Upadek waluty i inflacyjna klęska. Skutki politycznych wpływów na bank centralny

Turcja to ulubiony kraj wakacyjny polskich turystów. Przez pięć lat turecka lira osłabiła się wobec złotego aż o 80%. Gdy rząd zdominuje bank centralny, skutki takich działań stają się niewyobrażalne.

Kurs USD/TRY wyznaczał kolejne maksima i wspiął się na koniec maja powyżej poziomu 20 lir za dolara.

Turecka waluta od wielu lat znajdzie się w trendzie spadkowym, co ma związek z nie tylko z polityką prowadzoną przez tamtejszy rząd ale także z nieodpowiedzialną polityką monetarną.

Już w listopadzie 2021 r. prezydent Erdogan twierdził, że będzie walczyć z wysokimi stopami procentowymi, które jego zdaniem są przyczyną ogromnej inflacji. Ogłosił, że proces cięcia stóp procentowych jest dla niego “wojną o gospodarczą niepodległość”. Po takich wypowiedziach turecka waluta potrafiła tracić nawet 16% jednego dnia.

Prezydent Turcji wielokrotnie mieszał się w sprawy banku centralnego, naruszając bardzo jego niezależność. W zasadzie nikt już nie wierzy w to, że decyzje podejmowane są tam zgodnie z tym, co pokazuje gospodarka, a z tym czego życzy sobie turecki prezydent. Gdy Naci Agbal starał się przywrócić dyscyplinę monetarną w Turcji i zdecydował się na podwyżkę stóp procentowych o 200 punktów bazowych, chcąc doprowadzić do ograniczenia rosnącej inflacji oraz przede wszystkim do ograniczenia odpływu kapitałowych, doprowadzając do uspokojenia sytuacji na lirze został zwolniony przez Erdogana. Był to wówczas trzeci szef banku centralnego w przeciągu dwóch lat

– Turcja ma nie tylko problem z inflacją, ale także z niekonsekwentną polityką monetarną banku centralnego – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB. – Niepokojące dla inwestorów jest, że prezydent po swym ponownym wyborze znów twierdził, że wysokie stopy procentowe są złe, ponieważ powodują inflację, co oczywiście kłóci się z treścią podręczników do ekonomii.

Szczyt inflacji w Turcji, to wynik na poziomie 85%, w tym roku udało się ją obniżyć do 39%. Stopy procentowe podwyższono z 8,5% do 15%, ponieważ nawet prezydent kraju zaniepokoił się skalą odpływu kapitału z Turcji. Spodziewano się jednak większych zmian, według Goldman Sachs to powinna być podwyżka stóp do 40%, jeżeli kapitał miałby wracać do Turcji.

– Inwestorzy oczekiwali, że podwyżka dojdzie do co najmniej 21% – wyjaśnia ekspert XTB. – Wystarczy jednak spojrzeć na Argentynę, aby przekonać się, że nawet wysokie podwyżki stóp mogą nie wystarczyć. Tam mamy stopy procentowe na poziomie 97%, co może wydawać się abstrakcyjne.

Turecka lira i argentyńskie peso to dwie waluty, które najbardziej traciły na wartości. W Argentynie inflacja wynosi 114%, a peso jest w gorszej sytuacji niż lira. Skutki połączenia złej polityki pieniężnej banku centralnego z nadmiernymi wydatkami rządowymi mogą być więc katastrofalne, a powrót do normalności niewyobrażalnie odległy.

To może wydawać się niewiarygodne, ale całkiem niedawno kurs złotego wobec liry był bliski parytetu, a obecnie lira kosztuje 18 groszy. Natomiast tylko w tym roku lira osłabiła się wobec dolara już o 30%.

Dla Polaków tureckie wakacje będą tańsze, jednak nie aż tak bardzo, jakby mogło się to wydawać, bo skutki inflacji w postaci cen będą widoczne zwłaszcza w miejscowościach turystycznych.

Kto ma rację w sporze o kopalnię Turów

Mamy wielki polityczny spór o to czy kopalnia w Turowie powinna wydobywać węgiel brunatny.

W rzeczywistości ten spór – z ekologami w warszawskim sądzie – dotyczy jednak czego innego.

– Chodzi wyłącznie o procedury, które nie zostały zastosowane zgodnie z podręcznikiem – mówi w rozmowie z MarketNews24 Wojciech Jakóbik, red. nacz. BiznesAlert.pl.

Nowa koncesja wydobywcza dla kopalni po 2026 r. została przyznana bez raportu oddziaływania na środowisko ścieżką skróconą, zgodną z prawem polskim, ale być może niezgodną z przepisami międzynarodowymi.

– I to jest przedmiot sporu, a nie to czy węgiel jest brudny bądź czysty, czy go lubimy bądź nie lubimy – komentuje W.Jakóbik. – Gdybyśmy dotrzymali procedur, gdybyśmy nie mieli bałaganu w energetyce, który niestety od wielu lat nas trapi, to nie byłoby tego całego sporu o KWB Turów.

ORLEN inwestuje w bioplastik

ORLEN konsekwentnie realizuje największą od 20 lat inwestycję petrochemiczną w Europie. Koncern podjął decyzję o zwiększeniu skali rozbudowy Kompleksu Olefin w Zakładzie Produkcyjnym w Płocku. To odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie rynku na produkty petrochemiczne, stanowiące bazę do wytwarzania przedmiotów codziennego użytku, jak części samochodowe, czy sprzęt AGD. W efekcie rozbudowy Kompleksu Olefin powstanie ok. 650 nowych miejsc pracy. Inwestycja pozwoli m.in. na redukcję o 30 proc. emisji CO2 na tonę produktu. Finalizacja projektu uplasuje też ORLEN jako lidera branży petrochemicznej w Europie. Zwiększenie skali inwestycji może wpłynąć na wzrost zysku operacyjnego Grupy ORLEN nawet o 2 mld zł rocznie.

– Światowe trendy wskazują, że popyt na wysokomarżowe produkty petrochemiczne będzie dynamicznie rósł. Do 2050 roku wartość rynku petrochemikaliów i bazowych tworzyw sztucznych ma potencjał do tego, żeby się podwoić. Jednocześnie w perspektywie 10 lat przerób ropy naftowej na tradycyjne paliwa będzie sukcesywnie malał. Uważnie analizujemy te zmiany i intensyfikujemy nasze działania, by mieć jak największy udział w petrochemicznym biznesie i w szybkim tempie zwiększać przychody generowane przez ten segment. Dlatego rozszerzamy zakres prac związanych z rozbudową Kompleksu Olefin. Unowocześnimy całą istniejącą infrastrukturę towarzyszącą, by nasz kompleks był najnowocześniejszym i najbardziej ekologicznym w Europie. W ten sposób umocnimy naszą pozycję regionalnego lidera w produkcji petrochemicznej, jednocześnie wzmacniając konkurencyjność naszej Grupy oraz polskiej gospodarki – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Na rozbudowę Kompleksu Olefin, którą poprowadzą także polskie firmy podwykonawcze, zostanie przeznaczone 25 mld zł. Wartość tej inwestycji odpowiada niemal w pełni zeszłorocznemu zyskowi Grupy ORLEN.

Produkty petrochemiczne, wytwarzane w Kompleksie Olefin, będą bazą dla bardziej zaawansowanych tworzyw sztucznych, wykorzystywanych do wytwarzania przedmiotów codziennego użytku, m.in. środków czystości i artykułów higienicznych oraz medycznych, a także włókien syntetycznych do produkcji odzieży czy masek ochronnych. Powstawać z nich będą również m.in. części samochodowe, sprzęt AGD i urządzenia elektroniczne.

Rozbudowa Kompleksu Olefin i zwiększenie możliwości produkcyjnych petrochemikaliów będzie miało korzystny wpływ nie tylko na działalność koncernu, ale również powstanie nowych miejsc pracy i sytuację finansową samorządów. Szacuje się, że dzięki realizacji inwestycji docelowo zatrudnienie w koncernie wzrośnie o ok. 650 etatów. Natomiast wpłaty ORLENU z tytułu podatków lokalnych zasilających budżety gmin wzrosną o dodatkowe ok. 160 mln zł rocznie. Ponadto zwiększy się dostępność petrochemikaliów bazowych, co będzie podstawą dla rozwoju branży chemicznej w Polsce i spotęguje pozytywne efekty dla gospodarki.

Rozszerzenie zakresu prac w ramach rozbudowy Kompleksu Olefin będzie wiązało się z gruntowną modernizacją już istniejącej infrastruktury w Zakładzie Produkcyjnym w Płocku. Po unowocześnieniu będzie ona wykorzystywana na potrzeby produkcji olefin, a w przyszłości także kolejnych projektów rozwojowych. Inwestycja jest ważnym elementem transformacji energetycznej, a jej finalizacja umożliwi redukcję o 30 proc. emisji CO2 na tonę produktu. Budowa nowoczesnego Kompleksu Olefin umożliwi wydłużenie okresu funkcjonowania instalacji rafineryjnych, dla których w kolejnych latach szansą będzie właśnie produkcja petrochemii.

Realizacja tej inwestycji pozwoli także wykorzystać synergie z połączenia ORLEN i Grupy LOTOS. Zakład w Gdańsku będzie dostawcą znacznego wolumenu nafty do produkcji olefin. Z kolei olefiny będą jednym z surowców niezbędnych do wytwarzania polietylenu LDPE, z którego powstają m.in. folie, worki, kanistry oraz opakowania do żywności. ORLEN w ubiegłym roku przejął części biznesu związaną z produkcją i sprzedażą polietylenu LDPE, należącą do spółki Basell Orlen Polyolefins, w której jest udziałowcem.

Realizacja Kompleksu Olefin, zgodnie z aktualnymi założeniami, przyczyni się do istotnego wzrostu potencjału petrochemicznego Grupy ORLEN. Inwestycja pozwoli na zwiększenie produkcji petrochemii bazowej w Płocku o ponad 60 proc. oraz o ponad 30 proc. w całej Grupie ORLEN, włączając w to działalność koncernu w Czechach i na Litwie. Po jej zakończeniu, w 2027 roku, ORLEN będzie dysponował jednym z najnowocześniejszych i najbardziej efektywnym europejskim zakładem petrochemicznym w Europie, co umożliwi mu budowanie przewagi konkurencyjnej i wzmocnienie pozycji regionalnego lidera w segmencie petrochemicznym.

Lista spółek zakwalifikowanych do Programu Wsparcia Pokrycia Analitycznego GPW

  • 3 lipca br. rusza Program Wsparcia Pokrycia Analitycznego 4.0 na lata 2023–2025, który obejmie 59 spółek z Głównego Rynku
  • Aby zwiększyć wpływ wydawanych raportów analitycznych na zainteresowanie spółkami, w Programie uwzględniono zmodyfikowana złożenia – nowymi kryteriami kwalifikacji spółek do PWPA 4.0 była wartość rynkowa free floatu oraz status emitenta Głównego Rynku GPW

Giełdowy Program Wsparcia Pokrycia Analitycznego 4.0 polega na sporządzaniu przez  firmy inwestycyjne raportów analitycznych finansowanych przez GPW. Celem Programu jest zwiększenie dostępności analiz dla mniej płynnych spółek, a co za tym idzie umożliwienie inwestorom podejmowanie bardziej świadomych decyzji inwestycyjnych w oparciu o wiarygodne, niezależne źródło informacji o emitencie. Do Programu zakwalifikowanych zostało 59 spółek notowanych na Głównym Rynku.

– Rozpoczynamy czwartą edycję Programu Wsparcia Pokrycia Analitycznego na lata 2023–2025. W edycji 4.0 będzie brało udział 12 firm inwestycyjnych, które łącznie zgłosiły 77 spółek. Zgodnie z Regulaminem PWPA, do programu zakwalifikowane zostało 59 spółek, dla których brokerzy będą przygotowywać raporty analityczne przez najbliższe dwa lata, czyli do końca czerwca 2025. Pierwszych raportów spodziewamy się w pierwszej połowie września br. – zaznacza Izabela Olszewska, członek zarządu GPW.

W Programie PWPA 4.0. udział wezmą spółki, które reprezentują 33 sektory gospodarki. Do najliczniej reprezentowanych możemy zaliczyć: oprogramowanie (5), nowe technologie (4),  materiały budowalne (4) lub energia odnawialna (3). Kapitalizacja spółek w Programie waha się od około 51 mln zł do około 2 mld zł, a średnia kapitalizacja to około 375 mln zł (na dzień 31 maja 2023).

Poniżej lista spółek zakwalifikowanych do PWPA oraz lista firm inwestycyjnych, których analitycy będą przygotowywać analizy na ich temat:

Lp. Spółka Firma Inwestycyjna
1 ACTION S.A. Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
2 AGORA S.A. Dom Maklerski BDM S.A.
3 AILLERON S.A. Trigon Dom Maklerski S.A.
4 AMBRA S.A. Bank Millennium S.A.
5 ARTIFEX MUNDI S.A. Dom Maklerski BDM S.A.
6 ATENDE S.A. Biuro Maklerskie Banku Pekao S.A.
7 ATM GRUPA S.A. Dom Maklerski BDM S.A.
8 BIOMAXIMA S.A. Dom Maklerski BDM S.A.
9 BIOMED-LUBLIN WYTWÓRNIA SUROWIC I SZCZEPIONEK S.A. Dom Maklerski BDM S.A.
10 BIOTON S.A. Noble Securities S.A.
11 BOWIM S.A. Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
12 BRAND 24 S.A. Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
13 CLOUD TECHNOLOGIES S.A. Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
14 CREOTECH INSTRUMENTS S.A. Biuro Maklerskie Banku Pekao S.A.
15 DADELO S.A. Trigon Dom Maklerski S.A.
16 DATAWALK S.A. Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
17 ELEKTROTIM S.A. Dom Maklerski BDM S.A.
18 ENTER AIR S.A. Dom Maklerski BDM S.A.
19 FERRO S.A. Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
20 GRODNO S.A. Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
21 IFIRMA S.A. Bank Millennium S.A.
22 IMS S.A. Bank Millennium S.A.
23 K2 HOLDING S.A. Trigon Dom Maklerski S.A.
24 KINO POLSKA TV S.A. Dom Maklerski BDM S.A.
25 MABION S.A. Noble Securities S.A.
26 MARVIPOL DEVELOPMENT S.A. IPOPEMA Securities S.A.
27 MCI CAPITAL ALTERNATYWNA SPÓŁKA INWESTYCYJNA S.A. Noble Securities S.A.
28 MEDICALGORITHMICS S.A. IPOPEMA Securities S.A.
29 MERCOR S.A. Biuro Maklerskie Banku Pekao S.A.
30 MFO S.A. Trigon Dom Maklerski S.A.
31 MIRACULUM S.A. IPOPEMA Securities S.A.
32 ML SYSTEM S.A. IPOPEMA Securities S.A.
33 MLP GROUP S.A. PKO Bank Polski S.A.
34 MOSTOSTAL ZABRZE S.A. Bank Millennium S.A.
35 NEWAG S.A. Santander Biuro Maklerskie
36 NOVAVIS GROUP S.A. Erste Securities Polska S.A.
37 OPONEO.PL  S.A. PKO Bank Polski S.A.
38 PHOTON ENERGY N.V. Noble Securities S.A.
39 PROCHEM S.A. Dom Maklerski Banku BPS S.A.
40 QUERCUS TOWARZYSTWO FUNDUSZY INWESTYCYJNYCH S.A Biuro Maklerskie Banku Pekao S.A.
41 RAINBOW TOURS S.A. Biuro Maklerskie Banku Pekao S.A.
42 RELPOL S.A. Dom Maklerski BDM S.A.
43 SCOPE FLUIDICS S.A. IPOPEMA Securities S.A.
44 SECO/WARWICK S.A Erste Securities Polska S.A.
45 SEKO S.A. Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
46 SELENA FM S.A. Trigon Dom Maklerski S.A.
47 SKARBIEC HOLDING S.A. Biuro Maklerskie Banku Pekao S.A.
48 SONEL S.A. Noble Securities S.A.
49 STALPROFIL S.A. Biuro Maklerskie Banku Pekao S.A.
50 SUNEX S.A. IPOPEMA Securities S.A.
51 SYGNITY S.A. mBank S.A.
52 TOYA S.A. Noble Securities S.A.
53 UNIBEP S.A. Noble Securities S.A.
54 VIGO PHOTONICS S.A. IPOPEMA Securities S.A.
55 VOTUM S.A. Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
56 VOXEL S.A. Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
57 XTPL S.A. Erste Securities Polska S.A.
58 ZE PAK S.A. Biuro Maklerskie Banku Pekao S.A.
59 ZUE S.A. Dom Maklerski BDM S.A.

Do programu mogły zostać zgłoszone spółki notowane na Głównym Rynku na dzień 31 maja 2023 r. (z wyłączeniem spółek z indeksu WIG20), które w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie były przedmiotem analiz w języku polskim, lub były przedmiotem analiz sporządzanych przez maksymalnie jednego analityka (analiz zawierających wycenę oraz rekomendację kierunkową). Do tej liczby nie wlicza się analiz przygotowanych w ramach poprzedniej edycji Programu (spółka, która brała udział w Programie 3.0 i dodatkowo jest analizowana przez podmiot spoza Programu może wziąć udział w aktualnej edycji). Dodatkowymi wymogami były kryteria kapitalizacji spółki co najmniej 50 mln zł (na dzień 31 maja 2023 r.) oraz wskaźnik free float przekraczający wartość 20% (na dzień 31 maja 2023 r.).

Od 2019 r. w ramach Programu zostało opublikowanych ponad 2400 raportów. Raporty analityczne przygotowane w ramach poprzednich trzech edycji dostępne są na stronie GPW, na stronach Członków Giełdy, a także dystrybuowane są przez największe agencje krajowe i zagraniczne oraz media branżowe.

Inflacja w Niemczech powyżej oczekiwań

W czerwcu inflacja w Niemczech wyniosła 6,40% r/r i było to delikatnie powyżej oczekiwań rynku na poziomie 6,30%. Był to także odczyt wyższy niż w maju, kiedy inflacja CPI wyniosła 6,10%. W skali miesiąc do miesiąca ceny wzrosły o 0,3% wobec prognoz na poziomie 0,2%. Choć jeszcze w maju inflacja konsumencka m/m spadła o 0,1%.

Inflacja zaskoczyła zatem delikatnie negatywnie. Za wzrost inflacji odpowiadała żywność, która r/r podrożała o 13,70% (choć miesiąc wcześniej było to 14,90%) oraz energia +3,00% (w maju +2,60%). Usługi poszły w górę o 5,30%, także więcej niż w maju (+4,50%).

Inflacja spada wolniej niż zakładano, ale nie są to duże rozbieżności. Globalne ceny żywności i energii dynamicznie spadają. Widać to chociażby po ostatnich odczytach inflacji producenckiej PPI (Strefa Euro 1,00%, USA 1,10%). Kwestią czasu pozostaje przełożenie niskich odczytów PPI na CPI. Dezinflacja zatem postępuje, ale trochę wolniej niż zakładano.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Biomed Lublin zmienia nazwę na Synthaverse

Polska firma Biomed Lublin 29 czerwca podczas konferencji w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie ogłosiła nową nazwę oraz strategię działania na najbliższe lata. Spółka znana z innowacyjnych produktów oraz prowadzenia badań klinicznych we współpracy z renomowanymi ośrodkami naukowymi i medycznymi w Polsce od tej pory znana będzie pod nazwą Synthaverse.

Działania zakładające rebranding podyktowane są nieustannie zmieniającymi się realiami rynkowymi, a także nową wizją rozwoju marki będącej odzwierciedleniem potrzeb partnerów biznesowych oraz pacjentów. Celem przedsiębiorstwa jest również budowa sprawnej i stabilnej organizacji. W ostatnim czasie zwiększono zatrudnienie o pracowników sprzedaży i marketingu. Firma nieustannie umacnia swoją pozycję wśród szeroko rozumianej kadry medycznej.

Synthaverse – połączenie nauki i technologii

Nowa nazwa firmy jest symbolem oddania dla nauki i technologii, które kształtują przyszłość medycyny.

Obecnie środowisko biznesowe z dnia na dzień staje się coraz bardziej dynamiczne i konkurencyjne. Jako firma doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Chcemy więc, aby nasza marka była odzwierciedleniem potrzeb partnerów biznesowych oraz samych pacjentów. Zaufanie i doświadczenie, które konsekwentnie zdobywaliśmy od 1944 roku, obecnie przekształcamy w nowoczesną firmę, która z siłą i determinacją poszukuje i tworzy rewolucyjne rozwiązania – mówi Mieczysław Starkowicz, Prezes Synthaverse.

Synthaverse to lider w swojej branży, który tworzy przyszłość, a także dba o zdrowie obecnych i przyszłych pokoleń, przesuwając granice medycyny.

Nieustanny rozwój

Firma nie ustaje w ciągłym rozwoju i stale poszukuje kolejnych możliwości do ekspansji biznesu i umacniania pozycji w branży. Inwestycje jak Centrum Badawczo-Rozwojowe czy zakład produkcyjny ONKO BCG umożliwią wprowadzenie na rynek innowacyjnych produktów w skali międzynarodowej oraz zwiększenie produkcji leku stosowanego w immunoterapii BCG pęcherza moczowego o około 300 000 opakowań rocznie, co oznacza zwielokrotnienie potencjału wytwórczego tego produktu. Kontynuowane są również badania w celu tworzenia nowatorskich rozwiązań, mogących znacząco wpłynąć na sukces w leczeniu chorób i stanów zdrowotnych, zgodnie z najwyższymi standardami jakości. Jednym z kluczowych elementów strategii jest rozwój portfolio produktowego z zakresu obszarów terapeutycznych jak urologia czy ginekologia.

Firma przy współpracy ze strategicznymi partnerami rozszerza działalności na rynki zagraniczne, wprowadzając innowacyjne produkty i technologie farmaceutyczne do kolejnych krajów i regionów.

PAN: 33 mln zł na projekty badawcze ukraińskich naukowców

Polska Akademia Nauk i Narodowa Akademia Nauk USA (National Academy of Sciences) wspólnie wybrały 18 ukraińskich zespołów badawczych z różnych dyscyplin naukowych, które otrzymają wsparcie finansowe w wysokości do ok. 200 tys. USD rocznie przez okres do trzech lat. Celem finansowania – łącznie blisko 8,5 mln USD (33 mln PLN) – jest zapewnienie wybitnym ukraińskim naukowcom stabilnych warunków do prowadzenia badań, które w przyszłości pomogą w odbudowie nauki w Ukrainie. Wsparcie finansowe dla grantów zapewniają również Towarzystwo Królewskie (Royal Society) w Wielkiej Brytanii, wydawnictwo Elsevier, National Cheng Kung University na Tajwanie, Niemiecka Narodowa Akademia Nauk Leopoldina oraz Królewska Szwedzka Akademia Literatury, Historii i Starożytności.

Osiemnaście zwycięskich zespołów, wybranych spośród 174 zgłoszeń, prowadzi badania m.in. w następujących dyscyplinach naukowych: astronomia, nauki o środowisku, matematyka, psychologia, nauki o materiałach i inżynieria, rolnictwo, nauki biomedyczne, fizyka i chemia. Osiem z 18 wybranych zespołów badawczych kierowanych jest przez kobiety.

Niezależność, stabilizacja, podwójna afiliacja

Grupy badawcze będą prowadziły prace w instytutach Polskiej Akademii Nauk. Co ważne, ich członkowie będą posiadali podwójną afiliację. Oznacza to, że ich dokonania będą przypisywane do dorobku instytutu PAN, który gości kierowniczkę lub kierownik grupy, jak i do dorobku wybranej jednostki naukowej w Ukrainie. Naukowcy mogą prowadzić badania na terytorium Ukrainy, ale kierownik projektu (Principal Investigator) musi pracować w Polsce.

Prezes PAN, prof. Marek Konarzewski podkreśla, że „program oferuje narzędzia i środki pozwalające wybitnym ukraińskim grupom badawczym realizować projekty naukowe. Projektując ten program wzięliśmy pod uwagę m.in. podwójną afiliacje wszystkich członków zespołu i możliwość prowadzenia badań w Ukrainie. Jestem przekonany, że praca tych wyróżniających się naukowców i naukowczyń przyczyni się do rozwoju i odbudowy nauki w Ukrainie”.

Wojna na Ukrainie trwa, niszcząc naukę i pochłaniając zasoby z programów badawczych, więc wspieranie ukraińskich naukowców i utrzymywanie ich łączności z globalną społecznością naukową jest ważniejsze niż kiedykolwiek” – powiedziała prezes Narodowej Akademii Nauk USA Marcia McNutt. „Cieszymy się, że możemy przyczynić się do wspierania tych wybitnych naukowców, aby nadal mogli wnosić ważny wkład w naukę i przyszłość Ukrainy

To już drugi program wsparcia naukowców z Ukrainy realizowany przez PAN.  Wcześniejszy, uruchomiony tuż po wybuchu wojny w Ukrainie, koncentrował się na zapewnieniu indywidualnego wsparcia badaczom i badaczkom. Polska Akademia Nauk we współpracy z Amerykańską Akademią Nauk oraz innymi podmiotami z zagranicy zapewniła pomoc 220 ukraińskim naukowcom. Obecnie realizowany długofalowy program wsparcia jest kontynuacją misji i kolejnym działaniem podejmowanym przez Akademię na rzecz odbudowy nauki w Ukrainie.

Ogłoszenie laureatów

Ogłoszenie zwycięzców konkursu w długofalowym programie wsparcia naukowców z Ukrainy odbyło się 29 czerwca br. podczas konferencji organizowanej przez PAN wspólnie z Narodową Akademią Nauk USA. W Pałacu Staszica  spotkali się przedstawiciele polskiej, ukraińskiej i amerykańskiej akademii nauk aby wspólnie pogratulować laureatom i porozmawiać nad działaniami zmierzającymi do odbudowy nauki w Ukrainie. Na wydarzeniu obecni byli prof. Marcia McNutt, prezeska Narodowej Akademii Nauk USA, prof. Anatoly Zagorodny, prezes Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, prof. Marek Konarzewski, prezes PAN. Gościem specjalnym wydarzenia był dr Marek Brzezinski, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce.

