cyber_Folks sfinalizował proces sprzedaży Profitroom-u za prawie 100 mln zł

cyber_Folks podpisał umowę sprzedaży wszystkich posiadanych akcji (33,34 proc.) w spółce Profitroom. Kwota transakcji opiewa na 97,5 mln zł, a wpływ netto, po uwzględnieniu kosztów transakcyjnych i podatku od zysku, wyniesie ok. 83 mln zł. W efekcie cyber_Folks odnotował blisko 3-krotny zwrot kapitału, który przeznaczył na zakup 33 proc. udziałów spółki. Nabywcą Profitroom-u jest MCI DC Alternatywna Spółka Inwestycyjna. Pozyskane środki wzmacniają pozycję finansową cyber_Folks  zarówno w zakresie dystrybucji zysków do akcjonariuszy, dalszego rozwoju i promocji produktów, jak i potencjału akwizycyjnego Grupy. Transakcja zbiegła się w czasie z korektą indeksów giełdowych, w wyniku których akcje cyber_Folks dołączą do mWIG40.

– Sprzedaż Profitroom-u pozwala nam jeszcze śmielej spoglądać w kierunku nowych akwizycji, rozwoju produktów własnych oraz kontynuacji wypłaty systematycznie rosnącej dywidendy. W Profitroom zainwestowaliśmy w 2020 roku. Po transakcji sprzedaży odnotowaliśmy około 3-krotny zwrot zainwestowanego wówczas kapitału. Chcemy koncentrować się na produktach, które pozwalają na globalny skok, nasz ekosystem to m.in. flagowe produkty _Now i _Stores. Stajemy się liderem w sektorze e-commerce i coraz więcej ludzi kojarzy naszą markę z rozwojem biznesu online – wyjaśnia Robert Stasik, wiceprezes zarządu cyber_Folks.

Sprzedaż akcji przez cyber_Folks związana jest z realizacją przyjętej strategii Grupy, która koncentruje się na produktach dedykowanych do szerokiego grona klientów SME, bez względu na sektor ich działalności. cyber_Folks pozyskany kapitał zamierza przeznaczyć na dalszy rozwój ekosystemu produktów, w tym szczególności _Now i _Stores. Spółka dąży do pozycji lidera w obszarze dostarczania narzędzi do prowadzenia biznesu online. Największe szanse cyber_Folks upatruje w globalnej sprzedaży _Now, czyli napędzanego przez AI kreatora stron internetowych.

– Już po I kwartale 2024 roku odnotowaliśmy znaczny spadek zadłużenia do poziomu 1,2 względem rocznej EBITDA. Po uwzględnieniu wpływów z transakcji Profitroom-u, zadłużenie netto spadnie mocno poniżej 1, a do końca roku może spaść nawet do zera. Co istotne, wyników Profitroom nie konsolidowaliśmy metodą pełną, dlatego sprzedaż naszych akcji nie wpłynie na przychody i zysk operacyjny Grupy cyber_Folks. Odnotujemy za to skokowy wzrost zysku netto, a także wzrost zasobów gotówki. Sprzedaż Profitroom daje nam możliwości do przeznaczenia większych kwot na prace R&D, czyli zwiększenia innowacyjności naszego biznesu. Będziemy chcieli także zwiększyć nakłady na promocję naszych rozwiązań, zarówno w Polsce, jak i zagranicą – dodaje Robert Stasik.

Akcje cyber_Folks dołączą do indeksu mWIG40 już po sesji w dniu 8 lipca br. Do tej pory akcje technologicznej spółki wchodziły w skład indeksu sWIG80.

– Awans do mWIG40 oznacza, że dołączamy do grona 60-ciu wiodących spółek notowanych na polskiej giełdzie. To realizacja kolejnego kamienia milowego w naszej historii. Jego osiągniecie było możliwe dzięki intensywnej i przemyślanej pracy nad wzrostem biznesu. W konsekwencji istotnie wzrosła nasza kapitalizacja i zainteresowanie inwestorów, którym niezmiennie dziękujemy za zaufanie. – mówi Jakub Dwernicki, prezes zarządu cyber_Folks.

cyber_Folks ma za sobą rekordowy kwartał, od stycznia do marca br. spółka odnotowała ponad 24 mln zł zysku netto. To wzrost o ponad 70 proc. w porównaniu z wynikiem uzyskanym w analogicznym okresie ub. roku. W omawianym okresie skonsolidowane przychody netto wyniosły przeszło 144 mln zł (30 proc. wzrost r/r), a skorygowana EBITDA prawie 40 mln zł (26 proc. wzrost r/r).

26 czerwca br. spółka wypłaciła 21,2 mln zł dywidendy, to największa kwota, która została dotychczas przeznaczona przez spółkę na podział zysku. Pozostała część zysku netto została zarezerwowana na skup akcji własnych o wartości 6,8 mln zł. Skup obejmie nie więcej niż 42 500 akcji po cenie nie wyższej niż 160 zł. Zakupione przez spółkę akcje zostaną przeznaczone na realizację istniejącego programu ESOP.

Develia notuje imponujący wzrost. Sprzedaż mieszkań skoczyła o 65% w I półroczu 2024 r.

Develia w I półroczu 2024 r. sprzedała 1949 mieszkań wobec 1184 w I półroczu 2023 r., co oznacza wzrost o 65%. Spółka przekazała 1057 mieszkań, czyli 59% więcej w porównaniu do 666 lokali rok wcześniej.

W I półroczu br. Develia sprzedała na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych 1949 mieszkań, z czego 42 to lokale w inwestycjach realizowanych wspólnie z Grupo Lar Polska.

Deweloper na koniec czerwca br. miał również zawartych 235 umów rezerwacyjnych, których znaczna część zostanie przekształcona w umowy deweloperskie w najbliższym okresie.

– Jesteśmy zadowoleni z poziomu sprzedaży mieszkań w I półroczu 2024 r., ponieważ odnotowaliśmy istotny wzrost wobec analogicznego okresu ubiegłego roku. Poprawa jest widoczna także analizując II kwartał. Nasze wyniki za ten okres wyróżniają się również pozytywnie na tle rynku. W związku z przesunięciem terminu rozpoczęcia programu „Kredyt na start” na przyszły rok, spodziewamy się stabilizacji rynku w kolejnych miesiącach – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Po I półroczu jesteśmy spokojni, jeśli chodzi o realizację celu sprzedaży 2900-3100 mieszkań, jaki wyznaczyliśmy sobie na ten rok. Posiadamy produkt dobrze dopasowany do różnorodnych potrzeb i oczekiwań klientów na rynkach największych miast, w których wciąż brakuje oferty – dodaje Andrzej Oślizło.

W II kwartale 2024 r. spółka sprzedała 911 lokali wobec 651 w analogicznym okresie ubiegłego roku, czyli o 40% więcej. Najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach: Bemosphere w Warszawie, Przemyska Vita w Gdańsku i Ceglana Park w Katowicach. W okresie kwiecień-czerwiec br. Develia przekazała 459 lokali, głównie w inwestycjach: Cynamonowa Vita we Wrocławiu oraz Lizbońska i Bemosphere w Warszawie.

Glapiński umacnia złotego. Funt nie reaguje na wybory. Raport NFP w centrum uwagi

Dziś rynek patrzy na raport z amerykańskiego rynku pracy publikowany przez BLS. Giełda w USA była wczoraj zamknięte z powodu święta Dnia Niepodległości. Według sondaży exit poll Parta Pracy odniosła ogromne zwycięstwo co będzie oznaczać zmianę władzy w Wielkiej Brytanii. Funt nie reaguje na wyniki wyborów. W niedzielę odbędzie się druga tura wyścigu politycznego we Francji. Złoty zdołał się umocnić po mocno „jastrzębim” komunikacie ze strony prezesa NBP.

W Wielkiej Brytanii oficjalne sondaże exit poll pokazały, że Partia Pracy pod przywództwem Keira Starmera odniosła zdecydowanie najlepszy wynik uzyskując ok 410 z 650 miejsc w Izbie Gmin. To wyraźna zmiana w porównaniu ze słabym rezultatem w 2019 r., kiedy to ugrupowanie zdobyło tylko 202 mandaty. Jednocześnie sondaże wskazały, że Partia Konserwatywna kierowana przez premiera Rishiego Sunaka uzyskała 131 mandatów, w porównaniu z 365 mandatami w 2019 roku. Aktualnie para GBP/USD wskazuje poziom 1,2770. Wzrosty z ostatnich dni to jednak głównie pokłosie słabszego dolara amerykańskiego. Funt jest niewrażliwy na czynniki polityczne.

We Francji druga tura wyborów parlamentarnych odbędzie się w tę niedzielę. Na podstawie ostatnich sondaży, skrajnie prawicowa partia – Zjednoczenie Narodowe – kierowana przez Jordana Bardellę i Marie Le Pen, wraz ze swoimi sojusznikami, jest na dobrej drodze do zdobycia od 190 do 250 z 577 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym. Sugeruje to jednak, że temu ugrupowaniu zabraknie kilkudziesięciu miejsc wymaganych do uzyskania bezwzględnej większości. W pierwszej turze wyborów, która odbyła się 30 czerwca, partia ta zdobyła 33,2 proc głosów. Przewiduje się, że lewicowy Nowy Front Ludowy, kierowany przez Jean-Luca Melenchona, zdoła uzyskać od 140 do 200 mandatów. Centrowy Sojusz Ensemble prezydenta Emmanuela Macrona może liczyć na rezultat od 95 do 162 mandatów. Francuski indeks CAC40 od kilku dni ponownie rośnie. Na wykresie widoczna jest potencjalna formacja podwójnego dołka, co może sugerować, że szykuję się większe odreagowanie po przecenie z pierwszej połowy czerwca. Skala odbicia będzie jednak uzależniona od tego, o ile słabszy rezultat od oczekiwanego uzyskają prawicowe partie.

Dziś w centrum uwagi znajdzie się czerwcowy raport NFP. Konsensus Bloomberga zakłada wzrost o 190 tys. oraz stabilizację stopy bezrobocia na poziomie 4 proc. Mediana ankiety agencji pozostaje stabilna od dłuższego czasu i znajduje się w przedziale 180-200 tys. O ile inne wskaźniki dotyczące rynku pracy sygnalizują jego ochłodzenie, miesięczne dane wciąż utrzymują się na solidnym poziomie. Pytaniem, na które rynek stara się uzyskać odpowiedź, jest to czy dzisiejsza publikacja wzmocni szanse na wrześniową obniżkę stóp czy ją osłabi. Po ostatnim raporcie ISM dla usług wzmocniły się spekulacje, że w wymienionym terminie Fed zacznie luzować politykę monetarną. Dolar w ostatnich dniach wyraźnie osłabł a kurs EURUSD znalazł się powyżej poziomu 1,08.

Prezes NBP podczas wczorajszej konferencji wysłał w rynek „jastrzębi” komunikat odrzucając całkowicie możliwość obniżki stóp procentowych w tym roku i zasugerował jednocześnie, że pole do takiego ruchu może dopiero pojawić się w 2026 roku, pod warunkiem, że inflacja będzie się obniżać. Zaostrzenie „forward guidance” w zdecydowany sposób pomogła polskiej walucie. Złoty uległ aprecjacji. Kurs EUR/PLN zniżkował wczoraj do 4,28 a dziś rano ten poziom jest już przełamywany w dół. USD/PLN aktualnie wskazuje 3,9530 podczas gdy jeszcze we wtorek notowania wyznaczyły lokalny szczyt w okolicy 4,04. Silniejszy złoty to również pokłosie wzrostów eurodolara i dobrych nastrojów na giełdach.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Bio Planet kontynuuje dobrą passę – sprzedaż w czerwcu wyższa o 9% r/r

Bio Planet kontynuuje dobrą passę i odnotowuje kolejny wzrost sprzedaży. Lider polskiego rynku żywności ekologicznej od dłuższego czasu poprawia wyniki sprzedaży, potwierdzając tym samym swoją dominującą na rynku pozycję. W czerwcu 2024 roku Spółka osiągnęła przychód na poziomie 20,8 mln złotych. Wartość ta jest wyższa o 9 % od sprzedaży w czerwcu 2023 roku, która wynosiła wówczas 19 mln złotych. Sprzedaż narastająco po 6 miesiącach 2024 roku osiągnęła pułap 140,4 mln złotych.

„Czerwiec jest kolejnym miesiącem, w którym odnotowaliśmy wzrost sprzedaży. Jest to trend, który obserwujemy już od dłuższego czasu. Wynika on zarówno z konsolidacji rynku,
jak i regularnego poszerzania naszej oferty.
W stosunku r/r poprawiliśmy sprzedaż o 9 % osiągając poziom 20,8 mln złotych. W kolejnych miesiącach planujemy skupić się na dalszym rozwoju, szczególnie w obszarach: zwiększenia efektywności pracy w magazynie, udoskonaleniu naszych usług dropshippingowych i zwiększeniu eksportu. Wierzymy, że zarówno eksport, jak i sprzedaż internetowa to ważne kierunki dla dalszego stabilnego rozwoju Bio Planet.” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Sprzedaż w całym drugim kwartale osiągnęła 63,4 mln złotych, co oznacza wzrost o 3%
w stosunku do sprzedaży w czerwcu 2023 roku. W pierwszych 6 miesiącach 2024 roku wyniosła z kolei 140,4 mln złotych osiągając tym samym wzrost o 8 % w stosunku do sprzedaży w analogicznym okresie roku ubiegłego, kiedy wyniosła 130,5 mln złotych.

Bio Planet S.A. jest liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Działalność Spółki skupia się na konfekcjonowaniu oraz dystrybucji żywności ekologicznej. W ofercie posiada ok. 8,0 tys. indeksów sprzedażowych obejmujących produkty trwałe oraz produkty świeże. Od 2007 roku produkty Bio Planet S.A. posiadają certyfikat AGRO BIO TEST, który jest podstawą kwalifikowania żywności oferowanej przez Spółkę jako żywności ekologicznej (żywności bio).

Grupa Klepsydra przejmuje USKOM za 5 mln zł

Grupa Klepsydra podpisała umowę inwestycyjną, w ramach której przejmie za 5 mln zł łącznie 96,46% kapitału zakładowego spółki Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych „USKOM” Sp. z o.o. ze Szczecina, jednej z największych firm pogrzebowych działających w województwie zachodniopomorskim. Realizacja przejęcia ma nastąpić do 30 listopada 2024 roku. Grupa zamierza sfinansować przejęcie ze środków własnych.

Grupa Klepsydra USKOM od lewej - Marek Cichewicz, Marek Chmielewski USKOM, Paweł Łapiński
od lewej – Marek Cichewicz, Marek Chmielewski USKOM, Paweł Łapiński

USKOM to już trzecia spółka, z którą Grupa Klepsydra podpisała umowę inwestycyjną w ciągu ostatniego roku, realizując swoją strategię konsolidacji rynku pogrzebowego w Polsce. Po realizacji tego przejęcia, Grupa Klepsydra będzie posiadała w swoich strukturach 6 spółek pogrzebowych, działających na rynkach: warszawskim, łódzkim, krakowskim, toruńskim oraz szczecińskim.

Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych „USKOM” to jedna z największych firm pogrzebowych działających w województwie zachodniopomorskim. Spółka powstała w 1993 r. i świadczy kompleksowe usługi funeralne w Szczecinie oraz jego okolicach. W 2023 roku firma przeprowadziła 760 pochówków oraz wypracowała przychody na poziomie 4,7 mln zł i zysk netto w wysokości 860 tys. zł.

„Naszym celem jest konsolidacja polskiego rynku pogrzebowego, na którym działamy już od 30 lat. I konsekwentnie to realizujemy. Od roku jesteśmy spółką notowaną na warszawskiej giełdzie i już zapowiadamy kolejną, trzecią akwizycję na rynku pogrzebowym. Do naszej grupy kapitałowej dołączy niedługo spółka USKOM, która ma kilkudziesięcioletnie doświadczenie w branży i jest jedną z największych firm pogrzebowych w województwie zachodniopomorskim. Tym samym rozszerzamy nasze pokrycie geograficzne o kolejny region Polski. Pracujemy nad następnymi przejęciami, przyglądamy się kolejnym firmom, które mogłyby być wzmocnieniem oraz uzupełnieniem Grupy Klepsydra” – powiedział Marek Cichewicz, prezes zarządu spółki holdingowej Grupa Klepsydra.

JR Holding podpisuje list intencyjny w sprawie inwestycji w CampusAI

JR Holding rozważa przystąpienie do umowy inwestycyjnej zawartej pomiędzy CampusAI i Maciejem Zientarą i zaangażowanie w niej do 50%, na analogicznych zasadach oraz objęcie nowoemitowanych akcji CampusAI, zadeklarowały strony w podpisanym liście intencyjnym.

Inwestowanie w projekty oparte o AI jest osią działalności JR Holding określoną w strategii spółki na lata 2024-2027. Firma inwestycyjna już posiada w swoim portfelu liczne spółki, które swoją działalność opierają na narzędziach wykorzystujących AI lub wspierają sztuczną inteligencją swoje modele biznesowe. Potencjalna inwestycja w CampusAI jest kolejnym etapem realizacji tej strategii. Maciej Zientara właściciel Supernova Group, a od niedawna także partner inwestycyjny JR Holding, ogłosił w ub. miesiącu podpisanie umowy inwestycyjnej z CampusAI opiewającej na 10 mln USD.

Przyglądamy się projektowi CampusAI i uważamy, że jest bardzo przemyślaną i dobrze już funkcjonującą platformą. Na obecnym etapie osiąga ona przychody i, co ważniejsze, jest rentowna. Kluczowe, naszym zdaniem, dla globalnego sukcesu CampusAI będzie błyskawiczne skalowanie i ekspansja zagraniczna. W tym celu spółka już rozwija wersje platformy w językach angielskim i hiszpańskim. Rozważamy przystąpienie do umowy inwestycyjnej zawartej przez Macieja Zientarę z CampusAI i objęcie nowoemitowanych akcji w spółce. Środki z tej inwestycji mają umożliwić spółce bardzo szybki rozwój platformy i zajęcie strategicznego miejsca w skali globalnej – powiedział January Ciszewski, główny akcjonariusz i prezes JR Holding ASI.

Strony podpisanego listu intencyjnego zastrzegły, że JRH przystąpi do projektu pod warunkiem potwierdzenia w umowie tożsamych warunków inwestycji i uprawnień jakie posiada Maciej Zientara. Zawarcie transakcji uzależnione jest od wyników badania due diligence, koncentrującego się na aspektach technologicznych oraz prawnych i finansowych.

CampusAI rozwija platformę służącą do edukacji i współpracy z AI, jest ona oparta na autorskich technologiach i rozwiązaniach. Działa w pełni wirtualnie, dostosowując edukację technologiczną do indywidualnych potrzeb użytkowników. Dla początkujących oferuje interaktywne kursy wykorzystujące najnowszą technologię awatarów do nauki praktycznych umiejętności. Dla bardziej zaawansowanych użytkowników dostarcza marketplace, gdzie mogą zaoferować swoje kompetencje. Przedsiębiorcom platforma proponuje wsparcie transformacji cyfrowej, podnoszenie umiejętności pracowników oraz zwiększanie efektywności organizacji dzięki technologiom sztucznej inteligencji.

Platforma została założona i w dużej części stworzona przez Aureliusza Górskiego, przedsiębiorcę z dużym doświadczeniem, który postanowił stworzyć rewolucyjne środowisko rozwijania wiedzy i umiejętności w obszarze AI oraz dalszego jej wdrażania i wykorzystania biznesowego. Prace nad rozwojem platformy wspiera doświadczony zespół, który tworzą również m.in. Szymon Piekarz, współzałożyciel CampusAI, przedsiębiorca i programista, dr Bartosz Soroczyński, posiadający doświadczenie w zarządzaniu czołowymi globalnymi firmami, a w radzie naukowej CampusAI zasiadają prof. Aleksandra Przegalińska i prof. Dariusz Jemielniak. Aleksandra Przegalińska jako pierwsza zdecydowała się sklonować swój wizerunek i pełnić w rolę ekspertki w wirtualnym świecie CampusAI pod postacią swojego awatara.

W CampusAI zmieniamy sposób, w jaki ludzie patrzą na sztuczną inteligencję. Pokazujemy, że może ona nie tylko pomagać w automatyzacji, ale przede wszystkim znacznie zwiększać ludzki potencjał. Mamy dowody, że to dobry kierunek. Mamy również technologię i metodologię, jak szybko podnieść kompetencje dużej liczby osób. Nie mamy za dużo czasu. Zwlekanie z regulacjami i edukacją spowodowało już wiele negatywnych konsekwencji dla osób, które stały się ofiarami nieetycznego wykorzystania tej technologii. A będzie jeszcze gorzej. Firmy, które nie przygotowały swoich pracowników do korzystania z AI, mogą wkrótce mieć kłopoty, takie jak utrata talentów, wycieki danych i spadek konkurencyjności. – powiedział Aureliusz Górski, założyciel i CEO CampusAI.

– Inwestycja Macieja Zientary przyciągnęła duże zainteresowanie naszą platformą, także poza Polską. Planujemy wejść na 10 nowych rynków w tym roku i na 100 rynków w ciągu najbliższych dwóch lat. Wsparcie od inwestorów takich jak Maciej Zientara i JRH jest kluczowe – potrzebujemy zaangażowanych i doświadczonych partnerów, którzy pomogą nam skalować organizację – dodał Górski.

BCC apeluje do Ministerstwa Finansów o pracę nad Dużą Reformą Podatkową

4 lipca w Ministerstwie Finansów odbyło się spotkanie przedstawicieli przedsiębiorców z ministrem finansów Andrzejem Domańskim, podczas którego eksperci Business Center Club zaapelowali do Ministerstwa Finansów o pilne rozpoczęcie prac nad gruntowną reformą systemu podatkowego.

W czwartkowym spotkaniu uczestniczyli m.in. dr Jacek Goliszewski, prezes BCC, dr Łukasz Bernatowicz – prezes Związku Pracodawców BCC, Michał Borowski, przewodniczący Komisji Podatkowej BCC i partner w Crido, jak również szefowie pozostałych komisji branżowych, eksperci i licznie przybyli przedstawiciele firm członkowskich.

Eksperci BCC pod kierownictwem Michała Borowskiego, przewodniczącego Komisji Podatkowej BCC, opracowali 12 postulatów, które nazwali Dużą Reformą Podatkową i którą przedstawili ministrowi finansów.

  • Po ponad 30 latach transformacji Polskę i polskich przedsiębiorców stać na adekwatny do pozycji i ambicji społeczno-gospodarczych naszego kraju, przejrzysty, spójny i przewidywalny system podatkowy. Komisja podatkowa BCC opracowała 12 rekomendacji dla takiej właśnie Dużej Reformy. W dokumencie tym nie ma żadnej propozycji, dotyczącej oczekiwanej stawki PIT czy VAT. Jest to dokument systemowy, wskazujący strukturalne słabości i nieefektywności obecnego systemu oraz postulaty i rekomendacje ich rozwiązania, jak również te promujące dialog i współpracę z administracją skarbową. To wszystko po to, by zarządzanie przedsiębiorstwem, w tym coraz bardziej kompleksowym i złożonym, niestabilnym, niejednoznacznym i nielinearnym otoczeniu, było prostsze. By procesy decyzyjne, planowania i analiz były łatwiejsze i obarczone jak najmniejszą ilością błędów, związanych z niepewnymi założeniami. – mówił dr Jacek Goliszewski, prezes BCC.

Eksperci BCC podkreślali, że  dobry system podatkowy pełni nie tylko funkcję fiskalną, ale ma także kluczowe znaczenie dla podejmowania ryzyka i wspierania inwestycji przez przedsiębiorców, które są od wielu lat na krytycznie niskim poziomie.

Michał Borowski, przewodniczący Komisji Podatkowej BCC streścił 12 zagadnień uwzględnionych w projekcie Dużej Reformy Podatkowej.

Kluczowe postulaty BCC dotyczą zwrócenia uwagi na następujące kwestie:     

  • Radykalne zmniejszenie obowiązków sprawozdawczych po wprowadzeniu JPK_CIT i KSeF

BCC postuluje, między innymi, o sformułowanie wytycznych w zakresie sposobu wykazywania w plikach JPK-KR transakcji ujmowanych w księgach pomocniczych oraz podanie, jako rozwiązania alternatywnych możliwości, wykazania transakcji zawartych w księgach/rejestrach pomocniczych w sposób zbiorczy.

– Gruntowna rewizja i uspójnienie systemu ulg i benefitów podatkowych

BCC apeluje o zwrócenie uwagi na ich zasadność, skutki dla budżetu, zakres zastosowania  i cele jakim służą oraz zwraca uwagę, że zmniejszenie punktowych ulg może też pomóc w stworzeniu przestrzeni dla obniżenia podatków.

– Rewizja matrycy obniżonych stawek VAT i zasad ich stosowania na rzecz bardziej przejrzystego i prostszego systemu, zgodnego z regulacjami UE

  • Gruntowna rewizja Ordynacji podatkowej na rzecz szybszych procedur i „równości broni” w relacji fiskus – podatnik
  • Zmiana systemu nadzoru nad pracą urzędników Krajowej Administracji Skarbowej

Patrząc na 2024 r., poza wspomnianymi już porządkami w systemie podatkowym, należałoby zwrócić w pierwszej kolejności uwagę na konieczność rzeczywistej trwałej zmiany mentalności i podejścia urzędników do podatników, ale również wyposażenie ich w narzędzia do transparentnego prowadzenia dialogu i mediacji z podatnikami – nawet w trudnych sprawach oraz dokonywania w tym względzie wiążących ustaleń. – podkreślali Michał Borowski przewodniczący Komisji Podatkowej BCC.

Taka zmiana, póki co, następuje bardzo powoli – a wybiegi skarbówki, chociażby związane  z instrumentalnym wszczynaniem postępowań karno-skarbowych, blokadami rachunków bankowych, czy niekończącymi się kontrolami i wstrzymywaniem zwrotów VAT na pewno tego pozytywnego obrazu nie budują. Warto rozpocząć prawdziwy dialog z przedsiębiorcami – i tymi najmniejszymi i tymi naprawdę dużymi – aby wprowadzane zmiany w systemie podatkowym oraz w sposobie stosowania prawa podatkowego przyczyniały się do rozwoju naszej gospodarki i firm. – dodał ekspert BCC.

Przedstawiciele BCC zwracają uwagę, że urzędnik nie może bać się podejmowania decyzji korzystnych dla podatnika, jeśli są uzasadnione merytorycznie, ani też traktować podatnika jak potencjalnego przestępcę.

BCC zaapelowało także o znacznie szersze oparcie się o rozwiązania typu Cooperative Compliance, w tym o dalszy rozwój Programu Współdziałania.

Takie długofalowe działania stanowią strategiczny kierunek dla zrównoważonego rozwoju systemu podatkowego nowoczesnej gospodarki rynkowej i są formą wspierania przedsiębiorczości poprzez dopuszczanie ido udziału w programie kolejnych kandydatów oraz popularyzowanie jego idei. – podkreślał dr Jacek Goliszewski, prezes BCC.

Michał Borowski zwrócił uwagę, że szczegółowe postulaty BCC ujęte w przekazanym ministerstwu dokumencie dotyczą obszarów obecnego systemu podatkowego, takich jak: składka na ubezpieczenie zdrowotne, podatek  u źródła, raportowanie JPK_KR, zmiany w Polskiej Strefie Inwestycji, implementacja dyrektywy UE w zakresie globalnego podatku minimalnego oraz zmiany w podatku od nieruchomości, które niezależnie od reformy systemu podatkowego powinny zostać uwzględnione po to, by zaadresować najpilniejsze potrzeby i wyzwania podatników.

Minister Domański potwierdził, że Ministerstwo Finansów ma świadomość, że system podatkowy w Polsce jest nieefektywny i że jest otwarte na dialog ze stroną przedsiębiorców. Jak zapewnił, jego resort będzie organizatorem dyskusji dedykowanych tym kwestiom.

DUŻA REFORMA PODATKOWA (DRP) – REKOMENDACJE BUSINESS CENTRE CLUB

Kluczowe postulaty dotyczą zwrócenia uwagi na następujące kwestie strategiczne:

  1. Radykalne zmniejszenie obowiązków sprawozdawczych, szczególnie po wprowadzeniu JPK_CIT i KSeF
  2. Właściwy balans pomiędzy wysokością opodatkowania pracy i opodatkowaniem kapitału (z uwzględnieniem również okołopodatkowych należności, opłat i składek)
  3. Zmianę systemu nadzoru nad pracą urzędników Krajowej Administracji Skarbowej – urzędnik nie może bać się podejmować decyzji korzystnych dla podatnika, jeśli są uzasadnione merytorycznie, urzędnik nie może traktować podatnika jak potencjalnego przestępcę
  4. Gruntowną rewizję i uspójnienie systemu ulg i benefitów podatkowych, ich zasadności, skutków dla budżetu, zakresu zastosowania i celów jakim służą – zmniejszenie punktowych ulg może też pomóc w stworzeniu przestrzeni dla obniżenia podatków
  5. Rewizję matrycy obniżonych stawek VAT i zasad ich stosowania na rzecz bardziej przejrzystego i prostszego systemu, zgodnego z regulacjami UE
  6. Gruntowną rewizję Ordynacji podatkowej na rzecz szybszych procedur i „równości broni” w relacji fiskus – podatnik. Znacznie szersze oparcie się                  o rozwiązania typu Cooperative Compliance, takie jak Program Współdziałania, które długofalowo stanowią strategiczny kierunek dla zrównoważonego rozwoju systemu podatkowego nowoczesnej gospodarki rynkowej.

Ponadto, szczegółowe postulaty dotyczą kluczowych obszarów obecnego systemu podatkowego, takich jak składka na ubezpieczenie zdrowotne, podatek u źródła, raportowanie JPK_KR, zmiany w Polskiej Strefie Inwestycji, implementacja dyrektywy UE w zakresie globalnego podatku minimalnego oraz zmiany w podatku od nieruchomości, które niezależnie od reformy systemu podatkowego powinny zostać uwzględnione po to, by zaadresować najpilniejsze potrzeby i wyzwania podatników.

