FedEx Express i Pointpack SA łączą siły

FedEx Express, spółka zależna FedEx Corp. (NYSE: FDX) i największa na świecie firma zajmująca się transportem ekspresowym, oraz Pointpack SA, operator rozwiązań IT i usług serwisowych dla branży handlowej i kurierskiej, rozszerzyły współpracę o kolejne punkty odbioru w Polsce. Przesyłki FedEx Express można teraz odbierać w wybranych punktach sieci: Delikatesy Centrum, ABC, Groszek, Duży Ben oraz Shell.

Polski e-commerce wciąż rośnie i szacuje się, że do 2027 roku jego wartość osiągnie 187 mld zł. Z uwagi na fakt, że klienci coraz częściej oczekują pełnej kontroli i przejrzystości procesu dostawy, równolegle rośnie popyt na dopasowane rozwiązania w zakresie dostaw. Szczególnie wzrasta zainteresowanie elastycznymi opcjami, które pozwalają klientom odbierać paczki w dogodnym dla nich czasie i miejscu. Wychodząc naprzeciw tym potrzebom, FedEx poszerza swoją ofertę opcji doręczeń, w tym możliwość odbioru przesyłek w dogodnych lokalizacjach, takich jak sklepy detaliczne i stacje benzynowe.

Pointpack SA, który wykorzystuje swoją technologię do łączenia sieci detalicznych i firm kurierskich zapewniając jedno zintegrowane doświadczenie e-commerce, odpowiada za stronę techniczną współpracy z FedEx. Opracowana przez firmę technologia umożliwia sieciom detalicznym i punktom sprzedaży łączenie systemów kasjerskich, kas fiskalnych i terminali płatniczych z systemem wykorzystywanym przez firmy kurierskie do realizacji dostaw towarów do klientów.

Handel elektroniczny pozostanie istotnym czynnikiem wzrostu na polskim rynku przesyłek, a FedEx rozumie znaczenie wygody i niezawodności dla tego segmentu. Dzięki rozbudowanej sieci punktów odbioru możemy teraz zaoferować naszym klientom jeszcze więcej możliwości wygodnej dostawypowiedział Mariusz Mik, VP Ground Operations Eastern Europe, FedEx Express.

 Konsekwentnie rozwijamy usługi i nowe funkcjonalności w segmencie punktów odbiorów w całej Polsce, zwiększając możliwości biznesowe naszych partnerów, mając jednocześnie na uwadze wygodę i preferencje współczesnych konsumentów. Współpraca z FedEx jest odpowiedzią na rosnącą popularność usług kurierskich wśród klientów indywidualnych i biznesowychmówi Jacek Dąbrowski, Kierownik ds. Projektów i Rozwoju Usług Kurierskich Pointpack SA. Niezmiennie ważna pozostaje dla nas interoperacyjność, która jest kluczowa dla sieci detalicznej, chcącej osiągnąć wyższą efektywność i przyciągnąć dużą grupę klientów. Klient przywiązany do swojego sklepu, zyskuje większą pewność, że znajdzie go na liście punktów odbioru w sklepach internetowych czy platformach sprzedażowych – dodał.

Tomasz Cudzich nowym dyrektorem w Zarządzie Esri Polska

Esri Polska ma nowego Dyrektora Pionu Usług i Wdrożeń GIS. Został nim Tomasz Cudzich, który obejmując to stanowisko jednocześnie dołączył do Zarządu firmy. Tomasz pokieruje ponad sześćdziesięcioosobowym zespołem, dbając o realizację planów rozwoju i o usprawnienie prac na rzecz klientów firmy.

Tomasz Cudzich ma bogate, ponad siedemnastoletnie doświadczenie w branży IT, które zdobywał w różnych rolach podczas realizacji projektów informatycznych dla biznesu. Do kwietnia br. był Dyrektorem warszawskiego oddziału Iteo Sp. z o.o. oraz Kierownikiem Działu Zarządzania Projektami i Analiz Biznesowych. Wcześniej zaś, jako Kierownik Zespołu Rozwoju Oprogramowania, pracował w firmie ITMAGINATION.

Stale rosnąca wartość rozwiązań technologicznych, które wykorzystują geolokalizację sprawia, że do swojego nowego stanowiska podchodzę ze sporą dozą ekscytacji – przyznaje Tomasz Cudzich, Dyrektor Pionu Usług i Wdrożeń GIS, Członek Zarządu, Esri Polska.Ważne jest dla mnie poczucie istotności tego, co robię, a inteligencja lokalizacyjna otwiera dziś drzwi do rozwiązań, o jakich jeszcze do niedawna mogliśmy tylko pomarzyć: od pojazdów autonomicznych i bezobsługowych dronów, przez cyfrowe bliźniaki firm czy całych miast, aż po metawersum. Bez niej trudne do wyobrażenia sobie jest także osiągnięcie celów zrównoważonego rozwoju. Wszystko to sprawia, że realizując zadania związane z moim nowym stanowiskiem znajdę się w technologicznym centrum wydarzeń, mogąc dołożyć swoją cegiełkę w budowie cyfrowej rzeczywistości.

W Esri Polska Tomasz Cudzich zaangażuje się we wszystkie obszary działalności zespołu, którym będzie kierował, a więc w obszar analiz, projektowania architektury, realizacji projektów, rozwoju aplikacji, szkoleń i wdrożeń.

Jest mi bardzo miło powitać na pokładzie Esri Polska tak doświadczonego menedżera – mówi Agnieszka Nosal, Dyrektor Generalna firmy Esri Polska. – Wierzę, że wzmocni naszą organizację zarówno swoją wiedzą, jak i świeżym spojrzeniem na wyzwania, pomagając w realizacji planów rozwoju, które wytyczyliśmy dla naszej organizacji.

Tomasza Cudzicha w nowej roli bliżej będzie można poznać już w październiku podczas dwudniowego Kongresu GIS 2023. Wydarzenie, które odbędzie się w dniach 25-26.10, to świetna okazja do wymiany doświadczeń dotyczących kierunków rozwoju biznesu, i inspiracji, jak budować przewagę konkurencyjną w oparciu o przestrzenne analizy danych, o czym Tomasz z pewnością z chęcią opowie.

Gdzie zmierzają gospodarki?

Indeksy koniunktury jasno pokazują, że ludzie boją się nadchodzącego spowolnienia gospodarczego. Jest to coś, o czym w sumie mówiło się od początku cyklu podwyżek stóp procentowych i ten czarny scenariusz zaczyna się spełniać.

Indeksy koniunktury zniechęcają

Wczorajsze odczyty indeksów koniunktury znów zawiodły oczekiwania analityków. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku Polski. Indeks PMI dla przemysłu wynosi zaledwie 45,1 pkt. Jest to nie tylko aż 1,6 pkt poniżej oczekiwań, ale również kontynuacja spadków. Optymiści zwracają uwagę, że w sierpniu zeszłego roku poziom wynosił ponad 4 pkt mniej, ale nie brzmi to jak pocieszenie. Wskaźnik PMI pokazuje nam optymizm wśród managerów odpowiedzialnych za zamówienia. Wartość poniżej 50 pkt pokazuje przewagę odpowiedzi negatywnych nad pozytywnymi. Jest to uważane za ważny wskaźnik, gdyż jego ujemne wartości są trochę samospełniającą się przepowiednią. Jeżeli ankietowani spodziewają się gorszej koniunktury, to będą kupować mniej i trochę sami się do niej przyczynią.

Koniunktura w Europie

O ile poziom indeksu PMI w Polsce może budzić niepokój, to w strefie euro powinniśmy mówić już o strachu. 43,4 pkt to piąty spadek miesięczny z rzędu. Jest to też najniższy poziom od covidowych dołków, kiedy siłą rzeczy wskaźnik ten przyjmował bardzo niskie rezultaty. Wyjątkowo mocno ciążą dane największej gospodarki unijnej. Niemcy ledwo przekraczają 40 pkt i ciągną w dół cały indeks. Problem w tym, że Włochy i Francja, pomimo tego, że poziomy mają o kilka punktów wyższe, również mają bardzo nieciekawą tendencję. Z tego marazmu niespodziewanie wyłamała się Szwajcaria. Wynik 44,9 pkt to teoretycznie nie jest korzystny poziom, ale analitycy spodziewali się 42,5 pkt, co byłoby znacznie gorszym rezultatem.

Inflacja w Szwajcarii

Jak już wspominamy Szwajcarię, warto skomentować wczorajszy odczyt wzrostu cen. Rosną one o 1,7%. Mowa o ujęciu rocznym. Jest to poziom, który jeszcze niedawno niektóre kraje uzyskiwały w ujęciu miesięcznym. Jak widać, udało się zdusić wzrost cen, ale nie odbyło się to bez konsekwencji. Stopy procentowe musiały zostać podniesione o 2,5%. Obecnie jest to jeden z niewielu krajów, które mogą się pochwalić stopami procentowymi przekraczającymi inflację. Co prawda o 0,05%, ale zawsze. Można zatem oczekiwać, że polityka monetarna będzie dużo łagodniejsza. To z kolei powinno działać na niekorzyść franka szwajcarskiego, co z kolei z pewnością nie martwi kredytobiorców frankowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Sprzedaż grupy VRG rośnie w pierwszej połowie roku

Sprzedaż VRG S.A. osiągnęła w czerwcu 2023 wartość 102,6 mln zł, o 8,3 proc. mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Narastająco w sześciu pierwszych miesiącach br. sprzedaż VRG wyniosła 602,4 mln zł (o 2,9 proc. więcej r/r).

Segment jubilerski VRG zanotował w czerwcu 10-procentowy wzrost, osiągając przychody o wartości 52,8 mln zł. Segment odzieżowy Grupy osiągnął sprzedaż równą 49,7 mln zł, o 22,1 proc. mniej niż w roku ubiegłym. Kanały online odpowiadały w czerwcu za 9,8 proc. sprzedaży (w porównaniu z 13,4 proc. rok wcześniej).

–  Wyraźnie obserwujemy w Grupie to, jak klienci reagują na obecną sytuację makroekonomiczną. Dobre wyniki sprzedażowe wypracowują nasze marki osadzone w segmencie dóbr luksusowych: W.KRUK w jubilerce oraz Deni Cler w segmencie odzieżowym. Istotnym wsparciem dla sprzedaży W.KRUK były dodatkowo  rodzinne uroczystości, charakterystyczne dla czerwca – śluby, zaręczyny, chrzciny itd. – mówi Janusz Płocica, prezes zarządu Grupy VRG. – Jednocześnie odczuwamy ograniczenie ruchu w sklepach stacjonarnych i w konsekwencji odnotowaliśmy mniejszy popyt na ofertę naszych marek „środka”. Stąd słabszy rok do roku wynik segmentu odzieżowego. Liczymy, że sytuacja zmieni się po wakacjach, wraz z poprawą otoczenia ekonomicznego.

Grupie udało się poprawić marżę na sprzedaży. Marża Grupy wyniosła w czerwcu 56,6 proc. w porównaniu do 55,2 proc. w analogicznym okresie rok wcześniej. Po sześciu miesiącach br. marża Grupy wyniosła 54,2 proc. (0,1 p.p. więcej r/r).

W czerwcu 2023 roku marki grupy VRG operowały na 51,6 tys m2 powierzchni handlowej (o 0,8 proc. mniejszej niż rok wcześniej).

Dedolaryzacja rezerw walutowych? Nie tak szybko…

  • Niedawne wysiłki niektórych krajów rynków wschodzących zmierzające do dywersyfikacji swoich rezerw walutowych z dala od dolara amerykańskiego wywołały pytania o początek końca dominacji USD. Jednak dynamika wpływająca na rolę dolara amerykańskiego jako waluty rezerwowej jest znacznie bardziej skomplikowana, niż sugerują oficjalne statystyki, a jakikolwiek istotny spadek roli dolara amerykańskiego w światowych finansach potrwa znacznie dłużej, niż sugerowałyby obecne nagłówki gazet na temat dedolaryzacji.
  • Wykorzystanie dolara amerykańskiego przez sektor prywatny w handlu i inwestycjach, a nie wybór alokacji portfela przez banki centralne, wpłynie na status waluty. Rola USD w transakcjach sektora prywatnego pozostała praktycznie niezmieniona, z niewielkimi korektami wynikającymi z obrotów walutowych, emisji obligacji przez przedsiębiorstwa niefinansowe oraz płatności SWIFT. Ponadto rezerwy są głównie inwestowane w bezpieczne i płynne aktywa, ale świat inwestycji innych niż dolar amerykański pozostaje zbyt mały i rozdrobniony, aby wchłonąć popyt na rezerwy, zwłaszcza w tych krajach wschodzących, które najbardziej krytycznie podchodzą do uzależnienia od dolara amerykańskiego.
  • W dłuższej perspektywie rozpoczynająca się fragmentacja światowego handlu i bardziej zdywersyfikowany popyt na ropę – jeśli będą trwałe – z pewnością w opinii Allianz Trade wzmocnią argumenty przemawiające za alternatywnymi walutami USD. Państwa Zatoki Perskiej, które odgrywają kluczową rolę we wspieraniu USD (np. poprzez ceny ropy i duże rezerwy USD w celu utrzymania kursu), coraz częściej zwracają się ku Chinom ze względu na zmiany strukturalne na rynku ropy. Podobnie spowalniająca globalizacja, napędzana wydarzeniami takimi jak pandemia Covid-19 i wojna na Ukrainie, skłoniła między innymi niektóre kraje do używania walut innych niż USD w handlu dwustronnym, co zmniejszy udział USD w sumie rezerw na całym świecie – ale jakakolwiek znacząca zmiana zajmie dużo czasu.

Niedawne wysiłki niektórych krajów rynków wschodzących zmierzające do dywersyfikacji swoich rezerw walutowych z dala od dolara amerykańskiego wywołały pytania o początek końca dominacji USD. Jednak dynamika zmniejszania się udziału USD w światowych rezerwach walutowych jest znacznie bardziej skomplikowana, niż sugerują to oficjalne statystyki (Rysunek 1).[1] Kluczowymi czynnikami często pomijanymi podczas omawiania oficjalnych rezerw walutowych jest[2] to, że (1) jakakolwiek trwała zmiana ostatecznie odzwierciedla strukturę walutową handlu (a nie wybór polityczny ad hoc, taki jak strategiczne pozycjonowanie chińskiego renminbi jako waluty handlowej) oraz (2 ) wybór waluty w dużym stopniu zależy od dostępności płynnych instrumentów na efektywnych rynkach (w połączeniu z pewnością prawa i skutecznym zarządzaniem). Oba czynniki prawdopodobnie będą na razie wspierać status dolara amerykańskiego jako głównej waluty rezerwowej na świecie. Jednak rosnący udział walut alternatywnych w światowym handlu i pogłębianie się rynków kapitałowych rynków wschodzących z czasem osłabi dominujący status dolara amerykańskiego, nie powodując zmiany reżimu.

Po pierwsze dostępność płynnych aktywów finansowych silnie wpływa na skład rezerw walutowych. Dolar amerykański dominuje ze względu na głębokość i płynność jego rynku papierów wartościowych (w jaki sposób utrzymywana jest większość rezerw walutowych), podczas gdy inni rywale, tacy jak chiński juan (CNY), stoją przed wyzwaniami, takimi jak ograniczona płynność i dostępność. Dodatkowo, rozdrobniony rynek euro (EUR) oraz duży udział japońskich instytucji finansowych w rynku jena japońskiego (JPY) zmniejszają ich szanse. Jeśli chodzi o hipotetyczną walutę BRICS, wielu patrzy na to, jak działają ECU lub SDR, ale czasami pomija się rolę, jaką USD odegrał lub nadal odgrywa w ich funkcjonowaniu (Rysunek 2).[3]

Rysunek 1: Dekompozycja światowych oficjalnych rezerw walutowych (w podziale na waluty)Dekompozycja światowych oficjalnych rezerw walutowych

[EURnoECU = EUR nie ECU; USDnoECU = USD nie ECU]

Źródła: MFW, Refinitiv, Allianz Research. Uwagi: 1/ EUR przed wprowadzeniem euro stanowi sumę marek niemieckich, franków francuskich i guldenów holenderskich (oraz ECU, jeśli dotyczy); 2/ ECU zostały wyemitowane w zamian za koszyk USD i złota; w rezultacie w swoich corocznych raportach z lat 80. i 90. XX w.MFW przedstawia udział ECU na dwa sposoby: (i) uwzględniając je jako indywidualną walutę rezerwową lub (ii) sumując wartość ECU wyemitowanych w stosunku do USD w ramach rezerwy USD oraz z wyłączeniem części wyemitowanej za złoto z całości rezerw walutowych. Ponieważ w latach 90. XX w. raporty wydawały się preferować tę drugą walutę, udział ECU jest pokazany jako linia ciągła, podczas gdy my przedstawiliśmy tę pierwszą (biorąc ECU jako oddzielną walutę rezerwową) za pomocą linii nieciągłych.

Rysunek 2: Emisja obligacji skarbowych (po lewej) i obligacji przedsiębiorstw niefinansowych (po prawej) w podziale na waluty (w mld USD)

Źródła: Bloomberg, Allianz Research. Uwagi: 1/ Łączymy wszystkie emisje wszystkich szczebli rządowych, agencji i podmiotów ponadnarodowych; 2/ Uwzględniono wszystkie emisje, nie tylko te, które zostały wyemitowane przez kraj, do którego waluty się odnosimy.

Rysunek 3: Łączne straty zwrotu z obligacji skarbowych w wybranych krajach (od listopada 2022 r.)Łączne straty zwrotu z obligacji skarbowych

[Bond total return losses in LC = Straty całkowitego zwrotu z obligacji w walucie lokalnej; LC losses vs USD = Straty waluty lokalnej w porównaniu z USD; Total losses = Całkowite straty]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Od zeszłego roku efekt netto aprecjacji USD na strukturę rezerw walutowych nie był znaczący. Argumentowano, że silniejszy dolar zawyża swój realny udział w światowych rezerwach walutowych, ponieważ nominalny udział dolara wzrósłby bez zmian w alokacji. To jednak nie wszystko: silna aprecjacja USD w ubiegłym roku była spowodowana wyższymi stopami procentowymi, co przełożyło się również na niższą wycenę papierów wartościowych denominowanych w USD (Rysunek 3). W rzeczywistości banki centralne kilku krajów, w tym Bank Japonii (drugi co do wielkości posiadacz rezerw walutowych), sprzedawały papiery wartościowe denominowane w USD, aby złagodzić presję na deprecjację swoich walut, co zmniejszyło udział USD w ich rezerwach (i również ich wycenę ze względu na niższą wycenę papierów wartościowych denominowanych w USD). Kilka dużych rynków wschodzących ze znacznymi rezerwami walutowymi również sprzedało amerykańskie obligacje skarbowe w odpowiedzi na presję deprecjacyjną.[4]

Rysunek 4: Obroty walutowe w podziale na waluty (%)

Obroty walutowe w podziale na waluty

[Other = Inne]

Źródła: BIS, Allianz Research. Uwaga: ponieważ każda transakcja obejmuje dwie waluty, ogólny wynik sumuje się do 200%, ale udziały należy odczytywać indywidualnie: tj. USD był zaangażowany w 88% wszystkich transakcji walutowych w 2022 r.

Tym, co ostatecznie zadecyduje o roli USD jako waluty rezerwowej, nie jest wybór alokacji portfela przez banki centralne, ale raczej wykorzystanie waluty przez sektor prywatny w handlu i inwestycjach. W ostatnich dziesięcioleciach pozycja USD w transakcjach sektora prywatnego zmieniła się tylko nieznacznie na podstawie obrotów walutowych (Rysunek 4), emisji obligacji przez przedsiębiorstwa niefinansowe oraz płatności SWIFT (Rysunki 5 i 6).[5] I chociaż firmy, które chciały działać w Azji, zostały „zmuszone” do udziału w lokalnych rynkach walutowych, waluty te jeszcze nie wywarły znaczącego wpływu na USD, jeśli chodzi o pozyskiwanie pieniędzy na międzynarodowych rynkach kapitałowych.

Jednak w krótkim okresie, w opinii Allianz Trade, silniejszy dolar osłabiłby jego rolę jako waluty rezerwowej. Jeśli dostęp do USD stanie się droższy, kredytobiorcy będą szukać alternatyw. Ponieważ rezerwy USD maleją w wielu gospodarkach wschodzących, stają się one bardziej selektywne w korzystaniu z niego i próbują polegać na finansowaniu w lokalnej walucie (np. próby „liraizacji”[6]). Doprowadzona do skrajności sytuacja ta byłaby równoznaczna z prawdziwym sprawdzianem prawa Greshama[7] w erze pieniądza fiducjarnego.

W dłuższej perspektywie rozpoczynająca się fragmentacja światowego handlu i bardziej zdywersyfikowany popyt na ropę – jeśli będą trwałe – z pewnością wzmocnią argumenty przemawiające za alternatywnymi walutami USD, ale jakakolwiek znacząca zmiana zajmie dużo czasu. Zmiana strukturalna na rynku ropy naftowej spowodowana rewolucją łupkową (która pozwoliła Stanom Zjednoczonym uzyskać niezależność energetyczną) może paradoksalnie zaszkodzić roli USD jako globalnej waluty rezerwowej, ponieważ eksporterzy ropy naftowej, którzy odgrywają kluczową rolę w statusie dolara amerykańskiego (ceny ropy naftowej, duży udział rezerw USD), musieliby przeorientować się na inne kraje i ich waluty. Ponadto pandemia Covid-19 i wojna na Ukrainie doprowadziły do ponownego przemyślenia globalizacji zarówno przez gospodarki rozwinięte (poprzez tworzenie bardziej odpornych łańcuchów dostaw), jak i gospodarki wschodzące (poprzez kwestionowanie dominacji USA nad globalnym systemem finansowym). Oba wydarzenia doprowadziły do początkowego trendu na rynku towarowym: niektóre rynki wschodzące zdecydowały się na wykorzystanie alternatywnych walut innych niż USD (zazwyczaj CNY). Jednak przejście na alternatywy zajmie dużo czasu ze względu na znaczne przeszkody[8], zwłaszcza jeśli chodzi o przyciąganie inwestycji zagranicznych, które wymagają stabilnej waluty.[9]

Rysunek 5: Udział transakcji SWIFT denominowanych w CNY (poza Chinami, Hongkongiem i Makao, w podziale na kraje)Udział transakcji SWIFT denominowanych w CNY

[Russia = Rosja; Singapore = Singapur; US = USA; France = Francja; UK = Zjednoczone Królestwo; Taiwan = Tajwan]

Źródła: Swift RMB Tracker, Allianz Research. Uwaga: Rosja regularnie nie była uwzględniana w trackerze, ponieważ obejmuje tylko pierwszą piętnastkę, ale w grudniu 2018 r. udział Rosji wynosił poniżej 1% w porównaniu z 10% obecnie.

Rysunek 6: Udział waluty w światowym finansowaniu handlu na podstawie transakcji SWIFTRysunek 6: Udział waluty w światowym finansowaniu handlu na podstawie transakcji SWIFT

Źródła: Swift RMB Tracker, Allianz Research. Uwaga: Chiny opracowały własny system płatności międzybankowych – CIPS – i ostatnio zachęcały do jego stosowania.

[1] Pod koniec ubiegłego roku udział dolara amerykańskiego w światowych rezerwach walutowych spadł do najniższego poziomu od dwóch dekad (58%).

[2] https://www.allianz.com/en/economic_research/publications/specials_fmo/financial-globalization.html

[3] Poniższy link zawiera porównanie tego, jak oba działały, i fundamentalną rolę, jaką USD odegrał w ich tworzeniu.

