Prof. J. Osiatyński: Być może RPP powinna pomyśleć o zmianie nastawienia w polityce pieniężnej. Dalsze obniżanie stóp jest niewskazane

0

CEO Magazyn Polska

Pomimo przedłużającej się deflacji Rada Polityki Pieniężnej nie powinna dalej obniżać stóp procentowych uważa – prof. Jerzy Osiatyński, członek RPP. Jedną z przyczyn jest fakt, że to nie brak dostępu do kredytów hamuje inwestycje firm. Drugą jest troska o stabilność i tak obciążonego już systemu bankowego.  

– Obniżanie stóp referencyjnych banku centralnego byłoby dzisiaj niewłaściwe. Nie dlatego, żeby nie było przestrzeni, bo w wielu bankach centralnych, zwłaszcza w Europie, mamy zerowe albo ujemne stopy referencyjne – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor prof. Jerzy Osiatyński, członek Rady Polityki Pieniężnej. – W dzisiejszych warunkach nie brak kredytu jest podstawową przyczyną, dla której przedsiębiorstwa nie zaciągają kredytów inwestycyjnych czy zaciągają je w znacznie mniejszej skali, ale nie w takiej, jaka mogłaby wywołać dostateczny wzrost inwestycji, który generowałby nowe miejsca pracy.

W Europejskim Banku Centralnym stopa depozytowa (po której banki przechowują pieniądze w EBC) pozostaje ujemna od czerwca 2014 roku. Oznacza to, że banki muszą za depozyty dopłacać. Dodatkowo bank centralny strefy euro od niemal roku pompuje w rynek co miesiąc 60 mld euro w postaci skupu obligacji. Program, który początkowo miał potrwać do września 2016 roku, już kilka miesięcy temu przedłużony został do marca 2017 r.

Od grudnia 2014 roku ujemna jest także stopa depozytowa w Szwajcarskim Banku Narodowym. Ma to zniechęcić banki do składania depozytów w bankach centralnych i udzielania kredytów firmom na inwestycje i rozwój. Także w Polsce, choć stopy są wciąż dodatnie, pozostają najniższe w historii, a o dwucyfrowych poziomach sprzed kilkunastu lat można zapomnieć.

– Obniżyliśmy stopy procentowe w ostatnich miesiącach dwukrotnie, ale skuteczność tego ruchu dla pobudzania i przyspieszenia popytu na kredyt okazała się niewielka – mówi Osiatyński. – Mimo że te zmiany stóp referencyjnych banku centralnego niewątpliwie przełożyły się na stopy, które żądają banki komercyjne od udzielanych kredytów, zwłaszcza jeśli chodzi o kredyty mieszkaniowe, a także i w innych grupach kredytów.

RPP po raz ostatni obniżyła stopy procentowe w marcu ubiegłego roku, pięć miesięcy po poprzedniej obniżce. Obie sięgnęły pół punktu procentowego. Nie zahamowało to jednak trwającego od połowy 2014 roku spadku cen.

Czytaj również:  Branża cyfrowa z państw regionu Trójmorza przeciwna unijnej reformie praw autorskich nazywanej ACTA2. Apeluje do rządów o zablokowanie prac nad nią

– Obawiam się, że deflacja będzie trwała dłużej, niż sądziliśmy jeszcze kilka miesięcy temu. Prawdopodobnie skończy się gdzieś w III kw. tego roku. Należy pamiętać jednak o tym, że przecież celem inflacyjnym banku jest 2,5 proc. i może się okazać, że na tej dolnej granicy 1,5 proc. wzrostu cen znajdziemy się dopiero pod koniec przyszłego roku. Powstaje wobec tego pytanie o przestrzeń dla ewentualnych zmian stóp procentowych –  mówi członek RPP.

Zdaniem prof. Jerzego Osiatyńskiego polska gospodarka może jeszcze sięgnąć po rezerwy bezrobotnych, którzy mimo najniższej od stopy bezrobocia od maja 2008 roku (nie licząc trzech ostatnich miesięcy) wciąż stanowią niewykorzystaną siłę roboczą. Ich zatrudnienie spowoduje presję płacową, która z kolei może się odbić na poziomie cen, jeśli nie w tym, to w kolejnym roku.

– Wydaje mi się, że w gruncie rzeczy gospodarka w dzisiejszej Polsce nadal ma pewne rezerwy – przekonuje prof. Osiatyński. – Nadal mamy bezrobocie i z całą pewnością daleki jestem od twierdzenia, że ci, którzy dzisiaj są bezrobotnymi, są bezrobotnymi tylko dlatego, że nie chce im się pracować, albo tylko dlatego, że chcą mieć ubezpieczenia zdrowotne czy socjalne. Rzeczywiście jest autentyczne bezrobocie i nadal są nie w pełni wykorzystane zdolności wytwórcze.

Z tego powodu członek RPP uważa, że dalsze obniżanie stóp procentowych byłoby niewskazane. Zdaniem Osiatyńskiego należałoby nawet się zastanowić nad ich stopniowym podnoszeniem. Zwłaszcza że – jak przypomina – między decyzją Rady a jej realnymi skutkami dla gospodarki upływa zwykle rok – półtora.

– Być może powinniśmy stopniowo zmieniać nastawienie, a w każdym razie zastanawiać się nad tym, czy nie powinniśmy zmienić nastawienia co do przyszłych zmian polityki stóp referencyjnych banku centralnego – przekonuje. – Mówię to z pewną ostrożnością i nie mam wyrobionego zdania do końca w tej sprawie. Niewątpliwie jednak, jeżeli jeszcze pół roku temu uważałem, że stopy procentowe należy obniżać, to patrząc na to, jaką mamy dynamikę wzrostu, na zmiany w odchyleniu od dochodu narodowego, nie jestem pewien, czy to nie jest pora, żeby raczej zacząć zmieniać nasze nastawienie w polityce pieniężnej.