1. Składka na ubezpieczenie zdrowotne

Od 2022 r. zostały wprowadzone nowe zasady obliczania składki na ubezpieczenie zdrowotne dla przedsiębiorców – metoda kalkulacji składki na ubezpieczenie zdrowotne uzależniona została od wybranego sposobu opodatkowania (skala podatkowa/stawka liniowa/ryczałt od przychodów ewidencjonowanych).

Dodatkowo zrezygnowano z możliwości odliczenia części (7,75%) zapłaconej składki na ubezpieczenie zdrowotne od podatku należnego (zarówno w przypadku pracowników, jak i przedsiębiorców).

Wprowadzone zmiany dotyczące składki na ubezpieczenie zdrowotne wpłynęły istotnie na wzrost obciążeń publicznoprawnych dla pracowników i przedsiębiorców. W przypadku specjalistów i wyższej kadry menadżerskiej (jako osób wyżej zarabiających) zmiany skutkowały pojawieniem się większej presji płacowej z ich strony, co ma bezpośrednie przełożenie na wzrost kosztów pracodawców.

Omawiane zmiany wprowadziły również dodatkowe obowiązki po stronie przedsiębiorców, tj. roczne rozliczenie składki zdrowotnej.

Postulaty:

Wprowadzenie (i) ujednoliconego modelu ustalania podstawy wymiaru składki niezależnie od wybranego przez przedsiębiorcę reżimu podatkowego (np. w analogicznej formie, jak teraz ma to miejsce przy ryczałtowej formie opodatkowania) i (ii) możliwości odliczenia części lub całości zapłaconej składki na ubezpieczenie zdrowotne od podatku.

2. Podatek u źródła

Od 2022 roku obowiązuje system Pay&Refund w podatku u źródła (WHT), natomiast od 2019 roku obowiązują przepisy dotyczące należytej staranności płatnika w podatku u źródła oraz nowa definicja tzw. rzeczywistego właściciela płatności. Wprowadzone przepisy znacząco komplikują skorzystanie z preferencji w podatku u źródła, co może skutkować koniecznością pobierania 19% lub 20% podatku od wypłat dywidend, należności licencyjnych czy odsetek dokonywanych przez polskie spółki. W 2023 roku Ministerstwo Finansów przedstawiło projekt objaśnień w zakresie podatku u źródła, który dodatkowo znacząco potęguje wątpliwości i brak jasności stosowania nowych przepisów.

Nowe przepisy mają istotny wpływ na stosowanie preferencji w WHT, co z kolei przekłada się na:

  • bardzo duży wzrost ryzyka podwójnego opodatkowania należności takich jak dywidendy, należności licencyjne czy odsetki;
  • brak możliwość realnej oceny zwrotu z inwestycji dla inwestora;
  • percepcję Polski przez zagranicznych inwestorów jako kraju o nietransparentnym systemie opodatkowania.

Postulaty:

  • Znacząca rewizja projektu objaśnień w podatku u źródła i wypracowanie                     – z uwzględnieniem głosu biznesu – nowego projektu, który będzie uwzględniał aspekty racjonalności biznesowej i ekonomicznej.
  • Nowelizacja przepisów w podatku u źródła, w szczególności w aspekcie definicji rzeczywistego właściciela płatności oraz należytej staranności płatnika – w tym ostatnim zakresie, stworzenie wytycznych, które w sposób systemowy pozwolą płatnikom zweryfikować stawiane przed nimi oczekiwania

3. JPK_KR (tzw. JPK_CIT)

Zgodnie z art. 9. ust. 1 Ustawy o CIT „podatnicy są obowiązani do prowadzenia ewidencji rachunkowej, zgodnie z odrębnymi przepisami, w sposób zapewniający określenie wysokości dochodu (straty), podstawy opodatkowania i wysokości należnego podatku za rok podatkowy”. Szczegółowe zasady prowadzenia ksiąg rachunkowych są określone w Ustawie o Rachunkowości. W Ustawie tej wskazana jest możliwość korzystania z ksiąg pomocniczych przy ewidencji księgowej. Księgi pomocnicze mogą być stosowane między innymi do ewidencji sprzedaży, operacji magazynowych, ewidencji środków trwałych. W dotychczasowej praktyce przygotowywania JPK-KR podatnicy często uwzględniali transakcje szczegółowo ewidencjonowane w księgach pomocniczych w sposób zbiorczy zgodnie z tym jak te transakcje były rejestrowanie w księdze głównej. Takie podejście dla części transakcji uniemożliwia podawanie niektórych szczegółowych informacji transakcyjnych, przykładowo numer KSeF. Podawanie zapisów w JPK-KR dla każdej pojedynczej transakcji rejestrowanej w księgach pomocniczych wymagałoby zmiany sposobu dokonywania księgowań dwustronnych oraz zasadniczej przebudowy systemów księgowych, które zostały opracowane na podstawie praktyki księgowej ukształtowanej na przestrzeni dziesię Możliwości modyfikacji systemów księgowych mogą być utrudnione, szczególnie wśród podmiotów działających w ramach międzynarodowych grup kapitałowych lub korzystających z systemów księgowych o zagranicznym pochodzeniu. Część informacji zawartych w księgach pomocniczych jest dostępna w innych strukturach JPK (JPK-FA, JPK-MAG) lub w odniesieniu do środków trwałych w odrębnym dedykowanym węźle w znowelizowanej strukturze JPK-KR. Informacje zawarte w księgach pomocniczych mogą być również dostarczane na żądanie administracji podatkowej, niekoniecznie muszą być elementem pliku JPK-KR. W związku z powyższym szczegółowe wykazywanie w pliku JPK-KR transakcji rejestrowanych w księgach pomocniczych może być nadmiernym wyzwaniem i obciążeniem technicznym oraz systemowym dla podatników. Oczekiwanie zmiany sposobu dokonywania księgowań dwustronnych dla operacji wykazywanych w księgach pomocniczych i znaczne ograniczenie możliwości wykorzystania tych ksiąg w polityce rachunkowości podatników należy także ocenić przez pryzmat ewentualnej niezgodności z Ustawą o Rachunkowości.

Postulat:

Postulujemy o sformułowanie wytycznych w zakresie sposobu wykazywania w plikach JPK-KR transakcji ujmowanych w księgach pomocniczych oraz podanie jako rozwiązanie alternatywne możliwości wykazania transakcji zawartych w księgach/rejestrach pomocniczych w sposób zbiorczy.

Projektowane regulacje nie precyzują, w jakim trybie należy dokonywać kwalifikacji i klasyfikacji zapisów księgowych na potrzeby rozliczenia podatku dochodowego. Czy ma się to odbywać w trakcie bieżącej, pierwotnej ewidencji księgowej i w systemie księgowym, czy możliwa jest aktualizacja/uzupełnienie informacji w tym zakresie w późniejszym czasie, bez konieczności korekty zapisów księgowych, w odrębnym module do generowania struktur JPK. Nowy JPK-KR wymaga nie tylko określenia kwalifikacji podatkowej transakcji (opodatkowana/nieopodatkowana), ale również ich klasyfikacji (rodzaje i typy w węźle „Rozliczenie”). Dodatkowo, interpretacja podatkowa transakcji do momentu złożenia deklaracji podatkowej może podlegać zmianie względem kwalifikacji dokumentu w momencie pierwotnej ewidencji księgowej, przykładowo w wyniku otrzymania interpretacji indywidualnej lub całościowej analizy złożonych zdarzeń gospodarczych obejmujących szereg indywidualnych zapisów księgowych, opartej na innych źródłach (weryfikacja postępu prac w kontraktach długoterminowych). W efekcie ostateczna kwalifikacja i klasyfikacja transakcji na potrzeby kalkulacji podatku dochodowego jest często elementem procedur zamknięcia miesiąca lub roku podatkowego w przedsiębiorstwach. Odzwierciedlenie ostatecznej kalkulacji podatkowej na poziomie zapisów księgowych w wielu przypadkach może wiązać się znaczną ilością korekt tych zapisów, co będzie pracochłonne, a niejednokrotnie nieużyteczne dla administracji podatkowej. Wskazane byłoby doprecyzowanie, iż w zakresie informacji wymaganych w węźle „Rozliczenie” podatnicy będą mieli prawo dokonywania aktualizacji pierwotnych zapisów księgowych pod kątem podatkowym w odrębnych modułach systemowych lub rozwiązaniach informatycznych służących do przygotowania plików JPK, niekoniecznie poprzez modyfikację zapisów w systemie księgowym.

Postulat:

Postulujemy  o umożliwienie podatnikom szczegółowej kwalifikacji i klasyfikacji podatkowej zapisów księgowych wykazywanej w węźle „Rozliczenie” w odrębnych modułach systemowych oraz sformułowanie wytycznych w tym zakresie.

Zgodnie z art. 9. ust. 1 Ustawy o CIT „podatnicy są obowiązani do prowadzenia ewidencji rachunkowej, zgodnie z odrębnymi przepisami, w sposób zapewniający określenie wysokości dochodu (straty), podstawy opodatkowania i wysokości należnego podatku za rok podatkowy”. Szczegółowe zasady prowadzenia ksiąg rachunkowych zostały określone w Ustawie o Rachunkowości. Wydaje się, że niektóre z wymogów dotyczących znowelizowanego JPK-KR wykraczają poza obowiązki przewidziane w nadrzędnych źródłach prawa. Rozumiejąc perspektywę administracji podatkowej, iż zakres informacji w JPK-KR w dotychczasowej postaci mógł nie być wystarczający do przeprowadzenie efektywnych kontroli podatkowych, pozostaje wątpliwość, czy część z wymaganych w znowelizowanym JPK-KR informacji jest rzeczywiście niezbędna i znajdzie praktyczne zastosowanie w trakcie czynności analitycznych i kontrolnych prowadzonych przez administrację podatkową.

Postulat:

Końcowo, w naszej ocenie istotne jest omówienie z przedsiębiorcami zakresu raportowanych danych, ich rzeczywistej przydatności dla administracji podatkowej w kontekście kosztów i nakładów po stronie podatnika.

4. Polska Strefa Inwestycji – podejście projektowe

Kluczową zmianą wynikającą z brzmienia przepisów Polskiego Ładu jest zmiana art. 17 ust. 1 pkt 34a ustawy o CIT (oraz jego odpowiednika w ustawie o PIT), poprzez wskazanie, że zwolnieniu podatkowemu będą podlegać wyłącznie dochody podatnika z działalności gospodarczej osiągniętej z realizacji nowej inwestycji określonej w decyzji o wsparciu. Podobna zmiana pojawia się także dla art. 17 ust. 4 przywołanej ustawy, tj. że zwolnienie podatkowe, o którym mowa w ust. 1 pkt 34a, przysługuje podatnikowi wyłącznie z tytułu dochodów uzyskanych z realizacji nowej inwestycji na terenie określonym w decyzji o wsparciu. Oznacza to, że literalnie, zwolnienie podatkowe w związku z realizacją nowej inwestycji dotyczyć będzie wyłącznie dochodu wygenerowanego przez inwestora w związku z realizacją tej nowej inwestycji (tzw. podejście projektowe, bardzo mocno abstrakcyjne).

Jedyną szansą dla skorzystania z szerokiego zakresu zwolnienia (tj. analogicznie jak w specjalnych strefach ekonomicznych, czyli zwolnienia podatkowego dla dochodu całego zakładu, na terenie którego realizowana jest inwestycja, zgodnie z przedstawioną w treści zezwolenia listą kodów PKWiU działalności korzystającej ze wsparcia) jest wpisywanie się w nieprzejrzyste przesłanki koncepcji tzw. ścisłych związków wskazane przez Ministra Finansów, Inwestycji i Rozwoju w interpretacji ogólnej z dnia 25 października 2019 r. oraz rozwinięte w objaśnieniach podatkowych z dnia 6 marca 2020 r. Co więcej, ze względu na obowiązywanie interpretacji ogólnej, podatnik (inwestor) nie jest w stanie potwierdzić formalnie spełnienia przesłanek dla tzw. ścisłych związków (Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej odmawia wydawania interpretacji indywidualnych w tym zakresie, przerzucając odpowiedzialność w całości na podatników, ponoszących niekiedy setki milionów PLN nakładów inwestycyjnych na terenie kraju). Brak racjonalności jak chodzi o wymóg wydzielenia dochodu stricte z nowej inwestycji “spośród” dochodu całego zakładu, w ponad 20 wyrokach potwierdził także NSA (warto pamiętać, że nowe inwestycje to obecnie na ogół modyfikacja/ “domaszynowienie” w ramach istniejących już ciągów produkcyjnych).

Postulaty:

Przywrócenie brzmienia treści art. 17 ust. 1 pkt 34 oraz ust. 4 ustawy o CIT (oraz ich odpowiedników w ustawie o PIT) sprzed wejścia w życie przepisów Polskiego Ładu oraz uchylenie interpretacji ogólnej Ministra Finansów, Inwestycji i Rozwoju z dnia 25 października 2019 r.

5. Możliwie najszybsza implementacja dyrektywy UE, w zakresie globalnego podatku minimalnego (tj. Pillar II)  w Polsce ORAZ LIKWIDACJA KRAJOWEGO PODATKU MINIMALNEGO

Polska ma obowiązek wprowadzenia Dyrektywy Rady UE 2022/2523 z 14 grudnia 2022 r.  w sprawie zapewnienia globalnego minimalnego poziomu opodatkowania międzynarodowych grup przedsiębiorstw oraz dużych grup krajowych w Unii do końca 2023 r. Do dziś nie powstał projekt polskiej ustawy implementującej Dyrektywę UE, a z zapowiedzi MF wynika, że planowaną datą wejścia w życie tych przepisów jest 2025 r.

Brak ustawy implementującej dyrektywę oraz odpowiedniego podatku wyrównawczego płaconego w Polsce, który skorygowałby efektywną stawkę podatkową, tym samym powodując brak obowiązku płacenia podatku wyrównawczego w innym państwie, prowadzi do dużej niepewności dla biznesu co do przyszłych obciążeń podatkowych. Warto podkreślić, że brak terminowej implementacji Dyrektywy Pillar II nie powoduje wyłączenia Polski z tego mechanizmu. Międzynarodowe grupy kapitałowe, które prowadzą działalność w Polsce, nadal będą zobowiązane do obliczenia efektywnej stawki podatku w Polsce. Jeśli ta stawka nie osiągnie docelowego poziomu 15%, konieczne będzie zapłacenie podatku wyrównawczego, ale Polska nie będzie beneficjentem wpływu z tego podatku. Opóźnienie implementacji Dyrektywy Pillar II doprowadzi więc do przesunięcia w czasie wprowadzenia krajowego podatku wyrównawczego, a w konsekwencji będzie wiązało się to z utratą przez Polskę części dochodów. Dla przedsiębiorców oznacza to szereg komplikacji związanych m.in. z ryzykiem konieczności zapłaty podatku wewnątrzgrupowo wraz z brakiem możliwości stosowania przepisów przejściowych.

Powyższe prace powinny zostać skoordynowane z likwidacją krajowego podatku minimalnego wprowadzonego przez poprzedni Rząd. Głównym założeniem krajowego podatku minimalnego jest opodatkowanie tych podatników, którzy osiągają straty podatkowe lub osiągają niskie dochody (udział dochodów w przychodach w wysokości nie większej niż 2%). Zapłacony podatek minimalny może potencjalnie zostać zaliczony na poczet podatku kalkulowanego na zasadach ogólnych, o ile poprawi się dochodowość podatnika. Należy wskazać, że podatek minimalny wprowadzony został pierwotnie w 2022 r., niemniej jednak z uwagi na fakt, że ówczesne przepisy mogły w dużej mierze uderzać w przedsiębiorstwa komunalne wprowadzono pewne zmiany w zakresie jego funkcjonowania. Przepisy o podatku minimalnym znalazły pełne zastosowanie począwszy od 2024 r.

Wprowadzone przepisy prowadzą do sytuacji, gdzie obciążenie podatkiem dochodowym od osób prawnych pojawia się również w przypadku podatników ponoszących straty podatkowe (co samo w sobie jest sprzeczne z logiką podatku dochodowego) oraz może w szczególności uderzyć w branże, które z uwagi na charakter swojej działalności, cechują się niskim poziomem marżowości. Szczególnie w przypadku tych ostatnich, dodatkowe obciążenie podatkowe może prowadzić do chęci przerzucenia tego kosztu na konsumentów, co z kolei może się przełożyć na wzrost cen oraz spadek konkurencyjności polskich przedsiębiorstw. Dodatkowo, poziom skomplikowania przepisów o podatku minimalnym będzie prowadził do nałożenia dodatkowych obowiązków na zespoły podatkowo-księgowe oraz sporów co do prawidłowej wykładni tych przepisów.

Postulaty:

Jak najszybsze wprowadzenie ustawy implementującej dyrektywę oraz wprowadzenie odpowiedniego podatku wyrównawczego płaconego w Polsce, który skorygowałby efektywną stawkę podatkową w ramach Pillar II celem uniknięcia płacenia podatku wyrównawczego, którego Polska nie będzie beneficjentem.

Likwidacja krajowego podatku minimalnego.

6. Zmiany w obszarze opodatkowania podatkiem od nieruchomości PRZY ZACHOWANIU STATUS QUO WYSOKOŚCI OPODATKOWANIA PRZEDSIĘBIORCÓW

Od ponad 25 lat nikt na poważnie nie zaopiekował się podatkiem od nieruchomości, pomimo tego, że jest on drugim – zaraz po podatku VAT – generującym najwięcej sporów sądowych podatkiem w Polsce. Sytuacji tej nie pomaga fakt decentralizacji systemu poboru tego podatku przez ponad 2 400 organów podatkowych na terenie całej Polski. Dla podatników oznacza to nie tylko konieczność składania osobnych deklaracji na terenie każdej gminy, w której posiadają majątek, lecz także konieczność monitorowania stawek, które różnią się pomiędzy gminami, a niekiedy także różnego podejścia do kwalifikacji samego przedmiotu opodatkowania, czy możliwości stosowania zwolnień.

Omawiane zagadnienie stanowi strategiczne wyzwanie nie tylko dla podatników (na których ciąży ekonomiczny ciężar tego podatku), lecz także dla samorządów (których dochód stanowi). Cieszy zatem przedstawiony projekt zmian w tym zakresie, niemniej wymaga on zwrócenia uwagi na kilka kluczowych aspektów merytorycznych.

Szeroki zakres wyzwań związanych z podatkiem od nieruchomości powoduje, że do ich rozwiązania należy podejść kompleksowo.

Postulaty:

  • znowelizować podstawowe definicje określające precyzyjnie co najmniej przedmiot opodatkowania, tj. „budynek” i „budowlę” – co wymuszają dwa ostatnie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, ale także praktyka. Bez oceny skutków regulacji poprzedzonej zgromadzeniem i przeanalizowaniem danych (w tym wysokości wpływów z tytułu opodatkowania konkretnych budowli, a nie zbiorczo), których obecnie nikt nie zbiera, nowelizacja ta powinna mieć jednak charakter jedynie przejściowy (a nie rewolucyjny); jednocześnie proponowane nowe przepisy nie powinny dodatkowo obciążać przedsiębiorców, lecz pozwolić na zachowanie status quo obecnego poziomu opodatkowania.
  • uprościć deklaracje podatkowe składane przez osoby prawne tak, by grunty, budynki i budowle wymieniane były w odrębnych załącznikach – ograniczy to ilość dokumentów składanych przez podatników, a samorządom ułatwi ich analizę;
  • usunąć konieczność corocznego wydawania decyzji określających osobom fizycznym (decyzja raz wydana przez samorząd powinna obowiązywać do momentu doręczenia nowej decyzji np. po zmianie stawek podatku lub pojawieniu się u podatnika nowego przedmiotu opodatkowania);
  • doprecyzować przepisy wskazujące jak należy obliczać podstawę opodatkowania budynkó Obecnie przepisy wskazują, że podstawę opodatkowania stanowi powierzchnia mierzona po wewnętrznej stronie ścian, choć praktyka stosowania tego przepisu pokazuje, że w wielu przypadkach konieczne jest mierzenie również po innych płaszczyznach niż ściany;
  • umożliwić udział samorządów w postępowaniach przed sądami administracyjnymi na prawach strony w sprawach wydawanych przez nie decyzji – z jednej strony umożliwi to samorządom obronę swoich interesów na poziomie sądowym, z drugiej może przyspieszyć postępowania prowadzone przez samorządy w sprawach podatku od nieruchomości.

Jednocześnie, niezbędne jest wprowadzenie cyfryzacji do podatku od nieruchomości. Pozwoli to na usprawnienie jego poboru, ale także zebranie danych umożliwiających  w końcu jego realną analizę. W tym aspekcie priorytetami są:

  • wprowadzenie możliwości elektronicznego składania deklaracji przez osoby prawne;
  • nowy ujednolicony wzór deklaracji;
  • powiązana z nowym wzorem deklaracji ogólnopolska platforma pozwalająca na kompleksowe zebranie informacji co opodatkowują przedsiębiorcy z poszczególnych branż i jak jest to kwalifikowane przez poszczególne gminy.

Kluczowe z perspektywy skuteczności systemu jest też zaprojektowanie wsparcia kompetencyjnego dla samorządów, SKO oraz sądów administracyjnych w zakresie tego podatku.

Biorąc również pod uwagę skalę prowadzonych przez samorządy kontroli w tym podatku (a właściwie ich brak), wsparcie na poziomie centralnym mogłoby również obejmować wsparcie analityczne w zakresie typowania do kontroli (przy czym do tego potrzebne jest zbieranie danych – o czym powyżej – i następnie ich analiza).

7. POSTĘPOWANIA PODATKOWE – KONIECZNE KRYTYCZNE ZMIANY

Postępowania i kontrole podatkowe prowadzone są obecnie w sposób przewlekły. Ponadto, obowiązujące obecnie przepisy w praktyce są niejednokrotnie nadużywane przez organy podatkowe.

Od lat organy podatkowe wykorzystują instytucje procesowe do:

  • Instrumentalnego zawieszania/przerywania okresu przedawnienia zobowiązań podatkowych, co w praktyce powoduje, że kontrole czy postępowania podatkowe bezkarnie prowadzone są latami bez ich formalnego zakończenia;
  • w sytuacji postępowań wszczynanych na wniosek podatników, w szczególności składanych wniosków o wydanie interpretacji podatkowej, organy skupiają się na poszukiwaniu możliwości rozstrzygnięcia sprawy w formie postanowienia o odmowie wydania interpretacji zamiast merytorycznym rozpoznaniu sprawy;
  • obecnie brak jest również realnej możliwości przyśpieszenia postępowań lub dyscyplinowania organów w sytuacji prowadzenia postępowań przez wiele lat. Sprzyja temu zarówno brak skutecznych rozwiązań procesowych chroniących podatników, jak i sama konstrukcja przebiegu postępowania (przykładowo, statystyki MF pokazują, że dwuinstancyjność bywa iluzoryczna).

Dodatkowo, w trakcie postępowania podatkowego niejednokrotnie brakuje dialogu z podatnikami oraz wykorzystywania dostępnych instrumentów takich jak rozprawa administracyjna czy mediacje, aby w pełni wykorzystać koncyliacyjne metody rozwiązywania sporów.

Proponowane poniżej zmiany mają dla podatników charakter strategiczny, gdyż zapewniają realizację podstawowych praw podatników.

Postulaty:

Wprowadzenie tzw. „quick fixes” w zakresie czasu prowadzenia postępowań podatkowych mających zapobiegać prowadzeniu ich w sposób przewlekły, tj.:

  • likwidacja kontroli podatkowych, przy jednoczesnym wprowadzeniu możliwości dokonania korekty w toku postępowania podatkowego;
  • albo, w przypadku braku ich likwidacji:
    • w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w toku kontroli niezwłoczne wszczęcie postępowania po kontroli (obecnie obowiązujący termin 6 miesięcy dany organom na wszczęcie postępowania nie jest niczym uzasadniony, skoro organ już zidentyfikował nieprawidłowości w toku kontroli);
    • w przypadku braku stwierdzenia nieprawidłowości w toku kontroli – nadanie protokołowi kontroli waloru chroniącego podatnika; wzmocnienie instytucji ponaglenia – wprowadzenie krótkiego i wiążącego terminu na jego rozpoznanie lub domniemania prowadzenia postępowania w sposób przewlekły w sytuacji braku rozpoznania ponaglenia w ustawowym terminie, ujęcie w Ordynacji podatkowej katalogu kar jakie mogą być nałożone na organ I instancji w przypadku stwierdzenia przewlekłości; albo w przypadku braku wprowadzenia zmian w instytucji ponaglenia – usunięcie tej instytucji i umożliwienie podatnikom składanie od razu skargi na bezczynność / przewlekłość bezpośrednio do WSA (wraz z wprowadzeniem wiążącego terminu na rozpoznanie skargi);
  • wprowadzenie możliwości rezygnacji z rozpoznania sprawy w II instancji na wniosek strony; możliwość prowadzenia przesłuchania w urzędach na odległość oraz zastąpienie klasycznego protokołowania nagraniem czynności i transkrypcją;
  • utrzymanie możliwości zdalnego uczestniczenia w rozprawach (na wniosek strony) – wprowadzenie i dostosowanie systemu do rozpraw online wiązało się z dużym nakładem środków finansowych, stąd wracanie do rozpraw stacjonarnych jest nie tylko niepraktyczne, ale też niegospodarne;
  • Otwarcie się administracji skarbowej na wykorzystywanie dostępnych instrumentów koncyliacyjnego rozwiązywania sporów – w szczególności rozprawy administracyjnej przewidzianej w Ordynacji Podatkowej oraz mediacji przewidzianej w Kodeksie Postępowania Administracyjnego;
  • konieczność doręczenia wezwania do zapłaty po decyzji wydanej w II instancji zamiast natychmiastowej egzekucji;
  • wprowadzenie krótkiego i wiążącego terminu na przekazanie akt przez WSA do organu po wydaniu wyroku uchylającego decyzję;
  • wprowadzenie klauzuli nadużycia prawa przez organy – jako jednej z naczelnych zasad postępowania, co mogłoby zdyscyplinować organy i ukrócić m.in. instrumentalne wszczynanie KKS, nadawanie bezzasadnie rygoru natychmiastowej wykonalności, wydawanie bezpodstawnych decyzji zabezpieczających czy też uniknięcie tak skrajnych przypadków bezprawnego działania organów, jak kwestionowanie rozliczeń podatników w sytuacji braku uszczuplania czy też kwestionowanie decyzji gospodarczych lub przyjętego modelu biznesowego;
  • zapewnienie kontroli nad procesem wydawania interpretacji indywidualnych, w szczególności monitorowanie przyczyn i przypadków wydawania postanowień o odmowie wydania interpretacji.

8. Program Współdziałania – WIZYTÓWKA POLSKIEJ ADMINISTRACJI PODATKOWEJ

Program Współdziałania, jako forma współpracy dużych przedsiębiorców z Krajową Administracją Skarbową (KAS) oparta na wzajemnym zaufaniu i zrozumieniu oraz transparentności, jest dostępny od 1 lipca 2020 r. Obecnie działa w formule pilotażu przewidującego udział 20 kandydatów, zaś po Programu przystąpiło na dziś łącznie 11 firm.

Obowiązujący obecnie katalog korzyści wynikających z udziału w programie zakłada przede wszystkim zapewnienie zgodności z przepisami podatkowymi i pewne ułatwienia proceduralne.

Podpisanie umowy o współdziałanie poprzedzone jest audytem wstępnym KAS trwającym od 9 miesięcy do 2 lat.

Spełnienie wymagań dotyczących uczestników Programu Współdziałania w wielu wypadkach wiąże się z potrzebą poniesienia dodatkowych nakładów i obciążeniami administracyjnymi.

Badanie przeprowadzone przez Akademię Leona Koźmińskiego wskazuje,                          że znaczna część przedsiębiorców spełniających warunki przystąpienia do Programu Współdziałania nie posiada wystarczającej wiedzy na jego temat.

Postulaty:

  • Dalszy rozwój Programu Współdziałania jako formy wspierania przedsiębiorczości poprzez dopuszczanie kolejnych kandydatów do udziału w nim i popularyzowanie jego idei;
  • Wprowadzenie większej roli doradców podatkowych w miejsce audytorów i biegłych rewidentów w zakresie przeprowadzania tzw. Niezależnych Audytów Funkcji Podatkowej (liczne afery z udziałem audytorów oraz materia ściśle podatkowa będąca przedmiotem analiz w ramach tego narzędzia powodują, iż to doradcy podatkowi powinni pełnić kluczową rolę w przeprowadzaniu przedmiotowych prac).
  • Przygotowanie i wdrożenie koncepcji „ograniczonego” Programu Współdziałania (dostępnego również dla podmiotów nieosiągających przychodu na poziomie 50 mln euro rocznie) w celu promowania dobrych standardów tworzenia ram rozwoju biznesu;
  • Stworzenie możliwości przystąpienia do Programu Współdziałania przez grupy spółek;
  • Rozszerzanie katalogu korzyści związanych z podpisaniem umowy o współdziałanie.

9. POROZUMIENIE INWESTYCYJNE – KONIECZNE ZMIANY

Od 2022 roku przedsiębiorcy realizujący w Polsce inwestycje o wartości przekraczającej  100 mln zł otrzymali możliwość ubiegania się o zawarcie porozumienia inwestycyjnego. Instrument ten miał służyć zwiększeniu bezpieczeństwa finansowanego oraz zarządzaniu ryzykiem podatkowym. Taki efekt miał zostać zagwarantowany przez formę zawarcia porozumienia – umowa pomiędzy przedsiębiorcą a Ministrem Finansów zawierana po kompleksowym zbadaniu wszystkich aspektów istotnych dla określenia skutków podatkowych inwestycji. Dodatkowa korzyść związana z wprowadzeniem tego narzędzia miała polegać na zwiększeniu atrakcyjności Polski jako miejsca lokowania inwestycji i skutecznym konkurowaniu z gospodarkami pozostałych krajów regionu. W ciągu 22 pierwszych miesięcy obowiązywania przepisów nie zawarto ani jednej tego typu umowy.

Zawarcie porozumienia instytucyjnego wiąże się z potrzebą uiszczenia wysokiej opłaty wstępnej (50 tys. zł) na etapie złożenia wniosku oraz opłaty głównej (od 100 tys. do 500 tys. zł). Opracowane wzory wniosków o zawarcie porozumienia inwestycyjnego sugerują, że ochrona przedsiębiorcy wynikająca z tego instrumentu może zostać uzyskana – w analogicznym zakresie – przez uzyskanie dostępnych wcześniej tańszych narzędzi. Również sposób procedowania dotychczasowych wniosków wskazuje, że możliwości kompleksowego zbadania sprawy związane z konsensualnym trybem uzyskiwania porozumienia inwestycyjnego są wykorzystywane przez Ministerstwo Finansów jedynie                  w ograniczonym zakresie.

Sama idea tego narzędzia jest bardzo dobra i może przyciągać zagranicznych inwestorów do Polski a także zachęcać wszystkich inwestorów do nowych inwestycji. Niestety jednak dotychczasowe próby zawarcia porozumienia inwestycyjnego rozbijały się o brak chęci podjęcia realnego dialogu z przedsiębiorcami nad złożonymi zagadnieniami merytorycznymi.

Postulaty:

  • Zmiana sposobu postrzegania porozumienia inwestycyjnego jako interpretacji indywidualnej (lub innego instrumentu służącego wykładni prawa) za dużo większe pieniądze. Pełne wykorzystanie potencjału narzędzia typu cooperative compliance zakładającego dialog i umożliwiającego analizę wszystkich oferowanych przez inwestora informacji, opinii biegłych, możliwość bezpośredniego zapoznania się z procesami produkcji i wykonywania działalności. Ministerstwo Finansów nie może unikać zawierania porozumień inwestycyjnych, stosując zabiegi formalne lub niejasną wykładnię.

10. Koszty finansowania dłużnego jako koszty podatkowe – istniejący limit

Od 2018 r. obowiązują przepisy, które wprowadzają limity w zakresie zaliczania do kosztów uzyskania przychodów kosztów finansowania dłużnego przekraczających określone w ustawie o CIT progi. Próg liczony jest jako 3M PLN lub 30% tzw. podatkowej EBITDA (którakolwiek wartość jest wyższa). Koszty finansowania przekraczające tę wartość w trakcie roku podatkowego są wyłączane z wyniku podatkowego. Polskie regulacje zostały wprowadzone w życie jako implementacja regulacji tzw. Dyrektywy ATAD, przy czym dyrektywa ta jako limit ustaliła wartość 3M EUR (a nie 3M PLN).

Jakkolwiek postulat stojący za wprowadzeniem powyższych regulacji jest zrozumiały (przeciwdziałanie zjawisku unikania opodatkowania poprzez zawyżanie kosztów finansowania dłużnego), o tyle motywy wprowadzenia limitów kosztowych znacznie niższych niż tych przewidzianych przez Dyrektywę ATAD trudno zrozumieć w kontekście chociażby wysokości aktualnych stóp procentowych. Krajowe przepisy efektywnie powodują obniżenie konkurencyjności polskich firm względem unijnej konkurencji. Finansowanie dłużne jest najpopularniejszą metodą pozyskiwania kapitału przez przedsiębiorców i jest to często najprostsza i najszybsza opcja na uzyskanie zewnętrznych środków pieniężnych.

Postulaty:

Nowelizacja przepisów polegająca na zwiększeniu limitu kosztów finansowania dłużnego, które mogłyby podlegać zaliczeniu do kosztów uzyskania przychodów do wysokości 3M EUR (zgodnie z Dyrektywą ATAD).

11. Zmiany w obsadzaniu stanowisk sędziów sądów administracyjnych

Dobór kandydatów i sposób oceny wniosków o powołanie na sędziego sądu administracyjnego w praktyce powoduje, że nieproporcjonalna liczba sędziów wywodzi się z administracji publicznej, w szczególności skarbowej. Istnieje bardzo niewielka liczba sędziów, którzy posiadają doświadczenie biznesowe lub doradcze, znających praktyczne problemy i sposób działania przedsiębiorców w obszarze podatkowym.

Równocześnie, droga dojścia do urzędu sędziego rozpatrującego sprawy podatkowe powinna być otwarta (na analogicznych zasadach jak dla radców prawnych i adwokatów) dla doradców podatkowych posiadających wykształcenie prawnicze, czyli osób posiadających największą praktyczną wiedzę w tym zakresie.

Rozpoznanie sporu podatkowego częstokroć wymaga uwzględnienia realiów gospodarczych branży, w której działa podatnik. W sytuacji, w której – upraszczając – większość sędziów stanowią byli urzędnicy KAS, istnieje potrzeba wzmocnienia sądów o osoby posiadające nie tylko wiedzę prawniczą, ale i doświadczenie praktyczne, biznesowe.

Postulaty:

Znowelizowanie przepisów regulujących ustrój sądownictwa, w kierunku ułatwiającym dostęp do zawodu sędziowskiego praktykom i wyrównanie dopływu kadr sędziowskich pomiędzy administracją publiczną a biznesem.

12. Zakaz amortyzacji nieruchomości mieszkalnych

Na mocy Polskiego Ładu od 2022 roku nastąpiło wyłączenie z kosztów podatkowych odpisów amortyzacyjnych od budynków i lokali mieszkalnych zarówno w podatku dochodowym od osób prawnych, jak i podatku dochodowym od osób fizycznych. Efektywnie koszty wytworzenia lub nabycia takich nieruchomości mogą być rozpoznane dopiero w chwili ich sprzedaży i nie ma możliwości dokonywana sukcesywnych odpisów amortyzacyjnych

W przypadku podatku dochodowego od osób fizycznych, z uwagi na równolegle wprowadzone zmiany dotyczące opodatkowania przychodów z najmu prywatnego, w praktyce zmiana ta dotyczyła przedsiębiorców, których przychody są opodatkowane według skali progresywnej lub liniowo.

Zmiana wprowadzona przez Polski Ład spowodowała nieuzasadnione ograniczenie wydatków zaliczanych do katalogu kosztów uzyskania przychodu. Nieruchomości mieszkalne są normalnym środkiem trwałym, który jak każde inne aktywo może być wykorzystywane w prowadzonej działalności gospodarczej. Pozbawienie podatników prawa do rozpoznawania kosztu wytworzenia / nabycia nieruchomości mieszkalnej  w drodze odpisów amortyzacyjnych jest rozwiązaniem profiskalnym i uderzającym w podstawową zasadę podatku dochodowym, którą jest opodatkowanie różnicy między przychodem a kosztem jego uzyskania. Powyższe doprowadza do skokowego wzrostu zobowiązań podatkowych podatników prowadzących taką działalność.

Ministerstwo Finansów uzasadniało, że wartość nieruchomości mieszkalnych wzrasta, a nie spada, a tym samym, nie jest zasadne przyznanie preferencji w tym zakresie. Stwierdzenie to nawiązywało do aktualnej wtedy sytuacji na rynku nieruchomości, a nie było uzasadnieniem o ekonomicznym charakterze. W szczególności, biorąc pod uwagę planowane zwiększenie podaży nieruchomości, np. mieszkań z przeznaczeniem na tani wynajem lub zakup w ramach kredytu 0%, można spodziewać się cyklicznego odwrócenia tendencji wzrostowej na rynku nieruchomości mieszkalnych. W takiej sytuacji argumentacja ustępującego kierownictwa MF byłaby zupełnie bezzasadna. Co więcej, obecne przepisy uniemożliwiają wliczenie w koszty nakładów poniesionych na ulepszenie nieruchomości, co wiąże się z podniesieniem wartości początkowej środka trwałego – takich wydatków nie można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów jednorazowo, a wobec braku możliwości amortyzacji takich wydatków do kosztów zaliczyć nie można w ogóle.

Zmiana wprowadzona Polskim Ładem naruszała prawa nabyte przez podatników przed wejściem w życie ww. regulacji z uwagi na brak jakichkolwiek przepisów przejściowych. Zasada ochrony praw nabytych jest jedną z najistotniejszych z punktu widzenia praw obywateli zasadą wchodzącą w skład polskiego systemu prawa, która wywodzi się z konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawnego oraz znajduje swoje odzwierciedlenie w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego. Pozbawienie podatników możliwości amortyzacji nieruchomości mieszkalnych, która rozpoczęła się przed 2022 r., stanowiło naruszenie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Postulaty:

Zmiana przepisów przez określenie nowych zasad amortyzacji nieruchomości mieszkalnych, uwzględniająca w szczególności naruszone prawa nabyte podatników, traktująca w równy sposób nabywców zarówno nieruchomości nowych, jak i używanych.

Pierwsze obniżki stóp procentowych najwcześniej w połowie 2025 r.

RPP utrzymała stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami. Dzisiaj odbyła się konferencja prezesa Glapińskiego. Jak wynika z wypowiedzi – obniżek stóp procentowych szybko nie zobaczymy.

Argumentami za utrzymywaniem wysokich stóp procentowych jest wzrost inflacji w drugiej połowie roku, spowodowany stopniowym uwalnianiem cen energii. Do tego dochodzą mocne dane o wynagrodzeniach, których dwucyfrowa dynamika może utrzymać się w całym roku. Na koniec roku inflacja może zbliżyć się do 5 proc. Następny skok inflacji – po całkowitym uwolnieniu cen energii oczekiwany jest w pierwszym kwartale.

Po tym okresie inflacja ma zacząć spadać, aby w 2026 r. ponownie osiągnąć cel i właśnie wtedy, czyli od 2026 r. prezes upatruje szans na pierwsze obniżki stóp procentowych. Taki scenariusz wydaje się jednak zbyt jastrzębi, ale jeżeli prognozy NBP będą się sprawdzać to wydaje się, że przestrzeń na pierwsze obniżki stóp procentowych pojawi się najwcześniej w połowie 2025 r. – w momencie, gdy inflacja będzie ponownie spadać.

Oczekiwany termin potencjalnych ruchów stóp procentowych sukcesywnie się przesuwa. Jeszcze jakiś czas temu rozpoczęcie obniżek w 2024 r. było bardzo prawdopodobne. Teraz ten scenariusz stał się nierealny. Sojusznikiem RPP w obecnej narracji nie jest z pewnością bank centralny Czech, który sukcesywnie obniża stopy procentowe. Inne banki centralne (w tym EBC) również myślą o luzowaniu polityki monetarnej, chociaż wydaje się, że cykle te będą mocno rozciągnięte w czasie lub rozpoczną się później niż dotychczasowe oczekiwania rynków (np. w USA).

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Sprzedaż Sfinksa rośnie o 14% w II kwartale 2024 r.. Nowe lokale napędzają wzrost

Sprzedaż gastronomiczna grupy Sfinks Polska w II kwartale 2024 r. wzrosła o 14% r/r do 52,02 mln zł. W całym półroczu grupa odnotowała przychody gastronomiczne w wysokości 99,5 mln zł, co oznacza wzrost o 10,8% r/r. Obroty sieci porównywalnej zwiększyły się o 11,5% r/r do 47,63 mln zł  w II kwartale br., zaś w całym półroczu sprzedaż L4L wzrosła o 10,5% do 92,39 mln zł.

Wyniki II kwartału jasno pokazują, jak dużą wartością jest dla nas nowa sieć. Znaczna część wzrostu sprzedaży gastronomicznej została osiągnięta właśnie dzięki nowym lokalom, które w bardzo krótkim czasie dochodzą do oczekiwanego poziomu wyników. Uruchomione w I półroczu restauracje, jak np. SPHINX w Gliwicach czy w Toruniu, już w pierwszym miesiącu osiągnęły docelowy poziom sprzedaży i  utrzymują go w kolejnych miesiącach. To pokazuje, jak duże znaczenie ma nasza systematyczna praca  zapewniająca utrzymanie odpowiedniego stosunku ceny do jakości. Na razie przyrost nowych restauracji statystycznie nie jest duży, bo średniomiesięcznie mamy zaledwie pół restauracji więcej niż w ubiegłym półroczu, ale kolejne nowe otwarcia będą powiększać bazę coraz wydajniej pracującej sieci, dając efekt kuli śnieżnej. Szczególnie cieszy, że sprawdziła się nasza strategia na I półrocze tego roku i wzrost L4L jest realizowany głównie poprzez wzrost liczby gości, a nie przez cen, których w pierwszym półroczu generalnie nie podnosiliśmy. To pokazuje, że nasza  oferta jest atrakcyjna i coraz więcej osób z niej korzysta. Niestety rosnące koszty zmuszają nas do korekty cen na II półrocze, ale według naszych badań i tak zostaną one na atrakcyjnym poziomie w stosunku do oferty konkurencji.  Pozwoli to nam utrzymać wzrost sprzedaży znacznie powyżej inflacji, co komunikowaliśmy w naszej strategii na najbliższe sześć lat – mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Raportowana przez Sfinks Polska sprzedaż gastronomiczna obejmuje przychody ze sprzedaży netto osiągane przez lokale, własne i franczyzowe, działające w ramach sieci zarządzanych przez spółkę, które są objęte bieżącym monitoringiem sprzedaży systemów informatycznych Sfinksa. Na koniec czerwca Spółka zarządzała 74 lokalami SPHINX, The Burgers, Chłopskie Jadło i Lepione&Pieczone by Chłopskie Jadło. Sprzedaż gastronomiczna nie obejmuje przychodów sieci Piwiarnia. Jednocześnie spółka zwraca uwagę, że sprzedaż gastronomiczna nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży osiąganymi przez Sfinks Polska. Na te składają się przychody ze sprzedaży gastronomicznej wypracowywanej przez restauracje własne oraz przychody z opłat franczyzowych naliczane od sprzedaży gastronomicznej realizowanej przez restauracje franczyzowe. W tym drugim przypadku przychody ze sprzedaży gastronomicznej stanowią przychód franczyzobiorców.

Fitch podwyższył rating pierwszych listów zastawnych Millennium Banku Hipotecznego do najwyższego poziomu AAA

Agencja ratingowa Fitch podwyższyła ocenę ratingową dla listów zastawnych serii 1 Millennium Banku Hipotecznego do poziomu AAA z perspektywą „Stabilną” w dniu 3 lipca 2024 roku. Decyzja agencji jest następstwem podwyższenia w dniu 28 czerwca 2024 r. Long-Term Issuer Default Rating Banku Millennium S.A., który jest poziomem referencyjnym dla ratingu listów zastawnych Millennium Banku Hipotecznego, do poziomu BB+ z perspektywą „Pozytywną”.

Artur Kulesza, Członek Zarządu Millennium Banku Hipotecznego
Artur Kulesza, Członek Zarządu Millennium Banku Hipotecznego

Cieszymy się z podniesienia ratingu pierwszych listów zastawnych Millennium Banku Hipotecznego do poziomu AAA – najwyższego w skali agencji ratingowych. Odzwierciedla on wysoką jakość portfela wierzytelności hipotecznych, stanowiących zabezpieczenie naszych listów zastawnych. Mamy nadzieję, że ta wysoka ocena Agencji Fitch wpłynie na powodzenie naszych kolejnych emisji listów zastawnych i przyczyni się do budowania większego zaufania wśród inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych do tego typu papierów dłużnych – powiedział Artur Kulesza, Członek Zarządu Millennium Banku Hipotecznego.

Rating Fitch dotyczy pierwszej emisji 3-letnich hipotecznych listów zastawnych o łącznej wartości nominalnej 300 mln zł przeprowadzonej w czerwcu br. Emisja skierowana została do inwestorów instytucjonalnych. Łączny popyt przekroczył 1,1 mld zł. Hipoteczne listy zastawne wyemitowane zostały w ramach Programu Emisji Hipotecznych Listów Zastawnych Millennium Banku Hipotecznego na podstawie Prospektu Podstawowego zatwierdzonego przez Komisję Nadzoru Finansowego w dniu 15 kwietnia 2024 roku. Instrumenty te zostały również dopuszczone do obrotu na rynku równoległym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Dzień emisji listów zastawnych przypadł na 12 czerwca 2024 roku, a dzień ich zapadalności na 11 czerwca 2027 roku. Instrumenty zostały wycenione w procesie budowy księgi popytu na 57 pkt bazowych ponad stawkę WIBOR 3M i zostały ostatecznie zaoferowane do grona 50 inwestorów.

Tragiczna sytuacja przewoźników drogowych – zapowiadają protesty

Przewoźnicy drogowi będą protestować, bo ich sytuacja jest gorzej niż dramatyczna. Północna Izba Gospodarcza apeluje do Rządu o większe zaangażowanie w ten temat.

– Nie rozmawiamy o sytuacji teoretycznej, a naprawdę realnym zagrożeniu falą bankructw, szczególnie wśród mniejszych firm. Przewoźnicy drogowi i ogólnie sektor transporty jest narażany na rosnące koszty, przy jednoczesnym drastycznym ograniczaniu możliwości zarabiania pieniędzy. Uważamy, że postulaty tej grupy zawodowej są słuszne i należy doprowadzić do tego, by Ministerstwo Infrastruktury oraz Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej doprowadziło do ich realizacji. Bierność ze strony tych instytucji jest dla nas niepokojąca – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Apel do Ministry Agnieszki Dziemianowicz-Bąk

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie blisko współpracuje z Zachodniopomorskim Stowarzyszeniem Przewoźników Drogowych. Jesteśmy świadomi, że regularne protesty na ulicach Szczecina i województwa zachodniopomorskiego są dla mieszkańców kłopotliwe, szczególnie w sezonie wakacyjnym. Nie możemy jednak ignorować racjonalnych postulatów silnej grupy zawodowej, która znalazła się w bardzo trudnym momencie funkcjonowania.

Północna Izba Gospodarcza jest gotowa podjąć się mediacji między przewoźnikami, a merytorycznymi ministerstwami.

– Pismo, które otrzymaliśmy od Pana Piotra Małolepszaka, podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury jest napisane w bardzo koncyliacyjnym tonie, zapewniającym o chęci współdziałania przy rozwiązywaniu problemów sektora transportowego, bardzo nas to cieszy, ale jednocześnie nie mamy wrażenia, by Rząd potraktował ten temat priorytetowo, a sytuacja ewidentnie tego wymaga – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Otrzymaliśmy informację, że resort infrastruktury zwrócił się do Pani Agnieszki Dziemianowicz- Bąk, Ministry Rodziny, pracy i Polityki Społecznej  akceptację rozwiązań prawnych w zakresie postulatu tymczasowego zmniejszenia obciążeń z tytułu składek ubezpieczeniowych dla przedsiębiorców wykonujących międzynarodowe przewozy towarowe drogą lądową. Propozycja ma być analizowana. Apelujemy do Pani Ministry o to, by zajęła się sprawą pilnie. Przedsiębiorcy potrzebują wsparcia, ważne, by te akcenty postawione były teraz na wspieranie branży, która wypracowuje kilka procent polskiego PKB, a obecnie chyli się ku upadkowi – mówi Hanna Mojsiuk.

„Jesteśmy mniej konkurencyjni niż Litwa, Rumunia i Bułgaria”

Tymczasem Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych szykuje się do trzeciego w ciągu trzech tygodni protestu w Szczecinie i zapowiada działanie do skutku.

– Otrzymujemy deklaracje pomocy, ale jednocześnie Ministerstwo Infrastruktury nie mówi o liczbach i skali pomocy, a ta nie jest pod żadnym pozorem wystarczająca. Wielokrotnie mówiliśmy, że na tle konkurencji z innych krajów np. Litwy, Rumunii czy Bułgarii jesteśmy około 500 Euro poniżej poziomu finansowego, który możemy zaoferować naszym klientom. To drastycznie zmniejsza naszą konkurencyjność – mówi Piotr Krzyżankiewicz, wiceprezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

– Pojawiają się odpowiedzi na pisma, ale nie powodują one rozwiązania problemu. Jesteśmy zmuszeni więc do protestowania. Nasi posłowie również nie kwapią się do pomocy i podjęcie realnych działań – dodaje Krzyżankiewicz.

Północna Izba Gospodarcza kolejny raz będzie interweniować w tym temacie. Tym razem adresatem naszego stanowiska będzie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Kluczowy odcinek drogi ekspresowej S1 między Podwarpiem a Dąbrową Górniczą oddany do użytku

Wraz z początkiem wakacji oddany został do użytku kolejny odcinek drogi ekspresowej S1 między Podwarpiem a Dąbrową Górniczą. Ukończony przez Budimex SA etap liczy 7 km i jest jedocześnie jednym z odcinków wschodniej obwodnicy Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego.

Docelowo droga ekspresowa S1 o długości 135 km ma połączyć lotnisko w Pyrzowicach i autostradę A1 z granicą ze Słowacją w Zwardoniu. Trasa powstaje w śladzie starej drogi krajowej. Dodatkowo odcinek od Podwarpia do Dąbrowy Górniczej jest również fragmentem wschodniej obwodnicy Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Umożliwi ona wyprowadzenie ruchu tranzytowego z obszarów miejskich na czym zyskają mieszkańcy aglomeracji górnośląskiej i środowisko naturalne.

W ramach kontraktu główny wykonawca Budimex SA zmodernizował istniejący ślad jezdni i dostosował go do wszystkich parametrów drogi ekspresowej. Oprócz tego, zgodnie z zapisami kontraktu, Budimex SA był odpowiedzialny m.in. za budowę dwóch węzłów drogowych (Dąbrowa Górnicza Ząbkowice, Dąbrowa Górnicza Pogoria), zapewnienie dróg dojazdowych, budowę zatok dla służb, przebudowę infrastruktury dla pieszych i rowerzystów. Kontrakt przewidywał również przebudowę istniejącej infrastruktury podziemnej, w tym sieci wodociągowych, sieci energetycznych i kanalizacji, a także nadziemnej w postaci modernizacji sieci energetycznej, oświetlenia, urządzeń kolejowych, zbiorników retencyjnych, itd. Budimex odpowiedzialny był również za zapewnienie infrastruktury ochrony środowiska, czyli m.in. przejść dla zwierząt  i przepustów ekologicznych, a po zakończeniu robót, pełną rekultywację terenu.

Kluczowy odcinek drogi ekspresowej S1 oddany do użytku

„W ramach inwestycji powstał nowy dwujezdniowy odcinek drogi ekspresowej S1 o długości 6,61 ‎km wraz z węzłem Dąbrowa Górnicza Ząbkowice. Wybudowano 13 obiektów inżynierskich: dwa ‎mosty, cztery wiadukty, dwie kładki dla pieszych oraz siedem przejść dolnych dla zwierząt. ‎Zrealizowano także drogi dojazdowe o łącznej długości około 5,8 km oraz 4,6 km dróg ‎łącznikowych. Przebudowano 2,3 km istniejących lokalnych dróg. Na inwestycji zyskali nie tylko ‎kierowcy, bowiem wraz z budową dróg, powstało ponad 2,2 km ścieżek rowerowych, które ‎znacząco usprawniły komunikację lokalną dla okolicznych mieszkańców. Za ograniczenie hałasu ‎z ruchu komunikacyjnego odpowiada ponad 3,8 km wybudowanych ekranów akustycznych” – mówi Andrzej Czyż, Dyrektor Kontraktu Budimex.

Budowa drogi to również bezpieczeństwo i roboty branżowe.

Przybyło szereg urządzeń ‎bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zamontowaliśmy m.in. 27 kilometrów barier ‎energochłonnych, 11 000 m2 oznakowania poziomego, ponad 13 km ogrodzeń (w tym blisko 4 ‎km wygrodzeń herpetologicznych dla zwierząt) i innych urządzeń bezpieczeństwa ruchu. ‎Doświetlono nowo powstałe węzły i drogi łącznikowe za pomocą blisko 450 latarni, a woda ‎opadowa z nowo powstałej kanalizacji deszczowej znajdzie swoje ujście m.in. w pięciu nowych ‎zbiornikach retencyjnych wyposażonych w dwie przepompownie – mówi Andrzej Czyż.

Roboty branżowe objęły wykonanie sieci kanalizacji sanitarnej i deszczowej, przebudowę ‎wielkośrednicowych wodociągów miejskich i wody przemysłowej należącej do Huty Katowice, a ‎także przebudowę gazociągów przesyłowych należących do PSG i GAZ-SYSTEM. Przebudowano ‎także kolidującą z realizowaną drogą ‎ekspresową linię wysokiego napięcia, sieci teletechniczne ‎oraz elektroenergetyczne – dodaje Andrzej Czyż.

Po otwarciu pozostaną jeszcze ograniczenia w ruchu na węźle drogowym Dąbrowa Górnicza – Pogoria. W tym miejscu trzeba rozebrać stary wiadukt w ciągu drogi wojewódzkiej nr 796 i postawić nowy. Tu prace zrealizowane są w ok. 35 proc. Wg planów węzeł Pogoria zostanie oddany do użytkowania wraz z nowo wybudowanym wiaduktem 31 grudnia 2024 roku.

Umowa z Generalnym Wykonawcą została podpisana 11.09.2020 r. Całkowita wartość projektu wyniosła 302,5 mln zł.

Decyzja RPP i dane z USA na korzyść złotego

Dziś, ze względu na Dzień Niepodległości w Stanach Zjednoczonych, gramy bez Amerykanów. Środowa sesja w USA była również skrócona, a to w połączeniu ze słabymi odczytami zza oceanu ciążyło dolarowi. Nieporadność USD wykorzystał PLN, który dodatkowo jest wspierany przez Radę Polityki Pieniężnej.

Dane z USA

Środowe publikacje ze Stanów Zjednoczonych sukcesywnie osłabiały amerykańską walutę, a odpływ kapitału z dolara był widoczny już od samego rana. Sesję na głównej parze walutowej świata rozpoczęliśmy poziomem 1,073 USD, o godzinie 12:00 było to już 1,075 USD. Po południu otrzymaliśmy kilka odczytów z USA. Raport Challengera, czyli planowana liczba zwolnień spadła z 63 tys. do 48 tys., co było korzystną daną z punktu widzenia USD. Jednak chwilę później nastroje stonował Raport ADP, który mimo wzrostowych prognoz, wskazał spadek zatrudnienia w sektorze prywatnym, poza rolnictwem. To pogłębiło poranne starty amerykańskiej waluty. Akceleracja ruchu nastąpiła o godzinie 16:00, kiedy to poznaliśmy słaby raport ISM dla usług z USA. Wynik 48,8 pkt. (pomijając załamanie covidowe) jest najgorszym wynikiem od 2009 roku. Oznacza to jednocześnie wejście badanego sektora w strefę dekoniunktury (poniżej neutralnego poziomu 50 pkt.). Publikacja okazała się kolejnym ciosem wymierzonym w „zielonego”. Notowania eurodolara poszybowały przebijając poziom 1,081 USD ok. godziny 17:00.

Umocnienie złotego

Osłabienie dolara dobrze wykorzystała krajowa waluta. Jest to efekt ujemnej korelacji, która występuje pomiędzy wyżej wskazanymi. Gdy USD traci, lepiej mają się aktywa bardziej ryzykowne, do których należy PLN. Wczorajszą sesję na wykresie USD/PLN zaczynaliśmy w okolicach 4,01 PLN. Po godzinie 16:00 było to już 3,97 PLN. Na aprecjację złotego, oprócz słabości USD, miały również wpływ decyzja RPP oraz najnowsza prognoza dotycząca inflacji i wzrostu PKB w Polsce. Koszt pieniądza, bez zaskoczenia, pozostał na niezmienionym poziomie. Rada zmieniła jednak swoje prognozy. Aktualne dane mówią o wyższym tempie wzrostu cen konsumenckich w 2024 i 2025 oraz o obniżonym tempie wzrostu PKB w latach 2024-2026 względem prognoz z marca. To utrwala tezę utrzymania kosztu pieniądza w naszym kraju na dotychczasowym poziomie do końca roku, a w mediach pojawiły się pierwsze głosy mówiące i o całym pierwszym półroczu 2025. To kolejny argument wspierający krajową walutę.

Dobre nastroje w usługach strefy euro

W środę poznaliśmy również europejskie odczyty indeksów PMI dla sektora usługowego. Większość danych znalazła się w strefie rozwoju, czyli powyżej poziomu 50 pkt. Wyjątkiem byli Francuzi, którzy mimo wzrostu z 49,3 pkt na 49,6 pkt. pozostali w strefie recesji. Ostatecznie wynik dla całej strefy euro to 52,8 pkt. co było lepsze od rynkowych prognoz (52,6 pkt.). Pozytywne dane były korzystne dla wspólnej waluty i pomogły jej w umocnieniu do słabego wczoraj dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – strefa euro – Protokół z posiedzenia EBC
15:00 – Polska – Wystąpienie publiczne szefa NBP (prof. Adam Glapiński)

Dawid Górny, dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Grupa SUNEX miała szacunkowo ponad 49 mln zł skonsolidowanych przychodów w II kwartale 2024 r.

  • Przychody Grupy SUNEX sięgnęły 49,3 mln zł w II kw. 2024 r. wobec 88,13 mln zł rok wcześniej w analogicznym okresie przed rokiem, który był dla SUNEX rekordowy
  • Narastająco przychody skonsolidowane w pierwszym półroczu 2024 r. wyniosły 86,4 mln zł wobec 188,7 mln zł w pierwszym półroczu 2023 r.
  • Pierwsza połowa tego roku charakteryzowała się słabszą koniunkturą w branży OZE na najważniejszych dla spółki rynkach niemieckim i austriackim, a także na rynku polskim
  • W oczekiwaniu na ożywienie sektora SUNEX uruchomił produkcję elementów do zbiorników w nowo nabytej hali, otrzymał pozytywną decyzję NCBiR o dofinansowaniu projektu innowacyjnych zasobników, prowadzi due diligence w austriackiej spółce instalacyjnej, a w najbliższych miesiącach do Grupy aportem będzie wniesiony niemiecki Drolsbach kupiony przez prezesa Romualda Kalycioka.

SUNEX, czołowy polski producent innowacyjnych rozwiązań bazujących na OZE, w II kwartale 2024 r. miał szacunkowo 49,3 mln zł skonsolidowanych przychodów, o 44,1 proc. mniej niż w tym samym okresie przed rokiem. Narastająco w pierwszym półroczu 2024 r. skonsolidowane przychody wyniosły 86,4 mln zł, o 54,2 proc. mniej r/r.

Szacunkowe przychody: 

(dane w tys. PLN) II kw. 2024 Zmiana r/r I-II kw. 2024 Zmiana r/r
Przychody skonsolidowane 49 303 -44,1% 86 359 -54,2%
Przychody jednostkowe 28 210 -56,5% 51 986 -64,5%

  – Na wyniki pierwszego półrocza 2024 r. wpływ miała utrzymująca się słaba koniunktura na rynku ekologicznych urządzeń grzewczych, w tym zwłaszcza niekorzystna sytuacja makroekonomiczna w Niemczech, opóźnienie w uruchomieniu dotacji na tym rynku oraz wysokie stany magazynowe firm z branży OZE. Wysokie stopy procentowe w strefie euro przełożyły się zaś na znaczny spadek nowych inwestycji – mówi Romuald Kalyciok, prezes SUNEX. Od stycznie bardzo dobrze wystartował rynek austriacki, który wraz z uruchomieniem atrakcyjnych dotacji na urządzenia OZE zaprocentował rekordowymi zamówieniami. Pierwsza połowa roku to także bardzo dobra dla SUNEX informacja o pozytywnej decyzji Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w sprawie dofinansowania kwotą 15,2 mln zł naszego projektu autorskiej technologii wytwarzania kompozytowych zbiorników CWU w instalacjach grzewczych – dodaje prezes SUNEX.

Zarząd obserwuje poprawę koniunktury na strategicznych dla spółki rynkach.

– Rynek OZE jest bardzo perspektywiczny i będzie się dynamicznie rozwijał. Liczymy na wzrost zamówień w Niemczech oraz Austrii i będziemy na nie gotowi, także w zakresie świadczenia usług instalacyjnych i serwisowych, m.in. dzięki akwizycjom spółek specjalizujących się w tych usługach na obu rynkach. Do spółki trafi niemiecki Drolsbach, a potencjalne przejęcie spółki austriackiej jest na etapie due dilligence dodaje Romuald Kalyciok.

W lipcu SUNEX przeniósł produkcję elementów do zbiorników kompozytowych z wynajmowanego zakładu do własnej, nabytej w maju hali.

Od początku roku SUNEX przeznaczył na inwestycje – rozbudowę infrastruktury i realizację projektu zasobników kompozytowych – łącznie 13,7 mln zł.

Fed bliżej obniżki stóp procentowych? Wrzesień coraz bardziej prawdopodbny

Wczorajsze dane makro z USA spowodowały, że rynek coraz mocniej wierzy, że Rezerwa Federalna we wrześniu obniży po raz pierwszy poziom stóp procentowych. Oprócz słabszych od oczekiwań danych z rynku pracy wczoraj został opublikowany raport ISM dla amerykańskich usług, który wskazał, że sektor skurczył się w najszybszym tempie od czterech lat. Gwałtownie spadły rentowności długu USA, na Wall Street technologiczny Nasdaq Composite oraz Sp500 zyskały a na rynku walutowym kurs eurodolara pokonał poziom 1,08. Złoty zyskiwał na wartości po decyzji RPP o utrzymaniu aktualnego poziomu stóp proc. Protokół z ostatniego posiedzenia FOMC nie przyniósł żadnych przełomowych informacji. Dziś wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii.

Indeks ISM dla amerykańskiego sektora usług był wczoraj prawdziwym zaskoczeniem. Większość analityków spodziewała się wartości indeksu w przedziale 52-53,5, a najbardziej pesymistyczne głosy oczekiwały wyniku w okolicy poziomu 51,5. Ostatecznie wyniósł on 48,8 pkt. Statystyki wyraźnie pokazują, że to najgorszy wynik od czasu załamania związanego z koronawirusem wiosną 2020 roku. ISM dla przemysłu już od pewnego czasu znajduje się na niskich poziomach. Teraz słabe dane z usług dopełniają obrazu amerykańskiej gospodarki, która nie rozwija się tak dobrze jak ostatnio. Spadł indeks aktywności biznesowej do 49,6 pkt. oraz indeks zatrudnienia do 46,1 pkt. Obniżył się również wskaźnik cen płaconych z 58,1 pkt. do 56,3 pkt.

Sygnały ochłodzenia płynęły również z rynku pracy. Liczba Amerykanów, którzy ubiegali się o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu nieznacznie wzrosła i utrzymała się na poziomie zbliżonym do rocznego maksimum, głównie z powodu dużych wzrostów w Nowym Jorku, New Jersey i Kalifornii. Z kolei Prywatny raport ADP wskazał, że zmiana zatrudnienia w sektorze prywatnym wyniosła 150 tys. Oczekiwano 159 tys. Poprzednia wartość została zrewidowana w górę do 157 tys. Teraz Rynek spekuluje, że piątkowy raport NFP również rozczaruje.

Reakcja rynku była dość zrozumiała. Z racji tego, że po gorszych danych wzmocniła się narracja wrześniowej obniżki stóp przez Fed, dolar umocnił się i stracił około 0,5 proc. w relacji do średniej walut G10. To największy spadek od początku czerwca. Rentowności obligacji rządu USA na całej krzywej dochodowości obniżyły się. Rynek amerykański jest dziś zamknięty z okazji Dnia Niepodległości

Interpretacja rynku obecnie wygląda tak, że im silniej rośnie gospodarka USA, tym bardziej Fed może skoncentrować się na problemie inflacji i dlatego będzie skłonny poczekać z obniżkami do momentu, aż minie to zagrożenie. Dodatkowo jeśli gospodarka USA rozwija się zdecydowanie szybciej od europejskiej, to sam ten efekt stanowi istotny powód, aby oczekiwania dotyczące rentowności inwestycji w Stanach Zjednoczonych były wyższe od tych związanych z zwrotem z inwestycji w strefie euro. Jeśli te dwa czynniki ulegają odwróceniu, dolar traci na wartości, czego byliśmy świadkami wczoraj.

Dziś odbędą się wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Najnowsze sondaże wskazują na zdecydowane zwycięstwo opozycyjnej Partii Pracy pod przewodnictwem Keira Starmera. Partia Pracy ma przewagę średnio około 18 punktów nad obecną Partią Konserwatywną kierowaną przez premiera Rishiego Sunaka. Do uzyskania większości w 650-osobowej Izbie Gmin potrzeba 326 mandatów. W tym tygodniu funt zyskuje względem euro oraz dolara. Para EUR/GBP obniżyła się do 0,8460 a „kabel” urósł wczoraj do 1,2775, co oczywiście wynika w dużej mierze ze słabości dolara.

Krajowym wydarzeniem była decyzja RPP, która nie przyniosła żadnych niespodzianek. Stopa referencyjna wciąż wskazuje poziom 5,75 proc. a Rada cały czas podtrzymuje „jastrzębie” stanowisko. Komunikat po posiedzeniu zawierał nowe projekcje inflacyjne oraz te dotyczące wzrostu gospodarczego. NBP zakłada, że inflacja w tym roku uplasuje się na poziomie 3,7 proc. w przypadku gdy tarcze zostaną przedłużone. Tu mamy rewizję w górę z 3,55 proc. (z marca). Zdecydowanie wyższą dynamikę cen oczekuje NBP w kolejnym roku. Prognoza na 2025 rok została podwyższona z 3,6 proc. do 5,25 proc. Można zatem zakładać, że inflacja do celu banku centralnego powróci dopiero w pierwszym półroczu 2026 roku. Projekcje PKB zostały zrewidowane w dół z 3,5 proc. do 3 proc. w tym roku oraz z 4,25 proc. do 3,8 proc. w kolejnym. Złoty zyskiwała wczoraj względem głównych walut co spowodowało spadki EUR/PLN do 4,2950 oraz USD/PLN do 3,975. Dziś od rana rosną stawki kontraktów FRA na stopę procentową.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

GfK: bardzo dobre półrocze nastrojów konsumenckich w Polsce

Tak dobrego półrocza w zakresie badań nastrojów konsumenckich w Polsce nie było od lat. Przez 6 miesięcy wskaźnik utrzymywał się prawie na niezmiennym poziomie, ale konsekwentnie „nad kreską”. Stabilizacja to bardzo dobra wiadomość dla branży handlowej i firm, które planują sprzedaż w drugiej połowie roku.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK – An NIQ Company, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, w czerwcu 2024 r. wyniósł 3,5 pkt, co oznacza praktycznie identyczny wynik w porównaniu do poprzedniego miesiąca (spadek o zaledwie 0,1 pkt m/m). Od początku bieżącego roku wynik Barometru utrzymuje się na plusie, po raz pierwszy od wybuchu pandemii w marcu 2020 roku.
Wciąż w gorszych – ale w systematycznie poprawiających się – nastrojach konsumenckich znajdują się przedstawiciele większości państw unijnych. W ich przypadku średnia dla czerwca br. wyniosła -12,9, czyli 0,3 jednostki lepiej niż przed miesiącem.
nastroje konsumenckie w Polsce wciąż na plusieZ danych GfK – An NIQ Company wynika, że w czerwcu br. pogorszyła się część kluczowych wskaźników – np. w zakresie oceny obecnej sytuacji własnych finansów oraz przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju. Lepiej niż przed miesiącem oceniamy skłonność do wydatków na dobre trwałe oraz z większym optymizmem spoglądamy na stan naszych portfeli w przyszłości. Wciąż bardzo wyraźne zmiany obserwujemy w perspektywie długofalowej. Przed rokiem składowe barometru były nawet o kilkanaście jednostek gorsze.

W czerwcu zniknęła, widoczna jeszcze przed miesiącem, dysproporcja wyników w podziale na płeć. Wyniki dla kobiet i mężczyzn okazały się tym razem niemal identyczne. Wciąż bardzo duże różnice zaobserwować można w przypadku podziału na wiek, ale są one znacznie mniejsze niż w maju – sięgają ponad niespełna 25 jednostek (w maju różnica wynosiła nawet 40). W najlepszych nastrojach konsumenckich niezmiennie znajdują się ludzie młodzi (od 15 do 29 lat), gdzie wskaźnik to nawet ponad 20 na plusie. Dla porównania badani z grupy 50-59 i powyżej 60 lat odnotowali średnik wskaźnik nastrojów na poziomie sięgającym kolejno -4,3 i -2,8 jednostki, co stanowi bardzo dużą poprawę w relacji miesiąc do miesiąca.

– „Trójka” widoczna obecnie w Barometrze to wynik, który jeszcze przed rokiem każdy przedsiębiorca „brałby w ciemno”. Brak widocznych zmian w głównym wskaźniku to sygnał od konsumentów, że czują się oni po prostu bezpiecznie. I trudno się temu dziwić. Brak silnych zawirowań gospodarczych, stabilizacja na rynku pracy i silne hamowanie inflacji to czynniki, które pozwalają na nieco szersze niż dotychczas otwarcie portfeli oraz odmrożenie wydatków nie należących do tych pierwszej potrzeby. To dobry czas dla rynku, który – mamy nadzieję – będzie trwać jeszcze długo – mówi Barbara Lewicka, Senior Director w GfK – An NIQ Company.

W czerwcu 2024 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich

Informacje o badaniu
Badanie zrealizowano w dniach 7-12 czerwca 2024 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna Barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Liczba ataków hakerskich na Polskę wzrosła od początku roku o 200 procent

Polska firma doświadcza blisko 1800 ataków tygodniowo. To wzrost o ponad 60 proc. zaledwie w ciągu jednego kwartału – alarmują eksperci firmy Check Point Software Technologies zajmującej się bezpieczeństwem cybernetycznym. Co więcej od początku roku 2024, liczba cyberataków na Polskę wzrosła o 200 procent! Tym samym znaleźliśmy się w czołówce państw Europy Centralnej, które stanowią cel ataków cybernetycznych w 2024 roku.Ataki wykres

Co tydzień polskie organizacje atakowane są średnio 1754 razy w skali tygodnia, podczas gdy instytucje na Węgrzech czy w Niemczech 1000 razy. Najczęściej atakowanymi sektorami polskiej gospodarki są nadal instytucje administracji państwowej i wojska (ponad 1600) oraz użyteczności publicznej. –To kluczowe przedsiębiorstwa, stanowiące podstawowe filary organizacji każdego państwa. Stąd tak duże zainteresowanie właśnie tymi sektorami – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software w Polsce.

Sytuację potwierdzają równeiż dane MON, z których wynika, że tylko w 2023 roku doszło do 5 tys. ataków na sieci wojskowe. Tymczasem z ujawnionych przed kilkoma dniami przez wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego informacji wynika, że Polska jest dzisiaj najbardziej atakowanym państwem UE. Według oświadczeń przedstawicieli rządu wszystko wskazuje na to, że większość tych ataków pochodzi z Rosji i Białorusi.  – Z dnia na dzień obserwujemy liczbę incydentów rosnącą skokowo – poinformował wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Najnowsze dane Ministerstwa Cyfryzacji mówią o liczbie 600-700 interwencji, podejmowanych przez polskie służby dziennie. To wzrost o 100 procent w porównaniu do roku 2023 i o 400 procent w stosunku do 2022 roku. Z analiz firmy Check Point Software wynika, że tylko od początku roku 2024, liczba cyberataków na Polskę wzrosła o blisko 200 procent! (z 890 w styczniu 2024 do 1.754 w czerwcu).

To pokazuje, że Polska jest już na cybernetycznej zimnej wojnie z Rosją i jednym z głównych spotkań tutaj w Stanach Zjednoczonych były rozmowy dotyczące wzmocnienia cybertarczy RP w ramach współpracy z Białym Domem – przyznał Minister Cyfryzacji w wypowiedzi dla PAP podczas wizyty w USA. Według ministra, Polska jest głównym celem rosyjskich ataków ze względu na wsparcie dla Ukrainy i bycie „głównym szlakiem transportowym dla logistyki i sprzętu” wysyłanego Ukraińcom.

Analitycy Check Point Research, zwracają uwagę, że w tym roku kilkukrotnie wykrywano kampanie cyberszpiegowskie zaaranżowane przez powiązaną z Rosją grupę TAG-70, (znaną również jako Winter Vivern), APT28, NoName 057(16), których celem były podmioty rządowe, wojskowe i infrastruktury krajowej, głównie w Gruzji, Polsce i Ukrainie, a także w Azji Środkowej i Europie.  Na szczęście, Polska dotąd bardzo dobrze radzi sobie z rosyjskimi cyberatakami na infrastrukturę krytyczną, a jej służby są oceniane przez USA za jedne z najlepszych na świecie.

– Polska – jako jeden z najbardziej aktywnych sojuszników Ukrainy – stała się celem ataków grup haktywistów, którzy wykorzystać cyberprzestrzeń jako kolejne pole bitwy. Naturalnym celem ich działań są ataki na infrastrukturę krytyczną państwa, systemy informacyjne, chcąc siać niepokój i dezorganizując życie społeczeństwa. Dlatego należy zachować szczególną ostrożność i korzystać z najlepszych rozwiązań bezpieczeństwa i zabezpieczeń prewencyjnych. W przeciwnym razie podobnych ataków będzie coraz więcej – ostrzega Wojciech Głażewski, dyrektor Check Point Software Technologies w Polsce.

Zdecydowana większość złośliwych plików (70%) jest dystrybuowana za pośrednictwem poczty elektronicznej i podobną tendencję obserwujemy na całym świecie. Najpopularniejszym typem zainfekowanych plików w polskich sieciach były pliki .EXE (81%), następnie .XLS (13%).

Cyberprzestępcy nie ustępują w swoich działaniach, wyciągając coraz potężniejsze działa przeciwko firmom, administracji państwowej, organizacjom non-profit czy użytkownikom indywidualnym. Krajobraz zagrożeń zależny jest jednak od regionu. Eksperci uważają, że Afryka stanowi najbardziej zagrożony kontynent, choć w Azji organizacje atakowane są również nadzwyczajnie często – średnio blisko 2200 razy tygodniowo.

Popyt na kredyty mieszkaniowe nadal wysoki, ale niższy niż rok temu

O 51,8% r/r wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w czerwcu 2024 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w czerwcu 2024 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 51,8% w porównaniu do czerwca 2023 r.

W czerwcu 2024 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 27,45 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 22,01 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost r/r prawie o ¼. W porównaniu do maja 2024 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy również wzrosła o 1,7%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w czerwcu 2024 r. 442,83 tys. zł i była wyższa o 15,9% niż w czerwcu 2023 r. W porównaniu do maja 2024 r. nieznacznie wzrosła o 1,7%.
popyt hipoteki czerwiec 2024
– Popyt na kredyty mieszkaniowe, po zakończeniu przyjmowania wniosków w ramach Programu Bezpieczny Kredyt 2%, jest obecnie niższy o około 30-40% niż w II półroczu 2023 roku. Pomimo obaw nie spadł on jednak do poziomu sprzed uruchomienia Programu, bowiem pozostaje wyraźnie wyższy, w porównaniu z I półroczem ub.r.

Istotnym czynnikiem wpływającym na poziom bieżącego odczytu Indeksu Popytu jest większa liczba wnioskodawców, która wzrosła z 22,01 tysięcy w czerwcu 2023 roku do 27,45 tysięcy w czerwcu tego roku. Ten około 25% wzrost liczby osób wnioskujących jest w dużej mierze efektem ówczesnego „zamrożenia” popytu na kredyty mieszkaniowe w wyniku wysokiego poziomu stóp procentowych oraz realnego spadku wynagrodzeń, a także wstrzymywania się z wnioskowaniem o kredyt na rynkowych warunkach w oczekiwaniu na uruchomienie programu wsparcia. W efekcie mamy teraz efekt niskiej zeszłorocznej bazy, który częściowo odpowiada za czerwcowy nadal wysoki poziom Indeksu. Jednak efekt ten będzie stopniowo zanikał w kolejnych miesiącach na rzecz odwrotnego skutku, tj. wysokiej bazy II półrocza 2023 r. W rezultacie przyczyni się to do spadku wartości Indeksu w kolejnych miesiącach bieżącego roku. Brak nowego rządowego programu wsparcia spowoduje stabilizację liczby wnioskodawców na poziomie około dwudziestu paru tysięcy osób – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Drugim ważnym aspektem determinującym poziom BIK Indeksu Popytu na kredyty mieszkaniowe jest wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do historycznie rekordowej wartości 442,83 tys. zł – to kwota o prawie 16% wyższa niż w czerwcu 2023 r. Jest to efekt nadal rosnących cen nieruchomości, niewątpliwie sprzyja też temu wyższa zdolność kredytowa wynikająca z realnego wzrostu wynagrodzeń przy stabilnym poziomie stóp procentowych – dodaje.

Warto podkreślić, że wzrost zapytań o kredyty mieszkaniowe jest również efektem poprawy historii kredytowej wielu potencjalnych kredytobiorców. Stabilizacja rynku pracy oraz lepsza sytuacja ekonomiczna przyczyniły się do tego, że historia kredytowa wielu osób uległa poprawie, co umożliwiło im złożenie wniosków o wyższe kwoty kredytów na zakup nieruchomości.

Polski sektor przetwórstwa owoców i warzyw: rosnący potencjał na tle wyzwań

Polska jest jednym z największych producentów i eksporterów świeżych oraz przetworzonych owoców i warzyw w Unii Europejskiej. Jabłka czy gruszki z naszych sadów cieszą się dużym uznaniem wśród klientów z pozostałych krajów Wspólnoty, a jako światowy lider w produkcji i eksporcie pieczarek, zyskujemy coraz większe znaczenie w skali globalnej. Choć na pierwszy rzut oka nasz rynek nie powinien mieć powodów do obaw, tak wzrost kosztów produkcji surowców w wyniku zmian klimatycznych i ich wpływu na wielkość zbiorów czy rosnące potrzeby inwestycyjne, mogą zachwiać płynnością finansową firm i przyczynić się do zaciągania nowych zobowiązań. Tych przeterminowanych jest coraz więcej, a jak pokazują dane z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK, nieuregulowane płatności branży przetwórstwa owoców i warzyw wynoszą już ponad 256 mln zł, czyli o prawie 36 mln zł więcej niż rok temu.

Polski sektor przetwórstwa warzyw i owoców to ogromny i obiecujący rynek. W przypadku surowców, których do prowadzenia działalności potrzebuje branża przetwórcza, Polska plasuje się w europejskiej czołówce. Według danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w latach 2019-2023 roczne zbiory owoców wynosiły (w zależności od roku) od 3,9 mln ton do 5,4 mln ton, co powoduje, że nasz kraj zajmuje 3. miejsce w UE pod względem wolumenu produkcji owoców. Jednocześnie, krajowe zbiory surowców z drzew w zależności od warunków pogodowych wahają się od 3,5 do 4,8 miliona ton rocznie, z czego około 80 proc. stanowią jabłka. Polska jest kluczowym krajem pod względem zbiorów wiśni, malin i porzeczek. Jesteśmy również ważnym producentem truskawek, agrestu, borówek i aronii. Co ważne, ponad połowa krajowej produkcji owoców trafia do przetwórstwa, a w przypadku jabłek, w latach obfitych zbiorów, jest to aż 70 proc.[1]

Z kolei w przypadku warzyw z produkcją na poziomie 5-5,5 mln ton Polska plasuje się na 4. miejscu w UE. Jesteśmy jednym z głównych producentów kapusty, marchwi i cebuli w całej Unii. Co ciekawe, nasz kraj jest także światowym liderem w produkcji i eksporcie pieczarek. Od kilku lat obserwuje się trend wzrostowy w powierzchni upraw oraz zbiorach tych grzybów. W 2023 r. zebrano ich ok. 355 tysięcy ton. Większość krajowych zbiorów pieczarek jest przeznaczona na eksport, co potwierdza sezon 2022/2023, w którym wyeksportowano 239 tysięcy ton świeżych pieczarek oraz 80 tysięcy ton przetworów. [2]

Popularność owoców i warzyw przeznaczonych na potrzeby przetwórstwa widać też na poziomie wyborów zakupowych naszego społeczeństwa. W drugiej połowie ub.r. preferencje Polek i Polaków w tym zakresie postanowił sprawdzić Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw. Badanie zlecone przez organizację pokazało, że aż 85 proc. respondentów zaplanowało zakup przetworów owocowych i warzywnych jesienią i zimą. Największą popularnością cieszyły się soki owocowe, których zakup deklarowało 15,4 mln Polaków (48 proc.), tuż za nimi – popularne wśród 14,7 mln populacji – były kiszonki (46 proc.). Podium zamknęły dżemy, na które wskazało 14,5 mln Polaków (45 proc.). W dalszej kolejności wybieraliśmy mrożonki, co deklarowało 11,9 mln mieszkańców Polski (37 proc.), herbatki owocowe (10 mln osób – 32 proc.), konfitury (7,8 mln osób – 24 proc.) i suszone owoce (6,5 mln osób – 20 proc.).[3]

Rozkwit w produkcji surowców a kłopoty przetwórców

Choć dane dot. potencjału i wielkości produkcji samych surowców dają powody do zadowolenia, niepokoić może rosnące zadłużenie wśród przetwórców owoców i warzyw.

Łączne zaległości firm wpisanych do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz widocznych w bazie informacji kredytowych BIK w grupie przetwarzania i konserwowania owoców i warzyw (PKD 10.3) wyniosły na koniec kwietnia br. prawie 256 mln zł. A to oznacza, że każdy przedsiębiorca z tej kategorii, który spóźnia się ze swoimi zobowiązaniami finansowymi, jest zadłużony na średnio – aż 1,08 mln zł. – Podobnie odsetek wszystkich przetwórców owoców i warzyw z nieuregulowanymi płatnościami wobec banków i kontrahentów utrzymywał się w ostatnich pięciu latach na wysokim poziomie (spadek z ok. 9 proc. w 2020 r. do 7,5 proc. obecnie). Ryzykowny dla całej branży może być także znaczący wzrost całkowitego zadłużenia w tym samym badanym okresie. Jeszcze w kwietniu 2020 r. wynosiło ono 159,1 mln zł, by w kolejnych czterech latach zwiększyć się o prawie 97 mln zł (61 proc.). A to oznacza bardzo niepokojący trend – twierdzi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Saldo zadłużenia w branży przetwarzania i konserwowania owoców i warzyw w latach 2020-2024

W najgorszej sytuacji znajdują się firmy wyspecjalizowane m.in. w produkcji dżemów, marmolady, galaretek, artykułów spożywczych z orzechów czy te wytwarzające gotowe potrawy z owoców i warzyw (PKD 1039Z). Ich przeterminowane zobowiązania sięgają obecnie niespełna 214 mln zł (ok. 84 proc. całkowitego zadłużenia branży), a przeciętna firma ma długi na kwotę 1,26 mln zł. To prawie dwa razy więcej niż wynoszą średnie zaległości (ponad 646 tys. zł) nieterminowego producenta soków (PKD 1032Z).

Wśród poszczególnych uczestników rynku wyraźnie dominuje wspomniany już wcześniej podsektor specjalistycznego przetwarzania i konserwowania owoców i warzyw (PKD 1039Z), który pięć lat temu zaczynał z zadłużeniem w wysokości ponad 122 mln zł, powiększonym dzisiaj o blisko 92 mln zł (75 proc. wzrost). Marginalny udział w całkowitej strukturze zadłużenia posiadają natomiast przedsiębiorcy przetwarzający i konserwujący ziemniaki (PKD 1031Z). Między 2020 a 2023 ich zaległości spadały z poziomu 2 do prawie 1,5 mln zł, by dzisiaj zanotować spektakularny spadek do kwoty zaledwie 7,3 tys. zł dla całej branży widocznej w rejestrze BIG InfoMonitor i bazie BIK.

Branża w dobie przemian i walki o globalnego klienta

Sektor przetwórców owocowo-warzywnych jest w Polsce zróżnicowany zarówno pod względem wielkości firm, jak i modeli biznesowych oraz oferowanych produktów. Dzięki temu przejawia większą odporność na zmiany sytuacji na rynkach konkretnych owoców i warzyw. – Na obecną wysokość długu wpłynął niższy wolumen zebranych owoców, który przełożył się z kolei na wzrost kosztów surowca, a w związku z tym wyższy koszt produkcji, niewspółmierny do wzrostu cen, który mógłby je zrekompensować. Nakłady na inwestycje także odcisnęły swoje piętno. Cały sektor od lat zadłużony jest ze względu na duże inwestycje w majątek trwały np. maszyny, przechowalnie oraz majątek ruchomy (samochody dostawcze) i nakłady w zdobywanie nowych rynków zbytu. Ponadto zakłady przetwórcze prowadzą duże inwestycje związane z transformacją energetyczną w celu efektywnej działalności gospodarczej. Poziom i dynamika zadłużenia jest wywołana również wtórnie przez trudną sytuację w okresie pandemii i wojną w Ukrainie. Branża jest jednak bardzo rozwojowa. Przyrost polskiego eksportu przetworów warzywnych w latach 2020-2023 wzrósł o 50 proc. do 935 mln euro, a przetworów owocowych o 44 proc. do 1,95 mld euro – komentuje Tomasz Smoleński z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, Państwowego Instytutu Badawczego.

Rynek owocowo-warzywny w Polsce systematycznie się rozwija, na co niewątpliwie ma wpływ szeroki wybór dobrych jakościowo warzyw i owoców, rozbudowana baza przechowalnicza i przetwórcza oraz niższe zużycie pestycydów w porównaniu z krajami zachodnimi. Mimo ewidentnie mocnych stron sektora widać na horyzoncie kilka wyzwań, którym branża będzie musiała stawić czoła. – Unijna strategia Zielony Ład i związane z nią rosnące koszty produkcji, a także konkurencja ze strony rosnącego importu z krajów spoza Unii Europejskiej już teraz są rzeczywistością. Szansą dla branży może być większa aktywność w eksporcie produktów poza UE. Aby jednak tak się stało, zarówno producenci, jak i przetwórcy owoców i warzyw będą musieli przygotować się technologiczne do coraz wyższych wymagań odbiorców hurtowych i detalicznych. Będzie to związane z rosnącymi wymogami jakościowymi, większą liczbą wymaganych certyfikatów oraz procesów gwarantujących bezpieczny eksport na odległe rynki zbytu – komentuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Jak podaje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ), w produkcji przetworów owocowych w Polsce dominuje ta przeznaczona na rynek soków zagęszczonych. W ostatnich dwóch sezonach notowała ona wzrosty, wynosząc odpowiednio 410 tys. ton w sezonie 2021/2022 oraz 441 tys. ton w sezonie 2022/2023. W trwających zbiorach 2023/2024 eksperci Instytutu prognozują już jednak spadek do poziomu 378 tys. ton. Najbardziej stabilną sytuację IERiGŻ odnotowuje w przypadku produkcji na potrzeby dżemów, marmolad, konfitur, powideł czy przecierów. W dwóch poprzednich sezonach mieściła się ona w przedziale od 138 do 140 tys. ton prognozowanych także w tym roku. [4]

[1] Dane przygotowane przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, Państwowy Instytut Badawczy na podstawie danych GUS

[2] https://www.gov.pl/web/rolnictwo/owoce

[3] https://www.gov.pl/web/rolnictwo/owoce

[4] https://polskiesuperowoce.pl/268673-popularnosc-przetworow-w-polsce-wyniki-badania-kantar

Blisko 46 proc. Polaków dobrze ocenia proces zachodzącej w Polsce transformacji energetycznej

Według najnowszego raportu, 45,9% rodaków dobrze ocenia prowadzony w Polsce proces modyfikacji gospodarek i sieci energetycznych na bardziej zrównoważone. 29,9% Polaków uważa wręcz odwrotnie, a 24,2% nie ma wyrobionej opinii w tej kwestii. Pozytywne noty najczęściej wystawiają osoby w wieku 65-74 lat, z miesięcznymi dochodami powyżej 9 tys. zł na rękę. Z kolei negatywne opinie pochodzą głównie od ankietowanych mających 35-44 lat lub 75-80 lat i uzyskujących co miesiąc 5000-6999 zł netto. Autorzy badania przewidują, że zadowolenie z kierunku transformacji energetycznej i uczestnictwa Polski w tym procesie będzie rosło w społeczeństwie, ponieważ świadomość ekologiczna jest coraz większa. Do tego gospodarka oparta na OZE to jedyny sposób na trwałe powstrzymanie wzrostu cen prądu i realne oszczędności gospodarstw domowych.

Obecnie 45,9% rodaków uważa, że Polska dobrze prowadzi proces modyfikacji gospodarek i sieci energetycznych na bardziej zrównoważone, czyli mniej zależne od paliw kopalnych, a także efektywniejsze oraz korzystniejsze dla klimatu, zdrowia publicznego i środowiska naturalnego. 29,9% Polaków jest przeciwnego zdania, a 24,2% pozostaje niezdecydowanych. Tak wynika z raportu UCE RESEARCH i DGA S.A. Jest on oparty na badaniu przeprowadzonym w ramach projektu „Droga do zatrudnienia po węglu”.

– Uważam, że przekonanie o dobrym kierunku transformacji energetycznej i poprawnym uczestnictwie w tym procesie Polski będzie coraz częściej spotykane. Zadowolenie będzie rosło, ponieważ społeczeństwo jest coraz bardziej świadome ekologicznie. Zaczyna też zdawać sobie sprawę z tego, że takie działania są koniecznością. Do tego coraz bardziej widać determinację Unii Europejskiej i samej Polski do sprawnego wprowadzania zmian – mówi Anna Szymańska, jedna ze współautorek badania, wiceprezes  zarządu DGA S.A.

Autorzy badania zauważają, że w ostatnich latach bardzo zmieniła się polska mentalność. – Na pewno widzimy to, że gospodarka energetyczna Polski nie może opierać się wyłącznie na węglu. Dostrzegamy to, że coraz więcej energii można wytworzyć z odnawialnych źródeł. Jednocześnie do Polaków docierają twarde dane dotyczące węgla. Jego zasoby się kończą, wydobycie spada, a koszty wciąż rosną. Eksperci alarmują, że średni wiek elektrowni węglowych to już 50 lat – komentuje Magdalena Franciszczak, druga ze współautorek badania z DGA S.A.

W ocenie Anny Szymańskiej, niemal 30% respondentów źle oceniających proces modyfikacji gospodarki odzwierciedla obawy społeczne. – W ostatnich latach wzrosły ceny energii, zablokowano rozwój energii pochodzącej z wiatraków na lądzie, a w ubiegłym roku Polska sprowadziła ok. 17 mln ton węgla. Mogliśmy też spotkać się z wieloma fake newsami na temat sektora energetycznego. Dane kampanii „Energia NaPrawdę” z września 2023 roku pokazują, że ponad 500 tys. przebadanych wpisów internetowych w jakimś stopniu powielało nieprawdę. Myślę, że przed nami jest długa droga do rzetelnej informacji na ten temat – stwierdza Anna Szymańska.

Jak informują analitycy z UCE RESEARCH, dobrą ocenę w ww. kwestii częściej wystawiają mężczyźni niż kobiety – 49,4% vs. 42,5%. W pozytywny sposób wypowiadają się głównie osoby w wieku 65-74 lat – wśród nich – 54,9%, z miesięcznymi dochodami netto powyżej 9 tys. zł – 51%, a także z wykształceniem zasadniczym zawodowym – 53,4%. Przeważnie dotyczy to mieszkańców miejscowości liczących od 20 tys. do 49 tys. ludności – 54,9%. Przeciwną opinię nieco częściej wyrażają mężczyźni niż kobiety – 30,7% vs. 29,1%. Zazwyczaj krytyka pochodzi od Polaków w wieku 35-44 lat lub 75-80 lat – po 33,3%, jak również zarabiających 5000-6999 zł netto miesięcznie – 37,5%. Najczęściej są to osoby z wyższym wykształceniem – 34,8%, a także mieszkańcy miast mających od 100 tys. do 199 tys. ludności – 35,2%.

– Jak pokazało badanie firmy konsultingowej EY „Nawigacja w transformacji energetycznej” z tego roku, już 19% Polaków doświadcza ubóstwa energetycznego, czyli przeznacza powyżej 10% budżetu na energię. W mojej opinii, tzw. zwykły Kowalski jest więc częściowo przekonywany do transformacji energetycznej stopniem zasobności portfela. Tak naprawdę zwracanie się ku zrównoważonej gospodarce opartej na OZE to jedyny sposób na trwałe powstrzymanie wzrostu cen prądu i realne oszczędności gospodarstw domowych – podsumowuje Magdalena Franciszczak.

***
Opis metody badawczej

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i DGA S.A. w ramach projektu „Droga do zatrudnienia po węglu”. Wzięło w nim udział 1010 dorosłych Polaków.

Ericsson Mobility Report: 5G zmienia strategię firm telekomunikacyjnych

  • 5G umożliwia coraz większej liczbie dostawców FWA oferowanie planów taryfowych opartych na wysokiej prędkości
  • Do końca 2029 roku prognozowana liczba subskrypcji 5G wyniesie blisko 5,6 mld
  • Przewiduje się również, że do końca 2029 r. ruch danych mobilnych będzie rósł o 20 procent rocznie

ericsson-traffic-forecast-Fixed Wireless Access (FWA) connections ericsson-traffic-forecast-Mobile subscriptionsStały dostęp bezprzewodowy nadal zyskuje na popularności jako rozwiązanie 5G dla dostawców usług komunikacyjnych na całym świecie. Zauważalnie wzrosła liczba podmiotów oferujących to rozwiązanie w ciągu ostatniego roku – wynika z najnowszej analizy Ericsson Mobility Report z czerwca 2024 roku.

Spośród 310 dostawców usług komunikacyjnych na całym świecie, którzy zostali uwzględnieni w badaniu Ericsson Mobility Report, w kwietniu 2024 aż 241 oferowało stały dostęp bezprzewodowy. W tej grupie ponad połowa operatorów (około 53 procent) udostępniała 5G FWA. Oznacza to wzrost o dwanaście punktów procentowych w stosunku do analogicznego okresu w 2023 roku, co przekłada się na wzrost o 29 procent.

W ubiegłym roku odnotowano prawie 50-procentowy wzrost liczby dostawców, którzy oferują taryfy oparte na prędkości 5G FWA. Obecnie 40 procent wszystkich operatorów usług FWA wprowadziło takie rozwiązanie. Stały Dostęp Bezprzewodowy jest teraz drugim, po rozszerzonym mobilnym szerokopasmowym dostępie do Internetu (eMBB), najczęściej stosowanym zastosowaniem technologii 5G. Szybkość, możliwość transmisji danych oraz niskie opóźnienia 5G FWA zwiększają atrakcyjność planów taryfowych FWA, opartych na prędkości dla dostawców z parametrami podobnymi do ofert kablowych lub światłowodowych.

„Uważam, że po uruchomieniu 5G w Polsce na początku tego roku, zastosowania 5G można wdrożyć już teraz. Wprowadzenie 5G Standalone pozwoli na stworzenie zróżnicowanych i programowalnych sieci, które dadzą możliwość rozwinięcia dodatkowych zastosowań 5G, takich jak segmentacja sieci i udostępnianie interfejsu API sieci na polskim rynku” – mówi Martin Mellor, szef firmy Ericsson w Polsce. „Czerwcowy Ericsson Mobility Report pokazuje dalszy silny wzrost liczby subskrypcji 5G z eMBB i stałym dostępem bezprzewodowym, jako wiodącymi zastosowaniami. Uwidacznia również potrzebę zwiększonego wdrożenia technologii 5G Standalone, aby w pełni wykorzystać jej potencjał”.

Około 300 dostawców usług komunikacyjnych na całym świecie oferuje obecnie usługi 5G, z czego około 50 uruchomiło 5G Standalone (5G SA).

Jeśli chodzi o subskrypcje, 5G nadal rośnie ona we wszystkich regionach. W pierwszych trzech miesiącach 2024 roku na całym świecie dodano około 160 milionów subskrypcji 5G, co daje łączną liczbę ponad 1,7 miliarda. Do końca roku przewiduje się, że wartość ta powiększy się prawie o kolejne 600 milionów.

Według szacunków analityków do końca 2029 roku liczba subskrypcji 5G wyniesie blisko 5,6 miliarda, a globalny zasięg 5G poza Chinami kontynentalnymi podwoi się z 40 procent na koniec 2023 roku do 80 procent do końca 2029 roku. Przewiduje się też, że do końca 2029 roku 5G będzie stanowić około 60 procent wszystkich subskrypcji mobilnych.

W ujęciu regionalnym szacuje się, że Ameryka Północna będzie miała najwyższą penetrację do końca 2029 r. – aż 90 procent (lub 430 milionów) subskrypcji ma stanowić 5G.

W Indiach oczekuje się, że liczba subskrypcji 5G wzrośnie ze 119 milionów na koniec 2023 roku (około dziesięciu procent wszystkich subskrypcji mobilnych w kraju) do około 840 milionów (65 procent wszystkich subskrypcji) do końca 2029 roku.

W kwestii jakości obsługi, statystyki wiodącego dostawcy usług pokazują, że 97 procent wszystkich działań użytkowników w średnim paśmie 5G osiągnęło czas oczekiwania na treść krótszy niż 1,5 sekundy, w porównaniu do 67 procent w niskim paśmie 5G i zaledwie 38 procent w 4G (wszystkie pasma).

Zasięg 5G w średnim paśmie poza Chinami kontynentalnymi osiągnął 35 procent. Ameryka Północna i Indie dokonały szybkich wdrożeń, osiągając odpowiednio 85 i 90 procent zasięgu średniego pasma.

W porównaniu z listopadową wersją dokumentu (raport z 2023 roku) ruch danych w sieciach komórkowych w ujęciu rok do roku został skorygowany w dół. Zmiany w danych bazowych nastąpiły w drugiej połowie 2023 roku i wynikały z kilku czynników, takich jak niższe wartości zgłoszone przez organy regulacyjne i dostawców usług na rynkach o dużej populacji.

Między końcem marca 2023 r. a końcem marca 2024 r. ruch danych w sieciach komórkowych wzrósł o 25% r/r,  napędzany głównie migracją abonentów do nowszych generacji i usług wymagających transferu dużej ilości danych,  jak na przykład treśći wideo.

Zdaniem analityków do końca 2029 roku mobilny transfer danych będzie rósł ze skumulowaną roczną stopą wzrostu wynoszącą około 20 procent. Na zakończenie zeszlego roku około jedna czwarta wszystkich danych w sieci mobilnej była obsługiwana przez 5G. Prognozy wskazują, że na koniec 2029 r. odsetek ten wzrośnie do około 75 procent.

Polacy coraz bardziej niechętni cudzoziemcom? 67% obcokrajowców odczuwa zmiany nastrojów społecznych

Aż 67 proc. mieszkających i pracujących nad Wisłą obcokrajowców zauważyło zmiany nastrojów społecznych, które zaszyły w Polsce, wynika z badania Grupy Progres. 60 proc. ankietowanych przyznaje, że w ciągu minionych 12 miesięcy odczuło niechęć i bezpośrednio doświadczyło niewłaściwego zachowania ze strony Polaków. Z tego powodu, niemal połowa cudzoziemców aktywnych zawodowo (46 proc.) myśli o zwolnieniu się z pracy i opuszczeniu naszego kraju, mimo że większość badanych (56 proc.) deklaruje, że czuje się u nas bezpiecznie.

Niemal 3 mln cudzoziemców z ponad 67 państw wjechało do Polski tylko w I kw. tego roku. W całym 2023 r. było ich ponad 14 mln, wynika z danych straży granicznej. Cele przekraczania granic są różne – w wielu przypadkach dotyczą one pracy, którą podejmują przyjezdni. Najczęściej zakładają oni, że ich migracja zarobkowa nad Wisłę będzie dłuższa niż kilka miesięcy. 39 proc. badanych obcokrajowców chce spędzić u nas 5 lat lub więcej, 21 proc. planuje pobyt trwający od 3 do 5 lat, a 13 proc. od 1 roku do 2 lat. Co więcej, 68 proc. nie chce być u nas w pojedynkę – w przyszłości sprowadzi do Polski swoją rodzinę, 32 proc. nie ma takich planów, pokazuje badanie Grupy Progres. Co więcej, 27 proc. ankietowanych imigrantów przyznało w nim, że ma zamiar zostać u nas na zawsze. Do tej pory na taki krok zdecydowało się kilkaset tysięcy osób. Według danych GUS przez ponad pół wieku (1966-2021) na pobyt stały w Polsce zameldowało się w sumie 337 012 imigrantów. Najczęściej pochodzili oni z Europy (254 048 osób), Ameryki Płn. i Płd. (54 171 os.) oraz Azji (18 152 os.), rzadziej z Afryki (5 597 os.) i Oceanii (5 044).

Polska jest coraz chętniej wybieranym kierunkiem migracji zarobkowej, o który pyta coraz więcej cudzoziemców szukających pracy. Na ich rosnącą obecność w różnych sektorach naszej gospodarki wpływa m.in. – obserwowany przez nas w ostatnich latach – wzrost akceptacji oraz otwartości przedsiębiorców na zatrudnianie obcokrajowców. Wypełniają oni lukę kadrową i są poszukiwani zwłaszcza w branżach, które cierpią na niedobory pracowników oraz w firmach chcących się rozwijać i wskazujących, że jedną z głównych przeszkód w rozbudowaniu skali działań ich biznesu jest właśnie brak odpowiedniej liczby kandydatów chętnych do podjęcia pracy – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres. I dodaje, że z badania przeprowadzonego przez Grupę Progres wynika jednak, że część cudzoziemców odczuwa zmiany nastawienia Polaków, co w skrajnych przypadkach może mieć znaczące implikacje dla rynku pracy. Nie jest to jeszcze zjawisko powszechne, ale faktem jest, że nastroje społeczne i pojawiająca się czasem niechęć nie umknęły uwadze nacji migrujących do naszego kraju, a niewłaściwe zachowania wobec nich są wciąż obecne.

Większość cudzoziemców dostrzega zmiany

Aż 67 proc. respondentów stwierdziło, że zauważyło zmiany w polskim społeczeństwie w ciągu ostatniego roku, nie dostrzega ich 33 proc. badanych. Pytani o niewłaściwe i obraźliwe zachowania przyznają, że doświadczyło ich (60 proc. respondentów) np. formie komentarzy padających wobec nich, które słyszeli w miejscach publicznych, ale też w mediach czy czytając różne opinie wyrażane na temat ich narodowości w sieci. 40 proc. deklaruje, że nie odczuło takich zachowań ze strony Polaków. Ci, których takie sytuacje dotknęły, przyznają, że były one dla nich impulsem do zastanowienia się nad dalszym pobytem w Polsce – aż 56 proc. osób z tej grupy poważnie rozważa zmianę kraju zamieszkania lub powrót do ojczyzny w najbliższej przyszłości. Z drugiej strony, zmiany miejsca zamieszkania nie planuje 33 proc. badanych, a 11 proc. nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

Poczucie bezpieczeństwa w Polsce – optymistycznie, ale nie bez skazy

Mimo że klimat społeczny ulega zmianom, to większość cudzoziemców nadal czuje się nad Wisłą bezpiecznie – przyznaje to 56 proc. badanych, odmiennego zdania jest 36 proc. ankietowanych, a 8 proc. nie ma zdania na ten temat. Osoby z grupy, która doświadcza obaw lub niepewności w codziennym życiu w Polsce i nie czuje się tu bezpiecznie, twierdzą, że wpływ na to mają zarówno niewłaściwe zachowania naszych rodaków, jak i sytuacja za wschodnią granicą – bliskość wojny zwiększa ich poczucie zagrożenia ze strony Rosji.

– Aby w pełni wykorzystać potencjał związany z migracją, konieczne jest dalsze budowanie otwartego i przyjaznego środowiska zarówno na poziomie społecznym, jak i legislacyjnym. Polityka migracyjna powinna być dostosowana do potrzeb rynku pracy, zapewniając równocześnie odpowiednie wsparcie dla cudzoziemców w zakresie nauki języka, integracji społecznej i uznawania kwalifikacji zawodowych. Niewłaściwe zachowania wobec obcokrajowców czy ich obawy o bezpieczeństwo to kwestie, które musimy rozwiązać, aby stać się bardziej przyjaznym miejscem dla wszystkich mieszkańców. Dalsze monitorowanie i podejmowanie działań mających na celu poprawę tych relacji jest w tym przypadku kluczowe – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres. Ekspert podkreśla też, że negatywne postawy wobec cudzoziemców, nawet jeśli nie będą one powszechne, mogą obniżyć atrakcyjność Polski jako miejsca do życia i pracy zarówno dla niewykwalifikowanych, jak i wykwalifikowanych specjalistów z zagranicy. To może prowadzić do pogłębiających się braków kadrowych w wielu sektorach gospodarki, które odczuje też przysłowiowy Kowalski, gdy np. usługa, którą zamówił, nie zostanie zrealizowana, bo nie będzie miał kto tego zrobić. W dłuższej perspektywie takie zjawisko może negatywnie wpłynąć na innowacyjność i rozwój technologiczny kraju, ale też hamować jego rozwój gospodarczy, spowalniać inwestycje i ograniczać konkurencyjność krajowych przedsiębiorstw.

****

Badanie Grupy Progres „Życie obcokrajowców w Polsce 2024” zostało zrealizowane na reprezentatywnej grupie N=1000. W drugiej połowie czerwca 2024 r. Respondentami byli pełnoletni cudzoziemcy (kobiety i mężczyźni) – pochodzący z 62 krajów – Europy, Azji, Afryki, Ameryki (północnej lub południowej) – aktywni zawodowo i mieszkający w Polsce. W ramach badania ilościowego posłużono się ankietą internetową (CAWI) oraz badaniem DAR.

Sztuczna inteligencja staje się coraz ważniejsza w walce z cyberzagrożeniami

Sztuczna inteligencja staje się nieodzownym narzędziem w arsenale firm dążących do zapewnienia sobie najwyższego poziomu cyberbezpieczeństwa. AI stanowi już 59% wszystkich patentów cybernetycznych i należy do najpopularniejszych przedmiotów badań związanych cyberbezpieczeństwem od 2017 roku. Jednak na kwestiach ochrony zasobów firm jej potencjał się nie kończy. Połączone siły sztucznej inteligencji i liderów w obszarze cyfrowych zabezpieczeń mogą wspierać inne funkcje biznesowe. Z badania EY Global Cybersecurity Leadership Insights Study 2024 wynika m.in., że firmy stawiające na cyberbezpieczeństwo mają ponad dwukrotnie większy wpływ na szybsze tempo transformacji i innowacji w porównaniu do pozostałych organizacji (56% wobec 25%).
Analizy EY pokazują, że jedną z kluczowych cech firm o najbardziej efektywnych funkcjach cyberbezpieczeństwa jest szybkość we wdrażaniu nowych technologii w cyberobronie, w tym wykorzystanie sztucznej inteligencji i automatyzacji. Dzięki temu mogą wykrywać i reagować na incydenty cybernetyczne o ponad 50% szybciej niż inne organizacje. Badanie EY z 2023 roku wykazało, że tylko w ciągu roku liderzy cyberbezpieczeństwa zaoszczędzili średnio ponad 150 dni na wykrywaniu i reagowaniu incydentów związanych z naruszeniem danych.

Z najnowszej edycji EY Global Cybersecurity Leadership Insights Study 2024 wynika, że wysoki poziom cyberbezpieczeństwa w dużym stopniu oddziałuje na kluczowe biznesowe aspekty. Zespoły ds. cyberbezpieczeństwa działające w firmach zaawansowanych w obszarze wirtualnych zabezpieczeń mają w 63% pozytywny wpływ na tworzenie wartości dodanej. Dla porównania, w organizacjach, które nie przywiązują do tego tematu aż tak dużej wagi, ten odsetek wynosi 42%. Co więcej, cybernetyczni prymusi niemal dwukrotnie szybciej reagują na możliwości rynkowe (58% wobec 29% u pozostałych badanych). Jednak największą różnicę widać pod kątem tempa transformacji i wprowadzania innowacji. Firmy stawiające na cyberbezpieczeństwo mają na ten aspekt znaczenie większy wpływ niż inne organizacje – 56% w porównaniu do 25%.

– Inwestowanie w zespoły ds. cyberbezpieczeństwa przynosi firmom wymierne korzyści i daje im znaczącą przewagę konkurencyjną. Skuteczna ochrona przed wirtualnymi zagrożeniami pozwala efektywniej wdrażać nowe technologie, minimalizując potencjalne ryzyka, przez co zwrot z inwestycji będzie szybciej zauważalny. Co istotne, liderzy ds. cyberbezpieczeństwa wraz z rozwojem zaawansowanych rozwiązań coraz częściej będą stawali się kluczowymi doradcami dla zarządów, dostosowując swoje działania do celów biznesowych i w dużej mierze odpowiadając za innowacyjność całej organizacji – zauważa Piotr Ciepiela, Partner EY, Lider obszaru cyberbezpieczeństwa w regionie EMEIA.

Wykres: Wpływ cyberbezpieczeństwa na poszczególne obszary firmy

Wykres Wpływ cyberbezpieczeństwa na poszczególne obszary firmy

AI przeciw cyberzagrożeniom

Postępy w dziedzinie głębokiego uczenia i sieci neuronowych umożliwiają sztucznej inteligencji analizowanie większych i bardziej zróżnicowanych zbiorów danych w czasie rzeczywistym. Zdolność do samokształcenia przyspiesza automatyzację, pomagając zespołom cybernetycznym w ciągłym monitorowaniu sieci i aplikacji, a także wykrywaniu oraz prognozowaniu zagrożeń w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Oznacza to szybsze reagowanie na incydenty. Przeprowadzona przez EY metaanaliza 69 badań pokazuje, że średnia dokładność wykrywania spamu, złośliwego oprogramowania i włamań do sieci przez AI wynosi ponad 92%.

Jedną z kluczowych cech bardziej skutecznego podejścia do cyberbezpieczeństwa firmy jest integracja sztucznej inteligencji z ochroną zapewnianą przez wewnętrzne zespoły. Ponad połowa ankietowanych z firm o wysokim poziomie cyfrowych zabezpieczeń (62%) korzysta z AI lub uczenia maszynowego, ewentualnie jest na późnym etapie wdrażania tych rozwiązań w porównaniu z 45% w pozostałych organizacjach. Nie można jednak zapominać, że nowe technologie są nie tylko domeną biznesu, ale również cyberprzestępców. Stosują oni AI do tworzenia bardziej zaawansowanych ataków, takich jak automatyczne generowanie złośliwego oprogramowania czy zaawansowane phishingowe kampanie. To doprowadza do wirtualnego wyścigu zbrojeń między przestępcami a firmami.

Wysoka ochrona napędza biznes

Z badania EY wynika, że członkowie C-suite często przeceniają skuteczność podejścia ich organizacji do cyberbezpieczeństwa (48% zadowolonych w porównaniu do 36% CISO). Większa przejrzystość w rozmowach z liderami wyższego szczebla i zrozumienie wszystkich ryzyk są niezbędne do czynienia postępów we wdrażaniu sztucznej inteligencji w innych funkcjach organizacji. Pozwoli to wygenerować wartość dodaną płynącą z wysokiego poziomu ochrony cybernetycznej i wesprze biznes. Liderzy ds. cyberbezpieczeństwa mogą napędzać sprzedaż i zwiększać zyski poprzez budowanie zaufania klientów.

Dla partnerów biznesowych ważnym aspektem jest przetwarzanie danych i informacji wrażliwych – chcą wiedzieć, w jaki sposób są gromadzone, przechowywane i chronione. Naruszenie kwestii cyberbezpieczeństwa może poważnie wpłynąć na dotychczasową relację. Klienci cenią współpracę z firmami, które demonstrują silne zaangażowanie w ochronę danych i prywatności. Widoczne działania w zakresie cyberbezpieczeństwa, potwierdzone certyfikatami bezpieczeństwa (np. ISO 27001), wzmacniają reputację firmy.

Innym aspektem, przed którym chroni wysoki poziom obrony cybernetycznej, są przestoje w działalności operacyjnej i straty finansowe w wyniku wirtualnych ataków. Sztuczna inteligencja, która analizuje systemy i zachowania użytkowników w czasie rzeczywistym, minimalizuje ryzyko ich wystąpienia. Mniejsza liczba incydentów oznacza także płynniejszą działalność i lepszą obsługę klientów.

– Brak inwestycji w cyberbezpieczeństwo może szczególnie dotknąć sektor produkcji przemysłowej. Incydenty bezpieczeństwa na świecie pokazują, że nieplanowane przestoje wynikające z ataków generują straty sięgające setek tysięcy złotych. Konsekwencją ataku może być również ryzyko utraty ważnych kontraktów z powodu opóźnień w realizacji zamówień. Dlatego skuteczna cyberochrona jest jednym z działań niezbędnych dla utrzymania ciągłości produkcji i uniknięcia nieprzewidzianych zakłóceń. Firmy produkcyjne w Polsce mają dużo do nadrobienia pod tym względem i niestety wiele z nich uświadamia to sobie dopiero po poważnym incydencie. Co więcej, bez przemyślanej strategii cybernetycznej trudniej im będzie wdrażać nowe technologie, które są obecnie niezbędne do zachowania konkurencyjności – mówi Leszek Mróz, Partner EY w centrum kompetencji EY dla usług bezpieczeństwa OT/IoT.

O badaniu
Podstawą analiz są pogłębione wywiady jakościowe z liderami ds. cyberbezpieczeństwa przeprowadzone w lutym 2024 roku na obszarze obu Ameryk, Azji i Pacyfiku (APAC) oraz Europy, Bliskiego Wschodu, Indii i Afryki (EMEIA). Respondenci reprezentowali organizacje o rocznych przychodach przekraczających 1 mld USD. Dodatkowo eksperci EY przeanalizowali 18 tys. publikacji naukowych z lat 2017-2022 dotyczących cyberbezpieczeństwa.

CPS GfK: Mlekovita najczęściej wybieraną przez Polaków marką FMCG

Na czele tegorocznego rankingu najczęściej wybieranych przez Polaków marek FMCG stoi Mlekovita. Na podium znalazły się także Piątnica OSM oraz Mlekpol. Takie dane płyną z najnowszej edycji raportu CPS GfK Brand Footprint Europe.

Eksperci CPS GfK przeanalizowali, w jaki sposób konsumenci kupują produkty marek FMCG. – Raport Brand Footprint Europe pokazuje dynamiczny krajobraz wyborów zakupowych nabywców na całym kontynencie. Zrozumienie tych zachowań jest kluczowe zarówno dla sprzedawców detalicznych, jak i producentów – mówi Lenneke Schils, Global Insights Director w firmie CPS GfK.

Z analizy CPS GfK wynika, że najczęściej wybieraną marką w Polsce jest Mlekovita, która osiągnęła CRP na poziomie 250,1 mln, tym samym wyprzedzając Piątnicę OSM (242,2 mln) i Mlekpol (203,4 mln).

Lista 10 najczęściej wybieranych marek FMCG w Polsce według CPS GfK (CRP w mln):

1. Mlekovita (250,1 CRP)
2. Piątnica OSM (242,2 CRP)
3. Mlekpol (203,4 CRP)
4. Winiary (164,6 CRP)
5. Zott (155,5 CRP)
6. Tymbark (144,2 CRP)
7. Kinder (124,2 CRP)
8. Coca-Cola (116,7 CRP)
9. Wedel (95,4 CRP)
10. Dr. Oetker (92,4 CRP)

Wskaźnik Consumer Reach Points (CRP) jest obliczany poprzez pomnożenie trzech liczb: populacji gospodarstw domowych, penetracji (procent gospodarstw domowych kupujących daną markę) i wyboru konsumentów (jak często kupowana jest marka). CRP przedstawia siłę marki na podstawie tego, jak często wybierają ją nabywcy.

– Rosnące koszty produkcji i poszukiwanie przez konsumentów oszczędności sprawiły, że ostatni rok był dla branży FMCG pełen wyzwań. W ramach najnowszej edycji raportu Brand Footprint po raz pierwszy wyróżniliśmy marki, które poradziły sobie najlepiej i mimo trudnej sytuacji osiągnęły wzrosty. Wyniki wyróżniają się tym, że są oparte na całorocznej obserwacji koszyków zakupowych tysięcy polskich gospodarstw domowych. To pozwala śledzić i wnioskować o zachowaniu 13,5 mln polskich gospodarstw – podkreśla Szymon Mordasiewicz, dyrektor zarządzający w Consumer Panel Services GfK.

CPS GfK i YouGov – synergia opinii i zachowań konsumentów

Po przejęciu CPS GfK przez YouGov w styczniu 2024 r. tegoroczny raport Brand Footprint Europe po raz pierwszy uwzględnił dane pochodzące z YouGov BrandIndex, narzędzia YouGov służącego do codziennego monitorowania marek oraz ich konkurentów. Ponadto połączone dane YouGov i CPS GfK umożliwiają synergię pomiędzy opiniami konsumentów a ich zachowaniem podczas zakupów.

Informacje o raporcie Brand Footprint Europe:

Raport Brand Footprint Europe jest częścią serii Global Brand Footprint tworzonej we współpracy z Kantar Worldpanel. Dane pochodzą z 21 rynków europejskich, a przeanalizowanych zostało ponad 20 600 marek konsumenckich (z wyłączeniem marek własnych sprzedawców detalicznych).

Dzięki precyzyjnej analizie danych, raport dostarcza informacji o preferencjach konsumentów oraz wzorcach zakupowych. Dzięki analizie czynników, takich jak informacje o penetracji rynku i częstotliwość zakupów, CPS GfK zapewnia kompleksowy przegląd marek, najczęściej trafiały do koszyków nabywców z całej Europy.

Raport przedstawia również trendy regionalne oraz różnice pomiędzy preferencjami konsumentów w poszczególnych krajach Europy. Rankingi pozwalają na szczegółowe zrozumienie marek – od żywności i napojów po artykuły drogeryjne.

Wybory w Wielkiej Brytanii: czy rynki są zbyt spokojne?

  • Wybory w Wielkiej Brytanii, które odbędą się 4 lipca, najprawdopodobniej doprowadzą do zwycięstwa Partii Pracy. Nastąpi to po 14 latach rządów Konserwatystów naznaczonych Brexitem i kryzysem rosnących kosztów życia.
  • Biorąc pod uwagę ograniczony budżet, Partia Pracy skupi się na reformach strukturalnych i ostrożnej polityce fiskalnej, wspierających długoterminowy wzrost gospodarczy i stabilność.
  • Rynki pozostają spokojne, zakładając stabilność polityki. Brytyjskie aktywa w obliczu ryzyka związanego z wyborami w USA i Europie stały się bezpieczną przystanią dla inwestorów. Wydają się to rozumieć polscy inwestorzy posiadający rachunek w Saxo – ten kierunek geograficzny jest trzecim najchętniej wybieranym przez nich na platformie.
  • Brytyjski indeks giełdowy FTSE 100 nadal jest notowany ze znacznym dyskontem w stosunku do akcji globalnych, oferując jednocześnie wysoką stopę dywidendy i możliwości dywersyfikacji portfela.
  • Funt szterling może doświadczyć krótkoterminowej zmienności, jeśli zwycięstwo Partii Pracy nie będzie tak zdecydowane, jak przewidywano, oraz jeśli Bank Anglii przyjmie gołębie stanowisko po wyborach. Jednakże długoterminowe wsparcie dla funta w stosunku do euro może się utrzymać ze względu na kontrastującą sytuację polityczną i fiskalną między Wielką Brytanią a strefą euro.

Kolejne ważne wybory w Wielkiej Brytanii odbędą się już 4 lipca. Obecny krajobraz polityczny ukształtowały Brexit i pandemia, narzucając priorytety państwu. W przestrzeni medialnej w Wielkiej Brytanii dominowały w ostatnim czasie tematy polityki gospodarczej, opieki zdrowotnej, imigracji i zmian klimatycznych. Główne partie polityczne przedstawiły swoje programy, starając się odnieść do tych kluczowych kwestii.

Obecnie Partia Pracy ma w sondażach przewagę około 20% nad Konserwatystami. Ugrupowanie premiera Sunaka zmaga się z trudnościami w zdobyciu poparcia, a część jej zwolenników przepływa do Partii Reform Nigela Farage’a. To przesunięcie pozwoliło Partii Pracy uzyskać znaczącą, dwucyfrową przewagę w sondażach.Wykres 1

Charu Chanana, zarządzająca Działem Strategii Walutowej w Saxo Banku kreśli możliwe scenariusze gospodarcze po wyborach i tłumaczy ich znaczenie dla inwestycji.

Brak zasobów budżetowych

W kontekście obecnej sytuacji można znaleźć znaczące podobieństwa do wyborów w 1997 roku, kiedy Tony Blair i jego kanclerz Gordon Brown kładli nacisk na rozwagę budżetową w pierwszych latach urzędowania. Ostatnie krótkie i burzliwe rządy Liz Truss pokazały, jak rynki obligacji mogą skutecznie ograniczać ambicje fiskalne polityków.

Manifest Partii Pracy nie zawiera radykalnych planów wydatków, co sugeruje, że jej lider Keir Starmer i minister finansów w gabinecie cieni Rachel Reeves prawdopodobnie będą kontynuować konserwatywną politykę fiskalną, biorąc pod uwagę wysoki poziom zadłużenia.

Co może oznaczać większość dla Partii Pracy w kontekście gospodarki?

Potencjalna większość Partii Pracy uzyskana w nadchodzących wyborach mogłaby oznaczać koniec 14-letnich rządów Konserwatystów, naznaczonych Brexitem i kryzysem rosnących kosztów życia. Na początku zmiany będą jednak raczej skromne ze względu na ograniczenia budżetowe.

Niemniej jednak, sygnały wskazują, że brytyjska gospodarka stabilizuje się po krótkiej zeszłorocznej recesji. Wskaźniki predykcyjne, takie jak PMI (Indeks Menedżerów Zakupów) i indeks zaufania konsumentów, poprawiają się, a miesięczne dane dotyczące PKB wykazują pozytywne tendencje. Chociaż inflacja w sektorze usług pozostaje wysoka, łagodzenie inflacji towarów obniża ogólny wskaźnik inflacji, co może skłonić Bank Anglii do obniżenia stóp procentowych wcześniej niż zrobi to Rezerwa Federalna USA.

Stabilna polityka pod rządami Partii Pracy prawdopodobnie podtrzyma tę trajektorię gospodarczą, wspieraną przez czynniki długofalowe. W kontekście ograniczonych możliwości budżetowych, jej uwaga skupi się zapewne na reformach strukturalnych, które mogą wspierać odbudowę gospodarki po Brexicie w dłuższej perspektywie. Partia Pracy może również dążyć do zmniejszenia niektórych barier handlowych po Brexicie, zgodnie ze swoim kierunkiem poprawy relacji z Unią Europejską, choć takie zmiany zajmą trochę czasu. Dodatkowo, Partia Pracy planuje zwiększyć inwestycje w projekty ekologiczne.

Warto wspomnieć, że gdyby doszło do osiągnięcia znacznej przewagi Partii Pracy, mogłaby sobie ona pozwolić na podjęcie odważniejszych działań politycznych. Brytyjska gospodarka, by utrzymać stabilną sytuację ekonomiczną wciąż potrzebuje znacznych podwyżek podatków, których można uniknąć tylko w krótkiej perspektywie.

Brytyjskie akcje: strukturalne siły napędowe

Prognozy przewidujące stabilizację polityczną po wyborach sprawiły, że brytyjskie rynki finansowe wydają się odporne na elekcyjne zawirowania. Ewentualna korekta rynkowa mogłyby stanowić dobrą okazję do inwestowania w brytyjską gospodarkę, która powoli odbija się po wyzwaniach związanych z Brexitem, Covid-19, konfliktem Rosja-Ukraina i niestabilnością pod rządami Liz Truss, powodującą znaczące odpływy z akcji i obligacji.

Brytyjskie rynki finansowe w obliczu ryzyka związanego z wyborami w USA i Europie stały się bezpieczną przystanią dla inwestorów. Sprzyjające środowisko polityczne, wraz z potencjalnymi obniżkami stóp procentowych przez Bank Anglii, to dobra okazja do zastanowienia się nad brytyjskimi akcjami, które cechują się atrakcyjnymi wycenami i silnymi perspektywami wzrostu.

Czynniki, które mogą okazać się kluczowe dla inwestorów długoterminowych:

  • Wysoka dywidenda: Akcje brytyjskie oferują najwyższą stopę dywidendy spośród wszystkich kluczowych rynków.
  • Skład sektorowy: Indeks posiada ekspozycję zarówno na sektor obronny jak i surowcowy. Chociaż firmy naftowe i gazowe mogą odczuwać pewne trudności w związku z planami zielonej transformacji Partii Pracy, nadal stanowią one dobre zabezpieczenie przed ryzykiem geopolitycznym.
  • Niski współczynnik beta: Akcje brytyjskie mają niską betę w porównaniu do globalnych akcji, co sugeruje, że mogą być dobrym sposobem na wzmocnienie dywersyfikacji portfela.
  • Koncentracja na rynku krajowym: Indeks FTSE 250 jest bardziej skoncentrowany na rynku krajowym w porównaniu do FTSE 100. FTSE 250 obejmuje spółki o średniej kapitalizacji, które są bardziej zorientowane na gospodarkę Wielkiej Brytanii, czyli bardziej odzwierciedla krajowe warunki ekonomiczne. Z kolei FTSE 100 składa się z większych firm, które mają znaczącą ekspozycję międzynarodową.Wykres 2

Funt: Zagrożenie schematu „Kup plotkę, sprzedaj fakt”

Funt szterling był najlepiej radzącą sobie walutą w ramach walut G10 dzięki stabilizującej się gospodarce, wysokiej rentowności, brakowi pośpiechu Banku Anglii w obniżaniu stóp procentowych oraz przewidywanej stabilności politycznej. Jednak te pozytywne nastroje mogą się zmienić, jeśli zwycięstwo Partii Pracy nie będzie tak zdecydowane, jak się oczekuje. Warto zauważyć, że Partia Reform zyskuje na popularności w sondażach. Mniej znacząca większość Partii Pracy mogłaby skłonić rynek do żądania wyższej premii za ryzyko dla aktywów brytyjskich.

Funt może również stanąć w obliczu ryzyka, jeśli reakcja rynku będzie podążać za schematem „kup plotkę, sprzedaj fakty” po wyborach. Dodatkowo, istnieją ryzyka spadkowe dla funta, jeśli Bank Anglii przyjmie bardziej gołębie nastawienie w tygodniach następujących po wyborach, gdy będzie miał pierwszą okazję do obniżki stóp procentowych.

Jednak funt może mieć przestrzeń do dalszego wsparcia względem euro, zwłaszcza jeśli wyniki wyborów we Francji i Wielkiej Brytanii pozostaną rozbieżne. Stabilność polityczna i fiskalna Wielkiej Brytanii stanowi jaskrawy kontrast z niestabilną dynamiką w strefie euro, co sugeruje, że wektor pary EURGBP w średnim okresie może być skierowany w dół.

Ceny transportu morskiego mocno rosną, czekają nas podwyżki w sklepach

Od wielu tygodni rosną ceny transportu morskiego. Średnia cena transportu kontenera jest dziś o ponad 250 proc. wyższa niż rok temu, a koszty mogą rosnąć dalej, co utrudnia handel i walkę z inflacją. Za wiele produktów będziemy płacić więcej, zmniejszą się także zyski sprzedawców detalicznych. Zyskują natomiast firmy spedycyjne – akcje Maersk wzrosły ponad 8 proc. w ciągu ostatniego tygodnia.

W ostatnich tygodniach niezmiennie rosną ceny frachtu morskiego, czyli koszty transportu towarów na świecie. Według danych firmy konsultingowej Drewry, cena frachtu standardowego kontenera morskiego (o pojemności 76,2 m3, mieszczącego 25 europalet) wynosi obecnie średnio 5318 dolarów i jest to aż 256 proc. więcej niż rok wcześniej. Średnia cena frachtu w pierwszym półroczu wyniosła 3579 dolarów, czyli o 30 proc. więcej niż średnia cena w przedziale ostatnich 10 lat (2748 dolarów).

Ataki Huti na statki na Morzu Czerwonym zmusiły frachtowce morskie do unikania tego obszaru i wybierania dłuższych tras. Alternatywne trasy żeglugowe wokół Południowej Afryki nie tylko zwiększają dystans o około 11 000 mil morskich (oraz czas tranzytu o 1-2 tygodnie), ale także zwiększają koszty paliwa o około 1 milion dolarów na każdy rejs. Z tego powodu, z ośmiu najważniejszych tras, najbardziej wzrósł przeciętny koszt frachtu na trasie Szanghaj-Rotterdam – aż o 458 proc. w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Na tej trasie notowany jest niedobór przepustowości wynoszący 10-15 proc.

Pojawiają się także inne ograniczenia: w Kanale Panamskim ograniczono prędkość ruchu statków, ze względu na niski poziom wody. Zmniejszono również ilość ładunków, które statki mogą przewozić. W związku z tym, czas transportu przesyłek z Chin na wschodnie wybrzeże USA wzrósł o około 7-10 dni. Również Singapur, drugi co do wielkości port na świecie, wykazuje oznaki przeciążenia. Zazwyczaj statki zatrzymują się tam na jeden lub dwa dni, ale teraz część z nich jest zmuszona do przedłużać pobyt.

Wszystkie te warunki, w połączeniu z mocnym popytem ze strony USA i Europy, powodują wzrost cen. Korzystają na tym spedytorzy kontenerowi. Cena akcji Hapag-Lloys wzrosła o prawie 16 proc. od początku roku, choć w ciągu ostatnich 12 -miesięcy akcje straciły ponad 15 proc. Akcje Maersk natomiast zyskały ponad 8 proc. w ciągu ostatnich 5 dni, od początku roku tracą jednak 2 proc.

Wraz ze wzrostem cen transportu morskiego rosną także ceny frachtu lotniczego. Według danych firmy Xeneta, ceny transportu przesyłek z Azji Środkowej i Bliskiego Wschodu do Europy były w maju o 110 proc. wyższe niż rok wcześniej. Stawki na trasach z Azji Południowo-Wschodniej i Chin do Ameryki Północnej wzrosły odpowiednio o 65  i 43 proc., podczas gdy stawki na trasie Chiny-Europa również odnotowały dwucyfrowy wzrost – o 34 proc. r/r.

Rosnące koszty transportu będą oznaczały wzrost cen większości importowanych produktów. Część produktów może docierać z opóźnieniem, co może nawet powodować czasowe niedobory, a rosnące ceny mogą stanowić dodatkowa presję inflacyjną, i to w środowisku, w którym obecne napięcia na linii USA/Europa – Chiny mogą przynieść dodatkowe cła lub ograniczenia handlowe.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Wyniki sprzedaży Lokum Deweloper za II kwartał 2024 r.

Lokum Deweloper, działający głównie na dolnośląskim rynku nieruchomości, w II kwartale br. odnotował duży spadek sprzedaży w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej, zawierając 45 umów przedwstępnych i deweloperskich (-78% kw./kw.). W pierwszym półroczu 2024 r. sprzedano łącznie 115 lokali (-68% r/r).

Lokum Deweloper, oferujący mieszkania o podwyższonym standardzie, w II kwartale br. objął umowami deweloperskimi i przedwstępnymi 45 lokali: 34 na rynku wrocławskim oraz 11 w Krakowie. Od stycznia do końca czerwca 2024 r. Grupa zakontraktowała łącznie 115 takich umów: 94 we Wrocławiu oraz 21 w Krakowie.

W II kwartale br. Lokum Deweloper przekazał klientom 50 mieszkań, o 60% mniej niż przed rokiem, natomiast za całe I półrocze w wyniku rozpoznano 188 lokali (-19% r/r): 150 we Wrocławiu i 38 w Krakowie. Potencjał rozpoznań na 2024 r. został w ciągu sześciu miesięcy zrealizowany w 55%.

– W II kwartale tego roku nastąpiło dalsze osłabienie popytu na mieszkania, co wyraźnie odbiło się na naszych wynikach sprzedaży. Wprawdzie klienci cały czas poszukiwali mieszkań, jednakże nie podejmowali decyzji zakupowych. Głównym powodem było oczekiwanie na uruchomienie programu Kredyt na Start. Trzeba pamiętać, że w Polsce mamy obecnie najdroższe kredyty hipoteczne w Europie i dlatego takie wsparcie jest mocno oczekiwane przez kupujących. Przedłużający się brak decyzji rządu w tej sprawie skutkuje opóźnianiem decyzji przez klientów, co po stronie deweloperów powoli przekłada się na wstrzymywanie nowych inwestycji mieszkaniowych. Zgodnie z ostatnimi zapowiedziami program ma zostać uruchomiony dopiero w 2025 roku. Jednocześnie RPP wydaje się sugerować, że wysokie stopy procentowe pozostaną z nami jeszcze przynajmniej przez rok. Zakładamy, że stagnacja na rynku z uwagi na te okoliczności utrzyma się przynajmniej przez trzy kolejne kwartały. Niebawem spodziewamy się uzyskać pozwolenie na budowę dla dużego projektu we Wrocławiu przy ul. Góralskiej. Jednakże decyzję o wprowadzeniu tych mieszkań do realizacji i sprzedaży będziemy uzależniać od poprawy sytuacji kredytowej klientów  – mówi Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper.

Ostatniego dnia czerwca br. Grupa miała w ofercie 421 lokali, w tym 192 gotowe do odbioru. W tym czasie deweloper prowadził we Wrocławiu budowy obejmujące 584 lokale, których realizacja zakończy się po 2024 r.

Lokum Deweloper dysponuje bogatym bankiem ziemi, który pozwala na realizację blisko 12 tys. lokali.

W kwietniu obroty w centrach handlowych wzrosły o blisko 3%

  • W kwietniu 2024 r. obroty najemców w centrach handlowych były o 2,7% wyższe niż rok wcześniej.
  • Obroty najemców wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. Najlepsze wyniki odnotowały największe galerie (powyżej 60 tys. mkw. GLA), gdzie wzrost obrotów wyniósł 3,9%. Podobny wynik odnotowały najmniejsze centra (5-20 tys. mkw. GLA), w których obroty najemców wzrosły o 3,6%. Duże obiekty (40-60 tys. mkw. GLA) miały o 1,4% wyższe obroty, a w obiektach średniej wielkości (20-40 tys. mkw. GLA) obroty zwiększyły się o 0,7%.
  • W wybranych kategoriach największe wzrosty obrotów w kwietniu 2024 r. odnotowały: rozrywka (16,2%), zdrowie i uroda (10,3%) oraz artykuły wyposażenia domu (7,8%).

W kwietniu 2024 r. obroty najemców w centrach handlowych były o blisko 3% wyższe niż w tym samym okresie ubiegłego roku, wynika z indeksów Polskiej Rady Centrów Handlowych, które są największym w Polsce cyklicznym badaniem obrotów i odwiedzalności centrów handlowych. Najwyższe wzrosty odnotowała rozrywka, w tej kategorii obroty najemców zwiększyły się o ponad 16% – mówi Marcin Klammer, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych. – Indeksy PRCH gromadzą rzeczywiste dane na temat odwiedzalności i obrotów z obiektów o łącznej powierzchni powyżej 4,5 mln mkw., co stanowi ponad 33% rynku centrów handlowych w Polsce. Od 17 lat nad ich gromadzeniem, weryfikacją i analizą czuwa międzynarodowy audytor PwC – dodaje Marcin Klammer.

Współczynnik konwersji dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, był kwietniu 2024 r. o 3% wyższy niż w tym samym okresie w 2023 r.

Odwiedzalność mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w kwietniu 2024 r. o 0,7% niższa niż w kwietniu 2023 r. Ta różnica jest efektem szczytu zakupów przed świętami Wielkanocnymi, który obecnie przypadł na marzec, a rok wcześniej na kwiecień. Ponadto, w kwietniu 2023 r. klienci mogli skorzystać z dwóch niedziel handlowych, a w kwietniu 2024 r. tylko z jednej.

PRCH Turnover Index – jest największym w Polsce wskaźnikiem obrotów najemców w centrach handlowych. Ze względu na poufność i wrażliwość tego typu danych, od 2008 r. nad ich gromadzeniem, weryfikacją i analizą czuwa firma PwC, wiodący międzynarodowy audytor. Informacje pochodzą z raportów dostarczanych właścicielom i zarządcom galerii handlowych bezpośrednio przez najemców. Wyniki obrotów najemców w centrach handlowych podawane są w PLN, w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni najmu.

PRCH Footfall Density Index jest największym w Polsce wskaźnikiem odwiedzalności centrów handlowych. Nieprzerwalnie od 2008 r. nad gromadzeniem, weryfikacją i analizą danych o odwiedzalności czuwa firma PwC, wiodący międzynarodowy audytor. Indeks jest przygotowywany na podstawie informacji dostarczanych z nowoczesnych systemów kamer, pozwalających na rzeczywiste, codzienne mierzenie ruchu w centrach handlowych. To najbardziej miarodajny system analizujący przepływy klientów w centrach handlowych, wyróżniający się dokładnością sięgającą aż do 98%. Klienci odwiedzający galerie są liczeni za pomocą kamer 3D zainstalowanych przy każdym wejściu. Aby zminimalizować możliwość błędów, kamery montowane są również w dodatkowych miejscach, kluczowych dla weryfikacji ruchu w danym obiekcie. Informacje są zbierane w obiektach handlowych o łącznej powierzchni powyżej 4,5 mln mkw., co stanowi ponad 33% rynku centrów handlowych w Polsce. Dzięki temu indeks bardzo miarodajnie pokazuje liczbę klientów w ciągu miesiąca, w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni najmu.

Dlaczego warto przechowywać dane w chmurze? Sprawdź Play rozwiązania dla Biznesu

Dynamiczny rozwój firmy to nie tylko wyższe przychody, ale także więcej klientów i ich danych. Informacje, które przetwarza Twoja firma, błyskawicznie powiększają swoją objętość i wymuszają rozbudowę infrastruktury. Z pomocą przychodzi Ci przechowywanie danych w chmurze, które optymalizuje koszty i wprowadza Twoją firmę w erę transformacji cyfrowej. Sprawdź w artykule, czym są usługi chmurowe i centrów danych i dlaczego warto podjąć współpracę z dostawcą usług w chmurze.

Czym jest chmura obliczeniowa?

Chmura obliczeniowa to zbiór usług uruchomionych na serwerach zlokalizowanych w centrach danych, znajdujących się zwykle w różnych lokalizacjach geograficznych. Można przyjąć, że chmura dla firm ma nieograniczoną pojemność, a jej specyfika pozwala na łatwe skalowanie usług i wykorzystywanej przestrzeni dyskowej w zależności od aktualnego zapotrzebowania. Dostęp do chmury jest możliwy poprzez połączenie internetowe lub łącze dedykowane, co umożliwia pobieranie i przesyłanie danych na firmowy serwer z dowolnego miejsca.

W 2023 roku Polska zajęła 10. miejsce wśród krajów Unii Europejskiej korzystających z usług chmurowych. W naszym kraju chmurę wdrożyło już ponad 55% przedsiębiorstw, aż o 25% więcej niż w 2021 roku. Z roku na rok wykorzystanie usług chmurowych rośnie.

Chmura dla firm – dlaczego warto ją posiadać?

Wielu przedsiębiorców jest zwolennikami prywatnych serwerowni zlokalizowanych w siedzibie firmy. Mają one swoje zalety, ale chmura zaczyna wygrywać z nimi na kolejnych polach. Przede wszystkim dane w chmurze są dostępne z każdego miejsca i o każdej porze, a przy zastosowaniu odpowiednich rozwiązań np. replikacja, problemy w jednej z lokalizacji, nie wpływają na korzystanie z usług chmurowych. W przypadku lokalnych serwerowni w firmie, awaria firmowego serwera może zatrzymać pracę całej organizacji, co generuje straty i wzmaga frustrację pracowników.

Serwerownia on-site jest nie tylko ryzykownym, ale i kosztownym rozwiązaniem. Należy posiadać specjalne miejsce na ustawienie serwerów, kontrolować parametry temperatury i wilgotności oraz zatrudnić informatyków do utrzymywania ich sprawności i bezpieczeństwa. Decydując się na przechowywanie danych w chmurze, oszczędzasz na wszystkich powyższych elementach, ponieważ odpowiada za nie dostawca usług chmurowych. W ramach opłaty za chmurę opłacasz także utrzymanie serwerowni, ale koszty są nieporównywalnie niższe, ponieważ dzielą się na wszystkich użytkowników.

Czy dane w chmurze są bezpieczne?

Gdy już wiesz, czym jest chmura w Internecie, czas podjąć temat jej bezpieczeństwa. Usługi chmurowe od Play to dostosowane do Twoich potrzeb środowisko IT. Możesz zdecydować, czy interesuje Cię współdzielona z innymi użytkownikami chmura publiczna, czy wolisz przechowywać swoje dane i korzystać z usług w dedykowanej chmurze prywatnej.

Dla zwiększenia Twojego bezpieczeństwa zlokalizowaliśmy 6 centrów danych Play w różnych miejscach kraju: w Gdańsku, Warszawie, Bytomiu i Katowicach. Centrum danych w Katowicach ma wydzieloną Strefę Danych Osobowych, w której przechowujemy dane wrażliwe zgodnie z regulacjami prawnymi. Na bieżąco monitorujemy wszystkie niezbędne parametry pracy serwerów za pomocą systemu SCADA, aby Twoje dane i inne usługi, jak np. wirtualna centrala, były bezpieczne i dostępne bez opóźnień.

Czy chmura jest płatna?

Widzisz oferty darmowej przestrzeni w chmurze i zastanawiasz się, czy chmura jest płatna? Niektóre opcje publicznych usług chmurowych mogą być darmowe, ale w ograniczonej pojemności. W ramach korzystania z chmury możesz również otrzymać bezpłatny dostęp do powiązanych narzędzi lub usług. Może Ci to wystarczyć do przetestowania chmury lub na początku działalności firmy, ale wraz z jej rozwojem wykupienie dodatkowej przestrzeni będzie nieuniknione.

Opłaty za chmurę odnoszą się przede wszystkim do mocy obliczeniowej i przestrzeni, na której są przechowywane dane. Operatorzy chmury oferują wygodne plany abonamentowe dopasowane do potrzeb firmy lub opłaty za faktyczne korzystanie z chmury. W ramach korzystania z chmury dla firm wielu dostawców oferuje darmowe przesyłanie danych do serwera. Ważne jednak by zwrócić uwagę, że pobieranie zgromadzonych danych zwykle objęte jest opłatami.

Jak zapisać dane w chmurze?

Przed zakupem serwera chmurowego warto wiedzieć, jak zapisać dane w chmurze, aby uniknąć stresu i negatywnych doświadczeń. Pliki i informacje przeznaczone do przechowywania w chmurze na początku mogą zostać przesłane ręcznie. W trakcie regularnego korzystania z chmury możesz ustawić opcję cyklicznej synchronizacji z chmurą, aby wszystkie ważne dane pojawiały się na niej bez Twojej ingerencji. Przy przesyłaniu danych do chmury zwróć uwagę na łącze internetowe, z którego korzystasz. Stabilne połączenie pozwoli Ci szybko i bezpiecznie wysłać wszystkie pliki.

Jak pobrać dane z chmury?

Gdy w Twojej firmie zdarzy się awaria lub incydent uniemożliwiający korzystanie z danych na komputerach pracowników, serwer chmurowy pozwoli Ci szybko wrócić do pracy dzięki opcji kopii zapasowej. Jak pobrać dane z chmury? Uruchom procedurę backupu i przywróć najnowsze wersje wszystkich utraconych danych lub wybierz ręcznie zasoby, z jakich chcesz korzystać na komputerze. Pamiętaj o sprawdzeniu, czy na lokalnym dysku jest wystarczająca ilość miejsca na pliki przechowywane w chmurze.

Podsumowanie

Serwer w chmurze to rozwiązanie doskonałe zarówno dla małych przedsiębiorców i międzynarodowych korporacji. Przechowywanie danych na zewnętrznych, rozproszonych serwerach podnosi bezpieczeństwo, ułatwia pracę w międzynarodowych zespołach i optymalizuje koszty. Wybierając chmurę od Play masz gwarancję niezawodności i więcej oszczędności po rezygnacji z fizycznego serwera w firmie. Sprawdź Play Rozwiązania dla Biznesu i wkrocz w erę transformacji cyfrowej!

Wall Street znów rośnie po komentarzach Powella

Giełda na Wall Street ponownie urosła. Inwestorzy reagowali na komentarze Powella, który brał udział w panelu dyskusyjnym w Sintrze podczas sympozjum EBC. Szef Rezerwy Federalnej wskazał, że ostatnie dane wskazują na kontynuację dezinflacyjnej ścieżki. Wczorajsza ankieta JOLTS zaskoczyła dobrym wynikiem. Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych spadły, a dolar amerykański stracił na wartości. Dziś sesja w USA jest skrócona, a jutro z okazji Dnia Niepodległości handel nie odbędzie się. Dziś w centrum uwagi znajdzie się raport ADP, który może dać pewną wskazówkę jak ukształtują się piątkowe oficjalne dane podawane przez BLS. Dodatkowo poznamy wskaźnik ISM dla amerykańskich usług. Z wydarzeń krajowych należy wspomnieć o decyzji RPP, która prawdopodobnie utrzyma parametry polityki pieniężnej.

Majowe badanie Job openings and labour turnover survey (JOLTS) pokazało, że liczba wolnych miejsc pracy wzrosła do 8,14 mln (konsensus Bloomberga wskazywał 7,95 mln) wobec zrewidowanych w dół 7,92 mln w kwietniu z 8,06 mln początkowo. Stosunek liczby ofert pracy do liczby bezrobotnych utrzymał się na poziomie 1,2 i był najniższy od czerwca 2021 roku. Wskaźnik zwolnień wskazał stały poziom 2,2 proc. – ostatnio taki był notowany w 2020 roku. W pierwszej reakcji dolar zyskał na wartości ale aprecjacja trwała chwilę. Na koniec dnia USD stracił a kurs EUR/USD zamknął dzień blisko 1,0750. Dziś wzrosty są kontynuowane.

W Sintrze trwa sympozjum EBC. Wczoraj w panelu dyskusyjnym wzięli udział m.in. Jerome Powell oraz Christine Lagarde. Szef Rezerwy Federalnej podkreślił, że amerykański rynek pracy jest wciąż silny a trend dezinflacyjye wykazuje oznaki wznowienia. Dodał również, że przedstawiciele Fed-u muszą być jednak bardziej pewni tych tendencji przed podjęciem decyzji o obniżce stóp procentowych. Oznacza to jedno, że amerykańska instytucja chce zobaczyć więcej argumentów w danych. Powell przyznał, że jeśli rynek pracy wykaże wyraźniejsze oznaki ochłodzenia, wówczas Fed będzie reagował. Oznacza to, że piątkowy raport NFP może dostarczyć jeszcze większych emocji i wywołać dużą zmienność rynkową w przypadku niespodzianki.

Po wczorajszych danych oraz komentarzach z Fed wycena prawdopodobieństwa obniżki stóp proc. w USA we wrześniu lekko wzrosła po poziomu ok 63 proc. Cały czas jednocześnie rynek zakłada, że drugi ruch nastąpi w grudniu tego roku.

Rada Polityki Pieniężnej utrzyma dziś z dużym prawdopodobieństwem po raz kolejny aktualny poziom stóp procentowych. Wśród decydentów cały czas nie ma gotowości do zmiany. Pojawiają się głosy, że ewentualna możliwa dyskusja na ten temat jest możliwa dopiero w drugiej połowie 2025 roku. Obecnie inflacja (CPI) znajduje się w dopuszczalnych przedziale wahań (2,6 proc. r/r). Wciąż jednak wskaźnik bazowy jest podwyższony. Rada dostrzega ryzyko w silnym wzroście płac oraz wyższych cenach energii, których doświadczymy w II połowie tego roku. Rynek będzie chciał z pewnością ocenić nową lipcową projekcję NBP (inflacja, PKB). Cały raport zostanie zaprezentowany dopiero w poniedziałek. Jeśli nowe prognozy będą zakładały niższą ścieżkę inflacji, wówczas rynek może dostosować swoje oczekiwania dotyczące kolejnego ruchu w dół na stopach procentowych.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Hybrydowy model pracy i ESG zmieniają rynek biurowy w Polsce

Hybrydowy model pracy i europejskie regulacje związane z ESG zmieniają rynek biurowy w Polsce, ale popyt na powierzchnie biurowe utrzymuje się na wysokim poziomie – taki obraz wyłania się z najnowszego raportu „Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce 2024” autorstwa ABSL.

Według ekspertów firmy Colliers, partnera merytorycznego ABSL, polski rynek powierzchni biurowych jest jednym z najbardziej dynamicznych i innowacyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej (CEE). Raporty wskazują, że praca hybrydowa stała się nową normalnością, co wymusza zarówno na deweloperach, jak i na wynajmujących dostosowanie się do tej sytuacji. Warszawa pozostaje liderem pod względem zasobów biurowych, jednak rosną również rynki w mniejszych miastach, takich jak Rzeszów, Bydgoszcz czy Opole.

Stały wpływ hybrydy

92 proc. organizacji z sektora usług biznesowych wprowadziło już model hybrydowy. W efekcie przyjęcia elastycznych zasad pracy, średnia wielkość transakcji na rynku biurowym spadła o 20-30 proc. Wynajmujący traktują priorytetowo możliwość dopasowania wynajmowanej przestrzeni do potrzeb codziennej działalności i okresowego obłożenia biura. Optymalizacja metrażu i skupienie się na społecznych funkcjach biura stoją na czele potrzeb organizacji.

Hybrydowy model pracy zostanie z nami na dłużej – 3 na 4 osoby ankietowane przez Colliersa na potrzeby raportu “Hybrid & Beyond ’23” zadeklarowały, że obecnie przyjęty model jest dla nich optymalny, a 79 proc. organizacji odpowiedziało, że zachęty do powrotu do biura spotkały się z oporem ze strony pracowników. Eksperci Colliers rekomendują, by organizacje chcące widzieć większą liczbę pracowników stacjonarnie powinny wykorzystać do tego możliwości rearanżacji biura. Coraz mniej popularne stają się klasyczne przestrzenie open-space bez wydzielonych pomieszczeń do pracy w ciszy. Większe znaczenie mają natomiast przestrzenie umożliwiające integrację i spontaniczne spotkania w trakcie pracy.

Dorota Osiecka, Partner w Colliers Define dodaje: „W ostatnich kilku latach praca hybrydowa stała się normą na polskim rynku. Większość organizacji podjęła też szereg skutecznych działań pozwalających przystosować  się do rozproszonego modelu – wśród nich widzimy inicjatywy takie jak wdrożenie narzędzi i technologii umożliwiających pracę zdalną, adaptację powierzchni biurowej do nowego trybu pracy czy rozwijanie umiejętności zarządzania zespołami rozproszonymi. Wpływ pracy hybrydowej na organizacje pozostaje jednak kwestią bardzo złożoną. Przy niewątpliwych zaletach jakie niesie ze sobą taki model, firmy muszą mierzyć się również z potencjalnymi ryzykami. Do najgroźniejszych z nich należą problemy w przepływie informacji, rosnąca siloizacja, erozja kultury czy spadek zaangażowania pracowników. Proste rozwiązania jak ściąganie pracowników z powrotem do biura niekoniecznie przynoszą pożądane rezultaty. Znacznie lepszą strategią jest diagnoza obszarów w których hybrydowe ryzyka mogą się ujawnić, za pomocą narzędzi takich jak Hybrid Barometer a następnie podjęcie celowanych działań naprawczych i prewencyjnych.

ESG definiuje rynek

Już w styczniu 2025 r. największe organizacje notowane na giełdzie złożą pierwsze raporty ESG za rok 2024. W związku z wymogami dotyczącymi środowiska, zrównoważony rozwój jest jednym z głównych obszarów wpływających na rynek biurowy. Docelowo nowe regulacje unijne obejmą około 50 tys. firm z całej Europy. Z badań Komisji Europejskiej wynika, że 53 proc. dotychczasowych oświadczeń i deklaracji firm w obszarze zrównoważonego rozwoju budzi niejasności lub jest bezpodstawne. Jednym z głównych założeń ESG jest pełna transparentność i walka z dotychczasowym green-washingiem. Raportujące organizacje będą potrzebowały dokładnych danych na temat miksu energetycznego w wynajmowanych powierzchniach oraz ich dostosowania do innych wymagań wynikających z dyrektyw i rozporządzeń unijnych.

Obowiązek dostarczenia danych spada na deweloperów i zarządców powierzchni biurowych. Raportowanie wymusi na organizacjach ujęcie perspektywy ESG jako jedną z głównych wytycznych przy wynajmie. Część deweloperów i właścicieli nieruchomości wykorzystała ostatnie lata na przygotowywanie raportów niefinansowych, liczenie śladu węglowego i pozyskiwanie certyfikatów technologicznych SmartScore i WiredScore, jednak budynki starsze niż 7 lat uznawane są za starzejące się technologicznie. W Polsce 70 proc. budynków jest nieefektywnych energetycznie. Jeżeli właściciele tych budynków chcą dalej konkurować na rynku, muszą przygotować się na gruntowne renowacje.

Agnieszka Orłowska, Wiceprezeska ABSL ds. ESG, zauważa: – „Wdrożenie rozwiązań smart building jest niezbędne do spełnienia najnowszych wymagań dla przestrzeni biurowych. Wykorzystanie nowoczesnych i energooszczędnych technologii bezprzewodowych pozwala na dokładniejsze niż kiedykolwiek monitorowanie i analizę danych dotyczących użytkowania budynku. Wynajmujący będą mieli dzięki temu możliwość dostosowania swojej działalności do wymogów ESG, ograniczając emisje oraz koszty działalności. Najemcy oprócz realizowania celów związanych z dyrektywą o charakterystyce energetycznej budynków, ułatwią również samo przygotowywanie raportów niefinansowych, czym zachęcą firmy do najmu powierzchni właśnie w ich budynkach”.

Utrzymanie popytu

W 2023 r. popyt na powierzchnie biurowe był 5 proc. mniejszy niż w rekordowym pod tym względem roku 2019. Największy wzrost pośród rodzajów transakcji zaobserwowano w obszarze renegocjacji, które stanowiły 42 proc. wszystkich zawieranych umów. Na pierwszym miejscu pozostają relokacje i nowe umowy, składające się na 49 proc. umów na rynku. Całkowity wolumen transakcji najmu wyniósł niecałe 1,5 mln m2. Po spowolnieniu podaży w 2023 r., na początku 2024 r. w budowie znajdowało się ponad 630 tys. m2.

Moment kończącej się umowy najmu jest najlepszym do spojrzenia na działalność organizacji w nadchodzących latach w związku z przyjętym modelem pracy i dostosowaniem do unijnych wymogów zrównoważonego rozwoju. Firmy mają wtedy okazję do re-aranżacji przestrzeni połączonej czasem z redukcją metrażu. Jeżeli rozwiązanie to nie jest możliwe w wynajmowanej powierzchni, pozostaje możliwość relokacji.

Długofalowe prognozy dla rynku chemii budowlanej są realne do spełnienia

Wielkość globalnego rynku chemii budowlanej w 2023 roku została wyceniona przez analityków z Market Research Future (MRFR) na 32,1 mld dolarów i zgodnie z ich przewidywaniami ta kwota powinna dalej rosnąć, wykazując złożoną roczną stopę wzrostu (CAGR) na poziomie ok. 8% do 2032 roku. Jeśli chodzi o rynek europejski, ten roczny przyrost wartości Europejska Federacja Chemii Budowlanej (EFCC) szacuje na ok. 5% – zwraca uwagę Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena.

Szanse na realizację tego trendu możemy mieć, gdy zaobserwujemy wzmożone inwestycje europejskie, a także coraz powszechniejsze stosowanie innowacyjnych rozwiązań i wprowadzanie nowych technologii produktowych, które otwierają nowe możliwości rozwoju dla branży.

W horyzoncie długoterminowym branża budowlana i chemii budowlanej ma więc przed sobą dobre perspektywy na rozwój zarówno pod względem geograficznym, jak i w ujęciu produktowym. Nieprzewidywalne dla rynku wcześniejsze zawirowania, jak zerwane łańcuchy dostaw spowodowane globalną pandemią koronawirusa, potem przez działania wojenne na wschodzie Europy, a w końcu również rosnąca inflacja i wysokie koszty kredytów, zmotywowały cały biznes do wyjątkowo elastycznego podejścia i dopasowania strategii do dynamicznego otoczenia. W tej chwili branża, mimo że wciąż odczuwamy skutki tych wydarzeń, osiąga względną stabilizację. Podjęte w odpowiednim czasie decyzje pomagają minimalizować wpływ niektórych zmian na działalność i prowadzenie biznesu.

Trudności, jakie przyniosły obecne czasy, są duże i zachęcają do szukania nowych możliwości rozwoju poprzez odpowiadanie na zmieniające się potrzeby rynku, dopasowanie do nowych światowych regulacji i sprostanie oczekiwaniom klientów. Tylko podmioty, które odpowiednio szybko zareagowały na nowe warunki, utrzymały pozycję na rynku i teraz decydują o tym, co dalej wydarzy się w branży.

W Polsce mamy nadzieję zaobserwować wzrost, powodowany będzie m.in. szybką urbanizacją i rozwojem infrastruktury. Polska jest rynkiem z ogromnymi potrzebami mieszkaniowymi i znacznymi możliwościami rozwoju w zakresie budownictwa biurowego i magazynowego, co z pewnością będzie sprzyjało osiąganiu dobrych wyników finansowych całego sektora. Budownictwo z pewnością pobudzą do rozwoju środki przewidziane w Krajowym Planie Odbudowy, który przewiduje dziesiątki miliardów euro ze środków unijnych do wydania na inwestycje zarówno w zakresie mieszkalnictwa, jak i infrastruktury.

Potencjał jest więc duży i dlatego warto go odpowiednio wykorzystać, aby branża, przed którą otwierają się nowe możliwości zarówno rozwoju, jak i pozyskania przychodów, została wzmocniona i wróciła na dawne tory intensywnego wzrostu. Dzięki takiemu podejściu do biznesu dobre prognozy przedstawiane przez analityków okażą się możliwe do realizacji.

Revolut ogłasza rekordowe wyniki za 2023 rok: podwojenie przychodów i 428 mln USD zysku netto

  • Przychody Grupy Revolut w 2023 roku wzrosły o 95% do 2,2 miliarda $ (1,8 miliarda £) z 1,1 miliarda $ (0,92 miliarda £) w 2022 roku
  • Zysk przed opodatkowaniem w 2023 roku osiągnął 545 milionów $ (438 milionów £); marża zysku netto w 2023 roku wyniosła 19%
  • Środki na rachunkach klientów wzrosły w 2023 roku o 38% do 23 miliardów $ (18,2 miliarda £), podczas gdy liczba płatnych subskrypcji wzrosła o 41%
  • W 2023 roku do Revolut dołączyło na świecie 12 milionów nowych klientów; na koniec 2023 roku społeczność klientów liczyła 38 milionów osób, a w czerwcu 2024 roku osiągnęła 45 milionów klientów
  • W Polsce pod koniec 2023 roku Revolut obsługiwał ponad 3,1 mln klientów indywidualnych, o ponad 1 milion więcej niż w 2022 roku, co stanowi wzrost o 47%; liczba klientów firmowych w 2023 roku wzrosła o 46% względem 2022 roku

Warszawa, 2 lipca 2024 – Grupa Revolut ogłosiła dziś swój Raport Roczny za rok finansowy kończący się 31 grudnia 2023 roku.

Nik Storoński, CEO w Revolut powiedział: “To rok, w którym udało się osiągnąć największy postęp w realizacji naszej misji, by dostarczać klientom najlepsze produkty i użyteczność usług, po atrakcyjnej cenie, wszędzie. Społeczność klientów rośnie w imponującym tempie, a zdywersyfikowany model biznesowy generuje solidne wyniki finansowe: przychody w 2023 roku przekroczyły 2,2 miliarda $ przy rekordowym zysku przed opodatkowaniem w wysokości 545 milionów $. 2023 rok, dzięki zyskowi netto na poziomie 428 milionów $, był już trzecim z rzędu gdy firma pozostawała rentowna.”

“Każdego dnia innowacyjne produkty Revolut dostarczają wartość nowym grupom klientów w kolejnych krajach. Konsekwentnie dążymy do uzyskania licencji bankowej w Wielkiej Brytanii i udostępnienia aplikacji na nowych rynkach. Choć w połowie 2024 roku przekroczyliśmy próg 45 milionów klientów indywidualnych na świecie, Revolut jest przygotowany na wykładniczy wzrost w drugiej połowie roku i później. Chcemy wywierać pozytywny wpływ i zmieniać krajobraz usług finansowych, z korzyścią dla klientów.”

Wyniki za 2023 rok

Solidne wyniki finansowe w dobie rynkowych wyzwań (Wykres 1)

Wykres 1

Revolut dostarczył rekordowy wzrost przychodów i zysków, w czasie rosnącej złożoności otoczenia makroekonomiczne, geopolitycznego i regulacyjnego.

  • Przychody grupy wzrosły o 95% z 1,1 miliarda $ (0.92 miliarda £) w 2022 roku do 2,2 miliarda $ (1,80 miliarda £) w 2023 roku.
  • Revolut osiąga zysk netto już trzeci rok z rzędu:
    • Zysk przed opodatkowaniem wyniósł 545 mln $ (438 mln £), a zysk netto wzrósł do 428 mln $ (344 mln £) w 2023 roku z 7 mln $ (6 mln £) w 2022 roku
    • Marża zysku netto za rok 2023 wyniosła 19%, co odzwierciedla zarówno efektywność jak i skalowalność modelu biznesowego Revolut, poprawę kosztów jednostkowych partnerów i dalszy wzrost wysokomarżowych strumieni przychodów.

Dynamiczny wzrost dzięki modelowi biznesowemu opartemu na zdywersyfikowanych przychodach, ekspansji na nowe rynki i pogłębieniu zaangażowania klientów (Wykres 2)

Wykres 2

Dywersyfikacja przychodów Revolut pozostawała stałym źródłem zrównoważonego wzrostu, żadna linia produktowa ani kraj nie odpowiadał za więcej niż 30% udziałów w przychodach firmy w 2023 roku.

  • W ciągu 2023 roku do Revolut dołączyło blisko 12 mln nowych klientów na świecie, co stanowiło najwyższy wzrost r/r w historii firmy i wyniosło liczbę klientów na poziom 38 mln na koniec 2023 roku.
  • 70% nowych klientów dołączyło do Revolut w sposób organiczny lub z polecenia przez osobę, którą znają. Rozwój oparty o rekomendacje uzupełniały dalsze inwestycje w marketing i sprzedaż, także w przypadku Revolut Business, który pod koniec 2023 roku zdobywał miesięcznie 20 tys. nowych klientów z sektora MŚP (małych i średnich przedsiębiorstw).
  • Wzrost w 2023 roku dotyczył wszystkich strumieni przychodów w ramach zdywersyfikowanego modelu biznesowego Revolut, jednocześnie więcej klientów korzystało z większej liczby produktów i usług firmy:
    • Karty i interchange: 605 mln $ (486 mln £), wzrost o 59% z 379 mln $ (306 mln £);
    • Produkty majątkowe i wymiana walut: 491 mln $ (395 mln £), wzrost o 46% z 334 mln $ (270 mln £);
    • Subskrypcje: 303 mln $ (244 mln £), wzrost o 53% z 196 mln $ (159 mln £);
  • Całkowite saldo na rachunkach klientów wzrosło z 16,4 miliarda $ (13,2 miliarda £) w 2022 roku do 22,7 miliarda $ (18,2 miliarda £) w 2023 roku.
  • Dzięki rozszerzonym możliwościom w zakresie operacji skarbowych, wyższym depozytom na rachunkach klientów, rosnącym stopom procentowym banku centralnego i dynamicznemu rozwojowi portfela kredytowego, dochód odsetkowy wzrósł ze 102 mln $ (83 mln £) w 2022 roku do 621 mln $ (500 mln £) w 2023 roku.
  • Wykorzystanie usług przez klientów firmy istotnie przyspieszyło, a wolumen transakcji wzrósł o 58% r/r, osiągając w 2023 roku blisko 870 miliardów $ (700 miliardów £). Miesięczna liczba transakcji w grudniu 2023 roku wyniosła 590 mln, co stanowi wzrost o 73% r/r.
  • Coraz więcej klientów decyduje się na korzystanie z produktów i usług Revolut poprzez płatne subskrypcje, liczba klientów wybierających plany płatne wzrosła o 41%.
  • Revolut jest obecnie (czerwiec 2024) najczęściej pobieraną aplikacją w kategorii Finanse w Europie, zajmując pierwsze miejsce w 17 krajach, także w Polsce.
  • Revolut wszedł na nowe rynki zagraniczne, w tym do Brazylii i Nowej Zelandii, zwiększając swój zasięg geograficzny do 38 krajów.

Inwestycje w najlepsze produkty i kompetencje, aby zaspokoić potrzeby finansowe konsumentów i firm

Koncentrując się na rozwoju usług bankowych w Europie, Revolut zwiększył poziom reinwestycji w przyszły rozwój, zarówno w obszarze produktów jak i ekspansji na nowe rynki.

  • 300 mln $ (241 mln £) zostało przeznaczone na marketing i reklamę, by wesprzeć wzrost organiczny. Firma, chcąc lepiej spełniać potrzeby klientów korporacyjnych, powiększyła zespół sprzedaży B2B do ponad 900 pracowników na koniec 2023 roku. Łączne zatrudnienie w Revolut wzrosło o 38% r/r do 8152 osób na koniec 2023 roku.
  • Revolut wdrożył także nowe produkty lokalne na kluczowych rynkach w Europie:
    • IBAN: udostępnienie lokalnych numerów IBAN klientom indywidualnym w Irlandii, Francji, Hiszpanii i Holandii.
    • Kredyty: udostępnienie kredytów konsumenckich we Francji, Niemczech i Hiszpanii oraz kart kredytowych w Irlandii i Hiszpanii.
    • Oszczędności i Fundusze: produkt Money Market Funds został udostępniony w 22 krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego, klienci zdeponowali w nim już blisko 1,9 miliarda $ (1,5 miliarda £).

Perspektywy na rok 2024 (Wykres 3)Wykres 3

  • Nieprzerwany wzrost liczby klientów: według danych z czerwca 2024 roku, firma osiągnęła próg 45 mln klientów na świecie, co oznacza, że w pierwszym półroczu 2024 roku do Revolut dołączyło 7 mln nowych klientów. Revolut jest na dobrej drodze aby przekroczyć próg 50 milionów klientów jeszcze przed końcem roku budżetowego 2024.
  • Rozwój nowych produktów i usług: oprócz udostępnienia istniejącego już portfolio produktów w większej liczbie rynków, w pierwszym półroczu 2024 roku Revolut wprowadził na rynek:
    • Cyfrowe karty eSIM: umożliwił klientom zakup pakietów transferu danych w telefonie bezpośrednio z poziomu aplikacji Revolut, co oznacza wejście w kolejną kategorię usług i produktów pozabankowych (dostępne w UK i wybranych krajach EOG).
    • Revolut Robo-Advisor: funkcja, która wykorzystuje algorytmy do zarządzania portfelami inwestycyjnymi w sposób półautomatyczny, pozwala inwestować w zdywersyfikowany, dostosowany do potrzeb klienta portfel bez konieczności poświęcania czasu na analizę i aktywne zarządzanie portfelem (dostępny w USA i krajach EOG).
    • RevPoints: program lojalnościowy, który umożliwia klientom zdobywanie punktów za codzienne wydatki (dostępny w UK i wybranych krajach EOG).
  • Nowa globalna siedziba: Revolut ogłosił umowę dotyczącą przeniesienia swojej globalnej siedziby do budynku YY w londyńskiej dzielnicy Canary Wharf. Posunięcie to ma wspierać przyszły rozwój działalności Revolut w Wielkiej Brytanii i na świecie.

 

Wyniki w Polsce

 

W 2023 roku Revolut odnotował dynamiczny wzrost biznesu w Polsce, w czwartym kwartale przekroczył próg 3 milionów klientów nad Wisłą. Cyfrowy bank ma dziś w Polsce powyżej 3,5 miliona klientów – w ciągu ostatnich 6 miesięcy konto w Revolut w Polsce otworzyło prawie 500 000 nowych klientów.

 

  • Liczba klientów indywidualnych w Polsce wzrosła w minionym roku o ponad 1 milion klientów (2023 vs 2022), co oznacza wzrost o 47% (2023 vs 2022), natomiast liczba klientów korporacyjnych w Polsce wzrosła o 46% (2023 vs 2022). Liczba klientów indywidualnych aktywnych w ciągu miesiąca w Polsce wzrosła o 50% (2023 vs 2022).
  • Polscy klienci Revolut mieli zdeponowanych na swoich kontach 783 mln £ na dzień 31 grudnia 2023 roku (+62% w porównaniu z grudniem 2022).
  • Ponad 172 mln fizycznych płatności kartami i transakcji w bankomatach wykonali w 2023 roku polscy klienci Revolut (+69% w 2023 vs. 2022). Ponad 60% z nich wykonano w kraju, co sugeruje, że Revolut jest coraz częściej używany w Polsce jako bank do codziennych wydatków. Revolut odnotował też dynamiczny wzrost transakcji krajowych, o blisko 69% (2023 vs 2022).
  • W 2024 roku liczba klientów indywidualnych w Polsce powiększyła się o prawie 500 000 nowych klientów, co oznacza wzrost o 15% w ciągu pierwszych 6 miesięcy w porównaniu do analogicznego okresu 2023 roku (wzrost liczby klientów aktywnych miesięcznie o 21%), firma jest na dobrej drodze by przekroczyć próg 4 mln klientów do końca 2024 roku.

Obawy o deficyt budżetowy i wybory w USA windują rentowności obligacji. Złoto drożeje

Na wczorajszej sesji rentowności amerykańskich obligacji z długiego końca krzywej dochodowości ponownie rosły. Głównym czynnikiem były obawy o deficyt budżetowy, implikacje dla inflacji i wynik wyborów w USA. Akcje z Wall Street zdołały wczoraj zyskać. Technologiczny Nasdaq Composite urósł o 0,8 proc., SP500 o 0,3 proc. a Dow Jones jedynie o 0,1 proc. Kurs EUR/USD po porannych wzrostach w godzinach popołudniowych obniżył się. Ostatecznie notowania zamknęły się wyżej o 0,3 proc.

Skrajnie prawicowe ugrupowanie Zjednoczenie Narodowe (RN) uzyskało dobry wynik w pierwszej turze wyborów parlamentarnych we Francji, choć nieco gorszy niż oczekiwano. Spread OAT-Bund (rentowność 10-letnich obligacji francuskich pomniejszona o rentowność 10-letnich niemieckich „papierów dłużnych”) zawęził się wczoraj o prawie 6 punktów bazowych do 74,2 , co było zobrazowaniem lekkiej ulgi wyborczej. Oczy inwestorów będą teraz zwrócone na decydującą drugą turę w najbliższą niedzielę, 7 lipca.

W Sintrze trwa sympozjum EBC. Prezeska EBC Christine Lagarde powiedziała, że bank nie ma jeszcze wystarczających dowodów na to, że zagrożenia inflacyjne minęły. Dodała jednocześnie, że „nadal stoimy w obliczu kilku niewiadomych dotyczących przyszłej inflacji, zwłaszcza w zakresie tego, jak będzie ewoluować powiązanie zysków, płac i produktywności oraz czy gospodarka zostanie dotknięta nowymi wstrząsami po stronie podaży. Przyznała, że minie trochę czasu, zanim EBC zdobędzie wystarczającą ilość danych, aby mieć pewność, że ryzyko inflacji powyżej celu minęło. Na dziś zaplanowany jest panel z udziałem Lagarde oraz Powella z Fed.

Z danych makro otrzymaliśmy m.in. raport ISM dla amerykańskiego przemysłu. Główny wskaźnik nieznacznie spadł do 48,5 pkt. z 48,7 pkt. ,oczekiwano wzrostu do 49,1 pkt. Z badania wynika, że presja cenowa zmniejsza się. Oceniono, że była ona w czerwcu najniższa w całym 2024 roku. Znaczna poprawa nastąpiła w segmencie nowych zamówień. Tu otrzymaliśmy wzrost z 45,4 pkt. do 49,3 pkt. Po publikacji dolar umocnił się a kurs EUR/USD ustanowił dołek na 1,0720. Dziś rano główna para walutowa zniżkuje i znajduje się na podobnym poziomie.

Poniedziałek był dniem publikacji wstępnych wskaźników PMI dla Europy, w tym dla Polski. Dla naszej gospodarki okazał się on stabilny i wyniósł 45 pkt. tak jak w maju. Pozostaje on w obszarze recesyjnym od 26 miesięcy. Z raportu wynika, że produkcja szybciej spadała niż w maju, z kolei spadek nowych zamówień zmniejszył swoje tempo. Zatrudnienie ponownie się obniżyło kolejny miesiąc z rzędu choć w mniejszym stopniu niż w poprzednim miesiącu. Pozytywem jest kontynuacja zmniejszenia się presji inflacyjnej. Dla strefy euro PMI polepszył się ale w stopniu minimalnym i uplasował się na poziomie 45,8 pkt. Wciąż przemysł znajduje się w regresie. Dane dla przemysłu niemieckiego okazały się ponownie bardzo słabe. Indeks Menadżerów Zakupów obniżył się do 43,5 pkt. Słabo radzą sobie wciąż wszystkie główne branże. Cały czas „kuleje” popyt wewnętrzny ale również ten pochodzący z zagranicy.

Od dziś przez kolejne dni będziemy otrzymywać dane z amerykańskiego rynku pracy. O 16 zostanie zaprezentowana ankieta JOLTS, która pokaże siłę popytu na pracę. Liczba wakatów ma obniży się wg prognoz do poziomu 7,91 mln. z 8,059 mln. Jutro tradycyjnie zaprezentowany zostanie ADP, czwartek to dane o wysokiej częstotliwości dotyczące wniosków o zasiłek. Natomiast przysłowiową „wisienką” na torcie będzie piątkowy NFP, po którym oczekuje się wyraźnego spadku zatrudnienia w sektorze pozarolniczym (do 190 tys.) i stabilizacji stopy bezrobocia na poziomie 4 proc.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rekordowa wypłata z Ekstraklasy za sezon 2023/24

Ekstraklasa SA w sezonie 2023/24 wypłaciła klubom 280,2 mln zł, a ok. 9,5 mln zł trafiło do PZPN. To oznacza największą w historii pulę przekazaną klubom i federacji z ligowej spółki – wyższą o ponad 40 mln zł niż rok wcześniej i o ponad 20 mln zł niż zakładał budżet z początku sezonu. Oprócz pieniędzy kluby otrzymały z Ekstraklasy także świadczenia barterowe o łącznej wartości ok. 2,5 mln zł.

Za sezon 2023/24 PKO Bank Polski Ekstraklasy najwięcej pieniędzy otrzymała mistrzowska Jagiellonia Białystok – blisko 32,5 mln zł, czyli o prawie 5 mln zł więcej niż ubiegłoroczny triumfator rozgrywek. Do kasy Śląska Wrocław trafiło ok. 27,1 mln zł, a wypłata dla Legii Warszawa sięgnęła 25,2 mln zł.Ekstraklasa_model_podzialu_2023_24Ekstraklasa_ podzial srodkow 2023-24

– Przygotowując budżet na początku sezonu 2023/24 co prawda przewidywaliśmy, że łączne wpływy dla klubów za prawa mediowe i marketingowe będą wyższe, przede wszystkim z powodu nowego kontraktu z Canal+ o wartości 1,3 mld zł, jednak nasze wyniki finansowe na koniec sezonu przebiły nasze oczekiwania. Wypracowaliśmy je dzięki bardzo restrykcyjnej polityce wydatków, osiągnieciu wszystkich KPI’ów w umowach ze sponsorami, wpływom z zagranicznych praw mediowych, wyższym niż zakładane przychodom od bukmacherów i dodatkowym wpływom sponsorskim. W efekcie łącznie do klubów trafiło aż 280,2 mln zł, z czego dzielona równo kwota stała to 141,8 mln zł. Dla porównania dekadę temu, w sezonie 2013/14, cała pula do podziału wynosiła 115,2 mln zł. Dziś sam tylko mistrz Polski inkasuje blisko 30% tamtej kwoty, a najniższa wypłata to ok. 10 mln zł. Jest to ogromny sukces, na który pracowaliśmy latami, systematycznie podnosząc wartość ligi i wypłaty dla klubów – mówi Marcin Animucki, prezes zarządu Ekstraklasa SA.

Środki pozyskane przez Ekstraklasę SA pochodzą głównie ze sprzedaży krajowych i międzynarodowych praw do transmisji telewizyjnych oraz scentralizowanych praw marketingowych. Najwięcej waży obecny kontrakt z Canal+, obejmujący sezony od 2023/24 do 2026/27. Kolejną ważną składową stanowią środki od sponsorów. W sezonie 2023/24 byli nimi: PKO Bank Polski, Totalizator Sportowy, Engelbert Strauss, Stihl, PKN Orlen, adidas oraz marka Aztorin.

Pula 280,2 mln zł została rozdysponowana między kluby według nowego modelu. Największą część, wynoszącą 50%, stanowiła kwota stała, dzielona równo między kluby. Tym razem wyniosła ona aż 141,8 mln zł, podczas gdy rok temu było to 105,6 mln zł. Druga składowa (33,5%), czyli pula za wynik sportowy z ostatniego sezonu, wyniosła 91 mln zł. W tym wypadku 18,5% całej puli zostało rozdysponowanych w zależności od miejsca w tabeli, kolejne 14% to premia dla klubów awansujących do pucharów europejskich (w tym roku część przypadająca czwartemu uprawnionemu klubowi została przekazana do ogólnej puli środków, a część niepodzielna do Fundacji Ekstraklasy na finansowanie programu Akademie Klasy Ekstra). Dodatkowo partner tytularny przewidział premię dla klubów reprezentujących Polskę w rozgrywkach UEFA, w związku z czym – jak w poprzednich latach – do Legii Warszawa i Rakowa Częstochowa trafiło po 300 tys. zł ze środków od PKO Banku Polskiego. Liga przeznacza też 1% całości środków przekazywanych klubom – jako część puli wyniku sportowego – jako opłatę solidarnościową dla klubów spadających do niższej ligi. Zgodnie z przyjętym modelem, „Parachute payment” należy się jednak klubom z co najmniej dwusezonowym stażem w najwyższej lidze. Spośród trzech zespołów z miejsc 16-18 warunek ten spełniała tylko Warta Poznań. Jednakże na wniosek zarządu Spółki, po uzyskaniu zgody od Rady Nadzorczej, pozostali dwaj spadkowicze Ruch Chorzów i ŁKS Łódź – otrzymali dodatkowe wynagrodzenie, stanowiące równowartość 100% opłaty solidarnościowej. Argumentem za uwzględnieniem tego wyjątku był znaczący wkład marketingowy i frekwencyjny obu klubów w dobre wyniki ligi w sezonie 2023/24.

Na wysokość wypłat dla klubów mają także wpływ wyniki osiągnięte przez nie w rozgrywkach w ostatnich pięciu sezonach. Za każdy z nich kluby otrzymują liczbę punktów będącą odwrotnością miejsca w tabeli, np. 18 punktów za miejsce pierwsze, 17 za drugie itp. Każdy z sezonów ma też wagę – najwięcej waży właśnie zakończony, a najmniej sezon zakończony pięć lat temu. Suma punktów tworzy ranking historyczny, na bazie którego dzielone jest 14% całej puli. Za sezon 2023/24 według tej zasady podzielonych zostało 39,7 mln zł – wyjaśnia Krzysztof Bauza, dyrektor finansowy Ekstraklasa SA.

Kolejną część (2,5%) puli środków stanowi dofinansowanie programu PZPN – Pro Junior System. Wypłata za miniony sezon, sfinansowana w całości przez PKO Bank Polski jako partnera tytularnego rozgrywek i sponsora programu Akademie Klasy Ekstra, wyniosła 5,1 mln zł i trafiła do siedmiu ekstraklasowych klubów.

Najwięcej środków, bo 1,2 mln zł, otrzymało Zagłębie Lubin. W tabeli PJS najwyżej zostali sklasyfikowani piłkarze ŁKS-u i Ruchu, ale oba kluby zajęły miejsca spadkowe i dlatego – zgodnie z regulaminem – wypłacono im połowę kwoty, której reszta trafiła do Fundacji Ekstraklasy, organizującej turnieje Akademia Klasy Ekstra, Ekstra Talent i Ekstra Klub. Pieniądze te nie są jedynymi ekstraklasowymi wypłatami na piłką młodzieżową. Kluby w ramach kwoty stałej otrzymały 18 mln zł, po 1 mln na klub, z przeznaczeniem na rozwój akademii i szkolenia piłkarskiej młodzieży. Te środki pochodzą przede wszystkim z kontraktu sponsorskiego z PKO Bankiem Polskim, a także z wpłat od firm bukmacherskich i kar nakładanych przez Komisję Ligi. Łącznie za sezon 2023/24 oznaczało to dofinansowanie do rozwoju piłki młodzieżowej w wysokości 23,1 mln zł – podaje Marcin Animucki.

 

Oprócz środków finansowych Ekstraklasa w minionym sezonie przekazała klubom także świadczenia w postaci barterowej. Były to m.in. piłki, statystyki meczowe i fitnessowe, z których korzystają sztaby szkoleniowe oraz maty chroniące murawy. Łączna wartość tych świadczeń wyniosła ok. 2,5 mln zł.

Ekstraklasa w sezonie 2023/24 wypłaciła także ok. 9,5 mln zł PZPN, z czego ponad 5 mln zł to środki na pokrycie wynagrodzeń sędziów, delegatów i obserwatorów, a ponad 4 mln zł to kwota z tytułu zarządzania ligą.

Rosnące przychody ligi, dzięki którym kluby mogą się rozwijać, nie byłyby możliwe, gdyby nie realizowana od lat strategia budowania wartości rozgrywek. To inwestycje w nowoczesne technologie, stałe podnoszenie jakości produkcji telewizyjnej i transmisji czy coraz ciekawsza oprawa meczowa. Cały sztab profesjonalistów po stronie Ekstraklasy i Ekstraklasa Live Park, ale też klubów, na co dzień dba o to, by w każdym miejscu, gdzie kibice stykają się z Ekstraklasą – na stadionach, w telewizji, social mediach, w naszych aplikacjach itd. – otrzymywali najbardziej angażujące treści. Teraz przyszedł czas na kolejne ligowe inwestycje, by w przyszłości nasze rozgrywki były jeszcze bardziej atrakcyjne dla kibiców, nadawców i sponsorów. Stąd budowa nowego centrum mediowego Ekstraklasa Live Park, które będzie mogło obsługiwać zdalne transmisje meczów i centralny VAR. Kluby zgodziły się właśnie na podniesienie kapitału naszej spółki producenckiej o 6 mln zł, co stanowi około połowy wydatków na inwestycję dot. centralnego VAR-u. Dzięki temu projektowi rozwój technologiczny Ekstraklasy, a w konsekwencji także jej wartość marketingowa, będą mogły wejść na zupełnie nowy poziom – przewiduje Marcin Animucki.

Koniec z tradycyjną ścieżką kariery? Dynamiczne zmiany technologiczne wymagają ustawicznego uczenia i częstych zmian

Tempo zmian technologicznych i społecznych sprawia, że ludzie coraz szybciej muszą adaptować się do nowych okoliczności. Dlatego dziś mniej są przywiązani mentalnie do wykonywanej pracy, a chętniej uczą się nowych umiejętności, czasem nawet całkowicie zmieniając branżę. Według globalnego badania ADP „People at Work2024: A Global Workforce View”, aż 25,8 proc. pracowników Polsce rozważało w ostatnim roku przebranżowienie. Ponad jedna trzecia badanych (36,4 proc.) uważa, że ich pracodawca nie inwestuje w rozwój ich umiejętności służących rozwojowi ich kariery.

Już dziś według badań GUS aż 53 proc. z nas nie pracuje w wyuczonym zawodzie. Czy to znaczy, że tradycyjna ścieżka kariery, polegająca na zdobyciu wykształcenia kierunkowego, a następnie przekuwanie go w wieloletnie doświadczenie zawodowe, to droga donikąd? Słabnie przekonanie – silne jeszcze wśród starszych pokoleń – że studia wyższe są wstępem do świetlanej kariery. W ciągu dekady liczba studentów w Polsce zmalała o 14 proc. W roku akademickim 2022/23 było ich 1,22 mln osób, a jeszcze w 2015/15 – ok. 1,4 mln[1]. Częściowo to efekt tego, że studiują roczniki niżu demograficznego, niemniej uczelnie nie mogą zasypać tej luki nawet przyjmując rekordowo dużo studentów z zagranicy (8,4 proc. w roku akademickim 2022/23)[2]. Maleje również liczba osób podejmujących studia II stopnia. Na zdobycie tytułu magistra decyduje się dziś 70 proc. absolwentów studiów I stopnia. W 2021 r. było ich niemal o 30 tys. mniej niż w 2015 r[3]. Innymi słowy, więcej osób kończy edukację wyższą na tytule licencjata lub inżyniera.

Sukcesy za to święcą platformy oferujące krótkie kursy i szkolenia, dopasowane do trenowania praktycznych umiejętności przydatnych na rynku pracy takich jak obsługa social mediów i programów graficznych, rachunkowość, tworzenie biznesplanów, design thinking czy stawianie baniek ogniowych… możliwości są nieskończone.

– Platformy e-learningowe i ich sukces na rynku to inspiracja dla pracodawców – mówi Anna Barbachowska, dyrektorka HR w ADP Polska. – Jednym z dużych trendów w HR jest zmierzch tradycyjnej ścieżki kariery, pęd do uczenia ustawicznego i częstych zmian. Dlatego wiele dużych firm oferuje już swoim pracownikom szkolenia online, dostęp do lektur branżowych czy naukę języków. Oferty są stale poszerzane. Panuje zasada, że łatwiej jest nauczyć pracownika umiejętności potrzebnych w danym miejscu niż szukać idealnego kandydata na rynku, bo ani szkoły średnie i zawodowe, ani studia wyższe nie nauczą go wszystkiego, co przyda się na konkretnym stanowisku w konkretnej firmie. W ADP obok możliwości e-learningu proponujemy pracownikom udział w webinarach, jako interaktywną formę przekazywania wiedzy. To okazja do rozwoju i dla odbiorców, i dla osoby prowadzącej szkolenie, czyli zwykle pracownika ADP. Taka osoba sama tworzy scenariusz webinaru, dba o atrakcyjny przekaz, zaprasza ewentualnych współprowadzących. Wchodzi w rolę nauczyciela i organizatora, ale poza tym buduje swoją markę osobistą w firmie – dodaje Barbachowska.

Pracodawco, inwestuj w uczenie ustawiczne

Co jakiś czas każdy z nas słyszy historię z cyklu „rzucił/a pracę w korpo i został/a kierowcą, krawcową, fryzjerem, księgową…” itp. Należy tu zwrócić uwagę na dwie kwestie: motywy tak radykalnej zmiany ścieżki zawodowej i chęć uczenia się nowych rzeczy. Ludzie zwykle podejmują taką decyzję, gdy w obecnej pracy czują się nieszczęśliwi: są niespełnieni, niedoceniani merytorycznie i finansowo, nie widzą swojej przyszłości w danym miejscu. Zainwestowali czas, wysiłek i pieniądze, by nauczyć się nowego zawodu, a dotychczasowy pracodawca zwykle traci ich z radaru. To jednak wskazówka, że wielu pracowników chętnie nabywa nowe umiejętności – dlaczego więc firmy mają tego nie wykorzystać?

Biznes zaczyna doceniać ten pęd do nauki i coraz częściej na niego odpowiada. Upskilling – czyli wewnętrzne doszkalanie pracowników – to gorący trend w HR, odpowiadający na niedobór pracowników o kwalifikacjach potrzebnych w danej firmie. Niektórzy pracodawcy idą jeszcze dalej i oferują reskilling wewnętrzny, oznaczający nabycie zupełnie nowych umiejętności, nieskorelowanych z dotychczasowym stanowiskiem pracy. Reskilling wspierany przez pracodawcę to szansa dla pracownika na zmianę zawodu i jednoczesne zostanie w firmie. Zyskują obie strony: pracodawca unika czasochłonnej rekrutacji i onboardingu nowego pracownika. Z kolei dla pracownika szukanie pracy w nowym zawodzie bez uprzedniego doświadczenia jest bardziej stresujące od zwykłej zmiany pracy. Formą upskillingu będzie więc np. powierzenie osobie pracującej na recepcji, po uprzednim przeszkoleniu, prowadzenia kanałów społecznościowych firmy. „Social media ninja” wyewoluowało w pełnoskalowy zawód, jednak wiele mniejszych firm nie potrzebuje w tym obszarze specjalisty na pełen etat – stąd łączenie tych zadań z innymi obowiązkami.

Upskilling i reskilling potrafią przybierać bardzo atrakcyjne formy. W niektórych firmach istnieje zasada, że pracownicy powinni poszerzać swoje kompetencje. Za tym idzie job rotation – cykliczne, systemowe przenoszenie pracowników między stanowiskami i działami. Inne firmy oferują dobrowolną migrację między działami w ramach indywidualnych uzgodnień między pracownikami i działami. Za wszystkim stoi przekonanie, że poznanie specyfiki pracy innego działu pomaga pracownikowi odświeżyć umysł, zyskać nową perspektywę i poprawić współpracę między działami. Pracownik natomiast zyskuje nowe doświadczenie zawodowe, które może skonfrontować ze swoimi potrzebami i kompetencjami.

Inny sposób to system mentoringowy: pracownik dostaje opiekuna, który dzieli się z nim doświadczeniem zawodowym i wiedzą w ściśle określonych ramach współpracy. W takim układzie zyskuje nie tylko uczeń, ale i mentor, dla którego jest to forma docenienia przez pracodawcę, i okazja do nowego spojrzenia na swoje doświadczenie. Dla pracodawcy natomiast dobry program mentoringowy to jeden ze sposobów budowania employer brandingu. Nowe pokolenia pracowników preferują firmy, które mają dobrą ofertę ciągłego uczenia się zawodowego. Są bardziej zadowoleni z relacji mentor – uczeń niż zwierzchnik – podwładny, a do tego nastawieni są na zdobywanie kompetencji, które umocnią ich pozycję na rynku pracy.

Ciekawą formą rozwijania umiejętności zawodowych są hakatony. Wbrew nazwie, nie ograniczają się już tylko do środowiska programistów. Hakaton nowego rodzaju to całodniowe wydarzenie, podczas którego pracownicy zawieszają swoje normalne zadania, a zamiast tego zespołowo przyglądają się porzuconym pomysłom, starają się twórczo rozwiązać jakiś problem, określić możliwe ścieżki rozwoju w firmie. To też szansa na przyjrzenie się pracy zespołowej, budowanie nowych relacji, pobudzenie kreatywności. Pracownicy znajdują się nagle w innej roli niż zwykle – a to okazja do odkrycia nowych umiejętności.

– W ADP umożliwiamy pracownikom rozwój swoich pasji przez udział w grupach pracowniczych. To działanie długofalowe. Grupy organizują w firmie różne wydarzenia i inicjatywy, na przykład ekologiczne czy z dziedziny inkluzywności. Przeprowadzają burze mózgów, projektują i nagłaśniają eventy, dysponują pewnym budżetem. Poza zwróceniem uwagi na istotne dla firmy aspekty, działania te wspierają pracowników w nabywaniu i rozwoju nowych umiejętności, co pomaga budowaniu kariery. – wskazuje Anna Barbachowska. – Oferowanie pracownikom atrakcyjnych form upskillingu i reskillingu, oprócz tego najbardziej oczywistego efektu, ma też inne zalety: u pracownika rośnie poczucie przynależności i lojalności wobec firmy. Pracownicy lepiej się poznają, współpraca lepiej się układa. I co istotne, to może być również sposób na przeciwdziałanie i redukowanie wypalenia zawodowego. Świadomość, że w firmie istnieje możliwość nabycia nowych kwalifikacji sprawia, że pracownik co jakiś czas będzie analizować swoją sytuację, zastanawiać się, jak się czuje na obecnym stanowisku i w czym innym mógłby być dobry. Pojawia się poczucie, że rozwiązania są dostępne na wyciągnięcie ręki. A to wszystko niweluje stres związany z pracą i zmniejsza prawdopodobieństwo odejścia.

[1] https://stat.gov.pl/files/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5488/8/9/1/szkolnictwo_wyzsze_w_roku_akademickim_2022-2023_-_wyniki_wstepne.pdf

[2] https://www.prawo.pl/student/zagraniczni-studenci-w-polsce-2023-r,524229.html

[3][3] https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-uczelnie-borykaja-sie-z-utrata-studentow-coraz-mniej-kandyda,nId,7153408#google_vignette

Waluty pod dyktando indeksów koniunktury

Poniedziałek mijał pod dyktando indeksów PMI dla przemysłu. W wielu gospodarkach finalne dane okazywały się lepsze od wstępnych, ale poziomy, na których jesteśmy, nie napawają optymizmem. W tle spadek inflacji w Niemczech i słuszne dyskusje, co dalej zrobi EBC.

Indeksy PMI w Europie

Finalny odczyt indeksu PMI dla strefy euro okazał się lepszy od oczekiwań o 0,2 pkt. Jest to raczej nagroda pocieszenia, bo ciężko się cieszyć z wyniku 45,8 pkt. To zresztą drugi najgorszy rezultat od początku tego roku. Jest to też zresztą istotnie poniżej 50 pkt oddzielającego przewagę odpowiedzi negatywnych od pozytywnych. Wczorajsze umocnienie euro było zatem bardziej napędzane uspokojeniem po wyborach we Francji, które nie zakończyły się wyraźnym zwycięstwem, nielubianego przez inwestorów i uważanego za skrajnie prawicowy, Frontu Narodowego Marine Le Pen.

Dane z Polski

Indeks PMI z Polski nie odbiega znacząco od wyników europejskich. Osiągnęliśmy wynik równe 45 pkt. Jest to również lepiej od oczekiwań, ale z tego 0,1 pkt różnicy względem prognoz naprawdę nie ma co się cieszyć. Czerwiec zamykamy zatem z tym samym wynikiem co maj i tym samym jest to drugi najgorszy wynik od października zeszłego roku. Możemy żartować, że marudzenie jest naszą cechą narodową, ale jeżeli u menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia dominuje pesymizm, to przekłada się to na gospodarkę realną. Nie może zatem dziwić, że po tych danych złoty był w odwrocie. Jeszcze rano cieszyliśmy się z kolejnego zejścia w ciągu ostatnich dni kursu euro poniżej 4,30 zł. Wieczorem z kolei obserwowaliśmy, jak ten sam kurs euro przekracza 4,32 zł.

Co mówi nam niższa Inflacja w Niemczech

Poznaliśmy wczoraj dane na temat inflacji za Odrą. Analitycy oczekiwali spadku do 2,3%, po tym jak w maju widzieliśmy odbicie do poziomu 2,4%. Wyszło nawet lepiej dla portfeli naszych zachodnich sąsiadów. Wynik 2,2% to trzeci taki rezultat w tym roku, po marcu i kwietniu i jednocześnie jest to najniższy poziom od początku fali wysokiej inflacji. Szybciej spadająca inflacja pozostawia oczywiście więcej miejsca EBC na obniżki stóp procentowych. Najbliższe decyzyjne posiedzenie będziemy mieli już 18 lipca. Dotychczas dominowała koncepcja, że po czerwcowej decyzji Bank będzie czekał na reakcje rynków, ale obecne dane nie pozostawiają takiej konieczności. Wygląda na to, że po majowym efekcie jojo strefa euro wraca na drogę spadków. Z gospodarek strefy euro wzrost cen w czerwcu zanotowała Belgia i Holandia. Spadki widzimy z kolei w Austrii, Francji, Hiszpanii i Niemczech. W rezultacie niedługo oczekiwania mogą skręcić w stronę kolejnej obniżki, a to z kolei może dalej ciążyć kursowi euro. Dzisiaj poznamy indeks łączny dla strefy euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

11:00 – strefa euro – inflacja konsumencka,
15:30 – Kanada – indeks PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Jak stacje ładowania pojazdów elektrycznych wspierają cele ekologiczne

W ostatnich latach, rozwój technologii ładowarek samochodów elektrycznych przyczynił się do znaczącej zmiany w sposobie, w jaki podchodzimy do transportu i energii.

Coraz więcej ludzi przesiada się na pojazdy elektryczne w celu zmniejszenia swojego śladu węglowego. Stacje ładowania odgrywają kluczową rolę w tej transformacji, oferując wygodne i dostępne źródła energii dla kierowców.

Dodanie nowych stacji ładowania na mapie miast i wzdłuż tras transportowych nie tylko zachęca do korzystania z pojazdów elektrycznych, ale również pomaga zredukować zanieczyszczenia powietrza.

Poprzez zwiększenie wsparcia infrastruktury ładowania, znacząco przyczyniamy się do ekologicznej rewolucji.

Redukcja Emisji z Pojazdów Spalinowych

Tradycyjne pojazdy napędzane benzyną i olejem napędowym są jednymi z większych źródeł zanieczyszczeń powietrza i emisji gazów cieplarnianych.

Spaliny wydzielane podczas jazdy zawierają szkodliwe substancje, takie jak tlenki azotu (NOx), dwutlenek węgla (CO2) oraz cząstki stałe, które negatywnie wpływają na zdrowie i środowisko naturalne.

Wprowadzenie pojazdów elektrycznych znacząco poprawia sytuację, ponieważ nie emitują one żadnych zanieczyszczeń podczas jazdy.

Ładowarki samochodów elektrycznych są niezbędne, aby ten ekologiczny postęp mógł być kontynuowany. Wraz z rosnącym zagęszczeniem infrastruktury EV, coraz mniej kupujących zmuszonych będzie inwestować w samochody spalinowe, prowadząc do jeszcze dalszego ograniczania emisji.

Wsparcie dla OZE i Zrównoważonego Rozwoju

Stacje ładowania pojazdów elektrycznych często korzystają z odnawialnych źródeł energii (OZE), takich jak energia słoneczna, wiatrowa czy wodna. Dzięki temu ładowanie samochodów EV staje się jeszcze bardziej ekologiczne.

Inwestowanie w infrastrukturę ładowania zasilaną zieloną energią wspiera zrównoważony rozwój i prowadzi do mniejszego zużycia nieodnawialnych zasobów naturalnych. Dobrze rozwinięty sektor OZE drastycznie redukuje bowiem zapotrzebowanie na paliwa kopalne takie jak węgiel czy ropa.

Takie podejście prowadzi również do większej spójności w ramach polityki energetycznej kraju. Zwiększona rola OZE w produkcji energii elektrycznej i jej wykorzystanie w stacjach ładowania pomaga osiągnąć cele klimatyczne wyznaczone przez rządy na całym świecie.

Wsparcie Ekosystemów Miejskich

Stacje ładowania pojazdów elektrycznych mają również pozytywny wpływ na same miasta. Zwiększenie liczby samochodów emitujących zero zanieczyszczeń powietrza przyczynia się do poprawy jakości życia mieszkańców miast.

Czystsze powietrze to mniejsze ryzyko chorób układu oddechowego i sercowo-naczyniowego, co ma bezpośredni wpływ na wydatki publiczne.

Ponadto, rozwijająca się infrastruktura ładowania samochodów elektrycznych może prowadzić do modernizacji systemów energetycznych w miastach. Wykorzystanie smart gridów, zintegrowanych systemów zarządzania energią i magazynowania energii jest w stanie znacząco poprawić niezawodność energetyczną infrastruktury miejskiej.

Podsumowanie

Stacje ładowania pojazdów elektrycznych odgrywają kluczową rolę w walce o czystsze środowisko i zrównoważony rozwój.

Dzięki nim możliwe jest znaczące zmniejszenie emisji szkodliwych substancji i gazów cieplarnianych, co poprawia jakość powietrza w miastach oraz zdrowie ich mieszkańców.

Wsparcie dla infrastruktury ładowania samochodów elektrycznych oraz integracja odnawialnych źródeł energii przyczyniają się do zrównoważonej transformacji energetycznej.

Ponadto, rozwijająca się infrastruktura ładowania wspiera modernizację systemów energetycznych w miastach, poprzez wykorzystanie smart gridów i zintegrowanych systemów zarządzania energią, co podnosi ich efektywność i niezawodność. To wszystko wspiera nie tylko cele ekologiczne, ale także innowacyjne rozwiązania miejskie.

Dzięki stacjom ładowania, mamy większe szanse stać się świadomymi uczestnikami globalnej zmiany, dążącymi do pozostawienia przyszłym pokoleniom czystszej i zielonej planety.

Inflacja w usługach utrzymuje się na podwyższonym poziomie

Inflacja CPI w strefie euro w czerwcu wyniosła 2,5 proc. r/r. Odczyt jest zgodny konsensusem rynkowym. Inflacja bazowa utrzymała się na poziomie 2,9 proc. r/r. Tutaj odczyt okazał się nieco wyższy niż prognozy (2,8 proc.). Wskaźnik inflacji już od dłuższego czasu utrzymuje się poniżej 3 proc. i jest w okolicach celu EBC wyznaczonego na 2 proc.

W ujęciu miesięcznym ceny rosły o 0,2 proc. Po raz kolejny jednak wskazujemy na utrzymującą się podwyższoną inflację w usługach. W ostatnim miesiącu ceny usług rosły o 0,6 proc. m/m, a roczny wskaźnik wciąż wynosi 4,1 proc. r/r. Ponadto presja cenowa w tym sektorze może utrzymywać się w kolejnych miesiącach.

Te dane nie dają pewności co do trwałego zejścia inflacji do celu. Decyzje EBC pozostają zależne od napływających danych. EBC rozpoczął już cykl obniżek, pytaniem pozostaje jego tempo. Wydaje się, że w tym roku zobaczymy jeszcze maksymalnie dwie obniżki stóp procentowych po 25pb.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Polska na światowym podium krajów z największym wzrostem cen nieruchomości

Wraz z powolnym spadkiem kosztów zadłużenia i ograniczonymi zasobami dostępnymi na sprzedaż, średni roczny wzrost cen na 56 rynkach śledzonych przez Knight Frank Global House Price Index osiągnął 3,6% w ciągu dwunastu miesięcy poprzedzających marzec tego roku, co oznacza wzrost z 3,2% w porównaniu do poprzedniego kwartału. Polska, gdzie ceny wzrosły nominalnie o 13% w ciągu ostatnich 12 miesięcy, znalazła się pierwszej trójce krajów z największym wzrostem cen.

W ramach Global House Price Index Knight Frank analizuje 56 rynków mieszkaniowych na całym świecie.

Kluczowe wnioski:

  • Turcja po raz kolejny przewodzi indeksowi Knight Frank, odnotowując 9,9% wzrost realnego rocznego wzrostu cen, pomimo 52% wzrostu nominalnego;
  • 82% wszystkich globalnych rynków mieszkaniowych odnotowuje wzrost cen;
  • Średni roczny wzrost cen w indeksie wyniósł 3,6% w I kwartale 2024 roku oraz 1,3% średni kwartalny wzrost cen.

W I kwartale 2024 roku globalne rynki mieszkaniowe zanotowały silniejszy wzrost, a roczny wynik osiągnął poziom 3,6%. Oznacza to znaczną poprawę w porównaniu z 2,2% wzrostem obserwowanym w II kwartale ubiegłego roku, kiedy rynki absorbowały wpływ gwałtownego wzrostu stóp procentowych na całym świecie, widocznego od początku 2022 roku.

Chociaż ceny rosną w rocznym tempie 3,6%, to wynik ten jest nadal poniżej średniego długoterminowego trendu z ostatnich 20 lat, wynoszącego 5,6%. Kwartalny wzrost, choć bardziej zmienny, wynosi 1,3% i jest porównywalny z ostatnimi dwoma kwartałami, nieznacznie poniżej długoterminowej średniej wynoszącej 1,4%.

Biorąc pod uwagę badane przez Knight Frank rynki, 82% z nich odnotowało roczny wzrost cen w I kwartale bieżącego roku, co jest najlepszym wynikiem od IV kwartału 2022 roku. W ujęciu kwartalnym 67% rynków odnotowało wzrost cen – najsilniejszy od III kwartału 2022 roku.

Przy wciąż wysokiej inflacji na wielu światowych rynkach, realny wzrost cen nieruchomości pozostaje ujemny. Uwzględniając inflację, ceny spadły średnio o 0,4% w ciągu 12 miesięcy poprzedzających marzec tego roku. Realny roczny wzrost cen jest obecnie o 3,3% niższy od długoterminowej średniej wynoszącej 2,9%.

„Ceny nieruchomości wzrosły w ciągu ostatniego roku na większości światowych rynków. Wiele z nich boryka się z brakiem nieruchomości oferowanych na sprzedaż, a także wolniejszej realizacji nowych budynków, co prowadzi do stosunkowo zdrowego popytu, który winduje ceny do kolejnych szczytów. Jednak w dłuższej perspektywie tylko niższe koszty zadłużenia utrzymają wzrost cen,” – komentuje Liam Bailey, global head of research w Knight Frank.Knight Frank Global House Price Index Q1 2024

Poszczególne rynki

Turcja po raz kolejny przewodzi indeksowi Knight Frank, a znacząca inflacja krajowa ma wpływ na rynek mieszkaniowy. Po osiągnięciu szczytowego poziomu 86% w październiku 2022 roku, wskaźnik CPI (wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych, pot. inflacja) w Turcji spadł do najniższego poziomu 38% w czerwcu ubiegłego roku, ale od tego czasu ponownie wzrósł do 75%. Mimo wzrostu o ponad 50% w ciągu roku do marca 2024, w ujęciu realnym ceny w Turcji spadły o 9,9% w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Polska jest jednym z sześciu z 56 analizowanych krajów (wraz z Turcją, Bułgarią, Kolumbią, Tajwanem i Grecją), gdzie wzrost cen osiągnął wartość dwucyfrową.

„Przyczyn tak wysokiego wzrostu upatrywać należy zarówno w wysokiej inflacji, jak i specyfiki lokalnego rynku, gdzie na popyt i co za tym idzie ceny, duży wpływ mają rządowe programy dopłat do kredytów hipotecznych oraz silny popyt na wynajem, generowany m.in. przez uchodźców z Ukrainy. Przy tak silnym rynku najmu, zakup mieszkań był dobrą formą ochrony kapitału przed inflacją. Co za tym idzie, pomimo rosnących kosztów kredytów oraz ich mniejszej dostępności, ceny mieszkań rosły odwzorowując silny niedobór podaży oraz mocny popyt,”wyjaśnia Dorota Lachowska, head of research w Knight Frank Polska.

Rynek australijski z 7,5% wzrostem w ciągu ostatnich 12 miesięcy, odnotował silny zwrot od zeszłego roku, kiedy to ceny były pod presją rosnących stóp procentowych. W ostatnich trzech miesiącach ceny spadły jednak o 1%.

Stany Zjednoczone odnotowały silny wzrost na poziomie 6,5%, a ceny urosły o 1,9% w ciągu ostatniego kwartału, wspierane przez niski poziom zasobów, nawet jeśli koszty zadłużenia obciążają rynek.

Wzrost o 1,6% w Wielkiej Brytanii w I kwartale oznacza dalsze jego spowolnienie, ponieważ wysokie koszty zadłużenia ograniczają dostępność cenową.

Rynki europejskie obejmują osiem z 11 krajów odnotowujących spadki cen, przy czym Francja (-5,2%) i Niemcy (-3,9%) odczuwają skutki spowolnienia wzrostu gospodarczego i wysokiej inflacji w ostatnim czasie.

Hongkong pozostaje w tyle za innymi kluczowymi światowymi rynkami, odnotowując spadek cen o 11,6% w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Wolniejsza gospodarka doprowadziła do przeszacowania rynku.