Rynek hotelowy w Polsce: wzrost popytu i poprawa wyników, modernizacja i ESG w tle

Jak wynika z najnowszego raportu Trends Radar „Nieruchomości na fali zmian” przygotowanego przez zespół międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield, rynek hotelowy w Polsce notuje konsekwentny wzrost popytu i kluczowych wskaźników dotyczących wyników hoteli. Tak pozytywna sytuacja powinna mieć swoją kontynuację również w 2024 roku, kiedy spodziewana jest między innymi odbudowa liczby noclegów udzielonych gościom zagranicznym. Długoterminowo rynek mocniej skoncentruje się na modernizacjach istniejących obiektów hotelowych, wdrażaniu w nich nowoczesnych rozwiązań technologicznych i tych związanych z ESG.

Na rynku widać wzrost popytu

Jak podaje Trends Radar, na rynku hotelowym w Polsce możemy obserwować konsekwentny wzrost popytu. Dla przykładu, w 2022 roku sektor zanotował 23-procentowy wzrost r/r liczby noclegów, a prognozy na zamknięcie 2023 roku mówią o spodziewanych 5% na plusie r/r.

Tak pozytywne tendencje są przede wszystkim rezultatem wzmocnienia popytu krajowego, natomiast odbudowa liczby noclegów udzielanych gościom zagranicznym jest spodziewana w 2024 roku. Według prognoz, w przyszłym roku liczba noclegów w polskich hotelach ma szansę przekroczyć o 7% poziom zanotowany w 2019 roku, tłumaczy Maciej Prończuk, ekspert ds. rynku hotelowego Cushman & Wakefield.

Dalsze ożywienie na polskim rynku hotelowym będzie w dużej mierze zależało również od wzrostu liczby podróży biznesowych. Podczas gdy Oxford Economics prognozuje powrót do przedpandemicznego poziomu popytu w segmencie biznesowym w Polsce w 2027 roku, wiele wskazuje na to, że może to nastąpić znacznie wcześniej.

Warszawskie hotele już odnotowują wzrost popytu generowanego ze strony firm. Na koniec III kwartału tego roku liczba noclegów oraz przychody związane z popytem biznesowym stanowiły odpowiednio 81% i 98% poziomów odnotowanych w 2019 roku. Z kolei popyt konferencyjny w warszawskich hotelach wzrósł w tym czasie o prawie 20% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku i choć był o 25% niższy od poziomu z 2019, to warto zauważyć, że jednocześnie wygenerował przychody o zaledwie 5% mniejsze niż w tym samym okresie w 2019 roku, dodaje Maciej Prończuk.

Na większą liczbę gości mogą też liczyć hotele zlokalizowane przy polskich lotniskach. Dane pokazują, że liczba pasażerów linii lotniczych na polskich lotniskach powróciła do poziomów sprzed pandemii, a nawet je przekroczyła – w pierwszej połowie 2023 była wyższa o 4% w porównaniu z pierwszym półroczem 2019. Według prognoz ten korzystny trend utrzyma się w najbliższych miesiącach.

Wzrosty notują też kluczowe wskaźniki efektywności

Jak podaje Trends Radar, wskaźnik przychodu na jeden dostępny pokój (RevPAR) w polskich hotelach w okresie od stycznia do października 2023 wzrósł o ponad 19% w stosunku do analogicznego okresu 2022 roku a dodatkowo był o 23% wyższy od poziomu odnotowanego w tym samym okresie w roku 2019.

Trend ten może utrzymać się w 2024 roku, ale musimy mieć też na uwadze, że spodziewane tempo wzrostu spowolni. Wskaźniki obłożenia już teraz są zbliżone do poziomów sprzed pandemii, a możliwości podnoszenia średnich stawek dziennych (ADR) będą ograniczone, na co wpływ będzie mieć między innymi inflacja. Po okresie dynamicznego ożywienia rynek hotelowy w Polsce stabilizuje się, co oznacza bardziej umiarkowany wzrost wyników, dodaje Maciej Prończuk.

Warto podkreślić, że mimo iż hotelarze borykają się z wieloma wyzwaniami wynikającymi z między innymi inflacji, wzrostu kosztów wynagrodzeń i mediów, hotele pozostają rentowne. Na przykład, według danych HotStats, całkowite koszty od początku bieżącego roku do września w hotelach w Warszawie wzrosły o 25%-30%1. Jednocześnie jednak dzięki silnemu wzrostowi przychodów zysk operacyjny brutto na jeden zajęty pokój wzrósł w warszawskich hotelach od 7% do nawet 17% w stosunku do analogicznego okresu 2019 roku.

Jednakże, pomimo coraz lepszych wyników hoteli w Polsce, na rynku nie ma wielu nowych inwestycji hotelowych w budowie. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, skumulowany średni roczny wskaźnik wzrostu liczby pokoi hotelowych w latach 2015-2023 wyniósł 3%. W najbliższych latach prognozowany jest dalszy średni przyrost bazy hotelowej w Polsce. Jak wynika z raportu Cushman & Wakefield „Hotel Operator Beat H1 2023”, pomimo znacznej aktywności deweloperskiej w regionie CEE, realizacja ok. 17% projektów opóźnia się, a kolejnych 11% zostało wstrzymanych. Jest to spowodowane przede wszystkim wysokimi kosztami budowy i trudnościami związanymi z pozyskaniem finansowania dłużnego, na co zwraca uwagę odpowiednio 65% i 35% ankietowanych operatorów. Według 40% respondentów, opóźnienia w realizacji inwestycji hotelowych najczęściej wynoszą od 6 do 12 miesięcy.

Przyszłość rynku pod znakiem modernizacji i ESG

Rosnące oczekiwania gości hotelowych, coraz wyższe koszty operacyjne, a także konieczność sprostania kryteriom ESG sprawia, że coraz więcej inwestorów działających na rynku hotelowym decyduje się na modernizację istniejących instalacji, systemów i procedur oraz inwestowanie w nowe technologie.

Warto podkreślić, że jak wynika z raportu Cushman & Wakefield oraz CMS „Hotel Investment Scene in CEE: Getting Real about ESG in Hotel Real Estate”, Warszawa znalazła się w pierwszej dziesiątce największych rynków europejskich pod względem udziału hoteli posiadających uznane certyfikaty ekologiczne, który w stolicy sięga niemal 10%. Co więcej, pomimo niższego poziomu certyfikacji w porównaniu z sektorem nieruchomości biurowych, Polska jest liderem wśród sześciu państw CEE pod względem liczby hoteli, które posiadają certyfikat BREEAM czy LEED. Mimo to operatorzy wciąż mają dużo do zrobienia, aby ograniczyć ślad węglowy hoteli, dodaje Maciej Prończuk.

Aspekty związane z ESG stanowią wyzwanie, ale jednocześnie i szansę, ponieważ realizacja polityki zrównoważonego rozwoju może mieć pozytywny wpływ na wysokość przychodów oraz umożliwić obniżenie kosztów operacyjnych.

ESG staje się również istotnymi kryterium w procesach decyzyjnych operatorów oraz instytucji udzielających finansowania dłużnego. Z badania Cushman & Wakefield „Hotel Operator Beat H1 2023”, wynika, że 42% ankietowanych operatorów jest skłonnych zaoferować wyższy czynsz, a 30% – zaproponować właścicielom wyższy depozyt zabezpieczający (key money) w przypadku hoteli spełniających najwyższe standardy w zakresie zrównoważonego rozwoju i ESG, podsumowuje Maciej Prończuk.

1 W przeliczeniu na jeden zajęty pokój w porównaniu z analogicznym okresem w 2019 roku.

Czy wprowadzenie kasowego PIT będzie korzystne dla przedsiębiorców? Ekspert podatkowy ocenia propozycję nowego rządu

Jedną z obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej było wprowadzenie tzw. kasowego PIT. Teraz zamiar ten potwierdził w swoim exposé premier Donald Tusk. Wdrożenie tego rozwiązania przyniosłoby zmiany dla przedsiębiorców, którzy płaciliby podatek dochodowy dopiero po otrzymaniu środków z tytułu opłaconej faktury, a nie w momencie jej wystawienia.

Eksperci zwracają uwagę, że wprowadzenie kasowego PIT przyniosłoby przedsiębiorcom dodatkowy obowiązek weryfikacji faktury, a konkretniej dnia, w którym została ona zapłacona. Przyjmując np., że usługa została wykonana 31 grudnia, to według aktualnie obowiązujących zasad, zostałaby ona ujęta dla podatku dochodowego również pod tą datą. Natomiast w przypadku kasowego PIT trzeba będzie sprawdzić, kiedy opłacono tę fakturę lub kiedy otrzymano płatność. Jest to dodatkowy obowiązek weryfikacyjny, ponieważ często w fakturach wskazuje się 14-dniowy termin płatności.

Z pewnością dodatkowa weryfikacja przysporzyłaby wielu problemów. Odzwierciedleniem tego jest metoda kasowa w podatku VAT, który stosuje bardzo mało przedsiębiorców, pomimo faktu, że mogą z niego skorzystać podatnicy, którzy osiągają przychód rzędu 2 milionów euro rocznie. Biorąc pod uwagę kryterium przychodu, zdecydowana większość podatników w Polsce mogłaby skorzystać z kasowego VAT, ale nie robi tego, bo jest to po prostu często utrudnienietłumaczy Piotr Juszczyk, Główny doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Ulga na złe długi z jednym warunkiem i krótszym terminem

Zdaniem eksperta, chcąc zadbać o przedsiębiorców i ich płynność finansową, powinno się znieść warunki do skorzystania z ulgi na złe długi. Ulga ta pozwala na obniżenie podstawy opodatkowania o te faktury, które nie zostały zapłacone lub uregulowane. W konsekwencji mogłoby to spowodować, że przedsiębiorcy rzeczywiście odnosiliby korzyść z jej stosowania. Jednak obecnie ulga na złe długi jest obarczona różnymi warunkami, dlatego powinny one zostać usunięte z ustawy o PIT i ustawy o podatku VAT. W zamian powinien pozostać tylko jeden warunek skorzystania z ulgi – sytuacja, w której drugi przedsiębiorca nie zapłacił za daną fakturę, chociaż powinien.

Oprócz zniesienia warunków dotyczących ulgi na złe długi, powinien zostać skrócony termin możliwości skorzystania z niej. Obecnie wynosi on 90 dni od terminu płatności. Warto rozważyć skrócenie tego czasu do 30 czy nawet 15 dni, albo wprowadzenie systemu, w którym, jeśli np. 20. dnia miesiąca nie mamy należności za fakturę, to tej faktury nie musimy uwzględniać w podatku dochodowym. Stosując taki system, przedsiębiorca mógłby liczyć podatek dochodowy na zasadach uproszczonych, ale jeśli jakieś faktury nie ma uregulowanej, to nie będzie musiał jej wykazywać – wskazuje Piotr Juszczyk.

Rozważając wprowadzenie takiego systemu, warto uwzględnić fakultatywny charakter jego stosowania, tzn. niewykazywanie płatności w danym rozliczeniu podatkowym byłoby możliwością dla przedsiębiorców, a nie obowiązkiem.

Wakacje od ZUS – ulga czy kłopot?

Eksperci ostrożnie oceniają również obietnicę wprowadzenia wakacji podatkowych dla przedsiębiorców. –  Chwilowe likwidowanie u przedsiębiorców problemu braku płynności finansowej poprzez to, że nie zapłacą raz w roku składek ZUS, nie jest rozsądnym rozwiązaniem. Wszystko dlatego, że przedsiębiorcy przez 11 miesięcy muszą dalej je płacić. W mojej ocenie tutaj mamy już też gotowe rozwiązanie, tylko należałoby je bardziej zliberalizować. Mowa o Małym ZUS plus – wskazuje ekspert inFakt.

Obecnie Mały ZUS plus działa w taki sposób, że przedsiębiorca, który osiąga przychody do 180 tys. zł, posiada koszty prowadzenia działalności na poziomie 160 tys. zł, co równa się dochodowi w wysokości 20 tys. zł., nie może sobie pozwolić na skorzystanie z tej ulgi, bo nie będzie go na nią stać. W 2024 roku wartość rocznego podstawowego ZUS będzie wynosiła blisko 24 tys. zł.

W sytuacji dochodu rocznego rzędu 20 tys. zł, przedsiębiorca będzie musiał dodatkowo dołożyć w jakiś sposób 4 tys. zł do swojego dochodu, żeby zapłacić składki ZUS. Natomiast w przypadku przedsiębiorcy osiągającego przychód w wysokości 80 tys. zł, mającego koszty na poziomie 20 tys. zł, dochód wynosi 60 tys. zł i taki przedsiębiorca może skorzystać z Małego ZUS plus. Wszystko dlatego, że warunkiem skorzystania z tej ulgi jest nieprzekroczenie granicy 120 tys. przychodu.

W mojej ocenie Mały ZUS plus powinien zostać wprowadzony na stałe i bez warunku przychodowego, a z dochodem, zamiast stosowania wakacji od składek ZUS – podkreśla Piotr Juszczyk.

Recesyjne obawy wywołają gołębi zwrot EBC?

Istotne zmiany otoczenia gospodarczego od czasu październikowego posiedzenia sugerują, że Europejski Bank Centralny może przyjąć w czwartek bardziej gołębi ton. Naszym zdaniem zmiana komunikacji jest uzasadniona, bank będzie jednak zapewne bardzo ostrożny, by nie wzmocnić już agresywnych oczekiwań rynkowych dotyczących cięć stóp procentowych. Przy sprawnej komunikacji ze strony banku wspólna waluta ma szansę na umocnienie po posiedzeniu.

Oczekiwania inwestorów w kontekście łagodzenia polityki monetarnej w strefie euro w ciągu ostatnich dwóch miesięcy znacznie wzrosły, do czego przyczyniły się słabe dane dotyczące aktywności gospodarczej i dalszy spadek presji cenowej. Szczególnie widoczne było to pod koniec listopada, po publikacji ostatniego raportu inflacyjnego. Obecnie rynki spodziewają się rozpoczęcia cięć już w marcu (wyceniane w 60%) i w sumie 130 pb. obniżek w 2024 r.

Wykres 1: Inflacja HICP w strefie euro (2014 – 2023)

Inflacja HICP w strefie euro
Źródło: LSEG Datastream Data: 12.12.2023

Obawy przed recesją w strefie euro nie wygasają

Listopadowy odczyt inflacji przyciągał uwagę. Obie miary spadły znacznie silniej, niż tego oczekiwano – główna z 2,9% do 2,4%, bazowa zaś z 4,2% do 3,6%. Wartości te, szczególnie druga z nich, są wciąż za wysokie, miara główna odbiega jednak aktualnie od celu o mniej niż 0,5 pp. – wyraźnie widać więc postępy w walce z inflacją.

Publikowane z dużym opóźnieniem wskaźniki aktywności gospodarczej w strefie euro wskazują, że gospodarka jest na krawędzi płytkiej recesji lub już jej doświadcza. Szereg danych ankietowych wskazuje w ostatnim czasie na pewną poprawę sytuacji, wskaźniki PMI są jednak bliskie niedawnych minimów i wyraźnie poniżej oddzielającej kurczenie się i ekspansję granicy 50 pkt. Ostatnie dane dotyczące kredytów również potwierdziły, że polityka banku dość skutecznie ogranicza popyt, co jest niekorzystne dla wzrostu gospodarczego, pozytywne jednak dla perspektyw inflacji. Wątły stan popytu we wspólnym bloku i skala ostatniego spadku dynamiki cen sugerują, że odwracanie polityki pieniężnej może rozpocząć się w nie tak dalekiej przyszłości.

Wykres 2: Wskaźniki PMI w strefie euro (2020 – 2023)

Wskaźniki PMI w strefie euro (2020 – 2023)
Źródło: LSEG Datastream Data: 12.12.2023

EBC w pewnym stopniu przyznał, że rzeczywistość gospodarcza uległa zmianie. Jastrzębie skrzydło banku jest od jakiegoś czasu spokojne, a być może najważniejsza jego przedstawicielka Isabel Schnabel w swoim niedawnym wywiadzie zasugerowała, że podwyżki stóp procentowych nie wchodzą w grę. Minutki z październikowego posiedzenia banku również zawierały gołębie tony. Poza potwierdzeniem, że bazowy scenariusz banku nie uwzględnia dalszych podwyżek stóp, zasugerowały wzrost obaw dotyczących perspektyw gospodarczych.

EBC wykona pivot – ale stopniowo

Dane dotyczące aktywności gospodarczej opublikowane od czasu ostatniego posiedzenia raczej nie rozwieją obaw EBC w kontekście wzrostu. Raport inflacyjny HICP może pozwolić zaś na pewien optymizm w odniesieniu do dynamiki cen i naszym zdaniem ośmielić Radę Prezesów do niewielkiej korekty tonu w gołębią stronę.

Jednocześnie uważamy, że jest zbyt wcześnie na istotny zwrot w polityce banku, a ruchy w tym kierunku będą zapewne bardzo stopniowe, szczególnie biorąc pod uwagę, że EBC jest znany jako jeden z najostrożniejszych banków centralnych G10.

Prawdopodobna ostrożna komunikacja bez forward guidance

Prezeska Christine Lagarde postara się naszym zdaniem nie zdradzić wiele podczas swojej konferencji prasowej i będzie unikać przekazania czegokolwiek, co można by uznać za forward guidance. Co prawda nie może ona zaprzeczyć postępom w walce z inflacją, może jednak spróbować złagodzić przekaz, sugerując, że nie jest to jeszcze walka wygrana, podkreślając przy tym niepewność dotyczącą perspektyw.

W kontekście wzrostu może również zdecydować się na to, by nie brzmieć zbyt pesymistycznie – zauważając niepewne oznaki, że najgorsze może być już za nami, lub przynajmniej, że część danych ankietowych zmierza w dobrym kierunku. Możliwe, że zdecyduje się także odsunąć agresywne wyceny rynkowe dotyczące cięć stóp procentowych, co może okazać się kluczowe dla reakcji euro. Wyraźne wskazanie, że jest zbyt wcześnie na rozważanie obniżek, prawdopodobnie wsparłoby wspólną walutę.

Uwagę rynku mogą zwrócić także komentarze dotyczące reinwestycji w ramach Pandemicznego Programu Zakupów Awaryjnych (PEPP). Mają one być kontynuowane przynajmniej do końca 2024 r., ostatnie komentarze Lagarde sugerują jednak, że będzie to wkrótce poddane dyskusji – nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby temat ten wypłynął podczas grudniowego posiedzenia.

Poza tonem komunikatów Lagarde istotne dla rynku będą zrewidowane projekcje makroekonomiczne. Uwaga skupi się na skali obniżek prognoz wzrostu i inflacji w średnim terminie oraz nowych perspektywach długoterminowych, pojawią się bowiem pierwsze prognozy na 2026 r.

EUR/USD z szansą na umocnienie

Biorąc pod uwagę drastyczną zmianę oczekiwań dotyczących obniżek stóp procentowych EBC, do której doszło w ostatnich tygodniach, poprzeczka dla gołębiego zaskoczenia wydaje się zawieszona bardzo wysoko. Trudno sobie wyobrazić, jak EBC mógłby istotnie zwiększyć rynkowe oczekiwania dotyczące rozluźniania polityki. Sugeruje to, że bilans ryzyk dla euro przed posiedzeniem skierowany jest w górę. Niemniej nie możemy całkowicie wykluczyć niewielkich strat wspólnej waluty, jeśli Lagarde nie zarządzi odpowiednio komunikacją lub jeśli „źródła powiązane z EBC” podważą stanowisko prezentowane na posiedzeniu, jak z niepokojącą regularnością zdarzało się w ostatnim czasie.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (14.12) o godz. 14:15, a konferencja prasowa rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Roman Ziruk; Matthew Ryan, CFA – analitycy Ebury

Pracownicy chcą premii, nie prezentów

Planujesz świąteczne podarki dla pracowników? Dobrze się zastanów. Prawdopodobnie oni… wcale nie chcą prezentów, a przynajmniej 88% z nich. Z danych Gi Group Holding wynika, że tylko 4% pracowników czeka na firmowy upominek. Reszta woli kartę prezentową albo dzień wolny od pracy. Czego naprawdę oczekują polscy pracownicy?

Gi Group Holding przeprowadził ankietę dotyczącą świątecznych benefitów. Odpowiedzi mogą być zaskakujące: tylko 12% z 580 respondentów wybrało niepieniężną (czyli prezentową) formę benefitu świątecznego. Z tego prawie połowa (47%) chciałaby dostać kartę prezentową na zakupy. Na upominek firmowy wskazało jedynie 4% respondentów.

Dlaczego pracownicy nie chcą dostawać prezentów?

Jak mówi ekspert rynku pracy, ten stan rzeczy może mieć kilka przyczyn.

– Premia pieniężna daje pracownikom wolność wyboru w zakresie tego, jak chcą wykorzystać otrzymane środki. Ponadto święta to czas, kiedy wiele osób ponosi duże wydatki, a dodatkowa gotówka może pomóc w pokryciu tych kosztów. To ważne szczególnie w okresie ekonomicznej niepewności, nie tylko dla osób o ograniczonych dochodach, ale także dla specjalistów czy managerów – mówi Małgorzata Parzych ekspert ds. Administracji Personalnej i Legalizacji Zatrudnienia Cudzoziemców w Grafton Recruitment.

Premia świąteczna jest więc najczęstszym wyborem pracowników. A co na to pracodawcy? Vouchery czy prezenty mogą być równie wartościowe a nawet droższe, jednak nie są postrzegane tak samo.

– Firmy lubią skupiać się na prezentach w formie fizycznej, ponieważ w wielu przypadkach mogą potraktować je jako koszty uzyskania przychodu, więc zmniejszają ich obowiązki podatkowe. W przypadku świadczenia pieniężnego i zatrudnienia na umowę o pracę trzeba brać również pod uwagę konieczność opłacenia większego ZUS-u – dodaje Małgorzata Parzych.

Pieniądze albo psikus?

Gi Group Holding zapytało specjalistów również o to, jaki rodzaj fizycznego prezentu jest dla nich najbardziej atrakcyjny. Kartę upominkową wskazało 47% respondentów, dodatkowy dzień wolny od pracy – 37%, a 12% uczestników wybrało bilet na wydarzenie kulturalne. Upominek firmowy wskazało tylko 4% osób.

W świetle wyników ankiety o wybór świadczeń pieniężnych i niepieniężnych ta odpowiedź nie zaskakuje. Wynika z niej, że pracownicy chcą otrzymać prezent, który będzie stanowił dla nich realną wartość w postaci wsparcia domowego budżetu czy uwolnienia wolnego czasu. Warto wziąć to pod uwagę przy wyborze świątecznych podarunków dla pracowników.

FED nie zaskoczy

Zapowiada się neutralne posiedzenie Rezerwy Federalnej. W Polsce mamy nowy rząd i nowy powód do pojawiania się w zagranicznej prasie. Bezrobocie na Wyspach Brytyjskich stabilne.

Inflacja w USA bez niespodzianek

Wczoraj poznaliśmy dane na temat wzrostu cen w USA. Tempo wzrostu spadło zgodnie z oczekiwaniami symbolicznie o 0,1% do 3,1%. Jest to zatem drugi najniższy wynik po czerwcowym dołku od początku tego cyklu wyższej inflacji. Warto jednak zwrócić uwagę, że inflacja bazowa stoi w miejscu, co nie jest dobrym prognostykiem. O tym, że dane te nie zmieniają nic w dotychczasowych przewidywaniach co do poziomu stóp procentowych, najlepiej świadczy reakcja rynków. Kontrakty terminowe na stopę procentową niemal nie drgnęły, mimo tego, że decyzja o stopach procentowych zostanie podjęta już dzisiaj wieczorem. Na rynku walutowym po publikacji danych było widać chwilowe umocnienie dolara, ale rynek bardzo sprawnie wrócił na poprzednie poziomy. Zapowiada się zatem nudne posiedzenie FED.

Mamy nowy rząd

Wydawało się wczoraj, że kumulacją emocji tego dnia będzie dyskusja na temat powołania nowego rządu Donalda Tuska. Koalicji zależało na czasie między innymi z powodu rychłej wizyty w Brukseli. Opozycja, również z tego powodu, zamierzała to blokować. Show jak się okazuje skradł jednak jeden z posłów opozycji, którego uczucia religijne obraziła świeca Chanukowa. W rezultacie, w wielu mediach światowych zamiast informacji o nowym gabinecie, silniej przebiła się informacja o gaszeniu owej świecy gaśnicą. Pomimo tego incydentu, na szczęście tylko wizerunkowego, złoty wczoraj zyskiwał. Powodem było między innymi to, że nie zrealizowały się żadne ryzyka przed wybraniem nowego rządu. Część inwestorów bała się, że na ostatniej prostej proces zostanie wstrzymany lub opóźniony jakąś sztuczką formalną.

Bezrobocie na Wyspach

Wczoraj poznaliśmy również dane z brytyjskiego rynku pracy. Bezrobocie utrzymuje się na poziomie 4,2% już 3 miesiąc. Warto natomiast zwrócić uwagę na spadającą liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. 16 tysięcy to z jednej strony nadal wzrost, ale mniejszy niż oczekiwane 20,3 tysiąca. Jest to zatem krótkoterminowo korzystna niespodzianka, ale niedająca perspektyw na długoterminową poprawę. W zeszłym roku też w okolicach listopada mieliśmy stabilizację stopy bezrobocia. Była to jednak stabilizacja na poziomie 3,7%, a nie obecnych 4,2%. Inwestorzy nie wierzą jednak za bardzo w funta. Dane te zostały wykorzystane do częściowej korekty umocnienia funta brytyjskiego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja producencka,
20:00 – USA – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Kraków wzmacnia pozycję na rynku biurowym. Nowe inwestycje i stabilny popyt

Według najnowszego raportu przygotowanego przez Newmark Polska, rynek biurowy w Krakowie w 2023 roku wykaże wzrost zasobów o 5,5%, przekraczając 1,8 mln mkw. powierzchni, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiego zainteresowania najemców, pomimo globalnych wyzwań gospodarczych. Krakowem najbardziej zainteresowani są najemcy z sektorów technologii, finansów i nowoczesnych usług wspólnych.

Mimo wyraźnego spowolnienia w budowie spowodowanego wzrostem kosztów finansowania i budowy do końca listopada 2023 roku oddano do użytku 97 000 mkw. nowych biur. Do największych nowych projektów zrealizowanych w 2023 roku należą: kolejny etap kompleksu Ocean Office Park (budynek B o pow. 28 600 mkw., I kw.), Kreo (24 000 mkw., III kw.), Fabryczna Office Park B5 (14 000 mkw., I kw.) oraz Mogilska 35 Office (13 500 mkw., IV kw.). Spodziewana nowa podaż biurowa w ciągu całego roku nie przekroczy 100 000 mkw. i tym samym będzie niższa od ubiegłorocznej o 4% i o ponad 39% od średniej z lat 2016-2020 (158 000 mkw.).

– Najemcy wciąż są bardzo zainteresowani krakowskim rynkiem biurowym, aczkolwiek obserwujemy zwiększoną aktywność w zakresie relokacji i renegocjacji obecnych umów. Jest to związane z trendem optymalizacji kosztów wynajmowanej powierzchni i zwiększenia efektywności jej wykorzystania – mówi Patryk Kowalkowski, Doradca w dziale powierzchni biurowych, Newmark Polska.

W okresie od stycznia do września 2023 roku podpisano umowy najmu na łącznie prawie 121 100 mkw. biur, co daje miastu trzecie miejsce wśród miast regionalnych pod względem wolumenu popytu, za Trójmiastem (127 100 mkw.) i Wrocławiem (121 900 mkw.). W strukturze popytu dominowały nowe umowy najmu (56%), z renegocjacjami i ekspansjami stanowiącymi odpowiednio 29% i 10%. Sektor nowoczesnych usług dla biznesu, w tym centra ITO, odpowiadały za 30% zarejestrowanego popytu.

– Branża IT w Krakowie przeżywa szybki rozwój, co przekłada się na rosnącą liczbę ofert pracy. Liczba ogłoszeń pracy w branży IT w Krakowie podwoiła się w stosunku do roku poprzedniego, co jest związane z dynamicznym rozwojem sektora IT w Polsce – mówi Katarzyna Kucharek, Strategic Business Development Manager, Randstad.

– Kraków to miasto, które potrafi łączyć – tradycję z nowoczesnością, ekologię z innowacjami, inwestycje z troską o środowisko i jakość życia mieszkańców. Liczba zlokalizowanych tu inwestycji zagranicznych i rozwój rodzimej przedsiębiorczości świadczą o tym, że Kraków ma wszystko, czego firmy oczekują od lokalizacji idealnej do prowadzenia biznesu – podkreśla Jacek Majchrowski, Prezydent Krakowa.

– Mimo wyzwań związanych z kosztami i budową, deweloperzy nadal planują nowe inwestycje biurowe, zwiększając atrakcyjność rynku dla przyszłych najemców. W przygotowaniu znajdują się m.in. biurowce: Nowy Format, Wita Stwosza, Tischnera Green Town czy nowa inwestycja Cavatina Holding, które po ukończeniu dostarczą kolejne 150 000 mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Kraków, z bogatą ofertą biur i atrakcyjnymi cenami czynszów, nadal przyciąga firmy poszukujące nowoczesnych i innowacyjnych rozwiązań w swoich biurowcach –podsumowuje Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Liderka ds. ESG, Newmark Polska.

Dzięki bogatej ofercie biur najemcy mają do dyspozycji powierzchnie biurowe w różnym standardzie i cenie. Obecnie średnie czynsze w Krakowie mieszczą się w przedziale od 13,50 do 14,50 euro /mkw./miesiąc, ale w najbardziej poszukiwanych i atrakcyjnych lokalizacjach sięgają nawet 15,50-17,50 euro/mkw./miesiąc. Warto jednak odnotować, że deweloperzy prześcigają się w dostarczaniu coraz to bardziej zawansowanych oraz innowacyjnych rozwiązań zarówno technologicznych, jak i z zakresu ESG, by nowe projekty były nie tylko nowoczesne, ale też ponadczasowe i przyjazne dla środowiska.

ORLEN, Lafarge i Air Liquide z grantem na terminal CO2 w Gdańsku

Morski terminal przeładunkowy dwutlenku węgla – wspólne przedsięwzięcie ORLEN, Lafarge Cement S.A. i Air Liquide Polska – uzyskał grant Komisji Europejskiej na przygotowanie dokumentacji projektowej inwestycji oraz studiów wykonalności łańcucha dostaw. Budowa terminala przyczyni się do realizacji strategicznych celów Koncernu w zakresie ograniczania emisji własnych CO2. Umożliwi także świadczenie usług związanych z zarządzaniem dwutlenkiem węgla na rzecz firm, dla których wychwytywanie i sekwestracja CO2 jest jedyną dostępną technologią umożliwiającą redukuję emisji. W latach 2027–2030 ORLEN będzie dysponować potencjałem zagospodarowania lub sekwestracji 3 mln ton CO2 rocznie.

Planowany terminal CO2 jest częścią inicjatywy „PL-EU Interconnector”, wpisanej na listę Projektów Wspólnego Zainteresowania (PCI), na którą trafiają projekty szczególnie istotne z punktu widzenia realizacji polityki energetycznej i klimatycznej UE. Celem projektu jest finalizacja badań inżynieryjnych i transportowych, niezbędnych do budowy multimodalnego terminala dwutlenku węgla w Gdańsku. Grant w wysokości 2,54 mln euro został przyznany w ramach programu „Łącząc Europę” (CEF Energy PCI „Studies”) i posłuży do przygotowania dokumentacji projektowej, w tym do realizacji Front–End Engineering Design (FEED) dla terminala morskiego.

Budowa terminala będzie podzielona na dwa etapy, przy czym w pierwszym instalacja ma uzyskać przepustowość 3 mln ton CO2 rocznie. Około 1 mln ton CO2 przypadnie ORLEN na potrzeby sekwestracji dwutlenku węgla z Zakładu Produkcyjnego w Płocku, ok. 1 mln ton wykorzysta spółka Lafarge Cement S.A., a pozostały ok. 1 mln ton zostanie udostępniony w ramach usług komercyjnych. Z takiego rozwiązania skorzystają branże, w których uniknięcie emisji CO2 jest trudne z powodów technologicznych, skutkujących brakiem możliwości istotnego ograniczenia emitowanego dwutlenku węgla, w szczególności sektor hutniczy i cementowy.

Przewidywanym miejscem budowy terminala jest Gdańsk. Według założeń, dwutlenek węgla będzie dostarczany do instalacji z zakładów przemysłowych centralnej i północnej części kraju, a następnie przeładowywany na statki i transportowany do docelowych miejsc sekwestracji zlokalizowanych pod dnem morza. Początkowo transport dwutlenku węgla do terminala będzie realizowany koleją, jednak docelowym rozwiązaniem jest budowa rurociągu przesyłającego CO2.

Spółka Lafarge Cement S.A., będąca partnerem ORLEN, w styczniu 2023 roku podpisała umowę na dofinansowanie projektu Kujawy Go4ECOPlanet w ramach konkursu Innovation Fund. Projekt przewiduje uruchomienie w 2027 r. w Cementowni Kujawy instalacji do wychwytywania CO2, która umożliwi całkowitą redukcję śladu węglowego z wypału klinkieru.

Budowa terminala morskiego CO2 to pierwsza tego typu inwestycja w Polsce i jedna z pierwszych w regionie. Projekt pozwoli Grupie ORLEN zbudować pozycję lidera usług zarządzania emisjami dwutlenku węgla oraz ułatwi osiągnięcie przez Koncern neutralności emisyjnej do 2050 roku. Inwestycja przyczyni się do rozwoju infrastruktury dla transportu CO2 w Europie Środkowej i Centralnej.

Dodatkowo we wrześniu tego roku ORLEN wspólnie z partnerami: spółkami Lafarge Cement S.A. i Air Liquide Polska oraz we współpracy z ORLEN Lietuva, uzyskał dla projektu ECO2CEE (kontynuacja projektu „EU CCS Interconnector”) status projektu PCI na nowej liście projektów PCI/PMI, co umożliwi ubieganie się w latach 2024-2025 o dofinansowanie prac wykonawczych terminalu z programu CEF Energy PCI „Works”.

Pracownicy w Polsce: Chaos i nagłe zmiany rujnują komfort pracy

Komfort pracy jest stanem, do którego z oczywistych względów dążą wszyscy pracownicy. Każdy chce funkcjonować w dobrych, sprzyjających warunkach i doświadczać jak najmniej przeszkód, pełniąc codzienne obowiązki. Tymczasem, jak wynika z najnowszego badania Hays Poland, specjalistki i specjaliści mierzą się z wieloma trudnościami w pracy. Wśród najczęściej wymienianych znalazły się chaos w procesach i projektach zespołowych oraz dużo nagłych zmian lub zadań ad hoc.

Choć wynagrodzenie niezmiennie od lat pozostaje głównym powodem satysfakcji z pracy, to dla pracowników liczy się też coś więcej. Ważne są dla nich możliwości rozwoju, dobre relacje ze współpracownikami, czy zwyczajnie komfort pracy. Jednak jak wykazuje badanie Hays – spokój ten nie zawsze jest łatwy do osiągnięcia.

Brak organizacji pracy i nagłe zmiany

Ostatnie lata wymagały od pracowników i pracodawców dużej elastyczności oraz konieczności szybkiego dostosowania się do zmian. Nie dość, że transformacji uległy potrzeby i oczekiwania rynku, to zaczęto zmieniać dotychczasowe modele współpracy. Obecnie pracownicy znacznie częściej niż jeszcze kilka lat temu pracują w zespołach zdalnych i międzynarodowych. Bez wątpienia był to wyczerpujący czas.

Czy po okresie wielu zmian udało się ustabilizować i unormować sposób działania organizacji? Nie zawsze i nie do końca, bowiem 46 proc. respondentów najnowszego badania Hays Poland, przeprowadzonego wśród blisko 1200 specjalistów na przełomie listopada i grudnia 2023, za największą przeszkodę w pracy uważa chaos panujący w procesach i projektach zespołowych.

Powodów takiego stanu rzeczy można upatrywać w wielu źródłach – niewystarczająco uporządkowanej strukturze organizacji, wysokiej rotacji pracowników czy nieefektywnym zarządzaniu, które może być połączone z niedostatecznymi kompetencjami liderskimi wśród kadry menedżerskiej.

W obliczu podobnych problemów zgłaszanych przez pracowników, kluczowe staje się dokładne przeanalizowanie sytuacji przez kadrę wyższego szczebla. Warto zastanowić się, jak realnie wygląda współpraca i kształtowanie procesów w firmie, co minimalizuje ich efektywność i jak często wprowadzane są zmiany. Nieocenione w stawianiu czoła tej przeszkodzie będą również indywidualne rozmowy z pracownikami lub zewnętrznymi ekspertami z zakresu HR, którzy dostarczą obiektywnej, niezależnej opinii – tłumaczy Agnieszka Kolenda, Executive Director w Hays Poland.

Zdaniem pracowników problem tkwi także w dużej liczbie zmian wprowadzanych zbyt nagle lub pospiesznie oraz liczbie wcześniej niezaplanowanych, lecz wymagających natychmiastowej uwagi zadań ad hoc (37 proc.). To właśnie one najczęściej powodują wypadanie z rytmu w trakcie pracy, konieczność ciągłej zmiany priorytetów oraz ogólny bałagan i zagubienie.

Braki kadrowe prowadzące do nadgodzin

Niemal 1/4 respondentów jako przeszkodę w pracy wskazuje również niewystarczającą liczbę pracowników. Może się to przekładać się na zwiększenie liczby obowiązków w przeliczeniu na jedną osobę, a w konsekwencji prowadzić do nadgodzin, przemęczenia oraz spadku efektywności pracy. To, że obecnie jest to rzeczywiście duży problem, potwierdza raport Hays i Baker McKenzie „Nadgodziny 2023”.

Ponadto niemal co piąty ankietowany przyznaje, że firma ma słabe zaplecze technologiczne lub skomplikowane regulacje i zasady, co zamiast ułatwiać pracę, jedynie ją utrudnia. Trudno bowiem efektywnie i sprawnie pracować w sytuacji, gdy przykładowo wiele prostych zadań administracyjnych nadal trzeba wykonywać manualnie, otrzymywać zgodę na uzyskanie określonych danych z kilku źródeł lub wielokrotnie sprawdzać rezultaty po zawodnej technologii.

Dobra informacja jest taka, że zaledwie 5 proc. respondentów jako przeszkodę w pracy wskazała złe relacje ze współpracownikami. – Fakt, że niewielki odsetek pracowników jako główną przeszkodę w pracy wskazuje na złe relacje z kolegami i koleżankami, może oznaczać, że pracodawcy – mimo doświadczania rynkowej niepewności – dbają o integrację i dobrą atmosferę w zespołach. Jest to niezwykle ważne, ponieważ wzbudza poczucie jedności u pracowników, co z kolei wzmacnia wzajemne wsparcie i zaufanie – dodaje Agnieszka Kolenda.

Z jakimi przeszkodami mierzysz się w pracy?

Chaos w procesach i projektach zespołowych 46%
Dużo nagłych zmian/ zadań ad hoc 37%
Za mały zespół 23%
Słabe zaplecze technologiczne 19%
Skomplikowane regulacje i zasady 17%
Brakuje mi pewnych umiejętności/ rozwoju 15%
Międzynarodowy zespół/ kultura 9%
Złe relacje ze współpracownikami 7%
Za duży zespół 5%

Źródło: badanie Hays Poland, listopad-grudzień 2023
Procenty nie sumują się do 100, gdyż możliwe było zaznaczenie kilku odpowiedzi

Problem jest, wsparcia nie ma?

Pomimo licznych przeszkód doświadczanych przez pracowników, tylko 33 proc. jednoznacznie stwierdza, że otrzymuje wsparcie od pracodawcy w walce z nimi. Jednocześnie prawie 40 proc. z reguły nie otrzymuje go wcale, a 28 proc. nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Czym może być to spowodowane? Prawdopodobnych scenariuszy jest wiele.

Potencjalnym powodem jest luka w komunikacji. Może być tak, że pracownicy w sposób niewystarczający komunikują przełożonym problemy, z jakimi się mierzą. Niewykluczone jest również to, że to szefowie nie zawsze są w stanie je rozwiązać.

Wspieranie pracowników to bardzo często już sama umiejętność wysłuchania tego, co mówią i prawdziwego zrozumienia wyzwań, z jakimi się mierzą. W pracy zawsze będziemy mieć do czynienia z sytuacjami, na które ani zatrudniony, ani przełożony nie mają dużego wpływu, np. zmiany prawne, sytuacja rynkowa czy decyzje klienta. Wówczas menedżer powinien nakierować wysiłki pracownika na obszar, w którym może coś zdziałać. Wspólne spojrzenie na problem często pozwala znaleźć rozwiązanie, które wcześniej nie było tak oczywiste. Ponadto uświadomienie sobie, że nie ma idealnych organizacji i ról w pracy, pozwala z większą wyrozumiałością patrzeć na trudności, które napotykamy – tłumaczy Agnieszka Kolenda.

Przeszkody zauważone, ale co dalej?

Doświadczane przez pracowników problemy często pociągają za sobą dalsze przemyślenia. Specjalistki i specjaliści pochylają się nad problemem, lecz jak pokazuje badanie – w samotności i nierzadko z poczuciem zrezygnowania. Ponad 1/4 ankietowanych przyznaje, że pozostawiona sama sobie z przeszkodą, stara się na własną rękę minimalizować jej skutki.

Jakie są Twoje przemyślenia na temat wskazanych przeszkód?

Staram się samodzielnie minimalizować ich skutki 27%
Męczą mnie na tyle, że myślę o zmianie pracy 22%
Uważam, że można byłoby je łatwo rozwiązać 20%
Demotywują mnie i utrudniają osiągnięcie sukcesu w pracy 15%
Staram się je ignorować i skupiać na pozytywach 8%
Trudno powiedzieć 8%

Źródło: badanie Hays Poland, listopad-grudzień 2023

Nieco ponad 1 na 5 respondentów deklaruje, że przeszkody w pracy są na tyle męczące, że stają się motywatorem do rozważań na temat zmiany pracy, a kolejne 20 proc. sądzi, że przy odrobinie dobrej woli można by było łatwo je wyeliminować. Pokazuje to zatem, że nagromadzenie się nawet niewielkich problemów w organizacji, może powodować demotywację i frustrację wśród pracowników.

Jednocześnie zaledwie 8 proc. ankietowanych jest wobec nich optymistycznie (a może nawet nieco idealistycznie) nastawiona. Grupa ta ma świadomość problemu, jednak stara się go ignorować i w pracy skupiać wyłącznie na pozytywnych aspektach.

Co dane te oznaczają dla pracodawców? Przede wszystkim dobrze jest przeprowadzać regularne rozmowy z pracownikami nie tylko o ich wynikach i rozwoju, ale w szczególności o samopoczuciu, satysfakcji z pracy oraz – jak wykazało badanie – przeszkód w niej doświadczanych. Być może dodatkowo pozwoli to na zatrzymanie odpływu pracowników z organizacji. Pomocne może być także tworzenie grup projektowych, w skład których będą wchodzili przedstawiciele różnych działów i kadry zarządzającej, mające na celu lepsze zarządzanie najczęstszymi problemami pojawiającymi się w organizacji.

Rynek biurowy w Polsce: stagnacja i poszukiwanie okazji

Spadek wolumenu inwestycyjnego, który notowany jest w tym roku we wszystkich sektorach rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce, najbardziej widoczny jest w segmencie biurowym. Pomimo względnego ożywienia, jakie można było zaobserwować pod koniec lata, całkowita wartość wolumenu transakcyjnego zarejestrowanego w okresie Q1-Q3 2023 roku wyniosła zaledwie ok. 1,7 mld euro, z czego tylko ok. 267 mln euro przypadło na aktywa biurowe.

Jednak w tym czasie spowolnienia, jest również miejsce na sukcesy. Zespół doradztwa inwestycyjnego Avison Young ma na swoim koncie ok. 1/3 zrealizowanych transakcji w tym sektorze – zarówno pod względem wolumenu jak i liczby transakcji.

„Liczby potwierdzają wyraźnie spowolnienie na rynku nieruchomości komercyjnych. Jednak transakcje dalej się toczą. W porównaniu z innymi krajami w Europie, Polska wydaje się być jednym z bardziej aktywnych rynków. I tak jak w czasie pandemii COVID-19, inwestorzy adaptują się do zmieniających się warunków, weryfikując posiadane aktywa i strategie inwestycyjne.” – komentuje Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young.

Bezkonkurencyjna Warszawa

W 2022 roku w centrum zainteresowania inwestorów były głównie miasta regionalne, w których zawarto 15 z 21 transakcji biurowych. W tym roku inwestorzy zainteresowani aktywami biurowymi skoncentrowali swoją uwagę wyłącznie na rynku warszawskim.

Od ostatniego roku zmianie uległ także rodzaj aktywów, na których skupiają się inwestorzy. W 2022 roku przeważały transakcje z udziałem obiektów typu „core” lub „core+”, co można odczytać jako wybór strategii niskiego ryzyka. W tym roku, poza nieruchomościami „core+”, widoczne jest też zainteresowanie aktywami „value-add” i oportunistycznymi, przeznaczonymi do przebudowy lub zmiany funkcji – co z kolei świadczy o tendencji do szukania okazji inwestycyjnych.

W cenie tańsze aktywa

Od początku roku inwestorzy wykazywali szczególne zainteresowanie tańszymi obszarami poza centrum Warszawy, w tym obszarem Mokotowa i Służewca. Zespół Avison Young sfinalizował w ostatnim czasie aż dwie transakcje w tej okolicy (Obrzeżna Center i HOL 7.7), a i kolejne projekty są w trakcie negocjacji. Jednak przedmiotem największych transakcji były aktywa zlokalizowane w centrum Warszawy.

Największą transakcją do końca III kw., której wartość wynosiła prawie 70 milionów euro, był zakup budynku Wola Retro przez węgierski fundusz Adventum, gdzie dział doradztwa inwestycyjnego Avison Young reprezentował sprzedającą Develię. Druga największa transakcja dotyczyła Warta Tower, która przejęta została przez Cornerstone, co potwierdza rosnącą aktywność polskiego kapitału, szczególnie w przypadku nieruchomości typu „value-add” i oportunistycznych.

Avison Young zwraca uwagę, że mimo znacznie mniejszego całkowitego wolumenu transakcji, aktywność inwestycyjna w 2023 roku pozostaje wysoka pod względem liczby transakcji. Płynność jest na porównywalnym poziomie do wyników z okresu I-III kw. 2016 i 2017 roku, ale średni wolumen transakcyjny jest znacznie mniejszy.

W strukturze transakcji biurowych dominują mniejsze projekty. Brakuje przejęć większych inwestycji, których ceny nie uległy jeszcze oczekiwanej korekcie. Głównymi powodami zastoju w sektorze biurowym, obok utrzymującego się jeszcze w pierwszej połowie 2023 roku rozdźwięku pomiędzy oczekiwaniami cenowymi sprzedających i kupujących są wysokie koszty finansowania zakupu oraz postrzeganie nieruchomości biurowych jako mniej stabilnych inwestycji ze względu na upowszechnienie się hybrydowego modelu pracy.

Inwestorzy regionalni i kapitał rodzimy

Globalne fundusze instytucjonalne pozostają nadal w uśpieniu. Brak konkurencji z ich strony wykorzystują inwestorzy lokalni i biznes prywatny. Większość kapitału zainwestowanego w tym roku na polskim rynku nieruchomości komercyjnych pochodziła z krajów Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) oraz krajów bałtyckich. W pierwszej połowie 2023 roku udział inwestorów z regionu CEE w całkowitym wolumenie transakcji w Polsce wyniósł 45 proc. To o 20 proc. więcej niż w latach 2020-2022.

Innym źródłem kapitału, który korzysta z ograniczonej konkurencji i wchodzi do gry jest kapitał rodzimy, który poszukuje w sektorze nieruchomości komercyjnych okazji i obniżek cen. Można go podzielić na dwie grupy. Jedna to firmy z polskim kapitałem, które wykorzystują spowolnienie, są w stanie odpowiednio oszacować ryzyko i zabezpieczyć finansowanie oraz sfinalizować dobrą transakcję. Druga grupa to „family offices”, zamożne osoby, reprezentujące bogate rodziny, zainteresowane dodatkowymi opcjami inwestycyjnymi. Inwestorzy z tego segmentu celują we wszystkie główne klasy aktywów, których wartość nie przekracza 50 mln euro, od nieruchomości typu „core” po inwestycje niosące wyższe ryzyko, ale umożliwiające wygenerowanie wysokich zwrotów.

W nowy rok z optymizmem

Perspektywy dla sektora biurowego są umiarkowanie optymistyczne. W 2024 roku na rynku mogą pojawić się nowe aktywa w związku z dużą liczbą refinansowań i wykupem sporej liczby obligacji komercyjnych emitowanych przez deweloperów i inwestorów.

Dostępność aktywów biurowych może również wzrosnąć w wyniku weryfikacji portfeli przez fundusze inwestycyjne, które przyjęły nową strategię działania i planują zbyć nieruchomości, które się w nią nie wpisują lub też te, które weryfikują portfele pod względem spełniania warunków ESG. Globalne i europejskie podmioty, chcąc zoptymalizować portfolio mogą pójść w stronę redukcji alokacji w aktywa biurowe i przenosić inwestycje do atrakcyjniejszych obecnie sektorów, np. magazynowego czy PRS.

Decydująca dla aktywizacji działań na rynku transakcji inwestycyjnych w 2024 roku będzie wysokość stóp procentowych oraz dostępność finansowania. Stopy kapitalizacji dla kluczowych projektów na przestrzeni roku wzrosły w Polsce średnio od 0,5 do 1 punktu procentowego przy czym ciężko jest określić stopę dla najlepszych aktywów, gdyż nie odnotowano żadnej transakcji typu „prime” w sektorze biurowym. Avison Young spodziewa się, że aktywność inwestycyjna w sektorze biurowym może utrzymywać się na ograniczonym poziomie z uwagi na utrzymujące się dość sceptyczne nastawienie rynku do tej klasy nieruchomości, a w innych sektorach powinna się ustabilizować.

Odbudowę wolumenów transakcyjnych może też przynieść zmiana polityki banków, które nadal bardzo selektywnie podchodzą do finansowania projektów, w związku z czym inwestorzy gotówkowi mają wciąż silną przewagę i większą możliwość zawierania atrakcyjnych transakcji.

Autor: Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young

Deloitte: Chmura priorytetem w transformacji cyfrowej sektora finansowego

Firmy z sektora finansowego przechodzą ewolucję cyfrową, w ramach której coraz większego znaczenia nabiera cyberbezpieczeństwo. Organizacje są przy tym coraz bardziej świadome wpływu tego aspektu na ich strategie biznesowe. Według najnowszego raportu firmy doradczej Deloitte pt. Cybersecurity insights 2023: Budgets and benchmarks for financial services institutions, przedsiębiorstwa zdają sobie sprawę z konieczności uwzględniania wydatków na bezpieczeństwo w sieci w swoich budżetach.

Badanie pokazujące znaczenie cyberbezpieczeństwa w usługach finansowych zostało przeprowadzone w czerwcu 2023 roku pośród 61 organizacji. Eksperci wyłonili 3 kluczowe trendy dominujące w branży. Pierwszym z nich są ograniczone budżety organizacji, co wpływa również na środki wydatkowane na bezpieczeństwo w zakresie IT. Drugim jest transformacja cyfrowa, która jest głównym czynnikiem biznesowym zapewniającym cyberbezpieczeństwo, przy jednoczesnym wzroście presji regulacyjnej, również w zakresie zarządzania tym ryzykiem. Trzecim trendem branżowym jest zmiana modelu biznesowego organizacji zajmujących się cyberbezpieczeństwem. Te zmiany odzwierciedlają rosnącą, strategiczną rolę tego aspektu dla firmy.

Raport Deloitte dostarcza dyrektorom ds. bezpieczeństwa informacji (CISO), dyrektorom ds. informatyki, dyrektorom generalnym i zarządom wniosków, które pomogą im dostosować ich działania do standardów panujących na rynku.

Rola cyberbezpieczeństwa w strategii biznesowej

Badanie Deloitte Reshaping the Cybersecurity Landscape z 2020 r. jasno wykazało, że najważniejszą kwestią w uświadomieniu strategicznego znaczenia cyberbezpieczeństwa jest spojrzenie poza technologię informatyczną i uwzględnienia jej wpływu na strategię biznesową.

Nasza najnowsza analiza pokazuje, że wiele firm wzięło sobie do serca przesłanie sprzed 3 lat. Aż 61 proc. instytucji finansowych zadeklarowało, że ich organizacja stosuje globalny, scentralizowany i skonsolidowany model operacyjny. Skupia się on między innymi na świadczeniu usług w ramach wszystkich obszarów biznesowych przedsiębiorstwa czy określaniu standardów służących jako dobre praktyki. Co istotne, w ramach tego modelu instytucja koncentruje się na wszystkich aspektach cyberbezpieczeństwa nie tylko w zakresie technologii i IT, lecz również kładzie nacisk na ryzyko biznesowe oraz talenty – mówi Przemysław Szczygielski, lider usług dla sektora finansowego w Polsce, partner zarządzający działem Risk Advisory w Polsce i krajach bałtyckich, Deloitte.

Drugim najpopularniejszym modelem operacyjnym (wśród 24 proc. firm) jest model globalnie scentralizowany i skoncentrowany na IT. Pozostawia on do zagospodarowania niektóre aspekty cyberbezpieczeństwa organizacji biznesowej nie rozdzielając ich na poszczególne jednostki. Z kolei trzecim najczęściej stosowanym podejściem jest skupienie się na operacjach cybernetycznych (12 proc. badanych). Jedynie 2 proc. instytucji reprezentuje model opierający się na rozwiązaniach cybernetycznych oraz dopasowaniu ich do konkretnej jednostki.

Outsourcing, ale nie dla chmury

Autorzy raportu wskazują, że niemal 80 proc. instytucji finansowych część swojego budżetu w zakresie bezpieczeństwa sieci przeznacza na usługi świadczone przez podwykonawców, podczas gdy 21 proc. ankietowanych nie zleca żadnej operacji związanej z cyberbezpieczeństwem na zewnątrz. Pozostała grupa korzysta z outsourcingu – 42 proc. spośród tych respondentów deklaruje, że ponad jedną czwartą (<26 proc.) swojego budżetu na cyberbezpieczeństwo przeznacza na zlecanie działań do zewnętrznych podwykonawców. Co ciekawe, najliczniejszą grupę (58 proc.) stanowią badani, którzy na outsourcing przeznaczają nie więcej niż jedną czwartą swojego budżetu.

Obszarem, w którym outsourcing stosowany jest najczęściej, są centra bezpieczeństwa operacyjnego (43 proc.), a następnie wykrywanie i reagowanie na incydenty oraz „red teaming” (32 proc.), czyli ofensywna technika polegająca na symulacji ataku wymierzonego w pracownika. 15 proc. badanych wskazywało również outsourcing operacji związanych z bezpieczeństwem sieci, szkolenia i cyber świadomość oraz bezpieczeństwo fizyczne. Niemal wszystkie instytucje świadczące usługi finansowe wolą zabezpieczać chmurę we własnym zakresie – jedynie 4 proc. się na to nie decyduje.

Transformacja cyfrowa oparta na chmurze

Dla instytucji finansowych wdrażanie nowych technologii ma kluczowe znaczenie dla rozwoju biznesu i kontrolowania kosztów. W miarę odbudowywania się branży po wstrząsach wywołanych pandemią COVID-19, a także coraz częstszymi sytuacjami naruszającymi bezpieczeństwo danych w sieci, firmy udoskonalają swoje strategie transformacji cyfrowej. Cyberbezpieczeństwo jest integrowane z nowymi procesami i systemami w miarę ich tworzenia.

W ciągu ostatnich pięciu lat szeroko pojęta chmura pozostaje głównym priorytetem w trakcie cyfrowej transformacji instytucji świadczących usługi finansowe. Podobna sytuacja dotyczy analizy danych, która zajmuje drugie miejsce w rankingu. Ostanie trzy lata, a w szczególności ostatni rok, to widoczny wzrost zainteresowania sztuczną inteligencją. O ile dwa pierwsze tematy są już dość znane w przedsiębiorstwach, wraz z coraz szerszym stosowaniem AI w procesach firmy zwiększy się liczba wyzwań, z którymi będą mierzyć się dyrektorzy zajmujący się bezpieczeństwem informacji – zauważa Ścibor Łąpieś, partner, lider zespołu Technology, IT, M&A, Deloitte.

Dwie ostatnie pozycje w zestawieniu priorytetów dla CISO są zupełnie nowymi w porównaniu z poprzednią edycją badania z 2020 r. Przedostatnim z nich jest nowy lub zaktualizowany system do planowania zasobów przedsiębiorstwa (ERP) oraz technologii operacyjnej. Na końcu zestawienia znajdują są: blockchain i kryptowaluta.

Coraz mniejsze budżety na cyberbezpieczeństwo

Jednym z problemów dyrektorów ds. bezpieczeństwa sieci jest presja budżetowa. Cięcia wydatków w instytucjach finansowych zmniejszyły równocześnie budżety przeznaczone na cyberbezpieczeństwo. Segment bankowości i rynków kapitałowych w 2021 r. zabezpieczał 0,88 proc. na takie działania, a w 2023 r. już 0,80 proc. Widoczny spadek odnotowano w branży ubezpieczeniowej, w której z 0,41 proc. budżetu, wydatki na cyberbezpieczeństwo spadły do 0,20 proc. Jedyny wzrost zaobserwowano w sektorze zarządzania inwestycjami – z 0,40 proc. utrzymujących się w 2020 r. i 2021 r. odnotowano 0,49 proc. w bieżącym roku.

W ramach tych budżetów priorytety w części dotyczącej wydatkowania były w dużej mierze zgodne z tymi przedstawionymi w raportach Deloitte dotyczących cyberbezpieczeństwa instytucji finansowych za lata 2020 i 2021. Największą część wydatków w 2023 roku nadal stanowią: strategia, talent i zarządzanie (24 proc.), bezpieczeństwo infrastruktury i sieci (20 proc.), wykrywanie zagrożeń i reagowanie na nie (16 proc.).

Z uwagi na to, że cyberbezpieczeństwo odgrywa coraz częściej centralną rolę w zarządzaniu ryzykiem biznesowym, strategie CISO w coraz większym stopniu opierają się na szerzej zakrojonych potrzebach ich firm. Nasze badanie wyłoniło dwa główne imperatywy biznesowe, które są kluczowymi czynnikami wpływającymi na zapewnienie bezpieczeństwa sieciowego. Wśród nich znajdują się: program transformacji i strategia, na co wskazywało 83 proc. respondentów oraz zidentyfikowane ryzyka i problemy, które są istotne dla 75 proc. ankietowanych – mówi Michał Sosinka, partner aassociate w dziale Cybersecurity, Risk Advisory, Deloitte.

Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.

O badaniu

Badanie „Cyberbezpieczeństwo usług finansowych 2023” zostało przeprowadzone przez firmę Deloitte & Touche LLP w czerwcu 2023 r. w celu zapewnienia branży usług finansowych punktów odniesienia dotyczących wielkości, znaczenia i funkcjonowania operacji związanych z cyberbezpieczeństwem. W ankiecie wzięło udział łącznie 61 instytucji finansowych, z czego większość z sektora bankowości i rynku kapitałowego. Większość respondentów podała, że prowadzi działalność na rynkach Ameryki Północnej lub Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). Respondentami były instytucje różnej wielkości, przy czym największy odsetek odnotował przychody „średniej wielkości” w wysokości od 500 milionów do 5 miliardów dolarów.

Zadłużenie kurierów wciąż rośnie

Zadłużenie kurierów wciąż rośnie i wynosi teraz 35,3 mln zł. Zadłużonych jest 1237 podmiotów. Ale prawie czterokrotnie więcej przedsiębiorstw nie płaci im za wykonywane usługi. Kontrahenci są winni doręczycielom przesyłek ponad 30 mln zł – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów.

Największą grupą wśród kurierów nieregulujących faktur są jednoosobowe działalności gospodarcze, które są zadłużone na kwotę 22,3 mln zł. Jest to 918 dłużników, posiadających łącznie 3965 zobowiązań. Spółki natomiast mają o 9 mln zł mniejsze zadłużenie, wynoszące niecałe 13 mln zł. Liczba spółek z zaległościami jest prawie trzykrotnie mniejsza i wynosi 319.

W prowadzeniu działalności gospodarczej kurierzy często posiłkują się kredytem lub leasingiem, których później wielu z nich nie jest w stanie spłacać. To najczęściej podwykonawcy, którym znacznie łatwiej jest założyć firmę, niż pracować u kogoś na etacie. Do wykonywania swoich usług potrzebują aut. Dlatego właśnie ich najczęściej ich wierzycielami są banki i firmy leasingowe, które kredytują zakup samochodów. Małe firmy kurierskie zalegają im ponad 4,5 mln zł. Dopóki otrzymują oni zlecenia i zapłatę za usługi, problemu nie ma. Ten pojawia się w momencie, gdy zleceniodawcy przestają płacić za przesyłki, a takich sytuacji na rynku jest coraz więcej – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Instytucje finansowe czekają na swoje pieniądze

Oprócz banków i firm leasingowych, ponad 12 mln zł kurierzy są winni firmom z branży zarządzania wierzytelnościami, które najczęściej odkupują te długi od sektora finansowego właśnie. 2,2 mln zł zalegają firmom transportowym, a niemal 1,8 mln zł dostawcom Internetu i usług telekomunikacyjnych. Kurierzy również nie regulują swoich płatności wobec towarzystw ubezpieczeniowych, którym muszą oddać 1,6 mln zł.

Najbardziej zadłużeni rozwożą przesyłki w województwie mazowieckim. Łączna wartość ich przeterminowanych zobowiązań finansowych wynosi prawie 8,3 mln zł. Z kolei kurierzy z woj. śląskiego są winni prawie 3,8 mln zł, a z dolnośląskiego – niecałe 3,1 mln zł.

Nierzetelni kontrahenci nie płacą za przesyłki

Firmy z branży KEP coraz częściej same stają się wierzycielami próbującymi odzyskać od dłużników pieniądze za zrealizowane przesyłki. Inne przedsiębiorstwa korzystające z usług dużych firm kurierskich i pocztowych są im winne ponad 30,4 mln zł. Na tę sumę składa się 4388 dłużników, czyli prawie czterokrotnie więcej niż zadłużonych kurierów. Tyle, że o ile w gronie kurierów-dłużników dominują mikroprzedsiębiorcy, to wierzycielami prawie wyłącznie spółki.

Kurierom niechętnie płaci handel hurtowy i detaliczny. 2326 firm z tej branży ma do oddania 17,4 mln zł. Na drugim miejscu znajdują się firmy produkcyjne, które zalegają ponad 3,5 mln zł. Trzecim dłużnikiem firm kurierskich jest branża TSL, winna nieco ponad 3 mln zł.

Zdaniem ekspertów, wina może leżeć też w niedostatecznej weryfikacji klientów przed nawiązaniem współpracy i w trakcie niej.

Źródłem zatorów płatniczych bardzo często są nieuczciwi kontrahenci. Dlatego dobór odpowiednich partnerów biznesowych może w znaczący sposób wpłynąć na kondycję finansową przedsiębiorstwa. Z badania „Zaufanie w biznesie” przeprowadzonego na zlecenie Rzetelnej Firmy pod patronatem Krajowego Rejestru Długów wynika, że aż 43 proc. przedsiębiorców w ostatnich 6 miesiącach doświadczyło nierzetelnego zachowania ze strony swojego kontrahenta. W większości była to niesumienność płatnicza, czyli nieterminowe opłacanie faktur i rachunków. Takim sytuacjom bezwzględnie trzeba zapobiegać – mówi Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Polska z opóźnieniem wdroży globalny podatek minimalny. Co to oznacza dla polskich firm?

Począwszy od 2024 roku w Polsce będą obowiązywać zupełnie nowe, rewolucyjne regulacje podatkowe związane z unijną dyrektywą w sprawie zapewnienia globalnego minimalnego poziomu opodatkowania krajowych i międzynarodowych grup kapitałowych (tzw. dyrektywa Filar II). Świadomość wielu podatników w Polsce wydaje się być jeszcze niewielka za sprawą wstępnego etapu prac legislacyjnych nad implementacją dyrektywy. Nie zmienia to faktu, że z formalnego punktu widzenia nowe regulacje będą dotyczyć tysięcy polskich podmiotów z kapitałem zagranicznym i nawet kilkuset spółek z kapitałem polskim należących do tzw. dużych grup krajowych lub międzynarodowych raportujących skonsolidowane przychody na poziomie powyżej 750 mln euro.

Filar II w wymiarze europejskim to dyrektywa, którą wszystkie kraje członkowskie mają obowiązek wdrożyć do końca 2023 r. Jest już jednak praktycznie pewne, że Polska nie zdąży zrealizować tego obowiązku w terminie. Prawdopodobnie nie będzie jedynym opóźniającym się krajem unijnym.

W większości krajów europejskich proces legislacyjny jest jednak znacznie bardziej zaawansowany, a w niektórych nawet go ukończono, przy czym obowiązujące przepisy już podlegają kolejnym nowelizacjom (np. w Wielkiej Brytanii). W niektórych państwach prace zostały zakończone na etapie parlamentarnym (np. Holandia i Czechy), w innych projekty ustaw implementujących dyrektywę zostały skierowane pod obrady parlamentu (np. Dania, Finlandia, Francja), a w jeszcze innych został zakończony etap konsultacji społecznych (np. Austria, Bułgaria, Cypr, Niemcy, Węgry, Włochy, Rumunia, Słowacja, Słowenia). Państwa, w które dopiero opublikowały projekty ustaw i ich proces legislacyjny niedawno się rozpoczął należą do mniejszości (np. Litwa, Estonia, Luksemburg czy Szwecja). W podobnej sytuacji, jak Polska znajdują się jeszcze Grecja, Łotwa, Portugalia i Hiszpania.

Co się stanie jeśli Polska nie implementuje na czas dyrektywy Filar II?

Legislacja krajowa jest bardzo ważna, ponieważ umożliwia wprowadzenie przez państwo członkowskie tzw. krajowego minimalnego podatku wyrównawczego, którego głównym skutkiem jest to, że tzw. opodatkowanie wyrównawcze (w uproszczeniu do efektywnej stawki 15%) następuje w państwie członkowskim, w którym działają podmioty legitymujące się niższym niż zakładany poziomem opodatkowania.

W przypadku braku wdrożenia krajowego podatku wyrównawczego, mechanizm opodatkowania zgodnie z dyrektywą Filar II przewiduje, że podatek np. od nisko opodatkowanych spółek polskich należących do globalnej grupy kapitałowej byłby pobierany poza Polską np. w kraju rezydencji spółki dominującej (niekoniecznie unijnej) zgodnie z tzw. zasadą włączenia dochodu. Warto zaznaczyć, że inicjatywa Filar II wychodzi znacznie poza ramy UE i jest projektem OECD obejmującym około 140 państw, które w ramach tzw. Otwartych Ram (ang. Inclusive Framework) uzgodniły w 2021 r., stopniowo uszczegóławiane, zasady działania dyrektywy Filar II. – Michał Niżnik, Partner, Dział Doradztwa Podatkowego, Zespół ds. Podatków Międzynarodowych, KPMG w Polsce

Mechanizm krajowego podatku wyrównawczego

Brak wdrożenia przepisów krajowych i brak wprowadzenia krajowego podatku wyrównawczego oznaczałby, że Polska niejako w praktyce zrzekłaby się swoich tradycyjnych (terytorialnych) kompetencji podatkowych.

Nieoficjalne informacje wskazują, że projekt, nad którym trwają prace ministerialne obok implementacji całokształtu regulacji dotyczącej globalnego podatku minimalnego, zakłada także wprowadzenie mechanizmu krajowego podatku wyrównawczego. Nie powinno być to w sumie niespodzianką, ponieważ wszystkie wymienione wyżej państwa na obecnym etapie prac nad projektami ustaw również zakładają wprowadzenie do swoich legislacji krajowego podatku wyrównawczego. – Łukasz Piwowarczyk, Partner Associate, Dział Doradztwa Podatkowego, KPMG w Polsce

Warto wyjaśnić, że jedyne co łączy podatek wyrównawczy przewidywany inicjatywą Filar II z tzw. polskim podatkiem minimalnym regulowanym już obecnie w art. 24 ca ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (Ustawy CIT) to zbieżność momentu wejścia w życie. Pierwotne wprowadzenie w Polsce podatku minimalnego zbiegło się bowiem z wojną w Ukrainie i kryzysem spowodowanym COVID. Na skutek protestów organizacji przedsiębiorców, w ramach szeregu inicjatyw naprawczych niwelujących niektóre z rozwiązań Polskiego Ładu, stosowanie tego podatku zostało zawieszone (a termin zawieszenia mija 1 stycznia 2024 r.).

Konstrukcyjnie polski podatek minimalny (pobierany zasadniczo w wysokości 10% podstawy opodatkowania) niczym nie przypomina podatku wyrównawczego. Jest to podatek pobierany od przychodów i jednocześnie wybranych kategorii kosztów przez podatników osiągających niską marżowość lub straty.

Mimo, że mechanizm poboru polskiego podatku minimalnego może wydawać się skomplikowany to jest on jednak nieporównywalnie prostszy od mechanizmów zaprojektowanych w ramach kalkulacji i poboru podatku wyrównawczego (w ramach inicjatywy Filar II). Co najistotniejsze nie wymaga takiego zaangażowania administracyjno-kadrowego, jakie będzie udziałem podatku wyrównawczego. – Michał Niżnik, Partner, Dział Doradztwa Podatkowego, Zespół ds. Podatków Międzynarodowych, KPMG w Polsce

Odpowiedzialność za wyliczenia krajowego podatku wyrównawczego spadnie na polskie działy finansowe

W przypadku wprowadzenia krajowego podatku wyrównawczego, który będzie spełniał wszelkie kryteria określone dyrektywą i regulacjami OECD, czyli będzie spełniał parametry tzw. bezpiecznej przystani, grupa kapitałowa nie będzie musiała dokonywać osobnych wyliczeń podatku wyrównawczego na poziomie centrali i będzie mogła uznać, że wyliczenie polskiego podatku wyrównawczego od jej polskich spółek zależnych jest ostateczne i zgodne z założeniami Filar II. W praktyce, w takim przypadku ciężar prawidłowości wyliczeń będzie spoczywał na polskich działach finansowych.

Samo wyliczenie podatku będzie niezmiernie skomplikowane. Model zakłada odpowiednie przeliczanie wyniku księgowego oraz wartości podatków i przy tej okazji analizę ponad 150 elementów specyficznych danych. W ramach procesu liczenia jest dostępnych około 18 opcji wyborów, które determinują sposób wyliczenia dochodu dla celów Filar II, efektywnej stawki podatkowej oraz samego podatku wyrównawczego.

Uwzględniając jednocześnie, że około 140 krajów zgodziło się wdrożyć te zharmonizowane zasady, a także fakt, że UE zdecydowała się na własną dyrektywę (nieco różniącą się od modelu OECD) powstaje obraz bardzo skomplikowanego, nowego systemu podatkowego. Zapanowanie nad nim, prawidłowe wdrożenie będzie już poważnym wyzwaniem dla krajowych legislacji, a co dopiero dla podatników, do których jest adresowany. – Łukasz Piwowarczyk, Partner Associate, Dział Doradztwa Podatkowego, KPMG w Polsce

Jaki jest stopień przygotowania organizacji do wyzwań jakie przynosi Filar II?

Z ankiety przeprowadzonej przez KPMG wśród uczestników konferencji w październiku br. poświęconej globalnemu podatkowi wyrównawczemu wynika, że większość grup potencjalnie objętych Filar II, mających podmioty (spółki lub stałe zakłady) w Polsce, nie podjęła jeszcze przygotowań do zbadania wpływu nowego systemu na zobowiązania podatkowe i raportowe w Polsce. Panuje także przekonanie, że uda się w znakomitej większości „przeczekać” jeszcze kilka lat dzięki różnym opcjom lub regulacjom tzw. bezpiecznych przystani. Należy zauważyć, że może to być jednak w niektórych przypadkach zbyt optymistyczne założenie.

Podstawowa opcja na odroczenie wdrożenia podatku wyrównawczego (przynajmniej niektórych jego zasad) dotyczy małych państw, które są siedzibą dla nie więcej niż 12 dużych grup kapitałowych. Szacuje się, że może to dotyczyć np. Malty, Słowacji, Litwy, Bułgarii, Chorwacji czy Węgier. Polska na to zwolnienie się nie kwalifikuje. Równocześnie należy uważnie weryfikować czy inne wyłączenia dotyczą pełnej regulacji podatku wyrównawczego czy jedynie wybranych zasad, co może powodować, że co prawda nie będzie obowiązku opodatkowania zgodnie np. z zasadą zaliczenia dochodu, ale nadal będzie obowiązek obliczenia krajowego podatku wyrównawczego lub globalnego podatku wyrównawczego.

Mogą wystąpić również i takie przypadki, gdy dana grupa kapitałowa w Polsce będzie kwalifikować się na bezpieczną przystań opartą na raportowaniu CbCR. Także w tym przypadku należy zwrócić uwagę, że ta opcja dostępna jest tylko wtedy gdy matematyczne wyliczenia bądź to przychodu/dochodu/stawki lub też innych parametrów składających się na Filar II są odpowiednio niskie. Tylko wówczas tego typu zwolnienia odciążą grupę kapitałową z obowiązków administracyjnych liczenia podatku wyrównawczego wg zasad ogólnych jednocześnie dając krótkotrwałą (maksymalnie 3-letnią) podstawę do czasowego niestosowania tych zasad w indywidualnych przypadkach. – Łukasz Piwowarczyk, Partner Associate, Dział Doradztwa Podatkowego, KPMG w Polsce

Mimo pozornego spokoju wynikającego z jednej strony z braku nowych edycji Polskiego Ładu, co jest dyktowane logiką roku wyborczego, a także z drugiej strony braku rozpowszechnienia informacji o czekających podatników zmianach na poziomie całego OECD i UE, już teraz jest moment na przebudzenie i skonfrontowanie się z rzeczywistością w postaci kilkuset stron rozmaitych wytycznych administracyjnych, komentarzy OECD, opracowań dotyczących bezpiecznych przystani, tekstów dyrektyw i innych opracowań dosłownie nieubłaganie czających się za rogiem. Nadszedł również czas na przeprowadzenie analiz wpływu podatku wyrównawczego na podatników należących do międzynarodowych grup kapitałowych. Warto podkreślić, że najczęściej takie analizy będą przeprowadzane przez zespoły specjalistów z różnych dziedzin (tj. doradców podatkowych i księgowych). Wygląda na to, że i tym razem początek roku będzie bardzo pracowity dla większości dużych podatników.

Polska wśród najgorszych krajów w UE pod względem implementacji dyrektyw

Polska do tej pory pod względem liczby dyrektyw, które nie zostały wdrożone na czas, zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej, ale korzystniej wypadamy w statystyce odnoszącej się do opóźnienia, z jakim państwa Unii Europejskiej implementują dyrektywy – opóźnienie to dla Polski wynosiło średnio 11,5 miesiąca, podczas gdy średnia europejska to 12,6 miesiąca, wynika z analizy kancelarii PwC Legal, na bazie danych udostępnionych przez Komisję Europejską. Prawnicy rekomendują nowemu rządowi jak najszybsze przyjęcie ustaw wdrażających tzw. dyrektywę o sygnalistach oraz Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej, których wdrożenie jest opóźnione już wiele miesięcy. Ponadto rekomendują nowemu rządowi jak najszybsze rozpoczęcie prac legislacyjnych nad trzema dyrektywami, które mogą mieć znaczący wpływ na budowanie wartości dla polskiego biznesu.

Jakie znaczenie dla gospodarki ma harmonizacja polskiego systemu prawnego z regulacjami unijnymi? Jak wyglądał harmonogram implementacji dyrektyw w Polsce? Jakie to miało skutki dla krajowego biznesu, pracowników oraz polskich konsumentów? I wreszcie, jak Polska wypada w tej kwestii na tle pozostałych państw członkowskich UE i co warto zrobić w omawianym temacie w najbliższym czasie? Mimo, że to opracowanie PwC Legal zawiera subiektywny wybór dyrektyw, które uważamy, że nowy koalicyjny rząd w pierwszej kolejności mógłby prowadzić – skala i zakres rekomendacji ma – w naszym rozumieniu – dać największą i najszybszą korzyść dla biznesu.

“Skupiliśmy się na dyrektywach, które regulują zagadnienia istotne dla ogółu przedsiębiorców (niezależnie od branży), jak również są ważne z perspektywy pracowników i konsumentów. W ostatnich latach Polska była zobowiązana do wdrożenia do krajowego porządku prawnego dyrektyw m.in. przyznających nowe uprawnienia dla pracowników, wprowadzających mechanizmy zapewniające bardziej przejrzyste i przewidywalne warunki zatrudnienia, czy proponujących rozwiązania mające na celu ochronę konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi. Polska wśród badanych 27 krajów Unii może znacznie polepszyć swoją pozycję” – mówi Cezary Żelaźnicki, partner zarządzający PwC Legal oraz lider rozwiązań biznesowych w obszarze prawa PwC w regionie Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu.

Implementacja dyrektyw unijnych w terminach w nich wskazanych stanowi wyzwanie we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej, a Polska nie jest w tym zakresie wyjątkiem. W przypadku Polski pole do poprawy występuje szczególnie w zakresie liczby dyrektyw, które nie zostały wdrożone na czas – wg stanu na 10 grudnia 2022 r. Polska w tej statystyce zajmowała 25 miejsce spośród 27 państw członkowskich. Polska wypadała z kolei korzystniej w statystyce dotyczącej opóźnienia, z jakim państwa Unii Europejskiej wdrażają dyrektywy – opóźnienie to dla Polski wynosiło średnio 11,5 miesiąca, podczas gdy średnia europejska to 12,6 miesiąca. W większości analizowanych przez nas przypadków dyrektywy nie zostały implementowane w terminie – zidentyfikowane opóźnienia w ich wdrożeniu wahają się od 1 miesiąca do niemal 3 lat, przy czym Polska w tym zakresie nie wyróżnia się istotnie na tle innych krajów członkowskich.

“Opóźnienia w implementacji dyrektyw wpływają na organizację całej działalności gospodarczej. Po stronie przedsiębiorców często powodując dodatkowe koszty związane z przygotowaniem do wdrożenia przepisów i nierzadko krótkim terminem ich wdrożenia, jak również z koniecznością stosowania różnych standardów w relacjach z podmiotami z różnych krajów UE” – dodaje Aleksandra Bańkowska, partner PwC Legal.

Opóźnienia mogą też wpływać na atrakcyjność inwestowania w Polsce przez podmioty zagraniczne.

“Na tle analizowanych przez nas przypadków można wskazać, że z jednej strony prace legislacyjne powinny rozpoczynać się z odpowiednim wyprzedzeniem, natomiast z drugiej warto zwrócić uwagę, że dobre efekty przyniosłyby możliwie szerokie konsultacje z zainteresowanymi, które następnie znajdowałyby uwzględnienie w projektowanych regulacjach” – stwierdził Wojciech Trzciński, partner PwC Legal.

Prawnicy PwC Polska rekomendują nowemu rządowi jak najszybsze przyjęcie ustaw wdrażających tzw. dyrektywę o sygnalistach oraz Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej. Ich wdrożenie jest opóźnione wiele miesięcy, a Komisja Europejska złożyła z tego powodu skargi na Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Ponadto prawnicy PwC Polska rekomendują nowemu rządowi jak jak najszybsze podjęcie prac legislacyjnych nad następującymi dyrektywami:

Dyrektywa w sprawie wzmocnienia stosowania zasady równości wynagrodzeń dla mężczyzn i kobiet za taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości

– Akt ten stanowi zbiór przepisów dotyczących kwestii wyrównania wynagrodzeń kobiet i mężczyzn za tę samą pracę lub pracę o tej samej wartości, kwestii zakazu pośredniej i bezpośredniej dyskryminacji płacowej wynikającej z płci oraz przejrzystości wynagrodzeń i skuteczniejszych środków egzekwowania prawa do równych wynagrodzeń.

Dyrektywa DAC7, w sprawie współpracy administracyjnej w dziedzinie opodatkowania

– Dzięki niej m.in. nastąpi ujednolicenie obowiązków sprawozdawczych operatorów platform handlowych, co ma pomóc w zminimalizowaniu tzw. “szarej strefy” w sieci.

Dyrektywa w sprawie prawa autorskiego i praw pokrewnych na jednolitym rynku cyfrowym oraz zmiany dyrektyw 96/9/WE i 2001/29/W (“DSM”)

– Dyrektywa ma na celu ujednolicenie prawa autorskiego w państwach członkowskich UE i uregulowanie zasad wykorzystywania utworów w środowisku cyfrowym. Kluczowymi beneficjentami reformy mają być twórcy oraz wydawcy.

Polska trzecim eksporterem drobiu na świecie, ale konkurencja z Ukrainą rośnie

Polska dołączyła do czołówki największych eksporterów drobiu na świecie z wynikiem 1,6 mln ton, w porównaniu do Brazylii 4,4 mln ton i Stanów Zjednoczonych 3,3 mln ton. Polacy są w czołówce konsumpcji mięsa wśród Europejczyków. Spożywamy średnio 73,2 kg mięsa rocznie na osobę, średnia europejska wynosi 67,9 kg. Polska wołowina mimo historycznych spadków staje się coraz bardziej popularna na rynkach eksportowych, o czym może świadczyć wzrost wartości eksportu o 11% w pierwszym kwartale 2023 roku – wynika z raportu polskiego Strategy& “Co, ile i jak jemy: stan rynku mięsa w Polsce w 2023 roku”.

Okres ostatnich 5 lat to stały spadek produkcji wołowiny i wieprzowiny spowodowany silnym rozdrobnieniem produkcji, a przez to trudności w zapewnieniu cen pozwalających zachowanie marż, ale ten trend może być odwrócony przez spodziewany wzrost eksportu​ o 1,1% do 2027 roku). Historyczny wzrost produkcji drobiu, a także spodziewany wzrost będzie napędzany silną pozycją polskich producentów na rynkach międzynarodowych i wsparty zmianą zachowań konsumentów traktujących drób jako zdrowszą alternatywę dla pozostałych gatunków mięsa​. Koszty hodowli wzrosły ponad dwukrotnie w porównaniu do 2018 roku (ze 100% do 233% w 2022 roku), w dużej mierze ze względu na rosnące ceny pasz oraz energii od 2020 roku​. Jednocześnie Polacy są w czołówce wśród Europejczyków jeśli chodzi o konsumpcję mięsa, choć konsumpcja per capita w Polsce zacznie nieznacznie spadać w średnim terminie.

“Konsumencki rynek mięsa w Polsce osiągnął wartość prawie 50 mld zł w 2022 roku. W ostatnich kilkunastu latach sektor ten przekształcił się z niskowolumenowej produkcji rolniczej w kilkudziesięciu dużych producentów specjalizujących się w różnych gatunkach mięsa. Konsolidacja sektora sprawia, że firmy coraz śmielej eksplorują rynki zagraniczne w poszukiwaniu nowych klientów. Szczególnie widoczne jest to w polskim sektorze drobiarskim, który stał się jednym z globalnych liderów, osiągając w 2021 roku ponad 3 mld dolarów sprzedaży eksportowej. Polska zajmuje trzecie miejsce pod względem eksportu drobiu na świecie, ustępując tylko USA i Brazylii” – mówi Krzysztof Badowski, partner zarządzający Strategy& w Polsce.

Wzrastające koszty pasz i energii stanowią główne wyzwanie dla ​rozwoju rynku mięsa. Koszty paszy są kluczowym elementem kosztowym producentów mięsa (50-60%), a ceny paszy w Polsce są coraz bardziej powiązane ze zmianami cen na rynkach światowych. Wzrost importu zbóż przez Chiny czy zamknięcie dostaw zboża z kierunku wschodniego znacząco wpłynęły na wzrost średnich cen pasz w Polsce, obniżając tym samym konkurencyjność polskich producentów na rynku Europejskim. Koszty energii (15-20%) to jeden z głównych czynników wpływających na koszty produkcji na rynku mięsnym. Od 2020 roku na rynku można zaobserwować stopniowo rosnące ceny energii elektrycznej i gazu, spowodowane lockdownem podczas COVID-19, niskimi dostawami gazu z kierunku wschodniego czy regulacjami Unii Europejskiej. Wszystko to znacząco wpływa na podwyższenie ceny wyrobu – od surowców wytwarzanych przez rolnika, produkcję pasz, przez utrzymanie zwierząt, aż po rzeźnie, przechowywanie i transport. Koszty zatrudnienia w sektorze rolniczym (10-15%) w ciągu ostatnich 2 lat wzrosły o blisko 26%, co powoduje, że firmy muszą mierzyć się ze wzrostem nakładów kosztów na aktualnych pracowników. Dodatkowa specjalizacja sektora powoduje, że rosną też wymagania stawiane pracownikom. Pozostałe koszty to kolejne 10-15%.

“W sektorach wieprzowiny i wołowiny również zauważalny jest wzrost produkcji, co może być przełomem w długoletnim trendzie malejącego pogłowia bydła i trzody w Polsce. Notowany w 2022 i 2023 r. wzrost kosztów może stymulować dalszą konsolidację branży, tworząc kolejnych liderów zdolnych do konkurowania na rynkach międzynarodowych.​ Mimo wielu pozytywnych sygnałów, nadchodzące lata będą wyzwaniem dla całej branży, zwłaszcza w kontekście prawdopodobnego osiągnięcia maksimum krajowej konsumpcji, która wkrótce może zacząć spadać. Wzrasta również popularność zamienników mięsa, konkurujących o uwagę tej samej grupy konsumentów” – mówi Marek Steinhoff-Traczewski, starszy menedżer Strategy& w Polsce.

W wyniku zniesienia ceł nastąpiło znaczne zwiększenie napływu mięsa drobiowego z Ukrainy. W wyniku zniesienia kontyngentów taryfowych i chęci pomocy gospodarce ukraińskiej zniknęła ochrona polskiego sektora drobiarskiego​. Całkowity import mięsa drobiowego z Ukrainy do UE w 2022 wzrósł o 80% w porównaniu z 2021​. Początek 2023 roku również przyniósł dane świadczące o rosnącym imporcie. Przez pierwsze 8 tygodni 2023 r. importowano z Ukrainy do UE 94% więcej mięsa drobiowego w porównaniu z analogicznym okresem 2022​. Pomimo starań resortu rolnictwa o modyfikację zapisów rozporządzenia, tak aby uwzględniały ochronę m.in. polskich producentów, większość krajów poparła przedłużenie rozporządzenia do czerwca 2024 roku​. Przedstawiciele branży drobiarskiej podkreślają, że uwzględniając rosnące wymagania dotyczące dobrostanu zwierząt, jakości pasz czy ograniczeń w stosowaniu antybiotyków unijni producenci nie są w stanie konkurować z mięsem zza wschodniej granicy.

Ponad 50% Europejczyków zadeklarowało obniżoną konsumpcję mięsa w roku 2023 względem roku poprzedniego, zaś 0d roku 202o widoczny jest wzrost wydatków na substytuty – zwłaszcza w Niemczech i Francji. Choć w Europie Zach. udział substytutów w wydatkach rośnie, to w Polsce znajduje się na stabilnym poziomie. Wśród czynników napędzających rozwój tego rynku możemy wymienić zmianę podejścia ekologicznego i etycznego, rosnącą świadomość zdrowotną wśród konsumentów oraz efektywność ekologiczną. Rosnąca świadomość ekologiczna i poszukiwanie bardziej zrównoważonych źródeł białka zmienia przyzwyczajenia konsumentów – Na znaczeniu zyskuje dieta fleksitariańska, której głównym założeniem jest redukcja całkowitego spożycia mięsa.​ Białko pochodzenia owadziego jest coraz częściej postrzegane jako zdrowsze źródło białka niż tradycyjne źródła białka zwierzęcego​. Jednocześnie produkcja białka owadziego w porównaniu do produkcji mięsa jest bardziej zrównoważona i posiada małe wymagania – przy produkcji zużywa się znacznie mniej ziemi, wody i paszy.

Rodzaje kredytów i pożyczek

Niewiele osób ma aż tyle oszczędności, aby sfinansować każdy niespodziewany wydatek. Większość z nas od czasu do czasu korzysta z różnego rodzaju pożyczek. Wyjaśniamy, jakie są podstawowe ich typy.

Chcesz kupić samochód, pojechać na wakacje, czy wymienić pralkę? W takim przypadku wiele osób wybiera wzięcie pożyczki. Należy jednak pamiętać, aby robić to tylko jeżeli jesteśmy pewni, że będziemy w stanie taki kredyt spłacić.

Kredyt bankowy

Najbardziej popularnym rodzajem pożyczki jest kredyt konsumpcyjny w banku. Możesz przeznaczyć go na dowolny cel. Taki kredyt będziesz potem spłacał w ratach przez określoną liczbę miesięcy. Możesz dostać ofertę w swoim banku, ale masz też możliwość przeglądnięcia ich wielu w jednym miejscu takim jak serwis Better Compared. Dzięki niemu możesz łatwo porównać warunki przeróżnych produktów finansowych.

Debet na koncie

Jeżeli nie chcesz spłacać pożyczki przez wiele miesięcy, ale zrobić to raz w krótkim czasie,  możesz zwykle zrobić debet na swoim koncie. Polega on na tym, że możesz wydać więcej pieniędzy, niż masz na koncie. Jeżeli spłacisz taki debet w wyznaczonym terminie, bardzo często nie będziesz musiał płacić żadnych odsetek, ani kosztów. Najczęściej jest tak, że nawet jeżeli nie uda ci się tego zrobić od razu, możesz zapłacić jedynie odsetki, a resztę w późniejszym terminie. 

Karty kredytowe

Czymś bardzo podobnym do debetu na koncie są karty kredytowe. Działają one na podobnej zasadzie, co płatnicze. Różnica jest taka, że jest to zupełnie osobny instrument finansowy i płacisz pieniędzmi banku, a nie swoimi. Oczywiście będziesz je musiał spłacić w ustalonym terminie. W takim przypadku również nie zostaną ci naliczone odsetki. Zdarza się, że dług można rozbić na raty i spłacać go jak normalny kredyt.

Kredyty hipoteczne

Jeżeli chcesz kupić coś większego, np. mieszkanie lub dom, istnieje możliwość skorzystania z kredytu hipotecznego. Polega on na tym, że dajesz coś pod zastaw, najczęściej kupowaną nieruchomość. Stanowi ona zabezpieczenie dla banku na wypadek, gdybyś nie spłacił kredytu. Taki kredyt jest udzielany najczęściej na wiele lat. Aby go otrzymać, trzeba spełnić wiele wymagań. 

Chwilówki

Jeżeli twoja zdolność kredytowa jest niska, a chcesz pożyczyć niewielką kwotę na krótki czas, istnieje możliwość wzięcia chwilówki. Takie pożyczki dużo łatwiej dostać, jednak należy pamiętać, że ich oprocentowanie jest zwykle o wiele wyższe. Jest to szczególnie odczuwalne, jeśli miałbyś problem ze spłatą. Zawsze zatem dokładnie przeczytaj umowę, szczególnie, że chwilówki nie są oferowane przez banki, ale firmy parabankowe.

Pożyczaj z głową

Pamiętaj, że pożyczka nigdy nie jest rozwiązaniem problemu, ponieważ zawsze trzeba ją spłacić. Bierz ją zatem jedynie, jeśli masz pewność, że będziesz w stanie ją oddać. Życie ponad stan to bardzo prosty sposób na popadnięcie w poważne tarapaty finansowe. Aby tego uniknąć korzystaj z ofert produktów finansowych z głową. Bardzo ważne jest też, aby zawsze przeczytać umowę. Szczególnie, jeśli korzystamy z usług firmy parabankowej.

Wynagrodzenie kluczem do walki o talenty, ale nie jedynym

Trwająca od wielu miesięcy inflacja sprawiła, że coraz więcej pracowników z uwagą przygląda się kwotom na swoich paskach wypłat – regularnie robi to już ponad 65 proc. Polaków. Przedsiębiorcy również są zdania, że muszą płacić więcej pracownikom, by nie przeszli do konkurencji. Pieniądze jako najważniejszy argument w walce o talenty, wskazało aż 30,9 proc. pracodawców biorących udział w badaniu „The Perfect Match”, przeprowadzonego przez SD Worx – wiodącego dostawcę usług kadrowo-płacowych. Jednak podwyżka to wciąż za mało, by zaskarbić sobie lojalność pracowników i zatrzymać ich
w organizacji. 

Na przestrzeni ostatnich lat sposoby przyciągania i zatrzymywania pracowników w firmach dynamicznie się zmieniały. Rynek pracownika oraz presja płacowa sprawiły, że wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw stale rosły. Jednocześnie pandemia i globalne trendy sprawiły, że pracownicy – zwłaszcza z młodszych pokoleń – zaczęli wymagać od pracodawców tego, czego nie widać na pasku wypłaty. Ważne stały się możliwość rozwoju zawodowego, awansu wewnętrznego, cyfrowe środowisko pracy oraz elastyczny grafik i możliwość zdalnego wykonywania obowiązków. Dopiero w tym roku, gdy wysoka inflacja i rosnące stopy procentowe zaczęły pochłaniać nie tylko spory odsetek wynagrodzeń, ale i podwyżek, wynagrodzenie ponownie zyskało na znaczeniu. Pracodawcy natomiast zaczęli wierzyć, że to właśnie uposażenia zatrzymają w ich firmach najlepszych pracowników. Dla porównania, w ubiegłorocznym badaniu „The Perfect Match” przeprowadzanym przez SD Worx, wysokość wypłaty była najważniejszym atrybutem jedynie dla 24,3 proc. pracodawców. Obecnie jest to priorytet dla niemal 31 proc. ankietowanych. Jednocześnie, aż 31,5 proc. firm uważa, że kluczem do sukcesu w walce o talenty jest zagwarantowanie pracownikom poczucia stabilnego zatrudnienia i wynagrodzenia.

Pieniądze to nie wszystko, ale to bardzo dużo

Regularnie badamy nastroje pracowników i pracodawców, bowiem zmieniają się one wraz z wieloma czynnikami. Część z nich jest obiektywna i zewnętrzna, jak sytuacja gospodarcza i inflacja, które sprawiły, że wysokość wypłaty znów dla wielu talentów jest tym, co motywuje do pozostania w dotychczasowej firmie lub do zmiany pracy. Inne wynikają z subiektywnych potrzeb, jak work-life balance, ambicje związane z edukacją i rozwojem czy chęć pracy w przyjaznym środowisku nastawionym nie tylko na rozwój, ale i na wsparcie. Wysokość wynagrodzenia jest obecnie czynnikiem, który w przeciągu roku zyskał na znaczeniu w firmach, ale warto zauważyć, że istnieją pewne rozbieżności między tym, co pracodawcy i pracownicy uważają za atrakcyjne. Oznacza to, że sama podwyżka to jednak za mało, by zatrzymać najlepszych pracowników w organizacji – mówi Paulina Zasempa, People Country Lead – Poland and CEE w SD Worx Poland.

Na szczycie listy benefitów, które chcą zapewniać przedsiębiorcy, wciąż znajduje się elastyczne zarządzanie czasem pracy. Stawia na nie aż 32 proc. pracodawców. To ciągle sporo, ale mniej niż w ubiegłym roku – wówczas elastyczny czas pracy był na szczycie priorytetów aż dla 34,7 proc. firm. Mniej pracodawców ma zamiar przyciągać talenty wizją dobrej atmosfery w miejscu pracy (27,9 proc. vs 34,1 proc. w 2022 r.) czy ciekawymi i niestandardowymi zadaniami do wykonania (27,7 proc. vs 32,4 proc.). Niezachwianą pozycję zajmuje jedynie work-life balance – zarówno w tym, jak i w ubiegłym roku, wskazuje na niego 27,7 proc. przedsiębiorców.

Polacy otwarci na nowe oferty

Badanie przeprowadzane globalnie przez SD Worx obejmuje nie tylko pracodawców, ale również pracowników. Pokazuje to korelację oferty firm i oczekiwań zatrudnionych przez nie osób. Z najnowszych danych „The Perfect Match” wynika, że Polacy przodują wśród obywateli Europy w aktywnym poszukiwaniu nowego miejsca pracy. Przyznało się do tego aż 21,4 proc. ankietowanych. Zmianę miejsca zatrudniania dopuszcza kolejne 33,7 proc. pracowników, którzy co prawda nie rozsyłają swoich aplikacji rekrutacyjnych, ale czekają na atrakcyjne propozycje. Jednocześnie 34 proc. pracodawców już dziś wie, że budowanie zaangażowania ich zespołów w najbliższej przyszłości będzie trudniejsze. Czy pomogą im w tym podwyżki i premie? Niewykluczone, bowiem aż 51,9 proc. Polaków pytanych o to, co chciałoby zmienić w swoim pakiecie wynagrodzeń twierdzi, że chciałoby dostawać więcej pieniędzy. To największy odsetek spośród wszystkich badanych nacji. Dla porównania – tylko 30 proc., Austriaków chciałoby podwyżki.

Istnieje korelacja między gotowością zmiany miejsca pracy, a wiekiem – młodsze pokolenia częściej poszukują nowego pracodawcy. Aktywnie pracuje nad tym ponad 20 proc. zatrudnionych 20- i 30-latków. Dla porównania, zmiany chce niecałe 15 proc. 40-latków. Jednocześnie można wskazać zależności między mobilnością zawodową pracowników, a ich motywacjami. Wraz z wiekiem ankietowanych rośnie ich lojalność wobec pracodawcy, ale też znaczenie wysokości wynagrodzenia.

Z kolei młodsi pracownicy są mniej lojalni, ale zatrzymać ich w organizacji może nie tylko premia czy podwyżka. Badani coraz częściej wskazują bowiem na czynniki pozafinansowe, jak poczucie satysfakcji z wykonywanej pracy czy samopoczucie w związku z obecnością w organizacji. I to właśnie na te kwestie powinni zwrócić uwagę pracodawcy, jeśli chcą zatrzymać i przyciągnąć do siebie najlepsze talenty – podkreśla Paulina Zasempa, People Country Lead – Poland and CEE w SD Worx Poland.

Rosyjscy haktywiści ponownie chwalą się atakami na polskie firmy. Ciężko je nazwać udanymi

NoName057(16) atakuje Niemcy, Polskę i Czechy, wpływając na portale i strony internetowe (DDoS) przedsiębiorstw z branży transportowej, rządowej, finansowej oraz medialnej – informuje Check Point Research. Wśród rzekomych celów znajdują KGHM, Metro Warszawskie, komunikacja miejska w Monachium, Czeska Policja oraz Senat. Ataki te nie robią już na nikim wrażenia – puentują eksperci.

Analitycy Check Point Research w swoim raporcie OSINT poinformowali o ponownych atakach na strony internetowe polskich, niemieckich oraz czeskich przedsiębiorstw, a także administracji. Wśród polskich celów miały znaleźć się: warszawskie metro, Raiffeisen Bank, Plus Bank, Pekao, KGHM, Polskie Radio oraz portal ePUAP. Obecnie wszystkie strony z powodzeniem funkcjonują, co ukazuje, że kampanie prorosyjskich haktywistów nie przynoszą wymiernych efektów, a firmy są dobrze przygotowane do tego typu interwencji.

Wojciech Głażewski, szef polskiego oddziału firmy Check Point zapewnia, że przygotowane przez rosyjskie grupy cyberprzestępcze ataki DDoS spowszedniały i nie zaskakują już administratorów najważniejszych witryn – Ataki, pokroju tych przeprowadzanych przez NoName, zdarzają się coraz częściej, a w przyszłym roku mogą stać się codziennością. Historia zatacza koło, jednak przechodząc od tragedii do farsy. Działania rosyjskich haktywistów nie robią już na nikim wrażenia, co nie oznacza, że działy IT nie powinny być gotowe na każdą okoliczność.

Wśród zaatakowanych organizacji były również czeska policja, MSW, senat czy praski port lotniczy. W przypadku niemieckich celów ataki przeprowadzono na strony transportu publicznego w Monachium i Norymberdze oraz bawarski BL Bank.Rosyjscy haktywiści ponownie chwalą się atakami na polskie firmy

Jak można zwiększyć widoczność witryny za granicą?

Wyjście na rynek zagraniczny to częsty krok w rozwoju wielu przedsiębiorstw. Nic dziwnego – działalność w innym państwie otwiera masę nowych możliwości biznesowych. W takim przypadku priorytetową kwestią staje się zbudowanie dobrej widoczności marki i znalezienie sposobu na skuteczne dotarcie do potencjalnych klientów z danego kraju. Co w obecnej erze Internetu sprawdzi się lepiej niż marketing online?  

Jeśli działasz na rynku międzynarodowym lub planujesz dopiero na niego wejść, pozycjonowanie zagraniczne jest właśnie tym, czego potrzebujesz. To strategia, która pozwoli Ci zwiększyć rozpoznawalność Twojego biznesu w konkretnym kraju oraz osiągnąć postawione cele. Dowiedz się, jak wykorzystać maksymalnie potencjał swojej witryny, tak by zajmowała pierwsze pozycje w Google!    

Pozycjonowanie stron za granicą – sprawdzony sposób na podbicie nowych rynków

SEO (Search Engine Optimization, pozycjonowanie) to proces, który ma na celu dostosowanie strony internetowej do wymagań wyszukiwarki. Dzięki odpowiedniej optymalizacji jest ona w stanie osiągać wyższe pozycje w wynikach wyszukiwania i tym samym docierać do zainteresowanych użytkowników. SEO za granicą jest więc idealnym rozwiązaniem dla przedsiębiorców, którzy cenią sobie skuteczność oraz realne efekty.   

Zastanawiasz się, czy pozycjonowanie za granicą sprawdzi się w przypadku Twojego biznesu? Niezależnie od tego, w jakiej branży działasz, strategia SEO pozwoli Ci osiągnąć dobrą widoczność wśród docelowych odbiorców. To z kolei przełoży się na większą rozpoznawalność marki w danym państwie i wzrost wyników sprzedażowych. Dzięki indywidualnie dopasowanym pracom pozycjonerskim użytkownicy będą trafiać na Twoją stronę zamiast do konkurencji. Pamiętaj – jeśli Twoja firma posiada słabą widoczność w organicznych wynikach wyszukiwania, tracisz nie tylko klientów, ale także zmniejszasz swoją konkurencyjność na rynku.  

Czym charakteryzuje się SEO za granicą?

Proces SEO zależy w głównej mierze od specyfiki rynku docelowego. Przykładowo, pozycjonowanie stron po angielsku nie będzie przebiegało tak samo, jak pozycjonowanie we Francji. Różnice językowe oraz kulturowe są jednymi z elementów, które wpływają na podejmowane działania. Nie chodzi tu tylko o tłumaczenie treści – zachowania użytkowników, ich przyzwyczajenia i preferencje determinują często sposób komunikacji czy układ witryny. 

Ważną kwestią jest również praca nad siecią linków odsyłających do strony (link building). Przykładowo, biorąc pod uwagę pozycjonowanie sklepów w Niemczech, kluczowe jest pozyskiwanie jakościowych linków z domen .de, czyli tych nakierowanych na Niemcy. Możliwe jest to m.in. za pomocą artykułów publikowanych na portalach związanych z tematyką konkretnego biznesu. Dlaczego jest to ważne? Zagraniczne linki SEO wzmacniają nie tylko rozpoznawalność marki, ale wpływają również pozytywnie na widoczność witryny w danym kraju. 

Jak widać, pozycjonowanie stron za granicą posiada swoją specyfikę. W końcu każdy rynek rządzi się swoimi własnymi prawami. Warto pamiętać, że strategia, która sprawdzi się w jednym kraju, może być nieskuteczna w drugim. Podczas ekspansji biznesu za granicę nie ma miejsca na niepewność – w tej sytuacji najlepszym wyjściem jest skorzystanie ze wsparcia doświadczonych specjalistów SEO.   

Dlaczego warto postawić na pozycjonowanie zagraniczne? 

Wchodząc ze swoim biznesem na nowy rynek, zaczynasz od zera. Mieszkańcy nie znają Twojej marki i nie wiedzą, co właściwie oferujesz. Jeśli chcesz zacząć pozyskiwać klientów i sprzedawać, musisz podjąć konkretne działania. Pozycjonowanie strony za granicą jest kluczowym elementem tego procesu. SEO to nie tylko optymalizacja techniczna – to zrozumienie lokalnych preferencji, zachowań klientów i dostosowanie do nich witryny.

Spersonalizowana strategia pozwoli Ci na skuteczne dotarcie do pożądanej grupy docelowej. To dla Ciebie szansa na budowanie trwałej relacji i umacnianie swojej pozycji na zagranicznym rynku. Widoczność w organicznych wynikach wyszukiwania oznacza więcej jakościowego ruchu na stronie, który przekłada się na sprzedaż. Nie ograniczaj zatem potencjału swojej firmy – pozwól swojej witrynie błyszczeć na pierwszych pozycjach Google w konkretnym kraju!

Kredyt CHF na 6 mln zł – przedsiębiorca wygrywa z Alior Bank

Umowa kredytu powiązanego z frankiem szwajcarskim na kwotę 6 mln złotych, w przeważającej części przeznaczonego na potrzeby działalności gospodarczej, zostaje w całości unieważniona przez bielski sąd okręgowy. To kolejne, kluczowe orzeczenie, które rzuca nowe światło na prawa przedsiębiorców-frankowiczów oraz na frankowiczów, którzy zaciągnęli kredyt poza prowadzoną działalnością gospodarczą, ale wykorzystali go na jej potrzeby. W skali kraju liczba przedsiębiorców decydujących się na sprawę w sądzie w zakresie kredytu CHF wciąż jest znikoma. Nie ma oficjalnych statystyk, ale szacuje się, że w ostatnim roku tego typu spraw było zaledwie kilkadziesiąt.

Powód – przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą – skierował pozew przeciwko Alior Bank S.A. o ustalenie nieważności umowy kredytu denominowanego w walucie CHF, która zawarta została w 2012 roku. Wartość kredytu wynosiła aż 6 milionów złotych i w znacznej części kwota ta została przeznaczona na prowadzenie działalności gospodarczej kredytobiorcy. W dniu 29 listopada 2023 roku wydany został wyrok przez Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej Wydział V Gospodarczy o sygnaturze akt V GC 36/23, w którym uznano, że umowa kredytu frankowego zawarta między przedsiębiorcą a bankiem jest nieważna w całości. Sąd zasądził również zwrot kosztów procesu.

Obecne orzecznictwo w zakresie spraw przedsiębiorców, którzy zaciągnęli kredyty powiązane z frankiem szwajcarskim nie jest jednoznaczne i uregulowane. Brak jest jednolitej linii orzeczniczej, tak jak w przypadku konsumenckich kredytów denominowanych w walucie CHF lub indeksowanych do waluty CHF. Uzyskany wyrok daje jednak jasny sygnał przedsiębiorcom-frankowiczom, że istnieje możliwość zakwestionowania umów kredytowych związanych z działalnością gospodarczą (lub takich, gdzie środki wykorzystano na jej prowadzenie) na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego. Tutaj zastosowanie znajduje uchybienie zasadzie równowagi kontraktowej oraz zasadzie swobody umów – mówi radca prawny Leszek Krupa, wspólnik Kancelarii Kupilas&Krupa, pełnomocnik powoda i dodaje: Bank, zastrzegając sobie niczym nieskrępowane prawo do jednostronnego ustalania kursu waluty, narusza powyższe zasady, dodatkowo posiadając status podmiotu o znacznie większej sile rynkowej niż kredytobiorca. Nawet nie stosując tzw. dyrektyw konsumenckich, czy przepisów dotyczących klauzul niedozwolonych, i tak można dowieść, że dana umowa zawiera takie rozwiązania, które pozwalają na jej unieważnienie na mocy przepisów ogólnych.

Uzasadnienie wyroku

Sąd wskazał, że nie można obecnie przy orzekaniu w sprawach dotyczących kredytów powiązanych z walutami obcymi zlekceważyć obszernego orzecznictwa sądów cywilnych w sprawach tego typu kredytów. Pomimo faktu, że przeważająca część kredytu była wykorzystana na potrzeby działalności gospodarczej, istotne jest badanie samej treści umowy nie tylko na gruncie przepisów konsumenckich. Sąd wskazał także, że aktualnie ochrona jednoosobowego przedsiębiorcy, który nie jest finansistą i nie można go uznać za eksperta w danej dziedzinie (tutaj: w zakresie spraw bankowych) idzie coraz dalej. W praktyce zrównuje taką osobę z konsumentem. Ponadto Sąd podniósł także, że badanie ważności umowy następuje na datę jej zawarcia, a zatem późniejsze ewentualne aneksy zawierane przez strony, nie mają znaczenia dla tej oceny.

Co istotne, Bank w sprawie nadużył swojej pozycji rynkowej wobec swojego klienta, a powinien postępować jak instytucja zaufania publicznego. Oczywiste było, że Bank posiada znacznie większą siłę rynkową, a sam proponując określone rozwiązania (jednocześnie wskazując, że są one jedynymi dostępnymi dla klienta), stawia swojego kontrahenta w szczególnie trudnej pozycji.

W sprawie znaczące było także wykazanie, że zastosowane przez Bank rozwiązania w kredycie powoda (bardzo wysoka prowizja, wysoka marża, a także stosowany spread) de facto doprowadziły do sytuacji, że ten konkretny kredyt indeksowany w CHF posiadał parametry finansowe mniej korzystne niż oferowane w 2012 roku przez Alior Bank kredyty w PLN. Co dodatkowo pozwoliło przekonać Sąd, że powód został postawiony przed opcją skorzystania z kredytu indeksowanego, reklamowanego jako bezpieczny i korzystny, jednak bez opcji skorzystania z tańszego rozwiązania w PLN, które nie zostało mu w ogóle zaoferowane.

Sprawa toczyła się w I instancji w sumie przez 1,5 roku, jednak należy zwrócić uwagę, że czas ten wynikał ze zmiany sądu. W istocie merytoryczny okres rozpatrywania sprawy to pół roku. Sprawę przedsiębiorcy prowadziła Kancelaria Kupilas&Krupa w Bielsku-Białej we współpracy z Kancelarią Prawną LexNord.

Większe szanse na wygraną

W 2022 roku orzeczenia TSUE i Sądu Najwyższego spowodowały, że znacznie wzrosły szanse frankowiczów prowadzących działalność gospodarczą na korzystne rozstrzygnięcia w sporach z bankami. Jednak w tym zakresie wciąż bardzo mało przedsiębiorców decyduje się na walkę z instytucją finansową. Sprawy przedsiębiorców-frankowiczów są bardziej złożone, a argumentacja prawna w nich zastosowana musi być bardziej poszerzona niż w klasycznej sprawie konsumenta, który zaciągał kredyt powiązany z walutą obcą. W przypadku formułowania roszczeń o zapłatę w tego typu sprawach należy również podjąć niezwłoczne działania z uwagi na krótszy niż w przypadku konsumentów termin przedawnienia roszczeń wobec banków, który wynosi 3 lata.

Jak efektywnie integrować marketing afiliacyjny z Twoją strategią sprzedaży?

Coraz więcej firm inwestuje w marketing afiliacyjny, nie tylko na świecie, ale i w Polsce. Ta gałąź marketingu jest też jedną z najszybciej rozwijających się narzędzi w arsenale strategii marketingowych i może znacznie zwiększyć zasięg i efektywność sprzedaży marek. Najszybszym sposobem na rozpoczęcie działań afiliacyjnych jest współpraca z siecią afiliacyjną, np. siecią Admitad. Jak jednak zintegrować strategie sprzedaży z afiliacją, aby skutecznie ją dopełniała, a nie tylko przepalała marketingowy budżet? Poniżej przedstawiamy kilka elementów, o których należy pomyśleć, aby skutecznie włączyć marketing afiliacyjny do działań biznesowych.

Coraz więcej firm inwestuje w marketing afiliacyjny, nie tylko na świecie, ale i w Polsce. Ta gałąź marketingu jest też jedną z najszybciej rozwijających się narzędzi w arsenale strategii marketingowych i może znacznie zwiększyć zasięg i efektywność sprzedaży marek. Najszybszym sposobem na rozpoczęcie działań afiliacyjnych jest współpraca z siecią afiliacyjną, np. siecią Admitad (https://www.admitad.com/pl/). Jak jednak zintegrować strategie sprzedaży z afiliacją, aby skutecznie ją dopełniała, a nie tylko przepalała marketingowy budżet? Poniżej przedstawiamy kilka elementów, o których należy pomyśleć, aby skutecznie włączyć marketing afiliacyjny do działań biznesowych.

Afiliacja jako uzupełniająca aktywność marketingowa

Aktualnie przeprowadzona analiza SWOT, PESTEL czy strategia marketingowa idealnie współgrającą z działem sprzedaży będzie dobrą bazą do planowania działań afiliacyjnych. Najważniejsza rzecz, którą warto nauczyć się o afiliacji, to to, że afiliacja nie wyklucza. 

Działania programu partnerskiego (https://www.admitad.com/pl/store/należy zintegrować z już istniejącymi strategiami sprzedaży i obędzie się to bez ich kanibalizacji. Afiliacja sprawdzi się najlepiej jako naturalne rozszerzenie aktualnych planów marketingowych. Bez blokowania aktywności w żadnej z innych form marketingu, takiej jak: marketing w mediach społecznościowych, marketing e-mailowy czy SEO. Kluczem do sukcesu jest przenikanie się różnych aktywności, czyli np. uwzględnienie współpracy z media buyerami, którzy domkną sprzedaż dodatkową kampanią reklamową, twórcami treści, którzy napiszą recenzję o produkcie, gdy klient waha się czy dokonać zakupu. 

Może Cię zainteresować: https://www.admitad.com/pl/blog/analiza-swot/

Afiliacja a lejek sprzedażowy

Z gotowej strategii marketingowej i biznesowej łatwo ocenić słabe strony marki i lejka sprzedażowego. Przy planowaniu działań afiliacyjnych okaże się to szczególnie ważne przy ustrukturyzowywaniu aktywności na każdym etapie lejka sprzedażowego. Różne akcje afiliacyjne mogą być dopasowane do różnych etapów, natomiast najbardziej efektywne będą przy zamykaniu sprzedaży. 

W marketingu partnerskim dominującym modelem rozliczeniowym jest model CPA, który zakłada zapłatę jedynie za osiągnięcie działania docelowego użytkownika, może być to m.in. sprzedaż, zapisanie się do newslettera, uzupełnienie formularza leadowego etc. W zależności od tego, jaki cel kampanii wybierze reklamodawca będzie działała na innym etapie lejka.

Na etapie budowania świadomości dobrze dołączać do kampanii bardzo szeroką grupę wydawców. Żaden model biznesowy partnera nie może wtedy zaszkodzić programowi, a reklamodawca zyskuje ze względu na efekt dodatkowy afiliacji – szeroki zasięg. Jego marka pojawi się na szeregu różnych portali, w reklamach online czy w mailingach prezentowanych nowej grupie potencjalnych odbiorców. 

Kolejny etap budownia zainteresowania i zaznajamiania się z produktem. Warto uzupełnić strategie o działania afiliacyjne oparte na treściach edukacyjnych. Klienci muszą rozumieć korzyści płynące z korzystania z produktów marki przed zakupem. Uświadomić należy nie tylko zalety przedmiotów, ale też kupowania w konkretnym sklepie, np. dostawa ograniczająca CO2, odpowiedzialana społecznie marka, sklep produkujący przedmioty lokalnie. 

Ostatnim etapem jest zamknięcie sprzedaży. Wydawcy koncentrują się na tym aspekcie, dlatego reklamodawcy będzie łatwiej zamknąć nie tylko sprzedaże z afiliacji, ale też przekonać klientów, którzy już mieli kilka razy styczność z marką. Wydawcy prowadzący usługi media buyingowe będą prowadzić kampanie w wyszukiwarkach, a więc jak potencjalny klient będzie zastanawiał się porównywał oferty, trafi na produkt reklamodawcy. Warto współpracować z porównywarkami cen czy serwisami cashback, gdzie klient zagląda dopiero, gdy jest zdecydowany na zakup. 

Optymalizacja drogą do sukcesu

Sukces w marketingu afiliacyjnym nie przychodzi od razu. Wymaga ciągłego dostosowywania i optymalizacji. Ważne jest regularnie monitorowanie wyników działań afiliacyjnych: kliknięć, wysokości konwersji i innych wskaźników. Te wskaźniki pokażą, którzy partnerzy są najbardziej efektywni i są w stanie dowieźć najwyższy poziom konwersji. Przy współpracy z ekspertami sieci afiliacyjnej łatwiej można zaplanować poprawienie działań lub wprowadzić do strategii wydawców z dodatkowymi modelami biznesowymi. 

Przy optymalizacji należy też wziąć pod uwagę strategie promocji. W działaniach afiliacyjnych dobrze sprzedawać może się produkt gorzej performujący w codziennich działaniach sprzedażowych. Testowanie zawsze jest kluczowe w marketingu i tak też jest w afiliacji. Należy zawsze pamiętać, żeby dopasować strategie do swojego biznesu.

Czy Fed ostudzi rynkowe oczekiwania wobec tempa obniżek stóp?

Spodziewamy się, że Rezerwa Federalna przybierze podczas swojego posiedzenia w środę (13.12) ostrożny ton i odsunie przy tym rynkowe wyceny cięć amerykańskich stóp procentowych w 2024 r. Jastrzębie sygnały ze strony banku mogłyby zapewnić dolarowi wsparcie w drugiej połowie tygodnia.

Rynkowe oczekiwania dotyczące ścieżki stóp procentowych Fedu uległy znacznej zmianie od ostatniego oświadczenia FOMC w listopadzie, co jest związane z dalszym spadkiem inflacji w USA i wstępnymi oznakami ochłodzenia na rynku pracy. W kontraktach terminowych pierwsza obniżka jest obecnie wyceniana na maj (uprzednio lipiec), a suma cięć do końca 2024 r. na 110 pb. (względem 65 pb.). Ostatnie komunikaty przewodniczącego FOMC Jerome’a Powella pozostawały jednak dość jastrzębie i wydaje się, że rynkowe wyceny i retoryka Fedu są od siebie dość odległe. Ktoś będzie musiał ustąpić.

Wykres 1: Wyceniana zmiana stóp procentowych w USA do końca 2024 r. [pb.]

1. Wyceniana zmiana stóp procentowych w USA do końca 2024 r. [pb.]Źródło: Bloomberg Data: 11.12.2023

Rynek wycenia agresywne obniżki stóp w USA

Podczas swojego ostatniego przemówienia przed okresem ciszy przed posiedzeniem Powell nie tylko odsunął spekulacje o możliwości rozluźnienia polityki monetarnej w najbliższym czasie, ale też nie wykluczył dodatkowych podwyżek stóp procentowych. Zgodnie z jego słowami jest „zbyt wcześnie”, by stwierdzić, że Fed podniósł stopy do poziomu wystarczającego do pokonania inflacji. Według Powella nie nadszedł jeszcze czas na rozważanie, kiedy rozpocznie się proces łagodzenia polityki, do którego bank chce zmierzać „ostrożnie”. Rynki niemal zupełnie się tym nie przejęły, a kontrakty terminowe plasują oczekiwania wobec obniżek stóp procentowych Fedu w 2024 r. na bardzo wysokim poziomie.

Naszym zdaniem wspomniane wyceny rynkowe są zbyt agresywne, a entuzjazm inwestorów nadmierny. Pogląd ten opieramy na trzech głównych elementach:

  • Amerykański rynek pracy pozostaje ciasny i wykazuje jak dotąd jedynie niewielkie oznaki ochłodzenia. Członkowie FOMC bez wątpienia będą ośmieleni ostatnim pogorszeniem sytuacji na rynku pracy, dotąd nie widać jednak, by ono postępowało. Wzrost zatrudnienia pozostaje na solidnym poziomie ok. 200 tys., liczba wakatów utrzymuje się znacznie powyżej przedpandemicznych poziomów, redukcja zatrudnienia spadła, a nowych deklaracji bezrobotnych jest wciąż mało – ich czterotygodniowa średnia krocząca utrzymuje się na poziomie ok. 220 tys.

Wykres 2: Liczba wakatów i dobrowolnych odejść z pracy w USA (2014 – 2023)2. Liczba wakatów i dobrowolnych odejść z pracy w USA (2014 – 2023)

Źródło: LSEG Datastream Data: 11.12.2023

  • Wydatki konsumenckie utrzymują się na bardzo dobrym poziomie. Cykl zacieśniania Rezerwy Federalnej nie jest jeszcze w pełni odzwierciedlony w danych makroekonomicznych ze względu na niską wrażliwość amerykańskiej gospodarki na wysokie stopy procentowe i znaczne opóźnienie w transmisji polityki. Szczególną uwagę zwracają wciąż wysokie wydatki konsumenckie. Będą musiały wykazać znacznie wyraźniejsze oznaki hamowania, aby Fed utwierdził się w przekonaniu o trwałości spadku inflacji do dwuprocentowego celu.
  • Pokonanie ostatniej prostej w walce z inflacją zajmie trochę czasu – gospodarstwa domowe i firmy dostosowują się do inflacyjnego otoczenia, kolejno oczekując wyższych płac i ustalając wyższe ceny. Strajki pracownicze są wciąż częste, podobnie jak niedobory siły roboczej, co powinno wspierać wzrost płac i podtrzymywać inflację na podwyższonym poziomie.

Dot plot w centrum uwagi

Biorąc pod uwagę powyższe, spodziewamy się, że Fed wyśle w środę jastrzębie – względem rynkowych oczekiwań – komunikaty. Powell zaakcentuje zapewne cierpliwość i ponownie stwierdzi, że jest zbyt wcześnie na ogłoszenie wygranej w walce z inflacją, a także zwróci uwagę na to, że okres wzrostu poniżej trendu i ochłodzenie na rynku pracy są konieczne, by bank był pewny osiągnięcia wyznaczonego celu inflacyjnego. Prawdopodobnie powie również, że dalsze zacieśnianie polityki monetarnej jest możliwe, jeśli postęp w walce z inflacją zostanie zagrożony – rynki odbiorą to jednak raczej jako zastrzeżenie na marginesie, a nie formę forward guidance.

Najważniejszym aspektem komunikacji Fedu w tym tygodniu będzie naszym zdaniem jego dot plot, czyli oczekiwania dotyczące ścieżki stóp procentowych. We wrześniu, kiedy publikowany był po raz ostatni, projekcje na następne lata zostały zrewidowane w górę. Mediany na 2024 i 2025 r. wzrosły do odpowiednio 5,1% i 3,9%, co sugeruje jedynie niewielkie rozluźnienie polityki w ciągu kolejnych 12 miesięcy (obecnie stopy zawierają się w przedziale 5,25–5,50%).

Podejrzewamy, że uczestnicy rynku oczekują znacznej rewizji tych oczekiwań w dół, by zbliżyły się do wycen w kontraktach terminowych. Nie jesteśmy jednak pewni, czy Fed sprosta tym oczekiwaniom, a potencjalny spadek mediany na 2024 r. może być stosunkowo niewielki.

Wykres 3: Dot plot FOMC (wrzesień 2023)

3. Dot plot FOMC (wrzesień 2023)Źródło: LSEG Datastream Data: 11.12.2023

Dolar z szansą na umocnienie

Rezerwa Federalna zapewne nie będzie chciała się zbytnio wychylać i na ostatnim w tym roku posiedzeniu powstrzyma się od działań mogących mocno poruszyć nastroje. Powell nie zmieni raczej istotnie retoryki względem tej prezentowanej na początku grudnia, podkreślając, że łagodzenie polityki nie jest jeszcze widoczne na horyzoncie. Jego jastrzębie komunikaty i dot plot, pokazujący najwyżej niewielką rewizję w dół względem września, mogłyby dać dolarowi w drugiej połowie tygodnia pewien impuls do wzrostu. Taki obrót spraw mógłby jednocześnie mieć negatywny wpływ na polską walutę.

Decyzja w sprawie polityki FOMC zostanie ogłoszona w środę (13.12) o godz. 20:00, a konferencja prasowa prezesa Powella rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Matthew Ryan, CFA – analityk Ebury

Fiskus narusza nie tylko zasady postępowania, ale i Konstytucję

Prezentowane przez organy podatkowe podejście do procedury złożenia deklaracji podatkowej przez spółkę narusza zasadę prowadzenia postępowania podatkowego w sposób budzący zaufanie do tych organów, ale również art. 1 Konstytucji RP stanowiący, że Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Inicjowanie przez organy postępowań bezprzedmiotowych obarcza również ich kosztem obywateli, co z kolei stoi w sprzeczności z wywodzonym z art. 2 Konstytucji prawem do dobrej administracji. Tak orzekł WSA we Wrocławiu w sprawie firmy, której organy dwóch instancji odmówiły skuteczności złożenia deklaracji podatkowej z powodu użycia niewłaściwego formularza.

Organ może sam określić podatek, jeśli podatnik nie złoży deklaracji

Stosowanie do art. 21 §3 Ordynacji podatkowej, w przypadku stwierdzenia przez organ podatkowy, że podatnik nie zapłacił podatku, albo nie złożył deklaracji podatkowej, czy też wskazał w niej błędną wysokość podatku lub nie wykazał jej wcale, organ wydaje decyzję, w której sam określa wysokość zobowiązania podatkowego. Zgodnie z art. 6 ust. 9a ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, informacje o nieruchomościach i deklaracje dotyczące podatku od nieruchomości mogą być składane za pomocą środków komunikacji elektronicznej.

Deklaracja podatku od nieruchomości

Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Wałbrzychu w listopadzie ubiegłego roku podtrzymało decyzję organu podatkowego I instancji określającą przedsiębiorcy wysokość zobowiązania w podatku od nieruchomości za 2022 rok. Organ odwoławczy uznał, że prezydent miasta zasadnie wydał przedmiotową decyzję, bowiem spółka nie złożyła skutecznie deklaracji podatkowej w wymaganym terminie. SKO zgodziło się z organem I instancji, że złożony w pdf-ie formularz deklaracji, nawet z kwalifikowanym podpisem elektronicznym, załączony do pisma i przesłany za pośrednictwem elektronicznej platformy usług administracji publicznej (ePUAP) nie spełnia wymogów ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Jak stanowi przepis art. 6 ust. 9 pkt 1 tej ustawy, deklaracje podatku od nieruchomości osoby prawne są zobowiązane składać na ustalonym wzorze formularza. Wałbrzyskie SKO wskazało, że w tym zakresie odpowiednie wzory dokumentów elektronicznych określił minister finansów i udostępnił w centralnym repozytorium.

Nie musi być na „odpowiednim druczku”

Spółka zaskarżyła decyzję kolegium. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu przyznał, że w aktach prawnych, także w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych, są przepisy stanowiące, że właściwy minister ds. finansów w porozumieniu z innym właściwym ministrem ds. informatyzacji określa sposób przekazywania drogą elektroniczną pism. Jednak przepisy te nakładają jedynie obowiązek tworzenia takich wzorów i formularzy na odpowiedniego ministra, ale nie mówią o obowiązku ich stosowania przez podatnika. Żadne przepisy, na które powołały się organy podatkowe w tej sprawie nie decydują o istnieniu po stronie podatnika obowiązku stosowania tych konkretnych wzorów dokumentów elektronicznych.

Organy podatkowe a prawo, którego mają przestrzegać

Wrocławski sąd orzekł, że organy naruszyły przepisy ustawy o podatkach i opłatach lokalnych i zasady postępowania przewidziane w Ordynacji podatkowej, albowiem nie było podstaw prawnych do wszczęcia postępowania podatkowego. Uchylając decyzje organów obu instancji WSA podkreślił szczególnie, że zaprezentowana w tej sprawie postawa tych organów narusza zasadę prowadzenia postępowania w sposób budzący zaufanie, ale i konstytucyjną gwarancję Polski, jako dobra wspólnego wszystkich obywateli. Co prawda państwo może obarczać obywateli obowiązkami podatkowymi, ale wszczynanie postępowań podatkowych z góry bezprzedmiotowych jest sprzeczne z kolejną regułą – zasadą prawa do dobrej administracji, wywodzoną z zasady państwa prawa, gwarantowanej w art. 2 Konstytucji RP. Spółka wniosła deklarację w terminie, i określiła w niej podatek w prawidłowej wysokości. Sąd pytał więc organy o cel wszczynania postępowania podatkowego (wyrok z 26 października 2023 r., sygn. akt I SA/Wr 204/23).

Organy same tworzą spór, ale to przedsiębiorcy muszą podjąć walkę w sądzie o swoje prawa

Podatek obliczony we właściwej wysokości, deklaracja złożona w terminie. Co więc przemawiało za podjęciem takich działań przez organy? Czy to zamiłowanie skarbówki do inwigilacji podatników, do której przepustkę daje właśnie wszczęcie postępowania podatkowego?

W omawianej sprawie wrocławski sąd zasądził od organu na rzecz spółki kwotę ponad 5 000 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania sądowego – na które składały się kwota wpisu sądowego i wynagrodzenie doradcy podatkowego. Kwoty, które musiał założyć z własnej kieszeni przedsiębiorca, który postanowił bronić się przed bezprawnym działaniem organu.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Expose Tuska, rynki czekają na konkrety

Obrady Sejmu biją rekordy zainteresowania, nie ma to jednak na razie przełożenia na rynki finansowe. Dzisiaj exposé nowego premiera, ciekawe jak zareagują rynki? W Czechach oddalają się podwyżki stóp procentowych.

Sejmowy show

Wczorajsze obrady Sejmu oglądało abstrakcyjnie dużo widzów. Z jednej strony dobrze, że naród interesuje się polityką. Z drugiej strony niezależnemu obserwatorowi mogłoby się wydawać, że uwagi o powadze izby odnoszą się do faktycznej powagi, a nie tego, co tam się odbywa. Merytorycznie brak wotum zaufania dla rządu Mateusza Morawieckiego i wskazanie Donalda Tuska to bardzo ważne posiedzenie. Należy jednak pamiętać, że wydarzenia te były oczekiwane. Z analityków mało kto spodziewał się innego rozwiązania. Część spodziewała się ewentualnie obstrukcji formalnej, ale to nie były dyskusje o tym, co się wydarzy, tylko kiedy. Z tego też powodu rynki przeszły mocno obojętnie wobec braku wotum zaufania dla rządu partii z najlepszym indywidualnym wynikiem w ostatnich wyborach.

Codzienne exposé

Można powiedzieć, że mamy właśnie bardzo atrakcyjny tydzień w naszym Sejmie. Zarówno wczoraj, jak i dzisiaj usłyszymy exposé potencjalnego premiera. Dzisiejsze będzie znacznie ważniejsze, bo wczorajszy kandydat realnie nie miał szans na wybór. Dzisiejszy kandydat z kolei nie ma szans na niebycie wybranym. Wielu obserwatorów jest jednak bardzo mocno zainteresowanych, co znajdzie się w exposé, biorąc pod uwagę na czele tak szerokiej koalicji stanie Donald Tusk. W mediach głównego nurtu trwają spekulacje, jak dużo społecznych postulatów Lewicy pojawi się w tym przemówieniu. Dla rynków walutowych najważniejszym pytaniem jest, czy odważy się poruszyć kwestię euro, a jeżeli tak, to czy poda datę wejścia do unii walutowej. Biorąc pod uwagę, że z naszych sąsiadów, którzy też są w Unii, tylko Czesi nie mają wspólnej waluty, ma to powoli coraz więcej sensu. Czesi dotychczas byli bardzo sceptyczni, ale w tym roku doszło do sporej wolty. W rezultacie w negatywnym scenariuszu możemy utracić jeszcze w tej kadencji kolejnego sąsiada z lokalną walutą.

Dezinflacja w Czechach wolniejsza

Analitycy oczekiwali spadku cen w ujęciu miesięcznym w Czechach. Dane pokazały jednak wzrost o 0,1%. W rezultacie roczny wskaźnik inflacji, czyli ten, który najczęściej jest porównywany, nie spadł tak mocno, jak oczekiwano. Ceny rosną w Czechach zatem o 7,3% w skali roku. W rezultacie tych danych doszło do umocnienia czeskiej korony. Rynki kupowały czeskie korony widząc, że potencjalnie oddala się perspektywa spadku stóp procentowych w Pradze.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Uber czeka na debiut w S&P 500. Czy to będzie milowy krok dla firmy?

Po kilkunastu miesiącach giełdowego rollercoastera na akcjach Ubera, walory spółki w tym roku zdołały wzrosnąć o blisko 140%, co czyni ich stopę zwrotu porównywalną z Bitcoinem. Firma znajduje się w przełomowym momencie. Relatywnie niedawno udało się jej osiągnąć rentowność, a teraz stoi przed wielką szansą. W dniu 18 grudnia, tego roku firma dołączy do ‘elitarnego’ grona spółek notowanych w ramach największego, amerykańskiego indeksu S&P 500, w którym zastąpi Sealed Air Corp.

Ostatnimi spółkami, którym udało się zasilić główny indeks akcji, były Epam Systems w 2021 i Tesla, w 2020 roku. Wydarzenie to ma także istotny wymiar z uwagi na $130 miliardów kapitalizacji rynkowej Ubera, która blisko 4-krotnie przewyższa średnią kapitalizację spółki z S&P 500 wynoszącej ok. $31 miliardów dolarów. Ale czy wejście do grona 500 największych giełdowych spółek z USA i spełnienie warunków selekcji naprawdę oznacza dla spółki otwarcie zupełnie nowego rozdziału?

Czego oczekiwać po fenomenie S&P 500?

Na Wall Street fenomen S&P 500 znany jest od lat. W skrócie polega on na pozytywnym wpływie dołączenia do indeksu, na cenę akcji. Wynika to nie tylko z większego zaufania i prestiżu samej spółki, ale również z instytucjonalnego zainteresowania. Fundusze ETF na S&P 500 wpływają na wyceny tych spółek, gdyż są zmuszone do natychmiastowego kupna po włączeniu danej spółki w skład indeksu. Warto podkreślić, że fundusze ETF na indeks S&P 500 są największymi funduszami tego typu na świecie.

Dla porównania skali, na początku 2023 roku amerykańskie fundusze (w tym ETF), śledzące S&P 500 miały łączną wartość aktywów w wysokości 5,7 bilionów dolarów. Od tego czasu prawdopodobnie wzrosły w dwucyfrowym tempie, wraz z trwającym rajdem na Wall Street i 18% zwyżką benchmarku. Ich wycena stanowi obecnie około 1/8 wartości całego rynku akcji, a trzy największe fundusze ETF-y, śledzące S&P 500 posiadają łączną wartość ok. 1,2 biliona dolarów. Pokazuje to, że Uber może liczyć na znaczące wpływy, pod warunkiem dalszej poprawy sentymentu na rynku akcji, w długim terminie.

spolki po dolaczeniu do SP500

Historycznie dołączenie do indeksu S&P 500 chwilowo wspierało sentymenty do akcji spółki, ale samo w sobie nie determinuje giełdowego ‘sukcesu’ przedsiębiorstwa. Dla przykładu Tesla straciła od tego czasu o blisko 30%, a FedEx przeszło 40%. Zeszłoroczny debiut Epam Systems okazał się wyjątkowo słaby, chwilę po wzrostach uruchomiła się podaż, która na akcjach dominuje do dziś. Źródło: XTB Research, Bloomberg Finance LP

Czy jest jakieś ‘ale’ ?

Oczywiście, o ile czynnik ten ma pewne znaczenie (zwłaszcza w czasie, gdy indeksy rosną, a fundusze są zmuszone kupować akcje) warto wziąć też pod uwagę, że równie dobrze mogą zostać zmuszone do ich sprzedaży. Co więcej, fakt, że spółka weszła już do indeksu S&P 500, oznacza, że trudno spodziewać się, by w przyszłości jej akcje kolejny raz korzystały na spekulacjach wokół możliwego włączenia do niego. Ale Uber jest firmą potężną, o znacznej kapitalizacji rynkowej, a dołączenie do S&P 500 pomoże mu przyciągać więcej uwagi inwestorów.

Wydaje się jednak dość naiwnym sądzić, że akcje Ubera będą rosły tylko dlatego, że firma weszła do S&P 500, choć analitycy Oppenhaimer twierdzą, że przyspieszy to i poprawi ogólne warunki dla wzrostu jej akcji m.in. przez program skupu akcji, oraz sentyment inwestorów wokół dalszego generowania wartości dla akcjonariuszy. Jak się okazuje, istnieje cała masa powodów, dla których Uber może radzić sobie świetnie i wcale nie jest to spowodowane wydarzeniem, które czeka firmę w przyszły poniedziałek.

Kierunek? Marże

Z uwagi na fakt, że spółka działa w niskomarżowym biznesie, kluczowym dla niej aspektem, jest stały wzrost skali biznesu i ekspansja. Ale prawdziwy ‘lewar’ na generowane dla akcjonariuszy zwroty stanowią marże. Jak dotąd zarząd świetnie rozwija spółkę, a Uber nie jest już tą samą firmą, która w 2019 roku ‘spalała gotówkę’, budząc obawy wokół tego, czy kiedykolwiek uda się jej osiągnąć rentowność, przy galopujących kosztach i konkurencji. Co ciekawe, od czasu pandemii, biznes Eats stał się głównym źródłem przychodów, ‘detronizując’ biznes przewozu osób. Niewielu mogło się tego spodziewać.

Gdyby firma nie wprowadziła usługi Eats i nie potrafiła zbudować od zera zupełnie nowego biznesu, na bazie już istniejącej struktury, w obliczu pandemii spotkałby ją prawdopodobnie nieciekawy los, a dziś w najlepszym wypadku mogłaby jedynie ‘pomarzyć’ o S&P 500. Zarząd wykazał się kompetencją i determinacją, a dziś Uber, jak i jego akcjonariusze, wspólnie czerpią z tego profity. W ciągu ostatnich 4 kwartałów firma wygenerowała $1 mld zysków, a w III kwartale zaraportowała $221 milionów przy przychodach na poziomie $9,29 mld. By to osiągnąć, zmuszona była między innymi zwolnić blisko 3,500 pracowników.

Niższe koszty dostaw wpłynęły na poprawę marż. Spółka celuje wysoko i porównuje się do głównych firm technologicznych jak Google czy Microsoft. Celem jest dominacja na rynku przewozu i dostaw zamówień. Kluczem do dalszego jej wzrostu na giełdzie, będzie dalsza, stopniowa poprawa marż (która już ma miejsce). Jej marże brutto spadają, co prawda od 2018 roku, ale marża netto wzrosła z blisko -80% w I kw. 2020 roku i -40% w połowie 2022 roku, do dodatnich 2,93% obecnie. A trzeba przyznać, że z poziomu bliskiego 3% istnieje spory potencjał wzrostowy, wraz z jego potencjalną poprawą, możemy liczyć na wyższy zysk na akcję.

Akcje Uber Technology (UBER.US), interwał D1

Akcje Uber Technology (UBER.US), interwał D1. W krótkim terminie wpływ dołączenia Ubera do indeksu S&P 500 na cenę akcji nie jest jasny i wydaje się, że sporo zależeć będzie od tego czy nastroje rynków nie pogorszą się do przyszłego poniedziałku. W takiej sytuacji dołączenie do S&P 500 może dać rynkowi pretekst do realizacji zysków i wypełnienia scenariusza ‘sprzedaży faktów’. Z drugiej strony jednak dołączenie do S&P 500 w długim terminie jest dla firmy korzystne zarówno w średnim jak i długim terminie. Źródło: xStation5

Uber outlook

Źródło: Bloomberg Finance LP

Autor: Eryk Szmyd, analityk XTB

Jak dzisiejsza inflacja z USA wpłynie na wycenę USD?

Jutro Fed podejmie decyzje w sprawie stóp. Zanim jednak do tego dojdzie, inwestorzy dowiedzą się jak kształtowała się inflacja w USA w listopadzie. Wskaźnik zasadniczy w ujęciu rocznym ma spaść do 3,1 proc.. W relacji miesięcznej ma wynieść 0 proc. Miara bazowa wg prognoz ma utrzymać się na poziomie 4 proc. r/r a miesiąc do miesiąca ma urosnąć do 0,3 proc. z 0,2 proc. poprzednio. Dolar będzie reagować, jeśli otrzymamy niespodziankę w obydwie strony. Wyższe odczyty od oczekiwań spowodują, że rynek może zakładać, że Fed nadal będzie utrzymywał „jastrzębie” stanowisko, choć dalsze podwyżki stóp są wg rynku już nierealne. W takim scenariuszu USD prawdopodobnie umocni się i rentowności amerykańskich obligacji zostaną ponownie podbite w górę.

Wskaźnik ogólny oraz bazowy dotyczący miar inflacji w USA wykazują wyraźne tendencje spadkowe. Rynek będzie w dużej mierze spoglądał na relacje miesiąc do miesiąca. Należy pamiętać, że cel inflacyjny Fed-u na poziomie 2 proc. w ujęciu rocznym odpowiada wartości ok 0,17 proc. w ujęciu miesięcznym. Wraz z najnowszymi danymi prawdopodobnie umocniło się wrażenie, że impet inflacyjny, który przyniósł nam tak niebotycznie wysokie stopy inflacji w 2021/22 r., został w końcu przełamany. Ostatni jednak odcinek dezinflacji do osiągnięcia celu, może być trudniejszy i bardziej wyboisty.

O ile dzisiejsze dane o inflacji nie przyniosą ogromnej niespodzianki, możliwość dalszych podwyżek stóp procentowych pozostaje całkowicie nierealistycznym scenariuszem z perspektywy rynku. Wycena wskazuje, że Rezerwa Federalna powinna zacząć łagodzić politykę monetarną gdzieś w okolicach maja lub czerwca. W pewnym momencie marcowy ruch był całkiem realistyczny, ale ostatnie dane NFP trochę przemodelowały zbyt optymistyczne założenia rynku.

Jeśli dane o inflacji w USA zaskoczą dziś niskim poziomem, Powellowi będzie jeszcze trudniej przesunąć oczekiwania Fed w górę w dniu jutrzejszym. Powszechny jest pogląd, że jego celem jest to, aby zbyt duże poluzowanie polityki pieniężnej nie przyniosło efektu już teraz, a trend dezinflacji nie zakończył się przedwcześnie. Każde jastrzębie słowo Powella jutro będzie interpretowane jako chęć dalszej rewizji oczekiwań rynkowych co do rychłego startu obniżek stóp procentowych w USA.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Bioceltix SA coraz bliżej rejestracji i komercjalizacji leku BCX-CM-J

Giełdowa spółka biotechnologiczna o profilu weterynaryjnym opublikowała właśnie pełne wyniki z badania klinicznego jednego z jej kluczowych projektów. Potwierdzają one skuteczność i bezpieczeństwo produktu BCX-CM-J na zwyrodnieniowe zmiany stawów u psów w zakresie drugorzędowych punktów kontrolnych. Uzyskane wyniki wskazują m.in. na utrzymywanie się efektu terapeutycznego w 45. i 90. dniu od podania produktu. A to potwierdza potencjał rynkowy Bioceltix i przybliża polską spółkę do komercjalizacji jej pierwszego leku.

Wrocław, 12.12.2023 Po potwierdzeniu pełnej skuteczności terapii na osteoartrozę u psów w zakresie pierwszorzędowego punktu końcowego, Bioceltix publikuje wyniki obejmujące również drugorzędowe punkty końcowe (tzw. secondary endpoint), a więc m.in. efekt terapeutyczny osiągnięty w dłuższym okresie od podania leku.

Jesteśmy z tych wyników bardzo zadowoleni, szczególnie, że potwierdzają istotne statystycznie zmniejszenie kulawizny i bólu leczonego stawu u psów oraz utrzymywanie się efektu terapeutycznego również w 45. i 90. dniu od zastosowania terapii. To ważne wnioski, które mogą pomóc budować trwałą przewagę konkurencyjną na rynku. Bardzo nas również cieszy, że po raz kolejny potwierdziły się wszystkie elementy związane z bezpieczeństwem stosowania leku. Oczywiście do tej pory wykonywaliśmy niezbędne badania w tym zakresie, ale w czasie badania klinicznego pracowaliśmy z prawdziwymi pacjentami, dla których zróżnicowanie osobnicze jest bardzo duże. Drugorzędowe punkty końcowe mają dla nas duże znaczenie w procesie komercjalizacji, podkreślając potencjał rynkowy naszego kandydata na lek – mówi dr inż. Paweł Wielgus, członek zarządu Bioceltix SA, komentując rezultaty niezależnego, międzynarodowego badania klinicznego produktu BCX-CM-J na zwyrodnienie stawów u psów – choroby będącej najczęstszą przyczyną chronicznego bólu u tych zwierząt, do tej pory leczonej wyłącznie objawowo.

Rozwiązanie Bioceltix rewolucjonizuje dotychczasowe terapie, bo w oparciu o komórki macierzyste działa zarówno objawowo, jak i przyczynowo. Wyniki z badania istotnie przybliżają spółkę do uzyskania pozytywnej rekomendacji od Europejskiej Agencji Leków i do komercjalizacji produktu. A to oznaczałoby, że polski biotech będzie pierwszą firmą na świecie posiadającą dopuszczenie do obrotu dla produktu leczniczego zawierającego psie komórki macierzyste. 

Długotrwały efekt pionierskiej terapii

W badaniu klinicznym wzięło udział łącznie 102 pacjentów, w tym 67 pacjentów było w grupie badanej produktem BCX-CM-J i 35 pacjentów w grupie kontrolnej (otrzymali sól fizjologiczną jako placebo). O tym, że badanie kliniczne – w odniesieniu do pierwszorzędowego punktu końcowego – zakończyło się sukcesem potwierdzając skuteczność i jakość stosowanej technologii, spółka informowała już we wrześniu br. Skuteczność produktu weryfikowana była w dniu 30. (z odchyleniem maksymalnie 3 dni) licząc od daty podania produktu lub placebo. Kryterium sukcesu osiągnęło wówczas 70% psów w grupie badanej. W grupie, która otrzymała placebo, ten sam wskaźnik sukcesu osiągnęło 26% pacjentów. Pełne wyniki pokazują m.in. skuteczność produktu weryfikowaną w dniu 45. oraz 90. (z odchyleniem maksymalnie 5 dni), licząc od daty podania produktu lub placebo. Na podstawie zweryfikowanych wyników stwierdzono, że w 45. dniu terapii 74% psów w grupie badanej osiągnęło podstawowe kryterium skuteczności. W grupie, która otrzymała placebo ten sam wskaźnik sukcesu osiągnęło ok. 42% pacjentów. Natomiast w 90. dniu badania kryterium sukcesu osiągnęło 81% psów w grupie badanej przy 39% psów, które przyjęły placebo.

– Podsumowując wyniki naszego badania mogę stwierdzić, że osiągnęliśmy blisko 100% wszystkich oczekiwanych wskaźników. Taki poziom sukcesu jest dla nas bardzo satysfakcjonujący, bo pokazuje, że cele na poziomie punktów drugorzędowych zostały ustalone adekwatnie, a wyniki są zgodne z naszymi wyobrażeniami i oczekiwaniami – wyjaśnia Paweł Wielgus.

Leki biologiczne na ratunek cierpiącym czworonogom

Choroba zwyrodnieniowa stawów poprzez przewlekły stan zapalny prowadzi do stopniowej degeneracji chrząstki stawowej. Przyjmuje się, że cierpi na nią aż 2/3 psów powyżej 7 roku życia. Podstawowymi objawami rozwoju osteoartrozy jest dyskomfort zwierzęcia wynikający z przewlekłego bólu przejawiającego się kulawizną, chwiejnym i sztywnym chodem, problemami ze wstawaniem czy ogólną niechęcią do aktywności fizycznej. W weterynarii najbardziej powszechnym sposobem leczenia wciąż są tradycyjne leki chemiczne, obarczone ryzykiem skutków ubocznych. Rozwijane przez Bioceltix leki biologiczne na bazie komórek macierzystych, oprócz redukowania bólu wykazują działanie przyczynowe, dzięki czemu stanowią bezpieczną i skuteczną alternatywę dla dotychczasowych terapii.

– Bardzo dobre rezultaty z badania klinicznego są dla nas ważne również dlatego, że potencjał biznesowy w leczeniu osteoartrozy u psów jest ogromny. Pokazują to wyniki sprzedaży obecnego na rynku przeciwciała monoklonalnego stosowanego do leczenia bólu w tej jednostce chorobowej. Mamy korzystne uwarunkowania biznesowe, dynamicznie rosnący rynek, wyraźną potrzebę po stronie pacjenta i rewelacyjne wyniki, a więc wszystko jest na swoim miejscu. A do tego jesteśmy dumni, że możemy skutecznie pomóc chorującym psom, zmieniając standardy terapii w weterynarii i stawiając kroki milowe w całym sektorze biotechnologii – komentuje Paweł Wielgus.

Liczba upadłości konsumenckich w Polsce rośnie w zawrotnym tempie

Tylko w trzecim kwartale bieżącego roku ogłoszono 5067 upadłości konsumenckich. Wierzyciele niewypłacalnych dłużników stracili 146,5 mln zł – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów. Ten rok będzie rekordowy pod względem liczby bankructw. Eksperci szacują, że do końca grudnia ich liczba może przekroczyć 20 tysięcy.

Liczba upadłości konsumenckich w Polsce w 2023 roku znacząco wzrosła, osiągając alarmujący poziom. Według Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej, do końca września tego roku ogłoszono upadłość konsumencką w stosunku do 15 594 osób. To prawie tyle samo, ile w całym roku 2022, kiedy bankructw było 15 622. Wszystko wskazuje na to, że do końca roku zostanie przekroczona bariera 20 tysięcy upadłości. Jeśli tak się stanie, będzie to rekord w najnowszej historii Polski.

Od 1 stycznia 2015 roku upadłość ogłosiło już ponad 89 tys. osób. Dotychczas rekordową liczbę bankructw zanotowano przed dwoma laty – było ich wówczas 18 205.

Długi się piętrzą

Upadłość nie jest efektem krótkotrwałych problemów finansowych. To skutek kumulujących się niekiedy przez kilka lat problemów finansowych. 49 proc. dłużników widniało w bazie danych Krajowego Rejestru Długów już na 2 lata przed ogłoszeniem upadłości. Im bliżej ogłoszenia niewypłacalności, tym więcej dłużników pojawia się w rejestrze. Rok przez upadłością było ich 54 proc., a pół roku przed – niemal 60 proc.

Osoby, które ogłosiły upadłość pozostawiły po sobie prawie 147 mln zł długów. Problemy większości z nich widać było ze znacznym wyprzedzeniem. Niestety nie wszyscy wierzyciele z tej wiedzy skorzystali. Ci, którzy tego nie zrobili, dzisiaj liczą straty – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Zobowiązania przychodzą z wiekiem

Spośród ponad 5 tys. dłużników, którzy ogłosili upadłość w III kwartale 2023 r., największą grupę stanowią osoby w przedziale wiekowym od 36 do 45 lat. Są one winne swoim wierzycielom ponad 42,4 mln zł, a łączna liczba ich nieuregulowanych zobowiązań finansowych sięga prawie 3 tys. Drugą grupą są osoby w wieku 46-55 lat, które mają 2 256 niezapłaconych zobowiązań na łączną sumę prawie 36 mln zł. Na trzecim miejscu są dłużnicy w wieku od 26 do 35 lat, winni swoim wierzycielom 23,7 mln zł.

Najmniej upadłości w III kwartale br. ogłosiły osoby będące u progu swojego dorosłego życia. 66 dłużników w wieku od 18 do 25 lat ma do oddania niecałe 1,3 mln zł. Na tę sumę składają się 173 niezapłacone zobowiązania finansowe.

Upadłość jest cechą miejską

Najwięcej bankructw ogłosili dłużnicy z miast, głównie tych liczących powyżej 300 tys. mieszkańców oraz od 20 do 50 tys. To łącznie 40,4 proc. wszystkich bankrutów, którzy pozostawili po sobie ponad 66 mln zł długów.

Patrząc na wartość zadłużenia bankrutów przez pryzmat mapy Polski, to przoduje województwo mazowieckie. 437 osób, które ogłosiły upadłość w III kwartale, pozostawiło po sobie aż 24 mln zł długów. Niewiele mniej, bo prawie 21,4 mln zł, należy do dłużników z woj. śląskiego, którzy stanowią najliczniejszą grupę bankrutów – 565 osób. Trzecie miejsce należy do woj. wielkopolskiego. Osób ogłaszających upadłość i notowanych w KRD było tam 413, a zostawiły one po sobie ponad 17,2 mln zł długów. Najmniejsze zadłużenie zanotowały osoby z woj. podlaskiego – to niecałe 2 mln zł. W III kw. br. było ich 62.

Niespłacane kredyty obciążają najbardziej

Osoby ogłaszające upadłość są winne przede wszystkim instytucjom finansowym i ubezpieczeniowym (to głównie banki, firmy pożyczkowe, ubezpieczeniowe, firmy windykacyjne i fundusze sekurytyzacyjne). Niewypłacalni konsumenci zalegają im ponad 138,4 mln zł. Dłużnicy mają też nieuregulowane rachunki na prawie 1,5 mln zł wobec operatorów telekomunikacyjnych. Natomiast 3,8 mln zł stanowią nieopłacone alimenty, które, jak wiadomo nie ulegają umorzeniu w upadłości konsumenckiej.

Niewypłacalność to proces stopniowy, a nie nagłe zjawisko. Przyczyn kłopotów dzisiejszych bankrutów należy szukać 2-3 lata temu. W części przypadków ma na nią wpływ inflacja, która zaczęła gwałtownie rosnąć w październiku 2021 roku. A na pewno przyspieszyła zwiększanie się kłopotów z regulowaniem zobowiązań. Co nie znaczy, że nie można ich było uniknąć.

Schematy postępowania większości osób, które ostatecznie kończą jako bankruci, są powtarzalne. Najpierw lekceważą problem – uznają, że to chwilowe, a jednocześnie nie robią nic, aby go rozwiązać. Czyli np. zaciągają kolejne zobowiązania, choć już mają komplikacje ze spłatą poprzednich, „bo jakoś to będzie”. Odrzucają też pomoc negocjatorów z firm windykacyjnych, którzy mogą im wyciągają do nich dłoń – w porozumieniu z wierzycielami – w opracowaniu takiego planu spłaty, który będzie realny. Firmy te zaczynają więc kierować sprawy do sądu, a windykacją zajmuje się komornik. Tu już skończyło się miejsce na negocjacje i elastyczność. Najczęściej nie ma też już tyle majątku, żeby spłacić długi. I pozostaje ogłoszenie upadłości wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Ogłoszenie bankructwa nie zamyka jednak sprawy. Część długów jest co prawda umarzana, ale nie wszystkie. Wyłączeniu podlegają np. alimenty, które nadal trzeba spłacać. majątek dłużnika jest licytowany, a jednocześnie sąd może nakazać bankrutowi spłatę pozostałej części zadłużenia nawet przez kolejnych 7 lat.

Vivid Games przedstawiła wyniki za listopad

W listopadzie Spółka wygenerowała przychody w wysokości 1,52 mln zł i odnotowała zysk netto w wysokości 20 tys. zł. EBITDA narastająco wynosi 3,25 mln zł. W minionym miesiącu Spółka kontynuowała prace nad projektami tworzonymi w partnerstwie z BoomBit S.A. (Boxing Ring) i spółką z branży FMCG (gra typu endless runner). Największy nacisk Zarząd kładzie jednak na rozwój Real Boxing 3. W I kwartale prototyp trafi do pierwszych testów w ramach soft-lauch.

Wyniki za listopad są zgodne z naszymi przewidywaniami. Poza promocją kampanii live-ops w tytułach z obecnego portfolio, nadal pracujemy nad tworzoną w kooperacji z BoomBit S.A. grą Boxing Ring – Clash of Warriors. Na początku nowego roku chcemy też zaprezentować potencjalnym partnerom biznesowym prototyp Real Boxing 3, który przedstawi jego potencjał komercyjny i technologiczny. Projekt jest kluczowy z punktu widzenia rozwoju Spółki w kolejnych okresach, a pozyskanie partnera biznesowego może przełożyć się na przyspieszenie prac także nad kolejnymi tytułami zapowiedzianymi w strategii” – podkreśla Piotr Gamracy, CEO Vivid Games.

Potrzeba nam regulacji odpowiadających na rewolucję cyfrową w kulturze. Eksperci o twórcach w dobie cyfryzacji

Choć mamy dziś miejsce na koegzystencję wielu, zróżnicowanych źródeł i kanałów monetyzacji pracy twórczej, to regulacje w tej sferze są często implementowane w sposób kłopotliwy i zawierają zbędne dodatkowe obciążenia. Konieczne jest, by prawo odpowiadało na realne, konkretne potrzeby cyfrowej kultury i godziło interes twórców, biznesu i konsumentów – stwierdzili eksperci uczestniczący w konferencji “#Kulturawsieci – nowe perspektywy”

Twórcy, popularyzatorzy kultury, przedstawiciele branży cyfrowej oraz eksperci w dziedzinie prawa spotkali się w Faktycznym Domu Kultury w Warszawie, by dyskutować o wyzwaniach stojących przed twórcami kultury w erze transformacji cyfrowej oraz regulacjach leżących u podstawy relacji konsumentów i twórców dzieł kultury. Konferencja zorganizowana została przez Związek Cyfrowa Polska, a jej partnerem była platforma Patronite.pl.

Regulacje na miarę kultury w erze cyfrowej

Uczestnicy dyskusji rozmawiali m.in. o trudnościach z kreowaniem przepisów w odpowiedzi na dynamicznie zmieniające się metody finansowania działalności twórczej i rozwój cyfrowych technologii konsumpcji kultury.  – Problemem dzisiejszej legislacji w zakresie praw autorskich i finansowania pracy twórczej jest mętność i niejasność. Regulacje w tej sferze są konieczne, lecz powinny odpowiadać na realne, konkretne potrzeby twórców. Często są jednak implementowane w sposób kłopotliwy i zawierają zbędne, dodatkowe obciążenia – wskazywał Marcin Olender, Public Policy and Government Relations Manager w Europie Środkowo-Wschodniej w firmie Google.

Zdaniem ekspertów tradycyjne sposoby finansowania twórczości mogą współistnieć z nowymi, cyfrowymi modelami monetyzacji działalności twórców. – Mamy dziś miejsce na koegzystencję wielu, zróżnicowanych źródeł i kanałów monetyzacji pracy twórczej. Cyfrowy patronat nie jest co do zasady konkurencją dla tradycyjnych metod wynagradzania twórczości artystów. Zdemokratyzowana forma patronatu ma swoje miejsce obok tradycyjnego wsparcia instytucjonalnego – mówił Bogusław Pluta, Dyrektor Zarządzający Związku Producentów Audio Video (ZPAV). Uczestnicy konferencji wskazywali także, że społecznościowe, niezależne finansowanie twórczości niesie w porównaniu do finansowania instytucjonalnego znacznie mniejsze wymagania formalne i niższe ryzyko dla twórców.

E-mecenat ma się coraz lepiej

Twórcy uczestniczący w konferencji podkreślali, że dziś każdą formę twórczości można przenieść do sieci. A to pozwala budować społeczności patronackie skupione wokół osób i organizacji w znacznie bardziej demokratyczny sposób bez uszczerbku na jakości twórczości.  Ich zdaniem odbiorcy kultury są gotowi wspierać nie tylko twórców, ale i cyfrowe narzędzia konsumpcji kultury, ponieważ mają poczucie bezpośredniego zaangażowania i pełnej kontroli nad czasem oraz wysokością swojego wsparcia

W czasie konferencji zaprezentowano także najnowszy raport Patronite pt. „Transformacja kultury cyfrowej w Polsce. Zmiany w modelu upowszechniania, wspierania i monetyzacji”, który opisuje przemiany w polskiej sferze e-mecenatu i finansowania społecznościowego pracy polskich twórców w sieci. Z raportu wynika, że liczba osób wspierających finansowo twórców w ramach platform patronatu online rośnie bardzo dynamicznie. – Platformy cyfrowego mecenatu pozwalają zmieniać relacje twórca-odbiorca. Artyści uzyskują dostęp do swoich odbiorców w zupełnie nowy, bardziej bezpośredni sposób. W ramach serwisu wsparcia udziela już 820 tys. patronów. Ich liczba przyrasta z większą dynamiką niż liczba twórców. Społeczeństwo chce uczestniczyć w twórczości i promować kulturę – komentowała Anna Ratkowska z Patronite.pl

Związek Cyfrowa Polska sprawuje mecenat nad platformą Patronite. Od początku działalności serwisu organizacja udzieliła wsparcia dla 36 twórców z różnych dziedzin, w tym teatru, malarstwa, literatury, muzyki, sztuki, edukacji, a także działalności społecznej.

Złoty trzyma się mocno

W tym tygodniu nie zabraknie wieści z kraju. Nie spodziewamy się jednak, że będą miały kluczowe znaczenie dla złotego. Zmiany na scenie politycznej wydają się już uwzględnione w wycenie. Na kursie złotego w tym tygodniu zaważą więc prawdopodobnie wieści z zewnątrz, szczególnie z głównych banków centralnych – Rezerwy Federalnej i Europejskiego Banku Centralnego.

Kluczowym motywem minionego tygodnia była aprecjacja dolara – rentowności amerykańskich obligacji wzrosły po bardzo silnym raporcie z rynku pracy. Wysoki poziom stóp procentowych nie wydaje się jak dotąd odciskać na nim znaczącego piętna, wspiera to więc narrację, że Rezerwa Federalna nie zdecyduje się w najbliższym czasie na ich obniżki. Dolar umocnił się względem niemal wszystkich pozostałych walut G10, z wyjątkiem jena japońskiego, który po tym, jak Bank Japonii zasygnalizował gotowość do normalizacji polityki monetarnej, okazał się niekwestionowanym zwycięzcą.

W tym tygodniu dziać się będzie sporo. We wtorek (12.12) opublikowany zostanie najbardziej wyczekiwany na świecie odczyt – listopadowa inflacja w USA. Odbędą się posiedzenia najważniejszych banków centralnych: Rezerwy Federalnej w środę (13.12) oraz Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii w czwartek (14.12). W piątek (15.12) zaś poznamy wstępne odczyty wskaźników PMI w grudniu z gospodarek G3. Do końca tego tygodnia powinniśmy wyrobić sobie znacznie wyraźniejszy obraz tego, jak będą wyglądały trendy gospodarcze, inflacyjne i monetarne w 2024 r. Czas przygotować się na podwyższoną zmienność.

PLN

Po pięciu z rzędu tygodniach aprecjacji złoty zakończył ostatni tydzień spadkiem względem euro. Deprecjacja ta była jednak niewielka, mniejsza niż w przypadku najbliższych mu walut regionu, i nadeszła po tym, jak EUR/PLN sięgnął kolejnego lokalnego minimum. Biorąc pod uwagę szerszy kontekst, w tym wyprzedaż pary EUR/USD, uwagę zwraca niezwykła odporność złotego.

Ubiegłotygodniowe posiedzenie NBP nie przyniosło nic nowego. Decydenci wciąż oczekują rozwoju wydarzeń, podkreślając także dodatkową niepewność fiskalną i regulacyjną po niedawnych wyborach. W przewidywalnej przyszłości można prawdopodobnie wykluczyć gwałtowne ruchy ze strony banku centralnego, a obniżki stóp procentowych w ciągu paru najbliższych miesięcy wydają się mało prawdopodobne.

W tym tygodniu opublikowane zostaną dane o rachunku obrotów bieżących w październiku (czwartek 14.12) i o inflacji w listopadzie (piątek 15.12). Odczyty te nie będą miały raczej istotnego wpływu na kurs złotego, szczególnie że znamy już wstępne dane dotyczące dynamiki cen. Spodziewamy się wielu nagłówków politycznych, wkrótce powinien bowiem zostać utworzony nowy rząd. Samo to nie powinno jednak naszym zdaniem istotnie wpłynąć na zmienność kursu. Na kursie złotego w tym tygodniu zaważą więc prawdopodobnie wieści spoza kraju, szczególnie z głównych banków centralnych.

EUR

W zeszłym tygodniu dotarły do nas kolejne ponure odczyty dotyczące gospodarki strefy euro. Październikowe dane dotyczące zamówień niemieckich fabryk znalazły się poniżej i tak już niskich oczekiwań, podobnie jak sprzedaż detaliczna w strefie euro. To kolejne sygnały świadczące o tym, że recesja gospodarki wspólnego bloku w IV kwartale jest prawdopodobna. Ograniczyło to potencjał wzrostowy pary EUR/USD, która zakończyła tydzień poniżej poziomu 1,08, blisko najniższego od miesiąca.

Zmiana stóp procentowych podczas czwartkowego posiedzenia EBC nie jest brana pod uwagę, kluczowe będzie więc to, w jakim stopniu odsunięte zostaną oczekiwania dotyczące pierwszych obniżek stóp procentowych. Rynkowy scenariusz bazowy zakłada pierwsze cięcie już w marcu przyszłego roku, nieco wcześniej niż w przypadku innych banków centralnych – jeżeli kontynuowany będzie trend dezinflacyjny, kiepskie dane gospodarcze mogą jednak uzasadniać ostrożną, gołębią politykę EBC.

USD

Trudno nie docenić niespotykanej odporności amerykańskiej gospodarki w obliczu najszybszego w historii cyklu podwyżek stóp procentowych. Raport z rynku pracy w listopadzie zaskoczył in plus, sugerując, że jest on rozgrzany do czerwoności. Dane dotyczące nowych wakatów, stopy bezrobocia i wzrostu płac były lepsze, niż oczekiwano.

Rentowności obligacji nieznacznie wzrosły, a dolar w wyniku publikacji raportu zdołał się umocnić. Rynki skupiają się teraz jednak na publikowanym w tym tygodniu raporcie inflacyjnym i posiedzeniu Fedu. Pauza w dezinflacyjnym cyklu i odsunięcie przez bank centralny oczekiwań dotyczących obniżania stóp procentowych (które obecnie znacznie wyprzedzają dot plot Fedu) mogą wesprzeć dolara. Oczekujemy, że przewodniczący FOMC, Jerome Powell, ponownie podkreśli siłę amerykańskiego rynku pracy, twierdząc jednocześnie, że okres wzrostu poniżej trendu jest konieczny, by bank zyskał pewność, że jego cel inflacyjny zostanie osiągnięty. Być może wystarczy to, by ograniczyć rynkowe oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych w USA – obecnie wydają się one nadmierne.

GBP

Będzie to dla funta bardzo intensywny tydzień. Grudniowe posiedzenie Banku Anglii poprzedzą publikacje dwóch ważnych raportów za październik: dotyczących stanu rynku pracy (wtorek 12.12) oraz dynamiki PKB (środa 13.12). Konsensus zakłada, że pierwszy wykaże spadek dynamiki wzrostu płac, drugi zaś kurczenie się gospodarki.

Oczekuje się, że Rada utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie, naszym zdaniem spróbuje jednak przy tym odsunąć rynkowe oczekiwania ich obniżki już w I połowie 2024 r. Istotny będzie ponownie podział głosów wśród decydentów – w listopadzie było to 6:3 za utrzymaniem stóp procentowych na niezmienionym poziomie. W tym miesiącu może się on nie zmienić. Uważamy, że zarówno dane, jak i komunikaty banku powinny być dla funta korzystne. Zarówno odporność popytu, jak i wysoki wzrost płac mogłyby utwierdzić rynek w przekonaniu, że stopy procentowe pozostaną w Wielkiej Brytanii na wysokim poziomie na dłużej niż w innych krajach.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Podstawowe badania krwi – czyli jakie?

Regularne wykonywanie badań krwi to jeden z najważniejszych elementów profilaktyki zdrowotnej. Uzyskane wyniki mogą wykazać nieprawidłowości czy zaburzenia, które nie dają jeszcze objawów, ale wymagają jednocześnie podjęcia dalszej diagnostyki lub wdrożenia leczenia. Jakie parametry warto uwzględnić więc w rutynowych badaniach krwi? Co ile miesięcy je wykonywać i kiedy udać się z wynikami do lekarza?

Jakie badania krwi wykonać, by rutynowo skontrolować stan zdrowia?

 

Podstawowe badanie krwi to morfologia, określająca liczbę, wielkość, a także jakość elementów morfotycznych krwi (w tym erytrocytów, leukocytów i trombocytów). Te i inne parametry morfologiczne są informacjami niezbędnymi do zweryfikowania ogólnego stanu zdrowia pacjenta. Oprócz tego wyniki morfologii mogą stanowić punkt odniesienia do dalszej diagnostyki – przykładowo w kierunku niedokrwistości, infekcji, niedoborów odporności czy nawet nowotworów.

 

Oprócz regularnego wykonywania morfologii krwi, warto oznaczać również:

 

  • parametry świadczące o rozwijaniu się stanu zapalnego, czyli CRP (poziom białka C-reaktywnego) oraz OB (Odczyn Biernackiego);
  • glikemię – czyli pomiar poziomu glukozy we krwi na czczo. W przypadku nieprawidłowego wyniku powtarzającego się dwukrotnie i więcej, wskazana jest dalsza diagnostyka w kierunku insulinooporności bądź cukrzycy;
  • profil lipidowy – czyli poziom cholesterolu wszystkich frakcji (tak zwanego „dobrego” i „złego” cholesterolu). Szybkie wychwycenie negatywnych zmian w lipidogramie pozwoli na skuteczne zapobieganie procesom degradacji ścian naczyń krwionośnych i innym, negatywnym konsekwencjom „wysokiego” cholesterolu;
  • poziom enzymów wątrobowych (potocznie określa się je mianem „prób wątrobowych”). Wyniki tego badania mogą pokazać nieprawidłowości w pracy wątroby, a także wskazywać na choroby tego narządu (w tym marskość, zapalenie wątroby, jej otłuszczenie i inne);
  • poziom hormonów tarczycy – nieprawidłowości w tym zakresie mogą wiązać się z rozwojem wielu procesów patologicznych (niedoczynność i nadczynność tarczycy) czy chorób (choroba Hashimoto, zespół policystycznych jajników i inne).

 

Oprócz wymienionych wyżej parametrów morfologicznych, uwidocznionych w badaniu krwi, do profilaktyki zdrowotnej warto włączyć także regularny pomiar ciśnienia tętniczego oraz u kobiet – badania ginekologiczne.

 

Kiedy wykonywać podstawowe badania krwi?

 

Podstawowe badania krwi, w celu profilaktyki chorób, powinno wykonywać się co najmniej raz w roku. Oczywiście do udania się na badanie powinny również skłonić pacjenta takie objawy, jak:

 

  • gwałtowne tycie lub utrata masy ciała bez zmiany diety czy stylu życia;
  • pogorszenie samopoczucia, zdolności poznawczych i kognitywnych;
  • zawroty głowy, omdlenia, duszności, bóle w klatce piersiowej;
  • ciągłe biegunki lub zaparcia, a także męczące gazy lub niestrawność;
  • nawracające infekcje (wirusowe, intymne i inne);
  • powiększone węzły chłonne lub guzki i nierówności w różnych częściach ciała (piersi, szyja, głowa, pachy, pachwiny).

 

Oczywiście wymienione powyżej wskazania do wykonania badań krwi nie wyczerpują całego katalogu objawów świadczących o konieczności skontrolowania morfologii. Więcej informacji o tym, kiedy warto pomyśleć o podstawowych badaniach krwi znajdziesz tutaj: https://www.synevo.pl/badania-podstawowe/.

 

Jeśli wyniki badań krwi okażą się nieprawidłowe, nie należy interpretować ich samodzielnie. Jedynie specjalista może bowiem odnaleźć znaczące korelacje pomiędzy konkretnymi parametrami, a dodatkowo zlecić dalszą diagnostykę lub omówić z pacjentem postępowanie. W przypadku, w którym morfologia jest w normie (zazwyczaj laboratoria oznaczają zbyt wysokie lub zbyt niskie poziomy konkretnych parametrów krwi), a pacjent wykonywał badania profilaktycznie i nie ma żadnych objawów chorobowych, wizyta u lekarza nie jest konieczna.

Honey Payment skoncentruje się na rozwoju analityków AI

Honey Payment Group, notowany na NewConnect FinTech, przyjął plany rozwoju do 2025 r. Zgodnie z nimi spółka skoncentruje się na rozwoju aplikacji DotBeeAI, czyli czatbotów opartych o sztuczną inteligencje, które wspierają decyzje inwestycyjne inwestorów na rynku akcji, walut, surowców i kryptowalut. Głównym celem Honey Payment jest globalny rozwój sprzedaży i pozyskanie do końca 2025 r. 2 mln użytkowników, w tym 100 tys. posiadających płatną subskrypcję aplikacji.

– Aplikacja z analitykami AI to produkt o globalnym potencjale. Wykorzystując możliwości sztucznej inteligencji oraz autorski model językowy stworzyliśmy produkt, który kompleksowo wspiera inwestorów w zbieraniu i analizowaniu informacji, a w konsekwencji w podejmowaniu  przemyślanych i dokładniejszych decyzji inwestycyjnych. Dzięki swojej prostocie i kompleksowości istotnie demokratyzują skomplikowaną wiedzę o finansach i dostęp do rozbudowanych informacji. – komentuje Grzegorz Szulik, założyciel i prezes Honey Payment Group.

DotBeeAI ułatwia inwestowanie poprzez dostarczenie jasnej i rzetelnej informacji w czasie kilkunastu sekund. Aplikacja łączy analizę fundamentalną (m.in. inflacja, stopy procentowe, wyniki finansowe spółek, prognozy i kalendarz ekonomiczny), techniczną (m.in. analiza formacji i świec, wsparć i oporów) i sentymentalną (m.in. newsy, korelacje). Dzięki temu wspiera inwestorów z zakresie analizy akcji, walut, surowców i kryptowalut.

Dotychczas Honey Payment z sukcesem rozwijał aplikacje i serwisy wspierające konsumentów i przedsiębiorców. Najpopularniejszą z nich jest multiaplikacja finansowa DotBee, która umożliwia zarządzanie finansami osobistymi. Rozwiązanie pozwala w jednym miejscu zarządzać płatnościami, fakturami, ubezpieczeniami, kosztami związanymi z biletami czy opłatami transportowymi. Z jej możliwości korzysta już ponad 500 tys. użytkowników.

– W ciągu 3 lat stworzyliśmy aplikację, która kompleksowo wspiera użytkowników w zarządzaniami finansami osobistymi. Wysoka jakość produktu i skuteczność działań marketingowych przełożyły się na pozyskanie ponad 500 tys. użytkowników. Jednak ekspansja zagraniczna nie jest łatwa– wymaga indywidualnego podejścia do każdego z krajów, co wynika z różnych regulacji prawnych. W przypadku analityków AI od razu zyskujemy ekspozycję na globalny rynek o zasięgu 1 miliarda osób zainteresowanych inwestowaniem. – tłumaczy Grzegorz Szulik.

Aplikacja DotBeeAi dostępna jest dla użytkowników na całym świecie w modelu bezpłatnym oraz płatnej subskrypcji, która umożliwia skorzystanie z większej liczby zapytań oraz funkcjonalności (np. powiadomienia z aktualizacją zapytań). Firma przygotowuje strategię marketingową, która zakłada aktywne pozyskiwanie użytkowników w Polsce, Wielkiej Brytanii, USA, Niemczech, Francji i Indiach.

W 2023 r. Honey Payment z sukcesem zakończył proces odwrotnego przejęcia spółki Maximus i tym samym zadebiutował na warszawskiej giełdzie. We wrześniu br. sąd rejestrowy dokonał wpisu podwyższenia kapitału zakładowego spółki, co było ostatnim krokiem w tym procesie.

– Debiut na warszawskiej giełdzie był dla nas ważnym krokiem, potwierdzeniem organizacyjnego rozwoju spółki. Pozwolił nam zwiększyć rozpoznawalność i transparentność, co jest istotne w budowaniu nowych partnerstw. Z drugiej strony obecność na rynku kapitałowym otwiera dla nas możliwości efektywniejszego pozyskiwania finansowania na dalszy rozwój. – dodaje Szulik.

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Honey Payment Group zwołane na 14 grudnia 2023 r. zdecyduje o emisji do 1.193.150 akcji. Środki, które spółka uzyska z tej emisji akcji, zostaną przeznaczone rozwój kluczowych projektów, w tym globalną ekspansję analityków AI.

Dolar umacnia się na mocnych danych z rynku pracy w USA

Ostatnie tygodnie to ciągłe nasłuchiwanie o zbliżającym się spowolnieniu gospodarczym. O ile w przemyśle widać słabsze odczyty, o tyle rynek pracy ma się bardzo dobrze. Ten amerykański wchodzi na kolejne szczyty.

Umocnienie dolara miało sens

Cały tydzień inwestorzy grali pod dobre dane z piątku i się udało. Dane z rynku pracy okazały się bardzo solidne. Liczba nowych miejsc pracy okazała się wyraźnie wyższa w sektorze pozarolniczym i delikatnie niższa od oczekiwań w sektorze prywatnym. Ważniejsza jednak była stopa bezrobocia. Spadła ona niespodziewanie do 3,7% z wcześniejszych 3,9%. Szybciej od oczekiwań rosły też płace. Nie jest to zaskoczeniem przy niskim i spadającym bezrobociu. Dane te są uzasadnieniem dla ostatniego umocnienia dolara. Patrząc jednak na dane cząstkowe z początku tygodnia, wielu inwestorów wykazało się dużą wiarą w dobre zakończenie tygodnia. Na zakończeniu dnia dolar był najmocniejszy względem euro od niemal miesiąca. Dodatkowym wsparciem dla tego ruchu był lepszy od oczekiwań raport Uniwersytetu Michigan.

Czekając na exposé

Dzisiaj wysłuchamy exposé premiera Mateusza Morawieckiego. Szanse na powodzenie tego projektu są niewielkie, za to zainteresowanie ogromne. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że jeden z największych polskich bukmacherów otworzył dzisiaj zakłady na oglądalność kanału sejmowego w serwisie YouTube i barierą, od której wypłacają wygraną za oglądalność, jest ćwierć miliona widzów, są oczywiście wyższe progi. Pomimo tego, że rząd ten ma niewielkie szanse, to w pewnym momencie podnosi on poprzeczkę kolejnym kandydatom. Festiwal obietnic może bardzo naruszyć budżet, a to już na pewno nie będzie neutralne dla rynków.

Indie nie zmieniają stóp procentowych

W piątek mieliśmy decyzje indyjskiego banku centralnego. Główna stopa procentowa została utrzymana na poziomie 6,5%. Biorąc pod uwagę inflację na poziomie 4,87%, można było się spodziewać, że kraj ten wkrótce wejdzie w cykl obniżek. Z drugiej strony jednak trzeba pamiętać, że inflacja cen żywności wynosi 6,61%, a jest to bardzo ważny parametr w najludniejszym państwie świata. W rezultacie nie dziwi sytuacja, gdzie stopy procentowe mogą być utrzymywane dłużej na obecnym poziomie. Brak obniżek był zgodny z oczekiwaniami, stąd brak istotnych reakcji na kursie rupii indyjskiej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

KPMG akredytowane przez UODO do monitorowania przestrzegania Kodeksu postępowania dla sektora ochrony zdrowia

KPMG jako jeden z pierwszych podmiotów w Polsce uzyskało akredytację Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych do pełnienia roli podmiotu monitorującego przestrzeganie Kodeksu postępowania dla sektora ochrony zdrowia. Firma doradcza odpowiada za przyjmowanie nowych podmiotów w poczet członków kodeksu oraz za ich właściwą weryfikację i nadzór w ramach przeprowadzanych audytów. 

Zatwierdzony Kodeks postępowania dla sektora ochrony zdrowia ma na celu zapewnienie adekwatnego poziomu ochrony pacjentów w związku z przetwarzaniem ich danych osobowych – ze szczególnym uwzględnieniem ochrony zdrowia i życia pacjentów. Już na etapie projektu stał się punktem odniesienia dla wielu podmiotów medycznych. Celem Kodeksu jest dalsza poprawa standardów w zakresie ochrony danych osobowych pacjentów.

Przepisy prawne dotyczące danych osobowych nie są proste i łatwe w interpretacji, zwłaszcza w dobie powszechnej informatyzacji i zagrożeń pojawiających się w cyberprzestrzeni. Podmioty wykonujące działalność leczniczą działają również pod presją wysokich kar wymierzanych przez organ nadzorczy. Właściwe wdrożenie RODO, to nie tylko przygotowanie odpowiedniej dokumentacji, ale przede wszystkim stosowanie jej w praktyce i świadomość oraz minimalizacja ryzyka, jakie wiąże się z przetwarzaniem danych – mówi Michał Kurek, Partner w Dziale Consultingu, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

KPMG jako jeden z pierwszych podmiotów w Polsce przystąpił do pełnienia roli podmiotu monitorującego. Monitorowaniu podlega stosowanie kodeksu, w odniesieniu do procesów przetwarzania danych pacjentów, zachodzących w podmiotach wykonujących działalność leczniczą (PWDL) oraz w podmiotach przetwarzających dane na zlecenie PWDL. Jest to pierwszy zatwierdzony kodeks w Polsce, do którego stosowania mogą przystępować także organy i podmioty publiczne.

Przystąpić do Kodeksu może każdy podmiot prowadzący działalność leczniczą, bez względu na formę prawną działalności, strukturę właścicielską, uczestnictwo w systemie opieki zdrowotnej finansowanym ze środków publicznych czy zakres i rodzaj działalności leczniczej.

Kodeks stanowi kompleksowe narzędzie dla administratorów i podmiotów przetwarzających dane osobowe w branży ochrony zdrowia. Z rozmów z naszymi klientami wiemy, że rozstrzygnięcia kodeksu – nawet, gdy był na etapie projektowania – stały się cennymi wskazówkami w codziennej działalności. Cieszymy się z wypracowania rozwiązań umożliwiających przystąpienie do kodeksu także przez podmioty publiczne. Jesteśmy gotowi do przyjmowania wniosków, udzielania informacji i zapraszamy do odwiedzenia naszej strony internetowej oraz bezpośredniego kontaktu – mówi Piotr Burzyk, Starszy Menedżer w Dziale Consultingu w Zespole Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce.

Cyberprzestępczość 2024: co nas czeka?

Wraz z rozwojem przestępczej działalności w usługowym modelu Cybercrime-as-a-Service (CaaS) oraz pojawieniem się generatywnej sztucznej inteligencji, życie osób dokonujących cyfrowych ataków stało się o wiele łatwiejsze. To oznacza, że będą mogli skupić się na wykorzystaniu rosnących możliwości do rozbudowy swoich zestawów narzędzi do prowadzenia przestępczych działań oraz zwiększenia poziomu ich wyrafinowania. Będą prowadzić bardziej ukierunkowane i ukryte ataki, z dużym naciskiem na ominięcie zaawansowanych mechanizmów kontroli bezpieczeństwa, co dzięki dużej elastyczności umożliwi uczynienie każdego cyklu ataku bardziej wydajnym.

Opublikowany przez zespół FortiGuard Labs raport dotyczący prognoz zagrożeń na rok 2024 przedstawia realia nowej ery zaawansowanej cyberprzestępczości, w której sztuczna inteligencja zmienia reguły gry. Zaprezentowano w nim też nowe trendy dotyczące zagrożeń, którym warto przyglądać się w najbliższym roku i później, a także porady dotyczące tego, w jaki sposób przedsiębiorstwa na całym świecie mogą zwiększyć swoją zbiorową odporność w kontekście ewoluujących zagrożeń.

Ewolucja ulubionych taktyk

Wiele rodzajów ataków, które były przedstawiane w poprzednich edycjach raportów FortiGuard Labs, nie odchodzi do lamusa – zamiast tego ewoluują i są rozwijane, ponieważ atakujący uzyskują dostęp do nowych zasobów. Na przykład, jeśli chodzi o zaawansowaną uporczywą cyberprzestępczość, należy spodziewać się większej aktywności rosnącej liczby grup prowadzących ataki APT. Można też założyć, że będą one dywersyfikować swoje cele i techniki działania, koncentrując się na bardziej wyrafinowanych i destrukcyjnych atakach, przede wszystkim DoS (odmowa usługi) i wymuszeniach.

Cyberprzestępcze „wojny o terytorium” nadal trwają, a wiele prowadzących ataki grup koncentruje się na tych samych celach i uruchamia kod oprogramowania ransomware często już w ciągu 24 godzin lub krócej od momentu udanego włamania do komputera. Jeszcze na początku bieżącego roku FBI wydało ostrzeżenie dla przedsiębiorstw na ten temat.

Nie można też zapominać o ewolucji generatywnej sztucznej inteligencji. Mechanizm ten dolewa oliwy do i tak już szalejącego ognia – zapewnia atakującym łatwy sposób na ulepszenie wielu etapów ataków. Tak jak eksperci FortiGuard Labs przewidywali w przeszłości, cyberprzestępcy w swoich działaniach coraz częściej wykorzystują sztuczną inteligencję do udaremniania wykrywania przez ofiary stosowanych wobec nich sztuczek inżynierii społecznej, po naśladowanie ludzkiego zachowania, aby „znieczulić” narzędzia zabezpieczające.

Nowe trendy dotyczące zagrożeń, na które należy zwrócić uwagę

Cyberprzestępcy zawsze będą polegać na wypróbowanych oraz sprawdzonych w boju taktykach i technikach, aby osiągnąć szybki zarobek. Dziś jednak mają do dyspozycji coraz większą liczbę narzędzi, które pomagają im w prowadzeniu ataków. W miarę ewolucji metod ich działania należy oczekiwać pojawienia się kilku nowych trendów w 2024 roku i w późniejszym okresie:

Polowanie na najbardziej łakome kąski – W ciągu ostatnich kilku lat liczba ataków ransomware na całym świecie gwałtownie wzrosła, co sprawiło, że każde przedsiębiorstwo, niezależnie od wielkości i branży, stało się potencjalnym celem przestępców. Ponieważ jednak coraz większa liczba hakerów przeprowadza ataki ransomware w celu uzyskania bardzo wysokiego okupu, grupy cyberprzestępcze obecnie rzadziej interesują się mniejszymi, łatwiejszymi do zaatakowania celami. Dlatego należy zakładać, że docelowo przyjmą podejście „idź na całość lub odpuść sobie”, a ich głównym punktem skupienia będą podmioty z branży infrastruktury krytycznej (takie jak ochrona zdrowia, finanse, transport i usługi użyteczności publicznej), których zaatakowanie miałoby bardzo negatywny wpływ na społeczeństwo, a więc większe jest prawdopodobieństwo wypłaty okupu. Rozszerzą oni również metody swoich działań, czyniąc je bardziej osobistymi, agresywnymi i z natury destrukcyjnymi.

Nadeszły nowe dni dla ataków dnia zerowego – Ponieważ przedsiębiorstwa zwiększają liczbę platform, aplikacji i innych rozwiązań, na których polegają w codziennych operacjach biznesowych, cyberprzestępcy zyskują wyjątkowe możliwości odkrywania i wykorzystywania luk w oprogramowaniu. W 2023 r. zaobserwowano rekordową liczbę (która wciąż rośnie) ataków dnia zerowego oraz nowych luk w zabezpieczeniach (CVE). Biorąc pod uwagę, jak cenne dla atakujących są informacje ułatwiające przeprowadzenie ataku dnia zerowego, należy spodziewać się, że wśród społeczności oferującej usługi Cybercrime-as-a-Service pojawią się brokerzy narzędzi umożliwiających atakowanie w ten sposób, sprzedawanych w dark webie.

Atak od wewnątrz – Wiele przedsiębiorstw zwiększa poziom kontroli bezpieczeństwa oraz wdraża nowe, ulepszone rozwiązania i procesy w celu wzmocnienia swojej obrony. Utrudniają one atakującym infiltrację sieci z zewnątrz, więc cyberprzestępcy muszą znaleźć nowe sposoby dotarcia do swoich celów. Ta sytuacja powoduje wzrost ryzyka, że zaczną rekrutować partnerów do swojej działalności wśród personelu firm, co ułatwi im uzyskanie dostępu do ich zasobów.

Ważne społecznie wydarzenia przyciągają cyberprzestępców – W 2024 r. będą miały miejsce ważne wydarzenia, jak wybory w USA czy igrzyska olimpijskie w Paryżu. Należy spodziewać się, że atakujący – jak zawsze – będą wykorzystywali związaną z tym tematykę do prowadzenia ataków. Ich sprzymierzeńcem w takich działaniach w ostatnim czasie stała się generatywna sztuczna inteligencja, która pomaga tworzyć bezbłędne, angażujące treści w różnych językach, do wykorzystania np. w wiadomościach phishingowych.

Przydatna znajomość taktyki atakujących – Cyberprzestępcy nieuchronnie będą rozszerzać zbiór taktyk, technik i procedur (TTP), których używają do atakowania swoich celów. Obrońcy mogą jednak zyskać przewagę, znajdując sposoby na zakłócenie tych działań. Podczas gdy większość wykonywanych na co dzień prac zabezpieczających związanych jest z blokowaniem punktów, przez które może dojść do włamania, warto bliżej przyjrzeć się TTP stosowanym przez cyberprzestępców, co pomoże zawęzić pole gry i znaleźć metody na zapędzenie ich w kozi róg.

Większe ryzyko ataków na infrastrukturę 5G – Mając dostęp do coraz większej liczby połączonych ze sobą cyfrowych rozwiązań, cyberprzestępcy z pewnością będą odkrywać nowe możliwości włamania. A ponieważ każdego dnia do sieci trafia coraz więcej urządzeń, należy zakładać, że w przyszłości będą w większym stopniu realizować ataki na infrastrukturę łączności, taką jak 5G. W ten sposób będą w stanie z łatwością zakłócić funkcjonowanie krytycznych branż, takich jak przemysł naftowy i gazowy, transport, bezpieczeństwo publiczne, finanse i ochrona zdrowia.

Poruszanie się w cyberprzestępczości nowej ery

Cyberprzestępczość ma wpływ na wszystkich, a konsekwencje udanego włamania często mogą być daleko idące. Nie oznacza to jednak, że stanowiące zagrożenie podmioty zawsze będą miały przewagę. Szeroko rozumiana społeczność z branży cyfrowego bezpieczeństwa może podjąć wiele działań, aby lepiej przewidywać kolejne ruchy cyberprzestępców i zakłócać ich działania. W tym zakresie bardzo ważna jest współpraca między sektorem publicznym i prywatnym w celu dzielenia się informacjami o zagrożeniach, jak również przyjmowanie standardowych mechanizmów zgłaszania incydentów..

Także przedsiębiorstwa mają do odegrania istotną rolę w zwalczaniu cyberprzestępczości. Powinny zacząć od stworzenia kultury cyfrowej odporności. Za zapewnienie bezpieczeństwa w pewnym stopniu odpowiedzialny jest każdy pracownik w firmie, należy więc wdrażać takie inicjatywy, jak dotyczące tego obszaru programy edukacyjne obejmujące całe przedsiębiorstwo, jak też bardziej ukierunkowane działania, np. ćwiczenia dla kadry kierowniczej. Znalezienie sposobów na zmniejszenie luki kompetencyjnej w zakresie cyberbezpieczeństwa, w tym zaangażowanie w poszukiwanie nowych utalentowanych pracowników, może pomóc przedsiębiorstwom w poradzeniu sobie z problemem przepracowanego personelu odpowiedzialnego za IT i bezpieczeństwo, a ułatwi stawienie czoła rosnącemu krajobrazowi zagrożeń. A dzielenie się informacjami o zagrożeniach stanie się jeszcze ważniejsze w przyszłości, ponieważ pomoże w szybkiej mobilizacji ochrony.

Wycena medialna członków ustępującego rządu

Mateusz Morawiecki, Mariusz Błaszczak i Dominika Chorosińska są członkami odchodzącego rządu, którzy najczęściej pojawiali się w mediach internetowych w przeciągu ostatnich dwóch tygodni. Wartość przekazu medialnego premiera wyniosła 79,5 mln zł, ministra obrony narodowej 16,5 mln zł, a minister kultury i dziedzictwa narodowego 14,7 mln zł – podaje Instytut Przywództwa, który na podstawie wartości ekwiwalentu reklamowego przygotował zestawienie najcenniejszych medialnie członków „dwutygodniowego rządu”.

Pierwsze i drugie miejsce nie jest zaskoczeniem, gdyż premier Mateusz Morawiecki oraz minister Mariusz Błaszczak prawie codziennie goszczą w doniesieniach na stronach portali internetowych – tłumaczy Piotr Gąsiorowski, prezes Instytutu Przywództwa. – Zaskoczeniem jest trzecie miejsce na podium minister Dominiki Chorosińskiej. Stanowisko ministra kultury i dziedzictwa narodowego nigdy nie cieszyło się tak dużym zainteresowaniem mediów. W tym wypadku zainteresowanie związane jest z osobą Dominiki Chorosińskiej – wyjaśnia prezes Instytutu Przywództwa.

Ekwiwalent reklamowy to kwota, jaką należałoby zapłacić za publikacje, gdyby były one reklamą. Jego wartość zależy między innymi od objętości materiału, rodzaju medium oraz zasięgu.

Zaskakujące wzrosty zainteresowania

Instytut Przywództwa zestawił obecność w mediach członków rządu w okresie krótkiego pełnienia obowiązków z analogicznym okresem poprzedzającym ministerialne nominacje. Okazuje się, że ministrowie odnotowali nawet kilkunastotysięczny wzrost zainteresowania mediów internetowych.

Ewa Krajewska, zdrowia, jest członkiem rządu, która odnotowała największy wzrost zainteresowania mediów elektronicznych. Wzrost liczby publikacji na portalach internetowych wyniósł przeszło 12 tys. proc. Na drugim miejscu znalazł się Alvin Gajadhur, Minister Infrastruktury ze wzrostem zainteresowania na poziomie ponad 6 tys. proc, na trzecim Dorota Bojemska z wynikiem ponad 5,5 tys. proc.

Astronomiczne wręcz wyniki zestawienia wzrostu liczby publikacji na portalach internetowych wynikają z małej liczby publikacji w okresie poprzedzającym ministerialną nominację, a zatem z niewielkiej rozpoznawalności medialnej w tym czasie. Ewa Krajewska w okresie poprzedzającym nominację obecna była jedynie w 3 publikacjach na portalach internetowych. Po otrzymaniu stanowiska pojawiła się w ponad 370 publikacjach. Zdecydowana większość członków ustępującego rządu była przed powołaniem na ministrów mało znana opinii publicznej – wyjaśnia Piotr Gąsiorowski, prezes Instytutu Przywództwa.

Spadek zainteresowania mediów odnotował jedynie premier Mateusz Morawiecki – o 1,4%, chociaż wartość przekazu z jego udziałem była największa – wyniosła prawie 80 mln złotych. Mały spadek zainteresowania premierem wiąże się z tym, że przez ostatnie miesiące jako lider poprzedniego rządu oraz rządzącej partii codziennie gościł w doniesieniach medialnych, tak samo jak drugi pod względem wartości przekazu medialnego minister obrony Mariusz Błaszczak, który odnotował jednak wzrost zainteresowania na poziomie prawie 80%. Średni wzrost zainteresowania mediów internetowych członkami ustępującego rządu wyniósł 2 232%.

–  Analizując zestawienie dotyczące wzrostu zainteresowania mediów członkami rządu można dostrzec interesujące zjawisko. Jest ono związane z często mylonymi pojęciami, popularność vs. wpływ. Jak pokazuje nasze badanie relatywnie łatwo stać się osobą popularną i choć posiadający wpływ wynikający z powierzonej funkcji, to wciąż bez większego wpływu w wymiarze społecznym i osobistym. To charakterystyczne dla rodzaju przywództwa, które nazywamy nadanym, mianowanym. Kilkusetprocentowe wzrosty zainteresowania wskazują nie na zainteresowanie danymi osobami ze względu na ich działalność, lecz na powierzone im funkcje w ministerstwach. Rozpoznawalność medialna członków ustępującego rządu nie była związana z charyzmą lidera, ale z wpływem stanowiska i w przypadku większości ministrów zapewne nie będzie trwała długo z uwagi na krótki okres urzędowania – podsumowuje ekspert. Analizując wyniki naszego zestawienia nasuwa się myśl: ministrem się bywa, liderem się jest – dodaje Gąsiorowski.


WYCENA MEDIALNA CZŁONKÓW USTĘPUJĄCEGO RZĄDU
(NA PODSTAWIE PUBLIKACJI NA PORTALACH INTERNETOWYCH)
LP. IMIĘ I NAZWISKO WARTOŚĆ PUBLIKACJI (W PLN) WZROST/SPADEK ZAINTERESOWANIA
1. Mateusz Morawiecki 79 500 000 -1,40%
2. Mariusz Błaszczak 16 500 000 79%
3. Dominika Chorosińska 14 700 000 1 611%
4. Anna Gembicka 10 500 000 3 854%
5. Krzysztof Szczucki 9 100 000 245%
6. Marlena Maląg 8 700 000 48%
7. Jacek Ozdoba 8 500 000 449%
8. Marcin Warchoł 7 700 000 2 174%
9. Alvin Gajadhur 6 600 000 6 363%
10. Szymon Szynkowski vel Sęk 6 000 000 76%
11. Paweł Szefernaker 4 400 000 3 025%
12. Anna Łukaszewska-Trzeciakowska 4 300 000 398%
13. Danuta Dmowska-Andrzejuk 4 000 000 3 957%
14. Ewa Krajewska 3 500 000 12 266%
15. Marzena Małek 2 900 000 430%
16. Dorota Bojemska 2 700 000 5 580%
17. Andrzej Kosztowniak 2 400 000 606%
18. Małgorzata Jarosińska-Jedynak 1 900 000 1 072%
19. Izabela Antos 1 300 000 178%

 

Jak przeprowadzono badanie?

Instytut Przywództwa przeanalizował wzmianki o wybranych członkach ustępującego rządu, które zamieszczone zostały na portalach internetowych. Wzrost zainteresowania mediów obliczony został na podstawie liczby wzmianek na portalach internetowych w okresie poprzedzającym ministerialne nominacje (15-26.11.2023 r.) oraz w analogicznym okresie po zaprzysiężeniu rządu (28.11-9.12.2023 r.).

Tworzenie logo w AI – jak wygenerować grafikę identyfikującą Twoją markę? Podpowiadamy!

W erze technologii i cyfrowego designu, tworzenie logo nie musi być już tylko domeną grafików. Sztuczna inteligencja, coraz bardziej zaawansowana i dostosowana do potrzeb użytkowników, umożliwia generowanie unikalnych projektów. Jak wykorzystać potencjał AI, by stworzyć grafikę, która nie tylko przyciągnie uwagę, ale też stanie się wizytówką Twojej marki?

Ewolucja AI w świecie designu

Sztuczna inteligencja, choć dla wielu wciąż jest nowością, ma już kilka dekad doświadczenia w generowaniu grafik i cyfrowych obrazów, choć nie sposób nie zauważyć, że aplikacje stały się „dostępne dla mas” w ciągu ostatnich kilku lat – duża w tym rola smartfonów oraz rosnącej mocy obliczeniowej chipów NPU i GPU. Fundamenty pod ten segment rynku zawdzięczamy takim gigantom, jak Huawei, Qualcomm, Samsung czy Apple.

W latach 70. XX wieku, kiedy komputery osobiste dopiero wchodziły na rynek globalny, pojawiały się pierwsze programy do tworzenia grafik, takie jak „Sketchpad” czy „GRAIL” (Graphical Input Language). Wtedy oczywiście nie były to narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, ale stanowiły podwaliny pod technologie, z których korzystamy także i dziś.

Gdy dziś zastanawiasz się nad tym, jak stworzyć logo firmy w dobie cyfrowej, najlepszą opcją będzie skorzystanie z narzędzi bazujących na AI. Przykłady takich aplikacji do tworzenia logo to „Looka”, „Hatchful” od Shopify, „Wix Logo Maker” czy znana i ceniona za uniwersalność Canva. Profesjonaliści mogą skorzystać z Photoshopa czy Corela, a entuzjaści promptów mają do swojej dyspozycji Midjourney.

Sztuczna inteligencja, opierając się na bazie danych z dziesiątek tysięcy wzorów, może w krótkim czasie generować unikalne propozycje logo firmy. Jak wykorzystać cały potencjał tych aplikacji? Przede wszystkim trzeba dysponować pewną wiedzą o tym, jak z nich korzystać. Użyteczne, sprawdzone informacje o tworzeniu logo z AI znajdziesz na fintechportal.pl.

Praktyczne aspekty generowania logotypów za pomocą AI

Wygenerowanie logo za pomocą sztucznej inteligencji to dopiero początek. Kluczem jest wiedza, jak poprawnie wykorzystać ten projekt w praktyce. Przede wszystkim musisz zwrócić uwagę na kilka kluczowych obszarów, w tym:

  • Format: najczęściej AI oferuje logo w formacie PNG, JPG, SVG czy PDF. SVG jest szczególnie cenny, ponieważ umożliwia skalowanie grafiki bez utraty jakości.
  • Rozdzielczość: dobrze jest wybrać taką, która będzie odpowiednia zarówno do druku, jak i do wykorzystania w mediach cyfrowych. Jeśli grafika, jaką chcesz wygenerować, ma być wykorzystywana np. na firmowej stronie WWW, pomyśl o rozdzielczości Full HD (1920 × 1080 pikseli).
  • Legalność: koniecznie upewnij się, że generowane logo jest unikalne i nie narusza praw autorskich. Większość platform AI gwarantuje, że tworzone przez nie pliki nie naruszają żadnych przepisów, jednak warto to dodatkowo sprawdzić, choćby poprzez wyszukiwanie obrazem w Google. Zawczasu upewnij się też, czy licencja aplikacji zezwala na komercyjne wykorzystanie stworzonych grafik – dotyczy to zwłaszcza narzędzi freeware.

Ciekawostką może być fakt, że niektóre platformy AI pozwalają na „trening” algorytmu przez użytkownika, co pozwala na większe dostosowanie projektu do indywidualnych potrzeb, jednak są to rozwiązania niszowe, które dopiero przebijają się do mainstreamu.

Dlaczego warto zaufać technologii przy tworzeniu logo?

Oprócz oszczędności czasu i pieniędzy generowanie logo przy pomocy AI ma wiele innych zalet. Systemy bazują na setkach tysięcy wzorów i trendów, co pozwala na stworzenie plików, które świetnie wpiszą się w branżowe trendy.

Poza tym algorytmy uczą się preferencji użytkowników, dzięki czemu z czasem proponowane projekty stają się po prostu coraz lepsze. Dzięki AI możesz eksperymentować z różnymi wersjami logotypu w krótkim czasie, bez konieczności oczekiwania na ukończenie pracy przez profesjonalnego grafika.

Sztuczna inteligencja jest już obecna w wielu aspektach naszego życia, a jej wkład w generowanie plików graficznych rośnie bardzo szybko. Korzystając z aplikacji, które posiłkują się AI możesz szybko stworzyć unikalne, nowoczesne i świetnie wyglądające logo dla Twojej marki!

Kto pierwszy, EBC czy Fed?

Rynek coraz mocniej spekuluje, że EBC obniży stopy procentowe w przyszłym roku. Zaskakujące jest jednak to, że wycena pokazuje, że może to się już stać w marcu 2024 roku, co oznacza, że wg rynku europejska instytucja wyprzedzi Rezerwę Federalną. Jeszcze jakiś czas temu było na odwrót. Teraz dominuje przekonanie, że nastawienie Lagarde jest bardziej „gołębie” od przekazu Powella. Obecnie prawdopodobieństwo marcowej decyzji EBC o łagodzeniu polityki monetarnej wynosi ponad 65 proc. a kwietniowej blisko 90 proc. Dla porównania szanse na taki sam ruch „za oceanem” wynoszą aktualnie mniej niż 50 proc. (marzec) i lekko ponad 60 proc. (maj). Z tego też względu euro osłabia się do USD od końca listopada, czego obrazem są spadki kursu EURUSD poniżej 1,08. Spekulacje te wzmogły się po ostatnim komentarzu Izabelii Schnabel, która wykluczyła dalsze podwyżki.

Piątkowy raport z rynku pracy nieco ostudził oczekiwania rynku co do dalszych działań Fed-u i umocnił USD, przecenił złoto i spowodował spadki na Wall Street. Teraz rynek czeka na kluczowy tydzień końcówki roku, w którym dojdzie do posiedzeń EBC oraz FOMC.
Istnieją jednak argumenty ekonomiczne przemawiające za tym, że to Fed będzie liderem w luzowaniu monetarnym.

Po pierwsze, proces dezinflacji w USA wydaje się być bardziej zaawansowany. Wzrost płac w USA słabnie (choć bardzo powoli). Dotyczy to wszystkich znaczących miar, takich jak wskaźnik kosztów zatrudnienia (ECI) i mediana wzrostu płac obliczana przez Atlanta. Fed będzie zatem prawdopodobnie przekonany wcześniej niż EBC, że fala inflacji została przełamana.

Po drugie, Fed podniósł stopy procentowe wcześniej i ostrzej niż EBC. Na poziomie 5,5 proc. główna stopa procentowa w USA jest zatem znacznie powyżej poziomu 2,5 proc., który Fed uważa za neutralny. Jeśli inflacja na wiosnę zbliży się do celu, a gospodarka również wpadnie w recesję, Rezerwa Federalna prawdopodobnie dostosuje stopy procentowe.

Fed przygotował również zwrot w stopach procentowych w tle. Kwartalne projekcje przedstawicieli Fed dotyczące oczekiwanej odpowiedniej ścieżki stóp procentowych już od pewnego czasu wskazywały, że uważają oni pierwsze cięcia w przyszłym roku za realistyczne, choć w mniejszym stopniu niż wyceniają to rynki.

Przyszłotygodniowa aktualizacja prognoz Fed-u prawdopodobnie wskaże na bardziej znaczące cięcia. Ogólnie rzecz biorąc, amerykański bank centralny będzie jednak starał się nie podsycać spekulacji na temat obniżek stóp procentowych. W końcu zredukowały one już rynkowe stopy procentowe i podbiły ceny akcji.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Oszustwo podatkowe męża nie implikuje winy żony

Dostęp małżonki do wspólnego konta z mężem, historii przelewów i zgromadzonych na nim środków, nie oznacza, że można jej przypisać popełnienie przestępstwa oszustwa podatkowego, o które oskarżony jest jej mąż. Nie przesądzają o tym także kontakty męża z firmą, w której jest zatrudniona – orzekł sąd okręgowy w Warszawie w opublikowanym w dniu 27 września 2023 r. wyroku z dnia 9 sierpnia 2023 r.

Świadomość tego czym zajmuje się współmałżonek

Tak jak w przypadku wykrycia nieprawidłowości w jednej firmie organy automatycznie przyglądają się bliżej także jej kontrahentom, dokonując m.in. kontroli krzyżowej, tak również w sytuacji wysunięcia wobec przedsiębiorcy oskarżenia o popełnienie przestępstw skarbowych, podejrzenia padają również na jego współmałżonka. Wszak razem mieszkając, dzieląc wspólnym majątkiem, rachunkiem bankowym, istnieje prawdopodobieństwo, że współmałżonek ma wiedzę o tym czym się zajmuje i jak zarabia pieniądze partner, czy partnerka. Jednak niekoniecznie.

Karuzela VAT w obrocie paliwami

Rozpoznawana przez warszawski sąd okręgowy (tj. sąd II instancji) sprawa dotyczyła małżeństwa, które oskarżono o świadomy udział w karuzeli podatkowej. Sąd rejonowy(tj. sąd I instancji) uznał za winnych popełnienia oszustwa podatkowego oboje małżonków, ustaliwszy, że mąż zajmował się obrotem paliwami i dokonywał wyłudzeń VAT. W procederze uczestniczyła spółka, w której zatrudniona była jego żona. Oskarżona zajmowała się w niej fakturowaniem sprzedaży, więc zdaniem prokuratury musiała również fakturować sprzedaż komponentów paliwowych do czeskich spółek, z którymi współpracował mąż i za pośrednictwem których dokonywał wyłudzeń. Od spółek tych otrzymywał on na wspólne małżeńskie konto przelewy, widywany był też w firmie, w której zatrudniona była żona.

Zdaniem sądu I instancji, który bezsprzecznie uznał męża za świadomego uczestnika, a nawet współorganizatora karuzeli VAT w handlu paliwami, o wszystkim musiała wiedzieć również żona, stąd skazał ją za popełnienie przestępstwa oszustwa podatkowego (art. 56 § 1 Kodeksu karnego skarbowego) w zamiarze ewentualnym. Argumentem przemawiającym za tym był fakt posiadania przez żonę dostępu do wspólnego z oskarżonym rachunku bankowego, swobodnego dysponowania przez nią zgromadzonymi tam środkami oraz dostępem do historii wpływów na to konto.

Organy muszą udowodnić, że żona wie o nielegalnym pochodzeniu pieniędzy

W wyroku z dnia 9 sierpnia 2023 r. sąd okręgowy, w związku ze złożoną apelacją, uniewinnił żonę. Sąd ten zgodził się, że przestępstwo oszustwa podatkowego jest przestępstwem umyślnym i można je popełnić w zamiarze bezpośrednim lub ewentualnym. W tym drugim przypadku sprawca przewidując popełnienie przestępstwa na to się godzi. Należało więc udowodnić, że oskarżona przewidywała i godziła się na to, że pieniądze wpływające na wspólne konto stanowią przychody jej męża pochodzące z nielegalnej działalności. A tego nie uczyniono. Nie przemawiały za tym zeznania żadnego ze świadków. Oskarżona zajmowała się działem handlującym ze Wchodem, a spółka, z udziałem której oszustw podatkowych dokonywał mąż, była spółką czeską. Jego obecność w siedzibie firmy nie świadczy o jej winie, skoro rozmowy z nim prowadziła inna osoba odpowiedzialna za obrót komponentami do paliw. Wreszcie, pieniądze, które wpływały na wspólne konto, nie wpływały bezpośrednio od czeskiej spółki, co dałoby oskarżonej możliwość weryfikacji skąd pochodzą. Wpływały bowiem pośrednio, najpierw na konto osobiste męża, a dopiero potem na ich wspólny rachunek.

Jednocześnie sąd stwierdził, że ustalenia sądu rejonowego co do winy męża są trafione. Zebrane dowody jednoznacznie przemawiają za tym, że świadomie zataił swoje przychody z nielegalnej działalności wyłudzania VAT w obrocie paliwami, którą naraził Skarbu Państwa na straty w wysokości ponad 7 mln zł (wyrok Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie VI Wydział Karny Odwoławczy, z dnia 9 sierpnia 2023 r., sygn. akt VI Ka 192/22).

Ważna reprezentacja w sporach sądowych

Obrońca oskarżonej wnosząc apelację trafnie podkreślił wagę zeznań świadka, który był zatrudniony w firmie sprzedającej komponenty paliwowe do czeskich spółek. Obciążył on w nich jedynie oskarżonego. Nie wynikało z tych zeznań, aby pracująca tam żona oskarżonego fakturowała sporną sprzedaż, ani też wiedziała o tym, jaką rolę w nielegalnym procederze odgrywał jej mąż. Na jej świadomy udział w przestępstwie wyłudzania VAT nie wskazywał też żaden z pozostałych świadków. W braku bezpośredniego na to dowodu, oskarżenie opierało się więc jedynie na poszlakach.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Glapiński w ekspresowym tempie. Rynki czekają na dane z USA

Napięty grafik profesora Adama Glapińskiego wymusił skrócenie konferencji po decyzji Rady Polityki Pieniężnej do zaledwie 30 minut. Rynki przygotowują się do dzisiejszych danych z rynku pracy za oceanem.

Niespodzianka na konferencji prezesa NBP

Ostatnie konferencje profesora Adama Glapińskiego były bardzo barwne. Szczególnie złośliwi określali je stand-upem, gdyż oprócz kwestii ekonomicznych przemycane było tam wiele dodatkowych opinii. Wczorajsze posiedzenie zerwało jednak z tym zwyczajem. Całość zamknęła się w zaledwie 30 minut, z czego większość stanowiły pytania z sali. Powodem był podobno napięty kalendarz prezesa NBP. Co ciekawe, jako uzasadnienie decyzji padły problemy z koniunkturą zarówno w Polsce, jak i za Odrą. Jest to o tyle interesujące, że w sytuacji słabszej koniunktury banki centralne chętniej luzują politykę monetarną, by amortyzować wpływ gorszej sytuacji gospodarczej. Gdy w gospodarce dzieje się gorzej, przekłada się to też często na bezrobocie i słabsze płace, co samo w sobie jest czynnikiem antyinflacyjnym, pozwalającym łagodzić obniżki stóp procentowych. Co szczególnie ważne, padła zapowiedź współpracy z każdym rządem, co (miejmy nadzieję) zamyka temat wojny na finansowej górze.

Rynek pracy za oceanem

Czwartek przyniósł dwa odczyty z rynku pracy. Są to ważne dane przed dzisiejszymi finalnymi odczytami o sytuacji na rynku pracy. Pewnym ostrzeżeniem jest wyższy odczyt raportu Challengera. Jest to informacja o planowanej liczbie zwolnień. Należy jednak pamiętać, że to tylko redukcje inicjowane przez pracodawcę. Nie ma w nim zatem danych o dobrowolnych odejściach. Wzrost do 45 tysięcy może wyglądać podejrzanie, ale w ostatnim roku większość rezultatów była mniej korzystna, więc nie można na te dane patrzeć aż tak pesymistycznie. Drugi ważny odczyt to wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Te nadal znajdują się na stabilnym poziomie. Wynik 220 tysięcy to poziom w gospodarce USA sugerujący stabilizację. Gdybyśmy mieli poprawę koniunktury, wynik na rynku pracy powinien być raczej poniżej 200 tysięcy, z drugiej strony obawy powinny budzić odczyty zbliżające się do ćwierć miliona. Nie zmienia to faktu, że inwestorzy przestraszyli się danych i mieliśmy wczoraj wybicie z trendu spadkowego na EURUSD.

Rynki zaufały nowemu rządowi

Pomimo tego, że dużo się mówi o tymczasowości obecnego gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego, rynki za jego kolejnej kadencji zaczęły bardziej ufać Polsce. Widać to doskonale po rentowności obligacji skarbowych. Jeszcze na początku obecnej kadencji inwestorzy za trzymanie naszych 10-letnich obligacji oczekiwali premii w postaci 5,65% w skali roku. Dzisiaj jesteśmy już poniżej poziomu 5,30%. Teoretycznie może się to wydawać niedużo, ale w perspektywie emitowania nowych obligacji jest to olbrzymia różnica w koszcie kredytowania wydatków budżetowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy,

16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat