Obniżka stóp na Święta? Raczej Wielkanoc niż Boże Narodzenie

W środę RPP zbierze się, żeby podjąć decyzje odnośnie stóp procentowych. Oceniamy, że w grudniu nie dojdzie do obniżki stóp, a stopy pozostaną na poziomie 5,75 proc. Na kolejną obniżkę przyjdzie nam poczekać najprawdopodobniej do Wielkanocy.

Na decyzje RPP o stopach procentowych wpływa przede wszystkim inflacja, która w listopadzie wyniosła 6,5 proc., nieznacznie schodząc z poziomu 6,6 proc. r/r w październiku. Zgodnie z oczekiwaniami, spadek inflacji mocno spowolnił – w kolejnych miesiącach, powinna się ustabilizować na obecnym poziomie. Możemy mieć nawet do czynienia z jej wzrostem w pierwszych miesiącach przyszłego roku. W styczniu zwykle dochodzi do podwyżek i indeksacji cen, rośnie płaca minimalna (po raz kolejny dość mocno), może także dojść do poniesienia podatku VAT na żywność wcześniej obniżonego w celu walki z inflacją. W lutym 2024 natomiast dotknie nas efekt bazy, wynikający z faktu, że w lutym tego roku inflacja spadła właśnie przez wprowadzenie obniżek podatku VAT.

Inflacja obecnie znajduje się powyżej poziomu stóp procentowych – stopa referencyjna NBP to 5,75 proc. Szansa na obniżkę stóp pojawi się, gdy inflacja zbliży się do obecnego poziomu stóp lub też gdy będzie pole do jej dalszego spadku. Cały czas, natomiast, utrzymuje się niepewność co do poziomu inflacji w najbliższych miesiącach. Dopiero 2024 r., otworzy się okno do dalszych obniżek stóp. Nie ma jednak wątpliwości, że dalsza walka z inflacją może być trudna, a pierwszym testem będzie próba sprowadzenia inflacji poniżej poziomu 5 proc. Według najnowszej prognozy S&P Global Ratings, inflacja w Polsce wyniesie średnio 6 proc. w 2024 roku i 4,1 proc. w 2025 roku. Dopiero w roku 2026 inflacja ma wynieść średnio 3,4 proc. co oznacza, że może zbliżyć się do celu inflacyjnego NBP – 2,5 proc., z odchyleniem 1 pp. Są to poziomy wyższe niż przewidywane w centralnej ścieżce listopadowej projekcji NBP.

Według danych GUS, PKB Polski w trzecim kwartale (niewyrównany sezonowo w cenach stałych) wzrósł o 0,5 proc. To o 0,1 pkt. proc. więcej niż wynikało ze wstępnego szacunku. Wydaje się zatem, że Polska wraca na ścieżkę wzrostu. Według prognozy S&P, wzrost gospodarczy w 2024 roku ma wynieść 3,1 proc. Atrakcyjność eksportowa polskich towarów w dużym stopniu będzie zależna od kursu złotego, który jest ostatnio jedną z najbardziej umacniających się walut świata. Za euro płacimy obecnie 4,33 zł. Wynika to z faktu, że stopy procentowe w Polsce utrzymują się na poziomie 5,75 proc, czyli powyżej poziomu stóp w USA (5,25-5,50 proc.) i strefie euro (4 proc.).

W tym miesiącu, Rada może być także mniej skupiona na temacie stóp procentowych, ponieważ prezes Adam Glapiński może wykorzystać ją w swojej obronie przed potencjalnym postawieniem przed Trybunałem Stanu.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Crowdfunding w Polsce: nowe zasady, ograniczenia od 10 listopada 2023 r.

Crowdfunding jest to model alternatywnego finansowania przedsiębiorstw typu start-up oraz małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP), opierający się zazwyczaj na niewielkich inwestycjach. Istnieje kilka rodzaju crowdfundingu: crowdfunding donacyjny (np. siepomoga.pl), crowdfunding oparty na przedsprzedaży (np. kickstarter.com), crowdfunding oparty na nagrodach (np. polakpotrafi.pl), w niniejszym artykule skupimy się głównie na crowdfundingu udziałowym (inwestycyjnym) oraz crowdfundingu pożyczkowym. Crowdfunding udziałowy (inwestycyjny) polega na tym, że finansujący w zamian za dokonaną wpłatę finansową otrzymują w ramach świadczenia wzajemnego odpowiednią liczbę jednostek uczestnictwa w przedsiębiorstwie (spółce) np. udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością czy akcji w (prostej) spółce akcyjnej – w kapitale zakładowym spółki beneficjenta, zaś crowdfunding dłużny jest pożyczką społecznościową udzielaną zazwyczaj krótkoterminowo i w relatywnie niewielkich kwotach pieniężnych.

Crowdfunding uregulowany jest w Polsce przez Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/1503 z dnia 7 października 2020 r. w sprawie europejskich dostawców usług finansowania społecznościowego dla przedsięwzięć gospodarczych oraz zmieniającego rozporządzenie (UE) 2017/1129 i dyrektywę (UE) 2019/1937 oraz ustawę o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych i pomocy kredytobiorcom z dnia 7 lipca 2022 r. dalej „uFSPG” (t.j. Dz. U. z 2023 r. poz. 414, 1723).

Zmiany w systemie prawnym dotyczące crowdfundingu pierwotnie miały wejść w życie dnia 10 listopada 2021 roku, okres ten został dwukrotnie przedłużony na podstawie opublikowanego 21 października 2022 r. w Dzienniku Urzędowym UE rozporządzenia delegowanego Komisji (UE) 2022/1988 z 12 lipca 2022 r. finalnie do dnia 10 listopada 2023 r. W okresie przejściowym w dalszym ciągu można było prowadzić działalność w postaci świadczenia usług finansowania społecznościowego w dotychczasowym reżimie prawnym.

Co zmieniło się w crowdfundingu po 10 listopada 2023 roku?

Jednakże od dnia 10 listopada 2023 r., aby móc prowadzić działalność w zakresie świadczenia usług finansowania społecznościowego na cele gospodarcze należy:

1. uzyskać zezwolenie Komisji Nadzoru Finansowego „KNF” na prowadzenie działalności w zakresie świadczenia usług finansowania społecznościowego na cele gospodarcze (European Securities and Markets Authority „ESMA” prowadzi rejestr podmiotów, które uzyskały zezwolenie na świadczenie usług finansowania społecznościowego na cele gospodarcze zgodnie z Rozporządzeniem UE 2020/1503);

2. przestrzegać obowiązków informacyjnych wobec potencjalnych inwestorów oraz KNF np. przygotowywanie arkuszy kluczowych informacji inwestycyjnych, ujawniania informacji dotyczących współczynnika niewykonania zobowiązań, zaś przed udostępnieniem niedoświadczonym inwestorom pełnego dostępu do inwestowania w projekty oparte na finansowaniu społecznościowym na swoich platformach finansowania społecznościowego mają obowiązek przeprowadzić wstępny test wiedzy oraz symulacja zdolności ponoszenia strat.

Jednocześnie wobec wejścia w życie ustawy z dnia 15 września 2000 r. Kodeks spółek handlowych „KSH” (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 1467, 1488, 2280, 2436, z 2023 r. poz. 739, 825, 1705) art. 2571 KSH z kręgu podmiotów korzystających z crowdfundingu udziałowego (inwestycyjnego) wyeliminowana została spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, gdyż wprowadzony przepis wskazuje, iż oferta objęcia nowych udziałów w spółce nie może być składana nieoznaczonemu adresatowi, jak również objęcie nowych udziałów w spółce nie może być promowane przez kierowanie reklamy lub innej formy promocji do nieoznaczonego adresata. Naruszenie powyższych norm zagrożone jest karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 6 miesięcy.

Powyższe oznacza, iż z finansowania społecznościowego w ramach crowdfundingu udziałowego (inwestycyjnego) będą mogły korzystać wyłącznie spółki akcyjne lub proste spółki akcyjne.

Przepisy unijne nie nakazują kategorycznie wprowadzenia powyższego ograniczenia w zakresie sp. z o.o. – w unijnym rozporządzeniu wskazano szczególne warunki przechowywania przez kwalifikowanego depozytariusza, który uzyskał zezwolenie zgodnie z dyrektywą 2013/36/UE lub 2014/65/UE. Ponadto, w zależności od rodzaju aktywów, które mają podlegać przechowywaniu, aktywa powinny być przechowywane, jak w przypadku zbywalnych papierów wartościowych, które mogą być zapisane na rachunku instrumentów finansowych lub które mogą zostać fizycznie dostarczone, albo powinny podlegać obowiązkowi weryfikacji tytułu własności i prowadzenia dokumentacji. Przechowywanie zbywalnych papierów wartościowych lub instrumentów dopuszczonych na potrzeby finansowania społecznościowego, które to papiery lub instrumenty są – zgodnie z prawem krajowym – zapisane wyłącznie przez właściciela lub jego agenta, takich jak inwestycje w spółki nienotowane na rynku regulowanym, lub są przechowywane na indywidualnie wyodrębnionym rachunku, który klient może otworzyć bezpośrednio w centralnym depozycie papierów wartościowych, uznaje się za równoważne przechowywaniu aktywów przez kwalifikowanych depozytariuszy. Co prawda na dzień przygotowania niniejszego artykułu w przepisach krajowych nie posiadamy wystarczających mechanizmów w zakresie rejestracji obrotu udziałami w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością

Obowiązek uzyskania zezwolenia

Osoba prawna, która zamierza świadczyć usługi finansowania społecznościowego, składa do właściwego organu państwa członkowskiego – Komisji Nadzoru Finansowego, w którym ma swoją siedzibę, wniosek o udzielenie zezwolenia na prowadzenie działalności jako dostawca usług finansowania społecznościowego. Dostawcy usług finansowania społecznościowego świadczą swoje usługi pod nadzorem właściwych organów, które udzieliły zezwolenia.

Udzielenie zezwolenia oraz rozszerzenie zakresu tego zezwolenia podlega opłacie w wysokości nie większej niż równowartość w złotych 4500 euro. Następnie od dostawcy usług finansowania społecznościowego pobiera się roczną opłatę ustalaną na podstawie średniej wartości przychodów z tytułu świadczenia usług finansowania społecznościowego w okresie ostatnich trzech lat obrotowych poprzedzających rok, za który opłata jest należna, w wysokości nie większej niż 0,5% tej średniej, jednak nie mniejszej niż równowartość w złotych 750 euro. Wartość przychodów z tytułu świadczenia usług finansowania społecznościowego dostawca usługi finansowania społecznościowego wykazuje w informacji dodatkowej, o której mowa w art. 48 ust. 1 ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości.

Właściwe organy, które udzieliły zezwolenia, zapewniają, aby w takim zezwoleniu określone były usługi finansowania społecznościowego, do świadczenia których dostawca usług finansowania społecznościowego jest uprawniony. Należy jednak pamiętać, iż w określonych przypadkach organ, który udzielił zezwolenia może je cofnąć.

ESMA tworzy rejestr wszystkich dostawców usług finansowania społecznościowego. Rejestr ten jest publicznie dostępny na stronie internetowej ESMA i jest regularnie aktualizowany. Lista wskazuje rodzaj crowdfundingu (inwestycyjny, pożyczkowy, model hybrydowy) jaki dostawca usług finansowania społecznościowego będzie świadczył oraz usługi komplementarne. W rejestrze można również znaleźć listę krajów, w których platforma zamierza świadczyć usługi transgranicznie.

Zmiany, które weszły w życie dnia 10 listopada 2023 r. znacząco ograniczyły katalog podmiotów świadczących usługi finansowania społecznościowego, na dzień 04 grudnia 2023 r. na liście ESMA wpisane są zaledwie 3 podmioty mające swe siedziby na terytorium RP.

Autor: adw. Martyna Szczygielska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

EUR/USD z szansą na większą korektę

EUR/USD wyznacza nowe lokalne dołki i spada w stronę 1,0810. Dziś rano wczorajsze minima są testowane. Notowania zniżkują jeszcze przed publikacją finalnych danych PMI dla usług dla Europy. Najbliższym wsparciem technicznych wydaje się być poziom 1,0750 – tam wypadają maksima z 6 listopada.

Dolar zyskuje od kilku dni. Do tego dochodzi jeszcze słabsze euro, które ucierpiało po ostatniej wypowiedzi prezesa banku centralnego Francji, który wprost powiedział o zakończeniu cyklu podwyżek stóp procentowych w strefie euro. Wspólna waluta może zostać dodatkowo przeceniona, jeśli finalne odczyty PMI rozczarują niższym wynikiem od oczekiwań. Wówczas rynek jeszcze mocniej zacznie wyceniać obniżki kosztu pieniądza przez EBC. W tym momencie rynek zakłada, że to właśnie europejska instytucja wykona jako pierwsza (przed Fed-em) ruch w dół. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia w marcu 2024 roku sięga w tym momencie ponad 70 proc.. Rynek także wycenia blisko 90 proc. szans na kolejną obniżkę w kwietniu. Spadki głównej pary walutowej są zatem zrozumiałe.

Dziś USD może być bardziej zmienny na skutek publikacji raportu ISM dla usług. To ważniejszy raport od tego dotyczącego przemysłu. Prognozy wskazują, że główny wskaźnik urośnie z 51,8 pkt. do 52 pkt. Inwestorzy będą oceniać również subindeksy dotyczące zatrudnienia, cen płaconych a także aktywności biznesowej. Lepsze dane mogą spowodować, że EUR/USD pokona okrągły poziom 1,08. Znaczenie dla kursu głównej pary walutowej będzie miała publikacja liczby wakatów wg JOLTS pokazująca jak kształtuje się popyt na pracę w USA. Dane nabierają szczególnego znaczenia teraz, kiedy to za kilka dni poznamy oficjalny raport z amerykańskiego rynku pracy (NFP). Konsensu rynkowy wskazuje spadek do 9,35 mln z 9,55 mln. Kolejną wskazówkę da jutro ADP, choć jak wiemy, potrafi on dawać odmienne sygnały i jest słabo skorelowany z rządowymi danymi.

Aktualne dołki na EUR/USD znajdują się tuż nad poziomem zniesienia wewnętrznego Fibo 38,2 proc. To popularne miejsce kończenia się korekt. Jeśli jednak dane będą dobre poziom techniczny nie będzie mieć tu żadnego znaczenia i dalsze spadki są jak najbardziej prawdopodobne, szczególnie, kiedy nie widać siły strony popytowej. Mocniejszą barierą, z którą kurs może mieć większe problemy jest pułap 1,0750 – horyzontalne wsparcie wytyczone przez szczyt ukształtowany 6 listopada br. Notowania już w piątek opuściły dołek przyspieszony kanał wzrostowy, który uformował się w pierwszych dniach listopada. Ten czynnik zwiększa szanse na mocniejsze zniżki.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

JRH wraca do notowań giełdowych

Dzięki spełnieniu przez JR Holding wszystkich wymagań postawionych przez GPW w Warszawie, Zarząd spółki prowadzącej rynek NewConnet podjął decyzję o wznowieniu obrotu akcjami JRH na rynku NewConnect z dniem 6 grudnia 2023 r.

Notowania JRH oraz wszystkich innych alternatywnych spółek inwestycyjnych  (ASI) notowanych na GPW oraz NewConnect zostały zawieszone z dniem 29 września 2023 roku, ze względu na wejście w życie nowelizacji ustawy o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi,  wprowadzonej ustawą z dnia 16 sierpnia 2023 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z zapewnieniem rozwoju rynku finansowego oraz ochrony inwestorów na tym rynku. Wadliwie skonstruowany przepis tworzył ryzyko nieważności, z mocy prawa, wszelkich transakcji akcjami ASI na rynku kapitałowym.

Zarząd GPW niestety nie mógł się inaczej zachować, musiał na tamtą chwilę zawiesić obrót wszystkimi akcjami ASI. Wymagała tego, w świetle posiadanych przez nas opinii prawnych, pewność obrotu giełdowego. Zaproponowane przez nas wykorzystanie wyjątku dla spółek, których ponad 50% akcji posiada tzw. klient profesjonalny okazało się skutecznym rozwiązaniem. Doprowadziliśmy do sytuacji kiedy naszym większościowym akcjonariuszem jest inna spółka ASI, co umożliwiło odwieszenie notowań – powiedział January Ciszewski, inwestor i Prezes JRH.

W dniu 12 października b.r. January Ciszewski wniósł 53,39% akcji Spółki do Onvestor ASI, która zgodnie z nowymi przepisami została zakwalifikowana jako klient  profesjonalny, co otworzyło drogę do powrotu do notowań. 21 listopada 2023 r. JR Holding oraz Onvestor ASI podpisały z Giełdą Papierów Wartościowych w Warszawie porozumienie w sprawie wznowienia obrotu akcjami JRH.

Niezwłocznie po objęciu przez Onvestor ASI większości akcji JRH podjęliśmy dialog z Zarządem GPW, którego wynikiem było zawarte porozumienie. Dopełniliśmy wszystkich przewidzianych w nim  warunków formalnych i efektem tego będzie środowe odwieszenie notowań naszych akcji. Cieszymy się, że Zarząd GPW, kierując się dobrem inwestorów wyszedł naprzeciw naszym staraniom i dzięki wspólnemu wysiłkowi notowania JRH zostaną odwieszone w pierwszej kolejności – podsumował January Ciszewski.

Pierwsze obniżki stóp procentowych EBC już w marcu?

W obliczu dość ponurych danych gospodarczych, mogących wskazywać na techniczną recesję w III kwartale, istotnie niższy od oczekiwań odczyt listopadowej inflacji w strefie euro podsycił oczekiwania wobec luzowania polityki monetarnej EBC już na wiosnę. Pomogło to złotemu sięgnąć nowych lokalnych maksimów oraz umocnić się względem wspólnej waluty o ok. 1% w skali tygodnia.

Sentyment względem ryzyka ulega poprawie wraz z kolejnymi wieściami, które mogą wskazywać, że największe banki centralne wygrywają w niełatwej walce z inflacją. W listopadzie ceny akcji i obligacji na świecie rosły, a na koniec zeszłego tygodnia rentowność kluczowych 10-letnich obligacji skarbowych USA spadła poniżej 4,20% (przypomnijmy, że u szczytu sięgała ona ponad 5%). Zyski oddawał wówczas także dolar, choć w minionych dniach umocnił się względem euro, osłabionego wzrostem oczekiwań wobec wcześniejszego luzowania polityki monetarnej EBC. Na uwagę zasługuje siła funta. Radzi on sobie w ostatnim czasie nad wyraz dobrze, rynki coraz silniej oczekują bowiem, że stopy procentowe pozostaną w Wielkiej Brytanii na wysokich poziomach dłużej niż w innych krajach.

Obecnie pytanie brzmi: czy spadek rentowności amerykańskich obligacji oraz dolara nie był zbyt silny i zbyt dynamiczny? Publikowane w tym tygodniu kluczowe informacje z amerykańskiego rynku pracy powinny pomóc rynkom i Rezerwie Federalnej ocenić tę kwestię. Poza danymi JOLTs dotyczącym nowych miejsc pracy (środa 06.12) zwrócimy uwagę również na raport NFP (non-farm payrolls; piątek 08.12). Do pracy wracają strajkujący pracownicy branż motoryzacyjnej i rozrywkowej, oczekujemy więc silnego odczytu. Istotny będzie również wzrost płac. W strefie euro przyjrzymy się danym o sprzedaży detalicznej w październiku, która powinna dać wgląd w siłę wydatków konsumenckich w ostatnim kwartale 2023 r.

PLN

Złoty okazał się w minionych dniach najsilniejszą walutą regionu, sięgając nowych lokalnych maksimów względem zarówno euro, jak i dolara. Umocnił się w skali tygodnia względem obu tych walut, co w dużej mierze przypisywać można niższemu od oczekiwań odczytowi listopadowej inflacji w strefie euro. Analogiczne dane z Polski nie okazały się równie zaskakujące, a główna miara inflacji spadła w listopadzie jedynie nieznacznie – z 6,6% do 6,5%. To efekt równoważenia się dwóch czynników: wysokiej bazy z listopada ub.r. (17,5%) oraz rosnących po przedwyborczych spadkach cen paliw (+8,8% m/m). Może to zwiastować nieco większy od oczekiwań spadek miary bazowej, co z pewnością zostałoby ciepło przyjęte przez decydentów z RPP.

Nieznacznie w górę zrewidowane zostały dane dotyczące dynamiki PKB w III kwartale, do 0,5% r/r oraz 1,5% k/k), dalece ciekawsza z naszej perspektywy okazała się jednak publikacja wyprzedzającego wskaźnika PMI dla sektora przemysłowego w listopadzie. Jego pokaźny wzrost z 44,5 do 48,7 pkt jest kolejnym – po niezłych odczytach sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej – elementem mogącym wskazywać na pewne ożywienie polskiej gospodarki.

Uwagę przykuwają także wydarzenia z polskiej sceny politycznej, w tym straceńcza próba uformowania rządu przez Mateusza Morawieckiego oraz potencjalne postawienie prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Drugi punkt stanowi naszym zdaniem obecnie jedno z największych ryzyk dla polskiej waluty.

Prezes Glapiński zapewne nie omieszka wypowiedzieć się na ten temat podczas czwartkowej konferencji wieńczącej dwudniowe posiedzenie RPP. Uwaga skupi się jednak prawdopodobnie głównie na nacechowaniu jego wypowiedzi odnośnie do dalszej polityki monetarnej banku oraz wszelkich wzmiankach jej dotyczących w publikowanym dzień wcześniej oświadczeniu. Inwestorzy skoncentrują się na komunikatach, ciężko bowiem spodziewać się na ostatnim w tym roku posiedzeniu Rady obniżki stóp, co sam prezes NBP podczas listopadowej konferencji niejednokrotnie podkreślał.

EUR

Strefa euro nie wyłamuje się z globalnego trendu dezinflacyjnego. Wstępny odczyt dynamiki cen w listopadzie pokazał silniejszy od oczekiwań spadek miar głównej i bazowej. Oba wskaźniki znalazły się o 0,3 pp. poniżej konsensusu. Druga z wymienionych spadła znacznie poniżej 4%, co wyraźnie wskazuje, że cykl zacieśniania Europejskiego Banku Centralnego dobiegł już końca, z czym rynki oswajały się już od pewnego czasu. Europejska gospodarka wciąż nie radzi sobie dobrze, a budzące obawy odczyty z Chin oznaczają, że globalny popyt pozostanie w najbliższym czasie osłabiony.

Biorąc pod uwagę raczej ponure perspektywy wzrostu i spore prawdopodobieństwo, że gospodarka wspólnego bloku doświadczy w IV kwartale technicznej recesji, uważamy, że obniżki stóp procentowych rozpoczną się w strefie euro wcześniej niż w USA – rynki oczekują pierwszej już w marcu 2024 r. Mogłoby to naszym zdaniem doprowadzić do oddania w nadchodzących tygodniach części ostatnich zysków euro, utwierdzając nas w poglądzie, że para EUR/USD zakończy I kwartał przyszłego roku na poziomie ok 1,07.

USD

Ubiegłotygodniowe dane makroekonomiczne umocniły nasz pogląd, że amerykańska gospodarka zmierza ku miękkiemu lądowaniu. Inflacja kroczy ku celowi Fedu nawet pomimo pełnego zatrudnienia oraz silnego popytu wewnętrznego, odpowiedzialnego w dużej mierze za niezłą kondycję gospodarki. Spadek rentowności średnioterminowych obligacji i osłabienie dolara zaczynają wydawać nam się nazbyt pochopne, ponieważ gospodarka rozwijająca się znacznie powyżej potencjału i silny rynek pracy raczej nie wskazują na cięcia stóp procentowych w najbliższym czasie.

Prezes FOMC Jerome Powell w piątek ponownie starał się odsunąć rynkowe oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych, twierdząc, że jest zbyt wcześnie na rozmowy o luźniejszej polityce. Rynki kontraktów terminowych nie zwróciły na to dotąd większej uwagi i obecnie wyceniają ponad 50% prawdopodobieństwa pierwszej obniżki w marcu, co naszym zdaniem jest zdecydowanie zbyt agresywnym podejściem. Potwierdzić to powinien piątkowy (08.12) raport NFP – rynki oczekują ożywienia w kreacji wakatów i wzrostu płac po negatywnym zaskoczeniu w minionym miesiącu.

GBP

Wysokie stopy procentowe w Wielkiej Brytanii, jastrzębie komunikaty Banku Anglii i perspektywy stymulacji fiskalnej w obliczu zbliżających się wyborów sprawiły, że w ostatnich tygodniach funt był najlepiej radzącą sobie europejską walutą. Ważony handlem indeks GBP umocnił się od końcówki października o ok. 2%.

