Jak zdobyć płatne współprace na Instagramie: Zarabianie na Instagramie

Instagram stał się nie tylko miejscem do dzielenia się chwilami z życia, ale także źródłem dochodu dla wielu influencerów. Zdobywanie płatnych współprac na Instagramie może być wyzwaniem, ale z odpowiednim podejściem i strategią można osiągnąć sukces w świecie influencer marketingu. Oto praktyczne wskazówki, które pomogą Ci rozwinąć swoją karierę w social media, nawiązać lukratywne współprace z markami i zarabiać na Instagramie.

Czym jest influencer marketing?

Influencer marketing to strategia reklamowa opierająca się na współpracy firm z influencerami w celu promowania swoich produktów lub usług. Jest to dynamiczny obszar marketingu cyfrowego, który wykorzystuje popularność i wpływ znanych osobistości internetowych na swoją korzyść. W ramach influencer marketingu, influencerzy dzielą się swoimi doświadczeniami związanych z danym produktem lub usługą, prezentując je w atrakcyjny i autentyczny sposób. Ta autentyczność jest kluczowa, ponieważ obserwujący bardziej ufają rekomendacjom swoich ulubionych influencerów niż tradycyjnym reklamom. Influencerzy, dzięki swojemu oddanemu gronu fanów, pomagają firmom dotrzeć do konkretnych grup docelowych, co czyni influencer marketing efektywną strategią reklamową. Jest to również win-win dla obu stron: influencerzy mogą zarabiać na swojej pasji, a firmy zyskują dostęp do zaangażowanej społeczności online. W dzisiejszym świecie influencer marketing jest nie tylko kreatywnym podejściem do reklamy, ale także sposobem na budowanie autentycznych relacji z klientami i zdobywanie lojalności wśród społeczności online. Więcej na temat influencer marketingu możesz dowiedzieć się ze strony Acheter des Followers Instagram, która od wielu lat niezawodnie promuje influencerów w całej Europie.

Kto może zostać influencerem?

Wielką rzeczą w byciu influencerem jest to, że jest to możliwe do osiągnięcia absolutnie dla każdego, kto ma pasję, chęci i zdolności do tworzenia wartościowej treści. Influencerem może zostać każda osoba, niezależnie od wieku, płci czy pochodzenia, o ile posiada autentyczność i pasję w wybranej dziedzinie. To nie tylko celebryci czy znane osobistości, ale także zwykli ludzie, którzy dzielą się swoimi zainteresowaniami i wiedzą w sposób inspirujący. Otwarte podejście i różnorodność w świecie influencerów sprawiają, że każdy może znaleźć swoje miejsce i budować społeczność online wokół swojej pasji. W rzeczywistości, to właśnie różnorodność influencerów sprawia, że media społecznościowe stają się ciekawym i inspirującym miejscem, gdzie każdy może znaleźć coś dla siebie i być częścią globalnej społeczności, która dzieli wspólne zainteresowania. Influencerem może zostać każdy, kto ma coś do powiedzenia i chce dzielić się tym z innymi, tworząc przy tym wartość i inspirację dla swojej społeczności online.

Wskazówki jak zdobyć płatne współprace na Instagramie

  1. Buduj autentyczny i spójny profil

Pierwszym krokiem do zdobycia płatnych współprac jest stworzenie autentycznego i spójnego profilu. Wybierz temat, który pasuje do Twoich zainteresowań i pasji, a także jest atrakcyjny dla potencjalnych sponsorów. Twoje zdjęcia, opisy i ogólny styl powinny odzwierciedlać Twą tożsamość, co przyciągnie lojalnych obserwujących i potencjalnych partnerów.

  1. Zbuduj zaangażowaną społeczność

Wielkość Twojej społeczności ma znaczenie, ale nie jest to jedyny czynnik, który przyciąga marki. Ważniejsze jest zaangażowanie Twoich obserwujących. Odpowiadaj na komentarze, inicjuj rozmowy, prowadź konkursy i zachęcaj do interakcji. Aktywność i wierność Twoich obserwujących zwracają uwagę marek.

  1. Kreuj wartościową treść

Wartościowa treść jest kluczem do przyciągnięcia uwagi zarówno obserwujących, jak i marek. Twórz wysokiej jakości zdjęcia i filmy, które są inspirujące, edukacyjne lub rozrywkowe. Twoja treść powinna być unikalna i wyróżniać się na tle innych profili.

  1. Umiejętność negocjacji

Gdy już zdobędziesz uwagę marek, ważne jest, abyś potrafił negocjować umowy. Zdefiniuj swoje oczekiwania co do wynagrodzenia, formy współpracy i czasu trwania kampanii. Pamiętaj, że Twoja wartość rośnie wraz z wzrostem liczby obserwujących i poziomem zaangażowania.

  1. Zbuduj portfolio

Posiadanie portfolio z wcześniejszymi udanymi współpracami może zwiększyć Twoją wiarygodność w oczach marek. Regularnie publikuj treści związane z markami, z którymi współpracowałeś i wyróżniaj je na swoim profilu.

  1. Wyszukaj platformy dla influencerów

Istnieje wiele platform i agencji, które łączą influencerów z markami. Zarejestruj się na takich platformach i zgłaszaj się do dostępnych kampanii. To może być doskonały sposób na zdobycie płatnych współprac.

  1. Buduj relacje z markami

Kontakty z przedstawicielami marek są kluczowe. Buduj trwałe relacje, uczestnicz w wydarzeniach branżowych i spotykaj się z przedstawicielami marek osobiście. To może przyczynić się do zaproszeń do kolejnych kampanii.

  1. Bądź cierpliwy

Zdobycie płatnych współprac na Instagramie może być procesem czasochłonnym. Bądź cierpliwy i nie rezygnuj po pierwszych niepowodzeniach. W miarę jak rośnie Twoja popularność, wzrosną również szanse na lukratywne oferty.

  1. Kup Instagram followers

Jeśli nie masz zbyt dużo czasu na pracę nad swoim kontem, a chcesz szybko zacząć zarabiać na Instagramie, to istnieje jeden sposób, dzięki któremu możesz przyspieszyć cały proces. Jest to właśnie kupowanie followersów, np. w ofercie Comprare Follower Instagram! Z pomocą doświadczonych ekspertów, na Twój Instagramowy profil może trafić sporo nowych fanów, a Ty zaoszczędzisz cenny czas, który możesz poświęcić na inne zadania przybliżające Cię do zgarniania płatnych zleceń.

Zarabianie na Instagramie – Ile się zarabia na Instagramie?

Zarabianie na Instagramie jest fascynującym i zróżnicowanym obszarem, który nie ma stałych, określonych z góry zasad. Generalnie, kwoty u polskich influencerów zaczynają się od kilkuset złotych za publikację jednego postu. Suma, jaką można zarobić na Instagramie, jest jednak zależna od wielu czynników, takich jak liczba obserwujących, poziom zaangażowania, branża, w której działa influencer, oraz rodzaj współpracy. Dla niektórych influencerów, szczególnie tych z ogromnymi społecznościami i znaczącym wpływem, zarobki mogą być bardzo wysokie, sięgając tysięcy złotych za jedną kampanię. Jednak nawet mniejsi influencerzy mogą cieszyć się przyzwoitymi zarobkami, szczególnie jeśli ich społeczność jest bardzo zaangażowana i wierna. Dodatkowo, influencerzy mogą zarabiać również na różnych innych źródłach dochodu, takich jak sprzedaż produktów własnej marki, udzielanie konsultacji, prowadzenie warsztatów czy uczestnictwo w wydarzeniach branżowych. Istnieje ogromna różnorodność możliwości, które pozwalają influencerom tworzyć stabilny i opłacalny biznes na Instagramie.

Jak zdobyć płatne współprace na Instagramie – słowa końcowe

Pamiętaj, że jako influencer masz wpływ na swoją społeczność Instagram followers, dlatego zachowuj jakość i promuj produkty i usługi, które są zgodne z Twoimi przekonaniami. Zdobywanie płatnych współprac na Instagramie to nie tylko źródło dochodu, ale także okazja do dzielenia się wartościowymi informacjami i inspiracji. Życzymy powodzenia!

Słabe sygnały ochłodzenia rynku pracy nie zmieniają planów Fed

Indeksy giełdowe kończą tydzień na minusie. Dolar jest silniejszy. Kurs głównej pary walutowej spadł w minionych dniach poniżej 1,05 a tydzień kończy się w okolicach tego okrągłego poziomu. Rentowności 2 letnich obligacji USA rosły na początku tygodnia, następnie otrzymaliśmy spadki w środę oraz czwartek, a w piątek ponownie obserwowaliśmy wzrosty. Rynek pracy USA okazuje się, że wciąż jest silny a lekkie sygnały ochłodzenia są na tyle małe, że inwestorzy zakładają, że Fed podniesie stopy procentowe jeszcze raz w tym roku i utrzyma je przez długi czas w 2024 roku.

Amerykański rynek pracy radził sobie zaskakująco dobrze we wrześniu. Zatrudnienie silnie wzrosło o 336 tys. Co więcej, dane za poprzednie miesiące zostały znacząco zrewidowane w górę. Dotychczasowy trend spadkowy wzrostu zatrudnienia został tym samym w pewien sposób zakwestionowany. Rynek będzie pewnie szukał tego potwierdzenia w kolejnych publikacjach.

Tym samym presja na kolejną podwyżkę stóp w USA rośnie. Co prawda wzrost płac ponownie nieco spadł we wrześniu, co jest pozytywne dla perspektyw inflacji. Reszta danych nie sugeruje jednak, że rynek pracy zmierza w kierunku lepszej równowagi podaży i popytu. Teraz Fed zastanawia się pewnie, czy złagodzenie płac jest trwałe czy jest jedynie chwilowym zjawiskiem.

Do kolejnego posiedzenia (31 października – 1 listopada) nie otrzymamy już żadnych danych o zatrudnieniu, zatem uwaga rynku będzie skupiona w przyszłym tygodniu na inflacji ze Stanów Zjednoczonych, które to dane mogą być kluczowe dla Fed do podjęcia kolejnej decyzji.

Ciekawie jest również na rynku surowcowym. W połowie ostatniego tygodnia września cena ropy brent wciąż zmierzała w kierunku psychologicznej bariery 100 dolarów za baryłkę. Aktualnie notowania znajdują się już poniżej 85 USD. W minioną środę na rynku doszło do największej dziennej starty od ponad roku. Można powiedzieć, że sentyment rynkowy nieco się zmienił. Nie wiadomo na jak długo. Uwaga przeniosła się z ograniczonej podaży na obawy o słabszy globalny popyt. Można powiedzieć, że odwrócenie trendu nastąpiło w momencie, kiedy Departament Energii USA poinformował, że średni popyt na benzynę w Stanach Zjednoczonych w ciągu ostatnich czterech tygodni spadł do najniższego poziomu o tej porze roku od 25 lat.

Przyszły tydzień przyniesie kolejne raporty amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej, OPEC oraz Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Prawdopodobnie potwierdzą one obraz niedostatecznej podaży na rynku i być może ropa powróci do wzrostów a ruch z ostatnich dni będzie trzeba potraktować jedynie jako korektę spadkową w panującej w średnim terminie tendencji zwyżkowej. Być może instytucje będą musiały lekko zrewidować swoje prognozy popytu w dół, ale nadal obraz deficytu na rynku w tym roku powinien być aktualny.

Spadki z tego tygodnia nie zostały powstrzymane przez zalecenia Wspólnego Ministrialnego Komitetu Monitorującego OPEC+ (JMMC), które dotyczyły uzgodnionych celów produkcyjnych. Minister energii ZEA określił prowadzoną przez kartel politykę jako „właściwą” dla rynku ropy naftowej. Dodatkowo Arabia Saudyjska oraz Rosja potwierdziły, że ograniczą podaż do końca roku, tak jak wcześniej deklarowały.

Tak czy inaczej w kilka dni cena brent ora WTI skorygowała wzrosty budowane przez niemalże cały wrzesień. Bieżące spadki są największe w całym impulsie wzrostowym, który rozpoczął się pod koniec czerwca. Notowania przełamały linię trendu i z technicznego punktu widzenia otrzymaliśmy negatywny sygnał. Jak na razie mocny raport z rynku pracy USA w niewielkim stopniu spowodował wzrost cen surowca.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Gaming Factory: nowa strategia i plany rozwoju

W ramach aktualizacji swojej strategii wydawniczej Gaming Factory, notowany na GPW producent i wydawca gier, przyjął plan w zakresie realizacji działań służących wsparciu swoich strategicznych celów. Spółka zamierza skoncentrować się na swoich największych tytułach oraz zwiększyć zaangażowanie kluczowego personelu i współpracowników poprzez ustalenie programu motywacyjnego. Gaming Factory docelowo chce pełnić rolę samodzielnego wydawcy  swojej największej gry Japanese Drift Master, dlatego rozważa zapewnienie możliwości pozyskania dodatkowych środków finansowych. Pozyskane środki pozwoliłyby na szybsze przejście JDM na nowy silnik Unreal 5 oraz wprowadzenie trybu multiplayer.

Za dynamicznym rozwojem Gaming Factory stoją nasi pracownicy oraz współpracownicy, którzy codziennie budują wartość spółki. Zatrudniamy doświadczonych menadżerów oraz posiadamy własne działy marketingu, testów i produkcji. Są to osoby, które pracowały w największych polskich studiach i to one decydują o jakości naszych kluczowych tytułów, między innymi Japanese Drift Master. Naszym obowiązkiem jest odpowiednio zadbać o ich pełne zaangażowanie oraz zapewnić komfort pracy. W naszej ocenie ustalenie programu motywacyjnego pozwoli nam na utrzymanie naszych najważniejszych współpracowników na kolejne lata. – informuje Mateusz Adamkiewicz, prezes zarządu Gaming Factory SA.

Program motywacyjny za lata 2024-2025 zakłada objęcie przez uczestników nie więcej niż 112 000 akcji, o wartości nominalnej 0,10 zł każda i o łącznej wartości nominalnej 11 200,00 zł. Uczestnicy będą mogli przystąpić do programu motywacyjnego po spełnieniu ustalonych kryteriów finansowych i niefinansowych. Cena emisyjna akcji emitowanych w związku z realizacją programu motywacyjnego, byłaby równa ich wartości nominalnej, a emitowane z tego tytułu akcje objęte byłyby lock-upem wynoszącym nie krócej niż 12 miesięcy.

Gaming Factory rozważa także możliwość dodatkowego podwyższenia kapitału zakładowego poprzez emisję nowych akcji, tym razem skierowanych do zewnętrznych podmiotów. Zakładana emisja obejmowałaby nie więcej niż 450 221 nowych akcji wartości nominalnej 0,10 zł, jednak ewentualna cena emisyjna oferowanych akcji nie mogłaby być niższa niż 10,00 zł.

Jest to odpowiedź na rosnące zainteresowanie ze strony  inwestorów instytucjonalnych, którzy dostrzegają duży potencjał produkcji Japanese Drift Master. Potencjalne środki pozwoliłyby na znaczną rozbudowę tytułu oraz samodzielne wydanie gry bez wsparcia zagranicznych wydawców przy jednoczesnym zachowaniu środków finansowych na pozostałe produkcje Gaming Factory. Przedstawione działania będą miały znaczący wpływ na wyniki spółki w kolejnych latach.

– Posiadamy tytuł w zaawansowanym etapie produkcji, który cieszy się ogromnym zainteresowaniem graczy. Popularność Japanese Drift Master zauważają również zagraniczni wydawcy, którzy zgłaszają się do nas z propozycją współpracy wydawniczej, natomiast na ten moment nie mamy ofert od podmiotów działających w grach wyścigowych czy szerzej sportowych. Póki co nasze działania marketingowe doprowadziły do wielkiego zainteresowania tytułem na całym świecie, i uważam, że posiadamy wystarczające kompetencje, aby udźwignąć ciężar tak dużej premiery. Naszą intencją jest zatem samodzielne wydanie gry oraz pełna kontrola nad dalszym rozwojem produkcji. – informuje Mateusz Adamkiewicz, prezes zarządu Gaming Factory SA. – Sytuacja finansowa spółki pozwala zarówno na dokończenie Japanese Drift Master, jak też jego promocję i sprzedaż na zagranicznych rynkach. Chcielibyśmy jednak wyjść naprzeciw oczekiwaniom rynku i możliwie szybko dostosować naszą produkcję do Unreal Engine 5 oraz wprowadzić tryb multiplayer, a także oddać graczom maksymalnie dużą zawartość już w momencie premiery planowanej na przyszły rok. Takie działania będą wiązały się ze wzrostem kosztów w nadchodzących miesiącach, ponieważ oznaczają  dodatkową rekrutację i powiększenie zespołu . Wiemy, że stoimy przed szansą, która może wnieść spółkę na nowy etap i być katalizatorem do dalszego dynamicznego rozwoju, dlatego chcemy zabezpieczyć sobie możliwość pozyskania dodatkowych środków finansowych i dynamicznie reagować na zmieniającą się sytuację rynkową. – dodaje prezes Gaming Factory SA.

Płaciłeś za kontakt z infolinią Orange? Zgodnie z decyzją Prezesa UOKiK możesz żądać zwrotu kosztów

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta (UOKiK) zakwestionował dwie praktyki spółki Orange Polska. Pierwsza polegała na pobieraniu opłat za połączenia z infoliniami obsługowymi Orange i nju mobile, również w sytuacji, gdy konsument miał w ofercie darmowe rozmowy do sieci komórkowych i stacjonarnych. Jak się okazuje, Orange naliczała opłaty również za czas oczekiwania na rozmowę z konsultantem, który w praktyce niejednokrotnie przewyższał czas faktycznej rozmowy. UOKiK poinformował, że jeżeli sieć posiada ofertę darmowych rozmów, to za próbę skontaktowania się z usługodawcą, nie powinny być pobierane żadne opłaty.

UOKiK zdecydował, że działania Orange Polska mogły być niezgodne z ustawą o prawach konsumenta., dlatego też dzięki zobowiązaniu do zmiany praktyk Orange zwróci konsumentom zakwestionowane opłaty. Możliwość łatwego odzyskania pieniędzy jest ważna w sytuacji, gdy ze względu na stosunkowo niską wartość roszczeń poszkodowane osoby mogą nie zdecydować się na dochodzenie swoich praw w bardziej skomplikowany sposób, np. przed sądem. ​

Kto może ubiegać się o zwrot?

Obecni i byli klienci Orange i nju mobile, którzy dzwonili na infolinię od 12 marca 2022 do 12 marca 2023 r., zawarli nową umowę lub zmienili jej warunki po 25 grudnia 2014 r.,w czasie kontaktu z infolinią posiadali pakiet z nielimitowanymi rozmowami na telefony komórkowe; nie złożyli reklamacji w zakresie kosztów połączenia z infolinią lub otrzymali negatywną odpowiedź.

Jak otrzymać zwrot?

Obecni klienci usług Orange i nju będą mogli wypełnić specjalny formularz dostępny przez 3 miesiące od daty jego publikacji na stronie internetowej Orange. Osoby, które nie wypełnią formularza, również otrzymają zwrot pieniędzy. Zapłacą mniej za rachunek lub dostaną doładowanie konta.

Osoby, które nie są już klientami usług Orange i nju mogą otrzymać zwrot opłat, ale będą musiały w tym celu wypełnić formularz na stronie operatora, na co będą miały 3 miesiące od publikacji przez operatora informacji o decyzji.

Zwrot opłat za diagnozę

Drugą zakwestionowaną praktyką jest pobieranie opłat za diagnozę, czy doszło do zgłaszanego w reklamacji przez konsumenta uszkodzenia w wysokości 49 zł. UOKiK zobowiązał Orange do zaprzestania pobierania ww. opłat oraz do zwrotu.

Rekompensata będzie przysługiwała klientom, którzy od 7 czerwca 2022 r. do dnia zaprzestania pobierania opłaty zapłacili za diagnozę uszkodzenia. Jeśli ponieśli ten koszt więcej niż jeden raz, otrzymają wielokrotność 49 zł.

Jak otrzymać zwrot w tym przypadku?

Należy skontaktować się z Orange poprzez czat lub bezpłatną infolinię. Zwrot opłaty klienci otrzymają na podane przez nich konto bankowe. Obecni klienci Orange, którzy nie skontaktują się z operatorem, również otrzymają rekompensatę. Orange pomniejszy ich płatności o 49 zł lub wielokrotność tej kwoty.

Autor: Radca prawny Sylwia Werpachowska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy
Link do strony internetowej UOKiK, gdzie zamieszczono źródła ww. artykułu, czyli: Decyzja nr DOZIK-8/2023 , Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego , Komunikat prasowy, https://uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=19928

Firmy odzieżowe radzą sobie dobrze mimo spadków popytu na ubrania

Akcje 10 największych europejskich spółek high street fashion wzrosły w ciągu ostatniego roku o 24,9 proc., a akcje polskiej firmy LPP, poszły w górę bardziej niż akcje Inditexu czy H&M. Branża radzi sobie całkiem nieźle mimo spadającego popytu. Ceny ubrań w Europie uległy stabilizacji, a w Polsce od początku roku spadły o 1,4 proc.

High street fashion to ważny element krajobrazu europejskiej branży modowej. Do tej grupy zaliczają się takie marki jak Zara (Inditex), H&M czy Reserved (LPP). Dzięki dużemu potencjałowi w dostosowaniu się, udało im się z sukcesem przejść przez pandemie oraz okres wzrostu kosztów związanym z globalną inflacją. Odpowiadają także na potrzeby konsumentów, który coraz częściej chcą kupować online a nie w standardowych sklepach. Klienci wymuszają także większą dbałość o środowisko oraz dobrostan pracowników wytwarzających ubrania. Wyzwaniem dla wielu firm pozostaje obecna sytuacja gospodarcza i ograniczanie przez konsumentów swoich wydatków.

Po okresie znaczących wzrostów, ceny ubrań na rynku europejskim przestały piąć się w górę. Według danych GUS, w Polsce w ciągu ostatnich 12 miesięcy (do końca sierpnia 2023) ceny ceny ubrań i obuwia wzrosły o 6,7 proc. Jednak jest to efekt wzrostu cen jeszcze w 2022 roku, bo od początku 2023 roku, ceny spadły o 1,4 proc. A tylko w sierpniu ubrania staniały o 0,7 proc. Spada także sprzedaż detaliczna odzieży i obuwia, w cenach stałych w sierpniu była o 4,9 proc. niższa niż rok wcześniej.

Podobne trendy możemy obserwować w całej Europie, gdzie inflacja mocno spada. Jednocześnie, z powodu sytuacji gospodarczej, konsumenci ograniczają swoje wydatki, w tym także na ubrania. W takiej sytuacji, spółki high street fashion radzą sobie całkiem nieźle. Akcje 10 największych giełdowych europejskich spółek z tej branży wzrosły w ciągu ostatniego roku o 24,9 proc. Ta branża radziła sobie lepiej niż szeroki indeks europejskich akcji Stoxx 600, który w tym samym czasie zyskał 9,2 proc., a 10 największych marek luksusowych zwiększyło swoja kapitalizację o 16 proc.

Liderem wzrostu w ciągu ostatniego roku okazały się akcje polskiej spółki LPP, które podwoiły swoja wartość. W tym samym czasie, akcje Inditexu wzrosły o 38,2 proc, a H&M – o 32,5 proc. Na drugim biegunie pozostały akcje dużych internetowych sprzedawców ubrań – akcje ASOS spadły o 36,8 proc., a Zalando – o 8 proc. O ile w ciągu ostatnich 12 miesięcy branży udało się ponad dwukrotnie pobić szeroki rynek europejskich akcji (indeks Stoxx 600 – 9,2 proc.), to we wcześniejszych latach wyniki branży były znacznie gorsze od rynku. W dłuższej perspektywie, znacznie lepiej radziły sobie luksusowe spółki odzieżowe, których akcje w ciągu ostatnich 3 lat wzrosły o ponad 85 proc.

Wyniki akcji poszczególnych spółek z branży high street fashion 

OKRES INWESTYCJI ŚREDNIA INDITEX H&M LPP NEXT JD SPORTS ZALANDO ASOS
W 2023R 3,3% 38,2% 34,0% 15,2% 20,1% 14,4% -40,1% -26,7%
1 ROK 24,9% 55,5% 32,5% 50,0% 38,6% 33,7% -8,0% -36,8%
2 LATA -24,4% 6,7% -13,8% -15,0% -13,3% -32,5% -74,3% -87,0%
3 LATA 9,5% 41,3% -6,3% 76,0% 13,1% -9,1% -75,5% -93,1%
5 LAT 11,8% 34,6% -10,6% 42,3% 28,7% 58,5% -40,6% -93,4%

Źródło: Refinitiv, obliczenia własne eToro

Średnia obejmuje 10 największych największych brytyjskich i europejskich detalistów z branży masowej mody według kapitalizacji rynkowej. Dane na dzień 4.10.2023

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

USD w rękach amerykańskiego rynku pracy

Dziś ponownie oczy inwestorów będą skierowane na miesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy. Ostatnie miesiące pokazały, że traci on impet, jednak wciąż jest stosunkowo silny. Publikacje tego tygodnia przyniosły mieszany obraz. Wtorkowa ankieta JOLTS zaskoczyła na plus, środowy ADP na minus, z kolei wczorajsza liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych uplasowała się na niskim poziomie. EUR/USD po spadku poniżej poziom 1,05, w ostatnich dniach wykonuje korektę wzrostową.

