Nadchodzi rewolucja w morskim przemyśle. Przyszłością sektora są statki zasilane napędem hybrydowym i wiatrem

0

Nadchodzi era statków przyszłości. To rewolucja dla transportu morskiego i stoczni. Choć jeszcze nawet 90 proc. statków jest napędzanych ciężkim olejem opałowym, to paliwem przyszłości jest zielona energia. Napędem statków jest coraz częściej skroplony gaz LNG czy wiatr. To wyzwanie dla przemysłu stoczniowego, który napędzają zarówno nowe statki, jak i rozwój morskiej energetyki wiatrowej, np. konieczność zbudowania mobilnej jednostki, która będzie pływać po morzach i oceanach. W planach pojawiają się też statki autonomiczne.

– Sektor stoczniowy nastawiony jest na realizację całościowych polityk, które pojawiają się w gospodarce na świecie – to zielona gospodarka, zielona energetyka. Sektor widzi potrzebę i dostosowuje się w ramach swoich działań do tych dyrektyw, które się pojawiają tak na poziomie UE, jak i światowych organizacji, nakazujących ograniczyć szkodliwy wpływ jednostek pływających na środowisko, a w szczególności zużycie starych, tradycyjnych paliw ciężkich z udziałem siarki – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Piotr Słupski, konsultant ds. stoczniowych, InvRest PS.

Od 2015 roku na obszarach SECA – o kontrolowanej emisji siarki – wprowadzono restrykcyjne przepisy dotyczące zawartości tlenków siarki w gazach spalinowych emitowanych przez statki. Dlatego statki napędzane olejem opałowym, choć wciąż jeszcze stanowią zdecydowaną większość, będą powoli zastępowane. Rozwiązaniem przyszłości jest wykorzystanie do zasilania statków gazu LNG. Obecnie na świecie pływa lub jest zakontraktowanych ok. 200 statków zasilanych ciekłym gazem ziemnym.

– Pojawiają się także rozwiązania związane z źródłami elektrycznymi, tak jak mówi się o elektromobilności w znaczeniu pojazdów na drogach, tak też elektromobilność nie jest wcale tylko hasłem, ale staje się rozwiązaniem dla sektora stoczniowego. Chociażby największy w Polsce budowany prom hybrydowy, łączący tradycyjne źródło zasilania silnika z energią elektryczną – wskazuje Piotr Słupski.

Nowy prom „Color Hybrid” ma wejść do eksploatacji latem 2019 roku i zastąpić na trasie Sandefjord-Strömstad (Norwegia-Szwecja) o połowę mniejszą jednostkę. Ładowanie baterii, w które zostanie wyposażona jednostka, ma się odbywać podczas postoju w porcie przy pomocy kabla zasilającego ze specjalnych obiektów nabrzeżnych Color Line lub na samym pokładzie statku, a w pełni naładowane baterie pozwolą pokonać całą trasę. Statek będzie miał 160 m długości i ponad 27 m szerokości, na pokład zabierze 2 tys. pasażerów oraz 500 pojazdów osobowych.

Czytaj również:  Żeby Brexit nie wiązał się z negatywnymi skutkami, trzeba się do niego dobrze przygotować

Przyszłością mogą się też okazać statki napędzane wiatrem, które mogłyby zredukować szkodliwą emisję nawet o 80 proc. Gdy wiatr będzie zbyt słaby, statek byłby napędzany skroplonym gazem ziemnym.