Żeby kupić dom lub mieszkanie muszą sprzedać dotychczasową nieruchomość. Gigantyczne zatory na rynku.
– Wciąż nie ma płynności na rynku nieruchomości i widzimy, że wiele osób ma problemy z realizacją planów zakupu bliźniaka, domu lub większego mieszkania jeżeli częścią kapitału na zakup jest kwota ze sprzedaży poprzedniego mieszkania. Takie zakupy „na zakładkę” nie wychodzą i okazuje się, że sprzedanie mieszkania zajmuje wiele miesięcy, co utrudnia nowe transakcje. To obecnie jeden z największych problemów rynku nieruchomości – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.
„Mieszkania na rynku wtórnym obecnie potrafią sprzedawać się nawet powyżej 100 dni”
Zakupy mieszkań lub domów „na zakładkę” nie są nowym zjawiskiem na rynku nieruchomości. Właściciele małych mieszkań, kawalerek lub mieszkań po rodzicach w pewnym momencie stwierdzają, że czas na przeprowadzenie się do większego mieszkania, lokalu o wyższym standardzie lub do domu. Ich kapitałem jest kredyt oraz środki pozyskane ze sprzedaży dotychczasowej nieruchomości. Niestety w ostatnim roku wiele takich transakcji nie doszło do skutku.
– Definiuję tę sytuację jako jeden z największych problemów obecnej płynności na rynku nieruchomości, szczególnie gdy mówimy o zakupie mieszkań na rynku deweloperskim, bliźniaków albo budowy domu. Wiele rodzin ma w planach zakupy nowych mieszkań, ale muszą czekać na moment sprzedaży ich starej nieruchomości, a to wielki problem – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.
Takie sytuacje powodują poważne komplikacje. O ile uzyskanie kredytu nie jest wielkim problemem, bo mowa zwykle o relatywnie niskich kwotach, tak sprzedaż mieszkania może powodować zator w procesie pozyskania kapitału.
– Mieszkania na rynku wtórnym obecnie potrafią sprzedawać się nawet powyżej 100 dni. Tyle więc trzeba czekać, by pozyskać środki na to, by kupić swoją nową nieruchomość. Nie zawsze udaje się to zrobić płynnie. Zdarzają się sytuacje, że mieszkania nie są wyremontowane lub atrakcyjnie położone i ich sprzedaż nie jest łatwą sprawą. Osobiście obsługiwałem transakcje, gdzie właściciel mieszkania zgodził się na duży upust, by tylko je sprzedać, bo był już pod ścianą, chcąc opłacić zakup zarezerwowanego i opłaconego w połowie bliźniaka za miastem – mówi Mirosław Król.
Żeby kupić nowe mieszkanie wysoko się zadłużają, a kredyt nadpłacają, gdy stare mieszkanie wreszcie uda się sprzedać
W jakich sytuacjach najczęściej mają miejsce zatory na rynku nieruchomości, gdy kupujemy „na zakładkę”? Mirosław Król wskazuje kilka takich przypadków. Najczęstsze to właśnie brak możliwości szybkiej sprzedaży mieszkania, co generuje konieczność wstrzymania swoich planów lub np. zwiększenie finansowania bankowego, a następnie nadpłacenie kredytu, gdy mieszkanie wreszcie uda się sprzedać.
– Rozwiązań jest kilka. Najczęstsze to właśnie wyższy kredyt nadpłacony, gdy sprzedaż starego mieszkania wreszcie dojdzie do skutku. Zdarzają się też sytuacje, gdy na zakup nowego mieszkania kupujący zadłużają się np. u rodziców czy bliskich. Takie sytuacje nie są jednak komfortowe, bo presja sprzedaży starej nieruchomości rośnie – mówi Mirosław Król.
Czy takie sytuacje mogą się zmienić?
– Sprzedaż na rynku wtórnym jest większa niż na rynku pierwotnym, ale po kilku dniach dużego wzrostu sprzedaż mieszkań po obniżeniu stóp procentowych właściwie wróciła do poziomu sprzed ogłoszenia. Mamy więc zmiany, ale nie są to zmiany rewolucyjne. Rynek nieruchomości potrzebuje bodźca, a tego na horyzoncie nie widać. To więc dobry moment np. na negocjowanie cen, gdy chcemy zakupić mieszkanie – mówi Mirosław Król.






