Popyt na kredyty mieszkaniowe nadal bardzo wysoki. Wartość wniosków o 250% wyższa r/r

O 248,8% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe we wrześniu 2023 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM). Wartość Indeksu oznacza, że we wrześniu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 248,8% w porównaniu do września 2022 r.

We wrześniu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 36,59 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 13,58 tys. rok wcześniej – jest to wzrost o 169,5%. W porównaniu do sierpnia 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy spadła jednak o 5,9%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego we wrześniu br. wyniosła 417,36 tys. zł i była wyższa o 23,6% w relacji do wartości z września 2022 r. W porównaniu do sierpnia 2023 r. wzrosła ona o 1,7%.

– Popyt na kredyty mieszkaniowe nadal jest bardzo wysoki. Potencjalni kredytobiorcy złożyli we wrześniu tego roku wnioski kredytowe na wartość aż dwuipółkrotnie wyższą niż przed rokiem. Oznacza to, trzeci historycznie najwyższy poziom Indeksu Popytu. Są trzy powody tak wysokiej wartości Indeksu Popytu we wrześniu br. Pierwszym powodem jest większa liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy. Wzrosła z 13,5 tysiąca we wrześniu zeszłego roku do 36,6 tysiąca we wrześniu br. Jest to m.in. efekt dużego zainteresowania kredytem mieszkaniowym w ramach programu „Kredyt 2 proc.”. Szacujemy, że ok. 60% wśród osób ubiegających się o kredyt mieszkaniowy w sierpniu br. to osoby w wieku do 45 lat, nieposiadające wcześniej kredytu mieszkaniowego, składające wniosek o kredyt do kwoty 600 tys. zł w banku uczestniczącym w programie. Z drugiej strony wzrost popytu na kredyty mieszkaniowe wynika z poprawy sentymentu do kredytów mieszkaniowych wśród potencjalnych kredytobiorców, którzy z przyczyn formalnych nie mogą być beneficjentami programu, ale wzrosła ich zdolność kredytowa. Zdolność kredytowa rośnie bowiem w wyniku realnego wzrostu wynagrodzeń, spadku WIBOR-u zarówno w reakcji na obniżkę stopy referencyjnej o 0,75 p.p., jak i w oczekiwaniu na dalsze spadki stóp procentowych. W konsekwencji nastąpił wzrost dostępności kredytu mieszkaniowego, co bezpośrednio przyczyniło się do wzrostu popytu. Interpretując odczyt Indeksu trzeba pamiętać, że we wrześniu 2022 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało stosunkowo mało osób, powodując niską bazę porównawczą dla września br. Właśnie efekt statystyczny niskiej bazy z września 2022 r. częściowo odpowiada za tak wysoki obecny odczyt BIK Indeksu Popytu. Istotnym czynnikiem jest także wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do rekordowej wartości aż 417,36 tys. zł – to prawie o 1/4 wyższa wartość w porównaniu do września 2022 r. Tak wysoka kwota wynika zarówno ze wzrostu cen nieruchomości, jak i z faktu, że duża część osób chcących skorzystać z programu „Kredyt 2 proc.” składa wnioski na kwoty zbliżone do górnego poziomu ograniczenia w tym programie (500 tys. zł dla singli i 600 tys. zł dla małżeństw) – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Nadal warto więc śledzić zachowanie dwóch składowych Indeksu, tj. liczbę osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy oraz średnią kwotę wnioskowanego kredytu. Jeżeli chodzi o ten pierwszy element to decydującym może być poziom zainteresowania programem „Kredyt 2 proc.”. Warto zauważyć, że największa liczba osób wnioskowała o kredyt w lipcu – efekt skumulowanego zainteresowania, w sierpniu wnioskowało już mniej klientów, a we wrześniu jeszcze mniej. Co do drugiego elementu, to średnia wnioskowana kwota kredytu powinna nadal rosnąć wraz ze wzrostem cen nieruchomości – puentuje prof. Waldemar Rogowski główny analityk Grupy BIK.Popyt na kredyty mieszkaniowe

Bezpieczny Kredyt 2%. Miało być łatwiej o mieszkanie, a wyszło …

Sprzedaż nowych mieszkań na 7 największych rynkach w Polsce we wrześniu 2023 r. wyniosła 5,4 tys. W tym samym czasie do oferty deweloperzy wprowadzili 4 tys. lokali.  Choć był to wyraźny, 34% wzrost wprowadzeń w porównaniu do sierpnia, trudno zasypać powiększającą się przepaść pomiędzy popytem a podażą. Od początku roku deweloperzy sprzedali o blisko 13 tys. mieszkań więcej niż wprowadzili do sprzedaży, a napędzany BK2% popyt wysysa oferty również z rynku wtórnego.

Od czerwca sprzedaż na rynku pierwotnym utrzymuje się na zbliżonym poziomie 5,4 tys. lokali sprzedawanych miesięcznie na 7 największych rynkach. W ciągu trzech kwartałów deweloperzy działający w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu, Łodzi i Katowicach sprzedali 41,4 tys. mieszkań, o ponad 9% więcej niż w całym 2022 r. Jednocześnie do sprzedaży trafiło 28,6 tys. lokali, o ponad 10 tys. mniej niż w analogicznym okresie minionego – słabego dla rynku mieszkaniowego roku – i o ponad 45% mniej niż sprzedano od stycznia do września 2023 r.Sprzedaż nowych mieszkań

Wybór mieszkań od deweloperów spadł do poziomu z końcówki 2021 r., a zatem okresu popandemicznego boomu. Tyle, że wtedy do sprzedaży trafiało blisko 6 tys. lokali miesięcznie, a sprzedaż oscylowała w granicach 4,5 – 4,7 tys. Dziś te proporcje się odwróciły. Wtedy mówiliśmy o popycie tezauryzacyjnym i ucieczce ze skumulowanymi w okresie pandemii oszczędnościami w nieruchomości. Dziś mamy do czynienia z mobilizacją popytu, który prawdopodobnie miałby w normalnych okolicznościach rynkowych szansę pojawić się dopiero w ciągu 2-3 najbliższych lat. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku nieruchomości Otodom.

To przekłada się zdaniem ekspertki Otodom na gorączkę, która nienaturalnie winduje ceny. Te na samym rynku pierwotnym wzrosły w ujęciu rocznym od 15% w Trójmieście do 23% w Krakowie. Dziś średnie ceny mieszkań na rynku deweloperskim wynoszą 15 tys. zł/m2 w Warszawie, 14,4 tys. zł/m2 w Krakowie, 13,4 tys. zł/m2 w Gdańsku, 12,4 tys. zł/m2 we Wrocławiu, 11,7 tys. zł w Poznaniu, 11,0 tys. zł/m2 w Katowicach i 9,2 tys. zł/m2 w Łodzi.

ceny nowych mieszkań

Nabywcy w Krakowie w najtrudniejszej sytuacji

Ci, którzy są zainteresowani zakupem mieszkań w Krakowie są dziś w najtrudniejszej sytuacji. Nie dość, że średnia cena ofertowa przekracza tam już 14 tys. zł/m2 i była na koniec września o 23 % wyższa niż przed rokiem, to jeszcze wybór dostępnych do zakupu mieszkań jest o połowę (51%) mniejszy niż we wrześniu 2022 r.

Teoretyczny czas wyprzedaży, który w przypadku zrównoważonego rynku wynosi ok. 4 kwartałów, spadł tam obecnie do 1,4 kwartału, a to oznacza że w sytuacji utrzymania obecnej skali popytu dostępna oferta mogłaby się wyprzedać w ciągu 4 miesięcy.

Nie lepiej jest w Warszawie, Wrocławiu czy Trójmieście. W ciągu 9 miesięcy ze stanu względnej równowagi zeszliśmy do alarmującego poziomu 4-5 miesięcy wyprzedaży co świadczy o skrajnej nadwyżce popytu nad podażą. Nawet w przypadku takich miast jak Łódź czy Katowice, gdzie wzmożona aktywność deweloperów na przełomie roku mogła dawać przesłanki do większej ostrożności przy uruchamianiu kolejnych inwestycji, zainteresowanie nabywców równoważy sporą jak na te rynki nową podaż. – komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics..

Eksperci są zgodni. Niecodzienny i działający destabilizująco na rynek popyt swoje źródło ma w programie rządowych dopłat do zakupu w ramach programu Pierwsze Mieszkanie. Jednocześnie przy wciąż słabym tempie rozpatrywania wniosków przez banki, ostrożność deweloperów jest w pewnym stopniu uzasadniona.

Do czasu przeprocesowania przez banki pierwszej, lipcowej fali wniosków o BK2% trudno mówić o faktycznym wpływie tego rządowego programu na skalę zakupów na rynku mieszkaniowym. Liczba wniosków raportowana przez BIK jest w jakiejś części zwielokrotniona w procesie ubiegania się o decyzję kredytową. Część rezerwacji czy umów przedwstępnych ma również szansę nie zostać sfinalizowanych ze względu na niespełnienie wymogów przyznania kredytu z dopłatą. Na razie nie odnotowaliśmy istotnego wzrostu liczby “zwrotów” czy powrotów mieszkań z rezerwacji, ale wciąż jeszcze zbyt wcześnie by zjawisko to mogło zaistnieć na większą skalę. Na dziś najważniejszym i niezaprzeczalnym efektem działania programu jest wzrost cen i spadek dostępności mieszkań. – komentuje Katarzyna Kuniewicz, ekspertka Otodom Analytics.

ceny nowych mieszkań 2

Gdzie jeszcze można kupić mieszkanie za BK2%?

Coraz mniej mieszkań mieszczących się w całkowitej cenie zakupu do 800 tys. zł można znaleźć w ofercie deweloperów na 7 największych rynkach. W styczniu takich ofert było 29,5 tys., a na koniec września o prawie 10 tys. mniej.

Na spadek dostępności takich mieszkań składają się dwa czynniki. Generalnie przy niskiej nowej podaży oferta mieszkań się kurczy, niezależnie od tego czy są to lokale, których cena całkowita mieści się w granicach do 800 tys. zł czy nie. Jednocześnie rosną ceny, co sprawia, że coraz mniej z nich i coraz mniejsze pod względem powierzchni mieszkania można kupić przy wsparciu rządowego subsydium. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Licząc średnio dla wszystkich miast, cena 1 m2 mieszkań, które wciąż można kupić ze wsparciem BK2% na rynku pierwotnym 7 największych miast wzrosła w ciągu ostatnich 9 miesięcy o 900 zł z 10,6 tys. zł/m2  do 11,5 tys. zł/m2. W styczniu można było w tej kwocie kupić przeciętnie 51,5 m2. Dziś jest to średnio mniej niż 49 m2.

Najbardziej ubyło mieszkań w cenie całkowitej do 800 tys. zł w Krakowie (-65% w porównaniu do stycznia) i w Warszawie (-47%). Przybyło ich natomiast w Katowicach i Łodzi (po 9% w porównaniu do stycznia).

Dolar jeszcze silniejszy. Czy złotego czeka kolejna fala spadków?

Ankieta JOLTS pokazała siłę rynku pracy. Liczba wakatów urosła do ponad 9,6 mln, co okazało się wynikiem przewyższającym oczekiwania. Dolar umocnił się a rentowności amerykańskiego długu ponownie urosły. Indeksy z Wall Street oraz Europy zakończyły dzień na sporych stratach, Nasdaq Composite spadł o 1,9 proc. a Dax zniżkował o 1,1 proc. Po wzroście pary walutowej USD/JPY prawdopodobnie doszło do interwencji, co skutkowało dynamiczny spadkiem kursu do poziomu 147,30. Japońscy urzędnicy odmówili jednak potwierdzenia jakiejkolwiek ingerencji na rynku FX.

Dolar podąża wzrostową ścieżką a kolejne dane jedynie pomagają mu w kontynuacji aprecjacji. W poniedziałek na siłę USD wpłynął pozytywny wynik ISM dla przemysłu. Wczoraj niespodzianka w wyniku ankiety JOLTS ponownie wsparła walutę. Dodatkowo poznaliśmy kilka komentarzy z Fed. Raphael Bostic powtórzył znaną sentencję, że stopy procentowe w USA powinny pozostać na wysokim poziomie przez długi czas. Prezes Fed z Cleveland Loretta Mester poszła nawet o krok dalej i podkreśliła możliwość kolejnej podwyżki w tym roku. Tym samym kurs EUR/USD wciąż utrzymuje się poniżej poziomu 1,05 i pozostaje pod nim coraz dłużej.

Dziś poznamy kolejną paczkę danych. Najważniejszy wydaje się być raport ISM dla usług, ale zakładam że inwestorzy nie przejdą obojętnie obok odczytu ADP, bowiem za 2 dni otrzymamy rządowe dane na temat sytuacji na rynku pracy i z pewnością rynek będzie chciał się pozycjonować pod nie.

Obecny obraz rynku to silny dolar, rosnąc rentowności długu USA oraz spadające indeksy, które obawiają się, że restrykcyjna polityka monetarna pozostanie na dłużej.

Po kilku tygodniach powolnego zbliżania się pary walutowej USD/JPY do poziomu 150,00, wczoraj w końcu poziom ten został osiągnięty. Chwilę później zobaczyliśmy gwałtowny spadek w kierunku 147,00. Zabrakło jednak oficjalnego komunikatu o interwencji ze strony Ministerstwa Finansów lub Banku Japonii. Dziś rano para walutowa po odreagowaniu tych spadków, ponownie zniżkuje. Można oczywiście zakładać, ze po prostu część inwestorów obawiając się interwencji pozbyła się wczoraj długich pozycji na tej parze walutowej, bo uważała, że historia może się powtórzyć.

Ostatecznie jednak interwencje niewiele zmieniają w fundamentalnej sytuacji. Dopóki gospodarka amerykańska wydaje się być bardzo solidna (co daje argument dla Fedu do utrzymywania stóp na wysokim poziomie), a BoJ nie dąży do wyjścia z ultra-ekspansywnej polityki pieniężnej, istnieją silne argumenty dla trendu wzrostowego USDJPY.

Rada Polityki Pieniężnej podejmie dziś kolejną decyzję w sprawie polityki monetarnej. Przypomnijmy, że we wrześniu koszt pieniądza w Polsce został obniżony aż o 75 punktów bazowych co doprowadziło do lawinowej wyprzedaży złotego. Konsensus Bloomberga oraz PAPu zakłada spadek tym razem o jedyne 25 pb. Brak przewidywalności co do decyzji RPP powoduje, że istnieje duże ryzyko, że złoty ponownie znajdzie się dziś pod presją i ulegnie deprecjacji. Nie można wykluczyć ponownego mocniejszego ruchu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Maciej Ćwikliński nowym Prezesem Intermarché w Polsce

Nowy Prezes Zarządu Grupy Muszkieterów, Sławomir Czarnecki wprowadził we wrześniu pierwszą strategiczną zmianę w strukturach firmy. Na stanowisko Prezesa Intermarché w Polsce powołał Macieja Ćwiklińskiego, doświadczonego przedsiębiorcę, który jest jednocześnie właścicielem dwóch supermarketów sieci. W nowej roli wesprze go wyznaczony równolegle zarząd, złożony wyłącznie z właścicieli sklepów Intermarché w Polsce.

Maciej Ćwikliński w roli Prezesa

Jako Prezes Zarządu Intermarché, Maciej Ćwikliński stanie na czele spółki SCA PR Polska, odpowiedzialnej za budowanie i realizację strategii handlowej sieci w całym kraju oraz na czele spółki SCA Petrole, która nadzoruje dystrybucję paliw do blisko 70 stacji paliw działających przy supermarketach szyldu. Jest to jego druga kadencja w roli Prezesa, do której wraca po kilkuletniej przerwie.

Maciej Ćwikliński prowadzi obecnie dwa punkty sprzedaży Intermarché – w Słupcy i Błoniu. Ukończył Politechnikę Poznańską, a przed przystąpieniem do Muszkieterów zdobywał doświadczenie w kilku firmach handlowych na kierowniczych stanowiskach. W ramach zaangażowania na rzecz Grupy zajmował się marketingiem sieci, a także negocjacjami zakupowymi. Pełnił również funkcję członka Zarządu IMMO Muszkieterowie, spółki odpowiedzialnej za rozwój i zarządzanie majątkiem Grupy w Polsce.

– Powierzenie mi na nowo misji zarządzania siecią Intermarché jest wyrazem zaufania dla mnie i całego zarządu, który wraz ze mną weźmie odpowiedzialność za przyszłość marki w Polsce. Naszym kluczowym celem jest powrót do rozwoju, aby w perspektywie kilku najbliższych lat osiągnąć masę krytyczną. Po okresie restrukturyzacji jesteśmy gotowi na to, aby, wykorzystując wszelkiego rodzaju możliwości, w tym poprzez przyłączenia istniejących sklepów, sieci oraz aliansów zakupowych, sukcesywnie realizować nakreślone plany wzmocnienia pozycji Intermarché na polskim rynku. Równolegle będziemy także zabiegać o klientów, konstruując właściwą politykę handlową całego szyldu, wszystkich sklepów i stacji paliw – mówi Maciej Ćwikliński, Prezes Dyrekcji Handlowej Intermarché w Polsce.

Nowy Zarząd Intermarché w Polsce złożony wyłącznie z właścicieli sklepów

Grupa Muszkieterów wyróżnia się unikatowym modelem biznesowym, w ramach którego kluczowe funkcje w strukturach Grupy pełnią zrzeszeni w niej przedsiębiorcy. Intermarché stanowi niespełna 250 niezależnych właścicieli supermarketów. Nowo powołany zarząd świadczy o realizacji wartości kultury współtworzenia firmy. W składzie zarządu Dyrekcji Handlowej Intermarché w Polsce znaleźli się:

• Katarzyna Jaworek (właścicielka Intermarché w Łowiczu),
• Rafał Becela (właściciel Intermarché w Wolsztynie i Zbąszyniu),
• Grzegorz Kańtoch (właściciel Intermarché w Bukownie),
• Marek Cieluba (właściciel Intermarché w Lipnie).

Deloitte: Polska drugą najchętniej wybieraną lokalizacją dla Centrów Usług Wspólnych na świecie

Centra Usług Wspólnych (Shared Service Centres, „SSC”) oraz centra GBS (Global Business Services, „GBS”) stają się coraz bardziej elastyczne, cyfrowe i efektywne kosztowo – wynika z raportu firmy doradczej Deloitte pt. Global Shared Services & Outsourcing Survey 2023. Jednym z najważniejszych priorytetów dla liderów takich jednostek na świecie jest wdrażanie nowoczesnych rozwiązań cyfrowych umożliwiających przede wszystkim standaryzację oraz efektywny przebieg obsługiwanych procesów. Wśród nich znajduje się również wsparcie rozwiązań analitycznych, planistycznych oraz raportowych – dostarczających wartość dla klienta GBS, czyli biznesu. Badanie Deloitte wykazało, że kluczowym obszarem działania Global Business Services są również kwestie społecznej odpowiedzialności biznesu (ESG).

Autorzy raportu Global Shared Services & Outsourcing Survey 2023 przyjrzeli się Centrom Usług Wspólnych oraz centrom Global Business Services. Jak wskazują, w obliczu dynamicznych zmian gospodarczych centra usług biznesowych wciąż priorytetowo traktują kwestię redukcji kosztów. Jak wynika z raportu, około 70 proc. GBS planuje reorganizację portfela usług świadczonych w modelu GBS przy zachowaniu dotychczasowych lokalizacji. W przypadku decyzji o zmianie lokalizacji ponad połowa z nich jest podyktowana dążeniem do obniżenia kosztów. Warto również zwrócić uwagę na to, że istotna część zmian lokalizacji wynika z poszukiwania pracowników o określonych kompetencjach.

Obecnie Centra Usług Wspólnych oraz GBS charakteryzują się rosnącą zwinnością, są w większym stopniu scyfryzowane i wydajne kosztowo, co wynika nie tylko z dążenia do zwiększenia efektywności, ale przede wszystkim z chęci stałego ulepszania jakości obsługi klientów oraz doświadczeń pracowników. Dążą do stałego podnoszenia ich rozwiązań cyfrowych poprzez m.in.: automatyzację, systemy workflow czy wspólne systemy ERP, ale również tych dostarczających wartość dla klienta GBS, czyli biznesu.

Kolejna edycja badania wskazuje, że Centra Usług Wspólnych są, albo dążą do tego, by być coraz bliżej biznesu. Niejednokrotnie nowopowstałe GBS raportują bezpośrednio do zarządów lub osób na stanowiskach C-level. Konsekwencją tego jest fakt, że wdrażane rozwiązania cyfrowe w zakresie planowania, analityki i raportowania są projektowane tak, aby zaspokoić potrzeby informacyjne poszczególnych liderów i tym samym wesprzeć ich w podejmowaniu decyzji. Posiadając komplet informacji o przedsiębiorstwie, Global Business Services zmieniają swoją rolę coraz efektywniej wspierając liderów w prowadzeniu biznesu – mówi Monika Warmbier, partner, liderka Global Business Services w Polsce, Deloitte Polska

Jak się okazuje, dla centrów usług wspólnych nie pozostają również obojętne kwestie związane ze społeczną odpowiedzialnością biznesu. Połowa respondentów nie określiłaby ESG mianem głównego obszaru swoich zainteresowań (53 proc.), natomiast druga połowa uważa wręcz przeciwnie (47 proc.). Ciekawe jest, że 67 proc. badanych utożsamia GBS z organizacją, która promuje odpowiedzialność społeczną i różnorodność. Również prawie połowa respondentów widzi w ESG funkcję, która może być wspierana czy obsługiwana przez GBS (np. raportowanie ESG).

Polska na światowym podium

Spośród najbardziej popularnych lokalizacji Centrów Usług Wspólnych w 57 państwach podium zajęły odpowiednio: Indie, Polska i Meksyk. Zaraz za nimi plasują się Stany Zjednoczone, które mogą się pochwalić największymi SSC.

Polska, zaraz obok Bułgarii, Irlandii, Meksyku i Malezji, znalazła się w grupie krajów, które od 2021 r. odnotowały największy procentowy wzrost w zakresie preferencji klientów dotyczącej lokalizacji Centrów Usług Wspólnych. Powszechnie za zaletę Polski jako lokalizacji GBS uważa się: dostęp do wykwalifikowanych ekspertów, pozytywne doświadczenia klientów, zalety płynące z faktu, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej, co daje komfort wynikający z obowiązujących regulacji dotyczących bezpieczeństwa informacji, cyberbezpieczeństwa i innych.

Funkcje obsługiwane przez GBS

Głównymi funkcjami obsługiwanymi przez GBS są niezmiennie od kilku lat: finanse (tj. księgowość, raportowanie statutowe i zarządcze oraz planowanie, budżetowanie i prognozowanie – FP&A) wskazywane przez 91 proc. badanych; HR (kadry i płace, analityka, rekrutacja) – 62 proc., IT (najczęściej tzw. „service desk” choć zarządzanie projektami IT, w tym wdrożeniami, oraz zarządzanie danymi coraz częściej pojawia się w GBS) – zadeklarowało 57 proc. ankietowanych oraz zakupy (52 proc.). Rodzaj funkcji obsługiwanych przez GBS zasadniczo nie ulega zmianom. To, co się zmienia to fakt, że w ramach tych funkcji coraz częściej do GBS są przenoszone bardziej wyrafinowane elementy procesów, czyli nie tylko transakcyjne i raportowe, ale również takie, które wspierają podejmowanie decyzji w organizacji.

Wyzwania w GBS

Jednym z zasadniczych wyzwań GBS jest obszar związany z doświadczeniem klienta, czyli obsługiwanego biznesu (eng. „customer experience”). Jako przykład można podać: brak self – service, niemożność rozwiązywania niektórych problemów, długi czas reakcji oraz niejasne cele (KPI’s). Krokami, które już podejmują w celu poprawy obsługi klienta są: przeprowadzanie ankiet wśród klientów (deklaruje 63 proc. badanych), dostosowanie rodzajów usług do celów klienta (51 proc.), zwiększenie transparentności stosowanych standardów usług (48 proc.).

Jednym z kluczowych wyzwań dla przedsiębiorstw GBS jest kwestia zarządzania talentami. Obecne trendy w branży wskazują, że organizacje zmieniają priorytety w swojej strategii dotyczącej talentów – 58 proc. badanych robi to, aby skupić się na podnoszeniu możliwości rozwoju kwalifikacji, a 57 proc. w celu utrzymania dobrego samopoczucia swojego zespołu. Co ciekawe, właśnie niedobór talentów jest postrzegany jako bariera wdrożeniowa przez 40 proc. pracowników organizacji GBS, podczas gdy w poprzedniej edycji badania wskazywało na to 23 proc. respondentów, czyli aż o połowę mniej. W takich sytuacjach firmy często sięgają po zewnętrzne wsparcie ekspertów wyspecjalizowanych w wymaganych obszarach – mówi Piotr Świętochowski, partner w dziale BPS i lider zespołu wsparcia eksperckiego dla działów finansowych i centrów usług wspólnych w Deloitte Polska.

Analiza ekspertów Deloitte wskazuje, że zmienia się rola centrów GBS, które przestają być tylko zapleczem zajmującym się efektywnym kosztowo przetwarzaniem transakcji w tzw. back office, a zyskują status partnerów biznesowych dzięki swojej pełnej koncentracji na doświadczeniu klienta i użytkownika przy zachowaniu wydajności.

Transformacja cyfrowa branży

Branża GBS jest pionierem wdrożeń nowoczesnych rozwiązań IT. Niemal 60 proc. respondentów zgodnie wskazuje, że kluczowymi czynnikami rozwoju dla GBS są: automatyzacja procesów, wspólne systemy ERP (47 proc.), narzędzia workflow (45 proc.) oraz scentralizowane raportowanie i analityka. Wiele z tych rozwiązań nie byłoby możliwych, gdyby nie wdrożenie rozwiązań chmurowych. Wyzwania, z którymi przedsiębiorstwa spotkały się podczas wdrażania automatyzacji były związane przede wszystkim ze złożonością procesów oraz złożonością techniczną samych rozwiązań prowadzących do automatyzacji – deklaruje 51 proc. badanych w stosunku do 43 proc. w 2021 r. Jest to tym bardziej istotne, biorąc pod uwagę, że coraz więcej centrów przyjmuje odpowiedzialność za całość procesów (End to End).

Ciągłe doskonalenie procesów stanęło na podium obszarów zainteresowań organizacji GBS w 2023 r. 71 proc. organizacji deklaruje, że już je wdrożyło, a 23 proc. ma to w planach. Autorzy raportu przewidują, że dynamika ewolucji organizacji i rosnąca rola Global Business Services w przestrzeni biznesowej spowodują wzrost zainteresowania przedsiębiorstwami GBS w trakcie najbliższych 3 lat.

Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.

O badaniu

Badanie Deloitte 2023 Global Shared Services and Outsourcing Survey zostało przeprowadzone wśród liderów z 40 krajów, z najlepszymi lokalizacjami SSC w około 57 różnych krajach. Globalna ankieta otrzymała około 500 odpowiedzi od respondentów z 6 branż takich jak: branża konsumencka, odnawialne źródła energii i przemysł, technologia, media i telekomunikacja, nauki społeczne i opieka zdrowotna, usługi finansowe, administracja rządowa i usługi publiczne. Badanie przeprowadzono w okresie od października 2022 r. do marca 2023 r.

Krytyczne luki w zabezpieczeniach platformy Friend.tech, doprowadziły do wycieku?

  • Friend.tech, nowa zdecentralizowana platforma społecznościowa (DeSo), która opiera się na handlu „udziałami” umożliwiającymi użytkownikom kontakt z influencerami, oskarżona została jakiś czas temu o wyciek danych przeszło 100 tys. użytkowników
  • Twórcy platformy natychmiastowo zdementowali plotki, jednak badania przeprowadzone przez ekspertów z Check Point Research wskazują, że Friend.tech posiadał krytyczne luki bezpieczeństwa.
  • Podatności pozwalały m.in. na przejęcie kontroli nad bazą danych, dostęp do czatów użytkowników oraz zmianę ich rankingu, czyli funkcjonalność, na której bazuje nowe medium społecznościowe.

Friend.tech, nowa zdecentralizowana platforma społecznościowa (DeSo), która opiera się na handlu „udziałami” umożliwiającymi użytkownikom kontakt z influencerami, oskarżona została jakiś czas temu o wyciek danych przeszło 100 tys. użytkowników. Twórcy platformy natychmiastowo zdementowali plotki, jednak badania przeprowadzone przez ekspertów z Check Point Research wskazują, że Friend.tech posiadał krytyczne luki bezpieczeństwa.

Friend.tech to coś więcej niż typowa platforma mediów społecznościowych. Jest to jedna z najnowszych platform web3, która opiera się na blockchainie i zdecentralizowanych modelach finansowych. Działa jako zdecentralizowany ekosystem, w którym popularność użytkownika wykracza poza zwykłe polubienia i retweety, bowiem przekształca się w tokeny. Można wyobrazić ją sobie jako giełdę osobowości, gdzie wartość zmienia się w odpowiedzi na dynamikę podaży i popytu. Po połączeniu konta użytkownika friend.tech z kontem X (dawniej Twitter), platforma umożliwia użytkownikom handel popularnością poprzez kupno i sprzedaż swoich „udziałów”.

Platforma, uruchomiona w sierpniu 2023 r., pojawiła się na scenie, wzbudzając emocje wśród społeczności web3 i dziennikarzy technologicznych. W stosunkowo krótkim czasie Friend.tech odnotował wyjątkowy wolumen w wysokości 38 884 ETH (w przybliżeniu 64,6 miliona dolarów), który rozdysponowano w ramach 1,5 miliona transakcji. Taki występ nie tylko przykuł uwagę; umocniło to pozycję Friend.tech, plasując ją na drugim miejscu w globalnej aktywności protokołów on-chain.Friend.tech

Chociaż Friend.tech oferuje unikalny sposób czerpania zysków z interakcji społecznych, warto się upewnić, czy jednocześnie zapewnia bezpieczeństwo danych. Sprawdzili to specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa z Check Point Research. Wyniki badania nie okazały się pomyślne dla twórców platformy. Eksperci zidentyfikowali krytyczne luki, których wykorzystanie może umożliwić osobie atakującej dostęp do bazy danych Friend.tech, zapewniającej nieautoryzowaną kontrolę nad różnymi funkcjami, w tym możliwość pobrania całej bazy danych.

Co więcej, analitycy bezpieczeństwa ustalili, że możliwe jest pobranie wszystkich prywatnych czatów znajdujących się za zaporą. Oznacza to, że rozmowy, które mają być widoczne tylko dla użytkowników, którzy zapłacili, mogą być otwierane i ujawniane bez autoryzacji! Potencjalny atakujący mógłby również zmodyfikować wartości bazy danych, a konkretnie – „punkty” rankingowe (zdobywane poprzez kupno/sprzedaż udziałów użytkowników).

Na początku września firma zespół Check Point Research podzielił się swoimi odkryciami z Friend.tech. Analitycy Check Pointa zalecają wszystkim użytkownikom zachowanie czujności i pamiętanie o właściwych praktykach bezpieczeństwa.

Grupa Dom Development z kwartalną sprzedażą na poziomie 1081 lokali

  • W III kwartale 2023 roku Grupa Dom Development sprzedała 1 081 lokali netto (wobec 703 w III kwartale 2022 roku), w tym: 402 lokale w Warszawie, 374 w Trójmieście, 189 we Wrocławiu oraz 116 w Krakowie.
  • Największą kwartalną sprzedaż Grupa odnotowała w projektach: Osiedle Wilno (101 lokali) i Urbino (55) w Warszawie, Doki (74 lokale) i Osiedle Beauforta (55) w Trójmieście, Górka Narodowa (63 lokale) w Krakowie oraz Osiedle Międzyleska (45 lokali) we Wrocławiu.
  • Łącznie, w ciągu 9 miesięcy 2023 roku, Grupa sprzedała 2 926 lokali netto, o 29% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku, kiedy sprzedaż netto sięgnęła 2 262 lokale.

PRZEKAZANIA

  • W III kwartale 2023 roku Grupa przekazała nabywcom 535 lokali, w tym 136 lokali w Warszawie, 272 w Trójmieście, 119 we Wrocławiu oraz 8 w Krakowie.
  • Na wynik finansowy za III kwartał 2023 roku wpływają głównie przekazania w projektach: Osiedle Beauforta (167 lokali) w Trójmieście, Dom na Służewcu (103 lokale) w Warszawie oraz Osiedle Komedy (79 lokali) we Wrocławiu.
  • Łącznie, w ciągu 9 miesięcy 2023 roku, Grupa przekazała 2 533 lokale wobec 2 598 lokali rok wcześniej.

OCENA SYTUACJI RYNKOWEJ

„Koniunktura na rynku mieszkaniowym w III kwartale 2023 roku sprzyjała osiągnięciu bardzo dobrych wyników sprzedażowych przez deweloperów dysponujących odpowiednią ofertą. Obserwowany od kilku kwartałów wzrost popytu, będący efektem m.in. złagodzenia przez KNF warunków oceny zdolności kredytowej oraz systematycznie rosnących wynagrodzeń, w trzecim kwartale tego roku został dodatkowo wzmocniony efektem wprowadzenia programu „Bezpieczny Kredyt 2%”. Kolejnym czynnikiem stymulującym popyt były oczekiwania na pierwsze obniżki stóp procentowych. Zostały one zmaterializowane we wrześniu 2023 roku, nawet na poziomie głębszym od spodziewanego, w postaci decyzji RPP o obniżce stóp procentowych o 0,75 pkt. proc.

Dynamiczny wzrost popytu w połączeniu z nienadążającą za nim podażą przyczynia się z kolei do dalszego istotnego wzrostu cen mieszkań.

Grupa Dom Development korzysta z ożywienia na rynku mieszkaniowym, osiągając bardzo satysfakcjonujące wyniki sprzedażowe (w trzecim kwartale 2023 roku wzrost o 29% r/r)” – komentuje Jarosław Szanajca, Prezes Zarządu Dom Development.

„W Grupie Dom Development w III kwartale br. udział transakcji sfinansowanych kredytami hipotecznymi stanowił 49% sprzedaży, podczas gdy transakcje gotówkowe stanowiły 51% sprzedaży, co potwierdza utrzymujący się w dalszym ciągu znaczący poziom zakupów o charakterze inwestycyjnym.

Mając na uwadze wysoki poziom sprzedaży w okresie wakacyjnym, Grupa Dom Development systematycznie wprowadza do sprzedaży kolejne projekty, jednocześnie uzupełniając bank ziemi.

III kwartał 2023 roku był okresem dalszej stabilizacji cen na rynku materiałów budowlanych. Niemniej jednak, utrzymująca się wysoka inflacja powoduje presję na wzrost wynagrodzeń, co z kolei może wpływać na zwiększenie kosztów budowy. W tej sytuacji, istotną przewagą Grupy Dom Development jest własne generalne wykonawstwo, dzięki któremu wykształciliśmy długofalowe relacje z naszymi podwykonawcami i ograniczamy ryzyka związane z realizacją naszych budów.

Zarząd Dom Development spodziewa się kontynuacji obserwowanych trendów w IV kwartale. Sytuacja rynkowa w nadchodzących miesiącach będzie w znacznej mierze determinowana poziomem i tempem dostosowania oferty deweloperów do rosnącego popytu i obecnych uwarunkowań makroekonomicznych. Grupa Dom Development dotychczas bardzo dobrze radziła sobie w tej sytuacji – istotnie umocniliśmy naszą wiodącą pozycję rynkową, utrzymując jednocześnie silny bilans i płynność” – wskazuje Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development.

W 2024 r. do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dopłacimy rekordową kwotę 82 mld zł

Zgodnie z projektem budżetu państwa na 2024 r. do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dopłacimy 82 mld zł. To rekordowa kwota, zaplanowana przez rząd.

– To jednak nie wszystko, bo jeżeli dodamy do tego systemu wypłaty 13 i 14 emerytury, oraz świadczenia dla rolników i służb mundurowych, to może okazać się, że łączne koszty funkcjonowania systemu emerytalnego zbliżą się do 400 mld zł – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego.

System generuje olbrzymie koszty, zadłużenie Polski rośnie i trudności z jego sfinansowaniem będą narastać.

Możemy znaleźć się w sytuacji, gdy zobowiązania państwa nie będą realizowane. Rocznik 1983, to z perspektywy systemu emerytalnego największe wyzwanie, w konsekwencji na wyż demograficzny z okresu stanu wojennego. To ten rocznik najmocniej obciąży system emerytalny, a te osoby będą przechodziły na emeryturę pomiędzy 2043 i 2048 rokiem. Ze względu na bardzo niski wiek emerytalny w Polsce w 2043 r. prognozowana stopa zastąpienia będzie na poziomie ok. 25% ostatniego wynagrodzenia. Problemy ze sfinansowaniem systemu emerytalnego będą narastać już wcześniej.

– Jeżeli przyjrzymy się prognozom ZUS lub ekonomistów zajmujących się systemem emerytalnym, to dowiadujemy się, że w kolejnych latach będziemy do emerytur dopłacać jeszcze większe środki – komentuje A.Kolek z Instytutu Emerytalnego.

Rok 2022 przyniósł rekordowy poziom wpłat na rzecz organizacji pożytku publicznego

W 2023 roku wpłaty na rzecz organizacji pożytku publicznego za rok 2022 osiągnęły rekordową wartość 1 miliarda 530 milionów złotych – poinformowało Ministerstwo Finansów. Jednocześnie odnotowano spadek liczby podatników przekazujących 1,5% swojego podatku na OPP. W związku z tym średnia kwota przekazywanego odpisu wzrosła z 70 złotych w 2022 do 121 złotych w 2023 roku.

Rekordowe 1,5 miliarda złotych dla organizacji pożytku publicznegoTo, co przewidywaliśmy w zeszłym roku i obserwowaliśmy już na początku bieżącego roku, stało się faktem – spadła liczba podatników, którzy przekazali 1,5% podatku na organizacje pożytku publicznego, ale łączna przekazana kwota wzrosła. Omawiane zjawisko jest następstwem faktu, że nie wszyscy podatnicy byli zobligowani do płacenia podatku w 2022 roku. Osoby zarabiające minimalne wynagrodzenie, które nie osiągały dochodu przekraczającego kwotę wolną, nie płaciły podatku dochodowego i tym samym nie mogły przekazać 1,5% na cele wybranej organizacji pożytku publicznego. Obecnie takich osób jest więcej niż 3 miliony, a w roku 2021 było to 1,5 miliona. Obserwujemy więc znaczący wzrost liczby podatników zarabiających minimalne wynagrodzenie, którzy w 2022 r. nie zapłacili PIT.

Pomimo spadku liczby osób, które mogły dokonać odpisu, łączna kwota przekazana w ramach 1,5% wzrosła z 1 miliarda 115 milionów do 1 miliarda 530 milionów złotych. Jest to o ponad 37% więcej w porównaniu z kwotą przekazaną za rok 2022, chociaż liczba podatników, którzy przekazali darowiznę, zmniejszyła się o 21%.

Zmiana zwiększająca wysokość podatku należnego z PIT z 1% na 1,5% weszła w życie 1 lipca 2022 r. Była to odpowiedź na apel m.in. samych organizacji pożytku publicznego, które obawiały się znacznego zmniejszenia wpływów w związku z obniżeniem podatków. Większość PIT-ów, z których odlicza się 1,5% podatku, dotyczy bowiem skali podatkowej, z której korzystają m.in. pracownicy i przedsiębiorcy.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Fabrity Holding: nowy CEO, nowa strategia, wysoka dywidenda

Sukcesja na fotelu CEO zamyka okres przemiany wielobranżowej Grupy K2 w technologiczną Grupę Fabrity, skupioną wokół szybko rosnącego software-house’u. Inwestorzy mogą liczyć na kolejną wysoką dywidendę.

Sprzedaż spółek marketingowych kończy projekt transformacji Grupy K2 (dziś już Grupy Fabrity). W naturalny sposób jest to też koniec mojej misji w Grupie. Jestem dumny z osiągniętych efektów, nie tylko finansowych i zwrotu dla akcjonariuszy, ale też z faktu, że rozwinęliśmy autentycznie wszystkie należące do grupy biznesy podkreśla Paweł Wujec, ustępujący z końcem października CEO Fabrity Holding, który następnie ma przejść do Rady Nadzorczej.

Paweł Wujec kieruje giełdową spółką Fabrity Holding (wcześniej K2 Holding) od lutego 2020 roku. Od listopada jego rolę przejmie Tomasz Burczyński, prezes zależnej spółki Fabrity, który od września 2022 roku wszedł również w skład zarządu spółki holdingowej. W zarządzie Fabrity Holding pozostanie również wiceprezes Artur Piątek.

Pod kierownictwem prezesa Pawła Wujca grupa z sukcesem rozwijała wszystkie obszary aktywności biznesowej. Do inwestorów branżowych trafił biznes chmurowy (spółka zależna Oktawave sprzedana do Netii z Grupy Polsat Plus w czerwcu 2022 roku) oraz biznes marketingowy (spółki zależne Agencja K2 i K2 Precise kupione we wrześniu br. przez międzynarodową Grupę Altavia), dynamicznie rośnie software-house Fabrity, a startupowy PerfectBot rozwija skrzydła z wykorzystaniem technologii AI/GPT.

Już teraz inwestorzy mają duże powody do zadowolenia. Zwrot z inwestycji dla szerokiego rynku giełdowego w Polsce (WIG) od lutego 2020 roku to +13%, czyli 1 zł zainwestowana na koniec stycznia 2020 roku oznacza 1,13 zł dzisiaj. Tymczasem dla akcji K2/Fabrity zwrot z inwestycji (uwzględniając dywidendy) w tym okresie to około +470%. To oznacza, że 1 zł zainwestowany przed niewiele ponad 3,5 roku oznacza aż 5,7 zł obecnie.

– Od początku byliśmy z Pawłem Wujcem umówieni na realizację 3-letniego planu, którego wszystkie cele udało się zrealizować z nawiązką. Myślę, że wszyscy akcjonariusze byłego K2 Holding, podobnie jak ja, są bardzo zadowoleni z misji Pawła. Jego decyzja, by realizować kolejne wyzwania poza firmą, obecnie już ściśle z sektora IT, jest dla nas zrozumiała mówi Janusz Żebrowski, przewodniczący Rady Nadzorczej Fabrity Holding.

Tomasz Burczyński związany jest ze Spółką od 2003 roku, współtworzył biznes software’owy i nim kieruje.

– Sukcesję planowaliśmy od dawna. Cieszę się, że moim następcą zostanie Tomek – dla firmy software’owej trudno sobie wymarzyć bardziej kompetentnego lidera – deklaruje Paweł Wujec.

– Nasza pozycja w biznesie software to w dużym stopniu zasługa zdolności i determinacji Tomka Burczyńskiego, który od ponad 20 lat rozwija pion usług IT w Grupie pod marką Fabrity. Jego nowa rola jest prostą konsekwencją dotychczasowych sukcesów – wskazuje Janusz Żebrowski.

Nowy CEO przygotowywał się do tej roli przez ponad rok, piastując funkcję wiceprezesa Fabrity Holding. – Dziś zaczyna się nowy rozdział historii grupy, w którym w całości skoncentrujemy się na rozwoju biznesu software’owego mówi Tomasz Burczyński. – Przed nami wiele ciekawych wyzwań: w najbliższych miesiącach chcemy sfinalizować założenia naszej strategii i zakomunikować je zespołowi oraz inwestorom. Naszym nadrzędnym celem będzie zwiększanie wartości firmy, nie tylko z perspektywy inwestorów, ale również z perspektywy pracowników i klientów. Dla nas to synonim zrównoważonego wzrostu i wierzymy, że również źródło prawdziwego sukcesu w biznesie – dodaje.

Jeszcze przed ogłoszeniem nowej strategii zarząd Fabrity Holding poinformuje o możliwych sposobach dystrybucji środków z transakcji sprzedaży spółek marketingowych. – Podtrzymujemy, że większość wpływów chcemy przekazać akcjonariuszom. Obecnie prowadzimy konsultacje w tym obszarze. Więcej informacji przekażemy już wkrótce – mówi wiceprezes Fabrity Holding Artur Piątek

Podwyższenie kapitału zakładowego spółki a zwolnienie z opodatkowania PCC

Co do zasady umowy spółki i zmiany tych umów powodujące podwyższenie kapitału zakładowego spółki, podlegają opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych (PCC). Jednak część czynności jest zwolniona z tego opodatkowania pod warunkiem spełnienia określonych przesłanek.

Zmiana umowy spółki i jej dokapitalizowanie

Spółka z o.o. oferująca świadczenia zdrowotne chciała skorzystać ze zwolnienia. Zarząd spółki zdecydował o wystąpieniu do jej udziałowca, posiadającego 100 proc. udziałów, o podwyższenie kapitału zakładowego spółki poprzez utworzenie i objęcie przez niego nowych udziałów w zamian za określony wkład pieniężny. Dzięki pozyskanemu kapitałowi spółka zamierzała zmodernizować budynek, w którym świadczy swoje usługi i zakupić specjalistyczny sprzęt medyczny, co służyć ma zachowaniu kontraktu z NFZ-em, a zatem celem było zabezpieczenie działalności statutowej spółki, a docelowo maksymalizacja przychodów.

Podwyższenie kapitału miało związek z działaniami pozwalającymi na zwolnienie z podatku

W opinii przedsiębiorcy, jako że podwyższenie kapitału spółki ma związek z ochroną zdrowia, stąd, na podstawie art. 2 pkt 1 lit. f) ustawy o PCC spółka będzie korzystać ze zwolnienia z tego podatku. Zgodnie z treścią przepisu, nie podlegają PCC czynności cywilnoprawne w sprawach: nauki, szkolnictwa i oświaty pozaszkolnej oraz zdrowia. Na poparcie swojego stanowiska spółka przywołała wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 22 czerwca 2017 r., w którym orzekł, że nie podlega temu opodatkowaniu każda czynność cywilnoprawna jeśli została podjęta w wymienionych w art. 2 pkt 1 lit. f) sprawach. Ich cel musi pozostawać w związku z działalnością o wskazanym w tym przepisie charakterze. A związek taki istnieje, gdy dokonanie przedmiotowej czynności umożliwi prowadzenie działalności w zakresie: nauki, szkolnictwa i oświaty pozaszkolnej oraz zdrowia. NSA podkreślił, że dla zachowania prawa do wyłączenia z opodatkowania PCC nie jest wymagana bezpośrednia realizacja celu z któregoś z tych zakresów (sygn. akt II FSK 419/17). Jak podsumował przedsiębiorca, zakup nowego sprzętu i modernizacja budynku, możliwe dzięki dokapitalizowaniu spółki, wpłyną na jakość świadczonych przez niego usług medycznych, co ma ścisły związek z poprawą ochrony zdrowia.

Organ nie dopatrzył się bezpośredniego związku

W opublikowanej 25 sierpnia 2023 r. w oficjalnym Systemie Informacji Celno-Skarbowej interpretacji indywidulanej Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stwierdził, że jako wyjątek od zasady opodatkowania czynności prawnych w postaci zmian umowy spółki, także poprzez podwyższenie jej kapitału, instytucję wyłączenia z opodatkowania na podstawie art. 2 pkt 1 lit. f) ustawy o PCC należy interpretować ściśle i zgodnie z literalnym brzmieniem. A w opinii organu opisana przez przedsiębiorcę zmiana umowy spółki nie jest czynnością z zakresu zdrowia. Co prawda ma ona związek z działaniami w sprawach zdrowia, ale nie jest to związek bezpośredni. (interpretacja z dnia 18 stycznia 2021 r., sygn. 0111-KDIB2-2.4014.246.2020.1.MM).

Spółka może walczyć o swoje przed sądem

Organ skarbowy zaprezentował charakterystyczne dla swego urzędu pro fiskalne rozumienie przepisów prawa podatkowego, z pominięciem interesu przedsiębiorcy prowadzącego działalność gospodarczą. Wystarczy bowiem przywołać chociażby tezę wyroku NSA z 16 czerwca 2021 r., w której sąd zawarł, że skoro celem dopłaty do kapitału spółki jest modernizacja budynków służących działalności leczniczej, to czynność taka objęta jest zwolnieniem przewidzianym w art. 2 pkt 1 lit. f. Przepis ten nie wypowiada się w zakresie związku podejmowanej czynności ze sprawami nauki czy zdrowia, a już przede wszystkim nie kwalifikuje go w kategoriach bezpośredniości albo pośredniości z tymi celami, i nie uzależnia od tego możliwości objęcia czynności prawnej zwolnieniem z PCC. Jak podkreślił NSA, zgodnie z zasadą lege non distinguente nec rostrum est distinguente, nie wolno dokonywać przy wykładni prawa rozróżnień tam, gdzie nie wprowadził ich ustawodawca. Rozróżnianie bezpośredniego i pośredniego związku czynności cywilnoprawnej z celem uwalniającym od opodatkowania nie ma żadnego uzasadnienia prawnego (sygn. akt III FSK 33/21).

W oparciu o przywołany wyżej wyrok, utrwalający ugruntowaną już linię orzeczniczą sądów, spółka może podjąć walkę o ochronę swojego interesu i majątku przed skutkami niekorzystnego rozstrzygnięcia organu. Oczywiście ostateczny wynik tej sprawy leżeć będzie w gestii składu orzekającego danego sądu. Sukcesowi pomoże z pewnością pomóc odpowiednio uargumentowana skarga i przywołane w niej korzystne w tej materii rozstrzygnięcia sądów w podobnych sprawach (np. z 12 grudnia 2017 r., sygn. akt II FSK 2641/15, z 22 czerwca 2017 r., sygn. akt II FSK 419/17, z 21 kwietnia 2017 r., sygn. akt II FSK 855/15).

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Decyzja RPP o stopach procentowych. Co czeka złotego?

Kurz jeszcze nie opadł po ostatniej decyzji Rady Polityki Pieniężnej, która przyniosła niespodziewaną obniżkę o 75 punktów bazowych. Miesiąc temu niespełnione zostały sztucznie narzucone warunki potrzebne do obniżki, ale ostatecznie RPP zdecydowała się na zaskakujący ruch. Niespodziewana i duża obniżka doprowadziła do ogromnej wyprzedaży polskiego złotego i do dzisiaj nie zaobserwowaliśmy normalizacji tej sytuacji. Czy tym razem RPP zdecyduje się na bezpieczny i oczekiwany ruch, czym spróbuje ponownie zjednać sobie inwestorów z zagranicy? Czy jednak kolejny raz obniży stopy mocniej, co doprowadzi do kolejnej fali słabości złotego?

Rynkowy konsensus zakłada obniżenie stóp procentowych o 25 punktów bazowych. W tym wypadku nieważna jest zasadność ewentualnego ruchu – rozpoczęcie dostosowywania stóp procentowych w Polsce stała się faktem i obecnie można próbować przewidywać jak będą wyglądały kolejne ruchy i do jakiego poziomu stopy mogą być obniżane. Obniżka o 25 punktów bazowych wydaje się najbardziej prawdopodobna – to wycenia rynek i to pokazuje konsensus analityków. Do tego inflacja za wrzesień spadła dosyć mocno – 8,2% w ujęciu rocznym i spadek o 0,4% w ujęciu miesięcznym. Oczywiście obniżki cen energii i utrzymanie niskich cen paliw pomogło w tak dużym spadku inflacji, ale jednocześnie trend w tym roku powinien pozostać niezmienny – inflacja może zmierzać nawet w okolice 6%. Kluczowe będzie jednak to, co pokaże nam raport o inflacji w listopadzie. Jeśli inflacja dalej ma spaść do zakresu celu na koniec 2025 roku, kolejne obniżki będą możliwe. Jeśli jednak nowy raport pokaże odsunięcie osiągnięcie celu na 2026 rok, perspektywy obniżek mogą zostać ograniczone. Oprócz tego warto wspomnieć o chęci RPP do utrzymania ujemnych realnych stóp procentowych. Jeśli inflacja miałaby znajdować się w zakresie 6-7% w przyszłym roku, stopy powinny znaleźć się na poziomie 5% lub niżej. Z drugiej strony obniżki raczej nie będą długotrwałe i cykl obniżek powinien trwać najwyżej do połowy przyszłego roku. Scenariusz bazowy zakłada jednak jedną lub dwie obniżki w tym roku i następnie utrzymanie stóp procentowych przez dłuższy czas z oczekiwaniem na dalsze schodzenie inflacji do celu.

Takie przewidywania zakładają oczywiście względną stabilność cen, a jak wiadomo dosyć sporo dzieje się na globalnym rynku paliw. Na ten moment ceny w Polsce pozostają stabilne, ale nie można wykluczyć, że na koniec tego roku ceny ponownie wzrosną, gdyż cena ropy obecnie jest już znacznie wyższa w listopadzie czy grudniu zeszłego roku.

Oczywiście jeśli RPP zdecyduje się na większą obniżkę, strata złotego ponownie może być spora. We wrześniu w trakcie obniżki złoty stracił jednego dnia ponad 1%, co było najmocniejszym spadkiem od marca zeszłego roku, kiedy to trwał początek wojny między Rosją i Ukrainą. Nie można również wykluczyć scenariusza utrzymania stóp procentowych, choć takie przewidywania mają nieliczni. Taka decyzja jest możliwa patrząc na słabość złotego, która nie jest pożądana przez polski rząd, biorąc pod uwagę chęć sprowadzania zagranicznych inwestorów i wraz z jednoczesnym utrzymaniem atrakcyjności polskiego eksportu. Dodatkowo trzeba pamiętać, że słaby złoty opóźnia perspektywę spełnienia celu inflacyjnego. Na dzień przed decyzją RPP, którą powinniśmy poznać od godziny 14 do 16 (ostatnie dwie decyzje o 15:30 i 15:20), USDPLN notowany jest blisko poziomów obserwowanych w marcu, czyli okolice 4,42 zł. Z kolei EURPLN znajduje się na poziomie 4,62 zł, czyli wyraźnie poniżej ostatnich lokalnych szczytów z początku września, kiedy para zbliżyła się do poziomu 4,70 zł.

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Grupa VRG utrzymuje dobrą dynamikę sprzedaży w segmencie jubilerskim, przy spadkach w segmencie odzieżowym

Na wyniki września pozytywnie wpływa wynik segmentu jubilerskiego. W markach odzieżowych segmentu accessible premium widać pewne oznaki odwrócenia trendu spadkowego z ostatnich miesięcy.

Sprzedaż VRG S.A. osiągnęła we wrześniu 2023 wartość 93,6 mln zł, o 2 proc. mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Narastająco w dziewięciu pierwszych miesiącach br. sprzedaż VRG wyniosła 899,2 mln zł (o 0,6 proc. mniej r/r).

Segment jubilerski VRG zanotował we wrześniu 15,7-procentowy wzrost, osiągając przychody o wartości 53,4 mln zł. Segment odzieżowy Grupy osiągnął sprzedaż równą 40,1 mln zł, o 18,5 proc. mniej niż w roku ubiegłym. Kanały online odpowiadały we wrześniu za 10,3 proc. sprzedaży (w porównaniu z 11,8 proc. rok wcześniej).

We wrześniu obserwowaliśmy pierwsze sygnały powrotu popytu w segmencie odzieżowym i wyhamowania spadków sprzedaży, których doświadczaliśmy w miesiącach letnich. Było to jednak niewystarczające, aby uniknąć spadków sprzedaży r/r. Nie bez znaczenia były wysokie temperatury w pierwszym miesiącu nowego sezonu, które zniechęcały do odświeżania garderoby. Dodatkowo popyt na odzieżowe marki naszego segmentu środkowego (tzw. accessible premium) pozostawał pod dalszą presją niestabilnej sytuacji makroekonomicznej – mówi Janusz Płocica, Prezes Zarządu VRG.

Grupie udało się lekko poprawić marżę na sprzedaży (wyniosła we wrześniu 54,8 proc. w porównaniu do 54,7 proc. w analogicznym okresie rok wcześniej). Po dziewięciu miesiącach br. marża Grupy wyniosła 54,1 proc. (0,9 p.p. więcej r/r).

Jak podkreśla Prezes VRG, od strony ofertowej Grupa jest dobrze przygotowana na kolejne miesiące sezonu. W połowie września w W.KRUK zadebiutowała nowa kolekcja ambasadorska Martyny Wojciechowskiej. Pod koniec miesiąca wystartowała kampania reklamowa Vistuli, z Rafałem Rulskim i Rafałem Jonkiszem – ambasadorami najnowszej kolekcji DISCOVER YOURSELF. Niepokój nieustannie budzi pogoda, która nie sprzyja zakupom jesiennej i zimowej kolekcji, obecnej już w sklepach.

We wrześniu 2023 roku marki grupy VRG operowały na 52,6 tys. m2 powierzchni handlowej (o 1 proc. więcej niż rok wcześniej).

Wzrosty utrzymane, ale nie tak bardzo imponujące, Answear.com z 17 proc. wzrostem sprzedaży w III kw. 2023 r.

Answear.com podsumowuje wyniki sprzedażowe w III kw. br. Przychody według sprawozdawczości MSSF ze sprzedaży w minionym kwartale wyniosły 273 mln zł, oznacza wzrost o 17 proc. rdr. Wyniki nie są tak imponujące, jak w ostatnich okresach, Answear.com zaczął dostrzegać pierwsze objawy spowolnienia w branży fashion, które przełożyły się na zmniejszenie dynamik wzrostu. Mimo to, Spółka kontynuuje rozwój w dwucyfrowym tempie, a dynamika odnotowana kumulatywnie w okresie 9 miesięcy 2023 r. na poziomie ponad 36 proc. rdr. stawia Answear.com SA wśród liderów w branży e-commerce fashion.

Za nami wymagający III kw., w którym dostrzegliśmy pierwsze objawy spowolnienia w branży i słabnącego popytu konsumenckiego. Oprócz tego nie pomogło nam przedłużające się lato i wysokie temperatury we wrześniu w Polsce oraz w pozostałych krajach, w których prowadzimy działalność. W efekcie dynamiki wzrostu sprzedaży w III kw. br. nie są tak imponujące jak w poprzednich okresach, niemniej udaje nam się wciąż utrzymywać wzrosty na dwucyfrowym poziomie – komentuje Krzysztof Bajołek, Prezes Zarządu Answear.com.

W I połowie 2023 r. Answear.com zrealizował sprzedaż powyżej zakładanych planów, czego efektem było wejście w okres wyprzedaży z dobrze odsprzedaną kolekcją SS23, a w konsekwencji z niskim poziomem zapasów. Mniejsza presja na wyprzedaż poniżej zakładanej marży spowodowała, że Spółka nie angażowała się w udział w agresywnej wojnie cenowej mającej miejsce w tym okresie, ze względu na działanie konkurencji.

Oprócz niesprzyjających warunków makroekonomicznych oraz pogodowych warto odnotować również bardziej wymagającą bazę III kw. 2022 r., która również wpłynęła na niższe dynamiki wzrostu w III kw. 2023 r. Pozostajemy jednak optymistami patrząc łącznie na ostatnie 9 miesięcy br. odnotowaliśmy bardzo dobre wyniki sprzedażowe, co stawia nas w gronie najszybciej rosnących fashion e-commerce w Europie – dodaje Jacek Dziaduś, Wiceprezes Zarządu ds. finansowych Answear.com.

Czynsze za powierzchnie magazynowe w Europie utrzymują się na wysokim poziomie, ale tempo wzrostu spowalnia

Jak wynika z danych międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield, czynsze za najlepsze powierzchnie magazynowe w Europie utrzymują się na wysokim poziomie, ale po okresie wyjątkowego wzrostu jego tempo wykazuje oznaki spowolnienia.

  • Najwyższy poziom wzrostu stawek czynszowych w ciągu ostatnich pięciu lat odnotowały lokalizacje w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Czechach, na Węgrzech, w Polsce i Niemczech.
  • Średni wzrost czynszów za najlepsze powierzchnie logistyczne wyniósł 13,8% r/r, znacznie powyżej pięcioletniej średniej sprzed pandemii wynoszącej 2,5%.
  • Aktywność najemców na europejskim rynku magazynowym spadła – w ciągu ostatnich 12 miesięcy poziom popytu zamknął się wynikiem 33,3 mln mkw.

Poziom czynszów, w kontekście wysokiego popytu i ograniczonej podaży, osiągnął rekordowe wartości na wielu rynkach europejskich. Z danych Cushman & Wakefield wynika jednak, że w ciągu 12 miesięcy poprzedzających koniec II kwartału 2023 roku średni wzrost czynszów za najlepsze powierzchnie logistyczne w Europie wyniósł 13,8%, w porównaniu ze wzrostem o 15,2% na przestrzeni całego 2022 roku. Niemniej, wzrost czynszów o 13,8% znacznie przewyższa średnią 5-letnią sprzed pandemii, która wynosiła 2,5% rocznie.

Popyt na powierzchnię magazynową w Europie spadł do poziomu 33,3 mln mkw. w okresie 12 miesięcy poprzedzających koniec II kwartału 2023 roku, czyli o 27% w porównaniu do 45,9 mln mkw. wynajętej powierzchni w ciągu 12 miesięcy do końca II kw. 2022 roku.. Pomimo spowolnienia aktywności najemców jej poziom nadał przewyższa średnią sprzed pandemii, która wynosiła 30 mln mkw. rocznie.

Zazwyczaj wzrost czynszów jest postrzegany jako barometr sukcesu dla właścicieli aktywów nieruchomościowych, podczas gdy najemcy dążą do utrzymania niskich czynszów i zwiększenia marż. Napięcie na rynku wzrosło, w związku z tym, że wynajmujący zmagają się z presją wzrostową wynikającą również z rosnących kosztów pracy, paliwa i mediów. Jednak wraz ze spadkiem poziomów inflacji spodziewamy się dalszej stabilizacji stawek czynszowych. Dodatkowo, na rynku obserwujemy wzrost liczby nowych projektów deweloperskich, co krótkoterminowo spowoduje wzrost wskaźnika pustostanów. Oczywiście stworzy to większy wybór i konkurencyjne ceny dla najemców, ale w szerszej perspektywie oznacza też powrót rynku do bardziej zrównoważonej aktywności, po dłuższym okresie ograniczonej podaży, komentuje Tim Crighton, Head of Logistics & Industrial EMEA, Cushman & Wakefield.

Popyt generowany jest m.in. przez firmy skoncentrowane na rozwoju nearshoringu, co dotyczy zwłaszcza krajów Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie aktywność najemców utrzymuje się znacznie powyżej średniej sprzed pandemii.

Z kolei na większych rynkach można obserwować spowolnienie popytu, czego przykładem są Niemcy, Polska, Francja, Wielka Brytania i Holandia, które odnotowały znacznie niższy wskaźnik aktywności najemców w okresie do końca II kwartału 2023 roku.

Wolumen inwestycji w ciągu 12 miesięcy poprzedzających koniec II kwartału 2023 roku był o 63% niższy r/r i wyniósł 37,7 mld euro. Tak duży spadek aktywności na rynku kapitałowym może wynikać z faktu, że inwestorzy czekają na stabilizację cen rynkowych w następstwie spadku stóp procentowych i kosztów finansowania. Mimo że istnieją pewne wczesne oznaki poprawy w tym zakresie, powrót aktywności inwestycyjnej może zająć trochę czasu.

Koniunktura gospodarcza pozostaje niepewna, a niestabilność finansowa i wzrost inflacji nadal będą stanowić wyzwanie zarówno dla firm, jak i konsumentów.. Jednakże, w miarę zbliżania się do końca roku, spodziewamy się, że popyt ze strony najemców powróci do poziomów porównywalnych do tych obserwowanych przed pandemią COVID-19. Jego spowolnienie oznacza, że deweloperzy weryfikują plany dotyczące inwestycji spekulacyjnych, co naszym zdaniem przyczyni się do utrzymania ograniczonej dostępności powierzchni. To z kolei będzie oznaczać dalszy wzrost czynszów stanowiących świadectwo silnych fundamentów europejskiego sektora logistycznego, – komentuje Sally Bruer, Head of EMEA Logistics & Industrial Research & Insight.

Pomimo wzrostu czynszów na przestrzeni ostatnich miesięcy, rodzimy rynek magazynowy wciąż pozostaje atrakcyjnym miejscem dla najemców oraz inwestorów, Świadczy o tym chociażby fakt, iż Polska znajduje się na trzecim miejscu pod względem wolumenu powierzchni magazynowej w UE, a biorąc pod uwagę aktualne powierzchnie w budowie, jego wielkość w połowie przyszłego roku zbliży się do 35 milionów metrów kwadratowych. Popyt na polskim rynku wciąż jest generowany przez operatorów logistycznych i firmy e-commerce (47% popytu netto w H1 2023), niemniej jednak zauważamy rosnący udział firm produkcyjnych, montowni i sektora automotive (27% nowych umów najmu w ciągu H1 2023). Nie przewidujemy też dalszego mocnego wzrostu poziomów pustostanów, który powinien ustabilizować się w zakresie 5-8%, – komentuje Damian Kołata, Dyrektor Działu Industrial & Logistics w Polsce oraz Dyrektor E-Commerce w regionie CEE w Cushman & Wakefield.

Rynki w rozkroku: spowolnienie czy recesja?

Rynek jest w zadziwiającej sytuacji. Indeksy koniunktury mówią wprost o idącym spowolnieniu. Z drugiej strony rynek pracy jest bardzo mocny i recesja za bardzo nie nadchodzi. W tle silny dolar dusi ceny ropy.

Mniej złe perspektywy dla Polski

Wczoraj poznaliśmy dane, na podstawie których formułowane są oczekiwania recesyjne. Indeks PMI dla przemysłu w Polsce wyniósł 43,9 pkt. Dla interpretacji tego wskaźnika kluczowa jest wartość 50 pkt. Jest to bowiem procentowy udział odpowiedzi pozytywnych o perspektywy rozwoju branży przemysłowej. Wyniki poniżej 50 pkt pokazują przewagę odpowiedzi negatywnych. Skoro ponad połowa ankietowanych menedżerów spodziewa się pogorszenia sytuacji, jest to trochę samospełniająca się przepowiednia. Jeszcze w lutym i marcu wynik przekroczył 48 pkt i zbliżał się do wspomnianej  bariery 50 pkt. Powyżej ostatni raz był tuż po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na terytorium Ukrainy.

W Europie jeszcze gorzej

Są w Polsce media, które lubią podkreślać, że może u nas nie jest najlepiej, ale przynajmniej Niemcy mają gorzej. W przypadku indeksu PMI na ogół Europa Zachodnia również nie radzi sobie najlepiej. Nastroje w Niemczech są natomiast wyjątkowo złe. Niemcy od trzech miesięcy nie tylko walczą o przebicie bariery 50 pkt, ale są nawet poniżej 40 pkt. Jest to najgorszy wynik w całym badaniu. Na pocieszenie zawsze mogą sobie powiedzieć, że Austria ma taki sam. Cała strefa euro uzyskała wynik słabszy od Polski, czyli 43,4 pkt. Co ciekawe, Rosja, która teoretycznie powinna być w fatalnej sytuacji, od ponad roku nieprzerwanie pokazuje wyniki powyżej 50 pkt. O ile oczywiście uznajemy statystyki z Rosji za wiarygodne, ale to temat na osobną historię.

Spadki cen ropy

Pierwszy raz od 8 września baryłka ropy naftowej przebiła właśnie w dół poziom 90 dolarów. Analitycy jako jeden z powodów spadku cen wskazują umacniającego się dolara. Jeżeli amerykańska waluta zyskuje na wartości, to cena ropy wyrażona w lokalnej walucie jest wyższa. Ta prawidłowość jest bardzo częsta na rynku, aczkolwiek często jest nieproporcjonalna. Teraz właśnie ropa tanieje znacznie mocniej, niż umacnia się dolar. Nie brakuje zresztą głosów od producentów ropy, że obecny spadek to sytuacja przejściowa i oczekują oni wzrostu popytu na surowiec. Na sytuację na polskich stacjach na razie nie będzie to miało wpływu, gdyż ceny zostały ustalone niemal administracyjnie. Będzie to miało jednak wpływ na koszt uzupełnienia rezerw po tych cudach, które się obecnie dzieją. Będzie z czego sfinansować naprawę zepsutych dystrybutorów…

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów, aczkolwiek należy pamiętać o jutrzejszym posiedzeniu RPP.

Maciej Przygórzewski  – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Złoty z niepokojem czeka na decyzję RPP

Jutro RPP podejmie decyzję o stopach procentowych. Rynek oczekuje obniżki o 0,25 pb., jednak Rada, podobnie jak miesiąc temu, może zaskoczyć. W takim wypadku, kurs złotego może po raz kolejny mocno zanurkować. W następnych dniach, aż do wyborów, możemy obserwować dodatkową zmienność złotego.

Już jutro czeka nas decyzja RPP dotycząca stóp procentowych. Po zeszłotygodniowym mocnym spadku inflacji we wrześniu do poziomu 8,2 proc., rynek oczekuje, że RPP obniży stopy po raz kolejny – o 25 pb. Podobnie było jednak już miesiąc wcześniej, a ostatecznie obniżka stóp wyniosła 75 pb. Decyzja wywołała osłabienie złotego wobec euro o ponad 10 groszy. Aby ustabilizować kurs, musiało dojść do ustnych interwencji przedstawicieli rządu. Kurs złotego wobec euro wynosi obecnie 4,61 zł, czyli znajduje się poza wskazanym przez rząd pasmem optymalnego kursu – 4,40-4,60 zł za euro. Jest to zatem niezbyt korzystny dla złotego punkt wyjścia, gdyby RPP chciała zaskoczyć nas po raz kolejny.

Rynek przewiduje, że może jutro dojść do obniżki stóp o 25 pb, czyli do poziomu 5,75 proc. Jest to dużo bardziej prawdopodobne po znacznym wrześniowym spadku inflacji. Jednak nie można zapominać, że inflacja pozostaje nadal znacznie powyżej celu inflacyjnego, który wynosi 2,5 proc. z odchyleniem wynoszącym 1 pp. Byłaby to zatem, po raz kolejny, decyzja bardziej polityczna, związana ze zbliżającymi się wyborami, niż czysto ekonomiczna. Jeśli Rada była skłonna dokonać obniżki stóp o 75 pb, przy inflacji 10,1 proc., to wydaje się, że bez problemu znajdzie argumenty za kolejna obniżką gdy inflacja spadła o 1,9 pp. (do 8,2 proc.).

Warto jednak zauważyć, że decyzja RPP we wrześniu wywołała ogromne zaskoczenie na rynku, co spowodowało osłabienie złotego. Wydaje się, że obecnie bez względu na decyzje RPP rynek jest bardziej odporny na tak gwałtowne zmiany stóp. Nawet gdyby doszło do obniżki stóp większej niż spodziewane 0,25 pb., rynek na pewno zareaguje spokojniej. Jednak punkt wyjścia do reakcji rynku jest inny, ponieważ kurs euro do złotego wynosi dziś 4,61 zł, a nie 4,48 zł jak przed poprzednią decyzją o cięciu stóp. Zbyt radykalne cięcie stóp może zatem wywindować kurs euro do poziomu powyżej 4,7 zł, czyli nienotowanego od początku roku. W kolejnych dniach możemy obserwować na złotym dodatkową zmienność. Może ona towarzyszyć naszej walucie aż do wyborów, które odbędą się za 12 dni.

Decyzje RPP o tak wczesnej obniżce stóp utrudniają walkę z inflacją w najbliższych miesiącach i mogą spowodować, że wyższa inflacja pozostanie z nami na dłużej. Mogą także poprawić wyniki wzrostu gospodarczego w kolejnych kwartałach, ułatwiając gospodarcze odbicie, co jednak nie powinno być celem działania RPP.

Według najnowszego badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro, 32 proc. polskich inwestorów indywidualnych, w ciągu najbliższych 3 miesięcy najbardziej obawia się o stan polskiej gospodarki, plasując ten czynnik na pierwszym miejscu potencjalnych ryzyk zewnętrznych. Drugim największym zmartwieniem jest wysokość stóp procentowych (15 proc. odpowiedzi) a trzecim – inflacja, postrzegana jako największe zagrożenie przez 11 proc. inwestorów.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

RPP: Po burzy czy przed burzą? Co z kursem złotego?

W tę środę (04.10) Rada Polityki Pieniężnej podejmie kolejną decyzję ws. polityki monetarnej. Po obniżce we wrześniu czeka nas zapewne kolejna – pytanie, czy już teraz i jaka będzie jej wysokość. Opinie są podzielone, a sygnały z Rady mieszane. Dodatkowo mamy z tyłu głowy, że sugerowanie się tymi ostatnimi niedawno zwiodło zarówno nas, jak i innych analityków na manowce. W obliczu silniejszego od oczekiwań spadku inflacji skłaniamy się w stronę kolejnej obniżki, tym razem o 50 pb. Wyraźne osłabienie złotego w tym kontekście wydaje się jednak mało prawdopodobne.

Wynik ostatniego posiedzenia RPP we wrześniu był szokiem dla inwestorów. Utworzył się przed nim słaby konsensus za obniżką stóp procentowych, niemniej nikt nie spodziewał się cięcia aż o 75 pb. Sygnały płynące z tamtego posiedzenia – i późniejsze – nie są jednoznaczne. Wydźwięk wrześniowej konferencji prasowej prezesa Glapińskiego był gołębi, nie deklarował on jednak, w jakim tempie stopy będą obniżane. W późniejszej wypowiedzi dla PAP Biznes stwierdził, że „przestrzeń do dalszych obniżek stóp procentowych znacząco zawęziła się, choć nadal będzie się pojawiać wraz z napływającymi danymi”. Spójrzmy więc na dane.

W odczytach widać promyki optymizmu

Ostatnie informacje z polskiej gospodarki mają w ogólnym rozrachunku lekko pozytywne nacechowanie. Sytuacja w przemyśle pozostaje słaba, produkcja budowlano-montażowa w sierpniu odbiła jednak, zaskakując mocno na plus (choć tutaj istotną cegiełkę dołożył zbliżający się koniec dysponowania środkami z poprzedniej perspektywy unijnej). Na rynku pracy pojawiają się oznaki mogące sugerować niższy popyt na pracę, rynek ten nadal pozostaje jednak mocny. Świadczą o tym stosunkowo wysoka, dwucyfrowa dynamika płac i niskie bezrobocie, które utrzymuje się na poziomie 5%.

Największe zainteresowanie wzbudziły w nas ostatnio dane o sprzedaży detalicznej, stanowiące odniesienie dla konsumpcji. Poprawa w indeksach nastrojów konsumentów i siła rynku pracy dawały przesłanki do twierdzenia, że zbliża się odbicie popytu konsumpcyjnego, który w ostatnich kwartałach był dławiony przez rosnące koszty życia. Mocniejsze dane o sprzedaży detalicznej z sierpnia (wzrost o 2,8% w ujęciu miesięcznym) sugerują, że to odbicie może się zaczynać. W gospodarce nie jest zbyt dobrze, ale możliwe, że zaczyna zmierzać ku lepszemu.

Dezinflacja impulsem do dalszych cięć

Zgodnie ze wstępnym szacunkiem GUS inflacja CPI spadła we wrześniu do 8,2% z 10,1% w sierpniu i była niższa od oczekiwań (konsensus: 8,5%). Istotną rolę wydają się odgrywać czynniki jednorazowe/regulacyjne, dodatkowo widać pewne zagrożenia (w tym wzrost cen ropy naftowej). Niemniej wyraźnie spadła również istotna dla banku centralnego inflacja bazowa. Dodatkowo wygląda na to, że dynamika cen w niedalekiej przyszłości jeszcze spadnie, co może stanowić istotny argument za cięciem stóp.

W naszej ocenie Rada będzie kontynuowała obniżki stóp procentowych w najbliższym czasie: za najbardziej prawdopodobne uznajemy cięcia na dwóch lub nawet wszystkich trzech posiedzeniach w tym roku. Rynek jest podobnego zdania.

Choć są też argumenty za wstrzymaniem się z cięciami w październiku (m.in. mocniejsze dane makro, publikacja nowych projekcji w listopadzie, newralgiczny okres z uwagi na bliskość wyborów), stawiamy na to, że wymierny spadek dynamiki cen przeważy i decydenci przegłosują obniżkę stóp. Naszym bazowym założeniem jest ruch o 50 pb., nie wykluczamy jednak też „standardowej” obniżki, o 25 pb. Konsensus właśnie ku tej ostatniej się skłania, choć rozstrzał jest spory – ekonomiści ankietowani przez Bloomberga spodziewają się od 0 do 75 pb. cięć.

Złoty znów nad przepaścią?

Nie mamy wątpliwości, że gołębie podejście RPP odpowiada za dużą część ostatniego osłabienia złotego i negatywnie przekłada się na perspektywy polskiej waluty. Jednocześnie w naszej ocenie w październiku najpewniej nie będziemy mieli do czynienia z powtórką z zeszłego miesiąca – znacznym osłabieniem złotego w wyniku decyzji i sygnałów płynących z RPP.

Poprzeczka do tego, żeby złoty istotnie się osłabił, wydaje się zawieszona wysoko. Po pierwsze, już teraz waluta jest stosunkowo słaba. Po drugie, ścieżka stóp procentowych jest dużo niżej niż przed posiedzeniem we wrześniu – rynek nie ma wątpliwości, że cięcia będą postępować. Dodatkowo, ostatnie wypowiedzi części członków RPP – które traktujemy jak interwencje werbalne – sugerują, że los polskiej waluty nie jest decydentom zupełnie obojętny, co może wpływać na ich decyzje i komunikację.

Nie oznacza to bynajmniej, że ryzyko osłabienia złotego nie występuje. Jeśli dojdzie do kolejnej dużej obniżki stóp procentowych, a towarzyszyć jej będzie rozczarowująca komunikacja, złoty może ponownie znaleźć się pod presją. Nie można też ignorować kalendarza. Szczególnie w kontekście bliskości wyborów istotna będzie odpowiedzialna komunikacja banku centralnego.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

GPW: wzrost obrotu akcjami, spadek obrotu instrumentami pochodnymi we wrześniu 2023 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 3,3% rdr do 22,1 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 35,3% rdr do 157,1 mln zł
  • Spadek wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 33,8% rdr do poziomu 885,5 tys. szt.
  • Spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 27,2% rdr do 238,2 mln zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 10,1% rdr do 13,1 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 4,8% rdr do 10,6 TWh

We wrześniu 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 22,9 mld zł, czyli o 0,4% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 3,3% rdr do poziomu 22,1 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,1 mld zł, o 8,2% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec września wyniosła 65 397,43 pkt. i była o 42,3% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect we wrześniu odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 38,8% rdr do poziomu 163,8 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 35,3% rdr i wyniosła 157,1 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami we wrześniu wyniosła 177,6 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi we wrześniu wyniósł 1,4 mln szt., czyli o 27,5% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 33,8% rdr do poziomu 885,5 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 6,2% rdr do 334,2 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 21,8% rdr do 120,0 tys. szt.

We wrześniu odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 27,2% rdr do poziomu 238,2 mln zł oraz spadek łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 26,2% rdr do 66,5 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec września 105,9 mld zł, wobec 94,7 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 22,2% rdr do poziomu 336,3 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 22,1 mld zł wobec 17,0 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 30,0% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł we wrześniu br. 13,1 TWh, co oznacza wzrost o 10,1% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 126,3% rdr do poziomu 5,4 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 19,4% rdr do poziomu 7,6 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 4,8% rdr do 10,6 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 24,6% do poziomu 1,1 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 9,6% rdr do poziomu 9,6 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,6 TWh, co oznacza wzrost o 13,3% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 5,7% rdr do poziomu 7,5 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE spadł o 60,2% rdr, do wolumenu 1,6 TWh.

Kapitalizacja 369 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku we wrześniu 2023 r. wyniosła 631,0 mld zł (136,1 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 412 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 319,0 mld zł (284,5 mld EUR).

Na rynku NewConnect zadebiutowały akcje spółek: DEMOLISH GAMES S.A. (wartość oferty: 1 mln zł), FREEMIND S.A. (wartość oferty: 1,1 mln zł) oraz PLOT TWIST S.A. (wartość oferty: 5,6 mln zł)

We wrześniu br. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych w porównaniu do 22 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

TIM SA: przychody we wrześniu na poziomie 118,6 mln zł, sprzedaż online spadła o 10%

Ze wstępnych szacunków wynika, że we wrześniu 2023 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły 118,6 mln zł (-6,9% rdr.). Trzeci kwartał 2023 r. przyniósł łącznie 345,6 mln zł (-1% rdr.), zaś dziewięć miesięcy 2023 r. – 1,05 mld zł (-3,5% rdr.).

Przychody ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów osiągnęły we wrześniu 2023 r. poziom 80,3 mln zł (-10% rdr.). W całym III kw. 2023 r. wyniosły 237,5 mln zł (-4,9% rdr.), zaś w okresie styczeń-wrzesień 2023 r. – 710,2 mln zł (-6,8% rdr.).

Zeszłoroczny wrzesień, jeśli pominąć niestandardowy marzec, był najlepszym pod względem przychodów ze sprzedaży miesiącem całego 2022 roku. Tegoroczny wrzesień jest trzecim najlepszym sprzedażowo (po marcu i czerwcu) miesiącem bieżącego roku.

– I to właśnie we wrześniu – podobnie jak przed rokiem – nasze przychody ze sprzedaży przekroczyły miliard złotych – zauważa Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Cieszy mnie wynik sprzedażowy całego trzeciego kwartału bieżącego roku, który zakończyliśmy praktycznie na poziomie analogicznego okresu roku ubiegłego. Spoglądając na minione dziewięć miesięcy 2023 roku, a szczególnie od początku drugiego kwartału, widzimy, że z miesiąca na miesiąc sytuacja na rynku jest coraz trudniejsza. Uważam jednak, że TIM bardzo dobrze radzi sobie z kolejnym spowolnieniem gospodarczym. Jestem przekonany, że nasz model biznesowy pozwoli spółce w równie dobrej kondycji przejść przez ostatni kwartał 2023 oraz pierwsze kwartały 2024 roku – dodaje Krzysztof Folta.

Kurs EUR/USD najniżej w tym roku, WIG-20 najniżej od kwietnia

RPP rozpocznie dziś swe dwudniowe posiedzenie. Panuje bardzo duża niepewność co do decyzji Rady Polityki Pieniężnej w sprawie wysokości stóp procentowych w Polsce, która zostanie ogłoszona jutro. Z 21 instytucji ankietowanych przez „Parkiet” 3 oczekują, że stopy pozostaną bez zmian na poziomie 6 proc., 11 spodziewa się spadku o 25 bp, 6 prognozuje spadek stóp o pół punktu procentowego, a jedna ponowną obniżkę o 0,75 proc. We wrześniu br. RPP zaszokowała rynek redukując wysokość stopy referencyjnej o ¾ pkt. proc.

Kurs USD/PLN utrzymywał się w pobliżu swoich półrocznych maksimów (+0,07 proc. ok. godz. 8:45). Również niewiele się zmieniał dziś rano kurs polskiej waluty względem euro (+0,01 proc).

Kurs EUR/USD spadł dziś do najniższego poziomu od grudnia ub.r. Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena przyczaił się tuż poniżej poziomu 150 JPY z jednej strony chcąc kontynuować trwającą od stycznia zwyżkę, a z drugiej obawiając się interwencji banku centralnego Japonii takiej jak ta, która nastąpiła w październiku ub.r., gdy kurs USD/JPY poprzednio przekroczył poziom 150 JPY. Swój historyczny szczyt zaliczył dziś kurs amerykańskiego dolara względem tureckiej liry.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara agresywnie wczoraj zwyżkował docierając do najwyższego poziomu od 1,5 miesiąca (ok. 28500 USD), ale ten atak „byków” został odparty i kurs zakończył dzień lekko poniżej poziomu 27500 USD. Dziś ok. godz. 8:45 kurs BTC/USD ponownie próbował zwyżkować (+0,56 proc.).

Swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Japonii, Australii i Nowej Zelandii. Rentowność 10-latek rządu USA utrzymywała się w pobliżu swoich ostatnich 16-letnich rekordów (4,699 proc. dziś ok. godz. 9:05). Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu, która w minionym tygodniu osiągnęła najwyższy poziom od 3 miesięcy pozostawała dziś rano poniżej poziomu 5,9 proc.

Na Wall Street brak było wczoraj dominującej tendencji (S&P 500 +0,01 proc., DJIA -0,22 proc., Nasdaq 100 +0,83 proc.). W trakcie poniedziałkowej sesji średnia przemysłowa Dow Jonesa zaliczyła swój najniższy od początku czerwca br. poziom. Ok. godz. 9:15 naszego czasu kontrakty na S&P 500 wykazywały minimalną zmianę (-0,02 proc.).

Francuski CAC 40 zaliczył dziś swój najniższy poziom od marca br. (-0,41 proc. ok. godz. 9:00). Nad najniższym poziomem od marca ub.r. osiągniętym w minionym tygodniu chybotał się niemiecki DAX (-0,45 proc.).

Na GPW WIG-20 spadł dziś rano do najniższego poziomu od kwietnia br. (-0,77 proc. ok. godz. 9:20). Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne minima ustanowiły dziś kursy akcji spółek Datawalk i Captor Therapeutics.

Cena kontraktów na pszenicę na CBOT, która w piątek osiągnęła swój najniższy poziom od 3 lat odbijała się w górę wczoraj i dziś rano. Cena kontraktów na soję na CBOT, która wczoraj zaliczyła swój najniższy poziom od grudnia 2021, ale zakończyła dzień niewielkim wzrostem dziś rano ponownie zniżkowała (-0,55 proc. ok. godz. 8:55). Ceny kontraktów na ropę naftową zaliczył dziś swe najniższego od 3 tygodni poziomu (WTI –0,2 proc., Brent -0,33 proc. ok. godz. 8:55).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Bain&Co.: Sztuczna inteligencja może zautomatyzować jedną trzecią czasu pracy w przemyśle

Dzięki zastosowaniu rozwiązań opartych na generatywnej sztucznej inteligencji spółki przemysłowe mogą zautomatyzować ponad jedną trzecią czasu pracy, a tym samym radykalnie zwiększyć swoją wydajność, wynika z analiz Bain & Company. Technologie oparte na Gen AI znajdują największy potencjał do wykorzystania w raportowaniu i analizie, planowaniu, kontroli jakości i usuwaniu zakłóceń w procesie produkcji.

Korzyści uzyskane z zastosowania generatywnej AI mierzone odsetkiem czasu pracy, którą można zautomatyzować, są większe w przemyśle (35 proc.) niż w branżach takich jak turystyka i wypoczynek (27 proc.) czy handel detaliczny (29 proc.). Są jednak mniejsze niż w usługach doradczych, mediach, administracji i zarządzaniu (po 40 proc.). Jak zauważają eksperci Bain & Company, metody takie jak lean management, optymalizujące efektywność i jakość produkcji wdrażane z powodzeniem od 50 lat, zwiększają produktywność o 6 proc. Generatywna AI ma potencjał do zwiększenia efektywności produkcji o 10 proc.

– Generatywna AI może zrewolucjonizować przemysł, potrzebna jest tylko otwartość menedżerów na zmiany i gotowość pełnego wdrożenia nowych rozwiązań, by wykorzystać ich potencjał – mówi Marcin Szczuka, partner w Bain & Company. – Zarządzający zakładami produkcyjnymi dopiero przekonują się, jak wiele ze standardowo wykonywanych zadań można wesprzeć za pomocą generatywnej AI. Granicą jest na razie wyobraźnia i świadomość, że generatywna sztuczna inteligencja to coś więcej niż gadżet, o którym dużo się mówi.

Możliwości generatywnej AI wykraczają poza techniki już stosowane w przemyśle, takie jak modele decyzyjne oparte na dużych zbiorach danych liczbowych, które wspierają analizy statystyczne, politykę cenową czy zapewniają ciągłość łańcuchów dostaw.

Generatywna AI znajduje zastosowanie w dwóch głównych obszarach – bieżącym prowadzeniu procesów produkcyjnych oraz zarządzaniu wiedzą w organizacji. Stanowi również ogromne wsparcie w zarządzaniu zasobami ludzkimi.

W oparciu o zbierane na bieżąco dane niezbędne do oceny wskaźników jakości czy listy zadań do wykonania, systemy oparte na generatywnej AI mogą monitorować proces produkcyjny i za pośrednictwem chatbotów podpowiadać podjęcie konkretnych działań. Mogą również w czasie rzeczywistym przekazywać instrukcje dotyczące sterowania aparaturą. Historyczne dane pozwalają im na przewidywanie przestojów i zakłóceń w produkcji. Możliwe jest również elastyczne planowanie testów jakościowych, analizowanie na bieżąco wskaźników bezpieczeństwa i warunków pracy.

Generatywna AI jest szczególnie przydatna jako wsparcie komunikacji wewnętrznej i zarządzania wiedzą w organizacji. Systemy oparte na generatywnej AI mogą zarządzać informacjami poprzez ich gromadzenie, przetwarzanie, analizę, jak również generowanie komunikatów i ich bieżącą modyfikację. Możliwe jest uproszczone tworzenie raportów, instrukcji operacyjnych i dokumentacji technicznej. Systemy mogą zautomatyzować komunikację, na przykład przygotowanie notatek ze spotkań natychmiast po ich zakończeniu czy pisanie personalizowanych maili. Wszystkie procesy związane z komunikacją mogą odbywać się w wielu językach w czasie rzeczywistym, co ma szczególne znaczenie w zglobalizowanej gospodarce.

Systemy oparte na generatywnej AI, zasilane bazą dokumentacji z wcześniejszych projektów, wspierają ciągłość i utrzymanie wiedzy w organizacji. Zważywszy na rotację pracowników narzędzia te ułatwiają adaptację nowych pracowników (onboarding) do stanowiska pracy.

– Dzięki generatywnej AI linie produkcyjne same analizują błędy i korygują je. To duże wsparcie dla pracowników, którzy uwolnieni od powtarzalnych zadań mogą skoncentrować się na czynnościach bardziej twórczych oraz nadzorze nad działaniem całego systemu. Rolą generatywnej AI w dłuższej perspektywie jest automatyzacja procesów, ale w pierwszej fazie to również narzędzie do ich wspierania i augmentacji dodaje Marcin Szczuka.

Badanie przeprowadzone wśród 270 menedżerów z branży produkcyjnej z całego świata pokazało, że grupa, która w większym stopniu wdrożyła różnego rodzaju technologie cyfrowe, zdecydowanie łatwiej osiągała wyznaczone dla fabryki cele.

Podsumowanie analiz nt. wykorzystania AI w branży przemysłowej dostępne jest na stronach:
https://www.bain.com/insights/factory-of-the-future-how-industry-4-0-and-ai-can-transform-manufacturing/
https://www.bain.com/insights/how-generative-ai-will-supercharge-productivity-snap-chart/

Branża ubezpieczeniowa w Polsce: adaptacja i innowacje w obliczu wyzwań geopolitycznych i klimatycznych

Inflacja, ryzyka geopolityczne oraz zmiany regulacyjne, demograficzne i klimatyczne powodują, że branża ubezpieczeniowa znajduje się w niemal nieustannej transformacji. Przyszłość branży w znacznym stopnie zostanie zdeterminowana przez umiejętność dostosowania się do zmieniających potrzeb społecznych i gospodarczych. O wyzwaniach stojących przed sektorem dyskutowano podczas konferencji „Ubezpieczenia: sprzedaż, innowacje, ryzyko”. Partnerem wydarzenia była firma doradcza Deloitte.

Pod koniec września b.r. odbyła się pierwsza edycja konferencji organizowanej przez Centrum Myśli Strategicznych w ramach Europejskiego Kongresu Finansowego. W wydarzeniu wzięło udział ponad 300 przedstawicieli firm ubezpieczeniowych, brokerów, agentów, instytucji regulacyjno-nadzorczych, przedstawicieli świata nauki i instytucji publicznych. Celem projektu jest wymiana doświadczeń w obszarze bieżących trendów, zmieniających się oczekiwań klientów, jak również analiza szans i zagrożeń mających wpływ na codzienną działalność ubezpieczycieli. Rada Programowa konferencji, której przewodniczył Marcin Warszewski, lider sektora ubezpieczeń w Deloitte, skoncentrowała się na tematach zorientowanych na sprzedaży, innowacji i ryzyku.

Uczestnicy organizowanych w ramach wydarzenia debat zwracali uwagę na m.in. silną potrzebę adaptacji sektora do zmian i aktywnej odpowiedzi na materializujące się nowe ryzyka. Wśród zagrożeń wymieniono m.in. konsekwencje zmian klimatycznych, cyberataki oraz brak stabilności geopolitycznej w regionie. Istotnym wyzwaniem dla branży jest także pojemność reasekuracyjna determinowana przez czynniki takie jak wysoka inflacja, konieczność rewaluacji inwestycji ze względu na wysokie stopy procentowe, zwiększone ryzyko geopolityczne czy regulacyjne.

Podczas konferencji skupiono się na potrzebie innowacji w branży. Jako obszar wymagający wdrożenia zmian wymieniono kwestię oferty produktowej ubezpieczycieli – szczególnie w świetle przemian demograficznych i potrzeb starzejącego się społeczeństwa. Zwrócono także uwagę na konieczność tworzenia rozwiązań adresujących nowe ryzyka klimatyczne oraz wsparcia przez sektor rozwoju zielonej gospodarki. Działania te wymagać będą pomocy oraz partnerstwa ze strony regulatorów i instytucji publicznych.

Eksperci podkreślili także istotną pozycję sektora ubezpieczeniowego w polskiej gospodarce. Zwrócono uwagę na jego niewykorzystany potencjał, na istotnie niższy niż w Europie Zachodniej poziom penetracji składki do PKB, szczególnie w przypadku ubezpieczeń na życie. Podkreślono potrzebę edukacji społecznej, ze względu na dużą lukę w świadomości ubezpieczeniowej i związany z nią niski poziom wydatków na ten cel.

– Branża ubezpieczeń w Polsce stoi przed wyzwaniem dalszego rozwoju, natomiast spowolniony wzrost gospodarczy, inflacja i rosnący koszt kapitału nie napawają optymizmem. Z kolei zmiany demograficzne i klimatyczne są wyzwaniem, ale także szansą dla ubezpieczycieli na poszerzenie oferty i pokrycie nowych potrzeb ubezpieczeniowych – mówił Marcin Warszewski, lider praktyki ubezpieczeniowej w Deloitte.

Nowe technologie i outsourcing

Jednym z trendów omawianych w trakcie konferencji była rola cyfryzacji, technologii oraz outsourcingu w sektorze ubezpieczeń. Zdaniem biorących udział w dyskusji głównymi zaletami outsourcingu technologii są efektywność kosztowa, dostęp do nowych kompetencji oraz szybkość wdrażania innowacyjnych rozwiązań.

W ramach debaty zastanawiano się również, jak wygląda skłonność polskiego sektora ubezpieczeniowego do korzystania z outsourcingu. Chociaż zdania uczestników debaty były podzielone, zgodzono się, że istnieje kilka barier ograniczających skłonność zakładów ubezpieczeń działających w Polsce do przenoszenia części działań poza własne struktury. Jednym z nich jest kwestia podatków: usługi ubezpieczeniowe są zwolnione z podatku VAT, podczas gdy realizacja takich procesów przez podmiot niebędący ubezpieczycielem jest dodatkowo obciążona fiskalnie. Kolejną kwestią jest istotny rozmiar czołowych ubezpieczycieli, którzy mogą osiągać korzyści skali poprzez działania prowadzone w ramach własnych struktur.

Z tego też względu w kręgu zainteresowania ubezpieczycieli są te obszary outsourcingu, w których najbardziej istotny jest element innowacyjności m.in. usługi chmurowe, analityka danych, generatywna sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo.

Rynek najmu instytucjonalnego w Polsce: dynamiczny rozwój mimo przeciwności

Wysokie stopy procentowe, zmiany legislacyjne, niska dostępność gruntów oraz stagnacja i spadek cen najmu są jednymi z najczęściej wymienianych wyzwań wskazywanych przez kluczowych uczestników rynku, które mogą istotnie wpłynąć na dopiero raczkujący sektor najmu instytucjonalnego. W pierwszej połowie 2023 roku na rynku najmu instytucjonalnego odnotowano niewielką ilość transakcji – zaledwie dwie. Obie transakcje dotyczyły zakupu nowo wybudowanych budynków. W porównaniu z końcem 2022 liczba mieszkań w budowie spadła o 23%.  Liczba mieszkań planowanych do wybudowania wzrosła o 30%, co pokazuje, że inwestorzy chcą dalej rozwijać swoje portfele najmu instytucjonalnego a ekonomiczne podstawy rynku pozostają niezachwiane – wynika z raportu “Najem instytucjonalny – po chwili oddechu czas na ambitne plany”.

Ze względu na wczesny etap rozwoju rynku PRS w Polsce, dostępne struktury finansowania są dosyć konserwatywne w porównaniu do tych, które widzimy na rynkach Europy Zachodniej. Wraz z rozwojem rynku, kolejnymi sukcesami w komercjalizacji i co za tym idzie, ze zmianą percepcji tego rynku przez instytucje finansowe, przyszłe warunki finansowania mogą ulec stopniowemu rozluźnianiu. Zgodnie z badaniem PwC Polska, aż 50% respondentów chciałoby pozyskać finansowanie dłużne w EUR. Niestety, w celu minimalizacji ryzyka walutowego, banki finansują sektor PRS przede wszystkim w PLN, nawet w przypadku kredytobiorców należących do zagranicznych grup kapitałowych. Transza walutowa bywa czasem uwzględniona w strukturze finansowania pod warunkiem, że część przychodów jest zdenominowana w tej walucie. Aktualnie największym problemem dla inwestorów pozostają wysokie stopy procentowe oraz oczekiwania cenowe właścicieli projektów.

“Nasz cykliczny raport podsumowuje pierwszą połowę 2023 roku na rynku PRS w Polsce. Podobnie jak w poprzednich edycjach, przedstawiamy aktualny stan rynku (koncentrując się na ośmiu najbardziej aktywnych miastach), zawarte transakcje oraz komentarze rynkowe inwestorów dotyczące zarówno operacyjnych aspektów funkcjonowania jak i obszarów związanych z finansowaniem dłużnym projektów.  Cieszę się, że niniejsze wydanie zostało wsparte przez zespół PwC Debt & Capital Advisory, dzięki czemu byliśmy w stanie przedstawić Państwu kompleksowy przegląd kluczowych zagadnień związanych z pozyskiwaniem finansowania dłużnego dla projektów PRS” – mówi Kinga Barchoń, partnerka PwC Polska i liderka zespołu ds. usług dla rynku nieruchomości.

W pierwszej połowie roku na rynek trafiło ponad 3 900 jednostek, co podniosło łączny stan zasobów w Polsce do blisko 14 700 sztuk, przy czym dynamika wzrostu z końca 2022 roku (45% wzrost) nie została utrzymana wobec obecnego wzrostu na poziomie 36%. Duża ilość projektów w budowie oraz ambitne plany inwestorów, którzy zwiększają docelową liczbę lokali w swoich strategiach inwestycyjnych, sugerują, że zasoby mieszkaniowe w sektorze PRS będą systematycznie rosnąć. W pierwszej połowie 2023 roku liczba jednostek w budowie zmalała o 23%, do blisko 13 300. Zapowiedzi inwestorów wskazują na zwiększenie liczby mieszkań planowanych do oddania do końca 2028 roku, która wzrosła w porównaniu z końcem 2022 o 30% do prawie 57 tys. lokali. Zwiększone zainteresowanie inwestorów pokazuje potencjał do wzrostu dla całego sektora PRS.

“Rosnąca liczba dużych, wybudowanych i skomercjalizowanych z sukcesem projektów przekłada się na wzrost zainteresowania finansowaniem przez banki. Kolejne zrealizowane projekty dostarczają niezbędnych danych do analizy kredytowej. Sektor PRS wydaje się być obecnie atrakcyjny, szczególnie w porównaniu  z innymi segmentami rynku nieruchomości, przede wszystkim biurowcami czy mocno konkurencyjną logistyką. Z takim nastawieniem, banki stopniowo wdrażają polityki kredytowe obejmujące PRSy, potwierdzając tym samym, że segment ten pozostanie na dłużej w ich obszarze zainteresowania. Wraz ze stopniowym rozwojem rynku, do obecnego wąskiego grona finansujących będą dołączały nowe lokalne i międzynarodowe instytucje finansowe. Presja konkurencyjna pomiędzy nimi wpłynie na stopniowe luzowanie warunków finansowania, zarówno pod kątem struktury, parametrów projektu czy wymogów stawianych samym sponsorom” – mówi Anna Derleta-Konikowska, wicedyrektor PwC Polska w zespole Debt & Capital Advisory.

Na koniec I półrocza 2023 Warszawa oferowała ok. 6,5 tys. lokali na wynajem, a kolejne 5,8 tys. było w budowie. Największe zasoby mieszkań posiadają kolejno Resi4Rent (ponad 2,3 tys., natomiast wszystkie projekty, które w ubiegłym półroczu znajdowały się w budowie zostały oddane do użytku i aktualnie Resi4Rent nie posiada nowych projektów w budowie), PFRN (blisko 600 istniejących lokali i 205 w budowie), Heimstaden Bostad (566 istniejących lokali oraz 981 w budowie), LRC Group (543 istniejące lokale). Właściciele portfeli PRS wybierają centralne lokalizacje w pobliżu centrów biurowych m.in. w Śródmieściu, Woli czy też Mokotowie.

Wrocławski rynek pozostaje niezmiennie zdominowany przez dwa podmioty: Vantage Rent, który posiada 1 149 mieszkań oraz Resi4Rent z 571 lokalami. Pozostała część rynku rozproszona jest między małych graczy. Liczba projektów w budowie w pierwszym półroczu spadła do 1 785 lokali (-4% wobec II połowy 2022). Nowe projekty realizowane są przez czterech graczy: Resi4Rent (1 170 lokali), TAG Immobilien (415 lokali) oraz AFI Europe (200 lokali). Na koniec I połowy 2023 roku w Krakowie było prawie 1,9 tys. lokali do wynajęcia, co stanowi znaczny wzrost wobec końca 2022 roku (+52%). Rynek PRS w Krakowie tworzą Resi4Rent (536 lokali), Lew Invest (411 lokali), PFRN (249 lokale), Van Der Vorm (198 lokali), AFI Europe (155 lokali), Heimstaden (117 lokali), G City Europe (109 lokali) i Aurec Capital (78 lokali).

Pomimo dynamicznego wzrostu liczby lokali na wynajem, w Krakowie rośnie również liczba inwestycji w budowie, co świadczy o dużym zainteresowaniu inwestorów zwiększaniem portfolio w stolicy małopolski. Na koniec I połowy 2023 w budowie było 3 280 lokali przy czym cztery podmioty odpowiedzialne są za budowę 90% nowych zasobów mieszkaniowych: LifeSpot (1 086 lokali), Resi4Rent (873), AFI Europe (530), Heimstaden (479). Pozostałe inwestycje realizowane są przez Zeitgeist oraz Van Der Vorm.

Na koniec I połowy 2023 roku w Poznaniu było około 1 400 istniejących lokali. Poznańskie zasoby PRS zostały zdominowane przez Vantage Rent (826 lokali) z 59% udziałem wszystkich zasobów dostępnych w ramach PRS. Pozostałe zasoby podzielone są pomiędzy dwa podmioty: PFRN (421 lokali) i Resi4Rent (160 lokali). Inwestycje w budowie obejmują 1 380 nowych jednostek, z czego Resi4Rent buduje 411 lokali, Vantage Rent 363, PFRN 318, a Magis Real Estate 50 lokali.

W pierwszej połowie 2023 w Trójmieście wzrosła liczba dostępnych lokali (+104 lokale), natomiast brak jest nowych lokali w budowie. Dostępnych było 988 lokali, które znajdowały się w portfelach 5 podmiotów: Resi4Rent (302 lokale), PFRN (210 lokali), Zeitgeist (204 lokale), LifeSpot (168 lokali) oraz Tonsa (104 lokale) zarządzane przez AtHomeLiving. Nowe projekty planuje Resi4Rent, które mają zwiększyć liczbę dostępnych lokali o ok. 1 300.

Liczba dostępnych lokali w Łodzi dynamicznie wzrosła na przestrzeni pierwszego półrocza 2023 (+122%) – zasoby dostępnych mieszkań na koniec czerwca wynosiły 1 228. Dynamiczny wzrost to efekt ukończenia projektu LifeSpot, przy ul. Wróblewskiego 21, który posiada 674 mieszkania. Tym samym LifeSpot dołączył do pozostałych trzech podmiotów obecnych w Łodzi: Resi4Rent (219 lokali), Vantage Rent (255 lokali) oraz PFRN (80 lokali). Nowe inwestycje w budowie powiększą istniejące zasoby o 619 jednostek i stanowić będą rozbudowę obecnych już platform m.in. Resi4Rent (283 lokale), Vantage Rent (272 lokale) oraz PFRN (64 lokale). Pomimo dynamicznego wzrostu w analizowanym okresie kluczowi gracze w sektorze PRS w swoich strategiach nie planują nowych inwestycji w Łodzi.

Baltona po restrukturyzacji wypracowała rekordowy zysk netto

Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego Baltona S.A. zamknęło rok 2022
z rekordowym wynikiem 35,6 mln zł zysku netto. Tak korzystny rezultat był możliwy dzięki przeprowadzeniu i zakończeniu procesu restrukturyzacji, po przejęciu spółki przez Grupę Kapitałową PPL. Wyniki pierwszego półrocza również jednoznacznie wskazują na wzrosty przychodów.

Baltona po okresie restrukturyzacji, która rozpoczęła się z chwilą przejęcia nadzoru przez PPL, sukcesywnie umacnia swoją pozycję na polskim rynku. Efektywne zarządzanie spółką, jasna strategia i stabilizacja rynku lotniczego po okresie pandemii COVID-19, przekładają się na rosnące wyniki finansowe firmy.

„W ubiegłym roku Baltona wypracowała 35,6 mln zł zysku netto. Jest to doskonały wynik, zwłaszcza jeśli odniesiemy go do 60,6 mln zł straty w przedpandemicznym 2019 roku. Wskazuje to, że kierunek zmian i rozwoju, jaki wytyczyliśmy jest słuszny
i przynosi efekty. Potwierdzają to także dane tegoroczne. W pierwszym półroczu 2023 r. przychody Baltony wzrosły do 379,2 mln zł, czyli o 44 proc. rok do roku” – podkreśla Bogdan Romaniuk, Członek Zarządu PHZ Baltona S.A.

Firma weszła do Grupy Kapitałowej PPL w 2020 roku. Od tego momentu rozpoczął się proces restrukturyzacji firmy oraz jej zobowiązań finansowych, konsolidacji, odbudowy znaczenia i wartości marki. Wszystkie działania w restrukturyzacji Baltony zostały przeprowadzone na zasadach rynkowych, co zostało potwierdzone w odpowiednich testach prywatnego inwestora i wierzyciela.

„Przejmując Baltonę, musieliśmy zmierzyć się z szeregiem wyzwań. Najważniejsze
z nich to znaczne zadłużenie spółki, brak klarownej strategii oraz nieefektywna struktura. By ratować firmę, musieliśmy także pozyskać odpowiednich menedżerów.  Pierwszym krokiem było powołanie nowego Zarządu, w skład którego weszli doświadczeni menedżerowie z branży handlowej. Wspólnie z nowym Zarządem, który zawsze mógł liczyć na nasze pełne wsparcie, wyznaczyliśmy cele i uporządkowaliśmy strukturę.” – mówi Stanisław Wojtera, Prezes Zarządu Polskich Portów Lotniczych S.A.

Baltona jest jednym z najstarszych polskich przedsiębiorstw, założonym zaraz po
II wojnie światowej. Funkcjonuje nieprzerwanie od 77 lat. Od 2020 roku, po około 10 latach przerwy, ponownie należy do Skarbu Państwa.

„Za sprawą PPL i doskonałej współpracy z Baltoną, byliśmy świadkami niezwykłej sytuacji. Prywatna spółka, która została przejęta przez podmiot państwowy rozkwitła
i przynosi zyski” – dodaje Stanisław Wojtera.

Aktualnie firma koncentruje się na trzech filarach biznesowych – sprzedaży detalicznej dla pasażerów (travel retail), gastronomii (F&B) i shipchandlingu, czyli zaopatrywaniu statków. Baltona umacnia swoją pozycję, zwiększając w pierwszej połowie 2023 r. liczbę klientów do ponad 3 mln osób, czyli o +36 proc. w odniesieniu do tego samego okresu w 2022 r.

Sukcesywnie modernizowane są sklepy bezcłowe i lokale gastronomiczne marki
w portach lotniczych: Katowice-Pyrzowice, Warszawa-Modlin, Warszawa-Radom, Rzeszów-Jasionka (3 kw. 2023) oraz Poznań-Ławica (4 kw. 2023/1 kw. 2024). Tylko w 2023 r. na inwestycje przeznaczono ponad 32 mln zł.

Baltona zarządza 38 sklepami w Polsce (w tym roku zostanie uruchomiony kolejny sklep na lotnisku w Zielonej Górze). Posiada również trzy punkty za granicą (dwa
w Rumunii i jeden we Francji) oraz 14 lokali gastronomicznych. W ramach GK Baltona pracuje aktualnie 745 osób.

Bitcoin i ethereum rosną, ale Fed i ceny ropy mogą mieć chłodzący wpływ

Bitcoin wzrósł pod koniec tygodnia, po tym jak amerykański kongres zawarł porozumienie zapobiegające zamknięciu rządu.

Bitcoin ma za sobą dobry tydzień, zaczynając poniżej 26 000 dolarów, ale stale rosnąć, by wczoraj późnym wieczorem wzrosnąć do blisko 28 000 dolarów na platformie eToro, zyskując 7,4 proc. w ciągu siedmiu dni.

Ethereum odnotowało podobną aktywność w ciągu tygodnia, który rozpoczął się dla niego w okolicach 1 550 dolarów, ale wzrósł do poziomu powyżej 1 700 dolarów – czyli o 9,4 proc. w stosunku tydzień do tygodnia.

Wydaje się, że rynki pozytywnie zareagowały na uniknięcie zamknięcia rządu USA, chociaż jest to tymczasowa ulga. W tym tygodniu możemy spodziewać się kilku potencjalnych informacji, które rynki będą przetwarzać, gdy przewodniczący Fed, Jerome Powell, zabierze głos dzisiaj, a w środę odbędzie się spotkanie OPEC, a w piątek pojawią się dane dotyczące zatrudnienia w USA.

Fed i ceny ropy naftowej były niezmiennie silnymi czynnikami makro wpływającymi na rynek kryptowalut w ciągu ostatnich kilku lat. Na późnym etapie cyklu podwyżek stóp procentowych, w którym się znajdujemy, rynek oczekuje dalszych dobrych wiadomości, ale wraz z ponownym wzrostem cen ropy może to mieć chłodzący wpływ na nastroje.

Valkyrie rozpocznie dodawanie ethereum do ETF-ów

Zarządzający aktywami Valkyrie rozpocznie od jutra dodawanie kontraktów terminowych na ethereum do swojego funduszu ETF Bitcoin Strategy po uzyskaniu zgody organów regulacyjnych. Fundusz ETF połączy teraz portfele kontraktów terminowych na bitcoina i ethereum w jedną strategię i jest pierwszym, który uzyskał na to zgodę.

Podkreśla to jednak również rosnące wyrafinowanie tych ofert instytucjonalnych i chęć rozpoczęcia dywersyfikacji stosowanych strategii inwestycyjnych. Dywersyfikacja jest naprawdę ważnym narzędziem dla inwestorów, którzy chcą wykorzystać możliwości rynkowe, jednocześnie zapobiegając nadmiernemu koncentrowaniu ich portfeli na jednym obszarze. Zarządzający aktywami w przestrzeni kryptowalutowej odpowiadają teraz na to pragnienie.

Założyciel ethereum rozważa zmiany w blockchainie

Założyciel ethereum, Vitalik Buterin, opublikował blog rozważający potencjalne zmiany w sposobie funkcjonowania blockchaina ethereum.

W poście omawia potrzebę uproszczenia podstawowego kodu blockchain, aby uniknąć „rozrostu” i podkreśla obawy związane z koncentracją płynnych stakingów. Płynne stakowanie jest jednym z największych obszarów wzrostu blockchaina ethereum w ciągu ostatnich kilku lat, szczególnie dzięki kamieniom milowym rozwoju, takim jak The Merge.

Rynek jest jednak silnie skoncentrowany na kilku dostawcach, na czym Buterin koncentruje się w swojej argumentacji za reformą blockchaina w celu zmniejszenia centralizacji i promowania większej konkurencji. Jego wnioski są takie, że podstawowe protokoły mogą wymagać aktualizacji w celu ulepszenia platformy – coś, co ostatecznie może mieć szeroki wpływ na blockchain i związane z nim kryptowaluty.

VanEck przekaże 10 proc. zysków z ethereum

Zarządzający aktywami VanEck powiedział, że przekaże 10 proc. zysków z nowo uruchomionego funduszu ethereum ETF na dalszy rozwój blockchain.

Skoncentrowany na ethereum ETF firmy ma wkrótce zostać uruchomiony po zarejestrowaniu się w celu handlu kontraktami futures na giełdach towarowych i będzie znajdował się obok podobnej strategii ETF bitcoina.

Firma złożyła również wniosek o ETF z ceną spot, jeden z wielu, ale na razie, ich zatwierdzenie oczekuje na zezwolenie regulacyjne – coś, czego rynek nadal wypatruje z niecierpliwością.

Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

Grupa GLS z nowym CEO

Karl Pfaff został nowym CEO Grupy GLS, jednej z największych firm logistycznych w Europie. Nominacja Pfaffa to kontynuacja dobrych praktyk GLS, gdzie na najwyższe stanowiska powołuje się doświadczonych liderów.

Nowy CEO Grupy GLS posiada udokumentowane doświadczenie w logistyce międzynarodowej. Pracował dla Lufthansy oraz amerykańskiej firmy konsultingowej Bain & Company. W 2014 roku Karl Pfaff dołączył do GLS, gdzie piastował różne stanowiska i zajmował się strategią, sprzedażą i zarządzaniem operacyjnym. W 2020 roku został mianowany na CEO GLS Germany i został członkiem GLS Group Executive Team, a także (przed powołaniem na CEO Grupy GLS) pełnił funkcję dyrektora zarządzającego na Niemcy i kraje Beneluksu.

To zaszczyt otrzymać nominację na lidera Grupy GLS. To wyjątkowa firma z ogromnym potencjałem, wybitnymi ludźmi i silną marką. Będziemy nadal koncentrować się na jakości i rentownym wzroście. Poprzez ciągłe inwestycje w naszych pracowników, innowacyjne narzędzia cyfrowe i podnoszenie standardu naszych usług, chcemy wzmocnić fundamenty obsługi klienta – komentuje swoją nominację Karl Pfaff.

Bardzo mnie cieszy nominacja Karla na stanowisko dyrektora generalnego Grupy GLS. Pod jego kierownictwem GLS Germany znacznie zwiększył przychody i swoją rentowność. Karl skutecznie zarządzał transformacją GLS do wysoce skoncentrowanej na klientach sieci przesyłek B2B i B2C, jednocześnie sprawnie kierując firmą przez burzliwy okres pandemii, wysokiej inflacji oraz międzynarodowych wyzwań gospodarczych i politycznych. Karl znacząco przyczynił się do trwającej w całej Grupie transformacji cyfrowej i uczynił GLS bardziej zrównoważoną firmą – podkreśla Martin Seidenberg, którego następcą jest Karl Pfaff.

Grupa GLS to międzynarodowa firma mocno zaznaczająca swoją lokalną obecność w 40 krajach Europy, a także w Ameryce Północnej. Sieć GLS składa się z ponad 120 centrów dystrybucyjnych, ponad 1,6 tys. filii, 37 tys. pojazdów odpowiadających za ostatni etap dostawy i 4,5 tys. samochodów liniowych. W Europie Grupa dysponuje 42 tys. punktów PUDO i 4800 automatami paczkowymi. Polski oddział GLS liczy obecnie 50 filii w całym kraju i ponad 6 tys. punktów nadań i odbiorów w sieci Szybkiej Paczki. Cała Grupa w latach 2022/23 wygenerowała rekordowe przychody w wysokości 5,4 mld euro i dostarczyła 862 mln paczek na wszystkich obsługiwanych rynkach.

Deweloperzy: Obniżka stóp procentowych sprzyja popytowi na mieszkania, ale nie jest wystarczająca

W jakim stopniu większa dostępność kredytów przekłada się na popyt na mieszkania? Czy po obniżce stóp procentowych wzrosło zainteresowanie inwestorów projektami mieszkaniowymi, przeznaczonymi pod wynajem instytucjonalny? Jak zmiana na rynku kredytowym wpływa na plany inwestycyjne firm? Czy deweloperzy planują inwestycje podmiejskie i w zewnętrznych dzielnicach miast, by poszerzyć grupę nabywców mieszkań ze względu na niższe ceny? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Każda obniżka stóp procentowych pozytywnie wpływa na popyt na kredyty hipoteczne, a tym samym na zakup mieszkań. W przypadku naszych inwestycji około 50 proc. transakcji jest realizowanych przy wsparciu kredytu hipotecznego. Oceniamy, że wraz ze wzrostem cen odsetek ten będzie wzrastał. Zatem, każde zmniejszenie oprocentowania kredytów hipotecznych działa stymulująco na popyt.

Ostatnia obniżka stóp była znacząca, ale trudno ocenić, na ile jej wielkość podyktowana była zbliżającymi się wyborami. W związku z tym należy się liczyć że po wyborach tempo obniżek zostanie zmniejszone. W takiej sytuacji trudno podejmować decyzje o uruchamianiu nowych inwestycji, kiedy nie ma pewności czy klienci będą mieli możliwość uzyskania kredytu.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal

Niższa stopa oprocentowania to teoretycznie niższy koszt kredytowania zakupu mieszkań, ale i lepsza zdolność kredytowa, a więc dobra wiadomość dla deweloperów i tych ich klientów, którzy nie mogą skorzystać z preferencyjnych stawek programu BK 2 proc. Jednakże, mimo obniżki stawek przez RPP, aktualne oprocentowanie wciąż jest stosunkowo wysokie, gdy porównać je z tym sprzed 2-3 lat.

Zwiększone zainteresowanie klientów, związanych z rynkiem najmu instytucyjnego obserwujemy już od wiosny, natomiast nie działamy w tym sektorze. Choć rynkowe perspektywy ostatnio polepszyły się, to jako duży deweloper nie działamy impulsywnie. Konsekwentnie realizujemy plan na ten rok i wprowadzamy do oferty nowe projekty. Ponieważ projektujemy nasze inwestycje pod kątem różnych grup odbiorców, w naszym portfolio znajdują się również te lokowane na przedmieściach. Między innymi ze względu na większą przystępność cenową poszukują w nich mieszkań przede wszystkim rodziny.

Małgorzata Ostrowska, dyrektorka Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction

Na tę chwilę widzimy pozytywne aspekty ostatniej obniżki stóp procentowych, jak i bardziej dostępnych kredytów. Na rynek wrócili młodzi ludzie, poszukujący swojego pierwszego mieszkania, choć wśród beneficjentów kredytu 2 proc. zauważamy także osoby nieco starsze. Wrócili również klienci, którzy wstrzymywali się z decyzją zakupową, licząc na stabilizację sytuacji gospodarczej oraz mniej restrykcyjne warunki kredytowania. Widząc malejąca podaż i rosnące ceny coraz chętniej podpisują  umowy zakupu.

Jeśli chodzi o osoby kupujące nieruchomości w celach inwestycyjnych, w tej grupie nie zauważyliśmy istotnych zmian. Inwestorzy są aktywni praktycznie przez cały czas. To głównie osoby kupujące lokale za gotówkę, najchętniej te z możliwością odliczenia podatku VAT w wysokości 23 proc. Zakupom tym sprzyja zbliżający się koniec roku, który przyspiesza decyzje z uwagi na chęć optymalizacji podatkowej. A mówimy tu o sporych sumach, nawet w wysokości 150 tys. zł.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Grupie Robyg

Tego typu obniżka stóp procentowych może być minimalną ulgą dla osób spłacających bieżące kredyty, jednak nie jest stymulatorem popytu na rynku nieruchomości mieszkaniowych. To nadal bardzo wysoki poziom oprocentowania, który utrudnia dostępność finansowania mieszkań. Dlatego znacznie ważniejsze są programy rządowe ułatwiające zakup swojego lokum – jak obecnie Bezpieczny Kredyt 2 proc. Takie programy powinny być stałym elementem polityki państwa, gdyż docelowo wpływają pozytywnie na PKB kraju, zwiększają poczucie bezpieczeństwa obywateli i wspierają politykę prorodzinną.

 

Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor sprzedaży Ronson Development

 

Obniżka stóp procentowych ma charakter pro-popytowy i z punktu widzenia rynku nieruchomości jest dobrą informacją, zarówno dla klientów, jak i deweloperów, bo pobudzi kolejne grupy osób, które chcą kupić mieszkanie, zwiększy zainteresowanie kredytem hipotecznym oraz wzmocni chęć inwestowania na rynku nieruchomości. Widzimy ożywienie klientów, którzy dotychczas z różnych powodów odkładali decyzję zakupową, a jednocześnie nie są odbiorcami programu Bezpieczny Kredyt 2 proc. Niebagatelne znaczenie ma kwestia, czy obniżka stóp będzie miała charakter trwały, a tym samym wpłynie na rynek długofalowo.

Zainteresowanie naszą ofertą sprzedażową było na tyle duże, że jeden z etapów projektu Ursus Centralny, przeznaczony pod wynajem instytucjonalny, zdecydowaliśmy się wprowadzić do regularnej sprzedaży, a tym samym przesunęliśmy plany w zakresie PRS na przyszły rok.

Założenia inwestycyjne firmy są efektem długofalowej strategii, nie uzależniamy ich od kolejnych programów. Jeszcze w tym roku uruchomimy kolejny etap projektu Nowe Warzymice w Szczecinie oraz zupełnie nowy projekt Zielono Mi na Dolnym Mokotowie w Warszawie. Przed nami też zupełnie nowe projekty i uruchomienia nowych etapów, także na przedmieściach aglomeracji, czego przykładem jest kolejny etap inwestycji Eko Falenty pod Warszawą.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

W porównaniu do sytuacji sprzed roku obecnie sprzedaż mieszkań jest prawie trzykrotnie wyższa, a popyt na kredyty cztery razy wyższy. Jest to efekt m.in.: obniżenia stóp procentowych, dzięki którym raty kredytów hipotecznych są niższe nawet o kilkaset złotych. Jednak obniżka stóp procentowych raczej nie będzie mieć aż tak wielkiego znaczenia dla osób planujących zakup własnego M w najbliższym czasie. Na rynku kredytów hipotecznych króluje bowiem program Bezpieczny Kredyt 2 proc., który gwarantuje stałą ratę kredytu z oprocentowaniem 2 proc. przez pierwsze 10 lat spłat. Dzięki niemu kredytobiorcy mogą sporo zaoszczędzić, zwłaszcza w porównaniu ze standardowymi ofertami kredytów hipotecznych, nawet po obniżce stóp procentowych. Do końca sierpnia br. złożono ponad 41 tys. wniosków na BK 2 proc. i podpisano niemal 6 tys. umów kredytowych na łączną kwotę prawie 2,16 mld zł.

Dawid Wrona, członek zarządu w Archicom

Biorąc pod uwagę aktualne zawirowania rynkowe, każdy deweloper staje przed dylematem polegającym na wyborze pomiędzy szybszą realizacją budów w odpowiedzi na rosnący popyt a powściągliwością i rozsądnym podejściem w zakresie wprowadzania nowych inwestycji i ustalania polityki cenowej.

Należy mieć świadomość, że proces wprowadzenia na rynek inwestycji wydłużył się z 2-3 lat nawet do 5-7 lat, a sukces projektu wcale nie jest gwarantowany. Specjalizujemy się w dużych, miastotwórczych projektach, co wiąże się z zamrożeniem kapitału rzędu 150-200 mln na wiele lat. W związku z tym, w mojej opinii do uruchamiania kolejnych inwestycji należy podejść z głową, bazując na analizie rynku, ale też biorąc pod uwagę czynniki makroekonomiczne. Przy czym, dodatkowym wyzwaniem staje się stworzenie produktu, który odpowiadałby na potrzeby nabywców w dłuższej perspektywie.

Bezpieczny Kredyt 2 proc. wpływa na rynek krótkoterminowo i jest adresowany do konkretnych osób. Jeśli chodzi o plany firmy na najbliższe lata, w ciągu 2-3 lat, planujemy wybudować i sprzedać blisko 8 tys. mieszkań. Już w bieżącym półroczu odbędzie się start kilku nowych inwestycji. Jesteśmy obecni na największych rynkach w kraju i nie wykluczamy ekspansji. Kierujemy wzrok m.in. w stronę Aglomeracji Śląskiej czy Trójmiasta.

Wyższe rentowności w USA i silny dolar kierują rynkiem

Złoty nieco ucierpiał na pogorszeniu globalnego sentymentu względem ryzyka. W zeszłym tygodniu wypadł gorzej niż inne waluty regionu, lecz już w poniedziałek znalazł oparcie. Na jak długo? W tym tygodniu istotne dla złotego będą decyzja RPP oraz komunikaty z banku w środę i czwartek.

Trend wzrostowy rentowności amerykańskich obligacji i kursu dolara nie zwolnił w ubiegłym tygodniu. Piątkowe jednoznacznie pozytywne dane dotyczące inflacji w USA i strefie euro odwróciły jednak częściowo ten trend i obudziły nadzieję, że ostatnie podwyżki stóp procentowych we wspomnianych gospodarkach oraz minima kursów europejskich walut są już za nami. Również surowce doświadczyły w piątek gwałtownego spadku, w wyniku czego najlepiej radzące sobie w tym roku waluty, czyli real brazylijski i peso kolumbijskie, zakończyły tydzień blisko samego dołu zestawienia.

W tym tygodniu w centrum uwagi znajduje się amerykański rynek pracy. Najważniejszy będzie piątkowy (06.10) raport NFP za wrzesień, inwestorzy będą wyczekiwać jednak również raportu JOLTs (wtorek 03.10) i cotygodniowych danych o liczbie zadeklarowanych bezrobotnych, by sprawdzić, czy potwierdzają one obserwowane ostatnio ochłodzenie. O stanie europejskiej gospodarki poinformuje odczyt sprzedaży detalicznej w sierpniu (środa 04.10), będą to jednak dane mocno wsteczne. Dodatkowo w tym tygodniu odbędzie się wiele przemówień reprezentantów Europejskiego Banku Centralnego i Rezerwy Federalnej.

PLN

Złoty radził sobie w ubiegłym tygodniu gorzej niż pozostałe waluty regionu, skala jego wyprzedaży była jednak ograniczona, a w poniedziałek 02.10 znalazł wsparcie. Polska waluta znalazła się pod wpływem globalnego sentymentu – kluczowe dla złotego były zachowanie dolara i rentowności amerykańskich obligacji.

Istotne były jednak również krajowe wieści. Uwaga skupiła się w ubiegłym tygodniu na wstępnym odczycie inflacji CPI we wrześniu, zgodnie z którym dynamika cen doświadczyła znacznego spadku z 10,1% do 8,2%. To pierwszy od lutego zeszłego roku jednocyfrowy odczyt, dodatkowo spadek był silniejszy, niż oczekiwano. Co prawda niektóre czynniki odpowiadające za zmniejszenie się presji cenowej są wynikiem regulacji prawnych, a część wydaje się tymczasowa, dane mogą jednak ośmielić NBP do dalszych cięć stóp procentowych w bliskiej przyszłości.

Przed publikacją raportu inflacyjnego najbardziej prawdopodobnym wynikiem posiedzenia RPP w najbliższą środę (04.10) wydawało się utrzymanie stóp na niezmienionym poziomie lub obniżenie ich o 25 pb. – obecnie bardziej realistycznym scenariuszem jest ruch w dół o 25–50 pb. Poza samą decyzją istotne dla złotego będą komunikaty z banku w środę i czwartek, szczególnie jeśli skala ruchu będzie niestandardowa. Posiedzenie budzi tym większą ciekawość, że już za 2 tygodnie odbędą się wybory parlamentarne.

EUR

Ubiegłotygodniowy wstępny odczyt inflacji HICP we wrześniu bez wątpienia może napawać EBC optymizmem. Zarówno główna (4,3%), jak i bazowa (4,5%) miara inflacji istotnie spadły – znacznie silniej, niż oczekiwały rynki. Trend dezinflacyjny w końcu przekroczył Atlantyk i jest wyraźnie widoczny w Europie. Rynki oczekują, że EBC nie będzie już podnosić stóp procentowych w tym cyklu. Podobnie jak w przypadku USA pytanie stanowi obecnie to, jak długo zostaną one utrzymane na obecnych poziomach.

Odczyty wsparły europejskie obligacje i samą wspólną walutę. W tym tygodniu nie poznamy wielu istotnych wieści, handel euro będzie więc zależał w większości od publikacji z USA, w szczególności tych dotyczących kondycji rynku pracy.

USD

Podobnie jak w strefie euro, zeszłotygodniowe dane o dynamice cen były korzystne dla Rezerwy Federalnej. Zarówno główny, jak i bazowy indeks PCE (preferowanej przez Fed miary zmian cen) okazały się w sierpniu niższe, niż oczekiwano. Przed publikacją raportu rentowności obligacji wzrosły do poziomu najwyższego od 16 lat, po niej uległy pewnym spadkom. Rynki nie są przekonane, czy dojdzie jeszcze do podwyżek stóp procentowych w tym cyklu, uwaga w kontekście dolara skupi się więc ponownie na odczytach makroekonomicznych, w szczególności dotyczących inflacji i rynku pracy. Zdecydowanie najważniejszym odczytem tego tygodnia będzie piątkowy (06.10) raport NFP (non-farm payrolls) dotyczący września.

