Inflacja w strefie euro spada

Kolejny miesiąc spadku inflacji w strefie euro. Według wstępnego odczytu w listopadzie inflacja CPI w strefie euro spadła w ujęciu rocznym do 2,4 proc. względem 2,9 proc. w poprzednim miesiącu. Podobnym torem podążył wskaźnik bazowy, który spadł do 3,6 proc. wobec 4,2 proc. Odczyty okazały się niższe niż zakładał konsensus rynkowy, oba o 0,3 proc. Obok deflacji w cenach energii w tym miesiącu inflacja hamuje również w usługach (-0,9 proc. m/m). Wydaje się, że to właśnie w usługach w nadchodzących miesiącach możemy obserwować dalsze procesy dezinflacyjne. Dane o inflacji są potwierdzeniem słuszności dotychczasowej polityki monetarnej EBC. Mocne zacieśnienie przynosi efekty w walce z inflacją, z drugiej strony prowadzi do recesji. Aktywność gospodarcza w strefie euro spada kolejny miesiąc z rzędu, na co wskazują odczyty PMI.

Jeszcze jednak nie czas mówić o obniżkach stóp procentowych. Wydaje się, że EBC jest dalej zdeterminowany w utrzymaniu swojej polityki pomimo osłabienia aktywności gospodarczej. Na pierwsze obniżki trzeba zapewne poczekać jeszcze kilka miesięcy. Uczestnicy rynku już jednak wyceniają kilka obniżek stóp procentowych w 2024 r., a niskie odczyty inflacji dodatkowo wpływają na przesunięcia oczekiwań w kierunku jeszcze szybszego luzowania, które ma rozpocząć się już w kwietniu. Kolejne miesiące pokażą, czy w tym momencie rynek nie jest zbyt optymistyczny, co do ścieżki stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Polska awansuje w rankingu atrakcyjności dla inwestorów OZE

Morskie farmy wiatrowe to główny powód kolejnego awansu Polski w rankingu atrakcyjności państw dla inwestorów w odnawialne źródła energii, o 2 miejsca na 15. pozycję. Na rynku PPA Polska ma wciąż stabilne, 10. miejsce.

To już 62. edycja rankingu EY RECAI, zestawienia atrakcyjności państw dla inwestorów w odnawialne źródła energii, wydanego tuż przed rozpoczęciem międzynarodowej konferencji COP28. Niezmiennie liderem są Stany Zjednoczone. Na drugim miejscu już drugi rok z rzędu są Niemcy, a za nimi Chiny, Francja i Australia. Jeden z największych spadków dotyczy Wielkiej Brytanii, która wypadła z pierwszej piątki i wylądowała na siódmym miejscu.

Od 2003 roku RECAI wykorzystuje różne kryteria do porównywania atrakcyjności największych 40 rynków odnawialnych źródeł energii. Od dwóch lat przygotowywana jest także znormalizowana wersja indeksu uwzględniająca PKB poszczególnych państw. W tym przypadku Polska jest na 14. miejscu (w porównaniu z 17. rok wcześniej).

Morska energetyka wiatrowa (ang. offshore wind farms), często wymieniana jako jedna z kluczowych technologii zrównoważonego wytwarzania energii, będzie miała kluczowe znaczenie dla globalnej dekarbonizacji. Niestety sektor ten zmaga się z wyzwaniami związanymi z ograniczonym łańcuchem dostaw i rosnącymi kosztami.

Tymczasem to właśnie morskie farmy wiatrowe są powodem kolejnego awansu Polski w rankingu. Rozpoczęła się budowa pierwszej morskiej farmy wiatrowej Baltic Power o mocy 1,2 GW. Jej finansowanie, w wysokości 4,73 mld EUR, z kredytem wynoszącym 4,4 mld EUR, jest największym w historii rynku.

Baltic Power, zlokalizowany 23 km od wybrzeża Łeby, ma zostać ukończony w 2026 roku i dostarczać energię do około 1,5 miliona gospodarstw domowych. Przy zdolności wytwórczej wynoszącej co najmniej 4.000 GWh rocznie może wytwarzać równowartość około 3% obecnej produkcji energii elektrycznej w Polsce.

Ale to nie koniec inwestycji w farmy wiatrowe. Kolejne morskie farmy wiatrowe z tzw. 1 fazy offshore w Polsce o łącznej mocy 4,7 GW są w zaawansowanej fazie rozwoju. Dodatkowo w Świnoujściu powstanie terminal instalacyjny morskich farm wiatrowych zdolny do obsługi oraz instalacji turbin wiatrowych o mocy 15 MW lub większej. Jego budowa ma się zakończyć na początku 2025 roku. Docelowo będzie wykorzystywany nie tylko jako wsparcie Baltic Power, ale także inwestycji niemieckich, szwedzkich i duńskich.

Ponadto Ministerstwo Infrastruktury zakończyło proces przyznawania pozwoleń lokalizacyjnych dla kolejnych 10 morskich farm wiatrowych w ramach tzw. 2 fazy offshore o dodatkowym potencjale wytwórczym szacowanym na poziomie 9,5 GW. Jednocześnie zwiększono również poziom mocy offshore w aukcyjnym systemie wsparcia morskiej energetyki wiatrowej oraz liczbę planowanych aukcji – odpowiednio z 5 GW na 12 GW oraz z 2 aukcji do 4.

Wprowadzając nowe przepisy, będące jednym z wymaganych przez Unię Europejską kamieni milowych niezbędnych do otrzymania funduszy z KPO, Polska zwiększyła udział odnawialnych źródeł energii w swoim miksie energetycznym. I już pod koniec czerwca tego roku moc odnawialnych źródeł energii w Polsce wynosiła 25 GW, czyli o 5 GW więcej niż rok temu – mówi Jarosław Wajer, Partner EY, Lider Działu Energetyki w Polsce oraz regionie CESA.

Polska podpisała również porozumienie z Norwegian Offshore Wind. Oba kraje chcą wykorzystywać swoją wiedzę, by stymulować innowacyjność oraz poprawić konkurencyjność polskiego sektora morskiej energetyki wiatrowej.

Eksperci liczą na poprawę na rynku PPA

Ranking EY RECAI ocenia także atrakcyjność rynku PPA (Power Purchase Agreement), czyli umów na długoterminowy zakup/sprzedaż odnawialnej energii elektrycznej. To nie był łatwy rok dla umów PPA. Rosnące koszty wytwarzania energii i istotna zmienność na rynkach hurtowych energii, działania interwencyjne jak limity cenowe, opóźnienia w łańcuchu dostaw, w budowie sieci i pozwoleniach hamowały postęp na wielu rynkach.

Kolejne lata mogą charakteryzować się dalszym dynamicznym wzrostem liczby zawieranych umów PPA. Wskutek względnej stabilizacji warunków rynkowych, w tym cen energii, obserwujemy spadek cen PPA i wzrost zainteresowania tymi umowami po stronie wytwórców i odbiorców. Jednocześnie rosnący popyt na zieloną energię jest stymulowany coraz bardziej ambitnymi planami konsumentów energii w zakresie dekarbonizacji oraz potrzebą zwiększania konkurencyjności ich produktów i usług. Dodając do tego wdrożone zmiany legislacyjne ułatwiające rozwój energetyki odnawialnej, w tym złagodzenie zasady 10h, cable pooling, czy rozwiązania związane z linią bezpośrednią, pozytywnie należy oceniać potencjał dalszego rozwoju rynku PPA – uważa Maciej Markiewicz, Partner EY Polska.

Energetyka wiatrowa i dekarbonizacja

Zaczynający się właśnie COP28 będzie przede wszystkim poruszał tematykę dekarbonizacji i wykorzystywanych w tym celu technologiach. Powinien też być momentem zakończenia pierwszej w historii globalnej inwentaryzacji, czyli pięcioletniego procesu, podczas którego rynki mogły sprawdzić zaawansowanie postępów w realizacji celów paryskiego porozumienia w sprawie zmian klimatu.

Celem inwentaryzacji jest nie tylko sprawdzenie, gdzie jesteśmy, ale także promowanie kolejnych działań, jak na przykład kampania 3xRenewables, prowadzona przez Global Renewables Alliance (GRA). Jako EY jesteśmy jej sygnatariuszem i razem z innymi wzywamy do potrojenia światowej mocy energii odnawialnej – mówi Jarosław Wajer.

Rosnący koszt inwestycji w offshore

Po latach sukcesów morska energetyka wiatrowa znalazła się na rozdrożu, ponieważ brak równowagi w łańcuchu dostaw spowodowany pandemią COVID-19 oraz wojną na Ukrainie wprowadziły niepewność co do ekonomiki projektów. Koszty turbin wiatrowych od 2019 roku wzrosły o 39%, głównie z powodu ograniczeń w łańcuchu dostaw i rosnących kosztów surowców.

Średnia cena ośmiu kluczowych materiałów potrzebnych do budowy turbiny wiatrowej wzrosła w ciągu trzech lat o około 86%. Oprócz stali używanej do budowy wieży, turbiny wiatrowe wymagają jeszcze chromu, miedzi, manganu, molibdenu, niklu, cynków oraz metali ziem rzadkich.

Inflacja kosztowa może w ciągu dekady zwiększyć nakłady inwestycyjne o około 280 mld USD (z wyłączeniem Chin). Tę lukę można wypełnić jedynie wyższymi cenami odbioru energii, finansowanymi bezpośrednio przez konsumentów lub pośrednio poprzez zachęty fiskalne i podatkowe.

Zdaniem Sebastiana Jasinowskiego, Partnera EY Polska z zespołu Strategia i Transakcje, nie można też lekceważyć wpływu rosnących stóp procentowych.

Do tej pory energia pochodząca z morskich farm wiatrowych była uznawana za jedno z tańszych źródeł odnawialnych, z niskim kosztem pieniądza i optymalnym łańcuchem dostaw, który dodatkowo obniżał ceny. Wyższe stopy procentowe wprowadzone przez banki centralne jako odpowiedź na podwyższoną w skali globalnej inflację oraz zakłócone przez pandemię COVID-19 i wojnę w Ukrainie łańcuchy dostaw sprawiły, iż rzeczywisty koszt produkcji jednej megawatogodziny energii z morskich farm wiatrowych istotnie się zwiększył – dodaje Sebastian Jasinowski.

Nie ulega wątpliwości, że obserwowane w ostatnich latach na całym świecie dążenie do nacjonalizmu i protekcjonizmu utrudnia łańcuchowi dostaw osiągnięcie globalnego zasięgu. Chociaż współpraca międzyrządowa może być niemożliwa, potrzebne są zmiany, w celu odtworzenia zerwanych łańcuchów dostaw.

Rządy powinny szybko reagować dostosowując systemy wsparcia i budżety, aby deweloperzy morskich farm wiatrowych mogli oczekiwać rozsądnego zwrotu z inwestycji. Systemy wsparcia mogą obejmować mechanizmy łagodzące ryzyko, nad którym mają oni niewielką lub żadną kontrolę lub prowadzić do podziału ryzyka rynkowego pomiędzy zaangażowanymi stronami. Czynniki pozacenowe, takie jak względy środowiskowe i tworzenie miejsc pracy, mogłyby pomóc w zapewnieniu, że te istotne projekty inwestycyjne przyniosą szersze korzyści społeczne.

Trzeba jednak pamiętać, że energia z farm wiatrowych to nie jedyna droga do osiągnięcia zerowej emisji netto. Inną jest zielony wodór, który może zdekarbonizować to, czego energia z OZE nie jest w stanie – czyli przemysł ciężki i transport. Wodór wytwarzany w oparciu o odnawialne źródła energii jest nie tylko czystym zasobem, ale także podstawowym paliwem w przemyśle chemicznym. Jego potencjalna rola w dekarbonizacji jest nie do przecenienia.

W raporcie EY Polska „Zielona rewolucja. Raport o wodorze” podkreślaliśmy, że Polska ma potencjał odegrania znaczącej roli w rewolucji wodorowej. Jeżeli w najbliższym czasie uda się zmaksymalizować wysiłki sektora prywatnego i publicznego, Polska może liczyć na dołączenie do grona państw nadających ton zmianom regulacyjnym i rynkowym.

O badaniu
EY ocenia atrakcyjność inwestycyjną państw pod względem inwestycji w odnawialne źródła energii od 2003 roku. Indeks RECAI obejmuje 40 największych rynków świata. Opierając się na bazie danych RECAI EY, od końca 2021 roku publikuje także drugi ranking – atrakcyjności rynku długoterminowych umów na zakup i sprzedaż odnawialnej energii elektrycznej w ramach kontraktów PPA. W 2022 roku dodano także tzw. „znormalizowany” indeks RECAI, który bierze pod uwagę PKB poszczególnych krajów.

Wzrosty w branży automotive. Czy to oznacza odrodzenie?

Branża automotive swoim zasięgiem obejmuje szeroki zakres firm. Mowa m.in. o koncernach rafineryjnych, producentach ogumienia czy podzespołów, z których składane są pojazdy, a więc silników, wiązek elektrycznych, przewodów czy komponentów z tworzyw sztucznych i wielu innych. Tak rozległa sieć dowodzi, że branża motoryzacyjna jest niezwykle istotna nie tylko z punku widzenia poszczególnych przedsiębiorstw, ale przede wszystkim całej gospodarki. Stanowi jeden z jej filarów, odpowiadając za 8% PKB i około 13,5% eksportu[1]. Co istotne, Polska zajmuje 10. miejsce na liście największych eksporterów podzespołów na świecie z wartością eksportu 12,3 mld dolarów[2]. Jesteśmy więc ważnym ośrodkiem automotive m.in. z uwagi na ulokowanie w naszym kraju dużych zakładów motoryzacyjnych, ale też nowe inwestycje dotyczące elektromobilności. To właśnie ten obszar wydaje się niezwykle perspektywiczny. Według pojawiających się prognoz udział tego sektora w krajowym PKB będzie wzrastał z obecnego poziomu 1,4% do nawet 5,7% PKB w połowie stulecia[3], co może przełożyć się na nowe wyzwania – zarówno dla samych firm produkcyjnych, jak i w zakresie łańcucha dostaw.

Choć przemysł motoryzacyjny borykał się z wieloma trudnościami, a wyzwaniem ostatnich dwóch lat, które znacząco wpłynęło na wyniki branży, była dostępność półprzewodników, dostrzegamy, że obecnie sytuacja w wielu obszarach uległa poprawie. Powodem do optymizmu mogą być dane PZPM i KPM, z których wynika, że przez 9 miesięcy 2023 r. wyprodukowano w Polsce blisko o 35% pojazdów więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Wzrost odnotowano w każdej z kategorii, a największy w przypadku samochodów dostawczych i ciężarowych – niespełna 50%[4].

Wyzwania

Oddziałujące na biznes w ostatnich latach czynniki makroekonomiczne, ale też pandemia COVID-19 czy toczące się konflikty zbrojne, choć negatywnie wpłynęły na gospodarkę, jedynie chwilowo wstrzymały rozwój automotive. Jednocześnie postawiły nowe wyzwania m.in. przed przedsiębiorstwami logistycznymi, które musiały przeanalizować swoje działania w zakresie łańcuchów dostaw i odpowiednio je dostosować. Przykładem był kryzys związany z brakiem półprzewodników, który zakłócił produkcję nowych pojazdów, ale też zrodził potrzebę przeniesienia zakładów odpowiadających za powstawanie tych części bliżej rynków zbytu.

W DHL Express świadczymy usługi transportu lotniczego dla producentów pojazdów (zarówno lekkich, jak i ciężkich), ale też producentów części samochodowych zaopatrujących bezpośrednio fabryki czy sprzedawców części. Tak szeroki przekrój klientów sprawia, że dostarczane przesyłki są na tyle zróżnicowane, że ich średnia waga w 2023 r. wynosi około 20 kg.

Dostrzegamy wzmożone zapotrzebowanie na nasze usługi. Największe wzrosty w porównaniu z 2022 r. widzimy w obsłudze przesyłek dla producentów pojazdów (15%) czy producentów części zaopatrujących bezpośrednio producentów samochodów (11%). Natomiast ogólnie wzrost liczby przesyłek dla automotive rok do roku wynosi 14%[1]. Z naszych danych wynika, że wśród największych rynków zbytu dla towarów z Polski są Niemcy (stanowią ponad 35% eksportu), a także Francja czy Czechy.

W przeciwieństwie do innych sektorów szczyty paczkowe w branży automotive obserwujemy w marcu, czerwcu i lipcu oraz wrześniu. Wynika to m.in. z przygotowywania się na zmianę sezonu czy przerwy wakacyjne w fabrykach samochodów, które jednocześnie wpływają na konieczność wprowadzenia podobnych przerw w firmach produkujących podzespoły.

Autor: Edwin Osiecki, wiceprezes ds. marketingu i sprzedaży w DHL Express Polska

[1] Dane własne DHL Express.

[1] Raport kwartalny Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu: https://www.trade.gov.pl/en/news/the-automotive-electromobility-sector-a-paih-report/

[2] Raport Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA), Wpływ elektromobilności na rozwój gospodarczy w Polsce: https://pspa.com.pl/wp-content/uploads/2022/11/PSPA_Wplyw_elektromobilnosci_na_rozwoj_gospodarczy_Polski_Raport.pdf

[3] PAIH, Polska Izba Rozwoju Elektromobilności, Agencja Rozwoju Przemysłu, Elektromobilność Kluczem do Rozwoju Gospodarczego Polski 2023. Inwestycje i ich wpływ na gospodarkę: https://www.paih.gov.pl/wp-content/uploads/2023/10/Raport-PAIH-PIRE-ARP-Elektromobilnosc-kluczem-do-rozwoju-gospodarczego-Polski.pdf

[4] Raport kwartalny Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego i KPMG: https://www.pzpm.org.pl/pl/Rynek-motoryzacyjny/Roczniki-i-raporty/Raport-kwartalny-PZPM-i-KPMG-Branza-motoryzacyjna-Edycja-Q4-2023

Dolar odrabia straty, złoty pod presją. Inflacja w Niemczech zwalnia

Inflacja w Niemczech rośnie już tylko o 3,2%. Dolar po wielu dniach strat zaczął je odrabiać. Zaufanie rynków do Polski trwa nadal.

Inflacja za Odrą

Wczoraj poznaliśmy dane na temat inflacji w Niemczech. Wskaźnik wyniósł 3,2% wobec oczekiwanych 3,5%. Ceny jeszcze nie spadają oczywiście, ale ich tempo wzrostu wyraźnie tak. Jeszcze rok temu ceny rosły w tempie dwucyfrowym, konkretnie 10,0% w skali roku. Warto też zwrócić uwagę, że po październiku bez zmian cen w ujęciu miesięcznym w listopadzie najprawdopodobniej zobaczymy ich spadek o 0,4%. Oczekiwania wskazywały na symboliczne 0,1% spadku. Wielu analityków podkreśla, że wolniej rosnąca inflacja jest w tej chwili efektem spowolnienia gospodarczego i nie należy się cieszyć z takiego wygrywania ze wzrostem cen.

Szybki powrót dolara

Jeszcze w nocy z wtorku na środę kurs dolara względem złotego testował poziom 3,92 zł. Dzisiaj rano dotarliśmy z kolei do poziomu 3,98 zł. Dobitnie widać to również na głównej parze walutowej świata. Jeszcze we wspomnianej nocy z wtorku na środę kurs nieśmiało przebijał psychologiczną barierę 1,1 na EURUSD. Dzisiaj jest to już ledwo 1,0925, co pociągnęło za sobą wiele dalszych ruchów na rynkach. Wraz z ucieczką kapitału za ocean tracił również złoty. To właśnie dlatego polska waluta osłabiała się względem euro i dolara. Widać to mocno po tym, że dolar zyskiwał mocniej względem złotego, gdzie skumulowały się te dwa trendy. Co ciekawe mocniejszy dolar nie przełożył się na razie na rynki surowcowe. Zwyczajowo mocniejszy dolar przekłada się bowiem na spadki cen dolarowych.

Rynki znów ufają Polsce

Rodzima waluta owszem jest pod pewną presją w związku z umocnieniem się dolara i ucieczką kapitału za ocean. Widać jednak wiele pozytywnych efektów mogących świadczyć o tym, że rynki patrzą przychylnie na nasz kraj. Jednym z nich jest rentowność 10-letnich obligacji. Spadek oprocentowania na rynku wtórnym pokazuje, że inwestorzy chcą je kupować przy coraz niższym oprocentowaniu, co pokazuje, że uznają pożyczanie nam pieniędzy za mniej ryzykowne. WIG20, czyli indeks, gdzie jest najwięcej zagranicznego kapitału w Polsce, jest obecnie blisko swoich dwuletnich maksimów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – raport na temat wydatków Amerykanów,

14:30 – Kanada – PKB,

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Produkcja audiowizualna w Polsce bez wsparcia finansowego polskich banków nie będzie dynamicznie rosnąć

Sektor produkcji audiowizualnej w Polsce szybko odrabia straty po pandemii, jednak brak dostępu do finansowania pomostowego stanowi największą barierę dla dalszego rozwoju branży, wynika z raportu Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych (KIPA) i  firmy doradczej PwC Polska. Polska jest obecnie odpowiedzialna za jedynie około 3,4% przychodów sektora produkcji audiowizualnej w Unii Europejskiej – wartość przychodów sektora w Polsce to 8 mld złotych. Potencjał do rozwoju branży jest duży, ale kluczowe będzie zapewnienie dostępu do specjalistycznych instrumentów finansowych oraz budowanie wiedzy na temat specyfiki sektora wśród instytucji finansowych.

Zespół doradztwa dla sektora publicznego i analiz ekonomicznych PwC wspólnie z Krajową Izbą Producentów Audiowizualnych (KIPA) przeprowadził pierwsze w Polsce dogłębne badanie sektora produkcji filmów i seriali. Oprócz zebrania informacji o rynku, zdiagnozowane zostały największe bariery dla dalszego rozwoju tego sektora w naszym kraju oraz wydano rekomendacje w zakresie ich zminimalizowania.

“Polski rynek produkcji audiowizualnej wart jest dzisiaj około 8 mld zł i rozwija się dynamicznie, chociaż wolniej niż na świecie i w Europie. W 2022 roku wyprodukowaliśmy 112 filmów pełnometrażowych, z czego 71 przeznaczonych do premiery w kinie. Dostęp polskich producentów filmowych do pieniądza to jeden z warunków wolności i niezależności twórców, a zatem jakości polskiego filmu autorskiego. Myślenie o rozwoju kina niezależnego w Polsce powinno zakładać wprowadzanie nowych, sprawdzonych w Europie instrumentów finansowych. Popularność i prestiż polskiego kina muszą iść ramię w ramię z tworzeniem producentom odpowiednich warunków rynkowych, w tym komfortu produkcji w obszarze płynności finansowej” – mówi Irena Strzałkowska, prezes KIPA.

Producenci w Polsce wskazują na brak dostępnych instrumentów finansowych umożliwiających realizację produkcji filmowej, przeznaczonych dla sektora i skonstruowanych zgodnie z jego specyfiką. Dla 84,7% producentów największą barierę rozwoju branży stanowi utrudniony dostęp do finansowania. Z kolei 79,6% respondentów doświadczyło problemów z płynnością finansową.

“Kluczowe do rozwoju branży jest zapewnienie dostępu do specjalistycznych instrumentów finansowych oraz budowanie wiedzy na temat specyfiki sektora wśród instytucji finansowych. Odpowiednio skonstruowane mechanizmy finansowania mogą nie tylko przyspieszyć rozwój branży, ale również przyczynić się do wzrostu jej konkurencyjności na arenie międzynarodowej” – mówi dr Paweł Oleszczuk, wicedyrektor PwC Polska, zespół doradztwa dla sektora publicznego i analiz ekonomicznych.

Wynika to m.in. z braku dostępności do finansowania instytucjonalnego. Banki w Polsce nie mają polityki kredytowej dla tego sektora, przez co analitycy nie znają go i traktują zgodnie ze standardową metodyką przyjętą dla małych i średnich przedsiębiorstw. Tymczasem sektor produkcji filmowej charakteryzuje się specyficznymi przepływami pieniężnymi, które nie mieszczą się w schematach znanych z innych przedsięwzięć; dodatkowo, sukces rynkowy filmu trudno jest ocenić nie mając specjalistycznej wiedzy.

“Banki to instytucje zaufania publicznego, które w 90% dysponują środkami powierzonymi im przez klientów. Warto o tym pamiętać, kiedy narzekamy czasem, że dostęp do finansowania w bankach nie jest łatwy. Imperatywem każdego banku jest zapewnienie bezpieczeństwa środkom powierzonym mu przez deponentów. Prawo bankowe, regulacje KNF, ale też po prostu kształtowana przez dziesięciolecia sztuka zarządzania ryzykiem powoduje, że podejście banków do kredytowania musi być i jest konserwatywne oraz ostrożne. W takim podejściu finansowanie wystandaryzowane i powtarzalne zawsze jest bardziej pożądane niż nietypowe i rzadkie” – mówi Bartosz Kublik, wiceprezes Związku Banków Polskich.

Banki w Polsce mogłyby skorzystać na finansowaniu pomostowym produkcji filmowej wspieranej przez Polski Instytut Sztuki Filmowej (PISF). Przyznane przez PISF dofinansowanie, czy to w formie dotacji czy zachęt jest gwarantowane o ile producent ukończy film – np. ostatnia rata dotacji PISF wypłacana po złożeniu kopii filmu do Filmoteki Narodowej (FINA).

“Przy aktualnie stale rosnącej wartości polskiego rynku audiowizualnego, znalezienie rozwiązań związanych z obsługą dłużną projektów jest jedynie kwestią czasu. Rodzimym rynkiem coraz bardziej interesują się instytucje zagraniczne wykazujące się większą elastycznością analityczną od rodzimych podmiotów bankowych i parabankowych. Rynek polski powoli profesjonalizuje się w zakresie wiedzy merytorycznego przygotowania producentów (Madants korzysta z usług completion bond) – dopóki jednak nie będzie otwartości na właściwy dialog rodzimego systemu bankowego, produkty zarówno gwarancyjne jak i kredytowe będą dostępne jedynie dla wąskiej grupy producentów” – mówi Klaudia Śmieja-Rostworowska, Madants.

Ryzyko nieukończenia filmu minimalizowane jest z kolei wyspecjalizowanym ubezpieczeniem. W branży filmowej standardem powinno być wykupienie polisy Wszystkich Ryzyk Produkcji Filmowej, której podstawą jest ubezpieczenie nośnika tzn. jeśli cokolwiek stanie się z nagranym materiałem ubezpieczyciel pokryje straty. Do tej polisy dokładane są kolejne elementy związane z planem filmowym m.in. niepojawienie się kluczowych osób na planie, czy niedostępność lokalizacji zdjęciowej.

“Rozwój branży filmowej to nie tylko postępy w sferze artystycznej, ale także rosnący rynek oraz stabilny i przewidywalny system pracy. Finansowanie inwestycyjne i dotacyjne produkcji musi być wspierane praktycznymi instrumentami zapewniającymi płynność, a w tym obszarze znakomicie mogą odnaleźć się lokalne banki. Jestem przekonany, że poznanie naszej branży i specyfiki jej funkcjonowania może przekonać sektor bankowy do współpracy z filmowcami z obopólnymi korzyściami. Raport KIPA opracowany we współpracy z PwC Polska jest milowym krokiem do zbliżenia i nawiązania stałej relacji między branżą audiowizualną a sektorem bankowym” – mówi Kamil Przełęcki, CINEO STUDIO.

Kredyty gwarantowane dotacjami i zachętami PISF, a dodatkowo wsparte ubezpieczeniem mogłyby być obarczone akceptowalnym ryzykiem z punktu widzenia banków, a producentom usprawniłyby procesy produkcji filmowej, a odsetki stanowiłyby zysk dla banków.

“W ostatnim czasie kluczową barierą w dalszym rozwoju sektora rodzimej niezależnej produkcji audiowizualnej stała się kwestia utrudnionego dostępu do instrumentów finansowania dłużnego. Jako producenci dóbr kultury i rozrywki mamy bardzo nietypowy schemat działalności, w którym najczęściej całość kosztów sięgających wielu milionów złotych musimy ponieść w krótkim okresie realizacji projektu, a przychody z eksploatacji osiągamy dopiero po jego zakończeniu. To generuje duże zapotrzebowanie na kapitał obrotowy. Jednocześnie też borykamy się z nieznajomością specyfiki produkcji filmowej wśród instytucji bankowych, które traktują nasz biznes, jak każdy inny. Stąd w ramach Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych podjęliśmy działania zmierzające do zbliżenia z sektorem bankowym i wypracowania przyjaznych producentom procedur oceny ryzyka i zdolności kredytowych dedykowanych producentom AV” – mówi Piotr Belka, wiceprezes Artrama Sp. z o.o., członek zarządu KIPA.

Oprócz wsparcia banków, w Polsce brakuje osobnej instytucji (np. funduszu, banku inwestycyjnego, czy pożyczkodawcy) komercyjnie zajmującej się wsparciem finansowym dedykowanym producentom filmowym. Taki podmiot powinien skupiać kompetencje pozwalające na ocenę ekonomiczną produkcji audiowizualnej, aby móc zagospodarować istniejącą lukę rynkową.

Zdaniem producentów do profesjonalizacji rynku produkcji audiowizualnej w Polsce przyczyniłaby się dostępność instrumentów takich jak: kredyt obrotowy (47,5% wskazań), kredyt pod gwarancję BGK (44,1%) oraz completion bonds (27,1%), czyli specjalna usługa gwarancyjna dedykowana branży filmowej na ukończenie filmu.

Rynek w liczbach

Na podstawie publikowanych przez PISF list projektów, którym udzielono dofinansowania oraz podmiotów, które je realizują, można oszacować, że na polskim rynku działa aktualnie ok. 300 podmiotów zajmujących się stricte produkcją filmów i seriali. Zgodnie z danymi GUS, w 2022 roku w Polsce wyprodukowano łącznie 367 filmów, w tym 112 pełnometrażowych (z czego 71 przeznaczonych było do premiery w kinie) oraz 255 średniometrażowych i krótkometrażowych — jest to najwyższy wynik od 5 lat. Polski rynek audiowizualny zdominowały produkcję filmów fabularnych i dokumentalnych. Polska jest obecnie odpowiedzialna za ok. 3,4% przychodów sektora produkcji audiowizualnej w Unii Europejskiej.

Prognozy wskazują, że globalny i polski rynek kinowy ma przekroczyć poziom sprzed pandemii w 2025 roku. Dla rynku Europy Środkowo-Wschodniej prognozuje się przekroczenie wartości z 2019 roku już w 2024 roku. Polski rynek ma jednak rosnąć wolniej w porównaniu do regionu i całego świata — CAGR (Compound Annual Growth Rate – średnia roczna stopa wzrostu) w latach 2022-2027 ma wynieść 10,8% (dla świata i regionu Europy Środkowo-Wschodniej to odpowiednio 13 i 11,7%).

Według szacunków Eurostatu, europejski rynek produkcji audiowizualnej (według wartości przychodów przedsiębiorstw z branży) wycenić można na ok. 50 mld euro. W branży funkcjonuje ok. 133 tys. przedsiębiorstw, zatrudniających ponad 330 tys. osób. Pod względem zatrudnienia w branży Polska znajduje się na 6. miejscu w UE po Niemczech, Francji, Hiszpanii, Holandii i Włoszech (ostatnie dostępne dane za 2021 r.).

O raporcie

Badanie zostało przeprowadzone poprzez analizę jakościową i ilościową w oparciu o desk research oraz dane otrzymane w odpowiedzi na zapytanie do polskich producentów audiowizualnych. Na przełomie sierpnia i września 2023 roku została przeprowadzona ankieta CAWI (Computer-Assisted Web Interview) wśród podmiotów zrzeszonych w Krajowej Izbie Producentów Audiowizualnych. Ankieta składała się z 22 pytań i zebrano w niej 59 odpowiedzi.

 

W toku realizacji prac przeprowadzono w sumie 17 wywiadów pogłębionych (IDI — In-Depth Interviews) — 12 wywiadów z przedstawicielami sektora produkcji audiowizualnej oraz 5 wywiadów pogłębionych z przedstawicielami instytucji finansowych. Przesłano także zapytania do działów komunikacji polskich banków. Wywiady te miały na celu pogłębienie wniosków zebranych na podstawie analizy desk research oraz w badaniu CAWI. Przeprowadzona analiza benchmarkingowa miała na celu porównanie systemu wsparcia publicznego oraz finansowania dłużnego funkcjonujących w różnych krajach europejskich z systemem polskim i była jednym ze źródeł rekomendacji.

 

Raport został dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z programu Rozwój Sektorów Kreatywnych. Partnerami raportu są firmy MAKonLine Ubezpieczenia, Artrama i MTL Maxfilm. Raport został patronatem przez Zarząd Związku Banków Polskich.

Czy nadchodzi załamanie rynku kawy? 1 grudnia kluczowym dniem

Rynek surowców kojarzy się przede wszystkim z ropą naftową, gazem czy również złotem. W przypadku tego grona często mówimy również o zbożach, ale zdecydowanie rzadziej mówi się o kawie, choć jest to duży błąd, gdyż rynek kawy jest jednym z najbardziej aktywnych rynków surowcowych na świecie, zaraz po rynku ropy naftowej. Przez rynek czasami uważany za towar luksusowy, a przez konsumentów za towar niezbędny. Czy obecnie możemy mówić o deficycie na rynku kawy i obawie o tym, że niedługo może zabraknąć czarnego napoju?

Brazylia jest królową Arabiki

Brazylia jest niekwestionowanym liderem pod względem produkcji kawy na świecie, choć tyczy się to przede wszystkim kawy rodzaju Arabika. To ta kawa, która jest używana przede wszystkim w ekspresach. Brazylia jest również „jedynie” drugim na świecie producentem pod względem wielkości produkcji kawy rodzaju Robusta. Z kolei ten rodzaj kawy jest używany przede wszystkim do produkcji kawy rozpuszczalnej. Najwięcej Robusty uprawia się w Azji, głównie w Wietnamie oraz Indonezji.

Niemniej patrząc na zachowania cen kawy na świecie, patrzymy się przede wszystkim na Brazylię oraz Arabikę. Problemy produkcyjne w Brazylii powodują nierzadko potężne wzrosty cen kawy na świecie, natomiast z drugiej strony dobre zbiory powodują wyraźne spadki. Takie sytuacje trwają bardzo często latami. Patrząc na ostatnie 10 lat, rynek był wręcz zasypywany nowymi zbiorami. Chociaż z popyt rósł dynamicznie i zaliczył niewielki przystanek po 2020 roku, to jednak mieliśmy dwa okresy, w których podaż aż nadto przekraczała popyt. Były to lata 2014-2016 oraz 2020-2022. Mimo to zapasy na rynkach raczej się kurczyły, a ceny kawy obecnie są na relatywnie wysokich poziomach. Skąd to wynika?

Tajemnica niskich zapasów

Oczywiście trzeba wiedzieć, że kawy nie da się trzymać w nieskończoność, tak jak jest to w przypadku np. złota. Na rynku towarów rolnych możliwości składowania są ograniczone – produkty rolne po prostu ulegają zepsuciu. Dzięki temu pomimo ogromnej nadpodaży na rynku w ostatnich latach obserwowaliśmy spadek zapasów końcowych na sezon, które są obecnie w okolicach najniższych poziomów do 10 lat.

W takim razie skąd wzrost cen, skoro na rynku miała miejsce ogromna nadpodaż? Było to związane z niskimi cenami kawy certyfikowanej, najwyższej jakości. Chociaż Brazylia jest największym producentem kawy na świecie, to jednak prym w produkcji kawy „najlepszej” wiodą kraje Ameryki Środkowej, wliczając w to również Kolumbię. Zapasy kawy certyfikowanej w magazynach giełdy ICE topniały od wielu lat, osiągając tak ekstremalnie niskie poziomy, że zapasy nie starczały nawet na 1 dzień globalnej konsumpcji. Brak dostępności kawy do dostaw stanowił problem, czego wynikiem były bardzo mocne wzrosty cen kawy w okolice 250 centów za funta w 2022 roku. Były to najwyższe poziomy od ponad 10 lat. To właśnie 2011 roku mieliśmy ceny niemal najwyższe w historii w okolicach 300 centów za funta. Niewiele wyżej było jedynie w połowie lat 90.

Niskie zapasy kawy certyfikowanej to efekt nadmiernych zbiorów kawy na świecie, co spowodowało w pewnym momencie spadek cen poniżej 100 centów za funta. Ocenia się, że koszty krańcowe produkcji kawy na mniejszych plantacjach to minimum 120 centów za funta. Wobec tego, że ceny utrzymywały się nisko przez lata, produkcja kawy certyfikowanej znacząco spadła.

To jednak nie wszystko. 1 grudnia zmieniają się zasady certyfikacji kawy w magazynach ICE. Do tej pory kawa, która zbyt długo leżała w magazynach mogła otrzymać „karę za starość”, który wynosiła od kilku do kilkunastu centów na funcie kawy. W celu uniknięcia sprzedaży kawy za niższe kwoty traderzy wyciągali kawę z magazynów i certyfikowano ją na nowo lub sprzedawali poza rynkiem kontraktów. Od 1 grudnia taki proceder będzie już zabroniony i raz certyfikowana kawa nie będzie mogła jej przejść na nowo. Wielu uczestników tego rynku przez ostatnie miesiące wyciągało zapasy z giełdy, aby unikać kary za starość, czego wynikiem był potężny spadek zapasów. Po pierwszym grudnia zobaczymy czy rynek był faktycznie tak napięty.

Co dalej z cenami?

Ceny kawy odbiły już w październiku, choć po dosyć długoterminowych spadkach. Odbicie cen kawy miało związek ze spadkiem zapasów oraz niepewnością dotyczącą zjawiska pogodowego El Nino. El Nino wpływa zwykle na znacznie zmiany pod względem temperatury i opadów, co może narazić uprawy kawy na niższe zbiory. Z drugiej strony prognozy na ten moment wskazują na niemal rekordowy wzrost produkcji kawy w Brazylii. Do tego Brazylia eksportuje obecnie niemal najwięcej w historii, co kłóci się z obrazem ekstremalnie niskich zapasów kawy. Mimo to spekulanci znacznie zredukowali liczbę krótkich pozycji na rynku, co sugeruje dalsze odbicie cen. To samo mówi sezonowość na rynku kawy, która sugeruje zwykle wyższe ceny na koniec roku.

Mimo to kolejny rok to zagadka – oczekuje się ekstremalnie dużej produkcji na świecie, rzędu 174 milionów worków przy rekordowym popycie przekraczającym 170 mln worków. Jeśli tak obraz rynku się utrzyma, trudno będzie o kontynuację wzrostów. Jednak jeśli okaże się, że produkcja kawy w Brazylii wcale nie odbije, a El Nino zbierze swoje negatywne „żniwa”, to rynek może być bliski deficytu na sezon 2023/2024. W takim wypadku może się okazać, że ekstremalnie niskie zapasy cen kawy na giełdzie ICE pokazały, że na rynku faktycznie może brakować kawy, przynajmniej tej najlepszej jakości.

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Wyniki Creotech Instruments po trzech kwartałach 2023 r.

Creotech Instruments przedstawił wyniki za III kwartały 2023 roku w których wygenerował 33,2 mln zł przychodów ogółem, o 45% więcej w ujęciu rok do roku, z czego 22,5 mln zł stanowiły przychody ze sprzedaży produktów, o 64% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Zgodnie z planem rozwoju, obejmującym intensyfikację prac B+R w kluczowych projektach oraz przygotowaniami do uruchomienia nowego zakładu produkcyjnego, poniesione koszty wpłynęły na wynik EBITDA, który po III kwartałach wyniósł -4,4 mln zł. Środki pieniężne na 30.09.2023 wyniosły 24,7 mln zł. Istotny wzrost środków pieniężnych nastąpi w IV kwartale br., w którym zaksięgowane zostaną wpływy z zakończonej z sukcesem w październiku br. oferty publicznej, Spółka pozyskała z niej około 60 mln zł brutto. W III kwartale 2023 roku Creotech ogłosił strategię finansowania projektów kosmicznych w ramach której zamierza osiągnąć pozycję wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w UE w projektach obronnych i komercyjnych w perspektywie kolejnych lat. Do realizacji tego celu w istotnym stopniu przyczynić ma się komercjalizacja autorskiej platformy mikrosatelitarnej HyperSat, która jest podstawą zaplanowanej na 2024 rok misji EagleEye. Platforma HyperSat jest także podstawą w szeregu innych misji m.in. dla ESA – Twardowski, UE – REACTS, a także strategicznych projektów obronnych w Polsce – projekt dla Agencji Uzbrojenia oraz misja PIAST.

Znaczący rozwój Creotech Instruments na przestrzeni ostatnich lat umożliwia obecnie rozpoczęcie realizacji pierwszych dużych projektów, które Spółka zamierza kontynuować na poziomie krajowym, a także europejskim. Dla krajowych potrzeb publicznych i projektów obronnych Creotech finalizuje obecnie fazę A projektu dla Skarbu Państwa – Agencji Uzbrojenia, a prace nad misją PIAST przebiegają zgodnie z planem. Na rynku europejskim kluczowym projektem jest REACTS, w którym Spółka jako lider segmentu satelitarnego, koordynuje działania największych firm z Europy m.in. Airbus czy OHB. W ramach programu księżycowego, ESA wybrała konsorcjum Creotech do fazy 0/A dla projektu związanego z mapowaniem Księżyca, najważniejszej tego rodzaju europejskiej misji od 20 lat.

Najważniejszym wydarzeniem III kwartału 2023 roku było dla Creotech Instruments przyjęcie strategii, która zakłada osiągnięcie pozycji wiodącego dostawcy platform mikrosatelitarnych w UE w projektach obronnych i komercyjnych. Cel ten będziemy realizować przede wszystkim dzięki postępującej komercjalizacji naszej platformy mikrosatelitarnej HyperSat, a dodatkowe środki w wysokości około 60 mln zł brutto, pozyskane przez nas w październiku br. w ramach z sukcesem zakończonej oferty publicznej, pozwolą nam wdrożyć niezbędne inwestycje do obsługi rosnącej puli dużych projektów w których Creotech odgrywa znaczącą rolę. Kończymy obecnie fazę A dla Agencji Uzbrojenia i zgłaszamy gotowość do podjęcia kolejnych etapów tego dużego projektu, o łącznej wartości przekraczającej 100 mln EUR. Ponadto w tym tygodniu podpisana została umowa dot. projektu REACTS, gdzie jako lider kluczowej części, tj. segmentu satelitarnego, będziemy przygotowywać europejski standard dla dostarczenia funkcjonalnych satelitów na orbitę w czasie krótszym niż 72 godziny od zaistnienia sytuacji kryzysowej. To strategiczne projekty, zarówno dla Polski, jak i dla całej Unii Europejskiej. Przyszły rok będzie momentem w którym część projektów zacznie już przechodzić do faz produkcyjnych, a to powinno skutkować rozpoznawaniem przychodów na skalę istotnie wyższą niż dotychczas komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

W lipcu br. Creotech Instruments przedstawił strategię finansowania projektów kosmicznych związanych z wykorzystaniem produkowanych przez Spółkę platform mikrosatelitarnych HyperSat. W celu osiągnięcia pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w UE w projektach obronnych i komercyjnych, Creotech zamierza zrealizować w kolejnych latach plan inwestycyjny obejmujący trzy kluczowe obszary: rozbudowę portfolio produktowego, w tym przeskalowanie autorskiej platformy HyperSat do 200 kg, zwiększenie zdolności produkcyjnych, a także wzmocnienie działu sprzedażowego. Źródłem finansowania dla inwestycji będą m.in. środki pozyskane z zakończonej w październiku br. oferty publicznej w której Spółka pozyskała ok. 60 mln zł brutto.

W nowym zakładzie produkcyjnym w Piasecznie prowadzone są aktualnie zaawansowane prace budowlane, których zakończenie planowane jest na przełom 2023 i 2024 roku. Nowy kompleks to około 2800 m2, z czego około 2000 m2 stanowi przestrzeń przystosowana do specjalistycznej produkcji elektroniki i montażu satelitów. Inwestycja pozwoli na zwiększenie zdolności produkcyjnych oraz znaczną automatyzację procesów montażu i integracji. Zakończenie wszystkich prac, w tym uruchomienie dwóch clean roomów o łącznej powierzchni 250 m2 nastąpi w I kwartale 2024 roku.

W celu udziału w dalszych fazach, realizowanych przez Creotech Instruments dużych projektów, intensyfikowaliśmy prace związane z uruchomieniem nowego, większego i nowocześniejszego zakładu produkcyjnego. Kompleks w Piasecznie istotnie podnosi nasze możliwości produkcyjne, dzięki czemu możemy sprostać wszystkim wymaganiom jakie stawiane są przed wykonawcą dalszych faz projektów takich jak np. projekt dla Agencji Uzbrojenia, a potencjalnie także Camilla lub inne o zbliżonej skali. Komercjalizacja naszej platformy mikrosatelitarnej HyperSat postępuje, a dodatkowe zdolności produkcyjne będą kluczowe w II połowie 2024 roku, w której spodziewamy się przyspieszenia zamówień komercyjnych, w ślad za udaną misją EagleEye. Prace nad naszym największym własnym projektem postępują, a integracji satelity z rakietą Falcon 9 amerykańskiej firmy SpaceX, spodziewamy się w II kwartale 2024 roku dodaje dr hab. Grzegorz Brona.

HyperSat to pierwsza w Polsce i opracowana od podstaw przez polskich inżynierów, platforma satelitarna składająca się z modułów poszczególnych podsystemów. Pozwala na skalowalne projektowanie i produkcję satelitów o masie od 10 kg do kilkudziesięciu kg, a w przyszłości do 200 kg, o zróżnicowanym przeznaczeniu m.in. rozpoznania obrazowego, telekomunikacji czy nawigacji z niskiej orbity Ziemi. HyperSat jest rozwijany przez Creotech Instruments od 2017 roku i powstał przy wsparciu ekspertów ESA, jest zgodny z europejskimi wymaganiami dot. projektowania i budowy systemów satelitarnych (ECSS). Platforma stanowi podstawę m.in. dla misji EagleEye, która zostanie zrealizowana w 2024 roku. Satelita przygotowany przez Spółkę zostanie wyniesiony na rakiecie firmy SpaceX.

W lipcu 2023 roku Polska podjęła strategiczną decyzję o zwiększeniu krajowego zaangażowania w budżet ESA o dodatkowe 295 mln euro w latach 2023-2025. Mechanizm składki krajowej do ESA pozwala na odzyskanie niemal całości wpłaconych środków w postaci projektów i zleceń od ESA dla krajowych firm. Na przestrzeni ostatnich 10 lat Creotech zrealizował wspólnie z ESA ponad 25 projektów kosmicznych, stając się jednym z największych polskich kontrahentów i firmą pierwszego wyboru w Europie Środkowej dla kluczowych projektów Agencji. Spółka prowadzi obecnie rozmowy z ESA na temat kilku innych misji kosmicznych opartych na jej autorskiej platformie mikrosatelitarnej HyperSat.

Polski rynek magazynowy: wzrost o 12 proc. i rosnący popyt

Polski rynek magazynowy jest jednym z najszybciej rozwijających się w Europie. W ciągu roku łączna powierzchnia magazynów w naszym kraju urosła o 12 proc. i wynosi 30,5 mln mkw. – wynika z najnowszych danych CBRE. Pozytywnym sygnałem dla rynku jest rosnący popyt, który od lipca do września tego roku był o ponad połowę wyższy niż w drugim kwartale 2023. Powierzchnia w budowie wynosi obecnie 2,5 mln mkw., z czego ponad połowę stanowią inwestycje spekulacyjne, czyli bez zapewnionego najemcy. Choć poziom pustostanów w skali kraju rośnie, to w rejonach Trójmiasta, Białegostoku i Rzeszowa jest bardzo niski i spadł poniżej 2 proc.

Mimo lekkiego spowolnienia, które obserwowaliśmy na rynku magazynowym szczególnie na początku tego roku, Polska pozostaje bardzo atrakcyjnym miejscem dla najemców. Dodatkowo, najnowsze dane za trzeci kwartał br. wskazują, że mieliśmy wtedy do czynienia z ożywieniem, które ma duże szanse na kontynuację. W porównaniu do drugiego kwartału, odnotowaliśmy wzrost powierzchni w budowie i znacznie wyższy popyt. Ilość powstającej powierzchni magazynowej jest wyższa o 17 proc., a popyt urósł o 56 proc. Biorąc pod uwagę cały 2023 rok, największą popularnością cieszą się Region Warszawski, Katowice i Wrocław. Poziom pustostanów rośnie, jednak jest to efekt większej liczby budów spekulacyjnych, które zostały dostarczone na rynek i potrzebują czasu, by zostać wynajęte – mówi Anna Bielacka, senior consultant w dziale badań rynku i analiz w CBRE.

Na koniec trzeciego kwartału 2023 roku wielkość powierzchni magazynowej w Polsce wyniosła 30,5 mln mkw. W porównaniu do tego samego okresu minionego roku to wzrost o 12 proc., co stawia nasz kraj wśród najszybciej rozwijających się rynków magazynowych w Europie. W budowie jest obecnie 2,5 mln mkw., a więc o 47 proc. mniej niż w tym samym okresie rok temu, ale o 17 proc. więcej niż w drugim kwartale br. Ponad połowa (53 proc.) z obecnie powstających magazynów to budowy spekulacyjne, które na etapie realizacji nie mają jeszcze zagwarantowanych najemców.

Warto zauważyć, że wysoki poziom budów, odnotowany w 2022 roku, był efektem wysokiej liczby inwestycji sektora e-commerce w magazyny, z którą mieliśmy do czynienia jeszcze w pandemii – dodaje Anna Bielacka.

Magazyny rosną w całym kraju

Od początku 2023 roku na rynek dostarczono 3,1 mln mkw. nowej powierzchni magazynowej, czyli o 11 proc. mniej niż w tym samym okresie minionego roku. Najwięcej przybyło w Regionie Warszawskim (539,1 tys. mkw.), oraz w południowo-zachodniej części Polski, a więc w Katowicach (471,7 tys. mkw.) oraz w Zielonej Górze i Gorzowie (437,3 tys. mkw.). Największy ukończony projekt to Panattoni BTS Zalando w Bydgoszczy, który został otwarty w pierwszym kwartale tego roku, a jego rozmiar to 146 tys. mkw.

Południowo-zachodnia część Polski wyróżniała się także pod względem popytu. W 2023 roku w Katowicach wynajęto 655 tys. mkw., a we Wrocławiu 578 tys. mkw. W Regionie Warszawskim zainteresowanie sięgnęło 780 tys. mkw. Całkowity popyt na magazyny odnotowany od początku tego roku wyniósł 3,9 mln mkw. Choć to o jedną czwartą (25 proc.) mniej niż w tym samym czasie minionego roku, to porównując wyniki z trzeciego kwartału z drugim widać wzrost o 56 proc. Większość umów na wynajem magazynów podpisanych w tym roku stanowiły nowe kontrakty (59 proc.), udział odnowień sięgnął 34 proc.

Sektor produkcyjny utrzymuje wysoką pozycję wśród najemców magazynów. Jego udział w całkowitym popycie w tym roku sięgnął niemal jednej czwartej wszystkich umów. Prym wiodą jednak operatorzy logistyczni, głównie wyspecjalizowani, zajmujący się odbiorem towaru od sprzedawcy, przechowywaniem go we własnym magazynie, kompletowaniem i dostarczaniem do klientów końcowych. Odpowiadają oni za niemal połowę całej aktywności popytowej na rynku – mówi Maciej Gierak, Zastępca Dyrektora w dziale wynajmu powierzchni przemysłowo – logistycznych CBRE.

Na Wschodzie trudniej o wolny magazyn

Średni poziom pustostanów na rynku magazynowym w trzecim kwartale 2023 roku wzrósł o 3,5 pp. w porównaniu rok do roku oraz o 1 pp. w odniesieniu do poprzedniego kwartału i wynosi 7,7 proc. Najniższy jest w Trójmieście, Białymstoku i Rzeszowie, gdzie spadł poniżej 2 proc. Jednocześnie w regionie Łodzi czy Wrocławia odsetek niewynajętych powierzchni magazynowych sięga niemal 10 proc. Zróżnicowane są także koszty wynajmu. W większości głównych rynków regionalnych wynoszą one 3,9-5,4 euro za mkw. za miesiąc, a w stolicy i jej okolicach sięgają nawet 7,5 euro za mkw. za miesiąc.

Inflacja w Polsce niższa, ale ceny znowu wzrosły

Inflacja za listopad wyniosła 6,50 proc. r/r oraz 0,70 proc. m/m. Mamy zatem spadek względem października, kiedy inflacja r/r wyniosła 6,60 proc. Za wzrost cen m/m odpowiadały głównie paliwa (+8,80 proc. m/m) oraz żywność (+0,80 proc. m/m). Szczególnie intrygujący jest kolejny wzrost paliw w kontekście spadających cen ropy.

Mamy zatem kolejny pozytywy odczyt inflacyjny. Do tego połączony z pozytywnym zaskoczeniem w kontekście odczytów PKB Polski, które były lepsze od prognoz zarówno kw/kw 1,50 proc. (prognoza 1,40 proc.) oraz r/r 0,50 proc. (prognoza 0,40 proc.).

W Polsce bardzo mocno trzyma się eksport netto, pozytywny wkład we wzrost PKB miała też konsumpcja oraz inwestycje. Na minus i to dosyć spory kolejny raz zapasy (-7,7 pp).

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Trans Polonia osiąga ponad 150 mln PLN przychodów ze sprzedaży po III kwartałach 2023 r.

Trans Polonia (TPG), notowany na GPW wiodący operator transportowo-logistyczny, opublikował wyniki finansowe za 9 miesięcy 2023 r. Spółka osiągnęła ponad 154 mln PLN przychodów ze sprzedaży, co oznacza dynamikę wzrostu na poziomie 8 proc. rdr. Firma stale zwiększa sprzedaż poza granicami Polski, która w raportowanym okresie wyniosła 79 proc. całości przychodów, wobec 73 proc.
w analogicznym okresie w zeszłym roku. Trans Polonia poprzez rozbudowę bazy transportowej w rejonie portów ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) upatruje możliwości na dalszy dynamiczny rozwój.

W pierwszych III kwartałach br. Trans Polonia zwiększyła przede wszystkim skalę przewozów płynnej chemii oraz płynnych produktów spożywczych, odpowiednio o 17 i 15 proc. rdr. Płynna chemia odpowiada za największy udział w strukturze przychodów spółki, wynoszący 68 proc. Jej przewozy są realizowane głównie do krajów Europy Zachodniej.

Cieszymy się ze stale poprawianych wyników sprzedażowych. Jesteśmy na bardzo dobrej drodze do osiągnięcia przychodów jakie generowaliśmy przed sprzedażą udziałów w spółce OTP, zajmującej się transportem paliw. Potwierdza to słuszność podejmowanych przez nas decyzji oraz że ustalony kierunek rozwoju firmy, skupiony m.in. na świadczeniu usług poza granicami naszego kraju, jest słuszny – mówi Krzysztof Luks, Wiceprezes Zarządu ds. Finansowych Trans Polonia S.A.

Trans Polonia intensywnie rozwija się na rynkach zagranicznych. Pod koniec października spółka poinformowała o nabyciu 100 proc. udziałów belgijskiej firmy Geerts BV, co jest kontynuacją rozbudowy bazy transportowej bezpośrednio w porcie w Antwerpii. Ma to duże znaczenie dla możliwości rozwoju w obszarze transportu intermodalnego.

Ciągle monitorujemy potencjalne możliwości dot. akwizycji nowych podmiotów, w szczególności takich, które specjalizują się w transporcie intermodalnym. Co więcej, nieustannie inwestujemy w rozwój floty, którą będziemy chcieli rozbudowywać również w 2024 r. – dodaje Krzysztof Luks.

Ożywienie na rynku kredytów w Polsce. Rekordowa sprzedaż kredytów mieszkaniowych

W październiku 2023 r., w porównaniu do października 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej trzech rodzajów produktów kredytowych: kredytów mieszkaniowych (+267,0%), kredytów ratalnych o (+49,3%) oraz kredytów gotówkowych (+11,6%). Ujemną dynamikę odnotowały limity w kartach kredytowych (-3,0%). W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość we wszystkich produktach kredytowych: kredytach mieszkaniowych (+360,6%), kredytach ratalnych (+34,6%), kredytach gotówkowych (+22,3%) oraz limitach na kartach kredytowych (+9,1%).

W okresie styczeń – październik br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+55,4%), wydały więcej kart kredytowych (+17,1%) oraz udzieliły więcej o (+7,3%) kredytów gotówkowych i kredytów mieszkaniowych (+0,9%).

W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały o (+23,4%) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej, o (20,8%) udzieliły wyższą wartość kredytów ratalnych, o (+13,2%) wyższą wartość kredytów gotówkowych oraz o (+10,5%) wzrosła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie stosowne wnioski oraz formułując opinie i komentarze, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę udzielania poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w tym samym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, październikowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym październiku 2023 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe szczególnie obecnie są procesowane dłużej, nawet powyżej miesiąca od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w październiku 2023 r. jest efektem wniosków składanych zarówno w samym październiku jak i we wrześniu 2023 r.

Po drugie, z uwagi na konstrukcję Indeksów Jakości, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w ich odczytach dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty, ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

Październik 2023 r. – utrzymanie trendu wzrostowego na rynku kredytów gotówkowych

– Październikowe dodatnie dynamiki sprzedaży w ujęciu liczbowym (+11,6%) oraz wartościowym (+22,3%) potwierdzają dobrą sytuację na rynku kredytów gotówkowych, szczególnie w ujęciu wartościowym. Dla pełnej oceny sytuacji należy wziąć również pod uwagę, że dynamiki wartości pokazujemy w ujęciu nominalnym. Posługując się ujęciem realnym, oczyszczonym z inflacji, roczna dynamika wzrostu wartości udzielonych kredytów gotówkowych również jest dodatnia na poziomie ok. +15%. Trochę słabiej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w październiku br. r/r odnotowały tylko umiarkowany wzrost. Jeżeli oceniamy kondycję rynku kredytów gotówkowych po 10 miesiącach, to w ujęciu wartościowym wzrost w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku wynosi +7,3% w aspekcie liczbowym oraz +13,2% w ujęciu wartościowym. Sytuacja jest więc dobra.

Analizując rynek kredytów gotówkowych według przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, nadal zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł. W przedziale tym, w okresie 10 pierwszych miesięcy 2023 r. wystąpiły najwyższe dodatnie dynamiki zarówno w ujęciu liczbowym (+16,7%), jak i w wartościowym (+19,9%). Z taką samą sytuacją mieliśmy do czynienia również w 2021 r. Skutkiem tego zjawiska jest wyższa dynamika akcji kredytowej w ujęciu wartościowym niż liczbowym. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12,2% liczby udzielonych w okresie styczeń – październik br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (49,1%) łącznej wartości sprzedaży kredytów gotówkowych udzielonych w tym okresie. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, dzięki której udzielane są kredyty na wyższe kwoty – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kredyty ratalne – na fali wzrostowej szczególnie w ujęciu liczbowym

– W ciągu 10 miesięcy br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+86,9%). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+132,0%). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to w większości efekt przekształcania niespłaconych w okresie bezodsetkowym zobowiązań z odroczonym terminem płatności (BNPL) w kredyt ratalny poprzez zakup powstałej wierzytelności przez banki. Natomiast nadal, podobnie jak w całym 2022 r., najniższą dynamiką sprzedaży w ujęciu liczbowym charakteryzowały się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (+1,7%). Ale w ujęciu wartościowym odnotowały wyższą dynamikę (+9,9%). Są to w większości kredyty na zakup droższych dóbr trwałych. Kredyty niskokwotowe (do 1 tys. zł) stanowią 48,3% liczby i 7,9% wartości udzielonych kredytów ratalnych. Natomiast kredyty wysokokwotowe (pow. 10 tys. zł) to 2,9% liczby i 33,3% wartości udzielonych kredytów ratalnych – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Średnia wartość kredytu gotówkowego udzielonego w październiku 2023 r. wyniosła 23 417 zł – to wzrost o 9,6% w stosunku do października 2022 r. Natomiast średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w październiku 2023 r. to 2 595 zł i jest ona niższa niż w październiku rok temu o 9,8%.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na akceptowalnym, bezpiecznym, niskim poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – październikowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,88% – tylko o 0,3 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Październikowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 5,05%.

– W porównaniu do października 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 0,12 pkt proc. Analogiczny Indeks dla kredytów ratalnych również wzrósł o 0,32 p.p. Nadal należy więc bardzo uważnie śledzić odczyty Indeksów w kolejnych miesiącach. Poprawie jakości powinny sprzyjać zarówno niższe stopy procentowe, jak i realny wzrost wynagrodzeń – wyjaśnia prof. Rogowski.

Kredyty mieszkaniowe – rekordowy wynik akcji kredytowej w wyniku programu „Kredyt 2%”

– Dla kredytów mieszkaniowych październik wypadł wręcz rekordowo, potwierdzając tym samym widoczne od kilku miesięcy bardzo duże ożywienie. W ujęciu liczbowym banki udzieliły 24,1 tys. kredytów i jest to najwyższy od października 2021 r. poziom miesięcznej akcji kredytowej. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 9,725 mld zł – co jest najwyższą kwotą w całej dotychczasowej historii rynku kredytów mieszkaniowych.

Jakie są więc główne źródła rekordowej wartości akcji kredytowej? Jest ich klika. Tak duża sprzedaż jest wynikiem ożywienia popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie wzrostu zdolności kredytowej, do którego przyczyniły się zarówno spadek poziomu WIBOR-u, wzrost realny wynagrodzeń, jak i wydłużanie średniego okresu kredytowania. Wzrost zdolności kredytowej przełożył się na wzrost wartości udzielanego kredytu i obecnie średnia kwota wynosi 402,98 tys. zł będąc wyższą o 25,5% niż przed rokiem. Jednocześnie jest ona na historycznie rekordowym poziomie. W październikowej akcji kredytowej widać bardzo pozytywny skutek uruchomienia rządowego Programu „Kredyt 2%”. W październiku br. według statystyk BIK banki udzieliły w ramach tego Programu 14 206 kredytów (59% wszystkich udzielonych kredytów) na kwotę 5,829 mld zł (60% łącznej kwoty udzielonych kredytów). Trzeba również zwrócić uwagę, że wartość udzielanych w ramach programu kredytów jest zbliżona do wysokości limitów tj. 500 tys. zł dla singla i 600 tys. zł dla małżeństw lub par wychowujących przynajmniej jedno wspólne dziecko.

Statystyki te są zbieżne z naszymi założeniami odnośnie wpływu Programu „Kredyt 2%” na rynek kredytów mieszkaniowych. Rosnące ceny nieruchomości przyspieszają również decyzję o zaciągnięciu kredytu mieszkaniowego przez pozostałych kredytobiorców. Program pobudza popyt na kredyt mieszkaniowy zarówno bezpośrednio u beneficjentów tego programu, jak i pośrednio wśród osób, które nie spełniają kryteriów formalnych pozwalających na skorzystanie z programu – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Do 26 listopada 2023 r. banki zaraportowały 1,153 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi o wartości 285 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w październiku 2023 r. wyniósł 1,58%. W ostatnich 12 miesiącach (od października 2022 r. do października 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,39 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest gorszy od tego sprzed miesiąca (wzrost o +0,12 p.p.). W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie znacznie ograniczony. I tak się stało. Szkodowość kredytów złotowych jest na niskim poziomie. Natomiast pogarsza się jakość kredytów indeksowanych i denominowanych do franka szwajcarskiego. Przyczyną tego zjawiska nie jest ryzyko kredytowe, które mogłoby wynikać z problemów finansowych kredytobiorców. Źródłem ryzyka nie jest więc sytuacja finansowa gospodarstwa domowego, a ryzyko prawne związane z prowadzonymi procesami sądowymi – wyjaśnia Waldemar Rogowski.

Karty kredytowe – przyhamowanie dobrej passy

– W październiku 2023 r. dynamika sprzedaży kart kredytowych w porównaniu do października 2022 r. była ujemna w ujęciu liczbowym (-3,0%) i dodatnia w ujęciu wartościowym (+9,1%). Dynamiki z okresu 10 miesięcy 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku są dobre (+17,1%) w ujęciu liczbowym oraz (+23,4%) w ujęciu wartościowym. Wartość Indeksu Jakości w październiku wyniosła 4,02% i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższa wartość Indeksu ze wszystkich Indeksów produktowych. W ujęciu rocznym wartość Indeksu spadła (poprawiła się) o (-0,05 p.p.) – tłumaczy Waldemar Rogowski.

Wyniki DRAGO entertainment po trzech kwartałach 2023 r.

DRAGO entertainment odnotowało ponad trzykrotny wzrost zysku EBIT i prawie dwukrotny wzrost przychodów po trzech kwartałach 2023 r.

Wyraźne wzrosty po pierwszych trzech kwartałach 2023 odnotowała notowana na GPW spółka DRAGO entertainment. W okresie styczeń – wrzesień wypracowano prawie 12 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, co dało 75% wzrost rdr. Zysk EBIT liczył w tym czasie ponad 1,6 mln zł (solidny wzrost o 214% rdr), a zysk netto prawie 1,3 mln zł. Jednocześnie w samym III kwartale przychody liczyły prawie 4,3 mln zł (+63% rdr). Zysk netto w okresie lipiec – wrzesień osiągnął ponad 0,6 mln zł, utrzymując stabilny wynik względem analogicznego okresu z roku ubiegłego. Solidne wyniki Studia są zasługą niesłabnącej popularności Gas Station Simulator – jednego z najgłośniejszych i najlepiej ocenianych tytułów ostatnich lat. Kilka dni temu twórcy zaprezentowali najnowsze rozszerzenie gry o nazwie Tidal Wave DLC. Jednocześnie zespół przygotowuje się do premiery swojego największego tytułu – Winter Survival. Gracze mogą już cieszyć się najnowszym cinematic trailerem gry, który stworzony został we współpracy z The Hungry Beast.

W samym III kwartale 2023 roku spółka odnotowała ponad dwukrotnie wyższy poziom zysku operacyjnego EBIT rdr. Jego wartość wyniosła 0,5 mln zł. Zysk netto w okresie lipiec – wrzesień br. wyniósł ponad 0,6 mln zł zysku netto (+24% rdr).

To niezwykle satysfakcjonujące, że mimo wymagającej sytuacji na rynku, DRAGO cały czas pnie do góry, osiągając rekordowe wyniki. Naszym motorem napędowym pozostaje globalny hit ,,Gas Station Simulator’’. Tytuł niezmiennie utrzymuje swoje wierne grono fanów, równolegle  pozyskując nową rzeszę zainteresowanych. Na nasze osiągnięcia wpływa też przemyślana strategia dystrybucji oraz konsekwentne podejście do rozwoju, co udowodniliśmy w październiku, z sukcesem debiutując na głównym rynku GPW, ogłaszając jednocześnie strategię na lata 2024 – 2025  – mówi Joanna Tynor, prezes zarządu w DRAGO entertainment S.A.

Ww. strategia rozwoju spółki na lata 2024 – 2025 skoncentrowana jest na tworzeniu autorskich gier z segmentu symulator & survival, przy założeniu wprowadzania na rynek jednego symulatora premium rocznie. Kluczowe elementy strategii to rozwijanie kompetencji zespołu, rozbudowa działalności wydawniczej oraz ekspansja hitu sprzedażowego Gas Station Simulator na nowe rynki.

Kilka dni temu twórcy zaprezentowali rozszerzenie ww. tytułu Gas Station Simulator o Tidal Wave DLC. Dzięki temu gracze będą mieli możliwość przeniesienia się na tropikalną wyspę, która będzie rządzić się własnymi zasadami, oferując przy tym nowe mechaniki rozgrywki.

Równolegle krakowski zespół szykuje się do premiery swojego największego autorskiego tytułu – Winter Survival. Premiera gry w Early Access zaplanowana została na 28 lutego 2024 roku. Na kilka dni przed premierą, gra będzie prezentowana w ramach Steam Next Fest.

W ramach przeprowadzanej cross-promocji i kampanii marketingowej tytułu, w tym tygodniu światło dzienne ujrzał najnowszy cinematic trailer, stworzony we współpracy z The Hungry Beast. Rozpoczęły się też playtesty survivalowej gry.

Miło mi poinformować, że ruszamy z możliwością zapisania się do playtestów naszych gier. Pierwszym testowanym tytułem będzie Winter Survival. – mówi Piotr Żygadło, COO w DRAGO entertainment SA. – Playtesterzy będą wybierani cyklicznie w ramach rotacji. – dodaje.

Na podstawie analizy obecnej sytuacji finansowej spółki, Zarząd nie przewiduje konieczności sięgania po dodatkowy kapitał zewnętrzny. Większość planowanych kierunków rozwoju spółki będzie realizowana ze środków już dostępnych do dyspozycji spółki.

Wyzwania i potrzeby pracowników działów IT w obliczu postępującej automatyzacji

– Chociaż spowolnienie gospodarcze osłabiło rosnące od wielu lat zapotrzebowanie na ekspertów IT, to nadal pozyskanie wykwalifikowanych pracowników stanowi istotne wyzwanie dla pracodawców. Kluczowym zadaniem dla organizacji w najbliższych latach stanie się zapewnienie deweloperom możliwości długofalowego rozwoju kariery, uwzględniających rosnącą rolę sztucznej inteligencji, wynika z raportu „What’s bugging IT”, opracowanego przez firmę doradczą Deloitte. Istotną kwestią jest także rozpoznanie potrzeb ekspertów technologicznych, którzy coraz częściej oczekują od pracodawców wsparcia w kwestiach związanych ze zdrowiem, a także elastyczności w zakresie miejsca i czasu pracy.

Przeprowadzone w czwartym kwartale 2023 r. badanie dotyczyło wyzwań, potrzeb i postaw pracowników działów IT wobec takich wyzwań jak postępująca automatyzacja. W ankiecie wzięło udział 300 respondentów, z których znaczna część pochodziła z Polski. Wśród nich znaleźli się zarówno przedstawiciele kadry menadżerskiej wysokiego i średniego szczebla, jak i osoby zatrudnione w roli specjalistów.

AI rewolucjonizuje IT

Podobnie jak wiele innych branż również sektor IT przechodzi dużą zmianę wynikającą z rosnącej popularności sztucznej inteligencji. Na pytanie dotyczące tego, jak duża część ich obecnych obowiązków zostanie przejęta przez AI, 44% ankietowanych wskazało połowę lub więcej. Zapytani o ich charakterystykę podawali bardzo szeroki przekrój badań, od analityki czy rutynowych procesów biznesowych poprzez tworzenie i przeprowadzanie testów po zarządzanie projektami i obsługę klienta.

Automatyzacja nie pozostanie bez wpływu na charakter pracy specjalistów IT. Zdaniem autorów raportu oznacza to wyzwanie dla pracodawców, którzy w odpowiedzi na zmieniającą się rzeczywistość powinni opracować narzędzia i procesy umożliwiające ekspertom długofalowy rozwój. Pewną nadzieję w tym obszarze daje przytoczona w raporcie wysoka skłonność profesjonalistów IT do samorozwoju i uczenia się. Zapytani o obszary, które ich zdaniem zyskają na znaczeniu w trakcie najbliższych 2-3 lat, sześciu na dziesięciu wskazało na kwestie bezpieczeństwa. Z kolei 41 proc. odpowiedzi dotyczyło generatywnej AI, a co trzeci ankietowany za najistotniejsze uznał technologie chmurowe.

– Rosnąca powszechność generatywnej sztucznej inteligencji stanie się motorem istotnych zmian w funkcjonowaniu przedsiębiorstw. Z tego względu organizacje powinny umożliwiać ekspertom IT rozwój kompetencji technologicznych oraz tych, które dotyczą behawiorystyki czy psychologii. Umożliwi to bowiem dostosowanie poziomów ich wiedzy do aktualnych potrzeb rynku, co może przynieść wymierne korzyści nie tylko im samym, ale i całym organizacjom. Nie bez znaczenia są także predyspozycje specjalistów technologicznych, dzięki którym mogą się oni stać liderami procesu adopcji nowych technologii w swoich organizacjach – mówi John Guziak, partner, Human Capital, Deloitte.

Wypalenie zagrożeniem dla IT

W ramach badania Deloitte eksperci zostali zapytani o swoje odczucia dotyczące obecnie wykonywanej pracy. Okazuje się, że rosnącym zagrożeniem dla branży jest kwestia wypalenia zawodowego, które ma odczuwać aż 53 proc. liderów zespołów IT oraz ponad jedna czwarta ankietowanych specjalistów. Przyczyny tego zjawiska są zróżnicowane, wśród nich wymienia się m.in. brak równowagi między życiem prywatnym a zawodowym, nadmiar obowiązków czy ogólny brak satysfakcji z wykonywanej pracy. Powszechność wypalenia zawodowego może być jedną z przyczyn niewielkiego odsetka chętnych do objęcia w przyszłości posady lidera działu IT. Osoby widzące siebie w tej roli stanowią zaledwie 38 proc. badanych, podczas gdy znaczna większość (58 proc.) ankietowanych planuje rozwój w stronę eksperta technologicznego. Za czynniki powodujące niezadowolenie i skłaniające do rozważenia zmiany zawodu lub pracodawcy ankietowani wymieniają najczęściej niesatysfakcjonujący poziom wynagrodzenia (46 proc.), brak możliwości rozwoju (29 proc.) oraz nieefektywne procesy w organizacji (24 proc.).

Praca zdalna a efektywność

Utrzymanie odpowiedniego poziomu zatrudnienia w działach IT wymaga od pracodawców rozpoznania i wyjścia naprzeciw potrzebom specjalistów technologicznych. To, czy są one zaspokajane, pokazuje przytoczona w badaniu luka wsparcia, czyli różnica między odsetkiem respondentów, którzy otrzymali wsparcie od pracodawcy w danym obszarze oraz rozkładem odpowiedzi wskazujących na znaczenie danego obszaru dla respondenta. Największą różnicę widać w sferze wolnego czasu (-51 proc.), zdrowia bliskich uczestników badania (-46 proc.), jak i kwestii zdrowego trybu życia (-40 proc.). Najmniejsza różnica między oczekiwaniami a rzeczywistym wsparciem dotyczy możliwości pracy zdalnej (-8 proc.), elastycznych form zatrudnienia i czasu pracy (-6 proc.) oraz możliwości osobistego udziału w akcjach charytatywnych (13 proc.).

Wyniki zapytań dotyczących luki wsparcia pokazują blaski i cienie pracy zdalnej. Z jednej strony pracodawcy są świadomi jej znaczenia, z drugiej ma ona swoje negatywne konsekwencje. Wzrost popularności wykonywania obowiązków zawodowych na odległość niekiedy wiąże się z upowszechnieniem mniej aktywnego trybu życia, co może prowadzić do wzrostu liczby przypadków chorób cywilizacyjnych. Z tego względu pracodawcy powinni zaoferować wsparcie w postaci, np. porady dietetyka lub trenera personalnego czy szkolenia z zakresu profilaktyki chorób. Tego typu inicjatywy mogą korzystnie wpłynąć na samopoczucie pracownika i utrzymanie odpowiedniego poziomu zatrudnienia w działach IT – mówi Zbigniew Łobocki, senior manager, Human Capital, Deloitte.

Powszechność pracy zdalnej w sektorze IT rodzi zagrożenia nie tylko w zakresie dobrostanu pracowników. Przedmiotem nieustannej dyskusji jest także kwestia efektywności działań realizowanych przez zespoły technologiczne pracujące na odległość. Zdaniem autorów raportu taki sposób działania powinien być odpowiednio zaplanowany. Kluczowe w tym obszarze mogą okazać się nawyki i stałe elementy działania zespołów, które powinny dotyczyć nie tylko bieżących kwestii, ale także planowania długofalowego, przekazywania informacji zwrotnych czy budowania relacji.

Transport i produkcja najmniej tolerancyjne dla spóźnialskich

Opóźnienia w płatnościach są nie tylko finansowym wyzwaniem, lecz także testem zaufania dla przedsiębiorców. Z najnowszego badania „Zaufanie w biznesie” przeprowadzonego na zlecenie Rzetelnej Firmy pod patronatem Krajowego Rejestru Długów wynika, że co 4. firma traci zaufanie do partnera biznesowego, gdy ten spóźni się z zapłatą za faktury 7 dni. Niemal 41 proc. firm daje kontrahentom dugą szansę, ale w zamian stosuje dodatkowe zabezpieczenie transakcji.

Branże z najmniejszą tolerancją dla spóźnialskich, które już po 7 dniach opóźnień w płatnościach tracą zaufanie do partnera biznesowego, to przede wszystkim transport (47 proc. wskazań) i produkcja (37 proc.). Blisko 1/3 badanych przedsiębiorstw traci zaufanie przy opóźnieniach wynoszących 15-30 dni, liderem tej nieco dłuższej cierpliwości jest branża budowlana (49 proc. wskazań).

Oczekiwanie na zamówiony produkt lub usługę również może być frustrujące, a wydłużający się czas dostawy realnie wpływa na poziom zaufania. 39 proc. ankietowanych traci je już po upływie 7 dni po terminie. Do tych najmniej tolerancyjnych należą branże: produkcyjna i transportowa. 49 proc. przedsiębiorstw jest w stanie zaczekać od 8 do nawet 30 dni na towar lub usługę bez utraty zaufania do kontrahenta.

– Odbudowanie relacji biznesowych, które zostały nadszarpnięte w wyniku niedotrzymania terminów czy to zapłaty, czy realizacji umowy, jest bardzo trudne. Przedsiębiorcy często nie są w stanie drugi raz zaufać takiemu kontrahentowi. Jednak, jak pokazuje nasze badanie, 41 proc. ankietowych deklaruje, że udzieliłoby ponownie kredytu zaufania firmie, która już raz ich zawiodła. Warunkiem takiej drugiej szansy jest dodatkowe zabezpieczenie transakcji, na przykład w formie kary finansowej za opóźnienia. Zabieg ten stosuje 49 proc. firm transportowych i 44 proc. usługodawców. Dla 18 proc. firm taki kontrahent trafia na „ławkę rezerwowych” i może liczyć na drugą szansę, gdy już nie będzie na rynku innych firm, które będą w stanie go zastąpić. Zaledwie 7 proc. zaufałoby nieuczciwemu partnerowi bez żadnych dodatkowych warunków – mówi Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Niska jakość, niedotrzymane terminy, przekłamane ceny

Respondenci biorący udział w badaniu „Zaufanie w biznesie” zostali zapytani również o nieuczciwe zachowania, z którymi spotkali się w swojej branży. Wyniki pokazują, że najwięcej przedsiębiorców doświadczyło niskiej jakości produktów lub usług (67 proc), czy przekłamywania cen (65 proc.). Wielu również skarży się na pracę swojej konkurencji w szarej strefie (67 proc.), czego skutkiem jest manipulacja cenami i niedopełnianie formalnych obowiązków w celu zaoszczędzenia gotówki. Nieco rzadszym, lecz dalej dostrzeganym aktem nieuczciwości jest nieterminowe realizowanie usług (50 proc.) i niedotrzymywanie terminów płatności (35 proc.). Niemal połowa napotkała na swojej drodze firmy stosujące tzw. „czarny PR”, które zniechęcały klientów do korzystania z produktów lub usług oferowanych przez konkurencję.

– Ranga tych kłopotów zmienia się wraz ze stażem przedsiębiorstw na rynku. Firmy działające krócej niż 5 lat częściej uskarżały się na niską jakość otrzymywanych produktów lub usług. Firmy istniejące od 5 do 10 lat częściej wskazywały na problem funkcjonowania konkurencji w szarej strefie, czyli unikania płacenia podatków, nielegalnego zatrudniania pracowników, nielegalną produkcję lub handel. Firmy najdłużej funkcjonujące na rynku, ponad 10 lat, skarżą się na zawyżanie lub zaniżanie cen w swojej branży, co stanowi nieuczciwą próbę pozbycia się konkurencji. Te różnice spowodowane są doświadczeniem, znajomością branży i mechanizmów w niej zachodzących – mówi Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.nieuczciwe

Pięknym za nadobne

Wyniki badania Rzetelnej Firmy potwierdzają, że uczciwość w biznesie stanowi niezbędny fundament dla utrzymania zaufania. Ale jaką rolę odgrywa samo zaufanie w biznesie? Zdaniem 51 proc. ankietowanych zaufanie w ich branży jest po prostu opłacalne. Najwięcej entuzjastów tego stwierdzenia znaleźć można w branży transportowej (59 proc.) i w handlu (53 proc.). Drugim, istotnym dla nich argumentem jest, że zaufanie jest podstawą w sektorze, który reprezentują. Twierdzi tak 60 proc. respondentów z branży budowlanej i niemal tyle samo z transportowej (59 proc.).

Powodem, dla którego znajomi po fachu pozwalają sobie na nieuczciwość względem kontrahenta jest, według 83 proc. pytanych, stosowanie takiej samej praktyki przez ich partnerów biznesowych. Oceniając zachowanie konkurencji, ankietowani zaobserwowali również, że przedsiębiorcy często patrzą tylko na własny interes, dbając o niego kosztem innych (51 proc.). 34 proc. uważa, że dla przedsiębiorców z ich branży zielonym światłem do stosowania nieuczciwych praktyk jest zła sytuacja rynkowa.

Z raportu „Od startupu do MŚP. Etapy rozwoju firm w Polsce. Pod lupą” przygotowanego na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego wynika, że 29 proc. przedsiębiorców najczęściej rekomenduje koncentrację na rozwoju relacji biznesowych. W ten sposób można zapewnić sobie zarówno dotarcie do klientów, jak i partnerów biznesowych. 11 proc. ankietowanych firm z sektora MŚP deklaruje, że źródłem sytuacji kryzysowych są u nich opóźnienia płatności. Badanie pokazało również, że świadomość ważności relacji biznesowych rośnie wraz z wiekiem firmy. 71 proc. przedsiębiorstw za ważny czynnik w ustalaniu strategii i drogi rozwojowej firmy wskazało dobór odpowiednich partnerów biznesowych i dostawców.

– Warto zauważyć, że uczciwość wpływa na powtarzalność procesów biznesowych i ciągłość sprzedaży, gdyż zadowoleni klienci są bardziej skłonni do ponownego skorzystania z usług kontrahenta, któremu ufają. Można zatem powiedzieć, że zaufanie jest źródłem zysku dla firm. Tym samym utrata zaufania jest źródłem strat nie tylko dla danego przedsiębiorstwa, ale i całej gospodarki. Mam tu na myśli transakcje, które nie zostały zawarte z obawy przed nieuczciwością kontrahentów i z powodu utraty zaufania. Wartość takich transakcji niezwykle trudno oszacować, ale według analiz profesora Jana Fazlagicia z przełomu 2014 i 2015 roku, może to być nawet około 10 procent PKB – zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Zatem inwestycja w kapitał zaufania w prosty sposób przełożyłaby się na realne zyski. 80 proc. respondentów badania „Zaufanie w biznesie” twierdzi, że przedsiębiorcy z ich branży są uczciwi. Wysoki wynik utrzymuje się zarówno w firmach młodych stażem, które są na rynku mniej niż 5 lat (87 proc.), jak i tych, które mają za sobą ponad 10 lat doświadczenia (71 proc.). Widoczne jest jednak, że entuzjazm z czasem spada.

O badaniu:
Ogólnopolskie badanie „Zaufanie w biznesie” przeprowadzone w sierpniu 2023 r. przez TGM Research na zlecenie Rzetelnej Firmy, na grupie 500 firm zatrudniających do 250 pracowników, metodą CAWI.

GfK: Polscy konsumenci w najlepszych nastrojach od wybuchu pandemii COVID-19

W listopadzie br. wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce lekko wzrósł, zbliżając się do zera. To pułap nie tylko statystyczny, ale również symboliczny. Ostatni raz „na plusie” nastroje znajdowały się bowiem w marcu 2020 r. Wyniki, choć coraz lepsze, wciąż są mocno spolaryzowane. Konsumencki optymizm napędzają przede wszystkim młodzi. Bardziej sceptyczni są Polacy w średnim wieku oraz seniorzy. Takie dane płyną z najnowszego Barometru Nastrojów Konsumenckich opracowanego przez firmę GfK– An NIQ Company.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK – An NIQ Company, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, w listopadzie 2023 r. wyniósł -1,3, co oznacza wzrost o 3,3 jednostki w stosunku do poprzedniego miesiąca. Od dodatniego wyniku barometr dzieli już zatem bardzo niewiele. Ostatni raz taki wynik (1,1 na plusie) zarejestrowano w marcu 2020 r. – wówczas badanie realizowane było na samym początku pandemii COVID-19.

Drobny wzrost w nastawieniu konsumentów widać także w Unii Europejskiej, gdzie średni wynik wzrósł w relacji do poprzedniego miesiąca o 1,2 wynosząc -17,5, a więc o ponad 16 jednostek mniej niż w Polsce. Pomimo wzrostów obu wskaźników, dysproporcja nastrojów konsumenckich zwiększyła się.Nastroje konsumenckie_GfK an NIQ Company listopad 2023

Dane GfK – An NIQ Company wskazują, że w listopadzie br. kluczowe parametry barometru poprawiły się. Dla przykłady ocena sytuacji finansowej polskich gospodarstw domowych względem minionych 12-miesięcy jest wyższa o 7 jednostek, co przekłada się na ośmiokrotny wzrost rok do roku. Wynik ten wciąż pozostaje na nieznacznym minusie i wynosi obecnie -2,8 jednostki.

Przyszłość domowych budżetów również napawa Polaków nieco większym optymizmem – i chociaż ten wskaźnik wciąż pozostaje ujemny (-1,8 wobec -5,2 w październiku 2023 r.), wzrósł on znacząco w porównaniu z rokiem poprzednim.

Silny wpływ na ujemny wynik barometru mają wciąż utrzymujące się obawy społeczeństwa związane z potencjalnym wzrostem cen, czy bezrobociem. Aż 82 proc. badanych spodziewa się wyższych kwot na paragonach, natomiast 37,5 proc. martwi się o większe problemy na rynku pracy.

– Gdyby pod uwagę wziąć wyłącznie uśredniony wynik moglibyśmy powiedzieć, że Polacy zbliżają się do końca roku w dobrych nastrojach. A na pewno w dużo lepszych niż na jego początku. Niestety na wskaźnik zbliżony do zera składa się silna polaryzacja, czyli dwucyfrowy wynik na plusie wśród ludzi młodych (23-29 lat) oraz mocny, ośmiopunktowy minus w średniej grupie wiekowej (40-49) i wśród starszych (60 lat i więcej). Bez względu na duże różnice, polski rynek, a zwłaszcza detaliści, na barometr nastrojów konsumenckich z pewnością patrzą z dużym zadowoleniem. W obliczu wojny, niepewności gospodarczej i galopującej, rekordowej inflacji jeszcze kilka miesięcy temu każdy brałby takie statystyki „w ciemno” – mówi Artur Noga-Bogomilski, Head of Market Intelligence w GfK – An NIQ Company.

W listopadzie 2023 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:

kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 6-11 listopada 2023 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Poznański rynek biurowy rośnie, dostępność powierzchni wzrasta

Zasoby biurowe w Poznaniu od początku roku powiększyły się o 32 400 m kw. W budowie znajduje się nieco ponad 69 000 m kw. powierzchni, co jest najwyższym wynikiem spośród rynków regionalnych. Zgodnie z uwzględnionymi przez deweloperów harmonogramami, projekty będą sukcesywnie finalizowane jeszcze w 2023 roku oraz dwóch kolejnych latach.

,,Na koniec września 2023 roku całkowite zasoby biurowe w Poznaniu wynosiły 661 300 m kw. W III kwartale do użytku nie został oddany żaden nowy projekt. Od początku roku na rynek trafiło 32 400 m kw., co stanowiło 14% powierzchni oddanej do użytku w wszystkich miastach regionalnych,” – komentuje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Realizowane aktualnie w Poznaniu projekty biurowe pod względem wolumenu powierzchni należą do najwyższych wśród rynków regionalnych. Na koniec września zidentyfikowane było 69 100 m kw. powierzchni biurowej, która systematycznie będzie oddawana do użytku w kolejnych latach. Do końca tego roku rynek zasili jeszcze blisko 17 000 m kw., a pozostałe 52 000 m kw. trafi na poznański rynek w latach 2024-2025.

Największymi projektami w budowie pozostają Andersia Silver (40 000 m kw., Von der Heyden Group) oraz inwestycja realizowana przez Tetos na własne potrzeby (10 800 m kw.).

„Od stycznia do września 2023 roku poznańscy najemcy podpisali umowy na powierzchnię 48 400 m kw., co stanowiło 9% całkowitego wolumenu umów zrealizowanych w miastach regionalnych. W III kwartale roku popyt wyniósł prawie 26 600 m kw.” – dodaje Filip Kowalski, starszy negocjator w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

W strukturze popytu dominowały nowe umowy, które stanowiły 64%. Renegocjacje odpowiadały za blisko 34% wolumenu, a ekspansje za zaledwie 2% wszystkich podpisanych kontraktów.

Współczynnik pustostanów w ujęciu kwartalnym wzrósł o 0,5 pp. i na koniec września wyniósł 13,2%. W porównaniu do analogicznego kwartału w roku poprzednim nastąpił wzrost dostępności biur o 2 pp.

Czynsze wywoławcze w Poznaniu pozostały stabilne w ciągu ostatnich miesięcy i wahały się od EUR 10,00 do EUR 15,50/m kw./miesiąc. Stawki opłat eksploatacyjnych wahały się od 16,00 do 28,00 PLN/m kw./ miesięcznie.

Inflacja w Niemczech i Hiszpanii niższa niż oczekiwano

W Niemczech inflacja CPI wyniosła 3,2 proc. r/r. Odczyt okazał się niższy niż zakładał konsensus (3,5 proc.). Trend spadku inflacji w ujęciu rocznym nadal się utrzymuje. W ujęciu miesięcznym obserwujemy spadek cen o 0,4 proc. Wskaźnik HICP znajduje się jeszcze niżej. W listopadzie wyniósł 2,3 proc. r/r. Bazowa CPI w listopadzie wyniosła 3,8 proc. w stosunku do 4,3 proc. w październiku.

Pozytywnie zaskoczył również odczyt w Hiszpanii, gdzie inflacja CPI wyniosła 3,2 proc. r/r wobec konsensusu 3,7 proc. r/r. Przy takich wartościach również i jutrzejszy odczyt dla całej strefy euro może okazać się niższy niż szacowano.

Pozytywne dane z dużych gospodarek strefy euro są podparciem dotychczasowych działań banku centralnego. Mocne zacieśnienie monetarne przynosi efekty w walce z inflacją, z drugiej strony przybliża gospodarkę strefy euro do recesji. Pomimo tego w Niemczech widać pierwsze oznaki odbicia we wskaźnikach PMI, do tego dochodzą dobre dane o inflacji. To są pozytywy w perspektywie kolejnego roku dla największej gospodarki strefy euro.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

GFT: Polacy liderami w zakresie akceptacji Open Banking

Za Polakami znaleźli się Włosi, podczas gdy Niemcy ufają technologii najmniej, pokazuje raport GFT – Banking Disruption Index.

GFT okresowo przeprowadza ankietę wśród globalnych klientów bankowych i tworzy specjalny raport – Banking Disruption Index. Najnowsze wydanie to debiut polskich klientów, przynoszący uderzające wyniki.

– Naprawdę interesującym było zaobserwowanie, jak entuzjastycznie Polacy podchodzą do nowych technologii w bankowości. Nie tylko znają oni i stosują Open Banking, ale są również prawdziwie świadomi płynących z niego korzyści i wymagają ich od swoich banków – twierdzi Łukasz Fuja, Dyrektor Marketingu i ESG Lead, GFT.

Polacy znają i kochają nowe technologie

71% polskich respondentów twierdzi, że zna Open Banking. Jest to najwyższy wynik wśród wszystkich analizowanych narodów. Na kolejnym miejscu znajdują się Włosi, z wynikiem 65%. Jednak ponownie to Polacy najlepiej rozumieją korzyści płynące z tego rozwiązania co deklaruje niemal 2 na 5. Co więcej, dostępność do łatwych płatności za granicą to dla Polaków trzeci nie podlegający negocjacjom element przy wyborze swojego banku, z wynikiem 26% respondentów (podczas gdy globalna średnia wynosi połowę tej wartości). Pokazuje to bezpośrednio, że Polacy faktycznie rozumieją potencjał Open Banking.

Jednakże sytuacja nie jest czarno-biała. Według raportu Mastercard New Payment Index 2022, niemal 4 na 5 ankietowanych Polaków wykorzystuje korzyści płynące z Open Banking w przynajmniej jednym procesie płatności, jednak tylko 38% przeprowadza w ten sposób więcej niż pięć transakcji. Jest to jeden z najniższych współczynników wśród analizowanych krajów. Respondenci z Polski łączyli swój rachunek bankowy z narzędziami płatności, aby, m.in., wykorzystywać narzędzia takie jak Kup teraz, zapłać później (55%) i płacić rachunki (51%). Autorzy raportu twierdzą, że niski poziom uczestnictwa Polaków w rozwiązaniach bankowych może być wynikiem, między innymi, ich niechęci do udostępniania informacji o swoich finansach jednostkom, których nie znają lub które znają, ale z których usług wcześniej nie korzystali.

Mimo to, inne nacje pozostają z tyłu pod względem akceptacji i zrozumienia nowych technologii bankowości, gdzie znajomość Open Banking była najniższa wśród Niemców, Brytyjczyków i Japończyków. Warto zauważyć, że ponad połowa japońskich respondentów nie wiedziała, czy ufają bankowości cyfrowej.

Oznacza to, że sektor finansowy czeka ciężka praca w zakresie edukacji swoich klientów w najbardziej zaawansowanych gospodarkach świata – podkreśla Łukasz Fuja.

Lojalność klientów maleje przy zachętach finansowych

  • Lojalność klientów jest najsłabsza w USA, mimo że Amerykanie są narodem najbardziej zadowolonym ze swojego obecnego dostawcy usług bankowych. 18% twierdziło, że otworzyło nowy rachunek w ciągu ostatnich 6 miesięcy.
  • Znaczna liczba Japończyków nie zrobiła tego w ciągu ostatnich 5 lat, ale – odwrotnie – są oni najmniej zadowoleni ze swojego obecnego banku.
  • Globalnie najpowszechniejszym powodem zmiany banku są zachęty finansowe. Jednakże niższe koszty operacji są niemal równie popularne i stanowią główny powód dla Niemców i Włochów.
  • Włosi, obok Amerykanów i Brytyjczyków, najbardziej potrzebują komunikacji z drugim człowiekiem w ramach swoich doświadczeń bankowych.

Wszystkie nacje charakteryzowała jedna wspólna cecha – wszystkie chcą intuicyjnej, łatwej w obsłudze aplikacji bankowej. Przy wyborze banku jest to równie istotne jak zabezpieczenie przed oszustwami. Co interesujące, potrzeba ta jest rzadko uwzględniana w komunikacji bankowej i powinna być podkreślana bardziej powszechnie jako jeden z elementów utrzymania bezpieczeństwa i stabilności.

Usługi stanowiące wartość dodaną w polskich aplikacjach bankowych

Jedynie 11% Polaków nie wykorzystuje usług dodatkowych zapewnianych przez ich aplikację bankową. Ponad połowa wykorzystuje ją do zakupów z wykorzystaniem promocji partnerów, 25% płaci za media, a niemal 1 na 3 przeprowadza w niej wymianę walut. Te trzy usługi są najpopularniejsze, ale również najbardziej pożądane przez polskich respondentów. Popularność darmowej (a przynajmniej o niskim koszcie) wymiany walut wśród Polaków można przypisać względnej słabości państwowej waluty, złotego, w porównaniu z euro czy dolarem.

51% Polaków uważa, że dodatkowe usługi mogą zostać wprowadzone za dodatkową opłatą. 13% respondentów jest w stanie płacić za nie do 100 PLN (22 EUR).

O Banking Disruption Index

GFT przeprowadza okresową ankietę, aby lepiej zrozumieć relacje z klientami, oczekiwania i nawyki klientów sektorów usług bankowych i finansowych. Ponad 12000 globalnych respondentów z następujących państw – Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Japonii, Włochów oraz, od 2023 roku, Polski – opowiada na te same 10 pytań dotyczących produktów cyfrowych, nawyków bankowych oraz doświadczeń klientów z instytucjami finansowymi. Metoda ta umożliwia bezpośrednie porównania pomiędzy różnymi nacjami. Ponadto ankieta zawiera kilka pytań dotyczących zagadnień charakterystycznych dla danego kraju, aby jeszcze lepiej poznać lokalne środowisko.

Zapisy w wezwaniu na akcje TIM S.A. przedłużone do 29 grudnia 2023 r.

Grupa Würth przedłużyła termin zapisów w drugim wezwaniu na sprzedaż wszystkich akcji TIM S.A. („Wezwanie”) do 29 grudnia 2023 r., pozostawiając więcej czasu na spełnienie ostatniego warunku Wezwania.

– Ostatnim warunkiem wymaganym do realizacji Wezwania jest uzyskanie zgody UOKiK. Jesteśmy w stałym kontakcie z Urzędem i utrzymujemy pełną współpracę. Pozostajemy przekonani o uzyskaniu pozytywnej decyzji organów antymonopolowych. Obserwujemy duże zainteresowanie Wezwaniem, jak i oczekiwanie akcjonariuszy na spełnienie się wszystkich warunków. – komentuje Ulrich Liedtke, wiceprezes odpowiedzialny za międzynarodową sprzedaż hurtową produktów elektrotechnicznych w Grupie Würth.

Cena akcji w Wezwaniu wynosi 50,69 zł za jedną akcję i jest równa cenie z pierwszego wezwania. Cena akcji w Wezwaniu zawiera premię w wysokości 93,8% w stosunku do ostatniego kursu zamknięcia przed ogłoszeniem przez Spółkę przeglądu opcji strategicznych w dniu 22 sierpnia 2022 r. i 34,1% premii względem ostatniej ceny akcji poprzedzającej dzień ogłoszenia intencji przeprowadzenia pierwszego wezwania.

Zapisy do sprzedaży akcji w ramach Wezwania rozpoczęły się 28 września i będą przyjmowane do 29 grudnia 2023 r. Dyspozycje sprzedaży akcji w Wezwaniu należy złożyć w swoim biurze maklerskim. Szczegóły dotyczące Wezwania znajdują się pod adresem https://wezwanie-tim.pl/.

Kluczowe terminy zgodnie z nowym harmonogramem Wezwania:

29 grudnia 2023 r. – ostatni dzień przyjmowania zapisów,

4 stycznia 2024 r. – transakcja nabycia akcji na GPW,

8 stycznia 2024 r. – rozliczenie transakcji nabycia akcji przez Wzywającego.

Wezwanie na akcje TIM S.A. ogłosiła FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, należącą do Grupy Würth („Wzywający”). Celem Wzywającego jest osiągnięcie 100% głosów na Walnym Zgromadzeniu Spółki oraz wycofanie Spółki z giełdy. Jeżeli w wyniku Wezwania zostanie osiągnięty próg co najmniej 95% ogólnej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, Wzywający zamierza ogłosić przymusowy wykup akcji posiadanych przez akcjonariuszy mniejszościowych TIM S.A. Następnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, Wzywający zamierza wycofać Spółkę z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Columbus Energy: EBIDTA dodatnia po raz pierwszy od wielu kwartałów

W trzecim kwartale 2023 r. Grupa Columbus osiągnęła prawie 120 mln zł skonsolidowanych przychodów, a w ciągu 9 miesięcy br. 371,1 mln zł. Skonsolidowana wartość EBITDA wyniosła 63 tys. zł. To znacząca poprawa wyników wobec poprzednich dwóch kwartałów.

Jak wynika z opublikowanego dziś raportu okresowego Columbus Energy, przychody Grupy w trzecim kwartale były porównywalne do poprzednich dwóch kwartałów br. i wyniosły 119,7 mln zł. Natomiast skonsolidowana wartość EBIDTA wyniosła 63 tys. zł, podczas gdy w pierwszym i drugim kwartale br. były to wartości ujemne (-4,3 mln zł oraz -22,6 mln zł), podobnie jak w analogicznym okresie 2022 r.       (-7,1 mln zł).
To jest najważniejsza informacja, ponieważ po wielu kwartałach reorganizacji (przez wpływ legislacji na nasz biznes) wypracowana przez nas EBIDTA, zarówno na poziomie skonsolidowanym, jak i jednostkowym, osiągnęła dodatnią wartość. Co ważne, nie jest to rezultat jednorazowych zdarzeń, tylko efekt poprawy biznesu podstawowego – twierdzi Dawid Zieliński, Prezes Zarządu Columbus Energy S.A. 

W komentarzu do wyników Zarząd Columbus przypomina, że działalność Grupy w podstawowym segmencie, jakim jest sprzedaż produktów OZE do klientów indywidualnych i biznesowych, była w tym okresie satysfakcjonująca. Łącznie, na rynku polskim, czeskim i słowackim, Columbus zrealizował 14 000 kWp w instalacjach fotowoltaicznych, zamontował 139  pomp ciepła i 191 magazynów energii, zwiększając marże jednostkowe w każdym z segmentów.

Wśród najważniejszych wydarzeń omawianego okresu Zarząd wymienia: sfinalizowanie transakcji sprzedaży farm do Grupy ENGIE, co pozwoliło pozyskać środki na spłatę części zobowiązań wobec akcjonariusza DC24, wykupienie udziałów w spółkach w Republice Czeskiej i Słowacji oraz podpisanie porozumienia Term Sheet z DTEK Renewables International B.V., którego celem jest finansowanie budowy magazynów o mocy 398 MW i pojemności 1,6 GWh.

Warto przypomnieć, że tuż po zakończeniu trzeciego kwartału Columbus opublikował nową strategię rozwoju na kolejne 5 lat.

Poprzez wyznaczenie celów krótko- i długoterminowych wskazaliśmy naszym akcjonariuszom i wszystkim zainteresowanym naszą Grupą, w którym kierunku transformujemy naszą organizację i dlaczego – mimo spowolnienia rynku OZE w Polsce – wiemy, że jesteśmy i będziemy jednym z głównych graczy na tym rynkukomentuje Dawid Zieliński.

Zarząd Columbus zapowiedział też, że najbliższe miesiące będą obfitować w ciekawe i perspektywiczne wydarzenia w Grupie.

Obroty Sfinks Polska rosną o 14%, zysk brutto na sprzedaży o ponad 19%

Obroty restauracji Sfinks Polska, SPHINX, Chłopskie Jadło, Lepione Pieczone by Chłopskie Jadło oraz The Burgers, po trzech kwartałach 2023 r. wzrosły do 141,27 mln zł, tj. o blisko 14% r/r. Zwiększyły się także przychody skonsolidowane grupy Sfinks za ten okres o 7% r/r, do 75,71 mln zł oraz wypracowany przez grupę zysk brutto na sprzedaży o ponad 19%, do 21,48 mln zł. To oznacza wyraźny wzrost efektywności osiągnięty przy sieci mniejszej o 12%. Jeszcze większy wzrost rentowności sprzedaży dotyczył samego III kwartału 2023.

– Spośród naszych sieci największa dynamika wzrostu przychodów, bo aż szesnastoprocentowa, w okresie trzech kwartałów tego roku była wypracowana przez restauracje SPHINX. Pokazuje to siłę tej marki i zdolność sieci do przyciągania gości mimo niełatwych dla konsumentów czasów. Jest to też dobry prognostyk na pomyślniejsze czasy. Co jednak ważne teraz, rosnące obroty przekładają się na wzrost rentowności sprzedaży. Zysk brutto na sprzedaży grupy Sfinks na tym poziomie po trzech kwartałach był o prawie 3,5 mln zł wyższy niż rok wcześniej, mimo że pracowało na niego 105 lokali wobec 120 przed rokiem. To oznacza wzrost efektywności naszego biznesu – wskaźnik rentowności brutto na sprzedaży zwiększył się z 25,5% na koniec III kwartału 2022 do 28,4% na koniec III kwartału 2023. Jeszcze większą dynamikę rentowności, o 6,5 p.p., notowaliśmy w samym III kwartale tego roku. W tym okresie nasza grupa wypracowała też dodani EBIT w wysokości 1,94 mln zł oraz EBITDA w wysokości 5,34 mln zł, które pozostają dodatnie także po uwzględnieniu wpływu MSFF 16. Mamy więc sprawny mechanizm w postaci rentownie działającej sieci, którą będziemy w kolejnych latach rozwijać w oparciu o niedawno ogłoszoną strategię – mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.    

Spółka na początku października przedstawiła strategię na lata 2024-29. Sfinks chce m.in. podwoić liczbę restauracji własnych marek, utrzymując jednocześnie znacznie powyżej inflacji wzrost sprzedaży na porównywalnej sieci. Ten plan ma być wprowadzany w życie m.in. na bazie mniej kapitałochłonnych nowych konceptów gastronomicznych, wykorzystujących siłę marki SPHINX jako parasolowej, m.in.  gastronomiczna grupa zamierza otwierać takie lokale jak SPHINX Sport Bar czy The Burgers by SPHINX. Oprócz tego strategia zakłada dalszą poprawę rentowności i zakończenie restrukturyzacji przy jednoczesnej spłacie zobowiązań. Dominującym modelem własności restauracji pozostanie franczyza – docelowo wszystkie lokale mają być właśnie franczyzowe. Sfinks jest na dobrej drodze do ziszczenia tego scenariusza, bo przez lata sukcesywnie zmieniał proporcje w sieci na korzyść tego modelu. Również po III kwartale 2023 r. zwiększył się udział restauracji franczyzowych w sieci – na koniec września było to 70%. W efekcie rosną także wpływy grupy Sfinks z tytułu prowadzenia sieci franczyzowej – po III kwartale z opłat od franczyzobiorców Sfinks zainkasował prawie 18 mln zł, czyli o 9% więcej niż rok wcześniej. Dalszemu rozwojowi franczyzy w Sfinksie sprzyja rosnące zainteresowanie ze strony potencjalnych franczyzobiorców – spółka odnotowuje coraz więcej zgłoszeń od osób zainteresowanych otwarciem lokalu franczyzowego pod markami grupy.

Efekty rozwoju franczyzy są widoczne także pod postacią nowych restauracji. Od początku 2023 r. do sieci dołączyły SPHINX we Wrocławiu, pierwsza przyhotelowa restauracja SPHINX w Żabiej Woli oraz letni koncept SPHINX Coctail Bar w Jarocinie, który jeszcze w tym roku zostanie uzupełniony o pełnowymiarową restaurację SPHINX. Na najbliższe tygodnie 2023 r. zaplanowano także otwarcie nowej restauracji franczyzowej w Opolu – w zabytkowym Domku Lodowym. Oprócz tego w I kwartale 2024 r. do sieci mają dołączyć kolejne dwie restauracje SPHINX – tym razem będą to lokale w parkach handlowych – opolskim Ozimska Park oraz w Parku Glinianka niedaleko Warszawy. Parki handlowe to nowy ciekawy dla Sfinksa segment rynku i spółka prowadzi już kolejne rozmowy na temat nowych restauracji.

Na koniec III kwartału 2023 r.  EBITDA grupy Sfinks była dodatnia i wniosła 14,50 mln zł (3,20 po korekcie o wpływ MSSF16). Wynik netto za ten okres wyniósł -2,50 mln zł (-3,70 mln zł po korekcie o wpływ MSSF16). Zaraportowane po III kwartale wyniki finansowe są nieporównywalne wobec roku poprzedniego ze względu na znaczny wpływ (szacowany na 26,3 mln zł) zdarzenia jednorazowego, jakim było uprawomocnienie się układu Sfinksa z wierzycielami w kwietniu 2022 r.

Inwestycje w nieruchomości w wymagających czasach: gdzie szukać okazji?

W co inwestować w wymagających czasach? Jak dywersyfikować portfel inwestycyjny by zminimalizować ryzyko? W jakich nieruchomościach lokują teraz kapitał inwestorzy?  

Jedna z podstawowych zasad inwestowania mówi: „nie trzymaj wszystkich jajek w jednym koszyku”. Zabezpieczyć kapitał możemy poprzez szeroko rozumianą dywersyfikację tj. podzielenie portfela na różne klasy aktywów. Rozproszenie ryzyka polegać może na przeznaczeniu części środków na inwestycje w „bezpieczne przystanie” na przykład inwestycje w złoto, obligacje, lokatę inwestycyjną, czy bardziej ryzykownie – w akcje spółek giełdowych, fundusze ETF, FOREX albo kontrakty terminowe. Działaniem, które również wydaje się najbezpieczniejsze w długim horyzoncie czasowym jest inwestowanie w nieruchomości mieszkaniowe i komercyjne. Patrząc obecnie na sektor mieszkaniowy i rosnące ceny gruntów, a także koszty budowy, które przekładają się na wzrost cen mieszkań, możemy zakładać, że wartość takiej inwestycji powinna się obronić oraz przynieść relatywne zwroty w przyszłości m.in. poprzez wzrost jej wartości.

Dywersyfikacja portfela i różnorodność jest podstawą strategii dla inwestorów. Rozproszenie ryzyka i inwestycje w różne klasy aktywów nie powinny być jednak nadmierne, aby nie stracić nad nimi kontroli.  Pewna regularność w alokacji środków powinna ochronić inwestorów przed wahaniami rynku i cyklami koniunkturalnymi, a tym samym przed częściową utratą kapitału. Portfel inwestycyjny można dostosowywać do aktualnego poziomu ryzyk i ewentualnych zmian na rynku. Przyjęta strategia może również ewaluować od modelu konserwatywnego do bardziej agresywnego i odwrotnie.

Nieruchomości dla większych graczy

Jeśli rozpatrujemy aktywa komercyjne jako część składową portfela, trzeba się liczyć z dość wysoką barierą wejścia. Ponadto, na polskim rynku nie ma niestety obecnie zbyt wielu produktów, które pozwalałyby mniejszym inwestorom na wejście w ten sektor rynku. Brak jest typowych funduszy REIT (Real Estate Investment Trust), gdzie inwestor mógłby nabywać jednostki uczestnictwa i tym samym stawać się współwłaścicielem nieruchomości i czerpać z tego zwroty. Profesjonalny podmiot dbałby wtedy o dane nieruchomości i minimalizował ryzyka związane z inwestycją, czy to na etapie zakupu, aktywnego zarzadzania, czy też wyjścia z takiej inwestycji.

Inwestowanie w nieruchomości komercyjne – jak każde inne – obarczone jest oczywiście ryzykiem, natomiast atutem lokowania w nie kapitału są regularne i przewidywalne dochody z wynajmu, wzrost ich wartości na przestrzeni lat, czy też względna kontrola nad inwestycją.

Solidne fundamenty polskiego rynku nieruchomości

Polski rynek nieruchomości komercyjnych ma solidne fundamenty, a aktywni na nim inwestorzy udowodnili, że potrafią adaptować się do zmian. Świadczą o tym wyniki osiągnięte w ostatnich, trudnych latach. W tym roku na rynku transakcji inwestycyjnych mamy jednak do czynienia ze spowolnieniem, czego głównym powodem jest trwający proces dostosowywania oczekiwań cenowych sprzedających i kupujących. Ta sytuacja może stwarzać jednak okazje do strategicznych zakupów, gdyż ceny rynkowe stają się coraz bardziej korzystne.

Pomimo znacznie zmniejszonego wolumenu transakcji odnotowanego w tym roku, aktywność inwestycyjna pozostaje wysoka pod względem liczby transakcji. W strukturze transakcji dominują mniejsze projekty. Po pierwszym półroczu br., ubogim w transakcje portfelowe, w trzecim kwartale pojawiło się ich kilka w sektorze magazynowym i handlowym, jednak żadna z nich nie przekroczyła wartości 100 milionów euro.

Co ciekawe, pomimo trudniejszych warunków gospodarczych, polski rynek inwestycyjny powitał w tym roku 3 nowych graczy – EIKA Asset Management, FREY, który pozyskał park handlowy typu prime w Gdańsku, a także  austriacki family office, który kupił portfel nieruchomości handlowych typu convenience na Śląsku.

Inwestorzy gotówkowi z silną przewagą

Banki bardzo wybiórczo podchodzą do finansowania projektów i obecnie podejmują głównie działania związane z refinansowaniem. W związku z tym, inwestorzy gotówkowi mają bardzo silną przewagę i możliwość zawierania dobrych transakcji. W ostatnich miesiącach możemy obserwować też większą aktywność polskiego kapitału, poszukującego przede wszystkim obniżek cen nieruchomości i dobrych okazji.

W 2024 roku będziemy zaś świadkami dużej liczby wykupów obligacji komercyjnych generowanych przez deweloperów lub inwestorów oraz dużej liczby refinansowań. Może to być zatem czas intensywnych rozmów pomiędzy właścicielami a bankami, co może przełożyć się na pojawienie się nowych aktywów na rynku.

Biurowce – stare budynki lub core+

Wraz z rosnącym popytem i coraz bardziej odczuwalnym niedoborem gruntów pod zabudowę, przedmiotem zainteresowania inwestorów stają się teraz coraz częściej starsze nieruchomości biurowe. Wiele podmiotów dostrzega potencjał w przekształcaniu takich obiektów w projekty PRS i co-living, ponieważ może to być często znacznie tańsze i szybsze niż budowa od zera.

Inwestorzy zainteresowani aktywami biurowymi koncentrują się na Warszawie, zwłaszcza na tańszych obszarach Mokotowa i Służewca. Wszystkie transakcje zarejestrowane w tym sektorze w dziewięciu pierwszych miesiącach br. miały miejsce w stolicy. Na radarze są aktywa typu core+ oraz value-add i oportunistyczne, przeznaczone do przebudowy lub zmiany funkcji.

Magazyny – przejęcia istniejących obiektów

W sektorze magazynowym inwestorzy także skupiają się aktualnie na mniejszych projektach. W okresie I-III kw. br. spośród 20 zamkniętych transakcji, tylko dwie przekroczyły próg 100 milionów euro. W tym czasie sektor magazynowy odpowiadał za połowę całkowitego wolumenu inwestycji zarejestrowanego w sektorze nieruchomości w Polsce. Jesteśmy też obecnie świadkami wielu transakcji sprzedaży i leasingu zwrotnego w sektorze magazynowym.

Nowa dynamika cen może zachęcić głównych deweloperów magazynowych do preferowania strategii przejęć zamiast budowy nowych obiektów. Koszty nowych inwestycji stopniowo zbliżają się do atrakcyjności przejęć, które stały się teraz realną alternatywą. Taki typ działania obrazuje m.in. przykład GLP, który w Q3 2023 nabył magazyn w Gdańsku od 7R i zapowiedział dalsze przejęcia na polskim rynku.

PRS – drzemiący potencjał

Inwestorzy obecni podczas CEE Property Forum w Wiedniu, wskazali sektor PRS jako drugą po magazynach klasę aktywów oferującą obecnie najlepsze perspektywy. Napływ imigrantów i deficyt mieszkaniowy w Polsce zwiększają popyt na tego typu nieruchomości. Spodziewamy się, że polski rynek przyciągnie zarówno lokalnych, jak i zagranicznych inwestorów, którzy mogą uzyskać w tym sektorze wyższe stopy zwrotu z inwestycji niż na innych rynkach zachodnioeuropejskich.

Parki handlowe i galerie do przebudowy poszukiwane

Rynek inwestycji w nieruchomości handlowe w Polsce przyciąga z kolei obecnie inwestorów trzema głównymi rodzajami aktywów. Największym zainteresowaniem cieszą się parki handlowe i obiekty typu convenience, które pozostają bezpieczną inwestycją. Z kolei wysokie zainteresowanie regionalnymi centrami handlowymi i oportunistycznymi aktywami przeznaczonymi do przebudowy potwierdza, że inwestorzy niezmiennie poszukują strategicznych zakupów. Konkurencyjne ceny i atrakcyjne lokalizacje starszych galerii handlowych sprawiają, że są one alternatywą o wyższej stopie zwrotu.

W czasach niepewności rynkowej inwestorzy koncentrują się na najlepszych projektach, oferujących perspektywę długiego i stabilnego dochodu. Spodziewamy się, że w najbliższym czasie rynek nieruchomości handlowych w Polsce będzie zdominowany głównie przez aktywa oportunistyczne i typu value-add. Niemniej jednak, z uwagi na coraz większą liczbę nowych obiektów typu convenience i parków handlowych w budowie, takie nieruchomości będą zapewne również interesujące dla inwestorów poszukujących stabilnych produktów inwestycyjnych o długim WAULT (średni ważony okres umów najmu).

Autorzy: Marcin Purgal, Senior Director, Investment oraz Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research and Data Manager w Avison Young

Transformacja branży motoryzacyjnej stawia wyzwania rekrutacyjne

Branża motoryzacyjna stoi u progu transformacji. Na skutek rosnącego udziału pojazdów elektrycznych w ogólnej produkcji jednym z największych wyzwań jest dostępność wykwalifikowanej kadry zarówno niższego, jak i wyższego szczebla. Na niedobór pracowników o odpowiednich kompetencjach skarży się w skali globalnej aż 56% przedsiębiorstw – wynika z najnowszego raportu Gi Group Holding “Automotive – Globalne Trendy HR 2024”. W Polsce kluczową kompetencją poszukiwaną u pracowników fizycznych jest biegłość w obsłudze technologii (66%). Listę najważniejszych umiejętności pracowników umysłowych otwiera natomiast znajomość technologii ekologicznych i zasad zrównoważonego rozwoju (39%). „Od ręki” na zatrudnienie w sektorze mogą liczyć m.in. monterzy, elektronicy, logistycy, konstruktorzy czy specjaliści ds. nowych technologii.

Szybko zmieniające się otoczenie rynkowe, konieczność sprostania rygorystycznym normom środowiskowym, rozwój elektromobilności, zmieniające się nawyki transportowe i oczekiwania konsumentów to tylko niektóre wyzwania, przed którymi stoi branża motoryzacyjna. Według raportu „Automotive – Globalne Trendy HR 2024” Gi Group Holding, jej przyszłość może w dużej mierze zależeć od strategii przyciągania talentów i poprawy wizerunku tego sektora w oczach obecnych i potencjalnych pracowników.

Kondycja sektora

Po kryzysie związanym z pandemią Covid-19, wybuchem wojny w Ukrainie i towarzyszącą im reorganizacją światowego łańcucha dostaw branża motoryzacyjna znajduje się w fazie powolnego ożywienia. Rok 2023 zapisał się dla polskiego rynku stabilnością produkcji – według danych AutomotiveSuppliers od stycznia do września wyprodukowano o 34,6% więcej pojazdów samochodowych niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Błyskawiczny postęp technologiczny i konieczność przeciwdziałania zmianom klimatycznym sprawiają jednak, że przed sektorem stoją zupełnie nowe wyzwania.

Branża motoryzacyjna stoi u progu transformacji. Ewolucję napędza rosnąca presja legislacyjna – stopniowe odejście od tradycyjnych pojazdów spalinowych na rzecz samochodów elektrycznych powoduje, że branża musi dostosować ofertę, a co za tym idzie sposób produkcji, do nowych wymogów. To sprawia, że rośnie zapotrzebowanie na pracowników posiadających określone, często zupełnie nowe kompetencje komentuje Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca w Gi Group Poland S.A.

Automotive to branża wymagająca wysokich kwalifikacji, zwłaszcza w obszarach technicznych, inżynieryjnych i cyfrowych. Takich pracowników jednak od lat brakuje. Według najnowszego raportu Gi Group Holding niedobór pracowników o odpowiednich kompetencjach zgłasza globalnie aż 56% firm sektora.

Niedobór kadr jest spowodowany w pierwszej kolejności niewystarczającym zainteresowaniem kształceniem zawodowym i technicznym oraz niską mobilnością. Nie pomaga starzenie się społeczeństwa oraz nadal wysoka emigracja Polaków. Warto też wskazać na niską atrakcyjność zawodową i niewystarczające wykorzystanie potencjału branży jako interesującego miejsca zatrudnienia. Tymczasem długotrwały brak wykwalifikowanej siły roboczej w połączeniu ze spadkiem inwestycji może skutkować istotnym ograniczeniem rozwoju innowacyjności oraz wzrostem kosztów i ryzykiem utraty konkurencyjności wyjaśnia Agnieszka Szpoton, Dyrektor Biura Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych Konfederacji Lewiatan.

Kogo potrzebuje branża automotive?

Rosnący udział pojazdów elektrycznych w ogólnej produkcji samochodów zmniejsza przede wszystkim zapotrzebowanie na tradycyjną pracę fizyczną. Z raportu „Automotive – Globalne Trendy HR 2024” Gi Group Holding wynika, że zmiany wywołane postępem technologicznym w skali globalnej odczuwa już 57% pracowników fizycznych. W Polsce wśród pracowników najbardziej doświadczających wpływu nowych technologii znajdują się pracownicy fizyczni (61%), inżynierowie, projektanci (39%) oraz pracownicy sprzedaży (36%). Oznacza to, że ich kompetencje są niewystarczające lub nieadekwatne do bieżących potrzeb sektora.

W kwestii pożądanych przez branżę umiejętności wyniki w poszczególnych krajach są dość spójne. Spośród jedenastu przeanalizowanych przez Gi Group Holding krajów aż siedem z nich umieściło znajomość mechaniki wśród najwyżej cenionych umiejętności pracowników fizycznych. W Polsce wskazało na nie 56% respondentów. 66% wskazało na biegłość w obsłudze technologii, a 45% na wiedzę z zakresu elektryki i elektroniki. W pierwszej trójce najbardziej pożądanych kompetencji polskich pracowników umysłowych znalazły się: zrównoważone technologie (39%), technologie pojazdów elektrycznych (36%) oraz zaawansowana produkcja i robotyka (33%).Kompetencje

Globalnie branża motoryzacyjna notuje wzrost zapotrzebowania na stanowiska takie jak technik mechanik (42,7%) oraz technik utrzymania ruchu (41,2%). W Polsce również w większości wskazywano na techników mechaników (50%), na kolejnych pozycjach plasowali się kierowcy obsługujący transport (39%) oraz operatorzy CNC (38%), co wyróżnia nasz kraj na tle pozostałych, które wzięły udział w badaniu.

Tworzenie samochodów przyszłości wymaga przede wszystkim wysoko wykwalifikowanych pracowników umysłowych. W Polsce najczęściej poszukiwani to: inżynier motoryzacji (36%), projektant samochodów (34%) oraz analityk finansowy i ekspert ds. współpracy z klientami (po 33%).

Automotiv pracownicy fizyczni zapotrzebowanie

Wizerunek ważniejszy niż kiedykolwiek

W badaniu Gi Group Holding 33% przedsiębiorstw z branży motoryzacyjnej przyznało, że zmaga się z konkurencją w zakresie rekrutacji ze strony innych sektorów. Oznacza to, że pracodawcy muszą bardziej postarać się, by przyciągnąć do automotive pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. Mimo dobrych warunków zatrudnienia na przeszkodzie może stać wizerunek sektora, który postrzegany jest jako wymagający fizycznie, silnie konkurencyjny i generujący presję, a także niestabilny jeśli chodzi o bezpieczeństwo zatrudnienia.

Automotive jest jak papierek lakmusowy gospodarki – w pierwszej kolejności reaguje na zmieniające się otoczenie. Spadająca sprzedaż czy problemy z łańcuchem dostaw często skutkują zatrzymaniem produkcji i ograniczaniem zatrudnienia, także w postaci masowych zwolnień. Rozpoznawalne marki i produkt, który znają wszyscy przyciąga uwagę mediów, a każdy problem jest szybko nagłaśniany, co potęguje problemy wizerunkowe –  komentuje Agnieszka Żak, Dyrektor Regionalna w Gi Group Poland S.A.

Biorąc pod uwagę zmianę pokoleniową, przed branżą stoi wyzwanie podkreślenia jej innowacyjności, postępującej cyfryzacji i roli ekologicznych rozwiązań. Ponad 1/3 respondentów w globalnym badaniu Gi Group Holding wskazuje, że do pracy w automotive zniechęca nieekologiczny charakter sektora, niska różnorodność i inkluzywność w miejscu pracy oraz brak innowacji.

Praca w automotive

A jednak ponad 80% pracowników automotive biorących udział w globalnym badaniu jest zadowolonych lub bardzo zadowolonych ze swojej pracy. Według ekspertów rynku pracy sektor jest dobrym miejscem na rozwój kariery zawodowej. Pracownicy mają szansę na zdobycie konkretnego doświadczenia, szczególnie w zakresie twardych umiejętności – w odpowiedzi na zmiany wywołane postępem technologicznym 58% przedsiębiorstw motoryzacyjnych prowadzi programy szkoleniowe, edukacyjne i podnoszenia kwalifikacji, a 20% realizuje programy wewnętrzne umożliwiające zdobycie przyszłościowych kompetencji. Starania firm doceniają zatrudnieni w branży pracownicy – 69% respondentów dostrzega szansę na możliwość awansu i rozwoju kariery.

Branża motoryzacyjna wypada bardzo konkurencyjnie na tle lokalnych rynków zatrudnienia. Wśród pracodawców znajduje się wiele znanych, dojrzałych marek, które nie tylko oferują bardziej atrakcyjne wynagrodzenia, w porównaniu do przedsiębiorstw z innych sektorów. Wiele firm ma rozwinięte polityki personalne, dba o pracowników, zwraca uwagę na równość traktowania. Pełnią ważną rolę na lokalnych rynkach, nie tylko jako znaczący pracodawcy, ale też często podmioty odpowiedzialne społecznie, zaangażowane w działania regionu i zainteresowane podnoszeniem jakości życia lokalnych społeczności, co jest szczególnie ważne dla młodych osób komentuje Agnieszka Żak, Dyrektor Regionalna Gi Group Poland S.A.

Możliwe rozwiązania

W obliczu wyzwań, jakie stawia przed sektorem brak kandydatów o odpowiednich kwalifikacjach kluczowe stają się działania podejmowane przez przedsiębiorstwa w celu budowania własnych zasobów ludzkich. Współpraca z instytucjami edukacyjnymi, tworzenie programów stażowych oraz inwestowanie w centra szkoleniowe to tylko kilka elementów koniecznych do zaspokojenia potrzeb w zakresie kształcenia.

– Szkolnictwo zawodowe w Polsce od lat mierzy się z kryzysem. Brakuje kadry, a programy kształcenia są mało kompatybilne z rynkowym popytem na kompetencje. W obliczu błyskawicznego postępu technologicznego kluczowe staje się wzmocnienie świadomości młodych ludzi na temat nowoczesnych technologii, ekologicznych inicjatyw oraz perspektyw rozwoju zawodowego w ramach sektora – komentuje Agnieszka Żak.

Istotnym elementem strategii przyciągnięcia pracowników do branży motoryzacyjnej jest również walka z tzw. gender gap. Większy udział kobiet mógłby wnieść nie tylko wartość kompetencyjną, ale także poszerzyć perspektywę potrzeb konsumenckich. Choć w skali globalnej 80% przedsiębiorstw deklaruje podejmowanie działań na rzecz przeciwdziałania nierówności płci, niska widoczność liderek, mała reprezentacja kobiet i brak kampanii skierowanych do potencjalnych kandydatek to najczęściej wskazywane czynniki zniechęcające do podjęcia pracy w branży motoryzacyjnej przez kobiety.

Biorąc pod uwagę, że branża motoryzacyjna odpowiada za 11% wartości polskiej gospodarki, a Polska znajduje się w trójce krajów z największym zatrudnieniem w sektorze automotive w Europie, potencjalną strategią w odpowiedzi na braki kadrowe może być również przyciągnięcie migrantów. Trudnością pozostają jednak bariery językowe (53%), różnice kulturowe wpływające na integrację i dynamikę w grupie (33%), a także zapewnienie niezbędnego wsparcia do transferów i przesiedlenia do nowego kraju (31%).Automotiv migranci wyzwania

Euro traci po odczytach inflacyjnych, złoty pod presją dolara

Po niemrawym początku tygodnia w środę kalendarz makroekonomiczny został wypełniony nie tylko danymi inflacyjnymi, ale również publikacjami o stopach procentowych. W oczekiwaniu na środowe odczyty o tempie wzrostu cen z Niemiec na wykresie głównej pary walutowej świata obserwujemy odreagowanie. W tym otoczeniu traci złoty, który jest ujemnie skorelowany do amerykańskiej waluty.

Odczyty inflacyjne

Środek tygodnia to początek serii odczytów inflacyjnych. Na śniadanie podano do stołu dynamikę cen w Hiszpanii i tu już mieliśmy pierwsze zaskoczenie. Wbrew wzrostowym oczekiwaniom rynkowym (3,7%) tempo wzrostu cen konsumentów spadło do 3,2% w ujęciu rocznym (poprzedni 3,5%). Dwie godziny później opublikowano odczyty inflacji producenckiej we Włoszech, która po raz siódmy z rzędu znalazła się poniżej kreski. Ceny producentów na Półwyspie Apenińskim spadają w tempie -9,5% r/r. Na kolejne ważne odczyty inflacyjne pozostaje czekać nam do godziny 14:00, kiedy to poznamy dane z Niemiec. Za naszą zachodnią granicą prognozowany jest spadek do 3,5%, co byłoby rezultatem o 0,3 punktu procentowego niższym niż przed miesiącem.

Odreagowanie na eurodolarze

W środę tuż po północy główna para walutowa świata doszła do poziomu 1,10 $, który okazał się lokalnym szczytem. Po jego osiągnięciu inwestorzy postanowili zrealizować zyski, co oznacza wyprzedaż euro. W jej wyniku kurs EUR/USD zmienił trajektorię lotu, spadając do 1,097 $. Wszystko to działo się przed wcześniej wspomnianym odczytem inflacyjnym za naszą zachodnią granicą oraz danymi PKB zza oceanu. W wyniku umocnienia dolara ucierpiał złoty, który dziś traci do głównych walut. W południe notowania EUR/PLN doszły do 4,34 zł, wzrosty USD/PLN zatrzymały się przed 3,96 zł, za franka zapłacimy 4,51 zł, a funt ponownie kosztuje powyżej 5-ciu złotych.

Jastrzębio na antypodach

Oprócz danych inflacyjnych dziś w kalendarzu nie zabrakło informacji o koszcie pieniądza. Tym razem swoją decyzję przedstawiał Bank Rezerw Nowej Zelandii. Zgodnie z rynkowym konsensusem stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie 5,50%. Sama decyzja nie była jastrzębia, natomiast komentarz po jej ogłoszeniu już tak. Jego treść mówi jasno, że RBNZ dostrzega problem wysokiej inflacji, w związku z którą nie wyklucza dalszego zacieśniania monetarnego. Wynikiem jasnego komunikatu ze strony nowozelandzkich decydentów było umocnienie waluty z antypodów do amerykańskiego dolara, euro i złotego tuż po ogłoszeniu decyzji. W dalszej części dnia NZD oddał część porannych zysków, co szczególnie widać na wykresie USD/NZD.

Dawid Górny, dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Waller z Fed osłabia dolara i powoduje spadek rentowności obligacji USA

Kurs EURUSD przekroczył wczoraj psychologiczny poziom 1,10. Jak na razie jedynie na moment, ponieważ dziś rano główna para walutowa lekko skorygowała te wzrosty i spadła minimalnie poniżej tego poziomu. Słabszy dolar to nie efekt danych makro z USA. Te wypadły relatywnie dobrze. Tu o sile USD zaważyły słowa Christophera Wallera z Fedu, który jako pierwszy z urzędników wskazał na możliwe obniżki stóp procentowych w USA.

Waller jest generalnie „jastrzębiem”, więc jest to prawdziwy zwrot z jego strony i pierwsza wskazówka od jakiegokolwiek urzędnika Fed, że cięcia stóp nadchodzą lub mogą nadejść. Wspomniał on, że jeśli inflacja będzie spadać jeszcze przez kilka miesięcy, można będzie obniżyć stopy procentowe.

Rynek wycenia już ponad 50 proc. szanse na obniżkę stóp na posiedzeniu w maju oraz ponad 60 proc. prawdopodbieństwo kolejnego ruchu w czerwcu 2024 roku. W rezultacie obserwujemy istotną sprzedaż dolara amerykańskiego. Rentowności 2-letnich amerykańskich obligacji rządowych spadły w okolice 4,72 proc. (dziś rano 4,67 proc.) podczas gdy jeszcze przed południem we wtorek były na poziomie ok 4,88 proc. Widoczny ruch w górę był również na indeksach giełdowych z Wall Street, jednak tu reakcja była umiarkowana.

Oprócz „gołębich” komentarzy Wallera pojawiły się również głosy Michelle Bowman za dalszym zacieśnianiem warunków monetarnych, jednak rynek od dłuższego czasu otrzymuje podobne stwierdzenia, dlatego też nie zwróciły one szczególnej uwagi inwestorów.

Zastanawiam się jedynie, czy wypowiedz Wallera była zaplanowana i uzgadniana w szerszym gronie pracowników Fed-u. Nie ulega wątpliwości, że obniżki stóp nadejdą prędzej czy później. Fed (głównie Powell) komunikował światu, że dalsze ruchy w górę poziomu kosztu pieniądza są „w grze”. Teraz, kiedy dane makro zaczynają pomału ochładzać się a proces dezinflacyjny postępuje, być może Rezerwa Federalna stwierdziła, że to czas, aby pomału komunikować rynkowi o możliwym łagodzeniu polityki monetarnej, żeby za kilka miesięcy nie doszło do większego szoku, który byłby zobrazowany wysoką zmiennością. Być może plan amerykańskiego banku centralnego jest taki, żeby działać stopniowo, dlatego też taki komunikat padł z ust Wallera a nie samego Powella.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Grupa Mex Polska: 230 proc. wzrost zysku netto rdr i 12,3 mln zł EBITDA po trzech kwartałach

Ponad 3,2 mln zł skonsolidowanego zysku EBIT oraz 2,4 mln zł zysku netto odnotowała w III kwartale 2023 r. Grupa Kapitałowa Mex Polska SA. Przychody ze sprzedaży od lipca do września przekroczyły 28,7 mln zł, co dało Grupie holdingowej ponad 12% wzrost rdr. Jednocześnie po trzech pierwszych kwartałach 2023 osiągnięto ponad 4 mln zł skonsolidowanego zysku netto oraz 5,7 mln zł zysku EBIT, co pozwoliło utrzymać dynamikę wzrostu odpowiednio o 230,5* i 60,5*% rdr (*po wyeliminowaniu z 2022 roku zdarzeń jednorazowych, tj.: umorzenia mikropożyczek i subwencji PFR oraz rozwiązania rezerwy na Program Motywacyjny). EBITDA w tym okresie przekroczyła 12,3 mln zł, a przychody ze sprzedaży wyniosły prawie 73,4 mln zł (wzrost o 20,9*% rdr). Wyraźna poprawa wyników finansowych zgadza się z wcześniejszymi szacunkami Grupy i jest rezultatem konsekwentnego monitorowania dynamicznie rosnących kosztów oraz systematycznej waloryzacji cen. To także efekt realizacji konsekwentnej polityki rozwoju i rentowności zarządzanych przez Grupę lokali.

– Naszą przewagą jest odpowiednio zdywersyfikowane portfolio z przemyślanym profilem konceptów oraz właściwy dobór lokalizacji. Dzięki temu posiadamy stabilną pozycję rynkową i osiągamy doskonałe wyniki. Tylko w III kwartale wypracowaliśmy 28,7 mln zł przychodów ze sprzedaży i odnotowaliśmy 2,4 mln zł zysku netto. Co więcej, pierwsze trzy kwartały 2023 pozwoliły nam wypracować ponad 230 proc. wzrost zysku netto i ponad 60 proc. wzrost zysku EBIT rdr (po wyeliminowaniu z 2022 roku zdarzeń jednorazowych). – informuje Paweł Kowalewski, Prezes Zarządu w Mex Polska SA. – Naszym zadaniem jest bieżąca analiza kosztów w celu utrzymania odpowiedniej sprzedaży i marż. Jest to możliwe dzięki spójnej polityce rozwoju oraz ciągłej obserwacji otoczenia rynkowego. – dodaje.

Środki pieniężne Grupy na koniec raportowanego okresu, tj. 30 września 2023 r, wynosiły 9 mln zł.

Tempo rozwoju Grupy utrzymuje dynamiczny trend, co doceniają także nasi Akcjonariusze. Widzimy to w znacznym wzroście kursu akcji Mex Polska S.A. o ponad 102% w ciągu ostatniego roku. Na tym jednak nie poprzestajemy i dążymy do utrzymania tendencji wzrostowej również w przyszłych kwartałach. – mówi Dariusz Kowalik, Członek Zarządu i Dyrektor Finansowy w Mex Polska SA.

Rozwój grupy kapitałowej Mex Polska oparty jest na nieustannym poszukiwaniu nowych atrakcyjnych lokalizacji. W związku z tym, w październiku br., spółka podpisała umowy dotyczące dwóch nowych lokalizacji, planowanych do otwarcia w I kwartale 2024 roku. Kolejna ,,Pijalnia Wódki i Piwa” oraz .,,Chicas&Gorillas’’ – reprezentujące najbardziej dochodowy segment Grupy, czyli segment bistro – mają zostać uruchomione na Śląsku, w samym sercu Katowic. Ze względu na wysoką atrakcyjność i potencjał tego regionu, Zarząd liczy na powodzenie otwarć, co ma przełożyć się na dalszy wzrost wyników sprzedażowych Grupy.

Wybrane dane finansowe Grupy w okresie I – III kw. 2023 roku:

 Dane w tys. PLN I – III 2023 I – III 2022 % I – III 2022 * %
Przychody ze sprzedaży 73 360 60 693 20,9% 60 693 20,9%
Zysk/strata z działalności operacyjnej 5 703 8 389 -32,0% 3 555 60,5%
EBITDA 12 381 14 441 -14,3% 9 606 28,9%
Zysk/strata netto 4 067 6 065 -32,9% 1 231 230,5%

*dane po wyeliminowaniu z 2022 roku zdarzeń jednorazowych: umorzenia mikropożyczek i subwencji PFR w kwocie prawie 3,3 mln zł, rozwiązania rezerwy na Program Motywacyjny w kwocie 1,1 mln zł oraz umorzenia czynszów najmu w związku z COVID-19 w kwocie prawie 0,5 mln zł.

Frankowicze znowu ostro ruszyli z pozwami. Dane z sądów

Według danych uzyskanych z 47 sądów okręgowych, od stycznia do końca września br. wpłynęło do nich o ponad 30% więcej spraw frankowych niż w analogicznym okresie ub.r. Zdecydowanie najwięcej pozwów zostało złożonych w SO w Warszawie, choć w tym przypadku widzimy spadek rdr. o blisko 35%. W pozostałych sądach odnotowano same wzrosty, niekiedy nawet trzycyfrowe. Przykładowo, w Sądzie Okręgowym w Zamościu skok rdr. wyniósł blisko 193%, w Krośnie – przeszło 171%, a w SO Warszawa-Praga w Warszawie – niespełna 171% rdr. W ocenie znawców tematu, główną przyczyną ww. sytuacji jest zmiana przepisów dotycząca właściwości sądu miejsca zamieszkania konsumenta. Natomiast ogólnie eksperci prognozują, że w skali kraju będziemy obserwować dalszy wzrost liczby tego typu sporów.

Kolejne tysiące pozwów

Jak wynika z danych udostępnionych przez 47 sądów okręgowych, w ciągu trzech kwartałów br. wpłynęło do nich prawie 59 tys. spraw frankowych. To o ponad 30% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich blisko 45 tys. Radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo stwierdza, że liczba pozwów złożonych w tym roku i skala wzrostu rdr. nie są zaskoczeniem. To oczekiwany trend wynikający z coraz większej świadomości frankowiczów o możliwościach, jakie daje im obecne prawo, zwłaszcza po wyroku TSUE. Ponadto sukcesy w sądach poszczególnych kredytobiorców inspirują innych do podjęcia podobnych kroków.

– Klienci banków są zdeterminowani przede wszystkim z powodu stałego wzrostu rat. Obecnie na skutek zwiększonego oprocentowania oraz kursów walut płacone raty są historycznie najwyższe. Dla przykładu, przy kredycie frankowym na 330 tys. zł rata wzrosła z 1500 zł do 2700 zł. Niemniej to samo dotyczy innych walut – euro, dolara i jena. Niedogodności wynikające z długiego oczekiwania na wynik procesu dla wielu osób są mniej istotne niż spłacanie przez kolejne lata wysokich rat kredytu. I stąd m.in. wynika ww. wzrost – komentuje Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Według Adriana Goski, wyraźny wzrost liczby spraw frankowych sugeruje, że frankowicze zyskują na sile i pewności w starciu z bankami. Ta zmiana dynamiki może prowadzić do strategicznej reorientacji w bankach. One muszą teraz bardziej liczyć się z możliwością przegranej w sądzie i długotrwałego obciążenia finansowego, związanego z procesami sądowymi. Ekspert zwraca uwagę na rosnącą determinację frankowiczów i ich gotowość do dochodzenia zarówno unieważnienia umów, jak i roszczeń o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. W obliczu tej sytuacji banki mogą odczuwać presję, aby rozważyć bardziej korzystne ugodowe rozwiązanie konfliktów.

Trzycyfrowe wzrosty

Analizując dane z poszczególnych sądów okręgowych, w ciągu trzech pierwszych kwartałów br. najwięcej spraw frankowych wpłynęło do SO w Warszawie – ponad 13 tys. (rok wcześniej – przeszło 20 tysięcy, spadek rdr. o blisko 35%). To jedyny sąd okręgowy, który w porównywanym okresie odnotował rdr. spadek liczby składanych pozwów z tego zakresu. Jak informuje sędzia Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie, za przyczynę tego uznawana jest regulacja dotycząca wyłącznej właściwości sądu miejsca zamieszkania konsumenta, zgodnie z art. 18 ustawy z dnia 9 marca 2023 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw.

– Faktycznie spadek liczby składanych spraw w SO w Warszawie wynika z nowych regulacji, które rozłożyły sprawy bardziej równomiernie po całym kraju. Oczekuję, że dzięki temu tempo rozpatrywania sporów w tzw. warszawskim wydziale frankowym będzie wyższe – zaznacza Adrian Goska.

Na kolejnych miejscach widać Sąd Okręgowy w Poznaniu – przeszło 6 tys. (rok wcześniej – niecałe 3 tysiące, wzrost rdr. o ponad 128%) oraz Gdańsku – niespełna 5 tys. (blisko 3 tysiące, zwyżka o 35% rdr.). Dalej widzimy SO Warszawa-Praga w Warszawie – ponad 4 tys. (analogiczny okres 2022 roku – niecałe 2 tys. i plus niespełna 171% rdr.), Szczecinie – blisko 3 tys. (niecałe 2 tys. i plus ponad 80% rdr.), Krakowie – niespełna 3 tys. (ponad tysiąc, plus ponad 100% rdr.) i we Wrocławiu – niecałe 3 tys. (ponad tysiąc, plus blisko 90% rdr.). Natomiast na końcu zestawienia są SO w Łomży – 69 (rok wcześniej – 42, plus ponad 64% rdr.), Przemyślu – 116 (67, plus przeszło 73% rdr.) oraz Zamościu – 161 (55, plus blisko 193% rdr.). Jeśli weźmiemy pod uwagę dane procentowe, to najwyższy wzrost rdr. odnotowano właśnie w SO w Zamościu. Następne są SO w Krośnie – ponad 171% rdr. (ostatnio – 171, poprzednio – 63), Warszawa-Praga w Warszawie oraz w Opolu – blisko 160% rdr. (br. – ponad 670, ub.r. – prawie 260).

– Spore wzrosty liczby pozwów w wielu sądach okręgowych mogą wpłynąć na wydłużenie czasu oczekiwania na wyroki. Dodatkowa ilość spraw może prowadzić do większego obciążenia sądów. Niemniej każdy rozpoczęty spór sądowy działa na niekorzyść banków, które są zmuszone do ponoszenia dodatkowych kosztów prawnych i zakładania kolejnych rezerw – stwierdza radca prawny z Kancelarii SubiGo.

Frankowicze paraliżują sądy

Według Arkadiusza Szcześniaka, o liczbie składanych pozwów decyduje szereg czynników, w tym jakość ugód proponowanych przez banki. Ekspert podkreśla, że cały portfel kredytów frankowych maleje z roku na roku, co może istotnie wpłynąć na ilość nowych spraw. W ubiegłym roku czynnych umów było ok. 343 tys. Szacuje się, że w sądach jest 140-150 tys. spraw. Zostaje więc na rynku ok. 200 tys. umów, które mogą trafić do sędziów. Liczba osób, które spłaciły i pozwały kredytodawcę, jest trudna do ustalenia. Banki nie prezentują takich statystyk.

– Na wykresach, z których korzystam, widać, że od 2019 roku jest stały wzrost liczby spraw frankowych w naszym sądzie. Trudno przewidzieć, kiedy to się skończy, ale nie należy spodziewać się zmiany trendu w krótkim czasie. Wprawdzie poprawia się sytuacja z załatwialnością, ale większy wpływ pozwów powoduje dalsze zatory. Przykładowo, nasz wydział był projektowany na ok. 2,5 tys. spraw, a mamy ich ponad 4 tys. Nikt nie zakładał, że nastąpi taki wzrost w niedługim okresie – zaznacza SSO Piotr Maziarz, przewodniczący I Wydziału Cywilnego w Sądu Okręgowego w Krakowie.

Z kolei Adrian Goska dostrzega, że banki rzadko składają atrakcyjne propozycje ugód przed rozpoczęciem procesu sądowego. Najkorzystniejsze oferty ugodowe pojawiają się zazwyczaj po zainicjowaniu działań prawnych i uzyskaniu pozytywnego wyroku w pierwszej instancji. Z tego powodu ekspert zaleca aktywną postawę i dochodzenie swoich praw w sądzie. To stwarza najlepszą okazję do uzyskania rzeczywiście satysfakcjonującej ugody. Radca prawny z Kancelarii SubiGo prognozuje również wzrost liczby pozwów w nadchodzących miesiącach. Zdecydowanie rośnie świadomość kredytobiorców, a dodatkowo jest coraz więcej korzystnych wyroków dla nich. To zachęca kolejne osoby do podejmowania podobnych kroków.

– Dalsze zwiększenie wpływu spraw frankowych jeszcze bardziej utrudni rozpoznawanie pozostałych sporów cywilnych, a już dziś jest z tym problem. W kolejce czekają pilne i naprawdę ważne sprawy społeczne, np. o renty z tytułu różnych zdarzeń czynów niedozwolonych, w szczególności wypadków komunikacyjnych. Dlatego uważam, że trzeba wprowadzać zmiany organizacyjne. Od kilku miesięcy pracujemy nad uruchomieniem sekcji, która będzie rozpoznawać tylko sprawy dotyczące umów związanych z oznaczeniem kwoty kredytu w walucie obcej. Takie odseparowanie powinno przynieść pozytywny efekt – podsumowuje sędzia Piotr Maziarz.

Wynik Warimpexu po trzech kwartałach na wyraźnym plusie

  • Wyższe wskaźniki obłożenia powierzchni na wynajem to wzrost przychodów o 16% i wskaźnik EBITDA wyższy o 5%
  • Ukończenie biurowca Mogilska 35 Office w Krakowie zgodnie z planem po dniu bilansowym
  • Darmstadt – projekt na przyszłość: nowy plan zagospodarowania przestrzennego wszedł w życie

Wiedeń/Warszawa, 29 listopada 2023 r. – W pierwszych trzech kwartałach, w których warunki rynkowe nadal pozostawały wymagające, Grupa Warimpex wypracowała zdecydowanie pozytywne wyniki. Wzrost przychodów z działalności operacyjnej o 16% oraz wskaźnika EBITDA o 5% potwierdza nadal świetną kondycję operacyjną spółki. Po uwzględnieniu odpisów amortyzacyjnych i wyceny nieruchomości wynik netto okresu wyniósł 3,2 mln EUR w porównaniu do 13,6 mln EUR w pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku. W ostatnim okresie działalność Spółki skupiała się na uchwale zatwierdzającej nowy plan zagospodarowania przestrzennego dla inwestycji w nieruchomości biurowe i komercyjne w Darmstadt oraz na ukończeniu projektu Mogilska 35 Office w Krakowie już po dniu bilansowym.

„Nasza długofalowa strategia pozwala nam zachować niezbędną elastyczność i długoterminową stabilność nawet w trudnym otoczeniu rynkowym, aby planować projekty deweloperskie i skutecznie je realizować” – mówi prezes Warimpexu Franz Jurkowitsch. „Dzięki temu możemy wykazać wyraźnie pozytywne wyniki również za pierwsze trzy kwartały 2023 roku.”

Pozytywna dynamika w działalności operacyjnej

Trend z pierwszych dwóch kwartałów utrzymał się w ostatnim czasie, a Warimpex odnotował wzrost całościowych przychodów o 16% do 37,5 mln EUR. Jest to efekt wzrostu przychodów ze sprzedaży dzięki wyższym wskaźnikom wynajmu polskich nieruchomości biurowych oraz biurowca Avior Tower w St. Petersburgu, który od stycznia 2023 roku jest wynajęty w całości. Nie dokonano żadnych transakcji sprzedaży nieruchomości, takich jak w ubiegłym roku w Budapeszcie. Wskaźnik EBITDA wzrósł więc o 5% z 15,9 mln EUR do 16,7 mln EUR, głównie za sprawą wzrostu przychodów ze sprzedaży.

EBIT spadł z 21,5 mln EUR do 14,7 mln EUR, co wynika ze spadku wyniku z tytułu amortyzacji i korekty wartości z 5,5 mln EUR do -2 mln EUR. Wynik z działalności finansowej spadł z -5,6 mln EUR do -8,9 mln EUR. Głównym powodem są niższe dodatnie różnice kursowe oraz nieco wyższe koszty z tytułu odsetek. Jedynie 20% zobowiązań finansowych podlega zmiennemu oprocentowaniu, a zatem ryzyko stopy procentowej sklasyfikowano jako umiarkowane. W ostatecznym rozrachunku wynik netto okresu wyniósł 3,2 mln EUR w porównaniu do 13,6 mln EUR w pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku.

Inwestycje w obiekty biurowe ukierunkowane na zrównoważony rozwój

Biurowiec Mogilska 35 Office w Krakowie o powierzchni użytkowej ok. 11 900 m² z certyfikatem BREEAM „Excellent” został ukończony zgodnie z planem po dniu bilansowym. Niemal połowa powierzchni jest na ten moment wynajęta. Obecnie trwają prace nad aranżacją i wykończeniem wnętrz dla najemców.

W przyszłości Waimpex planuje realizację dużego projektu, jakim jest budowa obiektów biurowych w niemieckim mieście Darmstadt. Na terenie „Telekom City” w bezpośrednim sąsiedztwie hotelu greet, w doskonałej lokalizacji położone są rezerwowe działki przeznaczone na ten cel. Ważnym kamieniem milowym na drodze do realizacji tego projektu było podjęcie we wrześniu uchwały zatwierdzającej plan zagospodarowania przestrzennego. Oznacza to, że można na tym terenie budować obiekty biurowe i handlowe o powierzchni całkowitej wszystkich kondygnacji maks. 77 500 m². Prace związane z planowaniem realizacji pierwszego obiektu „West Yard 29” o powierzchni terenu brutto ok. 13 800 m² są już bardzo zaawansowane. Wniosek o pozwolenie na budowę został złożony po dniu bilansowym. Rozpoczęcie budowy uzależnione będzie od korzystnych warunków rynkowych w danym okresie i od zabezpieczenia zainteresowania najemców, a to oznacza, że nastąpi nie wcześniej niż w drugiej połowie 2024 roku.

W przygotowaniu są kolejne inwestycje deweloperskie, takie jak obiekt wielofunkcyjny MC 55 w Białymstoku o powierzchni ok. 38 500 m² oraz obiekt biurowo-mieszkalny Chopin o powierzchni ok. 21 200 m² w Krakowie. Dla obu projektów wydane już zostały pozwolenia na budowę. W Rosji nie są planowane żadne nowe inwestycje deweloperskie.

Perspektywa 2024

Kierownictwo spółki Warimpex nadal bacznie śledzi rozwój sytuacji geopolitycznej i skutki bieżących wydarzeń, takie jak wzrosty cen i stóp procentowych. „Działalność operacyjna koncentruje się na kontynuowaniu projektów realizowanych na posiadanych gruntach rezerwowych” – mówi Franz Jurkowitsch. „Celem całej Grupy jest również potwierdzanie wdrażanych koncepcji zrównoważonego rozwoju poprzez uzyskiwanie odpowiednich certyfikatów dla poszczególnych nieruchomości oraz tworzenie warunków dla nowoczesnego środowiska pracy w najwyższej jakości.”

Wskaźniki finansowe za trzy pierwsze kwartały 2023 roku:

w TEUR 1-9/2023 Dynamika 1-9/2022
Przychody ze sprzedaży – Investment Properties 28 096 17 % 23 912
Przychody ze sprzedaży – Hotele 8 425 27 % 6 613
Przychody ze sprzedaży – Development & Services 1 015 -47 % 1 908
Przychody ze sprzedaży razem 37 536 16 % 32 433
Koszty przypisane bezpośrednio do przychodów ze sprzedaży 12 610 7 % 11 742
Wynik brutto ze sprzedaży 24 926 20 % 20 691
Wynik ze sprzedaży nieruchomości 2 821
EBITDA 16 745 5 % 15 948
Odpisy amortyzacyjne i korekty wartości -2 029 5 535
EBIT 14 716 -31 % 21 482
Wynik z działalności finansowej -8 908 60 % -5 573
Wynik netto okresu 3 245 -76 % 13 576
       
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej 20 657 155 % 8 092
       
  30.06.2023 Dynamika 31.12.2022
Gross Asset Value (GAV)

w mln EUR

393,9 – 8% 429,3
NNNAV na jedną akcję w EUR 3,33 – 12% 3,78
EPRA NTA 3,16 -12 % 3,59
Kurs akcji (ultimo) z ostatniego notowania w roku w EUR 0,78 20 % 0,65

 

Wyzwania polityki klimatycznej: wciąż 82% globalnego zapotrzebowania na energię zaspokajane dzięki paliwom kopalnym

Z roku na rok rośnie ilość deklaracji neutralności klimatycznej oraz wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych. W kolejnych latach wyzwaniem będzie utrzymanie akceptacji społecznej dla rosnących ambicji. Odpowiedzią powinno być pokazywanie zielonej transformacji w kontekście szans – a nie jedynie kosztów i ograniczeń. Z raportu KPMG pt. „Net Zero Readiness Report” wynika, że zielona transformacja to trwały trend, z którym liczyć się musi myślący przyszłościowo biznes. Działania na rzecz klimatu mają globalny charakter, chociaż ambicje i stosowane narzędzia różnią się w zależności od biorących udział w badaniu krajów oraz branż, w której działają przedsiębiorcy.

Skala wyzwań związanych z neutralnością klimatyczną pozostaje ogromna. 82% globalnego zapotrzebowania na energię pierwotną wciąż zaspokajane jest za pomocą paliw kopalnych – węgla, ropy naftowej i gazu ziemnego. Ograniczenie wzrostu średniej, globalnej temperatury do sugerowanego konsensusem naukowym poziomu 1,5 stopnia Celsjusza staje się coraz trudniejsze wraz z upływającym czasem. Polityki próbujące wesprzeć proces dekarbonizacji, napotykają na opór społeczny, argumentowany m.in. kosztami transformacji czy skalą zmian oczekiwanych w dotychczasowym stylu życia. Pozytywnym wnioskiem płynącym z raportu jest natomiast rosnący udział samochodów elektrycznych. Globalny udział tego typu pojazdów w sprzedaży wzrósł z 4,2% w roku 2020 do 14% w roku 2022. Firmy energochłonne inwestują w nowe, niskoemisyjne technologie, wspierające m.in. dekarbonizację sektora stali.

Różnorodne trendy polityki klimatycznej

W dynamicznie zmieniającym się otoczeniu rynkowym coraz większą rolę odgrywa badanie i redukowanie negatywnego wpływu gospodarki na globalny klimat. Wśród czynników tej zmiany wymienić należy między innymi różnorodne inicjatywy podejmowane na całym świecie:

  • Działania Unii Europejskiej, odbywające się pod hasłem Europejskiego Zielonego Ładu i mające odpowiadać na nowe wyzwania, w tym geopolityczne (REPowerEU jako odpowiedź na rosyjską agresję na Ukrainę).
  • Inflation Reduction Act, podpisany przez prezydenta USA, Joe Bidena, w sierpniu 2022, który stymulować ma zielony zwrot tamtejszej gospodarki. 370 miliardów dolarów trafić ma na inwestycje w bezpieczeństwo energetyczne i ochronę klimatu.
  • Chińskie plany zwiększania udziału energii wyprodukowanej bez użycia paliw kopalnych: 20% w roku 2025, 25% w 2030 i 80% w 2060, połączone m.in. z inwestycjami w sieci energetyczne.
  • Zwroty polityczne, umożliwiające zwiększenie ambicji klimatycznych oraz działań na rzecz ochrony środowiska w krajach takich jak Australia czy Brazylia.
  • Zmiany priorytetów inwestycyjnych – według szacunków Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) – inwestycje w czyste źródła energii sięgną w roku 2023 1,8 biliona dolarów w porównaniu do 1 biliona w paliwa kopalne.
  • Oczekiwania w zakresie raportowania przez firmy swojego wpływu na środowisko i klimat – nie tylko na obszarze Unii Europejskiej, ale również w Australii, Stanach Zjednoczonych czy w Wielkiej Brytanii.
  • Zobowiązania branżowe, takie jak obietnica osiągnięcia stanu neutralności klimatycznej przez sektor lotniczy do roku 2050, złożona przez Organizację Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO).

Rosnące wymogi raportowe w zakresie zrównoważonego rozwoju

Szczególnie silny wpływ na warunki prowadzenia biznesu w Polsce mają regulacje, przyjmowane na poziomie Unii Europejskiej. Nie inaczej jest w kwestiach, związanych z wpływem przedsiębiorstw na środowisko i klimat. Jednym z tego przykładów jest dyrektywa, dotycząca sprawozdawczości w zakresie zrównoważonego rozwoju – CSRD.

Dyrektywa CSRD wraz z powiązanymi z nią Europejskimi Standardami Sprawozdawczości Zrównoważonego Rozwoju (ESRS) przyniesie sporą zmianę na rynku. Po pierwsze, w najbliższych latach gwałtownie zwiększy się liczba podmiotów, objętych obowiązkiem raportowania swojego wpływu na ludzi i środowisko. Po drugie, skutki jej wprowadzenia wykraczać będą daleko poza firmy mające obowiązek raportowy. Chcąc poznać swój wpływ na środowisko, chociażby zakres 3 emisji gazów cieplarnianych, oczekiwać będą na stosowne dane ze strony swoich kontrahentów. Ich brak, w skrajnym przypadku, może doprowadzić do ograniczenia czy zerwania współpracy – mówi Justyna Wysocka-Golec, Partner Associate, Liderka Zespołu ESG, Climate & Nature w Dziale Consultingu w KPMG w Polsce.

CBAM – węglowy mechanizm graniczny UE

Innym nowym, istotnym czynnikiem wpływającym na zapewnienie neutralności klimatycznej będzie obowiązujący mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2. Jego celem jest wyrównanie pola gry między producentami dziś wysokoemisyjnych produktów, wytwarzającymi je na terenie Unii Europejskiej i ponoszących z tego tytułu koszty, związane z unijną polityką energetyczno-klimatyczną, a producentami z jurysdykcji o mniej ambitnych politykach dekarbonizacyjnych.

Z jednej strony mechanizm ten budzi kontrowersje ze strony gospodarek globalnego południa, takich jak Indie – z drugiej strony ekspertki i eksperci KPMG odnotowują zainteresowanie jego wprowadzaniem w innych krajach. CBAM działa dziś w formacie sprawozdawczym, w którym importerzy towarów, takich jak aluminium, cement, energia elektryczna, nawozy, stal czy żelazo muszą ujawniać ślad węglowy sprowadzanych produktów. Po jego zakończeniu, od 2026 roku, wielkość śladu węglowego będzie stanowiła podstawę do realizacji obowiązku zakupu certyfikatów CBAM. To dobry moment, by zainteresować się tematem – mówi Justyna Wysocka-Golec, Partner Associate, Liderka Zespołu ESG, Climate & Nature w Dziale Consultingu w KPMG w Polsce.

Rozumienie obowiązujących trendów, wpływających na kształt życia gospodarczego oraz podejmowanie przemyślanych działań na rzecz zielonej transformacji modelu biznesowego przedsiębiorstwa – pozwala na zminimalizowanie ryzyk, związanych z fizycznymi skutkami kryzysu klimatycznego, a także związanych z samym procesem transformacji. Zmniejsza ryzyko ponoszenia dodatkowych, nieplanowanych kosztów, dając szansę na efektywne gospodarowanie energią i surowcami. Umożliwia również znalezienie nisz rynkowych, dzięki którym bycie liderem zmian przełożyć się może na poprawę wyników finansowych.

Kandydaci na rynku pracy: co potrafią, czego się boją, z czym walczą

Zdolność do szybkiej adaptacji do nowych warunków pracy i rozwoju, sprawne podnoszenie kwalifikacji i nabywanie wiedzy – to zdaniem przebadanych przez Pracuj.pl osób ich największe zalety na rynku pracy. Co ciekawe, respondenci mieli większą skłonność do wskazywania swoich zalet niż wad w kontekście rynku pracy. Mimo to, jak pokazało badanie, wielu z nich ma trudności w negocjowaniu lepszych warunków zatrudnienia czy wyższego wynagrodzenia. Badanie “Nowe prawa rekrutacji” pozwoliło ujawnić, jak kandydaci radzą sobie z tymi wyzwaniami i jakie cechy podkreślają w CV, by zwiększyć szansę na zdobycie atrakcyjnej pracy.

Najważniejsze informacje:

  • 57% badanych sądzi, że ich zaletą w kontekście rynku pracy jest samodzielność w realizacji powierzonych im zadań.
  • Tylko 16% kandydatów uważa, że potrafi skutecznie przedstawić swoje atuty podczas rekrutacji.
  • Wśród elementów podkreślanych przez kandydatów w CV znajduje się wykształcenie (44%) oraz doświadczenie zawodowe (40%).
  • Zrealizowane projekty czy działalność w organizacjach kandydaci podkreślają najrzadziej (odpowiednio 10% i 8%).
  • 72% badanych pozytywnie ocenia własne kompetencje cyfrowe.

Najnowsze badanie Pracuj.pl przeprowadzone na grupie 2120 Polaków pozwoliło przyjrzeć się oczekiwaniom kandydatów dotyczącym procesu rekrutacji, a także sprawdzić, jak oni sami oceniają swoje kompetencje w kontekście rynku pracy.

Z danych wynika, że są to oceny stosunkowo wysokie. Na pierwszym miejscu wśród cech, które przez kandydatów postrzegane są jako ich zalety w kontekście pracy, znalazła się samodzielność w wykonywaniu zadań – wskazało ją 57% respondentów. Połowa (52%) uważa, że ich zaletą jest zdolność nabywania nowej wiedzy. Wysoko uplasowały się także umiejętność adaptacji do nowych warunków, którą wskazało 44% badanych oraz pozytywne nastawienie do wyzwań i trudności w pracy zaznaczone przez 42%.

Nieco rzadziej badani wśród swoich zalet wskazywali na cechy, takie jak poczucie humoru czy kompetencje miękkie, np. budowanie relacji ze współpracownikami. Nadal jednak uzyskiwały one stosunkowo wysokie wyniki. I tak, na przykład, zdolność do budowania relacji jako posiadaną przez siebie zaletę wskazało 36% badanych, a do budowania relacji z przełożonymi – 39%. Empatię wobec współpracowników deklarowało 4 na 10 respondentów, a inteligencję emocjonalną w relacjach z nimi – 3 na 10.

Najrzadziej wśród zalet podawano łatwość zwiększania własnych zarobków (13%), skuteczne przedstawianie swoich atutów podczas rekrutacji (16%) czy dobrą intuicję w wyborze miejsc pracy i współpracowników (18%).

Wyzwania w rekrutacji

Badani zostali poproszeni także o wskazanie swoich wad w kontekście zatrudnienia. Najwyższy wynik spośród nich uzyskała mała przedsiębiorczość i trudności w staraniu o podwyżkę, którą zadeklarował mniej więcej co czwarty badany (27%), a na drugim miejscu uplasowały się trudności z prezentacją swoich umiejętności podczas rekrutacji (24%). Takie wyniki oznaczają, że kandydaci mierzą się nadal z wieloma wyzwaniami w kontekście poszukiwania satysfakcjonującej pracy – pomimo wielu zalet, które deklarują.
Co ciekawe, respondenci mieli większą skłonność do wskazywania swoich zalet niż wad w kontekście rynku pracy, o czym może świadczyć fakt, że 22% z nich nie zaznaczyło żadnej z proponowanego zestawu kilkunastu wad – była to trzecia najczęściej wybierana odpowiedź.

Wśród pięciu najczęściej wskazywanych wad znalazła się także nieśmiałość w relacjach ze współpracownikami, którą zaznaczyło 19% respondentów. Częstość wskazywania nieśmiałości malała jednak wraz ze wzrostem wieku odpowiadających, z poziomu 32% w grupie 18–24 lat do poziomu 14% w grupie 55–65.

Listę zamyka skłonność do łatwej utraty motywacji i zaangażowania (17%). Tutaj również można było zaobserwować zmianę częstotliwości wskazywania tej cechy w różnych grupach wiekowych. I tak, młodzi w wieku 18-24 lat wskazywali ją dwukrotnie częściej (24%) niż osoby z przedziału wiekowego 55-65 lat (12%).

Warto zauważyć, że – jak pokazało badanie – osoby młodsze nieco rzadziej wskazują na swoje zalety niż osoby starsze i jednocześnie zdecydowanie częściej niż ci drudzy podkreślają swoje wady. Świadczyć to może z jednej strony o ich dużej świadomości w zakresie konieczności dalszego rozwoju zawodowego, dodatkowo podpartej zmianą pokoleniową i być może większą uważnością na siebie i innych, która często cechuje osoby z najmłodszych pokoleń. Tendencja ta nie ma odzwierciedlenia jedynie, jeśli chodzi o kompetencje cyfrowe, które ogólnie pracownicy oceniają dobrze, lecz ze wzrostem wieku respondentów ocena ta nieco maleje. Nie są to jednak spadki o więcej niż kilka punktów procentowych. Zdecydowanie większą różnicę widać między samooceną kompetencji cyfrowych pracowników fizycznych i biurowych (odpowiednio 66% wobec 79%)
-– Jolanta Lewandowska-Bitkowska, Ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju pracowników w Pracuj.pl.

Różnice w odpowiedziach poszczególnych grup wiekowych, a zatem pokoleń na rynku pracy, przynoszą ciekawe wnioski na ich temat. Okazuje się bowiem, że osoby z grupy 18-24 lat częściej niż starsi deklarują tendencję do spóźniania się do pracy czy na spotkania. Częściej również dekoncentrują się w pracy, chociaż tutaj zależność jest dość ciekawa: najbardziej skoncentrowaną grupą są osoby w sile wieku, czyli w przedziale 44-55 lat, zaś najstarsza grupa, w której znajdują się również pracownicy tuż przed przejściem na emeryturę, wykazuje większe tendencję to utraty koncentracji podczas wykonywania zadań.

Wysokie kompetencje cyfrowe

45% badanych sądzi, że ich istotnym atutem na rynku pracy jest umiejętność szybkiego uczenia się nowych technologii, pokazało badanie Pracuj.pl. To szczególnie ważne nie tylko w kontekście trwającego zatrudnienia i ciągłego podnoszenia swoich kwalifikacji, lecz także samych procesów rekrutacyjnych, odbywających się z wykorzystaniem coraz bardziej zaawansowanych narzędzi już od etapu przeglądania ogłoszeń o pracę. Zdaniem połowy (51%) badanych wysokie kompetencje cyfrowe, czyli zdolność do sprawnego korzystania z technologii – m.in. urządzeń, internetu, programów, są ich atutem przy poszukiwaniu zatrudnienia. Brak takich kompetencji stanowi wyzwanie dla co piątej badanej osoby.

Same posiadane kompetencje cyfrowe 3/4 badanych (72%) ocenia bardzo lub raczej pozytywnie – wobec tylko 4%, które oceniają je negatywnie.

Co kandydaci podkreślają w CV?

Badanie Pracuj.pl sprawdzało nie tylko, jak kandydaci oceniają swoje zalety i wady w kontekście rynku pracy, lecz także co eksponują w swoich CV. Zdecydowanie najczęściej wskazywano na posiadane kierunkowe wykształcenie (44% badanych podkreśla je w swoim CV), pełny przebieg przeszłego zatrudnienia (40%) oraz posiadane prawo jazdy (39%). Na dalszych miejscach uplasowały się posiadane kompetencje miękkie, takie jak komunikatywność czy zdolność zarządzania (35%, przy czym częściej podkreślają je pracownicy biurowi niż fizyczni).

To, co kandydaci uwypuklają w swoich dokumentach aplikacyjnych, jest szczególnie ciekawe w kontekście ich wyzwań związanych z często deklarowanym brakiem umiejętności dobrego zaprezentowania się podczas rozmowy rekrutacyjnej. Z naszego badania wynika, że ponad połowa (55%) przygotowując swoje CV w odpowiedzi na oferty, stara się je każdorazowo dopasować do potrzeb konkretnego pracodawcy. Zdecydowanie częściej robią to osoby wykonujące pracę biurową niż pracownicy fizyczni. Najbardziej zaskakuje jednak, że aż 27% podkreśla w CV swoje hobby i pasje i jednocześnie tylko 10% – zrealizowane projekty. A to informacja o nich może mocno podnieść atrakcyjność ich aplikacji w oczach osoby rekrutującej, podczas gdy dane dotyczące zainteresowań są tylko ciekawym, lecz nie niezbędnym uzupełnieniem – komentuje Agata Roszkiewicz, Ekspertka ds. wynagrodzeń i benefitów w Pracuj.pl.

Najmniej osób wśród respondentów podkreśla w swoich CV posiadanie certyfikatów językowych (11%), biznesowych (9%) czy działalność w organizacjach/stowarzyszeniach – 8%. 13% natomiast nigdy nie przygotowywało CV na potrzeby rekrutacji – nie jest zaskoczeniem, że odsetek takich osób jest zdecydowanie wyższy wśród pracowników fizycznych (17%) niż biurowych (10%).

Stosunkowo niskie odsetki uzyskane przez te odpowiedzi mogą wynikać z faktu, że są to elementy, którymi kandydaci często mogą pochwalić się zdecydowanie rzadziej niż posiadanym doświadczeniem zawodowym czy wykształceniem. Z pewnością to one jednak mogą pomóc im poradzić sobie z wyzwaniami związanymi z dobrą autoprezentacją w procesie rekrutacji – i tym samym zwiększyć szansę na znalezienie satysfakcjonującej pracy.

O BADANIU

Badanie „Nowe prawa rekrutacji” zostało przeprowadzone we wrześniu 2023 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI wykonano na próbie 2120 Polaków w wieku 18-65, w tym 424 osoby w wieku 55-65. Struktura próby była kontrolowana biorąc pod uwagę płeć, wiek i wielkość miejscowości zamieszkania odpowiadających.

Zmiany w zatrudnianiu cudzoziemców po pandemii

Pandemia koronawirusa przyczyniła się do tymczasowych zmian w kwestii zatrudniania cudzoziemców – w tym możliwości przedłużenia terminu na złożenie wniosku o zezwolenie pobytowe. Okres ich ważności zakończył się 31 lipca br. Tym samym do obowiązku pracodawcy należy zweryfikowanie dokumentów posiadanych przez zagranicznych pracowników dotyczących ich pobytu, pod względem legalności i ważności. O co jeszcze należy zadbać przy zatrudnianiu cudzoziemców?

W związku z pandemią koronawirusa oraz zgodnie z art. 15 z ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, wielu cudzoziemców skorzystało z możliwości przedłużenia terminu na złożenie wniosku o zezwolenie pobytowe. Termin ten został dodatkowo przedłużony o 30 dni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii – czyli do 31 lipca. Od tego czasu do obowiązku pracodawcy należy zweryfikowanie ważności posiadanych przez zagranicznych pracowników dokumentów potwierdzających legalność ich pobytu.

Zatrudnianie cudzoziemców – krok po kroku

Każdy pracodawca niezależnie od kraju pochodzenia pracownika musi zapewnić warunki zatrudnienia zgodne z polskimi przepisami prawa pracy. To podstawowe kwestie związane m.in. z wymiarem czasu pracy czy urlopu wypoczynkowego oraz wysokości wynagrodzenia, ale także te wynikające bezpośrednio z faktu innego kraju pochodzenia pracownika – w tym legalności pobytu.

Pierwszym krokiem, który powinien zostać podjęty przez pracodawcę w momencie zatrudniania osoby zza granicy, jest ustalenie kraju pochodzenia pracownika. Od tego zależy, co i czy będzie potrzebne pracodawcy do dopełnienia wszelkich formalności. Co ważne, cudzoziemcy pochodzący z państwa będącego członkiem UE lub EOG mogą podejmować pracę zgodnie z zasadą dowolnego przepływu pracowników oraz dowolnego zatrudnienia. Natomiast osoby pochodzące z innych krajów, muszą posiadać dodatkowe zezwolenia, w tym zezwolenie na przebywanie w Polsce  – wskazuje Anna Sikorska, ekspertka Koalicji Bezpieczni w Pracy, Dyrektor Działu Zasobów Ludzkich i Administracji w PW Krystian.

Oprócz zezwolenia do pracy na terenie kraju RP, cudzoziemiec powinien być także wpisany przez pracodawcę do ewidencji oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy. Zatrudniający ma też obowiązek spisać umowę w języku zrozumiałym dla cudzoziemca. Po stronie pracownika z innego kraju należy uzyskanie tytułu pobytowego oraz zezwolenia na wykonywanie pracy wydane przez właściwego wojewodę.

Prawa cudzoziemca do wykonywania pracy na terytorium RP

Art. 87 ust. 1 ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, wskazuje, że cudzoziemiec posiada uprawnienia do pracy na terenie RP, jeśli m.in.:

– ma status uchodźcy nadany w RP;

– ma ochronę uzupełniająca w RP;

– posiada zezwolenie na stały pobyt w RP;

– posiada zezwolenie na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej w RP;

– posiada zgodę na pobyt ze względów humanitarnych;

– posiada zgodę na pobyt tolerowany w RP;

– korzysta z ochrony czasowej w RP;

– posiada ważne zaświadczenie wydane na podstawie art. 35 usługi rynku pracy ust. 1 ustawy z dnia 13 czerwca 2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP;

– jest obywatelem państwa niebędącego stroną umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, który może korzystać ze swobody przepływu osób na podstawie umowy zawartej przez to państwo ze Wspólnotą Europejską i jej państwami członkowskimi;

– towarzyszy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej cudzoziemcowi będącemu obywatelem UE / EOG lub obywatelowi polskiemu, jako członek rodziny w rozumieniu ustawy z dnia 14 lipca 2006 r. o wjeździe na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, pobycie oraz wyjeździe z tego terytorium obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej i członków ich rodzin;

Z art. 87 wynika także, że zezwolenia na pracę nie potrzebują m.in.:

– osoby posiadające uprawnienia na pobyt tymczasowy w celu podjęcia studiów, prowadzenia badań naukowych, mobilności długoterminowej naukowca oraz posiadające członka rodziny, który jest obywatelem RP;

– osoby, których małżonek jest obywatelem Polski lub cudzoziemcem posiadającym uprawnienia, o których mowa w pkt 1 i ust. 1 pkt 1–6;

Wyjątkami, kiedy nie jest potrzebne zezwolenie na pracę przez cudzoziemców są także niektóre zawody i aktywności. To m.in. nauczyciele języków obcych w szkołach, przedszkolach, placówkach itd., członkowie sił zbrojnych lub personelu cywilnego, którzy wykonują pracę w międzynarodowych strukturach wojskowych znajdujących się na terytorium RP, czy też będących stałymi korespondentami zagranicznych środków masowego przekazu.

Brak wymaganego zezwolenia na pracę stanowi naruszenie zarówno dla zatrudniającego, jak i zatrudnianego. Dla pracodawcy przewidziana jest grzywna w wysokości od 1 tys. do 20 tys. zł. Natomiast w przypadku cudzoziemca pracującego nielegalnie można zastosować karę w wysokości sięgającej do 5 tys. zł. Dodatkowo możliwe jest zobowiązanie go do wyjazdu z Polski, a także zakaz wjazdu na terytorium Polski i innych państw obszaru Schengen – obowiązujący od 1 roku do 3 lat.

Ułatwiona procedura zatrudnienia – dla kogo?

Ułatwioną procedurę podjęcia pracy mają obywatele: Mołdawii, Armenii, Gruzji, Rosji, Ukrainy oraz Białorusi. Osoby z tych państw mogą otrzymać oświadczenie o powierzeniu wykonywania pracy, które jest również dokumentem stanowiącym podstawę do uzyskania wizy z pozwoleniem do wykonywania pracy w Polsce.

Należy pamiętać, że jeśli cudzoziemiec pochodzi z państw spoza UE, EOG lub Szwajcarii, pracodawca powinien zweryfikować czy dany kraj posiada umowę zawartą z RP o zabezpieczeniu społecznym. Warto wtedy sprawdzić, czy zgodnie z przepisami wynikającymi z umowy z danym krajem, cudzoziemiec podlega ubezpieczeniu w swoim kraju czy w Polsce – dodaje Anna Sikorska.

Takie umowy międzynarodowe RP ma obecnie podpisane z USA, Kanadą, Australią, Koreą Południową, Macedonią, Ukrainą, Mongolią, Serbią, Bośnią i Hercegowiną oraz Ukrainą i Czarnogórą. Jeśli takiej umowy z danym krajem nie ma, trzeba zgłosić cudzoziemca do ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego w Polsce w przeciągu 7 dni od rozpoczęcia pracy przez pracownika.

Trudny rok 2023 dla celulozy. Polska mocno traci, bo jest jednym z europejskich liderów produkcji np. papieru higienicznego

Nie jest to łatwy rok dla sektora TSL w Polsce. Liczba ładunków w I półroczu mocno spadła i dopiero od jesieni widać delikatne ożywienie w sektorze e-commerce oraz w transporcie morskim i lądowym. Eksperci zwracają uwagę, że obecna sytuacja jest pokłosiem zarówno pandemii COVID-19, wojny w Ukrainie jak i kłopotów gospodarczych wynikających z wysokiej inflacji w roku 2022 i 2023. Jednym z głównych surowców przeładowywanych w Polsce jest celuloza.

– Ten rynek ma za sobą bardzo ciężki czas. Niemal wszyscy giganci tej branży odczuli spadki zapotrzebowania na towar przy jednoczesnym wzroście cen przetwarzania celulozy. Branża papiernicza jest jedną z najbardziej energochłonnych branż. Jesteśmy po wielu rozmowach z naszymi partnerami. Liczymy, że rok 2024 będzie czasem odbicia – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.

Spotkanie sektora papierniczego i celulozowego odbyło się kilkanaście dni temu w Londynie. O przyszłości branży rozmawiali eksperci z całego świata. Nie brakowało tam również przedstawicieli logistyki, w tym właśnie ekspertów Grupy CSL.

– Kiedy sektor taki jak celuloza dopadają turbulencje, to oczywiste jest to, że również logistyka i sektor przeładunkowy to odczuwa. Podsumowanie roku 2023 rysowało się raczej w szarych odcieniach, ale zwiastuny na rok 2024 są już zdecydowanie pozytywniejsze. Celuloza jest nam nadal niezbędna. Przetwórcom nie udaje się gromadzić na tyle dużych zapasów, by kolejne ładunki nie były im potrzebne. Symptomy ożywienia już są – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju Grupy CSL.

– Spodziewamy się, że będzie dużo lepiej niż w 2023 roku w sektorze celulozy, ale i w innych przeładunkach. Powodów jest kilka. Inflacja oddala się od nas w całej Europie, a do tego przedsiębiorcy są bardziej gotowi do działania w trudniejszych warunkach. Inflacja i wojna w Ukrainie bardzo mocno wpłynęły na plany zakupowe gospodarek na całym świecie, a my jako Polska jesteśmy jednym z liderów produkcji np. papieru higienicznego – dodaje Przemysław Hołowacz.

Przemysław Hołowacz dodaje, że Polska jest jednym z liderów nie tylko produkcji, przetwórstwa, ale i transportu celulozy w Europie. Osłabienie agregacji tego surowca odbija się więc na przedsiębiorcach związanych z tą branżą bardzo silnie.

– Słowo, które może zdominować rok 2024 w wielu branżach przemysłowych to optymalizacja. Będzie ona jednak dążyć nie do zamykania firm i zwalniania pracowników, a bardziej do zwiększania efektywności – mówi Przemysław Hołowacz.

Polska poza produkcją papieru higienicznego zajmuje wysokie miejsce w skali Europy w produkcji i eksporcie np. papieru biurowego czy papierowych opakowań dla sektora wielobranżowego.

Answear.com z 36-proc. wzrostem przychodów po trzech kwartałach 2023 r.

Answear.com, wiodący e-commerce oferujący modę, produkty home&lifestyle i outdoor w regionie CEE podsumowuje III kw. 2023 r. Pomimo trudnej sytuacji na rynku i spowolnienia w gospodarkach krajów regionu, a także obciążenia wyników kosztami poniesionymi przez markę PRM, Spółka po trzech kwartałach odnotowała wzrost przychodów o 36 proc. rdr. do kwoty 830 mln zł oraz zysk netto większy o 25 proc. rdr., który wyniósł 7 mln zł. Answear.com z osiągniętymi dynamikami wzrostów pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się platform e-commerce w Europie w branży fashion, skutecznie realizując założenia strategiczne i kontynuując budowę pozycji lidera w regionie CEE.

Za nami bardzo wymagający kwartał, w którym nasze wyniki były pod presją trudnej sytuacji rynkowej i osłabionego popytu konsumenckiego. Dodatkowo pod koniec III kw. pogoda również nam nie sprzyjała. Wrzesień był rekordowo ciepłym miesiącem na rynkach, na których działamy, co oczywiście miało negatywny wpływ na sprzedaż kolekcji jesiennej. Jednak mimo tych wszystkich negatywnych czynników Answear.com wciąż pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się platform e-commerce w Europie w branży fashion, co potwierdza, że mamy zdrowy i stabilny biznes – komentuje Krzysztof Bajołek, Prezes Zarządu Answear.com.

Po trzech kwartałach 2023 r., Answear.com utrzymał swoją marżę na sprzedaży na poziomie 40,5 proc., co jest dowodem na skuteczne zarządzanie i elastyczność w strategii cenowej. Warto podkreślić, że utrzymanie stabilnej marży miało miejsce mimo zmniejszonego udziału sprzedaży komisowej i wpływu dewaluacji hrywny na rynku ukraińskim. Po trzech kwartałach Answear.com wypracował kumulatywnie 38,5 mln zł EBITDA, co oznacza wzrost o 3 proc. rdr. Na poziomie oczyszczonej EBITDA z wpływu zdarzeń jednorazowych oraz wyceny programu motywacyjnego – w wysokości 41,7 mln zł, czyli 5,0% przychodów ze sprzedaży.

– Warto podkreślić, że w III kw. br. nasza rentowność była obciążona kosztami poniesionymi przez markę PRM w związku z otwieraniem nowych rynków, a także kosztami jednorazowymi związanymi z przejęciem. W minionym kwartale, PRM wygenerował 4,8 mln zł ujemnej EBITDA. Mimo obciążenia wyniku i słabszej koniunktury w trzecim kwartale, Answear.com po dziewięciu miesiącach osiągnął dodatni wynik EBITDA na poziomie 38,5 mln zł, co świadczy o stabilnym wzroście i skuteczności strategii firmy – dodaje Jacek Dziaduś, wiceprezes Zarządu ds. finansowych Answear.com.

W III kw. 2023 r. Answear.com kontynuował strategię poprawy oferty i zwiększenia udziału marek premium w sprzedaży, które na koniec minionego kwartału stanowiły 59 proc. wszystkich marek w ofercie, co stanowi wzrost w porównaniu do 55 proc. odnotowanego rok wcześniej. Ma to bezpośredni wpływ na średnią wartość zamówienia, która wzrosła do 338 zł.

Po trzech kwartałach br. nowe rynki odpowiadały za blisko 10 proc. sprzedaży. Szczególnie warto podkreślić bardzo dobre wyniki na rynku ukraińskim, gdzie Answear.com, po wznowieniu sprzedaży, szybko stał się liderem w sektorze e-commerce fashion. Spółka została uhonorowana drugi rok z rzędu prestiżowymi nagrodami dla najlepszego odzieżowego sklepu internetowego oraz najlepszego sklepu multibrandowego w 2023 r. W ostatnich dniach Answear.com poinformował o wejściu na rynek włoski, jest to 12 rynek, na którym działa Spółka i pierwszy w regionie Europy Zachodniej.

Wrocławski rynek biurowy: najwyższa kwartalna podaż i największa liczba inwestycji w budowie

W trzecim kwartale 2023 roku deweloperzy na rynku biurowym we Wrocławiu zrealizowali projekty o powierzchni 43 100 m kw., co było największym kwartalnym wynikiem na rynkach regionalnych. Realizowane obecnie we Wrocławiu inwestycje biurowe również są najwyższym wynikiem spośród miast regionalnych.

We Wrocławiu, który jest drugim pod względem wielkości zasobów biurowych rynkiem regionalnym w Polsce, od stycznia do września 2023 roku oddano do użytku 75 700 m kw. Nowa podaż stanowiła 32% całkowitego wolumenu powierzchni zrealizowanej w miastach regionalnych. W III kwartale roku ukończono dwa projekty biurowe: Infinity (Avestus) oraz modernizacja budynku Renoma (Globalworth), w których łącznie blisko 43 100 m kw. jest przeznaczone na wynajem. Był to najwyższy kwartalny wynik nowej podaży biurowej na rynkach regionalnych. Wolumen zasobów biurowych we Wrocławiu na koniec września wyniósł 1,35 mln m kw.

Na koniec września we Wrocławiu w budowie znajdowało się blisko 66 900 m kw. powierzchni biurowej, co również było najwyższym wynikiem spośród głównych miast regionalnych. Zgodnie z  deklaracjami deweloperów większość realizowanej powierzchni zasili wrocławski rynek biurowy w 2024 roku, a w ostatnim kwartale bieżącego roku możemy spodziewać się niecałych 15 000 m kw. Kluczowymi inwestycjami pozostającymi w budowie są m.in. Quorum Office Park A (ponad 18 000 m kw., Cavatina Holding) oraz B10 (13 600 m kw., Vastint Poland).

„Podsumowując wyniki popytu po pierwszych trzech kwartałach 2023 roku, również najemcy wykazali się stosunkowo wysoką aktywnością. W tym okresie podpisano umowy najmu na blisko 123 100 m kw. powierzchni, co było drugim najwyższym wynikiem na rynkach regionalnych i stanowiło 23% całkowitego wolumenu transakcji,” – komentuje Maciej Moralewicz, dyrektor regionalny w Knight Frank.

W strukturze transakcji dominowały nowe umowy, których udział stanowił 60%. Renegocjacje i ekspansje zostały daleko w tyle z udziałami w wolumenie transakcji na poziomie odpowiednio 33% i 7%.

„Relatywnie wysoka nowa podaż nie została zrekompensowana przez aktywność najemców, co w konsekwencji przyczyniło się do wzrostu współczynnika pustostanów w odniesieniu kwartał do kwartału o 1,1 pp. Na koniec września 2023 roku wyniósł on 17,2%. Współczynnik pustostanów w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim wzrósł o 1,6 pp.,” – dodaje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Czynsze wywoławcze we Wrocławiu na koniec września 2023 roku pozostały stabilne względem poprzedniego kwartału i wahały się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest wzrost stawek czynszów. Stawki opłat eksploatacyjnych wahały się od 16,00 do 31,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Instytut Energetyki Państwowym Instytutem Badawczym

Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 24 listopada 2023 r. nadano Instytutowi Energetyki status Państwowego Instytutu Badawczego.

Do zadań Instytutu Energetyki – Państwowego Instytutu Badawczego, szczególnie ważnych dla planowania i realizacji polityki państwa, których wykonywanie jest niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego i publicznego oraz ochrony środowiska, wykonywanych w sposób ciągły należy:

  • dostarczanie podstaw merytorycznych do prowadzenia procesu decyzyjnego w organach administracji państwowej, w tym zwłaszcza w obszarze prognozowania rozwoju elektroenergetyki w kraju i w ramach współpracy międzynarodowej;
  • działanie na rzecz wzrostu bezpieczeństwa energetycznego i publicznego;
  • identyfikacja i zmniejszanie zagrożeń środowiska naturalnego związanych z działalnością elektroenergetyki zawodowej i przemysłowej oraz przemysłu pracującego na rzecz sektora elektroenergetyki, a także logistyka związana z działalnością prowadzoną przez ten sektor z uwzględnieniem problemów eksploatacyjnych urządzeń;
  • monitoring i prognozowanie trwałości oraz niezawodności funkcjonowania urządzeń oraz systemu elektroenergetycznego, których awarie mogą stwarzać zagrożenie publiczne;
  • koordynacja strategicznych programów badawczych służących modernizacji infrastruktury energetycznej Polski w obszarze wytwarzania i przesyłu energii elektrycznej i cieplnej;
  • realizacja prac rozwojowych, wdrożeniowych i innowacyjnych oraz wykonywanie analiz w zakresie rozwoju elektroenergetyki oraz wykorzystania nowych technologii w energetyce;
  • doskonalenie metod badań naukowych i prac rozwojowych.

– Dzisiaj dołączamy do elity polskich instytutów badawczych. To potwierdzenie pozycji i roli jaką Instytut Energetyki już od 70 lat odgrywa, działając na rzecz energetyki i powiązanych gałęzi gospodarki, w kraju i na świecie. Przed krajową energetyką w tej i kolejnych dekadach szereg wyzwań, a transformacja wymaga kompleksowych działań i zaangażowania wszystkich interesariuszy. Jako PIB będziemy w te działania włączeni jeszcze mocniej, angażując nasze unikalne zasoby kadrowe, rozwijane w IEn technologie, doświadczenie, wiedzę ekspercką i infrastrukturę. Ta zmiana nie byłaby możliwa gdyby nie wsparcie nadzorującego nas Ministerstwa Klimatu i Środowiska, w szczególności Departamentu Elektromobilności i Gospodarki Wodorowej – mówi prof. Jakub Kupecki, Dyrektor IEn.

Powołany uchwałą Rady Ministrów nr 815/53 z dnia 2 listopada 1953 r. jako jednostka badawczo-rozwojowa, Instytut Energetyki obok poszukiwania i wdrażania nowych rozwiązań technologicznych, wykonywania ekspertyz i świadczeń usług badawczych w obszarze energetyki, obejmuje zadania szczególnie ważne dla planowania i realizacji polityki państwa, w tym dotyczące opracowywania i opiniowania standardów w zakresie ochrony środowiska, bezpieczeństwa technicznego, energetycznego oraz zadania z zakresu monitoringu i zapobiegania skutkom zjawisk i wydarzeń mogących stwarzać zagrożenie publiczne.

Nadrzędnym celem tych działań jest troska o szeroko pojęte bezpieczeństwo energetyczne oraz priorytety polityki energetycznej Polski i Unii Europejskiej, odgrywające istotną rolę w kształtowaniu kierunków działań Instytutu. W perspektywie dokonującej się w Polsce transformacji energetycznej, dynamicznie zmieniającego się otoczenia geopolitycznego, agresji rosyjskiej na Ukrainę oraz potencjalnego zagrożenia na polskiej infrastruktury elektroenergetycznej, niezwykle istotnym staje się wsparcie funkcjonowania państwa poprzez wykorzystanie potencjału badawczego, eksperckiego i infrastrukturalnego Instytutu.

Zatrudniający ok. 400 osób Instytut Energetyki jest największym w Polsce ośrodkiem prowadzącym prace badawcze, rozwojowe, wdrożeniowe i eksperckie, wykonującym pomiary, badania, testy, opracowania i analizy w zakresie technologii generacji, przesyłu, dystrybucji i użytkowania energii. Jest jedynym w Polsce ośrodkiem badawczym mogącym pokryć swoimi działaniami tak szeroki zakres problematyki bezpieczeństwa energetycznego.

Dolar znów traci

Dolar po raz kolejny odbija się od ważnych poziomów wsparcia, ale kolejne dane nie powodują, że jego perspektywy ulegają poprawie. W Polsce rosną koszty kredytów, a pesymizm na Wyspach spada.

Kolejne testy na eurodolarze

Na głównej parze walutowej mamy dość ciekawą sytuację. Z jednej strony klimat bardzo nie sprzyja ostatnio dolarowi. Z drugiej strony poziom 1,096 po raz kolejny okazał się granicą nie do przebicia. Wczorajsza słabość dolara była napędzana danymi z rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów wyniosła 679 tysięcy przy oczekiwaniach 721 tysięcy. Oznacza to, że ponad 6% domów, które oczekiwano sprzedać, nie znalazły nabywcy. Rynek nieruchomości jest w USA szczególnie uważnie obserwowany. Nawet mimo tego inwestorzy po dotarciu do wspomnianej już magicznej granicy 1,096 kurs głównej pary walutowej zawrócił. Nie znaczy to wcale, że zawracać będzie zawsze po dotarciu do tego poziomu. Tym bardziej że nie brakuje sygnałów mogących takie zmiany wywołać w nadchodzących dniach. Mowa chociażby o dzisiejszych wystąpieniach członków FED i prezes EBC.

WIBOR powoli rośnie

Wiele wskazywało, że słabsze czasy dla kredytobiorców złotowych miały się kończyć. Po niespodziewanych przedwyborczych obniżkach stóp mieliśmy wejść w cykl dalszych obniżek. To z kolei miało doprowadzić do obniżenia rynkowych stawek, a to właśnie o WIBOR oparta jest większość takich kredytów. Obecnie mamy jednak wstrzymanie cyklu, a NBP słuchając ostatnich doniesień medialnych, przygotowuje się bardziej na konfrontacje z nowym rządem niż na cokolwiek innego. Na rynku panuje spora konsternacja, a banki widząc, że szanse na obniżki stóp procentowych topnieją szybciej niż śnieg za oknem, pożyczają sobie coraz drożej pieniądze. W rezultacie stawka WIBOR jest obecnie na poziomach z pierwszej połowy września. Jak komuś się udało po drodze dostać aktualizację oprocentowania to niby ma powód do zadowolenia, aczkolwiek oczekiwania były znacznie większe.

Mniej źle na Wyspach

W Wielkiej Brytanii publikowany jest wskaźnik sprzedaży detalicznej wg CBI. Skrót ten to Konfederacja Brytyjskiego Przemysłu. Jest to badanie ankietowe, informujące czy sprzedaż w danym punkcie rosła, czy spadła. Wydaje się to mało precyzyjne, ale trzeba pamiętać, że ankietowanych jest aż 20 tysięcy punktów odpowiadających za 40% zatrudnienia na Wyspach. To powoduje, że badanie to jest dużo lepszym prognostykiem, niż by się mogło wydawać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Branżę budowlaną czeka ekologiczna i społeczna rewolucja?

Budownictwo wytwarza aż 37% wszystkich odpadów w Europie, a rynek nieruchomości odpowiada za blisko 40% światowych emisji CO2. Mimo to, jak wynika z raportu Colliers ESG na placu budowy[1], pierwszej na rynku publikacji analizującej kwestie zrównoważonego rozwoju w branży budowlanej, ponad połowa pracowników tego sektora nie jest w pełni świadoma kwestii ESG, a 60% kierowników budowy nie przeszło odpowiedniego szkolenia z ochrony środowiska. Czy branża budowlana stoi u progu koniecznej rewolucji? Zdecydowanie tak, a wynika to z prawa nakładanego przez Unię Europejską, rosnącej świadomości nt. wpływu działań biznesu na środowisko oraz chęci utrzymania konkurencyjności swojej firmy.

Według danych Eurostatu, Europa generuje co roku kilkaset milionów ton odpadów budowlanych. W wyniku tego Unia Europejska wprowadziła Taksonomię, która zakłada że 70% odpadów ma być skierowana do ponownego wykorzystania, recyklingu lub innych sposobów odzysku. Równie ważnym aspektem związanym z ekologią w budownictwie są emisje CO2 (wynikające z budowy, użytkowania oraz rozbiórki budynku). Jak wynika z danych ONZ z 2023 roku, rynek nieruchomości odpowiada za blisko 40% światowych emisji dwultlenku węgla[2]. W Polsce wynik ten wynosi 38% emisji CO2[3].

Odpady i emisje pod lupą

57,1% respondentów badania przeprowadzonego przez Colliers wskazało, że na ich budowach odpady są składowane bez segregacji. Problematyczna okazuje się też kwestia mierzenia emisji CO2. Wielu wykonawców ma trudności z monitorowaniem śladu węglowego na placach budowy, a obecne metody obliczeniowe różnią się między firmami, a nawet między budowami realizowanymi przez jedną organizację, co utrudnia ich obiektywne porównanie.

Nadchodzące dyrektywy i przepisy odnoszące się do raportowania niefinansowego będą zobowiązywać do analizy i dokumentowania emisji, uwzględniając cały łańcuch dostaw – od dostawców i zakupionych produktów aż po efekty końcowe związane z życiem produktów. Rozpoznanie głównych źródeł emisji w trakcie realizacji projektu jest trudne, przede wszystkim z powodu problemów z dostępem do danych i ich rozproszeniem – wyjaśnia Andrzej Gutowski, Dyrektor ds. ESG w Colliers. – Największą przeszkodą okazuje się ograniczona wiedza i zasoby na temat ESG wśród głównych wykonawców oraz ich partnerów, której poziom w wielu przypadkach jest nadal niewystarczający – dodaje.

Wiedza: Biuro kontra plac budowy

Jak wynika z badania Colliers, zagadnienia ESG są zdecydowanie bardziej rozpoznawane przez pracowników biur w firmach wykonawczych niż tych pracujących bezpośrednio na placu budowy. Choć ponad połowa ankietowanych jest świadoma istnienia zasad ESG, to jednak znacząca część (ponad 1/4) zupełnie nie wie, co dokładnie kryje się pod popularnym dziś akronimem. W zakresie szkolenia z ochrony środowiska podczas budowy, znacząca różnica występuje między pracownikami budowlanymi pracującymi w biurze a tymi na placu budowy – odpowiednio 55,6% do 31,1%. Niepokojące jest, że tylko 60% pytanych kierowników budowy przeszło takie szkolenie i żaden z kierowników robót.

Istnieją natomiast wyraźne różnice w podejściu do ESG w zależności od tego, czy firma jest jednocześnie deweloperem i wykonawcą, a także w zależności od kraju pochodzenia inwestora, przykładem jest kwestia monitorowania śladu weglowego procesu budowy.

Firmy budowlane, które nie są polskimi spółkami giełdowymi, ale prowadzą realizacje w Polsce, przekazują zebrane dane do jednostek odpowiedzialnych za ten obszar na poziomie korporacji. W zależności od strategii monitorowania emisji przyjętej przez międzynarodowy zarząd firmy, jej polskie oddziały muszą się dostosować do wyznaczonych celów, a w skali całej organizacji jest rozwijane technologiczne wspomaganie tych procesów, żeby zbierane dane były rzetelne. Lokalne, zwłaszcza mniejsze spółki budowlane nie mają tak zaawansowanych wypracowanych procesów.  Ponadto, policzenie emisyjności związanej z prowadzeniem budowy jest dopiero zbadaniem poziomu wyjściowego, z czym firmy prędzej czy później sobie poradzą. Dyskusyjne są natomiast wyznaczenie i realizacja celów redukcji emisyjności procesu budowy, zwłaszcza w zakresie emisji pośrednich, przy których firma wykonawcza ma często nikłą decyzyjność. I tu największe szanse na redukcje mogą mieć spółki budowlane działające w strukturach firmy deweloperskiej.  Ustalają one bowiem wspólne strategie dekarbonizacyjne i poświęcają więcej czasu na określenie potrzebnego na to budżetu niż w tradycyjnym postępowaniu przetargowym z niezależnym wykonawcą wyjaśnia Edyta Chromiec, Senior Associate w Dziale ESG, Colliers.

Warunki pracy: bezpieczeństwo, dostępność i równość

Wyniki raportu Colliers pokazują, że wiele do życzenia pozostawia podejście firm budowlanych do kwestii społecznych.

  • 11,3% ankietowanych pracowników firm budowlanych wskazało, że otrzymanie kompletnego zestawu środków ochrony indywidualnej odpowiedniego do wykonywanych przez nich robót nie jest standardem.
  • Tylko wg 60,6% respondentów, pracownicy fizyczni na budowie mają nielimitowany dostęp do wody pitnej.
  • W przypadku niskich temperatur, miejsce oraz czas przeznaczony na ogrzanie się stanowi normę jedynie dla 53,5% ankietowanych pracowników.

Poprawy wymaga także dostosowanie biur budowy do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – takich udogodnień nie zauważa w swoim miejscu pracy aż 69% ankietowanych. Może stanowić to poważną barierę w komunikacji i współpracy z potencjalnymi partnerami biznesowymi czy inwestorami.

Eksperci Colliers przyjrzeli się także kwestiom równości płci w miejscu pracy. Badanie wykazało, że tylko co trzeci kierownik robót i co piąty kierownik budowy uważa, że inżynierowie niezależnie od płci mają równe szanse na objęcie stanowiska w nadzorze budowy i są podobnie szanowani przez ekipy budowlane. To wyraźny kontrast z odpowiedziami przedstawicieli najwyższego szczebla w firmach budowlanych, którzy w 100% wierzą w równość płci w branży.

Przyszłość branży w świetle ESG: wyzwania i oczekiwania

W dobie rosnącej świadomości ekologicznej i społecznej, jak również pod presją wymogów unijnych, branża budowlana doświadcza transformacji w niewidzianej dotąd skali i tempie. Wyniki badania Colliers pokazują jednak, że jest wiele obszarów, w których należy zintensyfikować działania. W niektórych z nich pomocne mogą okazać się nowoczesne technologie, np. system BIM, wykorzystywany na etapie przygotowania budowy, przy sterowaniu maszynami już w trakcie procesu, ale także do raportowania czy analizy postępów prac.

Nie brakuje też istotnych wyzwań.

Skrócony etap przygotowawczy w procesie wykonawczym powiązany z ograniczeniami budżetowymi utrudnia wdrażanie innowacyjnych rozwiązań. Jest jednak szansa, że wchodzące w życie unijne obowiązki raportowania zrównoważonego rozwoju, które dotkną również inwestorów i deweloperów, przyczynią się do odpowiedziego budżetowania  oraz wydłużenia okresu przygotowawczego. Czy taki impuls będzie wystarczający do poprawy planowania zarówno po stronie inwestora, jak i wykonawcy? Czy poprawi to podejście do strategii środowiskowych, polityk społecznych i wdrożenia innowacji wykonawczych? Czas pokaże. Zmiany na pewno nie dotrą wszędzie, ale, jak pokazały nasze warsztaty, już dziś część wykonawców dąży do optymalizacji i wypracowuje wewnętrzne procesy pozwalające na sukcesywne wdrażanie innowacji na budowie. To z kolei przekłada się często na wyznaczanie i wdrażanie strategii ESG, która, jeśli sprzyjać będzie wzrostowi ich biznesu, będzie kopiowana przez pozostałych uczestników rynku wykonawczego – mówi Błażej Tomaszewski, Senior Associate w Dziale Doradztwa Budowlanego w Colliers.

Szansa na wyróżnienie się

Wprowadzenie zasad ESG na plac budowy może wydawać się dziś wyzwaniem, do tego dość kosztownym. Biorąc jednak pod uwagę regulacje prawne oraz zmieniające się podejście inwestorów do zrównoważonego rozwoju, będzie to konieczne. Firmy, które wcześniej zaczną przyglądać się swoim operacjom i odnajdywać w nich obszary możliwych optymalizacji, będą premiowane w przyszłości i już dziś zbudują swoją konkurencyjność na rynku. Dodatkowo, zmniejszanie energochłonności procesu, planowanie dostaw czy optymalizacja procesów spalania powinny pozytywnie przełożyć się na koszty, co pozwoli zrekompensować początkowe nakłady inwestycyjne – podsumowuje Andrzej Gutowski.

[1] Raport Colliers pt. „ESG na placu budowy” powstał w oparciu o warsztaty z ekspertami 7 firm budowlanych, podczas których uczestnicy dyskutowali o wyzwaniach w branży oraz dzielili się dobrymi praktykami stosowanymi w swoich organizacjach w zakresie ESG, oraz na podstawie wyników ankiety przeprowadzonej wśród przedstawicieli kilkudziesięciu organizacji budowlanych w Polsce, w której udział wzięło 71 respondentów.

[2] Raport „Climate Risks in the Real Estate Sector” opublikowany w marcu 2023 przez UN Environment Programme

[3] Raport „Jak zdekarbonizować środowisko zbudowane do 2050 roku” opublikowany przez Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego (PLGBC) we współpracy z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR)

Grupa Klepsydra przejmuje jednego z głównych graczy na toruńskim rynku pogrzebowym

Grupa Klepsydra, lider rynku funeralnego w Polsce i pierwsza spółka z tego segmentu notowana na GPW, 28 listopada 2023 r. zawarła warunkową umowę nabycia 100% udziałów w spółce Sotor Sp. z o.o. z siedzibą w Toruniu, jednego z głównych graczy na toruńskim rynku pogrzebowym oraz w całym województwie kujawsko-pomorskim. Łączna cena udziałów została ustalona na 10 mln zł, przy czym 8 mln zł zostanie zapłacone jako świadczenie pieniężne, a 2 mln zł w postaci akcji zwykłych na okaziciela Grupy Klepsydra. Warunkiem nabycia udziałów jest zapłata przez Spółkę części ceny w wysokości 8 mln zł.

Nabycie udziałów Sotor przez Grupę Klepsydra będzie sfinansowane ze środków pozyskanych z planowanej emisji akcji. Zarząd aktualnie prowadzi rozmowy z potencjalnymi inwestorami na temat objęcia akcji serii H. W związku z możliwością dokonania transakcji, Grupa przystąpi do finalizacji prowadzonych dotychczas rozmów z inwestorami. W sumie Grupa planuje pozyskać na przejęcia w wyniku emisji akcji około 30 mln zł, z czego w lipcu pozyskała już 6,75 mln zł.

Grupa Klepsydra realizuje strategię konsolidacji rynku funeralnego w Polsce. W czerwcu 2023 r. Grupa nabyła 67,62% kapitału zakładowego spółki Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych Sp. z o. o. z siedzibą w Krakowie PUK, która weszła w skład Grupy. Sotor jest drugim przejęciem od momentu debiutu Grupy Klepsydra na GPW w czerwcu 2023 r.

Sotor jest jedną z największych firm pogrzebowych działających w województwie kujawsko-pomorskim. Spółka świadczy kompleksowe usługi funeralne w Toruniu oraz jego okolicach. W latach 2021 i 2022 firma przeprowadziła odpowiednio 1029 i 921 pochówków. W latach 2021 i 2022 firma osiągnęła przychody na poziomie odpowiednio 7,545 mln zł i 7,542 mln zł i wypracowała łączny zysk na poziomie odpowiednio 1,819 mln zł i 0,767 mln zł.

„Zadebiutowaliśmy w czerwcu tego roku na GPW, ale chcemy przyzwyczaić inwestorów, że realizujemy nasze obietnice. Zapowiadaliśmy przejęcie dwóch spółek w tym roku, więc z przyjemnością informuję, że do Grupy Klepsydra dołączy niedługo kolejna spółka – Sotor – jedna z największych firm pogrzebowych w województwie kujawsko-pomorskim. Mamy nadzieję, że jak najszybciej zrealizujemy w pełni to przejęcie” – powiedział Marek Cichewicz, prezes zarządu spółki holdingowej Grupa Klepsydra S.A.

Wywiad gospodarczy w cyberprzestrzeni

Metody stosowane przez wywiad gospodarczy należy zaliczyć do tzw. wywiadu białego lub z ang. OSINT (ang. open-source Intelligence) czyli do kategorii wywiadu, polegającego na gromadzeniu informacji pochodzących z ogólnie dostępnych źródeł, jakim jest między innymi Internet. Jednak nie tylko wywiad gospodarczy wykorzystuje OSINT do zdobywania niezbędnych informacji. Od dawna metodę tę stosują wywiady państwowe, a wraz z rozwojem Internetu i mediów społecznościowych, OSINT w Internecie zyskiwał na znaczeniu. Obecnie, ocenia się, że informacje zdobywane w ten sposób stanowią od 70 do 90% wszystkich informacji pozyskiwanych przez państwowe służby wywiadowcze.

Wywiad

Najlepszym przykładem jest tu wywiad amerykański, który jeszcze w okresie II Wojny Światowej stworzył zalążki profesjonalnego OSINT, który następnie rozbudował do rozmiarów obejmujących swoim zasięgiem cały glob. Funkcjonująca obecnie w ramach Centralnej Agencji Wywiadowczej struktura „białego wywiadu”, tzw. OSE (Open Source Enterprise) wykorzystuje oficjalne informacje z takich źródeł, jak: tv, radio, prasa (głównie lokalna), Internet w tym media społecznościowe takie jak Twitter, Facebook, chaty (opracowuje kilka tys. twitów na dobę), konferencje (materiały pokonferencyjne), analizy ośrodków badawczych i opiniotwórczych itp. Zakres tematyczny zdobywanych informacji obejmuje przede wszystkim:

  • bezpośrednie kontrolowanie wydarzeń światowych,
  • monitoring nastrojów społecznych, kryzysów politycznych i gospodarczych.

Analitycy OSE rozmieszczeni są w centrum CIA w Wirginii (USA), ale również w placówkach dyplomatycznych USA za granicą, gdzie informacje z otwartych źródeł są pozyskiwane, tłumaczone na angielski i przekazywane do centrali za pomocą systemu OSS (Open Source System). Na podstawie zdobytych informacji sporządzane są analizy i prognozy, dostępne w czasie od 24 do 72 godzin od opublikowania. Głównymi odbiorcami informacji OSE są najważniejsze centra decyzyjne i informacyjne Stanów Zjednoczonych, czyli: Biały Dom, Wspólnota Wywiadowcza USA, Departament Obrony, Departament Stanu, Departament Skarbu.

Duże doświadczenie w zdobywaniu i wykorzystaniu informacji posiada również wywiad izraelski, którego byli funkcjonariusze wykorzystują swoją wiedzę i doświadczenie związane z OSINT, w szkoleniu m.in. służb wywiadowczych państw Europy Zachodniej. Izraelska agencja wywiadowcza Mosad[1] uruchomiła nawet specjalny program mający na celu przeszkolenie funkcjonariuszy europejskich wywiadów w zakresie wykorzystania ogromnego potencjału otwartych źródeł informacji (z ang. open source) w celu poprawy nie tylko zdolności służb do gromadzenia danych wywiadowczych, ale także do wykorzystania tych danych do skutecznego werbowania agentów. Według doniesień medialnych, nowy program szkoleniowy oferowany przez Mosad popierają i wykorzystują m.in. belgijskie, włoskie i hiszpańskie agencje wywiadowcze.

Izraelski wywiad, który bezpośrednio koordynuje realizację tego programu, organizuje co dwa lata intensywne kursy dla niewielkiej liczby funkcjonariuszy wywiadów w różnych stolicach europejskich. Podczas tych kursów wykorzystywana jest m.in. interdyscyplinarna metoda wymiany doświadczeń z zakresu OSINT, opracowana przez Yossiego Cohena, dyrektora Mosad w latach 2016 – 2021. Metoda ta jest również wysoko oceniana przez jego następcę na stanowisku szefa Mossadu – Davida Barneya.

Otwarte źródła w działaniach wywiadowczych

Cohen i Barney uważają, że ok. 80% pracy analitycznej współczesnego wywiadu opiera się na otwartych źródłach. Umiejętne wykorzystanie tego rodzaju źródeł informacji, to jedno z bardziej aktualnych wyzwań dla służb wywiadowczych. Z ich wypowiedzi można jednak odczytać, że pod pojęciem wywiadu ze źródeł otwartych (OSINT), który obecnie realizowany jest przede wszystkim w Internecie, rozumieją oni dwa podejścia, z których jedno niekoniecznie mieści się w klasycznej definicji tego sposobu zdobywania informacji. Szefowie Mosad-u uważają, że:

  • Podejście I. OSINT dotyczy pozyskiwania danych z typowych, otwartych źródeł, takich jak zamieszczane na stronach w Internecie ogólnie dostępne deklaracje, dokumenty podatkowe i założycielskie firm, odwołania do różnych organów, charakterystyki i opisy firm i przedsiębiorstw. W podobny sposób można traktować dane publikowane w sieciach społecznościowych, zawierające informacje nt. sytuacji finansowej i majątkowej konkretnego podmiotu, jego zainteresowań i hobby, a w niektórych przypadkach można wyciągnąć również wnioski na temat jego sympatii politycznych.
  • Podejście II. OSINT to również pozyskiwanie danych z wszelkich innych źródeł internetowych. Również z tych, do których dostęp można uzyskać jedynie w wyniku włamania lub porozumienia z użytkownikiem konkretnego komunikatora. Jak wiadomo, w teoretycznie otwartej bazie informacji, jakim jest Internet znajdziemy szyfrowane e-maile, SMS-y, korespondencję w komunikatorach internetowych, a także zamknięte dokumenty finansowe i założycielskie firm. Docieranie do tego typu informacji trudno nazwać wywiadem ze źródeł otwartych.

Biorąc pod uwagę oba przedstawione wyżej podejścia, można zauważyć pewien „podział pracy” pomiędzy różnymi izraelskimi instytucjami państwowymi i firmami prywatnymi, prowadzącymi szkolenia w dziedzinie zdobywania informacji w cyberprzestrzeni. Oficjalne szkolenia z „białego wywiadu” (OSINT) prowadzą państwowe instytucje wywiadowcze, takie jak Mosad. Natomiast szkolenia „zahaczające” o szpiegostwo przemysłowe, połączone ze sprzedażą odpowiedniego oprogramowania, realizują prywatne firmy, często reprezentowane przez byłych funkcjonariuszy wywiadu.

W ramach pierwszego podejścia, prowadzone są oficjalne szkolenia dla europejskich kolegów, prezentujące najnowsze rozwiązania OSINT w Internecie. Trenerzy Mosad wyjaśniają między innymi, jak poprawić zdolności analityczne agencji wywiadowczych, łącząc wykorzystanie wielu różnych, otwartych źródeł z tradycyjną pracą wywiadowczą. Kładą nacisk na krytyczne podejście do interpretacji danych uzyskanych ze źródeł otwartych, wskazując na rozwiązania funkcjonujące w wywiadzie izraelskim, gdzie w każdej strukturze analitycznej istnieje zespół, którego zadaniem jest kwestionowanie wszelkich analiz. Jest to tzw.  „czerwony zespół”, który identyfikuje krytyczne punkty każdej interpretacji i wyjawia kwestie wątpliwe, pozostawiając ostateczną decyzję decydentom.

Źródła otwarte a werbowanie agentów

Dane z internetowych źródeł otwartych, szczególnie z mediów społecznościowych, wykorzystywane są również w pracy operacyjnej wywiadów, głównie w prowadzeniu tzw. pracy typowniczo-werbunkowej. Chodzi o zbieranie wszelkich informacji, jakie pojawiają się w mediach na temat potencjalnego kandydata na agenta, które pozwolą ocenić jego przydatność informacyjną, cechy charakteru, środowisko, w którym funkcjonuje, a przede wszystkim tzw. motyw werbunkowy czyli podatność na podjęcie współpracy z obcym wywiadem. W ramach wspomnianych szkoleń, specjaliści Mosad przekazują europejskim partnerom wiedzę wynikającą z ich doświadczeń w tym zakresie. Wskazują, że przy rekrutacji tego czy innego kandydata na tzw. osobowe źródło informacji (agenta), w środowiskach terrorystycznych lub radykalnych, wykorzystanie danych open source jest niezwykle trudne. Aby tego dokonać, konieczne jest przetworzenie ogromnej ilości informacji przy użyciu specjalnych wyszukiwarek i często zmienianych słowach kodowych. Bardzo często, aby taki system wyszukiwania danych w Internecie działał realistycznie i skutecznie, potrzebne jest pierwotne naprowadzenie wywiadowcze na konkretnego kandydata (np. informacje agenturalne).

Cyberszpiegostwo

Drugie podejście, które faktycznie zaliczyć można do cyberszpiegostwa, wykracza poza ramy oficjalnego „białego wywiadu” (OSINT), dlatego szkoleniami w tej dziedzinie zajął się prywatny izraelski sektor cyberbezpieczeństwa, ściśle osobowo powiązany z wywiadem państwa Izrael. Powszechnie wiadomo, że to specjaliści z wywiadów państwowych mają największe doświadczenie z OSINT, bo zajmują się zdobywaniem informacji w cyberprzestrzeni od początku istnienia Internetu. Wiadomo na przykład, z informacji pochodzących od amerykańskiego „sygnalisty” Edwarda Snowdena, że amerykańska NSA[2] „czyta” prawie wszystkie wschodnie i zachodnie komunikatory internetowe. Wywiady europejskie mają nieco trudniejsze zadanie, ze względu na obowiązujące w Europie, ustawodawstwo. Jednak jak się niedawno okazało, niektóre z nich wykorzystują w takiej sytuacji izraelskie programy szpiegowskie, „obchodzące” te przepisy.

Spece od białego wywiadu

Prawdziwa ekspansja na rynek europejski prywatnych, izraelskich firm, ściśle współpracujących z Mosad-em, rozpoczęła się na dobre w 2021 roku. Wtedy to, jedna z wiodących izraelskich firm informatycznych – XM Cyber, na której czele stoi były szef Mossad-u Tamir Pardo, złożyła wniosek o akredytację w zakresie usług bezpieczeństwa teleinformatycznego do francuskiej agencji ds. bezpieczeństwa systemów informatycznych ANSSI i rok później taką akredytację otrzymała. Firma XM Cyber i jej podobne, zapewniają szkolenia związane z wspomnianym „drugim podejściem” do OSINT w Internecie, prezentowanym przez szefów izraelskiego wywiadu. To „drugie podejście” faktycznie oznacza szkolenie zespołów hakerskich pracujących na potrzeby europejskich służb wywiadowczych. Szkolenie, które finalnie kończy się przekazaniem hakerom niezbędnego oprogramowania szpiegującego.

Firma XM Cyber działa zresztą nie tylko w Europie. Partnerstwo z XM Cyber ogłosiła niedawno firma Beacon Red, spółka zależna emirackiej firmy zbrojeniowej EDGE Group, która w swojej działalności skupia się na wojnie w cyberprzestrzeni. Wspólna działalność obu firm ma dotyczyć głównie zarządzania podatnościami, czyli powstrzymywaniem możliwych cyberataków, pochodzących przede wszystkim ze strony Iranu.

Inną, dobrze prosperującą na rynku europejskim izraelską firmą specjalizującą się w cyberszpiegostwie jest Labyrinth. Firma ta założona została przez byłych oficerów izraelskiego wywiadu wojskowego Amanu[3] – Gideona Harariego i Yahel Arnon. Przez wiele lat jej głównym doradcą był były szef Mosad-u Tamir Pardo. Stanowisko członka rady nadzorczej tej firmy pełnił do niedawna były federalny koordynator niemieckiego wywiadu Günther Heiss, a do stycznia 2022 roku jej głównym analitykiem był Elad Katz, były dyrektor ds. produktów cybernetycznych w Jednostce 8200[4], izraelskim odpowiedniku amerykańskiej NSA.

Podane przykłady potwierdzają, że Izraelczycy dzięki niewątpliwym sukcesom w dziedzinach oprogramowania i technologii informatycznych, mają obecnie silną pozycję na europejskim rynku wywiadu w cyberprzestrzeni. Nie przeszkodziły im w tym nawet pewne skandale, jakie miały miejsce z ich udziałem, jak choćby skandal z oprogramowaniem szpiegowskim Pegasus[5].

Autorzy: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, płk rez. dr inż. Krzysztof Surdyk

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

[1][1] MosadInstytut Wywiadu i Zadań Specjalnych (hebr. Ha-Mosad le-Modi’in we-le-Tafkidim Mejuchadim) – izraelska agencja wywiadowcza odpowiedzialna m.in. za gromadzenie politycznych, technicznych, gospodarczych danych wywiadowczych poza granicami kraju. Obecną nazwę nadano w 1963. Mosad odpowiada za zbieranie informacji wywiadowczych, przeprowadza tajne akcje i działania antyterrorystyczne na terenie kraju i poza nim, wszędzie tam, gdzie zagrożone są interesy państwa żydowskiego.

[2] NSA – National Security Agency – amerykańska agencja wywiadowcza koordynująca m.in. zadania wywiadu elektronicznego, powstała w kwietniu 1952 roku na bazie struktury działającej od 1949 roku, Agencji Bezpieczeństwa Sił Zbrojnych (Armed Forces Security Agency – AFSA). NSA przechwytuje i analizuje dane obcych państw w zakresie łączności radiowej, telefonicznej, internetowej oraz emisji wszelkiego rodzaju urządzeń radiolokacyjnych i systemów naprowadzania pocisków rakietowych. NSA koordynuje również wszelkie działania Stanów Zjednoczonych w zakresie kryptoanalizy i kryptobezpieczeństwa. Szef NSA koordynuje także działania wszystkich służb i rodzajów sił zbrojnych USA w zakresie rozpoznania radiotechnicznego, tzw. COMINT (Communications Intelligence) oraz rozpoznania elektronicznego, tzw. ELINT (Electronic Intelligence).

[3] Aman (hebr. skrót Agaf ha-Modi’in, Zarząd Wywiadu Wojskowego) – Agencja Wywiadu Wojskowego Izraela utworzona w maju 1948 jako Departament Wydziału Operacyjnego Sztabu Generalnego, podlegająca Szefowi Sztabu Głównego Sił Obronnych Izraela, kontrolowana bezpośrednio przez ministra obrony. Aman zajmuje się zdobywaniem przetwarzaniem informacji wojskowych, geograficznych i elektronicznych, dotyczących przede wszystkim państw arabskich.

[4] Jednostka 8200 (hebr. 8200 matayim) – jednostka izraelskiej agencji wywiadu wojskowego (Aman) odpowiedzialna za rozpoznanie łączności i łamanie szyfrów. Jednostka 8200 to supertajna cyberagencja izraelskiego wywiadu wojskowego, podejrzewana o opracowanie najbardziej zaawansowanego szkodliwego kodu w historii – robaka Stuxnet.

[5] Pegasus – oprogramowanie szpiegujące przeznaczone do instalacji na systemach iOS i Android opracowane i dystrybuowane przez izraelską firmę NSO Group.

Wykres EUR/PLN opuścił dołem 3,5-letnią formację „głowy z ramionami”

W połowie listopada japoński Nikkei 225 dotarł do poziomów swoich tegorocznych szczytów z czerwca, lipca, sierpnia i września br. ustanowionych w okolicach najwyższego poziomu tego indeksu od 33 lat i na razie utknął w tygionie(dziś -0,12 proc.). Wśród głównych indeksów giełdowych Azji i Oceanii największe spadki notowały Hang Seng w Hongkongu (-0,98 proc.) i Straits Times w Singapurze (-0,73 proc.). Wśród pozostałych głównych indeksów rynków akcji rynków akcji tego regionu przeważała dziś lekka tendencja wzrostowa (TAIEX +1,19 proc, Kospi +1,05, All Ordinaries +0,42 proc., Shanghai Composite Index +0,23 proc.).

Notowania na rynkach akcji w Europie rozpoczęły się we wtorek niewielkimi spadkami głównych indeksów (DAX -0,13 proc., CAC 40 -0,38 proc. ok. godz. 9:15). W minionym tygodniu niemiecki DAX zwyżkujący z osiągniętego w październiku najniższego od 7 miesięcy poziomu dotarł do poziomów swoich lokalnych szczytów z sierpnia i września br. i na razie zmaga się tym poziomem oporu. Można zastanawiać się, czy domniemana trwająca od 5 tygodni sezonowa zwyżka DAX-a, która w minionym tygodniu zdołała dotrzeć do poziomu 16041,17 pkt. zdoła w najbliższym czasie przełamać poziom oporu wyznaczany przez jego lokalne maksima z 8 października (15997 pkt., 15947 pkt. i 15894 pkt.). Na razie się to nie udaje, ale przecież rozpoczętą w październiku domniemaną „sezonową” zwyżkę głównych indeksów można podejrzewać o to, że jest jeszcze relatywnie młoda.

Na GPW WIG utrzymywał się nieco poniżej osiągniętego w tym miesiącu najwyższego od stycznia 2022 poziomu (+0,35 proc. ok. godz. 11:00).

Wśród składników mWIG-u 40 swój najwyższy poziom w historii osiągnął kurs akcji GPW. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś ceny akcji Wawelu, Instalu Kraków i Oponeo.pl, a swe nowe cykliczne minima kursy akcji spółek Lubawa i Creepy Jar.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA utrzymywała się nieco poniżej 2-miesięcznych minimów z minionego tygodnia (4,3982 proc.). Podobnie było w przypadku rentowności 10-latek rządu Niemiec (2,538 proc.). Rentowność 10-latek polskiego rządu spadła do poziomu 5,585 proc. ok. godz. 11:05

Kurs EUR/USD utrzymywał się w pobliżu osiągniętych w minionym tygodniu 3-miesięcznych maksimów (-0,05 proc. ok. godz. 10:35). Minimalna była ok. godz. 10:35 zmiana kursu USD/JPY (-0,01 proc.).

Od września silnie umacniał się polski złoty i kurs EUR/PLN znalazł się na najniższym od marca 2023 poziomie. Na wykresie kursu EUR/PLN widać opuszczoną w tym miesiącu dołem formującą się w strefie ok. 4,4-5,0 PLN od marca 2020 bardzo dużą formację „głowy z ramionami”.

Ceny kontraktów na ropę naftową nadal utrzymywały się powyżej swych osiągniętych w połowie listopada br. najniższych od lipca br. poziomów (WTI +0,95 proc., Brent +0,88 proc. ok. godz. 10:05). Najwyższy od 7 sesji poziom osiągnęły dziś kontrakty na gaz ziemny na NYMEX-ie (+0,31 proc.).

Na rynku metali zmiany cen były we wtorek rano symboliczne (złoto +0,14 proc., srebro -0,02 proc., platyna +0,53 proc., pallad 0,36 proc., miedź -0,04 proc. ok. godz. 10:05).

Cena kontraktów na „Spring Wheat” na MGEX była wczoraj najniżej od 2021 roku (-2,06 proc). Cena kontraktu na pszenicę na CBOT („Wheat”) osiągnęła pod koniec września br. swój najniższy poziom od 3 lat i od taj pory się konsoliduje w strefie ok. 540 centów/buszel -ok. 600 centów/buszel.

Nadal w pobliżu swoich 12-letnich maksimów utrzymuje się cena kontraktów na cukier notowanych na ICE.

Cena kontraktów na kakao notowanych na ICE była wczoraj najwyższa od 1977 roku (+1 proc.).

Wojciech Białek Oanda TMS Brokers