FABRITY (GPW) skupi do 192,5 tys. akcji własnych po 40 zł

Do 192,5 tys. akcji po 40 zł za sztukę to finalne parametry planowanego skupu akcji własnych w celu ich umorzenia, o czym zdecydowali akcjonariusze podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, które odbyło się 3 stycznia 2024 roku.

– W poprzednich latach wypłacaliśmy wysokie dywidendy, natomiast obecnie – zgodnie z tym, co sygnalizowaliśmy – ze względów formalnych nie jest możliwa dystrybucja środków do akcjonariuszy jedynie w drodze wypłaty dywidendy. Dlatego Zarząd zaproponował skup akcji własnych. Akcjonariusze finalnie zdecydowali, na bazie propozycji Zarządu, o pozostawieniu bez zmian łącznej kwoty przeznaczonej na skup tj. 7,7 mln zł, przy jednoczesnym zwiększeniu liczby akcji, jaka ma być nabyta w ramach skupu i odpowiednim ustaleniu ceny zakupu jednej akcji na 40 zł – mówi Artur Piątek, Wiceprezes Zarządu Fabrity Holding S.A.

Po sprzedaży spółek marketingowych z końcem września zeszłego roku Zarząd Fabrity Holding w pierwszych symulacjach wskazywał na możliwość łącznej dystrybucji około 15 mln zł w formie dywidendy i/lub skupu akcji własnych, zaznaczając jednocześnie potrzebę weryfikacji kwoty i sposobu dystrybucji środków przed formalnymi propozycjami uchwał na Walne Zgromadzenie. Uchwalenie dywidendy z zysku roku 2023 będzie możliwe po zamknięciu roku finansowego, co powinno dokonać się podczas stosownego Walnego Zgromadzenia.

Do akcjonariuszy za lata 2021-2022 trafiło tytułem dywidendy łącznie 12,4 zł na akcję. Jest to efektem skutecznego rozwoju i dochodowości biznesów grupy oraz sprzedaży spółki Oktawave w czerwcu 2022. Kolejna dystrybucja środków do akcjonariuszy jest związana z sukcesem sprzedaży biznesów marketingowych we wrześniu br. Poza dynamicznie rosnącym software house’m Fabrity (spółka zależna), w portfolio notowanej na GPW Fabrity Holding pozostaje też PerfectBot – czatbot nowej generacji, który obecnie komercjalizuje nową wersję produktu opartego na rozwiązaniach AI – model językowy OpenAI (ChatGPT).

Sukces transformacji wielobranżowej Grupy K2 w technologiczną Grupę Fabrity, skupioną wokół software house’u Fabrity, oznaczał wejście w nowy etap rozwoju. Jego podkreśleniem jest nie tylko zmiana nazwy z K2 Holding na Fabrity Holding, ale także powierzenie od listopada zeszłego roku sterów Grupy Fabrity Tomaszowi Burczyńskiemu, prezesowi i twórcy sukcesu Fabrity.

Polacy nie są Omnibusami w tematach finansowych. A jak na tle społeczeństwa wypadają seniorzy?

Blisko 40 proc. Polaków uważa, że ich wiedza finansowa jest mała lub raczej mała – tak wynika z badania opinii „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2023” przeprowadzonego na zlecenie Fundacji Warszawski Instytut Bankowości oraz Fundacji GPW. [1] Co trzeci rodak ma odmienne zdanie i sądzi, że o finansach wie raczej dużo lub bardzo dużo (31 proc.), ale podczas weryfikacji tej wiedzy w praktyce już nie jest tak kolorowo. Tylko co drugi Polak zdaje sobie sprawę, że może odstąpić od umowy kredytowej w ciągu 14 dni. Wielu z rodaków nie wie też jak działa RRSO, w jaki sposób zweryfikować firmę pożyczkową (część myśli, że wystarczy ją sprawdzić w mediach społecznościowych) ani jak bezpiecznie korzystać z bankowości elektronicznej. A jak na tle społeczeństwa wypadają seniorzy?

Finansowa wiedza Polaków jest coraz większa, ale wciąż jest wiele do naprawienia. Podczas badania opinii na temat wiedzy finansowej Polaków, przeprowadzonego przez CBM Indicator, ankietowani mieli możliwość sprawdzenia tej wiedzy w praktyce. Tylko co drugi z nich (52 proc.) wiedział, że może odstąpić od umowy kredytowej w ciągu 14 dni bez podania przyczyny. Co trzeci myślał (błędnie), że kredyt o stałym oprocentowaniu ma stałą wysokość raty przez cały okres kredytowania a co dziesiąty (15 proc.) że koszt kredytu hipotecznego jest wyższy niż koszt kredytu gotówkowego. Wielu Polaków nie wiedziało też jak działa RRSO, a co dziesiąty sądził, że wystarczy sprawdzić wiarygodność firmy pożyczkowej w mediach społecznościowych, zamiast na stronie KNF.

Niektórzy rodacy są też nieco na bakier z czytaniem umów zawieranych z instytycjami finansowymi. Co trzeci Polak (33 proc.) przyznaje, że czyta taką umowę bardzo dokładnie i konsultuje się gdy ma wątpliwości, a 43 proc. twierdzi, że stara się czytać dokładnie choć nie wszystkie zapisy rozumie. Co piąty sprawdza jedynie podstawowe zapisy i zgodność danych osobowych a 5 proc. deklaruje, że przegląda dokumenty pobieżnie.

Skąd Polacy czerpią wiedzę o finansach i ekonomii?

Przede wszystkim z Internetu. Aż 45 proc. czerpie ją z blogów i portali internetowych, a 16 proc. z podcastów i materiałów wideo. W pytaniu o źrodła wiedzy Polacy mieli możliwość wielokrotnego wyboru, więc wielu deklarowało, że dowiaduje o tematach finansowych z mediów (43 proc.), od banków i innych instytucji z sektora finansowego (39 proc.) od instytucji publicznych (32 proc.). Co ciekawe 15 proc. czerpie wiedzę od ekspertów, a 14 proc. od bliskich lub znajomych.

Jak wykazało ostatnie badanie Funduszu Hipotecznego DOM emeryci czerpią wiedzę finansową przede wszystkim z mediów (45 proc.), gdzie główny prym wiedzie telewizja. Na drugim miejscu jest rodzina (14 proc.) oraz znajomi (13 proc.). Bezpośrednio z banków wiedzę finansową czerpie tylko 7 proc. emerytów, podobny procent pozyskuje wiedzę z kampanii edukacyjnych.[2] Trzeba tu jednak podkreślić, że emeryci – być może z racji swojego doświadczenia – uważają, że mają dużą wiedzę na tematy finansowe i ekonomiczne – w badaniu FH DOM tak zadeklarowało aż 58 proc. ankietowanych. Co trzeci emeryt przyznał, że coś tam wie, ale nie czuje się pewnie (30 proc.), 6 proc. uznało, że w ogóle nie interesuje się tematami finansowymi, a 5 proc. powiedziało, że to dla nich „czarna magia”. [3]

Które obszary, według Polaków, wymagają poprawy i edukacji?

Rodacy biorący udział w badaniu „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2023” wskazywali przede wszystkim tematy związane z cyberbezpieczeństwem (tak odpowiedziało 44 proc.), inwestowaniem (33 proc.), kredytami i pożyczkami (24 proc.), systemem podatkowym (23 proc.), ale też oszczędzaniem (19 proc.), czy ubezpieczeniami (17 proc.). Tylko 13 proc. osób twierdzi, że system emerytalny to temat, który wymaga doedukowania.

Z kolei seniorzy biorący udział w badaniu Funduszu Hipotecznego DOM potrzebowaliby szerszej edukacji przede wszystkim w zakresie zarządzania domowym budżetem na emeryturze (19 proc.), w szczególności tego jak podreperować ten budżet (17 proc.) oraz jak inwestować (13 proc.). Cześć z nich potrzebowałaby wiedzy jak bezpiecznie zaciągnąć pożyczkę (11 proc.) oraz jak bezpiecznie podpisać umowę renty dożywotniej (8 proc.). Co ciekawe największa grupa ankietowanych (21 proc.) nie umiała nawet wskazać w jakim obszarze chciałaby poszerzyć swoją wiedzę finansową, a 11 proc. odpowiedziało, że w żadnym.

Komentarz ekspercki Roberta Majkowskiego, Prezesa Funduszu Hipotecznego DOM

Pamiętajmy, że seniorzy są jedną z grup społecznych najbardziej narażonych na nadużycia. Ich wiedza finansowa jest duża, ale często nie ewoluuje z czasem i nie obejmuje nowinek technologicznych, czy kwestii dotyczących cyberbezpieczeństwa. Na dodatek są to osoby niejednokrotnie samotne, które – zwyczajnie – nie mają się z kim skonsultować w sprawie zapisów dotyczących umowy kredytowej czy innych dokumentów. Seniorzy, z którymi rozmawiamy na co dzień często podkreślają, że obawiają się tematów finansowych, czy ekonomicznych, bo słyszą medialne ostrzeżenia o oszustwach, a jednocześnie nie mają takiej wiedzy, by połapać się w gąszczu różnych ofert, klauzul, czy zapisów. Docierają zatem do nich ostrzeżenia, ale kampanie edukacyjne już niekoniecznie. A to oznacza, że tej edukacji i wsparcia powinno być w tej grupie społecznej jeszcze więcej. Mam wrażenie, że brakuje nie tylko edukacji finansowej ale również tej, która dotyczy stricte emerytur. Wciąż mało mówi się o tym, by oszczędzać na emeryturę. Mało mówi się o tym, jak zarządzać pieniędzmi na emeryturze, jak budować swój budżet, by nie opierał się wyłącznie na świadczeniach otrzymywanych z ZUS. Wciąż mało mówi się o roli renty dożywotniej w poprawianiu jakości życia finansowego na emeryturze, o tym jak można wykorzystać swój majątek do poprawy sytuacji gospodarstw emerytalnych. W Wielkiej Brytanii edukowanie seniorów w tym zakresie jest dużo bardziej rozwinięte. Każdy obywatel, który zbliża się do emerytury otrzymuje profesjonalne doradztwo ze strony Państwa, u nas jeszcze takiego sformalizowanego podejścia brakuje.

[1] Badanie „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2023” przeprowadzone przez CBM Indicator na zlecenie i przy współpracy merytorycznej z Fundacją Warszawski Instytut Bankowości oraz Fundacją GPW w dniach 10-20 lutego 2023. Metodologia CATI, próba = 1000. Szczegóły: https://www.gpw.pl/pub/GPW/files/PDF/KEFiP_2023.pdf

[2] Badanie opinii Funduszu Hipotecznego DOM, realizowane w październiku 2023 wśród osób w wieku 65+. Próba = 343.

[3] Tamże.

Ile złota powinna mieć Polska w swoich rezerwach? Czy zakupy aktywa przez NBP były zasadne?

Patrząc na ubiegłoroczne, bardzo imponujące zakupy złota Narodowego Banku Polskiego, które od kwietnia u.br. aż do tej pory wyniosły ok. 130 ton, można zastanowić się, dlaczego tyle go kupujemy i gdzie znajduje się granica tychże zakupów. Jeśli spojrzymy na całość naszych rezerw złota, to obecnie szacowane są one na ok. 358,7 ton. Z kolei odnosząc się do wszystkich aktywów rezerwowych, udział złota wynosi w nich ok. 12,6%. Czy poziom ten jest wystarczający? Czy zapowiedzi o kolejnych zakupach są zasadne?

Po co nam złoto?

Warto wiedzieć, że złoto monetarne jest idealnym elementem dywersyfikującym strukturę rezerw. W długim terminie zachowuje siłę nabywczą, a przechowywane pod własną kontrolą pozbawione jest ryzyka kontrahenta. Ponadto jest aktywem o bardzo wysokiej płynności, które można niemal natychmiast zamienić na dowolną walutę, a popyt na ten kruszec występuje praktycznie na całym globie. Niewątpliwie jego posiadanie podnosi więc poziom bezpieczeństwa.

Złoto monetarne jako aktywo będące z nami od kilku tysięcy lat, które przy okazji udowodniło zdolność do przenoszenia siły nabywczej, w przeciwieństwie do walut fiducjarnych, jest postrzegane jako element podnoszący rangę danego państwa w oczach globalnego kapitału inwestycyjnego.

W jednym z niedawnych wywiadów prezes NBP, prof. Adam Glapiński sygnalizował, że chciałby, aby złoto stanowiło 20% całości rezerw. Obecnie jest to ok. 12,6%. Zakładając, że wartość rezerw walutowych oraz cena złota znacząco się nie zmienią, Polska musiałaby mieć ok. 570 ton złota w swoich rezerwach, wobec obecnych 358,7 ton.

Co ciekawe, jeśli weźmiemy pod uwagę 50 krajów o największych rezerwach złota i odniesiemy je do całości rezerw, to średnia wynosi ok. 23%, a więc bardzo blisko udziału złota w rezerwach, do którego dążyć może NBP.

Z kolei biorąc do kalkulacji wszystkie globalne banki centralne, średni poziom rezerw złota w stosunku do całości rezerw oscyluje w rejonie 15%. Warto dodać, że na początku lat 80-tych, a więc dekadę od zakończeniu standardu złota przez prezydenta Nixona, udział ten przekraczał 70%. Historyczna średnia z tych ponad już 5 dekad znajduje się z kolei na poziomie 40%.

Wyrównanie rezerw złota względem PKB w Europie

W ostatnich latach bardzo interesujące spostrzeżenia na temat gromadzonego przez banki centralne złota ma holenderski analityk z serwisu Gainsville Coins, Jan Nieuwenhuijs. Przedstawił on koncepcję użycia złota będącego w posiadaniu banków centralnych strefy euro do odpisania zgromadzonych w ich bilansach obligacji skarbowych. Takowe umorzenie długu mogłoby się odbyć poprzez przeszacowanie ceny złota do odpowiednio wysokiego poziomu, a zysk z takiego przeszacowania pokryłby wówczas wartość zadłużenia – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex. Jednak, aby odbyło się to w skoordynowany (najprawdopodobniej na poziomie Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei – tzw. banku centralnego dla banków centralnych) sposób, wszystkie kraje musiałyby wyrównać w określony sposób swoje rezerwy. Wiąże się to chociażby z tym, że każdy z nich ma inną, średnią cenę zakupu posiadanego złota, inną jego ilość, ale też inną wartość rządowych obligacji w swoim bilansie – dodaje.

Niektóre kraje strefy euro (np. Holandia) otwarcie przyznają, że wielkość rezerw złota dostosowują nie tyle co względem całości swoich rezerwowych aktywów, czy europejskiej średniej w tym zakresie, ale względem wielkości gospodarki, a więc PKB. Holenderski Bank Centralny posiada złoto o wartości ok. 4% PKB, podobnie jak ma to miejsce w przypadku Francji, Włoch i Niemiec. Gdyby Polska, wciąż nie będąca członkiem strefy euro, miała podążać w analogicznym kierunku, powinniśmy posiadać ok. 450 ton złota.

Opierając się na średnim udziale złota w rezerwach banków centralnych, deklaracjach prezesa NBP czy też na spekulacjach dotyczących wyrównywania rezerw względem PKB w strefie euro, można ostrożnie założyć, że wielkość rezerw złota NBP może docelowo znaleźć się w zakresie 450-570 ton.

Dolar atakuje 4zł

Nowy rok i nowe emocje na rynkach. Dolar wraca do ważnego pułapu 4 zł ze względu na siłę tej waluty na rynkach światowych oraz odpływ kapitału z Europy. Polska giełda zaczyna rok z zadyszką.

Indeksy PMI lepsze od oczekiwań

Jeżeli chce się coś powiedzieć dobrego o koniunkturze w strefie euro, to użycie sformułowania „lepsza od oczekiwań” byłoby tym trafionym. Wynik 44,4 punktów w ramach indeksów PMI to poziom sugerujący nadchodzące poważne spowolnienie. Analitycy spodziewali się jednak wyniku 44,2 pkt, zatem mamy lepiej. Do tego można dodać jeszcze, że to najlepszy wynik od mają i zaczyna brzmieć to już nawet pozytywnie. Problem w tym, że takie nie jest. Widać to chociażby po wczorajszych zmianach na rynkach walutowych. Dolar umacniał się gwałtownie względem euro.

Odpływ kapitału z Europy

Wczorajsza słabość euro względem dolara nie pozostała bez wpływu na polskiego złotego. Kurs euro wyskoczył tego dnia o prawie trzy grosze, sięgając pierwszy raz od listopada poziomu 4,37 zł. Jeszcze większe zmiany miały miejsce na kursie dolara amerykańskiego. Dotarł on z poziomu 3,94 zł aż do 3,99 zł. Tutaj jednak kurs jest najwyższy tylko od pierwszej połowy grudnia. Na najdłuższe maksimy wybił się natomiast kurs franka, który dotarł do poziomu najwyższego od października. Co ciekawe, zarówno forint węgierski, jak i korona czeska oparły się tej tendencji. Z drugiej strony polski złoty był znacznie silniejszy wcześniej i może właśnie słabnie po entuzjazmie powyborczym.

Słaby początek roku nie tylko waluty

Nie tylko polski złoty może zaliczyć początek tego roku do nieudanych. Szybki rzut oka na warszawski parkiet pokazuje, że polska waluta wcale nie trzyma się tak źle. WIG20 na moment pisania tego tekstu znajduje się już 3% pod kreską od początku roku. Szeroki indeks spada o 2%, co pozwala sądzić, że to raczej wycofywanie się zagranicznego kapitału, który zwyczajowo inwestuje w większe podmioty o dużej płynności. Takie spółki znajdują się oczywiście w WIG20. Problemy widać też na rynku długu, gdzie trwa wyraźny wzrost rentowności polskich papierów dłużnych. Nie jest to dobra wiadomość dla nowego ministra finansów. Dotychczas mówiono o nowelizacji budżetu z powodu przesunięć wydatków a nie rosnących kosztów obsługi długu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Spadki na Wall Street i umocnienie dolara na otwarciu nowego roku

Pierwsza sesja w nowym roku przyniosła spadki indeksu Nasdaq Composite o 1,6 proc. Szeroki SP500 stracił blisko 0,6 proc. Dolar umocnił się a kurs EUR/USD spadł poniżej 1,0950. Rentowności amerykańskich obligacji urosły na całej krzywej dochodowości. Rynek spogląda teraz na dane z rynku pracy USA oraz protokół z grudniowego posiedzenia FOMC.

Komentarze Jay’a Powella po ostatnim posiedzeniu FOMC, które miało miejsce 13 grudnia, brzmiały „gołębio”. Spowodowały one, że dolar amerykański stracił na wartości a kurs EUR/USD z poziomu 1,08 urósł powyżej 1,11. Teraz widoczna jest korekta tego ruchu wzrostowego. Obecnie rynek zastanawia się czy ta reakcja nie była przesadzona. Z technicznego punktu widzenia aktualnie spadki głównej pary walutowej pokonały wsparcie horyzontalne na 1,10. Notowania podążają cały czas od początku listopada w dość regularnym kanale wzrostowym. Pod koniec 2023 roku para walutowa zbliżyła się znacznie do jego górnej bariery. Obecne zniżki są jak na razie mniejsze od tych, które wystąpiły na przełomie listopada oraz grudnia. Zatem na ten moment uwaga powinna być skupiona na tym, gdzie szukać potencjalnego dołka bieżących spadków. Optymalnym poziomem wydaje się być 1,0870-1,0880. W tych okolicach przebiega bowiem dolne ograniczenie wspomnianego kanału oraz linia zniesienia wewnętrznego Fibo 38,2 proc. Jeśli spadki zakończyłyby się właśnie w tych okolicach, wówczas bylibyśmy świadkami zjawiska „równości korekt”.

Wracając do dzisiejszych „minutek” z FOMC, rynek na podstawie ich będzie chciał obiektywnie ocenić, co tak naprawdę miały na myśli amerykańskie władze monetarne oraz czy „gołębia” interpretacja uwag Powella była przesadzona czy nie. Ciężko sobie wyobrazić jednak, żeby zapiski bardziej niż słowa przewodniczącego sugerowały łagodzenie polityki pieniężnej. Zatem istnieje większe ryzyko, że publikacja protokołu może umocnić USD i spowodować dalsze osuwanie się głównej pary walutowej. Nie zapominajmy, że wcześniej poznamy istotne dane z amerykańskiej gospodarki. O 16:00 zaprezentowany zostanie raport ISM dla przemysłu oraz ankieta JOLTS. Jutro z kolei opublikowany zostanie ADP oraz tygodniowe dane na temat liczby wniosków o zasiłek. Rynek jednak tak naprawdę czeka na raport NFP, który tradycyjnie podany zostanie w pierwszy piątek miesiąca. Tu oczekuję się kolejnego sygnału ochłodzenia w postaci mniejszej liczby nowych miejsc pracy (170 tys.) oraz wzrostu stopy bezrobocia do 3,8 proc.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – grudzień 2023 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 39,4% rdr do 23,8 mld zł
  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 21,2% rdr do 170,9 mln zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 3,0% rdr do poziomu 786,2 tys. szt.
  • Wzrost łącznej wartości obrotu ETF i ETC o 51,3% rdr do 116,8 mln zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 27,9% rdr do 14,5 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 31,7% rdr do 12,0 TWh

W grudniu 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 24,1 mld zł, czyli o 38,9% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 39,4% rdr do poziomu 23,8 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,25 mld zł, o 54,1% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec grudnia wyniosła 78 459,91 pkt. i była o 36,5% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w grudniu odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 19,3% rdr do poziomu 181,1 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 21,2% rdr i wyniosła 170,9 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w grudniu wyniosła 2,29 mln zł wobec 0,18 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w grudniu wyniósł 1,7 mln szt., czyli o 3,0% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 3,0% rdr do poziomu 786,2 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 6,8% rdr do 756,2 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 11,5% rdr do 103,7 tys. szt.

W grudniu odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 15,7% rdr do poziomu 138,5 mln zł oraz wzrost łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 51,3% rdr do 116,8 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec grudnia 112,3 mld zł, wobec 92,6 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła o 37,6% rdr do poziomu 531,8 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 20,3 mld zł wobec 20,6 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 1,3% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w grudniu br. 14,5 TWh, co oznacza wzrost o 27,9% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 72,0% rdr do poziomu 5,9 TWh. Na rynku forward wolumen wzrósł o 8,8% rdr do poziomu 8,6 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 31,7% rdr do 12,0 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 29,3% do poziomu 1,9 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 32,2% rdr do poziomu 10,1 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,4 TWh, co oznacza spadek o 27,6% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 14,0% rdr do poziomu 10,2 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE spadł o 57,2% rdr, do wolumenu 2,3 TWh.

Kapitalizacja 371 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w grudniu 2023 r. wyniosła 760,2 mld zł (174,8 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 413 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 440,3 mld zł (331,3 mld EUR).

Na Rynku Głównym zadebiutowały akcje spółki: MURAPOL S.A. (wartość oferty: 363,5 mln zł).

Na rynku NewConnect zadebiutowały akcje spółki: QNA TECHNOLOGY S.A. (wartość oferty: 15,6 mln zł).

W grudniu br. na GPW odbyło się 19 sesji giełdowych w porównaniu do 21 sesji rok wcześniej.

W załączeniu dane o obrotach na rynkach prowadzonych przez Grupę GPW.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Bio Planet kończy rok z kolejnym wzrostem sprzedaży

Bio Planet zamknęło rok z kolejnym sukcesem. Sprzedaż w grudniu 2023 r. osiągnęła 21,7 mln złotych i jest wyższa o 18 % od wyników w grudniu 2022 r., które wyniosły wówczas 18,4 mln zł. W całym 2023 roku sprzedaż uplasowała się na poziomie 256,0 mln złotych, oznacza to, że w stosunku r/r wzrosła aż o rekordowe 27%. Zdaniem Zarządu, to dobry prognostyk w kontekście rozpoczętego 2024 roku.

