Czy uda się zrealizować obietnice KO, Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy? Ekspert przedstawia możliwe scenariusze

Według oficjalnych wyników wyborów opozycja, czyli Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga oraz Nowa Lewica, zdobyła 248 mandatów. W ten sposób będzie miała w nowym Sejmie większość bezwzględną. Wobec tego warto sprawdzić, w jakim stopniu możliwe jest zrealizowanie obietnic wyborczych składanych przez te trzy komitety w czasie kampanii.

Eksperci z firmy inFakt przeanalizowali je i podzielili według klucza: do zrealizowania, prawdopodobne oraz mało prawdopodobne.

Obietnice do zrealizowania

Temat, w którym opozycja w znacznym stopniu jest zgodna, to ZUS. Związane z nim obietnice, które są moim zdaniem do zrealizowania, to:

  1. Powrót składki zdrowotnej sprzed 2022 roku. Polski Ład zrewolucjonizował sposób jej wyliczania. Jeszcze w 2021 roku składka zdrowotna dla przedsiębiorcy, po jej częściowym odliczeniu od podatku, wynosiła 53 zł. Obecnie jest to co najmniej 314,10 zł. Jak możemy zauważyć, wzrost jest znaczący. Należy przy tym pamiętać, że składka zdrowotna jest nielimitowana. Wylicza się ją jak podatek – na tej samej skali, przy uwzględnieniu podatku liniowego. Równocześnie, składka ta nie może być niższa niż wskazane w 2023 roku 314,10 zł. W zasadzie stała się ona podatkiem, różniąc się od niego jedynie nazwą. Wszystkie trzy komitety mówiły o powrocie do zasad sprzed 2022 r. W mojej ocenie są więc duże szanse na wprowadzenie tej zmiany.
  2. Zawieszenie ZUS, czyli tzw. wakacje od ZUS. Postulat ten znajdziemy w dwóch z trzech analizowanych programów – u Koalicji Obywatelskiej oraz Trzeciej Drogi. W mojej ocenie, jeśli pomysł ten rzeczywiście zostanie wdrożony, to nie będzie rozwiązaniem powszechnym dla przedsiębiorców. Zakładam, że będą mogły z niego skorzystać osoby zmagające się z kłopotami finansowymi, np. stale ponoszące straty w działalności. W przyszłym roku ZUS bez składki zdrowotnej wyniesie ok. 1600 zł miesięcznie. Rocznie będzie to wydatek ponad 19 tys. zł. Biorąc pod uwagę te liczby, umożliwienie przedsiębiorcom znajdującym się w trudnej sytuacji zawieszania ZUS-u, to dobre rozwiązanie.
  3. Chorobowe opłacane przez ZUS już od pierwszego dnia nieobecności. Obecnie, jeżeli pracownik pozostaje niezdolny do pracy z powodu choroby przez okres nie dłuższy niż 33 dni, wynagrodzenie wypłaca mu pracodawca. W przypadku osób powyżej 50. roku życia okres ten wynosi maksymalnie 14 dni. Gdy dodamy do tego urlop, pracodawca zobowiązany jest wypłacać pensję przez blisko 3 miesiące, gdy pracownika nie ma w pracy. Nie zapominajmy, że zatrudniający wydaje na opłacenie personelu 60 proc. więcej w zestawieniu z kwotą „na rękę”. Ponadto, od przyszłego roku płaca minimalna wzrośnie o 20 proc. To z kolei sprawi, że utrzymanie czterech pracowników będzie kosztowało pracodawcę tyle, co obecnie pięciu. Zmiana w opłacaniu zasiłku chorobowego z ZUS byłaby więc istotną ulgą dla zakładów pracy.

W mojej ocenie, powyższe trzy zmiany w zakresie ZUS powinny zostać wdrożone w pierwszej kolejności, ze szczególnym wskazaniem na powrót do sposobu wyliczania składki zdrowotnej sprzed 2022 roku.obietnice ZUS

Zmiany prawdopodobne

Uważam, że propozycją, która prawdopodobnie zostanie wcielona w życie, jest brak podwyżek podatków, co było obietnicą Trzeciej Drogi. Jednocześnie, zarówno Koalicja Obywatelska, jak i Lewica mówiły wręcz o obniżaniu danin. Kwestia ewentualnego braku podwyżek podatków nie trafiła do zestawienia obietnic do zrealizowania ze względu na stan budżetu państwa. Nie jest on w obiektywnie dobrym stanie, co z kolei może spowodować podniesienie podatków, pomimo wcześniejszych wspólnych obietnic.

Druga obietnica, która z dużym prawdopodobieństwem może zostać zrealizowana, to kasowy PIT oraz, być może, likwidacja warunku dla kasowego VAT. Na dzień dzisiejszy kasowy VAT obowiązuje tylko tzw. małych podatników, a więc takich, których przychody nie przekraczają rocznie 2 mln euro. Kasowy PIT oznaczałby dla przedsiębiorców brak obowiązku zapłaty podatku dochodowego do czasu, gdy otrzymają zapłatę za wykonaną usługę lub sprzedany towar. To rozwiązanie z pewnością poprawiłoby ich płynność finansową. Uważam, że ta zmiana jest bardzo prawdopodobna.

Trzecia zmiana, którą uważam za prawdopodobną, to obniżka podatku VAT. Powstaje jednak pytanie, czy partie będą w stanie porozumieć się w tym temacie. Trzecia Droga chce obniżki stawki podatku VAT z 23 proc. do 20 proc. oraz stawki preferencyjnej z 8 proc. do 7 proc.. Z kolei Koalicja Obywatelska w kampanii proponowała obniżkę VAT do 8 proc. dla branży beauty oraz do 0 proc. dla transportu publicznego. Lewica mówiła jedynie o obniżce VAT, ale bez konkretnych propozycji. Trudno więc jednoznacznie stwierdzić, jak dokładnie będzie wyglądać ta kwestia. Wydaje się jednak, że jeśli dojdzie do obniżki, to będzie to raczej niewielka zmiana.

Ostatnia prawdopodobna zmiana to wprowadzenie wolnej od podatku Belki kwoty o wysokości 100 tys. zł. Oznaczałby to, że zyski np. na lokatach czy kontach oszczędnościowych nie byłyby opodatkowane do progu 100 tys. zł w ciągu rok. Jest to dobra wiadomość dla oszczędzających. Obecnie od zysków pobierany jest podatek w wysokości 19 proc. Oznacza, to że z każdego zysku wysokości 100 zł, 19 zł jest pobierane w ramach podatku. obietnice podatki

Mało prawdopodobne

Do mało prawdopodobnych zmian zaliczyłbym przede wszystkim wprowadzenie kwoty wolnej od podatku na poziomie 60 tys. zł. W mojej ocenie nie jest to realny cel na rok 2024. Ponadto, Trzecia Droga nie ma w swoim programie obietnicy podnoszenia wartości tej kwoty, zaś Nowa Lewica mówi o progresywności PIT. W przypadku tej propozycji zdecydowanie brak wspomnianych wcześniej punktów styku, dlatego w mojej ocenie kwota wolna pozostanie bez zmian. Sam natomiast wnioskowałbym o wprowadzenie jej rocznej waloryzacji. Byłoby to rozsądne rozwiązanie, zwłaszcza w związku z podnoszeniem wartości minimalnego wynagrodzenia.

Druga zmiana to dobrowolny ZUS. Żadna partia nie przewidywała takiego rozwiązania w swoim programie wyborczym. W przestrzeni publicznej pojawiają się jednak informacje, że Trzecia Droga miała taką obietnicę. Nie jest to jednak stwierdzenie prawdziwe. Podkreślić należy, że Trzecia Droga mówiła o zawieszeniu ZUS, nie zaś o dobrowolnym ZUS. Są więc to dwie kompletnie odmienne propozycje. W związku z tym nie liczyłbym na wprowadzenie dobrowolności opłacania ZUS.

Trzecia mało prawdopodobna zmiana to uproszczenia w podatkach. Nie spodziewałbym się radykalnej przebudowy systemu podatkowego, a tym samym wprowadzenia wielu uproszczeń. W mojej ocenie opozycja skoncentruje się na innych aspektach.

Reasumując, uważam, że ewentualny rząd opozycji:

Zrealizuje: 

  1. Powrót do składki zdrowotnej sprzed 2022 r.
  2. Zawieszony ZUS.
  3. Chorobowe dla pracownika płatne od 1 dnia przez ZUS.

Prawdopodobnie zrealizuje:

  1. Brak podnoszenia podatków.
  2. Kasowy PIT.
  3. Obniżkę VAT.

Mało prawdopodobne, że zrealizuje:

  1. Podwyższenie kwoty wolnej.
  2. Dobrowolny ZUS.
  3. Uproszczenia w podatkach.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Amerykańska gospodarka nabiera rozpędu, PMI dla przemysłu i usług powyżej 50 pkt.

PMI dla przemysłu w USA wyniósł 50 pkt wobec prognozy 49,50 pkt, natomiast PMI dla usług jest na poziomie 50,9 pkt wobec prognozy 49,8 pkt .

W przypadku obu odczytów mamy zatem pozytywne zaskoczenie, a dodatkowo przekroczony próg 50 pkt oznaczający poprawę nastrojów i pozytywną perspektywę na przyszłość.

Wyraźnie zarysowuje się również różnica z dzisiejszymi odczytami PMI dla Strefy Euro, które w obu przypadkach były zdecydowanie poniżej progu 50 pkt, ale i wyraźnie poniżej prognoz. PMI dla przemysłu 43 pkt (prognoza 43,70 pkt), dla usług 47,8 pkt (prognoza 48,7 pkt). Pokazuje to rosnący rozdźwięk między oczekiwaniami gospodarczymi dla USA a Europy.

Na otwarciu amerykańskie indeksy rosną, a dolar delikatnie się umacnia. Trudno jednak jednoznacznie wiązać to z dobrym odczytem PMI.

Szymon Gil, Makler z Michael / Ström Dom Maklerski

Revolut zaoferował akcje spółek z Europy

  • Klienci Revolut z krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EEA) mogą teraz handlować ułamkowymi akcjami ponad 70 spółek notowanych w Europie, już od jednego euro
  • Revolut stale rozwija ofertę usług inwestycyjnych, w tym roku poszerzył już listę dostępnych akcji spółek notowanych w USA i udostępnił klientom fundusze indeksowe (ETF)
  • Tak jak w przypadku handlu akcjami spółek amerykańskich i funduszy ETF, handel akcjami spółek z Europy będzie bezprowizyjny, w ramach dostępnych limitów
  • Revolut dodał też do platformy inwestycyjnej zlecenia stałe, funkcja ułatwi regularne zakupy każdego typu aktywów (akcje, ETF)

Revolut umożliwił klientom w Polsce handel ułamkowymi akcjami ponad 70 spółek notowanych w Europie.

Dzięki Revolut handel akcjami europejskich spółek będzie dostępny dla każdego, już od 1 euro inwestycji. Handel akcjami spółek notowanych w Europie będzie bezprowizyjny w ramach ustalonych limitów (według poszczególnych planów).

To kolejny krok w celu przełamania bariery ceny, wiedzy i dostępności usług inwestycyjnych, tak aby były one w zasięgu ręki każdego. Więcej typów aktywów, to także możliwość dodatkowej dywersyfikacji portfela inwestycyjnego i lepszego zarządzania ryzykiem. Revolut oferuje handel akcjami ponad 70 spółek notowanych w Europie, ponad 2200 spółek notowanych w USA i ponad 150 funduszy inwestycyjnych typu ETF (fundusze indeksowe). Klienci mogą zarządzać efektywnością swojego portfela poprzez aktualizowane w czasie rzeczywistym w aplikacji Revolut wykresy, informacje rynkowe i watchlisty.

Revolut dodał też do swojej platformy inwestycyjnej zlecenia stałe – nowa funkcja ułatwi regularne zakupy każdego typu aktywów (akcje, ETF). Pozwala na ustawienie terminu zakupu i częstotliwości – codziennie, co tydzień lub co miesiąc. Zdefiniowane i regularne zakupy akcji mogą pomóc inwestorom obniżyć wpływ krótkookresowej zmienności cen i dotrzymać postanowień w zakresie regularnego inwestowania.

Konsekwentnie zwiększamy dostępność usług inwestycyjnych dla konsumentów. Dziś dodajemy do naszej oferty możliwość handlu akcjami dużych spółek notowanych w Europie. Są one często bardziej znane naszym klientom w Europie, niż niektóre spółki amerykańskie. Od Adidas do Zalando, nasi klienci mogą wybierać wśród akcji spółek, z których usług sami na co dzień korzystają. Niebawem, dodatkowo poszerzymy tę listę” – powiedział Rolandas Juteika, Head of Wealth and Trading (EEA).

Pracujemy nad kolejnymi premierami produktów inwestycyjnych. Rozważamy udostępnienie usługi robo-advisory, obligacji skarbowych, inwestycyjnych funduszy wzajemnych (mutual funds), platformy inwestycyjnej dla bardziej doświadczonych inwestorów. Kolejną premierę planujemy ogłosić jeszcze w tym roku” – dodaje Jutejka.

Zależnie od posiadanego planu, klienci Revolut mogą wykonywać 1 (plan Standard), 3 (plan Plus), 5 (plan Premium) lub 10 (plan Metal i Ultra) bezprowizyjnych transakcji w miesiącu. Po wykorzystaniu miesięcznego limitu bezprowizyjnych transakcji, za każdą kolejną transakcję pobierana jest zmienna opłata w wysokości 0,25% (lub 0,12% w planie Ultra), minimum 1 euro. Revolut pobiera także opłatę depozytową (custody fee) w wysokości 0,12% wartości aktywów rocznie (pobierana miesięcznie).

Chudobska: Waloryzacja umów w zamówieniach publicznych to konieczność dla polskich firm

Polska gospodarka funkcjonuje w sytuacji bardzo wysokiej niepewności i nieprzewidywalnej zmienności, czyli dynamicznego wzrostu kosztów. Nowe, nieznane dotąd w historii nowej Polski po roku 1990 poziomy osiąga tempo wzrostu kosztów pracy. Ogłoszona na 2024 roku zmiana wysokości minimalnego wynagrodzenia o blisko 20% wystąpi w dwóch etapach: w styczniu i w lipcu. Zmiana ta wpłynie bezpośrednio na płace osób otrzymujących minimalne wynagrodzenie – a jednocześnie ponownie pociągnie za sobą rosnące oczekiwania płacowe na wszystkich stanowiskach. Ta presja płacowa zmusi przedsiębiorców do odpowiedniej korekty wynagrodzeń pracowników dotychczas otrzymujących wynagrodzenie wyższe niż kwota minimalnego wynagrodzenia za pracę. Dotyczy to w takim samym stopniu również pracowników nadzoru, księgowości oraz pozostałych pracowników administracji, niezbędnych do realizacji na Państwa rzecz usługi. Wszystkie te elementy mają ogromny wpływ na koszty realizacji zamówień publicznych – w których trzeba przywrócić równowagę ekonomiczną, jaka panowała w dniu podpisywania umowy.

– Waloryzacja w zamówieniach publicznych to przede wszystkim zapewnienie polskim przedsiębiorstwom stabilności ekonomicznej. Żebyśmy mogli konkurować na rynku, musimy mieć zdrowy biznes – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Monika Chudobska, Wiceprezes Zarządu Impel S.A., Chief HR Officer. – Zdrowe podstawy formalne i zdrową ekonomikę rynku. I tutaj przede wszystkim powinniśmy zadbać, wręcz nazwałabym to w pewnym sensie interwencjonizmem rynkowym, o kondycję polskich przedsiębiorstw i zbudowanie właściwej waloryzacji cen rynkowych. Mam na myśli ustawy o zamówieniach publicznych, artykuł 455. To niezwyczajna, niezwykła zmiana okoliczności – jak w obecnym czasie ogromny wzrost kosztów pracy, rosnąca płaca minimalna w tym roku i w przyszłym roku o ponad 20%, a także dwucyfrowa inflacja. Wszystko to wpływa na osłabienie polskich przedsiębiorstw. Myślę, że powinniśmy też patrzeć na to, co się dzieje w gospodarkach innych krajów europejskich – gdzie protekcjonizm państwa i mądre wspieranie przedsiębiorstw jest bardzo silne. Mam nadzieję, że będziemy mieli takie wsparcie jako przedsiębiorcy. Kluczowe jest zrozumienie, że zwaloryzowane zamówienia publiczne mogą być motorem napędzającym gospodarkę – tak, jak kiedyś inwestycje budowlane – podkreśla Chudobska

Cloud Technologies zwiększa sprzedaż danych o 27% r/r

Cloud Technologies konsekwentnie realizuje strategię rozwoju, opartą o wzrost organiczny. W sierpniu b.r., mimo wysokiej bazy, zwiększyła sprzedaż danych do kluczowych klientów o 27% r/r. Spółka rośnie dwukrotnie szybciej niż rynek.

– Z satysfakcją obserwujemy jak przyjęta przez nas strategia rozwoju przynosi zamierzone efekty. Wzrosty w wysokomarżowym segmencie sprzedaży danych napędzają rozwój Cloud Technologies, a otoczenie rynkowe nam sprzyja. Dynamika sprzedaży w miesiącach wakacyjnych przeważnie jest niższa, ale biorąc pod uwagę stale rosnącą bazę cały czas pozostaje na wysokim poziomie. Co więcej, mamy solidne podstawy do dalszych wzrostów i z optymizmem patrzymy w przyszłość – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies. 

Raportowany wskaźnik szacunkowej miesięcznej dynamiki sprzedaży danych obejmuje kluczowych klientów Cloud Technologies. Około 80% przychodów ze sprzedaży danych Cloud Technologies pochodzi z największego rynku reklamowego świata, czyli z USA, który jest jednym z najbardziej wymagających i konkurencyjnych rynków reklamy na świecie. Według prognoz eMarketera globalne wydatki na reklamę online będą rosły co najmniej do 2027 roku w tempie dwucyfrowym, a udział reklamy online w całkowitych wydatkach na reklamy sięgnie 74%.

Bardzo dynamicznie rośnie przy tym udział w reklamie online modelu bazującego na danych, czyli programmatic. W USA – kluczowym dla Cloud Technologies rynku – według prognoz eMarketera wydatki na reklamę programmatic będą w tym roku stanowić 90% wszystkich wydatków reklamowych, a udział  programmatic w rynku reklamy w USA w 2024 roku wzrośnie o 15% r/r. Z kolei z danych z raportu agencji badawczej Grand View Research wynika, że prognozowana wartość światowego rynku AdTech, na którym działa Cloud Technologies, wzrośnie do 2,4 tryliona USD w 2030 roku, co oznacza CAGR na poziomie 13,7% w okresie 2023-2030.

Celem strategicznym Cloud Technologies w perspektywie 2023-2025 jest dalszy dynamiczny rozwój sprzedaży danych w obecnych i nowych obszarach o dużym potencjale wzrostu. W ramach realizacji nowej strategii spółka zamierza przeznaczyć do 100 mln PLN w latach 2023 – 2025. Szczegółowy plan zakłada przeznaczenie do 60 mln PLN na potencjalne akwizycje i inwestycje, około 10 mln PLN na prace badawczo-rozwojowe, a także około 30 mln PLN na skup 250 000 akcji w ramach programu motywacyjnego dla pracowników. Jednocześnie Zarząd Cloud Technologies zarekomendował ustanowienie polityki dywidendowej, z dywidendą w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA. 30 czerwca br. spółka wypłaciła z zysku netto za 2022 rok dywidendę w łącznej wysokości 4,6 mln zł, co oznaczało 1 zł dywidendy na akcję.

41 proc. kierowców rozważyłoby zakup auta na wodór w przyszłości

  • Już dwóch na pięciu (41 proc.) polskich kierowców byłoby gotowych w przyszłości rozważyć zakup auta na wodór – wynika z badania Santander Consumer Multirent „E-rewolucja w świecie motoryzacji”. Po drugiej stronie skali znalazło się 24 proc. ankietowanych, którzy stwierdzili, że nie zdecydowaliby się na takie rozwiązanie.
  • Polscy kierowcy zapytani o to, na jaką alternatywę dla auta spalinowego zdecydowaliby się w pierwszej kolejności najczęściej wskazywali samochody z napędem hybrydowym (51 proc.). Na drugim miejscy znalazły się auta na wodór (24 proc.), a na ostatniej pozycji elektryki (7 proc.).

Jeden na siedmiu (13 proc.) polskich kierowców deklaruje, że w przyszłości rozważając zakup auta poważnie zastanawiałby się nad nabyciem pojazdu na wodór, a co czwarty (28 proc.) podkreśla, że dopuszcza taką możliwość – to wyniki badania Santander Consumer Multirent zrealizowanego na potrzeby raportu „E-rewolucja w świecie motoryzacji”. Ponadto 13 proc. respondentów przyznało, że raczej nie myśleliby o kupnie takiego pojazdu w przyszłości, a podobny odsetek (11 proc.) zdecydowanie odrzucił taką ewentualność. Co ciekawe, najbardziej przychylni zakupowi auta na wodór byli 60-latkowie (50 proc.) oraz osoby, których miesięczny dochód wynosi od 7 500 złotych netto w górę (55 proc.). Z kolei najmniejsze zainteresowanie wykazywali młodzi między 18 a 29 rokiem życia (33 proc.).

–  Warto podkreślić, że co trzeci ankietowany nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie czy w przyszłości rozważałby zakup auta na wodór – mówi Rafał Biegański, Menadżer ds. Rozwoju Biznesu z Santander Consumer Multirent. – Tak wysoki odsetek polskich kierowców, którzy nie odnieśli się do pomysłu kupna w przyszłości samochodu na wodór może wynikać z tego, że ta technologia jest zdecydowanie mniej rozpowszechniona w Polsce np. w porównaniu do elektryków. Może się to jednak zmienić w kolejnych latach wraz z jej dalszym rozwojem – dodaje.

Hybrydy najczęściej wybieraną alternatywą dla aut spalinowych

Duża część polskich kierowców wskazuje, że w ramach alternatywy dla auta spalinowego w pierwszej kolejności sięgnęliby po samochód z napędem hybrydowym. Tak odpowiedziało 51 proc. respondentów. Często również wymieniane były auta na wodór (24 proc. wskazań). Najmniej ankietowanych przyznało, że wybierając zamiennik auta spalinowego w pierwszej kolejności sięgnęłoby po pojazd napędzany prądem – tak odpowiedziało 7 proc. badanych.

–  Warto podkreślić, że rozważając alternatywę dla tradycyjnego auta polscy kierowcy częściej wybraliby samochód na wodór niż elektryk. Może to wynikać z przekonania, że to rozwiązanie bardziej ekologiczne i prostsze w obsłudze niż pojazdy na prąd. Często słyszy się bowiem o długim czasie ładowania takich aut oraz o tym, że rzeczywisty poziom tego, jak ekologiczny jest dany elektryk zależy od tego jak powstała energia, którą jest ładowany – mówi Rafał Biegański z Santander Consumer Multirent. – Niezależnie od tego, na jaką alternatywę dla pojazdów z napędem spalinowym postawimy, trzeba pamiętać, że zakup takiego samochodu nie musi być wyzwaniem finansowym. Realizując marzenia o aucie niskoemisyjnym warto skorzystać ze wsparcia podmiotów oferujących finansowanie zewnętrzne. Dla klientów indywidualnych Santander Consumer Financial Solutions przygotował pożyczkę konsumencką z dogodnym okresem spłaty nawet do 96 miesięcy. Z kolei osoby prowadzące własną działalność mogą wybrać leasing Santander Consumer Multirent  na auto elektryczne z dotacją z programu „Mój elektryk” – dodaje Rafał Biegański.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 14-23 sierpnia br. na osobach posiadających prawo jazdy na zlecenie Santander Consumer Multirent przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS). Zrealizowano je metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI). Próba n=1000.

Fuzje i przejęcia w sektorze technologicznym – koniec stagnacji

Rosnąca liczba dojrzałych spółek technologicznych w portfelach funduszy inwestycyjnych, wymuszone przez rynek przyspieszenie osiągania rentowności przez firmy z segmentu venture capital oraz spadek wycen powinny przełożyć się na wzrost liczby fuzji i przejęć w tym sektorze, wynika z analiz Bain & Company. Pierwszy raz od wielu lat kupujący mogą liczyć na poprawę swojej pozycji negocjacyjnej.

Eksperci Bain & Company szacują, że obecnie aż 44 proc. spółek technologicznych znajduje się w portfelach funduszy dłużej niż cztery lata, a 15 proc. od ponad sześciu lat. Tak wysoki odsetek, nienotowany od ponad dekady, jest efektem ograniczenia liczby fuzji i przejęć w branży od trzeciego kwartału 2022 roku.

W rezultacie uczestnicy rynku spodziewają się w najbliższych trzech latach fali wyjść z inwestycji w sektorze technologicznym, w tym sprzedaży spółek, które zostały zakupione w latach 2018-2021 za ponad 700 mld dolarów. Obserwowany od roku trend spadkowy na rynku fuzji i przejęć może więc ulec zmianie. W 2023 roku kwartalna wartość transakcji związanych z wyjściami z inwestycji w sektorze wyniosła średnio 20 mld dolarów, co stanowiło znaczący spadek w porównaniu do roku 2021 i 2022, kiedy wyniosła ona odpowiednio 107 mld i 75 mld dolarów.

Jednocześnie wartość środków przeznaczonych na inwestycje przez inwestorów finansowych (tzw. „dry powder”) pozostaje na podobnym poziomie, co może spowodować, że kiedy aktywność na rynku transakcji powróci, to kupujący mogą być w lepszej pozycji niż przed ostatnim spowolnieniem. Spowoduje to, że największy czynnik wzrostu wartości spółek technologicznych w ostatnich latach – wzrost mnożnika zysku przyjmowanego do wycen – może przestać spełniać swoją rolę.

Aby zapewnić odpowiednie zwroty na spółkach znajdujących się obecnie ich portfelach, inwestorzy powinni skupić się zatem na budowaniu wartości przedsiębiorstw poprzez zwiększanie efektywności modeli sprzedaży i marketingu, poprawę produktywności i poszukiwanie nowych obszarów rozwoju.

W ostatnich latach szalonego wzrostu, spółki technologiczne często zaniedbywały optymalizację efektywności w różnych obszarach swojej działalności – mówi Paweł Szreder, partner w Bain & Company – Paradoksalnie jest to dzisiaj nie najgorsza wiadomość, oznaczaczająca, że duża część z nich ma rezerwy wartości, które mogą zostać uwolnione przez dobrze zaplanowane programy poprawy efektywności.

Ważnym czynnikiem stymulującym rynek jest rozwój technologii i usług opartych na sztucznej inteligencji. Na rynku fuzji i przejęć rośnie w związku z tym zainteresowanie spółkami zajmującymi się uczeniem maszynowym i wdrażaniem rozwiązań opartych o AI. Ich udział w puli transakcji typu venture i na wczesnym etapie rozwoju wzrósł ponad dwukrotnie w pierwszym półroczu 2023 roku.

–  Wraz z nowymi usługami technologia wkracza w nowe obszary i staje się coraz ważniejsza dla każdej dziedziny życia – dodaje Paweł Szreder. – Inwestorzy to dostrzegają i szukają okazji, które przyniosą zyski dzięki upowszechnieniu kolejnych przełomowych rozwiązań. Ich zainteresowanie branżą dodatkowo wzrosło, gdy po wielu latach spadły średnie wyceny spółek.

Cały raport nt. branży technologicznej “Technology report 2023. Reset and Reinvent: The Thriving Landscape of Tech Innovation”: https://www.bain.com/insights/topics/technology-report/

Samochód elektryczny w biznesie – czy to opłacalne?

Samochody elektryczne cieszą się coraz większą popularnością. Jest to nie tylko kwestia prestiżu i zaprezentowania swojej proekologicznej postawy. Takie rozwiązanie staje się po prostu opłacalne.

W obliczu coraz większego nacisku na zrównoważony rozwój przedsiębiorstwa poszukują innowacyjnych rozwiązań, które będą sprzyjały zarówno środowisku, jak i ich portfelom. Elektryczna rewolucja w motoryzacji nie jest już tylko mglistą melodią przyszłości. Zmiany zachodzą już teraz i coraz więcej przedsiębiorców aktywnie w nich uczestniczy. W tym artykule przeanalizujemy, czy wprowadzenie samochodów elektrycznych do twojej floty będzie opłacalne z biznesowego punktu widzenia.

Samochód elektryczny a spalinowy

Zakup samochodu to ważna decyzja dla każdego przedsiębiorcy, a wybór między wersją elektryczną a spalinową może wywołać pewne rozterki. Samochody elektryczne, choć zazwyczaj droższe w zakupie, z czasem mogą okazać się bardziej ekonomiczne dzięki niższym kosztom eksploatacji i serwisowania. Z kolei samochody spalinowe zapewniają większy zasięg i szybsze „tankowanie”, ale ich eksploatacja obciąża środowisko większą ilością emisji szkodliwych substancji.

Ważnym aspektem jest także różnica w dofinansowaniach oraz ulgach podatkowych. Wprowadzono rozwiązania, które są znacznie korzystniejsze dla posiadaczy pojazdów elektrycznych. Nie można też zapominać o kwestiach związanych z ubezpieczeniami. Każdy przedsiębiorca musi uwzględnić polisę w swoim budżecie. Z tego powodu warto rozejrzeć się za taką, która zapewnia szeroką ochronę i ma atrakcyjną cenę – już teraz skorzystaj z kalkulatora OC i AC: https://hdi.pl/kalkulator/oc-ac/dane-pojazdu.

Ekologiczny wymiar biznesu – zalety samochodów elektrycznych

Sektor transportu jest jednym z głównych sprawców emisji gazów cieplarnianych. Dzięki zmianie floty na samochody elektryczne przedsiębiorstwa mają szansę znacznie zmniejszyć swój wpływ na środowisko. Obecnie klienci coraz częściej kierują swoje wybory konsumenckie w stronę firm, które stawiają na zrównoważony rozwój. Decyzja o zakupie elektryków może zatem wydatnie wpłynąć na wizerunek firmy.

Poza korzyściami dla środowiska firma może także dostrzec znaczne oszczędności w eksploatacji pojazdów elektrycznych. Brak konieczności kupowania paliwa, niższe koszty serwisowe, a także korzystne stawki ubezpieczeniowe to tylko niektóre z ekonomicznych korzyści, jakie można uzyskać, jeśli zdecydujesz się na ekologiczny transport. Takie rozwiązanie wdrażają już między innymi firmy kurierskie.

Ekologiczny samochód dostawczy jest przyjazny dla kieszeni?

Przedsiębiorca, który do swojej firmy kupuje elektryczny samochód ciężarowy, może skorzystać z prawa do odliczenia 100% VAT. Poza tym przysługuje mu możliwość zaliczenia do kosztów podatkowych wartości początkowej samochodu bez żadnego limitu. Jeśli wartość początkowa auta była wyższa niż 10 tysięcy zł, może zastosować stawki amortyzacyjne (takie jak w przypadku samochodu spalinowego) lub skorzystać z jednorazowego odpisu amortyzacyjnego dla małych przedsiębiorców.

Nie zapominajmy o dotacjach z programu „Mój elektryk”. Maksymalna kwota wsparcia zakupu wynosi 70 tysięcy złotych.

Elektryczne samochody osobowe w biznesie

Na rynku aut elektrycznych przeważają samochody osobowe, które cieszą się zainteresowaniem nie tylko przedsiębiorstw z branży transportowej. Wiele firm ma flotę służbowych samochodów – część jest w leasingu, inne stanowią ich własność. Wprowadzenie elektryka jest ważne z punktu widzenia wizerunkowego, ale nie tylko.

Podobnie jak w przypadku aut dostawczych, oznacza to duże korzyści finansowe. Dla samochodów elektrycznych, które wykorzystywane są firmie, ustanowiono bardzo duży limit amortyzacyjny. W 2022 roku został podniesiony do 225 tysięcy złotych. Również na auto osobowe można uzyskać odpowiednią dopłatę z rządowego programu wsparcia.

Przejście na samochody elektryczne – jak to zrobić?

Przejście na samochody elektryczne to proces, który wymaga starannego planowania. Przedsiębiorstwa powinny rozważyć różne aspekty, w tym infrastrukturę ładowania, dostępność serwisów oraz szkolenia dla personelu. Strategia wdrażania powinna być oparta na analizie kosztów i korzyści oraz na skonsultowaniu się z ekspertami w dziedzinie mobilności elektrycznej. Eksperci z HDI radzą również, by przy planowaniu zakupów, skonsultować się z przedstawicielem towarzystwa ubezpieczeniowego, który nakreśli, jaka polisa mogłaby być najkorzystniejszym rozwiązaniem z ekonomicznego punktu widzenia.

Choć samochody elektryczne mogą być droższe w zakupie, istnieją jednak różne formy wsparcia finansowego i ulg podatkowych, które mogą pomóc w przejściu na zieloną flotę. Można oczekiwać, że wraz z rosnącą popularnością i dojrzewaniem rynku ceny pojazdów elektrycznych będą stopniowo maleć, co czyni je coraz bardziej atrakcyjnym wyborem dla przedsiębiorstw.

Samochód elektryczny w biznesie – podsumowanie

Elektryczna rewolucja w motoryzacji niesie ze sobą wiele korzyści dla środowiska, ale także stanowi szansę dla firm na zyskanie konkurencyjnej przewagi i poprawę wizerunku. Wybór samochodów elektrycznych to inwestycja w przyszłość, a jej efekty mogą być odczuwalne na wielu płaszczyznach działalności przedsiębiorstwa. Analiza wszystkich aspektów tej decyzji pomoże w odpowiednim zaplanowaniu strategii i maksymalizacji korzyści. Samochody elektryczne stają się nie tylko symbolem nowoczesności, lecz także odpowiedzialności biznesowej i otwierają przedsiębiorstwom nowy rozdział w ekologicznym rozwoju.

Bitcoin szaleje, kakao najsłodsze od 45 lat, a kurs EUR/JPY najwyżej od 2008 r.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara jak zapałkę złamał dziś rano dosyć solidnie wcześniej wyglądający poziom oporu wyznaczany w strefie 31000-32000 USD przed jego lokalne maksima z kwietnia br. i lipca br. Wczesnym rankiem naszego czasu kurs BTC/USD przekroczył nawet przez chwilę poziom 35000 USD wychodząc na swój najwyższy poziom od 17 miesięcy. Później skala zwyżki uległa pewnej redukcji i ok. godz. 9:15 kurs BTC/USD rósł o 7,2 proc. znajdując się tuż poniżej poziomu 34000 USD.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara pomiędzy czerwcem 2022 a marcem 2023 tworzył w strefie ok. 15000 USD-ok. 25000 USD formację „odwróconej głowy z ramionami”. Kurs wyłamał się w górę z tej formacji w marcu 2023 roku, następnie do czerwca i września br. wykonał podwójny „ruch powrotny”, po czym wznowił zwyżkę. Pokonanie szczytów z kwietnia i lipca br. zdaje się otwierać drogę do kontynuacji zwyżki w kierunku okolic poziomu 40000 USD sugerowanego przez rozmiary opuszczonej górą 7 miesięcy temu formacji „głowy z ramionami”.

Cena kontraktów na kakao notowanych na ICE minimalnie przekraczając we wtorek rano poziom swego szczytu z marca 2011 roku zaliczyła dziś swój najwyższy poziom od 1978 roku. Cena tego kontraktu znajduje się w okolicach górnego ograniczenia kanału trwającego od 2017 roku trendu wzrostowego, więc można spekulować, że w krótszej perspektywie dalszy potencjał wzrostowy ceny tego surowca jest już raczej ograniczony. W dłuższym horyzoncie czasowym cenę kontraktów na kakao można umieścić w obrębie kanału trwającego od 2000 roku trendu wzrostowego i w jego ramach można dopatrywać się na tym rynku dalszego długoterminowego potencjału wzrostowego, ale oczywiście nie wyklucza to pojawienia się na rym rynku silnej średnioterminowego korekty ostatniej hossy.

Od czasu domniemanej interwencji władz finansowych Japonii na rynku monetarny, która miała nastąpić na początku października, gdy kurs amerykańskiego dolara do japońskiego jena ponownie jak to wcześniej zbliżył się do poziomu 150 JPY, jen ponownie słabł. Dziś rano kurs EUR/JPY minimalnie pokonał poziom swego szczytu z końca sierpnia br., a tym samym dotarł do swego najwyższego poziomu od 2008 roku. Po tym osiągnięciu kurs EUR/JPY zawrócił jednak na południu i ok. godz. 9:55 spadał o 0,21 proc.

Po tym jak S&P 500 zaliczył wczoraj swój najniższy poziom od początku czerwca br., dziś w Azji brak było na rynkach akcji jakiejś dominującej tendencji (japoński Nikkei 225 +0,2 proc., australijski All Ordinaries +0,22 proc.), zaś W Europie ok. godz. 9:45 niemiecki DAX tracił 0,16 proc., a francuski CAC 40 spadał o 0,08 proc.

Na GPW doszło natomiast do silnego odbicia po 4 sesjach spadku (2,16 proc. ok. godz. 10:05).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Coface: Dynamika wzrostu niewypłacalności firm nieznacznie hamuje. Czy najgorsze już za nami?

Bardzo niekorzystna sytuacja gospodarcza ostatnich lat przełożyła się na upadłość 3 640 firm, co oznacza wzrost o 89% w porównaniu z tym samym okresem w poprzednim roku. Pomimo nadal wysokiej liczby niewypłacalności w trzecim kwartale 2023 roku zanotowano 13% spadek w porównaniu do poprzedniego kwartału. Warto monitorować, czy trend ten utrzyma się w dłuższej perspektywie. Pod uwagę należy wziąć przede wszystkim wyniki wyborów parlamentarnych.

Polska gospodarka doświadcza obecnie trudności ze względu na niekorzystną globalną sytuację gospodarczą, która dotknęła między innymi Stany Zjednoczone, Chiny i Indie. Rozwój krajów Europy Wschodniej również znacząco wyhamował. Presja na marże, wzrost cen surowców energetycznych i wynagrodzeń ogranicza zyski polskich przedsiębiorstw, co jest potęgowane wciąż stosunkowo niskim popytem. Jak wygląda obecna sytuacja gospodarcza w kraju i czego możemy się spodziewać w następnych miesiącach?

Powolne wyhamowanie liczb w Krajowym Rejestrze Zadłużonych

W pierwszych dwóch kwartałach 2023 roku liczba niewypłacalnych firm dynamicznie rosła i dopiero w trzecim kwartale odnotowano lekkie wyhamowanie tego trendu. Według danych z września 2023 roku, w Krajowym Rejestrze Zadłużonych (KRZ) ogłoszono 65% tzw. obwieszczeń o ustaleniu dnia układowego – 2381 decyzji, które są postanowieniami pozasądowymi, oraz 35% ogłoszonych przez sądy postanowień o upadłości lub restrukturyzacji polskich przedsiębiorstw – 1259 decyzji. Łącznie ogłoszono 3640 postanowień o niewypłacalności polskich przedsiębiorstw. Jest to wzrost o 32% w stosunku do całego ubiegłego roku.

Wśród postępowań sądowych ogłoszono 780 zatwierdzeń układu, co stanowi wzrost w wysokości 94% w porównaniu z tym okresem w ubiegłym roku. Jest to najczęściej wykorzystywane postanowienie sądowe wśród przedsiębiorców.

Jakie branże ucierpiały najbardziej?

Ostatnio zanotowane wyhamowanie dynamiki wzrostu liczby niewypłacalności można zauważyć we wszystkich branżach.

Barbara Kamińska, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Coface w Polsce
Barbara Kamińska, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Coface w Polsce

– W trzecim kwartale mamy do czynienia z wciąż wysokim, ale spadkowym 13-procentowym odczytem – postępowaniami objęto 1 112 przedsiębiorstw – mówi Barbara Kamińska, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Coface w Polsce. Dodaje: Podobnie zauważamy spadek niewypłacalności w poszczególnych branżach w trzecim kwartale br., co może napawać umiarkowanym optymizmem w zakresie prognoz na przyszłość. Być może apogeum niewypłacalności mamy już za sobą?

Wyraźną dynamikę spadkową zanotowano między innymi w: branży produkcyjnej (spadek o 19% w stosunku do drugiego kwartału 2023 r., upadło 171 firm), branży handlowej (spadek o 8%, upadło 253 firmy), branży budowlanej (spadek o 10%, upadło 152 firmy), w transporcie (spadek o 21%, upadło 119 firm) i usługach (spadek o 17%, upadło 336 firm).

Jednocześnie jedyną branżą, w której nastąpił wzrost niewypłacalności jest rolnictwo (wzrost o 23%, upadło 81 firm). Warto podkreślić, że sektor rolnictwa w pierwszym kwartale był jedyną branżą, w której dotąd widoczny był spadek.

Jakie firmy upadają najczęściej i gdzie odnotowano największe liczby?

Tak jak w poprzednich kwartałach, najbardziej narażeni na skutki niewypłacalności są indywidualni przedsiębiorcy, których liczba upadłości obecnie osiągnęła 2 798. W ciągu 9 miesięcy bieżącego roku upadło również 637 spółek z o.o., 76 spółek komandytowych i 69 spółek akcyjnych.

Największą liczbę niewypłacalności odnotowano w województwach: mazowieckim, śląskim oraz wielkopolskim.

Jak będzie wyglądać końcówka 2023 roku?

Nadchodzące miesiące przyniosą dalszą niepewność, zwłaszcza na rynkach zagranicznych, od których polska gospodarka wciąż jest uzależniona. Obecna prognoza Coface przewiduje, że globalny wzrost gospodarczy w 2024 roku wyniesie zaledwie 2,2%, w porównaniu z wcześniej prognozowanym 2,4% na obecny rok. Niższe wyniki odnotowano jedynie w obliczu kryzysu technologicznego, finansowego i pandemii COVID-19. Natomiast podwyższanie stóp procentowych, chociaż ma obecnie wpływ na hamowanie inflacji, jednocześnie ogranicza przyspieszenie wzrostu gospodarczego.

Według ekspertów Coface obecne trendy spadkowe w dynamice niewypłacalności firm odzwierciedlają sytuację makroekonomiczną w Polsce. Chociaż liczba upadających firm zmniejszyła się w trzecim kwartale, nadal nie można stwierdzić, że ta tendencja się utrzyma. Szacunki wyciągnięte na podstawie zebranych danych z ostatnich 9 miesięcy wciąż nie świadczą o zakończeniu trudnej sytuacji polskiej gospodarki.

Nadal wiele firm w trudnej sytuacji płynnościowej będzie zmuszonych sięgać po przewidziane prawem środki zaradcze skutkujące brakiem płatności dla ich kontrahentów – tłumaczy Grzegorz Sielewicz, Główny Ekonomista Coface w Polsce i w Regionie Europy Centralnej. Dodaje: Przez ostatnie lata, od momentu zmiany prawa upadłościowego i wprowadzenia nowych postępowań, biznes coraz skuteczniej wykorzystuje dostępne możliwości i pozostaje mieć nadzieję, że także w najbliższych miesiącach działania restrukturyzacyjne mające na celu powrót firmy do efektywnej działalności biznesowej będą wykorzystywane w pierwszej kolejności, a dopiero w razie ich niepowodzenia firmy ogłoszą upadłość w celu likwidacji majątku.

Wyniki wyborów niosą złotego na szczyt

Polska waluta okazała się w minionym tygodniu silniejsza od wszystkich walut G10, co przypisywać możemy w dużej mierze wynikom wyborów parlamentarnych oraz nie najgorszemu sentymentowi względem regionu (istotnie umocnił się także m.in. forint). Złotemu nie przeszkodziły nawet stonowany tryb risk-off spowodowany kryzysem na Bliskim Wschodzie oraz niższy od oczekiwań odczyt inflacji bazowej.

W zakresie głównych walut ruchy były niewielkie, znamienne jest jednak to, że kolejny tydzień rosnących rentowności długoterminowych obligacji w USA ponownie nie zapewnił dolarowi istotnego wsparcia. Sugeruje to, że obecne poziomy amerykańskiej waluty zawierają już w wycenie bardzo pozytywny scenariusz dla gospodarki i wysokie rentowności na znacznie dłużej. W połączeniu z rozciągniętym pozycjonowaniem inwestorów i bardziej pozytywnym względem dolara konsensusem może to oznaczać, że zyski amerykańskiej waluty będą odtąd ograniczone.

W tym tygodniu uwaga skupi się na czwartkowym (26.10) posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego, nie spodziewamy się jednak zmian stóp procentowych, kluczowa będzie więc komunikacja. Spośród odczytów makroekonomicznych najważniejsze będą wstępne dane o wskaźnikach PMI dla aktywności biznesowej w USA, strefie euro i Wielkiej Brytanii, które poznamy we wtorek (24.10). Oczekiwania wobec danych ze Starego Kontynentu nie są wysokie, rynek spodziewa się za to niezłych odczytów zza oceanu.

W dalszej części tygodnia (piątek 27.10) poznamy raport o preferowanej przez Rezerwę Federalną inflacji PCE. Inwestorzy będą również uważnie śledzili wydarzenia na Bliskim Wschodzie, choć wpływ kryzysu na rynki finansowe, a w szczególności na waluty, jest jak na razie dość ograniczony i obejmuje umiarkowane przepływy do walut safe haven, takich jak frank szwajcarski.

PLN

Dobra passa złotego trwała w ubiegłym tygodniu, a polska waluta zakończyła go na szczycie zestawienia walut regionu, co łączyć można w dużej mierze z wynikami wyborów parlamentarnych. Wywołany przez nie impuls był nieco silniejszy, niż myśleliśmy, i para EUR/PLN zwiększyła swój spadek, osiągając we wtorek najniższy od początku sierpnia poziom 4,41. W dalszej części tygodnia złoty nieznacznie się jednak osłabił, co wiążemy z realizowaniem zysków przez inwestorów i mniej korzystną sytuacją zewnętrzną – rosnącymi rentownościami długoterminowych amerykańskich obligacji i ucieczką do bezpiecznych aktywów.

Do odwrócenia doszło również mimo wielu pozytywnych odczytów z Polski. Szczególnie krzepiące są silne dane o sprzedaży detalicznej, które wydają się dalej potwierdzać, że minimum w odniesieniu do konsumpcji w Polsce jest za nami. Warto również zaznaczyć, że bazowa miara inflacji spadła silniej, niż oczekiwano, do 8,4%, nie doprowadziło to jednak do obniżenia wycen stóp procentowych. Właściwie po wyborach rynki uważają, że NBP będzie redukował stopy w bardziej stopniowym tempie, niż sądziły wcześniej – zmiana tych wycen miała prawdopodobnie po części wpływ na obserwowane w ostatnich dniach umocnienie polskiej waluty.

W tym tygodniu skupimy się głównie na wieściach z zewnątrz. Nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby waluta oddała więcej zysków, szczególnie jeśli otoczenie stanie się jeszcze mniej korzystne. Wieści dotyczące polityki w Polsce również mogą być dla złotego istotne w krótkim terminie.

EUR

Lepsze od oczekiwań chińskie dane makroekonomiczne powinny być pozytywne dla wspólnej waluty, kryzys na Bliskim Wschodzie może jednak stanowić ryzyko dla wzrostu, głównie poprzez wpływ na wzrost cen energii. EBC musi brać powyższe ryzyka stagflacyjne pod uwagę i oczekujemy, że w czwartek utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Rynki swap nie spodziewają się zmian i wskazują, że kolejnym ruchem będzie najprawdopodobniej cięcie stóp około połowy 2024 r.

Prezeska Christine Lagarde musi zachować ostrożność, wzrosły bowiem znacząco ryzyka dla wzrostu, lecz inflacja bazowa pozostaje uporczywie wysoka, a jej trend spadkowy wciąż jest niepewny. Jeśli Lagarde wyrazi większe obawy dotyczące kondycji gospodarki bloku, euro może pod koniec tygodnia ponownie znaleźć się pod presją sprzedażową. Jakakolwiek forma odsunięcia oczekiwań rynkowych dotyczących obniżek stóp procentowych byłaby zaś niewątpliwie jastrzębia dla wspólnej waluty i mogłaby spowodować jej natychmiastową aprecjację z obecnych niewysokich poziomów.

USD

Amerykańska gospodarka w dalszym ciągu pozostaje niewzruszona uporczywym wzrostem rentowności. Mimo że rentowność 10-letnich obligacji skarbowych przekroczyła 5%, a oprocentowanie 30-letnich kredytów hipotecznych 8%, większość danych gospodarczych, w tym ubiegłotygodniowy raport dotyczący sprzedaży detalicznej we wrześniu, wciąż zaskakuje w górę. Przewodniczący FOMC Jerome Powell podczas swojego przemówienia w zeszłym tygodniu wysłał mieszane sygnały, ich wpływ na dolara był jednak po wahaniach na rynku raczej neutralny. Powell pozostawił otwarte drzwi do dalszych podwyżek, zaznaczając, że polityka „nie jest zbyt ciasna”, jednocześnie wspomniał jednak o oznakach ochłodzenia na rynku pracy i wpływie wyższych rentowności na zacieśnianie warunków finansowania.

Oczekuje się, że odczyt PKB w III kwartale (czwartek 26.10) wykaże wzrost o ponad 4% w ujęciu zanualizowanym, co jest zgodne z nominalnym wzrostem na poziomie około 8%. Różnica między gospodarkami po obu stronach Atlantyku nie mogłaby być wyraźniejsza – pytanie brzmi, w jakim stopniu jest już uwzględniona w wysokich poziomach dolara i konsensusie rynkowym dotyczącym jego dalszej aprecjacji.

GBP

Wyższa od oczekiwań inflacja i słaba sprzedaż detaliczna we wrześniu nie były dla Banku Anglii pozytywnymi wiadomościami. Uporczywie wysoka główna miara dynamiki cen i widoczna utrata gospodarczego momentum są zgodne ze stagflacją, a bardzo wysoki wzrost płac podnosi ryzyko efektów drugiej rundy i ustabilizowania oczekiwań inflacyjnych na obecnych, wysokich poziomach.

Funt utrzymuje się na dość atrakcyjnych poziomach, gołębie przekazy Banku Anglii i jego niechęć do podwyżek mogą jednak opóźnić aprecjację waluty. Istotne dla funta będą w tym tygodniu odczyty stopy bezrobocia (wtorek 24.10) i wskaźników PMI w październiku (środa 25.10). Inwestorzy będą również wyczekiwali przyszłotygodniowego posiedzenia Rady (czwartek 02.11) – oczekują oni utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie i mają nadzieję na uzyskanie większej jasności w kontekście krótkoterminowych planów banku.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Optymistyczne przyśpieszenie w danych GUS budownictwa mieszkaniowego

Najnowsza informacja GUS, prezentująca statystyki budownictwa mieszkaniowego we wrześniu oraz pierwszych trzech kwartałach bieżącego roku, zakomunikowała bardzo długo oczekiwane przyśpieszenie ich dynamiki. Języczkiem u wagi pozostaje aktywność inwestycyjna deweloperów, która w ubiegłym miesiącu pozytywnie zaskoczyła wartościami nie notowanymi od połowy ubiegłego roku.

Tym razem zdecydowanie pozytywna zmiana stała się udziałem dwóch najważniejszych z punktu widzenia bieżącej koniunktury kategorii gusowskich danych budownictwa mieszkaniowego, czyli mieszkań rozpoczętych oraz pozwoleń. Zwłaszcza nowe budowy deweloperskie, których dane od miesięcy pozostawały w głębokiej defensywie, a które w ostatnim okresie wzmożonego popytu na mieszkania za sprawą programu kredytów preferencyjnych generowały zagrożenie dla rynkowej stabilności popytowo-podażowej, stanowią szczególnie optymistyczny akcent gusowskiej informacji.

Razem we wrześniu w ramach wszystkich kategorii inwestycyjnych ruszyła budowa 19 tys. mieszkań i domów, co oznacza wzrost w relacji rdr o niemal dokładnie jedną piątą oraz 6 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca. W sumie w trzech pierwszych kwartałach bieżącego roku rozpoczęto budowę 139 tys. lokali, co oznacza wynik gorszy od uzyskanego w analogicznym okresie ub. roku o niemal 16 proc.

Z kolei sami deweloperzy od początku roku przekroczyli we wrześniu poziom 80 tys. nowych budów, co także oznacza kilkunastoprocentowy regres w relacji rok do roku. Jednak zdecydowanie bardziej liczącym się wynikiem jest ten osiągnięty w samym wrześniu na poziomie 12,2 tys. jednostek, o 13 proc. lepszym mdm i aż 40 proc. powyżej osiągniętego w analogicznym okresie ub. roku. Nie jest to może jeszcze rezultat gwarantujący zrównoważenie napierającego za sprawą BK2% popytu na nowe mieszkania, ale na pewno świadectwo determinacji deweloperów w dążeniu do eliminacji ryzyka zupełnego załamania równowagi popytowo-podażowej pierwotnego segmentu mieszkaniówki. Tym samym istotnie wzrosło prawdopodobieństwo zdecydowanego odreagowania trwającego od ponad roku marazmu inwestycyjnego.Statystyki GUS mieszkaniowych inwestycji deweloperskich w Polsce

Co ciekawe, obok znacznej poprawy gusowskich danych dotyczących mieszkań rozpoczętych, wrzesień zaowocował podobnie wyraźnym ożywieniem w przypadku nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym. Wynik ogółem na poziomie grubo powyżej 23 tys. decyzji administracyjnych jest zarówno rok do roku, jak i miesiąc do miesiąca, lepszy odpowiednio o 4 i 16 proc. Natomiast rezultat od początku roku na poziomie ponad 174 tys., jest o ponad jedną czwartą gorszy od osiągniętego w analogicznym okresie 2022 r.

W przypadku tej kategorii danych ponownie na duże wyróżnienie zasłużyli deweloperzy, których wrześniowy wynik  na poziomie  16,3 tys.,  wyższy od osiągniętego miesiąc wcześniej aż o 28 proc., można już zaliczyć do średnich w ostatnich latach. Z kolei wolumen blisko 115 tys. decyzji uzyskanych od początku roku oznacza regres w stosunku do analogicznego okresu ub. roku o 29 proc. W tym przypadku spadek ów wydaje się jednak mniej istotny od wyniku miesięcznego, który być może jest zapowiedzią poprawy nastrojów inwestycyjnych deweloperów.

Tymczasem statystyki mieszkań oddanych do użytkowania, jak wiadomo niewiele znaczące dla rozwoju i oceny bieżącej koniunktury, utrwalają stabilizację swych notowań na poziomach zbliżonych do dolnego ograniczenia wahań z ostatnich lat. Wynik ogółem z września na poziomie 16,3 tys. jest słabszy o niecałe 11 proc. od  osiągniętego w poprzedzającym sierpniu i aż o jedną czwartą w relacji rok do roku. Rezultat od początku roku na poziomie 161 tys. oddanych lokali jest minimalnie gorszy od uzyskanego w analogicznym okresie trzech pierwszych kwartałów 2022 roku.

O ile sierpniowe dane GUS budownictwa mieszkaniowego dawały realną nadzieję na przełamanie wyraźnie słabnącego potencjału inwestycyjnego krajowej mieszkaniówki, to wrzesień już dość mocno wzmacnia oczekiwania na wzrost aktywności inwestycyjnej deweloperów, tak potrzebny dla zaspokojenia sztucznie wywindowanego popytu.  Szczególnie mogą cieszyć statystyki deweloperskich mieszkań rozpoczętych, które sygnalizują możliwość poprawy relacji popytowo-podażowych rynku pierwotnego już w bliskiej perspektywie. Pytanie, czy poprawy w stopniu wystarczającym.

Z danych serwisu BIG DATA RynekPierwotny.pl nie wynika bowiem, aby w relacjach popytowo-podażowych rynku pierwotnego następowała istotna statystycznie poprawa. We wrześniu w stosunku do sierpnia nastąpił wprawdzie pewien postęp, jednak w przypadku największych rynków Warszawy, Krakowa czy Wrocławia, w dalszym ciągu stosunek nowych wprowadzeń do wolumenów lokali sprzedanych wygląda dość deprymująco.

Dlatego też wyraźny wzrost aktywności inwestycyjnej deweloperów we wrześniu, choć na pewno jest zjawiskiem jak najbardziej pożądanym, może okazać się niedostateczny dla eliminacji szeregu zagrożeń, jakie pojawiły się na rynku w ostatnim okresie wzmożonego popytu, stymulowanego programem kredytów preferencyjnych BK2%.

Z kolei dalsze znaczące podnoszenie poprzeczki dla nowych inwestycji może okazać się dla deweloperów dość ryzykowne. Sytuacja rynkowa jest w dalszym ciągu mało przewidywalna, podobnie jak nieprzewidywalny jest wpływ jedynego praktycznie stymulatora popytu w postaci BK2%. Na razie wzrost inwestycji i pozwoleń deweloperskich zdaje się ostrożnie korespondować z przypominającymi efekt śnieżnej kuli statystykami popularności programu kredytów preferencyjnych. Jednak jak wiadomo obawy o jego perspektywy i sprawczość rynkową narastają z tygodnia na tydzień, co nie pozostanie zapewne bez wpływu na decyzje przedsiębiorców. Niepewność wzmaga także oczekiwana w kraju zmiana przy sterach władzy, co dodatkowo komplikuje możliwości prognostyczne koniunktury w rodzimej mieszkaniówce już w średnim okresie. Stąd choć perspektywy dla rynkowych statystyk inwestycyjnych na najbliższe miesiące wydają się niezagrożone, to w dłuższym terminie bardzo trudno jest cokolwiek prognozować.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Spadek wakatów i stopniowy powrót aktywności deweloperskiej na rynku biurowym w Warszawie

Na rynku nieruchomości biurowych w Warszawie maleje dostępność powierzchni biurowej. Jak podaje firma doradcza Savills, współczynnik wakatów w całym mieście spadł do 10,6%, a w samym centrum do nieco ponad 9%. Na większy wybór najemcy będą mogli liczyć wraz z odmrażaniem projektów kolejnych inwestycji biurowych. Proces ten powoli się rozpoczyna, na co wskazuje wzrost ilości powierzchni w budowie.

Jak wynika z najnowszego raportu firmy Savills, całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie na koniec września 2023 r. wyniosły 6,2 mln m kw. Rynek biurowy w stolicy wzbogacił się o 20 300 m kw. powierzchni, która została dostarczona w czterech nowych projektach, z których największy to kolejny budynek w kompleksie The Park (White Star Real Estate, 11 000 m kw.).

W budowie znajduje się obecnie blisko 263 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej, z której aż 82% znajduje się w centrum miasta. Zgodnie z planami deweloperów, 143 000 m kw. ma zostać wybudowane do końca 2024 r.

„Po systematycznym spadku aktywności deweloperów, który trwał od wybuchu pandemii Covid-19 w 2020 r., obecnie obserwujemy stopniowe odwrócenie trendu. W 2023 r. w Warszawie rozpoczęto realizację pięciu nowych inwestycji biurowych. W dalszym ciągu część deweloperów wstrzymuje się jednak z uruchomieniem kolejnych projektów w oczekiwaniu na większy stopień komercjalizacji tych, które są obecnie realizowane” – komentuje Daniel Czarnecki, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja właściciela, Savills.

Do największych projektów biurowych, które zostaną dostarczone na rynek w latach 2025-2026 należą m.in. The Bridge (Ghelamco, 47 000 m kw.), Upper One (Strabag Real Estate, 35 500 m kw.) oraz Towarowa 22B (Echo Investment, 31 100 m kw.).

Całkowity popyt na powierzchnię biurową w Warszawie wygenerowany przez najemców między styczniem a wrześniem 2023 r. wyniósł 496 600 m kw., co stanowi spadek o około 18% w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Mimo to eksperci Savills zaobserwowali delikatny wzrost popytu z kwartału na kwartał (157 400 m kw. w I kw., 165 200 m kw. w II kw. i 174 000 m kw. w III kw. br.).

Największy udział w popycie miały nowe umowy (52%). Umowy przednajmu wygenerowały prawie 7% całkowitego popytu, a ekspansje nieco poniżej 4%. Najemcy renegocjowali prawie 189 000 m kw., co oznacza 38% udział w całkowitym popycie. Dla porównania w całym 2022 r. renegocjacje wyniosły 39%, nowe umowy najmu 43%, ekspansje 8%, a umowy przednajmu 10%.

Operatorzy elastycznych powierzchni biurowych w Warszawie wynajęli 10 600 m kw. w sześciu transakcjach, z których trzy dotyczyły nowych lokalizacji: OmniOffice w budynkach Warsaw UNIT (3200 m kw.) i Grzybowska Park (1400 m kw.) oraz Business Link w budynku Studio B (3000 m kw.).

Zgodnie z danymi Savills, na koniec września 2023 r. współczynnik powierzchni niewynajętej w Warszawie wyniósł 10,6% i spadł o 1,5 pp. w ujęciu rocznym. Miesięczne stawki w najbardziej prestiżowych lokalizacjach strefy Centrum utrzymały się w przedziale 22,5-26 euro za m kw. miesięcznie, a na Służewcu na poziomie 13,00-15,00 euro za m kw. miesięcznie. Najemcy muszą się jednak liczyć z wysokimi kosztami związanymi z opłatami eksploatacyjnymi w budynkach.

Szukasz biura w Warszawie? Znajdź nieruchomość i skontaktuj się z ekspertami Savills. Doradzamy bez prowizji.

Wybory w Polsce: entuzjazm na rynkach, ale tylko na chwilę

Wynik wyborów w Polsce przyniósł silny entuzjazm na rynki. Z drugiej strony kolejne dni powodowały, że ten entuzjazm gasł, a rynki wracały na stare pozycje. W tle mamy wzrosty złota i bitcoina przy przecenie obligacji.

Sprzedaż detaliczna przyspiesza

Polska utrzymuje pewną niezdrową tendencję w gospodarce. Cały czas rośnie sprzedaż detaliczna napędzana wydatkami socjalnymi, podczas gdy produkcyjne wskaźniki nie wyglądają najlepiej. Wzrost sprzedaży detalicznej był nawet szybszy od oczekiwań i wyniósł 3,6% w skali roku. Oczekiwania wynosiły 3%, co oznacza, że jest to pozytywna niespodzianka dla polskiej waluty. Ta jednak podąża w ostatnich dniach głównie za doniesieniami z polskiej polityki, gdzie inwestorzy odczytali przez różowe okulary wyniki wyborów.

Powyborczy rynek

Po samych wyborach widać było wyraźny entuzjazm zarówno na giełdzie, jak i na walutach. Szybko jednak nadszedł moment refleksji, że od wyniku wyborów do utworzenia rządu to jednak minie wiele tygodni. Dodatkowo pojawiło się kilka niepokojących wypowiedzi z grona zwycięskich partii i szybko się okazało, że początkowy entuzjazm okazał się nadmierny. W rezultacie na otwarciu poniedziałkowym kurs euro spadł z okolic 4,53 zł do 4,47 zł. Następnie we wtorek przebijał w dół okolice 4,42 zł, by finalnie zatrzymać się w piątek już na 4,46 zł. Jeszcze gorzej wyglądało to na giełdzie. W momencie pierwszego entuzjazmu WIG20 wyskoczył z okolic 1980 pkt do 2140 pkt we wtorek. Od tego jednak czasu mieliśmy równię pochyłą, kończąc tydzień w okolicach 2030 pkt.

Alternatywne inwestycje zyskują

W ostatnich dniach byliśmy świadkami dużego wzrostu kilku instrumentów uważanych za inwestycje alternatywne. Dobrym przykładem jest złoto. Jeszcze dwa tygodnie temu znajdowaliśmy się wyraźnie poniżej 1900 dolarów za uncję, teraz atakowany jest poziom 2000 dolarów. W górę idzie także najpopularniejsza kryptowaluta świata. Instrument, który miał być odpowiedzią na podlegającego inflacji dolara, zyskuje jednak dopiero gdy perspektywy inflacyjne spadają. Ruch w ciągu 2 tygodni z okolic 27 000 dolarów na niemal 31 000 z pewnością robi wrażenie. Co ciekawe, pieniądze uciekają z rynku obligacyjnego. Tam wyraźnie rosną rentowności obligacji 10-letnich. W USA dzisiaj rano przekroczyły pierwszy raz od 15 lat poziom 5%.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Popyt na domy wzrósł o 19 proc. – podsumowanie III kwartału na rynku nieruchomości

Rynek domów: podaż trzyma się stabilnie, a podwyżki cen omijają wiele miast.

Kiedy na rynku mieszkań oferta topnieje w szybkim tempie, w segmencie domów jednorodzinnych wybór wciąż jest dość spory. To jeden z czynników, które spowodowały, że w 7 z 18 miast wojewódzkich nie zaobserwowano wzrostu średnich cen ofertowych – wynika z analizy cen na rynku wtórnym, którą po III kwartale br. przygotował portal Nieruchomosci-online.pl.ceny domów

W ostatnich miesiącach wiele mówi się o spadającej liczbie ofert na rynku nieruchomości, ale nie dotyczy to domów jednorodzinnych. Dane portalu Nieruchomosci-online.pl wskazują, że sytuacja podażowa w tym segmencie wygląda inaczej niż w przypadku mieszkań, które znikają z rynku dość szybko.

– Kiedy porównamy III kwartał do II kwartału br., liczba ogłoszeń domów jednorodzinnych wystawionych na sprzedaż na portalu spadła bardzo nieznacznie, bo tylko o 2 proc. k/k, co może określać obecny poziom zainteresowania tego typu nieruchomościami wśród klientów. Tak naprawdę możemy więc mówić o stabilizacji podaży, która widoczna jest mniej więcej od kwietnia. W tym segmencie wybór jest cały czas stosunkowo szeroki; w przypadku naszego serwisu dostępnych jest aktualnie blisko 44 tys. ofert w całej Polsce. Analizując szerszy okres, można powiedzieć, że od 2022 r. oferta się odbudowuje z miesiąca na miesiąc po wyprzedaży, która nastąpiła w 2021 r. – komentuje Rafał Bieńkowski, PR manager w Nieruchomosci-online.pl.

– Oczywiście wpływ na wysokość podaży ma też dłuższy czas sprzedaży domów, który charakteryzował ostatnie 12 miesięcy. Blisko połowa pośredników biorących udział w naszym cokwartalnym badaniu nastrojów rynkowych przyznała niedawno, że czas życia oferty domów (od momentu wystawienia ogłoszenia do zamknięcia transakcji) wynosi od 6 do 12 miesięcy. A 21 proc. agentów doświadczyło sprzedaży trwającej dłużej niż rok. Innymi słowy: niektóre oferty są obecne na portalach ogłoszeniowych już od dłuższego czasu. Podaż budują też nieruchomości, na które szczególnie trudno znaleźć nabywców. Dotyczy to dużych, wysłużonych domów, które wymagają generalnych remontów – dodaje Rafał Bieńkowski.

Brakuje mieszkań, więc rozglądamy się też za domami

Jeszcze w pierwszej połowie 2023 r. popyt na domy jednorodzinne odbudowywał się bardzo powoli. Jak informowaliśmy, w II kwartale br. liczba zapytań ze strony osób poszukujących była większa o 2 proc. w porównaniu z I kwartałem 2023 r. Ostatnie miesiące przyniosły jednak spore przyspieszenie.

W III kwartale br. liczba kontaktów, które osoby poszukujące nawiązały z ogłoszeniodawcami za pośrednictwem portalu Nieruchomosci-online.pl, wzrosła o 19 proc. k/k. Chociaż „Bezpieczny Kredyt 2%” był impulsem głównie dla mieszkaniówki, to jednak i segment domów do pewnego stopnia na nim skorzystał – część domów z drugiej ręki, szczególnie na mniejszych rynkach, wpisywała się bowiem cenowo w limity nakładane przez ten program. Na wzrost popytu zadziałało też złagodzenie warunków oceny kredytowej przez Komisję Nadzoru Finansowego (obniżenie buforu), co otworzyło niektórym osobom drzwi do normalnych kredytów.

– Kolejnym powodem wzrostu zainteresowania domami jest też niska podaż w mieszkaniówce. Na wielu lokalnych rynkach liczba ofert mieszkań do kupienia jest ograniczona, dlatego część poszukujących zmieniła plany i rozpoczęła poszukiwania domów, najczęściej w mniejszym metrażu – mówi Rafał Bieńkowski.

Ciekawe spostrzeżenie wyłania się też z opinii pośredników, którzy w badaniu nastrojów rynkowych (INPON) po III kw. 2023 r. ocenili, że największym zainteresowaniem cieszą się domy w stanie do zamieszkania lub niewielkiego remontu/odświeżenia, podczas gdy podaż nowych ofert zasilają przeważnie domy w stanie surowym/deweloperskim lub starsze wymagające generalnego remontu.

Domy drożeją rzadziej niż mieszkania

W III kwartale br. sytuacja cenowa w segmencie domów z rynku wtórnego różniła się w zależności od regionu. Jest więc to inna sytuacja niż na rynku mieszkań, gdzie większość głównych miast zanotowała wzrost średnich cen ofertowych, i to zarówno w przypadku mieszkań 1-, 2-, jak i 3-pokojowych.

Dane Nieruchomosci-online.pl wskazują, że 11 miast wojewódzkich zanotowało wzrost średniej ceny ofertowej za mkw. domu, ale zmiany najczęściej wynosiły od 1 do 5 proc. k/k. Dotyczyło to także Warszawy, gdzie średnia „urosła” o 3 proc. (chociaż i to pozwoliło stolicy przekroczyć granicę 10 tys. zł/mkw.). Patrząc procentowo, średnie oczekiwania sprzedających na portalu mocniej wzrosły jedynie w Łodzi (8 proc.), Białymstoku (7 proc.) i Kielcach (6 proc.).

Co za tym idzie, w III kwartale podwyżki średniej ceny ofertowej ominęły aż siedem miast wojewódzkich. Przeciętna stawka za metr kwadratowy praktycznie nie drgnęła w Gdańsku, Lublinie, Olsztynie i Zielonej Górze, a spadła w Katowicach (-5 proc.), Szczecinie (-2 proc.) i Gorzowie Wielkopolskim (-4 proc.).

85 proc. Polaków pracuje w nadgodzinach

Badania pokazują jasno: praca w nadgodzinach to realny problem na rynku pracy. Dotyka zdecydowanej większości specjalistów oraz osób pełniących stanowiska kierownicze – bez względu na płeć, wiek czy zawód. Ma negatywny wpływ na życie prywatne, samopoczucie oraz zdrowie, a także często prowadzi do irytacji. Jak wynika z najnowszego raportu „Nadgodziny 2023”, stworzonego przez Hays Poland we współpracy z kancelarią Baker McKenzie, z pracą w godzinach nadliczbowych mierzy się aż 85 proc. pracowników i 92 proc. osób zarządzających zespołem.

Choć nadgodziny definiuje się jako pracę wykonywaną ponad normy czasu, to wnioski płynące z najnowszego badania Hays Poland i Baker McKenzie pokazują, że jest to tylko wierzchołek góry lodowej. W perspektywie pracowników nadgodziny to znacznie więcej niż realizacja bezpośredniego polecenia przełożonego lub przełożonej. Za przepracowanymi godzinami nadliczbowymi bardzo często stoją bowiem braki w komunikacji, niezdrowe przyzwyczajenia kulturowe i stare, niewspółmierne do aktualnych warunków, modele biznesowe.

Specjalistki i specjaliści zgodnie przyznają, że praca ponad miarę nie wpływa dobrze na ich zdrowie, satysfakcję i życie prywatne. Gdyby było to możliwe, większość osób chciałoby całkowicie wyeliminować nadgodziny ze swojego życia zawodowego. Co zatem sprawia, że profesjonalistki i profesjonaliści pracują za dużo? W rzeczywistości to nie tylko zbyt wysoki nakład pracy, ale i kwestie mentalności oraz kultury pracy – komentuje Alex Shteingardt, Dyrektor Regionalny na Europę Środkowo-Wschodnią oraz Dyrektor Zarządzający Hays w Polsce.

Zbyt dużo pracy, za mało czasu

Zdecydowana większość respondentek i respondentów badania opisanego na łamach raportu Hays przyznaje, że zdarza im się zostawać w pracy dłużej. Prawie 7 na 10 osób z tej grupy wykonuje swoje obowiązki służbowe także w dni wolne od pracy – wolne weekendy, święta, w trakcie urlopu. Niemal połowa respondentów (49 proc.) deklaruje, że nadliczbowo najczęściej przepracowuje maksymalnie 5 godzin w skali tygodnia. Przypadki ekstremalne należą natomiast do rzadkości, chociaż wiele zależy też od pełnionej funkcji – im wyższe stanowisko, tym więcej przypadków pracy w godzinach nadliczbowych.

Zbyt dużo pracy, za mało czasu

Źródło: „Nadgodziny 2023”, raport Hays Poland i Baker McKenzie

Nadgodziny to efekt dużego nakładu pracy, mentalności i kultury pracy

W kontekście przyczyn powstawania nadgodzin, respondentki i respondenci są raczej zgodni. Jako główny powód pracy ponad miarę 78 proc. wskazuje zbyt wiele obowiązków służbowych. Aspekt ten można natomiast analizować wielowymiarowo. Nadmiar pracy może wynikać rzeczywiście z niewspółmierności zakresu zleconych zadań do wymiaru czasu pracy. Natomiast w niektórych przypadkach powodem występowania nadgodzin jest też brak umiejętności priorytetyzacji lub problemy z produktywnością. Te natomiast mogą wynikać zarówno z niedostatecznych kompetencji miękkich pracowników, jak również z nieefektywnych procesów biznesowych w organizacji, nieskutecznego modelu zarządzania lub niskiego poziomu cyfryzacji przedsiębiorstwa.

Nadgodziny to efekt dużego nakładu pracy, mentalności i kultury pracyŹródło:  „Nadgodziny 2023”, raport Hays Poland i Baker McKenzie

Zdaniem Agnieszki Czarneckiej, Head of HR Consultancy CEE w Hays, powodów powstawania nadgodzin w organizacjach warto upatrywać znacznie głębiej, gdyż zbyt duży nakład pracy to tylko jedna strona medalu.

Częsta praca w nadgodzinach może wiązać się z kulturowymi, często nieuświadomionymi przekonaniami o pracy, które poniekąd wynikają z historii Polski. Jako naród od zawsze byliśmy przyzwyczajeni do wymagającej pracy w niesprzyjających warunkach. Stąd też wielu pracowników do dziś funkcjonuje w – nie do końca zdrowej – kulturze ciężkiej pracy i przeświadczeniu, że zostając w niej dłużej niż 8 godzin dziennie, zyska się uznanie współpracowników oraz szefowej lub szefa, co zaowocuje lepszymi perspektywami rozwojowymi i zarobkowymi – zaznacza Agnieszka Czarnecka.

Znajduje to odzwierciedlenie w wynikach badania. 39 proc. ankietowanych ma poczucie, że nadgodziny wynikają z oczekiwań przełożonych. Istnieje zatem szansa, że praca ponad miarę bardzo często jest rezultatem przekonań obu stron – pracowników o tym, że nadgodziny prowadzą do lepszej oceny przełożonych oraz menedżerów zakładających, że nadgodziny są naturalnym elementem pracy i świadczą o zaangażowaniu zatrudnionych. Co więcej, przeszło co trzeci respondent badania twierdzi, że problem nadgodzin tkwi w kulturze organizacyjnej, a 28 proc. powołuje się na niesprzyjające procesy i niedostateczną technologię. Jest to ważny sygnał dla pracodawców, aby pochylić się nad sposobem zarządzania w firmie, wzajemnym zrozumieniem oraz wsparciem.

Luka w komunikacji

W obrębie kultury ciężkiej pracy często mówi się o tym, że czas poświęcony na wykonywanie obowiązków służbowych świadczy o zaangażowaniu pracownika. W wielu przypadkach jest to niesłuszne i krzywdzące wyobrażenie. Natomiast być może to właśnie przez nie część pracowników z własnej inicjatywy decyduje się zostawać w pracy dłużej, nie postrzegając tego jako problemu i nie komunikując tego menedżerce lub menedżerowi.

To z kolei stanowi podłoże kolejnego problemu – niedostatecznej komunikacji. Pracę w nadgodzinach deklaruje 85 proc. profesjonalistek i profesjonalistów. Jednak o tym, że członkowie zespołów pracują w nadgodzinach, przekonanych jest niespełna 1/3 osób pełniących stanowiska menedżerskie. Skąd ta rozbieżność opinii? Być może rzeczywiście jest tak, że pracownicy odnotowują nadgodziny, natomiast z różnych powodów nie komunikują tego problemu przełożonym, przez co ci nie traktują tej sprawy jako priorytetowej do rozwiązania.

Potencjalna przyczyna tkwi również w samym postrzeganiu nadgodzin. W perspektywie kadry menedżerskiej, nadgodziną może bowiem być praca po godzinach realizowana na polecenie przełożonego lub przełożonej. Tymczasem pracownicy jako nadgodziny mogą interpretować każdą sytuację, gdy w pracy musieli zostać dłużej, ponieważ z różnych względów nie udało im się wykonać wszystkich zadań w ciągu standardowego, 8-godzinnego dnia pracy.

Jak przytacza Michał Lisawa, Partner kierujący Działem Prawa Pracy w kancelarii Baker McKenzie: – Pracę w nadgodzinach można polecić podwładnym w razie szczególnych potrzeb pracodawcy oraz w razie konieczności prowadzenia akcji ratowniczej. Jeśli mają one miejsce, to praca ponadwymiarowa jest obowiązkiem pracownika. Z drugiej strony należy pamiętać, że pracodawca nie powinien ustalać nadgodzin jako planowego, standardowego harmonogramu pracy. Polecenie pracy w godzinach nadliczbowych może być wydane w dowolny sposób, np. pisemnie lub ustnie. W praktyce może zostać wydane także nie wprost, czyli w sposób dorozumiany. Dlatego w niektórych sytuacjach za takie polecenie może zostać uznany sam brak sprzeciwu przełożonego na wykonywanie dłużej pracy w jego obecności bądź zlecenie pilnych zadań, których nie da się wykonać w godzinach pracy.

Ekspert Baker McKenzie podkreśla również, że pracę w nadgodzinach trzeba pracownikom zrekompensować dodatkowym czasem wolnym albo specjalnym dodatkiem do wynagrodzenia. Przy czym rekompensata finansowa za pracę ponadwymiarową nie przysługuje pracownikom zarządzającym zakładem pracy. Nie przysługuje ona także kierownikom wyodrębnionych jednostek, chyba że pracowali w niedzielę lub święto i nie otrzymali za to innego dnia wolnego.

Gdzie jest kres pracy w nadgodzinach?

Choć obecny krajobraz nadgodzin na polskim rynku pracy nie wygląda optymistycznie, to wiele może się zmienić wraz z wchodzeniem na rynek pracy kolejnych osób z pokolenia Z.

Dzięki obserwacji pracy swoich rodziców i dziadków, Zetki w większości mają jasną wizję tego, jak nie chcą pracować. Najmłodsze osoby na rynku mają jasno postawione cele w kontekście swojej kariery i work-life balance. – zaznacza Agnieszka Czarnecka z Hays Poland i dodaje – Ponadto, aby zatrzymać rozwój kultury ciężkiej pracy, czasami warto po prostu pogodzić się z faktem, że w życiu prywatnym i zawodowym nie zawsze jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego, co byśmy chcieli lub co jest od nas oczekiwane. Rosnąca świadomość tego faktu może przyczynić się do pozytywnej zmiany w polskiej kulturze pracy. 

Nawet małe, wprowadzane stopniowo zmiany mogą przyczynić się do odwrotu od przytłaczających nakładów pracy oraz niezdrowych nawyków na rzecz większej koncentracji na własnym dobrostanie oraz większego wsparcia i zaufania w organizacjach.

O RAPORCIE

Raport Hays Poland i Baker McKenzie „Nadgodziny 2023” został opracowany na podstawie danych uzyskanych w badaniu przeprowadzonym we wrześniu 2023 roku wśród blisko 1500 specjalistów i specjalistek oraz 750 osób zarządzających zespołem. Celem publikacji jest analiza doświadczeń pracy w nadgodzinach na polskim rynku pracy oraz zachęcenie pracowników i pracodawców do głębszego przyjrzenia się problemowi pracy w godzinach nadliczbowych.

Wniesienie składników majątkowych do fundacji rodzinnej – skutki podatkowe

Wniesienie składników majątkowych do fundacji rodzinnej przez fundatora w celu pokrycia funduszu założycielskiego, w szczególności w postaci posiadanych akcji lub udziałów w spółkach prawa handlowego, nie będzie skutkować powstaniem dochodu po stronie fundatora – potwierdził Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji z 21 września 2023 r.

Fundacja rodzinna

W Polsce jest obecnie zarejestrowanych ponad 2,6 mln aktywnych firm z czego niemal co trzecia to firma rodzinna. W dniu 22 maja 2023 r. weszła w życie ustawa o fundacji rodzinnej, która reguluje zasady organizacji i funkcjonowania takiej fundacji, prawa i obowiązki beneficjenta oraz fundatora. Za jej pomocą przedsiębiorcy mogą dokonywać skutecznej i bezpiecznej sukcesji mienia i firmy. Jest to więc instytucja wciąż młoda w krajowym porządku prawnym, stąd założyciele i uczestnicy fundacji rodzinnych napotykają liczne wątpliwości w tym zakresie.

Założenie fundacji rodzinnej

Jeden z przedsiębiorców w oparciu o nową ustawę utworzył fundację rodzinną. Obawiał się o to, że w przyszłości jego spadkobiercy, rozdrobnią gromadzony latami majątek wykorzystując go na własne, niezwiązane z prowadzoną działalnością gospodarczą cele. Jego zamiarem było więc zabezpieczenie dalszej integracji majątku i umożliwienie zarządzania nim w sposób pozwalający na zachowanie aktywności gospodarczej i dostarczanie środków utrzymania przyszłym pokoleniom. Na potrzeby pokrycia funduszu założycielskiego fundacji zdecydował wnieść do niej posiadany majątek, w szczególności akcje w spółce akcyjnej lub udziały w spółkach prawa handlowego. W efekcie fundacja miała stać się akcjonariuszem spółki akcyjnej oraz udziałowcem pozostałych spółek. Przedsiębiorca stał się jednocześnie fundatorem oraz beneficjentem fundacji.

Wątpliwości podatkowe fundatora

W przyszłości fundacja będzie mogła dokonywać okresowych wypłat posiadanych środków na rzecz beneficjentów. Będą nimi, oprócz przedsiębiorcy-fundatora, osoby należące do jego najbliższej rodziny. Warunki wypłaty precyzyjnie reguluje jej statut. Fundator powziął jednak wątpliwość, czy dokonane w opisany sposób wniesienie składników majątkowych do fundacji nie zrodzi po jego stronie dochodu podlegającego opodatkowaniu na podstawie art. 11 ust. 1 ustawy o PIT. Zgodnie z tym przepisem, opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych podlegają otrzymane lub postawione do dyspozycji podatnika w roku kalendarzowym pieniądze i wartości pieniężne oraz wartość otrzymanych świadczeń w naturze i innych nieodpłatnych świadczeń. Fundator zaznaczył, że wnosząc udziały w spółkach nie otrzyma w zamian żadnych udziałów lub innych instrumentów prawnych, które dawałyby mu tytuł prawny do wniesionego do fundacji majątku lub do uzyskania od fundacji innego świadczenia.

W opublikowanej 27 września interpretacji indywidualnej Dyrektor KIS potwierdził, że ustanowione od 22 maja 2023 r. przepisy ustawy o PIT wskazują jako moment powstania przychodu wyłącznie ewentualne przychody otrzymane od fundacji, zarówno w trakcie jej istnienia, jak i uzyskane wskutek jej rozwiązania. Żaden z przepisów nie stanowi, aby w momencie wniesienia do fundacji majątku na pokrycie jej funduszu założycielskiego, także w postaci udziałów i akcji, dochodziło do powstania po stronie fundatora przychodu (sygn. 0113-KDIPT2-3.4011.655.2023.1.JŚ).

Podsumowanie

Zgodnie z założeniami ustawy z dnia 26 stycznia 2023 r. o fundacji rodzinnej, fundacja jest osobą prawną tworzoną w celu gromadzenia majątku i zarządzania nim w interesie beneficjentów oraz spełniania świadczeń na ich rzecz. Jej cel określa fundator w statucie fundacji. Co ważne beneficjentami są z założenia członkowie rodziny fundatora, jednak mogą nimi być także inne osoby przez niego wskazane. Beneficjentem może być również sam fundator, tak jak to ma miejsce w opisanej sprawie. Fundacja rodzinna może przekazywać zyski, składniki majątku, swoim beneficjentom, pokrywać koszty utrzymania lub kształcenia beneficjenta, jak i wspierać działalność pożytku publicznego. Ideą fundacji rodzinnych, fundacji prywatnych, jest właśnie owa prywatność i dyskrecjonalny charakter wewnętrznego zinstytucjonalizowania rodzinnych spraw i interesów.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

„Indeks strachu” urósł do najwyższego poziomu od marca

Amerykańskie indeksy w piątek odnotowały kolejną spadkową sesję. „Indeks strachu” VIX urósł tym samym do najwyższego poziomu od marca (21,7 pkt.), kiedy rynek żył kryzysem w regionalnych bankach w USA. Rentowności długu Stanów Zjednoczonych zniżkowały a dolar pozostał stabilny. Złoto po dotarciu do poziomu bliskiego 2000 USD spadło i aktualnie jest na poziomie 1980 USD za uncję trojańską. Korekcie spadkowej poddały się również ceny ropy naftowej. WTI obniżyła się do poziomu 87 USD za baryłkę. Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest wciąż tematem nr jeden dla rynków finansowych.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie wciąż jest napięta. Stany Zjednoczone udzieliły rady Izraelowi, aby ten opóźnił swoją ofensywę lądową w Strefie Gazy, która miała by być skierowana w Hamas. Z kolei CNN cytuje izraelskiego urzędnika, który deklaruje, że zawieszenia broni świat nie powinien się spodziewać. Liczba ofiar stale rośnie. Pomoc humanitarna jest kierowana do Palestyny. Wg danych śmierć poniosło już ponad 4 tys. osób, w tym duża część to dzieci.

Na Wall Street trwa sezon wyników kwartalnych za III kwartał . Jak wynika z danych zebranych przez Blommberg-a, spośród 86 spółek z indeksu SP500, które ogłosiły raporty do piątkowego poranka, aż 74 proc. z nich okazało się lepsze od szacunków. W tym tygodniu dane podadzą m.in. Alphabet, Meta Platforms, Microsoft, Amazon, Visa czy General Motors.

Z danych makro i wydarzeń ekonomicznych uwaga inwestorów powinna być skupiona na decyzji Europejskiego Banku Centralnego. To oczywiście w czwartek. Tego samego dnia zobaczymy wynik PKB USA za III kwartał a dzień później raport na temat wydatków Amerykanów, który zawiera preferowaną przez Fed miarę inflacji. Szacunki wskazują, że gospodarka USA raczej przyspieszyła niż spowolniła. Sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że jeszcze rok temu prognozy wskazywały na recesję w USA do tego czasu ze względu na agresywne podwyżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. Jeśli otrzymamy mocny raport o inflacji PCE wzmocnią się oczekiwania, że bank centralny będzie musiał zrobić więcej, aby stłumić presję cenową.

EBC prawdopodobnie nie podniesie kosztu pieniądza w strefie euro. Stopa inflacji znacznie spadła we wrześniu co wpisało się w oczekiwania banku. Po ostatniej podwyżce stopa depozytowa wynosi 4 proc. a refinansowa 4,5 proc. i prawdopodobnie jest to szczyt całego cyklu zacieśniania. Oczywiście przedstawiciele EBC w swoich wypowiedziach nie wykluczają całkowicie kolejnych kroków w górę. Gdyby sądzili inaczej, byłoby to ryzykowane w otoczeniu tak wielu niewiadomych i tylu ryzyk. Trzeba przyznać, że walka z inflacją nie jest jeszcze wygrana. Przeważająca jednak część osób z Rady uznaje, że kolejna podwyżka nie jest już raczej wymagana w momencie, kiedy inflacja pozostaje w granicach ostatniej projekcji instytucji.

Przeciwko podwyżce na nadchodzącym posiedzeniu EBC przemawia również fakt, że członek Rady Prezesów – Peter Kazimir – przyznał w ostatnich dniach szczególne znaczenie nadchodzących projekcji w grudniu i marcu. Sugeruje to, że w przyszłości, podobnie jak miało to miejsce wcześniej, EBC ponownie będzie wolał podejmować ważne decyzje w terminach posiedzeń, na których są one prezentowane, a najnowsze prognozy banku będę zaprezentowane dopiero w grudniu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

10 aktualnych trendów na rynku pracy, o których trzeba wiedzieć

Pół dnia w biurze, skromniejsze podwyżki i coraz mniej awansów.
10 aktualnych trendów na rynku pracy, o których trzeba wiedzieć.

Z najnowszej, 13. edycji raportu Antal “Aktywność specjalistów i menedżerów na rynku pracy” wynika, że ponad połowa specjalistów i menedżerów nie dostrzega istotnej poprawy swojej sytuacji zawodowej. To zjawisko staje się szczególnie widoczne w kontekście wynagrodzeń. Warto zaznaczyć, że pracownicy otrzymali niższe podwyżki w porównaniu do lat ubiegłych, a jedynie 8% z nich miało szansę na podwyżkę przekraczającą 20%.

Antal opublikował raport na próbie 1022 specjalistów i menedżerów w terminie 3 czerwca – 20 lipca 2023. Ukazuje on aktualne trendy na rynku pracy takie jak: postawy pod kątem poszukiwania pracy, liczbę ofert jaką otrzymują kandydaci, motywację i warunki do zmiany zatrudnienia czy gotowość do relokacji.

#1 Specjaliści mogą wrócić do biur, jednak na własnych warunkach

Znaczący odsetek badanych, aby wyrazić zainteresowanie propozycją pracy, oczekuje średnio 2-3 dni pracy zdalnej w ciągu tygodnia. Dla zwiększenia czasu spędzanego w biurze najistotniejszym czynnikiem dla 50% specjalistów i menedżerów jest elastyczność czasu pracy, umożliwiająca przyjazd np. na pół dnia lub na wybrane spotkania. Dodatkowo badani wskazują zainteresowanie korzyściami w postaci posiłków oferowanych przez pracodawcę (36%).

Istotne jest, aby pracownicy dostrzegali wartość i sens powrotu do biur, a nie odczuwali to jako przymus. Znaczenie ma stworzenie środowiska pracy, które promuje kolaborację, innowacyjność i wzajemne wsparcie, a które jednocześnie jest dostosowane do indywidualnych potrzeb każdego zespołu i pracownika. Kluczowa będzie adaptacyjność pracodawców, którzy powinni skupić się na tworzeniu elastycznych modeli pracy, łączących zalety pracy zdalnej i stacjonarnej, aby w pełni zaspokoić potrzeby i oczekiwania swoich pracowników – komentuje Artur Skiba, Prezes Antal.

#2 Podwyżki skromne, ale nadal na plusie

Mimo że tylko niewielki odsetek, czyli 8% beneficjentów, mógł pochwalić się podwyżkami przekraczającymi 20% swojego dotychczasowego wynagrodzenia, istotne jest, że aż 36% pracowników doświadczyło wzrostu w przedziale 6-20%.

Wydaje się, że kandydaci stają się bardziej realistyczni w kwestii swoich oczekiwań finansowych. Jednak warto zwrócić uwagę, że eksperci z obszarów IT i HR wciąż oczekują nieco wyższych podwyżek (około 26%). W obliczu dynamicznych zmian na rynku pracy specjaliści zdają się być bardziej elastyczni i dostosowywać się do aktualnych trendów – wyjaśnia Anika Jabłońska, Senior Recruitment Consultant Antal IT Services.

#3 Mniej aktywności, lecz większa otwartość

W porównaniu do roku 2022 odsetek tych, którzy aktywnie poszukują pracy, spadł aż o 17 punktów procentowych. Co ważne, ponad połowa badanych specjalistów nie szuka pracy aktywnie, ale jest gotowa na nowe możliwości zawodowe.

Główną motywacją do zmiany pozostaje korzyść finansowa. Zmieniamy pracę, aby zarabiać więcej, nie jest to tajemnicą. Tuż za nią plasuje się – szeroki w swoim znaczeniu – rozwój. Następnie można wyróżnić korzyść ze zmiany pracy, która wpływa na poprawę work-life balance – dodaje Joanna Cieślik, Team Leader w Antal, Finance & HR.

#4 Rosnące znaczenie umów o pracę

Niezmiennie jako konieczne elementy nowej oferty pracy wymieniane są wyższe wynagrodzenie od dotychczasowego (78%). Aczkolwiek na znaczeniu przeważająco, bo aż o 18 p. w porównaniu z rokiem poprzednim zyskała umowa z o pracę (57%).

Rośnie świadomość pracowników odnośnie stabilności zatrudnienia i zabezpieczenia prawnego, jakie niesie ze sobą formalna umowa o pracę. Nie można jej lekceważyć, ponieważ zapewnia ona pracownikom ochronę prawną, regularne wynagrodzenie, a także dostęp do świadczeń socjalnych i innych benefitów. W dobie niepewności i dynamicznych zmian na rynku pracy, umowa o pracę staje się gwarantem pewnej stabilności i bezpieczeństwa zawodowego – komentuje Michał Borkowski, Regional Manager Antal, Finance & Accountancy.

#5 Pracownik przychodzi do firmy, a odchodzi przez złe zarządzanie

Najczęstszym powodem zmiany pracy aż dla 43% specjalistów i menedżerów jest złe zarządzanie a dla 39% zła atmosfera w organizacji – to są powody pozostające w czołówce w ostatnich edycjach raportu. Warto zauważyć, że w przypadku zmiany pracy na nieco dalszy plan schodzą propozycja wyższego wynagrodzenia (-11 p.p. w stosunku do roku ubiegłego) oraz większe możliwości rozwoju kariery u nowego pracodawcy (-16 p.p.).

Specjaliści i menedżerowie poszukują spójności i autentyczności w zarządzaniu. Wartości organizacji muszą być widoczne w codziennym działaniu, a brak konsekwencji może prowadzić do rotacji pracowników. Unikanie mikrozarządzania oraz dawanie pracownikom autonomii jest równie istotne, ponieważ brak samodzielności i poczucie kontroli mogą prowadzić do frustracji i niezadowolenia. Kluczową rolę odgrywa zaufanie, zarówno ze strony pracownika, jak i pracodawcy – komentuje Maryla Aftanasiuk-Lisiecka, Business Unit Director Antal, Sales & Marketing

Podobne wnioski można wyciągnąć z lektury raportu „Kobiety w Finansach” przygotowanego przez  Antal wraz z CFA Society Poland, we współpracy z Bankiem BPH i Izbą Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFiA). Z badania wynika, że na zadowolenie względem kariery zawodowej wpływają przede wszystkim atmosfera w pracy (74 proc.) oraz wysokie zarobki (72 proc.).

Na zadowolenie względem kariery zawodowej wpływa kilka czynników, z czego wyróżnić należy atmosferę w pracy. Dla przedsiębiorstw jest to sygnał, że aby przyciągać do firm utalentowanych kandydatów i zatrzymać pracowników o wysokich kwalifikacjach, dbałość o ten aspekt staje się konieczny i wpływa na ocenę marki pracodawcy. Jest to także powód, dla którego pracownicy są skłonni ponownie wkroczyć do raz opuszczonej rzekidodaje Maryla Aftanasiuk-Lisiecka.

#6 Przebierać w ofertach mogą… specjaliści IT

Dane przedstawiają jasny obraz: osoby specjalizujące się w technologiach informacyjnych otrzymują średnio 14 zaproszeń do procesów rekrutacyjnych każdego roku, znacznie przewyższając swoich odpowiedników w innych dziedzinach, którzy mogą liczyć na średnio 4 takie propozycje rocznie.

Na współczesnym rynku pracy dostrzega się tendencję, że specjaliści z branży IT przejęli prym w zakresie liczby ofert pracy. Warto zaznaczyć, że nie jest to zjawisko tak samo wyraźne i ze znaczącą dynamiką wzrostu, jak w okresie pandemicznym, ale wydaje się, że sytuacja na rynku pracy osób z tego sektora nadal jest raczej stabilna – mówi Fabian Pietras, Business Unit Director Antal IT Services.

#7 Mężczyźni bardziej rekrutacyjnie aktywni

Choć dominującą tendencją wśród wszystkich specjalistów jest uczestniczenie w procesach rekrutacyjnych raz na kilka lat, dane wskazują na zwiększoną aktywność rekrutacyjną wśród mężczyzn. Konkretnie 27% mężczyzn angażuje się w takie procesy raz na kilka miesięcy, co sugeruje ich większą skłonność do eksplorowania nowych możliwości zawodowych w krótszych okresach.

Analizując aktywność na rynku pracy wśród specjalistów z różnych branż, obserwuje się pewne różnice w zachowaniach rekrutacyjnych między płciami. Może to wynikać z różnych czynników, takich jak motywacje zawodowe, oczekiwania co do kariery czy percepcja rynku pracy, ale podkreśla też różnorodność podejścia do rekrutacji w zależności od płci – komentuje Roman Zabłocki, Business Unit Director Antal, Engineering & Operation.

#8 Coraz mniej awansów

Jedynie 13% badanych w 2023 roku stwierdziło, że odczuło znaczącą poprawę w swojej sytuacji zawodowej, co stanowi spadek o 15 punktów procentowych w porównaniu z danymi z 2021 roku.

Ta tendencja może świadczyć o różnych czynnikach wpływających na rynek pracy, takich jak dynamika gospodarcza, zmieniające się warunki zatrudnienia czy ogólna niepewność sektora biznesowego i podkreśla potrzebę głębszej analizy oraz adaptacji strategii zarządzania zasobami ludzkimi przez przedsiębiorstwa – podsumowuje Sebastian Sala, Business Unit Director Antal, SSC/BPO.

#9 Atrakcyjna oferta skłoni do relokacji

W przypadku atrakcyjnej oferty pracy 87% specjalistów i menedżerów rozważyłoby pracę całkowicie zdalną zarówno w Polsce, jak i za granicą. Jedna czwarta respondentów wzięłaby pod uwagę taką propozycję, tylko jeśli dotyczyłaby ona polskiego regionu.

Możliwość pracy zdalnej zarówno w Polsce, jak i za granicą w największym stopniu zostałaby wzięta pod uwagę przez wyższą kadrę zarządzającą oraz specjalistów i menedżerów reprezentujących marketing, natomiast w poprzedniej edycji byli to reprezentanci sprzedaży oraz branży IT – dodaje Artur Migoń, Wiceprezes Antal.

#10 Trójmiasto najbardziej atrakcyjne na polskim rynku pracy

Składające się z Gdańska, Gdyni i Sopotu Trójmiasto zyskuje coraz większą popularność wśród specjalistów i menedżerów. Bogata oferta kulturalna, bliskość morza i rozwijający się rynek pracy sprawiają, że wiele osób rozważa relokację do tej części Polski. Co ważne, w 2023 roku Trójmiasto wyprzedziło nawet Warszawę pod względem atrakcyjności.

Mimo tych zmian pewne miasta w Polsce utrzymują swoją dominującą pozycję. Warszawa jako stolica kraju, wciąż przyciąga ogromną liczbę specjalistów, oferując im największe spektrum możliwości zawodowych. Wrocław, z jego międzynarodowym charakterem i rozwijającym się rynkiem IT, oraz Kraków, znany z kultury i nauki, również pozostają na czołowych miejscach listy najbardziej pożądanych miast w Polsce – podsumowuje Justyna Śliwińska, Team Leader Antal IT Services.

Rynek nieruchomości pod podwójną presją. Konsumenci obawiają się wzrostu cen i ograniczenia programu Bezpieczny Kredyt 2%

Osoby planujące zakup nieruchomości pod koniec roku 2023 znajdują się pod podwójną presją – z jednej strony czują, że od nowego roku wzrosną ceny mieszkań, więc szybko decydują się na zakupy bądź rezerwacje. Z drugiej niepewna jest przyszłość programu Bezpieczny Kredyt 2%, więc podejmowane decyzje w tym zakresie również obciążone są presją czasu. – Klientów nie brakuje i są oni bardzo zdeterminowani, by dopiąć transakcję jeszcze w tym roku. Obawiają się wzrostów cen nieruchomości, ale i tego, że jak będą czekać to zabraknie dla nich pieniędzy w nowym programie „Bezpieczny kredyt 2%” – przyznaje Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Co dalej z „Bezpiecznym kredytem 2%?”

30 milionów złotych? A może 50 milionów? Nie da się ukryć, że lipcowy start programu „Bezpieczny Kredyt 2%” okazał się wielkim sukcesem i już w pierwszych tygodniach po uruchomieniu, można było mówić o rekordowym zainteresowaniu i dosłownie setkach składanych wniosków kredytowych.

Sytuacja jednak nie jest łatwa, bo o ile wnioski lipcowe i sierpniowe rozpatrywane były w 3-4 tygodnie. Tak obecnie trzeba czekać na decyzję nawet kilka miesięcy. To trudne, bo osoby chcące kupować mieszkanie widzą, jak oferty znikają im sprzed nosa albo jak ceny ich wymarzonych mieszkań rosną.

– Program „Bezpieczny Kredyt 2%” padł ofiarą swojego sukcesu. Im więcej wniosków, tym większe zatory w bankach. One dzisiaj sięgają zwykle 2-3 miesięcy – przyznaje Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

– Inny problem to kwestia tempa. Rodziny starające się o kredyt nie są pewni, kiedy skończą się na niego środki i jak będzie wyglądać dystrybucja środków w roku przyszłym. Ta niepewność powoduje, że wszyscy chcą zdążyć i złożyć wnioski w tym roku, a to powoduje jeszcze większe zatory – mówi Mirosław Król. Ekspert dodaje, że wiele osób do dzisiaj powołuje się na stare programy wsparcia dla młodych rodzin typu: „Mieszkanie dla młodych”, gdzie chętnych było tak wielu, że środki kończyły się po zaledwie kilku dniach.

Ceny będą rosnąć? Deweloperzy szykują się do podwyżek cen

Sytuacja na rynku nieruchomości w roku 2023 była dość stabilnym odbudowywaniem się po kryzysie, który wcześniej trwał kilkanaście miesięcy. Poprawiała się zdolność kredytowa Polaków, a jednocześnie program „Bezpieczny kredyt 2%” sprawił, że wiele osób mogło się starać o swoje mieszkania.

– Na rynku wtórnym jeszcze kilka miesięcy temu można było trafić na naprawdę dobre oferty, obecnie widać, że ceny już powoli rosną. Z rynku znikają mieszkania, które jeszcze niedawno czekały przez rok i nie było na nie chętnych – mówi Mirosław Król.

Największe wzrosty będą mieć miejsce na rynku deweloperskim.

– Niektórzy chcą jak najszybciej kupić mieszkanie albo je zarezerwować, by zdążyć jeszcze przed kolejnym skokiem cenowym. Na rynku pierwotnym ceny powyżej 12 tysięcy złotych za metr kwadratowy już nikogo nie zaskakują. Niestety kolejne korekty cenowe są bardzo prawdopodobne, stąd też duży zwrot w kierunku rynku wtórnego. Deweloperzy wiedzą, że ich mieszkania niebawem będą cieszyć się jeszcze większym zainteresowaniem. Mają czas na to, by poczekać na klientów – mówi Mirosław Król.

Obecnie największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania o metrażu między 45-55 metrów kwadratowych. Najlepiej blisko ciągów komunikacyjnych i w okolicach centrów miast. Co ciekawe, coraz częściej miejsce parkingowe nie jest warunkiem zaporowym, by zdecydować się na zakup mieszkania.

Aktywa funduszy obligacji korporacyjnych dynamicznie rosną

że to sierpień był bardzo dobrym miesiącem, kiedy to napływy netto wyniosły ponad 300 mln zł i był to najlepszy wynik od ponad 2 lat. Jednak to we wrześniu inwestorzy wpłacili do tej grupy aktywów aż 411 mln zł.

Tym samym aktywa funduszy obligacji korporacyjnych wynoszą na koniec września około 9 mld zł, a warto wspomnieć, że jeszcze w kwietniu balansowały na granicy 7,5 mld zł. Przy czym obie z tych wartości mają bardzo daleką drogę do rekordowych poziomów – ponad 18 mld zł w roku 2018, czy ponad 15 mld zł jeszcze w roku 2021.Aktywa funduszy obligacji korporacyjnych dynamicznie rosną

Na wzrost aktywów, oprócz wpłat netto inwestorów, duży wpływ mają także świetne wyniki inwestycyjne funduszy obligacji korporacyjnych. Ich średnia stopa zwrotu za ostatnie 12-miesięcy to 10,30%, a tylko we wrześniu zarobiły one średnio 0,59%. Tym samym w ubiegłym miesiącu były jedną z najlepiej radzących sobie klas aktywów tuż obok obligacji skarbowych.

Dobre wyniki inwestycyjne, wzrost aktywów, zainteresowanie inwestorów, wciąż wysokie stopy procentowe, brak materializacji ryzyka kredytowego – to tylko niektóre z czynników przemawiających za funduszami obligacji korporacyjnych w co najmniej średnim terminie. Do rekordowych ponad 18 mld zł aktywów wciąż jednak daleka droga.Aktywa funduszy obligacji korporacyjnych dynamicznie rosną 2

Autor: Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Certified International Investment Analyst (CIIA). Michael / Ström Dom Maklerski.

Złoto, rentowności amerykańskich obligacji i oczekiwania wobec EBC

Miniony tydzień to bezprecedensowe wzrosty GPW oraz umocnienie złotego. Duża zmienność to pokłosie wyników wyborów parlamentarnych. Globalne rynki natomiast żyły ryzykiem napięć na Bliskim Wschodzie. Złoto w warunkach wojny ponownie zachowuje się jak bezpieczna przystań i podrożało do poziomu ponad 1980 USD. Na zawirowaniach geopolitycznych zyskuje również ropa naftowa, ponieważ rynek obawia się, USA ponownie rygorystycznie będą egzekwować sankcje nałożone na Iran. Dolar lekko stracił na wartości a rentowności amerykańskich obligacji wyznaczyły nowe, wieloletnie maksima. Indeksy z Europy oraz z Wall Street spadały.

Nadchodzący tydzień to przede wszystkim decyzja EBC w sprawie stóp procentowych. Instytucja prawdopodobnie nie podniesie ich. Stopa inflacji znacznie spadła we wrześniu co wpisało się w oczekiwania banku.

Po ostatniej podwyżce stopa depozytowa wynosi 4 proc. a refinansowa 4,5 proc. i prawdopodobnie jest to szczyt całego cyklu zacieśniania. Oczywiście przedstawiciele EBC w swoich wypowiedziach nie wykluczają całkowicie kolejnych kroków w górę. Gdyby sądzili inaczej, byłoby to ryzykowane w otoczeniu tak wielu niewiadomych i tylu ryzyk. Trzeba przyznać, że walka z inflacją nie jest jeszcze wygrana. Przeważająca jednak część osób z Rady uznaje, że kolejna podwyżka nie jest już raczej wymagana w momencie, kiedy inflacja pozostaje w granicach ostatniej projekcji instytucji.

Przeciwko podwyżce na nadchodzącym posiedzeniu EBC przemawia również fakt, że członek Rady Prezesów – Peter Kazimir – przyznał w ostatnich dniach szczególne znaczenie nadchodzących projekcji w grudniu i marcu. Sugeruje to, że w przyszłości, podobnie jak miało to miejsce wcześniej, EBC ponownie będzie wolał podejmować ważne decyzje w terminach posiedzeń, na których są one prezentowane, a najnowsze prognozy banku będę zaprezentowane dopiero w grudniu.

O stopach procentowych decydować będą również banki centralne Kanady oraz Turcji. Z istotnych danych makro na pierwszy plan wysuwa się raport na temat wydatków Amerykanów (piątek). Inwestorzy będą jednak również spoglądać w stronę wyniku PKB dla USA za III kwartał. Poznamy również wstępne szacunki indeksów PMI dla Europy oraz Stanów Zjednoczonych (wtorek), które dadzą kolejne informacje na temat kondycji tych dwóch regionów gospodarczych i dalszych perspektyw.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Prędkość na torze, sukces w biznesie: prowadź swoją firmę jak zespół Formuły

Wywiad z Miguelem Gasparem, kierowcą wyścigowym r-ace Inside.

Miguel Gaspar – Kierowca Wyścigowy z Portugalii

Miguel Gaspar - Kierowca Wyścigowy z Portugalii

Pierwszy raz prowadził gokart w wieku 13 lat, na torze kartingowym w Almeirim, a jego debiutancki wyścig miał miejsce w 2012 roku w Mistrzostwach Kartingowych Portugalii, gdzie zdołał zająć drugie miejsce rywalizując z bardzo doświadczonymi kierowcami.

Zdobywał doświadczenie podczas udziału w mistrzostwach kartingowych, w tym Red Bull Kart Fight i ART Pro Racing jako kierowca testowy ścigając się na niemal wszystkich portugalskich torach kartingowych.

Od 2019 roku jest kierowcą zespołu Euroformula, gdzie po raz pierwszy prowadził samochód Formuły Renault 2.0. Podczas dwóch dni testów we Francji rywalizował z 10 innymi kierowcami i okazał się najszybszym kierowcą na torze.

W 2020 roku prawie ustanowił rekord toru podczas dwóch dni testów w lutym na torze Circuit La Chatre we Francji.

Dwa lata później dołączył do zespołu Lamo Racing w 5. rundzie sezonu Pucharu Formuły Renault i wziął udział w ostatniej rundzie sezonu Club Euroformula na torze Estoril, zajmując drugie oraz trzecie miejsce.

W tym roku dołączył do zespołu R-ace, gdzie na Circuit Fontenay-le-Comte udało mu się zdobyć pierwsze oraz trzecie miejsce podczas swojego pierwszego występu na tym torze.

Twoje doświadczenie jest imponujące. Przeszedłeś z klubu Euroformula do R-ace Inside. Co ta zmiana oznaczała dla Ciebie zawodowo? Dla tych, którzy nie znają szczegółów, proszę wyjaśnij różnice w strukturze tych klubów i jakie możliwości Ci oferują?

Ogólnie rzecz biorąc te wydarzenia są do siebie podobne. Celem jest osiągnięcie najszybszych czasów okrążeń w każdej sesji. Club Euroformula zazwyczaj dzieli je na dwa dni, podczas gdy w R-ace ścigamy się tylko przez jeden dzień. Program R-ace pomaga kierowcom rozwijać umiejętności i doświadczenie, które mogą być przydatne w dążeniu do kariery w motorsporcie.

R-ace Inside jest częścią klubu R-ace Gp, w którym wcześniej jeździli Pierre Gasly, Esteban Ocon i Oscar Piastri. Czy miałeś okazję spotkać któregoś z nich osobiście? Czy kariera któregoś z tych graczy jest podobna do Twojej pod względem celów i marzeń?

Nie miałem jeszcze okazji spotkać tych kierowców osobiście. Szczerze mówiąc, moja ścieżka była inna niż większości czołowych kierowców, zwłaszcza jeśli chodzi o karting i kategorie młodzieżowe. Oczywiste jest, że wszyscy kierowcy formuły dzielą tę samą pasję i marzenia, a naszym celem jest jedno – „Nigdy się nie poddawaj.”

Jaki jest Twój obecnie najważniejszy cel do osiągnięcia i jakie jest Twoje największe marzenie?

Największym celem i marzeniem jest możliwość profesjonalnego ścigania się.

W wyścigach samochodowych standaryzacja i powtarzalność procesów są niezwykle ważne, zarówno dla skutecznego prowadzenia, bezpieczeństwa uczestników, jak i współpraca między zespołami. Który z tych procesów (np. pit-stopy, testy techniczne) uważasz osobiście za najważniejszy i dlaczego?

Wszystkie są niezwykle ważne, ponieważ możemy wygrać lub przegrać, jeśli którykolwiek z tych procesów nie będzie działał prawidłowo. Nie można pominąć żadnego kroku, jeśli chce się odnieść sukces. Oprócz postojów i testów, wszystkie elementy wymagają ciężkiej pracy i zaangażowania każdego dnia.

Jak dostosowujesz swoje tempo w różnych fazach wyścigu, aby dopasować je do własnej strategii? Kto obecnie nadzoruje Twoje wyścigi?

Przed wsiadaniem do samochodu i rozpoczęciem wyścigu umysł musi być świeży i klarowny, a w trakcie wyścigu ważne jest zarządzanie nim we wszystkich fazach. Podczas jazdy istotne jest również zarządzanie oponami, hamulcami i efektywną komunikacją. Wszystkie te procesy są ze sobą powiązane. Jestem w pełni odpowiedzialny za każdy wyścig, jeśli chodzi o jego prowadzenie.

Czy podczas wyścigu podjąłeś kiedyś ryzykowne decyzje strategiczne, które przyniosły ogromny sukces?

Jak dotąd każdy wyścig był bardzo dokładnie obliczany i planowany, podobnie jak wszystkie związane z nim działania. Mówimy o usprawnianiu pracy, która na poziomie detali nigdy się nie kończy.

Jak Twój zespół wdraża koncepcje ciągłego doskonalenia w logistyce, obsłudze samochodu i pitstopach?

Każdy dzień w świecie motorsportu rozpoczyna się od planowania. Kierowca, wraz z inżynierami i resztą zespołu, analizuje harmonogram treningów lub dnia wyścigowego i przewiduje warunki pogodowe, co jest kluczowe przy wyborze strategii i ustawień samochodu. Po każdym treningu i wyścigu kierowca analizuje zebrane dane telemetryczne i wyniki. Jest to niezwykle ważne, ponieważ pomaga zrozumieć, jak samochód zachowywał się na torze, jakie były czasy okrążeń, jakie zmiany wprowadzono w ustawieniach i jakie były wyniki tych zmian. Zespół robi to tak często, że staje się to dla nich naturalne. Komunikują się, opracowują strategie i stale je wdrażają.

Podaj przykład takiej analizy wyników. Oprócz wskaźników, jakich narzędzi używasz?

Analizuję je wspólnie z inżynierem wyścigowym i omawiam w kontekście tego co można poprawić. Przed wyścigiem lub testem przygotowuję się na symulatorze i oglądam filmy z jazdy na danym torze. W wyścigach liczy się każdy szczegół, dlatego proces ciągłego doskonalenia jest integralną częścią pracy każdego kierowcy. Ten proces jest kluczem do sukcesu zarówno na torze, jak i poza nim.

Masz ogólną technikę lub własną, którą stosujesz, aby poprawić swoją wydolność fizyczną i mentalną? Jaki jest Twój najlepszy sposób na regenerację po wyścigu?

Znajduję własny sposób na relaks, oglądając filmy i zdjęcia z wyścigów, gdy jestem
w samolocie lub w drodze do domu. Resztę czasu generalnie lubię spędzać w przytulnym otoczeniu domowym.

Jak na Twój sukces jako kierowcy wpływa rola trenera-lidera i jaka bardzo istotna jest ta rola w Twojej karierze?

Najważniejsze jest ciągłe uczenie się, dlatego dla mnie bardzo przydatna jest możliwość nauki od trenera zespołu. Czuję, że staję się lepszym kierowcą, gdy uczę się czegoś nowego. Zazwyczaj dokonuję postępów w ciągu dnia i dostaję świetne wskazówki na kolejny dzień, tak aby sukcesywnie stawać się coraz lepszym.

Jeśli miałbyś wymienić kompetencje i podejście swojego trenera, które uważasz za najważniejsze i bez których nie osiągnąłbyś tak dobrych wyników to które wskazałbyś w pierwszej kolejności?

Umiejętności komunikacyjne, zarówno podczas treningów, jak i w stresujących sytuacjach na torze. Inżynier musi być w stanie jasno komunikować się z kierowcą. Każdy kierowca ma swoją unikalną osobowość i styl jazdy. Trener musi potrafić dostosować swoje podejście i zrozumieć jak działa jego strona mentalna, aby pomóc mu rozwijać umiejętności mentalne potrzebne do osiągnięcia sukcesu. Kierowca musi być cierpliwy w każdej możliwej sytuacji, co może być kluczowe dla osiągnięcia wyników w dzień wyścigu lub po prostu w dniu testowym.

Sekcja krótkich pytań:

1.Zespół, który ma najlepszego lidera kierowców w F1?

Red Bull

2.Najlepsze jedzenie przed wyścigiem to…?

Banan

3. Najdroższy samochód, który zniszczyłeś, to… 🙂
Formula Renault 2.0

  1. Mistrz świata Formuły 1 (były lub aktualny), który Cię inspiruje?

Ayrton Senna (mój kask jest inspirowany jego barwami)

5. Jeśli musiałbyś podzielić te trzy kategorie na 100%, to na jaką część przydzieliłbyś każdą z nich?

Talent 60% Procesy powtarzalne i trening 20% Lider zespołu i wsparcie 20%

  1. Najtrudniejszy i najbardziej wymagający wyścig dla Ciebie to…?

W moich czasach kartingowych, kiedy wygrałem swój pierwszy wyścig w 2012 roku na torze Kartódromo de Almeirim w Portugalii. Rywalizowałem z kierowcami o 30 lat starszymi ode mnie i o dużo większym doświadczeniu, więc nie było łatwo radzić sobie z presją mając tylko 14 lat.

  1. Symulator zespołu? Prywatny? A jeśli prywatny, to jakie gry/symulatory lubisz najbardziej?

Ćwiczę na Symulatorze Center i zazwyczaj używam R-Factor2, a w wersji prywatnej zazwyczaj używam Asseto Corsa.

8. Ulubiony tor? uliczny, wyścigowy czy mieszany?

Ulubiony tor to wyścigowyJ

Z Miguelem Gasparem rozmawiała:

Agata Nowak, trenerka menedżerów w efektywnym zarządzaniu procesami

Agata Nowak, trenerka menedżerów w efektywnym zarządzaniu procesami. Pasjonatka optymalizacji, stara się dostrzegać „więcej”, nieustannie poszukując innowacyjnych, ale również praktycznych rozwiązań w trudnych i niejednoznacznych sytuacjach. Absolwentka MBA, wykładowca MBA Lean Management, certyfikowany Lean Six Sigma Black Belt. Nagrodzona m.in. jako Business Women 2021 w kategorii Lider Kompetencji Przywódczych oraz Business Women 2022.

Prywatnie fanka Formuły 1, Harry’ego Pottera, tańca, gorzkiej czekolady i herbaty matcha.

https://www.linkedin.com/in/agata-n-b93774137/

Porzucony koszyk – co to oznacza w e-commerce? Jak można temu przeciwdziałać?

W czasach tak dużej konkurencji na rynku e-commerce sprzedawcy muszą troszczyć się o każdy szczegół, aby zatrzymać klienta. Zjawisko porzuconego koszyka jest bardzo częstą bolączką przedsiębiorców działających w internecie. Co zrobić, aby użytkownicy nie wychodzili ze sklepów bez realizacji zamówienia?

Czym są porzucone koszyki zakupowe w e-commerce?

Porzucone koszyki w sklepie internetowym mogą przytrafić się każdemu – zarówno młodemu przedsiębiorcy, jak i doświadczonemu sprzedawcy. Jest to zjawisko, w którym klient rezygnuje z zakupów online w momencie, kiedy jego koszyk jest już skompletowany. Oznacza to, że dodał do niego wszystkie towary, jakie chciał kupić, ale na etapie finalizacji zamówienia jednak zmienił decyzję.

Kluczowe w rozwiązaniu tego problemu jest odkrycie przyczyny zjawiska. Dlaczego klient, który był zainteresowany zakupami, nagle porzuca ten pomysł? Zazwyczaj wina leży po stronie sprzedawcy – szczególnie gdy zdarza się to dość często lub coraz częściej. Wszystkie porzucone koszyki w sklepie to strata dla przedstawiciela e-commerce, który w ostatniej chwili utracił swojego klienta.

Przyczyny porzucania koszyków przez klientów sklepów internetowych

Przyczyn porzucania koszyków w sklepach internetowych jest sporo i są one dość zróżnicowane, co tylko unaocznia, na jak wiele aspektów sprzedawca musi zwracać uwagę. Dlaczego dochodzi do takiego zjawiska?

  • Wysoka cena zakupów – klient czasami dodaje do koszyka mnóstwo towarów, które mu się podobają, ale nie zważa na ich ceny. Gdy na końcu widzi sumę, jaką musiałby za nie zapłacić, rezygnuje z zakupu. Niekiedy szuka tych samych towarów u konkurencji, dlatego warto dbać o to, aby ceny nie były wygórowane.

  • Konieczność rejestracji – konsumenci bardzo nie lubią stron, na których nie da się złożyć zamówienia bez zakładania konta. Zajmuje to sporo czasu, ponieważ trzeba wprowadzić wszystkie dane, a następnie potwierdzić email. Klient nie zawsze czuje potrzebę rejestracji, ponieważ prawdopodobne jest, że chce skorzystać z danego asortymentu tylko raz. Obawia się nie tylko straty czasu, ale i otrzymywania zbędnych wiadomości i niepotrzebnego zobowiązania. Najlepiej oferować możliwość zakupów zarówno z zalogowaniem, jak i bez.

  • Niewygodne metody dostawy i płatności – to, w jaki sposób i w jakim czasie paczka dotrze do klienta, jest kluczowe. Liczy się również fakt, jak da się opłacić zakupy. Bardzo często porzucony koszyk wynika z tego, że konsument nie znajduje dogodnej formy dostawy lub nie zna oferowanych przez sprzedawcę form płatności. Warto oferować szybkie przelewy za pośrednictwem znanych bramek, a także opłaty mobilne, kartą oraz z portfela internetowego. Mało kto wykonuje już tradycyjne przelewy za zakupy online.

  • Koszty dostawy – sposób doręczenia to nie wszystko, ponieważ liczy się jeszcze jego koszt. Warto zainteresować się umowami z wybranymi przewoźnikami, ponieważ wtedy ceny usług są niższe, a co za tym idzie – klienci płacą mniej za dostawę, co zachęca ich do zakupów. InPost oferuje korzystne pakiety dla przedsiębiorców, w ramach których można zdecydować się na fulfillment. To sposób na bardzo sprawną i szybką obsługę konsumentów.

  • Źle zaprojektowana witryna – coraz częściej użytkownicy robią zakupy za pośrednictwem urządzeń mobilnych. Okazuje się, że wiele witryn nie działa odpowiednio na smartfonach czy tabletach. Kiedy strona zaczyna sprawiać problemy podczas składania zamówienia, najczęściej konsument, zamiast walczyć z uciążliwym systemem, rezygnuje z zakupów i udaje się do konkurencji.

Dlaczego nie można ignorować porzucanych koszyków?

Nie wolno ignorować porzucanych koszyków, ponieważ zwykle są one sygnałem o tym, że w sklepie coś działa nieprawidłowo. To znak dla sprzedawcy, że powinien nad czymś jeszcze popracować, jeśli chce utrzymać przy sobie konsumentów i generować satysfakcjonujące zyski. Brak interwencji w przypadku nagminnie porzucanych zakupów może skutkować wielkimi stratami dla przedsiębiorstwa.

Jak zdiagnozować problem w procesie zakupowym w swoim e-commerce?

Dla użytkowników oprogramowania Shoper porzucone koszyki są łatwe do zidentyfikowania. Informacja o nich znajduje się w panelu administratora, więc skalę zjawiska da się monitorować na bieżąco. Problem można dostrzec również poprzez spadek sprzedaży produktów. Niekiedy okazuje się, że pewne metody płatności czy dostaw stają się przestarzałe. Kiedy konkurencja wdroży nowsze rozwiązania, Twój biznes prawdopodobnie pozostanie w tyle. Procesy handlu w sieci cały czas się zmieniają.

InPost Pay – nowa usługa pomagająca w walce z porzuconymi koszykami

Usługa InPost Pay to innowacyjne rozwiązanie na rynku, które oferuje nowy sposób na szybkie i wygodne zakupy online. To kompleksowe rozwiązanie technologiczne, które umożliwia dokonywanie płatności i realizację dostawy za pomocą jednego przycisku. Dzięki sparowaniu z przeglądarką, klient sklepu internetowego może wygodnie finalizować zakupy i przenieść swój koszyk do aplikacji InPost Mobile, która umożliwia śledzenie wszystkich zamówień z różnych sklepów w jednym miejscu. InPost Pay pozwala na spójne doświadczenie zakupowe w każdym sklepie internetowym. Więcej informacji znajdziesz na stronie: https://inpostpay.pl/biznes.

Dzięki wdrożeniu usługi InPost Pay, liczba porzuconych koszyków w Twoim sklepie internetowym może się zmniejszyć. Usługa ta oferuje skuteczne przypomnienie klientowi o dokończeniu zakupów w Twoim sklepie w łatwy i oryginalny sposób. Co więcej, finalizacja zakupów jest szybsza i bardziej intuicyjna, co może wpłynąć pozytywnie na zadowolenie klientów i zwiększyć liczbę zrealizowanych transakcji.

Inne sposoby na walkę z porzuconymi koszykami

Aby dopasować idealny sposób na walkę z tym problemem, trzeba znaleźć w swoim sklepie aspekt, który wpływa na porzucanie transakcji. Sprzedawca wie, że jego produkty odpowiadają klientom, ale musi zmienić proces ich nabywania. Co zatem można zrobić?

Warto unikać zakładania swojego sklepu na bazie oprogramowania, które wymaga od użytkowników niepotrzebnych działań. Na przykład porzucone koszyki często wynikają z konieczności zarejestrowania się w serwisie. Sprzedaż produktu da się prowadzić bez zmuszania klienta do zakładania kolejnego konta w internecie.

Z porzuconymi koszykami sprzedawcy walczą także za pomocą specjalnych powiadomień. Są to:

  • przypomnienia o porzuconym koszyku – klient otrzymuje wiadomość, która zachęca go do powrotu na stronę i sfinalizowania zakupu; zwykle znajduje się w niej kod rabatowy, który ma go przekonać co do korzystności oferty;

  • banery remarketingowe – porzucone koszyki sprawiają, że użytkownikowi wyświetlają się spersonalizowane reklamy od sklepu, z którego zrezygnował; dzięki temu za ich pomocą może szybko powrócić na witrynę i zrealizować płatność.

Poza tym trzeba zadbać o to, aby formularz zakupowy dobrze wyświetlał się na wszystkich urządzeniach. Musi zawierać różnorodne formy dostawy i zaufane metody płatności. Poczucie bezpieczeństwa jest dla konsumentów bardzo ważne. Najlepiej oferować im rozwiązania, które znają i które mogą znaleźć w innych sklepach.

Ograniczenie wydatków i ESG – kluczowe wyzwania dla branży nieruchomości

W 2024 roku światowa branża nieruchomości komercyjnych będzie musiała zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, jak wynika z raportu 2024 Commercial Real Estate Outlook przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Wśród nich, oprócz wysokich kosztów finansowania i jego ograniczonej dostępności, istotne są kwestie związane z ESG oraz technicznym długiem wynikającym z niskiego zaawansowania cyfrowego branży.

Najnowsze badanie Deloitte analizujące rynek nieruchomości obejmuje najważniejsze spostrzeżenia dyrektorów finansowych firm będących właścicielami nieruchomości komercyjnych na całym świecie. Raport przedstawia ich perspektywę zagrożeń, jak i szans stojących przed branżą w 2024 roku. Wśród największych wyzwań znalazły się kwestie związane z: ograniczeniem wydatków, obszarem ESG, implementacją nowych technologii, outsourcingiem usług, czy regulacjami podatkowymi.

Największe problemy i wyzwania branży

W świetle przewidywanych spadków przychodów, dla większości dyrektorów finansowych ograniczenie wydatków okazuje się być priorytetem, a obszarami o największym potencjale w tej kwestii są: HR (49 proc.) oraz wykorzystanie przestrzeni biurowych w obliczu nowych modeli pracy (46 proc.).

Nasze tegoroczne badanie wykazało, że oczekiwania liderów działających na rynku nieruchomości dotyczące wyników finansowych znów spadły, bo aż 60 proc. z nich spodziewa się obniżenia przychodów do końca tego roku. Dla porównania, w ubiegłym roku wskazywało na to jedynie 48 proc. badanych. Z kolei wśród największych zagrożeń wpływających na sytuację finansową w 2024 roku znajdują się działania cybernetyczne, regulacje klimatyczne i sytuacja makroekonomiczna wynikająca z wysokiej inflacji i związanym z tym rosnącym kosztem kapitału – mówi Dominik Stojek, partner, lider sektora nieruchomości w Polsce, Deloitte.

Jedną z szans dla firm z branży nieruchomości na lepszą optymalizację i zwiększenie wydajności ich pracy jest wykorzystanie outsourcingu. Zlecanie części zadań na zewnątrz może pomóc przedsiębiorstwom w uchronieniu się od części przewidywanych przez ekspertów zagrożeń. Większość respondentów (61 proc.) planuje wykorzystać takie działanie, by za pomocą technologii usprawnić swoje działania oraz zwiększyć elastyczność i odporność organizacji. Wdrożenie modeli outsourcingu lub co-sourcingu jest o tyle istotne, że pozwala zespołom wewnętrznym skoncentrować się na ofercie podstawowych usług, dzięki czemu mogą zyskać przewagę konkurencyjną.

Technologie przyszłością branży nieruchomości

Badanie Deloitte pokazało, że liderzy z branży nieruchomości wciąż nie wykorzystują potencjału, jaki niosą za sobą rozwiązania IT. Aż 61 proc. badanych przyznaje, że podstawowa infrastruktura technologiczna ich firm w dalszym ciągu opiera się na starych systemach teleinformatycznych.

Natomiast największą popularnością cieszy się sztuczna inteligencja (AI). Aż 72 proc. respondentów zapytanych o ich zainteresowanie i inwestycje w tym obszarze, odpowiedziało, że albo są w fazie pilotażowej, albo na wczesnym etapie wdrożenia lub w pełnej implementacji rozwiązań wspieranych przez AI. Jedynie 3 proc. respondentów zadeklarowało, że nie jest zainteresowanych tą technologią. Wśród pozostałych rozwiązań IT, które najczęściej wskazywali badani znalazły się Cyfrowe Bliźniaki i kryptowaluty do dokonywania płatności.

Poszerzanie możliwości w zakresie wykorzystania technologii na rynku będzie prawdopodobnie wynikiem tego, że liderzy będą więcej oczekiwać od partnerów oraz dokonają ponownej oceny opłacalności powstających rozwiązań technologicznych.

ESG w cyklu życia inwestycji budowlanej

Oprócz technologii istotny wpływ na kształt sektora nieruchomości ma budowanie w duchu zrównoważonego rozwoju. Przepisy w tym zakresie ewoluują i z czasem będą wymagać od firm uwzględniania szczegółowych wskaźników ESG w przeprowadzanych procesach. Jak się jednak okazuje, jeszcze wiele firm z branży nieruchomości nie jest gotowych, aby sprostać przepisom dotyczącym ochronie środowiska, społeczeństwa i ładu korporacyjnego (ESG). Niemal 60 proc. ankietowanych twierdzi, że ich organizacjom brakuje danych, procesów i narzędzi kontroli wewnętrznej, które są niezbędne do spełnienia oczekiwanych standardów.

Autorzy raportu wskazują, że liderzy rynku nieruchomości, którzy chcieliby budować, eksploatować i utylizować budynki w sposób bardziej zrównoważony, powinni rozważyć przeprowadzanie regularnych ocen jakości działań. Miałyby one zapewnić kompleksowość i weryfikowalność wskaźników ESG, a także przyspieszyć przechodzenie na rozwiązania w zakresie czystej energii.

Zmiany legislacyjne szansą na lepsze wyniki finansowe

W ostatnim czasie zostały uchwalone lub podjęte inicjatywy legislacyjne, które w ciągu najbliższych 12–18 miesięcy będą miały znaczący wpływ na rynek nieruchomości Wśród zmian, które mają znacząco wpłynąć na branżę znalazła się ustawa o ograniczaniu inflacji (IRA), która ma się przyczynić m.in. do poprawy efektywności energetycznej budynków komercyjnych w Stanach Zjednoczonych. To również unijny plan przemysłowy Zielonego Ładu, który ma z kolei uelastycznić zasady państwowej pomocy. Ten drugi program ma umożliwić rządom krajów UE m.in. dotowanie inwestycji w energię odnawialną lub inicjatywy dotyczące dekarbonizacji.

Pomimo pojawienia się pozytywnych inicjatyw legislacyjnych, aż połowa dyrektorów finansowych wyraża obawy związane z możliwą eliminacją lub zmniejszeniem ulg i korzyści podatkowych. Natomiast kolejną najczęściej wskazywaną przez 46 proc. firm obawą były kwestie zawiązane z cenami transferowymi – mówi Dominik Stojek.

Eksperci Deloitte przewidują, że najbliższe 18 miesięcy będą miały kluczowe znaczenie dla liderów branży w kwestii ustanowienia solidnej bazy operacyjnej na kolejne lata. Sposób, w jaki organizacje zdecydują się odpowiedzieć na zidentyfikowane wyzwania oraz potencjalne szanse dla rynku nieruchomości, będzie decydujący dla ich przyszłości.

O badaniu

Centrum Usług Finansowych Deloitte przeprowadziło ankietę wśród 750 dyrektorów finansowych (CFO) i ich bezpośrednich podwładnych u głównych właścicieli nieruchomości komercyjnych i firm inwestycyjnych na całym świecie. Respondenci zostali podzieleni na 3 regiony: Ameryka Północna (Stany Zjednoczone i Kanada); Europa (Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia i Hiszpania); oraz Azja i Pacyfik (Australia, Japonia, Chiny kontynentalne i Singapur). Badanie objęło spółki z branży nieruchomości posiadające zarządzane aktywa o wartości co najmniej 50 mln USD.

Wiatr zmian w Polsce. Nowy rząd, finanse publiczne i perspektywy inflacyjne

Wynik wyborów nie oznacza przełomu w oczekiwaniach odnośnie inflacji w 2024 r., podobnie w odniesieniu do deficytu budżetowego – zmiana polityki i ich redukcja prawdopodobna od 2025r.

  • Polska jest na drodze do zmiany rządu po wyborach parlamentarnych, które odbyły się w ubiegłą niedzielę. Początkowa reakcja rynku była pozytywna, złoty zyskał +2%
    w stosunku do euro, a polska giełda wzrosła o +6%. Utworzenie nowego rządu zajmie jednak trochę czasu
  • Dominują tematy oczekiwania na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy o desygnacji premiera oraz poprawy stosunków z UE (i odblokowania środków z KPO) jeśli rząd utworzy koalicja pod przewodnictwem Donalda Tuska
  • Co z gospodarką? Prawdopodobna jest kontynuacja w 2024 roku luźnej polityki fiskalnej, jaką rząd PiS prowadził od 2022 r., ponieważ wszystkie partie polityczne obiecały wydatki (transfery)
  • Różnica w podejściu do deficytu (pomiędzy PIS a trzema partiami dotychczasowej opozycji) – finansowaniu wydatków długiem widoczna będzie dopiero
    w średnioterminowej perspektywie
  • Wynik wyborów nie będzie oznaczał przełomu w oczekiwaniach odnośnie inflacji w 2024 r., ale spodziewamy się nieco szybszego procesu dezinflacji od 2025 r.

W najbliższej przyszłości – co oczywiste…

Negocjacje koalicyjne mogą okazać się trudne i wymagać znacznych kompromisów, ponieważ dotychczas opozycyjne partie różnią się ideologicznie, ale powinny osiągnąć porozumienie, biorąc pod uwagę ich wspólne zobowiązanie do zakończenia ośmiu lat rządów PiS. Formalne przeszkody mogą pojawić się ze strony prezydenta, wywodzącego się z PiS, który ma 30 dni na zwołanie pierwszej sesji nowego parlamentu, a następnie 14 dni na nominowanie kandydata na premiera. Prezydent Duda zasugerował, że najpierw zaproponuje kandydata PiS, który następnie będzie miał 14 dni na utworzenie rządu. Dopiero po niepowodzeniu kandydata w grę wejdą pozostałe partie. W rezultacie mało prawdopodobne jest powołanie nowego rządu przed grudniem, a proces może ten potrwać nawet do przyszłego roku. Utworzenie koalicji pod przewodnictwem Donalda Tuska pomogłoby poprawić stosunki Polski z UE i odblokować fundusze unijne, co mogłoby pobudzić wzrost gospodarczy i pomóc ustabilizować finanse publiczne w perspektywie średnioterminowej.[1]

Polityka fiskalna i inflacja – w 2024 kontynuacja dotychczasowej ścieżki

W opinii Allianz Trade prawdopodobna jest kontynuacja w 2024 roku luźnej polityki fiskalnej, jaką rząd PiS prowadził od 2022 r., ponieważ wszystkie partie polityczne obiecały wydatki (transfery). Prognozujemy, że w tym roku deficyt fiskalny wyniesie około -5% PKB i jest mało prawdopodobne, aby w przyszłym roku znacznie się zmniejszył. Opierając się na przedwyborczych obietnicach PiS i zakładając przedłużenie  sporów z UE, co nadal wstrzymywałaby część unijnego finansowania dla Polski, prognozowaliśmy utrzymanie rocznych deficytów fiskalnych w przedziale od -4% do -5% PKB do 2028 r., jeśli PiS pozostałby u władzy. Dług publiczny wzrósłby wówczas do około 60% PKB do 2028 r. z obecnych 50%. Z kolei prawdopodobny nowy rząd kierowany przez KO zapewniłby możliwość odblokowania funduszy unijnych w wysokości do 14% PKB w latach 2024-2027. Pobudziłoby to inwestycje i aktywność gospodarczą, a tym samym do pewnego stopnia pomóc może obniżyć deficyt fiskalny i wskaźniki długu publicznego do PKB po 2024 roku. Ostrożne szacunki Narodowego Banku Polskiego (NBP) sugerują, że samo odblokowanie środków z KPO (Krajowy Plan Odbudowy – Instrument Odbudowy i Zwiększania Odporności), czyli około 14% PKB, może zwiększyć wzrost PKB o około +0,4 punktu procentowego w pierwszym roku i +0,2 punktu procentowego w drugim roku. Ponadto oczekuje się, że rząd kierowany przez KO będzie w większym stopniu skłonny do współpracy z UE i może nawet rozpocząć pewną konsolidację fiskalną po 2024 r., aby zachować zgodność z unijnymi przepisami fiskalnymi, które prawdopodobnie zostaną ponownie nałożone w pewnym momencie. Szacujemy, że roczny deficyt fiskalny stopniowo zmniejszy się do około -3% PKB do 2028 r., a dług publiczny pod rządami KO ustabilizować się może na poziomie około 52% PKB (poniższy wykres ilustruje nasze dwa scenariusze dla finansów publicznych Polski do 2028 r.).

Polskie finanse publiczne (% PKB)

Polskie finanse publiczne (% PKB)Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Wynik wyborów nie będzie oznaczał przełomu w oczekiwaniach odnośnie inflacji w 2024 r., ale spodziewamy się nieco szybszego procesu dezinflacji, który rozpocznie się w 2025 r. Po silnych szokach cenowych w 2022 r. inflacja zasadnicza gwałtownie spadła ze szczytowego poziomu 18,4% r/r w lutym 2023 r. do 8,2% r/r we wrześniu. NBP podniósł stopę procentową do 6,75% we wrześniu 2022 r. i utrzymał ją na tym poziomie przez rok, aż do dużej obniżki stóp o 75 pb we wrześniu 2023 r., a następnie o 25 pb w październiku (wykres poniżej) . Dzięki szybkiemu procesowi dezinflacji Narodowy Bank Polski skupił się na wspieraniu słabnącej gospodarki (spodziewamy się, że realny PKB skurczy się w 2023 r. o -0,2%) i tym samym NBP był jednym z pierwszych banków centralnych w Europie, który rozpoczął cykl łagodzenia polityki pieniężnej. Patrząc w przyszłość, odreagowanie zeszłorocznych szoków cen energii i żywności będzie kontynuowane i powinno wspierać dezinflację, podczas gdy zanikające efekty bazowe spowolnią ten proces w 2024 roku. Jednak niektóre wczesne wskaźniki, takie jak kurcząca się akcja kredytowa dla sektora prywatnego i spowolnienie podaży pieniądza, wspierają oczekiwania dalszego spadku inflacji (kolejny wykres). Z drugiej strony, znaczące obietnice wydatków fiskalnych obu obozów politycznych, a także silny wzrost płac pozostają czynnikami zwiększającymi ryzyko inflacyjne, zwłaszcza że realny wzrost płac powrócił do dodatniego poziomu (ostatni wykres).

Konsolidacja fiskalna od 2025r.

Allianz Trade spodziewa się większego zaangażowania w konsolidację fiskalną od 2025r., a także presji politycznej na bardziej jastrzębie stanowisko w polityce pieniężnej, ponieważ KO zaatakowała NBP za większą niż oczekiwano obniżkę stóp o 75 pb we wrześniu. Ogólnie rzecz biorąc, Allianz Trade prognozuje stopniową dezinflację, z inflacją zasadniczą na poziomie około 5% r/r na koniec 2024 r. i powrót do górnej granicy celu NBP na poziomie 2,5% ± 1pp na koniec 2025 roku. NBP będzie kontynuował wybraną ścieżkę łagodzenia polityki pieniężnej, choć mniejszymi krokami, aby osiągnąć prognozowaną stopę procentową na poziomie 4,25% na koniec przyszłego roku (poniższy wykres).

Inflacja i stopy procentowe polityki pieniężnej

Inflacja i stopy procentowe polityki pieniężnej
Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research. Uwaga: Linie przerywane to prognozy Allianz Research.

Wzrost podaży pieniądza M2 i kredytów dla sektora prywatnego (% r/r)

Wzrost podaży pieniądza M2 i kredytów dla sektora prywatnego (% r/r)
Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Średni wzrost płac nominalnych i realnych (% r/r)

Średni wzrost płac nominalnych i realnych (% r/r)
Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

[1] Wynik wyborów będzie również pozytywny dla UE, ponieważ Polska powinna powrócić jako konstruktywny gracz w polityce europejskiej.

Słabszy dolar. Fed ostrożny w sprawie podwyżek stóp procentowych

Dolar po wczorajszych słowach Powella osłabił się. Główna para walutowa urosła na moment powyżej 1,06. Prezes Fed-u dał jasno do zrozumienia, że bank będzie nadal robił wszystko, aby osiągnąć swój cel inflacyjny na poziomie 2 proc. Dalsze podwyżki stóp procentowych w tym roku są jednak na ten moment mało prawdopodobne. Rezerwa Federalna będzie postępować ostrożnie. Rynek dostosował swoją wycenę. Indeksy amerykańskie zakończyły dzień mimo wszystko niżej, najwięcej stracił Nasdaq Composite, blisko 1 proc.

Rynek ze słów Powella wnioskuje, że jeszcze jedna podwyżka stóp procentowych jest już mało realna. Szef Fed-u wskazał na dużą niepewność i szereg ryzyk a także podkreślił, że Rezerwa Federalna do tej pory wykonała już dużo pracy. Wydaje się zatem, że instytucja osiągnęła już szczyt całego cyklu zacieśniania. Powell jest oczywiście dużym dyplomatą i nie omieszkał zaznaczyć, że dalsze decyzje będą uzależnione od danych i na ten moment nie można całkowicie wykluczyć, kolejnego ruchu w górę. Krótko mówiąc Fed pozostaje ostrożnie jastrzębi.

Kontrakty Fed Fund Futures obniżyły oczekiwania na podwyżkę stóp o 25 pb w listopadzie do poniżej 2 proc. i do 26 proc. w grudniu.

Aktualnie jednak polityka pieniężna jest pewnego rodzaju tłem dla rynku. Nadal najważniejszym tematem jest ryzyko geopolityczne. Dolar zatem może w każdej chwili zyskać w przypadku wybuchu większej awersji do ryzyka. Ponownie będzie pełnił wówczas rolę waluty pierwszego wyboru lub po prostu bezpiecznej przystani.

Pozostając na rynku walutowym należy spojrzeć na ciekawą sytuację na parze USD/JPY. Kurs znajduje się bardzo blisko psychologicznej bariery 150,00. W przeszłości dochodziło do interwencji ze strony Ministerstwa Finansów lub Banku Japonii kiedy to notowania osiągały ten poziom. Ostatnio takie działania widzieliśmy na początku października. Jen pozostaje słaby względem dolara amerykańskiego i nic nie zapowiada, żeby ta tendencja uległa zmianie. Maleją szanse na to, że BoJ zrezygnuje z ekspansywnej polityki monetarnej. Co prawda inflacja (3 proc. r/r) od dłuższego czasu utrzymuje się powyżej celu inflacyjnego, ale swój szczyt osiągnęła kilka miesięcy temu. Inflacja bazowa (2,8 proc. r/r) pozostaje podwyższona ale tu również widać powolną tendencje spadkową. Dziś w nocy poznaliśmy najnowsze dane na temat wskaźników CPI.

Na wykresie USD/JPY widoczny jest układ łudząco zbliżony do trójkąta zwyżkującego, który daje większe szansę na „wyjście górą” notowań. Oznaczałoby to wówczas możliwy w niedalekiej przyszłości „atak” na szczyt z października 2022, który został ustanowiony w okolicy poziomu 152,00.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Odpowiedzialność za produkty wadliwe – zmiany w dyrektywie unijnej

Nowa wersja przepisów dyrektywy w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe (w polskim prawie – za produkty niebezpieczne) ma przede wszystkim zwiększyć odpowiedzialność biznesu i dbałość o to, by produkt pojawiający się na rynku spełniał wszystkie wymagania. Ma to się przełożyć na lepszą ochronę konsumentów, którzy będą mogli liczyć na adekwatne odszkodowanie, jeśli dany produkt spowoduje u nich powstanie szkody – zarówno o charakterze fizycznym, jak i szkody niematerialnej.

Komisje legislacyjne działające przy Parlamencie Europejskim zatwierdziły wstępną wersję nowych przepisów, które wprowadzają jednolite dla całej wspólnoty zasady przyznawania odszkodowań za szkody spowodowane przez wadliwe produkty.

Odpowiedzialnością za wytwarzane przez siebie towary mają zostać objęci także producenci, którzy nie mają siedziby na terenie UE. Nowe przepisy będą wymagały od nich posiadania swojego przedstawicielstwa w jednym z krajów członkowskich. W ten sposób łatwiej będzie znaleźć i pozwać podmiot odpowiedzialny za wadliwy produkt. Nowa dyrektywa stanowi, że importer wadliwego produktu, autoryzowany przedstawiciel producenta lub, w ostateczności, dostawca usług realizacji zamówień (firma, która zazwyczaj zajmuje się magazynowaniem, pakowaniem i wysyłką produktu) również mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności za szkody. W przypadku, gdy z jakichś względów ustalenie producenta okaże się niemożliwe, odszkodowania będzie wypłacało państwo.

Europosłowie zaproponowali także zniesienie minimalnej kwoty doznanej krzywdy, od której można ubiegać się o odszkodowanie. Dotychczas ten próg był ustalony na poziomie 500 euro. W nowej wersji przepisów nie przewidziano jakichkolwiek limitów. Dodatkowo ciężar przeprowadzenia dowodu będzie przerzucony z konsumenta na producenta. W praktyce oznacza to, że sąd będzie mógł zażądać od wytwórcy wadliwego towaru dostarczenia dokumentacji, z której mogą wynikać wnioski niekorzystne dla niego samego.

Podkreślenia wymaga fakt, iż konsumenci będą mogli dochodzić nie tylko odszkodowania za szkody o charakterze fizycznym, ale również rekompensat za potwierdzone medycznie szkody psychiczne oraz zniszczenia lub nieodwracalnego uszkodzenia danych (np. usunięcia plików z dysku twardego), gdy strata ekonomiczna przekroczy 1000 euro. W tym kontekście szczególne znaczenie ma to, że za produkt niebezpieczny będzie mógł zostać uznany nie tylko przedmiot, ale też produkt elektroniczny. Wiąże się to z szybkim rozwojem narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Posłowie do Parlamentu Europejskiego dodatkowo przedłużyli okres odpowiedzialności z zaproponowanych przez Komisję 20 lat do 30 lat w wyjątkowych przypadkach, gdy objawy pojawiają się powoli.

– Podobnie jak w przypadku obowiązującej wersji dyrektywy, nowe przepisy maja zapewnić równowagę między zapewnieniem efektywnych narzędzi dla poszkodowanych wadliwymi produktami a zapewnieniem pewności, na jaką zasługują podmioty gospodarcze na szybko zmieniającym się rynku charakteryzującym się cyfryzacją, gospodarką o obiegu zamkniętym i globalnymi łańcuchami wartości – stwierdził po głosowaniu komisji współsprawozdawca Komisji Prawnej Pascal Arimont.

Kontekst
Unijny system odpowiedzialności za produkt ustanowiono, by zrekompensować poszkodowanym szkody fizyczne lub majątkowe, które osoby te poniosły w związku z wadliwym produktem (np. przegrzewającą się suszarką do włosów lub przeciekającą pralką). Będzie to możliwe po prostu przez udowodnienie, że produkt był wadliwy i że wada spowodowała uszkodzenie ciała lub inną szkodę.
Obecne przepisy unijne pochodzą z 1985 r., kiedy to niewiele produktów posiadało jakiekolwiek cechy cyfrowe, a obieg zamknięty był dopiero kształtującą się koncepcją.

Autor: r. pr. Aleksandra Diskau, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Sprzedaż detaliczna w Polsce niższa niż przed rokiem

Sprzedaż detaliczna w cenach stałych we wrześniu była niższa niż przed rokiem o 0,3%. Ujemna dynamika sprzedaży detalicznej wciąż się utrzymuje, jednak jak się wydaje jesteśmy już blisko wyjścia na dodatnie dynamiki, co będzie oznaczało realny wzrost konsumpcji. Dezinflacja postępuje wraz z nią realnie zaczynają rosnąć również wynagrodzenia. Spodziewam się kontynuacji tych trendów, co powinno przełożyć się na wzrost konsumpcji w kolejnych okresach. Teraz, o ile sprzedaż detaliczna w cenach bieżących rośnie, to jest to zasługą jedynie inflacji. Konsumpcja nie wzrosła w relacji rocznej.

Dzisiejsze dane okazały się lepsze niż prognozy ekonomistów. Nie oznacza to jednak, że konsumpcja szybko i mocno odbije, raczej będzie to stopniowy ruch korespondujący z oczekiwanym dalszym spadkiem inflacji. Wydaje się, że przyszłe ożywienie koniunktury może opierać się w pierwszej kolejności właśnie na odbiciu w konsumpcji. Stąd tak ważne jest „pokonanie inflacji”, co wymiernie przełoży się na zachowania konsumentów.

Bartosz Wałecki, Analityk z Michael / Ström Dom Maklerski

Sony zmniejszył Playstation 5 żeby powiększyć zyski

Jesień to najgorętszy okres dla producentów gier i konsoli. Sony wkrótce rozpocznie sprzedaż mniejszej wersji Playstation 5. Ma to pomóc firmie sprzedać w tym roku aż 25 mln sztuk. Microsoft prawdopodobnie zaprezentuje nowego Xbox’a dopiero za rok, a tymczasem, zakończył przejęcie Activision Blizzard.

Jeszcze w listopadzie Sony rozpocznie w USA sprzedaż nowej wersji konsoli Playstation 5. Będzie ona o 30 proc. mniejsza od poprzedniego modelu (i o 1/4 lżejsza). Ma umożliwiać modułowe dołączanie napędu optycznego i będzie wyposażona w dysk SSD o pojemności 1TB. Nowy model powinien trafić do globalnej (a także polskiej) dystrybucji jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia.

Nowy model PlayStation 5 zastąpi całkowicie dostępną obecnie na rynku wersję. Stanie się to po opróżnieniu magazynów z poprzedniego modelu. Premiera nowej konsoli w okresie przedświątecznej gorączki to ruch mający zwiększyć przychody firmy. Konsola jest mniejsza i lżejsza co zmniejszy koszty związane z transportem i logistyką, możliwe, że konsola będzie także tańsza w produkcji.

Nowa konsola będzie w USA kosztować 449 dolarów, czyli 50 dolarów więcej niż wycofywana wersja PS5 Digital. Modułowa budowa powoduje, że napęd optyczny (kosztujący dodatkowych 80 dolarów) można dokupić i podłączyć do konsoli w dowolnym momencie. Tym samym, wersja z dyskiem drożeje o 30 dolarów (z 499 na 529 dolarów). W Polsce oficjalne ceny nowej konsoli będą wynosił około 2100 zł za model podstawowy i około 2500 zł wraz z napędem optycznym. Można się jednak spodziewać, że przed świętami ceny będą wyższe z uwagi na wysoki popyt i ograniczoną podaż na naszym rynku.

Nowy model ma pomóc Sony osiągnąć ambitny plan sprzedaży aż 25 mln sztuk konsoli w roku budżetowym kończącym się w marcu 2024. Rok wcześniej, sprzedaż wyniosła 19,1 mln sztuk. W okresie od kwietnia do czerwca 2023, sprzedaż konsol wyniosła 3,3 mln sztuk, co oznacza, że aby osiągnąć ten zamierzony sukces, sprzedaż powinna ulec podwojeniu w kolejnych kwartałach. Wyniki za kwartał zakończony we wrześniu Sony opublikuje 9 listopada.

Dochody firmy zwiększy także ostatnią podwyżka ceny Playstation 5 Plus. W Polsce wzrost ceny rocznej wyniósł od 55 do 150 zł, zależnie od wariantu. Warto jednak zauważyć, że w przypadku Sony, udział posiadaczy cyfrowych subskrypcji wśród graczy jest mniejszy niż w przypadku Microsoftu. Udział sprzedaży konsoli Xbox bez napędu optycznego to ponad 50 proc., podczas w przypadku Sony, było to dotychczas poniżej 20 proc. A to posiadacze konsoli bez napędów chętniej korzystają z gier w modelu subskrypcyjnym. Wydaje się zatem, że przychody Sony Game & Network Services powinny w najbliższych kwartałach rosnąć. Rynek spodziewa się, że w całym roku budżetowym, kończącym się w marcu 2024 Sony osiągnie wzrost przychodów o 5,3 proc., a marża brutto wzrośnie do 36,14 proc., przebijając 27,22 proc. rok wcześniej.

