Ceny ubezpieczeń na świecie nadal umiarkowanie rosną, notując 3% wzrost w drugim kwartale 2023 r.

Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 3% w drugim kwartale 2023 r. (spadek z 4% w Q1 2023) – wynika z najnowszego raportu Marsh Global Insurance Market Index. Jest to 23. kwartał z rzędu, w którym odnotowano wzrost stawek.

W drugim kwartale wzrost cen we wszystkich regionach kształtował się podobnie, co było spowodowane spadkami w liniach finansowych i profesjonalnych oraz kontynuacją umiarkowanego tempa wzrostu stawek dla ryzyk cybernetycznych, które zostały zrównoważone przez podwyżki ubezpieczeń majątkowych. W Wielkiej Brytanii stawki wzrosły o 1% (spadek z 3% w Q1 2023), w regionie Pacyfiku o 2% (spadek z 7% w Q1), a w Azji wypłaszczyły się (spadek z 1% w Q1). Pozostałe regiony odnotowały identyczne wzrosty, jak w poprzednim kwartale: w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach ceny wzrosły o 8% (8% w Q1), w Europie kontynentalnej o 5% (5% w Q1), a w Stanach Zjednoczonych o 4% (4% w Q1).

Kluczowe wnioski:

  • Ceny polis majątkowych wzrosły średnio o 10% w drugim kwartale 2023 r. (tyle samo, co w poprzednim kwartale); jednocześnie stawki ubezpieczeń OC wzrosły o 3%, pozostając także na tym samym poziomie, co w Q1.
  • Czwarty kwartał z rzędu obserwujemy spadek cen w liniach finansowych i profesjonalnych. W wyniku dalszych obniżek i zwiększonej pojemności – szczególnie w Wielkiej Brytanii – ceny ubezpieczeń spadły średnio o 8% w drugim kwartale, w porównaniu do 5% spadku w Q1.
  • Ceny polis cybernetycznych spadły do 1%, w porównaniu z 11% w poprzednim kwartale i 28% w Q4 2022. Główną przyczyną było znaczne spowolnienie tempa wzrostu stawek w Stanach Zjednoczonych, gdzie odnotowano 4% wzrost (11% w Q1).
  • Obawy dotyczące wpływu inflacji na wartość aktywów i kosztów szkód wciąż pozostawały istotnym tematem, na którym koncentrowali się ubezpieczyciele przy odnowieniach polis w większości regionów.

„Utrzymujące się umiarkowane ceny w liniach cybernetycznych i D&O napawają nas optymizmem, jednocześnie nieustanne wzrosty notowane na rynku ubezpieczeń majątkowych, szczególnie w przypadku ryzyk katastroficznych, pozostają przedmiotem troski dla naszych klientów, a dla nas głównym obszarem zainteresowania. Nasza współpraca z klientami w drugiej połowie 2023 r. skupia się na odkrywaniu wachlarzu opcji, które pomogą im sprostać nadchodzącym wyzwaniom w obliczu trwającej niepewności gospodarczej, inflacyjnej i geopolitycznej, a także osiągnąć optymalne rezultaty na rynku ubezpieczeniowym” – komentuje wyniki raportu Pat Donnelly, President, Marsh Specialty and Global Placement w Marsh.

Blanka Kuzdro-Chodor – Dyrektor Działu Klienta Korporacyjnego podsumowuje: „Na polskim rynku  stawki w Q2 w ubezpieczeniach majątkowych pozostają na porównywalnym poziomie do Q1 – wzrosty wynoszą średnio około 20%. Głównym czynnikiem determinującym utrzymujące się wzrosty jest inflacja, która ma wpływ m.in. na koszt likwidacji szkody. Problemem, który jest coraz bardziej odczuwalny na naszym rynku jest brak wystarczającej pojemności zakładów ubezpieczeń. Klienci dostosowują sumy ubezpieczenia do wskaźnika inflacji, co wymusza większą pojemność po stronie ubezpieczycieli”.

Marcin Zimowski – Dyrektor w Pionie Klienta Strategicznego dodaje: „Z punktu widzenia poszukujących ochrony ubezpieczeniowej, w Polsce zapewne równie ważnym elementem, co wzrost kosztów ubezpieczenia jest wciąż skrupulatna ocena ryzyka prowadzona przez ubezpieczycieli. W wielu przypadkach uzyskanie ochrony ubezpieczeniowej uzależnione jest od spełnienia szeregu wymagań, które z jednej strony przyczyniają się do poprawy ogólnego poziomu ryzyka i standardów zabezpieczeń w Polsce, jednak z drugiej niejednokrotnie generują istotne koszty dodatkowe związane z koniecznymi a nie zawsze planowanymi inwestycjami.”

Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO, Praktyka FINPRO i PEMA Marsh Polska, podsumowuje: “W ostatnim kwartale nie odnotowaliśmy wyraźnych zmian w stawkach ubezpieczeń finansowych. Inflacja oraz wyższe koszty reasekuracji nadal wpływają na przeciętnie kilku-kilkunasto procentowe zwyżki stawek vs koszt tych polis rok temu i nie są to jedyne czynniki kształtujące wyższy koszt ochrony. W przypadku warstw podstawowych polis wciąż największy (i często jedyny) apetyt, pochodzi z rynku lokalnego, co odsuwa kwestie kosztowe na dalszy plan”.

Maciej Kalbus – Zastępca Dyrektora Departamentu Ryzyk Kredytowych, Marsh Polska: „W pierwszym półroczu 2023 roku polski rynek ubezpieczenia należności pozostaje wciąż rynkiem miękkim, ale obserwujemy pierwsze sygnały świadczące o zmianie polityki ubezpieczycieli. Wobec stagnacji lub spadków sprzedaży w wielu branżach – wynikających z aktualnej sytuacji gospodarczej – i jednocześnie rosnących przeterminowań, zgłoszeń windykacyjnych i szkód, ubezpieczyciele będą zmuszeni albo do podwyższenia cen za polisy albo do zaostrzenia polityki oceny ryzyka.  Wzrost cen polis wciąż hamuje bardzo duża konkurencja na rynku, która sprawia, że pole manewru jest mocno ograniczone. W efekcie nie powinna zaskakiwać większa restrykcyjność w podejściu do oceny ryzyka, której skutkiem są  co raz liczniejsze sygnały o redukcjach limitów lub problemów z uzyskaniem ochrony na oczekiwanym poziomie. Jeśli działania w zakresie oceny ryzyka nie przyniosą rezultatów wzrostów stawek nie uda się uniknąć”.

Imperia upadają powoli

Agencja Fitch zaskoczyła na początku sierpnia decydując się na obniżenie ratingu kredytowego USA, z najwyższego możliwego AAA, do poziomu AA+. Tym samym po nieco ponad 10 latach druga agencja ratingowa zdecydowała się na obniżenie oceny wiarygodności amerykańskiego długu, co wywołało ograniczone ruchy na rynkach, ale jednocześnie spore oburzenie amerykańskich władz. Co stoi za decyzją Fitch? Czy inne agencje zdecydują się na rewizję swoich ocen? Co to znaczy dla rynków i czy inne kraje również powinny bać się potencjalnych problemów?

Decyzja Fitch poprzedzona wcześniejszym ostrzeżeniem

Agencja Fitch wystosowała ostrzeżenie w maju tego roku, że może dojść do cięcia oceny kredytowej, jeśli Stany Zjednoczone nie rozwiążą problemu kwestii limitu zadłużenia. Problem ten został rozwiązany poprzez zniesienie limitu zadłużenia do 2025 roku, ale nie zmienia to problemów, na które zwracała uwagę agencja Fitch. Instytucja wskazała na pogarszające się standardy zarządzania w USA w ostatnich 20 latach, potencjalne problemy fiskalne w najbliższych 3 latach i potężny wzrost kosztów odsetkowych w ostatnich latach. W 2020 roku po pierwszym uderzeniu pandemii annualizowany koszt odsetek z amerykańskiego długu wynosił nieco ponad 500 mld dolarów. Obecnie jest to niemal 1 bilion dolarów, czyli prawie dwukrotnie więcej!

Oczywiście decyzja Fitch spotkała się z dezaprobatą ze strony amerykańskich władz, w szczególności sekretarz skarbu Janet Yellen oraz prezydenta Joe Bidena. Podkreślali oni siłę amerykańskiej gospodarki, choć jednocześnie prognozy dotyczące długu wskazują na to, że z obecnego zadłużenia względem PKB na poziomie nieco powyżej 100%, do 2050 roku dojdziemy do niemal 200%!

Czego uczy nas historia?

W 2011 roku Stany Zjednoczone straciły swoją „koronę” potrójnego AAA. To właśnie wtedy agencja S&P zdecydowała się na obniżenie ratingu, którego nie podniosła od tamtego momentu. Wtedy był to pewnego rodzaju kamień milowy. Stany Zjednoczone w jednym momencie przestały być pozbawione ryzyka. The Financial Times pisał wtedy, że decyzja S&P podkreśla osłabiającą się pozycję finansową najpotężniejszego kraju na świecie. Z kolei magazyn Time na okładce pokazał George’a Washingtona z podbitym okiem, a tytuł okładki głosił „Wielka Amerykańska Degradacja”. Rynek zareagował wtedy tąpnięciem na rynku akcji, choć trzeba pamiętać o kontekście tamtych ruchów – szczególnie problemach fiskalnych Europy i obawach o rozpad strefy euro. Okazało się jednak, że rynek długu nie zrobił sobie nic z takiego ostrzeżenia i ceny obligacji nawet zyskały! Było to związane z napływem kapitału do bezpiecznych przystani i mimo obniżenia oceny kredytowej, dług amerykański wciąż uważany jest za jeden z bezpieczniejszych na świecie. Mocno skorzystało na tym złoto, którego ceny osiągnęły rekordowe na wtedy poziomy.

Stan gospodarki był oczywiście wtedy zupełnie inny. Stopy procentowe wciąż były na zerowym poziomie, a Fed znajdował się między jednym programem skupu aktywów (QE), a drugim. Do tego wszystkiego trwał kryzys zadłużenia w Europie, który również wpływał pozytywnie na amerykańskie aktywa, a w ostateczności amerykański indeks S&P 500 zyskał około 20% w perspektywie 12 miesięcy po decyzji S&P.

Rynek zawsze reaguje gwałtownie za pierwszym razem. Kiedy coś ma miejsce drugi, trzeci i kolejny raz, reakcja rynkowa nie jest już taka gwałtowna. Co więcej, sytuacja z 2011 roku pokazała, że koszty zaciągania nowego długu w USA w zasadzie nie wzrosły i większa reakcja miała miejsce na rynku giełdowym, walutowym czy również surowcowym. Wobec tego, czy teraz mamy jakiekolwiek powody do obaw?W 2011 roku najgorzej zareagował indeks S&P 500

W 2011 roku najgorzej zareagował indeks S&P 500, a największym beneficjentem było złoto, choć to wynikało z rajdu cen obligacji. Już w miesiąc po decyzji mieliśmy spadek rentowności o ponad 50 punktów bazowych! Jak widać sytuacja walutowa była stabilna, choć również wynikała ona z problemów europejskich. Chociaż teraz w strefie euro nie mamy kryzysu zadłużenia, to jednak widać spore problemy ze spowolnieniem gospodarczym. Źródło: Bloomberg Finance L.P., XTB Research

Czy obniżki ratingu w innych krajach miały znaczenie?

Mamy pewien trzon gospodarek, które nie schodzą z potrójnego ratingu AAA, do których możemy zaliczyć np. Australię, Szwecję czy Niemcy. Z drugiej strony w ostatniej historii zdarzały się negatywne zmiany ratingu spowodowane różnymi czynnikami. W przypadku Kanady było to znaczne zwiększenie wydatków i tym samym zadłużenia w trakcie pandemii Covid-19, natomiast w przypadku Wielkiej Brytanii było to związane z referendum w sprawie Brexitu. Okazuje się jednak, że w perspektywie kilkudziesięciu sesji od obniżki ratingu, nie tylko nie obserwowaliśmy negatywnego wpływu, a bardzo często dane obligacje zyskiwały! Oczywiście nie chcemy przez to powiedzieć, że obniżka ratingu jest pozytywna dla emitenta. Natomiast takie decyzje często po prostu odzwierciedlały stopniowo odbywające się zmiany i przez inwestorów traktowane były jako pewnego rodzaju potwierdzenie, a nie nowa “szokująca” informacja.

zmiany rentowności, znormalizowane do 100 na datę decyzji o obniżeniu ratingu

Wykres pokazuje zmiany rentowności, znormalizowane do 100 na datę decyzji o obniżeniu ratingu. Jak widać w początkowych kilkudziesięciu sesjach rentowności spadały! Źródło: Bloomberg Finance L.P., XTB Research

Czy będzie ucieczka od amerykańskiego długu?

Fitch wykazał w uzasadnieniu swojej decyzji, że zarządzanie polityką fiskalną uległo znacznemu pogorszeniu w ostatnich 20 latach. Takie ostrzeżenia miały miejsce już w 2011 roku ze strony S&P, a Moody’s również w maju zasugerowało, że mogłoby zdecydować się na taki ruch. Warto w tym miejscu wspomnieć, że polityka inwestycyjna niektórych funduszy pokazuje, że pieniądze mogą być lokowane jedynie w najbezpieczniejszy dług z ratingiem AAA. Zwykle wtedy jako komitety inwestycyjne zwracają uwagę na dominujący rating i z tej perspektywy mogłoby się wydawać, że decyzja Fitch jest kluczowa, bo teraz ratingiem dominującym dla USA jest nie AAA a AA+. Jednak jest pewien “problem”. Otóż obecnie rynek długu USA jest niemal 5-krotnie większy niż łączny rynek wszystkich innych rządowych emitentów mających rating AAA u wszystkich agencji i niemal 4-krotnie uwzględniając kraje z dominującym AAA. Gdzie zatem miałyby przenieść się pieniądze z amerykańskiego długu, gdyby zarządzający mechanicznie chcieli je przenieść? Jeśli nawet dług USA nie ma dla danej instytucji odrębnego statusu (co często ma miejsce), to łatwiej będzie zmienić zapisy, niż faktycznie odejść od amerykańskich obligacji. Swoją drogą sam ten fakt też oznacza, że dług rządów, które zachowały AAA może być szczególnie ceniony przez inwestorów (ponieważ jest go już tak mało).

Jakie zatem znaczenie ma decyzja Fitch?

Imperia upadają powoli. Decyzja Fitch może nie wywołać obecnie wielkich rynkowych ruchów, a nawet te, które widzimy są efektem zaskakującego momentu, w którym się pojawiła, a nie uzasadnienia, które za nią stoją. Jest jednak pewnego rodzaju pieczęcią braku akceptacji dla polityki gospodarczej USA. Czy Waszyngton będzie mieć od razu problem z finansowaniem deficytu? Absolutnie nie. Czy dolar straci przez Fitch status pieniądza rezerwowego. Z pewnością nie nastąpi to jeszcze przez wiele lat. Decyzję należy postrzegać jako sygnał alarmowy, że przy braku zmian hegemonia finansowa USA będzie podupadać. Tak może być nawet przy zdrowej polityce gospodarczej wobec rosnącej konkurencji ze strony Azji. Natomiast Fitch wskazuje na zagrożenia, które przekazanie pałeczki lidera mogą przyspieszyć. Tak naszym zdaniem należy tę decyzję postrzegać.

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Ceny ofertowe nowych mieszkań – lipiec 2023 (wstępne dane)

W lipcu 2023 r. średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań w Krakowie przebiła pułap 14 tys. zł – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl. Z kolei w Łodzi  i Poznaniu lipiec przyniósł jej niewielki spadek.

Czy mieszkania mogą drożeć, a ich średnia cena w przeliczeniu na metr kwadratowy być na tym samym poziomie? Tak, to jest możliwe, o ile w sprzedaży pojawi się duża pula mieszkań z ceną poniżej średniej w dotychczasowej ofercie. Wygląda na to, że z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia w Warszawie – mówi Marek Wielgo, ekspert RynekPierwotny.pl.

Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w Warszawie średnia cena metra kwadratowego utrzymała się na tym samym poziomie co w czerwcu. A warto dodać, że w czerwcu również nie wzrosła. Najprawdopodobniej warszawscy deweloperzy budują obecnie mieszkania już nie tylko głównie w segmencie premium dla zamożnych klientów, ale też w segmencie popularnym z myślą o tych, którzy posiłkują się kredytem. Dzieje się tak dlatego, że poprawia się dostępność kredytów hipotecznych,  a od lipca furorę na rynku robi dotowany przez państwo „Bezpieczny Kredyt 2%”.Wyk. 1 - Ceny nowych mieszkań w lipcu 2023

Prawdopodobnie z tego samego powodu w lipcu spadła średnia cena metra kwadratowego w Łodzi (-1%) i Poznaniu (-1%). Także w tych miastach deweloperzy dostrzegli potencjał w klientach kredytowych, co oznacza konieczność dostarczenia na rynek mieszkań w akceptowalnych dla nich cenach.

Niestety, czasem deweloperzy mają ograniczone możliwości ze względu na niską dostępność działek, a w efekcie ich bardzo wysokie ceny – mówi Marek Wielgo.

Między innymi tym można tłumaczyć wzrost cen mieszkań w Krakowie, gdzie średnia cena metra kwadratowego przebiła w lipcu pułap 14 tys. zł i szybko zbliża się już do poziomu warszawskiego. Nie można wykluczyć, że jeszcze w tym roku Kraków zdetronizuje Warszawę w rankingu najdroższych metropolii. Tym bardziej, że pod względem wysokości średniego miesięcznego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw stolica była w czerwcu dopiero na czwartym miejscu. W Krakowie dobrze płatnych miejsc pracy jest najwyraźniej więcej, bo to tu przeciętna płaca była najwyższa w kraju. Lepsze niż warszawiacy zarobki (statystycznie) mają też mieszkańcy Gdańska. W Trójmieście metr kwadratowy mieszkań w ofercie firm deweloperskich podrożał w lipcu średnio aż o 3%. Według BIG DATA RynekPierwotny.pl „tylko” o 1% wzrosła też średnia we Wrocławiu.

Pamiętajmy jednak, że zmiany są dość dynamiczne. W zależności od tego, jakie mieszkania wchodzą na rynek, średnia może rosnąć lub maleć. Nie ulega jednak wątpliwości, że z koniecznością ponoszenia coraz większych wydatków muszą się liczyć szczególnie kupujący nowe mieszkania właśnie w Krakowie i Trójmieście, gdzie od grudnia ubiegłego roku średnia cena metra kwadratowego wzrosła aż o 12% i 13%.Wyk. 2 - Średnie ceny nowych mieszkań - grudzień 22 - lipiec 23

W pozostałych metropoliach podwyżki nie były aż tak drastyczne. Najmniej , bo o 4%, wzrosła średnia cena metra kwadratowego w Poznaniu, Wrocławiu i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Z kolei w Łodzi podwyżka wyniosła 5%.

Warto zwrócić uwagę, że można dać się zwieść lipcowym spadkom średniej ceny metra kwadratowego. Choć wolniej niż w ubiegłym roku, to koszty budowy wciąż rosną. W górę idzie więc również dolna granica cen. Widać to po kurczącej się ofercie mieszkań z ceną poniżej 9-10 tys. zł za m kw. Na przykład w Trójmieście, gdzie średnia cena metra kwadratowego wrosła w tym roku o 13%, oferta lokali z ceną poniżej 9 tys. zł skurczyła się z 24% do 16%. Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 15 tys. zł za metr zwiększył się z 17% do 29% (w czerwcu wynosił 25%). Można przypuszczać, że z oferty warszawskich i krakowskich deweloperów najpewniej znikną do końca roku mieszkania z cenami poniżej 9 tys. zł za m kw.Wyk. 3 - Ceny mieszkań-lipiec 2023-struktura cen

Autor: Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl

Inflacja spada, ale ceny jeszcze nie. Przedsiębiorcy są ostrożnymi optymistami

Ostatnie statystyki inflacyjne niewątpliwie cieszą gospodarkę. Prognozowane tempo spadku inflacji jest utrzymane, a w tym roku zobaczymy wskaźnik na poziomie jednocyfrowym. Eksperci Północnej Izby Gospodarczej jednoznacznie przekonują, że wiele zależy od sytuacji geopolitycznej, a ta wciąż jest niespokojna. – Wiele zależy od tego, czy dalej trwać będzie wojna oraz od tego, czy ustabilizuje się cena surowców energetycznych – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Gospodarka czeka na bodźce rozwojowe i inwestycyjne”

10,8% inflacji w lipcu 2023 to wynik pozytywny. Szczególnie, gdy początek roku przynosił nam rekordowe wskaźniki.  Przedsiębiorcy póki co jednak są ostrożni z optymizmem.

– Inflacja może spadać, ale nie oznacza to, że automatycznie spadać będą ceny. Przed nami trudny gospodarczo rok. Polacy przyzwyczajeni do wzrostu cen mocno zaciskają pasa, co widać choćby po trwającym sezonie wakacyjnym. Spadek popytu widać także w przemyśle, usługach, transporcie. Spadek inflacji będzie odczuwalny w kieszeniach Polaków i w działaniu przedsiębiorców dopiero za jakiś czas – mówi prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

– Inflacja może być niestety stymulowana przez działania polityczne. Wzrost płacy minimalnej czy ewentualny spadek stóp procentowej to czynniki, które będą napędzać inflacje – mówi dr Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Spodziewam się stabilizacji cen. Pieniądze nie będą więc tak szybko znikały z kieszeni Polaków. Dla przedsiębiorców spadek inflacji jest dobrą wiadomością. Gospodarka czeka na bodźce rozwojowe i inwestycyjne – dodaje dr Piotr Wolny.

Prof. Zelek: „Sytuacja inflacyjna zależy od koniunktury światowej”

Profesor Aneta Zelek, ekonomistka z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu przyznaje, że mocny trend antyinflacyjny utrzymuje się w gospodarce od kilku miesięcy.

– Niestety, zmuszona jestem schłodzić ten hurra optymizm. Ścieżka dezinflacji w kolejnych miesiącach i kwartałach będzie znacznie trudniejsza niż dotąd, a więc spadek będzie wolniejszy. Problem w tym, że do tej pory redukcji inflacji sprzyjały taniejące na rynkach światowych surowce energetyczne i żywnościowe. Te czynniki dzisiaj odwracają swoje oddziaływanie. Właśnie obserwujemy powolny wzrost cen ropy naftowej na świecie i wyraźny wzrost cen zbóż – mówi prof. Aneta Zelek z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu.

Ekspertka Północnej Izby Gospodarczej podziela opinię dra Piotra Wolnego. Inflacja będzie spadać wolniej przez napędzanie konsumpcji.

– Wzrost płacy minimalnej o niebagatelne 20%, rewaloryzacja 500+ o 60%, 14-ta emerytura jako świadczenie stałe, dopłaty do programu „bezpieczny kredyt” narażają nas na wzrost podaży pieniądza i dalsze wzrosty cen. Odczujemy wyższą subiektywnie inflację również dlatego, że rząd planuje zakończyć programy osłonowe i antyinflacyjne. Nie bez znaczenia dla cen będzie także polityka stopy procentowej – dodaje prof. Zelek.

Czy Polacy są otwarci na nowe produkty tytoniowe?

Produkty nowej generacji tzw. NGP (ang. next generation products) są lepiej postrzegane od tradycyjnych wyrobów tytoniowych – takie wnioski płyną z najnowszego badania zrealizowanego przez dom badawczy SW Research. Ze stwierdzeniem tym zgadza się 80% osób korzystających z urządzeń do podgrzewania tytoniu i 32% pozostałych ankietowanych. Wpływ mają na to takie czynniki jak m.in. mniejsza ilość substancji smolistych (55%) oraz przyjemniejsze doznania sensoryczne (29%).nowe produkty tytoniowe

Branża tytoniowa oferuje coraz więcej zróżnicowanych produktów, spełniających oczekiwania konsumentów. Wśród nich oddzielną kategorię stanowią nowatorskie wyroby tytoniowe, w tym m.in. podgrzewacze tytoniu. W jaki sposób podchodzą do tych rozwiązań Polacy? Między innymi tę kwestię sprawdzono w badaniu przeprowadzonym przez dom badawczy SW Research, na zlecenie marki PULZE. Jeden z jego głównych wniosków wskazuje, że Polacy coraz bardziej przekonują się do idei podgrzewania tytoniu, a produkty wykorzystujące technologie heated tobacco są lepiej postrzegane – tak twierdzi 32% ankietowanych. W grupie osób regularnie palących opinia ta jest jeszcze silniejsza – zgadza się z nią 37% badanych. Z kolei wśród użytkowników urządzeń do podgrzewania tytoniu jest to aż 80% badanych.

Wśród głównych czynników wymienianych przez respondentów, skłaniających ich do wyboru nowatorskich wyrobów są: mniejsza ilość substancji smolistych (55%) oraz przyjemniejsze doznania sensoryczne (29%). Innymi powodami wskazywanymi przez Polaków są kwestie związane z mniejszą szkodliwością dla zdrowia, większą swobodą w korzystaniu, atrakcyjniejszym smakiem, modą oraz estetyką.

Różnice w postrzeganiu nowatorskich wyrobów tytoniowych

Nowatorskie wyroby, takie jak np. podgrzewacze tytoniu zdobywają coraz większą popularność. Spośród grupy badanych osób niepalących aż połowa uważa, że jest to kwestia mody, z kolei z taką tezą zgadza się zaledwie co piąty użytkownik nowatorskich wyrobów tytoniowych.

Ponad połowa osób korzystających z nowatorskich wyrobów tytoniowych, posiada obecnie o nich lepsze zdanie niż na początku używania tych produktów. Tak stwierdziło 56% badanych. Wpływ na to miały takie czynniki jak: mniejsza wyczuwalność zapachu (53%), lepsze samopoczucie (43%), lepszy wygląd urządzenia (43%) oraz doznania smakowe (40%). Z kolei wśród wad wpływających na negatywne postrzeganie nowatorskich wyrobów tytoniowych badani wskazują głównie na konieczność ładowania urządzeń (33%).

W jakich sytuacjach Polacy są bardziej przychylni nowatorskim produktom tytoniowym?

Nowatorskie wyroby tytoniowe są bardziej akceptowalne i lepiej postrzegane w sytuacji spotkania towarzyskiego. 22% badanych osób uważa je za coś normalnego, 13% uznało, że im to nie przeszkadza, natomiast 25% przyznało, że nie zwraca na to uwagi. Dodatkowo, mimo zakazu używania produktów z kategorii NGP w miejscach publicznych, panuje wobec nich większe społeczne przyzwolenie – taką odpowiedź wskazało 34% niepalących respondentów.

– Według przeprowadzonego badania SW Research, coraz więcej Polaków przekonuje się do idei podgrzewania tytoniu. Użytkownicy nowatorskich wyrobów tytoniowych przyznają, że ich opinia dotycząca produktów zmieniła się na korzyść. Przyczyniły się do tego takie kwestie jak mniejsza wyczuwalność zapachu, czy wygląd produktu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że alternatywne produkty tytoniowe z pewnością stanowią nowy rozdział w przyszłości branży tytoniowej, a polscy konsumenci są nimi coraz bardziej zainteresowani – stwierdza Armella Mocydlarz, dyrektorka ds. marketingu konsumenckiego w Imperial Tobacco Polska, producenta marki PULZE.