PAN 33 mln zł na projekty badawcze ukraińskich naukowcówLista projektów badawczych wybranych do długoterminowego finansowania przez Polską Akademie Nauk i Narodową Akademię Nauk USA

Nr Kierownik projektu Instytut goszczący PAN Tytuł projektu
1 Bertsyk Peter Nicolaus Copernicus Astronomical Centre Formation and evolution of the Nuclear Star Cluster in the Milky Way and other spiral galaxies on the cosmological time scale
2 Bondar Kseniia Institute of Geophysics Quantifying magnetic properties of soils to evaluate sustainable hazards from heavy metal pollution due to military activities in Ukraine
3 Borodina Olena Institute of Rural and Agricultural Development Substantiation and measures for implementation of a human rights-based integrated approach to rural development, food security and land policy in post-war rebuilding of Ukraine
4 Cherkas Volodymyr Institute of Bioorganic Chemistry Nanoscale Hippocalcin Signaling in Long-Term Depression in Norm and Primary Dystonia
5 Dovbeshko Galyna Institute of Low Temperature and Structure Research War-derived air pollution nanohybrids composed of carbon containing smoke nanoparticles and metal compounds: FIR/Raman spectroscopic, fluorescent and membrane-active properties, their potential neurotoxicity and its prevention
6 Dudko Artem Institute of Mathematics Ergodic group actions, characters on groups and unitary representations
7 Dudnyk Oleksii Space Research Centre The study of solar flares and their manifestation during 25th cycle of solar activity by using the Solar Orbiter and ground radio scientific database
8 Goncharuk Olena Institute of Agrophysics Biocompatible hybrid hydrogels with functional inorganic fillers for strengthening of plant vegetation
9 Kochelap Viacheslav Institute of High Pressure Physics Device focused research of amplification, generation and control of terahertz radiation
10 Kudrynskyi Zakhar Institute of Physics Probing charge-, phonon- and spin-quanta in novel two-dimensional van der Waals semiconductors: from fundamentals to applications
11 Kyrychenko Anhelina Institute of Biochemistry and Biophysics Experimental evaluation of virus disease of cereals in Ukraine and liposomal bionanotechnology for crop stabilization
12 Naydonova Lyubov Institute of Psychology War mental health crisis coping: evidence-based media psychoeducation for family and community health promotion during economic recovery
13 Poliarus Olena Institute of Metallurgy and Material Sciences Development of new MMCs Coating based on NiAl, NiTi intermetallic matrix reinforced with high entropy nitrides (Cr, Zr, Nb, Al., Ti)N
14 Potopnyk Mykhailo Institute of Organic Chemistry Organoboron materials capable of harvesting triplet excitons for a new generation of optoelectronic devices
15 Sadovyi Bohdan Institute of High Pressure Physics Influence of high N2 gas pressure on crystallization mechanisms and physical properties of h-BN
16 Sashuk Volodymyr Institute of Physical Chemistry Ferroelectric nematic liquid crystal: a new paradigm for breakthrough electrooptical applications
17 Shayakhmetova Ganna Institute of Pharmacology Long-term effects of fluoxetine on reproductive function and behavioral phenotype in a rodent model of juvenile post-traumatic stress disorder
18 Zalizovskyy Andriy Space Research Centre Studying the geospace plasma irregularities for the needs of Space Weather operational services

Pozycjonowanie czy reklamy Google Ads? W co zainwestować?

Odpowiedź na tytułowe pytanie jest jednocześnie prosta i trudna. Prosta – bo brzmi „to zależy”. Trudna – bo zawsze wymaga indywidualnej oceny, w której należy wziąć pod uwagę efektywność, koszty i czas. Jest to jednak, jak również wskazano w tytule, inwestycja – bardzo często decydująca o biznesowym być albo nie być firmy. Trzeba więc podejść do niej z pełną starannością. Co wziąć pod uwagę, jakie oba te rodzaje działań mają plusy i minusy? Kiedy okażą się bardziej opłacalne? Spróbujmy sobie odpowiedzieć na te pytania.

Czym są reklamy Google Ads ?

Google Ads należą do systemów reklam płatnych w modelu rozliczeń PPC, Pay Per Click. Oznacza to, że płacimy wyłącznie za efekt, jakim jest click, czyli kliknięcie linku z reklamą, a co za tym idzie przejście na stronę docelową. Nie oznacza to oczywiście, że takie przejście pociągnie ze sobą jakąkolwiek inną reakcję użytkownika, jak zakup, kontakt ze sprzedawcą, prośbę o ofertę. Mimo wszystko jednak jest to model bardzo atrakcyjny, ponieważ nie ma konieczności płacenia za samo wyświetlenie. Reklamy PPC wykorzystuje się również w inny systemach, jak np. Facebook czy LinkedIn, jednak to Google Ads są najpopularniejsze. Sięgają po nie w zasadzie wszyscy – firmy usługowe, produkcyjne, sklepy internetowe. Istnieje jednak pewien rodzaj reklam, których zasady Google nie pozwalają wyświetlać. Co ciekawe, mogą one dotyczyć zarówno produktów niebezpiecznych czy treści obraźliwych, co dość oczywiste, jak i też np. również firm oferujących zabiegi kosmetyczne z wykorzystaniem kwasu hialuronowego.

Olbrzymią zaletą kampanii PPC jest fakt, że nie są one wyświetlane użytkownikom przypadkowym, a tym, którzy wpisali w wyszukiwarkę określone słowa kluczowe. Możemy więc już na wstępie założyć, że użytkownik przejawia potencjalne zainteresowanie naszą ofertą. Jedyne co należy, to sprawić, by wszedł na stronę, czyli zbudować odpowiedni przekaz reklamowy oraz oczywiście mieć przeznaczony odpowiedni budżet na opłacenie reklamy.

Kolejna ważna cecha – kampanie Google Ads działają szybko. Przyjmuje się, że wystarczają około 3 miesiące działań, by kampanię skonfigurować, wstępnie zoptymalizować, zapewnić algorytmom dane, rozpoznać zachowania konkurencji, określić targety odbiorców i komunikaty, na jakie reagują. Jest to więc czas naprawdę krótki, jeśli porównamy go z pozycjonowaniem.

Czym jest pozycjonowanie?

pozycjonowanie SEO

Pozycjonowanie to nic innego, jak proces, który pozwala wpłynąć na pozycję, jaką witryna zajmie w wynikach wyszukiwania. Zazwyczaj, przynajmniej na rynku polskim, chodzi o wyniki Google. Reklamy PPC wyświetlają się ponad nimi, ale i tak spora część użytkowników woli korzystać z wyników naturalnych, organicznych. Zakładają, że mogą one być bardziej prawdziwe, pełne, wartościowe – i tak faktycznie często jest. Na pozycję „w topce” trzeba bowiem zapracować sobie, spełniając założenia, jakie stawiają przed nimi algorytmy wyszukiwarek. Jednym z nich jest np. content, czyli możliwie wartościowe treści, znajdujące się na stronie. To np. bogato opisana oferta firmy i jej realizacje, wyczerpujące opisy produktów, odpowiedzi na nurtujące użytkowników pytania, np. w formie artykułów blogowych. Jednak sama treść nie wystarczy. Do strony muszą prowadzić odnośniki z różnych miejsc w internecie. Jakich i ile? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo jest to zależne od istniejącego profilu linkowego, konkurencji, budżetu. Tworzenie sieci linkowania to chyba najważniejsza z umiejętności pozycjonerów, a jej nauka wymaga często wieloletniego doświadczenia. Chociaż można z niej skorzystać w łatwiejszy sposób. Portal https://www.publicrange.pl/ wykorzystał bowiem tę wiedzę i doświadczenie, by na podstawie autentycznych działań ekspertów wypracować naśladujące je algorytmy. Logując się na platformie, mamy możliwość publikacji artykułów sponsorowanych, uznawanych za najskuteczniejszą formę pozyskiwania linków, na portalach wskazanych przez zaawansowane algorytmy Data Science. To znacząco ułatwia pozycjonowanie, ale nadal będzie ono procesem rozłożonym w czasie. Wymaga więc cierpliwości, jednak efekt, w postaci przejść użytkowników na stronę, jest bardzo opłacalny.

I co jest lepsze?

Odpowiedź nie zmieniła się od początku. To zależy. Google Ads to działania, które dużo szybciej mogą przynieść korzyści i mogą być bardzo precyzyjnie targetowane, czyli dobierane do grup docelowych, w dodatku każdej z nich mogą prezentować inne argumenty i zachęty w przekazach reklamowych. Niestety, trzeba płacić za każde kliknięcie. Pozycjonowanie to dłuższe oczekiwanie, ale mniejszy koszt po rozłożeniu go w czasie i bardzo duży potencjał działań. Obie te formy dopełniają się i uzupełniają, stąd też często wykorzystuje się je jednocześnie.

Zintegrowany plan inwestycyjny (ZPI) – rewolucyjne zmiany w planowaniu przestrzennym

W ramach opracowywania zmian w systemie planowania przestrzennego ustawodawca przewiduje wprowadzenie nowego aktu – zintegrowanego planu inwestycyjnego (ZPI), który ma być szczególną formą planu miejscowego dającą gminom dużą swobodę w lokalizowaniu i realizacji inwestycji przy większym udziale partycypacji społecznej.

Przedmiotowe zmiany wychodzą naprzeciw oczekiwaniom samorządowców, inwestorów, mieszkańców oraz organizacji ekologicznych. Możliwości inwestowania na obszarach pozbawionych planów miejscowych, wyłącznie na podstawie decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, brak dostępu do infrastruktury i utrudniony dostęp do usług publicznych, ale również zabudowa terenów zalewowych, czy podlegających ochronie, są od dawna przedmiotem debaty różnych środowisk, które dostrzegają potrzebę zmian w ustawie z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

ZPI będzie zatem szczególnym rodzajem planu miejscowego, uchwalanym przez radę gminy na wniosek inwestora, po przeprowadzeniu negocjacji i zawarciu umowy urbanistycznej, określającej zasady i warunki realizacji inwestycji oraz zobowiązania stron.

Jakich inwestycji będzie dotyczyć ZPI?

Rozwiązanie to będzie dotyczyć różnych inwestycji, nie tylko mieszkaniowych. Instrument ten uzupełni, a od 2026 r. zastąpi, uchwałę o ustaleniu lokalizacji inwestycji mieszkaniowej, podejmowaną na podstawie specustawy mieszkaniowej.

ZPI będzie mógł objąć nie tylko obszar inwestycji głównej oraz w razie konieczności inwestycji uzupełniającej, rozumianej jako inwestycja w zakresie budowy, zmiany sposobu użytkowania lub przebudowy m.in. sieci uzbrojenia terenu, dróg, infrastruktury publicznego transportu zbiorowego, przedszkoli, szkół, obiektów budowlanych przeznaczonych na działalność handlową lub usługową – o ile służą obsłudze inwestycji głównej, ale również obszary, dla których został już uchwalony plan miejscowy. Wówczas wejście w życie zintegrowanego planu inwestycyjnego spowoduje utratę mocy obowiązującej planów miejscowych lub ich części odnoszących się do terenu objętego tym ZPI.

Jeżeli rada gminy wyraziła zgodę na przystąpienie do sporządzenia zintegrowanego planu inwestycyjnego, wójt, burmistrz albo prezydent miasta jednocześnie może wystąpić o opinie i uzgodnienia, zgody na zmianę przeznaczenia gruntów rolnych i leśnych na cele nierolnicze i nieleśne (jeżeli wymagają tego odrębne przepisy) oraz ogłoszenia o rozpoczęciu konsultacji społecznych.

Kto może złożyć wniosek o uchwalenie ZPI?

Procedura uchwalenia ZPI będzie przewidywać dużą rolę inwestora i będzie poprzedzona negocjacjami z władzami gminy. W uchwalenie ZPI może być bowiem zaangażowanych kilku inwestorów, którzy złożyli jeden wniosek, ale procedowanie uchwalenia jednego ZPI może zostać również poprzedzone złożeniem kilku wniosków. Wnioski inwestorów mogą przyczynić się do usprawnienia postępowania w przedmiocie uchwalenia ZPI, ale nie jest wykluczone, że ich interesy okażą się rozbieżne na tyle, że do uchwalenia ZPI nie dojdzie.

Wójt, burmistrz albo prezydent miasta, od razu po wyrażeniu przez radę gminy zgody na przystąpienie do sporządzenia ZPI, prowadzi negocjacje z inwestorem oraz w razie potrzeby z osobą trzecią, ustalając treść projektu umowy urbanistycznej oraz ZPI.

Umowa urbanistyczna

Wzajemne zobowiązania gminy i inwestora będą regulowane w formie umowy, która jest dodatkowym elementem procedury uchwalenia ZPI. Z umowy urbanistycznej, zawieranej w formie aktu notarialnego, wynikać będą wzajemne prawa i obowiązki stron oraz szczegółowe gwarancje dotyczące realizacji oraz finansowania inwestycji uzupełniających, w tym infrastruktury technicznej, komunikacyjnej i usług społecznych, ale również zobowiązanie inwestora lub osoby trzeciej do zbycia nieruchomości, na której posadowiona jest inwestycja uzupełniająca i zasady tego zbycia. Postanowienia umowy urbanistycznej mają ponadto zapewnić, że inwestycje uzupełniające po ich realizacji staną się własnością gminy. Projektowane przepisy przewidują również możliwość pokrycia lub partycypacji inwestora w kosztach uchwalenia ZPI, w tym kosztach wynikających z odpowiedzialności odszkodowawczej będącej następstwem uchwalenia planu miejscowego.

Autor: Radca Prawny, Anna Zabielska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

AP Pension przeznaczy 65 mln euro na farmy fotowoltaiczne Better Energy

AP Pension, jeden z największych duńskich funduszy emerytalnych, przeznaczy 65 mln euro na wsparcie polskiej transformacji energetycznej w kierunku zwiększenia wykorzystania energii z odnawialnych źródeł. Środki z pożyczki pozyskanej przez Better Energy posłużą do sfinansowania budowy oraz utrzymania portfela pięciu farm fotowoltaicznych (Polanów, Postomino, Nidzica, Helenowo, Krapkowice) o łącznej mocy 237 MW. Większość z omawianych lokalizacji została już przyłączona do sieci, a wytwarzana tam czysta energia elektryczna sprzedawana jest dla podmiotów na polskim rynku.

Umowa z kolejnym duńskim funduszem emerytalnym jest dowodem mocnego wsparcia i zaufania, jakimi cieszy się działalności Better Energy. Łącznie inwestycja będzie jedną z największych w polskim sektorze OZE, przy czym pięć farm fotowoltaicznych Better Energy będzie wytwarzać wolumen energii elektrycznej wystarczający do zaspokojenia potrzeb 120 tys. gospodarstw domowych rocznie. Powiązana redukcja emisji CO2 w omawianym okresie wyniesie 186 tys. ton.

Duńskie fundusze emerytalne i Better Energy liderami przy inwestycjach w energię odnawialną

– Dzięki tej umowie kredytowej mamy bezpośredni wpływ na przyśpieszenie zielonej transformacji w Polsce – powiedziała Helle Ærendahl Heldbo, dyrektor ds. inwestycji alternatywnych w AP Pension. – AP Pension oraz wszyscy nasi członkowie mogą być dumni ze współpracy z Better Energy, ponieważ dzięki niej nastąpi wzrost krajowej podaży energii z odnawialnych źródeł.

Wraz z Better Energy, duńskie fundusze emerytalne przecierają szlaki w zakresie finansowania i inwestowania w projekty OZE. W grudniu 2022 r. ATP, jeden z największych funduszy emerytalnych w Europie, objął 15 proc. akcji spółki i został jej mniejszościowym udziałowcem. Z kolei fundusz Industriens Pension ogłosił do tej pory dwie rundy finansowania dla inwestycji realizowanych wspólnie z Better Energy, przy czym ostatnia, przeprowadzona w br., wyniosła 800 mln euro.

Współpraca Better Energy z funduszami emerytalnymi udowadnia, że finansowanie instytucjonalne ma wpływ na przyśpieszenie transformacji energetycznej w kierunku energii odnawialnej na całym kontynencie. Dzięki niej AP Pension będzie mógł też szybciej osiągnąć cel, jakim jest przeznaczenie kwoty równej wartości 18 proc. posiadanych aktywów na rzecz rozwoju czystych technologii do 2025 r.

Wyznaczenie kierunków rozwoju sektora energii odnawialnej w Polsce

Polski miks energetyczny jest obecnie zdominowany przez paliwa kopalne, a ponad 70 proc. energii elektrycznej wytwarzanej jest z węgla. Potrzeba redukcji emisji i wzrost cen energii elektrycznej doprowadziły do szybkiego wzrostu zapotrzebowania na dostęp do taniej energii z odnawialnych źródeł. Better Energy może już obecnie szczycić się zawarciem korporacyjnych umów zakupu energii (PPA) z dużymi rynkowymi graczami – w tym Toms Group i Faerch Group – na dostawy energii z farm fotowoltaicznych dla ich zakładów w Polsce.

– W trakcie całego procesu AP Pension wykazał się zrozumiem potrzeb firm zajmujących się energią odnawialną oraz wolą inicjowania zmian poprzez swoje inwestycje – powiedział Christoffer Larsen, wiceprezes wykonawczy ds. inwestycji w Better Energy. – Obiecujące jest to, że duńskie fundusze emerytalne ściśle współpracują na rzecz projektów z obszaru energii odnawialnej oraz inwestują w działania, które pomogą zwiększyć poziom wytwarzania i dostaw zielonej energii elektrycznej w Europie.

GfK: Nastroje konsumenckie wciąż na minusie, ale widać odbicie po fatalnej zimie

Po wyraźnej poprawie nastrojów konsumenckich w poprzednim miesiącu, w czerwcu br. możemy mówić o ich tymczasowej stabilizacji. Na hurraoptymizm jest jednak za wcześnie – historia badania pokazuje bowiem, że cieplejsze miesiące zazwyczaj wiązały się ze wzrostem głównego wskaźnika. Takie dane płyną z najnowszego Barometru Nastrojów Konsumenckich opracowanego przez firmę GfK.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w czerwcu 2023 r. -6,7 i spadł o nieznacznie, o 1,4 jednostki w stosunku do poprzedniego miesiąca.

W czerwcu poziom nastrojów konsumenckich w Unii Europejskiej lekko wzrósł: średnia unijna wynosi -17,2 wobec -18,3 w maju 2023 r.Nastroje konsumenckie

Według badań GfK w czerwcu 2023 r. Polacy określali swoją aktualną sytuację finansową jako nieco gorszą, niż w maju 2023 r. Wynik, choć wciąż pozostał na minusie, spadł jedynie o 0,8 jednostki (wskaźnik -11,3 wobec -10,5 w maju 2023 r.). W przyszłość konsumenci również spoglądali odrobinę mniej optymistycznie, niż jeszcze miesiąc temu, co wpłynęło na obniżenie wyniku o 0,8 p.p. (średni wskaźnik wyniósł -4,5 wobec -3,7 sprzed miesiąca).

Pomimo odbicia średniego wskaźnika w relacji do wyników z początku roku, odsetek osób, które krytycznie patrzą w przyszłość, pozostaje wysoki. 38,5 proc. Polaków spodziewa się, że kolejne miesiące przyniosą wzrost bezrobocia i – odnosząc się do maja 2023 r. – wskaźnik spadł o niecałe 5 p.p. Od listopada 2022 obawy związane z rynkiem pracy spadają sukcesywnie z miesiąca na miesiąc. Jednocześnie już 57 proc. respondentów jest zdania, że ceny towarów i usług wciąż będą rosnąć, przy czym już 40 proc. uważa, iż inflacja – wbrew zapowiedziom Rady Polityki Pieniężnej – utrzyma dwucyfrową dynamikę.

Rozpoczynające się lato, piękna pogoda i oczywiście sezon urlopowy nastrajają nas pozytywnie, co ma swoje odbicie w uśrednionych wynikach badania. W gospodarce nie pojawiły się również wyraźne tąpnięcia i powody do niepokoju związane np. z załamaniem na rynku pracy, spadkiem koniunktury w kluczowych branżach czy dalszym, gwałtownym wzrostem inflacji. Jako konsumenci stale adaptujemy się do niełatwych realiów gospodarczych i wysokich cen, za którymi wciąż nie nadążają wynagrodzenia. Ujemny wynik barometru pokazuje zatem, że jest nie najlepiej, ale nie tak kiepsko, jak choćby kilka miesięcy wcześniej – mówi Barbara Lewicka, Senior Director Marketing & Consumer Intelligence w GfK.

W czerwcu 2023 r. ujemne nastroje konsumenckie dotyczyły czterech z sześciu grup wiekowych wytypowanych przez GfK. Najwyższy poziom zadowolenia przypadał grupie wiekowej 15-22 lata (6,5). Wynik na plusie osiągnęły również osoby w wieku 23-29 lat (5,4). Na drugim biegunie znalazły się osoby w wieku emerytalnym z wynikiem -18. W przypadku osób w grupie wiekowej 40-49 wskaźnik wzrósł o niecałe 3 jednostki (-6,6 wobec -9,3 w maju 2023 r.), a w grupie 50-59 wyraźnie spadł (-11,5 wobec -5,1 w kwietniu 2023 r.). Jedynie młodzi Polacy do 22. roku życia spodziewają się, że w najbliższym roku wzrośnie się jakość ich życia. Był to także jedyny wynik na plusie (1,9). Wśród osób w grupie wiekowej 23-29, które jeszcze w zeszłym miesiącu osiągnęły wynik dodatni, wskaźnik spadł o 13 jednostek m/m.

W porównaniu z poprzednim miesiącem, ponownie zmniejszyła się dysproporcja w nastrojach ze względu na poziom wykształcenia. Najlepsze nastroje GfK odnotowało wśród osób z wykształceniem podstawowym, które ponownie są na plusie (3,3 wobec 1,1 w maju 2023 r.), zaś najgorsze u osób z wykształceniem zawodowym (-9,7).

W czerwcu 2023 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:Nastroje konsumenckie  czerwiec 2023

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 7-14 czerwca 2023 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Polski i duński lider rynku edtech nawiązali współpracę. Skriware podpisało list intencyjny z Shape Robotics

Firma Skriware podpisała 28 czerwca list intencyjny z Shape Robotics, duńską spółką notowaną na giełdzie NASDAQ Nordic. Zgodnie z zapisami niewiążącego listu intencyjnego planowane jest objęcie przez akcjonariuszy Skriware akcji w Shape Robotics w zamian za akcje w Skriware. Celem inicjatywy jest uzyskanie przez polską spółkę silnego wsparcia w międzynarodowej ekspansji i zajęcia przez nią pozycji centrum rozwoju oprogramowania w sektorze edtech.

Misją Shape Robotics, podobnie jak Skriware, jest wsparcie rozwoju edukacji w duchu STEAM oraz popularyzowanie metodologii nauczania, która polega na przyswajaniu wiedzy przez doświadczenie i naukę kreatywnego rozwiązywania problemów. Duńska spółka, która jest obecna na rynku od 2017 r. specjalizuje się w projektowaniu edukacyjnych zestawów, które pomagają uczniom budować roboty. Po pomyślnym zakończeniu transakcji zamiany udziałów Shape Robotics planuje skorzystać ze sprawdzonego modelu biznesowego wdrożonego z sukcesem w Rumunii i skalować go na na większy oraz bardziej obiecujący rynek polski.

Podobieństwa wynikające ze specyfiki i globalnej skali prowadzonej działalności oraz dostęp do zaplecza finansowego i kadrowego sprawiają, że planowana transakcja zamiany udziałów otwiera przed Skriware drzwi do dynamicznego rozwoju na arenie międzynarodowej. Zawarcie listu intencyjnego z Shape Robotics stanowi także potwierdzenie silnej pozycji na rynku, którą polska spółka buduje konsekwentnie od 7 lat.

Jesteśmy zdania, że planowana transakcja to odzwierciedlenie siły produktu, pozycji lidera w Polsce oraz potencjału zespołu Skriware. Dzięki temu ruchowi zapewnimy bardzo duże wsparcie – zespołowe i finansowe – w budowaniu międzynarodowych kanałów sprzedaży, uczynimy ze Skriware centrum rozwoju oprogramowania. Połączymy siły w celu budowania wspólnej wartości giełdowej lidera rynku edtech w obszarze STEAM, druku 3D, robotyki i e-learningu dla szkół – powiedział Karol Górnowicz, Prezes Skriware.

Z punktu widzenia Shape Robotics silna reprezentacja w Polsce stanowi istotną przewagę strategiczną. Dzięki niej możemy wykorzystać potencjał tkwiący w naszych globalnych partnerstwach i współpracy z międzynarodowymi partnerami dystrybucyjnymi oraz zdobyć większy udział w rynku, niż gdybyśmy weszli na polski rynek niejako „z zewnątrz” – wyjaśnia André Fehrn, CEO Shape Robotics.

Zgodnie z zapisami listu intencyjnego duńska spółka, która jest notowana na NASDAQ Nordic, ma wyłączność na negocjowanie warunków nabycia udziałów Skriware do 1 grudnia 2023 r. Dokładna liczba nowych akcji wyemitowanych w związku z planowaną transakcją przejęcia zostanie ustalona na podstawie ostatecznej wyceny i będzie uzależniona od negocjacji, zawarcia ostatecznych umów oraz pomyślnego zakończenia badania due diligence. Jego rozpoczęcie jest planowane na sierpień tego roku. Zakładany termin realizacji – po spełnieniu wymienionych warunków –  transakcji zamiany udziałów to IV kwartał 2023 r.

Inflacja w Hiszpanii spada

Wstępne dane pokazują, że inflacja w Hiszpanii spadła w czerwcu do 1,9% r/r względem 3,2% w maju. Hiszpańska inflacja spadła poniżej progu 2% – docelowego EBC, po raz pierwszy od marca 2021 r. Hiszpania jest pierwszą spośród dużych gospodarek strefy euro, w której inflacja spadła poniżej wyznaczonego progu.

Spadek inflacji wynika jednak w dużej mierze z efektów bazowych. Inflacja bazowa utrzymuje się na wyższym poziomie i wyniosła 5,9% r/r wobec 6,1% miesiąc wcześniej.

Spadek inflacji w Hiszpanii prawdopodobnie nie wpłynie na zmianę retoryki banku centralnego. Prezes Lagarde sygnalizuje, że EBC zachowuje skłonność do zacieśniania polityki pieniężnej, ponieważ bazowa presja cenowa pozostaje uporczywa. Przed nami jeszcze przynajmniej jedna podwyżka.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Przeciętny Polak musi pracować na spłatę zadłużenia prawie 4 miesiące

5 366 zł netto – tyle według ostatnich dostępnych danych GUS wyniosło przecięte wynagrodzenie w naszym kraju. Średnie zadłużenie, przypadające na jednego konsumenta, widniejące w Krajowym Rejestrze Długów, sięga natomiast 19 271 zł. Statystyczny Polak musiałby pracować na spłatę zaległości  3 miesiące i 18 dni i to pod warunkiem, że wszystko przeznaczy na uregulowanie zobowiązań. Najdłużej na uwolnienie się od długu pracowaliby mieszkańcy Lubelszczyzny – prawie 5 miesięcy.

Dane KRD pokazują, że zadłużenie Polaków – zaległe raty kredytów bankowych i pożyczek, niezapłacone rachunki za czynsz, prąd, gaz, telefon, telewizję czy Internet – wynoszą obecnie 45,4 mld zł. Niesolidnymi płatnikami jest aż 2,3 mln osób.

– Inflacja mocno odcisnęła piętno na zdolności konsumentów do spłaty zobowiązań. Początkowo wzrost płac ją przewyższał, ale od sierpnia ubiegłego roku mamy tendencję odwrotną. Jeśli ktoś nie miał oszczędności, a z badań KRD z końca 2021 roku wynika, że wówczas w takiej sytuacji była połowa Polaków, to mógł zacząć tracić płynność finansową. Dotyczy to nie tylko osób spłacających kredyty, których raty zaczęły znacząco rosnąć, ale także tych, których dochody nie były na tyle wysokie, aby sprostać rosnącym cenom towarów i usług. Jeśli nałożyć na to brak dyscypliny w zarządzaniu domowym budżetem, co jest nierzadkim zjawiskiem, na efekty nie trzeba czekać. A właśnie świadomość finansowa i umiejętność gospodarowania pieniędzmi są kluczowe, aby nie doprowadzić do zadłużenia, które często pogłębia się z każdą kolejną pożyczką czy zakupem ratalnym – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, współpracującej z KRD.

Tymczasem najnowsze analizy Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej po pierwszym kwartale 2023 r. wskazują na niepokojący wzrost upadłości wśród polskich konsumentów. W ciągu zaledwie 3 miesięcy bankructwo ogłosiły 5 352 osoby, co odpowiada 1/3 ich liczby w całym 2022 r. Porównując pierwszy kwartał ubiegłego roku z obecnym, widoczny jest skok aż o 55 proc. COIG przewiduje, że obecny rok może być rekordowy i liczba niewypłacalności przekroczy nawet 20 tys. To czarny scenariusz, ale alarmujące wskaźniki po I kwartale pokazują, że w grudniu może się on zrealizować.

Niełatwo oddać pensję, bo z czegoś trzeba żyć

Zestawiając ostatnie dostępne dane GUS o przeciętnych zarobkach w województwach, które pochodzą z kwietnia, ze średnim zadłużeniem w regionach również z końca kwietnia, dowiemy się, gdzie trzeba najdłużej pracować na spłatę długów. Wyliczenie to jest jednak obarczone pewną nieścisłością. GUS podaje bowiem przeciętne zarobki w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających 10 i więcej pracowników, które jest zawsze wyższe niż średnia pensja w całej gospodarce. Można więc przyjąć, że dłużnicy faktycznie spłacaliby swoje zobowiązania dłużej.

Przyjmując, że niesolidni płatnicy przeznaczyliby całe swoje wynagrodzenie na uregulowanie zaległych rachunków, najdłużej musieliby pracować mieszkańcy województwa lubelskiego. Przeciętna pensja wynosi tam 4 431 zł netto, a jedna osoba ma średnio 21 566 zł niezapłaconych zobowiązań. Oznacza to, że potrzebuje aż 4,9 wypłaty, aby uwolnić się od zaległości. W niełatwej sytuacji są także mieszkańcy województw podkarpackiego, podlaskiego, warmińsko-mazurskiego i świętokrzyskiego. Wszyscy powinni pracować 4,3 miesiąca, aby wyjść na finansową prostą. Ci pierwsi zarabiają 4 440 zł „na rękę”, a zaległości przypadające na jedną osobę to 19 089 zł. Podlasianie dostają co miesiąc 4 477 zł wypłaty, ale mają nieco wyższe statystyczne zadłużenie, które wynosi 19 327 zł. Z kolei osoby z Warmii i Mazur otrzymują 4 473 zł pensji, a pozostaje im do spłaty przeciętnie 19 241 zł. Mieszkańcy Świętokrzyskiego otrzymują 4 384 zł wynagrodzenia, a ich niezapłacone zobowiązania to przeciętnie 18 999 zł. Na podium znalazło się też województwo kujawsko-pomorskie, gdzie konsumenci powinni przeznaczyć pensję za 4,2 miesiąca, aby „stanąć na nogi”. Zarobki wynoszą tam 4 609 zł, a zadłużenie 19 413 zł.

Województwo Średnie zadłużenie w KRD Średnie wynagrodzenie netto Ile pensji netto musiałby przeznaczyć statystyczny dłużnik na spłatę zadłużenia
DOLNOŚLĄSKIE 19 512 zł 5 503 zł 3,5
KUJAWSKO-POMORSKIE 19 413 zł 4 609 zł 4,2
LUBELSKIE 21 566 zł 4 431 zł 4,9
LUBUSKIE 18 095 zł 4 746 zł 3,8
ŁÓDZKIE 18 096 zł 4 815 zł 3,8
MAŁOPOLSKIE 18 872 zł 5 599 zł 3,4
MAZOWIECKIE 22 226 zł 6 206 zł 3,6
OPOLSKIE 19 846 zł 5 078 zł 3,9
PODKARPACKIE 19 089 zł 4 441 zł 4,3
PODLASKIE 19 328 zł 4 478 zł 4,3
POMORSKIE 20 812 zł 5 406 zł 3,8
ŚLĄSKIE 18 950 zł 5 545 zł 3,4
ŚWIĘTOKRZYSKIE 18 999 zł 4 384 zł 4,3
WARMIŃSKO-MAZURSKIE 19 241 zł 4 473 zł 4,3
WIELKOPOLSKIE 18 241 zł 4 980 zł 3,7
ZACHODNIOPOMORSKIE 18 465 zł 4 911 zł 3,8
Polska 19 271 zł 5 366 zł 3,6

 

Zarabiają i zalegają dużo

Po przeciwnej stronie znajdują się mieszkańcy Śląska i Małopolski, którzy najszybciej poradziliby sobie ze spłatą długów. Musieliby bowiem pracować na to 3,4 miesiąca. Ślązacy zarabiają przeciętnie 5 544 zł, a ich zaległości, widniejące w KRD, to 18 950 zł. Z kolei konsumenci z województwa małopolskiego otrzymują 5 599 zł, a mają do oddania statystycznie 18 872 zł. Drugie miejsce w tym gronie zajmują mieszkańcy Dolnego Śląska, którzy zarabiają 5 503 zł, a są zadłużeni średnio na 19 512 zł. W ich przypadku wystarczyłoby 3,5 pensji i ich konta byłyby wolne od obciążeń. Pierwszą czwórkę województw, w których konsumenci mogą najszybciej uregulować należności, zamyka Mazowsze. Tam mieszkańcy co miesiąc otrzymują przeciętnie 6 206 zł, a mają średnio 22 226 zł długu, czyli najwięcej spośród wszystkich regionów. Musieliby zatem pracować 3,6 miesiąca, aby zlikwidować zaległości.

Kupują, ale nie zamierzają płacić

Jeśli ktoś pracuje i ma regularny dochód, negocjatorzy z firmy windykacyjnej są w stanie pomóc mu łatwo wyjść z długów. Ważne, aby taka osoba chciała przyjąć wsparcie, bo wtedy łatwiej z nią współpracować i dopingować do spłaty.

Niestety w rozmowach z dłużnikami negocjatorzy często słyszą lekceważące podejście do regulowania należności: że jedna niezapłacona rata za telewizor czy dwie zaległe faktury za abonament telefoniczny to nic wielkiego. Wielu konsumentów nie ma poczucia odpowiedzialności za zaciągnięte zobowiązania finansowe. Potrafią powiedzieć wprost, że trafiła się promocja na smartfona, więc kupili go na raty, ale nie mają z czego zapłacić. Z drugiej strony zdarzają się też sytuacje losowe, jak nagła choroba, które przyczyniają się do zadłużenia. Ale w takich przypadkach konsumenci najczęściej są gotowi do współpracy z negocjatorami, bo zależy im na powrocie do normalnego życia bez obciążeń finansowych. Nasze wieloletnie doświadczenie w pracy z dłużnikami potwierdza, że przy ich dobrej woli i zaangażowaniu zazwyczaj to się udaje – podsumowuje Jakub Kostecki.

Rynki akcji w letnim marazmie. Spadek cen ropy i złota

S&P 500 prawie 2 tygodnie temu odbił się od górnego ograniczenia swego trwającego od października ub.r. trendu wzrostowego. Dziś rano cena kontraktów na ten indeks, który we wtorek i środę próbował skorygować wcześniejszy spadek, była stabilna (+0,02 proc.). Na giełdach w Azji i Oceanii przeważały niewielkie wzrosty (Nikkei 225 +0,12 proc.). Swój najniższy od początku 2021 roku poziom zaliczył tajlandzki SET Index.

Letni marazm zapanował na europejskich rynkach akcji (DAX +0,02 proc., CAC 40 +0,19 proc. ok. godz. 9:50).

Trochę lepsza koniunktura panowała na GPW (WIG-20 +0,81 proc. ok. godz. 10:05). Rosły dziś rano ceny akcji wszystkich składników tego indeksu. Wśród indeksów sektorowych GPW swe nowe cykliczne maksima osiągnęły WIG-Budownictwo i WIG-Nieruchomości. Najwyżej w swej historii był dziś kurs akcji spółki Auto Partner. Cena akcji spółki Datawalk, która wczoraj spadła do najniższego poziomu od 3 lat odbijała się w górę o ponad 10 proc. ok. godz. 10:05. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś rano kursy akcji spółek Wawel, Instal Kraków, Vercom i Sanok Rubber Company.

Od ok. 3 tygodni trwa konsolidacji na rynku 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych (dziś rano 3,752 proc.). Rentowność 10-latek polskiego rządu atakowała w tym tygodniu poziom swoich minimum z lutego i maja br., ale nadal pozostaje powyżej nich.

Swe nowe historyczne maksimum osiągnął dziś kurs euro względem szwedzkiej korony. Zmiany kursu amerykańskiego dolara względem euro i japońskiego jena były dziś rano minimalne (EUR/USD +0,03 proc., USD/JPY +0,01 proc. ok. godz. 9:45).

O ponad 0,5 proc. spadały dziś rano kursu euro i amerykańskiego dolara względem polskiego złotego, ale pozostawała powyżej swoich minimów sprzed tygodnia.

Kurs BTC/USD walczy od kilku dni z oporem wyznaczanym przez jego lokalne maksimum z kwietnia, ale nadaj utrzymuje się tuż powyżej poziom 30000 USD.

Ceny kontraktów na ropę naftową na NYMEX-ie i ICE obroniły się wczoraj przed spadkiem poniżej poziomów swoich minimów z okresu minionych ponad 3 miesięcy. Dziś ok. godz. 9:25 ponownie spadały (WTI -0,47 proc., Brent -0,51 proc.). Cena kontraktów na gaz ziemny korygowała we wtorek i środę swój wcześniejszy wzrost do najwyższego poziomu od początku marca. Dziś ok. godz. 9:26 minimalnie rosła. Cena złota na COMEX-ie spadła dziś do najniższego poziomu od 3 miesięcy (-0,41 proc. ok. godz. 9:35). Srebro, które najniższy poziom od marca osiągnęło 4 sesje temu taniało o 0,24 proc. Platyna, której ceny była wczoraj najniżej od końca lutego, drożała o 0,27 proc. Cena palladu, która wczoraj osiągnęła najniższy poziom od stycznia 2019 utrzymywała się w okolicach poziomu wczorajszego zamknięcia (+0,09 proc.). „Tradycyjnie” swój nowy najwyższy poziom od końca 2015 roku osiągnęła wczoraj cena kontraktów na kakao na ICE.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Columbus czeka z nową strategią

Zapowiadana na koniec pierwszego półrocza publikacja nowej strategii Grupy Columbus Energy została przesunięta w czasie. Zarząd Columbus podjął tę decyzję, mając na uwadze trwające rozmowy z potencjalnymi partnerami, zarówno w kontekście sprzedaży części aktywów, wspólnych inwestycji, jak i finansowania potrzeb Grupy.

Nie jestem zwolennikiem przesuwania wyznaczonych terminów, ani na gruncie zawodowym, ani prywatnymtwierdzi Dawid Zieliński, prezes Zarządu Columbus Energy S.A. – Lubię działać dynamicznie, z energią. Taką zasadę stosuję od lat w biznesie i tego samego wymagam od swoich współpracowników. Jednak nie tylko zarządzam Grupą Columbus jako prezes, jestem też większościowym akcjonariuszem Columbus Energy S.A. A jako akcjonariusz mam świadomość, że kierunki rozwoju biznesu muszą być jasno sprecyzowane, mierzalne, ambitne, realne i określone w czasie. W naszym przypadku nie ma jeszcze rozstrzygnięć na kilku obszarach. Z tego właśnie powodu podjęliśmy decyzję, aby przesunąć publikację nowej strategii, która pokaże jak będziemy się rozwijać i w którym kierunku będziemy zmierzać jako firma o zasięgu europejskim.

W naszych założeniach, które zapowiadaliśmy i nad którymi pracujemy od miesięcy, nowa strategia Grupy będzie oparta o trzy filary: rozwój działalności w zakresie sprzedaży produktów OZE (fotowoltaika, pompy ciepła, magazyny energii i ładowarki do samochodów elektrycznych) dla klientów indywidualnych i biznesowych (zarówno w Polsce, jak i poza nią), rozwój nowoczesnych technologii do zarządzania energią oraz inwestycje w wielkoskalowe aktywa. Realizacja każdego z filarów jest zależna od wyboru partnera lub partnerów do współpracy, najodpowiedniejszej technologii oraz struktury finansowania, i to jest główny czynnik determinujący nasze plany strategiczne. W planach tych chcemy też uwzględnić znaczącą redukcję zadłużenia wobec inwestora DC24, zachowując jak największy potencjał na przyszłość. W Grupie Columbus trwa również proces sprzedaży projektów farm fotowoltaicznych, który wydłuża się z przyczyn od nas niezależnych (uruchomienie farm przez OSD). Brak finalnych rozstrzygnięć w tych kluczowych obszarach nie daje nam komfortu publikacji strategii. Poza tym, duże projekty lubią ciszę, i dlatego w tym momencie wszyscy musimy wykazać się cierpliwością, bo to jest maraton, a nie sprint – wyjaśnia Dawid Zieliński.

Przypomnijmy, że przyjęta przez Columbus strategia na lata 2019-22, którą Zarząd Spółki zdecydował się przedłużyć do połowy bieżącego roku, skupiała się m.in. na zwiększeniu udziału w rynku instalacji fotowoltaicznych, inwestowaniu we własne zielone aktywa (farmy fotowoltaiczne), przeniesieniu notowań spółki na rynek regulowany GPW, prowadzeniu transparentnej polityki informacyjnej w obszarze rynku kapitałowego.

Działając w branży odnawialnych źródeł energii w czasach tak wielkiej niestabilności energetycznej, chcemy zrobić wszystko, aby w kolejnych latach Columbus zapewnił społeczeństwu stabilny dostęp do własnej, czystej energii – tak w Polsce, jak i za granicą. Dlatego budowany przez nas ekosystem zamierzamy przedstawić już nie jako wizję, ale jako zestaw usług, z konkretnymi rozwiązaniami dla klientów i z realnymi zyskami dla inwestorów. O przyjęciu nowej strategii poinformujemy rynek w momencie, gdy zostaną spełnione omówione wyżej warunkizapowiada Dawid Zieliński. 

Zabezpiecz swoją firmę – przetestuj LNG

Niektóre zakłady nie chcą stawiać dużej stacji LNG, ponieważ mają ciągle za wiele obaw. DUON stworzył dla nich specjalny program „Przetestuj LNG”. Skierowany jest nie tylko do firm, które mają już dostęp do gazu, ale również do tych, które dopiero rozważają transformację.

Maciej Wardejn, ekspert w rozpoznawaniu strategicznych potrzeb przedsiębiorców w zakresie paliw w firmie DUON, podczas kwietniowego webinaru opowiadał o nowych szansach, jakie daje firmie przejście na LNG.

LNG to skroplony gaz ziemny, przechowywyany w temp. -160˚C. Ciekły stan skupienia znacznie ułatwia transport – wtedy surowiec jest aż 600-krotnie skompresowany. W takiej formie gaz ziemny dociera metanowcami do Europy. Polska przyjmuje dostawy LNG w Świnoujściu. Tam jest przelewany do cystern kriogenicznych, a następnie rozwożony po całym kraju.

Pierwszy krok: bezpieczne testowanie

Testy LNG proponowane przez DUON pozwalają firmie w praktyce ocenić, na ile skroplony gaz ziemny będzie dla niej dobrym zamiennikiem gazu sieciowego. Te wstępne testy pomagają rozwiać wątpliwości bez ryzykownego inwestowania – zaznacza Wardejn.

Ale program „Przetestuj LNG” ma też inne zalety. Pozwala zakładowi dostarczyć paliwo w razie gdyby oczekiwanie na przyłączenie do sieci trwało zbyt długo lub gdyby zdarzyły się jakiekolwiek przerwy w pracy gazociągu. To sprawdzone zabezpieczenie firmy na wypadek awarii czy remontów. Nie trzeba budować rozległej instalacji – wystarczy postawić niewielką stację złożoną tylko z parownic atmosferycznych oraz cystern kriogenicznych (pełnią wtedy taką samą funkcję, co zbiornik na stacji LNG) – dodaje ekspert.

Przy pomocy tej małej instalacji DUON może podać nawet do 40 MW błękitnego paliwa.

Milionowe straty? Uniknij ich z LNG

Dwa lata temu jeden z klientów DUON z branży mięsnej znalazł się w kryzysowej sytuacji. Jego zakład był przyłączony do lokalnej sieci gazu ziemnego zaazotowanego. Na czas remontu kopalnia musiała jednak ograniczyć swoje moce produkcyjne aż o 50%. Klient w żadnym wypadku nie mógł zatrzymać łańcucha dostaw. Musiał przyjąć zamówione mięso i zrobić wszystko, żeby – przez ograniczenie produkcji – część się nie zepsuła. To by oznaczało milionowe straty. Rozwiązanie od DUON było jedynym ratunkiem. Przygotowania trwały dwa tygodnie, a realizacja trzy. Zachowano podział 50/50 (gaz zaazotowany oraz LNG). Dzięki temu, pomimo ograniczeń ze strony kopalni, firma miała od razu dostęp do LNG.

Myślisz o odejściu od węgla? Wkrótce kolejny webinar!

 

Już 27 lipca o godz. 10.00 porozmawiamy o tym, jakie są możliwości odejścia od węgla kamiennego, jak wykorzystać w tym procesie kogenerację, jak samodzielnie obliczyć opłacalność kogeneracji gazowej.

Zapisy są już otwarte!

Wejdź na: webinar.duon.pl.

45 proc. specjalistów pozytywnie ocenia wpływ AI na karierę

Ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem dynamicznego rozwoju narzędzi bazujących na sztucznej inteligencji, takich jak ChatGPT. Postępująca automatyzacja zadań i procesów staje się trendem coraz wyraźniej napędzającym zmiany na rynku pracy. Rozwój AI budzi obawy, jednak wiele osób pokłada w nim ogromne nadzieje. Jak wynika z najnowszego badania Hays Poland, 45 proc. specjalistów przewiduje, że sztuczna inteligencja pozytywnie wpłynie na ich sytuację zawodową.

Na rynku obserwujemy kolejny przełom technologiczny, wynikający z dynamicznego rozwoju narzędzi bazujących na sztucznej inteligencji. Stają się one coraz bardziej powszechnie i dostępne, stąd też wśród specjalistów i menedżerów rośnie świadomość ogromnych możliwości, jakie oferuje sztuczna inteligencja. Wielu z nich coraz bliżej przygląda się tematowi AI, przewidując, jak może on wpłynąć na ich perspektywy zawodowe w coraz bardziej zautomatyzowanym świecie pracy.

Okiem specjalistów

Rozwój sztucznej inteligencji wywołuje bezprecedensowe zainteresowanie, jednocześnie budząc wiele pytań – po stronie firm, ale też pracowników. Organizacje analizują, kiedy i w jak dużym stopniu będą musiały dopasować swoją strategię biznesową do coraz bardziej zautomatyzowanego środowiska biznesowego. Z kolei profesjonaliści chętnie poznają możliwości dostępnych narzędzi AI, sprawdzając, jak mogą one wesprzeć ich w codziennej pracy. Jednocześnie zastanawiają się, czy w perspektywie 5, 10 czy 20 lat sztuczna inteligencja będzie sprzymierzeńcem czy też zagrożeniem dla ich kariery zawodowej. Jak wynika z badania Hays Poland przeprowadzonego na przełomie maja i czerwca wśród ponad 600 respondentów, 45 proc. profesjonalistów uważa, że AI wpłynie pozytywnie na ich sytuację zawodową.

Jak sztuczna inteligencja wpłynie na Twoją sytuację zawodową?

Pozytywnie 45%
Negatywnie 13%
Nie wpłynie 11%
Trudno powiedzieć 31%

Źródło: badanie Hays Poland, maj-czerwiec 2023 r.

Tak optymistyczne nastawienie specjalistów może wynikać z kilku powodów. Po pierwsze, wśród specjalistów rośnie świadomość posiadanych kompetencji i potencjału, z uwagi na coraz większą złożoność pełnionych przez nich funkcji. Po drugie, wiele osób już teraz wykorzystuje zaawansowane, nowoczesne technologie udostępniane przez pracodawcę. Branże, które czerpią korzyści z programów opartych o uczenie maszynowe i modele językowe to chociażby IT, marketing i komunikacja, e-commerce oraz obsługa klienta. Mamy zatem do czynienia z nałożeniem się dwóch wątków – pracownicy mają coraz bardziej specjalistyczne zestawy kompetencji, jednocześnie znając ograniczenia sztucznej inteligencji.

Sztuczna inteligencja coraz bardziej dostępna

Jak zauważa Alicja Malok, IT Perm Director w Hays Poland, na oswojenie obaw przed AI niezaprzeczalnie miało wpływ wprowadzenie ogólnodostępnego, bezpłatnego i intuicyjnego narzędzia ChatGPT. Sprawiło to, że sztuczna inteligencja zaczęła towarzyszyć wielu osobom na co dzień, nie tylko na polu zawodowym.

– Jeszcze jakiś czas temu wizja automatyzacji i rozwoju sztucznej inteligencji budziła wśród wielu osób obawy – że technologia wyprze ich z rynku pracy, że ich umiejętności i doświadczenie przestaną być dla pracodawców przydatne, że będą musieli porzucić profesję, którą lubią. Natomiast obecnie AI nie jest dla nich odległą, abstrakcyjną wizją. Dzięki doświadczeniom korzystania chociażby z ogólnodostępnych chatbotów, cyfrowych asystentów czy bezobsługowych sklepów, możemy się z tym zagadnieniem oswajać. Nie tylko jako pracownicy, ale po prostu ludzie – dodaje Alicja Malok.

Wśród dużej grupy profesjonalistów wciąż jednak pojawia się wiele wątpliwości. Niemal co trzeci specjalista nie jest w stanie określić, jaki wpływ na jego karierę będzie miało AI, a 13 proc. ocenia go negatywnie. Różnorodność opinii nie powinna jednak budzić większego zdziwienia. W obliczu zmian, niektórzy na proces adaptacji i ukształtowania swojej opinii potrzebują więcej, podczas gdy inni mniej czasu.

Choć niewykluczone jest, że AI z czasem zastąpi część prostych zawodów, niewymagających specjalistycznych umiejętności, to głównym celem automatyzacji jest wspieranie, a nie wypieranie pracy człowieka. Kompetencje miękkie, kreatywność i empatia składające się na tzw. czynnik ludzki są bowiem nie do zastąpienia. Sztuczna inteligencja nie jest w stanie konstruować samodzielnych wniosków opartych o czynniki zewnętrzne, umieszczać sytuacji w kontekście czy krytycznie analizować i interpretować danych – dodaje Alicja Malok.

Szanse i obawy

Specjaliści optymistycznie nastawieni do rozwoju sztucznej inteligencji uważają, że jest ona w stanie skrócić ich czas pracy (62 proc.) oraz stworzyć przestrzeń dla bardziej angażujących, twórczych projektów dzięki automatyzacji nieciekawych zadań (46 proc.). Wskazywaną korzyścią narzędzi AI jest również możliwość zainspirowania się i zyskania szerszego spojrzenia na daną kwestię (42 proc.).

Automatyzacja części zadań i ograniczenie czasu przeznaczanego na ich realizację nie musi jednak oznaczać skrócenia dnia pracy. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że pracodawcy będą wówczas angażować pracowników w nowe, bardziej zaawansowane i kreatywne projekty, aby w pełni wykorzystać ich potencjał. Natomiast szersze wykorzystanie narzędzi AI niewątpliwie będzie stanowiło odciążenie w pracy fizycznej lub powtarzalnej, która ze względu na swoją monotonię może przyczyniać się do popełniania błędów przez pracowników. Urozmaicenie obowiązków służbowych może również pozytywnie wpływać na samopoczucie i satysfakcję zatrudnionych.

    W jaki sposób?
Jak sztuczna inteligencja wpłynie na Twoją sytuację zawodową? Pozytywnie 62%  Skróci czas mojej pracy
46%  Zautomatyzuje nieciekawe zadania
42%  Dostarczy mi nowych inspiracji
Negatywnie 56%  Mogę stracić pracę
56%  Będę mieć gorsze perspektywy zawodowe
32%  Zanikną relacje międzyludzkie w świecie pracy

Źródło: badanie Hays Poland, maj-czerwiec 2023 r.
Procenty nie sumują się do 100, ponieważ możliwe było zaznaczenie więcej niż jednej odpowiedzi

Z drugiej strony profesjonaliści obawiają się, że poziom zaawansowania narzędzi sztucznej inteligencji będzie tak duży, że stracą pracę lub ich perspektywy zawodowe się pogorszą (po 56 proc.). Co trzeci specjalista ocenia również, że AI negatywnie wpłynie na relacje międzyludzkie w świecie pracy (32 proc.).

Jednak jak komentuje Alicja Malok z Hays Poland Rozwój sztucznej inteligencji w rzeczywistości nie ogranicza potrzeb kompetencyjnych na rynku, lecz tworzy nowe. W cenie nadal będą umiejętności komunikacyjne, budowania relacji i krytycznego myślenia. Z czasem możemy zaobserwować zwiększony popyt na specjalistów IT, ale też profesje, które dzięki sztucznej inteligencji będą się mogły rozwijać, np. zawody okołomedyczne, takie jak biotechnolodzy.

Sztuczna inteligencja może być czynnikiem ułatwiającym organizacjom osiąganie celów strategicznych, usprawnianie procesów, zwiększanie wydajności oraz poprawę doświadczeń zarówno klientów, jak i pracowników. Firmy zapewne będą więc przyglądać się dostępnym rozwiązaniom. Lecz jak wynika z raportu Hays „Inside Tech Talent”, który analizuje trendy rekrutacyjne w obszarze technologii w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka), gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji to przede wszystkim jeszcze szerszy zakres wykorzystania technologii w świecie pracy. Może to zatem sprawić, że popyt na specjalistów IT odnotuje tendencję wzrostową.

Zmiany na horyzoncie?

Zdaniem 42 proc. specjalistów wpływ sztucznej inteligencji na ich sytuację zawodową może urzeczywistnić się w ciągu 2-5 lat. Niemal co trzeci uważa natomiast, iż zmiany nadejdą znacznie szybciej – nawet w najbliższych miesiącach.

W obliczu powyższych predykcji ważne jest, aby każdy potrafił realnie ocenić swoje możliwości, kompetencje i pozycję w coraz bardziej polegającym na technologii świecie. Warto również stale śledzić najnowsze trendy z obszaru IT, nowe narzędzia i aplikacje oraz rozwijać swoje umiejętności adaptacyjne. Narzędzia AI mogą stanowić dużą pomoc w wielu branżach, natomiast wciąż niezbędny będzie czynnik ludzki i dokładna weryfikacja wyników oraz rozwiązań proponowanych przez zautomatyzowane programy.

Sprzedaż online a odbiór w sklepie – zasady opodatkowania

Dla wielu przedsiębiorców jednym z celów sprzedaży przez internet jest automatyzacja procesu sprzedaży i ograniczenie roli czynnika ludzkiego do wydania towaru. Dlatego z ich punktu widzenia korzystniejsze byłoby nieewidencjonowanie sprzedaży internetowej na kasach fiskalnych nawet w sytuacji, gdy dochodzi do fizycznego odbioru towaru w sklepie. Jednak warto jest tę kwestię rozważyć wcześniej, by nie narazić się na konsekwencje w podatku VAT.

Kasa fiskalna

Podatnicy dokonujący sprzedaży na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych są obowiązani prowadzić ewidencję sprzedaży przy zastosowaniu kas rejestrujących. W ewidencji tej wykazuje się dane o sprzedaży, zawarte w dokumentach wystawianych przy zastosowaniu kas rejestrujących, w tym określające przedmiot opodatkowania, wysokość podstawy opodatkowania i podatku należnego oraz dane służące identyfikacji poszczególnych sprzedaży, w tym numer, za pomocą którego podatnik jest zidentyfikowany na potrzeby podatku albo podatku od wartości dodanej. Co istotne, jeżeli z przyczyn niezależnych od podatnika nie może być prowadzona ewidencja sprzedaży przy zastosowaniu kas rejestrujących, podatnik jest zobowiązany ewidencjonować sprzedaż przy zastosowaniu rezerwowej kasy rejestrującej. W przypadku, gdy ewidencjonowanie sprzedaży przy zastosowaniu rezerwowej kasy rejestrującej jest niemożliwe, podatnik nie może dokonywać sprzedaży. Kasa fiskalna to wydatek, ale także liczne obowiązki określone w ustawie, które wiążą się z dodatkowymi kosztami jak np. przeglądy kasy, serwisy. Zatem w przypadku podatników dokonujących sprzedaży towarów na rzecz osób fizycznych kasy są bardzo istotną częścią działalności, bez której nie można właściwie prowadzić biznesu.

Obowiązki kasy fiskalne

Podatnicy prowadzący ewidencję sprzedaży przy zastosowaniu kas rejestrujących są obowiązani wystawić i wydać nabywcy paragon fiskalny lub fakturę z każdej sprzedaży w postaci papierowej lub za zgodą nabywcy, w postaci elektronicznej, przesyłając ten dokument w sposób z nim uzgodniony. Ponadto podatnicy powinni dokonywać niezwłocznego zgłoszenia właściwemu podmiotowi prowadzącemu serwis kas rejestrujących każdej nieprawidłowości w pracy kasy oraz poddawać kasy rejestrujące obowiązkowemu przeglądowi technicznemu przez właściwy podmiot prowadzący serwis. Dodatkowo podatnicy powinni udostępniać kasy rejestrujące do kontroli stanu ich nienaruszalności i prawidłowości pracy na każde żądanie właściwych organów, a także przechowywać kopie dokumentów kasowych przez ustawowo wymagany okres oraz prowadzić i przechowywać dokumentację o przebiegu eksploatacji kasy rejestrującej. W przypadku kas online powinni zapewnić połączenie umożliwiające przesyłanie danych między kasą rejestrującą a Centralnym Repozytorium Kas. Powyższe wymagania wynikają wprost z przepisów ustawy o VAT, zatem brak ich spełnienia może doprowadzić do uznania, że ewidencja sprzedaży przy zastosowaniu kas prowadzona jest nierzetelnie, co prowadzi do odpowiedzialności na gruncie kodeksu karno-skarbowego.

Zwolnienie z obowiązku ewidencjonowania

Podatnicy VAT, którzy prowadzą sprzedaż jedynie przez internet często decydują się na skorzystanie ze zwolnienia z obowiązku ewidencjonowania na podstawie poz. 36 załącznika do rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 22 grudnia 2021 r. (poz. 2442). Zgodnie z tą regulacją zwalnia się z obowiązku ewidencjonowania dostawy towarów w systemie wysyłkowym (pocztą lub przesyłkami kurierskimi), jeżeli dostawca towaru otrzyma w całości zapłatę za wykonaną czynność za pośrednictwem poczty, banku lub spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej (odpowiednio na rachunek bankowy podatnika lub na rachunek podatnika w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej, której jest członkiem), a z ewidencji i dowodów dokumentujących zapłatę jednoznacznie wynika, jakiej konkretnie czynności dotyczyła i na czyją rzecz została dokonana (dane nabywcy, w tym jego adres). Zatem istotne w kontekście rozważanego tematu jest wskazanie czy możliwość odbioru w sklepie dalej może być uznana za sprzedaż w systemie wysyłkowym. W temacie wypowiedział się przykładowo Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi w wyroku z 23 września 2021 r., sygn. akt I SA/Łd 376/21, gdzie uznał, że ustawodawca jednoznacznie wskazał, iż dostawa towarów w systemie wysyłkowym może nastąpić jedynie na dwa sposoby albo pocztą albo przesyłkami kurierskimi. Zatem w przypadku sprzedaży przez internet, a odbioru w sklepie trzeba przewidzieć, że taka sprzedaż na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, nie będzie korzystała ze zwolnienia z obowiązku ewidencjonowania, więc konieczne będzie wystawienie i wydanie paragonu klientowi. Oczywiście można rozważyć wyżej wskazaną możliwość przekazywania klientom paragonów online co może przyspieszyć i zautomatyzować proces sprzedaży, niemniej taki sposób dostarczenia paragonu wymaga uzgodnienia z klientem np. w formie regulaminu sprzedaży.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Bankierzy centralni z jasnym przekazem

Niespodziewanie ostry przekaz szefa Fed w Sintrze. Cofnięcie na głównej parze walutowej świata psuje klimat na aktywach rynków wschodzących. Złoty uległ presji podażowej, EUR/PLN na poziomie 4,48.

Przyćmił innych

W poprzednich latach wystąpienia bankierów centralnych w słonecznej Portugalii nie przynosiły większych zaskoczeń i w niewielkim stopniu wpływały na zmienność na rynkach. Tym razem rzeczywiście mamy nieco inną sytuację, a „gwiazdą” postanowił zostać szef Fed, który wczoraj mocno rozruszał rynki. Choćby na ostatnim posiedzeniu, Powell wypowiadał się bardzo rozważnie, nie chcąc sugerować nic rynkom. Wczorajsze wystąpienie w Sintrze było zgoła odmienne, a szef Fed używał mocnych jastrzębich stwierdzeń. Podkreślił, że konieczne jest dalsze zacieśnianie, bo rynek pracy jest nadal silny. Do tego dodał, że aktualne podwyżki stóp nadal nie wywarły odpowiedniego wpływu na realną gospodarkę, mimo że widać sygnały zmniejszenia presji inflacyjnej. Na koniec padły słowa o tym, że Fed nie ma zamiaru ulżyć rynkom i dalej będzie kontynuował ograniczanie bilansu banku, czyli de facto płynność na rynku. Powell więc przypomniał, że era taniego pieniądza się skończyła. Patrząc szerzej, wszyscy bankierzy centralni chcą dać do zrozumienia rynkom, że zacieśnianie to nadal melodia przyszłości, a próżno na ten moment szukać sygnałów, że miałoby się to zmienić.

Powrót na wsparcie

Dość zaskakujący zwrot w wypowiedziach szefa Fed przyniósł zdecydowaną spadkową sesję dla głównej pary walutowej świata, która próbuje dzisiaj zakotwiczyć poniżej wsparcia na poziomie 1,09. Czy to się uda, zapewne zobaczymy dzisiaj. Niemniej jednak rynkom zapaliło się światło ostrzegawcze, że Fed nie zamierza kończyć z podwyżkami stóp, a nie tylko ta lipcowa jest przesądzona, a coraz bardziej prawdopodobna na posiedzeniu we wrześniu. Co więcej, ostatnie dane makro pokazują jasno, że gospodarka w USA jest w znacznie lepszej kondycji niż ta europejska, co może sugerować, że docelowe wartości stóp procentowych będą wyższe, a można powiedzieć więcej, że ich różnica w ostatnich dniach się zwiększa. To może być hamulec fundamentalny dla dalszych wzrostów EUR/USD.

Dwa kroki w tył

Tym razem mocniejszy dolar na rynkach wpłynął niekorzystnie na krajową walutą. Ostatnimi czasy PLN był dość odporny na to, co się dzieje na szerokim rynku, tym razem jednak poddał się presji podażowej. EUR/PLN podskoczył do poziomu 4,48, czyli blisko 1% w trakcie jednej sesji. Zbliżyliśmy się do ważnej strefy, czyli okolic 4,50, która wcześniej kilka razy powodowała wygaszenie osłabienia. Czy tym razem będzie podobnie? Trudno na ten moment wyrokować, niemniej jednak przebicie poziomu oporu na 4,50 może oznaczać ruch wyżej nawet na 4,55. Dzisiaj w centrum uwagi powinny być dane inflacyjne z Niemiec, gdzie oczekuje się dynamiki wyższej w czerwcu niż w maju. Wzrost z poziomu 6,1% do poziomu 6,3% mógłby dać sygnał, że problem wzrostu cen nadal istnieje, tym samym jastrzębie podejście EBC rzeczywiście ma sens. Wyższy odczyt może być wsparciem dla wspólnej waluty.

Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Internetowykantor.pl

Grupa Selena wkracza na rynek termoizolacji jako producent wełny szklanej

W ramach strategicznej współpracy Grupa Selena nabędzie 50% udziałów w projekcie produkcji wełny szklanej w węgierskim mieście Szerencs, co zostało wspólnie ogłoszone przez strony. W ramach węgiersko-polskiej współpracy firmy wspólnie uruchomią fabrykę wełny szklanej w Szerencs.

Utworzenie zakładu produkcyjnego izolacji termicznej na bazie mineralnej zostało wcześniej zainicjowane przez Masterplast poprzez przejęcie PIMCO Kft., węgierskiej spółki produkującej wełnę szklaną. W ramach trwającego projektu rozwoju produkcji Selena przeprowadzi podwyższenie kapitału o 10 mln euro, nabywając 50% udziałów i wspólnie z Masterplast będzie kontynuować inwestycję.

Aspekty zrównoważonego rozwoju odgrywają kluczową rolę w projekcie. Wełna szklana, która należy do rodziny mineralnych materiałów termoizolacyjnych, ma szerokie zastosowanie zarówno w nowych projektach budowlanych, jak i modernizacyjnych mających na celu zwiększenie efektywności energetycznej budynków. Rynek mineralnych materiałów izolacyjnych rozwija się wraz z rosnącymi oczekiwaniami związanymi ze zużyciem energii w budynkach, a w poprzednich latach operacje łańcucha dostaw charakteryzowały się niedoborami i wolniejszą wydajnością. Jednym z głównych surowców dla tego produktu jest szkło odpadowe, które jest poddawane recyklingowi podczas procesu produkcyjnego, zgodnie z zasadami gospodarki o obiegu zamkniętym. Zakład będzie wyposażony w przyjazną dla środowiska, nowoczesną technologię pieca elektrycznego, częściowo zasilanego z odnawialnych źródeł energii.

PIMCO Kft. posiada 4,3-hektarowy teren przemysłowy w Szerencs na Węgrzech, przygotowany pod budowę fabryki, wspierany przez bezzwrotną dotację inwestycyjną HIPA (Hungarian Investment Promotion Agency) w wysokości 5,645 mld HUF oraz zaawansowany projekt inwestycyjny. Spółka realizująca projekt posiada niezbędne pozwolenia budowlane i środowiskowe, a dostawcy technologii produkcyjnych zostali już wybrani. Nowy zakład, zajmujący powierzchnię 11 500 metrów kwadratowych i wymagający inwestycji w wysokości 47,5 mln euro, będzie miał roczną zdolność produkcyjną około 19 000 ton materiału izolacyjnego z wełny szklanej. Rozpoczęcie produkcji na pełną skalę planowane jest na pierwszą połowę 2025 roku. Po zakończeniu inwestycji prawa zarządcze związane ze wspólnym przedsięwzięciem będą wykonywane przez Masterplast, a wyniki spółki zostaną uwzględnione w skonsolidowanych wynikach przedsiębiorstwa.

– Projekt Pimco wzmocni polsko-węgierskie relacje biznesowe i jest częścią naszego wkładu w zrównoważone budownictwo. Cieszę się, że Selena może realizować ten projekt wspólnie z Masterplast, który jest jednym z europejskich liderów w dziedzinie materiałów izolacyjnych. Od wielu lat nasze produkty nie tylko ułatwiają i przyspieszają pracę profesjonalnych wykonawców, ale także przyczyniają się do tego, że budownictwo jest bardziej zrównoważone – powiedział Krzysztof Domarecki, założyciel i główny akcjonariusz Grupy Selena.

Tibor Dávid, prezes Masterplast
Tibor Dávid, prezes Masterplast

– Jesteśmy bardzo dumni ze współpracy z Grupą Selena, uznanym na całym świecie profesjonalnym partnerem produkcyjnym, w zakresie realizacji strategicznego rozwoju izolacji z wełny mineralnej. Jest to kluczowy krok, który daje możliwość wykorzystania synergii między firmami i dalszego wspólnego rozwoju. Po udanej produkcji wełny mineralnej możemy teraz realizować oba projekty z profesjonalnymi partnerami – powiedział Tibor Dávid, prezes Masterplast.

Płaca minimalna w górę, rosną kary za brak OC

  • Na skutek wzrostu płacy minimalnej od 1 lipca opłata za brak OC w przypadku aut osobowych będzie wynosić nawet 7,2 tys. zł. Ważnej polisy może nie posiadać 11,8 mln zarejestrowanych w Polsce pojazdów.
  • Blisko 90 proc. kar nakładanych przez UFG to wynik analizowania baz danych, a tylko 10 proc. jest efektem policyjnych kontroli.
  • UFG nakłada opłaty za brak ciągłości ubezpieczenia, która nierzadko wynika z niewiedzy kierowców. Część właścicieli nie ma też świadomości, że są zdarzenia, kiedy polisa nie odnawia się automatycznie lub zapomina, że pojazd musi być ubezpieczony najpóźniej w dniu rejestracji.
  • Dotkliwą konsekwencję stanowi odpowiedzialność finansowa za spowodowanie szkody przez posiadacza pojazdu bez ważnej polisy OC.

Ceny OC rosną, nie warto ryzykować wysokich kar

W czerwcu, kiedy inflacja wciąż pozostawała na dwucyfrowym poziomie, stawki OC komunikacyjnego poszły w górę o ok. 3,2 proc. w stosunku do pierwszego miesiąca tego roku. Od 1 lipca po raz kolejny wzrosną też kary nakładane przez UFG za brak obowiązkowej ochrony. Zmiana wynika z kolejnego wzrostu płacy minimalnej, tym razem do wys. 3,6 tys. zł. Dla aut osobowych opłaty będą wynosić maksymalnie 200 proc. tej kwoty. Stąd za jednodniowy brak ubezpieczenia zapominalscy zapłacą 1440 zł i aż 7200 zł w przypadku opóźnienia powyżej 14 dni.

– Zagrożenie wysokimi opłatami ma na celu egzekwowanie obowiązku posiadania OC komunikacyjnego. Warto przy tym zdawać sobie sprawę, że finansowe konsekwencje braku ubezpieczenia są dla właścicieli praktycznie nieuchronne. Jak wskazują statystyki, tylko ok. 10 proc. wymierzonych przez UFG kar jest następstwem policyjnych kontroli. Zdecydowana większość to wynik analiz i „skanowania” baz danych. Wprawdzie w wyjątkowych sytuacjach, po złożeniu formalnego wniosku, zobowiązanie może ulec zmniejszeniu, niemniej dotyczy to wyłącznie osób będących w trudnej sytuacji materialnej. Z naszych doświadczeń wynika, że niezwykle ciężko jest uzyskać taką pozytywną decyzję co do umorzenia wierzytelności w całości – mówi Marzena Budziszewska z CUK Ubezpieczenia.

Kupujesz auto? Sprawdź, czy ma polisę

W Polsce identyfikuje się corocznie do 300 tys. pojazdów, które przynajmniej czasowo nie miały ważnego OC. Stan ten nie wynika wyłącznie z celowego uchylania się przez właścicieli od obowiązku jej posiadania. Bardzo często jest to skutek zwykłego niedopatrzenia, czy błędów przy zawieraniu polisy. Wynika on również z nieznajomości obowiązujących przepisów, że w pewnych przypadkach ochrona nie przedłuża się automatycznie.

W efekcie wśród przyczyn braku OC specjaliści CUK wskazują nabycie używanego pojazdu, a następnie wygaśnięcie terminu ważności ubezpieczenia zakupionego przez poprzedniego właściciela. Warto więc weryfikować jego okres np. sprawdzając datę na poprzedniej polisie. Można to także zrobić, wpisując na stronie UFG numer rejestracyjny pojazdu lub VIN.

Nierzadkim przypadkiem jest też nieopłacenie pełnej składki, tj. zapomnienie o kolejnej racie lub zwykłym „czeskim błędzie” przy wpisywaniu kwoty na przelewie do ubezpieczyciela. Innym może być mylne przekonanie właściciela, że kiedy pojazd jest niesprawny, nie trzeba go ubezpieczyć. O fakcie, że obowiązek wykupienia polisy powstaje najpóźniej w dniu rejestracji, często zapominają poza tym osoby, które kupują samochody sprowadzane zza granicy.

– OC komunikacyjne należy posiadać bez względu na to, czy pojazd jest aktualnie użytkowany, czy niesprawny technicznie. Ciągłość może nie być zachowana jedynie dla aut zabytkowych. W odniesieniu do pozostałych istnieje wprawdzie możliwość czasowego wycofania z ruchu i w ten sposób znacznego obniżenia płaconej składki, niemniej lista obostrzeń i kosztów, jakimi obwarowane jest późniejsze przywrócenie pojazdu do ruchu, powoduje, że taka procedura może okazać się nieopłacalna – stwierdza Marzena Budziszewska z CUK Ubezpieczenia.

Kara za brak OC to początek kłopotów

Oprócz wysokiej opłaty za brak OC posiadacze nieubezpieczonych pojazdów narażają się na groźne następstwa będące skutkiem ewentualnych wypadków i kolizji. UFG wypłaca rocznie ok. 100 mln zł odszkodowań właśnie z tytułu nieubezpieczenia. Następnie poszukuje winnych i kieruje do nich żądanie regresu, a więc roszczenie o zwrot wypłaconych środków. Należy ponadto zdawać sobie sprawę, że właściciel, o ile sam nie był sprawcą, współuczestniczy w należnościach wypłacanych przez Fundusz na rzecz poszkodowanych razem z kierującym jego pojazdem, który spowodował szkodę.

– Obowiązkowe OC odgrywa podwójną rolę. Gwarantuje otrzymanie należnego odszkodowania czy innych świadczeń dla osoby poszkodowanej oraz stanowi zabezpieczenie majątku sprawcy zdarzenia drogowego. Nawet czasowy brak ochrony jest więc bardzo groźny i naraża na poważne konsekwencje, zarówno finansowe, jak i prawne – podsumowuje Marzena Budziszewska z CUK Ubezpieczenia.

Split payment wciąż nie jest zbyt popularny. Po danych resortu widać wzrost, ale rdr. to tylko 1,7 proc.

Według danych Ministerstwa Finansów, liczba transakcji przy użyciu mechanizmu podzielonej płatności wzrosła w pierwszym kwartale br. o 1,7% rdr. Jak twierdzą znawcy tematu, split payment staje się coraz popularniejszym rodzajem rozliczeń pomiędzy przedsiębiorcami, jednak ww. wzrost nie jest zbyt imponujący. Stosowanie go jest dla części podatników obowiązkowe, ale nie brakuje podmiotów wybierających MPP dobrowolnie. Zdaniem ekspertów, przedsiębiorcy chcą w ten sposób zapewnić sobie bezpieczeństwo. Mówi się też, że liczba transakcji i podmiotów korzystających z tego rozwiązania będzie dalej rosła, ale nie ma co się spodziewać spektakularnych zwyżek.

Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, w pierwszym kwartale br. było ponad 22,7 mln transakcji przy użyciu mechanizmu podzielonej płatności (MPP). To o 1,7% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku, kiedy odnotowano ich przeszło 22,3 mln. Natomiast w całym 2022 roku takich transakcji było 93,9 mln.

– Wzrost rdr. o 1,7% jest dość niewielki. Może on wynikać z większej ilości sprzedawanych towarów wrażliwych, takich jak stal. Wpływ mogło też mieć zwiększenie liczby podmiotów, które chętnie korzystają z MPP. To forma płatności, która może zapewnić przedsiębiorcy bezpieczeństwo. Dokonanie przelewu w formie MPP gwarantuje ochronę polegającą na wyłączeniu odpowiedzialności solidarnej, określonej w wybranych artykułach ustawy o VAT – komentuje doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika z Kancelarii NSM LEGAL & TAX.

Split payment staje się coraz bardziej popularnym rodzajem rozliczeń pomiędzy przedsiębiorcami, co podkreśla Przemysław Skorupa, dyrektor w Dziale Doradztwa Podatkowego w międzynarodowej firmie doradczej Deloitte. Według eksperta, w przypadku mechanizmu obowiązkowego nie należy spodziewać się znaczącego wzrostu liczby rozliczanych transakcji, poza wynikającym z koniunktury gospodarczej. Natomiast należy przewidywać, że mechanizm fakultatywny będzie w dłuższej perspektywie wzbudzał coraz większe zainteresowanie. Wynika to z samej mechaniki działania split payment. Ona powoduje, że środki otrzymane na rachunek VAT można wykorzystać zasadniczo do zapłaty VAT kontrahentowi w związku z wystawionymi przez niego fakturami albo poprzez zapłatę podatku organom podatkowym.

– Mechanizm podzielonej płatności to instytucja, która polega na przelewie środków na dwa rachunki odbiorcy – zwykły oraz utworzony dla niego rachunek VAT. Przedsiębiorcy zostali zobligowani do dokonania zapłaty w MPP w sytuacji, gdy nabyte towary lub usługi, wymienione w załączniku nr 15 do ustawy, są udokumentowane fakturą, w której kwota należności ogółem przekracza 15 tys. zł lub jej równowartość wyrażoną w walucie obcej. Niezależnie od powyższego obowiązku przedsiębiorca ma możliwość dobrowolnego dokonania przelewu w formie MPP – dodaje ekspertka z NSM LEGAL & TAX.

Jednak część przedsiębiorców nie chce, aby kontrahent dokonał im dobrowolnie zapłaty w MPP. Jak zaznacza Natalia Stoch-Mika, wpływ na taką postawę ma trudniejszy dostęp do środków zgromadzonych na rachunku VAT. Zdaniem ekspertki, przedsiębiorcy częściej decydowaliby się na to rozwiązanie, gdyby skorzystanie z niego umożliwiało np. szybszy termin otrzymania zwrotu podatku na zwykły rachunek przedsiębiorcy.

– Czynnikiem, który powoduje, że przedsiębiorcy chcą z niego korzystać, jest bezpieczeństwo w zakresie prawa do odliczenia VAT-u naliczonego z faktur opłaconych poprzez split payment. W praktyce zakwestionowanie przez organy podatkowe prawa do odliczenia w przypadku skorzystania z tego mechanizmu jest bardzo utrudnione. Z tego powodu m.in. wielu przedsiębiorców wybiera taki sposób rozliczeń choćby w przypadku współpracy z nowymi kontrahentami – stwierdza Przemysław Skorupa.

W ocenie Natalii Stoch-Miki, liczba transakcji i przedsiębiorców korzystających z mechanizmu podzielonej płatności jeszcze minimalnie wzrośnie, jednak nie należy się spodziewać jakiś spektakularnych przyrostów. Oni stwierdzą, że wolą zapłacić w MPP, bo będą w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwo. Podobnego zdania są też inni eksperci. – Można spodziewać się lekkiej tendencji rosnącej, jeżeli chodzi o rozliczenia w split payment. Ale raczej będzie to wzrost organiczny – podsumowuje dyrektor w Dziale Doradztwa Podatkowego w firmie doradczej Deloitte.

Kredyty mikroprzedsiębiorców w maju 2023 r.

W maju 2023 r., w porównaniu do maja 2022 r., banki udzieliły więcej kredytów mikroprzedsiębiorcom zarówno w ujęciu liczbowym (+10,9%), jak i wartościowym (+7,2%).

W ujęciu liczbowym banki przyznały mniej o (-23,5%) kredytów inwestycyjnych oraz o (-2,0%) kredytów w rachunku bieżącym, natomiast więcej kredytów obrotowych (+21,0%). W ujęciu wartościowym ujemną dynamikę odnotowały tylko kredyty inwestycyjne (-23,6%). Natomiast dodatnie dynamiki wystąpiły w kredytach w rachunku bieżącym (+21,9%) oraz w kredytach obrotowych (+3,7%).

W okresie styczeń–maj 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom kredytów o (+8,4%) więcej i na kwotę wyższą o (+4,9%). Nadal spada liczba (-22,2%) i wartość (-24,2%) udzielonych kredytów inwestycyjnych. Wzrosty w aspekcie liczbowym i wartościowym dotyczyły kredytów obrotowych odpowiednio (+10,3%) i (+6,1%) oraz kredytów w rachunku bieżącym (+3,5%) i (+9,7%).

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Majowy odczyt Indeksu Jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 6,39% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on na w miarę bezpiecznym poziomie. Produktowe Indeksy jakości w maju 2023 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 3,01%, kredyty w rachunku bieżącym 4,89% oraz kredyty obrotowe 11,61%. W maju 2023 r. w porównaniu do kwietnia 2023 r. pogorszył się (wzrósł) ogólny Indeks jakości o (+0,40). Również w porównaniu do maja 2022 r., ogólny Indeks pogorszył się (wzrósł) o (+1,70). W okresie 12-miesięcznym pogorszyły się także Indeksy wszystkich trzech rodzajów kredytów. Najwyższe pogorszenie Indeksu wystąpiło w przypadku kredytów obrotowych (+3,29).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według sektorów

Na 13,1 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w maju 2023 r., 6,2 tys. zaciągnęły firmy usługowe (47,6%) i 3,0 tys. handlowe (23,3%). Łącznie 70,9% udzielonych w maju br. kredytów przypada na te dwa sektory. Z całkowitej kwoty 1,806 mld zł, banki udzieliły 667 mln zł (36,9%) kredytów firmom z sektora usług oraz 481 mln zł (26,6%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów stanowi 63,5% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom. W maju 2023 r. najwyższy wzrost r/r liczby udzielonych kredytów dotyczył finansowania usług (+11,6%) oraz budownictwa (+11,6%).

W ujęciu wartościowym dodatnia dynamika dotyczyła trzech sektorów, kredytów dla firm budowlanych (+15,0%), handlowych (+9,0%) oraz usługowych (+6,2%). Spadki dotyczyły kredytów udzielonych firmom produkcyjnym (-6,8%).

W okresie styczeń–maj 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r. dodatnie dynamiki w ujęciu liczbowym dotyczyły kredytów udzielonych firmom ze wszystkich czterech sektorów. Najwyższy wzrost dotyczył firm usługowych (+9,8%) oraz budowlanych (+9,6%). W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów na kwotę o (+10,8%) wyższą firmom budowlanym, a firmom produkcyjnym o (+5,0%) wyższą.

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w maju 2023 r. spłacane były kredyty przez firmy usługowe – wartość Indeksu wyniosła 6,61%, handlowe (6,47%) i budowlane (pogorszenie m/m aż o 1,12 do 6,47%). Najlepszy (najniższy) odczyt w maju br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora produkcyjnego i wyniósł 5,87%. W porównaniu do maja 2022 r. Indeks pogorszył się (wzrósł) we wszystkich branżach. Najbardziej w produkcji (+2,35) oraz handlu (+1,78).

Zmiany w radzie nadzorczej EKIPA Holding S.A.

Akcjonariusze spółki podczas Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia zdecydowali o powołaniu Kamila Gemry w skład Rady Nadzorczej. Wcześniej swoją rezygnację z uczestniczenia w radzie złożył January Ciszewski.

28 czerwca odbyło się Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy EKIPA Holding S.A. Jednym z jego punktów były zmiany w Radzie Nadzorczej. Są one wynikiem złożenia rezygnacji przez Januarego Ciszewskiego, który w radzie zasiadał od listopada 2022 roku. January Ciszewski jest prezesem JR Holding ASI S.A., czyli jednego z wiodących akcjonariuszy spółki.

– Rozumiemy decyzję Januarego Ciszewskiego, który ma masę innych obowiązków. Cały zespół spółki dziękuje za ten czas współpracy w radzie nadzorczej. Jednocześnie nie jest to koniec naszej współpracy z Januarym i JR Holding ASI. Nadal będziemy dbać wspólnie o rozwój spółki. Tak jak wspominam od wielu miesięcy skupiamy się na rozbudowie zespołu spółki, jego wzmocnieniu i profesjonalizacji. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się zaprosić do naszej rady nadzorczej osobę z dużym doświadczeniem giełdowym oraz cenioną na SGH – skomentował Łukasz Wojtyca – Prezes Zarządu EKIPA Holding S.A.

Powołany w skład Rady Nadzorczej Kamil Gemra jest doktorem nauk ekonomicznych z kilkunastoletnim doświadczeniem na rynku kapitałowym. Pracuje w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Został zwycięzcą studenckiego konkursu inspiracja roku 2022 oraz Inspiracja roku 2023. W swojej karierze doradzał w zakresie relacji inwestorskich wielu spółkom. Obecnie jest też członkiem kilku innych rad nadzorczych i niezależnym konsultantem z zakresu rynku kapitałowego.

– Jestem przekonany, że dr Kamil Gemra sprawdzi się w nowej roli. EKIPA pozyskała członka Rady Nadzorczej z dużym doświadczeniem i z pewnością wykorzysta pozytywnie jego profesjonalizm. EKIPA nadal należy do kluczowych spółek w portfelu JR HOLDING i wierzymy w jej dalsze powodzenie – powiedział January Ciszewski – Inwestor i Prezes Zarządu JR HOLDING ASI S.A.

Inflacja spada, ale nie ma się co cieszyć. Presja inflacyjna pozostaje silna

Dlaczego to właśnie polska inflacja jest szczególnie niebezpieczna? Bo oddziaływanie podwyżek stóp procentowych obniżają rządowe transfery i jako konsumenci akceptujemy duże wzrosty cen.

Konsumpcja w II kw. była na minusie. Przeciętna dynamika realnej sprzedaży detalicznej obniżyła się do -7,1% r/r w okresie kwiecień-maj. W II kw. br. dynamika konsumpcji nadal będzie utrzymywała się poniżej zera.

Nominalna dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw w Polsce zwiększyła się w maju do 12,2% r/r wobec 12,1% w kwietniu, natomiast majowa inflacja była niższa i wyniosła 13,0% r/r., nadal jest jednak bardzo wysoka. W ujęciu realnym, a więc po skorygowaniu o zmiany cen, wynagrodzenia w firmach zatrudniających ponad 9 osób zmniejszyły się w maju o 0,7% r/r wobec spadku o 2,2% w kwietniu.

Pomimo bieżącego osłabienia popytu konsumpcyjnego, nastroje konsumentów dotyczące przyszłości są jednak coraz lepsze. Wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej GUS od kilku miesięcy pozostaje w trendzie wzrostowym, w czerwcu osiągnął najwyższą wartość od października 2021 r. Prawdopodobnie czekamy już na obniżki stóp procentowych, spodziewając się, że do obniżek dojdzie już w tym roku. Optymizm wśród konsumentów, powinien przełożyć się na wzrost realnej konsumpcji w II półroczu 2023 r.

– Wzrost cen spowolnił, a spowolni jeszcze bardziej w kolejnych miesiącach, i to może tworzyć iluzję, że problem inflacji został wyeliminowany – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Do mniejszej dynamiki wzrostu cen przyczyniły się bardzo przyczyny zewnętrzne. Cena ropy przed rokiem wynosiła 120-130 USD za baryłkę, a jednocześnie kurs dolara wobec złotego jest najniższy od dwóch lat. Ceny gazu w Europie są już znacznie niższe niż po wybuchu wojny w Ukrainie. Te czynniki bardzo wpływają na najnowsze odczyty inflacji rok do roku, ze względu na efekt bazy statystycznej. Pomimo tak sprzyjających cen światowych w maju mieliśmy aż 13% inflację.

– W polską inflacje trzeba zaglądać głębiej, patrząc na tzw. kategorie dyskrecjonalne, które odzwierciedlają na ile konsumenci akceptują wyższe ceny na przykład w hotelach, restauracjach czy w rozrywce, bo to nie są rzeczy pierwszej potrzeby – wyjaśnia ekspert XTB. – To w tych kategoriach wzrost jest już nieco mniejszy, ale na początku roku był olbrzymi. Konsumenci akceptują wzrosty o 1% miesiąc do miesiąca. W USA czy w strefie euro ta presja inflacyjna jest istotnie mniejsza, a więc są to kraje, którym bliżej do rozwiązania problemu inflacji.

Mamy problemy z inflacją, bo sprzyja jej rządowa polityka transferów, a przykładem wakacje kredytowe wprowadzone bez limitu dochodów. Takie transfery osłabiają wpływ podwyżek stóp procentowych na zwalczanie inflacji.

Może okazać się, że inflacja wprawdzie spadnie poniżej 10%, ale na długo pozostanie nadal bardzo wysoka i bardzo trudno będzie sprowadzić ja do celu inflacyjnego NBP 2,5% (+/- 1%), a to właśnie taka inflacja byłaby pożądana, dobra dla polskiej gospodarki.

– W Polsce warunki do utrzymania wysokiej presji cenowej są bardziej sprzyjające niż na Zachodzie – komentuje P.Kwiecień z XTB. – Na ten moment projekcja inflacyjna NBP nie uzasadnia obniżek stóp procentowych, nie pokazuje bowiem perspektyw dojścia do celu inflacyjnego w sposób trwały, a więc nie uzasadnia narracji o obniżkach stóp.

Przedsiębiorcy o tunelu w Świnoujściu. Wiekopomna szansa dla tego miasta i dla Pomorza Zachodniego

Tunel będzie otwarty w piątek. Świnoujście może dołączyć do europejskiej czołówki kurortów nadmorskich.

– Będziemy jak Chorwacja, Bułgaria czy Albania. Wierzę, że Świnoujście ma potencjał, by przyciągnąć europejskich turystów. Ostatni „spowalniacz” rozwoju tej miejscowości znika w piątek. Pomorze Zachodnie dzięki tunelowi w Świnoujściu pozbywa się problemu, który blokował rozwój najpiękniejszego i najnowocześniejszego nadmorskiego kurortu w regionie – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Tunel otwarty w piątek. Turystyka w Świnoujściu szykuje się na rozkwit

Otwarcie tunelu w Świnoujściu nastąpi w piątek o godzinie 12:00. Po oficjalnych przemowach i części prezentacyjnej, pierwsi kierowcy przejadą przeprawą około wieczora. To idealne rozpoczęcie sezonu wakacyjnego w kurorcie, który już teraz znajduje się na topie miejscowości nadmorskich w Polsce. Teraz otwierają się przed nim zupełnie nowe perspektywy.

– To moment, gdy Świnoujście jako nowoczesny, atrakcyjny turystycznie i bardzo rozwojowy kurort ma szansę dołączyć do turystycznej ekstraklasy w skali europejskiej. Nie mamy już żadnego powodu, by twierdzić, że turyści z całej Europy nie będą chcieli tu przyjeżdżać. Szerokie plaże, atrakcyjna oferta hotelowa, atrakcje turystyczne i nareszcie komunikacja, która ułatwi międzynarodową promocję Świnoujścia. Jestem przekonana, że to milowy krok w rozwoju zachodniopomorskiej turystyki – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Wielkie gratulacje dla prezydenta Janusza Żmurkiewicza. Jego konsekwencja przyniosła ten sukces – mówi prezes Mojsiuk.

– Jest to wiekopomna sprawa dla Świnoujścia i naszych przedsiębiorców. Na tunel czekaliśmy dziesięciolecia. Część turystów jednodniowych i city-breakowych omijała nasze miasto ze względu na prom. Wycieczki szkolne czy grupy zorganizowane omijały Świnoujście, bo oczekiwanie na prom zajmowało ogrom czasu szczególnie w sezonie letnim. Wyobraźmy sobie: turysta jedzie kilka godzin autem, a potem drugie tyle czeka w korku, by dostać się do miasta – mówi Piotr Kośmider, prezes oddziału Północnej Izby Gospodarczej w Świnoujściu.

Przedsiębiorcy uważają, że dla Świnoujścia otwarcie tunelu to niepowtarzalna szansa na gospodarczy sukces. Zyska na tym przede wszystkim turystyka, ale eksperci zwracają uwagę, że atrakcyjność inwestycyjna całego regionu się zwiększy. – Turyści z Niemiec nie będą zamykać się tylko na Świnoujście, ale bez konieczności stania w korkach na prom chętniej będą odwiedzać inne miejscowości regionu, w tym oczywiście Szczecin – dodaje Hanna Mojsiuk.

Logistyka też patrzy przychylnie na tunel w Świnoujściu

Czy poza turystyką inne aspekty życia gospodarczego regionu zyskają na tym, że w Świnoujściu powstał tunel? Eksperci nie mają wątpliwości, że tak. Świnoujście od lat buduje swoją gospodarkę na dwóch nogach: turystyka i przemysł. Sektor portowy również zyska na tym, że tunel powstał.

– To zyski bardziej pośrednie niż bezpośrednie, bo oczywiście głównym beneficjentem jest turystyka i usługi. Prawda jest jednak taka, że zainteresowanie inwestorów z sektora TSL jest możliwe, gdy mogą oni bez problemu dotrzeć do miasta w którym będą inwestować. Teraz będzie to możliwe – mówi prezes Grupy CSL Laura Hołowacz.

– Tunel daje temu miastu dostępność. Nie można przyciągnąć turystów, inwestorów, nowych mieszkańców bez odpowiedniego zaplecza infrastrukturalnego. Widzimy, że sektor TSL również liczy na to, że tunel poprawi komunikację i sprawi, że dostęp do portów, terminali czy firm przemysłowych będzie łatwiejszy. Sektor TSL i branża transportowa patrzy na inwestycję bardzo przychylnie – mówi Laura Hołowacz, prezes Grupy CSL.

Pierwsi kierowcy przejadą tunelem w piątek wieczorem. Inwestycja jest warta ponad 770 milionów złotych.

DSV uruchamia magazyn baterii litowo-jonowych w Polsce

DSV – Global Transport and Logistics ukończyło inwestycję w województwie pomorskim. W Gdańsku powstała przestrzeń magazynowa dostosowana do przechowywania baterii litowo-jonowych. To pierwszy tego rodzaju projekt operatora na terenie Polski. Bazą pod inwestycję był istniejący już obiekt DSV, który został do tego celu odpowiednio zmodernizowany.

W ramach kolejnej inwestycji DSV na Pomorzu, w magazynie o powierzchni 20 000 m2 będą składowane baterie litowo-jonowe. W tym celu modyfikacji został poddany istniejący już obiekt DSV w Gdańsku, który posiada właściwe parametry m.in. w zakresie gęstości ogniowej. Inwestycja objęła także zmiany w obszarze systemów bezpieczeństwa.

– Inwestycja ta była dla nas sporym wyzwaniem. Udoskonalilismy istniejące już powierzchnie magazynowe w taki sposób, aby zminimalizować wszelkie zagrożenia. Kluczowe jest bowiem bezpieczeństwo budynku, a co za tym idzie, pracujących w nim ludzi i jego otoczenia. – mówi Wojciech Cipiur, Prezes Zarządu DSV SolutionsWiązało się to z odpowiednim zaplanowaniem systemów przeciwpożarowych czy modyfikacjami obejmującymi system regałowy. Rozszerzyliśmy obowiązujące w tym obszarze regulacje, uzupełniając je własnymi procedurami, które stworzyliśmy dzięki analizom naszych ekspertów. Jako Grupa DSV mamy ogromne doświadczenie, zarówno jeśli chodzi
o składowanie, transport, jak i procedury postępowania w sytuacjach awaryjnych.

Ważnym elementem tego projektu było odpowiednie przeszkolenie pracowników, którzy pracują w magazynie baterii litowo – jonowych. Przeszli oni m.in. kursy z zakresu obsługi materiałów niebezpiecznych i ADR, oparte na autorskiej, międzynarodowej platformie szkoleniowej DSV.

Prawodawstwo dotyczące przewozu i magazynowania baterii litowo – jonowych, zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym, pozostawia pole do interpretacji. Pamiętajmy, że przepisy te nie były tworzone z myślą o najnowszych generacjach baterii, które mają zostać wykorzystane m.in. w przemyśle. Wolumeny tego typu ładunków będą w najbliższych latach stale i szybko rosły. Potrzebujemy odpowiedniej legislacji i precyzyjnych wytycznych w tym obszarze. DSV doskonale wie, jak mierzyć się z tego typu wyzwaniami, ale warto byłoby wesprzeć innych uczestników rynku w tym obszarze. Stawką jest przede wszystkim bezpieczeństwo pracowników i lokalnych społeczności, mogących mieć jakąkolwiek styczność z tego typu ładunkami. – przekonuje Piotr Kulik, Business Development Manager, DSV Solutions.

Eksperci DSV zwracają uwagę na rosnącą dynamikę w rozwoju elektromobilności i szerszej transformacji energetycznej, które pociągną za sobą rozwój infrastruktury magazynowej, dostosowanej do przechowywania baterii litowo-jonowych, które wykorzystywane są w przemyśle. Według prognoz Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych już w 2030 r. liczba nowo rejestrowanych samochodów z napędem wyłącznie elektrycznym osiągnie w Polsce poziom 170 tysięcy, a więc 10-krotnie wyższy niż miało to miejsce w 2022 roku.

Nasz magazyn baterii litowo – jonowych jest jednym z pierwszych w Polsce, ale powstanie kolejnych obiektów tego typu jest tylko kwestią czasu. Legislator powinien jak najszybciej przyjrzeć się temu obszarowi. Nie jest to odosobniony przypadek, kiedy postęp technologiczny wymusza rozwój prawodawstwa. Wymaga tego dalszy dynamiczny rozwoju elektromobilności, Zielonej Transformacji, dla których ważnym elementem będą magazyny takie jak nasz. – podsumowuje Wojciech Cipiur, Prezes Zarządu DSV Solutions.

Jerzy Rozłucki nowym członkiem Rady Nadzorczej MCI Capital

Jerzy Rozłucki, finansista z ponad 20-letnim doświadczeniem, dołączył do Rady Nadzorczej MCI Capital ASI SA.

Jest on ekspertem w zakresie finansowania dłużnego, inwestycji kapitałowych i restrukturyzacji finansowej. Odpowiedzialny za utworzenie w 2011 roku zespołu Private Debt /Direct Lending w Grupie PZU. Zarządzał ekspozycjami Grupy PZU o łącznej wartości ok. 7 mld PLN w dług korporacyjny oraz inwestycjami w globalne fundusze private debt/venture capital /fund of funds jako limited partner.

– Bardzo cieszę się, że będę miał możliwość współpracować z Jerzym Rozłuckim, którego kluczowe kompetencje to m.in. inwestycje dłużne i kapitałowe oraz znakomite relacje z prywatnymi i publicznymi uczestnikami rynków finansowych, w tym z podmiotami finansującymi i inwestującymi na rynku private equity – mówi Tomasz Czechowicz, partner zarządzający i główny akcjonariusz MCI.

W swojej karierze Jerzy Rozłucki pracował także w banku Pekao SA jako menedżer ds. transakcji w Departamencie Finansowania Strukturalnego, zajmując się m.in. finansowaniami konsorcjalnymi oraz restrukturyzacją finansową. Wcześniej był dyrektorem inwestycyjnym w Supernova Capital. Karierę zawodową rozpoczynał jako analityk w zespole inwestycji kapitałowych BRE Banku (obecnie mBank).

Jerzy Rozłucki jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej oraz uzyskał tytuł Chartered Financial Analyst w 2006 r.

Obroty i odwiedzalność centrów handlowych w kwietniu 2023 r.

  • W kwietniu 2023 r. obroty najemców w centrach handlowych były o 9% wyższe niż w kwietniu 2022 r. • Obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. W największych galeriach (powyżej 60 tys. mkw. GLA) obroty wzrosły o 9,4%. Duże obiekty (40-60 tys. mkw. GLA) notowały wzrosty o 8,6%, średnie (20-40 tys. mkw. GLA) o 7,1%, a najmniejsze (5-20 tys. mkw. GLA) o 12%.
  • Wzrost obrotów najemców w kwietniu, w wybranych kategoriach, wyniósł: usługi 30%, gastronomia 17,8% oraz moda 10,2%.

Obroty najemców prowadzących działalność w centrach handlowych w kwietniu 2023 r. wzrosły o 9%, w porównaniu do kwietnia 2022 r., a odwiedzalność była o 2,6% wyższa od tej sprzed roku. Z danych GUS wynika natomiast, że w kwietniu sprzedaż detaliczna w cenach bieżących była o 3,4% wyższa od tej z kwietnia 2022 r.– mówi Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Kwiecień jest pierwszym miesiącem w 2023 r., gdy wyniki można porównać do analogicznego miesiąca z 2022 r., bez korekt wynikających z ograniczeń pandemicznych w centrach handlowych. Takie ograniczenia obowiązywały jeszcze w pierwszym kwartale 2022 r. i dotyczyły limitów osób w sklepach i restauracjach (do marca 2022 r.) oraz obowiązku noszenia maseczek (do kwietnia 2022 r.). Ich zniesienie skutkowało wzrostem obrotów w kwietniu 2022 r. o 13,4% w stosunku do kwietnia 2019 r.

W podziale na kategorie, najlepsze wyniki w kwietniu, ze wzrostem o 30%, osiągnęły usługi. Duży wpływ na obroty w tej kategorii miały biura podróży, notujące wysokie wzrosty w związku z zakupem „wycieczek na majówkę” oraz rezerwacjami wyjazdów na wakacje. W gastronomii obroty najemców wzrosły w kwietniu 2023 r. o 17,8% w porównaniu do kwietnia 2022 r. Wydatki netto na 1 m2 GLA były tu najwyższe od początku 2023 r., na co wpływ miała m.in. pogoda skłaniająca klientów do częstszych spotkań w kawiarniach, barach i restauracjach. Z kolei w segmencie moda (wzrost o 10,2% w stosunku do kwietnia 2022 r.) widać wpływ zakupów garderoby na sezon wiosenno-letni oraz preferencję dla zakupów stacjonarnych. W kwietniu udział sprzedaży przez internet w grupie „tekstylia, odzież, obuwie” zmniejszył się z 23% do 20%.

Współczynnik konwersji dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, w kwietniu 2023 r. wzrósł o 6,3% w stosunku do kwietnia 2022 r.

Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, w kwietniu 2023 r. była o 2,6% wyższa niż rok wcześniej.

Czy sektor TSL powinien bać się ESG?

ESG fundamentalnie zmieni sposób, w jaki operatorzy TSL będą funkcjonować i konkurować na rynku. Te firmy, które nie zmienią się dobrowolnie, będę wykluczane z przetargów, bo zagrozi to realizacji zrównoważonych celów ich potencjalnych kontrahentów. Jednocześnie współodpowiedzialność za powodzenie strategii ESG wzrośnie, a w opinii ekspertów ignorowanie wyzwań ESG nie może być już akceptowane w zarządach firm chcących nie tylko minimalizować ryzyko w łańcuchu dostaw, ale także budować odporność operacyjną własnych organizacji.

Do 30 czerwca br. Komisja Europejska (KE) zobowiązała się przyjąć pierwszy zestaw standardów raportowania wynikający z dyrektywy o sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju (CSRD). Dopiero 7 lipca mają się jednak zakończyć konsultacje publiczne dotyczące nowego schematu, opracowanego pierwotnie przez Europejską Grupę Doradczą ds. Sprawozdawczości Finansowej (EFRAG). Docelowo ma on ujednolicić i zastąpić szereg wykorzystywanych do tej pory systemów m.in. popularny w sektorze TSL standard GRI (Global Reporting Initiative). W dyrektywie CSRD jasno zaznaczono, że żadne istniejące standardy ani ramy nie zaspokajają potrzeb Unii w tym zakresie. Prace nad przepisami wciąż trwają, bo w ostatniej chwili KE zaproponowała kilka ważnych zamian, m.in. wymóg badania istotności i okresy przejściowe, jednak z całą pewnością wiadomo, że konsekwencje nowych przepisów będą dotyczyć nie tylko firm TSL objętych obowiązkowym raportowaniem, ale również całego ekosystemu gospodarczego, obejmującego transport, magazynowanie oraz usługi towarzyszące.

Kto i kiedy będzie raportował?

Na początku, do posługiwania się nowym wzornikiem będą zobligowane tzw. jednostki zainteresowania publicznego, w tym spółki giełdowe, objęte do tej pory wymogami NFRD (Non-Financial Reporting Directive), tj. dyrektywy, która okazała się mało skuteczna i dotyczyła kilkuset podmiotów zatrudniających powyżej 500. Jednostki takie będą musiały złożyć ujednolicone raporty ESG w 2025 r., czyli za rok finansowy 2024 r. W kolejnych latach zasób przedsiębiorstw objętych sprawozdawczością znacząco się powiększy i już 2026 r. (za 2025 r.) będzie dotyczył wszystkich firm (także tych spoza giełdy), które zatrudniają powyżej 250 osób i spełniają dodatkowe kryteria finansowe. Następnie, raport za 2026 r. będą musiały złożyć wszystkie giełdowe MŚP zatrudniające powyżej 10 pracowników. Do raportowania będą zobowiązane również firmy z państw trzecich prowadzące działalność na terenie Unii.Czy sektor TSL powinien bać się ESG

Warto zaznaczyć, że pokaźny zbiór firm, docelowo obejmujący wszystkie duże przedsiębiorstwa, giełdowe MŚP oraz firmy z państw trzecich spełniające kryteria CSRD, będzie musiał raportować nie tylko o własnej działalności, ale także o wpływie łańcucha wartości powiązanego z organizacją. Obok własnych operacji będą to więc produkty i usługi, stosunki gospodarcze i łańcuchy dostaw, nawet jeśli łańcuchy te przekraczają granice Unii. Mało tego, jeśli takich informacji o dostawcach, podwykonawcach czy odbiorcach nie da się uzyskać, firma będzie musiała zaraportować wysiłki podjęte w tym celu oraz powody niemożności uzyskania potrzebnych informacji, a także plany przedsiębiorstwa prowadzące do zgromadzenia niezbędnych danych w przyszłości.

W praktyce oznacza to, że firmy będą zobligowane do raportowania zarówno w górę, jak i dół łańcucha, co od branży TSL będzie wymagało dodatkowych nakładów pracy i środków finansowych. Jeśli bowiem firma, np. transportowa nie będzie sama zobligowana do złożenia raportu ESG, to z pewnością będzie uczestniczyć w sprawozdaniu kontrahenta, jako dostawca kluczowych usług i wynika to wprost z roli, jaką TSL odgrywa w globalnej gospodarce. Istotność sektora, zwłaszcza dla światowego handlu oraz jego odziaływanie na obszary ESG w globalnym łańcuchu wartości i dostaw są współcześnie niemożliwe do pominięcia. Poza tym, aktywności związane z transportem i magazynowaniem należą do trzeciego zakresu emisji generowanych przez przedsiębiorstwa.

– Wpływ operacji transportowych, dystrybucyjnych i magazynowych już niedługo stanie się wymogiem sprawozdawczym w obszarze zmian klimatycznych (ESRS E1), będącego częścią raportu ESG poświęconego środowisku. Dyrektywa CSRD nakazuje, aby firmy gromadziły dane i informowały o emisjach brutto gazów cieplarnianych powstającym w wyniku ich operacji, nawet jeśli źródła tych emisji wynikają z funkcjonowania i są pod kontrolą innych przedsiębiorstw. Są to tzw. emisje pośrednie, na które firma może wpływać, ale których bezpośrednio nie wytwarza. W tej kategorii znajduje się także np. gospodarowanie odpadami czy recykling opakowań i produktów. Istota wyzwania związana w tym zagadnieniem wynika z faktu, że jest to największe źródło emisji dla większości firm, a jednocześnie najtrudniejszy obszar do precyzyjnego określenia. Dodatkowo niewiele firm prowadzi monitoring i zlicza emisje tego zakresu, co generuje dalsze komplikacje. Firmy sektora TSL już teraz muszą zdać sobie sprawę z powagi konsekwencji, jakie wynikną z bagatelizowania lub odkładania obowiązków związanych z ESG. Mowa nie o tych operatorach, których obejmuje dyrektywa, ale o firmach, które nie spełniają kryteriów ESRS. Istnieje bowiem prawdopodobieństwo bliskie pewności, że w którymś momencie wciągu 3-4 najbliższych lat ich kontrahent zgłosi się z prośbą o dostarczenie wiarygodnych informacji o emisjach wygenerowanych w roku poprzednim. Będzie to nie lada zaskoczenie i rozczarowanie, jeśli okaże się dostawca usług transportowych lub magazynowych takich danych nie posiada, ponieważ nie widział potrzeby ich gromadzenia lub nie wiedział, jak to robić. Sami prowadzimy szeroką kampanię informacyjną i nawiązujemy współpracę z partnerami w obszarze zrównoważonego rozwoju, m.in. po to, aby zniwelować ryzyko zrealizowania się takiego scenariusza. Chcemy nawet, aby do 2025 r. 75% naszych magazynów było zaangażowanych w projekty środowiskowe ze swoimi klientami. Z zaniepokojeniem obserwujemy jednak fakt, że dla wielu firm na rynku ESG to wciąż nowość – mówi Agata Głąbińska, CSR Manager w spółce ID Logistics, oferującej kompleksowe rozwiązania magazynowe i transportowe oraz zarządzanie łańcuchem dostaw w 17 krajach.Czy sektor TSL powinien bać się ESG 2

Osobny standard dla transportu

To jednak nie wszystkie wiadomości dla sektora, ponieważ Komisja Europejska wyda także sektorowe zestawy standardów sprawozdawczości, określając w nich informacje uzupełniające, które firmy powinny ujawniać w odniesieniu do ESG oraz dane specyficzne dla wybranych sektorów. W ramach priorytetowego pakietu sprawozdań sektorowych, nad którymi pracuje właśnie EFRAG, znalazły się m.in. wydobycie ropy i gazu, górnictwo, rolnictwo, produkcja energii oraz absolutnie kluczowy dla europejskiej gospodarki transport drogowy. Obecnie status prac nad standardem raportowania dla transportu drogowego znajduje się na etapie walidacji szkicu wypracowanego przez ekspertów technicznych (EFRAG SR TEG) i Radę ds. Zrównoważonego Rozwoju EFRAG SRB. Kolejnym krokiem będzie zatwierdzenie i przekazanie go do konsultacji publicznych. Następnie, po zakończeniu kilku dodatkowych etapów dokument trafi do Komisji Europejskiej. W odniesieniu do TSL, w przyszłości pojawią się również wytyczne dla całej sekcji H klasyfikacji NACE, a więc także dla magazynowania, lotnictwa, żeglugi morskiej i śródlądowej, kolei, usług kurierskich itd.

Biorąc pod uwagę wcale nie tak odległy termin włączania europejskich przedsiębiorstw w skonsolidowany mechanizm sprawozdawczy należy zaznaczyć, że stopnień przygotowania firmy sektora TSL do raportowania zrównoważonego rozwoju wymaga jeszcze sporo pracy, a zaledwie kilka lat temu zainteresowanie tym tematem było marginalne. Poza podmiotami, które dobrowolnie przygotowywały raporty ESG, niewiele organizacji chciało zaakceptować fakt, że ignorowanie kwestii zrównoważonego rozwoju może wpłynąć na ich konkurencyjność, a w skrajnych przypadkach nawet zadecydować o współpracy z partnerami. Kontrahenci i zleceniodawcy w obawie przed sabotowaniem ich własnych raportów ESG, ratingów czy celów CSR będą eliminować z łańcucha wartości, np. najbardziej emisyjne ogniwa, które nie wykazują intencji zamian lub po prostu nie mają takiej możliwości.

Decyzja o wykluczeniu wcale nie będzie taka trudna

Potwierdza to m.in. badanie międzynarodowej grupy bankowej Standard Chartered, które wskazuje, że 78% ponadnarodowych korporacji wykluczy ze swoich łańcuchów tych dostawców, którzy zagrażają ich planom ograniczania śladu węglowego. Może to być nawet 35% obecnych dostawców różnego typu produktów lub usług. Z przeprowadzonych analiz wynika bowiem, że łańcuchy dostaw odpowiadają za średnio 73% całkowitych emisji tych organizacji, a dla 67% z nich uporanie się z emisjami zewnętrznymi będzie pierwszym krokiem ich własnej transformacji. Dopiero w następnych etapach korporacje zamierzają zająć się własnymi emisjami.

Dlaczego to ważne dla branży TSL? Otóż według agencji ratingowych firmy sektora transportowego i logistycznego znajdują się grupie wysokiego ryzyka, jeśli chodzi o ESG, m.in. ze względu na bardzo wysoką emisyjność. To z kolei przekłada się na potencjalne straty, które tylko na rynkach wchodzących mogą osiągnąć 1,6 bln dolarów.

Korporacje z jednej strony nie będą miały skrupułów w eliminowaniu opornych firm, z drugiej aż 45% z nich jest w stanie płacić o średnio 7% więcej za produkty i usługi oferowane przez dostawców o neutralnej emisji węglowej. Mało tego, chcą im nawet pomagać w osiągnięciu neutralności emisyjnej. Aż 47% deklaruje korzystniejszy status takich przedsiębiorstw, a 46% chce inwestować w technologie na ich rzecz. Wciąż jednak na pierwszym miejscu pozostanie ich własny interes, tym bardziej, że uzależnienie korporacyjnych wyników ESG od partnerów jest bardzo wysokie i wciąż rośnie.

Współzależność ESG będzie się powiększać

Wskazuje na to analiza z 2023 r. przeprowadzona przez Assent w USA i Europie wśród 152 managerów reprezentujących m.in. produkcję sprzętu przemysłowego, automotive, elektronikę i lotnictwo. Według 18% respondentów zależność od dostawców i partnerów w kwestii osiągania celów ESG jest ekstremalna, a 29% wskazuje pewną współzależność. Zaledwie 5% deklaruje, że nie jest w ogóle zależna od partnerów i dostawców, a 33% twierdzi, że ich wpływ jest neutralny. W nadchodzącym roku zależność ta ma się jednak zwiększać, a 14% badanych twierdzi, że w sposób znaczący, kolejne 45%, że lekko wzrośnie, a 36%, że pozostanie bez zmian, co wciąż jest zależnością na wysokim poziomie. Tylko 5% uważa, że relacja straci na znaczeniu, z czego zaledwie 1% uważa, że znacząco.

Tak jak w przypadku badania Standard Chartered, także i tu widać, że firmy pokładają umiarkowaną wiarę w partnerów i dostawców odnośnie ich zdolności do wsparcia wyznaczonych celów zrównoważonego rozwoju. Absolutnie pewna takich zdolności jest grupa zaledwie 5% badanych. Nieco więcej, bo 20% jest tylko umiarkowanie pewna takiego wsparcia, a 49% wyraża neutralne stanowisko. Pozostała grupa nie pokłada zbytniej wiary we wsparcie, z czego 4% w ogóle w nie wierzy taką pomoc.

Podobnie jest z wiarą w jakość i dokładność danych dostarczanych przez poszczególne ogniwa łańcucha dostaw. Zaledwie 5% badanych jest ich całkowicie pewna, 26% tylko trochę. Neutralne podejście w tym aspekcie wyraża aż 48% firm, a odpowiednio 16% i 5% raczej nie wierzy lub w ogóle.

Jak poważnie duże firmy będą traktować ESG?

Jeszcze do niedawna ESG nie znajdowało się w centrum uwagi przedsiębiorstw. Według analiz PwC z 2021 r. aż 41% członków rad nadzorczych nie widziało związku pomiędzy raportowaniem niefinansowym a strategią biznesową. Aż 50% spółek uważało, że raportowanie niefinansowe jest obowiązkiem compliance, a tylko 43% widziało w ESG okazję do zaprezentowania swojej strategii w zakresie zrównoważonego rozwoju i jej wpływu na długoterminowe budowanie wartości firmy. Ponadto 25% członków rad nadzorczych wskazywało, że zarząd w ogóle nie zajmuje się kwestiami ESG, a 33% deklarowało, że jest on o nich informowany. Co więcej, za przygotowanie informacji niefinansowej najczęściej odpowiadał dział komunikacji 36%. Tylko 23% spółek powierzało to działom controllingu i finansów, a 36% oddało raport pod ocenę zewnętrznych audytów. W 2021 r. miażdżąca była także ocena jakości publikowanych przez spółki giełdowe oświadczeń i sprawozdań niefinansowych.  Inwestorzy wskazywali albo na niską (43%), albo na średnią jakość (48%) i zaledwie 3% oceniało je wysoko.

Inaczej widzieli to specjaliści od ryzyka

Kwestia ESG różniła się jednak znacząco z perspektywy oceny ryzyka. Wskazują na to analizy Interos, firmy zajmującej się odpornością operacyjną łańcuchów dostaw. W badaniu przeprowadzonym na grupie 900 managerów ds. zakupów i łańcuchów dostaw w przedsiębiorstwach zatrudniających globalnie co najmniej tysiąc pracowników i z przychodami powyżej 1 mld dolarów organizacja wylicza, że ESG znajduje się wąskiej grupie czynników ryzyka, które wywarły szkodliwe skutki dla organizacji w ciągu dwóch ostatnich lat. Szkodliwe skutki zdefiniowano przy tym jako utracone dochody, czas, zmarnowane zasoby, powielony wysiłek oraz stracone szanse. Na tak zdefiniowane konsekwencje powiązane z ESG wskazało 41% managerów. Inne czynniki, które wyrządziły szkody to m.in. cyberprzestępczość (52%), ryzyka finansowe (50%), regulacyjne (40%), geopolityczne (38%) oraz operacyjce (37%). Aż 83% organizacji doświadczyło szkód powiązanych z tymi obszarami, a ich średnia wartość sięgała 184 mln dolarów rocznie. Interos podkreśla przy tym, że ignorowanie wyzwań ESG w całym łańcuchu dostaw nie może być już akceptowane w zarządach chcących nie tylko minimalizować ryzyka, ale także budować odporność własnych organizacji.

Polityka ESG awansowała już do grona elementów strategicznych, decydujących o powodzeniu firmy na rynku. Nie ma przy tym większego znaczenia czy firmy uważają ten warunek za sprawiedliwy, ponieważ struktura nowoczesnych gospodarek zmienia się na naszych oczach i prowadzi właśnie w kierunku zrównoważonego rozwoju. Widać to m.in. w możliwościach i warunkach finansowania, które są uzależnione od wskaźników środowiskowych, społecznych czy zarządczych. Wszystkie duże instytucje finansowe oferują dziś produkty w jakiś sposób związane z wynikami ESG. Ten trend widoczny jest także Polsce. ESG nie powinno być jednak napędzane ani korzyścią finansową, ani obowiązkiem regulacyjnym, ale poczuciem odpowiedzialności społecznej i klimatycznej. Dopiero na dalszych miejscach pod uwagę powinny być brane inne, choć wciąż ważne pochodne zrównoważonych działań – dodaje Agata Głąbińska z ID Logistics.

2 dojmujące motywy napędzające ESG w 3PL

Zeszłoroczna analiza Analytiqa, HFW i Panattoni przeprowadzona w 12 europejskich krajach na 100 podmiotach z sektorów 3PL (58%), produkcyjnego (25%) i detalicznego (17%) wskazała, że w branży 3PL zaciera się różnica pomiędzy wymogiem regulacyjnym a troską o środowisko, jeśli chodzi o najistotniejsze czynniki napędzające aktywność w obszarze ESG. W skali istotności od 1 do 10 sprostanie wymogom legislacyjnym uzyskało wynik 8,3, a pozytywny wpływ na środowisko 8,2. Na podium priorytetów, ale wyraźnie niżej, znalazła się również poprawa reputacji firmy oraz zaspokojenie nieformalnych oczekiwań klientów, dostawców lub usługodawców (po 7,9).

Cele ESG w 3PL są częścią przetargów, znacznie rzadziej umów

Kwestia, która budzi szczególnie duże obawy i kontrowersje w sektorze TSL oraz wymaga dalszej współpracy i wysiłku zaangażowanych stron to egzekwowanie zobowiązań ESG przy zawieraniu umów. O ile w przypadku 64% firm 3PL wymogi dotyczące zrównoważonego rozwoju są elementem zapytań ofertowych w przetargach, np. z podwykonawcami, to ostatecznie zaledwie 19% wpisuje je do aktualnych umów jako zobowiązanie.  Nieco więcej, bo 39% firm uwzględnia je jedynie jako cele aspiracyjne. Bardzo dużo przedsiębiorstw w ogóle nie umieszcza ich w końcowej umowie. Odsetek ten sięga 42%.

Jeśli jednak kontraktor, np. podwykonawca znajdzie się grupie 19% podmiotów z celem ESG wpisanym jako zobowiązanie, to za jego niezrealizowanie przedsiębiorstwa 3PL zastrzegają sobie prawo do rozwiązania umowy (49%) lub nakładania kar finansowych (43%), a nawet wykluczenia go z przyszłych przetargów (60%).

Logistycy dobrze identyfikują wyzwania i wyznaczają priorytety

Nie ulega wątpliwości, że ESG będzie zagadnieniem trudnym i wielowątkowym, ale wydaje się, że sektor 3PL poprawienie dostrzega obszary w łańcuchu dostaw, gdzie konieczne są największe usprawnienia w kontekście zrównoważanego rozwoju. Według 17% respondentów jest to krajowy transport drogowy, następnie przewozy międzynarodowe (14%) oraz fracht lotniczy (11%). W dalszej kolejności także ekspresowe usługi kurierskie i na ostatniej mili oraz procesy wytwórcze i zakupowe (po 10%). Najmniej usprawnień wymagają z kolei fracht morski (6%), intermodal (5%) oraz transport kolejowy (3%). Widać wyraźnie, że hierarchia przyszłych priorytetów ma związek z intensywnością węglową i ogólnym oddziaływaniem na środowisko.

Dla 87% firm 3PL kluczowym obszarem działania w tym zakresie będzie ograniczenie emisji w ciągu najbliższych 5 lat, następnie oszczędność energii w magazynach (80%) i optymalizacja zużycia paliwa istniejącej floty (76%). W dalszej kolejności inicjatywy szkoleniowe dotyczące zrównoważonego rozwoju dla pracowników i recykling (po 58%). Na odleglejszych miejscach są z kolei rozwój floty zasilanej alternatywnymi źródłami energii oraz infrastruktura ładowania pojazdów elektrycznych (po 55%).

Środowisko najważniejszym celem

Znaczenie ochrony klimatu wyłania się także z deklaracji operatorów logistycznych, producentów i detalistów przebadanych przez Reuters Events i JLL w końcówce 2022 r. i na początku bieżącego roku. Z analizy wynika, że najważniejszymi inicjatywami w obszarze zrównoważonego rozwoju realizowanymi w 2023 r. będą ograniczenie zużycia energii (63,3%) i zwiększenie udziału energii odnawialnej 43,3%. Kolejne 36,7% chce zoptymalizować ślad węglowy w produkcji, a 36,7% ulepszyć rozwiązania związane z pakowaniem. Gospodarka obiegu zamkniętego będzie celem dla 30% przedsiębiorstw.

Swoje odrębne cele mają także poszczególne rodzaje operacji. Dla przykładu transport chce zoptymalizować lub rekonfigurować siatki połączeń, co ma niwelować obciążenia środowiskowe (67,7%). W dalszej kolejności znajdzie się nacisk na transport intermodalny (46,6%) i przejście na samochody elektryczne. Z kolei magazynowanie zamierza otwierać nowe lokalizacje, co ma pozwolić na optymalizację łańcucha dostaw (51%). Planowane są także remonty istniejących lokalizacji, aby spełniały one wymogi zrównoważonych standardów i ograniczały zużycie energii (44,8%).

Bieżący rok ma być także świadkiem poprawy wydajności dostaw na ostatniej mili (51,1%), automatyzacji procesów (43,3%), poprawy kontroli jakości dostaw (42,2%) i zwiększenia przepływu ładunków przez obiekty (20%).

Weryfikacja założeń z rzeczywistością prowadzi do jeszcze większego wysiłku

Wszystkie zapowiedzi i plany związane z zamiarami sektora TSL w obszarze zrównoważonego rozwoju brzmią niezwykle inspirująco. Praktyka pokazuje jednak, że wiele z nich wciąż pozostaje w sferze deklaracji lub pomimo wieloletniego wysiłku nie udało się ich dotąd zrealizować. Mało tego, zrównoważony cel się oddala, zamiast się przybliżać.

Potwierdza to opublikowany niedawnego raport International Transport Forum (ITF) – międzynarodowej organizacji działającej w ramach OECD. Z analizy ITF wynika m.in., że lądowy transport towarowy analizowany w okresie pomiędzy 2010 a 2021 r. wykazuje szczątkowe oznaki transformacji w kierunku bardziej zrównoważonych modeli transportu w zrzeszonych krajach. Transport ten wzrósł o 15% tkm w Europie, jednak tylko niektóre kraje zauważalnie zwiększyły udział przewozów kolejowych kosztem transportu drogowego. Było to m.in. Słowenia (+7%), Włochy (+5%), a o kilka procent udział kolei zwiększyła także Francja, Niemcy i Węgry. Natomiast np. Serbia zwiększyła udział transportu drogowego kosztem kolei o 40%, Litwa o 21%, a Mołdawia o 13%.Pozostałe kraje zwiększyły udział przewozów drogowych o średnio 4%.

Wśród tych krajów jest także Polska

Ogólna diagnoza postawiana przez ITF jest taka, że zwrot w stronę kolei nie zmaterializował się, mimo iż intensywność węglowa przewozów kolejowych jest blisko dziesięciokrotnie niższa niż transportu drogowego. To jednak nie koniec złych wieści od ITF. Z wyliczeń zawartych w ITF Transport Outlook 2023 wynika, że przy zachowaniu obecnie obowiązujących ambicji, uwzględniających wszelkie aktualnie przyjęte rozwiązania legislacyjne i prognozy popytowe, emisje pochodzące z przewozu frachtu wzrosną o 28% do 2050 r. Tendencja ta będzie widoczna zarówno w przewozach krajowych, międzynarodowych, jaki i w dostawach miejskich, gdzie wzrost emisji sięgnie aż 37%.

Długofalowy brak efektów stanowi poważne wyzwanie dla całej branży TSL i wymaga realnego, odważnego działania, a nie tylko raportowania o założonych celach. Samo raportowanie ma bowiem charakter informacyjny, a nie sprawczy. Niewiele przyniesie w związku z tym wyznaczenie nowych, ambitnych celów, jeśli nie będą one odpowiednio finansowane i realizowane. Póki co, inwestycje niezbędne do wypełnienia obietnic w obszarze zrównoważonych łańcuchów dostaw są niewystarczające.

Zagadnienie to stało się nawet przedmiotem analiz Centrum Transportu i Logistyki przy Massachusetts Institute of Technology (MIT). Centrum zbadało, jak 2 187 przedstawicieli przedsiębiorstw z całego świata, odpowiedzialnych m.in. za logistykę, dostawy, zakupy, magazynowanie, transport lub planowanie, ocenia cele ich własnych firm, wyznaczonych w obszarze zrównoważonego łańcucha dostaw w relacji do nakładów finansowych, niezbędnych do realizacji owych celów. Okazało się, że w żadnym z 10 ocenianych obszarów wpływu środowiskowego lub społecznego, nakłady finansowe nigdy nie były w stanie zrealizować postawionych wcześniej celów. Dokładnie taki sam wynik uzyskano w 2021, 2020 i 2019 r., co MIT uznał za dość przewidywalne i jednocześnie rozczarowujące.

Dlaczego realizowanie celów ESG powinno być ważne dla TSL?

Zagrożenie, zarówno w kontekście rosnących emisji, jak i niespełnionych deklaracji ma dwojaki charakter. Z jednaj strony zwiększa się negatywny wpływ sektora na środowisko, co już samo w sobie jest wystarczającym argumentem do wdrożenia bardziej zdecydowanej strategii. Z drugiej natomiast, niepodjęcie realnych i skutecznych działań przez wszystkich uczestników rynku stanowi czynnik sabotujący wysiłki tych przedsiębiorstw, które dostrzegają niebezpieczeństwo i chcą prowadzić biznes zgodny z filozofią zrównoważonego rozwoju, przeznaczając na ten cel znaczne środki finansowe.

Bez najmniejszych wątpliwości ESG staje się elementem konkurencyjności, o ile jednak w dość łatwy sposób będzie można ocenić odziaływanie firm zobligowanych do złożenia raportu zgodnego z ESRS, to znacznie trudniej będzie potwierdzić działania u podmiotów pominiętych w nowych przepisach. W przeciwieństwie do organizacji objętych dyrektywą CSRD, nie będą one poddane niezależnemu audytowi. Jednostką mającą wgląd w zrównoważone działania będzie najczęściej partner, ale jak wskazują analizy Analytiqa, HFW i Panattoni, zapisy dotyczące ESG są wymogiem w umowach z podwykonawcami jedynie u 19% firm sektora 3PL. Nieco lepiej wygląda to w u firm produkcyjnych i detalistów, gdzie 37% uwzględnia cele ESG jako zobowiązanie w kontrakcie. To jednak wciąż nawet nie połowa firm.

Istnieje w związku z tym uzasadnione ryzyko, że takie niekontrolowane podmioty dla utrzymania własnej pozycji rynkowej będą deklarowały „zielone i zrównoważone” inicjatywy, ale w istocie będą to działanie fasadowe. To w prosty sposób doprowadzi do tzw. geenwashingu, zjawiska powszechnego w całej gospodarce, nie tylko w sektorze TSL.

Greenwashing na celowniku UE

Greenwashing, czyli pseudoekologiczny marketing, stanowi tak poważne zagrożenie dla europejskiej gospodarki, że na forum UE trwają już prace, które mają chronić przed praktykami handlowymi uniemożliwiającymi zrównoważone decyzje biznesowe i zakupowe. Dotyczy to m.in. niewiarygodnych i nieprzejrzystych praktyk stosowania oznakowań dotyczących zrównoważonego rozwoju, ale także twierdzeń odnoszących się do ekologiczności czy „zielonych” systemów certyfikacji. Unia chce również ograniczyć formułowanie ekologicznych twierdzeń, które nie są poddane niezależnemu systemowi monitorowania. Dla przykładu, w toku badań nad Dyrektywą ws. oświadczeń środowiskowych (Green Claims Directive), Komisja Europejska przeprowadziła badanie, które wykazało, że ponad 53% wydawanych oświadczeń jest niejasnych, wprowadzających w błąd lub bezpodstawnych. Całkowicie nieuzasadnionych jest z kolei 40% oświadczeń środowiskowych.

Między innymi takie praktyki były powodem rezygnacji z dyrektywy NFRD, którą zastępuje bieżąca legislacja. Wiele formatów i systemów raportowania oraz zawartych w nich różnych danych uniemożliwiało ich porównanie. Pomijano także istotne dane wymagane przy ocenie kluczowych parametrów funkcjonowania i oddziaływania przedsiębiorstw. Przepisy w takim kształcie po prostu nie sprostały konfrontacji z rzeczywistością.

Dla jasności, na tym etapie nie wiadomo jeszcze czy nowa odsłona regulacji ESG spełni swoje zadanie. Jest jeszcze za wcześnie, aby to ocenić. Obecne prace mają jednak zwiększyć prawdopodobieństwo, że wzrośnie liczba podmiotów gospodarczych będących w stanie uzyskać i uwzględnić wiarygodne informacje w procesie podejmowania decyzji, m.in. o inwestycjach, finansowaniu, zakupach czy wyborze i współpracy z dostawcami. Jedno jest natomiast pewne. Kluczowym wyzwaniem będzie kompleksowość rozwiązań i pełne oraz realne zaangażowanie całego ekosystemu skupionego wokół sektora TSL, ponieważ ze względu potencjał oddziaływania branży na otoczenie, ciąży na nim szczególna odpowiedzialność. Brak postępów zrodzi z kolei daleko idące konsekwencje, zarówno dla środowiska, jak i całych społeczeństw.

Krzysztof Oflakowski

Grupa VRG wypłaci akcjonariuszom 46,9 mln zł. Akcjonariusze VRG S.A. zdecydowali o wypłacie dywidendy za 2022 rok w wysokości 0,20 zł na

Obradujące dziś w Krakowie Zwyczajne Walne Zgromadzenie VRG S.A. zdecydowało o przeznaczeniu 46,9 mln zł z zysku netto, osiągniętego przez spółkę w 2022 roku, na dywidendę. Decyzja była zgodna z wnioskiem Zarządu spółki przedłożonym Akcjonariuszom. Na każdą akcję przypadnie wypłata w wysokości 0,20 zł.

Decyzja walnego zgromadzenia dotycząca wypłaty dywidendy jest zgodna z uchwałą przyjętą przez zarząd VRG S.A. w dniu 20 maja 2022 r., polityką dywidendową spółki oraz założeniami strategii rozwoju Grupy na lata 2023 – 2025. Stopa dywidendy brutto z zysku za 2022 rok wyniesie ok. 6% (w porównaniu do ok. 5% za 2021 rok). Dzień dywidendy tj. dzień ustalenia listy akcjonariuszy uprawnionych do dywidendy za 2022 rok to 20.09.2023. Termin wypłaty dywidendy to 15.12.2023.

– Cieszymy się, że akcjonariusze przychylili się do wypłaty dywidendy w modelu, który rekomendował Zarząd. Ustalony poziom dywidendy pozwala nam skutecznie zrealizować dwa strategiczne cele: rozwijać i budować skalę biznesu VRG w zgodzie ze strategią rozwoju Grupy VRG na lata 2023 – 2025, korzystając ze środków własnych spółki, przy jednoczesnym dzieleniu się częścią wypracowanego zysku z akcjonariuszami – mówi Janusz Płocica, prezes zarządu VRG.

Decyzja o wypłacie dywidendy stanowi realizację założeń przyjętej przez zarząd VRG S.A. w dniu 18 maja 2022 roku polityki dywidendowej spółki. Zakłada ona coroczne rekomendowanie wypłaty w przedziale 20-70 proc. skonsolidowanego zysku netto przy założeniu, że wskaźnik dług netto/EBITDA na koniec roku obrotowego wyniesie mniej niż 2,5. Każdorazowo przed przedstawieniem rekomendacji walnemu zgromadzeniu, zarząd bierze pod uwagę sytuację finansową Grupy, potrzeby inwestycyjne, sytuację płynnościową, perspektywy rozwoju w danej sytuacji rynkowej i makroekonomicznej, plany akwizycyjne oraz kowenanty bankowe.

Ostatnia wypłata dywidendy przez VRG S.A. (dawniej Vistula Group S.A.), w wysokości 0,17 zł na akcję, miała miejsce w 29 lipca 2022 roku.

Jednakowa stawka diety dla kierowców międzynarodowych. Ile po zmianach wyniesie kwota wolna od pobytu za granicą?

Szykują się zmiany w kwotach wolnych od podatku dla kierowców pracujących w transporcie międzynarodowym. Oprócz standardowej kwoty wolnej wynikającej ze skali podatkowej, czyli 30 000 zł rocznie, kierowcy mogą uwzględnić w podstawie wyliczenia podatku dodatkowe kwoty związane z dietą za każdy dzień pobytu za granicą. Stawka możliwa do odliczenia wynosiła dotychczas 30 proc. wartości diety w danym kraju. Wprowadzane zmiany zrównują tę kwotę do 20 euro, niezależnie od kraju, w którym przebywa kierowca.

Obecnie stawki diety, od których można odliczyć kwotę wolną, różnią się w konkretnych państwach. Planowane są zmiany mające wprowadzić jedną stawkę dla wszystkich krajów. Przykładowo: jeśli kierowca przebywał w Niemczech, gdzie dieta wynosi 49 euro, to 30 proc. tej wartości, czyli kwota wolna, wynosi 14,70 euro za każdy dzień pobytu w tym kraju. W Czechach kwota diety wynosi 41 euro, a we Francji 50 euro. Aktualnie 30 proc. tych kwot to dla Czech 12,30 euro, a dla Francji 15 euro.

Nie wszyscy zyskają na zmianie

Planowane zmiany zrównują kwotę diety do 20 euro, niezależnie od państwa, w którym kierowca się znajduje. Oznacza to, że dla niektórych państw, jak choćby Czechy i Niemcy, kwota wolna wzrośnie. Są jednak państwa, w których kwota wolna po wyliczeniu 30 proc. wynosi więcej niż 20 euro i w tych krajach po zmianach ta kwota zmaleje – podkreśla Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Na przykład, w Izraelu dieta za całą dobę wynosi 70 euro, a 30 proc. tej wartości to 21 euro. Natomiast dla kierowców podróżujących do Szwajcarii, gdzie dieta za cały dzień wynosi 88 franków szwajcarskich, przeliczając tę kwotę na euro i po wyliczeniu 30 proc., otrzymamy ponad 27 euro za każdy dzień pobytu. Proponowane obecnie zmiany oznaczają zmniejszenie kwoty wolnej m.in. dla tych dwóch państw. – Warto zastanowić się, czy ustalona kwota wolna w wysokości 20 euro nie jest zbyt niska i czy nie powinna zostać podniesiona, co najmniej do 27 euro, aby pracownicy nie byli stratni w porównaniu do obecnego systemu obliczania kwoty wolnej – wskazuje Piotr Juszczyk.

Kolejna zmiana dotyczy kwoty wolnej od składek ZUS dla osób osiągających przychód większy od przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. W przypadku pobytu za granicą kwota wolna od składek ZUS wynosiłaby 60 euro za każdy dzień pobytu. Warto również rozważyć podniesienie wartości kwoty wolnej od podatku dochodowego.

Ukłon w stronę księgowych i osób na zleceniach

Wprowadzone zmiany będą ułatwieniem przede wszystkim dla księgowych, którzy nie będą musieli weryfikować kwoty diety w różnych państwach. Nowe przepisy sprawią również, że z kwoty wolnej będzie mogło skorzystać więcej osób. Dotychczasowe zasady dotyczyły tylko kierowców międzynarodowych na umowach o pracę, a teraz skorzystają z nich także osoby na umowach zlecenie – tłumaczy Piotr Juszczyk.

Z pewnością wprowadzone zmiany ułatwią obliczenia podatkowe, jednakże sama wartość kwoty budzi wątpliwości, ponieważ w niektórych przypadkach kierowcy międzynarodowi stracą.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

FertigHy nowym graczem na europejskim rynku niskoemisyjnych nawozów

FertigHy wykorzysta zielony wodór w celu dekarbonizacji europejskiego sektora nawozów rolniczych. Spółka powstała jako konsorcjum z udziałem m.in. EIT InnoEnergy, RIC Energy, MAIRE, Siemens Financial Services, InVivo i HEINEKEN. Budowa pierwszego zakładu produkcyjnego o mocy ponad 1 mln ton metrycznych nawozów azotowych rocznie planowana jest w 2025 roku.

FertigHy – spółka założona przez EIT InnoEnergy, RIC Energy, MAIRE, Siemens Financial Services, InVivo i HEINEKEN – rozpoczyna pionierską transformację europejskiego sektora nawozowego. Celem FertigHy jest produkcja przystępnych cenowo i niskoemisyjnych nawozów dla europejskich rolników. To odpowiedź na europejskie i globalne wyzwania w obszarze bezpieczeństwa żywnościowego, związane m.in. z przerwanymi łańcuchami dostaw i zakłóceniami w dostawach gazu ziemnego.

FertigHy planuje realizację szeroko zakrojonych, niskoemisyjnych inwestycji nawozowych. Pierwszy zakład produkcyjny powstanie w Hiszpanii, a następne – w oparciu o podobny projekt – będą inicjowane w kolejnych europejskich krajach. Zakład będzie produkował rocznie ponad milion ton metrycznych niskoemisyjnych nawozów azotowych wyłącznie w oparciu o energię pochodzącą z odnawialnych źródeł i zielony wodór. Rozpoczęcie budowy zakładu planowane jest w 2025 roku. Na stanowisko prezesa FertigHy został powołany José Antonio de las Heras, który ma ponad 25 lat doświadczenia na menedżerskich stanowiskach w obszarze zielonego wodoru, odnawialnych źródeł energii i gazu ziemnego.

Rolnictwo odpowiada za 13 proc. emisji gazów cieplarnianych w UE. Europejscy rolnicy stosują rocznie ponad 11 mln ton nawozów azotowych (w przeliczeniu na składniki odżywcze). W ubiegłym roku Komisja Europejska określiła ten sektor jako krytyczny i  zapowiedziała wsparcie w rozwoju niskoemisyjnych nawozów. FertigHy będzie inwestować w celu dalszej dekarbonizacji europejskiego rolnictwa i całej gospodarki.

– Europa stoi przed historycznym zadaniem, jakim jest dekarbonizacja i odzyskanie pozycji w produkcji nawozów. Liczne wyzwania, przed jakimi stoimy w 2023 roku, sprawiają, że musimy tworzyć bardziej ekologiczny i samowystarczalny przemysł. Działalność FertigHy pozwoli nam stawić czoło przerwanym łańcuchom dostaw, wspierać rodzimą produkcję i zapewnić bezpieczeństwo dostaw poprzez przyśpieszenie dekarbonizacji całego łańcucha dostaw w rolnictwie – podkreśla José Antonio de las Heras, prezes FertigHy.

Rozpoczęcie działalności przez FertigHy ma związek z reakcją Komisji Europejskiej na amerykańską ustawę o zmniejszeniu inflacji (Inflation Reduction Act – IRA). Działając w Europie, FertigHy będzie odpowiadać na wyzwania stojące przed UE i dążyć do uzyskania pozycji lidera w sektorze niskoemisyjnych nawozów. Celem FertigHy jest rozszerzenie działalności na całą Europę i redukcja emisji nawet o 2 mln ton CO2 w przeliczeniu na jeden zakład rocznie.

– Cele, jakie chce osiągnąć FertigHy, są zgodne z założeniami pakietu Fit for 55, REPowerEU i Europejskim Zielonym Ładem. To pokazuje, że Europa jest zdolna do budowy konkurencyjnego, zeroemisyjnego przemysłu. Ta inwestycja, realizowana we współpracy z EGHAC, jest kolejnym wyrazem zaangażowania EIT InnoEnergy w rozwój kluczowych dla naszej przyszłości branż – dodaje Jacob Ruiter, dyrektor zarządzający European Green Hydrogen Acceleration Center.

FertigHy zostało założone przez inwestorów działających w różnych łańcuchach wartości. Pomysłodawcą spółki jest EIT InnoEnergy, będący siłą napędową w obszarze zrównoważonej energii. Działając na rzecz rozwoju FertigHy, EIT InnoEnergy będzie ściśle współpracować z European Green Hydrogen Acceleration Center (EGHAC), które wykorzysta swoje doświadczenie w budowie innowacyjnych firm przemysłowych. RIC Energy, wiodący deweloper elektrowni odnawialnych, wniesie do spółki swoją wiedzę na temat sektora fotowoltaiki i rynku energii. MAIRE wniesie swoje unikatowe doświadczenie w rozwoju projektów, jako dostawca technologii i wykonawca instalacji amoniaku i nawozów sztucznych. Siemens Financial Services, który jest udziałowcem EIT InnoEnergy od 2021 roku, dołącza do konsorcjum, aby wnieść swoje doświadczenie w finansowaniu wielkoskalowych projektów przemysłowych ukierunkowanych na zrównoważony rozwój i ułatwić dostosowanie do całego ekosystemu Grupy Siemens, oferując rozwiązania obejmujące cyfryzację zakładów, automatyzację i elektryfikację. InViVo będzie oferować skup i dystrybucję nawozów do 300 tys. rolników reprezentujących ponad 200 spółdzielni. HEINEKEN, największy europejski browar, ma na celu osiągnięcie zeroemisyjności w całym łańcuchu wartości. Realizacja tego celu wiąże się z popytem na nawozy niskoemisyjne i pozwoli zmniejszyć ślad węglowy produkcji jęczmienia i innych upraw. HEINEKEN testuje różne rozwiązania związane z dekarbonizacją na dużą skalę. To jedna z wielu inicjatyw zrównoważonego rolnictwa, której będzie pilotować.

Rosnące koszty życia paradoksalnie przyspieszają wdrożenie koncepcji zrównoważonego rozwoju

Wciąż uważamy, że zrównoważone produkty i usługi są zbyt drogie, ale mniejsza siła nabywcza złotego sprawia, że Polacy de facto realizują rozwiązania ESG wybierając wyłącznie te, które przysparzają im oszczędności. 92 proc. osób stara się nie marnować jedzenia i oszczędza wodę, 86 proc. poddaje produkty recyclingowi lub wykorzystuje je ponownie, 84 proc. chce ograniczyć emisję zanieczyszczeń, a 78 proc. respondentów raczej naprawia sprzęty domowego użytku niż wymienia je na nowe – wynika z polskiej edycji badania EY Future Consumer Index 2023.

Badanie EY Future Consumer Index 2023 pokazuje, że kwestie zrównoważonego rozwoju – w znaczącym stopniu – coraz częściej znajdują zastosowanie w polskich domach. Bez mała jedna trzecia (30 proc.) respondentów nie pije już wody butelkowanej i choć 23 proc. ograniczyło spożycie mięsa oraz produktów mlecznych to 29 proc. deklaruje, że nigdy nie planuje całkowitej rezygnacji ze spożywania tego typu jedzenia. Z kolei 24 proc. nie kupuje paczkowanej żywności, a 38 proc. zaprzestało zamawiania do domu artykułów, które są dostępne w sklepach. Aż 91 proc. ankietowanych podczas robienia zakupów korzysta natomiast z własnych toreb jednorazowego użytku, niemal tyle samo (93 proc.) stara się oszczędzać wodę i nie marnować jedzenia (92 proc.), niewiele mniej (84 proc.) chce ograniczyć emisję zanieczyszczeń, a 86 proc. poddaje produkty recyclingowi lub wykorzystuje je ponownie. Z kolei 78 proc. stara się raczej naprawiać sprzęty domowego użytku niż wymieniać je na nowe.

esg

Paradoksalnie ogromny wzrost zainteresowania kwestiami związanymi ze zrównoważonym rozwojem został wymuszony w dużej mierze przez oszczędności spowodowane rosnącymi od dawna cenami niemal wszystkich produktów i usług. Tegoroczne badanie najdobitniej ze wszystkich w jego historii obrazuje, że gros konsumentów z jednej strony deklaruje, że dbałość o środowisko naturalne jest ich priorytetem, z drugiej jednak w znikomym stopniu przekłada się to na ich zachowania zakupowe w praktyce. Ludzie niezmiennie nie chcą po prostu płacić więcej za produkty przyjazne środowisku chyba, że wiąże się to z możliwością zaoszczędzenia wydawanych przez nich pieniędzy – mówi Jarosław Wajer, Partner EY Polska, Lider Działu Energetyki w regionie CESA.

Deklaracje odmienne niż rzeczywistość

Z cyklicznego badania EY wynika, że nie tylko w czasach spowolnienia gospodarczego cena jest kluczowym kryterium zakupu, a względy środowiskowe i etyczne w momencie decyzji zakupowej schodzą na dalszy plan. Ponad połowa respondentów (60 proc) jest skłonna – co prawda – zapłacić więcej za produkt, jeśli został on wytworzony w bardziej zrównoważony sposób, ale 47 proc. tylko czasami podejmuje decyzje o zakupie w oparciu o wpływ produktu lub usługi na środowisko naturalne. Niewiele mniej (44 proc.) – z kolei – czyni tak z powodu znanych im etycznych zachowań producentów lub usługodawców.

Zdecydowana większość (82 proc.) respondentów uważa, że zakupy realizowane zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju kosztują zbyt wiele, a 65 proc. zniechęca to do nabywania tego typu produktów lub usług. 80 proc. przyznaje wprost, że podejmuje działania na rzecz środowiska głównie, gdy pozwalają im one zaoszczędzić pieniądze. Aż 86 proc. deklaruje z kolei, że w przyszłości zwróci większą uwagę na stosunek jakości do ceny. W tym samym jednak czasie, aż 83 proc. ankietowanych chce zwracać większą uwagę na wpływ społeczny tego co konsumuje, a 68 proc. utrzymuje, że zrównoważone zakupy i zachowanie to główna zasada, którą kierują się w codziennym życiu. Podobny dysonans powstaje, gdy weźmiemy pod uwagę czynniki zniechęcające konsumentów do zakupu produktów zgodnych z zasadami zrównoważonego rozwoju. Są nimi głównie niska jakość i wysoka cena. Tak wskazuje odpowiednio po 65 proc. respondentów.

esg

Kwestie zrównoważonego rozwoju obejmują też sposób w jaki się przemieszczamy. Prawie połowa uczestników badania (45 proc.) zrezygnowała z krótkich podróży samochodami, a 18 proc. z nich zadeklarowało, że zamierza tak uczynić w najbliższych trzech latach podczas, gdy co dziesiąty ma to w planach w dłuższej perspektywie czasu. 13 proc. ankietowanych w ogóle nie zamierza nigdy podejmować takiego działania. Tylko 6 proc. respondentów zastąpiło tradycyjny samochód pojazdem napędzanym energią odnawialną, ale prawie połowa (47 proc.) chce tak zrobić w następnych latach. Z kolei 16 proc. nie ma w ogóle takich planów.

Ewolucja następująca w podejściu klientów do kupowania produktów i usług powoduje, że przedsiębiorcy poddawani są konsumenckiej presji związanej z koniecznością dostosowania się do nowych trendów poprzez zmianę swoich strategii i modeli biznesowych. Z badania EY wynika, że 86 proc. nabywców oczekuje, że firmy będą liderem zmian zapewnianiającym zrównoważoną przyszłość. Tyle samo (85 proc.) twierdzi, iż wytwórcy muszą zapewnić, że ich dostawcy spełniają wysokie standardy w zakresie praktyk społecznych i środowiskowych. Jednocześnie jednak, aż 60 proc. wierzy wciąż, że produkty zostałyby zakazane, gdyby ich wpływ był negatywny dla środowiska naturalnego lub funkcjonowania społeczeństwa. 71 proc. respondentów uważa natomiast, że to konsumenci powinni stosować presję na firmy, aby wymóc osiąganie lepszych rezultatów w tym zakresie. Ponad połowa (55 proc.) z nich nie zawsze ufa bowiem – pod tym względem – firmom i konkretnym markom, niewiele mniej (45 proc.) jest zdezorientowana deklaracjami przedsiębiorców na ten temat, a aż 82 proc. potrzebuje więcej informacji, które pomogą dokonywać bardziej zrównoważonych wyborów.

esg

Rosnąca z roku na rok presja konsumencka wywierana na przedsiębiorców w kwestiach związanych z ESG zmusza ich do praktycznej realizacji koncepcji zrównoważonego rozwoju poprzez włączenie jej jako istotnego elementu realizowanej strategii oraz zespolenie z całym procesem decyzyjnym w firmach. Staje się to nieodzowne również dlatego, że w coraz większym stopniu wpływa to na ich zyskowność oraz jest coraz bardziej istotnym elementem wynagradzania pracowników – mówi Jarosław Wajer.

O badaniu
Szósta edycja polskiego badania EY Future Consumer Index 2023 została przeprowadzona w Polsce w marcu 2023 r. na próbie 1 tys. osób w wieku 18-65 lat. Swoim szerokim zasięgiem objęło ono obszar całego kraju oraz wszystkie grupy społeczne. W skali globalnej badanie to uwzględnia opinie 21 tysięcy konsumentów z 27 krajów.

Od 1 lipca zmiany dla pracowników i pracodawców zatrudniających cudzoziemców

1 lipca br. zostanie odwołany stan zagrożenia epidemicznego w Polsce. Konsekwencją prawną tego będą zmiany szeregu regulacji oraz ważności niektórych dokumentów. Dotyczą one zarówno pracowników, jak i pracodawców.

Co się zmieni?

Koniec stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce to już fakt. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 14 czerwca br. w tej sprawie zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw 16 czerwca i weszło w życie z dniem ogłoszenia. Stan epidemii, a potem stan zagrożenia epidemicznego, wprowadzone w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2, wymusiły wiele zmian w działaniu firm – zrewidowanie strategii biznesowych, dostosowanie przepisów regulujących pracę w covidowej rzeczywistości czy przyspieszoną cyfryzację, która obejmuje coraz to nowe obszary naszego życia i pracy. Czy teraz czeka nas kolejna duża zmiana na rynku pracy?

Nie przewiduję, że odwołanie stanu zagrożenia epidemicznego będzie miało wpływ na gospodarkę czy rynek pracy. Natomiast pewne jest, że rynek pracy po zniesieniu zagrożenia epidemicznego nie jest już taki, jak przed pandemią. Pandemia bezpowrotnie zmieniła sposoby pracy i podniosła elastyczność (praca zdalna i hybrydowa ostatnio uprawomocnione przez legislatora w nowelizacji Kodeksu pracy). W wielu zawodach wymusiła podniesienie poziomu kompetencji cyfrowych pracowników, zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym. Transformacja cyfrowa sprawiła, że wiele procesów, które wykonywane były dotąd osobiście przeniosło się do środowiska cyfrowego – cyfrowe podpisywanie umów, cyfrowe systemy pracy czy cyfrowe załatwianie spraw w urzędach, a głoszony od lat postulat redukcji papieru w biurach stał się faktem. – mówi Wojciech Ratajczyk, Wiceprezes Polskiego Forum HR, CEO agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Chociaż odwołanie stanu zagrożenia epidemicznego możemy potraktować jako formalność, bo od wielu miesięcy polska gospodarka funkcjonuje normalnie, to nie obędzie się bez zmian. Przestanie bowiem obowiązywać szereg regulacji wprowadzonych w ramach tzw. tarczy antycovidowej – ustawy z dnia 2 marca 2020 roku o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych czy ustawy z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Chociaż ustawodawca przewidział w wielu kwestiach przepisy przejściowe, które dają czas na przygotowanie się do tych zmian, pracodawcy nie powinni czekać do ostatniej chwili z ich wprowadzeniem.

Legalność pobytu i zatrudnienia cudzoziemców

Krótki termin przejściowy dotyczy zwłaszcza pracodawców zatrudniających cudzoziemców i samych cudzoziemców, których legalność pobytu i zatrudnienia była przedłużona dzięki ustawie covidowej.

Konsekwencją prawną zniesienia stanu zagrożenia epidemicznego będzie utrata ważności dokumentów legalizujących pobyt i pracę cudzoziemców, którzy dotychczas przebywali i pracowali w Polsce na podstawie tzw. ustawy covidowej. Dotyczy to zarówno pracowników z Ukrainy, którzy wjechali do Polski przed 24 lutego 2022 r., jak i pozostałych cudzoziemców spoza UE. Będą mieli tylko 30 dni na przedłużenie swojego legalnego pobytu. Natomiast pracodawcy będą mieli tylko 30 dni na przedłużenie ich pozwoleń na pracę. – zaznacza Daniel Sola, Dyrektor Projektów Międzynarodowych w agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Zdaniem Daniela Soli, w przypadku cudzoziemców przebywających i pracujących dotychczas w Polsce na podstawie oświadczenia o powierzeniu pracy, procedura rejestracji oświadczenia w powiatowym urzędzie pracy zajmuje obecnie około tygodnia. Natomiast w przypadku zezwoleń na pracę, które rozpatrywane są przez urząd wojewódzki, termin rozpatrywania wniosków to 2-3 miesiące. Pracodawcy, którzy nie zadbali o to wcześniej, muszą się liczyć, więc z przerwą w pracy cudzoziemca, bo po upływie 30 dniowego okresu przejściowego, jeszcze przez 1-2 miesiące będą musieli poczekać na wystawienie takiego zezwolenia.

Odwołanie stanu zagrożenia epidemicznego nie zmienia natomiast nic w statusie obywateli Ukrainy, którzy wjechali do Polski po 24 lutego 2022 r. i ich pobyt został uregulowany na podstawie specustawy wojennej.

TABELA – WAŻNOŚĆ DOKUMENTÓW POBYTOWYCH CUDZOZIEMCÓW W POLSCE

Obywatele Ukrainy
  Dokumenty pobytowe skończyły się przed 24 lutego 2022 r. Dokumenty pobytowe kończące się po 24 lutego 2022 r.
Biometria 2023-07-31 – dla cudzoziemca, który skorzystał z warunkowego legalnego pobytu i złożył wniosek o zezwolenie na pobyt w przedłużonym terminie 04.03.2024
Wiza 31.07.2023
Zezwolenie na pobyt
Bez dokumentów n/d
Obywatele krajów trzecich
Biometria 2023-07-31 – dla cudzoziemca, który skorzystał z warunkowego legalnego pobytu i złożył wniosek o zezwolenie na pobyt w przedłużonym terminie
Wiza 31.07.2023
Zezwolenie na pobyt
Dokumenty legalizujące pracę, których ważność skończyła się po 14 marca 2020 r.
Oświadczenie o powierzeniu pracy 31.07.2023
Zezwolenia na pracę
Zezwolenia sezonowe
Zezwolenia na pobyt i pracę
Dokumenty legalizujące pracę na podstawie specustawy o pomocy Obywatelom Ukrainy
Powiadomienie 04.03.2024

Opracowanie – Trenkwalder

Stare/nowe obowiązki

Po odwołaniu stanu zagrożenia epidemicznego, pracownicy będą musieli udać się na badania, także te zaległe. Pracodawcy będą mieli 180 dni na skierowanie pracowników na zaległe badania okresowe i 60 dni na realizację zaległych szkoleń okresowych BHP. Wszystkie wstępne szkolenia BHP będą natomiast musiały być w formie stacjonarnej (nie dotyczy to osób przyjmowanych do pracy zdalnej na stanowiska administracyjno-biurowe).

Kolejne zmiany od 1 lipca br. to m.in.:

  • pracodawcy stracą uprawnienie do jednostronnego wysłania pracownika na zaległy urlop wypoczynkowy w wymiarze do 30 dni
  • rozpocznie swój bieg 14-dniowy termin, po upływie którego rozwiązaniu ulegną umowy wszystkich pracowników, którzy nie odebrali pism przez ostatnie 3 lata – dla pracodawców oznacza to przygotowanie świadectw pracy, zgłoszenie odpowiednich dokumentów do ZUS i wypłata ekwiwalentu za niewykorzystany urlop
  • zwalnianym pracownikom przysługiwać będą wyższe odprawy i odszkodowania – zakończenie stanu zagrożenia epidemicznego usuwa ograniczenia w ich wysokości (do tej pory wynosiły do dziesięciokrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę)
  • pracodawcy będą zobligowani wrócić do wyższej kwoty odpisu na ZFŚS, ustalonego w układach zbiorowych pracy lub regulaminach wynagradzania (o ile została obniżona w okresie stanu zagrożenia epidemicznego, np. z powodu spadku obrotów gospodarczych firmy)

Bio Planet z kolejnymi dobrymi wynikami- informacja prasowa

Bio Planet S.A. kontynuuje dobrą passę. Lider wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce w maju osiągnął sprzedaż na poziomie 21,5 mln złotych, co oznacza wzrost o 34 % w stosunku do maja 2022 roku, kiedy to sprzedaż wynosiła 16,0 mln zł. Zdaniem zarządu dobre wyniki sprzedażowe są konsekwencją zarówno poszerzenia oferty sprzedażowej, wzmocnienia Departamentu Sprzedaży a przede wszystkim konsolidacji rynku. Spółka zapewnia, że posiada potencjał logistyczny i operacyjny do kontynuacji wzrostów w kolejnych miesiącach.

Dobre wyniki sprzedaży w maju są konsekwencją wielu czynników, a za najistotniejszy z nich możemy uznać udaną konsolidację rynku. Przejęcie części aktywów dwóch spółek – NaturaVena oraz Smak Natury, pozwoliło nam na poszerzenie oferty oraz dotarcie do nowych klientów. W maju nasi klienci mogli wybierać spośród 8.000 produktów, czyli około 1.000 więcej niż w maju zeszłego roku. Przygotowując nową ofertę staraliśmy się wziąć pod uwagę zmieniające się trendy i oczekiwania klientów, stąd szeroka gama produktów dedykowanych dla osób stosujących dietę keto. Warto również podkreślić, że nie sprawdziły się pesymistyczne prognozy dotyczące podaży produktów. Pomimo trwającej wojny nie mamy problemu z zaopatrywaniem się w kluczowe produkty” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Bio Planet S.A.

Wzrost sprzedaży jest zgodny z oczekiwaniami spółki i długoterminowymi prognozami w związku z konsolidacją rynku. W ostatnim czasie spółka podjęła działania, które odbiły się również pozytywnym echem. „Wzmocniliśmy Departament Sprzedaży, co umożliwia zapewnienie lepszej obsługi rynku. Obecnie mamy 18 handlowców w terenie w stosunku do 13 handlowców w roku poprzednim. Doskonalimy również współpracę z sieciami handlu nowoczesnego poprzez nowych kierowników ds. kluczowych klientów, co również przekłada się na dobre wyniki ostatnich miesięcy” – mówi Prezes Bio Planet S.A.

Sprzedaż narastająco po 5 miesiącach 2023 roku osiągnęła 111,5 mln złotych i jest wyższa o 25 % w stosunku do sprzedaży po pierwszych 5 miesiącach 2022 roku, która wynosiła 89,0 mln zł. Spółka liczy na kontynuację trendu wzrostowego między innymi dzięki rozwojowi usług dropshippingowych dla sklepów internetowych oraz dalszemu rozwojowi eksportu. „Do grona naszych rynków zagranicznych w ostatnim czasie dołączył Katar, mamy nadzieję na dalszy rozrój eksportu do tego i innych krajów” – podkreśla Sylwester Strużyna.

Bio Planet S.A. jest obecnie liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Działalność spółki koncentruje się na konfekcjonowaniu oraz dystrybucji żywności ekologicznej. W ofercie posiada ok. 8,0 tys. indeksów sprzedażowych obejmujących produkty trwałe oraz produkty świeże. Od 2007 roku produkty Bio Planet S.A. posiadają certyfikat AGRO BIO TEST, który jest podstawą kwalifikowania żywności oferowanej przez Spółkę jako żywności ekologicznej (żywności bio).

W oczekiwaniu na dane inflacyjne

Chociaż trudno nam to sobie wyobrazić, to inflacja powoli przynosi też pozytywne niespodzianki (niestety z dalekiego rejonu). Kolejne dane z Niemiec potwierdzają, że motor napędowy UE funkcjonuje na niskich obrotach. Poranny pozytywny giełdowy sentyment nie znajduje przełożenia na rynek walutowy.

Australijska niespodzianka

W oczekiwaniu na bliższe nam geograficznie dane inflacyjne (w piątek Polska i strefa euro) możemy spojrzeć na drugą stronę globu. Australia zadziwiła dziś analityków i inwestorów. Oczekiwano spadku wskaźnika CPI (w maju wyniósł on 6,8%), ale zasięg tego ruchu był zdecydowanie większy od prognozowanego. Tym samym dynamika cen w czerwcu w ujęciu rocznym wyniosła 5,6%. Stanowi to najniższy rezultat od kwietnia 2022 roku. Tego typu niespodzianka od razu rozpaliła oczekiwania co do wstrzymania przez Bank Rezerwy Australii cyklu podwyżek stóp procentowych (posiedzenie już w przyszłym tygodniu). W tej chwili główna stopa wynosi 4,1%. Możliwa pauza w cyklu monetarnym natychmiastowo osłabiła pozycję dolara australijskiego. Kurs AUD/USD spadł do 0,663, czyli najniższych poziomów od 5 czerwca. Sytuacja ma również swoje przełożenie na parę AUD/PLN, która jest już blisko 2,70 zł. Tym samym kurs dolara australijskiego wybił ostatnie dołki i zszedł do wartości widzianych ostatnio w sierpniu 2020 roku (!).

Bez niespodzianki za Odrą

Kolejne dane zza naszej zachodniej granicy potwierdzają, że motor napędowy UE funkcjonuje (i w nadchodzących miesiącach będzie funkcjonował) na niskich obrotach. Wiemy już, że niemiecka gospodarka znajduje się w technicznej recesji (dwa spadkowe kwartały PKB z rzędu). W piątek wskaźnik wyprzedzający PMI dla przemysłu znalazł się na najniższym poziomie (41 pkt) od trzech lat. Natomiast opublikowany dziś najnowszy indeks zaufania konsumentów GfK wykazał -25,4 pkt. Tym samym po 8 miesiącach odbicia także on wraca do spadków. Coraz wyraźniej widać, że proces wychodzenia z wysokiej inflacji będzie miał swoją gospodarczą cenę. Liczni obserwatorzy wciąż wierzą, że uda się przejść suchą stopą przez ten kryzys. Niewykluczone jednak, że niezbędne będą do tego kalosze.

Niespodzianka z Portugalii?

W środowy poranek handel przebiega w mieszanych nastrojach. Już na azjatyckich giełdach było widać brak przekonania do kierunku. Świetnie poradził sobie tokijski Nikkei, który zamknął się 2% wyżej, ale za to Szanghaj zakończył notowania płasko. Otwarcie na europejskich parkietach wyglądało pozytywnie, wszystkie najważniejszy indeksy idą w górę. Do tego peletonu dołącza Warszawa, gdzie WIG20 po godz. 10 zyskuje 1%. O wiele gorsze humory mają za to inwestorzy na rynku ropy, gdzie cena baryłki Brent nie może odejść od dwutygodniowych dołków przy 72,5$. Brak zdecydowania wyraźnie widać w wielu miejscach FX, na czele z główną parą walutową. Kurs EUR/USD trwa w konsolidacji przy 1.095$. Coraz trudniej wykrzesać pozytywny impuls złotemu. Kurs euro znajduje się blisko 4,45 zł, a kurs dolara nie odchodzi daleko od 4,06 zł. Zmienność mogą dziś jeszcze przynieść bankierzy centralni, którzy spotykają się w portugalskiej Sintrze.

Adam Fuchs – analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Branża hotelarska odrobiła większość pandemicznych strat. Boryka się jednak z rosnącymi kosztami

W 2022 roku o 1,3% r/r wzrosła liczba obiektów hotelowych w największych polskich miastach i głównych rejonach turystycznych. Wynik był też o 5,4% lepszy w porównaniu z przedpandemicznym rokiem 2019, pokazuje coroczny raport Emmerson Evaluation – „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce”. Branża hotelarska zdołała już odrobić większość start z czasów koronawirusa, ale ma nowe wyzwania na horyzoncie – mniejszą liczbę zagranicznych turystów, brak finansowania na rozwój oraz przede wszystkim duże koszty utrzymania, które „zjadają” ich rentowność oraz podwyższają cenę pobytu dla gości.

Ostatnie 3 lata stanowiły wyzwanie dla polskiego rynku hotelarskiego. Na początku 2022 roku obowiązywały jeszcze restrykcje nałożone z uwagi na pandemię Covid-19, niedługo potem wybuchła wojna w Ukrainie i rozpędziła się inflacja. Mimo to rok 2022, w porównaniu z 2021, był lepszy dla polskiego hotelarstwa, a uzyskane wskaźniki w większości analizowanych lokalizacji były zbliżone do tych z przedpandemicznego 2019 roku.

Przez pierwsze miesiące 2022 roku hotele w największych miastach Polski odnotowywały wysokie obłożenie ze względu na wybuch wojny w Ukrainie. Okres wakacyjny również był pracowity dla rynku hotelowego, w związku z dużą liczbą turystów korzystających z urlopu w ojczyźnie. Drugie półrocze minionego roku przyniosło dobre wyniki ze względu na zwiększoną liczbę spotkań biznesowych. Należy jednak pamiętać o wyższych kosztach ponoszonych przez hotelarzy, będących wynikiem wysokiej inflacji, które obniżały ich realne zyski. Nie tylko istniejące obiekty, ale również nowe inwestycje sektora hotelowego doświadczają trudności. Rosnące koszty budowy oraz problemy w pozyskaniu finansowania bankowego sprawiły, że duża liczba projektów pozostaje wstrzymana – wskazuje Robert Korczyński, członek Zarządu Emmerson Evaluation.

Zgodnie z danymi GUS przeanalizowanymi w raporcie Emmerson Evaluation, w lipcu 2022 roku w Polsce funkcjonowało 2 569 obiektów hotelowych, co stanowi wzrost o 1,9% w porównaniu do analogicznego okresu w 2021 roku. W tym czasie największy wzrost liczby hoteli odnotowano w województwie: wielkopolskim (5,4%), łódzkim (4,9%) i w zachodniopomorskim (3,8%). Przyrost w wysokości od 0,8% do 3,6% wystąpił w województwie: lubelskim, dolnośląskim, podlaskim, świętokrzyskim, małopolskim, kujawsko-pomorskim, śląskim i mazowieckim. Spadek liczby hoteli zanotowano w województwach: opolskim (-5,6%), lubuskim (-3,2%), warmińsko-mazurskim (-2,7%) i pomorskim (-0,9%). Na przestrzeni analizowanego roku liczba hoteli nie uległa zmianie w województwie podkarpackim.Branża hotelarska

Rynek odradza się nierównomiernie

W swoim raporcie Emmerson Evaluation dokonuje też szczegółowej analizy rynków hotelarskich w największych polskich miastach i rejonach turystycznych na podstawie danych gromadzony w bazie Evaluer. W tym ujęciu najwyższy wzrost liczby obiektów hotelowych w całym 2022 roku nastąpił w Łodzi (5,6% r/r), Szczecinie (4,2% r/r) i Poznaniu (3,1% r/r). Przybyło ich też w Trójmieście, miejscowościach zaliczanych do grupy pasa górskiego (Zakopane, Karpacz, Beskidy – Wisła, Szczyrk, Ustroń), Wrocławiu i Warszawie (na poziomie między 1-1,7%). W Krakowie, Katowicach oraz miejscowościach z pasa nadmorskiego (Kołobrzeg, Świnoujście, Płw. Helski – Chałupy, Jastarnia, Jurata) liczba hoteli pozostała na niezmienionym poziomie. W stolicy małopolski zaszły zmiany w strukturze podaży – zamknęły się m.in. dwa 3-gwiazdkowe hotele, ale w ich miejsce pojawiły się inne, o wyższym standardzie, w tym dwa 5-gwiazdkowe.

zmiana liczby hoteli

W analizowanych w raporcie głównych rynkach hotelarskich w 2022 roku eksperci Emmerson Evaluation odnotowali wzrost liczby obiektów hotelowych o 1,3% względem 2021 roku i o 5,4% porównując do przedpandemicznego roku 2019. Zestawienie z ostatnim rokiem przed koronawirusem, pokazuje zwiększenie podaży hoteli w minionym roku w: Szczecinie (19%), pasie nadmorskim (13,2%), Warszawie (8,9%), Łodzi (8,6%), Wrocławiu (5,8%), pasie górskim (4,5%), Katowicach (4,3%), Krakowie (3,7%), Trójmieście (3,1%). Branża nie zdołała się jeszcze w pełni odbudować jedynie w Poznaniu (-1,5%).

W gronie najważniejszych lokalizacji dla rynku hotelowego największy stopień wykorzystania pokoi hotelowych w 2022 roku osiągnęły: Warszawa (53,9%), Kraków (46,8%) i Trójmiasto (46,3%). Porównując wielkość obłożenia w 2022 roku do roku 2021, największy wzrost wystąpił w stolicach województwa mazowieckiego (+23,4 p.p), małopolskiego (+17,1 p.p) oraz łódzkiego (+14,1 p.p). Z kolei najniższy odnotowano w Szczecinie (+7,9 p.p.). W zestawieniu 2022 roku z 2019 roku tylko Łódź i Warszawa wygenerowały wzrost. Najdalej od osiągnięcia lepszych wyników był Kraków i Katowice. Uzyskany w minionym roku poziom obłożenia w tych miastach był niższy względem 2019 o odpowiednio 7,1 p.p i 6,5 p.p.

Wojna odstrasza zagranicznych gości

Według danych GUS, przywołanych w raporcie Emmerson Evaluation, w całym 2022 roku z turystycznych obiektów noclegowych skorzystało 34,2 mln turystów. Wynik ten jest wyższy o 54,3%, niż w roku 2021, jednak nadal o 4% niższy niż w roku 2019. W minionym roku udzielono prawie 90 mln noclegów, czyli o 43,2% więcej niż w roku poprzednim i o 3,6% mniej, niż w 2019. W porównaniu z analogicznym okresem w 2021 roku zwiększył się również stopień wykorzystania miejsc noclegowych – z 32,3% do 40,4%. Duży wzrost tych wartości wynika między innymi z faktu, że w roku 2022 pandemiczne obostrzenia dotyczące limitu osób w obiektach hotelowych po pierwszych dwóch miesiącach zostały zniesione. Wpływ na ten wynik miał również wybuch wojny w Ukrainie. Przez pierwsze miesiące konfliktu uchodźcy w dużej mierze nocowali właśnie w hotelach, wskazują autorzy raportu.

Jak podaje GUS, w 2022 roku z hoteli skorzystało 23 780 177 osób. 79,7% tej grupy stanowią turyści z Polski, natomiast 20,3% – z zagranicy. Łącznie liczba gości wzrosła o 65,6% w porównaniu do roku 2021. Liczba osób korzystających z hoteli w zeszłym roku była również wyższa względem 2019 roku (o 1,1%). Wciąż jednak nie odbudował się popyt ze strony zagranicznych turystów. Zestawiając liczbę obywateli innych krajów korzystających z hoteli w 2022 roku do wyników z 2019 roku nadal widoczny jest spadek (-19,8%). Mniejsza liczba turystów zagranicznych wynika z postrzegania Polski jako kraju o zagrożonym bezpieczeństwie ze względu na sąsiedztwo Ukrainy, gdzie toczą się działania wojenne. Liczba ta mogłaby być jeszcze niższa, gdyby nie uchodźcy, którzy w pierwszych miesiącach konfliktu licznie korzystali z hoteli, wskazują autorzy raportu.Wojna odstrasza zagranicznych gości

W hotelach większy ruch, ale niekoniecznie zyski

Sytuację na rynku hotelowym dobrze odzwierciedla też wskaźnik RevPAR szacujący przychód z jednego pokoju. Najwyższą jego wartość w 2022 roku charakteryzowała Warszawę i wyniosła 278 zł. Wynik ten jest wyższy o 84,3% od tego z 2021 roku (151 zł), wskazują eksperci Emmerson Evaluation. Drugie miejsce zajęło Trójmiasto, w którym wskaźnik RevPAR wyniósł 263 zł. Na kolejnych pozycjach uplasował się Kraków z kwotą 177zł, Wrocław z wynikiem 176 zł i Poznań z 161 zł. Najwyższy przyrost wskaźnika RevPAR (o 102,3%) w porównaniu do 2021 roku wypracował Kraków. Nadal był on jednak niższy (o 25,8%) niż przed pandemią. Stolica Małopolski przed pojawieniem się COVID-19 była destynacją najczęściej odwiedzaną przez turystów zagranicznych. Trudności w odbudowywaniu się krakowskiego rynku hotelowego wynikają przede wszystkim z obaw dotyczących odwiedzin tej części Polski, związanych z bliskością pogrążonej w wojnie Ukrainy.

Ruch w 2022 roku generowany był przede wszystkim przez polskich turystów wypoczywających z rodzinami. Pod względem przychodów zeszły rok był najlepszy od wielu lat i spora część hoteli osiągnęła wyższe wyniki niż przed pandemią. Biorąc pod uwagę obłożenie, hotele zamknęły rok 2022 na poziomie zbliżonym do 2019 roku. Popyt na usługi hotelowe nadal jest wysoki, jednak rosnące koszty budowy i niepewne zyski skutecznie blokują hotelarzy przed podejmowaniem decyzji o realizacji nowych obiektów.

Pierwsze miesiące 2023 roku napawają entuzjazmem patrząc zarówno na dane dotyczące obłożenia, jak i średnich przychodów z jednego pokoju. Wzrost cen noclegów nie jest jednak równoznaczny z wyższymi zyskami w branży. Hotele nadal nie osiągnęły marż sprzed pandemii. Podwyżka cen za pobyty jest ściśle związana z rosnącymi kosztami działalności. Wzrosty widoczne są tylko w ujęciu nominalnym. Po uwzględnieniu kosztów i inflacji wyniki nadal są niższe niż te osiągane przed pojawienia się koronawirusa, a więc rentowność branży spada – zauważa ekspert Emmerson Evalaution.

Przed hotelarzami dużo wyzwań

W przyszłość hotelarze patrzą z delikatnym optymizmem. Hotelarstwo oswoiło się już faktem trwania wojny w Ukrainie i zdobyło cenne doświadczenie z zakresu zarządzania w trudnych warunkach. Hotelarze nauczyli się dobrze kontrolować koszty.

W 2023 roku koszt pobytu w hotelach będzie droższy, czego skutkiem będzie skracanie wyjazdów i rezerwowanie ich na ostatnią chwilę. Konieczność podnoszenia cen przez hotelarzy wynika z rosnących wynagrodzeń pracowników oraz kosztów utrzymania obiektu. W związku z tym sukces odniosą tylko ci, którzy trafnie pokierują strukturą przychodów i kosztów. Jak do tej pory hotelarze przenoszą rosnące wydatki na klientów, podwyższając stale ceny pobytów. Nie można spodziewać się jednak, że coraz wyższe koszty noclegów będą stale akceptowalne przez turystów – podkreśla Robert Korczyński.

Jak wskazują autorzy raportu, obecny rok będzie nadal niestabilny dla rynku hotelowego – przede wszystkim przez wysoki poziom inflacji, coraz wyższe koszty utrzymania oraz toczącą się za wschodnią granicą wojnę. Będzie również znacznie mniej otwarć hoteli. Wyraźnie widać wstrzymanie planowania nowych projektów, co może być związane z trudnościami z finansowaniem oraz obawami jakie generują wysokie koszty budowy i zarządzania, a także niestabilna sytuacja gospodarcza. Branża hotelarska nadal wyczekuje na zwiększone możliwości finansowania w bankach.

Raport „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce”:

https://www.emmerson-evaluation.pl/wp-content/uploads/2023/06/raport-rynek-hoteli-oraz-condohoteli-w-polsce-2023.pdf?fid=1055.

Polscy inwestorzy indywidualni bardziej boją się recesji niż inflacji

  • Polscy inwestorzy indywidualni mniej obawiają się inflacji, ale strach przed recesją znacznie wzrósł w ostatnim kwartale
  • Przewidują, że stabilna hossa rozpocznie się w pierwszej połowie 2024 r.
  • Do końca roku będą skupieni na sektorze technologicznym, a najmniej atrakcyjnymi sektorami będą dobra konsumpcyjne i komunikacja

Polscy inwestorzy indywidualni zdecydowanie mniej obawiają się inflacji, ale strach przed recesją znacznie wzrósł w ciągu ostatniego kwartału – wynika z najnowszych danych z kwartalnego badania Puls Inwestora Indywidualnego platformy inwestycyjnej eToro, obejmującego odpowiedzi 10 000 inwestorów indywidualnych z 13 krajów.

Liczby mówią, że w ciągu zaledwie jednego kwartału, odsetek inwestorów uważających inflację za największe ryzyko zewnętrzne spadł z 27 proc. do zaledwie 7 proc. Jest to znacząca zmiana sentymentu i możliwy dowód na to, że na tym etapie, polscy inwestorzy zdążyli przyzwyczaić się do wroga. Co zaskakujące, w ujęciu kwartał do kwartału spadły obawy o wpływ konfliktów międzynarodowych (z 22 proc. do 7 proc.), a także obawy o stan globalnej gospodarki (z 14 proc. do 8 proc.).

Co istotne, odsetek inwestorów obawiających się o stan polskiej gospodarki wzrósł z 8 proc. do aż 36 proc. Może to być spowodowane ogólnym sceptycyzmem wobec polityki NBP i RPP, a także obecną niestabilnością rządu, w tym zbliżającymi się wyborami, co potwierdza, że Polacy bardziej obawiają się recesji niż inflacji.

Komentując dane, Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro, powiedział: Wyraźnie widać, że inwestorzy obecnie najbardziej boją się recesji. I to właśnie osłabienie gospodarcze w Polsce i na świecie może w najwyższym stopniu wpłynąć na ich portfele inwestycyjne w najbliższych miesiącach. Znacznie spadła natomiast obawa dotycząca inflacji, mimo faktu, że ta cały czas utrzymuje się na poziomie 13 proc. Jednak inwestorzy widzą, że od jej spadku nie ma już odwrotu i w ciągu kilku miesięcy osiągnie jednocyfrowy poziom. Coraz bardziej powszednieje nam wojna, która trwa już prawie 1,5 roku, dlatego spada obawa dotycząca międzynarodowego konfliktu.

Większość polskich inwestorów indywidualni postrzega ostatnie wzrosty na rynkach akcji jako falstart, a tylko jeden na dziesięciu (8 proc.) uważa, że weszliśmy w nową hossę. Jednak 23 proc. uważa, że dotrze ona do nas do końca roku, a 24 proc. podejrzewa, że hossa może rozpocząć się wraz z początkiem 2024 roku.

Ustalenia te wynikają z niedawnej dynamiki na rynkach akcji, napędzanej głównie przez zainteresowanie sztuczną inteligencją i ożywienie w szerszym sektorze technologicznym. Pomimo wzrostów, inwestorzy indywidualni są jednak bardziej ostrożni i mniej optymistyczni niż trzy miesiące temu, co może być wynikiem dużej zmienności.

Wskaźniki zaufania Pulsu Inwestora Indywidualnego wskazują, że 74 proc. Polaków nadal czuje się pewnie w kwestii bezpieczeństwa pracy (75 proc. w 1. kwartale 2023 r.), a 70 proc. pozostało optymistycznie nastawionych do swoich inwestycji, w porównaniu do 76 proc. w 1. kwartale 2023 r. Nastroje dotyczące szerszej perspektywy uległy niewielkiej zmianie – odsetek inwestorów czujących się stabilnie w odniesieniu do polskiej gospodarki spadł z 49 proc. w ubiegłym kwartale do 40 proc. obecnie, a 38 proc. czuje się stabilnie w kwestii do gospodarki światowej, w porównaniu do 51 proc. w ostatnim kwartale. Spadek może być spowodowany ograniczonym zaufaniem do FED po ostatnich decyzjach.

Chociaż nastroje spadły, wielu respondentów badania eToro nadal inwestuje na rynkach. Dane pokazują, że 40 proc. respondentów zwiększyło kwotę pieniędzy w swoim portfelu inwestycyjnym, podczas gdy tylko 10 proc. zdecydowało się ją zmniejszyć. Co więcej, w ciągu najbliższych 3 miesięcy 38 proc. planuje zwiększyć kwotę pieniędzy, którą regularnie wpłaca do swojego portfela, podczas gdy tylko 8 proc. zamierza zmniejszyć swoje wpłaty. Ponad połowa polskich respondentów zamierza pozostać przy tej samej kwocie (54 proc.).

Polscy inwestorzy indywidualni są również optymistycznie nastawieni do niektórych sektorów, z technologią na czele. Na pytanie, w którym sektorze najprawdopodobniej zwiększą swoje inwestycje do końca 2023 r., 16 proc. wskazało technologię, a 14 proc. wybrało sektor sztucznej inteligencji. Około 18 proc. rozważa wzrost inwestycji w nieruchomości, 15 proc. – usługi finansowe, a 14 proc. – energetykę. Najmniej atrakcyjne dla inwestorów sektory to podstawowe dobra konsumpcyjne (2 proc.) i komunikacja (2 proc.).

Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro, dodaje: Polscy inwestorzy mocno wspierają spółki technologiczne, tak było w latach poprzednich, tak jest i teraz. Dzięki temu nie ominęła ich wieloletnia hossa na tych spółkach. Mocno wierzymy także w AI, co dało naszym inwestorom znaczne zyski w tym roku. Jednak widzimy także odwrotne podejście, skupiające się na spółkach z rynku nieruchomości, finansowych i energetycznych, które w tym roku radziły sobie najgorzej. Jeśli sytuacja gospodarcza pozostanie odporna i nie pojawi się recesja, a wkrótce pojawią się pierwsze obniżki stóp, taka strategia także może przynieść zyski.