Prezes Banku Anglii Andrew Bailey w ubiegłym tygodniu ponownie zaznaczył, że w najbliższym czasie nie dojdzie do cięć stóp procentowych. Stwierdził, że w „przewidywalnej przyszłości” nie oczekuje się ich niższych poziomów. Z jednej strony wzrost gospodarczy w Wielkiej Brytanii zwalnia, a techniczna recesja na początku 2024 r. jest całkiem prawdopodobna. Z drugiej jednak oficjele z Rady wciąż zmagają się z uporczywie wysoką inflacją oraz podniesioną dynamiką wzrostu płac i póki nie zobaczą wyraźnego trendu spadkowego obu miar, raczej niechętnie sygnalizować będą, że zbliża się rozluźnienie polityki. W tym tygodniu nie dotrze do nas wiele nowych wieści z Wysp, funt powinien więc podążać na rynkach walutowych za euro.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Powell swoje, rynek swoje

Inwestorzy bardzo liczyli, że w piątek usłyszą komunikat zapowiadający obniżki. Nie usłyszeli, ale mimo to swoje reakcje dopasowali do tego, co założyli i co usłyszeć by chcieli. W tle bitcoin złamał 40 000 dolarów po części w oparciu o ten sam komunikat, który nie padł.

Co powiedział Jerome Powell?

Na rynku ważnym tematem jest ostatnie wystąpienie szefa FED. Problem w tym, że abstrahując od rangi mówcy, nie do końca wiadomo dlaczego. Z jednej strony mamy bowiem szefa najważniejszego banku centralnego świata, który opowiada o tym, że rozmowy o obniżeniu stóp procentowych są przedwczesne. Z drugiej strony mamy bowiem obecny przedział rynkowy na poziomie 5,25%-5,5%, inflację konsumencką na 3,2% i inflację bazową na 4%. Tam jest miejsce na obniżki stóp procentowych, nawet bez presji politycznej. Dobrym dowodem na to jest reakcja rynków. Obligacje skokowo tracą na rentowności. O czym to świadczy? W pewnym uproszczeniu albo rynek spodziewa się obniżenia rynkowej stopy procentowej, albo gwałtownie rośnie wiarygodność kredytowa USA. To drugie chyba można wykluczyć. Zmiany widać też na złocie, które idzie w górę. Pozostaje pytanie dlaczego inwestorzy z tymi ruchami czekali na wystąpienie prezesa FED, po czym go zignorowali.

Indeksy PMI nie aż takie złe

W piątek poznaliśmy dane z indeksów PMI dla przemysłu. Wyniki poniżej 50 pkt, które niestety dominują, pokazują przewagę odpowiedzi negatywnych nad pozytywnymi. Ankietowani spodziewają się bowiem pogorszenia koniunktury. Z drugiej strony we wstępnych danych bali się tego bardziej, bo indeks dla strefy euro podskoczył z 43,8 pkt na 44,2 pkt. Nie możemy jednak zapominać, że pomimo tego, iż jest to najlepszy wynik od maja tego roku, to nadal zapowiedź spowolnienia w gospodarce. W USA wynik 49,4 pkt jest znacznie bliżej magicznej granicy 50 pkt, aczkolwiek reakcja rynków w USA była bardziej skupiona na czekaniu na wystąpienie FED.

Bitcoin znów zyskuje

Najpopularniejsza kryptowaluta świata pierwszy raz od kwietnia 2022 roku zameldowała się powyżej poziomu 40 000 dolarów. Analitycy wskazują kilka różnych powodów tego ruchu. Z jednej strony mamy wypowiedzi szefa FED Jerome Powella. Mówił on o zakończeniu cyklu podwyżek. Dla osób zainteresowanych polityką monetarną w USA wypowiedź ta nie powinna budzić szczególnego entuzjazmu. Z drugiej strony niższy ostatnio na rynku wolumen wymian pozwala łatwiej przesuwać cenę. Do tego dochodzi powtarzany jak mantra fundusz ETF dla Bitcoina. Czy te argumenty powinny przesunąć ceny aż tyle? W ciągu miesiąca to 18,5%. To bardzo dużo, biorąc nawet pod uwagę zamykanie się krótkich pozycji na rynku. Wygląda to na powrót dużego kapitału na rynek. Pytanie, kiedy ktoś zrealizuje zyski?

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

 Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Hamulec zadłużenia Niemiec osłabia gospodarkę

  • Orzeczenie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego pozbawiło niemiecki rząd finansowania projektów w zakresie polityki klimatycznej i przemysłowej: co najmniej 60 mld EUR (co kosztuje -0,7 punktu procentowego PKB) oraz kolejnych 200 mld EUR zarezerwowanych na pomoc w ożywieniu gospodarczym z funduszu stabilizacji gospodarczej (tzw. WSF; łącznie -1,9 punktu procentowego PKB).
  • W perspektywie krótkoterminowej rządząca koalicja w opinii Allianz Trade powinna działać szybko, ponieważ sytuacja stwarza ogromną niepewność dla firm, gospodarstw domowych i inwestycji, a także zmniejsza konkurencyjność w i tak już niestabilnym otoczeniu gospodarczym. W dłuższej perspektywie, aby uniknąć zagrożenia dla zielonej transformacji, hamulec zadłużenia wymaga solidnej reformy.

Federalny Trybunał Konstytucyjny pozbawił niemiecki rząd swobody fiskalnej. Niemiecki rząd omijał hamulec zadłużenia, w szczególności w celu sfinansowania programu walki ze zmianami klimatu. Jednak 15 listopada Federalny Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przekazanie 60 mld euro na fundusz klimatyczny i transformacyjny (KTF) za pośrednictwem autoryzacji kredytowej było niezgodne z konstytucją, biorąc pod uwagę rozbieżność między pochodzeniem środków (budżet uzupełniający na 2021 r., pierwotnie przeznaczony na złagodzenie skutków pandemii) a ich faktycznym wykorzystaniem, a także zasadę jednoroczności (autoryzacja kredytowa do wydania w tym samym roku) i brak retroaktywnych zmian w ustawie budżetowej. Konsekwencje fiskalne ominięcia hamulca zadłużenia są nadal oceniane, ale prawdopodobnie będą ogromne, a limit zadłużenia zostanie przekroczony o ponad 130 mld EUR w samym 2023 roku. W związku z tym Ministerstwo Finansów zamroziło wydatki na prawie cały budżet federalny. Istniejące zobowiązania będą nadal honorowane, ale żadne nowe nie mogą być zaciągane – zwłaszcza żadne wieloletnie projekty.

Stawka jest wyższa w obliczu rosnących wyzwań gospodarczych. Koalicja rządowa zmaga się z trudnościami, ponieważ racjonalność orzeczenia może również wpłynąć na kolejne 200 mld EUR zarezerwowane na pomoc w ożywieniu gospodarczym z funduszu stabilizacji gospodarczej (WSF). Ogólnie rzecz biorąc, w opinii Allianz Trade wpływ makroekonomiczny może być dramatyczny w już i tak osłabionym otoczeniu gospodarczym (z powodów cyklicznych i strukturalnych). Niemcy są jedyną dużą gospodarką, która w 2023 r. znajduje się w recesji, a utrata 60 mld EUR zmniejszy PKB o 0,7 punktu procentowego lub o 1,9 punktu procentowego z uwzględnieniem WSF. Ale sytuacja ta dobrze ilustruje również, w jaki sposób Niemcy zdołały kontrolować swój dług publiczny. Podczas gdy wydatki rządowe w stosunku do PKB wynosiły 45% w 2019 r., obecnie jest to 48% (po ponad 50% w 2020 i 2021 r., wykres poniżej). Oznacza to, że prawie połowa produkcji gospodarczej nadal przepływa przez kasę publiczną, co pozostawia wystarczające pole manewru. Niemniej jednak skutkiem wyroku jest ogromna niepewność dla niemieckich firm i gospodarstw domowych, a także dla kluczowych inwestycji prywatnych. W obliczu rosnących obaw o dezindustrializację, zamrożenie wydatków może być również kosztowne dla starań o utrzymanie konkurencyjności.

Niemieckie wydatki rządowe w stosunku do PKB, w %

Niemieckie wydatki rządowe w stosunku do PKB

Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Zamrożenie budżetu zagraża finansowaniu licznych projektów polityki klimatycznej i przemysłowej. Jeśli rząd szybko nie zmieni sytuacji i nie zresetuje priorytetów, Niemcy mogą nie tylko pozostać w tyle pod względem ochrony klimatu, ale także stać się coraz mniej atrakcyjne jako potencjalna lokalizacja dla przyjaznych dla klimatu technologii przyszłości. Pula przeznaczona na dekarbonizację gospodarki obejmuje również rekompensatę cen energii elektrycznej, z budżetem w wysokości co najmniej 2,6 mld EUR na 2024 rok. W opinii Allianz Trade ma to kluczowe znaczenie dla ustanowienia gospodarki wodorowej oraz promowania produkcji półprzewodników i ogniw akumulatorowych. Inne projekty, które mogą być zagrożone, obejmują porozumienia w sprawie ochrony klimatu, ustawę EEG, premie za pojazdy elektryczne, infrastrukturę kolejową i energooszczędne remonty. Tylko do 2024 r. na infrastrukturę kolejową miało zostać przeznaczone 4 mld EUR, a do 2027 r. kolejne 12,5 mld EUR (wykres poniżej). Podczas gdy pełne konsekwencje nie zostały jeszcze określone, pewne jest, że orzeczenie stanowi ogromne wyzwanie zarówno dla obecnego, jak i przyszłych rządów w zakresie zarządzania zieloną transformacją.

Wydatki programowe Funduszu na rzecz Klimatu i Transformacji w mld EUR w latach 2023-2027Wydatki programowe Funduszu na rzecz Klimatu i Transformacji w mld EUR w latach 2023-2027

Źródła: Niemiecki rząd federalny, MCC, Allianz Research

Konieczne jest kompleksowe dostosowanie polityczne… Kontrowersyjnym pytaniem jest, jak rozwiązać ten dylemat w perspektywie krótkoterminowej. W dniu 28 listopada gabinet zatwierdził budżet uzupełniający na 2023 r., który zezwala na wyjątek od hamulca zadłużenia, biorąc pod uwagę konsekwencje kryzysu energetycznego i środowiska polikryzysowego. Daje to solidne podstawy dla wszystkich płatności z bieżącego roku i stanowi podstawę dla przyszłorocznego budżetu federalnego. Jednak inne zobowiązania, takie jak dopłaty do cen energii na nadchodzący rok lub dalsze wsparcie dla firm, nie są zabezpieczone. Wyzwaniem jest teraz budżet na nadchodzący rok (i lata). Najwłaściwszą reakcją na bardziej rygorystyczne ramy finansowe byłoby wykorzystanie budżetu podstawowego – który nadal ma dużą swobodę fiskalną – i ustalenie priorytetów. W tym sensie hamulec zadłużenia nie blokuje najważniejszych wydatków rządowych, ale raczej te najmniej ważne. Problem polega na tym, że partnerzy koalicyjni nadal nie są w stanie uzgodnić, co powinno być priorytetem, dlatego też hamulec zadłużenia został ominięty dwa lata temu.

…ale kompleksowa reforma hamulca zadłużenia jest najrozsądniejszym ekonomicznie rozwiązaniem, które pozwoli uniknąć zagrożenia dla zielonej transformacji. Oprócz lepszego ustalania priorytetów w zakresie kierowania funduszy publicznych, krystalizują się dwie możliwości: reforma konstytucyjnego hamulca zadłużenia lub utworzenie innego specjalnego funduszu. Ta druga opcja jest warta rozważenia, ponieważ mogłaby wypełnić lukę w finansowaniu, ale polityczna poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko – wymagana jest większość dwóch trzecich głosów. Jeśli chodzi o sam hamulec zadłużenia, debata jest często jednostronna, tak jakby możliwa była tylko niezmieniona kontynuacja lub zniesienie. Właściwe podejście wymaga jednak zróżnicowania: Hamulec zadłużenia miał sens w swojej formie z 2009 r.; dziś jest obciążeniem. Reforma jest już dawno spóźniona, mimo że obecnie do jej przeprowadzenia nie ma do większości dwóch trzecich głosów. Jednak nawet jeśli hamulec zadłużenia zostałby podniesiony z obecnego poziomu 0,35% do 1,5% jako dług strukturalny w stosunku do PKB, wskaźnik zadłużenia nadal spadałby znacząco z roku na rok. Pozwoliłoby to na dodatkowe zadłużenie w wysokości około 50 mld EUR w samym 2024 r. bez zagrożenia dla stabilności finansów publicznych. Reforma powinna obejmować klauzulę inwestycyjną, która przewiduje wyjątki dla niektórych wydatków. Warto również rozważyć uwzględnienie poziomu stóp procentowych przy zaciąganiu pożyczek netto, tj. poprzez wykorzystanie wskaźnika oprocentowania jako wskaźnika wyprzedzającego. Jeśli koszty odsetkowe rosną jako udział w dochodach podatkowych, nowe zadłużenie netto musi zostać zmniejszone. Gdy koszty odsetkowe są niskie, potencjał kredytowy wzrasta. Zasadniczo jednak minister finansów powinien powstrzymać zbyt wiele przedsięwzięć społeczno-politycznych

Organ przegrał ze spółką w sprawie zwrotu VAT, bo nie znał reguł postępowania

Gdy reprezentujący spółkę nie złożył pełnomocnictwa procesowego do akt konkretnej sprawy, to organ nie może zakładać, że spółka działa w niej przez pełnomocnika, bo czyniła tak już w innym postępowaniu. Jeśli tak zrobi, otworzy przedsiębiorcy furtkę do wygrania sporu.

Organy muszą przestrzegać reguł postępowania

Choć zasady prawa mówią, że postępowanie podatkowe powinno być prowadzone w sposób budzący zaufanie do organów podatkowych, a w przypadku wątpliwości co do wykładni przepisów prawa lub okoliczności stanu faktycznego, organ powinien je rozstrzygać na korzyść podatnika, w praktyce reguły te mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Ba, zgodnie z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 października 2014 r. w sprawie Melo Tadeu v. Portugal (27785/10), organy podatkowe powinny nawet przestrzegać zasady domniemania niewinności, gwarantowanej Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Jednak gdy już dojdzie do spotkania podatnika z organem, wszystkie te zasady zdają się iść w zapomnienie. Przede wszystkim gdy pomiędzy nimi dochodzi do sporu, a zwłaszcza gdy stroną tego sporu jest przedsiębiorca, traktowany przez organy jako podmiot profesjonalnie uczestniczący w obrocie gospodarczym, a więc nie wymagający szczególnej ochrony. Wówczas każde uchybienie proceduralne, brak dokumentu, NiP-u na fakturze, niedochowanie choćby jednego dnia terminu, wystarcza fiskusowi do wydania rozstrzygnięcia na niekorzyść podatnika.

Urzędnicy muszą jednak pamiętać, że przepisy prawa to miecz obosieczny i ich błędne stosowanie lub nieznajomość obowiązujących reguł postępowania otwiera podatnikom furtkę do wygrania sporu nawet wówczas, gdy znajdują się na wydawać by się mogło przegranej pozycji.

Wstrzymanie zwrotu VAT

Firma została oskarżona o oszustwa podatkowe. Naczelnik urzędu celno-skarbowego po przeprowadzeniu kontroli celno-skarbowej zakwestionował rzetelność faktur spółki wystawionych za usługi przewozu osób na terytorium kraju i poza nim. Organ podnosił m.in., że spółka posiada minimalny kapitał zakładowy przewidziany dla spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, który jest niewspółmiernie niski w porównaniu do deklarowanych przez nią obrotów. Mając to na uwadze, w grudniu 2022 r. naczelnik urzędu skarbowego przedłużył termin zwrotu VAT, o który wystąpił przedsiębiorca, a który dotyczył kontrolowanego przez naczelnika UCS okresu.

Przedsiębiorca wniósł zażalenie, ale dyrektor izby skarbowej, jako organ II instancji, potwierdził konieczność przeprowadzenia szczegółowej weryfikacji zasadności wnioskowanego przez spółkę zwrotu. Jego termin musi więc zostać przedłużony do czasu zakończenia czynności sprawdzających i kontroli celno-skarbowej.

Organ z automatu wysłał postanowienie do pełnomocnika, który działał już w imieniu spółki w trakcie kontroli

Spółka wniosła skargę podnosząc szereg zarzutów, pośród których znalazł się jeden o niewłaściwym doręczeniu przez naczelnika urzędu skarbowego postanowienia o przedłużeniu terminu zwrotu VAT. Po wszczęciu wobec spółki kontroli celno-skarbowej (przez naczelnika urzędu celno-skarbowego), spółka ustanowiła profesjonalnego pełnomocnika. Po upływie blisko 2 lat trwania kontroli, naczelnik urzędu skarbowego (a więc inny organ) wydał postanowienie o przedłużeniu terminu zwrotu VAT spółce. Mając dostęp do akt kontroli celno-skarbowej, swoje postanowienie o przedłużeniu terminu zwrotu doręczył do pełnomocnika spółki, którego ta ustanowiła w toku kontroli UCS. Kontrola UCS i wstrzymanie zwrotu VAT przez US dotyczyły co prawda tej samej sprawy i tego samego przedsiębiorcy, jednak są to dwa odrębne postępowania. Dlatego przedsiębiorca zarzucił naczelnikowi US, że jego doręczenie nie odniosło skutku. Bo on nie ustanawiał pełnomocnika w postępowaniu ws. zwrotu.

Jak bronił swojego podwładnego dyrektor izby skarbowej, postępowanie w sprawie przedłużenia terminu zwrotu VAT pełni rolę pomocniczą wobec postępowania głównego prowadzonego wobec spółki. Nie można więc mówić o braku formalnego umocowania pełnomocnika do działania w jej imieniu, także w tym pomocniczym postępowaniu.

Waga naruszeń organu przeważyła wygraną na stronę przedsiębiorcy

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu przypomniał, że złożenie do akt sprawy dokumentu pełnomocnictwa procesowego stanowi obowiązek pełnomocnika. Nie ma podstaw prawnych do wyłączania tego obowiązku przez organ podatkowy poprzez uzyskanie informacji o działaniu przez podatnika za pośrednictwem pełnomocnika w innym postępowaniu. Akceptacja takich praktyk prowadziłaby do tego, że to organy mogłyby decydować czy strona postępowania będzie w nim działać przez pełnomocnika czy nie. WSA stwierdził, iż analiza akt przedmiotowej sprawy nie pozostawia żadnych wątpliwości, że przedsiębiorca nie ustanowił żadnego pełnomocnika w toku postępowania sprawdzającego zasadność zwrotu VAT. Tym samym sąd uchylił zaskarżone przez spółkę postanowienie naczelnika urzędu skarbowego ws. przedłużenia terminu zwrotu nadwyżki podatku naliczonego nad należnym. Organ powinien był dokonać doręczenia zaskarżonego postanowienia do rąk własnych przedsiębiorcy, a nie pełnomocnikowi ustanowionemu w innym postępowaniu. Waga tego naruszenia sprawiła, że sąd za zbyteczną uznał potrzebę odnoszenia się do pozostałych zarzutów (wyrok WSA w Poznaniu w wyroku z 5 października 2023 r., sygn. akt I SA/Po 394/23).

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Mastercard wprowadza na rynek Shopping Muse, narzędzie które ma zmienić zakupy online

Narzędzie, oparte na generatywnej sztucznej inteligencji, sprawi, że doświadczenia zakupowe będą jeszcze bardziej zgodne z potrzebami klienta, dzięki wykorzystaniu możliwości personalizacji Dynamic Yield.

Mastercard wprowadza na rynek Shopping Muse – zaawansowane narzędzie oparte na generatywnej sztucznej inteligencji, które zrewolucjonizuje sposób, w jaki konsumenci wyszukują i oglądają produkty w internecie.

Shopping Muse pozwala personalizować doświadczenia zakupowe konsumentów – narzędzie to potrafi przekuć wyszukiwania wpisane nawet prostym, potocznym językiem na bardzo trafne rekomendacje produktów, dostosowane do oczekiwań i potrzeb klientów. Co więcej, sugestie Shopping Muse są zgodne także z zainteresowaniami i preferencjami konsumenta, a wyniki idealnie pasują nawet do najbardziej ekscentrycznych zapytań. Rozwiązanie to jest oparte na zaawansowanych możliwościach personalizacji Dynamic Yield, która umożliwia firmom dostarczanie klientom dostosowanych doświadczeń w oparciu o analizę ich wcześniejszych zachowań podczas przeglądania produktów, historię zakupów i inne działania w Internecie.

“Rozwiązania takie jak Shopping Muse są naturalnym, kolejnym krokiem w rewolucji handlu detalicznego i mają kluczowe znaczenie dla rozwijania podejścia, w którym to konsument i jego potrzeby są w centrum uwagi. Mastercard wykorzystuje technologię i uczenie maszynowe, aby zapewnić jak najlepsze efekty, zarówno dla firm, jak i konsumentów i ich doświadczeń zakupowych” – mówi Raj Seshadri, President, Data & Services w Mastercard.

Usługa Shopping Muse nie tylko ułatwia zakupy, umożliwiając wyszukiwanie według fraz, ale może też podnieść satysfakcję konsumentów, pomagając im znaleźć idealnie dopasowany produkt, nawet jeśli nie wiedzą, jak odpowiednio opisać słowami to, czego potrzebują. Dzięki korzystaniu z zaawansowanych, zintegrowanych narzędzi rozpoznawania obrazu, sprzedawcy mogą polecać klientom odpowiednie oferty w oparciu o wizualne podobieństwa między produktami. Narzędzie bierze również pod uwagę preferencje kupującego – opierając się na historii przeglądania lub wcześniejszych zakupów – w rezultacie lepiej przewiduje zamiary i oczekiwania konsumentów.

“Konsumenci coraz częściej oczekują spersonalizowanych doświadczeń, które zaspokoją ich unikalne potrzeby i preferencje zakupowe. Aby sprostać tym wymaganiom, niezbędne są innowacje oparte na sztucznej inteligencji – to one są kluczem do tworzenia angażujących interakcji z klientami oraz zapewniania idealnie dostosowanych do oczekiwań użytkownika zakupów online. Dzięki wykorzystaniu mocy generatywnej sztucznej inteligencji w Shopping Muse, wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom konsumentów i sprawiamy, że zakupy są łatwiejsze i bardziej intuicyjne” – komentuje Ori Bauer, CEO, Dynamic Yield by Mastercard

W erze szybko zmieniających się trendów i dynamicznie rozwijających się perspektyw wykorzystywania algorytmów głębokiego uczenia się, sprzedawcy detaliczni muszą dostosowywać się do coraz wyższych oczekiwań konsumentów, co zapewnia im konkurencyjność. Wykorzystanie technologii będzie tu miało kluczowe znaczenie – więcej niż jeden na czterech sprzedawców detalicznych stosuje rozwiązania oparte na technologii generatywnego AI, a kolejne 13% planuje ich wdrożenie w ciągu najbliższego roku .

W 2022 roku Mastercard przejął spółkę Dynamic Yield, będącą 6-krotnym liderem w raporcie Gartner® Magic Quadrant™ for Personalization Engines, aby wzmocnić swój pakiet usług w zakresie zaangażowania i lojalności konsumentów, pomagając markom dostarczać bardziej efektywne i godne zaufania usługi we wszystkich kanałach. Mastercard stosuje najlepsze w swojej klasie zabezpieczenia prywatności we wszystkich swoich produktach i usługach zgodnie z podejściem Privacy by Design oraz stosowaniem skutecznych i odpowiedzialnych zasad i standardów sztucznej inteligencji.

Handlowcy i marketingowcy stawiają na rozwój i jakościowe przywództwo

Nie tylko wynagrodzenie, ale także możliwości rozwoju i nowoczesne zarządzanie przez kompetentnych liderów – to kwestie ważne dla kandydatów z doświadczeniem w obszarze sprzedaży i marketingu.  Tak wynika z najnowszego opracowania globalnej firmy rekrutacyjnej Michael Page
– Przeglądu Wynagrodzeń i Trendów 2024. W mijającym roku wśród najbardziej poszukiwanych specjalistów byli managerowie ds. marketingu cyfrowego oraz e-commerce. Mogli liczyć na podwyżki rzędu 5-10%.

Dobry lider w cenie

Wysoka inflacja sprawiła, że w 2023 roku konsumenci dokładnie analizowali swoje wydatki, a ich decyzje zakupowe były bardziej przemyślane. Coraz rzadziej także przejawiali lojalność wobec marki, kierując się w większym stopniu ceną produktu. Na tak wymagającym rynku firmy potrzebowały wykwalifikowanej i zaangażowanej kadry. Organizacje wzmacniały działy analityczne, poszukując osób które będą partnerami dla działu sprzedaży i marketingu w obszarze trendów i danych rynkowych. Dużym zainteresowaniem pracodawców cieszyli się kandydaci dysponujący odpowiednimi kompetencjami liderskimi i umiejętnością myślenia strategicznego. Takie osoby są bowiem w stanie efektywnie prowadzić swoje zespoły.

– Dzisiaj ogromną rolę odgrywa szef, którego trudno przeliczyć na pieniądze czy popularne benefity typu opieka medyczna lub służbowe auto – w dalszym ciągu ważne dodatki do oferty. Kandydaci szukają przede wszystkim doświadczonych liderów od których będą mogli czerpać wiedzę, osób, które zadbają o ich rozwój, o zdrowie psychiczne, ten ostatnio popularny obszar mental health – mówi Monika Wojciechowska Executive Manager Michael Page. 

–  Także firmy coraz uważniej patrzą na leadership pod kątem tego, czy liderzy mają kompetencje, czy są proaktywni, czy potrafią pracować z zespołami, czy potrafią delegować zadania i wyznaczać kierunki rozwoju dla organizacji. To ma ogromne znaczenie w kontekście harmonijnego rozwoju organizacji.

Rynek pracownika

Wśród 5 najbardziej poszukiwanych stanowisk w branży znalazły się: Digital Marketing Manager, E-commerce Manager/Director, Commercial Director, Business Analyst i Performance Marketing Manager.

– Zasadniczo dzisiaj rynek w dalszym ciągu jest rynkiem pracownika. Jeżeli rozmawiamy o rolach sprzedażowych, marketingowych, digitalowych i e-commerce’owych, to wpływ postaw kandydatów bezpośrednio na nasze rekrutacje jest dość duży, natomiast liczą się przede wszystkim kompetencje. Procesy rekrutacyjne wygrywają najlepsi. Nadal są osoby które nie szukają aktywnie pracy, natomiast kuszone przez nas jako przez head hunterów, rozważają  zmianę, widząc a) wyzwanie, które stoi za daną rolą w danej organizacji i b) wzrost płac, gdyż przy zmianie pracodawcy można zyskać o 10, a czasami nawet 20% wyższe wynagrodzenie, jest to najlepszy moment na korektę pensji – dodaje Monika Wojciechowska.

Pożądana elastyczność i benefity

Najczęściej organizacje podwyższały swoim pracownikom wynagrodzenia na poziomie 5-10%. Mimo, że pensje w działach sprzedaży i marketingu rosły, zwykle firmy nie były w stanie zrekompensować pracownikom wzrostu inflacji, co przekładało się na odpływ talentów z organizacji. Aby zatrzymać je w swoich strukturach, a także pozyskać nowych uzdolnionych pracowników, nawet firmy dysponujące najlepszymi programami rozwojowymi pracowały nad ich dalszym doskonaleniem. Nie mogły mieć bowiem pewności, że te cenne zasoby pozostaną w organizacji na kolejne lata. Z drugiej strony, dla kandydatów kluczowa była kwestia równowagi między życiem zawodowym i prywatnym, a szczególne znaczenie miał tryb świadczenia pracy. W związku z trwającą rywalizacją o talenty, elastyczność pracodawcy w tym zakresie stanowiła jeden z podstawowych czynników determinujących sukces w rekrutacji. Wyłączna praca zdalna to ewenement w branży, natomiast upowszechnił się model hybrydowy.

– Od menedżerów prowadzących swoje zespoły oczekuje się bycia w biurze. Nie da się zdalnie prowadzić zespołu. Poza tym trzeba pamiętać, że marketing to obszar kontaktów międzyludzkich, są to zespoły bardzo mocno stawiające na relacje, stawiające na pracę zespołową, a w zespole siła! Dlatego ta bliskość człowieka obok, sam fakt, że można przyjść do biura, zderzyć pomysły i napić się z kimś kawy, odgrywa ogromną rolę – konkluduje Monika Wojciechowska Executive Manager Michael Page. – Inna sytuacja jest jednak w sprzedaży – są role, które wiążą się z pracą w terenie więc pracodawcy nie wymagają bycia w biurze w ciągu tygodnia, ale oczekują obecności podczas kluczowych spotkań w okresie miesiąca.

W minionym roku pracodawcy mogli kusić zarówno pracowników jak i kandydatów nie tylko elastycznym podejściem, ale też bardziej atrakcyjnym systemem premiowym. Pożądany był także rozszerzony pakiet opieki medycznej oraz bogaty system kafeteryjny i szkoleniowy. Zdaniem ekspertów, w nadchodzącym roku ta tendencja się utrzyma.

Cały raport jest dostępny pod linkiem: https://www.michaelpage.pl/dla-medi%C3%B3w/badania-i-publikacje/przegl%C4%85dy-wynagrodze%C5%84

Złoto coraz bliżej rekordu

Cena uncji złota w minionym tygodniu kontynuowała cykl wzrostowy, wykonując we wtorek spory skok z okolicy 2 015 USD do 2 040 USD, gdzie pozostawała do końca tygodnia. W polskim złotym cena kruszcu przekroczyła już poziom 8 100 PLN za uncję.

Cena złota znajduje się obecnie na najwyższych poziomach w tym roku, ale także jest bliska historycznych maksimów z 2020 roku i – zgodnie z przewidywaniami – ma szansę te historyczne maksima przebić jeszcze w tym roku.

Wśród głównych przyczyn takiego stanu rzeczy wymienia się słabnącego dolara amerykańskiego i niższą rentowność obligacji skarbowych USA, do czego przyczynia się amerykański bank centralny, który prawdopodobnie właśnie zakończył cykl podwyżek stóp procentowych.

Historycznie popyt na złoto, szczególnie w formie biżuterii – ta jednak stanowi ok. połowy całego popytu na złoto – w okresie świąt i końca roku, a potem także chińskiego nowego roku, znacząco wzrasta.

Kolejnym istotnym czynnikiem umacniającym złoto jest utrzymujący się, wysoki popyt na złoto ze strony banków centralnych. W trzecim kwartale banki centralne zakupiły 337,1 tony złota. To mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, jednak pierwsza połowa roku była pod tym względem mocniejsza niż pierwsza połowa 2022.

FED prawdopodobnie zakończył cykl podwyżek

Zarówno publikowany dwa tygodnie temu protokół z listopadowego posiedzenia FED, jak i wypowiedzi medialne poszczególnych urzędników dają mocny sygnał do tego, by przypuszczać, że cykl podwyżek stóp procentowych dobiegł końca. I choć wciąż mocna pozostaje narracja o konieczności pozostawienia stóp wyżej na dłużej, a także o trzymaniu ręki na pulsie i obserwowaniu rozwoju wydarzeń, jest pewne, że od początku roku rynek będzie już wyceniał prawdopodobieństwo nie podwyżki, a obniżki stóp procentowych.

Taką obniżkę możemy zobaczyć już w pierwszym kwartale. Dla złota będzie to dobra wiadomość, chociażby ze względu na spadek atrakcyjności aktywów opartych o  procentowanie.

Bliski Wschód

Rozpoczęte w piątek 24 listopada zawieszenie broni połączone z wymianą 50 izraelskich zakładników na 150 palestyńskich skazańców, jeszcze w czwartek wieczorem zdawało się mieć szansę na przedłużenie. Przedstawiciele Kataru, który obok Egiptu i USA uczestniczył jako pośrednik w rozmowach pokojowych, wyrażali duży optymizm w tym względzie.

W piątek rano z terytorium Strefy Gazy wystrzelona została rakieta w kierunku Izraela. Pocisk został przechwycony przez system obrony antyrakietowej. W związku z powyższym strona izraelska zdecydowała się nie przedłużać zwieszenia broni. Wznowione zostały ostrzały Strefy Gazy.

Inflacja w Polsce w dół, ale z mniejszą dynamiką

Wstępny, szybki szacunek GUS dotyczący inflacji w listopadzie pokazał, że mamy kolejny, dziewiąty miesiąc spadku, jednak dynamika dezinflacji znacząco spadła. W listopadzie ceny rosły w tempie 6,5 proc. w skali roku. W październiku było to 6,6 proc. Co więcej, względem poprzedniego miesiąca ceny wzrosły o 0,7 proc. Jest też wielce prawdopodobne, że dynamika dezinflacji nie będzie już tak duża jak dotychczas, a ceny będą rosły wolniej, ale dłużej.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Stomatologia wciąż mocno kuleje. Blisko 40 proc. Polaków leczy zęby wyłącznie w prywatnych gabinetach

Przeszło   38% Polaków przyznaje, że w pierwszych trzech kwartałach br. nie skorzystało z usług stomatologicznych oferowanych przez NFZ, lecz poddało się wyłącznie zabiegom w prywatnych gabinetach. Przeważnie tak deklarują osoby w wieku od 45 do 64 lat. Z kolei niecałe 23% rodaków twierdzi, że w ww. okresie łączyło leczenie publiczne z komercyjnym. I to rozwiązanie wskazują głównie badani mający od 25 do 34 lat. Natomiast nieco ponad 18% respondentów było u dentysty tylko na Fundusz. Najczęściej informują o tym ankietowani w wieku od 45 do 54 lat. Komentując wyniki najnowszego sondażu, eksperci przewidują, że model hybrydowy będzie coraz częściej wybierany, ponieważ pacjenci wyraźnie zaczęli oszczędzać na prywatnej opiece.

Najwięcej Polaków leczy się prywatnie

Z badania UCE RESEARCH wynika, że w trzech kwartałach br. 38,4% respondentów skorzystało z leczenia stomatologicznego wyłącznie w prywatnych punktach opieki medycznej. Dr Irena Przybylska z kliniki IMPLANT MEDICAL nie jest zaskoczona wysokimi wskazaniami leczenia w komercyjnych placówkach. Zwraca uwagę na to, że jednym z problemów w gabinetach finansowanych przez NFZ jest odległa dostępność terminów. Na wyznaczenie wizyty trzeba czasem długo poczekać, co uniemożliwia podjęcie szybkiego leczenia. Innym powodem mniejszej popularności zabiegów finansowanych przez publicznego ubezpieczyciela jest gorsze wyposażenie gabinetów, które opierają swoją działalność na kontraktach z NFZ. Zdaniem ekspertki, ten trend będzie się utrwalał.

– W mojej ocenie, ten stan dalej będzie się pogłębiał. Coroczne waloryzacje NFZ-u niestety nie rekompensują bieżących podwyżek, chociażby materiałów stomatologicznych, nie mówiąc już o innych kosztach, jakie wiążą się z leczeniem. Stąd też usługi cały czas są na niskim poziomie. Do sytemu trzeba dołożyć sporą sumę pieniędzy, żeby postawić państwowe leczenie stomatologiczne na nogi. Tylko na to raczej nic nie zapowiada – mówi dr Irena Przybylska.

Andrzej Kozłowski z Okręgowej Izby Lekarskiej (OIL) w Szczecinie zaznacza, że z roku na rok wyraźnie maleje dostępność, a co za tym idzie popularność zabiegów finansowanych wyłącznie w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Jest to wynikiem malejącej liczby gabinetów współpracujących z Narodowym Funduszem Zdrowia. Im dalej od dużych miast, tym takich placówek jest mniej, a zatem poważnym problem bywa niedostępność. Ponadto bardziej skomplikowane zabiegi, oparte na droższych materiałach, nie są refundowane. To zdecydowanie zniechęca pacjentów. Przykładem może być brak możliwości skorzystania z leczenia endodontycznego. W sytuacji, gdy ząb może być uratowany, w publicznej placówce grozi mu usunięcie.

– Do powyższego można jeszcze dodać, że pacjenci mają dużo mniejsze zaufanie do publicznej służby zdrowia niż do prywatnej, co też nie pozostaje bez znaczenia. Ten stan kumulował się od wielu lat. O tym świadczy chociażby fakt, że np. w I połowie 2023 roku było ponad 4-krotnie więcej skarg do Rzecznika Praw Pacjenta na publiczne leczenie stomatologiczne niż na prywatne – przekonuje dr Przybylska.

Gdzie wygrywa płatna stomatologia?

Dr Dariusz Paluszek z Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie zauważa, że na całym świecie stomatologia jest częściowo płatna, a to, w jakim zakresie pacjenci mogą liczyć na refundację, zależne jest od wysokości składki i rodzaju ubezpieczenia. Ekspert przewiduje, że w przyszłości system ochrony zdrowia nie będzie w stanie zabezpieczyć leczenia stomatologicznego pacjentów, lecz będzie to wymagało finansowania wyłącznie przez samych zainteresowanych.

– Rosną oczekiwania pacjentów co do sposobu przeprowadzania leczenia i jego efektów. Nie ma możliwości, by NFZ był w stanie sfinansować leczenie z wykorzystaniem bardzo drogich technologii. Trzeba też pamiętać o tym, że koszyk świadczeń finansowanych przez ubezpieczyciela jest bardzo płytki. Nie zawiera wielu zabiegów, których oczekują pacjenci – mówi ekspert z OIL w Warszawie. Jednocześnie zastrzega, że wyniki badania mogą być przyczynkiem do dyskusji na temat tego, czy NFZ ma konstytucyjny obowiązek zapewnienia każdemu obywatelowi dostępu do opieki stomatologicznej.

Patrząc na szczegółowe wyniki badania, widać, że same odpłatne wizyty częściej były wskazywane przez kobiety niż przez mężczyzn. Głównie deklarowali je Polacy z miesięcznymi dochodami netto przekraczającymi 9 tys. zł, z wyższym wykształceniem, a także mieszkańcy miast liczących co najmniej 500 tys. ludności. Z prywatnych usług najczęściej korzystały osoby mające od 45 do 64 lat.

– Osoby o wyższych dochodach z większą łatwością mogą wybierać odpłatne wizyty. Dostępne środki finansowe są w końcu kluczowym czynnikiem. Mieszkańcy dużych miast nie tylko lepiej zarabiają, ale mogą też przebierać wśród wielu konkurencyjnych cenowo ofert. Zazwyczaj mają większą świadomość na temat zalet korzystania z prywatnego leczenia. Ta ostatnia kwestia również dotyczy osób z wyższym wykształceniem – analizuje ekspertka z IMPLANT MEDICAL.

Hybrydowy model będzie coraz popularniejszy

Ponadto z badania wynika, że w ww. okresie 22,9% uczestników sondażu łączyło zabiegi realizowane w ramach NFZ z komercyjną opieką. Z kolei 18,2% ankietowanych korzystało wyłącznie ze świadczeń dostępnych na Fundusz. Natomiast 15,6% badanych nie było w tym czasie u dentysty. 4,3% respondentów nie pamięta tego, a 0,6% leczyło się inaczej, niż wskazano wyżej. Łączenie usług bezpłatnych z odpłatnymi jest – w ocenie dr Ireny Przybylskiej – przede wszystkim dowodem na szukanie oszczędności.

– Przewiduję, że taki hybrydowy scenariusz będzie się z roku na rok pogłębiał, ponieważ pacjenci wyraźnie zaczęli oszczędzać na leczeniu prywatnym. Sytuacja może poprawić się tylko wtedy, kiedy rodacy będą w lepszej sytuacji finansowej lub NFZ dołoży więcej środków na ww. opiekę medyczną i pacjenci to wyraźnie odczują. Póki co w Polsce jest dość niski stan zaufania do publicznej służby zdrowia właśnie przez jej nie dofinasowanie – komentuje dr Przybylska.

Na łączenie leczenia finansowanego przez NFZ i prywatnego częściej decydują się mężczyźni niż kobiety. Ponadto dotyczy to przede wszystkim osób w wieku od 25 do 34 lat z miesięcznymi dochodami netto na poziomie 7000-8999 zł, a także z wykształceniem zasadniczym zawodowym i z miast liczących od 200 tys. do 499 tys. mieszkańców. – Osoby w ww. wieku często są dopiero na etapie zakładania rodziny albo planowania tego, zaczynają też spłacać kredyty lub inne zobowiązania. To wszystko mocno determinuje je do tego, żeby szukać oszczędności wszędzie, gdzie się da, nawet jeśli całkiem nieźle zarabiają – podkreśla dr Przybylska.

Tylko o leczeniu w ramach NFZ częściej mówią mężczyźni niż kobiety. Ponadto dotyczy to głównie osób w wieku od 45. do 54. roku życia, z miesięcznymi dochodami netto poniżej 1000 zł, a także z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym oraz ze wsi i miejscowości liczących do 5 tys. mieszkańców. Ekspertka uważa, że większy udział mężczyzn korzystających z zabiegów finansowanych przez NFZ wynika z tego, iż mają oni mniejsze niż kobiety oczekiwania co do efektów leczenia.

– Natomiast fakt, że mówią o tym najczęściej pacjenci w wieku 45-54 lat z niskimi dochodami, może wskazywać na to, że są to osoby najmniej zamożne i są właściwie zmuszone do tego, żeby korzystać z publicznej służby zdrowia. I jak badanie pokazuje, z reguły pochodzą z małych miejscowości, co dokłada kolejną cegiełkę do tego, żeby właśnie tak postępować. Niższe wykształcenie może też skutkować mniejszą świadomością zdrowotną – podsumowuje dr Irena Przybylska.

Polacy coraz bardziej otwarci na technologie, ale zwracają uwagę na prywatność

Dostęp do platform streamingowych wideo deklaruje dwóch na trzech Polaków, a z płatnych serwisów muzycznych korzysta dwóch na pięciu konsumentów. Zaawansowanie technologiczne mieszkańców Polski przejawia się w różnych sferach życia – konsumpcji treści, pomiarze stanu zdrowia czy wykorzystaniu nowych możliwości smartfonów. Jak wynika z raportu „Digital Consumer Trends”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, dla czterech na pięciu Polaków poniżej 34 r.ż. media społecznościowe są preferowanym źródłem informacji o świecie, a co drugi płaci w sklepie smartfonem lub smartwatchem.

Rynek usług streamingu wideo i muzyki rósł stopniowo od kilku lat. Obecnie zaczyna być widoczne pewne nasycenie usługami subskrypcyjnymi – dostęp do streamingu wideo spadł w ciągu roku o 4 p.p. do 68 proc., a w przypadku muzyki utrzymuje się na tym samym poziomie (41 proc.). Z drugiej strony, w tym samym czasie ponownie zwiększyła się liczba subskrypcji filmowych w przeliczeniu na osobę. Dziś Polak posiada średnio 2,59 abonamentu, podczas gdy w 2021 r. było to 1,96. Jednocześnie rośnie odsetek osób, które decydują się na zakup nowej subskrypcji. Na przestrzeni 12 miesięcy zrobił tak co trzeci ankietowany, co oznacza 15 proc. wzrost rok do roku. Zwiększyła się także grupa badanych, która wykupuje abonament po jego wcześniejszym anulowaniu – obecnie jest to już 15 proc. respondentów. Takie działanie deklaruje co piąty ankietowany w wieku 18-25 lat, co wskazuje na poszukiwanie okazji korzystnych cenowo. Z roku na rok kurczy się za to grupa osób, które nie zmieniają abonamentów wideo (33 proc.), podczas gdy pozostali weryfikują posiadane subskrypcje, poszukując usług najlepiej odpowiadających ich potrzebom.

Penetracja rynku subskrypcji wideo jest w Polsce wysoka i znajduje się już niemal na takim poziomie jak w Wielkiej Brytanii. W streamingu wciąż obowiązuje zasada „content is king”, a żeby z niego korzystać trzeba mieć dostęp do abonamentu. Jednak obecnie co piąta osoba rezygnująca z subskrypcji wideo w Polsce robi to z przyczyn finansowych. Optymalizacja posiadanych produktów cyfrowych, która jest aktualnie zjawiskiem obecnym na całym świecie w wielu segmentach rynku, wymusza zmianę strategii cenowej po stronie dostawców. W konsekwencji widzimy coraz więcej pakietów rodzinnych w Polsce czy inne ceny na rynkach azjatyckich – mówi Ścibor Łąpieś, partner i lider obszaru Technology and Cyber M&A, Deloitte.

Konsumenci weryfikują więc posiadane abonamenty w miarę zmian oferty, swoich preferencji czy możliwości finansowych. Poszukują również możliwości współdzielenia kont, aby zapewnić sobie dostęp do wielu platform streamingowych, zachowując określony poziom wydatków. Wśród użytkowników filmowych serwisów wideo średnio co trzeci współdzieli dostęp z osobą z przynajmniej jednego innego gospodarstwa domowego. Z takiego rozwiązania najczęściej korzystają osoby najstarsze (43 proc. badanych w wieku 55-65 lat) i najmłodsze (39 proc. ankietowanych w wieku 18-24 lata). Jednocześnie jedna trzecia użytkowników nie ponosi opłat za korzystanie ze streamingu wideo lub pokrywa jedynie część kosztów dostępu. Tymczasem co czwarty badany korzystający z serwisów filmowych (27 proc.), którego abonament jest opłacany spoza gospodarstwa domowego, deklaruje, że jest skłonny założyć lub przejąć subskrypcję na siebie w przypadku braku możliwości współdzielenia konta.

Polacy otwarci na nowe funkcje smartfonów

Wiedząc, że przed ekranem spędzimy więcej czasu, oglądając film czy serial, sprzętem, który do tego wybieramy wciąż pozostaje przede wszystkim ekran telewizyjny lub laptop. Do przeglądania Internetu czy sprawdzania stanu konta bankowego coraz częściej wybieramy smartfon, który stopniowo zastępuje inne urządzenia. Wzrost powszechności stosowania smartfona widać także w segmencie zakupów w sieci (wzrost o 32 proc. w ciągu dwóch lat), aczkolwiek polscy konsumenci w tym celu nadal najczęściej korzystają z laptopa.

Rosnące możliwości techniczne smartfonów, ich funkcjonalność oraz powszechne rozwiązania chmurowe sprawiają, że wzrasta znaczenie i wykorzystanie urządzeń elektronicznych w naszym życiu. Co istotne, o ile rozwiązania technologiczne stają się coraz bardziej wyszukane, to doświadczenie użytkownika przebiega w sposób szybszy i łatwiejszy. Technologie coraz bardziej odrywają nas od konkretnych urządzeń i kierują w stronę cyfrowego otoczenia, które w przyszłości może zostać wyposażone w szereg sensorów pozwalających poszerzyć doświadczenia fizyczne – mówi Sławomir Lubak, partner i lider ds. sektora TMT, Deloitte.

Choć wskaźniki posiadania wielu urządzeń elektronicznych utrzymują się w Polsce na zbliżonym poziomie, to zmieniają się sposoby ich wykorzystania. Blisko co druga osoba wykorzystuje obecnie smartfon lub smartwatch do płatności realizowanych w miejscu sprzedaży (49 proc.). Polacy cechują się również większą otwartością na nowe możliwości wykorzystania urządzeń elektronicznych niż mieszkańcy innych krajów.

Więcej dezinformacji w mediach społecznościowych

Już połowa ankietowanych ma poczucie, że spędza za dużo czasu ze smartfonem w ręce. Jednocześnie to urządzenie coraz częściej stanowi dla nas narzędzie dostępu do informacji. Dla większości odbiorców poniżej 34 r.ż. preferowanym źródłem wiedzy o wydarzeniach w Polsce i na świecie okazują się media społecznościowe (odpowiednio 49 proc. i 30 proc. dla grup 18-24 i 25-34 lata). Stanowią one także główny kanał dostępu do informacji dla 25 proc. kobiet i 16 proc. mężczyzn. Mężczyźni najchętniej sięgają po informacje ze stron i aplikacji newsowych (26 proc. w porównaniu do 19 proc. kobiet).

Jednocześnie aż trzech na czterech ankietowanych spotkało się z dezinformacją w mediach społecznościowych w ciągu ostatnich 12 miesięcy. 26 proc. respondentów deklaruje, że nie napotkało takich sytuacji lub nie ma w tej sprawie wiedzy, choć nieświadomie mogło pozostawać pod wpływem danego przekazu. Co trzeci badany ma wrażenie, że obecnie coraz częściej spotyka się z tego typu zjawiskami, natomiast blisko co dziesiąty deklaruje, że ma to miejsce rzadziej niż rok wcześniej.

Chociaż technologie umożliwiające tworzenie tzw. „deepfake” powstały ponad sześć lat temu, wciąż nie dysponujemy przepisami regulującymi ich rozpowszechnianie. W ramach prac nad unijnym rozporządzeniem o AI planowane jest zobowiązanie twórcy „deepfake” do oznaczenia, że dana treść została wygenerowana sztucznie, co ma szansę ustanowić pewien standard na rynku. Nadal jednak dla zaistnienia tego obowiązku kluczowa może być ocena, czy dany materiał jest odbierany jako autentyczny czy wygenerowany, co często pozostaje kwestią subiektywną. Obecnie jednak kluczowa w zapobieganiu tego typu zjawiskom pozostaje rola przedsiębiorstw i samych konsumentów – mówi dr Michał Mostowik, adwokat, ekspert ds. regulacji AI, fintech & data w Deloitte Legal.

Rosnąca popularność monitorowania aktywności

Urządzenia wearables są jedną z nielicznych kategorii, które wciąż notują wzrost (o 7 proc. rok do roku). Obecnie dostęp do nich posiada już 63 proc. badanych. W tym roku tendencja wzrostowa dotyczy jedynie monitorów aktywności (z 24 proc. do 29 proc.), podczas gdy w przypadku smartwatchy zauważalny jest lekki spadek penetracji (34 proc. w porównaniu do 35 proc. w roku ubiegłym).

Niezależnie od preferowanego urządzenia, aktualnie już 73 proc. użytkowników monitoruje różne aspekty związane z dobrostanem fizycznym i psychicznym. Ponad połowa osób sprawdza liczbę kroków, jedna czwarta jakość snu, a 17 proc. ankietowanych mierzy poziom stresu. Można oczekiwać, że wraz z postępującymi zmianami demograficznymi liczba korzystających z urządzeń monitorujących aktywność będzie rosnąć. Co ważne, aż 77 proc. Polaków zgodziłoby się na udostępnienie lekarzowi wyników pomiarów dokonanych na urządzeniach elektronicznych, a gotowość ta jest najwyższa w dwóch najstarszych badanych grupach wiekowych.

Potrzebę zachowania prywatności widać także w odniesieniu do innych danych osobowych i w pozostałych aspektach życia. Ankietowani zapytani o gotowość do udostępnienia danych osobowych na potrzeby ścigania nadużyć pozostają ostrożni. Aż 42 proc. z nich odmówiłoby podania lokalizacji telefonu, 51 proc. historii wyszukiwania, a 47 proc. cyfrowego zapisu twarzy.

O badaniu:

Raport powstał na podstawie badania online przeprowadzonego przez agencję badawczą w dniach 4-16 sierpnia 2023 r. na reprezentatywnej próbie 2000 respondentów w wieku 18-65 lat. W wybranych aspektach badanie uwzględniało opinie ogółu respondentów; osób, które zadeklarowały świadomość dostępności określonych rozwiązań opartych na generatywnej sztucznej inteligencji oraz ankietowanych, którzy korzystali z określonych narzędzi.

Listopad 2023 r. w TIM SA: sprzedaż zbliżona do poprzedniego roku

Ze wstępnych szacunków wynika, że w listopadzie 2023 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły niemal 119,9 mln zł (-2,4% rdr.).

Szacowana sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów osiągnęła w przedostatnim miesiącu 2023 r. ponad 81,6 mln zł (również -2,4% rdr.).

Całkowite skumulowane szacowane przychody ze sprzedaży TIM SA zbliżyły się po 11 miesiącach 2023 r. do 1,3 mld zł (1,29 mld zł, -3,7% rdr.), zaś pochodzące ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów – do 876,5 mln zł (-6,0% rdr.).

– Sytuacja na rynku budownictwa czy dystrybucji elektrotechniki jest trudna, dlatego tak niewielki spadek w porównaniu z analogicznym okresem 2022 roku jest dowodem na zdolność dostosowywania się TIM-u także do słabszej rynkowej koniunktury. A to stanowi dla mnie powód do zadowolenia – uważa Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Jeszcze bardziej cieszą mnie dane dotyczące produktów wysokomarżowych. W tej kategorii odnotowaliśmy bowiem w listopadzie 2023 roku wzrost sprzedaży o ponad 2 procent – dodaje.

Północna Izba Gospodarcza o proteście na granicy polsko-ukraińskiej

Zachodniopomorscy przewoźnicy dużo tracą przez protest na granicy polsko-ukraińskiej. „Polityczny impas powoduje, że tym tematem nie ma się kto zająć”.

– Mówienie, że problem protestu na granicy polsko-ukraińskiej to temat regionalny niestety nie jest prawdą. Do Północnej Izby Gospodarczej w ostatnim czasie zgłasza się ogromna ilość przedsiębiorców z sektora TSL, w tym przewoźników czy logistyków, mówiąc o tym, że ich trudna sytuacja jest pogłębiana przez ten protest. Solidarność polsko-ukraińska jest faktem, musimy o nią dbać i ją pielęgnować. Nie może jednak odbywać się to kosztem naszych przedsiębiorców, a obecna sytuacja niestety pozwala ukraińskim przewoźnikom na więcej niż przewoźnikom z Polski, Węgier, Czech, Litwy, Słowacji czy Łotwy – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Wszyscy przewoźnicy czują niesprawiedliwą konkurencję ze strony ukraińskich przewoźników

Według protestujących przewoźników powodem ich trudnej sytuacji jest tania konkurencja transportowa z Ukrainy. Problemy zaczęły narastać po tym, jak Unia Europejska czasowo zniosła ograniczenia dla ukraińskich ciężarówek z racji wojny. Teoretycznie przewoźnicy z Ukrainy mają prawo eksportować tylko produkty z kraju ogarniętego wojną i z powrotem. Polscy przewoźnicy przekonują, że to tylko teoria, a ukraińskie firmy robią polskim przedsiębiorcom poważną konkurencję.

– To jest problem całej branży transportowej w Polsce – mówi Dariusz Matulewicz, prezes zarządu Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych. – Nie możemy pozwalać na to, by polscy, ale nie tylko polscy przewoźnicy byli wypychani z rynku europejskiego. Komisja Europejskiego zezwoliła na świadczenie usług przewoźnikom ukraińskim, ale tylko w transporcie bilateralnym. Zezwolono na brak zezwoleń, które my musimy posiadać jako członkowie Unii Europejskiej. Po wybuchu wojny zniesiono zezwolenia i rozumieliśmy potrzebę, bo ukraińskie łańcuchy dostaw zostały mocno zniszczone. Całe to przedsięwzięcie rozwinęło się do tego stopnia, że przewoźnicy z Polski, Słowacji, Węgier i inne kraje blisko Ukrainy odczuwają potężną i niesprawiedliwą konkurencję ze strony ukraińskich podmiotów. Nie możemy z nimi konkurować, bo koszty działania miedzy polskimi, a Ukraińskimi firmami są zupełnie inne. Mowa choćby o stawkach dla kierowców, opłatach transportowych i innych regulacjach na poziomie krajowym i europejskim – mówi Matulewicz.

Jaka jest sytuacja zachodniopomorskich przewoźników?

– Nie jestem w stanie powiedzieć czy 30, 40 czy 50% przewoźników odczuwa straty. To jest demokratyczne zjawisko. Nie ma firmy, która nie odczuwa negatywnych konsekwencji obecnej sytuacji – ddodaje Matulewicz.

„Trwa polityczny spektakl, a przedsiębiorcy ponoszą straty tutaj i teraz”

Jak mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, sektor TSL boryka się w ostatnim czasie z szeregiem poważnych problemów.

– Interweniowaliśmy w temacie kontroli na granicy polsko-niemieckiej. Teraz przygotowujemy stanowisko w sprawie drastycznego wzrostu cen za poruszanie się po niemieckich autostradach, a teraz kolejny, bardzo poważny cios w przewoźników. Protest na granicy polsko-ukraińskiej jest efektem bardzo poważnego uderzenia w europejski sektor TSL, który nie ma szans na równą konkurencję z przewoźnikami z Ukrainy. Oni nie są objęci naszymi normami, a jednocześnie pozwalają sobie na nieuczciwą konkurencję z naszymi firmami.  Warto wspomnieć choćby o europejskim pakiecie mobilności, który dotyczy tylko europejskich przewoźników – mówi Hanna Mojsiuk.

Północna Izba Gospodarcza popiera stanowisko Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

– Problem jest taki, że nie wiadomo do kogo apelować. Do rządu, który ustąpił, do rządu dwutygodniowego czy może już do rządu, który będzie powołany po 11 grudnia? To sytuacja kuriozalna że poważne sprawy są odkładane w czasie przez politykę, a przedsiębiorcy cierpią, płacą i ponoszą straty tutaj i teraz – mówi bez ogródek prezes Hanna Mojsiuk.

– Firmy przewozowe upadają co ma ogromne przełożenie na wiele innych branż sektora automotive np. na serwisy samochodowe, producentów części, firmy logistyczne i też może powodować bezrobocie w zawodach kierowców – dodaje Hanna Mojsiuk.

Supreme Energy osiągnęło ponad 25 mln zł przychodów po trzech kwartałach 2023 r.

Firma Supreme Energy po trzech kwartałach 2023 roku zanotowała ponad 25 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, z czego w samym Q3 wartość ta wyniosła 9,7 mln zł. EBITDA od stycznia do września przekroczyła 1,3 mln zł. Zysk operacyjny EBIT wyniósł ponad 1,2 mln zł, a zysk netto prawie 1 mln zł. Osiągnięte wyniki są zasługą odpowiednio obranej strategii rozwoju, opartej na optymalizacji i automatyzacji procesów sprzedażowych. Sprawne skalowanie biznesu umożliwiło spółce rozpoczęcie ekspansji zagranicznej, oddział operacyjny w Berlinie jest już aktywny. Kamieniem milowym Supreme Energy na rok 2024 pozostaje debiut na warszawskiej Giełdzie z możliwością wcześniejszego przeprowadzenia IPO. Spółka prowadzi pierwsze rozmowy z potencjalnymi inwestorami branżowymi.

Zakończone satysfakcjonującymi wynikami pierwsze trzy kwartały 2023 roku stanowią podsumowanie udanej działalności spółki Supreme Energy, obecnej na polskim rynku od 2021 roku. Firma jest powiązana kapitałowo ze spółką Supreme Global, założoną w marcu 2023 roku. Pomimo stosunkowo krótkiego okresu działalności, oba podmioty tworzą silną strukturę i osiągają imponujące wyniki finansowe. Na koniec września 2023 łączne przychody obu firm wyniosły prawie 27 mln zł, a zysk netto przekroczył 1,5 mln zł.

– Obserwowanie tak sprawnego wzrostu Supreme Energy, jest dla mnie jako założyciela firmy, niezwykle satysfakcjonujące – zwłaszcza przy tak dynamicznie zmieniającym się rynku odnawialnych źródeł energii. Po niespełna trzech latach działalności, nie tylko jesteśmy rentowni, ale i osiągamy oczekiwane przychody, z widokiem na dalszy wzrost w przyszłości. Nie zamierzamy zwalniać tempa. Dalej będziemy konsekwentnie kontynuować działania oparte na przemyślanej strategii rozwoju i umacnianiu solidnej struktury sprzedażowej – mówi Mateusz Wróbel, prezes zarządu w Supreme Energy.

Supreme Energy wchodzi w skład ww. grupy kapitałowej Supreme Global. Najnowszym podmiotem holdingu jest Supreme Energy Deutschland z biurem operacyjnym w Berlinie.

Sprzedaż usług ruszyła w listopadzie, a nasz zespół działa niezwykle sprawnie by zapewnić skuteczny start naszego niemieckiego oddziału. Jest to dla nas istotny krok w kierunku międzynarodowej ekspansji, zgodnie z przyjętą strategią rozwoju. Nasza obecność w Niemczech umożliwia nam nie tylko korzystanie z potencjału tego rynku, ale i czerpanie z lokalnych zasobów i know-how. – mówi Jan Zając, członek zarządu Supreme Energy.

Ambicją Supreme Energy jest zajęcie znaczącego miejsca w ścisłej czołówce firm w Unii Europejskiej.

W celu dalszego skalowania biznesu, Supreme Energy planuje rozpoczęcie procesu upublicznienia. Wejście na warszawską Giełdę planowane jest na 2024 rok. Nie wykluczany jest wcześniejszy udział w IPO. – Szczegóły dotyczące IPO chcemy podjąć z początkiem nadchodzącego roku. Natomiast już teraz widzimy zainteresowanie ze strony potencjalnych inwestorów branżowych. Rozmowy przebiegają bardzo pozytywnie. – mówi Mateusz Wróbel. – Cieszy nas fakt, że rynek chce zostać częścią dynamicznie rosnącej grupy Supreme. Napawa nas to wielkim optymizmem – dodaje.

W dobie transformacji energetycznej polski sektor OZE dynamicznie się rozwija. Szacuje się, że w okresie letnim 2023 roku, co najmniej 25% energii elektrycznej wytwarzanej w Polsce pochodziło z odnawialnych źródeł.

Ministerstwo Finansów rozpoczyna konsultacje dot. Krajowego Systemu e-Faktur

Ministerstwo Finansów rozpoczyna konsultacje dwóch aktów wykonawczych dotyczących powszechnego stosowania Krajowego Systemu e-Faktur. Nowe przepisy obejmują zarówno tzw. rozporządzenie techniczne w sprawie korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur, jak i nowelizację rozporządzenia dotyczącego wystawiania faktur. Oba rozporządzenia mają obowiązywać od 1 lipca 2024 r.

Od 1 lipca 2024 r. Krajowy System e-Faktur („KSeF”) będzie obowiązkowy dla wszystkich przedsiębiorców. Obecnie Ministerstwo Finansów rozpoczęło konsultacje dwóch aktów wykonawczych, które regulują powszechne stosowanie tego systemu.

Rozporządzenie techniczne dotyczy m.in. zasad korzystania z KSeF, obejmujących rodzaje uprawnień, metody uwierzytelniania, a także zakres danych umożliwiających dostęp do faktur o strukturze ustandaryzowanej, w tym w trakcie awarii i niedostępności systemu. Nowelizacja rozporządzenia w sprawie wystawiania faktur z kolei skupia się na zagadnieniach związanych z wystawianiem faktur, zwłaszcza w kontekście dokumentowania sprzedaży towarów i usług objętych zwolnieniem z podatku VAT. Te rozwiązania mają być wdrożone już w pierwszym etapie funkcjonowania obowiązkowego KSeF.

Rozporządzenie techniczne KSeF

Nowe rozporządzenie koncentruje się na zasadach korzystania z obowiązkowego KSeF i będzie dotyczyło wszystkich czynnych podatników VAT. Dotychczasowe regulacje techniczne (rozporządzenie z dn. 27 grudnia 2021 r. w sprawie korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur) utracą moc z dniem 30 czerwca 2024 r., a nowe przepisy mają wejść w życie 1 lipca 2024 r.

Poza wcześniej obowiązującymi, nowe rozporządzenie ma zawierać dodatkowe regulacje, które określają zakres danych pozwalający na dostęp w KSeF do faktur wystawionych w awarii i niedostępności oraz dla faktur VAT RR i VAT RR KOREKTA, sposoby oznaczania kodami QR faktur wystawionych w KSeF i wprowadzonych do KSeF (w przypadku wystąpienia awarii lub niedostępności), udostępnianych nabywcy w inny sposób niż w KSeF lub używanych poza KSeF. Oprócz tego opisuje nowe rodzaje uprawnień i metod uwierzytelnień, także w odniesieniu do faktur VAT RR i VAT RR KOREKTA.

Wkrótce Ministerstwo Finansów planuje przedstawić do uzgodnień specyfikację oprogramowania interfejsowego. Dokument ten będzie zawierał opis wymagań technicznych dotyczących kodów weryfikujących, tzw. kodów QR.

Wydruk faktury poza KSeF nie ma mocy prawnej, jednak nowe przepisy wymagają umieszczenia QR kodu na fakturach zarówno online, jak i tych generowanych w przypadku awarii KSeF. To oznacza, że tradycyjna sekwencja drukowania faktury i późniejszego wysłania jej do KSeF nie będzie już możliwa, ponieważ będzie brakować QR kodu uniemożliwiającego uznania dokumentu za fakturę VAT mówi Michał Sosnowski, Business Development Director, Exorigo-Upos.

Nowelizacja rozporządzenia w sprawie wystawiania faktur

Projekt ma na celu dostosowanie dotychczasowych przepisów rozporządzenia dotyczącego wystawiania faktur do nowych rozwiązań wprowadzonych przez Krajowy System e-Faktur. Kluczowe zmiany wprowadzone w projekcie w związku z obowiązkowym KSeF obejmują dodanie do katalogu danych, takich jak NIP nabywcy i sprzedawcy na fakturze, wystawianej przez podatników zwolnionych. Zmiana ma wejść w życie od 1 stycznia 2025 roku.

Poza tym, w przypadku faktur za usługi ciągłe, takie jak dostawa mediów, projekt zawiera regulacje mające na celu uproszczenie i ułatwienie dokumentowania tych transakcji. W tym obszarze proponowane zmiany odpowiadają na postulaty zgłaszane podczas konsultacji publicznych, zwłaszcza przez branżę energetyczną. Te zmiany będą miały zastosowanie po wprowadzeniu obowiązkowego KSeF od 1 lipca 2024 roku.

Jak się przygotować?

Warto zauważyć, że niektórzy dostawcy oprogramowania oferują rozwiązania, które od samego początku dają nabywcy możliwość weryfikacji wystawienia faktury w KSeF w podobny sposób jak określono w nowej regulacji, tj. poprzez QR kod na wizualizacji faktury. Przedsiębiorcy są bardziej skłonni korzystać z gotowych narzędzi, które ułatwią im dostosowanie się do zmian a poprzez ‘wyoutsourcowanie’ obsługi KSeF do wyspecjalizowanej firmy  sprawią, że proces korzystania z KSeF będzie płynny i efektywny – dodaje Michał Sosnowski.

Ministerstwo Finansów zachęca przedsiębiorców do dokładnej analizy proponowanych rozporządzeń oraz do zgłaszania ewentualnych uwag. Aby skorzystać z Krajowego Systemu e-Faktur od lipca 2024 roku, konieczne będzie przeprowadzenie procesu uwierzytelnienia oraz uzyskanie odpowiednich uprawnień. Dodatkowo, istotnym elementem tego procesu stanie się wprowadzenie kodów QR podczas wystawiania faktur. Ministerstwo podkreśla, że ten krok będzie kluczowy dla prawidłowego funkcjonowania systemu.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – listopad 2023 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 2,6% rdr do 24,7 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 33,5% rdr do 157,1 mln zł
  • Spadek wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 16,1% rdr do poziomu 701,6 tys. szt.
  • Spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 5,2% rdr do 205,1 mln zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 81,1% rdr do 14,1 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 9,0% rdr do 16,9 TWh

W listopadzie 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 24,9 mld zł, czyli o 1,4% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 2,6% rdr do poziomu 24,7 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,18 mld zł, o 2,3% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec listopada wyniosła 74 264,07 pkt. i była o 32,5% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w listopadzie odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 32,4% rdr do poziomu 195,5 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 33,5% rdr i wyniosła 188,8 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w listopadzie wyniosła 525,5 tys. zł i była o 6,6% niższa niż przed rokiem.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w listopadzie wyniósł 1,1 mln szt., czyli o 13,8% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 16,1% rdr do poziomu 701,6 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 8,1% rdr do 274,5 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 31,2% rdr do 112,4 tys. szt.

W listopadzie odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 5,2% rdr do poziomu 205,1 mln zł oraz spadek łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 22,4% rdr do 97,6 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec listopada 107,3 mld zł, wobec 93,5 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła o 30,7% rdr do poziomu 529,5 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 32,9 mld zł wobec 17,9 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 83,2% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w listopadzie br. 14,1 TWh, co oznacza wzrost o 81,1% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 128,4% rdr do poziomu 6,2 TWh. Na rynku forward wolumen wzrósł o 55,6% rdr do poziomu 7,9 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 9,0% rdr do 16,9 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 24,6% do poziomu 2,7 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 19,1% rdr do poziomu 14,2 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,0 TWh, co oznacza spadek o 42,6% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 2,9% rdr do poziomu 7,6 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE spadł o 40,4% rdr, do wolumenu 1,7 TWh.

Kapitalizacja 370 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w listopadzie 2023 r. wyniosła
724,8 mld zł (166,6 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 412 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 402,3 mld zł (322,4 mld EUR).

Na rynku NewConnect zadebiutowały akcje spółek: SPACE FOX GAMES S.A. oraz RED SQUARE GAMES S.A. (wartość oferty: 2,7 mln zł).

W listopadzie br. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych w porównaniu do 20 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Tylko 37% firm przyznało, że zleciło przeprowadzenie audytu swoich informacji niefinansowych w ramach Taksonomii UE

Unijna taksonomia w ostatnim czasie stała się kluczowym elementem napędzającym inwestycje w kierunku zrównoważonych działań sektora finansowego w Europie. Z drugiej edycji globalnego badania KPMG wynika, że w 2022 roku 60% firm zgłosiło obroty na poziomie kwalifikującym się do składania sprawozdań niefinansowych zgodnie z obowiązującymi przepisami taksonomii. Ponad trzy czwarte badanych firm (76%) poinformowało o prowadzonych działaniach związanych z łagodzeniem zmian klimatycznych, jednak tylko 6% potwierdziło, że podejmuje kroki mające na celu wdrożenie tych zmian do swojej strategii funkcjonalnej.

W ubiegłym roku KPMG przeprowadziło pierwsze badanie wśród firm dotyczące Taksonomii UE. Druga edycja globalnego badania, w której uczestniczyło 281 europejskich jednostek zainteresowania publicznego (w tym z Polski), przybliża zagadnienia związane z unijnymi dyrektywami w drugim roku raportowania danych niefinansowych.

Działalność gospodarcza a Taksonomia UE 2022

60% firm zgłosiło obroty kwalifikujące się do objęcia taksonomią większe niż zero, przy średnim zgłoszonym obrocie kwalifikującym wynoszącym 37%. Średni zgłoszony obrót zgodny z taksonomią był z kolei mniejszy niż połowa tej wartości, co podkreśla wyzwanie, przed jakim stoją firmy przy spełnianiu kryteriów zgodności. Nie jest zaskoczeniem, że zdecydowana większość firm uczestniczących w badaniu KPMG zgłosiła działania związane z łagodzeniem zmian klimatycznych (76%), podczas gdy działania związane z adaptacją do ich skutków zostały uwzględnione przez 6% analizowanych podmiotów. Jedynie 15% ankietowanych nie ujawniło, czy poddało ocenie prowadzone działania związane z łagodzeniem zmian klimatu czy też adaptacją do ich skutków.

Integracja sprawozdawczości niefinansowej z unijną taksonomią, zgodnie z dyrektywą CSRD, nie tylko umożliwia firmom precyzyjne dostosowanie celów zrównoważonego rozwoju do norm i wytycznych Unii Europejskiej, ale także wpływa na kształtowanie strategii biznesowej. Przez jasne określenie działań zgodnych z unijnymi standardami, przedsiębiorstwa mogą lepiej zintegrować zrównoważone praktyki ze swoimi strategicznymi celami, co nie tylko ułatwia inwestorom dokładną ocenę, ale również przyczynia się do budowania trwałej wartości i zwiększenia konkurencyjności na rynku – mówi Iwona Galbierz-Sztrauch, Partner, Szef Działu Usług Finansowych w KPMG w Polsce.

Informacje jakościowe

Z uwagi na ograniczone wytyczne i brak najlepszych praktyk, ujawnienia związane z rokiem 2022 w niektórych przypadkach ograniczały się do zwięzłego akapitu umieszczonego na końcu sprawozdania rocznego, w innych zaś przybierały formę obszernych sekcji. W miarę pojawiania się większej liczby wytycznych, przykładów, lepszej organizacji harmonogramów raportowania oraz wdrażania lub ulepszania struktur zarządzania i konkretnych procesów, ujawnienia staną się bardziej porównywalne.

Zmieniające się wymagania

Analiza KPMG wykazała, że niektóre sektory objęte badaniem prezentują bardzo niskie wskaźniki spełnienia kryteriów taksonomii. Wynika to głównie z faktu, że w raportowaniu za rok finansowy 2022 wymagane były jedynie dwa pierwsze cele środowiskowe, czyli łagodzenie zmian klimatu i adaptacja do nich. W rezultacie sektory o ogólnie niewielkim wpływie na zmiany klimatyczne, takie jak np. opieka zdrowotna, nie mogą zaklasyfikować żadnych działań jako zgodnych z taksonomią dotyczącą zrównoważonego rozwoju środowiskowego. Ta sytuacja z pewnością ulegnie zmianie w kolejnych okresach raportowania, kiedy obowiązywać będzie rozszerzona lista działań.audyt informacji niefinansowych w ramach Taksonomii UE

Najwyższe obroty kwalifikujące się do objęcia Taksonomią UE odnotowano w sektorze nieruchomości oraz motoryzacji i części samochodowych, podczas gdy najwyższy obrót zgodny z taksonomią został zgłoszony przez sektory usług publicznych i nieruchomości. Z kolei sektory opieki zdrowotnej oraz spożywczy nie zgłosiły prawie żadnej działalności gospodarczej kwalifikującej się do taksonomii lub generującej przychody dostosowane do tej klasyfikacji.

Ogółem 37% respondentów ujawniło, że zleciło przeprowadzenie audytu w zakresie kwalifikowalności swojej działalności gospodarczej do Taksonomii UE. Ograniczone zapewnienie stanie się obowiązkowe wraz z wejściem w życie Dyrektywy w sprawie sprawozdawczości w zakresie zrównoważonego rozwoju (CSRD).

O RAPORCIE:

Druga edycja globalnego badania KPMG, w której uczestniczyło 281 europejskich jednostek zainteresowania publicznego, przybliża zagadnienia związane z unijnymi dyrektywami w drugim roku raportowania danych niefinansowych. W ramach badania przedsiębiorstwa podzieliły się spostrzeżeniami dotyczącymi doskonalenia sprawozdawczości niefinansowej, a także praktyk i strategii związanych z ESG, które podlegają regulacjom unijnej taksonomii.

Ceny luksusowych nieruchomości w kurortach narciarskich rosną

Według najnowszego dorocznego raportu opublikowanego przez firmę doradczą Knight Frank –  Ski Property Report 2023, średnia cena nieruchomości w 24 śledzonych kurortach narciarskich wzrosła o 4,4% w ciągu 12 miesięcy (na koniec czerwca 2023 r.). Z wyjątkiem okresu pandemii, stanowi to najszybsze tempo wzrostu od 2014 r.

Indeks pokazuje, że szwajcarskie kurorty prowadzą w rankingu drugi rok z rzędu, a czołowe miejsca zajmują trzy niemieckojęzyczne kurorty – Klosters (16%), Davos (13%) i Andermatt (9%). Brak podaży i rozbudowa infrastruktury w każdym z tych ośrodków przyczyniają się do wzrostu cen. Chamonix (7%) utrzymuje tytuł najpopularniejszego kurortu we francuskich Alpach. Jego populacja wzrasta z 10.000 do 130.000 w szczycie sezonu. Ośrodek przyciąga szeroką grupę turystów, od narciarzy po rowerzystów górskich i jest gospodarzem wielu wydarzeń sportowych, co również napędza popyt wśród inwestorów.

Kate Everett-Allen, head of global residential research w Knight Frank, powiedziała: „Ograniczona podaż powstrzymuje spadki cen. W trzech kluczowych francuskich kurortach liczba ofert spadła średnio o 56% w porównaniu z sytuacją sprzed pandemii. Ośrodki narciarskie stoją przed dużymi wyzwaniami, które obejmują zmiany klimatyczne, konieczność modernizacji infrastruktury i rygorystyczne zasady planowania przestrzennego. Trzeba zaznaczyć, że rynek ewoluuje i przyciąga kupujących z tak odległych miejsc jak Azja. Nabywcy z Europy Południowej również są w rosnącej grupie zainteresowanych, ponieważ nawracające fale upałów skłaniają właścicieli drugich domów do poszukania nowych lokalizacji właśnie na północy”.

Alpine Homes Sentiment Survey

Jako część dorocznego raportu Ski property Report 2023 Knight Frank przeprowadził badanie nastrojów Alpine Homes Sentiment Survey wsród 320 swoich klientów z 34 krajów. Respondenci to obecni właściciele domów, potencjalni nabywcy oraz osoby pasjonujące się górami.

Główne wnioski z badania:

  • 72% respondentów badania twierdzi, że odporność ośrodka narciarskiego na wahania rynkowe wpływa na ich decyzję o miejscu zakupu.
  • 52% respondentów szuka drugiego domu, który planuje wynająć, w porównaniu z 48% w zeszłym roku.
  • 78% respondentów twierdzi, że efektywność energetyczna domu jest dla nich ważna lub bardzo ważna, ale jedynie 28% byłoby skłonnych zapłacić wyższą cenę za taki dom.
  • 60% respondentów spodziewa się wzrostu cen nieruchomości alpejskich w ciągu najbliższych 12 miesięcy.
  • 39% potencjalnych nabywców twierdzi, że wzrost kosztów utrzymania wpłynął na budżet, jaki przeznaczą na alpejską nieruchomość.

Zmiana klimatu w Alpach

Wiele ośrodków narciarskich w Alpach Francuskich i Szwajcarskich podejmuje kroki w celu opracowania elementów zapewniających zrównoważony rozwój i zwiększenia długoterminowej odporności na zmiany klimatyczne. Niektóre z kroków podejmowanych przez te ośrodki obejmują:

  • Kilka ośrodków, takich jak te w Portes du Soleil i Four Valleys zacieśniają współpracę, żeby zaoferować narciarzom dostęp na podstawie multi-pass’ów.
  • Compagnie du Mont-Blanc współpracuje z naukowcami w celu opracowania prognoz opadów śniegu na następne trzy dekady. Ze zboczy zostaną usunięte kamienie i posadzona zostanie nowa trawa, która dłużej utrzymuje śnieg.
  • Ośrodki wykorzystują energię odnawialną do zasilania wyciągów narciarskich i armatek śnieżnych. Energia słoneczna jest obecnie podstawą infrastruktury publicznej, a autobusy elektryczne są normą w kurortach takich jak Verbier i Val d’Isère. W Gstaad znajduje się składowisko odpadów, które zapewnia ogrzewanie ponad połowie kurortu.

Alpy latem też kuszą

Atrakcyjność Alp latem jest bliska zimowym rekordom. Dane Compagnie du Mont-Blanc pokazują, że około 40% przychodów Chamonix z wyciągów narciarskich jest uzyskiwanych od maja do października. Według lokalnego biura informacji turystycznej, w Crans-Montana 44% noclegów w 2022 r. miało miejsce w miesiącach letnich. Oprócz licznych ofert sportowych popyt wśród turystów napędzają festiwale muzyczne, sztuki, jedzenia i jogi.

Knight Frank Ski Property Index Results 2023.

Srednia cena domu z czterema sypialniami w centralnej lokalizacji.

Roczna zmiana cen na koniec II kwartału 2023 r.

Resort Zmiana ceny (%)
Klosters, Szwajcaria 15.7
Davos, Szwajcaria 12.6
Andermatt, Szwajcaria 9.3
Nendaz, Szwajcaria 8.3
St. Moritz, Szwajcaria 7.2
Chamonix, Francja 6.8
Courchevel 1850, Francja 6.6
Villars-sur-Ollon, Szwajcaria 6.6
Val d’Isère, Francja 5.3
Morzine, Francja 4.8
Les Gets, Francja 3.5
Megève, Francja 3.2
Méribel, Francja 3.1
Méribel Village, Francja 2.7
Verbier, Szwajcaria 2.5
Crans-Montana, Szwajcaria 2.5
Courchevel Village (1550), Francja 1.2
Gstaad, Szwajcaria 1.2
Kitzbuhel, Austria 1.1
Courchevel Moriond (1650), Francja 0.9

Powell łagodzi ton, euro odrabia straty

Kurs EUR/USD w piątek wyznaczył nowe lokalne minima i spadł w okolice 1,0830 po czym odbił do 1,0890, na skutek słów przewodniczącego Powella. Indeksy z Wall zakończyły dzień na plusach. Złoto w piątek wyrównało historyczne maksima a dziś w nocy z dużym impetem notowania „wystrzeliły” w stronę 2140 USD. Obecnie ten ostatni ruch wzrostowy jest redukowany. Na GPW mieliśmy wyśmienite otwarcie nowego miesiąca. WIG20 zyskał blisko 3,2 proc.

Wypowiedzi Powella w piątek były dużo bardziej niejednoznaczne niż chociażby Christophera Wallera, który wcześniej w tym tygodniu zasygnalizował, że walka z inflacją jest prawie wygrana. W rzeczywistości komentarze Powella pozostawiły perspektywę dalszych podwyżek stóp procentowych – w co niewielu na rynku wierzy. Wycena rynkowa po piątkowych komentarzach jeszcze mocniej wskazuje na możliwość obniżek kosztu pieniądza w USA. Na ten moment prawdopodobieństwo takiego ruchu w maju wynosi lekko ponad 70 proc., z kolei szansa na obniżkę w czerwcu zbliża się do poziomu 80 proc.

Powell jednak nie powiedział nic bardziej jastrzębiego, a rynek usłyszał w sumie te same słowa co ostatnio. Rynek w pewnym stopniu spodziewał się, że otrzyma coś ekstra od Powella, szczególnie po ostatnich „gołębich” wypowiedziach innych przedstawicieli Fed-u. Została zasygnalizowana kolejna pauza w grudniu i po wielokroć była powtarzana kwestia ostrożności w dalszym działaniu. Powell dyplomatycznie powtórzy, że dalsze zacieśnianie monetarnej jest możliwe, ale rynek w tym momencie całkowicie już w to nie wierzy.

W międzyczasie prezes Fed z Chicago Austan Goolsbee powiedział, że inflacja w USA jest nadal na dobrej drodze do powrotu do 2 proc., chwaląc najnowsze dane, które wykazały spadek presji cenowej. Powiedział, że „nie ma dowodów na to, że utknęliśmy na poziomie 3 proc.”.

W piątek rentowności amerykańskich obligacji ponownie spadły. 10-latki zniżkowały o 14 punktów bazowych do pułapu 4,54 proc. a w całym ubiegłym tygodniu obniżyły się o 41 pb.

Rozpoczyna się teraz okres „blackout-u” przed przyszłotygodniowym posiedzeniem, co oznacza, że nie otrzymamy żadnych komentarzy z Fed-u na temat polityki pieniężnej. Uwaga przeniesie się ponownie na dane makro. W najbliższy piątek rynek będzie oceniał sytuację na amerykańskich rynku pracy (raport NFP). Dane musiałyby być jednak naprawdę rewelacyjne, jeśli miałby wrócić temat jeszcze jednej podwyżki stóp. Rynek oczekuje obecie wzrostu zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym do 170 tys. oraz utrzymaniu się stopy bezrobocia na poziomie 3,9 proc..

EUR/USD doznał dość gwałtownego spadku w piątek po tym, jak prezes Banku Francji, Francois Villeroy de Galhau, powiedział, że o ile nie dojdzie do wstrząsów, cykl zacieśniania EBC dobiegł końca i że EBC rozważy kwestię poluzowania w 2024 roku. Rynki pieniężne wyceniają pierwsze pełne cięcie stóp przez EBC w kwietniu przyszłego roku – nieznacznie wcześniej niż Fed.

Dziś rano kurs głównej pary walutowej wynosi 1,0870, złoto zniżkuje do 2064 po wcześniejszym mocnym ruchu do poziomu ok 2140 USD. Złoty lekko traci. Notowania EUR/PLN rosną do 4,3350 a USD/PLN do 3,9870. DAX zyskuje 0,07 proc. a WIG20 jest blisko poziomu otwarcia.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Murapol na GPW: pierwsze IPO od 2 lat, akcje mogą wejść do sWIG80

Wiele wskazuje na to, że po 2 latach oczekiwania inwestorzy zainteresowani spółkami
z Głównego Rynku GPW w Warszawie doczekają się w końcu kolejnego debiutu
z prawdziwego zdarzenia. A nie debiutu technicznego związanego z przejściem na Główny Rynek z NewConnect. Ostatnie IPO na parkiecie głównym GPW miały miejsce 9 i 10 grudnia 2021, a dotyczyły one spółek Grupa Pracuj i STS Holding (ta druga spółka zdążyła już zresztą z tego parkietu zniknąć). I obie te oferty opiewały na ponad 1 mld zł każda. Tym razem oferta jest niższa, bo maksymalna jej wartość może wynieść 500 mln zł, ale z powodu ostatniej posuchy zapewne i tak przyciągnie spore zainteresowanie inwestorów.

Debiut spółki Murapol SA jest inny niż debiuty spółek Grupa Pracuj i STS Holding nie tylko ze względu na wielkość oferty czy otoczenie rynkowe towarzyszące temu debiutowi (pierwsze IPO od 2 lat). Debiut ten odbywa się również w innym otoczeniu, jeśli chodzi o regulacje dotyczące indeksów giełdowych tworzonych przez GPW Benchmark. Właśnie debiuty Grupy Pracuj, STS Holding oraz wcześniejsze większe debiuty z 2021 roku jak Pepco Group czy Huuuge, skłoniły GPW Benchmark do zrewidowania w marcu 2022 roku zasad dotyczących wpisania spółki na listę uczestników indeksów z rodziny WIG. Utworzono wtedy zasadę tzw. „szybkiej ścieżki” dla indeksów mWIG40 i sWIG80 (poprzednio taka zasada dotyczyła tylko WIG20 – ostatnio, w październiku 2020 roku na tej zasadzie do WIG20 trafiło Allegro.eu już w dwa dni po debiucie) oraz zsynchronizowano moment wprowadzenia debiutujących spółek do indeksów małych i średnich spółek m.in. wraz z indeksem WIG. Dotychczas spółki takie trafiały do WIG niemal natychmiast, podczas gdy do indeksów mWIG40 czy sWIG80 wchodziły dopiero po około pół roku, przy okazji korekty okresowej w marcu, czerwcu, wrześniu lub grudniu.

Wskazane nowe przepisy doczekały się zastosowania dopiero po niecałym roku, kiedy to w styczniu 2023 roku spółka Scope Fluidics przeniosła swoje akcje z NewConnect na główny parkiet. Po niemal 2 tygodniach od „debiutu” akcje tej spółki trafiły do indeksu mniejszych spółek sWIG80. IPO Murapolu może być drugim ogółem przypadkiem zastosowania szybkiej ścieżki dla mWIG40 lub sWIG80, a pierwszym dla prawdziwego debiutu na giełdzie.

Aby procedura szybkiej ścieżki zadziałała, w dniu debiutu na Głównym Rynku GPW kapitalizacja akcji w wolnym obrocie danej spółki musi stanowić co najmniej 2,5% kapitalizacji indeksu mWIG40 lub 1,25% kapitalizacji indeksu sWIG80. Na koniec listopada oznaczało to poziom odpowiednio 1 825 mln zł dla mWIG40 i 325 mln zł dla sWIG80.

O ile Murapol nie ma szans na wejście do mWIG40, o tyle wejście do sWIG80 w ramach szybkiej ścieżki jest bardzo prawdopodobne. Uwzględniając podstawowy pakiet akcji podlegający sprzedaży (10,2 mln akcji) i przedział cenowy 31-35 PLN, wartość oferty w ramach IPO wyniesie minimum 316-357 mln zł. A popyt inwestorów w ramach budowania książki jest wyższy. Mając na uwadze, że pierwszy dzień notowań akcjami spółki Murapol jest przewidziany na 15 grudnia 2023, to akcje tej spółki powinny zadebiutować w indeksie małych spółek w pierwszym dniu sesyjnym w Nowym 2024 Roku. O ile pierwszy dzień notowań akcjami tej spółki nie przyniesie rozczarowania dla inwestorów zapisujących się na rynku pierwotnym w ramach IPO.

Potencjalny udział Murapolu w sWIG80 ukształtuje się na poziomie od 1,25% do nawet 2% (jeśli oferta zostanie rozszerzona do 14,28 mln akcji) lub więcej (i dodatkowo w ciągu tych dwóch tygodni kurs akcji wzrośnie w porównaniu do ceny w IPO). Biorąc pod uwagę aktywa jedynego funduszu naśladującego indeks małych spółek – Beta ETF sWIG80TR – wynoszące 50 mln zł, oznaczać to będzie, że popyt na akcje Murapolu ze strony tego funduszu wyniesie na przełomie roku co najmniej 0,6-1 mln zł.

Dawid Bąbol, Zarządzający funduszami BETA ETF

Obroty centrów handlowych we wrześniu niższe o 0,9%, ale odwiedzalność wyższa o 4,7%

  • Obroty najemców w centrach handlowych we wrześniu 2023 r. były o 0,9% niższe niż we wrześniu 2022 r.
  • W podziale na kategorie obiektów handlowych obroty najemców wzrosły w najmniejszych obiektach (5-20 tys. mkw. GLA) o 3,3% oraz w dużych obiektach (40-60 tys. mkw. GLA) o 2,9%. W największych galeriach (powyżej 60 tys. mkw. GLA) obroty były o 2,1% mniejsze niż we wrześniu 2022 r., podobnie jak w obiektach średniej wielkości (20-40 tys. mkw. GLA), gdzie zmniejszyły się o 2,8%.
  • W wybranych kategoriach wzrost obrotów wyniósł: rozrywka 41,4%, usługi 16,3%, gastronomia 10,1%. Niższe o 8,3% obroty w stosunku do września 2022 r. odnotowała moda.

    We wrześniu obroty w centrach handlowych były nieco niższe od analogicznego miesiąca rok wcześniej. Jak wynika z danych PRCH, od 2018 r. w ujęciach nominalnych, wrzesień jest zawsze słabszym miesiącem w porównaniu do sierpnia i października. Dodatkowo, rekordowo ciepły w historii pomiarów temperatury w Polsce wrzesień 2023 r., co potwierdzają dane z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, znacząco wpłynął na mniejszą skalę zakupów w istotnej dla centrów handlowych kategorii jaką jest moda. Zwłaszcza, że wrzesień 2022 r., do którego porównujemy tegoroczny wynik, był zimniejszy od średniej wieloletniej i o ok. 6oC chłodniejszy niż wrzesień 2023 r. Z kolei odwiedzalność galerii, mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była we wrześniu o 4,7% wyższa niż we wrześniu 2022 r. – mówi Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

    W podziale na kategorie, najlepsze wyniki we wrześniu odnotowały: rozrywka – wzrost o 41,4%, usługi – wzrost o 16,3% i gastronomia – wzrost obrotów o 10,1%. Natomiast na wyniki branży odzieżowej silny wpływ miała rekordowo ciepła średnia temperatura we wrześniu, który był najcieplejszym wrześniem w historii pomiarów IMGW, czyli od 1951 r. To ograniczyło sprzedaż jesiennych kolekcji i wydatki Polaków na wymianę garderoby. W efekcie, obroty w kategorii moda zmniejszyły się o 8,3% w stosunku do września 2022 r., gdy średnia miesięczna temperatura była niższa od średniej wieloletniej i o ok. 6oC niższa niż we wrześniu 2023 r.

    Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była we wrześniu 2023 r. o 4,7% wyższa niż rok wcześniej.

Długoterminowa prognoza cen ropy naftowej. Słabnąca pozycja OPEC+

Ceny ropy docelowo na poziomie 85 dol/bbl, ale konsumenci nie odczują spadku cen na stacjach paliw jeszcze przez kilka miesięcy.

  • Podczas gdy kilka miesięcy temu globalna gospodarka obawiała się cen ropy na poziomie 100 USD za baryłkę (bbl), obecnie są one zbliżone do 80 USD za baryłkę, zgodnie z prognozami Allianz Trade.
  • Rzeczywiście, rozczarowujące publikacje danych z Chin i Europy zwiększyły obawy o popyt. W tym kontekście oczekujemy, że OPEC+ przedłuży istniejące cięcia.
  • Allianz Trade podtrzymuje jednak wcześniejsze prognozy, zgodnie z którymi zacieśnianie podaży powinno doprowadzić do średniego poziomu 85 USD za baryłkę w 2024 r., a następnie do 83 USD za baryłkę w 2025 r. Wreszcie, ponieważ moce rafineryjne pozostają napięte, spadek cen detalicznych powinien zostać opóźniony o co najmniej kilka miesięcy.
  • Jednak konsumenci nie odczują wytchnienia w cenach paliw jeszcze przez kilka miesięcy, do II kwartału 2024 – kwestia odbudowy mocy produkcyjnych i marż rafinerii w sytuacji szybkiego wzrostu popytu po pandemicznych lockdownach, na czas których wyłączone było wykorzystanie ich mocy produkcyjnych szacowane na 4,5 mln baryłek dziennie

Ceny ropy Brent znajdowały się w fazie hossy od maja do września, osiągając prawie 97 USD/bbl, dzięki silnemu popytowi i ścisłej kontroli produkcji przez OPEC+ . Nasilenie konfliktu w Izraelu i Strefie Gazy na początku października również na krótko wywindowało ceny. Jednak „premia za ryzyko wojenne” już zniknęła. Ceny ropy Brent spadały w ciągu ostatnich pięciu tygodni – jest to trend niespotykany od 2021 roku. Niepokoi to członków OPEC+ w obliczu sporów o kwoty produkcyjne. W tym kontekście Allianz Trade spodziewa się, że OPEC+ przedłuży istniejące cięcia. W szczególności Arabia Saudyjska powinna przedłużyć swoje cięcia, podczas gdy dalsze cięcia ze strony szerszej grupy są możliwe, ale nie są oczekiwane. Ta „mniejsza podaż na dłużej” powinna wspierać ceny ropy w kolejnych miesiącach i do 2024 roku. Ogólnie rzecz biorąc, Allianz Trade spodziewa się, że ceny ropy naftowej wyniosą średnio 85 USD za baryłkę w 2024 r. i 83 USD za baryłkę w 2025 r. (Tabela poniżej).

Jednak konsumenci nie odczują wytchnienia w cenach paliw jeszcze przez kilka miesięcy. Pandemiczne lockdowny wyłączyły równowartość około 4,5 mln baryłek dziennie w globalnych mocach rafineryjnych. W połączeniu z szybkim wzrostem po pandemii doprowadziło to do wyższych marż dla amerykańskich i europejskich rafinerii w porównaniu z ich azjatyckimi odpowiednikami. W tym roku odnotowano również szereg nieplanowanych przestojów rafinerii w Azji i innych krajach, które przyczyniły się do ograniczenia dostaw paliw. Oprócz rozciągniętych mocy rafineryjnych, poziomy zapasów są niskie na całym świecie, co również przyczyniło się do wzrostu marż. W Europie ceny oleju napędowego kształtowały się na poziomie około 910 EUR za 1000 litrów, czyli o 100 EUR wyższym niż w latach 2011-2014, kiedy ceny ropy naftowej wynosiły około 100 USD za baryłkę (wykres poniżej). Wraz z udostępnieniem nowych mocy produkcyjnych w 2024 r., presja powinna zmniejszyć się w drugim kwartale. W połączeniu ze spowolnieniem popytu, ostatecznie spowoduje to znaczny spadek cen.

Prognozy cen ropy naftowej

  Ostatni (28 XI) 2024Q1 2024Q2 2024Q3 2024Q4 2024 2025 2026
Brent (USD/bbl) 81.7 83 84 85 86 85 83 80
WTI (USD/bbl) 76.1 77 78 79 80 79 77 75

 

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Ceny ropy naftowej i oleju napędowego

Ceny ropy naftowej i oleju napędowego

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Złoto zamyka miesiąc z historycznym rekordem

Złoto jeszcze nigdy w historii nie zakończyło miesiąca powyżej 2000 USD – aż do teraz. To powód do zadowolenia dla wszystkich sympatyków kruszcu. Czy najbliższe miesiące mogą być dobrym momentem do inwestycji w ten metal szlachetny? Co obecnie wpływa na wzrost cen złota? Tłumaczy Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex.

Złoto osiągnęło cenę najwyższą od ponad sześciu miesięcy. Oznacza to umocnienie kursu nad psychologiczną barierą 2000 USD. W listopadzie br. kruszec ten zyskał na wartości o prawie 3%, natomiast porównując jego cenę z początkiem października o ponad 11%.

Warto jednak zaznaczyć, że złoto systematycznie zyskuje na wartości. Na przestrzeni 3 lat kruszec wyceniany w dolarach amerykańskich podrożał o około 13%, natomiast w złotówkach o prawie 22%. Co więcej, w analizowanym okresie najwyższe dzienne zmiany ceny złota w USD sięgały niecałe 3%.  Oznacza to, że ceny kruszcu są bardziej stabilne niż surowców przemysłowych czy akcji notowanych na giełdzie.

Natomiast analizując ostatnie 5 lat widać, że od początku 2019 roku wzrost ten jest już na poziomie ponad 58%. Analizując wykres cen złota, możemy utwierdzić się w przekonaniu, że inwestycja w ten kruszec to rozwiązanie długofalowe, a nie sposób na szybki zysk.

Co obecnie wpływa na wzrost cen złota? Głównym powodem jest m.in. kończący się cykl zacieśniania polityki pieniężnej w największych gospodarkach świata. Rynek pierwszych obniżek stóp procentowych w USA spodziewa się w połowie przyszłego roku. Na wzrost cen metali szlachetnych przełoży się to jednak już teraz. Warto zwrócić uwagę, że jeżeli sukces w zakresie rozbicia 2000 USD przez złoto, a z czasem również ekstremów na 2080 USD okaże się trwały, dla kruszcu będzie to oznaczało perspektywę zwiększenia siły nabywczej w ujęciu dolarowym, a więc wyprzedzenia inflacji – mówi Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex. Gdy złoto w ramach kolejnej fali wzrostowej będzie skutecznie wyprzedzać inflację, w pewnym momencie zacznie to również aktywować znacznie bardziej zmienny rynek srebra, który zwyczajowo pod względem stóp zwrotu przegoni rynek złota. Nie bez znaczenia miał również przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie – dodaje.

Złoto pokazuje swój blask, gdy świat mierzy się z wielkimi niepokojami. To właśnie wtedy najczęściej zwracamy się ku “bezpiecznej przystani” i przeznaczamy oszczędności na tę inwestycję. Z badań firmy Tavex wynika, że aż 45% osób inwestujących w złoto zrobiło to, aby długofalowo zabezpieczyć swoje pieniądze. Natomiast 21% badanych wskazuje, że nie musi posiadać dużej wiedzy, 11% osób jako powód wskazuje ochronę przed inflacją oraz fakt, że łatwo je upłynnić, a 10%, że to bezpieczna inwestycja.

Euro traci po danych inflacyjnych, ropa naftowa przeceniona po decyzji OPEC+

Wczoraj euro straciło po danych inflacyjnych, które pokazały dalsze spowolnienie dynamiki wzrostu cen. Kurs EUR/USD spadł poniżej 1,09. Jak na razie na głównej parze walutowej mamy korektę spadkową, której rozmiary są jak na razie umiarkowane. Z kolei ropa naftowa została mocno przeceniona ponieważ rynek rozczarowany był wczorajsza decyzją OPEC+. WTI spadła do poziomu 75,5 USD za baryłkę.

W strefie euro inflacja spadła w listopadzie o 0,5 punktu procentowego do 2,4 proc., co było znacznie silniejszym spadkiem niż oczekiwano. Szczególnie zaskakujący był gwałtowny spadek stopy inflacji dla usług. Inflacja bazowa spadła nawet z 4,2 proc. do 3,6 proc..

Listopadowa stopa inflacji prawdopodobnie oznacza tymczasowy dołek. W grudniu wskaźnik HICP prawdopodobnie ponownie przekroczy poziom 3 proc., jeśli gwałtowny spadek cen energii w grudniu (-6,6% m/m) zostanie wyłączony z porównania rok do roku. W styczniu wygaśnięcie niższej stawki VAT na gaz ziemny i wyższa cena CO2 w Niemczech zapobiegną gwałtownemu spadkowi stopy inflacji.

Kluczowym czynnikiem w pozostałej części roku będzie to, kiedy firmy przeniosą niedawny gwałtowny wzrost kosztów pracy na swoich klientów. Słaby popyt sugeruje, że nastąpi to raczej później niż wcześniej.

Wczorajsze dane o cenach prawdopodobnie podsycą spekulacje, że EBC wkrótce obniży swoją główną stopę procentową. Rynek całkowicie odrzuca możliwość jakichkolwiek podwyżek.

Na skutek tych publikacji euro straciło a kurs EURUSD spadł do 1,0880. Korekta spadkowa dotarła do pierwszego zniesienia wewnętrznego FIBO 23,6 proc. i jak na razie tam został wyznaczony lokalny dołek. Dodatkowe spadki wywołał jastrzębi komentarz Mary Daly z Fed, która stwierdziła, że jest jeszcze za wcześnie, aby uznać, że Fed zakończył cykl zacieśniania monetarnego. Preferowana przez Rezerwę Federalną miara inflacji (PCE, PCE core) uplasowała się niżej od poprzedniej wartości ale była zgodna z konsensusem, dlatego też wyniki spowodowały, że dolar w godzinach popołudniowych zyskiwał na wartości.

Ciekawie było wczoraj na rynku ropy naftowej. Inwestorzy oczekiwali decyzji OPEC+ w sprawie ustalenia limitów wydobycia na 2024 roku. Spotkanie zostało przełożone z 26 na 30 listopada. Rozszerzony kartel wydał w czwartek oświadczenie, w którym formalnie nie poparł cięć produkcji, ale poszczególne kraje ogłosiły dobrowolne redukcje o łącznej wartości 2,2 miliona baryłek dziennie w pierwszym kwartale 2024. Arabia Saudyjska będzie kontynuować jednostronne cięcie o 1 milion baryłek dziennie w okresie styczeń – marzec. Spadek cen ropy najwyraźniej sugeruje, że rynek nie jest przekonany o niższej podaży w obliczu prognoz mniejszego popytu w 2024 r. Stąd też wynikała znaczna przecena surowca. Od początku tygodnia notowania rosły, ale wczorajsza sesja przyniosła całkowitą redukcję tych zwyżek.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Mierzenie skuteczności maili transakcyjnych – kluczowe metryki i narzędzia analityczne

Firmy przykładają dużą wagę do monitorowania efektywności e-maili marketingowych, aby mierzyć zwrot z inwestycji (ROI). Jednak często nie zwracają takiej samej uwagi na maile transakcyjne.

Może to wynikać z faktu, że łatwo zapomnieć o tych zautomatyzowanych wiadomościach po ich ustawieniu, lub z powodu korzystania z platformy, która nie oferuje łatwego dostępu do danych analitycznych.

Bez względu na przyczyny, kluczowe jest śledzenie e-maili transakcyjnych, aby zrozumieć, czy docierają one do skrzynek odbiorczych klientów, czy dostarczają istotnych informacji i czy utrzymują zaangażowanie odbiorców z Twoją firmą.

Ale jakie są współczynniki, które pomogą Ci ocenić sukces maili transakcyjnych? W tym artykule omówimy kluczowe współczynniki efektywności (KPIs), które powinieneś śledzić.

Czym są maile transakcyjne?

Maile transakcyjne

Maile transakcyjne to wiadomości e-mail, które są wysyłane do użytkowników zazwyczaj po wykonaniu określonej akcji lub transakcji na stronie internetowej lub aplikacji. Takie maile mogą obejmować potwierdzenia zakupu, powiadomienia o zmianie hasła, przypomnienia o płatnościach czy informacje o aktualizacji konta.

Ze względu na ich bezpośredni związek z działaniami użytkowników, maile transakcyjne zwykle mają wysoki współczynnik otwarć i klikalności.

Kluczowe metryki do mierzenia maili transakcyjnych

Zrozumienie, które współczynniki są najbardziej istotne przy ocenie efektywności maili transakcyjnych stanowi fundamentalny krok w ich optymalizacji.

Poniżej przedstawiamy kluczowe metryki, które pomogą Ci zrozumieć, jak Twoje maile transakcyjne wpływają na zaangażowanie klientów oraz przekładają się na osiągnięcia firmy.

1. Współczynnik klikalności

Współczynnik klikalności (CTR) to procent odbiorców e-maili, którzy kliknęli na jeden lub więcej linków w danym e-mailu.

Formuła do obliczenia tej metryki polega na dzieleniu całkowitej lub unikalnej liczby kliknięć przez liczbę dostarczonych e-maili. Następnie otrzymaną odpowiedź mnożona jest przez 100.

Oto jak wygląda ta formuła:

CTR = (kliknięcia / wyświetlenia) * 100%

Załóżmy, że wysłaliśmy 2000 dostarczonych e-maili, które zostały kliknięte 100 razy. Należy podzielić 100 kliknięć przez 2000 dostarczonych e-maili i pomnożyć wynik przez 100%, co daje 5% współczynnika klikalności.

Możesz użyć całkowitej lub unikalnej liczby kliknięć w powyższym obliczeniu, pod warunkiem, że będziesz stosował to same podejście konsekwentnie.

CTR jest także często używany do określenia wyników testów A/B, ponieważ te testy są często zaprojektowane w celu znalezienia nowych sposobów na zdobycie więcej kliknięć w twoich e-mailach.

CTR to kluczowa metryka, którą każdy marketer e-mailowy powinien śledzić, ponieważ daje bezpośredni wgląd w to, ile osób na liście e-mailowej angażuje się w treść i jest zainteresowanych poznaniem bliżej marki lub oferty.

2. Współczynnik otwarć

Współczynnik otwarć to procent odbiorców e-maili, którzy otwierają dany e-mail.

Analogicznie jak w poprzednim przypadku, współczynnik otwarć można obliczyć, dzieląc liczbę unikalnych otwarć przez liczbę wysłanych e-maili i mnożąc wynik przez 100. Oto jak wygląda ta formuła:

(unikalne otwarcia / liczba wysłanych e-maili) * 100

Na przykład, jeśli wysłałeś 1000 e-maili, a unikalne otwarcia wyniosły 200, współczynnik otwarć wynosi:

(200 / 1000) * 100 = 20%

Niestety, współczynnik otwarć jest bardzo mylącą metryką. E-mail jest zaliczany jako „otwarty” tylko wtedy, gdy odbiorca załaduje również obrazy osadzone w wiadomości, a wielu twoich użytkowników e-maili prawdopodobnie ma włączone blokowanie obrazów.

Oznacza to, że nawet jeśli otworzą wiadomość e-mail, nie zostaną uwzględnieni we współczynniku otwarć, co czyni go niedokładną i niewiarygodną metryką, ponieważ zaniża twoje rzeczywiste liczby.

Może znaleźć zastosowanie do porównania współczynnika otwarć e-maila wysłanego w tym tygodniu do e-maila wysłanego w zeszłym tygodniu (obie do tych samych list), co może pomóc w ocenie wprowadzonych zmian.

3. Współczynnik konwersji

Po tym, jak odbiorca e-maila kliknął na twój e-mail, twoim celem jest zazwyczaj skłonienie go do podjęcia działania, do którego zachęca twój e-mail.

Mierzenie skuteczności maili transakcyjnych konwersja

Jeśli wysyłasz e-mail do użytkownika, aby opłacił zamówienie, uznałbyś każdego, kto faktycznie je opłaci za konwersję.

Aby obliczyć współczynnik konwersji, podziel liczbę osób, które wykonały pożądane działanie, przez liczbę dostarczonych e-maili i pomnóż odpowiedź przez 100%. Formuła wygląda tak:

(liczba osób, które wykonały pożądane działanie / liczba całkowitych dostarczonych e-maili) * 100%

Załóżmy, że mamy 100 dostarczonych e-maili, a 4 z odbiorców e-maili wykonało pożądane działanie. Aby uzyskać współczynnik konwersji, należy podzielić 4 przez 100, co daje 0,04. Pomnóż to przez 100% – współczynnik konwersji wynosi 4%.

Współczynnik konwersji jest jedną z najważniejszych metryk do określenia, aby stwierdzić czy twoje maile transakcyjne osiągają cel. Oczywiście, tyczy się to tylko części emaili transakcyjnych – a więc np. tych dotyczących potwierdzenia hasła czy przypomnienia o płatności, ale nie tych w których przypadku nie jest potrzebna żadna akcja ze strony użytkownika.

4. Współczynnik odrzuceń

Współczynnik odrzuceń to procent całkowitej liczby wysłanych e-maili, które nie mogły być pomyślnie dostarczone do skrzynki odbiorczej odbiorcy. Aby go obliczyć, podziel liczbę odrzuconych e-maili przez liczbę wysłanych e-maili, a następnie pomnóż odpowiedź przez 100%:

(liczba odrzuconych e-maili / całkowita liczba wysłanych e-maili) * 100%

Przykład: 75 odrzuconych e-maili / 10 000 wysłanych e-maili * 100% = 0,75% współczynnik odrzuceń

Istnieją dwa rodzaje odbicia do śledzenia: twarde i miękkie.

Miękkie odbicia zazwyczaj wynikają z tymczasowego problemu z prawidłowym adresem e-mail, takim jak pełna skrzynka odbiorcza lub problem z serwerem odbiorcy.

Serwer odbiorcy może przechowywać te e-maile do dostarczenia gdy problem zostanie rozwiązany, jednak możesz też po prostu możesz spróbować ponownie wysłać swoją wiadomość e-mail.

Twarde odbicia wynikają z nieprawidłowego lub skasowanego adresu e-mail – te e-maile nigdy nie zostaną pomyślnie dostarczone.

Powinieneś natychmiast usunąć takie adresy z listy e-mailowej, ponieważ dostawcy usług internetowych (ISP) używają współczynnika odrzuceń do określania reputacji nadawcy e-maili.

Narzędzia do analizy maili transakcyjnych

Poniżej znajdują się narzędzia, które mogą pomóc w analizie i monitorowaniu skuteczności maili transakcyjnych.

1. EmailLabs.io – To zaawansowane rozwiązanie do wysyłki i analizy emaili transakcyjnych. Oferuje dogłębne raporty, które pozwolą Ci na monitorowanie kluczowych współczynników takich jak współczynnik dostarczalności, odrzuceń, otwarć, klikalności i przekierowań. EmailLabs oferuje możliwość podziału odbiorców na segmenty czy grupy oraz śledzenia ich zachowań, co pozwoli Ci na zoptymalizowanie treści do indywidualnych potrzeb odbiorców.

2. Brevo – Ta platforma do wysyłki e-maili zawiera pakiet narzędzi analizy maili, w tym monitoring współczynników, takich jak CTR, współczynnik dostarczenia, współczynnik otwarć i inne. Brevo może również pomóc w zarządzaniu odrzuceniami i zautomatyzowaniu reakcji na maile odrzucone.

3. Mailchimp – Jest to popularne narzędzie do marketingu e-mailowego, które oferuje rozbudowaną analitykę, w tym śledzenie współczynników otwarć, klikalności, konwersji i odrzuceń. Ponadto, umożliwia segmentację i automatyzację, co umożliwia docieranie do odpowiedniej grupy odbiorców.

4. GetResponse – Ta platforma e-mail marketingowa oferuje dokładną analizę maili transakcyjnych, obejmującą współczynniki takie jak CTR, współczynnik otwarć, współczynnik odrzuceń itp. GetResponse oferuje również narzędzia do tworzenia i optymalizacji kampanii e-mailowych.

5. Mailjet – Mailjet umożliwia monitorowanie współczynników kluczowych dla maili transakcyjnych. Dzięki niemu, można obserwować, kiedy i gdzie otwierane są maile, jakie linki są najczęściej klikane i jakie załączniki najczęściej pobierane.

Podsumowanie

Artykuł podkreśla znaczenie mierzenia efektywności maili transakcyjnych, tj. wiadomości wysyłanych do użytkowników po wykonaniu określonej akcji, które mają wysoki współczynnik otwarć i klikalności.

Kluczowe metryki, którymi należy kierować się przy analizie to: współczynnik klikalności, współczynnik otwarć, współczynnik konwersji oraz współczynnik odrzuceń.

Dostępne narzędzia do oceny skuteczności maili transakcyjnych obejmują EmailLabs.io, Brevo, Mailchimp, GetResponse oraz Mailjet. Każde z nich oferuje różne możliwości, od monitorowania kluczowych współczynników, przez zarządzanie odrzuceniami, po segmentację i automatyzację.

Javier Medina nowym Prezesem Zarządu Airbus Poland

Z dniem 1 grudnia 2023 roku Javier Medina został Prezesem Zarządu Airbus Poland S.A., spółki zależnej Airbus Defence and Space.

Będzie kierował zespołem specjalistów Airbus liczącym ponad 600 pracowników, zatrudnionych w jednej z największych polskich firm lotniczych z siedzibą w Warszawie. Airbus Poland produkuje nie tylko struktury lotnicze i wiązki elektryczne do samolotów wojskowych i cywilnych. Świadczy też polskim i zagranicznym siłom powietrznym usługi w zakresie utrzymania samolotów transportowych C295.

„Airbus działa w Polsce od ponad 20 lat. Jako zaufany partner sił powietrznych jesteśmy dumni, że możemy w istotny sposób wspierać lotnictwo szkolne i transportowe polskich sił zbrojnych poprzez modernizację i utrzymanie floty Orlików oraz C295” – powiedział Javier Medina. „Planujemy dalszy rozwój naszych kompetencji w Warszawie, realizując nowe usługi i projekty dla klientów polskich i zagranicznych”.

Javier Medina ma za sobą wiele lat doświadczenia biznesowego w międzynarodowych firmach. Ostatnie 15 lat pracował w Airbus, uczestnicząc w programach obronnych i kosmicznych jako dyrektor finansowy. Początkowo pełnił funkcję dyrektora finansowego Airbus DS Indonesia, a przez ostatnie 4 lata piastował stanowisko dyrektora finansowego i członka zarządu w Airbus Poland. Jest Hiszpanem, posiada dyplomy wydziałów prawa oraz administracji oraz zarządzania z Universidad Autónoma de Madrid.

W Airbus Poland zastępuje Johannesa von Thaddena, który odejdzie na emeryturę i będzie kontynuował pracę jako członek Rady Nadzorczej Airbus Defence and Space GmbH oraz prowadził własne przedsięwzięcia biznesowe w branży lotniczej.

Dobre dane z USA i Kanady napędzają dolara, gaz tanieje

Dolar amerykański wykorzystał lepsze dane i znów zameldował się powyżej poziomu 4 zł. W tym samym czasie dobre dane napłynęły z Kanady. Mniej walutowe, ale na pewno uspokajające są dane z rynku gazu, zapowiada się spokojna zima w tym zakresie.

Dane z USA początkowo bez zaskoczeń

Powiedzieć, że pierwsze wczorajsze odczyty z USA wiały nudą, to nic nie powiedzieć. Wydatki Amerykanów miały wzrosnąć o 0,2% w ujęciu miesięcznym i wzrosły o 0,2%. Dochody miały wzrosnąć o 0,2% w tym samym okresie i wzrosły o 0,2%. Jedyna różnica pojawiła się we wnioskach o zasiłki dla bezrobotnych. Miało być 220 tysięcy, było 218 tysięcy. Jest to niby dobra wiadomość. „Niby”, bo odchylenie o 2 tysiące dla takich zmiennych danych jest uznawane jeszcze za zgodność. Niespodzianką był natomiast indeks Chicago PMI. Oczekiwania mówiły o wzroście z 44 pkt na 45,5 pkt, czyli utrzymaniu pesymizmu, ale chociaż trochę niższego. Wynik wyniósł niespodziewanie 55,8 pkt, pokazując solidny optymizm. Ostatnio tak dobre wyniki widzieliśmy w czerwcu, tyle że 2022 roku. To między innymi te dane powodowały, że dolar odrobił wczoraj całe straty od początku tygodnia względem euro i innych walut. Jeszcze w środę za dolara płacono 3,93 zł, dzisiaj znów przekroczyliśmy 4 zł.

Kanada niekonsekwentnie

Wczoraj poznaliśmy dane z Kanady. Z jednej strony PKB kwartalnie spadło o 0,3%, z drugiej we wrześniu wzrosło o 0,1%. Kraj ten, podobnie jak USA, pokazuje również wartość zanualizowaną, aczkolwiek jest to wskaźnik dla rzadkich koneserów gatunku. Jest to bowiem wyliczenie pokazujące, jak zachowałby się wskaźnik w ciągu roku, gdyby cały rok był taki jak ostatni kwartał. Złośliwi określają ten wskaźnik mnożeniem przez 4 z zaokrągleniem, nie zupełnie bez słuszności. Rynki słusznie jako ważniejsze uznały najnowsze dane i to właśnie dlatego wczoraj dolar kanadyjski zyskiwał na wartości. Działo się to nawet względem mającego, jak już o tym pisaliśmy powyżej, dolara amerykańskiego.

Gaz tanieje na okres zimowy

Całą drugą połowę października byliśmy świadkami testowania poziomu 55 euro za megawatogodzinę. Patrząc na ostatnie miesiące to niby bardzo dużo, bo poprzedni raz tak drogo było w lutym. Z drugiej strony w październiku zeszłego roku oglądaliśmy przedziały cenowe między 130-200 euro za megawatogodzinę. W tym kontekście nie tylko październik brzmi opłacalnie, ale dzisiejsze poziomy 40 euro są w ogóle korzystne. Jest to bardzo korzystna tendencja, biorąc pod uwagę, że sezon grzewczy jest szczególnie wrażliwy. Na korzyść spadku cen działa jednak wysoki poziom napełnienia magazynów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Kanada – sytuacja na rynku pracy,

15:45 – USA – indeks PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Wyzwania w handlu transgranicznym dla e-commerce na 2024 rok – ustawy, ograniczenia, wskazówki

W kontekście dynamicznie rozwijającej się branży e-commerce handel transgraniczny stoi przed szeregiem wyzwań regulacyjnych i operacyjnych. Firmy działające w tej przestrzeni muszą w 2024 wykazać się adaptacyjnością i strategicznym planowaniem, aby skutecznie zarządzać zmieniającymi się ustawami, ograniczeniami oraz oczekiwaniami konsumentów.

Wyzwania w handlu transgranicznym dla e-commerce

Jak podał Obserwator Finansowy (2023) – udział handlu transgranicznego w globalnych obrotach handlu detalicznego online wyniósł w 2022 r. 22%. Co ciekawe – w 2016 roku wskaźnik ten pokazał zaledwie 16%. Oznacza to, że otwartość na nowe rynki i przełamywanie biznesowych barier mocno wpisuje się w trendy, które wraz z upływem lat będą miały coraz większe znaczenie. Warto jednak pamiętać, że ów wzrost pociąga także za sobą szereg wyzwań i zmian, które warto wprowadzić do biznesplanu.

Globalny e-handel w 2024 roku wskazuje, że firmy zwykle chcą umocnić swoją pozycję na rynku, poprzez:

  • 53% – zwiększenie nakładu finansowego na marketing,
  • 19% – na logistykę,
  • 11% – dobór metod płatności,
  • 9% – rewolucję samego produktu.

Dane te nijako pokrywają się z narzuconymi wyzwaniami, o których więcej przeczytasz poniżej.

Dostosowanie do zmiennych regulacji

Dostosowanie do globalnych regulacji i zasad celnych jest jednym z kluczowych wyzwań dla handlu transgranicznego w branży e-commerce. Zapewnienie zgodności z międzynarodowymi przepisami celno-podatkowymi wymaga od przedsiębiorstw nie tylko bieżącego monitorowania i analizy przepisów, ale także ich skutecznego wdrażania.

Firmy muszą być świadome, jak skomplikowane są przepisy celne i podatkowe. Przykładowo więc od czasu Brexitu, firmy zajmujące się handlem między Wielką Brytanią a krajami UE, muszą się zmierzyć z nowymi wyzwaniami, tj. dodatkowe dokumenty celne, zmiany w VAT i potencjalne opóźnienia w łańcuchu dostaw. W tej złożoności pomocna staje się współpraca z konsultantami celno-podatkowymi i specjalistami w dziedzinie logistyki międzynarodowej, którzy nie tylko wyjaśniają wątpliwości, ale także minimalizują ryzyko popełnienia błędów.

Wykorzystywanie nowych technologii

Rozwój nowoczesnych technologii odgrywa kluczową rolę w adaptacji e-commerce do wyzwań handlu transgranicznego. Integracja zaawansowanych technologii w zakresie zarządzania łańcuchem dostaw, obsługi klienta i personalizacji oferty jest nie tylko trendem, ale i koniecznością do osiągania przewagi konkurencyjnej.

Wręcz niezbędne zdaje się wykorzystanie systemów AI i machine learning do automatyzacji i optymalizacji logistyki, prognozowania popytu, zarządzania zapasami i optymalizacji tras dostaw. Wraz z tym dochodzi implementacja technologii blockchain, która może zwiększyć przejrzystość i śledzenie produktów w łańcuchu dostaw, co bywa kluczowe dla zapewnienia autentyczności produktów i dla efektywnego zarządzania zwrotami.

Technologie te także odbiły się na obsłudze klienta — popularne bowiem stały się m.in. całodobowe voiceboty i chatboty oparte na sztucznej inteligencji. Potwierdzają to dane wskazujące, że obecnie 80% organizacji szuka sposobu na szybkie wdrożenie chatbotów do swoich usług (CCW Digital).

Adaptacja do różnic

Podejmując działania na międzynarodowym rynku, firmy muszą rozumieć i szanować różnorodność kulturową. To z kolei wymaga dostosowania strategii marketingowych, treści internetowych oraz obsługi klienta do odgórnych wytycznych, związanych z np. różnicą językową. Idąc za tymi różnicami — ważne jest m.in. oferowanie treści www w różnych językach, a także projektowanie interfejsu użytkownika (UI) i doświadczenia użytkownika (UX) w taki sposób, aby odpowiadał on konkretnej kulturze.

Oczywiście lokalizacja nie ogranicza się jedynie do tłumaczenia językowego. Aspekt ten uwzględnienia także szereg zmiennych, lokalnych kontekstów, symboli kulturowych i zwrotów – w końcu każdy rynek charakteryzuje się unikalnymi preferencjami i oczekiwaniami, które należy poznać i zrozumieć. Przykładem takich różnic są metody płatności. Jak pokazuje raport Cinkciarz.pl, w Polsce bezsprzecznie wygrywa BLIK (84% wszystkich transakcji jest realizowanych przy pomocy tej metody). Za granicą z kolei konsumenci najczęściej finalizują transakcję poprzez PayPal – 44,05%.

Ustawy, regulacje, ograniczenia

Wzmożona koncentracja na prywatności danych wymaga od e-commerce stosowania surowszych protokołów bezpieczeństwa i zgodności z przepisami GDPR. Przedsiębiorstwa muszą więc zarządzać danymi klientów w sposób transparentny i bezpieczny, jednocześnie nadzorując rozporządzenia dot. cła i VATu. Zmiany w prawodawstwie dotyczącym tych dwóch aspektów (ze szczególnym naciskiem na Brexit i UE) wymagają od firm ciągłego monitorowania i dostosowywania się do nowych przepisów. Te muszą być świadome zróżnicowanych standardów i regulacji dotyczących eksportu i importu, które mogą się różnić w zależności od kraju. Potwierdzają to m.in. nowelizacje dyrektyw 2006/112/WE (dyrektywa VAT), która zostały przyjęte przez Radę UE w grudniu 2017 r.  i listopadzie 2019 r.

W śledzeniu tych zmian pomóc może szkolenia celne od Vademecum, które prowadzone jest przez specjalistów i praktyków, od lat orientujących się w aktualnych (i zmieniających się) przepisach celno-podatkowych. Dzięki kilkugodzinnym szkoleniom m.in. poznasz przepisy celne oraz ich prawidłową interpretację; zminimalizujesz ryzyko kar i błędów; usprawnisz organizację przewozu towarów i otrzymasz praktyczną wiedzę. Warto zgłębić ją już teraz, ponieważ handel transgraniczny w obszarze e-commerce w roku 2024 będzie wymagał od przedsiębiorstw nie tylko zrozumienia i dostosowania się do zmieniających się ustaw i regulacji, ale także strategicznego podejścia do operacji logistycznych i marketingu.

Sukces w tej dynamicznie zmieniającej się przestrzeni będzie więc wymagał elastyczności, innowacyjności i ciągłego dążenia do doskonałości operacyjnej i obsługi klienta.

Wskaźnik PMI dla Polski rośnie

Mocny wzrost wskaźnika PMI. Wskaźnik PMI dla przemysłu w Polsce w listopadzie wyniósł 48,7 pkt. wobec 44,5 pkt. w październiku. Konsensus rynkowy wynosił 45,3 pkt, co oznacza, że odczyt jest dużym, pozytywnym zaskoczeniem. Wskaźnik utrzymuje się jednak nadal poniżej 50 pkt, co sygnalizuje spadek aktywności ekonomicznej, jednak tempo jej spadku zdecydowanie spowolniło. Przemysł pozostawał w kryzysie od kilkunastu miesięcy. Jeżeli pozytywny trend się utrzyma, może to wskazywać na bliski koniec recesji w polskim przemyśle, a to dobry prognostyk w perspektywie kolejnego roku.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Fallen Leaf planuje debiut na NewConnect w II kw. 2024 r.

Fallen Leaf, studio gier odpowiedzialne za stworzenie Fort Solis, podtrzymuje swoje plany giełdowe, spodziewając się debiutu na NewConnect w drugim kwartale 2024 roku. Równocześnie spółka informuje, że ich pierwsza gra w wersji na PC i Playstation 5 sprzedała się w ponad 70 tysiącach egzemplarzy. 

Fallen Leaf intensywnie przygotowuje się do debiutu giełdowego, równocześnie pracując nad dalszym rozwojem swojego pierwszego tytułu, którego sprzedaż na platformach PC i Playstation 5 przekroczyła już liczbę 70 tysięcy egzemplarzy. Spółka poinformowała, że końcem października 2023 roku gra zadebiutowała również na komputerach Mac z procesorami serii M od Apple, plasując się w czołówce rankingów sprzedaży gier w Mac App Store.

Niebawem Fort Solis udostępniony zostanie także w ramach usługi GeForce Now od Nvidii. Z kolei w 2024 roku, gra trafi na najnowsze modele iPhone/iPad oraz na konsolę Nintendo Switch.

Pewnie zmierzamy w kierunku debiutu na NewConnect. Spodziewam się, że nastąpi to w drugim kwartale 2024 roku. Niebawem dokument informacyjny powinien trafić do KNF, co rozpocznie proces publicznej komunikacji spółki z rynkiem i inwestorami – komentuje prezes Fallen Leaf Piotr Kurkowski – Biorąc pod uwagę, że Fort Solis to pierwszy tytuł zespołu Fallen Leaf, przeszło 70 tysięcy  sprzedanych egzemplarzy gry w zaledwie 3 miesiące od premiery, do tego wyłącznie na dwóch platformach (PC i PS5-przypis), to dla nas duże osiągnięcie, dowód na siłę naszej marki i zaufanie graczy. Umowa z Apple i planowany debiut na Nintendo Switch to kolejne kamienie milowe, które dodatkowo wzmocnią naszą pozycję na rynku i poszerzą grono odbiorców. Nie zapominamy też o konsoli Xbox i jest ona w naszych średnioterminowych planach dla Fortu Solis.

Spółka rozpoczęła też prace nad kolejnym projektem o roboczej nazwie „Cataclysm”. Będzie to survival-horror FPS z bogatą warstwą narracyjną i trybem co-op, którego premiera została  zaplanowana na rok 2025.

– Jeszcze w tym roku szykujemy dla Państwa jedną “małą” niespodziankę. Wierzymy, że uzupełnimy w ten sposób brakujący element w skomplikowanej układance jaką jest prowadzenie spółki produkującej gry wideo. Na tę chwilę, mogę powiedzieć, że tym razem będzie to niespodzianka dla inwestorów a nie graczy – dodaje Piotr Kurkowski.

Mądre inwestycje w przyszłość dziecka. 5 sposobów, aby zadbać o przyszłość rodziny

W niepewnych czas warto sięgnąć po pewne rozwiązania, które pozwolą zabezpieczyć przyszłość rodziny, a zwłaszcza dzieci. Wbrew pozorom nie trzeba bardzo dobrze zarabiać ani posiadać dużej wiedzy z zakresu finansów, aby patrzeć w przyszłość optymistycznie. Oto 5 sposobów na zapewnienie swojej rodzinie dobrych warunków.

1. Konto oszczędnościowe dla dzieci

Coraz więcej rodziców decyduje się przekazywać swoim dzieciom każdego miesiąca pewne drobne kwoty na konto oszczędnościowe. Tego rodzaju rachunek można założyć w niemal każdym banku. I choć jest nisko oprocentowany, to pozwala nie wydać wszystkich pieniędzy na dobra i usługi w czasie bieżącym, a odłożyć je na później. Dziecko najczęściej uzyskuje dostęp do środków zgromadzonych na rachunku, gdy staje się pełnoletnie lub rozpoczyna naukę na studiach. Rodzice mogą oczywiście zdecydować, kiedy pociecha otrzyma pieniądze i w jakiej ilości. Posiadanie oszczędności jest bardzo istotne zwłaszcza w kontekście sfinansowania wydatków związanych z pokryciem czesnego, zakupem własnego mieszkania czy opłacenia dodatkowych zajęć u kursów, które umożliwiają zdobycie nowych umiejętności.

2. Ubezpieczenia dla zabezpieczenia rodziny

Odpowiednio dobrana polisa ubezpieczeniowa pozwoli zabezpieczyć rodzinę na wypadek choroby, śmierci czy innego rodzaju zdarzeń losowych. Odszkodowanie można otrzymać również w pozytywnych przypadkach, na przykład gdy w rodzinie urodzi się dziecko. Ubezpieczenie rodziny można wykupić w dowolnym momencie, a wysokość składki zostanie dobrana do możliwości finansowych ubezpieczającego. Coraz popularniejszym rozwiązaniem jest ubezpieczenie posagowe dziecka, które pozwala wyposażyć je w środki finansowe, gdy osiągnie dorosłość. Polisa ubezpieczeniowa przynosi ogromne korzyści w przyszłości, jednak o jej zakupie trzeba pomyśleć z pewnym wyprzedzeniem.

ubezpieczenia dla zabezpieczenia rodziny

3. Uregulowanie sytuacji prawnych

Niezwykle istotną kwestią, o której większość dorosłych zapomina, jest uregulowanie sytuacji prawnej nieruchomości i cennych ruchomości. Warto zastanowić się, czy mieszkanie, w którym obecnie przebywamy, jest własnością naszą, a nie na przykład naszych rodziców. Może bowiem okazać się, że dzieci nie będą jedynymi spadkobiercami, co znacznie utrudni dochodzenie swoich praw. Uregulowanie kwestii prawnych pociąga za sobą pewne koszty, lecz z drugiej strony daje pewność, że w przyszłości rodzina i dzieci będą dziedziczyć zgodnie z naszą wolą. Przedsiębiorcy powinni dodatkowo pomyśleć o uregulowaniu statusu swojej firmy, zwłaszcza jeśli ta jest prowadzona z pomocą wspólnika.

4. Edukacja dzieci

Posiadanie odpowiednich kompetencji pozwala lepiej odnaleźć się na rynku pracy. Osoby, które mogą pochwalić się wykształceniem, często otrzymują lepsze oferty, zwłaszcza mając na uwagę aspekt związany z wynagrodzeniem. Dlatego też warto zainwestować w przyszłość swoich dzieci, dbając o to, aby uczyły się języków obcych, poszerzały swoje horyzonty myślowe czy miały okazję ukończyć prestiżową uczelnię. Niestety, koszty związane z edukacją najmłodszych nie są niskie, zwłaszcza gdy bierzemy pod uwagę, jak wiele kompetencji musi dziś posiadać pracownik. Nie chcąc obciążać pociech dużą liczbą obowiązków, a swojego portfela nadmiernymi wydatkami, warto wybrać 1-2 zajęcia dodatkowe, które okażą się najbardziej przydatne. Rodzice najczęściej zapisują swoje dzieci na kursy językowe czy programowania. Edukacja to również wsparcie w bieżących obowiązkach, dlatego ważne jest także opłacenie korepetycji, dzięki którym możliwa będzie poprawa ocen czy dobre przygotowanie do egzaminu.

edukacja dzieci

5. Czas dla dzieci i rodziny

Inwestycją w przyszłość rodziny, a zwłaszcza dzieci, jest nie tylko odkładanie pieniędzy – to także spędzanie wolnego czasu razem. Chodzi tutaj nie tylko o wspólną zabawę czy oglądanie filmów – dzięki temu, że rodzice poświęcają dzieciom czas, te mogą zdobyć szereg potrzebnych im w życiu dorosłym umiejętności. Bardzo ważna jest nauka oszczędzania oraz odpowiedzialnego dysponowania pieniędzmi. Rodzice powinni uczyć swoje dzieci tych kompetencji, których nie są w stanie zdobyć w szkole. Mowa na przykład o drobnych naprawach, gotowaniu czy obsłudze podstawowych urządzeń gospodarstwa domowego. Dzieci, które są obyte w świecie, lepiej radzą sobie w dorosłym życiu, bez pomocy swoich rodziców. Pamiętajmy, że pewne umiejętności nabywamy na całe życie – kiedyś nauka zdobywana w domu była czymś powszechnym, dziś stare przyzwyczajenia odchodzą w zapomnienie. Warto je pielęgnować, jednocześnie spędzając ze swoimi pociechami jak najwięcej czasu.

Polacy za ekobudownictwem, ale obawiają się wzrostu cen

Przeszło  50% Polaków uważa, że powinny obowiązywać przepisy obligujące deweloperów do budowania nowych mieszkań i domów w dużej części z materiałów ekologicznych, w tym pochodzących z recyklingu. Przeciwnego zdania jest blisko 23% osób. Niecałe 27% rodaków pozostaje niezdecydowanych. W pierwszej grupie dominują seniorzy, a w drugiej – najmłodsi dorośli. Według ekspertów, niechęć czy niepewność części społeczeństwa do ekobudownictwa może być reakcją na docierające do nas z Wielkiej Brytanii i Niemiec sygnały o tym, że władze tych państw mają wątpliwości w zakresie nowych wymogów klimatycznych. Wielu Polaków może też obawiać się ewentualnego wzrostu cen nieruchomości w przypadku zmiany prawa. Co ciekawe, opinie na ten temat są mocno podzielone w szeroko pojętej branży.

Polacy za zmianami

50,2% rodaków uważa, że w Polsce powinny zacząć obowiązywać przepisy, które zobligują deweloperów do budowania nowych mieszkań i domów w dużej części z materiałów ekologicznych, w tym pochodzących z recyklingu. 22,9% Polaków jest przeciwnego zdania, a 26,9% nie ma opinii na ten temat. Tak wykazał sondaż UCE RESEARCH i Studio4SPACE.

– Dla mnie ww. dane nie są zaskoczeniem. Pokazują ogólny trend wzrostu świadomości konsumentów nt. ekobudownictwa. Warto przy tym przypomnieć, że deweloperzy, chcąc uzyskać dostęp do zrównoważonego finansowania swoich inwestycji, już muszą stosować wymogi unijnej Taksonomii. A wymaga ona zwiększenia użycia materiałów podlegających recyklingowi – informuje Mateusz Stachewicz z Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD).

Najnowszymi wynikami jest natomiast zaskoczony dr Bartosz Dendura z Pracowni Architektonicznej Studio4SPACE. Dane z badania, niedawno zrealizowanego wraz z UCE RESEARCH, a także statystyki GUS-u pokazywały, że Polacy niechętnie korzystają z rozwiązań ekologicznych w budownictwie. Ekspert wyjaśnia rozbieżności w ten sposób, że respondenci, sami decydując się na budowę, nie chcą korzystać z technologii ekologicznych. Nie mają bowiem wystarczającej wiedzy i dostępu do specjalistów. Jeśli jednak mogliby przekazać pałeczkę decyzyjności profesjonalistom, to łatwiej byłoby im zaakceptować stosowanie zrównoważonych produktów w kupowanych mieszkaniach.

– Deweloperzy nie tylko biorą na siebie odpowiedzialność za wybranie konkretnych materiałów, ale są też zobligowani dać gwarancję na to, że ich rozwiązanie będzie działało. Jeśli moja interpretacja tych wyników jest prawidłowa, to powinno wlać to trochę optymizmu w serca ludzi zainteresowanych poprawą jakości środowiska w Polsce – dodaje dr Dendura.

Zyskaliby wszyscy?

Na inny aspekt zwraca uwagę Mariusz Dobrzeniecki, prezes Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa (PIIB). Ekspert podkreśla, że zarobki deweloperów osiągają rekordowe poziomy. Marżowość na niektórych inwestycjach wynosi nawet 40%. Ceny lokali i domów są astronomiczne. Ich wzrost, który od 2013 roku szacowany jest na poziomie ok. 60%, wielu osobom uniemożliwia posiadanie własnego mieszkania.

– Z kolei dla zamożnych Polaków takie nieruchomości są przedmiotem lokaty kapitału. W 2022 roku aż 70 proc. wszystkich transakcji zostało przeprowadzonych w celach inwestycyjnych. Wprowadzenie dodatkowych obostrzeń, związanych z obowiązkiem użycia materiałów ekologicznych, jeszcze bardziej podbije koszty zakupu. To sprawi, że tzw. własny kąt dla dużej części społeczeństwa pozostanie jedynie w sferze marzeń – uważa prezes Dobrzeniecki.

Jednak w opinii eksperta z Pracowni Architektonicznej Studio4SPACE, na zmianach mogliby zyskać wszyscy uczestnicy rynku. Przede wszystkim konsumenci mieszkaliby w zdrowszych budynkach. I nie miałoby to wielkiego wpływu na końcową cenę budowy, bo wiele ekoproduktów nie odstaje cenowo od utrwalonych w świadomości odpowiedników. Jak informuje dr Dendura, obecnie różnica wynosi ok. 5%.

– W przypadku zmiany prawa wysoki popyt na ekomateriały zapewne zwiększyłby konkurencję wśród firm oferujących produkty przyjazne środowisku. To z kolei powstrzymałoby znaczne podwyżki cen na rynku. W takiej sytuacji deweloperzy nie mogliby powoływać się na rosnące koszty produkcji, a wykazywaliby się większą wrażliwością środowiskową. Z kolei ci producenci materiałów, którzy dotychczas nie zwracali uwagi na te kwestie, musieliby dostosować się do panujących warunków – zaznacza dr Bartosz Dendura.

Seniorzy bardziej „za”

Za wprowadzeniem ww. przepisów częściej opowiadają się mężczyźni niż kobiety. Ponadto taką zmianę popierają przede wszystkim osoby w wieku 75-80 lat. Zazwyczaj tak deklarują Polacy z miesięcznymi dochodami netto na poziomie 1000-2999 zł oraz w wysokości 7000-8999 zł (tak samo często). Głównie są to rodacy ze średnim wykształceniem, a także mieszkańcy miejscowości liczących od 5 tys. do 19 tys. ludności.

– Moim zdaniem, wysokie poparcie wyrażone przez seniorów i mieszkańców mniejszych ośrodków wynika z tego, że te grupy nie mają przed sobą wizji kupna mieszkań w największych polskich miastach, założenia rodziny i wiązania się kredytem na kolejne 30 lat. Do tego ekspert dodaje, że nieruchomości w niewielkich miejscowościach nie osiągają tak astronomicznych cen, jak w dużych miastach – komentuje Mariusz Dobrzeniecki.

Natomiast przeciwko wprowadzeniu ww. przepisów częściej są mężczyźni niż kobiety. Wśród przeciwników dominują osoby w wieku 18-24 lat, z miesięcznymi dochodami netto na poziomie 5000-6999 zł, z wykształceniem zasadniczym zawodowym oraz z miejscowości liczących od 200 tys. do 499 tys. mieszkańców.

– Respondenci, którzy tak odpowiedzieli, wiedzą, jak wygląda rynek w Polsce i doskonale zdają sobie sprawę z tego, że takie zmiany najbardziej dotknęłyby mieszkańców miast liczących powyżej 100 tys. osób. Co gorsza, wzrost cen nie objąłby tylko nowego budownictwa, bo wraz z podwyżkami na rynku pierwotnym zwiększyłyby się koszty zakupu nieruchomości z drugiej ręki. Czy w tym obszarze jest miejsce na wsparcie przez państwo budowania ekologicznego? Na pewno jest to jakieś rozwiązanie. Wydaje mi się jednak, że nie jest to odpowiedni czas na takie zmiany – mówi prezes PIIB.

Zagraniczne wątpliwości

Mateusz Stachewicz z PZFD uważa, że blisko 23% respondentów nie popiera wprowadzenia ww. przepisów, a niecałe 27% pozostaje niezdecydowanych, m.in. dlatego że do części ankietowanych docierają informacje, jakie płyną z brytyjskiego i niemieckiego rynku. Tam w pewnym stopniu rządy wysyłały sygnały do społeczeństwa o swoich wątpliwościach co do kolejnych wymagań klimatycznych.

– Trzeba jednak pamiętać o tym, że – choćby w Niemczech – ograniczono wprowadzanie nowych wymagań co do budynków, to już dziś powstające tam nieruchomości są przynajmniej kilkukrotnie bardziej efektywne energetycznie od mających kilkadziesiąt lat. Podobnie jest w Polsce, gdzie nowy budynek deweloperski nie może przekraczać zapotrzebowania rocznego na energię pierwotną w wysokości 65 kWh/m2/, podczas gdy kilkudziesięcioletnie domy jednorodzinne zużywają nawet ponad 300 kWh/m2/rok energii nieodnawialnej – stwierdza ekspert z PZFD.

Mariusz Dobrzeniecki z PIIB zwraca uwagę na to, że w Wielkiej Brytanii premier Rishi Sunak rozwiązał grupę zadaniową ds. efektywności energetycznej, której celem było przyspieszenie termomodernizacji budynków. Z kolei Niemcy przechodzą właśnie szybką korektę swojej zielonej polityki energetycznej. I odchodzą od forsowanych wcześniej przepisów dotyczących efektywności energetycznej budowanych mieszkań.

– Zgodzę się w tym temacie z Billem Gatsem, który zapytany o wdrożenie do naszego życia rewolucji ekologicznej, mówił o nierealności takich postulatów. Wskazywał raczej na długi marsz do celu niż szybki sprint. Warto również podkreślić, że Polacy są narodem pragmatycznym i do tego ciągle na dorobku, goniącym bogatsze kraje Unii Europejskiej. Niekontrolowany wzrost cen będzie miał negatywny wpływ na rozwój sektora budowlanego, jednego z kół zamachowych gospodarki, co nie jest na rękę tak dla klientów, jak i deweloperów – podsumowuje dr Bartosz Dendura z Pracowni Architektonicznej Studio4SPACE.

Jak optymalizować wydatki związane z odzieżą dla pracowników?

Wydatki związane z odzieżą pracowniczą stanowią znaczący obszar kosztów dla wielu firm, zwłaszcza tych, które zatrudniają dużą liczbę pracowników lub działają w sektorach wymagających specjalistycznego ubioru. Optymalizacja tych kosztów staje się kluczowym wyzwaniem zarówno dla małych przedsiębiorstw, jak i dużych korporacji. W niniejszym artykule przedstawimy praktyczne wskazówki, jak zredukować wydatki na odzież pracowniczą, jednocześnie dbając o bezpieczeństwo i komfort zatrudnionych pracowników.

Wynajem odzieży roboczej

W dzisiejszych czasach, zarządzanie firmą wymaga nie tylko dbałości o jej skuteczność, ale także kontrolę nad kosztami. Jednym z obszarów, na którym można zastosować oszczędności, jest zakup i konserwacja odzieży roboczej. Istnieje jednak skuteczne rozwiązanie – wynajem odzieży roboczej od specjalistycznych firm, takich jak Elis.

W pierwszej kolejności warto przeanalizować, jakie rodzaje odzieży są niezbędne w danym przedsiębiorstwie i dla jakich pracowników. Usługa wynajmu odzieży roboczej oferuje dużą elastyczność. Każdy klient ma odmienne potrzeby, a firma Elis dostosowuje swoją ofertę do indywidualnych wymagań. W ramach umowy zapewnia pranie odzieży zgodnie z harmonogramem, podstawowe naprawy, dostawę czystej odzieży oraz odbiór brudnej. Dodatkowo istnieje możliwość personalizacji odzieży, takiej jak numeracja, oznaczenia rozmiarów itp.

Koszty wynajmu odzieży roboczej są ustalane na podstawie wielu czynników, w tym jakości i rodzaju odzieży, ilości oznaczeń, częstotliwości wymiany, okresu umowy i liczby pracowników wymagających odzieży. Istnieje również możliwość wprowadzenia indywidualnych rozwiązań, takich jak naszywki czy nadruki imienne, oraz dostosowania procesu prania do specyfiki zabrudzeń.

Odzież dla specjalistow

Zarządzanie obiegiem odzieży

Efektywne zarządzanie obiegiem odzieży pracowniczej to nieodłączny element optymalizacji wydatków w firmach. Wprowadzenie systemu kontroli i monitoringu pozwala na dokładne śledzenie jej zużycia, stanu technicznego oraz wydajności serwisu. Dzięki temu można znacząco obniżyć koszty związane z utrzymaniem odzieży w doskonałym stanie, minimalizując ryzyko zgubienia czy uszkodzenia. Nowoczesne rozwiązania, takie jak Elis Smart Collect umożliwiają precyzyjne zarządzanie obiegiem odzieży, analizę trendów i optymalizację kosztów.

Optymalizacja kosztów nie oznacza rezygnacji z jakości. Pracownicy potrzebują odzieży, która spełnia rygorystyczne normy bezpieczeństwa i chroni ich przed zagrożeniami związanymi z pracą. Wybierając dostawcę odzieży specjalistycznej, warto zainwestować w jakość, nawet jeśli wiąże się to z nieco wyższymi kosztami. Dobra jakość odzieży oznacza jej wytrzymałość i dłuższą żywotność, co w dłuższej perspektywie może przynieść oszczędności.

Może Cię zainteresować artykuł o normach odzieży roboczej: https://pl.elis.com/pl/grupa-elis/aktualnosci/wiadomosci/normy-odziezy-ochronnej-i-roboczej-ktore-musza-zostac-spelnione

Skutecznym sposobem na optymalizację kosztów jest dbanie o stan techniczny odzieży. Regularne kontrole, konserwacja i ewentualne naprawy pozwalają wydłużyć okres użytkowania odzieży roboczej, co z kolei przekłada się na znaczące oszczędności.

Wielu dostawców oferuje usługi magazynowania i zarządzania odzieżą. Dzięki temu nie musisz trzymać dużych zapasów odzieży w swoim magazynie, co pozwala zaoszczędzić miejsce i uniknąć utraty wartości przez zniszczenie lub dezaktualizację odzieży. Profesjonalny dostawca zarządza obiegiem odzieży, monitorując stan techniczny, dbając o higienę i dostosowując ilość odzieży do bieżących potrzeb firmy.

Optymalizacja wydatków na odzież pracowniczą to proces wymagający analizy, planowania i współpracy z doświadczonym dostawcą odzieży. Wybór elastycznego i profesjonalnego partnera dostosowującego swoje rozwiązania do indywidualnych potrzeb firmy jest kluczowy.

Dzięki właściwym decyzjom i innowacyjnym rozwiązaniom firma jest w stanie znaleźć równowagę między ochroną pracowników a optymalizacją kosztów. W tej kwestii Elis oferuje kompleksowe usługi wynajmu odzieży roboczej, które pozwalają firmom obniżyć koszty, jednocześnie dbając o jakość i komfort pracy swoich pracowników.

Podsumowując, optymalizacja kosztów związanych z odzieżą pracowniczą, to istotny aspekt prowadzenia biznesu. Wynajem odzieży, personalizacja, kontrola stanu technicznego, magazynowanie i zarządzanie odzieżą to skuteczne sposoby na redukcję kosztów, jednocześnie zachowując jakość i komfort pracy pracowników. Wybierając renomowanego dostawcę odzieży roboczej, firma może efektywnie optymalizować swoje wydatki i skupić się na osiąganiu sukcesu w swojej branży.

 

Międzynarodowy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami. Rynek pracy a różnorodność

3 grudnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami. Model pracy zdalnej oraz jego powszechne wykorzystanie pozwoliło na zniesienie wielu barier i ograniczeń, co miało niebagatelny wpływ na aktywizację różnych grup zawodowych. Choć pracodawcy w coraz większym stopniu stawiają na różnorodność, wpisując ją nawet w swoje strategie, to jest to nadal obszar z ogromnym potencjałem talentów. Niestety, wiele osób z niepełnosprawnościami wciąż napotyka przeszkody na drodze do rozpoczęcia nowej przygody zawodowej.

Jak mówi Łukasz Kubiak, ekspert rynku pracy z Manpower, lider projektu zatrudniania osób z niepełnosprawnościami, to grupa zawodowa, która często napotyka trudności w dostępnie do rynku pracy. – Barierą może być brak dostosowania organizacji i biur do ich potrzeb, mylne przekonania, nieuzasadnione obawy czy stereotypy. W zeszłym można było zauważyć zwiększoną, niż w poprzednich latach aktywizację zawodową osób z niepełnosprawnościami na polskim rynku pracy. Jak podają dane BAEL, był to poziom 567 tys. Ten rok zakończymy z podobnym wskaźnikiem, wciąż jednak pozostaje pewien niedosyt – tłumaczy.

Różnorodność na polskim rynku pracy

Według najnowszych danych GUS, w grudniu 2022 roku w Polsce było 2,3 mln osób z orzeczeniem o niepełnosprawności pobierających świadczenia emerytalno-rentowe, z czego ponad połowę stanowili mężczyźni (51,1%). Wśród najczęściej wymienianych barier na drodze do sukcesu zawodowego osób niepełnosprawnych wymieniane są m.in. brak aktualnej wiedzy o możliwościach ich zatrudnienia, odpowiednie dopasowanie stanowiska pracy. Pojawiają się również obawy pracodawców o częstą nieobecność w miejscu pracy ze względu na stan zdrowia, co zwykle jest stereotypem.

– Rozpatrując polski rynek pracy pod kątem dostępności oraz otwartości na osoby z niepełnosprawnościami na przestrzeni ostatnich kilku lat widać progres. Zauważalny jest wzrost świadomości społecznej w kwestii równości i inkluzji, co przekłada się na bardziej przyjazne środowisko pracy, choć osoby z niepełnosprawnościami mogłoby zatrudnić wiele więcej firm znad Wisły. Szczególnie jeśli myślimy o pracy kreatywnej, zdalnej, w branży sprzedaży, marketingu, IT czy logistyki. Zauważalny jest pozytywny trend zarządzania różnorodnością, to impuls coraz wyraźniej akcentowany przez kolejne generacje na rynku pracy. Cieszy, że coraz więcej osób zarządzających dostrzega w polityce ESG ważny wyznacznik jako standardy organizacyjne. Różnorodność to cecha firm nowoczesnych, otwartych na zmiany, elastycznych. Te firmy, które już pochyliły się nad grupami defaworyzowanymi już są zwycięzcami. Zyskał ich wizerunek i postrzeganie przez partnerów biznesowych oraz kandydatów. Nie ma różnorodności, bez niepełnosprawności – dodaje Łukasz Kubiak.

Wyzwania, na które należy zwracać uwagę

Wyzwaniem mogą okazać się nie tylko procesy czy firmy, ale także… budynki, czemu chcą zaradzić studenci architektury Politechniki Lubelskiej. Przyszli projektanci wcielą się w osoby z niepełnosprawnościami za pomocą specjalnych gogli, wózków inwalidzkich czy kul, by poznać ich potrzeby oraz zrozumieć bariery czy przeszkody. Ekspert Manpower podkreśla, że pracodawcy powinni zwrócić uwagę nie tylko na organizację biura, ale także na proces rekrutacyjny, który przy tej grupie zawodowej powinien być nieco inny, niż standardowy, tak samo jak kwestia adaptacji na dostępne stanowiska.

– Rekrutacja powinna być dostosowana do potrzeb kandydatów. Na przykład dla osób neuroatypowych szczególnie ważna jest aklimatyzacja, a więc pierwsze spotkanie niech będzie wprowadzającym, przekazaniem najważniejszych treści, a mniej klasycznego przepytywania. Zdarzają się kandydaci niemówiący, przygotujmy się zatem na rekrutację „pisaną”. Po prostu bądźmy otwarci, róbmy wszystko, by zaoszczędzić stresu kandydatom – podkreśla Kubiak.

Jak pracodawcy mogą wspierać różnorodność?

Firmy podejmując różnorodne działania, takie jak dostosowanie miejsc pracy, oferowanie elastycznych rozwiązań związanych z czasem pracy, świadczenie odpowiednich szkoleń czy tworzenie programów rekrutacyjnych uwzględniających osoby z niepełnosprawnościami przyczyniają się do ich aktywizacji zawodowej. To ważne nie tylko ze względów etycznych, tego typu projekty niosą również wiele korzyści dla organizacji.

– Pracodawcy powinni sami przekonać się, jak ogromny potencjał tkwi w osobach z niepełnosprawnościami. Stanowią one niezwykle cenne źródło inspiracji w procesie rekrutacji, wyznaczają nowe cele w obszarze innowacyjności. Firmy, które budują różnorodne zespoły potrafią efektywniej odpowiadać na potrzeby i wyzwania rynku pracy, same w pewien sposób kreują trendy. Dzięki otwarciu na różnorodność przyciągamy nowe talenty, zauważamy wiele perspektyw, widoczna jest też mniejsza rotacja. Wszystko to składa się na tworzenie nowych, lepszych miejsc pracy – podsumowuje Łukasz Kubiak.

Skala inwestycji polskich przedsiębiorstw za granicą przekroczyła 130 mld zł

Najlepiej inwestować w Czechach, zaś 41% firm już obecnych za granicą deklaruje plany dalszej ekspansji. Aż 55% badanych przedsiębiorców wskazuje dywersyfikację geograficzną i ograniczanie ryzyka jako główną korzyść z bezpośrednich inwestycji za granicą, 87% polskich bezpośrednich inwestycji za granicą zlokalizowanych jest w Europie, wśród najlepszych kierunków dla inwestycji zagranicznych znajdują się Czechy, Rumunia, Ukraina, a z rynków poza CEE: Japonia, Kazachstan i Malezja, wynika z raportu “Kierunek: Wschód. Aktualne trendy i atrakcyjne kierunki ekspansji zagranicznej w obliczu zawirowań geopolitycznych” opracowanego przez PFR TFI i PwC Polska we współpracy z KUKE.

Po raz trzeci wybraliśmy najbardziej obiecujące kierunki ekspansji dla polskich przedsiębiorstw, tym razem skupiając się na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej i Azji. Tegoroczna edycja rankingu uwzględnia dwie kategorie kierunków – oczywiste i znane (I krąg) oraz nieoczywiste i rzadziej rozpatrywane (II krąg). Linią demarkacyjną jest wartość zainwestowanego przez polskie firmy kapitału (100 mln euro). Do atrakcyjnych kierunków w I kręgu należą m.in. Czechy, Rumunia i Ukraina, w drugiej grupie znajdują się: Japonia, Kazachstan i Malezja.

Rok 2023 przyniósł wyraźnie spowolnienie dynamiki światowego PKB, a za tym również obniżenie przepływów bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Nowa rzeczywistość to zmiany układu sił w światowej gospodarce i narastający protekcjonizm. Poza zawirowaniami geopolitycznymi, na rynek BIZ wpływają obecnie m.in. transformacja energetyczna i transformacja cyfrowa” – mówi dr Paweł Oleszczuk, wicedyrektor PwC Polska, zespół doradztwa dla sektora publicznego i analiz ekonomicznych.

Skumulowana wartość polskich inwestycji za granicą wyniosła w 2022 roku 130,5 mld PLN i była o 20,8 mld PLN wyższa niż rok wcześniej. Europa pozostaje najatrakcyjniejszym regionem dla inwestycji polskich firm – 86,9% wszystkich inwestycji skoncentrowanych jest na Starym Kontynencie.

“Jestem przekonany, że w tak dynamicznym otoczeniu gospodarczym możemy odnaleźć przestrzeń, która pozwoli rozwijać polskie inwestycje bezpośrednie za granicą. Taką przestrzeń otwiera dziś przed naszymi firmami m.in. region Europy Środkowo-Wschodniej i Azji. Bliższe nam geograficznie i kulturowo kraje CEE, jak i mniej oczywiste, ale szybko rosnące rynki azjatyckie cechuje duża odporność na zawirowania gospodarcze i geopolityczne oraz wysoki potencjał biznesowy, przez co mogą stanowić atrakcyjne kierunki ekspansji dla polskich inwestorów” – dodaje Piotr Kuba, członek zarządu ds. inwestycyjnych, PFR TFI.

Przedsiębiorcy są mniej skłonni niż do tej pory do realizacji ekspansji kapitałowej na zagraniczne rynki – takie plany deklaruje jedynie co czwarta firma (wśród firm inwestujących odsetek ten jest wyższy – plany dalszej ekspansji deklaruje 41% badanych firm). W analizie potencjalnej lokalizacji duże znaczenie mają takie czynniki, jak ryzyko geopolityczne czy wielkość rynku zbytu. Dodatkowo z badań PFR TFI, PwC Polska i KUKE wynika, że  90% polskich przedsiębiorstw wskazuje ryzyko geopolityczne i odpowiednio duży rynek zbytu jako kluczowe czynniki w analizie potencjalnej lokalizacji dla inwestycji. 41% przedsiębiorstw inwestujących za granicą deklaruje plany dalszej ekspansji w perspektywie kolejnych 3 lat. Jednakże 55% badanych firm wskazuje dywersyfikację geograficzną i ograniczanie ryzyka jako główną korzyść z bezpośrednich inwestycji za granicą.

“Polscy przedsiębiorcy otrzymują przydatne informacje, które rynki – z dwóch doskonale postrzeganych regionów korzystających na globalnych trendach near- i friend-shoringu – mają najwięcej atutów i potencjał wzrostu. Podpowiadamy, że użycie instrumentów finansowych przekłada się na bezpieczeństwo inwestycji. Z kolei badania ankietowe wśród firm pozwalają nam odczytać ich obecne nastroje – po tak fundamentalnych zmianach w światowej gospodarce – jak i nastawienie do internacjonalizacji działalności, a jednocześnie jest to wskazówka dla instytucji wsparcia biznesu jak mogą jeszcze skuteczniej wypełniać swoją rolę” – podkreśla Janusz Władyczak, prezes zarządu KUKE.

Wymagające otoczenie makroekonomiczne i geopolityczne sprawia, że rośnie wpływ kluczowych trendów na globalne procesy gospodarcze i decyzje biznesowe przedsiębiorstw. Do najważniejszych z nich należą  nearshoring, transformacja energetyczna i rewolucja cyfrowa czy wzrost protekcjonizmu.

O badaniu

W ramach opracowywania raportu w październiku 2023 r. przeprowadzono badanie telefoniczne CATI wśród polskich przedsiębiorstw. Badanie przeprowadzono na próbie 120 dużych i średnich firm inwestujących za granicą (inwestycje rozumiane jako zakup aktywów za granicą). Dotyczyło ono postrzegania zmian na rynku BIZ oraz ich ewentualnego wpływu na działalność operacyjną. W badanie zaangażowano także 120 przedsiębiorstw, które nie podejmowały do tej pory inwestycji zagranicznych, do tzw. grupy kontrolnej. Dzięki temu byliśmy w stanie porównać wnioski w zależności od doświadczenia przedsiębiorstw w internacjonalizacji. Mogliśmy także porównać wyniki z poprzednią edycją badania (przeprowadzonej na przełomie grudnia 2021 r. i stycznia 2022 r.).

Spadek inflacji hamuje

Inflacja w listopadzie spadła nieznacznie – do poziomu 6,5 proc. Spadki inflacji wyhamowują i w kolejnych miesiącach, inflacja może wzrosnąć. Jednocześnie cały czas obniża się realna wartość świadczeń socjalnych. 500 Plus jest dziś warte realnie tylko 334 zł, a jego wzrost od nowego roku to realna podwyżka tylko o 7 proc.

Według wstępnego odczytu GUS, inflacja w listopadzie wyniosła 6,5 proc. Oznacza to, że inflacja poszła w dół z poziomu 6,6 proc. r/r w październiku. Zgodnie z oczekiwaniami, spadek inflacji mocno spowolnił, więc w kolejnych miesiącach, inflacja powinna się ustabilizować na obecnym poziomie. Możemy mieć nawet do czynienia z jej wzrostem na początku przyszłego roku.

W listopadzie znacząco (bo aż o 8,8 proc. w stosunku do października) zdrożały paliwa. To efekt urealnienia cen po wyborach parlamentarnych, a także zwiększonych napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie. Cały czas drożeje też żywność – w ciągu ostatniego miesiąca – o 0,8 proc. Nieznacznie (bo o 0,1 proc.) obniżyły się natomiast ceny nośników energii. Miało na to wpływ m.in. wsteczne obniżenie cen energii dla części konsumentów.

Polscy inwestorzy coraz mniej obawiają się inflacji. Według badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro, 32 proc. polskich inwestorów indywidualnych w ciągu najbliższych 3 miesięcy najbardziej obawia się o stan polskiej gospodarki. Drugim największym ryzykiem jest wysokość stóp procentowych (15 proc. odpowiedzi) a dopiero trzecią – inflacja, postrzegana jako największe zagrożenie przez 11 proc. inwestorów. Warto także zauważyć ostatnie mocne spadki inflacji w krajach strefy euro. W Niemczech inflacja w listopadzie spadła do poziomu 3,2 proc (z 3,8 proc. w październiku).  Podobnie w Hiszpanii inflacja wyniosła 3,2 proc. (3,5 proc. w październiku), choć rynek oczekiwał, że dojdzie do jej wzrostu.

Inflacja wpływa także na realną wartość świadczeń socjalnych. Świadczenie 500 Plus jest dziś warte już tylko 334 zł w cenach z początku programu, czyli kwietnia 2016 roku. Od nowego roku dojdzie do zmiany jego wysokości z 500 na 800 zł. Choć nominalnie świadczenie wzrasta o 60 proc., wzrost wyniesie tylko 7 proc., ponieważ przywrócenie realnej wartości świadczenia z 2016 roku wymagałoby obecnie wypłaty kwoty 748 zł.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Nowelizacja ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę – komentarz eksperta BCC

W środę Sejm przyjął pierwszą ustawę w nowej kadencji. Zmiana ustawy  o ograniczeniu handlu w niedzielę zakłada, że zakaz nie będzie obowiązywał  w dwie niedziele poprzedzające Boże Narodzenie.

Zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami, niedziela handlowa w tym roku wypada w Wigilię – 24 grudnia. Rząd zaproponował, aby przenieść ją na 10 grudnia. Propozycja nie została przyjęta.

Rządowy projekt o zmianie tej ustawy został zgłoszony o wiele za późno, aby firmy handlowe mogły w normalnym trybie zaplanować zmiany w organizacji pracy. Projekt rządowy regulujący tryb pracy handlu w grudniowe niedziele 2023 powinien być procedowany już wiosną br. Dokonanie zmian organizacyjnych na półtora tygodnia przed wyznaczoną ustawą datą stanowi możliwy do uniknięcia, dodatkowy wysiłek organizacyjny, w wielu wypadkach podnoszący też koszty związane z organizacją handlu 10 grudnia. – twierdzi Witold Michałek – wiceprezes BCC, ekspert BCC ds. gospodarki, legislacji i lobbingu, minister ds. procesu stanowienia prawa Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC.

Przegłosowano natomiast nowelizację ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz niektóre inne dni, projekt zakłada m.in. wprowadzenie do ustawy przepisu mówiącego, że jeśli niedziela przypada 24 grudnia, będzie obowiązywał zakaz handlu, a handlowe będą dwie niedziele poprzedzające Święta Bożego Narodzenia.

Należy wyrazić oczekiwanie, że zmiana ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta nie poprzestanie na tym i w najbliższym okresie nastąpi dalsza korekta zmierzająca w kierunku ustanowienia co najmniej 2 niedziel handlowych każdego miesiąca. Strona pracodawców dopuszcza możliwość zmiany warunków pracy personelu placówek handlowych w robocze niedziele, czyli wyższego wynagrodzenia oraz dodatkowej zgody pracownika, przy zachowaniu zasady, że każdego miesiąca powinien mieć co najmniej 2 wolne niedziele. – podsumowuje ekspert BCC.

Długoterminowa prognoza kursu złotego do dolara, euro i funta (2023-2025)

Złoty był w ostatnich miesiącach jedną z bardziej zmiennych walut rynków wschodzących. We wrześniu uległ gwałtownej wyprzedaży, zdołał jednak później z nawiązką odrobić straty i osiągnął najsilniejszą pozycję od marca 2020 r. Niedawne zmiany na polskiej scenie politycznej i następująca po nich jastrzębia retoryka Narodowego Banku Polskiego wzmacniają naszą wiarę w walutę.

Okres letni złoty spędził na stosunkowo mocnej pozycji. Kurs EUR/PLN spadł z okolic 4,70 w marcu do 4,40 pod koniec lipca. W dużej mierze interpretujemy to jako normalizację kursu walutowego po pandemii, pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę i będącym jej następstwem szoku energetycznym. Byliśmy również świadkami poprawy krajowych fundamentów, w szczególności w zakresie rachunku obrotów bieżących i realnych stóp procentowych.

We wrześniu krótkoterminowa perspektywa dla złotego uległa znacznej zmianie na skutek zaskakująco dużej obniżki stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski oraz pogorszenia nastrojów związanych z ryzykiem, co doprowadziło parę EUR/PLN do okolic 4,70. Od tego czasu złoty odrobił straty, w czym pomogła poprawa sentymentu do ryzyka, zwycięstwo koalicji opozycyjnej w październikowych wyborach parlamentarnych oraz złagodzenie zakładów rynkowych na rzecz dalszych obniżek stóp NBP.

Niezłe fundamenty makroekonomiczne

Jak wspomnieliśmy, Polska doświadczyła pozytywnego zwrotu w zakresie fundamentów makroekonomicznych względem najgorszego okresu kryzysu energetycznego. Saldo rachunku obrotów bieżących wyraźnie wzrosło na początku roku, notując dotychczas zauważalnie wyższe wartości niż w 2022 r. Ostatnie pogorszenie danych, wraz ze znacznymi korektami poprzednich odczytów w dół, wprowadza element niepewności względem całorocznego salda, wydaje się jednak prawdopodobne, że w 2023 r. odnotujemy niewielką roczną nadwyżkę. Sytuacja prezentuje się także korzystnie w porównaniu z innymi krajami regionu. Warto dodać, że rezerwy walutowe wzrosły ze 156,5 mld euro na koniec 2022 r. do 165,9 mld euro w październiku, co odpowiada ponad sześciomiesięcznemu pokryciu importu – uważamy to za bardzo bezpieczny poziom dla Polski.

Polityka fiskalna pozostaje luźna, a tegoroczny deficyt ma wzrosnąć do ponad 5% PKB (z 3,7%) ze względu na zwiększone wydatki zbrojeniowe, działania rządu mające na celu zmniejszenie ciężaru inflacji, środki wsparcia społecznego oraz spowolnienie gospodarcze. Trudno jest określić, czy i w jakim stopniu sytuacja fiskalna poprawi się w nadchodzących latach, a oczekiwana zmiana rządu zwiększa niepewność w tym zakresie.

Zwrot w NBP

Co korzystne dla złotego, realne stopy procentowe, wspierane przez znaczny spadek inflacji, gwałtownie wzrosły z -11,7% do -0,85% w okresie od marca do października. Po osiągnięciu najwyższego od 26 lat poziomu 18,4% w lutym, główna miara inflacji spadła do 6,6% w październiku, w dużej mierze dzięki efektowi wysokiej bazy i niższym cenom energii. Inflacja bazowa również spadła do 8,0% w październiku.

Obie miary pozostają jednak znacznie powyżej celu NBP na poziomie 2,5% ± 1 p.p., a szansa na ich powrót do pożądanych poziomów w 2024 r. wydaje się bardzo niewielka. Prawdopodobieństwo dalszego wzrostu realnych stóp procentowych z obecnych poziomów (-0,85%) jest dość ograniczone, a Rada Polityki Pieniężnej nie wydaje się skłonna, by zezwolić na osiągnięcie przez nie istotnie dodatnich poziomów.

We wrześniu RPP zaskoczyła obniżką stóp o 75 punktów bazowych, znacznie większą niż oczekiwane przez rynki 25 pb. Prezes Glapiński zdawał się sugerować, że Rada jest nieco opóźniona w procesie łagodzenia polityki monetarnej, ruch ten postrzegać można jednak jako dość kontrowersyjny, miał bowiem miejsce tuż przed wyborami parlamentarnymi. W październiku bank obniżył stopy o kolejne 25 punktów bazowych, sprowadzając stopę referencyjną do 5,75%, przy czym prezes Glapiński zasygnalizował brak apetytu na większe ruchy. W listopadzie RPP ponownie zaskoczyła, tym razem utrzymując stopy procentowe na niezmienionym poziomie i uderzając w bardziej jastrzębi ton, co doprowadziło do korekty w górę implikowanej rynkowo ścieżki stóp procentowych.

Jesteśmy obecnie zdania, że NBP może być mniej chętny do obniżek stóp procentowych w nadchodzących miesiącach, aczkolwiek umiarkowane poluzowanie polityki pieniężnej w 2024 r. wydaje się prawdopodobne.

Umiarkowany optymizm względem perspektyw gospodarki

W ostatnich kwartałach aktywność gospodarcza w Polsce była stłumiona. W ujęciu rocznym gospodarka skurczyła się w pierwszej połowie roku, zaś w trzecim kwartale wzrosła o 0,4%. Pierwsza połowa 2023 r. charakteryzowała się słabym popytem wewnętrznym i spadkiem zapasów, które rok wcześniej doświadczyły dużego wzrostu.

Druga połowa roku wydaje się bardziej obiecująca. Obniżenie inflacji w połączeniu z ciasnym rynkiem pracy, na którym widać jedynie niewielkie rozluźnienie, sugeruje ożywienie wydatków konsumpcyjnych, co jest spójne z obserwowaną poprawą nastrojów konsumenckich. Najnowsze dane dotyczące sprzedaży detalicznej potwierdzają, że zmiana ta postępuje. Ta kluczowa miara stanowiąca odniesienie dla konsumpcji w październiku powróciła do dodatniego terytorium w ujęciu rocznym (+2,8%).

Perspektywy dla polskiej gospodarki nie są pozbawione optymizmu, wzrost pozostanie jednak prawdopodobnie poniżej historycznych średnich w nadchodzących kwartałach ze względu na podwyższoną inflację, wysokie stopy procentowe i ograniczony popyt zewnętrzny.

Wynik październikowych wyborów parlamentarnych zapowiada zmianę układu sił politycznych. Nie ma wątpliwości, że w nadchodzących tygodniach demokratyczna opozycja (Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga, Nowa Lewica) będzie w stanie utworzyć rząd, co oznaczałoby koniec ośmioletniej władzy Prawa i Sprawiedliwości. Oczekuje się, że nowy gabinet będzie prounijny i liberalny, a także, że w funkcji strażnika praworządności sprawdzi się znacznie lepiej niż obecny.

W tym kontekście inwestorzy dodatkowo wycenili wyższe prawdopodobieństwo wypłaty środków z Funduszu Odbudowy (25,3 mld euro w dotacjach i 34,5 mld euro w pożyczkach) oraz ogólną poprawę klimatu inwestycyjnego w Polsce. Warto zauważyć, że chociaż większość z tych środków pozostaje zablokowana, Polska jest obecnie na dobrej drodze do otrzymania części (5,1 mld euro) w ramach prefinansowania transformacji energetycznej.

Złoty z szansą na niewielkie umocnienie w dłuższej perspektywie

Chociaż od dawna utrzymujemy optymistyczne nastawienie względem złotego, mniej korzystna sytuacja zewnętrzna oraz nagły i, w naszym odczuciu, politycznie motywowany gołębi zwrot ze strony Narodowego Banku Polskiego przed październikowymi wyborami na pewien czas nieco osłabiły nasz entuzjazm. Przetasowanie polityczne po wyborach oraz niedawny zwrot w polityce banku centralnego pozwoliły jednak na odbudowanie naszego pozytywnego nastawienia, w związku z czym rewidujemy nasze prognozy dla pary EUR/PLN w dół.

Wyraźnie pozytywnymi czynnikami dla kursu polskiej waluty są prawdopodobieństwo jedynie ograniczonych obniżek stóp procentowych w Polsce w średnim terminie oraz poprawa relacji z Unią Europejską. Uważamy jednocześnie, że optymizm z nich wynikający jest już w dużej mierze wyceniony przez rynki, a waluta zbliżyła się do swojej fundamentalnej wartości, w związku z czym w dłuższej perspektywie przewidujemy jedynie niewielką aprecjację złotego względem euro.

Niemniej wciąż istnieje szereg ryzyk, które mogą stanowić dla złotego zagrożenie w perspektywie średnioterminowej. Spowolnienie globalnego wzrostu, szczególnie w strefie euro, może być znaczące dla podatnego na zmiany sentymentu złotego. Istnieje również pewien stopień niepewności w odniesieniu do niektórych decyzji nowego rządu. Na szczególną uwagę zasługuje, że zgodnie z przekazem kandydata koalicji na premiera opozycja analizuje możliwość postawienia prezesa NBP Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, co samo w sobie może stanowić zagrożenie dla waluty. Co więcej, perspektywy dla polskiej inflacji wydają się być jednymi z najgorszych w regionie, co może ciążyć wzrostowi gospodarczemu w przyszłym roku.

USD/PLN EUR/PLN GBP/PLN
E-2023 4,15 4,40 5,15
Q1-2024 4,10 4,40 5,15
Q2-2024 4,05 4,35 5,10
Q3-2024 4,00 4,35 5,05
E-2024 3,95 4,35 5,05
E-2025 3,75 4,30 5,00

 

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Informacje zawarte w niniejszej publikacji służą wyłącznie do celów informacyjnych. Nie stanowią one porady finansowej lub jakiejkolwiek innej porady, mają charakter ogólny i nie są skierowane dla konkretnego adresata. Przed skorzystaniem z informacji w jakichkolwiek celach należy zasięgnąć niezależnej porady. Redakcja, Ebury nie ponoszą odpowiedzialności za konsekwencje działań podjętych na podstawie informacji zawartych w raporcie.