Badanie zostało zrealizowane na próbie 806 osób, wśród osób palących papierosy, korzystających z podgrzewaczy tytoniu bądź niepalących, w wieku 18-65+ lat.

Co osłabia złotego?

Wczoraj złoty miał najsłabszy dzień od dawno. Niemal 5-groszowa przecena względem euro, to nie jest codzienność dla naszej waluty. W tle mamy wiele teorii wyjaśniających nagłą słabość, w tym incydent z białoruskimi helikopterami.

Indeksy PMI w Europie

Finalne odczyty indeksu PMI dla przemysłu nie różnią się w strefie euro od prognoz. Rynek spodziewał się słabego wyniku (42,7 pkt) i go otrzymał. Dopiero przy 50 pkt mamy równowagę pomiędzy odpowiedziami pozytywnymi i negatywnymi. Jest zatem obecnie w eurolandzie wyraźna przewaga pesymistów. Najlepiej widać to po danych z Niemiec, które są obecnie na poziomie 38,8 pkt. To wyniki, jakich niektóre państwa nie osiągają nawet w trakcie kryzysów, taki bardzo covidowy wynik. Inne gospodarki nie pokazują jednak tak niskich wskazań. Rynki zareagowały kolejnym wycofywaniem się od euro w stronę dolara.

Co osłabiło złotego?

Po wielu dobrych dniach wczoraj złoty gwałtownie stracił. Dzień zaczynał ledwo powyżej 4,40 zł za euro. Pod koniec dnia doszło do złamania poziomu 4,45 zł. Analitycy podają wiele różnych wyjaśnień obecnej sytuacji. Najbardziej racjonalna wydaje się hipoteza o oczekiwaniu rynków na moment do realizacji zysków. Patrząc na rynek obligacji, nie ma tam żadnych sygnałów. W danych makroekonomicznych również niewiele widać. Część obserwatorów wskazuje na słabe odczyty z Niemiec, ale te z kolei były owszem słabe, za to zgodne z oczekiwaniami. Niezgodna była stopa bezrobocia, ale była lepsza od oczekiwań, więc to raczej nie powód. Jest też próba tłumaczenia słabości złotego siłą dolara, ale patrząc na siłę umocnienia dolara względem euro, to słabość złotego jest nieproporcjonalnie duża.

Hipoteza helikopterowa

Lubiący teorie spiskowe komentatorzy wskazują, że powodem słabości złotego mógł być strach związany z naruszeniem przez białoruskie śmigłowce polskiej przestrzeni powietrznej. W analizach geopolitycznych mocno analizowany jest udział Białorusi w wojnie po stronie Rosji, czy to samodzielnie, czy też poprzez jakieś oddziały „prywatne” w rodzaju grupy Wagnera. Teoria ta zakłada jednak otwarcie kolejnych linii frontu przy północnej granicy Ukrainy a nie atak na Polskę. Gdyby to właśnie ten incydent miał odpowiadać za słabość złotego, to należy się spodziewać w kolejnych dniach gwałtownego powrotu po uspokojeniu sytuacji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:15 – USA – raport ADP na temat zatrudnienia,
16:30 – USA – tygodniowa zmiana zapasów paliw.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

GfK: Polski rynek gastronomiczny rośnie wartościowo, ale jest w złej kondycji

Polska gastronomia wciąż nie wyszła z zapaści po pandemii. Choć 57 proc. Polaków deklaruje, że przynajmniej raz w roku korzysta z usług restauracji i barów, to obecnie odwiedzają oni mniej lokali niż jeszcze rok temu. Mimo to wartość rynku rośnie i w 2022 roku przekroczyła próg 31 mld zł. Takie wnioski płyną z Raportu Gastronomicznego opracowanego przez Panel Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Konsekwencje wybuchu pandemii oraz lockdownów były szczególnie dotkliwe dla restauratorów. Teraz, 3 lata później, sytuacja nadal jest trudna, a liczba lokali wciąż spada. Chociaż w 2022 roku 57 proc. Polaków skorzystało z gastronomii przynajmniej raz, dane z Raportu Gastronomicznego Panelu GfK pokazują, że odwiedzili oni mniej lokali w porównaniu z rokiem 2021 (średnio 2,4 vs 4,2). Mimo że wartość polskiego rynku gastronomicznego rośnie i wynosi już 31,3 mld zł, to wzrost ten jest spowodowany przede wszystkim wyższymi cenami, za którymi stoją wysokie koszty prowadzenia działalności. – Niestety 9 proc. wzrost wartości względem 2021 roku nie jest sterowany wzrostem popytu, a wzrostem cen na rachunkach. Dla porównania, obecny wynik to o 15 proc. mniej niż w przedpandemicznym 2019 roku. Przez ostatnie lata, kiedy najpierw towarzyszyła nam pandemia, a potem rosnące koszty, rynek pod względem liczby lokali skurczył się do wielkości z roku 2010 mówi Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia. Niestety, cały czas mamy do czynienia z utrzymującą się na wysokim poziomie inflacją oraz słabymi nastrojami konsumenckimi. Ze względu na kurczące się budżety, Polacy nadal ograniczają część przyjemności, w tym między innymi korzystanie z usług gastronomii – dodaje.

Z Raportu Gastronomicznego Panelu GfK wynika, że pomimo kryzysu nadal ponad połowa Polaków choć raz w roku odwiedza restauracje, bary lub inne lokale serwujące jedzenie i napoje. Najczęściej wymienianą okazją do spożycia posiłku poza domem jest spotkanie ze znajomymi – takiej odpowiedzi udzieliło aż 58 proc. ankietowanych. Z kolei aż 44 proc. osób deklaruje, że głównym celem wizyty w lokalach gastronomicznych jest zjedzenie posiłku. Spora część respondentów, bo aż 43 proc., wskazuje, że jada poza domem podczas podróży.

– Co trzeci Polak odwiedzający restauracje jako okazje ku temu wskazuje robienie zakupów lub wizytę w centrum handlowym. Jest to o tyle ciekawy wynik, że odnotowaliśmy tu spadek aż o 8 proc. w porównaniu do 2021 roku. To kolejny dowód na to, że Polacy rozważniej planują budżety i unikają impulsowych wydatków – podkreśla Szymon Mordasiewicz.

Blisko co czwarty Polak deklaruje, że w ogóle nie korzysta z usług lokali gastronomicznych. Decydujące są przede wszystkim kwestie finansowe. Aż 44 proc. osób z tej grupy twierdzi, że nie stać ich na tego typu usługi, a 43 proc. wskazuje na zbyt wysokie ceny. Prawie co trzeci Polak zaznacza, że woli spożywać domowe posiłki, ponieważ są one zdrowsze i smaczniejsze.

Dolar mało wrażliwy na obniżenie ratingu USA

Rynek został w pewnym stopniu zaskoczony wczorajszą obniżką ratingu amerykańskiego długu przez agencję Fitch. Kurs EUR/USD na moment wzrósł lekko powyżej 1,10 ale aktualnie ponownie notowania znajdują się poniżej tego pułapu. Nie było również silnej reakcji na wczorajszy odczyt ISM dla amerykańskiego przemysłu. W Brazylii dziś prawdopodobnie bank centralny obniży stopy procentowe o 25 punktów bazowych.

Dolar osłabił się jedynie na moment po zaskakującej decyzji agencji Fitch. Rating USA został obniżony z poziomu AAA do AA+ z perspektywą stabilną. Fitch wymienia pogorszenie sytuacji fiskalnej w ciągu „najbliższych trzech” lat i podwyższony dług publiczny jako główne powody obniżenia ratingu, który jest pierwszym od 1994 roku. To sprawia, że dyskusja fiskalna w USA ponownie staje się przedmiotem zainteresowania inwestorów po tym, jak saga dotycząca pułapu zadłużenia została szybko odsunięta na dalszy plan. EUR/USD wzrósł po tej wiadomości, ale ucierpiały na tym waluty o wysokim współczynniku beta, a dolar wydaje się być chroniony przez popyt na bezpieczną przystań.

Sekretarz skarbu Janet Yellen określiła obniżenie ratingu jako „przestarzałe”, a rynki prawdopodobnie będą postrzegać je w podobny sposób, zwłaszcza w tygodniu pełnym ważnych publikacji danych. Dziś kluczową publikacją będzie ta o zatrudnieniu ADP. W lipcu dane ADP ponad dwukrotnie przekroczyły konsensus szacunkowy (prawie 500 tys.), ale oficjalne dane o zatrudnieniu wyniosły 209 tys. osób.

Raport ISM dla przemysłu nie zrobił większego wrażenia na rynku. Zobaczyliśmy wzrost do poziomu 46,4 pkt. z 46 pkt. poprzednio, choć rynek zakładał minimalnie lepszy wynik. Indeks cen płaconych urósł do 42,6 pkt. z 41,8 pkt. co okazało się wynikiem poniżej konsensusu. Bez echa przeszedł również wynik liczby wakatów wg JOLTS (9,58 mln), który okazał się lekko poniżej prognoz. Wydaje się, że istotniejszy dla USD może być czwartkowy raport o usługach a z całą pewnością miesięczny NFP, który poznamy w piątek.

Brazylijski bank centralny (Banco Central do Brasil, BCB) jako pierwszy zareagował na szok inflacyjny związany z pandemią w 2021 r., inicjując w marcu agresywny cykl podwyżek stóp procentowych. Dziś może stać się jednym z pierwszych banków centralnych, który ponownie obniży stopę procentową. Wynika to ze znacznego sukcesu w walce z :drożyzną”. Dzięki znacznemu spadkowi inflacji i stopie procentowej wynoszącej obecnie 13,75 proc., Brazylia ma najwyższą realną stopę procentową w naszym uniwersum walutowym.

Kurs EUR/USD zbliża się do średnioterminowej linii trendu wzrostowego, która to łączy dołki z jesieni 2022 roku a także minima z początku czerwca 2023 roku. Wydaje się, że w tym momencie to jest kluczowa bariera, która może ograniczać spadki. Jeśli jednak nastąpi jej sforsowanie, wówczas spadek do 1,0650 wydaje się być bardzo realny.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Fundacje rodzinne nie unikną podatku od pożyczek

W ostatnim czasie toczyła się publiczna dyskusja wokół tego, że art. 24q pkt. 6 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych przewiduje rozstrzygnięcie, które może być furtką do unikania podatku przez fundacje rodzinne. Pojawiały się też pytania, czy to kwestia niewłaściwego sprecyzowania przepisu czy też luka prawna. Ministerstwo Finansów przekonuje, że nie doszło do żadnych błędów w legislacji. Jednocześnie dodaje, iż przepis należy rozumieć tak, że do ukrytych zysków zalicza się pożyczkę udzieloną przez fundację rodzinną beneficjentowi na co najmniej 10 lat, ale także na okres krótszy, jeżeli ostateczny termin obowiązywania umowy wyniósł minimum 10 lat. Zdaniem komentujących to oświadczenie doradców podatkowych, wyjaśnienia resortu są słuszne, gdyż interpretacja taka jest zgodna z wykładnią celowościową przepisu. Jednak eksperci przekonują, że kluczowe okażą się finalne interpretacje samych organów kontrolnych.

Nieprecyzyjnie brzmiący przepis, ale cel jasny

Fundacja rodzinna to nowa instytucja w polskim porządku prawnym. Jej zadaniem jest ułatwienie sukcesji w przedsiębiorstwach rodzinnych i umożliwienie akumulacji majątku rodzinnego oraz jego ochronę. Jednak w ostatnim czasie w przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, że w przepisach znajduje się luka, która umożliwia uniknięcie zapłacenia podatku. Chodzi tu o pożyczki na czas nieokreślony albo bez określonego terminu zwrotu. Czy rzeczywiście problem na rynku istnieje? Doradca podatkowy Ewa Flor uważa, że mamy tu do czynienia raczej z nieprecyzyjnie sformułowanym przepisem, a nie z luką prawną.

– W dokładnym brzmieniu przepis mówi nie o zawarciu umowy, a o tzw. udzieleniu pożyczki na okres co najmniej 10 lat albo krótszy niż ten, jeżeli ostateczny termin obowiązywania umowy wyniósł co najmniej 10 lat. Można to po pierwsze rozumieć jako konieczność zawarcia umowy pożyczki na określony okres trwania. W takim przypadku, jeśli jest ona udzielana na czas nieokreślony lub bez terminu zwrotu, nie spełniałaby wymogu przepisu, co oznaczałoby, że nie podlegałaby opodatkowaniu z tytułu ukrytego zysku. Udzielenie pożyczki na 10 lat można jednak interpretować także jako faktyczne przekroczenie tego okresu odnośnie jej zwrotu. Wówczas wszystkie pożyczki, których zwrot następuje po okresie 10-letnim, będą stanowiły ukryty zysk, a więc również te bez terminu zwrotu i na czas nieokreślony – dodaje ekspertka.

W jej opinii, pełna konstrukcja normy prawnej zdaje się wskazywać na pierwszą z tych wykładni. Niemniej doradca podatkowy przypuszcza, że organy podatkowe będą innego zdania. Ekspertka została też zapytana o to, czy brak wskazania daty zwrotu pożyczki nie powoduje, że nie jest ona objęta katalogiem przewidzianym w art. 24q. Tym samym wykładania językowa mogłaby wówczas działać na korzyść podatników. W odpowiedzi Ewa Flor zwraca uwagę na to, że pomimo prymatu wykładni językowej prawa podatkowego, w interpretacji nie można pomijać wykładni celowościowej. Przy niej racją przepisu jest cel, który zadecydował o ustanowieniu danej regulacji.

– Choć uzasadnienie ustawy o fundacjach rodzinnych nie obejmuje kwestii ukrytych zysków – ponieważ regulacje te zostały dodane później w wyniku nowelizacji ustawy o obligacjach, ustawy o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi i innych ustaw – to cel wprowadzenia konstrukcji ukrytych zysków raczej jest jasny. Wydaje się, iż kategoria ta, podobnie jak w przypadku estońskiego CIT, służy uszczelnieniu systemu. Inaczej mówiąc, celem przepisów o ukrytych zyskach było zapobieganie sytuacji, w której podatnicy wykorzystywaliby fundację rodzinną jako wehikuł optymalizacyjny – wyjaśnia Ewa Flor.

W świetle takiej wykładni pominięcie pożyczek bezzwrotnych w ukrytych zyskach, podczas gdy ustawodawca ujął pożyczki długoterminowe, byłoby sprzeczne z samym celem ustawy. Zatem skoro wykładnia językowa w tym przypadku prowadzi do wniosków sprzecznych z celem regulacji, umożliwia to zastosowanie wykładni celowościowej.

Brak dokładności źródłem wątpliwości

– Wykryte nieprecyzyjności przepisów z pewnością staną się przedmiotem zapytań podatników, kierowanych we wnioskach o interpretacje. Katalog ukrytych zysków w ustawie o fundacji rodzinnej jest zamknięty. Jeśli nie zostanie doprecyzowany, jego wykładnia będzie zawsze budzić kontrowersje. Z tej perspektywy przyjęcie wykładni, że pożyczka bezzwrotna i na czas określony nie podlega opodatkowaniu w fundacji rodzinnej, jest bardzo ryzykowne i wstrzymałabym się z podejmowaniem decyzji co do jej nieopodatkowania do czasu zabrania głosu przez organ interpretacyjny – stwierdza Ewa Flor pytana o to, czy przepisy w obecnym brzmieniu mogą doprowadzić do sporów ze skarbówką w kwestii ewentualnego uniknięcia zapłacenia podatku.

Z kolei doradca podatkowy prof. Adam Mariański, prezes Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych, jest zdania, że szukanie luk, które umożliwią unikanie płacenia podatków przy wykorzystaniu fundacji rodzinnych, jest domeną „doradców zajmujących się nieodpowiedzialnym doradztwem, zmierzającym do oferowania niedozwolonej optymalizacji podatkowej”. – Zamiast prowadzić proces planowania rodzinnego, oferują oni produkty, które mogą być potraktowane jako unikanie opodatkowania, a tym samym kreują problemy podatkowe dla beneficjentów, zamiast rozwiązywać poważniejsze zagadnienia sukcesyjne – mówi prof. Mariański.

– Dodatkowo należy pamiętać, że przepisy regulujące zwolnienia podatkowe należy intepretować ściśle, tak, aby nie przysługiwały one w sytuacji niezgodnej z celem takiej preferencji podatkowej. Nowelizacja z 14 kwietnia 2023 roku, polegająca na wprowadzeniu nowej kategorii ukrytych zysków, zmierzała do wyeliminowania takich praktyk, jak prezentowane przez pseudodoradców. Dlatego też należy przyjąć, że każda umowa pożyczki zawarta na okres dłuższy niż 10 lat bądź nieokreślająca terminu spłaty wypełnia te przesłanki – uważa ekspert.

W jego opinii, z tych względów nowelizacja tych przepisów, jest zbędna zaś właściciele firm rodzinnych powinni zrozumieć, że „fundacja rodzinna nie jest wehikułem służącym optymalizacji podatkowych”. – To nie zmienia faktu, że przy okazji realizowania procesu budowy firmy wielopokoleniowej, możliwe jest korzystanie z preferencji podatkowych. Jednak nie może to prowadzić do braku opodatkowania ostatecznych transferów do beneficjentów – przekonuje prof. Adam Mariański.

Jednoznaczne stanowisko Ministerstwa Finansów

Do wątpliwości dotyczących uregulowania pożyczki w ustawie o fundacjach rodzinnych odnosi się samo Ministerstwo Finansów. Zdaniem urzędników, nie ma mowy o istnieniu jakiejkolwiek luki w tym zakresie. Resort wyjaśnia, że przepis art. 24q pkt. 6 dot. należy rozumieć w ten sposób, że do ukrytych zysków zalicza się pożyczkę udzieloną przez fundację rodzinną beneficjentowi na okres co najmniej 10 lat, ale także na okres krótszy niż 10 lat, jeżeli ostateczny termin obowiązywania umowy wyniósł co najmniej 10 lat.

– Wskazane zastrzeżenie jednoznacznie, naszym zdaniem, wskazuje na wolę ustawodawcy objęcia pojęciem ukrytych zysków tych wszystkich pożyczek, których faktyczny okres obowiązywania będzie dłuższy niż 10 lat – zdając sobie sprawę z możliwości zawierania kilku pożyczek na krótsze okresy lub właśnie na czas nieokreślony. Inna interpretacja tego zapisu narusza jego cel i jako taka może stanowić postawę do zastosowania ogólnej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania – informuje Ministerstwo Finansów.

Zdaniem Ewy Flor, taka interpretacja – zgodna z wykładnią celowościową przepisu – jest słuszna, ponieważ uznanie, iż pożyczka bezterminowa czy bezzwrotna nie podlega opodatkowaniu, podczas gdy pożyczki długoterminowe już tak, byłoby absurdalne. – Niemniej jednak redakcja przepisu może budzić słuszne wątpliwości w tej kwestii, gdyż objęcie pożyczek bezzwrotnych i bezterminowych definicją ukrytych zysków nie wynika z nich wprost. Kluczowe znaczenie ma tu jednak interpretacja organów. Dobrze więc, że Ministerstwo Finansów już zajęło konkretne stanowisko w tej sprawie – podsumowuje ekspertka.

Alior Bank: Rekordowy zysk netto, konsekwentna realizacja strategii, najwyższy w historii rating S&P

Alior Bank po raz kolejny prezentuje rekordowe wyniki finansowe. W II kwartale 2023 r. wypracował przychody na poziomie 1,385 mld zł, co stanowi wzrost o 15 proc. w ujęciu rocznym. Zysk netto wyniósł 506 mln zł i był o 290 mln zł wyższy niż w II kwartale poprzedniego roku (wzrost o ponad 130 proc.). Zysk netto za I półrocze wyniósł 872 mln zł, co oznacza wzrost o 126 proc. w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej. Bank utrzymuje także bezpieczną pozycję kapitałową oraz płynnościową, ze współczynnikiem TIER 1 na poziomie ponad 14 proc. oraz TCR powyżej 15 proc. oraz odnotował wzrost rentowności ROE do niemal 28 proc. za II kwartał br. W tym czasie znacząco poprawił także marżę odsetkową netto (NIM) do poziomu 6,05 proc., co stanowi rekordową wartość tego wskaźnika. Potwierdzeniem bardzo dobrej kondycji Banku, w szczególności w zakresie konsekwentnej poprawy jakości portfela kredytowego i zarządzania ryzykiem, jest także najwyższy w jego historii długoterminowy rating (BB+) przyznany przez agencję S&P.

Wypracowane w drugim kwartale br. 1,385 mld zł to najwyższe przychody w historii Alior Banku. W pierwszym półroczu 2023 r. wyniosły one łącznie 2,715 mld zł. Zysk netto w I połowie br. wyniósł 872 mln zł i wzrósł o 486 mln zł w porównaniu z wynikiem I połowy 2022 r.

Bank utrzymuje wysoki poziom wyniku prowizyjnego. Przychody z tytułu opłat i prowizji w II kw. br.  wyniosły 216 mln zł, z kolei wynik odsetkowy w tym samym okresie zwiększył się do rekordowego poziomu 1,161 mld zł, co w ujęciu rocznym daje wzrost o 19 proc.

To kolejny bardzo dobry kwartał Alior Banku. Możemy ogłosić dwa rekordy: najwyższy w historii Alior Banku rating długoterminowy oraz najwyższy zysk netto. W pierwszym półroczu skutecznie realizowaliśmy cele wynikające z naszej strategii „Bank na co dzień, Bank na przyszłość”, co wpłynęło na poprawę efektywności oraz poziom stabilności Banku. W obszarze klienta indywidualnego – mimo trudnego otoczenia rozwijaliśmy ofertę oraz sprzedaż kluczowych produktów. Podobnie w segmencie klienta biznesowego – zrealizowaliśmy główne cele, czyli wzrost sprzedaży a przy tym poprawę jakości portfela kredytowego – mówi Grzegorz Olszewski, prezes Zarządu Alior Banku.

Na obniżenie wskaźnika CoR wpływ miała konsekwentna poprawa jakości portfela oraz zdarzenia jednorazowe. Zdarzenia jednorazowe to m.in. sprzedaż – z zyskiem – portfeli kredytów zagrożonych (NPL) oraz wyższym – niż oczekiwano – odzyskom w portfelu klienta korporacyjnego. Działania te pozwoliły na obniżenie wyniku z tytułu odpisów na straty oczekiwane w II kw. 2023 r. o ok. 76 mln zł.

Dobrą kondycję Banku potwierdzają także jego współczynniki kapitałowe i płynnościowe TIER 1 oraz TCR, które na koniec II kw. br. wynoszą odpowiednio: 14,16 proc. i 15,11 proc.

Poziomy współczynników TIER 1 oraz TCR na koniec II kwartału 2023 r. pozostają na stabilnym poziomie, znacząco przekraczając minima regulacyjne. Dla TIER 1 to 551 pb., czyli 2,6 mld zł, w przypadku TCR 446 pb., czyli  2,1 mld zł. Po zaliczeniu wyniku za I półrocze 2023 do funduszy własnych współczynnik TCR wzrośnie o ok. 220 bps. To dla nas bardzo satysfakcjonujące wyniki. Bezpieczna pozycja kapitałowa i płynnościowa Alior Banku jest podstawą do realizacji naszych planów strategicznych – komentuje Radomir Gibała, wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za obszar finansów.

Klienci biznesowi

W segmencie klienta biznesowego utrzymuje się pozytywny trend, czyli bardzo wysoka sprzedaż kredytów. W pierwszym półroczu 2023 r. udział nowych limitów kredytowych, oferowanych firmom z wybranych branż, zwiększył się o 31 proc. To o 1,4 mld zł więcej niż w analogicznym okresie 2022 r. Widoczny jest również wzrost sprzedaży produktów transakcyjnych, co jest wynikiem konsekwentnej polityki budowania relacji z klientami biznesowymi. W ostatnim kwartale liczba klientów z BankConnect wzrosła o 18 proc. w odniesieniu do poprzedniego kwartału i ponad 35 proc. w ujęciu rocznym. Na znaczeniu zyskują także procesy automatyczne. Ich udział w nowej sprzedaży w segmencie małych firm wzrósł o 4 pp. r/r. Połowa dyspozycji realizowanych jest zdalnie.

Saldo aktywów w segmencie utrzymuje się na stabilnym poziomie i na przestrzeni roku wzrosło o 8 proc. Portfel aktywów w regularnej obsłudze zwiększył się o 15 proc. w ujęciu rocznym. Poprawie uległa także jakoś portfela, co jest widoczne w spadku salda aktywów w windykacji o 17 proc. w analizowanym okresie.

Klienci indywidualni

Portfel kredytów hipotecznych brutto, w segmencie klientów indywidualnych, wzrósł do 16,2 mld zł, zapewniając tym samym 3,3 proc. udziału w całym rynku kredytów hipotecznych. W II kwartale br. udział rynkowy nowej sprzedaży w tym segmencie wyniósł 5,4 proc. W tym okresie Bank pracował nad wdrożeniem rządowych programów Bezpieczny kredyt 2 proc. oraz Konta mieszkaniowego, które zostały udostępnione klientom w lipcu br. Dodatkowo, pojawiła się nowa, rozszerzona odsłona flagowej oferty promującej sprzedaż mieszkań w dużych miastach. „Własne M w wielkim mieście” jest już dostępne w 6 kolejnych lokalizacjach w Polsce.

Rekordowo wzrosła sprzedaż pożyczek gotówkowych, o 20 proc. w ujęciu rocznym oraz 6 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem, osiągając finalnie prawie 1,7 mld zł. Ponad połowa umów została zawarta w kanałach zdalnych. Portfel kredytów konsumpcyjnych brutto wyniósł 16,6 mld zł, co zapewnia Alior Bankowi 11 proc. udziału w rynku.

W omawianym okresie znacznie zwiększyła się także liczba rachunków „Konto Jakże Osobiste”, których obecnie jest już 700 tys. To o 21 proc. więcej niż w II kw. ubiegłego roku.

Zgodnie z ogłoszoną w lutym tego roku strategią „Bank na co dzień, Bank na przyszłość”, jednym z najważniejszych celów Alior Banku jest budowanie cyfrowej głównej relacji z klientem. Zgodnie z tym kierunkiem, systematycznie ulepszana jest aplikacja Alior Mobile, w której pojawiły się nowe funkcjonalności i wciąż rozwijane są usługi pozabankowe. Liczba opłat, których klienci dokonali w aplikacji za przejazdy autostradą i bilety komunikacji zbiorowej, wzrosła o 41 proc. r/r. i wynosi już 565 tys. Przybywa także samych użytkowników Alior Mobile. W drugim kwartale 2023 r. było ich 1,006 mln, czyli o 20 proc. więcej niż rok wcześniej. Zwiększa się także ich transakcyjność. W ostatnim kwartale za pośrednictwem aplikacji klienci indywidualni zlecili prawie 12 mln przelewów. Liczba transakcji BLIK wzrosła o 38 proc. i sięga już prawie 14 mln.

Bank systematycznie rozwija autorskie rozwiązanie Alior Pay, które pozwala w łatwy sposób odraczać transakcje wykonane na rachunku w Alior Banku. Co istotne, korzystając z Alior Pay można odłożyć w czasie płatności dokonane w sklepach internetowych i stacjonarnych, wypłaty z bankomatów, a także przelewy z konta, np. płatności za rachunki. Usługa ta jest regularnie doceniana przez ekspertów. Wartość odroczonych transakcji na koniec czerwca br. przekroczyła 8,3 mln zł. Od grudnia 2022 r., kiedy wdrożono Alior Pay, jest on sukcesywnie udostępniany kolejnym grupom odbiorców. Już po wakacjach o korzystanie z usługi będzie mógł wnioskować każdy klient, który posiada rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy w Alior Banku.

Grupa Alior Banku

W II kw. 2023 koszty działania Grupy Alior Banku wyniosły 490 mln zł i zmniejszyły się o 3 proc. w porównaniu z I kw. tego roku. Wskaźnik CoR Grupy na koniec II kw. br. plasuje się na poziomie 1,28 proc. Obecnie Bank nie zauważa istotnego negatywnego wpływu otoczenia makroekonomicznego na poziom CoR. Spodziewane koszty ryzyka Grupy Alior Banku w drugiej połowie 2023 roku nie powinny przekroczyć 1,4 proc.

Portfel leasingu i pożyczek Alior Leasing utrzymywał się na koniec II kw. na poziomie 5,8 mld zł, czyli stabilnie od końca 2022 roku. Sprzedaż leasingu i pożyczki konsekwentnie poprawia się z kwartału na kwartał i w omawianym czasie była o 23 proc. wyższa niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Alior Leasing wdraża nowo przyjętą strategię, której filarem i celem jest fundamentalna zmiana modelu biznesowego i rozwoju na nowych rynkach, gwarantujących mniejszą wrażliwość wyników oraz sprzedaży na zmiany koniunkturalne.

Bank odpowiedzialny społecznie

Zgodnie z założeniami strategii „Bank na co dzień, Bank na przyszłość”, Alior Bank wspiera działania z zakresu ESG. Jego znakiem rozpoznawczym w tym obszarze jest „S”, czyli odpowiedzialność społeczna, nastawiona szczególnie na klientów oraz pracowników.

W ramach rozwijania tego segmentu, Alior Bank uruchomił wiele znaczących inicjatyw. Pracownicy rozpoczęli działania w ramach rozwojowo-profilaktycznego projektu „ONA”. W jego ramach zrealizowano kampanię z okazji Dnia Matki i Dnia Ojca. Już kolejny rok kontynuowana jest seria imprez-rekreacyjnych „Aktywni z Aliorem”. Wydarzenia odbywają się głównie poza aglomeracjami i mają aktywizować mniejsze społeczności lokalne.

W minionym kwartale w Bank ogłosił, że – wspólnie z Akademią Nauk Stosowanych w Przemyślu – od października uruchamia kierunek „Informatyka w biznesie”. Inicjatywa z obszaru HR pozwoli na kształcenie specjalistów z branży IT. Docelowo, studenci zyskają możliwość odbycia stażu, praktyk, a nawet zatrudnienia w strukturach Alior Banku.

Kluczowe wskaźniki finansowe Grupy Alior Banku w II kwartale 2023 r.:

  • Przychody: 1,385 mld zł – rekordowy poziom w historii Alior Banku.
  • Zysk netto: 506 mln zł – jest to rekordowy wynik (zysk netto w I półroczu 2023 r.: 872 mln zł).
  • Bezpieczna pozycja kapitałowa oraz płynnościowa Banku: współczynnik TIER 1 na poziomie 14,16 proc., a TCR 15,11 proc. Nadwyżka ponad minima regulacyjne dla TIER 1 wynosi 551 pb., a TCR 446 pb.
  • CoR (koszty ryzyka): 0,95 proc.
  • NIM (marża odsetkowa netto): 6,05 proc.
  • ROE (rentowność kapitału własnego): 27,8 proc.
  • C/I (koszty do dochodów): 35,3 proc.

Lipiec w TIM SA z drugą najlepszą w 2023 r. dynamiką sprzedaży rok do roku

Ze wstępnych szacunków wynika, że w lipcu 2023 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły niemal 112,3 mln zł (+5,4% rdr.).

Szacowana sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów osiągnęła w lipcu 2023 r. prawie 80 mln zł (+2,7% rdr.).

Po siedmiu miesiącach 2023 r. szacowane skumulowane przychody TIM-u ze sprzedaży osiągnęły 817,3 mln zł, tj. poziom nieznacznie niższy (-3,4% rdr.) od przychodów z analogicznego okresu 2022 r.

– W lipcu 2023 roku zanotowaliśmy drugą najlepszą w tym roku (po styczniu) dynamikę sprzedaży rok do roku – zarówno całkowitej, jak i realizowanej online przez klientów. Co więcej, dynamika sprzedaży produktów wysokomarżowych była jeszcze wyższa (ponad 6,5%). Rośnie także liczba klientów realizujących zamówienia na TIM.pl, dlatego mogę z ostrożnym optymizmem patrzeć na kolejne miesiące bieżącego roku, w tym jesienne, które zwyczajowo charakteryzują się najwyższym popytem na asortyment elektrotechniczny – mówi Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – lipiec 2023

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 7,1% rdr do 19,3 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 17,6% do 173,5 mln zł
  • Spadek wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 28,7% rdr do poziomu 466,1 tys. szt.
  • Wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 5,8% do 192,7 mln zł
  • Wzrost wartości obrotu ETF-ami o 28,3% rdr do 72,4 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 14,2% do 10,3 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 27,6% rdr do 8,9 TWh

W lipcu 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 19,4 mld zł, czyli o 7,3% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła o 7,1% rdr do poziomu 19,3 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 920,8 mln zł, o 7,1% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec lipca wyniosła 72 268,53 pkt. i była o 31,4% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w lipcu odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 14,4% rdr do poziomu 174,7 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 17,6% rdr i wyniosła 173,5 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w lipcu wyniosła 358,5 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w lipcu wyniósł 754,2 tys. szt., czyli o 24,1% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 28,7% rdr do poziomu 466,1 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 4,0% rdr do 199,9 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 37,3% rdr do 73,5 tys. szt.

W lipcu odnotowano wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 5,8% rdr do poziomu 192,7 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 28,3% rdr do 72,4 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec lipca 100,5 mld zł, wobec 92,8 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 57,8% rdr do poziomu 373,9 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 56,3 mld zł wobec 17,9 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 215,5% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w lipcu br. 10,3 TWh, co oznacza spadek o 14,2% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 88,0% rdr do poziomu 4,5 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 39,6% rdr do poziomu 5,8 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 27,6% rdr do 8,9 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 5,9% do poziomu 1,0 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 31,1% rdr do poziomu 7,9 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,3 TWh, co oznacza spadek o 26,4% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 1,0% rdr do poziomu 4,2 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 5,1% rdr, do wolumenu 3,5 TWh.

Kapitalizacja 372 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w lipcu 2023 r. wyniosła 705,6 mld zł (159,9 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 415 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 398,0 mld zł (316,8 mld EUR).

W lipcu br. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych, tyle samo co rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Lekarze apelują o zmianę przepisów dotyczących stwierdzania zgonów

– Projekt ustawy dotyczący inicjatywy Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie od lat czeka na termin przyjęcia przez Radę Ministrów. Projekt ustawy o „Cmentarzach i chowaniu zmarłych” został przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów i Komisję Prawniczą. Wolne tempo prac może być o tyle zaskakujące, że w przedmiocie sprawy, inicjatywa, którą podejmujemy nie powinna budzić żadnych kontrowersji – mówi Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie Michał Bulsa.  Przypomnijmy, w kwietniu zaapelowaliśmy do Ministerstwa Zdrowia w sprawie zmian przepisów dotyczących stwierdzania zgonów. Sprawa pozostaje nierozwiązana, a projekt ustawy jest procedowany od 2021 roku.

13 kwietnia 2023 prezydium Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie zwróciło się z wnioskiem do Ministra Zdrowia w sprawie zmian w temacie stwierdzania zgonów.

Obowiązujące aktualnie rozporządzenie z 1961 roku pełne jest anachronizmów i zawiera zdezaktualizowane normy niemające zastosowania w obecnej organizacji systemu opieki zdrowotnej. Realizacja zapisów nieaktualnego rozporządzenia budzi wątpliwości ze strony lekarzy, prowadząc do sytuacji, w której wielokrotnie pogrążona w żałobie rodzina nie może uzyskać karty zgonu z powodu braku strony zobowiązanej do wystawienia niniejszego dokumentu.

– Ponawiamy nasz apel do Ministra Zdrowia w tym temacie. Jest to temat istotny społecznie, a czeka on na rozpatrzenie już zbyt długo. Z informacji, jakie otrzymujemy wynika, że projekt czeka na skierowanie pod obrady Rady Ministrów. Lekarze zasługują na jasność i przejrzystość rozporządzeń, które determinują kształt ich pracy – mówi Michał Bulsa, Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Co najbardziej oburza lekarzy? Obecne rozporządzenie posługuje się anachronizmami i bywa często źródłem chaosu w przypadku wystawiania kart zgonów.

– W obecnym brzmieniu rozporządzenia zdezaktualizowane pozostają również przepisy, wymieniające w swojej treści dawno nieistniejące instytucje takie jak: felczerski punkt zdrowia, położna wiejska, gromada wiejska, rada narodowa, milicja obywatelska, co nie powinno mieć miejsca  w państwie prawa jakim jest Rzeczpospolita Polska – mówi Aleksander Matysiak, sekretarz Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Jednocześnie przedstawiciele Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie deklarują chęć dyskusji na temat rozwiązań w przedmiotowym temacie, tak by przepisy były adekwatne do charakteru pracy lekarzy w kontekście stwierdzania zgonów.

Deloitte: 90 proc. najszybciej rozwijających się firm uważa kreatywność za kluczowy czynnik rozwoju

Niestabilna sytuacja gospodarcza oraz rozwój technologii mają największy wpływ na funkcjonowanie działów marketingowych światowych przedsiębiorstw. Chociaż rosnąca niepewność może skłaniać część firm do porzucenia celów zrównoważonego rozwoju, to w długiej perspektywie przywiązanie do kwestii takich jak środowisko może okazać się skuteczniejsze dla budowania siły marki, wynika z raportu 2023 Global Marketing Trends, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Według biorących udział w badaniu dyrektorów ds. marketingu równie istotna dla kondycji przedsiębiorstwa będzie skłonność do korzystania z kreatywnych rozwiązań oraz umiejętność zastosowania cyfrowych narzędzi.

Ponad tysiąc przedstawicieli działów marketingu światowych firm podzieliło się swoimi prognozami w obszarze najważniejszych trendów marketingowych na najbliższe dwa lata. Odpowiedzi posłużyły do opracowania najnowszej edycji raportu Deloitte pokazując jak i gdzie marketingowcy mogą poszukiwać nowych szans na rozwój dla swoich firm.

Inwestycje w digital

Jednym ze wskazanych w raporcie trendów jest postrzeganie inwestycji w marketing jako metody przeciwdziałania negatywnym zjawiskom rynkowym. Zdaniem autorów kluczowymi wyzwaniami w trakcie najbliższych miesięcy będą niestabilna sytuacja gospodarcza oraz utrzymująca się wysoka inflacja.

Czterech na dziesięciu ankietowanych wskazało, że w odpowiedzi na te zdarzenia ich firmy zamierzają częściej wykorzystywać narzędzia takie jak sztuczna inteligencja do analizy danych na temat konsumentów. Tego typu rozwiązania umożliwiają bowiem poprawę efektywności podejmowanych działań marketingowych zwiększających lojalność klientów wobec marek oraz ich zadowolenie z produktów czy usług.

Z kolei 36 proc. badanych wskazało, że ich pracodawcy zamierzają skupić się na ekspansji rynkowej. Przydatna w tej kwestii ma być digitalizacja procesów, pozwalająca na dokładniejszą segmentację rynku. Tyle samo odpowiedzi dotyczyło zastosowania nowoczesnych technologii w procesie personalizacji produktu. Dzięki temu firmy będą w stanie lepiej rozumieć przyczyny zachowań konsumenckich i w efekcie skuteczniej reagować na zmieniające się uwarunkowania rynkowe.

– W trakcie ostatnich dziesięciu lat marketing przeszedł prawdziwą rewolucję. Rozwój narzędzi umożliwiających gromadzenie i analizę danych na temat użytkowników sprawia, że firmy są w stanie coraz skuteczniej docierać do swoich grup docelowych. Postępująca digitalizacja procesów wymaga jednak, aby firmy wspierały się rozwiązaniami z obszaru m.in. uczenia maszynowego celem utrzymania zdolności do dalszego rozwoju. Z tego względu w najbliższych miesiącach najprawdopodobniej zaobserwujemy wzrost nakładów inwestycyjnych firm na cyfryzację procesów marketingowych – mówi Bartosz Bobczyński, partner, Deloitte Digital.

Zrównoważony rozwój

Pojawiające się wyzwania gospodarcze dla części firm mogą stanowić powód do rezygnacji z celów zrównoważonego rozwoju. Według uczestniczących w ankiecie przedstawicieli działów marketingowych takie podejście jest jednak niewłaściwą strategią. Kwestie środowiskowe, społeczne oraz dotyczące równości w miejscu pracy będą ich zdaniem kluczowe dla budowania siły i wizerunku marki w najbliższej przyszłości.

Najpopularniejszą formą zaangażowania firm w działania na rzecz zrównoważonego rozwoju jest reorganizacja wewnętrznych procesów, np. ograniczenie ilości generowanych odpadów. Chęć podjęcia takich inicjatyw wskazał co drugi ankietowany przedstawiciel kadry wyższego szczebla. Prawie połowa odpowiedzi (47 proc.) dotyczyła promowania bardziej zrównoważonych produktów oraz usług, a 45 proc. badanych wskazało na wyznaczanie przez ich pracodawcę długofalowych celów, np. środowiskowych. Jednocześnie tylko co czwarty badany wymienił działania przedsiębiorstw mające na celu promowanie zrównoważonych zachowań konsumenckich.

Rozkład udzielonych odpowiedzi jasno pokazuje, że globalne przedsiębiorstwa skupiają się na autentyczności swoich działań na rzecz zrównoważonego rozwoju. W czasach powszechnej niepewności dużo skuteczniejsze dla tworzenia siły marki jest bowiem zaangażowanie firmy np. w działania na rzecz środowiska niż jedynie promowanie tego typu postaw wśród konsumentów. Należy pamiętać, że dzisiejszy konsument nadal przywiązuje dużą wagę do tego, czy dany produkt lub usługa powstają w duchu zrównoważonego rozwoju, co pokazuje, że to kwestie te pozostaną kluczowymi trendami marketingowymi – mówi Anna Niewiadomy, manager, Brand& Marketing Portfolio Leader, Deloitte Digital.

Kreatywność motorem rozwoju

Ostatnie lata nauczyły przedsiębiorców, że niespodziewane zdarzenia, mające poważne konsekwencje dla biznesu, wymagają kreatywnych rozwiązań. Wiedzą o tym doskonale dyrektorzy działów marketingu najszybciej rozwijających się światowych firm – 89 proc. z nich wskazało, że zdolność do wspierania nowatorskich rozwiązań stanowi kluczowy czynnik długofalowego sukcesu przedsiębiorstwa. Co drugi z nich wskazał z kolei, że ich pracodawca dba o to, aby w przedsiębiorstwie istniała przestrzeń dla rozwoju kreatywności.

Autorzy raportu zwracają również uwagę na rosnącą powszechność współpracy przedsiębiorstw z twórcami cyfrowymi. W czasach hurtowo powstających treści współpraca marek z influencerami jest bowiem doskonałą okazją do budowy społeczności wokół marki, na co wskazują dyrektorzy działów marketingowych z różnych sektorów. W przyszłości partnerstwa na linii marka – kreator treści staną się jeszcze bardziej powszechne: co drugi ankietowany wskazał, że ich pracodawcy chcą podjąć takie działania w trakcie najbliższych 24 miesięcy (obecnie odsetek takich firm wynosi 32 proc.).

Technologia i marketing

Według autorów raportu jednym z kluczowych elementów pracy marketingowców jest umiejętność identyfikacji możliwości dalszego rozwoju firmy. Postępująca cyfryzacja światowej gospodarki powoduje, że coraz częściej przedsiębiorstwa widzą szansę na pozyskanie przewagi konkurencyjnej w nowoczesnych technologiach.

Jednym z obszarów, który według marketerów stanowi realną szansę dla firm na rozwój, jest metawersum. Obecnie wiele organizacji nie jest w stanie wykorzystać tej technologii do celów komercyjnych, przede wszystkim ze względu na trudności z jej wdrożeniem w codzienną działalność (45 proc. odpowiedzi). Z drugiej strony ponad 70 proc. ankietowanych przyznało, że ich firmy w najbliższych miesiącach zamierzają zainteresować się tym obszarem, m.in. ze względu na perspektywę intensyfikacji doświadczeń konsumenckich.

Kolejną, równie istotną z punktu widzenia działów marketingu technologią, jest blockchain. Jedną z największych zalet tego narzędzia jest możliwość zwiększenia bezpieczeństwa danych konsumentów, co ma szczególne znaczenie dla sektorów podlegających ścisłym regulacjom (np. branża usług medycznych). Czterech na dziesięciu ankietowanych zamierza promować fakt wykorzystania łańcucha bloków w codziennej działalności swojego pracodawcy.

– Umiejętne wykorzystanie nowoczesnych technologii od dawna stanowi jedną z najważniejszych kompetencji w marketingu. Nic więc dziwnego, że marketingowcy na całym świecie z nadzieją spoglądają na znajdujące się w początkowej fazie rozwoju projekty, takie jak sztuczna inteligencja. Jednocześnie kluczowe jest dokładne określenie tego, które cyfrowe narzędzia najskuteczniej zaspokoją potrzeby konsumentów danego przedsiębiorstwa. Taka analiza umożliwi bowiem uniknięcie niepotrzebnych wydatków, które w przypadku rozwijających się technologii mogą być znaczące – mówi Anna Niewiadomy.

Obowiązki „operatorów cyfrowych” w myśl implementacji dyrektywy DAC 7 w polskim porządku prawnym

1 maja 2023 roku, w Polsce, weszła w życie Dyrektywa Rady 2021/514 z 22 marca 2021 roku, szerzej kojarzona jako Dyrektywa DAC7. Nowe przepisy, które implementuje, mają przysłużyć się państwom członkowskim Unii Europejskiej jako instrument do pozyskiwania informacji na temat transakcji dokonywanych za pośrednictwem platform cyfrowych (w rozumieniu stron internetowych i aplikacji mobilnych) w celu walki z unikaniem płacenia podatków i wykorzystywaniem luk prawnych przy rozliczeniach podatkowych.

Walka z szarą strefą w opodatkowaniu przychodów w sprzedaży online to temat od lat będący zmorą państwowych i unijnych instytucji skarbowych, chociaż nie milkną również głosy dezaprobaty wobec tak sformułowanej ingerencji szeroko pojętego fiscusa w „internetową kieszeń” sprzedawców – „amatorów”. Nie o amatorów jednak chodzi organom podatkowym polskim i unijnym. Zamysł jest taki, żeby dokumentować i rejestrować transakcje sprzedaży online, które miesięcznie przekraczają € 2.000, jak i tych sprzedawców, którzy miesięcznie zanotują co najmniej 30 transakcji sprzedaży. Jest to ukłon w stronę i ustępstwo wobec okazjonalnej sprzedaży dotyczącej najczęściej rzeczy prywatnych. Takie transakcje mają być wyłączone spod obowiązku sprawozdawczego. Obowiązek raportowania w tym przypadku spoczywać ma w Polsce na operatorach „platform cyfrowych”, za pośrednictwem których sprzedaż taka się dokonuje. Zapis w Dyrektywie dotyczy operatorów platform cyfrowych, rozumianych jako pobierających wynagrodzenie za udostępnianie swoich platform sprzedawcom do nawiązywania kontaktów z klientami w celu: (I) sprzedaży towarów, (II) najmu nieruchomości, (III) najmu środków transportu, (IV) najmu miejsc parkingowych. Na myśl przychodzą popularne w sieci Vinted, AliExpres, AirBnb, czy Booking. Obowiązek sprawozdawczy będą mieli zrealizować począwszy od 2024 r., jednak już teraz należy zakładać, że będzie on dotyczyć danych za rok 2023. Sprawozdanie będzie należało złożyć do Krajowej Administracji Skarbowej do dnia 31 stycznia 2024 r. Ważną informacją jest, że jeśli jeden operator działa w kilku państwach UE, będzie mógł przekazać dane tylko z jednego z nich. Będzie musiał jednak pamiętać o poinformowaniu każdego organu podatkowego.

Raportowanie nie obejmie sprzedawców, co warto jeszcze raz podkreślić, którzy zawarli w trakcie okresu sprawozdawczego mniej niż 30 transakcji sprzedaży towarów (jeśli łączne wynagrodzenie nie przekroczyło 2 tys. euro).

Poniżej najważniejsze założenia projektu nowelizacji ustawy:

Rządowy projekt nowelizacji ustawy o wymianie informacji podatkowych z innymi państwami oraz niektórych innych ustaw zakłada, że:
*) Operatorzy platform cyfrowych będą zobowiązani do zbierania informacji o każdym aktywnym sprzedawcy, który jest osobą fizyczną lub prawną, a następnie przekazywania ich do szefa Krajowej Administracji Skarbowej.

*) Gromadzone dane będą różniły się w zależności od statusu sprzedawcy i oprócz informacji o uzyskiwanych dochodach mają obejmować również: nazwę prawną lub imię i nazwisko sprzedawcy, adres, numer NIP oraz numer identyfikacyjny VAT, jeżeli jest dostępny. Należy mieć na względzie, że szef KAS będzie mieć prawo poznać również dane o prowizjach, podatkach zatrzymanych lub pobranych przez raportującego operatora platformy oraz łącznego wynagrodzenia sprzedawców wykorzystujących strony internetowe i aplikacje e-commerce.

*) Ponadto osoby fizyczne będą zobowiązane do podania daty urodzenia, zaś osoby prawne do wskazania numeru w rejestrze gospodarczym oraz informacji o istnieniu ewentualnego stałego zakładu, ze wskazaniem każdego państwa członkowskiego UE, w którym znajduje się stały zakład.

*) Jeżeli sprzedawca nie udostępni raportującemu podmiotowi informacji wymaganych w terminie 60 dni od pierwotnego wystąpienia, mimo dwukrotnego ponowienia wystąpienia, raportujący operator platformy będzie obowiązany do zablokowania możliwości wykonywania stosownych czynności przez takiego sprzedawcę oraz wstrzyma wypłatę jego wynagrodzenia.

Projektowanymi karami i sankcjami, mającymi dotknąć operatorów platform cyfrowych w przypadku niedopełnienia obowiązków wynikających z Dyrektywy i implementujących ją ustaw są: grzywna w wysokości od 100 000 (sto tysięcy) do 5 000 000 (pięć milionów) złotych, albo potencjalne wykreślenie z rejestru VAT.

Aby być przygotowanym i móc w pełni zrealizować tak opisany obowiązek sprawozdawczy przedsiębiorcy online, szczególnie ci prowadzący platformy cyfrowe większego kalibru powinni już teraz dostosować swoje systemy do gromadzenia, czy grupowania wymaganych informacji w sposób realizujący założenia Dyrektywy DAC7, jak i zapewniając odpowiedni stopień bezpieczeństwa danych w ten sposób gromadzonych i przekazywanych.

Z drugiej strony osoby korzystające z serwisów – platform sprzedażowych i w ten sposób dokonujące zakupu towarów lub usług będą mogły poczuć się bezpieczniej i ‘pewniej’ kiedy obowiązek sprawozdawczy zacznie obowiązywać w rodzimym porządku prawnym – sporo wszakże mówiło się i pisało swego czasu o nierzetelnych sprzedawcach, czy nieudanych transkacjach ‘duchach’, także raportowanie danych sprzedawców, ilości i kwot transakcji może przyczynić się nie tylko do uszczelnienia szarej strefy w kontekście opodatkowania, ale i przejrzystości tego typu usług online. A finalnie zwiększyć zaufanie klientów do korzystania z tego typu działalności e-commerce.

Autor: adw. Anna Lach, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Wynajem długoterminowy aut i Rent a Car w I półroczu 2023 r.

Dane po pierwszym półroczu 2023 roku potwierdzają, że rynek motoryzacyjny, zarówno w Polsce jak i w całej Unii Europejskiej zaczyna odbudowywać się po problemach związanych z ograniczoną podażą i dostępnością nowych pojazdów. Sprzedaż w salonach w pierwszym półroczu rośnie na całym Starym Kontynencie, ale wciąż nie osiągnęła jeszcze poziomów sprzed pandemii. Na polskim rynku wzrosty sprzedaży samochodów osiągają wartości dwucyfrowe, co jest efektem tzw. niskiej bazy z roku poprzedniego. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP), w przypadku wynajmu długoterminowego aut sprzedaż w pierwszym półroczu 2023 pozostawała na zbliżonym poziomie do analogicznego czasu rok wcześniej, a także lat wcześniejszych, kiedy był on relatywnie wysoki. Wynajem długoterminowy wyróżnia się bowiem na polskim rynku dużą stabilnością i odpornością na zewnętrzne czynniki, notując nawet w czasach kryzysu lepsze od konkurencyjnych form finansowania wyniki, co powoduje, że w bieżącym roku nie doświadcza efektu niskiej bazy. Według danych PZWLP rynek wynajmu długoterminowego urósł na koniec pierwszego półrocza 2023 pod względem łącznej liczby aut o 10,5% r/r. Branża Rent a Car (wypożyczalnie samochodów) zanotowała wzrost na poziomie 2,8% r/r.

Po zeszłorocznym kryzysie podaży nowych samochodów rynek motoryzacyjny wyraźnie odbija, sprzedaż w salonach rośnie w dużym tempie, nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii Europejskiej. Patrząc na samą skalę wzrostów można się cieszyć, ale jeśli przyjrzymy się wolumenom sprzedanych nowych aut, radość z dobrych wyników będzie już niestety mniejsza. Duże dwucyfrowe wzrosty to bowiem efekt rekordowo niskiej sprzedaży w zeszłym roku. Dotyczy to zarówno rynku polskiego, jak i całej UE. Z polskich salonów wyjechało w pierwszym półroczu 2023 r. o 12,4% więcej nowych aut osobowych niż w analogicznym czasie roku ubiegłego, łącznie prawie 239 tys. pojazdów. Duży wzrost jest, ale do wolumenów sprzedaży sprzed pandemii brakuje nadal sporo. Dla porównania w I półroczu 2019 r. łączna sprzedaż nowych osobówek w naszym kraju wyniosła ponad 278 tys. W całej Unii Europejskiej sprzedaż nowych samochodów osobowych urosła w I półroczu 2023 r. jeszcze bardziej, bo o 17,9% r/r, ale podobnie jak w naszym kraju, to wynik niskiej bazy porównawczej, a sam wolumen sprzedaży jest dużo mniejszy niż przed pandemią.

Firmy odpowiadają za sprzedaż blisko ¾ nowych aut w salonach

Za zdecydowaną większość sprzedaży nowych samochodów w polskich salonach niezmiennie od wielu lat odpowiadają firmy. W pierwszym półroczu zakupiły aż 72,4% wszystkich sprzedanych w tym czasie nowych osobówek, a ich udział w sprzedaży zwiększył się o 2,1 p.p. w porównaniu rok do roku. Wolumen sprzedanych nowych aut osobowych do firm osiągnął w I półroczu wartość 172,7 tys. Firmy i przedsiębiorcy nabyli o 15,6% r/r więcej nowych samochodów w pierwszych sześciu miesiącach 2023 r. niż w analogicznym czasie rok wcześniej.

Większa sprzedaż nowych aut osobowych odnotowana została także w przypadku klientów indywidualnych, ale wzrost w tym przypadku był już dużo niższy niż wśród firm i wyniósł 4,7% r/r. Co ciekawe, nadal spada import aut używanych zza granicy, za który odpowiadają w głównej mierze osoby prywatne. W pierwszym półroczu 2023 liczba sprowadzonych do naszego kraju aut była niższa o 4,1% w porównaniu z takim samym czasem rok wcześniej.

Rynek motoryzacyjny z wysokimi wzrostami sprzedaży, ale to niestety efekt niskiej bazy

W pierwszym półroczu 2023 r. wzrosty sprzedaży osiągnęły dwucyfrowe wartości. Łączna sprzedaż do firm w Polsce była w tym okresie wyższa o 15,6% r/r. Najwyższe wzrosty zostały odnotowane w tych formach finansowania samochodów, które w zeszłym roku z powodu kryzysu podażowego, a także rosnącej inflacji i stóp procentowych, ucierpiały najbardziej. Tym samym, w przypadku zakupu ze środków własnych, na kredyt oraz z wykorzystaniem klasycznego leasingu liczonych razem wzrost sprzedaży osiągnął najwyższą wartość 23,2% r/r. Inaczej sytuacja wyglądała jeśli chodzi o wynajem długoterminowy aut, który cechuje duża odporność na zewnętrzne czynniki i duża stabilność, nawet w okresie kryzysu i zawirowań na rynku, kiedy sprzedaż pozostaje na poziomie niewiele różniącym się od czasów z lepszą koniunkturą. W związku z tym w pierwszym półroczu bieżącego roku sprzedaż nowych aut osobowych pozostała w wynajmie długoterminowym na zbliżonym poziomie do analogicznego czasu rok wcześniej, z nieznacznym spadkiem na poziomie 3% r/r.

Branża wynajmu długoterminowego samochodów zakupiła w Polsce w pierwszym półroczu 2023 r. na potrzeby oferowanych usług łącznie 42 tys. aut osobowych. Oznacza to, że udział wynajmu długoterminowego w łącznej sprzedaży nowych samochodów do firm w tym czasie wyniósł 24,3% i zmniejszył się w porównaniu z analogicznym czasem rok wcześniej o 4,6 p.p.

Wynajem długoterminowy utrzymuje wysokie, dwucyfrowe tempo wzrostu

Najważniejszym wskaźnikiem mierzącym tempo rozwoju rynku wynajmu długoterminowego samochodów w Polsce jest łączna liczba aut znajdujących się na rynku w tej usłudze. Zgodnie z danymi PZWLP, na koniec pierwszego półrocza dynamika wzrostu rynku wynajmu długoterminowego osiągnęła w naszym kraju poziom 10,5% r/r, co oznacza że już czwarty kwartał z rzędu utrzymuje się wysokie, dwucyfrowe tempo rozwoju.

Szybkie, dwucyfrowe, znane nam sprzed pandemii tempo wzrostu branży wynajmu długoterminowego samochodów nie jest krótkotrwałym zjawiskiem, ale co potwierdzają dane po pierwszym półroczu, staje się już dobrze ugruntowanym trendem na polskim rynku – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP). – Wygląda na to, że chwilowo dynamika rozwoju wynajmu długoterminowego zaczyna się stabilizować na poziomie ok. 10% rocznie, wiele wskazuje jednak, że w niedalekiej przyszłości może się ono jeszcze zwiększyć. Znikają powoli główne wyzwania z którymi mierzyliśmy się w ostatnim czasie, a więc poprawia się sytuacja na rynku motoryzacyjnym z dostępnością samochodów, powoli spada również poziom inflacji, a także wyhamowuje tempo wzrostu cen nowych samochodów. Po wynajem długoterminowy coraz częściej sięgają również mali przedsiębiorcy w naszym kraju, co jest dodatkowym czynnikiem stymulującym wzrost branży. Najmniejsze firmy w czasach rosnących kosztów prowadzenia działalności poszukują stabilności i przewidywalności wydatków związanych z autami firmowymi, które stanowią znaczną część ich budżetów, a wynajem długoterminowy im to gwarantuje.

Łączna flota samochodów w wynajmie długoterminowym firm należących do PZWLP wynosiła na koniec czerwca 2023 roku ponad 261,5 tys. samochodów. Wśród najpopularniejszych aut w wynajmie długoterminowym w Polsce na koniec drugiego kwartału b.r. znalazły się Skoda Octavia, Toyota Corolla, VW Golf i Hyundai i30.

Diesel to już niewiele ponad 1/3 samochodów w wynajmie długoterminowym

Dane PZWLP na koniec pierwszego półrocza po raz kolejny potwierdzają szybką transformację napędów stosowanych w samochodach w wynajmie długoterminowym w Polsce. Aut z silnikami Diesla ubywa w oczach, na koniec czerwca stanowiły one już niewiele ponad 1/3 ogółu pojazdów (36,4%) i zanotowały spadek udziału w łącznej flocie o 8,6 p.p. w ciągu roku. W dużym tempie zwiększa się natomiast udział samochodów z benzynowymi jednostkami – na koniec półrocza reprezentowały one już 53,8% ogółu a ich udział urósł o 7,7 p.p. rok do roku. Samochody z napędami ekologicznymi, czyli wszelkiego rodzaju hybrydy oraz w pełni elektryczne stanowiły na koniec czerwca 9,8% łącznej floty, ich udział powiększył się w ciągu roku o 0,9 p.p. Jeśli zaś chodzi o auta w pełni elektryczne, to reprezentowały one 1,6% wszystkich samochodów w wynajmie długoterminowym i na uwagę zasługuje w tym przypadku relatywnie duży wzrost ich udziału – o ponad połowę w ciągu roku, a więc o 0,7 p.p. (z poziomu 0,9%).

Średnia emisja dwutlenku węgla nowych samochodów osobowych zakupionych przez branżę wynajmu długoterminowego w drugim kwartale 2023 roku była o 1,1% i 1,5 g/km niższa niż rok wcześniej i wyniosła 133,9 g/km. Jeśli zaś chodzi o auta dostawcze, to średnia emisja w ich przypadku wyniosła 108,1 g/km i była niższa aż o 27,6% i 41,3 g/km w stosunku do stanu w porównywalnym czasie roku 2022. Tak duże obniżenie średniej emisji jeśli chodzi o auta dostawcze jest wynikiem dostarczenia przez branżę większej ilości dostawczych samochodów elektrycznych na potrzeby realizowanych kontraktów.

Branża Rent a Car z niewielkim wzrostem na koniec półrocza – wypożyczalnie aut wciąż odczuwają skutki wysokich kosztów i inflacji

Zgodnie z danymi PZWLP na koniec pierwszego półrocza 2023 r. branża Rent a Car (wypożyczalnie samochodów) odnotowała wzrost 2,8% r/r. Dynamika ta nie jest wielka i po jednorazowym zwiększeniu jej tempa w pierwszym kwartale bieżącego roku, ponownie powraca do poziomów obserwowanych na koniec 2022 r.

Niewielkie przyśpieszenie tempa wzrostu branży Rent a Car na początku roku mogło sugerować, że możemy mieć do czynienia z odwróceniem trendu malejącej dynamiki rozwoju, jaką obserwowaliśmy przez cały rok 2022 – mówi Paweł Piórkowski, Członek Zarządu PZWLP. – Dane na koniec półrocza niestety tego nie potwierdzają i wygląda na to, że mieliśmy do czynienia jednak z wczesnym uzupełnianiem floty przed sezonem letnim oraz realizacją zamówień złożonych dużo wcześniej. Wciąż wysoka inflacja oraz koszty życia, które w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy bardzo wzrosły powodują, że Polacy znacznie uważniej i oszczędniej gospodarują swoimi budżetami domowymi, minimalizując swoje wydatki w dziedzinach, które nie są absolutnie niezbędne, a do takich można zaliczyć m.in. korzystanie z usług wypożyczalni samochodów np. do celów turystycznych. Dodając do tego istotny wzrost cen początkowych samochodów oraz utrzymujący się wysoki poziom stóp procentowych, firmy z branży Rent a Car muszą działać bardzo ostrożnie planując dostępną flotę. Jest to główny powód obniżenia dynamiki rozwoju branży Rent a Car w 2022 roku i tendencja ta wciąż się utrzymuje. Biorąc pod uwagę znaczący wzrost kosztów obsługi floty, te relatywnie niewielkie wzrosty, można postrzegać jako zjawisko pozytywne i oznakę dojrzałości branży.

Branża Rent a Car jest obecnie reprezentowana w PZWLP przez 7 dużych, sieciowych, polskich i międzynarodowych wypożyczalni samochodów, których łączna flota* w usługach wynajmu krótkoterminowego (1-30 dni) oraz średnioterminowego (1 miesiąc – 2 lata) wynosiła na koniec czerwca 2023 roku ponad 15,5 tys. aut.

 * – bez floty firmy Avis Budget / Jupol – Car  Sixt Rent a Car Polska / Eurorent Sp. z o.o.

Przyszłość praw autorskich w erze AI: wyzwania i perspektywy

Stale rosnący wzrost popularności aplikacji opartych na sztucznej inteligencji, takich jak ChatGPT, stanowi spore wyzwanie w kontekście regulacji prawnych. Istnieje wiele zastosowań tej technologii, a jej imponujące możliwości rodzą ważne pytania dotyczące własności treści, a także odpowiedzialności za ewentualne nadużycia.

Aplikacje oparte na sztucznej inteligencji (ang. Artificial Intelligence – AI) zyskały ogromną popularność wśród twórców treści na całym świecie. Modele takie, jak Chat GPT lub mniej znane Dall-E czy Midjourney, powoli stają się narzędziami wspomagającymi codzienną pracę. Dzięki nim można szybko tworzyć wiele rodzajów treści – od contentu na strony internetowe, po kampanie marketingowe, czy nawet kody źródłowe oprogramowania.

ChatGPT a prawa autorskie

Chat GPT może generować teksty, które będą podlegać ochronie prawnej. Istnieje zatem pytanie, kto w tym przypadku jest właścicielem praw autorskich do wygenerowanych treści: czy jest to twórca modelu AI, osoba, która dostarczyła dane, czy może użytkownik korzystający z systemu? Wiele osób deklaruje, że Chat GPT stworzył im np. opisy na stronę internetową czy fragment pracy informatycznej. Czy takiemu programowi przysługują zatem prawa autorskie? Polskie prawo autorskie mówi o tym, że chronione jest wszystko, co jest przejawem działalności twórczej, przy czym utwór musi być stworzony przez twórcę. W polskim prawie takim twórcą może być tylko człowiek. Możemy założyć więc, że jeśli po otrzymaniu przez Chat GPT zapytania uzyskamy odpowiedź i przerobimy te dane w taki sposób, aby ostateczny efekt mógł być uznany za utwór w rozumieniu prawa, to wówczas użytkownik Chatu będzie twórcą i to jemu będą przysługiwały prawa autorskie do zmodyfikowanego oryginału pochodzącego od sztucznej inteligencji.

„Zgodnie z prawem autorskim, aby coś było objęte ochroną prawną, musi być wytworzone przez człowieka. Tymczasem w przypadku AI, ten twórca pojawia się jedynie w momencie wpisania zapytania, ale nie jest już obecny na etapie otrzymanych wyników. Obecnie to, co generuje system sztucznej inteligencji nie jest w żaden sposób w Polsce uregulowane prawnie. Dlatego ogromnym wyzwaniem będzie stworzenie zmian w obecnych zapisach, a przede wszystkim udzielenie odpowiedzi: kto jest faktycznym twórcą powstałego utworu? Jeśli to zostanie sprecyzowane, wówczas uregulowanie pozostałych zasad będzie o wiele łatwiejsze” – komentuje Konrad Gierula Regional Legal Counsel Central Europe, Luxoft.

Sztuczna inteligencja a kwestie nadużyć

Kolejnym aspektem jest odpowiedzialność za wygenerowane treści. Jeśli Chat GPT zostanie użyty do wytworzenia np. treści zniesławiających lub obraźliwych – na kogo wówczas spadnie odpowiedzialność prawna? Czy to użytkownik, który korzysta z AI, ponosi odpowiedzialność za treści wygenerowane przez system czy może twórca samego modelu AI? W tym kontekście kluczowy jest rozwój narzędzi i algorytmów, które pomogą w identyfikacji i filtrowaniu treści niezgodnych z prawem lub obraźliwych. Konieczne jest inwestowanie w badania i rozwój technologii, które będą w stanie skutecznie wykrywać i ograniczać potencjalne szkody wynikające z wykorzystania Chat GPT i innych systemów opartych na sztucznej inteligencji.

Jednak w tej chwili to właśnie na użytkownikach spoczywa obowiązek upewnienia się, że sposób, w jaki korzystają z tych treści, nie narusza żadnych przepisów.

„Po pierwsze każda jednostka, która może, chce i widzi ryzyka związane z korzystaniem z systemów AI, powinna to na własny wewnętrzny użytek uregulować w sposób odpowiedni. W firmach mogą być to np. wewnętrzne regulacje systemów AI. Drugim aspektem jest mocna edukacja – szkolenia, nie tylko te związane z wykorzystaniem Chatu czy innych systemów AI, ale też te dotyczące poufności danych osobowych, czy tajemnicy przedsiębiorstwa. Regulacje prawne to podstawa, jednak świadomość ludzi dotycząca zagrożeń spowodowanych zbyt daleko idącym zaufaniem do tego, co nam proponuje Chat czy inne narzędzie oparte na AI jest kluczowa, aby wszystko mogło działać poprawnie.” – wyjaśnia Konrad Gierula.

Jeśli tego typu regulacje nie zostaną wdrożone, praktycznie każda organizacja będzie np. musiała podejmować indywidualne działania prawne mające na celu wykazanie, że jest właścicielem prac wykorzystywanych przez sztuczną inteligencję. Wyraźne spisanie tych „zasad” nie dotyczy tylko przedsiębiorstw, ale również państw. Jeśli rządy nie podejmą konkretnych działań regulacyjnych, istnieje zagrożenie, że wszystkie materiały chronione prawem autorskim będą mogły być wykorzystywane przez innych bez zgody pierwotnego autora.

Jak widać, wykorzystanie Chat GPT i sztucznej inteligencji w kontekście praw autorskich  stanowi ogromne wyzwanie, które wymaga uwagi i regulacji. Istnieje potrzeba opracowania odpowiednich ram prawnych dla każdego kraju, które będą chronić prawa autorskie, określać odpowiedzialność za wygenerowane treści oraz promować transparentność i odpowiedzialne wykorzystanie tych technologii.

Grupa Echo-Archicom finalizuje połączenie biznesu mieszkaniowego

Archicom przejął mieszkaniowe projekty deweloperskie, zespół pracowników i bank ziemi od Echo Investment. Walne Zgromadzenia Akcjonariuszy obu spółek wydały zgodę na połączenie biznesu mieszkaniowego. Po sfinalizowaniu transakcji Archicom zajmuje pozycję wśród największych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, a Echo Investment koncentruje się na nieruchomościach komercyjnych, mieszkaniach na wynajem i wielofunkcyjnych projektach „destinations”. Udział spółki w kapitale Archicom wyniesie łącznie 89,30%.

Zakończona transakcja o rynkowej wartości blisko 830 mln złotych znacznie wzmocniła pozycję spółki Archicom zapewniając jej większy potencjał wzrostu, synergie i szerszą rozpoznawalność. Połączone zasoby ułatwią m.in. doskonalenie kompetencji, wymianę doświadczeń i ekspansję geograficzną. Ogólnopolska skala działalności nada biznesowi Archicom nowej dynamiki, a z nowym zespołem osiągnie potencjał sprzedaży 4 tysięcy mieszkań rocznie. Oferta firmy będzie teraz dostępna w pięciu największych polskich miastach: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi i Poznaniu, a kolejne rynki są w planach.

„Przejęcie mieszkaniowej części biznesu Echo Investment to milowy krok w historii Archicom i szansa na przyspieszenie naszego rozwoju na niespotykaną dotąd skalę. Staliśmy się tym samym jednym z największych deweloperów mieszkaniowych w kraju, a debiutując w 4 nowych miastach poza Wrocławiem, staliśmy się marką o zasięgu ogólnopolskim. Mamy przy tym ambicje na dalszą ekspansję. Połączenie doświadczeń w kreowaniu przestrzeni miejskich i wielopłaszczyznowego know-how, które obie organizacje gromadziły przez ponad 30 lat obecności na polskim rynku, to unikalny i bezcenny kapitał. Umocnienie pozycji Archicom to również większe bezpieczeństwo finansowe, większa stabilność i większa atrakcyjność z perspektywy wszelkich grup interesariuszy. Wiedza zaczerpnięta od Echo, przede wszystkim w obszarze inwestycji multifunkcjonalnych, pozwoli nam jeszcze skuteczniej kształtować zdrową tkankę miejską. Wkraczając na wyższy poziom biznesu, nie zapominamy o tym, co od zawsze nadaje kierunek naszej strategii, czyli orientacji na potrzeby naszych klientów i działaniu w duchu idei zrównoważonego rozwoju. Od początku działalności budujemy nasz biznes na trwałych fundamentach ESG, co traktujemy nie tylko jako nasz obowiązek, ale szanse zmian dla całej branżymówi Waldemar Olbryk, prezes Archicom.

W zamian za wniesienie aportu Echo Investment objęło 22.825.700 nowych akcji Archicom w cenie emisyjnej 36,34 złotych, osiągając udział w kapitale na poziomie 89,30%. Echo Investment będzie dalej wzmacniało swoją pozycję w sektorze nieruchomości komercyjnych, w którym klientem ostatecznym są przede wszystkim instytucje: fundusze inwestycyjne, międzynarodowi inwestorzy, najemcy itp. Firma skoncentruje się na segmencie biurowym, handlowym, PRS (Resi4Rent) i biur serwisowanych (CitySpace), a także wielofunkcyjnych projektach „destinations”, takich jak Browary Warszawskie, łódzka Fuzja czy Towarowa 22 w Warszawie.

Praktycznie dwukrotny wzrost popytu na mieszkania rok do roku oraz długoterminowe perspektywy rozwoju rynku mieszkaniowego w Polsce sprawiają, że z optymizmem patrzymy na przyszłość tego segmentu. Dlatego zdecydowaliśmy się na klarowny podział naszego biznesu na część komercyjną i mieszkaniową, który otwiera przed nami atrakcyjne możliwości wynikające z synergii Grupy Echo-Archicom. Wzmocniony potencjał skonsolidowanego biznesu mieszkaniowego ułatwi nam realizację ambitnych projektów, które planujemy m.in. na warszawskim Służewcu Przemysłowym czy przy Towarowej 22. Jednocześnie, Echo Investment będzie dalej rozwijać się w segmentach biurowym czy usługowym, a także zwiększy swoje zaangażowanie w projekty na obiecującym rynku mieszkań na wynajem” mówi Maciej Drozd, wiceprezes ds. finansowych Echo Investment.

Na koniec 2022 r. wartość aktywów Grupy Echo Investment–Archicom wynosiła 6,1 mld zł, z czego na segment komercyjny przypadało 3,8 mld zł, natomiast na mieszkaniowy – 2,3 mld zł.

Rosnący popyt na miejsca w prywatnych akademikach i domach opieki oraz centra danych

Według międzynarodowej firmy doradczej Savills, zapotrzebowanie na powierzchnię w trzech głównych alternatywnych sektorach nieruchomości na całym świecie wzrośnie w perspektywie kolejnych dziesięciu lat do 1,2 mld m kw. Tak wysoki popyt stwarza duże szanse dla inwestorów.

Z analizy 13 największych rynków domów opieki, prywatnych akademików i centrów danych, przeprowadzonej przez Savills w ramach globalnego programu badawczego Impacts, wynika, że w odpowiedzi na rosnący popyt do roku 2033 trzeba będzie zapewnić dodatkowo 17 mln miejsc w domach opieki i 18 mln miejsc w domach studenckich oraz wybudować centra danych o łącznej mocy 110 000 MW. Oznacza to konieczność realizacji inwestycji o łącznej powierzchni blisko 1,2 mld m kw.

Jak podaje Savills, powyższe prognozy oparte są na analizie globalnego wzrostu i trendów demograficznych. Wymienione powyżej trzy sektory oferują inwestorom i deweloperom duże możliwości inwestycyjne.

„Prywatne akademiki, domy opieki i centra danych już teraz cieszą się sporym zainteresowaniem inwestorów. Średni roczny wzrost wolumenu inwestycji w tych trzech segmentach w ostatniej dekadzie sięgnął 17% w porównaniu z ok. 7-procentowym wzrostem dla całego rynku nieruchomości komercyjnych. Świadczy to o mocnej pozycji tych klas aktywów, którymi interesuje się globalny kapitał. Jednak istotną barierą uniemożliwiającą większe transakcje inwestycyjne jest często brak podaży. W naszej analizie wskazujemy na skalę ukrytego popytu i duży optymizm co do możliwości realizacji inwestycji w tych sektorach rynku” – komentuje Marcus Roberts, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego w segmencie nieruchomości operacyjnych w Europie, Savills.

„Te trzy alternatywne sektory nieruchomości zasadniczo nie podlegają cyklom koniunkturalnym i oferują możliwość nie tylko osiągnięcia dużego zwrotu z inwestycji, lecz także realizacji celów w zakresie ESG. W tym przypadku działania w obszarze ESG mogą obejmować budowę domów senioralnych spełniających potrzeby starzejącej się populacji oraz przystępnych cenowo akademików w ramach dbania o edukację przyszłych pokoleń, a także inwestowanie w technologie zwiększające efektywność energetyczną centrów danych, na przykład poprzez odzyskiwanie nadmiaru ciepła. Niemniej jednak wybudowanie ok. 1,2 mld m kw. powierzchni nie będzie możliwe tylko w ramach nowych inwestycji – zapotrzebowanie na nią w dużym stopniu pojawi się w krajach, w których możliwości realizacji nowych projektów są ograniczone lub stawia się w pierwszej kolejności na modernizacje. W związku z tym konieczna będzie zmiana funkcji znacznej ilości obiektów, co otworzy drogę do poprawy parametrów środowiskowych wielu nieruchomości i zmniejszenia emisji dwutlenku węgla” – dodaje Eri Mitsostergiou, dyrektorka w dziale badań globalnych Savills.

Według Savills główne rynki z potencjałem wzrostu w każdym z wymienionych sektorów to Chiny i Indie. W segmencie centrów danych wynika on z najniższego odsetka internautów w stosunku do całkowitej liczby ludności. Kraje te – obok Japonii, Korei Południowej i Australii – mogą także odnotować dwukrotny wzrost liczby studentów w najbliższej dekadzie. Wynikające z tego trendu zapotrzebowanie na miejsca w akademikach będzie zauważalne również w innych krajach, które przyciągają zagranicznych studentów, takich jak USA i Wielka Brytania. Z kolei popyt na miejsca w domach opieki gwałtownie wzrośnie w najbliższych dziesięciu latach m.in. w Korei Południowej, gdzie do roku 2033 nastąpi wzrost liczby mieszkańców powyżej 80. roku życia o 101% w porównaniu z 2019 r., a także w Chinach (wzrost o 100%), Australii (79%), Kanadzie (77%), Indiach (75%), USA (64%) oraz w Polsce (53%).

„W przypadku Polski widzimy niesłabnące zainteresowanie inwestorów, zwłaszcza w sektorze akademikowym, czy szerzej pojętym sektorze living. Silne ośrodki akademickie, nie tylko w Warszawie, lecz również w głównych miastach regionalnych, niski wskaźnik łóżek w nowoczesnych obiektach w porównaniu do populacji studentów (od 0.5% w Warszawie do 2.6% w Łodzi) oraz rosnąca liczba studentów zagranicznych (23% wzrost na przestrzeni ostatnich 5 lat) stanowią mocne fundamenty dla dalszego rozwoju tego sektora. Liczba działających obiektów oraz projektów deweloperskich gotowych do zabudowy wciąż pozostaje na niskim poziomie. Pomimo spowolnienia na globalnym rynku nieruchomości, w tym sektorze spodziewamy się kilku istotnych transakcji w tym roku. Podobnie mocne fundamenty widzimy w przypadku domów opieki, choć rynek ten w Polsce znajduje się w nieco wcześniejszej fazie rozwoju i na razie rzadziej pojawia się na radarach zagranicznych inwestorów” – komentuje Kamil Kowa, członek zarządu, Savills.

Włochy unikają technicznej recesji, inflacja w Polsce znów spada

Ceny rosną coraz wolniej, ale nadal rosną. Spadek w ujęciu miesięcznym oczywiście cieszy, ale nie możemy zapominać, że to spadek na poziomy, które jeszcze kilka lat temu występowały co najwyżej w koszmarach.  

Inflacja w Polsce znów spada

Ceny nadal rosną dwucyfrowo, ale trzeba zwrócić uwagę, że do jednocyfrowego wyniku pozostaje nam coraz mniej. W tym tempie, jeżeli nie dojdzie do żadnych niespodziewanych zdarzeń, jednocyfrowy wynik powinniśmy zobaczyć w 4 kwartale tego roku. Obecny spadek o 0,6 punktu procentowego wskazuje, że mogłoby to być już we wrześniu, skoro teraz mamy 10,8%. Założenie, że tempo spadku zostanie utrzymane, jest jednak bardzo odważne. Należy również pamiętać, że koniec czerwca 2022 do 2023 cena ropy spadła o 33,5 dolara. Licząc od lipca do lipca, jest to zaledwie 18,5 dolara. Jest to z pewnością element, który powinien wpływać na ograniczenie spadku tempa wzrostu cen.

Włochy unikają technicznej recesji

Wczoraj podano dane na temat wzrostu PKB Włoch. Lepiej tak naprawdę powiedzieć: zmiany, gdyż w ujęciu rocznym jest to wzrost, natomiast w kwartalnym jest to już spadek. Analitycy oczekiwali co prawda kwartalnie stabilizacji, ale się nie udało. Kwartalnie mamy 0,3% spadku. Do technicznej recesji potrzebny jest drugi spadkowy kwartał z rzędu, więc jeszcze nie ma niby problemu. Włosi umiejętnie mają ostatnio parzysty kwartał spadkowy, a nieparzysty spadkowy, więc gospodarka technicznie nie jest w recesji. Mają nawet wzrost w ujęciu rocznym, aczkolwiek 0,6% nie jest wynikiem imponującym.

Koniunktura za oceanem słaba

Dane z USA to dość ciekawy temat. Zwyczajowo okres gorszej koniunktury szybko miał swoje odbicie na rynku pracy. Jak tylko zaczynały się pojawiać słabsze indeksy, firmy zaczynały optymalizować koszty, zwalniając pracowników i wstrzymując inwestycje. Obecnie Indeks Chicago PMI wynosi zaledwie 42,8 pkt, co pokazuje wyraźną przewagę negatywnych odpowiedzi nad pozytywnymi. Wydawać by się mogło, że przy tym poziomie pesymizmu bezrobocie powinno już dawno przekraczać 5%, co dla USA zaczyna być wysokim rezultatem. Nic bardziej mylnego. Stopa bezrobocia wynosi obecnie 3,6% i jest tylko ułamki procenta powyżej historycznych minimów. To prawdopodobnie dlatego inwestorzy nie przykładają do tych danych tak dużej wagi, jak kiedyś.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na notowania indeksów PMI z Europy, one mają na razie większy wpływ na rynki niż amerykańskie.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Hotel pod Krakowem – jak znaleźć najlepszy nocleg w okolicy?

W Małopolsce istnieje wiele ciekawych miejsc wartych odwiedzenia. Jeśli chcesz zwiedzić okolicę lub wybierasz się do Krakowa w celach biznesowych, to warto znaleźć hotel w dobrej lokalizacji. Obiekt położony w malowniczej scenerii ze SPA, biblioteką i kręgielnią zapewni Ci moc atrakcji i sprawi, że przyjemnie spędzisz wolny czas. Jak znaleźć najlepszy nocleg pod Krakowem?

Poszukiwania noclegu warto rozpocząć od sprecyzowania swoich oczekiwań. Jeśli chcesz mieszkać w komfortowych warunkach, wybierz hotel 4-gwiazdkowy w Małopolsce z przestronnymi i kompleksowo wyposażonymi pokojami. Najlepszy hotel pod Krakowem powinien znajdować się blisko ciekawych atrakcji turystycznych, aby goście mogli z łatwością zaplanować swój wolny czas. Jak wybrać sprawdzony obiekt? Podpowiadamy!

Hotel w okolicy Krakowa – na co warto zwrócić uwagę?

Dobry hotel w okolicy Krakowa powinien mieć zróżnicowaną ofertę. W takim miejscu każdy gość musi się dobrze czuć i mieć odpowiednie warunki do odpoczynku. W obiekcie powinny znaleźć się także liczne udogodnienia dla rodzin z dziećmi takie jak plac zabaw, bawialnia czy basen z wydzieloną strefą dla najmłodszych. Dużym atutem będzie również bliskość wody i możliwość skorzystania z wodnych atrakcji.

Hotel Wadowice położny w cichej i spokojnej okolicy to idealne rozwiązanie dla osób, które wybierają się do pobliskiego parku rozrywki Energylandia. Łatwy dojazd sprawia, że goście bez problemu wrócą do obiektu po całodniowej zabawie. W hotelu Energylandia znajdziesz ekonomiczne pokoje dwuosobowe, luksusowe apartamenty i komfortowe pokoje rodzinne wyposażone w aneks kuchenny. W efekcie każdy gość znajdzie dla siebie idealną opcję zarówno na krótszy, jak i na dłuższy pobyt.

Jak wybrać najlepszy hotel na wyjazd integracyjny?

W Małopolsce warto również zorganizować firmowy wyjazd integracyjny, szkolenie lub konferencję. W takim wypadku musisz znaleźć hotel na integrację z odpowiednio wyposażonymi salami konferencyjnymi i ciekawymi atrakcjami, dzięki którym pracownicy będą mogli lepiej się poznać. Hotel na wyjazd integracyjny powinien również mieć dobre zaplecze gastronomiczne.

Obecnie dużą popularnością cieszą się pikniki firmowe organizowane na świeżym powietrzu połączone z grillem lub ogniskiem. Hotel na piknik firmowy musi dysponować zadbanymi terenami zielonymi, gdzie pracownicy będą mogli wziąć udział w grach terenowych i zajęciach z team buildingu. Po dniu pełnym atrakcji zaplanuj w hotelu konferencję, podczas której podsumujesz dotychczasową pracę i przedstawisz pracownikom plan na najbliższe miesiące.

Dobrze wyposażony hotel na wyjazd integracyjny powinien mieć także klimatyzowane pomieszczenia, przestronny parking i musi dysponować profesjonalnym nagłośnieniem.

Niezależnie od tego, czy szukasz hotelu na konferencję, czy wygodnego noclegu na wyjazd rodzinny, warto znaleźć sprawdzone miejsce z licznymi udogodnieniami. W takim obiekcie spędzisz niezapomniane chwile, odpoczniesz i nabierzesz sił przed czekającymi Cię wyzwaniami.

W Warszawie optymizm pomimo luki podażowej na rynku biurowym

Pomimo luki podażowej i relatywnie niskiej nowej podaży (18 700 mkw.) na koniec czerwca 2023 r. na warszawskim rynku biurowym nadal panuje duży optymizm. W perspektywie trzyletniej w stolicy spodziewane jest dostarczenie kolejnych ponad 230 000 mkw., które istotnie zwiększą pulę dostępnej do wynajęcia powierzchni. Z kolei po stronie popytowej obserwuje się duże zainteresowanie najmem, gdzie blisko 2/3 z podpisanych umów stanowiły nowe kontrakty. AXI IMMO prezentuje dane podsumowujące pierwszą połowę 2023 r. na stołecznym rynku biurowym w raporcie „Rynek biurowy w Warszawie 1 połowa 2023 r.”.

W pierwszej połowie 2023 r. deweloperzy dostarczyli ok. 18 700 mkw. Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wynoszą obecnie ponad 6,25 mln mkw. Największym z oddanych biurowców był budynek B9 (11 000 mkw.), który powstał w ramach kompleksu The Park Warsaw. W strefach centralnych (Centrum i Centralny Obszar Biznesu) znajduje się ok. 44% podaży, natomiast pozostałe 56% to nieruchomości biurowe zlokalizowane poza centrum miasta. Największą pozacentralną strefą pozostaje Służewiec (17% całkowitych zasobów).

 

  1. Centrum + COB

2,78 mln mkw.

  1. Służewiec

1,08 mln mkw.

  1. Jerozolimskie

760 000 mkw.

Źródło: Axi Immo

Na koniec czerwca 2023 r. w budowie pozostawało ok. 230 000 mkw. nowej powierzchni biurowej. Do puli należy dodać będący obecnie w przebudowie biurowiec Saski Crescent, który dostarczy dodatkowe 15 500 mkw. Wśród najbardziej oczekiwanych projektów w latach 2024-25 znajdują się m.in. The Bridge (Ghelamco, 47 000 mkw.), Biurowiec B w ramach projektu wielofunkcyjnego Towarowa 22 (Echo Investment, 31 100 mkw.) oraz The Form (Lincoln Property & Enern, 28 000 mkw.).

Nowa podaż nie wpłynęła na wzrost dostępności powierzchni na wynajem. Wskaźnik pustostanów na stołecznym rynku biurowym na koniec czerwca 2023 r. wyniósł 11,4%, (-0,2 pp. kw./kw. i -0,5 pp. r/r). Nadal to w strefach poza centrum współczynnik wolnej powierzchni pozostaje relatywnie wyższy (12,7%) niż w centrum (9,9%).

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz i Badań Rynkowych, AXI IMMO, mówi: „Na przestrzeni ostatnich dwóch lat, tj. od II kw. 2021 r., zaobserwowaliśmy konsekwentny spadek wskaźnika pustostanów w strefach centralnych o 3,9 pp. Z kolei w strefach położonych poza centrum, współczynnik powierzchni niewynajętej wahał się od 11,4% do 13,0%, uzyskując na koniec czerwca 2023 r. poziom o 1,3 pp. wyższy niż przed dwoma laty”.

Najwięcej wolnej powierzchni dostępne jest na Służewcu (ok. 220 000 mkw.; 20,6%). Z kolei w strefach Centrum i Centralnego Obszaru Biznesu (COB) odpowiednio po ok. 150 000 mkw. (8,5%) i ok. 120 000 mkw. (12,4%).

Jakub Potocki, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „Pomimo relatywnie dużej dostępności powierzchni biurowej w strefach centralnych, widzimy, że liczba i wielkość podpisanych listów intencyjnych ogranicza możliwości wyboru dla wielu najemców. Często obserwujemy, że najemca ma realny wybór między zaledwie dwiema lub trzema lokalizacjami. W związku z dużym zainteresowaniem, szczególnie na nowoczesne powierzchnie w centrum miasta, wynajmujący mogą oczekiwać od potencjalnych najemców szybkiej decyzyjności przy akceptacji przedstawionych im warunków finansowych. W konsekwencji trudniej o znaczące negocjacje i uzyskanie atrakcyjnych zachęt, jak np. zwolnień z czynszu czy większej partycypacji w budżecie na fit-out. W czasie tzw. rynku wynajmującego wybrana powierzchnia przypada w udziale firmie, która jako pierwsza podpisze umowę najmu”.

Wolumen transakcji najmu na warszawskim rynku biurowym w pierwszej połowie 2023 r. wyniósł niemal 326 000 mkw. (-33% r/r), z czego tylko w II kw. br. podpisano umowy na ok. 167 000 mkw. (+5% kw./kw.). W strukturze popytu najczęściej decydowano się na nowe umowy (60,2%, włączając umowy przednajmu), przed renegocjacjami (35,4%) i ekspansjami (4,4%). Na stołecznym rynku biurowym najemcy najczęściej wybierają migrację do stref Centrum i Centralny Obszar Biznesu, które skupiły ok. 58% całkowitej aktywności w analizowanym okresie. Wśród największych odnotowanych transakcji do końca czerwca 2023 r. należy wskazać Accenture (renegocjacja 8 800 mkw. w Proximo II), DPD (8 700 mkw. w nowej siedzibie) oraz Lionbridge Poland (renegocjacja 7 100 mkw. w budynku Taifun).

Bartosz Oleksak, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, mówi: „Na stołecznym rynku powierzchni biurowych widzimy wyraźnie, że pomimo upływu lat niezmiennie najemcy chcą, aby ich powierzchnia spełniała nowoczesne wymagania i była konkurencyjna wobec oczekiwań pracowników. Dlatego po przejściu wielu firm na hybrydowy model pracy podczas renegocjacji lub podczas podpisywania nowej umowy jeszcze więcej czasu poświęcamy na rozmowy o  partycypacji właścicieli w kosztach fit-out’u. Wraz z rosnącymi oczekiwaniami najemców, kwestią czasu jest decyzja wielu właścicieli nieruchomości o modernizacji biurowców”.

Na koniec pierwszej połowy 2023 r. na warszawskim rynku biurowym czynsze ofertowe pozostały stabilne względem poprzedniego kwartału. W budynkach typu „prime” zlokalizowanych w strefach centralnych stawki wynosiły od 18,00 do 27,50 EUR/mkw./miesiąc, z kolei w pozacentralnych lokalizacjach oczekiwania właścicieli zaczynały się od poziomu ok. 10,00 EUR/mkw./miesiąc. W zakresie opłat eksploatacyjnych ceny wahały się od ok. 12,00 do 39,00 PLN/mkw./miesiąc.

Dane za AXI IMMO i Stowarzyszenie PINK

Od 31 sierpnia koniec z PCC przy zakupie pierwszej nieruchomości z rynku wtórnego

31 lipca Dzienniku Ustaw opublikowana została ustawa, która znosi obowiązek opłacania podatku PCC przy zakupie pierwszej nieruchomości z rynku wtórnego. W praktyce oznacza to, że kupujący mieszkanie od 31 sierpnia będą mogli zaoszczędzić kwotę wynoszącą 2% jego wartości.

Przykładowo, jeżeli mieszkanie będzie kosztowało 700 000 zł, to przy obecnej stawce PCC wynoszącej 2% trzeba by zapłacić podatek w wysokości 14 000 zł. Od 31 sierpnia ta konieczność zniknie. Z pewnością będzie to znacząca oszczędność dla nabywców, którzy zaoszczędzone środki będą mogli przeznaczyć na przykład na remont czy odświeżenie mieszkania – mówi Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Ekspert zwraca również uwagę, że obowiązek podatkowy powstaje w momencie przeniesienia praw do danego lokalu, czyli kiedy nowy właściciel podpisze umowę w formie aktu notarialnego. – Warto więc zaczekać, o ile to możliwe, na podpisanie ostatecznego aktu notarialnego właśnie do 31 sierpnia – radzi Piotr Juszczyk.

Przypomnijmy, że zgodnie z nowymi przepisami zniesienie PCC dotyczy sprzedaży prawa do własności mieszkania lub domu jednorodzinnego pod warunkiem, że nabywca nie posiadał wcześniej prawa do innej nieruchomości mieszkalnej. Jeśli jednak posiadał udział w prawach własnościowych, to zwolnienie nie obejmuje tych przypadków, w których przekracza on 50% lub został nabyty drogą dziedziczenia.

Prawo dostępu wspólnika do dokumentów spółki z o.o.

Wspólnikowi w związku z posiadaniem udziału w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, niezależnie od ilości posiadanych udziałów przysługuje tzw. prawo kontroli (zob. (zob. wyrok SA w Krakowie z 23.08.2012 r., I ACa 715/12, LEX nr 1236718). Jest to prawo kontrolno-informacyjne związane z udziałem w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością wchodzące w skład wiązki uprawnień korporacyjnych przysługujących wspólnikowi. Prawo to pozwala wspólnikowi na pozyskiwanie informacji dotyczących funkcjonowania spółki oraz kontrolujących postęp w realizacji celu spółki (affectio societatis) w jakim została ona zawiązana, co w konsekwencji przekłada się na decyzje podejmowane przez danego wspólnika.

Prawo kontroli nie doznaje ograniczeń na żadnym etapie funkcjonowania spółki od jej organizacji po likwidację czy upadłość, ze względu że w okresie likwidacji spółki stosuje się przepisy dotyczące praw i obowiązków wspólników, jak i do likwidatorów należy stosować przepisy dotyczące członków zarządu.

Jednak czy prawo kontroli zawsze przysługuje wspólnikowi? W przypadku ustanowienia rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej umowa spółki może wyłączyć albo ograniczyć indywidualną kontrolę wspólników (213 § 3 ksh). Natomiast zgodnie z przepisem art. 213 §2 ksh powołanie rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej bądź obu tych organów jest obligatoryjne w spółkach w których kapitał zakładowy przewyższa kwotę 500 000 złotych, a wspólników jest więcej niż dwudziestu pięciu. W związku z powyższym w spółkach, które nie są zobligowane albo z własnej inicjatywy nie powołały rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej – każdemu wspólnikowi przysługuje indywidualne prawo kontroli.

Zakres przedmiotowy przyznanego prawa kontroli wspólnikowi na podstawie art. 212 ksh został ograniczony do prawa do przeglądania ksiąg i dokumentów spółki, sporządzania bilansu/ów dla swego użytku przez wspólnika bądź upoważnioną przez niego osobę, np. pełnomocników profesjonalnych, księgowych, biegłych rewidentów, doradców podatkowych. Wspólnik może również żądać wyjaśnień od zarządu spółki. Sformułowanie użyte w przepisie „w każdym czasie” nie powinno być rozumiane w dosłowny sposób, jednakże w sposób respektujący normalny tryb funkcjonowania spółki.

Jakie mogą wystąpić ograniczenia w wykonywaniu prawa kontroli?

Żądanie wspólnika w zakresie udzielenia wyjaśnień oraz udostępnienia do wglądu ksiąg i dokumentów rozpoznanie zarząd spółki, który może udzielić wyjaśnień oraz udostępnić księgi i dokumenty do wglądu bądź też odmówić udzielenia wyjaśnień lub udostępnienia do wglądu ksiąg i dokumentów spółki. O ile wspólnik wykonuje przysługujące mu prawo kontroli w całości zgodnie z jego wnioskiem oraz udostępnia mu się swobodne zapoznanie się z żądanymi dokumentami spółki, problem pojawia się w gdy, wspólnik otrzymuje częściowe informacje oraz dostęp do ksiąg i dokumentów, a w pozostałym zakresie otrzymuje on odmowę bądź otrzymuje odmowę co do całości żądania – wspólnikowi przysługują narzędzia prawne mające na celu wyegzekwowanie realizacji przysługujących mu praw.

W jakich przypadkach zarząd spółki może odmówić udzielenia wyjaśnień lub udostępnienia do wglądu ksiąg i dokumentów spółki?

Przepis art. 212 § 2 ksh ogólnie wskazuje przyczynę odmowy do sytuacji, w której istnieje uzasadniona obawa, że wspólnik wykorzysta je w celach sprzecznych z interesem spółki i przez to wyrządzi spółce znaczną szkodę. Co oznacza ten zapis – z pewnością spotkał się z nim ten, kto chciał uzyskać wyjaśnienia bądź dostęp do ksiąg i dokumentów spółki. Wykorzystanie w celach sprzecznych z interesem spółki może być zarówno pod względem finansowym, jak i wizerunkowym. Ponadto, nie wystarczy samo istnienie zagrożenia o możliwości wystąpienia szkody po stronie spółki. Obawa, że wspólnik wykorzysta otrzymane informacje je w celach sprzecznych z interesem spółki i przez to wyrządzi spółce znaczną szkodę powinna być uzasadniona, tj. powinna być w sposób obiektywny możliwa do udowodnienia. W praktyce częstokroć powyżej wskazana przyczyna odmowy realizacji prawa kontroli przez wspólnika jest nadużywana przez obowiązane strony. Przyczyną odmowy udzielenia wyjaśnień bądź dostępu do ksiąg i dokumentów spółki częstokroć bywa „prowadzenie działalności konkurencyjnej przez wspólnika względem spółki”, do czego wystarczy sam fakt posiadania statusu wspólnika w spółkach prowadzących podobną działalność gospodarczą bądź w przypadku istnienia konfliktu pomiędzy wspólnikami lub zarządem udostępnienie informacji może narazić dobre imię spółki, albo służyć do szkalowania spółki. Należy jednak pamiętać, że odmowa realizacji prawa kontroli musi być ograniczona do ściśle określonych oraz uzasadnionych wypadków. W przeciwnym razie stanowi naruszenie przysługujących wspólnikowi uprawnień. Na marginesie należy wskazać, iż uchwała zarządu odmawiająca realizacji prawa kontroli wspólnikowi powinna zawierać uzasadnienie.

W przypadku, gdy wspólnik nie zgadza się z decyzją odmową udzieloną przez zarząd spółki, ma prawo skierować do zarządu spółki zażądanie rozstrzygnięcia sprawy uchwałą wspólników. Wspólnik poddający pod rozstrzygnięcie zaistniałego pomiędzy nim, a spółką sporu zgodnie z art. 244 ksh jest wyłączony od głosowania w tej sprawie. Natomiast uchwała powinna być powzięta w terminie miesiąca od dnia zgłoszenia żądania. W przypadku podtrzymania decyzji zarządu bądź nie podjęcia ww. uchwały przez zgromadzenie wspólników w terminie miesięcznym, wspólnikowi przysługuje droga sądowego rozstrzygnięcia sprawy.

Mając na względzie charakter oraz cel prawa przyznanego wspólnikowi, któremu odmówiono udzielenia wyjaśnień bądź nie udostępniono do wglądu ksiąg bądź dokumentów spółki do złożenia do sądu rejestrowego wniosku o zobowiązanie zarządu do udzielenia wyjaśnień lub udostępnienia do wglądu dokumentów bądź ksiąg spółki, należy wykluczyć możliwość zaskarżenia uchwały w trybie powództwa o uchylenie bądź stwierdzenie nieważności uchwały, w przeciwieństwie do tezy orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 10 maja 2012 r. sygn. akt IV CSK 567/11 (Biul. SN 2012, nr 7, s. 13). Przyjęcie aprobujące takie postępowanie jak to słusznie zauważył A. Opalski mogłoby prowadzić do dwóch różnych rozstrzygnięć sądowych. (Opalski A. [w:] Kodeks spółek handlowych, t. 2a, Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Komentarz. Art. 151–226, red. A. Opalski, Warszawa 2018).

Wniosek do sądu rejestrowego wspólnik powinien złożyć w terminie siedmiu dni od dnia otrzymania zawiadomienia o uchwale lub od upływu terminu miesięcznego terminu do podjęcia uchwały, w przypadku nierozstrzygnięcia sporu uchwałą zgromadzenia wspólników.

Sądy wielokrotnie wypowiadały się w jaki sposób ma być wykonywane prawo kontroli przez wspólnika – tj., w szczególności wymaga się od spółki, aby stworzyła w możliwie swobodny i pełny sposób dostęp do żądanych przez wspólnika dokumentów spółki, a nadto aby nie były ustanawiane ograniczenia natury faktycznej (tak też Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 31 stycznia 2017 r. (V ACa 350/16, LEX nr 2249944).

Przy omawianiu zagadnienia prawa kontroli przysługującego wspólnikowi, nie może zniknąć z pola widzenia, iż spółka z ograniczoną odpowiedzialnością może być również spółką zależną względem innej spółki – spółki dominującej. W dniu 13 października 2022 roku weszła w życie nowelizacja Kodeksu spółek handlowych, która wprowadziła m.in. normy poświęcone grupie spółek. Konsekwencją wprowadzenia tych przepisów było przyznanie spółce dominującej prawa kontroli zbliżonego do prawa kontroli przysługującego wspólnikowi w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, jednakże posiadającego swą podstawę w art. 216 ksh. Przepis jednoznacznie wskazuje, iż w tym przypadku nie stosuje się art. 212 (dot. spółki z ograniczoną odpowiedzialnością), art. 30097 (dot. prostej spółki akcyjnej) i art. 428 ksh (dot. spółki akcyjnej), stąd należy uznać przepis art. art. 216 ksh za lex specjalis w stosunku do wskazanych wcześniej przepisów.

Spółka dominująca może w każdym czasie przeglądać księgi i dokumenty spółki zależnej uczestniczącej w grupie spółek oraz żądać od niej udzielenia informacji. Analizując literalne brzmienie przepisu art. 216 ksh spółce dominującej przysługuje wyłącznie prawo przeglądania wszelkiej dokumentacji spółki zależnej, bez możliwości sporządzania bilansów jak to ma miejsce w przypadku wspólnika. Obok prawa do przeglądania dokumentacji spółka dominująca dysponuje uprawnieniem do żądania udzielenia informacji przez spółkę zależną. Ustawa zastrzega uwzględnianie przepisów szczególnych w związku z udostępnianiem dokumentacji bądź przekazywaniem informacji, co miałoby np. miejsce w przypadku dokumentów bądź informacji chronionych tajemnicą bankową bądź zawodową – takie informacje nie powinny zostać udostępnione spółce dominującej.

Prawo przyznane spółce dominującej cechuje się dalszymi odrębnościami, tj. nie zostały wskazane przyczyny z jakich może nastąpić odmowa udzielenia informacji bądź dostępu do dokumentacji spółki zależnej. Z tego względu należy uznać, iż co do zasady spółka zależna jest obowiązana udostępnić szeroki zakres dokumentacji oraz informacji z uwzględnieniem przepisów szczególnych. Natomiast w związku z brakiem zakreślonego przez ustawodawcę terminu do wykonania prawa kontroli, należy uznać, iż powinno to nastąpić bez zbędnej zwłoki.

W przypadku nieudostępnienia ksiąg i dokumentów lub nieudzielenia informacji przez zarząd spółki, odmiennie niż w art. 212 ksh wyłączona została procedura wewnątrzspółkowa. Spółka dominująca może złożyć wniosek do sądu rejestrowego o zobowiązanie zarządu spółki zależnej do udostępnienia ksiąg i dokumentów lub udzielenia informacji. Odmowa w całości lub w części wykonania prawa kontroli przez spółkę dominującą sama w sobie stanowi przesłankę do wystąpienia z wnioskiem do sądu rejestrowego o zobowiązanie zarządu spółki zależnej do udostępnienia ksiąg i dokumentów lub udzielenia informacji. Tryb realizacji prawa kontroli przez spółkę dominującą został zakreślony jako uprawnienie do szerokiego uzyskiwania wglądu w dokumenty spółki, jak i zasięgania informacji. W związku z pominięciem procedury wewnątrzspółkowej znacznie przyśpieszy to realizację praw spółek dominujących.

Na koniec warto wskazać, iż wniosek o zobowiązanie zarządu spółki zależnej do udostępnienia ksiąg i dokumentów lub udzielenia informacji rozpatrywany jest w trybie przepisów o postępowaniu rejestrowym przez właściwy dla spółki obowiązanej sąd rejonowy prowadzący Krajowy Rejestr Sądowy.

Autor: adw. Martyna Szczygielska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Jeroen Eijsink nowym prezesem zarządu Grupy Girteka

Jeroen Eijsink objął 1 sierpnia stanowisko prezesa zarządu Grupy Girteka, zastępując Edvardasa Liachovičiusa, który pełnił funkcję prezesa zarządu Girteki od 2008 roku.

– Z zadowoleniem przyjmuję wyzwanie, jakim jest rozwój działalności Girteki i uczynienie z niej jednej z największych firm logistycznych na świecie. Muszę powiedzieć, że dołączam do bardzo nowoczesnej firmy, która ma już wiele osiągnięć w zakresie digitalizacji, w tym wykorzystania sztucznej inteligencji, a także zrównoważonego rozwoju i w innych obszarach. Osiągnięcie tych wyników nie byłoby możliwe bez tysięcy utalentowanych i zaangażowanych członków zespołu firmy, których darzę najwyższym szacunkiem i wdzięcznością – powiedział Jeroen Eijsink, prezes zarządu Grupy Girteka.

Edvardas Liachovičius pozostanie w Zarządzie Grupy Girteka.

Grupa Girteka obecnie przechodzi fazę transformacji, której celem jest cyfryzacja wszystkich obszarów biznesu za pomocą wdrożenia SAP oraz rozszerzanie zasięgu geograficznego działalności dzięki uruchamianiu nowych oddziałów i biur.

Jeroen Eijsink ma ponad 25-letnie doświadczenie zawodowe, w tym od 20 lat związany jest z branżą transportową i logistyczną. Pełnił funkcje menadżerskie i zarządcze w międzynarodowych korporacjach, takich jak Siemens oraz Deutsche Post DHL, gdzie jako CEO DHL Freight  odpowiadał za  rynki niemiecki, begijski, holenderski i Wielkiej Brytanii. Przed dołączeniem do Grupy Girteka, od 2015 roku Jeroen Eijsink był prezesem zarządu na Europę C.H. Robinson,  jednej z największych firm logistycznych na świecie. Jeroen Eijsink ma też duże doświadczenie w branży nowych technologii. Nadzorował wdrażanie projektów informatycznych, założył start-up technologiczny, a obecnie zasiada w zarządzie spółki zajmującej się rozwiązaniami cyfrowymi w Niemczech. Jest absolwentem Uniwersytetu Erasmusa w Rotterdamie i Uniwersytetu Technicznego w Berlinie, gdzie ukończył studia z zakresu ekonomii biznesu oraz zarządzania łańcuchem dostaw.

Grupa Girteka, w ramach której działa Girteka Europe West, Girteka Nordic, TNDM Trucking i ClassTrucks, jest obecna na rynku usług transportowych od 27 lat. Specjalizuje się w przewozach całopojazdowych (FTL) i chłodniczych, dynamicznie rozwija także usługi intermodalne. Do jej klientów należą światowe marki z branży food&beverage, FMCG, przemysłowej, motoryzacyjnej i farmaceutycznej. Tym, co ją wyróżnia na rynku, jest największa w Europie własna flota nowoczesnych pojazdów ciężarowych, którą tworzy ponad 9,2 tys. ciągników (EURO 6)  i 9,8 tys. naczep, w tym 7,4 tys. chłodni. Do zarządzania flotą i procesami transportowymi Girteka wykorzystuje najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne i cyfrowe.

Właścicielom mieszkań i domów grozi w 2024 r. rekordowy wzrost podatku od nieruchomości?

Miliony właścicieli domów i mieszkań dostanie pod koniec roku decyzję o podwyżce podatku od nieruchomości w 2024 r. Minister finansów podał właśnie maksymalne stawki, które mogą być aż o 15-16% wyższe od tegorocznych. Ostatnie słowo w tej sprawie należy jednak do gmin.

Wydatki związane z utrzymaniem mieszkania lub domu są najszybciej rosnącą pozycją w budżetach domowych wielu polskich rodzin. W koszyku tego typu wydatków GUS nie uwzględnia podatku od nieruchomości, który coraz mocniej bije po kieszeni ich właścicielimówi Marek Wielgo, ekspert portalu Gethome.pl.

W Monitorze Polskim ukazało się właśnie obwieszczenie ministra finansów „w sprawie górnych granic stawek kwotowych podatków i opłat lokalnych na rok 2024”. Na przykład w przypadku budynków mieszkalnych maksymalna stawka podatku od nieruchomości wzrośnie z 1 zł do 1,15 zł, zaś dla gruntów pod takimi budynkami – z 0,61 zł do 0,71 zł za m kw.Komunikat-podatek od nieruchomości w 2024 r-stawka za mieszkanie

Podatek od nieruchomości trzeba zapłacić także za miejsce garażowe. W 2024 r. maksymalna stawka wyniesie 11,17 zł za m kw. (w tym roku 9,71 zł za m kw.). Natomiast jeśli miejsce postojowe w garażu stanowi przynależność mieszkania, jest ono opodatkowane identyczną jak ono stawką, czyli 1,15 zł za m kw.

Ekspert Gethome.pl przypomina, że podatek od nieruchomości jest jednym z tzw. podatków lokalnych. Stanowi źródło dochodów gmin, a nie budżetu państwa. Te nie muszą więc stosować maksymalnych stawek, które ogłasza minister finansów. W tym roku niższy podatek od nieruchomości płacą mieszkańcy m.in. Olsztyna, Katowic, Rzeszowa, Torunia, Krakowa, Gorzowa Wielkopolskiego, Opola, Zielonej Góry i Kielc. W tym ostatnim mieście stawka za mieszkanie lub dom jest przeszło o jedną piątą niższa od maksymalnej.Komunikat-podatek od nieruchomości w 2024 r-podatek w miastach1

Czy podobnie będzie w 2024 roku? W najbliższych miesiącach radni będą podejmowali uchwały w sprawie wysokości stawek. Większość gmin najpewniej podniesie je do maksymalnego pułapu. – Gminy potrzebują coraz więcej pieniędzy na zaspokojenie rosnących potrzeb. Prostym sposobem na łatanie dziury w finansach jest podniesienie podatku – wyjaśnia ekspert portalu Gethome.pl.

Dla właściciela 200-metrowego domu położonego na działce o powierzchni tysiąca metrów kwadratowych może to oznaczać konieczność zapłacenia gminie podatku od nieruchomości w wysokości 940 zł, czyli o 130 zł więcej niż w tym roku.

Problem w tym, że dokręcaniu śruby fiskalnej towarzyszą lawinowo rosnące ceny prądu i ogrzewania. Trzeba zwrócić uwagę, że – według GUS – w czerwcu energia cieplna była aż o ponad 40% droższa niż przed rokiem. Cena prądu poszła w górę o ponad 22%, zaś gazu – o 14,4%.Komunikat-podatek od nieruchomości w 2024 r-opłaty za mieszkanie

O wysokiej inflacji mówią i piszą wszyscy – ekonomiści, eksperci i dziennikarze. Tymczasem od trzech lat koszty utrzymania mieszkań i domów rosły w tempie znacznie przewyższającym inflację. Niestety, wiele wskazuje na to, że w najbliższych miesiącach ta sytuacja się nie zmieni – komentuje Marek Wielgo.Komunikat-podatek od nieruchomości w 2024 r-podatek a inflacja

Prognoza dla e-commerce na II połowę roku

W wyniku pandemii COVID19 oraz trwającego kryzysu, handel w dużej mierze przeniósł się do sieci, co zapewniło branży e-commerce dynamiczny rozwój. Jest on zauważalny od miesięcy i wszystko wskazuje na to, że nie zmieni się to przez cały rok 2023. Eksperci globalnej sieci marketingu partnerskiego Admitad przeanalizowali miliony zakupów dokonanych przez Internet, aby sformułować prognozę sprzedażową na drugą połowę roku.

Marketing afiliacyjny, jako relatywnie tania, a przy tym bardzo skuteczna metoda promocji, cały czas zyskuje na znaczeniu. To model biznesowy, w którym afilianci (czyli partnerzy – zazwyczaj strony internetowe, blogi czy influencerzy) promują produkty lub usługi innych firm w zamian za prowizję od każdego pozyskanego klienta lub sprzedaż, którą wygenerują.

W drugiej połowie roku popularność tej metody promocji będzie się nadal zwiększać, odpowiadając na rosnące potrzeby marek w zakresie przewidywalnego zaangażowania klientów. Dane Admitad pokazują, że liczba transakcji generowanych przez wydawców dla firm w Polsce wzrosła o 29%, a wartość brutto towarów (GMV) aż o 38% w pierwszej połowie roku (w porównaniu z rokiem poprzednim). Przychody wydawców przyciągających zamówienia afiliacyjne od polskich nabywców również wzrosły o 30%. Prognozy wskazują, że ten trend będzie jeszcze silniejszy w drugiej połowie roku, a zwłaszcza w okresie jesiennych wyprzedaży, które mogą ponownie pobić rekordy aktywności kupujących.

Większa rola cyfrowych kanałów sprzedaży

Również platformy sprzedaży online będą w drugiej połowie bieżącego roku odgrywać ważną rolę dla branży. Obecnie generują one ponad 60% wszystkich transakcji internetowych w Polsce. Liczba zamówień składanych przy ich pomocy wzrosła o ponad 15% w pierwszej połowie roku. Nadchodzący sezon wyprzedaży może jeszcze bardziej ugruntować ich pozycję, ponieważ marketplace’y zazwyczaj starannie się do niego przygotowują, oferując liczne promocje i wykorzystując wszystkie dostępne mechanizmy przyciągania klientów.

Co więcej, dane sprzedażowe jasno wskazują, że konsumenci coraz częściej korzystają podczas zakupów ze smartfonów. Dlatego również właściciele aplikacji mobilnych przeżywają ożywienie gospodarcze, wykorzystując reklamy produktów i usług jako dodatkowy sposób na zarabianie, obok zakupów wewnątrz aplikacji. W pierwszej połowie roku liczba sprzedaży poprzez reklamy w aplikacjach mobilnych podwoiła się w porównaniu z rokiem poprzednim. Eksperci spodziewają się więc, że ten korzystny trend utrzyma się przynajmniej do końca roku.

Polscy klienci coraz częściej korzystają także z serwisów cashback. Liczba zamówień generowanych tą drogą wzrosła o ponad 20% w pierwszej połowie roku. Z kolei transakcji przy wykorzystaniu serwisów kuponowych przybyło o ponad 30%. Specjaliści prognozują, że tendencja wzrostowa będzie również widoczna w drugiej połowie roku.

Branża nadal odczuwa skutki pandemii, ale te pozytywne

Na tak dynamiczny rozwój platform sprzedażowych i reklam mobilnych duży wpływ ma aktywna digitalizacja. Zakupy w branży e-commerce osiągnęły swoje apogeum w czasie pandemii, gdy Polacy musieli wykonywać wiele czynności przez Internet. Bezpośrednio po jej zakończeniu, obserwowano wyraźny spadek w obszarze usług online. Obecnie jednak sektor ten ponownie się rozwija, choć w bardziej umiarkowanym tempie. Wzrost w tym przypadku wyniósł 10% w pierwszej połowie roku. Przewiduje się, że taki wskaźnik utrzyma się do końca roku.

Wpływ pandemicznej rzeczywistości widać również na przykładzie rozwoju sektora dostaw jedzenia. Odnotował on bardzo wyraźny wzrost w pierwszej połowie 2023 roku, który ma szanse się utrzymać. Zamówienia online w tej kategorii wzrosły o ponad 20% (rok do roku) w pierwszej połowie roku, co także korzystnie wpływa na rozwój całej branży usług online.

E-commerce a inflacja

W drugiej połowie roku wpływ inflacji na zachowania zakupowe Polaków wciąż będzie wyraźnie widoczny. Średnia wartość koszyka dla zakupów online wzrosła wprawdzie w pierwszej połowie roku o 7,6% z 81 zł na 87 zł, jednak różnica ta w dużej mierze wynika ze spadku wartości pieniądza. Warto zatem brać pod uwagę prognozy polskich ekonomistów, dotyczące perspektyw inflacji w kraju w najbliższej przyszłości. Dewaluacja złotówki w Polsce ma bowiem duży wpływ na wydatki konsumentów i powinna przekładać się na strategie cenowe firm e-commerce.

Podsumowując, najbliższe miesiące dla branży e-commerce w Polsce zapowiadają się obiecująco. Marketing afiliacyjny, platformy handlowe, sektor dostaw jedzenia, reklamy mobilne i serwisy cashback odgrywają kluczową rolę w rozwoju tego segmentu. Na uwagę wszystkich sprzedawców zasługują kwestie ekonomiczne i społeczne. Dlatego przy opracowywaniu strategii marketingowych i sprzedażowych, konieczne jest uwzględnienie inflacji i nabierającej tempa digitalizacji.

Eksperci przewidują, że branża e-commerce w Polsce będzie kontynuowała swoją ekspansję, przyciągając coraz większą liczbę klientów i oferując różnorodne perspektywy rozwoju dla firm działających w tym sektorze. Wobec tak dynamicznego wzrostu, marketing afiliacyjny okazuje się być niezwykle atrakcyjny, ponieważ działa właśnie w obszarze cyfrowym.

E-commerce a logistyka. Aktualne trendy i wyzwania branży

Lockdown, rozwój technologiczny i poszukiwanie sposobów na szybsze i wygodniejsze zakupy sprawiły, że branża e-commerce  w ciągu ostatnich lat notowała duże wzrosty przychodów. Dynamika trendów sprawiła, że wiele przewidywanych w perspektywie kolejnych 10 lat zmian stało się już rzeczywistością. Co jednak przyniesie jej szalejąca inflacja? O tym, jak zmienia się branża e- commerce i jakie będą dla niej najbliższe miesiące, pytamy ekspertów DSV.  

Przez inflację zakupy coraz częściej w internecie

Kupowanie online stało się u konsumentów trybem domyślnym. W efekcie wzrosła rola logistyki i koordynacji dostaw. Obecnie konsumenci coraz większą uwagę zwracają na przejrzystość oraz elastyczność w procesie realizacji zamówień, a dostępne opcje transportu są równie ważnym czynnikiem decyzyjnym, jak cena produktu. Dlatego organizacja sprzedaży i dystrybucji towarów są dziś elementami o decydującym znaczeniu dla sprzedaży kanałami cyfrowymi.

Powołując się na wyniki najnowszego raportu E-Izby, Emergency Commerce, „W Kryzysie
do e-commerce”, część I: e-commerce na trudne czasy
, eksperci DSV wskazują, najistotniejsze trendy związane z polskim rynkiem e-commerce. Zgodnie z nim największym wyzwaniem w 2023 roku jest wzrost inflacji, której obawia się 64% Polaków. W jej konsekwencji 50% badanych przeniosło swoje zakupy do internetu. Następstwem inflacji jest podnoszenie cen, co na ten moment odczuło 74% respondentów. Jednocześnie 55% badanych zgodnie przyznało, że zmieniło swoje zachowania zakupowe. W związku z tym 24% konsumentów, zamierza kupować, wszystko co możliwe, w internecie.

Stabilnie po pandemii

Z roku na rok liczba osób korzystających z możliwości dokonywania zakupów przez internet, jest coraz większa. Mimo to  narzędzia cyfrowe, wykorzystywane przez MŚP prowadzące sprzedaż online, są mało zaawansowane technicznie i ustępują kompleksowością rozwiązaniom większych uczestników rynku. Wbrew pierwotnym oczekiwaniom handel elektroniczny odbudował się po pandemii Covid-19,
a w wielu krajach zakupy online wzrosły lub przynajmniej pozostały na stabilnym poziomie. Jak wynika z European E-commerce Report 2022, europejski handel elektroniczny odnotował wzrost obrotów B2C w 2021 r.

Kluczowym trendem w rozwoju łańcucha dostaw w Europie jest dziś rozwój metod dostaw opartych o ekosystem OOH (Out-Of-Home), czyli sieć punktów odbioru, do których konsument może zgłosić się po odbiór zamówienia w wygodnym dla siebie terminie.

„To ogniwo rynku logistycznego jest najmocniej rozwijającym się obszarem dystrybucji w Europie, a zdecydowanym liderem w tym zakresie jest Polska. Rośnie liczba automatów paczkowych, punktów odbioru w sklepach spożywczych czy usługowych, a ich dostępność zwiększa wygodę konsumentów.” – zaznacza Zbigniew Gawęda, Senior Business Development Manager – „Budując łańcuchy dostaw nie wolno jednak pominąć wcześniejszych etapów, do których należy szczególnie istotna w dystrybucji międzynarodowej dostawa mid mile, czy też kwestie związane z magazynowaniem. Ogromne znaczenie ma także sama lokalizacja operacji fulfilment, której nadrzędnym celem jest skracanie czasu i kosztu dostawy.”

Postępująca automatyzacja i robotyzacja

Bieżący rok niesie również dla branży e-commerce dużo możliwości w obszarze wdrażania rozwiązań technologicznych, opartych o sztuczną inteligencję. Narzędzia te pozwalają nie tylko znacząco skracać łańcuchy dostaw i zapewniać większy komfort konsumentom, ale także obniżać koszty transportu dla całego sektora i zmniejszać jego negatywny wpływ na środowisko. W takich projektach automatyzacja procesów wspiera obniżanie kosztów logistyki i skraca czas procesowania zamówień. Wykorzystywana technologia pomaga też ograniczyć wpływ operacji magazynowych na środowisko, przede wszystkim dzięki niższemu zużyciu energii elektrycznej i przestrzeni magazynowej.

Inwestując w rozwój narzędzi e-commerce oraz planując działania w obszarze sprzedaży online, warto więc uwzględnić nie tylko kwestie związane ze sprzedażą produktów, ale także optymalizację procesów logistycznych. Obszar ten pozwala sklepom internetowym budować lojalność klientów i pobudzać sprzedaż, co bezpośrednio przekłada się na ich dynamiczny rozwój. Aktualne trendy logistyki w e-commerce bazują na rozwiązaniach skierowanych na wygodę klientów końcowych, a także automatyzacji procesów logistycznych i optymalizacji magazynowania produktów.

Centra handlowe w maju 2023 r.: obroty i odwiedzalność

  • W maju 2023 r. obroty najemców w centrach handlowych były o 3,8% wyższe niż w maju 2022 r.
  • Obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. W największych galeriach (powyżej 60 tys. mkw. GLA) obroty wzrosły o 2,3%. Duże obiekty (40-60 tys. mkw. GLA) notowały wzrosty o 4,9%, średnie (20-40 tys. mkw. GLA) o 1,9%, a najmniejsze (5-20 tys. mkw. GLA) o 4,9%.
  • Wzrost obrotów najemców w maju, w wybranych kategoriach, wyniósł: rozrywka 15,8%, gastronomia 11,1% oraz moda 2,6%.

W maju obroty najemców w centrach handlowych wzrosły o 3,8% w stosunku do maja 2022 r., podczas gdy dla całego handlu, według GUS, wzrost sprzedaży detalicznej w cenach bieżących wyniósł 1,8%. Centra handlowe nadal notują lepsze wyniki niż inne sektory handlu, a dynamika wzrostów obrotów koresponduje z trendami dla całej branży. Należy pamiętać, że na wyniki handlu mają wpływ czynniki makroekonomiczne takie jak nadal wysoka inflacja, która zmniejsza siłę nabywczą Polaków – komentuje wyniki Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W podziale na kategorie, najlepsze wyniki w maju, ze wzrostem o blisko 16% notowała rozrywka, obejmująca kina, kluby fitness, sale zabaw dla dzieci czy kręgielnie. Ponad 11% wzrost obrotów miała gastronomia obejmująca strefy gastronomiczne, tzw. food courty, restauracje, kawiarnie, cukiernie czy lodziarnie. W kategorii moda obroty wzrosły o 2,6% w stosunku do maja 2022 r.

Współczynnik konwersji dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, w maju 2023 r. wzrósł o 1,7% w stosunku do maja 2022 r.

Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, w maju 2023 r. była o 2% wyższa niż rok wcześniej.

Grupa Kapitałowa KGHM i PGZ planują współpracę

Spółki z Grupy Kapitałowej KGHM podpisały umowę dotyczącą strategicznej współpracy ze spółkami z Grupy Kapitałowej PGZ. Umowa określa możliwe obszary wspólnych działań m.in. przy realizacji projektów badawczo-rozwojowych, produkcyjnych i handlowych. Jako priorytetowy wskazano obszar amunicyjno-rakietowy.

Deklaracja współpracy między miedziowym gigantem a PGZ jest odpowiedzią na obecną sytuację geopolityczną oraz dynamikę realizacji zamówień w obszarze zbrojeniowym, w tym także ustanowienie rządowego programu Narodowa Rezerwa Amunicyjna. Sygnatariusze umowy to KGHM i PGZ S.A., jako liderzy swoich Grup Kapitałowych. Współpraca będzie odbywać się między spółkami zależnymi, których działalność wykazuje taki potencjał.

– KGHM to jeden z filarów bezpieczeństwa surowcowego kraju. Produkujemy miedź i metale, które mają kluczowe znaczenie w energetyce czy elektronice, znajdując też zastosowanie w branży zbrojeniowej. Współpraca z PGZ – liderem polskiego sektora zbrojeniowego, otwiera nowe możliwości dla synergii naszych działań i umożliwi ściślejszą współpracę także między spółkami należącymi do naszych grup kapitałowych – mówi Tomasz Zdzikot, prezes zarządu KGHM Polska Miedź S.A.

Produkowana przez KGHM miedź jest strategicznym surowcem przyszłości, wykorzystywanym m.in. w rozwiązaniach umożliwiających transformację energetyczną. Czerwony metal decyduje także o niezależności i bezpieczeństwie surowcowym. Miedź znajdziemy w przewodach, instalacjach elektrycznych i elektronice, wykorzystywana jest także w branży zbrojeniowej, m.in. do produkcji płaszczy amunicji. KGHM należy do czołówki światowych producentów metali nieżelaznych, jest ósmym producentem miedzi na świecie i drugim producentem srebra.
– Jedną z ważnych domen naszej grupy jest domena amunicyjna, która w obliczu wojny na Ukrainie nabrała szczególnego znaczenia. Już teraz zwiększyliśmy moce produkcyjne w tym obszarze, ale dzięki współpracy z KGHM mamy szansę na dalszy wzrost produkcji. Cieszę się, że obie nasze grupy kapitałowe będą współpracowały ze sobą na rzecz bezpieczeństwa Polski w tak newralgicznym okresie – podkreśla prezes Zarządu PGZ S.A. Sebastian Chwałek.

Stronami umowy z Grupy KGHM są spółki: KGHM Polska Miedź S.A., Centrozłom Wrocław S.A., Walcownia Metali Nieżelaznych „ŁABĘDY” S.A., KGHM Metraco S.A., NITROERG S.A. oraz KGHM ZANAM S.A. Po stronie GK PGZ są to spółki: Polska Grupa Zbrojeniowa S.A., Mesko S.A. Zakłady Metalowe „DEZAMET” S.A, Zakład Produkcji Specjalnej GAMRAT sp. z o.o., Zakłady Chemiczne Nitro-Chem S.A., Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne BELMA S.A.

Grupa Muszkieterów prezentuje wyniki finansowe za drugi kwartał 2023 roku

O blisko 16% w ujęciu like-for-like wzrosła sprzedaż sieci Intermarché w pierwszym półroczu br. W tym samym okresie obroty szyldu Bricomarché wzrosły o 2,6%, co na trudnym i spowalniającym rynku DIY przełożyło się na wzrost udziałów rynkowych.

Nowa marka własna i program lojalnościowy

Pierwsze półrocze tego roku to dla marki Intermarché czas intensywnych zmian w zakresie strategii asortymentowej. Jej wyrazem było wprowadzenie parasolowej marki własnej O la la!, która jest kluczowym narzędziem do osiągnięcia 20% udziału private labels w sprzedaży całej sieci.

Wpływ na uzyskany poziom progresji obrotów miało także wprowadzenie akcji handlowej „Oszczędzaj cały dzień z Intermarché” oraz uruchomienie pierwszego programu lojalnościowego pod nazwą „Interkasa”. Program premiuje zakupy w postaci e-bonów o wartości uzależnionej od łącznej kwoty koszyka. Przełożyło się to na zwiększenie transakcji dokonywanych z wykorzystaniem aplikacji mobilnej. „Moje Intermarché” zyskała także 100 tys. nowych użytkowników.

Warto podkreślić, że połowa przedsiębiorców Intermarché zdecydowała się wprowadzić kasy samoobsługowe. Obecnie funkcjonują w 24 sklepach, a kolejne instalacje realizowane są zgodnie z opracowanym planem. Trzy kolejne placówki wprowadziły koncept Power, a w dwóch nowych miejscowościach można realizować zakupy online dzięki opcji Drive Intermarché.

Bricomarché zwiększa udziały rynkowe

Według danych GFK udziały rynkowe Bricomarché wzrosły o 0,5 pp. w porównaniu do minionego roku. Oznacza to, że mimo nieco słabszej dynamiki wzrostu sprzedaży, sieć rośnie szybciej niż konkurencja.

Do końca czerwca szyld powiększył się o 5 nowych supermarketów, a w 20 kolejnych miastach zostały uruchomione Bricomaty, dzięki czemu już w 124 lokalizacjach dostępna jest usługa odbioru w dogodnej dla klienta porze. Łączna sprzedaż online w sieci na przestrzeni raportowanego okresu zwiększyła się o 32% rok do roku.

Warto również odnotować fakt, że klienci bardzo doceniają aplikację mobilną „Moje Brico”, a zwłaszcza dostępne w niej atrakcyjne promocje.

Marka pozostaje liderem cenowym na rynku sieci DIY dzięki skutecznej polityce realizowanej w ramach gamy stałej i promocyjnej.

Nowi przedsiębiorcy i decentralizacja logistyki

W pierwszym półroczu tego roku proces rekrutacji z pozytywnym wynikiem ukończyło 4 przyszłych franczyzobiorców Bricomarché i 3 docelowo zainteresowanych szyldem Intermarché. Szkolenia uprawniające do uruchomienia własnego punktu sprzedaży przeszło 6 przedsiębiorców Bricomarché oraz 9 przedsiębiorców Intermarché.

W ramach opracowanej strategii rozwoju Grupa dokonała decentralizacji logistyki dla dwóch swoich szyldów. Do tej pory usługi logistyczne dla obu sieci świadczyła jedna, centralnie zarządzana struktura w ramach całej Grupy. 1 czerwca br. obszar logistyki został rozdzielony i stał się integralną częścią centrali każdej z marek.

Pierwsza połowa bieżącego roku, mimo wielu wyzwań dla przedsiębiorców takich jak ciągła presja kosztowa, inflacja, konieczność ponoszenia większych nakładów na inwestycje i spadający popyt w budownictwie, była dla nas udanym okresem. Osiągnęliśmy satysfakcjonujące wzrosty sprzedaży przez sieć Intermarché oraz zwiększyliśmy udziały Bricomarché w rynku DIY. Optymistycznie patrzymy na dalsze perspektywy wzrostu Grupy Muszkieterów, mimo trudniejszego otoczenia makroekonomicznego – mówi Marc Dherment, Dyrektor Generalny Grupy Muszkieterów.

Reforma zdrowia bez konsultacji społecznych – komentarz eksperta

W Sejmie odbyły się posiedzenia Komisji Zdrowia. Resort zdrowia dokonał w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej m.in. dwóch fundamentalnych zmian bez oszacowania ich skutków finansowych i konsekwencji dla całego systemu opieki zdrowotnej. Po raz kolejny pominięto też konsultacje ze stroną społeczną.

Ustawiczny brak dialogu społecznego

Mieliśmy nadzieję, że podczas prac w Senacie nad tą ustawą zostanie przeprowadzona rzetelna i merytoryczna dyskusja z uwzględnieniem analiz finansowych i innych skutków proponowanych zmian prawnych. – podkreśla Krzysztof Kopeć, ekspert BCC ds. opieki zdrowotnej, refundacji, rejestracji leków i postępowania administracyjnego, prezes Krajowych Producentów Leków.

Objęcie refundacją leków dostępnych bez recepty, podczas gdy polscy pacjenci co roku wydają 9,5 mld zł na ordynowane im nierefundowane leki dostępne tylko na receptę – wydaje się nieracjonalnym gospodarowaniem składkami zdrowotnymi Polaków. Spośród wszystkich zarejestrowanych w Polsce leków na receptę niespełna 10 proc. jest refundowanych, co oznacza, że są pilniejsze potrzeby zdrowotne do sfinansowania. Poza tym refundowanie leków dostępnych dziś bez recepty będzie preferować najtańszych azjatyckich wytwórców, którzy zmonopolizują ten rynek – kosztem krajowych wytwórców. Paradoksem jest, że samo Ministerstwo Zdrowia kilka miesięcy temu pisało w oficjalnym uzasadnieniu do projektu: „nie można tolerować sytuacji, w której leki OTC stałyby się refundowane.” – dodaje ekspert BCC.

Gorsze zaopatrzenie aptek

Wprowadzenie obowiązku zaopatrywania przez producentów 10 wskazanych przez Ministerstwo Zdrowia hurtowni oznacza przymus dostaw do dystrybutorów, którzy nie będą w stanie dostarczać leków do aptek w całym kraju, mogą być niewypłacalni lub narzucić warunki współpracy nieakceptowalne dla wytwórców. W efekcie grozi to mniejszą niż obecnie dostępnością leków w aptekach. Dodatkowo ważnymi przepisami, które nadal nie są jasne są zapisy tzw. algorytmu dostaw. Wpisywanie do decyzji refundacyjnej wielkości rocznych dostaw wyliczonych według sztywnego algorytmu nie uwzględniającego zmian w grupie limitowej po wydaniu decyzji będzie skutkować nadmiarowymi dostawami i koniecznością utylizacji leków. Nowelizacja przewiduje bezwzględne sankcje za niedostarczenie ww. ilości, nawet jeśli przekroczą potrzeby pacjentów i rynku. Definicja ciągłości dostaw powinna też uwzględniać wielkość zapasów dostarczonych do całego rynku (także aptek

Leki bez indeksacji

Istotną kwestią, która wpływa na rynek jest brak indeksacji cen najtańszych leków refundowanych – tych do 75 zł. Tych leków najczęściej brakuje i ich najbardziej dotyczy

wzrost kosztów pracy, wytwarzania, prądu i inflacja. W Ustawie brakuje procedury podwyższenia cen urzędowych ze względu na znaczny wzrost inflacji.

Zdaniem eksperta BCC – uzasadnieniem oczekiwania indeksacji cen leków jest także działanie Ministra Zdrowia – w Ustawie Minister Zdrowia przewiduje podobne narzędzia, ale tylko jeśli chodzi o przychody AOTMiT oraz wynagrodzenie członków Komisji Ekonomicznej  np. w art. 35 usta 3a-c przewiduje się w noweli waloryzację wysokości opłaty za analizę weryfikacyjną, z kolei w art.  22 ust. 2 waloryzuje-podwyższa się o prawie 100% wynagrodzenie członków Komisji Ekonomicznej z poziomu dzisiejszego 10 500 PLN miesięcznie dla członka do poziomu  19 038,45 PLN miesięcznie dla członka zakładając jednocześnie ciągłą coroczną waloryzację wysokości wynagrodzenia członków Komisji Ekonomicznej.

Brak bezpieczeństwa lekowego

27 lipca w Sejmie odbyło się rozpatrzenie informacji na temat bezpieczeństwa lekowego kraju oraz efektów działań podejmowanych przez rząd na polu zwiększania produkcji substancji czynnych.

Dziś zaledwie co trzeci lek refundowany jest produkowany w Polsce. Trudno jest zwiększyć udział krajowych leków w rynku refundowanych farmaceutyków, bo od 2019 r. koszty ich wytwarzania wzrosły o 28%, a średnia cena koszyka najczęściej stosowanych spadła o 4%. Zdaniem ekonomistów, powoduje to ograniczenie krajowej produkcji i zmniejsza jej udział w polskim rynku.  W nowelizacji Minister wreszcie dostrzega wagę bezpieczeństwa lekowego Polski i produkcji leków w kraju, ale proponuje mało efektywne preferencje tylko dla poszczególnych leków produkowanych w Polsce lub z polskich substancji – doceniamy ten krok, ale wsparcie powinno dotyczyć firm, które mają produkcję leków w Polsce, bo to one będą nam gwarantować bezpieczeństwo w razie kryzysów. Zaproponowana zmiana jest krokiem w dobrą stronę, ale w obecnych czasach potrzebny jest nam sprint w kierunku większej suwerenności lekowej Polski i Europy. – podkreśla Krzysztof Kopeć.

Azja monopolizuje rynki

Do połowy lat 90. Europa i USA dostarczały 90 proc. stosowanych na świecie substancji do produkcji leków, dziś jest to zaledwie ponad 20 proc. Jeszcze w 2000 r. producenci API z Unii Europejskiej zaspokajali 53% popytu, a w roku 2020 – już tylko 25 %. Wedle różnych szacunków, obecnie Azja zaspokaja w przypadku Polski nawet 80 proc. zapotrzebowania na API. Czy jest to zagrożenie? Oczywiście, że tak. Dla azjatyckich krajów taka karta przetargowa może stanowić siłę nacisku politycznego.

W maju br. wiceminister rozwoju Kamila Król poinformowała, że w Ministerstwie Rozwoju           i Technologii powstał mechanizm, który będzie miał na celu stwarzanie odpowiednich warunków do rozwoju tego przemysłu, głównie w obszarze aktywnych substancji farmaceutycznych. Ten projekt zakłada udzielanie wsparcia w zakresie budowy, jak również rozbudowy infrastruktury produkcyjnej do API, leków generycznych i biologicznych równoważnych. W ramach Krajowego Planu Odbudowy przewidziane jest 139,5 mln euro, które byłyby przeznaczony na budowę i rozbudowę infrastruktury do ich produkcji.

Api konieczne nowe regulacje

Resort rozwoju zlecił opracowanie listy aktywnych substancji farmaceutycznych kluczowych dla zapewnienia bezpieczeństwa obywateli wraz z przeglądem mechanizmów zachęt do rozpoczęcia produkcji. Ma to stanowić punkt wyjścia do dialogu z udziałem wszystkich kluczowych interesariuszy, w wyniku którego mają zostać wypracowane optymalne rozwiązania wpływające na faktyczne zwiększenie produkcji API w Polsce.

Działania na poziomie krajowym nie wystarczą. Konieczne jest też, aby na poziomie UE pojawiły się inicjatywy wspierające odtwarzanie w naszym regionie produkcji substancji  czynnych i rozwój całego sektora. Przedstawiony przez Komisję Europejską projekt zmiany europejskiego prawa farmaceutycznego nie odpowiada na te wyzwania. – podsumowuje Krzysztof Kopeć, współautor raportu BCC dla gospodarki: diagnoza i rekomendacje. Rozdział 10. opracowania poświęcony został problematyce zdrowia.

Krajowi Producenci Leków są autorem petycji do Parlamentu Europejskiego dotyczącej potrzeby wsparcia produkcji substancji czynnych dla produktów leczniczych na terytorium UE. Wzywamy też do przyjęcia API Act, czyli dedykowanego instrumentu prawnego, który zmieniałby regulacje w zakresie i pomocy publicznej, ale też oferował środki finansowe.

Raport – „BCC dla polskiej gospodarki: diagnoza i rekomendacje”. Obok wskazówek dotyczących rynku zdrowia, racjonalizacji prawodawstwa, prawa pracy znajdują się tu także propozycje kierunków polityki makroekonomicznej, usprawnienia systemu podatkowego, zmian związanych z poprawą sytuacji energetycznej, zarządzaniem zagadnieniami klimatu i środowiska, współpracą Polski z Unią Europejską, a także poprawą konkurencyjności polskich przedsiębiorców.

ID Logistics po I półroczu 2023 – wzrost przychodów o 10,3%

  • Przychody za II kwartał 2023: 658,2 mln euro, +3,6%
  • Rynki międzynarodowe (68% przychodów ): 446,9 mln euro, +7,2%
  • Francja (32% przychodów): 211,3 mln euro, -3,4%
  • Przychody za I półrocze: 1, 288 mld euro, +10,3%

Eric Hémar, prezes i dyrektor generalny ID Logistics, komentuje: „W kontekście spowolnienia popytu konsumpcyjnego w Europie, nasza firma odnotowała organiczny wzrost dzięki dynamicznej strategii generowania przychodów i doskonałej pozycji na rynkach międzynarodowych. Podpisaliśmy też nowe umowy z międzynarodowymi klientami, których teraz będziemy wspierać w ich wdrażaniu. Dziś jesteśmy szczególnie pewni, że utrzymamy dynamikę naszego modelu wzrostu”.

WZROST PRZYCHODÓW W II KWARTALE:  3,6% (3,3% LIKE-FOR-LIKE)

W II kwartale ID Logistics osiągnął przychody na poziomie 658,2 mln euro, co stanowi wzrost o 3,6% i 3,3% w ujęciu like-for-like, w porównaniu z II kwartałem ub.r., kiedy firma osiągnęła wzrost o 15,5% like-for-like.

  • Na rynkach międzynarodowych ID Logistics odnotował wzrost przychodów o 7,2% do 446,9 mln euro. Wynik ten uwzględnia przychody firmy Spedimex, przejętej i skonsolidowanej od 1 czerwca 2023 r. Po skorygowaniu wyników o te dane i uwzględnieniu niekorzystnego wpływu kursów wymiany walut w minionym kwartale, wzrost wyniósł 6,9% w porównaniu z II kw. ub.r., w którym przychody wzrosły o 23,6%.
  • We Francji (rynku macierzystym Grupy) przychody wyniosły 211,3 mln euro (-3,4%), na co miał wpływ niższy popyt konsumpcyjny, zwłaszcza w sektorze DIY i wyposażenia wnętrz, oraz rygorystyczna i selektywna polityka zarządzania ryzykiem firmy.

W II kwartale Grupa rozpoczęła realizację 7 nowych projektów.

ID Logistics zakończył I półrocze z przychodami na poziomie 1, 288 mld euro, co przekłada się na wzrost o 10,3%, i 4,3% w ujęciu like-for-like. Od początku roku ID Logistics rozpoczął wdrażanie 12 nowych projektów, i mimo przesunięcia realizacji niektórych z nich na drugą połowę roku, Grupa działa zgodnie z ustalonym planem na 2023 r.

NOWE KONTRAKTY

W II kwartale ID Logistics brał udział w wielu przetargach. W tym czasie Grupa wygrała lub rozpoczęła realizację nowych kontraktów, m.in.:

  • W Francji ID Logistics, kontynuując umowę partnerską z Intermarché, do końca 2023 r. uruchomi na południu Francji nowy magazyn o powierzchni 57 tys. mkw. ID Logistics będzie odpowiadać za zarządzanie obsługą magazynową artykułów spożywczych i niemrożonych Intermarché, wykorzysta też doświadczenie w obsłudze napojów alkoholowych. W nowym magazynie ma być zatrudnionych ponad 160 osób.
  • W Hiszpanii ID Logistics rozpoczął obsługę centrum dystrybucji dla dużej sieci handlowej, która już jest klientem Grupy, o powierzchni 22 tys. mkw., w regionie Valladolid.
  • Rok po rozpoczęciu działalności we Włoszech, ID Logistics uruchomił nowe centrum dystrybucji dla międzynarodowej firmy z branży modowej i przygotowuje się do rozpoczęcia obsługi magazynowej dużej sieci handlowej w Mediolanie.
  • W Stanach Zjednoczonych ID Logistics rozszerza zasięg geograficzny usług, uruchamiając dla jednego ze swoich długoletnich klientów magazyn o powierzchni 12 tys. mkw. w Teksasie. Po jego otwarciu sieć logistyczna Grupy obejmie także Sun Belt, region o dużym potencjale gospodarczym, rozciągający się od zachodniego wybrzeża do Florydy.
  • Rok po przejęciu Kane Logistics, Grupa może wykorzystać pozyskane zasoby i doświadczenie, aby wesprzeć swoich europejskich klientów w ich ekspansji na rynek amerykański

W drugiej połowie 2023 r. w Pensylwanii ID Logistics uruchomi nowy magazyn o powierzchni 86 tys. mkw. dla jednego ze swoich kluczowych klientów, globalnego giganta e-commerce.

ID LOGISTICS URUCHAMIA PIERWSZY MAGAZYN W WIELKIEJ BRYTANII

W wyniku przejęcia firmy Spedimex, specjalizującej się w obsłudze fashion, jeden z głównych klientów z branży modowej decydował się powierzyć ID Logistics zarządzanie zwrotami towarów ze sklepów stacjonarnych i on-line w Wielkiej Brytanii. Zespół, który ma obsługiwać nowy magazyn w Northampton, będzie korzystał z wiedzy polskich zespołów ID Logistics i wsparcia w zakresie obsługi procesów e-commerce.

Rozpoczęcie działalności w Wielkiej Brytanii, 18. kraju w sieci logistycznej ID Logistics, zapewni Grupie także nowe możliwości współpracy z klientami anglosaskimi, którzy swoje siedziby mają w USA.

PERSPEKTYWY ROZWOJU BIZNESU

Wobec niskiego popytu w pierwszej połowie roku, ID Logistics skoncentruje teraz się na wdrażaniu modelu zmiennych kosztów, tak aby zwiększać rentowność operacyjną. Końcowi szczytu inflacji w drugiej połowie roku powinna towarzyszyć poprawa konsumpcji i akcje promocyjne, jak już zaobserwowano w kilku krajach europejskich, gdzie Grupa prowadzi działalność. ID Logistics przygotowuje się też do uruchomienia nowych projektów, o których wspomniano wcześniej, co ma przyspieszyć wzrost przychodów.

25% hotelarzy i restauratorów spodziewa się wzrostu liczby gości i zamówień

Hotelarze i restauratorzy zakończą sezon wakacyjny podobnie jak rok temu. 25% z nich liczy na wzrost zamówień i liczby gości.

Subindeks Barometru EFL dla sektora HoReCa na III kwartał br. wyniósł 50,2 pkt., o 4,4 pkt. więcej niż kwartał wcześniej. Jest to najwyższy odczyt od roku, kiedy w lipcu 2022 roku wyniósł dokładnie tyle samo, i najwyższy wśród 6 badanych branż. Co czwarty hotelarz lub restaurator spodziewa się większej liczby gości, podczas gdy kwartał wcześniej nikt na to nie liczył, a co drugi zapytany obawiał się spadku sprzedaży. Eksperci EFL zwracają uwagę, że od wybuchu pandemii HoReCa odnotowuje wynik powyżej 50 punktów tylko w „kwartale wakacyjnym” licząc na więcej gości i większe zamówienia. Poza sezonem HoReCa wciąż radzi sobie gorzej niż pozostałe branże i zmaga się z niską sprzedażą oraz słabą płynnością finansową.

Barometr EFL dla HoReCa na III kwartał 2023:

  • Subindeks: 50,2 pkt. (+4,4 pkt. kw./kw.), najwyższy wskaźnik wśród 6 badanych sektorów
  • Inwestycje: 76 proc. przedsiębiorców prognozuje podobny poziom inwestycji co kwartał wcześniej
  • Sprzedaż: 25 proc. przedsiębiorców prognozuje wzrost sprzedaży; najwięcej wśród 6 badanych sektorów
  • Płynność finansowa: 20 proc. przedsiębiorców prognozuje poprawę płynności finansowej; najwięcej wśród 6 badanych sektorów
  • Finansowanie zewnętrzne: 20 proc. przedsiębiorców prognozuje większe zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne;

– Okres wakacyjny to dla HoReCa czas żniw, co potwierdzają także wyniki naszego Barometru. Od początku jego realizacji, czyli od ponad ośmiu lat, w trzecim odczycie rocznym, w który badamy nastroje przedsiębiorców w III kwartale, wyniki dla tego sektora zawsze są najwyższe w ciągu roku. Tak jest i tym razem. I to optymistyczny wniosek. Jest jednak drugi – bardziej pesymistyczny. Od wybuchu pandemii HoReCa odnotowuje wynik powyżej 50 punktów, czyli powyżej progu ograniczonego rozwoju, tylko w „kwartale wakacyjnym” licząc na większą liczbę gości i większe zamówienia. Poza sezonem przedstawiciele hoteli, restauracji i firm cateringowych wciąż radzą sobie gorzej niż pozostałe branże i zmagają się z niską sprzedażą i słabą płynnością finansową. Dlatego wciąż nie możemy powiedzieć, że HoReCa odbudowała się i wraca do poziomu sprzedaży sprzed pandemii – mówi Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Sezonowy optymizm

Branżowy wskaźnik Barometru EFL dla HoReCa na III kwartał br. wyniósł 50,2 pkt., +4,4 pkt. kwartał do kwartału. To najwyższy wynik od III kwartału 2022 roku (również 50,2 pkt.) i najwyższy wśród 6 badanych sektorów. Kwartał wcześniej było odwrotnie – HoReCa odnotowała najniższy odczyt wśród 6 sektorów.

Na wyższą w porównaniu do poprzedniego pomiaru wartość subindeksu Barometru EFL dla HoReCa na III kwartał br. (50,2 pkt., +4,4 pkt. kwartał do kwartału) największy wpływ miały prognozy w obszarze sprzedaży. 25% hoteli, restauracji i firm cateringowych prognozuje wzrost zamówień w swoich lokalach w najbliższych miesiącach tego roku. Kwartał wcześniej żaden przedsiębiorca z optymizmem nie spoglądał w przyszłość, a 49% obawiało się spadku zamówień. Największa grupa restauratorów, hotelarzy i firm cateringowych nie spodziewa się jednak większych zmian w porównaniu do ostatnich miesięcy ubiegłego roku (67,5%), a pesymistycznie na tegoroczny okres wakacyjny patrzy 5% zapytanych.

Prognozy sprzedażowe nie pozostają bez wpływu na płynność finansową. Jej poprawy spodziewa się 20% przedsiębiorców, a pogorszenia tylko 5%. Dla porównania, w II kwartale br. pogorszenia kondycji finansowej spodziewało się aż 48% firm.

Inwestycji wciąż mało

Należy także zwrócić uwagę na nieco niższy odsetek przedsiębiorców prognozujących większe zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne. 5% potrzebuje dodatkowego wsparcia finansowego, a kwartał wcześniej – 48%. To z pewnością będzie nadal potrzebne na dokapitalizowanie bieżącej działalności, a nie (jak to bywało najczęściej przed pandemią) na planowane inwestycje i rozwój przedsiębiorstwa.

Wciąż bardzo niskie pozostają prognozy dotyczące inwestycji. Tylko 4% przedsiębiorców reprezentujących sektor HoReCa planuje większe inwestycje. 20% planuje je zmniejszyć w porównaniu do poprzedniego kwartału.

Wartość głównego indeksu Barometru EFL na III kwartał 2023 roku wyniosła 48,1 pkt. Osiągnięty poziom jest o 0,4 pkt. wyższy niż w II kwartale 2023 roku.

Modowa rewolucja w Polsce: konsumenci zmęczeni nadążaniem za trendami

Modowa rewolucja zawitała nad Wisłę. Ale nie chodzi o nowy typ garderoby dla pań i panów czy nowy wachlarz kolorystyczny, który króluje już w innych częściach świata. Wręcz przeciwnie – konsumenci wydają się już zmęczeni wszelkimi nowinkami. Z badania EY wynika, że 73 proc. respondentów nie odczuwa potrzeby nadążania za najnowszymi trendami w modzie, a 78 proc. stara się naprawiać rzeczy, niż je wymieniać.

Idea „zero waste” nie jest nowa, ale przez ostatnie lata zyskała w Polsce coraz większe grono wyznawców. Wpływ miała na to z jednej strony pandemia, w czasie której zakupy były utrudnione z uwagi na panujące obostrzenia i odbywały się głównie w Internecie. Drugim czynnikiem okazały się rosnące ceny różnych produktów i usług, co powodowało, że gospodarstwa domowe musiały skupić się na najważniejszych wydatkach. Impulsywne zakupy podczas wyprzedaży oraz uleganie wpływowi mediów czy promowanych trendów ustąpiły przemyślanym zakupom – tzw. slow fashion.

Konsumpcjonizm w odwrocie

Jakie zachowania cechują obecnie typowego polskiego konsumenta? Z badania EY Future Consumer Index 2023 wyłania się obraz osoby, która nie czuje potrzeby nadążania za najnowszymi trendami – zarówno w modzie (73 proc. wskazań), jak i w obszarze technologii (64 proc.). Zdecydowana większość, gdyż aż 78 proc. ankietowanych, stara się naprawiać rzeczy, niż kupować nowe.

Równie ciekawe jest odmienne podejście do wyglądu zewnętrznego – 62 proc. uczestników badania dobrze czuje się we własnej skórze i nie widzi potrzeby stosowania kosmetyków. Bardziej świadoma konsumpcja oznacza także większe zwracanie uwagi na cechy i skład produktów, a nie na marki, które za nimi stoją. Dla 60 proc. osób marki nie są zbyt ważne podczas robienia zakupów.

Sposoby na inflację

Wzrosty cen sprawiają, że konsumenci ograniczają zakupy lub poszukują tańszych alternatyw. Większość z nich (65 proc.) planuje częściej nabywać rzeczy używane, a 43 proc. kupuje mniej odzieży ze względu na rosnące koszty życia. Innym ważnym zjawiskiem jest konieczność dokonywania zakupowych wyborów. Z badania EY wynika, że 40 proc. ankietowanych spodziewa się dalszych podwyżek cen środków czystości i artykułów domowych, stąd 31 proc. deklaruje zmniejszenie wydatków na produkty z kategorii uroda i kosmetyki. Nie zrezygnują jednak całkowicie z ich zakupu, lecz ograniczą się do podstawowego asortymentu przeznaczonego do pielęgnacji twarzy, dłoni i włosów. Z kolei 35 proc. badanych rozważyłoby nabycie marki własnej produktów do pielęgnacji skóry.

Obecnie obserwujemy zmianę trendów konsumpcyjnych, gdzie ostentacyjne okazywanie bogactwa i nadmierna konsumpcja ustępują miejsca oszczędności i przemyślanym zakupom. Ludzie coraz mniej zależą od posiadania nieruchomości, samochodów i najnowszych gadżetów, preferując bardziej świadomą konsumpcję, która staje się symbolem nowoczesnego konsumenta. W odpowiedzi na te zmiany, wiele firm testuje innowacyjne modele sprzedażowe, które promują wynajem, odwróconą sprzedaż, wydłużenie żywotności produktów oraz naprawę – mówi Robert Krzak, ekspert ds. sektora handlu i produktów konsumenckich EY.

O badaniu
Szósta edycja polskiego badania EY Future Consumer Index 2023 została przeprowadzona w Polsce w marcu 2023 r. na próbie 1 tysiąca osób w wieku 18-65 lat. Swoim zasięgiem objęło ono obszar całego kraju oraz wszystkie grupy społeczne. W skali globalnej badanie to uwzględnia opinie 21 tysięcy konsumentów z 27 krajów.

Ceny za Odrą pod kontrolą

Złoty wykorzystuje chwilę relatywnego spokoju i umacnia się względem głównych walut. Patrząc na zachowanie stawki WIBOR niewykluczone, że czekają nas szybko obniżki stóp procentowych, a te z kolei mogą spowodować, że zapomnimy o tak mocnym złotym.

Inflacja w Niemczech bez niespodzianek

Piątkowe dane z Niemiec nie zaskoczyły rynków. Inflacja konsumencka w skali roku zgodnie z oczekiwaniami spadła do 6,2% z 6,4% miesiąc wcześniej. Zharmonizowany wskaźnik spadł do 6,5%. Biorąc pod uwagę to, co się dzieje obecnie na rynku ropy naftowej, jest to spory sukces. Trzeba pamiętać, że w lipcu ropa poszła już ponad 10% w górę. Z drugiej strony ceny mają pewną bezwładność, więc w pełni podwyżki odczujemy najprawdopodobniej dopiero w sierpniu. Jeżeli ceny przestaną spadać zgodnie z oczekiwaniami, powinien to być sygnał umacniający europejską walutę. Im szybciej rosną ceny, tym bardziej bowiem powinny rosnąć i utrzymywać się wysoko stopy procentowe.

WIBOR leci w dół

Wskaźnik WIBOR (który był pogromcą portfeli kredytobiorców, gdy stopy procentowe szły w górę) właśnie kontynuuje spadki, pomimo że stopy procentowe stoją w miejscu. Już teraz bowiem uwzględniane są spadki stóp procentowych w przyszłości. Widać to również chociażby po dużo niższej rentowności obligacji dziesięcioletnich. Jest to dowód, że rynki wierzą, że uda nam się zapanować nad inflacją na tyle, by móc obniżać stopy procentowe. W cenach jest już jedna obniżka w perspektywie 3 miesięcy. W skali 6 są to minimum dwie obniżki po 0,25%. Nie jest to coś, co gwałtownie zmieni wysokość kredytów, ale z pewnością da chwilę oddechu.

Kolejne wybory w Hiszpanii?

Pierwotne wyniki wyborów nie uwzględniały głosów Hiszpanów zza granicy. Po ich przyjściu zwycięzca stracił jeszcze jedno miejsce na rzecz prawicy, co powoduje, że układanka wyborcza jest jeszcze trudniejsza. W rezultacie mamy impas powodujący, że realnie konieczne będzie powtórzenie wyborów. Czasy bez możliwości utworzenia rządu zwyczajowo nie wpływają zbyt dobrze na walutę. W przypadku Hiszpanii jest to jednak rozmyte w ogólnej kondycji strefy euro i wadze tego kraju. Nie zmienia to faktu, że jeżeli dojdzie do impasu i kolejnych wyborów może to nagle zacząć być problemem.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

11:00 – strefa euro – inflacja konsumencka,
15:45 – USA – indeks Chicago PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Ważna informacja dla eksporterów – wzrost gospodarczy w USA i strefie euro ze znaczącymi różnicami

  • Gospodarka Stanów Zjednoczonych przyspieszyła w II kwartale 2023 r., a PKB wzrósł powyżej trendu o +2,4% w ujęciu rocznym, napędzany przez rosnące inwestycje biznesowe. Dane za III kwartał to nadal pozytywne oznaki, w tym gwałtowny wzrost nastrojów konsumenckich i utrzymujące się solidne wyniki na rynku pracy. Jednak zachęty dla producentów mogą zostać zniwelowane przez spadek dostępności i wykorzystania kredytów konsumenckich oraz osłabienie inwestycji biznesowych.
  • Z analiz Allianz Trade wynika, że perspektywy gospodarcze strefy euro są coraz gorsze, na co wskazują utrzymujące się słabe wyniki. Wzrost w II kwartale wg. wstępnych odczytów pozostał słaby, a lipcowe wskaźniki PMI potwierdzają dalsze spowolnienie w drugiej połowie roku. W świetle utrzymującej się inflacji bazowej EBC pozostawił otwarte drzwi do ostatniej podwyżki stóp we wrześniu do 4%, co doprowadziło do zaostrzenia warunków kredytowych i zmniejszenia popytu inwestycyjnego. Słaby popyt zewnętrzny ze strony głównych partnerów handlowych dodatkowo utrudnia sytuację. Widoczne są rozbieżności między krajami członkowskimi, przy czym Niemcy pozostają w tyle, a Hiszpania wykazuje stosunkowo silną dynamikę, zwłaszcza dzięki usługom i inwestycjom publicznym.
  • Perspektywy gospodarcze Niemiec są nadal ponure, mimo że udało się uniknąć dalszej recesji – przy stagnacji PKB w II kwartale. Wskaźniki sygnalizują słabość we wszystkich sektorach, a produkcja i usługi odnotowują spadki. Problemy strukturalne, takie jak wysokie koszty energii i niedobór pracowników, pogarszają sytuację, prowadząc do potencjalnego spowolnienia gospodarczego. Odpływ kapitału sugeruje słabnącą atrakcyjność Niemiec jako miejsca docelowego inwestycji, co stanowi kolejne wyzwanie dla gospodarki kraju.
  • Francuska gospodarka nadal boryka się z przedłużającą się stagnacją pomimo niespodziewanego przyspieszenia wzrostu w 3. kwartale 2023 r. Chociaż wzrost PKB Francji w II kwartale 2023 r. był silny i wyniósł +0,5% kw / kw, był on w całości napędzany przez wzrost obrotów handlowych netto. W szczególności eksport został wzmocniony przez wysyłkę dużego statku wycieczkowego. Spadający popyt na kredyty dla przedsiębiorstw wskazuje jednak na trudne perspektywy dla inwestycji biznesowych w drugiej połowie roku, co wskazuje na wyraźne spowolnienie wzrostu PKB w III kwartale, którego spodziewamy się na poziomie -0,1% kw.

W centrum uwagi – wzrost w USA i strefie euro: rozbieżności przeczące grawitacji

Po gwałtownym wzroście w 2. kwartale, dynamika wzrostu w USA powinna osłabnąć w 3. kwartale. Wzrost PKB w USA wzrósł w II kwartale 2023 r. do ponadprzeciętnego poziomu +2,4% kw/kw w ujęciu rocznym (+0,6% w ujęciu niezanalizowanym), po i tak już wysokim poziomie +2% odnotowanym w I kwartale. Podczas gdy konsumpcja gospodarstw domowych spadła zgodnie z oczekiwaniami o +1,6% (z podwyższonego tempa w 1 kwartale), skala inwestycji biznesowych była zaskoczeniem, rosnąc o +1,9%, co jest najszybszym tempem od 1 kwartału 2022 roku. Z kolei inwestycje mieszkaniowe były słabsze niż oczekiwano: podczas gdy dane dotyczące rozpoczętych inwestycji mieszkaniowych wskazywały na początek odbicia, inwestycje mieszkaniowe spadły o -4%. Obecnie są one o -23% niższe od szczytu osiągniętego w 1. kwartale 2021 r. Eksport i import również były słabe, spadając odpowiednio o -11% i -7,8%. Ponieważ jednak import spadł bardziej niż eksport, wkład handlu we wzrost PKB był dodatni. Wolumen eksportu USA powrócił do poziomu niewiele poniżej tego sprzed pandemii.

Na początku III kwartału w USA utrzymuje się dobra dynamika gospodarcza, choć w znacznie bardziej umiarkowanym tempie. Nastroje konsumentów w lipcowe ankiecie Uniwersytetu Michigan gwałtownie wzrosły (zarówno bieżące warunki, jak i oczekiwania), podczas gdy cotygodniowe dane dotyczące kart kredytowych wskazują, że wydatki konsumentów rosną w przyzwoitym tempie. Tymczasem rynek pracy nadal jest stabilny, a liczba zarejestrowanych nowych bezrobotnych w pierwszych trzech tygodniach lipca spadła. Sektor przemysłowy pozostaje słabym punktem gospodarki, chociaż aktualne dane za lipiec wskazują, że sektor ten dno ma za sobą, ponieważ wolumeny przewozów przemysłowych koleją, eksport kontenerów i popyt na transport ciężarowy odbiły się od najniższych poziomów. Pozostajemy jednak ostrożni co do perspektyw na III kwartał: Cotygodniowe dane bankowe wskazują, że kredyty konsumenckie zaczęły spadać w lipcu, co wskazywać może koniec ich silnego po-pandemicznego wzrostu. Spodziewamy się również znacznego spadku inwestycji biznesowych, na co będą miały wpływ spadające inwestycje w powierzchnie biurowe (wskaźniki pustostanów biurowych nadal gwałtownie rosły) oraz inwestycje w ropę i gaz (na co wskazywały prognozy spółek energetycznych). Silne wydatki w zakładach produkcyjnych, stymulowane przez ustawę CHIPS i ustawę o redukcji inflacji powinny przynajmniej częściowo zrównoważyć te niekorzystne czynniki. Ogólnie rzecz biorąc, Allianz Trade prognozuje wzrost PKB poniżej trendu, ale na przyzwoitym poziomie +1,3% w III kwartale (+0,3% w ujęciu niezanalizowanym).

Wykres 1: Bankowe kredyty konsumenckie, krocząca zmiana czterotygodniowa (mld USD)

Bankowe kredyty konsumenckie, krocząca zmiana czterotygodniowaŹródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

W międzyczasie w strefie euro mur obaw rośnie, ponieważ zaostrzające się warunki finansowania wpływają na aktywność na rynkach krajowych. Najnowsze publikowane dane wskazują na dalszy rozczarowujący kwartalny wzrost w II kwartale, który zostanie oficjalnie  podany dzisiaj – 31 lipca, a lipcowy złożony indeks menedżerów ds. zakupów (logistyki – PMI) potwierdza dalsze spowolnienie gospodarcze w drugiej połowie tego roku. Jednocześnie coraz bardziej restrykcyjna polityka pieniężna EBC będzie hamować wzrost w kolejnych kwartałach, uwzględniając jej wpływ na gospodarkę z pewnym opóźnieniem. Dokonana w ubiegłym tygodniu podwyżka o 25 pb nie tylko przypada w pierwszą rocznicę obecnego cyklu podwyżek, ale także zwiększa łączną liczbę podwyżek stóp procentowych do historycznego poziomu 425 pb. Na kolejnym posiedzeniu we wrześniu EBC pozostawił szeroko otwarte drzwi do kolejnej podwyżki. Ale nawet jeśli powstrzyma się od dalszych podwyżek, rosnące realne rentowności przy spadających stopach inflacji będą dalej zaostrzać warunki kredytowe, hamując popyt inwestycyjny. Najnowsze badanie kredytów bankowych potwierdza tę dynamikę, pokazując, że popyt na kredyty ze strony gospodarki realnej skurczył się w najszybszym tempie w historii badania od 2003 r. (wykres 2). Fatalną sytuację gospodarczą pogarsza słaby popyt zewnętrzny, przy braku znaczących bodźców ze strony pozostałych dużych gospodarek świata. Chińskie Biuro Polityczne powstrzymało się w tym tygodniu od zapewnienia znaczącego wsparcia dla chińskiej gospodarki, mimo iż przyznało, że krajowe perspektywy gospodarcze są słabe. W obliczu tych wszystkich przeciwności, strefa euro jest świadkiem znacznych rozbieżności między jej krajami członkowskimi, przy czym Niemcy są obecnie w tyle, a Hiszpania wykazuje stosunkowo silną dynamikę. Wybory w Hiszpanii w ostatnią niedzielę wskazują jednak na trudną budowę rządu, co może stanowić dalsze wyzwanie dla wzrostu w nadchodzących miesiącach.

Wykres 2: Ankieta EBC dotycząca kredytów bankowych dla zagregowanej strefy euro (procent netto banków zgłaszających wzrost popytu na kredyt / złagodzenie warunków kredytowych)Ankieta EBC dotycząca kredytów bankowych dla zagregowanej strefy euro

Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Perspektywy dla Niemiec na resztę roku są nadal raczej ponure, mimo że gospodarka właśnie uniknęła dalszej recesji. W 2. kwartale 2023 r. niemiecki PKB zatrzymał się na poziomie 0,0% kw/kw. Patrząc w przyszłość, kilka innych krajowych wskaźników sygnalizuje słabość we wszystkich sektorach. Indeks klimatu biznesowego ifo pogorszył się w lipcu trzeci miesiąc z rzędu, ponieważ w przemyśle odnotowano znaczny spadek nastrojów, a usługi odnotowały spadek, głównie spowodowany bardziej pesymistyczną oceną obecnego otoczenia biznesowego. Wyraźny spadek w przemyśle i spowolnienie dynamiki w usługach są ściśle zgodne ze wstępnymi wskaźnikami PMI (wykres 3). W ostatnich miesiącach silny wzrost w usługach zrównoważył słabości w przemyśle. Wydaje się jednak, że ogólna dynamika wzrostu znacznie spada, ponieważ sektor usług również doświadcza spowolnienia.

Wykres 3: Niemiecki złożony wskaźnik PMI, klimat biznesowy ifo i PKBNiemiecki złożony wskaźnik PMI, klimat biznesowy

Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research.

W Niemczech debata na temat deindustrializacji toczy się pełną parą. Kwestie strukturalne już od pewnego czasu nie są rozwiązane i stają się coraz bardziej ewidentne i palące – m.in. toksyczny miks wysokich kosztów energii, niedoborów pracowników i mnóstwa biurokracji. Przepływy inwestycji bezpośrednich sygnalizują, że kapitał w coraz większym stopniu odpływa z Niemiec – to znak ostrzegawczy, że lokalizacja ta staje się coraz mniej atrakcyjna. O ile nie nastąpi nieoczekiwane odwrócenie sytuacji, trudno jest powstrzymać się od wniosku, że Niemcy są na drodze do poważniejszego spowolnienia gospodarczego, które może mieć daleko idące konsekwencje dla całej strefy euro.

Francja “zaserwowała” pozytywną niespodziankę w tegorocznym wzroście do końca II kwartału 2023 r., ale bazowy popyt krajowy pozostawał niski. PKB Francji w II kwartale 2023 r. wzrósł o znacznie powyżej konsensusu +0,5% kw / kw. Jednak solidny wynik był w całości napędzany przez bardzo duży dodatni wkład handlu netto, przy czym eksport wzrósł o +2,6%, co stanowi najszybsze tempo wzrostu od 1. kwartału 2022 roku. Było to częściowo spowodowane dostarczaniem (I sfinalizowaniem sprzedaży) dużego statku wycieczkowego. Także zwiększenie produkcji energii jądrowej we Francji zwiększyło produkcję przemysłową. Jednak popyt krajowy spadł o -0,1% kw / kw – był to jego trzeci z rzędu kwartalny spadek. Konsumpcja gospodarstw domowych spadła o -0,4% kw/kw, na co wpłynął kolejny gwałtowny spadek konsumpcji żywności. Inwestycje ogółem wzrosły o 0,1%. Inwestycje gospodarstw domowych w budownictwo spadły czwarty kwartał z rzędu i są obecnie o -6,2% niższe od cyklicznego maksimum osiągniętego w 3. kwartale 2021 r.

Perspektywy na III kwartał 2023 r. dla Francji wyglądają nie najlepiej. Jednorazowe wzrosty produkcji przemysłowej i eksportu wytwórczego raczej się nie powtórzą. Lipcowe wstępne wskaźniki PMI wskazują na pogorszenie zarówno aktywności produkcyjnej, jak i usługowej. Co bardziej wymowne, zaostrzone standardy kredytowe zgłoszone w ankiecie EBC dotyczącej kredytów bankowych (BLS) nie przełożyły się jeszcze na niższy wzrost kredytów dla przedsiębiorstw, chociaż linie kredytowe na finansowanie wydatków bieżących, operacyjnych dla przedsiębiorstw już wysychają (-0,1% r/r w maju). Badanie BLS wskazuje również na spadek popytu na kredyt w celu sfinansowania inwestycji korporacyjnych w obliczu wysokich stóp procentowych (wykres 4). W międzyczasie rząd ogłosił podwyżkę detalicznych cen energii elektrycznej o +10% od sierpnia, podczas gdy wcześniej zobowiązał się do powstrzymania się od dalszych podwyżek po lutowej podwyżce rachunków o +15%. Wpływa to negatywnie na nastroje konsumentów, które pozostają na niskich poziomach, co utwierdza na w oczekiwaniu, że wydatki konsumenckie odbiją się jedynie umiarkowanie w 3. Kwartale br. Allianz Trade oczekuje, że PKB spadnie o -0,1% w III kwartale, pod wpływem słabych inwestycji i ujemnego zwrotu w eksporcie po dobrych jednorazowych wynikach w II kwartale.

Wykres 4: Wzrost inwestycji we Francji i popyt na kredytyWzrost inwestycji we Francji i popyt na kredyty

Źródła: Refinitiv Datastream, EBC, Allianz Research.

Odporność gospodarki Włoch przed próbą. Nie spodziewamy się, by aktywność we Włoszech utrzymała solidne tempo odnotowane w pierwszym kwartale roku (+0,6% kw./kw.), a wstępne szacunki wzrostu PKB za drugi kwartał, które zostaną podane dzisiaj, 31 lipca, mogą jedynie nieznacznie wzrosnąć. Najnowsze badania dotyczące produkcji i zaufania konsumentów nadal wykazują oznaki pogorszenia. Aktywność produkcyjna nieznacznie wzrosła w maju po czterech kolejnych miesiącach spadku, ale perspektywy krótkoterminowe pozostają ponure. Liczba udzielanych kredytów spada w szybkim tempie, ponieważ gospodarstwa domowe i firmy stoją w obliczu gwałtownie rosnących stóp procentowych. Z drugiej strony, warunki na rynku pracy pozostają korzystne, a bezrobocie w maju utrzymywało się na historycznie niskim poziomie 7,6%. W związku z tym możemy zobaczyć niespodziankę – wzrost usług związanych z konsumpcją, co może zrównoważyć – jak dotąd – powolne wdrażanie funduszy NGEU, które mogą odegrać rolę w nadchodzących kwartałach.

Z kolei Hiszpania utrzymuje dobrą dynamikę. Dane o PKB za II kwartał pokazały, że hiszpańska gospodarka wzrosła o +0,4% kw/kw po +0,5% w I kwartale, nieco powyżej naszych oczekiwań (+0,3%). W zestawieniu widać istotny wkład popytu krajowego, wspieranego przez ożywienie konsumpcji prywatnej (+1,1% wobec -1,6% w I kw.), a także inwestycji, które odnotowały silny wzrost w tym kwartale (+4,6% wobec +1,7% w I kw.). Należy zauważyć, że popyt zewnętrzny, szczególnie ważny dla wzrostu na początku roku, stracił impet, a eksport spadł do -4,1% z +5,6% w I kwartale, co sugeruje korektę wkładu turystyki, która nie była wystarczająca, aby zrównoważyć spowolnienie eksportu towarów.

Allianz Trade w horyzoncie prognozy oczekuje, że tempo wzrostu wyniesie około +0,3% kw/kw w ciągu najbliższych trzech kwartałów. Spodziewamy się dalszego (choć mniejszego) pozytywnego wkładu eksportu netto, podczas gdy popyt krajowy powinien utrzymać swój wkład we wzrost gospodarczy na stosunkowo niskim poziomie. W szczególności Allianz Trade oczekuje pewnego ożywienia konsumpcji prywatnej w przyszłości, dzięki solidnemu rynkowi pracy (wykres 5) i poprawie realnych dochodów wynikającej z szybkiego spadku inflacji (3,8% w 2023 r. i 3,1% w 2024 r.) oraz oczekiwanego wzrostu płac (4,6% w 2023 r. i 4,1% w 2024 r.). Inwestycje są wspierane przez fundusze NGEU, ale widzimy dużą niepewność co do ich krótkoterminowego wpływu ze względu na obecną niepewność polityczną wynikającą z nieokreślonych wyników wyborów powszechnych, a także z powodu znanych opóźnień biurokratycznych. Biorąc pod uwagę ubiegłotygodniowe dane za II kwartał, wzrost gospodarczy Hiszpanii wyniósłby +2,2% r/r w 2023 r. (w związku z tym zrewidowaliśmy nasze prognozy w górę z +2%).

Wykres 5: Hiszpania – rynek pracy pozostaje silnyHiszpania - rynek pracy pozostaje silny

Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research.

Inflacja CPI w Polsce spada

W ujęciu rocznym ceny wzrosły o 10,8% wobec 11,5% r/r miesiąc wcześniej. Lipcowy odczyt jest nieco niższy niż konsensus rynkowy (11%). Lipcowe dane o inflacji wpisują się w dotychczas oczekiwany przez nas scenariusz. Dezinflacja postępuje. Inflacja bazowa również spada, ale trochę mniej dynamicznie. Obecnie prawdopodobnie lekko poniżej 11%, więc mniej więcej na równi z szerokim CPI.

Wydaje się, że w drugiej połowie roku, inflacja będzie nadal spadać, jednak tempo spadku będzie niższe niż obecnie. Możliwe, że już w kolejnym miesiącu inflacja będzie jednocyfrowa. W takich okolicznościach wydaje się, że obniżka stóp procentowych może nastąpić już we wrześniu – jeżeli zapowiedzi zostaną podtrzymane. W mojej opinii jednak na obniżanie stóp procentowych jest jeszcze przedwcześnie.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Czy to zwrot w polityce Banku Japonii? Chińska gospodarka spowalnia, ale władze planują kolejne pakiety stymulacyjne

Po Rezerwie Federalnej oraz Europejskim Banku Centralnym przyszedł czas na decyzję Banku Japonii. Decydenci tego azjatyckiego banku centralnego ogłosili, że będzie on teraz kontrolować swoją krzywą dochodowości w bardziej elastyczny sposób. Stopy procentowej pozostały bez zmian. Jen w pierwszej reakcji umocnił się ale w kolejnych godzinach para USD/JPY ponownie wzrosła a dziś rano kurs przełamał poziom 142,00.

Parametry polityki monetarnej Banku Japonii nie uległy zmianie. Nadal główna stopa procentowa wskazuje poziom -0,1 proc. a docelowa rentowność 10-letnich obligacji pozostaje na poziomie 0 proc. Kazuo Ueda – gubernator BoJ – wskazał, że pułap dla tych „papierów” na poziomie 0,5 proc. będzie teraz punktem odniesienia a nie sztywnym limitem. Dodatkowo instytucja zapowiedziała codzienną operację skupu tych instrumentów. Jednocześnie podkreślono, że ta decyzja nie oznacza zakończenia programu kontroli krzywej dochodowości. Wydaje się, że BoJ musi być przekonany o trwałym wzroście inflacji, zanim podejmie kroki w kierunku normalizacji polityki. Decydenci banku uważają, że zmiany w polityce mają charakter techniczny, aby zapewnić dalsze „luźne” nastawienie.

Sama decyzja spowodowała, że indeks Nikkei 225 stracił w piątek 0,4 proc. a jen ostatecznie uległ deprecjacji względem USD. Kurs USD/JPY po spadku do poziomu bliskiego 138,00 w szybkim tempie znalazł się powyżej 142,00. Rentowność 10-letich obligacji rządu Japonii wzrosła do prawie 0,6 proc. choć po zachowaniu jena można wnioskować, że rynek nie interpretuje piątkowej decyzji w sprawie polityki pieniężnej jako początku restrykcyjnego procesu.

Być może to efekt tego, że bank pozostawił swoje długoterminowe prognozy inflacyjne na niezmienionym poziomie 1,6 proc. na rok fiskalny 2025, co oznacza, że podmiot nie spodziewa się trwałego osiągnięcia celu dynamiki wzrostu cen. To był warunek gubernatora BoJ, którego osiągnięcie mogłoby pozwolić na rozważenie istotnej zmiany w japońskiej polityce monetarnej.

Dziś w nocy poznaliśmy dane na temat PMI z chińskiej gospodarki. Liczby sugerują, że w lipcu wzrost jeszcze bardziej stracił na sile. Wskaźnik dla przemysłu pozostał poniżej neutralnego poziomu 50 pkt. czwarty miesiąc z rzędu, choć poprawił się nieznacznie do 49,3 z 49,0 pkt. w czerwcu. Poszczególne komponenty wskazują, że ogólny popyt zmalał, choć spadek następuje w wolniejszym tempie. Subindeks nowych zamówień uplasował się na poziomie 49,5 pkt. co daje wciąż wartość poniżej granicznego poziomu ale jednocześnie wzrost z 48,6 pkt. w poprzednim raportowanym miesiącu. Bardzo negatywnie wypadły nowe zamówienia eksportowe (46 pkt.). Sektor nieprodukcyjny (usługi oraz budownictwo) zniżkował do 51,5 pkt. z 53,2 pkt. w czerwcu. Widać, że popyt generowany przez letnie podróże nie zrównoważył ogólnego spowolnienia w sektorze. Widać wyraźny spadek inwestycji w nieruchomości. Budownictwo ucierpiało przez niekorzystne warunki atmosferyczne (wysokie temperatury oraz obfite opady deszczu). Wszystko wskazuje na to, że kolejne pakiety stymulacyjne zostaną wdrożone w najbliższym czasie, choć bodźce nie zostaną wprowadzone na dużą skalę.

Na dzisiejszej sesji Hang Seng rośnie o 0,65 proc., Asia Dow Indeks zyskuje 0,49 proc. a Shanghai Composite jest „nad kreską” 0,46 proc.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wskaźnik rzetelności polskich przedsiębiorców: Mazowsze niezmiennie na dnie

Najbardziej rzetelnych firm należy niezmiennie szukać w województwie świętokrzyskim, podlaskim oraz lubelskim wynika z najnowszego Wskaźnika rzetelności polskich przedsiębiorców przygotowanego przez ekspertów Rzetelnej Firmy na podstawie danych Krajowego Rejestru Długów. Wzmożoną czujność należy stosować współpracując z przedsiębiorcami ze Śląskiego, Kujawsko-Pomorskiego i Mazowieckiego, ponieważ to właśnie oni zamykają ranking.

Dane Krajowego Rejestru Długów na koniec I półrocza 2023 roku pokazują, że najbardziej zadłużeni przedsiębiorcy mają siedzibę w województwie mazowieckim, ich nieuregulowane należności sięgają kwoty 2,1 mld zł. Zaraz po nich plasują się firmy ze Śląska, których zadłużenie sięga 1,2 mld zł. Podium zamykają wielkopolskie firmy z długiem 1 mld zł. Najmniej zadłużone jest województwo opolskie – 161 mln zł.

Porównując obecne wyniki z tymi z końca 2022 roku lista 3. najbardziej zadłużonych województw nie zmieniła się. Przyrósł za to ich dług, odpowiednio o 212 mln zł, 107 mln zł i 108 mln zł. Wzrost zadłużenia dotknął wszystkie województwa, choć w różnym stopniu. Najkorzystniej wypadły pod tym względem firmy z województwa lubuskiego. Wartość nie zapłaconych przez nich faktur, rat kredytowych i leasingowych wzrosła o niespełna milion złotych. To jednak wyjątek na mapie gospodarczej Polski, w każdym z innych województw (poza trójką liderów) przyrost długu był znacznie wyższy od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów złotych.

Łączna kwota zadłużenia jednak nie była brana pod uwagę w konstruowaniu rankingu. Jest ona bowiem zawsze pochodną liczby działających w danym województwie firm, a więc zawsze najbardziej zadłużone są te największe.

– Aby dokonać obiektywnej weryfikacji rzetelności firm w poszczególnych województwach, uwzględniliśmy trzy kluczowe czynniki: zadłużenie w Krajowym Rejestrze Długów (KRD) w przeliczeniu na 1000 firm w nim działających, średnie zadłużenie przypadające na jednego dłużnika, oraz odsetek dłużników w danym województwie w stosunku do wszystkich zarejestrowanych tam firm. Na podstawie tych kryteriów przyznane zostały punkty – im mniejsze zaległości, tym więcej punktów i wyższa pozycja danego regionu w rankingu – wyjaśnia Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Awans łódzkiego, regres wielkopolskiego

Najwyżej w rankingu znalazło się województwo świętokrzyskie (40 pkt.), podlaskie (40 pkt.) oraz lubelskie (38 pkt.). Przedsiębiorcy z tych województw utrzymują swoje pozycje na czele tabeli już kolejne zestawienie z rzędu. O dwa miejsca awansowało województwo łódzkie, aktualnie plasujące się na 11 pozycji, jest to największy postęp zanotowany w obecnym zestawieniu. Regres widać w województwie wielkopolskim, które z miejsca 10 spadło na 12, swoją pozycję o jedno w dół zmieniło województwo pomorskie, warmińsko-mazurskie oraz zachodniopomorskie.

Pierwsze 6 miesięcy roku 2023 było korzystne dla firm z województwa dolnośląskiego, lubuskiego oraz podkarpackiego, które awansowały o jedną pozycję do góry w rankingu rzetelności polskich przedsiębiorców. Dolnośląskie otrzymało awans z miejsca 11 na 10, lubuskie z 9 na 8. Podkarpacie obecnie zajmuje pozycję 5.

Ostatnie pozycje rankingu nie uległy zmianie. Na najniższych miejscach widnieje Mazowieckie z zaledwie 6 punktami, które po raz kolejny utrzymuje ostatnią pozycję w 2 z 3 kategorii. Później Kujawsko-Pomorskie (10 pkt.) i Śląskie (11 pkt.).

Średnie zadłużenie – najlepiej w zachodniopomorskim

Pod względem średniego zadłużenia na podium najbardziej zadłużonych znalazły się województwa: mazowieckie (39,2 tys. zł), wielkopolskie (37,8 tys. zł), łódzkie (37,2 tys. zł). Warto zaznaczyć, że w obecnym zestawieniu brakuje podkarpackiego, które w poprzednim rankingu zajmowało miejsce 3. Teraz najgorszą trójkę zasiliło wielkopolskie, a podkarpackie plasuje się na czwartym miejscu.

Najmniejsze średnie zadłużenie mają firmy z zachodniopomorskiego (29,7 tys. zł), lubuskiego (30,2 tys. zł), lubelskiego (31,2 tys. zł). W tym zestawieniu zabrakło świętokrzyskiego, które spadło na 5 pozycję, a zadłużenie w tym województwie wzrosło o 3,7 tys. zł.

Śląskie z największym odsetkiem zadłużonych przedsiębiorców

Drugim elementem wchodzącym w skład wskaźnika rzetelności jest odsetek zadłużonych firm wpisanych do Krajowego Rejestru Długów w stosunku do wszystkich zarejestrowanych w danym województwie. Nieustannie pierwsze miejsce zajmują firmy z Podkarpacia, wśród dłużników w bazie danych KRD jest ich tylko 6,46 proc. Kolejne dwa miejsca należą ponownie do województwa podlaskiego oraz małopolskiego, niecałe 6,7 proc. przedsiębiorców z tych obszarów wpisana jest do rejestru zadłużonych.

Z kolei najliczniejszą grupą przedsiębiorców widniejących w KRD są firmy śląskie (10,8 proc.), później kujawsko-pomorskie (10,5 proc.) i dolnośląskie (10,4 proc.). Do województw z wynikiem ponad 10 proc. zalicza się jeszcze mazowieckie. Tu również w I półroczu nie nastąpiły żadne zmiany.

Dług na 1000 firm

Ostatnim już czynnikiem branym pod uwagę przez autorów wskaźnika rzetelności jest podzielenie łącznego długu w danym województwie na 1000 firm tam działających. Najniższy wynik uzyskało województwo podlaskie (2,35 mln zł), później świętokrzyskie ex aequo z podkarpackim (2,36 mln zł) i małopolskie (2,37 mln zł). Najgorszy wynik eksperci zanotowali w województwie mazowieckim (prawie 4 mln zł), śląskim (3,8 mln zł) i kujawsko-pomorskim (niecałe 3,8 mln zł).

Niestety dług w przeliczeniu na 1000 działających firm wzrósł we wszystkich województwach Najwięcej w Wielkopolsce, na Śląsku i Pomorzu, bo o ponad 356 tys. zł, najmniej w Lubuskiem – o niespełna 23 tys. zł. Inflacja oraz rosnące koszty działalności dają się we znaki wszystkim przedsiębiorcom, odbijając się na ich płynności finansowej – mówi Adam Łącki, Prezes Krajowego Rejestru Długów.