GBP

Istotna rewizja w górę wzrostu gospodarczego w I kwartale nieco rozwiała ponure nastroje w kontekście brytyjskiej gospodarki. Kolejne pozytywne rewizje danych historycznych potwierdzają, że PKB Wielkiej Brytanii wzrósł istotnie powyżej przedpandemicznych poziomów (+1,8%), podobnie jednak jak w większości europejskich gospodarek znajduje się poniżej trendu sprzed 2019 r.

Funt nie doświadczył większych zmian względem kluczowych walut – ciąży mu gołębiość Banku Anglii, wspiera zaś bardziej pozytywny wydźwięk odczytów gospodarczych.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Sfinks Polska: sprzedaż gastronomiczna w I półroczu 2023 r. wzrosła o 15,5%

Restauracje sieci należących do Sfinks Polska wypracowały w I półroczu 2023 r. sprzedaż gastronomiczną w wysokości 89,84 mln zł wobec 77,80 mln zł rok wcześniej. W ujęciu skonsolidowanym grupa Sfinks zanotowała na koniec czerwca przychody ze sprzedaży w wysokości 50,32 mln zł, tj. wyższe o 13% r/r. W I półroczu grupa Sfinks wypracowała także zysk netto w wysokości 313 tys. zł.

– Siłą napędową naszej grupy są restauracje SPHINX, które zwiększyły obroty w I półroczu o 17% mimo mniejszej liczebności tej sieci. Co ważne, publikowane przez nas dane miesięczne pokazują, że jeszcze większa dynamika, powyżej 21%, widoczna jest dla tzw. sieci porównywalnej. To łączny efekt popularności marki, jak i całego szeregu naszych działań związanych z ofertą dla gości, w tym stałą i sezonową kartą dań, jakością w restauracjach, kampaniami promocyjnymi, ale też właściwym doborem lokalizacji nowych restauracji. Bardzo dużą rolę prosprzedażową gra także nasz program lojalnościowy i aplikacja Aperitif, z której korzysta już ok. 600 tys. naszych gości. W efekcie jako grupa notujemy też wzrost rentowności sprzedaży, która zwiększyła się do 27,2% w I półroczu 2023 wobec 26,3% rok wcześniej. Dlatego też wobec marki SPHINX mamy największe plany rozwoju w tym roku i kolejnych, co też będzie istotnym elementem nowej strategii grupy Sfinks, którą planujemy opublikować w najbliższych dniach – mówi Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Już po zakończeniu półrocza do sieci dołączyły trzy nowe restauracje SPHINX. W Jarocinie w nowym formacie zaczął działać SPHINX Coctail Bar. We Wrocławiu po około rocznej nieobecności nastąpił powrót do dawnej, prestiżowej lokalizacji. Powstała też pierwsza przyhotelowa restauracja SPHINX w Żabiej Woli, przy trasie Warszawa-Katowice. W tym roku mają powstać jeszcze kolejne lokale pod tym szyldem.

Odzwierciedleniem rosnących przychodów i rentowności grupy Sfinks jest skonsolidowany zysk na sprzedaży, który wyniósł w I półroczu br. 13,69 mln zł wobec 11,73 mln zł w I połowie ubiegłego roku. Kolejne kategorie rachunku wyników półrocznych, zwłaszcza zysk netto, są nieporównywalne względem poziomów ubiegłorocznych, ponieważ ocenę zaburza wpływ (o 26,3 mln zł) uprawomocnienia się układu z wierzycielami. W I półroczu br. skonsolidowany zysk netto wyniósł 313 tys. zł wobec 17,35 mln zł przed rokiem.

Rośnie niewypłacalność firm w Polsce

Wojna w Ukrainie, mimo że wybuchła już o półtora roku temu, nadal jest istotnym czynnikiem nie tylko ze względu humanitarnego, ale także gospodarczego. Oczywiście pierwszy szok pod koniec lutego, w marcu i w kwietniu 2022 roku był najbardziej istotny dla gospodarki – w końcu Ukraina to eksporter surowców rolnych i niektórych metali.

Rosja także była eksporterem wielu surowców energetycznych, rolnych, metali. Dlatego na rynku globalnym doprowadziło to do zachwiania oraz do istotnego wzrostu cen wielu surowców, wielu komponentów, a także ograniczenia ich dostępności. Natomiast od tego czasu, pod koniec 2022 roku, nastąpiło pewne uspokojenie. Firmy, które były zależne od kontrahentów z Rosji z Ukrainy, znalazły inne kierunki, by uzupełnić brakujące towary, komponenty, części – i tym samym presja na wzrost cen już osłabła. Wciąż jednak można spodziewać się wzrostu cen surowców – nie tylko energetycznych, ale i rolnych – co może przełożyć się na ceny żywności. I choć kraje europejskie są zabezpieczone energetycznie – to nie wiadomo, jakie będzie zużycie energii i gazu w miesiącach zimowych. Może więc pojawić się presja na kolejny wzrost cen.

– Polska wydaje się relatywnie dobrze przygotowana przez ostatnie miesiące, jeżeli chodzi o dostępność surowców. Natomiast pamiętajmy, że nie tylko wojna w Ukrainie, ale także pandemia – czyli dosyć wymagające poprzednie lata spowodowały, że koniunktura się pogorszyła, a także osłabła strona mikroekonomiczna – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista COFACE w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

– Widzimy, że wiele firm zawiesza działalność gospodarczą, ale także niestety wnioskuje o niewypłacalność. Niewypłacalność jest tutaj rozumiana w dosyć szerokim pojęciu – czyli zarówno typowa upadłość przedsiębiorstwa celu likwidacji majątku, ale także działania restrukturyzacyjne. Te wszystkie działania łączy wspólny mianownik – czyli brak płatności dla kontrahenta. Nasze ostatnie raporty wskazują, że niestety liczba niewypłacalności firm w Polsce dynamicznie rośnie. W pandemii mieliśmy dużo działań wsparcia – teraz firmy z pewnym opóźnieniem reagują na trudną sytuację gospodarczą. Wiele z nich nie jest w stanie prowadzić efektywnej działalności biznesowej, a nawet przetrwać na rynku. Niestety nasze prognozy są dosyć pesymistyczne – liczba niewypłacalności przedsiębiorstw będzie w kolejnych kwartałach, a nawet latach, wzrastać – analizuje Sielewicz.

Jaką wydajność mają kotły przemysłowe? Jak dobrać je do swoich potrzeb?

Profesjonalne parowe kotły przemysłowe mogą pomóc Ci w wygenerowaniu znacznych oszczędności finansowych. Musisz jednak pamiętać o kilku kluczowych cechach, wśród których kluczowe są parametry techniczne oraz jakość wykonania – a tę mogą zapewnić tylko sprawdzone, renomowane firmy. Jakie? Jaki kocioł wybrać? Między innymi na te pytania odpowiemy w dalszej części wpisu. 

Kotły przemysłowe – podstawowe informacje

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że nie istnieje jeden, uniwersalny rodzaj tych maszyn. Najczęściej spotykamy się z kotłami gazowymi przemysłowymi oraz z urządzeniami:

  • wodnymi,
  • hybrydowymi,
  • elektrycznymi,
  • wodorowymi.

Na rynku funkcjonują też kotły specjalistyczne, które są wykorzystywane w działających w bardzo wąskich segmentach rynku, przedsiębiorstwach, jednak ich procentowy udział w rynku nie przekracza kilku procent. Prym wiodą kotły parowe oraz wodne. Dlaczego? 

Ponieważ są to urządzenia, które łączą najwyższą jakość wykonania z atrakcyjną ceną, zastosowaniem nowoczesnych technologii oraz wydajnością od 175 do 55000 kg/h dla szerokiej gamy zastosowań – takie kotły przemysłowe oferuje BOSCH.

Czy inwestycja w kotły parowe przemysłowe się opłaca?

Tak, bez wątpienia jest to zakup, który może wygenerować spore oszczędności. Musi jednak poprzedzać go dokładna analiza zapotrzebowania. Pamiętaj, że rozwiązania przemysłowe powinny wyróżniać się kilkoma kluczowymi parametrami technicznymi, w tym:

  • regulowanym zakresem wydajności (np. od 1250 do 28000 kg/h),
  • możliwie jak najwyższą efektywnością energetyczną i dynamiką przy zmiennym zapotrzebowaniu pary,
  • stabilną pracę w jak najszerszym zakresie obciążeń,
  • wysoką jakością samej pary – dla niektórych grup odbiorców to parametr kluczowy. Można tu wskazać na sektor usług spożywczych, który często wymaga zgodności z normą EN 12953-10.

Pamiętaj też o tym, że zakup takiego wyspecjalizowanego urządzenia, na przykład z oferty BOSCH, powinien być poprzedzony niezwykle szczegółową analizą. Kluczowe jest przy tym właściwe obliczenie ciśnienia. Jeśli będzie ono za niskie, ryzykujesz:

  • wystąpienie problemów na odbiorach,
  • zbyt duże odchylenia od przewidzianego przez producenta średniego nadciśnienia roboczego.

Jeśli zaistnieje jedna z tych sytuacji, będziesz zmuszony często włączać i wyłączać palnik, co rodzi dalsze problemy i zakłócenia, jednak przede wszystkim przyczynia się do znacznych strat w eksploatacji maszyny. Pamiętaj, że to także wzrost ryzyka uszkodzenia takich podzespołów, jak:

  • transformator zapłonowy, 
  • elektrod,
  • zaworów elektromagnetycznych,
  • siłowników. 

Taki sposób eksploatacji negatywnie wpływa też na środowisko – kluczowa jest tutaj zwiększona emisja CO i NOx. Właśnie dlatego warto zdać się na fachowców, którzy nie tylko pomogą Ci w wyborze maszyny, która w pełni spełni Twoje oczekiwania, ale wesprą Cię na każdym etapie instalacji kotła.

Interesuje mnie kocioł przemysłowy – na jakie inne cechy warto zwrócić uwagę?

Bez względu na to, czy rozważasz tradycyjny kocioł parowy, czy np. wersję hybrydową lub elektryczną, koniecznie sprawdź, czy producent zapewnia tak innowacyjne rozwiązania, jak modułowa dostawa. To ogromne ułatwienie, dzięki któremu późniejsza instalacja powinna przebiegać bezproblemowo.

Po stronie zalet trzeba też wskazać na profesjonalną obsługę posprzedażową. Solidne, godne zaufania firmy, jak BOSCH, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ich rola nie kończy się w momencie finalizacji zamówienia i dostarczenia go do klienta. Ogromne znaczenie ma też autoryzowany serwis, w którym pracują fachowcy, a także szeroki dostęp do części zamiennych oraz takich podzespołów, które pozwolą na późniejszą modernizację kotła. 

Inflacja w Polsce w końcu jednocyfrowa, ale tylko dzięki zamrożeniu cen paliw

Udało się w Polsce dowieźć jednocyfrowy wskaźnik inflacji. „Udało” to najlepsze określenie, biorąc pod uwagę, że wymagało to zamrożenia cen paliw. Dolar znów się umacnia, mimo słabszych danych. W Słowacji trudna budowa koalicji.

Inflacja 8,2%

Spadek tempa wzrostu cen oczywiście cieszy. 8,2% to wynik zdecydowanie lepszy od oczekiwań, gdyż spodziewano się wzrostu o 8,5%. Nadal jednak 8,5% w skali roku to po prostu bardzo dużo. Z drugiej strony mamy właśnie w ujęciu miesięcznym piąty miesiąc z rzędu braku wzrostu cen. Nie można mówić o spadku, bo trzy miesiące to brak zmiany, ale to bardzo korzystna statystyka. Jest oczywiście „drobny” problem. Mamy sztucznie zaniżone ceny paliw oraz energii elektrycznej. W rezultacie gdyby miało dojść do urealnienia cen, ten wynik byłby oczywiście dużo słabszy. Na razie dla naszych portfeli to niby dobra wiadomość, ale trzeba pamiętać, że ktoś finansuje tę różnicę. W rezultacie mamy bombę z opóźnionym zapłonem, którą ktoś kiedyś musi rozbroić.

Słabsze dane z USA bez wpływu?

W piątek poznaliśmy dane z USA. Wydatki Amerykanów rosną o 0,4%, czyli symbolicznie wolniej od oczekiwań. Dochody Amerykanów rosną z kolei również o 0,4%. Słabiej od oczekiwań wpadł też indeks Chicago PMI. Lepiej wypadł tylko Raport Uniwersytetu Michigan. Wydawać by się mogło, że po takich danych dolar powinien się umacniać względem euro. Okazuje się, że było dokładnie odwrotnie. Część komentatorów wskazuje na efekt kalendarzowy. Piątek był ostatnim dniem września zamykającym kwartał. W rezultacie, inwestorzy mogli patrzeć szerzej niż z perspektywy ostatnich danych, a ostatnie tygodnie były naprawdę dobre dla osób liczących na poprawę kursu USD.

Wybory na Słowacji

U naszego południowego sąsiada wybory wygrała formacja, delikatnie mówiąc kontrowersyjnego Roberta Fico. Media zwracają uwagę na jego poglądy. Jest on między innymi zwolennikiem zakończenia wsparcia militarnego dla Ukrainy, co w tej części świata oprócz Węgier jest bardzo mało popularnym postulatem. Ogólnie scena polityczna na Słowacji ma swoją specyfikę. Obecnie Robert Fico wygrał wybory z partią swojego byłego zastępcy, któremu oddał władzę, po tym, jak musiał oddać władzę, kiedy obarczono go odpowiedzialnością polityczną za zabójstwo dziennikarza śledczego. Zwycięzca o poglądach anty-NATO i anty-UE mocno komplikuje budowę koalicji. Rynki nie lubią braku stabilności. Słowacja nie jest ważnym elementem dla waluty euro, ale duża niestabilność z pewnością nie pomoże już teraz będącej pod presją walucie unijnej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych seria publikacji indeksów PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski  – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Zmiana władzy na Słowacji. Polska ma być ważnym sojusznikiem

Partia socjaldemokratyczna SMER, lewicowa partia skoncentrowana na wsparciu rządowym, ponownie zdobyła większość głosów w ostatnich wyborach. Jest to czwarta kadencja dla partii, która wcześniej rządziła krajem w latach 2006-2010, 2012-2016 i 2016-2020.

Kampania tej partii charakteryzowała się populistycznymi rozwiązaniami bieżących problemów oraz orientacją prorosyjską. Kluczowe zagadnienia obejmowały anulowanie pomocy wojskowej i finansowej dla Ukrainy, stabilizację cen żywności i energii, wprowadzenie podatków od nadmiernych zysków banków i korporacji, zwiększenie emerytur oraz solidne wsparcie dla sektorów takich jak rolnictwo.

Jednak obietnice wyborcze partii zostały przedstawione w słabo napisanym programie politycznym, składającym się głównie z punktów i oferującym uproszczone, lecz kosztowne rozwiązania. Biorąc pod uwagę obecną sytuację kraju, który ma największy deficyt budżetowy w strefie euro, proponowane rozwiązania są postrzegane jako nierealistyczne.

Mimo tych krytyk, populistyczne podejście partii i prorosyjska postawa przyniosły jej kolejną kadencję. Partia ma teraz mandat do utworzenia rządu koalicyjnego, co świadczy o jej ciągłej dominacji w politycznym krajobrazie kraju.

Jeśli zobowiązania zawarte w programie politycznym miałyby zostać w pełni wprowadzone w życie, prawdopodobnie doprowadziłyby to do dalszych deficytów budżetowych w nadchodzących latach, popychając dług publiczny w niekontrolowaną spiralę. Jednak inwestorzy wydają się nie zwracać uwagi na te potencjalne problemy, ponieważ rentowności obligacji pozostały praktycznie niezmienione.

Z mojego punktu widzenia sektor bankowy prawdopodobnie jako pierwszy odczuje skutki. W trakcie kampanii partia nie kryła negatywnego nastawienia do banków, jasno dając do zrozumienia, że zamierza wprowadzić podatek od nadmiernych zysków i regulować stawki kredytów hipotecznych.

Co więcej, program partii sugeruje zamiar ingerencji w „niewidzialną rękę” rynku. Wspomina pojęcie „rozsądnych zysków” dla wszystkich korporacji, co może potencjalnie prowadzić do wprowadzenia podatków od nadmiernych zysków w innych sektorach uważanych za osiągające nadmierne zyski. Mając to na uwadze, sektor rafinerii ropy prawdopodobnie będzie następny w kolejce do nałożenia takich podatków.

Skupienie się partii na wzmocnieniu relacji ekonomicznych między Polską a Słowacją ma na celu zacieśnienie więzi w krajach Grupy Wyszehradzkiej (V4). Istotnym elementem ich strategii jest utrzymanie wspólnej pozycji w zakresie zakazu importu ukraińskiego zboża i innych produktów rolnych, co sprzyja wzajemnemu rozumieniu i współpracy. Ponadto partia widzi V4 jako potencjalny zjednoczony blok zdolny do przeciwdziałania pewnym działaniom Unii Europejskiej, które uważają za niezadowalające.

Na razie formowanie rządu jest jeszcze niekompletne, a klucze do władzy trzyma Peter Pellegrini, były polityczny sojusznik i obecny lider socjaldemokratycznej partii Hlas, co w języku polskim oznacza „Głos”. Pellegrini wyraźnie stwierdził, że zamierza unikać rządzenia w sojuszu z prorosyjską partią, gwarantując rząd o wyraźnie zachodniej orientacji.

Autor: Marek Nemky, analityk oddziału XTB na Słowacji

Czy program CMMS umożliwia kontrolę stanów magazynowych?

Z perspektywy coraz większej liczby przedsiębiorstw produkcyjnych wdrożenie systemu CMMS staje się standardem, bez którego trudno o zapewnienie przewagi konkurencyjnej. Jakie są możliwości takiego oprogramowania i czy pozwala na kontrolę stanów magazynowych? Sprawdźmy!

System CMMS – co to jest?

Planując inwestycje w przedsiębiorstwie skupiającym się na pracach produkcyjnych i wykorzystującym w tym celu zróżnicowane urządzenia, zwykle skupiamy się na inwestycjach w park maszynowy. Łatwo zapomnieć o niezwykle ważnym aspekcie, jakim są rozwiązania informatyczne wspierające ich pracę, w tym monitorowanie stanu poszczególnych urządzeń. 

Jednym z najistotniejszych elementów takiego układu jest właśnie system CMMS. Utrzymanie ruchu to podstawowy obszar, który wspiera. Pozwala m.in. zarządzać harmonogramem prac serwisowych i przeglądów, uzyskiwać informacje o usterkach czy hierarchizować zgłoszenia. 

Więcej możliwości dzięki integracjom

Ważną funkcjonalnością nowoczesnych systemów jest możliwość ich łączenia w ramach większego środowiska informatycznego wspierającego pracę firmy. Dzięki integracji CMMS z innymi systemami (np. EAM-CMMS czy WMS-CMMS) możliwe staje się uzyskanie kompletu informacji o przedsiębiorstwie i zachodzących w nich procesach, a także ich łatwe udostępnianie i analiza. Taką funkcję oferuje między innymi CMMS Kotrak

Szczególnie ważną rolę odgrywają integracje z systemami MES (Manufacturing Execution System) i WMS (Warehouse Management System). Dzięki nim zdigitalizowanym zarządzaniem można objąć wszystkie procesy zachodzące na linii magazyn–dział produkcji–utrzymanie ruchu.

Oczywiście w tym kontekście istotną rolę odgrywa odpowiednie wdrożenie. Dostawca posiadający wiedzę i doświadczenie będzie w stanie dostosować rozwiązania do indywidualnych potrzeb firmy i skonfigurować je w taki sposób, aby najlepiej odzwierciedlały jej charakterystykę.

CMMS a magazyn: idealne połączenie

Prace związane z utrzymaniem ruchu są nieodłącznie powiązane z procesami zachodzącymi w magazynach. Często zdarza się, że np. w ramach neutralizacji usterki potrzebne jest pobranie części, niekiedy wracają również do magazynu. 

Brak odpowiedniej łączności pomiędzy działem utrzymania ruchu a magazynem jest wobec tego sporym problemem, który może również przekłamać faktyczne stany magazynowe. Ale bez obaw! Wybierając odpowiedni CMMS cały proces podlega ścisłemu monitorowaniu. 

Wydawane są m.in. dokumenty dotyczące czynności naprawczych, a poszczególne pozycje są aktualizowane w czasie rzeczywistym. Poza tym osoby, które muszą pobrać towar, będą miały uproszczone zadanie ze względu na rozbudowane informacje na temat m.in. jego pochodzenia czy lokalizacji w magazynie. Dodatkowym wsparciem jest system generowanych automatycznie kodów kreskowych.

CMMS wspiera również zakupy

Niekiedy, zwłaszcza w przypadku poważnych awarii, wyróżniających się znacznym zapotrzebowaniem na zasoby, zdarza się, że stany magazynowe są uszczuplane w takim tempie, że konkretnych towarów czy części nieoczekiwanie zaczyna brakować. To natomiast sytuacja krytyczna, która może doprowadzić do przestoju np. w obliczu powtórnej awarii. 

Nowoczesny system CMMS jest jednak w stanie przeciwdziałać takim scenariuszom. Oprogramowanie będzie w stanie informować o przekroczeniu wartości alarmowych. Dane, które magazynuje, mogą być również niezwykle cenne z perspektywy działu zakupów. Ich umiejętne wykorzystanie pozwoli na optymalizację kosztów i usprawnienie procesów bez ryzyka, że oszczędności wpłyną na zdolności produkcyjne podmiotu.

Fundusz Smartlink Partners inwestuje 2 mln zł w OstendiHR kompleksową platformę zarządzania HR

Współtworzony przez polskich przedsiębiorców fundusz Smartlink Partners zainwestował 2 mln zł w Ostendi Global Sp. z o.o. będącą właścicielem platformy OstendiHR. Dzięki pozyskanym środkom spółka zamierza zintensyfikować pozyskiwanie klientów zagranicznych, szczególnie w USA.

OstendiHR to platforma oparta o rozwiązania sieciowe (portal ostendihr.com) do zarządzania procesami z obszaru miękkiego HR, należą do nich m.in. procesy onboardingu, reonboardingu, off-boardingu, przeglądem kompetencji, diagnozą potencjału, wyznaczanie i zarządzanie celami, diagnozą organizacji, zarządzaniem frekwencją oraz zarządzaniem wiedzą w organizacji.

Dzięki korzystaniu z rozwiązań OstendiHR klienci automatyzują powtarzalne czynności, a co za tym idzie przyspieszają proces otrzymywania danych dotyczących zatrudnionych pracowników. Dzięki modułowemu charakterowi platformy oraz możliwości korzystania z narzędzi z obszaru diagnostycznego platforma działa w modelach zakupu raportów (usage-based) oraz subskrypcyjnym – tłumaczy Bożena Roczniak, założyciel i CEO Ostendi Global Sp. z o.o.

Spółka ma obecnie klientów w Polsce, krajach Europy oraz kilku pozaeuropejskich, osiągając z zagranicy ok 10% przychodów. Inwestycja, która będzie przekazana w dwóch transzach po 1 mln zł zostanie wykorzystana głownie na intensyfikację sprzedaży zagranicznej oraz dalszy rozwój produktu.

Jest to już druga inwestycja funduszu Smartlink Parnters, działającego od czerwca tego roku. Spółka odpowiada naszej strategii ponieważ osiąga istotne powtarzalne przychody oraz posiada stałych klientów. Produkt spółki jest sprawdzony przez rynek i jest w stanie skutecznie konkurować z najlepszymi rozwiązaniami obecnymi na światowym rynku. Założyciele projektu są zdeterminowani do rozwoju również poza naszym krajem i naszym zdaniem są na najlepszej drodze do osiągnięcia międzynarodowego sukcesu – deklaruje Bartłomiej Kurylak, Partner zarządzający Smartlink Partners, oraz CFO JR Holding ASI SA.

Inwestując 2 mln zł Smartlink Parnters dołączy do inwestorów, takich jak np. Marcin Grzymkowski i jego fundusz MKK3, którzy aktywnie wspierają rozwój Ostendi Global.

Smartlink Partners ASI został formalnie zarejestrowany w maju 2023 r., wspiera wybrane przez zespół zarządzający przedsiębiorstwa z szeroko pojętej branży digital business (w tym m.in. SaaS, AI software, marketplace), renewable energy oraz deeptech (w tym także spacetech oraz greentech),  w fazie rozwoju od seed, poprzez growth do rundy A kwotami do 2 mln EUR.

Dane z USA i Chin: inflacja i spowolnienie gospodarcze to główne ryzyka

Raport na tematy wydatków amerykanów, który zawierał preferowaną przez Fed miarę inflacji, nie zaskoczył w żaden sposób. Bazowy wskaźnik zgodnie z oczekiwaniami spadł, zasadniczy wzrósł. Zmalała dynamika miesiąc do miesiąca. Dolar lekko zyskał na wartości po danych. PMI z Chin pokazały mieszany obraz gospodarki Państwa Środka. Z kolei politykom z USA udało się uniknąć „shutdown-u”.

Dolar na piątkowe dane zareagowała umiarkowanym umocnieniem. Para EURUSD zakończyła piątkowy handel w okolicach poziomu otwarcia, zatem na wykresie głównej pary walutowej nie doszło do większego przełomu. Indeksy z Wall Street zniżkowały, poza benchmarkiem technologicznym, który ostatecznie zamknął dzień na lekkim plusie (0,1 proc.). Z reakcji rynkowej wynika, że inwestorzy są coraz mocniej przekonani, że stopy procentowe w USA pozostaną na dłużej na tak wysokich poziomach a data potencjalnej pierwszej obniżki z publikacji na publikację coraz mocniej się oddala.

Słabsza dynamika wskaźnika PCE core miesiąca do miesiąca (0,1 proc.), może sugerować, że Fed nie podniesie już stóp w tym roku. Z drugiej strony wskaźnik rok do roku pozostaje na podwyższonym poziomie 3,9 proc. Otrzymaliśmy również duże rewizje dochodów i wydatków, co oznacza, że gospodarstwa domowe mają więcej oszczędności niż sądzono. Można również założyć, że podczas pandemii obywatele zgromadzili ich po prostu więcej niż szacowano a przez kolejne miesiące poziom ich został zredukowany w mniejszym stopniu niż zakładano. Mówimy tu o ponad 700 mld USD. To sugeruje sądzić, że wydatki konsumpcyjne będą wciąż wysokie, nawet jeśli spowolnienie gospodarcze wejdzie w nieco bardziej zaawansowaną fazę.

Zamknięcie rządu USA, którego obawiano się 1 października, na razie nie wchodzi w grę, ponieważ Kongres uchwalił w ostatniej chwili tymczasowe finansowanie. Potrwa to jednak tylko do 17 listopada. W związku z tym za kilka tygodni ponownie problem powróci. Stanowiska w Kongresie w sprawie poziomu wydatków rządowych oraz w kwestiach takich jak pomoc dla Ukrainy i bezpieczeństwo granic są nadal bardzo rozbieżne. Na Wall Street jest możliwe, że dziś zobaczymy pewnego rodzaju „rajd ulgi”, ale nie sądzę, że był on spektakularny.

W Weekend poznaliśmy dane PMI dla Chin. Oficjalny wskaźnik dla przemysłu wzrósł we wrześniu do 50,2 i po raz pierwszy od marca znalazł się powyżej neutralnego poziomu 50. Prawdopodobnie odzwierciedla to fakt, że ostatnie środki stymulacyjne, choć fragmentaryczne i skromne, przynoszą efekty wspierające gospodarkę. Jednak szczegóły sugerują, że większość poprawy koncentrowała się wśród dużych firm, podczas gdy działalność średnich i mniejszych firm pozostała w „terytorium kurczenia się”. To ostatnie znajduje odzwierciedlenie w słabszym niż oczekiwano wskaźniku PMI dla przemysłu Caixin, który spadł do 50,6 we wrześniu z 51,0 w sierpniu. Co więcej, oficjalny PMI dla sektora nieprodukcyjnego wzrósł we wrześniu do 51,7 z 51,0 w sierpniu. Z kolei wskaźnik PMI dla usług Caixin nieoczekiwanie spadł do 50,2 z 51,8 poprzednio. Mieszane odczyty sugerują, że stabilizacja wzrostu w usługach nie jest jeszcze solidna.

Tymczasem zawirowania na rynku nieruchomości nadal będą ciążyć gospodarce Państwa Środka. Kłopoty najbardziej zadłużonego dewelopera w Chinach pogłębiły się w ostatnich tygodniach i istnieje teraz większe ryzyko, że firma może zostać zmuszona do likwidacji w nadchodzących miesiącach. Te niepowodzenia mogą zniweczyć wysiłki chińskich władz mające na celu ożywienie nastrojów nabywców domów za pomocą szeregu środków, w tym obniżenia obecnego oprocentowania kredytów hipotecznych oraz złagodzenia przedpłat kredytów hipotecznych i ograniczeń dotyczących zakupu domów. Inwestorzy obawiają się ryzyka związanego z innymi deweloperami i systemem bankowym.

Autor: Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Investment Funds Depositary Services S.A. – nowy podmiot w zakresie obsługi Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych

Spółka Investment Funds Depositary Services S.A. (IFDS) otrzymała zezwolenie Komisji Nadzoru Finansowego na prowadzenie działalności maklerskiej.

IFDS będzie specjalizować się głównie w obszarze świadczenia usług depozytariusza dla Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych (FIZ) oraz prowadzenia dla nich rachunków papierów wartościowych.

Decyzja o przyznaniu IFDS zezwolenia na prowadzenie działalności maklerskiej została podjęta przez Komisję Nadzoru Finansowego w dniu 28 września 2023 r.

– Akcjonariusze IFDS dostrzegli zmieniającą się sytuację na rynku funduszy inwestycyjnych zamkniętych, pojawienie się luki podażowej i potrzebę powstania nowego podmiotu świadczącego usługi depozytariusza dla FIZ. Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych coraz częściej mają też kłopot ze znalezieniem depozytariusza dla swoich funduszy, ponieważ z usług tych zaczęły wycofywać się banki. Pojawił się więc wyraźny deficyt usług depozytariusza na polskim rynku – wyjaśnia Iwona Świętochowska, Prezes Zarządu Investment Funds Depositary Services S.A.

Nowość na rynku FIZ

Jak zaznacza Iwona Świętochowska, IFDS jest w stanie wypełnić ujawnioną lukę na rynku depozytariuszy. Jako atut i wyróżnik spółki podaje, że będzie ona oferować profesjonalne usługi dedykowane FIZ-om przy zastosowaniu najwyższych standardów zarządzania ryzykiem.

Wizją IFDS jest być wiodącym dostawcą usług depozytowych, dostarczającym bezpieczne i wydajne rozwiązania, które budzą zaufanie klientów. Będziemy oferować wysokiej jakości profesjonalne usługi dla funduszy inwestycyjnych zamkniętych oraz tworzyć nowe miejsca pracy umożliwiające osobisty rozwój zawodowy – dodaje Katarzyna Kosior, Wiceprezes Zarządu Investment Funds Depositary Services S.A.

Zarząd IFDS akcentuje ścisłe przestrzeganie wymogów regulacyjnych w obszarze świadczonych usług. W prowadzonej działalności będzie kierować się zasadami Kodeksu Dobrych Praktyk Domów Maklerskich oraz Rekomendacjami Rady Banków Depozytariuszy przy Związku Banków Polskich (ZBP).

Spółka zaznacza, że będzie dążyć do tego, aby stać się preferowanym wyborem dla klientów poszukujących rzetelnych usług depozytowych na rynku finansowym.

Akcjonariuszami IFDS są IPOPEMA Securities S.A. i ProService Finteco sp. z o.o.

Grupa Develia osiągnęła 79,5 mln zł zysku netto w I półroczu 2023 r.

  • W I półroczu 2023 r. przychody ze sprzedaży grupy Develia wyniosły 419,2 mln zł w porównaniu do 119,8 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku, czyli 250% więcej.
  • Zysk netto grupy wyniósł 79,5 mln zł wobec 15,1 mln zł zysku netto w I półroczu 2022 r., co oznacza wzrost o 426%.
  • W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2023 r. deweloper sprzedał 1184 lokale wobec 964 w analogicznym okresie 2022 r., czyli o 23% więcej oraz przekazał 666 lokali wobec 206 rok wcześniej, co oznacza wzrost o 223%.
  • Na koniec czerwca tego roku Develia posiadała 747,4 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych wobec 481,6 mln zł na koniec 2022 r.

– W I półroczu osiągnęliśmy bardzo dobre wyniki, odnotowując znaczące wzrosty w porównaniu do ubiegłego roku. Warto wspomnieć, że podobnie jak w 2022 r. kumulację przekazań planujemy na koniec roku, co wynika z harmonogramu realizowanych inwestycji i będzie miało pozytywny wpływ na wyniki za IV kwartał. Ostatnie miesiące wskazują na kontynuację pozytywnego trendu w sektorze nieruchomości mieszkaniowych. Aktualnie na rynku obserwujemy przewagę popytu nad podażą. Dzięki przejęciu Nexity jesteśmy w stanie lepiej na to większe zapotrzebowanie odpowiedzieć, dlatego istotnie zwiększyliśmy nasze cele na ten rok. Dążymy do tego, aby sprzedać 2500-2600 lokali, czyli 60-70% więcej niż zakładaliśmy w lutym. Zwiększamy też potencjał sprzedażowy grupy poprzez systematyczne poszerzanie banku ziemi – w najbliższych miesiącach planujemy zrealizować kolejne zakupy gruntów – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.

Działalność deweloperska

Develia sprzedała 1184 lokale w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2023 r. na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych w porównaniu do 964 w analogicznym okresie ubiegłego roku, co oznacza wzrost o 23%. Grupa przekazała 666 lokali, czyli 223% więcej w porównaniu do 206 lokali rok wcześniej. W I półroczu Develia wprowadziła do sprzedaży 1723 lokale w inwestycjach, których budowy zostały rozpoczęte.

W II kwartale 2023 r. spółka sprzedała 651 lokali, wobec 361 mieszkań w analogicznym okresie ubiegłego roku, czyli o 80% więcej. Najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach: Aleje Praskie w Warszawie, Centralna Park w Krakowie i Ślężna Vita we Wrocławiu. W okresie kwiecień-czerwiec br. Develia przekazała 225 lokali, głównie w inwestycjach Aleje Praskie w Warszawie, Kaskady Różanki we Wrocławiu i Marinus w Gdańsku.

W czerwcu br. Develia podpisała przedwstępną umowę dotyczącą nabycia 100% udziałów polskich spółek zależnych od Nexity, francuskiej firmy deweloperskiej. Transakcja za 100 mln euro została sfinalizowana w lipcu br. Na dzień zakupu Nexity posiadała w Polsce ok. 1400 lokali na różnych etapach budowy oraz bank ziemi na poziomie ok. 2100 lokali. Inwestycje firmy są zlokalizowane w Warszawie (ok. 66% lokali), Krakowie (25%) i Poznaniu (9%). Ponadto Nexity zawarło umowy przedwstępne nabycia gruntów umożliwiających realizację kolejnych ok. 2300 mieszkań. Po przejęciu spółek Nexity bank gruntów Develii wynosi ok. 10 tys. lokali, a w realizacji jest ok. 5700 lokali.

Na początku września br. Develia zaktualizowała cele na 2023 rok, zwiększając docelowy poziom sprzedaży mieszkań do 2500-2600 lokali, co oznacza wzrost o 60-70% wobec oczekiwań z początku roku. Spółka dąży do przekazania 2500-2600 mieszkań, wobec poprzedniego celu 1900-2050 mieszkań, czyli o ok. 30% więcej. Celem Develii jest także wprowadzenie do oferty i rozpoczęcie budowy 2700-2900 lokali, wobec zakładanych wcześniej 1850-2050 mieszkań, co oznacza wzrost o ok. 45%. Aktualizacja celów jest wynikiem poprawy sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych oraz przejęcia przez Develię polskich spółek Nexity.

Działalność komercyjna

Develia w I półroczu 2023 r. z sukcesem kontynuowała realizację strategii dezinwestycji nieruchomości komercyjnych. W kwietniu br. spółka sfinalizowała sprzedaż biurowca Wola Retro w Warszawie. Kupującym jest spółka WR Office należąca do funduszu inwestycyjnego zarządzanego przez Adventum Group. Cena sprzedaży wyniosła 69,3 mln euro.

Develia kontynuuje negocjacje dotyczące sprzedaży Arkad Wrocławskich. Celem spółki jest podpisanie przedwstępnej umowy sprzedaży tego budynku do końca grudnia br. W marcu 2023 r. zarząd Arkad Wrocławskich podjął decyzję o zamknięciu centrum handlowego Arkady Wrocławskie. Wpływ na nią miał brak rentowności obiektu spowodowany m.in. trudną sytuacją rynkową wywołaną pandemią COVID-19, wzrostem kosztów energii elektrycznej oraz wysoką inflacją. Szacunkowo działalność operacyjna centrum handlowego zostanie zakończona w pierwszej połowie 2024 r.

Wyniki finansowe

Dane finansowe (tys. zł) 1H2023 1H2022 Zmiana
Przychody 419 197 119 823 249,85%
Zysk brutto ze sprzedaży 150 851 39 095 285,86%
Zysk brutto ze sprzedaży segment deweloperski 140 397 24 869 464,55%
Zysk brutto ze sprzedaży segment komercyjny 9 343 14 196 -34,19%
EBITDA 84 623 24 530 244,98%
EBITDA bez przeszacowań nieruchomości 107 039 2 808 37119,30%
Zysk netto 79 526 15 114 426,18%
Skorygowany zysk netto* 95 007 5 823 1531,32%
ROE 6,0% 1,2% +4,8pp

(*) – skorygowany zysk netto, liczony według wzoru: skorygowany zysk netto = zysk netto – zysk/(strata) z nieruchomości inwestycyjnych – przychody/koszty finansowe z tytułu wycen zobowiązań finansowych w EUR – podatek odroczony utworzony od korygowanych pozycji

Przychody grupy za I półrocze 2023 r. wyniosły 419,2 mln zł wobec 119,8 mln zł rok wcześniej. Zysk netto grupy wyniósł 79,5 mln zł wobec 15,1 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Zysk brutto ze sprzedaży z działalności deweloperskiej za pierwsze sześć miesięcy 2023 r. wyniósł 140,4 mln zł przy przychodach 398,8 mln zł. Zysk brutto ze sprzedaży z usług najmu wyniósł 9,3 mln zł przy przychodach 19,3 mln zł.

W czerwcu br. akcjonariusze Develii zdecydowali, że spółka wypłaci dywidendę za 2022 r. w wysokości 179 mln zł, czyli 0,4 zł na akcję. Pierwsza transza dywidendy została wypłacona 21 lipca (107,4 mln zł), druga trafi do akcjonariuszy 13 października (71,6 mln zł). Kwota 117,7 mln zł z zysku za 2022 r. została przeznaczona na kapitał zapasowy.

– Dzięki bardzo dobrej sytuacji płynnościowej Develii na koniec I półrocza byliśmy przygotowani na wykorzystanie szans rynkowych i przejęcie polskich spółek Nexity. Pozwala nam ona także na elastyczne rozpoczynanie nowych inwestycji i zwiększanie skali działalności zgodnie z aktualnymi celami zarządu – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii.

Na koniec czerwca 2023 r. Develia posiadała 747,4 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych wobec 481,6 mln zł na dzień 31 grudnia 2022 r. Na koniec I półrocza 2023 r. zobowiązania finansowe wyniosły 531,1 mln zł w porównaniu z 583,9 mln zł na koniec 2022 r.

Postawa FED wydłuża trend boczny na złocie

Złoto nie ma za sobą najlepszego tygodnia, a to głównie za sprawą FED, którego jastrzębie zapowiedzi wpłynęły na umocnienie się dolara oraz na wzrost rentowności amerykańskich obligacji.

Niepewna sytuacja inflacyjna przekłada się na zmienność w obszarze oczekiwań wobec złota. Choć wydawało się, że znajdujemy się w momencie potencjalnego przełamania trendu bocznego, sytuacja zmieniła się w ubiegłym tygodniu, po ogłoszeniu przez FED planu utrzymania wyższych stóp procentowych przez dłuższy czas.

Sprawiło to, że cena złota w dalszym ciągu znajduje się pod presją, i to pomimo czwartkowego osłabienia się dolara. Również ceny grudniowych kontraktów terminowych na złoto wskazują, że w dalszym ciągu nie możemy liczyć na przełamanie trendu bocznego.

FED z jeszcze jedną podwyżką

Wg. CME FedWatch Tool prawdopodobieństwo podwyżki w listopadzie czy grudniu nadal wyceniana jest stosunkowo nisko (17,2 i 30,9 proc.). W wywiadzie dla CNBC Neel Kashkari, prezes FED w Minneapolis, zasygnalizował, że FED nie zakończył cyklu podwyżek. Z jego słów wynika, że jeszcze jedna podwyżka stóp procentowych jest dość prawdopodobna, a niewykluczone są dwie.

Zdaniem Gary’ego Wagnera, analityka technicznego współpracującego z Kitco News, FED popełnił błąd zwlekając z podjęciem działań w 2021 roku, a stopy procentowe podniósł dopiero w marcu 2022 roku po tym, jak inflacja przekroczyła poziom 8 proc. Rezerwa federalna posiłkowała się przy tym fałszywym przekonaniem, że inflacja jest przejściowa i nie wymaga działań.

Jego zdaniem FED rzeczywiście będzie teraz zwlekał zarówno z zakończeniem cyklu podwyżek, jak i z ewentualnymi obniżkami, co dla złota oznaczałoby przedłużający się czas poruszania się w trendzie bocznym – przynajmniej w dolarze amerykańskim.

Czy w Polsce mamy już deflację?

Narodowy Bank Polski kontynuuje swoją kampanię informacyjną, którą zapoczątkowały bannery na siedzibie głównej o treści: „GLÓWNE PRZYCZYNY INFLACJI: 1. Agresja rosyjska na Ukrainę 2. Pandemia i jej skutki” oraz „DZIĘKI NBP POLSKA JEST NA DOBREJ DRODZE, już od 4 miesięcy ceny prawie się nie zmieniły!”.

Najnowszą odsłoną tej kampanii informacyjnej jest spot, w którym starszy pan robi zakupy w sklepie, a następnie mówi:

– Zauważyłem, że znowu zostało mi więcej. Ceny już prawie nie rosną, a niektóre produkty są nawet tańsze niż kilka miesięcy temu.

Warto przy tej okazji przypomnieć – spadająca inflacja nie oznacza spadających cen, a jedynie spadające tempo wzrostu cen. Skoro zatem NBP twierdzi, że ceny niektórych produktów są niższe, to należałoby sprawdzić, czy nie wkraczamy na terytorium inflacji ujemnej, czyli deflacji.

Przeczą temu wyniki najnowszej ankiety, którą bank centralny przeprowadził wśród makroekonomistów banków, instytucji finansowych i ośrodków badawczych. Średnioroczna inflacja w 2023 wyniesie 11,9 proc., w 2024 – 6,3 proc., a w 2025 r. 4,8 proc. Względem poprzedniej edycji ankiety widzimy niewielki spadek w tym roku i przyszłym, jednak w w 2025 roku prognoza ta jest nieco wyższa. Poprzednie wyniki to: 12,4 proc. w 2023 roku, 6,9 proc. w 2024 i 4,4 proc. w 2025 roku.

Zaktualizowane zostały także prognozy dotyczące aktywności gospodarczej. W 2023 roku wzrost PKB wyniesie 0,4 proc., w 2024 r. – 2,5 proc., a w 2025 r. 3 proc. Są to nieco niższe prognozy względem poprzedniej edycji ankiety, gdzie wzrost wynosił odpowiednio 0,9, 2,7 i 3,3 proc.

Autor: Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark