynikać z poprawy ich sytuacji finansowej. Pomimo że ciągle 53% organizacji w Polsce (spadek o 6 p.p) wykorzystuje oszczędności w prowadzeniu działalności, to w przeciągu roku aż o 15 punktów procentowych (z 27% do 12%) zmalał odsetek przedsiębiorstw, które zanotowały wzrost zadłużenia. Jednym z elementów mogących świadczyć o poprawiającej się kondycji firm jest coraz rzadsze zjawisko zmniejszania wynagrodzeń pracowników (spadek o 12 p.p.) czy redukcji wymiaru czasu pracy (minus 10 p.p).

Kolejnym znakiem mogącym wskazywać na poprawę sytuacji firm w ostatnim roku jest zmiana w korzystaniu ze wsparcia ze strony państwa. Chociaż w dalszym ciągu dwie najczęściej wybierane opcje pomocy to Tarcze Finansowe Polskiego Funduszu Rozwoju oraz zwolnienie ze składek ZUS, to w obu przypadkach zanotowano znaczący spadek. W PFR były to 23 punkty procentowe (z 44% do 21%), a ZUS – 21 punktów procentowych (z 43% do 22%). Równocześnie aż o 29 punktów procentowych (z 19% do 48%) wzrósł odsetek przedsiębiorstw, które zadeklarowały, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie korzystały z żadnego programu wsparcia. Ten rezultat nie należy jednak postrzegać wyłącznie w perspektywie zmiany sytuacji ekonomicznej polskich przedsiębiorstw, ale również samego zmniejszenia pomocy rządu dla rodzimych firm.

Rys 2. Formy wsparcia finansowego wybierane przez przedsiębiorstwa w okresie pandemii Formy wsparcia finansowego wybierane przez przedsiębiorstwa w okresie pandemii

Kolejny rok = kolejne wyzwania

Jako najbardziej problematyczne aspekty prowadzenia działalności po pierwszym roku pandemii firmy w Polsce wskazywały przede wszystkim na ograniczenia wynikające z restrykcji epidemiologicznych, a kluczową bolączką przedsiębiorstw była mniejsza liczba klientów (48%). Kolejne 12 miesięcy przyniosły w tym obszarze znaczące zmiany, na co wpływ miało przede wszystkim znoszenie przez rząd kolejnych zakazów. W efekcie zanotowano znaczący spadek w takich aspektach jak ograniczenie działalności usług (18 p.p. mniej) i sprzedaży (minus 15 p.p.).

Równocześnie przedsiębiorcy w ciągu ostatniego roku mierzyli się z kolejnymi wyzwaniami. Do najważniejszych należały wysokie koszty prowadzenia bieżącej działalności, na które wskazało 68% ankietowanych (wzrost o 24 p.p), oraz problemy ze znalezieniem pracowników – 36% (plus 20 p.p.). Wyniki w jasny sposób pokazują, że miejsce ograniczeń wynikających naturalnie m.in. z wprowadzania lockdownów zajęły w ostatnim roku zagrożenia biznesowe związane z szybko rosnącą inflacją i coraz bardziej napiętą sytuacją na rynku pracy.

Rys. 3. Najbardziej problematyczne obszary prowadzenia działalności biznesowej

Najbardziej problematyczne obszary prowadzenia działalności biznesowej

To właśnie inflację (35% ankietowanych) i rosnące koszty zatrudnienia (23%) firmy wskazywały jako największe wyzwania dla prowadzenia działalności gospodarczej w 2022 roku. Istotnym wyzwaniem są również zmiany podatkowe wprowadzone (a potem częściowo odwrócone) w ramach Polskiego Ładu, które za czynnik negatywny uznało 23% firm.

Wobec szeregu wyzwań i przy utrzymującej się zmienności oraz niepewności prowadzenia działalności gospodarczej przedsiębiorstwa w dalszym ciągu bardzo ostrożnie podchodzą do swoich planów inwestycyjnych. W tym obszarze w ciągu ostatniego roku nie zanotowano żadnych zmian. W dalszym ciągu ponad połowa (59%) organizacji nie planuje inwestycji, a jedynie 29% jest skłonnych do podjęcia takiego kroku.

Równocześnie, od czasu przeprowadzania badania (styczeń 2022 r.), krajobraz gospodarczy uległ dalszemu pogorszeniu ze względu na wojnę w Ukrainie, co zapewne dodatkowo obniżyło poziom optymizmu polskich przedsiębiorców.

– Wojna w Ukrainie dodatkowo podbiła już wcześniej wysokie ceny surowców i osłabiła złotego, co powoduje dalszy wzrost kosztów działalności gospodarczej. Równocześnie odpływ części pracowników z Polski do Ukrainy – głównie mężczyzn, którzy wrócili do swojego kraju aby walczyć w jego obronie – nasila problemy na rynku pracy, przede wszystkim w budownictwie, transporcie i przemyśle. W krótkim okresie te wyzwania tylko w ograniczonym stopniu pomoże zniwelować napływ uchodźców, który z jednej strony jest znacznie większy niż odpływ Ukraińców, ale z drugiej strony wśród przyjeżdżających do Polski ponad 90% stanowią kobiety i dzieci – skutki gospodarcze wojny w Ukrainie podsumowuje Marek Rozkrut, główny ekonomista EY na Unię Europejską.

– Wyższa inflacja oznacza również wyższe stopy procentowe, które w coraz większym stopniu będą podwyższały koszty nowego oraz obsługi dotychczasowego zadłużenia dla firm oraz ograniczały popyt konsumpcyjny, choć w tym drugim przypadku w odwrotnym kierunku będzie oddziaływał popyt generowany przez uchodźców i dodatkowe rządowe transfery fiskalne – dodaje Maciej Stefański, starszy ekonomista w Zespole Analiz Ekonomicznych EY.

O Raporcie
Badanie – Przedsiębiorstwa w Polsce wobec pandemii COVID-19 – zostało przygotowane przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) na zlecenie EY w styczniu 2022 roku na grupie 500 przedsiębiorstw.

Zakres badania był tożsamy z raportem przygotowanym w styczniu 2021 roku, dzięki czemu możliwe jest porównanie wyników.

Jaki odkurzacz do domu wybrać?

Istnieją takie urządzenia użytku domowego, bez których trudno jest wyobrazić sobie codzienne życie. Korzystanie z nich znacząco usprawnia funkcjonowanie na co dzień, dzięki czemu można zaoszczędzić wolny czas. Jednym z takich sprzętów z pewnością jest odkurzacz centralny. Ranking tego typu produktów może stanowić dużą pomoc w procesie zakupowym.

Odkurzacz – jaki wybrać i dlaczego warto posiadać taki sprzęt w domu?

Wykonywanie codziennych obowiązków domowych może być znacznie ułatwione przy wykorzystaniu odpowiednich narzędzi. Dotyczy to także czyszczenia podłogi, która każdego dnia pokrywa się nowymi zabrudzeniami. Kluczowe jest więc usuwanie ich na bieżąco, aby przestrzeń domowa pozostawała odpowiednio czysta. Do tego celu warto wykorzystać odkurzacz centralny. Ranking w postaci zestawienia takich produktów może być przydatny przy podjęciu właściwej decyzji, jednak należy pamiętać, że konkretne urządzenie powinno być dostosowane przede wszystkim do indywidualnych oczekiwań oraz potrzeb. Takie podejście pozwala na odpowiednie oczyszczenie przestrzeni, dzięki czemu komfort przebywania w mieszkalnej przestrzeni znacznie się podnosi.

Jaki odkurzacz wybrać?

Doskonale dobrany odkurzacz jest w stanie znacznie usprawnić przeprowadzanie domowych porządków, co sprawia, że staje się on jednym z najważniejszych urządzeń w domu. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób zaczyna zastanawiać się, jaki odkurzacz kupić. Odpowiedni wybór sprzętu jest kluczowy, jeśli priorytetem ma być jak największa użyteczność.

Czym zatem kierować się, jeśli chodzi o wybór odpowiedniego odkurzacza? Przede wszystkim wymaganiami, jakie stawia przed domownikami określona przestrzeń. Jeżeli dom jest duży, warto zainwestować w model o szerszym zakresie działania, który będzie w stanie oczyścić większą przestrzeń na raz. Dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji może być odkurzacz centralny. Ranking takich urządzeń pozwala na zorientowanie się w obecnie dostępnych opcjach, które można zakupić do swojego domu.

Robot odkurzający – wygoda przede wszystkim

Jeśli chodzi o to, jaki odkurzacz do domu sprawdzi się najlepiej, można skorzystać także z nowoczesnych opcji, które już samym wyglądem nie przypominają tradycyjnych urządzeń. Mowa tutaj o robotach odkurzających, samodzielnie przeprowadzających gruntowne czyszczenie. Odkurzanie podłóg nie musi zatem wymagać dodatkowego zaangażowania któregokolwiek z domowników – wystarczy zaprogramować urządzenie, a następnie podziwiać, jak wykonuje całą pracę samodzielnie. Robot odkurzający jest więc doskonałym wyborem dla osób, którym zależy przede wszystkim na aspekcie praktycznym. Korzystanie z takiego sprzętu to znaczne ułatwienie w porządkach, co bardzo pozytywnie wpływa na wygodę domowników i prostotę w utrzymaniu mieszkalnej przestrzeni w czystości.

Robot odkurzający Ariete Evolution 2712 – nowoczesna propozycja dla wymagających osób

Odkurzanie wcale nie musi być problematyczne, szczególnie przy wykorzystaniu odpowiedniego sprzętu. Obecnie można postawić na wygodne opcje, które pozwalają posprzątać dom przy minimum wysiłku. Jednym z najbardziej interesujących odkurzaczy w tej kategorii stanowi robot odkurzający Ariete Evolution 2712. Jest on szeroko wykorzystywany przez wiele osób, które chcą szybko i wygodnie posprzątać swoją przestrzeń mieszkalną. Jeśli więc zastanawiasz się, jaki robot odkurzający wybrać, warto zwrócić się ku temu modelowi.

Kształtem i rozmiarem może przypominać zabawkowy odkurzacz, jednak pozory mylą. W rzeczywistości jest to pełnoprawny sprzęt o przeznaczeniu domowym, który doskonale sprawdza się w sprzątaniu. Robot odkurzający tego typu doskonale rozpoznaje przestrzenie wokół siebie, dzięki czemu nie ma obaw o jego uszkodzenie. Jest on wyjątkowo skuteczny również przy czyszczeniu trudno dostępnych przestrzeni. Sprzęt taki jak Ariete Evolution 2712 doskonale sprawdza się do odkurzaniu miejsc przy krawędzi pomieszczeń, co czyni go w pełni funkcjonalnym, a co za tym idzie – z pewnością godnym uwagi.

Sprzątanie placów budowy – jakie zamiatarki najlepiej sprawdzą się do utrzymania czystości?

Plac budowy to miejsce, w którym dzieją się różne procesy. Z jednej strony występuje zorganizowana praca fachowców, którzy stawiają nowe budynki lub zajmują się remontami starych obiektów. Podlega ona kontroli ze strony prawa i nadzoru ze strony kierownika placu budowy.

Plac budowy to miejsce, w którym dzieją się różne procesy. Z jednej strony występuje zorganizowana praca fachowców, którzy stawiają nowe budynki lub zajmują się remontami starych obiektów. Podlega ona kontroli ze strony prawa i nadzoru ze strony kierownika placu budowy. Jednocześnie na placu jest składowana część materiałów, które służą do budowy. W takim środowisku bardzo łatwo o chaos, który może zniweczyć nawet najlepsze plany konstrukcyjne i być przyczyną groźnych wypadków. Aby temu zapobiec pracownicy są obowiązani dbać o porządek i usuwać wszelkie odpady. Czy jest to wystarczające do zachowania ładu na miejscu budowy? 

Dlaczego porządek na placu budowy jest taki istotny? 

Utrzymanie wysokiego poziomu schludności i porządku jest na tyle ważne, że znalazło to odzwierciedlenie w przepisach prawa budowlanego. Do jego przestrzegania są zobowiązani wszyscy pracownicy a jego egzekucją powinien zajmować się nadzorca i ekspert ds. BHP. Zgodnie z nimi: 

  • podstawą do rozpoczęcia prac jest posiadanie planu zagospodarowania budowy i branie go pod uwagę we wszelkich działaniach. Powinien poruszać takie kwestie jak miejsca przechowywania materiałów budowlanych, ciągi komunikacyjne czy postępowanie z odpadami, 
  • działanie zgodnie z przepisami BHP jest w interesie zarówno inwestora, jak i wykonawcy. Pozwala na mniejsze straty w materiałach, obniża zużycie paliwa i zwiększa produktywność ekipy budowlanej, 
  • regularne sprzątanie ma nie tylko sens ekonomiczny. Sprawia, że pracownicy popełniają mniej błędów a budowa może być skończona w terminie. 

Biorąc pod uwagę powyższe kwestie wykonawca ma do wyboru kilka metod na utrzymywanie porządku na placu. Ich wybór może bardzo szybko przełożyć się na mierzalne i konkretne efekty w procesie budowy. 

Jakie są sposoby utrzymania czystości na placu budowy? 

Podstawową metodą na zachowanie porządku na budowie jest delegowanie specjalnie wyznaczonych pracowników, dla których dbanie o czystość jest najważniejszym zadaniem. Jednocześnie jest to obarczone kilkoma wadami: 

  • plac budowy może być rozległym miejscem, dlatego niemożliwe jest zadbanie o czystość we wszystkich lokalizacjach, 
  • utrzymywanie porządku przez pracowników sprawia, że nie mogą oni uczestniczyć w innych, równie ważnych zadaniach. Konsekwencją są opóźnienia i zmniejszenie się efektywności pracy.  

Rozwiązaniem tej kwestii może być używanie maszyn, które zastąpią wielu pracowników i będą cały czas sprzątać teren budowy. Do tej kategorii można zaliczyć odkurzacze przemysłowe, urządzenia szorująco – zbierające oraz zamiatarki. Szczególnie te ostatnie są rekomendowane do utrzymania ładu nawet na najbardziej zatłoczonych i trudnych w zarządzaniu placach budowy. 

Jaką korzyści daje stosowanie zamiatarek? 

Te urządzenia mają bardzo uniwersalne zastosowanie – mogą być używane zarówno wewnątrz stawianych budynków i na samych placach budowy. Zamiatarki posiadają różne konstrukcje i dodatkowe funkcje, dlatego lepiej je zaprezentować na konkretnych modelach: 

  • zamiatarka Tuchel Sweep Profi Gigant – została stworzona do dbania o duże powierzchnie. Wahadłowe złącze zawieszenia sprawia, że urządzenie błyskawicznie dostosowuje się do podłoża i wychwytuje wszystkie nieczystości. Mechanizmem ssącym zawiadują dwa mocne silniki. Dzięki systemowi dźwigni blokujących walec zamiatający ulega równomiernej eksploatacji i charakteryzuje się długą żywotnością. Różne szerokości robocze zamiatarki powodują, że łatwiej jest dopasować dany model do własnych potrzeb. W ofercie są szerokości od 260 cm do 350 cm, średnica szczotki to aż 800 mm! 
  • zamiatarka Tuchel Sweep Ideal 650 – nadaje się do czyszczenia przestrzeni wokół budynków, wąskich przejść oraz na placach budowy. Posiada unikalną funkcję hermetyzacji pyłu, dzięki której może być wykorzystywana w miejscach o podwyższonym standardzie czystości – zakładach produkcyjnych lub na halach przemysłowych. Świetnym rozwiązaniem w tym modelu jest kolektor, który jest opróżniany metodą hydrauliczną. Zwiększa to wydajność maszyny i jej żywotność. Za niezwykłą dokładność tej maszyny odpowiada walec zamiatający wyposażony we włosie ułożone w kształt litery V. To pozwala jej zbierać zgromadzony brud bez możliwości powrotu na czyszczoną powierzchnię. 

Dużą zaletą zamiatarek marki Tuchel jest możliwość wzbogacenia sprzętu o dodatkowe mechanizmy i możliwości wykorzystania. Należą do nich m.in.: 

  • światła postojowe – pozwalają na poruszanie się po drogach, 
  • urządzenia do zraszania wodą – lepiej wiążą kurz i chronią przed suchobiegiem, 
  • boczne szczotki – zwiększają zakres pracy zamiatarek. 

Kto jest czołowym producentem zamiatarek? 

Sweep Ideal 650 oraz Sweep Profi Gigant to dzieło niemieckiej firmy Tuchel Maschinenbau Gmbh. Jest ona znana głównie z produkcji sprzętu od oczyszczania dużych przestrzeni, zamiatarek przemysłowych i komunalnych. Jej wyroby są bardzo popularne, dlatego Tuchel posiada reprezentacje w ponad 50 krajach na całym świecie. W Polsce jej autoryzowanym przedstawicielem i dystrybutorem produktów jest Agro – Tech Junoszyn. Ta wielkopolska marka importuje głównie pługi do odśnieżania, maszyny samobieżne oraz wspomniane zamiatarki.

Czym jest i jak działa Wirtualna Centralka Orange? Wyjaśniamy

Połączenia głosowe wciąż stanowią podstawę, jeśli chodzi o komunikację biznesową. Zgodnie z badaniami rynku przez telefon odbywa się nawet 80 proc. komunikacji. Jeżeli potrzebny jest szybki kontakt, wystarczy złapać za telefon – to najlepszy sposób. Kłopot pojawia się, gdy firma przywiązana jest zarówno do telefonów komórkowych, jak i stacjonarnych. W takim przypadku, poza dystrybucją telefonów komórkowych, przydatne jest również stworzenie fizycznej infrastruktury. A gdyby tak połączyć wszystkie posiadane telefony w jeden i rozwiązać problem raz na zawsze?

Wiele numerów to problem, którego skutki odczuje firmowe konto

Jak wynika z badań, aż 85 procent spośród wszystkich osób, które za pierwszym razem nie dodzwonią się pod wybrany numer, zaniecha dalszych prób nawiązywania połączeń. To z kolei może wiązać się z poważnymi stratami finansowymi: im mniej klientów doczeka się obsługi i rozwiązania ich problemu, tym mniejsze zyski osiągnie firma.

Co więcej, w przypadku stosunkowo niewielkiej liczby pracowników nie każdy klient uzyska pomoc nawet przy pełnej mobilizacji całego personelu. Jak wiadomo, odebranie telefonu nie zawsze jest możliwe. Obowiązków jest wiele, a liczba godzin w ciągu doby – niezmienna. Z tego wynika, że poza godzinami pracy klienci również nie mogą liczyć na rozwiązanie swoich problemów.

Jednym ze sposobów na uporanie się z uciążliwymi aspektami posiadania wielu telefonów w firmie jest Wirtualna Centralka Orange. Co to takiego? Stanowi ona bezprzewodowe rozwiązanie, które umożliwia połączenie wszystkich stacjonarnych i komórkowych numerów pozostających w dyspozycji firmy w jeden spójny system. Dzięki niemu klienci, którzy zadzwonią pod numer wybrany spośród wielu kontrolowanych przez firmę, będą mogli zostać przekierowani na numery odpowiadające ich zapytaniu. Inną opcją jest wysłuchanie nagranej wiadomości.

Dla kogo jest Wirtualna Centralna Orange?

To proste w obsłudze rozwiązanie może być z powodzeniem wykorzystywane przez każdą firmę, poczynając od tych najmniejszych, a kończąc na gigantach biznesu. Wirtualna Centralka Orange nie wymaga skonstruowania dodatkowej sieci kabli czy też wygospodarowania osobnego pomieszczenia w biurze. Jeżeli wystąpi potrzeba dołączenia do Centralki nowych użytkowników, można bezproblemowo rozszerzyć jej zakres. Ponadto, jako niezwykle nowoczesne urządzenie, Centralka może być obsługiwania z poziomu aplikacji dostępnej na stronie internetowej. Dodatkowo każdy, kto chce spersonalizować usługę, ma możliwość zadecydowania, co dokładnie usłyszy klient, który zadzwoni pod firmowy numer. To pozwoli nie tylko lepiej dopasować się do odbiorcy, ale również wyróżni markę.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, wejdź na https://www.orange.pl/poradnik-dla-firm/komunikacja/wco-wirtualna-centralka-orange/ i sprawdź, dlaczego Wirtualna Centralka Orange to rozwiązanie zaprojektowane specjalnie dla Ciebie.

Inflacja wyznaczy poziom stóp procentowych

Konferencja prezesa Narodowego Banku Polskiego nie przyniosła konkretnych deklaracji w kwestii długości cyklu zaostrzania polityki pieniężnej ani docelowej wysokości stóp procentowych, ale przesłanki, jakimi kierować się będzie Rada Polityki Pieniężnej, zostały określone dość jasno.

Choć na konferencji prasowej prezesa NBP po majowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej nie padły konkretne deklaracje co do wysokości stóp procentowych oraz prawdopodobnego ich docelowego poziomu – w tym cyklu polityki monetarnej – to jednak wiadomo, jakimi kryteriami kierować się będzie w swych działaniach Rada Polityki Pieniężnej. Jest ona zdeterminowana w ograniczaniu inflacji oraz tonowaniu oczekiwań inflacyjnych. To bardzo racjonalne podejście, bowiem w warunkach, w których wzrost cen wielu towarów, głównie surowców energetycznych, znajduje się poza zasięgiem wpływu narzędzi polityki pieniężnej, bardzo ważne znaczenie ma właśnie oddziaływanie na oczekiwania inflacyjne konsumentów. Ta kwestia jest tak istotna, by ograniczyć tak zwaną spiralę cenowo-płacową, która często jest źródłem nasilania się procesów inflacyjnych. Silny wzrost cen powoduje narastanie presji pracowników na wzrost płac, a firmy starają się wzrost kosztów przenieść na konsumentów i odbiorców swoich wyrobów. Koniunktura w polskiej gospodarce wciąż jest bardzo dobra, podobnie jak sytuacja na rynku pracy, bowiem bezrobocie jest na bardzo niskim poziomie, a zapotrzebowanie firm na pracowników rośnie. To tworzy odpowiednie warunki do podwyżek płac i cen.

Dopóki inflacja będzie rosła, Pada Polityki Pieniężnej będzie podnosiła stopy procentowe. W kwietniu dynamika wzrostu cen osiągnęła 12,3 proc., a prognozy ekonomistów zakładają, że w tym roku jej szczyt może wypaść na poziomie około 15 proc. Przedstawiciele NBP także spodziewają się nasilenia inflacji w najbliższych miesiącach, choć unikają podawania konkretnych liczb. Poziom inflacji zależeć będzie od wielu trudnych do przewidzenia czynników. Jednocześnie z jednej z wypowiedzi prezesa NBP można jednoznacznie wywnioskować, że cykl podwyżek stóp procentowych dobiega końca. Wpływ na decyzje RPP będą miały dwa czynniki. W drugiej połowie roku powinniśmy mieć do czynienia z obniżaniem się dynamiki wzrostu cen oraz jednoczesnym słabnięciem tempa wzrostu gospodarczego. Te przesłanki nadal jednak nie dają wystarczających podstaw do prognozowania docelowego poziomu stóp procentowych. Z wypowiedzi zarówno przedstawicieli władz monetarnych, jak i prognoz niezależnych ekonomistów można wnioskować, że ukształtują się one w przedziale od 6,5 do 7,5 proc., a skrajne przewidywania sięgają nawet 10 proc. Mimo to coraz bliżej jest do przełomu i należy się liczyć z tym, że cykl podwyżek stóp procentowych zbliża się ku końcowi, a być może już w przyszłym roku nastąpi początek ich stopniowego obniżania. Wciąż jednak należy mieć świadomość, że wszelkie prognozy obarczone są dużą dozą niepewności z uwagi na nieprzewidywalny rozwój sytuacji pandemicznej, geopolitycznej, jak również kondycji globalnej gospodarki” – analizuje Maciej Pieczkowski, Dyrektor Generalny Oddziału Inbank w Polsce.

Jak obliczyć korektę VAT naliczanego przy sprzedaży firmowego samochodu?

Przedsiębiorcy, którzy kupują samochody osobowe na firmę, zazwyczaj używają ich w sposób mieszany, czyli nie tylko w celach związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą. Takie rozwiązanie ma swoją cenę. Z faktury za zakup samochodu mogą odliczyć tylko połowę podatku od towarów i usług, czyli VAT-u.

Co jeśli przedsiębiorca sprzedaje samochód będący majątkiem jego firmy, od którego odliczył wcześniej (choćby w połowie) podatek od towarów i usług? Do ceny sprzedaży auta musi doliczyć 23% podatku VAT. Wielu podatników może mieć poczucie niesprawiedliwości – w końcu odliczyli połowę VAT-u od kupna, a przy sprzedaży muszą zapłacić cały.

Z myślą o uniknięciu takiej sytuacji w ustawie o podatku VAT wprowadzono prawo (lub obowiązek, w zależności od sytuacji) korekty naliczonego podatku dotyczącego pojazdu osobowego.

W przypadku samochodów o wartości początkowej wyższej niż 15 tys. zł prawo do korekty obowiązuje przez 60 miesięcy (licząc od miesiąca, w którym nabyto, importowano lub oddano do używania pojazd). Jeżeli wartość początkowa samochodu była mniejsza niż 15 tys. zł, prawo do skorygowania VAT-u obowiązuje przez 12 miesięcy (od miesiąca nabycia, importu lub oddania do użytku).

Przykładowo: w kwietniu 2020 roku przedsiębiorca kupił samochód osobowy za 123 tys. zł brutto i wprowadził go do działalności gospodarczej. Zdecydował się użytkować go w sposób mieszany, a więc z 23 tys. zł VAT-u widniejącego na fakturze zakupu, odliczył tylko połowę, czyli 11 500 zł.

Dwa lata później przedsiębiorca decyduje się sprzedać samochód wykorzystywany w działalności. Od miesiąca nabycia nie upłynęło 60 miesięcy, dlatego wciąż ma prawo do korekty VAT-u naliczonego. Kwota podlegająca korekcie to część VAT-u, której przedsiębiorca nie odliczył w miesiącu nabycia auta, czyli 11 500 zł.

Dokładna kwota korekty VAT naliczonego w tym przypadku wyniesie 6900 zł. Jak jest obliczana?

Przedsiębiorca ma na korektę czas od kwietnia 2020 do marca 2025, czyli wspomniane 60 miesięcy. Do końca okresu korekty zostało 36 miesięcy (kwiecień 2022 – marzec 2025). 36 miesięcy/60 miesięcy równa się 0,6. Powstały współczynnik 0,6 mnożymy razy wartość nieodliczonego przy zakupie VAT-u, a więc 11 500 zł. Daje to kwotę 6900 zł, którą wykazujemy w deklaracji VAT za kwiecień 2022, jako korektę VAT naliczonego od nabycia środków trwałych.

Adam Pietrzak, księgowy w firmie inFakt

Nowoczesna gospodarka Q1 2022

Po dwóch latach od wybuchu pandemii COVID-19 gospodarka zaczyna przyspieszać. Z raportu „Zatrudnienie w Nowoczesnej Gospodarce Q1 2022 r.” wynika, że w I kw. 2022 r. różnica pod względem dynamiki zatrudnienia pomiędzy ogółem rynku (+2,3 proc. vs I kw. 2021 r. wg danych Głównego Urzędu Statystycznego) a przedsiębiorstwami należącymi do firm Nowoczesnej Gospodarki (+3,42 proc. vs I kw. 2021 r.) zmalała do zaledwie 1,12 p.p.

Jak wynika z raportu „Zatrudnienie w Nowoczesnej Gospodarce Q1 2021” opracowanego przez firmę ADP Polska, w I kw. 2022 r. firmy Nowoczesnej Gospodarki (+3,42 proc. vs I kw. 2021 r.), czyli przedsiębiorstwa wykorzystujące innowacyjne rozwiązania biznesowe, skuteczniej poradziły sobie z wyzwaniami rynkowymi niż ogół rynku (+2,30 proc. vs I kw. 2021 r. wg Głównego Urzędu Statystycznego) i odnotowały wyższą dynamikę zatrudnienia. Warto jednak odnotować, że w porównaniu do poprzednich kwartałów różnica ta istotnie zmalała. W rezultacie, dystans między innowacyjnymi przedsiębiorstwami a ogółem wyniósł w I kw. 2022 r. zaledwie 1,12 p.p.

Od dwóch lat przedsiębiorcy zmagają się z wyzwaniami wynikającymi z pandemii COVID-19. Chociaż na początku przewidywano powrót do rynku pracodawcy, to jednak utrzymujący się niski wskaźnik bezrobocia, bardzo szybko pokazał, że ten scenariusz się nie spełni. Szczególnie intensywne rekrutacje ruszyły  na początku tego roku, kiedy część obostrzeń została zniesiona. Drugi impuls nastąpił wraz z uproszczeniem zasad zatrudniania cudzoziemców, co zdecydowanie ułatwiło rekrutację osób uciekających z terytorium wojny w Ukrainie – tłumaczy Anna Barbachowska, Dyrektor HR w ADP Polska. – Mimo że wskaźnik PMI w marcu br. wyniósł zaledwie 52,7 punktów i przyjął najniższą wartość od stycznia 2021 roku, nie ma on jeszcze odzwierciedlenia w wynikach zatrudnienia w I kwartale. Efekty tego spadku oraz dynamicznie rosnącej inflacji i wprowadzanej od lipca nowelizacji Polskiego Ładu mogą być jednak widoczne w kolejnych miesiącach – dodaje ekspertka ADP Polska.

Małe firmy ostrożne w obliczu wojny

Niestabilna sytuacja geopolityczna i fiskalna sprawiły, że zarówno małe firmy produkcyjne, jak i usługowe odnotowały w I kw. 2022 r. wyhamowanie dynamiki zatrudnienia. Według danych z raportu „Zatrudnienie w Nowoczesnej Gospodarce Q1 2022”, małe firmy produkcyjne zaliczane do Nowoczesnej Gospodarki zatrudniły o 3,06 proc. więcej osób niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W IV kw. 2021 r. było to 6,62 proc. (vs IV kw. 2020 r.). Podobną dynamikę zatrudnienia odnotowały firmy usługowe zatrudniające poniżej 500 pracowników. W ich przypadku wzrost zatrudnienia wyniósł 2,78 proc. (vs I kw. 2021 r.). Śmielej w obliczu obecnych wyzwań zatrudniały duże przedsiębiorstwa Nowoczesnej Gospodarki. W przypadku firm produkcyjnych zatrudnienie wzrosło o 3,76 proc. (vs I kw. 2021 r.), natomiast duże przedsiębiorstwa usługowe w okresie styczeń-marzec 2022 r. zwiększyły zatrudnienie o 4,56 proc. (vs I kw. 2021 r.)

– Obserwowane w I kwartale 2022 r. wyhamowanie zatrudnienia w małych firmach Nowoczesnej Gospodarki ma bezpośredni związek z obecną sytuacją geopolityczną
i ekonomiczną. Zgodnie z danymi historycznymi raportu, podobne zdarzenie miało miejsce
w I kwartale 2020 roku, kiedy na świecie wybuchła pandemia COVID-19, a małe przedsiębiorstwa w obawie o niestabilność i możliwe wstrząsy na rynku zamrażały zatrudnienie. Wycofanie się z wymiany towarowej z Rosją i Białorusią, skokowy wzrost cen surowców, rosnąca inflacja, niestabilny system podatkowy i wszechobecna niepewność znacząco wpływają na sytuacje polskich przedsiębiorców
– wyjaśnia Anna Barbachowska. – Większe firmy, zatrudniające ponad 500 pracowników, mają wypracowane schematy działania w przypadku nieprzewidywalnych sytuacji kryzysowych i większą odporność na zawirowania, dzięki czemu nie wstrzymały procesów rekrutacyjnych. Od kilku kwartałów w tych firmach obserwujemy trend wzrostowy, jednak prawdziwa jego weryfikacja nastąpi w II i III kwartale 2022 r. – kończy ekspertka ADP.

Ile zarabiają prawnicy?

Wywołana przez pandemię niechęć do zmiany miejsca zatrudnienia zaowocowała zmniejszoną responsywnością na oferty pracy przez doświadczonych kandydatów na stanowiska prawnicze i wysoką liczbą odrzuconych ofert, najczęściej na rzecz kontroferty ze strony obecnego pracodawcy. Jak zauważa ekspertka Manpower w konsekwencji pracodawcy często byli zmuszeni uelastyczniać swoje wymagania wobec kandydatów oraz redefiniować widełki wynagrodzenia na korzyść pracownika. Więcej w analizie przygotowanej przez Manpower.
zarobki prawników

Jedno z najwyżej opłacanych stanowisk w ramach specjalizacji prawniczych to ekspert w obszarze podatków. Najbardziej doświadczona osoba, aplikująca na stanowisko tax senior lub executive manager najczęściej może liczyć na wynagrodzenie w wysokości 26 000 brutto zł, z maksymalną opcją na poziomie 60 000 zł brutto. Równie wysokie zarobki może otrzymać legal salary partner, w przypadku którego najczęściej ofertowana stawka to 30 000 zł brutto, z najwyższym proponowanym wynagrodzeniem na poziomie 60 000 zł brutto.

Marta Romaneczko-Kozielska, lider zespołu i headhunter w obszarze rekrutacji na stanowiska prawnicze i podatkowe w Manpower wyjaśnia, że największe zapotrzebowanie zgłaszano w 2021 roku na prawników specjalizujących się w prawie podatkowym. – Praktyka podatkowa od lat cieszy się największym zainteresowaniem, jeśli chodzi o liczbę projektów zlecanych agencjom rekrutacyjnym, jednak w związku z licznymi zmianami legislacyjnymi, a zwłaszcza wejściem w życie Polskiego Ładu, odnotowaliśmy skokowy wzrost liczby zgłoszonych wakatów – otrzymaliśmy ich niemal dwukrotnie więcej w stosunku do roku poprzedniego. Na kolejnych miejscach rankingu uplasowały się kolejno praktyki commercial, corporate, M&A, IT/IP litigation oraz real estate – dodaje przedstawicielka Manpower. – Ostatni rok był przełomowy dla świata rekrutacji prawniczych, ponieważ nigdy wcześniej nie obserwowano takiego zwrotu w kierunku rynku kandydata w obszarze, w którym z uwagi na dużą nadpodaż chętnych do pracy w stosunku do liczby wakatów największa trudność polegała dotychczas na wyłonieniu osób spełniających mocno wyśrubowane kryteria selekcyjne w zakresie pożądanych kompetencji – dodaje Marta Romaneczko-Kozielska.

– Wzrostowy trend obserwujemy również w odniesieniu do prawników z biegłą znajomością przynajmniej dwóch języków obcych. Wynika to z faktu, że coraz więcej globalnych korporacji przenosi swoje centra usług wspólnych oraz role regionalne i globalne do polski – stanowiska prawnicze nie są tu wyjątkiem. Wśród najczęściej poszukiwanych języków, poza angielskim, znalazły się niemiecki, francuski, rosyjski oraz włoski. Niezmiennie wysokie jest także zapotrzebowanie na wykwalifikowane asystentki prawne oraz funkcje paralegalowe. Warto odnotować, że w rekrutacjach na tego typu stanowiska pracodawcy najczęściej oczekują osób z przynajmniej 2-letnim doświadczeniem, najchętniej w obrębie wspierania tej samej praktyki. Najwięcej wakatów dla asystentek pojawia się w praktykach litigation, real estate oraz M&A – uzupełnia ekspertka.

Jak zaznacza przedstawicielka Manpower mniejszym zainteresowaniem cieszą się z kolei stanowiska generalistyczne, i to nie tylko w kancelariach prawnych czy podatkowych, których większość postawiła w 2021 roku na politykę zawężania specjalizacji. Sprawia to, że za tych pracowników firmy płacą mniej – specjalista w obszarze paralegal zarobi najczęściej 6 500 zł brutto. Wewnętrzne działy prawne również przechodzą swoistą transformację przekładającą się na zmiany w profilu poszukiwanych kandydatów.

– Powoli odchodzą w niepamięć czasy, w których dział prawny dużego przedsiębiorstwa, zwłaszcza międzynarodowego, zatrudniał w Polsce jednego czy dwóch prawników in-house, którzy zajmowali się obsługą spółki od A do Z, zlecając bardziej skomplikowane zadania kancelariom. Dążenie do optymalizacji kosztowej oraz rozwój pionów wsparcia prawnego także wymusza położenie akcentu na pogłębioną ekspertyzę prawną w niezbędnych dla funkcjonowania organizacji dziedzinach. Do najbardziej poszukiwanych profili in-house należały w 2021 roku role z obszaru commercial, IT/IP, real estate oraz – bez niespodzianek – podatki – podsumowuje Marta Romaneczko-Kozielska.

„Raport trendów 2022. Wynagrodzenia i rynek pracy” wydany przez Manpower prezentuje dane o aktualnych stawkach dla ponad 250 stanowisk specjalistycznych i kierowniczych w podziale na 10 obszarów rynku. Publikacja przedstawia także 20 globalnych trendów, które będą oddziaływały na polski rynek w najbliższym czasie. Raport jest dostępny bezpłatnie na stronie internetowej www.manpowergroup.pl.

Gdzie szukać dołka na EUR/USD?

Główna para walutowa od 1,5 tygodnia znajduje się trendzie bocznym. Wcześniej jednak w ciągu zaledwie kilku dni spadła o ok. 3 figury (300 pipsów). W średnim i długim terminie dominuje trend spadkowy, który wynika w głównej mierze z pogłębiającej się dywergencji polityk monetarnych Rezerwy Federalnej oraz Europejskiego Banku Centralnego. Teraz pytanie brzmi czy już przyszedł czas na korektę czy może jednak dołki zostaną pogłębione?

Po samej decyzji Fed-u o podwyżce stóp procentowych obserwowaliśmy klasyczne sprzedawanie faktów. Dolar osłabił się w środowy wieczór. Wrócił jednak do aprecjacji następnego dnia. Brak jednak zdecydowanego ruchu na południe na EUR/USD oznacza, że decyzja środowa była w pełni wyceniona. Teraz wiele zależy od tego co Fed zrobi na kolejnych posiedzeniach i jak długo cały cykl podwyżek będzie trwał i na jakim poziomie się zakończy. Jeszcze niedawno rynek zakładał, że poziom stóp w USA dobije w tym roku do pułapu 3 proc. W tym momencie oczekiwania są powyżej tego poziomu.
Dolar powinien nadal zyskiwać względem euro. Co prawda w ostatnim czasie pojawiły się głosy z EBC za wcześniejszymi podwyżkami (lipiec), jednak europejska instytucja jest nadal mało zdecydowana i do konkretnych działań wydaje się, że jeszcze daleka droga. Do tego dochodzi ryzyko kryzysu energetycznego, które odstrasza decydentów europejskich przed restrykcyjną polityką monetarną. Nadal wielu w EBC uważa inflację za zjawisko przejściowe.

EUR/USD porusza się w trendzie bocznym pomiędzy poziomami 1,0620 a 1,0470. Wydaje się, że to jedynie przystanek przed kolejną falą spadkową. Wczoraj ponownie kurs odbił od dolnej bandy i jest aktualnie na 1,0570. Przełamanie dolnego ograniczenia powinno otworzyć drogę na 1,0350 (dołek z przełomu 2016 i 2017 roku). Nie należy jednak całkowicie wykluczać większej korekty wzrostowej, która mogłaby mieć szansę na realizację do poziomu 1,0770 po wcześniejszym przebiciu wspomnianego poziomu 1,0620.

W środę mamy dane inflacyjne z USA o 14:30. Oczekiwania rynku pokazują dynamikę wzrostu na poziomie 8,1 proc. czyli mniej niż miesiąc wcześniej (8,5 proc.). Jeśli inflacja wypadnie poniżej konsensusu prawdopodobieństwo większej korekty na EUR/USD wyraźnie wzrośnie.

Łukasz Zembik, DM TMS Brokers

Dopłaty do używanych samochodów elektrycznych? Z taką inicjatywą wychodzi EV Klub Polska

  • Dotacje do używanych samochodów elektrycznych są niezbędne do rozwoju elektromobilności w Polsce na masową skalę – wynika z raportu EV Klub Polska, opracowanego we współpracy z PSPA i OTOMOTO.
  • Inne kraje już dawno wprowadziły programy wsparcia rynku wtórnego, zatrzymując u siebie używane pojazdy zeroemisyjne, np. wymieniane przez pierwszych właścicieli lub poleasingowe, wypychając z rynku auta spalinowe.
  • Polska, w której za 68% rejestracji w ubiegłym roku odpowiadają pojazdy używane, a średni wiek importowanych samochodów wynosi niemal 12 lat, przez brak podobnego programu wsparcia, może stać się jeszcze większym złomowiskiem Europy.
  • Wprowadzeniu dopłat do używanych EV sprzyja wzrost zainteresowania samochodami elektrycznymi. Potencjalny problem z importem ropy może doprowadzić do jeszcze większego wzrostu cen na stacjach paliw.

Dopłaty do używanych samochodów elektrycznych Dopłaty do używanych samochodów elektrycznych Dopłaty do używanych samochodów elektrycznych Dopłaty do używanych samochodów elektrycznychNasz kraj dysponuje jednym z największych i najstarszych parków pojazdów w Unii Europejskiej. Po polskich drogach jeździ obecnie ok. 18,6 mln samochodów osobowych i dostawczych, co stawia nas pod tym względem na 5. miejscu w Europie. Tylko od 2015 r. ta flota powiększyła się o 22%. Jednocześnie są to w większości stare pojazdy – ich średnia wieku wynosi ponad 14,3 lat, co jest wynikiem wyższym o niemal 3 lata od średniej odnotowywanej w Unii Europejskiej (11,5). Za 2/3 rejestracji w naszym kraju odpowiadają pojazdy używane, a rynek wtórny ma i jeszcze przez długi czas będzie mieć decydujący wpływ na emisyjność polskiego transportu. Wiele samochodów zarejestrowanych w Polsce pochodzi z importu.

W ciągu ostatnich 20 lat Polacy sprowadzili niemal 16 mln pojazdów, których średni wiek wynosił 11,9 lat. Co istotne, udział najstarszych, liczących ponad 10 lat samochodów importowanych do Polski wzrasta. W 2012 r. wynosił 46,3%, w 2015 r. 55,6%, zaś w roku 2021 – już 58,6%. To oznacza, że ponad połowa samochodów, które trafiają do Polski z zagranicy została zarejestrowana po raz pierwszy przed rokiem 2012 – mówi Łukasz Lewandowski, koordynator EV Klub Polska.

Liczny i wiekowy park pojazdów negatywnie oddziałuje na klimat i środowisko. Wg danych Europejskiej Agencji Środowiska (EEA), wzrost emisji z sektora transportu w Polsce w latach 1990-2017 wyniósł 206%. Średnia unijna była wielokrotnie niższa – 28%. Stare pojazdy spalinowe, zwłaszcza wyposażone w silniki Diesla wytwarzają również znaczne ilości zanieczyszczeń (w szczególności cząstek pyłu zawieszonego) przyczyniając się do powstawania smogu i chorób płuc. Poważnym problemem jest również hałas z transportu – na 92% polskich dróg jego poziom emisji przekracza 60 dB w dzień, a na 85% tras 55 dB w nocy.

Elektromobilność potrzebuje wsparcia

Najbardziej skutecznym narzędziem przyczyniającym się do ograniczenia emisji z transportu drogowego jest popularyzacja samochodów całkowicie elektrycznych (BEV). Obecnie park pojazdów tego typu w Polsce jest jeszcze bardzo niewielki. Na podstawie prowadzonego przez PSPA i PZPM Licznika Elektromobilności, według danych z końca lutego 2022 r., w Polsce było zarejestrowane łącznie 42 711 osobowych i użytkowych samochodów z napędem elektrycznym (BEV + PHEV), w tym 20 167 czysto elektrycznych (BEV). Wtórny rynek elektromobilności w Polsce wciąż znajduje się w początkowej fazie rozwoju, a struktura rejestracji w segmencie e-mobility przedstawia się zupełnie inaczej niż w obszarze motoryzacji konwencjonalnej.

Zdecydowaną większość samochodów całkowicie elektrycznych nabywanych w Polsce stanowią samochody nowe. W 2019 r. ich udział wynosił 62%, w 2020 r. wzrósł do 75%, z kolei w 2021 sięgnął aż 84%. Szacujemy, że w kolejnych miesiącach udział pojazdów pochodzących z rynku pierwotnego jeszcze wzrośnie. Wpływ na taki stan rzeczy będzie miał przede wszystkim wdrożony przez NFOŚiGW program dofinansowania nabywców nowych BEV „Mój Elektryk”, w ramach którego przewidziano dotacje dla szerokiego grona beneficjentów, w tym osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, przedsiębiorców oraz jednostek samorządu terytorialnego – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

Na podstawie danych OTOMOTO, partnera merytorycznego raportu, używane samochody elektryczne odpowiadają za mniej niż pół procenta wszystkich wyszukań na portalu. Co istotne, największy wybór ofert używanych samochodów elektrycznych jest odnotowywany wśród stosunkowo młodych pojazdów.

Wiek 66% oferowanych samochodów całkowicie elektrycznych nie przekracza 4 lat. Jednak średnia cena BEV dostępnych na OTOMOTO w 2021 r. wynosi 117 244 zł. Są to koszty nieporównywalnie większe niż pojazdów z silnikami spalinowymi. Różnica wynosi ok. 25% w odniesieniu do hybryd (93 576 zł) oraz niemal 3-krotność ceny w stosunku do aut konwencjonalnych napędzanymi wyłącznie silnikami spalinowymi – mówi Agnieszka Czajka, General Manager, OTOMOTO.

Europa wspiera rynek wtórny

W szeregu państw europejskich pokonano tę barierę wprowadzając dotacje do nabycia samochodów zeroemisyjnych. Przykładowo, maksymalna wysokość dofinansowania, którą można uzyskać przy zakupie używanego BEV w Niderlandach wynosi 2 tys. euro, w Niemczech – do 6 tys. euro, zaś na Litwie i we Francji (przy uwzględnieniu premii za równoległe zezłomowanie pojazdu spalinowego) – odpowiednio 3,5 i do 6 tys. euro. W Polsce, w której siła nabywcza, a także średnie wynagrodzenie netto jest znacząco niższe niż unijne (wg danych Eurostat w 2019 r. – 10,3 tys. EUR w Polsce vs 25,3 tys. EUR w Unii), nie wprowadzono podobnego programu.

Subsydia tego rodzaju wprowadziły zatem kraje o zdecydowanie bardziej rozwiniętym rynku elektromobilności, jak i te, w których rynek znajduje się w początkowej fazie rozwoju, podobnie jak w Polsce. Nie mamy złudzeń, że zdecydowana większość Polaków w kolejnych latach wciąż będzie kupowała samochody z rynku wtórnego. Musimy doprowadzić do sytuacji, w której jak największa liczba tych pojazdów będzie wyposażona w napęd elektryczny. Nie możemy pozwolić sobie na to, by w dalszym ciągu pozostawać największym złomowiskiem Europy. Aby elektromobilność stała się w Polsce trendem masowym potrzebuje wsparcia obejmującego również rynek używanych EV – dodaje Łukasz Lewandowski, Koordynator EV klub Polska.

Jaki program wsparcia dla używanych?

W raporcie pt. „EV z drugiej ręki. Wsparcie rynku używanych samochodów elektrycznych szansą na przyspieszenie dekarbonizacji sektora transportu w Polsce”, przedstawiono również rekomendacje programu dofinansowania przez NFOŚiGW, który mógłby obowiązywać w Polsce. Refundacja części kosztów powinna objąć samochody zeroemisyjne – całkowicie elektryczne (BEV) oraz zasilane wodorowymi ogniwami paliwowymi (FCEV).

Minimalna wysokość dofinansowania powinna wynosić nie mniej niż 9 lub 13 tys. zł (w drugim przypadku dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny). Najniższe subsydia adresowane do nabywców używanych samochodów elektrycznych, byłyby ponad dwukrotnie mniejsze niż te przewidziane dla osób fizycznych, nieprowadzących działalności gospodarczej, kupujących nowe pojazdy w ramach programu „Mój Elektryk” (analogicznie 18,75 i 27 tys. zł) – dodaje Łukasz Lewandowski z EV Klub Polska.

Autorzy analizy wnioskują również o wprowadzenie limitu w postaci maksymalnego wieku dotowanego samochodu określonego na 4 lata od daty pierwszej rejestracji oraz maksymalnego przebiegu 60 tys. km. Postulowane limity są niższe niż średni wiek samochodów elektrycznych importowanych do Polski w 2021 r. (5,21 lat) oraz korespondują ze średnim dystansem pokonywanym w państwach członkowskich Unii Europejskiej w okresie 5 lat od rozpoczęcia użytkowania. Maksymalny limit kosztów zakupu dotowanego pojazdu wynosiłby 125 tys. zł. Pozwoliłoby to na objęcie wsparciem przede wszystkim samochodów miejskich oraz ich kompaktowych odmian z wyłączeniem segmentu premium.

Kierowcy są na tak!

Propozycja dofinansowania w formie subsydiów ze środków NFOŚiGW stanowi wstęp do dalszej dyskusji o wdrożeniu w Polsce skutecznego systemu wsparcia nabywców elektrycznych samochodów używanych. Powód jest prosty – taka forma jest najbardziej optymalna z perspektywy koniecznych do wprowadzenia zmian w obowiązującym systemie prawnym – podsumowuje Łukasz Lewandowski, koordynator EV Klub Polska. – Nasze pozostałe postulaty idą jednak dalej i obejmują wprowadzenie premii za złomowanie starego samochodu, akcyzy opartej na parametrach ekologicznych, podatku od nabycia i użytkowania pojazdu zależnego od poziomu emisji CO2 czy opłaty recyklingowej – dodaje.

Za wdrożeniem wsparcia dla nabywców używanych samochodów elektrycznych są również sami zainteresowani. Inicjatywę popiera 76% ankietowanych, którzy wzięli udział w badaniu przeprowadzonym przez EV Klub Polska wśród użytkowników EV w Polsce. Zdecydowana większość respondentów wskazała, że subsydia powinny być skierowane do wszystkich odbiorców (78%), zarówno osób fizycznych, jak i firm. W badaniu zapytano również jaki powinien być maksymalny wiek, przebieg oraz cena pojazdu, który podlegałby wsparciu. Średnie wartości uzyskane w ankiecie wynosiły odpowiednio 4,1 roku, 69 tys. km oraz 146 tys. zł. Z kolei sugerowana wysokość dopłat powinna wynosić ok. 15 tys. zł – wynika ze średniej zaproponowanej przez 88% ankietowanych. Uzyskane wartości są zbliżone do zaproponowanych rekomendacji w raporcie pt. „EV z drugiej ręki. Wsparcie rynku używanych samochodów elektrycznych szansą na przyspieszenie dekarbonizacji sektora transportu w Polsce”.

PIT po terminie – co nam grozi? Jak uniknąć kary?

Obowiązkiem każdego podatnika jest wywiązanie się ze złożenia zeznania rocznego w ustawowych terminach. W tym roku termin ten upłynął w dniu 2 maja br. Przed ewentualną karą uchroni nas złożenie zaległego PIT-u oraz czynny żal.

W przypadku niezłożenia zeznania podatkowego w terminie, zgodnie z ustawą z dnia 10 września 1999 r. kodeks karny skarbowy (Dz.U. z 2007 r. Nr 111, poz. 765, dalej KKS), podatnikowi grozi odpowiedzialność karno-skarbowa, co oznacza, że może być ukarany za wykroczenie lub nawet przestępstwo skarbowe. Wykroczenie skarbowe grozi w sytuacji, gdy kwota, na którą została uszczuplona lub narażona na uszczuplenie należność publiczno-prawną nie przekracza 5-krotności minimalnego wynagrodzenia, czyli obecnie 9 250 złotych. Kara grzywny wyniesie wtedy od 185 złotych do 37 000 złotych. Jeżeli jednak uszczuplenie przekroczyło owe 9 250 złotych, to podatnik może zostać oskarżony już o przestępstwo skarbowe. Wtedy grozi mu kara grzywny od 616,60 złotych do 4 932 800 złotych oraz/lub kara pozbawienia lub ograniczenia wolności.

Inne konsekwencje za spóźnialstwo

Grzywny nie wyczerpują pełnej puli kar dla spóźnialskiego podatnika. W przypadku niezłożenia zeznania rocznego w przeznaczonym na to terminie, trzeba się także liczyć z koniecznością zapłaty, oprócz zaległości głównej, odsetek za zwłokę. – Inne, negatywne konsekwencje naszego „gapiostwa” to brak możliwości skorzystania z preferencyjnego rozliczenia się wspólnie z małżonkiem, a także przekazania 1 proc. podatku na rzecz wybranej przez nas organizacji pożytku publicznego – wylicza Szymon Kwasigroch z Systim.pl.

Urząd Skarbowy sam rozliczy za nas PIT, ale nie zawsze

Przypomnijmy, że osoby, które uzyskują dochody z umowy o pracę, umowy cywilnoprawnej, z przychodów kapitałowych (PIT-37, PIT-38 lub PIT-39) albo składają PIT-36 lub PIT-28 z uwagi na osiąganie przychodów z najmu, podnajmu czy dzierżawy, otrzymują przygotowane zeznania w systemie Twój e-PIT. Niezłożenie deklaracji na czas w takim przypadku nie wiąże się z żadną karą. Zeznanie zostanie bowiem automatycznie zaakceptowane i wysłane, nawet gdy sami nic z nim nie zrobimy.

Jak twierdzi jednak specjalista z Systim.pl, zalogowanie się do systemu i sprawdzenie swojego zeznania jest bardzo wskazane. – Sprawdźmy, czy wszystkie pozycje się zgadzają. Dodatkowo będziemy mogli odliczyć ulgi oraz wskazać organizację, na którą można przekazać 1 proc. podatku – dodaje. Warto w tym miejscu nadmienić, że „luksusu” automatycznego wysyłania PIT-u nie posiadają osoby prowadzące swoją działalność gospodarczą. W świetle obowiązującego prawa podatkowego, muszą one swoje zeznanie złożyć samodzielnie.

Przed karą uratuje nas czynny żal

Co jednak zrobić, gdy podatnik spóźnił się ze złożeniem zeznania? Katalog czynności jest następujący – musi on najpierw złożyć zaległe zeznanie, później uregulować podatek wraz z należnymi odsetkami, a w dalszej kolejności złożyć czynny żal do urzędu skarbowego. Czynny żal to jedyny sposób na uniknięcie sankcji karno-skarbowej w związku z popełnieniem przestępstwa lub wykroczenia skarbowego, jednak przy spełnieniu kilku warunków dla tej procedury. – Zacznijmy od tego, że konieczne jest w tym przypadku popełnienie wykroczenia lub przestępstwa skarbowego, czyli niezłożenie zeznania w terminie. Oznacza to, że z procedury tej nie można korzystać z wyprzedzeniem. Ponadto, podatnik musi osobiście zawiadomić odpowiedni organ o popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia – najlepiej na piśmie albo ustnie do protokołu – informuje ekspert. W tej sytuacji adresatem naszego „żalu”  jest Urząd Skarbowy.

Co istotne, zawiadomienie musi też zawierać kluczowe informacje i okoliczności dotyczące popełnionego czynu, czyli na przykład wskazywać osoby uczestniczące w popełnionym czynie bądź przyczyny złożenia PIT po terminie. Wyjaśnienie musi być prawdziwe i może dotyczyć przypadku losowego albo sytuacji osobistej. Równie ważne jest to, żeby złożenie donosu odbyło się przed wykryciem przestępstwa przez „skarbówkę” lub jego zgłoszeniem przez osobę trzecią. Trzeba też pamiętać, że z funkcji czynnego żalu można skorzystać tylko wtedy, jeśli wcześniej uiściliśmy w całości wymagalną należność publicznoprawną uszczuploną popełnionym czynem zabronionym.  Przy spełnieniu wszystkich tych warunków podatnik nie musi obawiać się żadnej innej kary ze strony Urzędu Skarbowego.

Dużo pracy przed biurami w regionach

Pierwszy kwartał roku był kolejnym, bardzo wymagającym okresem dla regionalnych rynków biurowych. Przyszło się im mierzyć dokładnie z tymi samymi wyzwaniami, co rynkowi stołecznemu – z rosnącymi kosztami utrzymania, perspektywą wyższych czynszów, coraz droższym i dłuższym procesem wykańczania powierzchni, a na dodatek z wydłużającymi się procesami budowlanymi. Pozytywem na przyszłość może być zjawisko emigracji z Rosji specjalistów z branż wysoko wyspecjalizowanych, w tym IT, którzy mogą zasilić zasoby ludzkie właśnie w miastach regionalnych, które stoją sektorem Produktów i Usług IT.

Autorzy cyklicznego raportu z BNP Paribas Real Estate Poland zsumowali istniejące zasoby powierzchni biurowej w kluczowych miastach regionalnych, które na koniec pierwszego kwartału zbliżyły się do poziomu 6,3 mln m kw. W analizowanym okresie rynki urosły o blisko 244 tys. m kw., przy czym początek roku zdecydowanie należał do Katowic. To na stolicę Górnego Śląska przypadło około 48 proc. nowej podaży. Ta rozłożyła się na 6 budynków, w tym m.in. .KTW II, który wyszedł spod kreski Medusa Group i jest dzisiaj najwyższym budynkiem biurowym w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, czy budynki A1 i A2 w kompleksie biurowym Global Office Park realizowanym przez Cavatina Holding. W pierwszym kwartale pozwolenie na użytkowanie odebrały też: kolejny biurowiec krakowskiego kompleksu High5ive od Skanska, łódzkie biurowce w kompleksach React oraz Monopolis, a także biurowce MidPoint71 we Wrocławiu, Format w Trójmieście i CZ Office Park w Lublinie.

Po wynikach I kwartału widzimy, że firmy zaczęły odważniej wracać do decyzji o wynajmie powierzchni biurowych. Priorytetem mogła okazać się chęć zabezpieczenie sobie umowy tu i teraz. Szczególnie, że ryzyka związane z dalszymi wzrostami kosztów budowy i w konsekwencji czynszów, a także opóźnieniami w realizacjach projektów, są brane mocno pod uwagę – komentuje Michał Baranowski, Konsultant z działu Wynajmu Powierzchni Biurowych, BNP Paribas Real Estate.

Eksperci szacują, że od stycznia do końca marca wynajętych zostało ponad 153 tys. m kw. biur. Pozytywnym sygnałem – pomimo obiektywnie trudnej sytuacji gospodarczej i dużej niepewności podyktowanej nie tylko pandemią, ale też wojną w Ukrainie – jest wzrost popytu w ujęciu rok do roku o ponad 57 proc. Jego struktura zbliżona jest do tej obserwowanej w Warszawie, z dominacją nowych umów najmu, które stanowiły prawie 68 proc. wszystkich nowych kontraktów. W top 3 największych umów podpisanych do końca marca znalazły się: nowa umowa PWC, który przeniesie blisko 13 tys. m kw. do .KTW II, nowa umowa na wynajem 9 300 m kw. w katowickim Global Office Park A1, którą podpisał gamingowy gigant, firma Keywords Studio czy odnowienie najmu przez Ericssona w biurowcu Olimpia Software Pool.

Za raportu “At A Glance – Regional Office Markets Q1 2022” wynika, że po pierwszych trzech miesiącach roku w budowie było ponad 567 tys. m kw. nowoczesnej powierzchni, z czego około połowa – 265 tys. m kw. – ma być gotowa jeszcze w tym roku.

Budowy w regionach mogą doświadczać opóźnień spowodowanych nie tylko zakłóceniami w łańcuchach dostaw i brakiem dostępności wielu materiałów, ale także skokowym odpływem pracowników z Ukrainy, którzy stanowią istotny procent zatrudnionych w sektorach budowlanym czy TSL. Wzrost popytu przy skromnym portfolio projektów w budowie w niektórych miastach może dość szybko skutkować luką podażową – zaznacza Klaudia Okoń, Konsultant z Działu Business Intelligence Hub, BNP Paribas Real Estate Poland.

W pierwszym kwartale roku poziom pustostanów wyniósł 15,5 proc. Wskaźnik niewynajętych biur powiększył się o 1,4 p.p. od obserwowanego na koniec ostatniego kwartału 2021 roku i aż o 2,9 p.p. od analogicznego okresu przed rokiem. Autorzy raportu wskazują, że na taki wynik rzutuje rekordowa kwartalna podaż, która w zaledwie trzy miesiące przebiła o blisko 8 proc. poziom całej nowej podaży z roku 2021.

Czy technologia blockchain może mieć wpływ na systemy cyfrowej tożsamości?

Pośród wielu potencjalnych zastosowań technologii blockchain w życiu codziennym, zarządzanie tożsamością oraz weryfikacja cyfrowej tożsamości są prawdopodobnie jednymi z najbardziej obiecujących obszarów dla których ta technologia może okazać się rewolucyjna. W roku 2018 wycieki danych osobowych dotknęły miliardy ludzi z całego świata. Obecnie mamy do czynienia z ciągle niezaspokojoną potrzebą powstania rozwiązań, które pozwolą na bezpieczne przechowywanie, przesyłanie i weryfikowanie danych wrażliwych. W tym kontekście technologia blockchain okazuje się być świetnym rozwiązaniem na szereg problemów z którymi boryka się większość scentralizowanych baz danych.

Czy implementacja blockchain zmieni systemy cyfrowej tożsamości?

Zasadniczo rzecz ujmując, kiedy jakiekolwiek dane zostają zapisywane w systemie blockchain, autentyczność tej informacji jest zapewniona przez wiele  węzłów, które utrzymują sieć. Innymi słowy, sieć weryfikowana jest przez użytkowników, którzy wystawiają szereg twierdzeń, którymi poświadczają, że dane obecne w sieci są niezmodyfikowane i poprawne. Tym samym węzły zabezpieczające sieć mogą być kontrolowane przez instytucje rządowe lub upoważnione agencje odpowiedzialne za weryfikację i walidację cyfrowych zapisów. Zasadniczo, blockchain daje możliwość oddawania “głosów” węzłom w zależności od tego, czy dany zbiór danych jest prawdziwy czy też nie. Dzięki temu w stosunkowo prosty sposób technologia blockchain otwiera drogę dla cyfrowych danych i dokumentów na polu zyskania przez nie statusu oficjalnych dokumentów urzędowych, które są bezpieczniejsze i bardziej autentyczne niż tradycyjne dokumenty.

Potencjalne zalety

Implementacja algorytmów kryptograficznych oraz technologii blockchain w obszarze cyfrowej tożsamości może zapewnić co najmniej dwie ważne korzyści. Po pierwsze, użytkownicy będą mieli lepszą kontrolę nad tym, kiedy i jak wykorzystywane są ich dane osobowe. Implementacja blockchain znacznie zmniejsza ilość potencjalnych zagrożeń bezpieczeństwa związanych z magazynowaniem danych wrażliwych w scentralizowanych bazach danych. Ponadto sieci blockchain powinny zapewnić wyższy poziom prywatności, wykorzystując do tego odpowiednie algorytmy kryptograficzne. Tak jak już zostało wspomniane wyżej, protokoły zerowej wiedzy pozwalają użytkownikom zweryfikować ważność swoich dokumentów bez konieczności udostępniania szczegółowych informacji na ich temat. Kolejną zaletą wynikająca z zastosowania blockchain jest fakt, iż systemy identyfikacji cyfrowej mogą być bardziej niezawodne od swoich tradycyjnych odpowiedników. Wykorzystanie cyfrowych podpisów do autoryzacji i archiwizacji dokumentów pozwala łatwo zweryfikować ich autora lub posiadacza. Co więcej, systemy identyfikacji, które wykorzystują blockchain są zdecydowanie bardziej odporne na próby fałszowania informacji oraz wszelkiego rodzaju ataki cyberprzestępców.

Potencjalne ograniczenia

Implementacja algorytmów kryptograficznych oraz technologii blockchain niesie za sobą pewne wyzwania. Prawdopodobnie największą przeszkodą jest fakt, że systemy te mogą być nadal podatne na szkodliwe działania związane z kradzieżą tożsamości. Oszustwa syntetyczne polegają na łączeniu ważnych informacji od wielu różnych osób w celu utworzenia zupełnie nowej tożsamości. Ponieważ każda informacja użyta do stworzenia syntetycznej tożsamości jest w rzeczywistości prawdziwa, niektóre systemy mogą zostać oszukane i uznać fałszywy zbiór danych za dane autentyczne. Ten rodzaj ataku jest powszechnie znany i wykorzystywany przez przestępców do oszustw związanych z kradzieżą i nadużyciami kart kredytowych. Problem ten można jednak w stosunkowo prosty sposób złagodzić za pomocą podpisów cyfrowych. Przykładowo, instytucja rządowa może zapewnić indywidualne podpisy cyfrowe dla każdego dokumentu oraz stworzyć wspólny podpis cyfrowy dla wszystkich dokumentów zarejestrowanych przez tę samą osobę. Pomimo ograniczeń i wad technologia blockchain nadal cechuje się olbrzymim potencjałem na polu zmiany sposobu przechowywania, weryfikacji i udostępniania danych cyfrowych. Mimo, iż coraz więcej dużych firm i startupów zajmuje się już tym tematem, to jednak ciągle istnieje wiele niewiadomych. Jednak nadal możemy spodziewać się, że w najbliższych latach zobaczymy jeszcze więcej firm i usług związanych z zarządzaniem cyfrowej tożsamości.

Maszyna do mycia podłóg – 5 mocnych zalet

Mycie podłóg jest czynnością, która zabiera sporo czasu, a w przypadku większych powierzchni może angażować wielu pracowników. Ręczne mycie nie dość, że bardzo męczące, to bardzo często jest mało skuteczne. Prawdziwy problem pojawia się w sezonie jesienno zimowym, gdy wszystkie osoby wchodzące do naszej firmy z zewnątrz wnoszą do środka ogromną ilość wody i brudu. W takiej sytuacji jedynym sposobem na pełną czystość jest zakup maszyny do mycia podłóg. Dlaczego warto to zrobić?

Perfekcyjna czystość

Dzięki maszynom do mycia posadzek można pozbyć się nie tylko brudu, ale także wirusów i bakterii. To możliwość zachowania perfekcyjnej czystości, która jest ważna w każdej firmie. Dzięki takim maszynom jesteśmy w stanie jednocześnie umyć i osuszyć posadzkę, co sprawia, że praca jest niezwykle efektywna. Dobrej jakości maszyna do mycia posadzek to jedna z najbardziej komfortowych metod czyszczenia podłóg.

Bardzo duża wydajność

Zamiast kilku pracowników do utrzymania porządku wystarczy jeden operator, który wie, w jaki sposób działa maszyna do mycia posadzek, by całe biuro, hala czy sklep były idealnie czyste. Praca z takim urządzeniem jest bardzo wydajna, bo umożliwia mycie nawet dużych powierzchni w bardzo krótkim czasie.

Prosta obsługa

Sprzęt do mycia podłóg jest bardzo prosty w obsłudze. Wystarczy nalać odpowiednią ilość środków czyszczących, włączyć urządzenie i zacząć się nim poruszać, by maszyna wykonała całą pracę za nas. Pomimo sporych gabarytów urządzenie takie jest bardzo wygodne w prowadzeniu. Całą masę sprzętu niweluje cichy napęd, który zapewnia komfort nawet dla osób nieposiadających dużej siły fizycznej. Warto zaznaczyć, że urządzenia takie mogą dokładnie sprzątnąć całą podłogę, nawet miejsce trudnodostępne, które z pozoru są nie do sięgnięcia urządzeniem takiej wielkości.

Możliwość utrzymania idealnej czystości

Jeśli zależy nam na czystości, urządzenia myjące podłogi wydają się najlepszym sposobem, by zadbać o swoje biuro, sklep czy halę magazynową. Ręczne mycie nigdy nie będzie tak efektywne, jak wykorzystanie tych nowoczesnych urządzeń, które wyposażone w specjalne podzespoły czyszczące i są w stanie zagwarantować pozbycie się nawet trudno zmywalnych zanieczyszczeń z każdej powierzchni na posadzce.

Perfekcja w każdym calu

Maszyna do mycia posadzek umożliwia doprowadzenie każdej powierzchni do idealnej czystości. Bardzo ważną jej zaletą jest możliwość mycia fug. Samo przetarcie posadzki mopem nigdy nie będzie w stanie dać nam takich efektów, jak wykorzystanie profesjonalnego urządzenia czyszczącego renomowanego producenta.

Wysoka inflacja, wysokie stopy procentowe i gospodarcze spowolnienie

Obecnie trwają rewizje w dół prognoz wzrostu gospodarczego dla gospodarki amerykańskiej, europejskiej czy polskiej. Jednocześnie rosną prognozy inflacji i bardzo mocno stóp procentowych. Dlaczego tak się dzieje? Wszystko wskazuje na to, że wojna w Ukrainie zaszkodzi koniunkturze na krótką metę – to może być spowodowane przez wyższe ceny surowców i spadek siły nabywczej gospodarstw domowych szczególnie w Stanach Zjednoczonych, w Europie również. Dodatkowo zmniejszy się skłonność do inwestowania, zaś na giełdach notujemy przeceny. To wszystko są czynniki, które mogą spowodować słabszy wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych oraz większe spowolnienie w Europie – która jest bardziej uzależniona od rosyjskich surowców i ma słabszy rynek pracy. Jednocześnie banki centralne sygnalizują nowe podejście. Nie przejmują się słabszymi prognozami wzrostu gospodarczego. Zapowiadają, że z dużą determinacją będą walczyć z inflacją i chcą również umocnienia własnych walut. Sytuacja pod pewnymi względami przypomina lata 70te.

– Banki centralne mają za sobą historię paru dekad niskiej inflacji i skutecznej walki z nią. To im pomoże zatamować wysoką inflację i ją powstrzymać. Niemniej jednak obawiam się, że podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych tylko do 3% mogą być niewystarczające, żeby zapanować nad skalą opóźnienia banku centralnego, która dzisiaj wynosi już 2/3 tego, co w 75tym roku – powiedział serwisowi eNewsroom Rafał Benecki główny ekonomista, ING Bank Śląski. – Dlatego rynki finansowe zakładają istotny wzrost stóp procentowych – w USA aż 9 podwyżek stóp po 25 pkt w tym roku i kolejne 3 w roku 2023. W Europie pierwsza podwyżka może będzie miała miejsce w grudniu 2022 roku – chociaż prezes Europejskiego Banku Centralnego, Pani Christine Lagarde, nie obawia się scenariusza stagflacyjnego. Czy możliwa jest recesja? Na przykład w sytuacji, kiedy Rosja zatrzymałaby eksport ropy czy gazu? Oczywiście ten scenariusz jest w palecie możliwych – ale nie jest on naszym bazowym scenariuszem. Gdyby pojawiło się ryzyko jeszcze większego spowolnienia gospodarczego zakładam, że politycy europejscy zdecydują się na emisję wspólnego długu. To byłby drugi raz – po tym, gdy uzgodniono wspólne obligacje dla Funduszu Odbudowy Unii Europejskiej w odpowiedzi na Covid. Bardzo ważne jest bowiem, aby wyborcy Europejscy nie utracili poparcia dla działań wspierających Ukrainę, a mających na celu ograniczenie wojennych zapędów Rosji. Także ja nie wierzę w recesję w Eurolandzie – niemniej jednak spowolnienie o punkt procentowy do półtora jest możliwe – prognozuje Benecki.

Umowy, papiery wartościowe, akty własności – gdzie bezpiecznie przechowywać ważne dokumenty?

O optymalnym zabezpieczeniu drogocennych przedmiotów myśli każdy posiadacz gotówki, obligacji czy poufnych danych na nośnikach elektronicznych. Jak chronić ważne dokumenty i kosztowności przed dostępem osób trzecich oraz uszkodzeniami? Najbardziej popularnym rozwiązaniem jest zdeponowanie cennej zawartości w skrytce bankowej lub inwestycja w wysokiej klasy sejfy. Podpowiadamy, gdzie można nabyć certyfikowane modele „od ręki”.

Przechowywanie dokumentów w banku – czy to się opłaca?

Możliwość ta przysługuje zarówno klientom indywidualnym, jak i firmowym. Oferta instytucji finansowych została przygotowana z myślą o osobach, którym zależy na maksymalnym zabezpieczeniu posiadanych kosztowności, m.in.: drogocennej biżuterii, ważnych umów czy papierów wartościowych. Opcja tego typu cieszy się wciąż sporym zainteresowaniem wśród właścicieli firm, mieszkań czy domów jednorodzinnych. Pomimo faktu, że usługa nie jest darmowa.

Ile kosztuje przechowywanie depozytu wartościowego lub rzeczowego w banku? Wszystko zależy od oferty danej instytucji zaufania publicznego. Opłaty za przyjęcie i przechowywanie depozytu mogą się znacznie różnić pomiędzy konkretnymi placówkami. Generalnie trzeba być przygotowanym na koszt związany z wynajęciem skrytki bankowej rzędu kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Oznacza to, że zawartość domowego portfela uszczupli się o nawet kilkaset złotówek w skali roku. Z tego względu wiele osób decyduje się ostatecznie na alternatywne rozwiązanie.

Pomysły na przechowywanie dokumentów w domu

Możliwości jest naprawdę wiele. Przechowywanie dokumentów w domowym pomieszczeniu to idealna propozycja dla osób, którym zależy na posiadaniu wartościowych przedmiotów zawsze „pod ręką”. Dodatkowo nie chcą ponosić dodatkowych kosztów z tytułu opłat za przyjęcie czy wydanie potwierdzenia depozytu. Na polskim rynku znajduje się szeroki wybór sejfów zapewniających doskonałą ochronę przechowywanym przedmiotom. Spośród polecanych produktów warto też wymienić kasetki metalowe.

  • Sejfy na dokumenty mają różne wymiary, pojemność i kolor. Są zamykane na kluczyk, szyfr lub kod. Szczególnym powodzeniem cieszą się konstrukcje stalowe z solidnymi oraz dodatkowymi zabezpieczeniami antywłamaniowymi. Walorami estetycznymi i użytkowymi charakteryzują się modele z dnem wyklejonym materiałem dekoracyjnym oraz półkami z możliwością regulacji. Wysokiej klasy sejfy opatrzone certyfikatem bezpieczeństwa Instytutu Mechaniki Precyzyjnej w Warszawie są przykładowo dostępne w ofercie firmy Metalkas. Oferowane modele zostały wyposażone w drzwi wielowarstwowe, system ryglowy, zawiasy kręte i otwory montażowe.
  • Kasety metalowe z pojedynczym lub podwójnym dnem, zamkiem cylindrycznym oraz innowacyjnym mechanizmem ryglowym doskonale nadają się do przechowywania dokumentów, pieniędzy czy papierów wartościowych. Najbardziej polecane konstrukcje zostały wykonane z grubej blachy i wyposażone w niklowany uchwyt metalowy oraz wkład na bilon. Kasetki metalowe rekomendowane przez Instytut Mechaniki Precyzyjnej w Warszawie można również znaleźć w ofercie renomowanego producenta certyfikowanych sejfów, mebli metalowych, drabin aluminiowych czy regałów przemysłowych. Na szczególne wyróżnienie zasługują modele z przetoczeniem w pokrywie pod chowany uchwyt oraz takie, które umożliwiają ustawienie kaset jedna na drugiej.

Podsumowanie

Jak przechowywać dokumenty? Optymalnym rozwiązaniem jest zakup certyfikowanego sejfu o wysokiej odporności na próby włamania oraz czynniki zewnętrzne. Urządzenie zabezpieczające przed kradzieżą zawartości powinno się znaleźć w miejscu, do którego dostęp mają tylko wybrane osoby. W zależności od zakupionego modelu, wybrany sprzęt można szybko i bezpiecznie zamontować w ścianie za obrazem, w szafie, pod lub na podłodze. Dużym powodzeniem cieszą się zwłaszcza modele wolnostojące, ścienne oraz mini sejfy na laptopa, biżuterię czy papiery wartościowe.

Warsztaty produktowe – jak wyglądają i dlaczego są kluczowe w projekcie IT?

Pomysł to dopiero początek drogi, jaką musi przejść Twoja aplikacja. Dlatego też niezwykle istotna jest weryfikacja wstępnej wizji i odpowiednie przygotowanie do procesu stworzenia produktu. Przeanalizowanie grupy docelowej i zrozumienie działania aplikacji jest możliwe m.in. podczas dedykowanych warsztatów produktowych organizowanych przez software house’y, które w ostatnim czasie zyskują coraz większą popularność wśród przedsiębiorców. Co ważne – charakter podejmowanych warsztatów różni się w zależności od wybranego software house’u. Dlatego też tak ważne jest, aby podjąć współpracę z firmą, która ma doświadczenie i pomysł na ich prowadzenie. Zatem, czym dokładnie są warsztaty produktowe? Jak wyglądają i co nowego wnoszą w kontekście biznesowym?

Czym są warsztaty produktowe?

Warsztaty produktowe pomagają lepiej zrozumieć działanie produktu i przeanalizować pomysł przykładowo na aplikację webową. Podczas spotkania m.in. analizuje się działanie produktu, ocenia złożoność systemu, przedstawia możliwości, omawia poszczególne funkcjonalności itd.

Software house’y prowadzą warsztaty w różnorodny sposób, często tworząc i wprowadzając autorską agendę z użyciem wybranych technik, takimi jak:

  • Faza discovery – który jest jedną z pierwszych faz warsztatu, umożliwiającą zrozumienie oczekiwań stawianych przez klienta i potrzeb grupy docelowej.
  • Event storming – etap, który opisuje co dzieje się z Twoją aplikacją podczas uruchamiania poszczególnych procesów.
  • User journey map – wizualizacja zachowań i procesów, które zachodzą podczas użytkowania aplikacji przez użytkowników.
  • Design sprints – kreowanie nowych konceptów i rozwiązań graficznych.

Jak wyglądają warsztaty produktowe?

Niejeden software house przeprowadza warsztaty według swoich własnych wizji i założeń. Aby omówić etapy i sposób realizacji warsztatów posłużmy się przykładem Studia Software, który łączy różne techniki, tworząc przy tym propozycję dopasowaną do potrzeb swoich klientów.

Etap 1: Analiza potrzeb i grupy docelowej. 

Pierwszy etap, często określany “discovery”, ma na celu zbadanie potrzeb i wnikliwe przeanalizowanie grupy docelowej, do której kierowany jest produkt.

Wykorzystując technikę Value Proposition Canvas można wybadać cechy grupy docelowej, w tym trudności, z którymi się mierzy, oczekiwania i cele. Na tej podstawie omawiany jest dany produkt i wspólnie zastanawiamy się, jak możemy odpowiedzieć na potrzeby użytkowników docelowych, rozwiązać ich problemy i “uśmierzyć bóle” za pomocą produktu.

Dzięki zastosowaniu techniki Value Proposition Canvas można wskazać często nieoczywiste zalety produktu, zbudować przewagę konkurencyjną i wyznaczyć kierunek dalszych działań. Co szczególnie istotne – posiadając dobre zrozumienie grupy docelowej, łatwiej dostosować wybrane rozwiązane do jej potrzeb.

Etap 2: Event Storming – analiza działania aplikacji 

To często główna część warsztatów produktowych. To na tym etapie klient może zobaczyć, jak faktycznie będzie działać aplikacja, poznać kluczowe funkcjonalności oraz interakcje z systemami zewnętrznymi (np. bramką SMS). 

Wszystkie te kroki pomagają poznać procesy oraz elementy, które nie zostały do tej pory dopracowane. Głównym zadaniem Event Stormingu jest poznanie złożoności aplikacji. Więcej na ten temat przeczytasz na blogu Studiosoftware.pl.

Etap 3: Elementy Design Sprintu

Koncepcja Design Sprintu opiera się na tworzeniu nowych konceptów i rozwiązań graficznych, a także testowaniu wybranych założeń. W zależności od firmy, zakres realizacji tego etapu może się różnić.

W przypadku Studio Software, wykorzystywane są kluczowe elementy Design Sprintu, w tym przykładowo technika o nazwie “Szalona Ósemka”. To niezwykle kreatywna metoda, w której wszyscy uczestnicy warsztatu mogą podzielić się swoim pomysłem przykładowo na widoki aplikacji. Zadaniem każdego jest przygotowanie prostego schematu danego widoku w stosunkowo krótkim czasie. To pozwala zaprezentować pomysły, które przyszły na myśl jako pierwsze. Bardzo często okazuje się, że są to oryginalne i odważne idee, które mają szansę ujrzeć światło dzienne, a także przejść do dalszych etapów prac. Następnym krokiem jest głosowanie na dostępne pomysły i wybór najlepszych z nich.

Po zakończeniu warsztatu, zespół na podstawie wszystkich, zebranych informacji i wniosków, tworzy kilkalny prototyp aplikacji. W ten sposób klient może zobaczyć, jak wygląda aplikacja i jaka jest zawartość widoku. Zespół specjalistów dostarcza również estymację kosztów i dobiera technologię do projektu.

Chcesz przeanalizować swój pomysł, zbadać działanie aplikacji i przyspieszyć proces tworzenia aplikacji? Zobacz ofertę warszatów produktowych Studio Software: https://studiosoftware.pl/uslugi/warsztaty-produktowe/

Stabilny popyt na biura w miastach regionalnych

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w regionach” pierwszy kwartał 2022 r. charakteryzował się wysokim poziomem nowej podaży, stabilnym popytem oraz zmniejszeniem się wolumenu powierzchni w budowie. Utrzymująca się w niektórych miastach wysoka dostępność powierzchni biurowej sprawia, że najemcy nadal mają duże możliwości wyboru.

Aktywność deweloperów na rynkach regionalnych utrzymuje się na relatywnie wysokim poziomie, niemniej wolumen powierzchni biurowej w inwestycjach będących w trakcie realizacji zmniejszył się w porównaniu z IV kw. 2021 r. o ponad 25%. Na koniec I kw. 2022 r. w budowie pozostawało prawie 550 000 mkw., z czego 20% było zabezpieczone umowami przednajmu.

– Możliwości rozpoczynania nowych inwestycji biurowych są obecnie w dużym stopniu uzależnione nie tylko od aktywności najemców i zgłaszanego zapotrzebowania na biura, lecz także od dostępności i cen materiałów budowlanych oraz sytuacji na rynku pracy (niedobory siły roboczej oraz jej wysoki koszt). W kolejnych miesiącach możemy się spodziewać dalszego zmniejszania się wolumenu powierzchni biurowej będącej w budowie – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa w Newmark Polska.

Na koniec I kw. 2022 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu największych rynkach regionalnych (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) wyniosły ponad 6,27 mln mkw. Deweloperzy dostarczyli ponad 243 500 mkw. biur, co jest najwyższym kwartalnym wolumenem odnotowanym w pierwszym kwartale w regionach.

Do użytku oddano łącznie 16 budynków biurowych, w tym 10 oferujących ponad 10 000 mkw. Wśród największych ukończonych inwestycji w I kw. 2022 r. znalazły się: budynki A1 i A2 w ramach kompleksu Global Office Park w Katowicach (łącznie 55 200 mkw.), .KTW II też w Katowicach (39 900 mkw.), Midpoint71 we Wrocławiu (36 200 mkw.), Format w Trójmieście (16 000 mkw.) oraz CZ Office Park D w Lublinie (15 000 mkw.).

Kraków i Wrocław to pierwsze rynki regionalne w Polsce, których zasoby powierzchni biurowej przekroczyły próg 1 mln mkw. W 2022 r. do ich grona prawdopodobnie dołączy Trójmiasto, gdzie na koniec I kw. 2022 r. istniało już ponad 992 000 mkw. biur. Na przeciwnym biegunie znajdują się Lublin i Szczecin, które oferują łącznie niewiele ponad 410 000 mkw. Na pozostałe miasta (Poznań, Katowice i Łódź) przypada ok. 31% całkowitych zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej zlokalizowanej w regionach.

Całkowity popyt zarejestrowany na głównych rynkach regionalnych w I kw. 2022 r. wyniósł prawie 153 500 mkw., co oznacza wzrost o 57% w porównaniu z I kw. 2021 r.

Wolumen transakcji w I kw. 2022 r. przekroczył poziom 20 000 mkw. w czterech miastach regionalnych: we Wrocławiu, w Krakowie, Katowicach i Trójmieście, gdzie wyniósł on odpowiednio 38 350 mkw., 31 100 mkw., 29 400 mkw. oraz 22 500 mkw. Łącznie na te miasta przypadło ponad 79% całkowitego popytu w regionach. Najmniejszą aktywność najemców odnotowano w Szczecinie (8300 mkw.) i Lublinie (5200 mkw.).

Ponad połowę popytu wygenerowały firmy z sektora IT oraz finansowego – odpowiednio 30,9% i 20%. Na trzecim miejscu znalazła się branża produkcyjna, której udział w całkowitym wolumenie transakcji najmu sięgnął 15,7%.

Podobnie jak w Warszawie, w regionach także odnotowano spadek aktywności najemców w zakresie renegocjacji i odnowień umów najmu. Transakcje tego typu na rynkach regionalnych w I kw. 2022 r. stanowiły 22,1% całkowitego popytu (spadek o 3,9 p.p. w stosunku do I kw. 2021 r. i aż o 21 p.p. w porównaniu z całym 2021 r.). Na nowe umowy przypadło 59,2% całkowitego popytu, natomiast pozostałe 18,7% stanowiły przednajmy (8,3%), ekspansje (4,8%) oraz transakcje na potrzeby własne (5,6%).

Na koniec I kw. 2022 r. poziom pustostanów na głównych regionalnych rynkach biurowych wyniósł 15,5% i był wyższy o 1,4 p.p. w porównaniu z IV kw. 2021 r. i o 2,6 p.p. rok do roku. Wzrost wskaźnika powierzchni niewynajętej odnotowano w Katowicach, Lublinie, Łodzi i Trójmieście, natomiast w Krakowie, Poznaniu, Szczecinie i Wrocławiu współczynnik pustostanów się obniżył. Łącznie na ośmiu regionalnych rynkach biurowych najemcy mają do dyspozycji ponad 970 000 mkw. wolnej powierzchni – najwięcej w Krakowie i Wrocławiu.

Na wszystkich regionalnych rynkach biurowych w Polsce obserwujemy presję na wzrost czynszów przy jednoczesnym ograniczaniu pakietu zachęt oferowanych przez deweloperów i właścicieli budynków biurowych. Dotyczy to przede wszystkim budynków i lokalizacji charakteryzujących się ograniczoną dostępnością powierzchni biurowej.

Stanowisko branży IT w sprawie regulacji pracy zdalnej w kodeksie pracy i innych ustawach

Obecnie zagadnienia prawne dotyczące pracy zdalnej podlegają pod przepisy o telepracy i tymczasowo także Tarczę Antykryzysową. Wkrótce jednak stan epidemii zostanie oficjalnie zniesiony, a związane z nim specjalne regulacje po upływie trzech miesięcy również przestaną obowiązywać. Potrzeba zmian legislacyjnych dotyczących wykonywania pracy poza siedzibą pracodawcy jest więc coraz bardziej nagląca.

Według zapowiedzi Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, odpowiadającego za projekt niezbędnej nowelizacji kodeksu pracy oraz niektórych innych ustaw, nowe przepisy mogłyby wejść w życie już na początku września br.

Swoje propozycje i uwagi do projektowanych zmian ustawowych w zakresie pracy zdalnej przygotowało Software Development Association Poland (SoDA). Wśród najważniejszych kwestii poruszonych przez organizację zrzeszającą pracodawców usług IT znalazły się:

  • Konieczność dodania zapisów rozstrzygających, iż uzgodnienie miejsca świadczenia pracy zdalnej nie powoduje zmian miejsca wykonywania pracy określonej w umowie o pracę. Jest to szczególnie istotne w modelu hybrydowym, tj. polegającym na łączeniu pracy zdalnej i pracy stacjonarnej.
  • Doprecyzowanie kwestii pracy zdalnej z zagranicy zarówno w kontekście opłacania składek ZUS, badań medycyny pracy, BHP, jak i kontroli wykonywania obowiązków pracowniczych. Taka forma świadczenia pracy staje się powszechna nie tylko w Polsce, dlatego można mówić o jej światowym trendzie. Jest też często wskazywana jako jeden z głównych benefitów danego pracodawcy.
  • Zastąpienie zapisów o wymaganej „postaci papierowej lub elektronicznej” różnego rodzaju dokumentacji na rzecz „formy pisemnej lub dokumentowej”. Pozwoli to uniknąć wątpliwości w zakresie interpretacji tych pojęć. Proponowany przez SoDA zapis odwołuje się bowiem do form czynności prawnych już przyjętych w obrocie prawnym i uregulowanych w przepisach kodeksu cywilnego.
  • Wprowadzenie możliwości podpisywania umowy o pracę zdalną za pomocą zaawansowanego podpisu elektronicznego w rozumieniu art. 26 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 910/2014 (Rozporządzenie eIDAS). Pozwoli to na zawarcie stosunku pracy wyłącznie za pośrednictwem środków komunikacji na odległość. Takie rozwiązanie z jednej strony ułatwi zatrudnienie w formie pracy zdalnej i pozwoli na pełną cyfryzację komunikacji z pracownikiem, z drugiej zaś zapewni ochronę pracowniczą, ze względu na bezpieczną i ściśle regulowaną formę zaawansowanego podpisu elektronicznego. Podpis ten, którego przykładem jest profil zaufany ePUAP, w odróżnieniu od ciągle jeszcze rzadko stosowanego tzw. podpisu kwalifikowanego, uległ w ostatnim czasie istotnemu upowszechnieniu, co jest zjawiskiem pożądanym. Wprowadzenie tej regulacji przyczyni się do przyspieszenia tego trendu.
  • Zapewnienie pewnej elastyczności pracodawcy i pracownikowi w zakresie dokonywania ustaleń co do ilości pracy świadczonej z biura i tej wykonywanej na odległość. W ten sposób przepisy będą lepiej odzwierciedlały rzeczywistość funkcjonowania m.in. branży IT i dynamiki zachodzących zmian na rynku pracy.
  • Umożliwienie pracodawcy korzystania z polecania pracy zdalnej nie tylko w przypadkach uwarunkowanych sytuacją zdrowotną czy BHP, ale także gdy jest to niezbędne ze względu na szczególne potrzeby pracodawcy, zwłaszcza te związane z sytuacją ekonomiczną lub sposobem prowadzenia działalności. Celem nowych przepisów powinno być zapewnienie możliwości wykonywania pracy zdalnej nie tylko w dobie pandemii, ale właśnie przede wszystkim po niej. Elastyczne podejście niesie za sobą wiele korzyści, m.in. zmniejszenia emisji CO2 ze względu na brak konieczności dojazdów środkami komunikacji do miejsca świadczenia pracy oraz zwiększenia dostępności pracy dla osób z mniejszych miejscowości czy też osób wykluczonych, dla których zniwelowany zostanie problem przeprowadzki czy dojazdów.
  • Potrzeba dookreślenia w przepisach materiałów i narzędzi niezbędnych do wykonywania pracy zdalnej, a także sposobu ustalania kosztów związanych z wykonywaniem pracy w takiej formie.

Komentarz Konrada Weiske, wiceprezesa SoDA

Elastyczne warunki pracy to cecha, której poszukuje coraz więcej osób – przede wszystkim w sektorze IT. Branża wytwórców oprogramowania od jej początków związana jest z pracą zdalną, jednak według informacji przekazywanych nam przez firmy członkowskie SoDA, możliwość wykonywania pracy zdalnie oraz elastyczne godziny pracy stały się obecnie wręcz wymaganym aspektem ofert pracy. Zdecydowana większość potencjalnych pracowników nie zdecyduje się na przyjęcie propozycji zatrudnienia w przypadku, gdy będzie musiała pracować wyłącznie z biura.

Jako przedstawiciele pracodawców usług IT dostrzegamy więc konieczność nowelizacji regulacji prawnych w obszarze pracy świadczonej całkowicie zdalnie lub hybrydowo, tak aby odzwierciedlały rzeczywiste potrzeby pracodawców i pracowników także po ustaniu stanu epidemii.

Przekazując swoje uwagi do projektowanych zapisów ustawowych w tej dziedzinie, kierowaliśmy się wieloletnim doświadczeniem członków naszej organizacji, którzy niejednokrotnie byli prekursorami proponowanych rozwiązań związanych z pracą zdalną.

Jednocześnie deklarujemy chęć udziału SoDA w grupie roboczej, która mogłaby wdrażać konkretne propozycje zmian w przepisach.