Główny konkurent Sony na rynku konsoli – Microsoft, w tym roku nie zaprezentuje nowych wersji Xbox’a. Według rozmaitych doniesień, firma planuje premierę nowych modeli dopiero za rok. Obecnie, Microsoft skupił się na ostatecznym zakończeniu procesu zakupu producenta gier firmy Activision Blizzard. Wartość tej transakcji wyniosła 69 mld dolarów.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

ORLEN VC inwestuje w polski start-up CTHINGS.CO

ORLEN VC zainwestował w CTHINGS.CO, polski start-up specjalizujący się w tworzeniu innowacyjnych rozwiązań z obszaru 5G, przemysłowego Internetu rzeczy i aplikacji chmurowych. Ich wdrożenie umożliwia m.in. zdalny nadzór nad infrastrukturą, prognozowanie potencjalnych awarii, a także kompleksową kontrolę nad procesami produkcyjnymi. CTHINGS.CO jest już dziewiątą spółką w portfelu największego w Polsce korporacyjnego funduszu venture capital. W ciągu niespełna dwóch latach działalności ORLEN VC zainwestował łącznie ponad 200 mln zł w spółki technologiczne z całej Europy oraz w dwa zagraniczne fundusze inwestycyjne. Koncern realizuje już z polskim start-upem projekty w Zakładzie Produkcyjnym w Płocku.

– Zależy nam na tym, żeby praca naszych zakładów była maksymalnie wydajna, niezawodna i dopasowana do zmieniającego się otoczenia. Dlatego odpowiadamy na światowe trendy i nieustannie wdrażamy innowacyjne technologie. Ważną rolę odgrywa w tym spółka ORLEN VC, która konsekwentnie nawiązuje współpracę z firmami technologicznymi i poszukuje nowatorskich projektów. Rozwiązania bazujące na zastosowaniu sieci 5G, którą testowaliśmy już w Zakładzie Produkcyjnym w Płocku, pozwolą nam jeszcze lepiej wykorzystać potencjał cyfryzacji procesów produkcyjnych. To ważny krok w realizacji naszej strategii do 2030 roku, w ramach której prowadzimy program digitalizacji koncernu – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Spółka CTHINGS.CO specjalizuje się w budowaniu m.in. na potrzeby nowoczesnego przemysłu rozwiązań z zakresu 5G, Internetu rzeczy i edge computing (umożliwia przechowywanie i przetwarzanie danych lokalnie, bliżej punktu, w którym są generowane). Start-up współpracuje z globalnymi operatorami komórkowymi oraz dostawcami infrastruktury chmurowej. Do tej pory spółka aktywnie pozyskiwała klientów i realizowała kontrakty w krajach skandynawskich, Niemczech, Austrii, Hiszpanii i Polsce.

Kapitał, który CTHINGS.CO pozyskał od ORLEN VC, a także PKO VC, Freya Capital oraz Level2 Ventures, wynosi łącznie 20 mln zł i zostanie przeznaczy na dalszy międzynarodowy rozwój, w tym przyspieszenie ekspansji na nowe rynki.

– Nasza inwestycja w spółkę CTHINGS.CO to przykład generowania wartości w całym ekosystemie innowacji Grupy ORLEN. Wspólnie realizujemy już pilotażowy projekt związany z systemem do monitorowania ścieków w rafinerii w Płocku, a także projekt proof of concept w zakresie testowania ekosystemu technologii sieci i usług 5G, uruchomionych za pośrednictwem naszego akceleratora innowacji ORLEN Skylight. Zaangażowanie kapitałowe w CTHINGS.CO to nie tylko efekt dotychczasowej, dobrej współpracy. Wspieramy ten start-up, ponieważ w Polsce i Europie obserwujemy wzrost zainteresowania inteligentnymi rozwiązaniami dla przemysłu, a polska spółka skutecznie odpowiada na te potrzeby i ma dobre perspektywy do dalszego wzrostu – mówi Marek Garniewski, Prezes Zarządu ORLEN VC.

Szacuje się, że w latach 2023-2030 globalny rynek zastosowania urządzeń typu IoT będzie rósł w tempie blisko 60 proc. rocznie, a w samym 2026 r. ma osiągnąć wartość ok. 250 mld dolarów. Integracja możliwości łączności w coraz większej liczbie urządzeń jest jednym z głównych czynników napędzających szybkie przyjęcie rozwiązań Internetu rzeczy w globalnej gospodarce, a CTHINGS.CO może na tym rynku pełnić wiodącą rolę.

– Inwestycja następuje w kluczowym dla nas momencie. Obserwujemy wzrost zainteresowania europejskiego i amerykańskiego rynku naszymi produktami i usługami. Przemysłowe sieci 5G stają się rzeczywistością, a nasze rozwiązania idealnie wpasowują się w istniejące potrzeby. Konsorcjum inwestycyjne to grono największych inwestorów z rejonu Europy Środkowej. Będziemy rozwijać współpracę na kilku płaszczyznach – technologicznej, biznesowej i finansowej. W planach mamy dalszy rozwój technologiczny, ekspansję biznesową i zawiązywanie międzynarodowych partnerstw. Naszym priorytetem jest zajęcie kluczowego miejsca w ekosystemie technologii 5G branży przemysłowej – mówi Arnold Wierzejski, CEO CTHINGS.CO.

Dla ORLEN VC spółka CTHINGS.CO jest siódmym start-upem, w który zainwestował fundusz. W swoim portfelu posiada też dwa zagraniczne fundusze inwestycyjne. Natomiast w wyniku połączenia z PGNiG VC do portfolio ORLEN VC zostały włączone kolejne dwie nowe spółki. Tym samym w ciągu niespełna dwóch lat swojej działalności ORLEN VC dołączył do zestawienia największych i najbardziej aktywnych funduszy inwestycyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. ORLEN VC planuje dokonywać rocznie średnio 5-6 inwestycji bezpośrednich, skupiając się na najbardziej perspektywicznych spółkach posiadających innowacyjne i gotowe do komercjalizacji technologie, zgodne ze strategią ORLEN2030.

Zapisy w wezwaniu na akcje TIM S.A. przedłużone do 6 grudnia 2023 r. Ponad 50% akcji już objętych zapisami

Künzelsau. Grupa Würth przedłużyła termin zapisów w drugim wezwaniu na sprzedaż wszystkich akcje TIM S.A. („Wezwanie”) do 6 grudnia 2023 r. Około dwa tygodnie od rozpoczęcia zapisów w Wezwaniu, zapisami zostały objęte akcje uprawniające do wykonywania co najmniej 50% ogólnej liczby głosów na walnym zgromadzeniu TIM S.A. O spełnieniu się tego warunku Wezwania poinformował Grupę Würth podmiot pośredniczący w Wezwaniu, tj. Santander Bank Polska S.A. – Santander Biuro Maklerskie. Zainteresowani inwestorzy mogą złożyć zapis na sprzedaż akcji, w cenie 50,69 zł za jedną akcję, w swoim biurze maklerskim.

Zebranie zapisów na akcje TIM S.A. („Spółka”) reprezentujących co najmniej 50% ogólnej liczby głosów to m.in. konsekwencja złożonych wcześniej zapisów w ramach wezwania przez największych akcjonariuszy i kluczowych menadżerów TIM S.A. Zgodnie z zawartymi 24 marca 2023 r. umowami, Krzysztof Folta (prezes Zarządu i założyciel Spółki), Krzysztof Wieczorkowski (przewodniczący Rady nadzorczej Spółki), Piotr Tokarczuk (CFO Spółki), Piotr Nosal (CCO Spółki), Maciej Posadzy (prezes Zarządu 3LP S.A.), Ewa Folta oraz Jan Walulik zobowiązani byli do złożenia zapisów na sprzedaż akcji w ramach Wezwania po uzgodnionej cenie 50,69 zł za akcję.

– Cieszymy się, że akcjonariusze okazują duże zainteresowanie podobne jak w pierwszym wezwaniu. Pozostajemy w stałym dialogu z UOKiK i utrzymujemy pełną współpracę. Pozostajemy przekonani o uzyskaniu pozytywnej decyzji organów antymonopolowych.  – komentuje Ulrich Liedtke, wiceprezes odpowiedzialny za międzynarodową sprzedaż hurtową produktów elektrotechnicznych w Grupie Würth.

Cena akcji w Wezwaniu wynosi 50,69 zł za jedną akcję i jest równa cenie z pierwszego wezwania. Cena akcji w Wezwaniu zawiera premię w wysokości 93,8% w stosunku do ostatniego kursu zamknięcia przed ogłoszeniem przez Spółkę przeglądu opcji strategicznych w dniu 22 sierpnia 2022 r. i 34,1% premii względem ostatniej ceny akcji poprzedzającej dzień ogłoszenia intencji przeprowadzenia pierwszego wezwania.

Zapisy do sprzedaży akcji w ramach Wezwania rozpoczęły się 28 września i będą przyjmowane do 6 grudnia 2023 r. Dyspozycje sprzedaży akcji w Wezwaniu należy złożyć w swoim biurze maklerskim. Szczegóły dotyczące Wezwania znajdują się pod adresem https://wezwanie-tim.pl.

Wezwanie na akcje TIM S.A. ogłosiła FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, należącą do Grupy Würth („Wzywający”). Celem Wzywającego jest osiągnięcie 100% głosów na Walnym Zgromadzeniu Spółki oraz wycofanie Spółki z giełdy. Jeżeli w wyniku Wezwania zostanie osiągnięty próg co najmniej 95% ogólnej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, Wzywający zamierza ogłosić przymusowy wykup akcji posiadanych przez akcjonariuszy mniejszościowych TIM S.A. Następnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, Wzywający zamierza wycofać Spółkę z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Coraz więcej Polaków podejmuje pracę dodatkową

41 proc. Polaków pracujących zawodowo podejmuje się zleceń poza swoim głównym etatem, a jeszcze więcej, gdyż blisko połowa z nich planuje kontynuować lub podjąć dodatkową pracę w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Nie powinno to dziwić, gdyż 7 na 10 pracowników odczuwa skutki pogorszenia sytuacji gospodarczej, wynika z badania „Jak dorabiają Polacy” przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie Gi Group.

Istotnym czynnikiem mobilizującym do pracy poza etatem jest odczuwanie pogorszenia sytuacji gospodarczej, co potwierdziło aż 71,9 proc. badanych. Pomimo wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw o ponad 10 proc. rok do roku coraz częściej zarobki nie zaspokajają rosnących potrzeb gospodarstw domowych.

Wysokie zainteresowanie dodatkową pracą odzwierciedla pogarszającą się sytuację finansową dużej części społeczeństwa, która wynika ze spadającej siły nabywczej wynagrodzeń w kontekście szybkiego wzrostu kosztów usług i produktów. Oznacza również, iż odnotowywane w sektorze przedsiębiorstw podwyżki wynagrodzeń nie są w stanie zrekompensować rosnących kosztów życia. Ma to istotne znaczenie w perspektywie przyszłego roku – trudno spodziewać się w 2024 roku utrzymania tempa wzrostu wynagrodzeń. Pracodawcy podchodzą do rozmów o podwyżkach z dużą ostrożnością – komentuje Robert Lisicki, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.Czy odczuwa Pan Pani skutki pogorszenia sytuacji gospodarczej

Połowa ankietowanych planuje kontynuować lub podjąć dodatkową pracę w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Warto zauważyć, że znaczna ich część (28 proc.) nie potrafiła jednoznacznie określić swoich zamiarów, co wskazuje na brak pewności co do przyszłej sytuacji gospodarczej kraju, tym samym ich własnej sytuacji finansowej i zawodowej.

Zainteresowanie pracą dodatkową nie dziwi, jeżeli weźmiemy pod uwagę obecną koniunkturę, wahania inflacji, spadającą siłę nabywczą oraz niepewność przyszłości. Jednocześnie dowodzi tego, że Polacy przejęli inicjatywę – szukają dodatkowych możliwości zarobkowania, by poprawić swoją sytuację finansową. Coraz częściej też – co wynika z różnych naszych badań – rozglądają się za zwiększeniem możliwości rozwoju zawodowego i są w coraz większym stopniu otwarci na podwyższanie oraz zmianę kwalifikacji – wyjaśnia Anna Wesołowska, dyrektor zarządzająca Gi Group Poland.

Praca dodatkowa domeną młodszego pokolenia

Praca dodatkowa jest częściej podejmowana przez osoby młodsze – podczas gdy decyduje się na nią 32 proc. osób w wieku 50 lat i starszych, wśród respondentów w wieku poniżej 34 lat odsetek ten wynosi blisko 49 proc.

W pierwszych etapach kariery zawodowej młodzi ludzie intensywnie rozwijają swoje umiejętności i zdobywają doświadczenie zawodowe. Praca dodatkowa staje się istotnym elementem tego procesu, pozwalając na zgromadzenie cennego doświadczenia, wzbogacenie własnego portfolio zawodowego oraz wzmocnienie CV. Niewątpliwie ważnym czynnikiem motywującym jest tu aspekt finansowy. Praca dodatkowa przyczynia się do poprawy ich domowego budżetu, umożliwiając radzenie sobie z bieżącymi wydatkami oraz oszczędzanie na przyszłość – mówi Agnieszka Zielińska, dyrektor Polskiego Forum HR.

Częściej niż ogół badanych dodatkowych zajęć podejmują się osoby z wykształceniem wyższym (45%). Na dorabianie zdecydowanie częściej decydują się również osoby, które swoją główną pracę wykonują na podstawie umów cywilno-prawnych, a także pracownicy tymczasowi (54% z nich). Dzieje się tak przypuszczalnie dlatego, że takie formy zatrudnienia są postrzegane jako mniej stabilne, a dywersyfikacja źródeł utrzymania staje się sposobem zabezpieczenia na wypadek utraty głównego źródła dochodu. Istotny jest też fakt, że takie umowy dają większą elastyczność w zakresie godzin pracy, co ułatwia podjęcie dodatkowego zajęcia.

Ile, jak i gdzie dorabiamy po godzinach?

Co druga osoba podejmująca pracę dodatkową poświęca jej od 1 do 9 godzin tygodniowo, od 10 do 19 godzin poświęca jej 3 na 10 badanych. Co dziesiąta osoba zdecydowana jest na pracę dodatkową trwającą od 20 do 29 godzin, podczas gdy 4% poświęca jej aż 30 do 40 godzin w tygodniu. Co dziesiąta osoba podejmuje pracę dodatkową w sposób nieregularny.Ile czasu w tygodniu poświęca Pan Pani na pracę dodatkową 2

Praca dodatkowa cieszy się największym zainteresowaniem pracujących na pół etatu – umożliwia uzupełnienie budżetu co drugiej osobie pracującej w tym wymiarze godzin. W przypadku zatrudnienia na cały etat na dodatkowe zlecenia decyduje się 4 na 10 pracujących.

Wymiar czasu poświęcanego na dodatkowe formy zarobkowania zależy przede wszystkim od liczby godzin pracy w głównym miejscu zatrudnienia. Zdecydowana większość (ponad 80 proc.) pracujących od 21 do 39 godzin tygodniowo poświęca na zadania dodatkowe ponad 9 godzin w tygodniu. W przypadku osób pracujących w pełnym wymiarze godzin ten odsetek spada do 39 proc.W jakiej formie wykonuje Pan Pani pracę dodatkową

Niezależnie od podstawowej formy zatrudnienia praca dorywcza jest najpopularniejszym sposobem dodatkowego zarobkowania. Decyduje się na nią ponad połowa podejmujących dodatkową pracę, ponad 28 proc. ma stałe dodatkowe zatrudnienie u innego pracodawcy, a 24 proc. wykonuje dodatkowe zlecenia lub bierze godziny nadliczbowe w swoim głównym miejscu zatrudnienia.

Wybór formy pracy dodatkowej różni się też od poziomu wykształcenia. Osoby z wykształceniem podstawowym i zawodowym częściej wypracowują nadgodziny u swojego głównego pracodawcy. Osoby z niższym wykształceniem częściej niż absolwenci szkół wyższych decydują się również na stałe dodatkowe zatrudnienie w innej firmie.

Praca dorywcza a wydajność

Większość pracujących dodatkowo (57 proc.) jest przekonana, że nie wpływa to niekorzystnie na ich wydajność i zaangażowanie w główną pracę. Co trzecia osoba przyznaje jednak, że jest inaczej, przy czym częściej wskazują na to mężczyźni niż kobiety. W dłuższym okresie czasu taka sytuacja może być obciążająca dla pracownika, wpływając negatywnie na jego życie prywatne oraz efektywność wykonywanej pracy, zarówno głównej, jak i dodatkowej.Czy praca dodatkowa ma negatywny wpływ na Pana Pani wydajność i zaangażowanie w pracy głównej

Ewolucja rynku pracy – wieloetatowość

Praca poza głównym etatem staje się coraz bardziej popularna w Polsce, co może świadczyć o rosnącej akceptacji tej praktyki.

Praca dodatkowa zasługuje na szczególną uwagę, gdyż umożliwia pracownikom zwiększoną aktywność, rozwój zawodowy i osobisty oraz uzyskiwanie wyższych dochodów. Cechuje ją duża elastyczność – pracownicy mogą podejmować dodatkowe zajęcia zgodnie ze swoimi kwalifikacjami zarówno u obecnego, jak i innego pracodawcy, o ile nie dochodzi do kolizji interesów. Co więcej, mogą sami ustalać sposób wykonywania pracy, zwłaszcza gdy ma ona charakter projektowy, twórczy. Niejednokrotnie zwiększa zadowolenie pracowników, bez względu na rodzaj zajęć, jakie są wykonywane. Pozwala ona zyskać dodatkowe doświadczenie i umiejętności, które mogą okazać się przydatne w głównej pracy. Co więcej, sprzyja aktywności zawodowej osób marginalizowanych na rynku pracy, np. kobiet i ludzi młodych – komentuje prof. Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert prawa pracy Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Dla przedsiębiorców – przede wszystkim z sektorów logistyki, produkcji i handlu – wysoki odsetek Polaków zainteresowanych pracą dodatkową jest dobrą wiadomością. Daje możliwość wsparcia się dodatkową kadrą w sytuacjach sezonowego lub punktowego wzrostu aktywności związanego z popytem na produkty czy usługi lub koniecznością czasowego zastąpienia pracowników stałych w okresach urlopowych.

To istotne rozwiązanie szczególnie w sytuacji obserwowanych obecnie trudności z pozyskaniem pracowników – zarówno tych o odpowiednich, oczekiwanych przez firmy kwalifikacjach, jak i osoby wykonujące proste prace fizyczne. Warto tu zaznaczyć, że znacząca liczba pracujących realizuje dodatkowe zlecenia i pracuje w godzinach nadliczbowych w swoim stałym miejscu zatrudnienia – wyjaśnia Anna Wesołowska, dyrektor zarządzająca Gi Group Poland.

Link do raportu: https://www.gigroupholding.com/polska/insights/jak-dorabiaja-polacy-raport-o-pracy-dodatkowej/

O badaniu:

Badanie zostało przeprowadzone przez SW Research na zlecenie Gi Group w okresie 22-24.08.2023 r. W ramach badania przeprowadzono 1206 ankiet. Ankietowani byli Polacy i Polki powyżej 18 roku życia, zgodnie z rozkładem płci, wieku i klasy wielkości miejscowości i. Głównym celem badania było sprawdzenie sytuacji Polek i Polaków w związku z pracą dodatkową.

Czy rynek hipoteki odwróconej się nasycił? Nowe dane Ministerstwa Sprawiedliwości

Z najnowszych danych Ministerstwa Sprawiedliwości, mimo iż są to dane wstępne i jeszcze podlegające weryfikacji, wynika że w 2022 roku podpisano łącznie 16 451 nowych umów o dożywocie.[1] To niewielki wzrost względem roku 2021, w którym podobnych umów zawarto 16 426. Warto przypomnieć, że statystyki prowadzone przez resort sprawiedliwości dotyczą głównie kontraktów zawieranych przez osoby indywidualne np. seniora i jego sąsiada. Niewielki wzrost liczby umów dożywocia w 2022 roku może być spowodowany nasyceniem takimi umowami względem liczby emerytów, a także poprawą sytuacji finansowej gospodarstw emeryckich.

Ministerstwo Sprawiedliwości gromadzi dane dotyczące liczby podpisywanych umów o dożywocie (mowa zarówno o nieruchomościach rolnych, jak i nierolniczych) od ponad 30 lat. Gdy porównamy umowy podpisane w roku 2020 oraz 2021 możemy zauważyć dynamikę wzrostu na poziomie 21,8 proc. W 2020 roku zawarto bowiem łącznie ponad 13 tys. nowych umów o dożywocie (w wyniku których przeniesiono prawo własności nieruchomości w zamian za świadczenia pieniężne lub opiekę), a w 2021 roku było ich już ponad 16 tys. Trend rosnący, można było obserwować – z różnymi perturbacjami – od ponad dekady. Dlaczego teraz liczba podpisywanych umów wyhamowała?

– Moim zdaniem to wypłaszczenie krzywej, którą widzieliśmy na wcześniejszych wykresach, może wynikać ze specyficznego nasycenia rynku, ale równie dobrze może być też wynikiem poprawy sytuacji finansowej gospodarstw emeryckich. Z danych GUS wynika, że 53,8 proc. przedstawicieli gospodarstw emeryckich z miast, w roku 2018 oceniało swoją sytuację finansową dobrze lub bardzo dobrze. W roku 2021, po wprowadzeniu czternastej emerytury, ten wskaźnik urósł do 62,7 proc. Warto podkreślić,że gospodarstwa emeryckie to grupa, w której sytuacja finansowa poprawiła się najbardziej w stosunku do innych grup społecznych – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

Umowy o dożywocie. Bez dużych wzrostów

Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w latach 2000-2010 zawarto łącznie 43 tys. umów dożywocia, ale w następnym dziesięcioleciu nastąpiło ożywienie i podobnych kontraktów było już 98 tys. W kolejnych latach też można było obserwować tendencję wzrostową, o coraz większej dynamice. Ta dynamika przyrostu w 2021 roku sięgnęła 21,8 proc. (względem roku poprzedniego). Warto też przyjrzeć się danym dotyczącym nieruchomości rolnych oraz nierolniczych. Okazuje się, że znacznie większa liczba zawieranych kontraktów dotyczyła nieruchomości nierolniczych. W 2021 było ich ponad 14 tys., podczas gdy umów dotyczących nieruchomości rolnych było (w analogicznym okresie) nieco ponad 2 tys.

Oferta ewoluuje, ale tylko w profesjonalnych instytucjach

Profesjonalna branża zrzeszona w Związku Przedsiębiorstw Finansowych nieraz postulowała, by seniorzy analizowali każdą umowę renty dożywotniej zawieraną z osobą indywidualną. Mimo ostrzeżeń, że takie kontrakty mogą być ciężko egzekwowane (m.in. w sytuacji, w której świadczeniodawca przestanie wypłacać seniorowi rentę dożywotnią) liczba umów indywidualnych stanowiła ok. 99 proc. wszystkich umów, a liczba kontraktów zawieranych z funduszami hipotecznymi jedynie 1 proc.

– Profesjonalna branża hipoteki odwróconej ewoluuje, podobnie jak oferta. Kiedyś na rentę dożywotnią decydowały się głównie osoby po 70 roku życia, dziś zapytania przychodzą od osób przed sześćdziesiątką, a nawet pięćdziesięciolatków. Seniorzy są coraz bardziej świadomi swoich praw i mają większą wiedzę na temat renty dożywotniej, co jest dużym plusem. Sama oferta zmienia się i jest dopasowana do potrzeb seniorów. Niedawno wprowadziliśmy jednorazowe duże wypłaty na start rzędu kilkudziesięciu a nawet kilkuset tysięcy złotych. Dostrzegamy, że emeryci potrzebują tych większych pieniędzy, by spłacić zadłużenie, pomóc dzieciom albo dać wnuczkowi na wkład własny pod kredyt hipoteczny – podsumowuje Robert Majkowski.

[1] Dane Ministerstwa Sprawiedliwości, odpowiedź na wniosek Funduszu Hipotecznego DOM o udzielenie informacji publicznej z dnia 12 września 2023 r.

Stabilizacja złotego

Zobaczyliśmy lepsze od oczekiwań dane z Polski. Produkcja przemysłowa spada, ale wolniej. Pensje rosną wyraźnie szybciej od inflacji. Z drugiej strony polski złoty miał moment stabilizacji po ostatnim zamieszaniu powyborczym. W tle dobre dane z USA.

Dane z Polski

Wczoraj poznaliśmy dane na temat produkcji przemysłowej oraz rynku pracy. Produkcja przemysłowa wypadła lepiej od oczekiwań. Problem w tym, że oznacza to, że spadła mniej, niż oczekiwali tego analitycy. Skurczyła się jednak o 3,1%, co jest smutnym podsumowaniem przestawiania naszej gospodarki z inwestycji na konsumpcję. Słabiej wypadły też zarobki. Średnia płaca wzrosła do 7379,88 zł brutto. Mowa oczywiście o średniej płacy w przedsiębiorstwach powyżej 9 pracowników, bo takie dane są publikowane. To wzrost o 10,3% w skali roku. Z jednej strony to aż 2,1% powyżej inflacji, z drugiej rynki oczekiwały poziomu 10,8%. Warto też pamiętać, że ostatni raz wolniej niż teraz wynagrodzenia rosły w styczniu 2022 roku. Nie zmienił się też poziom zatrudnienia, co przy niskich poziomach bezrobocia wcale nie jest złym rezultatem.

Stabilizacja złotego

Po bardzo dużej zmienności ostatnich dwóch tygodni (ze szczególnym uwzględnieniem dni zaraz po wyborach) przyszedł moment oddechu. Wczoraj przez większość dnia kurs euro oscylował w przedziale 4,45 – 4,46 zł. Najwyraźniej emocje powoli cichną. Warto zwrócić uwagę, że to i tak bardzo korzystna sytuacja względem giełdy. W przypadku WIG20, który najczęściej jest celem zagranicznych inwestorów, mieliśmy wczoraj około 2% spadku. Co gorsza, dzisiaj ten ruch jest kontynuowany. Najwyraźniej po początkowym entuzjazmie okazało się, że z jednej strony ten rząd nie powstanie w ciągu najbliższych dni, a raczej na przełomie tego i następnego roku. Z drugiej strony w mediach słychać trochę zgrzytów. Część inwestorów boi się powtórki z 2005 roku kiedy w kampanii wyborczej lewicę od władzy odsuwała koalicja PO i PiS a potem się okazało, że chemia między nimi jest, ale nie taka jak oczekiwano.

Dane z USA

W czwartek jak co tydzień poznaliśmy liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA. 198 tysięcy to spora niespodzianka. Jest to najniższy wynik od wielu tygodni. Wpisuje się on jednak w trend spadkowy liczby wniosków widziany w ostatnich dwóch miesiącach na rynku. Tak niski poziom był jednak pewną niespodzianką na rynku. Lepiej wypadły też dane na temat sprzedaży domów na rynku wtórnym. Dane te zderzyły się jednak w czasie ze spadkiem szans na podwyżki stóp procentowych. W rezultacie wczoraj byliśmy świadkami osłabienia dolara względem euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rekordowe wzrosty cen i historycznie niska oferta deweloperów w III kwartale 2023 r.

III kwartał na rynku nieruchomości upłynął pod silnym wpływem programu Bezpieczny Kredyt 2%. Jego skutki widoczne były szczególnie w metropoliach, gdzie średnie ceny ofertowe wzrosły aż o 5,5% kw/kw -najwięcej od czasu ostatniego boomu na rynku. Pomimo wyraźnego wzrostu aktywności kupujących, ostrożność deweloperów przy wprowadzaniu nowych inwestycji zaowocowała spadkiem udziału nowych mieszkań w ofercie do rekordowo niskiego poziomuwynika z najnowszego „Kwartalnika Mieszkaniowego” Otodom i Polityki Insight.

Deweloperzy są nadal powściągliwi

W ciągu pierwszych 3 miesięcy obowiązywania programu Bezpieczny Kredyt 2% największy wzrost cen zauważalny był w metropoliach. W miastach liczących powyżej 500 tys. mieszkańców średnia cena ofertowa wzrosła aż o 5,5% kw./kw. i przekroczyła 13 tys. zł/mkw. Takie tempo podwyżek nie dotknęło największych aglomeracji nawet w szczycie boomu, czyli w latach 2020-2011. Z kolei lokale w mniejszych miejscowościach drożały wolniej – średnio o ok. 2% kw/kw.Podsumowanie III kwartału 2023 r. na rynku mieszkaniowym

Najwięcej, bo o ponad 10% r/r, zdrożały mieszkania z rynku pierwotnego. Przyczyniła się do tego niska aktywność deweloperów. Pomimo dużego wzrostu zainteresowania kupujących, niechętnie uruchamiali oni nową sprzedaż. W konsekwencji, w III kwartale br. udział mieszkań z rynku pierwotnego w całej ofercie spadł do historycznie niskiego poziomu – 55,5 %.Podsumowanie III kwartału 2023 r. na rynku mieszkaniowym

Deweloperzy zachowali zimną krew w obliczu nagłego wzrostu popytu napędzanego rządowym programem dopłat Bezpieczny Kredyt 2%. Po okresie spowolnienia w 2022 roku część z nich ograniczyła plany inwestycyjne i nie zdecydowała się na ich wznowienie w tym roku. W dużych miastach często brakuje gruntów, na które można byłoby szybko uzyskać pozwolenia na budowę, co wstrzymało z kolei rozpoczęcie nowych projektów mieszkaniowych. Jednak największym hamulcem prawdopodobnie była obawa o załamanie popytu po zakończeniu programu rządowych dopłat. W minionym kwartale deweloperzy wyprzedawali więc posiadaną już ofertę oraz dostosowywali ją do limitów cenowych obowiązujących w ramach BK2% – podkreśla dr hab. Adam Czerniak, główny ekonomista Polityki Insight i współautor Kwartalnika Mieszkaniowego.

Ceny gruntów ponownie ruszyły

Od trzech kwartałów ceny gruntów budowlanych utrzymywały się na stabilnym poziomie. Natomiast w okresie od lipca do października br. wzrosły do 241 zł/mkw., czyli o blisko 6% w porównaniu do II kwartału. Tak wysokie podwyżki ostatni raz były notowane w połowie 2021 roku.

Niedobór atrakcyjnych gruntów w obrębie największych miast może kierować uwagę deweloperów na tańsze tereny na obrzeżach aglomeracji. W ten sposób będą mogli odpowiedzieć na wysoki popyt, o ile ten się utrzyma. Wzrost cen działek może być zatem efektem takich oczekiwań – zaznacza Adam Czerniak, ekspert Polityki Insight.

Wzrostu zainteresowania można było spodziewać się również w kategorii najmniejszych działek, nabywanych przez inwestorów indywidualnych zainteresowanych budową domu. Program rządowych dopłat umożliwiał sfinansowanie budowy Bezpiecznym Kredytem 2% o wartości do 1 mln zł.

Wydaje się jednak, że to wciąż zbyt mało, bo dane o liczbie zamkniętych w serwisie Otodom ogłoszeń sprzedaży takich działek wskazują na stosunkowo niewielkie ożywienie w tej kategorii. Podobnie zresztą wyglądała sytuacja w przypadku domów wolnostojących. Wprawdzie popyt wzrósł, ale tempo obrotu domami wolnostojącymi utrzymuje się na poziomie z połowy 2022 r. – komentuje Karolina Klimaszewska, starsza analityczka, Otodom.

Rynek po wyborach

Jaki scenariusz rysuje się dla rynku nieruchomości w najbliższym czasie? W segmencie najmu sytuacja wydaje się być stosunkowo stabilna.

Oferta na rynku najmu w ostatnich 3 miesiącach osiągnęła najwyższy poziom od czasów pandemii. Duża podaż mieszkań na wynajem ograniczy więc możliwość podnoszenia czynszów w najbliższym czasie. Dodatkowo możemy założyć, że część obecnych najemców stanie się beneficjentami programu BK 2% i wkrótce przeprowadzi się do własnych M. Tym samym pula dostępnych lokali na wynajem będzie się zwiększała – komentuje Karolina Klimaszewska, starsza analityczka, Otodom.

Z kolei na rynku mieszkań na sprzedaż wiele będzie zależało od nadchodzących zmian w polityce mieszkaniowej państwa, w tym tych związanych z ograniczaniem deficytu budżetowego.

Kluczowym czynnikiem kształtującym krajobraz rynku mieszkaniowego nadal będzie inflacja. Jej utrzymujący się wysoki poziom ograniczy możliwości zakupowe gospodarstw, a co za tym idzie – przełoży się na spowolnienie obrotu mieszkaniami – podsumowuje Adam Czerniak, ekspert Polityki Insight.

Wyciek milionów profili DNA

Cyberprzestępcy wykradli i opublikowali na forum hakerskim 4,1 miliona profili genetycznych klientów firmy 23andMe. Ofiarami są użytkownicy z Wielkiej Brytanii i Niemiec. Wcześniej, w tym miesiącu ujawniono również skradzione dane 1 miliona Żydów aszkenazyjskich, którzy korzystali z usług firmy w celu znalezienia informacji o swoim pochodzeniu i predyspozycjach genetycznych.

23andMe przekazało serwisowi BleepingComputer, że dane zostały uzyskane w wyniku ataków na konta użytkowników chronione słabymi hasłami lub danymi uwierzytelniającymi, ujawnionymi w wyniku wcześniejszych wycieków. Firma twierdzi, że nie znajduje śladów wskazujących na incydent bezpieczeństwa w swoich systemach informatycznych. Deklaruje również, że tylko ograniczona liczba kont została naruszona, jednak, jako że celem ataku była również funkcja „Krewni DNA”, przestępcy mogli wykraść dane milionów spokrewnionych osób.

Komentuje Beniamin Szczepankiewicz, analityk laboratorium antywirusowego ESET:

Z serwisu została wykradziona naprawdę duża ilość danych: identyfikatory kont użytkowników, imiona i nazwiska, płeć, data urodzenia, profile DNA i szczegółowa lokalizacja. Dokładnie takich informacji szukają cyberprzestępcy. Użytkownicy mogą spodziewać się, że dane te zostaną niebawem sprzedane w darknecie.

Niestety, swojego DNA nie można zastąpić tak łatwo, jak konta w mediach społecznościowych lub zmienić, jak hasła. Klienci niewiele mogą zrobić, aby ochronić bardzo wrażliwe dane, które zostały skradzione.

W przypadku takich danych istotny jest również aspekt osobisty: cyberprzestępcy weszli w posiadanie informacji, które są bardzo prywatne i istnieje spora szansa, że ich właściciele nie chcieli się nimi dzielić. Niestety, czasu nie da się cofnąć i obecnie nie mają już wpływu, na to kto dowie się z kim są spokrewnieni i skąd pochodzili ich przodkowie. Wiele osób korzysta z serwisów śledzących połączenia rodzinne i genetyczne z czystej ciekawości. Kluczowe jest, abyśmy dokładnie przemyśleli, komu przekazujemy nasze dane i czy naprawdę jest to konieczne, zwłaszcza jeżeli chodzi o sprawy tak bardzo osobiste, jak profile DNA.

Po raz kolejny dowiadujemy się, że hasła, które kiedyś dobrze radziły sobie z odpieraniem podstawowych ataków, obecnie już nie wystarczają. Uwierzytelnianie wieloskładnikowe, uwierzytelnianie oparte na jednorazowych hasłach lub kluczach sprzętowych to środki, które powinniśmy wybierać.

Dlatego też firmy przetwarzające wrażliwe dane medyczne powinny wdrożyć odpowiednie środki bezpieczeństwa, które pomogłyby uniemożliwić atakującym dostęp do dużych zbiorów danych. Ich odpowiedzialnością powinno również być stałe  monitorowanie swoich sieci pod kątem nieprawidłowości, aby zatrzymać atak na jak najwcześniejszym etapie. Dobrą praktyką byłoby potwierdzanie innym kanałem komunikacji dostępu do danych wrażliwych (dane medyczne) np. poprzez powiadomienie SMS lub powiadomienie w aplikacji.

Euforia na akcjach Netflixa

  • Netflix ogłosił wyniki za III kwartał 2023 r. wczoraj po zamknięciu rynku
  • Akcje wzrosły o 13% w handlu po sesji w USA
  • Firma odnotowała rekordowy wzrost liczby subskrybentów od II kwartału 2020 r.
  • Walka z dzieleniem haseł udana – podwyżki cen w USA, Wielkiej Brytanii i Francji
  • Wytyczne silnego wzrostu liczby abonentów również w IV kwartale 2023
  • Akcje prawdopodobnie otworzą się powyżej 200-sesyjnej średniej kroczącej

Finansowy raport Netflixa okazał się znakomity, zwłaszcza jeśli chodzi o liczbę nowych subskrybentów. Jesienno-zimowa sezonowość ponownie sprzyja firmie? Rzućmy okiem na raport i wytyczne, którymi podzieliła się firma.

Sprzedaż zgodna z oczekiwaniami, ogromny wzrost liczby subskrybentów

Netflix odnotował wzrost przychodów w trzecim kwartale o 7,8% rok do roku, do 8,54 mld USD, co było mniej więcej zgodne z oczekiwaniami rynku. EPS na poziomie 3,73 USD był wyższy niż oczekiwane 3,49 USD i wyższy niż 3,10 USD sprzed roku. Jednak uwaga skupiała się głównie na liczbie subskrybentów  ponieważ inwestorzy chcieli zobaczyć, czy rozprawienie się z udostępnianiem haseł doprowadziło do wzrostu liczby nowych płatnych subskrypcji. Oczekiwania były wysokie i wskazywały na 6,7 miliona nowych subskrybentów w okresie od lipca do września 2023 roku. Raport zdołał pobić te oczekiwania i pokazał wzrost o 8,76 miliona subskrybentów w tym okresie, napędzany wzrostami w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, a także na rynkach EMEA! Jest to nie tylko ogromny wzrost, ale także największy przyrost liczby subskrybentów od II kwartału 2020 r., kiedy to firma dodała 10,09 mln subskrybentów dzięki pandemicznemu trendowi pozostawania w domu.Euforia na akcjach Netflixa

Netflix odnotował największy przyrost liczby subskrybentów od II kwartału 2020 r., kiedy to firma cieszyła się pandemicznym boomem. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Nadchodzą podwyżki cen!

Ważną rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę w przypadku Netflixa, jest to, że w przeciwieństwie do konkurentów firma jest rentowna. Netflix ma silną pozycję w branży, a silny wzrost liczby subskrybentów  podkreśla, że nie bez powodu spółka utrzymuje status streamingowego hegemona. Nie powinno być zaskoczeniem, że firma zdecydowała się podnieść ceny swoich planów podstawowych i premium w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji o 10-20%. Taki ruch miał nastąpić, gdyby rozprawa z udostępnianiem haseł przez firmę zakończyła się sukcesem. Rywale Netflixa, tacy jak Disney+, Hulu czy Peacock, podnieśli już ceny swoich usług streamingowych w ostatnich miesiącach. Netflix zdecydował się jednak pozostawić je bez zmian. Takie posunięcie może zachęcić klientów do wyboru tańszych planów z reklamami i jest zgodne z celem Netflixa, jakim jest zwiększenie przychodów z reklam. Plany z reklamami odnotowały wzrost o 70% kwartał do kwartału w 3. kwartale 2023 r.

Netflix optymistycznie patrzy w przyszłość

Oprócz opublikowania solidnego raportu o wynikach za III kwartał, Netflix opublikował również optymistyczne prognozy na bieżący kwartał. Podczas gdy prognoza przychodów na IV kwartał na poziomie 8,69 mld USD i prognoza EPS na poziomie 2,15 USD były nieco słabsze niż oczekiwano na Wall Street, Netflix powiedział, że spodziewa się, że przyrost liczby abonentów w IV kwartale 2023 r. Będzie podobny do tego z III kwartału 2023 r. To stawia firmę na dobrej drodze do dodania 20 milionów nowych subskrybentów w całym 2023 roku, co byłoby największym rocznym wzrostem liczby subskrybentów od 2020 roku, kiedy to firma dodała 36,5 miliona członków dzięki boomowi pandemicznemu. Netflix poinformował również, że w trzecim kwartale 2023 r. odkupił własne akcje o wartości 2,5 mld USD i zezwolił na zwiększenie wykupu o 10 mld USD.

Podsumowanie wyników i prognoz Netflixa

  • Przychody: 8,54 mld USD wobec oczekiwanych 8,53 mld USD (+7,8% r/r)
  • Zysk na akcję (EPS): 3,73 USD vs 3,49 USD oczekiwane (3,10 USD rok temu)
  • Płatne członkostwo w streamingu: 247,15 mln vs 244,41 mln (+11% r/r)
  • Zmiana netto płatnych członkostw w streamingu: +8,76 mln vs +6,20 mln oczekiwanych
  • Stany Zjednoczone i Kanada: +1,75 mln vs +1,22 mln oczekiwane
  • EMEA: +3,95 mln vs +2,22 mln oczekiwane
  • LATAM: +1,18 mln vs +1,15 mln oczekiwane
  • APAC: +1,88 mln vs +1,41 mln oczekiwane
  • Dochód operacyjny: 1,92 mld USD vs 1,9 mld USD oczekiwane (+25% r/r)
  • Marża operacyjna: 22,4% vs 22,1% oczekiwano (19,3% rok temu)
  • Wolne przepływy pieniężne: 1,89 mld USD wobec oczekiwanych 1,27 mld USD

Prognozy na IV kwartał 2023 r.

  • Przychody: 8,69 mld USD vs 8,76 mld USD oczekiwano
  • EPS: 2,15 USD vs 2,17 USD oczekiwane
  • Marża operacyjna: 13,3% vs 14,0%

Prognoza całoroczna

  • Wolne przepływy pieniężne: 6,5 mld USD vs 5,27 mld USD oczekiwano
  • Marża operacyjna: 20% wobec oczekiwanych 19,8%

Autor: Eryk Szmyd, analityk XTB

Polscy producenci żywności roślinnej powołują organizację branżową

O interesy i dalszy rozwój branży produktów roślinnych zatroszczy się Polski Związek Producentów Żywności Roślinnej. Nowa organizacja branżowa będzie reprezentować wspólny głos przedsiębiorców skupionych wokół segmentu żywności roślinnej i inicjować rozwiązania na poziomie politycznym, prawnym i instytucjonalnym, które przyczynią się do zwiększenia udziału produkcji roślinnej w polskim i europejskim systemie żywnościowym.

Według GfK Polonia, polski rynek produktów roślinnych jest wart 1,5 mld zł, produkty bazujące na roślinach docierają już do 5,9 mln polskich gospodarstw domowych. Mimo skali i potencjału rozwoju  firmy zajmujące się produkcją roślinnych alternatyw nie miały branżowej reprezentacji, a w debacie publicznej brakowało organizacji działającej w imieniu tego rozwijającego się segmentu branży spożywczej.

Wraz z dynamicznym rozwojem kategorii roślinnych produktów, potrzeba założenia organizacji skupiającej niezwykły potencjał tej branży, wybrzmiewała coraz głośniej pośród producentów tego typu wyrobów. Założenie PZPŻR to moment, w którym biznes łączy siły we wspólnym interesie, aby przyspieszyć zieloną transformację żywieniową w profesjonalnym stylu – zaznacza Rafał Czech, założyciel firmy Bezmięsny oraz członek zarządu Polskiego Związku Producentów Żywności Roślinnej.

Nowo powołana organizacja będzie inkluzywna. Dołączyć do niej mogą wszystkie firmy zajmujące się produkcją roślinnych alternatyw dla mięsa i nabiału. Już na etapie prac nad jej uruchomieniem przy wspólnym stole zasiedli przedstawiciele lokalnych marek, takich jak Dobra Kaloria, Roślinna Magda, Apollo Roślinny Qurczak czy Bezmięsny, jak i reprezentanci międzynarodowych firm jak Danone czy Upfield. W grono członków założycieli Związku wchodzą także podmioty z ekosystemu branży roślinnej: akcelerator start-upów Foodtech.ac i kampania RoślinnieJemy.

Ponieważ  roślinny kierunek zmian w branży spożywczej jest kluczowy w dążeniu do  zrównoważonego systemu żywnościowego, liderzy rynku produktów roślinnych powołali Polski Związek Producentów Żywności Roślinnej, by lepiej reprezentować interesy całej branży wobec organów państwowych i samorządowych, wspierać tworzenie norm żywieniowych oraz wytycznych w żywieniu publicznym. Do zadań nowej organizacji będzie nalezało również wspieranie zmian legislacyjnych w procesie komercjalizacji nowych technologii produkcji żywności pochodzenia roślinnego.

Biorąc pod uwagę dane pozyskane przez Biostat na zlecenie RoślinnieJemy, 52% Polaków poparłoby działania rządowe ku zwiększeniu inwestycji dla produkcji zamienników mięsa oraz nabiału opartych na roślinnych źródłach białka. To dodatkowo legitymizuje potrzebę powstania organizacji takiej jak Polski Związek Producentów Żywności Roślinnej i reprezentacji głosu roślinnych producentów w rozmowach z przedstawicielami władz – komentuje Maciej Otrębski, strategic partnership manager w RoślinnieJemy i członek zarządu PZPŻR.

Założyciele organizacji planują dokładne zbadanie wielkości polskiej branży roślinnej pod kątem wielkości obrotów, jak i poziomu zatrudnienia. W związku z tym, że w ostatnich latach w Polsce przybywa przedsiębiorstw skupionych w znacznym stopniu na produkcji roślinnej, jednym z tematów, którymi Związek jako organizacja branżowa zajmie się w pierwszej kolejności są działania na rzecz stworzenia nowego kodu PKD dla takich firm tj. producentów alternaty dla mięsa, nabiału, jajek itd. Uzyskanie dedykowanej klasyfikacji w PKD da możliwość bardziej regularnego, ale też jednoznacznego i dokładnego wskazania wielkości i potencjału branży roślinnej.

Powstanie Związku to milowy krok dla rozwoju branży i upowszechnienia produktów roślinnych. Mają one zdecydowanie niższy ślad środowiskowy w porównaniu z produktami odzwierzęcymi. Mamy nadzieję, że dzięki powstaniu Związku jako silna grupa marek przyczynimy  się do zmiany nawyków żywieniowych Polaków i Polek  w kierunku diet bardziej roślinnych.  – podkreśla Paulina Kaczmarek, Head of Sustainability w Danone&Alpro i członkini zarządu Polskiego Związku Producentów Żywności Roślinnej.

Z jak zwalniam się. Na czym naprawdę zależy pracownikom z Pokolenia Z

Wypłata jest najmniej istotna dla pracowników z Pokolenia Z (57,88 proc.). Liczy się dla nich o wiele mniej niż dla badanych z innych grup wiekowych – wynika z raportu ADP „People at Work 2023: A Global Workforce View”. Co ciekawe, to również Zetki mają w sobie najwięcej optymizmu. Aż 74,10 proc. pozytywnie postrzega swoje aktualne miejsce pracy w perspektywie kolejnych pięciu lat.  Jakie więc jest Pokolenie Z oraz ile prawdy jest w stereotypach o najmłodszych osobach na rynku pracy?

Opinie o Pokoleniu Z, od kiedy jego przedstawiciele weszli na rynek pracy, od początku nie są pochlebne. Stereotypy na ich temat głoszą, że to pracownicy roszczeniowi, niezaangażowani i mało ambitni, przy jednoczesnym oczekiwaniu wynagrodzenia niewspółmiernie wysokiego do ich doświadczenia i umiejętności. Wyniki badania ADP rysują jednak inny obraz najmłodszych osób, które wkroczyły na rynek pracy.

Pieniądze to nie wszystko

Pomimo faktu, że młodym pracownikom nadano miano „skoczków” (ponieważ rzekomo tak często zmieniają miejsce zatrudnienia) to aż 90,03 proc. z nich jest zadowolonych ze swojej obecnej pracy.

Co jednak najbardziej przeszkadza tym, którzy nie odnaleźli się w aktualnych organizacjach? Z raportu ADP „People at Work 2023: A Global Workforce View” wynika, że na szczycie tej listy znajdują się: zwiększenie zakresu obowiązków bez współmiernego wzrostu wynagrodzenia (41,94 proc.), brak szkoleń i rozwoju (32,26 proc.) oraz brak wsparcia ze strony menedżerów (16,13 proc.). Innym stereotypem związanym z pokoleniem Z jest ten mówiący o braku chęci brania na siebie odpowiedzialności za wykonywane zadania i dążenie za wszelką cenę do osiągnięcia work-life balance.

Z badań wynika, że to właśnie tej grupie pracowników – bardziej niż pozostałym grupom wiekowym – najbardziej zależy na awansie (15,43 proc.), poszerzaniu swoich kompetencji (32,80 proc.) oraz szkoleniach i rozwoju (26,05 proc.). Priorytetem jest zaś zadowolenie z dnia pracy (43,73 proc.), rozwój kariery (34,73 proc.) oraz elastyczne godziny pracy (32,80 proc.).

Rynek pracy zadrżał w posadach, gdy wstąpiło na niego najmłodsze pokolenie. A to wszystko dlatego, że młodzi odważyli się zmieniać zastany porządek. Zamiast nieograniczonych nadgodzin – często nieuzasadnionych – wybrali work-life balance i stanowcze rozgraniczenie życia prywatnego od zawodowego. Rynek jednak dość szybko zauważył, że przypięta etykieta ma niewiele wspólnego z rzeczywistością i dzięki umiejętnemu zarządzaniu oczekiwaniami i potencjałem pracowników, możliwe jest tworzenie efektywnych zespół skoncentrowanych na osiąganiu celów zawodowych i rozwoju swoich kompetencji – mówi Anna Barbachowska, dyrektorka HR w ADP Polska.

Zaangażowani i zestresowani

Aż 63,34 proc. młodych pracowników twierdzi, że ich pensja jest sprawiedliwa w stosunku do oferowanych firmie umiejętności, a 60,13 proc. ma taką samą opinię na temat pełnionej przez siebie roli i zakresu obowiązków. A co z zarzutem braku zaangażowania w wykonywaną pracę? Co jedenasty młody pracownik (13,83 proc.) codziennie odczuwa stres związany ze swoją pracą. Stres i zmęczenie nie są jednak dla nich powodem do porzucenia miejsca zatrudnienia czy emigracji. Co prawda już co drugi (48,87 proc.) młody pracownik rozważa przeprowadzkę np. zagranicę, co jednak wcale nie oznacza odejścia z firmy, a jednak zmianę modelu współpracy z obecnym pracodawcą.

Pracodawcy stanęli przed nie lada wyzwaniem pogodzenia interesów kilku generacji aktywnych na rynku pracy, przy jednoczesnym poszanowaniu różnic międzypokoleniowych. Kwestię nadgodzin, która dla starszych pracowników jest dość naturalna, dla najmłodszych jest kompletnie niedopuszczalna – mówi Anna Barbachowska, dyrektorka HR w ADP Polska. – Pracodawcy powinni więc skupić się na wypracowywaniu jasnych regulaminów i zasad pracy, które będą akceptowalne dla wszystkich zatrudnionych – dodaje ekspertka.