„Wyniki sprzedaży w grudniu, podobnie jak w poprzednich miesiącach dają powody do zadowolenia. Nadal sprzyjają nam ogólnoświatowe trendy, ale też dostrzegamy efekty naszej strategii rozwoju. Powiększenie zespołu handlowców czy zwiększenie liczby oferowanych produktów wpłynęło pozytywnie na zrealizowaną sprzedaż. Na 2024 rok mamy ambitne plany, co pozwala nam oraz naszym akcjonariuszom patrzeć z optymizmem w przyszłość” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Sprzedaż narastająco po 12 miesiącach 2023 r. wzrosła o 27% osiągając poziom 256,0 mln zł w stosunku do 202,3 mln po 12 miesiącach 2022 roku. Spółka w ujęciu kwartalnym również osiągnęła wyższe wyniki r/r. W IV kwartale 2023 r. sprzedaż wyniosła 68,7 mln zł i jest wyższa o 29% od sprzedaży w IV kwartale2022 r., która wynosiła 53,4 mln zł. Bio Planet S.A. jest liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Działalność Spółki skupia się na konfekcjonowaniu oraz dystrybucji żywności ekologicznej. W ofercie posiada ok. 8,0 tys. indeksów sprzedażowych obejmujących produkty trwałe oraz produkty świeże. Od 2007 roku produkty Bio Planet S.A. posiadają certyfikat AGRO BIO TEST, który jest podstawą kwalifikowania żywności oferowanej przez Spółkę jako żywności ekologicznej (żywności bio).

AGH w drodze na Księżyc – uczelnia zawarła umowę z firmą Orbital Space

Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie zawarła porozumienie
o współpracy z firmą Orbital Space działającą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Umowa umożliwia studentom z Krakowa m.in. rozwijanie oraz testowanie urządzenia „Lunaris”, służącego do badania interakcji wybranych materiałów i powłok z pyłem księżycowym – regolitem.

Zawarta umowa jest pokłosiem sukcesu koła naukowego AGH Lunar Technologies, które zwyciężyło w konkursie pod nazwą „Experiment on the Moon: Lunar Payload Mission” organizowanym w maju 2023 roku przez firmę Orbital Space pokonując ponad 400 projektów z całego świata. Nagrodą główną jest możliwość wysłania w 2025 roku zaprojektowanego urządzenia na Księżyc, którego lot zapewniony będzie przez Orbital Space. Będzie to pierwsza tego typu misja, w której znajdzie się ładunek skonstruowany przez polski zespół oraz jedna z pierwszych współprac Polski i Zjednoczonych Emiratów Arabskich w sektorze kosmicznym.

Aby umożliwić studentom rozwijanie projektu i doskonalenie go do czasu startu Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie podpisała z organizatorem i sponsorem konkursu firmą Orbital Space porozumienie o współpracy. Przebieg umowy i współpracę z firmą będzie koordynować Centrum Technologii Kosmicznych.

Z dużym zaangażowaniem wspieramy wszelkie tego typu inicjatywy studentów. Są one niezwykle ważne nie tyko z punktu widzenia edukacyjnego, ale również istotne dla udziału polskich inżynierów i naukowców w zdobywaniu kosmosu. Zgodnie z naszą misją udzielamy znacznego wsparcia technicznego, ułatwiamy kontakt z firmami, które są zainteresowane sponsorowaniem projektu, jak również pomagamy przygotować wszelkie związane z misją dokumenty – wyjaśnia prof. Tadeusz Uhl, Dyrektor CTK.

Dyrektor Orbital Space dr Bassam Alfeeli dodaje: – Jesteśmy podekscytowani współpracą z AGH. Będziemy wspierać zespół studencki z Polski w realizacji ich marzeń. Obie nasze instytucje zobowiązują się także do zapewnienia mentoringu, wskazówek i wszelkiego możliwego wsparcia studentom w ich wyjątkowej misji, jaką jest wysłanie ładunku na powierzchnię Księżyca. Misją Orbital Space jest uczynienie kosmosu dostępnym dla wszystkich, zwłaszcza dla studentów – przekazał dyrektor Orbital Space dr Bassam Alfeeli.

Współpraca między AGH i Orbital Space zakłada także m.in. prowadzenie działań edukacyjnych i inicjatyw mających na celu podniesienie świadomości społecznej na temat eksploracji kosmosu. Strony umowy zakładają także możliwość współorganizowania warsztatów, webinarów, konferencji, konkursów, zawodów studenckich czy kursów z obszaru zastosowanie technologii kosmicznych.

Lunaris – w 2025 roku poleci na Księżyc

Nadrzędnym celem porozumienia jest rozwijanie eksperymentu studentów „Lunaris”, który zostanie przeprowadzony na powierzchni Księżyca. Członkowie koła naukowego za cel stawiają sobie badanie interakcji materiałów i powłok z regolitem, czyli sypką skałą księżycową. Studenci oprócz konstrukcji, do której zbudowania wykorzystali techniki szybkiego prototypowania, opracowali elektronikę oraz oprogramowanie urządzenia. Gotowy ładunek musiał również spełnić wymogi dotyczące wymiarów 10 x 10 x 10 cm oraz wagi – do 200g. Do badanie wykorzystana zostanie  optyczna metoda pomiarowa, która pozwoli na zrozumienie interakcji regolitu z różnymi materiałami. Regolit charakteryzuje się dużą pylnością, ostro zakończonymi krawędziami oraz naładowanymi elektrostatycznie cząstkami. Te oraz inne właściwości pyłu księżycowego powodują wiele trudności w doborze odpowiedniego materiału.

Lunaris będzie jednym z pierwszych ładunków księżycowych wydrukowanych w technologii druku 3-D, co pozwoli na uzyskanie geometrii, która przy wykorzystaniu innych metod byłaby trudna do osiągnięcia. Urządzenie zostanie wytworzone z materiału przystosowanego do ekstremalnych warunków panujących w kosmosie. Nazwa projektu „Lunaris” powstała poprzez połączenie słów. Pierwszy człon to łacińskiego słowa „luna” oznaczające Księżyc. Druga część, to ukłon w stronę inspirującej twórczości Stanisława Lema i jego najsłynniejszej powieści „Solaris”. Badania nad interakcją materiałów z regolitem mają kluczowe znaczenie dla przyszłych misji eksploracji Księżyca. Wyniki projektu „Lunaris” mogą znaleźć zastosowanie w konstrukcji narzędzi, skafandrów astronautów, kabli i złącz używanych na lądownikach księżycowych i łazikach, które będą odporne na kontakt z księżycową powierzchnią.

Ceny ofertowe nowych mieszkań – grudzień 2023 (wstępne dane)

Ostatnim akordem minionego roku na rynkach mieszkaniowych największych miast był duży wzrost średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań w Warszawie i Trójmieście.  Jednak to w tej drugiej metropolii  podrożały one w 2023 r. najbardziej – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

Jeszcze w październiku to Kraków był liderem podwyżek średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie firm deweloperskich – przypomina Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Po szalonym trzecim kwartale, w którym średnia cena metra kwadratowego wzrosła aż o 11%,  końcówka ubiegłego roku przyniosła w tym mieście pierwsze symptomy stabilizacji cen. Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w grudniu ich średnia, w przeliczeniu na metr kwadratowy, utrzymała poziom z listopada, a w całym czwartym kwartale wzrosła o 2%.  Za to w Trójmieście podwyżki rozkręciły się w drugiej połowie ubiegłego roku, a czwarty kwartał był wręcz rekordowy pod tym względem. Średnia cena metra kwadratowego wzrosła tu bowiem aż o 10%! Wyk. 1 - Ceny mieszkań - grudzień 2023-cena m kw.K

Warto zwrócić uwagę, że od lipca, czyli od momentu pojawienia się w ofercie banków „Bezpiecznego Kredytu 2%”, niemal we wszystkich metropoliach nastąpiło wyraźne przyspieszenie cenowe. Oazą stabilności wśród największych metropolii była Łódź. I to zarówno pod względem wielkości oferty, jak i średniej ceny nowych mieszkań, która wzrosła w  tym roku najmniej, bo „tylko” o 8%. W pozostałych metropoliach mieliśmy do czynienia z dwucyfrowymi podwyżkami średniej ceny metra kwadratowego.Wyk. 2 - Ceny mieszkań - grudzień 2023-cena m kw.R

Najbardziej, bo aż o 27% wzrosła ona w 2023 r. w Trójmieście. W Krakowie podwyżka wyniosła 24%, a w Warszawie średnia cena metra kwadratowego mieszkań w ofercie deweloperów wzrosła  o 23%.

W zupełnie innych niż przed rokiem nastrojach są deweloperzy oraz kupujący od nich mieszkania klienci. Wśród nich jest najpewniej wielu takich, którzy bardzo żałują, że zwlekali z zakupem lokalu w oczekiwaniu na spadek cen, na który zanosiło się po 2022 r. – komentuje Marek Wielgo.

Oczywiście najdrożej jest w Warszawie. Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że pod koniec grudnia 2023 r. średnia cena metra kwadratowego mieszkań, które znajdowały się w ofercie warszawskich firm deweloperskich przekraczała 16,7 tys. zł. Tak więc za 50-metrowe nowe mieszkanie w stolicy Polski trzeba było zapłacić średnio niemal 837 tys. zł, czyli o ok. 155 tys. więcej niż przed rokiem, gdy za lokum o podobnym metrażu płaciło się średnio niespełna 682 tys. zł.  Dysponując obecnie taką kwotą, można było kupić nie 50-, a 41-metrowe lokum, czyli o 9 m kw. mniejsze.

Z kolei w Krakowie zakup mieszkania o powierzchni 50 m kw. oznacza obecnie wydatek średnio o ok. 151 tys. zł wyższy niż pod koniec ubiegłego roku, a w Trójmieście – aż o ok. 160 tys. zł.  Poszukujący, którzy nie są w stanie dołożyć takiej kwoty do zakupu 50-metrowego mieszkania, muszą zadowolić się mniejszym metrażem aż o odpowiednio 10 i 11 m kw.

„Bezpieczny Kredyt 2%” praktycznie „wyczyścił” ofertę deweloperów z najtańszych mieszkań. Zjawisko wyprzedaży najtańszych lokali i podnoszenia ich cen najlepiej obrazuje struktura cen mieszkań w ofercie firm deweloperskich. Na przykład w Trójmieście, gdzie średnia cena metra kwadratowego wrosła najbardziej, oferta lokali z ceną poniżej 9 tys. zł skurczyła się w ubiegłym roku z 24% do 7%. Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 15 tys. zł za metr zwiększył się z 17% do 42%.Wyk.3 - Ceny mieszkań - grudzień 2023-struktura cen m kw.R

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że aby średnia cena metra kwadratowego mieszkań na rynku pierwotnym przestała rosnąć, deweloperzy musieliby radykalnie zwiększyć podaż mieszkań w segmencie popularnym, czyli budowanych z myślą o klientach kredytowych. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w Łodzi, gdzie w grudniu odsetek mieszkań z ceną poniżej 9 tys. zł za m kw. zwiększył się z 34% do 36%. Niestety, istnieje ryzyko, że na początku 2024 r. deweloperzy działający w największych metropoliach ograniczą swoją aktywność inwestycyjną z powodu spadku popytu na budowane przez nich mieszkania. Może do tego doprowadzić zawieszenie programu „Bezpieczny Kredyt 2%” na skutek wyczerpania środków na dopłaty w tegorocznym budżecie państwa. Ponadto ceny mieszkań osiągnęły poziom, który coraz mniej kupujących, zwłaszcza posiłkujących się kredytem, jest w stanie zaakceptować.

Z drugiej strony trudno dziś sobie wyobrazić spadek cen atrakcyjnych działek oraz kosztów budowy. Tym bardziej, że od kwietnia zaczną obowiązywać zmiany w warunkach technicznych dotyczących budynków i ich usytuowania. Dla kupujących mieszkania nowe regulacje są korzystne pod względem komfortu zamieszkania. Trzeba też jednak zaznaczyć, że wzrosną koszty budowy, a równocześnie skurczy się powierzchnia nieruchomości przeznaczonych na sprzedaż. To może wpłynąć na wzrost cen nowych lokali.

Na początku tego roku można spodziewać się wysypu pozwoleń na budowę i zgłoszeń budowy, ponieważ takie projekty będą mogły być realizowane na podstawie obecnych wymagań technicznych. To przypomina sytuację sprzed trzech lat, kiedy wprowadzano dużo bardziej rygorystyczne normy energetyczne dla budynków mieszkalnych.

Autor: RynekPierwotny.pl

Ochrona konsumentów a manipulacyjne strategie w interfejsach bankomatów

Ostatnie zmiany w interfejsie bankomatów firmy Euronet wywołały falę niepokoju wśród użytkowników i zwróciły uwagę na ewentualne praktyki wprowadzające w błąd oraz dodatkowe opłaty związane ze sprawdzaniem salda rachunku. Nowy układ opcji transakcyjnych na ekranie bankomatu, prezentujący „Wypłatę w PLN i saldo” oraz „Inne usługi”, budzi wątpliwości konsumentów, szczególnie w kontekście pobierania opłat za sprawdzenie salda przez niektóre banki przy korzystaniu z bankomatów zewnętrznych operatorów, takich jak właśnie Euronet.

Klikając opcję „Wypłata w PLN i saldo”, konsument naraża się na dodatkową opłatę za weryfikację stanu konta. Natomiast, jeśli chce wypłacić pieniądze bez sprawdzania salda, musi wybrać „Inne usługi”. Ta zmiana w interfejsie może prowadzić do nieświadomego ponoszenia opłat za weryfikację salda, co stanowi niespodziewane obciążenie finansowe dla wielu użytkowników. Obawy i zgłoszenia konsumentów zwróciły uwagę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który podjął się weryfikacji tej sprawy [1].

Coraz częściej mówi się o tzw. „dark patterns” – praktykach projektowania interfejsu, celowo zaprojektowanych w taki sposób, aby wprowadzać użytkowników w błąd lub manipulować ich zachowaniem. Te techniki wykorzystują psychologiczne mechanizmy lub subtelne techniki, aby zwiększyć szanse na podjęcie określonych działań przez użytkownika. Często stosowane są w aplikacjach mobilnych, na stronach internetowych, w sklepach internetowych czy w interfejsach urządzeń elektronicznych.

Warto tu zwrócić uwagę na obowiązek udzielania konsumentom/kom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji oraz zakaz stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych lub czynów nieuczciwej konkurencji [2]. Nieuczciwą praktyka rynkową jest przy tym taka praktyka, która jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego/ej konsumenta/ki przed zawarciem umowy dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu – w szczególności praktyka wprowadzająca w błąd [3]. Chodzi o zniekształcenie procesu decyzyjnego konsumenta/ki poprzez wytworzenie w jego/jej umyśle mylnego przekonania co do transakcji, w którą chce się zaangażować. W rezultacie tego mylnego przekonania, konsument/ka podejmuje decyzję o zaangażowaniu lub wycofaniu się z danej decyzji. Istotne jest to, że takiej decyzji by nie podjął/podjęła, gdyby nie nieuczciwe działania przedsiębiorcy.

„Dark patterns”, choć mogą być skuteczne z biznesowego punktu widzenia, prowadzą do wprowadzania w błąd konsumentów, skłaniając ich do podejmowania decyzji niezgodnych z ich intencjami lub interesem. W związku z tym, wywołują obawy w kontekście ochrony konsumenta.

Organizacje ds. ochrony konsumentów i instytucje, takie jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, starają się monitorować i regulować tego typu praktyki, dbając o interesy konsumentów oraz zapewniając uczciwość rynku konsumenckiego. Wzrasta więc świadomość tych praktyk i dąży się do eliminacji dark patterns z interfejsów, aby zapewnić bardziej przejrzyste i uczciwe środowisko dla użytkowników, co jest dobrym kierunkiem społeczeństwa informacyjnego.

Autorka – r.pr. Edyta Oleszczuk-Romańska, Associate w Kancelarii Prawnej „Chałas i Wspólnicy”

[1] Bankomaty Euronetu eksponują płatną usługę. UOKiK wszczął postępowanie [online:] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/euronet-bankomat-oplata-sprawdzenie-salda-kara
[2] Art. 24 ust. 2 pkt 3) i 4) Ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz. U. z 2023 r. poz. 1689 z późn. zm.).
[3] Art. 4 ust. 1 i 2 Ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (t.j. Dz. U. z 2023 r. poz. 845).

EUR/USD słabnie, ropa naftowa zyskuje

Podany dziś rano prywatny wskaźnik PMI Caixin dla gospodarki Chin urósł do poziomu 50,8 pkt. co oznacza, że aktywność fabryk w Państwie Środka wzmożyła się co jest efektem m.in. większej liczby nowych zamówień. Zaufanie biznesowe na 2024 r. pozostaje jednak przytłumione. Ostatnia sesja na Wall Street zakończył się umiarkowanymi spadkami. SP500 stracił blisko 0,3 proc. a Nasdaq Composite ponad 0,5 proc. Kurs EUR/USD wykonuje korektę techniczną i zniżkuje do 1,1030. Od rana zyskuje ropa naftowa. WTI jest wyżej o ponad 1,5 proc. i zbliża się do pułapu 73 USD za baryłkę.

Wskaźnik PMI dla przemysłu Caixin/S&P Global wzrósł do 50,8 na koniec 2023 r. z 50,7 w listopadzie, co daje najlepszy wynik od 4 miesięcy. Podana liczba przewyższyła prognozę analityków, która oscylowała wokół pułapu 50,4. Sektor produkcyjny znalazł się pod presją słabego popytu w 2023 roku, a spowolnienie na rynku nieruchomości, czynniki geopolityczne i ograniczone wydatki konsumentów zaważyły na ożywieniu po pandemii.

Chińscy politycy pod koniec ubiegłego roku zobowiązali się do dostosowania prowadzonej polityki w celu wsparcia ożywienia gospodarczego w 2024 roku. Rynek czeka na kolejne środki stymulacyjne.

Wskaźnik Caixin PMI dla przemysłu kontrastuje z oficjalnymi wynikami opublikowanymi w niedzielę. Dane wykazały, że aktywność produkcyjna w grudniu kurczyła się w szybszym tempie i bardziej niż oczekiwano. Usługi z kolei okazały nieco silniejsze nic miesiąc wcześniej a wskaźnik urósł z 50,2 pkt. do 50,4 pkt.

Słabszy popyt spowodował, że fabryki redukowały zatrudnienie czwarty miesiąc z rzędu i było to najwyższe tempo od maja. Chociaż koszty produkcji nadal rosły pod koniec roku, stopa inflacji w listopadzie spadła do najniższego poziomu od wielu miesięcy (-0,5 proc.) i wskazała na spadek cen. Nie tylko ceny konsumenckie zniżkują, również niższe w relacji rok do roku ostatnio znalazły się ceny producenckie, co wynika ze wskaźnika PPI (-3 proc.).

Na Wall Street piątkowa sesja zakończył się umiarkowanymi spadkami. Z trzech głównych benchmarków największe straty poniósł Nasdaq Composite spadając o 0,56 proc. W Europie otrzymaliśmy lekkie wzrosty a DAX zakończył rok z wynikiem +0,3 proc. Na rynku walutowym panował spokojny handel. Kurs głównej pary walutowej drugi dzień z rzędu spadał osiągając minima dziś rano na poziomie 1,1020.

Dziś w centrum uwagi znajdą się finalne odczyty PMI z Europy dla sektora produkcji a popołudniu podobne dane zaprezentują Stany Zjednoczone. W tym tygodniu najważniejszą publikacją będzie natomiast piątkowy raport z rynku pracy USA, który ukaże w jakiej był on kondycji w grudniu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Ostatni dzień notowań w tym roku przyniósł nieoczekiwane zwroty akcji

Ostatni dzień notowań w tym roku miał być relatywnie nudny, a dzieje się sporo. Surowce energetyczne domykają rok wyraźną przeceną. Frank szwajcarski gwałtownie umocnił się na ostatniej prostej, a w Polsce zbliżają się obniżki stóp procentowych.

Sejmowa komisja finansów

Wydarzenia na sejmowej komisji finansów musimy podzielić na dwie kategorie. Z jednej strony mamy wymianę uprzejmości pomiędzy oponentami politycznymi, która w wielu mediach jest treścią samą w sobie oraz, co ważniejsze, kwestie merytoryczne. W wypowiedziach merytorycznych warto zwrócić uwagę na spadające oczekiwania inflacyjne konsumentów i przedsiębiorców. Co prawda pani wiceprezes NBP przypisała ten sukces do polityki komunikacyjnej Banku, co wielu analityków przyjęło z dużym zdziwieniem. Wskazywany jest scenariusz niższy od tego, który był zakładany na listopadowej projekcji. Jako powód wskazywane jest dalsze zamrożenie cen energii i gazu. Należy jednak pamiętać, że kiedyś trzeba będzie je urealnić. Biorąc pod uwagę obecne ceny rynkowe, mógł to być całkiem dobry moment. Polityczny konflikt dotyczył tego, że jedna strona słusznie uważa, że 6,6% inflacji to nie jest sukces, druga zwraca uwagę, że udało jej się to 6,6% uzyskać po rozpędzeniu jej wcześniej do 18,4%, a więc ten spadek do teraz jest sukcesem. Rynki zwracają uwagę, że wypowiedzi wiceprezes mogą być odbierane jako zapowiedź przyspieszenia obniżek stóp.

Niespodzianka na ropie

Od dwóch dni trwa istny rajd w dół cen czarnego złota. Uspokojenie sytuacji w okolicach Kanału Sueskiego jest tutaj oczywiście istotnym tematem, ale dzieje się to wbrew bardzo dużej liczbie odczytów. Wczorajsze dane z USA pokazały w ciągu tygodnia spadek o 7,11 mln baryłek ropy, to ponad 1% światowej produkcji z tego tygodnia. Tak duża zmiana powinna informować rynek, że mamy na nim duże niedobory. To z kolei powinno windować ceny w górę. Powinno, ale nie winduje. Co więcej, w USA cały czas spada liczba aktywnych odwiertów. Sugeruje to, że rynek w dłuższym okresie przygotowuje się do spadków. Część analityków wskazuje, że obecne spadki to również korekta po optymistycznych wnioskach wyciągniętych z zapowiadanej serii obniżek stóp procentowych. Jaki by nie był powód, wygląda na to, że ropa zakończy rok jako tańsza, niż się wydawało jeszcze kilka dni temu.

Cichy dramat frankowiczów

Ostatnie zmiany na rynkach powodują, że kupowanie walut obcych jest relatywnie tańsze. Problemem jest jednak frank szwajcarski. Waluta ta bije kolejne rekordy względem euro. 28 grudnia był już kolejnym dniem najsilniejszego franka względem euro od pamiętnego uwolnienia kursu tej waluty. Do 15 stycznia 2015 Bank Szwajcarii interweniował na rynku, by bronić pieniądza. Tego dnia jednak podjął decyzję, że proces ten jest zbyt drogi i rozpoczęło się gwałtowne umocnienie szwajcarskiej waluty, które większość kredytobiorców frankowych świetnie pamięta. Ostatni umocnienie nie są aż tak mocne, aczkolwiek nic nie skłania do ugody z bankiem, o ile jest ona rozsądna, tak mocno, jak gwałtownie drożejący frank.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Cyfrowa transformacja planowania produkcji w erze Sztucznej Inteligencji – odpowiedzią na trudne czasy

W roku 1750 rozpoczęła się „złota era pary” będąca główną siłą napędową rewolucji przemysłowej. To był czas przełomu i rewolucyjnych zmian w technologiach produkcyjnych, rozwoju społeczeństw i gospodarek poszczególnych krajów. Historia zatacza krąg i w chwili obecnej jesteśmy świadkami nowej „złotej ery sztucznej inteligencji”. 

Znamiennym jest fakt, że mając na uwadze znaczenie pary w kontekście rewolucji przemysłowej, której rozpoczęcie datuje się na 1750 roku, przyjęcie innowacji takich, jak silnik parowy, postępowało powoli i stopniowo. Wiele zmian przemysłowych już nastąpiło, zanim nowatorska technologia parowa zaczęła zdobywać popularność, a wiele sektorów rozwijało się i doskonaliło bez jej udziału. Początkowo koszty stanowiły istotną barierę dla wprowadzenia nowych rozwiązań opartych o parę, ponieważ przedsiębiorcy korzystali z alternatywnych źródeł energii np. turbin wodnych, aby zminimalizować koszty uruchomienia i uniknąć znacznego ryzyka. Niektórzy przedsiębiorcy przyjmowali konserwatywne podejście, z początku oporne na nowości, a następnie stopniowo dostosowywali się do nowych technologii opartych o parę. Co równie ważne, w początkowym okresie maszyny wprowadzone do użytku były mało efektywne, zużywały duże ilości węgla, będącego podstawowym źródłem energii i wymagały zaangażowania znacznej ilości sprzętu produkcyjnego. W tym czasie większość sektora przemysłowego działała na niewielką skalę. Dopiero w latach 30. i 40. XIX wieku, gdy ceny energii, zaczęły spadać, a przemysł osiągnął wystarczającą skalę, proces adaptacji technologii nabrał rozpędu. Czyż nie brzmi to znajomo w kontekście tego co aktualnie dzieje się w Polskim przemyśle w obszarze zastosowań rozwiązań sztucznej inteligencji?

Dzisiaj firmy, mierzą się coraz większa zmiennością otoczenia rynkowego, jego niestabilnością i zaburzeniami. Rozchwianie globalnej gospodarki to rezultat zdarzeń takich jak, pandemia COVID-19, wojna na Ukrainie i Bliskim Wschodzie, zmiany w otoczeniu geopolitycznym, czy perturbacje wynikające ze zmiany klimatu. Zmienność otoczenia gospodarczego będzie bardzo wysoka również w kolejnych latach, co będzie zmuszać firm do maksymalnej elastyczności w budowaniu stabilnych i zdywersyfikowanych łańcuchów dostaw, jak również elastycznego planowania bieżącej produkcji.

Liderami rynku zostaną te firmy, które podejmą wysiłki i działania w zakresie zbudowania odpowiednich mechanizmów, narzędzi i zmian w organizacji, które pozwolą im się dostosować do fluktuującego otoczenia rynkowego. Głównym czynnikiem sukcesu tych działań będzie cyfrowa transformacja oraz wdrożenia odpowiednich narzędzi i technologii IT ze sztuczną inteligencją (SI) na czele.

DSR S.A. jest sprawdzonym partnerem technologicznym, który wspiera cyfrową transformację swoich Klientów. Firma ponad 7 lat buduje i rozwija w ramach posiadanego Departamentu R&D rozwiązania SI w produkcji. W ten sposób powstała rodzina produktów AI 4FACTORY – będących rozwiązaniem dla wszystkich, którzy chcą efektywniej produkować. Oparte na doświadczeniu ekspertów, alternatywa dla wielkich inwestycji. Pozwalające uzyskać inteligentne rekomendacje zmian poprzez przetwarzanie gromadzonych danych z zastosowaniem sztucznej inteligencji, dostępnej teraz także dla firm produkcyjnych. Wdrożenie odpowiednich możliwości SI połączonych z najnowszymi osiągnięciami naukowymi w obszarze planowania produkcji opartych o Algorytmy Ewolucyjne pozwala na głęboką analizę danych i reakcję na wszelkie zaburzenia oraz zmiany w procesach produkcyjnych, w czasie zbliżonym od rzeczywistego. Daje to możliwość zespołom operacyjnym firm produkcyjnych zachować maksymalną równowagę pomiędzy wydajnością, a odpornością procesów na zmiany otoczenia. Firmy będą mogły tak dostosować swoje plany produkcyjne, by optymalnie zbilansować ryzyka i korzyści. W ten sposób DSR S.A. zamierza dostarczyć swoim klientom narzędzia, które nie tylko pozwolą im przetrwać i uodpornić się na zmienność otoczenia w nadchodzących trudnych czaszach, ale będą kluczowym czynnikiem budowy przewagi konkurencyjnej i ich sukcesu rynkowego. „Orient Ekspres” napędzany sztuczną inteligencją już ruszył i pędzi z coraz większą prędkością. Wszystkie Polskie firmy produkcyjne powinny zadać sobie pytanie, czy chcą do niego wsiąść i zająć miejsce wśród liderów i elit w świecie produkcji? Czy też zostaną na peronie, machaniem żegnając najlepszych?

Autor: Sławomir Lasota, Senior Innovation & Project Manager, DSR S.A.

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego: Inteligentny Rozwój na lata 2014-2020, Działanie: Projekty B+R przedsiębiorstw, Poddziałanie: Badania przemysłowe i prace rozwojowe realizowane przez przedsiębiorstwa, Konkurs: 1/1.1.1/2022 – Szybka ścieżka – Innowacje cyfrowe pt. „DPS-EA (Dynamic Production Scheduling based on Evolutionary Algorithm) – innowacyjne narzędzie planowania, harmonogramowania i optymalizacji pracy dynamicznych środowisk produkcyjnych, służące do rozwiązywania dynamicznych jednokryterialnych problemów NP-trudnych z wykorzystaniem nowoczesnych technik dekompozycji struktury problemu” nr projektu POIR.01.01.01-00-0149/22Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego

Ceny cukru w Europie rekordowe, a spadku nie widać

Cukier był jednym z najmocniej drożejących towarów na całym świecie, co związane było z rosnącym popytem oraz brakiem odpowiedniego wzrostu produkcji. Chociaż sama produkcja w Brazylii i Indiach wyraźnie odbiła od covidowego dołka, to w przypadku krajów Unii Europejskiej obserwujemy wyraźny spadek produkcji.

Cukier produkowany przez Indie i Brazylię różni się pochodzeniem od tego, który produkowany jest w Europie. W pierwszym przypadku cukier produkuje się z trzciny, a w drugim przypadku z buraków cukrowych. Chociaż sam produkt jest wymienny, to jednak globalne zawirowania i decyzje doprowadziły do tego, że ceny są nawet dwukrotnie wyższe niż na początku 2020 roku. Pojawiła się nadzieja, że cukier może być tańszy, za sprawą działań indyjskiego rządu. Wydaje się jednak, że ma to wpływ jedynie bardzo lokalny. Czy w takim razie nie możemy liczyć na spadek cen tego towaru?

Indie chcą niższych cen

Od dawna wiadomo, że wybory wygrywa i przegrywa  się przede wszystkim tym, czy w kieszeniach obywateli zostaje więcej, czy mniej pieniędzy. Zwykle zapowiedzi dotyczące różnego rodzaju regulacji nie mają większego znaczenia dla większości społeczeństwa. Dokładnie tak samo jest w przypadku najliczniejszego, ponad 1 miliardowego narodu na świecie, czyli Indii, które jednocześnie są największą demokracją. Obecna władza stara się jak najmocniej obniżyć cenę kluczowych w tym kraju produktów takich jak… cebula i cukier! Władze zabroniły eksportu cebuli, zakazały używania trzciny cukrowej do produkcji etanolu, który jest coraz ważniejszym biopaliwem na świecie. Oprócz tego krajowa spółka żywnościowa co tydzień będzie dokonywać dodatkowej sprzedaży pszenicy. Spadek cen kluczowych produktów rolnych pozwolił na obniżenie inflacji za październik poniżej 5% w ujęciu rocznym. Wybory generalne w Indiach odbędą się na przełomie kwietnia oraz mają i obecna władza z Narendra Modim na czele, nie chce rezygnować ze sterów, które utrzymywane są bez zmian od ostatnich kilkunastu lat.

Potężny wzrost cen w Europie

Produkcja cukru jest jednym z najbardziej energochłonnych procesów, które mają miejsce w branży spożywczej. Dodatkowo, w Europie zdecydowana większość produkcji odbywa się przy wykorzystaniu gazu, który wciąż pozostaje relatywnie wysoko w porównaniu do cen, które obserwowaliśmy przed inwazją Rosji na Ukrainie i ograniczeniu dostaw do krajów europejskich. Kiedy ceny gazu sięgały 300 EUR za MWh, wiele przedsiębiorstw ograniczyło produkcję i doszło również do zmniejszenia samych upraw. To jednak nie koniec. Dążenia władz UE do ograniczenia stosowania różnego rodzaju chemii do upraw może spowodować zmniejszenie produkcji i znacznego zwiększenie kosztów produkcji, co według niektórych przedsiębiorców może zagrozić uprawie buraków cukrowych. Już teraz obserwujemy, że średnia cena w Europie w październiku wzrosła do 850 EUR za tonę, choć nierzadko w wielu krajach przekracza 1000 EUR za tonę. To ponad 130% wzrost w porównaniu do początku 2020 roku i zdecydowanie większy niż w przypadku amerykańskiego benchmarku czy cen w Indiach, które minimalnie ograniczyły 3-letni wzrost cen.

Wzrost cen trzech najważniejszych benchmarków cen cukru od 2020 roku

Wzrost cen trzech najważniejszych benchmarków cen cukru od 2020 roku. Chociaż ceny w USA drastycznie spadły w odpowiedzi na działania indyjskiego rządu, nie można oczekiwać podobnego spadku w przypadku cen na rynku w Europie. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Czy amerykański benchmark zaliczył spadek jedynie na chwilę?

Najbardziej znanym benchmarkiem na świecie jest cukier ze Stanów Zjednoczonych, choć sam ten kraj jest dopiero na 6. miejscu pod względem produkcji cukru na świecie, natomiast pierwsza trójka to Brazylia, Indie i Unia Europejska. Cena amerykańska sięgała w tym roku cen 28 centów za funta, co było najwyższym poziomem od 2011 roku. W odpowiedzi na działania indyjskiego rządu i odbicia produkcji w Brazylii ceny spadły niemal 30% do poziomu 20 centów za funta. Chociaż nie można wykluczyć kontynuacji spadków w krótkim terminie, to wydaje się, że dołek cenowy może być już blisko. Jest to związane z tym, że indyjskie władze już teraz nieco zmniejszają restrykcje dotyczące przeznaczenia trzciny cukrowej i zezwalają cukrowniom na pewną swobodę. Co więcej, oczekuje się, że już w pierwszym kwartale przyszłego roku ma dojść do zniesienia zakazu produkcji etanolu z trzciny, ale jednocześnie mają być utrzymane ograniczenia eksportowe, co nie wspomoże mocno napiętego rynku w Europie. W takim wypadku może się okazać, że obecnie obserwowany globalny spadek cen może nie utrzymać się na dłuższą metę, chyba że dojdzie do większego kryzysu, który doprowadziłby do załamania konsumpcji, tak jak było to chwilowo w trakcie pandemii COVID-19.

Cena cukru odbiła w dwóch największych krajach producenckichCena cukru odbiła w dwóch największych krajach producenckich, ale od kilku lat widzimy regularny spadek produkcji w krajach UE. Źródło: USDA, XTB

Czy ukraiński cukier załagodzi sytuację cenową?

Wzrost cen cukru w krajach europejskich był jednym z najmocniejszych na całym świecie, ale jednocześnie jest łagodzony przez dosyć mocny wzrost importu ukraińskiego cukru przez kraje UE, które w chwili agresji na Ukrainę ze strony Rosji zniosły cło na ten towar. Cukrownie obawiają się zwiększenia negatywnego wpływu na ceny, choć patrząc na perspektywy produkcji w krajach UE i chęć wprowadzenia limitów na import ukraińskiego towaru, raczej nie ma co liczyć na drastyczny spadek cen cukru na sklepowych półkach. Jeśli teraz cena nierzadko przekracza 7 zł za kilogram, nie ma co liczyć na spadek cen w okolice 3 zł, które obserwowaliśmy jeszcze w 2021 roku. Niemniej do wzrostu cen w okolice 10 zł za kilogram musielibyśmy zauważyć potężny spadek produkcji w Brazylii i Indiach, który nie jest do końca wykluczony, patrząc na szalejące zjawisko pogodowe El Nino, które w wielu miejscach na świecie powoduje rozległe susze.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Sylwester 2023: Polacy wydadzą więcej, ale nadal świętują w domu

Choć Sylwester głównie kojarzy się z fajerwerkami i szampańską zabawą, to w rzeczywistości Polacy spędzają go raczej spokojnie, w domowym zaciszu. Według badania przeprowadzonego na zlecenie BIG InfoMonitor, 63 proc. z nas planuje w sylwestrową noc zostać u siebie, w towarzystwie najbliższych. Prywatkę organizowaną we własnym mieszkaniu lub u znajomych wybierze jedna czwarta osób, wyjazdy 4 proc., imprezę w lokalu 3 proc., a teatr, kino i plener jedynie 2 proc. Na świętowanie Sylwestra wydamy w tym roku średnio 258 zł, ale co piąty badany nie zamierza z tego tytułu ponosić jakichkolwiek kosztów.

Czy wysoka wciąż inflacja będzie miała wpływ na nasze sylwestrowe plany? Z pewnością nie w przypadku 22 proc. badanych, którzy w ogóle nie planują świętowania i związanych z tym wydatków. Inaczej wygląda jednak sytuacja tych, którzy zamierzają się bawić. Jedna czwarta z nich przyznaje, że ze względu na inflację wyda mniej, ale pozostali z różnych powodów m.in. właśnie przez rosnące koszty, wydadzą więcej. W rezultacie na sylwestrowe zakupy przeznaczymy w tym roku średnio o 32 proc. więcej niż rok temu, zamiast 195 zł – 258 zł.

Sylwestrowe wydatki

Sylwester niekoniecznie z marzeń

Domówka, bal, plenerowa impreza, a może zorganizowany wyjazd gdzieś w Polsce albo za granicą? Nasze sylwestrowe marzenia najczęściej spełnią się w tym pierwszym przypadku. Imprezę u siebie w domu lub u znajomych planuje bowiem 24 proc. Polaków. Choć możliwości bardziej wystawnego świętowania jest wiele, to na przyjęcie zorganizowane w lokalu zdecyduje się tylko 3 proc. badanych. Jeszcze mniej, bo zaledwie 2 proc. chce spędzić Sylwestra w kinie, teatrze, operze czy na imprezie pod gołym niebem. Sylwestrowy wyjazd również będzie spełnionym marzeniem tylko nielicznych. Na wyjazd w kraju uda się w tym czasie 3 proc. ankietowanych, a za granicę 1 proc.

Zabawa i wyjazdy to głównie domena młodych i zamożnych

O ile Boże Narodzenie celebrują niemal wszyscy (prawie 98 proc.), to już świętowanie Sylwestra w dużym stopniu zależne jest od wieku i grubości portfela – wynika z badania zleconego przez BIG InfoMonitor. Wśród 18-24 latków, w ten czy inny sposób bawić się będzie 60 proc. osób, podczas gdy w gronie 65 plus – 26 proc. Na jeszcze większe podziały wpływa nasz status materialny. Wśród osób, które żyją na granicy ubóstwa na zabawę pozwoli sobie jedynie co dziesiąty, a wśród zamożnych – 6 na 10 ankietowanych.

— W przypadku Sylwestra pozostajemy tradycjonalistami. Od lat świętowanie w domu wybiera niemal 90 proc. Polaków. Niekoniecznie decydują o tym jedynie koszty, ale też upodobania i wzorce kulturowe. Być może wielu z nas marzy o zagranicznym wyjeździe czy sylwestrowym balu, ale gdy przychodzi co do czego to w zdecydowanej większości preferujemy spotkanie w domu, z rodziną i znajomymi, a wyjazd zagraniczny pozostaje w sferze marzeń— mówi dr hab. Waldemar Rogowskigłówny analityk BIG InfoMonitor (Grupa BIK).

Pomysły na Sylwestra

Na Sylwestra najczęściej wydamy od 100 do 200 złotych, ale znacznie przybyło tych, którzy chcą przeznaczyć więcej

Jeśli już planujemy jakieś imprezowe wydatki to za ile? Według badania zleconego przez prowadzący rejestr dłużników BIG InfoMonitor, blisko połowa z nas (48 proc.) chce się zmieścić w przedziale od 100 do 200 zł. Zdecydowanie przybyło jednak osób, które na Sylwestra i Nowy Rok zakładają wydać więcej niż 200 zł. Ich udział wzrósł z 23 do 30 proc. Dla przykładu ponad 500 zł deklarowało na zabawę w roku 2022 – 5 proc. badanych, a obecnie już 8 proc. O 1 punkt procentowy (czyli do 10 proc. badanych w 2023 r.) wzrosła także liczba osób chcących zmieścić się w przedziale 300-500 zł. Średnie wydatki na Sylwestra w tym roku wyniosą więc 258 zł, ale ponad jedna piąta Polaków (22 proc.) nie planuje ich ponosić w ogóle. Przed rokiem zrobiło tak 24 proc. osób.

Tylko w październiku przybyło niemal 600 mln zł zaległości Polaków

— Podobnie, jak w przypadku Świąt Bożego Narodzenia, nie zamierzamy zmieniać naszych przyzwyczajeń związanych z obchodzeniem Sylwestra. Ale widać również, że nie chcemy też kolejny raz w takim stopniu jak wcześniej, oszczędzać na świętowaniu zmiany roku. Stąd zapewne deklarowane wzrosty sylwestrowych wydatków aż o jedną trzecią, czyli znacznie powyżej panującej inflacji. Trzeba jednak mieć na uwadze, że ze względu na wciąż utrzymujące się wysokie ceny, wielu z nas będzie uważniej przyglądać się temu, ile i za ile kupuje. Zwłaszcza, że sporo Polaków odczuwa już finansowe skutki świąt Bożego Narodzenia. Według realizowanego dla nas badania, w tym roku 47 proc. rodaków podało, że nadmierne wydatki na organizację Wigilii odbijają się na ich budżecie nawet do kwietnia. A prawdziwe finansowe tarapaty mogą dotknąć aż 12 proc. osób — komentuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor (Grupa BIK).

– Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz w bazie informacji kredytowych BIK, z końca października, czyli jeszcze chwilę przed świętami, wynika, że problemy z terminową spłatą rachunków i rat kredytów miało blisko 2,7 mln osób, czyli niemal 9 proc. dorosłej populacji. Ich łączne zaległości wyniosły 84,2 mld zł, co daje średnio na osobę ponad 31,2 tys. zł. Przez rok kwota ta wzrosła o blisko 7 mld zł, tylko w październiku przybyło 600 mln zł nowych nieopłaconych na czas zobowiązań – dodaje Rogowski.

Dalszy spadek kursu dolara, złoty traci

Dolar kontynuuje swoje osłabienie. Ropa naftowa znów się cofa pomimo słabnącego dolara. W tle polski złoty i inne waluty naszego regionu nie radzą sobie najlepiej.

Słabość dolara

Poświąteczna środa minęła pod dyktando przeceny dolara amerykańskiego. Powodem jest rosnące przekonanie o nadchodzących dużych obniżkach stóp procentowych w 2024 roku. Obecnie dominuje scenariusz 6 obniżek w przyszłym roku. Oznacza to, że jeżeli pierwsza będzie w marcu, to do końca roku mamy tylko jedno posiedzenie bez obniżki stóp procentowych. Powodem tych oczekiwań jest z jednej strony spadająca inflacja. Z drugiej mamy jednak spekulacje na temat potencjalnego spowolnienia gospodarczego na świecie. W takiej sytuacji słabszy dolar jest tym, co może pomóc amerykańskiej gospodarce przejść przez trudniejsze czasy spokojniej. Słabszy dolar to bowiem wsparcie eksporterów, których towary będą relatywnie bardziej konkurencyjne. Jest to też cios w dobra importowane, przez co więcej opłaca się tworzyć w kraju. Rynki już teraz reagują przeceną dolara widząc, co nadchodzi. Od wczoraj dolar osłabił się niemal cent względem euro.

Niespodzianka na ropie

Zwyczajowo wraz ze słabszym dolarem ceny ropy naftowej rosną. Dzieje się tak dlatego, że dzięki temu cena ropy w lokalnych walutach pozostaje bardziej stabilna. Obecnie jednak pomimo osłabiającego się dolara mamy do czynienia ze spadkiem cen ropy. Powodów jest kilka. Najprostszym jest wzrost zapasów ropy w USA, które pomimo oczekiwanych spadków jednak rosną. Drugim odbicie się od szczytów, które osiągnięto w tym tygodniu. Trzecim z kolei jest powrót kolejnych firm logistycznych do Kanału Sueskiego. Pomaga oczywiście operacja militarna USA, gdzie strącono wiele dronów jemeńskich, co pozwoliło ustabilizować sytuację. Należy jednak pamiętać, że ewentualna eskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie, której patrząc na działania Izraela, nie można wykluczyć, może bardzo szybko skierować ropę znów na ścieżkę wzrostów.

Polski złoty w odwrocie

Koniec roku nie sprzyja polskiej walucie. Pomimo wyraźnego odpływu kapitału od dolara do euro polski złoty ledwo utrzymuje wartość względem euro. Zwyczajowo w takich czasach powinien się wyraźnie umacniać. Jest to jednak część szerszego procesu. Podobne problemy widać z koroną czeską i forintem węgierskim. Inwestorzy nie są najwyraźniej zainteresowani zamykaniem roku z tak silną ekspozycją w tej części świata. Widać to również na obligacjach państwowych, gdzie rentowność 10-letnich papierów w ciągu tygodnia poszła w górę o 0,2%. Nowy deficyt budżetowy będzie jeszcze droższy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
  • 15:00 – Polska – wystąpienie prezesa NBP Adama Glapińskiego.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Ailleron pozywa Bank Pekao. Firma domaga się zapłaty 44,2 mln zł

Ailleron, dostawca technologii dla branży bankowej, wniósł do Sądu Okręgowego w Warszawie pozew przeciwko Bankowi Pekao o zapłatę sumy około 44,2 miliona złotych. Te żądania wynikają z umowy, która obejmowała wdrożenie, uruchomienie, licencjonowanie oraz zapewnienie wsparcia i rozwoju dla internetowej platformy bankowości dla przedsiębiorstw.

Umowę tę zawarto w 2018 roku, ale w 2023 roku Ailleron zdecydował się na jej jednostronne rozwiązanie. Firma argumentowała tę decyzję wielomiesięcznymi, jednak bezowocnymi, rozmowami z bankiem na temat modyfikacji umowy, co ostatecznie doprowadziło do zakończenia współpracy. Ailleron był przygotowany na potencjalny spór prawny z bankiem, który nie zgadzał się z przyczynami wypowiedzenia umowy przedstawionymi przez Ailleron. Rafał Styczeń, prezes Ailleron, w trakcie konferencji prasowej zwrócił uwagę także na brak zapłaty za pierwszy etap projektu.

Roszczenia Aillerona obejmują:

  • wynagrodzenie za prace wykonane w ramach umowy i złożone na jej podstawie zamówienia,
  • kwotę z tytułu waloryzacji (podwyższenia) wynagrodzenia ryczałtowego za wykonane prace,
  • wynagrodzenie za prace dodatkowe, wykonane poza pierwotnym zakresem umowy.

Ailleron podkreśla, że podtrzymuje wolę polubownego rozwiązania sporu z Bankiem.

Rynek pracy w 2024 roku: powrót na ścieżkę wzrostu, ale z nowymi wyzwaniami

Nie wrócimy do tego, co było przed pandemią. To pewne. Mimo to, 2024 zapowiada się, jako rok powrotu na ścieżkę wzrostu. Co będzie determinowało rynek pracy w przyszłym roku wskazuje Wojciech Ratajczyk, wiceprezes Polskiego Forum HR i prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.

UTRZYMANE STATUS QUO

Odchodzący rok na rynku pracy to w skrócie utrzymane status quo. Inflacja i związana z nią presja płacowa, wstrzymane dość mocno nowe zatrudnienia w firmach, dużo zmian prawnych i dalszy postęp digitalizacji. Niedobór kandydatów, związany już nie tyle z luką kompetencyjną, co z brakiem ilościowym (rekordowo niskie bezrobocie w okolicy 5 proc.), sprawił, że pracodawcy skupili się bardziej na zatrzymaniu istniejących zespołów, niż na zatrudnianiu nowych pracowników. W rekrutacjach stałych ani pracownicy, ani pracodawcy nie wykazywali chęci do zmian. Rynek pracy tymczasowej skurczył się i zmierza w kierunku outsourcingu pracowniczego lub outsourcingu procesów. Wyraźny boom widać było natomiast w czasowych wyjazdach do pracy za granicą.

W 2023 roku zaobserwowaliśmy rekordowe zainteresowanie kandydatów poszukiwaniem pracy za granicą. Dotyczyło to szczególnie wyjazdów czasowych – na okres do 1 roku. Powodem była oczywiście wysoka inflacja, a co za tym idzie rosnące koszty życia w Polsce. Wynagrodzenia w Niemczech nadal są dwa razy wyższe niż u nas. Praca tymczasowa za granicą to dla wielu osób sposób na szybkie podreperowanie budżetu domowego, czy zebranie środków finansowych na konkretny cel, np. studia, czy wkład na mieszkanie.mówi Wojciech Ratajczyk, Wiceprezes Polskiego Forum HR i Prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.Praca za granicą to bardzo silny trend, który będzie trwał przez kilka następnych lat.dodaje Ratajczyk.

2023 rok charakteryzował się także dość dużą ilością zmian prawnych. Uregulowana prawnie została m.in. praca zdalna, choć nie miało to większego wpływu na rynek pracy, bo raczej usankcjonowało rozwiązania istniejące już w firmach od kilku lat. Najmocniejszym akcentem prawnym było uregulowanie nowych okresów próbnych i zatrudnienia na czas określony, który w jakimś sensie jest także okresem próbnym. Pracodawca może zatrudnić pracownika na okres próbny na miesiąc i później na czas określony do
6 miesięcy lub na okres próbny na 2 miesiące z okresem na czas określony od 6 do 12 miesięcy.

W świetle obecnych przepisów, zwłaszcza kiedy mamy lukę kompetencyjną i braki kadrowe, pracodawcy muszą mocno zastanawiać się, jaki wariant zatrudnienia na okres próbny i czas określony wybrać. Możemy zatrudnić pracownika na krótszy czas i okaże się być idealnym kandydatem, ale dostanie w międzyczasie lepszą ofertę i odejdzie, a z drugiej strony, pracownik, którego zatrudniliśmy na dłuższy okres próbny nie spełni naszych oczekiwań, ale będziemy musieli z nim pracować przez rok. W obie strony jest ryzyko, które pracodawca musi dobrze oszacować.zaznacza Wojciech Ratajczyk.

2024 – PROGNOZY RYNKU PRACY

Chociaż sytuacja na rynku pracy z punktu widzenia pracodawcy jest trudna i nie unikniemy presji płacowej i związanej z nią rotacji, to widać pewne ożywienie i optymizm. Jest to związane z nowym otwarciem politycznym i zapowiedzią wprowadzenia przez rząd rozwiązań prawnych, które będą sprzyjać rozwojowi firm, jak np. kasowy PIT czy wakacje ZUS-owe. To dwie ważne zmiany, zwłaszcza dla mikroprzedsiębiorstw, a tych jest w Polsce najwięcej. Według badań przeprowadzonych przez agencje pracy, co 4 przebadana firma deklaruje chęć zatrudnienia. Można spodziewać się także wzrostu inwestycji zagranicznych. Silnymi trendami na rynku pracy w 2024 roku będą na pewno coraz głębsze wdrażanie rozwiązań cyfrowych w firmach, robotyzacja i wykorzystanie sztucznej inteligencji na rynku pracy, zmiany w kulturze pracy oraz otwarcie rynku na pracowników z innych kontynentów jak Azja, Afryka czy Ameryka południowa.

TRANSFORMACJA CYFROWA W FIRMACH

W 2023 roku nie było skoku technologicznego, a skok rynkowy – firmy w dużym stopniu zdały sobie sprawę, że digitalizacja procesów to konieczność. W 2024 roku, firmy będą szukać i bardziej powszechnie wdrażać nowoczesne rozwiązania mobilne i przyspieszające ich pracę, bo takie są wymogi rynku, pracowników.

Widać to doskonale w procesach rekrutacji. Kandydaci oczekują, że jadąc metrem, na swoim smartfonie w 10 sekund przeczytają ogłoszenie o pracę, zdążą na nie odpowiedzieć, ewentualnie porozmawiać z chatbotem rekrutacyjnym, a następnie przejść do kolejnego etapu rekrutacji. Ważny będzie szybki feedback. Nie mniej ważne będzie partnerstwo w rozmowach – kandydaci będą od początku chcieli znać swoje wynagrodzenie i zasady zatrudnienia, co zdecydowanie skróci cały proces rekrutacji.podkreśla Wojciech Ratajczyk.

GENERATYWNA AI NA RYNKU PRACY

W 2024 roku zastosowanie rozwiązań z obszaru AI będzie miało wpływ na zwiększenie efektywności, na szybkość i jakość pracy milionów ludzi na świecie. Kompetencje cyfrowe pracowników oraz umiejętność dostosowywania się do zmian technologicznych będą liczyły się na rynku pracy bardziej, niż kiedykolwiek. Coraz bardziej powszechne będą stanowiska pracy związane z obsługą technologii AI.

Sztuczna inteligencja już potrafi pisać programy i w najbliższym czasie może zastąpić mniej wyspecjalizowanych programistów. Z drugiej strony, im bardziej skomplikowany system, a takim jest AI, tym więcej specjalistów  będzie potrzebnych do jego obsługi. Dzisiaj „pasterz robotów” to kierunek na uczelniach wyższych, a w 2024 roku może to być już stanowisko pracy. – stwierdza Wojciech Ratajczyk.

ZMIANY W KULTURZE ORGANIZACYJNEJ

Pandemia przyspieszyła transformację cyfrową, a ta zmieniła nasze podejście do pracy. To, gdzie i kiedy praca jest wykonywana będzie miało dużo mniejsze znaczenie. Miejsce etatów zajmie bardziej elastyczna praca hybrydowa i praca w zespołach projektowych złożonych ze specjalistów pracujących zadaniowo (gig economy). W firmach coraz większą rolę będzie odgrywać kultura organizacyjna oparta na budowaniu zaangażowania pracowników, ich poczucia sprawczości i współodpowiedzialności za firmę.

Większe znaczenie będzie miał rozwój kompetencji miękkich wśród menedżerów, od których będzie się oczekiwać budowania zaangażowania pracowników i bycia liderem. Bardzo duże znaczenie będzie miał też autentyczny employer branding, czyli taki, który nie ogranicza się tylko do budowania atrakcyjności pracodawcy w oczach kandydatów i pracowników, ale jest ściśle powiązany z kulturą organizacyjną firmy i wykorzystywany w tworzeniu zespołów o danej kulturze organizacyjnej. Obietnica składana w ogłoszeniach o pracę musi być dotrzymana i musi być atrakcyjna z punktu widzenia kandydata, który pasuje do danej organizacji.podkreśla Wojciech Ratajczyk, Wiceprezes Polskiego Forum HR i Prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.

AUTOMATYZACJA ALBO PRACOWNICY Z ZAGRANICY

Statystyki pokazują, że polskie społeczeństwo się starzeje i już obecnie liczba osób odchodzących z rynku pracy na emeryturę jest wyższa niż liczba osób wchodzących na rynek pracy. Zmiany demograficzne i dodatkowo odpływ pracowników z Ukrainy spowodowany wojną, sprawiły, że na polskim rynku drastycznie brakuje rąk do pracy.

Od co najmniej 3 lat rozmawiamy otwarcie w branży już nie tyle o luce jakościowej, co ilościowej, która dotyczy całej Polski. I niestety podwyższanie wynagrodzeń nic tu nie zmieni, bo od tego nie przybędzie pracowników. Trzeba wprowadzić nowych ludzi na rynek pracy. Automatyzacja albo pracownicy z zagranicy to dzisiaj i w najbliższych latach jedyne rozwiązania.podkreśla Wojciech Ratajczyk, Wiceprezes Polskiego Forum HR, Prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Około 100 tysięcy pracowników z Ukrainy z blisko 1 miliona pracujących w Polsce wyjechało w momencie wybuchu wojny. Przyjechały kobiety z dziećmi, które trudno było aktywizować zawodowo, a do tego nasze sektory poszukiwały bardziej pracowników w zawodach typowo męskich. Zanotowaliśmy także odpływ pracowników z Ukrainy do Niemiec, Holandii czy Skandynawii, krajów które oferują wyższe wynagrodzenie. W tej sytuacji rozwiązaniem jest większe otwarcie w 2024 roku polskiego rynku pracy na cudzoziemców.

Nie mamy uregulowanej zarobkowej polityki migracyjnej. To jest absolutnie niezbędne, bo jeśli tego nie zrobimy nie będziemy się rozwijać jako gospodarka. Pracowników z zagranicy rekrutuje się dzisiaj głównie do  przemysłu, do prostych prac, w których Polacy nie chcą już pracować, jak choćby w przetwórstwie spożywczym. mówi Wojciech Ratajczyk.

W związku z brakiem pracowników z krajów byłego ZSRR, których można zatrudniać w Polsce na zasadzie uproszczonej procedury, coraz częściej polscy przedsiębiorcy spoglądają w kierunku Dalekiego Wschodu,  Wietnamu czy Filipin w poszukiwaniu pracowników.

– Językiem urzędowym w Filipinach jest angielski, co bardzo ułatwia komunikację z pracownikiem. Nie ma też dużych różnic religijnych i kulturowych, co pozwala na lepszą asymilację w Polsce. Przy czym pamiętajmy, że mówimy o pracownikach zatrudnionych na czas określony – na pół roku, na rok i do konkretnej pracy, którzy potem wracają do swojego kraju. Polscy pracownicy nie powinni się obawiać, że cudzoziemcy odbiorą im pracę i zaleją nasz rynek pracy. podkreśla Wojciech Ratajczyk.

Listopad z rekordowym popytem na pożyczki

W listopadzie wyraźnie wzrosło zainteresowanie finansowaniem pozabankowym. W porównaniu do zeszłego roku liczba odpytań ws. klientów aplikujących o pożyczkę wzrosła aż o 26 procent. Wysoki popyt nie przekłada się jednak na nagły wzrost sprzedaży. Instytucje pożyczkowe, z wyłączeniem segmentu BNPL, udzieliły w poprzednim miesiącu 324 tys. pożyczek na kwotę 1,120 mld zł, co w porównaniu do listopada 2022 r. oznacza wzrost o 4,1 proc. w ujęciu liczbowym, ale jednocześnie 15 proc. spadek w ujęciu wartościowym.

Wysoki popyt na pożyczki

Listopadowy odczyt liczby odpytań ws. klientów aplikujących o finansowanie pozabankowe był najwyższy w tym roku, wynosząc dokładnie 1,037 mln odpytań, co oznacza wzrost o 4,3 proc. w relacji miesiąc do miesiąca i wzrost o 26,7 proc. względem listopada 2022 roku. Jak zauważa Fundacja Rozwoju Rynku Finansowego, wysokie zainteresowanie pożyczkami może wynikać z wielu promocji i sezonowych wyprzedaży organizowanych z okazji tzw. Black Friday, a także rozpoczynających się przygotowań do Bożego Narodzenia.

Średnia wartość pożyczki to 3457 zł

Liczba przyznanych pożyczek konsumenckich w listopadzie wyniosła 324 tys. sztuk wobec 326 tys. miesiąc wcześniej (-0,8 proc.) i wobec 311 tys. w listopadzie 2022 roku (+4,1 proc.). Z kolei wartość udzielonego finansowania była niemal idealnie równa wobec wartości sprzed miesiąca, wynosząc 1,120 mld zł w porównaniu do 1,124 mld zł w październiku (-0,3 proc.). Równocześnie jest to spadek o 15,1 proc. w stosunku do listopada 2022 r., kiedy instytucje pożyczkowe udzieliły pożyczek na kwotę 1,319 mld złotych. Średnia wartość pojedynczej pożyczki wyniosła w poprzednim miesiącu 3457 złote.

Sprzedaż BNPL bije kolejne rekordy

W październiku, za który są dostępne najnowsze dane CRIF, segment płatności odroczonych odnotował rekordowy poziom aktywności. Dostawcy finansowania w formule buy now, pay later udzielili finansowania o wartości 363,5 mln złotych, co w porównaniu do września, gdy wskaźnik ten wyniósł 304,6 mln, oznacza wzrost o 19,4 procent. W relacji rok do roku wzrost jest jeszcze wyższy, wynosząc 44,3 procent. Wyraźnie wzrosła także liczba transakcji. W październiku przekroczyła poziom 1 mln sztuk, podczas gdy we wrześniu wynosiła 823 tys. sztuk, a rok temu 668 tys. sztuk. Oznacza to, że w ujęciu liczbowym operatorzy BNPL odnotowali 23 proc. wzrost w relacji miesiąc do miesiąca i 51 proc. wzrost w relacji rok do roku. Średnia kwota pojedynczej transakcji wyniosła 360 złotych.

Wzrost liczby i wartości kredytów dla mikroprzedsiębiorców w listopadzie 2023 r.

W listopadzie 2023 r., w porównaniu do listopada 2022 r., banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom więcej kredytów (+21,7%) i na wyższą wartość (+32,6%).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Banki udzieliły więcej kredytów obrotowych (+40,2%) i kredytów inwestycyjnych (+3,2%), a mniej kredytów w rachunku bieżącym (-2,0%). W ujęciu wartościowym dynamikę wzrostu odnotowały kredyty obrotowe (+56,6%) oraz kredyty inwestycyjne (+83,3%). Ujemną dynamiką charakteryzowały się kredyty w rachunku bieżącym (-6,6%).

W okresie styczeń–listopad 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku banki udzieliły więcej o (+13,3%) kredytów mikroprzedsiębiorcom i na kwotę wyższą o (+12,5%). W okresie tym banki udzieliły mniej o (-7,3%) i o niższej wartość (-7,3%) kredytów inwestycyjnych. Wzrosty w aspekcie liczbowym i wartościowym dotyczą kredytów obrotowych odpowiednio: (+21,1%) i (+20,3%) oraz kredytów w rachunku bieżącym: (+0,2%) i (+4,9%).

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Listopadowy odczyt Indeksu jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 5,24% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on na w miarę bezpiecznym poziomie. Produktowe Indeksy jakości w listopadzie 2023 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 2,96%, kredyty w rachunku bieżącym 3,92%, oraz kredyty obrotowe 9,06%. W listopadzie 2023 r. w porównaniu do października 2023 r. polepszył się (obniżył) ogólny Indeks jakości o (-0,41).

Natomiast w okresie 12 miesięcy czyli w porównaniu do listopada 2022 r., ogólny Indeks polepszył się (spadł) o (-0,46). W okresie 12- miesięcznym polepszyły się (spadły) także Indeksy wszystkich rodzajów kredytów: kredytów inwestycyjnych (-0,82), kredytów obrotowych (-0,72) oraz kredytów w rachunku bieżącym (-0,09).

Sprzedaż kredytów dla mikrofirm według sektorów

Na 13,9 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w listopadzie br., 6,8 tys. zaciągnęły firmy usługowe (48,7%) i 3,4 tys. handlowe (24,3%). Łącznie 73% udzielonych w listopadzie 2023 r. kredytów przypada na te dwa sektory. Z całkowitej kwoty 1,941 mld zł, banki udzieliły 761 mln zł (39,2%) kredytów firmom z sektora usług oraz 577 mln zł (29,7%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów w listopadzie 2023 r. to 68,9% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom.

W listopadzie 2023 r. najwyższy wzrost r/r liczby udzielonych kredytów dotyczył finansowania handlu (+23,5%) oraz usług (+21,8%). W ujęciu wartościowym, w porównaniu do listopada 2022 r., dodatnia dynamika dotyczyła również kredytów dla firm ze wszystkich branż. Najwyższe dynamiki odnotowały kredyty udzielone firmom usługowym (+36,4%) oraz handlowym (+33,1%).

W ciągu jedenastu miesięcy 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r. dodatnie dynamiki w ujęciu liczbowym dotyczyły kredytów udzielonych firmom ze wszystkich czterech sektorów. Najwyższa dynamika dotyczyła firm usługowych (+14,5%) oraz budowlanych (+13,2%).

W ujęciu wartościowym w tym okresie banki udzieliły o (+16,6%) wyższą kwotę kredytów firmom budowlanym oraz o (+13,6%) usługowym.

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w listopadzie 2023 r. spłacane były kredyty przez firmy produkcyjne – wartość Indeksu wyniosła 5,61% oraz handlowe (5,45%). Najlepszy (najniższy) odczyt w listopadzie br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora budownictwa i wyniósł on 4,73%.

W porównaniu do listopada 2022 r. Indeks pogorszył się (wzrósł) tylko w przypadku firm produkcyjnych (+0,52). Indeks polepszył się (spadł) w branży usługowej (-0,87) oraz budownictwie (-0,61).

Rynki finansowe w 2024 r. nie odpoczną od niepewności i niespodzianek

Mijający rok to przede wszystkim okres wyjątkowo wysokiej inflacji. Z tym problemem mierzyły się rządy, firmy i konsumenci nie tylko nad Wisłą. Banki centralne w USA i strefie euro przez większą część roku podwyższały stopy procentowe, zacieśniając tym samym politykę pieniężną. Większe spowolnienie inflacji w strefie euro (inflacja HICP rok do roku w listopadzie 2,4%) oraz w USA (inflacja CPI rok do roku w listopadzie 3,1 %) w ostatnich miesiącach spowodowało nawet silne oczekiwania, że zarówno EBC, jak i Fed w 2024 roku mocno obniżą stopy procentowe.

W Polsce po wiosennych rekordach wzrostów cen w dalszych miesiącach widać było już zauważalne wyhamowanie inflacji konsumenckiej. Po tym jak inflacja CPI w ujęciu rocznym osiągnęła swój szczyt w lutym (18,4%), w listopadzie dynamika wzrostu w ujęciu rocznym spowolniła do 6,5%. Jednocześnie spowolnienie inflacji CPI w Polsce było dla Rady Polityki Pieniężnej argumentem, aby we wrześniu zaskoczyć rynki finansowe mocną obniżką stóp procentowych o 75 punktów bazowych, a następnie dokonać kolejnej obniżki stóp procentowych na spotkaniu w październiku. Niemniej zaskakujący był późniejszy zwrot w polityce pieniężnej NBP w listopadzie, kiedy RPP zaczęła pośrednio sygnalizować stabilność stóp procentowych co najmniej do marca 2024 r., co zbiegło się z wynikami październikowych wyborów parlamentarnych w Polsce.

Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, nadzieje z początku tego roku na większe ożywienie gospodarcze w strefie euro nie spełniły się. Wiosną z Niemiec zaczęły napływać coraz słabsze wskaźniki wyprzedzające (PMI, IFo), a największa europejska gospodarka wciągnęła latem całą strefę euro w stagnację gospodarczą. Prawdopodobieństwo wystąpienia płytkiej recesji w strefie euro w drugiej połowie 2023 roku jest wysokie. Z drugiej strony, wzrost gospodarczy w USA był w tym roku zaskakująco silny, a odporność amerykańskiej gospodarki do dziś zadziwia. Należy jednak dodać, że istotnym czynnikiem była tu bardzo ekspansywna polityka fiskalna rządu amerykańskiego. Biorąc pod uwagę te okoliczności, polska gospodarka nie radziła sobie w tym roku wcale tak źle i w III kwartale br. rosła zarówno kwartał do kwartału (1,4% kw./kw.), jak i rok do roku (0,5% r/r). Polska jest jednym z krajów UE, który najszybciej odbudowały swoją gospodarkę po pandemii.

Mocny złoty

Na rynku walutowym w pierwszej połowie tego roku USD nie radził sobie wobec EUR najlepiej, który, z pewnymi wyjątkami (mały kryzys bankowy w marcu), osłabił się do nieco poniżej 1,13 USD/EUR w drugiej połowie lipca. Jednak w okresie od końca lipca do końca października dolar radził sobie dobrze, umacniając się do poziomu 1,05 USD/EUR i odrabiając straty z pierwszej połowy roku. Jednak na początku listopada amerykańska waluta zaczęła ponownie tracić na wartości, po tym jak rynki finansowe przestały wierzyć, że amerykański Fed będzie w dalszym ciągu podnosił stopy procentowe. Notowania PLN w stosunku do EUR zaczęły być ciekawsze dopiero w II kwartale 2023 r., w którym złoty umocnił się nieco powyżej poziomu 4,40 PLN/EUR. Od września para walutowa EURPLN charakteryzuje się dużą zmiennością. Na początku września złoty osłabił się najpierw bardzo mocno do poziomu nieco poniżej 4,70 PLN/EUR w odpowiedzi na znaczną obniżkę stóp procentowych przez RPP, następnie w październiku i listopadzie nie mniej gwałtownie umocnił się do prawie 4,30 PLN/EUR, w odpowiedzi na wyniki wyborów parlamentarnych w Polsce oraz na informację, że RPP nie będzie dalej obniżać stóp procentowych.

Czego można się spodziewać w przyszłym roku?

Mimo dość pozytywnej końcówki 2023 roku (silny wzrost giełd w listopadzie), uważam, że nie należy mieć zbyt optymistycznych oczekiwań na przyszły rok, gdyż wciąż utrzymuje się szereg czynników ryzyka, które omówię poniżej.

Oczekiwania rynków finansowych, że banki centralne Stanów Zjednoczonych i strefy euro radykalnie obniżą stopy procentowe w przyszłym roku, są bardzo optymistyczne. Podobnie potencjał wzrostu gospodarczego strefy euro i USA w przyszłym roku jest niski. Choć inflacja konsumencka będzie spadać, to wysokie stopy procentowe będą miały negatywny wpływ w wielu wymiarach (odczują je gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa, jak i cała gospodarka). W 2024 r. ma zostać zaostrzona także polityka fiskalna w strefie euro.

Z kolei recesja, przed którą w tym roku udało się uciec USA, w przyszłym dosięgnie amerykański kontynent. Ważnym czynnikiem będzie połączenie uszczuplenia oszczędności amerykańskich gospodarstw domowych po pandemii oraz wysokich stóp procentowych. Czy będzie to miękkie lądowanie, czy też recesja gospodarcza w USA będzie głębsza? O tym możemy na razie tylko spekulować. Dodatkowo, w 2024 roku w Stanach szykują się wybory prezydenckie, a żadna partia rządząca nie chciałaby, aby rok wyborczy przypadał w czasie recesji. Nawet z tego punktu widzenia 2024 rok może szykować wiele niespodzianek i niepewności.

W strefie euro połączenie wysokich stóp procentowych i słabego wzrostu nominalnego PKB może doprowadzić do powtórki kryzysu euro, tym razem z epicentrum we Włoszech. W 2024 roku polska gospodarka powinna skorzystać przede wszystkim na ożywieniu popytu krajowego (zarówno spożycia gospodarstw domowych, jak i sektora rządowego), w mniejszym stopniu na inwestycjach, a rozwój popytu zagranicznego stoi pod znakiem zapytania. Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, wzrost polskiej gospodarki w 2024 roku powinien wynieść 2-3%.

Duża niepewność złotego

Zakładam, że europejska gospodarka przynajmniej przez pierwszą połowę przyszłego roku będzie znajdować się na skraju stagnacji i łagodnej recesji, a inflacja bazowa także będzie powyżej celu inflacyjnego Europejskiego Banku Centralnego, wynoszącego 2%. Kolejnym prawdopodobnym scenariuszem jest to, że w przyszłym roku EBC rozpocznie obniżki stóp procentowych wcześniej (w II kwartale) i szybciej niż amerykański Fed. To doprowadzi do osłabienia EUR wobec USD, natomiast na koniec 2023 roku i I kwartału 2024 zakładam, że notowania będą się poruszały głównie w przedziale 1,05-1,10 USD/EUR. W przypadku złotego spodziewam się stopniowego osłabienia polskiej waluty. Po pierwsze zakładam, że euforia po wynikach wyborów parlamentarnych zacznie słabnąć i złoty odda część zysków. Po drugie, zakładam, że inflacja CPI w Polsce będzie w przyszłym roku znacznie wyższa niż w strefie euro, natomiast realne stopy procentowe w strefie euro będą dodatnie (nominalne stopy procentowe minus inflacja), zatem w Polsce realne stopy procentowe mogą kształtować się w okolicach zera lub nawet na minusie. Po trzecie, złoty jest wrażliwy na zwiększoną awersję do ryzyka na rynkach finansowych i spodziewam się, że w przyszłym roku będziemy świadkami negatywnych niespodzianek. Dlatego polski biznes powinien się na takie scenariusze przygotować i zadbać o swoje finanse i bezpieczeństwo transakcji walutowych. Takie możliwości mają już nawet mniejsze firmy z sektora MŚP, dzięki wyspecjalizowanym instytucjom płatniczym, pozwalającym zabezpieczać kurs wymiany dla konkretnego kontraktu czy korzystnie i szybko wymieniać waluty. Takie dodatkowe rozwiązania będą bardzo przydatne w zapowiadającym się na dość nieprzewidywalny 2024 roku.

Prognoza dla kursów walut w 2024 r.

Żródło: Akcenta

1M 3M 6M 12M
EURUSD 1,07 1,05 1,03 1,03
EURPLN 4,40 4,50 4,60 4,70
USDPLN 4,11 4,29 4,47 4,56
GBPPLN 5,12 5,17 5,23 5,34
CZKPLN 0,1789 0,1822 0,1840 0,1880
CHFPLN 4,63 4,79 4,95 5,11

Miroslav Novák, główny analityk międzynarodowej instytucji płatniczej Akcenta

Dolár słabnie, ropa rośnie

Słabsze dane z USA pchnęły amerykańską walutę w dół. Za jedno euro trzeba już płacić więcej niż dolara i 10 centów. Ropa przebija 80 dolarów za baryłkę. Na szczęście bezrobocie stoi w miejscu.

Dane osłabiają dolara

Piątkowe dane nie pomogły amerykańskiej walucie. Na jej niekorzyść zdecydowanie grały słabsze wydatki Amerykanów. Wzrost był niższy, niż oczekiwano o 0,1% ale już to wystarczyło, by pomimo dobrych danych na temat zamówień inwestorzy odwrócili się od dolara. Patrząc na ostatnie dni, od dawna szukano pretekstu, by przekroczyć na głównej parze walutowej poziom 1,10. Te dane, jak widać, były wystarczające. Nie zatrzymał inwestorów nawet bardzo dobry raport Uniwersytetu Michigan. Trzeba jednak pamiętać, że inwestorzy spodziewali się dobrego wyniku. Dzisiaj ten ruch osłabiający dolara jest zresztą kontynuowany. Co ciekawe, nie przełożyło się to na złotego. Kurs polskiej waluty pozostaje od kilku dni niemal niezmienny wobec euro.

Kolejne szczyty ropy

Baryłka ropy naftowej Brent po raz pierwszy od początku grudnia przekroczyła barierę 81 dolarów. Ropa amerykańska WTI sięgnęła z kolei 76 dolarów. Wśród powodów wzrostów jest wymieniane oczywiście zamieszanie na Morzu Czerwonym, będącym jedyną drogą do Kanału Sueskiego. Z drugiej strony pierwsze z dużych firm zaczęły już wracać w ten region, widząc brak eskalacji działań, co z kolei działa stabilizująco. Dużym tematem są też oczekiwania względem stóp procentowych. Bardzo głośno się mówi na rynku o możliwej marcowej obniżce stóp procentowych przez FED. Patrząc na notowania kontraktów terminowych na stopę procentową jest to bardzo racjonalne oczekiwanie. Jeszcze miesiąc temu szansa na obniżkę wynosiła około 20%. Dzisiaj przekracza 80%. Spadające stopy procentowe powinny pobudzić gospodarkę, a tym samym zwiększyć popyt na ropę.

Stopa bezrobocia bez zmian

Piątkowe dane na temat bezrobocia w Polsce nie zaskoczyły analityków. Oczekiwano stopy bezrobocia wynoszącej 5% i otrzymaliśmy wynik dokładnie równy 5%. Należy pamiętać jednak, że mamy do czynienia z bezrobociem, mierzonym poprzez wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, a nie poprzez osoby aktywnie poszukujące pracy i niemogące jej znaleźć. Ta druga metoda nazwana BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności) daje niższe wyniki. By lepiej pokazać skalę różnic, warto wskazać, że według tej metody na koniec 3 kwartału bezrobocie w Polsce wynosiło 2,7%.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

ORLEN zwiększa zasoby gazu na Norweskim Szelfie Kontynentalnym

PGNiG Upstream Norway AS (PUN) z Grupy ORLEN podpisało umowę z Wintershall Dea Norge AS dotyczącą wymiany udziałów w aktywach wydobywczych w Norwegii. PUN uzyska udziały w złożu Idun Nord i zwiększy stan posiadania w złożach Adrianna i Sabina. W zamian przekaże Wintershall Dea część swoich udziałów w złożu Ærfugl Nord. Efektem transakcji będzie zwiększenie zasobów wydobywalnych Spółki o ponad 0,4 mld m sześc. gazu ziemnego. Wymiana aktywów pozwoli również zoptymalizować PUN udziały w koncesjach na obszarze Skarv, co poprawi efektywność i zmniejszy koszty zarządzania tymi aktywami.

– Grupa ORLEN jest dziś w czołówce firm wydobywczych na Norweskich Szelfie Kontynentalnym. To wynik integracji naszych norweskich spółek, rozwoju organicznego oraz kolejnych akwizycji. Dysponujemy szerokim i atrakcyjnym portfelem koncesji, którym możemy aktywnie zarządzać poprzez wymianę udziałów z innymi spółkami działającymi na tym rynku. Nadrzędnym celem tych działań jest wzrost możliwości wydobywczych Grupy ORLEN, zwłaszcza gazu ziemnego. Podpisana dziś umowa z Wintershall Dea Norge, zwiększy nasze zasoby na Szelfie o ponad 0,4 mld m sześc. gazu i przyczyni się do utrzymania stabilnego poziomu dostaw tego surowca do Polski w kolejnych latach, tym samym wzmacniając bezpieczeństwo energetyczne kraju – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Zgodnie z umową pomiędzy PGNiG Upstream Norway (PUN) i Wintershall Dea Norge, w zamian za 3,08 proc. udziałów w złożu Ærfugl Nord, Grupa ORLEN otrzyma 11,92 proc. udziałów w złożu Idun Nord i 1,92 proc. udziałów w koncesji PL211 CS, obejmującej złoża Adriana i Sabina.

Transakcja będzie miała pozytywny wynik na łączne zasoby wydobywalne gazu Grupy ORLEN na Norweskim Szelfie Kontynentalny – Koncern zwiększy swoje zasoby netto o 0,42 mld m sześc. Dodatkowo PUN zyska możliwość optymalizacji swojego profilu produkcyjnego. Ponieważ eksploatacja złóż Idun Nord oraz Adraina i Sabina nie zostało jeszcze uruchomiona, transakcja umożliwi Spółce przesunięcie części wydobycia na kolejne lata, kiedy w sposób naturalny zmniejszy się produktywność aktualnie eksploatowanych złóż. Transakcja przyczyni się więc do stabilizacji ilości gazu pochodzącego z własnego wydobycia na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, który Grupa ORLEN przesyła do Polski gazociągiem Baltic Pipe.

Po realizacji transakcji, która wymaga jeszcze zatwierdzenia przez norweską administrację naftową, udział PUN we wszystkich złożach będących przedmiotem wymiany, bedzie wynosił 11,92 proc., a więc tyle samo, co w złożu Skarv, który stanowi główny ośrodek działalności Grupy ORLEN na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Ujednolicenie udziałów pozwoli uzyskać synergie, których efektem będzie między innymi bardziej efektywne zarządzanie całym obszarem i zwiększenie wartości posiadanego tam pakietu aktywów.

Złoże Idun Nord to złoże, którego zasoby wydobywalne oceniane są na 3,3 mln m sześc. ekwiwalentu ropy naftowej. Dominuje w nich gaz ziemny w ilości 3 mld m sześc. gazu, z czego na PUN będzie przypadało 0,35 mld m sześc. W lipcu 2023 r. norweskie władze zaakceptowały plan zagospodarowania złoża, które będzie eksploatowane z wykorzystaniem instalacji wydobywczych złoża Skarv. Uruchomienie produkcji jest przewidziane na 2027 r. Po realizacji transakcji, partnerami PUN na Idun Nord będą: Equinor (36,17 proc. udziałów), Wintershall Dea Norge (28,08 proc.) oraz Aker BP (23,84 proc., operator).

PGNiG Upstream Norway jest już właścicielem 10 proc. udziałów w koncesji obejmującej złoża Adriana i Sabina, które spółka kupiła w czerwcu tego roku. Złoża zostały odkryte w I kwartale 2021 r., a ich łączne zasoby wydobywalne – według wstępnych szacunków – mogą wynosić od 38 do 88 milionów baryłek ekwiwalentu ropy naftowej. Potwierdzenie tych wolumenów będzie możliwe po wykonaniu odwiertu rozpoznawczego, co jest planowane na początku 2024 roku. Złoża mogą zostać zagospodarowane przez podłaczenie do instalacji na złożu Ærfugl i stamtąd do infrastruktury złoża Skarv. Po sfinalizowaniu transakcji, partnerami PUN ma koncesji będą: Wintershall Dea Norge (38,08 proc. udziałów, operator), Petoro (35 proc.) i Aker BP (15 proc.).

Zagospodarowanie Idun Nord, Adriana i Sabina, z wykorzystanie instalacji wydobwyczych na złożu Skarv zwiększy rentowność eksploatacji tego obszaru poprzez obniżenia kosztów uruchomienia produkcji z nowych złóż oraz jeszcze efektywniejsze wykorzystanie istniejącej infrastruktury. Obniży to również emisjność procesu wydobywczego, która dla złoża Idun Nord jest szacowana na zaledwie 4,5 kg CO2 na każdą wydobytą baryłkę ekwiwalentu ropy.

W wyniku wymiany aktywów udział PUN w złożu Ærfugl Nord zmniejszy się o 3,08 proc. do 11,92 proc. Pozostałymi partnerami koncesyjnymi będą Aker BP (30 proc., operator), Equinor (30 proc.), Witershall Dea Norge (28,08 proc.).

Wymiana aktywów z Wintershall Dea Norge to kolejna w tym roku transakcja Grupy ORLEN na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Oprócz transakcji kupna 10 proc. udziałów w złożach Adriana i Sabina, w listopadzie PGNiG Upstream Norway kupiło wszystkie udziały w spółce KUFPEC Norway, obejmującej udziały w pięciu produkujacych już złożach. W jej wyniku, od przyszłego roku wydobycie PUN wzrośnie o 1 mld m sześc gazu do 4 mld m sześc. rocznie.

Norweski Szelf Kontynentalny jest jednym z kluczowych rynków zagranicznych, na których działa Grupa ORLEN. Dzięki rurociągowi Baltic Pipe koncern może dostarczyć do Polski ponad 8 mld m sześc. norweskiego gazu rocznie, z rosnącym udziałem własnego wydobycia. Do końca 2030 roku koncern chce zwiększyć produkcję gazu ze swoich norweskich złóż do ponad 6 mld m sześc. rocznie.

Kredyty mieszkaniowe na rekordowym poziomie w listopadzie 2023 r.

W listopadzie 2023 r., w porównaniu do listopada 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej wszystkich rodzajów produktów kredytowych: kredytów mieszkaniowych (+255,7%), kredytów ratalnych o (+91,9%), kart kredytowych (+10,6%) oraz kredytów gotówkowych (+8,9%). W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość również we wszystkich produktach kredytowych: kredytach  mieszkaniowych (+339,4%), kredytach ratalnych (+41,3%), kredytach gotówkowych (+18,8%) oraz limitach na kartach kredytowych (+15,2%).

W okresie styczeń–listopad br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+82,9%), wydały więcej kart kredytowych (+16,5%) oraz kredytów mieszkaniowych (+14,0%) i udzieliły więcej o (+7,4%) kredytów gotówkowych. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i udzieliły o (+26,8%) wyższą wartość kredytów mieszkaniowych, o (25,3%) wyższą wartość kredytów ratalnych, o (+22,5%) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej oraz o (+13,8%) kredytów gotówkowych.

Kontynuacja wzrostów na rynku kredytów gotówkowych

– Listopadowe dodatnie dynamiki sprzedaży w ujęciu liczbowym (+8,9%) oraz wartościowym (+18,8%) potwierdzają dobrą sytuację na rynku kredytów gotówkowych, szczególnie w ujęciu wartościowym. Należy podkreślić, że wzrosty są zarówno w ujęciu nominalnym, jak i w realnym. Oczyszczona z inflacji, roczna dynamika wzrostu wartości udzielonych kredytów gotówkowych jest poziomie ok. +12%. Trochę słabiej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w listopadzie br. r/r odnotowały tylko umiarkowany wzrost. Jeżeli oceniamy kondycję rynku kredytów gotówkowych po 11 miesiącach, to w ujęciu wartościowym wzrost w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku wynosi +13,8% a w aspekcie liczbowym +7,4%. Sytuacja na rynku kredytów gotówkowych jest więc dobra.

– Analizując rynek kredytów gotówkowych według przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, nadal zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł. W przedziale tym, w okresie 11 pierwszych miesięcy 2023 r. wystąpiły najwyższe dodatnie dynamiki zarówno w ujęciu liczbowym (+17,2%), jak i w wartościowym (+20,5%). Z taką samą sytuacją mieliśmy do czynienia również w 2021 r. Skutkiem tego zjawiska jest wyższa dynamika akcji kredytowej w ujęciu wartościowym niż liczbowym. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12,2% liczby udzielonych w okresie styczeń – listopad br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (49,1%) łącznej wartości sprzedaży kredytów gotówkowych udzielonych w tym okresie. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, dzięki której udzielane są kredyty na wyższe kwoty – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kredyty ratalne – na wysokiej fali wzrostowej szczególnie w ujęciu liczbowym

– W ciągu 11 miesięcy br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+127,1%). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+206,4%). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to w większości efekt przekształcania niespłaconych w okresie bezodsetkowym zobowiązań z odroczonym terminem płatności (BNPL) w kredyt ratalny poprzez zakup powstałej wierzytelności przez banki. Natomiast nadal, podobnie jak w 2022 r., najniższą dynamiką sprzedaży w ujęciu liczbowym charakteryzowały się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (+5,1%). Ale w ujęciu wartościowym odnotowały wyższą dynamikę (+13,3%). Są to w większości kredyty na zakup droższych dóbr trwałych. Kredyty niskokwotowe (do 1 tys. zł) stanowią 55,7% liczby i 9,6% wartości udzielonych kredytów ratalnych. Natomiast kredyty wysokokwotowe (pow. 10 tys. zł) to 2,4% liczby i 31,8% wartości udzielonych kredytów ratalnych – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Średnia wartość kredytu gotówkowego udzielonego w listopadzie 2023 r. wyniosła 22 099 zł – to wzrost o 9,1% w stosunku do listopada 2022 r. Natomiast średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w listopadzie 2023 r. to 2 043 zł i jest ona niższa niż w listopadzie rok temu o 26,4%.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na akceptowalnym, bezpiecznym, niskim poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – listopadowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,87% – tylko o 0,23 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Listopadowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 5,45%.

– W porównaniu do listopada 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 0,61 pkt proc., podczas gdy Indeks dla kredytów ratalnych wzrósł o połowę mniej – 0,32 p.p. Nadal należy więc bardzo uważnie śledzić odczyty Indeksów w kolejnych miesiącach. Poprawie jakości powinny sprzyjać zarówno niższe stopy procentowe, jak i realny wzrost wynagrodzeń – wyjaśnia prof. Rogowski.

Kredyty mieszkaniowe – akcja kredytowa na szczytach – głównie dzięki dużemu zainteresowaniu  kredytami na 2%

– Dla kredytów mieszkaniowych listopad podobnie jak październik wypadł znakomicie, potwierdzając tym samym widoczne już od kilku miesięcy bardzo duże ożywienie na tym rynku. W ujęciu liczbowym banki udzieliły 23,7 tys. kredytów. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 9,592 mld zł – co jest drugą po październiku 2023 r. najwyższą kwotą w całej dotychczasowej historii rynku kredytów mieszkaniowych. Jakie są więc główne źródła rekordowej wartości akcji kredytowej? Jest ich klika.

Tak duża sprzedaż jest wynikiem ożywienia popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie wzrostu zdolności kredytowej, do którego przyczyniły się: spadek poziomu WIBOR-u, wzrost realny wynagrodzeń i wydłużanie średniego okresu kredytowania. Wzrost zdolności kredytowej przełożył się na wzrost wartości udzielanego kredytu i obecnie średnia kwota wynosi 404,3 tys. zł, będąc wyższą o 23,5% niż przed rokiem. Jednocześnie jest ona na historycznie rekordowym poziomie. W listopadowej akcji kredytowej widać skutek uruchomienia rządowego Programu „Kredyt 2%”. W listopadzie br. wg naszych statystyk banki udzieliły w ramach tego Programu 13 912 kredytów (59% wszystkich udzielonych kredytów) na kwotę 5,702 mld zł (60% łącznej kwoty udzielonych kredytów). Rosnące ceny nieruchomości również przyspieszyły decyzję o zaciągnięciu kredytu mieszkaniowego przez pozostałych kredytobiorców. Program „Kredyt 2” pobudził bowiem popyt na kredyt mieszkaniowy zarówno bezpośrednio u beneficjentów tego programu, jak i pośrednio wśród osób, które nie spełniają kryteriów formalnych pozwalających na skorzystanie z programu – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Do 30 listopada 2023 r. banki zaraportowały 1,153 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi o wartości 285 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w listopadzie 2023 r. wyniósł 1,64%. W ostatnich 12 miesiącach (od listopada 2022 r. do listopada 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,51 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest gorszy od tego sprzed miesiąca (wzrost o +0,07 p.p.). W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie znacznie ograniczony. I tak się stało. Szkodowość kredytów złotowych jest na niskim poziomie i nie ulega pogorszeniu. Natomiast widocznie pogarsza się jakość kredytów indeksowanych i denominowanych do franka szwajcarskiego. Przyczyną tego zjawiska nie jest jednak brak możliwości spłaty kredytu przez kredytobiorców, które mogłoby wynikać z problemów finansowych kredytobiorców. Źródłem ryzyka nie jest sytuacja finansowa gospodarstwa domowego, lecz kwestie związane z prowadzonymi przez kredytobiorców procesami sądowymi z bankami – wyjaśnia Waldemar Rogowski.

Karty kredytowe – przyhamowanie dobrej passy

– W listopadzie 2023 r. dynamika sprzedaży kart kredytowych w porównaniu do listopada 2022 r. była dodatnia zarówno w ujęciu liczbowym (+10,6%), jak i w wartościowym (+15,2%). Dynamiki z 11 miesięcy 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku są dobre: (+16,5%) w ujęciu liczbowym oraz (+22,5%) w ujęciu wartościowym. Wartość Indeksu Jakości w listopadzie wyniosła 4,11% i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższa wartość Indeksu ze wszystkich Indeksów produktowych. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się (wzrosła) o (+0,12 p.p.) – tłumaczy Waldemar Rogowski.

Czy rok 2024 będzie kontynuacją hossy na GPW?

Rok 2023 był dobry dla polskiego rynku akcji, ale również dla światowych giełd. Inwestorzy zmienili swoje nastawienie, które towarzyszyło im w poprzednim roku i tym samym wzrósł apetyt na ryzyko. Z pewnością sentyment poprawił się ze względu na globalny trend dezinflacyjny, który spotęgował spekulacje o rychłym początku obniżek stóp procentowych przez Fed oraz EBC.

Polska giełda została dodatkowo wsparta wydarzeniami krajowymi. Nowe rozdanie polityczne z pewnością zmienia postrzeganie Polski na arenie międzynarodowej. Obecny rząd koalicyjny jest pro-unijny. Zagranica to widzi i chętniej będzie lokować kapitał nad Wisłą. Również otrzymanie środków z KPO wydaje się być obecnie dużo bardziej realne.

Proces ten jednak będzie rozłożony w czasie, ponieważ będzie wymagał realizacji “kamieni milowych”, które Unia stawia jako warunek konieczny. Zyskał również złoty a cała deprecjacja wywołana pandemią a później wojną w Ukrainie została “wymazana”. Polityczna zmiana powinna stanowić tło dla GPW w 2024 roku i być pewnego rodzaju wsparciem fundamentalnym.

Dodatkowo polska gospodarka ma prawdopodobnie dołek koniunktury już za sobą, a w najbliższych 12 miesiącach będzie się rozwijać w tempie powyżej 2,5 proc. wg prognoz. Ten czynnik będzie miał znaczenie dla wycen spółek notowanych przy Książęcej.

Pamiętajmy również, że Polska coraz mocniej staje się beneficjentem nearshoring-u. Ten trend został zdynamizowany po okresie pandemii. Oznacza to, że coraz więcej firm przenosi produkcję bliżej finalnego miejsca powstania produktu. Skorzysta na tym nasza gospodarka i giełda.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Prawo zamówień publicznych w 2024 roku. Co nas czeka?

W 2024 roku polski rynek zamówień publicznych doświadczy istotnych zmian, które będą miały znaczący wpływ na sposób, w jaki przedsiębiorstwa i instytucje publiczne przeprowadzają transakcje. Wynikają one z nowych regulacji prawnych oraz aktualizacji progów unijnych i kursu złotego do euro. Co dokładnie nas czeka i w jakich aspektach zmieni się prawo zamówień publicznych?

Nowe progi unijne i kurs złotego – co trzeba wiedzieć?

Informacje dotyczące nowych progów unijnych oraz równowartości złotówki i euro pojawiły się 6 grudnia 2023 roku w Monitorze Polskim. Wszystkie zmiany zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2024 roku. Kancelaria JDP-LAW.pl świadczy usługi doradztwa prawnego również w zakresie nowych regulacji. Mogą z nich skorzystać podmioty będące zarówno wykonawcami, jak i zamawiającymi.

Nowe progi unijne określają wartość, powyżej której zamówienia publiczne muszą być przetargowane zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej. Aktualizacje są konieczne, bowiem wartości progów muszą być dostosowane do zmieniających się warunków ekonomicznych i kursu walutowego. Średni kurs złotego w stosunku do euro na 2024 rok ustalono na poziomie 4,6371. Ta wartość będzie stanowić podstawę przeliczania wartości zamówień publicznych lub konkursów. Jest to zatem kluczowa informacja dla wszystkich instytucji i firm uczestniczących w transakcjach, ponieważ wpływa na przeliczanie wartości zamówień z euro na złotówki.  Jak zmieni się prawo zamówień publicznych w kolejnym roku i jak wyglądają aktualne progi unijne?

  • Jeśli chodzi o tak zwane “zamówienia klasyczne” na roboty budowlane, które są udzielane przez zamawiających publicznych, próg wynosi 5 538 000 euro, co stanowi równowartość 25 680 260 zł.
  • W przypadku “zamówień klasycznych” na dostawy i usługi lub w przypadku organizowania konkursów przez zamawiających publicznych, zaliczanych do sektora finansów publicznych (z pewnymi wyłączeniami), próg wynosi 143 000 euro. Jest to równowartość kwoty 663 105 zł.
  • Prawo zamówień publicznych dotyczy także zamawiających publicznych innych niż określeni we wcześniejszym punkcie. Próg zamówień klasycznych na dostawy i usługi lub organizowania konkursów wynosi w ich przypadku 221 000 euro, czyli 1 024 799 zł.
  • Próg dla zamówień klasycznych na usługi społeczne i inne szczególne usługi udzielane przez zamawiających publicznych wynosi 750 000 euro, czyli 3 477 825 zł.

biuro biznes

Wyżej opisane progi zostały określone w art. 4 dyrektywy 2014/24/UE. Informacje o kolejnych zmianach można znaleźć także w art. 13 i art. 15. Odnoszą się one do zamawiających subsydiowanych w okolicznościach, o których mowa w art. 6 ustawy oraz do tak zwanych zamówień sektorowych. Progi zaktualizowano również w art. 8 dyrektywy 2009/81/WE.

W jaki sposób nowe prawo zamówień publicznych wpłynie na przedsiębiorstwa i instytucje?

Wprowadzone zmiany mają znaczący wpływ na sektor małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP), które stanowią znaczną część oferentów w postępowaniach krajowych. Nowe regulacje i progi unijne mogą otworzyć więcej możliwości dla MŚP, umożliwiając im bardziej konkurencyjne uczestnictwo w przetargach.

Aktualizacje mają bardzo ważny cel. Jest nim zwiększenie przejrzystości i efektywności w procesie zamówień publicznych. Poprzez dostosowanie progów unijnych i kursu walutowego, zamówienia stają się bardziej dostępne dla szerszego grona przedsiębiorstw, co może z kolei przyczynić się do zwiększenia konkurencji i poprawy jakości oferowanych przez nich usług i produktów.

Zapisy w wezwaniu na akcje TIM S.A. przedłużone do 25 stycznia 2024 r.

Grupa Würth przedłużyła termin zapisów w drugim wezwaniu na sprzedaż wszystkich akcji TIM S.A. („Wezwanie”) do 25 stycznia 2024 r., pozostawiając więcej czasu na spełnienie ostatniego warunku Wezwania, jakim jest uzyskanie zgody UOKiK.

– Uzyskanie zgody UOKIK to ostatni warunek wymagany do realizacji transakcji. Pozostajemy przekonani o uzyskaniu pozytywnej decyzji organów antymonopolowych, dlatego zdecydowaliśmy się przedłużyć termin zapisów. Jesteśmy w stałym kontakcie z Urzędem i utrzymujemy pełną współpracę, dostarczając dane o rynku oraz odpowiadając na pytania. Jednocześnie obserwujemy duże zainteresowanie Wezwaniem, jak i oczekiwanie akcjonariuszy na spełnienie się wszystkich warunków. – komentuje Ulrich Liedtke, wiceprezes odpowiedzialny za międzynarodową sprzedaż hurtową produktów elektrotechnicznych w Grupie Würth.

Cena akcji w Wezwaniu wynosi 50,69 zł za jedną akcję i jest równa cenie z pierwszego wezwania. Cena akcji w Wezwaniu zawiera premię w wysokości 93,8% w stosunku do ostatniego kursu zamknięcia przed ogłoszeniem przez Spółkę przeglądu opcji strategicznych w dniu 22 sierpnia 2022 r. i 34,1% premii względem ostatniej ceny akcji poprzedzającej dzień ogłoszenia intencji przeprowadzenia pierwszego wezwania.

Zapisy do sprzedaży akcji w ramach Wezwania rozpoczęły się 28 września i będą przyjmowane do 25 stycznia 2024 r. Dyspozycje sprzedaży akcji w Wezwaniu należy złożyć w swoim biurze maklerskim. Szczegóły dotyczące Wezwania znajdują się pod adresem https://wezwanie-tim.pl/.

Kluczowe terminy zgodnie z nowym harmonogramem Wezwania:

25 stycznia 2024 r. – ostatni dzień przyjmowania zapisów,

30 stycznia 2024 r. – transakcja nabycia akcji na GPW,

31 stycznia 2024 r. – rozliczenie transakcji nabycia akcji przez Wzywającego.

Wezwanie na akcje TIM S.A. ogłosiła FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, należącą do Grupy Würth („Wzywający”). Celem Wzywającego jest osiągnięcie 100% głosów na Walnym Zgromadzeniu Spółki oraz wycofanie Spółki z giełdy. Jeżeli w wyniku Wezwania zostanie osiągnięty próg co najmniej 95% ogólnej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, Wzywający zamierza ogłosić przymusowy wykup akcji posiadanych przez akcjonariuszy mniejszościowych TIM S.A. Następnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, Wzywający zamierza wycofać Spółkę z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

TSUE: Polacy mogą domagać się odsetek od nadpłaconych podatków

Trybunał Sprawiedliwości UE wydał w czerwcu 2023 r. wyrok potwierdzający, że polskie przepisy ograniczające prawo podatników do odsetek od nienależnie pobranych podatków są sprzeczne z prawem UE. Podatnik może żądać zwrotu nadpłaty wraz z odsetkami liczonymi od dnia pobrania do dnia zwrotu, a nie za krótszy okres, jak chciał tego fiskus (sprawa C-322/22).

Zwrot nadpłaty jedynie na wniosek i w terminie

Nadpłata, nienależne pobranie podatku może zostać stwierdzone wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego albo orzeczeniem TSUE, uznającym określone przepisy związane z tym poborem za sprzeczne z Konstytucją RP lub prawem Unii Europejskiej. Zgodnie z art. 78 § 5 pkt 1 Ordynacji podatkowej, w takich sytuacjach polskiemu podatnikowi przysługują odsetki liczone od dnia powstania nadpłaty do dnia jej zwrotu jednak m.in. pod warunkiem, że podatnik złoży wniosek o zwrot najpóźniej 30 dnia od dnia wejścia w życie wyroku TK lub od publikacji sentencji orzeczenia TSUE w Dzienniku Urzędowym UE. W pkt 2 zastrzeżono, że w przypadku uchybienia temu terminowi, odsetki przysługują jedynie do 30 dnia po publikacji lub po wejściu w życie tych rozstrzygnięć.

Ograniczenie odsetek

W 2014 r. TSUE stwierdził, że polski fiskus nienależnie obarczył amerykański fundusz inwestycyjny podatkiem dochodowym od dywidendy wypłaconej mu przez polską spółkę. Choć obowiązek zwrotu nadpłaty nie budził wątpliwości, organy skarbowe uznały, że funduszowi należą się odsetki jedynie do 30-ego dnia od publikacji wyroku TSUE. W części nadpłaty, obejmującej rok 2014, fiskus całkowicie odmówił wypłaty odsetek podnosząc, że podatek został wpłacony już po ogłoszeniu wyroku TSUE. Fundusz nie musiał zatem go wpłacać. W opinii organów skarbowych, przepis art. 78 § 5 O.p. chroni przed tym, by podatnicy celowo nie opóźniali złożenia wniosku o zwrot nadpłaty, bądź też nie dokonywali celowej wpłaty nienależnego podatku po to, żeby później odzyskać go z jak najwyższymi odsetkami.

Polskie przepisy sprzeczne z prawem UE

W wyroku z 8 czerwca 2023 r. TSUE zauważył, że podatnik może nie mieć wpływu na wpłatę nienależnego podatku, nawet po wydaniu i publikacji orzeczenia Trybunału. Pomimo bowiem podjęcia rozstrzygnięcia w 2014 r., sprzeczne z prawem UE przepisy Ordynacji podatkowej nadal obowiązują. Na ich mocy polska spółka wypłacająca dywidendę musiała jako płatnik pobrać podatek, by samej nie narazić się na konsekwencje prawne jego niepobrania. TSUE orzekł więc, że niezgodne z prawem wspólnotowym są polskie przepisy, które ograniczają możliwość występowania o odsetki od nadpłaconych podatków tylko do 30-ego dnia po publikacji wyroku TSUE, jak i zamykają drogę do ich uzyskania jeśli nadpłata powstała po tych 30 dniach.

Wyrok TSUE oznacza, że podatnicy, którym fiskus odmówił naliczenia odsetek w odpowiedniej wysokości powołując się na przepis art. 78 § 5 O.p., będą mogli zawalczyć o ich odzyskanie. Niektórzy czynią to już od dawna, o czym pisaliśmy już 2 lata temu tutaj „Po 5 latach spółka wystąpiła o odsetki od nienależnie pobranego od niej CIT, i wygrała w sądzie z fiskusem”.

Podsumowanie

Przekaz TSUE jest jasny. Przepisy podatkowe państw członkowskich nie mogą ograniczać w czasie, a w pewnych okolicznościach także całkowicie wyłączać możliwości odzyskania przez podatników odsetek od nadpłaconych podatków. Fiskus powinien więc zwracać nadpłacony podatek wraz z odsetkami naliczanymi aż do dnia zwrotu, również gdy wniosek o zwrot podatnik złożył po upływie 30 dni od publikacji sentencji orzeczenia TSUE w Dzienniku Urzędowym UE. Odsetki należą się podatnikom również, gdy nadpłata powstała po tym terminie. Jeśli organy podatkowe nie zastosują się do rozstrzygnięcia TSUE, posłuży ono podatnikom do wygranej w sądzie.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Budżet na 2024 rok: rynki spokojnie przyjmują gigantyczny deficyt

Uchwalenie budżetu, biorąc pod uwagę termin zaprzysiężenia rządu, to zdecydowanie sprint. Można zatem oczekiwać, że pojawi się w przyszłym roku nowelizacja. Na razie rynki przyjmują to mimo deficytu spokojnie.

Gigantyczny deficyt budżetowy

Plan przyszłorocznego budżetu na razie wygląda, jakby był on naprawdę z gumy. Trzeba oczywiście pamiętać, że czasu na jego przygotowanie było niewiele, aczkolwiek prawdą jest, że przynajmniej od 15 października było wiadomo, kto utworzy rząd. Z drugiej strony konieczny jest podpis prezydenta, w rezultacie dokument ten musi spełnić wiele postulatów, a te postulaty nie zawsze są tanie. Biorąc pod uwagę potrzeby pożyczkowe państwa, mocno dziwi, że rentowność 10-letnich obligacji spada w ostatnich tygodniach. Obecny poziom w okolicach 5% jest najniższy od końca pierwszego kwartału 2022 roku. Pokazuje to duże zainteresowanie inwestorów inwestycjami w Polsce.

Słaby dolar wspiera złotego

Wczorajsze słabsze dane z USA spowodowały, że po raz kolejny kapitał uciekał do Europy. Mowa o niższych od oczekiwanych wynikach PKB. Widać to dobrze po kolejnym ataku na parze EURUSD na poziom 1,10. Im więcej kapitału trafia do strefy euro, tym więcej trafia go również do gospodarek ościennych. To właśnie ten przepływ był jednym z powodów umacniania się polskiej waluty w czwartek. Podobnie reagował również forint węgierski. Zwyczajowo w tym zestawie jest jeszcze korona czeska, tutaj jednak trzeba pamiętać, że osłabienie dolara zderzyło się w czasie z decyzją tamtejszego banku centralnego, która miała silniejszy wpływ na rynki.

Czesi obniżają stopy procentowe

Wczoraj doszło do pierwszej w tym cyklu obniżki stóp procentowych w Czechach. Decyzja była mocno ostrożna, bo obniżka wyniosła 0,25%. W rezultacie główna stopa procentowa wynosi 6,75% i jest o pełny punkt procentowy wyższa niż w Polsce. Jest to obecnie trzeci najwyższy wynik w Unii Europejskiej. Wyższe poziomy stóp procentowych mają tylko Węgrzy (10,75%) oraz Rumunia (7%). To właśnie z powodu obniżek stóp procentowych korona czeska pomimo napływu kapitału do Europy była wczoraj w odwrocie. Biorąc pod uwagę, że Czesi są najwyraźniej w cyklu obniżek, perspektywy dla czeskiej korony nie malują się obecnie najlepiej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wydatki Amerykanów,
14:30 – USA – dochody Amerykanów,
14:30 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Podsumowanie 2023 r na rynku magazynowym i prognozy na 2024

W 2023 r. sektor nieruchomości magazynowych w Polsce zanotował fazę spowolnienia, jednak rynek w 2024 r. ma nadzieję, na odbicie. Po szczycie aktywności pod względem popytu i podaży w tzw. covidowym okresie przypadającym na lata 2020-2022, rynek logistyczny i produkcyjny wrócił w wielu wartościach do tych obserwowanych w latach 2018-2019. Największa polska firma doradcza AXI IMMO prezentuje podsumowanie 2023 r. z szacunkowymi danymi dla rynku magazynowego.

Szacunkowe prognozy podsumowujące całkowitą aktywność najemców w 2023 roku wskazują, że popyt brutto powinien ustabilizować się na poziomie ok. 4,7-5 mln mkw., kluczowy w tym aspekcie jak zwykle okaże się ostatni kwartał bieżącego roku, kiedy to historycznie zamyka się najwięcej transakcji. Niemniej jednak ostatnie 18 miesięcy na polskim rynku magazynowym to czas wyzwań związanych ze słabszą koniunkturą gospodarczą, niepewnością polityczną związaną z wojną na Ukrainie, podwyżkami cen za energię oraz wysoką inflacją. Wszystkie wymienione czynniki negatywnie wpłynęły na aktywność najemców, przy czym zgodnie z naszymi przewidywaniami sektor logistyczny, sieci handlowe oraz produkcja okazały się branżami z największą stabilizacją i odpornością na niekorzystną sytuację makroekonomiczną. Widoczną poprawę odnotowano również dla segmentu e-commerce.

Charakteryzując ostatnie 12 miesięcy na polskim rynku magazynowym w zakresie popytu nie sposób nie wspomnieć o dużej liczbie renegocjacji oraz zauważalnym trendzie przedłużania się procesów decyzyjnych dot. wynajmu nowych powierzchni. Zdecydowanie ostatni czynnik wpłynął na obserwowaną na koniec II kw. 2023 r. stabilizację czynszów. Z racji dość wysokich stawek i ryzyka utraty pracowników, klienci częściej niż w latach poprzednich decydowali się na renegocjacje umów (ok. 35% i rośnie) zamiast wyboru nowych lokalizacji. Zgodnie z naszymi przewidywaniami w bardziej wymagającym okresie w popycie wzrósł udział firm produkcyjnych, które odpowiadały za ok. 20% zrealizowanych transakcji.

Globalni analitycy wskazują, że w perspektywie średnio- i długoterminowej Polska odegra znaczącą rolę w zakresie takich trendów jak nearshoring czy friendshoring. Już dziś jesteśmy jednym z największych producentów dużego AGD oraz odgrywamy istotną rolę w sektorze motoryzacyjnym. Naszym atutem niezmiennie pozostaje lokalizacja na mapie Europy oraz profesjonalne i wykwalifikowane kadry, które swoje doświadczenie zbudowały pracując w lub dla zagranicznych korporacji. Niemniej jednak należy pamiętać, że procesy związane z większą regionalizacją łańcuchów dostaw i przenoszeniem produkcji do Europy wymagają czasu.

Ponownie na polskim rynku magazynowym zamknięto jednostkowe transakcje na ponad 100 tys. mkw. W kończącym się roku były to nowa umowa z firmą z branży handlowej na 120 tys. mkw. w DL Psary/Czeladź oraz najem 110 tys. mkw. przez  Raben w CTPark Warsaw West (Wiskitki). Tym samym podtrzymujemy trend sprzed ostatnich dwóch lat. Z kolei regionami z największą aktywnością najemców z dużym prawdopodobieństwem zostaną woj. mazowieckie, śląskie i dolnośląskie.

Finansowanie to zdecydowanie słowo 2023 roku pod względem aktywności deweloperów, którzy musieli zmierzyć się z podniesionymi wymaganiami banków w zakresie zabezpieczeń umów przednajmu. Równie istotne w kontekście całego roku ponownie okazało się spełnianie wytycznych związanych z ESG. Analitycy bankowi zauważają, że Polska różni się od innych państw Europy Środkowo-Wschodniej pod względem liczby decyzji odmawiających udzielenia kredytu z powodu niespełnienia kryteriów ESG.

Pomimo wyzwań w okresie spowolnienia gospodarczego inwestorzy i deweloperzy skupili się na otwieraniu projektów na głównych rynkach, które cechuje wysoka płynność, duży rynek konsumencki i rozbudowana sieć połączeń z innymi obszarami kraju i Europy. Należy przypuszczać, że z dużym prawdopodobieństwem całkowite zasoby polskiego rynku magazynowego na koniec 2023 r. wyniosą 31,5 mln mkw. co pozwoli na zachowanie ok. 15% dynamiki wzrostu.  Aktywność deweloperów na koniec 2023 r. powinna osiągnąć poziom 3,6-3,7 mln mkw. przy czym należy zaznaczyć, że 60% z tej powierzchni to projekty oddane w I kw. br., czyli inwestycje rozpoczęte jeszcze w I połowie 2022 r. w innych warunkach rynkowych. Niemniej jednak warte podkreślenia jest to, że prawie 2/3 (ok. 20 mln mkw.) z dotychczasowych całkowitych zasobów rynkowych powstało od początku 2017 r.

Rynek magazynowy w Polsce wchodzi w kolejną fazę dojrzałości, w której dotychczasowa grupa pięciu głównych regionów została rozszerzona do ośmiu obejmujących m.in. Warszawę i okolice, Łódź, Górny Śląsk, Wielkopolskę, Dolny Śląsk oraz obszary Szczecina, Trójmiasta i Krakowa. Na szczególną uwagę zasługują ostatnie dwa rynki, których istotność w ostatnich latach zdecydowanie zwiększyła się i przekroczyły one progi miliona metrów kwadratowych całkowitych zasobów. W gronie aspirujących regionów znajduje się woj. lubuskie, przy czym papierkiem lakmusowym dla tego rynku będzie duża konkurencyjność ze strony Szczecina, Wielkopolski i Dolnego Śląska. W wyniku niepewnej sytuacji geopolitycznej większość deweloperów była i spodziewamy się, że raczej pozostanie bierna w podejmowaniu aktywności we wschodniej części Polski.

W 2023 r. osłabiony popyt skutkował mniejszą liczbą projektów spekulacyjnych, których udział w powierzchni w budowie spadł z 61% w II kw. do 53% w III kw. 2023 r. Przez wzgląd na większe wymagania związane z uzyskaniem finansowania spodziewamy się w 2024 r. kontynuacji tego trendu i obniżenia udziału projektów bez podpisanych umów najmu w nowej podaży do końca pierwszej połowy przyszłego roku. Sytuacja ta wraz z niższym niż w latach ubiegłych popytem może wpłynąć na obniżenie w 2024 r. poziomu pustostanów.

Przewidujemy, że w pierwszych miesiącach 2024 roku deweloperzy zdecydują się na strategię bezpiecznego inwestowania, skupiając się głównie na projektach ze znacznym udziałem umów przednajmu oraz dostarczaniu projektów typu BTS. Zapowiadane na drugą połowę przyszłego roku potencjalne polepszenie koniunktury może skutkować zmianą i ponownym wzrostem liczby inwestycji realizowanych spekulacyjnie, przewyższającej obecny poziom.

Po rocznej przerwie w 2023 r. liderem na rynku inwestycyjnym w Polsce ponownie zostanie sektor magazynowy. Transakcją roku zostało przejęcie przez skandynawski fundusz inwestycyjny NREP 80% udziałów w spółce 7R S.A. Większościowy właściciel uzyskał dostęp do inwestycji o łącznej powierzchni ok. 4,2 mln mkw. składających się z istniejących parków magazynowych oraz banku ziemi z projektami do wybudowania.

Spodziewamy się, że zgodnie z przewidywaniami analityków zapowiadana na drugą połowę 2024 r. poprawa nastroju konsumentów wpłynie na zmianę sytuacji gospodarczej i makroekonomicznej, co będzie przyczyną do zwiększenia atrakcyjności Polski i rozpoczęcia budowy nowych inwestycji. Z tego względu zakładamy, że powrót inwestorów i zwiększenie płynności rynku nastąpi nie wcześniej niż w ostatnich miesiącach 2024 r. Do tego czasu w sektorze inwestycyjnym będziemy świadkami rynku dwóch prędkości. Pierwszą grupę będą stanowiły fundusze zainteresowane tzw. prime assets, przy czym brak wysokiej jakości produktów zapowiada kolejną fazę wyczekiwania na lepszy moment i w efekcie mniejszą liczbę transakcji. W drugiej grupie z kolei znajdą się właściciele w trudniejszej sytuacji oraz projekty typu value-add, które będą poszukiwane przez inwestorów oportunistycznych. W 2024 r. spodziewamy się przewagi inwestorów z Europy, w tym raczej mniejszych lokalnych podmiotów niż dużych azjatyckich platform. Na rynku powinny również tworzyć się tzw. wehikuły inwestycyjne złożone z kilku mniejszych podmiotów w celu inwestycji w sektory o dobrych fundamentach np. magazyny czy parki handlowe.

Autor: Anna Głowacz, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO

PFR zainwestował 17 mln euro w poznańską Andersię Silver

Polski Fundusz Rozwoju zainwestował w Andersię Silver. Na wsparcie najwyższego budynku Poznania i zarazem największego biurowca Wielkopolski fundusz przeznaczył 17 mln euro. 21 grudnia 2023 r. została podpisana umowa dotycząca finansowania pomostowego dla projektu Andersia Silver. Ta suma przyczyni się do finalizacji budowy najnowocześniejszego biurowca w stolicy Wielkopolski, który już niedługo uświetni poznańską panoramę.

Andersia Silver i PFR – umowa podpisana

21 grudnia 2023 r. została podpisana umowa dotycząca finansowania pomostowego, jakiego udzieli Polski Fundusz Rozwoju projektowi Andersia Silver.

Konsekwentnie realizowana zabudowa Placu Andersa wykreowała wysokiej klasy infrastrukturę dla rozwoju biznesu w Poznaniu. To właśnie od budynku PFC rozpoczyna się historia rozwoju prawdziwego instytucjonalnego rynku nieruchomości w mieście. Andersia Silver stanowi zwieńczenie tych starań i dowód realnego partnerstwa publiczno-prywatnego. Udział w projekcie Polskiego Funduszu Rozwoju jest mocnym akcentem w sprawie. Zabiegaliśmy o to wsparcie i z ogromną satysfakcją dzisiaj je ogłaszamy – powiedział Adam Trybusz, Prezes Zarządu Andersia Property.

Finansowanie uzyskane zostało przy zaangażowaniu władz miasta, Biura Obsługi Inwestorów Miasta Poznań, a także dzięki doskonałej współpracy z generalnym wykonawcą firmą PORR. Współpraca ta jest dowodem na silne zaangażowanie lokalnych i krajowych podmiotów w rozwój Poznania, a podpisanie umowy poprzedziły wielomiesięczne analizy i dokładna weryfikacji projektu.

PFR zainwestował 17 mln euro w poznańską Andersię Silver 1
default

Turbulencje i powrót do stabilności

Realizacja inwestycji odbywała się przy dynamicznych zmianach na rynku nieruchomości, wynikających z pandemii COVID-19 i wybuchu wojny w Ukrainie. Ze względu na pojawienie się nowych ryzyk i niepewności, najemcy zaczęli podchodzić do umów wynajmu powierzchni biurowych z większą dozą ostrożności, co spowodowane było przede wszystkim rozpowszechnieniem się nowych modeli pracy zdalnej czy hybrydowej. Zmiany w modelach organizacji pracy w biurach, jak i dostosowywanie reakcji biznesowej na konsekwencje wojny w Ukrainie, spowodowały, że wielu firmom trudno jest z dużym wyprzedzeniem określić, jak powinna kształtować się optymalna dla nich powierzchnia najmu, a to przełożyło się na niemal całkowity zanik umów pre-lease w miastach regionalnych.

17 mln euro i 3500 tys. miejsc pracy

Inwestycja Andersia Silver, oprócz swojego imponującego wymiaru architektonicznego, ma również ogromne znaczenie społeczne.

Bartłomiej Pawlak, Wiceprezes Zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju podkreślił, że – Obecność PFR jest kluczowa dla powodzenia tej bardzo ważnej inwestycji, która jest zwieńczeniem trwającego od niemal trzech dekad miejskiego przedsięwzięcia urbanistycznego jakim jest zabudowa Placu Andersa. Celem jest stworzenie przez miasto atrakcyjnej oferty dla mieszkańców i biznesu. Po ukończeniu inwestycja ta stanie się jedną z wizytówek Poznania i Wielkopolski.

Projekt zapewni nowoczesne miejsca pracy dla 3500 tys. osób, tworząc dynamiczne środowisko także dla absolwentów poznańskich uczelni wyższych i przyciągając talenty z całego kraju oraz z zagranicy. To ważny krok w utrzymywaniu i rozwijaniu lokalnego potencjału intelektualnego.

„Nasz plan od początku zakłada przyciągnięcie i ulokowanie w doskonale skomunikowanym miejscu w ścisłym centrum miasta wysokiej klasy usług i biznesu. W ten sposób wspieramy rozwój gospodarczy Poznania i całego regionu Wielkopolski, generując dobrze płatne miejsca pracy dla wykwalifikowanych pracowników oraz absolwentów lokalnych uczelni wyższych – powiedział Grzegorz Michalski Prezes Zarządu WCWI Sp. z o.o.

Andersia Silver – biznesowa wizytówka Poznania

Andersia Silver Poznań biurowiecPlanowane na 2025 r. oddanie do użytku biurowca Andersia Silver będzie finalizowało trwającą od 25 lat inwestycję zlokalizowanej przy Placu Andersa w Poznaniu, którą wspólnie realizują Von der Heyden Group i Miasto Poznań. Za jej projekt odpowiada Pracownia Architektoniczna Ewy i Stanisława Sipińskich. Zabudowa placu składa się z czterech, tworzących architektoniczną całość obiektów: Poznańskiego Centrum Finansowego, Andersii Tower, Andersii Business Centre oraz zwieńczającego przedsięwzięcie, największego z nich – biurowca Andersia Silver, którego generalnym wykonawcą jest firma PORR S.A. Budynek będzie nie tylko architektoniczną wizytówką Poznania. Inwestycja znacząco wpłynie na potencjał rynku nieruchomości biurowych w stolicy Wielkopolski zwiększając aż o 5 proc. wielkość tego rynku.

Potencjał Poznania w nowym świetle

Projekt Andersia Silver w Poznaniu jest więcej niż tylko budową nowoczesnego biurowca; to kluczowy element szerszej strategii rewitalizacji centrum miasta, mający na celu podniesienie jego atrakcyjności zarówno dla biznesu, jak i mieszkańców. Zapewnienie dostępu do przestrzeni biurowej zgodnej z zasadami ESG otwiera nowe możliwości dla istniejących międzynarodowych korporacji oraz przyciąga nowe przedsiębiorstwa, wyróżniając Poznań na tle europejskich metropolii i wzmacniając jego pozycję na rynku miast regionalnych. Andersia Silver będzie obiektem nie tylko niezwykle atrakcyjnym architektonicznie, ale także zaprojektowanym zgodnie z najwyższymi standardami i zasadami zrównoważonego rozwoju. Ekologiczność Andersii Silver potwierdzi m.in. certyfikat WELL, certyfikat LEED na poziomie Gold, a także szereg rozwiązań zgodnych z ESG. Na części południowej fasady zainstalowane zostaną panele fotowoltaiczne umożliwiające lokalną produkcję energii na potrzeby systemów znajdujących się w budynku i ograniczenie emisji CO2 aż o ok. 42 000 kg rocznie. Ponadto, w biurowcu promowany będzie transport niskoemisyjny i bez emisyjny, w tym także dzięki nowoczesnej rowerowni z 241 stanowiskami postojowymi, 22 ładowarkami do hulajnóg elektrycznych oraz stacjami serwisowymi. Na parterze zaplanowano powierzchnię usługową. Wieżowiec będzie w całości przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Nowa Era Placu Andersa

Budowa kompleksu zmieniła na zawsze wizerunek Poznania, tak w ujęciu architektonicznym, jak i biznesowym. W powstałych do tej pory obiektach stworzono już 3000 tys. miejsc pracy, a kolejne tyle powstanie po zakończeniu budowy Andersii Silver. Docelowo w parkingach podziemnych będzie ponad 1200 miejsc parkingowych. Zespół centro twórczych obiektów zlokalizowanych przy Placu Andersa stał się tym samym administracyjno-biznesowym centrum Poznania o najwyższym standardzie biurowym, a oddanie do użytku Andersii Silver jeszcze bardziej podkreśli jego potencjał, ponieważ znaczącą zmieni wielkość rynku nieruchomości biurowych w stolicy Wielkopolski, zwiększając jej zasoby aż o 40 000 tys. mkw.

Gaming Factory pozyskał 4,5 mln zł na rozwój Japanese Drift Master

Gaming Factory – notowany na GPW producent i wydawca gier z sukcesem zakończył ofertę akcji. Popyt na akcje prawie dwukrotnie przekroczył liczbę oferowanych walorów. W związku z tym nowi inwestorzy otrzymają 450 000 akcji spółki powiększonych o dodatkowych 300 000 akcji pokrytych przez jednego z głównych akcjonariuszy. Cena emisyjna akcji wyniesie 10,22 zł. Pozyskane środki w kwocie ponad 4,5 mln zł Gaming Factory przeznaczy m.in. na rozbudowę zespołu deweloperskiego oraz rozwój kluczowego projektu – Japanese Drift Master.

– Już wcześniej sygnalizowałem, że ogromny potencjał Japanese Drift Master zwrócił uwagę nie tylko globalnych wydawców, ale również inwestorów instytucjonalnych. Potwierdzeniem tego jest płynne przeprowadzenie transakcji zakupu akcji przez zainteresowane podmioty i pozyskanie środków, które pozwolą skutecznie wyjść z naszym tytułem na arenę międzynarodową. Aby tak się stało musimy zwiększyć nasze możliwości kadrowe i zadbać o globalny marketing produkcji. Jestem przekonany, że zrobiliśmy wszystko co konieczne, aby odpowiednio zadbać o nasz kluczowy projekt, a jednocześnie nadal realizować  harmonogram nadchodzących produkcji. – informuje Mateusz Adamkiewicz, prezes Gaming Factory.

W związku z procesem przyspieszonej budowy księgi popytu spółka pozyska ponad 4,5 mln zł.

W ramach transakcji 5HT Fundacja Rodzinna zaoferowała 450 000 akcji – pożyczonych wcześniej od fundacji kontrolowanej przez prezesa Gaming Factory. Po rejestracji podwyższenia kapitału zakładowego Spółki pożyczone akcje z powrotem trafią do poprzedniego właściciela. Z uwagi znaczne zainteresowanie inwestorów, które prawie dwukrotnie przewyższyło ilość oferowanych walorów, drugi główny akcjonariusz spółki przez swoją fundację sprzedał 300 000 akcji w celu pokrycia popytu.

– Intencją zainteresowanych stron było szybkie zamknięcie księgi popytu oraz całej transakcji, dlatego ten wariant związany z pożyczką akcji był najbardziej optymalny. Tak duże zainteresowanie ze strony inwestorów jest dla nas ważnym sygnałem i dowodem zaufania prowadzonych przez nas działań. W tym momencie mamy pełne zabezpieczenie finansowe zarówno ze strony inwestorów, jak też z perspektywy warunków ustalonych z firmą 4Divinity. – podsumowuje prezes Gaming Factory.

W grudniu br. spółka Gaming Factory podpisała wstępne porozumienie z firmą 4Divinity – będącą częścią grupy GCL Asia – na współwydanie wersji PC gry Japanese Drift Master na rynku azjatyckim. W ramach przyszłej umowy 4Divinity zapłaci Gaming Factory 1,2 mln euro w czterech ratach do momentu wydania gry oraz przeznaczy 600 tys. euro na działania marketingowe. W zamian za to 4Divinity zostanie głównym wydawcą tytułu na rynku azjatyckim oraz współwydawcą globalnym. Z kolei Gaming Factory nadal pozostaje głównym, globalnym wydawcą i właścicielem IP gry. Klarowny podział, zapewnia Gaming Factory większość przychodów ze światowej dystrybucji oraz zysk od każdej sprzedanej kopii na rynku azjatyckim, a po zwrocie kosztów głównego współwydawcy, równy podział.

Japanese Drift Master to największy i najdroższy projekt w historii Gaming Factory. Gra łączy elementy wyścigów opartych na drifcie z fabułą w stylu powieści wizualnej z Dalekiego Wschodu. Jej cechy wyróżniające to realizm rozgrywki oraz unikalna mechanika driftu. Demo Japanese Drift Master odniosło ogromny sukces podczas październikowego Steam Next Fest, osiągając najlepsze wyniki spośród polskich produkcji i wyprzedzając wiele zagranicznych tytułów o dużym budżecie. W pierwszym dniu festiwalu liczba jednoczesnych graczy sięgnęła 2 100, a przez tydzień demo pobrano ponad 390 tysięcy razy.

Pełna wersja gry na PC pojawi się w IV kwartale 2024 roku, a później trafi na konsole. Twórcy planują rozwój trybu multiplayer oraz przeniesienie gry na silnik Unreal 5.

Grudzień lepszy dla logistyki. Pomaga polepszenie nastrojów konsumenckich i bardziej rozrzutne święta

Kilkanaście procent do góry. Eksperci rynku TSL widzą poprawę w grudniu 2023 roku.

Grudzień był lepszy dla logistyki – przyznają eksperci Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. Spadająca inflacja poprawiła nastroje konsumenckie, co spowodowało wzrost importu oraz lepsze wyniki sektora e-commerce. Ruch w handlu spowodował wzrost zleceń dla sektora TSL. Magazyny więc wypełniają się na nowo. Eksperci spodziewają się, że rok 2024 powinien być lepszy dla gospodarki niż rok 2023, ale jest na horyzoncie kilka gospodarczych problemów, które mogą martwić. Mowa np. o recesji w Niemczech czy przedłużającej się wojnie w Ukrainie.

Spadająca inflacja poprawia nastroje konsumenckie. Przedsiębiorcy na nowo zapełniają magazyny

Widmo recesji, które w ostatnich miesiącach wisiało nad gospodarką w Polsce nie sprzyjało nowym inwestycjom. Przedsiębiorcy więc zapełniali magazyny na zapas, a w roku 2023 zajmowali się głównie wyprzedawaniem sprowadzanego towaru. Ruch odżył dopiero w ostatnim kwartale tego roku. Eksperci sektora transportu, spedycji i logistyki widzą kilka powodów takiej sytuacji.

– Spadająca inflacja powoduje, że jesteśmy bardziej otwarci na zakupy i inwestycje. Ruch w handlu napędza kolejne zlecenia. Magazyny więc nie są wypełniane po brzegi, a przedsiębiorcy nie chomikują towaru na zapas. Płynny ruch w tym przypadku jest najzdrowszym dla całej gospodarki zjawiskiem. Widzimy poprawę, ale to wciąż nie jest sytuacja idealna. Dla gospodarki rok 2023 był bardzo trudny – przyznaje Laura Hołowacz, prezes zarządu Grupy CSL.

Ostatni kwartał roku zwykle jest dla logistyki jest lepszy niż trzy pozostałe.

– Przed świętami logistyka zawsze jest silniejsza. Napędza ją oczywiście handel. Im więcej kupujemy, im więcej jest zamówień w sektorze e-commerce, tym więcej jest kursów drogą lądową, morską i intermodalną. Poprawa nastrojów społecznych i wzrosty konsumenckie w grudniu, to dobra wiadomość dla logistyki – przyznaje Laura Hołowacz.

– Ostatni kwartał roku 2023 to więc poprawa sytuacji gospodarczej. Wzrost względem III kwartału to kilkanaście procent. Jako powód wzrostu wskazałabym właśnie czas świąteczny. Mamy nadzieje, że jest to zwiastun ożywienia w gospodarce – dodaje Laura Hołowacz.

 

Lepsze perspektywy dla sektora TSL w roku 2024

Czy logistyka widzi zagrożenia prognozując rok 2024? Laura Hołowacz, ekspert ds. logistyki Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie i prezes zarządu Grupy CSL nie ma wątpliwości, że zagrożeń na horyzoncie jest kilka.

– Widmo recesji to nie tylko perspektywa gospodarcza w Polsce. Wiele niepokojących sygnałów gospodarczych dociera do nas np. z Niemiec. Niemiecka gospodarka jest w trudnej sytuacji, a to przecież nasz główny partner handlowy. Logistyka bardzo mocno odczuwa trwającą wojnę w Ukrainie, problemy przewoźników drogowych czy trudną sytuację frachtową na Morzu Czerwonym. Logistyka to organizm globalny. Spadająca inflacja w Polsce cieszy nas i sprawia, że jesteśmy bardziej konkurencyjni, to nie jest jednak jedyny problem gospodarczy na świecie – mówi prezes Laura Hołowacz.

Eksperci liczą na to, że w nowym roku wzmocni się przemysł i pojawią kolejne kontrakty w tym sektorze. Rynek TSL liczy także na dalszy wzrost w handlu na rynku światowym.

Inflacja w USA: kluczowe dane przed przerwą świąteczną

Zanim rynku udadzą się na przerwę świąteczno-noworoczną, otrzymają ostatni obraz inflacji w USA dzięki piątkowemu raportowi na temat wydatków osobistych Amerykanów. Niskie wartości mogą jeszcze mocniej podsycić spekulacje o możliwych szybkich cięciach stóp procentowych przez Fed, wyższe wyniki ostudzą nastroje na rynku i mogą spowodować wzrost rentowności amerykańskich obligacji oraz spadki na rynku akcyjnym.

Euforia po sygnałach Rezerwy Federalnej, że podwyżki stóp są już zakończone i że cięcia będą brane pod uwagę, spowodowała, że rynki kontraktów terminowych na stopy procentowe wyceniają 150 punktów bazowych redukcji w przyszłym roku.

Traderzy widzą ok 80 proc. szans na obniżkę stóp w już marcu. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych, wynosząca obecnie 3,9 proc., spadła o ponad 110 punktów bazowych z poziomu nieco powyżej 5 proc. pod koniec października.

Zakład rynkowy polega na tym, że malejąca inflacja zmusi Fed do szybkich cięć, aby zapobiec wzrostowi realnych stóp procentowych. Dwie trzecie z 251 uczestników grudniowej ankiety przeprowadzonej przez Bank of America wśród zarządzających funduszami widzi „miękkie lądowanie” dla amerykańskiej gospodarki, a inwestorzy są najbardziej optymistycznie nastawieni do obligacji od marca 2009 roku.

Wczorajsze dane o PKB z USA rozczarowały niższymi wartościami, co w pewnym stopniu sugeruje, że dzisiejszy raport na temat wydatków Amerykanów również może uplasować się poniżej konsensusu. Finalny PKB za III kwartał wypadł na poziomie 4,9 proc. Prognoza wskazywała 5,2 proc. Konsumpcja prywatna również urosła w mniejszym tempie niż wskazywały na to oczekiwania i wyniosła 3,1 proc.

Środowa korekta na Wall Street (na skutek słów Harkera z Fed) sugeruje, że rynki w okresie przedświątecznym będą niestabilne, więc dzisiejsza sesja może być nerwowa i przynieść wyższą zmienność.

Dziś rano zostaną opublikowane dane z Wielkiej Brytanii na temat PKB oraz sprzedaży detalicznej. W tym tygodniu otrzymaliśmy już niespodziankę w postaci niższych danych inflacyjnych, na co funt zareagował osłabieniem a brytyjski indeks FTSE zyskał. Niższe odczyty CPI w pewnym stopniu są argumentem BoE do nieco wcześniejszych obniżek stóp procentowych.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Kosmetyki, zabawki i słodycze – to najpopularniejsze prezenty świąteczne

W tym roku niespełna 30% Polaków chce wręczyć gwiazdkowe prezenty 4-5 osobom. Nie brakuje też deklaracji, że będzie to znacznie większe grono. Prawie co piąty respondent zamierza kupić bożonarodzeniowy upominek co najmniej dziesięciu osobom. Uczestnicy badania wskazali też, że prezenty najczęściej będą nabywać hybrydowo, tj. po części online i offline. Z kolei 21% chce zrobić zakupy wyłącznie w sklepach internetowych. Pod choinką standardowo znajdą się przede wszystkim kosmetyki, zabawki i słodycze. Natomiast 43% ankietowanych chce na pojedynczy prezent wydać 51-100 zł. Z kolei 32% respondentów gotowych jest zapłacić 101-200 zł.

Większość kupi prezenty 4-5 osobom

28% ankietowanych zamierza w tym roku obdarować od 4 do 5 osób, 20% – od 6 do 7, a 16% – od 2 do 3. Z kolei 18% konsumentów planuje dać upominki ponad 10 bliskim, a 13% – 8-9. Tylko 1% shopperów chce podarować coś zaledwie jednej osobie, a 1,1% badanych nie podjęło decyzji w tym temacie. Pomysł obdarowywania innych stanowczo odrzuciło 0,4% ankietowanych. Wyniki są zbliżone do odpowiedzi udzielonych w poprzednim roku. Takich danych dostarcza badanie przeprowadzone przez UCE RESEARCH i Grupę BLIX na próbie 1032 osób odpowiedzialnych za codzienne zakupy w swoich gospodarstwach domowych. Zdaniem Małgorzaty Osowieckiej-Szczygieł, wykładowczyni na Uniwersytecie SWPS, wskazanie przez większość respondentów kilkorga obdarowanych może dowodzić tego, że traktujemy święta jako wydarzenie społeczne, w którym uczestniczymy nie tylko z najbliższą rodziną, ale także z przyjaciółmi czy ze znajomymi.

–  W tym roku pozytywnie zaskakuje nas natomiast duży wzrost odpowiedzi dla więcej niż 10 osób, bo to wskazuje, że te święta mogą być spędzone częściej w większym gronie niż to miało miejsce w latach ubiegłych. Może to też oznaczać, że po czasie pandemii i trudnym roku inflacyjnym Polacy zamierzają spędzić święta w liczniejszym gronie, a to może też przełożyć się na większe zakupy przedświąteczne – dodaje dr Krzysztof Łuczak, główny ekonomista w Grupie BLIX.

Hybrydowe zakupy najpopularniejsze

Osoby biorące udział w badaniu zostały również zapytane o to, gdzie w tym roku planują kupić prezenty bożonarodzeniowe. Zdecydowanie najwięcej wskazań otrzymał wariant przewidujący zrobienie części zakupów online, a reszty – stacjonarnie – 57,8% (rok temu 52%). 21% dokona ich wyłącznie w sklepach internetowych (poprzednio 24%). 17,4% planuje odwiedzić tylko fizyczne placówki (20% rok temu i 33% dwa lata wcześniej). Natomiast 3% jeszcze tego nie wie (poprzednio było identycznie), a dla 0,8% nie ma to znaczenia (1%). Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland uważa, że wybór opcji łączonej, tj. hybrydowej, może wynikać z kilku czynników, wśród których można wskazać wygodę kupujących. Zakupy online umożliwiają szybkie porównanie cen, przeglądanie różnych produktów i sklepów bez konieczności opuszczania domu. Za to wizyty w placówkach dają możliwość natychmiastowego otrzymania produktu i fizycznego sprawdzenia go.

–  Elastyczność rozumiana jako kombinacja zakupów online i stacjonarnych jest ciekawym trendem. Taka opcja daje konsumentom większą swobodę. Mogą oni na przykład zrobić zakupy online, a następnie odebrać je osobiście w sklepie, często bez dodatkowych opłat. Odnośnie wzrostu popularności sklepów internetowych w porównaniu do placówek stacjonarnych, może to oznaczać, że e-handel staje się coraz bardziej dominującym kanałem sprzedaży. Może to wynikać z wygody, szerokiego asortymentu, konkurencyjnych cen i możliwości szybkiego porównania produktów oferowanych online – dodaje Julita Pryzmont.

Z kolei Andrzej Wojciechowicz, wieloletni ekspert rynku retailowego, zauważa, że e-zakup często ma charakter wyłącznie deklaratywny. W rzeczywistości konsumenci porównują oferty, a zakupy robią w sklepach stacjonarnych. Tam mogą sprawdzić fizyczne cechy produktu. – Jednak e-commerce stale zyskuje na popularności. Zapewnia szeroki wybór, dostępność towarów, których nie ma w ofercie stacjonarnej lub są, ale w odległych punktach sprzedaży. Łatwo porównać ceny i cechy produktów, które zazwyczaj są obszernie opisane. Dostępne opinie innych konsumentów są też istotnym elementem przy podejmowaniu decyzji. Usprawnione sposoby dostaw też przyczyniają się do stałego rozwoju tego kanału sprzedaży. Niebagatelne znaczenie ma również możliwość odroczonej płatności nawet za drobne towary – uzupełnia Wojciechowicz.

Zmian nie widać. Co roku to samo…

Wiadomo też, czym Polacy chcą obdarować bliskich i ile pieniędzy planują wydać na pojedynczy prezent. Najczęściej wskazują na kosmetyki – 69,5% (rok temu – 63,7%). Dalej wymieniają zabawki – 60,6% (57,1%), słodycze – 45% (45,3%), perfumy – 33,9% (wcześniej 28,7%), a także odzież – 33,6% (39,9%). W odniesieniu do ceny pojedynczego podarunku 43% ankietowanych podało 51-100 zł – 42,9% (rok temu – 47%). 32% respondentów chce wydać 101-200 zł (27% rok temu). Kwotę do 50 zł przewiduje 9,5% (12% rok temu), a 201-300 zł – 7,3% (6%). Przedział 301-400 zł wskazało 2,4% badanych (1% rok temu), a 401-500 zł – 0,9% (wobec 1%). Najdroższe prezenty, powyżej 500 zł, chce wręczać 0,7% Polaków (1% rok temu). Z kolei 4,2% nie wie jeszcze, ile wyda na pojedynczy podarunek (poprzednio 5%).

– Nie jestem zaskoczona licznymi wskazaniami kosmetyków, bo są odpowiednie dla kobiet i mężczyzn w różnym wieku. Wzrost o 5,8 p.p. w porównaniu do ub.r. może wynikać z rosnącej świadomości zdrowotnej i estetycznej Polaków. Natomiast zabawki to typowy podarunek dla dzieci. Skok o 3,5 p.p. może wynikać z rosnącej liczby dostępnych na rynku innowacyjnych i edukacyjnych art. wspierających rozwój poprzez zabawę. Trzecie miejsce należy do perfum, które także stały się tradycyjnym prezentem świątecznym, często postrzeganym jako luksusowy i osobisty. Wzrost o 5,2 p.p. może wynikać z rosnącej liczby dostępnych na rynku marek i zapachów. Spadek popularności innych kategorii może wynikać z różnych czynników, takich jak zmiany w trendach konsumenckich, dostępności produktów czy preferencjach zakupowych – wylicza ekspertka z Hiper-Com Poland.

Preferowane przez ankietowanych ceny prezentów Andrzej Wojciechowicz traktuje jako wynik realnego oszacowania możliwości budżetów domowych, wyraźnie nadwątlonych w dwóch ostatnich latach. To też efekt coraz wnikliwszej analizy cen rynkowych, dokonywanej przez konsumentów. Do tego ekspert dodaje, że inflacja też odgrywa tu dużą rolę, bo zmusza kupujących do racjonalnego oszczędzania. Zdaniem Marcina Lenkiewicza z Grupy BLIX, zestawiając informacje o deklarowanych kwotach z liczbą kupowanych prezentów, można dojść do wniosku, że Polacy wydadzą na nie w tym roku od 500 do nawet ponad 1000 zł.

–  Prezenty z roku na rok są coraz droższe. A obecnie ich ceny napędza wciąż wysoka inflacja. Jeszcze kilka lat temu prawie połowa Polaków wydawała na podarunek od 51-100 zł. Obecnie obserwujemy więcej odpowiedzi w przedziale 101-200 zł. To świadczy o tym, że coraz częściej 100 zł nie starcza, aby zakupić najbliższym odpowiedni prezent – podsumowuje dr Krzysztof Łuczak.

Revolut: 45% wzrost przychodów i 71% wzrost depozytów

  • Przychody Revolut wzrosły w 2022 r. do 1,1 mld $ (923 mln £), o 45% względem 786 mln $ (638 mln £) w roku 2021.
  • Do Revolut dołączyło w zeszłym roku blisko 10 mln klientów, wartość depozytów klientów wzrosła o 71%, a liczba klientów korzystających z planów płatnych o 55%.   
  • Revolut zainwestował 265 mln $ (215 mln £) z wypracowanego zysku brutto w dalszy wzrost, podwoił zatrudnienie i zwiększył wydatki na nowe premiery produktowe oraz globalną ekspansję.
  • Revolut liczy, że w 2023 r. osiągnie przychody w wysokości 2 mld $ (1,7 mld £) i dwucyfrową marżę zysku netto.

Revolut upublicznił dziś swój Raport Roczny z wynikami finansowymi za rok kończący się z dniem 31 grudnia 2022.

2022 był kolejnym udanym rokiem Revolut. Udało nam się zwiększyć przewagę nad konkurentami. Wzmocniliśmy naszą pozycję finansową, powiększyliśmy bazę klientów, wprowadziliśmy wiele nowych produktów, weszliśmy na nowe rynki, wzmocniliśmy naszą infrastrukturę w zakresie ryzyka, zgodności i zarządzania” – powiedział Nik Storoński, CEO w Revolut.  

Patrząc w przyszłość, skupiamy się na dalszym wzroście na wszystkich naszych rynkach. Kontynuujemy proces ubiegania się o licencję bankową w Wielkiej Brytanii, a także udostępniamy aplikację Revolut w kolejnych krajach, docelowo na całym świecie. Przekroczyliśmy liczbę 35 milionów klientów, wykonują z nami ponad pół miliarda transakcji miesięcznie. Udostępniliśmy Revolut 10, najbardziej znaczącą zmianę wyglądu aplikacji w naszej historii. Cieszymy się z sukcesów, ale nie zwalniamy. Naszym celem jest 10-krotność tego wyniku. Zamierzamy osiągnąć i przekroczyć liczbę 350 milionów klientów na świecie” – deklaruje Nik Storoński.

“Mimo trudnego krajobrazu makroekonomicznego i geopolitycznego, rok 2022 był w Revolut udany. Dokonaliśmy znacznych inwestycji w obszarze produktów, technologii, ryzyka, zgodności i zarządzania, przy jednoczesnym zachowaniu rygorystycznej dyscypliny kosztowej. Strategia opłaciła się. Klienci korzystali z produktów częściej niż kiedykolwiek wcześniej. Liczba klientów, którzy korzystają z planów płatnych wzrosła o 55%, a depozyty o 71%” – powiedział Martin Gilbert, Przewodniczący Rady Dyrektorów w Revolut.

“Zespół jest zdeterminowany, by na tych solidnych fundamentach budować wartość i przynosić korzyści naszym interesariuszom. Mamy przed sobą szansę stać się głównym dostawcą usług finansowych dla klientów na całym świecie. Nasza ambicja, zdolność adaptacji i innowacyjność zapewnią nam sukces w osiągnięciu tego celu” – dodał Martin Gilbert.

Najważniejsze informacje za rok kończący się 31 grudnia 2022

Szybki wzrost dzięki dywersyfikacji przychodów (wykres 1)

Wykres 1 Struktura Przychodów

Revolut znów potwierdza siłę swojego modelu opartego na zdywersyfikowanych przychodach, rozwoju produktów w zakresie płatności, subskrypcji i wymiany walut, a także rosnących przychodach odsetkowych.

  • Przychody grupy wzrosły o 45%, z 786 mln $ (638 mln £) w 2021 r., do ponad 1,1 mld $ (923 mln £) w 2022 r., i to pomimo ogólnorynkowego spadku aktywności w zakresie inwestycji detalicznych na rynkach kryptowalut i akcji w 2022 r., których beneficjentem w 2021 r. był dział Wealth & Trading.
  • Przychody z Kart i interchange wzrosły o 105%, z 184 mln $ (149 mln £) w 2021 r. do 377 mln $ (306 mln £) w 2022 r.
  • Przychody z Subskrypcji wzrosły o 48%, z 132 mln $ (107 mln £) w 2021 r. do 195 mln $ (158 mln £) w 2022 r.
  • Dochód odsetkowy z aktywów wzrósł wielokrotnie, z 2,1 mln $ (1,7 mln £) w 2021 r. do 102 mln $ (83 mln £) w 2022 r., do czego przyczyniły się rosnące depozyty, podwyżki stóp procentowych i rozwój zdolności skarbowych.
  • W 2022 r. do Revolut przeszła rekordowa liczba klientów (blisko 10 mln nowych klientów). Wartość Depozytów wzrosła o 71% rok do roku. Wielu klientów zaczęło używać aplikacji nie tylko okresowo, ale na co dzień i korzystać z Revolut jako konta głównego.

Revolut stawia na inwestycje w swój przyszły rozwój (wykres 2)

Wykres 2 Inwestycje w rozwój
W otoczeniu rynkowym zdominowanym przez niepewność i wahanie Revolut przeznacza nadwyżkę zysków brutto po uwzględnieniu kosztów operacyjnych, 265 mln $ (215 mln £), głównie na dalsze inwestycje w:

  • Sprzedaż i marketing: firma zainwestowała ponad 148 mln $ (120 mln £) w marketing, by zachęcić klientów do polecania aplikacji znajomym, zwiększyć widoczność w kanałach cyfrowych, a także rozpocząć największą jak dotąd kampanię reklamową w Wielkiej Brytanii – „Your Way In”.
  • Nowe produkty i ekspansja globalna: Revolut przeznaczył ponad 80 mln $ (65 mln £) na tworzenie i wprowadzanie na rynek innowacyjnych produktów, których obecnie oferuje ponad 50. Revolut wzmocnił także swoje zespoły i przywództwo na nowych rynkach, kładąc fundamenty pod wejście na rynek w Brazylii (maj 2023 r.) i w Nowej Zelandii (lipiec 2023 r.)
  • Doświadczenie klienta (CX): Revolut ponad dwukrotnie powiększył swój zespół obsługi klienta (support), co spowodowało, że 90% zapytań dotyczących obsługi klienta jest odbieranych w ciągu 2 minut.

Revolut w ramach inwestycji podwoił też zatrudnienie z ok. 3 tys. do ok. 6 tys. pracowników, stało się to w czasie, gdy wiele firm technologicznych dokonywało zwolnień grupowych i cięło koszty (2022 r.)

Zrównoważony szybki wzrost i rentowność (wykres 3)

Wykres 3 Kwartalne Zyski

Wyniki finansowe Revolut za 2022 r. pokazują determinację w budowaniu zrównoważonego biznesu, który godzi szybki wzrost z rentownością.

  • Przez cały rok Revolut dynamicznie się rozwijał, przychody z kwartału na kwartał rosły o ponad 20%, a poziom marży zysku brutto osiągnął 80% w czwartym kwartale.
  • Wzrost przychodów zapewnił Revolut pozycję umożliwiającą trwałe generowanie zysków, firma odnotowała skorygowaną EBITDA w wysokości 28 mln $ (23 mln £) za 2022 r. i zysk netto 7 mln $ (6 mln £).

Rok 2023 i dalsze perspektywy

Dynamika wzrostu Revolut utrzymała się w pierwszych 3 kwartałach 2023 r.

  • Revolut jest na drodze do osiągnięcia przychodów na poziomie 2 mld $ (1,7 mld £) w 2023 r. i zanotowania dwucyfrowej marży zysku netto do końca b.r.
  • Jak dotąd w 2023 r. Revolut wprowadził już w zakresie produktów m.in.: Konta wspólne, Tap To Pay, Atrakcje w podróży, Ubezpieczenia komunikacyjne (samochodu), handel akcjami europejskimi, fundusze ETF, usługę Trading Pro i inne.
  • Revolut ma obecnie ponad 35 mln klientów, ponad 8 000 pracowników i jest najczęściej pobieraną aplikacją w kategorii Finanse w 10 krajach i w TOP3 w 15 krajach w Europie.

Drewno konstrukcyjne. Poznajcie jego zastosowanie, zalety i wady tego materiału

Drewno konstrukcyjne jest materiałem budowlanym, który wykorzystuje się na szeroką skalę. Rzeczywiście zachwyca swoimi parametrami technicznymi, a do tego estetyką. Warto dowiedzieć się więcej na jego temat.

Drewno konstrukcyjne – trwałość i niezawodność nawet w trudnych warunkach

Przyjęło się, że drewno nie jest najmocniejszym materiałem, choćby ze względu na fakt, że może butwieć pod wpływem wilgoci i płowieć pod wpływem promieniowania słonecznego. Jednak nie do końca jest to prawda, a mianowicie odpowiednio zaimpregnowane drewno ma naprawdę dobre parametry wytrzymałościowe. Szczególnie sprawdzi się drewno konstrukcyjne. Jest to surowiec, który spełnia określone parametry techniczne, a mianowicie jest odporny na uszkodzenia mechaniczne, wytrzymały, odporny na działanie grzybów i pleśni, a do tego nie butwieje. Drewno konstrukcyjne jest poddawane obróbce. W tym przypadku stosuje się specjalne suszenie komorowe, a także struganie oraz impregnację. Właśnie dzięki temu można wykorzystać je do budowy domów szkieletowych, ale też więźby dachowej. Szczególnie dobrze sprawdzi się drewno świerkowe, które zachwyca także swoją estetyką, a więc bez obaw można wykonać z niego także taras. Do wyboru jest drewno klejone warstwowo, a także drewno lite, strugane. To pierwsze wykorzystuje się przede wszystkim do budowy więźby dachowej czy konstrukcji okiennych. Ma dobre parametry izolacyjne. Jest też odporne na wilgoć i rozwarstwianie, a to za sprawą zastosowania specjalnego kleju. Drewno lite powstaje w procesie przecierania. Jest też odporne na wilgoć, a także na działanie szkodników. Można wykorzystać je jako deski, kantówki czy krokwie. 

Gdzie kupić drewno konstrukcyjne?

Drewno konstrukcyjne ma naprawdę dobre parametry wytrzymałościowe, ale pod warunkiem, że kupicie je z pewnego źródła. Najlepiej wybrać drewno od sprawdzonego dostawcy, które jest np. strugane z czterech stron. Możemy Wam polecić ofertę firmy Pata. Znajdziecie naprawdę niezawodne deski konstrukcyjne czy tarasowe, ale też inne materiały budowlane. Musimy jeszcze wspomnieć, że wchodząc na stronę, możecie skorzystać z opcji kalkulatora, a więc obliczyć, jaki będzie koszt materiału potrzebnego np. do wykonania tarasu. 

Przechowywanie drewna konstrukcyjnego – co warto wiedzieć na ten temat?

Drewno konstrukcyjne, choć ma naprawdę mocne parametry wytrzymałościowe, trzeba je odpowiednio przechowywać. Należy zdawać sobie sprawę, że drewno może być przechowywane przez dłuższy czas, ale pod warunkiem, że zapewnicie mu izolację od zimnego podłoża. Najlepiej zastosować folię izolacyjną, której koszt jest nieduży. Ponadto trzeba zapewnić dostęp do powietrza, a więc deski nie powinny być składowane jedna na drugiej w dużej ilości. Bardzo dobrze sprawdzą się tutaj przekładki, dzięki którym drewno nie straci swoich parametrów technicznych. Powinniście także drewno przechowywać w pomieszczeniu pod zadaszeniem. W ten sposób jest chronione przed zmiennymi warunkami atmosferycznymi. 

Wybierając drewno konstrukcyjne, należy zwrócić uwagę na oznaczenia. Np. C24 jest bardziej wytrzymałe od C16, ale jest też droższe. Drewno trzeba dobierać pod kątem pracy, jaką zamierza się wykonać i potrzebnych parametrów dotyczących odporności i wytrzymałości.                   

Ceny przed świętami. Hipermarkety nieco tańsze niż dyskonty. Walka na ceny jest coraz ostrzejsza

W listopadzie ceny w hipermarketach rosły wolniej niż w dyskontach. Choć różnica jest niewielka, to dla klientów nastawionych na szukanie promocji, zwłaszcza w okresie świątecznym, może być znacząca. Wstępne dane pokazują, że ceny w grudniu rosną póki co szybciej niż w listopadzie, zatem walka tych dwóch formatów będzie jeszcze ostrzejsza. Patrząc na detale, widać, że w hipermarketach bardziej niż w dyskontach opłaca się konsumentom polować na wędliny, ryby, art. sypkie i tłuszczowe, napoje, słodycze, używki, art. dla dzieci, a także chemię gospodarczą. Z kolei w dyskontach taniej można kupić mięso, nabiał, pieczywo, dodatki spożywcze, owoce i warzywa, karmy dla zwierząt oraz środki higieny osobistej.

W listopadzie br. ceny w sklepach średnio rok do roku wzrosły o 6,7%. Z podwyżkami najlepiej radzą sobie hipermarkety, w których wzrost rdr. wyniósł 5,7%. To nieznacznie, ale jednak mniejszy skok niż w kojarzonych z najniższymi cenami dyskontach, gdzie średni wzrost rdr. wyniósł 5,9%. Tak wynika z analizy UCE RESEARCH i Uczelni WSB Merito. W porównaniu zestawiono ceny ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Analizą objęto wszystkie na rynku dyskonty i hipermarkety.

– Sprawa się komplikuje, kiedy zaczniemy to głębiej weryfikować, bo jeden format jest mocniejszy w pewnym zakresie, a drugi – w innym. Wiele zależy od tego, jaką grupę konsumentów rozpatrujemy. Seniorzy z reguły wkładają inne rzeczy do koszyka niż np. młode osoby, a więc odbiór tej atrakcyjnej oferty będzie zupełnie inaczej postrzegany. Hipermarkety cały czas mocno rywalizują o pozycję najtańszego formatu na rynku. Walka toczy się właściwe od wielu lat, ale nie zawsze hipermarkety ją wygrywały. Najczęściej były jednak lekko za dyskontami – mówi Maciej Tygielski, wieloletni obserwator i ekspert rynku retail.

Przed świętami walka między tymi formatami się zaostrza, a konsumenci szukają jeszcze intensywniej promocji i niższych cen. Biorąc pod uwagę szerokość oferty, zwłaszcza hipermarketów, trudno stwierdzić, które promocje będą dla konsumentów w tym okresie atrakcyjniejsze, tym bardziej że to jednak dyskonty uchodzą w powszechnym mniemaniu za tańsze. Mają też inne przewagi. Jest ich znacznie więcej, są też bliżej klientów. Przy zwyczajach zakupowych Polaków, wolących kupować możliwie blisko domu, jest to nie do przecenienia.

– Najprawdopodobniej działania promocyjne będą intensyfikowane przed samymi świętami. Zarówno hipermarkety, jak i dyskonty będą próbowały przyciągnąć do siebie konsumentów. Trudno powiedzieć, który z formatów wygra to przedświąteczne starcie. Ostatecznie, to klienci decydują o tym, gdzie zrobić zakupy, biorąc pod uwagę swoje potrzeby i budżet – stwierdza dr Agnieszka Gawlik z Uniwersytetu WSB Merito.

Z analizy wynika również, że w hipermarketach taniej niż w dyskontach można kupić choćby wędliny, ryby, art. sypkie, tłuszczowe, napoje, słodycze, używki, artykuły dla dzieci, a także chemię gospodarczą. Z kolei w dyskontach w porównaniu do hipermarketów taniej można kupić mięso, nabiał, pieczywo, dodatki spożywcze (ketchupy, majonezy itp.), owoce i warzywa, karmy dla zwierząt oraz środki higieny osobistej.

– Hipermarkety mogą oferować niższe ceny na wybrane kategorie, ponieważ sprzedają szerszy wachlarz produktów i mają większą możliwość negocjowania cen z producentami. Ta różnica może być widoczna dla konsumentów, zwłaszcza podczas większych zakupów rodzinnych. Wówczas mogą zaoszczędzić od 50 do nawet 100 zł, w zależności od wkładanych do koszyka produktów. Dyskonty mają natomiast zdecydowanie największą liczbę placówek na rynku, ale mniejszy asortyment i dlatego to one kupują od dostawców najwięcej produktów w konkretnych kategoriach, więc również mają dużą siłę negocjacyjną – zwraca uwagę Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland.

EDP Renewables nabywa od ILI Group projekt magazynowania akumulatorów o mocy 50 MW

Szkocka firma zajmująca się czystą energią, spółka Intelligent Land Investments (ILI) Group, ogłosiła pomyślną sprzedaż swojego projektu dotyczącego akumulatorów magazynujących energię o mocy 50 MW w Balnacraig, Alness, Highlands firmie EDP Renewables (EDPR), światowemu liderowi w sektorze energii odnawialnej.

Projekt Balnacraig, zlokalizowany w pobliżu Alness w regionie Highlands, wniesie do regionalnej sieci energetycznej około 50 MW mocy i będzie w stanie zapewnić energię wystarczającą do zasilenia każdego domu w regionie Highlands przez 2 godziny. Fakt ten będzie również odgrywał ważną rolę w zarządzaniu siecią, oferując elastyczność i wspierając krajową strategię dotyczącą energii odnawialnej. Budowa ma się rozpocząć za kilka miesięcy, a uruchomienie obiektu planowane jest na początek 2025 roku.

Transakcja daje łącznie 900 MW magazynowania energii, które Grupa ILI wprowadziła do sieci. Firma posiada ogólny portfel projektów dotyczących magazynowania energii o mocy 4,7 GW w całej Szkocji, w tym elektrowni szczytowo-pompowych o mocy 2,5 GW i elektrowni akumulatorowych o mocy 2,5 GW.

Dzięki ponad 15 GW aktywów z zakresu energii wiatrowej i słonecznej rozwiniętych na całym świecie, EDPR wnosi znaczące know-how w zakresie takich jak ten, projektów na dużą skalę. Firma inwestuje w optymalizację zasobów i poprawę efektywności energetycznej poprzez rozwój m.in. projektów magazynowania energii w Wielkiej Brytanii, jednym z kluczowych rynków europejskich. Na początku tego roku firma EDPR nabyła swój pierwszy system magazynowania energii akumulatorowej w hrabstwie Kent w Anglii. Doświadczenie EDPR obejmuje rynki: Europy, Ameryki Północnej i Południowej oraz Azji i Pacyfiku.

Mark Wilson, dyrektor generalny ILI Group, podkreśla: „Z przyjemnością ogłaszamy sprzedaż naszego projektu magazynowania baterii Balnacraig o mocy 50 MW firmie EDPR, światowemu liderowi w rozwoju energii odnawialnej. Magazynowanie energii jest absolutnie niezbędne do wspierania ciągłego rozwoju odnawialnych źródeł i zapewniania stabilności sieci w trakcie prac nad dekarbonizacją naszego systemu energetycznego. Nasza oferta elektrowni szczytowo-pompowych i magazynów akumulatorowych stanowi kluczową infrastrukturę dla równoważenia podaży i popytu. Cieszymy się, że możemy powierzyć ten projekt firmie EDPR, która podziela naszą wizję.”

Carmen Caminero, Country Manager na Wielką Brytanię w EDP Renewables, dodaje, że „EDPR zwiększa swoje inwestycje w rozwiązania, które mogą przyczynić się do większego wykorzystania energii odnawialnej i maksymalizowania efektywności energetycznej. Dodając ten nowy produkt do naszego portfolio w Wielkiej Brytanii na wiodącym rynku systemów magazynowania, torujemy drogę innym inwestycjom w tę kluczową technologię dla zrównoważonej transformacji energetycznej.”

W swoim zaktualizowanym biznesplanie na lata 2023-2026 EDPR zamierza osiągnąć pojemność magazynową przekraczającą 500 MW przy pomocy samodzielnych aktywów, takich jak ten projekt. Oprócz projektów w Wielkiej Brytanii o mocy 100 MW, EDPR ma zakontraktowane także prawie 200 MW mocy magazynowych w Ameryce Północnej i ponad 4 MW w budowie w regionie Azji i Pacyfiku.

Projekt odegra kluczową rolę w krajobrazie energetycznym Wielkiej Brytanii, zapewniając niezbędną pojemność magazynowania, aby sprostać rosnącej integracji odnawialnych źródeł energii z siecią. Podkreśla reputację ILI jako lidera w sektorze czystej energii w zakresie opracowywania i wdrażania wielkoskalowych projektów magazynowania energii.

Uczelnie muszą dostosować się do rewolucji AI w edukacji

Prawie 2/3 studentów polskich uczelni korzysta z generatywnej sztucznej inteligencji (GEN AI) przy rozwiązywaniu zadań domowych i tworzeniu projektów naukowych, wynika z badania fundacji edukacyjnej Our Future Foundation i Akademii Leona Koźmińskiego. Zdecydowana większość studentów uważa, że uniwersytety powinny pozwalać na wykorzystywanie nowych technologii w procesie edukacyjnym, jednak przy wprowadzeniu jasnych regulacji dotyczących ich użycia.

Podczas nauki do egzaminów lub przygotowywania się do prac wymaganych do zaliczenia przedmiotu, ponad 52 proc. polskich studentów używa narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, takich jak Chat GPT czy Bard, wykorzystujących duże modele językowe (LLMs). Ponadto, prawie 63 proc. studentów uważa, że Chat GPT pomaga im szybciej rozwiązywać problemy naukowe czy też wyszukiwać potrzebne informacje.

– Generatywna sztuczna inteligencja rewolucjonizuje globalną edukację, a skutki tego zjawiska już dawno dotarły do Polski – mówi Kamil Tomkowicz, Członek Zarządu Our Future Foundation. – Młodzi ludzie masowo wykorzystują AI przede wszystkim przy pracach domowych, ale również jako narzędzie pozwalające im na przykład szybciej przygotować notatki czy uporządkować materiały zebrane na zajęciach. Możliwości użycia AI są nieograniczone, co niesie ze sobą znaczne konsekwencje dla obecnego systemu szkolnictwa.

Według badania Our Future Foundation przeprowadzonego z udziałem 1128 polskich studentów, ponad połowa z nich uważa, że uczelnie wyższe powinny zezwalać na używanie AI. Jednak prawie 2/3 jest przekonanych, że uniwersytety muszą jak najszybciej wprowadzić regulacje dotyczące użycia nowych technologii i odpowiedzieć na problemy na przykład w obszarze oceny prac i projektów wykonywanych w domu.

– Mamy świadomość, że narzędzia tego rodzaju są dostępne i zostaną z nami, zmieniając m.in. sposób zdobywania informacji – podkreśla prof. Grzegorz Mazurek, Rektor Akademii Leona Koźmińskiego. – Przyszłość należy do ludzi, którzy potrafią odpowiedzialnie korzystać ze zdobyczy technologii i myślą krytycznie. Stąd Akademia Leona Koźmińskiego jako pierwsza w Polsce ale też jedna z pierwszych w Europie opracowała swoje rekomendacje dotyczące wykorzystania opartych na sztucznej inteligencji generatorów tekstu, obrazu, dźwięku i wideo, takich jak ChatGPT, do wspomagania w sposób odpowiedzialny i etyczny rozwoju wiedzy własnej oraz studentów i studentek.

Aktualnie uniwersytety nie mają dostępu do skutecznej technologii potrafiącej rozróżnić pracę człowieka od tekstu przygotowanego przez AI. Jak pokazuje badanie, również polscy studenci widzą problemy etyczne i ryzyka związane z użyciem modeli językowych, aż 72.5 proc. deklaruje, że jest świadome zagrożeń płynących z wykorzystania AI podczas nauki.

Obawy młodego pokolenia dotyczące AI nie są związane jedynie z uczciwością ocen uniwersyteckich, ale także z wpływem jakie nowe narzędzia będą miały na ich przyszłą ścieżkę zawodową. Aż 62.5 proc. uczniów jest zaniepokojonych tym jak Chat GPT wpłynie na rynek pracy i możliwość znalezienia profesji, odpowiadających ich wykształceniu.

– Wciąż nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak sztuczna inteligencja zmieni sytuację młodych ludzi na rynku pracy. Z pewnością, jej szerokie zastosowanie może wywołać skutki zarówno pod względem płac na jakie będą mogli liczyć młodzi absolwenci, jak i ilości stanowisk zgodnych z ich oczekiwaniami i umiejętnościami – mówi Jakub Bartoszewski, Członek Rady Our Future Foundation. – Dlatego tak ważne jest rozwijanie i pogłębianie umiejętności cyfrowych, które pomogą przyszłym pracownikom maksymalnie zwiększyć produktywność i dostosować się do technologicznych realiów.  Jednocześnie, demokratyzacja dostępu do sztucznej inteligencji to rewolucja w kontekście edukacyjnym. Dzięki niej każdy może stać się programistą, statystykiem czy też poliglotą.

Według badania, nagły rozwój sztucznej inteligencji spowodował rosnącą lukę w kompetencjach cyfrowych uczniów, na którą nie odpowiedziały jeszcze uczelnie wyższe. Obecnie, jedynie 16.4 proc. studentów ma dostęp do ćwiczeń i kursów dotyczących użycia dużych modeli językowych. Równocześnie, aż 3/4 uczniów chciałoby udoskonalić swoje umiejętności związane z wykorzystaniem AI.

– Uczelnie muszą zrozumieć, że sztuczna inteligencja całkowicie zmieni charakter akademii i nie mogą one jej ignorować. Akademicy muszą znaleźć balans pomiędzy wykorzystywaniem jej w procesie edukacyjnym, rozwijaniem umiejętności cyfrowych, ale także zadbaniem o wykształcenie w studentach umiejętności samodzielnego myślenia i krytycznego podejścia do technologii – dodaje prof. Grzegorz Mazurek, Rektor Akademii Leona Koźmińskiego.

Raport pt. „Shifting Horizons – Transformative Trends Reshaping  the Landscape of Higher Education” można przeczytać na stronie projektu Coopernicus, realizowanego przez Our Future Foundation: https://coopernicus.pl/pl/raporty/