[4] Ponadto skoncentrowana alokacja rezerw walutowych w kilku krajach znacząco wpływa na zagregowane udziały. Chiny, mimo że są największym posiadaczem rezerw walutowych, nie mogą (z definicji) posiadać rezerw denominowanych w CNY. Ponadto kraje z dużymi rezerwami walutowymi, takie jak Chiny i Szwajcaria, mają udział USD w swoich rezerwach poniżej średniej, co sugeruje nierówną alokację USD i, w mniejszym stopniu, CNY wśród krajów o mniejszych rezerwach.

[5] Udział CNY w globalnych płatnościach od 2016 r. zmienił się zaledwie o 0,5 punktu procentowego, w przeciwieństwie do tego, co wydarzyło się w finansowaniu handlu.

[6] Więcej informacji na ten temat można znaleźć tu Fragmentacja rynków wschodzących (AZ Research).

[7] Prawo Greshama mówi, że kiedy w obiegu są dwie waluty, ta najcenniejsza zostanie zachowana, a najmniej wartościowa wykorzystana w handlu, przy czym ta ostatnia ostatecznie zastąpi pierwszą.

[8] Zobacz nasz raport Globalizacja finansowa: przejście do spolaryzowanego systemu?

[9] Wiele rynków wschodzących, zwłaszcza w Afryce, doświadczyło już, że chińska alternatywa nie jest panaceum (np. Chiny nakładają hamulce na pożyczki w Afryce | Financial Times (ft.com)).

Najlepszy czerwiec w historii TIM SA. II kwartał 2023 r. zbliżony do zeszłorocznego

Ze wstępnych szacunków wynika, że w czerwcu 2023 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły ponad 121,4 mln zł (+4,7% rdr.). Szacowane przychody ze sprzedaży w I półroczu 2023 r. osiągnęły poziom ponad 705 mln zł (-4,6% rdr.), zaś w II kwartale 2023 r. były zbliżone do zanotowanych w analogicznym okresie 2022 r. (345,8 mln zł, -1,8% rdr.).

Przychody ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów osiągnęły w czerwcu 2023 r. ponad 77,9 mln zł (+2,2% rdr.), w I półroczu 2023 r. – 472,7 mln zł (-7,7% rdr.), zaś w II kwartale 2023 r. – 225,8 mln zł (-4% rdr.).

– Za nami najlepszy czerwiec w historii i drugi najlepszy sprzedażowo miesiąc w tym roku. Sprzedaż na dzień roboczy była bardzo wysoka i generalnie osiągnięte liczby przekroczyły nasze bieżące oczekiwania – mówi Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – W tych trudnych warunkach rynkowych, w których działamy, wyniki pierwszego półrocza oceniamy pozytywnie. Natomiast porównując je do pierwszego półrocza 2022 roku, musimy pamiętać, że ciąży jeszcze cień wysokiej bazy pierwszego kwartału ubiegłego roku i zawirowań na rynku bezpośrednio po rozpoczęciu agresji Rosji na Ukrainę. Jeśli wziąć pod uwagę wyłącznie drugi kwartał bieżącego roku, od analogicznego okresu ubiegłego roku dzieli go tylko 6,3 miliona złotych przychodów netto ze sprzedaży, a więc niewiele więcej od przychodów z jednego dnia roboczego w czerwcu 2023 roku. Choć sytuacja na rynku nam nie pomaga, to dostrzegamy potencjały i aktywnie je wykorzystujemy – podkreśla Krzysztof Folta.

Ewolucja branży dóbr i usług konsumpcyjnych: Trendy, zmiany kwalifikacji i nowe miejsca pracy

Automatyzacja handlu, rozwój robotyki oraz nacisk na ESG – to najważniejsze trendy branży dóbr i usług konsumpcyjnych. Czy czeka nas rewolucja rynku pracy?

Branża dóbr i usług konsumpcyjnych nieustannie ewoluuje, by zapewnić konsumentom możliwie wysoką jakość usług, ich personalizację, ale też dostępność produktów. Naturalnie przekłada się to także na rynek pracy i oczekiwania firm wobec zatrudnionych w tym obszarze osób. Jak bowiem pokazują dane, rośnie potrzeba podnoszenia lub zmiany kwalifikacji talentów, by pomóc im w objęciu nowych stanowisk wynikających z postępujących innowacji. O siedmiu najważniejszych globalnych trendach branży dóbr i usług konsumpcyjnych oraz ich wpływie na miejsca pracy w raporcie ManpowerGroup „Consumer Goods World of Work”.

Raport autorstwa ManpowerGroup „Consumer Goods World of Work” prezentuje siedem najważniejszych globalnych trendów obszaru dóbr i usług konsumpcyjnych oraz to, jak wpłyną one na rynek pracy. Zaprezentowane w publikacji dane pokazują, że zarówno pracowników jak i firmy czekają niemałe zmiany. W najbliższym czasie organizacje nie tylko postawią na jeszcze większą automatyzację działań, wykorzystanie sztucznej inteligencji, ale także na nowo zdefiniują obsługę klienta czy oczekiwania wobec swoich zespołów.

Automatyzacja procesów i przemysł 4.0 w pełnym rozkwicie

Jednym z trendów sektora dóbr i usług konsumpcyjnych jest automatyzacja znacznej części procesów. Liderzy branży umożliwiają już realizowanie zakupów w sklepach autonomicznych, których technologia wykorzystuje połączenie zaawansowanych czujników, kamer oraz opcji płatności mobilnych (źródło: Crunchbase). Kolejnym istotnym z perspektywy trendów branżowych obszarem jest e-commerce, który będzie rósł w kategoriach zdominowany przez handel stacjonarny. Dane McKinsey mówią o tym, że napędzany zmieniającymi się oczekiwaniami konsumentów, rosnącą konkurencją i postępem technologicznym, może stanowić od 18 do 30 procent sprzedaży artykułów spożywczych na wielu rozwiniętych rynkach do 2030 roku. W konsekwencji tego część pracowników handlu detalicznego zostanie przeniesiona na stanowiska związane z realizacją zamówień, logistyką czy obsługą klienta. Ważnym elementem tych działań jest zatem zmiana lub podniesienie kwalifikacji, co pomoże talentom na dostosowanie do nowych modeli biznesowych. Producenci natomiast dążą do maksymalizacji produktywności poprzez połączenie działań związanych z automatyzacją. Jak podaje Statista, globalny rynek automatyki przemysłowej, który obejmuje zwiększone wykorzystanie sztucznej inteligencji i robotyki, będzie rósł w stałym tempie 9%, by osiągnąć wartość 265 miliardów dolarów w 2025 roku. Działania te sprawią, że w organizacjach stopniowo malał będzie popyt na osoby niskich kwalifikacjach, wzrośnie natomiast zapotrzebowanie na wykwalifikowane talenty techniczne.

Jak podkreśla Marta Szymańska, menedżer rekrutacji stałej i ekspert rynku pracy w Manpower, mówiąc o rekrutacjach do sektora dóbr i usług konsumpcyjnych należy pamiętać o popycie na kandydatów zajmujących się rozwojem technologicznym oraz optymalizacją procesów. – Automatyzacja handlu detalicznego jest trendem obecnym na rynku światowym od kilku lat. W Polsce również możemy robić zakupy w sklepach autonomicznych, które wykorzystują rozwiązania oparte na kamerach, komputerową wizję i uczenie maszynowe. W naszej opinii, zautomatyzowane sklepy autonomiczne przejmą część zapotrzebowania na kasjerów i obsługę handlu detalicznego jednak jest to perspektywa długoterminowa. Dotychczasowe eksperymenty zarówno z naszego rodzimego jak i światowego rynku pokazują, że społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe na w pełni zautomatyzowaną obsługę, a technologia nie jest na tyle rozwinięta, aby ją zapewnić. Niemniej jednak możemy spodziewać się rosnącego trendu zminimalizowania liczby prostych stanowisk na rzecz automatyzacji w perspektywie czasu. Warto jednak podkreślić, że pracodawcy inwestują w szereg szkoleń doszkalających, które podnoszą umiejętności pracowników. Jest to działanie niezbędne, aby przeciwdziałać deficytowi kandydatów o oczekiwanych kompetencjach technicznych – dodaje ekspertka.

Doświadczenia użytkownika na najwyższym poziomie

Użytkownicy e-commerce oczekują intuicyjnego interfejsu platformy sprzedażowej, spersonalizowanych usług, a także dopasowanych do ich potrzeb ofert. Wyliczenia Qualtrics pokazują, że już teraz cyfrowe doświadczenia niespełniające oczekiwań konsumentów kosztują firmy nawet do 4,7 biliona dolarów rocznie. Dlatego między innymi tak ważne jest, by organizacje miały w swoich zespołach odpowiednich specjalistów IT lub partnerów zewnętrznych zapewniających wsparcie przy nieustannym ulepszaniu systemów, które przełożą się na coraz bardziej pozytywne doświadczenia użytkowników.

Polska branża dóbr i usług konsumpcyjnych rośnie w siłę

O rozwoju i apetycie firm na zatrudnianie pracowników tego obszaru w Polsce mówi także raport Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia. Dane wskazują na to, że w III kwartale 2023 roku 37% pracodawców sektora dóbr i usług konsumpcyjnych znad Wisły deklaruje chęć powiększania zespołów, 19% z nich liczy się z koniecznością redukcji etatów, a 43% organizacji przewiduje żadnych zmian w strukturach. Prognoza netto zatrudnienia dla tej branży, będąca odzwierciedleniem nastrojów rekrutacyjnych firm na czas od lipca do końca września to +16%.

– Plany rekrutacyjne firm sektora dóbr i usług konsumpcyjnych są zdecydowanie bardziej optymistyczne niż w pierwszej połowie roku, zatem możemy spodziewać się większego zapotrzebowania na pracowników. Ten wzrost będzie widoczny przede wszystkim wśród dużych przedsiębiorców, którzy będą poszukiwali pracowników zarówno średniego jak i wysokiego szczebla, głównie osób o profilu sprzedażowym. W przypadku tych stanowisk niezwykle istotne będą kompetencje miękkie, takie jak umiejętność budowania długotrwałych relacji poprzez empatyczną postawę oraz systematycznego planowania pracy. Widzimy również zwiększone zapotrzebowanie na specjalistów ds. zakupów, u których pracodawcy przede wszystkim poszukują umiejętności optymalizacji kosztów i negocjacji. Ponadto wzrost sił sprzedażowych będzie generował dodatkowe zapotrzebowanie na kandydatów wspierających proces sprzedaży między innymi obsługę księgowo-administracyjną, analizę danych czy wsparcie marketingowe – mówi Marta Szymańska.

Zrównoważony rozwój najwyżej na liście priorytetów liderów branży

Według Deloitte, 97% liderów branży dóbr i usług konsumpcyjnych mówi o tym, że zrównoważony rozwój organizacji jest dla nich priorytetem (w porównaniu do 58% deklaracji wszystkich innych firm). Dodatkowo modeli biznesowych „as-a-service” wykorzystujących oprogramowanie jako usługę zwiększy wartość ponownego wykorzystania zasobów. Działania te sprawiają, że wzrasta zapotrzebowanie na „zielone miejsca pracy”, a także kandydatów specjalizujących się w obszarach takich jak konserwacja pojazdów elektrycznych, zielona energia, logistyka zwrotów, ale też renowacja produktów w celu przygotowania ich dla kolejnego użytkownika.

– Zdecydowanie zauważamy rosnącą potrzebę tworzenia zielonych miejsc pracy wśród naszych klientów, a także pozyskania kandydatów z odpowiednią wiedzą lub chęcią rozwoju w tym obszarze. Obserwujemy ten trend zarówno wśród dużych jak i małych organizacji, dla których idea ESG jest istotnym elementem polityki, a także ważnym aspektem w dalszym zrównoważonym rozwoju – podsumowuje ekspertka Manpower.

Blisko 35 proc. Polaków gotowych jest wydać więcej na nieruchomość wybudowaną z ekomateriałów

Niemal 35% ankietowanych jest skłonnych zapłacić więcej za mieszkanie lub dom, gdyby do jego budowy wykorzystano materiały ekologiczne, w tym surowce wtórne. Tylko nieznacznie mniej osób jest przeciwnego zdania. Widać zatem, że Polacy wciąż są w tym zakresie mocno podzieleni. Tymczasem osoby z pierwszej grupy wskazują, o ile więcej środków mogłyby wydać. I tak 29% z nich podaje przedział 5-10%, a 24% badanych – 10-15%. Według ekspertów, powstaje coraz więcej budynków spełniających wymagania zrównoważonego rozwoju. Ale to nadal stanowi margines rynku nieruchomości w Polsce, choć nie jest wykluczone, że to się zmieni. Duże koszty gazu i prądu zachęcają inwestorów do rozglądania się za alternatywnymi rozwiązaniami, bo teraz klient przy zakupie mocniej zwraca uwagę na przyszłe koszty eksploatacyjne.

Ekologia jednak nadal dzieli Polaków

Jak wynika z najnowszego badania przeprowadzonego na próbie 1030 dorosłych Polaków, 34,9% respondentów jest skłonnych zapłacić więcej za mieszkanie lub dom, gdyby do budowy tego obiektu wykorzystano materiały ekologiczne, w tym surowce wtórne. 34,2% z ponad tysiąca ankietowanych zajmuje przeciwne stanowisko. Z kolei 21,6% uczestników sondażu nie potrafi się w tej kwestii określić.

– Myślę, że ten podział wynika zarówno z braku dobrych przykładów, jak i z panującego w Polsce stereotypu, jakoby budownictwo ekologiczne było niższej jakości. Natomiast z ekologicznymi materiałami budowlanymi jest tak, jak ze zdrową żywnością. Są droższe od tych najpopularniejszych, których standardy środowiskowe w takim stopniu nie dotyczą. Tylko korzyści wynikające ze spożywania najwyższej jakości produktów spożywczych przedzierają się do świadomości Polaków, co widać po tłumach na targach żywności ekologicznej. Materiały budowlane i rozwiązania idące w duchu zrównoważonej architektury jeszcze nie osiągnęły takiego poziomu – komentuje dr Bartosz Dendura, wykładowca akademicki i współautor badania z Pracowni Architektonicznej Studio4SPACE.

Jak zaznacza Mateusz Stachewicz z Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD), jesteśmy w trudnym okresie dla mieszkalnictwa. Podkreśla to choćby Stowarzyszenie Build Europe, zrzeszające organizacje europejskie z kilkunastu krajów Europy. Ekspert z PZFD zauważa, że niemal wszystkie państwa mierzą się ze skutkami inflacji, niskiej zdolności kredytowej nabywców, galopującymi cenami materiałów budowlanych i można też jeszcze odczuć skutki pandemii. Powoduje to, że klienci baczniej przyglądają się temu, co składa się na cenę ich mieszkania. A inwestowanie w zrównoważony rozwój zawsze generuje jakiś dodatkowy koszt.

– Ponadto z naszego badania wynika, że przeszło 21% Polaków nie wie, czy chce rozwiązań ekologicznych w swoim domu. Myślę, że to efekt braku edukacji i niewielkiej świadomości, która jednak z każdym rokiem będzie rosła. Być może nie nastąpią spektakularne wzrosty, ale jestem przekonany, że sytuacja się poprawi. Pojawi się też coraz więcej dobrych przykładów budownictwa ekologicznego. Sądzę, że duży wpływ na decyzje będą miały też rosnące ceny materiałów budowlanych. To może spowodować, że przyszli inwestorzy przychylniej spojrzą na materiały ekologiczne – przekonuje dr Dendura.

Z kolei Mateusz Stachewicz podkreśla, że zrównoważone nieruchomości to nie tylko ekologiczne materiały budowlane. To również m.in. rozwiązania monitorujące wykorzystanie energii w budynkach, pozwalające ograniczyć ślad węglowy, pompy ciepła, efektywne metody zarządzania budynkiem czy też wiele innych istotnych kwestii. Zdaniem eksperta z PZFD, należy mieć pewność, że skłonność do dopłat do zrównoważonych inwestycji będzie rosła wraz ze zwiększającą się świadomością ekologiczną społeczeństwa.

Idą zmiany, ale wciąż zbyt wolno

Respondenci, którzy są skłonni ponieść większe koszty, informują, o ile więcej mogą wydać. I tak 29% badanych wybrało przedział 5-10%. Z kolei 24% ankietowanych wskazało 10-15%, a 21,7% zadeklarowało 15-20%. Natomiast 11,7% uczestników sondażu zaznaczyło do 5%, a 5,9% osób zdecydowałby się na 20-30%.

– Pułap między 10% a 20% większego budżetu pozwala, by budynek osiągnął bardzo przyzwoite parametry. Czasem proste decyzje znacząco wpływają na środowisko. Zakup domu czy mieszkania to decyzja na lata, a niekiedy na całe życie. W takim kontekście zwiększenie wydatków nawet o 20% może mieć zupełnie inne znaczenie. Być może łatwiej jest nam się pogodzić z wyższym kosztem początkowym, bo wiemy, że będzie nam służył przez długie lata – analizuje współautor badania.

W opinii Mateusza Stachewicza, deweloperzy, niezależnie od wyników badań, z każdym rokiem budują coraz więcej budynków, które spełniają wymagania zrównoważonego rozwoju. Preferencje nabywców, mimo że jest jeszcze spore pole do ich rozwinięcia, przesuwają się w kierunku ekologii wraz ze wzrostem ogólnej świadomości społecznej w tym obszarze. Od deweloperów będzie się także wymagać więcej choćby w związku z unijnymi wymogami.

– Jeśli wejdziemy na strony najpopularniejszych producentów domów drewnianych, z bardzo małym prawdopodobieństwem znajdziemy tam dobre przykłady współczesnej architektury. Mam wrażenie, że jeszcze nikt nie połączył kropek. Dominują domy à la dworkowe oraz domki z prerii z gankiem, dachem dwuspadowym i szerokimi okapami. To nie jest architektura, która przekona szerokie grono ludzi. Świadczą o tym liczby wskazujące, jak mały odsetek budynków w Polsce powstaje w innej technologii niż tradycyjna, a więc murowana – stwierdza dr Bartosz Dendura.

Zrównoważony sektor nieruchomości dopiero się kształtuje, o czym przekonuje Mateusz Stachewicz. Ekspert PZFD dodaje, że możemy obserwować ujednolicanie, choćby w kontekście unijnej Taksonomii – standardów i operowania wspólnym aparatem pojęciowym. Potrzebne są też nowe rozwiązania technologiczne i otwartość legislatora na ich stosowanie, przez elastyczność w przyjmowanych aktach. Deweloperzy nie powinni walczyć z transformacjami, a raczej przygotować się na nie i być uczestnikami dyskusji o kształcie bardziej zrównoważonej gospodarki, co już dziś w dużej mierze się dzieje.

– Budownictwo w oparciu o materiały ekologiczne, łatwo przetwarzalne i te pochodzące z odzysku nadal stanowi margines rynku nieruchomości w Polsce. Myślę, że inwestorzy boją się tych rozwiązań. Wolą iść utartymi szlakami, które są tańsze w budowie i raczej gwarantują im szybką sprzedaż bez zbędnych pytań. Jednak mam nadzieję, że niebawem pojawi się presja ze strony klientów, a także urzędów, by rozwiązania chroniące nasze środowisko pojawiały się w ich realizacjach. Być może zeszła zima da silniejszy impuls do zmian. Okazało się bowiem, że to, jak budynek jest zaizolowany i czym ogrzewany, ma już znaczenie. Duże koszty gazu i prądu zachęcają inwestorów do rozglądania się za alternatywami – podsumowuje ekspert z Pracowni Architektonicznej Studio4SPACE.

Inwestycje rolników w kontekście dynamicznie zmieniającej się sytuacji rynku

27 proc. rolników ocenia dobrze sytuację w rolnictwie, podobny odsetek (29 proc.) stanowią rolnicy mający odmienne zdanie. Najliczniejszą grupę stanowią jednak ci, którzy nie oceniają jej jednoznacznie (ani dobrze, ani źle) – 45 proc. W większości są to rolnicy, którzy mają gospodarstwa 10-49 ha oraz osoby nieprowadzące regularnej ewidencji kosztów i przychodów. Inwestycje w 2023 roku planuje zaledwie 21 proc. rolników, a 82 proc. nich  posiada niezbędne maszyny. M.in. takie wnioski wynikają z badania jakie na zlecenie Santander Leasing zrealizował Instytut Badawczy Kantar Polska.

Jak wskazują wnioski z przeprowadzonej analizy, wysoki poziom kosztów produkcji rolnej (44 proc.) to największe wyzwania stojące przed polskim rolnictwem. Na kolejnych pozycjach znalazły się ceny skupu (20 proc.), zmiany klimatyczne (10 proc.) czy napływ płodów rolnych z Ukrainy (7 proc.). Wielkość gospodarstwa czy specjalizacja nie różnicują w istotny sposób odpowiedzi na to pytanie.

– Bieżąca sytuacja w sektorze rolnym jest dynamiczna i kolejne kwartały przynoszą pogorszenie nastrojów rolników, co potwierdzają realizowane cyklicznie badania wskaźnika koniunktury w rolnictwie Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH. Na podstawie analizy z II kwartału br. możemy wskazać, że następuje obniżenie poziomu oszczędności gospodarstw rolnych w wyniku silnych czynników inflacyjnych w gospodarce narodowej oraz następuje wzrost wydatków na nabycie nawozów, pasz treściwych czy też środków ochrony roślin. Badanie potwierdza również obniżenie przychodów gospodarstw rolnych w wyniku spadku wielkości sprzedaży i cen skupu podstawowych produktów rolnychwskazuje Piotr Domagała, dyrektor ds. sektora rolnego w Santander Leasing.

Inwestycje w rolnictwie

Jak wskazuje badanie, inwestycje w 2023 roku planuje zaledwie 21 proc. rolników. Wśród tych, którzy zamierzają inwestować przodują hodowcy. Większość rolników (82 proc.) nie planuje żadnych inwestycji na 2023 rok. Mniejsze zainteresowanie tym tematem  może wynikać przede wszystkim z niepewności gospodarczej, na którą ma wpływ poziom inflacji. Ograniczenie inwestycji przez rolników dobrze widać  na przykładzie rejestracji nowych ciągników, gdzie spadki sięgają 11,4 proc. r/r. Jednocześnie z uwagi na szybko rosnące ceny maszyn,  o blisko 10 proc. r/r wzrasta sprzedaż ciągników używanych.

– Potwierdzenie wyników naszego badania w zakresie większej aktywności i większego potencjału do inwestowania przez duże gospodarstwa znajdziemy gdy przyjrzymy się mocom nabywanych ciągników rolniczych – zarówno nowych, jak i używanych – gdzie największe wzrosty notowane są na najmocniejszych jednostkach powyżej 210 KM, odpowiednio 56,2 proc. r/r i 23,2 proc. r/r. – wskazuje Piotr Domagała.

Podkreślić należy dysproporcję w podejściu do planowania inwestycji między większymi
i mniejszymi gospodarstwami. Rolnicy z mniejszych gospodarstw często nie planują i nie realizują inwestycji (posiadają za mało środków, wskazują także jako czynnik hamujący brak pewności wynikający z warunków pogodowych i chorób roślin). Tu decyduje brak wolnych środków i pewności ich „dopływu” co stanowi główną barierę względem takich działań. W tej grupie rolników panuje poczucie, że poza niezbędnymi inwestycjami (głównie chodzi tu o sprzęt) inne tego rodzaju „zamrożenia środków” mogą nie przynieść oczekiwanych skutków.

Z drugiej strony w przypadku większych gospodarstw rolnych pojawia się już sam etap  planowania i realizacji inwestycji. W tym przypadku są one planowane najczęściej raz
do roku – w zimie. Następuje to w momencie, kiedy przedsiębiorcy rolni podsumowując swoją działalność z całego roku, posiadają wizje działań na przyszły rok i mają po prostu więcej czasu na strategiczne planowanie inwestycji.

– Co istotne w pierwszej kolejności śledzą i analizują trendy na rynkach lokalnych, jak  również zagranicznych. Bardzo istotnym elementem w tym obszarze są również rozmowy prowadzone przez rolników z sąsiadami, którzy pracują na roli. Traktują ich jako „naturalne” wsparcie w procesie planowania przez nich inwestycji – dodaje Jarosław Kwiatkowski, analityk sektora rolnego w Santander Leasing.

Struktura realizowanych inwestycji w ciągniki

Czy i w jakim zatem zakresie wnioski z badania potwierdzają dane rynkowe? Co wynika
z analizy rejestracji nowych ciągników i zmiany struktury oraz tego co się dzieje na rynku używanych ciągników? Jak wskazują poniższe dane rejestracji ciągników nowych i używanych w ujęciu narastającym do maja w poszczególnych latach, mamy do czynienia
z zauważalnym spadkiem rejestracji nowych ciągników o ponad 11 proc. wobec wzrostu maszyn używanych który do maja br. wyniósł ponad 9 proc.

inwestycje rolników
Rys. Rejestracja nowych i używanych ciągników (opracowanie własne Santander Leasing)
inwestycje rolników
Rys. Ciągniki nowe według mocy silnika (opracowanie własne Santander Leasing)
inwestycje rolników
Rys. Ciągniki używane według mocy silnika (opracowanie własne Santander Leasing)

Rosnące wyceny cięć stóp w Polsce nie topią złotego

Niższa inflacja w czerwcu ośmieliła inwestorów do wyceny większych cięć stóp procentowych NBP. Stawki FRA wskazują obecnie na ok. 100 pb. obniżek w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, czyli cztery „standardowe” ruchy po 25 pb. Choć wydaje się, że wyceny cięć nie mają dużego wpływu na złotego, częściowe ich skorygowanie mogłoby zapewnić walucie wsparcie. W tym tygodniu na posiedzeniu RPP nie spodziewamy się jednak istotnych zmian w tonie komunikatów i zdecydowanie nie oczekujemy zmiany stóp procentowych.

Waluty G10 zakończyły tydzień odchyleniami nie większymi niż 1% względem jego początku. Stopy procentowe w głównych gospodarkach rosną, bankierzy centralni podczas konferencji EBC w Sintrze byli jastrzębio nastawieni, a inflacja bazowa pozostaje uporczywie wysoka na całym świecie. Apetyt na ryzyko wciąż jest odporny, giełdy zyskują, a inwestorzy wydają się niepewni, co dalej.

Mimo długiego weekendu w USA, ze względu na wtorkowy Dzień Niepodległości, najważniejsze wieści tygodnia będą pochodzić zza oceanu. W środę (05.07) poznamy minutki z ostatniego posiedzenia Fedu. Uczestnicy rynku będą w nich wypatrywać wskazówek dotyczących harmonogramu dalszych podwyżek stóp procentowych w USA. W piątek (07.07) opublikowany zostanie raport NFP (non-farm payrolls) z amerykańskiego rynku pracy w czerwcu, który powinien raz jeszcze wykazać jego siłę. Najważniejsze będzie to, czy widoczne będą jakieś oznaki przyspieszenia wzrostu płac.

PLN

Zyski złotego względem euro nie były imponujące, był on jednak jedyną główną walutą CEE, która zakończyła tydzień umocnieniem.

Najważniejsza w zeszłym tygodniu była publikacja wstępnego odczytu inflacji CPI, zgodnie z którą jej główna miara spadła z 13% w maju do 11,5% w czerwcu i okazała się niższa od oczekiwań. Ośmieliło to inwestorów do wyceny większych cięć stóp procentowych NBP. Stawki FRA wskazują obecnie na ok. 100 pb. obniżek w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, czyli cztery „standardowe” ruchy po 25 pb., z których jeden–dwa miałyby się odbyć przed jesiennymi wyborami.

Nie możemy wykluczyć obniżenia stóp procentowych przed końcem roku, sądzimy jednak, że wyceny rynkowe są zbyt agresywne. Choć wydaje się, że wyceny cięć nie mają dużego wpływu na złotego, częściowe ich skorygowanie mogłoby zapewnić walucie wsparcie.

W tym tygodniu uwaga skupi się na posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Nie spodziewamy się istotnych zmian w tonie komunikatów i zdecydowanie nie oczekujemy zmiany stóp procentowych. Sygnały od decydentów – i nowe projekcje – warto jednak będzie śledzić, dotyczy to szczególnie konferencji prasowej prezesa Adama Glapińskiego ( zapewne w piątek 07.07).

EUR

Jeżeli sądzić po ubiegłotygodniowych przemówieniach członków EBC, to bank centralny pozostaje skupiony na obniżeniu inflacji, a końca cyklu zacieśniania jeszcze nie widać. Prezeska EBC Christine Lagarde podczas swojego przemówienia w Sintrze niemal potwierdziła, że w dalszej części miesiąca czeka nas kolejna podwyżka stóp procentowych o 25 pb. – dla rynków swapowych jest to już praktycznie pewne. Słabe wieści z Chin i ogólnie z sektora przemysłowego sprawiają jednak, że euro nie zyskuje wiele na jastrzębiości EBC.

Nawet po niedawnym wzroście oczekiwań dotyczących ostatecznej wysokości stóp procentowych wciąż widzimy przestrzeń do dodatkowych podwyżek i sądzimy, że stopa depozytowa znajdzie się na poziomie co najmniej 4% wobec obecnych 3,5%. Ubiegłotygodniowy wstępny odczyt inflacyjny za czerwiec wsparł nieco nasze założenie. Miara bazowa, na której EBC skupia się coraz silniej w komunikatach, nieco wzrosła względem poprzedniego miesiąca i wykazuje wszelkie oznaki stabilizacji na nieakceptowalnie wysokim poziomie powyżej 5%.

USD

Dane gospodarcze z USA były w ostatnim czasie zaskakująco dobre. W ubiegłym tygodniu dostaliśmy mocne raporty dotyczące zamówień środków trwałych i sprzedaży domów. Na niskich poziomach pozostaje publikowana co tydzień liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, w górę zrewidowany został zaś PKB w I kwartale (do 2% w ujęciu zanualizowanym) za sprawą wyższych wydatków konsumenckich oraz eksportu. Preferowana przez Fed miara inflacji – bazowa PCE – nieznacznie spadła i okazała się nieco niższa od oczekiwań, jest jednak uparcie wysoka i wyniosła w maju 4,6%.

Oczekiwania dotyczące dalszych podwyżek stóp procentowych Fedu wciąż rosną, dotąd jednak było to dla dolara tylko niewielką pomocą, częściowo przez to, że rosną one także w większości gospodarek G10. Podwyżka o 25 pb. na lipcowym posiedzeniu Fedu jest obecnie niemal w pełni wyceniania. Kontrakty futures wskazują jednak tylko na ok. 1/3 prawdopodobieństwa powtórzenia takiego ruchu w przyszłości, dolar może więc zyskać, jeśli w kolejnych tygodniach Fed utrzyma jastrzębi ton.

W tym tygodniu spodziewamy się dalszego ciągu dobrych wieści pod postacią silnego raportu z rynku pracy. Jego wpływ na dolara będzie jednak niewielki, dopóki nie pojawią się sygnały, że wzrost płac ponownie nabrał tempa.

GBP

W ubiegłym, spokojnym tygodniu funt pozostawał dość stabilny względem euro i dolara. Waluta wciąż zyskuje na jastrzębim zwrocie Banku Anglii, szczególnie na niespodziewanie silnej podwyżce stóp procentowych o 50 pb. na jego czerwcowym posiedzeniu. Oczekiwania rynkowe dotyczące ostatecznego poziomu stóp procentowych w Wielkiej Brytanii coraz bardziej zbliżają się do 6,5% (obecnie stopy są na poziomie 5%), zdecydowanie najwyższego poziomu wśród gospodarek G10, i niewiele wskazuje, by brytyjska gospodarka miała temu nie podołać. Prezes BoE Andrew Bailey nie zdradził się w Sintrze w żaden sposób z dalszymi planami – nie odsunął wycen rynkowych ani nie przychylił się do dalszego agresywnego zacieśniania.

Jesteśmy w raczej spokojnym okresie pod względem danych z brytyjskiej gospodarki. W zeszłym tygodniu poznaliśmy tylko rewizję PKB w I kwartale, a w tym poznamy zrewidowane czerwcowe odczyty PMI. Przy braku negatywnych wieści inwestorzy zapewne utrzymają pozytywny pogląd na gospodarkę, obstawiając dalszą jastrzębiość BoE. To korzystne otoczenie dla funta.

CHF

Ostatnie dni były raczej spokojne dla franka. Krajowe dane zaskoczyły jednak na plus – pozytywne okazały się zarówno sprzedaż detaliczna za maj, jak i bardziej aktualne, wybiegające w przyszłość dane o nastrojach. Nie miały one istotnego natychmiastowego wpływu na kurs walutowy, niemniej można je postrzegać jako korzystne dla franka, który zakończył tydzień jako jedna z najlepiej radzących sobie walut G10. Zgodnie z danymi z poniedziałku 03.07 inflacja spadła z 2,2% w maju do 1,7% w czerwcu, powracając do celu Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB) po raz pierwszy od 16 miesięcy. Inflacja bazowa również spadła, do 1,8%. Jest to z pewnością dobra wiadomość, nie oznacza jednak ostatecznego zwycięstwa, szczególnie biorąc pod uwagę podniesione ostatnio przez bank centralny średnio- i długoterminowe prognozy inflacji.

W ubiegłym tygodniu członkini rady Andrea Maechler podkreśliła, że inflacja jest uporczywa i szeroko zakrojona. Czyny przemawiają mocniej niż słowa, a i one sugerują, że bank pozostaje zdeterminowany, aby trwale ustabilizować ceny. W I kwartale SNB sprzedał waluty obce o wartości 32,3 mld CHF – o 5 mld CHF więcej niż w uprzednim kwartale. Uważamy, że SNB dokona we wrześniu kolejnej podwyżki stóp procentowych o 25 pb. i póki co pozostanie skupiony na wspieraniu franka poprzez sprzedaż walut.

Na ten tydzień nie zaplanowano publikacji istotnych danych ani wystąpień SNB, inwestorzy skupią się więc przede wszystkim na wiadomościach z zewnątrz.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Waloryzacja, czyli kolejny samobój w wykonaniu banków

Po ogłoszeniu przez TSUE niezwykle korzystnego dla Frankowiczów wyroku w sprawie
C-520/21 o tzw. wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, przedstawiciele sektora bankowego ogłosili, że banki będą konstruowały pozwy o waloryzację przeciwko kredytobiorcom. Ich zdaniem wyrok TSUE nie obejmował tej kwestii, a takie żądanie, jako uzasadnione prawnie, miałoby zrekompensować bankom, uwikłanym w problem frankowy, brak wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, które przecież zostało jednoznacznie zakwestionowane przez TSUE. Zresztą w wielu sprawach, w których reprezentuję kredytobiorców, pełnomocnicy banków zaczęli modyfikować powództwa i jako roszczenie ewentualne zgłaszają właśnie roszczenie o dokonanie sądowej waloryzacji.

Czym zatem jest waloryzacja sądowa i czy rzeczywiście banki mają podstawy, aby występować z takim żądaniem przeciwko Frankowiczom? Zanim przejdę do analizy wskazanego wyroku TSUE pod kątem instytucji waloryzacji sądowej, zacznę od rozważenia aspektów stricte prawnych takich roszczeń banków.

Waloryzacja sądowa, najprościej rzecz ujmując polega na tym, że sąd w wyroku dokonuje zmiany wysokości świadczenia pieniężnego. W polskim porządku prawnym zasadą jest, że zobowiązanie pieniężne wykonujemy poprzez zapłatę takiej samej kwoty, na jaką opiewał dług w chwili jego powstania (zasada nominalizmu). Przeciwieństwem tej zasady jest waloryzacja sądowa, której dopuszczalność jest uzależniona od wystąpienia szeregu przesłanek. Przede wszystkim musi dość do istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza
z naciskiem na stwierdzenie „istotna zmiana”, czyli nie każda. Po drugie, za dokonaniem waloryzacji muszą przemawiać interesy stron i zasady współżycia społecznego. Po trzecie – jeżeli z żądaniem waloryzacji występuje przedsiębiorca, to takie żądanie nie może pozostawać w związku z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą. Czy zatem w świetle tych przesłanek banki mogą liczyć na korzystne dla siebie rozstrzygnięcia? W mojej ocenie nie.

Przede wszystkim w kontekście przesłanki pierwszej, czyli istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza, mimo wysokiej inflacji, trudno uznać, że mamy z nią do czynienia. Analizując tego rodzaju roszczenia banków na pierwszy plan wysuwa się jedna okoliczność, a mianowicie żądanie dokonania waloryzacji w związku z istotną zmianą siły nabywczej pieniądza, ale w okresie od uruchomienia kredytu lub poszczególnych transz do momentu zgłoszenia roszczenia o waloryzację, czyli średnio jest to plus minus 15 lat. Z mojego punktu widzenia wskazywanie takiego okresu jest błędne. Wydaje się, że żądanie waloryzacji można liczyć najwcześniej od doręczenia odpisu pozwu (albo wezwania do zapłaty) do banku, kiedy to bank powziął wiedzę o kwestionowaniu umowy przez kredytobiorcę, względnie – analizując aktualną linię orzeczniczą – od momentu złożenia oświadczenia przez kredytobiorcę o świadomości skutków nieważności jego umowy kredytu (chociaż to koncepcja wyjątkowo ułomna, to jest stosowana w praktyce przez polskie sądy w ślad za uchwałą Sadu Najwyższego z 7 maja 2021 roku, III C 6/21, w której przedstawiono koncepcję tzw. bezskuteczności zawieszonej). Nie może być tak, że dla kredytobiorcy – konsumenta odsetki ustawowe za czas opóźnienia naliczają się od złożenia takiego oświadczenia (a nie od momentu doręczenia odpisu pozwu), a dla banku jako przedsiębiorcy waloryzacja może być naliczana od momentu udostępniania kwoty kredytu.

Orzekając o waloryzacji sąd rozważa interesy stron i nada, czy dokonanie waloryzacji świadczenia nie będzie sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. I tutaj znowu wracamy do początku problemu frankowego, czyli faktu, że to banki będące przecież autorami wadliwych umów kredytowych wkomponowały w ich treść niedozwolone postanowienia umowne, które rażąco naruszały interesy kredytobiorców i wystawiały ich na nieograniczone ryzyko kursowe. Czy zatem dokonanie takiej waloryzacji pomimo nieuczciwego działania banku jako przedsiębiorcy naruszałoby zasady współżycia społecznego? Odpowiedź wydaje się oczywista, szczególnie, że na zasady współżycia społecznego może powoływać się strona, która sama ma „czyste ręce”.

Ostatnia przesłanka, która w mojej ocenie nie zostanie spełniona przez banki, to przesłanka niepozostawania żądania o dokonanie waloryzacji w związku z prowadzoną przez bank działalnością gospodarczą. W 2017 roku Sąd Apelacyjny w Białymstoku, sygn. akt I ACa 447/17 wydał wyrok, w którym oddalił roszczenie banku o dokonanie waloryzacji sądowej uznając, że żądanie pozostawało w związku z działalnością banku, przy czym był to wyrok, który odfrankowił umowę kredytu powiązanego z kursem CHF, czyli ta umowa pozostała
w obrocie, tylko w zmienionym, zdecydowanie korzystniejszym dla kredytobiorcy kształcie. Aktualnie statystyki sądowe pokazują, że ponad 95 % spraw jest przez Frankowiczów wygrywanych, przy czym wyroki są dalej idące, bo ustalają nieważność tego rodzaju umów kredytu. I tutaj rodzi się pytanie – czy świadczenie spełnione w następstwie obowiązku zwrotu wzajemnych świadczeń z nieważnej umowy kredytu pozostaje czy nie pozostaje
w związku z prowadzeniem przedsiębiorstwa przez bank? Chcąc znaleźć odpowiedź wydaje się, że trzeba sięgnąć do podstaw takich wyroków sądów. Zdecydowana większość umów jest uznawana za nieważne na skutek abuzywności klauzul indeksacyjnych i denominacyjnych, których usunięcie z umowy kredytu skutkuje jej nieważnością. Bankom będzie zatem niezwykle trudno wykazać, że żądanie waloryzacji nie ma związku z prowadzeniem przedsiębiorstwa, bo przecież skonstruowanie abuzywnych postawień umownych jest bardzo klarownym przejawem prowadzonej przez bank działalności gospodarczej. Abuzywność zależy przede wszystkim od statusu stron zobowiązania, tj. po jednej stronie musi być przedsiębiorca stosujący niedozwolone postanowienia umowne, a po drugiej stronie konsument.

Powyższa analiza przesłanek dokonania waloryzacji sądowej jasno pokazuje, że i w tym sporze – jeżeli banki zdecydują się kontynuować ten kierunek – kredytobiorcy mają wszystkie argumenty po swojej stronie. Oczywiście przedstawiciele sektora wielokrotnie powołują się na de facto jedyny (wg mojej wiedzy) wyrok w Polsce wydany przez Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawie o sygn. akt XXV C 1039/20, przy czym w tym wypadku kwota waloryzacji stanowiła ok. 17 % kwoty kredytu w PLN. Wyrok ten jest nieprawomocny i myślę, że nie zostaje utrzymany w tym kształcie przez Sąd Apelacyjny w Warszawie, szczególnie po wyroku TSUE w sprawie C-520/21.

Sam wyrok TSUE w mojej ocenie zamknął temat waloryzacji sądowej roszczeń banków. Wbrew temu, co stara się prezentować sektor bankowy, to orzeczenie dotyczyło również tej instytucji. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że w samej treści pytania prejudycjalnego jest wprost mowa o waloryzacji. Sąd Rejonowy dla Warszawy – Śródmieścia w Warszawie
w punkcie 5 zapytał, czy strony (czyli bank i kredytobiorca) mogą domagać się jakichkolwiek innych świadczeń, np. odszkodowania, zwroty kosztów, waloryzacji świadczenia z tytułu spadku wartości nabywczej pieniądza na skutek upływu czasu. Zresztą w postawach prawnych wyroku Trybunał również wprost powołał polski przepis prawa o sądowej waloryzacji, czyli art. 3581 § 1-4 k.c., co oznacza, że doskonale zrozumiał pytanie polskiego sądu o tę instytucję i zajął stanowisko w przedmiocie jej dopuszczalności. Podsumowując, TSUE jasno wskazał, że poza zwrotem kapitału wypłaconego w PLN i odsetek ustawowych za czas opóźnienia od wezwania do zapłaty, bankowi jako instytucji kredytowej nie przysługuje żadna inna rekompensata z tytułu uznania umowy kredytu za nieważną, bo byłoby to sprzeczne z celami Dyrektywy 93/13.

Z doświadczenia wiem, że roszczenia banków o dokonanie waloryzacji są nawet wyższe niż roszczenia o zasądzenie wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Przykładowo w jednej prowadzonej przeze mnie sprawie roszczenie o wynagrodzenie banku opiewa na ok. 156 tys. PLN, a roszczenie o waloryzację na ok. 202 tys. PLN – przy kwocie kredytu ok. 255 tys. PLN. Trudno uznać, że zasądzanie takich kwot realizowałoby efekt mrożący (odstraszający),
o którym wielokrotnie mowa w orzeczeniach TSUE. Dokonanie waloryzacji, tak samo zresztą jak zasądzenie wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, stałoby w opozycji do Dyrektywy 93/13 i z pewnością nie powstrzymałoby przedsiębiorcy do podobnych zachowań
w przyszłości.

Podsumowując, nie można czerpać korzyści finansowych ze swojego bezprawnego działania
i teraz sektor bankowy zbiera „żniwo” swojego postępowania wobec klientów sprzed ponad dekady.

Autor: Karolina Pilawska – adwokat, wspólnik w kancelarii Pilawska Zorski Adwokaci. Specjalistka z zakresu sporów konsumentów z bankami. Od wielu lat z sukcesami reprezentuje interesy Frankowiczów i Złotówkowiczów w polskich sądach

Ceny wciąż rosną, ale wolniej

Mamy kolejny spadek tempa wzrostu cen w Polsce. Z pewnością cieszy to, że nie biedniejemy już tak szybko. Co ważne, wreszcie wzrost cen spadł poniżej poziomu średniego wzrostu płac, co pozwoli zarobkom statystycznego obywatela znów rosnąć.

Inflacja w Polsce

W piątek poznaliśmy tempo wzrostu cen w Polsce. Wynosi ono 11,5%, czyli jest to spadek z poziomu 13% miesiąc temu. Spadek ten jest o 0,2% wyższy, niż oczekiwano. Należy jednak pamiętać, że spadek inflacji to nie spadek cen, o czym zdają się niektórzy zapominać. W mediach pojawiło się wiele zestawień, które towary już tanieją. Biorąc pod uwagę, że zaczynają się zbiory pewnych produktów, nie można się dziwić, że np. niektóre warzywa tanieją. W związku z tym porównywanie wskaźników miesięcznych, mimo że wyjątkowo korzystnych, wydaje się w przypadku inflacji nadużyciem. Warto jednak zwrócić uwagę, że powoli będzie słabł wpływ spadku cen paliw. Czerwiec odnosił się do drugich najwyższych szczytów z wojny rozpętanej przez Rosję na Ukrainie. Od tego momentu punkt odniesienia będzie spadał, zatem też wpływ spadku cen ropy będzie z miesiąca na miesiąc mniejszy. Nie zmienia to faktu, że wzrost cen w kolejnych miesiącach powinien spowalniać tylko w mniejszym tempie niż obecnie.

Dane z USA

W piątek byliśmy świadkami dużego pakietu odczytów zza oceanu. Odczyty zaczęły się od danych na temat wydatków i dochodów Amerykanów. Dla stabilności systemu obecna sytuacja, kiedy dochody rosną szybciej od wydatków, jest korzystna. Problem w tym, że rynki nie lubią, kiedy ludzie przestają wydawać. Do tego doszły jeszcze indeksy koniunktury. Słabiej od oczekiwań wypadł Indeks Chicago PMI, nie zdążył tego wyrównać symbolicznie lepszy Raport Uniwersytetu Michigan. W rezultacie w piątek mieliśmy ruch osłabiający dolara względem euro na koniec dnia. Dzieje się to pomimo rosnących szans na podwyżkę stóp procentowych na lipcowym posiedzeniu FED.

Czekając na banki centralne

W tym tygodniu odbędzie się nie tylko czwartkowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Werdykty zobaczymy również w Australii we wtorek i w Rumunii w środę. Oprócz tego zobaczymy tzw. minutki, czyli zapisy z rozmów z USA, strefy euro, Wielkiej Brytanii oraz szczególnie wyczekiwaną przez fanów gatunku konferencję prasową prezesa NBP. Czego możemy oczekiwać po decyzji w Polsce? Patrząc na WIBOR raczej niczego. Będzie to kolejna próba czekania, czy coś się nie wydarzy. Skoro inflacja spadła nominalnie o 1,5% w ciągu miesiąca RPP nie powinna podnosić stóp procentowych. Ewentualna obniżka raczej też nie powinna wydarzyć się już teraz. Nie zmienia to faktu, że na konferencji prasowej może paść kilka ważnych deklaracji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień odczytów indeksów PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

EKIPA Investments ASI inwestuje w Plenti, platformę do wypożyczania sprzętu elektronicznego

EKIPA Investments ASI ogłasza swoją kolejną inwestycję. Spółka inwestuje 1 mln złotych w Plenti, platformę technologiczną, zajmującą się wypożyczaniem elektroniki użytkowej. Inwestycja ma na celu wspieranie rozwoju Plenti i zwiększenie dostępności urządzeń elektronicznych dla szerokiego grona użytkowników, a także zmianę nawyków konsumenckich.

Plenti to innowacyjna firma, która rewolucjonizuje sposób, w jaki konsumenci korzystają ze sprzętu elektronicznego. Platforma oferuje elastyczną i wygodną usługę najmu elektroniki użytkowej w popularnym modelu miesięcznych subskrypcji. Dzięki niej klienci mogą cieszyć się dostępem do najnowszych modeli smartfonów, laptopów, konsoli do gier czy okularów VR, bez konieczności ich zakupu na własność, co wiąże się z jednorazowym, wysokim wydatkiem. Wynajem urządzenia na platformie pozwala im także uniknąć długotrwałego przywiązania się do jednego modelu.

“Decyzja o zainwestowaniu w Plenti była dla nas naturalnym wyborem. Widzimy ogromny potencjał w tej firmie, która ma zdolność do transformacji sposobu, w jaki konsumenci korzystają z elektronicznego sprzętu. Dostrzegamy podobne nawyki wśród pokolenia Z, które jest naszym głównym odbiorcą. Nasza strategia inwestycyjna opiera się na identyfikowaniu firm o innowacyjnym podejściu do rynku i wspieraniu ich w rozwoju. Plenti doskonale wpisuje się w tę strategię.” – mówi Maciej Siemaszko, Associate EKIPA Investments ASI.

„Bardzo cieszę się, że EKIPA Investments ASI dołączyła do grona inwestorów, którzy postanowili wesprzeć Plenti w rozwoju naszego unikalnego modelu biznesowego na polskim rynku. Jestem przekonany, że wspólnymi siłami sprostamy fundamentalnym zmianom, zachodzącym w nawykach konsumentów, którzy coraz częściej chcą korzystać z elektroniki w momencie, kiedy jej potrzebują, bez konieczności jej zakupu – mówi Wojciech Rokosz, prezes i współzałożyciel Plenti.

Z usług Plenti korzysta obecnie ponad 150 tys. użytkowników, którzy mają do dyspozycji ponad 600 rodzajów urządzeń do wynajęcia. W ubiegłym tygodniu firma oficjalnie uruchomiła program PlentiPartners, pozwalający innym przedsiębiorcom zarabiać na wynajmie elektroniki na platformie. To działanie przyczyni się do szybkiego rozwoju oferty produktowej Plenti.

EKIPA Investments ASI to spółka wchodząca w skład Grupy Kapitałowej EKIPA Holding. Wspiera młodych przedsiębiorców poprzez dostarczanie kapitału oraz wsparcie w wyborze najlepszej możliwej ścieżki rozwoju. Inwestuje w firmy na etapie PRE-SEED oraz SEED, głównie w podmioty z branży nowych technologii, mediów, szeroko pojętej rozrywki oraz e-commerce. Wartość pojedynczej inwestycji to od 250 tys. zł do 1 mln zł.

Brytyjska Komisja Prawna wzywa do wprowadzenia niestandardowych zasad własności dla kryptowalut

W raporcie brytyjskiej Komisji Prawnej zlecono stworzenie indywidualnych ram prawnych dla własności kryptowalut w Wielkiej Brytanii.

Aktywa cyfrowe pojawiły się dopiero w ostatnich latach, a reakcja rządu aby uregulować rynek, była powolna. Włączenie kryptowalut do ustawy o usługach i rynkach finansowych, która stała się prawem w zeszłym tygodniu, było dużym krokiem dla rynku i firm w tej przestrzeni.

Jednak, jak twierdzi Komisja Prawna, prawa własności aktywów cyfrowych w Wielkiej Brytanii są nadal bardzo źle zdefiniowane. Podczas gdy parametry biznesu i rynku są teraz jasno określone przez nowe przepisy, inwestorzy nadal będą postępować ostrożnie, kiedy własność ich aktywów cyfrowych jest niepewna.

Prawdopodobnie jednym z największych sukcesów finansów nowoczesnej ery w Wielkiej Brytanii był solidny zestaw praw własności i sądów powołanych do ochrony tych praw. Jest to podstawa pomyślnie rozwijających się demokracji. Dodanie aktywów cyfrowych do tych praw własności może być ogromnym krokiem w kierunku przyciągnięcia inwestorów, którzy chcą chronić swoje cyfrowe aktywa w bezpiecznych jurysdykcjach w przyszłości.

Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

Ceny art. tłuszczowych w sklepach spadają

Ostatnio art. tłuszczowe potaniały jako jedyne ze wszystkich analizowanych kategorii. Spadek był niewielki, bo o niecałe 4% rdr. Niemniej jednak, patrząc całościowo na ceny w sklepach, widać, że pozostałe grupy produktowe wciąż notują dwucyfrowe podwyżki. Do tego warto pokreślić, że wcześniej tłuszcze mocno drożały, bo nawet o blisko 50% rdr. Zatem co będzie dalej? Tutaj zdania ekspertów są podzielone. Niektórzy mówią, że Polacy odczują dłuższą ulgę, jeśli chodzi o produkty oleiste i tłuszczowe. Inni z kolei twierdzą, że należy jednak spodziewać się odbicia i wzrostu cen. I dodają, że co prawda sklepy trochę zostały zmuszone do obniżek cen, ale za chwilę mogą chcieć to sobie odbić. Wówczas tłuszcze wrócą na ścieżkę dużych wzrostów.

(Nie)zaskakujące dane z rynku

Jak wynika z ostatniego rynkowego raportu, w maju br. w sklepach rdr. potaniały tylko art. tłuszczowe – o niecałe 4%. Natomiast wszystkie inne grupy towarów zdrożały dwucyfrowo. Łącznie zestawiono ze sobą przeszło 1,3 tys. cen produktów tłuszczowych z ponad 39 tys. sklepów. W kwietniu br. (wg tej samej metody)  tego typu towary zdrożały o ponad 8%, w marcu – o 14%, w lutym – o 20%, w styczniu – o przeszło 22%, w grudniu ub.r. – o niecałe 32%, a w listopadzie – aż o blisko 49% rdr. Widać zatem wyraźny spadek dynamiki wzrostu cen w tej grupie produktów. Tak można wyczytać z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”.

– Dynamika cen produktów tłuszczowych wyhamowuje z kilku powodów. W ub.r. masło drożało znacząco w porównaniu do 2021 r. Obecne wzrosty charakteryzuje już mniejsza dynamika, bo porównujemy utrzymujące się obecnie wysokie ceny tego produktu do zeszłorocznych, po dużym skoku cenowym. Zauważamy też, że światowe ceny rzepaku wykazują tendencję spadkową. Jest to szczególnie istotna informacja, ponieważ to główny surowiec potrzebny do produkcji oleju w Polsce. Olej rzepakowy stanowi znaczną część produktów oleistych w naszym kraju. Dlatego też możemy zauważyć, że ceny tłuszczów, takich jak oleje, wyhamują – komentuje dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito Gdynia.

Według ww. raportu, masło potaniało w maju br. o blisko 22% rdr. Ceny oleju wzrosły rdr. tylko o 0,4%, a margaryny – o przeszło 9% rdr. Te dane mogą zaskakiwać, bo jeszcze kilka miesięcy temu olej notował rdr. nawet 100% wzrost cen i przez dłuższy czas był liderem najbardziej drożejących art. codziennego użytku, a masło drożało o 60% rdr. Tutaj warto dodać, że średnia cena oleju za cały 2022 r. wzrosła rdr. o blisko 52%, masła – o przeszło 40%, a margaryny – o nieco ponad 49%. To z kolei dane z monitoringu ponad 15,1 tys. cen z blisko 41 tys. sklepów detalicznych w całej Polsce.

– Masło jest jednym z podstawowych produktów, którego cenę klienci obserwują i zapamiętują. Często ten artykuł jest wyznacznikiem postrzegania danego sklepu w kategorii wysokości cen. W ostatnich latach mamy do czynienia ze znacznymi wahaniami cen masła. Z jednej strony byliśmy świadkami sporych podwyżek, a z drugiej – sieci handlowe podjęły walkę o postrzeganie przez konsumentów właśnie w odniesieniu do cen masła. Z tego też powodu mamy do czynienia z niewielkimi spadkami ww. kategorii. W dłuższej perspektywie należy jednak spodziewać się wzrostu cen – stwierdza dr Krzysztof Łuczak, główny ekonomista z Grupy BLIX.

Jak zauważa Paweł Wyrzykowski, starszy analityk Sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas, ceny masła w Polsce na poziomie producentów podlegają trendom międzynarodowym. Zarówno w Unii Europejskiej, jak i w Nowej Zelandii – u dwóch głównych graczy – odnotowały znaczący spadek. W kwietniu br. w UE zmalały o 33% rdr. Z kolei w Nowej Zelandii skala spadku w tym okresie wyniosła 31% rdr. W konsekwencji również w Polsce ceny zbytu przez producentów masła konfekcjonowanego w maju br. były o 34% mniejsze niż rok wcześniej. Po stronie sieci handlowych istniała zatem przestrzeń do obniżek, a masło jest powszechnie wykorzystywane w działaniach promocyjnych, więc potaniało.

– Ceny produktów tłuszczowych rosły w ub.r. ze względu na spadek zbiorów w Ukrainie, będącej przed wojną potężnym producentem roślin oleistych w skali światowej. To pociągnęło w górę również ceny masła. Nadmierne wzrosty mocno ograniczyły popyt na te towary, co z kolei wymusiło reakcję sklepów. Masło jest produktem o dość krótkiej dacie ważności. Pojawiło się zatem wiele mocnych promocji, które pomogły zmniejszyć stany magazynowe – mówi ekonomista Marcin Luziński z Santander Bank Polska.

Sytuacja na rynku idzie w dobrą stronę?

Niektórzy eksperci na rynku mówią, że obniżka cen w tej kategorii to efekt ostatniej wojny cenowej pomiędzy sieciami handlowymi. Drugim powodem miała być chęć wyprzedaży zalegającego towaru, po tym jak konsumenci mocno ograniczyli ww. artykuły. Retailerzy wówczas musieli zareagować na krytyczną sytuację, zacząć obniżać regularne ceny i robić też więcej akcji promocyjnych.

– W pełni zgadzam się z powyższą tezą, że obniżka cen jest m.in. efektem rywalizacji między sieciami handlowymi. Sklepy uzyskiwały marże na innych artykułach, będących w koszykach konsumentów. Same wojny cenowe są atrakcyjne dla klientów. Natomiast dają często efekt krótkotrwałych obniżek. Należy więc spodziewać się, że obecna sytuacja nie będzie trwać długo i wkrótce ceny np. masła zaczną znowu iść w górę – uważa dr Łuczak.

Z kolei dr Włodzimierz Zasadzki z WSB Merito Szczecin przekonuje, że efekt wojny cenowej to skutek, a nie przyczyna szeregu czynników związanych z obniżką cen. W handlu detalicznym ogromną rolę odgrywa wolumen sprzedaży, bowiem jest to sektor, który ma najniższe marże operacyjne. Inflacja i spadek popytu oraz siły nabywczej konsumentów doprowadziły tylko do nasilenia rywalizacji między sprzedawcami detalicznymi, co sprzyja stabilizacji sytuacji i cen na rynku.

– Ceny masła i oleju po znaczących wzrostach w ciągu ostatniego roku zaczną się stabilizować. Przyczynami takiego stanu rzeczy jest malejąca od kilku miesięcy cena rzepaku. Do tego dochodzi także spadek konsumpcji w tej kategorii dóbr. Ponadto warto zauważyć, że lipiec i sierpień to czas zbiorów rzepaku, które, jeśli pogoda dopisze, powinny być wysokie i urodzajne. To również będzie wpływało na ilość surowca na rynku – przewiduje dr Rybacka.

Jak dodaje Marcin Luziński, przez ostatni rok poprawiły się zbiory roślin oleistych w Ameryce Południowej. Zwiększono też powierzchnię zasiewów w Unii Europejskiej. W zeszłym roku, w obliczu wysokich cen ropy naftowej, rośliny oleiste też szerzej wykorzystywano jako biopaliwa, co niekoniecznie jest już potrzebne teraz, gdy ropa jest dużo tańsza. W przypadku masła wyraźnie wzrosła też produkcja mleka, kluczowego surowca w produkcji tego wyrobu tłuszczowego. Z uwagi na te wszystkie czynniki ekspert z Santander Bank Polska zapowiada, że Polacy odczują dłuższą ulgę, jeśli chodzi o produkty oleiste i tłuszczowe. I nie spodziewa się, żeby w najbliższym czasie ponownie doszło do przyśpieszenia wzrostów cen. Jednocześnie ekspert z Grupy BLIX dodaje, że stabilizacja cen faktycznie może nastąpić, ale może nie trwać zbyt długo.

– Obserwując od wielu lat nasz rynek, uważam, że retailerzy będą chcieli sobie to odbić i z pewnością będą próbowali podnosić ceny. Być może nie będą to tak spektakularne podwyżki, jak pod koniec ubiegłego roku, ale jednak je zobaczymy. W jakiej konkretnie wysokości to dopiero okaże się w ciągu 2-3 najbliższych miesięcy. Wówczas będzie można z większą pewnością powiedzieć, jak sytuacja dalej będzie się kształtowała. Niemniej jednak uważam, że w najlepszym wypadku dynamika wzrostu cen zatrzyma się mniej więcej na obecnym poziomie, a w najgorszym razie podwyżki wyniosą 10-15% rdr. – podsumowuje dr Krzysztof Łuczak.

Polscy eksporterzy – ich strategie sukcesu, obawy, wyzwania i plany na tle innych gospodarek Zachodu

Same zaskoczenia? Polscy eksporterzy w czołówce umiędzynarodowienia swojej produkcji oraz digitalizacji. Wśród zagrożeń najwięcej, bo aż 73% polskich firm wskazuje obawę o brak wykwalifikowanych pracowników[1]

Allianz Trade przeprowadził badanie eksporterów z wiodących gospodarek Zachodu, wśród których znaleźli się także polscy przedsiębiorcy (ponad 400 polskich przedsiębiorstw w gronie 3000 badanych firm z 7 gospodarek Zachodu). Przedstawiamy wnioski z badania dotyczące polskich firm –  dostępny jest także pełny raport z globalnego badania eksporterów.

  • Strategie sukcesu polskich eksporterów: blisko klienta i nowoczesna obsługa. Już nie tylko konkurowanie ceną jest pomysłem na polski eksport– obecnie uwagę zwraca duża, nawet większa niż średnia (z badania we wszystkich siedmiu wiodących gospodarkach Zachodu) internacjonalizacja produkcji polskich eksporterów oraz bycie w czołówce unowocześnienia i digitalizacji procesu dotarcia do klienta .
  • Internacjonalizacja produkcji polskich eksporterów. Produkcja realizowana w większości (ponad 50%, uwzględniając komponenty) za granicą lub z udziałem zagranicznych części – największy odsetek takich odpowiedzi był w Polsce, bo 78% ankietowanych firm (wobec 72% średniej z całych badań)! Czyli strategią wielu polskich eksporterów jest umieszczanie produkcji jak najbliżej rynków docelowych lub/oraz wykorzystanie dostępnych międzynarodowych jej komponentów co daje elastyczność produkcji, dostosowanie jej do odbiorców.
  • Digitalizacja – nowoczesna obsługa i zarządzanie produkcją oraz sprzedażą Polskie firmy są najbardziej „ucyfrowione” w badanym przez Allianz Trade gronie firm! (na podium w każdej z badanych kategorii digital, a w części na czele z dużą przewaga nad innymi krajami) – nowoczesny park produkcyjny, to i nowoczesne metody zarządzania. Eksport polskich firm nie jest co prawda domeną jedynie tych największych, ale mimo wszystko jest w większym stopniu skoncentrowany, niż w innych krajach.
  • Polscy eksporterzy to średnio większe firmy (pod względem obrotów) niż w innych krajach. Albo odwrotnie – mniej jest wśród badanych polskich firm eksportujących tych z sektora MSP. Eksport polskich firm nie jest co prawda domeną jedynie tych największych, ale mimo wszystko jest w większym stopniu skoncentrowany, niż w innych krajach.
  • Obawy – polskie firmy najczęściej wskazują tę o dostępność pracowników, zaś w skali globalnej wśród przedsiębiorców dominuje ta o wydłużaniu się płatności i problemach z ich odzyskiwaniem (42% wszystkich ankietowanych firm – w skali roku wzrost aż o 1/3 liczby firm uznających to ryzyko za realne).

Obraz polskiego eksportera na tle innych krajów?

Polskie firmy w gronie najistotniejszych eksporterów z Zachodu – to nie przypadek ani kurtuazja. Badanie Allianz Trade potwierdza, że polscy eksporterzy są bardzo skuteczni w międzynarodowej wymianie handlowej – udział przychodów z eksportu w stosunku do ich całości nie odbiegał od innych badanych, wysoko rozwiniętych gospodarek (30% ankietowanych polskich firm stwierdziło, iż eksport odpowiada za ponad 50% ich przychodów wobec 31% wskazujących taki wynik w całej badanej grupie globalnych firm).

Struktura sektorowa: trochę mniej niż na innych badanych rynkach jest eksportujących firm handlowych – mniej niż w Polsce było ich tylko w US i w Hiszpanii ((prawdopodobnie dlatego, iż ekspansja handlu, polskich sieci handlowych i ich marek nastąpiła później niż producentów).

Stosunkowo duży odsetek polskich eksporterów na tle badanej grupy działa w branżach przetwórstwa żywności, przemysłu drzewnego, rolnictwa (42% – tylko Hiszpania więcej z 51%), za to firmy produkcyjne to tylko 11% spośród badanych polskich eksporterów (zaś odpowiednio odsetek producentów wyniósł: Włochy 25%, US 23% a UK 24%, ale Niemcy – też tylko 11%!)

Digitalizacja – nowoczesność w dotarciu i zarządzaniu sprzedażą

Zazwyczaj mówi się o nowoczesnym parku maszynowym polskich firm, nowocześniejszym niż wielu zachodnioeuropejskich konkurentów, bo tworzonym w ostatnich kilkunastu latach. Jak okazuje się, polskie firmy nie tylko na polu narzędzi produkcji, ale także zarządzania sprzedażą są bardzo konkurencyjne: osiągają najwyższe wskaźniki w cyfryzacji sprzedaży! Na poszczególnych polach z tym związanych są na pierwszym miejscu albo w ścisłej czołówce. Mowa tutaj o wykorzystaniu takich narzędzi jak: handel elektroniczny B2B, użyciu w handlu usług sieciowych i chmur obliczeniowych, wykorzystaniu oprogramowania wspierającego: prace zespołową i kontakt oraz zarządzaniem produkcja i inne aktywności, rekrutowaniu talentów i pracowników w sieciach społecznościowych, używaniu elektronicznych faktur czy big data – centrów obliczeniowych. Polskie firmy musiały szybko gonić te z krajów rozwiniętych – jak widać że podjęły to wyzwanie i robią to w nowoczesny sposób.

Jakie strategie preferują obecnie eksporterzy? Ci z Polski: rozwaga i jednocześnie chęć dalszej ekspansji

Generalnie – spada chęć ekspansji na nowe rynki, dominująca odpowiedź ogółu badanych firm to chęć konsolidacji dotychczasowych osiągnięć, optymalizacja dotarcia i sprzedaży na tych już zdobytych. To nie oznacza oczywiście, iż firmy są pesymistycznie nastawione – nadal większość, bo 70% z badanych w skali globalnej firm oczekuje wzrostu swoich obrotów eksportowych, ale np. w ubiegłym roku takie oczekiwania wyrażało więcej, bo 80% badanych firm. Stąd firmy ogółem wydają się mieć mniejszy apetyt ekspansji na nowe rynki i preferują konsolidację działań na tych już istniejących: 2/3 respondentów zamierza zwiększyć inwestycje w krajach, w których są już obecni, podczas gdy mniej niż 50% planuje inwestycje w nowych krajach. Z drugiej strony – blisko połowa planuje ekspansje na nowe rynki, to tez istotna wskazówka

A polskie firmy – łączą to podejście, tzn. zarówno chcą bezpiecznie zwiększać skalę działalności na już znanych sobie rynkach, ale jednocześnie nie spada ich apetyt na zdobywanie tych nowych! Ten apetyt na dalszą ekspansję wyraźnie wyróżnia się na tle firm z innych badanych krajów. Stąd jednocześnie zdecydowanie rzadziej niż w innych badanych krajach (polskie firmy) skupiają się na dalszym rozwijaniu działalności na rynku macierzystym, rzadziej przez nie wybieraną na pierwszym miejscu strategią rozwoju w najbliższym czasie było też rozwijanie nowych produktów.

Nowoczesne technologie mające obecnie priorytetowe znaczenie dla wspierania działalności eksportowej badanych firm

Cyfrowe narzędzia zarządzania i dotarcia do klienta – powszechność ich wykorzystania wśród firm

Cyfrowe narzędzia zarządzania i dotarcia do klienta – powszechność ich wykorzystania wśród firm

Korzystanie z platform e-commerce B2B

Korzystanie z platform e-commerce B2B

Działania planowane przez badane firmy w 2023 r. mające wspierać ich międzynarodowy rozwójDziałania planowane przez badane firmy w 2023 r. mające wspierać ich międzynarodowy rozwój

Zdobycie dalszego udziału w rynku w krajach, w których jest się już obecnym

Zdobycie dalszego udziału w rynku w krajach, w których jest się już obecnym

 Dywersyfikacja i dotarcie do nowych krajów

Dywersyfikacja i dotarcie do nowych krajów

Inwestycje w nowych krajachInwestycje w nowych krajach

[1] Tyle spośród badanych polskich firm wskazało, iż niedobór siły roboczej będzie miał umiarkowany lub znaczący wpływ na ich działalność

Dane konsumenckie i sztuczna inteligencja – strategiczny tandem dla przyszłości e-commerce

Według cyklicznego Barometru Retail, przeprowadzonego przez firmę doradczo-technologiczną Future Mind, branża e-commerce może doświadczyć spowolnienia w drugiej połowie bieżącego roku. Mimo to, eksperci podkreślają, że dalszy rozwój cyfrowych kanałów sprzedaży będzie napędzany przez takie trendy jak phygital oraz customer intelligence. Ponadto, przedstawiciele sektora handlu detalicznego zwracają uwagę na szybko rosnącą rolę sztucznej inteligencji w kształtowaniu strategii biznesowych. Kluczowym elementem tego procesu stają się dane konsumenckie, umożliwiając AI tworzenie precyzyjnie dopasowanych ofert.

Dalszy rozwój branży retail

W badaniu Barometr Retail przeprowadzonym przez firmę Future Mind, eksperci e-commerce ocenili aktualny stan rynku i przewidywane kierunki jego rozwoju. Wyniki pokazują, że blisko 95 proc. respondentów ocenia sytuację w branży retail jako przeciętną lub dobrą. Porównując informacje z badania Barometr Retail ze stycznia z aktualnymi danymi, można zaobserwować, że znacznie niższy odsetek ekspertów negatywnie postrzega sytuację na rynku. Aktualnie, w ten sposób ocenia ją niecałe 2 proc. ankietowanych. Wzrosła natomiast liczba prognoz przewidujących pomyślne miesiące dla segmentu e-commerce. Co zatem, według badanych, wpłynie na bardziej optymistyczny czas dla branży?

Marketerzy wyszczególnili kilka trendów, które według nich będą miały największy wpływ na dalszy rozwój digital commerce. Nieco ponad jedna piąta ekspertów wskazała na rosnącą rolę phygital, natomiast 18 proc. dostrzega potencjał w customer intelligence. Zauważalny jest również wzrost znaczenia sztucznej inteligencji. Względem poprzedniego badania, coraz więcej retailerów (20 proc.) przewiduje, że to właśnie AI będzie zyskiwać na znaczeniu w najbliższych miesiącach.

Wyniki naszego badania wskazują, że mimo pewnego spowolnienia, co potwierdzają też ostatnie dane GUS, sektor e-commerce jest nastawiony na dalszy rozwój. Wzrastające znaczenie trendów takich jak phygital, customer intelligence oraz sztuczna inteligencja świadczy o tym, że branża jest gotowa do adaptacji i wykorzystania nowych technologii – komentuje Izabela Franke, Head of Advisory Future Mind. – Nieodłącznym elementem tej transformacji będą niewątpliwie dane konsumenckie, które umożliwiają firmom tworzenie spersonalizowanej oferty, rozwój strategii sprzedaży wielokanałowej oraz dostosowanie produktów i usług do potrzeb konsumenckich w możliwie najkrótszym czasie.

Dane konsumenckie a regulacje prawne

Wyniki Barometru Retail jednoznacznie potwierdzają rosnące zrozumienie branży e-commerce dla kluczowej roli danych w podejmowaniu decyzji biznesowych oraz opracowywaniu strategii dostosowanych do potrzeb klientów. Blisko 40 proc. badanych ekspertów wskazało, że w perspektywie najbliższych dwóch lat ich organizacja planuje zwiększyć inwestycje w obszarze pozyskiwania i zarządzania tymi zasobami.

Eksperci zwracają jednak uwagę na pewien istotny aspekt dotyczący zarządzania danymi konsumenta, który znacząco utrudnia ich wykorzystanie. Mianowicie ograniczenia prawne związane z polityką prywatności. W swoich odpowiedziach przedstawiciele sektora handlu detalicznego wskazują kilka kluczowych wyzwań w tym obszarze. Przede wszystkim, trudności z poprawną oceną ryzyka związanego z wykorzystaniem danych klienta, zwłaszcza pod kątem ich legalności oraz poprawności zgody na ich wykorzystanie. Do tego dochodzą nieustannie zmieniające się regulacje prawne w Europie oraz zabezpieczenie danych przed cyberatakami, a konsumentów – przed dość powszechnie występującym phishingiem.

–  Sprostanie rygorystycznym wymogom RODO przy tak dużej ilości posiadanych danych to kolejny kluczowy aspekt. Moim zdaniem kwestia uspójnienia regulacji dla różnych grup w branży retail jest obecnie kluczowa. Dobrym kierunkiem byłaby certyfikacja RODO na wzór certyfikacji bezpieczeństwa w branży bankowej – mówi Łukasz Szwed, CRM Business Development Manager w Grupie Eurocash.

MERCOR po roku obrotowym 2022/23 – dwucyfrowe wzrosty przychodów i wyników operacyjnych

Grupa „MERCOR” S.A., producent zaawansowanych technologii i jeden z liderów europejskiego rynku biernych zabezpieczeń przeciwpożarowych, po roku obrotowym 2022/23 (01.04.2022-31.03.2023) odnotowała dynamiczną poprawę kluczowych wyników finansowych. Przychody ze sprzedaży Grupy wzrosły o 26,7% r/r do 628,4 mln zł. Grupa zwiększyła też wyniki operacyjne. Zysk netto wyniósł 47,2 mln zł (+45,4% r/r), EBIT sięgnął 68,8 mln zł (+56,1%), a EBITDA wyniosła 87,6 mln zł (+50,1% r/r).

W samym IV kwartale Grupa Mercor zwiększyła przychody ze sprzedaży o 16,2% r/r do ponad 159 mln zł. Zysk netto w tym okresie sięgnął blisko 10,4 mln zł wobec 7,4 mln zł rok wcześniej, co daje wzrost aż o 40,8% r/r. Z kolei EBIT wyniósł 13,8 mln zł (+27,9%), a EBITDA była na poziomie ponad 19 mln zł (+32,9 r/r).

Za nami udany rok obrotowy 2022/2023, w którym poza znacznym wzrostem przychodów poprawiliśmy także osiągane marże w kluczowych obszarach działalności.  Z uwagi na coraz większy stopień zaawansowania technicznego obiektów, w minionym roku obrotowym mogliśmy zaobserwować rosnące zainteresowanie naszymi usługami. Technologie przemysłowe wymagają coraz więcej zabezpieczeń o wysokim poziomie kompleksowości i innowacyjności, a my dostarczamy tego typu rozwiązania naszym partnerom – mówi Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

W roku obrotowym 2022/23 Grupa wygenerowała przychody z rynku krajowego na poziomie 50,2% przychodów, czyli 315,5 mln zł. Z kolei 49,8% sprzedaży pochodziło z rynków zagranicznych.

W naszej branży niezwykle ważna jest dywersyfikacja działalności i oparcie sprzedaży o wiele rynków. Chociażby z tego względu skutki ewentualnego spowolnienia w poszczególnych krajach czy regionach są dla nas mniej odczuwalne, a czasem stwarzają także rynkowe szanse, ponieważ wtedy bardziej konkurencyjni cenowo dostawcy zyskują na znaczeniu. Warto podkreślić, że w całym roku obrotowym wystąpiła wyraźna dynamika wzrostu sprzedaży zagranicznej, która wyniosła blisko 26%. Wzrost sprzedaży na rynku polskim w tym okresie również był dwucyfrowy i przekroczył 27%. Szczególnie cieszy nas dynamiczny rozwój jednej z młodszych spółek w Grupie – DFM Doors – która zajmuje się działalnością w zakresie oddzieleń przeciwpożarowych i wygenerowała drugi co do wielkości wynik pod względem przychodów ze sprzedaży – zaznacza Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

WYNIKI GRUPY „MERCOR” W 2022/23:

w tys. zł 2022/23 2021/22 Zmiana  IVQ 2022/23  IVQ 2021/22 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 628 358 496 029 26,68% 159 082 136 919 16,19%
sprzedaż zagraniczna 312 821 248 319 25,98% 78 858 68 968 14,34%
sprzedaż w Polsce 315 537 247 710 27,38% 80 224 67 951 18,06%
Zysk brutto ze sprzedaży 156 194 116 811 33,72% 34 832 30 805 13,07%
Marża brutto na sprzedaży (%) 24,86% 23,55% 1,31 p.p. 21,90% 22,50% -0,6 p.p.
EBITDA 87 624 58 377 50,10% 19 082 14 362 32,86%
Marża EBITDA 13,94% 11,77% 2,17 p.p. 12,00% 10,49% 1,51 p.p.
EBIT 68 751 44 034 56,13% 13 811 10 801 27,87%
Marża EBIT (%) 10,94% 8,88% 2,06 p.p. 8,68% 7,89% 0,79 p.p.
Zysk netto 47 218 32 479 45,38% 10 391 7 379 40,82%
Marża netto  (%)             7,51% 6,55% 0,96 p.p. 6,53% 5,39% 1,14 p.p.

Grupa Mercor rozwija nadal nowe obszary działalności, czyli magazyny energii, za który w Grupie odpowiada Elmech-ASE oraz inteligentne rozwiązania z obszaru Bezpieczeństwa Przeciwpożarowego 4.0 realizowane przez niedawno powołaną spółkę MCR Tech Lab.

W minionym roku obrotowym dużo pozytywnych informacji płynęło z MCR Tech Lab, który pozyskuje coraz więcej projektów. To innowacyjne i niestandardowe realizacje dopasowane do indywidualnych potrzeb klientów. Liczymy, że w kolejnych latach udział nowych spółek w przychodach Grupy będzie wzrastał – zaznacza Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

Obserwowany wzrost przychodów

Warto też zaznaczyć, że obecna sytuacja w Grupie jest zadowalająca. Dobrze oddaje to fakt, że w maju 2023 r. Grupa Mercor pozyskała zamówienia o wartości około 53 mln zł w porównaniu z wartością 47,3 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku, co oznacza wzrost o 12%. W okresie od grudnia 2022 do maja 2023 r. Grupa pozyskała zamówienia o wartości ok. 302,2 mln zł wobec 275,6 mln zł w analogicznym okresie rok wcześniej, co oznacza wzrost o 10% – podaje na koniec Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

Grupa Komputronik z wyższymi przychodami i solidnym zyskiem

Mimo niesprzyjającej sytuacji makroekonomicznej, Grupa Komputronik zwiększyła przychody ze sprzedaży o 4,7%.

Grupa Komputronik opublikowała skonsolidowane wyniki za ostatni rok obrotowy. Przychody ze sprzedaży od 1 kwietnia 2022 r. do 31 marca 2023 r. wyniosły 1 856,7 mln zł, co stanowi wzrost w porównaniu do poprzedniego roku o 4,7%. Dla porównania, w ubiegłym roku przychody Grupy wyniosły 1 773 mln zł a w 2020 r. 1 479 mln zł. Jeszcze bardziej wzrosły przychody spółki dominującej Grupy, Komputronik S.A. – o 5,8% do 1 785 mln zł.

To sukces, biorąc pod uwagę otoczenie rynkowe. Zwiększyliśmy przychody mimo szeregu niekorzystnych czynników: wybuchu wojny w Ukrainie, spowolnienia popytu związanego z inflacją kosztową i nadwyżkami towarów w krajach Europy Zachodniej, co wręcz obniżyło średnie ceny produktów w naszej branży. To wszystko wpływa na niższe marże osiągane obecnie przez nas i naszych konkurentów. Bardzo cenimy sukces podjętych działań optymalizacyjnych, rozwój oferty, skutecznie przeprowadzony rebranding marki, dzięki któremu pozyskaliśmy nowych, młodych klientów. Niezwykle pomaga nam też prawomocnie zakończone postępowanie restrukturyzacyjne, zakończone prawomocnym zawarciem układu z wierzycielami. W ubiegłym roku finansowym osiągnęliśmy bardzo wysoki zysk netto. Wpływ na to miały jednak rozliczenie układu i sprzedaż spółki zależnej. Bez uwzględniania tych zdarzeń wyniki były również satysfakcjonujące – zysk brutto wyniósł ponad 24,5 mln zł, a po zapłacie podatku CIT zysk netto wyniósł 20,2 mln zł – tłumaczy Wojciech Buczkowski, prezes zarządu Grupy Komputronik S.A.

Z optymizmem w nowy rok

– Wynik EBITDA za 2022 rok obrotowy Grupy, wyczyszczony o ujęcie zdarzeń jednorazowych wyniósł solidne 31,0 mln zł. Na uwagę zasługuje także znacząca poprawa struktury bilansowej – źródła pokrycia kapitału finansującego naszą działalność. Suma bilansowa wyniosła 482,9 mln zł, a źródłem pasywów o wartości 257,7 mln zł, czyli aż 53,4% jest kapitał własnydodaje Prezes.

W ujęciu księgowym skonsolidowany zysk netto wyniósł 150,6 mln zł.

– W nowy rok finansowy wchodzimy ze świadomością rynkowego spowolnienia, ale także z optymizmem. Udaje nam się znacząco zwiększać zaufanie naszych dostawców – rośnie wartość udostępnianych kredytów kupieckich, dzięki czemu możemy zwiększyć stałą dostępność coraz szerszej naszej oferty produktów i usług. Komputronik osiągał ostatnio nadzwyczaj dobre dynamiki wzrostu sprzedaży e-commerce, także rośnie sprzedaż w salonach naszej marki. Coraz więcej klientów – zarówno detalicznych, jak i firm – decyduje się na skorzystanie z naszych licznych usług dodatkowych. Zwiększanie nasycenia sprzedaży usług to także nasza strategia i sposób na poprawę rentowności. Komputronik Biznes skutecznie realizuje strategię zmiany struktury swoich przychodów – już przeważająca część zysków pochodzi z realizacji większych, skomplikowanych projektów wdrożeniowych obejmujących integrację sprzętu, wdrożenie oprogramowania oraz zapewnienie wsparcia i serwisu w całym okresie użytkowania, także w modelu outsourcingu. Jesteśmy przygotowani na trudniejsze w najbliższym czasie warunki rynkowe – przekonuje Wojciech Buczkowski.

Pozytywne impulsy

Jego zdaniem sieciom z elektroniką sprzyja nasycenie sprzętem komputerowym, które jest wciąż stosunkowo niskie w porównaniu z pozostałymi krajami Unii Europejskiej. W segmencie biznesowym z kolei istnieje silna potrzeba modernizacji sprzętu i realizacji zadań z zakresu transformacji cyfrowej.

– Nawet jeśli firmy przesuwają wydatki, to część z nich będzie musiało zaktualizować posiadany sprzęt, który często ma powyżej 5 lat i usprawnić wiele procesów obejmujących cyfryzację. Z kolei rynek detaliczny wciąż jest rozpędzony i nawet przy lekkim spowolnieniu, sprzedaż średnioterminowo będzie wyższa niż w latach przedpandemicznych. Dużym, pozytywnym impulsem dla rynku mogą być rządowe programy, które pomogą nadgonić pewne zacofanie technologiczne różnych obszarów administracji publicznej, sektora edukacyjnego i ochrony zdrowia. Przykładem dla nas jest program zakupu laptopów dla uczniów czy wdrożenie bonów na zakup sprzętu komputerowego dla pracowników oświaty – dodaje Wojciech Buczkowski.

Spółka w 2023 roku planuje dalszą rozbudowę oferty sprzętu komputerowego, oprogramowania, a także elektroniki użytkowej i rozwój usług okołosprzedażowych, serwisowych i doradczych. W segmencie biznesowym spodziewa się większego zapotrzebowania na usługi outsourcingu IT i wdrożenia z wykorzystaniem rozwiązań dla aplikacji DMS i ERP, mających zwiększyć m.in. efektywność i możliwość pracy zdalnej rozproszonych zespołów. To wpłynie na wzrost wartości umów utrzymaniowych.

PKN ORLEN zmienia nazwę

Sąd zarejestrował zmianę nazwy Polskiego Koncernu Naftowego ORLEN na ORLEN S.A. Nowa nazwa odpowiada aktualnemu profilowi działalności i planom rozwojowym spółki. Zmiana nie wiąże się z koniecznością dokonywania rebrandingu  – znane wszystkim logo i barwy pozostaną.

Zmiana jest konsekwencją przeprowadzonych w ostatnich latach procesów akwizycji Grupy ENERGA, Grupy LOTOS i PGNiG oraz przyjęcia nowej strategii rozwoju Grupy ORLEN.

– Nowa nazwa odzwierciedla rzeczywisty zakres działalności multienergetycznego koncernu oraz strategiczne kierunki jego rozwoju, wśród których jest morska energetyka wiatrowa, energetyka jądrowa, produkcja wodoru i paliw syntetycznych, a także zielona petrochemia. Tylko w pierwszym kwartale tego roku aż 70% wartości Grupy ORLEN zostało wygenerowane w segmentach niezwiązanych z przerobem ropy naftowej. W tym kontekście zmiana nazwy jest naturalna – powiedział Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Zgodnie ze zaktualizowaną strategią do końca 2030 roku spółka przeznaczy na inwestycje aż 320 mld zł, z czego 120 mld na projekty nisko- i zeroemisyjne. Do końca dekady ORLEN będzie posiadać m.in.  9 GW mocy w odnawialnych źródłach energii, 10 tys. punktów ładowania pojazdów elektrycznych w Europie Środkowej oraz 300 MW zainstalowanej mocy w małych reaktorach jądrowych. Koncern będzie produkować 3 mln ton biopaliw, ok. 1 mld m sześciennych biogazu, 130 tys. ton odnawialnego wodoru i 70 tys. ton paliw syntetycznych.  Do 2030 r. Grupa ORLEN ograniczy o 25 proc. emisje gazów cieplarnianych w segmentach rafineryjnym, petrochemicznym i wydobywczym. W segmencie energetycznym aż o 40 proc. zmniejszy emisje CO2 przypadające na jednostkę wytworzonej energii. Do 2035 r. koncern zakończy produkcję energii z węgla.

Zmiana nazwy nie pociąga za sobą konieczności rebrandingu, ponieważ w identyfikacji wizualnej spółki na potrzeby marketingowe wykorzystywana jest tylko nazwa „ORLEN” i biało-czerwone logo przedstawiające głowę orła. Te elementy nadal będą wykorzystywane w niezmienionej formie.

Decyzja Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia podjęta 21 czerwca 2023 roku weszła w życie z dniem 3 lipca 2023 roku, w momencie rejestracji zmiany w Krajowym Rejestrze Sądowym.

FPP: Parlament powinien uchwalić ustawę o systemie kaucyjnym jak najszybciej

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że wejście w życie systemu kaucyjnego jest istotne zarówno dla środowiska, jak i dla polskiej gospodarki. Dlatego ustawa przyjęta przez rząd powinna być jak najszybciej uchwalona przez Parlament. Ważne jest, żeby na etapie prac parlamentarnych uwzględniono najważniejsze postulaty, kluczowe do prawidłowego wdrożenia dobrego systemu kaucyjnego. Czas potrzebny na jego wdrożenie to 24 miesiące – dlatego obowiązki zbiórki powinny być przesunięte na 2026 r. Ważne, aby przyjęto system bez paragonów i bez VAT, a dla efektywności systemu będzie najlepiej, aby punkty zbiórki były dostępne w jak największej liczbie sklepów. Zwłaszcza, że dla sklepów może oznaczać to wzrost obrotów – nawet o 400 tys. zł rocznie na jedną placówkę.

Wdrożenie systemu kaucyjnego to okres 24 miesięcy, szczególnie w tak dużym kraju jak Polska – a więc ustawa powinna być uchwalona jak najszybciej, aby producenci oraz sklepy mieli możliwość przygotowania się do jej wejścia w życie.

System kaucyjny jest wyczekiwany przez Polaków – badania przeprowadzone przez IBRIS pokazują 91 proc. poparcia dla utworzenia w naszym kraju systemu kaucyjnego[1].

„Wejście w życie systemu kaucyjnego będzie korzystne dla środowiska, obywateli, a także dla sklepów, które zaczną odbierać opakowania po napojach. Będzie to dla nich możliwość pozyskania dodatkowych klientów, a więc zwiększenia swoich obrotów. Wg danych CALPE spośród 331 tys. placówek handlowych ogółem można spodziewać się, że w systemie będzie uczestniczyć ok. 79 tys. z nich. Oznacza to, że konsumenci dokonujący zwrotu opakowań będą kierować się do sklepów, które zapewnią im taką możliwość. Sklepy posiadające punkt przyjmowania zwrotów opakowań mogą liczyć na zwiększenie obrotów łącznie o ok. 30 mld zł rocznie – blisko 400 tys. zł w przeliczeniu na jeden sklep. Do tego sklep otrzyma zapłatę za obsługę zbiórki opakowańpodkreśla Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Gminy mogą osiągnąć znaczne oszczędności związane z wprowadzeniem systemu kaucyjnego oraz ROP – a to przez zmniejszone koszty czyszczenia przestrzeni publicznej oraz rozwój lokalnych mocy recyklingowych i przychody podatkowe z tym związane. Wyższe poziomy zbiórki i poziomy recyklingu osiągane dzięki systemowi kaucyjnemu mogą wliczać się do poziomów recyklingu raportowanych przez gminę. System kaucyjny będzie też neutralny finansowo dla samorządów, jeśli zostanie wprowadzone pełne pokrycie kosztu zbiórki pojemnikowej wraz z zasadą kosztu netto. Dlatego system kaucyjny powinien być elementem ROP. Natomiast jeśli system kaucyjny nie zostanie uchwalony to oznacza co roku 1,7 mld złotych podatku od plastiku, który obciąża polski budżet, przedsiębiorców i konsumentów. To niepotrzebne, szkodliwe dla środowiska i gospodarki opóźnienie.

Według badań Insight Lab[2] aż 64 proc. Polaków uważa, że system kaucyjny na opakowania po napojach powinien zacząć obowiązywać w Polsce jak najszybciej. Najwyższe wskazania – aż 76 proc. uzyskano w grupie osób starszych – powyżej 65 roku życia. Jeszcze więcej osób – niemal 70 proc. – jest zdania, że prace nad rozwiązaniami prawnymi wprowadzającymi system kaucyjny powinny przyspieszyć. Z kolei 63 proc. Polaków i 76 proc. seniorów uważa, że brak wprowadzenia tego rozwiązania będzie miał negatywny wpływ na środowisko. Zdecydowana większość respondentów – aż 83 proc. – deklaruje, że możliwość zbiórki opakowań po napojach w sklepie, w którym zazwyczaj robią zakupy, zachęci do ich oddawania. Co więcej – taki sam odsetek odpowiedzi (83 proc.) zanotowano na wsi.

Polska płaci rocznie 1,7 mld zł podatku od plastiku. Kwota ta jest bezpośrednio zależna od ilości niezrecyklingowanych odpadów z plastiku w danym roku i wynosi 0,80 euro od kilograma odpadów z tworzyw sztucznych. W Polsce ponownie wykorzystujemy zaledwie około 1/3 odpadów z tworzyw sztucznych. System kaucyjny to nawet o 400 mln zł niższy podatek od plastiku dla Polski, wyższy poziom odzysku surowców i łatwiejsza droga do osiągnięcia unijnych celów w tym obszarze. Jest to sytuacja korzysta dla Polski, dla przedsiębiorców oraz dla obywateli.

[1] Ibris, badania CATI Omnibus, wrzesień 2022, próba reprezentatywna dla ogółu populacji Polski, n=1000

[2] Badanie zostało przeprowadzone przez pracownię badawczą Insight Lab na zlecenie FPP na reprezentatywnej próbie Polaków (N=1041), z wykorzystaniem wywiadów internetowych CAWI w dniach 23.02-02.03.

Hossa na hiszpańskim rynku akcji

Drugie półrocze rozpoczęło się na rynkach akcji Azji i Oceanii od wzrostów głównych indeksów (Nikkei +1,7 proc.). Zwyżka była kontynuowana na giełdach europejskiej (DAX +0,32 proc., CAC 40 +0,2 proc. ok. godz. 10:05). Kolejny raz hiszpański IBEX 35 osiągnął swój najwyższy poziom od lutego 2020.

WIG-20 próbował przełamać tendencję spadkową (+0,45 proc. ok. godz. 10:10). Swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji Kruk, PKO BP, mBanku i Alior Banku. Wśród indeksów sektorowych GPW swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś WIG-Banki, WIG-Budownictwo i WIG-Nieruchomości. Wśród składników mWIG-u 20 najwyżej w historii był kurs akcji dewelopera Develia. Jeśli chodzi o składniki sWIG-u 80, to swe nowe cykliczne maksima osiągały dziś ceny akcji spółek AB PL, Atal, Ambra, Sanok Rubber Company, Enter Air i Wawel.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych utrzymuje się w pobliżu swoich ponad 3-miesięcznych maksimów. Rentowność 10-latek polskiego rządu atakuje poziomy swoich minimów z lutego i maja br.

Swe nowe historyczne maksima zaliczyły dziś kurs amerykańskiego dolara i euro względem tureckiej liry. Znów słabło względem amerykańskiego dolara euro (-0,37 proc. ok. godz. 9:50). Do swego najwyższego poziomu od listopada ub.r. zbliżał się kurs USD/JPY.

Lekko słabł dziś rano polski złoty (EUR/PLN +0,09 proc., USD/PLN +0,46 proc. ok. godz. 9:55).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara nadal tkwi tuż powyżej poziomu 30000 USD w okolicach swego lokalnego szczytu z kwietnia br.

Cena kontraktów na ropę naftową utrzymuje dziś rano swe poziomy z piątku (WTI -0,07 proc., Brent -0,03 proc.). O ponad 2 proc. tanieją kontrakty na gaz ziemny na NYMEX-ie. Brak jest jakiejś zdecydowanej tendencji na rynku metali szlachetnych: złoto -0,49 proc., srebro +0,55 proc., platyna -1,3 proc., pallad -0,37 proc. Swój piątkowy wzrost próbowała dziś rano kontynuować cena kontraktów na miedź na COMEX-ie.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Dach w fabryce Tesli wykonany przez polską Spółkę

Gigafactory Berlin-Brandenburg to pierwszy zakład produkcyjny Tesli w Europie, a przy tym najbardziej nowoczesna i ekologiczna fabryka giganta z Austin, w ramach której planowana jest produkcja Modelu Y oraz ogniw akumulatorowych. Gigafactory Berlin-Brandenburg będzie wiec pierwszą lokalizacją w Europie produkującą ogniwa razem z pojazdami elektrycznymi we własnym zakresie.

