Ceny ofertowe nowych mieszkań – grudzień 2023 (wstępne dane)

Ostatnim akordem minionego roku na rynkach mieszkaniowych największych miast był duży wzrost średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań w Warszawie i Trójmieście.  Jednak to w tej drugiej metropolii  podrożały one w 2023 r. najbardziej – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

Jeszcze w październiku to Kraków był liderem podwyżek średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie firm deweloperskich – przypomina Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Po szalonym trzecim kwartale, w którym średnia cena metra kwadratowego wzrosła aż o 11%,  końcówka ubiegłego roku przyniosła w tym mieście pierwsze symptomy stabilizacji cen. Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w grudniu ich średnia, w przeliczeniu na metr kwadratowy, utrzymała poziom z listopada, a w całym czwartym kwartale wzrosła o 2%.  Za to w Trójmieście podwyżki rozkręciły się w drugiej połowie ubiegłego roku, a czwarty kwartał był wręcz rekordowy pod tym względem. Średnia cena metra kwadratowego wzrosła tu bowiem aż o 10%! Wyk. 1 - Ceny mieszkań - grudzień 2023-cena m kw.K

Warto zwrócić uwagę, że od lipca, czyli od momentu pojawienia się w ofercie banków „Bezpiecznego Kredytu 2%”, niemal we wszystkich metropoliach nastąpiło wyraźne przyspieszenie cenowe. Oazą stabilności wśród największych metropolii była Łódź. I to zarówno pod względem wielkości oferty, jak i średniej ceny nowych mieszkań, która wzrosła w  tym roku najmniej, bo „tylko” o 8%. W pozostałych metropoliach mieliśmy do czynienia z dwucyfrowymi podwyżkami średniej ceny metra kwadratowego.Wyk. 2 - Ceny mieszkań - grudzień 2023-cena m kw.R

Najbardziej, bo aż o 27% wzrosła ona w 2023 r. w Trójmieście. W Krakowie podwyżka wyniosła 24%, a w Warszawie średnia cena metra kwadratowego mieszkań w ofercie deweloperów wzrosła  o 23%.

W zupełnie innych niż przed rokiem nastrojach są deweloperzy oraz kupujący od nich mieszkania klienci. Wśród nich jest najpewniej wielu takich, którzy bardzo żałują, że zwlekali z zakupem lokalu w oczekiwaniu na spadek cen, na który zanosiło się po 2022 r. – komentuje Marek Wielgo.

Oczywiście najdrożej jest w Warszawie. Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że pod koniec grudnia 2023 r. średnia cena metra kwadratowego mieszkań, które znajdowały się w ofercie warszawskich firm deweloperskich przekraczała 16,7 tys. zł. Tak więc za 50-metrowe nowe mieszkanie w stolicy Polski trzeba było zapłacić średnio niemal 837 tys. zł, czyli o ok. 155 tys. więcej niż przed rokiem, gdy za lokum o podobnym metrażu płaciło się średnio niespełna 682 tys. zł.  Dysponując obecnie taką kwotą, można było kupić nie 50-, a 41-metrowe lokum, czyli o 9 m kw. mniejsze.

Z kolei w Krakowie zakup mieszkania o powierzchni 50 m kw. oznacza obecnie wydatek średnio o ok. 151 tys. zł wyższy niż pod koniec ubiegłego roku, a w Trójmieście – aż o ok. 160 tys. zł.  Poszukujący, którzy nie są w stanie dołożyć takiej kwoty do zakupu 50-metrowego mieszkania, muszą zadowolić się mniejszym metrażem aż o odpowiednio 10 i 11 m kw.

„Bezpieczny Kredyt 2%” praktycznie „wyczyścił” ofertę deweloperów z najtańszych mieszkań. Zjawisko wyprzedaży najtańszych lokali i podnoszenia ich cen najlepiej obrazuje struktura cen mieszkań w ofercie firm deweloperskich. Na przykład w Trójmieście, gdzie średnia cena metra kwadratowego wrosła najbardziej, oferta lokali z ceną poniżej 9 tys. zł skurczyła się w ubiegłym roku z 24% do 7%. Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 15 tys. zł za metr zwiększył się z 17% do 42%.Wyk.3 - Ceny mieszkań - grudzień 2023-struktura cen m kw.R

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że aby średnia cena metra kwadratowego mieszkań na rynku pierwotnym przestała rosnąć, deweloperzy musieliby radykalnie zwiększyć podaż mieszkań w segmencie popularnym, czyli budowanych z myślą o klientach kredytowych. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w Łodzi, gdzie w grudniu odsetek mieszkań z ceną poniżej 9 tys. zł za m kw. zwiększył się z 34% do 36%. Niestety, istnieje ryzyko, że na początku 2024 r. deweloperzy działający w największych metropoliach ograniczą swoją aktywność inwestycyjną z powodu spadku popytu na budowane przez nich mieszkania. Może do tego doprowadzić zawieszenie programu „Bezpieczny Kredyt 2%” na skutek wyczerpania środków na dopłaty w tegorocznym budżecie państwa. Ponadto ceny mieszkań osiągnęły poziom, który coraz mniej kupujących, zwłaszcza posiłkujących się kredytem, jest w stanie zaakceptować.

Z drugiej strony trudno dziś sobie wyobrazić spadek cen atrakcyjnych działek oraz kosztów budowy. Tym bardziej, że od kwietnia zaczną obowiązywać zmiany w warunkach technicznych dotyczących budynków i ich usytuowania. Dla kupujących mieszkania nowe regulacje są korzystne pod względem komfortu zamieszkania. Trzeba też jednak zaznaczyć, że wzrosną koszty budowy, a równocześnie skurczy się powierzchnia nieruchomości przeznaczonych na sprzedaż. To może wpłynąć na wzrost cen nowych lokali.

Na początku tego roku można spodziewać się wysypu pozwoleń na budowę i zgłoszeń budowy, ponieważ takie projekty będą mogły być realizowane na podstawie obecnych wymagań technicznych. To przypomina sytuację sprzed trzech lat, kiedy wprowadzano dużo bardziej rygorystyczne normy energetyczne dla budynków mieszkalnych.

Autor: RynekPierwotny.pl

Ochrona konsumentów a manipulacyjne strategie w interfejsach bankomatów

Ostatnie zmiany w interfejsie bankomatów firmy Euronet wywołały falę niepokoju wśród użytkowników i zwróciły uwagę na ewentualne praktyki wprowadzające w błąd oraz dodatkowe opłaty związane ze sprawdzaniem salda rachunku. Nowy układ opcji transakcyjnych na ekranie bankomatu, prezentujący „Wypłatę w PLN i saldo” oraz „Inne usługi”, budzi wątpliwości konsumentów, szczególnie w kontekście pobierania opłat za sprawdzenie salda przez niektóre banki przy korzystaniu z bankomatów zewnętrznych operatorów, takich jak właśnie Euronet.

Klikając opcję „Wypłata w PLN i saldo”, konsument naraża się na dodatkową opłatę za weryfikację stanu konta. Natomiast, jeśli chce wypłacić pieniądze bez sprawdzania salda, musi wybrać „Inne usługi”. Ta zmiana w interfejsie może prowadzić do nieświadomego ponoszenia opłat za weryfikację salda, co stanowi niespodziewane obciążenie finansowe dla wielu użytkowników. Obawy i zgłoszenia konsumentów zwróciły uwagę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który podjął się weryfikacji tej sprawy [1].

Coraz częściej mówi się o tzw. „dark patterns” – praktykach projektowania interfejsu, celowo zaprojektowanych w taki sposób, aby wprowadzać użytkowników w błąd lub manipulować ich zachowaniem. Te techniki wykorzystują psychologiczne mechanizmy lub subtelne techniki, aby zwiększyć szanse na podjęcie określonych działań przez użytkownika. Często stosowane są w aplikacjach mobilnych, na stronach internetowych, w sklepach internetowych czy w interfejsach urządzeń elektronicznych.

Warto tu zwrócić uwagę na obowiązek udzielania konsumentom/kom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji oraz zakaz stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych lub czynów nieuczciwej konkurencji [2]. Nieuczciwą praktyka rynkową jest przy tym taka praktyka, która jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego/ej konsumenta/ki przed zawarciem umowy dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu – w szczególności praktyka wprowadzająca w błąd [3]. Chodzi o zniekształcenie procesu decyzyjnego konsumenta/ki poprzez wytworzenie w jego/jej umyśle mylnego przekonania co do transakcji, w którą chce się zaangażować. W rezultacie tego mylnego przekonania, konsument/ka podejmuje decyzję o zaangażowaniu lub wycofaniu się z danej decyzji. Istotne jest to, że takiej decyzji by nie podjął/podjęła, gdyby nie nieuczciwe działania przedsiębiorcy.

„Dark patterns”, choć mogą być skuteczne z biznesowego punktu widzenia, prowadzą do wprowadzania w błąd konsumentów, skłaniając ich do podejmowania decyzji niezgodnych z ich intencjami lub interesem. W związku z tym, wywołują obawy w kontekście ochrony konsumenta.

Organizacje ds. ochrony konsumentów i instytucje, takie jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, starają się monitorować i regulować tego typu praktyki, dbając o interesy konsumentów oraz zapewniając uczciwość rynku konsumenckiego. Wzrasta więc świadomość tych praktyk i dąży się do eliminacji dark patterns z interfejsów, aby zapewnić bardziej przejrzyste i uczciwe środowisko dla użytkowników, co jest dobrym kierunkiem społeczeństwa informacyjnego.

Autorka – r.pr. Edyta Oleszczuk-Romańska, Associate w Kancelarii Prawnej „Chałas i Wspólnicy”

[1] Bankomaty Euronetu eksponują płatną usługę. UOKiK wszczął postępowanie [online:] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/euronet-bankomat-oplata-sprawdzenie-salda-kara
[2] Art. 24 ust. 2 pkt 3) i 4) Ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz. U. z 2023 r. poz. 1689 z późn. zm.).
[3] Art. 4 ust. 1 i 2 Ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (t.j. Dz. U. z 2023 r. poz. 845).

EUR/USD słabnie, ropa naftowa zyskuje

Podany dziś rano prywatny wskaźnik PMI Caixin dla gospodarki Chin urósł do poziomu 50,8 pkt. co oznacza, że aktywność fabryk w Państwie Środka wzmożyła się co jest efektem m.in. większej liczby nowych zamówień. Zaufanie biznesowe na 2024 r. pozostaje jednak przytłumione. Ostatnia sesja na Wall Street zakończył się umiarkowanymi spadkami. SP500 stracił blisko 0,3 proc. a Nasdaq Composite ponad 0,5 proc. Kurs EUR/USD wykonuje korektę techniczną i zniżkuje do 1,1030. Od rana zyskuje ropa naftowa. WTI jest wyżej o ponad 1,5 proc. i zbliża się do pułapu 73 USD za baryłkę.

Wskaźnik PMI dla przemysłu Caixin/S&P Global wzrósł do 50,8 na koniec 2023 r. z 50,7 w listopadzie, co daje najlepszy wynik od 4 miesięcy. Podana liczba przewyższyła prognozę analityków, która oscylowała wokół pułapu 50,4. Sektor produkcyjny znalazł się pod presją słabego popytu w 2023 roku, a spowolnienie na rynku nieruchomości, czynniki geopolityczne i ograniczone wydatki konsumentów zaważyły na ożywieniu po pandemii.

Chińscy politycy pod koniec ubiegłego roku zobowiązali się do dostosowania prowadzonej polityki w celu wsparcia ożywienia gospodarczego w 2024 roku. Rynek czeka na kolejne środki stymulacyjne.

Wskaźnik Caixin PMI dla przemysłu kontrastuje z oficjalnymi wynikami opublikowanymi w niedzielę. Dane wykazały, że aktywność produkcyjna w grudniu kurczyła się w szybszym tempie i bardziej niż oczekiwano. Usługi z kolei okazały nieco silniejsze nic miesiąc wcześniej a wskaźnik urósł z 50,2 pkt. do 50,4 pkt.

Słabszy popyt spowodował, że fabryki redukowały zatrudnienie czwarty miesiąc z rzędu i było to najwyższe tempo od maja. Chociaż koszty produkcji nadal rosły pod koniec roku, stopa inflacji w listopadzie spadła do najniższego poziomu od wielu miesięcy (-0,5 proc.) i wskazała na spadek cen. Nie tylko ceny konsumenckie zniżkują, również niższe w relacji rok do roku ostatnio znalazły się ceny producenckie, co wynika ze wskaźnika PPI (-3 proc.).

Na Wall Street piątkowa sesja zakończył się umiarkowanymi spadkami. Z trzech głównych benchmarków największe straty poniósł Nasdaq Composite spadając o 0,56 proc. W Europie otrzymaliśmy lekkie wzrosty a DAX zakończył rok z wynikiem +0,3 proc. Na rynku walutowym panował spokojny handel. Kurs głównej pary walutowej drugi dzień z rzędu spadał osiągając minima dziś rano na poziomie 1,1020.

Dziś w centrum uwagi znajdą się finalne odczyty PMI z Europy dla sektora produkcji a popołudniu podobne dane zaprezentują Stany Zjednoczone. W tym tygodniu najważniejszą publikacją będzie natomiast piątkowy raport z rynku pracy USA, który ukaże w jakiej był on kondycji w grudniu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Ostatni dzień notowań w tym roku przyniósł nieoczekiwane zwroty akcji

Ostatni dzień notowań w tym roku miał być relatywnie nudny, a dzieje się sporo. Surowce energetyczne domykają rok wyraźną przeceną. Frank szwajcarski gwałtownie umocnił się na ostatniej prostej, a w Polsce zbliżają się obniżki stóp procentowych.

Sejmowa komisja finansów

Wydarzenia na sejmowej komisji finansów musimy podzielić na dwie kategorie. Z jednej strony mamy wymianę uprzejmości pomiędzy oponentami politycznymi, która w wielu mediach jest treścią samą w sobie oraz, co ważniejsze, kwestie merytoryczne. W wypowiedziach merytorycznych warto zwrócić uwagę na spadające oczekiwania inflacyjne konsumentów i przedsiębiorców. Co prawda pani wiceprezes NBP przypisała ten sukces do polityki komunikacyjnej Banku, co wielu analityków przyjęło z dużym zdziwieniem. Wskazywany jest scenariusz niższy od tego, który był zakładany na listopadowej projekcji. Jako powód wskazywane jest dalsze zamrożenie cen energii i gazu. Należy jednak pamiętać, że kiedyś trzeba będzie je urealnić. Biorąc pod uwagę obecne ceny rynkowe, mógł to być całkiem dobry moment. Polityczny konflikt dotyczył tego, że jedna strona słusznie uważa, że 6,6% inflacji to nie jest sukces, druga zwraca uwagę, że udało jej się to 6,6% uzyskać po rozpędzeniu jej wcześniej do 18,4%, a więc ten spadek do teraz jest sukcesem. Rynki zwracają uwagę, że wypowiedzi wiceprezes mogą być odbierane jako zapowiedź przyspieszenia obniżek stóp.

Niespodzianka na ropie

Od dwóch dni trwa istny rajd w dół cen czarnego złota. Uspokojenie sytuacji w okolicach Kanału Sueskiego jest tutaj oczywiście istotnym tematem, ale dzieje się to wbrew bardzo dużej liczbie odczytów. Wczorajsze dane z USA pokazały w ciągu tygodnia spadek o 7,11 mln baryłek ropy, to ponad 1% światowej produkcji z tego tygodnia. Tak duża zmiana powinna informować rynek, że mamy na nim duże niedobory. To z kolei powinno windować ceny w górę. Powinno, ale nie winduje. Co więcej, w USA cały czas spada liczba aktywnych odwiertów. Sugeruje to, że rynek w dłuższym okresie przygotowuje się do spadków. Część analityków wskazuje, że obecne spadki to również korekta po optymistycznych wnioskach wyciągniętych z zapowiadanej serii obniżek stóp procentowych. Jaki by nie był powód, wygląda na to, że ropa zakończy rok jako tańsza, niż się wydawało jeszcze kilka dni temu.

Cichy dramat frankowiczów

Ostatnie zmiany na rynkach powodują, że kupowanie walut obcych jest relatywnie tańsze. Problemem jest jednak frank szwajcarski. Waluta ta bije kolejne rekordy względem euro. 28 grudnia był już kolejnym dniem najsilniejszego franka względem euro od pamiętnego uwolnienia kursu tej waluty. Do 15 stycznia 2015 Bank Szwajcarii interweniował na rynku, by bronić pieniądza. Tego dnia jednak podjął decyzję, że proces ten jest zbyt drogi i rozpoczęło się gwałtowne umocnienie szwajcarskiej waluty, które większość kredytobiorców frankowych świetnie pamięta. Ostatni umocnienie nie są aż tak mocne, aczkolwiek nic nie skłania do ugody z bankiem, o ile jest ona rozsądna, tak mocno, jak gwałtownie drożejący frank.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Cyfrowa transformacja planowania produkcji w erze Sztucznej Inteligencji – odpowiedzią na trudne czasy

W roku 1750 rozpoczęła się „złota era pary” będąca główną siłą napędową rewolucji przemysłowej. To był czas przełomu i rewolucyjnych zmian w technologiach produkcyjnych, rozwoju społeczeństw i gospodarek poszczególnych krajów. Historia zatacza krąg i w chwili obecnej jesteśmy świadkami nowej „złotej ery sztucznej inteligencji”. 

Znamiennym jest fakt, że mając na uwadze znaczenie pary w kontekście rewolucji przemysłowej, której rozpoczęcie datuje się na 1750 roku, przyjęcie innowacji takich, jak silnik parowy, postępowało powoli i stopniowo. Wiele zmian przemysłowych już nastąpiło, zanim nowatorska technologia parowa zaczęła zdobywać popularność, a wiele sektorów rozwijało się i doskonaliło bez jej udziału. Początkowo koszty stanowiły istotną barierę dla wprowadzenia nowych rozwiązań opartych o parę, ponieważ przedsiębiorcy korzystali z alternatywnych źródeł energii np. turbin wodnych, aby zminimalizować koszty uruchomienia i uniknąć znacznego ryzyka. Niektórzy przedsiębiorcy przyjmowali konserwatywne podejście, z początku oporne na nowości, a następnie stopniowo dostosowywali się do nowych technologii opartych o parę. Co równie ważne, w początkowym okresie maszyny wprowadzone do użytku były mało efektywne, zużywały duże ilości węgla, będącego podstawowym źródłem energii i wymagały zaangażowania znacznej ilości sprzętu produkcyjnego. W tym czasie większość sektora przemysłowego działała na niewielką skalę. Dopiero w latach 30. i 40. XIX wieku, gdy ceny energii, zaczęły spadać, a przemysł osiągnął wystarczającą skalę, proces adaptacji technologii nabrał rozpędu. Czyż nie brzmi to znajomo w kontekście tego co aktualnie dzieje się w Polskim przemyśle w obszarze zastosowań rozwiązań sztucznej inteligencji?

Dzisiaj firmy, mierzą się coraz większa zmiennością otoczenia rynkowego, jego niestabilnością i zaburzeniami. Rozchwianie globalnej gospodarki to rezultat zdarzeń takich jak, pandemia COVID-19, wojna na Ukrainie i Bliskim Wschodzie, zmiany w otoczeniu geopolitycznym, czy perturbacje wynikające ze zmiany klimatu. Zmienność otoczenia gospodarczego będzie bardzo wysoka również w kolejnych latach, co będzie zmuszać firm do maksymalnej elastyczności w budowaniu stabilnych i zdywersyfikowanych łańcuchów dostaw, jak również elastycznego planowania bieżącej produkcji.

Liderami rynku zostaną te firmy, które podejmą wysiłki i działania w zakresie zbudowania odpowiednich mechanizmów, narzędzi i zmian w organizacji, które pozwolą im się dostosować do fluktuującego otoczenia rynkowego. Głównym czynnikiem sukcesu tych działań będzie cyfrowa transformacja oraz wdrożenia odpowiednich narzędzi i technologii IT ze sztuczną inteligencją (SI) na czele.

DSR S.A. jest sprawdzonym partnerem technologicznym, który wspiera cyfrową transformację swoich Klientów. Firma ponad 7 lat buduje i rozwija w ramach posiadanego Departamentu R&D rozwiązania SI w produkcji. W ten sposób powstała rodzina produktów AI 4FACTORY – będących rozwiązaniem dla wszystkich, którzy chcą efektywniej produkować. Oparte na doświadczeniu ekspertów, alternatywa dla wielkich inwestycji. Pozwalające uzyskać inteligentne rekomendacje zmian poprzez przetwarzanie gromadzonych danych z zastosowaniem sztucznej inteligencji, dostępnej teraz także dla firm produkcyjnych. Wdrożenie odpowiednich możliwości SI połączonych z najnowszymi osiągnięciami naukowymi w obszarze planowania produkcji opartych o Algorytmy Ewolucyjne pozwala na głęboką analizę danych i reakcję na wszelkie zaburzenia oraz zmiany w procesach produkcyjnych, w czasie zbliżonym od rzeczywistego. Daje to możliwość zespołom operacyjnym firm produkcyjnych zachować maksymalną równowagę pomiędzy wydajnością, a odpornością procesów na zmiany otoczenia. Firmy będą mogły tak dostosować swoje plany produkcyjne, by optymalnie zbilansować ryzyka i korzyści. W ten sposób DSR S.A. zamierza dostarczyć swoim klientom narzędzia, które nie tylko pozwolą im przetrwać i uodpornić się na zmienność otoczenia w nadchodzących trudnych czaszach, ale będą kluczowym czynnikiem budowy przewagi konkurencyjnej i ich sukcesu rynkowego. „Orient Ekspres” napędzany sztuczną inteligencją już ruszył i pędzi z coraz większą prędkością. Wszystkie Polskie firmy produkcyjne powinny zadać sobie pytanie, czy chcą do niego wsiąść i zająć miejsce wśród liderów i elit w świecie produkcji? Czy też zostaną na peronie, machaniem żegnając najlepszych?

Autor: Sławomir Lasota, Senior Innovation & Project Manager, DSR S.A.

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego: Inteligentny Rozwój na lata 2014-2020, Działanie: Projekty B+R przedsiębiorstw, Poddziałanie: Badania przemysłowe i prace rozwojowe realizowane przez przedsiębiorstwa, Konkurs: 1/1.1.1/2022 – Szybka ścieżka – Innowacje cyfrowe pt. „DPS-EA (Dynamic Production Scheduling based on Evolutionary Algorithm) – innowacyjne narzędzie planowania, harmonogramowania i optymalizacji pracy dynamicznych środowisk produkcyjnych, służące do rozwiązywania dynamicznych jednokryterialnych problemów NP-trudnych z wykorzystaniem nowoczesnych technik dekompozycji struktury problemu” nr projektu POIR.01.01.01-00-0149/22Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego

Ceny cukru w Europie rekordowe, a spadku nie widać

Cukier był jednym z najmocniej drożejących towarów na całym świecie, co związane było z rosnącym popytem oraz brakiem odpowiedniego wzrostu produkcji. Chociaż sama produkcja w Brazylii i Indiach wyraźnie odbiła od covidowego dołka, to w przypadku krajów Unii Europejskiej obserwujemy wyraźny spadek produkcji.

Cukier produkowany przez Indie i Brazylię różni się pochodzeniem od tego, który produkowany jest w Europie. W pierwszym przypadku cukier produkuje się z trzciny, a w drugim przypadku z buraków cukrowych. Chociaż sam produkt jest wymienny, to jednak globalne zawirowania i decyzje doprowadziły do tego, że ceny są nawet dwukrotnie wyższe niż na początku 2020 roku. Pojawiła się nadzieja, że cukier może być tańszy, za sprawą działań indyjskiego rządu. Wydaje się jednak, że ma to wpływ jedynie bardzo lokalny. Czy w takim razie nie możemy liczyć na spadek cen tego towaru?

Indie chcą niższych cen

Od dawna wiadomo, że wybory wygrywa i przegrywa  się przede wszystkim tym, czy w kieszeniach obywateli zostaje więcej, czy mniej pieniędzy. Zwykle zapowiedzi dotyczące różnego rodzaju regulacji nie mają większego znaczenia dla większości społeczeństwa. Dokładnie tak samo jest w przypadku najliczniejszego, ponad 1 miliardowego narodu na świecie, czyli Indii, które jednocześnie są największą demokracją. Obecna władza stara się jak najmocniej obniżyć cenę kluczowych w tym kraju produktów takich jak… cebula i cukier! Władze zabroniły eksportu cebuli, zakazały używania trzciny cukrowej do produkcji etanolu, który jest coraz ważniejszym biopaliwem na świecie. Oprócz tego krajowa spółka żywnościowa co tydzień będzie dokonywać dodatkowej sprzedaży pszenicy. Spadek cen kluczowych produktów rolnych pozwolił na obniżenie inflacji za październik poniżej 5% w ujęciu rocznym. Wybory generalne w Indiach odbędą się na przełomie kwietnia oraz mają i obecna władza z Narendra Modim na czele, nie chce rezygnować ze sterów, które utrzymywane są bez zmian od ostatnich kilkunastu lat.

Potężny wzrost cen w Europie

Produkcja cukru jest jednym z najbardziej energochłonnych procesów, które mają miejsce w branży spożywczej. Dodatkowo, w Europie zdecydowana większość produkcji odbywa się przy wykorzystaniu gazu, który wciąż pozostaje relatywnie wysoko w porównaniu do cen, które obserwowaliśmy przed inwazją Rosji na Ukrainie i ograniczeniu dostaw do krajów europejskich. Kiedy ceny gazu sięgały 300 EUR za MWh, wiele przedsiębiorstw ograniczyło produkcję i doszło również do zmniejszenia samych upraw. To jednak nie koniec. Dążenia władz UE do ograniczenia stosowania różnego rodzaju chemii do upraw może spowodować zmniejszenie produkcji i znacznego zwiększenie kosztów produkcji, co według niektórych przedsiębiorców może zagrozić uprawie buraków cukrowych. Już teraz obserwujemy, że średnia cena w Europie w październiku wzrosła do 850 EUR za tonę, choć nierzadko w wielu krajach przekracza 1000 EUR za tonę. To ponad 130% wzrost w porównaniu do początku 2020 roku i zdecydowanie większy niż w przypadku amerykańskiego benchmarku czy cen w Indiach, które minimalnie ograniczyły 3-letni wzrost cen.

Wzrost cen trzech najważniejszych benchmarków cen cukru od 2020 roku

Wzrost cen trzech najważniejszych benchmarków cen cukru od 2020 roku. Chociaż ceny w USA drastycznie spadły w odpowiedzi na działania indyjskiego rządu, nie można oczekiwać podobnego spadku w przypadku cen na rynku w Europie. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Czy amerykański benchmark zaliczył spadek jedynie na chwilę?

Najbardziej znanym benchmarkiem na świecie jest cukier ze Stanów Zjednoczonych, choć sam ten kraj jest dopiero na 6. miejscu pod względem produkcji cukru na świecie, natomiast pierwsza trójka to Brazylia, Indie i Unia Europejska. Cena amerykańska sięgała w tym roku cen 28 centów za funta, co było najwyższym poziomem od 2011 roku. W odpowiedzi na działania indyjskiego rządu i odbicia produkcji w Brazylii ceny spadły niemal 30% do poziomu 20 centów za funta. Chociaż nie można wykluczyć kontynuacji spadków w krótkim terminie, to wydaje się, że dołek cenowy może być już blisko. Jest to związane z tym, że indyjskie władze już teraz nieco zmniejszają restrykcje dotyczące przeznaczenia trzciny cukrowej i zezwalają cukrowniom na pewną swobodę. Co więcej, oczekuje się, że już w pierwszym kwartale przyszłego roku ma dojść do zniesienia zakazu produkcji etanolu z trzciny, ale jednocześnie mają być utrzymane ograniczenia eksportowe, co nie wspomoże mocno napiętego rynku w Europie. W takim wypadku może się okazać, że obecnie obserwowany globalny spadek cen może nie utrzymać się na dłuższą metę, chyba że dojdzie do większego kryzysu, który doprowadziłby do załamania konsumpcji, tak jak było to chwilowo w trakcie pandemii COVID-19.

Cena cukru odbiła w dwóch największych krajach producenckichCena cukru odbiła w dwóch największych krajach producenckich, ale od kilku lat widzimy regularny spadek produkcji w krajach UE. Źródło: USDA, XTB

Czy ukraiński cukier załagodzi sytuację cenową?

Wzrost cen cukru w krajach europejskich był jednym z najmocniejszych na całym świecie, ale jednocześnie jest łagodzony przez dosyć mocny wzrost importu ukraińskiego cukru przez kraje UE, które w chwili agresji na Ukrainę ze strony Rosji zniosły cło na ten towar. Cukrownie obawiają się zwiększenia negatywnego wpływu na ceny, choć patrząc na perspektywy produkcji w krajach UE i chęć wprowadzenia limitów na import ukraińskiego towaru, raczej nie ma co liczyć na drastyczny spadek cen cukru na sklepowych półkach. Jeśli teraz cena nierzadko przekracza 7 zł za kilogram, nie ma co liczyć na spadek cen w okolice 3 zł, które obserwowaliśmy jeszcze w 2021 roku. Niemniej do wzrostu cen w okolice 10 zł za kilogram musielibyśmy zauważyć potężny spadek produkcji w Brazylii i Indiach, który nie jest do końca wykluczony, patrząc na szalejące zjawisko pogodowe El Nino, które w wielu miejscach na świecie powoduje rozległe susze.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Sylwester 2023: Polacy wydadzą więcej, ale nadal świętują w domu

Choć Sylwester głównie kojarzy się z fajerwerkami i szampańską zabawą, to w rzeczywistości Polacy spędzają go raczej spokojnie, w domowym zaciszu. Według badania przeprowadzonego na zlecenie BIG InfoMonitor, 63 proc. z nas planuje w sylwestrową noc zostać u siebie, w towarzystwie najbliższych. Prywatkę organizowaną we własnym mieszkaniu lub u znajomych wybierze jedna czwarta osób, wyjazdy 4 proc., imprezę w lokalu 3 proc., a teatr, kino i plener jedynie 2 proc. Na świętowanie Sylwestra wydamy w tym roku średnio 258 zł, ale co piąty badany nie zamierza z tego tytułu ponosić jakichkolwiek kosztów.

Czy wysoka wciąż inflacja będzie miała wpływ na nasze sylwestrowe plany? Z pewnością nie w przypadku 22 proc. badanych, którzy w ogóle nie planują świętowania i związanych z tym wydatków. Inaczej wygląda jednak sytuacja tych, którzy zamierzają się bawić. Jedna czwarta z nich przyznaje, że ze względu na inflację wyda mniej, ale pozostali z różnych powodów m.in. właśnie przez rosnące koszty, wydadzą więcej. W rezultacie na sylwestrowe zakupy przeznaczymy w tym roku średnio o 32 proc. więcej niż rok temu, zamiast 195 zł – 258 zł.

Sylwestrowe wydatki

Sylwester niekoniecznie z marzeń

Domówka, bal, plenerowa impreza, a może zorganizowany wyjazd gdzieś w Polsce albo za granicą? Nasze sylwestrowe marzenia najczęściej spełnią się w tym pierwszym przypadku. Imprezę u siebie w domu lub u znajomych planuje bowiem 24 proc. Polaków. Choć możliwości bardziej wystawnego świętowania jest wiele, to na przyjęcie zorganizowane w lokalu zdecyduje się tylko 3 proc. badanych. Jeszcze mniej, bo zaledwie 2 proc. chce spędzić Sylwestra w kinie, teatrze, operze czy na imprezie pod gołym niebem. Sylwestrowy wyjazd również będzie spełnionym marzeniem tylko nielicznych. Na wyjazd w kraju uda się w tym czasie 3 proc. ankietowanych, a za granicę 1 proc.

Zabawa i wyjazdy to głównie domena młodych i zamożnych

O ile Boże Narodzenie celebrują niemal wszyscy (prawie 98 proc.), to już świętowanie Sylwestra w dużym stopniu zależne jest od wieku i grubości portfela – wynika z badania zleconego przez BIG InfoMonitor. Wśród 18-24 latków, w ten czy inny sposób bawić się będzie 60 proc. osób, podczas gdy w gronie 65 plus – 26 proc. Na jeszcze większe podziały wpływa nasz status materialny. Wśród osób, które żyją na granicy ubóstwa na zabawę pozwoli sobie jedynie co dziesiąty, a wśród zamożnych – 6 na 10 ankietowanych.

— W przypadku Sylwestra pozostajemy tradycjonalistami. Od lat świętowanie w domu wybiera niemal 90 proc. Polaków. Niekoniecznie decydują o tym jedynie koszty, ale też upodobania i wzorce kulturowe. Być może wielu z nas marzy o zagranicznym wyjeździe czy sylwestrowym balu, ale gdy przychodzi co do czego to w zdecydowanej większości preferujemy spotkanie w domu, z rodziną i znajomymi, a wyjazd zagraniczny pozostaje w sferze marzeń— mówi dr hab. Waldemar Rogowskigłówny analityk BIG InfoMonitor (Grupa BIK).

Pomysły na Sylwestra

Na Sylwestra najczęściej wydamy od 100 do 200 złotych, ale znacznie przybyło tych, którzy chcą przeznaczyć więcej

Jeśli już planujemy jakieś imprezowe wydatki to za ile? Według badania zleconego przez prowadzący rejestr dłużników BIG InfoMonitor, blisko połowa z nas (48 proc.) chce się zmieścić w przedziale od 100 do 200 zł. Zdecydowanie przybyło jednak osób, które na Sylwestra i Nowy Rok zakładają wydać więcej niż 200 zł. Ich udział wzrósł z 23 do 30 proc. Dla przykładu ponad 500 zł deklarowało na zabawę w roku 2022 – 5 proc. badanych, a obecnie już 8 proc. O 1 punkt procentowy (czyli do 10 proc. badanych w 2023 r.) wzrosła także liczba osób chcących zmieścić się w przedziale 300-500 zł. Średnie wydatki na Sylwestra w tym roku wyniosą więc 258 zł, ale ponad jedna piąta Polaków (22 proc.) nie planuje ich ponosić w ogóle. Przed rokiem zrobiło tak 24 proc. osób.

Tylko w październiku przybyło niemal 600 mln zł zaległości Polaków

— Podobnie, jak w przypadku Świąt Bożego Narodzenia, nie zamierzamy zmieniać naszych przyzwyczajeń związanych z obchodzeniem Sylwestra. Ale widać również, że nie chcemy też kolejny raz w takim stopniu jak wcześniej, oszczędzać na świętowaniu zmiany roku. Stąd zapewne deklarowane wzrosty sylwestrowych wydatków aż o jedną trzecią, czyli znacznie powyżej panującej inflacji. Trzeba jednak mieć na uwadze, że ze względu na wciąż utrzymujące się wysokie ceny, wielu z nas będzie uważniej przyglądać się temu, ile i za ile kupuje. Zwłaszcza, że sporo Polaków odczuwa już finansowe skutki świąt Bożego Narodzenia. Według realizowanego dla nas badania, w tym roku 47 proc. rodaków podało, że nadmierne wydatki na organizację Wigilii odbijają się na ich budżecie nawet do kwietnia. A prawdziwe finansowe tarapaty mogą dotknąć aż 12 proc. osób — komentuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor (Grupa BIK).

– Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz w bazie informacji kredytowych BIK, z końca października, czyli jeszcze chwilę przed świętami, wynika, że problemy z terminową spłatą rachunków i rat kredytów miało blisko 2,7 mln osób, czyli niemal 9 proc. dorosłej populacji. Ich łączne zaległości wyniosły 84,2 mld zł, co daje średnio na osobę ponad 31,2 tys. zł. Przez rok kwota ta wzrosła o blisko 7 mld zł, tylko w październiku przybyło 600 mln zł nowych nieopłaconych na czas zobowiązań – dodaje Rogowski.

Dalszy spadek kursu dolara, złoty traci

Dolar kontynuuje swoje osłabienie. Ropa naftowa znów się cofa pomimo słabnącego dolara. W tle polski złoty i inne waluty naszego regionu nie radzą sobie najlepiej.

Słabość dolara

Poświąteczna środa minęła pod dyktando przeceny dolara amerykańskiego. Powodem jest rosnące przekonanie o nadchodzących dużych obniżkach stóp procentowych w 2024 roku. Obecnie dominuje scenariusz 6 obniżek w przyszłym roku. Oznacza to, że jeżeli pierwsza będzie w marcu, to do końca roku mamy tylko jedno posiedzenie bez obniżki stóp procentowych. Powodem tych oczekiwań jest z jednej strony spadająca inflacja. Z drugiej mamy jednak spekulacje na temat potencjalnego spowolnienia gospodarczego na świecie. W takiej sytuacji słabszy dolar jest tym, co może pomóc amerykańskiej gospodarce przejść przez trudniejsze czasy spokojniej. Słabszy dolar to bowiem wsparcie eksporterów, których towary będą relatywnie bardziej konkurencyjne. Jest to też cios w dobra importowane, przez co więcej opłaca się tworzyć w kraju. Rynki już teraz reagują przeceną dolara widząc, co nadchodzi. Od wczoraj dolar osłabił się niemal cent względem euro.

Niespodzianka na ropie

Zwyczajowo wraz ze słabszym dolarem ceny ropy naftowej rosną. Dzieje się tak dlatego, że dzięki temu cena ropy w lokalnych walutach pozostaje bardziej stabilna. Obecnie jednak pomimo osłabiającego się dolara mamy do czynienia ze spadkiem cen ropy. Powodów jest kilka. Najprostszym jest wzrost zapasów ropy w USA, które pomimo oczekiwanych spadków jednak rosną. Drugim odbicie się od szczytów, które osiągnięto w tym tygodniu. Trzecim z kolei jest powrót kolejnych firm logistycznych do Kanału Sueskiego. Pomaga oczywiście operacja militarna USA, gdzie strącono wiele dronów jemeńskich, co pozwoliło ustabilizować sytuację. Należy jednak pamiętać, że ewentualna eskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie, której patrząc na działania Izraela, nie można wykluczyć, może bardzo szybko skierować ropę znów na ścieżkę wzrostów.

Polski złoty w odwrocie

Koniec roku nie sprzyja polskiej walucie. Pomimo wyraźnego odpływu kapitału od dolara do euro polski złoty ledwo utrzymuje wartość względem euro. Zwyczajowo w takich czasach powinien się wyraźnie umacniać. Jest to jednak część szerszego procesu. Podobne problemy widać z koroną czeską i forintem węgierskim. Inwestorzy nie są najwyraźniej zainteresowani zamykaniem roku z tak silną ekspozycją w tej części świata. Widać to również na obligacjach państwowych, gdzie rentowność 10-letnich papierów w ciągu tygodnia poszła w górę o 0,2%. Nowy deficyt budżetowy będzie jeszcze droższy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
  • 15:00 – Polska – wystąpienie prezesa NBP Adama Glapińskiego.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Ailleron pozywa Bank Pekao. Firma domaga się zapłaty 44,2 mln zł

Ailleron, dostawca technologii dla branży bankowej, wniósł do Sądu Okręgowego w Warszawie pozew przeciwko Bankowi Pekao o zapłatę sumy około 44,2 miliona złotych. Te żądania wynikają z umowy, która obejmowała wdrożenie, uruchomienie, licencjonowanie oraz zapewnienie wsparcia i rozwoju dla internetowej platformy bankowości dla przedsiębiorstw.

Umowę tę zawarto w 2018 roku, ale w 2023 roku Ailleron zdecydował się na jej jednostronne rozwiązanie. Firma argumentowała tę decyzję wielomiesięcznymi, jednak bezowocnymi, rozmowami z bankiem na temat modyfikacji umowy, co ostatecznie doprowadziło do zakończenia współpracy. Ailleron był przygotowany na potencjalny spór prawny z bankiem, który nie zgadzał się z przyczynami wypowiedzenia umowy przedstawionymi przez Ailleron. Rafał Styczeń, prezes Ailleron, w trakcie konferencji prasowej zwrócił uwagę także na brak zapłaty za pierwszy etap projektu.

Roszczenia Aillerona obejmują:

  • wynagrodzenie za prace wykonane w ramach umowy i złożone na jej podstawie zamówienia,
  • kwotę z tytułu waloryzacji (podwyższenia) wynagrodzenia ryczałtowego za wykonane prace,
  • wynagrodzenie za prace dodatkowe, wykonane poza pierwotnym zakresem umowy.

Ailleron podkreśla, że podtrzymuje wolę polubownego rozwiązania sporu z Bankiem.

Rynek pracy w 2024 roku: powrót na ścieżkę wzrostu, ale z nowymi wyzwaniami

Nie wrócimy do tego, co było przed pandemią. To pewne. Mimo to, 2024 zapowiada się, jako rok powrotu na ścieżkę wzrostu. Co będzie determinowało rynek pracy w przyszłym roku wskazuje Wojciech Ratajczyk, wiceprezes Polskiego Forum HR i prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.

UTRZYMANE STATUS QUO

Odchodzący rok na rynku pracy to w skrócie utrzymane status quo. Inflacja i związana z nią presja płacowa, wstrzymane dość mocno nowe zatrudnienia w firmach, dużo zmian prawnych i dalszy postęp digitalizacji. Niedobór kandydatów, związany już nie tyle z luką kompetencyjną, co z brakiem ilościowym (rekordowo niskie bezrobocie w okolicy 5 proc.), sprawił, że pracodawcy skupili się bardziej na zatrzymaniu istniejących zespołów, niż na zatrudnianiu nowych pracowników. W rekrutacjach stałych ani pracownicy, ani pracodawcy nie wykazywali chęci do zmian. Rynek pracy tymczasowej skurczył się i zmierza w kierunku outsourcingu pracowniczego lub outsourcingu procesów. Wyraźny boom widać było natomiast w czasowych wyjazdach do pracy za granicą.

W 2023 roku zaobserwowaliśmy rekordowe zainteresowanie kandydatów poszukiwaniem pracy za granicą. Dotyczyło to szczególnie wyjazdów czasowych – na okres do 1 roku. Powodem była oczywiście wysoka inflacja, a co za tym idzie rosnące koszty życia w Polsce. Wynagrodzenia w Niemczech nadal są dwa razy wyższe niż u nas. Praca tymczasowa za granicą to dla wielu osób sposób na szybkie podreperowanie budżetu domowego, czy zebranie środków finansowych na konkretny cel, np. studia, czy wkład na mieszkanie.mówi Wojciech Ratajczyk, Wiceprezes Polskiego Forum HR i Prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.Praca za granicą to bardzo silny trend, który będzie trwał przez kilka następnych lat.dodaje Ratajczyk.

2023 rok charakteryzował się także dość dużą ilością zmian prawnych. Uregulowana prawnie została m.in. praca zdalna, choć nie miało to większego wpływu na rynek pracy, bo raczej usankcjonowało rozwiązania istniejące już w firmach od kilku lat. Najmocniejszym akcentem prawnym było uregulowanie nowych okresów próbnych i zatrudnienia na czas określony, który w jakimś sensie jest także okresem próbnym. Pracodawca może zatrudnić pracownika na okres próbny na miesiąc i później na czas określony do
6 miesięcy lub na okres próbny na 2 miesiące z okresem na czas określony od 6 do 12 miesięcy.

W świetle obecnych przepisów, zwłaszcza kiedy mamy lukę kompetencyjną i braki kadrowe, pracodawcy muszą mocno zastanawiać się, jaki wariant zatrudnienia na okres próbny i czas określony wybrać. Możemy zatrudnić pracownika na krótszy czas i okaże się być idealnym kandydatem, ale dostanie w międzyczasie lepszą ofertę i odejdzie, a z drugiej strony, pracownik, którego zatrudniliśmy na dłuższy okres próbny nie spełni naszych oczekiwań, ale będziemy musieli z nim pracować przez rok. W obie strony jest ryzyko, które pracodawca musi dobrze oszacować.zaznacza Wojciech Ratajczyk.

2024 – PROGNOZY RYNKU PRACY

Chociaż sytuacja na rynku pracy z punktu widzenia pracodawcy jest trudna i nie unikniemy presji płacowej i związanej z nią rotacji, to widać pewne ożywienie i optymizm. Jest to związane z nowym otwarciem politycznym i zapowiedzią wprowadzenia przez rząd rozwiązań prawnych, które będą sprzyjać rozwojowi firm, jak np. kasowy PIT czy wakacje ZUS-owe. To dwie ważne zmiany, zwłaszcza dla mikroprzedsiębiorstw, a tych jest w Polsce najwięcej. Według badań przeprowadzonych przez agencje pracy, co 4 przebadana firma deklaruje chęć zatrudnienia. Można spodziewać się także wzrostu inwestycji zagranicznych. Silnymi trendami na rynku pracy w 2024 roku będą na pewno coraz głębsze wdrażanie rozwiązań cyfrowych w firmach, robotyzacja i wykorzystanie sztucznej inteligencji na rynku pracy, zmiany w kulturze pracy oraz otwarcie rynku na pracowników z innych kontynentów jak Azja, Afryka czy Ameryka południowa.

TRANSFORMACJA CYFROWA W FIRMACH

W 2023 roku nie było skoku technologicznego, a skok rynkowy – firmy w dużym stopniu zdały sobie sprawę, że digitalizacja procesów to konieczność. W 2024 roku, firmy będą szukać i bardziej powszechnie wdrażać nowoczesne rozwiązania mobilne i przyspieszające ich pracę, bo takie są wymogi rynku, pracowników.

Widać to doskonale w procesach rekrutacji. Kandydaci oczekują, że jadąc metrem, na swoim smartfonie w 10 sekund przeczytają ogłoszenie o pracę, zdążą na nie odpowiedzieć, ewentualnie porozmawiać z chatbotem rekrutacyjnym, a następnie przejść do kolejnego etapu rekrutacji. Ważny będzie szybki feedback. Nie mniej ważne będzie partnerstwo w rozmowach – kandydaci będą od początku chcieli znać swoje wynagrodzenie i zasady zatrudnienia, co zdecydowanie skróci cały proces rekrutacji.podkreśla Wojciech Ratajczyk.

GENERATYWNA AI NA RYNKU PRACY

W 2024 roku zastosowanie rozwiązań z obszaru AI będzie miało wpływ na zwiększenie efektywności, na szybkość i jakość pracy milionów ludzi na świecie. Kompetencje cyfrowe pracowników oraz umiejętność dostosowywania się do zmian technologicznych będą liczyły się na rynku pracy bardziej, niż kiedykolwiek. Coraz bardziej powszechne będą stanowiska pracy związane z obsługą technologii AI.

Sztuczna inteligencja już potrafi pisać programy i w najbliższym czasie może zastąpić mniej wyspecjalizowanych programistów. Z drugiej strony, im bardziej skomplikowany system, a takim jest AI, tym więcej specjalistów  będzie potrzebnych do jego obsługi. Dzisiaj „pasterz robotów” to kierunek na uczelniach wyższych, a w 2024 roku może to być już stanowisko pracy. – stwierdza Wojciech Ratajczyk.

ZMIANY W KULTURZE ORGANIZACYJNEJ

Pandemia przyspieszyła transformację cyfrową, a ta zmieniła nasze podejście do pracy. To, gdzie i kiedy praca jest wykonywana będzie miało dużo mniejsze znaczenie. Miejsce etatów zajmie bardziej elastyczna praca hybrydowa i praca w zespołach projektowych złożonych ze specjalistów pracujących zadaniowo (gig economy). W firmach coraz większą rolę będzie odgrywać kultura organizacyjna oparta na budowaniu zaangażowania pracowników, ich poczucia sprawczości i współodpowiedzialności za firmę.

Większe znaczenie będzie miał rozwój kompetencji miękkich wśród menedżerów, od których będzie się oczekiwać budowania zaangażowania pracowników i bycia liderem. Bardzo duże znaczenie będzie miał też autentyczny employer branding, czyli taki, który nie ogranicza się tylko do budowania atrakcyjności pracodawcy w oczach kandydatów i pracowników, ale jest ściśle powiązany z kulturą organizacyjną firmy i wykorzystywany w tworzeniu zespołów o danej kulturze organizacyjnej. Obietnica składana w ogłoszeniach o pracę musi być dotrzymana i musi być atrakcyjna z punktu widzenia kandydata, który pasuje do danej organizacji.podkreśla Wojciech Ratajczyk, Wiceprezes Polskiego Forum HR i Prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.

AUTOMATYZACJA ALBO PRACOWNICY Z ZAGRANICY

Statystyki pokazują, że polskie społeczeństwo się starzeje i już obecnie liczba osób odchodzących z rynku pracy na emeryturę jest wyższa niż liczba osób wchodzących na rynek pracy. Zmiany demograficzne i dodatkowo odpływ pracowników z Ukrainy spowodowany wojną, sprawiły, że na polskim rynku drastycznie brakuje rąk do pracy.

Od co najmniej 3 lat rozmawiamy otwarcie w branży już nie tyle o luce jakościowej, co ilościowej, która dotyczy całej Polski. I niestety podwyższanie wynagrodzeń nic tu nie zmieni, bo od tego nie przybędzie pracowników. Trzeba wprowadzić nowych ludzi na rynek pracy. Automatyzacja albo pracownicy z zagranicy to dzisiaj i w najbliższych latach jedyne rozwiązania.podkreśla Wojciech Ratajczyk, Wiceprezes Polskiego Forum HR, Prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Około 100 tysięcy pracowników z Ukrainy z blisko 1 miliona pracujących w Polsce wyjechało w momencie wybuchu wojny. Przyjechały kobiety z dziećmi, które trudno było aktywizować zawodowo, a do tego nasze sektory poszukiwały bardziej pracowników w zawodach typowo męskich. Zanotowaliśmy także odpływ pracowników z Ukrainy do Niemiec, Holandii czy Skandynawii, krajów które oferują wyższe wynagrodzenie. W tej sytuacji rozwiązaniem jest większe otwarcie w 2024 roku polskiego rynku pracy na cudzoziemców.

Nie mamy uregulowanej zarobkowej polityki migracyjnej. To jest absolutnie niezbędne, bo jeśli tego nie zrobimy nie będziemy się rozwijać jako gospodarka. Pracowników z zagranicy rekrutuje się dzisiaj głównie do  przemysłu, do prostych prac, w których Polacy nie chcą już pracować, jak choćby w przetwórstwie spożywczym. mówi Wojciech Ratajczyk.

W związku z brakiem pracowników z krajów byłego ZSRR, których można zatrudniać w Polsce na zasadzie uproszczonej procedury, coraz częściej polscy przedsiębiorcy spoglądają w kierunku Dalekiego Wschodu,  Wietnamu czy Filipin w poszukiwaniu pracowników.

– Językiem urzędowym w Filipinach jest angielski, co bardzo ułatwia komunikację z pracownikiem. Nie ma też dużych różnic religijnych i kulturowych, co pozwala na lepszą asymilację w Polsce. Przy czym pamiętajmy, że mówimy o pracownikach zatrudnionych na czas określony – na pół roku, na rok i do konkretnej pracy, którzy potem wracają do swojego kraju. Polscy pracownicy nie powinni się obawiać, że cudzoziemcy odbiorą im pracę i zaleją nasz rynek pracy. podkreśla Wojciech Ratajczyk.

Listopad z rekordowym popytem na pożyczki

W listopadzie wyraźnie wzrosło zainteresowanie finansowaniem pozabankowym. W porównaniu do zeszłego roku liczba odpytań ws. klientów aplikujących o pożyczkę wzrosła aż o 26 procent. Wysoki popyt nie przekłada się jednak na nagły wzrost sprzedaży. Instytucje pożyczkowe, z wyłączeniem segmentu BNPL, udzieliły w poprzednim miesiącu 324 tys. pożyczek na kwotę 1,120 mld zł, co w porównaniu do listopada 2022 r. oznacza wzrost o 4,1 proc. w ujęciu liczbowym, ale jednocześnie 15 proc. spadek w ujęciu wartościowym.

Wysoki popyt na pożyczki

Listopadowy odczyt liczby odpytań ws. klientów aplikujących o finansowanie pozabankowe był najwyższy w tym roku, wynosząc dokładnie 1,037 mln odpytań, co oznacza wzrost o 4,3 proc. w relacji miesiąc do miesiąca i wzrost o 26,7 proc. względem listopada 2022 roku. Jak zauważa Fundacja Rozwoju Rynku Finansowego, wysokie zainteresowanie pożyczkami może wynikać z wielu promocji i sezonowych wyprzedaży organizowanych z okazji tzw. Black Friday, a także rozpoczynających się przygotowań do Bożego Narodzenia.

Średnia wartość pożyczki to 3457 zł

Liczba przyznanych pożyczek konsumenckich w listopadzie wyniosła 324 tys. sztuk wobec 326 tys. miesiąc wcześniej (-0,8 proc.) i wobec 311 tys. w listopadzie 2022 roku (+4,1 proc.). Z kolei wartość udzielonego finansowania była niemal idealnie równa wobec wartości sprzed miesiąca, wynosząc 1,120 mld zł w porównaniu do 1,124 mld zł w październiku (-0,3 proc.). Równocześnie jest to spadek o 15,1 proc. w stosunku do listopada 2022 r., kiedy instytucje pożyczkowe udzieliły pożyczek na kwotę 1,319 mld złotych. Średnia wartość pojedynczej pożyczki wyniosła w poprzednim miesiącu 3457 złote.

Sprzedaż BNPL bije kolejne rekordy

W październiku, za który są dostępne najnowsze dane CRIF, segment płatności odroczonych odnotował rekordowy poziom aktywności. Dostawcy finansowania w formule buy now, pay later udzielili finansowania o wartości 363,5 mln złotych, co w porównaniu do września, gdy wskaźnik ten wyniósł 304,6 mln, oznacza wzrost o 19,4 procent. W relacji rok do roku wzrost jest jeszcze wyższy, wynosząc 44,3 procent. Wyraźnie wzrosła także liczba transakcji. W październiku przekroczyła poziom 1 mln sztuk, podczas gdy we wrześniu wynosiła 823 tys. sztuk, a rok temu 668 tys. sztuk. Oznacza to, że w ujęciu liczbowym operatorzy BNPL odnotowali 23 proc. wzrost w relacji miesiąc do miesiąca i 51 proc. wzrost w relacji rok do roku. Średnia kwota pojedynczej transakcji wyniosła 360 złotych.

Wzrost liczby i wartości kredytów dla mikroprzedsiębiorców w listopadzie 2023 r.

W listopadzie 2023 r., w porównaniu do listopada 2022 r., banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom więcej kredytów (+21,7%) i na wyższą wartość (+32,6%).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Banki udzieliły więcej kredytów obrotowych (+40,2%) i kredytów inwestycyjnych (+3,2%), a mniej kredytów w rachunku bieżącym (-2,0%). W ujęciu wartościowym dynamikę wzrostu odnotowały kredyty obrotowe (+56,6%) oraz kredyty inwestycyjne (+83,3%). Ujemną dynamiką charakteryzowały się kredyty w rachunku bieżącym (-6,6%).

W okresie styczeń–listopad 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku banki udzieliły więcej o (+13,3%) kredytów mikroprzedsiębiorcom i na kwotę wyższą o (+12,5%). W okresie tym banki udzieliły mniej o (-7,3%) i o niższej wartość (-7,3%) kredytów inwestycyjnych. Wzrosty w aspekcie liczbowym i wartościowym dotyczą kredytów obrotowych odpowiednio: (+21,1%) i (+20,3%) oraz kredytów w rachunku bieżącym: (+0,2%) i (+4,9%).

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Listopadowy odczyt Indeksu jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 5,24% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on na w miarę bezpiecznym poziomie. Produktowe Indeksy jakości w listopadzie 2023 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 2,96%, kredyty w rachunku bieżącym 3,92%, oraz kredyty obrotowe 9,06%. W listopadzie 2023 r. w porównaniu do października 2023 r. polepszył się (obniżył) ogólny Indeks jakości o (-0,41).

Natomiast w okresie 12 miesięcy czyli w porównaniu do listopada 2022 r., ogólny Indeks polepszył się (spadł) o (-0,46). W okresie 12- miesięcznym polepszyły się (spadły) także Indeksy wszystkich rodzajów kredytów: kredytów inwestycyjnych (-0,82), kredytów obrotowych (-0,72) oraz kredytów w rachunku bieżącym (-0,09).

Sprzedaż kredytów dla mikrofirm według sektorów

Na 13,9 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w listopadzie br., 6,8 tys. zaciągnęły firmy usługowe (48,7%) i 3,4 tys. handlowe (24,3%). Łącznie 73% udzielonych w listopadzie 2023 r. kredytów przypada na te dwa sektory. Z całkowitej kwoty 1,941 mld zł, banki udzieliły 761 mln zł (39,2%) kredytów firmom z sektora usług oraz 577 mln zł (29,7%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów w listopadzie 2023 r. to 68,9% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom.

W listopadzie 2023 r. najwyższy wzrost r/r liczby udzielonych kredytów dotyczył finansowania handlu (+23,5%) oraz usług (+21,8%). W ujęciu wartościowym, w porównaniu do listopada 2022 r., dodatnia dynamika dotyczyła również kredytów dla firm ze wszystkich branż. Najwyższe dynamiki odnotowały kredyty udzielone firmom usługowym (+36,4%) oraz handlowym (+33,1%).

W ciągu jedenastu miesięcy 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r. dodatnie dynamiki w ujęciu liczbowym dotyczyły kredytów udzielonych firmom ze wszystkich czterech sektorów. Najwyższa dynamika dotyczyła firm usługowych (+14,5%) oraz budowlanych (+13,2%).

W ujęciu wartościowym w tym okresie banki udzieliły o (+16,6%) wyższą kwotę kredytów firmom budowlanym oraz o (+13,6%) usługowym.

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w listopadzie 2023 r. spłacane były kredyty przez firmy produkcyjne – wartość Indeksu wyniosła 5,61% oraz handlowe (5,45%). Najlepszy (najniższy) odczyt w listopadzie br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora budownictwa i wyniósł on 4,73%.

W porównaniu do listopada 2022 r. Indeks pogorszył się (wzrósł) tylko w przypadku firm produkcyjnych (+0,52). Indeks polepszył się (spadł) w branży usługowej (-0,87) oraz budownictwie (-0,61).

Rynki finansowe w 2024 r. nie odpoczną od niepewności i niespodzianek

Mijający rok to przede wszystkim okres wyjątkowo wysokiej inflacji. Z tym problemem mierzyły się rządy, firmy i konsumenci nie tylko nad Wisłą. Banki centralne w USA i strefie euro przez większą część roku podwyższały stopy procentowe, zacieśniając tym samym politykę pieniężną. Większe spowolnienie inflacji w strefie euro (inflacja HICP rok do roku w listopadzie 2,4%) oraz w USA (inflacja CPI rok do roku w listopadzie 3,1 %) w ostatnich miesiącach spowodowało nawet silne oczekiwania, że zarówno EBC, jak i Fed w 2024 roku mocno obniżą stopy procentowe.

W Polsce po wiosennych rekordach wzrostów cen w dalszych miesiącach widać było już zauważalne wyhamowanie inflacji konsumenckiej. Po tym jak inflacja CPI w ujęciu rocznym osiągnęła swój szczyt w lutym (18,4%), w listopadzie dynamika wzrostu w ujęciu rocznym spowolniła do 6,5%. Jednocześnie spowolnienie inflacji CPI w Polsce było dla Rady Polityki Pieniężnej argumentem, aby we wrześniu zaskoczyć rynki finansowe mocną obniżką stóp procentowych o 75 punktów bazowych, a następnie dokonać kolejnej obniżki stóp procentowych na spotkaniu w październiku. Niemniej zaskakujący był późniejszy zwrot w polityce pieniężnej NBP w listopadzie, kiedy RPP zaczęła pośrednio sygnalizować stabilność stóp procentowych co najmniej do marca 2024 r., co zbiegło się z wynikami październikowych wyborów parlamentarnych w Polsce.

Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, nadzieje z początku tego roku na większe ożywienie gospodarcze w strefie euro nie spełniły się. Wiosną z Niemiec zaczęły napływać coraz słabsze wskaźniki wyprzedzające (PMI, IFo), a największa europejska gospodarka wciągnęła latem całą strefę euro w stagnację gospodarczą. Prawdopodobieństwo wystąpienia płytkiej recesji w strefie euro w drugiej połowie 2023 roku jest wysokie. Z drugiej strony, wzrost gospodarczy w USA był w tym roku zaskakująco silny, a odporność amerykańskiej gospodarki do dziś zadziwia. Należy jednak dodać, że istotnym czynnikiem była tu bardzo ekspansywna polityka fiskalna rządu amerykańskiego. Biorąc pod uwagę te okoliczności, polska gospodarka nie radziła sobie w tym roku wcale tak źle i w III kwartale br. rosła zarówno kwartał do kwartału (1,4% kw./kw.), jak i rok do roku (0,5% r/r). Polska jest jednym z krajów UE, który najszybciej odbudowały swoją gospodarkę po pandemii.

Mocny złoty

Na rynku walutowym w pierwszej połowie tego roku USD nie radził sobie wobec EUR najlepiej, który, z pewnymi wyjątkami (mały kryzys bankowy w marcu), osłabił się do nieco poniżej 1,13 USD/EUR w drugiej połowie lipca. Jednak w okresie od końca lipca do końca października dolar radził sobie dobrze, umacniając się do poziomu 1,05 USD/EUR i odrabiając straty z pierwszej połowy roku. Jednak na początku listopada amerykańska waluta zaczęła ponownie tracić na wartości, po tym jak rynki finansowe przestały wierzyć, że amerykański Fed będzie w dalszym ciągu podnosił stopy procentowe. Notowania PLN w stosunku do EUR zaczęły być ciekawsze dopiero w II kwartale 2023 r., w którym złoty umocnił się nieco powyżej poziomu 4,40 PLN/EUR. Od września para walutowa EURPLN charakteryzuje się dużą zmiennością. Na początku września złoty osłabił się najpierw bardzo mocno do poziomu nieco poniżej 4,70 PLN/EUR w odpowiedzi na znaczną obniżkę stóp procentowych przez RPP, następnie w październiku i listopadzie nie mniej gwałtownie umocnił się do prawie 4,30 PLN/EUR, w odpowiedzi na wyniki wyborów parlamentarnych w Polsce oraz na informację, że RPP nie będzie dalej obniżać stóp procentowych.

Czego można się spodziewać w przyszłym roku?

Mimo dość pozytywnej końcówki 2023 roku (silny wzrost giełd w listopadzie), uważam, że nie należy mieć zbyt optymistycznych oczekiwań na przyszły rok, gdyż wciąż utrzymuje się szereg czynników ryzyka, które omówię poniżej.

Oczekiwania rynków finansowych, że banki centralne Stanów Zjednoczonych i strefy euro radykalnie obniżą stopy procentowe w przyszłym roku, są bardzo optymistyczne. Podobnie potencjał wzrostu gospodarczego strefy euro i USA w przyszłym roku jest niski. Choć inflacja konsumencka będzie spadać, to wysokie stopy procentowe będą miały negatywny wpływ w wielu wymiarach (odczują je gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa, jak i cała gospodarka). W 2024 r. ma zostać zaostrzona także polityka fiskalna w strefie euro.

Z kolei recesja, przed którą w tym roku udało się uciec USA, w przyszłym dosięgnie amerykański kontynent. Ważnym czynnikiem będzie połączenie uszczuplenia oszczędności amerykańskich gospodarstw domowych po pandemii oraz wysokich stóp procentowych. Czy będzie to miękkie lądowanie, czy też recesja gospodarcza w USA będzie głębsza? O tym możemy na razie tylko spekulować. Dodatkowo, w 2024 roku w Stanach szykują się wybory prezydenckie, a żadna partia rządząca nie chciałaby, aby rok wyborczy przypadał w czasie recesji. Nawet z tego punktu widzenia 2024 rok może szykować wiele niespodzianek i niepewności.

W strefie euro połączenie wysokich stóp procentowych i słabego wzrostu nominalnego PKB może doprowadzić do powtórki kryzysu euro, tym razem z epicentrum we Włoszech. W 2024 roku polska gospodarka powinna skorzystać przede wszystkim na ożywieniu popytu krajowego (zarówno spożycia gospodarstw domowych, jak i sektora rządowego), w mniejszym stopniu na inwestycjach, a rozwój popytu zagranicznego stoi pod znakiem zapytania. Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, wzrost polskiej gospodarki w 2024 roku powinien wynieść 2-3%.

Duża niepewność złotego

Zakładam, że europejska gospodarka przynajmniej przez pierwszą połowę przyszłego roku będzie znajdować się na skraju stagnacji i łagodnej recesji, a inflacja bazowa także będzie powyżej celu inflacyjnego Europejskiego Banku Centralnego, wynoszącego 2%. Kolejnym prawdopodobnym scenariuszem jest to, że w przyszłym roku EBC rozpocznie obniżki stóp procentowych wcześniej (w II kwartale) i szybciej niż amerykański Fed. To doprowadzi do osłabienia EUR wobec USD, natomiast na koniec 2023 roku i I kwartału 2024 zakładam, że notowania będą się poruszały głównie w przedziale 1,05-1,10 USD/EUR. W przypadku złotego spodziewam się stopniowego osłabienia polskiej waluty. Po pierwsze zakładam, że euforia po wynikach wyborów parlamentarnych zacznie słabnąć i złoty odda część zysków. Po drugie, zakładam, że inflacja CPI w Polsce będzie w przyszłym roku znacznie wyższa niż w strefie euro, natomiast realne stopy procentowe w strefie euro będą dodatnie (nominalne stopy procentowe minus inflacja), zatem w Polsce realne stopy procentowe mogą kształtować się w okolicach zera lub nawet na minusie. Po trzecie, złoty jest wrażliwy na zwiększoną awersję do ryzyka na rynkach finansowych i spodziewam się, że w przyszłym roku będziemy świadkami negatywnych niespodzianek. Dlatego polski biznes powinien się na takie scenariusze przygotować i zadbać o swoje finanse i bezpieczeństwo transakcji walutowych. Takie możliwości mają już nawet mniejsze firmy z sektora MŚP, dzięki wyspecjalizowanym instytucjom płatniczym, pozwalającym zabezpieczać kurs wymiany dla konkretnego kontraktu czy korzystnie i szybko wymieniać waluty. Takie dodatkowe rozwiązania będą bardzo przydatne w zapowiadającym się na dość nieprzewidywalny 2024 roku.

Prognoza dla kursów walut w 2024 r.

Żródło: Akcenta

1M 3M 6M 12M
EURUSD 1,07 1,05 1,03 1,03
EURPLN 4,40 4,50 4,60 4,70
USDPLN 4,11 4,29 4,47 4,56
GBPPLN 5,12 5,17 5,23 5,34
CZKPLN 0,1789 0,1822 0,1840 0,1880
CHFPLN 4,63 4,79 4,95 5,11

Miroslav Novák, główny analityk międzynarodowej instytucji płatniczej Akcenta

Dolár słabnie, ropa rośnie

Słabsze dane z USA pchnęły amerykańską walutę w dół. Za jedno euro trzeba już płacić więcej niż dolara i 10 centów. Ropa przebija 80 dolarów za baryłkę. Na szczęście bezrobocie stoi w miejscu.

Dane osłabiają dolara

Piątkowe dane nie pomogły amerykańskiej walucie. Na jej niekorzyść zdecydowanie grały słabsze wydatki Amerykanów. Wzrost był niższy, niż oczekiwano o 0,1% ale już to wystarczyło, by pomimo dobrych danych na temat zamówień inwestorzy odwrócili się od dolara. Patrząc na ostatnie dni, od dawna szukano pretekstu, by przekroczyć na głównej parze walutowej poziom 1,10. Te dane, jak widać, były wystarczające. Nie zatrzymał inwestorów nawet bardzo dobry raport Uniwersytetu Michigan. Trzeba jednak pamiętać, że inwestorzy spodziewali się dobrego wyniku. Dzisiaj ten ruch osłabiający dolara jest zresztą kontynuowany. Co ciekawe, nie przełożyło się to na złotego. Kurs polskiej waluty pozostaje od kilku dni niemal niezmienny wobec euro.

Kolejne szczyty ropy

Baryłka ropy naftowej Brent po raz pierwszy od początku grudnia przekroczyła barierę 81 dolarów. Ropa amerykańska WTI sięgnęła z kolei 76 dolarów. Wśród powodów wzrostów jest wymieniane oczywiście zamieszanie na Morzu Czerwonym, będącym jedyną drogą do Kanału Sueskiego. Z drugiej strony pierwsze z dużych firm zaczęły już wracać w ten region, widząc brak eskalacji działań, co z kolei działa stabilizująco. Dużym tematem są też oczekiwania względem stóp procentowych. Bardzo głośno się mówi na rynku o możliwej marcowej obniżce stóp procentowych przez FED. Patrząc na notowania kontraktów terminowych na stopę procentową jest to bardzo racjonalne oczekiwanie. Jeszcze miesiąc temu szansa na obniżkę wynosiła około 20%. Dzisiaj przekracza 80%. Spadające stopy procentowe powinny pobudzić gospodarkę, a tym samym zwiększyć popyt na ropę.

Stopa bezrobocia bez zmian

Piątkowe dane na temat bezrobocia w Polsce nie zaskoczyły analityków. Oczekiwano stopy bezrobocia wynoszącej 5% i otrzymaliśmy wynik dokładnie równy 5%. Należy pamiętać jednak, że mamy do czynienia z bezrobociem, mierzonym poprzez wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, a nie poprzez osoby aktywnie poszukujące pracy i niemogące jej znaleźć. Ta druga metoda nazwana BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności) daje niższe wyniki. By lepiej pokazać skalę różnic, warto wskazać, że według tej metody na koniec 3 kwartału bezrobocie w Polsce wynosiło 2,7%.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

ORLEN zwiększa zasoby gazu na Norweskim Szelfie Kontynentalnym

PGNiG Upstream Norway AS (PUN) z Grupy ORLEN podpisało umowę z Wintershall Dea Norge AS dotyczącą wymiany udziałów w aktywach wydobywczych w Norwegii. PUN uzyska udziały w złożu Idun Nord i zwiększy stan posiadania w złożach Adrianna i Sabina. W zamian przekaże Wintershall Dea część swoich udziałów w złożu Ærfugl Nord. Efektem transakcji będzie zwiększenie zasobów wydobywalnych Spółki o ponad 0,4 mld m sześc. gazu ziemnego. Wymiana aktywów pozwoli również zoptymalizować PUN udziały w koncesjach na obszarze Skarv, co poprawi efektywność i zmniejszy koszty zarządzania tymi aktywami.

– Grupa ORLEN jest dziś w czołówce firm wydobywczych na Norweskich Szelfie Kontynentalnym. To wynik integracji naszych norweskich spółek, rozwoju organicznego oraz kolejnych akwizycji. Dysponujemy szerokim i atrakcyjnym portfelem koncesji, którym możemy aktywnie zarządzać poprzez wymianę udziałów z innymi spółkami działającymi na tym rynku. Nadrzędnym celem tych działań jest wzrost możliwości wydobywczych Grupy ORLEN, zwłaszcza gazu ziemnego. Podpisana dziś umowa z Wintershall Dea Norge, zwiększy nasze zasoby na Szelfie o ponad 0,4 mld m sześc. gazu i przyczyni się do utrzymania stabilnego poziomu dostaw tego surowca do Polski w kolejnych latach, tym samym wzmacniając bezpieczeństwo energetyczne kraju – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Zgodnie z umową pomiędzy PGNiG Upstream Norway (PUN) i Wintershall Dea Norge, w zamian za 3,08 proc. udziałów w złożu Ærfugl Nord, Grupa ORLEN otrzyma 11,92 proc. udziałów w złożu Idun Nord i 1,92 proc. udziałów w koncesji PL211 CS, obejmującej złoża Adriana i Sabina.

Transakcja będzie miała pozytywny wynik na łączne zasoby wydobywalne gazu Grupy ORLEN na Norweskim Szelfie Kontynentalny – Koncern zwiększy swoje zasoby netto o 0,42 mld m sześc. Dodatkowo PUN zyska możliwość optymalizacji swojego profilu produkcyjnego. Ponieważ eksploatacja złóż Idun Nord oraz Adraina i Sabina nie zostało jeszcze uruchomiona, transakcja umożliwi Spółce przesunięcie części wydobycia na kolejne lata, kiedy w sposób naturalny zmniejszy się produktywność aktualnie eksploatowanych złóż. Transakcja przyczyni się więc do stabilizacji ilości gazu pochodzącego z własnego wydobycia na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, który Grupa ORLEN przesyła do Polski gazociągiem Baltic Pipe.

Po realizacji transakcji, która wymaga jeszcze zatwierdzenia przez norweską administrację naftową, udział PUN we wszystkich złożach będących przedmiotem wymiany, bedzie wynosił 11,92 proc., a więc tyle samo, co w złożu Skarv, który stanowi główny ośrodek działalności Grupy ORLEN na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Ujednolicenie udziałów pozwoli uzyskać synergie, których efektem będzie między innymi bardziej efektywne zarządzanie całym obszarem i zwiększenie wartości posiadanego tam pakietu aktywów.

Złoże Idun Nord to złoże, którego zasoby wydobywalne oceniane są na 3,3 mln m sześc. ekwiwalentu ropy naftowej. Dominuje w nich gaz ziemny w ilości 3 mld m sześc. gazu, z czego na PUN będzie przypadało 0,35 mld m sześc. W lipcu 2023 r. norweskie władze zaakceptowały plan zagospodarowania złoża, które będzie eksploatowane z wykorzystaniem instalacji wydobywczych złoża Skarv. Uruchomienie produkcji jest przewidziane na 2027 r. Po realizacji transakcji, partnerami PUN na Idun Nord będą: Equinor (36,17 proc. udziałów), Wintershall Dea Norge (28,08 proc.) oraz Aker BP (23,84 proc., operator).

PGNiG Upstream Norway jest już właścicielem 10 proc. udziałów w koncesji obejmującej złoża Adriana i Sabina, które spółka kupiła w czerwcu tego roku. Złoża zostały odkryte w I kwartale 2021 r., a ich łączne zasoby wydobywalne – według wstępnych szacunków – mogą wynosić od 38 do 88 milionów baryłek ekwiwalentu ropy naftowej. Potwierdzenie tych wolumenów będzie możliwe po wykonaniu odwiertu rozpoznawczego, co jest planowane na początku 2024 roku. Złoża mogą zostać zagospodarowane przez podłaczenie do instalacji na złożu Ærfugl i stamtąd do infrastruktury złoża Skarv. Po sfinalizowaniu transakcji, partnerami PUN ma koncesji będą: Wintershall Dea Norge (38,08 proc. udziałów, operator), Petoro (35 proc.) i Aker BP (15 proc.).

Zagospodarowanie Idun Nord, Adriana i Sabina, z wykorzystanie instalacji wydobwyczych na złożu Skarv zwiększy rentowność eksploatacji tego obszaru poprzez obniżenia kosztów uruchomienia produkcji z nowych złóż oraz jeszcze efektywniejsze wykorzystanie istniejącej infrastruktury. Obniży to również emisjność procesu wydobywczego, która dla złoża Idun Nord jest szacowana na zaledwie 4,5 kg CO2 na każdą wydobytą baryłkę ekwiwalentu ropy.

W wyniku wymiany aktywów udział PUN w złożu Ærfugl Nord zmniejszy się o 3,08 proc. do 11,92 proc. Pozostałymi partnerami koncesyjnymi będą Aker BP (30 proc., operator), Equinor (30 proc.), Witershall Dea Norge (28,08 proc.).

Wymiana aktywów z Wintershall Dea Norge to kolejna w tym roku transakcja Grupy ORLEN na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Oprócz transakcji kupna 10 proc. udziałów w złożach Adriana i Sabina, w listopadzie PGNiG Upstream Norway kupiło wszystkie udziały w spółce KUFPEC Norway, obejmującej udziały w pięciu produkujacych już złożach. W jej wyniku, od przyszłego roku wydobycie PUN wzrośnie o 1 mld m sześc gazu do 4 mld m sześc. rocznie.

Norweski Szelf Kontynentalny jest jednym z kluczowych rynków zagranicznych, na których działa Grupa ORLEN. Dzięki rurociągowi Baltic Pipe koncern może dostarczyć do Polski ponad 8 mld m sześc. norweskiego gazu rocznie, z rosnącym udziałem własnego wydobycia. Do końca 2030 roku koncern chce zwiększyć produkcję gazu ze swoich norweskich złóż do ponad 6 mld m sześc. rocznie.

Kredyty mieszkaniowe na rekordowym poziomie w listopadzie 2023 r.

W listopadzie 2023 r., w porównaniu do listopada 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej wszystkich rodzajów produktów kredytowych: kredytów mieszkaniowych (+255,7%), kredytów ratalnych o (+91,9%), kart kredytowych (+10,6%) oraz kredytów gotówkowych (+8,9%). W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość również we wszystkich produktach kredytowych: kredytach  mieszkaniowych (+339,4%), kredytach ratalnych (+41,3%), kredytach gotówkowych (+18,8%) oraz limitach na kartach kredytowych (+15,2%).

W okresie styczeń–listopad br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+82,9%), wydały więcej kart kredytowych (+16,5%) oraz kredytów mieszkaniowych (+14,0%) i udzieliły więcej o (+7,4%) kredytów gotówkowych. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i udzieliły o (+26,8%) wyższą wartość kredytów mieszkaniowych, o (25,3%) wyższą wartość kredytów ratalnych, o (+22,5%) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej oraz o (+13,8%) kredytów gotówkowych.

Kontynuacja wzrostów na rynku kredytów gotówkowych

– Listopadowe dodatnie dynamiki sprzedaży w ujęciu liczbowym (+8,9%) oraz wartościowym (+18,8%) potwierdzają dobrą sytuację na rynku kredytów gotówkowych, szczególnie w ujęciu wartościowym. Należy podkreślić, że wzrosty są zarówno w ujęciu nominalnym, jak i w realnym. Oczyszczona z inflacji, roczna dynamika wzrostu wartości udzielonych kredytów gotówkowych jest poziomie ok. +12%. Trochę słabiej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w listopadzie br. r/r odnotowały tylko umiarkowany wzrost. Jeżeli oceniamy kondycję rynku kredytów gotówkowych po 11 miesiącach, to w ujęciu wartościowym wzrost w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku wynosi +13,8% a w aspekcie liczbowym +7,4%. Sytuacja na rynku kredytów gotówkowych jest więc dobra.

– Analizując rynek kredytów gotówkowych według przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, nadal zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł. W przedziale tym, w okresie 11 pierwszych miesięcy 2023 r. wystąpiły najwyższe dodatnie dynamiki zarówno w ujęciu liczbowym (+17,2%), jak i w wartościowym (+20,5%). Z taką samą sytuacją mieliśmy do czynienia również w 2021 r. Skutkiem tego zjawiska jest wyższa dynamika akcji kredytowej w ujęciu wartościowym niż liczbowym. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12,2% liczby udzielonych w okresie styczeń – listopad br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (49,1%) łącznej wartości sprzedaży kredytów gotówkowych udzielonych w tym okresie. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, dzięki której udzielane są kredyty na wyższe kwoty – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kredyty ratalne – na wysokiej fali wzrostowej szczególnie w ujęciu liczbowym

– W ciągu 11 miesięcy br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+127,1%). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+206,4%). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to w większości efekt przekształcania niespłaconych w okresie bezodsetkowym zobowiązań z odroczonym terminem płatności (BNPL) w kredyt ratalny poprzez zakup powstałej wierzytelności przez banki. Natomiast nadal, podobnie jak w 2022 r., najniższą dynamiką sprzedaży w ujęciu liczbowym charakteryzowały się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (+5,1%). Ale w ujęciu wartościowym odnotowały wyższą dynamikę (+13,3%). Są to w większości kredyty na zakup droższych dóbr trwałych. Kredyty niskokwotowe (do 1 tys. zł) stanowią 55,7% liczby i 9,6% wartości udzielonych kredytów ratalnych. Natomiast kredyty wysokokwotowe (pow. 10 tys. zł) to 2,4% liczby i 31,8% wartości udzielonych kredytów ratalnych – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Średnia wartość kredytu gotówkowego udzielonego w listopadzie 2023 r. wyniosła 22 099 zł – to wzrost o 9,1% w stosunku do listopada 2022 r. Natomiast średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w listopadzie 2023 r. to 2 043 zł i jest ona niższa niż w listopadzie rok temu o 26,4%.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na akceptowalnym, bezpiecznym, niskim poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – listopadowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,87% – tylko o 0,23 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Listopadowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 5,45%.

– W porównaniu do listopada 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 0,61 pkt proc., podczas gdy Indeks dla kredytów ratalnych wzrósł o połowę mniej – 0,32 p.p. Nadal należy więc bardzo uważnie śledzić odczyty Indeksów w kolejnych miesiącach. Poprawie jakości powinny sprzyjać zarówno niższe stopy procentowe, jak i realny wzrost wynagrodzeń – wyjaśnia prof. Rogowski.

Kredyty mieszkaniowe – akcja kredytowa na szczytach – głównie dzięki dużemu zainteresowaniu  kredytami na 2%

– Dla kredytów mieszkaniowych listopad podobnie jak październik wypadł znakomicie, potwierdzając tym samym widoczne już od kilku miesięcy bardzo duże ożywienie na tym rynku. W ujęciu liczbowym banki udzieliły 23,7 tys. kredytów. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 9,592 mld zł – co jest drugą po październiku 2023 r. najwyższą kwotą w całej dotychczasowej historii rynku kredytów mieszkaniowych. Jakie są więc główne źródła rekordowej wartości akcji kredytowej? Jest ich klika.

Tak duża sprzedaż jest wynikiem ożywienia popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie wzrostu zdolności kredytowej, do którego przyczyniły się: spadek poziomu WIBOR-u, wzrost realny wynagrodzeń i wydłużanie średniego okresu kredytowania. Wzrost zdolności kredytowej przełożył się na wzrost wartości udzielanego kredytu i obecnie średnia kwota wynosi 404,3 tys. zł, będąc wyższą o 23,5% niż przed rokiem. Jednocześnie jest ona na historycznie rekordowym poziomie. W listopadowej akcji kredytowej widać skutek uruchomienia rządowego Programu „Kredyt 2%”. W listopadzie br. wg naszych statystyk banki udzieliły w ramach tego Programu 13 912 kredytów (59% wszystkich udzielonych kredytów) na kwotę 5,702 mld zł (60% łącznej kwoty udzielonych kredytów). Rosnące ceny nieruchomości również przyspieszyły decyzję o zaciągnięciu kredytu mieszkaniowego przez pozostałych kredytobiorców. Program „Kredyt 2” pobudził bowiem popyt na kredyt mieszkaniowy zarówno bezpośrednio u beneficjentów tego programu, jak i pośrednio wśród osób, które nie spełniają kryteriów formalnych pozwalających na skorzystanie z programu – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Do 30 listopada 2023 r. banki zaraportowały 1,153 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi o wartości 285 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w listopadzie 2023 r. wyniósł 1,64%. W ostatnich 12 miesiącach (od listopada 2022 r. do listopada 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,51 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest gorszy od tego sprzed miesiąca (wzrost o +0,07 p.p.). W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie znacznie ograniczony. I tak się stało. Szkodowość kredytów złotowych jest na niskim poziomie i nie ulega pogorszeniu. Natomiast widocznie pogarsza się jakość kredytów indeksowanych i denominowanych do franka szwajcarskiego. Przyczyną tego zjawiska nie jest jednak brak możliwości spłaty kredytu przez kredytobiorców, które mogłoby wynikać z problemów finansowych kredytobiorców. Źródłem ryzyka nie jest sytuacja finansowa gospodarstwa domowego, lecz kwestie związane z prowadzonymi przez kredytobiorców procesami sądowymi z bankami – wyjaśnia Waldemar Rogowski.

Karty kredytowe – przyhamowanie dobrej passy

– W listopadzie 2023 r. dynamika sprzedaży kart kredytowych w porównaniu do listopada 2022 r. była dodatnia zarówno w ujęciu liczbowym (+10,6%), jak i w wartościowym (+15,2%). Dynamiki z 11 miesięcy 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku są dobre: (+16,5%) w ujęciu liczbowym oraz (+22,5%) w ujęciu wartościowym. Wartość Indeksu Jakości w listopadzie wyniosła 4,11% i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższa wartość Indeksu ze wszystkich Indeksów produktowych. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się (wzrosła) o (+0,12 p.p.) – tłumaczy Waldemar Rogowski.

Czy rok 2024 będzie kontynuacją hossy na GPW?

Rok 2023 był dobry dla polskiego rynku akcji, ale również dla światowych giełd. Inwestorzy zmienili swoje nastawienie, które towarzyszyło im w poprzednim roku i tym samym wzrósł apetyt na ryzyko. Z pewnością sentyment poprawił się ze względu na globalny trend dezinflacyjny, który spotęgował spekulacje o rychłym początku obniżek stóp procentowych przez Fed oraz EBC.

Polska giełda została dodatkowo wsparta wydarzeniami krajowymi. Nowe rozdanie polityczne z pewnością zmienia postrzeganie Polski na arenie międzynarodowej. Obecny rząd koalicyjny jest pro-unijny. Zagranica to widzi i chętniej będzie lokować kapitał nad Wisłą. Również otrzymanie środków z KPO wydaje się być obecnie dużo bardziej realne.

Proces ten jednak będzie rozłożony w czasie, ponieważ będzie wymagał realizacji “kamieni milowych”, które Unia stawia jako warunek konieczny. Zyskał również złoty a cała deprecjacja wywołana pandemią a później wojną w Ukrainie została “wymazana”. Polityczna zmiana powinna stanowić tło dla GPW w 2024 roku i być pewnego rodzaju wsparciem fundamentalnym.

Dodatkowo polska gospodarka ma prawdopodobnie dołek koniunktury już za sobą, a w najbliższych 12 miesiącach będzie się rozwijać w tempie powyżej 2,5 proc. wg prognoz. Ten czynnik będzie miał znaczenie dla wycen spółek notowanych przy Książęcej.

Pamiętajmy również, że Polska coraz mocniej staje się beneficjentem nearshoring-u. Ten trend został zdynamizowany po okresie pandemii. Oznacza to, że coraz więcej firm przenosi produkcję bliżej finalnego miejsca powstania produktu. Skorzysta na tym nasza gospodarka i giełda.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Prawo zamówień publicznych w 2024 roku. Co nas czeka?

W 2024 roku polski rynek zamówień publicznych doświadczy istotnych zmian, które będą miały znaczący wpływ na sposób, w jaki przedsiębiorstwa i instytucje publiczne przeprowadzają transakcje. Wynikają one z nowych regulacji prawnych oraz aktualizacji progów unijnych i kursu złotego do euro. Co dokładnie nas czeka i w jakich aspektach zmieni się prawo zamówień publicznych?

Nowe progi unijne i kurs złotego – co trzeba wiedzieć?

Informacje dotyczące nowych progów unijnych oraz równowartości złotówki i euro pojawiły się 6 grudnia 2023 roku w Monitorze Polskim. Wszystkie zmiany zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2024 roku. Kancelaria JDP-LAW.pl świadczy usługi doradztwa prawnego również w zakresie nowych regulacji. Mogą z nich skorzystać podmioty będące zarówno wykonawcami, jak i zamawiającymi.

Nowe progi unijne określają wartość, powyżej której zamówienia publiczne muszą być przetargowane zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej. Aktualizacje są konieczne, bowiem wartości progów muszą być dostosowane do zmieniających się warunków ekonomicznych i kursu walutowego. Średni kurs złotego w stosunku do euro na 2024 rok ustalono na poziomie 4,6371. Ta wartość będzie stanowić podstawę przeliczania wartości zamówień publicznych lub konkursów. Jest to zatem kluczowa informacja dla wszystkich instytucji i firm uczestniczących w transakcjach, ponieważ wpływa na przeliczanie wartości zamówień z euro na złotówki.  Jak zmieni się prawo zamówień publicznych w kolejnym roku i jak wyglądają aktualne progi unijne?

  • Jeśli chodzi o tak zwane “zamówienia klasyczne” na roboty budowlane, które są udzielane przez zamawiających publicznych, próg wynosi 5 538 000 euro, co stanowi równowartość 25 680 260 zł.
  • W przypadku “zamówień klasycznych” na dostawy i usługi lub w przypadku organizowania konkursów przez zamawiających publicznych, zaliczanych do sektora finansów publicznych (z pewnymi wyłączeniami), próg wynosi 143 000 euro. Jest to równowartość kwoty 663 105 zł.
  • Prawo zamówień publicznych dotyczy także zamawiających publicznych innych niż określeni we wcześniejszym punkcie. Próg zamówień klasycznych na dostawy i usługi lub organizowania konkursów wynosi w ich przypadku 221 000 euro, czyli 1 024 799 zł.
  • Próg dla zamówień klasycznych na usługi społeczne i inne szczególne usługi udzielane przez zamawiających publicznych wynosi 750 000 euro, czyli 3 477 825 zł.

biuro biznes

Wyżej opisane progi zostały określone w art. 4 dyrektywy 2014/24/UE. Informacje o kolejnych zmianach można znaleźć także w art. 13 i art. 15. Odnoszą się one do zamawiających subsydiowanych w okolicznościach, o których mowa w art. 6 ustawy oraz do tak zwanych zamówień sektorowych. Progi zaktualizowano również w art. 8 dyrektywy 2009/81/WE.

W jaki sposób nowe prawo zamówień publicznych wpłynie na przedsiębiorstwa i instytucje?

Wprowadzone zmiany mają znaczący wpływ na sektor małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP), które stanowią znaczną część oferentów w postępowaniach krajowych. Nowe regulacje i progi unijne mogą otworzyć więcej możliwości dla MŚP, umożliwiając im bardziej konkurencyjne uczestnictwo w przetargach.

Aktualizacje mają bardzo ważny cel. Jest nim zwiększenie przejrzystości i efektywności w procesie zamówień publicznych. Poprzez dostosowanie progów unijnych i kursu walutowego, zamówienia stają się bardziej dostępne dla szerszego grona przedsiębiorstw, co może z kolei przyczynić się do zwiększenia konkurencji i poprawy jakości oferowanych przez nich usług i produktów.

Zapisy w wezwaniu na akcje TIM S.A. przedłużone do 25 stycznia 2024 r.

Grupa Würth przedłużyła termin zapisów w drugim wezwaniu na sprzedaż wszystkich akcji TIM S.A. („Wezwanie”) do 25 stycznia 2024 r., pozostawiając więcej czasu na spełnienie ostatniego warunku Wezwania, jakim jest uzyskanie zgody UOKiK.

– Uzyskanie zgody UOKIK to ostatni warunek wymagany do realizacji transakcji. Pozostajemy przekonani o uzyskaniu pozytywnej decyzji organów antymonopolowych, dlatego zdecydowaliśmy się przedłużyć termin zapisów. Jesteśmy w stałym kontakcie z Urzędem i utrzymujemy pełną współpracę, dostarczając dane o rynku oraz odpowiadając na pytania. Jednocześnie obserwujemy duże zainteresowanie Wezwaniem, jak i oczekiwanie akcjonariuszy na spełnienie się wszystkich warunków. – komentuje Ulrich Liedtke, wiceprezes odpowiedzialny za międzynarodową sprzedaż hurtową produktów elektrotechnicznych w Grupie Würth.

Cena akcji w Wezwaniu wynosi 50,69 zł za jedną akcję i jest równa cenie z pierwszego wezwania. Cena akcji w Wezwaniu zawiera premię w wysokości 93,8% w stosunku do ostatniego kursu zamknięcia przed ogłoszeniem przez Spółkę przeglądu opcji strategicznych w dniu 22 sierpnia 2022 r. i 34,1% premii względem ostatniej ceny akcji poprzedzającej dzień ogłoszenia intencji przeprowadzenia pierwszego wezwania.

Zapisy do sprzedaży akcji w ramach Wezwania rozpoczęły się 28 września i będą przyjmowane do 25 stycznia 2024 r. Dyspozycje sprzedaży akcji w Wezwaniu należy złożyć w swoim biurze maklerskim. Szczegóły dotyczące Wezwania znajdują się pod adresem https://wezwanie-tim.pl/.

Kluczowe terminy zgodnie z nowym harmonogramem Wezwania:

25 stycznia 2024 r. – ostatni dzień przyjmowania zapisów,

30 stycznia 2024 r. – transakcja nabycia akcji na GPW,

31 stycznia 2024 r. – rozliczenie transakcji nabycia akcji przez Wzywającego.

Wezwanie na akcje TIM S.A. ogłosiła FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, należącą do Grupy Würth („Wzywający”). Celem Wzywającego jest osiągnięcie 100% głosów na Walnym Zgromadzeniu Spółki oraz wycofanie Spółki z giełdy. Jeżeli w wyniku Wezwania zostanie osiągnięty próg co najmniej 95% ogólnej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, Wzywający zamierza ogłosić przymusowy wykup akcji posiadanych przez akcjonariuszy mniejszościowych TIM S.A. Następnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, Wzywający zamierza wycofać Spółkę z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

TSUE: Polacy mogą domagać się odsetek od nadpłaconych podatków

Trybunał Sprawiedliwości UE wydał w czerwcu 2023 r. wyrok potwierdzający, że polskie przepisy ograniczające prawo podatników do odsetek od nienależnie pobranych podatków są sprzeczne z prawem UE. Podatnik może żądać zwrotu nadpłaty wraz z odsetkami liczonymi od dnia pobrania do dnia zwrotu, a nie za krótszy okres, jak chciał tego fiskus (sprawa C-322/22).

Zwrot nadpłaty jedynie na wniosek i w terminie

Nadpłata, nienależne pobranie podatku może zostać stwierdzone wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego albo orzeczeniem TSUE, uznającym określone przepisy związane z tym poborem za sprzeczne z Konstytucją RP lub prawem Unii Europejskiej. Zgodnie z art. 78 § 5 pkt 1 Ordynacji podatkowej, w takich sytuacjach polskiemu podatnikowi przysługują odsetki liczone od dnia powstania nadpłaty do dnia jej zwrotu jednak m.in. pod warunkiem, że podatnik złoży wniosek o zwrot najpóźniej 30 dnia od dnia wejścia w życie wyroku TK lub od publikacji sentencji orzeczenia TSUE w Dzienniku Urzędowym UE. W pkt 2 zastrzeżono, że w przypadku uchybienia temu terminowi, odsetki przysługują jedynie do 30 dnia po publikacji lub po wejściu w życie tych rozstrzygnięć.

Ograniczenie odsetek

W 2014 r. TSUE stwierdził, że polski fiskus nienależnie obarczył amerykański fundusz inwestycyjny podatkiem dochodowym od dywidendy wypłaconej mu przez polską spółkę. Choć obowiązek zwrotu nadpłaty nie budził wątpliwości, organy skarbowe uznały, że funduszowi należą się odsetki jedynie do 30-ego dnia od publikacji wyroku TSUE. W części nadpłaty, obejmującej rok 2014, fiskus całkowicie odmówił wypłaty odsetek podnosząc, że podatek został wpłacony już po ogłoszeniu wyroku TSUE. Fundusz nie musiał zatem go wpłacać. W opinii organów skarbowych, przepis art. 78 § 5 O.p. chroni przed tym, by podatnicy celowo nie opóźniali złożenia wniosku o zwrot nadpłaty, bądź też nie dokonywali celowej wpłaty nienależnego podatku po to, żeby później odzyskać go z jak najwyższymi odsetkami.

Polskie przepisy sprzeczne z prawem UE

W wyroku z 8 czerwca 2023 r. TSUE zauważył, że podatnik może nie mieć wpływu na wpłatę nienależnego podatku, nawet po wydaniu i publikacji orzeczenia Trybunału. Pomimo bowiem podjęcia rozstrzygnięcia w 2014 r., sprzeczne z prawem UE przepisy Ordynacji podatkowej nadal obowiązują. Na ich mocy polska spółka wypłacająca dywidendę musiała jako płatnik pobrać podatek, by samej nie narazić się na konsekwencje prawne jego niepobrania. TSUE orzekł więc, że niezgodne z prawem wspólnotowym są polskie przepisy, które ograniczają możliwość występowania o odsetki od nadpłaconych podatków tylko do 30-ego dnia po publikacji wyroku TSUE, jak i zamykają drogę do ich uzyskania jeśli nadpłata powstała po tych 30 dniach.

Wyrok TSUE oznacza, że podatnicy, którym fiskus odmówił naliczenia odsetek w odpowiedniej wysokości powołując się na przepis art. 78 § 5 O.p., będą mogli zawalczyć o ich odzyskanie. Niektórzy czynią to już od dawna, o czym pisaliśmy już 2 lata temu tutaj „Po 5 latach spółka wystąpiła o odsetki od nienależnie pobranego od niej CIT, i wygrała w sądzie z fiskusem”.

Podsumowanie

Przekaz TSUE jest jasny. Przepisy podatkowe państw członkowskich nie mogą ograniczać w czasie, a w pewnych okolicznościach także całkowicie wyłączać możliwości odzyskania przez podatników odsetek od nadpłaconych podatków. Fiskus powinien więc zwracać nadpłacony podatek wraz z odsetkami naliczanymi aż do dnia zwrotu, również gdy wniosek o zwrot podatnik złożył po upływie 30 dni od publikacji sentencji orzeczenia TSUE w Dzienniku Urzędowym UE. Odsetki należą się podatnikom również, gdy nadpłata powstała po tym terminie. Jeśli organy podatkowe nie zastosują się do rozstrzygnięcia TSUE, posłuży ono podatnikom do wygranej w sądzie.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Budżet na 2024 rok: rynki spokojnie przyjmują gigantyczny deficyt

Uchwalenie budżetu, biorąc pod uwagę termin zaprzysiężenia rządu, to zdecydowanie sprint. Można zatem oczekiwać, że pojawi się w przyszłym roku nowelizacja. Na razie rynki przyjmują to mimo deficytu spokojnie.

Gigantyczny deficyt budżetowy

Plan przyszłorocznego budżetu na razie wygląda, jakby był on naprawdę z gumy. Trzeba oczywiście pamiętać, że czasu na jego przygotowanie było niewiele, aczkolwiek prawdą jest, że przynajmniej od 15 października było wiadomo, kto utworzy rząd. Z drugiej strony konieczny jest podpis prezydenta, w rezultacie dokument ten musi spełnić wiele postulatów, a te postulaty nie zawsze są tanie. Biorąc pod uwagę potrzeby pożyczkowe państwa, mocno dziwi, że rentowność 10-letnich obligacji spada w ostatnich tygodniach. Obecny poziom w okolicach 5% jest najniższy od końca pierwszego kwartału 2022 roku. Pokazuje to duże zainteresowanie inwestorów inwestycjami w Polsce.

Słaby dolar wspiera złotego

Wczorajsze słabsze dane z USA spowodowały, że po raz kolejny kapitał uciekał do Europy. Mowa o niższych od oczekiwanych wynikach PKB. Widać to dobrze po kolejnym ataku na parze EURUSD na poziom 1,10. Im więcej kapitału trafia do strefy euro, tym więcej trafia go również do gospodarek ościennych. To właśnie ten przepływ był jednym z powodów umacniania się polskiej waluty w czwartek. Podobnie reagował również forint węgierski. Zwyczajowo w tym zestawie jest jeszcze korona czeska, tutaj jednak trzeba pamiętać, że osłabienie dolara zderzyło się w czasie z decyzją tamtejszego banku centralnego, która miała silniejszy wpływ na rynki.

Czesi obniżają stopy procentowe

Wczoraj doszło do pierwszej w tym cyklu obniżki stóp procentowych w Czechach. Decyzja była mocno ostrożna, bo obniżka wyniosła 0,25%. W rezultacie główna stopa procentowa wynosi 6,75% i jest o pełny punkt procentowy wyższa niż w Polsce. Jest to obecnie trzeci najwyższy wynik w Unii Europejskiej. Wyższe poziomy stóp procentowych mają tylko Węgrzy (10,75%) oraz Rumunia (7%). To właśnie z powodu obniżek stóp procentowych korona czeska pomimo napływu kapitału do Europy była wczoraj w odwrocie. Biorąc pod uwagę, że Czesi są najwyraźniej w cyklu obniżek, perspektywy dla czeskiej korony nie malują się obecnie najlepiej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wydatki Amerykanów,
14:30 – USA – dochody Amerykanów,
14:30 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Podsumowanie 2023 r na rynku magazynowym i prognozy na 2024

W 2023 r. sektor nieruchomości magazynowych w Polsce zanotował fazę spowolnienia, jednak rynek w 2024 r. ma nadzieję, na odbicie. Po szczycie aktywności pod względem popytu i podaży w tzw. covidowym okresie przypadającym na lata 2020-2022, rynek logistyczny i produkcyjny wrócił w wielu wartościach do tych obserwowanych w latach 2018-2019. Największa polska firma doradcza AXI IMMO prezentuje podsumowanie 2023 r. z szacunkowymi danymi dla rynku magazynowego.

Szacunkowe prognozy podsumowujące całkowitą aktywność najemców w 2023 roku wskazują, że popyt brutto powinien ustabilizować się na poziomie ok. 4,7-5 mln mkw., kluczowy w tym aspekcie jak zwykle okaże się ostatni kwartał bieżącego roku, kiedy to historycznie zamyka się najwięcej transakcji. Niemniej jednak ostatnie 18 miesięcy na polskim rynku magazynowym to czas wyzwań związanych ze słabszą koniunkturą gospodarczą, niepewnością polityczną związaną z wojną na Ukrainie, podwyżkami cen za energię oraz wysoką inflacją. Wszystkie wymienione czynniki negatywnie wpłynęły na aktywność najemców, przy czym zgodnie z naszymi przewidywaniami sektor logistyczny, sieci handlowe oraz produkcja okazały się branżami z największą stabilizacją i odpornością na niekorzystną sytuację makroekonomiczną. Widoczną poprawę odnotowano również dla segmentu e-commerce.

Charakteryzując ostatnie 12 miesięcy na polskim rynku magazynowym w zakresie popytu nie sposób nie wspomnieć o dużej liczbie renegocjacji oraz zauważalnym trendzie przedłużania się procesów decyzyjnych dot. wynajmu nowych powierzchni. Zdecydowanie ostatni czynnik wpłynął na obserwowaną na koniec II kw. 2023 r. stabilizację czynszów. Z racji dość wysokich stawek i ryzyka utraty pracowników, klienci częściej niż w latach poprzednich decydowali się na renegocjacje umów (ok. 35% i rośnie) zamiast wyboru nowych lokalizacji. Zgodnie z naszymi przewidywaniami w bardziej wymagającym okresie w popycie wzrósł udział firm produkcyjnych, które odpowiadały za ok. 20% zrealizowanych transakcji.

Globalni analitycy wskazują, że w perspektywie średnio- i długoterminowej Polska odegra znaczącą rolę w zakresie takich trendów jak nearshoring czy friendshoring. Już dziś jesteśmy jednym z największych producentów dużego AGD oraz odgrywamy istotną rolę w sektorze motoryzacyjnym. Naszym atutem niezmiennie pozostaje lokalizacja na mapie Europy oraz profesjonalne i wykwalifikowane kadry, które swoje doświadczenie zbudowały pracując w lub dla zagranicznych korporacji. Niemniej jednak należy pamiętać, że procesy związane z większą regionalizacją łańcuchów dostaw i przenoszeniem produkcji do Europy wymagają czasu.

Ponownie na polskim rynku magazynowym zamknięto jednostkowe transakcje na ponad 100 tys. mkw. W kończącym się roku były to nowa umowa z firmą z branży handlowej na 120 tys. mkw. w DL Psary/Czeladź oraz najem 110 tys. mkw. przez  Raben w CTPark Warsaw West (Wiskitki). Tym samym podtrzymujemy trend sprzed ostatnich dwóch lat. Z kolei regionami z największą aktywnością najemców z dużym prawdopodobieństwem zostaną woj. mazowieckie, śląskie i dolnośląskie.

Finansowanie to zdecydowanie słowo 2023 roku pod względem aktywności deweloperów, którzy musieli zmierzyć się z podniesionymi wymaganiami banków w zakresie zabezpieczeń umów przednajmu. Równie istotne w kontekście całego roku ponownie okazało się spełnianie wytycznych związanych z ESG. Analitycy bankowi zauważają, że Polska różni się od innych państw Europy Środkowo-Wschodniej pod względem liczby decyzji odmawiających udzielenia kredytu z powodu niespełnienia kryteriów ESG.

Pomimo wyzwań w okresie spowolnienia gospodarczego inwestorzy i deweloperzy skupili się na otwieraniu projektów na głównych rynkach, które cechuje wysoka płynność, duży rynek konsumencki i rozbudowana sieć połączeń z innymi obszarami kraju i Europy. Należy przypuszczać, że z dużym prawdopodobieństwem całkowite zasoby polskiego rynku magazynowego na koniec 2023 r. wyniosą 31,5 mln mkw. co pozwoli na zachowanie ok. 15% dynamiki wzrostu.  Aktywność deweloperów na koniec 2023 r. powinna osiągnąć poziom 3,6-3,7 mln mkw. przy czym należy zaznaczyć, że 60% z tej powierzchni to projekty oddane w I kw. br., czyli inwestycje rozpoczęte jeszcze w I połowie 2022 r. w innych warunkach rynkowych. Niemniej jednak warte podkreślenia jest to, że prawie 2/3 (ok. 20 mln mkw.) z dotychczasowych całkowitych zasobów rynkowych powstało od początku 2017 r.

Rynek magazynowy w Polsce wchodzi w kolejną fazę dojrzałości, w której dotychczasowa grupa pięciu głównych regionów została rozszerzona do ośmiu obejmujących m.in. Warszawę i okolice, Łódź, Górny Śląsk, Wielkopolskę, Dolny Śląsk oraz obszary Szczecina, Trójmiasta i Krakowa. Na szczególną uwagę zasługują ostatnie dwa rynki, których istotność w ostatnich latach zdecydowanie zwiększyła się i przekroczyły one progi miliona metrów kwadratowych całkowitych zasobów. W gronie aspirujących regionów znajduje się woj. lubuskie, przy czym papierkiem lakmusowym dla tego rynku będzie duża konkurencyjność ze strony Szczecina, Wielkopolski i Dolnego Śląska. W wyniku niepewnej sytuacji geopolitycznej większość deweloperów była i spodziewamy się, że raczej pozostanie bierna w podejmowaniu aktywności we wschodniej części Polski.

W 2023 r. osłabiony popyt skutkował mniejszą liczbą projektów spekulacyjnych, których udział w powierzchni w budowie spadł z 61% w II kw. do 53% w III kw. 2023 r. Przez wzgląd na większe wymagania związane z uzyskaniem finansowania spodziewamy się w 2024 r. kontynuacji tego trendu i obniżenia udziału projektów bez podpisanych umów najmu w nowej podaży do końca pierwszej połowy przyszłego roku. Sytuacja ta wraz z niższym niż w latach ubiegłych popytem może wpłynąć na obniżenie w 2024 r. poziomu pustostanów.

Przewidujemy, że w pierwszych miesiącach 2024 roku deweloperzy zdecydują się na strategię bezpiecznego inwestowania, skupiając się głównie na projektach ze znacznym udziałem umów przednajmu oraz dostarczaniu projektów typu BTS. Zapowiadane na drugą połowę przyszłego roku potencjalne polepszenie koniunktury może skutkować zmianą i ponownym wzrostem liczby inwestycji realizowanych spekulacyjnie, przewyższającej obecny poziom.

Po rocznej przerwie w 2023 r. liderem na rynku inwestycyjnym w Polsce ponownie zostanie sektor magazynowy. Transakcją roku zostało przejęcie przez skandynawski fundusz inwestycyjny NREP 80% udziałów w spółce 7R S.A. Większościowy właściciel uzyskał dostęp do inwestycji o łącznej powierzchni ok. 4,2 mln mkw. składających się z istniejących parków magazynowych oraz banku ziemi z projektami do wybudowania.

Spodziewamy się, że zgodnie z przewidywaniami analityków zapowiadana na drugą połowę 2024 r. poprawa nastroju konsumentów wpłynie na zmianę sytuacji gospodarczej i makroekonomicznej, co będzie przyczyną do zwiększenia atrakcyjności Polski i rozpoczęcia budowy nowych inwestycji. Z tego względu zakładamy, że powrót inwestorów i zwiększenie płynności rynku nastąpi nie wcześniej niż w ostatnich miesiącach 2024 r. Do tego czasu w sektorze inwestycyjnym będziemy świadkami rynku dwóch prędkości. Pierwszą grupę będą stanowiły fundusze zainteresowane tzw. prime assets, przy czym brak wysokiej jakości produktów zapowiada kolejną fazę wyczekiwania na lepszy moment i w efekcie mniejszą liczbę transakcji. W drugiej grupie z kolei znajdą się właściciele w trudniejszej sytuacji oraz projekty typu value-add, które będą poszukiwane przez inwestorów oportunistycznych. W 2024 r. spodziewamy się przewagi inwestorów z Europy, w tym raczej mniejszych lokalnych podmiotów niż dużych azjatyckich platform. Na rynku powinny również tworzyć się tzw. wehikuły inwestycyjne złożone z kilku mniejszych podmiotów w celu inwestycji w sektory o dobrych fundamentach np. magazyny czy parki handlowe.

Autor: Anna Głowacz, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO

PFR zainwestował 17 mln euro w poznańską Andersię Silver

Polski Fundusz Rozwoju zainwestował w Andersię Silver. Na wsparcie najwyższego budynku Poznania i zarazem największego biurowca Wielkopolski fundusz przeznaczył 17 mln euro. 21 grudnia 2023 r. została podpisana umowa dotycząca finansowania pomostowego dla projektu Andersia Silver. Ta suma przyczyni się do finalizacji budowy najnowocześniejszego biurowca w stolicy Wielkopolski, który już niedługo uświetni poznańską panoramę.

Andersia Silver i PFR – umowa podpisana

21 grudnia 2023 r. została podpisana umowa dotycząca finansowania pomostowego, jakiego udzieli Polski Fundusz Rozwoju projektowi Andersia Silver.

Konsekwentnie realizowana zabudowa Placu Andersa wykreowała wysokiej klasy infrastrukturę dla rozwoju biznesu w Poznaniu. To właśnie od budynku PFC rozpoczyna się historia rozwoju prawdziwego instytucjonalnego rynku nieruchomości w mieście. Andersia Silver stanowi zwieńczenie tych starań i dowód realnego partnerstwa publiczno-prywatnego. Udział w projekcie Polskiego Funduszu Rozwoju jest mocnym akcentem w sprawie. Zabiegaliśmy o to wsparcie i z ogromną satysfakcją dzisiaj je ogłaszamy – powiedział Adam Trybusz, Prezes Zarządu Andersia Property.

Finansowanie uzyskane zostało przy zaangażowaniu władz miasta, Biura Obsługi Inwestorów Miasta Poznań, a także dzięki doskonałej współpracy z generalnym wykonawcą firmą PORR. Współpraca ta jest dowodem na silne zaangażowanie lokalnych i krajowych podmiotów w rozwój Poznania, a podpisanie umowy poprzedziły wielomiesięczne analizy i dokładna weryfikacji projektu.

PFR zainwestował 17 mln euro w poznańską Andersię Silver 1
default

Turbulencje i powrót do stabilności

Realizacja inwestycji odbywała się przy dynamicznych zmianach na rynku nieruchomości, wynikających z pandemii COVID-19 i wybuchu wojny w Ukrainie. Ze względu na pojawienie się nowych ryzyk i niepewności, najemcy zaczęli podchodzić do umów wynajmu powierzchni biurowych z większą dozą ostrożności, co spowodowane było przede wszystkim rozpowszechnieniem się nowych modeli pracy zdalnej czy hybrydowej. Zmiany w modelach organizacji pracy w biurach, jak i dostosowywanie reakcji biznesowej na konsekwencje wojny w Ukrainie, spowodowały, że wielu firmom trudno jest z dużym wyprzedzeniem określić, jak powinna kształtować się optymalna dla nich powierzchnia najmu, a to przełożyło się na niemal całkowity zanik umów pre-lease w miastach regionalnych.

17 mln euro i 3500 tys. miejsc pracy

Inwestycja Andersia Silver, oprócz swojego imponującego wymiaru architektonicznego, ma również ogromne znaczenie społeczne.

Bartłomiej Pawlak, Wiceprezes Zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju podkreślił, że – Obecność PFR jest kluczowa dla powodzenia tej bardzo ważnej inwestycji, która jest zwieńczeniem trwającego od niemal trzech dekad miejskiego przedsięwzięcia urbanistycznego jakim jest zabudowa Placu Andersa. Celem jest stworzenie przez miasto atrakcyjnej oferty dla mieszkańców i biznesu. Po ukończeniu inwestycja ta stanie się jedną z wizytówek Poznania i Wielkopolski.

Projekt zapewni nowoczesne miejsca pracy dla 3500 tys. osób, tworząc dynamiczne środowisko także dla absolwentów poznańskich uczelni wyższych i przyciągając talenty z całego kraju oraz z zagranicy. To ważny krok w utrzymywaniu i rozwijaniu lokalnego potencjału intelektualnego.

„Nasz plan od początku zakłada przyciągnięcie i ulokowanie w doskonale skomunikowanym miejscu w ścisłym centrum miasta wysokiej klasy usług i biznesu. W ten sposób wspieramy rozwój gospodarczy Poznania i całego regionu Wielkopolski, generując dobrze płatne miejsca pracy dla wykwalifikowanych pracowników oraz absolwentów lokalnych uczelni wyższych – powiedział Grzegorz Michalski Prezes Zarządu WCWI Sp. z o.o.

Andersia Silver – biznesowa wizytówka Poznania

Andersia Silver Poznań biurowiecPlanowane na 2025 r. oddanie do użytku biurowca Andersia Silver będzie finalizowało trwającą od 25 lat inwestycję zlokalizowanej przy Placu Andersa w Poznaniu, którą wspólnie realizują Von der Heyden Group i Miasto Poznań. Za jej projekt odpowiada Pracownia Architektoniczna Ewy i Stanisława Sipińskich. Zabudowa placu składa się z czterech, tworzących architektoniczną całość obiektów: Poznańskiego Centrum Finansowego, Andersii Tower, Andersii Business Centre oraz zwieńczającego przedsięwzięcie, największego z nich – biurowca Andersia Silver, którego generalnym wykonawcą jest firma PORR S.A. Budynek będzie nie tylko architektoniczną wizytówką Poznania. Inwestycja znacząco wpłynie na potencjał rynku nieruchomości biurowych w stolicy Wielkopolski zwiększając aż o 5 proc. wielkość tego rynku.

Potencjał Poznania w nowym świetle

Projekt Andersia Silver w Poznaniu jest więcej niż tylko budową nowoczesnego biurowca; to kluczowy element szerszej strategii rewitalizacji centrum miasta, mający na celu podniesienie jego atrakcyjności zarówno dla biznesu, jak i mieszkańców. Zapewnienie dostępu do przestrzeni biurowej zgodnej z zasadami ESG otwiera nowe możliwości dla istniejących międzynarodowych korporacji oraz przyciąga nowe przedsiębiorstwa, wyróżniając Poznań na tle europejskich metropolii i wzmacniając jego pozycję na rynku miast regionalnych. Andersia Silver będzie obiektem nie tylko niezwykle atrakcyjnym architektonicznie, ale także zaprojektowanym zgodnie z najwyższymi standardami i zasadami zrównoważonego rozwoju. Ekologiczność Andersii Silver potwierdzi m.in. certyfikat WELL, certyfikat LEED na poziomie Gold, a także szereg rozwiązań zgodnych z ESG. Na części południowej fasady zainstalowane zostaną panele fotowoltaiczne umożliwiające lokalną produkcję energii na potrzeby systemów znajdujących się w budynku i ograniczenie emisji CO2 aż o ok. 42 000 kg rocznie. Ponadto, w biurowcu promowany będzie transport niskoemisyjny i bez emisyjny, w tym także dzięki nowoczesnej rowerowni z 241 stanowiskami postojowymi, 22 ładowarkami do hulajnóg elektrycznych oraz stacjami serwisowymi. Na parterze zaplanowano powierzchnię usługową. Wieżowiec będzie w całości przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Nowa Era Placu Andersa

Budowa kompleksu zmieniła na zawsze wizerunek Poznania, tak w ujęciu architektonicznym, jak i biznesowym. W powstałych do tej pory obiektach stworzono już 3000 tys. miejsc pracy, a kolejne tyle powstanie po zakończeniu budowy Andersii Silver. Docelowo w parkingach podziemnych będzie ponad 1200 miejsc parkingowych. Zespół centro twórczych obiektów zlokalizowanych przy Placu Andersa stał się tym samym administracyjno-biznesowym centrum Poznania o najwyższym standardzie biurowym, a oddanie do użytku Andersii Silver jeszcze bardziej podkreśli jego potencjał, ponieważ znaczącą zmieni wielkość rynku nieruchomości biurowych w stolicy Wielkopolski, zwiększając jej zasoby aż o 40 000 tys. mkw.

Gaming Factory pozyskał 4,5 mln zł na rozwój Japanese Drift Master

Gaming Factory – notowany na GPW producent i wydawca gier z sukcesem zakończył ofertę akcji. Popyt na akcje prawie dwukrotnie przekroczył liczbę oferowanych walorów. W związku z tym nowi inwestorzy otrzymają 450 000 akcji spółki powiększonych o dodatkowych 300 000 akcji pokrytych przez jednego z głównych akcjonariuszy. Cena emisyjna akcji wyniesie 10,22 zł. Pozyskane środki w kwocie ponad 4,5 mln zł Gaming Factory przeznaczy m.in. na rozbudowę zespołu deweloperskiego oraz rozwój kluczowego projektu – Japanese Drift Master.

– Już wcześniej sygnalizowałem, że ogromny potencjał Japanese Drift Master zwrócił uwagę nie tylko globalnych wydawców, ale również inwestorów instytucjonalnych. Potwierdzeniem tego jest płynne przeprowadzenie transakcji zakupu akcji przez zainteresowane podmioty i pozyskanie środków, które pozwolą skutecznie wyjść z naszym tytułem na arenę międzynarodową. Aby tak się stało musimy zwiększyć nasze możliwości kadrowe i zadbać o globalny marketing produkcji. Jestem przekonany, że zrobiliśmy wszystko co konieczne, aby odpowiednio zadbać o nasz kluczowy projekt, a jednocześnie nadal realizować  harmonogram nadchodzących produkcji. – informuje Mateusz Adamkiewicz, prezes Gaming Factory.

W związku z procesem przyspieszonej budowy księgi popytu spółka pozyska ponad 4,5 mln zł.

W ramach transakcji 5HT Fundacja Rodzinna zaoferowała 450 000 akcji – pożyczonych wcześniej od fundacji kontrolowanej przez prezesa Gaming Factory. Po rejestracji podwyższenia kapitału zakładowego Spółki pożyczone akcje z powrotem trafią do poprzedniego właściciela. Z uwagi znaczne zainteresowanie inwestorów, które prawie dwukrotnie przewyższyło ilość oferowanych walorów, drugi główny akcjonariusz spółki przez swoją fundację sprzedał 300 000 akcji w celu pokrycia popytu.

– Intencją zainteresowanych stron było szybkie zamknięcie księgi popytu oraz całej transakcji, dlatego ten wariant związany z pożyczką akcji był najbardziej optymalny. Tak duże zainteresowanie ze strony inwestorów jest dla nas ważnym sygnałem i dowodem zaufania prowadzonych przez nas działań. W tym momencie mamy pełne zabezpieczenie finansowe zarówno ze strony inwestorów, jak też z perspektywy warunków ustalonych z firmą 4Divinity. – podsumowuje prezes Gaming Factory.

W grudniu br. spółka Gaming Factory podpisała wstępne porozumienie z firmą 4Divinity – będącą częścią grupy GCL Asia – na współwydanie wersji PC gry Japanese Drift Master na rynku azjatyckim. W ramach przyszłej umowy 4Divinity zapłaci Gaming Factory 1,2 mln euro w czterech ratach do momentu wydania gry oraz przeznaczy 600 tys. euro na działania marketingowe. W zamian za to 4Divinity zostanie głównym wydawcą tytułu na rynku azjatyckim oraz współwydawcą globalnym. Z kolei Gaming Factory nadal pozostaje głównym, globalnym wydawcą i właścicielem IP gry. Klarowny podział, zapewnia Gaming Factory większość przychodów ze światowej dystrybucji oraz zysk od każdej sprzedanej kopii na rynku azjatyckim, a po zwrocie kosztów głównego współwydawcy, równy podział.

Japanese Drift Master to największy i najdroższy projekt w historii Gaming Factory. Gra łączy elementy wyścigów opartych na drifcie z fabułą w stylu powieści wizualnej z Dalekiego Wschodu. Jej cechy wyróżniające to realizm rozgrywki oraz unikalna mechanika driftu. Demo Japanese Drift Master odniosło ogromny sukces podczas październikowego Steam Next Fest, osiągając najlepsze wyniki spośród polskich produkcji i wyprzedzając wiele zagranicznych tytułów o dużym budżecie. W pierwszym dniu festiwalu liczba jednoczesnych graczy sięgnęła 2 100, a przez tydzień demo pobrano ponad 390 tysięcy razy.

Pełna wersja gry na PC pojawi się w IV kwartale 2024 roku, a później trafi na konsole. Twórcy planują rozwój trybu multiplayer oraz przeniesienie gry na silnik Unreal 5.

Grudzień lepszy dla logistyki. Pomaga polepszenie nastrojów konsumenckich i bardziej rozrzutne święta

Kilkanaście procent do góry. Eksperci rynku TSL widzą poprawę w grudniu 2023 roku.

Grudzień był lepszy dla logistyki – przyznają eksperci Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. Spadająca inflacja poprawiła nastroje konsumenckie, co spowodowało wzrost importu oraz lepsze wyniki sektora e-commerce. Ruch w handlu spowodował wzrost zleceń dla sektora TSL. Magazyny więc wypełniają się na nowo. Eksperci spodziewają się, że rok 2024 powinien być lepszy dla gospodarki niż rok 2023, ale jest na horyzoncie kilka gospodarczych problemów, które mogą martwić. Mowa np. o recesji w Niemczech czy przedłużającej się wojnie w Ukrainie.

Spadająca inflacja poprawia nastroje konsumenckie. Przedsiębiorcy na nowo zapełniają magazyny

Widmo recesji, które w ostatnich miesiącach wisiało nad gospodarką w Polsce nie sprzyjało nowym inwestycjom. Przedsiębiorcy więc zapełniali magazyny na zapas, a w roku 2023 zajmowali się głównie wyprzedawaniem sprowadzanego towaru. Ruch odżył dopiero w ostatnim kwartale tego roku. Eksperci sektora transportu, spedycji i logistyki widzą kilka powodów takiej sytuacji.

– Spadająca inflacja powoduje, że jesteśmy bardziej otwarci na zakupy i inwestycje. Ruch w handlu napędza kolejne zlecenia. Magazyny więc nie są wypełniane po brzegi, a przedsiębiorcy nie chomikują towaru na zapas. Płynny ruch w tym przypadku jest najzdrowszym dla całej gospodarki zjawiskiem. Widzimy poprawę, ale to wciąż nie jest sytuacja idealna. Dla gospodarki rok 2023 był bardzo trudny – przyznaje Laura Hołowacz, prezes zarządu Grupy CSL.

Ostatni kwartał roku zwykle jest dla logistyki jest lepszy niż trzy pozostałe.

– Przed świętami logistyka zawsze jest silniejsza. Napędza ją oczywiście handel. Im więcej kupujemy, im więcej jest zamówień w sektorze e-commerce, tym więcej jest kursów drogą lądową, morską i intermodalną. Poprawa nastrojów społecznych i wzrosty konsumenckie w grudniu, to dobra wiadomość dla logistyki – przyznaje Laura Hołowacz.

– Ostatni kwartał roku 2023 to więc poprawa sytuacji gospodarczej. Wzrost względem III kwartału to kilkanaście procent. Jako powód wzrostu wskazałabym właśnie czas świąteczny. Mamy nadzieje, że jest to zwiastun ożywienia w gospodarce – dodaje Laura Hołowacz.

 

Lepsze perspektywy dla sektora TSL w roku 2024

Czy logistyka widzi zagrożenia prognozując rok 2024? Laura Hołowacz, ekspert ds. logistyki Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie i prezes zarządu Grupy CSL nie ma wątpliwości, że zagrożeń na horyzoncie jest kilka.

– Widmo recesji to nie tylko perspektywa gospodarcza w Polsce. Wiele niepokojących sygnałów gospodarczych dociera do nas np. z Niemiec. Niemiecka gospodarka jest w trudnej sytuacji, a to przecież nasz główny partner handlowy. Logistyka bardzo mocno odczuwa trwającą wojnę w Ukrainie, problemy przewoźników drogowych czy trudną sytuację frachtową na Morzu Czerwonym. Logistyka to organizm globalny. Spadająca inflacja w Polsce cieszy nas i sprawia, że jesteśmy bardziej konkurencyjni, to nie jest jednak jedyny problem gospodarczy na świecie – mówi prezes Laura Hołowacz.

Eksperci liczą na to, że w nowym roku wzmocni się przemysł i pojawią kolejne kontrakty w tym sektorze. Rynek TSL liczy także na dalszy wzrost w handlu na rynku światowym.

Inflacja w USA: kluczowe dane przed przerwą świąteczną

Zanim rynku udadzą się na przerwę świąteczno-noworoczną, otrzymają ostatni obraz inflacji w USA dzięki piątkowemu raportowi na temat wydatków osobistych Amerykanów. Niskie wartości mogą jeszcze mocniej podsycić spekulacje o możliwych szybkich cięciach stóp procentowych przez Fed, wyższe wyniki ostudzą nastroje na rynku i mogą spowodować wzrost rentowności amerykańskich obligacji oraz spadki na rynku akcyjnym.

Euforia po sygnałach Rezerwy Federalnej, że podwyżki stóp są już zakończone i że cięcia będą brane pod uwagę, spowodowała, że rynki kontraktów terminowych na stopy procentowe wyceniają 150 punktów bazowych redukcji w przyszłym roku.

Traderzy widzą ok 80 proc. szans na obniżkę stóp w już marcu. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych, wynosząca obecnie 3,9 proc., spadła o ponad 110 punktów bazowych z poziomu nieco powyżej 5 proc. pod koniec października.

Zakład rynkowy polega na tym, że malejąca inflacja zmusi Fed do szybkich cięć, aby zapobiec wzrostowi realnych stóp procentowych. Dwie trzecie z 251 uczestników grudniowej ankiety przeprowadzonej przez Bank of America wśród zarządzających funduszami widzi „miękkie lądowanie” dla amerykańskiej gospodarki, a inwestorzy są najbardziej optymistycznie nastawieni do obligacji od marca 2009 roku.

Wczorajsze dane o PKB z USA rozczarowały niższymi wartościami, co w pewnym stopniu sugeruje, że dzisiejszy raport na temat wydatków Amerykanów również może uplasować się poniżej konsensusu. Finalny PKB za III kwartał wypadł na poziomie 4,9 proc. Prognoza wskazywała 5,2 proc. Konsumpcja prywatna również urosła w mniejszym tempie niż wskazywały na to oczekiwania i wyniosła 3,1 proc.

Środowa korekta na Wall Street (na skutek słów Harkera z Fed) sugeruje, że rynki w okresie przedświątecznym będą niestabilne, więc dzisiejsza sesja może być nerwowa i przynieść wyższą zmienność.

Dziś rano zostaną opublikowane dane z Wielkiej Brytanii na temat PKB oraz sprzedaży detalicznej. W tym tygodniu otrzymaliśmy już niespodziankę w postaci niższych danych inflacyjnych, na co funt zareagował osłabieniem a brytyjski indeks FTSE zyskał. Niższe odczyty CPI w pewnym stopniu są argumentem BoE do nieco wcześniejszych obniżek stóp procentowych.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Kosmetyki, zabawki i słodycze – to najpopularniejsze prezenty świąteczne

W tym roku niespełna 30% Polaków chce wręczyć gwiazdkowe prezenty 4-5 osobom. Nie brakuje też deklaracji, że będzie to znacznie większe grono. Prawie co piąty respondent zamierza kupić bożonarodzeniowy upominek co najmniej dziesięciu osobom. Uczestnicy badania wskazali też, że prezenty najczęściej będą nabywać hybrydowo, tj. po części online i offline. Z kolei 21% chce zrobić zakupy wyłącznie w sklepach internetowych. Pod choinką standardowo znajdą się przede wszystkim kosmetyki, zabawki i słodycze. Natomiast 43% ankietowanych chce na pojedynczy prezent wydać 51-100 zł. Z kolei 32% respondentów gotowych jest zapłacić 101-200 zł.

Większość kupi prezenty 4-5 osobom

28% ankietowanych zamierza w tym roku obdarować od 4 do 5 osób, 20% – od 6 do 7, a 16% – od 2 do 3. Z kolei 18% konsumentów planuje dać upominki ponad 10 bliskim, a 13% – 8-9. Tylko 1% shopperów chce podarować coś zaledwie jednej osobie, a 1,1% badanych nie podjęło decyzji w tym temacie. Pomysł obdarowywania innych stanowczo odrzuciło 0,4% ankietowanych. Wyniki są zbliżone do odpowiedzi udzielonych w poprzednim roku. Takich danych dostarcza badanie przeprowadzone przez UCE RESEARCH i Grupę BLIX na próbie 1032 osób odpowiedzialnych za codzienne zakupy w swoich gospodarstwach domowych. Zdaniem Małgorzaty Osowieckiej-Szczygieł, wykładowczyni na Uniwersytecie SWPS, wskazanie przez większość respondentów kilkorga obdarowanych może dowodzić tego, że traktujemy święta jako wydarzenie społeczne, w którym uczestniczymy nie tylko z najbliższą rodziną, ale także z przyjaciółmi czy ze znajomymi.

–  W tym roku pozytywnie zaskakuje nas natomiast duży wzrost odpowiedzi dla więcej niż 10 osób, bo to wskazuje, że te święta mogą być spędzone częściej w większym gronie niż to miało miejsce w latach ubiegłych. Może to też oznaczać, że po czasie pandemii i trudnym roku inflacyjnym Polacy zamierzają spędzić święta w liczniejszym gronie, a to może też przełożyć się na większe zakupy przedświąteczne – dodaje dr Krzysztof Łuczak, główny ekonomista w Grupie BLIX.

Hybrydowe zakupy najpopularniejsze

Osoby biorące udział w badaniu zostały również zapytane o to, gdzie w tym roku planują kupić prezenty bożonarodzeniowe. Zdecydowanie najwięcej wskazań otrzymał wariant przewidujący zrobienie części zakupów online, a reszty – stacjonarnie – 57,8% (rok temu 52%). 21% dokona ich wyłącznie w sklepach internetowych (poprzednio 24%). 17,4% planuje odwiedzić tylko fizyczne placówki (20% rok temu i 33% dwa lata wcześniej). Natomiast 3% jeszcze tego nie wie (poprzednio było identycznie), a dla 0,8% nie ma to znaczenia (1%). Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland uważa, że wybór opcji łączonej, tj. hybrydowej, może wynikać z kilku czynników, wśród których można wskazać wygodę kupujących. Zakupy online umożliwiają szybkie porównanie cen, przeglądanie różnych produktów i sklepów bez konieczności opuszczania domu. Za to wizyty w placówkach dają możliwość natychmiastowego otrzymania produktu i fizycznego sprawdzenia go.

–  Elastyczność rozumiana jako kombinacja zakupów online i stacjonarnych jest ciekawym trendem. Taka opcja daje konsumentom większą swobodę. Mogą oni na przykład zrobić zakupy online, a następnie odebrać je osobiście w sklepie, często bez dodatkowych opłat. Odnośnie wzrostu popularności sklepów internetowych w porównaniu do placówek stacjonarnych, może to oznaczać, że e-handel staje się coraz bardziej dominującym kanałem sprzedaży. Może to wynikać z wygody, szerokiego asortymentu, konkurencyjnych cen i możliwości szybkiego porównania produktów oferowanych online – dodaje Julita Pryzmont.

Z kolei Andrzej Wojciechowicz, wieloletni ekspert rynku retailowego, zauważa, że e-zakup często ma charakter wyłącznie deklaratywny. W rzeczywistości konsumenci porównują oferty, a zakupy robią w sklepach stacjonarnych. Tam mogą sprawdzić fizyczne cechy produktu. – Jednak e-commerce stale zyskuje na popularności. Zapewnia szeroki wybór, dostępność towarów, których nie ma w ofercie stacjonarnej lub są, ale w odległych punktach sprzedaży. Łatwo porównać ceny i cechy produktów, które zazwyczaj są obszernie opisane. Dostępne opinie innych konsumentów są też istotnym elementem przy podejmowaniu decyzji. Usprawnione sposoby dostaw też przyczyniają się do stałego rozwoju tego kanału sprzedaży. Niebagatelne znaczenie ma również możliwość odroczonej płatności nawet za drobne towary – uzupełnia Wojciechowicz.

Zmian nie widać. Co roku to samo…

Wiadomo też, czym Polacy chcą obdarować bliskich i ile pieniędzy planują wydać na pojedynczy prezent. Najczęściej wskazują na kosmetyki – 69,5% (rok temu – 63,7%). Dalej wymieniają zabawki – 60,6% (57,1%), słodycze – 45% (45,3%), perfumy – 33,9% (wcześniej 28,7%), a także odzież – 33,6% (39,9%). W odniesieniu do ceny pojedynczego podarunku 43% ankietowanych podało 51-100 zł – 42,9% (rok temu – 47%). 32% respondentów chce wydać 101-200 zł (27% rok temu). Kwotę do 50 zł przewiduje 9,5% (12% rok temu), a 201-300 zł – 7,3% (6%). Przedział 301-400 zł wskazało 2,4% badanych (1% rok temu), a 401-500 zł – 0,9% (wobec 1%). Najdroższe prezenty, powyżej 500 zł, chce wręczać 0,7% Polaków (1% rok temu). Z kolei 4,2% nie wie jeszcze, ile wyda na pojedynczy podarunek (poprzednio 5%).

– Nie jestem zaskoczona licznymi wskazaniami kosmetyków, bo są odpowiednie dla kobiet i mężczyzn w różnym wieku. Wzrost o 5,8 p.p. w porównaniu do ub.r. może wynikać z rosnącej świadomości zdrowotnej i estetycznej Polaków. Natomiast zabawki to typowy podarunek dla dzieci. Skok o 3,5 p.p. może wynikać z rosnącej liczby dostępnych na rynku innowacyjnych i edukacyjnych art. wspierających rozwój poprzez zabawę. Trzecie miejsce należy do perfum, które także stały się tradycyjnym prezentem świątecznym, często postrzeganym jako luksusowy i osobisty. Wzrost o 5,2 p.p. może wynikać z rosnącej liczby dostępnych na rynku marek i zapachów. Spadek popularności innych kategorii może wynikać z różnych czynników, takich jak zmiany w trendach konsumenckich, dostępności produktów czy preferencjach zakupowych – wylicza ekspertka z Hiper-Com Poland.

Preferowane przez ankietowanych ceny prezentów Andrzej Wojciechowicz traktuje jako wynik realnego oszacowania możliwości budżetów domowych, wyraźnie nadwątlonych w dwóch ostatnich latach. To też efekt coraz wnikliwszej analizy cen rynkowych, dokonywanej przez konsumentów. Do tego ekspert dodaje, że inflacja też odgrywa tu dużą rolę, bo zmusza kupujących do racjonalnego oszczędzania. Zdaniem Marcina Lenkiewicza z Grupy BLIX, zestawiając informacje o deklarowanych kwotach z liczbą kupowanych prezentów, można dojść do wniosku, że Polacy wydadzą na nie w tym roku od 500 do nawet ponad 1000 zł.

–  Prezenty z roku na rok są coraz droższe. A obecnie ich ceny napędza wciąż wysoka inflacja. Jeszcze kilka lat temu prawie połowa Polaków wydawała na podarunek od 51-100 zł. Obecnie obserwujemy więcej odpowiedzi w przedziale 101-200 zł. To świadczy o tym, że coraz częściej 100 zł nie starcza, aby zakupić najbliższym odpowiedni prezent – podsumowuje dr Krzysztof Łuczak.

Revolut: 45% wzrost przychodów i 71% wzrost depozytów

  • Przychody Revolut wzrosły w 2022 r. do 1,1 mld $ (923 mln £), o 45% względem 786 mln $ (638 mln £) w roku 2021.
  • Do Revolut dołączyło w zeszłym roku blisko 10 mln klientów, wartość depozytów klientów wzrosła o 71%, a liczba klientów korzystających z planów płatnych o 55%.   
  • Revolut zainwestował 265 mln $ (215 mln £) z wypracowanego zysku brutto w dalszy wzrost, podwoił zatrudnienie i zwiększył wydatki na nowe premiery produktowe oraz globalną ekspansję.
  • Revolut liczy, że w 2023 r. osiągnie przychody w wysokości 2 mld $ (1,7 mld £) i dwucyfrową marżę zysku netto.

Revolut upublicznił dziś swój Raport Roczny z wynikami finansowymi za rok kończący się z dniem 31 grudnia 2022.

2022 był kolejnym udanym rokiem Revolut. Udało nam się zwiększyć przewagę nad konkurentami. Wzmocniliśmy naszą pozycję finansową, powiększyliśmy bazę klientów, wprowadziliśmy wiele nowych produktów, weszliśmy na nowe rynki, wzmocniliśmy naszą infrastrukturę w zakresie ryzyka, zgodności i zarządzania” – powiedział Nik Storoński, CEO w Revolut.  

Patrząc w przyszłość, skupiamy się na dalszym wzroście na wszystkich naszych rynkach. Kontynuujemy proces ubiegania się o licencję bankową w Wielkiej Brytanii, a także udostępniamy aplikację Revolut w kolejnych krajach, docelowo na całym świecie. Przekroczyliśmy liczbę 35 milionów klientów, wykonują z nami ponad pół miliarda transakcji miesięcznie. Udostępniliśmy Revolut 10, najbardziej znaczącą zmianę wyglądu aplikacji w naszej historii. Cieszymy się z sukcesów, ale nie zwalniamy. Naszym celem jest 10-krotność tego wyniku. Zamierzamy osiągnąć i przekroczyć liczbę 350 milionów klientów na świecie” – deklaruje Nik Storoński.

“Mimo trudnego krajobrazu makroekonomicznego i geopolitycznego, rok 2022 był w Revolut udany. Dokonaliśmy znacznych inwestycji w obszarze produktów, technologii, ryzyka, zgodności i zarządzania, przy jednoczesnym zachowaniu rygorystycznej dyscypliny kosztowej. Strategia opłaciła się. Klienci korzystali z produktów częściej niż kiedykolwiek wcześniej. Liczba klientów, którzy korzystają z planów płatnych wzrosła o 55%, a depozyty o 71%” – powiedział Martin Gilbert, Przewodniczący Rady Dyrektorów w Revolut.

“Zespół jest zdeterminowany, by na tych solidnych fundamentach budować wartość i przynosić korzyści naszym interesariuszom. Mamy przed sobą szansę stać się głównym dostawcą usług finansowych dla klientów na całym świecie. Nasza ambicja, zdolność adaptacji i innowacyjność zapewnią nam sukces w osiągnięciu tego celu” – dodał Martin Gilbert.

Najważniejsze informacje za rok kończący się 31 grudnia 2022

Szybki wzrost dzięki dywersyfikacji przychodów (wykres 1)

Wykres 1 Struktura Przychodów

Revolut znów potwierdza siłę swojego modelu opartego na zdywersyfikowanych przychodach, rozwoju produktów w zakresie płatności, subskrypcji i wymiany walut, a także rosnących przychodach odsetkowych.

  • Przychody grupy wzrosły o 45%, z 786 mln $ (638 mln £) w 2021 r., do ponad 1,1 mld $ (923 mln £) w 2022 r., i to pomimo ogólnorynkowego spadku aktywności w zakresie inwestycji detalicznych na rynkach kryptowalut i akcji w 2022 r., których beneficjentem w 2021 r. był dział Wealth & Trading.
  • Przychody z Kart i interchange wzrosły o 105%, z 184 mln $ (149 mln £) w 2021 r. do 377 mln $ (306 mln £) w 2022 r.
  • Przychody z Subskrypcji wzrosły o 48%, z 132 mln $ (107 mln £) w 2021 r. do 195 mln $ (158 mln £) w 2022 r.
  • Dochód odsetkowy z aktywów wzrósł wielokrotnie, z 2,1 mln $ (1,7 mln £) w 2021 r. do 102 mln $ (83 mln £) w 2022 r., do czego przyczyniły się rosnące depozyty, podwyżki stóp procentowych i rozwój zdolności skarbowych.
  • W 2022 r. do Revolut przeszła rekordowa liczba klientów (blisko 10 mln nowych klientów). Wartość Depozytów wzrosła o 71% rok do roku. Wielu klientów zaczęło używać aplikacji nie tylko okresowo, ale na co dzień i korzystać z Revolut jako konta głównego.

Revolut stawia na inwestycje w swój przyszły rozwój (wykres 2)

Wykres 2 Inwestycje w rozwój
W otoczeniu rynkowym zdominowanym przez niepewność i wahanie Revolut przeznacza nadwyżkę zysków brutto po uwzględnieniu kosztów operacyjnych, 265 mln $ (215 mln £), głównie na dalsze inwestycje w:

  • Sprzedaż i marketing: firma zainwestowała ponad 148 mln $ (120 mln £) w marketing, by zachęcić klientów do polecania aplikacji znajomym, zwiększyć widoczność w kanałach cyfrowych, a także rozpocząć największą jak dotąd kampanię reklamową w Wielkiej Brytanii – „Your Way In”.
  • Nowe produkty i ekspansja globalna: Revolut przeznaczył ponad 80 mln $ (65 mln £) na tworzenie i wprowadzanie na rynek innowacyjnych produktów, których obecnie oferuje ponad 50. Revolut wzmocnił także swoje zespoły i przywództwo na nowych rynkach, kładąc fundamenty pod wejście na rynek w Brazylii (maj 2023 r.) i w Nowej Zelandii (lipiec 2023 r.)
  • Doświadczenie klienta (CX): Revolut ponad dwukrotnie powiększył swój zespół obsługi klienta (support), co spowodowało, że 90% zapytań dotyczących obsługi klienta jest odbieranych w ciągu 2 minut.

Revolut w ramach inwestycji podwoił też zatrudnienie z ok. 3 tys. do ok. 6 tys. pracowników, stało się to w czasie, gdy wiele firm technologicznych dokonywało zwolnień grupowych i cięło koszty (2022 r.)

Zrównoważony szybki wzrost i rentowność (wykres 3)

Wykres 3 Kwartalne Zyski

Wyniki finansowe Revolut za 2022 r. pokazują determinację w budowaniu zrównoważonego biznesu, który godzi szybki wzrost z rentownością.

  • Przez cały rok Revolut dynamicznie się rozwijał, przychody z kwartału na kwartał rosły o ponad 20%, a poziom marży zysku brutto osiągnął 80% w czwartym kwartale.
  • Wzrost przychodów zapewnił Revolut pozycję umożliwiającą trwałe generowanie zysków, firma odnotowała skorygowaną EBITDA w wysokości 28 mln $ (23 mln £) za 2022 r. i zysk netto 7 mln $ (6 mln £).

Rok 2023 i dalsze perspektywy

Dynamika wzrostu Revolut utrzymała się w pierwszych 3 kwartałach 2023 r.

  • Revolut jest na drodze do osiągnięcia przychodów na poziomie 2 mld $ (1,7 mld £) w 2023 r. i zanotowania dwucyfrowej marży zysku netto do końca b.r.
  • Jak dotąd w 2023 r. Revolut wprowadził już w zakresie produktów m.in.: Konta wspólne, Tap To Pay, Atrakcje w podróży, Ubezpieczenia komunikacyjne (samochodu), handel akcjami europejskimi, fundusze ETF, usługę Trading Pro i inne.
  • Revolut ma obecnie ponad 35 mln klientów, ponad 8 000 pracowników i jest najczęściej pobieraną aplikacją w kategorii Finanse w 10 krajach i w TOP3 w 15 krajach w Europie.

Drewno konstrukcyjne. Poznajcie jego zastosowanie, zalety i wady tego materiału

Drewno konstrukcyjne jest materiałem budowlanym, który wykorzystuje się na szeroką skalę. Rzeczywiście zachwyca swoimi parametrami technicznymi, a do tego estetyką. Warto dowiedzieć się więcej na jego temat.

Drewno konstrukcyjne – trwałość i niezawodność nawet w trudnych warunkach

Przyjęło się, że drewno nie jest najmocniejszym materiałem, choćby ze względu na fakt, że może butwieć pod wpływem wilgoci i płowieć pod wpływem promieniowania słonecznego. Jednak nie do końca jest to prawda, a mianowicie odpowiednio zaimpregnowane drewno ma naprawdę dobre parametry wytrzymałościowe. Szczególnie sprawdzi się drewno konstrukcyjne. Jest to surowiec, który spełnia określone parametry techniczne, a mianowicie jest odporny na uszkodzenia mechaniczne, wytrzymały, odporny na działanie grzybów i pleśni, a do tego nie butwieje. Drewno konstrukcyjne jest poddawane obróbce. W tym przypadku stosuje się specjalne suszenie komorowe, a także struganie oraz impregnację. Właśnie dzięki temu można wykorzystać je do budowy domów szkieletowych, ale też więźby dachowej. Szczególnie dobrze sprawdzi się drewno świerkowe, które zachwyca także swoją estetyką, a więc bez obaw można wykonać z niego także taras. Do wyboru jest drewno klejone warstwowo, a także drewno lite, strugane. To pierwsze wykorzystuje się przede wszystkim do budowy więźby dachowej czy konstrukcji okiennych. Ma dobre parametry izolacyjne. Jest też odporne na wilgoć i rozwarstwianie, a to za sprawą zastosowania specjalnego kleju. Drewno lite powstaje w procesie przecierania. Jest też odporne na wilgoć, a także na działanie szkodników. Można wykorzystać je jako deski, kantówki czy krokwie. 

Gdzie kupić drewno konstrukcyjne?

Drewno konstrukcyjne ma naprawdę dobre parametry wytrzymałościowe, ale pod warunkiem, że kupicie je z pewnego źródła. Najlepiej wybrać drewno od sprawdzonego dostawcy, które jest np. strugane z czterech stron. Możemy Wam polecić ofertę firmy Pata. Znajdziecie naprawdę niezawodne deski konstrukcyjne czy tarasowe, ale też inne materiały budowlane. Musimy jeszcze wspomnieć, że wchodząc na stronę, możecie skorzystać z opcji kalkulatora, a więc obliczyć, jaki będzie koszt materiału potrzebnego np. do wykonania tarasu. 

Przechowywanie drewna konstrukcyjnego – co warto wiedzieć na ten temat?

Drewno konstrukcyjne, choć ma naprawdę mocne parametry wytrzymałościowe, trzeba je odpowiednio przechowywać. Należy zdawać sobie sprawę, że drewno może być przechowywane przez dłuższy czas, ale pod warunkiem, że zapewnicie mu izolację od zimnego podłoża. Najlepiej zastosować folię izolacyjną, której koszt jest nieduży. Ponadto trzeba zapewnić dostęp do powietrza, a więc deski nie powinny być składowane jedna na drugiej w dużej ilości. Bardzo dobrze sprawdzą się tutaj przekładki, dzięki którym drewno nie straci swoich parametrów technicznych. Powinniście także drewno przechowywać w pomieszczeniu pod zadaszeniem. W ten sposób jest chronione przed zmiennymi warunkami atmosferycznymi. 

Wybierając drewno konstrukcyjne, należy zwrócić uwagę na oznaczenia. Np. C24 jest bardziej wytrzymałe od C16, ale jest też droższe. Drewno trzeba dobierać pod kątem pracy, jaką zamierza się wykonać i potrzebnych parametrów dotyczących odporności i wytrzymałości.                   

Ceny przed świętami. Hipermarkety nieco tańsze niż dyskonty. Walka na ceny jest coraz ostrzejsza

W listopadzie ceny w hipermarketach rosły wolniej niż w dyskontach. Choć różnica jest niewielka, to dla klientów nastawionych na szukanie promocji, zwłaszcza w okresie świątecznym, może być znacząca. Wstępne dane pokazują, że ceny w grudniu rosną póki co szybciej niż w listopadzie, zatem walka tych dwóch formatów będzie jeszcze ostrzejsza. Patrząc na detale, widać, że w hipermarketach bardziej niż w dyskontach opłaca się konsumentom polować na wędliny, ryby, art. sypkie i tłuszczowe, napoje, słodycze, używki, art. dla dzieci, a także chemię gospodarczą. Z kolei w dyskontach taniej można kupić mięso, nabiał, pieczywo, dodatki spożywcze, owoce i warzywa, karmy dla zwierząt oraz środki higieny osobistej.

W listopadzie br. ceny w sklepach średnio rok do roku wzrosły o 6,7%. Z podwyżkami najlepiej radzą sobie hipermarkety, w których wzrost rdr. wyniósł 5,7%. To nieznacznie, ale jednak mniejszy skok niż w kojarzonych z najniższymi cenami dyskontach, gdzie średni wzrost rdr. wyniósł 5,9%. Tak wynika z analizy UCE RESEARCH i Uczelni WSB Merito. W porównaniu zestawiono ceny ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Analizą objęto wszystkie na rynku dyskonty i hipermarkety.

– Sprawa się komplikuje, kiedy zaczniemy to głębiej weryfikować, bo jeden format jest mocniejszy w pewnym zakresie, a drugi – w innym. Wiele zależy od tego, jaką grupę konsumentów rozpatrujemy. Seniorzy z reguły wkładają inne rzeczy do koszyka niż np. młode osoby, a więc odbiór tej atrakcyjnej oferty będzie zupełnie inaczej postrzegany. Hipermarkety cały czas mocno rywalizują o pozycję najtańszego formatu na rynku. Walka toczy się właściwe od wielu lat, ale nie zawsze hipermarkety ją wygrywały. Najczęściej były jednak lekko za dyskontami – mówi Maciej Tygielski, wieloletni obserwator i ekspert rynku retail.

Przed świętami walka między tymi formatami się zaostrza, a konsumenci szukają jeszcze intensywniej promocji i niższych cen. Biorąc pod uwagę szerokość oferty, zwłaszcza hipermarketów, trudno stwierdzić, które promocje będą dla konsumentów w tym okresie atrakcyjniejsze, tym bardziej że to jednak dyskonty uchodzą w powszechnym mniemaniu za tańsze. Mają też inne przewagi. Jest ich znacznie więcej, są też bliżej klientów. Przy zwyczajach zakupowych Polaków, wolących kupować możliwie blisko domu, jest to nie do przecenienia.

– Najprawdopodobniej działania promocyjne będą intensyfikowane przed samymi świętami. Zarówno hipermarkety, jak i dyskonty będą próbowały przyciągnąć do siebie konsumentów. Trudno powiedzieć, który z formatów wygra to przedświąteczne starcie. Ostatecznie, to klienci decydują o tym, gdzie zrobić zakupy, biorąc pod uwagę swoje potrzeby i budżet – stwierdza dr Agnieszka Gawlik z Uniwersytetu WSB Merito.

Z analizy wynika również, że w hipermarketach taniej niż w dyskontach można kupić choćby wędliny, ryby, art. sypkie, tłuszczowe, napoje, słodycze, używki, artykuły dla dzieci, a także chemię gospodarczą. Z kolei w dyskontach w porównaniu do hipermarketów taniej można kupić mięso, nabiał, pieczywo, dodatki spożywcze (ketchupy, majonezy itp.), owoce i warzywa, karmy dla zwierząt oraz środki higieny osobistej.

– Hipermarkety mogą oferować niższe ceny na wybrane kategorie, ponieważ sprzedają szerszy wachlarz produktów i mają większą możliwość negocjowania cen z producentami. Ta różnica może być widoczna dla konsumentów, zwłaszcza podczas większych zakupów rodzinnych. Wówczas mogą zaoszczędzić od 50 do nawet 100 zł, w zależności od wkładanych do koszyka produktów. Dyskonty mają natomiast zdecydowanie największą liczbę placówek na rynku, ale mniejszy asortyment i dlatego to one kupują od dostawców najwięcej produktów w konkretnych kategoriach, więc również mają dużą siłę negocjacyjną – zwraca uwagę Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland.

EDP Renewables nabywa od ILI Group projekt magazynowania akumulatorów o mocy 50 MW

Szkocka firma zajmująca się czystą energią, spółka Intelligent Land Investments (ILI) Group, ogłosiła pomyślną sprzedaż swojego projektu dotyczącego akumulatorów magazynujących energię o mocy 50 MW w Balnacraig, Alness, Highlands firmie EDP Renewables (EDPR), światowemu liderowi w sektorze energii odnawialnej.

Projekt Balnacraig, zlokalizowany w pobliżu Alness w regionie Highlands, wniesie do regionalnej sieci energetycznej około 50 MW mocy i będzie w stanie zapewnić energię wystarczającą do zasilenia każdego domu w regionie Highlands przez 2 godziny. Fakt ten będzie również odgrywał ważną rolę w zarządzaniu siecią, oferując elastyczność i wspierając krajową strategię dotyczącą energii odnawialnej. Budowa ma się rozpocząć za kilka miesięcy, a uruchomienie obiektu planowane jest na początek 2025 roku.

Transakcja daje łącznie 900 MW magazynowania energii, które Grupa ILI wprowadziła do sieci. Firma posiada ogólny portfel projektów dotyczących magazynowania energii o mocy 4,7 GW w całej Szkocji, w tym elektrowni szczytowo-pompowych o mocy 2,5 GW i elektrowni akumulatorowych o mocy 2,5 GW.

Dzięki ponad 15 GW aktywów z zakresu energii wiatrowej i słonecznej rozwiniętych na całym świecie, EDPR wnosi znaczące know-how w zakresie takich jak ten, projektów na dużą skalę. Firma inwestuje w optymalizację zasobów i poprawę efektywności energetycznej poprzez rozwój m.in. projektów magazynowania energii w Wielkiej Brytanii, jednym z kluczowych rynków europejskich. Na początku tego roku firma EDPR nabyła swój pierwszy system magazynowania energii akumulatorowej w hrabstwie Kent w Anglii. Doświadczenie EDPR obejmuje rynki: Europy, Ameryki Północnej i Południowej oraz Azji i Pacyfiku.

Mark Wilson, dyrektor generalny ILI Group, podkreśla: „Z przyjemnością ogłaszamy sprzedaż naszego projektu magazynowania baterii Balnacraig o mocy 50 MW firmie EDPR, światowemu liderowi w rozwoju energii odnawialnej. Magazynowanie energii jest absolutnie niezbędne do wspierania ciągłego rozwoju odnawialnych źródeł i zapewniania stabilności sieci w trakcie prac nad dekarbonizacją naszego systemu energetycznego. Nasza oferta elektrowni szczytowo-pompowych i magazynów akumulatorowych stanowi kluczową infrastrukturę dla równoważenia podaży i popytu. Cieszymy się, że możemy powierzyć ten projekt firmie EDPR, która podziela naszą wizję.”

Carmen Caminero, Country Manager na Wielką Brytanię w EDP Renewables, dodaje, że „EDPR zwiększa swoje inwestycje w rozwiązania, które mogą przyczynić się do większego wykorzystania energii odnawialnej i maksymalizowania efektywności energetycznej. Dodając ten nowy produkt do naszego portfolio w Wielkiej Brytanii na wiodącym rynku systemów magazynowania, torujemy drogę innym inwestycjom w tę kluczową technologię dla zrównoważonej transformacji energetycznej.”

W swoim zaktualizowanym biznesplanie na lata 2023-2026 EDPR zamierza osiągnąć pojemność magazynową przekraczającą 500 MW przy pomocy samodzielnych aktywów, takich jak ten projekt. Oprócz projektów w Wielkiej Brytanii o mocy 100 MW, EDPR ma zakontraktowane także prawie 200 MW mocy magazynowych w Ameryce Północnej i ponad 4 MW w budowie w regionie Azji i Pacyfiku.

Projekt odegra kluczową rolę w krajobrazie energetycznym Wielkiej Brytanii, zapewniając niezbędną pojemność magazynowania, aby sprostać rosnącej integracji odnawialnych źródeł energii z siecią. Podkreśla reputację ILI jako lidera w sektorze czystej energii w zakresie opracowywania i wdrażania wielkoskalowych projektów magazynowania energii.

Uczelnie muszą dostosować się do rewolucji AI w edukacji

Prawie 2/3 studentów polskich uczelni korzysta z generatywnej sztucznej inteligencji (GEN AI) przy rozwiązywaniu zadań domowych i tworzeniu projektów naukowych, wynika z badania fundacji edukacyjnej Our Future Foundation i Akademii Leona Koźmińskiego. Zdecydowana większość studentów uważa, że uniwersytety powinny pozwalać na wykorzystywanie nowych technologii w procesie edukacyjnym, jednak przy wprowadzeniu jasnych regulacji dotyczących ich użycia.

Podczas nauki do egzaminów lub przygotowywania się do prac wymaganych do zaliczenia przedmiotu, ponad 52 proc. polskich studentów używa narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, takich jak Chat GPT czy Bard, wykorzystujących duże modele językowe (LLMs). Ponadto, prawie 63 proc. studentów uważa, że Chat GPT pomaga im szybciej rozwiązywać problemy naukowe czy też wyszukiwać potrzebne informacje.

– Generatywna sztuczna inteligencja rewolucjonizuje globalną edukację, a skutki tego zjawiska już dawno dotarły do Polski – mówi Kamil Tomkowicz, Członek Zarządu Our Future Foundation. – Młodzi ludzie masowo wykorzystują AI przede wszystkim przy pracach domowych, ale również jako narzędzie pozwalające im na przykład szybciej przygotować notatki czy uporządkować materiały zebrane na zajęciach. Możliwości użycia AI są nieograniczone, co niesie ze sobą znaczne konsekwencje dla obecnego systemu szkolnictwa.

Według badania Our Future Foundation przeprowadzonego z udziałem 1128 polskich studentów, ponad połowa z nich uważa, że uczelnie wyższe powinny zezwalać na używanie AI. Jednak prawie 2/3 jest przekonanych, że uniwersytety muszą jak najszybciej wprowadzić regulacje dotyczące użycia nowych technologii i odpowiedzieć na problemy na przykład w obszarze oceny prac i projektów wykonywanych w domu.

– Mamy świadomość, że narzędzia tego rodzaju są dostępne i zostaną z nami, zmieniając m.in. sposób zdobywania informacji – podkreśla prof. Grzegorz Mazurek, Rektor Akademii Leona Koźmińskiego. – Przyszłość należy do ludzi, którzy potrafią odpowiedzialnie korzystać ze zdobyczy technologii i myślą krytycznie. Stąd Akademia Leona Koźmińskiego jako pierwsza w Polsce ale też jedna z pierwszych w Europie opracowała swoje rekomendacje dotyczące wykorzystania opartych na sztucznej inteligencji generatorów tekstu, obrazu, dźwięku i wideo, takich jak ChatGPT, do wspomagania w sposób odpowiedzialny i etyczny rozwoju wiedzy własnej oraz studentów i studentek.

Aktualnie uniwersytety nie mają dostępu do skutecznej technologii potrafiącej rozróżnić pracę człowieka od tekstu przygotowanego przez AI. Jak pokazuje badanie, również polscy studenci widzą problemy etyczne i ryzyka związane z użyciem modeli językowych, aż 72.5 proc. deklaruje, że jest świadome zagrożeń płynących z wykorzystania AI podczas nauki.

Obawy młodego pokolenia dotyczące AI nie są związane jedynie z uczciwością ocen uniwersyteckich, ale także z wpływem jakie nowe narzędzia będą miały na ich przyszłą ścieżkę zawodową. Aż 62.5 proc. uczniów jest zaniepokojonych tym jak Chat GPT wpłynie na rynek pracy i możliwość znalezienia profesji, odpowiadających ich wykształceniu.

– Wciąż nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak sztuczna inteligencja zmieni sytuację młodych ludzi na rynku pracy. Z pewnością, jej szerokie zastosowanie może wywołać skutki zarówno pod względem płac na jakie będą mogli liczyć młodzi absolwenci, jak i ilości stanowisk zgodnych z ich oczekiwaniami i umiejętnościami – mówi Jakub Bartoszewski, Członek Rady Our Future Foundation. – Dlatego tak ważne jest rozwijanie i pogłębianie umiejętności cyfrowych, które pomogą przyszłym pracownikom maksymalnie zwiększyć produktywność i dostosować się do technologicznych realiów.  Jednocześnie, demokratyzacja dostępu do sztucznej inteligencji to rewolucja w kontekście edukacyjnym. Dzięki niej każdy może stać się programistą, statystykiem czy też poliglotą.

Według badania, nagły rozwój sztucznej inteligencji spowodował rosnącą lukę w kompetencjach cyfrowych uczniów, na którą nie odpowiedziały jeszcze uczelnie wyższe. Obecnie, jedynie 16.4 proc. studentów ma dostęp do ćwiczeń i kursów dotyczących użycia dużych modeli językowych. Równocześnie, aż 3/4 uczniów chciałoby udoskonalić swoje umiejętności związane z wykorzystaniem AI.

– Uczelnie muszą zrozumieć, że sztuczna inteligencja całkowicie zmieni charakter akademii i nie mogą one jej ignorować. Akademicy muszą znaleźć balans pomiędzy wykorzystywaniem jej w procesie edukacyjnym, rozwijaniem umiejętności cyfrowych, ale także zadbaniem o wykształcenie w studentach umiejętności samodzielnego myślenia i krytycznego podejścia do technologii – dodaje prof. Grzegorz Mazurek, Rektor Akademii Leona Koźmińskiego.

Raport pt. „Shifting Horizons – Transformative Trends Reshaping  the Landscape of Higher Education” można przeczytać na stronie projektu Coopernicus, realizowanego przez Our Future Foundation: https://coopernicus.pl/pl/raporty/

OX2 przekazała Octopus Energy Generation farmę wiatrową Juniewicze

OX2 przekazała firmie Octopus Energy Generation farmę wiatrową Juniewicze położoną w gminie Huszlew, w województwie mazowieckim. Farma wiatrowa składa się z 16 turbin o łącznej mocy 48 MW.

W czerwcu 2021 roku OX2 i Octopus Energy Generation podpisały umowę na budowę farmy wiatrowej Juniewicze. Farma produkować będzie około 139 GWh energii rocznie, co odpowiada rocznemu zużyciu energii elektrycznej przez około 32 000 gospodarstw domowych.

– Cieszymy się przekazując Octopus Energy Generation kolejny projekt, który przyspiesza przemianę w kierunku przyszłości wolnej od paliw kopalnych. Jesteśmy również bardzo zadowoleni ze współpracy z lokalną społecznością podczas realizacji projektu – mówi Paul Stormoen, CEO, OX2.

OX2, w ramach umowy zawartej z Octopus Energy Generation, będzie odpowiedzialna także za techniczne i komercyjne zarządzanie farmą wiatrową.

– OX2, jako jeden z wiodących uczestników rynku energetyki odnawialnej w Polsce i w Europie, wspiera działania na rzecz przyspieszenia przejścia na energię odnawialną. Zwiększamy swój udział w szybko rozwijającym się rynku – mówi Katarzyna Suchcicka, Prezes OX2 w Polsce. – Farma wiatrowa Juniewicze w gminie Huszlew, to nasz kolejny krok na drodze do budowania zrównoważonej przyszłości poprzez zwiększanie dostępu do energii odnawialnej.

W trakcie budowy farmy wiatrowej Juniewicze, OX2 aktywnie uczestniczyła w życiu gminy i jej mieszkańców, angażując się w inicjatywy ekologiczne, społeczne i edukacyjne. Firma OX2 wybudowała m.in. plac zabaw przy szkole podstawowej i włączyła się w działania na rzecz  bioróżnorodności – dzięki czemu w regionie powstaną nowe siedliska lęgowe dla ptaków i nietoperzy. Przedstawiciele firmy zaangażowani byli w prowadzenie lekcji o OZE dla najmłodszych mieszkańców oraz organizację wyprawek szkolnych dla dzieci z Ukrainy.

OX2 zbudowała w Polsce portolio projektów o mocy około 3 GW. Portfel projektów wiatrowych w rozwoju na koniec trzeciego kwartału 2023 roku wyniósł blisko 900 MW. Firma oddała do użytkowania dwie farmy wiatrowe, a obecnie realizuje budowę pięciu kolejnych projektów wiatrowych oraz farmy słonecznej o mocy około 100 MW.

Wynagrodzenia rosną szybciej niż inflacja, ale wzrost cen ropy może to zmienić

Utrzymuje się wysoki poziom tempa wzrostu wynagrodzeń. Rosną one już niemal dwa razy szybciej niż inflacja. Wzrosty cen ropy mogą jednak popsuć tę statystykę nie tylko w Polsce, ale i innych krajach.

Rynek pracy pod presją

Wczorajsze dane z rynku pracy pokazały dwie ważne tendencje. Z jednej strony wynagrodzenia rosną o 11,8%, co nadal jest bardzo solidnym wynikiem. Zdecydowanie zresztą wyższym od inflacji. W rezultacie przynajmniej średnio jako społeczeństwo się bogacimy. Z drugiej strony widać bardzo niebezpieczną tendencję. Spadło zatrudnienie o 0,2%. Oznacza to, że mamy na rynku sytuację, gdzie powoli może się zacząć kończyć presja na podwyżki, wywoływana brakiem kandydatów. „Powoli” jest tutaj jednak słowem kluczem, bo 0,2% to nie jest krytyczna zmiana w skali roku. W dalszym ciągu jednak trzeba pamiętać, że nawet jeżeli wzrośnie liczba chętnych do podjęcia pracy, nadal pozostaje dopasowanie kompetencyjne.

Ropa wraca powyżej 80 dolarów

Na rynku surowcowym mamy spory rozjazd. Wysokie zapełnienie magazynów gazu oraz ciepły grudzień powodują, że ceny gazu znów testują kolejne minima cenowe. Z drugiej strony czarne złoto wybija kolejne szczyty. Tutaj wiele zamieszania powoduje oczywiście sytuacja w Kanale Sueskim, a właściwie na jego przedłużeniu przy wodach Jemenu. Z drugiej strony słabnący popyt w USA i rosnące zapasy spowodowały, że wczoraj wróciliśmy poniżej poziomu 80 dolarów za baryłkę. Długo to jednak nie trwało, bo dzisiaj od rana znów przebiliśmy tę granicę. Oznacza to około 10% wzrost cen czarnego złota od dołków z 13 grudnia. Rosnąca cena ropy powinna przełożyć się na wyższe odczyty inflacyjne i odsuwanie w czasie obniżek stóp procentowych.

Spadek inflacji na Wyspach

Wielka Brytania pokazała wczoraj niespodziewanie niski rezultat wzrostu cen. Rosną one o 3,9%, co jest relatywnie wysokim poziomem w tym kraju. Należy jednak pamiętać, że analitycy oczekiwali rezultatu 4,4%. Podobna niespodzianka dotyczyła inflacji bazowej, która spadła do 5,1%, pomimo oczekiwań na 5,6%. Tak duży spadek inflacji był ciosem dla wartości funta brytyjskiego. Szybciej spadająca inflacja przybliża bowiem Bank Anglii do decyzji o cięciu stóp procentowych. Należy jednak pamiętać, że 3,9% to jeszcze nie koniec tej historii i jak w wielu krajach po dużym spadku możemy zobaczyć odbicie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – finalny odczyt PKB,
  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
  • 14:30 – Czechy – decyzja w sprawie stóp procentowych, spodziewana obniżka o 0,25%.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Polski rynek magazynowy: spowolnienie popytu, stabilizacja podaży

Polski rynek magazynowy cały czas pozostaje na ścieżce wzrostu, pomimo że dynamika nie jest już tak intensywna jak w 2021 czy 2022 roku. Ogólna sytuacja geopolityczna, ale też strategiczne dla stabilności łańcuchów dostaw położenie naszego kraju, sprawiają, że zarówno krótko- jak i długoterminowe perspektywy rozwoju tego rynku są cały czas pozytywne.

W 2023 roku całkowite zasoby nowoczesnych powierzchni magazynowo-przemysłowych przekroczyły w Polsce 30 mln mkw. i tym samym Polska dołączyła do grona największych rynków magazynowych w Unii Europejskiej, zaraz za Niemcami i Francją. Wzmożona aktywność deweloperów w ubiegłym roku przełożyła się natomiast na wysoki poziom nowej podaży, która w całym 2023 roku może osiągnąć poziom około 4 mln mkw. Mimo że jest to wolumen o około 10% niższy niż w 2022 roku, to będzie to drugi najwyższy wynik w historii tego rynku.

W konsekwencji, od początku 2023 roku obserwujemy dość istotny wzrost poziomu pustostanów (z 4,1% na koniec 2022 roku do 7,8% na koniec 3 kw. 2023 roku). Obecnie prawie 2,5 mln mkw. magazynów jest dostępne dla potencjalnych najemców w istniejących obiektach. Największą dostępnością charakteryzowały się rynki Polski Centralnej, regionu mazowieckiego, Górnego i Dolnego Śląska (łącznie prawie 1,7 mln mkw., 70% wszystkich wakatów). Wzrost wskaźnika pustostanów wprowadza równowagę na rynek – najemcy mogą wybierać wśród większej liczby ofert, a deweloperzy dysponują powierzchnią do wynajęcia. Dotyczy to przede wszystkim głównych rynków magazynowych w Polsce.

Niemniej zawirowania na rynkach finansowych, związane m.in. z utrzymującymi się wysokimi kosztami finansowania nowych projektów, przełożyły się ograniczenie poziomu aktywności deweloperów oraz skupienie się na sześciu głównych ugruntowanych rynkach magazynowych w Polsce. Koncentruje się na nich prawie 90% wszystkich powierzchni magazynowych w budowie. Spodziewamy, że w 2024 roku ta sytuacja się utrzyma.

Natomiast po stronie najemców przez cały 2023 rok obserwowaliśmy coraz większy nacisk na optymalizację zarówno powierzchni, jak i procesów, poszukiwanie oszczędności, a także możliwości konsolidacji działalności. W wyniku powyższych działań wolumen popytu w 2023 roku nie powinien przekroczyć 5,5 mln mkw. i będzie ponad 25% niższy niż w rekordowym 2021 roku, kiedy to wynajęto ponad 7,3 mln mkw. W 2024 roku aktywność najemców powinna się ustabilizować się na umiarkowanym poziomie 5-6 mln mkw.

Po okresie wzrostów czynszów zaobserwowano pierwsze oznaki ich stabilizacji, a w niektórych lokalizacjach, szczególnie tych oferujących znaczące wolumeny dostępnej powierzchni w istniejących budynkach, dochodziło do korekty cen. W 2024 roku będziemy świadkami dalszej stabilizacji poziomów czynszów, przy jednoczesnym coraz mocniejszym nacisku na kwestie związane ze zrównoważonym rozwojem i ESG, a w szczególności na efektywność energetyczną, zużycie zasobów, mierzenia i redukcji śladu węglowego.

Autor: Jakub Kurek, dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w Newmark Polska

Stanowisko Ministerstwa Zdrowia w sprawie pracy rezydentów w nocy i święta

Szpitale nie mogą zmuszać rezydentów do pracy w nocnej i świątecznej opiece lekarskiej. Ministerstwo Zdrowia odpowiada Okręgowej Izbie Lekarskiej.

Okręgowa Rada Lekarska w Szczecinie otrzymała odpowiedź z departamentu rozwoju kadr medycznych Ministerstwa Zdrowia w sprawie zobowiązania lekarzy odbywających szkolenie specjalizacyjne do pracy w ramach nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej prowadzonej przez podmiot prowadzący szkolenie specjalizacyjne.

– Okręgowa Rada Lekarska wystąpiła do Ministerstwa Zdrowia o wyjaśnienie w sprawie angażu lekarzy w trakcie specjalizacji w trybie rezydentury do pracy w Nocnej i Świątecznej Opieki Lekarskiej. Odpowiedź o tym, że szpitale nie mogą zobowiązywać do tego lekarzy jest zgodna z analizami prawnymi z którymi zapoznawaliśmy się wcześniej. Opinia Ministerstwa Zdrowia może stanowić więc odpowiedź na wątpliwości, które bardzo często pojawiają się w relacjach lekarz rezydent – dyrekcja szpitala – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

„Departament Rozwoju Kadr Medycznych poinformował Okręgową Izbę Lekarską w Szczecinie, że lekarz odbywający szkolenie specjalizacyjne realizuje je według programu szkolenia w danej dziedzinie medycyny. W aktualnie obowiązujących programach szkoleń specjalizacyjnych nie występuje wymóg pracy i obowiązkowych dyżurów w ramach nocnej i świątecznej opieki lekarskiej. W opinii Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych jednostka nie może zobowiązać lekarza odbywającego szkolenie specjalizacyjne do pracy ponad pracę w ramach szkolenia specjalizacyjnego bez zgody lekarza a co za tym idzie zapis w umowie o szkolenie specjalizacyjne zobowiązujący lekarza do pracy w ramach nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej nie powinien mieć miejsca” – takie stanowisko w przedmiotowej sprawie otrzymała Okręgowa Rada Lekarska w Szczecinie na pytanie prezesa Michała Bulsy odnośnie angażu lekarzy w trakcie rezydentury do pracy w Nocnej i Świątecznej Opiece Lekarskiej.

– Należy również zauważyć, że skierowanie lekarza do nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej w ramach etatu dedykowanego do realizacji szkolenia specjalizacyjnego, które nie ma w programie szkolenia pracy w nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej doprowadzi do niezrealizowania wszystkich elementów szkolenia w trakcie trwania umowy o szkolenie specjalizacyjne i wydłużenia szkolenia specjalizacyjnego w trybie poza rezydenckim – czytamy w stanowisku Ministra Zdrowia.

– Biorąc pod uwagę, że wskazane przez Pana Prezesa dziedziny szkolenia specjalizacyjnego w ramach swoich programów nie przewidują ani obowiązkowych, ani dopuszczalnych dyżurów w nocnej i świątecznej opiece lekarskiej należy przyjąć, że ich realizacja w tej komórce organizacyjnej podmiotu leczniczego jest możliwa tylko w ramach tzw. klauzuli opt-out po uzyskaniu zgody lekarza w trakcie szkolenia specjalizacyjnego – czytamy.

Jak mówi Prezes Michał Bulsa stanowisko Ministerstwa Zdrowia jest zbieżne z oczekiwaniami lekarzy. Jesteśmy gotowi prawnie do udzielania porad lekarzom rezydentom, którzy często są niejako zmuszani do pełnienia dyżurów w Nocnej i Świątecznej Opiece Zdrowotnej.

Korekta na Wall Street. Funt i złoty tracą na słabych danych

Na rynku walutowym panuje umiarkowana zmienność, która będzie wygasać coraz mocniej im bliżej będziemy świąt Bożego Narodzenia. Kurs głównej pary walutowej zniżkował wczoraj do 1,0930 a aktualnie wskazuje 1,0950. Indeksy z Wall Street wykonały korektę spadkową i spadły o ponad 1 proc. Dziś uwaga inwestorów będzie skupiona na finalnym odczycie PKB z USA. Jutro natomiast dolar może być wrażliwy na raport na temat wydatków Amerykanów. Z Polski otrzymaliśmy paczkę danych makro. Ropa kontynuuje odreagowanie i znajduje się w interesującym miejscu.

Na rynku akcyjnym indeksy z Wall Street odnotowały ujemną sesję, a spadki przekroczyły 1 proc. SP500 wykonał korektę spadkową i była to najgorsza sesja od końca listopad, kiedy to rozpoczął się ostatni impuls wzrostowy. Wczorajsze zniżki miały miejsce w końcowej fazie sesji. Wcześniejsze dane z gospodarki USA (sprzedaż domów na rynku wtórnym czy indeks zaufania konsumentów Conference Board) nie były katalizatorami większej zmienności. Spadki należy traktować jako naturalną kolej rzeczy po imponujących wcześniejszych tygodniach. Część inwestorów dostosowuje swoje portfele przed końcem roku oraz przed okresem świątecznym, szczególnie kiedy niektóre benchmarki ustanowiły w ostatnich dniach swoje historyczne maksima. Chęć realizacji zysków i brak pozycji w tym newralgicznym okresie może sprowadzić indeksy na jeszcze niższe poziomy.

Ciekawie wygląda sytuacja techniczna na ropie naftowej. Cena odreagowuje ostatnie spadki, które doprowadziły do tego, że minima z czerwca zostały przetestowane. Wykres WTI wskazuje, że notowania zaczęły testować techniczną barierę, którą stanowi górne ograniczenie kanału spadkowego. Teoretycznie pokonanie tego poziomu pozwoli „bykom” na wywindowanie kursu na wyższe poziomy.

Z kolei funt osłabł po wczorajszych znacznie niższych od prognoz danych na temat cen konsumenckich. Zaskoczyły wyniki wskaźnika zasadniczego oraz bazowego w relacji miesiąc do miesiąca oraz rok do roku. Para GBP/USD zbliżyła się do linii trendu wzrostowego, która łączy minima z listopada oraz grudnia. Tym samym wzrosty, które obserwowaliśmy na skutek ostatnich decyzji Fed-u oraz BoE w dużym stopniu zostały zredukowane.

Złoty osłabł względem euro oraz dolara co mogło być pokłosiem danych, które opublikował Główny Urząd Statystyczny. Ceny produkcji zaskoczyły większym spadkiem. Listopadowa produkcja przemysłowa okazała się dużo gorsza od październikowego wyniku. Z kolei wynagrodzenia rosły szybciej niż oczekiwano. Dziś Otrzymamy dane na temat sprzedaży detalicznej oraz produkcji budowlano – montażowej. Kurs EUR/PLN urósł powyżej 4,3450 ale dziś rano znajduje się poniżej 4,34. Notowania USD/PLN zwyżkowały do 3,975, natomiast aktualnie wskazują 3,9645.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Podsumowanie 2023 r. na rynku handlowym i prognozy na 2024

– Rok 2023 był wyjątkowo aktywny pod względem fuzji i przejęć w sektorze handlowym, a przyszły rok minie pod znakiem modernizacji i tworzenia nowych formatów. Eksperci Colliers, wiodącej firmy doradczej na rynku nieruchomości komercyjnych, przygotowali przegląd najważniejszych wydarzeń w branży w ciągu minionych 12 miesięcy, a także prognozy na rok 2024. Silny wpływ na rynek będzie mieć konieczność dostosowania obiektów do wymogów ESG, a także zmieniające się oczekiwania konsumentów.

Najważniejsze wydarzenia na polskim rynku handlowym w 2023 r.

  1. Fuzje i przejęcia

W 2023 r. odnotowano liczne aktywności na rynku fuzji i przejęć. To właśnie w minionym roku Go Sport – sieć, na którą nałożono sankcje w związku z kapitałem rosyjskim – zyskała nowego właściciela, firmę SPORTSDIRECT.COM Poland. W Polsce widoczna jest także aktywność firm ukraińskich, które poszukują nowych kierunków rozwoju. Przykładem tego jest firma EpicentrK, która została inwestorem w Intersport Polska. Jednak to nie jedyne znaczące transakcje na rynku. W 2023 r. Benefit Systems poinformowało o przejęciu 16 klubów należących do Calypso Fitness, a Lagardère Travel Retail zostało franczyzobiorcą 131 kawiarni Costa Coffee w Polsce i 11 na Łotwie.

  1. Koncepty gastronomiczne sprzyjające budowaniu relacji

Rok 2023 obfitował w nowe otwarcia i transformacje przestrzeni gastronomicznych. Otwarto food hall Montownia w Gdańsku (część projektu wielofunkcyjnego Doki), Halę Targową w Bydgoszczy, a także strefę Pedet w ramach projektu Renoma we Wrocławiu. To wszystko przykłady przestrzeni wpisujących się w trend social eating. Kolejne tego typu przestrzenie są w trakcie realizacji oraz w planach inwestorów i to nie tylko w największych miastach.

– Popularność food halli wynika z oferty, która zapewnia wyjątkowe doświadczenia, a także sprzyja nawiązywaniu i wzmacnianiu relacji. Zyskują one na znaczeniu przy realizacji nowoczesnych nieruchomości, zwłaszcza kompleksów wielofunkcyjnych w centrach miast. Warto jednak podkreślić, że tego rodzaju przestrzenie mają coraz większą konkurencję, a umiejętność odpowiedzi na lokalne potrzeby decyduje o ich sukcesie – Agnieszka Winkler, Associate Director, Dział Strategic Advisory w Colliers.

Wyróżnikiem polskich food halli jest różnorodność i unikalność ich oferty – około 90% najemców to koncepty niesieciowe.

  1. Znane marki w nowym formacie

Nowe formaty otwierają także znane już w Polsce marki. Przykładem mogą być sieci DIY, które uruchomiły mniejsze koncepty – Castorama Smart i Express, Pszczółka Express czy IKEA, która rozwija koncept  Studia Planowania. Marka Decathlon uruchomiła pierwszy sklep w formacie Easy, dostosowany skalą do lokalizacji śródmiejskiej.

Z sektora usługowego nowy format zaprezentowały Auchan (w postaci sklepu samoobsługowego w Warszawie) czy Żabka, która uruchomiła w aglomeracji warszawskiej opcję Drive.

  1. Aktywność deweloperów: parki handlowe i modernizacje istniejących obiektów

Deweloperzy koncentrują swoją działalność na małych obiektach o profilu convenience, zlokalizowanych głównie w mniejszych ośrodkach. W pierwszych trzech kwartałach 2023 r. aż 73% nowej podaży oddano w formacie parków handlowych. Część parków handlowych otwartych w tym roku powstała na bazie zamkniętych w poprzednich latach budynków należących do sieci Tesco.

  1. Debiuty na polskim rynku

W 2023 roku w Polsce na polski rynek weszły między innymi marki Lush, Candy Pop, Woolworth czy Solmar. W sklepach stacjonarnych zadebiutowały marki Zwieger, Centrumrowerowe.pl oraz Brokuł Spot (marka stacjonarna właściciela cateringu Diety od Brokuła). Na polskim rynku pojawiły się również marki gastronomiczne Master Burger oraz Popeyes.

Prognozy na 2024 rok

  1. Przebudowy, modernizacje, ponowne wykorzystanie nieruchomości

W związku z regulacjami prawnymi nakładanymi przez UE oraz rosnącą świadomością firm w zakresie zrównoważonego rozwoju rok 2024 przebiegać będzie pod znakiem renowacji i modernizacji budynków o funkcji handlowej w proekologicznym kierunku. Obejmować one będą przede wszystkim efektywność energetyczną obiektów oraz ograniczenie emisji CO2.

– W wybranych lokalizacjach, gdzie odnotowujemy wysokie nasycenie rynku, a obiekty mierzą się z dużą konkurencją i wysokim poziomem powierzchni niewynajętej, przewidujemy zmiany funkcji części lub całości obiektów handlowych. Przykładem tego może być poznańska Galeria Malta, która niedługo zostanie rozebrana, zapowiadane na 2024 r. zamknięcie centrum handlowego Arkady Wrocławskie czy katowickiego centrum Belg – mówi Wojciech Wojtowicz, analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

  1. Projekty wielofunkcyjne

Eksperci Colliers wskazują, że wielofunkcyjność to jeden z kluczowych kierunków rozwoju obiektów branży handlowo-usługowej. Obecnie w realizacji znajdują się projekty takie jak: Waterfront w Gdyni, Towarowa 22 w Warszawie czy Quorum we Wrocławiu, które łączą w sobie funkcje biurową, mieszkaniową oraz handlową.

– W 2024 r. planowane jest otwarcie projektów typu food hall m.in. w Radomiu czy Łodzi. Planowana jest również modernizacja zabytkowej Hali Gwardii w Warszawie – wskazuje Wojciech Wojtowicz. – Obecnie food halle zlokalizowane są głównie w największych miastach Polski, choć nadal nie we wszystkich, ale nowe realizacje takie jak bydgoska Hala Targowa, w której funkcjonuje teraz aż 11 konceptów gastronomicznych, pokazują, że trend ten rozszerza się również na miasta regionalne.

  1. Rozwój handlu w inwestycjach mieszkaniowych

W 2023 r. ugruntowały się zmiany w branży handlowo-usługowej wywołane przez pandemię. Konsumenci wciąż oczekują „lokalności”, czyli szybkiego i łatwego dostępu do zaspokajania swoich bieżących potrzeb w pobliżu miejsca zamieszkania.

Odpowiedzią na te wymagania są lokale zlokalizowane w inwestycjach mieszkaniowych – zarówno tych na sprzedaż, jak i w budynkach przeznaczonych do najmu instytucjonalnego.

– Jest to wyjście naprzeciw potrzebom konsumentów w sferze zakupów, usług i gastronomii.  Istotny jest jednak odpowiedni dobór najemców – deweloperzy już na etapie projektowania budynku powinni planować, jakie usługi czy branże są pożądane w ich projekcie. Dzięki temu wpiszą się w ofertę znajdującą się w sąsiedztwie, a nawet ją uzupełnią, a także z wyprzedzeniem dostosują moduły pod względem technicznym do określonego typu działalności – podkreśla Karol Milczarski, Senior Associate z Działu Powierzchni Handlowych w Colliers.

  1. Nowe koncepty znanych marek i regionalne debiuty

W 2024 r. eksperci Colliers prognozują kontynuację trendu otwierania nowych konceptów marek znanych już na polskim rynku. Z pewnością usłyszymy także o debiutach i kolejnych nowo otwartych lokalach marek z krajów bałtyckich czy z Ukrainy, które planują ekspansję w Polsce.

  1. Ekonomiczne podejście do zakupów

Wciąż kontynuowany będzie rozwój marek o profilu ekonomicznym. Sprzyjać temu będzie liczba inwestycji (zwłaszcza budów parków handlowych) zlokalizowanych w małych miastach.

– Prognoza inflacyjna NBP zakłada spowolnienie tempa wzrostu cen. Wskaźnik inflacji r/r na koniec 2024 r. wynieść może 4,6%, a więc powyżej celu inflacyjnego. Może to wpływać na wybory konsumentów i świadome podejście do cen, a więc i na dalszy rozwój marek dyskontowych – wskazuje Wojciech Wojtowicz z Colliers.

Pożyczki pozabankowe w listopadzie 2023: wzrost o 201%

W listopadzie 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 1 136,0 tys. nowych pożyczek o wartości 1,522 mld zł. W porównaniu do listopada 2022 r. firmy pożyczkowe współpracujące z BIK udzieliły o (+201,1%) więcej pożyczek na kwotę wyższą o (+79,4%).

W listopadowej sprzedaży pożyczek pozabankowych w ujęciu liczbowym 64,5% stanowiły pożyczki celowe, 34,4% pożyczki gotówkowe oraz 1,1% karty i limity pożyczkowe. W ujęciu wartościowym 35,4% to pożyczki celowe, 61,6% pożyczki gotówkowe oraz 3,0% karty i limity pożyczkowe.
Odmienna struktura liczbowa i wartościowa pokazuje główną cechę polskiego rynku pożyczek pozabankowych. Pożyczki celowe udzielane są na niższe kwoty, zaś pożyczki gotówkowe na wyższe, analogicznie jak ma to miejsce w przypadku kredytów ratalnych i kredytów gotówkowych.
W listopadzie 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku, dynamika pożyczek gotówkowych w ujęciu liczbowym wynosi (28,7%), a w wartościowym (+33,1%).

Średnia wartość nowo udzielonej w listopadzie 2023 r. pożyczki celowej wyniosła 734 zł i była o 62,3% niższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w listopadzie 2022 r. Natomiast średnia wartość nowo udzielonej w listopadzie 2023 r. pożyczki gotówkowej wyniosła 2 401 zł i była o 3,4% wyższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w listopadzie 2022 r.

W okresie styczeń–listopad 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 8,818 mln pożyczek – wzrost o (+127,2%) w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r., na łączną kwotę 12,063 mld zł (+43,5%).

– Tegoroczne tak wysokie wzrosty, w szczególności w sektorze pożyczek celowych, są w dużej części następstwem wejścia w życie Ustawy o zmianie ustaw w celu przeciwdziałania lichwie, w wyniku której z dniem 18 maja 2023 r. zaraportowały transakcje firmy, które rozpoczęły współpracę z BIK. Równocześnie, firmy dotychczas współpracujące z BIK, przekazały transakcje wcześniej nieraportowane.
Wzrost liczby udzielonych pożyczek wynika przede wszystkim z pożyczek udzielonych na zakupy w internecie (pożyczki celowe, również zawierające część zakupów z odroczoną płatnością po okresie bezodsetkowym), których spłata jest rozkładana na kilka miesięcznych rat. W ujęciu liczbowym niekwestionowanym liderem rynku pożyczek pozabankowych są więc pożyczki celowe, a w wartościowym – pożyczki gotówkowe. Jest to charakterystyczna cecha polskiego rynku pożyczek pozabankowych. Pożyczki celowe są odpowiednikiem kredytów ratalnych, a pożyczki gotówkowe – kredytów gotówkowych. Zaciąganiu pożyczek sprzyja również dobra sytuacja na rynku pracy, niskie bezrobocie i wzrost realny wynagrodzeń – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Fala pozwów frankowych przetacza się przez całą Polskę

Nowe przepisy odciążyły warszawski wydział frankowy. Za to inne sądy notują nawet trzycyfrowe wzrosty.

Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło w ciągu trzech kwartałów br. o blisko 35% mniej spraw frankowych niż rok wcześniej. Jako przyczynę tego podaje się obowiązujące od połowy kwietnia br. zmienione przepisy. Jednocześnie nowelizacja ta sprawiła, że znacznie przybyło takich pozwów w innych sądach. Przykładowo, w Zamościu jest to wzrost o prawie 193% rdr. W blisko połowie przypadków wyniki przekraczają 100% rdr. Ale wpływ na te statystyki mają też inne czynniki, m.in. rosnąca świadomość społeczeństwa czy korzystne orzeczenia dla kredytobiorców, o czym mówią sami sędziowie. Z kolei według prawników, jest jeszcze za wcześnie na jakąkolwiek ocenę tej zmiany. Natomiast orzecznicy dodają również, że obecnie przede wszystkim są potrzebni nowi sędziowie, ale z tym jest duży kłopot, bo nie dość że ich nie ma, to czasem nawet etaty są cofane.

Spadek wśród wzrostów

Według danych udostępnionych przez 47 sądów okręgowych, od stycznia do września br. wpłynęło do nich ok. 58,5 tys. spraw frankowych. Najwięcej, bo 13,1 tysięcy, zostało złożonych w Sądzie Okręgowym  w Warszawie. To zarazem jedyny z sądów, który rok do roku odnotował spadek wpływu takich spraw. Ich liczba zmniejszyła się o 34,6%. W pierwszych trzech kwartałach ub.r. było ich bowiem ponad 20 tys. Natomiast, biorąc pod uwagę wszystkie sądy okręgowe, widzimy wzrost z blisko 45 tysięcy, tj. o 30,1% rdr.

– Za przyczynę spadku wpływu spraw uznajemy regulację dotyczącą wyłącznej właściwości sądu miejsca zamieszkania konsumenta, zgodnie z art. 18 ustawy z dnia 9 marca 2023 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw. Sędziowie to odczuwają w ten sposób, że w nieco mniejszym zakresie zajmują się nowymi pozwami, tj. sprawdzaniem braków formalnych i nadawaniem biegu sprawom. Jednak zmiana ta nie przełożyła się znacząco na obciążenie sędziów. W referatach nadal jest ogromna liczba spraw – ok. 1500 – komentuje sędzia Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie.

Jak stwierdza radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo, nowa regulacja jest istotna, ale efekty jej wprowadzenia w Sądzie Okręgowym w Warszawie będą widoczne dopiero po pewnym czasie. Obecne obciążenie sądów jest bowiem wynikiem lat zaniedbań i braku odpowiednich przepisów. Dopiero długofalowe równomiernie rozłożenie spraw może przyczynić się do zmniejszenia obciążeń. Zdaniem eksperta, można spodziewać się dalszego spadku liczby składanych pozwów w tym sądzie okręgowym.

Fala pozwów w Polsce

Biorąc pod uwagę liczbę złożonych spraw frankowych w trzech kwartałach tego roku, na drugiej pozycji w zestawieniu znajduje się SO w Poznaniu – 6,2 tys. (2,7 tys. rok wcześniej, wzrost rdr. o ponad 128%). Kolejne miejsca w tym zestawieniu zajmują SO w Gdańsku – 4,5 tys. (3,4 tys. poprzednio, wzrost rdr. o 35%), Warszawa-Praga w Warszawie – 4,3 tys. (1,6 tys. wcześniej, wzrost rdr. o 170%) oraz w Szczecinie – 2,7 tys. (1,5 tys. i wzrost rdr. o przeszło 80%). Następnie widzimy SO w Krakowie –  2,6 tys. (I-III kw. ub.r. – 1,3 tys. i wzrost rdr. o ponad 102%), we Wrocławiu – 2,6 tys. (1,4 tys. i wzrost rdr. o blisko 90%) oraz Łodzi – 1,7 tys. (1,1 tys. i wzrost rdr. o prawie 61%). Natomiast na końcu tego zestawienia znajdują się SO w Łomży – 69 (rok wcześniej – 42, wzrost rdr. o ponad 64%, w Przemyślu – 116 (67, wzrost rdr. o przeszło 73%) oraz Zamościu – 161 (55, wzrost rdr. o przeszło 193%).

– Konsumentom jest wygodniej składać pozew tam, gdzie mieszkają. Wydaje się, że sama zmiana wspomnianych przepisów miała mniejsze znaczenie dla opisywanego wzrostu niż zapadające wyroki. Coraz więcej spraw kończy się korzystnie dla frankowiczów, zarówno w sądach powszechnych, jak i w TSUE. W związku z tym kolejni konsumenci dostrzegają szansę na pozbycie się ciężaru, jakim dla nich jest kredyt frankowy. Decydują się więc na drogę postępowania sądowego – analizuje sędzia Joanna Ciesielska-Borowiec, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Poznaniu.

Zmiany w ilości wpływających tzw. spraw frankowych do SO Warszawa-Praga w Warszawie wynikają z dwóch okoliczności, o czym przekonuje Katarzyna Brogosz z tamtejszego sądu. Po pierwsze, do maja Raiffeisen Bank miał siedzibę w ramach właściwości Sądu Okręgowego w Warszawie, po czym zmienił ją na praską stronę Warszawy, czyli właściwość ww. sądu. Druga okoliczność to zmiana przepisów. Od połowy kwietnia powodowie nie mają już możliwości wyboru sądu, do którego kierują pozew. Wcześniej obowiązywała tzw. właściwość naprzemienna, tzn. według miejsca zamieszkania powoda lub pozwanego. Aktualnie obowiązuje wyłącznie właściwość według miejsca zamieszkania tego pierwszego.

– Należy przypuszczać, że zarówno zmiana ustawowa w zakresie właściwości sądu, ale przede wszystkim orzeczenie TSUE w zakresie braku możliwości domagania się przez bank wynagrodzenia za korzystanie z kapitału miały wpływ na wzrost spraw w przedmiocie kredytów frankowych. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że temat kredytów frankowych jest szeroko poruszany w przestrzeni publicznej, zatem świadomość konsumentów jest w tym zakresie coraz wyższa. Istotnym czynnikiem jawi się również orzecznictwo sądów powszechnych, co do zasady, korzystne dla kredytobiorców. Wpływ spraw frankowych pozostaje istotnym obciążeniem w pracy orzeczniczej sędziów  tym bardziej, że pragną oni procedować w poszanowaniem zasady sprawnego procesu – podkreśla sędzia Iwona Wiśniewska-Bartoszewska, rzecznik Sądu Okręgowego w Płocku, w którym nastąpił wzrost rdr. o 117,9%.

Przepełnione referaty

Jeśli weźmiemy pod uwagę dane procentowe, to najwyższy wzrost rdr. odnotowano w SO w Zamościu – ponad 192% (I-III kw. br. – 161, rok wcześniej – 55). Następne w zestawieniu są SO w Krośnie – przeszło 171% rdr. (ostatnio – 171, poprzednio – 63), Warszawa-Praga w Warszawie – ponad 170% (odpowiednio 4,3 tys. i 1,6 tys.), a także w Opolu – blisko 160% rdr. (br. – 673, ub.r. – 259). W niemal połowie sądów mowa o wynikach przekraczających ponad 100% rdr. Jak informuje Katarzyna Brogosz, wzrost liczby pozwów jest odczuwalny dla sędziów Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie. Ponadto, w znacznej części tych przypadków kierowane są także wnioski o zabezpieczenie roszczenia. A to generuje dodatkową pracę zarówno po stronie sędziów, jak i sekretariatów.

– Zdarzało się, że w ciągu jednego dnia otrzymaliśmy np. 30 wniosków o zabezpieczenie roszczenia. One, w świetle przepisów sądowych, są traktowane jako pilne, a więc muszą być załatwione w pierwszej kolejności. W takiej sytuacji zaplanowane bieżące czynności są oczywiście odkładane na później. To niekorzystnie wpływa na pozostałe sprawy, nie tylko związane z kredytami – mówi sędzia Piotr Maziarz, przewodniczący I Wydziału Cywilnego z Sądu Okręgowego w Krakowie.

Jak podkreśla sędzia Ciesielska-Borowiec, wzrost liczby spraw frankowych jest odczuwalny w Poznaniu. Ale to nie jest kwestia ostatnich miesięcy, bo problem właściwie narasta od kilku lat. A przecież sędziowie zajmują się nie tylko sporami kredytobiorców z bankami. Według rzecznik prasowej, sytuacja jest katastrofalna i nie da normalnie pracować. Referaty sędziów liczą po 500 spraw, a każda z nich to mnóstwo materiałów do analizy.

– W trzech kwartałach 2022 roku załatwiliśmy w Sądzie Okręgowym w Krakowie 825 spraw frankowych. W analogicznym okresie tego roku – już 1,7 tys. To znacznie więcej, co jest gigantycznym sukcesem, który wynika przede wszystkim z orzecznictwa Sądu Najwyższego i TSUE, a także z doświadczenia naszych orzeczników. Poprawiliśmy też wydolność, ale i tak zwiększyły nam się zaległości. Rok do roku widzimy bowiem znaczący wzrost liczby wpływających pozwów – dodaje sędzia Maziarz.

Oczekiwanie na efekty

Według mec. Adriana Goski, na podstawie danych z dwóch warszawskich sądów okręgowych, obecnie trudno jest dostrzec jednoznacznie pozytywne skutki wprowadzonej zmiany Kodeksu postępowania cywilnego. Jednak to, że nie zaobserwowano jeszcze wyraźnych korzyści, nie oznacza, że zmiana ta jest negatywna. Po prostu może być za wcześnie, aby oceniać jej pełny wpływ. Sądy potrzebują czasu, by przystosować się do nowych regulacji, a system wymiaru sprawiedliwości często wymaga okresu adaptacji do zmian legislacyjnych.

– Jest jeszcze za wcześnie na ocenę tej zmiany. Wiemy, że dla niektórych sędziów to będą pierwsze tego typu sprawy. Na pewno potrzebują oni czasu, aby zapoznać się z tym tematem, orzecznictwem TSUE i aktualną linią orzeczniczą. Liczymy, że już niedługo te sprawy będą procedowane szybciej, a udzielanie zabezpieczeń może spowodować, iż banki nie będą przewlekały postępowań – stwierdza Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Jak zaznacza ekspert z Kancelarii SubiGo, oczekuje się, że w dłuższej perspektywie zmiana przepisów przyczyni się do zwiększenia efektywności sądów. Nastąpi to poprzez bardziej równomierne rozłożenie obciążenia sprawami pomiędzy różne jednostki w kraju. Można przypuszczać, że pozytywne efekty będą widoczne po okresie przejściowym, kiedy to sądy dostosują swoje procedury operacyjne do nowych realiów. W opinii eksperta, dopiero wtedy będzie można ocenić, czy i w jakim stopniu zmiany przyniosły oczekiwane ulepszenia w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości. Zdaniem mec. Goski, warto kontynuować monitorowanie wpływu tych przepisów na praktykę sądową oraz oceniać je na podstawie długoterminowych danych i obserwacji.

– Moim zdaniem, sytuacja w sądownictwie jest patowa na wiele lat, nie tylko z perspektywy spraw frankowych. Przede wszystkim potrzeba fizycznie nowych sędziów. Zdarza się, że sąd wnioskuje o dodatkowe etaty. Nie tylko nie są one przyznawane, ale czasem, ku naszemu zdziwieniu, zapada decyzja o ich odebraniu. Ponadto, trzeba mieć odpowiednich kandydatów, a w sądach rejonowych też widzimy zapaść. I tak będzie dopóki nie zmieni się system szkolenia sędziów – podsumowuje sędzia Joanna Ciesielska-Borowiec z Sądu Okręgowego w Poznaniu.