Wtorkowa ankieta JOLTS pokazała ponad 9,6 mln wakatów na amerykańskim rynku pracy. Oczekiwano wyniku zdecydowanie mniejszego. Liczba ta pokazuje, że popyt na pracę jest wciąż duży. Prywatny raport ADP – przedstawiający zmianę zatrudnienia w sektorze prywatnym – rozczarował wynikiem 89 tys., ale jak wiemy, nie jest to wskaźnik, który jest idealnym prognostykiem przed rządowym raportem NFP. Z kolei najświeższe dane tygodniowe nie wniosły żadnego sygnału alarmowego.

Ankietowani przez agencję Bloomberg ekonomiści spodziewają się, że zmiana zatrudnienia wyniesie 170 tys. – mniej niż miesiąc wcześniej (187 tys.). Jednocześnie konsensus wskazuje na spadek stopy bezrobocia z 3,8 proc. do 3,7 proc. Dynamika średniej płacy godzinowej ma wynieść 4,3 proc. w ujęciu rocznym (podobnie jak poprzednio) oraz 0,3 proc. w relacji miesiąc do miesiąca (oznacza to wzrost z poziomu 0,2 proc.). Wchodząc w jeszcze większe szczegóły, współczynnik aktywności zawodowej ma się nie zmienić i wynieść 62,8 proc. Pokazuje on jaki procent populacji pracuje lub aktywnie poszukuje pracy. Wskaźnik ten sukcesywnie rośnie od momentu załamania pandemicznego i pomału wchodzi na poziomy, które były obserwowane w okresie poprzedzającym okres lockdown-u.

Podsumowując, rynek pracy USA wykazuje coraz wyraźniejsze oznaki pożądanego przez Fed ochłodzenia. W ciągu trzech miesięcy do sierpnia zatrudnienie wzrosło średnio o zaledwie 150 tys. miejsc pracy, co jest znacznie wolniejszym tempem niż wzrost o 400 tys. miesięcznie w 2022 roku. Ponadto liczba wolnych miejsc pracy wyraźnie spadła (pomimo ostatniego odbicia). Obecnie popyt na pracę maleje co pomału przekłada się na spadek (choć wciąż powolny) dynamiki wzrostu płac.

Wczorajsze komentarze po raz kolejny potwierdziły, że rozwój sytuacji na rynku pracy odgrywa ważną rolę dla Fed. Mary Daly z San Francisco powiedziała, że stopy procentowe mogą pozostać bez zmian, jeśli rynek pracy i inflacja nadal będą się ochładzać. Jeśli tak się nie stanie, Rezerwa Federalna może zareagować i dalej podnosić kluczową stopę procentową. Dlatego też zrozumiałe jest to, dlaczego rynek koncentruje się na dzisiejszej publikacji. Zakładam, że po ostatnim dynamicznym umocnieniu USD, rynek walutowy może zareagować bardziej wrażliwie na negatywną niż na pozytywną niespodziankę.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

ORLEN kupuje dwie farmy wiatrowe o łącznej mocy 60 MW

ORLEN zawarł warunkową umowę zakupu dwóch farm wiatrowych ze spółką należącą do brytyjskiego Octopus Renewables Infrastructure Trust PLC. Instalacje o łącznej mocy ok. 60 MW znajdują się w województwach wielkopolskim i zachodniopomorskim. Uruchomione w 2022 roku farmy produkują tyle energii, ile rocznie zużywa ponad 100 tys. gospodarstw domowych. Po finalizacji transakcji ORLEN będzie posiadał już blisko 1 GW mocy zainstalowanych w odnawialnych źródłach.

– Skutecznie realizujemy strategiczne cele, które zakładają uzyskanie 9 GW mocy zainstalowanych w odnawialnych źródłach energii do 2030 roku. Analizujemy wszystkie atrakcyjne projekty pojawiąjące się na rynku. W ten sposób do naszego portfolio już niedługo będą mogły dołączyć kolejne dwie farmy wiatrowe o łącznej mocy ok. 60 MW. To nowoczesne jednostki o dużym potencjale, które przez kolejne kilkadziesiąt lat będą produkowały tanią i czystą energię. Skorzystają na tym Polacy, a także polska gospodarka, która dzięki naszym konsekwentnym inwestycjom w nowoczesne i czyste źródła energii stale wzmacnia swoją konkurencyjność – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Transakcja realizowana przez Grupę ORLEN obejmuje zakup dwóch lądowych farm wiatrowych. Pierwsza z nich – Kuślin – położona jest w Wielkopolsce, w pobliżu miejscowości Nowy Tomyśl. Farma została zbudowana w grudniu 2022 roku, a jej możliwości produkcyjne przewidziane są na ok. 30 lat. Łączna moc zainstalowana farmy wynosi ok. 40 MW. Wykorzystuje ona m.in. 12 turbin Vestas o mocy 2,4 MW każda. Druga farma – Krzęcin – zlokalizowana jest w woj. zachodniopomorskim, w pobliżu Choszczna. Powstała w lutym 2022 roku. Jej żywotność także szacowana jest na 30 lat. Farma składa się z 8 turbin Nordex o mocy 3,3 MW każda, a jej łączna moc zainstalowana przekracza 19 MW.

Warunkową umowę na zakup farm zawarła spółka ORLEN Wind 3, należąca do Grupy ORLEN. Transakcja powinna zostać sfinalizowana jeszcze w tym roku.

Farma wiatrowa Kuślin to kolejna inwestycja Grupy ORLEN w odnawialne źródła energii w Wielkopolsce. Działa tam już farma wiatrowa Przykona o mocy ok. 33 MW oraz farma fotowoltaiczna Gryf o mocy ok. 25 MW. Z kolei w drugiej połowie lipca br. koncern zawarł warunkową umowę z EDP Renewables Polska na zakup trzech farm wiatrowych położonych w Wielkopolsce, w pobliżu miejscowości: Ujazd (o mocy 30 MW), Dobrzyca (o mocy 49,9 MW) oraz Dominowo (o mocy 62,4 MW). Natomiast wchodząca w skład Grupy spółka Energa Wytwarzanie podpisała z firmą Greenvolt umowę przedwstępną dotyczącą projektów Opalenica i Sompolno o łącznej moc 59 MW. W planach Energi jest też budowa farm fotowoltaicznych PV Mitra (65 MW) i PV Żuki (2,4 MW).

Grupie ORLEN inwestuje także w budowę pierwszej morskiej farmy wiatrowej o mocy do 1,2 GW, która powstanie na polskich wodach Bałtyku. Baltic Power jest najbardziej zaawansowanym projektem offshore wind w Polsce, którego realizacja znacząco wpłynie na zmianę polskiego miksu energetycznego. Wraz z zakończeniem budowy w 2026 roku, farma rozpocznie produkcję czystej energii, która pozwoli zasilić ponad 1,5 mln gospodarstw domowych w Polsce. Natomiast już teraz realizacja tej inwestycji umożliwia tworzenie nowych miejsc pracy.

Równolegle spółki z Grupy ORLEN na początku października uzyskały pięć kolejnych koncesji na budowę morskich farm wiatrowych na Morzu Bałtyckim, na których mogą powstać aktywa o łącznej mocy ok. 5,2 GW. Koncern posiada już łącznie 6 lokalizacji morskich farm wiatrowych o potencjale 6,4 GW.

Zgodnie ze strategią, do końca 2030 roku Grupa ORLEN będzie dysponować odnawialnymi źródłami energii o łącznej mocy ponad 9 GW. Wśród nich znajdą się m.in. morskie i lądowe farmy wiatrowe, fotowoltaika oraz jednostki wytwórcze na biogaz i biometan. W tym czasie koncern będzie też produkować energię z wykorzystaniem małych modułowych reaktorów jądrowych (SMR). W sumie do końca dekady na zielone inwestycje koncern przeznaczy aż 120 mld zł. Wszystko to, wykorzystując synergie oraz potencjał połączonego koncernu multienergetycznego, ma zapewnić Polakom tanią, bezpieczną i czystą energię w przyszłości.

Develia z rekordową sprzedażą mieszkań w III kwartale 2023 r.

Develia na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych sprzedała 2060 lokali w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2023 r., wobec 1225 mieszkań w analogicznym okresie ubiegłego roku, co oznacza wzrost o 68%. W samym III kwartale br. deweloper sprzedał 876 lokali wobec 261 w III kwartale 2022 r., czyli o 236% więcej.

Od początku 2023 r. Develia sprzedała 2060 lokali i miała zawarte także 268 umów rezerwacyjnych, które po podjęciu decyzji przez klientów mogą przekształcić się w umowy deweloperskie w najbliższym okresie.

Mamy za sobą kwartał z najwyższą sprzedażą w historii spółki. Sukcesywnie zwiększamy nasz udział w rynku i umacniamy się w czołówce deweloperów. Od kilku miesięcy obserwujemy zdecydowaną poprawę sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Niewątpliwie czynnikiem wspierającym popyt jest program „Bezpieczny Kredyt 2%, natomiast widzimy też powrót do biur sprzedaży pozostałych klientów posiłkujących się kredytem oraz wysoką aktywność klientów gotówkowych. Naszym głównym priorytetem na IV kwartał są przekazania i praca nad projektami, które powiększą ofertę na przełomie roku – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.

W III kwartale 2023 r. najwięcej mieszkań znalazło nabywców w inwestycjach Aleje Praskie i Krakowska Vita w Warszawie, Orawska we Wrocławiu i Ceglana Park w Katowicach.

W okresie lipiec-wrzesień 2023 r. Develia przekazała 632 lokale wobec 420 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Od początku roku deweloper przekazał 1298 lokali w porównaniu do 626 w tym samym okresie 2022 r., czyli o 107% więcej. Zgodnie z harmonogramem projektów, kumulacja przekazań nastąpi w IV kwartale br., co pozytywnie wpłynie na wyniki Develii za 2023 r.

W lipcu br. Develia nabyła 100% udziałów polskich spółek zależnych od Nexity, francuskiej firmy deweloperskiej. Na dzień zakupu Nexity posiadała w Polsce ok. 1400 lokali na różnych etapach budowy oraz bank ziemi na poziomie ok. 2100 lokali. Ponadto Nexity zawarło umowy przedwstępne nabycia gruntów umożliwiających realizację kolejnych ok. 2300 mieszkań. Po przejęciu spółek Nexity bank gruntów Develii wynosi ok. 10 tys. lokali.

Creotech Instruments z ceną emisyjną w ofercie Akcji Serii J ustaloną na 150,00 PLN

W wyniku zakończenia budowy księgi popytu w ramach oferty Akcji Serii J producenta satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, cena emisyjna jednej Akcji Serii J została ustalona na 150,00 PLN. Creotech Instruments zamierza zaoferować wybranym inwestorom 396.557 akcji zwykłych na okaziciela Serii J. W przypadku objęcia wszystkich oferowanych Akcji Serii J po ustalonej cenie emisyjnej wielkość oferty brutto wyniesie około 60 mln PLN.

Zgodnie z harmonogramem zakończyliśmy proces budowy księgi popytu i Zarząd Spółki podjął decyzję o skierowaniu do inwestorów ofert objęcia łącznie 396.557 Akcji Serii J po cenie emisyjnej 150,00 PLN każda akcja. Pozyskanie środków w takiej wielkości istotnie przyspieszy nasz rozwój i w połączeniu z realizacją w najbliższych latach inwestycji Spółki w strategiczne obszary obejmujące przede wszystkim: rozbudowę portfolio produktowego, zwiększenie zdolności produkcyjnych i wzmocnienie działu sprzedażowego, przyczyni się do osiągnięcia przez Creotech Instruments pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiejkomentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

W lipcu br. Creotech Instruments przedstawił strategię finansowania projektów kosmicznych. Zgodnie z przedstawioną strategią, w celu osiągnięcia pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej w projektach obronnych i komercyjnych, Spółka zamierza zrealizować w kolejnych latach szereg inwestycji wzmacniając m.in. trzy strategiczne obszary: rozbudowę portfolio produktowego, w tym przeskalowanie autorskiej platformy HyperSat do 200 kg, zwiększenie zdolności produkcyjnych, w tym rozwój i doposażenie zaplecza produkcyjnego oraz laboratoryjnego, a także rozbudowę działu sprzedażowego, w tym podwojenie dedykowanego zespołu i intensyfikacja działań nakierowanych na budowę globalnej rozpoznawalności Creotech Instruments.

Zaplanowane inwestycje mają zostać sfinansowane ze środków pozyskanych z emisji Akcji Serii J (pomniejszonych o koszty tej emisji) w proporcji około 60%-70% środków na rozbudowę portfolio produktowego, około 15%-25% środków na zwiększenie zdolności produkcyjnych i około 15%-20% środków na wzmocnienie działu sprzedażowego. Wskazane powyżej proporcje mają charakter wstępny i szacunkowy, a także mogą podlegać zmianom na późniejszym etapie w zależności od m.in. sytuacji w sektorze, warunków makroekonomicznych, pozyskanych przez Spółkę kontraktów i harmonogramu realizowanych projektów.

Wybrani czterej akcjonariusze Creotech Instruments posiadający łącznie ok. 50,2% akcji Spółki, tj. Pan Grzegorz Brona, Pani Katarzyna Kubrak, Pan Paweł Kasprowicz i Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. zawarli (28 września 2023 r. w przypadku Agencji Rozwoju Przemysłu S.A.) lub zawrą (w przypadku pozostałych akcjonariuszy) w dniu 13 października 2023 r. lub w zbliżonym terminie umowy typu lock-up, zgodnie z którymi zobowiążą się, że w okresie do dnia 31 lipca 2024 r. nie będą rozporządzać, w tym m.in. zbywać, posiadanych akcji bez uzyskania zgody wskazanych w umowie lock-up Menadżerów Oferty, z zastrzeżeniem typowych wyjątków od zakazu rozporządzania akcjami określonych w umowach lock-up. Ponadto umowy lock-up, które zostaną w przyszłości zawarte przez trzech ww. akcjonariuszy Spółki będą przewidywały wyjątek umożliwiający zbycie przez każdego z nich nie więcej niż 30.000 akcji Spółki po dniu 31 stycznia 2024 r., m.in. pod warunkiem przeznaczenia środków pozyskanych ze sprzedaży takich akcji w pierwszej kolejności na rozliczenie i spłatę wierzytelności danego akcjonariusza wobec Agencji Rozwoju Przemysłu S.A., a także pod warunkiem, że sprzedaż akcji zostanie przeprowadzona z zachowaniem pozostałych warunków szczegółowo określonych w umowach lock-up. Jednocześnie akcje posiadane przez Pana Grzegorza Kasprowicza (stanowiące łącznie ok. 9,7% wszystkich akcji Spółki) pozostają objęte zobowiązaniem lock-up wynikającym z umowy akcjonariuszy Spółki do dnia 12 października 2024 r.

W procesie oferty Akcji Serii J Spółkę wspiera cc group – stały doradca IR oraz doradca finansowy, a Menadżerami Oferty są Pekao Investment Banking S.A., Trigon Dom Maklerski S.A. oraz Bank Polska Kasa Opieki S.A. – Biuro Maklerskie Pekao.

Zastrzeżenia prawne

Niniejsza publikacja ma charakter wyłącznie informacyjny i nie służy w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, promowaniu oferty, emisji i subskrypcji Akcji Serii J i nie jest materiałem promocyjnym ani reklamą, w rozumieniu art. 22 Rozporządzenia UE 2017/1129 („Rozporządzenie Prospektowe„), przygotowanym lub opublikowanym przez Spółkę na potrzeby promowania Akcji Serii J lub ich subskrypcji albo zachęcania, bezpośrednio lub pośrednio, do ich objęcia. Spółka nie opublikowała dotychczas jakichkolwiek materiałów mających na celu promocję Akcji Serii J lub ich subskrypcji.

Niniejsza publikacja nie stanowi prospektu ani jakiegokolwiek innego memorandum lub dokumentu informacyjnego ani ofertowego. W związku ze sprawami będącymi przedmiotem niniejszej publikacji nie będzie udostępniany prospekt a sporządzenie takiego prospektu nie jest wymagane zgodnie z Rozporządzeniem Prospektowym. Niniejsza publikacja nie zawiera ani nie stanowi oferty sprzedaży ani objęcia papierów wartościowych ani zaproszenia do złożenia oferty nabycia papierów wartościowych lub zachęty/rekomendacji do nabycia papierów wartościowych, w tym nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu Rozporządzenia w sprawie nadużyć na rynku (Rozporządzenie (UE) nr 596/2014) oraz Rozporządzenia delegowanego Komisji (UE) 2016/958 z dnia 9 marca 2016 uzupełniającego Rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku oraz w żadnych okolicznościach nie stanowi podstawy do podejmowania decyzji o nabyciu papierów wartościowych Spółki.

Akcje Serii J nie były i nie będą przedmiotem rejestracji, zatwierdzenia lub notyfikacji zgodnie z przepisami Rozporządzenia Prospektowego lub Amerykańskiej Ustawy o Papierach Wartościowych z 1933 r., ze zmianami („Amerykańska Ustawa o Papierach Wartościowych”) i nie mogą być oferowane ani sprzedawane poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej (w tym na terenie innych państw Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych Ameryki), chyba że w danym państwie taka oferta lub sprzedaż mogłaby zostać dokonana zgodnie z prawem, bez konieczności spełnienia jakichkolwiek dodatkowych wymogów prawnych przez Spółkę i jej doradców. Każdy inwestor zamieszkały bądź mający siedzibę poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej powinien zapoznać się z właściwymi przepisami prawa polskiego oraz przepisami praw innych państw, które mogą się do niego stosować w tym zakresie.

Niniejsza publikacja nie jest przeznaczona do rozpowszechniania ani wykorzystywania przez żadną osobę lub podmiot w jakiejkolwiek jurysdykcji, gdzie takie rozpowszechnienie lub wykorzystywanie byłoby sprzeczne z miejscowymi przepisami prawa lub innymi regulacjami, lub które kreowałyby obowiązek w zakresie autoryzacji, notyfikacji, zezwolenia lub innych wymogów wynikających z odpowiednich przepisów. Rozpowszechnianie niniejszej publikacji oraz innych informacji z nią związanych może być ograniczone przepisami prawa, a osoby, które wejdą w posiadanie jakiegokolwiek dokumentu lub innych informacji, o których mowa w niniejszym materiale, powinny zasięgnąć informacji o takich ograniczeniach oraz je przestrzegać. Nieprzestrzeganie wspomnianych ograniczeń może stanowić naruszenie przepisów prawa dotyczących papierów wartościowych w danej jurysdykcji. W niektórych jurysdykcjach rozpowszechnianie niniejszej publikacji może być niezgodne z prawem.

NINIEJSZA PUBLIKACJA NIE JEST PRZEZNACZONA DO ROZPOWSZECHNIANIA, BEZPOŚREDNIO LUB POŚREDNIO W DO STANÓW ZJEDNOCZONYCH AMERYKI (W TYM TERYTORIÓW ZALEŻNYCH I POSIADŁOŚCI ZAMORSKICH STANÓW ZJEDNOCZONYCH I DYSTRYKTU KOLUMBII), AUSTRALII, KANADY, JAPONII LUB RPA LUB JAKIEJKOLWIEK INNEJ JURYSDYKCJI, W KTÓREJ TAKIE DZIAŁANIE STANOWIŁOBY NARUSZENIE ODPOWIEDNICH PRZEPISÓW W DANEJ JURYSDYKCJI ORAZ Z ZASTRZEŻENIEM OKREŚLONYCH WYJĄTKÓW, AKCJE SPÓŁKI NIE MOGĄ BYĆ OFEROWANE ANI SPRZEDAWANE W TAKICH JURYSDYKCJACH ANI TEŻ NA RZECZ LUB NA RACHUNEK OBYWATELI STANÓW ZJEDNOCZONYCH, AUSTRALII, KANADY, JAPONII LUB RPA LUB OSÓB POSIADAJĄCYCH MIEJSCE STAŁEGO ZAMIESZKANIA LUB SIEDZIBĘ W TYCH KRAJACH.

Niniejsza publikacja nie stanowi zaproszenia do gwarantowania, składania zapisów ani innego nabycia lub zbycia jakichkolwiek papierów wartościowych w jakiejkolwiek jurysdykcji. Niniejsza publikacja nie stanowi rekomendacji dotyczącej decyzji inwestora odnośnie do oferty Akcji Serii J. Każdy inwestor lub potencjalny inwestor powinien przeprowadzić swoje własne badanie, analizę i ocenę działalności i danych opisanych w niniejszej publikacji oraz publicznie dostępnych informacji. Cena i wartość papierów wartościowych może zarówno wzrastać, jak i spadać. Wyniki z przeszłości nie stanowią wskazówki co do wyników w przyszłości.

Birkenstock na giełdzie: czy powtórzy sukces Crocsów?

  • 10 największych globalnych marek obuwniczych odnotowało łączny wzrost cen akcji o 387 proc. w ciągu ostatniej dekady, w porównaniu do 155 proc. wzrostu indeksu S&P 500. 
  • Marki obuwnicze Deckers (685 proc.) i niegdyś nielubiane Crocs (546 proc.) przewodzą stawce.
  • Niektóre z ostatnich debiutów giełdowych obuwia zakończyły się niepowodzeniem, w tym Dr Martens i Allbirds.

Dla wszystkich inwestorów indywidualnych rozważających Birkenstock przed przyszłotygodniowym, hitowym IPO, analiza eToro może ujawnić, że inwestowanie w największe światowe marki obuwnicze może okazać się lukratywną rozrywką.

Platforma tradingowa i inwestycyjna eToro przyjrzała się wynikom cen akcji 10 największych firm związanych z obuwiem [patrz: Tabela 1] na świecie i odkryła, że cena ich akcji wzrosła łącznie o 387 proc. w ciągu ostatniej dekady (w oparciu o indeks ważony równomiernie). To ponad dwa razy więcej niż 10-letnie zwroty z indeksu S&P 500 (155 proc.).

Jednak ostatnie IPO dla popularnych firm obuwniczych, spadły – Allbirds odnotował spadek o 96 proc. od debiutu giełdowego w 2021 r., a Dr Martens – również notowany w 2021 r. – spadł o 64 proc. Szwajcarska marka obuwnicza On Holding, która weszła na giełdę w 2021 r., poradziła sobie lepiej, spadając o 27 proc. od czasu debiutu, ale o 60 proc. w tym roku.

Birkenstock ma wejść na giełdę w przyszłym tygodniu i celuje w wycenę 10 miliardów dolarów, co uczyniłoby ją piątą co do wielkości marką obuwniczą na świecie pod względem kapitalizacji rynkowej.

Ben Laidler, Strateg rynków globalnych eToro, powiedział: Marka Birkenstock stała się niemal synonimem Niemiec i jest wiele emocji związanych z tym IPO. Nasze badania sugerują, że ten szum może być uzasadniony, ponieważ największe światowe marki obuwnicze w przeszłości nagradzały inwestorów. Dane wskazują jednak również na konieczność długoterminowego skupienia się na dywersyfikacji, ponieważ niektóre marki generują duże zyski dopiero kilka lat po wejściu na giełdę, a niektóre z ostatnich ofert obuwia zmagały się z trudnościami.

Najcenniejszy na świecie producent obuwia Nike odnotował wzrost ceny akcji o 160 proc. w ciągu ostatnich 10 lat, przy skromniejszym wzroście o 12 proc. w ciągu ostatnich pięciu lat. Niemieccy giganci Adidas i Puma również odnotowali znaczne wzrosty cen akcji w ciągu ostatniej dekady, odpowiednio o 105 proc. i 171 proc.

Być może jednak, bardziej godne uwagi dla inwestorów rozważających IPO niemieckiej kultowej marki Birkenstock są wyniki cen akcji Crocs. Przez lata nie ciesząca się sympatią i postrzegana przez niektórych jako niemodna, popularność Crocs eksplodowała w ostatnich latach, a cena akcji spółki wzrosła o 318 proc. w ciągu zaledwie pięciu lat i 546 proc. w ciągu dekady, przy czym tylko Deckers osiągnął lepsze wyniki (685 proc.).

Wśród dziesięciu największych marek związanych z obuwiem, tylko VF Corporation, której marki obejmują Timberland i Vans, odnotowała 10-letni spadek cen akcji, spadając o 65 proc.

Ben Laidler dodaje: Historie Birkenstocków i Crocsów nasuwają na myśl naturalne porównania, ponieważ obie marki w ostatnich latach przeszły z obrzeży mody do głównego nurtu, a Birkenstock z pewnością będzie miał nadzieję, że po wejściu na giełdę będzie mógł cieszyć się taką samą trajektorią cen akcji jak Crocs. Jednak obraz w tej branży nie jest różowy, a konsumenci często są kapryśni. Jak pokazują nasze badania, niektóre popularne marki, takie jak Dr Martens i Allbirds, nie spełniły oczekiwań po wejściu na giełdę.

Tabela 1: Pokazuje 10-letnie wyniki cen akcji dziesięciu największych globalnych marek obuwniczych

Spółka Rok wejścia na giełdę Kapitalizacja rynkowa (mld USD) Kurs akcji od początku roku Kurs akcji w ciągu 5 lat Wyniki cen akcji – 10 lat
Nike 1980 144.7 -19% 12% 160%
Adidas 1995 30.1 29% -23% 105%
Deckers 1993 13.5 30% 344% 685%
Li Ning 2004 10.7 -51% 345% 495%
Puma 1986 9.3 6% 37% 171%
On holding 2021 8.3 52% N/A N/A
Skechers 1999 7.6 17% 79% 372%
VF Corporation 1951 6.4 –40% -81% -65%
Asics 1999 6.1 77% 209% 205%
Crocs 2006 5.4 -19% 318% 546%
Koszyk marek obuwniczych eToro N/A N/A 3% 124% 387%
S&P 500 N/A N/A 12% 47% 155%

Źródło: Refinitiv na dzień 2 października 2023 r.

*Wyniki osiągnięte w przeszłości nie są wyznacznikiem przyszłych wyników.

Lokum Deweloper: sprzedaż w III kwartale 2023 r. o 90% wyższa niż rok wcześniej

Grupa Lokum Deweloper, należąca do czołowych deweloperów działających na dolnośląskim i małopolskim rynku nieruchomości, w III kwartale br. odnotowała znacznie wyższe wyniki sprzedaży niż w analogicznym okresie 2022 r. Od lipca do września br. deweloper podpisał 196 umów przedwstępnych i deweloperskich, co stanowi poprawę o 90% r/r.

Lokum Deweloper, oferujący mieszkania o podwyższonym standardzie, w samym III kwartale 2023 r. objął umowami deweloperskimi i przedwstępnymi 196 lokali: 146 we Wrocławiu oraz 50 w Krakowie. Z końcem września Grupa miała też zawarte 52 umowy rezerwacyjne (+86% r/r). W okresie od 1 stycznia do 30 września 2023 r. deweloper podpisał 558 umów deweloperskich i przedwstępnych, co stanowi poprawę raportowanego wyniku o 99% w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej.

Na przestrzeni pierwszych trzech kwartałów tego roku Grupa rozpoznała w wyniku 366 mieszkań (+34% r/r): 189 we Wrocławiu i 177 w Krakowie. W samym III kwartale br. Lokum Deweloper przekazał klientom 135 lokali, o 26% mniej niż rok wcześniej, co ma związek z harmonogramem realizacji poszczególnych etapów inwestycji.

Od początku 2023 r. do końca września deweloper zrealizował potencjał rozpoznań w 66%, na co składa się 858 lokali, które zostały rozpoznane lub są objęte umowami deweloperskimi, przedwstępnymi bądź rezerwacyjnymi.

– Od początku roku doświadczamy dużej poprawy nastrojów na rynku. Cieszy nas lepsza sytuacja finansowa naszych klientów, która pomimo rosnących cen pozwala im realizować odłożone w czasie potrzeby mieszkaniowe. Na przestrzeni trzech kwartałów notujemy dzięki temu stabilną sprzedaż na poziomie dwukrotnie wyższym niż w zeszłym, kryzysowym roku. Obawy klientów budzi jednak coraz szybciej malejąca oferta mieszkań na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, co w konsekwencji prowadzi do dynamicznego wzrostu ich cen. Szczególnie widoczne jest to w Krakowie. I nic w tym dziwnego, zważywszy na niską sprawność w wydawaniu pozwoleń na budowę przez tamtejszy magistrat. Im mniej nowych inwestycji na rynku, tym większy wpływ na cenę mieszkań ma rynek wtórny, gdzie ceny dyktowane są nie przez pryzmat ponoszonych kosztów – jak to jest w przypadku deweloperów – a przez apetyt sprzedających. Aby spowolnić wzrost cen mieszkań recepta wydaje się oczywista – należy przyspieszyć uchwalanie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, wydawanie decyzji środowiskowych i pozwoleń na budowę dla nowych inwestycji, o czym winni myśleć odpowiedzialni włodarze miasta. We Wrocławiu dostrzegamy istotną zmianę w rozumieniu tej sytuacji. Bez odpowiedniej oferty mieszkaniowej metropolie przestaną się rozwijać, bo nie będzie możliwe sprowadzenie nowych przedsiębiorstw bez zapewnienia oferty mieszkaniowej dla ich przyszłych pracowników. Dlatego coraz chętniej odpowiedzialne samorządy sięgają po dostępne narzędzia w tym zakresie – w tym specustawę mieszkaniową, dzięki której w krótkim czasie w istotny sposób można poprawić sytuację na lokalnym rynku mówi Bartosz Kuźniar, prezes Lokum Deweloper.

Na koniec III kwartału br. deweloper miał w ofercie 469 mieszkań, w tym 220 w inwestycjach zakończonych. Ostatniego dnia września Grupa prowadziła budowy obejmujące 487 lokali.

Lokum Deweloper dysponuje bogatym bank ziemi, który poza inwestycjami w budowie obejmuje powierzchnię 75 ha, co pozwala na realizację blisko 12 tys. lokali.

Międzynarodowe holdingi spółek będą pozbawiane zwolnienia z CIT

Przy wypłacie dywidendy i należności odsetkowych na rzecz zagranicznej spółki firma, która je wypłaca ma obowiązek zweryfikować kto jest beneficjentem rzeczywistym płatności. Przede wszystkim musi sprawdzić czy podatek dochodowy zostanie zapłacony na terytorium UE. Jeśli nie, zobowiązana jest pobrać 19% lub 20% podatek u źródła (WHT).

Spółki muszą weryfikować dopuszczalność niepobrania podatku u źródła

Spółki wypłacające zyski kapitałowe zagranicznym podmiotom muszą sprawdzać, czy trafiają one do beneficjenta rzeczywistego tej płatności oraz w jaki sposób odbiorca zostanie opodatkowany. Tak orzekł Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 31 stycznia 2023 r. (w sprawie II FSK 1588/20). To stanowisko NSA kształtuje linię orzeczniczą sądów niekorzystną dla holdingów spółek zagranicznych, wykorzystujących międzynarodowe struktury organizacyjne w swojej działalności.

Konstrukcja holdingu spółek zagranicznych bez CIT i podatku u źródła

Polska spółka z o.o., działająca w ramach międzynarodowego holdingu spółek, stała na stanowisku, że jest zwolniona z obowiązku poboru zryczałtowanego podatku dochodowego od osób prawnych przy wypłacie dywidendy i odsetek na rzecz cypryjskiej spółki holdingowej. Jedynym udziałowcem spółki na Cyprze jest spółka z siedzibą na Wysypie Guernsey. Dzięki konstrukcjom odpowiednich umów w sprawie unikania podwójnego opodatkowania, cypryjska spółka nie płaciła CIT na Cyprze, a przy wypłacie należności do swojego jedynego udziałowca na Guernsey nie musiała pobierać podatku u źródła.

Zgodnie z art. 21 ust. 3c ustawy o CIT, zwolnienie z podatku dochodowego co do wypłacanych należności ze źródła położonego na terytorium RP w ramach holdingu spółek ma zastosowanie pod warunkiem, że zagraniczna spółka holdingowa, będąca beneficjentem rzeczywistym należności, nie korzysta ze zwolnienia z opodatkowania podatkiem dochodowym od całości swoich dochodów, bez względu na źródło ich osiągania.

Wypłata dywidendy przez polską spółkę nie podlega opodatkowaniu na Cyprze

Polskie organy podatkowe ustaliły, że taka konstrukcja holdingu spółek sprawia, że wypłata dywidend i odsetek nie zostanie opodatkowana ani podatkiem dochodowym ani podatkiem u źródła na obszarze Unii Europejskiej. Według oświadczeń spółki cypryjskiej to ona jest beneficjentem rzeczywistym wypłacanych przez polską spółkę z o.o. dywidend i odsetek. Pełnomocnik polskiej firmy argumentował, że cypryjska spółka spełnia przesłanki do objęcia zwolnieniem z CIT w Polsce, określonym w art. 22 ust. 4 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Zgodnie z prawem cypryjskim, dywidendy uzyskane przez udziałowca od polskich spółek są zwolnione z podatku dochodowego na Cyprze pod warunkiem, że spółki te nie ujmą wypłaconych dywidend w swoich kosztach uzyskania przychodu.

Polska spółka była przekonana, że jako płatnik przy stosowaniu zwolnienia i niepobieraniu podatku u źródła nie musi badać kto jest rzeczywistym właścicielem po stronie odbiorcy płatności, jak i tego, czy faktycznie jest zwolniony w całości z opodatkowania w kraju swojej rezydencji.

Organy ustaliły, że kto inny jest beneficjentem

Organy ustaliły jednak, że działalność cypryjskiej spółki finansowana jest przez jedynego udziałowca – spółkę z Wyspy Guernsey. W rzeczywistości więc to nie spółka na Cyprze, a z Guernsey jest beneficjentem rzeczywistym wypłacanych udziałów w zyskach, bowiem to do niej trafiają należności od spółek zależnych, w tym od polskiej spółki z o.o. To ona posiada wykwalifikowaną kadrę zarządzającą, złożoną z 10-osobowej rady dyrektorów, która to podejmuje strategiczne decyzje w holdingu spółek. A Polska nie ma podpisanej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania z Wyspą Guernsey.

W oparciu o polskie przepisy, podatek dochodowy od osiąganych na terytorium RP dochodów z odsetek przez zagraniczne spółki wynosi 20% ich wartości, a z tytułu udziału w zyskach kapitałowych 19%. Za jego pobranie odpowiedzialny jest płatnik, czyli spółka, która te odsetki i dywidendy wypłaca.

Podatek dochodowy od zysków kapitałowych musi zostać zapłacony na terytorium UE

W wyroku z 5 lipca 2023 r. na rozstrzygnięcie NSA powołał się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie. Powtórzył za NSA, że celem unijnej dyrektywy 2011/96/UE w sprawie wspólnego systemu opodatkowania mającego zastosowanie w przypadku spółek dominujących i spółek zależnych różnych państw członkowskich jest zwolnienie dywidendy i innych form podziału zysku wypłacanych przez spółki zależne spółkom dominującym od podatków potrącanych u źródła dochodu i wyeliminowanie podwójnego opodatkowania na poziomie spółki dominującej. Niezgodna z tym celem jest okoliczność nieopodatkowania wypłaty dywidendy wypłaconej spółce z państwa członkowskiego UE lub EOG, która nie będąc jej beneficjentem rzeczywistym jedynie pośredniczy w przekazaniu dywidendy kolejnej spółce mającej siedzibę w raju podatkowym. Nie dochodzi wtedy bowiem do eliminacji podwójnego opodatkowania, a do podwójnego nieopodatkowania źródła dochodu. Obarczenie spółki wypłacającej dywidendę obowiązkiem zweryfikowania statusu jej odbiorcy służy zapobieganiu nadużywania przepisów o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Mechanizmy unijnej dyrektywy nie mogą być wykorzystywane niezgodnie z ich celem. Jak ocenił NSA, słuszne są więc polskie przepisy, które przy poborze podatku u źródła (WHT) warunkują możliwość zastosowania zwolnienia z WHT od dochowania przez płatnika należytej staranności poprzez sprawdzenie czy odbiorcą należności jest jej beneficjent rzeczywisty. Dopuszczalne jest skorzystanie z tej preferencji podatkowej w sytuacji, gdy wypłata dywidendy odbywa się tylko do pośrednika, który przekazuje ją do rzeczywistego beneficjenta, pod warunkiem, że beneficjent ten ma siedzibę na terytorium UE lub EOG. Jeśli bowiem beneficjentem okaże się spółka z rezydencją spoza UE, zwolnienie wypłaty dywidendy z opodatkowania w unijnym państwie jej źródła sprawiłoby, że w ogóle nie zostałaby ona opodatkowana na terytorium UE. Wyspa Guernsey do UE nie należy.

Podsumowanie

Kolejny raz administracja skarbowa przerzuca na właścicieli firm obowiązek szczegółowego dochodzenia w jaki sposób ich zagraniczny partner rozliczy otrzymaną dywidendę ze swoim fiskusem. Przede wszystkim jednak taki kierunek linii orzeczniczej sądów i stanowiska organów podatkowych sprawi, że możliwość skorzystania przez przedsiębiorców zgrupowanych w holdingach zagranicznych spółek z przewidzianego w przepisach zwolnienia podatkowego stanie się fikcją. A wymogi, jakich spełnienia od spółek oczekują organy i sądy by skorzystać ze zwolnienia nie wynikają z przepisów. Wręcz przeciwnie, są sprzeczne z unijną dyrektywą w sprawie wspólnego systemu opodatkowania holdingów. Pozbawianie przedsiębiorców ulg, podczas gdy rosną inne daniny i ciężary publicznoprawne, koszty zatrudnienia i ubezpieczeń społecznych, może zniechęcić zagranicznych i krajowych inwestorów do prowadzenia tu biznesu. A to przyniesie odwrotny skutek do zakładanego przez fiskusa zwiększenia wpływów podatkowych.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

SatRev wyniesie w 2024 r. dedykowanego satelitę dla TelePIX

Wrocławska spółka z sektora kosmicznego, SatRev podpisała umowę z południowokoreańską firmą TelePIX. Spółka opracuje w ramach kontraktu 10 kilogramowego satelitę 6U zawierającego na pokładzie instrument optyczny AI firmy TelePIX. Wyniesienie satelity planowane jest na 2024 r.

TelePIX jest wiodącym koreańskim dostawcą rozwiązań elektrooptycznego obrazowania o wysokiej rozdzielczości do obserwacji powierzchni Ziemi, a także oprogramowania i usług analizy dużych zbiorów danych obrazów satelitarnych oraz funkcjonowania stacji naziemnych. Kontrakt podpisany jest w ramach programu satelitarnego TelePiX Blue Carbon AI. SatRev wraz z TelePiX wspólnie opracują dedykowanego satelitę na bazie opracowanej przez SatRev platformy ScopeSat oraz opracowanego przez TelePiX instrumentu optyczny średniej rozdzielczości (GSD 3.8@500km Panchromatyczny) oraz pierwszego na świecie pokładowego porcesora (OBP) przeznaczonego do wykorzystania przez algorytm monitorujący AI „blue carbon”. Projekt zakłada opracowanie platformy, integrację i wyniesienie oraz operowanie satelitą.

Porozumienie zawiera także umowę licencyjną na zdjęcia wykonane przez satelitę, dzięki czemu współpraca zaowocuje płynnym dostępem do obrazowania południowo-koreańskiego partnera dla klientów w Unii Europejskiej.

W projekcie zostaną wykorzystane opracowane już przez nas rozwiązania takie jak technologie stworzone w celu obsługi rewolucyjnego rozkładanego instrumentu optycznego DeploScope oraz wiele innych modułów stosowanych już w naszych satelitach operujących na orbicie. Jest to też szansa na opracowanie nowych rozwiązań, co daje nam także perspektywę na dalszą współpracę zarówno z TelePIX jak i innymi partnerami – deklaruje Grzegorz Zwoliński, założyciel i Prezes SatRev.

W razie powodzenia misji przewidywana jest dalsza współpraca zakładająca opracowanie kolejnych satelitów w podobnych gabarytach. W dalszej perspektywie możliwa jest wspólny rozwój platformy o wielkości 16U w celu integracji jeszcze większego instrumentu optycznego.

Propav Infraestructuras i KUKE podpisały umowę o współpracy

Polska agencja wsparcia eksportu KUKE i Propav Infraestructuras, międzynarodowa firma specjalizująca się w rozwoju infrastruktury na rynkach Afryki i Ameryki Południowej, podpisały porozumienie o współpracy, które umożliwi polskim eksporterom włączenie się w łańcuchy dostaw w ramach globalnych projektów koncernu. To pierwsza tego typu umowa w historii KUKE.

Wychodzenie na zagraniczne rynki i samodzielne poszukiwanie na nich odbiorców to dla małych i średnich firm zadanie trudne, kosztowne i obarczone ryzykiem. Skorzystanie ze wsparcia doświadczonego partnera biznesowego sprawi, że znacznie rosną szanse na zdobycie atrakcyjnych kontraktów i rozpoczęcie bądź wzmocnienie międzynarodowej ekspansji.

KUKE nie tylko ubezpiecza należności handlowe, inwestycje i zapewnia finansowanie polskim i zagranicznym przedsiębiorcom, ale też pomaga im znajdować biznesowe okazje, by mogły szybciej się rozwijać.

Temu służy nasz program Shop in Poland. Globalne podmioty, najczęściej generalni wykonawcy, zgłaszają nam informacje o zapotrzebowaniu na produkty czy usługi niezbędne w realizowanych przez nie przedsięwzięciach. My przekazujemy to polskim firmom, które zgłosiły nam zainteresowanie skorzystaniem z takich możliwości. Później pozostaje tylko uzgodnienie warunków kontraktu między stronami. A my w tym czasie organizujemy finansowanie projektu i dbamy o to, by polski dostawca na pewno otrzymał zapłatę. Propav Infraestructuras to ceniony ekspert od rynków wschodzących i pierwszy zagraniczny podmiot, z którym KUKE sformalizowała współpracę w ramach programu Shop in Poland”– mówi prezes KUKE Janusz Władyczak.

Dzięki porozumieniu polscy eksporterzy będą mogli w łatwy sposób szukać możliwości dołączenia jako dostawcy do projektów realizowanych przez Propav Infraestructuras.

Umowa wyznacza początek strategicznego sojuszu, który – jesteśmy pewni – przyniesie obopólne korzyści. Widzimy mnóstwo możliwości zaangażowania w nasze projekty polskich eksporterów. Koncentrujemy się początkowo na inicjatywach związanych z kontynentem afrykańskim, szczególnie w sektorach infrastrukturalnym, kolejowym, energetycznym i wodociągowym. Jesteśmy podekscytowani perspektywą współpracy z KUKE i nie możemy się doczekać realizacji projektów, które przyczynią się do wzrostu gospodarczego i zrównoważonego rozwoju w regionach gdzie jesteśmy aktywni” – dodaje Cristiano Becker Hees, dyrektor ds. strukturyzowania transakcji w Propav Infraestructuras.

Umowa zakłada m.in., że KUKE będzie ułatwiać bezpośrednie kontakty polskich firm z Propav Infraestructuras, by udostępniać oferty współpracy i ich warunki. Pierwszą okazją są wspólne warsztaty dla krajowych eksporterów podczas warszawskiego Forum Biznesu 2023 organizowanego przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu. Strony będą także prowadzić szkolenia i dzielić się z polskimi przedsiębiorcami wiedzą na temat specyfiki rynków afrykańskich, co będzie wsparciem dla internacjonalizacji ich działalności.

Udział polskich dostawców w projektach Propav Infraestructuras umożliwi udzielenie przez KUKE wsparcia w postaci ubezpieczenia od ryzyka politycznego i kredytowego, ułatwiając finansowanie tych przedsięwzięć.

KUKE i Propav Infraestructuras angażują się w realizację inwestycji zagranicznych w zgodzie z zasadami zrównoważonego rozwoju, zapewniając wzrost jakości życia społeczności lokalnych i w poszanowaniu środowiska naturalnego.

Analiza 100 obietnic Koalicji Obywatelskiej na pierwsze 100 dni rządów

Koalicja Obywatelska w „100 konkretach na pierwsze 100 dni rządów” obiecuje demokratyczną Polskę pozbawioną korupcji. Wizja, którą proponuje komitet, obejmuje zmiany podatkowe, udogodnienia dla mam wracających do pracy i ułatwienia dla przedsiębiorców. Ekspert inFakt analizuje obietnice KO dotyczące polskiego systemu podatkowego i konsekwencje, które mogą one nieść dla przedsiębiorców.

W ramach cyklu „inFakt Check – Wybory 2023” eksperci z firmy inFakt analizują obietnice wyborcze pięciu komitetów wyborczych – Polski 2050, Konfederacji, Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz Lewicy. W każdym materiale eksperci biorą pod lupę kwestie dotyczące przedsiębiorczości i prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

Niższe podatki, wyższa kwota wolna

Koalicja Obywatelska proponuje obniżkę podatków, w wyniku której osoby zarabiające do 6 tys. zł brutto (także na działalności gospodarczej) i pobierające emeryturę do 5 tys. zł brutto nie będą płaciły podatku dochodowego. Powyższe zostałoby zrealizowanie poprzez zwiększenie kwoty wolnej od podatku z 30 tys. do 60 tys. zł dla podatników rozliczających się według skali podatkowej, w tym dla przedsiębiorców i emerytów.

KO zapowiada również zniesienie podatku od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatku Belki, dla oszczędności i inwestycji, w tym także o wartości do 100 tys. zł notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych powyżej jednego roku. KO postuluje też obniżkę VAT dla sektora usług kosmetycznych (salonów fryzjerskich, kosmetycznych, salonów SPA, gabinetów oferujących usługi manicure, pedicure i depilacji) do 8% i wprowadzenie 0% stawkę VAT na transport publiczny.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w inFakcie: Największą zmianą proponowaną przez Koalicję Obywatelską jest dwukrotne podniesienie kwoty wolnej od podatku. Dzięki temu dochód do 60 tys. zł w ciągu roku nie byłby opodatkowany. Przy stawce 12% da to podatnikom oszczędność w kwocie 7 200 zł rocznie. Trzeba jednak pamiętać, że kwota wolna dotyczy wyłącznie skali podatkowej, czyli m.in. umów o pracę i zlecenie, ale także działalności gospodarczej rozliczanej w tej formie. Przy takiej konstrukcji prawa pracownicy zarabiający do ok. 6 080 zł brutto miesięcznie i emeryci z emeryturą do kwoty 5 tys. zł nie zapłaciliby podatku. W mojej ocenie w takim modelu wystąpi duża progresywność. Pierwsze 60 tys. zł byłoby nieopodatkowane. Dochód do 120 tys. zł byłby opodatkowany stawką 12%. Po przekroczeniu 120 tys. zł stawka podatku nagle wzrastałaby do 32%. Warte rozważenia byłoby wprowadzenie pomiędzy stawką 12% a 32% pośredniej wartości, np. 20%. To spowodowałoby łagodniejsze przejście przez kolejne etapy obciążenia podatkiem. Przykładowo dla dochodu 15 tys. zł miesięcznie, w pierwszym progu podatek wynosi 1 800 zł, a dla stawki 32% jest to aż 4 800 zł. Nagle pensja jest niższa o 3 tys. zł.

Kolejna propozycja KO to zniesienie, pod pewnymi warunkami, podatku Belki. Komitet proponuje wprowadzenie kwoty wolnej od opodatkowania tą daniną w wysokości 100 tys. zł, ale pod warunkiem trzymania oszczędności na lokacie co najmniej przez rok. W programie partii znajdują się też obietnice obniżki podatku VAT w branży beauty, którą odczują klienci indywidualni. Z kolei wprowadzenie 0% podatku VAT na transport publiczny może zwiększyć dostępność tego sposobu przemieszczania się.

Przedsiębiorczość: Kasowy PIT i wakacje od składek

Koalicja Obywatelska chce wspierać przedsiębiorczość, zarówno wśród młodych, jak i starszych obywateli. Jedną z jej propozycji jest wprowadzenie tzw. kasowego PIT, czyli zasady, według której przedsiębiorcy zapłacą podatek dochodowy dopiero po otrzymaniu środków z tytułu zapłaconej faktury. Kolejna obietnica dotyczy „urlopu dla przedsiębiorców”. Osoby prowadzące działalność gospodarczą byłyby zwolnione z płacenia składek na ubezpieczenie społeczne przez jeden miesiąc, a świadczenie za czas urlopu wynosiłoby połowę kwoty płacy minimalnej. KO chce również ograniczyć czas kontroli skarbowych mikroprzedsiębiorców do 6 dni w skali roku.

 – Wprowadzenie kasowego PIT-u wpłynęłoby na płynność przedsiębiorców, ale powstaje pytanie, ilu z nich korzystałoby z tego rozwiązania. Dziś mamy podobne rozwiązanie w VAT, jednak niewielu przedsiębiorców z niego korzysta. Może zamiast kasowego PIT-u warto zastanowić się nad zmianą w uldze na złe długi, która pozwala odzyskać podatek od niezapłaconych faktur. Żeby móc korzystać z tej ulgi, trzeba spełnić konkretne warunki, m.in. faktura, której dotyczy ulga, nie mogła zostać jeszcze zapłacona, zarówno wierzyciel jak i dłużnik mają status czynnych podatników VAT oraz od dnia wystawienia niezapłaconej faktury nie minęły trzy lata. Moim zdaniem warto byłoby zlikwidować te kryteria i zostawić tylko warunek braku płatności. To rozwiązanie w mojej ocenie byłoby rozsądniejsze.
Zaskakująca jest propozycja wprowadzenia urlopu dla przedsiębiorców. Obecnie opłaty na ZUS bez składki zdrowotnej to około 1 400 zł miesięcznie. Jeśli doliczymy do tego świadczenie w wysokości połowy minimalnego wynagrodzenia, czyli 1 800 zł, da to dla przedsiębiorcy dodatkowe 3 200 zł korzyści  miesięcznie. Program KO nie podaje szczegółów w kwestii warunków korzystania oraz dostępności tego rozwiązania. Co więc z przedsiębiorcami zatrudniającymi pracowników?  – zastanawia się Piotr Juszczyk.

1 500 zł babciowego dla mam

Koalicja Obywatelska ma również propozycję wsparcia dla mam wracających do pracy po urodzeniu dziecka. Partia chce im dawać 1 500 zł tzw. babciowego miesięcznie na opiekę nad dzieckiem.

 – Dodatkowe 1 500 zł na opiekę nad dzieckiem to rozwiązanie, które pozwoli rodzicom na znalezienie opieki dla dzieci i powrót do pracy. Świadczenie miałoby być wypłacane przez 3 lata. W tym czasie rodzice sami mogą zdecydować, czy będą przeznaczać środki na żłobek, opiekunkę czy może inny cel. Jest to ciekawe rozwiązanie, bo daje rodzicom swobodę wyboru. Warto zaznaczyć, że większość mam korzystałaby z tego świadczenia nie dłużej niż przez 2 lata, bo przez rok mamy mają prawo do płatnego urlopu macierzyńskiego tłumaczy ekspert inFakt.

Świadczenia socjalne: Chorobowe płaci ZUS

KO, podobnie jak Polska 2050, proponuje, by zasiłek chorobowy był wypłacany przez ZUS już od pierwszego dnia nieobecności pracownika. Komitet proponuje również wprowadzenie ryczałtowego systemu rozliczania składki zdrowotnej, a także likwidację tej daniny od sprzedaży środków trwałych. KO zapowiada utworzenie bonu opiekuńczego w wysokości 50% minimalnego wynagrodzenia dla aktywnych zawodowo opiekunów osób niesamodzielnych.

 – Przeniesienie wypłaty zasiłku chorobowego od pierwszego dnia choroby pracownika na ZUS byłoby dużym ułatwieniem dla przedsiębiorców. Dziś w sytuacji choroby są oni zobowiązani do wypłaty wynagrodzenia przez pierwsze 33 dni niezdolności do pracy osób poniżej 50. roku życia lub przez pierwsze 14 dni dla osób powyżej 50 lat. Pracodawcy wypłacają pracownikom wynagrodzenie również w czasie urlopu przez 20 lub 26 dni roboczych w roku. Po zsumowaniu tych okresów może się okazać, że pracownik jest nieobecny w firmie przez prawie 3 miesiące, a pracodawca musi nadal wypłacać wynagrodzenie ze swoich środków. Zmiany w sposobie rozliczania składki zdrowotnej wprowadzone w 2022 roku najbardziej odczuli przedsiębiorcy. Składka zdrowotna w 2021 r. po odliczeniu jej od podatku była wydatkiem rzędu 53 zł. Obecnie składka zdrowotna to koszt w wysokość co najmniej 314,10 zł – to najniższa stawka, ale może wynieść dużo więcej, bo nie istnieje górna wysokość tej daniny. Propozycja KO zawiera powrót do zryczałtowanej składki zdrowotnej. Brakuje jednak informacji o tym, czy składka będzie też w części odliczana od podatku, tak jak było to przed zmianą tłumaczy Piotr Juszczyk.

Toyota zdecydowanym liderem polskiego rynku po trzech kwartałach 2023 r.

  • Od początku roku zarejestrowano w Polsce już 67 118 aut osobowych Toyoty
  • Marka ma aż 19,2% udziału w polskim rynku
  • Corolla najpopularniejszym modelem. 18 405 zarejestrowanych egzemplarzy
  • Aygo X, Yaris, Yaris Cross, Corolla, Toyota C-HR, PROACE City oraz Hilux liderami swoich segmentów

Po trzech kwartałach 2023 roku Toyota utrzymuje pozycję lidera polskiego rynku samochodów osobowych. W pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku zarejestrowano już 67 118 aut marki, co jest wynikiem o 21% lepszym niż od stycznia do września 2022 roku. Prawie co piąte nowe auto, które wyjeżdża na polskie drogi w tym roku to Toyota, a 19,2% udziału marki w rynku to wynik o 1,7 p.p. lepszy niż w roku ubiegłym.

W samym wrześniu zarejestrowano 8495 nowych Toyot, to więcej niż dwie kolejne marki razem wzięte. To o ponad trzy tys. egzemplarzy lepszy wynik niż we wrześniu 2022 roku (54% wzrostu). Toyota jest najchętniej wybieraną marką zarówno przez klientów indywidualnych (2458 egzemplarzy, 23% udziału), jak i przez firmy (6037 egzemplarzy, 21,3% udziału).

Corolla najczęściej rejestrowanym autem w 2023 roku

Niezmiennie najpopularniejszym autem osobowym w Polsce jest Toyota Corolla. Japoński kompakt przewodzi liście dziesięciu najczęściej rejestrowanych modeli, na której po trzech kwartałach jest w sumie aż pięć modeli Toyoty. Od stycznia do września z salonów wyjechało już 18 405 egzemplarzy Corolli, co jest wynikiem lepszym od ubiegłorocznego o 14%. W samym tylko wrześniu zarejestrowano 2726 Corolli, która dostępna jest jako hatchback, sedan oraz kombi.

Drugim najpopularniejszym autem w Polsce jest Yaris. W trzech kwartałach zarejestrowano już 11 513 egzemplarzy tego miejskiego hatchbacka. Na czwartym miejscu plasuje się Yaris Cross (9812 egzemplarzy), szóste miejsce zajmuje Toyota C-HR (7602 egzemplarzy), a na dziesiątej lokacie sklasyfikowano model RAV4 (5923 egzemplarzy).

Po dziewięciu miesiącach liderami swoich segmentów jest aż pięć modeli Toyoty. W klasie najmniejszych aut najlepszy wynik uzyskał Aygo X z wynikiem 2550 zarejestrowanych aut. Przełomowy crossover ma aż 33,1% udziału w swoim segmencie. Wśród miejskich aut przewodzi Yaris z 29,5-procentowym udziałem, a Yaris Cross jest najczęściej rejestrowanym przedstawicielem w segmencie B-SUV. Samochód Toyoty ma 23% udziału w swojej klasie. W segmencie C niepodważalna jest dominacja Corolli (27,3% udziału), a w segmencie C-SUV pierwsze miejsce należy do Toyoty C-HR (13,5% udziału).

Toyota Professional z coraz mocniejszą pozycją

Na rynku samochodów dostawczych swoją pozycję umacnia Toyota Professional. Po trzech kwartałach 2023 roku marka ma wynik 5206 zarejestrowanych aut. 52-procentowy wzrost w stosunku do roku ubiegłego jest tym bardziej imponujący, że w tym samym czasie cały rynek samochodów dostawczych powiększył się o 3%. Toyota Professional po dziewięciu miesiącach ma już 11% udziału w tej części rynku (3,5 p.p więcej r/r).

Wrzesień dla dostawczych samochodów Toyoty był szczególnie udany. W dziewiątym miesiącu 2023 roku zarejestrowano 658 aut, czyli aż o 114% więcej niż we wrześniu ubiegłego roku.

Najczęściej rejestrowanym dostawczym modelem Toyoty jest PROACE CITY, który od 2021 roku jest nieprzerwanie liderem segmentu CDV. We wrześniu zarejestrowano 403 egzemplarze tego kombivana, a od początku roku już 2933, co daje modelowi aż 29,4% udziału w segmencie.

Najpopularniejszym pick-upem w Polsce pozostaje Hilux. We wrześniu salony opuściło 146 egzemplarzy tego niezawodnego i wytrzymałego auta. Od początku roku zarejestrowano już 1163 Hiluxów, a model ten ma 41,3% udziału w segmencie pick-upów.

W bardzo konkurencyjnym segmencie MDV miejsce w czołówce utrzymuje model PROACE z 13,6-procentowym udziałem. We wrześniu zarejestrowano 91 egzemplarzy tego vana, od początku roku już 755.

Fala renowacji nieruchomości w Europie

Aż 75 proc. istniejących budynków w Unii Europejskiej jest nieefektywna energetycznie i zgodnie z regulacjami UE będzie wymagać renowacji. Co więcej, wg UE tempo modernizacji nieruchomości powinno być dwukrotnie szybsze niż obecnie, przy czym wciąż jest to znacznie poniżej szybkości zmian zalecanej przez inne czołowe branżowe ośrodki analityczne, takie jak The Buildings Performance Institute Europe. Niedostosowanie się budynku do nowych wymogów niesie ze sobą ryzyko kar dla właściciela oraz utratę konkurencyjności w oczach najemców i inwestorów. W najnowszym raporcie pt. „Europe’s Renovation Wave” eksperci Colliers analizują presję regulacyjną i społeczną, która obecnie napędza modernizację budynków, oraz proaktywne działania, które inwestorzy, właściciele i najemcy podejmują, lub mogą podjąć, aby ich aktywa nie pozostały w tyle w wyścigu o dekarbonizację budownictwa do 2050 roku.

Czynniki rynkowe napędzające falę modernizacji

Według Colliers fala modernizacji zwiększa ryzyko, że niektóre nieruchomości komercyjne staną się przestarzałe, jeśli nie dostosują się do nowych wymogów regulacyjnych i rynkowych. W tym momencie inwestorzy, właściciele i najemcy są w trakcie oceny działań, które muszą podjąć, aby dostosować swoje aktywa i procesy do przepisów UE, długoterminowych celów finansowych oraz własnych zobowiązań w zakresie standardów ESG.

– Obserwujemy wyraźny wzrost aktywności rynkowej w zakresie modernizacji budynków. Zmiany te są napędzane przez ciągłe działania UE i rządy krajowe oraz szerszą presję społeczną. Jednak bardzo istotne są także czynniki rynkowe – w tym dążenie do obniżenia kosztów energii i kosztów pracy – mówi Sam Addison, dyrektor ds. zarządzania projektami korporacyjnymi w dziale usług dla najemców w regionie EMEA, Colliers.

Andrzej Gutowski, Dyrektor ds. ESG Colliers w Polsce
Andrzej Gutowski, Dyrektor ds. ESG Colliers w Polsce

– W Polsce nawet do 70% budynków jest w złym lub bardzo złym stanie technicznym. Rozpoczęcie planowania renowacji i modernizacji jest olbrzymią szansą na oszczędności. Inwestycja w energoefektywność zawsze będzie opłacalna, pytanie jedynie jak szybko się zwróci. Z uwagi na wymogi raportowania śladu węglowego, obowiązujące coraz większą liczbę firm, emisyjność i efektywność nieruchomości stają się jednymi z ważnych parametrów wyboru budynku, warunkującym dostęp do finansowania, czy wpływającym na jej potencjał inwestycyjny – Andrzej Gutowski, dyrektor ds. ESG, Colliers w Polsce.

Zwrot z inwestycji

Analiza Colliers wskazuje, że początkowe koszty poniesione na inwestycje w modernizację, mogą w dłuższej perspektywie zaowocować wzrostem czynszów i wartości nieruchomości. Eksperci firmy szacują, że jeśli zostaną wprowadzone znaczące modyfikacje w zakresie oszczędności energii, średni potencjalny wzrost wartości nieruchomości może wynieść 10 proc. poprzez uzyskanie dodatkowego „czynszu energetycznego”, bez dodatkowych kosztów po stronie najemcy.

Przykładem firm, które już teraz czerpią korzyści z proaktywnych strategii modernizacji w swoich nieruchomościach są Bupa, Electrolux i Manpower Group, których działania opisano w raporcie Colliers.

Duża niepewność

Dwa główne obszary zainteresowania inwestorów w obszarze modernizacji obiektów to efektywność energetyczna i redukcja emisji dwutlenku węgla z działalności operacyjnej. W dalszej kolejności jest zmniejszenie zużycia wody i związanej z tym emisji. Jednak badanie Colliers (Global Investor Outlook Survey 2023) wykazało również, że wśród inwestorów nadal istnieje duża niepewność co do kosztów i źródeł finansowania kompleksowych modernizacji energetycznych.

– Prawie połowa inwestorów (44 proc.) nadal nie wie, ile będzie kosztować modernizacja energetyczna. Szacuje się, że może to pochłonąć do 10 proc. wartości zarządzanych aktywów, ale niektórzy uważają, że koszty mogą być wyższe. Co więcej, badani nie wiedzą, w jaki sposób sfinansować te modernizacje. Być może będą mogli skorzystać z instrumentów finansowych stworzonych z myślą o inwestycjach zmierzających do zeroemisyjności, takich jak zielone obligacje, ale będzie to musiało zostać ocenione w ramach audytu portfela. Ważne jest, aby zrobić to wcześniej niż później, ponieważ wielu inwestorów (45 proc.) przewiduje zbycie do 20 proc. swojego portfela w ciągu najbliższych pięciu lat, jeśli aktywa zostaną uznane za „niezgodne ze standardami ESG – mówi Damian Harrington, dyrektor działu badań na region EMEA oraz działu badań globalnych rynków kapitałowych w Colliers.

Jak zaplanować modernizację wg ekspertów Colliers

  1. Audyt obecnego portfela w celu zidentyfikowania obszarów, w których istnieje wyraźna możliwość modernizacji energetycznej, a także obiektów w przypadku których modernizacja może być nieopłacalna i wymagałaby zmiany przeznaczenia budynku lub jego zbycia.
  2. Rozważenie nawiązania współpracy z podmiotami zewnętrznymi w celu przeprowadzenia dekarbonizacji. Współpraca z organizacjami mającymi specjalistyczną wiedzę z zakresu ESG przyspieszy osiągnięcie postępów i zakładanych rezultatów.
  3. Ocena i identyfikacja zielonych instrumentów finansowych (takich jak zielone obligacje) w celu zagwarantowania wymaganych modernizacji, aby umożliwić spełnienie zaostrzających się wymogów regulacyjnych.
  4. Uwzględnienie wszystkich nakładów kapitałowych w obliczeniach zwrotu z inwestycji, w tym zarówno kosztów modernizacji, certyfikacji, jak i finansowania.
  5. Dostosowanie swojej strategii inwestycyjnej w oparciu o kluczowe wnioski dotyczące dekarbonizacji.

Sfinks chce rosnąć znacznie powyżej inflacji i rozwijać nowe koncepty

Strategia Grupy Sfinks Polska na lata 2024-2029 zakłada zakończenie procesu restrukturyzacji w spółce oraz dalszy rozwój sieci. Wśród priorytetów na ten okres znajduje się spłata dotychczasowych zobowiązań, jak również systematyczna poprawa rentowności grupy. Sfinks zamierza podwoić liczbę restauracji pod własnymi markami przy utrzymaniu wzrostu sprzedaży na porównywalnej sieci znacznie powyżej inflacji. Rozwój ma być realizowany m.in. poprzez koncepty wymagające niższej inwestycji oparte o markę parasolową SPHINX, np. SPHINX Sport Bar czy The Burgers by SPHINX. Ważnym kierunkiem rozwoju ma być również budowanie sprzedaży poza gastronomią w ramach oferty dań gotowych i licencjonowania hoteli.

– Wykonana w ostatnich latach praca stanowi solidny fundament, na którym możemy oprzeć dalszy rozwój grupy. Istniejąca sieć restauracji, silne marki i wypracowany model franczyzowy stanowią nasze istotne przewagi na rynku. To jednak nie jedyne nasze atuty. Program lojalnościowy Aperitif, dania gotowe, które z coraz większym sukcesem od dwóch lat rozwijamy i sprzedajemy do największych sieci sklepów w Polsce, a także – co niezwykle ważne z perspektywy zarządzania siecią gastronomiczną – rozwiązania IT, w które inwestowaliśmy przez ostatnie lata, to narzędzia do wypracowywania dalszych wzrostów. Pokazują też, że solidna, konsekwentna praca procentuje. Nas interesuje systematyczne pokazywanie dobrych wyników w dłuższym okresie. Nadrzędnym celem naszych wszystkich działań jest stworzenie silnych fundamentów do wieloletniego rozwoju grupy Sfinks Polska. To ma tworzyć wzrost wartości spółki dla akcjonariuszy w długim terminie. W przyszłości, po odbudowaniu kapitałów własnych, mamy ambicje bycia spółką dywidendową i  dzielenia się zyskiem z naszymi inwestorami – komentuje Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Strategia rozwoju Sfinks Polska przewiduje, że do końca 2024 roku Sfinks spłaci przewidziane postępowaniem restrukturyzacyjnym zobowiązania handlowe i publicznoprawne, a do sierpnia 2028 roku zamierza spłacić w całości kredyt w BOŚ Banku. Równolegle spółka zamierza kontynuować rozwój sieci w Polsce w oparciu o posiadane marki. Według określonych w strategii celów, sprzedaż na porównywalnej sieci ma rosnąć znacznie powyżej inflacji. Dodatkowo Sfinks planuje w okresie strategii podwoić liczbę restauracji. Głównym modelem rozwoju sieci w grupie będzie model franczyzowy.

– Większość naszych lokali chcemy przekształcić na model franczyzowy, gdyż jest on najbardziej efektywny. Chcemy też w ten sposób dalej rozwijać nasze sieci. Planujemy jednocześnie budować nowe koncepty, które pozwolą na niższy poziom zatrudnienia personelu w restauracjach. Bazą do tego rozwoju ma być nasza najsilniejsza marka – SPHINX, której rozpoznawalność wspomagana przekracza 80%. Chcemy rozwijać sieć gastropubów pod marką SPHINX Sport Bar czy też sieć The Burgers by SPHINX w segmencie quick service restaurants. Planujemy też dalszy rozwój w tym obszarze pod marką Lepione&Pieczone by Chłopskie Jadło. Działanie pod znaną marką pozwoli też wzmocnić naszych franczyzobiorców w pozyskiwaniu korzystniejszych ofert najmu czy też obniżać ich koszty rozpoczęcia działalności dzięki uzyskiwaniu fit out od wynajmujących, czyli lokali już przygotowanych do prowadzenia restauracji. Pozostajemy również otwarci na współpracę z osobami, które już prowadzą restauracje i chciałyby się włączyć do systemu franczyzowego Sfinks Polska – komentuje Sylwester Cacek.

Zgodnie z założeniami strategii, Sfinks przewiduje również rozwój zagraniczny marki SPHINX w oparciu o franczyzę lub masterfranczyzę. Ma być on realizowany poprzez podmiot zależny SPHINX Restaurants. Aktualnie Sfinks posiada list intencyjny dotyczący sprzedaży masterfranczyzy na terenie Egiptu.

Źródłem dodatkowych przychodów, z wykorzystania efektów synergii wynikających ze skali działania, ma być także dla Sfinks Polska współpraca z podmiotami spoza grupy. Dotyczy to przede wszystkim spółki posiadającej marki WOOK i Meta, w której Sfinks ma 24% udziałów czy też spółki, rozwijającej włoską markę Popolo. Marki te już uzupełniają ofertę grupy w ramach łączonych konceptów gastronomicznych.

– Nasi franczyzobiorcy nierzadko otwierają tzw. restauracje combo, gdzie w ramach jednego zaplecza gastronomicznego obsługiwane są zlokalizowane po sąsiedzku restauracje kilku marek, np. SPHINX i  Piwiarnia. Chcemy nie tylko rozwijać ten kierunek, ale także pójść o krok dalej i korzystać z szerokiej oferty dań różnych kuchni także w ramach rozwijanych w grupie dań gotowych – zapowiada prezes Sfinksa.

W ciągu ostatnich dwóch lat w największych sieciach handlowych w Polsce zostały sprzedane już ponad 3 miliony dań gotowych sygnowanych marką SPHINX. Aktualnie oferta w tym segmencie obejmuje ponad 35 pozycji – zarówno dania pod markami własnymi SPHINX, Chłopskie Jadło i Spice Up, obejmującej dania kuchni indyjskiej, jak i – na bazie licencji od współpracujących podmiotów – dania kuchni azjatyckiej WOOK i kuchni włoskiej Popolo.

Sfinks zamierza wykorzystać siłę swoich marek nie tylko do rozwoju w gastronomii. Planuje także rozszerzenie wykorzystania marki SPHINX dla oznakowania hoteli, w których zlokalizowane są restauracje pod tym szyldem. Pierwszy taki obiekt funkcjonuje już przy trasie ekspresowej S8 w Żabiej Woli pod Warszawą.

W ramach działań rozwojowych Sfinks zamierza także kontynuować rozwój narzędzi IT, w tym algorytmów wykorzystujących narzędzia sztucznej inteligencji w celu optymalizacji i profesjonalizacji ofert dla klientów. Będzie to powiązane z rozwojem programu lojalnościowego Aperitif, którego liczba użytkowników w okresie trwania strategii ma wzrosnąć do minimum półtora miliona. Wprowadzane nowoczesne rozwiązania będą wspierać automatyzację procesów.

Realizacja strategii ma być finansowana z wolnej gotówki wypracowywanej przez grupę, a także ze środków pochodzących od franczyzobiorców, którzy zgodnie z zasadami modelu franczyzowego finansują uruchamianie swoich lokali. Będą oni mogli korzystać z modelu finansowania inwestycji wdrożonej przez Sfinks Polska jako franczyzodawcę.

Metaverse w Polsce: perspektywy i wyzwania

Metaverse to technologia, która wzbudza skrajne reakcje. Z jednej strony obserwujemy dynamicznie rozwijające się środowisko wirtualne, z drugiej zaś widzimy spadek zainteresowania tym trendem wśród niektórych sektorów. Jedni bagatelizują Metaverse, inni widzą w nim ogromną szansę. Najbardziej nowoczesne banki dostrzegają ów potencjał i nie pozostają w tyle, angażując się w projekty osadzone w tej przestrzeni. Jednocześnie, mimo rosnącego zainteresowania biznesu, tylko 11% polskich konsumentów zna znaczenie terminu Metaverse, a zaledwie jedna trzecia w ogóle o nim słyszała. Mastercard zbadał ten wirtualny świat oraz postawy konsumentów wobec tego, co się dzieje w tej przestrzeni, tworząc raport pt. „Poland Meets Metaverse”.

Czym jest Metaverse?

Autorzy raportu „Poland Meets Metaverse” oparli się na definicji Metaversu jako internetu w 3D, który został opisany przez Neala Stephensona, twórcę terminu, jako wirtualna przestrzeń, w której użytkownicy nie tylko przeglądają treści, ale stają się ich integralną częścią. Podkreślają oni, że to rozumienie internetu otwiera drzwi dla innych form komunikacji z wykorzystaniem technologii, takich jak rzeczywistość rozszerzona (AR), mieszana (MR) i wirtualna (VR). Możliwości biznesowe związane z Metaversem dopiero się kształtują, ale ich potencjał wydaje się ogromny. Jedyne, co go ogranicza, to dzisiejsze możliwości technologiczne i infrastrukturalne.

Technologie wspierające rozwój Metaversu

Rozwój technologii AR, MR i VR odgrywa znaczącą rolę w popularyzacji Metaversu. Jak wskazują twórcy raportu, nowości technologiczne, w tym nowoczesne gogle, wydają się być kamieniem milowym w rozwoju rzeczywistości mieszanej. Połączenie doświadczeń VR i AR może okazać się kluczowe w przyspieszeniu rozwoju tych technologii. Wyobraźnia i możliwości interakcji w świecie wirtualnym otwierają zupełnie nowe perspektywy dla handlu, komunikacji, rozrywki, czy edukacji. Metaverse może przyczynić się do rewolucji w sposobie, w jaki ludzie wchodzą w interakcje z technologią, otwierając nowe horyzonty dla rozwoju społeczeństwa cyfrowego.

Wykorzystanie pełnego potencjału Metaversu wymaga ewolucji, która postępuje w miarę dojrzewania technologii, pojawiania się nowych przepisów i zmiany zachowań konsumentów. W Mastercard wspieramy rozwój nowych technologii i wprowadzanie innowacji. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się zgłębić potencjał kształtującego się na naszych oczach nowego zjawiska, jakim jest Metaverse. Dostrzegamy jego ogromne możliwości, w tym w zakresie wirtualnego handlu, i chcemy mieć pewność, że rozwija się on w sposób inkluzywny, bezpieczny i bezproblemowy. Nasz raport jest nie tylko obszernym kompendium wiedzy, ale również w praktyczny sposób wskazuje możliwe kierunki rozwoju w wirtualnej przestrzeni dla banków, e-commerce’u i pozostałych branż” – powiedziała Marta Życińska, dyrektorka generalna polskiego oddziału Mastercard Europe.

Polacy i Metaverse

W raporcie poddano również analizie wyniki badania przeprowadzonego przez dom badawczy Minds&Roses. Jego wyniki wskazują, że mimo braku teoretycznej wiedzy na temat Metaversu, około jedna trzecia internautów biorących udział w badaniu deklaruje, że korzystała już z wirtualnej rzeczywistości. Dla 56% respondentów popularność wybranych wirtualnych światów wiąże się z możliwością oderwania się od codzienności i zrelaksowania się. Odsetek zwiększa się do 66% wśród badanych, którzy są aktywnymi graczami[1]. Jednak, jak wskazują twórcy raportu „Poland meets Metaverse”, by Metaverse stał się dla polskich konsumentów codziennością, konieczne jest zmierzenie się z kilkoma wyzwaniami.

Jednym z nich jest obecna średnia prędkość internetu, która musi być większa, aby użytkownicy mogli płynnie i bez przeszkód poruszać się po cyfrowym świecie. Rozwój wirtualnej rzeczywistości ma również zdecydowanie fizyczne ograniczenia. Respondenci wskazywali na problemy z błędnikiem i zdejmowali gogle po kilkudziesięciu minutach interakcji z VR. Ponadto spontanicznie zauważali, że w niewielkich mieszkaniach, czy w ograniczonej przestrzeni może być trudno zapewnić swobodę ruchu, która jest wymagana w niektórych zastosowaniach Metaversu, na przykład związanych z  aktywnością fizyczną.

Mimo że badani dostrzegają bariery, to warto zauważyć, że są też zainteresowani tą technologią. Aż 60% respondentów jest entuzjastycznie nastawionych do interakcji z markami w Metaversie – ich zaangażowanie będzie jednak zależeć od tego, w jaki sposób zaprojektowane zostaną „punkty styku” z klientem. Dla przykładu, badani dostrzegają duży potencjał wirtualnych przestrzeni tworzonych przez marki, które umożliwiają wypróbowanie doświadczeń przed skorzystaniem z ich oferty, tak jak np. możliwość przetestowania wirtualnej kabiny samolotu przed zakupem biletów.

Bankowanie w Metaversie

Jak podkreślają autorzy raportu, Metaverse, pomimo że jest stosunkowo nową koncepcją, znalazł już zastosowanie w ponad 30 branżach, w tym w bankowości – zarówno w instytucjach finansowych za granicą, jak i w Polsce. Jeżeli chodzi o bankowość w Metaversie, Polacy najchętniej skorzystaliby z doradztwa dotyczącego oszczędzania i inwestowania (64%), poznali ofertę banku (65%) oraz złożyli reklamację (58%). Respondenci wysoko ocenili możliwość edukacji finansowej w wirtualnej przestrzeni zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Z raportu wynika również, że około 10% klientów banków byłoby gotowych używać Metaversu jako głównego kanału obsługi.

O raporcie

W raporcie „Poland meets Matervers” opracowanym przez Mastercard Advisors znajdują się informacje na temat samego Metaversu, jego powiązań z technologiami takimi jak rzeczywistość rozszerzona (AR), wirtualna rzeczywistość (VR), technologia blockchain i unikalne tokeny cyfrowe (NFT). Dodatkowo, przedstawione są różne typy wirtualnych światów oraz konkretne przykłady rozwiązań, które cieszą się popularnością wśród polskich konsumentów. W raporcie omawiane są potencjalne zastosowania Metaversu w sektorze finansowym oraz innych sektorach, takich jak handel czy rozrywka. Eksperci Mastercard wskazali w raporcie także potencjalne strategie działań i reakcji na nadchodzące zmiany. Raport dostarcza informacji, które mogą pomóc podmiotom z sektora finansowego w lepszym zrozumieniu potencjału Metaversu i opracowaniu odpowiednich strategii. Stanowi on cenne źródło wiedzy dla osób zainteresowanych eksploracją i wykorzystaniem potencjału tej wirtualnej przestrzeni.

[1] gra w gry na komputerze, konsoli lub smartfonie przynajmniej raz w miesiącu oraz zna przynajmniej jeden z metaversowych światów/ gier wyszczególnionych w badaniu

Lekarze o projekcie „Dobry posiłek”: 25,62 zł to za mało na poprawę jakości szpitalnych posiłków

– Problem został zdiagnozowany prawidłowo: obraz posiłków w szpitalach budzi czasem grymas zażenowania. Pacjenci zasługują na pełnowartościowe, smaczne i estetycznie podane posiłki. Mamy jednak wątpliwości czy proponowane kwoty finansowe, proponowane przez NFZ, spowodują, że polscy pacjenci otrzymają posiłki podobne do tych serwowanych w szpitalach np. niemieckich  – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Na stronach internetowych Narodowego Funduszu Zdrowia opublikowano Rozporządzenie Ministra Zdrowia, które opisuje „program pilotażowy” zakładający poprawę jakości szpitalnych posiłków. Eksperci mają wątpliwości czy proponowana przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ kwota zwiększająca budżet gastronomiczny szpitali przyniesie oczekiwane zmiany.

Jakie nowości przewiduje „program pilotażowy”, jakim jest „Dobry posiłek”? Rozporządzenie Ministra Zdrowia jest dość szczegółowe w zakresie wartości energetycznej posiłków. Realizator zadania będzie musiał dbać o estetykę posiłków oraz publikować ich zdjęcia na swoich stronach internetowych.

Warunki organizacji oraz realizacji świadczeń udzielanych w ramach programu pilotażowego obejmują zapewnienie osoby planującej dietę w wymiarze nie mniejszym niż równoważnik 0,5 etatu. Kolejne warunki to  publikowanie przez realizatora programu pilotażowego na swojej stronie internetowej, codziennie w dni robocze, zdjęć co najmniej dwóch posiłków spośród najczęściej stosowanych diet z danego dnia wraz z odniesieniem do pozycji z jadłospisu.

Rozliczenie świadczeń opieki zdrowotnej udzielanych w ramach programu pilotażowego odbywa się na podstawie umowy na realizację programu pilotażowego, z uwzględnieniem stawki w wysokości 25,62 zł za osobodzień pobytu w szpitalu pacjenta.

Komentarz Prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie Michała Bulsy.

25,62 złotego za „osobo-dzień” pobytu w szpitalu. Czyli mamy poprawić jakość jedzenia na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację mieszcząc się w tej kwocie, a na dodatek jeszcze zmieścić tu choćby połówkę etatu dietetyka, który będzie to opracowywał i wdrażał w życie w konkretnym szpitalu.

Oczywiście nikt nie spodziewał się, że w szpitalu nagle pojawi się sushi, a dietę konsultować będzie Magda Gessler, ale oczekiwania były dość konkretne: posiłki będą nareszcie przygotowywane za większe pieniądze, co pozwoli na poprawę jakości, smaku, wartości kalorycznej. Pojawiła się nadzieja, że szpitalny posiłek przestanie kojarzyć się z wodnistą zupą i cienkim plasterkiem wędliny na śniadanie. Kwota zaproponowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia w ramach programu pilotażowego nie gwarantuje widocznych zmian. Obawiamy się więc, że nie uda się znaleźć dietetyków, którzy będą w stanie za takie pieniądze efektywnie pracować nad menu dla pacjentów.

Z ubolewaniem stwierdzam, że program „Dobry posiłek”, choć w założeniach słuszny, pozostanie tylko obietnicą wyborczą. Założenia nie przetrwają zderzenia z rzeczywistością. Nikt nie oczekuje po szpitalu wysublimowanej kuchni, ale ogłaszając taki program, szczególnie po 8 latach rządów, należy wykazać się szacunkiem do pacjentów.

Złoty umocnił się po decyzji RPP, ale rynek czeka na dalsze sygnały

Złoty wciąż pozostaje pod wpływem wczorajszej decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Dzisiaj czekamy na konferencję prasową prezesa NBP Adama Glapińskiego. Globalnie w centrum uwagi pozostaje amerykański rynek pracy. Eurodolar łapie oddech w okolicach 1,05 $.

Czy to niespodzianka?

Wczorajsza decyzja RPP tylko pozornie była zgodna z rynkowym konsensusem. Reakcja na polskim złotym wskazuje, że rynek po cichu liczył jednak na większy ruch. Ostatecznie decyzja o obniżeniu stóp procentowych o 25 punktów bazowych doprowadziła do widocznego umocnienia naszej waluty. Jak zwykle kluczowa pozostaje konferencja prasowa, na której możliwe, że poznamy dalszy pomysł na prowadzoną politykę pieniężną. Spodziewane jest studzenie emocji, co do kolejnych obniżek, czy wręcz deklaracja, że ostatnie dwa posiedzenia wcale nie oznaczają rozpoczęcia cyklu. Złośliwi mogliby dodać, że skoro kolejne zebranie ma się odbyć już po wyborach, to nie ma powodu do dalszych ruchów na koszcie pieniądza. Faktem jest, że inflacja, choć w ostatnim czasie dynamicznie spada, to jednak wciąż znajduje się bardzo daleko od celu NBP. Co więcej, charakter tych ostatnich spadków jest co najmniej dyskusyjny i bardzo wątpliwe, by takie tempo zostało utrzymane. Powoli pojawiają się sugestie, że przedwczesne obniżki stóp mogą doprowadzić do zatrzymania tego trendu w ogóle.

Z rynkowego punktu widzenia warto odnotować, że udało się zatrzymać osłabienie złotego, wywołane zeszłomiesięczną decyzją RPP. Euro powróciło poniżej poziomu 4,60 zł i powoli wygląda na to, że poszuka w tych okolicach jakieś konsolidacji. Dolar od wczorajszego szczytu zszedł już 8 groszy w dół, dochodząc do 4,37 zł. Dzisiaj tanieją również frank i funt brytyjski.

Rynek pracy na rozdrożu

Najważniejszym globalnym odczytem tego tygodnia będą jutrzejsze NFP, czyli rządowy raport na temat zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Analitycy mają pewien problem z pozycjonowaniem swoich oczekiwań. Z jednej strony we wtorek tzw. JOLTS-y okazały się wyjątkowo optymistyczne, z drugiej wczorajszy ADP był już mocno rozczarowujący. Ostateczny wynik był blisko dwukrotnie niższy od predykcji. Inwestorzy przykładają tak dużą wagę do rynku pracy, gdyż wierzą, że może on skłonić FED do zakończenia cyklu podwyżek. Powszechnie wiadomo, że jest on oczkiem w głowie decydentów z Rezerwy Federalnej, dlatego wszelkie oznaki jego słabości, budzą dużo nadziei wśród gołębi. Niezależnie od wczorajszej zawieruchy związanej z ADP, dolar wciąż pozostaje silny. Wiele wskazuje na to, że jutro zakończymy dwunasty z rzędu tydzień spadkowy na głównej parze walutowej globu. Tak jednoznaczny i trwały trend na tej parze zdarza się ekstremalnie rzadko. W przeciągu tych trzech miesięcy euro potaniało już o 8 centów. Dzisiaj jesteśmy już w okolicach 1,05 $, co jest ważnych technicznie poziomem. Jego pokonanie może otworzyć drogę nawet do parytetu.

Dzisiaj brak ważniejszych odczytów makroekonomicznych. Nie zabraknie za to wystąpień członków ciał decyzyjnych z wielu banków centralnych. Nas najbardziej będzie interesować konferencja prezesa Glapińskiego, ale oprócz niego głos zabiorą Nagel i Guindos z EBC oraz Daly, Barkin, czy Kashkari z FED.

Krzysztof Adamczak – dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Tym razem RPP nie osłabiła złotego, reakcja rynku znacznie spokojniejsza

Po całkowicie niespodziewanej decyzji RPP sprzed miesiąca o obniżce wysokości swojej głównej stopy procentowej aż o 0,75 pkt. proc. polska waluta gwałtownie słabła. Kurs EUR/PLN skoczył w przeciągu tygodniu z poziomu poniżej 4,5 PLN do prawie 4,7 PLN. Wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej – obniżka wysokości stopy referencyjnej z 6 proc. do 5,75 proc. była już zgodna ze średnią oczekiwań (chociaż rozrzut poszczególnych prognoz ekonomistów był bardzo duży), a reakcja rynku znacznie spokojniejsza. Tym razem polska waluta się umacniała. Wczoraj kurs EUR/PLN spadł o 0,49 proc., a dziś ok, godz. 9:55 tracił kolejne 0,32 proc. Rynek terminowy spodziewa się obecnie dalszego spadku wysokości krótkoterminowych stóp procentowych w Polsce o kolejne niecałe 0,5 proc. w końca roku.

Dziś o godz. 15-tek rozpocznie się konferencja prasowa prezesa NBP.

Rentowność 10-letnich obligacji polskiego rządu wzrosła wczoraj i dziś rano osiągając swój najwyższy poziom od połowy czerwca br. (5,98 proc.).

Na GPW WIG-20 zaczynał środową sesję na najniższym poziomie od kwietnia br., ale ostatecznie zakończył dzień zwyżką o 0,81 proc. Dziś ok. godz. 10:05 to odbicie było kontynuowane (+0,33 proc.). Po raz kolejny swe historyczne minimum osiągnął kurs akcji Pepco Group NV. Wśród składników mWIG-u 40 i sWIG-u 80 swe nowe cykliczne minima osiągnęły ceny akcji spółek Grenevia (dawniej FAMUR) i Grodno.

Wczoraj słabsze od prognoz dane ADP (w pozarolniczym sektorze prywatnym w USA przybyło we wrześniu br. 89 tys. zatrudnionych czyli najmniej od stycznia 2021 roku) przełożyły się spadek rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych z osiągniętego wcześniej najwyższego od 2007 roku poziomu (dziś rano 4,74 proc.).

Kurs EUR/USD stabilizował się dziś rano (0,05 proc.) po wczorajszym wzroście. Kurs USD/JPY, który we wtorek po przekroczeniu pierwszy raz od roku poziomu 150 JPY silnie spadł, co uruchomiło spekulacje o domniemanej interwencji banku centralnego lub ministerstwa finansów, trzymał się nieco poniżej poziomu 149 JPY.

Podjęty w poniedziałek przez wykres kursu Bitcoina względem amerykańskiego dolara atak na poziom 28000 USD został odparty, a dziś rano ok. godz. 10:25 kurs BTC/USD lekko spadał o 0,29 proc.

Cena kontraktów na ropę naftową silnie wczoraj spadła do najniższego od miesiąca poziomu (WTI –5,61 proc., Brent -5,62 proc.). Tłumaczono to oczekiwanym spadkiem popytu wskutek kontynuacji spowolnienia gospodarczego na świecie. Dla odmiany swój najwyższy od stycznia br. poziom zaliczył cena kontraktu na gaz ziemny na NYMEX-ie.

RPP obniżyła stopy procentowe. O ile spadną raty kredytów? [WYLICZENIA]

Październikowa obniżka głównej stopy procentowej NBP o 0,25 punktu procentowego jest mniejsza od oczekiwań części analityków. Jak sprawdzili eksperci portalu RynekPierwotny.pl jednak i ona będzie miała znaczenie w kontekście poziomu rat kredytowych.

Warto tutaj odnieść się do obliczeń sprzed niemal miesiąca. Dotyczyły one trzech przykładowych kredytów hipotecznych ze zmiennym oprocentowaniem, posiadających marżę 1,50%. Załóżmy, że oprocentowanie wspomnianych „hipotek” już spadło po uwzględnieniu przez bank stopy WIBOR 3M z samego początku października (spadek z 6,90% do 5,74%). Taka zmiana skutkowałaby następującą obniżką równej raty:

  • Kredyt o wartości 350 000 zł (25 lat) – zmiana z 2 795 zł do 2 528 zł
  • Kredyt o wartości 450 000 zł (30 lat) – zmiana z 3 428 zł do 3 067 zł
  • Kredyt o wartości 550 000 zł (35 lat) – zmiana z 4 067 zł do 3 607 zł

Możemy również założyć, że do początku przyszłego roku nie będzie kolejnych obniżek stóp procentowych NBP. Wówczas bank w styczniu 2024 r. mógłby uwzględnić WIBOR 3M na poziomie 5,50%. Związana z tym obniżka równej raty wyglądałaby następująco:

  • Kredyt o wartości 350 000 zł (25 lat) – zmiana z 2 528 zł do 2 474 zł
  • Kredyt o wartości 450 000 zł (30 lat) – zmiana z 3 067 zł do 2 994 zł
  • Kredyt o wartości 550 000 zł (35 lat) – zmiana z 3 607 zł do 3 514 zł

Dwie obniżki rat przykładowych kredytów ujmowane łącznie na pewno mogą być odczuwalne dla budżetu domowego. Ostatnia decyzja RPP przyczyni się także do wzrostu zdolności kredytowej. Jeśli weźmiemy pod uwagę standardowy kredyt mieszkaniowy ze zmienną stopą (udzielany poza programem BK 2%), to zdolność kredytowa rodziny „2+1” z dochodem netto 8000 zł po październikowym „cięciu” stóp może wzrosnąć z 425 000 zł do 435 000 zł. Podany wynik uwzględnia okres spłaty wynoszący 25 lat, maksymalny stosunek równej raty do dochodu netto na poziomie 50%, bufor na wypadek wzrostu stóp procentowych jako 2,50 punktu procentowego i spadek średniego zmiennego oprocentowania nowych kredytów mieszkaniowych z 8,00% (we wrześniu) do 7,75% (w październiku).Tab. 2 - Możliwy wpływ decyzji RPP na raty spłacanych kredytów

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Dlaczego warto zintegrować sklep Shoper? | Apilo

W dzisiejszych czasach zakładanie biznesu online to nie tylko trend, ale prawdziwa konieczność dla wielu przedsiębiorców. Jednym z popularnych narzędzi wspierających rozwój sklepów online jest platforma Shoper. Jednak kluczowym aspektem sukcesu w handlu internetowym jest umiejętna integracja z innymi narzędziami, co może przynieść szereg korzyści. W tym artykule dowiemy się, dlaczego warto zintegrować sklep Shoper i jakie możliwości daje ta platforma.

Shoper – Platforma e-commerce XXI wieku

Shoper to znana i ceniona platforma e-commerce, która umożliwia tworzenie i zarządzanie sklepami internetowymi. Jej popularność wśród przedsiębiorców stale rośnie, a to za sprawą intuicyjnego interfejsu, szerokiego wachlarza funkcji oraz łatwego dostępu do wsparcia technicznego. Jednak prawdziwy potencjał Shoper ujawnia się w pełni dopiero wtedy, gdy sklep zostaje zintegrowany z innymi narzędziami.

Korzyści z integracji

Poznaj korzyści z integracji Shoper.

Zwiększenie efektywności

Automatyzacja procesów to klucz do efektywnego prowadzenia sklepu internetowego. Integracja Shoper umożliwia automatyczne zarządzanie zamówieniami, co eliminuje ryzyko błędów ludzkich i skraca czas realizacji zamówienia. To z kolei przekłada się na zadowolenie klientów i reputację sklepu.

Dodatkowo, integracja z systemami płatności umożliwia szybką i bezproblemową obsługę transakcji online.

Rozszerzenie możliwości marketingowych

Personalizacja oferty to dzisiaj klucz do przyciągania klientów. Integracja Shoper pozwala na analizę danych klientów i dostosowanie oferty do ich potrzeb i preferencji. Dzięki temu można przyciągnąć nowych klientów i zwiększyć lojalność tych już istniejących.

Synchronizacja z narzędziami do analizy danych oraz marketingu pozwala również na prowadzenie bardziej skutecznych kampanii reklamowych i śledzenie wyników.

Elastyczność w wyborze dostawy i płatności

Klienci oczekują różnorodnych opcji dostawy i płatności. Połączenie Shoper z różnymi dostawcami oraz systemami płatności pozwala zaoferować klientom wybór, co może zwiększyć konwersję i ich zadowolenie.

Wydajność i skalowalność

Przyjrzymy się, dlaczego wydajność i skalowalność są nieodłącznymi elementami udanego sklepu online opartego na Shoper.

Wsparcie dla większej ilości produktów

W miarę rozwoju sklepu, ilość oferowanych produktów może się zwiększać. Shoper oferuje wsparcie dla dużej ilości produktów, a odpowiednia integracja pozwala na płynne zarządzanie nawet bardzo rozbudowanym asortymentem.

Optymalizacja prędkości działania sklepu

Szybkość działania sklepu online to kluczowy czynnik wpływający na doświadczenie klienta. Integracja Shoper pozwala na optymalizację prędkości działania sklepu, co jest istotne zarówno dla SEO, jak i satysfakcji użytkowników.

Rozwój sklepu w miarę wzrostu sprzedaży

Dzięki zintegrowanym narzędziom i skalowalności Shoper, sklep może rosnąć wraz z zainteresowaniem klientów. Nie trzeba obawiać się, że platforma nie będzie w stanie sprostać większemu obciążeniu.

Bezpieczeństwo i ochrona danych

Bezpieczeństwo i ochrona danych klientów to podstawa dzisiejszego handlu internetowego.

Wsparcie dla certyfikatów SSL

Bezpieczeństwo transakcji online to priorytet. Shoper oferuje wsparcie dla certyfikatów SSL, a integracja z odpowiednimi narzędziami pozwala na jeszcze lepszą ochronę danych klientów.

Zabezpieczenia przed atakami internetowymi

Sklepy online są narażone na różne rodzaje ataków internetowych. Zintegrowanie Shoper z narzędziami do monitorowania i ochrony przed atakami pozwala zminimalizować ryzyko utraty danych i przestojów w działaniu sklepu.

Koszty i opłaty związane z integracją

Przed przystąpieniem do integracji warto dokładnie rozważyć koszty z nią związane. Jednak zazwyczaj inwestycja w integrację zwraca się w postaci zwiększenia efektywności i zysków.

Jak zacząć integrację z Shoper?

Jeśli zdecydowaliśmy się na integrację, warto wybrać odpowiedniego dostawcę usług integracyjnych, zaplanować proces oraz zadbać o odpowiednie szkolenie zespołu. To kluczowe kroki w zapewnieniu sukcesu integracji.

Dlaczego warto zintegrować sklep Shoper? Podsumowanie

Integracja sklepu Shoper to kluczowy krok w rozwoju e-commerce. Daje ona przedsiębiorcom dostęp do szeregu narzędzi, które mogą znacząco zwiększyć efektywność, wydajność i bezpieczeństwo działania sklepu online. Zintegrowany sklep może lepiej sprostać oczekiwaniom klientów, co przekłada się na większe zyski i sukces w handlu internetowym.

Podsumowując, integracja sklepu z platformą Shoper to:

  • Efektywność i automatyzacja: Integracja z Shoper pozwala na automatyzację procesów, co skraca czas realizacji zamówień, eliminując ryzyko błędów i zwiększając satysfakcję klientów.
  • Rozszerzone możliwości marketingowe: Dzięki personalizacji oferty i analizie danych klientów, można przyciągać nowych klientów oraz zwiększać lojalność tych już istniejących.
  • Elastyczność i wybór: Synchronizacja umożliwia szeroki wybór dostaw i opcji płatności, co zwiększa konwersję i zadowolenie klientów.
  • Wydajność i skalowalność: Sklep na Shoper może rosnąć wraz z rosnącym zainteresowaniem klientów, zapewniając wydajność i optymalizację prędkości działania.
  • Bezpieczeństwo i ochrona danych: Integracja Shoper oferuje wsparcie dla certyfikatów SSL i narzędzi do ochrony przed atakami internetowymi, co stanowi kluczową kwestię w budowaniu zaufania klientów.
  • Rozsądne koszty i inwestycja ze zwrotem: Pomimo kosztów integracji, inwestycja ta zazwyczaj zwraca się w postaci zwiększonych zysków i efektywności operacyjnej.

Integracje od firmy Apilo

Eksperci z firmy Apilo oferują zaawansowaną platformę multichannel, która umożliwia firmom jednoczesną sprzedaż w wielu kanałach. Tego typu automatyzacja pozwala obniżyć koszty prowadzenia działaności oraz skoncentrować się na osiągnięciu celów strategicznych w prowadzeniu biznesu.

Integracje w naszej ofercie:

  • Integracje z Allegro,
  • Integracje z Shoper,
  • Integracje z Amazon,
  • Integracje z OLX,
  • Integracje z Empik,
  • Integracje z Ebay,
  • Integracje z Woocommerce,
  • Integracje z Ceneo,
  • Integracje z EMAG,
  • Integracje z InPost,
  • Integracje z DPD,
  • Integracje z UPS,
  • Integracje z Orlen Paczka.

oraz wiele innych.

Apilo sp. z o.o.
Pawia 9, 31-154 Kraków

Oddział: Tęczowa 2b, 43-340 Kozy

NIP: 937-271-51-54
REGON: 380848632
KRS: 0000741999

Telefony:
+48 12 44 66 800
+48 728 454 947

Strona WWW: https://apilo.com/pl/

Jak skutecznie przygotować się do długiej podróży samochodem?

Jazda na długim dystansie to nie tylko kwestia wytrzymałości i koncentracji, ale również starannego przygotowania. Czy wiesz, jak zabezpieczyć swój pojazd i co zabrać ze sobą, aby podróż była bezpieczna, komfortowa i jak najmniej stresująca? W tym tekście znajdziesz praktyczne wskazówki i porady, które pomogą przygotować się do długiej podróży samochodem.

Kontrola techniczna pojazdu – co warto sprawdzić przed wyjazdem?

Przed wyruszeniem w długą podróż samochodem kluczowe jest upewnienie się, że Twój pojazd jest w pełni sprawny i gotowy na wyzwania, które mogą pojawić się na drodze. Oto kilka punktów, które każdy kierowca powinien sprawdzić przed wyjazdem:

  • Opony i ciśnienie – Odpowiednie ciśnienie w oponach i ich ogólny stan to podstawa. Zbyt niskie może zwiększyć zużycie paliwa i wpłynąć negatywnie na prowadzenie pojazdu. Z kolei zbyt wysokie ciśnienie może spowodować, że opony będą się nierównomiernie zużywać. Warto również sprawdzić bieżnik i ewentualne uszkodzenia opon.
  • Poziom oleju i płynów – Płyn hamulcowy, płyn chłodniczy, olej silnikowy – są one niezbędne dla prawidłowego działania samochodu. Niezależnie od tego, czy robisz to sam, czy w warsztacie, warto zawsze przed dłuższą trasą sprawdzić ich poziom i jakość.

Inne elementy do sprawdzenia

  • Hamulce – Upewnij się, że klocki i tarcze hamulcowe są w dobrym stanie.
  • Oświetlenie – Sprawdź, czy wszystkie światła (w tym światła awaryjne) działają prawidłowo.
  • Wycieraczki i spryskiwacze – Są one niezwykle ważne, szczególnie jeśli spodziewasz się deszczu lub śniegu.

Odpowiednia kontrola techniczna przed wyjazdem może nie tylko zapewnić spokojniejszą i bezpieczniejszą podróż, ale również znacznie zmniejszyć ryzyko awarii czy drogowego zdarzenia. Dlatego też nigdy nie lekceważ tego etapu przygotowania do dłuższej trasy.

Planowanie trasy i czasu podróży

W długiej podróży samochodem jednym z najważniejszych elementów jest dokładne zaplanowanie trasy.

  • Zbadaj kilka opcji. Korzystając z map online lub nawigacji, zorientuj się, jakie są możliwe trasy i zastanów się, które będą dla Ciebie najbardziej komfortowe.
  • Uwzględnij czas podróży i ruch na drogach. Nie zawsze najkrótsza trasa jest najszybszą. Sprawdź, czy na wybranych odcinkach dróg nie są planowane remonty lub nie ma częstych korków.
  • Zaplanuj postój na nocleg. Jeśli podróż ma trwać więcej niż 6–10 godzin, zastanów się nad przerwą na nocleg. Lepiej zaplanować to z wyprzedzeniem niż szukać miejsca na ostatnią chwilę.

Regularne przerwy są kluczowe

Zaleca się robienie krótkiej przerwy co około dwie godziny jazdy. Może to być moment na rozprostowanie nóg, zjedzenie przekąski czy szybki odpoczynek. Warto korzystać z przerw także na krótkie ćwiczenia rozluźniające mięśnie i poprawiające krążenie.