Stworzenie tak nowoczesnego obiektu w Niemczech, gdzie planowana jest produkcja setek tysięcy pojazdów Modelu Y i miliony ogniw akumulatorowych, jest podstawą wielkiej ekspansji Tesli na europejski rynek. Ekspansji w której uczestniczyła również polska firma Roof Renovation.

– Realizacja projektu dla Tesli była dla nas wielkim wyzwaniem ale i potwierdzeniem naszych możliwości oraz ogromną nobilitacją. W ramach prac budowlanych wykonaliśmy dostawę i montaż kompletnego pokrycia dachowego na powierzchni ok 9000 m2, system odwodnienia dachowego, stolarkę okienną oraz dostawę i montaż podkonstrukcji pod płyty elewacyjne – powiedział Paweł Śnieżek, członek Zarządu Roof Renovation S.A.

Roof Renovation S.A. to spółka giełdowa, która posiada w swojej strukturze Roof Renovation Sp. z o.o., tj. jednego z liderów rynku z segmentu wykonawstwa dachów płaskich oraz obudowy dla wielkogabarytowych obiektów przemysłowych, logistycznych i handlowych. Roof Renovation obok prac dekarskich realizuje również prace z zakresu obudowy z płyt warstwowych, fasad szklanych, stolarki okiennej i drzwiowej, fasad wentylowanych, konstrukcji stalowych, konstrukcji żelbetowych, posadzek przemysłowych.

– Nowe Modele Y, będą składane w kompleksie, gdzie wykonaliśmy jeden z dachów, co jest dla nas ogromnym wyróżnieniem, ale i świadczy o sile Grupy. Projekt ten był również dla nas pierwszym krokiem w ekspansji na rynki zagraniczne, którą będziemy kontynuować w ramach realizacji naszej strategii rozwoju.  – dodał Rafał Wójcik Prezes Zarządu Roof Renovation S.A.

Zgodnie z przyjętą strategią rozwoju firma zamierza ekspansję na rynki Europy Zachodniej i Środkowej, takie jak: Niemcy, Szwecja, Austria, Czechy, Turcja czy Węgry, której pierwszym krokiem był projekt realizowany dla Tesli. Równocześnie Spółka zamierza rozwijać komplementarną ofertę w szczególności w zakresie produkcji ekologicznych materiałów budowlanych, czy zastosowania OZE w przemyśle i budownictwie.

– Jest dla nas niezwykle ważne, że uczestniczyliśmy w realizacji tak ważnej inwestycji i pokazaliśmy, że potrafimy tworzyć najnowocześniejszą przestrzeń dla biznesu. Projekt ten dał nam również cenne doświadczenie, które wykorzystamy w realizacji podobnych inwestycji w kolejnych europejskich krajach – zakończył Tomasz Kochajkiewicz członek Zarządu Roof Renovation S.A.

Rosja: gospodarka wysokiego ryzyka i niepewności

Ekonomiści prognozują, że gospodarka Rosji zanotuje dodatni wzrost gospodarczy w drugim kwartale 2023 r. Jednak tworzenie predykcji dla tak nieprzewidywalnego kraju, jakim jest Rosja, przysparza wielu trudności. Do przeanalizowania stanu tamtejszej gospodarki ekonomiści CEIC wykorzystują dane alternatywne. Wnioski dostępne są w publikacji „Russia Economy in a Snapshot”.

Gospodarka Rosji kurczy się już od kilkunastu miesięcy. W I kwartale 2023 r. spadek PKB wyniósł -2,6 proc. r/r. Jednak oficjalne dane za kończący się właśnie kwartał pokażą po raz pierwszy od roku dodatni wynik. Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego wskazuje na 3,3 proc. wzrostu w kwietniu, zaś najnowsze prognozy światowych ekonomistów wskazują, że cały kwartał może się zamknąć na poziomie 1,8 proc. r/r. Ostatnie zdarzenia, czyli bunt Grupy Wagnera i pojawienie się groźby wojny domowej, brutalnie przypomniały, że Rosja jest nieprzewidywalną gospodarką wysokiego ryzyka. Ekonomiści CEIC (ISI Emerging Markets Group) uwzględnili dynamicznie zmieniające się czynniki i prognozy dotyczące Rosji zebrali w publikacji „Russia Economy in a Snapshot”.

Zróżnicowane opinie

Poszczególne szacunki PKB Rosji mocno różnią się od siebie. W celu zobrazowania tego zjawiska, eksperci CEIC zawarli w „Russia Economy in a Snapshot” prognozy organizacji Focus Economics oparte na ankiecie przeprowadzanej wśród ekonomistów z całego świata. Konsensus prognoz Focus Economics sugeruje, że Rosja zakończy rok 2023 spadkiem PKB o -0,7 proc. Perspektywy i tak w ostatnich miesiącach znacznie się poprawiły – na początku roku średnia prognoza wynosiła -3,0 proc. Zróżnicowanie opinii ekonomistów jest niezwykle duże, z najwyższą prognozą +1,5 proc. i najniższą -7,1 proc. Taka rozbieżność zdań wyraźnie pokazuje, jak trudna jest realna ocena gospodarki Rosji, nawet dla światowych specjalistów.

Niepewne dane to niepewne prognozy

Rozbieżności te mają kilka przyczyn. Przede wszystkim wciąż nie można być pewnym, czy dane publikowane przez rosyjskie urzędy są zgodne z prawdą. Eksperci mogą mieć różne założenia odnośnie do prawdziwości konkretnych wskaźników gospodarczych. Dane są niepewne, a często i brakujące. Na opinie wpływają też spływające z Rosji informacje, których nie można pominąć, jak chociażby wspomniane wcześniej wydarzenia z ostatniego weekendu. Na początku czerwca, jak donosi Agencja Reutera, Deutsche Bank poinformował swoich klientów, że mogli stracić dostęp do swoich kwitów depozytowych wymienialnych na rosyjskie akcje, bowiem zniknęły one w jednym z rosyjskich banków.

Rosyjski urząd statystyczny nigdy nie należał do najbardziej wiarygodnych na świecie. Od maja ubiegłego roku jego prezesem jest zaufany człowiek Kremla, były wiceminister gospodarki, Siergiej Gałkin. Rosstat już wcześniej był oskarżany o pompowanie statystyk demograficznych czy tych dotyczących pandemii Covid-19. W chwili wybuchu wojny zaprzestano publikacji wielu kluczowych wskaźników, takich jak wartość handlu zagranicznego, wydobycie ropy i gazu czy szczegóły wydatków budżetowych. Ekonomiści, którzy tworzą ostatnie relatywne prognozy, opierają się na takich wybrakowanych danych, należy zatem być bardzo sceptycznym przy ich interpretacji – komentuje Andrzej Żurawski, ekonomista CEIC (ISI Emerging Markets Group).

Dr Maria Domańska, ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich, która przedstawiła aktualną sytuację wewnątrzpolityczną w Rosji podczas wydarzenia organizowanego przez CEIC we współpracy z BCC (Business Centre Club) dodaje, że niestabilna sytuacja gospodarcza Rosji wynika bezpośrednio z logiki funkcjonowania neototalitarnego reżimu Putina. – Gospodarka już dawno została zawłaszczona przez skorumpowaną grupę rządzącą. Mimo to, Kremlowi udało się przekonać zachodnich polityków i przedsiębiorców, że można bezpiecznie robić interesy z coraz bardziej agresywnym reżimem i że najgorsze, co może się stać, to destabilizacja tego reżimu. To przekonanie ciągle pokutuje na Zachodzie, mimo wojny. W 2022 r. zobaczyliśmy, jak „stabilny” putinizm stworzył największe od 1945 r. zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy i ładu globalnego. Niestety, obecna sytuacja jest m.in. efektem krótkowzrocznej polityki Zachodu. Wniosek, jaki z tego płynie, jest taki, że jeśli chcemy żyć w bezpiecznej Europie, powinniśmy się poważnie zastanowić, jak można zmienić Rosję, by stała się krajem bardziej przewidywalnym i przyjaznym. Również dla zachodnich inwestycji. Krajem, w którym własność prywatna będzie wreszcie odpowiednio chroniona. Nie uda się tego osiągnąć bez poważnych zmian politycznych – podsumowuje dr Maria Domańska.

Dane alternatywne na pomoc

Ze względu na dużą niepewność szacunków opartych na tradycyjnych źródłach, analitycy poszukują innych metod na przygotowywanie prognoz. CEIC Leading Indicator to złożony wskaźnik, który jest obliczany poprzez agregację i ważenie wybranych danych obejmujących różne ważne sektory gospodarki, takie jak rynki finansowe, sektor monetarny, rynek pracy, handel i przemysł. W maju CEIC Leading Indicator wyniósł 98,1, czyli mniej niż w kwietniu (gdy było 99,6) – wartości poniżej 100 uznawane są za negatywny klimat gospodarczy.

Tego typu wskaźniki dają pełniejszy obraz sytuacji niż same dane dotyczące wzrostu gospodarczego. Przy jego konstrukcji wykorzystujemy dane alternatywne, takie jak ruch w portach morskich czy sprzedaż samochodów. Są one mniej wrażliwe na manipulacje, co jest szczególnie istotne w sytuacji ograniczonego zaufania do danych oficjalnych – dodaje Andrzej Żurawski.

Co czas przyniesie

Najświeższe dane potwierdzają przypuszczenia jeszcze z początku roku i w oficjalnych danych najpewniej potwierdzi się prognoza dotycząca nieznacznego wzrostu gospodarczego Rosji w II kwartale. Eksperci CEIC zaznaczają jednak, że rosyjskie władze nie powinny wpadać z tego powodu w hurraoptymizm. Dane alternatywne, uzupełniające oficjalne wskaźniki, wskazują, że sytuacja gospodarcza Federacji Rosyjskiej w dalszym ciągu pozostaje bardzo trudna. Ostatnie wydarzenia po raz kolejny pokazały ponadto, że Rosja jest na tyle nieprzewidywalnym krajem, że tworzenie predykcji gospodarczych to trudna, wymagająca ostrożności sztuka, nawet jeśli ma się pełne zaufanie do wykorzystywanych danych.

Źródło: CEIC „Russia Economy in a Snapshot – Q2 2023”

Ceny mieszkań w ofercie deweloperów, już tak nie szaleją, ale…

W czerwcu 2023 r. w czterech z siedmiu największych metropolii wzrosła średnia cena metra kwadratowego mieszkań – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl. W  pozostałych miastach ceny utrzymały poziom z poprzedniego miesiąca.

Średnia cena metra kwadratowego mieszkań w ofercie deweloperów przestaje rosnąć, gdy zaczynają oni wprowadzać na rynek więcej mieszkań z ceną poniżej średniej. Z drugiej strony w górę pcha ją zjawisko wyprzedaży najtańszych lokali, gdy kurczy się ich udział w ofercie – mówi Marek Wielgo ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Właśnie z takim zjawiskiem mamy do czynienia w największych miastach. Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w Warszawie, Wrocławiu i Trójmieście średnia cena metra kwadratowego zatrzymała się na poziomie z maja. Czerwiec przyniósł zaś podwyżkę średniej ceny metra kwadratowego w Poznaniu (o 3%), w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (o 2%), Krakowie (o 1%) i Łodzi (o 1%).Wyk. 1 - Średnie ceny mieszkań w ofercie deweloperów - czerwiec 2023 ver 2.0

W Poznaniu czerwcową zwyżkę cen można tłumaczyć wprowadzeniem do sprzedaży puli mieszkań ze średnią ceną metra kwadratowego powyżej 13,5 tys. zł. Z kolei w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, gdzie od grudnia do maja średnia praktycznie nie drgnęła, w czerwcu bardzo wyraźnie, bo z 60% do 57% skurczył się w ofercie deweloperów udział lokali z ceną poniżej 9 tys. zł za m kw. Zwiększył się zaś z 14% do 16% odsetek mieszkań z ceną w przedziale 9-10 tys. zł za m kw.

Trzeba jednak pamiętać, że w pozostałych metropoliach podwyżki były w poprzednich miesiącach. W efekcie od grudnia nowe mieszkania w Warszawie, Krakowie i Trójmieście podrożały średnio na metrze aż o 9%, a w Łodzi i Poznaniu – o 5%. Stosunkowo niewiele, bo o 3% wzrosła średnia cena metra kwadratowego we Wrocławiu i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.Wyk. 2 - Średnie ceny mieszkań w ofercie deweloperów - grudzień 2022 - czerwiec 2023 ver 2.0

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że choć wolniej niż w ubiegłym roku, to koszty budowy wciąż rosną. Ponadto zmienia się struktura cenowa mieszkań oferowanych przez deweloperów. Te zmiany najlepiej widać w dłuższym horyzoncie czasowym.Wyk. 3 - Struktura cenowa mieszkań w ofercie deweloperów

Na przykład w Trójmieście, gdzie średnia cena metra kwadratowego wrosła w tym roku o 9%, oferta lokali z ceną poniżej 9 tys. zł skurczyła się z 24% do 15% (w czerwcu o 1 pkt proc.). Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 15 tys. zł za metr zwiększył się z 17% do 25% (w maju wynosił 26%, a więc nieco się zmniejszył).

Ekspert portali RynekPierwotny.pl nie wyklucza, że wejście w życie programu „Bezpieczny Kredyt 2%” skłoni deweloperów do wprowadzania na rynek większej liczby mieszkań dedykowanych do nabywców kredytowych. Zwiększona podaż mieszkań w segmencie popularnym ustabilizowałaby zaś średnią cenę metra kwadratowego mieszkań. Ekspert przyznaje równocześnie, że i tak oferta najtańszych mieszkań najpewniej wciąż będzie się kurczyła, a dolna granica cen – przesuwała w górę np. z oferty warszawskich i krakowskich deweloperów najpewniej znikną do końca roku mieszkania z cenami poniżej 9 tys. zł za m kw.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Jak wykorzystać e-learning w biznesie?

E-learning staje się coraz popularniejszym narzędziem w biznesie, umożliwiającym efektywne szkolenie pracowników. To nie tylko wygodna i elastyczna metoda wdrażania pracowników, ale także narzędzie pozwalające podnieść ich kompetencje, oszczędzać czas i zasoby. Właśnie tutaj z pomocą przychodzi HRcode – z nami stworzysz platformę e-learningową zaprojektowaną po to, aby spełnić wszystkie potrzeby Twojej firmy.

Czym jest HRcode?

HRcode to przede wszystkim narzędzie, które można dostosować do konkretnych potrzeb Twojej firmy. Dzięki modułowej budowie platformy e-learningowej HRcode, możliwe jest tworzenie indywidualnie dostosowanych rozwiązań do potrzeb Twojego biznesu. Dostarczamy wygodne kreatory i autorskie moduły, a nawet tworzymy nowe na Twoje życzenie. Niezależnie od branży, w której działasz – IT, finanse, farmaceutyka, telekomunikacja, instytucje publiczne – e-learning pracowników ma zastosowanie w każdym sektorze.

Dlaczego warto wykorzystać e-learning w biznesie?

E-learning przynosi wiele korzyści dla biznesu. Wiemy przecież, że sukces każdej firmy zaczyna się od podnoszenia poziomu wiedzy pracowników: możliwość ciągłego dostępu do kursów i szkoleń pozwala pracownikom na stale podnosić swoje kompetencje. Co więcej, wszystko to odbywa się online, co oznacza, że pracownicy mogą uczyć się w dowolnym miejscu i czasie, a to przekłada się na większą wygodę i lepsze rezultaty.

Zaletą e-learningu jest również oszczędność czasu i pieniędzy. Tradycyjne metody szkolenia pracowników często są kosztowne i czasochłonne: dość powiedzieć, że prawdziwym wyzwaniem może być zgromadzenie wszystkich osób w specjalnie wynajętej sali. Z e-learningiem możesz zaoszczędzić na kosztach szkolenia, a w rezultacie poświęcić więcej czasu na rozwój biznesu.

Sprawdź sam, jak to działa: https://hrcode.io/platforma-e-learningowa/

Jak możemy pomóc w rozwoju Twojego biznesu?

Niewyczerpany potencjał e-learningu

Jednym z największych atutów HRcode są trzy osobne kreatory, pozwalające na tworzenie własnych szkoleń, ankiet i testów w wersji online. HRcode udostępnia gotowe szablony, możliwość dodania własnych ankiet, testów czy ścieżek rozwoju i udostępnianie ich pracownikom. Dzięki temu możesz z łatwością tworzyć i dostosowywać kursy do konkretnych potrzeb Twojego biznesu.

Elastyczność i dostępność

Nasza platforma jest dostępna 24/7, co oznacza, że Twoi pracownicy mogą uczyć się i rozwijać swoje umiejętności o dowolnej porze dnia i nocy. Platforma jest dostępna w dwóch językach – polskim i angielskim, z możliwością dodania dodatkowych języków. Zapewniamy elastyczność zarówno w wyborze domeny, pod którą będzie dostępna platforma, jak i decyzji o infrastrukturze – na Twoich serwerach lub na naszych.

Bezpieczeństwo danych

Dbamy o bezpieczeństwo danych naszych klientów. Zapewniamy silną politykę haseł, spełnienie wymagań RODO, serwery na terenie Polski, szyfrowane połączenie wraz z certyfikatem SSL. Możesz być pewien, że Twoje dane i dane Twoich pracowników są bezpieczne.

Personalizacja i wsparcie

Tworzymy rozwiązania szyte na miarę każdego klienta. Wdrożenie platformy poprzedza etap analizy, który kończy się dokumentem RSAW (Raport Szczegółowej Analizy Wymagań). Na podstawie tego dokumentu dostosowujemy platformę do Twoich specyficznych potrzeb. Poza tym oferujemy pełne wsparcie techniczne – zarówno dla administratorów, jak i użytkowników.

Darmowe demo

Oferujemy darmowe demo, dzięki któremu możesz zobaczyć, jak działa nasza platforma, oraz specjalną wideoprezentację. To pozwoli Ci lepiej zrozumieć, jak platforma e-learningowa może przyczynić się do rozwoju Twojego biznesu. Po wdrożeniu nasz zespół zrobi wszystko, aby zapewnić Ci wsparcie na każdym etapie – od utrzymania technicznego, przez pomoc administracyjną, po wsparcie dla użytkowników.

Korzyści z e-learningu dla Twojego biznesu

  • Podnoszenie poziomu wiedzy pracowników – Dzięki e-learningowi pracownicy mogą stale podnosić swoje kompetencje, co przekłada się na efektywność i produktywność Twojej firmy.
  • Oszczędność czasu i pieniędzy – Tradycyjne metody szkolenia pracowników są kosztowne i czasochłonne. Z e-learningiem możesz zaoszczędzić zarówno czas, jak i pieniądze, które lepiej zainwestować w dalszy rozwój biznesu.
  • Kontrola i monitorowanie postępów – HRcode pozwala na łatwe monitorowanie postępów pracowników. Możesz sprawdzić, kto i kiedy kończy szkolenia, jakie są wyniki, a nawet wysyłać powiadomienia pracownikom za pośrednictwem platformy.
  • Motywacja pracowników – Dzięki możliwości stałego rozwoju i dostępu do nowych szkoleń, pracownicy czują się docenieni i są bardziej zmotywowani do pracy.
  • Jednakowa dawka wiedzy dla każdego – Dzięki e-learningowi, wszyscy pracownicy otrzymują tę samą dawkę wiedzy, niezależnie od miejsca i czasu. To zapewnia równość i sprawiedliwość w dostępie do rozwoju.
  • Inwestycja w przyszłość – Inwestując w e-learning, inwestujesz w przyszłość swojej firmy. Z HRcode masz możliwość rozwijania kompetencji swoich pracowników, podnoszenia ich poziomu wiedzy i zwiększania efektywności. To inwestycja, która zwraca się wielokrotnie, poprawiając zarówno efektywność firmy, jak i satysfakcję pracowników.
  • Skalowalność i efektywność – Dzięki modułowemu podejściu, HRcode umożliwia skalowanie rozwiązań wraz z rozwojem Twojej firmy. Co to oznacza? Niezależnie, czy prowadzisz średnie przedsiębiorstwo, czy wielokrajową korporację – HRcode dostarczy Ci odpowiednich rozwiązań szkoleniowych, dostosowanych do rozmiarów i wymagań Twojego biznesu.

Podsumowując, e-learning z HRcode to inwestycja, która przyniesie wiele korzyści Twojej firmie. Od oszczędności czasu i pieniędzy, przez podnoszenie kompetencji pracowników, po zwiększenie efektywności i produktywności. Skontaktuj się z nami i dowiedz się, jak możemy pomóc Ci wykorzystać pełen potencjał e-learningu w Twoim biznesie.

Zmiany w zarządzie Grupy Selena. Sławomir Majchrowski nowym prezesem

Rada Nadzorcza Selena FM S.A. z dniem 1 lipca 2023 r. powołała na stanowisko prezesa zarządu Grupy Selena Sławomira Majchrowskiego. Od stycznia 2021 roku pełnił on funkcję wiceprezesa zarządu ds. handlowych. Poza tym w skład zarządu włączony został Michał Specjalski, dotychczasowy dyrektor dywizji Windows & Doors, któremu – także od 1 lipca 2023 – powierzono funkcję członka zarządu ds. produktów i innowacji.

Sławomir Majchrowski ze spółką Selena FM związany jest od stycznia 2020 roku, gdzie pierwotnie pracował jako dyrektor Dywizji Interior & Decoration. Był odpowiedzialny za jej strategię i realizację celów biznesowych w sferze rozwiązań dla użytkowników końcowych na wszystkich rynkach, na których działa Selena. Od stycznia 2021 roku wchodzi w skład zarządu spółki jako wiceprezes zarządu ds. handlowych.

Jako nowo powołany prezes zarządu odpowiedzialny będzie za realizację strategii grupy, zwiększanie efektywności oraz dalsze budowanie marki na rynkach zagranicznych.

Objęcie stanowiska prezesa Grupy Selena, rozwijającej się już od ponad 30 lat i obecnej na światowych rynkach, to znaczące wyzwanie, ale i wyróżnienie. Mamy przed sobą ciekawe perspektywy rozwoju, a jednocześnie silnie konkurencyjny rynek i wymagające otoczenie biznesowe. Moją rolą będzie zarówno realizacja strategii, jak i poszukiwanie nowych możliwości dla wzmocnienia naszej pozycji – mówi Sławomir Majchrowski.

Sławomir Majchrowski jest absolwentem Wydziału Chemicznego Politechniki Wrocławskiej. Ukończył także studia podyplomowe na kierunku Marketing i Zarządzanie na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu oraz szereg kursów zarządzania i strategii w ICAN, INSEAD czy IMD. Przed Grupą Selena związany był z takimi firmami jak Polifarb Cieszyn Wrocław czy PPG. W tej pierwszej był jedną z kluczowych osób pracujących przy powstaniu marki Dekoral. Z kolei w PPG m.in. opracował i realizował strategię podnoszenia efektywności kosztowej i dokonywał niezbędnych inwestycji oraz restrukturyzacji, a także współpracował przy tworzeniu mapy innowacji i wspólnych konceptów marketingowych dla rynków Europy Zachodniej i Centralnej.

Michał Specjalski, Selena FM S.A.
Michał Specjalski, Selena FM S.A.

Michał Specjalski dołączył do Grupy w 2015 roku. Swoją karierę w spółce zaczynał jako dyrektor marketingu. Współtworzył nową strategię firmy, a od 2019 roku zarządzał dywizją Interior & Decoration. Od 2020 roku, jako dyrektor dywizji Windows & Doors, koncentrował się na strategii rozwoju biznesu, sprzedaży oraz marketingu w segmencie rozwiązań do montażu i uszczelniania okien i drzwi.

