Brak polskich banków w Chinach poważnie ogranicza aktywność naszych przedsiębiorców na tamtejszym rynku

0

Chińskie banki coraz mocniej rozpychają się w Polsce. To efekt formuły 16 + 1, czyli inicjatywy mającej na celu intensyfikację współpracy Państwa Środka z krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Tymczasem w Pekinie czy w Szanghaju nie ma żadnego naszego banku. Potrzebna jest decyzja rządu o utworzeniu tam placówki PKO BP.

Jak zauważa dr Wojciech Warski z Business Centre Club, w Polsce obecne są wszystkie czołowe chińskie banki, obsługujące handel zagraniczny. Zdaniem eksperta, to jest wyznacznikiem tego, że Państwo Środka poważnie traktuje ekspansję gospodarczą na nasz rynek. Chińskie władze  zadecydowały o tym i uruchomiono wszystkie środki, wymagane do wejścia inwestycyjnego oraz handlowego na rynek polski, potencjalnie też europejski. Trudno bowiem wyobrazić sobie działalność inwestycyjną bez solidnego zaplecza finansowego, z którym biznes jest powiązany. Chińczycy mają wiarygodne i realne finansowanie swoich przedsięwzięć, co we współpracy z naszymi lokalnymi bankami byłoby utrudnione. Polskie firmy potrzebują tego typu wsparcia na ich rynku nawet bardziej, niż oni w Europie.

– W Chinach nie ma polskich banków, bo nasi przedsiębiorcy nie prowadzą tam jeszcze strategicznych projektów. Ci, którzy działają w Szanghaju czy w Pekinie, korzystają z usług zagranicznych instytucji finansowych. Jednak, z moich obserwacji wynika, że dla małych i średnich firm nie stanowi to większej bariery, choć jest pewnego rodzaju utrudnieniem. Z reguły firm z MŚP potrafią szybko przystosować się do różnorodnych warunków rynkowych. W Państwie Środka nie szukają rodzimego banku, tylko dobrych warunków biznesowych. Wiedzą, że na poziomie inwestycji prawo bankowe jest podobne na całym świecie. Raczej nie mają takich dylematów, jak duży biznes, który lokuje środki powyżej gwarantowanych sum zabezpieczenia – zaznacza Mariusz Sperczyński, szef zespołu Inicjatywy 51GoShanghai.

Tymczasem, dr Warski wyjaśnia, dlaczego rodzimym bankom trudno jest trafić do Chin. Otóż nie ma u nas centralnego dysponenta dla tych instytucji finansowych. Jak podkreśla ekspert z BCC, obecnie tylko PKO BP może być sterowany do realizacji celów, motywowanych zamiarem politycznym. Z kolei, działające w Polsce banki zagraniczne nie są zainteresowane wchodzeniem na daleki chiński rynek, bowiem takie zadanie należy do ich central, a nie polskich spółek zależnych. Paradoksalnie, potencjalny monopol na obsługę polskich firm w Chinach powinien przyspieszyć działania naszych banków państwowych. Bowiem tylko one mogą być wsparciem rządowych programów ekspansji zagranicznej do Chin, tak chętnie ogłaszanych przez władzę.

Czytaj również:  Ile zarabia prezes Tesla Motors - Elon Musk?

– Nasi inwestorzy, działający na chińskim rynku, zapewne byliby spokojniejsi, gdyby mogli tam otworzyć rachunki w polskim banku. A poczucie bezpieczeństwa, jak wiadomo, wspomaga rozwój przedsiębiorczości. Niemniej, sektor bankowy stricte podąża za biznesem, czyli swoim klientem, a nie odwrotnie. Dlatego, przewiduję, że filie rodzimych instytucji finansowych będą zakładane w Chinach dopiero wtedy, gdy zostaną tam otwarte 2 lub 3 przedsiębiorstwa, zatrudniające co najmniej kilkaset osób. Polska póki co ma bardzo słabą ekspansję biznesową na świat, czego nie należy mylić ze wzrostem eksportu. Trudno więc oczekiwać szybkiej zmiany sytuacji – przewiduje Mariusz Sperczyński.