Korzystanie z nawigacji

Nawigacja GPS jest nieocenionym narzędziem. Korzystaj z takiej, która oferuje informacje w czasie rzeczywistym o sytuacji na drogach, tak abyś mógł na bieżąco dostosowywać swoją trasę.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu OC

Przygotowując się do każdej podróży samochodem, jednym z najważniejszych elementów jest posiadanie aktualnego OC. Jest to obowiązkowe ubezpieczenie samochodu. Jego brak może prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych i finansowych.

Wykup dodatkowe ubezpieczenie

Podczas długiej podróży samochodem mogą przydarzyć Ci się wypadek czy kolizje – bądź zatem na nie przygotowany. W ramach Programu Pomocy z Samochodem Zastępczym i Assistance Opony możesz liczyć na holowanie auta na terenie kraju w granicach 100 km oraz otrzymasz pojazd zastępczy na maksymalnie 3 dni.

Zapoznaj się także z ubezpieczeniem Smart Casco. W ramach polisy możesz otrzymać odszkodowanie na wypadek szkody całkowitej, w przypadku kradzieży pojazdu czy uszkodzenia pojazdu przez siły natury w zależności od wybranego wariantu .

Jak i gdzie wykupić ubezpieczenie?

W LINK4 proces zakupu ubezpieczenia OC można dokonać na wiele sposobów. Za pośrednictwem kalkulatora OC masz możliwość szybkiego sprawdzenia, jaką składkę będziesz musiał zapłacić. Możesz też zadzwonić pod numer 22 444 44 44 lub spotkać się z agentem współpracującym z LINK4. Pamiętaj, że ubezpieczenie OC to nie tylko obowiązek, ale i element odpowiedzialnej i świadomej jazdy. Nie warto ryzykować – lepiej zabezpieczyć się na wszelki wypadek. Sprawdź więcej na stronie www.link4.pl.

Szczegółowe informacje o produktach, limitach i wyłączeniach, a także OWU dostępne są na stronie www.link4.pl.

Materiał powstał przy współpracy z LINK4.

Nowa europejska dyrektywa w sprawie efektywności energetycznej – mamy 2 lata na dostosowanie polskiego prawa

Centra danych będą musiały raportować emisję CO2, zużycie energii oraz wody, a w planowanych inwestycjach brać pod uwagę wpływ działalności na środowisko. Takie obowiązki na operatorów centrów danych nakłada nowa dyrektywa efektywności energetycznej (Energy Efficiency Directive) przyjęta przez Parlament Europejski i Radę. Nowe przepisy wchodzą w życie już 10 października. Państwa członkowskie UE będą miały mają 2 lata na dostosowanie prawa krajowego do nowych wymagań. Pierwszym krajem, który uruchomił prace nad nową legislacją są Niemcy.

Dyrektywa EED zawiera szereg zaleceń dla wielu sektorów rynku, w tym dla rynku teleinformatycznego, który odpowiada już za 5-9% globalnego zużycia energii i ponad 2% emisji gazów cieplarnianych. Dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej mówią o 1-1,5% globalnej energii elektrycznej, jaką zużywa aktualnie sektor data center. Jednak prognoza do 2030 roku zakłada wzrost aż do 8%. W europejskiej strategii cyfrowej już wcześniej zauważono, że należy postawić na energooszczędne oraz zrównoważone przetwarzanie i utrzymywanie danych, stąd zalecenie dotyczące transparentnej działalności tego sektora.

Centra danych będą raportować

Nowa dyrektywa sugeruje, aby wszystkie kraje członkowskie wprowadziły wymóg zbierania i raportowania danych o emisji  generowanej przez centra danych. Ale nie tylko. Nowo tworzone obiekty mają być tak zaplanowane, aby minimalizować zużycie energii i wody, stosować systemy wspierające niską emisyjność czy konsumować ciepło z odzysku. Na bazie tych zaleceń kraje członkowskie powinny stworzyć własne, szczegółowe przepisy określające poszczególne wymagania. Mają na to 2 lata.

Nowa unijna dyrektywa ma na celu zmniejszenie zużycia energii o 11,7% do 2030 roku. Obowiązkiem raportowania nt. zużycia energii, wody i emisji oraz realizacji zielonych inwestycji zostaną objęte wszystkie centra danych o mocy przekraczającej 500 kW. Małe, brzegowe centra danych mają zazwyczaj moce energetyczne na około 1 MW, a tradycyjne obiekty dysponują mocą na poziomie nawet kilkadziesiąt mega wattów (MW). Oznacza to, że regulacjom podlegać będzie ogromna większość zarówno już wybudowanych obiektów, jak i tych planowanych – zaznacza Wojciech Stramski, CEO spółki Beyond.pl. – Krajowe regulacje mogą być jednak jeszcze bardziej restrykcyjne, czego najlepszym przykładem są Niemcy. W wypracowywanych regulacjach pułap raportowania chcą nałożyć na centra danych o mocy 300 kW – dodaje Wojciech Stramski.

Efektywność energetyczna priorytetem

Celem nowego prawa jest zmniejszenie zużycia energii w UE do 2030 o 11,7%. Każdy kraj członkowski będzie musiał oszacować swój orientacyjny wkład krajowy. Dodatkowo, poziom rocznych oszczędności energii ma systematycznie rosnąć: z obecnego 0,8% do 1,3% (w latach 2024–2025), następnie 1,5% (2026–2027) i 1,9% od 2028 r.

Nowa dyrektywa wprowadza szereg środków wspierających przyspieszenie „zielonych” działań. W tym przyjęcie ogólnej zasady „efektywność energetyczna przede wszystkim”, która ma obowiązywać nie tylko w polityce energetycznej, ale generalnie. Wyszczególnione są zalecenia dla różnych sektorów – publicznego, budowlanego, a wśród promowanych rozwiązań jest m.in. zielona mobilność oraz rozwój infrastruktury dla pojazdów elektrycznych. Dla sektora ITC i data center zalecenia obejmują np. raportowanie zainstalowanej mocy, ilości danych, zużycia energii, PUE (czyli wskaźnika efektywności energetycznej), wykorzystania ciepła odpadowego, zużycia wody i wykorzystanie energii odnawialnej.

– Te zapisy są bardzo potrzebne, bo wymuszają na operatorach określone działania i wprowadzają do naszej branży konieczną transparentność, z drugiej strony są korzystne dla klientów. Znając parametry energetyczne centrów danych, będą wybierać operatorów konsumujących mniejszą ilość prądu i będą płacić mniej za usługi kolokacyjne. Raportowanie może być jednak wyzwaniem dla operatorów, szczególnie tych, którzy do tej pory nie analizowali swoich wskaźników środowiskowych – zwraca uwagę Wojciech Stramski z Beyond.pl.

Niemcy dostosowują prawo jako pierwsze

Niemcy jako pierwsze w UE uruchomili prace nad nową legislacją. Ustawa o usługach energetycznych zawiera przepisy regulujące obowiązki energetyczne niemieckich centrów danych o mocy wyższej niż 300 kW oraz wprowadza grzywnę w przypadku nieprzestrzegania przepisów.  

Według wypracowywanych regulacji, od 1 stycznia 2024 r. operatorzy centrów danych powinni pokrywać minimum 50% zużycia energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Centra danych, które już funkcjonują bądź rozpoczną działalność przed 1 lipca 2026 r. będą musiały osiągać efektywność zużycia energii (PUE) mniejszą lub równą 1,5. Od 1 lipca 2030 r. efektywność zużycia energii musi być mniejsza lub równa 1,3. Kto nie spełni tego wymogu, będzie podlegał karze grzywny w wysokości do 100 tys. EUR. Efektywność zużycia energii (tzw. wskaźnik PUE) to stosunek całkowitego zapotrzebowania centrum danych na energię vs zapotrzebowanie na energię konieczną do utrzymania urządzeń IT utrzymywanych w obiekcie.

– Gdyby analogiczne przepisy weszły w życie w Polsce, to istotna część obiektów nie spełniłaby wymagań. Podam przykład: nasze główne centrum danych w Poznaniu zbudowaliśmy z myślą o jak najwyższej efektywności energetycznej. Już w 2016 r. osiągnęliśmy wartość efektywności energetycznej (PUE) na poziomie 1.2. Aktualnie średnia wartość PUE w Polsce to 1.4-1.6, a w przypadku wielu serwerowni firmowych, te wartości są znacznie wyższe. W najbliższych latach będziemy więc świadkami kosztownej modernizacji już wybudowanych obiektów lub ich zamykania. Z kolei klienci będą rezygnować z utrzymywania własnych centrów danych i przenosić infrastrukturę do centrów danych spełniających wymagania regulacyjne – zwraca uwagę Wojciech Stramski, CEO Beyond.pl. 

Zaległości biznesu wobec kontrahentów i banków przekroczyły 42,5 mld zł

Choć w III kw. nieznacznie ubyło firm skarżących się na niesolidnych partnerów biznesowych, to zaległości przedsiębiorstw wzrosły i to mocno – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK. Przeterminowane zobowiązania biznesu wobec kontrahentów i banków tylko w dwa wakacyjne miesiące podwyższyły się o 1,25 mld zł i na koniec sierpnia przekroczyły 42,5 mld zł. Jednocześnie odsetek firm informujących o ponad 60-dniowych opóźnieniach w spływie należności spadł z 42 proc. w II kw. do 35 proc. w III kw. – pokazuje cykliczne badanie „Skaner MŚP, zatory płatnicze firm”. Ale poprawę w tym względzie notuje budownictwo i usługi. Reszta branż nie widzi zmian na lepsze.  

Wzrost zaległości przedsiębiorstw w tym roku zdecydowanie przyspieszył, a lipiec należał do rekordowych miesięcy. W tym czasie na kontach przedsiębiorstw pojawiło się ponad 1 mld zł dodatkowych przeterminowanych płatności na rzecz dostawców i banków. Licząc od początku roku do końca sierpnia, nieopłacone należności podwyższyły się o ponad 3 mld zł do 42,5 mld zł. Problemy ma 313,25 tys. firm (aktywnych, zawieszonych i zamkniętych), o 1,9 tys. więcej niż na koniec ub.r. Na statystyki mają wpływ wierzytelności zgłoszone do rejestru dłużników prowadzonego przez BIG InfoMonitor oraz widoczne w bazie BIK opóźnione o min. 30 dni na kwotę co najmniej 500 zł kredyty. – Kredyty psuły się ostatnio w największym stopniu w mikro firmach z branż usługowej i handlowej. W przypadku małych i średnich przedsiębiorstw wzrosła wartość kredytów przeterminowanych w handlu i produkcji. Poprawę terminowej obsługi swoich zobowiązań kredytowych odnotowały natomiast firmy usługowe i budowlane. Wielkość przedsiębiorstwa ma spore znaczenie dla jakości obsługi kredytów. Im mniejsza skala działalności, tym większe są problemy ze spłatą rat i innych zobowiązań – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Liczba raportów sprawdzających firmy wzrosła o jedną piątą

– Niestety warunki gospodarcze nie sprzyjają biznesowi i dane na temat zaległości są tego najlepszym dowodem. Pogarsza się kondycja finansowa firm, spada też wzajemne zaufanie. Przedsiębiorcy stają się ostrożniejsi, gdy w grę wchodzi sprzedaż z odroczoną płatnością i częściej niż wcześniej decydują się sprawdzać kontrahentów, czy ci nie są dłużnikami. W tym roku liczba pobieranych przez biznes raportów o innych firmach, w porównaniu z zeszłym rokiem, wzrosła o 20 proc. – dodaje Sławomir Grzelczak.

Powodów by sprawdzać jaka jest kondycja płatnicza klienta i dostawcy, którego niesolidność też może mocno zaszkodzić, nie brakuje. Wystarczy podać, że w transporcie od początku roku przybyło 1,2 tys. niesolidnych dłużników, a w przemyśle i działalności profesjonalnej i naukowej po ponad 600. Nawet w budownictwie, gdzie suma zaległości zmieniła się tylko nieznacznie, firm z przeterminowanymi zobowiązaniami jest o ponad 500 więcej niż na koniec 2022 r. Długi piętrzą się i czekają na poprawę płynności finansowej głównie w przedsiębiorstwach z obszaru Działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej (m.in. holdingi, architekci, doradztwo, badania i rozwój oraz projektanci). Zaległości tej branży wzrosły o 15 proc., czyli dwa razy bardziej niż ogółu firm. Ponad 11 procentową zmianę odnotowały biznesy z kategorii Informacja i komunikacja, 10 procentową – Transport oraz Obsługa rynku nieruchomości, ponad 9 procentową – Przemysł i Handel, a niewiele mniej Zakwaterowanie i gastronomia.

– Na razie nie zanosi się, by w najbliższym czasie pojawiły się powody do poprawy sytuacji, szczególnie firm skupionych na sprzedaży na rynku wewnętrznym, bo konsumpcja wciąż utrzymuje się na niższym poziomie niż w zeszłym roku. Obecnie o lepszych perspektywach mogą myśleć co najwyżej wspierani słabym złotym eksporterzy oraz część firm budownictwa, korzystająca na ożywieniu, jaki wywołał Kredyt 2 proc. – przewiduje Sławomir Grzelczak.

Jak podaje GUS, we wrześniu reprezentanci branż – Przemysł, Budownictwo, Handel hurtowy, Handel detaliczny, Transport i gospodarka magazynowa, Zakwaterowanie i gastronomia, Informacja i komunikacja, Finanse i ubezpieczenia – ocenili koniunkturę podobnie lub gorzej niż przed miesiącem. I wszędzie poza handlem detalicznym, wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury znajduje się poniżej średniej długookresowej. W skali roku w większości prezentowanych obszarów gospodarki coraz bardziej dokucza niedostateczny popyt (przede wszystkim w zakwaterowaniu i gastronomii) oraz wysokie koszty zatrudnienia. Zmalało natomiast poczucie niepewności ogólnej sytuacji gospodarczej, choć nadal utrzymuje się ono na wysokim poziomie. Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej donosi z kolei o rekordowej liczbie ogłaszanych każdego miesiąca restrukturyzacji firm. Dłużnicy najczęściej uruchamiają postępowanie o zatwierdzenie układu w trybie uproszczonym.

upadłości transport

Źródło: COIG

Ponad połowa firm handlowych ma problemy z terminowym uzyskaniem płatności od kontrahentów

Nie bez znaczenia dla kłopotów z regulowaniem zobowiązań jest to, jak wygląda ściągalność należności, a ta ostatnio nieco się poprawiła, ale niestety nie wszystkim. W porównaniu z II kw. odsetek firm skarżących się, że w ostatnim półroczu musieli czekać co najmniej dwa miesiące na płatność, spadł z 42 do 35 proc., wynika z cyklicznych badań sektora MŚP wykonanych przez Instytut Keralla Research dla BIG InfoMonitor. Zmiana to głównie zasługa budownictwa, gdzie udział podmiotów informujących, że mają tego typu problemy spadł do rekordowo niskiego poziomu 9 proc. Poprawę zgłaszają też firmy usługowe, gdzie w II kw. problemy miało ok. 40 proc. firm, a w kolejnym 23 proc.

problemy z terminowym uzyskaniem płatności od kontrahentów

problemy z terminowym uzyskaniem płatności od kontrahentów 2

Źródło: Badanie Skaner MŚP zatory płatnicze dla BIG InfoMonitor

W pozostałych sektorach sytuacja była zbliżona do tej z wiosny, w przemyśle co trzecia firma zmagała się z niesolidnymi klientami, w transporcie niemal 4 na 10, a w handlu ponad połowa. W ostatniej z branż od dłuższego już czasu rozliczenia B2B przedstawiają się najgorzej.

Choć według cokwartalnego badania Skaner MŚP na temat zatorów płatniczych, niemal każda firma, bo ok.  90 proc. informuje, że ma klientów, którym zdarza się płacić po terminie. Do sytuacji, w której opóźnienia przekraczają 30 dni dopuszcza co druga, a problemów ciągnących się dłużej niż 60 dni doświadcza więcej niż w co trzecia. – Choć cierpliwość to ogromna zaleta, w takich sytuacjach zupełnie się nie sprawdza. Czekanie pokazuje jedynie, że ktoś może sobie pozwolić na przekładanie naszej faktury na później, a pieniądze w pierwszej kolejności dostają ci, którzy się o nie upominają:  firmy, które na swoich fakturach mają pieczęć informująca, że w razie braku spłaty dłużnik zostanie wpisany do rejestru dłużników BIG; firmy, które dzwonią, rozmawiają, informują, że mogą wpisać kontrahenta do rejestru dłużników, czy przedsiębiorcy wysyłający wezwanie do zapłaty z zapowiedzią wpisu do rejestru, co zresztą naprawdę nieźle działa. Prawie połowa odzyskuje pieniądze w ciągu 14 dni od wysłania wezwania, pokazują badania wśród MŚP – mówi Sławomir Grzelczak.

Badanie zrealizowane w ramach projektu „Skaner MŚP”, przez Instytut Keralla Research, prowadzone co kwartał wśród mikro, małych i średnich firm. Próba = 500, technika: wywiady telefoniczne, termin: lipiec 2023

Columbus przedstawił nową strategię rozwoju na lata 2023-28

W strategii biznesowej na lata 2023-28 Columbus wyznacza krótko- i długoterminowe cele. Porządkuje też plany ekspansji zagranicznej oraz działalności na rynku BESS.

Opublikowana strategia Columbus wskazuje na kilka kluczowych obszarów, w których Zarząd widzi potencjał długoterminowego rozwoju Grupy, budowania rynkowej wartości i wypracowywania zysku. Przedtem jednak Columbus skupi się na realizacji celów krótkoterminowych, tzw. quick-wins, do których zalicza: ustabilizowanie i rozwój sprzedaży dla domów i biznesu w Polsce, ekspansja zagraniczna na kolejne rynki tj. Słowenię i Chorwację,  znaczące lub całkowite zredukowanie finansowania od inwestora DC24 ASI, pozyskanie strategicznego inwestora do realizacji wielkoskalowych magazynów energii, wejście na kolejne rynki krajów CEE, komercjalizację produktów Columbus Technologies (również za granicą), budowę i sprzedaż farm fotowoltaicznych oraz wdrożenie sprzedaży direct, czyli sprzedaż online do klienta końcowego.

W naszej nowej strategii dążymy do wyodrębnienia każdego z 3 głównych filarów działalności Columbus – po to, aby transakcje realizowane np. w wielkoskalowych aktywach nie przykrywały rzeczywistych osiągnięć naszego core biznesu, jakim jest sprzedaż instalacji fotowoltaicznych dla klientów indywidualnych, biznesowych i sektora public komentuje Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A. – Nowością w pierwszym filarze będzie uruchomienie kanału sprzedaży online oraz usługi Reseller, czyli serwisowania i hurtowej sprzedaży urządzeń OZE. Drugi filar, Columbus Assets, obejmie rozwój projektów farm fotowoltaicznych w Polsce i za granicą, a także budowę wielkoskalowych magazynów energii. Tu nowością będzie cel, jakim jest zbudowanie unikatowej kompetencji projektowania, budowy i zarządzania wielkoskalowymi magazynami energii. Z kolei trzeci filar – Columbus Technologies, skupi się na komercjalizacji naszych produktów technologicznych, nad którymi pracujemy od 4 lat, a od 2 lat rozwija nasz Dział R&D, tj. PowerHouse HEMS, Regulator Napięcia, SCADA czy technologia Smart-Node. Również zamierzamy zacieśnić współpracę i zbudować jeszcze większą synergię z Saule Technologies.

W planach strategicznych Zarząd Columbus mocno podkreśla rolę wielkoskalowych magazynów energii w przyszłych, długoterminowych zyskach.

Obecnie posiadamy projekty na 724 MW magazynów energii, z których 398 MW ma wydane warunki przyłączenia, a jeden projekt, na 133 MW ,jest po wygranej aukcji na rynku mocy. Zakładamy dalszy rozwój portfela inwestycyjnego wielkoskalowych magazynów energii, które są kluczowe dla przyszłościowego systemu energetycznego twierdzi Dawid Zieliński.

Wśród długoterminowych celów strategicznych Columbus uwagę przykuwa ekspansja zagraniczna. Grupa zamierza dostarczać usługi montażu, sprzedaży i opieki posprzedażowej dla fotowoltaiki, pomp ciepła, magazynów energii oraz stacji ładowania pojazdów elektrycznych dla sektorów residential, business i public w Europie Środkowo-Wschodniej. Do końca 2028 r. Columbus chce uruchomić pełne portfolio swoich usług w: Czechach, Słowacji, Słowenii i Chorwacji oraz – jeśli sytuacja na to pozwoli – w Ukrainie.

W pięcioletniej perspektywie rozwoju i realizacji strategii biznesowej stawiamy przed sobą cele, które na stałe umocnią naszą pozycję w regionie CEE. Jednym z nich jest zbudowanie unikatowego know-how w zakresie projektowania, budowy i obsługi wielkoskalowych magazynów energii. Innym celem, którego realizacja marzy mi się od kilku lat, i z powodu którego inwestuję środki w rozwój Działu R&D, jest wdrożenie technologii dla wirtualnego prosumenta, a tym samym otwarcie dostępności do ekosystemu Columbus dla klientów mieszkających w zabudowie wielorodzinnej wyznaje Dawid Zieliński.

Rynek pracy w branży finansów i nieruchomości: co czeka pracowników i pracodawców?

Branża finansów i nieruchomości nieustannie ewoluuje, stając przed wyzwaniami związanymi z postępująca technologią, cyberbezpieczeństwem, dostępnością usług czy obsługi, ale też zobowiązaniami ESG. Wszystko to przekłada się na rynek pracy tego sektora, jak również oczekiwania firm wobec zatrudnionych, a także przyszłych kandydatów. Siedem najważniejszych, globalnych trendów finansów i nieruchomości oraz ich wpływ na miejsca pracy przedstawia raport ManpowerGroup „Financials & Real Estate World of Work”.

Dane zaprezentowane w opracowaniu ManpowerGroup pokazują, że zarówno pracowników jak i firmy czekają w przyszłości niemałe zmiany. Do głównych trendów rozwojowych tego obszaru należą bowiem skupienie na nowej roli klienta i konsumenta, konieczność digitalizacji oraz dywersyfikacji usług, rozwój strategii ESG, walka z cyberprzestępczością oraz wzmacnianie talentów. Niezależnie od wyzwań stojących przed branżą, raporty dotyczące sektora pokazują, że pracodawcy obszaru finansów i nieruchomości chcą w ostatnich miesiącach tego roku powiększać swoje zespoły.

Polska branża finansów i nieruchomości chce zatrudniać

O rozwoju i apetycie firm na pozyskanie pracowników tego obszaru w Polsce mówi także raport Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia. Dane wskazują na to, że w IV kwartale 2023 roku 32% pracodawców sektora finansów i nieruchomości znad Wisły deklaruje chęć powiększania zespołów, 6% z nich liczy się z koniecznością redukcji etatów, a 47% organizacji nie przewiduje zmian w strukturach. Prognoza netto zatrudnienia dla tej branży, będąca odzwierciedleniem nastrojów rekrutacyjnych firm na czas od lipca do końca września to +26%, co stanowi najwyższy wynik na ostatnie miesiące tego roku, spośród 8 analizowanych sektorów.

Zdaniem Marty Szymańskiej, ekspertki rynku pracy oraz manager zatrudnienia stałego w Manpower, ostatnie lata przyniosły dynamiczne zmiany kształtujące branżę finansów i nieruchomości, a prognoza zatrudnienia netto na poziomie 26% sugeruje, że ten sektor przeżywa czas dużego rozwoju. – Kandydaci, którzy chcą pozostać atrakcyjnymi na rynku pracy powinni wykazywać się elastycznością, biegle operować nowoczesnymi narzędziami komunikacji, być otwarci na nowinki technologiczne i gotowi do ciągłego rozwoju. Są to niewątpliwie kompetencje, które pozostają na szczycie listy pożądanych kompetencji i stale zyskują na znaczeniu. Pracodawcy natomiast muszą zadbać o miejsce pracy sprzyjające dobrostanowi pracowników i uwzględnić nacisk kandydatów na działania z zakresu ESG, ich strategię, ale też realizację już na etapie rekrutacji. Przyszłość branży finansów i nieruchomości obiecuje nie tylko rozwój, ale i rewolucję. Wyzwania w obszarze rynku pracy są wielowymiarowe, a sukces firm wymaga elastyczności, gotowości do nauki, a także dostosowywania się do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Lojalność klienta, postęp technologiczny, zdywersyfikowane portfolio usług, cyberbezpieczeństwo i ESG stają się to kluczowe elementy tego procesu – podkreśla ekspertka.

Walka z cyberprzestępczością najwyższym priorytetem

Jednym z najważniejszych wyzwań sektora finansów i nieruchomości jest cyberbezpieczeństwo. Ponieważ liczba cyberataków, ich zaawansowanie i spryt przestępców stale rosną, coraz ważniejsze staje się dalsze ulepszanie zabezpieczeń organizacji w tym obszarze. Rynek finansów i nieruchomości od lat stoi przed tym wyzwaniem, a ciągle rozwijające się narzędzia sztucznej inteligencji mają potencjał do tego, by wesprzeć organizacje w tym zadaniu. IBM szacuje, że średni koszt naruszenia bezpieczeństwa danych na całym świecie wynosi 4,35 miliona dolarów. W USA straty te są jeszcze wyższe i wynoszą średnio 9,44 miliona dolarów. Incydenty te mają zatem duże przełożenie na wyniki finansowe firm. Jak podaje Światowe Forum Ekonomiczne, w 2015 roku globalne szacunkowe szkody poniesione w wyniku cyberprzestępczości, łącznie z kosztami odzyskiwania danych oraz wprowadzania zmian, opiewały na 3 biliony dolarów. Przez kolejne 6 lat kwota ta wzrosła do 6 bilionów. Szacuje się, że do 2025 koszty mogą osiągnąć sumę nawet 10,5 biliona dolarów. Według CrowdStrike, sektor finansowy był drugim najczęściej atakowanym przez cyberprzestępców sektorem przemysłu.

Najwyższej klasy nowe technologie łączą siły z niezastąpionymi cechami ludzi

Współczesny konsument oczekuje pozytywnych doświadczeń związanych z daną marką, niezależnie od tego, czy korzysta z aplikacji mobilnej, strony internetowej, czy odwiedza stacjonarną siedzibę. Jak pokazuje opracowanie ManpowerGroup, jest to obszar, w którym należy połączyć zarówno nowe technologie, jak i konieczność kontaktu z ludźmi. Accenture podaje, że 67% konsumentów we wszystkich grupach wiekowych uważa, że lubi widzieć oddziały w swojej najbliższej okolicy, bowiem ich zdaniem świadczy to o stabilności i dostępności danego banku, a w ostatnich 12 miesiącach chętniej otwierali konta czy korzystali z pomocy doradców stacjonarnie, niż za pośrednictwem jakiegokolwiek innego kanału komunikacji. Z drugiej strony, świat idzie w kierunku digitalizacji bankowości oraz finansów. McKinsey mówi o tym, że pomiędzy rokiem 2018 a 2021 liczba bezgotówkowych transakcji płatności detalicznych wzrosła na całym świecie, osiągając łączną roczną stopę wzrostu wynoszącą 13%, a na rynkach wschodzących odsetek ten wyniósł 25 procent. Na znaczeniu zyskuje również różnicowanie wartości banku poprzez łatwość obsługi, dodatkowe usługi finansowe, czy bonusy dla klientów. Dzieje się tak ze względu na to, że banki konkurują o udział w portfelach innych firm, takich jak np. ApplePay.

– Lojalność klienta to nie tylko fundament biznesu, ale także klucz do przyciągania i zatrzymywania talentów. Najlepsi pracownicy chcą być częścią firmy, która buduje swój pozytywny wizerunek i cieszy się uznaniem klientów. Dlatego zadbanie o ten aspekt staje się nieodzowne, co z kolei oznacza wzrost zapotrzebowania na ekspertów z zakresu Customer Experience, zarówno w placówkach, jak i świecie online. Ponadto, rynek pracy jest teraz miejscem, gdzie doświadczenie i eksperckość muszą łączyć się z technologią. Wynika to z faktu, że nowoczesne technologie, takie jak sztuczna inteligencja, automatyzacja i robotyzacja procesów, są coraz bardziej zintegrowane ze strukturami korporacyjnymi – dodaje Marta Szymańska

ESG to już nie wybór, a konieczność

ESG zyskuje na znaczeniu także w branży finansów i nieruchomości. Bank of America prognozuje, że całkowite roczne globalne inwestycje instytucji finansowych, które są niezbędne do osiągnięcia zerowej emisji netto do 2050 roku, będą musiały wzrosnąć do 4 bilionów dolarów rocznie w ciągu najbliższych 7 lat. Jednocześnie inwestorzy i inni interesariusze coraz częściej postrzegają działania ESG jako wyznacznik biznesowy. Dane PwC mówią o tym, że 76 konsumentów byłoby skłonnych do zerwania relacji z organizacjami, które źle traktowałyby pracowników, społeczności lub kwestie związane ze środowiskiem. Ma to także przełożenie na oczekiwania kandydatów wobec organizacji.

– Istotnym kierunkiem rozwoju są także zagadnienia związane z ESG. Prognozowany jest ogromny wzrost inwestycji w tym obszarze, co naturalnie skupi uwagę na rozwoju nowych stanowisk związanych ze strategią „zero emission”. Specjaliści ds. raportowania niefinansowego, eksperci ds. zrównoważonego budownictwa będą mogli liczyć na wiele oferta pracy, a także możliwości rozwoju zawodowego. Trend ten nie ogranicza się jedynie do „zielonych stanowisk pracy”, lecz wprowadza „zielone kompetencje” jako integralny element rynku pracy. Oznacza to, że pożądani w tym obszarze będą kandydaci, którzy wyróżniają się m.in. świadomością oraz szacunkiem dla środowiska, rozumieniem ekologicznych rozwiązań, innowacyjnością w zidentyfikowaniu zielonych możliwości, czy też posiadają umiejętności strategiczne i przywódcze, aby wspomóc kadrę menadżerska w stworzeniu warunków sprzyjających rozwojowi miejsca pracy – podsumowuje ekspertka Manpower.

Zadłużenie mikrofirm rośnie. To skutek rosnących kosztów i osłabienia popytu

Aż 2/3 zadłużonych firm widniejących w Krajowym Rejestrze Długów to przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą (JDG). Są winni wierzycielom 4,92 mld zł – o 442 mln zł więcej niż w końcówce ub.r. i o 604 mln zł niż rok temu. Sami mają do odzyskania od klientów 900 mln zł – najwięcej od dużych firm.

Według danych ZUS (aktywni płatnicy składek na ubezpieczenie zdrowotne) JDG-i stanowią największą grupę podmiotów działających na rynku. Na koniec I kwartału 2023 r. w ZUS-ie figurowało ich ponad 2,46 mln. W I kwartale 2023 r. do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej wpłynęło ponad 80 tys. wniosków o założenie jednoosobowej działalności gospodarczej. To wzrost o przeszło 6 proc. rok do roku. W dodatku zaobserwowano przewagę zakładanych firm nad zamykanymi, na co wpływ mieli Ukraińcy, którzy w Polsce otwierają własne biznesy.

Choć ogólna liczba zarejestrowanych JDG-ów rośnie na przestrzeni lat, to w ujęciu rocznym się zmniejszyła. Z danych CEiDG wynika, że w całym minionym roku zarejestrowano przeszło 463 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych, ponad 193 tys. zamknięto, a 347 tys. zawieszono. W ciągu roku ubyło więc ponad 77 tys. jednostek. Eksperci przewidują, że liczba likwidacji i zwieszeń wzrośnie na przełomie III i IV kwartału tego roku, bo wtedy skumulują się skutki problemów, które przez długi czas narastały w gospodarce.

Mały biznes z problemami

W bazie danych KRD widnieje ponad 163 tys. mikroprzedsiębiorstw, które mają do oddania swoim kontrahentom 4,92 mld zł. Średnie zadłużenie każdego z nich sięga 32,2 tys. zł, choć rok wcześniej wynosiło 27 tys. zł. Najgorzej sytuacja wyglądała w pierwszym okresie pandemii, czyli 2020 r., kiedy JDG-i miały do spłaty aż 6,5 mld zł, a w KRD było ich wpisanych 194,6 tys.

Obecne warunki gospodarcze nie sprzyjają mikroprzedsiębiorcom. Główne przeszkody to: wzrost kosztów działalności, ogromne podwyżki cen paliw i energii oraz inflacyjne oczekiwania płacowe. Ale nie tylko.

– Przedsiębiorcom szczególnie doskwierają zmiany w prawie, zwłaszcza podatkowym, a także zatory płatnicze. Do tego drożejące kredyty i ograniczone możliwości uzyskania finansowania nie pomagają w rozwijaniu biznesu. Jednoosobowe działalności gospodarcze często borykają się z nieprzewidywalnymi i nieregularnymi dochodami, co sprawia, że utrzymanie płynności finansowej jest trudniejsze. Do braków w budżecie prowadzi także sezonowość lub wahania popytu, które dla małych firm są szczególnie mocno odczuwalne. Wpływ na zadłużenie ma również odejście jednego dużego klienta, który zapewniał stabilne przychody – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Handel, transport i budownictwo najbardziej obciążone

W najgorszej sytuacji są mikrofirmy z branży handlowej, które mają blisko 1,3 mld zł długów, następnie transportowe – 798 mln zł i budowlane – 775 mln zł.

Nasze niedawne badanie „Barometr wydatków firmowych” pokazuje, że co 5. mikrofirma handlowa źle ocenia swoją kondycję biznesową. To najwięcej negatywnych wskazań spośród wszystkich badanych branż. Za negatywnymi ocenami jednoosobowych działalności handlowych stoi co najmniej kilka czynników: malejąca konsumpcja i wysokie koszty działalności, bardzo długie terminy płatności na fakturach, zatory płatnicze i wzajemne zadłużenie w tej branży. To wyraźnie nadwyręża płynność finansową najmniejszych firm działających w handlu – wyjaśnia Emanuel Nowak, ekspert NFG.

Najwięcej zadłużonych mikrofirm ma siedzibę w województwie mazowieckim – 26,5 tys. podmiotów ma 867 mln zł niezapłaconych zobowiązań. Drugie miejsce zajmują JDG-i ze Śląska – 20,5 tys. mikroprzedsiębiorstw zalega na 619 mln zł. Podium zamyka Wielkopolska, gdzie 16,6 tys. podmiotów powinno oddać 549 mln zł.

Rekord zadłużenia należy do przedsiębiorcy z województwa mazowieckiego, który prowadzi działalność transportowo-magazynową. Ma on do oddania 7,3 mln zł, z czego blisko 1/3 to zaległości wobec sieci stacji paliw.

Kredyty i leasing trudne do spłacenia

Lista wierzycieli, którym mikroprzedsiębiorcy są winni najwięcej pieniędzy, wygląda podobnie jak w przypadku dużych firm. Największe zadłużenie, 2,27 mld zł, mają oni wobec funduszy sekurytyzacyjnych, które odkupiły długi od pierwotnych wierzycieli, głównie od banków, a także operatorów telefonicznych i towarzystw ubezpieczeniowych. Drugim największym wierzycielem JDG-ów jest sektor finansowy (banki, firmy leasingowe), któremu jednoosobowe firmy muszą oddać 1,1 mld zł. To zestawienie obrazuje, że największym problemem dla mikroprzedsiębiorców jest finansowanie działalności – niespłacane kredyty i leasingi to największa część ich długów. JDG-i zalegają też ze spłatą zaległości wobec firm branży handlowej – 485,7 mln zł, agencji reklamowych – 279,6 mln zł i firm przetwórstwa przemysłowego – 128 mln zł.

Jak pokazuje badanie „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach”, przeprowadzone przez TGM Research na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso w styczniu 2023 r. wśród mikro-, małych i średnich firm, co 5. z nich płaci z poślizgiem, bo nie dostaje pieniędzy od kontrahentów. Dla 68 proc. podmiotów zatory płatnicze są barierą w prowadzeniu działalności gospodarczej. Przedsiębiorstwa czekają na zapłatę średnio 22 dni od upływu terminu wskazanego na fakturze.

Czas gra na korzyść dłużnika. Im dłużej pozwalamy mu nie płacić, tym trudniej potem odzyskać od niego pieniądze. Niestety mikroprzedsiębiorcy popełniają wciąż ten sam błąd. Dają się zwodzić obietnicami i zwlekają z bardziej stanowczym upomnieniem się o swoje pieniądze, aż brak pieniędzy zaczyna uderzać w działalność ich firmy – podsumowuje Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

JDG-i nie płacą JDG-om

Aby uzyskać pełny obraz sytuacji finansowej, należy spojrzeć na jednoosobowe działalności gospodarcze jako wierzycieli. Mają one do odzyskania od klientów aż 900 mln zł. Najwięcej, bo 385 mln zł, są im winne spółki prawa handlowego – z reguły to średnie i duże firmy. Niemałą sumę powinny oddać mikroprzedsiębiorcom także same JDG-i. To aż 317 mln zł. Co ciekawe, 158 mln zł zalegają im konsumenci.

ESG: wyzwanie i szansa dla ubezpieczycieli

Konsekwencje zmian klimatycznych stają się coraz większym zagrożeniem dla europejskich konsumentów. Gwałtowne zjawiska pogodowe oraz prawne wymogi środowiskowe mogą z kolei utrudniać dalsze funkcjonowanie firmom, które nie zawsze odpowiednio zabezpieczają się przed ryzykiem. Przedstawiciele firm ubezpieczeniowych, którzy wzięli udział w konferencji „Ubezpieczenia: Sprzedaż, Innowacje, Ryzyko 2023” uważają, że sektor ten może odegrać istotną rolę w rozwoju europejskiej gospodarki poprzez edukowanie konsumentów i przedsiębiorców z zakresu ESG. Partnerem wydarzenia była firma doradcza Deloitte.

Jednym z tematów dyskusji odbywających się w ramach organizowanej przez Centrum Myśli Strategicznych konferencji były wyzwania dla polskiego i europejskiego rynku ubezpieczeniowego, związane z rosnącym znaczeniem kwestii zrównoważonego rozwoju. Pod koniec września br.  przedstawiciele firm ubezpieczeniowych oraz instytucji finansowych zgromadzili się w Centrum Giełdowym celem omówienia roli czynników środowiskowych (environmental), społecznych (social) oraz dotyczących kwestii ładu korporacyjnego (governance) w transformacji sektora ubezpieczeniowego.

ESG szansą dla branży

Punktem wyjściowym dyskusji były dane Europejskiego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych (EIOPA) dotyczące luki ubezpieczeniowej. Jest to różnica między stratą ekonomiczną powstałą wskutek zdarzeń podlegających ubezpieczeniu a kwotą wypłaconych w ich efekcie odszkodowań, mogących służyć pokryciu owej straty. Okazuje się, że obecnie średni odsetek ubezpieczonych strat związanych z katastrofami klimatycznymi w Europie wynosi zaledwie 25 proc. Eksperci zgodzili się, że taka różnica stanowi przykład tego, jak ważne zadanie do wykonania mają ubezpieczyciele m.in. w obszarze działań prewencyjnych oraz uświadamiania konsumentów w zakresie istotności ubezpieczeń dla codziennego funkcjonowania.

– Sektor ubezpieczeniowy ma dzisiaj do odegrania kluczową rolę we wspieraniu konsumentów oraz przedsiębiorstw w ochronie przed zdarzeniami związanymi ze zmianami klimatu. Równie istotne jest zwiększanie wiedzy uczestników rynku o polisach chroniących przed konsekwencjami finansowymi katastrof naturalnych. Nie bez znaczenia pozostaje również realne wsparcie dla konsumentów poprzez tworzenie produktów i usług dostosowanych do dzisiejszych realiów, co z kolei może stanowić unikalną szansę na dalszy rozwój sektora – mówi Irena Pichola, partner, lider zespołu doradztwa ds. zrównoważonego rozwoju w Europie Środkowej, Deloitte.

Podczas debaty podkreślono również rolę firm ubezpieczeniowych jako inwestorów. Jako jeden z najważniejszych dostarczycieli kapitału na rozwój, sektor ten może przyczynić się do osiągnięcia celów zrównoważonego rozwoju w takich obszarach gospodarki jak np. energetyka. Zaznaczono, że chodzi nie tylko o kwestie zapewnienia finansowania, ale również wyraźną komunikację kryteriów wyboru inwestycji, które mogą zostać uznane za zrównoważone. Zdaniem panelistów dzielenie się wiedzą w tym zakresie może także pomóc ograniczyć zjawisko greenwashingu.

Wyznaczenie właściwej drogi w kierunku zrównoważonego rozwoju jest z jednej strony wyzwaniem, a z drugiej szansą dla sektora. Dzięki swojej wiedzy ubezpieczyciele mogą oferować nowe produkty i usługi, umożliwiające uzyskanie przez konsumentów ochrony od bieżących i przyszłych ryzyk. Co więcej, kompleksowa edukacja przedstawicieli biznesu zarówno na stanowiskach zarządczych, jak i operacyjnych w zakresie ESG stanowi niezwykle istotne wsparcie w osiąganiu celów zrównoważonego rozwoju przez przedsiębiorstwa. Ogranicza ona również prawdopodobieństwo poniesienia konsekwencji np. nierzetelnego raportowania wpływu danych inwestycji na środowisko – wskazuje Irena Pichola.

Realny wymiar ESG

Zdaniem panelistów jednym z zagrożeń dla skutecznej zielonej transformacji polskiej i europejskiej gospodarki może być postrzeganie ESG jako narzędzia służącego wyłącznie budowaniu wizerunku. Kluczowe jest więc wkomponowanie czynników środowiskowych, społecznych oraz dotyczących ładu korporacyjnego w strategie funkcjonowania przedsiębiorstw. Podczas dyskusji zaznaczono także, że powinny one mieć konkretny wymiar, uwzględniający zakres zmian oraz perspektywę czasową, potrzebną do osiągnięcia celów strategicznych.

Debatujący podkreślili także rolę ESG w kontekście pozyskiwania przewagi konkurencyjnej. Według uczestników dyskusji wzrost znaczenia takich rozwiązań jak listy sankcyjne czy akty prawne mające na celu przeciwdziałanie zjawisku prania brudnych pieniędzy może powodować, że część podmiotów zostanie wykluczona z życia gospodarczego. Jednocześnie skuteczna implementacja kryteriów ESG w strategię funkcjonowania przedsiębiorstwa umożliwi uniknięcie tego typu zagrożeń i ułatwi dalszy rozwój danego podmiotu w przyszłości.

Implementacja czynników ESG w strategię przedsiębiorstw jest kluczowym krokiem w zapobieganiu potencjalnym zagrożeniom i w przyszłości będzie stanowić istotny element procesu uzyskania przewagi konkurencyjnej. Sektor ubezpieczeniowy odgrywa ważną rolę jako wsparcie dla firm w tym obszarze dzięki swojej wiedzy w zakresie ESG. Współpraca z ubezpieczalniami umożliwia przedsiębiorstwom skutecznie zarządzanie ryzykiem, pozyskiwanie inwestorów odpowiedzialnych społecznie oraz zwiększenie zaufania klientów, co przekłada się na długofalowy sukces i konkurencyjność na rynku – mówi Paweł Roszkowski, dyrektor Departamentu Zgodności i Standardów, UNIQA.

Vivid Games zawarła umowę na produkcję i dystrybucję kolejnej gry

Vivid Games zawarła umowę z polską spółką z branży FMCG. Bazując na doświadczeniu zebranym podczas produkcji wcześniejszych gier, Spółka stworzy grę free-to-play typu endless runner, bazując na IP znanej marki z branży FMCG. Właściciel marki zapłaci za produkcję 250 tys. USD i będzie opłacać przygotowanie aktualizacji tytułu.

Partnerstwo biznesowe z właścicielem marki słodyczy jest dla Vivid Games kolejnym, po umowie zawartej w lipcu z BoomBit S.A., krokiem realizowanej strategii,

“Tak jak zapowiadałem, pozostajemy skupieni na realizacji naszej strategii. Najnowsze partnerstwo biznesowe jest dla Spółki nowego rodzaju doświadczeniem i daje perspektywy na efekt synergii. Po raz pierwszy stworzymy grę bazującą na znanej marce, która fizycznie istnieje i to w zupełnie innym niż Vivid Games sektorze. To lekcja, z której z pewnością wyciągniemy wnioski przydatne w promocji i rozwoju uniwersum Real Boxing. Wierzę, że to także pomoże wyjść z naszymi własnymi IP poza świat cyfrowy. Na etapie skierowania nowej gry do testów ujawnimy więcej szczegółów dotyczących nowego partnera. Środki pozyskane z kontraktu wzmocnią naszą płynność finansową i pozwolą rozwinąć kompetencje deweloperskie zespołu produkcyjnego. Jesteśmy otwarci na kolejne tego rodzaju umowy. Zależy mi na zbudowaniu podstaw, także finansowych, do dalszego rozwoju Spółki” – podkreśla Piotr Gamracy, CEO Vivid Games.

Co tak naprawdę zmieni KSeF?

1 lipca 2024 roku w Polsce obowiązkowe stanie się korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). To zmiana nie tylko w sposobie wystawiania i przesyłania dokumentów, ale też w pracy księgowych. Jednak czy KSeF oznacza koniec księgowości, jaką znamy? Czy nowy system odbierze pracę księgowym i biurom rachunkowym?

Księgowi mają wątpliwości

KSeF budzi sporo wątpliwości. Według badania “KSeF – Fakty. Obawy. Wątpliwości” przygotowanego przez Unifiedpost Group księgowi boją się przede wszystkim tego, że przedsiębiorcy nie zrozumieją zasad działania nowego systemu. To z kolei może prowadzić do różnych problemów, takich jak błędne wypełnianie dokumentów czy zgłaszanie niepoprawnych danych.

40 procent ankietowanych księgowych spodziewa się trudności technicznych w działaniu samego narzędzia, które będą komplikować pracę i generować dodatkowy stres. Około 34 procent badanych uważa, że przepisy związane z KSeF są niejasne, co może prowadzić do problemów z ich interpretacją.

Księgowych niepokoi także to, że przedsiębiorcy, z którymi współpracują, będą niezadowoleni z nowego systemu. Jeśli nie zrozumieją, jak działa KSeF, lub narzędzie będzie generowało problemy, mogą zacząć obwiniać księgowych za te trudności.

– Księgowi wciąż nieufnie podchodzą do KSeF-u. Moim zdaniem nie mają się jednak czego bać. KSeF to poważny krok w stronę cyfryzacji i automatyzacji procesów księgowych. Nie oznacza on jednak, że księgowi zostaną zastąpieni przez maszyny. W rzeczywistości KSeF ma na celu usprawnienie pracy księgowych poprzez zmianę standardów i narzędzi, z których korzystają. Najważniejsze jest to, by byli dobrze przygotowani do obsługi nowego systemu i mogli skutecznie wspierać swoich klientów lub pracodawców – mówi Edyta Wojtas, założycielka i wiceprezes zarządu firmy BrainSHARE IT, producenta aplikacji SaldeoSMART.

Nie tylko ciemne strony. Zalety KSeF oczami księgowych

Księgowi dostrzegają też dobre strony nowego systemu. 56 procent ankietowanych przyznaje, że KSeF przynosi przyspieszenie i automatyzację procesów przetwarzania dokumentów. To ogromna zaleta, ponieważ skrócenie czasu pracy nad fakturami pozwala na większą wydajność i efektywność.

Specjaliści z branży doceniają też eliminację problemu zagubionych faktur, która przekłada się na zmniejszenie poziomu stresu i ilości czasu poświęcanego na odnajdywanie potrzebnych dokumentów. Dla 36 procent księgowych istotne jest również zminimalizowanie liczby błędów związanych z ręcznym wprowadzaniem danych. Nieco ponad 16 procent respondentów wskazuje, że główną korzyścią KSeF jest uszczelnienie systemu podatkowego.

– Według mnie Krajowy System e-Faktur jest naprawdę świetnym rozwiązaniem. I to zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla biur rachunkowych. Przede wszystkim pomoże rozwiązać problem zagubionych faktur, dokumentów, które nie docierają na czas, bo są przewożone w aucie, przechowywane w domach itd. W wielu przypadkach trafiają do księgowego w momencie, w którym nie da się już odliczyć podatku VAT. Każdy system, który pomoże to ustrukturyzować, uporządkować i gromadzić dokumenty w jednym miejscu, jest dobrym pomysłem – podkreśla Kamila Cieszkowska, księgowa, właścicielka Biura Rachunkowego Podatnik P&K Cieszkowscy.

Co zmieni KSeF? Niepewność przedsiębiorców szansą dla księgowych

KSeF zautomatyzuje wiele rutynowych zadań księgowych i biur rachunkowych. To nie oznacza jednak, że specjaliści z tej branży staną się zbędni. Wręcz przeciwnie. Ich rola będzie bardziej strategiczna i wartościowa. Co więcej, z uwagi na obawy przedsiębiorców przed nowym systemem pracy dla księgowych może być jeszcze więcej.

– Wbrew obawom KSeF to duża szansa dla branży księgowości. Prawdopodobnie przyczyni się do wzrostu liczby klientów korzystających z usług biur rachunkowych. Przedsiębiorcy, choćby ze względu na brak pewności lub skomplikowane procedury związane z KSeF, coraz częściej decydują się na skorzystanie z wiedzy i doświadczenia profesjonalistów lub sięgają po zintegrowane z KSeF platformy wspierające procesy księgowe – dodaje Edyta Wojtas z SaldeoSMART.

Wielu przedsiębiorców wciąż nie wie, jak działa KSeF. Nawet ci, którzy do tej pory sprawnie radzili sobie z samodzielnym rozliczaniem swoich finansów, zaczynają teraz szukać wsparcia księgowych i biur rachunkowych. Chcą nie tylko zrozumieć nowy system, ale także nauczyć się z niego efektywnie korzystać. Konsultacje z księgowymi i biurami rachunkowymi stają się więc nieocenionym źródłem informacji w zakresie nowych wymogów i możliwości, jakie niesie ze sobą KSeF.

Nowa wartość księgowych w świecie KSeF

Wprowadzenie KSeF to nie tylko szansa na nowych klientów dla biur rachunkowych, ale także okazja do udowodnienia wartości, jaką wnoszą księgowi do procesu rozliczeń w dobie KSeF. Ich doświadczenie i profesjonalizm będą zyskiwać na znaczeniu. Także dlatego, że nowy system usprawni ich pracę i da dodatkowy czas, który będą mogli poświęcić innym aspektom księgowym, np. analizie finansowej czy optymalizacji kosztów. A to z kolei da im szansę na poszerzenie portfolio klientów.

– Klienci korzystający z usług księgowych lub systemów zintegrowanych z KSeF również zyskują. Dzięki nowym możliwościom nie tylko mogą szybciej otrzymać zwrot VAT, ale też mają wygodny dostęp do informacji zawartych na fakturach – mówi Edyta Wojtas z SaldeoSMART.

Już teraz dzięki współczesnym technologiom proces księgowania jest częściowo zautomatyzowany, ale nadal wymaga wiedzy i weryfikacji specjalisty. Dla przykładu – automatyczne wczytywanie faktur z wykorzystaniem technologii OCR odciążyło księgowych w żmudnym, ręcznym przepisywaniu dokumentów, ale nie zabrało im pracy. Księgowi nadal odgrywają kluczową rolę w zapewnieniu poprawności zaksięgowanych danych oraz dokładności dekretacji.