Utworzenie stanowiska związanego z obszarem innowacji i rozwoju produktów w strukturze zarządu oznacza wzmocnienie podejścia Seleny do tworzenia produktów, rozwiązań i innowacji w odpowiedzi na potrzeby ich użytkowników i we współpracy z nimi. Cieszę się, że w moje ręce trafia możliwość realizacji strategii w tym zakresie. Jednym z moich priorytetów będzie zwiększanie udziałów rynkowych w kluczowych kategoriach produktowych, poprawa konkurencyjności kosztowej oraz rozwijanie produktów pozwalających zwiększać efektywność energetyczną budynków – komentuje Michał Specjalski.

Specjalski to absolwent Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, gdzie studiował na kierunku Zarządzanie i Marketing ze specjalizacją Zarządzanie Zasobami Ludzkimi. Dodatkowo ukończył studia podyplomowe na warszawskiej Szkole Głównej Handlowej na kierunku Zarządzanie Projektami oraz studia MBA w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej. W 2022 zrealizował studia rolnicze dla absolwentów uczelni nierolniczych w warszawskiej Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Swoje doświadczenie zawodowe rozwijał w takich przedsiębiorstwach jak m.in.: ITOCHU Corporation, 3M oraz HILTI. Posiada szerokie kompetencje poparte ponad 20-letnim doświadczeniem w międzynarodowym środowisku biznesowym w takich dziedzinach jak strategia, zarządzanie sprzedażą i marketingiem, zarządzanie zmianą oraz zróżnicowanym kulturowo zespołem.

Akcjonariusze mniejszościowi Ciech sprzedali w transakcjach pakietowych 7,7% akcji na rzecz KI Chemistry

W związku z dużym zainteresowaniem sprzedażą akcji Ciech przez akcjonariuszy mniejszościowych w liczbie przekraczającej wielkość zaproszenia do sprzedaży akcji ogłoszonego 15 czerwca, KI Chemistry, chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom akcjonariuszy, zdecydowało o nabyciu dodatkowych akcji w drodze transakcji pakietowych. W wyniku rozliczenia wszystkich transakcji KI Chemistry zwiększyło liczbę posiadanych akcji o 4.057.954 sztuk (dodatkowe 7,7% kapitału zakładowego spółki), do poziomu 40.947.891 akcji Ciech, stanowiących 77,7% kapitału zakładowego spółki.

Odwołanie stanu zagrożenia epidemiologicznego – skutki podatkowe

Projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 26.04.2023 r. w sprawie odwołania na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego zakłada, że z dniem 1 lipca 2023 r. zostanie on odwołany. Co się zmienia od strony podatkowej?

Certyfikaty rezydencji

W stanie zagrożenia epidemicznego obowiązują preferencje w zakresie posiadania certyfikatu rezydencji, które niebawem zostaną cofnięte. Chodzi na przykład o korzystne rozwiązania w zakresie certyfikatów rezydencji niezawierających okresu ważności. Zgodnie z art. 31ya ust. 1 ustawy o COVID-19, jeżeli dla takich certyfikatów okres kolejnych 12 miesięcy wyznaczający czas ich obowiązywania upływa w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego, płatnik przy poborze podatku uwzględnia ten certyfikat przez okres obowiązywania tego stanu oraz przez okres 2 miesięcy po jego odwołaniu. W tym zakresie będzie więc trzeba wystąpić o wydanie nowych certyfikatów rezydencji podatkowej.

Kolejna preferencja, która straci moc to możliwość korzystania z kopii certyfikatu. W czasie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego ogłoszonego w związku z COVID-19, a także w okresie kolejnych 2 miesięcy po jego odwołaniu miejsce zamieszkania i siedziby podatnika (PIT i CIT) dla celów podatkowych może być potwierdzone kopią certyfikatu rezydencji, jeżeli informacje wynikające z przedłożonej kopii certyfikatu rezydencji nie budzą uzasadnionych wątpliwości co do zgodności ze stanem faktycznym. Po odwołaniu stanu zagrożenia epidemiologicznego konieczne będzie w niektórych przypadkach wystąpienie o wydanie nowego certyfikatu.

Natomiast w zakresie certyfikatów rezydencji przestanie obowiązywać wydłużenie ich ważności. Zgodnie z przepisami ustawy o COVID-19 w czasie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego ogłoszonego w związku z COVID-19, a także w okresie kolejnych 2 miesięcy po jego odwołaniu warunek uzyskania przez płatnika certyfikatu rezydencji od podatnika uważa się za spełniony także w przypadku, gdy płatnik posiada certyfikat rezydencji tego podatnika obejmujący 2019 r. lub 2020 r. oraz oświadczenie podatnika co do aktualności danych w nim zawartych.

Ceny transferowe

Kolejny obszar, który ulegnie zmianom od 1 lipca, istotny zwłaszcza dla grup kapitałowych, to ceny transferowe. Ustawy o COVID-19 przewidywały pewne uproszczenia dla podatników, a w kontekście odwołania zagrożenia epidemicznego konieczne jest dopasowanie procesów do zmian w tym zakresie.

Pierwsza preferencja, która przestanie obowiązywać to zwolnienie podatników dokonujących korekty cen transferowych z obowiązku posiadania oświadczenia. Oznacza to, że nie będzie zwolnienia  podatników dokonujących korekty cen transferowych z obowiązku posiadania oświadczenia podmiotu powiązanego potwierdzającego dokonanie przez ten podmiot korekty cen transferowych w tej samej wysokości co podatnik. Dotyczy to korekty dokonywanej za rok podatkowy lub w momencie, w którym na całym terytorium Polski obowiązywał stan zagrożenia epidemicznego ogłoszony w związku z COVID-19.

Nie będzie dłużej obowiązywało także zwolnienie z obowiązku sporządzania dokumentacji lokalnej, w tym także w przypadku poniesienia straty podatkowej. Poczynając więc od roku podatkowego, w którym nie obowiązuje stan zagrożenia epidemicznego, podatnicy zawierający transakcje, w których jedna ze stron poniosła stratę podatkową, nie mogą korzystać z opisanego zwolnienia z obowiązku prowadzenia dokumentacji lokalnej.

Po odwołaniu stanu zagrożenia epidemicznego oświadczenie o sporządzeniu lokalnej dokumentacji cen transferowych musi podpisać kierownik jednostki.

Dotyczy to oświadczeń składanych za rok podatkowy lub rok obrotowy, w którym nie obowiązywał stan zagrożenia epidemicznego lub w momencie, w którym na całym terytorium Polski nie obowiązywał stan zagrożenia epidemicznego.

Kary umowne

Podatnicy mogą wykazać w kosztach podatkowych zapłacone kary umowne i odszkodowania, jeżeli wada dostarczonych towarów, wykonanych robót i usług oraz zwłoka w dostarczeniu towaru wolnego od wad lub zwłoka w usunięciu wad towarów albo wykonanych robót i usług powstała w związku ze stanem zagrożenia epidemicznego. Możliwość ta kończy się zatem w stosunku do wad oraz zwłoki, które powstaną po odwołaniu stanu zagrożenia epidemicznego.

Pozostałe zmiany

Po 1 lipca nastąpi także powrót do 7 dniowego okresu na złożenie zawiadomienia o zapłacie na rachunek inny niż wskazany w wykazie podatników VAT.

Powróci też obowiązek raportowania krajowych schematów podatkowych, w tym także za okresy, w których brak było takiego obowiązku. Zatem niezbędne będzie dokładne przejrzenie transakcji w tym zakresie.

Odwołanie stanu zagrożenia epidemicznego zmienia sytuację podatników (płatników) występujących o ulgę w zapłacie podatku. W przypadku, gdy złożą wniosek o udzielenie ulgi w zapłacie po 30 dniach od odwołania stanu zagrożenia epidemicznego  w decyzji o przyznaniu ulgi w zapłacie podatku zostanie im naliczona opłata prolongacyjna.

Wnioski o wydanie indywidualnych interpretacji podatkowych złożone po odwołaniu stanu zagrożenia epidemicznego powinny być rozpatrzone w terminie 3 miesięcy, zamiast 6 miesięcy jak było w okresie zagrożenia epidemiologicznego.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Wzrost gospodarczy i spadająca inflacja w USA

Ten tydzień, za wyjątkiem poniedziałku, był pewnego rodzaju odreagowaniem spadków indeksów giełdowych z USA z poprzednich dni. Wzrosty Nasdaq100 zostały zainicjowane we wtorek co poskutkowało wyjściem górą z krótkoterminowej formacji „flagi”. Można zatem zakładać, że kontynuacja wzrostów ma większą szansę na realizację w najbliższej przyszłości. Odreagowanie na razie zatrzymało się na poziomie zniesienia wewnętrznego Fibo 61,8. Układ na Dax-ie jest bardzo podobny, chociaż w tym przypadku zdecydowane zwyżki miały miejsce dopiero w minioną środę. Niemiecki benchamrak znajduje się jednak w nieco innym położeniu. W tym wypadku odległość do poziomu ATH jest na wyciągnięcie ręki.

Na rynku surowców pallad był tym aktywem, które znajdowało się w głębokiej defensywie. Cena uncji spadła poniżej 1220 USD. Chwilę po wybuchu wojny w Ukrainie metal „wystrzelił” do poziomu ponad 3400 USD, co było pokłosiem obaw o podaż. Również królewski metal słabo sobie radził w ostatnich dniach. Średnioterminowy trend spadkowy jest kontynuowany, co jest pokłosiem nieco silniejszego dolara oraz rosnących rentowności amerykańskich obligacji. Pokonanie okrągłej bariery 1900 USD nie wróży najlepiej.

W pierwszej części tygodnia EUR/USD nadrabiało straty po spadkach wywołanych słabymi danymi PMI ze Starego Kontynentu. Od środy kierunek zmian kursu ponownie się zmienił. Spadki przyspieszyły na skutek „jastrzębich” wypowiedzi Powella na sympozjum bankierów w Sintrze. Powrót siły dolara to jednak w głównej mierze efekt zaskakująco wysokiej rewizji w górę PKB USA za I kwartał a także lepszych tygodniowych danych z amerykańskiego rynku pracy. Finalnie mamy powrót notowań poniżej poziomu 1,09. Piątkowy raport na temat wydatków Amerykanów ponownie osłabił „zielonego”, ponieważ wzmożyły się spekulacje, że Fed złagodził swoją politykę monetarną. Preferowana przez bank miara inflacji PCE core obniżyła się do 4,6 proc. r/r a wskaźnik PCE spadł zdecydowanie do 3,8 proc. r/r.

W środę miała miejsce debata prezesów głównych banków centralnych: Fed, EBC, BoE oraz BoJ. Jerome Powell, Christine Lagarde oraz Andrew Bailey podczas konferencji EBC w Sintrze brzmieli niezwykle podobnie, jednogłośnie podkreślając konieczność dalszych podwyżek stóp procentowych. Starali się również sprawiać wrażenie, że ich stanowisko nie ulegnie zmianie, nawet jeśli gospodarki zdecydowanie wyhamują swój wzrost. Wciąż w kontrze do reszty jest Bank Japonii. Prezes Ueda musiał bronić swojego stanowiska, ponieważ polityka monetarna kraju Kwitnącej Wiśni jest jedyną, która nie jest zaliczana do restrykcyjnych.

Przyszły tydzień zapowiada się również interesująca. W centrum uwagi będzie: raport NFP, raport ISM dla usług oraz przemysłu USA a także finalne wskaźniki PMI dla Europy.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Nowy rekord na EUR/SEK!

Czwartkowa sesja przebiegała burzliwie, nie tylko na głównej parze walutowej świata. Poznaliśmy kilka odczytów inflacyjnych z Europy oraz dane zza oceanu. Decydenci ze Szwecji ponownie podnieśli stopy procentowe, a mimo to EUR/SEK wybił kolejny szczyt!

Tempo wzrostu cen w UE

Wstępne wskazania inflacji konsumenckiej z trzech unijnych państw są dość rozbieżne. W Hiszpanii zeszliśmy z 3,2% do 1,9%, oczekiwano jednak wyniku na poziomie 1,7%. W tym momencie warto się zatrzymać i wskazać przyczyny tak niskiego odczytu. Po pierwsze, działa tutaj efekt bazy (w czerwcu 2022 roku hiszpańskie CPI było na poziomie 10,2%). Po drugie wysokie bezrobocie utrzymujące się na dwucyfrowym poziomie (ostatni odczyt 13.26%) doprowadza (w czasie podwyższania stóp procentowych w strefie euro) do zubożenia tamtejszego społeczeństwa, które ma coraz mniej pieniędzy, przez co coraz mniej wydaje, a to dusi inflację. Kolejnymi wskazaniami inflacyjnymi, które poznaliśmy, były dane z Niemiec oraz Francji. Za naszą zachodnią granicą odnotowano wzrost do poziomu 6,4%, który był wyższy nawet od oczekiwań (6,3%), natomiast we Francji spadliśmy z 5,1% do 4,5%.

Eurodolar spada

Wyższy odczyt inflacyjny z Niemiec nie umocnił euro na wykresie głównej pary walutowej świata, gdyż dla inwestorów większą wagę miały dane zza oceanu. Indeks PCE Core wzrósł z 4,4% do 4,9% i był tylko o 0,1 punktu procentowego poniżej prognoz. Pozytywnie zaskoczył annualizowany PKB. Przypomnę, że wskaźnik ten informuje nas, jak hipotetycznie wyglądałby PKB w ciągu najbliższego roku, przy założeniu, że dynamika zmiany byłaby w tym czasie taka sama jak w ostatnim kwartale. Rynki oczekiwały spadku do 1,4%, gdy ten pozytywnie zaskoczył, wskazując ostatecznie 2%. Do tego o ok. 25 tys. spadła liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Powyższe dało inwestorom jasny przekaz. Inflacja wzrosła, jednocześnie gospodarka i rynek pracy ma się nie najgorzej, co daje zielone światło do dalszego prowadzenia jastrzębiej polityki monetarnej przez FED. Po publikacji kurs EUR/USD zszedł z 1,094 do 1,086 USD.

Wzrost kosztu pieniądza w Skandynawii

Szwedzi, podobnie jak większość państw na świecie, zmagają się z uporczywą inflacją. Faktem jest, że czerwcowy odczyt zszedł do poziomu jednocyfrowego (9,7%), jednak proces dezinflacyjny idzie opornie (podobnie jak w Polsce). Dodatkowo z mediów usłyszeć można o kryzysie na szwedzkim rynku nieruchomości, których ceny spadają, a raty zaciągniętego kredytu zmierzają w inną stronę. To wszystko stawia Riksbank w nieciekawej sytuacji, gdyż decyzje do podjęcia nie są łatwe. Mimo to w czwartek zgodnie z oczekiwaniami w Szwecji podniesiono stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Jako że był to scenariusz bazowy, nie pomógł w umocnieniu korony, która straciła do euro, dolara oraz złotego. Wczoraj wykres SEK/PLN zszedł lokalnie do 0,375 PLN, natomiast na EUR/SEK wybiliśmy nowy szczyt 11,85 SEK za jedno euro!

Dawid Górny – analityk i dealer walutowy serwisów InternetowyKantor.pl i Walutomat. Od roku 2017 aktywny inwestor w sferze walut fiducjarnych oraz wirtualnych.

Od 1 lipca wzrosną stawki kar za wykroczenia i przestępstwa skarbowe. Maksymalna grzywna to ponad 30 milionów złotych

Wzrost minimalnego wynagrodzenia od lipca skutkuje również wzrostem kar za wykroczenia i przestępstwa skarbowe, włączając w to kary grzywny oraz mandaty. Od 1 lipca kary te będą niemal 20 proc. wyższe niż w lipcu poprzedniego roku.

Kodeks karno-skarbowy opisuje m.in. wykroczenia i przestępstwa skarbowe. Wysokość grzywny jest obliczana na podstawie minimalnego wynagrodzenia, więc podstawa kary wynosi 1/10 pensji minimalnej. Od 1 lipca najniższa grzywna za wykroczenie skarbowe to 360 zł, a najwyższa to 72 000 zł, ponieważ kodeks karno-skarbowy stanowi, że maksymalna stawka to 20-krotność minimalnego wynagrodzenia. W porównaniu z lipcem zeszłego roku stawki za wykroczenia skarbowe wzrosną o blisko 20 proc.

Kara grzywny za wykroczenie skarbowe od 1 lipca:

  • minimalna grzywna (1/10 × 3600 zł) – 360 zł
  • maksymalna grzywna (20 × 3600 zł) – 72 000 zł
  • mandat karny (do 5 × 3600 zł) – do 18 000 zł

W 2022 r. było to:

  • minimalna grzywna (1/10 × 3 010 zł) – 301 zł
  • maksymalna grzywna (20 × 3 010 zł) – 60 200 zł
  • mandat karny (do 5 × 3 010 zł) – do 15 050 zł

Ile wyniosą kary za przestępstwa skarbowe?

W przypadku przestępstw skarbowych kary grzywny są uzależnione od stawek dziennych i mogą wynosić od 10 do 720 takich stawek. Zgodnie z przepisami, minimalna stawka dzienna to 1/30 minimalnego wynagrodzenia, czyli od 1 lipca 2023 roku będzie to 120 zł. Z kolei maksymalna stawka dzienna to 400-krotność minimalnej, czyli 48 000 zł. Minimalna grzywna wynosi co najmniej 10 stawek, a maksymalnie 720 stawek dziennych, czyli od 12 000 zł do 720 000 zł. Z kolei maksymalna grzywna wynosi 33 560 400 zł, co wynika z pomnożenia maksymalnej stawki dziennej, czyli 48 000 zł, przez 720 stawek.

Kara grzywny za przestępstwo skarbowe od 1 lipca:

  • minimalna stawka dzienna (1/30 × 3600 zł) – 120 zł
  • maksymalna stawka dzienna (120 zł × 400 zł) – 48 000 zł
  • minimalna grzywna (10 stawek × 120 zł) – 1200 zł
  • maksymalna grzywna (720 stawek × 48 000 zł) – 33 560 400 zł

W 2022 r. było to od 1003,30 zł do 28 895 040 zł, więc nastąpił wzrost o 16 proc.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Inflacja w Polsce nieco niżej niż konsensus rynkowy

W ujęciu rocznym ceny wzrosły o 11,5% wobec 13% w maju. Czerwcowy odczyt jest nieco niższy niż konsensus rynkowy (11,7%). Czerwcowe dane o inflacji wpisują się w dotychczas oczekiwany przez nas scenariusz. W ujęciu miesięcznym obserwujemy spadek cen żywności, energii i paliw. Dezinflacja postępuje. Inflacja bazowa również spada, ale już nie tak dynamicznie. Obecnie w okolicach 11%, czyli wciąż wysoko.

Walka z inflacją jeszcze nieskończona co widać po decyzjach banków centralnych z całego świata. W ostatnim miesiącu na podwyżki (niekiedy niespodziewanie) zdecydowały się BoE (Wielka Brytania), Norges Bank (Norwegia), RBA (Australia). Cyklu prawdopodobnie nie skończył również EBC. Te ruchy pokazują niepewność, co do przyszłej ścieżki inflacji i jej szybkiego powrotu do celu. W Polsce z kolei o podwyżkach nie ma mowy, tematem są pierwsze obniżki. Oczekiwane już w tym roku. Według mnie jednak ten scenariusz nie znajduje podparcia w danych ekonomicznych i obecnym stanie gospodarki i budżetu.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Akcjonariusze GAMIVO uzyskali uprawnienia do otrzymania akcji gratisowych

Inwestorzy posiadający akcje GAMIVO na koniec notowań 28 czerwca 2023 r. uzyskali uprawnienia do otrzymania akcji gratisowych. Emisja tych akcji odbywa się w stosunku 1:1, czyli na każdą posiadaną akcję GAMIVO akcjonariusze dostaną jedną akcję gratisową. Akcje te będą widoczne na rachunkach maklerskich inwestorów po ich rejestracji w KDPW, co powinno mieć miejsce na przełomie III i IV kwartału br. Wprowadzenie akcji do giełdowego obrotu możliwe jest jeszcze w tym roku.

Emisja akcji gratisowych oraz skup akcji zostały uchwalone przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy w dniu 23 maja br. Jest to alternatywna metoda dystrybucji rekordowego zysku osiągniętego w 2022 r. Celem tych działań jest również poprawa płynności notowań akcji spółki.

– Naszym celem jest wprowadzenie akcji do giełdowego obrotu jeszcze w tym roku. Zanim to nastąpi, emisja akcji musi być zarejestrowana przez KRS, a akcje zarejestrowane w KDPW. Następnie rozpoczniemy finalny proces wprowadzenia akcji do obrotu. Całość powinna zakończyć się jeszcze w tym roku, jednak dokładne terminy realizacji poszczególnych etapów  są zależne również od instytucji zewnętrznych – tłumaczy Tomasz Lewandowski, członek zarządu GAMIVO.

– Obecnie przygotowujemy się również do przeprowadzenia skupu akcji, finalizujemy rozmowy z domem maklerskim, który będzie obsługiwał ten proces. Jego uruchomienie powinno nastąpić w III kwartale br. – komentuje Mateusz Śmieżewski, prezes zarządu GAMIVO.

GAMIVO w 2022 r. osiągnęło 7,1 mln zł skonsolidowanego zysku netto, czyli ponad 2-krotnie więcej niż rok wcześniej. Jednostkowy zysk netto wyniósł w tym okresie 16,3 mln zł. Zgodnie z uchwałą NWZA skup akcji obejmie do 20 proc. akcji spółki, a jego wartość wyniesie do 15 mln zł.

– GAMIVO posiada znaczną nadwyżkę gotówkową i nadal generuje dodatnie przepływy finansowe, co pokazał chociażby I kwartał 2023 roku, kiedy osiągnęliśmy rekordowe 3,5 mln zł zysku. To daje nam komfortowe warunki do dystrybucji zysku do akcjonariuszy – dodaje Mateusz Śmieżewski.

Zgodnie z podjętą uchwałą na NWZA w dniu 23 maja br., GAMIVO wyemitowało akcje gratisowe w stosunku 1:1, czyli na każdą posiadaną akcje GAMIVO, akcjonariusze dostaną jedną akcję gratisową. W efekcie ich procentowy udział w kapitale zakładowym nie ulegnie zmianie, a będą posiadać 2-krotnie więcej akcji GAMIVO.

Podwyższenie kapitału zakładowego spółki poprzez emisję akcji gratisowych zostało opłacone z kapitału rezerwowego utworzonego na sfinansowanie akcji gratisowych. Nie wiąże się więc z żadnym transferem środków od akcjonariuszy, nie muszą się oni zapisywać na akcje. Dostaną je wszyscy akcjonariusze spółki, którzy posiadają akcje na dzień 30 czerwca 2023 r. według rozliczenia KDPW, czyli posiadali akcje na swoim rachunku maklerskim na dzień 28 czerwca 2023 r.

Europejska Komisja ds. Odbudowy Ukrainy w Polsce – Apel BCC

Business Centre Club apeluje do premiera Mateusza Morawieckiego oraz przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen o podjęcie konkretnych działań w sprawie umiejscowienia w Polsce Europejskiej Agencji na Rzecz Odbudowy Ukrainy.

Według BCC Europejska Agencja ds. Odbudowy Ukrainy powinna koordynowałać całość spraw prawnych, finansowych i gospodarczych związanych z odbudową Ukrainy. Mamy 535 kilometrową granicę z Ukrainą i dysponujemy rozbudowaną infrastrukturą przejść granicznych. Naszym atutem jest też bliskość kulturowa, wiedza na temat realiów unijnych oraz bogate doświadczenie obecności na ukraińskim rynku polskich przedsiębiorców – czytamy w Apelu.

Apelujemy do Komisji Europejskiej i Rządu RP o pilne rozpoczęcie działań na rzecz ustanowienia Europejskiej Agencji ds. Odbudowy Ukrainy, która koordynowałaby całość spraw prawnych, finansowych i gospodarczych związanych z odbudową Ukrainy. – mówi Jacek Goliszewski, prezes Business Centre Club – Pomożemy w odbudowie powojennej gospodarki opartej na zasadach zrównoważonego rozwoju opartego i zachowania procedur europejskich.

BCC wyraziło też pełne poparcie dla zalecenia Zgromadzenia Ogólnego ONZ dotyczącego ustanowienia międzynarodowego rejestru szkód w celu ewidencjonowania strat poniesionych przez ofiary wojny w Ukrainie.

EuroHPC JU stworzy sieć europejskich komputerów kwantowych z udziałem Creotech Instruments

European High Performance Computing Joint Undertaking (ang. EuroHPC JU) podpisało 27 czerwca umowy, które pozwolą sześciu wybranym lokalizacjom, w tym Polsce, na obsługę i integrację sieci komputerów kwantowych w Europie. Pozostałe kraje wybrane do wspólnego przedsięwzięcia to: Czechy, Francja, Niemcy, Włochy i Hiszpania – co pozwoli zapewnić różnorodność technologii i architektury kwantowej, dając Europie możliwość bycia w czołówce szybko rozwijającej się dziedziny obliczeń kwantowych. Zawarte umowy są dokumentami umownymi określającymi role, prawa i obowiązki stron, a proces zakupu komputerów kwantowych będzie zarządzany przez EuroHPC JU i rozpocznie się w najbliższej przyszłości. Łączna wartość przedsięwzięcia to 100 mln EUR, a Creotech Instruments znajduje się w konsorcjum odpowiedzialnym za przygotowanie komputera kwantowego na terenie Polski, w infrastrukturze HPC Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego.

EuroHPC JU jest inicjatywą Unii Europejskiej mającą na celu wzmocnienie europejskiego potencjału obliczeniowego poprzez rozwój i wdrożenie zaawansowanych technologii obliczeniowych, w szczególności systemów i komputerów kwantowych. Pozwoli to użytkownikom w Europie na eksplorację i wykorzystanie dużego potencjału obliczeniowego, który może prowadzić do przełomowych odkryć naukowych, innowacji technologicznych oraz rozwoju przemysłu.

Szerokie kompetencje i ekspercka wiedza jaką dysponuje Creotech Instruments, pozwalają nam z sukcesem wpinać się w europejski łańcuch wartości związany z intensywnym rozwojem systemów i komputerów kwantowych. Działania i inwestycje na rozwój tego obszaru w skali zarówno Europy, jak i świata, przybierają na sile, a nasza Spółka coraz mocniej gruntuje swoją pozycję w tej specjalistycznej dziedzinie. To sprawia, że w połączeniu z optymistycznymi szacunkami wzrostu tego rynku i pozostałymi projektami w których bierzemy udział, m.in. budowa pierwszego dużego komputera kwantowego dla UE czy stworzenie i wprowadzenie do produkcji serii produktów do kwantowej dystrybucji kluczy szyfrujących, uważam, że segment kwantowy może w istotny sposób kontrybuować do wyników Spółki w przyszłości. Stajemy się liderem technologii kwantowych w Europie Centralnej komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Powstałe systemy i komputery kwantowe będą dostępne przede wszystkim do celów badawczo-rozwojowych dla szerokiego grona europejskich użytkowników, niezależnie od ich lokalizacji w Europie, w tym dla społeczności naukowej, a także dla przemysłu i sektora publicznego. Nadchodząca infrastruktura komputerów kwantowych będzie wspierać rozwój szerokiej gamy zastosowań o znaczeniu przemysłowym, naukowym i społecznym dla Europy, dodając nowe możliwości do europejskiej infrastruktury superkomputerów. Europa zamierza przewodzić w dziedzinie obliczeń kwantowych, a w ramach przedsięwzięcia zostaną podjęte również wysiłki w celu wygenerowania synergii między wszystkimi systemami ulokowanymi w sześciu różnych krajach, w tym standaryzacja kluczowych komponentów.

W przemyśle i środowiskach naukowych istnieje szereg ważnych zadań obliczeniowych, które z trudem rozwiązują klasyczne superkomputery. Przykłady takich złożonych problemów obejmują optymalizację przepływów ruchu, inteligentne sieci oraz opracowywanie nowych leków i materiałów w oparciu o dokładniejsze modele mechaniki kwantowej w chemii i fizyce. To właśnie tutaj obliczenia kwantowe mogą pomóc i otworzyć drzwi do nowych podejść do rozwiązywania tych trudnych do obliczenia problemów. Integracja możliwości obliczeń kwantowych w aplikacjach HPC umożliwi przełomowe odkrycia naukowe i nowe możliwości dla innowacji przemysłowych.

W przedsięwzięciu współtworzenia sieci europejskich komputerów kwantowych na terenie Czech, Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpani i Polski, będziemy odpowiedzialni za projekt polskiego komputera kwantowego. Zadaniem naszego zespołu będzie stworzenie specjalistycznej elektroniki kontrolno-pomiarowej w infrastrukturze superkomputera PCSS w Poznaniu, afiliowanym przy Polskiej Akademii Nauk. Pozostałe podmioty zaangażowane w program EuroQCS-Poland to poza Creotech i PCSS także Centrum Fizyki Teoretycznej PAN oraz Uniwersytet Łotewski dodaje dr hab. Grzegorz Brona.

Creotech Instruments jest obecny w kluczowych przedsięwzięciach kwantowych o międzynarodowej skali m.in. dzięki kontraktowi na budowę pierwszego dużego komputera kwantowego dla Unii Europejskiej, w którym Spółka będzie odpowiadać za dostarczenie elektroniki sterującej CPU komputera. Zgodnie z podpisaną w kwietniu br. umową z Komisją Europejską, budżet dla całego konsorcjum został ustalony na około 20 mln EUR, z czego około 2,2 mln EUR przypada dla Creotech. Celem jest zbudowanie do 2025 roku 100-kubitowego komputera kwantowego oraz uzyskanie gotowości technologicznej do budowy 1000-kubitowego rozwiązania do 2029 roku. Spółka została zaproszona do projektu jako jedyny przedstawiciel z Europy Środkowo-Wschodniej. Szacuje się, że wartość globalnego rynku komputerów kwantowych już w 2026 roku ma przekroczyć 1 mld USD, w porównaniu z 472 mln USD w 2021 roku, co oznacza CAGR na poziomie 30,2%.

Inflacja spadła w czerwcu z 13% do 11,5%

Według najnowszych danych GUS ceny towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu 2023 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 11,5% (wskaźnik cen 111,5), a w stosunku do poprzedniego miesiąca utrzymały się na tym samym poziomie (wskaźnik cen 100,0).

Tablica 1. Szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu 2023 r.

WYSZCZEGÓLNIENIE 06 2023
06 2022=100 05 2023=100
OGÓŁEM 111,5 100,0
Żywność i napoje bezalkoholowe 117,8 99,7
Nośniki energii 118,0 99,7
Paliwa do prywatnych środków transportu 82,0 99,1

Wykres 1. Zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnycha w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego (w %)

Źródło danych GUS
Źródło danych GUS

Europa w obliczu kryzysu energetycznego

Spadek dostępności surowców spowodowany atakiem Rosji na Ukrainę doprowadził do znaczących perturbacji na rynku energetycznym. Jak wynika z raportu Europa w obliczu kryzysu energetycznego. Czy już czas na kolejną interwencję lub reorganizację rynku? autorstwa firmy doradczej Deloitte, w pierwszej połowie 2022 r. ceny energii elektrycznej wzrosły w Europie od 5 do 15 razy w porównaniu z poprzednim rokiem. Główną przyczyną tego zjawiska jest zależność znacznej części europejskiego sektora elektroenergetycznego od gazu. Zagrożenia w zakresie dostępności mocy wytwórczych oraz te wynikające ze zmienności cen gazu i energii elektrycznej nie minęły. Proponowane rozwiązania interwencyjne nie zminimalizują ryzyk długofalowych. Jesteśmy w procesie redefinicji polskiej transformacji energetycznej.

W ciągu ostatnich trzech lat sektor energetyczny doświadczył szeregu istotnych perturbacji. Ograniczenia wprowadzone w 2020 roku w związku z pandemią COVID-19 znacznie obniżyły zapotrzebowanie na energię, co spowodowało spadek cen. Po pandemii, popyt na energię wzrósł, a ceny energii poszły w górę jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainę. Celowe ograniczenia i przerwy w dostawach rosyjskiego gazu do Europy dodatkowo pogorszyły sytuację na rynku energetycznym. Ceny paliw kopalnych, takich jak gaz czy węgiel kamienny silnie wpływają na ceny energii elektrycznej w Europie, ponieważ elektrownie gazowe i węglowe nadal odpowiadają za jedną trzecią mocy zainstalowanej w UE.

Zasilane ropą naftową, gazem ziemnym i węglem siłownie stanowią około 50 proc. mocy wytwórczych w krajach Unii Europejskiej. W Polsce ten udział znajduje się na zbliżonym poziomie. Nowe elektrownie gazowe w znacznym stopniu zrekompensowały zamknięcie elektrowni węglowych i jądrowych w Europie Zachodniej, jednocześnie zwiększając uzależnienie Europy od globalnych rynków gazu, a zwłaszcza od dostaw z Rosji. – Tomasz Konik, prezes zarządu Deloitte w Polsce i ekspert ds. energetyki

Rosnące ceny gazu ziemnego i prądu

Chociaż wysokie ceny błękitnego surowca są główną przyczyną wzrostu kosztów energii elektrycznej w Unii Europejskiej, inne czynniki również pogłębiają kryzys w sektorze energetycznym. Niższa dostępność energii jądrowej, susza i gwałtowny wzrost eksploatacji surowców spowodowały, że w ostatnich kilkunastu miesiącach Europa była bardzo wrażliwa na zmiany cen gazu ziemnego. Jego wysokie koszty doprowadziły do rekordowych podwyżek energii elektrycznej w pierwszej połowie 2022 roku, kiedy to osiągnęły wartość od 5 do 15 razy wyższa niż w 2021 roku. W czerwcu tego roku odnotowano natomiast ujemne ceny energii elektrycznej pierwszy raz w historii polskiego rynku. Fluktuacja cen energii nie wpływa korzystnie na stabilizację i tak już niestabilnego, europejskiego rynku energetycznego.

Koszt gazu stanowi 60 proc. ceny energii, którą płacą odbiorcy indywidualni i przemysłowi w Europie. Przerwy w dostawach tego surowca do Europy wpłynęły na pogorszenie sytuacji na rynku towarowym. Nawet jeśli ceny ropy Brent wzrosły prawie dwukrotnie – z 68 dolarów za baryłkę w styczniu 2020 r. do szczytowego poziomu 133 dolarów za baryłkę we wrześniu 2022 r. – jest to znacznie mniejszy wzrost w porównaniu do skoku cen gazu ziemnego. Indeks TTF (europejski benchmark cenowy dla tego surowca) w latach 2020 – 2022 wzrósł 30-krotnie. W styczniu 2020 r. wynosił on 12 EUR/MWh, natomiast dwa lata później aż 350 EUR/MWh. Jak wskazuje raport Deloitte, to najwyższy wynik w historii.

Koszty energii elektrycznej kształtowały się podobnie jak ceny surowców energetycznych. Na rynku dnia następnego wzrosły one ponad pięciokrotnie, średnio ponad 230 EUR/MWh w 2022 r., w porównaniu do średniej wartości 40 EUR/MWh w latach 2015-2019. W krótszym horyzoncie czasowym zmiana ta wydaje się jeszcze bardziej radykalna – we wrześniu 2022 roku ceny rynku dnia następnego przekraczały średnio 490 EUR/MWh w Europie (w przypadku połowy dni tego miesiąca). Średnie dzienne wahania sięgały w 2022 roku 200 EUR/MWh, co stanowi znaczne odchylenie od wartości ok. 25 EUR/MWh w latach 2015-2020.

W Europie nie ma jednego rynku energii, a raczej szereg rynków uczestniczących w fizycznej dostawie energii elektrycznej. Różnią się one między sobą m.in. pod względem płynności i czasowości oraz udziału transakcji zawieranych na platformach centralnych lub w obrocie pozagiełdowym. W związku z tym trwający kryzys wpływa na nie w sposób nierównomierny. – mówi Piotr Hałoń, starszy menedżer, zespół Energii i Zasobów Naturalnych, Deloitte.

Ceny kontraktów terminowych, które w roku 2022 były rekordowo wysokie, odzwierciedlały te na rok obecny ze względu na zagrożenia w zakresie dostępnych mocy wytwórczych lub ze względu na nieprzewidywalne koszty gazu ziemnego. Można więc oczekiwać, że w najbliższych miesiącach i latach rachunki za energię elektryczną pozostaną wyższe niż w latach poprzednich, a ich duża zmienność w krótkim czasie w dalszym ciągu będzie wyzwaniem dla rynku i jego uczestników.

Sposoby UE na przezwyciężenie kryzysu

Komisja Europejska, państwa członkowskie UE oraz eksperci w dziedzinie rynku energetycznego zaproponowali rozwiązania, które mają na celu walkę z kryzysem energetycznym. Propozycje te można podzielić na cztery kategorie:

  1. Rozwiązania zmniejszające zapotrzebowanie na energię elektryczną;
  2. Bezpośrednie interwencje na obecnym hurtowym rynku energii;
  3. Politykę fiskalną, która zajmuje się kwestiami związanymi z uczciwością i sprawiedliwością w zakresie podziału obciążeń między producentów i konsumentów na niektórych rynkach;
  4. Zmiany w ogólnym otoczeniu regulacyjnym, mające na celu zmniejszenie obciążenia konsumentów, takie jak dostosowanie uprawnień do emisji lub taryf gwarantowanych.

W praktyce jednym ze sposobów na walkę z kryzysem energetycznym jest zmniejszenie zużycia energii elektrycznej brutto o 10 proc., a w godzinach szczytu o 5 proc. Państwa członkowskie mają same zadecydować o określeniu godzin szczytowych, których liczba musi wynieść co najmniej 10 proc. w skali miesiąca. Inna metoda obejmuje ustalenie górnej granicy cenowej dotyczącej fizycznych i finansowych przepływów w hubach gazowych. W związku wprowadzeniem regulacji cen importerzy mają otrzymać rekompensatę finansowaną z budżetu UE.

Komisja Europejska zaproponowała również opodatkowanie wszystkich dochodów osiąganych przez wytwórców inframarginalnych (dostarczających energię do sieci po niższych kosztach niż producenci gazu ziemnego). Wyjątek stanowią elektrownie węglowe, które sprzedają energię elektryczną powyżej 180 EUR/MWh. Kolejnym istotnym rozwiązaniem jest nałożenie podatku wynoszącego 33 proc. na wszystkie zyski powyżej 20 proc. średnich rocznych dochodów osiągniętych od stycznia 2019 r.

Unia Europejska zmierza w kierunku neutralności klimatycznej, co w praktyce dla Polski oznacza realizację konkretnych celów ekonomicznych o charakterze energetycznym – UE musi zatem zapewnić adekwatność regulacji w nadchodzącej dekadzie, zarówno pod względem bezpieczeństwa dostaw, jak i dekarbonizacji. Regulacyjne ingerencje krótkoterminowe mogą zakłócić rynek w perspektywie długoterminowej. W związku z tym przed wdrożeniem jakichkolwiek rozwiązań zmierzających do zmiany struktury rynku, metody ograniczenia wzrostu cen energii elektrycznej należy ocenić pod kątem zapewnienia wystarczającej ilości energii, a także przystępności cenowej i akceptowalności tych środków. – mówi Aleksandra Skrzypek, partner associate w Deloitte Legal, liderka grupy Energia, Surowce i Przemysł, Deloitte.

Wnioski na przyszłość

Obecny kryzys prawdopodobnie wzmocni dwie powiązane ze sobą tendencje. Pierwszą z nich jest aktualizacja podejścia przedsiębiorstw energochłonnych i detalicznych sprzedawców energii elektrycznej do zarządzania ryzykiem energetycznym. Obejmuje ona intensyfikację działań zabezpieczających w celu zagwarantowania fizycznych dostaw energii i gazu oraz dostosowanie akceptowalnych przedziałów cen na przyszłe lata. Drugi trend polega na częstszym wykorzystywaniu umów zakupu energii (PPA), które pozwalają nabywcom ustalić ceny na kolejne 10 – 20 lat. Zdaniem autorów raportu większość europejskich przedsiębiorców podejmie próby ograniczenia ryzyka związanego ze wzrostem cen na rynku.

W tej sytuacji konieczne jest działanie proaktywne. Rekomendujemy przedsiębiorstwom opracowanie i wdrożenie kompleksowej strategii energetycznej. Takie rozwiązanie może stanowić szybki a jednocześnie skuteczny sposób na zmniejszenie ryzyka wynikającego z czynników makro, które przyniósł obecny kryzys energetyczny. Wzrost kosztów energii jest mniejszym wyzwaniem dla tych przedsiębiorstw, które zabezpieczyły się na długo przed wzrostem cen. Jednocześnie dzisiejszy kryzys może przerodzić się w problem, z jakim te podmioty będą musiały się zmierzyć w przyszłości. – mówi Piotr Hałoń, starszy menedżer, zespół Energii i Zasobów Naturalnych, Deloitte.

O badaniu
W badaniu Deloitte Europa w obliczu kryzysu energetycznego. Czy już czas na kolejną interwencję lub reorganizację rynku? wzięło udział 17 państw. Wśród nich znalazły się: Polska, Francja, Holandia, Niemcy, Hiszpania, Włochy, Belgia, Szwecja, Norwegia, Dania, Bułgaria, Estonia, Irlandia, Finlandia, Litwa, Łotwa, Luksemburg, Węgry.

Nowe Motywacje kupują Europejską Szkołę Kształcenia Korespondencyjnego

Nowe Motywacje – firma doradcza specjalizująca się w szkoleniach, zakupiła ESKK – Europejską Szkołę Kształcenia Korespondencyjnego. To kolejny krok w kierunku rozbudowy oferty oraz ukierunkowania rozwoju firmy na inwestowanie w nowoczesne technologie w edukacji zdalnej.

Szkolenia na odległość to coraz popularniejsza forma nauczania. Przemawia za tym między innymi fakt, że tutaj jednostka jest najważniejsza. Uczestnik szkolenia sam wybiera tempo w jakim chce przyswajać wiedzę, otrzymuje fachową opiekę osobistego nauczyciela, a każdy kurs może poszerzać o dodatkowe poziomy trudności.

Funkcjonująca na rynku od 1996 roku firma Nowe Motywacje, rozwijając zakres swoich usług, zakończyła transakcję zakupu Europejskiej Szkoły Kształcenia Korespondencyjnego (ESKK). Nowe Motywacje są częścią grupy Schouten Global, globalnego lidera szkoleniowego. Tworząc programy merytoryczne korzystają z doświadczenia międzynarodowego zespołu specjalistów, pracujących w czterech firmach na świecie.

Europejska Szkoła Kształcenia Korespondencyjnego posiada długą historię działalności. Od ponad 30 lat oferuje szeroką bazę kursów językowych, hobbystycznych oraz zawodowych na odległość. Ich pierwsze szkolenie, zatytułowane „Angielski dla początkujących”, zdobyło olbrzymią popularność i do dziś – w unowocześnionej i znacznie wzbogaconej wersji – jest wciąż dostępne dla kursantów.

“Zakup ESKK to możliwość rozpoczęcie kolejnego etapu rozwoju dla Nowych Motywacji. Nasze wszelkie działania są związane z nowoczesnym podejściem do edukacji i wykorzystywaniem technologii do nauki. Między innymi dlatego w 2017 roku utworzyliśmy dział EduTech, który obecnie tworzy zaawansowane technologicznie rozwiązania dla naszych klientów.” – mówi Grzegorz Święch, wiceprezes Nowych Motywacji.

Nowe Motywacje do transakcji zakupu ESKK przystąpiły wraz z holenderskim Partnerem – firmą Suas, którą reprezentowała zajmującą się nauczaniem zdalnym spółka Schouten Nelisen – aktualny wspólnik Nowych Motywacji. ESKK będzie rozwijana i modernizowana, a nowe plany wdrożeniowe szykowane są wstępnie na II kwartał przyszłego roku.

PKB z USA umacnia dolara i poprawia nastroje na rynku

Gospodarka USA jest solidna. Wskazały na to wczorajsze dane PKB. Rewizja za I kwartał zaskoczyła inwestorów. Dodatkowo poznaliśmy lepszy obraz rynku pracy. W rezultacie dolar umocnił się czego konsekwencją był zdecydowany spadek kursu EUR/USD poniżej 1,09. Rentowność 2-letnich obligacji USA urosła do 4,9 a dziś na moment osiągnęła wartość 4,95 proc. co oznacza, że zbliżamy się do szczytów z początku marca tego roku.

Cenom amerykańskich obligacji nie spodobała się silna rewizja w górę danych o PKB za I kwartał 2023 roku. Wczoraj po publikacje spadły one zdecydowanie co oznaczało jednoczesny wzrost ich rentowności. Rynki w tym momencie zakładają ponad 80 proc. prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki stóp procentowych przez Fed w lipcu. Wrześniowa zmiana o następne 25 punktów bazowych jest wyceniana na ok 30 proc. To wciąż niewiele, patrząc na fakt, że dodatkowe dwa ruchy w tym roku były potwierdzone przez wykres „kropkowy” oraz nowe projekcje Fed-u. W tym tygodniu doszły do tego jastrzębie komentarze Powella (w Sintrze i Madrycie). Dolar jest oczywiście mocniejszy, ale skala aprecjacji nie powala.

Gospodarka USA miała w tym roku gwałtownie zwolnić z powodu wyższych stóp procentowych. Zaktualizowane dane pokazują jednak, że w pierwszym kwartale rosła ona w solidnym tempie 2 proc. Produkt krajowy brutto został skorygowany w górę z wcześniej podawanej stopy wzrostu na poziomie 1,3 proc. Oczekuje się również, że w drugim kwartale, który kończy się dziś, gospodarka USA wzrośnie od 1 proc. do 2 proc., w oparciu o najnowsze prognozy Wall Street. Wzrost PKB w pierwszym kwartale to w dużej mierze zasługa silnych wydatków konsumenckich. Zostały one zrewidowane w górę do 4,2 proc. z 3,8 proc. w ujęciu rocznym, co wyjaśnia większość wzrostu PKB. Eksport był również nieco silniejszy niż wcześniej informowano.

Zdecydowany ruch na rynku FX oraz długu w okolicach 14:30 to również efekt niskiego odczytu liczby zasiłków dla bezrobotnych, który wyniósł 239 tys. i potwierdził, że rynek pracy ma się dobrze.

Obydwie publikacje wskazują, że Fed „ma jeszcze wiele do zrobienia” i wpisują się w ostatnie słowa przewodniczącego banku.

Indeksy giełdowe w większości zamknęły czwartkową sesję „nad kreską”, jedynie Nasdaq Composite osiągnął „płaski” wynik. Lepsze dane pokazują, że jest dobrze i jak na razie nie martwią inwestorów tym, że to oznacza większą szansę na kontynuację restrykcyjnej polityki Rezerwy Federalnej, która w pewnym momencie odciśnie piętno na gospodarce. Pamiętajmy jednak, że wczorajsze dane (PKB) to już historia i opisują stan na okres od stycznia do marca. Już jutro będziemy w III kwartale i jednocześnie II półroczu. Jeśli kolejne, bardzie aktualne publikacje będą negatywne, wówczas rynek szybko zapomni o pozytywnej rewizji wzrostu gospodarczego.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers