Marcowa liczba wnioskujących o kredyt hipoteczny pobiła niemal wszelkie rekordy (m.in. z czasów BK2%, czy zerowych stóp procentowych) i była najwyższa od 18 lat. Bezsprzecznie już od połowy 2025 roku obserwowaliśmy wzrost popytu kredytobiorców – zarówno kupujących nowe mieszkania (co potwierdza silną sprzedaż mieszkań w marcu 2026), jak i refinansujących stare hipoteki, na fali taniejącego kredytu. Popyt na hipoteki zasilała też duża oferta deweloperów i ich presja na sprzedaż ubrana w ciekawe oferty cenowe.
Jednak biorąc pod uwagę jaki w marcu był koszt kredytu na tle poprzednich lat, jaka była realna dostępność kredytowa mieszkań, czy też fakt, że nie ma istotnych stymulatorów popytu ze strony rządu – nie ma fundamentalnego uzasadnienia dla takiego wystrzału popytowego. W naszej ocenie mamy tu do czynienia z przyspieszeniem decyzji Klientów o złożeniu wniosków kredytowych jeszcze w marcu, korzystając z ostatniej chwili na skorzystanie z relatywnie niskich stawek kredytowych, z którymi zaczynaliśmy miesiąc. Na początku kwietnia przeciętne koszty kredytu stałoprocentowego (który dominuje na rynku hipotek) wzrosły o co najmniej 50 punktów bazowych, pojawiły się też obawy o podwyżki stóp procentowych – wszystko to w reakcji na szok inflacyjny wywołany konfliktem w Zatoce Perskiej.
Jest to najpewniej powtórzenie zjawiska z kwietnia 2022 roku, kiedy w otoczeniu wojny w Ukrainie i wzrostu stóp procentowych 53 tysiące osób (więcej niż jakikolwiek miesiąc w trakcie BK2%) złożyło wnioski kredytowe – przyczyną była zmiana w zasadach obliczania buforu na ryzyko stopy procentowej. Wówczas – podobnie jak teraz – doradcy kredytowi wręcz naglili Klientów, żeby składali wnioski kredytowe na starych warunkach. Kolejne miesiące 2022 były jednak czasem posuchy, bo kto chciał wniosek złożyć, zrobił to w kwietniu. Konkluzja tego jest prosta – kolejne miesiące 2026 mogą nas już nie zaskakiwać takimi wynikami popytowymi – co dalej pokażą efekty negocjacji podczas dwutygodniowego zawieszenia broni w Zatoce Perskiej.