– Moim zdaniem od 1 lipca 2024 roku księgowość stanie się bardziej efektywna, ale KSeF nie wyeliminuje roli specjalisty. Nadal będziemy potrzebować wiedzy i doświadczenia księgowego – zauważa Edyta Wojtas.

KSeF to nie konkurencja, lecz szansa na rozwinięcie umiejętności i dostosowanie się do nowych standardów pracy. Wszystko wskazuje na to, że zainteresowanie biurami rachunkowymi, które specjalizują się w systemie KSeF, będzie rosnąć, a samo narzędzie przyniesie korzyści zarówno księgowym, jak i ich klientom.

O wynikach wyborów zdecydują pracownicy – stanowią niemal 60 proc. głosujących

Według danych GUS ok. 17 mln Polaków jest aktywnych zawodowo. To spora grupa, której głos w wyborach może zdecydować o być lub nie być niejednej partii. W trwającej kampanii pomysłów dot. pracy nie brakuje. Do ich spełnienia niejednokrotnie potrzebne będzie bardzo dużo czasu, nakłady finansowe, reformy, nowe technologie oraz ludzie. Niestety wiele propozycji może rozbić się o braki kadrowe i politykę migracyjną.

  • Według Państwowej Komisji wyborczej prawo do głosowania ma przeszło 29 mln Polaków. Ci aktywni zawodowo stanowią ponad połowę elektoratu (niemal 59 proc.), który już niebawem opowie się za danym ugrupowaniem.
  • Partia, która przekona do swoich racji Polaków pracujących w budżetówce, na umowach śmieciowych czy tych mających problem z pracodawcą nie płacącym pensji na czas ma zatem szansę na sporą pulę głosów.
  • Kwestie związane z pensją są najczęstszym tematem skarg od pracowników do PIP. Tylko w 2021 r. roku inspektorzy pracy wyegzekwowali wynagrodzenia i inne świadczenia w wysokości 63,8 mln zł dla 21,3 tys. osób, a w 2022 r. było to 78 mln zł. dla 52 tys. zatrudnionych.
  • Podwyżki pensji dla budżetówki to głosy kolejnych milionów wyborców – w sektorze administracji publicznej, obronie narodowej, edukacji i służbie zdrowia pracuje bowiem ok. 3,65 mln. Polaków.
  • Umowy śmieciowe są tematem dotyczącym kolejnego miliona mieszkańców naszego kraju. Z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że na śmieciówkach pracuje około 1,35 miliona osób.
  • Ugrupowania nie zapominają też o ludziach młodych, a tych na rynku pracy nie brakuje – w II kw. tego roku 946 tys. osób w wieku 15-24 lata i 3,8 mln między 25 a 34 r. ż. było aktywnych zawodowo (w tych grupach wiekowych pracy nie miało kolejno 117 tys. i 99 tys. osób/GUS).
  • Pomyślano też o zdrowiu pracowników, a z tym wielu z nas miewa problem. Tylko w 2022 r. zarejestrowano w Polsce 27 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy na łączną liczbę 288,8 mln dni.
  • Z propozycji wyborczych – powrotu niedziel handlowych – mogą nie być zadowoleni pracownicy handlu, a jest ich nawet 2 mln.

Ugrupowania startujące do Sejmu i Senatu prześcigają się w propozycjach dla pracodawców i pracowników. Gra jest warta świeczki, bo w naszym kraju prowadzonych jest 4,3 mln działalności gospodarczych oraz ok. 602 tys. spółek, a liczba osób aktywnych zawodowo przekracza ponad 17 mln (GUS).  Partie obiecują im wzrost wynagrodzeń, wsparcie kobiet wracających na rynek pracy, obniżenie kosztów zatrudniania, dofinasowanie do stanowisk zdalnych, nowoczesne rozwiązania informatyczne, ułatwiające osobom młodym poszukiwanie pracy, ułatwienie organizowania się w związki zawodowe, łatwe negocjowanie podwyżek, 100 procent płatnego na L4, brak zgody na „śmieciówki”, 35-godzinny tydzień pracy i 35-dniowy urlop.

Wiele z obietnic dotyczy podatków, bezrobocia czy organizacji pracy. Niestety pomijana jest kwestia braków kadrowych i polityki migracyjnej w kontekście tworzenia międzynarodowego rynku pracy w Polsce, a to dwie góry lodowe, o które może rozbić się każda partyjna propozycja rzucana przed wyborami.

Programy wyborcze i deklaracje brzmią pięknie, ale ich spełnienie w obecnej sytuacji nie będzie możliwe. Zmniejszenie liczby godzin pracy w większości firm nie wchodzi w grę, bo przedsiębiorcy, którzy ciepią na braki kadrowe i tak mają już problemy np. z terminową realizacją zamówień, czy rozwojem biznesu, który hamuje właśnie brak pracowników. Jeśli dodatkowo obecny zespół miałby pracować mniej, dla wielu firm oznaczałoby to ograniczenie działalności – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres. – Oczywiście w organizacji i zwiększeniu efektywności pracy mogłaby pomóc technologia – o której mówi część partii. Niestety nie każdą firmę stać na nowoczesne rozwiązania. Co więcej, jej wdrożenie w firmie i przygotowanie kadry do pracy cyfrowej i zautomatyzowanej to proces czasochłonny i nie zadzieje się z dnia na dzień. Niemniej tego typu postulaty z pewnością mogą trafić do aktywnych zawodowo wyborców. Wielu pracowników chciałby przecież mieć do dyspozycji nowoczesne narzędzia i pracować mniej niż 40 godzin, bo obecnie – według danych Eurostatu – należymy do pracusiów poświęcających na obowiązki zawodowe 41,3 godz. tygodniowozaznacza Cezary Maciołek. I dodaje, że inny z postulatów – dotacje i preferencje podatkowe dla firm, które inwestują w małych miastach i na wsiach oddalonych od wielkich aglomeracji – to dobry kierunek. Jednak jest pewien haczyk. Z badania Grupy Progres wynika, że kandydaci do pracy nie są skłonni do relokacji, a aż 80 proc. pracowników szukając nowego etatu zwraca uwagę na lokalizację firmy i nie chce tracić czasu na dojazdy w oddalone miejsca.

Partia, która przekona do swoich racji Polaków pracujących w budżetówce, na umowach śmieciowych czy tych mających problem z pracodawcą nie płacącym pensji na czas ma szansę na sporą pulę głosów. Kwestie związane z pensją są bowiem najczęstszym tematem skarg od pracowników do PIP. Tylko w 2021 r. roku inspektorzy pracy wyegzekwowali wynagrodzenia i inne świadczenia w wysokości 63,8 mln zł dla 21,3 tys. osób, a w 2022 r. było to 78 mln zł. dla 52 tys. zatrudnionych. Podwyżki pensji dla budżetówki to głosy kolejnych milionów wyborców – w sektorze administracji publicznej, obronie narodowej, edukacji i służbie zdrowia pracuje bowiem ok. 3,65 mln. Polaków. Umowy śmieciowe są tematem dotyczącym kolejnego miliona mieszkańców naszego kraju. Z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że na śmieciówkach pracuje około 1,35 miliona osób. To dużo. Jednak problemem nie jest zawieranie takich umów, a ich niewłaściwe stosowanie i tym wypadałoby się zająć w pierwszej kolejności.

Ugrupowania nie zapominają też o ludziach młodych, a tych na rynku pracy nie brakuje – w II kw. tego roku 946 tys. osób w wieku 15-24 lata i 3,8 mln między 25 a 34 r. ż. było aktywnych zawodowo (w tych grupach wiekowych pracy nie miało kolejno 117 tys. i 99 tys. osób/GUS). Nie dziwi zatem, że politycy oferują np. dofinansowanie do stanowiska pracy zdalnej, które ma zachęcać do zatrudniania i aktywizacji osób młodych, m.in. z mniejszych miejscowości i wsi czy zakaz bezpłatnych staży i wprowadzenie w tej formie aktywności minimalnej stawki godzinowej.

Pomyślano też o zdrowiu pracowników, a z tym wielu z nas miewa problem. Tylko w 2022 r. zarejestrowano w Polsce 27 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy na łączną liczbę 288,8 mln dni. Przeciętna długość zwolnienia to prawie 11 dni, a liczba zaświadczeń lekarskich wzrosła o 6,7 proc. – wynika z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Kandydujący proponują, żeby zasiłek chorobowy od pierwszego dnia nieobecności pracownika był płacony przez ZUS, czy 100 proc. płatnego L4.

Z propozycji wyborczych mogą nie być zadowoleni pracownicy handlu, a jest ich nawet 2 mln. Ci mający etat w handlu detalicznym stanowią jedną z najliczniejszych grup zawodowych w kraju. To oni, jeśli wróciliby do pracy w niedzielę – a takie pomysły też się pojawiają – to mieliby zapewnione dwa wolne weekendy w miesiącu i podwójne lub wyższe wynagrodzenie za pracę w dni wolne. Nie wszyscy chcą jednak stanąć za kasą czy wykładać towar w niedzielę.

Ok. 17 mln Polaków aktywnych zawodowo oraz pół miliona bezrobotnych ma w czym wybierać, jeśli chodzi o obietnice chętnych do rządzenia. To już ostatni dzwonek na analizę programów wyborczych i podjęcie ostatecznej decyzji. Partie mają się o kogo bić. Szkoda, że w ferworze walki zapomniano o obcokrajowcach, których rynek pracy potrzebuje. Brakuje propozycji dot. polityki migracyjnej, procedur dot. legalizacji pobytu i zatrudnienia czy walki z szarą strefą, a to problem, którego nie można zamieść pod dywan. Szczególnie, że ta kwestia dotyczy wielu firm, które zatrudniają lub chcą zatrudniać obcokrajowców – także tych z odległych kierunków. Z naszego badania wynika, że taki zamiar ma obecnie 56 proc. przedsiębiorstw, które mogą czuć się rozczarowane, że nikt z polityków nie pomyślał w jaki sposób usprawnić ten procespodsumowuje Cezary Maciołek.

Według Państwowej Komisji wyborczej prawo do głosowania ma przeszło 29 mln Polaków. Ci aktywni zawodowo stanowią ponad połowę elektoratu (niemal 59 proc.), który już niebawem opowie się za danym ugrupowaniem. To oznacza, że nawet jeśli rynek pracy nie należy do pracownika, to z pewnością na wyborczym rynku aktywni zawodowo mają bardzo duże znaczenie.

RPP znowu obniżyła stopy procentowe, tym razem o 25 pb

15 października odbywają się wybory parlamentarne, a stopy procentowe „przed” wyborami zostały obniżone dokładnie o 1 punkt procentowy. Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 pb. Chwilę po ogłoszeniu decyzji złotówka wyraźnie się umacnia wobec EUR i USD, rynek najwyraźniej spodziewał się mocniejszej obniżki. Rentowność polskich 10-letnich obligacji skarbowych spada o około 1,00%. Co warte odnotowania, nikt nie znał dokładnego czasu komunikatu RPP, z wyjątkiem Ministerstwa Finansów, które jeszcze przed decyzją ogłosiło briefing w tej sprawie.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

RPP oszczędza złotego

Rada Polityki Pieniężnej zrobiła dokładnie to, czego oczekiwał rynek. Tnie stopy procentowe o 25 punktów bazowych do 5,75%, co wydawało się dosyć oczywiste biorąc pod uwagę dosyć mocny spadek inflacji za wrzesień. Wobec sprostaniu oczekiwaniom inwestorów, złoty tym razem umocnił się po decyzji.

Inflacja za wrzesień spadła do 8,2% r/r, natomiast miesięcznie był to spadek o 0,4% m/m, jeden z większy w ostatnich latach. Właśnie dlatego wydawało się zasadne, że RPP zdecyduje się na kolejną obniżkę, choć mniejszą, aby dalej nie szkodzić polskiemu złotemu. To w zasadzie się udało, gdyż para USDPLN po teście poziomu 4,45 przed otwarciem europejskich rynków, chwilę po decyzji znalazła się na poziomie 4,37. Trochę w tym oczywiście samej słabości dolara, ale z pewnością inwestorzy w Polsce odetchnęli z ulgą, że nie mieliśmy tak dużej niespodzianki jak miesiąc temu.

Oczywiście ważne jest jeszcze to jak nisko stopy procentowe mogą być obniżone do końca tego roku oraz do końca tego cyklu. Rynek przed dzisiejszą decyzją wyceniał możliwość obniżenia stóp nawet do 5,25% w tym roku, natomiast w perspektywie 12 miesięcy stopy mogłyby spaść nawet do 4%. Nie jest to wykluczone, jeśli inflacja dalej będzie spadać, a RPP będzie chciała utrzymać negatywne realne stopy procentowe. W połowie przyszłego roku inflacja ma wynieść ok. 5% patrząc na ostatnie projekcje inflacyjne, choć oczywiście najnowsze prognozy poznamy już w listopadzie. To właśnie nowe projekcje powinny nam w największym stopniu odpowiedzieć na to, jak głęboko mogą spaść stopy. Warto w tym miejscu podkreślić, że dotychczasowe prognozy z lipca zostały sporządzone przy stałej stopie procentowej do końca horyzontu prognozy, czyli do 2025 roku. Co więcej, powinniśmy w nowych listopadowych prognozach otrzymać oczekiwania na 2026 rok, gdyż najprawdopodobniej osiągnięcie celu może przesunąć się na ten rok.

Jutro o godzinie 15:00 odbędzie się konferencja prasowa po decyzji podczas której prof. Glapiński może powiedzieć nieco więcej na temat możliwych perspektyw, gdyż sam komunikat zwykle niewiele wnosi do ewentualnych przewidywań. Pewną nowością była zapowiedziana wypowiedź wiceministra finansów dzisiaj o 16:30, ale ostatecznie konferencja prasowa została odwołana.

Autor: Michał Stajniak CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Creotech Instruments rozszerza współpracę z Kazachstanem

Creotech Instruments S.A., notowany na GPW polski producent satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, zawarł dwa porozumienia o współpracy z podmiotami z Kazachstanu podczas 74. Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego w Baku, stolicy Azerbejdżanu. Podpisane umowy są wynikiem rosnącej aktywności firmy na rynkach międzynarodowych oraz efektem realizacji jej strategii biznesowej, ukierunkowanej na międzynarodową sprzedaż systemów satelitarnych.

– Zawarte w Baku porozumienia o współpracy to efekt wieloletnich wysiłków na rzecz identyfikacji potencjalnych rynków zbytu, na których Creotech może wykorzystać swoje doświadczenie. Nasze technologie są już na tyle dojrzałe, iż szukamy partnerów wśród krajów, które pragną wspólnie rozwijać swoje programy kosmiczne, czego przykładem jest m.in. Kazachstan. Możliwość wspólnej wymiany technologii i doświadczeń może zadziałać wyłącznie pozytywnie dla dalszego dynamicznego rozwoju Creotech, zwłaszcza na arenie międzynarodowej na której dążymy do zajęcia pozycji istotnego dostawcy technologii mikrosatelitarnych komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Współpraca z Kazachstanem

Pierwsze porozumienie, podpisano z kazachską firmą Ghalam LLP, narodowym integratorem i producentem systemów kosmicznych w Kazachstanie. Umowa przewiduje współpracę w zakresie realizacji wspólnych projektów satelitarnych, wzajemne konsultacje i wymianę informacji. Druga umowa, zawarta z Ałmatyńskim Uniwersytetem Inżynierii i Telekomunikacji, dotyczy współpracy akademickiej oraz technologicznej w sektorach kosmicznym, energetycznym i telekomunikacyjnym. W podpisaniu umów uczestniczyła Wiceminister Rozwoju i Technologii Polski, Kamila Król.

Firma Ghalam LLP to narodowy integrator i producent podsystemów kosmicznych. Spółka odpowiada za rozwój kazachskiego programu kosmicznego oraz budowę nowych statków kosmicznych. Ghalam zamierza także aktywnie działać na rynku testowania technologii kosmicznych. W tym celu w Kazachstanie wybudowano kompleks montażowo-testowy statków kosmicznych, który znajduje się w Astanie. W chwili obecnej Kazachstan posiada na orbicie dwa satelity telekomunikacyjne i trzy statki kosmiczne do celów obserwacji Ziemi.

Ałmatyński Uniwersytet Inżynierii i Telekomunikacji imienia Gumarbek Daukeyev jest jednym z wiodących uniwersytetów technicznych w Azji Środkowej. Zapewnia szkolenia w dziedzinie inżynierii kosmicznej, technologii informatycznych i bezpieczeństwa informacji, robotyki, sztucznej inteligencji energetyki cieplnej, elektrotechniki i telekomunikacji. Wydział uczelni kształci specjalistów w ramach programów studiów wyższych: licencjackich, magisterskich i doktoranckich.

Międzynarodowy Kongres Astronautyczny

International Astronautical Congress to prestiżowe wydarzenie, które przyciąga liderów i ekspertów z branży kosmicznej z całego świata już od 1950 roku. Tegoroczna, 74 edycja odbywa się w Baku w dniach 2-6 października, umożliwiając wymianę wiedzy oraz doświadczeń w obszarze badań i technologii kosmicznych pośród przedstawicieli przemysłu kosmicznego, promując budowanie międzynarodowych relacji i współpracy. IAC 2023 to ponad 5000 uczestników. Dodatkowo, tegoroczna edycja jest szczególnie ważna dla Polski, ponieważ w trakcie konferencji odbędzie się głosowanie dotyczące wyboru gospodarza IAC w roku 2026 – Polska stara się o organizację tego wydarzenia w Poznaniu. Na stoisku polskiego sektora kosmicznego, którego organizatorem jest POLSA, przedstawiciele agencji wraz z obecnymi na miejscu krajowymi firmami prezentują szeroką ofertę i specjalizacje polskiej branży kosmicznej.

Skutki obniżki stóp procentowych – komentarz Stanisława Gomułki

Spadek stopy referencyjnej NBP o 25 punktów bazowych do 5,75%, jest drugiem z rzędu (po wrześniowym o 75 punktów bazowych). Poprzednia obniżka była zaskoczeniem dla rynków finansowych, o czym świadczy osłabienie kursu złotego w ciągu ostatniego miesiąca  o około 10%  wobec dolara oraz o około  4% wobec  euro. Dzisiejsza decyzja RPP utrzyma to osłabienie, może je nawet zwiększyć. Skutki inflacyjne tego osłabienia będą widoczne w najbliższych miesiącach, bo wzrosną ceny towarów importowanych, a import w Polsce to ponad połowa całego PKB.

Według danych GUS-u, teraz politycznie motywowane ceny paliwa, obniżyły średnie ceny tego produktu o 7%. Po  wyborach 15 października Orlen  będzie zmuszony  powrócić do cen rynkowych paliwa. Zatem w kwartale pierwszym 2024 R znaczny wzrost inflacji  w relacji r/r  wydaje się być przesądzony, z obecnego poziomu około 8% do prawdopodobnie około 10%.

Stanisław Gomułka – główny ekonomista Business Centre Club

Złoty odżywa nieco po „standardowej” obniżce stóp

Na posiedzeniu w październiku Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 pb., tym samym od czwartku stopa referencyjna będzie wynosiła 5,75%. Złoty umocnił się po decyzji, rynkowe wyceny zakładały bowiem większy ruch.

Druga z rzędu obniżka stóp procentowych w Polsce przynosi zdecydowanie mniej emocji i zmienności, niż rozpoczęcie cyklu we wrześniu. Jest ona też mniej kontrowersyjna – skala ruchu jest „standardowa”, zbieżna z oczekiwaniami konsensusu, nastąpił on także w obliczu silniejszego od oczekiwań spadku inflacji do poziomu jednocyfrowego.

W uzasadnieniu do decyzji zawartym w komunikacie po posiedzeniu Rada wspomniała, że w jej ocenie „napływające dane potwierdzają utrzymywanie się niskiej presji popytowej i kosztowej w gospodarce, a także ograniczenie presji inflacyjnej w warunkach osłabionej koniunktury w otoczeniu polskiej gospodarki”. Poza tym w komunikacie nie widać istotnych zmian w stosunku do września – stąd ciężar wyjaśnienia decyzji spoczywa na czwartkowej konferencji prasowej prezesa Glapińskiego.

Ciekawym wątkiem pobocznym w kontekście posiedzenia RPP są ogłoszenia Ministerstwa Finansów. Przed decyzją pojawiła się informacja o zaplanowanym na 16:30 wystąpieniu wiceministra finansów Artura Sobonia ws. decyzji Rady. Po decyzji jednak ów briefing odwołano. Możemy jedynie spekulować, ale sprawia to wrażenie, jakby Ministerstwo Finansów przestraszyło się potencjalnej dużej obniżki i było w gotowości, żeby interweniować słownie. Gdy doszło do „standardowego” ruchu, którego wynikiem było umocnienie złotego, nie było takiej potrzeby, więc być może dlatego konferencję odwołano.

Reakcja złotego

Wyceny rynkowe przed decyzją sugerowały, że inwestorzy spodziewają się większego cięcia niż konsensus, licząc na ruch o mniej więcej 50 pb. Naturalnie więc złoty w obliczu mniejszego cięcia umocnił się – w pierwszej chwili kurs EUR/PLN znalazł się poniżej poziomu 4,60 (najniżej od tygodnia), a obecnie oscyluje wokół niego.

Choć globalne zawirowania na rynkach w ostatnim czasie nie są sprzyjające dla złotego, możliwe, że jedno z istotniejszych ryzyk krajowych zaczyna tracić na znaczeniu. Rada nie zaskoczyła konsensusu i wydaje się, że kurs złotego może być dla decydentów istotniejszy, niż sugerował prezes Glapiński po wrześniowej decyzji. Może to zwiększać szanse na powolne dostosowania w polityce pieniężnej. Żeby to potwierdzić, czekamy na jutrzejszą konferencję prasową prezesa NBP. Komunikacja banku centralnego z rynkiem ma kluczowe znaczenie, szczególnie w tak newralgicznym okresie jak obecnie.

Autor: Roman Ziruk – starszy analityk Ebury

RPP zdecyduje o stopach procentowych. Wybory mogą mieć wpływ na decyzję

Wszyscy wiemy, że Rada Polityki Pieniężnej jest niezależna, ale też nie działa ona w próżni. W związku z czym RPP musi brać inne czynniki pod uwagę, prowadząc politykę monetarną. Biorąc pod uwagę bliskość wyborów, to posiedzenie wydaje się wyjątkowo interesujące.

Czekając na RPP

Dzisiaj decyzja Rady Polityki Pieniężnej. Analitycy na rynku po wrześniowym szoku są znacznie bardziej asekuracyjni. Na stole są dwa najpopularniejsze scenariusze. Z jednej strony mamy utrzymanie obecnej stawki, co po silnym wrześniowym szoku wydaje się racjonalne. Z drugiej strony mamy postulat kontynuowania cyklu z obniżką o 0,25%. Większa redukcja byłaby już niespodzianką. Idea kontynuacji cyklu przy silnie spadającej inflacji ma swoje uzasadnienie. Należy jednak pamiętać, że RPP nie może nie wiedzieć o tym, co dzieje się na rynku paliw. W rezultacie tłumaczenie tego takim sukcesem w walce z inflacją w oderwaniu od kontekstu wyborczego to bzdura. Jakich reakcji można spodziewać się na złotym? Jeżeli stopy procentowe spadną, można oczekiwać wzrostu kursu euro i innych walut względem złotego. Będzie to wynikało z zamykania pozycji w Polsce, opartych o stałą stopę procentową. Jeżeli nie zmienią się, można z kolei oczekiwać umocnienia z analogicznego powodu.

Australia nie zmienia stóp procentowych

Królewski Bank Australii nie zmienił stóp procentowych. Kraj ten podobnie jak większość państw na świecie zmaga się z wysoką inflacją. Warto jednak pamiętać, że obecnie trend jest bardzo korzystny. Jeżeli zostanie utrzymany, jest szansa, że jeszcze w tym roku Australia uzyska realnie dodatnie stopy procentowe. Jest to sytuacja, kiedy stopa procentowa nie jest niższa od rocznej inflacji. Wtedy konsumenci mają realną zachętę do oszczędzania, bo rynkowy koszt pieniądza zaczyna być wyższy od jego utraty wartości, co przestaje napędzać spiralę inflacyjną. Po samej decyzji doszło do umocnienia kursu dolara australijskiego względem dolara amerykańskiego. Powodem był strach przed obniżką stóp i odwracanie pozycji po decyzji.

Turcja przegrywa z inflacją

W Turcji właśnie boleśnie przekonujemy się, że raz nierozwiązane problemy potem się szybko mszczą. Widać to na przykładzie inflacji. Obecna działalność w ramach podwyżek stóp procentowych to krok w dobrą stronę, ale absolutnie niewystarczający. Pamiętajmy, że wzrost stóp procentowych przeważnie ma wpływ na rynek dopiero po jakimś czasie. Literatura wskazuje najczęściej kilka kwartałów. Nawet w dzisiejszych czasach, gdzie dostęp do informacji jest coraz lepszy, powoduje to, że obecne wzrosty stóp procentowych jeszcze nie powinny działać. Z drugiej strony stopy procentowe wynoszą 30% a inflacja 61,5%. Jeżeli pieniądz traci na wartości tak dużo, to lokowanie go w okolicy stopy procentowej nie powoduje, że obywatele przestają wydawać, by oszczędzać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz decyzji Rady Polityki Pieniężnej mamy też raport ADP na temat zatrudnienia w USA.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat