Umocnienie kursu dolara ciężarem dla złotego

0

Czynniki odwracające uwagę od dominujących schematów zawsze są czymś odświeżającym handel, pod warunkiem, że mają w sobie choć odrobinę sensu. Nie można tego powiedzieć o wczorajszych informacjach z Włoch, gdzie formująca rząd koalicja rozważała żądanie od EBC umorzenia posiadanych włoskich obligacji. Postulat absurdalny, ale EUR odczuło presję.

Pomysły populistycznych polityków zawsze wywołują u mnie mieszane uczucia drwiny i bezsilności. Nie inaczej jest w przypadku wczorajszych doniesień z Włoch, jakoby formująca rząd koalicja Ruchu Pięciu Gwiazd i Ligi w jednym z postulatów zamierzała żądać od EBC umorzenia 250 mld EUR obligacji nabytych w ramach programu QE, aby w ten sposób obniżyć ogromne zadłużenie kraju (132 proc. PKB). Proste, prawda? Z końcem dnia przedstawiciele partii zdementowali doniesienia (taki postulat był we wstępnym szkicu porozumienia między partiami, ale ma nie trafić do finalnej wersji), ale przywołanie koszmarów europejskiego kryzysu zadłużenia pozostawiło ślad na rynkach. Włoski FTSE MIB spadł wczoraj 2,5 proc., spread rentowności 10-latek Włoch nad niemieckimi Bundami skoczył o 20 pb, a EUR/USD zanurkował pod 1,18. Problem w tym, że szanse na spełnienie takiego postulatu są zerowe. Umorzenia długu posiadanego przez publiczne instytucje jest niedozwolone w ramach obecnego prawa UE. Odpisy greckiego zadłużenia odbyły się kosztem prywatnych podmiotów, m.in. funduszy i banków komercyjnych. We Włoszech głównym wierzycielem są zwykli Włosi – wątpię, aby populistyczne partie chciały puścić z dymem oszczędności obywateli. Jednak z perspektywy rynku dostaliśmy próbkę tego, co przyniesie nowy rząd włoski i przynajmniej w krótkim terminie oznacza do podwyższoną zmienność dla aktywów powiązanych.

Odbicie EUR/USD, jakie nastąpiło po dementi, dziś rano już jest wygaszane, a rynek wraca do śledzenia tematu tygodnia – rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA powyżej 3,10 proc. są najwyżej od 7 lat i po wczorajszym rozproszeniu uwagi dolar wraca do umocnienia. Dziś kalendarz nie oferuje punktów zaczepienia (z USA tylko wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, Philly Fed i indeks wskaźników wyprzedzających), więc rynek jest zdany na trzymanie się tego, co zna (śledzimy rentowności), albo reagowanie na niespodzianki (np. tweety prezydenta USA).

Czytaj również:  Polska waluta - krótka historia polskiego pieniądza

Uważam, że umocnienie złotego w trakcie konferencji prasowej prezesa NBP Glapińskiego było zbiegiem okoliczności. Okrzyknięty już najnudniejszym bankiem centralnym w segmencie rynków wschodzących nie dostarczył nic, co mogłoby zostać odebrane pozytywnie. Wręcz przeciwnie, Kamil Zubelewicz, uznawany za czołowego jastrzębia w RPP, przyznał, że nie widzi podwyżki do końca 2019 r., albo nawet dłużej. Prezes Glapiński podziela to zdanie, jak również w odniesieniu do złotego przyznał, że ostatnie osłabienie nie niepokoju Rady. W kryzysowych czasach zabrzmiałoby to jak zaproszenie do ataku spekulacyjnego, ale na szczęście czasy są teraz inne. Nie zmienia to faktu, że neutralno-gołębie nastawienie RPP mocno kontrastuję z perspektywami zacieśniania Fed i w dobie rajdu rentowności obligacji USA i umocnienia USD będzie ciężarem dla złotego. I dlatego dziś rano złoty wraca do osłabienia.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.